background image

Polityka – 1999, nr 20 (2193), s. 60-61 

 

Krystyna Lubelska - Matka i macho 

 

Kobiety  w  reklamach  piorą,  sprzątają  i  rozmawiają  z  domowymi  sprzętami.  Mężczyźni 

brudzą  się,  bałaganią  i  zarabiają  pieniądze.  Zgodnie  z  reklamowym  stereotypem  tak  wygląda 

przeciętne polskie małżeństwo. 

Niektórzy  teoretycy  reklamy  powiadają,  że  jest  ona  niczym  więcej  jak  odzwierciedleniem 

rzeczywistości.  Nasza  polska  rzeczywistość  zapełniona  jest  kobietami,  których  największym 

problemem  jest  wybór  proszku  do  prania  odpowiednio  wybielającego  kołnierzyk  ukochanego 

mężczyzny.  Pewnie  dlatego  aż  82  proc.  ankietowanych  przez  Demoskop  uznało, że  kobiety  lepiej 

sprawdzają  się  w  reklamowaniu  proszków  do  prania  niż  mężczyźni  (3  proc.  wskazań 

na mężczyznę). 

"Mężowie  i  ojcowie  -  stwierdza  Joanna  Bator  z  Instytutu  Spraw  Publicznych  w  swoim 

opracowaniu  "Wizerunek  kobiety  w  reklamie  telewizyjnej"  -  nigdy  nie  znają  się  na  proszkach. 

W wypadku  mężczyzny,  aby  posiadać  taką  wiedzę,  trzeba  być  profesjonalistą,  autorytetem 

zajmującym się tym tylko zawodowo (a więc za wynagrodzeniem)". 

Mężczyzna,  zarabiający  w  pracy  i  zmęczony  w  domu,  pełni  rolę  domowego  autorytetu. 

Cieszy  się  także  większym  poważaniem  społecznym  i  to  nie  tylko  w  Polsce.  Amerykańskie 

Stowarzyszenie  Aktorek-Lektorek  podało  do  publicznej  wiadomości,  że  do  92  proc.  reklam 

ś

rodków  czystości  oraz  93  proc.  reklam  żywności  używa  się  głosów  męskich.  Głos  mężczyzny, 

wedle  powszechnej  opinii,  jest  bardziej  przekonujący  i  bardziej  godny  zaufania  niż  głos  kobiecy. 

Mężczyzna  to  przecież  domowy  władca,  supermen,  pożeracz  serc  niewieścich,  łowca  przygód, 

a przede  wszystkim  macho.  Prawdziwy  mężczyzna  potrzebuje  bowiem  kobiety  tylko  do  kuchni 

i do łóżka - ze światem walczy w pojedynkę. 

Nasz  krajowy  supermen  Bogusław  Linda  w  reklamie  spodni  Americanos  zagrał  rolę  zgoła 

inną - onieśmielonego przez drapieżną kobietę sklepikarza.  Zdecydowanie odstawał od wizerunku 

silnego  faceta,  jakiego  zwykle  gra  w  swoich  filmach.  Gdy  w  piśmie  "Halo,  wielki  świat"  ukazało 

się  zdjęcie  Lindy  w  domowych  kapciach,  zatytułowane  "Supermen  w  pantofelkach"  -  aktor 

wytoczył  proces  wydawcy  pisma  Gruner  +  Jahr  Polska.  Nie  zawahał  się  jednak  postawić  na  szali 

swojego image´u w reklamie Americanos. 

Chłopcy, brudaski, łakomczuszki 

Działacze  amerykańskiej  organizacji  OASIS  (Zorganizowani  Przeciw  Seksizmowi 

i Zinstytucjonalizowanym  Stereotypom)  w  swojej  deklaracji  oświadczają,  że  zarówno  kobiety, 

background image

jak i mężczyźni  są  skrzywdzeni  przez  ich  wizerunki  w  reklamach.  Nierealistyczny  obraz  macho 

ogranicza  w  istocie  pokazanie  całego  bogactwa  duchowego  mężczyzny,  podobnie  jest 

z pokazywaniem kobiet wyłącznie jako gospodyń domowych. Jednak w polskich reklamach 2/3 ról 

odgrywanych  przez  kobiety  wiąże  się  z  domem  i  rodziną.  Tradycyjny  i  schematyczny  sposób 

pokazywania Polek i Polaków irytuje tylko 3 proc. z nich. Resztę drażnią raczej reklamy podpasek. 

Psychologowie wykazali, że oglądanie przez kobiety reklam, w których występują one jako 

kury  domowe,  powoduje  u  nich  spadek  ambicji,  sprawia,  że  mniej  interesują  się  polityką 

i aktywnością  zawodową.  Wywołuje  to  także  wzrost  niepewności,  nieśmiałości  i  spadek 

samooceny.  Nie  ma,  niestety,  odpowiednich  badań  na  temat  mężczyzn,  choć  i  na  ich  zachowania 

zapewne wizerunek w reklamie ma wpływ. 

-  Traktowanie  mężczyzn  jako  wiecznych  dzieci  -  mówi  Dominika  Maison  z  Katedry 

Psychologii  Osobowości  -  jest  w  naszym  kraju  charakterystyczne.  Nawet  w  codziennych 

rozmowach  wiele  kobiet  w  ten  sposób  mówi  o  swoich  partnerach.  Nic  dziwnego  więc,  że  potem 

pokazywani są oni w reklamach jako niesforni chłopcy, brudaski, łakomczuszki, leniuszki. 

Autor  książki  "Why  Men  Are  the  Way  They  Are"  (Dlaczego  mężczyźni  są  tacy,  jacy  są) 

Warren  Farrel  uważa,  że  tendencyjny  w  reklamach  bywa  również  sposób  przedstawiania 

wzajemnych  stosunków  między  mężczyznami  i  kobietami.  Cyniczny,  zimny  i  infantylny 

przedstawiciel  płci  męskiej  ma  zwykle  złe  stosunki  z  przedstawicielkami  płci  przeciwnej. 

Co gorsza,  mężczyźni  bywają  także  kłamcami  i  drobnymi  oszustami.  Reklamy  piwa 

bezalkoholowego  są  najlepszym  tego  przykładem.  Mężczyźni  udają  w  nich,  że  piją  piwo 

bezalkoholowe,  tak  jak  przed  żonami  udają,  że  nie  pili.  Puszczają  oczko  do  publiczności  i  liczą 

na wyrozumiałość, bo przecież są tylko niegrzecznymi chłopcami, którzy mają prawo do wyskoku 

i niewinnego kłamstewka. 

Erotyczna pralka  

-  Wykorzystanie  erotyki  w  reklamie  -  powiada  psycholog  Dominika  Maison  -  pociąga 

za sobą  ryzyko  odwrócenia  uwagi  od  produktu.  Bywa,  że  zwiększa  pożądanie  kobiety,  ale  wcale 

nie wzmaga  chęci  kupienia  reklamowanej  rzeczy.  Ciało  kobiety  jest  wykorzystywane 

do reklamowania produktów bezrozumnie i bez sensu. Kobieta stanowi często element dekoracyjny 

przy samochodach, oponach, czy pralkach. 

Odkryte  ciało  kobiece  budzi  u  nas  także  spore  emocje  obyczajowe.  "Reklamy  papierosów 

promowane  przez  gołe  biusty  dotykają  moją  wrażliwość"  -  stwierdziła  Julia  Pitera,  radna 

Rady Warszawy (AWS), a jej partyjni koledzy wystosowali w tej sprawie specjalne oświadczenie. 

Chris Matyszczyk, dyrektor kreatywny agencji Ammirati Puris Lintas Warszawa, nie dziwi 

się  specjalnie  takim  postawom:  -  Większość  ludzi  jest  konserwatywna  i  oni  chcą  potwierdzenia 

background image

w reklamach,  że  taki  właśnie  jest  świat.  Polska  nie  jest  pod  tym  względem  żadnym  wyjątkiem. 

Nagość w wielu krajach wywołuje sprzeciw. Jednak reklama służy także zwalczaniu pewnych tabu. 

Coraz  częściej  także  mężczyzna  występuje  jako  dodatek  do  produktu,  ma  za  zadanie 

upiększyć go i podnieść jego atrakcyjność. Opalone, wysportowane, prężące się męskie ciało wcale 

nie  należy  do  gwiazdy  sportu,  ale  do  biznesmena,  menedżera,  szefa.  On  jest  nie  tylko  piękny  - 

podpowiada  reklamowe  przesłanie  -  ale  także  zrobił  karierę  i  pieniądze,  dlatego  stać  go  na  to, 

aby popsikać  się  naszym  dezodorantem.  Mężczyzna  może  być  domowym  fajtłapą,  od  czasu 

do czasu  może  się  przeziębić  albo  ewentualnie  spocić  -  powinno  go  być  jednak  stać  na  wszystko. 

Takie  postawienie  sprawy  wywołuje  u  mężczyzn  nie  tylko  wielki  stres,  ale  także  i  bunt.  Nie  chcą 

być traktowani jak domowi bankierzy. 

Działacze OASIS zauważają, że rzeczy, które mężczyzna wręcza kobiecie, często zastępują 

słowa  miłości.  Najbardziej  oburzającym,  ale  i  znamiennym  według  nich  przykładem  była  słynna 

reklama  biżuterii  pewnej  sieci  sklepów  jubilerskich  z  reklamowym  hasłem  "Tell  Her  in  Gold" 

(Powiedz jej to złotem). Polacy, jako ubożsi i bardziej patriarchalni, mogą się poszczycić reklamą 

wafelka  w  czekoladzie  (Prince  Polo),  który  kobieta  pozwala  ugryźć  partnerowi  w  dowód 

najwyższych  uczuć.  W  naszych  reklamach  mężczyźni  są  znacznie  mniej  hojni  niż  zachodni,  ale 

zdarza się im dla okazania sympatii żonie pozmywać lub posprzątać. Najczęściej jednak dzieje się 

tak wówczas, kiedy jej nie ma w domu. Bo kiedy jest, to i tak wiadomo, kto ma posprzątać. 

Blondyn zamiast blondynki 

Złoty  reklamowy  trójkąt  stanowią  producent  (dla  agencji  klient  zamawiający  reklamę), 

agencja i konsumenci. W tym trójkącie odbywa się wielka gra emocji i rozgrywka o szmal. 

-  Myślę,  że  kobiety  doskonale  zdają  sobie  sprawę  -  mówi  Chris  Matyszczyk  -  że  reklama 

to taka  męska  gra  między  jednym  a  drugim  producentem,  którzy  rywalizują  o  to,  kto  jest  lepszy. 

W naszych  reklamach  staramy  się  przełamywać  stereotypy,  choć  to  nie  zawsze  jest  łatwe.  Klienci 

są bowiem często do nich przywiązani. Przedstawicielom biznesu podobają się reklamy, w których 

kobieta opiekuje się dziećmi, sprząta i gotuje, bo oni mają często takie właśnie żony. Drażni mnie 

jednak, gdy klient krytykuje nasz produkt, twierdząc, że ludzie go nie zrozumieją. Moim zdaniem, 

odczytywanie  sensu  reklam,  czy  interpretacja  aluzji  w  nich  zawartych  jest  w  Polsce  znacznie 

bardziej wyrafinowana niż w krajach zachodnich. Przez wiele lat socjalistycznej propagandy Polacy 

przyzwyczaili się do doszukiwania się ukrytych znaczeń w tym, co im się przekazuje. Nigdy więc 

nie wierzę, gdy mówi mi się, że czegoś nie zrozumieją. 

Nieco  odmienną  opinię  w  kwestii  łamania  schematów  ma  psycholog  Dominika  Maison. 

Według  niej  agencje  zbyt  często  czynią  odpowiedzialnymi  swoich  klientów  za  poziom  i  jakość 

reklam. 

background image

- Twórcy reklamowi żyją w słusznym skądinąd przekonaniu o swojej wyjątkowości - mówi 

Dominika  Maison.  -  Są  mieszkańcami  największych  polskich  miast,  zarabiają  dużo  powyżej 

przeciętnej  krajowej  pensji,  znają  język  angielski,  podróżują,  są  młodzi  i  przebojowi.  Reklamy 

kierowane  są  do  ludzi  przeciętnych.  I  tak  właśnie  stereotypowo  wyobrażają  sobie  pracownicy 

agencji reklamowych przeciętne polskie rodziny, przeciętne kobiety czy mężczyzn - schematycznie 

i  bez  prawdziwej  znajomości  ich  spraw  lub  problemów.  Co  gorsza  wcale  nie  pragną  ich  poznać, 

łatwiej przecież posłużyć się gotową sztancą lub sprawdzonym wzorcem. 

W  wielu  reklamach  następuje  obecnie  odwrócenie  ról.  Mężczyzna  wypełnia  zadania 

przypisane kobietom. To on sprząta, gotuje albo pierze. Zamiana ról służy jednak przede wszystkim 

rozśmieszeniu  widza.  Gdy  blondyn  zamiast  blondynki  pragnie  zrobić  sernik  na  zimno,  wkłada  go 

do piekarnika. Co by w tej sytuacji zrobiła blondynka, aż strach pomyśleć. 

Niektórzy  psychologowie  twierdzą,  że  fakt,  iż  w  reklamach  pojawia  się  mężczyzna,  który 

nosi  bieliznę,  zbliża  go  do  kobiety.  Inni  są  zdania,  że  wielu  przedstawicieli  płci  męskiej  jest 

skonfundowanych  swoim  wizerunkiem,  ponieważ  spora  grupa  z  nich  naprawdę  interesuje  się 

wychowaniem  i  opieką  nad  dziećmi,  niektórym  z  przyjemnością  zdarza  się  gotować,  a  innym 

uczestniczyć w domowych pracach. 

Generalnie  zarówno  mężczyźni  jak  i  kobiety  kiepsko  wypadają  w  swoich  rolach 

w reklamach i nie są z nich zadowoleni. One czują się stłamszone, oni zbulwersowani. "Dlaczego - 

zapytał pewien dziennikarz telewizyjny - skoro twórcy reklamy robią trochę wysiłku, by jedną płeć 

potraktować  nieco  lepiej,  to  zaraz  dokładają  drugiej?".  Wiele  kobiet  uważa  jednak,  ze  skoro 

mężczyźni  są  niezadowoleni  ze  swego  wizerunku,  mają  -  w  odróżnieniu  od  nich  -  odpowiednie 

możliwości,  by  go  zmienić,  gdyż  to  oni  właśnie  kierują  przemysłem,  a  także  agencjami 

reklamowymi. 60 proc. dorosłych ankietowanych przez Instytut Gallupa uważa, że mężczyźni mają 

lepsze życie niż kobiety. I taki obraz wyłania się także z reklam...