background image

 numer 5 - archiwalny 
   marzec 2003 - wrzesień 2003  
    - męskość - 

 

 

   Dominika Dzido  
   Mężczyzna do oglądania 

 

 

 
Ciało, według Lyndy Nead, to "wysoce sformalizowany i skonwencjonalizowany produkt kultury" (Nead, 1998, 
s. 22). To przestrzeń pełna znaczeń i kodów kulturowych, nie(od)czyt(yw)anych jednak w codziennym 
doświadczeniu, mimo iż nieustannie doświadczamy swojego ciała i poprzez nie. Nośnikami znaczeń, swoistymi 
o nich komunikatami mogą być gesty, pozy czy też sposób operowania ciałem. Jedną z takich treści 
komunikowanych jest płeć. Biologicznie określają ją pierwszo-, drugo- i trzeciorzędowe cechy. Kulturowy 
wymiar płci ma bardzo wiele aspektów, także ulokowanych w ciele, na jego powierzchni. Pewne gesty, pozy czy 
zachowania są kulturowo rozdzielone między mężczyzn i kobiety; są to treści aktów performatywnych, 
powtarzając za Judith Butler, codzienne odsłony siebie jako osoby obdarzonej płcią. Ciało poza siatką znaczeń 
kulturowych nie może istnieć. Zatem aby znaczyć nieustannie musi wpisywać się w proces produkowania 
sensów, czyli w codzienne akty performatywne. Odgrywanie własnej płci na poziomie ciała nie jest poddawane 
każdorazowo refleksji, ale wpisane w społeczny porządek znaczeń i treści. Za komunikatem "jestem kobietą" 
bądź "jestem mężczyzną" idą określone zachowania, czy ich skojarzenie z daną płcią, a te mogą być związane z 
daną warstwą czy grupą społeczną. Akty performatywne można potraktować jako swoiste atrybuty płci, z 
których jedne przynależą mężczyznom a drugie kobietom.  
 
Początki takiego binarnego postrzegania płci lokowane są na czas przełomu XVIII / XIX wieku (Laqueur 1992, 
Wieczorkiewicz 2000, Badinter 1993). Wcześniej płeć była pojmowana hierarchicznie. Ciało męskie odbierano 
jako modelowe, jako wzór idealny, którego podrzędną formę stanowiło ciało kobiece. To przekładało się choćby 
na terminologię anatomiczną, która nie różnicowała płci i tymi samymi nazwami określała budowę kobiety i 
mężczyzny. Dopiero w pewnym momencie historycznym następuje odkrycie płci w znaczeniu biegunowym. W 
XIX wieku poszukuje się różnic dzielących i rozdzielających od siebie dwie płci. Autorzy ówczesnych 
leksykonów oddają się studiowaniu "charakteru męskiego, kobiecego" (Frevert, 1997). Kobiecość i męskość 
zostały dość szczelnie zamknięte w przestrzeni pewnych znaczeń, najczęściej opozycyjnych wobec siebie, np. 
siła / delikatność, twardość / miękkość, kanciastość / wypukłość, itd., żeby pozostać na przykładach atrybutów 
związanych z ciałem.  
 
Dziś postrzeganie płci także jest wpisane w ten binarny układ, układ esencjonalnych jakości. Przykłady można 
czerpać z życia codziennego, mediów, z wielu obszarów kultury. Tym, co mnie interesuje, są przykłady 
przełamywania tej biegunowości w kodowaniu płci. Wątkiem, na którym chciałabym się skupić, są męskie 
wizerunki, które odchodzą od tradycyjnego skojarzenia z pewnymi znaczeniami. Na wybranych przykładach 
pokażę obszar zmiany w konstruowaniu wiedzy na temat męskości. Przykłady, na których się skupię, to reklamy 
perfum renomowanych marek. Już to wskazuje na marginalność i ograniczony zasięg opisywanych przeze mnie 
sytuacji. Uważam je jednak za ciekawe, dlatego poświęcam temu ten tekst.  
 
Styl unisex z początku lat siedemdziesiątych, jak możemy przeczytać w Słowniku pojęć kultury 
postmodernistycznej
, charakteryzował się zacieraniem różnic płciowych na poziomie stroju. Autor słownika 
wymienia podstawowe elementy takiego unifikującego stroju: kamizelki, szerokie rozkloszowane spodnie, 
drewniaki, a także "pierzaste fryzury" (Thorne, 1995, s. 379). Była to młodzieżowa moda na wizualne znoszenie 
różnic między płciami. Nie jest to jedyny przykład młodzieżowego trendu, wyróżniającego się między innymi 
podobnym wyglądem dziewcząt i chłopców. Jednak unisex powraca w latach dziewięćdziesiątych w szerszej 
skali, dlatego skupię się tylko na tym wątku.  
 

background image

Z chwilą, kiedy Calvin Klein wypuszcza na rynek perfumy, które nie są przeznaczone wyłącznie dla mężczyzn, 
czy dla kobiet, ale raczej dla jednych i drugich, moda na płciowe niezróżnicowanie nie dotyczy już tylko 
podobnych strojów, ale i zapachów oraz różnych przedmiotów. Na przykład Mazda Miata była wtedy 
reklamowana jako samochód, który równie dobrze pasuje do kobiety, jak do mężczyzny. Modelki i modele 
reklamujący te produkty byli podobni w swoim wyglądzie. Ich szczupłe, smukłe sylwetki odbiegały od typowo 
kobiecych i męskich wizerunków. Ambiwalencję płciową podkreślały wąskie biodra, małe piersi postaci 
kobiecych, a czasami ich krótkie fryzury oraz gładkie, pozbawione wydatnej muskulatury męskie torsy, 
łagodność wyrazu męskich twarzy, często okolonych długimi włosami. Było to swoiste wymieszanie 
wyróżników tradycyjnie kojarzonych z płciami lub raczej ich złagodzenie, zminimalizowanie. Te wizerunki nie 
kojarzyły się z "prawdziwą" męskością czy kobiecością, ale z dziewczęcością i chłopięcością, ze stanem nie 
wyodrębnionej różnicy płciowej. Z tego powodu nie można potraktować tych przykładów jako przełamania 
norm dotyczących konstruowania wizerunków. Jednocześnie trzeba podkreślić fakt wymienialności atrybutów 
płciowych. W przypadku mężczyzn jest to pozbawiona owłosienia klatka piersiowa oraz gładko wygolona twarz. 
Gładkość skóry to cecha kojarzona i przypisywana ciału kobiecemu. Sposobem na uzyskanie tego efektu jest 
depilacja różnych części ciała. Oczywiście wydepilowany męski tors nie oznacza upowszechnienia tego typu 
wyglądu, a tym bardziej, że jest to obowiązująca norma. Tego typu zdjęcia reklamowe dopuszczają jednak inne, 
nowe spojrzenie na męskie ciało (czy raczej ciało chłopięce). Postaci takie ponadto często charakteryzowało 
spojrzenie zawieszone gdzieś w próżni i melancholia, czyli cechy kulturowo lokowane po stronie kobiecości. 
Tego typu wizerunki raczej mieszały i minimalizowały różnicę płciową. "Nowe" zdefiniowanie płci polegało na 
zminimalizowaniu binarnego ładunku płci, na pewnym odejściu od biegunowego podziału poprzez ukazanie 
tego, co znajduje się pomiędzy biegunami.  
 
Późniejsze propozycje reklamowe nawiązując do tych przekazów pogłębiają je, szczególnie na poziomie twarzy. 
Z darmowych pocztówek, dostępnych w różnych miejscach towarzyskich spotkań, spoglądają męskie twarze o 
wydepilowanych brwiach, pełnych, nabłyszczonych, zmysłowych ustach. Niekoniecznie wszystkie noszą 
znamiona chłopięcości, niektóre twarze mają bardzo mocne rysy. Ciała tych postaci są sfotografowane tak, by 
sprawiały wrażenie twardości, siły. Oświetlenie wydobywa muskulaturę, a jednocześnie aksamitną lub może 
stalową gładkość klatki piersiowej. Tym, co różni te wizerunki od wcześniej opisywanych, jest ich potencjał 
erotyczny. Ci mężczyźni zwracają uwagę swoim wypielęgnowanym, dopracowanym w szczegółach ciałem. Jak 
pisze Melosik (Melosik, 2002, s. 11) wystawiają swoje ciało na pokaz, na ocenę pod względem atrakcyjności, 
jednocześnie przyjmując rolę obiektów seksualnych pragnień. Mężczyzna do zdobycia, taki, który chce być 
zdobyty, któremu na tym zależy i który w związku z tym podejmuje różne zabiegi wokół własnego ciała, aby 
zwiększyć swoją atrakcyjność; mężczyzna, który stroi się we własną cielesność, mówiąc z pewną przesadą - to 
treść opisywanych przeze mnie przykładów reklamowych.  
 
Tak strojenie się, jak i szczególna dbałość o ciało to czynności kulturowo przypisane kobietom, podobnie jak 
rola bycia zdobywaną. Wszystko to wiązało się z koniecznością bycia atrakcyjną. Co ciekawe w Słowniku 
synonimów
 znaleźć można między innymi następujące rozwinięcie tego przymiotnika: pociągająco, ponętnie 
seksownie, apetycznie, mile, kobieco. Mężczyznę z przytoczonych przeze mnie przykładów można opisać tymi 
samymi przymiotnikami. Czy wobec tego jest on również kobiecy? Melosik pisze w tym kontekście o inwersji 
ról płciowych (op.cit., s. 12), czy o feminizowaniu się kultury, czego koronnym przykładem ma być otworzenie 
się rynku kosmetycznego, a w związku z tym i reklamy na męską populację.  
 
Ale może o mężczyźnie z wyżej wymienionych przykładów trzeba raczej powiedzieć, że jest wyemancypowany, 
uwolniony od sztywnego binarnego podziału? Historycznie emancypacja związana jest z kobietami, ale przecież 
nie znaczy to automatycznie, że mężczyzna przełamujący stereotypy płci wchodzi w rolę kobiecą. Znaczy to 
tylko tyle, że uwalnia się od ciężkiego kulturowego bagażu swojej twardej, opancerzonej męskości; że nadaje 
męskości nowe znaczenia, szczególnie w obrębie własnej cielesności. Po modzie na unisexualny brak różnicy 
czy też na jej zminimalizowanie przychodzi propozycja przedefiniowanej męskości.  
 
Kolejnymi przykładami niemalże z ostatnich dni są trzy nowe zapachy dla mężczyzn. Calvin Klein, Lacoste i 
Yves Saint Laurent wraz z produktami wypuszczają na rynek promujące je reklamy. Każda z nich idzie o krok 
dalej w przełamywaniu potocznego wyobrażenia o męskości.  
 
"CRAVE. Użyj go, a ona cię zapragnie" - głosi reklama nowego męskiego zapachu wyprodukowanego przez 
Calvina Kleina. Pierwsze, co przykuwa uwagę w zdjęciu reklamowym, to odprężona, półleżąca poza modela i 
jego zdecydowany, patrzący wprost przed siebie wzrok. Do połowy rozebrany, w pozie oddającej gotowość do 
erotycznego spotkania, niebieskooki chłopak uwodzi swoim ciałem. Pomieszane w nim delikatność - gładko 
ogolona twarz, w otoczeniu spadających na ramiona blond włosów, aksamitność twarzy - i pewność siebie 
wyrażona nie tylko w sugestywnym spojrzeniu, ale i potencjale siły cielesnej, to efekt wypracowany dla 

background image

osiągnięcia określonego celu. Chłopak z reklamy chce, by jego ciało było pożądane. Stając się obiektem 
pragnień seksualnych wchodzi w rolę, która nie była kojarzona z męskością. On, owszem uwodzi, ale wdziękiem 
całej swojej postaci. Intencja jest czysto erotyczna - półnagi mężczyzna w rozpiętych spodniach, w pozie 
wyrażającej gotowość do oddania się - taki zapis wizualny jest dużym przekroczeniem kodów męskości.  
 
Kolejny przykład przełamuje tabu upublicznionej męskiej nagości. Temat ten jest związany z historią aktu 
męskiego, co jednak pozostawię historykom sztuki, a sama skupię się na wątku męskiej nagości w przestrzeni 
publicznej.  
 
Nie ulega wątpliwości, że nagość kobieca stała się tak bardzo integralną treścią wszelkich reklamowych 
przekazów, iż nikogo ona już nie dziwi. Może jedynie znanego mi, sześcioletniego chłopca, który na spacerze 
ukradkiem zerknął na billboard z nagą kobietą i ze zdziwieniem spytał, czy może patrzeć na "gołą panią". Ale 
zapewne to wyjątek. Natomiast pojawienie się w przestrzeni publicznej nagiego mężczyzny wywołuje ożywione 
reakcje. Tak przynajmniej jest z telewizyjną reklamą męskich perfum firmy Lacoste. W wysmakowanej, czarno-
białej reklamie występuje zupełnie nagi model. Przekaz ten nie jest "złagodzony" jak w wersji unisex gładkim, 
wydepilowanym męskim ciałem - wręcz przeciwnie. Kolejnym męskim atrybutem jest fakt posiadania przez tę 
reklamową postać sportowych trofeów. Prawdopodobnie są to puchary z futbolowych meczów, gdyż mężczyzna 
rozgrywa poduszką podanie tak, jakby to była piłka nożna. Futbol to typowo męska dziedzina sportowa. Myślę, 
że ten wątek w reklamie można potraktować jak akt performatywny. Skojarzenie pewnych zachowań i 
zainteresowań z konkretną płcią nosi znamiona aktu odegrania płci.  
 
Nagi mężczyzna przechadza się po domu w oczekiwaniu na wizytę. Jedyną rzeczą w jaką się odziewa jest 
zapach, który reklamuje. Cały czas postać filmowana jest w taki sposób, by nie ukazać go frontalnie, a w finale 
zasiada w fotelu "with his legs modestly crossed" (tak wyraził się Tom Ford o pozie Yves Saint Laurent'a 
sfotografowanego nago przez Jeanloup'a Sieff'a w 1971 roku; 

http://saltyt.antyville.org

). To ostatnie ujęcie jest 

wykorzystane do reklamy w czasopismach.  
 
Tego typu "listka figowego" nie używa autor kampanii reklamowej najnowszego zapachu marki Yves Saint 
Laurent. Reklama perfum "M7", podobnie jak wcześniejsza, jest czarno-biała. Nie ma wersji telewizyjnej, 
natomiast pojawiły się dwie wersje fotografii reklamowych. Pierwsza z nich daje możliwość bardzo bliskiego 
wizualnego kontaktu z ciałem leżącego, nagiego mężczyzny sfotografowanego powyżej pasa. Jego głowa jest 
odchylona w bok, ręce założone za głową. Jest odprężony, zamyślony, może odrobinę melancholijny. Cała 
postać jest zupełnie oddana temu, kto patrzy, poddana patrzącemu, z którym nie wymienia nawet spojrzenia, jak 
w przypadku dwóch wcześniej opisanych przykładów. Mężczyzna z tego zdjęcia biernie przyjmuje wodzący po 
nim wzrok. Tymi spojrzeniami można go niemalże dotknąć. Postać jest ujęta tak, że odnosi się wrażenie 
cielesnej z nią bliskości.  
 
Druga wersja reklamy perfum "M7" przedstawia tego samego, ale już siedzącego, nagiego mężczyznę. Lekko 
odchylony do tyłu, wsparty na prostych, opartych o podłoże rękach, podobnie jak w wersji pierwszej spogląda 
zamyślony w bok. Jego penis nie jest przykryty żadnym listkiem figowym w rodzaju skrzyżowanych ud, 
sfotografowania postaci z profilu, czy materiału owiniętego wokół bioder. "The M7 campaing is really pure, it's 
a very academic nude" - odpowiada w internecie na pytania Tom Ford, projektant Yves Saint Laurent.  
 
W polskich magazynach kolorowych dostępna jest jedynie pierwsza wersja tej reklamy with genital-free version
Co ciekawe w z żadnym z przeglądanych przeze mnie magazynów męskich typu: "CKM", "Playboy" itp. nie 
zamieszczono reklamy perfum "M7". Można ją natomiast oglądać w magazynach kobiecych, takich jak na 
przykład: "ELLE", "Pani" itd. Z kolei reklama zapachu "Lacoste" nie pojawiła się (przynajmniej jak do tej pory, 
czyli w numerach grudniowych) w pismach kobiecych, natomiast znalazłam ją w kilku męskich. Poza tym 
należy pamiętać o telewizyjnej wersji "Lacoste" dostępnej także w polskiej telewizji, aczkolwiek pojawiają się 
rzadko. Jeśli chodzi o reklamę "Crave" CK, to można ją oglądać w witrynach Empiku. To zapewne świadczy o 
stopniowaniu granicy dopuszczenia męskiej nagości w wizualne pole społeczne.  
 
Jeśli chodzi o tę rozbieżność w zamieszczaniu w pismach kobiecych i męskich reklam perfum "M7" i "Lacoste", 
to nie potrafię znaleźć zadowalającego wyjaśnienia, zwłaszcza, że reklama zapachu YSL na rodzimym rynku 
zaistniała w wersji nie grożącej społecznymi protestami. Faktem jest, że wizerunek w kampanii "M7" jest niemal 
całkowicie wolny od męskich atrybutów, a poprzez odkrycie penisa, tym bardziej niemęski. Ponadto jego ciało 
przyjmuje pozę kobiecej gotowości do oddania się: bierna, wyczekująca postawa, rozchylone uda, spuszczony 
wzrok. Z kolei mężczyzna "Lacoste" gra w piłkę nożną, a w ostatnim ujęciu sugeruje spojrzeniem i zmrużeniem 
oczu, że oto za chwilę, kiedy przyjdzie wyczekiwana przez niego osoba, on zdobędzie to, na co się przygotował. 
W reklamie tej również występuje jako strona zabiegająca o pożądanie, ale jednocześnie jako ten, który zdobywa 

background image

- puchary sportowe i kobiety.  
 
Zaprezentowane przeze mnie przykłady wizerunków męskiej nagości to zaledwie przysłowiowa jaskółka, która 
wiosny jeszcze nie czyni. Dodatkowo, jak podkreśliłam, są one ograniczone do reklamy drogich, markowych 
perfum, więc jakakolwiek nowa, zawarta w reklamie tych produktów informacja, będzie miała niewielki zasięg i 
oddziaływanie. Nawet jeśli wizerunki te można oglądać w ulicznych witrynach, w telewizji (choć trzeba się 
postarać, żeby trafić na opisaną przeze mnie reklamę), czy w kolorowych magazynach, to pozostają one raczej 
wyrafinowaną propozycją, niż nowym wzorcem, z którym może się zidentyfikować. Mężczyźni dopiero 
"odzyskują swoje ciała", jak określiła to Iza Kowalczyk.  
 
W zdecydowanej większości męskość nie kojarzy się dziś z nagością, jeśli w ogóle ciało męskie opisywane jest 
innymi znaczeniami, niż tymi ewokującymi siłę, wytrwałość, potencjał zdobywczy. Niemniej opisane przykłady 
świadczą o redefiniowaniu znaczeń związanych z męskością, także z męską cielesnością. Dzięki temu 
mężczyzna ma szansę wyzwolić się od ograniczonego, sztywnego wzoru ufundowanego na binarnym 
rozgraniczeniu płci. Ma szansę się wyemancypować od uwierających skojarzeń i wywalczyć dla siebie nowe 
przestrzenie istnienia, choćby w swoim ciele. Pociągnie to za sobą konieczność przedefiniowania treści aktów 
performatywnych.  
 
Ciało pozostaje i według tego, co pisze Butler, musi pozostać w obszarze znaczeń. Warto jednak bacznie 
przyglądać się treściom reprodukowanym w codziennym doświadczaniu własnego ciała, ciała posiadającego 
płeć. Pytanie o to, czy może istnieć ciało nie posiadające płci i jak w takiej sytuacji byłoby kodowane społecznie, 
pozostaje otwarte, a na pewno nie wpisuje się w zaprezentowane tu przykłady. 

 

Dominika Dzido

 

 
 
Bibliografia:  
 
Badinter E., 1993, XY - tożsamość mężczyzny, Warszawa.  
Butler J., 1994/1995, Podmioty płci / płciowości / pragnienia, [w:] Spotkania feministyczne 1, Warszawa, s. 58 - 
67.  
Frevert U., 1997, Mąż i niewiasta. Niewiasta i mąż. O różnicach płci w czasach nowoczesnych, Warszawa.  
Ford T., 2002, 

http://saltyt.antyville.org

  

Laqueur T., 1992, Making sex. Body and Gender from the Greeks to Freude, Cambrige.  
Melosik Z., 2002, Mężczyzna znika z horyzontu, "Czas Kultury", nr 3, s. 6 - 24.  
Nead L., 1998, Akt kobiecy. Sztuka, obscena i seksualność, Poznań.  
Thorne T., 1995, Słownik pojęć kultury postmodernistycznej, Warszawa.  
Wieczorkiewicz A., 2000, Muzeum ludzkich ciał. Anatomia spojrzenia, Gdańsk.