background image

Tłumaczenie nieoficjalne

KAZchomik

background image

Zoey

„Ah,   cholera.   Wygląda   gorzej,   niż   się
spodziewałam.” powiedziała Afrodyta.
„Tak, dokładnie.” Mój głos zabrzmiał niepewnie,
gdy   ja   i   moi   przyjaciele   spojrzeliśmy   przez
wielkie okno w naszym szpitalu.
Shaunee   przyszła   po   Starka,   mnie,   Afrodytę   i
Dariusa. W drodze do szpitala opowiedziała nam
szybko co Dallas zrobił. Powiedziałam sobie, że
nie będę płakać – będę silną, dojrzałą Kapłanką i
będę   dobrym   przykładem,   ale   jedno   spojrzenie
na   Stevie   Rae   całkowicie   mnie   przeraziło   i
wypełniło chęcią płaczu. Miała na sobie duży T-
shirt   z   koncertu   Kenny   Chesney,   ale   wszystko
zakrywał – jej twarz, ramiona i nogi – były jasno
czerwone   i   pokryte   źle   wyglądającymi
pęcherzami,   z   których   sączyła   się   krew.
Margareta,   wampirzyca   pracująca   w   szpitalu,
powiedziała,   że   nie   odzyskała   całkowicie
świadomości, i to nie są dobre wieści, ponieważ
Stevie  Rae musi być przytomna by pić krew, czy
cokolwiek,   gdyż   jeszcze   nie   zaczęła   się
regenerować.
„Nie   można   zrobić   jej   transfuzji,   czy   coś?”
powiedziała Afrodyta.
„Już   o   to   pytałam,”   powiedziała   Shaunee

background image

podczas   ocierania   oczu   i   pociągnęła   nosem.
Stark podał mi chusteczki. „Wampiry nie są jak
ludzie.   Transfuzja   nie   pomoże.   Absorbujemy
krew   przez   nasze   usta,   i   gardła,   i   wiesz   –
wszystko – aby się uleczyć.”
„Mam   nadzieję,   że   wiesz,   jak   paskudnie   to
brzmi,” Powiedziała Afrodyta.
„Afrodyto, będę żuła kupę i spluwała w dół jej
gardła,   jeśli   to   sprawi,   że   poczuje   się   lepiej,”
powiedziałam.
„To   nie   będzie   konieczne.”   Głos   Thanatos
dobiegł   nas   z   wejścia   do   ambulatorium.
Otworzyła   drzwi.   Kalona   wszedł   do   środka.
Rephaim tupał piętami. Był boso i zakładał swoją
właśnie swoją koszulkę, pobiegł śladami ojca.
Poszedł   prosto   do   Stevie   Rae.   Tłoczyliśmy   się
przy drzwiach, obserwując i czekając.
„Stevie Rae, już czas by się obudziła.” Rephaim
usiadł obok na jej łóżku szpitalnym. Łzy spływał
po jego policzkach, ale głos nie drżał. Wydawał
się spokojny i pewny siebie. „Przyszedłem tu tak
szybko jak mogłem. Przepraszam, że trwało to
tak   długo,   ale   wiesz,   że   mam   problem   ze
słońcem.  Nie  ja  jeden.”  Próbował  się  zaśmiać,
ale   zamiast   tego   wydał   z   siebie   szloch.
Odchrząknął   i   otarł   oczy,   mówiąc,   „Nie   tak
wielki   problem   jaki   ty   masz   ze   słońcem.”
Wyciągnął   się   jakby   zamierzał   dotknąć   jej

background image

policzka,   ale   wzdrygnął   się   na   pęcherze.
Zamiast   tego   położył   rękę   na   jej   klatce
piersiowej, na sercu. 

*

 „Hej, musisz się obudzić,”

powtórzył,   jego   łzy   spadały   coraz   szybciej   i
szybciej.
Kalona przepchnął się koło nas, aby stanąć obok
syna. „Rephaim, musisz sprawić by się z ciebie
napiła.   Jesteś   z   nią   związany,   oraz   w   twoich
żyłach   pulsuje   siła   nieśmiertelności.   Tylko   ty
możesz ją uleczyć.”
Rephaim spojrzał na ojca. „Jest nie przytomna.
Nie obudzi się.”
„Zatem zmuś ją do picia.”

*

Rephaim   skinął   głową.   Podniósł   rękę   z   serca
Stevie Rae i ugryzł się sam. 
Nie musiałam widzieć jak krew sączyła się przez
ugryzienie.   Mogłam   ją   wyczuć.   To   było   super
dziwne.   W   jakiś   sposób   śmierdziała,   jak   pleśń
lub nowo wykopany dół, ale był też coś innego,
przypomniała   mi   się   ciemna   czekolada   i
przyprawy,   i   wiatr   smagany   księżycowym
światłem w środku upalnej letniej nocy.
„Wow, co za dziwny zapach,” Mruknął Stark. 

*

Nie   powiedziałam   nic,   bo   nie   mogłam   się
powstrzymać   od   ślino   toku.   Wszystko   co
mogłam zrobić to stać i oglądać w zazdrości jak
Rephaim   pochylił   się   i   delikatnie   tulił   głowę

*Po czym krzyknął „Cyyyyckiiii!”... Tak było.... Naprawdę... 
*Jakbym słyszała znajomych. „Ona nie chce z nami pić!” „Więc zmuś ją!” „Pij kur*a!” 
*To tylko ty brudasie. Ja nie zapomniałam, że umyłeś tylko twarz przed pójściem spać...

background image

Stevie  Rae   przyciskając   ją  krwawiącą  ręką  by
zalać jej usta.
„Pij, Stevie Rae. Musisz,” powiedział Rephaim.
Stevie  Rae   nie   reagowała.   Krew   Rephaima
spływała z kącików jej ust i plamiąc szpitalne
prześcieradło

 

wyglądając

 

smacznie...

nieodparcie...
„Zoey! Pomóż jej.”
Zdałam   sobię   sprawę,   że   patrzyłam   jak
zahipnotyzowana   w   krew   Rephaima,   gdy   głos
Kalony   szarpnął   mnie   z   powrotem   do
rzeczywistości. „J-Jak?” Zająknęłam się.

*

Thanatos   odpowiedziała   za   niego.   „Wezwij
Ducha. Niech wzmocni i wypełni nią. Jej ciało
się uzdrowi, jeśli jej duch obudzi się, i zacznie
pić z jej partnera.”
„Oczywiście   –   rozumiem,   przepraszam.”
Oczyściłam swoje gardło i odetchnęłam głęboko,
ignorując   nową   dawkę   zapachu   krwi,   który
wypełnił moje płuca. „Duchu, przybądź do mnie!”
Poczułam się lepiej, gdy mój ulubiony element
odpowiedział – więcej siebie – więcej kontroli.
Uziemiając   go   ponownie,   rozkazałam,   „Idź   do
Stevie Rae. Wypełnij ją i wzmocnij by wróciła do
nas!” 
Moje włosy uniosły się, gdy duch opuścił mnie i
wlał   się   do   Stevie   Rae.   Natychmiast,   wzięła

*Przekaż jeden procent podatku na jej rzecz... 

background image

głęboki oddech, zakasłała, gdy krew wlała się jej
do gardła. Wtedy otworzyła oczy i zacisnęła ręce
wokół   ręki   Rephaima,   ssąc   jego   nadgarstek   –
pijąc głęboko.
„Nie tak dużo, by cię osłabiła.
Kalona położył ręce na ramionach syna.
„Będzie musiała napić się z ciebie ponownie, i
znowu, dopóki całkowicie się nie wyleczy, a ty
musisz być na tyle silny by ona mogła to zrobić.”
Rephaim kiwnął głową i delikatnie wyjął rękę z
uścisku   Stevie   Rae.   „Stevie   Rae,   musisz
przestać. Dostaniesz więcej później.”
Widziałam jej oczy, gdy spojrzała na niego. Były
w   czerwonym   odcieniu.   Jej   wyrazem   była
dzikość.
„Oho,” powiedział Stark. On i Kalona napięli się
w tym samym momencie, ale głos Thanatos był
jak balsam, kojący napięcie w pokoju.
„Niech tak będzie. Stevie Rae jest wampirem –
Wysoką Kapłanką. Zaufajcie jej. Odnajdzie samą
siebie.”
I, rzeczywiście, Stevie Rae zamrugała kilka razy,
a   jej   oczy   wyblakły   do   normalnego   koloru.
Odsunęła   rękę   Rephaima   od   swoich   ust,
ociekających krwią i wyglądała jakby miała się
rozpłakać.   „Zraniłam   cię?   Tak   mi   przykro,
Rephaim!”
„Ćsii,” uspokoił ją, obejmując. „Nigdy mnie nie

background image

skrzywdzisz.”
Nagle usiadła, wpatrując się w Rephaima. Byłam
zdumiona   widząc,   że   jej   skóra   była   już   mniej
popalona.   „Uratowałeś   mnie!   Kiedy   byleś
krukiem!”
„Potrzebowałaś   mnie.   Czułem   twój   ból.
Przyszedłem do ciebie.”
Shaunee powiedziała nam jej wersję tego co się
wydarzyło,   ale   słysząc   to   od   Rephaima
wydawało   mi   się   to   surrealistyczne.   Nie   był
wtedy sobą, był ptakiem. Uratował życie Stevie
Rae.
„Jesteś   najcudowniejszym   facetem   we
wszechświecie!”
Stevie Rae uśmiechnęła się z miłością i radością
do niego. „Pamiętasz to?”
Rephaim otarł łzy i uśmiechnął się do niej. Tym
razem   dotknął   jej   czerwonego   policzka.
„Pamiętam   tylko   to,   że   potrzebowałaś   mnie   i
wściekłość kruka.”
„Więc, to dla mnie wystarczające,” powiedziała.
Potem   zwróciła   swoją   uwagę   na   Thanatos.
„Dallas próbował zabić mnie i Shaunee.”
„Oh, Bogini!” powiedziała Shaunee. „Wiedziałam,
że   był   zły,   gdy   wrócił   do   stosu   Erin,   ale   nie
wiedziałam, że był szalony.”
„Nie był szalony,” Stevie  Rae powiedziała. „On
jest szalony.” 

background image

„Jest silny,” dodała Thanatos. „Zajmij się nim,”
zwróciła   się   do   Kalony.   „Przyprowadź   go   do
mnie. Wysoka Rada może i się od nas odwróciła,
ale   Śmierć   wciąż   jeszcze   może   ocenić   i
wymierzyć sprawiedliwość.”
Kalona   zacisnął   rękę   na   sercu,   w   uznaniu   jej
polecenia. Jak tylko wyszedł Stark powiedział.
„Idę z nim.”
„Zrób   tak,   i   upewnij   się,   że   nieśmiertelny   nie
zabije   Dallasa.   Chcę   by   do   mnie   trafił   jak
najbardziej żywy,” powiedziała Thanatos.
„Tak,   Wysoka   Kapłanko.”   Stark   szybko   jej   się
skłonił,   a   potem   śpiesznym   krokiem   ruszył   za
Kaloną.
„Moi czerwoni adepci,” powiedziała Stevie Rae.
„Wszystko z nimi w porządku?”
Thanatos skinąła głową. „Kalona i Aurox strzegli
ich, gdy spali podczas dnia.”
„I   Darius   udał   się   bezpośrednio   do   piwnicy   by
dołączyć  do  Auroxa  jak  najszybciej  po  tym  co
powiedziała   nam   Shaunee,”   powiedziała
Afrodyta.
Byłam zaskoczona, gdy usłyszałam imię Auroxa.
Teraz definitywnie nie był czas by o nim myśleć,
ale   czy   on   czasem   nie   był   pijany   jak   świnia   i
leczył kaca cały dzień?
„Więc Shaunee i Stevie Rae były jego celem?”
spytałam.

background image

„Nie wiem,” powiedziała Shaunee. „Wydawał się
wkurzony   na   wszystkich.   Cóż,   mówiąc
wszystkich mam na myśli krąg Zoey. Myslę, że
obwinia nas za odrzucenie Przemiany Erin.”
„Tak, powiedział mi, że to tylko początek jego
odpłaty   zabicie   mnie   i   Shaunee,”   powiedziała
Stevie   Rae,   opierając   się   na   Rephaimie   jakby
pobierała z niego życiodajną energię.
„To   śmieszne,”   powiedziała   Afrodyta.   „Jeśli
trzeba kogoś obwiniać to Neferet.”
„Jesteśmy   bardziej   dogodnym   celem,”
powiedziała Shaunee.
„Nikt   nie   będzie   celem   ponownie   –   nie   dopóki
Śmierć   króluje   tu   jako   Wysoka   Kapłanka,”
powiedziała   Thanatos.   „Ale   dopóki   Kalona   i
Stark nie znajdą Dallasa wszyscy musimy mieć
się na baczności.” zwróciła się do mnie. „Zoey,
wiem,   że   wszyscy   mieliśmy   obawy   odnośnie
adeptów   w   jednym   miejscu,   ale   mam   zamiar
dowodzić   tobą   i   twojemu   kręgu   –   wraz   z
Prorokinią   –   i   resztą   Czerwonych   Adeptów.   To
daje   nam   dwie   linię   obrony.   Pierwszą   będzie
Darius i Synowie Erebusa. Drugim będziesz ty i
twój krąg.”
„Masz na myśli czerwonych adeptów Stevie Rae,
tak?”   powiedziałam.   „Dallas   ma   swoją   grupę,
która podąża za nim.”
„I   są   równie   nienawistni,”   dodała   Stevie   Rae.

background image

„Tylko ostatniej nocy, czerwona adeptka, Nicole,
wiesz   ta,   która   pomagała   Lenobii   uratować
konie   podczas   pożaru?”   Thanatos   kiwnęła   i
Stevie Rae kontynuowała. „Więc, ona oficjalnie
opuściła grupę Dallasa i dołączyła do mojej – w
zasadzie,   ponieważ,   wiedziała   jak   nienawistna
jest grupa Dallasa.”
Otworzyłam usta by zgodzić się z Stevie Rae –
nie   ma   mowy   bym   utknęła   w   piwnicy   z
kutasiarzami,   których   Dallas   nazywa
przyjaciółmi   –   ale   Thanatos   przemówiła
pierwsza. 
„Kiedy mój wyrok nad Dallasem będzie gotowy,
nie będzie adeptów, którzy będą za nim.” 
Jej głos był niczym lód.
Zastanawiałam   się,   jak   Thanatos   sprawi,   że
kijowi   czerwoni   adepci  będą   mili,  ale  ona   ma,
jak nic, z zylion lat doświadczenia i jest potężna.
Kto   wie   co   wampiry   mają   w   swoim   rękawie?
Mam   nadzieję,   że   to   będzie   coś   skutecznego.
Prawda była taka, że po tym co zdarzyło się tej
nocy, przestałam być cierpliwa dla kogokolwiek
kto ranił mnie lub moich przyjaciół – i nawet jeśli
Thanatos ma zamiar skorzystać ze starej szkoły
kar cielesnych, tak będzie. 
„Zoey,   możesz   sprawdzić   moje   dzieciaki?
Powiesz mi, że wszystko będzie ze mną dobrze?
Wiesz   jakie   są   Karmisha   i   Shaylin,   zaczną

background image

wariować, gdy usłyszą co się stało.” Głos Stevie
Rae był coraz słabszy mimo iż uśmiechała się do
mnie   i   trzymając   rękę   Rephaima,   leżała   na
poduszkach,   wyglądając   na   zmęczoną   i
przypieczoną.
„Nie   ma   problemu,”   zapewniłam   ją.   „Nie   chcę
byś   się   o   cokolwiek   martwiła.   Afrodyta   i
Shaunee   i   ja   sprawdzimy   co   z   dzieciakami   i
upewnimy   się,   że   dowiedzą   się,   iż   wszystko   z
tobą w porządku.”
„Dobrze. Gdy będziesz rozmawiała z czerwonymi
adeptami   powiedź   im,   że   jest   Sobota   i
odrabiamy   dzień   wolny   za   wczoraj.
Zawiadomiłam   już   profesorów,   ogłoszę   to   za
chwilę. Spodziewam się, że każdy zacznie swoją
pierwszą   lekcję   o   godzinie   dwudziestej.
Opóźnienia   będę   zaakceptowane.   Przemoc   i
nienawiść   nie   będą   wnosić   do   mojego   Domu
Nocy chaosu,” powiedziała Thanatos.
„Oh, kurde – szkoła – ehh,” Afrodyta mruknęła
pod nosem.
„Myślę, że to dobry pomysł,” powiedziała Stevie
Rae. „Zrób dla mnie notatki, Z.”
„Okie dokie,” powiedziałam, myśląc, że Damien
zrobi   dla   niej   notatki.   „Zobaczymy   się   po
zajęciach.”
„Wszyscy,” powiedziała Shaunee.
Afrodyta przytaknęła.

background image

Tak, ze Stevie Rae było całkowicie dobrze. Jej
czerwoni   adepci   byli   przerażeni.   Kramisha
zastąpiła   nam   drogę,   gdy   wchodziłyśmy   do
piwnicy.
„Jeśli   z   nią   nie   będzie   dobrze,   skopię   dupę
Dallasowi sama.”
„Ze Stevie Rae będzie dobrze,” Zapewniłam ją i
inne dzieciaki, które zebrały się wokół.
„On naprawdę próbował ją zabić, prawda?” 
Wszyscy zwrócili się do Nicole, która stała poza
grupą, tylko Shaylin była obok niej.
„Dallas próbował zabić Stevie Rae i Shaunee,”
powiedziałam, spotykając jej wzrok i patrząc jak
wszyscy na nią, ponieważ może znała jego plan.
Twarz Nicole nie wyrażała nic poza niesmakiem.
Pokręciła głową. „Jest coraz gorszy i gorszy, ale
nie sądziłam, że będzie czegoś próbował tutaj w
Domu Nocy,” powiedziałam.
„Kiedyś, byłaś jak on,” powiedziałam.
„Masz rację. Byłam. Już nie jestem. Nie na tą
chwilę.”
„Skąd   mamy   wiedzieć,   że   mówisz   prawdę?”
Shaunee zapytała.

*

„Wierzę   jej.”   Shaylin   powiedziała   bez   wahania.
„Widziałam jak zmienia swoje kolory.”
Spojrzałam na Afrodytę. „Wciąż jej ufasz?”

*Po kiego to dalej wałkować? Nie ty skretyniała idiotko. Nie będziesz wiedzieć, że ktoś kłamie chyba, że jesteś 
pierdzielonym wykrywaczem kłamstw...

background image

„Której? Shaylin czy Nicole?”
„Obu,” powiedziałam.
Spojrzenie Afrodyty powędrowało do Shaylin i z
powrotem   do   mnie.   „Wierzę   osądom   Shaylin.
Jeśli mówi, że dziewczyna się zmieniła, wierzę
w jej słowa.”
„Kiedyś   była   dziewczyną   Dallasa,   a   Dallas
próbował   zabić   Stevie   Rae   i   mnie!”   wypaliła
Shaunee. „Nie jestem dziwką – tak tylko mówię.”
Słyszałam pomruki kilku adeptów zgadzających
się   z   nią.   Twarz   Nicole   zbladła,   ale   uniosła
podbródek i spojrzała na Shayline. 
„Erin była dziewczyną Dallasa a ty wciąż dbałaś
o nią i stałaś przy jej stosie, aż do świtu.”
„Znałam   Erin   bardzo   długo,”   powiedziała
Shaunee. „Ciebie znam może z dwie sekundy.”
„Erin była idealna przez cały czas jak ją znałaś?”
Spytała Nicole.
Shaunee   spotkała   wzrok   czerwonej   adeptki.
„Nie. Nie, nie była.”
„Ja też nie byłam idealna, ale, jestem i proszę o
drugą szansę.”
Usłyszałam   wystarczająco.   Moje   Prorokinie   i
moje   przeczucie   przekonało   mnie.   „To
wystarczające dla mnie,” powiedziałam głośno.
„I   to   musi   wystarczyć   dla   was   wszystkich,
również.   Jeśli   każdemu   wytykalibyśmy   jego
przeszłość, Kalona nie mógłby być Wojownikiem

background image

naszej Wysokiej Kapłanki. Do diabła, Stevie Rae
nie byłaby moją BFF.”
„Zostałbym odrzucony i wyrzucony z Domu Nocy
wraz   z   Neferet,”   powiedział   Aurox.  

*

  Nie

zauważyłam go wcześniej.

*

 Stał za nami, tylko w

środku wejścia do piwnicy.
Nie spojrzałam na niego, ale zgodziłam się.
„A jeśli Aurox nie dostałby drugiej szansy, moja
babcia byłaby martwa. Shaunee, musisz patrzeć
na wszystko, nie na jeden przypadek. Zbyt dużo
się stało byśmy mieli przestać sobie ufać.”
Shaunee spojrzała krótko na Nicole, a następnie
jej   wzrok   napotkał   mój.   „Dobrze,   jesteś   moją
Wysoką Kapłanką. Ufam ci.”
„Dziękuję,”   powiedziałam.   Rozejrzałam   się   po
grupie. „Ktoś ma jeszcze coś do powiedzenia?”
„Czy   ze   Stevie   Rae   będzie   dobrze?”   Spytała
Kramisha.
„Całkowicie,” powiedziałam.
„Naprawdę   Rephaim   uratował   ją,   gdy   był
ptakiem?” Shaylin spytała.
Uśmiechnęłam   się   do   Shaunee.   „Powiedź   im
historię,   ale   szybko.   Pamiętaj,   że   Thanatos
powiedziała,   że   chce   byśmy   dziś   w   klasach   i
każdy   chce   się   przygotować   na   pierwszą
godzinę lekcyjną a to już o dwudziestej.”
Było kilka jęków na tę wiadomość, ale zostały

*A ten tu skąd? 
*Nie-Ma-Takiej-Możliwości żeby nasza ZOEY go nie wyczuła! Przecież ona reaguję na każdego mężczyznę w 
promieniu pięćdziesięciu metrów kisielem w majtach :P

background image

skrócone   przez   opowieść   Shaunee   o   tym,   co
zdarzyło   się   wcześniej.   Skorzystałam   z   okazji,
aby wyjść do Dariusa, który stał przy wejściu do
piwnicy.   Afrodyta   oczywiście   poszła   ze   mną.
Przechodząc   obok   Auroxa   szybko   na   niego
spojrzałam. Dzieciak wyglądał na wymęczonego.
Jego oczy były przekrwione i opuchnięte, a jego
doskonała   skóra   wyglądała   nieco   kredowo.

*

„Kac   jest   do   dupy,   co?”   nie   mogłam   się
powstrzymać   by   go   o   to   zapytać,   choć   nie
czekałam, by usłyszeć odpowiedź. Afrodyta olała
wszystko i pobiegła w górę schodów.
„Kalona i Stark szukają Dallasa?” Darius zapytał,
gdy dołączyliśmy do niego.
„Taaa,”   powiedziałam.   „Thanatos   chce   go
dostać w swoje ręce. Powiedziała, że zrobi też
coś z jego czerwonymi adeptami.”
„To   będzie   ciekawe   zobaczyć   co   rzeczywiście
zrobi z nimi wszystkimi,” powiedziała Afrodyta.
„Więc, dobrze jeśli uda im się znaleźć Dallasa.
Musi poważnie nie chcieć być znaleziony.”
„Nieśmiertelny go znajdzie, nie ma co do tego
wątpliwości,” powiedział Darius.

*

„Czy ktoś zauważył by jego przyjaciele też się
ukrywają? Powiedziałam.
„Zrobiłem   szybki   rekonesans,   gdy   upewniłem
się,   że   nasi   adepci   są   bezpieczni.   Dallasa

*Jego DOSKONAŁA skóra if you know what i mean :D
*A jak już go znajdzie zrobi mu sex niespodziankę...

background image

zdecydowanie   nie   ma,   ale   nie   wierzę   by   ktoś
uciekł z nim,” powiedział Darius.
„Mam   nadzieję,   że   cokolwiek   zrobi   Thanatos
sprawi,  że zostawią  nas w spokoju  na dobre,”
powiedziała Afrodyta.
Westchnęłam.   „Nie   wiem,   jak   chcesz   zamknąć
dzieciaka, który kontroluje energię elektryczną.

*

To   przygnębiające,   jeśli   pomyślę   na   ile
sposobów mógłby uciec.”
„Thanatos   jest   mądra.   Wykona   sprawiedliwy
wyrok,” powiedział Darius.
„Martwię   się,   że   wyrok   a   jego   wykonanie   to
dwie zupełnie inne rzeczy,” powiedziałam.
„Jako   twój   Wojownik   nie   jestem   pewien,   czy
jestem w stanie powiedzieć ci byś nie stała w
miejscu i nie martwiła się,” powiedział Darius.
„Jest   tępogłowa.   Nie   będzie   słuchać,”
powiedziała Afrodyta i pocałowała go w szyję.
„Ale dziękuje za próbę.
Uśmiechnął się do niej. „Jestem przyzwyczajony
do czynienia z tępogłowymi kobietami.”
„Zdradzasz   mnie   z   upartym   kaszalotem?”
powiedziała Afrodyta, udając wkurzoną. „Nie każ
mi wydrapywać jakieś biednej, mniej atrakcyjnej
dziewczynie oczu.”
Darius   zaśmiał   się   i   przyciągnął   ją   do   siebie.
Przewróciłam oczami. „Idę zobaczyć, czy mogę

*Trzeba zamknąć go w gumowym kondonie :D

background image

liczyć na dwa szczęśliwe dni z rzędu i dostanę
spaghethii na śniadanie. Pa, Darius. Aforodyto,
widzimy się na pierwszej lekcji.”
Zdecydowałam, że podejdę do mojego pokoju w
akademiku,   uczeszę   włosy   i   poprawię   makijaż
przed   pójściem   do   kafeterii,   gdy   jego   głos
wypowiedział   moje   imię.   Prawdę   mówią,   nie
chciałam   się   zatrzymać.   Chciałam   udawać,   że
niczego   nie   słyszałam   i   popędzić   do   mojego
pokoju i zostać w nim tak długo jak to możliwe. 
Ale widziałam jak ten dzieciak biega. To nie tak,
że nie potrafiłby mnie złapać. Wzięłam głęboki
oddech i zatrzymałam się, czekając na niego.
„Zoey,   mógłbym   z   tobą   porozmawiać   przez
moment?”
Aurox zapytał mnie, gdy tylko mnie dogonił.
Brzmiał   tak   nie-ja-Heath   i   formalnie,   że
rozluźniłam się na chwilę.”Tak, oczywiście.”
„Wierzę, że jestem winien ci przeprosiny.”
„Za co?”
Zmarszczył brwi. „Wierzę, że powiedziałem coś
niegrzecznego do ciebie w nocy.”
„Wierzysz?”
„Moja   pamięć   wydaje   się   osłabiona.   Mogę
pamiętać   tylko   fragmenty   tego   co
powiedziałem.”
„Aurox,   upijanie   robi   więcej   niż   pogarszanie
pamięci. Może to sprawić, że będziesz cholry, i

background image

będziesz gadać głupie rzeczy. Nie musisz mnie
przepraszać,   po   prostu   nie   upij   się   następnym
razem.”
Westchnął i potarł czoło, jakby miał ból głowy,
który zaczął mijać. „Ale, Zo, piwo jest dobre.”

*

Poczułam się jakby uderzył mnie w brzuch.
„Jak ty to robisz?”
Jego   ręka   spadła   z   czoła   i   dał   mi   widok
rozbrojonego chłopaka. „Że lubię smak piwa?”
„Nie!”   Wyrzuciłam   ręcęe   do   góry   w   ataku
frustracji. „Brzmisz zupełnie jak Heath.”
„Brzmię?”
„Nie zawsze, ale wtedy, gdy nazywasz mnie Zo.”
Aurox zamrugał kilka razy, a potem powiedział,
„Przepraszam. Nie chciałem cię obrazić.”
„Nie   obraziłeś   mnie.   Zwodzisz   mnie,”
powiedziałam.
„Ty mnie też zwodzisz,” powiedział.
„Dlaczego?”
„Bo  czuję  do  ciebie  rzeczy,  które  wiem,  że  są
złe.”
„Złe   uczucia?   Jakie?”   Wstrzymałam   oddech,
podczas gdy on odpowiedział.
„Przyciągają mnie do ciebie. Zależy mi na tobie.
Myślę   o   tobie.   Często,”   powiedział   powoli.   „A
wiem,   że   te   uczucia   są   złe,   bo   brzydzisz   się
mną.”

*O-Mój-Boże jaki on jest uroczy :3  

background image

Otworzyłam usta, aby powiedzieć, że nie brzydzę
się nim, do diabła, nawet go nie nie lubię, ale
podniósł rękę zatrzymując moje słowa.
„Nie, rozumiem, dlaczego się mną brzydzisz. To
nie   dlatego,   że   jesteś   złą   osobą.   Jesteś
naprawdę dobrą osobą – specjalną osobą. To nie
twoja wina, że tak czujesz w stosunku do mnie.”
Aurox   zaczął   się   cofać.   „Po   prostu   chciałem
przeprosić   za   cokolwiek   nieuprzejmego
powiedziałem ostatniej nocy. Zostawię cię teraz
samą.”
„Aurox, poczekaj. Nie idź nigdzie. Muszę ci coś
powiedzieć.”   Skinęłam   na   niego   i   do   jednej   z
wielu   kamiennych   ławek,   które   zostały
umieszczone   pod   ogromnym   dębem   na   terenie
szkoły.   „Dobrze,   usiądź   ze   mną   na   chwilę   i
pozwól   mi   pozwól   mi   ułożyć   to   co   chcę
powiedzieć właściwie.”
Usiadł obok mnie. Cóż, naprawdę nie obok mnie.
Głównie   siedział   na   tej   samej   ławce,   ale   jak
najdalej ode mnie. 

*

 Westchnęłam.

„Dobra,   jedziemy.”   Wzięłam   głęboki   oddech   i
wyrzuciłam   z   siebie,   „Czuję,   że   mnie
przyciągasz, jak ja ciebie. Myślę o tobie. Czekaj,
nie, to nie właściwie to. Staram się nie myśleć o
tobie,   ponieważ   myślę   o   tobie.”   westchnęłam
ponownie. „Jakie to mylące. Tak, czy owak, tu

*On jest po prostu uroczy. Wiem! Powtarzam się, ale na jego widok robię „Iiiiikkk!” jak nastolatka na widok Bibera x3

background image

jest   problem   –   mam   siedemnaście   lat,   a   w
środku   ciebie   jest   dusza   dzieciaka,   którego
kochałam   przez   prawie   połowę   mojego   życia.
Ale nie jesteś tym dzieciakiem, i to mówię sobie
cały czas, a przede wszystkim staram się w to
uwierzyć.   Potem   robisz   coś   jak   śpiewanie
piosenki   spaghetii,   czy   nazywasz   mnie   Zo,
używając tonu głosu jaki miał tylko Heath, czy
upijasz się jak idiota i mówisz mi rzeczy totalnie
jak to robił Heath, boję się, że nie mogę w to
wierzyć już dłużej,” skończyłam w pośpiechu.
„Ja?”
Zmarszczyłam   brwi.   „Widzisz,   właśnie   to
powiedziałby   Heath.   Kiedyś   nie   zdążyłam   i
straciłam cię.”
„Przykro mi, Zo.”
„Robisz   to   znowu!   I   boję   się,   że   nie   mogę
uwierzyć,   że   ty   i   Heath   jesteście   tą   samą
osobą.”
„Oh,” urwał i mogłam praktycznie zobaczyć jak
jego tryby pracują. „Ty wciąż kochasz Heatha.”
Spotkałam   jego   spojrzenie   i   powiedziałam   mu
absolutną   prawdę.   „Zawszę   będę   kochać
Heatha.”
Nie   patrzył   na   mnie,   gdy   jego   oczy   zaczęły
błyszczeć   jak   to   robił   Heath,   „To   dobrze.”
powiedział.
„Nie, to jest mylące, zwłaszcza, ponieważ Stark

background image

jest moim Wojownikiem jak i moim chłopakiem.”
powiedziałam.
„Ale   kochałaś   wcześniej   Heatha   i   Starka
razem?”
„Więc,   tak,   ale   to   było   dość   skomplikowane.   I
stresujące. Dla naszej trójki.”
„Jednak wciąż ich kochałaś.”
On   nie   wyraził   tego   jak   pytanie,   ale
odpowiedziałam. „Tak, i to, co usiłuję zrozumieć
to   to   jak   można   kochać   więcej,   niż   jednego
faceta w tym samym czasie.

*

  Stark zastanawia

się nad tym samym.”
„Stark był dla mnie miły ostatniej nocy.”
„Więc, Stark i Heath skończyli jako przyjaciele.
Coś w tym rodzaju.”
„To może wszyscy znów będziemy przyjaciółmi”
powiedział
Przyjaciele   zabrzmiało   bezpiecznie.   Kto   nie
potrzebuje   więcej   przyjaciół?   „Możemy
spróbować.”
„Możesz pić moją krew, jeśli chcesz.”

*

„Aurox!   Nie.   Nie,   nie   chcę   pić   twojej   krwi,”
skłamałam,   pamiętając   jak   zupełnie
przytłaczająco   niesamowite   to   było   picie   krwi
Heatha   i   jak   Heathowi   się   to   podobało.
Zmrużyłam oczy na dzieciaka.
„Aurox, czy masz wspomnienia Heatha?”

*Oj, Zoey... Ty to potrafisz nawet czterech naraz :P Loren, Heath, Erik, Stark :P jedyną selekcję naturalną u ciebie jest 
śmierć ofiary, którą pokochałaś :P czekam, aż Loren zmartwychwstanie:D wtedy będzie ciekawiej
*Hahahaha jaki bezpośredni xD

background image

Potrząsnął głową. „Nie sądzę. Czasem mówię lub
robię rzeczy dla mnie zaskakujące, bo nie mogę
sobie   przypomnieć   skąd   je   znam.   Jest   tylko
jedna rzecz, którą odziedziczyłem od Heatha.”
Wiedziałam,   że   nie   powinnam   pytać,   ale
usłyszałam jak z moich ust wychodzą słowa, „Co
jest tą jedyną rzeczą?”
„Jego miłość do ciebie, Zo.”