background image

Singh Nalini 
 
Sekrety małżonków 

 
 
 
 
 

 
 
 
Po dwóch miesiącach życia w separacji Victoria 
informuje swojego męża Caleba, że jest w ciąży. Caleb 
prosi ją, by w tej sytuacji wycofała swoje żądanie 
rozwodu. Uważa, że powinni ratować małżeństwo dla 
dobra dziecka. To jednak wymaga wielu szczerych 
rozmów, na które od lat nie potrafili się zdobyć...
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY 
- Jestem w ciąży. 
Calebowi Callaghanowi serce podeszło do gardła. 
- Co takiego? 
- To, co powiedziałam. Jestem w ciąży. W trzecim miesiącu. Właśnie 
wracam od lekarza. - Vicki nerwowym gestem odgarnęła z czoła długie, 
jasne włosy i usiadła w fotelu naprzeciwko jego biurka. 
Calebowi zakręciło się w głowie. To była szansa, na którą czekał od 
dwóch miesięcy. Nie zamierzał jej zmarnować. Podszedł do Vicki i 
uklęknął przy jej fotelu. 
- Nosisz nasze dziecko. - Cud, który mu się przytrafił, odebrał mu dech w 
piersiach i nie był w stanie nic więcej powiedzieć. Nagle jego życie 
zamieniło się w raj na ziemi. 
Vicki nie może się ze mną rozwieść, skoro jest ze mną w ciąży, pomyślał. 
Potrząsnęła głową przecząco, jakby usłyszała jego myśli. 
- To niczego nie zmienia. - Ale w jej głosie słychać było niepewność. 
Nie zamierzał walczyć fair, zwłaszcza gdy chodziło o najważniejszą 
sprawę w jego życiu. 

background image

10 
Nalini Singh 
- Oczywiście, że zmienia. - Wziął jej białą, piękną dłoń 
smukłych palcach, ciesząc się, że może raz jeszcze dotknąć Vicki. 
- Nie. 
- Tak. - W trakcie ostatnich miesięcy, kiedy byli w separacji, Caleb robił, 
co mógł, by odzyskać żonę. I nie udało mu się to. Ale fakt, że Vicki 
spodziewa się jego dziecka, nie pozwoli jej tak łatwo usprawiedliwić 
rozwodu. - Jakże to może niczego nie zmieniać? Nosisz moje dziecko. 
Jej dłoń zesztywniała pod jego dotykiem. 
- Nie znęcaj się nade mną, Caleb. 
W tonie jej głosu było coś, co kazało mu się mieć na baczności. Choć 
Caleb nie zamierzał pozwolić, by jego żona nadal go odpychała, wiedział, 
że nie może za bardzo na nią naciskać. Na szczęście jego Victoria zawsze 
miała miękkie serce. 
- Mam prawo przeżywać to razem z tobą. Ja także po raz pierwszy będę 
rodzicem. I może po raz ostatni. 
Na jej twarzy odbiły się emocje, których nie rozumiał 
i chyba nigdy nie zrozumie. 
- Chcesz się wprowadzić z powrotem. - Choć miało to być pytanie, 
zabrzmiało jak stwierdzenie. Vicki miała na myśli ich odremontowaną 
willę nad zatoką St. Bay, niedaleko centrum Auckland. 
- Vicki, to nie podlega dyskusji. Wprowadzam się z powrotem - odrzekł 
kategorycznie. - Nie pozwolę ci się ze mną rozwieść, gdy nosisz moje 
dziecko. - Będzie miał mi- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
11 
nimum sześć miesięcy na przekonanie Vicki, że warto ratować ich 
małżeństwo; że nie można tak po prostu wymazać z życia pięciu lat 
związku. 
Gdy się zdecydowali na chwilowe rozstanie, Vicki poprosiła go, by 
zostawił ją na jakiś czas w spokoju. Na tyle, na ile mógł, spełnił jej prośbę 
- ograniczał się do jednego telefonu dziennie i kilku wizyt tygodniowo. 
Musiał mieć pewność, że wszystko u niej w porządku. Ale cały ten układ 
w tym momencie tracił ważność. Caleb chciał mieć swoją żonę z 
powrotem. - To dziecko to dar, Vicki, szansa, żeby wszystko naprawić. 
Nie odrzucaj jej. 
Jej spojrzenie złagodniało. 
Caleb wstał i uniósł ją, a potem objął i przytulił. Jej smukłe ciało zatonęło 
w szerokim uścisku jego potężnych ramion i Vicki położyła mu głowę na 
piersi. 
- Jeszcze dzisiaj powiem, żeby przewieziono moje rzeczy z hotelu do 
domu. - Nienawidził tego cholernego hotelu i choć mieszkał w 
najlepszym apartamencie, jaki mieli, dla niego wszystko było tam nie tak, 
bo było inaczej niż w domu. - Wszystko będzie dobrze. Poradzimy sobie - 
zapewnił ją. Nieważne, co się/stanie, nie zamierzał jej stracić. 
Ona była dla niego wszystkim. 
Vicki pozwoliła, by Caleb ją przytulił, mimo że wiedziała, że popełnia 
straszny błąd. Boże, jakże ona tęskniła za Calebem. Przez te dwa miesiące 
brakowało jej męża każdego dnia. Za każdym razem, gdy zapraszał ją na 
lunch lub przychodził na kawę, wiedziała, że powinna go odepchnąć, 

background image

12 
Nalini Singh 
ale za każdym razem godziła się na jego obecność. Teraz wydawało się, 
że ten niebezpieczny zwyczaj zaważy na ich przyszłości. 
- Nie musisz być w domu, żeby to ze mną przeżywać. Caleb rozluźnił 
uścisk, by móc zajrzeć w jej nachmurzone, ciemne oczy. 
- Do diabła, oczywiście, że muszę. Chcesz wychować nasze dziecko tak, 
jak sama byłaś wychowywana? Chcesz, żeby prawie nie znało ojca? 
Vicki na moment zatkało. 
- Dokładnie wiesz, gdzie uderzyć, prawda? - Ze wszystkiego na świecie 
najbardziej nie chciała, by jej dziecko dorastało, nie czując się kochane 
przez rodziców. 
Wypuściwszy powoli Vicki z objęć, Caleb wsunął ręce do kieszeni. 
- Nie zamierzam ukrywać prawdy: jeśli będziesz nalegać na dalszą 
separację, doprowadzi to do rozwodu, a wtedy dziecko będziemy sobie 
podrzucać z domu do domu. 
- Sądzisz, że lepiej, by dorastało na polu bitwy? - Nie chciała, by niewinne 
dziecko uczestniczyło w totalnej klęsce ich małżeństwa. A w tym 
momencie nie zapowiadało się, by cokolwiek było w stanie je uratować. 
- Oczywiście, że nie. - Jego głos zdradzał narastającą irytację. - Ale nie 
można mieć wszystkiego, Vicki. Albo mnie przyjmiesz z powrotem i 
zaczniemy wszystko naprawiać, albo się pogodzisz z alternatywą. 
- To się dzieje zbyt szybko. Potrzebuję trochę czasu. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
13 
- Miałaś dwa miesiące. - Caleb bezwiednie zaciskał wargi. - To więcej niż 
wystarczająco dużo czasu. 
To nic nie dało. Nie ruszyliśmy nawet z miejsca, pomyślała. W trakcie 
separacji widzieli się kilka razy na tydzień, ale prawdziwa rozmowa była 
przed nimi. 
- Caleb, wczuj się w moją sytuację. Właśnie się dowiedziałam, że jestem 
w ciąży. Twój nagły powrót to będzie dla mnie za dużo. Nie uporam się z 
tym wszystkim naraz. 
- Im dłużej będziesz mnie trzymała na dystans, tym mniej czasu będziemy 
mieli, by wszystko naprawić, zanim pojawi się dziecko - odpowiedział. - 
Nie dam za wygraną, więc równie dobrze możesz się zgodzić. 
Gdyby Vicki tego wszystkiego nie przewidziała i nie podjęła decyzji na 
długo przed tym, zanim wkroczyła do firmy, którą jej mąż budował z taką 
determinacją, jego oświadczenie wytrąciłoby ją z równowagi. Ale choć z 
mężem wiązało się tak wiele tajemnic, to jedno przewidziała. Od chwili, 
gdy się dowiedziała, że jest w ciąży, Vicki wiedziała, że Caleb nie zgodzi 
się na dalszą separację. 
Mając na uwadze jego upór, przemyślała warunki, na których mogłaby go 
przyjąć z powrotem. 
- W porządku - mruknęła i w tej samej chwili tego pożałowała, mimo że 
była to przemyślana decyzja. Wiedziała, że dla Caleba palec oznaczał 
całą rękę. Ale nie chodziło już tylko o nich dwoje. 
- To właściwa decyzja, kochanie. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. 

background image

14 
Nalini Singh 
Gdy usłyszała jego ton, zmarszczyła brwi, chcąc mu wyjaśnić, że odtąd 
wszystko się zmieni. 
- Słuchaj, możesz się wprowadzić, ale... 
- Cicho - szepnął i położył dłoń na jej brzuchu. Ten gest sprawił, że nagle 
ciąża wydała jej się niezwykle realna, znacznie bardziej niż zdjęcie USG, 
które wręczył jej lekarz. - Nie chcesz chyba, żeby dziecko słyszało, jak się 
sprzeczamy, prawda? 
Vicki poczuła, że ściska jej się żołądek. Już się zaczynało: ona mówiła, a 
on nie był nawet ciekaw, co jego żona ma do powiedzenia. Kompletnie jej 
nie słuchał. 
- Caleb, chciałam ci powiedzieć... 
- Później. - Uniósł dłoń, by odgarnąć jej z czoła złote włosy. - Mamy 
mnóstwo czasu. 
Wszystkie jego rzeczy wylądowały w pokoju gościnnym. 
- Co to, do diabła, ma być? - Caleb poszedł poszukać żony. Stała na progu 
sypialni ze skrzyżowanymi na piersiach rękami, jakby broniła wstępu. 
Obserwowała go zwężonymi oczami. Żadnego śladu po kobiecie, która 
nie dalej niż dwie godziny temu pozwoliła mu się przytulić. 
Wyprostowała się, jakby się szykując do konfrontacji. 
- To, że mnie nie słuchasz. Nie zwracasz uwagi na moje obiekcje i na 
warunki, jakie stawiam. Przeforsowujesz wszystko, co tylko chcesz, a ja 
się kompletnie nie Uczę. Tak jak wcześniej. - Caleb widział, że Vicki 
mówi śmiertelnie poważnie. W jej zazwyczaj łagodnym, ugodowym 
tonie 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
15 
czaiła się groźba. - Powiedziałeś: później. No to teraz jest później. 
Możesz zostać w domu, ale nie oczekuj, że wrócisz do mojego życia, 
jakby się nic nie wydarzyło. Jeśli chodzi o mnie, nadal jesteśmy w 
separacji. 
Caleb osłupiał. Przez pięć lat małżeństwa Vicki nigdy nie odzywała się do 
niego w ten sposób. 
- Kochanie... 
- Nie. Nie, Caleb. Nie pozwolę ci wepchnąć mnie w coś, na co jeszcze nie 
jestem gotowa. 
- To nie daje nam szansy - odrzekł. - Jak rozwiążemy nasze problemy, 
kiedy będę mieszkał w gościnnym pokoju? W dodatku ciągle mam w 
pamięci to, że zagroziłaś mi rozwodem. - Rzucił swoją kurtkę dżinsową 
na łóżko i zaczął rozwiązywać krawat, patrząc na Vicki. 
- Twój sposób również donikąd nie prowadzi. - Jej policzki zaczerwieniły 
się ze złości. - Chcesz, żeby wszystko było jak dawniej. Mamy udawać, 
że przez ostatnie dwa miesiące nie mieszkałeś w hotelu? W naszym 
małżeństwie zawsze byłam totalnie bezsilna. Nie miałam nic do 
powiedzenia. Ale tobie to nie przeszkadzało, co? 
Jej słowa sprawiły mu ból. 
- Nigdy nic nie mówiłaś i nagle pewnego dnia oświadczasz, że chcesz 
rozwodu. Skąd, do diabła, miałem wiedzieć, że nie jesteś szczęśliwa? Nie 
czytam w myślach. - Caleb z rozdrażnieniem rzucił krawat na kanapę. 
Vicki zacisnęła pięści, a kremowa skóra jej twarzy pokryła się krwawym 
rumieńcem. 

background image

16 
Nalini Singh 
- Nie, nie czytasz. Ale nie musiałbyś tego robić, gdybyś od czasu do czasu 
zechciał mnie wysłuchać zamiast naciskać, by było tak, jak ty chcesz, 
albo nie było wcale. 
Caleb na serio zaczął się denerwować. 
- Nigdy nie chciałaś podejmować żadnych decyzji, więc ja to robiłem. - 
Odkąd ją poślubił, robił wszystko, by się czuła bezpieczna i zwyczajnie 
się o nią troszczył. A ona tak mu się za to odwdzięcza! 
- Czy kiedykolwiek przestałeś myśleć, że wszystko, czego chcę od życia, 
to nazywać cię swoim panem i władcą? Ludzie dojrzewają i zmieniają się, 
Caleb. Czy nigdy nie brałeś pod uwagę tego, że i ja mogę się zmienić? 
Jej ostra uwaga kompletnie wytrąciła go z równowagi, bo prawda była 
taka, że w jego oczach Vicki nadal była tą samą dziewiętnastolatką, którą 
poślubił pięć lat temu. Biorąc pod uwagę różnicę wieku między nimi, 
było dla niego oczywiste, że to na jego barkach spoczywa 
odpowiedzialność; że to on ma się o wszystko zatroszczyć. 
Co nie znaczyło, że Vicki trzeba było wziąć pod opiekę. Wręcz 
przeciwnie. Była niezwykle jak na swój wiek dojrzała i świetnie sobie 
radziła z rolą żony niezmiernie ambitnego prawnika. 
Caleb na pewno nie utraciłby swej żony, gdyby zwrócił uwagę na to, co 
się kryje za jej nieśmiałym uśmiechem, i uchwycił moment, w którym 
Vicki przestała na niego patrzeć tak, jak zwykła to czynić dawniej. Kiedy 
brali ślub, Caleb miał dwadzieścia dziewięć lat i doświadczył już wielu 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
17 
rzeczy, Vicki natomiast była nietknięta przez świat. Żyła dotąd jak w 
kokonie, dopiero miała wkroczyć w dorosłe życie. Caleb był 
przyzwyczajony, że wszyscy stosowali się do jego zasad i nie przyszło 
mu do głowy, że jego młoda żona może mieć z tym problem. 
Pierwszy raz od długiego czasu spojrzał na Vicki, nie nakładając na nią 
obrazu dziewczyny, którą była, gdy się poznali. Nadal była piękna, 
niezwykle zgrabna i delikatna, ze swoim niewinnym spojrzeniem 
niebieskich oczu i gęstą falą jasnych włosów, których dotyk tak uwielbiał. 
Ale jej oczy nie wyrażały już tego, co kilka lat temu, a na jej twarzy często 
malował się wyraz, który nie pozwalał Calebowi odgadnąć, o czym jego 
żona myśli. 
Kiedy brali ślub, Caleb był dla Vicki całym światem. Teraz. .. teraz w 
tych niebieskich oczach był dystans i patrzyła na niego niemalże jak na 
obcą osobę. Ku własnemu zdziwieniu zorientował się, że niewiele o niej 
wie. 
- Nie, zdaje się, że nie brałem tego pod uwagę. - Zbudował życie na 
swojej pewności siebie, ufając instynktowi, gdy nie było nikogo ani 
niczego, na czym mógłby się oprzeć. Przyznanie się^ że się co do czegoś 
mylił, stanowiło cios. 
Vicki rozchyliła wargi, żeby coś odpowiedzieć. 
- Nie zwalaj całej winy na mnie - powiedział, zanim zdążyła wymówić 
słowo. - Znasz mnie. Gdybyś powiedziała cokolwiek, próbowałbym to 
naprawić. Nie mogę patrzeć, jak cierpisz. 
Dlatego nigdy jej nie rozliczał z jednej rzeczy, której nie 

background image

18 
Nalini Singh 
potrafiła mu dać - z braku namiętności. Ten brak w ich małżeństwie przez 
długie lata kłuł ich jak kolec, ale Caleb nie był zdolny sprawić jej 
przykrości, mówiąc o swoim bólu. Odkąd ją poznał, jedyne, czego chciał, 
to uczynić ją szczęśliwą... sprawić, by się uśmiechała. Vicki potrząsnęła 
głową. 
- O to właśnie chodzi, Caleb. Nie chcę, żebyś cokolwiek za mnie 
naprawiał. Chcę. 
- Co takiego, Vicki? Powiedz mi, czego chcesz. - Nagle Caleb 
uświadomił sobie, że jeszcze nigdy jej o to nie poprosił. Nigdy nie 
zapytał, czego Vicki pragnie. To chyba nie świadczyło najlepiej o 
uczuciu, jakim ją darzył. 
Caleb przejmował dowodzenie nawet w łóżku, pewny tego, że daje jej 
rozkosz, choć nigdy nie udało mu się sprawić, by pragnęła go tak bardzo 
jak on jej. A jeśli Vicki pragnęła czegoś innego, czego nie był w stanie jej 
dać? Jeśli to właśnie było przyczyną, dla której jej reakcje nigdy nie były 
tak namiętne, jak by tego pragnął? 
Jej twarz złagodniała. 
- Chcę tylko, żebyś kochał mnie taką, jaka jestem naprawdę, a nie obraz 
idealnej żony, jaki masz w głowie, czy kobietę, którą babcia usiłowała ze 
mnie uczynić. Po prostu mnie, Victorię. 
Caleb poczuł się, jakby mu ktoś dał obuchem po głowie. 
- Nigdy nie chciałem cię zmienić. 
- Nie, Caleb. Nigdy nie zadałeś sobie trudu, żeby mnie w ogóle zobaczyć. 
- To bolało ją najbardziej. Bo niezależ- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
19 
nie od tego, cokolwiek by mówiła czy robiła, kochała Cale-ba Callaghana 
każdym nerwem swojego ciała. Kochała jego śmiech, kochała go za jego 
inteligencję, upór, kochała nawet zmienność jego nastrojów. 
Ale to nie wystarczało. Taka miłość mogła powoli zniszczyć człowieka 
od środka, jeśli nie była odwzajemniana. I pomimo tego, w co wierzył 
Caleb, wiedziała, że on jej nie kocha lub kocha ją za mało. Dla swojego 
męża Vicki była delikatnym kwiatem, który trzeba chronić i którym 
trzeba się opiekować, nawet jeśli miało się to odbyć kosztem jego uczuć i 
tego, że w takiej relacji nie mogło być mowy o poważnych, partnerskich 
rozmowach. 
Jak ta teraz. Caleb zacisnął pięści, a na jego twarzy nie było śladu 
niedawnej serdeczności. Starał się jedynie zapanować nad złością. Tylko 
dlatego, że odważyła się postawić na swoim. 
- Jeśli cię nie widzę, to z kim, u diabła, spędziłem ostatnich pięć lat? Z 
duchem? 
Jego sarkastyczny komentarz trafił w czuły punkt. 
- Być może. 
- Co to ma oznaczać? 
Jak miała mu powiedzieć o czymś, co sama ledwie rozumiała? 
- Kim ja byłam w tym małżeństwie, Caleb? 
- Moją żoną. - W jego ciemnych oczach odmalował się ból, którego nie 
widziała u niego nigdy wcześniej. - Czy to za mało? 

background image

20 
Nalini Singh 
- Żona Caleba Callaghana - powiedziała, przełykając ślinę. - Ale czy 
naprawdę nią byłam? 
Jęknął. 
- Cóż to za pytanie? Oczywiście, że byłaś moją żoną i nadal nią jesteś. I 
gdybyś tylko dała sobie spokój z tą bzdurą oddzielnych sypialni, 
moglibyśmy zacząć ratować nasze małżeństwo. 
Jeśli byłam twoją żoną, chciała krzyknąć, to dlaczego zrobiłeś to z 
Mirandą? Ale nie miała siły, by stawić czoło faktom. Cztery miesiące to 
za mało, by rana choćby odrobinę się zagoiła. 
- To nie żadna bzdura, Caleb. To jest prawda, więc zacznij, choć raz w 
życiu, troszczyć się o własne małżeństwo. 
Obróciła się na pięcie i wyszła z pokoju. Zza pleców dobiegły ją 
siarczyste przekleństwa i jakiś głuchy odgłos. Zapewne Caleb z 
wściekłości rzucił czymś o ścianę. Nie poszedł za nią. Z ulgą weszła do 
swojego pokoju, bliska rozstroju nerwowego. Czym innym było 
opracowanie strategii, jak się zachowywać przy Calebie, a zupełnie czym 
innym było zmierzenie się z jego despotycznym usposobieniem. 
Przez cały okres trwania ich małżeństwa Vicki nie potrafiła się przemóc i 
powiedzieć tego, co musiało być powiedziane, ponieważ nie była w stanie 
zmierzyć się z siłą, jaką stanowił Caleb Callaghan. Jego powrót do domu 
przerażał ją - bała się, że gdy mu powie o tym, jak jest jej źle, straci to, co 
zyskała przez miesiące rozłąki, w trakcie których mogła w końcu 
krytycznie spojrzeć na swoje życie. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
21 
To, co ujrzała, nie przedstawiało się najlepiej. Ale teraz przynajmniej 
mogła sobie uświadomić swoje błędy i przyczyny bałaganu, jaki powstał 
w ich małżeństwie. Zachęcić, czy zmusić Caleba Callaghana, by zrobił to 
samo, było ogromnym wyzwaniem. Tym razem jednak Victoria była 
zdeterminowana. Dwa miesiące, temu uczyniła pierwszy krok Spakowała 
rzeczy męża i poprosiła o rozwód. 
To był prawdziwy akt desperacji - reakcja na to, że Caleb nie był w stanie 
przyznać się do żadnego błędu. Chciała mu uświadomić, że życie, jakie 
razem prowadzili, nie było życiem, ale zaledwie wegetacją. Mimo całego 
bólu, jaki czuła po tym, co się wydarzyło między Calebem a Mirandą 
podczas wyjazdu służbowego do Wellington, Vicki nie chciała skazywać 
na zagładę swego marzenia o poślubieniu Caleba. 
Ale nawet dla urzeczywistnienia tego marzenia nie była w stanie nadal się 
chować za idealną fasadą ich małżeństwa. A więc rzuciła wyzwanie. I 
czekała, aż Caleb je podejmie. 
Nie zawiódł jej. Choć się wyprowadził, robił wszystko, by codziennie 
mieć z nią kontakt. Teraz, dzięki owej niespodziance, jaką sprawił im los 
- ich dziecku - będą mieli więcej czasu na to, by Caleb mógł ją poznać. 
Może dojrzy kobietę, którą trudno było dostrzec, bo tak bardzo konwen-
cje, jakie narzucił jej status społeczny i kultura, ukrywały jej prawdziwą 
osobowość. 
Gdy Caleb dowie się w końcu, jaka Victoria jest naprawdę, będzie musiał 
zdecydować, czy chce, czy nie chce nadal pozostać w tym małżeństwie; 
czy chce, czy nie chce o nie 

background image

22 
Nalini Singh 
walczyć. Vicki nie do końca wierzyła w możliwość tej naprawy. Jednego 
była pewna: że nie ma zamiaru ciągnąć zabawy w udawanie doskonałej 
żony. Pytanie brzmi: co w przypadku, jeśli dokładnie czegoś takiego 
Caleb oczekuje? 
Być może pragnął kobiety, która będzie chadzać własnymi ścieżkami i 
nie będzie wymagać od niego niczego innego jak tylko pieniędzy i 
pozycji społecznej, która będzie cierpliwie znosić jego niewierność, która 
nie odważy się zrezygnować z życia w wyższej klasie społecznej i 
rozwieść się z mężem tylko dlatego, że wie, że on jej nie kocha... 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ DRUGI 
Caleb był wściekły. Spodziewał się, że spędzi noc ze swoją żoną, a został 
wyrzucony do gościnnego pokoju. Vicki leżała kilka metrów obok. Gdy 
nadszedł ranek i zadzwonił budzik, miał wrażenie, że wciąż jeszcze 
trzęsie się z nerwów po częściowo nieprzespanej nocy. 
Kompletnie nie rozumiał zachowania Vicki. Nigdy wcześniej nie 
postępowała tak nieracjonalnie. Jak mogła oczekiwać, że nadal będą żyli 
osobno, gdy mieli dzielić z sobą dom i gdy się spodziewała jego dziecka? 
Jeśli o niego chodziło, nie godził się na białe małżeństwo. I cholernie za 
nią tęsknił. Do diabła! Czy ona nawet odrobinę się za nim nie stęskniła? 
Wziął szybki prysznic, włożył garnitur i wszedł do kuchni, oczekując 
chłodnego powitania od kobiety, o której marzył całą noc. Vicki nalewała 
kawę do jego filiżanki. 
Z trudem panował nad irytacją. 
- Spodziewałem się, że mi powiesz, żebym sam o siebie zadbał. - W ciągu 
ostatnich tygodni przed separacją Vicki nie przygotowywała mu 
posiłków i nie parzyła kawy. I właściwie się do niego nie odzywała. 

background image

24 
Nalini Singh 
Przewróciła oczami. 
- Gdybym nie przyrządzała ci posiłków, jadłbyś niezdrowe jedzenie na 
mieście. 
Caleb zignorował tę uwagę, bo niby co miał powiedzieć? Jaki miał inny 
wybór, mieszkając przez ostatnie miesiące w hotelu? Potrafił gotować, 
lecz gdy się ożenił z Vicki, ona zajęła się kuchnią. To, że jego żona 
zawsze dbała, by się dobrze odżywiał, było dla niego źródłem 
prawdziwej, choć skrywanej radości. Nikt nigdy w ten sposób się o niego 
nie troszczył. 
Dlatego tak go zabolało, gdy tego zaprzestała. 
Caleb z przyjemnością zasiadł przy wygodnym, kuchennym stole i 
patrzył, jak Vicki robi dla nich śniadanie. Dobrze być znowu w domu, 
pomyślał z westchnieniem, rozglądając się po tak dobrze mu znanych 
kątach. 
Wyremontował tę willę sam, własnoręcznie. Po ślubie z Vicki obawiał 
się, że jego żona będzie niezadowolona z powodu pracy, jaka ich czekała, 
by doprowadzić dom do stanu użyteczności. Jednak Vicki nigdy nie 
narzekała. Mimo kurzu i innych uciążliwości czas, kiedy wspólnie re-
montowali i urządzali dom, był najszczęśliwszym okresem ich 
małżeństwa. Często przychodząc z pracy do domu, Caleb zastawał żonę z 
wałkiem malarskim w ręku. Zajęło im to ze dwa lata, a potem jeszcze rok 
Vicki urządzała każdy pokój. Osiągnęli znakomity efekt. Mieli już 
wspaniały, słoneczny dom, w którym doskonale się czuli i który był 
rewelacyjnie przystosowany do ich potrzeb. Caleb uświa- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
25 
domił sobie, że dopiero kiedy Vicki ograniczyła się już tylko do spraw 
typowo gospodarskich, gdy czekała na niego z tradycyjnym obiadem, a 
on się nie pojawiał, zaczęły się ich problemy. 
Przysunął sobie talerz z jajecznicą na boczku i spróbował się do niej 
uśmiechnąć. 
- Nie przyłączysz się? - Śniadanie było jednym z niewielu posiłków, które 
udawało im się regularnie spożywać razem. Zastanawiał się, jak Vicki 
zareagowałaby na wiadomość, że mieszkając w hotelu, Caleb nie jadał 
śniadań, gdyż nie mógł znieść jej nieobecności podczas posiłku. Nie miał 
jednak najmniejszego zamiaru jej o tym mówić. 
Vicki zrobiła dziwną minę. 
- Chyba poczekam jeszcze z godzinę. 
- Dobrze się czujesz, skarbie? 
Jej usta złożyły się do uśmiechu, który był czarujący jak dawniej. Coś 
ukłuło go w sercu, gdy sobie uświadomił, jak rzadko Vicki teraz się do 
niego uśmiecha. 
- Zdaje się, że to poranne mdłości. Wreszcie mam jakieś objawy. 
- Wcześniej nie miałaś żadnych? - Caleb był zafascynowany tym, że 
rozkwitało w niej nowe życie. Miał nadzieję, że Vicki nie odsunie go od 
wszystkiego, co związane z dojrzewaniem ich dziecka, tak jak odsunęła 
go ze swojego życia seksualnego. 
Vicki potrząsnęła głową. 
- Dopiero zaczynam mieć jakiekolwiek objawy i są one 

background image

26 
Nalini Singh 
na razie ledwie zauważalne. Widocznie mam szczęście. Zjedz śniadanie, 
bo się spóźnisz do pracy. 
Posłuchał i zabrał się do jedzenia. Nie mógł oderwać od niej oczu. Vicki 
zwinnie poruszała się po kuchni, odziana w niebieskie, mocno 
dopasowane dżinsy i lazurowy kardigan, w którym było jej bardzo do 
twarzy. Vicki była niemal w zasięgu jego ręki, ale Caleb miał wrażenie, 
że dotknięcie jej graniczy z cudem. Jeszcze nie było po niej widać ciąży: 
fizycznie Vicki niewiele się zmieniła od ślubu. Była oszałamiająca. 
Calebowi zrobiło się gorąco od samego przypatrywania się jej. 
- Tosty - powiedziała i posmarowawszy pieczywo masłem, położyła mu 
je na talerzu. 
Wzrok Caleba spoczął na postawionej przy owocach kartce 
przedstawiającej słoneczne Włochy. 
- Co to? - zapytał. 
- Kartka od matki. Przyjrzał się Vicki uważniej. - i co napisała? 
- Tylko tyle, że być może przyjedzie do Auckland za tydzień lub dwa, 
żeby się ze mną zobaczyć. - Machnęła ręką, udając, że jest jej to niemalże 
obojętne, i schowała kartkę do tylnej kieszeni dżinsów. 
Caleb zastanawiał się, czy Vicki rzeczywiście tak mało zależy na 
kontaktach z matką. Każde wtargnięcie Dani-ki Wentworth w życie córki, 
mimo że zdarzało się rzadko, kompletnie wytrącało Yicki z równowagi. 
Wiele razy Caleb 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
27 
próbował z żoną o tym rozmawiać, ale ona zamykała się w sobie, a z jej 
enigmatycznych odpowiedzi bił taki ból, że Caleb nie drążył tematu. 
Prawdę mówiąc, Caleb zawsze się obawiał, że jeśli będzie naciskał, Vicki 
odbierze to jako atak na nią samą i zacznie gmerać w jego przeszłości. 
Tymczasem były pewne sprawy w życiu Caleba Callaghana, o których 
nie chciał mówić nikomu. 
Ponieważ dzieciństwo było najbardziej bolesnym okresem w życiu 
Caleba, rozumiał rezerwę swojej żony. Które dziecko chciałoby pamiętać 
matkę, która je porzuciła, by ścigać swojego włoskiego kochanka? Choć 
ten mężczyzna odszedł i ożenił się z inną kobietą, Danica do dzisiejszego 
dnia pozostaje w związku z nim - nigdy go nie zostawiła, tak jak zrobiła to 
z Vicki, kiedy ta miała zaledwie cztery lata. Co gorsza, powierzyła opiekę 
nad Vicki matce swojego byłego męża, Adzie, która była tak 
macierzyńska jak jadowity wąż. 
Vicki spojrzała na niego pytającym wzrokiem. 
- O co chodzi? 
- O nic takiego. - Nic, co mógłby wyrazić słowami. Marzył o-tym, by do 
niej podejść i wziąć ją w ramiona; 
okazać jej, co czuje. Powstrzymywał się jednak, wiedząc, że Vicki nie 
czeka na jego dotyk. Chwila słabości, na którą sobie pozwolił w biurze, 
gdy zobaczył, jak bardzo jest zagubiona i nieszczęśliwa, nie może się 
powtórzyć. 
- Idziesz dzisiaj do sądu? - Zlustrowała wzrokiem jego czarny garnitur i 
ku jego zaskoczeniu podeszła, by mu po- 

background image

28 
Nalini Singh 
prawić kołnierzyk koszuli. Poczuł słodki, kobiecy zapach jej perfum i 
serce zaczęło mu bić szybciej. Vicki pochyliła się nad nim i nagle ich 
oczy się spotkały. 
Skinął głową, starając się nie okazać zaskoczenia. 
- Sprawa Dixon kontra McDonald. 
Poczuł na sobie jej delikatny oddech, ale nie poruszył się. Vicki 
zaczerwieniła się, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z ich bliskości. 
Odsunęła się nieznacznie i usiadła przy nim. 
- Dwie korporacje walczące o patent, prawda? - Vicki dolała mu jeszcze 
kawy. - Sądzisz, że wygracie? 
- Callaghan & Associates zawsze wygrywa - odparł Caleb bezwiednie, 
zaskoczony jej znajomością sprawy. Uśmiechnął się. Tego ranka Vicki 
była jakaś inna. Dobrze się z nią rozmawiało. 
Choć nie patrzyła mu w oczy, roześmiała się wyraźnie rozbawiona. 
- Czemu firma zaangażowała się w proces o patenty? Sądziłam, że takie 
sprawy prowadzą wyspecjalizowane w temacie kancelarie. 
Boże, jak bardzo brakowało mu jej śmiechu. Uświadomił sobie, jak 
dawno nie słychać go było w tym domu. Całe miesiące przed jego 
wyprowadzeniem się. Jak mógł niczego nie zauważyć? 
- Od kiedy śledzisz moje procesy? - zapytał, udając swobodę, podczas 
gdy w istocie poczucie winy zapierało mu dech w piersiach. Dlaczego 
niczego nie zauważył? Nie 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
29 
otrzeźwiła go nawet jej prośba o rozwód. Dlaczego, u diabła? Czy tak 
bardzo pochłaniała go praca, że zapomniał 
kobiecie, której ślubował miłość, szacunek i szczęście do końca swoich 
dni? 
W końcu uniosła głowę. 
- Od zawsze. 
- Nigdy nie pytałaś o żadną z moich spraw. - Nigdy nie rozmawiali o 
firmie, którą zbudował dzięki tylu wyrzeczeniom, której sukces okupiony 
został jego potem, krwią 
i łzami i która była integralną częścią ich życia. Jej milczenie sprawiało, 
że czasem wydawało się Calebowi, że Vicki nienawidzi firmy równie 
mocno, jak nienawidziła jej jego rodzina. 
- Nawet gdy wydawałaś obiad dla moich klientów, pytałaś tylko o to, kto 
to będzie i co przygotować. 
- Ja... - Zamilkła na chwilę i zaczerpnęła tchu. - Nie chciałam wyjść na 
idiotkę. Nie mam odpowiedniego wykształcenia. I zdawało mi się, że nie 
chcesz rozmawiać o sprawach zawodowych w domu. Sądziłam, że to ze 
względu na tajemnicę służbową. 
Wyczuł w jej głosie niepewność. 
- Nie mogłabyś wyjść na idiotkę, nawet gdybyś się usilnie starała. Prawa 
do tajemnicy, jakie mają klienci firmy, nie zabraniają nam rozmów na ten 
temat. Nigdy nie mówiłem o pracy, bo sądziłem, że cię to nie interesuje. - 
Sam nie wiedział, dlaczego doszedł do takiego wniosku. Widocznie jej po 
prostu nie doceniał. 

background image

30 
Nalini Singh 
Caleb upił łyk kawy i wstał. 
- Zadzwonię, gdybym miał być późno. 
- W porządku. 
W jej głosie był ledwie wyczuwalny sarkazm. Zwrócił się ku niej. 
- Co to ma oznaczać? 
Był zdziwiony tym, że Vicki okazuje swoje uczucia i niezadowolenie. 
Prawdę mówiąc, nigdy tego przy nim nie robiła. Podobało mu się to. Jeśli 
tylko Vicki będzie szczerze mówić, o co jej chodzi, może się udać. 
Westchnęła. 
- Ty zawsze jesteś późno, Caleb. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz razem 
zjedliśmy kolację o rozsądnej porze, chyba że zaprosiłeś któregoś z 
klientów. 
Nie sądził, że Vicki jeszcze zależy na tym, by był w domu na kolację. 
Ostatecznie wzdrygała się za każdym razem, gdy jej dotykał, a gdy wracał 
do domu, napotykał lodowaty chłód. Jej dystans i niechęć do jego ciała 
pozbawiały go jego zwykłej pewności siebie. Mimo to nadal niezwykle 
mocno pragnął tej kobiety. 
- Chcesz, żebym był w domu na kolacji? 
- Oczywiście. - Vicki zmarszczyła brwi. - Jesteś moim mężem. 
- W takim razie będę. 
Kolejny, niemalże pogodny i zupełnie niespodziewany uśmiech zakwitł 
na jej twarzy. 
- Naprawdę? 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
31 
- Obiecuję. - Marzył, by ją pocałować i znowu poczuć smak jej ust. 
Przysunęła się odrobinę. 
- Będę na ciebie czekać. 
Chciał, żeby go dotknęła, pogłaskała, przytuliła, zrobiła cokolwiek z 
własnej woli. Ale Vicki nigdy nie robiła niczego takiego i w końcu 
również Caleb nauczył się powściągliwości, nauczył się nie prosić o coś, 
co było sprzeczne z jej pełną rezerwy naturą. 
Nawet jeśli wypalało mu to w sercu dziurę. 
Vicki patrzyła, jak Caleb wsiada do swojego granatowego sedana. Znała 
go bardzo dobrze, ale i tak potrafił ją zaskoczyć. Wprawił ją w 
pomieszanie tym, że się zgodził na powrót do domu w porze kolacji. 
Wiedziała, ile dla Caleba znaczy praca. 
Nienawidziła tego, że zawsze była na drugim miejscu, a dla jej męża 
najważniejsza była firma prawnicza. Callag-han & Associates w 
rzeczywistości stanowiła niemalże całe życie Caleba. Ta nienawiść 
spalała Vicki, aż w końcu zdecydowała, że musi coś z tym zrobić, bo w 
przeciwnym razie wkrótce stanie się zgorzkniała. To, że Caleb tak łatwo 
się zgodził, by wrócić na kolację, dało jej nadzieję. 
Ale, pomyślała nagle i zdrętwiała, czyja słuchałam jego? W jego 
spojrzeniu, gdy siedział w kuchni, było coś dziwnego - jakby chciał jej 
coś powiedzieć, coś zrobić, ale się powstrzymywał. Ukrywał swoje 
prawdziwe uczucia i emo- 

background image

32 
Nalini Singh 
cje, tego była pewna. Tylko dlaczego? Pewnie dlatego, że nie mógł być z 
nią do końca szczery. 
Na początku było zupełnie inaczej. Caleb był tak skupiony na niej, 
pragnął jej z taką siłą, że aż odrobinę ją to przerażało, ale z drugiej strony 
była zachwycona. Coś się jednak zmieniło i odsunął się od niej. 
Na początku ich małżeństwa niezależnie od tego, jak bardzo byliby 
skłóceni, gdyby Vicki do niego podeszła, by mu poprawić kołnierzyk 
koszuli, wziąłby ją na kolana i całował aż do utraty tchu, póki nie 
zaczęłaby błagać ze śmiechem o litość. Tego ranka bezwiednie do niego 
podeszła, by to zrobić, ponieważ szukała jego bliskości. Dopiero potem 
zdała sobie sprawę, że był to dobry sprawdzian tego, ile zostało z ich 
dawnej namiętności. Odpowiedź ją przygnębiła. 
Co się stało z pasją, jaka kiedyś była między nimi? Czy to ona ją 
zniszczyła? Nie wiedziała, co o rym sądzić. Nigdy nie zapomniała lekcji, 
jakie otrzymywała w dzieciństwie. Babcia powtarzała jej, że ma zawsze 
panować nad emocjami, zwłaszcza zaś nad pragnieniami. Jako dobrze 
wychowanej panience nie wolno jej było płakać ani śmiać się zbyt głośno. 
Ujawnianie tego, co myśli, w ogóle nie wchodziło w grę. Vicki od po-
czątku małżeństwa ponad wszystko chciała, by jej zachowanie było 
akceptowane przez męża. Ale teraz gotowa była narazić się nawet na brak 
akceptacji z jego strony, byle się wydostać z tej klatki, którą sama dla 
siebie stworzyła. 
Jednego była pewna: umarłaby, gdyby już nigdy nie miała się stać dla 
Caleba tak ważna jak wtedy, gdy brali ślub. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
33 
Dlaczego miała wrażenie, że on nieustannie walczy ze swą naturą? 
Czemu niemal czuła, co się kryło za jego ciemnym spojrzeniem? I czemu 
nigdy nie pytała go, co takiego chce jej powiedzieć, a czego ostatecznie 
nie wypowiada? 
Caleb miał rację. Nie on jeden popełniał w tym małżeństwie błędy. 

background image

ROZDZIAŁ TRZECI 
Tego wieczoru Caleb wrócił do domu i zastał Vicki wpatrującą się w 
telefon. Była ubrana w czarną sukienkę bez rękawów, która doskonale 
podkreślała jej świetną figurę. Ca-lebowi zrobiło się na ten widok gorąco 
i zmieszał się, nie bardzo wiedząc, co to znaczy. Dlaczego Vicki włożyła 
sukienkę, w której wygląda tak seksownie, choć nie robiła tego nigdy w 
trakcie ich małżeństwa? Serce zaczęło bić Cale-bowi szybciej w nadziei 
na zmianę. 
- Coś się stało? - zapytał, kładąc neseser w progu i podchodząc do niej. 
Zimny, jesienny wieczór zwiastował rychłe nadejście zimy, tymczasem w 
domu było ciepło, paliły się świece i wspaniale pachniało kolacją. 
- Właśnie dzwoniła twoja sekretarka. Zapomniała ci powiedzieć, że udało 
jej się przesunąć spotkanie z Johnsonem na jutro, na ósmą rano. 
Caleb przesunął to spotkanie, żeby zdążyć na kolację. 
- Dzięki, że odebrałaś wiadomość. Komórka mi się wyładowała. - Caleb 
poluzował krawat i opadł na sofę. - Czemu tak na mnie patrzysz? 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
35 
Jego wzrok ześlizgnął się z jej twarzy na nagie ramiona. Myśl, że mógłby 
położyć dłonie na delikatnej, kremowej skórze, sprawiała mu fizyczny 
ból. 
- To nie była Miranda - wyrzuciła z siebie Vicki, wyraźnie domagając się 
od niego wyjaśnienia. 
Jeśli był jakiś temat, którego nie miał ochoty omawiać, to dotyczył jego 
poprzedniej sekretarki. 
- Nie. Nie ma jej już od jakiegoś czasu. 
Ulegając pokusie, zbliżył się do niej i przesunął dłonią po jej nagim 
ramieniu. Zadrżała, ale się nie cofnęła. Choć i tego przecież niemal nigdy 
nie robiła. Przynajmniej do czasu przez separacją. 
Victoria chciała zapytać Caleba, dlaczego Miranda odeszła, ale nagle 
zabrakło jej odwagi. A co jeśli Miranda nie była już sekretarką Caleba, bo 
zaczęła pełnić inną funkcję? Niejednokrotnie słyszała o czymś takim w 
dzieciństwie i w młodości. Jej matka była tego doskonałym przykładem. 
A Caleb nie mieszkał z Vicki już od dwóch miesięcy. Może znudziło go 
czekanie. 
- Vicki? 
Już miała się zdobyć na jakąś odpowiedź, gdy wszystko zaczęło jej latać 
przed oczami i zachwiała się. 
- Muszę... usiąść - wyjąkała i nagle wydało jej się, że wyrosła przed nią 
ściana. Straciła przytomność. 
Gdy się ocknęła, słyszała, jak Caleb przeklina. Poczuła jego silne ręce na 
sobie, a potem dłoń, która gładziła ją po twarzy. 

background image

36 
Nalini Singh 
- Vicki? Odezwij się do mnie. No, kochanie. Victoria wzięła kilka 
głębokich oddechów, półleżąc 
w ramionach jedynego człowieka, który okazywał jej tyle czułości. 
- Wszystko w porządku. Daj mi chwilę. 
- Źle się czujesz? Coś nie tak z dzieckiem? - Głos Caleba drżał ze 
zdenerwowania. 
- Ależ nie. Wszystko w porządku. Oboje czujemy się dobrze. - To 
mówiąc, uśmiechnęła się blado, lecz pogodnie. 
Zdawszy sobie sprawę, że pasma włosów wyplątały się z eleganckiego 
koka, Victoria odruchowo przygładziła fryzurę i nagle zobaczyła jego 
wzrok, coś sobie przypominając. Jednym ruchem uwolniła ciężką falę 
włosów, a oczy Caleba rozbłysły. 
Wiedziała, że bardzo lubił, gdy miała rozpuszczone włosy. Pewne rzeczy 
wie każda żona. 
- Jeśli oboje czujecie się dobrze, to dlaczego zemdlałaś? Bo właśnie sobie 
uświadomiłam, że możesz mieć stałą 
kochankę, odpowiedziała w duchu. 
Czuła, jak żołądek zawiązuje jej się w supeł. Nie wypowiedziała tych 
słów. Sama myśl była straszna, a co dopiero rozmowa o tym. W ciągu 
ostatnich miesięcy stała się silniejsza, ale nie na tyle, by była gotowa na 
jego odpowiedź. Jeszcze nie. Tak długo, jak ona o tym nie mówiła, Caleb 
nie mógł jej okłamywać, nie mógł zniszczyć jej nieśmiałej nadziei na 
nowy etap w ich małżeństwie, nadziei, która i tak była wystarczająco 
krucha. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
37 
Victoria wzruszyła ramionami, decydując się na kłamstwo. 
- Zdaje się, że za długo stałam nad kolacją. Powinnam była usiąść na 
chwilę. 
- Jesteś pewna, że to nic więcej? - zapytał i objął ją mocniej, a jego 
zmysłowe usta znalazły się tuż przy jej wargach. Vicki poczuła, jak robi 
jej się gorąco, ale sekundę później naszła ją straszna myśl. Czy Caleb 
stosował podobne sztuczki z Mirandą? Mimowolnie się wzdrygnęła. 
Och, przestań! Zgromiła samą siebie. Nie mogła dopuścić, by jej lęki i 
podejrzenia zrujnowały racjonalną decyzję. 
Przez ten czas rozstania mimo całego bólu i złości Vicki pogodziła się z 
tym, że kocha Caleba tak głęboko, że było pewne, że taka miłość zdarza 
się tylko raz w życiu. I choć fakt, że uświadomiła to sobie z całą mocą, 
sprawił, że była zdeterminowana walczyć o ich małżeństwo, nie 
oznaczało to, że nie będzie w stanie odejść, jeśli im się nie uda. Jeśli 
jednak pozwoli, by przeszłość ciągle dawała o sobie znać, to z pewnością 
poniosą porażkę. Dla dobra dziecka Vicki musiała się starać zapomnieć o 
związku Caleba z Mirandą. 
- Vicki? Wróć do mnie, kochanie. - Caleb nieznacznie się od niej odsunął, 
mając wrażenie, że Vicki nie chce takiej bliskości. - Wszystko w 
porządku? 
- Nie. - Vicki usłyszała swoją twardą odpowiedź i sama się zdziwiła, lecz 
postanowiła się tym razem nie wycofywać. Może nadszedł czas 
przynajmniej na wstęp do szczerej rozmowy? 

background image

38 
Nalini Singh 
- Spędziłam dzisiaj trochę czasu, myśląc o naszym małżeństwie. 
Jego fiołkowe oczy pociemniały. 
- Nad czym tu się zastanawiać? Jesteśmy małżeństwem i nosisz moje 
dziecko. 
- Nie, Caleb. Nie rób tego znowu. Posłuchaj mnie. 
- Mów. 
- Wczoraj wieczorem byłeś zły, że nie śpimy ze sobą. -Ale nie na tyle, 
żeby pójść gdzie indziej, dodała w myślach, starając się złagodzić ból, 
jaki czuła w sercu. 
- Chcę spać w jednym łóżku ze swoją żoną. Co w tym dziwnego? 
- Ale jak dotąd łóżko nie było dla nas najszczęśliwszym miejscem, 
prawda? Ja nigdy nie byłam... nie wystarczałam ci jako kobieta. Nigdy 
nie potrafiłam ci dać satysfakcji seksualnej. - Te słowa sprawiały jej taki 
ból, jakby sama rozdzierała własną duszę na kawałki. Miała jednak 
przekonanie, że musi to zrobić. 
- Jezu, Vicki. 
- Wiesz, że mam rację, Caleb. - Nieważne, jak bardzo miało to być 
upokarzające, musiała stawić czoło faktowi, że jej porażka w łóżku 
przyczyniła się do tego, że Caleb szukał zaspokojenia z inną kobietą. 
Caleb nie wiedział, jak ma się zachować. Był przyzwyczajony do tego, że 
przejmował dowodzenie, ale w tym momencie czuł się zupełnie 
zagubiony i zmieszany. Nigdy o tym nie rozmawiali. Nigdy. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
39 
Pogładził Vicki po policzku, kręcąc głową. 
- Nie bądź taka smutna, kochanie. 
Wiele razy w ciągu ostatnich lat ich małżeństwa Vicki miała smutny 
wzrok. Czuł bezradność w obliczu faktu, że nie potrafi jej uszczęśliwić. 
Gdy brali ślub, był niezwykle pewny siebie. Sądził, że jeśli tylko Vicki 
nie dowie się prawdy o jego pochodzeniu, z łatwością da jej szczęście. 
Nie wiedzieć dlaczego, wydawało mu się, że wystarczy wyrwać Vicki ze 
szponów jej babci, a w jej życiu rozbłyśnie światło. I może przez jakiś 
czas tak było, potem jednak z trwogą zauważył, że zrobił coś, co sprawiło, 
że Vicki z powrotem zamknęła się w sobie i traktowała go jak kogoś 
obcego. 
- Nie jest to coś, czego nie moglibyśmy naprawić. 
- Naprawdę tak sądzisz? 
- Tak, Vicki. Tak. Ale nie będziemy w stanie tego zrobić, jeśli będziemy 
sypiać osobno. - Kiedy nie odpowiedziała, spróbował ująć to inaczej. - 
Teraz, gdy oboje pewne rzeczy sobie przemyśleliśmy, wszystko się 
zmieni. Wkraczamy w nową fazę naszego związku. 
- Tak, ja też tak myślę. - Vicki wyraźnie się ucieszyła i uśmiechnęła się, 
wyrażając spontaniczną, dziecięcą niemalże radość. Zarzuciła mu ręce na 
szyję i wtuliła się w jego ramię. - Och, Caleb. Tak bardzo mi ciebie 
brakowało. 
Kochał ją tak mocno, że wiedział, co chce wyrazić jej rozgrzane ciało. 
Proszę, nie oszukuj się, upomniał sam siebie. 
Ale Vicki nigdy nie robiła pierwszego kroku, a tym ra- 

background image

40 
Nalini Singh 
zem go uczyniła. Pewien, że właściwie odczytuje jej intencje, uniósł ją i 
ruszył do sypialni. Gdy wszedł do pokoju, poczuł, jak Vicki obejmuje go 
odrobinę mocniej. Nieznane uczucie ścisnęło go w piersiach. 
Może tym razem będzie inaczej? Teraz, kiedy już się odważyli 
przynajmniej poruszyć temat, który tyle lat pozostawał w ich małżeństwie 
tabu, może Vicki będzie reagować na niego tak, jak by tego pragnął? Jak 
zawsze marzył, że tak będzie. 
Nie odezwała się ani słowem, gdy w sypialni postawił ją przed sobą. Stali 
i wpatrywali się w siebie, a napięcie między nimi rosło. Jednak Caleb się 
nie poruszył. Vicki zmieszała się i nagle jej drobne dłonie ujęły jego 
twarz i przyciągnęły ku sobie. Pocałowała go. Jej pocałunki zawsze 
sprawiały mu ogromną przyjemność. Gdy się kochali, uwielbiał się z nią 
całować, ale była to właściwie jedyna oznaka tego, że go pragnie. 
Bo w łóżku jej ciało pozostawało sztywne i drętwe. Całowała go, ale to 
wszystko. 
Teraz, gdy ją całował, uścisnęła go trochę mocniej. Jednak podczas gdy 
on tulił ją do siebie, Vicki stała jakby nie-poruszona. Mimo to ten 
pocałunek, po tak długiej przerwie, stanowił dla niego taką rozkosz, że 
Caleb zadrżał. Powolnym ruchem sięgnął do zamka jej sukienki i zaczął 
ją rozbierać. Vicki przylgnęła do niego mocniej, ułatwiając mu to, a 
następnie odsunęła się i sukienka opadła, odsłaniając jej wspaniałe, 
prawie nagie ciało. Vicki była wyso- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
41 
ka i szczupła. Piersi miała niewielkie i jędrne, a całe ciało tchnęło 
młodością i życiem. Nasyciwszy wzrok jego pięknem, Caleb zaczął 
całować ją po ramionach i szyi. Bliskość jej nagości doprowadzała go do 
szału. 
Całując ją, Caleb zaczął dotykać jej piersi. Vicki drżała i miała gęsią 
skórkę, ale nadal stała nieporuszona. Nie zrobiła żadnego ruchu, nie 
dotknęła go. 
Caleb nie poddawał się. Położył ją na łóżku i ściągnął z niej bieliznę. Sam 
również się rozebrał. Gdy się na niej położył, objęła go ramionami i 
pocałowała w usta. Jakiegoż innego dowodu jej pożądania jeszcze 
potrzebuję? - pytał sam siebie. Gdy ich ciała przywarły do siebie, Vicki 
pozostała bierna. Bierna i nieporuszona. Tymczasem miłość wymagała 
obustronnej pasji i współpracy. Jej pocałunki były zawsze niezwykle 
namiętne, ale zdawało mu się, że sam seks Vicki odrzuca ze wstrętem. I 
nie chodziło tu o zaspokojenie cielesne. Caleb był w stanie doprowadzić 
ją do orgazmu, kiedy tylko chciał. 
To było coś innego. Jakby się broniła przed namiętnością, jaką jej dawał. 
Właśnie brał ją w ramiona, by mocniej do siebie przytulić, sięgnął ku jej 
dłoni, by spleść jej palce ze swoimi, i wtedy zobaczył, że leżące na 
pościeli dłonie Vicki zaciskają się w pięści. Zdrętwiał. 

background image

ROZDZIAŁ CZWARTY 
Poczuł straszny ból i żal. Te uczucia sprawiły, że odskoczył od niej jak 
oparzony. 
- Do diabła! - Nie zamierza tego robić, jeśli jego żona ma z sobą walczyć, 
żeby pokonać opór, jaki budziło w niej jego ciało. Przed separacją 
przynajmniej z sobą nie walczyła, po prostu go znosiła. 
Przez pięć lat kochał się z nią tak mało, jak to tylko możliwe, mimo że 
potrzebował jej bardziej niż oddechu. Nie chciał jednak, by jego 
pożądanie stało się dla niej jeszcze większym ciężarem. Vicki była 
zupełnie zablokowana w łóżku i nie robiła nic, niezależnie od tego, jak 
bardzo Caleb by się starał. 
Oszukiwał się, że może coś się zmieniło. Że może Vicki zacznie go 
pragnąć. Ale... koniec z tym. Coś w nim pękło i nie zamierzał dłużej sam 
siebie zwodzić. 
Usłyszał, jak Vicki zagrzebuje się pod kołdrę. W sercu czuł straszny ból, 
a myśl, że jego własna żona, najpiękniejsza kobieta, jaką znał, nie może 
go ścierpieć w łóżku, dosłownie go zabijała. 
Leżał na plecach i wpatrywał się w sufit, starając się za- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
43 
panować nad emocjami. Nie był pewien, czy jest w stanie w tym 
momencie się kontrolować. Po kilkunastu minutach uniósł się, żeby na 
nią spojrzeć. Leżała na boku pod kołdrą, obrócona do niego plecami. 
Nie potrafił zliczyć, ile razy jego żona odwracała się od niego w łóżku. 
Ból nagle zmienił się we wściekłość. 
- Dlaczego za mnie wyszłaś, jeśli nie możesz znieść mojego dotyku? 
To pytanie powinno było paść dawno, dawno temu. Po prostu nie miał 
odwagi ani siły, żeby się zmierzyć z tym, co Vicki mu powie. Na 
początku sądził, że to jej nieśmiałość, ale powoli zdał sobie sprawę, że to 
coś gorszego. 
Jego żona go nie pragnie. 
Zdruzgotany, chciał powściągnąć swoją seksualność, nie obciążać jej 
namiętnością, która budziła się za każdym razem, gdy go całowała. 
Mimo to nawet teraz nie był w stanie się powstrzymać i sięgnął ku niej w 
ciemności. Jego ręka spoczęła na jej ciepłym pulsującym brzuchu. Czemu 
Vicki dawała mu fałszywą nadzieję? Czemu dzisiaj sprawiała wrażenie, 
jakby wreszcie naprawdę zaczęła go pragnąć, by potem walczyć ze sobą 
w łóżku? Caleb kompletnie jej nie rozumiał i to złościło go jeszcze 
bardziej. Vicki nigdy nic nie mówiła - zawsze wszystko musiał z niej 
wydusić. 
Vicki rozluźniła się pod dotykiem jego ręki i obróciła się w jego stronę. 
Jej oczy były pełne łez, a twarz wyrażała szok. 

background image

44 
Nalini Singh 
- Uwielbiam sposób, w jaki mnie dotykasz - powiedziała z wyraźnym 
trudem. 
Caleb roześmiał się, tak bardzo nieprawdziwe wydało mu się jej 
zapewnienie. 
- Jasne. Dlatego kiedy się kochamy, nie możesz się doczekać, kiedy 
skończę, żeby móc jak najszybciej się ode mnie odwrócić i udawać, że 
nigdy nie położyłem na tobie ręki. 
Nie chcąc, by Vicki widziała, jak wielki ból sprawiał mu fakt, że nie 
budził w niej namiętności, Caleb uciekał w pracę. Wszystkie swoje siły 
witalne przelewał na tę cholerną firmę. W ciągu pięciu lat osiągnął 
zawodowo więcej niż większość ludzi sukcesu w ciągu całego życia. Nikt 
nie wiedział, że ten fenomenalny sukces był skutkiem tego, że walczył z 
największą pasją swojego życia - z miłością do Vicki. 
Vicki potrząsnęła jego ramieniem, zmuszając, by na nią spojrzał. Jej oczy 
wyrażały niepokój. 
- Nie, Caleb! To nieprawda. Ja nigdy... Uwielbiam się z tobą kochać. 
Ona to wszystko zaczęła, ale jeśli nie była gotowa wyznać mu prawdy, 
nie widział wyjścia z sytuacji. Usiadł gwałtownie i zaczął się ubierać. 
- Muszę się przejechać - rzucił, czując, że frustracja, jaka w nim narastała 
w miarę upływu lat, osiąga apogeum. Chwycił koszulę i skierował się w 
stronę drzwi. 
- Caleb, zaczekaj! - dobiegło go zza pleców. 
Udając, że nie słyszy, Caleb wyszedł z domu i odetchnął 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
45 
świeżym, rześkim powietrzem. W głowie szumiało mu ze złości, smutku i 
żalu. Wiedział, że musi teraz pobyć sam. Nie chciał przelewać swoich 
negatywnych uczuć na żonę, która nie mogła odpowiadać za swoją 
niechęć. Nie chciał, by Vicki widziała go w takim stanie - by widziała, że 
czuje się zraniony i niechciany jak zbity pies. Tym razem sam z własnej 
woli uciekał z domu i nie miał pojęcia, gdzie się podziać... 
Około drugiej nad ranem Victoria już nie usiłowała zasnąć. Choć Caleb 
dawno już wrócił, nie zjedli razem kolacji, do której przygotowała się z 
taką starannością, ubierając się i szykując romantyczny wieczór. Jak 
wiele innych posiłków w przeszłości, kolacja pozostała zimna i 
nietknięta. Tym razem jednak nie była to wina Caleba, tylko jej 
tchórzliwości. 
Leżąc na plecach, wpatrywała się w ciemność, a po jej policzkach 
spływały łzy. Myślała o bałaganie, jaki wprowadziła w swoje życie. Nie 
było sensu dłużej obwiniać Caleba o to, że ich małżeństwo było nigdy 
niespełnionym marzeniem. Victoria była temu winna przynajmniej w tym 
samym stopniu co jej mąż. Gdyby tylko była w stanie od początku być z 
nim szczera i powiedzieć mu, co czuje, Caleb nigdy by nie zaczaj myśleć, 
że go nie pragnie. 
Jak on sobie z tym poradził? 
- Poradził sobie, bo jest bardzo silny - szepnęła do siebie w ciemności. 
Silny i przyzwyczajony do tego, że o wszyst- 

background image

46 
Nalini Singh 
ko w życiu trzeba walczyć. Ale nie był w stanie walczyć z jej lękami, z 
długoletnim surowym wychowaniem babci Ady, które odbiło się głęboko 
na psychice Victorii. Przyzwyczajona do tego, że Galeb przejmował 
dowodzenie, Vicki pozwalała mu, by sprawiał jej przyjemność. 
Szczególnie w łóżku. Czy kiedykolwiek to ona próbowała go zadowolić? 
Nigdy. 
Serce ścisnęło jej się na tę myśl. Jej brak doświadczenia nie stanowił 
żadnej wymówki. Wiedziała przecież, że Caleb chce od niej czegoś 
więcej, ale udawała, że tego nie dostrzega. Zamiast go zapytać, co to jest i 
jak mu to dać, chowała głowę w piasek i udawała, że wszystko jest w 
porządku. Przez całe życie stosowała taktykę, która ją ocaliła, gdy jej 
matka porzuciła ją na progu domu babci Ady. Nie mówić o problemach. 
Póki się o jakimś problemie nie daje znać, on nie istnieje. A jednak ta 
taktyka, która umożliwiała przeżycie, nie pomagała w osiągnięciu 
szczęścia. 
A Vicki chciała być szczęśliwa. A nade wszystko chciała, by szczęśliwy 
był Caleb. 
Odsunęła kołdrę i wstała. Poszła do kuchni i wyjęła z lodówki karton 
mleka. Kuchnia tonęła w blasku księżyca, dzięki czemu wydawała się 
jeszcze ładniejsza. Vicki uwielbiała ten dom i świetnie się w nim czuła. 
Może dlatego, że ten dom to była jedyna rzecz w ich małżeństwie, w którą 
również ona włożyła swoją pracę, energię i wysiłek. Cała reszta to 
zasługa Caleba. 
Na korytarzu dały się słyszeć kroki i chwilę później zja- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
47 
wił się Caleb. Miał na sobie jedynie bokserki i Vicki zrobiło się gorąco. 
- Co tu robisz? - Jego głos był chrapliwy i zmęczony. Widocznie i on nie 
mógł zasnąć. 
- Nie mogę spać. - Wskazała na szklankę. - Masz ochotę? 
Caleb stał zaledwie o kilka kroków od niej, ale wydawał się teraz 
niesamowicie daleki. Vicki nie była pewna, czy ma odwagę, by pokonać 
ten dystans. 
Ledwie zauważalnie uniósł brew w odpowiedzi na jej propozycję. 
Najwidoczniej nie zamierzał udawać, że wszystko jest w porządku. 
Zostawił ją przecież nagą i samą w łóżku. Czy Vicki nadal będzie żyć w 
świecie fantazji, nie przyjmując do wiadomości rzeczywistości? Czy też 
w końcu powie to, co powinno zostać powiedziane? Vicki wypiła mleko i 
odsunęła szklankę. 
Jakby się czegoś domyślając, Caleb niepewnie czekał na to, co Vicki 
powie. 
- Zdaje się, że czeka cię jutro długi dzień. Chyba lepiej, żebyś się już 
położył. 
Po jego twarzy przemknął jakby cień rozczarowania, ale natychmiast 
zrobił obojętną minę. Bez słowa obrócił się na pięcie i zniknął za 
drzwiami gościnnego pokoju. 
Vicki była na siebie tak zła, że z oczu trysnęły jej łzy. Co było z nią nie 
tak? Czy była tak tchórzliwa, że nie potrafiła nawet poczynić właściwych 
kroków, by naprawić to, co zepsuła, by uratować własne małżeństwo? 
Czy zamierza na- 

background image

48 
Nalini Singh 
dal utrzymywać własnego męża w przekonaniu, że nie może znieść, gdy 
jej dotyka? 
Była na siebie tak wściekła, że miała ochotę krzyknąć. Zmusiła się, by 
odtworzyć w swojej głowie wieczory ostatnich dwóch miesięcy, gdy 
siedziała tu sama, bez Caleba. Spała po jego stronie łóżka, by czuć jego 
zapach, wkładała jego koszule, całe noce marzyła o jego miłości i 
wspólnej szczęśliwej przyszłości. 
Czy chce w ten sposób przeżyć całe lata? Jednego była pewna: Caleb ma 
poczucie godności i nie wróci do jej łóżka, jeśli Vicki go nie przekona, że 
bardzo go potrzebuje. Zraniła go. 
Ta myśl dodała jej siły. Poszła wprost do jego pokoju i otworzyła na 
oścież uchylone drzwi. Jego drzwi były otwarte i Vicki wiedziała, 
dlaczego tak jest. Mimo złości i żalu Caleb chciał ją słyszeć, na wypadek 
gdyby go potrzebowała. Zastała go leżącego na boku, plecami do niej, i 
choć Caleb na pewno słyszał jej kroki, nie poruszył się. Pierwszy raz w 
trakcie trwania ich małżeństwa odwracał się do niej plecami i Vicki 
zrobiło się nagle niewymownie przykro. Jak on się musiał czuć, gdy to 
ona tak się zachowywała? 
Usiadła na skraju łóżka, ale natychmiast zdała sobie sprawę, że nie tędy 
droga. Jeśli naprawdę chce coś zmienić, musi przestać chronić samą 
siebie. Położyła się tuż obok niego i objęła go w pasie. 
- Co ty tu robisz, Vicki? 
Nigdy jeszcze nie brzmiał tak obco i niegościnnie. To 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
49 
sprawiło, że resztka jej pewności siebie właśnie się rozpłynęła. Ale już tu 
była i nie mogła się wycofać. 
- Odszedłeś, nie pozwoliwszy sobie nic wyjaśnić. 
- Co tu wyjaśniać? 
Tak wiele, pomyślała, że nie można na to znaleźć słów. 
- Nie wiedziałam - szepnęła. - Nie miałam pojęcia, że sądzisz, że cię nie 
pragnę. Przysięgam, że nie wiedziałam. - Sądziła, że robi coś złego i 
starała się kontrolować swoje reakcje, by go nie urazić i by ją nadal 
szanował, choć na początku przychodziło jej to z niezwykłym trudem. 
- Teraz już wiesz. 
- Musisz mi pomóc, Caleb - powiedziała, nie wiedząc co dalej. - Nie uda 
mi się bez ciebie. 
Nareszcie się obrócił i zajrzał jej w twarz. Nie przytulił jej jednak, mimo 
że tak bardzo tego pragnęła. 
- Między nami było już wystarczająco wiele kłamstw. Po prostu powiedz 
mi prawdę. Dlaczego? 
„Dlaczego za mnie wyszłaś, jeśli nie możesz znieść mojego dotyku?". 
Pytanie, które wykrzyczał w złości kilka godzin temu, zawisło między 
nimi: 
- Uwielbiam twój dotyk - powtórzyła, ale tym razem, gdy Caleb odsunął 
się od niej z niechęcią, zatrzymała go i pochyliła się nad nim, patrząc mu 
prosto w oczy. - Nie rób tego, Caleb. 
Przepełniony rozpaczą i bezradnością ton jej głosu osadził Caleba w 
miejscu. Widział, że Vicki z trudem po- 

background image

50 
Nalini Singh 
wstrzymuje łzy. Mimo że trudno mu było leżeć obok niej i płonąć z 
pożądania ze świadomością, że jego żona nic do niego nie czuje, był 
gotów to zrobić, jeśli dzięki temu Vicki przestałaby płakać. Nigdy nie 
potrafił znieść jej łez. 
Na początku małżeństwa powiedziała mu kiedyś, że prawie nigdy nie 
płakała, bo łzy były jedyną sferą, nad którą mogła mieć kontrolę. Nawet 
babcia nie była w stanie doprowadzić Vicki do łez. 
- Jestem tutaj - zapewnił ją. - Nie płacz, kochanie. 
- Po prostu muszę ci to powiedzieć. - Vicki wzięła głęboki oddech. - To, 
jak się zachowuję w łóżku... To nie z twojego powodu. 
Caleb nic z tego nie rozumiał. Wiedział jednak, że nie powinien jej 
popędzać. 
- Babcia... 
Caleb nie lubił Ady Wentworth, choć to ona poznała go z Vicki i udzieliła 
im błogosławieństwa. Wiedział, że Ada przymknęła oko na jego niskie 
urodzenie tylko przez wzgląd na jego bogactwo i karierę, ale nie dbał o to. 
Dla niego liczyło się tylko to, że kocha Vicki. 
Położył rękę na jej ramieniu. 
- Zawsze mi mówiła, że... że mój ojciec zostawił matkę dlatego, że była 
dziwką. Dziwką, która rozkładała nogi przed każdym. 
Caleb zaklął w myślach. 
- Ile miałaś wtedy lat? 
- Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz mi to powiedziała, 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
51 
ale gdy dorastałam w jej domu, nieustannie mi powtarzała, żebym nie 
skończyła jak matka. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek nie 
myślała o tym, co babcia sądzi o mamie, i o tym, jak powinna się 
zachowywać kobieta wobec mężczyzny. Zawsze widziała we mnie 
kontynuatorkę w prostej linii „zawodu" mojej matki. 
Caleb był zszokowany, jak głębokie rany ukrywała przed nim Victoria. 
Nigdy nawet się na ten temat nie zająknęła. 
- Mówiła też, że jeśli nie będę idealną żoną, ty także mnie zostawisz. 
Wbijała mi do głowy, że mężczyźni nie chcą, by ich żony były dziwkami. 
Jeśli chcę cię przy sobie zatrzymać, muszę się zachowywać jak dama, a 
nie jak dziwka. 
To, co mówiła, dosłownie go zabijało. -Vicki... 
- Gdy miałam dziesięć lat, mój ojciec ożenił się z Claire. Ona jest tak 
idealna, że czasem wydaje mi się, że nie jest prawdziwa. Jakby w jej 
żyłach był lód zamiast krwi. Nigdy nie widziałam, żeby okazała 
jakiekolwiek uczucie. Babcia zawsze mi mówiła: „Zobacz, jaka jest 
Claire, a potem przyjrzyj się swojej matce. Mężczyźni sypiają z 
dziwkami, ale biorą ślub z kobietami, które szanują". Wierzyłam jej. 
Caleb miał ochotę nią potrząsnąć. 
- Ożeniłem się z tobą - powiedział, chcąc uśmierzyć w końcu jej ból. - 
Nigdy nie chciałem, żebyś była kimś innym, jak tylko sobą. 
- Nie, Caleb. - W jej głosie dał się słyszeć dojmujący smutek. - Byłeś taki 
dumny, że żenisz się z kobietą, jaką 

background image

52 
Nalini Singh 
zrobiła ze mnie babcia. Taka byłam, gdy się poznaliśmy. Byłeś dumny z 
tego, co mówię i jak się zachowuję. Chciałam, żebyś mnie pokochał, więc 
nadal się zachowywałam tak jak ta kobieta, mimo że dojrzałam i 
przekonałam się, że jestem kim innym. Cały czas wiedziałam, że nie daję 
ci tego, czego pragniesz, ale nie wiedziałam, co to jest. Nie miałam poję-
cia, co robię źle. Starałam się coraz bardziej i coraz bardziej się w sobie 
zamykałam. Byłam sobą, ale nigdy przy tobie. Gdy wychodziłeś, 
tańczyłam i głośno śpiewałam. Chciałam przynajmniej przez chwilę móc 
nie zachowywać się jak dystyngowana żona prawnika. Pewnego dnia 
zdałam sobie sprawę, że jeśli nadal tak będzie, zniknę na zawsze. 
Zdumiony, przytulił ją mocno do siebie. Po chwili odsunął się, by się jej 
przyjrzeć. Unikała jego wzroku, ale Caleb delikatnie ujął w dłonie jej 
piękną twarz i zmusił Vicki, by spojrzała mu w oczy. 
- Nie musisz się zachowywać przede mną w taki czy inny sposób. 
Nicżego nie musisz mi udowadniać. Jedyne, czego zawsze chciałem, to 
żebyś zrzuciła tę maskę, za którą się chowasz, i żebyś była przy mnie po 
prostu sobą. 
Jej oczy się rozszerzyły. Vicki wyraźnie nie dowierzała jego słowom. 
Wyciągnęła rękę i dotknęła jego szorstkiego policzka. 
- Naprawdę? 
Caleb odgarnął jej z twarzy kosmyk włosów. 
- Nie przyszło ci do głowy, że dobrze wychowanych panien jest wiele? 
To, co mnie w tobie zachwyciło, to twoja 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
53 
osobowość, która nie dała się stłamsić przez surowe wychowanie Ady. 
Zakochałem się w tobie, a nie w dobrze wychowanej lalce. Zawsze byłem 
dumny, że mam cię za żonę. Ciebie, a nie umiejącą się znaleźć panienkę. 
Vicki, zawsze wiedziałem, że masz niezłomny charakter i podziwiałem to 
w tobie. 
- A ja zawsze byłam dumna, że mam ciebie za męża - odrzekła Vicki z 
uśmiechem. - Byłam dumna z tego, co udało ci się osiągnąć dzięki 
tytanicznej pracy i talentowi. Wiesz, że zawsze zanudzałam inne żony z 
towarzystwa, opowiadając im o twoich sukcesach? Czasem przychodzi-
łam do sądu i siadałam w ostatniej ławce, przysłuchując się twoim 
procesom. Sprawiała mi przyjemność myśl: on jest mój. I cały czas się 
bałam, że jeśli będę się nierozważnie zachowywać, stracę cię. 
Caleb miał wrażenie, że cały jego świat wywraca się do góry nogami. 
- Vicki - szepnął. Nikt nigdy nie był z niego dumny. Jego rodzina 
przychodziła do niego po pieniądze, ale nikt nigdy nie powiedział mu: 
„Gratulacje, Caleb. Gratulacje". Nikt nigdy nie przyszedł na żadną jego 
rozprawę. I z pewnością nikt z jego rodziny nie chwalił się nim przed 
innymi. 
- Przepraszam - powiedziała. - Przepraszam. Potrząsnął głową. 
- Jestem co najmniej tak samo winien jak ty. Potraktowałem to o wiele 
bardziej osobiście, niż powinienem. - W dzieciństwie Caleb spotkał się z 
takim brakiem ak- 

background image

54 
Nalini Singh 
ceptacji, że w dorosłym życiu ciągle o nią walczył. Brak zainteresowania 
i akceptacji ze strony człowieka o tak silnej osobowości, jakim był jego 
ojciec Max, komuś innemu zrujnowałby życie, ale Caleb był niesłychanie 
ambitny i dążył do osiągnięcia celu. Dlatego tak bardzo przeżywał swoją - 
jak uważał - porażkę, którą ponieśli z Vicki. 
- Zawiodłam cię - wyjąkała, a z piersi Caleba spadł ciężar, który dźwigał 
wiele lat. - U mnie w domu nigdy nie mówiło się o sprawach intymnych 
inaczej jak tylko w sposób odstręczający i z niechęcią. Nie wiedziałam 
nawet, jak zacząć rozmowę na ten temat. Bałam się śmieszności. Za 
każdym razem, gdy próbowałam o tym rozmawiać, denerwowałam się, a 
ty widząc to, mówiłeś uspokajająco, że cokolwiek to jest, możemy o tym 
porozmawiać później. Ale to „później" nigdy nie nadeszło. 
Caleb nie zamierzał pozwolić, by Vicki brała całą winę na siebie. 
- Kochanie, wiedziałem, że chcesz o czymś porozmawiać. Prawda jest 
taka, że nie chciałem słuchać. Być może po prostu nie byłem na to 
gotowy. Sądziłem... - Caleb zwiesił głowę. - Sądziłem, że chcesz mi 
powiedzieć to, czego się domyślałem. Że mnie nie pragniesz, że 
nienawidzisz się ze mną kochać. Więc za każdym razem próbowałem 
sprawić, byś zmieniła zdanie. 
- Co teraz będzie? 
- Pragnę tego małżeństwa, Vicki. Nigdy w życiu niczego tak nie 
pragnąłem, jak mieć cię za żonę. - Tylko te słowa 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
55 
były w stanie wyrazić nadzieję, jaką w tej chwili był przepełniony. - A ty? 
Nadal chcesz, żebym był twoim mężem? Vicki nie zastanawiała się. 
- Tak. - Z wrażenia przełknęła ślinę. - Tak. 
- W takim razie dawanie za wygraną nie jest wyjściem z sytuacji. Musimy 
naprawić wszystko. Razem. 
Vicki objęła go za szyję i wtuliła się w niego. 
-Caleb... - Vicki się zawahała. - Chcesz...? Możemy znowu spróbować. 
Jej bezbronność sprawiła, że zadrżał. Wiedział, że w tym momencie może 
poprosić ją o wszystko, a ona to zrobi. Jednak uważał, że na to jest o wiele 
za wcześnie i że Vicki musi sama tego chcieć. Na razie poczucie winy, 
które wypełniało ich oboje, nie pozwalało na namiętną noc. 
- Pragnę jedynie, byś spała w moich ramionach. - Pocałował ją delikatnie 
w usta, lecz po chwili przerwał pocałunek. Tak bardzo jej pragnął, że był 
to z jego strony heroizm. Coś mu mówiło, że powinien wykorzystać 
okazję, kiedy Vicki jest gotowa oddać mu się naprawdę, że druga taka 
szansa może nigdy nie nadejść. Ponad wszystko jednak się obawiał, że ta 
uczuciowa teraz kobieta zamknie się w sobie z nadejściem ranka, a wtedy 
jeszcze trudniej będzie mu znieść chłód i to, że znowu z trudem będzie w 
stanie znieść jego konwencjonalne pocałunki. 
- Caleb, mogę... 
Caleb położył jej dłoń na ustach. 
- Cicho, kochanie. Na dzisiejszą noc wystarczy. Teraz śpij. 

background image

56 Nalini Singh 
Wiedział, że słusznie postąpił. Dla niej to był duży krok. Jego żona nigdy 
nie okazywała emocji. A mimo to tej nocy do niego przyszła. 
Nareszcie do niego przyszła. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ PIĄTY 
Vicki obudził szum prysznica. Jak zwykle zaczęła fantazjować, jak to 
wchodzi do łazienki, rozbiera się i przyłącza do męża. Zaczyna go 
całować i... 
I jak zwykle zamiast tego poszła zaparzyć kawę. 
- Pewnego dnia - mruknęła do siebie pod nosem. -Wkrótce. - Na tę 
ostatnią myśl uśmiechnęła się. 
Jak bardzo zaskoczony byłby Caleb, gdyby to zrobiła. Chyba padłby z 
wrażenia. Kompletnie się tego po niej nie spodziewał i pewnie miał rację 
- Vicki nie miała pewności siebie, która pozwoliłaby jej to zrobić: stanąć 
przed nim zupełnie naga i przejąć inicjatywę. Dotykać jego nagiego, 
umięśnionego ciała i całować je. Vicki zrobiło się gorąco. 
Wyciągnęła chleb i nagle jej uwagę przykuły jej blade, doskonale 
zadbane dłonie z wypolerowanymi, równo obciętymi paznokciami. 
Przyszło jej do głowy, że ona sama jest dokładnie taka jak jej dłonie - 
zachowawcza, nudna i bez charakteru. Jak dotąd nie była kobietą, która 
byłaby zdolna do czegoś tak ekscytującego jak zaskoczenie własnego 
męża pod prysznicem. 
Nagle poczuła zapach wody po goleniu, który tak lubi- 

background image

58 
Nalini Singh 
ła, i zanim się obejrzała, dłonie Caleba objęły ją w talii, a na szyi poczuła 
jego wargi. 
Nie namyślając się za wiele, obróciła się do niego twarzą. 
- Czy ja jestem nudna, Caleb? .    Caleb zdziwił się. 
- Można o tobie wiele rzeczy powiedzieć, kochanie, ale nie to, że jesteś 
nudna. 
- Podaj jedną rzecz, którą cię zaskoczyłam. 
- Zażądałaś rozwodu - odrzekł, a Vicki się roześmiała. Najwidoczniej 
Caleb nie brał jej pytania poważnie. To 
dobry znak. Jeszcze nie wszystko stracone. Vicki rozkoszowała się jego 
męskim zapachem i przejechała mu ręką po wciąż wilgotnych włosach. 
Caleb wyglądał drapieżnie i bardzo seksownie. 
- Hmm - zamruczała w jego ramię, po czym zajrzała mu w oczy, 
uśmiechając się. - Caleb? 
Caleb odstawił na stolik dwie filiżanki parującej kawy. -Tak? 
- Będziemy udawać, że ostatniej nocy nie było? - zapytała prowokacyjnie. 
Nie mogła już dłużej udawać. Po prostu nie mogła. Chciała z nim grać w 
otwarte karty. 
Myślała, że Caleb coś odpowie, ale on ujął jej twarz w dłonie i pocałował 
ją. Zazwyczaj przejmował kontrolę nad wszystkim, co się między nimi 
działo, ale Vicki była już tak bardzo spragniona, że całowała go 
namiętniej niż on ją. Wsunęła dłonie pod jego koszulę, co zawsze chciała 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
59 
zrobić, ale nigdy się na to nie odważyła. Wspaniale było dotykać jego 
umięśnionego, nagiego ciała. Vicki marzyła, by Caleb nie szedł dzisiaj do 
pracy i by ten dzień spędzili razem, we dwoje. Najlepiej w łóżku. 
W końcu oderwali się od siebie, z trudem łapiąc oddech. Nie miała 
pojęcia, jak długo się całowali, ale był to jeden bardziej namiętnych 
pocałunków jej życia. 
-1 jak? - zapytał zamiast odpowiedzi. 
Nie będąc w stanie nic odrzec z powodu zmieszania, Vi-cki spuściła 
wzrok i sięgnęła po tosty. 
- Twoje tosty są gotowe. 
Z jakiegoś powodu Caleb zachichotał i wyglądał na bardzo 
zadowolonego z siebie. 
- Ja także zrobiłem dla ciebie tosty. - Posmarował tosty drugiego tostera 
masłem i wsunął jej do ust. - Teraz jesz za dwoje, pani Callaghan. 
Tego dnia po raz pierwszy od dawna zjedli śniadanie, to się śmiejąc, to 
całując się nawzajem. Po niezwykle długim śniadaniu Vicki na 
pożegnanie ucałowała męża i z uśmiechem wysłała go do pracy. 
Kiedy Caleb wyszedł, zabrała się za przeglądanie katalogów dotyczących 
studiów w mieście. W trakcie separacji Vicki uświadomiła sobie, że bez 
Caleba u swego boku nie potrafi robić niczego użytecznego, co byłaby w 
stanie dobrze sprzedać na wolnym rynku. Do jej obowiązków przestało 
należeć wydawanie wystawnych kolacji dla klientów 

background image

60 
Nalini Singh 
Caleba i dbanie o męża, nie czyściła mu już garniturów i nie musiała 
sprzątać w domu. Odkryła, że wszystko to może robić ktoś inny, że jej 
mąż doskonałe sobie radzi sam, zanosząc garnitury do pralni, jedząc w 
mieście i zaopatrując się w potrzebne rzeczy. Wtedy też do Victorii 
dotarło, że jej złość na Caleba brała się przede wszystkim z tego, że miała 
poczucie bezużyteczności. 
Jej mąż był gwiazdą w prawniczym świecie, był szanowany zarówno 
przez współpracowników, jak i przez konkurencję. A kim ona była? 
Dwudziestoczteroletnią kobietą po szkole średniej. Starała się być na 
bieżąco ze współczesnymi wydarzeniami i czytała biznesowe 
czasopisma, by móc z nim rozmawiać na tematy, które go interesowały. 
Ale jak długo mu to wystarczy? Vicki nie miała żadnych swoich tematów. 
Nie miała swojego świata. Ile czasu upłynie, zanim Caleb się zorientuje, 
że Vicki nie wnosi do ich relacji nic własnego, nic oryginalnego? Że nie 
ma nic do powiedzenia? 
Jej pragnienie zrobienia czegoś więcej nie rodziło się jednak z chęci 
zadowolenia go. Chodziło o nią. Caleb, a teraz Caleb i dziecko byli dla 
niej wszystkim. Ale czy to było zdrowe? Czy pewnego dnia nie zbudzi się 
i nie zorientuje, że dziecko już dorosło, a pogrążony w pracy Caleb zo-
stawia ją, samotną i niepotrzebną? Czy wzorem własnej babci będzie 
przekonywać samą siebie, że biżuteria, bogactwo i przyjęcia zastąpią jej 
szacunek do samej siebie, pracę i działanie na własny rachunek? 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
61 
A co, jeśli ich małżeństwo mimo wszystko się rozpadnie? Nie miała 
cienia wątpliwości, że niezależnie od wszystkiego Caleb będzie dbał o nią 
i o dziecko. Tylko że ona chciała być w stanie sama zadbać o własne 
dziecko, pragnęła niezależności - dla samej siebie. Zupełnie czym innym 
jest świadomie podjęta decyzja wynikająca z przekonania, że chce się 
zostać w domu i wychowywać dziecko, a zupełnie czym innym ta sama 
decyzja podjęta z braku innego wyboru, gdy nic innego nie ma się do 
zaproponowania. Jak na razie Vi-cki spełniała jedynie oczekiwania 
Caleba. 
Nadszedł czas, by sama zaczęła podejmować decyzje. 
Próbowała więc przekonać samą siebie do tego, by zacząć studia. Miała 
jednak silną potrzebę, by coś robić. Nie uśmiechało jej się spędzanie 
kolejnych kilku lat na kursach. Co jednak mogła robić? Do czego miała 
kwalifikacje? 
Do niczego. 
Bez przekonania przeglądała katalogi, gdy zadzwonił telefon. To była jej 
matka. 
- Dostałaś moją kartkę? Przylecę do Auckland za kilka tygodni. 
Umówimy się na kawę? - zapytała Danica. Miała z biegiem lat coraz 
wyraźniejszy akcent osoby pochodzącej z kraju basenu Morza 
Śródziemnego. 
Vicki zgodziła się, aczkolwiek nie wierzyła, żeby za miesiąc Danica 
pamiętała o tym, że się umówiły. Pewnie w ostatniej chwili i tak odwoła 
spotkanie. 
- Zadzwoń do mnie, gdy wylądujesz. 
Pożegnała się krótko, odłożyła słuchawkę i z jeszcze 

background image

62 
Nalini Singh 
większą determinacją zaczęła szukać punktu zaczepienia. Prawda jednak 
była okrutna - matka kompletnie ją zdekoncentrowała. Vicki dopiero po 
dłuższej chwili zorientowała się, że nerwowo mnie kolejne ulotki, nie 
czytając niczego. Jej dłonie drżały. Jak matka to robiła, że nawet na 
odległość wprawiała ją w taką irytację? 
Vicki stwierdziła racjonalnie, że jest tak zdenerwowana, że i tak nie jest w 
stanie się skupić, a najszybciej i najłatwiej pozbędzie się negatywnych 
emocji, gdy zażyje ruchu. 
Postanowiła przekopać grządki i właśnie podnosiła jeden z większych 
kamieni, ocierając pot z czoła, gdy nagle zjawił się jej mąż. 
Natychmiast wziął kamień z jej rąk. 
- Gdzie go położyć? - zapytał, przypatrując jej się bacznie i marszcząc 
brwi. 
Wskazała na właściwe miejsce w ogrodzie. 
- Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha. Położył kamień i wyprostował się. 
- Zobaczyłem swoją ciężarną żonę, która chce się chyba zabić, dźwigając 
kamienie, które wcale nie muszą być na innym miejscu niż są. - Caleb 
chyba poważnie się zmartwił. 
Vicki przewróciła oczami. 
- Czuję się bardzo dobrze. Na razie jeszcze mogę robić wszystko, na co 
mi przyjdzie ochota. - Uśmiechnęła się. -Jesteś w domu na kolacji? 
- Miałem nadzieję, ie zauważysz. - Caleb otarł jej nos, który był cały w 
ziemi. - Coś ty robiła? Kopałaś doły? 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
63 
Popchnęła go ze śmiechem w stronę domu. 
- Przebierz się i pomóż mi przy kolacji. 
Przez chwilę oboje się poczuli jak za pierwszych lat małżeństwa. Caleb 
przychodził wtedy z pracy i żartobliwie dokuczał jej, że wygląda jak 
robotnik ze swoimi połamanymi paznokciami i plamami z farby. Potem 
brał ją w ramiona i ze śmiechem okręcał wokół siebie. Wypełniała ich 
wtedy taka radość! 
Caleb napotkał jej wzrok i przestał się uśmiechać. 
- O czym myślisz? - zapytał. 
- O nas. Zanim siebie nawzajem straciliśmy. - Słowa wydobyły się z dna 
jej duszy, gdzie były pogrzebane przez długie lata. Caleb ponownie 
zbliżył się do niej i mimo że była cała ubrudzona ziemią, przytulił ją 
mocno. Pod swoją dłonią czuła, jak prędko bije mu serce. 
- Nie straciliśmy siebie, Vicki. Ty na pewno mnie nie straciłaś - zapewnił 
ją gorąco. Sposób, w jaki zaciskał szczęki, i pełen determinacji wyraz 
twarzy były jej doskonale znane. Bardzo lubiła ten widok. Najbardziej nie 
mogła ścierpieć tego, co zdarzało jej się widzieć w ostatnich miesiącach 
przed separacją. Widoku zrezygnowanej miny Caleba. - Masz we 
włosach ziemię - powiedział, gładząc ją po głowie. 
- Muszę wziąć prysznic - odparła, a jej głos przybrał nieznany mu, jakby 
prowokujący ton. 
Przez chwilę miał nadzieję, że usłyszał to, co od tak dawna chciał 
usłyszeć. Kobietę, która wychodzi z ukrycia. Ale opuścił dłoń i chwila 
minęła. 

background image

64 
Nalini Singh 
- W takim razie wykąp się i spotkamy się w kuchni -rzucił. 
Vicki starała się nie okazać rozczarowania. 
- W porządku. 
Siadali właśnie do przyrządzonej wspólnie kolacji, gdy zadzwonił 
telefon. Caleb wziął słuchawkę, a Vicki poszła przynieść z kuchni sos 
winegret do sałatki. 
- Tak, słucham cię - mówił Caleb. 
Przyjrzała się mężowi uważniej, słysząc jego głos. Cała jego 
zmysłowość, dobry humor i rozluźnienie minęły jak ręką odjął. Z trudem 
nad sobą panując, mówił monosylabami. Vicki wiedziała, że niewielu 
było ludzi, którzy w ten sposób na Caleba działali. 
- Twoja rodzina? Lara? - zapytała bezgłośnie. Caleb skinął twierdząco 
głową. 
-Ile? 
Vicki zmarszczyła brwi. To zawsze był jedyny powód telefonów 
krewnych Caleba. Vicki znała wszystkich troje - Caleb nigdy nie odcinał 
się od swoich korzeni. Przed ślubem zabrał ją w rodzinne strony i 
przedstawił rodzinie i przyjaciołom. 
Wiedziała, że Max był rzeźbiarzem, a matka Caleba, Carmen - poetką. 
Nigdy nie osiągnęli żadnego sukcesu zawodowego. Max i Carmen lubili 
mówić o tym, jak to poświęcają się dla sztuki. Z tego, co Victoria zdążyła 
zauważyć, odbywało się to głównie kosztem ich dzieci. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
65 
Caleb rzadko mówił o swoim dzieciństwie i rodzinie, ale z półsłówek 
Vicki wywnioskowała, że jako dziecko nierzadko chodził spać głodny i w 
znacznej mierze był pozostawiony samemu sobie. 
W przeciwieństwie do Caleba jego siostra Lara nie opuściła rodzinnego 
gniazda. Niedoceniana piosenkarka z dwojgiem dzieci dwóch różnych 
mężczyzn przejęła wiarę rodziców w to, że cierpienie i bieda są ceną, jaką 
trzeba zapłacić za dążenie do samorealizacji. 
- Czego chciała? - zapytała Vicki, gdy Caleb odwiesił słuchawkę i usiadł 
przy stole. 
Westchnął, patrząc w przestrzeń. 
- Tego co zawsze. Pieniędzy. Skoro zaprzedałem się kapitalizmowi, mogę 
im przynajmniej pomagać. - Jego głos zdradzał rezygnację i obojętność. 
Vicki słyszała to już wielokrotnie. Słyszała to także bezpośrednio od 
Lary. Wcześniej nigdy się na ten temat nie wypowiadała, ponieważ 
sądziła, że to nie jej sprawa i że nie powinna się mieszać w sprawy Caleba 
i jego rodziny. Teraz jednak, dostrzegając, jak wielkie uczucie przykrości 
kryło się w oczach Caleba, uznała, że to jak najbardziej jej sprawa. 
- Czemu im pozwalasz w ten sposób się traktować? - Instynkt jej 
podpowiadał, że Caleb nie powiedział jej o czymś bardzo ważnym. 
Poprawne formy, jakie Callaghanowie wobec niej zachowywali, nie 
usprawiedliwiały antypatii, jaką w niej wzbudzali. Co Caleb przed nią 
ukrywał? 

background image

66 
Nalini Singh 
Wiedziała, że nie ma prawa na niego naciskać. Dopiero co zaczęli 
rozmawiać o tym, jak naprawić swoje małżeństwo. Ale może odkrycie tej 
tajemnicy mogłoby w tym pomóc? 
Caleb wzruszył ramionami. 
- To moja rodzina. 
- Nie - odrzekła. - Postawili na tobie krzyżyk, gdy się odważyłeś pójść 
własną drogą. - Vicki wiedziała, że Caleb opuścił dom, gdy miał 
szesnaście lat, i utrzymywał się sam, podejmując różne zawody i 
jednocześnie się ucząc. - Nigdy cię nie wspierali. 
Caleb spojrzał na nią dziwnie. 
- Oni są moją rodziną. 
Vicki potrząsnęła głową, wściekła na ludzi, którzy sprawiali Calebowi 
taki ból. 
- My jesteśmy twoją rodziną, Caleb. Ja i dziecko. 
- Ty być może się ze mną rozwiedziesz. 
Nie czekał, aż Victoria zaprzeczy. Raczej przypomniał jej samej żądanie, 
jakie nie tak dawno padło z jej ust. Vicki ścisnęło się serce na myśl o tym, 
jak Caleb musiał się czuć sam w hotelu, z wiszącą w powietrzu groźbą 
rozstania z nią. Wtedy jego siostra z pewnością do niego nie dzwoniła. 
Ale on był dumny i uparty. Przez te dwa miesiące ani razu nie dał jej 
odczuć, jak wielki ból mu sprawiła separacja. Ona jednak także nigdy mu 
nie powiedziała, jak bardzo ją skrzywdził, idąc do łóżka z Mirandą. 
Nadeszła właściwa chwila. Czas działać. 
Vicki podeszła do niego, położyła dłoń na jego dłoni 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
67 
i mocno ścisnęła. Nie spojrzał na nią, więc ujęła go pod brodę i zajrzała w 
jego ciemne, zafrasowane oczy. 
- Nie zrobię tego, Caleb. Powiedziałam ci, że chcę być twoją żoną. Jesteś 
moim mężem, moją rodziną. I wiedz, że ja także nie mam nikogo poza 
tobą. 
Odetchnął głębiej, a jego spojrzenie mówiło to, czego nie był w stanie 
wyrazić słowami. Vicki pochyliła się i mocno go pocałowała. Tak długo 
bezgłośnie wyrażał swoje uczucia, a ona nie chciała tego widzieć. Teraz 
postanowiła, że będzie odczytywać każde jego spojrzenie. 
Zatonęli w uścisku i Caleb jak za dawnych czasów posadził ją sobie na 
kolanach. 
- Martwię się o dzieci Lary. Ona z pewnością potrafi 
siebie zadbać, ale co z nimi? 
Vicki zdążyła się już nad tą sprawą zastanowić. 
- Co powiesz na fundusz? Obejmowałby edukację 
i wszystko, czego dzieci potrzebują. Twoja rodzina nie będzie cię 
traktować jak książeczkę czekową. - Victorię złościło to, że uważali, że 
obowiązkiem Caleba jest ciągłe dawanie im pieniędzy i niewnikanie, co z 
nimi robią. 
Nigdy nie potrafiła zrozumieć, jak to się dzieje, że jej potężny, 
inteligentny i nie w ciemię bity mąż dawał się w ten sposób 
wykorzystywać. Wiedziała, że opieka nad dziećmi Lary to tylko 
wierzchołek góry lodowej. Ale to był początek. 
Caleb przez chwilę milczał. 
- Jeśli założylibyśmy taki fundusz, bylibyśmy w stanie dopilnować, by 
pieniądze szły na dzieci. 

background image

68 
Nalini Singh 
Żadne z nich nie wspomniało o obawie, że Lara mogłaby wydawać 
pieniądze brata na narkotyki. Jak na razie była oddaną matką i nie 
okradałaby chyba własnych dzieci. 
- Nie możesz mieć wyrzutów sumienia tylko dlatego, że udało ci się 
osiągnąć więcej, niż oni mogliby sobie wyobrazić. Musisz być z tego 
dumny. 
Caleb zwiesił głowę. 
- Oni zawsze będą w moim życiu. 
- Nigdy bym nie zrobiła niczego, by ich stamtąd usunąć. Oboje mamy 
krewnych, z którymi musimy się uporać, czy tego chcemy, czy nie. Ale 
twoja rodzina powinna się nauczyć traktować cię z należnym 
szacunkiem. Gdy następnym razem któreś z nich zadzwoni, ja odbiorę. 
Ostatni raz popsuli ci humor. 
Caleb był zaskoczony złością, jaka się kryła w tych słowach. Jego żona 
zawsze była ugrzeczniona w stosunku do obcych, także do jego rodziny. 
Fakt, że brała tę sprawę w swoje ręce, budził nadzieję. Vicki miała rację i 
był pewien, że jeśli się tym zajmie, zrobi to dobrze. 
- Chciałbym cię o coś zapytać - zaczaj;, nagle sobie przypominając, jak 
chłodna i obojętna zdawała się Vicki w dniu, gdy się poznali. 
- Co takiego? 
- Co twoja babcia ci powiedziała, gdy zaprosiła mnie na tę uroczystą 
kolację, by nas ze sobą poznać? - Caleb niejednokrotnie się zastanawiał, 
czy Ada okłamała wnuczkę, by mu zaufała i pozwoliła się oczarować. 
Zawsze miał wra- 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
69 
żenię, że jego żona ma o nim o wiele lepsze mniemanie, niż na to 
zasługiwał. Jak inaczej, jeśli nie kłamstwem Ady, można by było 
wyjaśnić to, że Vicki od początku wierzyła w jego sukces? Jego otwartość 
i brak ogłady musiały być dla niej oczywiste. 
Śmiejąc się, Vicki przechyliła głowę. 
- Powiedziała, że znalazła dla mnie idealnego mężczyznę. Że on 
dopilnuje, bym się trzymała pionu i chodziła jak w zegarku, bo potrzebuję 
silnej ręki, żebym nie skończyła jak matka. 
Zmarszczył brwi, a jego podejrzenia legły w gruzach. To raczej nie 
skłoniłoby nikogo do zaufania czy pokładania nadziei. Straszne 
podejrzenie zakradło się do jego serca. 
- Czy zmusiła cię, żebyś... 
- Zakochałam się w tobie jakieś dziesięć sekund po tym, jak mnie 
zagadnąłeś. Ona widziała mężczyznę, który używał swojej siły, by 
miażdżyć innych. Ja widziałam mężczyznę, który się dzięki niej bronił. - 
Uśmiechnęła się na to wspomnienie. - Miałeś tyle energii i byłeś tak 
naturalnie serdeczny... Sprawiłeś, że pierwszy raz poczułam, że żyję. Nie 
mogłabym znieść powrotu do życia, jakie prowadziłam, zanim cię 
poznałam. 
Mimo złożonej sobie obietnicy, że będzie sam ze sobą szczery, Caleb nie 
potrafił się zdobyć na uczciwą odpowiedź na pytanie, które od jakiegoś 
czasu kołatało mu się w głowie. A jak jest teraz? Czy kobieta, którą Vicki 
się stała, ufała mu jak niegdyś owa bezbronna dziewczyna? A może ta 

background image

70 
Nalini Singh 
miłość poniosła porażkę po latach zamknięcia w pułapce małżeństwa, 
które czyniło ją nieszczęśliwą? 
- To dobrze. Bo gdy cię pierwszy raz zobaczyłem, moja siła rzeczywiście 
mogła być już tylko obroną - zażartował. 
- Kompletnie straciłem dla ciebie głowę. 
Vicki roześmiała się. Słuchanie jej śmiechu sprawiało mu prawdziwą 
przyjemność. Przytuliła go raz jeszcze, po czym z niechęcią zsunęła się z 
jego kolan. 
- Chodź, zjedzmy coś. Umieram z głodu, a nasze dziecko to chyba będzie 
niezły łakomczuch. 
- Jak to jest nosić w sobie dziecko? - zapytał z ciekawością, nakładając jej 
sałatkę. 
- Hmm... Jeszcze nie wiem. Na razie jest bardzo przyjemnie. Czasem 
czuję jej lekkie ruchy, ale prawdopodobnie tak mi się tylko wydaje. 
Według książek to jeszcze za wcześnie. 
- Jej? - Ich dziecko tak szybko stawał się realnym, namacalnym bytem, że 
czuł, że za tym nie nadąża. Ciągle nie docierało do niego, że ta maleńka 
istota już niedługo będzie miała swoje marzenia i swoje sny, będzie się 
rozwijać, a oni zapewnią jej miłość i opiekę, jakich sami nigdy nie mieli. 
Vicki rozpłynęła się w uśmiechu. 
- Właśnie zaczęłam myśleć o dziecku jak o dziewczynce. Nie potrafię 
tego wytłumaczyć. Wolałbyś chłopca czy dziewczynkę? 
- Wszystko jedno. Chciałbym tylko, żeby było zdrowe 
- odpowiedział szczerze. 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
71 
- Ja także. - Spoważniała. - Myśl o tym, że dziecko we wszystkim będzie 
ode mnie zależne, trochę mnie przeraża. 
- Od nas - poprawił ją. - Tak, myślałem trochę o tym, że żadne z nas nie 
dostało dobrego przykładu do naśladowania. Czy te książki o dzieciach 
mogą czytać także przyszli ojcowie? - Niemal cała jego wiedza 
pochodziła z książek. Być może książki także nauczą go, jak być dobrym 
ojcem? Myśl, że będzie ojcem, za każdym razem przyprawiała go o ciarki 
na plecach. Teraz także. 
- Dam ci do przeczytania najlepszą z nich - obiecała z uspokajającym 
uśmiechem. 
Caleb zastanawiał się, jakie naprawdę uczucia budzi w Vicki myśl o 
dziecku. Muszą się o sobie jeszcze wiele dowiedzieć. Co najdziwniejsze, 
ta myśl go nie przygnębiała. Wręcz przeciwnie. Nadzieja na odnalezienie 
w żonie przyjaciela sprawiała, że chciało mu się żyć. 
Przy deserze Caleb nie odrywał oczu od swej pięknej żony. Tak bardzo jej 
pragnął, że dosłownie go to spalało. Vicki czerwieniła się, widząc, jak na 
nią patrzy. Gdy tylko zjedli, wzięła go za rękę i poprowadziła do sypialni. 
Zanim Caleb położył się obok niej, zaświecił lampkę nocną. 
- Vicki, może powinniśmy najpierw porozmawiać... -zaproponował 
niepewny, co ona na to. Vicki wyraźnie się ucieszyła, choć też odrobinę 
zmieszała. - Nigdy o tym nie rozmawiamy. 
- Dobrze, Caleb. Nigdy nie mówiłam na ten temat, bo 

background image

72 
Nalini Singh 
sądziłam, że nie chcesz, by twoja żona rozmawiała z tobą o seksie. Nie 
masz nic przeciwko temu? - zapytała. Wciąż była niepewna jego reakcji, 
ale już się nie bała. Wiedziała, że ta rozmowa jest im potrzebna, jak wiele 
innych, które ich dopiero czekają. 
- Skądże, Vicki. Wiem, że nie należę do łatwych rozmówców, jeśli chodzi 
o pewne tematy, ale chcę, żebyśmy od tej pory rozmawiali. Także w 
łóżku. - Vicki ścisnęła jego dłoń z entuzjazmem. Caleb nie wiedział, od 
czego zacząć. - Vicki, dlaczego w łóżku nigdy mnie nie dotykasz? Na 
pewno wiesz, jak wielką przyjemność by mi to sprawiło. 
Wzięła głęboki oddech, ale nie uchyliła się od pytania. 
- Bałam się, że zrobię coś nie tak Nie możesz sobie nawet wyobrazić, jak 
bardzo się bałam, że zrobię coś, czego ty nie przyjmiesz, i co cię ode mnie 
odstręczy. Bałam się, że uznasz, że jestem wyuzdana, że jestem 
nieodrodną córką swojej matki. Ciągle miałam, a właściwie mam - 
poprawiła się - w tyle głowy myśl, że moja seksualność jest czymś 
grzesznym, czymś, czego powinnam się przed tobą Wstydzić i czego nie 
powinnam okazywać. Sądziłam, że tobie się podoba moja 
powściągliwość. 
Caleb wiedział, że popełnił mnóstwo błędów. On z kolei nigdy nie miał 
odwagi jej zapytać, co jej się podoba... 
- Przede wszystkim nie chcę, żebyś cokolwiek udawała. Chcę wiedzieć, 
co lubisz, a czego nie. Chcę wiedzieć wszystko - powiedział, gładząc ją 
po szyi. 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
73 
Vicki wpatrywała się w niego oczyma, w których pierwszy raz wyraźnie 
widział pożądanie. 
- W takim razie po pierwsze nie przestawaj ze mną rozmawiać. Właśnie 
sobie uświadomiłam, jak lubię z tobą rozmawiać w łóżku. Także o tym. - 
Vicki obróciła się na brzuch i przysunęła do niego. Wolno pochyliła się 
nad nim i pocałowała go. 
Caleb przymknął oczy, smakując tę zmysłową przyjemność. 
- Tak trudno jest o tym mówić - szepnęła. - Chciałabym, żebyś był 
cierpliwy. 
- Mam to robić powoli, kochanie? Czy tego właśnie chcesz? 
Jej dłonie opadły na jego klatkę piersiową. -Tak. 
Jego dłonie błądziły po jej twarzy. Wsunął palce w jej włosy i ściągnął 
gumkę, która wiązała je w koński ogon. Fala włosów spłynęła na jego 
twarz i klatkę piersiową. Pieszczotliwym gestem odgarnął je. 
- Naprawdę mnie pragniesz, Vicki? 
Zamiast odpowiedzieć pocałowała go. Jej język zaczął błądzić po jego 
wargach, a potem jej pocałunki zeszły na szyję. Zaczęła rozpinać mu 
koszulę, nie przestając go całować. Uklękła nad nim i zaczęła powoli go 
rozbierać. Rozpinała mu spodnie, znajdując w tym widoczną 
przyjemność. Zdjęła podkoszulek i zaczęła go dotykać i wodzić językiem 
po jego ciele. 

background image

74 
Nalini Singh 
Gdy ich usta ponownie się spotkały, jęknęła. 
- Och, Caleb... Jak to możliwe, że po pięciu latach małżeństwa nadal tak 
na mnie działasz? 
Caleb czuł, jak cały świat zaczyna mu wirować przed oczami. Pod 
palcami czuł jej gorące ciało, a na skórze jej gorący, pełen pożądania 
oddech. Miał wrażenie, jakby badając jego ciało po raz pierwszy, 
torturowała go. 
- Jak, kochanie? Powiedz - wydusił. - Chcę to od ciebie usłyszeć. 
Ich dłonie splotły się w namiętnym, pełnym ukrywanej dotąd pasji 
uścisku. 
- Pragnę cię, pożądam cię, chcę cię poczuć w sobie... 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ SZÓSTY 
- Czuję się, jakbym to robiła pierwszy raz - powiedziała Vicki, patrząc z 
góry na jego kompletnie nagie ciało. 
Widziała, że Caleb jest niezmiernie podniecony jej dotykiem. 
- Dla nas obojga to się dzieje pierwszy raz. 
Ich usta się spotkały. Zawsze marzył o delikatnych dłoniach Vicki na 
swym ciele i w tym momencie to marzenie się urzeczywistniało. Vicki 
wywoływała w nim pragnienia, do jakich sam przed sobą się nie 
przyznawał. Z biegiem lat budziła w nim coraz silniejsze pożądanie. 
Poczuł, jak jej dłonie zsuwają się z jego klatki piersiowej niżej, na brzuch, 
i zadrżał, a z jego ust wydobył się jęk rozkoszy. 
-Caleb? - Vicki przerwała pocałunek i zamarła na chwilę. 
- Nie przestawaj, Vicki. Czekałem lata na twój dotyk. -Caleb pozwolił, by 
zobaczyła, jak bardzo jej pragnie, by zobaczyła coś, co ukrywał ryle lat, 
bo był zbyt dumny, żeby pokazać, jaki jest bezbronny wobec niej. I 
patrzył na nią. Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. Jak dotąd 
wszyst- 

background image

76 
Nalini Singh 
ko między nimi odbywało się w głębokich ciemnościach. Nie wiedział 
nawet, co się maluje na twarzy Vicki, gdy się kochają. 
- Czy... czy powiesz mi, jak zrobię coś nie tak? 
- Przysięgam, że nic, co zrobisz w łóżku, nie sprawi, że się od ciebie 
odwrócę. 
Zadrżała. 
- A teraz zapomnijmy o przeszłości. Od tej chwili będziemy ze sobą 
rozmawiać o wszystkim. 
Pocałował ją mocno, by jej dodać odwagi. Jej dłonie dotykały jego 
umięśnionego brzucha, pleców i talii. 
- Niżej - szepnął chrapliwie, cały sztywniejąc z rozkoszy. - Przepraszam - 
dodał usprawiedliwiająco. 
- Nie przepraszaj. Chcę, żebyś mi mówił - powiedziała Vicki i uklękła nad 
nim, patrząc na jego męskość. Jej dłoń balansowała na granicy bioder. 
- Niżej - poprosił. 
Jej ręka niepewnie zeszła niżej i zaczęła go dotykać. Caleb westchnął z 
rozkoszy, po czym, gdy jej dotyk się wzmocnił, wyszeptał spazmatycznie 
jej imię. 
-Och, Vicki... 
- Nie mogę przekonać samej siebie, że to nic złego tak cię dotykać... - 
wychrypiała, lecz na jej twarzy nie widać było dawnego wstydu. Caleb 
nie był w stanie z nią teraz konwersować. - Czy tak? 
- Właśnie tak - wykrztusił. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
77 
Vicki, nie przerywając pocałunku, drażniła go i dotykała, a Caleb zacisnął 
pięści na pościeli i drżał spazmatycznie, oddychając ciężko. Czuł na sobie 
jej piersi pod czarną, seksowną sukienką, a Vicki pochylała się nad nim 
podniecająco. Cały skupił się na rozkoszy, jaką mu dawała, zaskoczony i 
niejako powalony siłą namiętności. Jego serce biło jak szalone i czuł, jak 
krew wre w jego żyłach. 
I wtedy pierwszy raz w ciągu ich małżeństwa to się stało. Caleb przestał 
panować nad własnym ciałem. Jego rozkosz sięgnęła zenitu, ale nie 
wstydził się tego. 
- Uwielbiam sprawiać ci przyjemność - szepnęła mu do ucha. 
Czekała ich długa i namiętna noc. 
Kiedy się obudził następnego ranka, Vicki nie było w łóżku, ale usłyszał 
dobiegający z kuchni jej wesoły śpiew. Uśmiechając się szeroko, wstał. 
Czuł się jak nastolatek. 
Zeszłej nocy nie kochali się. Vicki eksplorowała jego ciało, badała jego 
reakcje. I była to jedna z najbardziej ekscytujących nocy, jakie przeżył w 
życiu. 
Caleb nigdy nie należał do najcierpliwszych, ale nawet jeśli Vicki 
zamierzała się oswajać z jego ciałem bardzo długo, nie przeszkadzało mu 
to. Wręcz przeciwnie - jej dotyk dostarczał mu wspaniałych doznań. 
Gdy Caleb się umył i wszedł do kuchni, Vicki smażyła naleśniki. 
Uwielbiał naleśniki, ale zwykle Vicki robiła je tyl- 

background image

78 
Nalini Singh 
ko w weekendy. Caleb oplótł ją rękoma w talii i pocałował w szyję, 
wdychając zapach jej ciała. 
- Dzień dobry - szepnął. 
- Dzień dobry. 
Z jej spojrzenia domyślił się, że była zadowolona z tego, co się działo 
między nimi tej nocy, z drugiej jednak strony nie była pewna, czy 
postępuje właściwie i jak on to ocenia w świetle dnia. 
-Już nie mogę się doczekać dzisiejszego wieczoru -szepnął rozmarzonym 
głosem. - Uwielbiam być twoim materiałem do studiów nad anatomią 
człowieka. 
- Calebie Callaghan! - Zwróciła się ku niemu gwałtownie i odstawiła 
patelnię. - Lepiej się ze mną w ten sposób nie drażnij. 
- Czemu nie? 
- Bo właśnie zrobiłam dla ciebie naleśniki. Nie dam ci ani jednego! 
Nie mogąc się powstrzymać, pocałował ją w usta. Zawahała się, ale 
przyparł ją do blatu i tak długo całował, aż odnalazł w niej namiętność 
ubiegłej nocy. Objęła go w pasie i wsunęła dłonie pod koszulę. Zadrżał i 
przygarnął ją mocniej do siebie, by za chwilę ją puścić. Vicki oddychała 
szybko. Jej usta były zaczerwienione, a fryzura nie tak nienaganna jak 
zwykle. Caleb pochwycił jej rozczarowane spojrzenie. Roześmiał się. 
Wcale nie miał ochoty jej puszczać. Ale myśl, że jego żona czuje niedosyt 
jego ciała, budziła w nim radość. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
79 
- Caleb, to niejedyna rzecz, nad którą powinniśmy pracować - 
powiedziała Vicki z uśmiechem, ale po chwili spoważniała. 
- Wiem - odrzekł Caleb. - Ale skoro po tylu latach jesteśmy w stanie 
porozmawiać o tym, to o innych rzeczach także. 
Vicki zawahała się. 
- Mam wrażenie, że nie grasz ze mną w otwarte karty. Mimo że 
spędziliśmy ze sobą pięć lat, mam wrażenie, że tak naprawdę cię nie 
znam. Chcesz się dzielić ze mną tylko tym, co w tobie niekłopotliwe. 
Resztę zachowujesz dla siebie. 
Spojrzał na nią zaskoczony, że domyśla się tak wiele. 
- Będę o ciebie walczyć, Vicki. Więc i ty walcz o mnie. - To było 
zaproszenie o przerażającej dla niego wymowie. Co, jeśli Vicki odkryje 
tajemnicę jego pochodzenia, hańbę, którą ukrywał przez całe swoje 
życie? 
Nastrój nadziei, jaki wypełniał ich tego poranka, w przypadku Caleba nie 
trwał zbyt długo. W firmie czekały go same kłopoty. Okazało się, że 
klient, którego reprezentowali, zmienił zdanie co do linii obrony i nie 
konsultując niczego z prawnikami, wystosował oświadczenie do prasy, 
które go mogło ostatecznie pogrążyć. Odkręcanie całej sprawy trwało 
kilka dobrych godzin, w trakcie których po raz drugi negocjowano 
warunki finansowe obrony. Klient zgodził się w końcu na rozmo- 

background image

80 
Nalini Singh 
wę, ale postawił warunki. Spotka się z Callaghanem, ale tylko w cztery 
oczy, przy kolacji. 
Caleb zmarnował wieczór, był bardzo zmęczony i zły, że nie mógł być w 
domu o rozsądnej porze. 
Gdy wrócił późnym wieczorem, Vicki od razu zobaczyła, że jest bardzo 
zmęczony. Ledwo na nią spojrzał i Vicki zacisnęła wargi ze złości. 
- Czekałam na ciebie - powiedziała. Zamknęła za nim drzwi i poszła do 
sypialni. 
- Jesteś w ciąży. Musisz spać. - Caleb zaczął się rozbierać. 
Vicki położyła się do łóżka i patrzyła, jak mąż ściąga krawat, marynarkę i 
buty. Jej wzrok spoczął na nocnym stoliku, na którym leżała książka. 
Miała zamiar mu o niej dzisiaj powiedzieć. 
- Znowu to robisz - wytknęła. 
- Co? - zapytał z nieskrywaną irytacją. Nerwowo przejechał dłonią po 
włosach. 
W przeszłości zawsze zostawiała go w spokoju, kiedy wracał z pracy 
niemalże w środku nocy zmęczony i zły. Zakładała, że to, co zaprząta 
Calebowi głowę, musi być bardzo waine. lak było, zanim doszła do 
wniosku, że także dla niego najważniejsze powinno być ich małżeństwo. 
- To, co sprawiło, że mieliśmy kłopoty. 
Caleb obrócił się do niej plecami i zaczął rozpinać guziki koszuli. 
- Jezu, Vicki. W tym momencie pragnę jednego: prze- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
81 
spać się kilka godzin po ciężkim dniu. A ty zaczynasz kłótnię? 
Zacisnęła pięści. 
- Nie chcę, żeby wszystko szybko wróciło do normy ostatnich lat. Nie 
traktuj mnie jak kogoś, kogo nie warto słuchać! 
- Co takiego? - Obrócił się do niej gwałtownie, zaciskając szczęki. - Jeden 
dzień pracuję do późna, a ty wystawiasz mi stopnie? Tak wygląda moja 
praca! Doskonale wiesz, że niektóre sprawy wymagają od nas 
wieczornych spotkań z klientami. Póki ta sprawa Donnera się nie skoń-
czy, będziemy musieli pracować od świtu do zmierzchu, może nawet w 
weekendy. Wszystko się skomplikowało i nie wiem, czy to jest jeszcze do 
uratowania. - Westchnął ciężko. - Przepraszam, że nie zadzwoniłem, ale 
miałem dzisiaj urwanie głowy - dodał innym tonem. 
Zapewne Caleb nie pomyślał o niej choćby raz w ciągu całego dnia. 
Prawda była bolesna. Vicki czuła, że nie jest warta jego uwagi. Miłością 
Caleba była jego firma, tyle tylko, że Vicki nie potrafiła się z tym 
pogodzić. Odrzuciła kołdrę, a uczucie przykrości sprawiało, że dławiło ją 
w gardle. Nie miała nawet pojęcia, gdzie Caleb był cały wieczór, a 
straszne podejrzenia sprawiały, że traciła oddech. 
- Nie wiem, czy ktoś, kto pracuje od świtu do zmierzchu i w weekendy, w 
ogóle nadaje się na męża. 
Caleb zaklął siarczyście pod nosem. 
- Czego ode mnie chcesz? Żebym rzucił pracę? 

background image

82 
Nalini Singh 
- Nie. Chcę, żebyś się zastanowił. Tylko tyle. - Starała się uspokoić i 
mówić do niego racjonalnie. - Jeśli będzie tak jak teraz, jak znajdziesz 
czas na bycie ojcem? A może to ja mam pełnić obie funkcje i być dla 
dziecka i matką, i ojcem? 
- Ty masz na to czas - odparował ze złością. - Chyba że to stanie na 
przeszkodzie twoim lunchom z przyjaciółkami? - zapytał złośliwie. 
Vicki czuła, jak wszystko w niej zaczyna się gotować, i rzuciła w niego 
poduszką. 
- Wyjdź stąd! - krzyknęła. 
- Nie mam najmniejszego zamiaru. To moja sypialnia. 
- W porządku. W takim razie ja wychodzę! 
- Vicki! - jęknął w proteście. - Nie bądźże taka melo-dramatyczna - 
dorzucił aroganckim tonem, który sprawił, że miała ochotę krzyczeć. - 
Chodźmy do łóżka. Pogadamy o tym później. 
Jak wiele razy w trakcie trwania ich małżeństwa to od niego słyszała? 
Caleb nie miał najmniejszej ochoty na to, by przynajmniej przez chwilę 
spojrzeć na wszystko z jej perspektywy. Jak się miała czuć? 
- Chcę być sama - powiedziała i wyszła. 
Rzecz jasna, Caleb poszedł za nią i gdy sztywno położyła się na łóżku w 
pokoju gościnnym, nie minęła chwila, a już był przy niej. Słyszała, jak jej 
mąż wzdycha ciężko. 
- Przykro mi, że nie zdążyłem ani na lunch, ani nawet na kolację. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
83 
Wzruszyła ramionami. Tak bardzo ją to wszystko bolało, ponieważ 
wiedziała, że Caleb ma rację. Podczas gdy Caleb cały dzień pracował, ona 
nie robiła nic. 
- Nie chcę być taką kobietą - wyrwało jej się z głębi serca. - Złości mnie, 
że postrzegasz mnie jako bezużyteczną. 
- Przepraszam, kochanie. Naprawdę. 
- Cóż, tak jest, prawda? Do czego mam kwalifikacje, jeśli nie do siedzenia 
w domu? Do niczego. 
- Daj spokój, Vicki... 
- Zapomnij, Caleb. - Nie była gotowa, by z nim o tym rozmawiać. Po co w 
ogóle zaczęła ten temat? - Po prostu zostaw mi wolną rękę. Daj mi 
pomyśleć. 
Przytulił ją mocniej do siebie, ale przemówił nieobecnym głosem. 
- Żebyś znowu wpadła na tak idiotyczny pomysł jak separacja? 
Vicki zesztywniała. 
- A więc uważasz, że pomysł podjęcia pracy poza domem jest idiotyczny? 
- Nic takiego nie powiedziałem. 
- Ale tak to właśnie zabrzmiało. Biedna, głupiutka Vicki. Może gdybyś 
choć odrobinę wczuł się w to, czego ja pragnę, zamiast próbować mnie 
urabiać na swoją modłę, nie musiałabym prosić o separację. 
- A więc to wszystko moja wina. 
Vicki wiedziała, że nie zachowuje się racjonalnie, ale wszystko gotowało 
się w niej ze złości. 

background image

84 
Nalini Singh 
-Tak. 
- Jezu - odpowiedział tylko, ale choć odpychała jego ramię, trzymał ją 
twardo w objęciach mimo całej złości. - Jestem zbyt wykończony, żeby o 
tym teraz rozmawiać. 
- W porządku. 
Kilka minut później Caleb spał, podczas gdy Vicki przynajmniej kilka 
godzin leżała bezsennie, ze złością wpatrując się w sufit. Wypełniał ją 
gniew, zazdrość, uczucie upokorzenia i frustracji. Nie mogła dłużej 
ukrywać przed sobą prawdy. Nie ufała mu. Jej mąż być może nadal sypiał 
z Mirandą i to z nią chodził na kolacje, ale to firma była prawdziwą 
miłością jego życia. 
Jakie były szanse, że Yicki wygra tę wojnę? 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ SIÓDMY 
Następnego ranka Vicki zrobiła Calebowi kawę i tosty i zjadła z nim 
śniadanie. Choć po ostatnim wieczorze była na niego zła, nie uważała za 
stosowne manifestować tego. 
Caleb zjadł szybko i kilkoma łykami wypił kawę. 
- Lepiej wyjdę dzisiaj wcześniej. Wczorajsze długie śniadanie sprawiło, 
że miałem tyły przez cały dzień - mruknął i sięgnął po płaszcz. 
Przypomnienie o firmie nie wprowadziło jej w dobry nastrój. 
- Miłego dnia. - Praktycznie zmusiła się, by nie powiedzieć tego 
złośliwie. 
W progu Caleb zatrzymał się i spojrzał na nią uważnie. 
- Nie lekceważę tego, co wczoraj powiedziałaś. Będę w domu na kolacji, 
ale być może będę musiał potem wrócić do biura. - Ich oczy się spotkały. 
- Nie jestem w stanie zmienić wszystkiego w ciągu kilku dni. 
Cierpliwości. 
Vicki zrobiło się cieplej wokół serca. Jej mąż przynajmniej się stara 
zrozumieć, co ona czuje, gdy siedzi sama do 

background image

86 
Nalini Singh 
późna w nocy dzień w dzień. Tak naprawdę to aż tak nie przeszkadzałoby 
jej, gdyby od czasu do czasu Caleb wracał później. Tylko że dla Caleba 
„czasem" szybko się zmieniało w „zawsze". 
- Pomyśl o tym jako o ćwiczeniu się w powrotach do domu w porze 
kąpania i usypiania - zażartowała i Caleb się uśmiechnął. 
- Masz ochotę wyjść dzisiaj na kolację? Potrząsnęła głową. 
- Wolę, żebyśmy byli sami. A ty? 
- Ja też. Będę koło szóstej. 
- Będę czekała. 
Gdy wyszedł, Vicki szybko posprzątała. Chciała jak najprędzej usiąść do 
komputera i zastanowić się, co mogłaby robić. Była staranna, 
zorganizowana i przedsiębiorcza. Łatwo dogadywała się z ludźmi. To już 
coś. Potrafiła doskonale urządzać wystawne przyjęcia i obiady. 
Wiedziała, jak kogo podejść, i udawało jej się sobie zjednać nawet 
najmniej sympatycznych ludzi na ziemi. Słyszała, jak o niej mówiono, że 
ma świetną prezencję, co sprawiało, że mogłaby kogoś reprezentować. 
Jakąś firmę? 
Chciałaby robić coś pożytecznego. Mniej jej zależało na pieniądzach. Do 
jakiej pracy ją to predestynowało? Do żadnej, odpowiedziała sobie. Nie 
miała żadnych kwalifikacji zawodowych. 
Przeglądała oferty pracy kolejną godzinę, gdy zadzwonił telefon. To był 
Caleb. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
87 
- Umówiłem cię z kimś - rzucił z entuzjazmem. - Przyjdzie około 
trzynastej. 
- Kto to taki? 
- Nazywa się Helen Smith. Muszę lecieć, skarbie. Za pół godziny 
rozprawa. 
Zdziwiona i zaintrygowana Vicki przebrała się w czyste dżinsy i koszulę i 
wstawiła do piekarnika ciasteczka. Gdy punktualnie o trzynastej rozległ 
się dzwonek u drzwi, wszystko było już gotowe, a kawa zaparzona. 
W progu stała rudowłosa kobieta mniej więcej w wieku Caleba. 
- Pani Smith? - Vicki wyciągnęła dłoń. Kobieta uścisnęła ją. 
- Po prostu Helen. A ty jesteś Victoria? 
- Tak Proszę, wejdź. 
W salonie Vicki poczęstowała gościa ciasteczkami i nalała kawy. 
- Przepraszam, ale mąż nie powiedział mi wiele... Helen skinęła głową. 
- Gdy do mnie dzwonił, wydawał się bardzo zajęty. Już wyjaśniam. 
Poznałam Caleba rok temu, gdy zwróciłam się do Callaghan & Associates 
z prośbą, by firma reprezentowała dziecko jednego z moich klientów, 
któremu nie przyznano wystarczających świadczeń socjalnych. 
Vicki wiedziała, że praca dla dobra publicznego również należała do 
obowiązków jej męża. 
- Rozumiem. 

background image

88 
Nalini Singh 
- Współpracuję z kilkoma fundacjami charytatywnymi - wyjaśniła Helen. 
Vicky serce stanęło w miejscu. Czy Caleb uważał, że tylko do tego się 
nadaje? Że powinna mieć honorowe członkostwo w jakiejś fundacji i 
rozdawać zarobione przez niego pieniądze? 
- Tak się składa, że kilka fundacji jednoczy się w jeden duży związek. 
Potrzebujemy osoby, która pokierowałaby fundacją. Nazwaliśmy ją 
„Serce". - Vicki wyglądała na mocno zaskoczoną. - Zanim coś 
odpowiesz, muszę sprecyzować wymagania. Szukamy osoby, która 
oddałaby się tej pracy, miałaby pomysły na akcje, byłaby w stanie 
zjednać sobie ludzi z wyższych sfer i jakoś ich nakłonić, by się 
angażowali w naszą działalność. 
Vicki niemal zamarła, gdy porównała te wymagania z listą swoich cech, 
jaką sporządziła sama dla siebie. Nagle była pewna, że zrobi wszystko, 
żeby dostać tę pracę. Skinęła głową z uśmiechem, jednak w spojrzeniu 
Helen było coś zachowawczego. 
- O co chodzi? 
- Będę szczera. To nie jest dobrze płatna praca, ale oczywiście 
wynagrodzenie jest przewidziane. Nie jest to odpowiednie zajęcie dla 
znudzonej pani domu, która jest gotowa poświęcić zaledwie kilka godzin 
dziennie na nadzorowanie pracy innych. Wymaga olbrzymiego 
zaangażowania i choć można dowolnie ustawiać sobie godziny pracy, jest 
to pełny etat. Nie będzie tak, że zorganizujesz jeden bankiet na 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
89 
miesiąc, po czym spoczniesz na laurach. Trzeba żmudnie miesiąc w 
miesiąc zdobywać pieniądze. A potrzebujących będzie przybywało. 
Caleb naprawdę w samą porę wpadł na ten pomysł. I była to sprawa 
poważna, a nie żadne członkostwo w fundacji, jak się obawiała. Pragnęła 
właśnie czegoś takiego, jednak obawy Helen mogły się okazać słuszne. 
Vicki nie miała kwalifikacji, nic na ten temat nie wiedziała. Czy sobie po-
radzi? Nagle przyszła jej do głowy pokrzepiająca myśl: dlaczego Helen 
przyszła właśnie do niej? Bo zarekomendował ją Caleb. Jej mąż uważał, 
że sobie poradzi. 
- Rozumiem twoje zastrzeżenia - odpowiedziała. - Musisz wiedzieć coś 
jeszcze. Spodziewam się dziecka. - Wolała, żeby wszystko było wiadome 
od początku. 
- To nie ma znaczenia, jeśli masz kwalifikacje. Jak już powiedziałam, 
sama sobie narzucasz liczbę godzin. Poza tym zwykle większość spraw 
załatwia się z domu. Możesz otworzyć biuro u siebie, jeśli tylko tak 
będzie ci wygodniej. Pracownicy fundacji są rozsiani po całych Stanach. 
- Chcę to zrobić. - Vicki pochyliła się, mówiąc prosto z serca. - Wiem, że 
jeszcze nie mam kwalifikacji, ale prędko się uczę. Nie jestem też 
rozpieszczoną żoną bogatego męża, choć może tak to na pierwszy rzut 
oka wygląda. Dajcie mi szansę. 
Oczy Helen rozszerzyły się ze zdumienia. 
- Mówisz poważnie? - Przyglądała się Victorii przez dłuższą chwilę. - 
Tak, widzę, że tak. 

background image

90 
Nalini Singh 
- Możecie mnie zatrudnić na okres próbny. Miesiąc, dwa. Jeśli nie będę 
sobie radzić lub sama zrezygnuję, nie będziecie mi nawet musieli płacić. 
- Powiem ci coś. Jeśli się sprawdzisz, to mi zaimponujesz. Przyznam 
szczerze, że spodziewałam się zastać typową żonę prawnika, która będzie 
się bała takiej odpowiedzialności i poświęcenia. - Helen wyglądała na 
odrobinę rozbawioną, ale raczej zadowoloną, że tu przyszła. 
- Dziękuję, o ile to komplement. 
-Jasne, że tak - powiedziała Helen, wstając. - Jeśli wszystko będzie w 
porządku, możesz liczyć na pensję. A za okres próbny zawsze płacimy. - 
Helen puściła do niej oko. - To normalna praca, tyle tylko, że jej sens to 
pomaganie innym. Ani ja, ani pozostali członkowie zarządu nie widzą 
powodu, dla którego nie mielibyśmy za nią płacić. W najbliższych dniach 
wyślę ci mejla ze wszystkimi szczegółami twoich obowiązków i 
materiały, z którymi się musisz zapoznać. 
Victoria przytuliła się do Caleba, gdy tylko przekroczył próg domu. 
- Hej! - powiedział, zaskoczony. - A to za co? Spojrzała mu w oczy. 
- Za to, że mi pomogłeś. Wiem, jak bardzo jesteś zajęty, dlatego tym 
bardziej dziękuję. 
Dla Vicki stawało się jasne, że sama nigdy by na to nie wpadła. A był to 
doskonały pomysł. Przez kilka lat oszuki- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
91 
wała samą siebie, że do szczęścia wystarczy jej sam fakt, że jest żoną 
Caleba. Gdy nareszcie opadły jej łuski z oczu i zorientowała się, że 
większość problemów w ich małżeństwie wynika z jej niskiego poczucia 
wartości, nie była w stanie niczego wymyślić. 
Caleb podsunął jej wyjście z sytuacji i dał do zrozumienia, że godzi się na 
jej rosnącą niezależność. Pokazał, że będzie ją wspierał. A jego wparcia 
potrzebowała teraz najbardziej. 
Wzruszył ramionami i wyglądał na odrobinę zmieszanego jej 
wdzięcznością. 
- To był tylko pomysł. W ten sposób chciałem cię też przeprosić za to, że 
wczoraj wieczorem zachowałem się jak głupek. 
Vicki powinna się była domyślić, że reakcją Caleba na zasygnalizowanie 
problemu będzie działanie, a nie piękne słówka pocieszenia. 
- Jak wpadłeś na pomysł Fundacji „Serce"? 
- Świetnie się dogadujesz z ludźmi. Potrafisz oczarować każdego, jeśli 
tylko ci na tym zależy. Jesteś doskonale zorganizowana i poukładana. No 
i sprawia ci przyjemność robienie czegoś pożytecznego. Doszedłem do 
wniosku, że możesz im się bardzo przydać. A więc bierzesz to? 
Vicki przepełniała wdzięczność do Caleba za to, że ją doceniał. 
Pomyślała, że za nic w świecie nie zawiedzie zaufania, jakie pokłada w 
niej mąż, a teraz także Helen. 
- To oni biorą mnie. I to na okres próbny. Zobaczymy, czy sobie poradzę. 

background image

92 
Nalini Singh 
- Oczywiście, że tak. Obawiam się tylko, że ta praca sprawi, że twój upór 
i charakterek wezmą górę nad jaśniejszą stroną osobowości... 
Vicki się roześmiała. 
- Zawsze sądziłam, że muszę nad tym popracować, czy ci się to podoba, 
czy nie. 
- Cholera - mruknął. - Coś czuję, że wkrótce staniesz się bardzo 
zarozumiała, może nawet kariera uderzy ci do głowy - zachichotał. 
Weszli do jadalni, gdzie czekała na niego kolacja. 
- Lepiej zabierz się za jedzenie zamiast tyle gadać - rzuciła, całując go w 
policzek 
Ich talerze były już prawie puste, gdy Caleb zmarszczył brwi, 
zastanawiając się nad czymś. 
- Vicki, naprawdę sądzisz, że mógłbym być złym ojcem? 
To pytanie ją zdumiało. Nie miała czasu przemyśleć odpowiedzi, więc 
postanowiła być szczera. 
- Sądzę, że mógłbyś być wspaniałym ojcem, ale jeśli nic się nie zmieni, 
może się skończyć na tym, że będziesz ojcem nieobecnym. - Caleb nic nie 
odpowiedział i przez dłuższą chwilę zapanowała cisza. - Dzieci 
potrzebują nie tylko różnego rodzaju rzeczy, potrzebują obecności 
rodziców, pocałunków, uścisków i miłości. 
Tego samego potrzebują też żony, dodała w duchu. Większość żon 
oczekuje uwagi i miłości. Naszyjnik za tysiące dolarów nie 
zrekompensuje braku Caleba w konkret- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
93 
nych momentach ich życia już we troje. Chwil, w których żona stanowi 
dla męża centrum świata. 
Nawet jeśli Vicki zacznie się spełniać również w pracy, jej priorytety się 
nie zmienią. Caleb i ich dziecko zawsze będą najważniejsi. Może dlatego, 
że Vicki nigdy nie miała rodziny, ta, którą udało jej się stworzyć, była dla 
niej wszystkim. 
- Vicki, ja nie mam pojęcia, jak być dobrym ojcem - wyznał 
niespodziewanie Caleb. 
Żołądek podjechał jej do gardła. 
- A ja nie wiem, jak być dobrą matką. - Jak na razie nie udawało jej się 
nawet być dobrą żoną. - Ale wiem jedno. Tak długo, jak nasze dziecko 
będzie wiedziało, że zawsze może na nas Uczyć, wszystko będzie w 
porządku. 
Kiedy Caleb po kolacji wracar do pracy, na jego twarzy malowały się 
zamyślenie i zafrasowanie. Ta mina oznaczała tylko jedno: Caleb 
planował jakieś zasadnicze zmiany. 
Caleb odłożył słuchawkę, kończąc w ten sposób video-konferencję z 
klientami w Londynie. Dwie godziny temu zwolnił cały zespół do domu, 
bo chciał sam zrelacjonować klientom sytuację. W biurze, w którym 
zwykle panował hałas, było teraz cicho i ciemno. Z wieżowca 
rozpościerał się widok na rozświetlone nocą miasto. 
Dobrze, że jutro sobota, pomyślał. Po dniu takim jak wczorajszy czy 
dzisiejszy wszyscy z ulgą wracali do domów. Caleb patrzył przez szklaną 
ścianę biura na inne okna w oddali. Wyobraźnia podsuwała mu obrazy 
sielskiej atmosfery 

background image

94 
Nalini Singh 
rodzinnej, śmiejących się dzieci i przytulających się do siebie rodziców. 
Nieobecny ojciec. 
To było określenie, które pasowało do wielu szefów firm i prawników z 
jego otoczenia. Jeśli ich dzieci miały szczęście, dorastały pod opieką 
kochających matek, jeśli nie -opiekowały się nimi niańki. Często 
prowadził kryminalne sprawy dorastających dzieci swoich starszych 
kolegów. Ich degeneracja i zagubienie były przerażające. 
Caleb pragnął dla swojego dziecka czegoś zupełnie innego. I nie miał 
najmniejszego zamiaru zwalać wszystkiego na Vicki. Chciał mieć prawo 
do wychowywania własnego dziecka i był na tyle inteligentny, by mieć 
świadomość, że na to prawo trzeba zapracować. A na to potrzeba czasu, 
odpowiedzialności i uczenia się siebie nawzajem. Nic nie przychodzi 
samo, a zwłaszcza uczucie i szacunek. Sam Caleb najlepiej 
tym wiedział. W obliczu tego, jak Max traktował go przez całe życie, 
Caleb nigdy nie pozwolił mu się wtrącać w swoje życie czy choćby 
wypowiadać na jego temat. 
Vicki miała rację. Wracanie do domu na kolację z pewnością nie 
wystarczy, by okazać dziecku miłość i nauczyć go wielu rzeczy. Caleb 
musiał być w domu nie tylko czasem, ale całkiem często. Powinien móc 
podwozić dziecko do szkoły, bywać na jego meczach, pomagać mu w 
nauce 
i zabierać je do parku. 
Dopiero teraz dotarło do niego, jak bardzo Vicki była mu wdzięczna za 
jeden telefon, który wykonał w jej spra- 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
95 
wie. Podziękowała mu, że znalazł dla niej czas. Jakby było to coś 
niezwykłego. I do Caleba nagle dotarło, że to było coś niezwykłego. 
Zastanawia się nad dzieckiem, a co z jego własną żoną? Czy dla niej 
znajdował czas? Czy zabierał ją na romantyczne kolacje albo oglądał z 
nią czasem jakiś film? Nigdy. Wziął z biurka oprawione w ramki zdjęcie 
Vicki. To była jego ulubiona fotografia. Vicki brodziła w morzu w 
podwiniętych do kolan dżinsach, włosy miała związane w młodzieńczy 
kucyk. Śmiała się i wyglądała jak szczęśliwa dwudziestolatka. Ich podróż 
poślubna. 
Od tamtego czasu Caleb nie znalazł czasu, by zabrać żonę choćby raz w 
roku na wakacje. Ścisnęło mu się serce. Gdzie się podziała tamta 
roześmiana Vicki? Jego żona dawno przestała się spontanicznie śmiać. A 
on był nieobecny w domu do tego stopnia, że nie słyszał nawet jej 
milczenia. 
Przypomniał sobie, kiedy nastąpiło najgorsze. Cztery miesiące temu był 
przez półtora tygodnia na konferencji w Wellington i ani razu do niej nie 
zadzwonił. Zdaje się, że w ciągu tych kilku dni jego nieobecności i 
milczenia coś w niej pękło. Po jego powrocie coś się nieodwracalnie 
zmieniło i zdał sobie sprawę, że choćby nie wiedzieć jak się starał, nie da 
się odbudować rozsypanych kawałków i skleić ich na nowo. 
On również był w tym małżeństwie samotny, ale nigdy nie czuł się tak 
opuszczony jak Vicki. Ile razy musiała zasypiać w zimnym łóżku, 
wiedząc, że upłynie wiele godzin, 

background image

96 
Naiini Singh 
zanim Caleb wróci do domu? Ile dni pochmurnych i słonecznych musiała 
spędzić w domu, całkiem samotna? Ile razy musiało jej się śnić coś 
koszmarnego, a jego nie było, żeby ją przytulić? Ścisnęło mu się serce. 
Niezależnie od tego, jak było między nim a Vicki, Caleb zawsze był 
dumny z tego, że zapewnia swojej żonie komfort i poczucie 
bezpieczeństwa, ale gdy spojrzeć na to chłodnym okiem, nawet to nie 
było prawdą. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ ÓSMY 
Vicki patrzyła, jak Caleb śpi, i uśmiechała się do siebie. Gdy spał, był taki 
spokojny i rozluźniony. Był wtedy bardziej seksowny niż kiedykolwiek. 
Sięgnęła dłonią do jego włosów i pogładziła ręką tę czarną gęstwinę, gdy 
nagle znad jego ramienia dojrzała zegarek. Zerwała się na równe nogi i 
potrząsnęła nim. 
- Caleb! Obudź się, już dziewiąta! - Caleb nienawidził się spóźniać. Jak to 
się mogło stać, że nie nastawił budzika? 
Lecz on przyciągnął ją z powrotem do łóżka. 
- Jest sobota. Mam cały weekend wolny - mruknął sennie. 
Vicki nie wierzyła własnym uszom. Wolny weekend? Próbowała sobie 
przypomnieć, kiedy ostatnio Caleb nie poszedł w weekend do pracy. Tak, 
to było dwa lata temu, gdy byli w Great Barrier. 
Uśmiech rozświetlił jej twarz. Caleb miał być tylko jej przez całe dwa 
dni! I ona także była wolna. Ostatniego wieczoru przysłano jej 
dokumenty dotyczące fundacji i Vicki przejrzała je, ale do siedziby 
fundacji miała się udać dopiero we wtorek. 

background image

98 
Nalini Singh 
Nie mogąc się wyzwolić spod potężnego ramienia męża i nawet nie mając 
na to ochoty, leżała i wymyślała różne warianty tego, co będą razem 
robić. Najlepiej jeśli zostaną w domu i będą się mogli sobą nacieszyć. 
Może nawet wcale nie będą wychodzić z łóżka? Nie, to zbyt szalone! 
Chciało jej się śmiać na głos ze swoich niedorzecznych pomysłów. 
Cieszyła się jak dziecko, na które czekały prezenty. Posiadanie Caleba 
tylko dla siebie to było jej marzenie, którego od dawna nie wypowiadała 
na głos, gdyż wiedziała, jak bardzo jej mąż jest zajęty. Czuła, że nie ma 
prawa domagać się od niego, by zabawiał ją w weekendy, kiedy miał tyle 
na głowie. 
Ale, och, jak bardzo tęskniła za takimi jak ta chwilami. Samotne 
weekendy i snucie się po ulicach lub chodzenie na zakupy, gdy tak 
naprawdę nie było nic do kupienia, bardzo jej się dało we znaki. 
Uwielbiała chwile, kiedy, jak za dawnych czasów, nie mieli żadnych 
zobowiązań, kiedy mogli po prostu cieszyć się sobą. Może, ale tylko 
może, jej mąż usłyszał daleki szept jej serca. 
Caleb wyskoczył z łóżka, gdy tylko zauważył, że Vicki przy nim nie ma. 
Po zapachu kawy się zorientował, gdzie jest jego żona. Tylko dlatego, że 
wiedział, że Vicki zawsze z rana otwierała okna, rozmawiała z ogrodu z 
ich sąsiadem Billem i otwierała żaluzje, włożył dla przyzwoitości 
bokserki i poszedł jej szukać. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
99 
Zastał ją w kuchni myjącą naczynia. Gdy na niego spojrzała, zrobiła 
zaskoczoną minę. 
- Czemu tak mi się przyglądasz? - Ziewnął i przeciągnął się leniwie. 
Vicki patrzyła na niego. Jej usta były otwarte ze zdziwienia, a w oczach 
widział wesołe ogniki. Jego zaspany umysł dopiero po chwili 
podpowiedział mu dlaczego. Najwidoczniej jego żona lubiła, gdy był 
nieuczesany i w samej bieliź-nie. No tak, zawsze po wstaniu z łóżka biegł 
do łazienki, mył się, czesał i zakładał krawat. 
- Dzień dobry - przywitał się z nią i pocałował ją w policzek. 
- Już prawie południe. - Vicki odłożyła talerz i oparła dłonie na jego 
klatce piersiowej. 
- Doskonała pora na niemal południowy seks, nie sądzisz? - Po niemalże 
dwóch miesiącach celibatu, gdy jego ciało zaznało raju jej dotyku, Caleb 
pragnął bardziej. Dużo bardziej. 
Jednakże mimo ich zmysłowego szczęścia miał świadomość, że oboje 
stąpają po kruchym lodzie. Vicki miała rację, mówiąc, że nie wszystkie 
problemy da się rozwiązać w łóżku. 
Zdaje się jednak, że Vicki nie potrafiła dostrzec, że jeśli on nie był zbyt 
dobry w dzieleniu się z nią swoimi ponurymi tajemnicami, ona sama była 
jeszcze gorsza. Choć nigdy nie powiedział jej o hańbie, jaka się wiązała z 
jego urodzeniem, próbował dać jej jakikolwiek obraz rzeczywistości, 
która go ukształtowała, która go tak skrzywdziła. 

background image

100 
Nalini Singh 
Ale za każdym razem, gdy on próbował rozmawiać o jej dzieciństwie, o 
tym, jak jej matka zostawiła ją swojej teściowej, Vicki udawała, że ta 
sprawa nie ma dla niej znaczenia. Nie chciała nawet przyznać, że jej 
relacja z Danicą i Gregorym stanowi jakikolwiek problem. 
Nie miał pojęcia, jak ma jej uzmysłowić, że te rany powinny zostać 
zaleczone. Miał tylko nadzieję, że jeśli będzie równie cierpliwy jak w 
łóżku, Vicki otworzy przed nim serce i podzieli się swym bólem. 
Caleb uniósł do góry jej włosy i pocałował ją w szyję, równocześnie 
rozpinając jej na plecach zamek letniej sukienki. Jej oddech przyspieszył i 
Vicki oparła się o blat. Z rosnącym podnieceniem Caleb uświadomił 
sobie, że od lat nie kochał się z nią w dzień i była to kolejna sprawa, którą 
należało zmienić. Kuchnia była zalana słońcem, a świetliste refleksy 
sprawiały, że jej skóra przybierała kremowy kolor, a jasne 
włósypołyskiwały miodowymi falami. Caleb pragnął jej, wiedział, że nie 
zaspokoi go nic poza kochaniem się z nią tu i teraz. I wiedział, że i ona 
tego chce. 
- Wygląda na to, że chcesz mnie uwieść - szepnęła Vicki. - Ale jeśli tak, 
musisz się postarać. Jestem w samym środku domowych obowiązków. - 
Żartobliwie pokazała mu przez ramię talerz. 
Caleb wpadł na pomysł, który sprawiał, że stawał się coraz bardziej 
podniecony. 
- Udawaj, że dalej to robisz - powiedział i zadarł jej sukienkę i powoli, 
bardzo powoli ściągnął jej majtki. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
101 
Jej skóra była jedwabiście gładka i Caleb uświadomił sobie, że uwielbia 
na nią patrzeć. Zawsze kochali się przy zgaszonym świede, tymczasem 
jego - a z jej przyspieszonego oddechu wnioskował, że i ją - podniecał 
seks przy świetle dziennym. 
- Caleb, pragnę cię - usłyszał. Jego dłoń powędrowała między jej nogi, a 
wtedy Vicki drgnęła. - Caleb, co ty robisz? Bill... 
- Nie może mnie zobaczyć - dokończył i uklęknął przy niej. 
Gdy jego język dotknął wnętrza jej ud, Vicki krzyknęła cicho. 
To była najbardziej podniecająca rzecz, jaką w życiu robił. Gdy jego 
język zagłębił się w niej i smakował ją, tak jak zawsze tego pragnął, Vicki 
rozchyliła nogi jeszcze bardziej. 
- Caleb, nie mogę... - dukała, ale jej słowa nie miały znaczenia. Jej ciało 
mówiło coś zupełnie innego. 
- Nie psuj zabawy - wymruczał. Czuł, jak jej ciałem wstrząsają dreszcze i 
jej nogi robią się miękkie. 
- Litości... - jęknęła. 
Ale on nie zamierzał mieć dzisiaj dla niej litości. Chciał zaspokoić swe 
żądze i czuł, że Vicki jest na to gotowa. Jego język wykonywał coraz to 
bardziej zdecydowane ruchy i Vi-cki krzyknęła głośno, a jej palce 
uczepiły się blatu. Jej ciało się wygięło i kilka razy drgnęła 
spazmatycznie. Caleb odsunął się, jednak nadal dotykał jej gładkich, 
długich nóg. Roz- 

background image

102 
Nalini Singh 
kosz, która malowała się na jej twarzy, była dla niego prawdziwym 
triumfem. Zaczekał, aż wrócił jej oddech. 
- Patrzy w tę stronę? - zapytał z prowokującym uśmiechem, wiedząc, że 
Vicki kompletnie zapomniała o konwenansach, czerpiąc z tego 
prawdziwą, dziecięcą wręcz radość. 
Vicki rozejrzała się nieprzytomnie. 
- Nie. Zabiję cię, Caleb - wyszeptała. 
Caleb chciał wstać, ale Vicki powstrzymała go władczo dłonią, kładąc go 
na łopatki na jasnych kafelkach kuchni. Nie protestował, tylko pociągnął 
ją na siebie. 
Victoria, patrząc na niego i jakby czekając na jego protest, zaczęła ściągać 
z niego bokserki. Nie zamierzał protestować. Nie wydał nawet jednego 
dźwięku. Był podniecony jak nigdy dotąd. Gdy na nim usiadła, pierwszy 
raz Caleb Callaghan oddał się we władzę kobiety. I była to najlepsza 
rzecz, jaka mu się przytrafiła w ciągu całego trwania ich małżeństwa.       
* * 
Cztery godziny później szli wzdłuż Zatoki Mission Bay. Przyjechali tu 
samochodem, a teraz szukali jakiejś miłej restauracji, w której mogliby 
coś zjeść. Po ich szaleńczej miłości Caleb przygotował kanapki, ale 
szybko ponownie zgłodnieli. Vicki była zachwycona spędzoną z Calebem 
sobotą i nie zależało jej ani na tym, co będą tego leniwego popołudnia 
jedli, ani gdzie to zrobią. 
- Masz ochotę wziąć coś na wynos i zjeść na plaży? - zapytał Caleb. - W 
bagażniku mamy koc i koszyk. 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
103 
Vicki spojrzała na piaszczystą plażę i bezwietrzne niebo. 
- Świetny pomysł. Nie jest jeszcze za zimno. - Ubrana w długi sweter i 
dżinsy nie czuła chłodu. 
- W takim razie ty weź z samochodu koc, a ja kupię coś do jedzenia. 
Jakieś życzenia? 
- Nie. Ty coś wybierz. - Biorąc od niego klucze, pocałowała go w usta i 
podążyła w stronę auta. Caleb uśmiechnął się promiennie. Tak mały gest, 
a tak ważny, pomyślała. Nigdy dotąd tego nie robiła. 
Vicki pierwsza dotarła na plażę. Rozłożyła koc i położyła na nim koszyk. 
Rozejrzała się. Nieopodal było kilka rodzin z dziećmi. Znajdująca się 
najbliżej niej matka i kilkuletni chłopczyk bawili się piłką i śnuech obojga 
rozlegał się echem po plaży. Vicki złapała się na tym, że ona również się 
uśmiecha, obserwując tę scenę. Za nimi siedziała bez ruchu dziewczynka 
i wpatrywała się w morze. Vicki zmarszczyła brwi. Siedzący nieopodal 
dziecka ojciec nie podnosił wzroku znad laptopa, a matka ciągle 
rozmawiała przez komórkę. Mimo że od czasu do czasu zachęcali córkę 
do zabawy z innymi dziećmi, widać było, że niemal jej nie zauważają. 
Przez twarz Vicki przemknął cień. Wkrotcé przyszedł Caleb z pizzą. 
Vicki odwróciła wzrok. 
- Co cię tak zainteresowało? 
- Nic - odrzekła natychmiast Vicki i sięgnęła po kawałek pizzy. Caleb 
nalał jej napoju do kubka i otworzył pieczywo czosnkowe. Gdy jedli, jego 
wzrok powędrował w to samo miejsce. 

background image

104 
Nalini Singh 
- Czy tego właśnie się obawiasz? - zapytał nagle. Vicki wolała być 
szczera. 
- Tak. Ale wiem, że się starasz, kochanie. Mamy cały weekend dla siebie. 
- Jeden weekend na kilka miesięcy niczego nie załatwi, prawda, Vicki? - 
Jego wielkie fiołkowe oczy wpatrywały się w nią tak intensywnie, że 
miała wrażenie, że przewiercą ją na wskroś. 
- Małe dziecko, takie jak to tutaj - wskazała na kilkuletniego chłopczyka i 
uśmiechnęła się mimowolnie - może aż tak wiele nie zauważać. Ale 
dziecko, które chodzi do szkoły, ma swoje zajęcia, odnosi sukcesy i 
miewa porażki, z pewnością będzie wiedzieć wszystko. 
Wzięła kolejny kawałek pizzy, ale po chwili odłożyła talerz i wpatrzyła 
się w morze. 
- Brakowało mi rodziców każdego dnia, mimo że nie miałam kłopotów^ 
w szkole. Grałam na flecie w szkolnej orkiestrze. Za każdym razem, gdy 
dawaliśmy koncert, liczyłam na to, że któreś z rodziców nagle się na nim 
pojawi i będzie mi robić zdjęcia i klaskać entuzjastycznie, tak jak robili to 
inni rodzice. - Victoria nieustannie miała w pamięci dziewczynkę, którą 
wtedy była. Jakby uczucia zawodu i rozczarowania po każdym koncercie 
nigdy jej nie opuściły. - Babcia chodziła na koncerty, ale nie była jak inni. 
Nie trzymała za mnie kciuków ani mnie nie chwaliła. Nigdy nie 
okazywała uczuć i tego samego wymagała ode mnie. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
105 
Caleb odłożył talerz i przysunął się do niej, biorąc ją za rękę. 
- Praca jest częścią mnie samego - powiedział szczerze. - Nie mógłbym 
tego rzucić. 
- Wiem o tym. - Vicki chciałaby móc zrozumieć, dlaczego praca jest dla 
Caleba aż tak ważna. Instynktownie czuła, że nie chodzi tylko o sukces, 
jaki odnosi, ani ó realizowanie się. Najprawdopodobniej to miało coś 
wspólnego z jego rodziną, ale Caleb nigdy jej o tym nie powie. Wiedziała, 
że jako żona przegrywa i to w nierównej walce. Caleb nie potrafił 
zrezygnować z niczego, co się wiązało z pracą. Musiał coś komuś 
udowodnić, a ona, a teraz i dziecko niejako stali mu na drodze. - Nie 
oczekuję, że rzucisz pracę. Chcę tylko, żebyś znalazł w swoim życiu 
miejsce dla mnie i dla dziecka. Prawdziwe miejsce, a nie chwile 
wygospodarowane od czasu do czasu. 
Caleb nic nie odpowiedział, ale słuchał. I choć to nie mogło wystarczać, 
był to krok naprzód. 
W niedzielny wieczór Vicki i Caleb po spędzeniu ze sobą dwóch 
niezwykle przyjemnych dni byli tak zrelaksowani, że śmiali się i 
żartowali cały czas. Caleb wkładał jej właśnie do ust lody czekoladowe i 
łyżeczką smarował jej policzki, gdy zadzwonił prywatny telefon. Oboje 
na cały weekend wyłączyli komórki. Vicki miała tylko nadzieję, że praca 
nie ściga Caleba aż tak, by ważono się dzwonić do jego prywatnego 
domu. 

background image

106 
Nalini Singh 
Sekundę po tym, jak Caleb podniósł słuchawkę, jego uśmiech zniknął. 
- Tak, Laro, oczywiście, że to ja. 
Vicki wytarła się papierowym ręcznikiem i podszedłszy do Caleba, 
dotknęła jego ramienia. Pokazała mu, żeby jej podał słuchawkę, ale Caleb 
potrząsnął głową odmownie. Vicki wiedziała dlaczego. Lara miała swój 
stały tekst i Caleb nie chciał denerwować żony ani prowokować kłótni 
między kobietami. 
Zawsze chciał ją chronić i wydawało mu się, że sam sobie poradzi ze 
wszystkimi problemami. Teraz już jej to nie złościło. Nie, kiedy miała 
pewność, że Caleb jej pomaga. 
Bez ostrzeżenia przejęła słuchawkę i uspokajającym gestem położyła 
rękę na jego klatce piersiowej. 
- Laro, tu Vicki. 
W słuchawce zapanowało milczenie. 
- Czemu wzięłaś telefon? Gdzie Caleb? 
- Chciał, żebym ci przekazała dobrą wiadomość. - Vicki była wściekła na 
Larę, że psuła Calebowi weekend. W jej głosie czaiła się groźba, choć 
pozornie była dla szwagierki bardzo miła. 
-Jaką? 
Vicki odepchnęła stanowczo Caleba, który chciał jej odebrać słuchawkę. 
- Jestem w ciąży. Czyż to nie wspaniałe? 
Caleb uniósł brwi, słysząc jej ton. Zaczynał się bawić sytuacją. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
107 
Kolejna pauza i szepty. Zdaje się, że Lara przekazywała komuś tę 
wiadomość. 
- Gratulacje. - Lara nawet nie udawała entuzjazmu. -Teraz się 
dowiedzieliście? 
- Nie. Wiemy już od jakiegoś czasu. 
- Dzięki, że nam powiedzieliście. - Ton Lary był sarkastyczny. 
Vicki uśmiechnęła się uprzejmie, jakby Lara mogła ją zobaczyć. Jej głos 
stał się jeszcze słodszy. 
- Chodzi o to, Laro, że nigdy o nic nie pytasz, kiedy dzwonisz, a dzwonisz 
zawsze tylko w jednej sprawie. Nie mamy więc jak dzielić się dobrymi 
wiadomościami. 
Krótka pauza, w trakcie której Lara zastanawiała się naj-
prawdopodobniej, czy to możliwe, że jej tak zawsze uprzejma szwagierka 
stała się złośliwa. 
- Słuchaj, daj telefon Calebowi. 
- Niestety, nie jest już osiągalny. - Vicki objęła go w pasie, a jej palce 
bawiły się guzikami jego koszuli. - Jest zajęty zarabianiem pieniędzy na 
utrzymanie naszego dziecka. Musimy zacząć już teraz odkładać na jego 
edukację, nie sądzisz? 
W słuchawce zapanowało kolejne pełne zdziwienia milczenie, a 
następnie rozległy się głośne już szepty. Vicki dokładnie wiedziała, kto 
nakłaniał Larę do telefonów. 
- On jest moim bratem. - W głosie Lary zabrzmiała groźba. 
- Jest też ojcem mojego dziecka - powiedziała Vicki 

background image

108 
Nalini Singh 
miękko, rozkoszując się pewnością, że Caleb stoi za nią murem. Była 
pewna jego lojalności teraz i zawsze. Może i nie kochał jej tak, jakby tego 
chciała, domyślała się przecież, że ją zdradził, ale wiedziała, że zawsze 
może na niego liczyć i że Caleb ją chroni. Jak dotąd dla nikogo nie liczyła 
się aż tak bardzo. Nikt nigdy się za nią nie ujmował. 
- Nie możesz utrudniać mi kontaktów z bratem. - Lara zaczęła podnosić 
głos. 
- Nigdy bym nawet nie próbowała tego robić. - Vicki wzięła głęboki 
oddech i rzuciła karty na stół. - Jeśli tylko twoje telefony nie będą 
sprawiały mu przykrości, możesz z nim rozmawiać, kiedy chcesz. Czy 
możesz się o to postarać, Laro? 
W słuchawce zapadła długa, czarna cisza, po czym odezwał się głuchy 
dźwięk 
- Rozłączyła się - poinformowała Caleba Vicki. Caleb wziął ją w ramiona. 
- Nie chcę, żebyś załatwiała za mnie sprawy z moją rodziną. Oni potrafią 
być... 
- Nie, Caleb. - Vicki potrząsnęła głową. - Powiedziałam to, co sądzę. 
Żadne z nas nie prowadzi teraz wojny samotnie. Nie odbieraj mi tego. 
Jestem na tyle silna, by móc cię wspierać. 
Spojrzał na nią przeciągle, a w jego oczach dojrzała, że był z niej dumny. 
Było w nich coś jeszcze i serce Vicki zaczęło bić mocniej. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
109 
- Kiedy się pani unosi, jest pani bardzo seksowna, pani Victorio Elizabeth 
Callaghan. 
Vicki się roześmiała. 
- Ach, najpierw deser. Potem pogadamy. - Wyplątała się z jego uścisku, 
ale gdy lekko uderzył ją w pośladek, zachichotała. - Zachowuj się! 
Gdy zjedli deser i pili kawę, Vicki przysunęła sobie do niego krzesło i 
położyła mu nogi na kolanach. 
- Nie rozumiem jednej rzeczy. - Zaczęła ostrożnie. -Dlaczego oni są na 
ciebie tacy cięci. To znaczy wiem, że wybrałeś co innego niż oni, ale 
niezależnie od ich filozoficznego problemu z kapitalizmem - Vicki 
przewróciła oczami - każdy byłby z ciebie dumny. Nawet mojej babci 
imponują twoje osiągnięcia, a ona jest najsurowszym sędzią, jakiego 
znam. 
Caleb zacisnął szczęki, a jego dłonie zesztywniały na jej stopach. 
- Tak no cóż... 
Nie miał ochoty się nad tym rozwodzić. Vicki położyła mu rękę na 
policzku, obracając ku sobie jego twarz. 
- Jest coś jeszcze, prawda? 
- Kochanie, nie chcę w ten miły niedzielny wieczór rozmawiać o swojej 
rodzinie. Może masz ochotę obejrzeć jakiś film? - Caleb zastanawiał się, 
czy Vicki ma świadomość, jak pięknie jej w różowej bluzce i dżinsach. 
To ona się dla niego liczyła, a nie Lara i rodzice. 

background image

110 
Nalini Singh 
- Caleb, prędzej czy później musimy o tym porozmawiać - powiedziała, 
głaszcząc go po policzku. 
- Nie ma o czym mówić - powiedział z lekka poirytowanym tonem. 
Opuściła dłoń, ale nie spuszczała z niego oczu. 
- Więc dlaczego się denerwujesz? 
- Nie denerwuję się. 
Vicki jęknęła i odstawiła filiżankę. Caleb miał nadzieję, że przestanie 
przypierać go do muru, ale ona postąpiła wręcz odwrotnie. Zgięła kolano, 
które znalazło się tuż przy jego pasie, i unieruchomiła go, zaglądając mu 
w oczy. 
- Powiedz mi, dlaczego cię tak traktują. 
- Może są sprawy, o których nie chcę rozmawiać. - Podjął decyzję, by 
nigdy więcej nie wracać do sprawy swojego hańbiącego rodowodu i nie 
miał najmniejszej ochoty tego zmieniać. Wreszcie wszystko zaczęło się 
układać. Po co się nad sobą rozczulać i grzebać w starych brudach? 
Caleb odsunął od siebie jej nogi i ostentacyjnie wstał, by napełnić sobie 
filiżankę. 
- Caleb, nie możesz się zamykać, kiedy tylko masz na to ochotę. 
Jej słowa naprawdę go rozzłościły. Nie znosił, kiedy ktoś zaczynał go w 
ten sposób nagabywać. Nawet jeśli to była jego własna żona. Odstawił 
filiżankę tak, że porcelana zadźwięczała głośno. 
- Ty zarzucasz mnie, że się zamykam? A ty niby tego nie robisz? - To była 
typowa obrona przez atak i trochę się za- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
111 
wstydził, że w rozmowie z żoną wykorzystuje nabyte w sądzie retoryczne 
sztuczki. 
Prawda była taka, że nie chciał rozmawiać z Vicki o tym, dlaczego Max 
go nienawidzi, a matka ledwie toleruje. I dlaczego było tak od zawsze. 
Vicki wyglądała na zaskoczoną jego reakcją. Nie spodziewała się, że 
Caleb aż tak się wścieknie. A już na pewno nie widziała podobieństwa w 
ich zachowaniu. 
- Ja? Nie bardzo rozumiem. 
- Chryste, Vicki. - Caleb przesunął dłonią po swoich i tak już 
zmierzwionych włosach. - Czy wiesz, jak trudno się przedrzeć przez tę 
skorupę, którą się obudowałaś? - Potrząsnął głową. - Jesteś jak cholerny 
hermetyczny krab. Za każdym razem, gdy uznajesz, że chcę od ciebie za 
wiele, stawiasz między nami mur. - Jego oczy błyszczały z gniewu. - 
Wiesz, jak to jest żyć z kobietą, która się przed tobą zamyka? To zabija. 
Vicki potrząsnęła głową. 
- Zawsze się starałam z tobą rozmawiać... 
- Owszem - przerwał jej. - Ale nie o tym, co cię boli, prawda? Czy 
kiedykolwiek powiedziałaś mi coś o swojej przeszłości, o dzieciństwie, o 
tym, co czujesz do własnych rodziców i dlaczego tak jest? Nigdy, Vicki! 
A ode mnie oczekujesz, że wyśpiewam ci w pięć minut historię swojego 
życia. Może zacznij reformę naszego małżeństwa od siebie. Zobaczysz, 
jak to boli. 
Vicki tak się trzęsła, że nie mogła mówić. 

background image

112 
Nalini Singh 
- To kłamstwo! - krzyknęła. 
- Czyżby? - zapytał retorycznie. - Nie wiem, co ci zrobiła twoja rodzina, 
ale to sprawiło, że jesteś przerażona, nawet jeśli nie chcesz się do tego 
przyznać. Tak bardzo się boisz dopuścić kogoś do siebie, że jesteś gotowa 
nawet się rozwieść, byleby cię nikt tak naprawdę nie poznał. A gdy się 
zdarzy coś, co jest ci nie w smak, gorzej, coś, co sprawia ci najgorszy ból, 
odgrywasz przede mną jakieś cholerne przedstawienie, udajesz. Dajesz 
do zrozumienia, że nie jestem wart zaufania. Zamykasz się, płaczesz, a 
następnego dnia rano uśmiechasz się jakby nigdy nic i podajesz mi tosty! 
To jest najgorsze ze wszystkiego, Vicki! 
Vicki tak bardzo raniły jego słowa, że nie mogła dojść do siebie. 
Najgorsze, że mimo złości, która powodowała, że Caleb to wszystko 
mówił, wiedziała, że on naprawdę tak myśli. 
- Jak możesz tak mówić? - krzyknęła. W trakcie trwania ich małżeństwa 
Caleb mógł na palcach policzyć sytuacje, w których Vicki podniosła na 
niego głos. - Walczę o nas! Wiesz, jak bardzo mnie bolało to, że nie 
jestem w stanie dać ci tego, czego potrzebujesz! Nie czułabym tak, 
gdybym była na ciebie zamknięta. Przyszłam do ciebie - powiedziała 
wreszcie, przypominając mu o tamtej nocy, gdy czuła niezmierny gniew i 
ból, a mimo to pierwszy raz do niego przyszła. 
Dłonie Caleba zacisnęły się w pięści. 
- Sądzisz, że to wystarczy? Że wystarczy, że raz do mnie 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
113 
przyjdziesz?! Kiedy jesteś na mnie naprawdę wściekła albo cierpisz, 
nigdy do mnie nie przychodzisz, prawda? Nigdy ze mną nie rozmawiałaś. 
Zamiast tego pozwoliłaś, by sprawy zaszły tak daleko, że jedyne, co ci 
pozostało, to zażądać rozwodu. 
Chciała zaprzeczać, ale nie mogła. Caleb miał rację. Nawet teraz nadal 
miała przed nim tajemnice. Nie mówiła mu o tym, co ją najbardziej 
bolało. Nie była w stanie. Przez całe życie była kompletnie zamknięta w 
sobie, nigdy z nikim nie rozmawiała o tym, co tkwiło w jej duszy naj-
głębiej. Jak mogła mu powiedzieć, że wie o Mirandzie? Bała się, że Caleb 
wściekły z powodu jej dociekań, zostawi ją. Jak mogła mu powiedzieć ą 
swojej przeszłości, kiedy uczucia, które kładły cień na całe jej 
dzieciństwo, nie ustąpiły ani na jotę? 
- Wiesz, co mnie najbardziej złości? - Jego oczy ciskały błyskawice. - To 
nie ma nic wspólnego z łóżkiem, Vicki. Małżeństwo opiera się na 
wzajemnym zaufaniu. Na tym, że jedno drugie wspiera. Ale ty wybierasz 
sobie z małżeństwa to, co ci odpowiada, a resztę odrzucasz. Łatwo ci 
przychodzi wypytywanie mnie o różne sprawy, ale twoje rany to temat 
tabu. 
Vicki milczała. Caleb słowo po słowie burzył to, dzięki czemu przetrwała 
bez rodziców, bez czyjejkolwiek miłości. 
- Pytasz mnie o moją rodzinę. A kiedy ty powiedziałaś mi cokolwiek o 
swojej? Jak sądzisz, jak się w zeszłym roku 

background image

114 
Nalini Singh 
czułem, gdy po wyjeździe Daniki zamknęłaś się i płakałaś przez tydzień i 
nie powiedziałaś mi dlaczego? Kiedy pytałem, niemalże przepraszałaś za 
to, że w ogóle okazujesz jakieś uczucia. Jak według ciebie się wtedy 
czułem? - Frustracja gromadziła się w Calebie latami. Teraz, gdy zaczaj 
mówić, musiał powiedzieć wszystko. - Czy kiedykolwiek dałem ci 
odczuć, że twoje problemy mogą być dla mnie kłopotliwe? Nigdy. 
Zawsze proponowałem pomoc. Tyle tylko, że po kilku latach odpychania 
dałem sobie spokój. 
Ból, jaki się malował na twarzy Vicki, sprawił, że Caleb zamilkł. Miał 
poczucie winy, ale nie żałował tego, co powiedział. Czasem ból jest 
potrzebny, by móc ruszyć dalej. 
- Czy naprawdę jestem taka słaba? - szepnęła Vicki. -Aż tak się boję 
rozliczyć z. przeszłością? - Vicki schowała twarz w dłoniach. 
Caleb natychmiast do niej podszedł i wziął ją w ramiona, po czym 
posadził ją sobie na kolanach. 
- Nie jesteś słaba. - Delikatnie odjął jej dłonie z twarzy. 
- Kiedy ja się tak boję, Caleb. Jestem przerażona. 
- Czego się boisz, kochanie? - Vicki płakała mu na piersi, a on pozwalał 
jej na to. Cieszył się, że płacze przy nim. - Powiedz mi, czego się boisz - 
poprosił, gdy Vicki uspokoiła się trochę. 
- Że mnie zostawisz, usuniesz ze swojego życia. Tak jak zrobili to moi 
rodzice. 
Te słowa wydobyły się z niej z takim trudem, że z Caleba wyparowała 
cała złość. 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
115 
Odchylił jej głowę i spojrzał prosto w zapłakane oczy. 
-Nigdy już się tego nie bój, Vicki - powiedział poważnie. - Nigdy. 
Słyszysz? Nigdy od ciebie nie odejdę - zapewnił tonem nieznoszącym 
sprzeciwu. - Dotrzymuję słowa. A w dniu naszego ślubu przyrzekłem być 
przy tobie. Zawsze. 
- Wierzę ci, Caleb. Ja po prostu boję się porzucenia. Nie zniosłabym tego 
po raz drugi. Wydaje mi się, że dlatego tak się zachowywałam. Nie 
chciałam okazywać, jak bardzo jestem do ciebie przywiązana, jak... jak 
cię kocham. 
Caleb przypomniał sobie, jak wiele razy szeptał Vicki do ucha słowa 
miłości i oddania. Jego żona nigdy nie odpłaciła mu tym samym. 
- Jak oni mogli mi to zrobić? - Vicki znowu się rozpłakała i położyła mu 
głowę na piersi. 
Caleb głaskał ją po głowie i przytulał mocno do siebie. 
- Gregory i Danica po prostu nie byli i nie są dobrym materiałem na 
rodziców. 
- Ale jak można kogoś tak zostawić? Jak niechciane zwierzę. Podrzucili 
mnie babci Adzie i każde rozpoczęło nowe życie. Jak mogli mi to zrobić, 
Caleb? 

 

Caleb poczuł, jak stają mu w oczach łzy współczucia. Ból Vicki był tak 
ogromny, że Caleb żałował, że nie może przejąć jej lęków na siebie. 
- Moja mama nazywała mnie swoim małym aniołkiem. Pamiętam, jak 
siedziałam obok niej na schodach, a ona malowała sobie paznokcie i 
mówiła, że jak dorosnę, będę taka jak 

background image

116 
Nalini Singh 
ona, a wtedy pokaże mi, jak sprawić, by być jeszcze ładniejszą. - Vicki 
pociągnęła nosem, a wypowiadane słowa sprawiały jej ból. - Jednego 
dnia spakowała wszystkie moje rzeczy, zawiozła mnie do Ady i 
pomachała na pożegnanie. Ojciec odszedł wiele miesięcy wcześniej. 
Nigdy nie był ze mną blisko i nie sprawiło mi to przykrości. Miałam tylko 
mamę. 
Vicki umilkła na chwilę, a Caleb nie chciał przerywać jej myśli. Głaskał 
ją po dłoni. Jej skóra była taka delikatna jak jej serce. Ale to serce 
zamknęło się, gdy zostało głęboko zranione. 
- Przez jakiś czas myślałam, że wróci - podjęła Vicki. -Siadywałam na 
ganku i patrzyłam na drogę. Całymi godzinami. - Vicki nie była w stanie 
dalej mówić. Jej usta drżały, ale próbowała się do niego uśmiechnąć. 
- Kochanie, przestań. Wystarczy na dzisiaj. - Caleb był na siebie zły, że 
przysporzył jej tyle bólu. Nigdy w pełni nie pojmie cierpienia, jakiego 
Vicki zaznała w dzieciństwie i w dorosłym życiu. 
Nie posłuchała go. 
- W końcu Ada miała dość. Po dwóch miesiącach powiedziała mi, że ta 
dziwka nie wróci, że jest pewnie zbyt zajęta rozkładaniem nóg przed 
innymi mężczyznami, żeby się móc zająć własnym dzieckiem. 
Caleb był tak zły, że jego ręce zaczęły drżeć. 
- To wstrętna, zgorzkniała kobieta, której nigdy nie powinno się było 
powierzać dziecka. Nie pozwól, żeby jej słowa nienawiści zatruły ci 
życie. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
117 
- Moja matka doskonale ją znała, a mimo to zrobiła to. Czasem... - Vicki 
zająknęła się pod wpływem silnych emocji, jakie nią targały. - Czasem 
tak bardzo jej za to nienawidziłam, że aż sama byłam przerażona. 
Powiedziawszy to, zachłystując się z bólu, Vicki osunęła się i Caleb w 
ostatniej chwili podtrzymał ją przed upadkiem na podłogę. 

background image

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY 
Vicki obudziła się. Było bardzo ciemno. Jęknęła głucho, zdawszy sobie 
sprawę, że jest sama w sypialni. Czuła dziwną suchość w ustach, a jej 
głowa była ciężka, jakby wypełniona watą. Potarła dłońmi twarz i poszła 
do łazienki. Czuła się słabo. 
Zerknęła w lustro i westchnęła. 
- Wyglądam koszmarnie - mruknęła do siebie. 
- Wyglądasz pięknie. - Dobiegło ją zza pleców. Obejrzała się, radośnie 
zaskoczona. W progu stał Caleb ubrany w dżinsy i błękitny sweter. 
- Gdzie byłeś? 
- Pracowałem w pokoju gościnnym. Nie chciałem, żebyś była sama, gdy 
się obudzisz. 
Vicki czuła, że lada chwila się rozpłacze, choć równocześnie miała 
ochotę roześmiać się z radości. To się chyba nazywało „huśtawka 
emocjonalna". Na dodatek to omdlenie. Wyglądało na to, że ma pierwsze 
objawy ciąży. 
Nie była pewna, czy chce, by Caleb oglądał ją w takim stanie. By widział, 
jak bardzo go potrzebuje. Jeszcze nigdy 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
119 
w życiu nie czuła się tak bezbronna. Nagle przypomniały jej się jego 
słowa. 
„Nie jestem wart zaufania. Zamykasz się, płaczesz, a następnego dnia 
rano uśmiechasz się jakby nigdy nic i podajesz mi tosty". 
Caleb chciał się czuć potrzebny i jeśli Vicki miała wyciągnąć z ich 
rozmowy jakiekolwiek wnioski, musiała pokonać lęk przed okazaniem 
mu, jak bardzo chce, by był przy niej. 
- Czuję się, jakbym się emocjonalnie rozpadła - wyznała i spojrzała na 
swoje odbicie w lustrze. Przynajmniej była w stanie się do tego przyznać. 
- Bo czegoś takiego chyba doznałaś. - Caleb przeszedł przez pokój, stanął 
za nią i położył ręce na jej ramionach. Ich spojrzenia spotkały się w 
lustrze. - Boże, kochanie, przestraszyłaś mnie. Tak wiele gniewu i bólu. - 
Vicki nie słyszała jeszcze, by głos Caleba tak drżał jak w tym momencie. 
Najwyraźniej był wstrząśnięty tym, co mu powiedziała. - Zakopywałaś to 
w sobie, odkąd skończyłaś cztery lata. Zabijało cię to kawałek po 
kawałku. - Jego ręce splotły się na jej talii. 
-1 ciebie razem ze mną - szepnęła w odpowiedzi i położyła dłonie na jego 
rękach. Pocałował ją w policzek. 
- Wyjdziemy z tego, bo żadne z nas łatwo się nie poddaje. 
- Nie jestem pewna, czy jestem tak silna, jak myślisz -wyznała. 

background image

120 
Nalini Singh 
- Ja mogę to ocenić. - Sprawiała jej przyjemność bliskość jego ciała i jego 
ciepły oddech na szyi. - Wyrosłaś na tak wspaniałą kobietę mimo Ady, 
która robiła wszystko, by stłamsić twoją osobowość, mimo ogromnego 
bólu, jaki ci zadali rodzice, opuszczając cię. Dla mnie jesteś prawdziwym 
cudem. 
Jego słowa miały dla niej niezwykłą wprost wartość. Wiedziała, że jego 
wsparcie i miłość są w stanie wypełnić emocjonalne spustoszenie, jakie w 
przeszłości poczyniły w jej duszy opuszczenie i samotność. 
- Póki śmierć nas nie rozłączy - powiedziała poważnie i w tym momencie 
była co do wartości tej przysięgi chyba jeszcze bardziej przekonana niż 
wtedy, gdy ją składała. 
Ku jej zdziwieniu Całeb się uśmiechnął. 
- Jeśli sądzisz, że kiedykolwiek - to słowo wymówił z naciskiem - 
pozwolę ci się ze mną rozstać, to jesteś w błędzie. Bóg i ja mamy pewne 
porozumienie. - Roześmiał się. 
Jego komentarz sprawił, że poważny nastrój prysł i Vicki też się 
uśmiechnęła. 
- Caleb! - Obróciła się do niego i żartobliwie uderzyła go lekko w ramię. 
Caleb stanowił jej największą słabość, a równocześnie był siłą, która była 
zdolna przemienić jej życie. Dopiero teraz zrozumiała, że tylko dzięki 
temu wszystko może się jeszcze ułożyć. Najwyższy czas, by przestać 
uciekać od prawdy i zmierzyć się z samą sobą. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
121 
Nazajutrz Vicki czuła się o wiele lepiej. Miała wrażenie, że olbrzymi 
kamień spadł jej z serca i mimo bólu, który wywołały wspomnienia z 
ponurej przeszłości, była pełna siły i determinacji, by kontynuować 
rozmowę z Calebem. Znalazła go w garażu. Ku jej zaskoczeniu tego 
ranka Caleb zdecydował się wziąć sobie wolne i spędzić ten dzień w 
domu. Najwyraźniej nie był pewien, czy jej wczorajsze omdlenie się nie 
powtórzy. Vicki była zachwycona. 
Zastała go pod samochodem. 
- Możesz mi podać ten duży klucz, kochanie? - zapytał, gdy ją zobaczył. 
Vicki podała mu go i zaczęła się przypatrywać, jak Caleb dokręca śrubę. 
Nie była pewna jak zacząć. To będzie bardzo trudne. Dla nich obojga. 
Caleb wyszedł spod samochodu, wytarł dłonie, po czym chciał ją objąć i 
pocałować. Jego uśmiech wyraźnie wskazywał, do czego to miało 
zmierzać. 
Jednak Vicki odsunęła się nieco i pokręciła głową. 
- O, nie. Musimy dokończyć to, co wczoraj zaczęliśmy. Caleb zmarszczył 
brwi. 
- Sądziłem, że ta rozmowa sprawiła ci tyle bólu, że masz dość na cały 
tydzień. 
Caleb zawsze przede wszystkim koncentrował się na niej. Na jej dobrym 
samopoczuciu, na jej zdrowiu. 
- Ja wyłożyłam karty na stół. A co z tobą? 
Coś jej szepnęło, że niezupełnie wyłożyła karty na stół 

background image

122 
Nalini Singh 
i że był pewien bardzo ważny temat, do którego nawet się nie zbliżyli, ale 
Vicki starała się ów podszept uciszyć. 
Po wczorajszym dniu nie miała wątpliwości, że Miranda zniknęła z życia 
Caleba. Najwyraźniej weekend w Wellington był jednorazowym błędem 
popełnionym przez jej męża i Vicki starała się to zrozumieć, mimo że 
sprawiło jej to tyle bólu. Musiała patrzyć w przyszłość. 
Spojrzała na męża wyczekująco. Caleb zacisnął usta i zaczął pakować 
swoje narzędzia. Cały jego pogodny nastrój prysł. 
- Nie ma o czym mówić. 
Vicki wyciągnęła do niego rękę, uniemożliwiając mu ucieczkę. 
- Proszę cię, Caleb. 
Czuła zakłopotanie, ale nic by jej nie zmusiło do tego, by odpuścić tę 
sprawę. Intuicja jej podpowiadała, że dla Caleba było to bardzo ważne. 
- To jakiś rodzaj szantażu? Ty mówisz, to i ja muszę? -Vicki zbyt dobrze 
znała tego rodzaju reakcję. Ona również często w takich sytuacjach 
zachowywała się jak zaszczute zwierzę. Tylko że ona zamykała się w 
sobie, a Caleb przypuszczał atak. Nie traktowała tego osobiście, bo 
wiedziała, że w takiej chwili człowiek nie panuje nad emocjami. Jednak 
jego słowa sprawiały jej ból. Najwidoczniej Caleb jeszcze nie był w 
stanie jej zaufać. 
- Prawdę mówiąc, chciałam ci tylko pomóc, tak jak ty pomogłeś mnie. - 
Całe jej ciało zesztywniało. - Ale naj- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
123 
wyraźniej nie znam zasad. Przepraszam, że tu przyszłam i w swojej 
głupocie sądziłam, że może nadszedł czas, żebyśmy dali sobie szansę i 
naprawdę się nawzajem zrozumieli. 
- Zacisnęła zęby i odwróciła się, zamierzając wyjść. 
Najwyraźniej jego skrytość sprawiała jej ból, a to było dla Caleba 
najgorsze. Bał się utracić jej szacunek, ale jeszcze bardziej nie chciał jej 
sprawiać przykrości. Ileż musiała ją kosztować wczorajsza rozmowa i 
wyjaśnienie mu przyczyn jej zachowania! On także nie powinien 
usprawiedliwiać swojego tchórzostwa. 
Zdołał chwycić jej nadgarstek. 
- Kochanie, nie rób tego. Czy nie możesz zaakceptować faktu, że są takie 
sfery w moim życiu, o których nie chcę mówić? - podjął ostatni wysiłek. 
- A ty nie możesz zaakceptować tego samego w moim przypadku? - 
zapytała, ponownie, się do niego zwracając. 
- Co by było, gdybym ci powiedziała: Caleb, oto sfery mojego życia, do 
których nie masz wstępu? Za każdym razem, gdy o nie zagadniesz lub 
choćby o nich wspomnisz, będę się obrażać lub szantażować cię tym, że 
tracę cały humor i radość życia.

 

Caleb poczuł się dotknięty, ale wiedział, że Vicki ma rację. 
- Ja tak nie robię - zaprotestował słabo, ale uśmiechnął się przy tym z 
powodu oczywistości kłamstwa. 
Widząc jego zmieszanie i uśmiech, Vicki prychnęła triumfalnie. 

background image

124 
Nalini Singh 
- Chcesz, by tamta zamknięta w sobie kobieta wróciła? Caleb ścisnął jej 
nadgarstek, nie przestając się uśmiechać. 
- Żartujesz? Ona prawie ze mną nie rozmawiała. - Choć powiedział to 
lekkim tonem, jego żołądek się ścisnął. Co będzie, jeśli Vicki, kiedy 
dowie się prawdy, poczuje do niego obrzydzenie? - W porządku, Vicki. 
W takim razie zaparz kawy. Zaraz przyjdę. 
Jednak „zaraz" nastąpiło dopiero po półgodzinie. Vicki, nic nie mówiąc, 
postawiła przed nim kubek parującego, aromatycznego napoju. Jednak 
Caleb również milczał. 
- Rozmawiaj ze mną - zachęciła go łagodnie. - Jeśli cię nie poznam do 
końca, zawsze będę miała poczucie, że sprawiam ci zawód, a nie chcę 
tego więcej w naszym życiu. Rozmawiaj ze mną. - Mimo że ostatnie 
słowa to był prawie szept, było w nim tyle emocji i pragnienia, że Caleb 
spojrzał na nią poważnie. 
- Poznałaś moich rodziców. Wiesz, jaka jest ich filozofia życiowa - 
zaczął. 
- Sztuka jest wszystkim. Reguły i pieniądze ich nie obchodzą - 
skwitowała Vicki. 
- Nie wyłączając zasady wierności i znaczenia małżeństwa. - Słowa 
przychodziły Calebowi z wyraźnym trudem. - Zanim się pojawiłem na 
świecie, moi rodzice żyli w otwartym związku. 
- Inni kochankowie? - Niewinne oczy jego żony rozszerzyły się ze 
zdziwienia. Caleb zawsze podziwiał jej 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
125 
pogląd na temat nierozerwalności małżeństwa, absolutnej wierności i 
lojalności wobec współmałżonka. Dlatego tak bardzo zraniła go jej 
prośba o rozwód. Ale ani wtedy, ani teraz Caleb ani razu by nie pomyślał, 
że Vicki mogłaby go zdradzić. 
- Tak. - Potwierdził. - Bardzo dojrzałe, prawda? No i tak się stało, że moja 
matka zaszła w ciążę. Sypiała wtedy z Maksem i z innym mężczyzną. I 
nie miała pojęcia, czyje to było dziecko. - Wstyd, jaki zawsze z tego 
powodu odczuwał, teraz palił go jak ogień. - Max bardzo ją wspierał i 
wydawało się, że zaakceptował sytuację. Z pozoru sprawy miały się tak 
jak przedtem. 
-Ale? 
- Wkrótce po moich narodzinach stało się jasne, że nie jestem jego 
dzieckiem. Nasze grupy krwi nie pasowały do siebie, byłem do mego 
kompletnie niepodobny. - To odkrycie zniszczyło ich na zawsze jako 
rodzinę. - Już jako małe dziecko wiedziałem, że nie może znieść mojego 
widoku. 
Mężczyzna, który miał wychowywać Caleba jako jego ojciec, traktował 
go, jakby dziecko było niepotrzebnym śmieciem. Caleb był dla niego 
świadectwem głupoty jego młodości. - Nigdy nie ukrywali tego przede 
mną i wiedziałem, dlaczego mnie tak nienawidzą. 
Vicki wyglądała na zszokowaną. 
- A co z twoją matką? 
- Musiała podjąć decyzję i szybko stanęła po stronie ojca. Zostałem 
pozostawiony samemu sobie. Nigdy nie za- 

background image

126 
Nalini Singh 
znałem przemocy, ale miłości też nie było. - Ileż to razy wchodził do 
pokoju, a wtedy ojciec natychmiast wychodził! Gdy już dorósł, nie 
potrafił zrozumieć, jak Max mógł się zachowywać w ten sposób wobec 
dziecka, które przyjęłoby z wdzięcznością najmniejszy przejaw 
zainteresowania. 
To żałosne, jak bardzo Caleb czekał na to, aż Max go wreszcie 
zaakceptuje. 
- Chciałem, żeby ojciec był ze mnie dumny, ale nic, co kiedykolwiek 
zrobiłem, nie było w stanie tego sprawić. Moja osoba ciągle mu 
przypominała, że jakiś obcy facet uprawiał seks z jego żoną, a on się na to 
zgodził. 
- Och, kochanie. - Po policzkach Vicki spłynęły łzy i aby to ukryć i go 
pocieszyć, przytuliła się do Caleba mocno. -Jak mogli ci coś takiego 
robić? Obwiniać cię za własne błędy? Byłeś tylko dzieckiem. 
- Nigdy tak nie myślałem. Zawsze ciążyła na mnie wina i wstyd i zawsze 
miałem poczucie, że wszystko ze mną jest nie tak. Od początku. - Caleb 
również objął ją mocno i nie miał ochoty puszczać. Jej czułość i 
współczucie sprawiały, że zrobiło mu się cieplej wokół serca. I lżej na 
duszy. 
Wcale nie musiał jej opowiadać wszystkiego, poza tym i tak nie byłoby to 
możliwe. O tym, jak Max za każdym razem, gdy Caleb nazywał go 
ojcem, wzdrygał się lub robił grymas przypominający dziecku, że jest 
bękartem. Caleb nie potrafił zrozumieć, dlaczego wobec tego rodzice od 
małego uczyli go nazywać Maksa ojcem. Czy chcieli udawać normalną 
rodzinę? Robili to z czystej hipokryzji? 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
127 
Gdy Vicki się odsunęła, by spojrzeć mu w twarz, jej niebieskie oczy 
przepełnione były takim bólem i gniewem, że Caleb aż się przestraszył. 
- A Lara? - zapytała. 
- To boli najbardziej. Kiedy byliśmy dziećmi, opiekowałem się nią, 
pilnowałem podczas każdej kąpieli, przyrządzałem dla niej posiłki. Ale 
kiedy podrosła i się zorientowała, dlaczego jest ulubienicą wszystkich w 
rodzinie, zaczęła naśladować Carmen i Maksa. Po jakimś czasie to już nie 
było naśladowanie. - Caleb wpatrzył się w przestrzeń. - Najgorzej 
wspominam jej okres dojrzewania. Lara potrafiła być wobec mnie bardzo 
okrutna. - Gdy Caleb się przekonał, że jego rodzona siostra, którą jako 
dziecko tak kochał i którą całował setki razy, nie tylko go nie kocha, ale 
wręcz nim pogardza, coś w nim pękło. Czasem dochodził do wniosku, że 
to Lara wyrządziła mu największą krzywdę. 
I oto cała jego żałosna historia. Mimo braku akceptacji ze strony całej 
rodziny, jawnej hańby i wstydu związanych z jego pochodzeniem, faktu, 
że jego istnienie jest owocem występku, ktoś taki jak Caleb ważył się 
starać o rękę osoby tak pięknej i czystej jak Victoria i chciał założyć z nią 
rodzinę. 
Przez większość ich małżeństwa cieszył się, że Vicki nie odkryła prawdy. 
Nie chciał, by się wstydziła tego, że jest żoną Caleba Callaghana, by 
błysk w jej oczach i duma, jaka się malowała na jej twarzy, gdy odnosił 
sukces, zniknęły bezpowrotnie. 

background image

128 
Nalini Singh 
- Jesteśmy tacy sami - szepnęła Vicki. 
Na taką reakcję nie był przygotowany. Spojrzał na nią pytająco. 
- Może i jestem prawowitym dzieckiem rodziców, ale stało się tak chyba 
tylko przez przypadek, ponieważ moi rodzice notorycznie sypiali z kim 
popadło. Babcia obwiniała o wszystko moją matkę, ale ja nie jestem tak 
naiwna, by w to wierzyć. Służba plotkowała, że mój ojciec był i wciąż jest 
znany z tego, że sypia z każdą ładną dziewczyną, która się nawinie. - 
Vicki wzruszyła ramionami. - Jedyne, co można o nich powiedzieć 
dobrego, to że się rozwiedli. Po wysłuchaniu twojej historii zaczynam 
patrzeć na to z dystansu i dochodzę do wniosku, że może to i lepiej, że 
moi mnie oddali. Przynajmniej nie wychowywali mnie w żałosnej 
atmosferze nienawiści i pretensji. 
- Ale pozwolili, by zrobiła to Ada - odrzekł Caleb, zaciskając zęby. Szok 
wywołany tym, że Vicki umieściła ich w tej samej kategorii, ustąpił 
miejsca złości z powodu tego wszystkiego, co było jej udziałem w 
przeszłości. - Już lepiej by zrobili, oddając cię do jakiejś rodziny 
zastępczej. Tam się okazuje dzieciom jeśli nie miłość, to przynajmniej 
współczucie i troskę. Na pewno nie naraża się ich na dręczenie 
psychiczne. 
Ku jego zaskoczeniu Vicki się roześmiała i przytuliła do niego mocno. 
- Dziękuję, że się gniewasz za mnie. - Odsunęła się i jej twarz przybrała 
poważny wyraz. - Jeśli ty się możesz gnie- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
129 
wać za mnie, to ja mogę się wściekać za ciebie. Koniec z tym, Caleb. 
Wyznaczyłam granicę. Dopilnujemy, żeby dzieci Lary miały wszystko, 
czego im trzeba, ale na tym koniec. Nie pozwolę twoim krewnym 
zachowywać się tak, jakby mieli prawo do twoich pieniędzy, podczas gdy 
jedyne, co ci kiedykolwiek dali, to ból. 
Caleb nie sądził, że nadejdzie taki moment, że jego żona stanie w roli jego 
obrońcy. Bo to oznaczało, że akceptuje tajemnicę jego przeszłości, której 
on sam nigdy nie był w stanie zaakceptować. 

background image

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY 
We wtorek rano Victoria z lekkim sercem pożegnała Caleba, 
odprowadziwszy go do auta. Pocałowała go w usta i przykazała, by 
wrócił na kolację. 
- Tak jest, proszę pani! - Caleb zasalutował żartobliwie, po czym 
pomachał jej i odjechał. 
Vicki tanecznym krokiem wróciła do domu. Miała pewność, że 
porozumienie, jakie zapanowało między nimi, oraz dobry humor Caleba 
to nie coś chwilowego, lecz trwała zmiana, którą wniosła do ich życia 
wczorajsza rozmowa. Tego ranka Caleb wyglądał, jakby mu ktoś ujął 
kilka lat. 
- Czas na pracę. Czas na moją pracę! - szepnęła do siebie Vicki. 
Nie miała złudzeń, że będzie łatwo. Może nawet wykonywanie zadania 
okaże się niemożliwe do pogodzenia ze wszystkim innym, a może Vicki 
zwyczajnie mu nie sprosta. Ale to był początek Początek, który dał jej siłę 
do walki. Jeśli nie ta praca, to inna. Vicki wiedziała już, czego chce. A to 
było najważniejsze. 
Vicki wydrukowała dokumenty, które przesłała jej Helen, i zaczęła 
czytać. Te bardziej techniczne dotyczące fun- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
131 
duszy, podatków i formalności zostawiła sobie na później. Już po kilku 
godzinach zorientowała się, jak wielkie stoi przed nią zadanie. Fundacje 
miały niedokończone projekty, mnóstwo zobowiązań i wielu 
potrzebujących. Scalone w jedną, wielką fundację o nazwie „Serce" 
musiały działać co najmniej równie sprawnie jak każda z osobna. Helen 
miała rację. Potrzeba wiele zaangażowania, rozległych kontaktów i 
nowych pomysłów. 
Victoria zaczęła pisać na komputerze, co chciałaby zorganizować w 
trakcie najbliższego miesiąca i jak zamierza to zrobić. Wyciągnęła 
notatnik z adresami towarzystw i ludzi 
rozległych stosunkach, którzy byliby skłonni jej pomóc. Dzięki swojej 
babci i temu, że staruszka była niesłychaną snobką i prowadziła dom 
otwarty, Victoria znała wielu członków socjety. Zajęta papierami i 
spisywaniem wszystkiego nawet nie zauważyła, gdy nadszedł wieczór. 
Caleb wypadł z biura, niemalże wypraszając z niego klienta 
i umawiając się z nim na następny dzień na dokończenie rozmowy 
dotyczącej linii obrony. Nie zamierzał sprawić Vicki zawodu i spóźnić się 
na kolację. Wszystko zaczynało się tak doskonale między nimi układać, 
że nie chciał tego zepsuć. 
Gdy jednak przyjechał do domu punktualnie o osiemnastej i zajrzał do 
kuchni, natychmiast się zorientował, że od rana nikt do niej nie wchodził. 
Trochę go to zirytowało, bo tak się spieszył do domu, ale chwycił za 
telefon i wykręcił numer lubianej przez nich re- 

background image

132 
Nalini Singh 
stauracji. Zamówił jedzenie do domu, po czym pospieszył szukać Vicki. 
Siedziała w pokoju, którego Caleb wyjątkowo nie lubił, dlatego że swego 
czasu często się w nim zamykała i potrafiła długo, bardzo długo z niego 
nie wychodzić. Teraz Vicki siedziała przy komputerze i czytała jakieś 
dokumenty. 
- Zajęta? - zapytał. 
Vicki poderwała się zaskoczona. 
-Ach, już jesteś w domu - zawołała nieprzytomnie i zmarszczyła brwi. - 
Która godzina? Och, Boże. Daj mi chwilę, to szybko zorganizuję coś na 
kolację. 
Chciała przejść koło niego, ale pochwycił ją w pół kroku. 
- Wolę, żebyś mnie zamiast tego pocałowała. 
- Caleb, kolacja... 
- Już się tym zająłem. 
Vicki pocałowała go czule i dopiero wtedy naprawdę poczuł, jak się za 
nią przez te kilka godzin stęsknił. Gdy się od niego oderwała, na jej 
twarzy malowało się poczucie winy. 
- Straciłam poczucie czasu - wyznała. - Ta fundacja to nie lada wyzwanie, 
ale dzięki temu ta cała idea jeszcze bardziej mi się podoba. Mam sporo 
pomysłów. Ach, Caleb, bardzo bym chciała, żeby mnie tam zatrudnili na 
stałe! 
Caleb dawno nie widział na jej twarzy takiego entuzjazmu. 
- Opowiesz mi o tym przy kolacji - powiedział i natychmiast znowu ją 
pocałował. 
Westchnęła i odwzajemniła mu namiętny pocałunek, prze- 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
133 
suwając językiem po jego wargach. Jęknął i wzmocnił uścisk, czując, jak 
rośnie jego podniecenie. Mniejsza o kolację, pomyślał. Jedyne, czego w 
tej chwili pragnął, to boskie ciało swej żony. I chodziło o wiele więcej niż 
o seks. Czuł emocjonalną potrzebę bliskiego kontaktu z nią i miał 
wrażenie, że wczorajsza rozmowa tę potrzebę spotęgowała. W istocie 
przyjechałby dzisiaj z pracy o tej porze, nawet gdyby się nie umówili na 
kolację. Nie mógł bez Vicki wytrzymać. 
- Nienawidzę tego pokoju - szepnął, na moment tylko przerywając 
głęboki pocałunek, by wyznać jej kolejną rzecz, którą ukrywał latami. 
Vicki rozwiązała mu krawat. 
- Dlaczego? - zdziwiła się. 
- Chowałaś się tu przede mną. Nie znosiłem tego. 
Nie był pewien, jak Vicki na to zareaguje, czy nie schowa się znowu do 
swojej skorupy, ale ona tylko uśmiechnęła się uwodzicielsko, niczemu 
nie zaprzeczając. 
Wskazała na puszysty dywan leżący przed kominkiem i zaczęła powoli 
rozpinać jego koszulę, nie odrywając od niego oczu. 
- Mam ochotę zrobić coś, by ten pokój kojarzył ci się z czymś zupełnie 
innym... - Właśnie o tym Caleb marzył. Przymknął oczy i poczuł na sobie 
jej usta... 
Godzinę później jedli chińszczyznę, zaśmiewając się i wkładając sobie 
nawzajem jedzenie do ust. 
- Vicki, uwielbiam ten pokój. - Caleb zachichotał. 

background image

134 
Nalini Singh 
Vicki zarumieniła się. 
- Nie mogę w to uwierzyć... To było... Och, dawaj to jedzenie. 
Uśmiechając się, Caleb pocałował ją, a następnie wsunął jej do ust 
makaron z warzywami. 
Gdy jedli, rozmawiali o tym, od czego Vicki zamierza zacząć pracę w 
fundacji. Caleb chętnie słuchał i zaoferował pomoc prawniczą kancelarii. 
Niewykluczone, że Vicki będzie jej potrzebować. Wśród oczekujących 
znajdowały się chore dzieci, których rodzice nie potrafili załatwić odpo-
wiednich świadczeń lub odszkodowań. 
- A więc - mówiła po kolejnym kęsie kurczaka - zdaje mi się, że cykliczny 
program radiowy mógłby pozwolić nam trafić do jak największej liczby 
osób i do tych środowisk, o które nam chodzi. 
- Zdaje się, że czeka cię mnóstwo pracy - podsumował Caleb. 
Na moment radość znikła z jej twarzy. 
- Sądzisz, że to się nie uda? Że nie poradzę sobie równocześnie i z tym, i z 
dzieckiem? To pierwszy dzień, a ja już zapomniałam o kolacji... 
Caleb przerwał jej. 
- Nie to miałem na myśli. Na pewno ci się uda. Jednak zależy mi na tym, 
żebyś się nie przepracowywała, zatrudnimy więc kucharkę i sprzątaczkę. 
Wszystko się uda. 
- Żadnej niani - zastrzegła. - Sama się chcę zająć dzieckiem. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
135 
- Żadnej niani - zgodził się z nią. - I masz na myśli, że razem się nim 
zajmiemy - dodał z tajemniczym uśmiechem. 
- Caleb, wiem jak ważna jest dla ciebie moja obecność w domu, więc 
naprawdę dziękuję ci, że mnie w tym wspierasz. 
Pocałował ją. 
- Nigdy nie oczekiwałem, że będziesz typową panią domu. 
- Ale wolałeś, by tak było. Powiedz mi prawdę. 
Zastanowił się nad tym przez chwilę. Rzeczywiście, zdaje się, że już jako 
nastolatek zbudował sobie obraz prawdziwej rodziny, w której żona 
prowadzi dom, a mąż zarabia na utrzymanie jej i dzieci. Nigdy sobie nie 
uświadamiał, że marzył o czymś takim. Jednak Vicki była idealną żoną, 
niezależnie od tego, czy będzie pracować, czy nie. 
- Miło, kiedy jesteś w domu, ale tylko wtedy, gdy ty jesteś z tego powodu 
szczęśliwa. Chcę, żebyś była szczęśliwa. 
- Wiesz, pierwszy raz od bardzo dawna zaczynam być z siebie 
zadowolona. Wierzyć w to, ze jestem coś warta -powiedziała Vicki i 
położyła się na brzuchu, podpierając głowę łokciami. 
Caleb odłożył niemal już puste pudełko po jedzeniu i wyciągnął się obok 
niej na boku. 
- Dla mnie jesteś wszystkim, Vicki. Uśmiechnęła się, ale był to gorzki 
uśmiech. 
- Jeszcze do niedawna sądziłam, że jestem dla ciebie je- 

background image

136 
Nalini Singh 
dynie elementem dalszego planu. - Caleb chciał protestować, ale położyła 
mu palec na ustach. - Nie winię cię za to. Chodzi o mnie, o to, jak ja siebie 
postrzegam. - Vicki westchnęła ciężko. - Na początku ta sytuacja mi 
odpowiadała. Miło było pierwszy raz w życiu mieć świadomość, że ktoś 
się mną opiekuje i że nie jestem dla niego ciężarem. Usunęłam się, 
pozwoliłam ci decydować o wszystkim, pracować za nas dwoje. Ale 
zdałam sobie sprawę, że nie możesz być całym moim światem. Że prędzej 
czy później to zrani ciebie, a jeszcze bardziej mnie. Ty miałeś swoje 
marzenia i realizowałeś je poza domem. Ja byłam cieniem samej siebie. 
Caleb poczuł, jak ściska mu się serce. Jak mógł być tak głupi i 
egoistyczny, by tego nie zauważyć? Nie zapewniał swojej żonie 
szczęścia, ponieważ była zbyt inteligentna i ambitna, by ktokolwiek poza 
nią samą mógł zapewnić jej szczęście. Chciała realizować swoje 
marzenia, a on nawet nie zauważył, że jakiekolwiek posiada. Chciał być 
dla niej wszystkim i chciał, by to jej wystarczało. Był zbyt egoistyczny i 
zajęty dążeniem do tego, żeby jego ojczym nareszcie go zaakceptował, by 
dojrzeć, że jego żona uważa się za osobę bezwartościową. 
Milczał, nie będąc w stanie wyrazić swoich emocji. 
Po chwili wahania Vicki się odezwała. Jej głos drżał. 
- Wiesz, kiedy zdałam sobie z tego wszystkiego sprawę? Pokręcił głową. 
- Po tej sprawie z Mirandą. Zapadła cisza. Caleb osłupiał. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
137 
- Co takiego? - Caleb nie wściekł się, jak się tego spodziewała. Po prostu 
kompletnie nie wiedział, o co chodzi. 
Zerwał się na równe nogi, Vicki także się podniosła. 
- Miranda? Co ona, do diabła, ma z tym wszystkim wspólnego? 
Kompletne, bezgraniczne zdumienie malujące się na twarzy jej męża 
sprawiło, że Vicki poczuła, jak dziwne, dotąd nieznane uczucie 
podejrzenia wkrada się do jej serca. To uczucie pomieszane było z 
gwałtownym, obezwładniającym uczuciem ulgi. 
Vicki wolała nie ryzykować. Usiadła na dywanie. 
Caleb wpatrywał się w nią z niedowierzaniem. 
-Vicki! - Przesunął ręką po włosach. - Nie mogę uwierzyć w to, co widzę 
na twojej twarzy. Do diabła, powiedz to. 
Było za późno, by się wycofać, choć w tym momencie wolałaby to zrobić. 
- Wiedziałam, że w naszym małżeństwie od jakiegoś czasu nie dzieje się 
najlepiej - powiedziała - ale przyczyną, dla której prosiłam cię o rozwód, 
było moje podejrzenie, że masz rorńans z Mirandą. - To było coś, co 
kompletnie ją złamało i sprawiło, że nie chciała, nie mogła dłużej 
walczyć. Niewierność była dla niej czymś kompletnie nie do zniesienia. 
Jego oczy się zaokrągliły. 
- Skąd w ogóle ten pomysł? - wyrzucił z siebie Caleb. 
- Zawsze siedziałeś do późna w biurze, a gdy dzwoni- 

background image

138 
Nalini Singh 
łam, odbierała ona i mówiła, że nie możesz podejść do telefonu. 
Caleb stanął pod oknem z założonymi rękoma. Był wściekły. 
-I to ci wystarczyło, by sobie ubzdurać, że cię zdradzam? - zapytał z 
jawnym oburzeniem. 
Vicki dopiero artykułując swoje przypuszczenie, ujrzała nagle całą jego 
niedorzeczność. Żołądek ścisnął jej się na myśl, że z powodu swojej 
głupoty i zazdrości może stracić Caleba na zawsze. Musiała mu 
przynajmniej wytłumaczyć. 
- Nie. Miranda mówiła o tobie takim tonem... Ale to sprawiło tylko, że 
stałam się podejrzliwa. Oboje wiemy, że to z mojego powodu nie 
układało nam się wtedy najlepiej... 
- Vicki - przerwał jej Caleb w proteście, ale ona go uciszyła. 
- Caleb, pozwól mi skończyć - poprosiła. - Drugi raz się na to nie 
zdobędę. 
- Mów. 
- Potem, cztery miesiące temu, pojechałeś do Wellington, a ona pojechała 
z tobą. Pamiętasz? 
- Jasne. - Pamiętał każdy szczegół tej przeklętej podróży, ponieważ 
pierwszy raz w trakcie trwania ich niemal pięcioletniego małżeństwa 
zostawił swoją żonę samą na dłużej niż tydzień. Odchorował każdy 
cholerny dzień tego wyjazdu. Najbardziej bolało go, że Vicki ani razu do 
niego nie zadzwoniła. Zraniło go to bardziej niż cokolwiek, zaciął się 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
139 
w sobie i również do niej nie zadzwonił. Wiedział, że ich małżeństwo wisi 
na włosku. 
- Tak bardzo za tobą tęskniłam - mówiła Vicki. Jej oczy zaszkliły się 
łzami. - Nie mogłam zasnąć, gdy nie było cię przy mnie. Pierwszego dnia 
czekałam do późna, aż zadzwonisz jak zawsze. Gdy była już trzecia nad 
ranem, a ty się nie odezwałeś, wykręciłam numer hotelu. Twoja komórka 
była wyłączona. Ona odebrała. Powiedziała, że jesteś na balkonie, ale 
może cię zawołać, jeśli chcę. To, jakim tonem do mnie mówiła, nie 
pozostawiało cienia wątpliwości. Już wcześniej pozwalała sobie na 
sugerowanie przez telefon, że łączy was coś więcej niż służbowe 
stosunki, ale wtedy... Poczułam się, jakby mi ktoś dał w twarz. Co miałam 
myśleć? Wyjechałeś po naszej kłótni wściekły na mnie. Tak wściekły i 
zraniony, że wydawało mi się, że jesteś zdolny do najgorszego. 
Victoria czuła złość na samo wspomnienie. Nigdy przy nim nie 
okazywała gniewu, żalu ani frustracji, a teraz zachowywała się jak dzika 
kotka. 
- Co ona robiła w twoim pokoju, Caleb? Dlaczego odbierała twój telefon 
w środku nocy? 
- Zamieniliśmy się pokojami - odpowiedział spokojnie, zastanawiając się, 
czy Vicki mu uwierzy. 
- Co takiego? - Jej twarz wyrażała zakłopotanie. - Jak to? 
- W hotelu uczyniono błąd w rezerwacji. Ja dostałem pokój dla palących, 
a Miranda dla niepalących. - Teraz dopiero przyszło mu do głowy, że to 
ona rezerwowała pokoje. 

background image

140 
Nalini Singh 
Chyba tego nie zaplanowała? Wtedy jeszcze nie widział tego, co stało się 
oczywistością kilka tygodni później. Ta kobieta najwyraźniej od dawna 
miała nadzieję na coś więcej niż służbowe stosunki i musiała ją 
frustrować jego obojętność. 
- Ale jak to możliwe, że w recepcji nic o tym nie wiedziano? 
- Lecieliśmy ostatnim samolotem, pamiętasz? Na miejscu 
zorientowaliśmy się, że popełniono błąd, i zamieniliśmy się pokojami. 
Miranda powiedziała, że rano załatwi wszystko w recepcji. - Caleb drżał z 
napięcia. 
- O, Boże. - Vicki wyglądała na zdruzgotaną. Jej twarz była blada i 
ściągnięta. - Wróciłeś i nawet nie chciałeś mnie tknąć! Nie chciałeś mnie i 
sądziłam, że ona dała ci to, czego ja nigdy nie potrafiłam ci dać. 
Wcześniej zawsze po przyjeździe mnie pragnąłeś. 
- Zraniło mnie to, że z powodu głupiej kłótni ani razu do mnie nie 
zadzwoniłaś. To ja zawsze dzwoniłem, to ja zawsze pierwszy wyciągałem 
rękę, to ja chciałem się z tobą kochać. Nagle zdałem sobie sprawę, że jeśli 
ja nie wykonam pierwszego ruchu, tobie jest to tak doskonale obojętne, że 
również go nie zrobisz. Nie wiedziałem o twoim telefonie. 
- Ona była niezwykle przekonująca. Musiałbyś słyszeć jej głos. - Vicki 
prawie szeptała. - To, że mogłeś być z inną kobietą, strasznie mnie 
zraniło. Nieomal pękło mi serce. 
Patrzył na nią, a cały żal, jaki jeszcze przed chwilą do niej 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
141 
odczuwał, zniknął jak ręką odjął. Dopiero teraz naprawdę zrozumiał jej 
zachowanie. 
Podszedł do niej i wziął jej dłonie w swoje. 
- Vicki, nigdy cię nie zdradziłem i nigdy nie zdradzę. 
- Caleb wiedział, że nigdy by nie potrafił żyć z takim poczuciem winy. 
Nie byłby zdolny do tego, by ją oszukiwać. 
- Wierność jest jednym z moich sposobów obrony przed hańbą i 
wstydem, jakie z winy rodziców wiążą się z moim narodzeniem. To 
plugastwo sprawiło, że nie jestem zdolny do zdrady. Wierzysz mi? 
Vicki zadrżała. 
- Och, tak, Caleb. Tak. - W jej spojrzeniu było tyle czystej miłości, że 
Calebowi zrobiło się gorąco. - Przepraszam cię. Powinnam była z tobą 
porozmawiać, a zamiast tego... 
Caleb był zły, że Vicki mu nie ufała, ale nie na tyle, by się dystansować 
wobec ogromnego cierpienia, jakie musiało być jej udziałem. 
Ostatecznie, na jakiej podstawie miała mu ufać? Jak dotąd wszyscy, 
których miała prawo obdarzać zaufaniem, zawiedli ją. Poza tym nie 
wszystko w tej historii było wytworem wyobraźni Vicki. 
- Pamiętam, jak się zachowywałem po powrocie z wyjazdu. Nawet nie 
stworzyłem warunków do żadnej rozmowy. Co miałaś myśleć? I miałaś 
rację co do jednego. Mam nową sekretarkę, ponieważ Miranda niemalże 
otwarcie czyniła mi niestosowne propozycje, gdy się przeniosłem do 
hotelu po naszej separacji. - Caleb brutalnie ją wtedy odrzucił i nigdy nie 
miał z tego powodu wyrzutów sumienia. - Na szczęście, gdy 

background image

142 
Nalini Singh 
Miranda się zorientowała, że dbam o jej względy tyle co o zeszłoroczny 
śnieg i że ze złości na ciebie zrobię cokolwiek, ale cię nie zdradzę, sama 
odeszła z pracy. Gdybym wiedział, co zrobiła już wtedy, w Wellington... - 
Caleb zacisnął pięści. Vicki pokręciła głową. 
- Nie mogę uwierzyć, że niszczyłam samą siebie, martwiąc się czymś, co 
nie było prawdą. Ponad cztery miesiące dusiłam to w sobie. Ostatnimi 
czasy wmawiałam sobie, że jestem gotowa przejść nad tym do porządku 
dziennego przez wzgląd na nasze małżeństwo, na dziecko. I przez cały ten 
czas wiedziałam, że nigdy ci tego nie zapomnę i nie jestem w stanie ci 
tego wybaczyć. 
- Zdaje się, że to była dla ciebie wystarczająca karą, Vicki. Ale na tym 
koniec - powiedział poważnie. - Od tej pory mówimy sobie o wszystkim. 
Umowa stoi? - Wyciągnął do niej dłoń. Vicki wiedziała, że w ten sposób 
Caleb jasno jej mówi, że zaczynają od początku i że jej wybacza. 
Jakże była w tej chwili szczęśliwa, że powiedziała mu o wszystkim! I jak 
wielką ulgę w sercu czuła! 
- Masz to jak w banku - przyrzekła, uścisnąwszy jego dłoń. Jej serce 
wypełniała nadzieja. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ JEDENASTY 
Trzy dni później Victoria wychodziła z siedziby firmy Callaghan & 
Associates po lunchu z Calebem i właśnie miała wsiadać do samochodu, 
gdy zadzwoniła jej komórka. Numer telefonu nie był znajomy, ale głos, 
który się odezwał w słuchawce, owszem. 
- Cześć, Vicki. 
- Mamo. - Vicki oparła się o plecami o ścianę biurowca. Nie wierzyła, że 
jej matka naprawdę przyjedzie do Nowej Zelandii, by zobaczyć się z 
córką. Na słowie Daniki nigdy nie można było polegać. - Jesteś w 
Auckland? - zapytała z niedowierzaniem. 
- Właśnie wyjeżdżam z lotniska. Znajdziesz dla mnie godzinkę i 
spotkamy się na kawie? 
To było w stylu Daniki. Kiedy się już zjawiała, oczekiwała, że córka rzuci 
wszystko i pobiegnie na spotkanie z nią. Zawsze tak było. 
- Dobrze, mamo. Za jakieś dwie godziny - powiedziała Vicki. 
W słuchawce panowało przez chwilę zdziwione milczenie. 

background image

144 
Nalini Singh 
- Dobrze. Pójdę na zakupy i spotkamy się w tej samej kawiarni co w 
zeszłym roku. 
Vicki poczuła zawrót głowy i z emocji, że jeszcze tego samego dnia 
zobaczy się z matką, zaschło jej w gardle. 
- Do zobaczenia - rzuciła i odłożyła słuchawkę. 
Serce biło jej jak szalone. Kwadrans później nadal stała w tym samym 
miejscu, opierając się o ścianę i próbując się uspokoić i uporządkować 
skołatane myśli. Otrzeźwiała dopiero wtedy, gdy jakiś mężczyzna 
podszedł i zapytał, czy dobrze się czuje. 
Wsiadła do samochodu i odetchnęła głęboko. To był jej problem i musi 
sobie z nim poradzić. Koniec z ukrywaniem uczuć i odreagowywaniem 
frustracji w domu. Nie powinna też Uczyć na Caleba. Jest wystarczająco 
silna, żeby sprawić, by relacja z matką nie przynosiła jej już bólu. Jeśli 
nadal nie będzie potrafiła poradzić sobie z Danicą, to wszystko, co 
mówiła Calebowi o tym, że staje się taką kobietą, jaką zawsze chciała 
być, będzie kłamstwem. A za nic w swiecie nie chciała, by się tak 
okazało. 
Dwie godziny później, czekając w kawiarni na matkę, Victoria miała 
ogromną ochotę zadzwonić do Caleba. Jednak jeszcze tego samego dnia 
w trakcie lunchu Caleb opowiadał jej o ważnym procesie, jaki miał się 
odbyć nazajutrz. Wiedziała, jak bardzo jej mąż przeżywał ów proces i jak 
intensywnie się do niego przygotowywał. I tak Victoria zdążyła się 
zorientować, że Caleb bardzo 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
145 
wiele spraw zrzucił na swoich pracowników i że w firmie dziwiono się, że 
nie jest już tak zaangażowany w pracę jak dawniej. Krążyły nawet plotki 
o kłopotach rodzinnych szefa. Nic dziwnego. Ciągła huśtawka 
emocjonalna, jaką Vicki zafundowała Calebowi w ciągu ostatnich 
miesięcy, musiała się odbić na jego pracy. A praca była dla Caleba bardzo 
ważna, jeśli nie najważniejsza. Victoria nie chciała pogarszać sprawy i 
jeszcze teraz zawracać mężowi głowę swoimi problemami. Poza tym 
wiedziała, że to wyłącznie jej sprawa. Nikt jej nie pomoże wypracować 
sobie zdrowej relacji z własną matką. 
Uświadomiła sobie ńagle coś ważnego i schowała telefon. Po raz 
pierwszy nie czuła się, jakby się spotykała z matką sama. Stała za nią jej 
rodzina, rozwijające się w niej dziecko oraz to, jak bardzo Caleb w nią 
wierzył - wszystko to sprawiało, że miała ogromną siłę. 
Jej uwagę - jak wszystkich w kawiarni - zwróciła ognista plama czerwieni 
na progu. Spokojnie patrzyła, jak olśniewającej urody blondynka w 
średnim wieku energicznie idzie do jej stolika. Choć Danica Wentworth 
vel Striker zbliżała się już do pięćdziesiątki, sprawiała wrażenie o dzie-
sięć lat młodszej. Była bardzo zgrabna, odważnie się malowała, a jej 
jasny kolor włosów nie stracił nic ze swej świeżości. Ubrana była w 
czerwoną sukienkę, która odsłaniała zgrabne ramiona i pokazywała 
smukłe łydki. Była tak seksowna i pociągająca, że mężczyźni oglądali się 
za nią. 
- Victorio, skarbie. - Zapach jej perfum był nieznośnie 

background image

146 
Nalini Singh 
znajomy i przypominał Victorii chwile, których nie chcia-. ła pamiętać. 
Vicki wstała i pocałowała matkę w policzek. 
- Cześć, mamo. 
Rzecz jasna, Danica przywiozła córce jak zwykle mnóstwo prezentów i 
wręczyła to wszystko Vicki, która jednak nie dała się oszołomić. 
Podziękowała, odłożywszy wszystko na bok. 
Vicki usiadła, a matka spoczęła na krześle naprzeciw z takim wdziękiem, 
że Vicki jak zwykle poczuła się jak szare kaczątko przy pięknym 
łabędziu. 
- Świetnie ci w niebieskim, skarbie - powiedziała Danica, patrząc na nią z 
zadowoleniem. Vicki miała na sobie kaszmirowy, granatowy kardigan, 
którego Caleb tak lubił dotykać, i niebieskie dżinsy. W takim stroju czuła 
się najswobodniej. 
- A tobie nie jest zimno? - zatroszczyła się Victoria, ciekawa, co matka 
odpowie. 
Danica nie zmieszała się, lecz tylko zaniosła się pełnym wdzięku 
śmiechem nastolatki. 
- Jestem gorącej krwi. Zamówiłaś mi kawę? 
- Ze śmietanką beztłuszczową, bez cukru. 
- Wspaniale. 
Chwilę później przyniesiono im kawę, a Danica uśmiechnęła się słodko 
do młodziutkiego kelnera i upiła łyk. Vicki zawsze miała krępujące 
uczucie, że ona i matka wyglądają raczej jak koleżanki, które się spotkały, 
by poplotkować, a nie jak matka z córką. Jednak tym razem jakoś o wiele 
mniej ją to krępowało niż zwykle. 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
147 
- Ach, muszę przyznać, że tego mi właśnie brakuje po powrocie do domu. 
Naszej kawy. 
- Jak tam we Włoszech? - zapytała Vicki, przerywając tę jakże dla jej 
matki przyjemną paplaninę. Danica chciała być blisko Carla 
Belladucciego i osiadła we Włoszech. Miała tam dom, do którego Victorii 
nigdy nie zaprosiła. 
Danica przestała się uśmiechać. 
- Przyjechałam, żeby cię przeprosić. 
- Za co? 
- Za wszystko. Za to, że cię zostawiłam Adzie, że zdecydowałam się 
jechać za Carlem zamiast zostać z tobą. -Niebieskie oczy Daniki błagały 
córkę o wyrozumiałość. Jak zwykle. 
Vicki wiedziała, że nagłe przeprosiny matki niewiele dzisiaj znaczyły. 
Niewiele też Danicę kosztowało przyznanie się do błędu po latach. 
Oczekiwała łatwego wybaczenia. 
- Ależ, mamo, nigdy nie zostałaś postawiona przed takim wyborem. 
Wcale nie musiałaś wybierać, czy szukać utraconej miłości, czy zostać z 
córką. 
- Wiem, Vicki. Ale mój terapeuta mówi, że nigdy nie zamknę pewnego 
rozdziału w moim życiu, jeśli ty mi tego nie wybaczysz. 
Vicki powinna się była domyślić, że stoi za tym ktoś inny. Jej matka była 
pięknym, wspaniałym motylem. To, że tak długo wytrwała u boku Carla, 
znaczyło, że potrafiła się zmienić w wierną kochankę. Oszalała z miłości 
do przystojnego Włocha, jednak gdyby nie spotkała Carla, znalazłby 

background image

148 
Nalini Singh 
się jakiś inny przystojniak. Danica nigdy jednak nie zdołała wykrzesać z 
siebie miłości macierzyńskiej. Nie było jej o co obwiniać. Taka już była. 
- Nie ma o czym mówić, mamo - powiedziała Vicki. - To znaczy, 
właściwie nie to chciałam powiedzieć. Ja nie chcę już teraz o tym mówić. 
Powiedz terapeucie, że nie gniewam się na ciebie o przeszłość. - Już nie. 
Te słowa przyszły Victorii wyjątkowo trudno, lecz kiedy je już 
wypowiedziała, poczuła, że to prawda. Położyła na dłoni matki swoją 
dłoń. - Cieszę się z twojego szczęścia. Bo jesteś szczęśliwa, prawda? 
- Och, tak - zapewniła Danica z uśmiechem i odsunęła się od córki, 
wyrywając dłoń spod jej ręki. - A co u ciebie, skarbie? Jak się miewa twój 
uroczy mąż? 
- U nas wszystko się układa wspaniale. - Vicki ucieszyła się, że może się 
podzielić z matką nowiną, nie czując goryczy. - Będziemy mieli dziecko. 
Danica wydała z siebie entuzjastyczny okrzyk i oczy wszystkich na 
chwilę zwróciły się na nie. Matka nigdy nie przejmowała się opinią 
innych. 
- Och, jakież to ekscytujące. Dobry Boże, to znaczy, że będę babcią! 
- Będziesz zwariowaną, przepiękną babcią, która wpadnie raz na jakiś 
czas w odwiedziny, sprawiając, że jej wnuczek będzie tańczył z radości. - 
To była prawda. Niezobowiązujące wizyty babci obsypującej prezentami 
wnuczka bardzo do Daniki pasowały. - Będziesz uwielbiana. 
Danice ta myśl zdawała się wyjątkowo podobać. Podczas 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
149 
gdy paplała o tym, jak piękne rzeczy od najlepszych projektantów kupi 
wnuczkowi w Europie, Vicki nagle coś zrozumiała. Uświadomiła sobie, 
że jej matka nigdy nie chciała być mężatką, że nie chciała być w 
jakikolwiek sposób uwiązana. Przez tyle lat Ada opowiadała Vicki, jak 
żałosne życie prowadziła matka i jak nieszczęśliwa musiała być, będąc 
tak rozwiązłą kobietą. 
Tymczasem tego dnia Vicki po raz pierwszy spojrzała na matkę jak na 
osobę całkiem zadowoloną z życia, jakie wiodła. Jakże babcia Ada mogła 
straszyć Vicki tym, że skończy jak jej matka? Ada karmiła samą siebie i 
Vicki tysiącami kłamstw, tych ogromnych i tych mało znaczących. To 
odkrycie stawiało babcię Adę w zupełnie innym świetle i Victoria była w 
tej chwili pewna, że nigdy już staruszka nie sprawi, że z powrotem 
schowa się do swojej skorupy. 
Gdy dwie godziny później rozstała się z matką i każda poszła w swoją 
stronę, Vicki nie czuła rozczarowania, które towarzyszyło jej zawsze po 
sporadycznych spotkaniach z matką. Czasem to uczucie nasilało się tak 
bardzo, że Vicki zamykała się w pokoju i płakała długie godziny. 
Analizując to teraz na spokojnie, uświadomiła sobie, że jej reakcje na 
matkę nie zależały od zachowania Daniki, która przez całe życie prawie 
się nie zmieniała, lecz od tego, co Victoria aktualnie przeżywała, i tego, 
jak ciężko było jej znieść, że matka nie pomaga jej rozwiązać żadnego 
problemu. 
Wyraźniej niż kiedykolwiek Vicki zdała sobie sprawę, że 

background image

150 
Nalini Singh 
powinna liczyć na samą siebie i na Caleba, a nie na to, że tak roztrzepana, 
niefrasobliwa osoba jak jej matka będzie jej w stanie realnie pomóc. 
Vicki oglądała witryny sklepowe, czując błogość w sercu. Gdy na jednej 
z wystaw zobaczyła satynowe koszulki nocne i seksowną bieliznę, coś jej 
się przypomniało i uśmiechnęła się. 
„Chciałbym cię zobaczyć w satynowym gorsecie. Wyglądałabyś bosko". 
Tak Caleb jej kiedyś powiedział. 
Vicki, nie namyślając się, weszła do sklepu. Wzięła do ręki czarny, 
satynowy gorset wiązany na sznurowadła i dotknęła materiału. 
Rzeczywiście, wyglądałaby w tym dobrze. Stojąc tak przy wieszakach z 
bielizną i trzymając ten gorset, Vicki poczuła, że kocha Caleba bardziej, 
niż kiedykolwiek mogła to sobie wyobrazić. Caleb był miłością jej życia i 
zrobiłaby dla niego wszystko. To dlatego była w stanie rzeczywiście 
przebaczyć matce. Wiedziała, że Danice nigdy nie było dane zaznać 
takiej miłości. Goniła za czymś, co było dla niej nieosiągalne. 
Nie było ważne, czy matka była w stanie to dostrzec. Liczyło się tylko to, 
że Vicki, jej opuszczona córka, dzięki miłości stała się najszczęśliwszą 
kobietą na świecie. Po wszystkich tych latach czteroletnia dziewczynka, 
którą w pewnym sensie nigdy nie przestała być, uśmiechnęła się do 
siebie. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ROZDZIAŁ DWUNASTY 
Dwa tygodnie później Caleb z ulgą opuszczał tajne posiedzenie i 
wychodził ze swoim zespołem z sali konferencyjnej. Był wykończony, 
ale niezmiernie zadowolony, że firmie udało się zamknąć najważniejszą 
sprawę w tym roku i podpisać porozumienie ze stroną przeciwną. A 
ponieważ przeciwnik, olbrzymi koncern, miał świetnych oskarżycieli, 
zarówno Caleb, jak i jego pracownicy zasłużyli na święto. 
- Musimy to uczcić! - wykrzyknął jeden z pracowników, a bezpośredni 
podwładny Caleba, Kent Jacobs, który de facto w ciągu ostatnich tygodni 
prowadził za Caleba sprawę, entuzjastycznie się z tym zgodził. 
Gdy tylko znaleźli się na ulicy, Caleb serdecznie pogratulował Kentowi 
tak świetnego poprowadzenia negocjacji. Jako szef zdawał sobie sprawę, 
ile czasu musiało kosztować młodego, uzdolnionego prawnika 
merytoryczne przygotowanie do sprawy, i podziwiał to, jak sprawnie 
potrafił on pokierować całym zespołem ludzi. W okresie ostatnich dwóch 
miesięcy Kent bez zmrużenia oka przejął wiele spraw Caleba, dając 
przełożonemu do zrozumienia, że rozumie to, że ma on kłopoty rodzinne. 
Caleb niezwykle cenił tego rodzą- 

background image

152 
Nalini Singh 
ju lojalność. Co nie przeszkadzało mu przypuszczać, że prędzej czy 
później Kent stanie się groźną dla Callaghan & Associates konkurencją. 
To, że ktoś tak bystry jak Kent będzie chciał założyć własną firmę, było 
naturalną koleją rzeczy. 
- Co powiecie na tę nową restaurację serwującą śródziemnomorskie 
potrawy? Podobno jest świetna - zaproponował Kent. 
Caleb uniósł dłonie. 
- Ja odpadam. Wracam do domu. Rozległy się okrzyki rozczarowania. 
- Dajcie spokój, chłopaki - zwrócił się do nich Kent. -Nie wiecie, że facet 
szaleje za swoją żoną? 
Wszyscy, łącznie z Calebem, roześmiali się. 
- Bawcie się dobrze. Kolacja na rachunek firmy. I nie martwcie się, wasze 
premie na tym nie ucierpią. 
Rozległ się wesoły rechot zadowolonych z siebie mężczyzn. 
- Premia, jak ja kocham to słowo - usłyszał jeszcze Caleb za plecami 
rozmarzony głos najmłodszego prawnika w firmie i zachichotał, 
wsiadając do auta. Szczeniak był tak zdeterminowany i nastawiony na 
sukces, że przypominał Calebowi jego samego sprzed lat. Caleb potrafił 
nagradzać za świetnie wykonaną robotę i wszyscy w firmie Callaghan & 
Associates o tym wiedzieli. 
Caleb rzeczywiście spieszył się do domu. I rzeczywiście szalał za swoją 
żoną. Czuł, że zamknął nie tylko sprawę, jaką zajmował się od dawna, ale 
szaleńcze lata swojej karie- 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
153 
ry. Nie zamierzał już wypruwać sobie żył dla dobra firmy. Firma stała na 
rynku całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć świetnie. Ale sukces był dla 
Caleba Callaghana niczym, jeśli u jego boku miałoby zabraknąć Vicki. 
Dojrzał do tego, by się wyłączyć z wyścigu, w którym nigdy nie wygra. 
Najwyższy czas uświadomić sobie, że nagrodą, jaką chciał zdobyć, były, 
jeśli nie miłość, to przynajmniej szacunek i akceptacja Maksa. A ta 
sprawa była z góry skazana na porażkę. I dopiero teraz, gdy udało mu się 
zbudować tak silny związek z Vicki, uświadomił sobie, że ta porażka nie 
stoi na przeszkodzie jego szczęściu. To Vicki jest dla niego 
najważniejsza. 
W Calebie od dawna dojrzewała ta myśl, ale nigdy tak mocno jak teraz 
nie czuł, że jest to rewelacyjny pomysł. Natychmiast wyciągnął telefon i 
zadzwonił do Kenta. 
- Możemy się spotkać za pięć minut przed biurem? 
- Jasne. Nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie drogi do restauracji, więc 
już zawracam. Czy coś się stało? 
- Nie. - Caleb uśmiechnął się. - Wszystko jest w jak najlepszym porządku. 
Caleb wrócił do domu grubo po dwudziestej. Chyba jeszcze nigdy nie był 
z siebie tak zadowolony jak w tej chwili. Podjął świetną decyzję i ciężar 
spadł mu z serca. 
Vicki wyszła z pokoju, który szybko przerobiła na swoje biuro. 
Uśmiechała się do niego mimo jego spóźnienia. Zdaje się, że naprawdę 
był szczęściarzem. 

background image

154 
Nalini Singh 
- Stęskniłam się za tobą - powiedziała i wyciągnęła do niego ręce. Miała 
na sobie jego ulubiony niebieski sweter i widać było, że jej brzuch 
delikatnie się zaokrąglił. Caleb natychmiast wziął ją w ramiona i 
pogładził jej ciepły brzuch. Uwielbiał to robić. 
- Wiesz, za każdym razem, gdy myślę o tym, że nosisz nasze dziecko, 
wzruszam się - wymruczał jej do ucha. -Chyba nadal nie mogę w to 
uwierzyć. 
- Naprawdę? Ja też - odpowiedziała i roześmiała się. -Caleb, mam dla 
ciebie dobrą wiadomość. 
Spojrzał na nią pytająco. 
- Dostałam tę pracę! - zawołała radośnie. Zaskoczony, przycisnął ją 
mocniej do siebie. 
- Co takiego? 
- Podobały im się wszystkie moje projekty. Chociaż nie minął jeszcze 
miesiąc, zatrudnili mnie. 
Caleb wydał z siebie okrzyk radości, po czym pocałował ją w usta. A 
potem jeszcze raz i jeszcze raz. Vicki ze śmiechem przerwała tę serię. 
- Wiedziałem, że nikt nie jest w stanie ci się oprzeć -wymruczał. 
Vicki dosłownie rozpłynęła się w uśmiechu i delikatnie położyła mu 
dłonie na policzkach. 
- Nic dziwnego, że tak cię kocham. Serce dosłownie przestało mu bić. 
- Co powiedziałaś? 
Nikt jeszcze nigdy mu tego nie powiedział. Nie mógł 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
155 
uwierzyć, że właśnie zrobiła to Vicki, kobieta, którą uwielbiał. 
Przysunęła się do niego tak, że czuł na wargach jej oddech. 
- Kocham cię, Calebie Callaghan. Kocham cię szaleńczą, obłąkaną 
miłością. Przykro mi, że musiało upłynąć aż pięć lat, żebym była gotowa 
ci to powiedzieć. 
Szukał słów, które byłyby w stanie wyrazić to, co w tej chwili czuł, ale na 
próżno. Pocałował ją, wkładając w pocałunek wszystko to, co w tej chwili 
czuł. 
- Wygraliśmy sprawę - obwieścił, gdy oderwali się od siebie, oddychając 
szybko. 
- Caleb! Czemu od początku nie powiedziałeś? - Uderzyła go lekko w 
klatkę piersiową. - Czemu nie zadzwoniłeś? 
- Bo chciałem ci to powiedzieć, gdy będziesz w moich ramionach. 
- Co się dzieje? - zapytała, widząc dziwny wyraz jego twarzy. 
- Nie mogę znaleźć słów. 
- Słów, żeby powiedzieć co? 
- Jak wiele dla mnie znaczysz. Roześmiała się. 
- Ach, wiem. Nareszcie to wiem. Czuję to za każdym razem, gdy mnie 
dotykasz, gdy w ten sposób mnie obejmujesz. 
- Vicki, od przyszłego miesiąca będę miał o wiele mniej 

background image

156 
Nalini Singh 
obowiązków. - Wciąż nie mógł uwierzyć w to, co zrobił, ale nie miał 
wątpliwości co do tego, że była to doskonała decyzja. - Callaghan & 
Associates stanie się Callaghan, Jacobs & Associates. 
Vicki nie mogła złapać tchu. Jej oczy się zaszkliły. 
- Zaproponowałeś Kentowi, by stał się twoim wspólnikiem? 
- Zasłużył sobie na to. Ale zrobiłem to, bo nie muszę już niczego nikomu 
udowadniać. - Wszystko, co było dla niego ważne, znajdowało się teraz w 
jego ramionach. - Chcę mieć więcej czasu dla ciebie i dziecka. Chcę 
sprawiać, byś była szczęśliwa. Kochanie? - Patrzył na nią z niepokojem. 
- Co się stało? 
Po policzkach Vicki spływały ogromne łzy. 
- Jestem taka szczęśliwa. Och, Caleb, to oznacza, że będziesz miał o 
połowę mniej pracy, prawda? Czy to możliwe? 
Pogładził ją po twarzy, nie mogąc patrzeć na jej łzy i nie do końca 
rozumiejąc ich przyczynę. 
- Tak. Będę szefem firmy, ale Kent jako jej wiceprezes przejmie połowę 
moich spraw, połowę moich obowiązków. 
- Otarł jej łzy z policzków. 
- Jestem dla ciebie najważniejsza. Nigdy nie liczyłam na to, że tak będzie, 
choćbyś nie wiem jak mnie kochał. 
- Nie rozum... - I nagle Caleb pojął. - Vicki, ty jesteś dla mnie wszystkim. 
Praca straciłaby sens, gdybyś ty miała być nieszczęśliwa. Kochanie, 
proszę cię... 
Vicki próbowała się opanować. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
157 
- To te głupie hormony. - Przytuliła się do niego mocno i zaszlochała, 
śmiejąc się przez łzy. - Nic na to nie poradzę. - Zaśmiała się. - Zdaje się, 
że za mocno cię kocham. 
Caleb również się roześmiał. 
- W takim razie płacz sobie - powiedział rozmarzonym głosem. - Nie 
sądziłem, że kiedykolwiek z mojego powodu będziesz płakać ze 
szczęścia. - Jego głos łamał się ze wzruszenia i nie mogąc się 
powstrzymać, położył rękę na jej zaokrąglonym brzuchu, po czym uniósł 
ją w górę z radości. Była jego najcenniejszym skarbem. 
To było wspaniałe, szczęśliwe zakończenie. Vicki machając ze śmiechem 
nogami, pocałowała go i wtedy zdał sobie sprawę, że ich historia dopiero 
teraz naprawdę się zaczyna. 

background image

EPILOG 
Caleb patrzył, jak Vicki przemawia ze sceny do tłumu zebranego na sałi 
najlepszego hotelu w mieście. Pewność siebie jego żony, prezes Fundacji 
„Serce", zdumiewała go. Miała niesamowitą charyzmę i doskonale 
potrafiła budzić w ludziach najlepsze odruchy. Caleb z ukłuciem lekkiej 
zazdrości w sercu musiał przyznać, że jego piękna żona była doskonałą 
motywacją, by przeznaczyć na potrzebujących ogromne sumy. Gdy na 
nią patrzył, sam chętnie oddałby fortunę, byleby się do niego promiennie 
uśmiechnęła. 
Gdy Vicki zeszła ze sceny wśród gromkich oklasków," chwycił ją za rękę 
i mocno ścisnął. 
- Byłaś wspaniała. 
- Byłam przerażona. - Vicki uśmiechnęła się. - Gdzie Hope? 
Wskazał palcem tyły sceny, gdzie uroczy, trzyletni berbeć usiłował 
namówić operatora świateł, by mu pozwolił sobie pomigać. 
Vicki się uśmiechnęła. 
- Z każdym dniem jest do ciebie coraz bardziej podobna. Oczy, włosy. 
Kiedy nadejdzie pora, będziemy musieli 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
159 
odganiać tabuny chłopaków chcących z nią pójść na randkę. 
Caleb jęknął na samą myśl. 
- Kto powiedział, że moja córka kiedykolwiek będzie chodzić na randki? 
Victoria się roześmiała. Caleb nie przypominał już dawnego, z 
determinacją pnącego się po szczeblach kariery mężczyzny. Niegdyś 
najbardziej się obawiała, że jej mąż będzie nieobecnym ojcem. 
Tymczasem Caleb od chwili narodzenia ich córki stracił dla niej głowę. 
Gdy przez pierwszy rok Vicki miała nawał obowiązków związanych z 
fundacją, Caleb zajął się małą. W rezultacie ich córka miała dwoje 
kochających rodziców, z których przynajmniej jedno było nadopiekuńcze 
i rozpuszczało dziecko. Tak czy owak Caleb okazał się wspaniałym 
ojcem. 
- Mamusiu. - Hope, widząc Vicki, wyciągnęła rączki. 
- Cześć, kruszynko. Co chcesz robić jutro? - zapytała Vicki, kucnąwszy 
przy dziewczynce, i wzięła ją w objęcia. 
- Piasek! - wykrzyknęło dziecko entuzjastycznie, po czym pobiegło z 
powrotem do sympatycznego operatora świateł, który najwidoczniej był 
małą oczarowany. W języku małej Hope słowo „piasek" oznaczało, że 
chce jechać na plażę. 
Caleb skorzystał z okazji, by wziąć swą piękną żonę w ramiona. 
- Co ty na to? Jutro sobota. Mamy do dyspozycji cały weekend. 

background image

160 
Nalini Singh 
Vicki o niczym innym nie marzyła. 
- Brzmi cudownie. 
Hope znowu znalazła się przy nich i pociągając za nogawkę taty, 
domagała się, by Caleb wziął ją na ręce. 
- Rozpieszczona mała. - Vicki oderwała się od męża niechętnie. Caleb 
wyglądał niesłychanie przystojnie w czarnym fraku. Jednym ruchem ręki 
zarzucił sobie Hope na ramię. 
- Wskakuj i ty - zażartował Caleb. 
- Pozwolę sobie to zrobić jeszcze dzisiaj w nocy - szepnęła do niego, a 
Caleb uśmiechnął się tak, że zmiękły jej nogi. 
- Cóż, sporo ostatnio myślałem. Prawdę mówiąc, ja i Hope 
przeprowadziliśmy niedawno poważną rozmowę na placu zabaw, 
prawda, Hope? - zwrócił się do małej i rzucił jej porozumiewawcze 
spojrzenie, a dziewczynka zrobiła niepewną minę, jakby usiłowała sobie 
przypomnieć, o co chodziło. 
- Strach pomyśleć, na jaki temat! Co wy knujecie? Hope ukryła twarz za 
ramieniem Caleba i zachichotała. 
Gdy jeszcze raz podjął próbę i obrócił się tyłem do Victorii, tak by ta 
dojrzała twarz dziecka, Hope dała znać, że powie jej, ale tylko na ucho. 
- Teraz naprawdę jestem ciekawa - droczyła się Vicki i zbliżyła się do 
małej. 
Dziecięcy głosik wyszeptał jej do ucha. 
- Siostrzyczka lub braciszek. - Po czym dziecko zaniosło się radosnym 
chichotem dumne, że spełniło zadanie. 
Vicki śmiała się. 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sekrety małżonków 
161 
Caleb z powrotem obrócił się ku niej, a Hope również wlepiła w nią oczy 
koloru fiołków. Dwoje ludzi, których kochała najmocniej na świecie. 
Nie musiała nic mówić. Patrzyła na niego wzrokiem tak pełnym miłości i 
nadziei, że Caleb znał odpowiedź. 
Jego wzrok mówił: Jesteś dla mnie wszystkim. 
- Wszystkim - szepnął, przypominając jej chwile sprzed trzech i pół roku. 
W jej oczach stanęły łzy. 
- Calebie Callaghan, nie zamierzam znowu przez ciebie płakać. 
Ale już było za późno. 
Z oczu Vicki płynęły prawdziwe łzy szczęścia.