background image

Obce istoty typu nordyckiego

Od   samego   początku   występowania   zjawiska   UFO   jedną   z   grup   istot   towarzyszących   tym 

pojazdom najczęściej opisywanych przez świadków są łudząco podobni do ludzi humanoidzi.

Istoty te są zazwyczaj wysokie i mają blond włosy i właśnie z tego względu są określane mianem 

„Blondynów” lub „Nordyków” (patrz rys. 1). Doniesienia na ich temat, które stanowią podstawę 
tego artykułu, pochodzą w większości przypadków od osób, które widziały je na własne oczy, a 
także z przekazów mentalnych („channeling”), które nie są, niestety, zbyt wiarygodnym źródłem 
informacji,   oraz   raportów   wywiadu   i   służb   bezpieczeństwa   Stanów   Zjednoczonych,   za   których 
wiarygodność również trudno ręczyć, gdyż mogą być elementem dezinformacji.

Kim są i skąd pochodzą?

Mimo iż większość ludzi traktuje hipotezę pozaziemskiego pochodzenia NOLi jako jako klucz 

do rozwiązania ich zagadki, musimy również brać pod uwagę inne możliwości, takie jak:

A. Nasz fizyczny wszechświat i czasoprzestrzeń.
Przegląd zgromadzonych dotychczas danych pozwala uznać pytanie o dopuszczalną odległość z 

jakiej mogą pochodzić te istoty, za mało istotne w świetle ich zaawansowanej technologii, która 
pozwala   im   pokonywać   w   statkach   kosmicznych   dowolne   dystanse.   Z   tego   właśnie   powodu 
hipoteza ich pozaziemskiego pochodzenia jest do przyjęcia, zaś wytaczany przeciwko niej argument 
mówiący o zbyt dużych odległościach jest bezzasadny.

B. Nasz fizyczny wszechświat, lecz inny (równoległy) wymiar.
Teorie o istnieniu  równoległych światów stały się obecnie naukową codziennością.  Podobno 

może istnieć aż 12 przedziałów wymiarowych i niemalże nieskończona liczba harmonik w ramach 
każdego z nich.

C. Inny wszechświat, lecz inny czas i/lub inny wymiar.
Z relacji wynika, że obce istoty posiadają zdolność przemieszczania się poza naszą koncepcją 

czasu   oraz   dowolnego   „zakrzywienia”   przestrzeni.   Wiele   obcych   istot   należących   rzekomo   do 
wyższych poziomów gęstości materii potrafi manipulować czasem, masą, energią i świadomością 
(co jest immanentną cechą ich bytu).

background image

Przypuszczalne powody zainteresowania obcych istot nami

1. Badania naukowe.
2. Monitorowanie naszego rozwoju.
3. Podbój z ewentualnością hamowania naszego rozwoju.
4. Pomoc w naszym rozwoju na poziomie fizycznym, naukowym, a także duchowym.
5. Współistnienie z nami w tym samym wymiarze lub w wymiarze równoległym do naszego.
6. Pozyskiwanie materiału genetycznego z Ziemi.
7. Pozyskiwanie   substancji   fizycznych   i   energetycznych,   takich   jak   woda,   minerały,   gazy, 

energia magnetyczna itp.

8. Pozyskiwanie próbek biologicznych form życia.
9. Wniknięcie do naszego świata z powodu technicznych kłopotów.
10. Krzyżowanie ras.
11. Własne przetrwanie.

Przypuszczalne motywy przyświecające kontaktom tych istot z nami

W tym przypadku możemy domyślać się jedynie dwóch zasadniczych powodów nawiązywania 

kontaktów z nami przez te istoty:

1. Zaspokajanie swoich potrzeb (z wykorzystaniem nas do tego celu).
2. Służenie innym (bezinteresowna pomoc w naszym rozwoju, ewolucji etc).

Wymieniwszy te wszystkie cechy, wróćmy do tego, co zostało powiedziane na samym początku. 

Istnieje wiele ras o ludzkim wyglądzie, które wchodzą w kontakt z nami. W niektórych przypadkach 
określiły   się   one   jako   przedstawiciele   rasy   pochodzącej   z   gromady   gwiazd   zwanej   przez   nas 
Plejadami

1

, natomiast w innych przypadkach jako mieszkańcy układu Procjona

2

, Oriona

3

, Syriusza 

etc. W rzeczywistości mogą one pochodzić ze znacznie bliżej położonych miejsc, niewykluczone 
nawet, że z jakiegoś miejsca w naszym układzie planetarnym. Przyjrzyjmy się kilku wybranym 
przykładom.

Opisy bliskich spotkań z ufo i ich załogantami o ludzkim wyglądzie

Pierwsza wzmianka o kontakcie z jasnowłosymi istotami o ludzkim wyglądzie związanymi z 

NOLami   pochodzi   z   ust   kontrowersyjnego   George'a   Adamskiego,   który   oświadczył,   że   od   20 
września 1952 roku był w stałym kontakcie z pochodzącym rzekomo z Wenus Orthonem.

Jak utrzymuje  Adamski, do pierwszego kontaktu między nimi doszło na pustyni. Było to w 

czasie, kiedy wraz z kilkoma przyjaciółmi dostrzegł duży statek-matkę w kształcie cygara, z którego 
wyleciał   mniejszy   pojazd   w   „kształcie   dzwonu”.  Kiedy   pojazd   zniknął   za   wydmami,   Adamski 
powiedział swoim przyjaciołom, że pójdzie rozejrzeć się za nim. Kiedy dotarł na miejsce, gdzie 
wylądował pojazd, z jego wnętrza wyszedł mu na spotkanie mężczyzna.

Był przeciętnego wzrostu, miał złotawośniady kolor skóry, niebieskie oczy i długie do ramion 

blond włosy. Miał na sobie luźny, jednoczęściowy, brązowy strój okrywający go od stóp po szyję i 
nadgarstki   rąk.   Adamski   określił   ten   ubiór   jako   „podobny   do   kombinezonu   narciarskiego   bez 
szwów... bez zamków  i guzików... z szerokim pasem”. Mówił miękkim, melodyjnym głosem i 
wyglądał na około 28 lat.

background image

Według Adamskiego po tym spotkaniu doszło do następnych. Podczas kilku z nich odbył podróż 

na Księżyc i w inne miejsca. Co więcej, dzięki dobrym stosunkom z tymi istotami mógł wykonać 
wiele zdjęć podobnego od dzwonu pojazdu i cygarowatych statków-matek.

Zdjęcia te stały się przedmiotem gorącego sporu. Część ufologów uważa je za zręczne oszustwo, 

a część za prawdziwe. Jak dotąd nikomu z oponentów nie udało się jednoznacznie dowieść, że te 
zdjęcia zostały sfabrykowane.

Travis Walton i inni

Również w słynnym przypadku Travisa Waltona, który został porwany w roku 1975 przez załogę 

obcego pojazdu, występują istoty określane mianem „Nordyków” lub „Blondynów”.

Walton   wraz   z   grupą   innych   drwali   zatrudnionych   przy   wyrębie   lasu,   znalazł   się   w   czasie 

powrotu z pracy przed NOLem o kształcie brylantu, który wystrzelił w jego kierunku promień. 
Trafiony wiązką światła Walton został odrzucony w tył i upadł na ziemię. Widząc to, jego koledzy 
odjechali w panice, sądząc, że Walton nie żyje. Kilka minut później, kiedy nieco ochłonęli, wrócili 
na miejsce zdarzenia, ale nie znaleźli go.

Przerażeni powiadomili miejscową policję, która bezskutecznie przeszukała las. Nie znaleziono 

ani żywego Waltona, ani jego ciała. Policja nie uwierzyła drwalom, którzy oznajmili jej, że Waltona 
porwał latający spodek. Podejrzewała, że koledzy Waltona zamordowali go z jakiegoś powodu i 
ukryli   ciało   w   celu   zatarcia   zbrodni,   po   czym   wymyślili   „absurdalną”   historyjkę   z   latającym 
spodkiem.

Pięć dni później Walton pojawił się żywy, nie pamiętając, co się z nim działo przez ten czas. 

Pamiętał jedynie, że widział NOLa. Podczas badania tej historii przez znanych badaczy zjawiska 
UFO, dra J. Allena Hynek'a i dra Leo Sprinkle'a, za pomocą hipnozy udało się im ustalić, co działo 
się z nim w czasie tych pięciu dni.

Kiedy   uderzył   go   promień   światła,   stracił   przytomność.   Ocknął   się,   leżąc   na   niewielkim 

metalowym łóżku w pomieszczeniu, które zdawało się być całe wykonane z metalu. Obok stało 
kilka istot mierzących po około 1,5 metra wzrostu, które badały go. Istoty miały bladą skórę, duże 
łyse   głowy,   bardzo   duże   oczy   z   białkami   i   bardzo   dużymi   źrenicami   (takimi   jak   nasze,   ale 
większymi). Miały bardzo małe nosy, usta i uszy, zaś u rąk po pięć palców. Były ubrane w obcisłe 
szare kombinezony okrywające całe ciało.

Przerażony   Walton   zerwał   się   z   łóżka,   chwycił   dziwny  przyrząd   w   kształcie   pręta   i   dał   do 

zrozumienia   istotom,   że   użyje   go   w   obronie.   W   odpowiedzi   istoty   wyszły   z   pomieszczenia. 
Niewiele się namyślając, Walton wybiegł na korytarz i szedł nim, aż dotarł do pomieszczenia z 
dużym  przezroczystym  sklepieniem   w  kształcie  kopuły,  przez  które  widać  było  rozgwieżdżone 
niebo.

W pomieszczeniu znajdowało się kilka foteli i urządzenia przypominające pulpity sterownicze. 

Mimo strachu ciekawość wzięła nad nim górę. Usiadł w jednym z foteli i dotknął dźwigni, co 
spowodowało zmianę obrazu gwiazd na suficie. Przestraszony, że zrobił coś złego, puścił dźwignię.

W chwilę potem do pomieszczenia weszło kilka istot o ludzkim wyglądzie i krępej budowie 

ciała. Byli wśród nich mężczyźni i kobiety o jasnej karnacji skóry z długimi blondzłotymi włosami 
sięgającymi do ramion ubrani w obcisłe, jednoczęściowe niebieskie stroje okrywające ich ciała od 
stóp do szyi.

Istoty te uspokoiły go i zabrały na przechadzkę, z czasie której zorientował się, że znajduje się w 

przestrzeni kosmicznej na pokładzie dużego pojazdu w rodzaju statku-matki. Pokazano mu hangar, 
w którym znajdowało się wiele statków podobnych do tego, który go tam dostarczył, oraz inne 
rzeczy. W końcu istoty uśpiły go za pomocą gazu i odstawiły całego i zdrowego do miejscowości, w 
której mieszkał, pozostawiając go na jej skraju, na poboczu drogi, w odległości około 8 kilometrów 
od miejsca, z którego go uprowadziły.

Przypadek   Travisa   Waltona   należy   do   najdokładniej   zbadanych   w   całej   historii   badań 

ufologicznych,   zaś   wszyscy   świadkowie   biorący   w   nim   udział   zostali   zbadani   za   pomocą 
wykrywacza kłamstw. Należy tu dodać, że w tym przypadku obce istoty nie podały miejsca swojego 

background image

pochodzenia.

Kolejną osobą, która utrzymuje, że była przez wiele lat w kontakcie z wysokimi blondynami o 

ludzkim   wyglądzie,   jest   Szwajcar   Eduard   (Billy)   Meier.   Jak   twierdzi,   był   w   kontakcie   z   tymi 
istotami   od   początku   lat   siedemdziesiątych.   Istoty   te   pochodziły   z   wielu   planet   położonych   w 
Plejadach.   Powiedziały   mu,  że   rasa  ludzka   jest  wynikiem  dokonanej  przez   nie  w  zamierzchłej 
przeszłości kolonizacji Ziemi oraz krzyżowania ras.

Podobnie jak George Adamski Meier twierdzi, że dzięki kontaktom z tymi istotami udało mu się 

wykonać setki zdjęć ich pojazdów (patrz rys. 2). Również jego zdjęcia wywołują wiele emocji. 
Mimo licznych ekspertyz, które wykazały ich autentyczność, grono sceptyków jest wciąż liczne.

Rys. 2. W czasie swoich bliskich spotkań Meier miał do czynienia z wieloma istotami płci żeńskiej.

Jasnowłose istoty, o jakich tu mowa, kontaktowały się również z Portorykańczykiem Quintfnem 

Ramirezem, jednym z byłych właścicieli ziem wokół jeziora Cartagena leżącego na granicy między 
okręgami Cabo Rojo i Lajas (południowo-wschodnia część wyspy). Jego spotkanie miało miejsce w 
roku 1964.

Zgodnie   z   relacją   jego   siostry,   Zulmy   Ramfrez,   jej   rodzina   wielokrotnie   obserwowała, 

poczynając od roku 1957, latające spodki, które zanurzały się i wynurzały z jeziora Cartagena. W 
czasie jednej z takich obserwacji w roku 1964 jej brat zawołał do istot, które zauważył w oknach 
pojazdu, że chciałby je poznać. Jakiś czas potem odebrał pewnej nocy telepatyczne wezwanie z 
poleceniem udania się do rejonu „Las Guanabanas” leżącego przy drodze biegnącej za jeziorem. 
Kiedy tam dotarł, zobaczył, jak z jeziora wychodzą dwaj wysocy mężczyźni ubrani w obcisłe stroje 
pokryte czymś, co przypominało srebrzystą rybią łuskę. Mężczyźni mieli długie jasne włosy i byli 
bardzo przystojni. „Tak przystojni, że przypominali kobiety”.

Mężczyźni podeszli do niego i wówczas poczuł takie wzruszenie, że myślał, „iż serce za chwilę 

wyskoczy mi z piersi”. Poprosił, aby nie podchodzili bliżej. Wyglądało na to, że zrozumieli go i 
uśmiechając się wykonali łagodny skłon głowami. Po chwili wycofali się w kierunku jeziora i 
zniknęli   w   jego   wodach.   Dziś   jezioro   Cartagena   jest   słynne   w   całym   Puerto   Rico   z   licznych 
obserwacji UFO i bliskich spotkań z obcymi istotami, do których dochodziło tam wielokrotnie na 
przestrzeni wielu lat.

Podobne   jasnowłose   istoty   kontaktowały   się   co   najmniej   dwukrotnie   z   rybakiem   Inocencio 

Catauetem zamieszkałym w Aguadilli w pobliżu plaży znanej pod nazwą Playa Pefia Blanca. Te 
bliskie spotkania miały miejsce latem roku 1988. Kilka wysokich istot o różowawej skórze, jasnych 
oczach, długich jasnych włosach, ubranych w lśniące białe tuniki i złote sandały porozumiewały się 
z nim przy pomocy symbolicznych telepatycznych obrazów przedstawiających geologiczne zmiany, 
które mają wkrótce nastąpić na Ziemi. Podobnie jak w poprzednich przypadkach w trakcie jednego 
z tych spotkań istoty te zabrały go na pokład podwodnego pojazdu „w kształcie ryby, podobnego do 
delfina, cudownego, napędzanego energią zawartą w wodzie”. Oświadczyły mu, że nie są związane 
w żaden sposób „z innymi, tymi, którzy robią złe rzeczy” (Rigelanami?), i że ich obserwują.

Poinformowały go, że przemieszczają się za pośrednictwem międzywymiarowych portali, które 

są otwierane przy pomocy magnetycznych urządzeń. Powiedziały mu także, że ich rasa prowadzi 

background image

szeroko zakrojone specjalistyczne badania genetyczne wszystkich ziemskich stworzeń morskich i że 
tego samego rodzaju badania innych gatunków i biologicznych środowisk prowadzą inne rasy.

Jasnowłosa istota o podobnych cechach skontaktowała się również z młodym mężczyzną, Jose de 

Diego, mieszkającym w stolicy Puerto Rico, San Juan. Kontakt miał miejsce latem 1988 roku na 
górze El Yunque położonej we wschodniej części wyspy. Istota, która początkowo objawiła się w 
postaci kuli świetlnych cząsteczek, przyjęła w końcu postać jasnowłosego mężczyzny ubranego w 
tunikę i złote sandały. Poinformowała go przy pomocy znaków i szkiców, że niedługo na Ziemi 
dokonają się zmiany i że przybędą wkrótce na Ziemię w dużej liczbie, że nastąpi pełny kontakt. 
Istota dała mu do zrozumienia, że świadomość Ziemian ulegnie totalnej zmianie wznosząc się na 
wyższy poziom.

Podobnych przeżyć doznała w roku 1991 rodzina Suarezów (Carla, Julio i trójka ich dzieci – 

dwóch chłopców i dziewczynka) również zamieszkała w San Juan. Rodzina miała bliskie spotkanie 
z jasnowłosą istotą ubraną w biały, obcisły, jednoczęściowy strój z dużym złotym medalionem na 
piersi.

Istota ta przeniosła ich w powietrzu nad ogrodzeniem z kolczastego drutu przez plantację trzciny 

cukrowej   do   średniej   wielkości   metalicznego   pojazdu   w   kształcie   trójkąta.   Wewnątrz   statku 
rozmawiała   z   nimi   o   innych   istotach   (głównie   Szarakach),   które   były   „problematyczne   i 
niebezpieczne” (Rigelanie?), z którymi rodzina ta miała poprzednio bliskie spotkanie w okolicy 
jeziora Cartagena oraz na obszarze okręgów Lajos i Cabo Rojo. Po zakończeniu spotkania istota 
odstawiła ich z powrotem do ich samochodu.

Jak   wspomniałem   we   wstępie   tego   artykułu,   rasom   tych   istot   przypisywano   różne   miejsca 

pochodzenia.   Miejsca   te   podawały   same   istoty   w   czasie   bliskich   spotkań   z   ludźmi   lub   za 
pośrednictwem przekazów mentalnych.

Wśród ras kontaktujących  się z ludźmi  są, jak już mogliśmy  zauważyć, tak zwani „wysocy 

blondyni” o przeciętnym wzroście wahającym się od 1,8 do 2,0 metrów, o których mówi się, że 
pochodzą głównie z dwóch miejsc. Prawdopodobnie są to Procjonanie, istoty z układu planetarnego 
Procjona, podwójnego układu jasnożółtych gwiazd, które wschodzą przed Syriuszem w konstelacji 
Małego   Psa   (Canis   Minor),   położonego   w   odległości   11,4   lat   świetlnych   od   Ziemi.   Pochodzą 
rzekomo  z czwartej  planety  tego układu.  Rasa ta  jest pozytywnie  nastawiona  do ludzi.  Jedyną 
rzeczą, która nie podoba się im u nas, jest nasze upodobanie do szkodzenia sobie nawzajem i nasze 
ekstremalnie materialistyczne nastawienie do życia.

Druga   z   tych   ras   pochodzi   rzekomo   z   układu   planetarnego   jednej   z   gwiazd   należących   do 

konstelacji Oriona i jest opisywana jako rasa wysokich blondynów o atletycznym wyglądzie. Nasze 
kontakty z tą rasą są rzadsze od kontaktów z Procjonanami. Z dostępnych informacji wynika, że ci 
„wysocy   blondyni”   przeciwstawiają   się   działaniom   grupy   Szaraków,   która   przybyła   z   systemu 
planetarnego   Rigela   położonego   również   w   konstelacji   Oriona.   Należy   tu   podkreślić,   że   nie 
wszystkie   rasy   Szaraków   są   negatywne   bądź   utylitarnie   nastawione   do   mieszkańców   Ziemi. 
Przykładem mogą istoty zwane Zeta-Reticulanami, o których mówi się, że są nastawione do nas 
pozytywnie.

Mówi się, że to właśnie z grupą Rigelan niektóre ziemskie rządy zawarły tajne porozumienia, 

które stawiają nas w bardzo złej sytuacji.

Blondyni pochodzący z Plejad, o których była już mowa, są kolejną z odwiedzających nas ras. 

Rasa ta składa się z podobnych istot, ale trochę niższego wzrostu, mniej więcej naszego. Podobno 
wspólnie   z   innymi   rasami   zaproponowali   ziemskim   rządom   pomoc   w   pozbyciu   się   z   Ziemi 
negatywnie nastawionych do nas istot.

Kolejną ludziopodobną rasą obcych istot są Koldasanie (patrz rys. 3), 

którzy   pochodzą,   jak   twierdzą,   z   układu   Gwiazdy   Polarnej

4

.   Z 

nieoficjalnych źródeł wiadomo, że rząd Stanów Zjednoczonych zawarł z 
Koldasanami tajny układ, na mocy którego Koldasanie utworzyli na terenie 
USA podziemne bazy, jednak układ ten został podobno zerwany, gdy rząd 
USA próbował zająć ich bazę siłą w celu przejęcia ich zaawansowanej 
technologii.

Ostatnią tego typu rasą są tak zwani „Brązowi”. Wyglądają identycznie 

jak my, są atletycznej  budowy, mają  jasnobrązowe włosy i oczy, które 

background image

mają czasami orzechowy kolor. Jedynymi osobliwościami ich budowy są lekko spłaszczone nosy i 
szpiczaste uszy. Noszą krótko obcięte włosy w stylu „płaski wierzchołek” zachodzące na czoło. 
Podobno pochodzą z systemu Tau Ceti w konstelacji Wieloryba (Cetus).

Niektóre rasy wysokich blondynów charakteryzują się wysokim intelektem i zdolnością mowy, 

natomiast inne są nieme i porozumiewają się wyłącznie telepatycznie. Blondyni z umiejętnością 
mowy są zdolni do gwałtownej reakcji na agresję, natomiast rasy telepatyczne nie. W większości 
przypadków obserwowani na Ziemi osobnicy wyglądali zdaniem świadków na 27-35 lat.

Z pewnych raportów wynika, że rasy wysokich blondynów prowadziły w odległych czasach 

eksperymenty w zakresie sztucznego zapładniania oraz tworzenia hybryd będących krzyżówkami 
ich i prymitywnych form Ziemian.

Chodziło  o połączenie  większej  pojemności  mózgoczaszki  wysokich  blondynów  ze znacznie 

większymi   możliwościami   układu   oddechowego   prymitywnych   Ziemian,   którzy   byli   lepiej 
przystosowani   do   tutejszej   atmosfery.   Rezultatem   tych   eksperymentów   było   podobno   nagle 
pojawienie się człowieka z Cro-Magnon.

Mówi się również, że ta rasa wysokich blondynów kontynuuje badania w tym zakresie. Przy 

pomocy tych hybryd starają się skorygować wyniki swoich wczesnych interwencji, ponieważ mimo, 
iż   okazaliśmy   się   fizjologicznie   do   zaakceptowania,   psychicznie   nadal   jesteśmy   niedojrzałym   i 
niestabilnym gatunkiem.

Procjonanie łączą się z nami telepatycznie, aby doświadczać poprzez nas naszych emocji. Kieruje 

nimi chęć prześledzenia i pełnego zrozumienia psychologicznych i biologicznych implikacji tych 
emocji, z kolei ich chęć krzyżowania się z nami wynika z potrzeby związania się genetycznie z 
wibracyjną   częstotliwością   naszego   gatunku,   aby   pomóc   nam   w   dokonaniu   skoku   w   naszym 
ewolucyjnym   rozwoju   oraz   podniesieniu   naszej   świadomości   do   takiego   poziomu,   na   którym 
będziemy w stanie pomóc sobie sami.

Ten skok w poziomie naszej świadomości pomoże nam w wyeliminowaniu chwastów w postaci 

destruktywnej osobowości, które są pozostałością w naszej psychice po naszych przodkach, oraz w 
poszukiwaniu sposobu pomyślnego bytowania nie tylko człowieka, ale wszystkich form życia na 
Ziemi, co będzie stanowiło olbrzymią korzyść dla całej ziemskiej biosfery.

Tym, co wysocy blondyni całkowicie odrzucają, jest nasza skłonność do traktowania ich jako 

„boskich istot” oraz „zbawicieli”, którzy rozwiążą wszystkie nasze problemy i przyniosą nam pokój, 
eliminując na przykład naszą broń nuklearną etc.

Podkreślają, że mamy inklinację do „ubóstwiania” lub „demonizowania” odwiedzających nas 

obcych   istot,   bez   względu   na   to,   czy   są   one   pochodzenia   pozaziemskiego   czy   międzywymia-
rowego, chcąc w ten sposób rozgrzeszyć siebie z odpowiedzialności za nasze własne działania. 
Starając się pomóc nam w dokonaniu ewolucyjnego skoku, próbują uzmysłowić nam, że za to, co 
robimy,   odpowiadamy   sami.   Musimy   przyjąć   do   wiadomości,   że   to   my   jesteśmy   architektami 
naszego przeznaczenia i że nikt nie zamierza rozwiązywać naszych problemów za nas.

Tak   wygląda   sprawa   domniemanego   pochodzenia   obcych   istot   o   ludzkim   wyglądzie,   które 

odwiedzają   nas   i   nawiązują   z   nami   kontakt.   Jak   widać,   miejsca   ich   pochodzenia   są   różne   i 
pokrywają   się  z  gwiezdnymi  regionami   określonymi   od  czasów   Sumeru  i   Egiptu   jako  miejsca 
związane z bóstwami, takie jak konstelacja Oriona, Syriusz, Plejady etc. Niektórzy ludzie uważają 
te istoty za przedstawicieli superras z innych części kosmosu lub wymiarów... za anioły.

background image

Przypisy:

1. Otwarta gromada  gwiazd  w gwiazdozbiorze  Byka (Taurus) położona w odległości 

około 400 lat świetlnych od Ziemi składająca się z kilkuset gwiazd, z których sześć lub 
siedem  można  obserwować  gołym okiem.  Występują  w  mitologii  wielu  kultur. W 
mitologii greckiej noszą nazwę Siedmiu Sióstr.

2. Najjaśniejsza   gwiazda   w   gwiazdozbiorze   Małego   Psa   (Canis   Minor)   i   jedna   z 

najjaśniejszych na całym niebie. Leży w odległości około 11 lat świetlnych od Ziemi i 
jest układem podwójnym składającym się z jasnożółtego giganta, któremu towarzyszy 
niewyraźny biały karzeł.

3. Jeden z największych i najjaśniejszych gwiazdozbiorów składający się z wielu gwiazd 

o   dużej   jasności,   takich   jak   czerwony   olbrzym   Betelgeuse   czy   Rigel.   Jego   nazwa 
pochodzi od imienia bohatera dawnych legend antycznych, syna Posejdona i Euriale.

4. Gwiazda   położona   na   końcu   dyszla   Małej   Niedźwiedzicy   w   odległości   1087   lat 

świetlnych   od   Ziemi   o   jasności   12000   razy   większej   od   Słońca.   Posiada   trzech 
towarzyszy o różnej jasności.

Autor: Jorge Martin
Magazyn UFO NR 2 (54) IV-VI 2003