background image
background image

DON MIGUEL RUIZ 
DON JOSE RUIZ
Janet Mills

Dla każdego człowieka żyjącego na tej pięknej planecie oraz dla przyszłych pokoleń

PIĄTA UMOWA

Toltecka księga mądrości 
Droga do świata prawdy, harmonii i miłości

Autorzy pragną serdecznie podziękować następującym osobom: Janet Mills, matce tej 
książki; Judy Segal za jej miłość i wsparcie; Rayowi Chambersowi za ukazanie drogi; 
Oprah Winfrey i Ellen DeGeneres za podzielenie się przesłaniem Czterech Umów z tak 
wieloma ludźmi; Edowi Rosenbergowi i generałowi Riemerowi za przedstawienie Czterech 
Umów na monecie pamiątkowej Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych; Gail Mills, 
Karen Kreiger i Nancy Carleton za hojne dzielenie się wolnym czasem i talentem przy 
tworzeniu tej książki.
Nasze podziękowania niech zechcą też przyjąć Joyce Mills, Maiya Champa, Dave 
McCullough, Theresa Nelson oraz Shkiba Samimi-Amri - za ich poświęcenie i za 
nieustanne wspieranie nauk Tolteków.

TOLTEKOWIE

Tysiące lat temu Toltekowie słynęli w całym południowym Meksyku jako „kobiety i 
mężczyźni wiedzy". Antropologowie uznawali ich za lud lub grupę etniczną. W 
rzeczywistości byli to ludzie wiedzy i sztuki, którzy stworzyli własne społeczeństwo, aby 
kultywować i zachować duchową wiedzę i praktyki wywodzące się od pradawnych 
przodków. Jako mistrzowie (nagualowie) i uczniowie przybyli razem do Teotihuacan - 
starożytnego miasta piramid w pobliżu współczesnego miasta Meksyk - określanego jako 
miejsce, gdzie „człowiek staje się Bogiem". Przez wieki nagualowie musieli ukrywać 
wiedzę przodków i przekazywali ją sobie w tajemnicy.
Podbicie tych ziem przez Europejczyków oraz poważne nadużycie wewnętrznej mocy 
przez kilku uczniów stworzyły konieczność ochrony wiedzy przed tymi, którzy nie byli 
gotowi używać jej z rozwagą lub mogliby z premedytacją wykorzystywać ją do własnych 
celów.
Na szczęście tajemna wiedza Tolteków przetrwała, przekazywana przez kolejne pokolenia 
nagualów. Nauki te skrywano przez setki lat, jednak pradawne przepowiednie głosiły 
nadejście czasu, kiedy zajdzie potrzeba przywrócenia tej mądrości ludziom. Don Miguel 
Ruiz i Don Jose Ruiz (naguaIowie ze starożytnego rodu Wojowników Orła) otrzymali w 
naszych czasach przekaz, by podzielić się z nami potężnymi naukami Tolteków.
Mądrość Tolteków wywodzi się z tej samej podstawowej jedności prawdy, do której 
odwołują się wszystkie święte tradycje ezoteryczne świata. Nie jest to religia, ale szanuje 
wszystkich duchowych mistrzów nauczających na Ziemi. Uznaje istnienie duchowości, 
jednak najlepiej opisać ją jako drogę życiową, której wyjątkowość polega na 
natychmiastowym dostępie do szczęścia i miłości.

background image

WSTĘP

Cztery Umowy zostały opublikowane wiele lat temu. Jeśli przeczytałeś tę książkę, wiesz 
zapewne, co te umowy mogą zdziałać. Dzięki nim możesz przemienić swe życie, zrywając 
z tysiącem ograniczających umów, jakie zawarłeś sam ze sobą, z innymi ludźmi i z samym 
ŻYCIEM.
Gdy po raz pierwszy przeczytasz Cztery Umowy, od razu zaczynasz odczuwać magiczne 
działanie tej książki, głębsze niż tylko na poziomie słów, które czytasz. Masz wrażenie, 
jakbyś już znał każde jej słowo. Czujesz to, lecz być może nigdy nie znalazłeś 
odpowiednich słów, żeby wyrazić owo uczucie. Kiedy po raz pierwszy ją czytasz, książka 
ta poddaje cię próbie wiary i prowadzi ku krańcom pojmowania. Zrywasz z wieloma 
ograniczającymi umowami i pokonujesz liczne wyzwania, lecz za nimi pojawiają się 
następne. Za drugim razem wydaje ci się, jakbyś miał do czynienia z całkiem inną lekturą - 
dzieje się tak, gdyż granice twojego rozumienia znacznie się poszerzyły. Ponownie 
doświadczasz głębszej świadomości siebie samego i dochodzisz do granicy pojmowania, 
którą jesteś zdolny w danej chwili osiągnąć. A gdy powracasz do lektury Czterech Umów 
po raz trzeci, znów odnosisz wrażenie, że czytasz zupełnie inną książkę.
Niczym magiczne zasady - gdyż w istocie SĄ one magiczne - Cztery Umowy stopniowo 
pomagają ci odzyskać prawdziwą tożsamość. Dzięki praktyce te cztery proste umowy 
prowadzą cię ku twojemu prawdziwemu JA, a nie ku osobie, która udaje, że jest tobą. Tym 
przecież pragniesz być: sobą.
Zasady zawarte w Czterech Umowach przemawiają do serc wszystkich ludzi, zarówno 
młodych, jak i starych. Potrafią dotrzeć do osób wywodzących się z różnych kultur całego 
świata, mówiących odmiennymi językami, o zupełnie różnych przekonaniach religijnych i 
filozoficznych. Do ludzi, którzy chodzili do różnych szkół, od szkoły podstawowej, przez 
średnią, aż po wyższą uczelnie. Zasady ukazane w Czterech Umowach przemawiają do 
wszystkich, gdyż po prostu opierają się zdrowym rozsądku.
Teraz nadszedł czas, by ofiarować kolejny dar: Piątą umowę. Piąta umowa nie została 
uwzględniona w mojej pierwszej książce, ponieważ w tamtym okresie już pierwsze cztery 
umowy były dla mnie wystarczająco wielkim wyzwaniem. Oczywiście piąta umowa jest 
wyrażona słowami, jednak jej znaczenie i intencja wykraczają poza poziom słów. Piąta 
umowa w najwyższym stopniu istoty uczy postrzegania całości twego świata oczami 
prawdy, BEZ słów. Dzięki praktykowaniu piątej umowy zaczynasz w pełni akceptować 
siebie takim, jaki jesteś, i odczuwasz tę pełnię akceptacji również wobec wszystkich innych 
ludzi. Nagrodą jest wieczne szczęście.
Wiele lat temu zacząłem przekazywać swoim uczniom niektóre idee zawarte w tej książce, 
jednak wkrótce przestałem, gdyż zdawali się nie rozumieć tego, co chciałem powiedzieć. 
Podzieliłem się piątą umową z uczniami, lecz pojąłem, że nikt nie jest gotowy, by przyjąć 
nauki leżące u jej podstaw. Wiele lat później mój syn, don Jose, zaczął nauczać dokładnie 
tego samego i osiągnął upragniony rezultat tam, gdzie mnie się to nie udało. Być może 
powód, dla którego don Jose odniósł sukces, kryje się w niewzruszonej wierze, z jaką 
dzielił się owym przekazem. Całym sobą wyrażał prawdę i podważył przekonania ludzi 
uczęszczających na jego zajęcia. Zdołał dokonać wielkich zmian w ich życiu.
Don Jose Ruiz był moim uczniem od dziecka, od chwili gdy nauczył się mówić. Mam 
zaszczyt przedstawić w tej książce mojego syna i zaprezentować istotę mądrości, której 
wspólnie nauczaliśmy przez ponad siedem lat.
Aby wyrazić przesłanie Piątej umowy w jak najbardziej osobisty sposób, postanowiliśmy 
zachować tu formę wypowiedzi w pierwszej osobie liczby pojedynczej, którą znamy z 
poprzednich książek poświęconych mądrości Tolteków. W tej książce przemawiamy do 
Czytelnika jednym głosem i jednym sercem.

background image

CZĘŚĆ I MOC SYMBOLI

1

NA POCZĄTKU 
Wszystko jest w programie...

Co jest tym posłaniem? Właśnie TY, i iwo niemowlę. Jest to obecność ANIOŁA, posłańca, 
który przybył z nieskończoności do ludzkiego ciała. Nieskończoność, najwyższa moc, 
stwarza program przeznaczony wyłącznie dla ciebie wszystko, czego potrzebujesz, by być 
sobą, zawiera się w tym programie. Rodzisz się, dorastasz, płodzisz dzieci, starzejesz się, 
aby na koniec powrócić do nieskończoności. Każda komórka
twojego ciała jest oddzielnym wszechświatem. Jest inteligentna, kompletna i 
zaprogramowana tak, żeby być tym, czym jest.
Jesteś zaprogramowany, aby być SOBĄ, kimkolwiek jesteś - dla programu nie ma 
znaczenia, co twój umysł MYŚLI o tym, kim jesteś. Program nie jest myślącym umysłem. 
Zawiera się w ciele, w tym, co zwykliśmy nazywać DNA, i na początku instynktownie 
podążasz za jego mądrością. Gdy jesteś małym dzieckiem, wiesz, co lubisz, a czego nie 
lubisz; kiedy to lubisz, a kiedy nie. Podążasz za tym, co lubisz, i starasz się unikać tego, 
czego nie lubisz. Podążasz za instynktem, a on prowadzi cię ku szczęściu, radości życia, 
zabawie, miłości i zaspokajaniu własnych potrzeb. Co się dzieje później?
Wraz z upływem czasu, w miarę jak ciało się rozwija i umysł dojrzewa, zaczynasz używać 
symboli, by przekazać swoje posłanie. Ptaki rozumieją ptaki, koty rozumieją koty, a ludzie 
rozumieją innych ludzi za pomocą symboliki. Gdybyś urodził się na jakiejś wyspie i potem 
żył tam samotnie, może zajęłoby ci to dziesięć lat, ale i tak ostatecznie nazwałbyś 
wszystko w zasięgu swego wzroku i używałbyś języka, aby wyrażać pewien przekaz, 
nawet jeśli byłbyś jedynym jego odbiorcą. Dlaczego miałbyś to robić? Cóż, łatwo to 
zrozumieć, a przyczyna wcale nie tkwi w tym, że ludzie są tacy inteligentni. Dzieje się tak, 
gdyż jesteśmy zaprogramowani do tworzenia języka, wynajdowania dla siebie samych 
nieskończonego systemu symboli.
Jak wiesz, ludzie na całym świecie mówią i piszą w tysiącach odmiennych języków. 
Wymyślili różnorodne symbole w celu komunikowania się nie tylko z innymi ludźmi, lecz co 
ważniejsze z własnymi umysłami. Symbole mogą być dźwiękami, które wymawiamy, 
ruchami, które wykonujemy, lub też pismem i znakami - symbolami graficznymi. Istnieją 
symbole, które odnoszą się do przedmiotów, idei, muzyki czy matematyki, jednak 
pierwszym krokiem jest wprowadzenie dźwięków, co znaczy, że uczymy się używać 
symboli, by mówić.
Ludzie urodzeni przed nami już mają nazwy dla wszystkiego, co istnieje, i uczą nas 
znaczenia dźwięków. Nazywają ten przedmiot stołem, a tamten krzesłem. Nadali też 
nazwy rzeczom, które istnieją jedynie w sferze wyobraźni, na przykład „syreny" czy 
„jednorożce". Każde poznane słowo jest symbolem czegoś prawdziwego lub 
wyobrażonego, a nauczyć się możemy tysięcy słów. Obserwując dzieci w wieku od roku 
do czterech lat, możemy zauważyć, jak bardzo starają się nauczyć całej symboliki 
rzeczywistości. Stanowi to nie lada wysiłek, którego później zazwyczaj nie pamiętamy, 
gdyż nasz umysł nie jest jeszcze wtedy wystarczająco dojrzały. Poprzez powtórzenia i 
praktykę w końcu udaje nam się nauczyć mowy.
Kiedy już umiemy mówić, nasi opiekunowie przekazują nam swoją wiedzę, czyli innymi 
słowy, programują nas zgodnie z tym, co sami poznali. Ludzie, z którymi żyjemy, 
dysponują olbrzymią wiedzą, która zawiera społeczne, religijne i moralne zasady ich 
kultury. Przykuwają naszą uwagę, przekazują nam informacje i uczą nas, jak być 
podobnymi do nich. Dowiadujemy się, jak być mężczyzną lub kobietą w ramach 

background image

społeczeństwa, w którym się rodzimy. Poznajemy, w jaki sposób „właściwie" się 
zachowywać, czyli jak być „dobrym" człowiekiem.
Tak naprawdę jesteśmy oswajani tak samo, jak oswaja się psa, kota lub każde inne 
zwierzę: przez system kar i nagród. Mówi się do nas, że jesteśmy „dobrym chłopcem" czy 
„dobrą dziewczynką", gdy robimy to, co dorośli chcą, byśmy robili; jesteśmy „niedobrym 
chłopcem" lub „niedobrą dziewczynką", gdy nie wykonujemy tego, czego oni od nas chcą. 
Niekiedy spotyka nas kara, mimo że nie zrobiliśmy nic złego, a innym razem otrzymujemy 
pochwałę, choć nie zachowaliśmy się szczególnie dobrze.
Z powodu lęku przed karą i strachu, iż może nas ominąć nagroda, staramy się zadowolić 
innych ludzi. Próbujemy czynić dobro, gdyż źli ludzie nie otrzymują nagród, tylko są karani.
W trakcie oswajania - czy udomawiania - narzucane są nam wszelkie zasady i wartości 
naszej rodziny i naszego społeczeństwa. Nie mamy możliwości wyboru przekonań; 
nakazuje się nam, w co powinniśmy wierzyć, a w co nie wierzyć. Ludzie, z którymi żyjemy, 
mówią nam, co jest dobre, a co złe, co jest właściwe, a co niestosowne, co jest piękne, a 
co brzydkie. Tak jak do komputera, wszystkie informacje wprowadzane są do naszych 
głów. Jesteśmy niewinni; WIERZYMY w to, co nasi rodzice i inni dorośli nam mówią; 
ZGADZAMY SIĘ z tym i dane zachowują się w naszej pamięci. Wszystko, co poznajemy, 
dostaje się do naszego umysłu i pozostaje tam za naszym przyzwoleniem, lecz najpierw 
przechodzi przez pryzmat uwagi.
Uwaga jest niezwykle istotnym elementem ludzkiego umysłu, ponieważ pozwala nam 
skupić się na pojedynczym obiekcie lub na myśli, wyselekcjonowanych spośród wielu 
innych możliwości. Za pośrednictwem uwagi informacja ze świata zewnętrznego 
przechodzi do wewnątrz i odwrotnie. Uwaga jest kanałem, przez który wysyłamy i 
odbieramy przekazy. Jest niczym most łączący jeden umysł z drugim; wkraczamy na ten 
most za pomocą dźwięków, sygnałów, symboli, dotyku - każdego wydarzenia, które 
przykuwa naszą uwagę. W ten sposób nauczamy innych i uczymy się sami. Nie możemy 
niczego nauczyć innej osoby, jeśli nie zdołamy przyciągnąć jej uwagi; nie możemy sami 
niczego się nauczyć, jeśli nie jesteśmy skupieni.
Wykorzystując naszą uwagę, dorośli uczą nas, jak za pomocą symboli stworzyć w umyśle 
całą rzeczywistość. Na początku uczą nas symboliki poprzez dźwięki, by następnie wpoić 
nam abecadło - wówczas poznajemy ten sam język na poziomie graficznym. Nasza 
wyobraźnia stopniowo się rozwija, nasila się ciekawość i zaczynamy zadawać pytania. 
Pytamy i pytamy, bez końca; zewsząd zbieramy informacje. I poznajemy, że ostatecznie 
opanowaliśmy język, gdy jesteśmy zdolni używać symboli w rozmowie z samymi sobą we 
własnym umyśle. Wtedy właśnie uczymy się MYŚLEĆ. Przedtem nie myślimy, tylko 
naśladujemy dźwięki i używamy symboli do porozumiewania się. Życie jest proste, zanim 
przypiszemy do symbolu jakieś znaczenie czy emocję.
Kiedy tylko przypiszemy symbolom znaczenie, zaczynamy ich używać, by nadać sens 
wszystkiemu, co przydarza nam się w życiu. Stosujemy symbole, myśląc zarówno o 
rzeczach prawdziwych, jak i nieprawdziwych, ale te drugie zaczynamy wyobrażać sobie 
jako coś realnego, na przykład kiedy myślimy o kimś, że jest piękny czy brzydki, chudy czy 
gruby, mądry czy głupi. Zauważ, że potrafimy myśleć jedynie w języku, który doskonale 
opanowaliśmy. Przez wiele lat mówiłem tylko po hiszpańsku i sporo czasu zajęło mi 
poznanie symboli języka angielskiego na tyle dobrze, bym w końcu zaczął myśleć w tym 
języku. Niełatwo opanować obcy język, lecz w pewnym momencie nauki odkrywamy, że 
myślimy poprzez symbole danego języka.
W wieku pięciu, sześciu lat, zanim pójdziemy do szkoły, rozumiemy już takie abstrakcyjne 
pojęcia jak „dobrze" i „źle", „wygrany" i „przegrany" czy „ładny" i „brzydki". W szkole 
uczymy się, jak zapisywać i czytać te znane nam symbole. Pismo pozwala nam zdobywać 
coraz szerszą wiedzę. Stopniowo nadajemy znaczenie kolejnym symbolom, aż w końcu 
myślenie przychodzi nam bez żadnego wysiłku, stając się wręcz automatyczne.
Wówczas poznane symbole same przyciągają naszą uwagę. To, co wiemy, przemawia do 

background image

nas, słuchamy zaś tego, co podpowiada nam nasza wiedza. Nazywam to GŁOSEM 
WIEDZY, ponieważ to właśnie wiedza przemawia w naszych głowach. Wielokrotnie 
słyszymy ów głos w różnych tonach: jako głos matki, ojca, braci czy sióstr. Głos nigdy nie 
przestaje mówić. Głos ten nie jest prawdziwy, lecz jest naszym wytworem. WIERZYMY 
jednak w jego realność, gdyż powołujemy go do życia mocą naszej wiary. Oznacza to, że 
BEZKRYTYCZNIE wierzymy w to, co do nas mówi. Wówczas też opinie ludzi z naszego 
otoczenia zaczynają brać górę nad naszym umysłem.
Wszyscy dokoła mają jakieś zdanie o nas i mówią nam, kim jesteśmy. Jako małe dzieci nie 
wiemy, kim jesteśmy. Możemy ujrzeć siebie tylko za pomocą lustra i to właśnie inni ludzie 
służą nam za takie zwierciadło. Matka mówi nam, kim jesteśmy, i jej wierzymy. Jest to 
zupełnie inny obraz od tego, który przedstawiają nam ojciec, bracia czy siostry, ale 
zgadzamy się także z ich słowami. Ludzie mówią nam, jak wyglądamy, zwłaszcza kiedy 
jesteśmy małymi dziećmi. „Zobacz, masz oczy mamy, a nos dziadka". Słuchamy 
wszystkich opinii naszej rodziny, nauczycieli i kolegów ze szkoły. Widzimy własny obraz w 
tych lustrach, zgadzamy się, że tacy właśnie jesteśmy, a wtedy owe opinie stają się 
częścią naszego systemu przekonań. Stopniowo wszystkie te opinie zmieniają nasze 
zachowanie i powoli kształtujemy w umyśle obraz samych siebie oparty na wypowiedziach 
innych ludzi: „Jestem piękny; nie jestem wystarczająco piękny. Jestem mądry; nie jestem 
wystarczająco mądry. Jestem najlepszy; zawsze przegrywam. Jestem w tym dobry; jestem 
w tym słaby".
W pewnym momencie wszystkie opinie naszych rodziców, nauczycieli, religii i 
społeczeństwa narzucają nam przekonanie, że musimy zachowywać się w określony 
sposób, aby zyskać akceptację. Mówią nam, jak POWINNIŚMY się zachowywać, jacy 
POWINNIŚMY być, jak POWINNIŚMY wyglądać. Mamy być tacy a nie inni. I ponieważ nie 
jest dobre dla nas to, że jesteśmy sobą, zaczynamy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Lęk 
przed odrzuceniem zmienia się w lęk przed byciem „niewystarczająco dobrym". 
Zaczynamy wówczas szukać czegoś, co nazywamy DOSKONAŁOŚCIĄ. Tworzymy 
idealny obraz siebie, jakimi chcielibyśmy być, a ponieważ tacy nie jesteśmy, zaczynamy 
się za to obwiniać. Nie lubimy siebie i mówimy przed lustrem: „Zobacz, jak beznadziejnie 
wyglądasz, jaki jesteś brzydki. Jaki jesteś gruby, mały, słaby, jaki jesteś głupi". Wtedy 
zaczyna się prawdziwy dramat, gdyż symbole kierują się przeciwko nam. Nawet nie 
zauważamy, że nauczyliśmy się używać ich po to, by odrzucić samych siebie.
Przed oswojeniem, udomowieniem, nie dbamy o to, kim jesteśmy i jak wyglądamy. 
Głównie chcemy poznawać, wyrażać własną kreatywność, doświadczać przyjemności i 
unikać bólu. Jako małe dzieci jesteśmy wolni i rozbrykani; biegamy nadzy bez 
świadomości tego faktu i bez potrzeby osądzania siebie. Mówimy prawdę, ponieważ 
żyjemy w prawdzie. Nasza uwaga skupiona jest na danej chwili; nie boimy się przyszłości i 
nie czujemy wstydu z powodu przeszłości. Po oswojeniu staramy się być dobrzy dla 
innych, lecz nie jesteśmy już dobrzy dla samych siebie, bo nigdy nie możemy osiągnąć 
naszego obrazu doskonałości.
W procesie oswajania tracimy wszystkie nasze naturalne ludzkie skłonności, a potem 
rozpoczynamy poszukiwanie tego, co straciliśmy. Próbujemy odnaleźć wolność, gdyż nie 
czujemy się już na tyle wolni, żeby móc być tymi, kim naprawdę jesteśmy; szukamy 
szczęścia, ponieważ już nie jesteśmy szczęśliwi; chcemy odkryć piękno, bo nie wierzymy 
już, że jesteśmy piękni.
Wyrastamy z wieku dziecięcego i wkraczamy w okres dojrzewania. W tym czasie nasze 
ciało zaczyna wytwarzać substancje zwane hormonami. Nasze ciało fizyczne przestaje 
być ciałem dziecka i nie potrafimy się już wpasować w tryb życia, jaki dotychczas 
prowadziliśmy. Nie chcemy słuchać zakazów i poleceń wydawanych przez rodziców. 
Pragniemy wolności; chcemy być sobą, lecz jednocześnie lękamy się kroczyć własną 
drogą. Ludzie mówią nam: „Nie jesteś już dzieckiem", ale z drugiej strony nie jesteśmy 
jeszcze dorośli i dla wielu osób jest to trudny okres. Będąc nastolatkami, nie potrzebujemy 

background image

już nikogo, żeby nas oswajał; nauczyliśmy się oceniać, karać i nagradzać siebie wedle 
tego samego zbioru przekonań i tego samego systemu kar i nagród, który poznaliśmy. 
Proces oswajania może być łatwiejszy lub trudniejszy, zależnie od tego, w jakim rejonie 
świata człowiek żyje, lecz ostatecznie nikt z nas go nie uniknie. Nikt.
Wreszcie nasze ciała dojrzewają i wszystko się zmienia raz jeszcze. Ponawiamy nasze 
poszukiwania, lecz tym razem coraz mocniej pragniemy odnaleźć nasze JA. Szukamy 
miłości, bo nauczyliśmy się wierzyć, że miłość znajduje się gdzieś poza nami; szukamy 
sprawiedliwości, ponieważ we wpojonym nam systemie przekonań nie ma miejsca na 
sprawiedliwość;próbujemy znaleźć prawdę, bo wierzymy jedynie w wiedzę 
zmagazynowaną w naszych umysłach. I oczywiście nadal poszukujemy doskonałości, 
gdyż jako dorośli zgadzamy się już z resztą ludzi, że „nikt nie jest doskonały".

2

SYMBOLE I UMOWY 
Sztuka ludzi

Przez cały okres dorastania zawieramy szereg umów: ze sobą, ze społeczeństwem, ze 
wszystkimi dokoła. Najważniejsze są te umowy, które zawieramy ze sobą poprzez 
zrozumienie poznanych symboli. Symbole mówią nam, w co wierzymy w odniesieniu do 
samych siebie; mówią nam, kim jesteśmy i kim nie jesteśmy, co jest możliwe, a co nie. 
Głos wiedzy mówi nam wszystko, co wiemy - kto jednak powie nam, czy to, co wiemy, jest 
prawdą?

Kiedy chodzimy do szkoły podstawowej, potem do szkoły średniej, a później na wyższą 
uczelnie, zdobywamy mnóstwo wiedzy - ale co tak naprawdę z tego wiemy? Czy 
poznajemy prawdę? Nie. Opanowujemy język, symbolikę, która stanowi prawdę dlatego, 
że tak się umówiliśmy i wyrażamy na to ZGODĘ, a nie dlatego, że faktycznie jest to 
prawda. Niezależnie od tego, gdzie się urodziliśmy i jaki język poznaliśmy, widzimy, iż 
niemal wszystko, co wiemy, począwszy od poznanych symboli, opiera się w istocie na 
umowach.
Jeśli rodzimy się w Anglii, poznajemy angielskie symbole. Jeśli przychodzimy na świat w 
Chinach, uczymy się chińskiej symboliki. Obojętnie jednak, czy uczymy się angielskiego, 
chińskiego, hiszpańskiego, niemieckiego, rosyjskiego, czy jakiegokolwiek innego języka, 
symbole posiadają wartość wyłącznie dlatego, że im ją nadajemy i zgadzamy się na ich 
znaczenie. Jeśli tej zgody nie ma, to symbole są pozbawione znaczenia. Na przykład 
słowo „drzewo" ma znaczenie wyłącznie dla ludzi mówiących po polsku. Jednak słowo 
„drzewo" nic nie znaczy, dopóki nie UWIERZYMY, że coś oznacza, dopóki się na to nie 
zgodzimy. Znaczenie przyjęte przez ciebie akceptuję również ja i dlatego potrafimy się 
nawzajem zrozumieć. Rozumiesz słowa, którymi do ciebie przemawiam, tylko dlatego, że 
uzgodniliśmy znaczenie każdego ze słów zaprogramowanych w naszych umysłach. Nie 
oznacza to jednak, iż całkowicie się rozumiemy. Wszyscy nadajemy każdemu słowu 
znaczenie, ale nie jest ono absolutnie identyczne u poszczególnych osób.
Zwróćmy uwagę na sposób, w jaki tworzy się słowo. Bez względu na to, jakie przypiszemy 
mu znaczenie, nie ma to żadnego uzasadnienia. Bierzemy słowa znikąd; wymyślamy je. 
Ludzie wynaleźli każdy dźwięk, każdą literę, każdy symbol graficzny. Słyszymy dźwięk „A" 
i mówimy: „To jest symbol tego dźwięku". Rysujemy symbol, by oznaczyć dźwięk, łączymy 
dźwięk z symbolem, a następnie nadajemy mu znacznie. Dopiero wówczas każde słowo w 
naszym umyśle ma sens - ale nie dlatego, że jest on rzeczywisty czy prawdziwy. Wynika to 
tylko z umowy, jaką zawarliśmy z samymi sobą i z innymi ludźmi, którzy uczą się tej samej 

background image

symboliki.
Wybierając się do innego kraju, nagle uświadamiamy sobie wagę i moc umowy. „Drzewo" 
jest tylko drzewem, „słońce" jest tylko słońcem, „ziemia" to tylko ziemia, jeśli się tak 
umówimy. Te symbole nie mają żadnego znaczenia we Francji, w Rosji, w Turcji, w 
Szwecji czy w jakimkolwiek innym miejscu, gdzie umowa ma już inny charakter.
Kiedy nauczymy się mówić po angielsku czy po polsku i pojedziemy do Chin, usłyszymy 
rozmowy ludzi, lecz nic z nich nie zrozumiemy. Słowa nie będą dla nas miały żadnego 
sensu, gdyż nie nauczyliśmy się chińskiej symboliki. Wiele innych rzeczy będzie dla nas 
obce; poczujemy się jak w zupełnie innym świecie. Jeśli zwiedzimy miejsca kultu, 
zobaczymy, że tamtejsze wierzenia i rytuały są zupełnie inne od naszych, a mitologia nie 
ma nic wspólnego z tym, co jest nam znane. Aby zrozumieć chińską kulturę, trzeba 
poznać symbole, którymi posługują się Chińczycy, czyli ich język. Jeżeli jednak nauczymy 
się nowego sposobu życia, nowej religii lub filozofii, to wówczas może powstać konflikt z 
tym, co poznaliśmy wcześniej. Nowe przekonania zderzają się ze starymi i od razu 
pojawiają się wątpliwości: „Co jest prawdziwe, a co fałszywe? Czy prawdą jest to, czego 
nauczyłem się wcześniej? Czy może to, co poznaję teraz? Czym jest prawda?".
Prawda polega na tym, że cała nasza wiedza, w stu procentach, jest wyłącznie symboliką 
lub słowami, które wynajdujemy z potrzeby rozumienia i wyrażania tego, co postrzegamy. 
Każde słowo - czy to w umyśle, czy też zamieszczone na tej stronie - jest tylko symbolem, 
lecz z drugiej strony posiada moc naszej wiary, bo niewzruszenie WIERZYMY w 
przypisane temu słowu znaczenie. Ludzie stwarzają z symboli całościowy system 
przekonań; budujemy z nich potężny gmach wiedzy. Następnie używamy wszystkiego, co 
wiemy - co w istocie nie jest niczym innym jak symboliką - by uzasadnić to, w co wierzymy; 
aby spróbować objaśnić najpierw sobie, a następnie wszystkim dokoła sposób, w jaki 
postrzegamy siebie oraz cały wszechświat.
Jeśli jesteśmy tego świadomi, to bez trudu zrozumiemy, że wszystkie mitologie, religie i 
filozofie świata, różnorodne wierzenia i sposoby myślenia są jedynie umowami, jakie 
zawieramy ze sobą i z innymi ludźmi. Stanowią nasz wytwór, ale czy są prawdziwe? 
Wszystko, co istnieje, jest prawdziwe; Ziemia jest prawdziwa, gwiazdy są prawdziwe, cały 
wszechświat był zawsze prawdziwy. Jednak symbole, których używamy do tworzenia 
naszej wiedzy, są prawdziwe wyłącznie dlatego, że tak uważamy.

Biblia zawiera piękną opowieść ukazującą więź, jaka łączy Boga z człowiekiem. 
Przedstawia sytuację, kiedy Adam wraz z Bogiem przechadzają się po świecie i Bóg pyta 
Adama, jak zechce on nazwać wszystkie istniejące rzeczy. Adam nazywa po kolei 
wszystko, co widzi. Za każdym razem Bóg zgadza się z Adamem. Historia ta opowiada o 
tworzeniu symboli i całego języka, które dokonuje się poprzez umowę.
To tak jak z dwiema stronami medalu: możemy powiedzieć, że jedna to czysta percepcja, 
czyli to, co widzi Adam; druga strona to znaczenie, które Adam nadaje temu, co 
obserwuje. Tam znajduje się postrzegany obiekt, który jest prawdą, a tu mamy do 
czynienia z naszą interpretacją prawdy, będącą jedynie punktem widzenia. Prawda jest 
obiektywna, nazywamy ją NAUKĄ. Nasza interpretacja prawdy jest subiektywna, 
nazywamy ją SZTUKĄ. Nauka i sztuka; prawda i nasza interpretacja prawdy. Jedyną 
rzeczywistą prawdą jest twórcza moc życia - to prawda absolutna, ponieważ dotyczy nas 
wszystkich. Interpretacja prawdy jest naszym wytworem i przez to jest prawdą względną, 
bo opiera się wyłącznie na umowie. Będąc świadomi tego faktu, możemy zacząć rozumieć 
ludzki umysł.
Wszyscy ludzie są zaprogramowani tak, aby dostrzegać prawdę, i nie potrzebują do tego 
języka. Jednakże by WYRAZIĆ prawdę, musimy użyć mowy, a formą wyrazu jest sztuka. 
Nie jest to już prawda, gdyż słowa to symbole, a one mogą jedynie reprezentować - czyli 
„symbolizować" - prawdę. Na przykład możemy zobaczyć drzewo, nawet jeśli nie znamy 
symbolu oznaczającego „drzewo". Bez symbolu widzimy po prostu przedmiot. Jest on 

background image

rzeczywisty, prawdziwy, i dlatego go dostrzegamy. Gdy tylko nazwiemy go „drzewo", 
zaczynamy posługiwać się sztuką, aby wyrazić pewien punkt widzenia. Używając 
kolejnych symboli, możemy opisać drzewo - każdy liść, każdy kolor. Możemy powiedzieć, 
że to drzewo jest duże, małe, piękne lub brzydkie - ale czy to wszystko prawda? Nie, 
drzewo wciąż jest tym samym drzewem.
Nasza interpretacja drzewa będzie zależeć od emocjonalnego nastawienia do niego, a to z 
kolei będzie zależało od symbolów, które zastosujemy, by odtworzyć „drzewo" w naszym 
umyśle.

Jak widzisz, nasza interpretacja drzewa nie jest prawdą, ale stanowi tylko 
ODZWIERCIEDLENIE prawdy, które w istocie jest tym, co nazywamy LUDZKIM 
UMYSŁEM. Umysł człowieka to nic innego jak wirtualna rzeczywistość. Nie jest realny. 
Realna jest prawda. Prawda jest prawdą dla wszystkich, a wirtualna rzeczywistość jest 
naszym własnym wytworem; jest naszą sztuką, naszą własną „prawdą".
Wszyscy ludzie są artystami, dosłownie wszyscy. Każdy symbol, każde słowo to niewielki 
fragment sztuki. Z mojego punktu widzenia, dzięki naszemu programowaniu, największym 
arcydziełem człowieka jest sztuka wykorzystywania języka do tworzenia całościowej 
wirtualnej rzeczywistości w naszych umysłach. Owa wykreowana rzeczywistość może być 
odbiciem prawdy, lecz może też być zupełnie wypaczona. Zawsze jednak mamy do 
czynienia ze sztuką. Nasz wytwór może stać się naszym wewnętrznym niebem albo 
piekłem. W sumie to nieistotne - tak czy inaczej jest to sztuka. Nieskończone są natomiast 
możliwości wykorzystania świadomości tego, co jest prawdziwe, a co wirtualne. Prawda 
prowadzi ku doskonałości, ku bardzo łatwemu życiu; wypaczenie prawdy wiedzie nas 
często ku niepotrzebnym sporom i cierpieniom. To świadomość zmienia wszystko.
Ludzie rodzą się ze świadomością; narodziliśmy się, by dostrzegać prawdę, ale 
jednocześnie gromadzimy wiedzę i uczymy się zaprzeczać temu, co widzimy. Wprawiamy 
się w życiu bez świadomości i dochodzimy w tym do perfekcji. Słowo jest czystą magią i 
uczymy się używać tej magii przeciw sobie samym, przeciw stworzeniu i własnemu 
gatunkowi. Być świadomym oznacza otworzyć oczy, aby zobaczyć prawdę. Kiedy 
dostrzegamy prawdę, widzimy wszystko takim, jakie jest, a nie takim, jakie wierzymy, że 
jest, lub jakie chcemy, żeby było. Świadomość otwiera drogę niezliczonym możliwościom. 
Jeśli zrozumiemy, iż każdy z nas jest artystą tworzącym sztukę własnego życia, to 
możemy dokonać wyboru spośród tych wszystkich potencjalnych scenariuszy.
Wiedza, którą dzielę się z tobą, wywodzi się z mojej praktyki, którą nazywam 
MĄDROŚCIĄ TOLTEKÓW. Słowo TOLTEK w języku nahuatl oznacza „artysta". Z mojego 
punktu widzenia, bycie Toltekiem nie ma nic wspólnego z żadną filozofią ani z żadnym 
miejscem na świecie. Bycie Toltekiem oznacza bycie twórcą. Toltek jest artystą ducha - 
jako mistrzowie sztuki lubujemy się w pięknie; nie podoba nam się to, co piękne nie jest. 
Jeśli staniemy się lepszymi artystami, nasza wirtualna rzeczywistość stanie się 
doskonalszym odzwierciedleniem prawdy. Poprzez naszą sztukę jesteśmy zdolni stworzyć 
arcydzieło nieba.
Tysiące lat temu Toltekowie stworzyli trzy ścieżki wiodące do biegłości artysty: 
DOSKONALENIE ŚWIADOMOŚCI, DOSKONALENIE PRZEMIANY oraz 
DOSKONALENIE MIŁOŚCI, INTENCJI i WIARY. Takiego podziału dokonano wyłącznie dla 
lepszego zrozumienia tematu, ponieważ owe trzy ścieżki doskonalenia stają się w istocie 
jedną. Prawda jest tylko jedna, a przecież mówimy tu wyłącznie o prawdzie. Trzy ścieżki 
doskonalenia wydobywają nas z przestrzeni cierpienia i przywracają prawdziwej naturze 
nas samych: szczęściu, wolności i miłości.
Toltekowie wiedzieli, że stworzymy wirtualną rzeczywistość, niezależnie do tego, czy 
towarzyszyć jej będzie świadomość. Jeśli ma wypełnić ją świadomość, będziemy się 
cieszyć naszym stworzeniem. Nasza wirtualna rzeczywistość bez przerwy się zmienia - 
bez względu na to, czy przyzwalamy na tę zmianę, czy się jej opieramy. Jeśli ćwiczymy 

background image

sztukę przemiany, szybko uczymy się, jak ułatwić tę przemianę - zamiast używać magii 
przeciwko sobie, zaczynamy wykorzystywać ją dla wyrażenia swojego szczęścia i swojej 
miłości. Kiedy opanujemy sztukę miłości, intencji i wiary, doprowadzimy do perfekcji sen 
swojego życia. Gdy zaś uda nam się przejść przez wszystkie trzy ścieżki doskonalenia, 
wówczas odzyskamy naszą boskość i zjednoczymy się z Bogiem. Taki właśnie jest cel 
Tolteków.
Toltekowie nie znali technologii, jaką dysponujemy w obecnych czasach, ani też nie 
posiadali wiedzy o wirtualnej rzeczywistości komputerów. Wiedzieli natomiast, jak 
udoskonalić wirtualną rzeczywistość ludzkiego umysłu. Wymaga to całkowitego 
panowania nad uwagą - kanałem, przez który interpretujemy informacje, jakie płyną z 
naszego wnętrza i ze środowiska zewnętrznego, i reagujemy na nie. Toltekowie rozumieli, 
że każdy z nas jest podobny do Boga, jednak zamiast tworzyć, potrafimy jedynie 
odtwarzać. A co takiego odtwarzamy? To, co widzimy. Właśnie to staje się ludzkim 
umysłem.
Kiedy zdołamy zrozumieć, czym jest ludzki umysł i czego potrafi dokonać, wówczas 
możemy zacząć oddzielać rzeczywistość od sfery wirtualnej - czystą percepcję, czyli 
prawdę, od symboliki będącej sztuką. Samodoskonalenie dotyczy przede wszystkim 
świadomości i zaczyna się od zyskania samoświadomości. Trzeba uświadomić sobie 
najpierw, co jest rzeczywiste, a potem, co jest wirtualne - to znaczy co stanowi nasze 
przekonania o rzeczywistości.
Dzięki tej świadomości wiemy, że możemy zmienić to, co wirtualne, zmieniając swoje 
przekonania. Tego, co rzeczywiste, nie możemy zmienić, a to, w co wierzymy, nie ma 
znaczenia.

3

TWOJA OPOWIEŚĆ 
Pierwsza umowa - Szanuj swoje słowo

Przez tysiąclecia ludzie starali się zrozumieć wszechświat, naturę, a przede wszystkim 
LUDZKĄ naturę. To naprawdę niezwykłe widzieć ludzi działających na całym świecie, w 
różnych obszarach i kulturach, które istnieją na tej pięknej planecie Ziemi. My, ludzie, 
dokładamy wielu starań, by ostatecznie wszystko zrozumieć, ale czyniąc to, przyjmujemy 
również wiele założeń. Jako artyści zniekształcamy prawdę i budujemy różne niezwykłe 
teorie; stwarzamy rozbudowane systemy filozoficzne i zadziwiające religie; wymyślamy 
historie i przesądy na temat wszystkiego, w tym także nas samych. I to właśnie jest 
najważniejsze - fakt, że je TWORZYMY.
Ludzie rodzą się z mocą kreacji. Przez całe życie nieustannie wymyślamy opowieści, 
używając poznanych słów. Każdy z nas stosuje słowa, by kształtować własne opinie oraz 
żeby wyrazić własny punkt widzenia. Dokoła nas zachodzi mnóstwo wydarzeń i dzięki 
swojej uwadze potrafimy połączyć je w odrębną opowieść. Stwarzamy historię swojego 
życia, historię swej rodziny, historię swojego społeczeństwa, kraju, ludzkości i wreszcie 
historię całego świata. Każdy z nas zna opowieść, którą się dzielimy, posłanie, które 
przekazujemy samym sobie oraz wszystkim i wszystkiemu wokół.
Zostałeś zaprogramowany, aby dostarczyć to posłanie - jego stworzenie jest twoją 
największą sztuką. Czym jest ów przekaz? Twoim ŻYCIEM. Tworzysz nim przede 
wszystkim opowieść o sobie, a następnie o wszystkim, co dostrzegasz. Kreujesz 
całościową wirtualną rzeczywistość w swoim umyśle i żyjesz w tej rzeczywistości. Gdy 
myślisz, wykorzystujesz do tego swój język; powtarzasz w swoim umyśle wszystkie 
symbole, które mają dla ciebie znaczenie. Przekazujesz sobie przesłanie, w którym 
zawiera się prawda dla ciebie, bo wierzysz, że to właśnie jest prawda.

background image

Twoja opowieść jest wszystkim, co wiesz o sobie. Kiedy wypowiadam te słowa, zwracam 
się do ciebie, do twojej wiedzy, do tego, co wiesz o sobie, a nie do CIEBIE, człowieka, 
którym NAPRAWDĘ jesteś. Jak widzisz, dokonuję rozróżnienia pomiędzy tobą a TOBĄ, 
ponieważ jeden z was jest prawdziwy, a drugi nie. TY, człowiek w ciele fizycznym, jesteś 
prawdziwy; TY jesteś prawdą. Ty, wiedza, nie jesteś prawdziwy - jesteś wirtualny. 
Istniejesz wyłącznie z powodu umów, które zawarłeś ze sobą i z ludźmi ze swego 
otoczenia. Ty, wiedza, wywodzisz się z symboli, jakie słyszysz w głowie. Pochodzisz ze 
wszystkich opinii ludzi, których kochasz, których nie kochasz, których znasz, a w 
większości tych, których nigdy nie poznasz.
Kto przemawia w twojej głowie? Zakładasz, że to ty. Ale jeśli ty przemawiasz, to kto w 
takim razie słucha? Ty, wiedza, mówisz w swojej głowie i opowiadasz o tym, kim jesteś. 
TY, człowiek, słuchasz, ale TY, człowiek, istniałeś długo przed tym, jak posiadłeś wiedzę. 
Istniałeś na długo wcześniej, nim zrozumiałeś wszystkie te symbole, nim nauczyłeś się 
mówić. Tak jak każde dziecko, zanim nauczy się mówić, byłeś wówczas całkowicie 
prawdziwy. Nie udawałeś, że jesteś kimś, kim nie byłeś. Nawet nie wiedząc o tym, w pełni 
sobie ufałeś i bezgranicznie kochałeś siebie. Nim posiadłeś wiedzę, byłeś całkowicie 
wolny, będąc tym, kim naprawdę jesteś, gdyż wszystkie opinie i opowieści innych ludzi nie 
weszły jeszcze do twojej głowy.
Twój umysł pełen jest wiedzy, lecz w jaki sposób jej używasz? Jak wykorzystujesz słowa, 
kiedy masz opisać siebie? Gdy spojrzysz na siebie w lustrze, czy lubisz ten widok, czy 
może osądzasz swoje ciało i przywołujesz wszystkie znane ci symbole, by wmówić sobie 
kłamstwa? Czy RZECZYWIŚCIE jest prawdą, że jesteś za niski lub za wysoki, za gruby 
lub za chudy? Czy to RZECZYWIŚCIE prawda, że nie jesteś piękny? Czy 
RZECZYWIŚCIE prawdą jest, iż nie jesteś doskonały taki, jaki po prostu jesteś?
Czy potrafisz całościowo dostrzec to, jak oceniasz siebie? Każdy osąd jest tylko opinią - 
punktem widzenia, który nie istniał w chwili twoich narodzin. Wszystko, co myślisz, i 
wszystko, co sądzisz o sobie, wynika z tego, czego się nauczyłeś. Poznałeś opinie swojej 
matki, swojego ojca, rodzeństwa oraz ludzi wokół ciebie. Wszyscy oni wpoili ci obrazy 
ukazujące, jak powinno wyglądać ciało; wyrazili swoje opinie na temat tego, jaki jesteś, jaki 
nie jesteś i jaki POWINIENEŚ być. Przekazali ci posłanie, z którym się zgodziłeś. A teraz 
masz o sobie tak wiele opinii - ale czy są one prawdą?
Zrozum, że tak naprawdę problemem nie jest wiedza; problemem jest wiara w 
ZNIEKSZTAŁCENIE wiedzy - i to właśnie nazywamy KŁAMSTWEM. Co jest prawdą, a co 
kłamstwem? Co jest rzeczywiste, a co wirtualne? Potrafisz dostrzec różnicę? A może 
wierzysz głosowi w swojej głowie, który ilekroć przemawia i zniekształca prawdę, 
zapewnia cię, że to, w co wierzysz, jest tożsame z rzeczywistością? Czy to 
RZECZYWIŚCIE prawda, że nie jesteś dobrym człowiekiem i nigdy nie będziesz dość 
dobry? Czy to RZECZYWIŚCIE prawda, że nie zasługujesz na szczęście? Czy to 
RZECZYWIŚCIE prawda, że nie jesteś godny miłości?
Pamiętasz moment, gdy drzewo przestało być po prostu drzewem? Od chwili kiedy 
nauczyłeś się języka, opisujesz drzewo i oceniasz je na wszystkie znane ci sposoby. 
Wówczas drzewo zaczyna być drzewem pięknym, brzydkim, przerażającym czy 
wspaniałym. Cóż, podobnie czynisz z samym sobą. Opisujesz i osądzasz siebie według 
swojej wiedzy. Stajesz się wtedy człowiekiem dobrym, złym, winnym, szalonym, silnym, 
słabym, pięknym czy brzydkim. Jesteś taki, jaki wierzysz, że jesteś. Potem pojawia się 
pierwsze pytanie: „W co wierzysz, jeśli chodzi o to, kim jesteś?".
Jeśli zaczniesz używać swej świadomości, zobaczysz wszystko, w co wierzysz. Tak 
właśnie przeżywasz swoje życie, całkowicie zdominowane przez wpojony ci system 
przekonań. Niezależnie od tego, jakie to przekonania, tworzą one opowieść, którą 
przeżywasz; to, w co wierzysz, rodzi emocje, których doświadczasz. Możesz naprawdę 
głęboko pragnąć przekonać siebie, iż JESTEŚ tym, kim wierzysz, że jesteś, ale ten obraz 
jest całkowicie fałszywy. To nie TY.

background image

Twoje prawdziwe JA jest wyjątkowe i wykracza poza wszystko, co znasz, ponieważ ono 
jest prawdą. TY, człowiek, jesteś prawdą. Twoja fizyczna obecność jest rzeczywista. To, co 
sądzisz o sobie, nie jest rzeczywiste - i wcale nie jest istotne, chyba że pragniesz stworzyć 
lepszą opowieść o sobie. Prawda lub wymysł - bez względu na to, co wybierasz, twoja 
opowieść jest wytworem sztuki. To wspaniała, piękna opowieść, ale tylko opowieść. Jest 
na tyle bliska prawdy, na ile możesz się do niej zbliżyć za pomocą symboli.
Z perspektywy twórcy nie ma dobrej ani złej drogi w tworzeniu własnej sztuki; piękno albo 
istnieje, albo nie; szczęście albo istnieje, albo nie. Jeżeli uwierzysz, że jesteś artystą, to 
wszystko znów stanie się możliwe. Słowa są dla ciebie pędzlem, a twoje życie jest 
płótnem. Możesz namalować, cokolwiek zechcesz; możesz nawet skopiować pracę 
innego twórcy - jednak za pomocą pędzla wyrażasz to, w jaki sposób postrzegasz siebie i 
całą rzeczywistość. Malujesz swoje życie, a jak będzie ono wyglądać, zależy od tego, jak 
wykorzystasz moc słowa. Kiedy to sobie uświadomisz, może nagle pojmiesz, jakim 
potężnym narzędziem kreacji jest słowo. Gdy nauczysz się władać nim w pełni świadomie, 
będziesz mógł stworzyć za pomocą słowa opowieść. Jaką opowieść? Historię swojego 
życia. Opowieść o sobie.

Tym samym doszliśmy do pierwszej i najważniejszej spośród Czterech Umów: SZANUJ 
SWOJE SŁOWO. Słowo jest twoją mocą tworzenia i można ją zastosować na wiele 
sposobów. Jeden z nich polega na poszanowaniu słowa, a wtedy słowo tworzy piękną 
opowieść - twoje niebo na Ziemi. Inny sposób to nadużywanie słowa, kiedy niszczy ono 
wszystko dokoła ciebie i w efekcie prowadzi do stworzenia ci piekła.
Jako symbol słowo posiada magiczną moc kreacji, może bowiem odtworzyć obraz, ideę, 
uczucie czy też całą historię ukrytą w sferze wyobraźni. Wystarczy usłyszeć słowo „koń", 
by przywołać w umyśle obraz tego zwierzęcia. Na tym polega siła symbolu. Może jednak 
być jeszcze potężniejsza. Wystarczy powiedzieć dwa słowa: „ojciec chrzestny", aby 
przypomnieć sobie cały film. Na tym właśnie polega twoja magia, moc tworzenia, która 
znajduje swój początek w słowie.
Być może rozumiesz, dlaczego w Biblii jest powiedziane: „Na początku było Słowo, a 
Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo". Jak naucza wiele religii, na początku nie istniało 
nic i pierwszą rzeczą, którą Bóg stworzył, był posłaniec, anioł głoszący nowinę. Możesz 
zapewne pojąć potrzebę stworzenia kogoś, kto mógłby przenieść informację z jednego 
miejsca w drugie. Oczywiście droga znikąd donikąd wydaje się trochę skomplikowana, ale 
zarazem jest ona przecież bardzo prosta. Na samym początku Bóg stworzył słowo i to 
właśnie SŁOWO było posłańcem. Jeśli więc Bóg stworzył słowo, żeby przekazać nowinę, 
a owym słowem jest posłaniec, to właśnie ty nim jesteś: przekazicielem, aniołem.
Słowo istnieje dzięki mocy zwanej ŻYCIEM, INTENCJĄ lub BOGIEM. Słowo jest tą 
właśnie mocą. Jest intencją - i właśnie dlatego nasza intencja wyraża się poprzez słowo, 
niezależnie od tego, jakim językiem mówimy. Słowo jest tak istotne przy tworzeniu 
wszystkiego, gdyż posłaniec dostarcza przekazy i cała kreacja wyłania się z niczego.
Przypomnijmy sobie opowieść o tym, jak Bóg i Adam przechadzają się razem. Bóg 
stwarza rzeczywistość, my zaś odtwarzamy ją za pomocą słowa. Wirtualna sfera, którą 
tworzymy, to odbicie rzeczywistości; to nasza interpretacja rzeczywistości wyrażona za 
pomocą słowa. Nic nie może istnieć bez słowa, ponieważ używamy go do tworzenia 
wszystkiego, co wiemy.
Jak może zauważyłeś, celowo zmieniam wszystkie symbole, tak byś mógł dostrzec, że 
różne wyrażenia oznaczają dokładnie to samo. Symbole mogą się zmieniać, lecz 
znaczenie pozostaje identyczne, niezależnie od tradycji, z której się wywodzą. Jeśli 
wsłuchasz się w intencję obecną W TLE symbolu, zrozumiesz, co próbuję ci przekazać. 
Szacunek dla słowa jest tak bardzo ważny, gdyż słowo jest TOBĄ, posłańcem. Słowo 
dotyczy przekazu, który masz dostarczyć - nie tyle wszystkim i wszystkiemu dokoła, ile 
głównie samemu sobie.

background image

Opowiadasz sobie pewną historię, ale czy jest ona prawdziwa? Jeśli używasz słowa, by 
stworzyć opowieść pełną negacji i obwiniania siebie, to kierujesz je przeciwko sobie i 
przestajesz je szanować. Jeżeli szanujesz swoje słowo, nie powiesz do siebie: „Jestem 
stary; jestem brzydki; jestem gruby; nie jestem wystarczająco dobry; nie jestem 
wystarczająco silny; nigdy w życiu nie zdołam tego dokonać".
Nie bodziesz wykorzystywał swej wiedzy przeciwko sobie, co oznacza, że twój głos wiedzy 
nie użyje słowa, aby cię ocenić, obwinić lub ukarać. Twój umysł jest tak potężny, że potrafi 
dostrzec kreowaną przez ciebie opowieść. Jeśli tworzysz w sobie poczucie winy, 
doprowadzasz do narastania wewnętrznego konfliktu, który w końcu zamienia się w 
koszmar.
Twoje szczęście zależy od ciebie oraz od tego, jak używasz słowa. Jeśli poczujesz gniew i 
wypowiesz słowo w taki sposób, by zaatakować kogoś emocjonalną trucizną, widać 
wyraźnie, że kierujesz jego moc przeciwko tej osobie - ale tak naprawdę używasz słowa 
przeciwko sobie. Tego rodzaju działanie wywoła podobną reakcję i druga strona zaatakuje 
CIEBIE. Jeśli obrażasz kogoś, w rewanżu możesz zostać nawet fizycznie zraniony. Jeśli 
używasz słowa tak, że stwarzasz konflikt, w którego wyniku twoje ciało może odnieść 
obrażenia, bezsprzecznie działasz przeciwko sobie.
Szanowanie swojego słowa oznacza, że nigdy nie używasz mocy słowa przeciwko sobie. 
Jeśli szanujesz swoje słowo, nigdy nie zdradzasz siebie. Nigdy nie używasz słowa do 
rozsiewania plotek o sobie ani do rozprzestrzeniania emocjonalnej trucizny przez 
obmawianie innych ludzi. Plotkowanie to główna forma komunikacji w ludzkiej 
społeczności - uczymy się plotkować poprzez umowę. Jako dzieci słyszymy dorosłych, 
którzy obmawiają siebie nawzajem i wypowiadają opinie o innych, często nawet zupełnie 
nieznanych ludziach. Teraz jednak już wiesz, że nasze opinie nie są prawdziwe; stanowią 
jedynie pewien punkt widzenia.
Pamiętaj, że jesteś twórcą opowieści własnego życia. Wyobraź sobie tylko, jaką opowieść 
będziesz mógł stworzyć, jeśli zaczniesz szanować swoje słowo. Zaczniesz używać słowa 
tak, by kierować się w stronę prawdy i miłości ku sobie. Będziesz słowem wyrażał prawdę 
w każdej myśli, w każdym czynie, w każdym określeniu dotyczącym ciebie oraz opowieści 
twojego życia. Jaki będzie tego wynik? Niezwykle piękne życie. Innymi słowy, będziesz 
szczęśliwy.
Jak widzisz, poszanowanie słowa sięga o wiele głębiej, niż się wydaje. Słowo jest czystą 
magią - kiedy zastosujesz pierwszą umowę, magia zacznie po prostu działać w twoim 
życiu. Z łatwością zrealizujesz swoje zamiary i pragnienia, ponieważ zniknie wszelki twój 
opór i lęk; pozostanie wyłącznie miłość. Odczuwasz wtedy spokój i tworzysz życie pełne 
wolności i samorealizacji we wszystkich aspektach. Wystarczy tylko ta jedna umowa, abyś 
całkowicie przekształcił swoje życie w osobiste niebo. Bądź zawsze świadom tego, jak 
używasz słowa - ZAWSZE SZANUJ SWOJE SŁOWO.

4

KAŻDY UMYSŁ TO OSOBNY ŚWIAT 
Druga umowa - Nie bierz niczego do siebie

Gdy się rodzimy, w naszym umyśle nie ma żadnych symboli - mamy jednak mózg i oczy, 
które rejestrują obrazy pojawiające się w świetle. Zaczynamy postrzegać światło i 
stopniowo przyzwyczajamy się do niego. Mózg reaguje na światło, wytwarzając 
niekończącą się serię obrazów w naszej wyobraźni i w naszym umyśle.

ŚNIMY. Z punktu widzenia Tolteków, całe nasze życie jest snem, gdyż mózg jest 
zaprogramowany, by śnić dwadzieścia cztery godziny na dobę.

background image

Kiedy mózg jest przebudzony, struktura materii powoduje, że postrzegamy rzeczy w 
sposób linearny; gdy mózg śpi, nie istnieje żadna struktura i dlatego sen zmienia się 
nieustannie. Nawet po przebudzeniu mózg ma tendencję do śnienia na jawie - ten sen 
również cały czas się zmienia. Moc wyobraźni jest tak wielka, że potrafi nas zabrać do 
wielu różnych miejsc. Oczami wyobraźni widzimy rzeczy, których inni nie widzą; słyszymy 
rzeczy, których inni nie słyszą, a czasami to my nie słyszymy, wszystko zależy od 
charakteru snu. Wyobraźnia wprawia w ruch widziane przez nas obrazy, lecz istnieją one 
wyłącznie w naszym umyśle pogrążonym w śnieniu.
Światło, obrazy, wyobraźnia, śnienie... Nawet teraz śnisz i możesz to z łatwością 
sprawdzić. Być może nigdy nie zauważyłeś nieprzerwanego stanu snu własnego umysłu, 
lecz jeśli przez chwilę wyobrazisz to sobie, zrozumiesz, co staram ci się wytłumaczyć. 
Wyobraź sobie, że patrzysz w lustro. Widzisz tam cały świat różnych przedmiotów, ale 
wiesz, że te obrazy są jedynie odbiciem rzeczywistości. To, co widzisz, wygląda, jakby 
było rzeczywiste; przypomina to, co prawdziwe, jednak ani nie jest realne, ani nie ma nic 
wspólnego z prawdą. Jeśli spróbujesz dotknąć przedmiotów widocznych w lustrze, 
poczujesz jedynie jego powierzchnię.
To, co widzisz w lustrze, stanowi tylko OBRAZ rzeczywistości, co oznacza, że jest 
WIRTUALNĄ rzeczywistością, jest snem. To ten sam rodzaj snu, którego ludzie 
doświadczają w stanie dziennej aktywności mózgu. Dlaczego? Dlatego, że to, co widzisz 
w lustrze, jest kopią rzeczywistości, którą tworzysz za pomocą swoich oczu i mózgu. Jest 
to OBRAZ świata stworzonego przez twój umysł – tak właśnie twój umysł postrzega 
rzeczywistość. To, co pies widzi w lustrze, jest tożsame z tym, jak psi mózg widzi realny 
świat. To, co w tym samym lustrze widzi orzeł, jest obrazem tego, jak mózg orła odbiera 
rzeczywistość, i z pewnością jest to inny obraz niż ten, który ty widzisz.
A teraz wyobraź sobie, że zamiast w lustro spoglądasz we własne oczy. Dostrzegasz nimi 
światło odbijające się od milionów zewnętrznych przedmiotów. Słońce oświetla cały świat, 
a każdy obiekt odbija światło. Zewsząd docierają do twoich oczu miliardy promieni 
świetlnych, tworząc w nich obrazy. Wydaje ci się, że widzisz te przedmioty, ale jedyne, co 
NAPRAWDĘ widzisz, to odbite światło.
Wszystko, co postrzegasz, jest odbiciem tego, co rzeczywiste, podobnie jak w przypadku 
lustrzanego odbicia, ale z jedną ważną różnicą. Za lustrem nie ma niczego, a za twoimi 
oczami kryje się mózg, który próbuje to wszystko poskładać w sensowną całość. 
Interpretuje wszystko według znaczenia, jakie nadajesz każdemu z symboli, według 
struktury twojego języka i według całej wiedzy zaprogramowanej w twoim umyśle. 
Wszystko, co widzisz, przechodzi przez pryzmat twojego systemu przekonań. Całość tego, 
co postrzegasz, poddana jest interpretacji w kontekście wszystkiego, w co wierzysz - 
rezultatem tego procesu jest twój sen. Tak właśnie tworzysz całą wirtualną rzeczywistość 
w swoim umyśle.
Być może potrafisz zauważyć, jak łatwo przychodzi ludziom zniekształcanie tego, co 
widzą. Światło odtwarza doskonały obraz rzeczywistości, jednak zniekształcamy go przez 
tworzenie opowieści pełnej znanych nam symboli i opinii. Śnimy o tym w naszej wyobraźni 
i na mocy umowy uznajemy, iż nasz sen jest prawdą absolutną, podczas gdy w 
rzeczywistości nasz sen jest prawdą względną, ODBICIEM tej prawdy, która ciągle będzie 
zniekształcana przez wiedzę zgromadzoną w naszej pamięci.
Wielu mistrzów głosiło, iż każdy umysł jest osobnym światem, i to prawda. Świat, który - 
jak nam się wydaje - postrzegamy na zewnątrz, tak naprawdę znajduje się WEWNĄTRZ 
nas. Jest zbiorem obrazów naszej wyobraźni, jest SNEM. Nieustannie śnimy - i fakt ten 
znany jest od wieków. Wiedzieli o tym nie tylko Toltekowie w Meksyku, lecz również 
mędrcy w Grecji, Rzymie, w Indiach i w Egipcie. Ludzie na całym świecie powtarzali 
zdanie: „Zycie jest snem". Pytanie brzmi: czy jesteśmy tego świadomi?
Gdy nie uświadamiamy sobie, że nasz umysł bez przerwy śni, łatwo przychodzi nam 
obwiniać wszystko i wszystkich, poza sobą, za wszelkie wypaczenia w naszym śnie i za 

background image

wszystko, co sprawia nam w życiu cierpienie. Gdy wreszcie uświadomimy sobie, że 
żyjemy we śnie, który jako artyści sami stworzyliśmy, stawiamy wielki krok do przodu w 
naszym rozwoju, bo od tej chwili możemy już wziąć odpowiedzialność za to, co 
stwarzamy. Zrozumienie, iż umysł nieprzerwanie śni, to klucz do zmiany tego snu, jeśli nie 
jesteśmy z niego zadowoleni.
Kto śni opowieść twojego życia? Ty. Jeśli nie lubisz swojego życia i tego, co sądzisz o 
sobie, pamiętaj, że tylko ty potrafisz to zmienić. To twój świat; to twój sen. Jeśli cieszysz 
się nim, to wspaniale; raduj się nim w pełni, każdą jego chwilą. Jeśli natomiast twój sen to 
koszmar, jeśli doświadczasz rozdarcia i cierpienia i nie cieszy cię to, co sam stworzyłeś, 
możesz to zmienić. Na pewno zdajesz sobie sprawę, że istnieją miliony książek 
napisanych przez miliony śniących, z których każdy miał inny punkt widzenia. Twoja 
opowieść jest równie interesująca jak każda z tych książek, a może nawet bardziej, 
ponieważ twoja opowieść wciąż się zmienia. W wieku dziesięciu lat śniłeś zupełnie inaczej 
niż wtedy, gdy miałeś lat piętnaście, dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści, lub niż śnisz 
teraz.
Opowieść, jaką śnisz dzisiaj, różni się od tej, którą śniłeś wczoraj albo pół godziny temu. 
Za każdym razem kiedy mówisz o swojej opowieści, poddajesz ją zmianom w zależności 
od tego, komu ją przedstawiasz, w jakim stanie emocjonalnym jesteś i w co w danym 
momencie wierzysz. Nawet jeśli spróbujesz opowiedzieć tę samą opowieść raz jeszcze, 
okaże się, że będzie już inna. W pewnej chwili uświadamiasz sobie, iż jest to tylko 
opowieść. Nie jest prawdziwa; jest wirtualną rzeczywistością. To jedynie sen, który 
dzielimy z innymi, bo wszyscy ludzie śnią w tym samym czasie. Wspólny sen ludzkości, 
SEN PLANETY, istniał już, zanim się urodziłeś - właśnie tak nauczyłeś się tworzyć własną 
sztukę, opowieść o sobie.

Użyjmy mocy naszej wyobraźni, aby stworzyć razem sen, mając świadomość tego, że to 
tylko sen. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w olbrzymiej galerii handlowej, w której 
mieszczą się setki sal kinowych. Szukasz afisza, by sprawdzić, co grają i dostrzegasz 
plakat filmu zatytułowanego twoim imieniem. Niewiarygodne! Wchodzisz do kina i widzisz, 
że sala jest prawie pusta - siedzi tam tylko jedna osoba. Dyskretnie, starając się nie 
przeszkadzać, cicho siadasz za nią a ona nawet cię nie zauważa, bo cała jej uwaga 
skupiona jest na filmie.
Spoglądasz na ekran i cóż za niespodzianka! Rozpoznajesz tu każdą postać: swoją 
matkę, ojca, braci, siostry, ukochane osoby, swoje dzieci, przyjaciół. Następnie widzisz 
głównego bohatera filmu - to ty! Jesteś gwiazdą ekranu, oglądasz opowieść o sobie. Co 
więcej, osoba na miejscu przed tobą to także ty, patrzący na siebie grającego w filmie. 
Oczywiście główny bohater jest taki, jak sam siebie postrzegasz, i wszystkie postacie 
drugoplanowe też są takie, jakimi ty je widzisz. Dzieje się tak, bo dokładnie znasz swoją 
historię. Po chwili czujesz się nieco oszołomiony tym, czego przed chwilą doświadczyłeś, i 
postanawiasz udać się do innej sali kinowej.
Tam również siedzi, wpatrzona w ekran, tylko jedna osoba. Kobieta zupełnie cię nie 
zauważa, kiedy siadasz obok niej. Zaczynasz oglądać film i ponownie rozpoznajesz 
wszystkie postacie - tym razem jednak ty grasz rolę drugoplanową. Widzisz opowieść 
życia swojej matki i to ona ze skupieniem ogląda tu film o sobie. Uświadamiasz sobie, iż 
twoja matka nie jest tą samą postacią, którą widziałeś w swoim filmie. We własnym 
obrazie twoja matka zupełnie inaczej projektuje wyobrażenie o sobie - tak jak chciałaby 
być postrzegana. Doznajesz wrażenia, że nie jest to autentyczne. Po prostu gra ona 
pewną rolę. Potem jednak zaczynasz rozumieć, iż właśnie w ten sposób sama siebie 
widzi, i jest to dla ciebie spore zaskoczenie.
Następnie zauważasz, że postać z twoją twarzą nie jest tą samą osobą, którą widziałeś w 
swoim filmie. Mówisz do siebie: „To przecież nie jestem ja", ale teraz masz okazję 
zobaczyć, jak twoja matka cię postrzega i co o tobie myśli, i jest to zupełnie niepodobne do 

background image

tego, co sam myślisz o sobie. Potem oczami matki widzisz postać swojego ojca i znów 
obraz znacznie różni się od twojej wizji. Wydaje się zupełnie zniekształcony; i podobnie 
rzecz się ma ze wszystkimi innymi postaciami. Dowiadujesz się, jak twoja matka postrzega 
osobę, którą kochasz, i nawet jesteś trochę zły. „Jak ona tak może?!" - obruszasz się. 
Wstajesz i zdecydowanym krokiem wychodzisz z sali.
Idziesz do kolejnego kina i poznajesz tam opowieść osoby, którą kochasz. Możesz 
zobaczyć, w jaki sposób cię postrzega, i ta postać jest kompletnie inna od tej, która 
występowała w twoim filmie czy też w obrazie twojej matki. Zyskujesz wgląd w punkt 
widzenia ukochanej osoby na wasze dzieci, rodzinę i przyjaciół. Widzisz jej projekcję na 
swój temat - obraz zupełnie nie zgadza się z tym, który ty nosisz w sobie. Postanawiasz 
opuścić kino i odwiedzić salę, gdzie wyświetlają film twoich dzieci. Patrzysz ich oczami na 
siebie, na ich dziadka, babcię i ledwo możesz uwierzyć w to, co widzisz. Potem oglądasz 
filmy braci, sióstr, przyjaciół i za każdym razem widzisz, że wszyscy zniekształcają 
postacie bohaterów w swoich obrazach.
Obejrzawszy wszystkie te wizje, postanawiasz powrócić do pierwszej sali kinowej, aby raz 
jeszcze popatrzeć na własny film. Widzisz siebie grającego na ekranie, ale nie możesz już 
uwierzyć w to, co oglądasz; nie wierzysz już we własną opowieść, ponieważ zdałeś sobie 
sprawę, że to tylko pewna historia. Teraz wiesz, że rola, którą odgrywałeś przez całe życie, 
nie była nic warta, bo nikt nie widzi cię tak, jak byś chciał być widziany. Przekonujesz się, 
że nikt z twojego otoczenia nie dostrzega cierpień i rozdarcia, których doświadczasz w 
swoim filmie. Staje się oczywiste, że każda osoba skupia się na własnym filmie. Żadna z 
nich nawet nie zauważyła, kiedy przysiadłeś się do niej w kinie! Aktorzy skoncentrowani są 
na własnej opowieści, będącej jedyną rzeczywistością, w której żyją. Ich uwaga jest tak 
mocno przykuta do osobistej kreacji, że nawet nie dostrzegają SWOJEJ obecności -osoby 
obserwującej z widowni własny film.
I w tym momencie wszystko się dla ciebie zmienia. Nic nie jest już takie samo, ponieważ 
teraz widzisz, co tak naprawdę się dzieje. Każdy człowiek żyje we własnym świecie, we 
własnym filmie, we własnej opowieści. Wierzy bez reszty w swoją opowieść, która jest dla 
niego prawdziwa, ale ta prawda jest względna choćby dlatego, że ty w nią nie wierzysz. 
Teraz widzisz, że wszystkie opinie innych ludzi o tobie dotyczą w gruncie rzeczy postaci 
żyjącej nie w twoim, ale w ich filmie. Oceniają postać noszącą twoje imię, ale to tylko 
bohater ich własnej kreacji. Wszystko, co ludzie myślą o tobie, jest tylko ich OBRAZEM na 
twój temat, a obraz ten nie jest tobą.
Teraz rozumiesz doskonale, że ludzie, których najbardziej kochasz, tak naprawdę nie 
znają ciebie ani ty nie znasz ich. Wiesz o nich tylko to, w co wierzysz. Znasz wyłącznie 
obraz, który dla nich stworzyłeś - wizja ta nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi ludźmi. 
Myślałeś, że bardzo dobrze znasz swoich rodziców, partnera życiowego, dzieci i przyjaciół. 
Prawda jest jednak taka, że nie masz pojęcia, co się dzieje w ich świecie - co myślą co 
czują, o czym śnią. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że byłeś przekonany, iż znasz 
SIEBIE.

Dochodzisz jednak do wniosku, że nawet siebie nie znasz, ponieważ tak długo odgrywałeś 
pewną rolę, że do perfekcji opanowałeś sztukę udawania kogoś, kim nie jesteś.
Mając tę świadomość, nagle pojmujesz, jak niedorzeczne są słowa: „Ukochana osoba 
mnie nie rozumie. Nikt mnie nie rozumie". Oczywiście, że cię nie rozumieją. Sam siebie 
nawet nie rozumiesz. Twoja osobowość zmienia się bez przerwy, z minuty na minutę, w 
zależności od roli, jaką odgrywasz, od drugoplanowych postaci w twojej opowieści oraz od 
tego, w jaki sposób śnisz w danej chwili. W domu masz jedną osobowość, w pracy - 
całkiem inną. Inaczej zachowujesz się wśród koleżanek, inaczej wśród kolegów. Przez 
całe życie zakładałeś, że inni ludzie bardzo dobrze cię znają, i gdy zdarzało się, że nie 
zrobili tego, czego od nich oczekiwałeś, odbierałeś to jako osobistą urazę, reagując 
gniewem, a twoje słowo służyło stworzeniu bezsensownego konfliktu i cierpienia.

background image

Teraz o wiele łatwiej zrozumieć, dlaczego jest tak wiele konfliktów między ludźmi. Świat 
zamieszkują miliardy śniących, którzy nie są świadomi tego, że inni żyją we własnych 
światach, śniąc własne sny. Z perspektywy głównego bohatera jest to ich JEDYNY punkt 
widzenia - wszystko obraca się wokół niego. Kiedy drugoplanowe postacie powiedzą coś, 
co nie pasuje do jego poglądów, wzbiera w nim gniew i próbuje bronić swoich racji. 
Pragnie, żeby osoby z drugiego planu zachowywały się według jego woli, a jeśli tak nie 
czynią, czuje się urażony. Bierze WSZYSTKO do siebie. Mając świadomość tego, możesz 
również zrozumieć, jakie jest rozwiązanie, proste i logiczne: NIE BIERZ NICZEGO DO 
SIEBIE.
Teraz znaczenie drugiej umowy jest już całkowicie jasne. Ta umowa daje ci odporność w 
relacjach z drugoplanowymi postaciami twojej opowieści. Nie musisz już przejmować się 
opiniami innych ludzi. Kiedy w końcu uświadomisz sobie, że nic, co inni mówią lub robią, 
nie dotyczy ciebie, wówczas przestanie być dla ciebie ważne, kto cię obmawia, obwinia, 
odrzuca lub kto nie zgadza się z twoim punktem widzenia. Żadna plotka nie dotyczy 
ciebie. Nie musisz nawet bronić swoich racji. Pozwalasz, żeby „psy szczekały, a karawana 
jechała dalej". A z pewnością będą dalej szczekać, tylko co z tego? Cokolwiek ludzie 
powiedzą, nie ma to wpływu na ciebie, gdyż jesteś uodporniony na ich opinie i 
emocjonalną truciznę. Jesteś niewrażliwy na działania drapieżników, które dopuszczają się 
obmowy, by ranić innych, a w konsekwencji wykorzystują ludzi, aby zranić siebie.
NIE BIERZ NICZEGO DO SIEBIE to wspaniałe narzędzie w relacjach z innymi ludźmi. 
Jest to przepustka do osobistej wolności, ponieważ nie musisz już nigdy więcej kierować 
swoim życiem wedle opinii innych ludzi. Taka postawa naprawdę cię uwalnia! Możesz 
robić, co tylko zechcesz, mając pełną świadomość, że to, co zrobisz, nie ma nic 
wspólnego z żadnym człowiekiem poza tobą. Jedyną osobą, która powinna przejmować 
się twoją opowieścią, jesteś TY. Ta świadomość zmienia wszystko. Pamiętaj, że 
uświadomienie sobie prawdy to pierwszy krok na drodze do samodoskonalenia - i właśnie 
teraz stawiasz ten krok. Przypomniałem ci o prawdzie.
Teraz, kiedy rozumiesz tę prawdę i jesteś jej świadom, jak mógłbyś wziąć jakąkolwiek 
uwagę czy opinię do siebie? Gdy wreszcie zrozumiesz, że każdy człowiek żyje w 
odrębnym świecie, w swoim filmie i śnie, druga umowa staje się aktem zdrowego 
rozsądku: NIE BIERZ NICZEGO DO SIEBIE.

5

PRAWDA CZY FAŁSZ 
Trzecia umowa - Nie zakładaj niczego z góry

Przez wieki, a nawet tysiąclecia, ludzie wierzyli, że w ludzkim umyśle zawsze istnieje 
konflikt - walka dobra ze złem. To nieprawda. Dobro i zło są wyłącznie efektem tej walki, 
ponieważ w rzeczywistości jest to konflikt między prawdą a kłamstwem. Być może 
powinniśmy powiedzieć, że KAŻDY konflikt jest wynikiem kłamstwa, gdyż prawdy nie 
dotyczą żadne spory. Prawda nie musi udowadniać, że jest prawdą; istnieje niezależnie od 
tego, czy wierzymy w nią, czy nie. Kłamstwa natomiast istnieją, jeśli je wymyślimy, a 
następnie trwają, gdy w nie wierzymy. Są wypaczeniem słowa, zniekształceniem sensu 
przekazu, które zachodzi w ludzkim umyśle. Kłamstwa nie są rzeczywiste - stanowią 
jedynie nasz wytwór - ale ożywiamy je i urealniamy w wirtualnej przestrzeni naszego 
umysłu.
Kiedy byłem nastolatkiem, mój dziadek wyjawił mi tę prostą prawdę, ale zajęło mi wiele lat, 
by w pełni ją zrozumieć, ponieważ cały czas wątpiłem, myśląc: „Jak możemy poznać 
prawdę?". Odwoływałem się do symboli, by spróbować zrozumieć prawdę, podczas gdy 
rzeczywista prawda jest taka, że symbole nie mogą nic na jej temat powiedzieć. Prawda 

background image

istniała na długo przed tym, jak ludzie wynaleźli symbole.
Jako artyści wciąż zniekształcamy prawdę za pomocą symboli, lecz to nie to jest 
problemem. Jak powiedzieliśmy wcześniej, kłopoty zaczynają się wówczas, gdy 
UWIERZYMY w owo zniekształcenie, bo niektóre kłamstwa są niewinne, a inne 
-śmiercionośne. Rozważmy, jak możemy użyć słowa, żeby stworzyć opowieść, czyli 
pewien PRZESĄD, na temat krzesła. Co wiemy o krześle? Możemy powiedzieć, że 
zrobiono je z drewna, metalu, tkaniny, jednak ciągle używamy symboli, aby wyrazić swój 
punkt widzenia. W rzeczywistości nie wiemy tak naprawdę, czym ten przedmiot jest. 
Możemy jednak z całą mocą swej władzy użyć słowa, aby dostarczyć sobie oraz ludziom 
dokoła przekaz głoszący: „To krzesło jest brzydkie. Nie cierpię tego krzesła".
Przekaz już na tym poziomie jest zniekształcony, ale to dopiero początek. Mówimy 
następnie: „To krzesło jest głupie i uważam, że każdy, kto na nim usiądzie, również może 
stać się głupi. Myślę, że powinniśmy je zniszczyć, ponieważ jeśli ktoś na nim usiądzie i 
krzesło się złamie, ta osoba może upaść i złamać nogę. O tak, to krzesło jest złe! 
Stwórzmy prawo przeciwko krzesłu, tak by wszyscy wiedzieli, że stanowi ono zagrożenie 
dla społeczeństwa. Od teraz zabrania się wszystkim zbliżać do tego złego krzesła!".
Jeśli wyślemy taki przekaz, to każdy, kto go otrzyma i zgodzi się z nim, zacznie się bać 
złego krzesła. Wkrótce niektórzy ludzie tak bardzo będą obawiać się krzesła, że zaczną 
śnić o nim koszmary. Złe krzesło stanie się ich obsesją i dojdą do wniosku, że muszą je 
zniszczyć, zanim krzesło ich zniszczy.

Widzisz, co możemy uczynić ze słowem? Krzesło to tylko przedmiot. Istnieje i na tym 
kończy się prawda. Natomiast opowieść o krześle nie jest prawdą, tylko przesądem: 
wypaczonym, kłamliwym przekazem. Jeśli nie wierzymy w kłamstwo, nie ma problemu. 
Jeśli jednak dajemy mu wiarę i narzucamy ją innym ludziom, może to doprowadzić do 
powstania tego, co nazywamy ZŁEM. Oczywiście to, co określamy jako ZŁO, objawia się 
na wielu poziomach, zależnych od naszej wewnętrznej mocy. Niektórzy ludzie potrafią 
poprowadzić cały świat na wielką wojnę, z milionami ofiar. Na całym świecie żyją 
dyktatorzy atakujący inne kraje i mordujący tamtejszą ludność wyłącznie dlatego, że jako 
przywódcy wierzą w kłamstwa.
Teraz z łatwością możemy zrozumieć, dlaczego istnieje konflikt w ludzkim umyśle - 
podkreślam, tylko w LUDZKIM umyśle, w przestrzeni wirtualnej, gdyż nie zaobserwujemy 
tego zjawiska u reszty stworzenia. Miliardy ludzi zniekształcają wszystkie znane im 
symbole i posyłają w świat przekaz z wypaczonymi informacjami. To właśnie tak naprawdę 
przydarzyło się ludzkości. Myślę, iż to wyjaśnia, dlaczego na świecie trwają wojny, 
dlaczego istnieją niesprawiedliwość i wyzysk, dlaczego sen zwany PIEKŁEM jest udziałem 
ludzi na całym świecie. Piekło nie jest niczym innym jak tylko snem przepełnionym 
kłamstwami.
Pamiętaj, nasz sen kontrolowany jest przez to, w co wierzymy, a możemy wierzyć w 
prawdę lub w fałsz. Prawda wiedzie nas ku samorealizacji i szczęściu. Kłamstwa 
prowadzą ku ograniczeniom w naszym życiu, ku cierpieniu i rozdarciu. Ten, kto wierzy w 
prawdę, żyje w niebie. Ten, kto wierzy w kłamstwa, prędzej czy później ląduje w piekle. Nie 
trzeba umrzeć, by wkroczyć do nieba lub do piekła. Piekło i niebo są dokoła nas. Niebo to 
punkt widzenia, stan umysłu - tak jak piekło. Kłamstwa manifestują się w naszych 
głowach. Ludzie tworzą kłamstwa, a potem to one przejmują nad ludźmi kontrolę. W końcu 
jednak objawia się prawda, przy której kłamstwa nie mogą istnieć.
Wieki temu ludzie wierzyli, iż Ziemia jest płaska. Niektórzy byli przeświadczeni, że słonie 
podtrzymują Ziemię, i dzięki temu czuli się bezpiecznie. „Dobrze, teraz wiemy, że Ziemia 
jest płaska". No cóż, dzisiaj wiemy, że nie jest! Przekonanie o tym, iż Ziemia jest płaska, 
uznawano za prawdziwe i niemal wszyscy się z nim zgadzali - tylko czy przez to stało się 
ono prawdą?

background image

Jedno z największych kłamstw, jakie słyszymy w naszych czasach, brzmi: „Nikt nie jest 
doskonały". To najlepsza wymówka dla naszego zachowania i prawie każdy się z tym 
twierdzeniem zgadza, tylko czy to rzeczywiście prawda? Wręcz przeciwnie, każdy 
człowiek żyjący na tym świecie jest doskonały. Od dzieciństwa bez przerwy słyszymy 
jednak to kłamstwo i w rezultacie wciąż oceniamy siebie w zestawieniu z OBRAZEM 
doskonałości. Nieustannie dążymy do perfekcji i w końcu dochodzimy do wniosku, że 
wszystko we wszechświecie jest doskonałe, poza ludźmi. Słońce jest doskonałe, gwiazdy i 
planety są doskonałe, jednak gdy przychodzi nam oceniać ludzi, twierdzimy: „Nikt nie jest 
doskonały". Prawda natomiast jest taka, że całe stworzenie jest doskonałe, włącznie z 
ludźmi.
Jeśli nie jesteśmy wystarczającego świadomi, by dostrzec tę prawdę, oznacza to, że 
tkwimy za zasłoną kłamstw. Możesz zapytać: „A co z kimś, kto jest niepełnosprawny 
fizycznie? Czy taka osoba również jest doskonała?". Cóż, według twojej wiedzy, taki 
człowiek jest niedoskonały, ale czy ona stanowi prawdę? Kto powiedział, że to, co 
nazywamy „niepełnosprawnością", a nawet „chorobą", nie jest doskonałe?
Wszystko w nas jest doskonałe, włącznie z każdą chorobą czy niepełnosprawnością na 
którą możemy cierpieć. Osoba, która z trudem przyswaja wiedzę, jest doskonała; ktoś, kto 
urodził się bez palca, ręki czy ucha, jest doskonały; obłożnie chory człowiek jest 
doskonały. Istnieje tylko doskonałość, a świadomość tego faktu to kolejny ważny krok na 
drodze naszego rozwoju. Zaprzeczanie temu oznacza brak świadomości tego, kim 
jesteśmy.
I nie wystarczy tylko POWIEDZIEĆ, że jesteśmy doskonali; musimy w to UWIERZYĆ. Jeśli 
żyjemy w przeświadczeniu o własnej niedoskonałości, owo kłamstwo przyciąga kolejne, 
wspierające je pokłady fałszu - razem wszystkie te kłamstwa tłumią prawdę i kontrolują 
sen, który tworzymy dla siebie. Kłamstwa to nic innego jak przesądy i zapewniam cię, że 
żyjemy w świecie pełnym nieprawdziwych przekonań. I zapytam raz jeszcze: czy jesteśmy 
tego świadomi?
Wyobraź sobie, że jutro obudzisz się w czternastowiecznej Europie, ale zachowasz swoją 
wiedzę i przekonania z dzisiejszych czasów. Zastanów się, co ludzie z tamtego okresu 
mogliby pomyśleć o tobie, jak by cię ocenili. Być może oddaliby cię pod sąd za to, że 
kąpiesz się codziennie. Wszystko to, w co wierzysz, stanowiłoby zagrożenie dla ich 
światopoglądu. Ile czasu zajęłoby im dojście do wniosku, że na pewno jesteś 
czarownikiem? Skazaliby cię na tortury, wymusiliby przyznanie się do winy, a w końcu 
zabili - wszystko z powodu lęku przed twoimi poglądami. Z łatwością możesz zauważyć, 
że owi ludzie żyli w świecie pełnym przesądów. Niewiele z tego, w co wierzyli, było prawdą 
- bez trudu możesz to ocenić na podstawie swojej obecnej wiedzy. Ci ludzie nie zdawali 
sobie jednak sprawy z własnych przesądów. Życie, jakie wiedli, było dla nich zupełnie 
normalne; nie znali niczego lepszego, gdyż nikt nie pokazał im innej drogi.
Może więc twoje przekonania o sobie samym stanowią tylko zbiór przesądów, podobnie 
jak wierzenia ludzi sprzed stuleci. Zastanów się, czy ludzie żyjący w czternastym wieku 
mogliby ujrzeć to, w co większość z nas wierzy na swój temat dzisiaj. Niemal każdy z nas 
nadal odnosi się do swego ciała w barbarzyński sposób, choć z pewnością nie w takim 
stopniu, jak było to przed siedmioma wiekami. Nasze ciało jest bezgranicznie nam 
oddane, my natomiast oceniamy je i wykorzystujemy; traktujemy jak wroga, choć to nasz 
sprzymierzeniec. Nasze społeczeństwo kładzie duży nacisk na atrakcyjny wygląd, oparty 
na wzorcu wykreowanym przez obrazy prezentowane w mediach - w telewizji, w kinie, w 
magazynach mody. Jeśli wierzymy, że w porównaniu z tymi obrazami nie jesteśmy dość 
atrakcyjni, to tkwimy w kłamstwie, czyli używamy słowa przeciw sobie, przeciw prawdzie.
Ludzie sterujący mediami mówią nam, w co mamy wierzyć, w co się ubierać, co jeść. 
Manipulują ludźmi niczym marionetkami, wedle swojego widzimisię. Jeśli zechcą, byśmy 
kogoś znienawidzili, rozsiewają wszędzie plotki, a ich kłamstwa zbierają żniwo. Kiedy 
przestajemy być marionetkami, zaczynamy rozumieć, że naszym dotychczasowym życiem 

background image

rządziły kłamstwa i przesądy. Wyobraź sobie, co ludzie z przyszłości myśleliby o naszych 
przesądach. Gdyby przybyli do naszych czasów z wiarą w doskonałość całego stworzenia, 
w tym również ludzi, czy ukrzyżowalibyśmy ich za takie poglądy?
Co jest prawdą, a co kłamstwem? Raz jeszcze okazuje się, jak ważna jest świadomość, 
ponieważ prawda nie przychodzi poprzez słowa czy wiedzę. Tak tworzą się natomiast 
kłamstwa, a wokół nas widzimy miliony kłamstw. Wierzymy w tak wiele kłamstw, bo nie 
jesteśmy świadomi. Ignorujemy prawdę lub po prostu jej nie zauważamy. W procesie 
oswajania gromadzimy mnóstwo wiedzy, która niczym gęsta mgła nie pozwala nam 
dostrzec prawdy - tego, co naprawdę JEST. Widzimy to, co chcemy zobaczyć; słyszymy 
to, co pragniemy usłyszeć. Nasz system przekonań jest podobny do lustra, które ukazuje 
nam tylko to, w co wierzymy.
W kolejnych etapach naszego życia, z upływem lat, uczymy się tylu kłamstw, że w końcu 
tworzą one niezwykle skomplikowaną strukturę. A my dodatkowo gmatwamy sprawę, 
ponieważ MYŚLIMY i WIERZYMY w to, co myślimy. I zakładamy, że jest to absolutną 
prawdą, ani przez chwilę nie zastanawiając się, czy nasza prawda nie jest przypadkiem 
prawdą względną, wirtualnym wytworem. Najczęściej nasze poglądy nie są nawet bliskie 
jakiejkolwiek prawdy, ale też nie zbliżymy się do niej bez świadomości.

Tym samym dotarliśmy do trzeciej umowy: NIE ZAKŁADAJ NICZEGO Z GÓRY. Kiedy 
zakładasz coś z góry, po prostu szukasz kłopotów, bo większość naszych założeń nie jest 
prawdziwa; są fałszywe. Największym założeniem jest przekonanie, że nasza wirtualna 
rzeczywistość jest prawdziwa. I że każdy element wirtualnej rzeczywistości innych ludzi 
też jest prawdziwy. No cóż, teraz już wiesz, że żadna z wirtualnych przestrzeni nie jest 
prawdą!
Dzięki świadomości możemy bez trudu dostrzec wszystkie założenia, jakie przyjęliśmy, 
oraz zrozumieć, jak łatwo przychodzi nam je tworzyć. Ludzie są obdarzeni niezwykle 
potężną wyobraźnią zdolną wyrazić niezliczone idee i opowieści. Słuchamy symboli 
przemawiających w naszej głowie. Zaczynamy wyobrażać sobie, co inni ludzie robią, o 
czym myślą, co mówią o nas, i wszystko to wytwarza w naszej wyobraźni sen. 
Wymyślamy całą opowieść, prawdziwą tylko dla nas, ale w nią wierzymy. Jedno założenie 
prowadzi do następnego; wyciągamy pochopne wnioski i bierzemy swoją opowieść do 
siebie. Następnie obwiniamy innych i zwykle zaczynamy ich obmawiać, aby uzasadnić 
swoje założenia. Oczywiście plotka sprawia, że zniekształcony przekaz ulega dalszemu 
wypaczeniu.
Zakładanie czegoś z góry i branie tego do siebie to początek piekła na Ziemi. Niemal 
wszystkie nasze konflikty opierają się na tym schemacie - łatwo zrozumieć dlaczego. 
Założenie nie jest niczym innym jak tylko kłamstwem, które sobie wmawiamy. Prowadzi to 
do poważnego, lecz bezsensownego rozdarcia, ponieważ nie możemy już rozpoznać, co 
w istocie jest prawdziwe, a co nie. Zakładanie czegoś z góry to szukanie dramatu, 
podczas gdy żadnego dramatu nie ma. Jeśli zaś dramat przydarza się komuś innemu, co z 
tego? To nie twoja opowieść, tylko drugiego człowieka.
Miej świadomość, że niemal wszystko, co sobie mówisz, to założenie. Jeśli jesteś 
rodzicem, doskonale wiesz, jak łatwo założyć z góry coś na temat swoich dzieci. Jest 
północ, a twojej córki nie ma jeszcze w domu. Poszła na dyskotekę, a ty sądziłeś, że wróci 
wcześniej. Zaczynasz wyobrażać sobie najgorsze; zaczynasz wymyślać różne 
scenariusze: „A jeśli coś jej się stało? Może powinienem zadzwonić na policję". W głowie 
masz natłok myśli i tworzysz wszelkie dramatyczne możliwości. Dziesięć minut później 
córka wraca do domu cała i zdrowa. Kiedy pojawia się prawda i wszelkie kłamstwa 
znikają, dociera do twojej świadomości, że zadawałeś sobie bezsensowne cierpienie. NIE 
ZAKŁADAJ NICZEGO Z GÓRY.
Umowa: „Nie bierz niczego do siebie" daje ci odporność w relacjach z innymi ludźmi, a 
umowa: „Nie zakładaj niczego z góry" zapewnia ci odporność w relacjach z samym sobą, z 

background image

głosem wiedzy, czyli z tym, co nazywamy MYŚLENIEM.
Założenia opierają się wyłącznie na myśleniu. Za dużo myślimy, przez co tworzymy 
kolejne założenia. Zwyczajna myśl: „A co będzie, jeśli...?" może wywołać dramat w 
naszym życiu. Każdy człowiek potrafi dużo myśleć, a myślenie sprowadza lęk. Nie 
panujemy nad naszymi myślami i nad symbolami, które zniekształcamy w umyśle. Jeśli po 
prostu przestajemy myśleć, nie próbujemy już tłumaczyć sobie wszystkiego, a dzięki temu 
nie przyjmujemy już żadnych założeń.
Ludzie mają potrzebę wyjaśniania i uzasadniania wszystkiego; musimy wszystko wiedzieć 
i zakładamy z góry różne rzeczy, aby zaspokoić swoją potrzebę WIEDZY. Nie dbamy o to, 
czy wiedza jest prawdziwa, czy fałszywa. Prawda czy fałsz, wierzymy bez reszty w to, w 
co wierzymy. Nasze przekonanie trwa, gdyż samo posiadanie wiedzy daje nam poczucie 
bezpieczeństwa. Istnieje tyle spraw, których umysł nie potrafi wyjaśnić; mamy tyle pytań 
bez odpowiedzi. Zamiast zadawać pytania, kiedy czegoś nie wiemy, tworzymy szereg 
różnych założeń. A jeśli po prostu zadamy pytanie, nie będziemy zmuszeni niczego 
zakładać. Zawsze lepiej zapytać i mieć jasność sytuacji.
Kiedy nie przyjmujemy żadnych założeń, możemy skupić się na samej prawdzie, a nie na 
tym, o czym MYŚLIMY, że jest prawdą. Widzimy wówczas życie takim, jakim jest, a nie 
takim, jakie chcielibyśmy, żeby było. Gdy przestajemy wierzyć naszym założeniom, wraca 
do nas moc wiary, którą w nich pokładaliśmy. Kiedy odzyskamy całą energię, jaką 
wcześniej traciliśmy na formułowanie założeń, możemy ją wykorzystać do tworzenia 
nowego snu, czyli naszego osobistego nieba. NIE ZAKŁADAJ NICZEGO Z GÓRY.

6

MOC WIARY 
Symbol Świętego Mikołaja

W twoim życiu był okres, gdy całkowicie panowałeś nad mocą swej wiary. Nauczono cię 
jednak, że masz stanowić część ludzkości, i potęga twojej wiary połączyła się ze 
wszystkimi poznanymi symbolami. W pewnym momencie symbole zyskały nad tobą 
władzę. Tak naprawdę moc twojej wiary połączyła się ze WSZYSTKIM, co wiesz, i od tego 
czasu cała zgromadzona wiedza rządzi twoim życiem. Jako dzieci jesteśmy oczywiście 
przytłoczeni potęgą przekonań dorosłych.

Symbole są wspaniałym wynalazkiem, lecz uczymy się ich wraz z całym bagażem 
związanych z nimi opinii i przekonań. Wchłaniamy je, nie pytając, czy to prawda, czy fałsz. 
Problem w tym, że gdy w procesie dorastania poznamy wreszcie język i wszelkie opinie 
innych ludzi, symbole już mają władzę nad naszymi przekonaniami.
Nie należy rozpatrywać tego w kategoriach dobra i zła. Tak po prostu jest i dzieje się tak z 
każdym z nas. Uczymy się być częścią społeczeństwa. Poznajemy język, religię lub 
filozofię danej społeczności oraz zasady współżycia i tworzymy całościowy system 
przekonań na podstawie tego, co nam przekazano. Nie mamy powodu, aby podawać w 
wątpliwość racje ludzi z naszego otoczenia, aż do pierwszego bolesnego przeżycia, kiedy 
zauważamy, że coś, co nam powiedziano, nie jest prawdą.
Idziemy do szkoły i słyszymy rozmowę starszych dzieci plotkujących o nas: „Widzisz tego 
dzieciaka? On nadal wierzy w Świętego Mikołaja". Prędzej czy później dowiadujemy się, 
że Święty Mikołaj nie istnieje. Pamiętasz, co CZUŁEŚ, gdy twoi rodzice powiedzieli ci, że 
Świętego Mikołaja tak naprawdę nie ma? Nie sądzę, by mieli złe zamiary. Wiara w 
Świętego Mikołaja wciąż jest wspaniałą tradycją dla milionów ludzi na świecie. Mówi się, 
że Święty Mikołaj wie wszystko o naszych uczynkach; wie, kiedy byliśmy grzeczni, a kiedy 

background image

niegrzeczni; wie, kiedy nie umyliśmy zębów. A my w to WIERZYMY.
Nadchodzą święta Bożego Narodzenia i nagle widzimy, jak dzieci otrzymują różne 
prezenty. Powiedzmy, że prosiłeś Świętego Mikołaja o rower i przez cały rok byłeś 
grzeczny. Twoja rodzina jest bardzo biedna. Nadchodzi Gwiazdka i okazuje się, że nie 
dostałeś roweru. Twój kolega z sąsiedztwa, który jest bardzo niegrzeczny - a ty doskonale 
rozumiesz, co to znaczy być „bardzo niegrzecznym" - dostaje w prezencie rower. Myślisz 
wtedy: „Byłem grzeczny, a tamten chłopiec nie był, dlaczego więc nie dostałem roweru? 
Jeśli Święty Mikołaj naprawdę wie wszystko o moich uczynkach, na pewno też wie, jak 
zachowywał się mój sąsiad. No to dlaczego podarował rower jemu, a nie mnie?".
To niesprawiedliwe i nie rozumiesz, dlaczego tak się stało. Czujesz zazdrość, gniew i 
smutek. Widzisz radosnego, jeżdżącego na rowerze kolegę, który zachowuje się jeszcze 
gorzej niż przedtem, i masz ochotę podejść i go uderzyć albo zniszczyć mu rower. 
NIESPRAWIEDLIWOŚĆ. Poczucie niesprawiedliwości pojawia się dlatego, że wierzysz w 
kłamstwo. Jest to całkiem niewinne kłamstewko. Oczywiście nie masz złych intencji, ale 
WIERZYSZ w to kłamstwo i zawierasz ze sobą umowę: „Od tej chwili nie będę dobry. 
Będę tak samo niegrzeczny jak mój sąsiad". Później odkrywasz, że Święty Mikołaj nie 
istnieje naprawdę. Ale jest już za późno. Zdążyłeś już wyrzucić z siebie całą emocjonalną 
truciznę; poczułeś już gniew, zazdrość i smutek. Już doświadczyłeś cierpienia z powodu 
zawarcia umowy opartej na kłamstwie.
To tylko jeden z wielu przykładów na to, jak wierzymy w symbole. Istnieją setki, tysiące 
symboli, opowieści i przesądów, które z czasem poznajemy. Symbol Świętego Mikołaja 
pokazuje, jak nawet wiara w niewinne kłamstwo może wytworzyć emocje, które 
odczuwamy niczym ogień trawiący nas od wewnątrz. Są jak trucizna - ranią nas i nasze 
ciało; cierpimy z powodu nieprawdziwej opowieści. Emocje są prawdziwe; są częścią 
prawdy, ale powód, dla którego je odczuwamy, jest fałszywy. Nie ma żadnego związku z 
rzeczywistością.
Jeśli nie rozumiesz, dlaczego czasami czujesz się tak nieszczęśliwy, wyjaśnienie jest 
proste: dzieje się tak, ponieważ opowiadasz sobie nieprawdziwą historię, w którą jednak 
wierzysz. W rzeczywistości twój sen uległ zniekształceniu - nie jest to ani dobre, ani złe, 
ani właściwe, ani niewłaściwe; przydarza się to miliardom ludzi na świecie. Nie tylko ty 
jesteś w tej sytuacji - a to dobra wiadomość.
Świat symboli jest niezwykle potężny, gdyż umacniamy każdy symbol potężną siłą 
pochodzącą z naszego wnętrza. Siła ta zwie się ŻYCIE, WIARA lub też INTENCJA. Nawet 
nie uświadamiamy sobie tego procesu, jednak połączone symbole tworzą całościową 
strukturę opartą na umowach i nazywaną SYSTEMEM PRZEKONAŃ. Od pojedynczej 
litery po całe słowo, od prostej opowieści po całą filozofię - wszystko, w co zgadzamy się 
wierzyć, staje się elementem tej struktury.
System przekonań nadaje formę i strukturę naszej przestrzeni wirtualnej. Wraz z każdą 
kolejną naszą umową owa struktura rośnie w siłę i zyskuje coraz więcej mocy, aż w końcu 
staje się sztywna i twarda niczym budowla z cegieł. Jeśli wyobrazimy sobie każdy symbol, 
każdą ideę, każdą umowę jako pojedynczą cegłę, to nasza wiara odgrywa rolę zaprawy 
murarskiej, która zespala cegły. Z upływem czasu, w miarę jak nabywamy coraz więcej 
wiedzy, zaczynamy na różne sposoby mieszać symbole, a idee łączą się ze sobą i tworzą 
bardziej rozbudowane koncepcje. Abstrakcyjny umysł przyjmuje coraz bardziej 
skomplikowaną strukturę, która nieustannie się rozrasta, aż osiąga pełnię wszystkiego, co 
wiemy.
Ową strukturę u Tolteków określa się mianem LUDZKIEJ FORMY. Nie jest to forma ciała 
fizycznego, tylko struktura, którą przyjmuje nasz umysł. Jest to zbiór przekonań o nas 
samych i o wszystkim, co pozwala nam zachować sens naszego śnienia. Ludzka forma 
nadaje nam tożsamość, ale nie jest identyczna z konstrukcją snu. Konstrukcja snu jest to 
świat materialny taki, jaki jest, prawdziwy, natomiast ludzka forma to system przekonań 
zawierający w sobie wszelkie elementy oceny. Wszystko w tym systemie stanowi naszą 

background image

osobistą prawdę i dokonujemy oceny na podstawie tych przekonań, nawet jeśli są 
sprzeczne z naszą wewnętrzną naturą.
Podczas procesu oswajania system przekonań staje się KSIĘGĄ PRAWA rządzącą 
naszym życiem. Gdy trzymamy się zasad zawartych w naszej księdze prawa, 
wynagradzamy siebie; jeśli sprzeniewierzamy się im, wymierzamy sobie karę. System 
przekonań przemienia się w wielkiego sędziego umysłu, ale też w największą ofiarę, gdyż 
najpierw nas ocenia, a potem karze. Wielki sędzia zbudowany jest z symboli i poprzez nie 
ocenia wszystko w zasięgu naszej percepcji, w tym również same symbole! Ofiara jest 
częścią nas, która podlega ocenie i jest karana. Kiedy zaś wchodzimy w relacje ze 
śnieniem na zewnątrz, wówczas na podstawie własnej księgi prawa oceniamy i karzemy 
wszystko i wszystkich.
Oczywiście wielki sędzia wykonuje doskonałą robotę, ponieważ zgadzamy się ze 
wszystkimi jego prawami. Problem w tym, że system przekonań żyje wewnątrz nas i 
używa naszej wiedzy przeciwko nam. Wszystko, co wiemy, wszelkie zasady mówiące, jak 
mamy żyć, służą temu, by karać ofiarę, czyli człowieka. System korzysta z języka, aby 
tworzyć samoocenę, odrzucenie siebie, poczucie winy i wstyd. Wykorzystuje nas poprzez 
słowa i powołując do życia koszmar piekła i nasze osobiste demony, sprawia, że jesteśmy 
nieszczęśliwi.
System przekonań rządzi życiem człowieka niczym tyran. Zabiera nam wolność i czyni 
swym niewolnikiem. Przejmuje kontrolę nad naszym prawdziwym JA, nad ludzkim życiem, 
a sam przy tym nawet nie jest prawdziwy! Prawdziwe JA kryje się głęboko w umyśle, a ten, 
kto kontroluje umysł, jest wszystkim, co znamy i w co godzimy się wierzyć. Ludzkie ciało - 
piękne i doskonałe - staje się ofiarą oceny i kary; zostaje zredukowane do roli nośnika 
działań i projekcji umysłu dokonywanych za jego pośrednictwem.
System przekonań znajduje się w przestrzeni umysłu; nie możemy go zobaczyć ani 
zmierzyć, wiemy jednak, że istnieje. Ale być może nie zdajemy sobie sprawy, iż owa 
struktura istnieje tylko dlatego, że ją stworzyliśmy. Ten nasz wytwór jest z nami zawsze, 
towarzyszy nam, gdziekolwiek się udamy. Żyliśmy w ten sposób już tak długo, że nawet 
nie zauważyliśmy, iż przebywamy w tej strukturze. Bo nawet jeśli umysł nie jest prawdziwy 
(jest przecież wirtualny), to jednocześnie stanowi również CAŁKOWITĄ MOC, ponieważ 
jest wytworem życia.
Na drodze doskonalenia samoświadomości należy zrozumieć, że nasze wytwory żyją 
własnym życiem. Każde z naszych przekonań, od tak małego jak głoska, po tak wielkie jak 
cały system filozoficzny, używa siły życiowej, aby przetrwać. Jeśli moglibyśmy zobaczyć 
nasz umysł w działaniu, ujrzelibyśmy miliony form życiowych. Zauważylibyśmy, że nadając 
moc swojej wierze i swojej uwadze, ofiarujemy życie każdemu z wytworów umysłu. 
Używamy życia do wsparcia całej struktury. Bez nas idee i myśli nie mogłyby istnieć; bez 
nas zawaliłaby się cała konstrukcja.
Wykorzystując moc wyobraźni, możemy stworzyć „osobistą mitologię", konstrukcję 
systemu przekonań - na początku wierząc w kłamstwa. W trakcie budowy tej struktury, 
wraz z poznawaniem kolejnych rzeczy, pojawia się wiele idei, które przeczą naszym 
myślom. Istnieje tak wiele stworzonych snów i różnych struktur, że w pewnym momencie 
dochodzi między nimi do walki i anulowania mocy słowa. W takiej chwili nasze słowo jest 
prawie niczym, ponieważ kiedy dwie równe siły nacierają na siebie z przeciwnych 
kierunków, wynikiem zderzenia jest zero. Gdy tylko jedna siła przemieszcza się w jakąś 
stronę, jej moc staje się przeogromna, a wtedy nasza intencja uwidacznia się już z 
pierwszym wypowiedzianym słowem, bo to słowo ma w sobie całą moc naszej wiary.
Jako dzieci wierzyliśmy niemal we wszystko, czego się uczyliśmy - i w taki właśnie sposób 
tracimy moc panowania nad własnym życiem. Kiedy już jesteśmy dorośli, nasza wiara tkwi 
głęboko w tak wielu kłamstwach, że ledwie mamy siłę do tworzenia snu wedle naszego 
pragnienia. System przekonań posiada całą moc naszej wiary, w wyniku czego na końcu 
jesteśmy niemal zupełnie pozbawieni i wiary, i energii. Łatwo zauważyć, jak głęboko 

background image

wierzymy w taki symbol jak Święty Mikołaj, trudniej to jednak dostrzec w przypadku 
każdego poznanego symbolu, każdej opowieści i opinii, która dotyczy nas i wszystkiego 
wokół.
Uważam, że trzeba to koniecznie zrozumieć, a okaże się to możliwe jedynie wtedy, gdy 
będziemy świadomi tego, co robimy. Jeśli zyskamy świadomość tego, że wkładamy 
mnóstwo wysiłku we wszystko, w co wierzymy, może łatwiej nam będzie odebrać moc 
symbolom, które tym samym przestaną nami władać. Jeśli pozbawimy mocy każdy z 
symboli, stanie się on tylko symbolem. Wtedy będzie posłuszny swemu twórcy - czyli 
naszemu prawdziwemu JA - i będzie służył zgodnie ze swoim PRAWDZIWYM 
przeznaczeniem: jako narzędzie, dzięki któremu możemy się porozumiewać.
Kiedy dowiadujemy się, że Święty Mikołaj nie jest prawdziwy, automatycznie przestajemy 
w niego wierzyć. Moc, jaką nadawaliśmy temu symbolowi, powraca do nas. Dzieje się tak 
wtedy, gdy stajemy się świadomi faktu, że to my sami zgodziliśmy się wierzyć w Świętego 
Mikołaja. Kiedy odzyskamy naszą świadomość, możemy dostrzec, że to od nas wyszła 
zgoda, aby wierzyć w całą tę symbolikę. Skoro zaś to od nas wypłynęła moc wiary 
skierowana ku symbolom, to tylko my możemy tę moc odzyskać.
Uważam, iż tego rodzaju świadomość pozwoli nam odzyskać władzę nad wszystkim, w co 
wierzymy, i zapobiec utracie kontroli nad tym, co stworzyliśmy. Gdy wreszcie ujrzymy, że 
jesteśmy twórcami struktury naszych przekonań, pomoże nam to odzyskać wiarę w siebie. 
Kiedy jesteśmy przepełnieni wiarą w siebie, a nie wiarą w swój system przekonań, nie 
mamy już wątpliwości gdzie tkwi źródło tej mocy, i możemy rozpocząć proces rozkładania 
struktury na części.
Gdy pozbywamy się wreszcie swojego systemu przekonań, stajemy się niezwykle 
elastyczni. Możemy stworzyć, co tylko przyjdzie nam do głowy; możemy zrobić, co tylko 
zechcemy. Możemy uwierzyć w dowolną rzecz. Wszystko zależy od nas. Kiedy już nie 
wierzymy we wszystko to, o czym wiemy że sprawiało nam ból, wówczas, jak za 
dotknięciem czarodziejskiej różdżki, cierpienie znika. I nie musimy za wiele myśleć; liczy 
się działanie. To właśnie działanie prowadzi do zmian.

7

PRAKTYKA CZYNI MISTRZA 
Czwarta umowa - Zawsze rób wszystko najlepiej, jak potrafisz

Kiedy jesteś już gotów, by zmienić swoje życie i umowy, jakie zawarłeś, wtedy 
najważniejsza jest świadomość. Nie możesz zmienić umów, jeśli nie jesteś świadomy 
tego, co lubisz, a czego nie lubisz. Jak mógłbyś zastąpić stare myślenie nowym, jeśli nie 
wiesz nawet, co chcesz zmienić? Chodzi tu jednak o coś więcej niż tylko o zwykłą 
świadomość. To działanie powoduje zmiany - możesz przecież być świadomy, lecz nie 
zmieni to twojego życia. Przemiana jest wynikiem działania praktyki, która czyni mistrza.
Wszystkiego, co wiesz i umiesz, nauczyłeś się przez powtarzanie i ćwiczenie. 
Powtarzając, nauczyłeś się mówić, chodzić, a nawet pisać. Doskonale opanowałeś swój 
język, ponieważ ciągle go używasz. W identyczny sposób, przez praktykę, poznałeś 
wszelkie przekonania, które rządzą twoim życiem. Rezultatem wieloletniego oddziaływania 
praktyki, ćwiczenia, jest to, jak obecnie żyjesz.
Przez całe życie ćwiczyłeś w każdej chwili, aby stać tym, kim wierzysz, że jesteś. 
Ćwiczyłeś, aż w końcu działanie stało się automatyczne. Kiedy zaczniesz robić coś 
nowego i zmienisz przekonania na swój temat, wówczas zmieni się całe twoje życie. Jeśli 
zaczniesz ćwiczyć POSZANOWANIE SWOJEGO SŁOWA, jeśli NIE BĘDZIESZ BRAŁ 
NICZEGO DO SIEBIE i NIE BĘDZIESZ ZAKŁADAŁ NICZEGO Z GÓRY, to uda ci się 

background image

zerwać tysiące umów, które trzymają cię w więzieniu snu o piekle. Wkrótce to, w co 
zgodziłeś się wierzyć, stanie się wyborem twojego prawdziwego JA, zamiast być decyzją 
OBRAZU ciebie, co do którego myślałeś, że jest tobą.
Pierwsza umowa - SZANUJ SWOJE SŁOWO - to wszystko, czego ci trzeba, aby stworzyć 
piękne życie. Doprowadzi cię ona aż do nieba, być może jednak będziesz potrzebował 
wsparcia dla tej umowy. Kiedy NIE BIERZESZ NICZEGO DO SIEBIE i NIE ZAKŁADASZ 
NICZEGO Z GÓRY, wtedy z pewnością znacznie łatwiej jest ci szanować swoje słowo. 
Gdy nie przyjmujesz żadnych założeń, łatwiej ci nie brać niczego do siebie, i na odwrót. 
Pierwsza umowa zyskuje wsparcie, kiedy nie bierzesz niczego do siebie i nie zakładasz 
niczego z góry.
Wydaje się, iż trudno dotrzymać trzech pierwszych umów. Możemy nawet pomyśleć, że 
nie zdołamy im sprostać. No cóż, uwierz mi, nie jest to niemożliwe, ale przyznam, że nie 
jest to proste, ponieważ dotychczas zawsze postępowaliśmy akurat odwrotnie. Całe życie 
wierzyliśmy głosowi w naszym umyśle. Istnieje jednak czwarta umowa i stosunkowo łatwo 
wprowadzić ją w czyn. Sprawia ona, że wszystko staje się możliwe: ZAWSZE RÓB 
WSZYSTKO NAJLEPIEJ, JAK POTRAFISZ. Możesz maksymalnie się postarać - i tylko 
tyle. Ni mniej, ni więcej. Po prostu rób wszystko jak najlepiej. ZRÓB. Podejmij akcję. Jak 
możesz dać z siebie wszystko, jeśli nie zaczniesz działać?
ZAWSZE RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ, JAK POTRAFISZ jest umową, którą każdy może 
spełnić. W istocie, „najlepiej jak potrafisz" to jedyna rzecz, którą MOŻESZ zrobić. „Dać z 
siebie wszystko" nie oznacza, że raz zrobisz coś na 80 procent, a kiedy indziej tylko na 20 
procent. Zawsze musisz dawać z siebie 100 procent - taka intencja ma ci przyświecać cały 
czas - tyle że maksimum twoich możliwości nieustannie się zmienia, bo ty ciągle się 
zmieniasz. Żyjesz i podlegasz przemianie, dlatego granica twojego potencjału też się 
przesuwa.
Ta granica będzie zależeć od tego, czy jesteś fizycznie zmęczony, czy wypoczęty, co z 
kolei ma również wpływ na twój stan emocjonalny. Stopniowo zaczniesz dostrzegać 
zmiany, a jeśli nauczysz się stosować Cztery Umowy, będziesz mógł dawać z siebie coraz 
więcej.
Czwarta umowa pozwala na to, by pierwsze trzy umowy stały się głęboko zakorzenionymi 
nawykami. Powtarzanie i praktyka uczynią z ciebie mistrza, nie oczekuj jednak, że od razu 
zdołasz opanować wszystkie umowy. Nie myśl, że zawsze będziesz szanował swoje słowo 
lub że czasami nie weźmiesz czegoś do siebie czy nie przyjmiesz z góry jakiegoś 
założenia. Nawyki są zbyt mocno osadzone w twoim umyśle. Ale po prostu daj z siebie 
wszystko.
Jeśli nie uda ci się dotrzymać którejś umowy, zawrzyj ją raz jeszcze. Spróbuj ponownie 
jutro, pojutrze, następnego dnia. Nie przestawaj ćwiczyć. Każdy kolejny dzień okaże się 
łatwiejszy. Gdy będziesz dawał z siebie wszystko, nawyki nadużywania słowa, osobistego 
przeżywania różnych spraw i zakładania czegoś z góry staną się z czasem coraz słabsze i 
rzadziej będą dochodziły do głosu. Jeśli będziesz wciąż pracował nad zmianą nawyków, 
na pewno ujrzysz rezultaty.
W końcu nadejdzie chwila, kiedy stosowanie wszystkich umów stanie się dla ciebie 
nawykiem. Będziesz to robił automatycznie. Bez wysiłku. Pewnego dnia odkryjesz, że z 
pomocą Czterech Umów rządzisz swoim życiem. Wyobraź sobie, jak wówczas będzie to 
wyglądało. Skończą się twoje zmagania się z wewnętrznym rozdarciem i cierpieniem, a 
życie stanie się bardzo łatwe!
Jeśli i tak będziesz nadal tworzył, jeśli nie unikniesz śnienia, dlaczego miałbyś nie 
stworzyć pięknego snu? Masz umysł, postrzegasz światło, dalej śnisz. Jeśli postanowisz 
nie tworzyć już niczego więcej, szybko się znudzisz, a wielki sędzia zacznie walczyć z 
nudą. Wtedy, oczywiście, zacznie cię oceniać wedle tego, w co wierzysz. „Ty leniu, 
powinieneś coś zrobić ze swoim życiem". Warto zatem śnić pięknie i naprawdę cieszyć się 
swoim snem! Jeśli potrafisz uwierzyć we własne ograniczenia, dlaczego miałbyś nie 

background image

uwierzyć w piękno i moc życia, które manifestują się w tobie?
Życie daje nam wszystko i wszystko w życiu może być przyjemnością. Uwierz w 
szczodrość życia! Naucz się, jak być hojnym i miłym dla siebie! Jeśli to czyni cię 
szczęśliwym i sprawia, że jesteś dobry dla innych ludzi, dlaczego miałbyś tego nie zrobić? 
Skoro nieustannie się zmieniasz - skoro twój sen cały czas podlega transformacji, nawet 
jeśli tego nie chcesz - dlaczego nie miałbyś opanować procesu przemiany i nie stworzyć 
własnego nieba?
Sen twojego życia składa się z wielu tysięcy małych dynamicznych snów. Sny rodzą się, 
rozwijają, umierają - a więc ulegają ciągłym zmianom. Zazwyczaj jednak przekształcają się 
bez udziału świadomości. Kiedy zdasz sobie sprawę, że śnisz, wówczas odzyskasz moc, 
żeby w dowolnym momencie przeistoczyć swój sen. Gdy odkryjesz, że dysponujesz siłą 
zdolną stworzyć sen nieba, wtedy zapragniesz zmienić swój sen, a Cztery Umowy będą 
doskonałym narzędziem, które pozwoli ci tego dokonać. Wyzwą na pojedynek tyrana, 
sędziego i ofiarę żyjących w twojej głowie. Podważą zasadność istnienia tych wszystkich 
malutkich umów, które zatruwają ci życie.
Jeśli sprzeciwisz się własnym przekonaniom, pytając po prostu: „Czy to, w co wierzę, jest 
prawdziwe?", odkryjesz coś niezwykle interesującego: przez całe życie starałeś się być 
dobry dla kogoś innego, siebie stawiając na końcu. Poświęciłeś swoją wolność dla życia 
według punktu widzenia kogoś z zewnątrz. Chciałeś być dobry dla matki, dla ojca, dla 
nauczycieli, dla ukochanej osoby, dla dzieci, ale też wobec religii i społeczeństwa. Po tylu 
latach wysiłków spróbuj być dobry dla SIEBIE, bo zobaczysz, że na razie tak nie jest.
Postaraj się, być może po raz pierwszy w życiu, postawić siebie na pierwszym miejscu. 
Możesz znów nauczyć się kochać siebie, na początek bezwarunkowo się akceptując. 
Skieruj swoją niczym nieograniczoną miłość ku prawdziwemu JA, a potem kochaj je coraz 
bardziej i bardziej.
Gdy kochasz siebie bez granic, przestajesz być łatwą zdobyczą dla drapieżników z 
zewnątrz, dla tych, którzy pragną kontrolować twoje życie. Nigdy więcej nie poświęcisz się 
już dla kogoś. Praktykując miłość do siebie, stajesz się jej mistrzem.
ZAWSZE RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ, JAK POTRAFISZ jest umową, która pomoże ci 
stać się mistrzowskim artystą. Pierwsze trzy umowy działają w sferze wirtualnej 
rzeczywistości. Czwarta umowa przejawia się w świecie fizycznym. Głosi potrzebę 
podjęcia działania i nieustannej praktyki, która uczyni z ciebie mistrza snu. Bezustannie 
dając z siebie wszystko, w efekcie staniesz się mistrzem sztuki przemiany. Opanowanie tej 
sztuki to druga mistrzowska zdolność artysty, doskonale widoczna w czwartej umowie. 
Kiedy zawsze robisz wszystko najlepiej, jak potrafisz, wtedy podejmujesz działanie, 
przeistaczasz się i zmieniasz sen swojego życia.
Celem drugiej mistrzowskiej zdolności jest konfrontacja z własnymi przekonaniami i ich 
zmiana. Zdobywasz tę zdolność przez zmianę umów i przeprogramowanie swojego 
umysłu. Oczekiwanym rezultatem jest wolność, która pozwala ci żyć własnym życiem i 
umożliwia odrzucenie życia ograniczonego systemem przekonań. Kiedy księga prawa 
znika z twojego umysłu, odchodzą z niego również tyran, sędzia i ofiara.
Przemiana już się rozpoczęła - zawsze zaczyna się w tobie. Czy masz odwagę być 
zupełnie szczery wobec siebie i ujrzeć prawdę o tym, w jaki sposób piszesz własną 
opowieść? Czy jesteś na tyle silny, by ujrzeć własne przesądy i kłamstwa? Czy zdołasz 
krytycznie popatrzeć na to, w co wierzysz w odniesieniu do siebie? A może zauważasz w 
sobie zbyt wiele ran? Pewnie myślisz: „Nie wiem". Jednak przyjmujesz wyzwanie. 
Przekształcasz sen i dzieje się to w tej chwili, gdyż właśnie to, co teraz robisz, stanowi 
część procesu oduczania się wszelkich tkwiących w tobie kłamstw.
Cztery Umowy są w istocie podsumowaniem mistrzostwa w dokonywaniu przemiany. Jest 
to proces oduczania się wiedzy, którą dotychczas zdobyłeś. Uczysz się przez zawieranie 
umów - oduczasz się przez łamanie tych umów. Za każdym razem gdy zerwiesz umowę, 
moc zawartej w niej wiary wraca do ciebie. Nie musisz już dłużej utrzymywać tej umowy 

background image

przy życiu.
Zacznij od zrywania małych umów, który pochłaniają niewiele mocy. W procesie oduczania 
się zaczynasz burzyć strukturę wiedzy, uwalniając tym samym wiarę. W miarę jak 
będziesz odzyskiwać wiarę, twoja wewnętrzna moc zacznie wzrastać. Poczujesz 
wzbierającą w tobie siłę i stopniowo będziesz zmieniać kolejne umowy, jedną po drugiej. 
Twoja wewnętrzna moc będzie wzrastać i dzięki temu poczujesz, że niemal wszystko jest 
możliwe. Wkrótce zawrzesz umowy prowadzące cię ku szczęściu, radości i miłości. Te 
nowe umowy ożyją i wejdą w relacje ze światem zewnętrznym, i w rezultacie odmieni się 
cały sen.
Kiedy się oduczasz - a to właśnie teraz robisz - stawiasz czoło własnym przekonaniom. W 
jaki sposób możesz tego dokonać? Dysponujesz tylko jednym narzędziem: zwątpieniem. 
Oczywiście zwątpienie to symbol, ale jego znaczenie jest niezwykle potężne. Mocą 
zwątpienia zdołasz podważyć każdy przekaz, który otrzymujesz i wysyłasz. Rzucasz 
wyzwanie każdemu z przekonań zawartych w księdze prawa. Następnie burzysz 
przekonania rządzące społeczeństwem, aż w końcu pryska czar wszelkich kłamstw i 
przesądów, które do tej pory sprawowały władzę nad twoim światem. Jak zobaczysz w 
części II, piąta umowa przekazuje ci moc zwątpienia.

CZĘŚĆ II MOC ZWĄTPIENIA

8

MOC ZWĄTPIENIA 
Piąta umowa - Bądź sceptyczny, ale naucz się słuchać

Piąta umowa głosi: BĄDŹ SCEPTYCZNY, ALE NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ. BĄDŹ 
SCEPTYCZNY - ponieważ większość tego, co słyszysz, nie jest prawdą. Wiesz, że ludzie 
przemawiają językiem symboli, a symbole nie są prawdą. Mogą stać się prawdziwe tylko 
wówczas, gdy wyrazimy na to zgodę. W rzeczywistości jednak nie są prawdą. Druga 
część umowy brzmi: NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ, a sens tego jest prosty. Kiedy umiesz 
słuchać, rozumiesz znaczenie symboli używanych przez ludzi; rozumiesz ich opowieść i 
komunikacja przebiega znacznie sprawniej. Gdyby wszyscy potrafili słuchać, być może 
wówczas - zamiast pomieszania - zapanowałaby jasność przekazu pośród ludzi na całym 
świecie.
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że niemal wszystko, co znasz za pośrednictwem symboli, jest 
fałszywe, wtedy nakaz „bądź sceptyczny" nabierze zupełnie innego znaczenia. BĄDŹ 
SCEPTYCZNY to potężna umowa, która wykorzystuje moc zwątpienia w celu wydobycia 
na wierzch prawdy. Gdy tylko usłyszysz przekaz pochodzący od ciebie samego lub od 
innego człowieka, po prostu zapytaj siebie: „Czy jest to prawda, czy nie? Czy to 
rzeczywistość, czy może przestrzeń wirtualna?".
Zwątpienie prowadzi cię poza symbole i czyni cię odpowiedzialnym za każdy przekaz, 
który otrzymujesz bądź wysyłasz. Dlaczego miałbyś wierzyć w przesłanie, które nie jest 
prawdziwe? Zachowując sceptycyzm, nie ufasz ślepo każdej informacji; nie przekonują cię 
symbole. Kiedy nie oddajesz swej wiary symbolom, zostaje ona w tobie. Wiara polega na 
bezwzględnym przekonaniu, natomiast zwątpienie to brak przekonania, a zatem BĄDŹ 
SCEPTYCZNY. NIE WIERZ.
A w co masz nie wierzyć? No cóż, we wszystkie opowieści, które my artyści, tworzymy 
dzięki swej wiedzy. Zdajesz sobie sprawę, że większość naszej wiedzy nie jest prawdziwa. 
Cała symbolika nie jest prawdziwa, a więc NIE WIERZ MNIE, NIE WIERZ SOBIE i NIE 
WIERZ NIKOMU. Prawda nie wymaga, byś w nią wierzył; prawda po prostu jest i będzie 

background image

istnieć, obojętnie, czy uwierzysz w nią czy nie. To kłamstwa potrzebują twojej wiary. Jeśli 
cię nie przekonują i nie wytrzymują twego sceptycznego podejścia, po prostu znikają.
Sceptycyzm może jednak pójść w dwóch kierunkach. Jeden z nich to udawanie, że jesteś 
sceptyczny, ponieważ uważasz się za zbyt inteligentnego, byś miał naiwnie przyjmować 
cokolwiek na wiarę. „Spójrz, jaki jestem mądry. Nie wierzę w te bzdury". To nie jest 
sceptyczne nastawienie. Być sceptycznym to znaczy nie wierzyć we wszystko, co się 
słyszy, ale tylko dlatego, że nie jest to prawdą i tyle. Sceptyczne myślenie opiera się na 
świadomości, że cała ludzkość wierzy w kłamstwa. Wiesz już, że zniekształcamy prawdę, 
ponieważ śnimy a nasz sen stanowi jedynie odbicie prawdy.

Każdy artysta wypacza prawdę, nie musisz jednak oceniać czyichś słów ani nazywać 
kogoś kłamcą. Wszyscy tak czy inaczej opowiadamy kłamstwa, i to nie dlatego, że tak 
chcemy. Dzieje się tak z powodu naszej wiary; z powodu wyuczonych symboli i sposobu, 
w jaki je wykorzystujemy. Kiedy tylko sobie to uświadomisz, piąta umowa nabierze 
znaczenia i w rezultacie będzie mogła dokonać ogromnej zmiany w twoim życiu.
Zdarza się pewnie, że różni ludzie opowiadają ci swoje historie. Przedstawiają swój punkt 
widzenia - to, o czym są przekonani, że stanowi prawdę. Nie oceniaj, czy jest to 
prawdziwe, czy fałszywe. Nie chcesz ich krytykować, czujesz natomiast szacunek. 
Słuchasz uważnie, w jaki sposób inni używają symboli, i wiesz, że bez względu na to, co 
mówią, jest to zniekształcone przez ich przekonania. Wiesz, że przekazują ci tylko własną 
historię. Zdajesz sobie z tego sprawę, gdyż to czujesz. Po prostu, to WIESZ. Potrafisz 
jednak zauważyć, kiedy słowa innych opierają się na prawdzie - rozumiesz to bez słów, a 
to najważniejsze.
Prawda czy fałsz, nie musisz wierzyć w opowieści innych ludzi. Nie musisz mieć swojej 
opinii o tym, co ktoś mówi. Nie musisz wyrażać własnego zdania. Niekoniecznie trzeba się 
zgadzać lub oponować. Tylko SŁUCHAJ. Im bardziej ktoś szanuje swoje słowo, tym 
jaśniejszy będzie jego przekaz. Pamiętaj jednak, że słowa innego artysty nie mają z tobą 
nic wspólnego. Wiesz, że nie należy ich brać do siebie. Słuchasz i rozumiesz, co ktoś 
mówi, ale słowa nie mają już na ciebie wpływu. Nie oceniasz tego, co mówią inni, 
ponieważ już rozumiesz, że po prostu informują cię, co dzieje się w ich wirtualnym świecie.
Pojąłeś już, że każdy artysta żyje we własnym śnie, w swoim świecie. Wszystko, co 
człowiek tam dostrzega, jest dla niego prawdą. Dla poszczególnych twórców ich opowieść 
może być absolutnie rzeczywista, ale nie jest taka dla ciebie. Jedyną prawdą dla ciebie 
jest ta, której doświadczasz w swoim świecie. Mając tego świadomość, nie musisz nikomu 
nic udowadniać. Nie ma w tym nic złego ani dobrego. Szanujesz słowa innych, ponieważ 
wypowiada je inny twórca. Szacunek jest niezwykle ważny. Kiedy nauczysz się już 
słuchać, zaczniesz respektować artystów żyjących obok ciebie - okażesz szacunek dla ich 
twórczości, ich sztuki.
Wszyscy ludzie mają prawo rozwijać własną sztukę w dowolny sposób. Mają prawo 
wierzyć, w co tylko zapragną, i mówić, cokolwiek zechcą powiedzieć. Jeśli nie nauczysz 
się słuchać, nigdy nie zrozumiesz, o czym mówią. Umiejętność słuchania jest niezwykle 
istotna w kontaktach z ludźmi. Gdy ją posiądziesz, będziesz wiedział, czego ludzie 
oczekują, a wówczas wykorzystasz tę informację wedle własnego uznania. Możesz jakoś 
zareagować lub zignorować przekaz; możesz się zgodzić lub nie zgodzić z tym, co 
usłyszałeś - zależy to wyłącznie od tego, czego TY chcesz.
To, że ktoś chce czegoś, nie oznacza, że masz mu to dać. Ludzie zawsze starają się 
przyciągnąć twoją uwagę, bo tylko w ten sposób mogą ci przesłać jakąś informację. 
Często wcale nie chcesz jej otrzymać. Słuchasz; nie chcesz przyjąć przekazu, ignorujesz 
go i ruszasz w inną stronę. Jeśli jednak informacja przykuje twoją uwagę, to naprawdę 
będziesz chciał jej wysłuchać, by zdecydować, czy jest ona dla ciebie istotna. Potem, jeśli 
uznasz to za słuszne, możesz przedstawić swój punkt widzenia, zachowując przy tym 
świadomość, że to tylko jedna z wielu perspektyw. To twój wybór, najważniejsze to 

background image

SŁUCHAĆ.
Jeśli nie nauczysz się słuchać, nigdy nie zrozumiesz tego, co w tej chwili ci przekazuję. 
Zaczniesz wyciągać pochopne wnioski i reagować na te słowa, jak gdyby stanowiły część 
twojego snu, a przecież nim nie są. Gdy inni twórcy dzielą się z tobą swoimi snami, 
pamiętaj, że to ICH sny. Potrafisz rozróżnić, co jest, a co nie jest twoim śnieniem.
W tej chwili dzielę się z tobą moją wizją świata - tak jak ja go śnię. Moje opowieści są dla 
mnie prawdziwe, ale zdaję sobie sprawę, że nie stanowią RZECZYWISTEJ prawdy. A 
zatem mi nie wierz. Cokolwiek ci powiem, będzie to tylko mój punkt widzenia. Oczywiście 
z mojej perspektywy dzielę się z tobą prawdą. Staram się najlepiej, jak potrafię, aby 
używać słów z największym poszanowaniem, tak żebyś mógł zrozumieć mój przekaz. 
Jednak wiem, że nawet gdybym podzielił się z tobą dokładną kopią prawdy, dokonałbyś 
zniekształcenia w momencie, gdy przejdzie ona z mojego umysłu do twojego. Usłyszysz 
przekaz i opowiesz go sobie w zupełnie inny sposób, według SWOJEGO punktu widzenia.
Może to, co mówię, jest prawdą, a może nie. Być może to, w co wierzysz, nie jest 
rzeczywiste. Jestem tylko częścią przekazu; druga część to ty. Jestem odpowiedzialny za 
swoje słowa, lecz nie za to, jak je zrozumiesz. Na ciebie spada odpowiedzialność za 
zrozumienie oraz za to, co zrobisz ze słowami w swojej głowie. To ty nadajesz znaczenie 
każdemu usłyszanemu zdaniu.
W tej chwili interpretujesz to, co mówię, odwołując się do całej swojej wiedzy. 
Przestawiasz i przekształcasz symbole w taki sposób, by utrzymać równowagę z 
całokształtem własnego systemu przekonań. Kiedy uda ci się to wyważyć, odrzucisz moją 
opowieść lub zaakceptujesz ją jako prawdę. Możesz założyć, że to, co sobie wmawiasz, 
odpowiada temu, co zamierzałem powiedzieć - nie oznacza to jednak, iż twoje 
przypuszczenie jest prawdziwe. Mogłeś źle zinterpretować powyższe słowa. Na podstawie 
tego, co słyszysz, możesz obwiniać mnie, kogoś ze swego otoczenia, siebie, swoją religię 
czy filozofię. Być może poczujesz gniew wobec innych ludzi, a przede wszystkim wobec 
siebie. Słowa, które słyszysz, mogą również zaprowadzić cię do prawdy - być może 
poznasz siebie, odnajdziesz wewnętrzny spokój i zmienisz przekaz, jaki sobie przesyłasz.
Cokolwiek zrobisz z moimi słowami, zależy wyłącznie od ciebie. To twój sen, a ja go 
szanuję. Nie musisz mi wierzyć, ale jeśli nauczysz się słuchać, z łatwością pojmiesz, co 
mówię. Jeżeli informacja, którą ci przekazuję, znajdzie twoje zrozumienie, wówczas wedle 
własnej woli możesz uczynić z niej część swojego snu. Jeśli chcesz, weź tylko to, co 
pomaga ci przekształcić własny sen. Zignoruj słowa, które ci nie odpowiadają. Dla mnie to 
bez znaczenia, ale dla ciebie jest to istotna sprawa. Zakładam przecież - wiedząc, iż jest to 
tylko założenie - że chcesz stać się lepszym twórcą i dlatego podajesz w wątpliwość 
własne przekonania.
A zatem BĄDŹ SCEPTYCZNY. Nie wierz mnie ani nikomu innemu, a przecie wszystkim 
nie wierz sobie. Kiedy mówię: „Nie wierz sobie", mój Boże, widzisz, co z tego wynika? Nie 
wierz w to, czego się dotychczas nauczyłeś! Sceptyczne nastawienie wobec siebie daje ci 
ogromną przewagę, ponieważ większość tego, czego się nauczyłeś, nie jest prawdą. 
Wszystko, co wiesz, cała twoja rzeczywistość, to nic innego jak zbiór symboli. Ty zaś nie 
jesteś ową chmarą symboli przekrzykujących się w twojej głowie. Doskonale zdajesz sobie 
z tego sprawę i dlatego jesteś sceptyczny i nie wierzysz sobie.
Jeśli zgodnie z własnymi przekonaniami mówisz do siebie: „Jestem gruby. Jestem brzydki. 
Jestem stary. Jestem nieudacznikiem. Nie jestem wystarczająco dobrym człowiekiem. Nie 
jestem tak silny, jak chciałbym być. Nigdy mi się nie uda", to po prostu przestań sobie 
wierzyć, bo to wszystko nieprawda. Te opinie są zafałszowane. To nic innego jak 
kłamstwa. Kiedy tylko zauważysz kłamstwo, nie musisz dłużej w nie wierzyć. Wykorzystaj 
moc sceptycyzmu, by podać w wątpliwość każdy przekaz, który odbierasz. „Czy to 
RZECZYWIŚCIE prawda, że jestem brzydki? Czy to RZECZYWIŚCIE prawda, że nie 
jestem wystarczająco dobrym człowiekiem?". Czy ten przekaz jest realny, czy może 
wirtualny? Oczywiście, że wirtualny. Żadna z tych informacji nie pochodzi od prawdy, od 

background image

życia - wywodzą się ze zniekształceń naszej wiedzy. Pewne jest to, że nie ma brzydkich 
ludzi. Nie ma czegoś takiego, jak „wystarczająco dobry" albo „wystarczająco silny". Nie ma 
żadnej uniwersalnej księgi prawa, w której wszelkie takie sformułowania stanowiłyby 
prawdę. Tego rodzaju oceny są wyłącznie umowami zawartymi przez ludzi.
Czy dostrzegasz konsekwencje braku sceptycyzmu wobec siebie? Ufać sobie to 
najgorsze, co możesz sobie robić. Przez całe życie wmawiałeś sobie kłamstwa i jeśli nadal 
w nie wierzysz, wyjaśnia to, dlaczego twój sen nie jest przyjemny. Jeżeli wierzysz w to, co 
słyszysz w swojej głowie, możesz wykorzystać wszystkie poznane symbole, by siebie 
zranić. Twój sen może przemienić się w czyste piekło, bo wierząc w kłamstwa, sam 
tworzysz swoje piekło. Jeśli cierpisz, to nie dlatego, że ktoś ci zadaje ból. Dzieje się tak, 
gdyż jesteś posłuszny tyranowi rządzącemu twoim umysłem. Przestaniesz cierpieć, kiedy 
tyran zacznie cię słuchać, kiedy sędzia i ofiara znikną z twojej głowy.
Twój wewnętrzny tyran jest bezwzględny. Nieustannie cię dręczy, wykorzystując przeciw 
tobie wszystkie poznane symbole. Żywi się emocjonalną trucizną wytwarzaną przez 
negatywne uczucia, które kłębią się w tobie, bo tyran cały czas osądza i wydaje opinie. 
Nikt nie ocenia cię tak surowo jak ty sam. Oczywiście próbujesz ukryć się przed osądem, 
winą, odrzuceniem i karą. Jak jednak uciec od własnych myśli? Jeżeli kogoś nie lubisz, 
możesz po prostu odejść. Jeśli nie możesz znieść siebie, gdziekolwiek pójdziesz, będziesz 
na siebie skazany. Możesz ukryć się przed innymi, ale nie przed własnym osądem. 
Wydaje się, że nie ma ucieczki.
Dlatego tak wielu ludzi objada się, bierze narkotyki, nadużywa alkoholu i uzależnia się od 
różnych substancji i zachowań. Robią wszystko, byle tylko uciec przed własną opowieścią 
i kreacją, które wynaturzają wszystkie symbole żyjące w ich głowach. Niektórzy ludzie tak 
bardzo cierpią z powodu bólu psychicznego, że ostatecznie postanawiają odebrać sobie 
życie. Do tego kroku kłamstwa mogą doprowadzić każdego z nas. Głos wiedzy może ulec 
tak wielkiemu zniekształceniu i w konsekwencji wytworzyć tyle wewnętrznej nienawiści, że 
człowiek wybiera śmierć. A wszystko dlatego, że wierzymy we wszelkie wyuczone przez 
lata oceny i przekonania.
Wyobraź sobie, że wszelkie opinie, twoje i ludzi dokoła, są jak potężny huragan 
pustoszący twoje wnętrze. Wyobraź sobie, że wierzysz w nie wszystkie! Cóż, jeśli jesteś 
sceptyczny, jeżeli nie dowierzasz sobie ani nikomu innemu, to żadna z tych opinii nie zdoła 
zrobić ci krzywdy ani wypchnąć cię z centrum twojej jaźni. Kiedy posiadasz władzę nad 
własną symboliką, zawsze znajdujesz się w środku, jesteś spokojny i wyciszony, ponieważ 
wówczas to nie symbole, lecz prawdziwe JA dokonuje wyborów w twoim życiu. Gdy 
pragniesz coś przekazać, rozkazujesz symbolom i wtedy dopiero wydobywają się one z 
twoich ust.
Jesteś artystą i potrafisz porządkować symbole w dowolny sposób. Możesz wysłać je w 
każdą stronę, bo wiesz, jak nimi władać. Możesz użyć symboli, żeby poprosić o to, czego 
potrzebujesz, by wyrazić to, czego chcesz lub nie chcesz. Możesz wyjawić swoje myśli, 
pragnienia, marzenia, pisząc najpiękniejszą poezję lub prozę. Ale to, że wykorzystujesz 
słowa do komunikacji, nie znaczy, że od razu w nie wierzysz. Po co masz wierzyć w coś, 
co doskonale znasz? Kiedy jesteś sam i mówisz do siebie, jaki to ma sens? Co możesz 
sobie powiedzieć, czego już wcześniej nie wiedziałeś?
Jeżeli pojąłeś sens piątej umowy, zrozumiesz, dlaczego nie musisz wierzyć w to, co 
WIDZISZ, co wiedziałeś już wcześniej bez słów. Prawda nie pojawia się wraz ze słowami. 
Prawda przejawia się w ciszy. Jest czymś, co po prostu wiesz i możesz poczuć poza 
słowami - nazywam ją WIEDZĄ CISZY. Wiedza ciszy istnieje, zanim zaczynasz wierzyć w 
symbole. Kiedy otwierasz się na prawdę i uczysz się słuchać, wówczas wszystkie symbole 
tracą swą wartość i pozostaje jedynie prawda. Nie trzeba nic wiedzieć; nie trzeba niczego 
uzasadniać.
Niełatwo pojąć słowa, które ci przekazuję, ale z drugiej strony to całkiem proste, gdyż sens 
jest tak oczywisty. Ostatecznie uświadomisz sobie, że języki to systemy symboli, które są 

background image

prawdziwe dlatego, że myślisz, iż tak właśnie jest. Jeżeli usuniesz symbole, co 
pozostanie? Prawda. Widzisz krzesło i chcesz wiedzieć, jak je nazwać, ale możesz po 
prostu na nim usiąść i poczuć prawdę. Materia jest prawdą. Życie jest prawdą. Światło jest 
prawdą. Miłość jest prawdą. Natomiast ludzki sen prawdą nie jest, co jednak nie znaczy, 
że jest zły. „Bycie złym" to kolejna nieprawdziwa idea.
Kiedy uświadomisz sobie, że tworzysz rozbudowaną symbolikę po to, by komunikować się 
z innymi przedstawicielami gatunku ludzkiego, wówczas zauważysz, iż symbole nie są ani 
dobre, ani złe, ani pożyteczne, ani szkodliwe. To swoimi przekonaniami nadajesz im takie 
cechy. W tym tkwi moc twojej wiary, ale prawda jest ponad nią. Gdy wzniesiesz się ponad 
poziom symboli, ujrzysz doskonały świat, gdzie wszyscy i wszystko, co stworzone, jest 
idealne. Nawet wiara w każde słowo jest tam idealna. Nawet twój gniew, wewnętrzne 
rozdarcie i twoje kłamstwa są idealne. Nawet piekło, w którym niekiedy żyjesz, jest 
idealne, ponieważ istnieje tam wyłącznie doskonałość. Wyobraź sobie, że przez całe życie 
nie musiałbyś uczyć się wszystkich tych kłamstw składających się na twoją wiedzę i nie 
musiałbyś cierpieć z powodu wiary w fałsz, przesądy i opinie. Wiódłbyś życie tak jak inne 
zwierzęta i tym samym zachowałbyś niewinność do końca swoich dni.
W procesie oswajania tracisz swoją niewinność, a potem zaczynasz szukać tego, co 
utraciłeś. Droga ta prowadzi cię ku świadomości. W chwili gdy odzyskasz świadomość, 
staniesz się w pełni odpowiedzialny za własny rozwój - za każdy wybór, jakiego 
dokonujesz w życiu.
W okresie kiedy uczysz się, zatopiony w śnie planety, nie masz żadnego wyboru; 
poznajesz tak wiele kłamstw. Być może jednak nadszedł czas, by się ich oduczyć i na 
powrót dowiedzieć się, co to znaczy podążać za prawdą, słuchając głosu serca. 
Oduczanie się lub, jak to określam, „wyzwalanie się z oswojenia" jest bardzo żmudnym, 
ale też potężnym procesem. Jak wcześniej powiedziałem, za każdym razem gdy 
wyzbywasz się wiary w dany symbol, powraca do ciebie jej moc. Odzyskujesz kolejne 
pokłady energii, aż w końcu cała symbolika traci nad tobą władzę.
Kiedy odbierasz symbolowi moc i przywracasz ją sobie, sen staje się bezsilny. A gdy 
odzyskasz całą moc, będziesz niezwyciężony. Nic cię nie pokona. Czy może powinienem 
powiedzieć: odtąd nie możesz już sam sobie zadać klęski; bo w istocie chodzi tu o jedno i 
to samo.
Gdy zbierzesz już z powrotem całą moc zawartą wcześniej w symbolach, będziesz 
sceptyczny wobec każdej myśli, która pojawi się w twojej głowie; przestaniesz wierzyć w 
swoją opowieść. Będziesz jednak się w nią wsłuchiwał, a ponieważ szanujesz tę historię, 
potrafisz się nią cieszyć. Gdy oglądasz film albo czytasz książkę, nie wierzysz w ich treść, 
ale potrafisz się nimi cieszyć, prawda? Kiedy już widzisz różnicę między rzeczywistością a 
przestrzenią wirtualną, wtedy wiesz, że możesz zaufać temu, co rzeczywiste, i masz 
sceptycznie podchodzić do tego, co wirtualne - ale potrafisz cieszyć się i jednym, i drugim. 
Jesteś zdolny odczuwać radość z tego, co istnieje, oraz z tego, co tworzysz.
Choć wiesz, że twoja opowieść nie jest prawdziwa, możesz sprawić, by powstała z niej 
przepiękna historia, zgodnie z którą będziesz dalej wiódł swoje życie. Masz szansę 
stworzyć własne niebo i żyć w nim. Jeżeli potrafisz pojąć opowieści innych ludzi, a oni 
pojmą twoją, to razem możecie doprowadzić do powstania najpiękniejszego snu. Najpierw 
musisz jednak oduczyć się wielu rzeczy, a idealnym do tego narzędziem jest piąta umowa.
Gdziekolwiek się udasz, na całym świecie spotkasz ludzi o różnych poglądach i różnych 
historiach. Być może poznasz autorów wspaniałych opowieści, którzy zapragną ci 
powiedzieć, co powinieneś zrobić ze swoim życiem: „Masz czynić to, to i to".
Nie wierz im. BĄDŹ SCEPTYCZNY, ALE NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ, dopiero potem dokonuj 
wyborów. Bądź odpowiedzialny za każdą podjętą w życiu decyzję. To twoje życie; nie 
należy do nikogo innego. Odkryjesz, że nikogo nie powinno obchodzić, co zrobisz ze 
swoim życiem.
Od stuleci pojawiali się ludzie, którzy twierdzili, że poznali wolę Boga; wędrowali potem po 

background image

świecie i prawili kazania o dobroci i prawości, jednocześnie potępiając wszystkich dokoła. I 
zawsze byli prorocy głoszący nadejście wielkich katastrof na świecie. Nie tak dawno 
słyszeliśmy proroctwa pewnych ludzi, zapowiadające załamanie systemów 
komputerowych w 2000 roku, czego konsekwencją miał być kres znanego nam modelu 
społecznego. Niektórzy sądzili, że wrócimy do epoki kamienia łupanego. W zapowiadanym 
dniu powitaliśmy nadejście nowego stulecia, nowy rok, i co się stało? Nic.
Przed dwoma tysiącami lat, podobnie jak dzisiaj, żyli prorocy oczekujący na koniec świata. 
W tamtych czasach żył wielki mistrz, który mówił: „Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i 
fałszywi prorocy, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. [...] nie 
wierzcie!". Jak widzisz, piąta umowa nie jest niczym nowym. BĄDŹ SCEPTYCZNY, ALE 
NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ.

9

SEN PIERWSZEJ UWAGI 
Ofiary

Chciałbym teraz przytoczyć opowieść o Adamie i Ewie w Raju. Adam i Ewa reprezentują 
całą ludzkość - Bóg powiedział nam, że możemy jeść, co tylko zechcemy, z wyjątkiem 
owocu drzewa poznania dobra i zła. Po zjedzeniu owocu z tego drzewa miała czekać nas 
śmierć. Cóż, jak wiemy, zjedliśmy i umarliśmy. Oczywiście to tylko opowieść, ważne jest 
jednak kryjące się za nią znaczenie. Dlaczego umieramy po spożyciu owocu tego drzewa? 
Dlatego, że prawdziwa nazwa drzewa poznania brzmi „drzewo śmierci". Drugim drzewem 
w Raju jest drzewo życia. Życie jest prawdą, a ona po prostu istnieje, bez słów i symboli. 
Drzewo poznania jest tylko odbiciem drzewa życia. Wiemy już, że wiedzę tworzą symbole, 
które nie są prawdziwe. Gdy zjadamy owoc drzewa poznania, symbole stają się wirtualną 
rzeczywistością przemawiającą do nas jako głos wiedzy. Żyjemy w tej rzeczywistości, 
wierząc w jej prawdziwość. Oczywiście żyjemy bez świadomości.
Nie ulega wątpliwości, że ludzie spożyli owoc drzewa śmierci. Z mojego punktu widzenia, 
po świecie chodzą miliardy ludzi, którzy są martwi, ale nie WIEDZĄ, że nie żyją. Tak, ich 
ciała są żywe, ale śnią oni bez świadomości własnego snu. Toltekowie nazywają to 
zjawisko SNEM PIERWSZEJ UWAGI.
Sen pierwszej uwagi powstaje, kiedy po raz pierwszy nastąpi skupienie i koncentracja. 
Nazywam ten stan również ZWYKŁYM ŚNIENIEM LUDZI albo SNEM OFIAR, gdyż 
jesteśmy ofiarami wszystkich stworzonych przez nas symboli, jesteśmy ofiarami głosów w 
naszych głowach, jesteśmy ofiarami wszelkich przesądów i zniekształceń naszej wiedzy. 
W czasie trwania snu ofiar, w którym pogrążona jest większość ludzkości, jesteśmy 
prześladowani przez naszą religię, rząd oraz cały system myślenia i przekonań.
Jako dzieci nie potrafimy obronić się przed tymi wszystkimi kłamstwami, które spadają na 
nas z drzewa poznania. Jak powiedzieliśmy wcześniej, nasi rodzice, szkoły, religia i całe 
społeczeństwo przyciągają naszą uwagę i wprowadzają nas w świat opinii i przekonań. 
Wyznajemy taką a nie inną religię, bo nasi rodzice również ją wyznają bo zabierają nas do 
kościoła lub innego miejsca kultu. A my uczymy się wszystkiego, co nam mówią. Dorośli, 
którzy nas wychowują przedstawiają nam swoje historie, a potem idziemy do szkoły, gdzie 
słyszymy kolejne opowieści. Poznajemy dzieje naszego kraju; dowiadujemy się o 
wszystkich bohaterach, wszystkich wojnach, o całym cierpieniu ludzkości.
Dorośli przygotowują nas do odegrania roli w społeczeństwie i mogę powiedzieć bez 
cienia wątpliwości, że jest to społeczeństwo całkowicie rządzone przez kłamstwa. Uczymy 
się żyć w tym samym śnie, w którym oni żyją; nasza wiara wpada w pułapkę złożonej 
struktury snu, aż w końcu śnienie staje się dla nas normalne.

background image

Nie wierzę jednak, że dorośli mają złe intencje. Chodzi o to, że mogą nauczyć nas tylko 
tego, co sami znają; nie potrafią przekazać nam wiedzy, której nie posiedli. Ich wiedza 
opiera się na latach nauki i składa się ze zgromadzonych przez całe życie przekonań. 
Możesz być pewny, że twoi rodzice starali się, jak mogli, gdy byłeś małym dzieckiem. Jeśli 
nie zrobili czegoś lepiej, to tylko dlatego, że nie wiedzieli, iż może być lepiej. Idę o zakład, 
że sami obwiniali się o wiele rzeczy, a obwiniali ich również inni ludzie. Żyli w śnie 
pierwszej uwagi, w KRAINIE CIENI, w transie zwanym HADESEM lub PIEKŁEM. Byli 
martwi.
Oczywiście wszystkie te symbole nie do końca odpowiadają prawdzie. Prawda kryje się 
ZA symbolami - ukryta jest w INTENCJI albo ZNACZENIU symboli. Różne religie 
przedstawiają często piekło jako miejsce, gdzie płoniemy, jesteśmy sądzeni i czeka nas 
wieczna kara. Cóż, ów opis piekła odpowiada zwykłemu śnieniu ludzkości. Dokładnie to 
samo dzieje się w umyśle człowieka -osąd, wina, kara i emocje tworzone przez lęk 
odczuwamy niczym ogień palący nas od wewnątrz. Lęk jest królem krainy cieni - rządzi 
naszym światem mocą zniekształconej wiedzy. Lęk stwarza świat pełen 
niesprawiedliwości i emocjonalnego rozdarcia, koszmar nękający miliardy ludzi.
Czego najbardziej lękamy się na tym świecie? Boimy się prawdy. Ludzie obawiają się 
prawdy, ponieważ nauczyli się wierzyć w tak wiele kłamstw. Oczywiście boimy się też 
kłamstw, w które wierzymy. Prawda czy fałsz, sam fakt posiadania wiedzy daje nam 
poczucie bezpieczeństwa, jednak nadal cierpimy, bo wierzymy w to, co znamy, a niemal 
nic z tego nie jest prawdziwe. To tylko punkt widzenia, a jednak w to wierzymy - i takie 
samo zniekształcone przesłanie przekazujemy naszym dzieciom. Krąg się zamyka i 
historia ludzkości znowu zatacza koło, raz jeszcze, bez końca.
Dawno temu pewni mędrcy porównali sen pierwszej uwagi do bazaru, gdzie tysiące ludzi 
mówi jednocześnie, a nikt tak naprawdę nie słucha. Toltekowie nazywają to w języku 
náhuatl mitote, co znaczy „rozbuchana plotka". W mitote wykorzystujemy słowo przeciwko 
samym sobie, a w relacji z innymi ludźmi kierujemy słowo przeciwko nim.
Każdy człowiek jest magiem, dlatego w interakcji z innymi magami wszędzie dokoła 
rzucane są czary. W jaki sposób? Przez nadużywanie słowa, branie wszystkiego do 
siebie, zniekształcanie naszej perspektywy założeniami, przez plotki oraz werbalne 
rozsiewanie emocjonalnej trucizny. Ludzie rzucają czary przede wszystkim na tych, 
których najmocniej kochają, a im większą posiadasz władzę, tym potężniejsza jest twoja 
magia. Władza jest mocą, której człowiek używa, by kontrolować innych i zmuszać ich do 
posłuszeństwa. Przypomnij sobie, jak bardzo obawiałeś się władzy, którą mieli nad tobą 
dorośli, gdy byłeś dzieckiem. Ale dorośli też lękają się tych, co nimi rządzą. Słowa 
wypowiadane z pozycji władzy stają się potężnym czarem, który ma wpływ na innych 
ludzi. Dlaczego? Ponieważ WIERZYMY w te słowa.
Jeżeli zrozumiemy moc symboliki, będziemy mogli zobaczyć, dokąd prowadzą nas 
symbole. Dostrzeżemy to w sposobie, w jaki się zachowujemy oraz wchodzimy w relacje z 
innymi ludźmi, lecz przede wszystkim zauważymy to w sobie. Stajemy się opętani ideą, 
przekonaniem, opowieścią. Niekiedy opanowuje nas gniew, czasami zazdrość, a kiedy 
indziej miłość. Symbole rywalizują ze sobą, żeby zawładnąć naszą uwagą. W taki czy inny 
sposób zmieniają się nieustannie i przekazują sobie panowanie nad nami. Istnieją tysiące 
symboli pragnących przejąć kontrolę nad naszym umysłem. Jak powiedzieliśmy wcześniej, 
wszystkie symbole istnieją dzięki energii życiowej, która wyciągana jest z nas tylko 
dlatego, że WIERZYMY.
Symbole stale rozmawiają w naszym umyśle. Nigdy nie milkną. Wygląda to tak, jakbyśmy 
mieli w głowie narratora, który komentuje wszystkie wydarzenia dokoła nas, bo mu się 
wydaje, że nie jesteśmy świadomi tego, co widzimy. „A teraz słońce zachodzi. To dobrze. 
Gorąco mi. O, tam są drzewa! Co ten człowiek robi? Ciekawe, o czym myśli". Głos wiedzy 
chce wiedzieć, co wszystko oznacza. Nie może się doczekać, by zinterpretować każdy 

background image

element tego, co dzieje się w naszym życiu. Mówi nam, co mamy robić, gdzie, kiedy i jak. 
Nieprzerwanie przypomina o tym, w co wierzymy a w co nie wierzymy w odniesieniu do 
siebie samych. Wmawia nam to wszystko, czym nie jesteśmy. Nieustannie pyta, dlaczego 
nie możemy być takimi, jacy powinniśmy być.
W śnie pierwszej uwagi świat, w którym żyjemy, przypomina reality show, gdzie Wielkim 
Bratem jest głos wiedzy. I oczywiście zawsze będziemy mieli rację, a wszyscy inni będą 
się mylić, ponieważ wykorzystujemy całą swoją wiedzę do uzasadnienia każdego z 
wydarzeń naszego przedstawienia. Jakież to wspaniałe reality show! Najwyższa 
oglądalność! Tworzymy każdą postać tej opowieści, ale nic, w co wierzymy odnośnie do 
każdej z nich, nie jest prawdą i nigdy nią nie było. Mając w głowie potężne drzewo 
poznania, nie jesteśmy już zdolni postrzegać prawdy. Widzimy wyłącznie naszą wiedzę; 
jedyne, co możemy ujrzeć, to kłamstwa, przez co nasza uwaga jest zamknięta w pułapce 
snu piekła i nie umiemy już dostrzec rzeczywistości nieba wokół nas. Tak właśnie ludzie 
zostali wygnani z Raju.
W historii Adama i Ewy jest również wątek o istotnej wymianie, jakiej dokonaliśmy z 
wężem zamieszkującym drzewo poznania. Ów wąż był upadłym aniołem, który przekazał 
nam zniekształcone posłanie; był „księciem kłamstw", a my byliśmy niewinni. Wąż rzekł do 
nas: „Chcecie być jak Bóg?". Proste pytanie, ale czy potrafisz dostrzec podstęp? 
Gdybyśmy odparli: „Nie, dzięki, jesteśmy już Bogiem", nadal żylibyśmy w Raju. Niestety, 
odpowiedzieliśmy: „Tak, chcemy być niczym Bóg". Nie zauważyliśmy kłamstwa; zjedliśmy 
kęs owocu, połknęliśmy kłamstwo i umarliśmy.
Z powodu zwątpienia zjadamy owoc, nie widząc podstępu. Zanim pojawia się wątpliwość, 
niczego nie znamy; istnieje prawda i po prostu żyjemy w niej. Po przyjęciu fałszu nie 
wierzymy już, że jesteśmy bogiem, i wtedy też zaczynamy go szukać. Potem wpadamy na 
pomysł, że aby odnaleźć boga, musimy zbudować mu świątynię. Innymi słowy, 
potrzebujemy miejsca, by go czcić. Musimy poświęcić wszystko, żeby nawiązać z nim 
kontakt; trzeba wytworzyć w sobie ból i ofiarować go bogu. Wkrótce mamy przed sobą 
olbrzymią świątynię i tysiące ludzi, którzy nie wierzą, że są bogiem. Oczywiście temu bogu 
należy nadać imię. W ten sposób powstaje religia.
Stwarzamy boga grzmotu, boga wojny, boginię miłości i nazywamy ich odpowiednio 
Zeusem, Marsem i Afrodytą. Na świecie żyły tysiące, jeśli nie miliony ludzi, którzy wierzyli 
w tych bogów i oddawali im cześć, składając im w ofierze swoje życie, a nawet zabijając 
własne dzieci. Wszystko dlatego, że wierzyli, iż ci bogowie są prawdziwi. Ale czy byli?
Jak widzisz, pierwsze z kłamstw, w które wierzymy, brzmi: „Nie jestem Bogiem". Z tego 
kłamstwa rodzą się następne, z nich powstają kolejne, i tak w nieskończoność. A my 
wierzymy, wierzymy, wierzymy... Wkrótce więc jest już tyle fałszu, że czujemy się nim 
przytłoczeni i zapominamy o swojej boskości. Dostrzegamy piękno i doskonałość Boga i 
chcemy być jak On - pragniemy stać się tym „obrazem doskonałości" i niestrudzenie 
szukamy ideału.
Ludzie opowiadają historie. Przekazujemy naszym dzieciom opowieść o doskonałym 
bogu, który sądzi i karze nas za złe zachowanie. Mówimy im o Świętym Mikołaju 
wynagradzającym „dobre" dzieci, które przypominają „Boga". Ale takie przesłania są 
wypaczone. Tego rodzaju bóg bawiący się pojęciem sprawiedliwości nie istnieje. Święty 
Mikołaj nie jest prawdziwy. Cała wiedza w naszym umyśle nie jest rzeczywista.
Widzisz, kiedy rozmawiamy z wężem zamieszkującym drzewo poznania, wchodzimy w 
dialog ze zniekształconym odbiciem samych siebie. Ów wąż to postać, której tak bardzo 
się obawiamy. Lękamy się lustrzanego obrazu siebie. Czy to mądre? Wyobraź sobie, że 
patrzysz na siebie w lustrze. Wizerunek zdaje się dokładną kopią oryginału, ale obraz jest 
odwrócony; prawa ręka w lustrze jest lewą. Prawda jest zawsze zniekształcona w odbiciu.
Jako małe dzieci interesujemy się lustrami w naszym otoczeniu, gdyż chcemy być 
widoczni.
Widzimy siebie w zniekształconych obrazach, które różnią się w zależności od tego, w 

background image

jakim „lustro" jest nastroju, w jakim momencie prezentuje nam odbicie oraz jakiego 
systemu przekonań używa, żeby usankcjonować swoją perspektywę. Ludzie mówią nam, 
jacy jesteśmy według ich PRZEKONANIA. Nie ma jednak czystego lustra, które 
pokazałoby nam, kim NAPRAWDĘ jesteśmy.
Wszystkie zwierciadła są całkowicie zniekształcone. Projektują na nas to, w co wierzą, a 
niemal każde ich przekonanie to kłamstwo. Wierzymy w to lub nie, ale będąc dziećmi, 
jesteśmy niewinni i wierzymy niemal we wszystko. Wierzymy w kłamstwa, ożywiamy je i 
nadajemy im moc i już wkrótce całkowicie rządzą naszym życiem.
Historia księcia kłamstw to tylko opowieść. Jej piękno polega na tym, że potrafimy pojąć 
składające się na nią symbole i możemy wyciągnąć z tego wnioski. Myślę, że jej 
znaczenie jest czytelne. Gdy zaczynamy śnić, że nie jesteśmy Bogiem, wtedy zaczyna się 
cały koszmar. Zostajemy wygnani z Raju i trafiamy do krainy cieni, do miejsca zwanego 
PIEKŁEM. Rozpoczynamy poszukiwania Boga, SIEBIE, ponieważ drzewo poznania 
zawładnęło naszym życiem, a nasze prawdziwe JA jest martwe.

Przypomniało mi to o innej historii poświęconej Jezusowi Chrystusowi. Jak głosi opowieść, 
podczas podróży z uczniami Jezus ujrzał człowieka, który wydał mu się godny jego nauk. 
Jezus zwrócił się do niego: „Pójdź za Mną". Tamten odrzekł: „Panie, pozwól mi najpierw 
pójść i pogrzebać mojego ojca". A Jezus powiedział: „Zostaw umarłym grzebanie 
umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże".
Jeżeli rozumiesz sens tej opowieści, z łatwością zauważysz, że jesteś „martwy", kiedy nie 
jesteś przebudzony, kiedy nie uświadamiasz sobie, kim jesteś. Jesteś PRAWDĄ, jesteś 
ŻYCIEM, jesteś MIŁOŚCIĄ. Ale w procesie oswajania zewnętrzny sen, sen planety, 
przykuwa twoją uwagę i karmi cię wszystkimi znanymi ci przekonaniami. Stopniowo 
przemieniasz się w kopię zewnętrznego snu. Imitujesz wszystko, czego nauczyłeś się od 
wszystkiego i wszystkich wokół ciebie. Kopiujesz nie tylko przekonania, ale też 
zachowania, a więc naśladujesz nie tylko słowa, lecz także czyny. Zauważasz 
emocjonalny stan ludzi, którzy cię otaczają, i naśladujesz nawet ten element snu.
Nie jesteś PRAWDZIWYM sobą, gdyż zawładnął tobą zniekształcony obraz ciebie. Być 
może niełatwo to zrozumieć, jednak przez cały ten czas trzymasz samego siebie w 
niewoli. Prawdziwym tobą włada WIRTUALNE ja - ten, o którym MYŚLISZ, że jest tobą, i 
WIERZYSZ, że jest tobą. Ów obraz ciebie staje się niezwykle potężny. Przez te wszystkie 
lata praktyki perfekcyjnie opanowałeś sztukę udawania tego, kim myślisz, że jesteś. Ta 
zniekształcona imitacja ciebie w rzeczywistości jest twoim grobem, ponieważ prawdziwy 
TY nie uczestniczysz w swoim życiu. Kto zatem wiedzie twój żywot?
Czy to prawdziwy TY tworzysz cały ten dramat i cierpienie w swoim życiu? Czy twoje 
prawdziwe JA mówi: „Życie jest padołem łez i przybyliśmy tu po to, aby cierpieć"? Czy to 
rzeczywiście TY oceniasz i karzesz siebie, a także pozwalasz innym ludziom skazywać cię 
na cierpienie? Czy twoje prawdziwe JA mogłoby znęcać się nad własnym ciałem lub 
nienawidzić siebie? Czy to rzeczywiście prawdziwy TY śnisz to wszystko?
Nie, to nie jesteś TY. W istocie jesteś martwy i to właśnie jest prawdą. Co zatem stanowi 
klucz do przywrócenia sobie życia? ŚWIADOMOŚĆ. Kiedy ją odzyskasz, 
zmartwychwstaniesz i wrócisz do życia. Według tradycji chrześcijańskiej, dzień 
zmartwychwstania nastaje, gdy Chrystus powraca z krainy śmierci i objawia swoją 
boskość światu. Dlatego właśnie się tu znalazłeś: aby wrócić z królestwa zmarłych i 
odzyskać swą boską naturę. Nadeszła chwila, by opuścić świat iluzji i kłamstw i pójść w 
stronę wewnętrznej prawdy, prawdziwego JA. Najwyższy czas oduczyć się fałszu i stać się 
rzeczywistym sobą. Żeby tego dokonać, musisz wrócić do życia, które jest prawdą.
Świadomość jest kluczem do przywrócenia życia i Toltekowie opanowali ją po 
mistrzowsku. Dzięki niej budzisz się ze snu pierwszej uwagi i wkraczasz w sen drugiej 
uwagi, gdzie buntujesz się przeciwko kłamstwom, które rządzą w twojej głowie. 
Powstajesz do walki i cały sen zaczyna się zmieniać.

background image

10

SEN DRUGIEJ UWAGI 
Wojownicy

Kiedy po raz pierwszy uczymy się, jak śnić, nie podoba nam się wiele rzeczy. Staramy się 
je zwalczać, ale ostatecznie akceptujemy sen takim, jaki jest. Następnie, z byle powodu, 
uświadamiamy sobie, że nie podoba nam się nasz sposób życia. Uświadamiamy sobie, o 
czym śnimy, i chcemy się obudzić. Wtedy próbujemy po raz drugi wykorzystać uwagę do 
zmiany naszego snu: stworzyć nowy sen. Właśnie to działanie Toltekowie nazywają SNEM 
DRUGIEJ UWAGI lub SNEM WOJOWNIKÓW, bo teraz wypowiadamy wojnę kłamstwom 
zawartym w naszej wiedzy.
W śnie drugiej uwagi zaczynamy wątpić. Zastanawiamy się „A może nic, co dotychczas 
poznałem, nie jest prawdą?". Zaczynamy być sceptyczni wobec własnych przekonań; 
stopniowo kwestionujemy wyuczone zdania i opinie. Wiemy, że coś w umyśle zmusza nas 
do robienia rzeczy, których raczej nie chcemy robić. Czujemy, że coś sprawuje całkowitą 
kontrolę nad naszymi myślami - i nie znosimy tego stanu. Ponieważ mamy tego dość, w 
pewnej chwili zaczynamy się buntować.
Rewolucja polega na tym, że chcemy odzyskać autentyczność, czyli to, co nazywam 
SPÓJNOŚCIĄ WEWNĘTRZNĄ lub pełnią istnienia. W śnie pierwszej uwagi prawdziwe JA 
nie ma szans - jest bezwolną ofiarą. Nie sprzeciwiamy się, nawet nie próbujemy. Teraz 
jednak nie chcemy być już ofiarą i pragniemy zmienić nasz świat. Staramy się odzyskać 
wewnętrzną wolność, by wreszcie stać się prawdziwym sobą i móc robić to, co 
rzeczywiście chcemy robić. Świat wojowników jest miejscem prób. Koncentrujemy siły, 
żeby zmienić świat, który nam nie odpowiada. Staramy się, wciąż próbujemy - a wojna 
zdaje się nie mieć końca.
W śnie wojowników znajdujemy się w stanie wojny, ale nie walczymy z innymi ludźmi. Nie 
ma to nic wspólnego z zewnętrznym snem. Wszystko dzieje się w naszym umyśle. 
Toczymy bitwę z tą częścią umysłu, która dokonuje wszystkich wyborów prowadzących 
nas ku naszemu osobistemu piekłu, jest to bunt prawdziwego JA przeciwko temu, co 
zwiemy „tyranem", „wielkim sędzią", „księgą prawa", „systemem przekonań". Mamy tu do 
czynienia z konfliktem idei, opinii i przekonań. Określam to również mianem WALKI 
BOGÓW, ponieważ wszystkie te idee walczą o panowanie nad ludzkim umysłem. 
Podobnie jak starożytni bogowie, żądają one ludzkiej ofiary.
Tak, składanie bogom ofiary z ludzi wciąż ma miejsce w naszych czasach, nawet jeśli 
będziemy twierdzić, że w to nie wierzymy. Oczywiście, zmieniliśmy imiona bogów; 
zmieniliśmy ZNACZENIE wszystkich tych symboli, które nazywamy BOGIEM. Zapewne 
nikt nie wierzy już w Apolla, Zeusa czy Ozyrysa. Wierzymy za to w sprawiedliwość, 
niepodległość i demokrację - oto są imiona nowych bogów. Nadajemy moc tym symbolom, 
wynosimy je na piedestał boskości i dla nich poświęcamy życie.

Ofiara z ludzi składana jest przez cały czas, na całym świecie, i doskonale widać jej skutki: 
przemoc, przestępstwa i wojny, więzienia pełne ludzi. Dostrzegamy w ludzkości sen piekła 
spowodowany tym, że wierzymy w tyle przesądów i w zniekształcenia naszej wiedzy. 
Wypowiadamy sobie nawzajem wojny i posyłamy na nie swoje dzieci, które często nawet 
nie wiedzą, o co walczą.
W dużych miastach widzimy walki gangów. Młodzi ludzie poświęcają się i zabijają się 
nawzajem w imię dumy, chciwości lub jakiegokolwiek innego bóstwa. Walczą o honor, o 
władzę nad kawałkiem ziemi, o symbol tkwiący w ich głowach i umieszczony na ich 
kurtkach - wszyscy składają siebie w ofierze. Od małej wioski po największe kraje świata, 
wszędzie widzimy ludzi walczących i broniących własnych bogów w imię czegoś, co nie 
istnieje. Wojna szaleje w ich umysłach, ale najgorsze jest to, że przenoszą tę wojnę na 

background image

zewnątrz i zabijają się nawzajem.
Być może nie wierzymy we współczesną ofiarę z ludzi, ale są przecież w dzisiejszych 
czasach ludzie, którzy mówią: „Ja będę tym, który wykona wyrok. Dajcie mi karabin, to 
zabiję tyle osób, ile dam radę, zanim ktoś zastrzeli mnie". Nie dokonuję teraz żadnej 
oceny, tylko stwierdzam fakt. Nie powiem, że ofiara z ludzi jest zła. To się po prostu dzieje i 
nie możemy temu zaprzeczyć - każdego dnia widzimy to w różnych zakątkach globu i w 
różnych kulturach. Dostrzegamy to i również bierzemy w tym udział. Kiedy ktoś popełni 
błąd i zostanie przyłapany na złamaniu jakiejś zasady, co wówczas robimy? Chcemy go 
ukrzyżować, osądzić czy obmówić. A to po prostu inna forma składania ofiary z człowieka. 
Owszem, istnieją pewne zasady i być może największy grzech polega na ich łamaniu. A 
może część z nich jest zupełnie sprzeczna z naturą? Tak czy inaczej, tworzymy zasady, 
zgadzamy się żyć według nich i będziemy ich przestrzegać, dopóki nie przestaną być nam 
potrzebne. Jednak obecnie wciąż ich potrzebujemy.
Ludzie wierzą w tak wiele kłamstw, że nawet najmniejsza rzecz potrafi przeistoczyć się w 
potężnego demona zadającego nam ból. Zazwyczaj sprawa dotyczy oceny, a najczęściej 
chodzi o samoocenę: „Jaki jestem biedny! A wszystko przez to, co mnie spotkało, gdy 
miałem dziewięć lat. Zobacz, co mi się przytrafiło wczoraj wieczorem!". Cóż, to, co 
zdarzyło się w przeszłości, nie jest już prawdą. Mogło cię spotkać coś naprawdę 
strasznego, ale teraz już nie jest to prawdą. Teraz jedyną prawdą jest ta, w której żyjesz. 
Cokolwiek zdarzyło się w przeszłości, istnieje już wyłącznie w przestrzeni wirtualnej. 
Cokolwiek przytrafiło się twemu ciału, już dawno zostało wyleczone. Umysł jednak może 
sprawić, że nadal cierpisz i jeszcze przez lata będziesz odczuwał dawny ból.
Ludzie ciągną za sobą swoją przeszłość, swoją historię, a wygląda to tak, jakbyśmy 
dźwigali ciężkie ciało nieboszczyka. Dla niektórych nie jest to żaden problem, ale 
większość z nas czuje się przytłoczona tym „ładunkiem". I nie chodzi tu wyłącznie o ciężar 
- również odór trupa przeszłości jest nie do zniesienia. Wielu z nas postanawia dzielić się 
tymi zwłokami z najbliższymi ludźmi. Mocą naszej pamięci przywracamy je do życia w 
teraźniejszości i ponownie przeżywamy dawne doświadczenie, raz po raz, bez końca. A 
ilekroć je wspomnimy, wymierzamy sobie i ludziom wokół karę - raz, drugi, trzeci...
Ludzie są jedynymi zwierzętami na Ziemi, które karzą siebie tysiąc i więcej razy za ten 
sam błąd. Co więcej, karzemy innych tysiące razy za tę samą przewinę. Jak można mówić 
o niesprawiedliwości w różnych rejonach świata, jeśli nie ma sprawiedliwości w świecie 
naszych umysłów! Cały wszechświat podlega sprawiedliwym prawom, ale odnoszą się 
one do rzeczywistej sprawiedliwości, a nie do tej, którą my, artyści, stworzyliśmy. 
Prawdziwa sprawiedliwość dotyczy relacji, którą określam jako „akcja-reakcja". Żyjemy w 
świecie konsekwencji - każda akcja powoduje reakcję. Rzeczywiste prawo głosi, że za 
popełniony błąd należy raz zapłacić. A ile razy płacimy za każdy nasz błąd? Nie na tym 
polega sprawiedliwość.
Załóżmy, że żyjesz w poczuciu winy i wstydzisz się czynu, który popełniłeś dziesięć lat 
temu. Tłumaczysz swoje cierpienie, mówiąc: „Popełniłem straszny błąd", i myślisz, że 
nadal odczuwasz ból za coś, co zrobiłeś przed laty. A tak naprawdę cierpisz z powodu 
tego, co zdarzyło się przed dziesięcioma sekundami. Ponownie obwiniłeś siebie za ten 
sam uczynek, a wielki sędzia oczywiście mówi: „Musisz ponieść karę". Prosty związek 
przyczynowo-skutkowy. AKCJA to samoocena; REAKCJA to zadana sobie kara, którą jest 
poczucie winy i wstydu. Przez całe życie powtarzasz to samo, mając nadzieję, iż reakcja 
będzie inna - ale tak się nie dzieje. Jedyny sposób, by odmienić życie, polega na zmianie 
akcji, a wówczas zmieni się również reakcja.

Czy potrafisz dostrzec jak ty-wiedza ranisz siebie-człowieka? Rozmyślasz i osądzasz, 
używając tych wszystkich wyuczonych symboli. Tworzysz opowieść, która zadaje gwałt 
człowiekowi. A ilekroć tak się dzieje, normalną reakcją każdego jest gniew, nienawiść, 
zazdrość lub jakakolwiek inna emocja rodząca cierpienie. Nasz system nerwowy to 

background image

fabryka emocji, a doświadczane uczucia zależą od tego, co widzimy. Cóż, dostrzegamy 
własne osądy i system przekonań, słyszymy głos wiedzy. Kiedy zaś naszym wirtualnym 
światem rządzą sędzia, ofiara i system przekonań, wtedy powstają takie emocje jak lęk, 
gniew, zazdrość, poczucie winy i wstyd. Czego innego można oczekiwać? Miłości? 
Oczywiście, że nie, choć niekiedy zdobywamy się na nią.
Chociaż słowo jest mocą niewidzialną, potrafisz zauważyć jej przejawy, manifestacje, które 
stanowią składniki twojego życia. Możesz sprawdzić, na ile szanujesz własne słowo, na 
podstawie swojej reakcji emocjonalnej. Czy jesteś szczęśliwy, czy cierpisz? To, czy 
cieszysz się swoim snem, czy też odczuwasz ból, zależy od tego, co sam stworzyłeś. 
Zgadzam się, że rodzice, religia, szkoła, rząd i społeczeństwo mają udział w tworzeniu 
twojego snu oraz że nigdy nie miałeś wyboru. Teraz jednak masz. Możesz stworzyć niebo 
lub piekło. Pamiętaj, to tylko stany twojego umysłu.
Lubisz być szczęśliwy? Zatem bądź i ciesz się szczęściem. Lubisz cierpieć? Świetnie, to 
dlaczego nie miałbyś się cieszyć z powodu swego cierpienia? Jeżeli zdecydujesz się 
tworzyć piekło - proszę bardzo. Płacz, znoś męki, uczyń arcydzieło sztuki z własnego 
cierpienia. Ale jeśli jesteś świadomy, nigdy w życiu nie wybierzesz piekła. Zdecydujesz się 
na niebo. Wybór nieba polega na szanowaniu własnego słowa.
Jeśli szanujesz swoje słowo, jak możesz osądzać siebie? Jak możesz się obwiniać? Jak 
możesz odczuwać wstyd? Kiedy nie tworzysz tych emocji, czujesz się wspaniale! Znowu 
się uśmiechasz i jest to w pełni prawdziwy uśmiech. Nie musisz udawać ani grać żadnej 
roli. Nie musisz próbować być kimś innym. Kimkolwiek jesteś, będziesz sobą w danej 
chwili. W tym określonym momencie zaakceptujesz siebie takiego, jaki jesteś. Lubisz 
siebie, cieszy cię twoja obecność. Nie wykorzystujesz już siebie, nie atakujesz żadnymi 
symbolami.
Dlatego jeszcze raz przypomnę, jaką wagę ma świadomość. Panowanie symboli jest 
niezwykle potężne. W śnie drugiej uwagi wojownik usiłuje pojąć, w jaki sposób symbole 
przejęły kontrolę nad człowiekiem. Cała walka wojownika skierowana jest przeciwko 
symbolom, przeciwko własnej kreacji - ale nie prowadzisz walki dlatego, że nienawidzisz 
któregoś ze znaków. Symbole są mistrzowskim tworem, stanowią naszą sztukę i są 
bardzo przydatne do komunikacji międzyludzkiej. Jeżeli jednak oddamy im całą moc, 
stajemy się bezsilni, a wtedy potrzebujemy ratunku. Potrzebujemy zbawiciela, ponieważ 
nie mamy siły ocalić samych siebie.
Dlatego też rozglądamy się dokoła i wołamy: „Boże, błagam cię, zbaw mnie!". Ale 
zbawienie nie zależy od Boga, Jezusa, Buddy, Mojżesza, Mahometa czy innego mistrza, 
szamana bądź guru. Nie możemy ich winić, jeżeli nas nie zbawią. Nikt nie może nas 
ocalić, gdyż nikt poza nami nie jest odpowiedzialny za to, co dzieje się w naszym 
wirtualnym świecie. Ksiądz, pastor, rabin, szaman czy guru nie zdołają go zmienić; mąż 
lub żona, dzieci, przyjaciele - nikt nie może zmienić naszego świata, ponieważ istnieje on 
tylko w naszym umyśle.
Wielu ludzi twierdzi, że Jezus umarł za nas, aby wybawić nas od grzechu. To naprawdę 
wspaniała opowieść, ale Jezus nie dokonuje wyboru w naszym życiu. Zamiast nas 
zbawiać, Jezus pokazał, co należy robić. Potrzebujesz pomocy? W porządku, musisz 
kroczyć drogą prawdy. Musisz przebaczać. Kochać innych ludzi. Jezus dał nam narzędzia, 
ale my odpowiadamy: „Nie, nie potrafię przebaczyć. Wolę żyć zatopiony w emocjonalnej 
truciźnie, pogrążony w dumie, gniewie i zazdrości". Jeśli walczymy z ludźmi, których 
kochamy, jeżeli doprowadzamy do powstania animozji wokół nas, to pamiętajmy, że 
żyjemy w świecie konsekwencji. Najpierw musisz odpuścić, gdyż przebaczenie to jedyna 
droga, która pozwoli oczyścić twoje ciało emocjonalne i uwolnić cię od zatrutych uczuć.
Każdy z nas nosi w sobie emocjonalną truciznę, bo każdy ma jakąś emocjonalną ranę. Tak 
bywa. Podobnie jak nasze ciało fizyczne doznaje urazu, gdy skaleczymy się lub coś sobie 
złamiemy, może też doznać urazu nasze ciało emocjonalne, ponieważ żyjemy i jesteśmy 
otoczeni przez drapieżników, sami również będąc drapieżnikami. Nie należy nikogo winić, 

background image

tak po prostu jest. Jeśli kogoś obwiniamy, to tak naprawdę oskarżenie wysyła nasza 
emocjonalna trucizna. Zamiast obwiniać kogoś, możemy wziąć odpowiedzialność za swoje 
uzdrowienie.
Jeśli czekasz na kogoś, by cię zbawił, cóż - sam musisz siebie ocalić. Jesteś zbawcą 
własnej osoby, ale na świecie żyją nauczyciele mogący dać ci narzędzia, które pozwolą ci 
odzyskać świadomość i wygrać wewnętrzną wojnę. Istnieją artyści zdolni ci wskazać, jak 
stworzyć arcydzieło nieba mocą twojej sztuki.
Powiedzmy, że jesteś całkiem dobrym twórcą i nagle pojawia się mistrz, który mówi: „Lubię 
cię. Chcę, abyś został moim uczniem. Chodź, pokażę ci drogę. Pierwsze i najważniejsze 
narzędzie, które pozwoli ci osiągnąć mistrzostwo, głosi: SZANUJ SWOJE SŁOWO. To 
takie proste. Zapisujesz kolejne karty własnej historii i nie chcesz tworzyć opowieści 
wymierzonej przeciwko sobie. Drugie narzędzie: NIE BIERZ NICZEGO DO SIEBIE. Ono 
bardzo ci pomoże; większość problemów znika, jeśli się z tym zgodzisz. Trzecie: NIE 
ZAKŁADAJ NICZEGO Z GÓRY. Nie twórz własnego piekła; przestań wierzyć w przesądy i 
kłamstwa. I czwarte: ZAWSZE RÓB WSZYSTKO NAJLEPIEJ, JAK POTRAFISZ. Podejmij 
działanie. Praktyka czyni mistrza. To bardzo proste".
Nadchodzi chwila, kiedy zaczynasz postrzegać całość stworzenia z innej perspektywy. 
Uświadamiasz sobie, że jesteś twórcą własnego życia. To ty przygotowujesz płótno, farby, 
pędzle i tworzysz z tych elementów sztukę. To ty nadajesz znaczenie każdemu 
pociągnięciu pędzla na płótnie swojego życia. To ty wierzysz we własne dzieło. Mówisz do 
siebie: „Jest to piękna opowieść, ale już w nią nie wierzę. Nie wierzę we własną ani w 
niczyją historię. Rozumiem, że to tylko sztuka". Wspaniale. Na tym właśnie polega piąta 
umowa. Powróć do świata zdrowego rozsądku, do rzeczywistości, do prawdziwego JA. 
BĄDŹ SCEPTYCZNY, ALE NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ.
W śnie drugiej uwagi potrzebujesz broni, która pozwoli ci wygrać wojnę i zmienić własny 
świat. Właśnie tego dotyczą wszystkie te umowy. Są to narzędzia, które pozwolą ci 
zmienić twój sen i zapanować nad nim, i od ciebie zależy, jaki z nich zrobisz użytek. Pięć 
prostych umów posiada moc, by zasiać ziarno zwątpienia w ograniczających, opartych na 
lęku zasadach, które przyjmowałeś przez całe życie. Jedyna szansa na oduczenie się 
kłamstw zawartych w twojej wiedzy polega na wykorzystaniu uwagi. Dzięki niej możesz 
poskładać w całość pierwszy sen, a potem stopniowo oduczać się tego śnienia.
Cztery Umowy są to narzędzia, dzięki którym, wykorzystując sen drugiej uwagi, możesz 
stworzyć własne niebo. Piąta umowa pozwoli ci zwyciężyć w wojnie z tyranią symboli. 
Cztery Umowy pozwolą ci dokonać przemiany, piąta umowa wyznacza zaś jej koniec i 
określa moment, w którym ofiarujesz sobie najwspanialszy prezent: dar WĄTPIENIA.
Powiedzieliśmy już, że to zwątpienie doprowadziło nas do wygnania z Raju. No cóż, 
powrót do Raju również wiedzie przez zwątpienie. Jest to narzędzie potrzebne do 
odzyskania wiary, do odebrania mocy kłamstwom i przesądom, w które wierzymy, i 
przywrócenia jej sobie. Ale możemy też użyć potęgi zwątpienia przeciw samym sobie, jeśli 
zwątpimy w siebie i w prawdę. Opowieść o Adamie i Ewie pokazuje, że kiedy zwątpiliśmy 
w to, iż jesteśmy Bogiem, otworzyła się droga ku następnym wątpliwościom, a potem 
następnym, i tak bez końca. Gdy zwątpimy w prawdę, zaczynamy wierzyć w kłamstwo. 
Wkrótce już wierzymy w tak wiele kłamstw, że przestajemy widzieć prawdę i tracimy 
dostęp do snu nieba.
Zwątpienie to wspaniały twór, który powołaliśmy do życia, by wkraczać do piekła i z niego 
wychodzić. Tak czy inaczej, zwątpienie otwiera dwie możliwości: albo pozwolimy, aby 
zawładnęły nami symbole, albo wyrwiemy się spod ich władzy. Jeżeli podamy w 
wątpliwość siebie, prawdę, drzewo poznania, to mitologia, która przez całe życie 
kontrolowała naszą uwagę, ponownie przejmie nad nami władzę.
Głos wiedzy znów roztacza wtedy swe panowanie, i na powrót zaczynamy odczuwać 
gniew, zazdrość, niesprawiedliwość, które wkraczają wraz ze wszystkimi symbolami i 
założeniami, z całym procesem MYŚLENIA.

background image

Zamiast wątpić, uwierz w siebie. Zamiast wątpić w prawdę, zacznij wątpić w kłamstwa. 
BĄDŹ SCEPTYCZNY, ALE NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ. Piąta umowa otwiera bramy niebios, a 
reszta zależy od ciebie. Jej treścią jest przebywanie w niebie i stworzenie nieba w sobie. 
Mówi ona o zerwaniu więzi z symbolami - nawet z własnym imieniem -i zespoleniu się z 
nieskończonością, aby odzyskać autentyczność. A w tym celu należy niewzruszenie 
wierzyć w siebie, bo nawet odrobina zwątpienia może doprowadzić do kresu życia w 
niebie.

Kiedy wierzysz w siebie, podążasz za swoimi wrodzonymi instynktami. Nie zastanawiasz 
się, kim jesteś, i odwołujesz się do zdrowego rozsądku. Dysponujesz całą mocą swej 
autentyczności; ufasz sobie i wierzysz w ŻYCIE. Czujesz, że wszystko będzie dobrze, a 
wtedy życie staje się niezwykle łatwe. Umysł nie musi już rozumieć wszystkiego; nie musi 
już wszystkiego WIEDZIEĆ. Możesz coś wiedzieć lub nie, ale nie masz już wątpliwości, 
czy wiesz, czy nie. Nie będziesz niczego zmyślać. Gdy jesteś całkowicie autentyczny, 
mówisz do siebie głosem prawdy, bez cienia wątpliwości: „Lubię to; nie lubię tego. Chcę 
tego; nie chcę tamtego". Nie musisz robić czegoś, czego nie chcesz. Cieszysz się swoim 
życiem, robiąc to, na co masz ochotę.
Życie staje się niezwykle trudne, gdy próbujemy poświęcić się dla drugiej osoby. Z 
pewnością nie znalazłeś się tu po to, aby złożyć siebie komuś w ofierze. Nie jesteś tu po 
to, by zgadzać się z opiniami i poglądami innych ludzi. W śnie drugiej uwagi jednym z 
podstawowych wyzwań jest lęk przed byciem sobą - twoim prawdziwym JA. Jeżeli masz 
odwagę stawić czoło temu wyzwaniu, uświadomisz sobie, że tak naprawdę wszystkie 
powody twojego lęku w rzeczywistości nigdy nie istniały. Zauważysz, że znacznie łatwiej 
być sobą niż starać się być kimś, kim nie jesteś. Cały ten sen piekła męczy cię tylko 
dlatego, że czerpie z twojego wnętrza energię potrzebną do podtrzymania obrazu, maski, 
jaką zakładasz, przebywając wśród ludzi. Masz już dość udawania; nie chcesz dłużej 
znosić stanu, w którym nie jesteś SOBĄ. Najlepsze, co możesz zrobić, to stać się po 
prostu autentyczny. Gdy przestajesz udawać, wtedy potrafisz dokonać wszystkiego, czego 
zapragniesz. Możesz wierzyć, w co tylko zechcesz, i możesz także wierzyć w siebie.
Czy to takie trudne ufać sobie, zamiast dawać wiarę symbolom? Możesz wierzyć w jakieś 
teorie naukowe, różne religie, opinie i punkty widzenia, ale to wszystko nie jest 
PRAWDZIWĄ wiarą. Wiara w siebie jest prawdziwa. Autentyczna wiara polega na 
bezwarunkowym zaufaniu do siebie. Wiesz, kim naprawdę jesteś - jesteś prawdą.
Gdy tylko odzyskasz świadomość siebie samego, kończy się wojna w twoim umyśle. To 
przecież takie oczywiste, że jesteś twórcą wszystkich symboli. A ponieważ już wiesz, skąd 
pochodzi moc słowa, twoje słowo zyskuje siłę, której nic nie powstrzyma. Szanujesz swoje 
słowo i to ty masz teraz władzę nad symbolami, a nie na odwrót. Poszanowanie własnego 
słowa sprawia, że zaczynasz opierać każdą decyzję w życiu na prawdzie i dzięki temu 
zwyciężasz w walce z tyranem. Słowa są na wyciągnięcie ręki, czekają na twoje 
zawołanie, ale mają sens tylko wówczas, gdy używasz ich do komunikacji, do nawiązania 
bezpośredniej więzi z innym człowiekiem. Kiedy nie korzystasz ze słów, ich znaczenie 
znika.
U kresu snu drugiej uwagi rozpada się wspomniana wcześniej ludzka forma, czyli struktura 
umysłu, i twoja rzeczywistość znów ulega transformacji. Wszystko się zmienia, ponieważ 
przestajesz postrzegać świat przez sztywne ramy przekonań. Wojna się kończy, gdyż nie 
dajesz już wiary kłamstwom. Choć fałsz nadal istnieje, ty już NIE WIERZYSZ. Jak wiesz, 
prawda po prostu jest i wcale nie musisz w nią wierzyć. W nic już nie wierzysz, ale za to 
nareszcie widzisz - i możesz ujrzeć prawdę. Prawda jest na wyciągnięcie ręki; jest jedyna 
w swoim rodzaju, doskonała. Nie taka, jaką znasz z własnej interpretacji czy ze sposobu, 
w jaki wykorzystujesz słowo do rozsiewania plotek o sobie lub do obmawiania innych. Gdy 
wreszcie widzisz prawdę, jakie znaczenie ma to, o czym śnią inni ludzie? To się nie liczy. 
Ważne jest twoje doświadczenie - to, abyś użył otrzymanych narzędzi do stawienia czoła 

background image

własnym przekonaniom, abyś zobaczył prawdę i wygrał swoją wewnętrzną wojnę.
Nie musisz z nikim rywalizować; nie musisz porównywać się z innymi ludźmi. Wystarczy, 
że będziesz sobą, że będziesz miłością - ale PRAWDZIWĄ miłością, niepodobną do 
przywiązania, które cię osacza i każe ci wierzyć w miłość. Nie chodzi tu o miłość, w której 
stajesz się zazdrosny i zaborczy wobec innych. Tego rodzaju wypaczenie prowadzi cię 
prosto do piekła, do tortur i cierpienia. Fałszywa miłość żąda ofiary, sprawia, że ranisz 
siebie i innych, a wszystko w imię miłości. Symbole miłości zostały kompletnie 
zniekształcone. Ty zaś narodziłeś się z prawdziwą miłością. Prawdziwa miłość to ty.
Przyszedłeś na świat wyposażony we wszystko, czego potrzebujesz, by to osiągnąć. 
Jeżeli dzisiaj borykasz się z lękiem, jutro ujrzysz sen drugiej uwagi i wkroczysz do świata 
wojowników. Ale to, że dzisiaj udało ci się pokonać lęk, nie oznacza twojego ostatecznego 
zwycięstwa. Nie, wojna się jeszcze nie skończyła; to dopiero początek. Nadal osądzasz; 
wciąż masz wiele problemów. Myślisz, że już po wszystkim, a tu proszę! Twój tyran 
powraca! O tak, i powróci jeszcze nieraz. I nie chodzi jedynie o tyrana w tobie; zaatakują 
cię również tyrani tkwiący w innych ludziach i każdy następny będzie gorszy od 
poprzedniego. Ale nawet jeśli walczysz już od wielu lat, cały czas przynajmniej potrafisz 
się bronić. Będąc wojownikiem, masz dwie możliwości: wygrać lub przegrać. Jednak dzięki 
świadomości, nie jesteś już bezwolną ofiarą; jesteś na wojnie, podobnie jak większość 
ludzi na świecie, dopóki nie nastanie jej kres.
Podczas snu drugiej uwagi zaczynasz budować własne niebo na Ziemi. Postanawiasz 
oprzeć swą wiarę na umowach, które podtrzymują ŻYCIE, dają ci radość, szczęście i 
wolność. Ale to tylko jeden etap na drodze twego rozwoju. Czeka cię jeszcze dużo pracy. 
Zbliża się chwila, gdy opanujesz świadomość, co oznacza, że staniesz się mistrzem 
prawdy. A przy okazji opanujesz sztukę przemiany; będziesz mistrzem miłości, intencji i 
wiary, ponieważ w pełni odzyskałeś wiarę w siebie.
Rezultatem tej przemiany jest stworzenie kolejnej rzeczywistości o podobnej strukturze jak 
dwie poprzednie. W tej jednak nie wierzysz już w swoje wcześniejsze przekonania. Nie 
dajesz wiary wyuczonym kłamstwom czy nawet słowom, które poznałeś. Nie masz 
wątpliwości co do tego, czego doświadczasz i kim jesteś.
Kolejny etap - sen trzeciej uwagi - jest już blisko. Najpierw musisz zwyciężyć wroga w 
swoim umyśle, ale teraz masz już narzędzia, żeby tego dokonać. Dlaczego więc nie 
zacząć od razu? Podejmij działanie i przestań już PRÓBOWAĆ. Jeżeli znów tylko 
będziesz się starał, umrzesz, wiecznie próbując. Mogę cię zapewnić, że miliony 
wojowników umarło, nie wychodząc poza etap próbowania. Istnieje naprawdę niewielu, 
którym udało się wygrać wojnę toczoną w ludzkim umyśle, ale ci zwycięzcy zdołali za 
pomocą uwagi stworzyć po raz drugi cały swój świat.

11

SEN TRZECIEJ UWAGI 
Mistrzowie

Sen drugiej uwagi to sytuacja, gdy coś niezwykle ważnego wydarzy się w twoim życiu. 
Można to nazwać SĄDEM OSTATECZNYM. Wówczas po raz ostatni oceniamy siebie lub 
kogoś innego. W tym dniu akceptujemy całkowicie siebie i innych. Kiedy nadchodzi dzień 
naszego ostatniego sądu, nastaje kres wojny w naszym umyśle i rozpoczyna się SEN 
TRZECIEJ UWAGI. Stanowi to koniec, lecz jednocześnie początek naszego świata, 
ponieważ przestajemy istnieć w śnie wojowników. Przechodzimy do wyższego świata, 
miejsca, które określam jako SEN MISTRZÓW.
Mistrzowie to dawni wojownicy. Wygrali wewnętrzną walkę i odzyskali spokój. Sen 
mistrzów to śnienie prawdy, szacunku, radości i miłości. To plac zabaw życia; cel naszego 

background image

istnienia, dokąd możemy dotrzeć wyłącznie dzięki świadomości.
Liczne religie głoszą, że sąd ostateczny wyznaczy karę dla grzeszników. Przedstawiają 
obraz Boga, który zstąpi z wysokości i osądzi nas - i w rezultacie znikną wszyscy 
grzesznicy. To nieprawda. Sąd ostateczny to karta Tarota będąca częścią mitologii 
starożytnego Egiptu. Kiedy szkoły ezoteryczne mówią o sądzie ostatecznym, nie możemy 
doczekać się tego dnia, bo wówczas zmarli mają powstać z grobów, czyli 
zmartwychwstać. W tym dniu mamy odzyskać świadomość i przebudzić się ze snu krainy 
cieni. Gdy to nastąpi, nie będziemy już więcej się lękać być znowu żywymi. Wtedy właśnie 
powracamy do naszego prawdziwego stanu istnienia, do naszej boskiej tożsamości, i 
doznajemy zjednoczenia w miłości ze wszystkim, co istnieje.
Zmartwychwstanie to wspaniała idea wywodząca się z wielu ezoterycznych szkół całego 
świata. Kiedy wreszcie uświadamiasz sobie, że niemal wszystko, czego nauczyłeś się 
dzięki symbolom, nie jest prawdą wówczas jedyne, co pozostaje, to cieszyć się życiem - i 
na tym polega prawdziwe zmartwychwstanie. Gdy za pomocą symboli nadajesz 
wszystkiemu znaczenie, twoja uwaga pochłonięta jest wieloma rzeczami naraz. A kiedy 
odbierasz znaczenie wszystkiemu, znajdujesz się wtedy w stanie zjednoczenia i tworzysz 
sam ze sobą jedność. Stajesz się jedynym istniejącym stworzeniem. Nie ma już różnicy 
między tobą a gwiazdami na niebie lub kamieniami na pustyni. Wszystko, co istnieje, jest 
częścią jedynego żyjącego bytu. Gdy doświadczysz tej prawdy, choćby na chwilę, wtedy 
znika cała struktura twojego systemu przekonań, a ty jesteś w owym wspaniałym śnie 
nieba.
Dzisiejszy dzień może być taki jak każdy inny lub może stać się dniem świątecznym - 
dniem twojego zmartwychwstania, kiedy zmieniasz swój świat dzięki temu, że powracasz 
do życia. Być może dzisiaj twoje prawdziwe JA powstanie z grobu przekonania, że jesteś 
tym, kim MYŚLISZ, że jesteś, i wtedy będziesz tym, kim NAPRAWDĘ jesteś.
W śnie trzeciej uwagi ostatecznie zyskujesz świadomość samego siebie, bez potrzeby 
ubierania tego w słowa. A ponieważ nie sposób wyrazić słowami tego, kim jesteś, znów 
wstępujesz w stan spokoju, tam gdzie nie musisz nic mówić, tylko po prostu wiesz, kim 
jesteś. Właśnie to mistrzowie różnych ezoterycznych filozofii ukazywali swoim uczniom. 
Najwyższy punkt, który możesz osiągnąć, wykracza poza symbole i stajesz się wówczas 
jednością z życiem i z Bogiem.
Starożytne religie twierdzą, że nikt nie potrafi wypowiedzieć imienia Boga, i jest to 
całkowita prawda, gdyż nie ma symbolu opisującego Boga. Boga można poznać tylko 
wtedy, gdy samemu jest się Bogiem. Gdy stajesz się Nim, nagle pojmujesz: „O, to dlatego 
nie mogłem poznać tego symbolu". W istocie nie znamy imienia naszego Stwórcy. Wyraz 
BÓG jest tylko symbolem reprezentującym to, co RZECZYWIŚCIE istnieje. Jestem 
przeciwny używaniu tego słowa, gdyż jako symbol zostało ono mocno zniekształcone. 
Jeśli używamy symboli do opisania Boga, musimy uzgodnić ich znaczenie oraz ustalić 
wspólny punkt widzenia. Istnieją miliardy różnych perspektyw. Jako artysta staram się jak 
najlepiej przedstawić Boga słowami i mogę przedstawić tylko jedno dzieło - obraz Boga 
widziany z mojego punktu widzenia. Cokolwiek powiem, będzie to tylko historia, która jest 
prawdziwa wyłącznie dla mnie. Może odnajdziesz w tym sens, a może nie, ale 
przynajmniej zyskasz wgląd w moją wewnętrzną perspektywę.
Niełatwo opisać sen mistrzów, ponieważ prawdziwego nauczania nie da się wyłożyć 
słowami. Wiedza przychodzi za pośrednictwem obecności. Jeżeli poczujesz obecność 
mistrza, nauczysz się o wiele więcej niż poprzez słowa, które nie są zdolne wyrazić nawet 
ułamka tego, co jest zawarte w doświadczeniu. Jeśli jednak użyjesz wyobraźni, słowa 
potrafią zabrać cię do miejsca, gdzie sam możesz to przeżyć. Taki cel przyświeca mi 
właśnie teraz. Pragnę, abyś rozwinął swoją świadomość do takiego stopnia, że będziesz 
mógł DOSTRZEC i POCZUĆ, kim naprawdę jesteś.
Zamiast odwoływać się do słów, może lepiej spotkać się twarzą w twarz z Bogiem. Jeżeli 
tak ukażę ci Boga, zobaczysz przed sobą siebie. Możesz wierzyć lub nie, ale tak właśnie 

background image

się stanie - ujrzysz siebie, bo jesteś przejawem Boga. Jeśli potrafiłbyś zobaczyć, co 
PORUSZA twoje ciało, zobaczyłbyś PRAWDZIWEGO Boga. Spójrz na swoją dłoń. Porusz 
palcami. Siłę, która wprawia w ruch twoje palce, Toltekowie nazywają INTENCJĄ, a ją 
określam to słowami: ŻYCIE, NIESKOŃCZONOŚĆ albo BÓG.
Intencja to jedyny żywy byt, który istnieje. To właśnie ta siła porusza wszystko. Nie jesteś 
palcami. Jesteś mocą, która nimi porusza. Palce słuchają właśnie ciebie. Możesz dać 
jakiekolwiek wyjaśnienie: „To mój mózg i nerwy...". Jeżeli jednak posłuchasz głosu prawdy, 
zauważysz, że siła poruszająca palcami to ta sama moc, która sprawia, że śnisz; dzięki 
niej rozkwitają rośliny, wieje wiatr, powstaje tornado, gwiazdy przemieszczają się we 
wszechświecie, a elektrony wirują wokół atomów. Istnieje tylko jeden żywy byt i to TY nim 
jesteś. Jesteś tą mocą która przejawia się na niezliczone sposoby we wszystkich 
wszechświatach.
Pierwszą manifestacją tej siły jest światło czy też energia, dzięki której powstaje wszystko 
wokół. Naukowcy wiedzą, że wszystko zbudowane jest z energii. We wszechświecie 
istnieje tylko jedna siła zdolna wytworzyć tę energię i w tym punkcie nauka styka się z 
religią. Możemy więc zrozumieć, że skoro jesteśmy światłem, jesteśmy też Bogiem. Tym 
właśnie jesteśmy; tym właśnie jest wszystko dokoła, przejawiające się w miliardach 
miliardów różnych częstotliwości i manifestacji światła. Zebrane razem, wszystkie 
odmienne częstotliwości tworzą jedno jedyne światło.
Intencja jest mocą, która tworzy światło, czyli można powiedzieć, że światło jest 
posłańcem intencji, ponieważ gdziekolwiek jest, niesie ze sobą posłanie życia. Światło 
zawiera wszelką informację potrzebną do stworzenia wszystkiego, co istnieje, w tym 
również każdego rodzaju życia - jak ludzie, małpy, psy, drzewa - dosłownie wszystkiego. 
Każdy gatunek żyjący na Ziemi stworzono z określonego promienia czy też częstotliwości 
światła, co naukowcy nazywają DNA. Różnica między dwoma odrębnymi kodami DNA 
może być niewielka, ale w chwili manifestacji wyraźnie ją widać, tak jak widać różnicę 
między człowiekiem a małpą, jaguarem czy drzewem.
Światło ma wiele właściwości. Żyje. Jako ożywiony byt jest niezwykle inteligentne. 
Nieustannie coś stwarza; nieprzerwanie się zmienia i jest niezniszczalne. Światło jest 
wszędzie i wszystko wokół jest nim przepełnione - nie możemy go jednak dostrzec, póki 
nie odbije się od materii. Jeśli wyślemy jakiś przedmiot z Ziemi w kosmos, to zobaczymy 
go tylko dlatego, że odbija światło. Pomiędzy galaktykami, gwiazdami i wszechświatami 
nie ma pustych przestrzeni, co oznacza, iż różne światy są ze sobą połączone.
Ty sam stanowisz cały wszechświat. Odrębne wszechświaty tworzą też Ziemia, Słońce 
oraz krążące wokół niego planety i cały Układ Słoneczny. Idąc coraz dalej, dochodzimy do 
miejsca, gdzie ujrzymy jeden jedyny żyjący byt stworzony z miliardów przeróżnych żywych 
istnień.
Każde żyjące stworzenie chroni moc zwana DUSZĄ. Utrzymuje ona cały wszechświat w 
całości i ustanawia pełnię danego istnienia. Dusza sprawia, że materia staje się 
nieprzenikalna, to znaczy wytwarza coś, co sprawia wrażenie przegrody pomiędzy bytami. 
Dusza nadaje wszystkiemu kształt; bez niej nie byłoby różnicy między tobą a kwiatem, 
rybą czy ptakiem. Twoja dusza narodziła się w chwili poczęcia i rozpoznaje każdy element 
siebie samej: każdą molekułę, komórkę, każdy twój narząd, a także wszystko, co 
przynależy do twojego wszechświata. Natomiast odrzuca to, co do niego nie należy.
W śnie trzeciej uwagi stajesz się świadomy tego, że twoje ciało jest odrębnym 
wszechświatem złożonym z miliardów żywych istnień: atomów, molekuł, komórek, tkanek, 
narządów, układów, które tworzą całość tego wszechświata. Z punktu widzenia umysłu 
wygląda to tak, jakby istniała tylko jedna perspektywa - ta, która kryje się za twoimi 
oczami.
Jeżeli jednak sięgniesz głębiej do świadomości, odkryjesz, że każdy atom twojego ciała 
posiada własny punkt widzenia, ponieważ każdy atom żyje. Stanowi odrębny wszechświat; 
nie jest niczym innym jak miniaturowym Układem Słonecznym złożonym z gwiazd i planet. 

background image

A wspólną cechą każdego wszechświata jest życie i pełna moc nieskończoności.
Ty, owa siła, żyjesz. Jesteś pełną mocą. Jesteś prawdą. Jesteś rzeczywisty. Wszystko 
inne, włączając w to wiedzę opartą na symbolach, prawdą nie jest. Nie jest też 
rzeczywiste. Stanowi iluzję, coś niezwykle pięknego. Światło jest nie tylko inteligentne, 
lecz również ma pamięć. Tworzy własny obraz. Wytwarza rozbudowany świat iluzji, który 
staje się twoim umysłem, sposobem, w jaki śnisz. Twoje sny nie są materią, tylko jej 
odbiciem istniejącym w materii, którą nazywamy MÓZGIEM. Mózg to nic innego jak lustro. 
Jak powiedzieliśmy wcześniej, jeśli spojrzysz w lustro, zobaczysz tam własny umysł, 
własny sen.

Kiedy po raz pierwszy otworzyłeś oczy, ujrzałeś światło, które stało się twoim 
nauczycielem. Światło wysyła do oczu niezrozumiałą dla ciebie informację.
Powołano cię jednak do życia po to, byś postrzegał światło, byś stał się z nim jednością, 
ponieważ światło jest twoją drugą połową. Skoro zaś jesteś światłem, nieustannie coś 
tworzysz, coś przekształcasz i bez przerwy ewoluujesz. Światło wstępuje bezpośrednio do 
mózgu i przeobraża go tak, by przemienić ciebie, twoją wirtualną przestrzeń - po to, żebyś 
stał się jego doskonalszym odzwierciedleniem. Gdy światło przeobraża mózg, on sam 
przekształca fabrykę Boga, czyli DNA, dla kolejnego, potencjalnego ludzkiego istnienia, 
które może się z ciebie wyłonić.
Ciało ma wiele różnych narządów - mózg, serce, płuca, wątrobę, żołądek, skórę - które 
razem tworzą CIEBIE, jedną całość. Z kolei każdy narząd składa się z wielu rozmaitych 
komórek. Czy komórki wiedzą, że wszystkie razem stanowią jedno wyjątkowe istnienie, 
jakim jesteś TY? Czy my, ludzie, zdajemy sobie sprawę, że jako poszczególne elementy 
jesteśmy częścią jednego żywego bytu, jakim jest LUDZKOŚĆ?
Żyjesz wśród miliardów ludzi. Podobnie jak ty, zostali zaprogramowani, żeby być ludźmi. 
Kobieta czy mężczyzna - potrafisz rozpoznać w nich ludzi. Po prostu WIESZ. Być może 
jednak nie wiesz, że jako ludzie stanowimy narząd naszej pięknej planety Ziemi. Ziemia 
jest żywym bytem, a cała ludzkość pracuje dla niej w taki sam sposób, w jaki narząd służy 
naszemu ciału. Innymi narządami w ciele planety są lasy, atmosfera oraz wszelkie gatunki 
roślin i zwierząt. Naszym zadaniem jest razem współtworzyć równowagę będącą 
metabolizmem planety Ziemi.
Cała ludzkość jest tylko jednym żywym istnieniem i nie jest to wyłącznie teoria, jako ludzie 
żyjemy razem obok siebie. Mamy ten sam rodzaj ciała i umysłu; mamy podobne potrzeby. 
Stwarzamy symbole, aby móc się porozumieć. Mężczyźni, kobiety, ofiary, wojownicy, 
mistrzowie - wszyscy jesteśmy jednakowi. Żaden człowiek nie jest lepszy ani gorszy od 
innego człowieka. Żaden człowiek nie jest lepszy ani gorszy od czegokolwiek, co istnieje 
we wszechświecie. Na najgłębszym poziomie naszego bytu nie ma żadnej różnicy między 
człowiekiem a psem, muchą, pchłą czy też kwiatem. Jesteśmy tacy sami; wywodzimy się z 
tego samego źródła i naprawdę nieważne, skąd pochodzi nasza opowieść. Nie ma 
znaczenia, czy jesteśmy chrześcijanami, buddystami, muzułmanami, czy wyznawcami 
hinduizmu. Pochodzimy z jednego miejsca i wszyscy do niego wracamy.
Nieskończoność stwarza wszystko, co istnieje, a gdy nastąpi koniec cyklu, całość 
stworzenia powraca do nieskończoności. Oczywiście ciało umiera, ponieważ jest 
śmiertelne, ale TY, jako energia, jesteś nieśmiertelny. W obrębie mocy, gdzie żyje umysł, 
jedyne, co umiera, to kłamstwa. W starożytnym Egipcie mawiano: „Jeśli w chwili śmierci 
twoje serce jest lżejsze niż piórko, wstąpisz do nieba. Lecz jeśli jest cięższe, nie możesz 
tam wejść". Kłamstwa nie mogą powrócić do miejsca mocy, ale prawda może, bo sama 
stanowi jej odzwierciedlenie; jest odbiciem nieskończoności. Nasuwa się pytanie: „Jak 
poważne są twoje kłamstwa? Czy twoje serce obciążone jest gniewem, obawą, poczuciem 
winy, żalem?".
W śnie trzeciej uwagi prawda zniszczyła już wszelkie kłamstwa i jedyne, co przetrwało, to 
ona sama, czyli twoje prawdziwe JA. Ty jesteś mocą. Jesteś życiem, a więc i prawdą, i od 

background image

tej chwili twój sen staje się niebem. Śnienie przemienia się w przepiękne arcydzieło sztuki i 
miłości. Prowadzi ku trzeciej mistrzowskiej sztuce Tolteków, jaką jest SZTUKA MIŁOŚCI, 
zwana też SZTUKĄ INTENCJI lub WIARY. Wolę określać ją mianem „doskonalenia wiary", 
ponieważ sens mistrzowskiego opanowania tej sztuki polega na wierze w siebie, czyli 
realizowaniu własnej mocy: mocy intencji, życia, wiary, przekonania i miłości. Oczywiście, 
wszystkie stanowią jedną i tę samą moc. ABSOLUTNĄ MOC.
W chwili gdy opanujesz sztukę wiary, zaczniesz wieść życie pełne miłości, bo miłość jest 
przecież tym, czym jesteś.
W owym momencie całkowicie już akceptujesz swoje ciało, emocje, życie i opowieść. 
Szanujesz siebie i wszystkich twórców, braci i siostry; odczuwasz szacunek do całego 
stworzenia. Kochasz siebie bezwarunkowo i nie boisz się wyrażać miłości, mówić innym: 
„Kocham cię". Kiedy opanujesz sztukę wiary, kiedy zaczniesz wieść życie pełne miłości, 
dostrzeżesz ją w twarzach wszystkich drugoplanowych bohaterów swej opowieści. 
Zaczynasz kochać każdego z nich tą samą, niepodlegającą żadnym ograniczeniom 
miłością, którą czujesz w sobie.

Dokonuje się przemiana w twoich relacjach z ludźmi. Stajesz się zupełnie bezosobowy. 
Nie musisz już mieć powodów, by kogoś kochać lub nie kochać. Nawet nie WYBIERASZ 
miłości, bo jest ona teraz twoją naturą. Miłość promieniuje z ciebie niczym światło słońca. 
Cała twoja natura emanuje z ciebie tak po prostu, bez żadnych oczekiwań. A twoja miłość 
nie ma nic wspólnego ze słowami umysłu. Nie istnieją już żadne opowieści. Jest natomiast 
doznanie, które nazywamy ZJEDNOCZENIEM. Oznacza to, że mamy tę samą 
częstotliwość, czy też wibrację, co miłość. Taki właśnie byłeś, zanim nauczyłeś się mówić. 
Wyszedłeś z głębokiego piekła snu pierwszej uwagi, kierując się w stronę lepszego snu, 
snu drugiej uwagi, aż wkroczyłeś w sen trzeciej uwagi. Tu wreszcie wiesz, że wszystko, co 
widzisz i śnisz, jest wirtualną rzeczywistością stworzoną przez światło.
Od tysięcy lat ludzie wiedzieli, że w każdym człowieku istnieją trzy światy. Niemal we 
wszystkich mitologiach i filozofiach widać, że ludzie zawsze dzielili wszystko na trzy światy 
- oczywiście nazywali je w różny sposób i opisywali je za pomocą odmiennych symboli. W 
tradycji twórców, czyli Tolteków, owe światy to sen pierwszej uwagi, sen drugiej uwagi i 
sen trzeciej uwagi. W starożytnej Grecji i w Egipcie był to świat podziemny, świat ludzi i 
świat bogów. W tradycji chrześcijańskie jest to piekło, czyściec i raj.
Koncepcja świata rozpowszechniona w dzisiejszych czasach różni się znacznie od tej, 
którą znali ludzie żyjący tysiące lat temu. Przede wszystkim, dla nich świat nie był planetą 
Ziemią; był wszystkim, co mogli zobaczyć i poznać. Właśnie dlatego wcześniej 
wspomnieliśmy, że każdy umysł to odrębny świat, bo wszyscy tworzymy w swoich 
umysłach jedyną i wyjątkową wizję rzeczywistości, w której żyjemy. Większość ludzi żyje w 
śnie pierwszej uwagi, czyli w podziemiu. Kolejna liczna grupa przebywa w śnie drugiej 
uwagi, w świecie wojowników - dzięki temu śnieniu ludzkość kroczy we właściwym 
kierunku i ewoluuje w znany nam sposób.
Zazwyczaj sądzimy, że niebo wiąże się wyłącznie z dobrem, a podziemie kojarzy się z 
lękiem i złem, ale to nie do końca prawda. Wszystkie trzy światy istnieją w człowieku. 
Podobnie jak nosimy w sobie raj, tak też żyje w nas piekło. W świecie podziemnym, jak i w 
niebie, roztacza się nieskończoność i oba te światy spotykają się na ziemi, tu gdzie 
żyjemy. Zarówno droga do podziemia, jak i droga do nieba, to pewien wybór.
W śnie mistrzów zdajemy sobie sprawę, że podjęcie decyzji wiąże się z posiadaniem 
mocy. Kontrolujemy nasz sen, dokonując wyborów. Każdy krok ma swoje konsekwencje, 
ale mistrz śnienia jest ich świadom. Dokonanie wyboru może jednocześnie otworzyć i 
zamknąć wiele drzwi. Brak wyboru również jest wyborem. Podejmując decyzje, możemy 
doskonale opanować sztukę śnienia i stworzyć najpiękniejsze z możliwych życie.
Każdy może stać się wybitnym twórcą snu, jednak mistrzami zostajemy wtedy, gdy 
posiadamy pełną kontrolę nad własnym śnieniem, co znaczy, że musimy odzyskać władzę 

background image

nad swoją uwagą. Opanowując uwagę, tak naprawdę przejmujemy stery nad intencją, co 
pozwala nam wziąć odpowiedzialność za własne wybory. Śnienie naszego życia 
doprowadzi nas wszędzie, gdzie zechcemy się udać.
Podczas zwykłego snu ludzi uwagę nadzoruje system przekonań. Ponieważ nasza 
wewnętrzna moc i wola są słabe, każdy może przyciągnąć naszą uwagę i wprowadzić do 
naszego umysłu określoną opinię. Wola, czy też intencja, jest mocą zdolną zmieniać 
kierunki i przemieszczać wszystko, co istnieje. Wola podtrzymuje uwagę i ją porusza. 
Kiedy mamy już wystarczająco wielką siłę, by kierować swoją wolą, przejmujemy kontrolę 
nad uwagą. Wtedy możemy ostatecznie zdobyć władzę nad swoimi przekonaniami i 
zwyciężyć w walce o panowanie nad snem.
W śnie trzeciej uwagi nie koncentrujemy się na życiu. JESTEŚMY życiem, JESTEŚMY 
mocą, JESTEŚMY intencją, a intencja kontroluje uwagę. Sen trzeciej uwagi to sen czystej 
intencji. Uprzytamniamy sobie, że jesteśmy życiem - nie w formie idei, lecz w formie 
działania, w formie pełnej świadomości. Spoglądamy wówczas oczami prawdy i jest to 
zupełnie inny punkt widzenia.
Gdy po raz pierwszy uczysz się śnić, twój system przekonań tworzy miliony maleńkich 
przeszkód zagradzających dostęp prawdzie. Kiedy nie ma już całej struktury systemu 
przekonań, potrafisz usunąć bariery i nie ograniczasz się już tylko do jednego punktu 
widzenia. Możesz patrzeć z wielu perspektyw. Postrzegasz siebie nie tylko z pozycji 
człowieka, lecz również z punktu widzenia mocy. Widzisz siebie nie tylko jako samą moc, 
ale też jako jej manifestację. Wiesz, że jesteś światłem, jego obrazem, i wykorzystujesz 
uwagę, by doświadczyć śnienia z perspektywy światła. Nie patrzysz już na rzeczywistość 
jako na coś zewnętrznego, oddzielonego od ciebie. We wszystkim czujesz całość siebie. 
Masz wrażenie, jak gdybyś był jedynym istniejącym bytem, i nie jest to wyłącznie uczucie - 
po prostu to WIESZ. Jak powiedzieliśmy wcześniej, bez pośrednictwa słów rozumiesz, kim 
jesteś. Nie potrzebujesz symboli. Jeżeli próbujesz wykorzystać symbole do zrozumienia 
siebie, możesz się w nich zagubić na drodze do samopoznania.
Nazywasz siebie CZŁOWIEKIEM i być może utożsamiasz się z tym symbolem, ale w 
Chinach, Hiszpanii czy w Niemczech nie jesteś nim. CZŁOWIEK to tylko jeden symbol, a 
jakie jest jego znaczenie? Mógłbyś napisać książkę i użyć tysięcy innych znaków, aby 
przedstawić sens tego symbolu, a i tak nie udałoby ci się uchwycić pełni jego znaczenia. A 
mówimy tylko o jednym symbolu! Korzystanie z symboliki po to, by zrozumieć siebie, jest 
czystym nonsensem. Niezależnie od tego, kim MYŚLISZ, że jesteś, nigdy nie będzie to 
prawdą, ponieważ symbole nie są prawdą.
Jeżeli powiesz do kota: „Chodź tu, psie!", dla zwierzęcia będzie to bez znaczenia; i tak ci 
nie odpowie. Jeśli zawołasz do człowieka: „Chodź tu, psie!", z pewnością natychmiast 
uzyskasz odpowiedź: „Hej, nie jestem psem!!!". Niektórzy ludzie poczują się urażeni, inni 
mogą zacząć się śmiać; dla jednych będzie to niemiłe, a dla drugich komiczne, bo każdy 
patrzy z odmiennej perspektywy. Czy zwierzęta muszą znać symbole, jakimi je określamy? 
No cóż, nie znają ich i nie dbają o to. Po prostu żyją. Nie potrzebują określeń na siebie, 
aby uzasadnić własną egzystencję.
Jeśli ktoś mnie zapyta, kim jestem, mogę powiedzieć: „Jestem człowiekiem. Mężczyzną. 
Składam się z energii i z materii. Jestem ojcem, jestem lekarzem". Mogę wykorzystać 
dowolne symbole, by ukazać, uzasadnić oraz spróbować zrozumieć, kim jestem. Ale 
symbole nic tak naprawdę nie znaczą. W rzeczywistości nie wiem, kim jestem. Wiem tylko 
tyle, że jestem. Żyję i można mnie dotknąć. Śnię i mam tego świadomość. Poza tym nic 
nie jest istotne, ponieważ reszta to tylko opowieść. Symbole nigdy nie powiedzą mi, kim 
jestem ani skąd przyszedłem, ale to nieważne, bo i tak wrócę do miejsca, z którego 
przybyłem. Właśnie dlatego moim ulubionym bohaterem kreskówek jest marynarz Popeye, 
który ma w zwyczaju mawiać: „Jestem tym, czym jestem, i to wszystko, czym jestem". To 
prawdziwa mądrość. To pełna akceptacja i całkowity szacunek wobec tego, kim jestem, 
ponieważ w istocie jestem prawdą. Możliwe, że to, co mówię, nie jest prawdą, ale JA 

background image

JESTEM prawdą, i ty również.
Żyjesz, istniejesz i to stanowi prawdę, ale kim jesteś? Po prostu nie wiesz. Wiesz tylko to, 
co myślisz na swój temat, czego się nauczyłeś i co inni ci o tobie powiedzieli. Wiesz to, jaki 
udajesz, że jesteś, i jak chciałbyś być postrzegany przez ludzi – i być może dla ciebie to 
prawda. Ale czy RZECZYWIŚCIE jesteś tą osobą? Nie sądzę. Cokolwiek powiesz o sobie, 
tak czy inaczej odwołasz się do symboliki, która jest całkowicie zniekształcona przez twoje 
poglądy.
Gdy w końcu zobaczysz siebie bez maski wiedzy, którą posiadłeś, rezultat jest jeden: 
JESTEM. Ja jestem tym, kim jestem. Ty jesteś tym, kim jesteś, i właśnie pełna akceptacja 
siebie stanowi zasadniczą różnicę. Kiedy całkowicie pogodzisz się ze sobą, możesz 
zacząć cieszyć się życiem. Nie ma już osądu, winy, wstydu i wyrzutów sumienia.
Kiedy pominiesz symbole, pozostanie wyłącznie naga prawda, czysta i prosta. To 
niezwykłe odkrycie, że nie musisz już wiedzieć, kim jesteś! Nie musisz już udawać kogoś 
innego. Możesz żyć w pełni autentycznie, dzięki czemu jesteś zdolny przyjąć posłanie - a 
tym posłaniem jesteś prawdziwy ty. Twoja OBECNOŚĆ jest przekazem. To ta sama 
obecność, którą czujesz, gdy rodzi się twoje dziecko i po raz pierwszy bierzesz je na ręce. 
Możesz wtedy poczuć na swoich rękach manifestację boskości i dzieje się to bez 
pośrednictwa słów.
Każde nowo narodzone dziecko posiada taką samą obecność. To Bóg, nieskończoność, 
ucieleśniony anioł. A nas zaprogramowano tak, byśmy reagowali, gdy na świat przychodzi 
nowy człowiek. Niemowlę nie musi nic mówić, wszystko wyraża jego obecność. Sam fakt 
jego istnienia rodzi w nas potrzebę ofiarowania siebie i zapewnienia mu ochrony. Jeśli to 
twoje dziecko, instynkt przejawia się jeszcze silniej, a owa obecność jest naprawdę 
potężna. Za jej sprawą budzi się twoja hojność i od początku dajesz dziecku wszystko, nie 
oczekując niczego w zamian. Dzieje się tak aż do chwili, gdy dziecko dorasta i wtedy zdaje 
się, jak gdyby ta obecność gdzieś się zagubiła.
Kiedy się urodziłeś, twoja obecność wystarczyła, żeby obudzić w ludziach wokół ciebie 
instynkt, by opiekować się tobą, chronić cię oraz zaspokajać wszystkie twoje potrzeby. 
Nadal drzemie w tobie ówczesna obecność, jednak od dawna przechowujesz ją głęboko w 
ukryciu. Czeka, byś ją ponownie wydobył na powierzchnię. Aby w pełni poczuć własną 
obecność, musisz stać się całkowicie świadomy. Musisz ujrzeć swoje dzieło z odmiennej 
perspektywy, z miejsca, skąd wszystko jawi się proste. Kiedy nie jesteś świadomy, 
rzeczywistość wydaje się zupełnie pozbawiona logiki, przez co lęk przejmuje nad tobą 
kontrolę i powstaje olbrzymia mitote, „rozbuchana plotka".
Piąta umowa jest ważną częścią procesu odnowy. Wykorzystuje moc zwątpienia, aby 
zniszczyć wszystkie złe czary, które tobą zawładnęły. Dzięki niej możesz skupić się z 
niezwykle silną intencją, używając wewnętrznej magii do odzyskania dawno utraconej 
obecności. Gdy cała twoja uwaga nie jest już skoncentrowana na opowieści, wówczas 
możesz ZOBACZYĆ to, co prawdziwe i POCZUĆ to, co rzeczywiste. Kiedy symbolika nie 
ma już nad tobą władzy, odzyskujesz obecność z chwili narodzin i natychmiast czujesz, jak 
emocjonalnie reagują na nią otaczający cię ludzie. Ty zaś ofiarowujesz im jedyną rzecz, 
jaką naprawdę masz, czyli siebie, swoją obecność, a to zmienia wszystko. Może się to 
jednak wydarzyć tylko wówczas, gdy staniesz się w pełni autentyczny.
Wyobraź sobie, że ponownie zachowujesz się jak wtedy, kiedy byłeś dzieckiem, zanim 
pojąłeś znaczenie jakiegokolwiek symbolu, zanim wiedza przejęła władzę nad twoim 
umysłem. Kiedy odsłaniasz swoją prawdziwą obecność, stajesz się niczym kwiat, wiatr, 
ocean, słońce i światło, jesteś po prostu SOBĄ. Nie musisz już niczego udowadniać. Nie 
musisz w nic wierzyć. Jesteś tutaj, by po prostu być, bez żadnego powodu. Nie masz innej 
misji do spełnienia poza tym, żeby cieszyć się życiem i być szczęśliwym. Jedyne, czego 
pragniesz, to być PRAWDZIWYM sobą. Bądź autentyczny. Bądź obecnością. Bądź 
szczęściem. Bądź miłością. Bądź radością. Bądź sobą - to najważniejsze. Na tym polega 
mądrość.

background image

Ci, którzy tego nie zrozumieli, nadal dążą do stanu doskonałości. Poszukują Boga i nieba, 
wciąż starając się je odnaleźć. Cóż, nie ma czego szukać. Wszystko jest tutaj, ukryte w 
tobie. Nie musisz szukać nieba, bo sam nim jesteś. Nie musisz szukać szczęścia, gdyż 
masz je w sobie. Nie musisz szukać prawdy, bo ty jesteś prawdą. Nie musisz szukać 
doskonałości. To iluzja. Nie musisz też szukać własnego ja, bo przecież nigdy nie 
opuściłeś siebie. Nie musisz poszukiwać Boga, ponieważ On nigdy cię nie opuścił. Bóg 
zawsze jest z tobą, a ty zawsze jesteś ze sobą. Jeżeli nie dostrzegasz Boga we wszystkim 
dokoła, to tylko dlatego, że twoja uwaga skupia się na każdym z tych bogów, w których 
NAPRAWDĘ wierzysz.
Nieskończoność obecna jest wszędzie, ale jeśli przebywasz w ciemnościach, nie widzisz 
niczego wokół. Nie dostrzegasz jej, ponieważ jesteś wpatrzony we własną wiedzę. 
Prowadzisz swoje dzieło przez sen, a kiedy wiedza nie potrafi wytłumaczyć tego, co dzieje 
się w twoim życiu, czujesz się zagrożony. Wiedza jest tym, co chcesz wiedzieć, a gdy coś 
ją podaje w wątpliwość, zaczynasz czuć się niepewnie. Ale nadejdzie chwila, gdy 
uświadomisz sobie, że wiedza to nic innego jak opis snu.
Jesteś tym, co nieznane. Jesteś tu po to, aby istnieć w danym momencie, w tym śnie, i nie 
ma to nic wspólnego z wiedzą. Nie chodzi tu o zrozumienie. Nie musisz tego rozumieć. 
Nie musisz się tego uczyć. Masz natomiast za zadanie oduczyć się, i to wszystko - aż w 
końcu kiedyś pojmiesz, że nic nie wiesz. Wiesz tylko to, w co wierzysz i czego się 
nauczyłeś, a potem uświadamiasz sobie, że to wszystko nie jest prawdą.
Sokratesowi, jednemu z największych filozofów wszech czasów, zajęło całe życie, by to 
zrozumieć. I wtedy powiedział: „Jeśli chodzi o mnie, wiem tylko tyle, że nic nie wiem".

12

STAŃ SIĘ TYM, KTÓRY WIDZI 
Nowy punkt widzenia

Dwa tysiące lat temu pewien wielki mistrz powiedział: „Poznacie prawdę, a prawda was 
wyzwoli". Teraz już wiesz, że prawda to jest to, kim jesteś. Następnym krokiem jest 
ZOBACZYĆ prawdę i dostrzec własną tożsamość. Tylko wtedy będziesz wolny. Wolny od 
czego? Od wszelkich zniekształceń swojej wiedzy i od emocjonalnego rozdarcia, które 
wynika z wiary w kłamstwa. Gdy prawda cię wyzwala, wtedy symbole przestają rządzić 
twoim światem. Wówczas nic nie jest już słuszne ani niesłuszne, dobre ani złe. Nie chodzi 
już o zwycięstwo czy porażkę, bycie młodym czy starym, pięknym czy brzydkim. To 
wszystko się kończy. To były tylko symbole.
Pełnej wolności doznasz, gdy nie będziesz już więcej musiał udawać i odgrywać żadnej 
roli. Jest to wolność absolutna, która pozwala naprawdę być. To jest największy dar, jaki 
możesz sam sobie ofiarować.
Wyobraź sobie życie bez lęku, bez osądzania i poczucia winy, bez wstydu i wyrzutów 
sumienia, kiedy nie starasz się już dostosowywać do poglądów innych ludzi ani nawet do 
własnego zdania, zależnego od twej wewnętrznej księgi prawa. Wyobraź sobie, jak inaczej 
wyglądałoby twoje życie, gdybyś przepełnił je wdzięcznością miłością, lojalnością i 
prawością, zaczynając od siebie. Wyobraź sobie zjednoczenie ze swoim ciałem, gdy 
traktujesz je sprawiedliwie, jesteś wobec niego lojalny i całkowicie mu wdzięczny. Wyobraź 
sobie, że jesteś sobą i nie próbujesz już nikogo do niczego przekonać. Wyobraź sobie, że 
jesteś szczęśliwy i gdziekolwiek idziesz, wraz z tobą idzie niebo, bo przecież JESTEŚ 
niebem. Wyobraź sobie, że żyjesz taki wolny. Tak, prawda cię wyzwoli, ale najpierw 
musisz ją UJRZEĆ. Chciałbym, żebyś sam zobaczył, czy twoja opowieść jest, czy nie jest 
prawdziwa. Doświadcz tego, co JEST, bez osądu, ponieważ wszystko, co stwarzasz, jest 
doskonałe. Ujrzyj swoje środowisko, strukturę swego snu dokoła. Zobacz swe przekonania 

background image

i to, jak odzwierciedlają się w opowieści twojego życia. Spójrz, dokąd twoja uwaga 
prowadzi cały twój sen. Nie chcę, żebyś o tym POMYŚLAŁ. Pragnę, byś to ZOBACZYŁ, a 
widzieć to nie znaczy myśleć. Czy to wszystko jest prawdą?
Jeżeli zaś nie jest prawdą, nie musisz już w to wierzyć. Odrzuć swoje przekonania i naucz 
się WIDZIEĆ. To, w co wierzysz, zostaje natychmiast zniekształcone przez twoją wiedzę. 
Jeśli jednak odrzucisz ją i wyjdziesz poza symbole, w pewnym momencie swojego życia 
zaczynasz widzieć. Ten, kto widzi, to śniący, który doskonale opanował sztukę snu i 
nauczył się DOSTRZEGAĆ. Ten, który widzi, śniący, posłaniec - na wiele sposobów 
można cię nazwać. Ja wolę nazywać cię twórcą lub artystą, gdyż wszystko, co stworzyłeś, 
jest arcydziełem sztuki.
Masz szansę widzieć wytwór swojej pracy, dostrzec to, co ISTNIEJE, ujrzeć prawdę. Ale 
najpierw musisz odrzucić każdy fałsz, przesąd i kłamstwo.

Jeśli rzeczywiście pragniesz zaprosić do siebie prawdę, okaże się, że cokolwiek byś o tym 
myślał, twoja opowieść jest z gruntu fałszywa. Sam wiesz o tym doskonale, ale musisz 
odnaleźć w sobie odwagę, żeby odrzucić to, czym nie jesteś, i odciąć się od przeszłości 
oraz od własnej historii, bo opowieść nie jest TOBĄ. W chwili gdy przestaniesz już wierzyć 
w te wszystkie kłamstwa, które sobie wmawiałeś, odkryjesz, że nie ma żadnego 
znaczenia, jak bardzo jest to bolesne; prawda jest milion razy lepsza niż wiara w fałsz.
W każdym filmie, w każdej książce lub życiowej historii punkt kulminacyjny opowieści to 
jednocześnie chwila prawdy. Ale zanim nadejdzie ów moment, fabuła wciąż się rozwija. 
Napięcie narasta, aż wreszcie pojawia się prawda, która niczym fala przypływu zmywa 
wszystkie kłamstwa. W krytycznej chwili nie wytrzymują one obecności prawdy i znikają, a 
z nimi odchodzi całe napięcie. Wraz z prawdą powraca spokój i czujemy ulgę, gdy 
wreszcie dramat się kończy.
Oczywiście, kiedy w twojej historii pojawia się prawda, wszystko, w co wierzysz, zaczyna 
drżeć w posadach. Ogarnia cię lęk i wołasz: „Pomocy! Wali się cały gmach mojego życia, 
wszystko, w co wierzyłem, rozpada się jak domek z kart. Co mam teraz zrobić z tymi 
kłamstwami? Jeżeli w nic już nie będę wierzył, jeśli nie będę już rozsiewał plotek, to nie 
będę miał nic do powiedzenia". Zgadza się! To właśnie próbowałem ci wyjaśnić.
Ludzie pytają mnie: „Jeżeli przestanę wierzyć we wszystkie te symbole i we wszystkie 
słowa, to jak będę mógł z kimkolwiek się porozumieć? Jak będę mógł dalej żyć bez tego 
fundamentu, który znam?". Jak widzisz, w umysłach tych ludzi działa moc zwątpienia i 
staje się coraz potężniejsza.
Cóż, gdybyś pamiętał okres, kiedy jeszcze nie mówiłeś, kiedy byłeś podobny do innych 
zwierząt na świecie, zauważyłbyś, że wówczas potrafiłeś się porozumieć bez użycia słów. 
Chciałbym, żebyś, nie odwołując się do intelektu i słów, wydobył z siebie osobę, jaką byłeś 
dawno temu; abyś doświadczył prawdy i powrócił do stanu tej autentyczności, która była w 
tobie, nim nauczyłeś się mówić. Pragnę, abyś zwrócił się bezpośrednio do swego wnętrza 
i poszukał tam prawd bez słów. Abyś odnalazł tam swoje prawdziwe JA i dzięki swej mocy 
wydobył je na zewnątrz.
Punktem kulminacyjnym twojej drogi powrotnej do siebie jest moment, gdy ostatecznie 
ujrzysz siebie oczami prawdy. Gdy zobaczysz swoje prawdziwe JA, od razu pokochasz ów 
obraz. Ujrzysz potęgę swojej obecności, swoje piękno i wspaniałość. Poczujesz w sobie 
doskonałość, która rozwieje wszelkie wątpliwości, jakie ktokolwiek wcześniej zasiał w 
twoim umyśle. Zobaczysz, że jesteś światłem, ŻYCIEM, a kiedy zaakceptujesz swoją 
boskość, staniesz się lepszym odbiciem życia.
Znalazłeś się tu po to, aby cieszyć się życiem, a nie żeby cierpieć z powodu osobistego 
dramatu lub urażonej dumy. To nie jesteś TY; owo cierpienie nie jest częścią twojej 
obecności. Jesteś tu jako śniący, artysta, ten, który widzi. Nie możesz jednak niczego 
dostrzec, jeżeli wciąż wpatrujesz się we własną opowieść, w krzywdy, jakich doznałeś, i w 
swoje urazy. Skoro nadal skupiasz się na tym, co twoja matka lub ojciec, twój partner lub 

background image

jakaś inna drugoplanowa postać twojej opowieści zrobili ci dwadzieścia czy czterdzieści lat 
temu, to oczywiście nie dostrzegasz prawdy. Jeżeli wciąż koncentrujesz się na 
rozdrapywaniu ran, to słowa, które do ciebie kieruję, są niczym groch rzucany o ścianę. 
Rozumiesz?
Zanim staniesz się tym, który widzi, daleko ci do ujrzenia prostoty życia - naprawdę bardzo 
daleko. Myślisz, że wiesz wszystko. Masz tyle rozmaitych opinii na każdy temat i starasz 
się je narzucić innym ludziom. Kiedy zostajesz tym, który widzi, wszystko się zmienia. 
Dostrzegasz wtedy, jak ludzie grają różne role, jak wyrażają emocje, w co wierzą w 
odniesieniu do siebie samych. Wiesz, że to nieprawda; zdajesz sobie sprawę, że każdy po 
prostu udaje. Co to za rola, którą odgrywają? Do końca nie wiesz, nie potrafisz czytać w 
myślach drugoplanowych postaci swojej opowieści. Ledwie udaje ci się zrozumieć, co sam 
udajesz. Za zasłoną udawania potrafisz jednak dojrzeć prawdziwą osobę. Jakże mógłbyś 
nie kochać kogoś, kto jest prawdziwy? Podobnie jak ty, prawdziwa osoba wywodzi się z 
nieskończoności. Rzeczywista postać nie ma nic wspólnego z symbolami, które należą do 
głosu wiedzy, ani też z żadną opowieścią.
Kiedy stajesz się tym, który widzi, dostrzegasz, co się dzieje ZA KULISAMI historii. 
Rozumiesz innych ludzi, ale oni nie rozumieją siebie nawzajem. Nie mogą też pojąć 
twojego zachowania, lecz przecież wcale nie muszą. Większość ludzi nie ma tej 
świadomości, którą masz teraz ty. Nie wiedzą, dlaczego są tacy, jacy są. Nie mają o tym 
żadnego pojęcia; po prostu egzystują. Nie muszą wierzyć wszystkim wokół, ale i tak 
wierzą. I nie ufają sobie; nie rozumieją, jak potężnymi są istotami. Widzą jedynie własną 
wiedzę, która otacza ich niczym gęsta mgła. Wyobraź sobie, że jesteś jedyną trzeźwą 
osobą wśród tysiąca kompletnie pijanych ludzi. Czy będziesz z nimi prowadził dyskusję? 
Czy naprawdę chcesz, żeby ci uwierzyli? Wiesz, że cokolwiek powiedzą, nie jest to 
prawda. Rozumiesz to, ponieważ sam bywałeś pijany i wtedy każde twoje słowo było 
fałszem.
Z pomocą świadomości łatwo pojmiesz, jak te umysły przygotowano, by stały się tym, kim 
obecnie są. Ale to, że jesteś świadomy nie oznacza wcale, że jesteś od kogoś lepszy. Nie 
czyni cię ani ważniejszym, ani bardziej inteligentnym. W sumie nie ma to nic wspólnego z 
inteligencją. Wiedząc o tym wszystkim, zachowujesz całkowitą skromność. Po prostu cię 
to nie obchodzi.
Pamiętaj jednak, że są dwa rodzaje postawy „nie obchodzi mnie to". Może to być postawa 
ofiary w śnie pierwszej uwagi, gdy owo „nie obchodzi mnie to" jest zwykłym kłamstwem, 
ponieważ ofiary w rzeczywistości bardzo się wszystkim przejmują i czują się głęboko 
urażone i zranione. Noszą w sobie emocjonalne rany pełne trucizny i wtedy powiedzenie 
„ach, nie obchodzi mnie to" jest zwykłym mechanizmem obronnym. Oczywiście, że je to 
obchodzi! I nie uwierzysz, nawet jeśli będą zaprzeczać.
Gdy potrafisz już widzieć, okazuje się, że ludzie są niezwykle przewidywalni. Zauważasz, 
iż osoby pogrążone w śnie ofiar są omotane przez główną postać własnej opowieści. To 
ich punkt widzenia - ich JEDYNY punkt widzenia. Postrzegają życie z bardzo wąskiej 
perspektywy. Ciasnota ich umysłu wypływa z przekonań, które działają niczym lustro, 
pokazując im jedynie to, w co wierzą - a przecież wiadomo, że to nieprawda. Projektują 
swoją wiedzę na ciebie, a ty dostrzegasz ich projekcję, lecz nie bierzesz tego do siebie, 
ponieważ nie zakładałeś, że ich myśli są prawdziwe. Zdajesz sobie sprawę, że ich 
projekcja jest w istocie przekonaniem o NICH SAMYCH - rozumiesz to, gdyż dawniej sam 
czyniłeś podobnie.
Kiedy stajesz się tym, który widzi, dostrzegasz to wszystko, co inni twórcy robią ze sobą, 
ale twój punkt widzenia jest zupełnie bezosobowy. Proces oduczania doprowadza cię do 
punktu, w którym nie ma już w twojej opowieści sędziego ani ofiary. To tylko pewna 
historia, a ty wiesz, że jest ona twoim dziełem, ale masz wrażenie, jak gdyby dotyczyła 
kogoś innego. Widzisz wszystkie opowieści i symbole; potrafisz zauważyć, jak ludzie się 
bawią tym wszystkim, ale nie ma to żadnego wpływu na ciebie. Nie czujesz się urażony, 

background image

ponieważ całkowicie się już uodporniłeś. Dostrzegasz twarze i nawet je kochasz, lecz 
jednocześnie jesteś świadom, że istnieje w nich coś, co nie przynależy do twojego snu. 
Inni artyści śnią swój własny sen, a ty w pełni szanujesz ich śnienie, ich dzieło.
SZACUNEK to piękne słowo i jeden z najważniejszych symboli, jaki potrafimy zrozumieć. 
Wyobraź sobie, że nigdy wcześniej nie słyszałeś tego wyrazu. Wymyślmy go zatem i 
nadajmy mu znaczenie, ponieważ tak jak w przypadku każdego symbolu, musimy być 
zgodni co do jego sensu, bo inaczej będzie pustym dźwiękiem. Szacunek, jak wiele innych 
symboli, zaczyna się od nas samych, a następnie kieruje się ku wszystkim i wszystkiemu 
wokół nas. Jeżeli nie szanujemy siebie, to jak moglibyśmy szanować kogoś lub coś 
innego?
Kiedy szanujesz siebie, oznacza to, że akceptujesz się takim, jaki jesteś.  I to samo 
dotyczy szacunku wobec innych. Gdy szanujesz całość przyrody - zwierzęta, oceany, 
atmosferę, ziemię - znaczy to, że akceptujesz całe stworzenie takim, jakie jest. Kiedy 
przybyliśmy na ten świat, wszystko było już stworzone i nie zależało to od naszych 
wyborów. Po prostu dzieło stworzenia się dokonało i szanujemy to. Czy możemy coś 
poprawić? Być może, ale raczej nie sądzę. Szacunek to całkowita akceptacja wszystkiego, 
co istnieje, takim, jakie jest, a nie takim, jakie chcemy, by było. To właśnie mniej więcej 
oznacza słowo SZACUNEK.
Gdy już zaakceptujesz siebie takim, jaki jesteś, przestajesz odczuwać presję osądzania 
siebie. Kiedy zaakceptujesz wszystkich ludzi takimi, jacy są, nie musisz już ich oceniać. 
Wówczas coś niezwykłego wydarza się w twoim świecie - odnajdujesz spokój. Nie jesteś 
skłócony wewnętrznie i z nikim już nie walczysz. Wszystkie walki, jakie ludzie toczą 
między sobą, wynikają z braku szacunku. Każda wojna wybuchła dlatego, że nie 
potrafiliśmy respektować drogi życiowej innych twórców. Zamiast uszanować ich prawa, 
zaczęliśmy im narzucać własny światopogląd. Dlatego zamiast pokoju mamy na świecie 
wojny.
Szacunek przypomina granicę. Istnieje związek między tym, co nazywamy naszymi 
PRAWAMI, a szacunkiem. Każdy ma swoje prawa – zarówno my, jak i wszystko, co 
istnieje we wszechświecie. Żyjemy na świecie, który dzielimy z miliardami innych istot, i 
szacunek pozwala na to, by wszyscy śniący mogli żyć w harmonii i pokoju.
W śnie drugiej uwagi rozpoczynamy proces tworzenia własnego nieba, a gdy wkroczymy 
na poziom snu trzeciej uwagi, nasze życie już JEST niebem. Niebo to królestwo, gdzie 
sami jesteśmy królem lub królową. Ja również mam własne królestwo, które jest niebem, 
chociaż nie zawsze nim było. Przemieniło się w niebo w chwili, gdy przestałem oceniać 
siebie i innych, gdy postanowiłem w pełni respektować swoje królestwo i nauczyłem się 
szanować królestwa innych ludzi. Piąta umowa dotyczy również szacunku, bo szanuję 
dzieło innych twórców, kiedy SŁUCHAM ich opowieści. Zamiast pomagać w pisaniu ich 
historii, pozwalam im pisać je samodzielnie.
Nigdy nie będę autorem twojej opowieści, podobnie jak sam nigdy nie pozwolę, by ktoś 
miał tworzyć moją. Szanuję twój umysł, śnienie i dzieło. Respektuję to, w co wierzysz, i nie 
próbuję powiedzieć ci, jak masz żyć, jak masz się ubierać, chodzić, mówić i co masz robić 
w swoim królestwie. Gdybym tylko spróbował przejąć kontrolę nad światem, którym 
władasz, przestałbym cię szanować i wybuchłaby wojna o panowanie nad twoim 
królestwem. Gdybym chciał cię kontrolować, przez samą taką intencję straciłbym własną 
wolność. A więc moja wolność polega też na tym, aby pozwolić ci być, kimkolwiek jesteś i 
kimkolwiek chcesz być. To nie moje zadanie dokonywać zmiany w twojej wirtualnej 
rzeczywistości. Ja mam zmieniać samego siebie.
Jesteś królem bądź królową swojego świata. To twoje dzieło, w którym żyjesz, i w całości 
należy do ciebie. Śnisz swoje królestwo i z pewnością możesz być bezgranicznie 
szczęśliwy we własnym świecie. W jaki sposób? Po pierwsze, musisz szanować krainę, 
którą władasz, bo inaczej zamiast nieba wkrótce stworzysz w niej piekło. Po drugie, nie 
pozwól innym na brak szacunku wobec twojego królestwa - każdy, kto naruszy tę zasadę, 

background image

zostanie z twojej krainy wydalony. To twoje królestwo i twoje życie. Masz prawo żyć tak, 
jak chcesz, i nie ma tu złej drogi. Zła droga to tylko kolejny osąd, który tworzymy.
Kiedy w końcu wygrasz swoją wewnętrzną wojnę, nie będziesz już oceniał niczego i osądy 
innych ludzi nie będą miały na ciebie wpływu.

Oczywiście nadal zdarzy ci się popełniać błędy jak nam wszystkim, ale w twoim umyśle 
zapanuje już idealna sprawiedliwość. Płacisz tylko raz za każdy błąd, a ponieważ jesteś 
dla siebie dobry i pełen miłości, zapłata jest niewielka.
Być może słowa, które ci przekazuję, będą miały znaczenie dla głosu żyjącego w twojej 
głowie. Niewykluczone, że ów głos zacznie śnić wraz z nowym przekazem i postanowi już 
więcej cię nie prześladować, nie oceniać i nie winić. Dzień twojego sądu ostatecznego 
może nadejść już wkrótce. Wszystko zależy od ciebie. Jeżeli zdołasz zmusić tyrana, by 
przestał cię osądzać, to niebawem wszystko w twoim życiu się zmieni.
Wyobraź sobie, że tyran z wroga zmienia się w sprzymierzeńca - zamiast wciągać cię w 
życie pełne rozdarcia, zaczyna pomagać ci w zachowaniu wewnętrznego spokoju. Gdy 
tyran przechodzi na twoją stronę, możesz być pewien, że już nigdy cię nie zaatakuje i nie 
będzie cię sabotował, natomiast będzie teraz wspierał każde twoje dzieło. Umysł staje się 
wtedy potężnym narzędziem dla ducha i jego najbliższym sprzymierzeńcem, w wyniku 
czego sen jest już zupełnie inny i przemienia się w twoje wewnętrzne niebo.
W śnie nieba poddajesz się całkowicie życiu, wiedząc, że wszystko jest takie, jakie jest. 
Akceptujesz to i o nic się już nie martwisz. Życie bez lęku jest ekscytujące. Wiesz, że 
robisz właśnie to, co masz robić, a wszystko, co się wydarza, po prostu miało się wydarzyć 
- nawet to, co uznajesz za swoje największe błędy, ponieważ dzięki nim zyskałeś większą 
świadomość. Najgorsze rzeczy, które cię spotkają, również są ci pisane, gdyż przyczyniają 
się do twojego rozwoju.
Co najstraszniejszego może nam się przydarzyć? Śmierć? Wszyscy kiedyś umrzemy i nic 
nie można na to poradzić. Możemy cieszyć się życiem lub stawiać mu opór i cierpieć. 
Sprzeciw jednak na nic się nie zda. Zostaliśmy zaprogramowani, aby być tacy, jacy 
jesteśmy, i nic ponadto. Ale wewnątrz naszej wirtualnej przestrzeni możemy zbuntować się 
przeciw programowi i w ten sposób tworzymy rzeczywistość naszego buntu. Walka to tylko 
opór, który tworzy cierpienie.
Gdy poddasz się życiu, wszystko zmienia się niczym za dotknięciem czarodziejskiej 
różdżki. Oddajesz się tej mocy, która przenika twoje ciało i umysł, i zupełnie inaczej 
zaczynasz postrzegać życie. Oznacza to zmianę sposobu istnienia, bycie ŻYCIEM. 
Obojętnie, gdzie jesteś i co robisz, czujesz się szczęśliwy, ponieważ jesteś PRAWDĄ. 
Nawet jeśli się nudzisz czy jeśli tworzysz problemy, to i tak potrafisz cieszyć się życiem. 
Czujesz się wolny, gdyż odnalazłeś wolność mistrza śnienia, który nie jest przywiązany do 
własnego snu. Potrafisz przykuć swą uwagę do snu, a następnie oderwać się od niego, 
kiedy tylko zechcesz. Zewnętrzny sen próbuje przyciągnąć twoją uwagę, a ty pozwalasz 
mu nawiązać połączenie, lecz w każdej chwili możesz je zerwać. Przechodząc od chwili 
do chwili, potrafisz zmienić własne śnienie i zacząć je na nowo.
W każdym momencie dokonujesz wyboru, jaką informację pragniesz zachować, a jaką 
odrzucić. Ale nie decydujesz za pomocą słów. Nie musisz wymyślać całej historii, choć 
jeśli chcesz, to oczywiście możesz. W swojej opowieści możesz winić świat za wszystko, 
co ci się przytrafiło, albo możesz wziąć za nią odpowiedzialność i być twórcą, który widzi 
przed sobą własną historię i zmienia ją w dowolny sposób. Możesz być bogaty lub biedny. 
To bez znaczenia. Możesz być sławny lub zupełnie anonimowy - to naprawdę nieistotne. 
Nie sądzę, by sława w świecie ciemności była czymś zabawnym. Bycie władcą piekła też 
nie wydaje się zbyt kuszące, ale jest to pewien wybór i jeśli zechcesz, możesz go 
dokonać. Jeżeli jesteś odpowiedzialny za własne dzieło, możesz stworzyć w swoim życiu 
wszystko, co zechcesz. Możesz napisać od nowa swą opowieść i na nowo stworzyć swój 
sen. Jeśli zdecydujesz się włożyć miłość w to dzieło, możesz zmienić wszelkie 

background image

dramatyczne historie własnego życia w najpiękniejsze fabuły miłosne.
Zapewne nie skończyłeś jeszcze własnej opowieści i kto wie, czy kiedykolwiek ją 
skończysz. Szczerze mówiąc, to nieistotne. Cokolwiek zrobisz ze swoim życiem, nie jest 
tak ważne, podobnie jak to, co robią z własnym życiem inni ludzie - co zresztą w ogóle nie 
jest twoją sprawą. Chyba nic z tych rzeczy nie zasługuje na szczególną uwagę. Ale z całą 
pewnością możemy powiedzieć, że jedno jest niezwykle ważne: ŻYCIE samo w sobie, 
INTENCJA sama w sobie, sam Stwórca.
Dzieło stworzenia nie jest aż tak istotne; jego manifestacja zmienia się z dnia na dzień, z 
chwili na chwilę, z pokolenia na pokolenie. Życie jest wieczne, lecz twój sen istnieje tylko 
wtedy, gdy przebywasz w ciele fizycznym. Cokolwiek tutaj na Ziemi zrobiłeś, nie 
zabierzesz tego ze sobą. Nie potrzebujesz, nie potrzebowałeś i nigdy nie będziesz tego 
potrzebował.
Nie oznacza to jednak, że nie będziesz tworzyć. Na pewno będziesz, ponieważ leży to w 
twojej naturze. Nieustannie coś kreujesz i wyrażasz siebie. Urodziłeś się artystą i sztuka 
jest formą ekspresji twojego ducha, tej mocy, która jest twoją prawdziwą tożsamością. 
Zdajesz sobie sprawę, jaki jesteś potężny, i wiesz, że twoja siła jest rzeczywista. Jesteś 
świadom tego, czego się nauczyłeś, i rozumiesz, że twoja wiedza nie jest rzeczywista.
Prawda jest tuż przed tobą. Doświadczyć życia oznacza doświadczyć prawdy. UJRZENIE 
prawdy to początek istotnej zmiany w twoim świecie. Ostatecznym celem jest STAĆ SIĘ 
prawdą gdyż w niej kryjesz się prawdziwy ty. Kłamstwa nie są ważne. Najważniejsze jest 
pragnienie i umiłowanie prawdy, i to właśnie jest prawdziwa nauka.

13

TRZY JĘZYKI 
Jakim jesteś posłańcem?

Piąta umowa jest najbardziej zaawansowaną nauką Tolteków, ponieważ przygotowuje nas 
do tego, żebyśmy mogli odzyskać nasze prawdziwe JA, a więc znów stać się posłańcami 
prawdy. Dostarczamy przekaz za każdym razem, gdy mówimy. Jeśli więc nie 
przekazujemy prawdy, dzieje się tak dlatego, że nie jesteśmy świadomi tego, kim jesteśmy. 
Cztery Umowy pomagają nam odzyskać tę świadomość. Umożliwiają zrozumienie mocy 
naszego słowa. Ostatecznym celem jest jednak piąta umowa, gdyż wyzwala nas z niewoli 
symboliki i sprawia, że stajemy się odpowiedzialni za tworzenie każdego słowa. Piąta 
umowa wspomaga proces odzyskiwania mocy wiary, jaką pokładaliśmy w poszczególnych 
symbolach. Kiedy zaś wzniesiemy się ponad poziom symboliki, odkryjemy w sobie 
potężną siłę twórcy-artysty, moc życia, nas PRAWDZIWYCH.
Piąta umowa jest konieczna w działaniu, które nazywam „szkoleniem posłańca" lub 
„szkoleniem anioła", bo to właśnie w pełni świadomi posłańcy mają za zadanie dostarczyć 
przekaz. Słowo „anioł" w języku greckim oznacza „posłaniec". Aniołowie istnieją naprawdę, 
lecz nie chodzi tu o skrzydlate anioły znane z różnych religii. Każdy z nas jest posłańcem i 
aniołem. Nie mamy jednak skrzydeł, a tym bardziej nie wierzymy w skrzydlate anioły. 
Religijne opowieści o takich aniołach to tylko symbole, a skrzydła oznaczają, że istoty te 
potrafią latać.
Aniołowie unoszą się w powietrzu i dostarczają posłanie - przekaz, którego treścią jest 
życie, czyli prawda. Na świecie jest jednak wielu posłańców, którzy wcale nie niosą 
przesłania życia i prawdy. Ziemię zamieszkują miliardy posłańców, świadomych bądź nie. 
Oczywiście większość z nich tej świadomości nie ma. Są zaprogramowani, aby dostarczać 
i odbierać informacje, lecz nie zdają sobie sprawy, iż są posłańcami. Przeważająca część 
ludzkości nie ma pojęcia, że symbole to ich własny wytwór. Nie wiedzą, skąd pochodzi 

background image

moc symboli, co oznacza, że ich własne dzieło sprawuje nad nimi władzę.
Jakimi są posłańcami? Odpowiedź jest oczywista. Widzisz, co się dzieje na świecie. 
Rozejrzyj się wokół, a zobaczysz, jakimi posłańcami są ludzie, i wtedy piąta umowa 
nabierze dla ciebie jeszcze większego sensu. BĄDŹ SCEPTYCZNY, ALE NAUCZ SIĘ 
SŁUCHAĆ. Co wyróżnia posłańców? Świadomość. I właśnie „szkolenie posłańca" pozwala 
nam uświadomić sobie, jakiego rodzaju przekaz wysyłamy w świat.
Z punktu widzenia Tolteków, istnieją trzy sposoby dostarczania przekazu. Możemy również 
powiedzieć, że w świecie ludzi są tylko trzy języki: język plotki, język wojownika i język 
prawdy.
Językiem plotki mówią wszyscy ludzie. Każdy wie, jak to robić. Kiedy używamy tej mowy, 
nasz przekaz ulega zniekształceniu; obmawiamy wszystkich dokoła, ale głównie 
plotkujemy o sobie.
Jeżeli pojedziemy do innego kraju, gdzie ludzie mówią w innym języku, okaże się, że nie 
ma znaczenia, jakiej symboliki używają. W istocie rozmawiają tak samo jak my, językiem 
plotki, czyli wielkiej mitote. W zwykłym śnie, pozbawionym świadomości, wielka mitote 
przejmuje kontrolę nad umysłem i tworzy wszelkie nieporozumienia i zniekształcenia w 
interpretacji sensu słów.
Język plotki to język ofiary, czyli mowa niesprawiedliwości i karania. Jako mowa piekła 
składa się wyłącznie z kłamstw. Ludzie jednak nie przestaną plotkować, gdyż tak zostali 
zaprogramowani. Przerwać to może wewnętrzna zmiana, która również stanowi element 
programu. Wówczas buntujemy się przeciwko obmowie i rozpoczyna się walka w naszym 
umyśle. Jest to wojna prawdy z fałszem.
Drugim językiem jest mowa wojownika. Kiedy jej używamy, czasem mówimy prawdę, a 
czasem kłamstwa, zależnie od tego, na ile jesteśmy świadomi. Niekiedy dajemy wiarę 
kłamstwom wiodącym nas prosto do piekła, innym razem przekonuje nas prowadząca ku 
niebu prawda. Jednakże wciąż WIERZYMY, co znaczy, że symbole nadal sprawują władzę 
nad naszymi przekonaniami.
Jako wojownicy skaczemy z jednego snu do drugiego; czasami przebywamy w piekle, a 
czasami w niebie. Jak można sobie łatwo wyobrazić, język wojownika jest tysiąc razy 
lepszy niż język plotki. Z drugiej strony, ludzie są tak zaprogramowani, by móc zmienić 
język i mówić jeszcze innym.
Trzeci język to język prawdy. Gdy go używamy, prawie w ogóle nie mówimy. Na tym etapie 
wiemy bez cienia wątpliwości, że symbole są naszym dziełem. Zdajemy sobie sprawę z 
tego, że nadajemy im znaczenie, ponieważ chcemy porozumieć się z innymi ludźmi. 
Używamy symboli z szacunkiem, najlepiej jak potrafimy, i dostarczamy przesłanie, którym 
jesteśmy my sami. Wreszcie nie ma już żadnych kłamstw, gdyż zyskaliśmy świadomość i 
postrzegamy siebie jako życie i jako prawdę.
Język prawdy jest elitarny, ponieważ stanowi mowę mistrzów snu, twórców, którzy biegle 
opanowali sztukę śnienia. W świecie mistrzów zawsze jest muzyka, sztuka, piękno. 
Twórcy-mistrzowie są zawsze szczęśliwi. Odnaleźli wewnętrzny spokój i cieszą się 
życiem.
Owe trzy sposoby komunikacji określam mianem języków 1-2-3, A-B-C oraz Do-Re-Mi. 
Mowa plotki to 1-2-3, gdyż jest łatwa do nauczenia się i korzystają z niej wszyscy. Język 
wojowników to A-B-C, ponieważ wojownik walczy z tyranią symboli. Mowa prawdy to Do-
Re-Mi, bo używają jej twórcy, którzy zamiast wielkiej mitote wypełnili swe umysły muzyką.
Chciałbym używać języka Do-Re-Mi. W mojej głowie cały czas gra muzyka, bo dzięki niej 
umysł przestaje być uważny, a wtedy staje się on czystą INTENCJĄ. Wiem, że każdy 
dźwięk tej muzyki w mojej głowie to tylko śnienie, ale przynajmniej nie rozmyślam i nie 
tworzę opowieści.
Oczywiście jeśli zechcę, potrafię stworzyć historię i może nawet będzie to coś pięknego. 
Mogę skupić się na symbolach i wykorzystać je, aby porozumieć się z tobą. Mogę również 
dzięki nim usłyszeć to, co mówisz. Zazwyczaj dzielisz się własną historią. Opowiadasz o 

background image

wielu rzeczach, o których myślisz, że są prawdziwe, a ja wiem, że tak nie jest. Ale gdy 
mówisz, słucham i dostrzegam to, czego być może sam nie zauważyłeś. Widzę ciebie 
PRAWDZIWEGO, a nie odgrywaną przez ciebie rolę. To, kogo udajesz, jest tak 
skomplikowane, że nawet nie próbuję tego ogarnąć. Wiem, że to nie TY. Prawdziwy TY to 
twoja obecność, która jest równie piękna i wspaniała jak wszystko na tej planecie.
Kiedy widzisz piękny rozwinięty kwiat róży, sama jego obecność sprawia, że czujesz się 
cudownie. Nie musisz sobie mówić, że ta róża jest piękna, bo dostrzegasz jej piękno i 
wspaniałość. Wąchasz różę, ale ona nic nie mówi. Rozumiesz jednak jej przekaz bez słów. 
W lesie usłyszysz, jak ptaki szczebioczą do siebie, a drzewa wspólnie szumią, używając 
do tego własnej symboliki. Potrafisz zauważyć wewnętrzną komunikację całości istnienia 
wokół ciebie i jest to wspaniałe doświadczenie. Wszędzie na świecie żyją posłańcy - czy 
zastanawiałeś się nad tym kiedyś?
Czy zauważyłeś wcześniej, że od chwili narodzin nieustannie wysyłasz w świat przekaz? 
Jeszcze zanim przyszedłeś na świat, kiedy tylko twoja matka dowiedziała się, że jest w 
ciąży, pojawiło się twoje przesłanie. Rodzice nie mogli doczekać się twoich narodzin. 
Wiedzieli, że wydarza się cud, i gdy tylko się narodziłeś, od razu pojawił się twój przekaz, 
bez żadnych słów. Rodzice poczuli twoją obecność. Były to narodziny anioła i to właśnie ty 
nim byłeś.
Byłeś i nadal jesteś tym przekazem, ale zostałeś zniekształcony przez odbicia innych 
posłańców. To nie jest ani ich, ani twoja wina i w ogóle to niczyja wina. Zniekształcenie jest 
doskonałe, ponieważ istnieje tylko doskonałość. Potem jednak dorastasz, stajesz się 
świadomy i możesz zdecydować, że wybierasz inny przekaz. Od ciebie zależy, czy 
zechcesz stać się lepszym odzwierciedleniem życia i postanowisz zmienić język, którego 
używasz. Możesz inaczej dostarczać swoje przesłanie, inaczej porozumiewać się ze sobą 
oraz z innymi ludźmi.
A teraz mam do ciebie proste pytanie. Chciałbym, żebyś je w pełni zrozumiał, ale nie 
pozwól, by to głos w twojej głowie udzielił odpowiedzi. Po prostu pozwól tym słowom 
dotrzeć bezpośrednio do serca, gdzie bez słów możesz poczuć znaczenie i intencję 
pytania. A brzmi ono: „Jakim jesteś posłańcem?". Nie chodzi tu o ocenę. To tylko zasianie 
ziarna wątpliwości w twoim umyśle, ale też wielki krok naprzód ku pełni świadomości. Jeśli 
zrozumiałeś pytanie, owo ziarenko zwątpienia może zmienić całe twoje życie.
JAKIM JESTEŚ POSŁAŃCEM? Wysyłasz do ludzi prawdę czy kłamstwo? Dostrzegasz 
prawdę czy widzisz jedynie fałsz? Wszystko odbywa się pomiędzy prawdą a kłamstwem. 
Na tym polega istota problemu i od tego wszystko zależy. Cała ta walka - czy to 
wewnętrzne rozdarcie, czy wojny między ludźmi - to rezultat przekazu kłamstwa i wiary w 
fałsz.
JAKIM JESTEŚ POSŁAŃCEM? Czy rozsiewasz wokół plotki i kłamstwa? Czy czujesz się 
dobrze z całym tym fałszem, plotkami i rozdarciem, które wynikają z wiary w nieprawdę? 
Czy tym właśnie dzielisz się z ludźmi wokół? Czy tego uczysz własne dzieci? Czy nadal 
winisz rodziców za swoje problemy? Pamiętaj, oni zrobili wszystko najlepiej, jak potrafili. 
Jeżeli cię wykorzystali, nie było to nic osobistego. Stało się tak z powodu ich własnych 
lęków i tego, w co wierzyli. Jeżeli wyrządzili ci krzywdę, to dlatego, że sami zostali 
skrzywdzeni. Jeśli zadali ci ból, to dlatego, że wcześniej ktoś inny ich zranił. To 
nieprzerwany łańcuch akcji i reakcji. Chcesz dalej być ogniwem tego łańcucha czy może 
masz dość?
JAKIM JESTEŚ POSŁAŃCEM? Czy jesteś wojownikiem, który toczy bój między niebem a 
piekłem? Czy wciąż wierzysz ludziom, którzy mówią: „Oto jest prawda"? Czy nadal 
wierzysz we własne kłamstwa? Jaki przekaz dajesz osobom, które kochasz najbardziej na 
świecie, jeżeli przesłanie skierowane ku sobie prowadzi cię prosto do piekła? Co 
przekazujesz własnym dzieciom, które tak bardzo kochasz? Co masz do zaoferowania 
najbliższej ci osobie, rodzicom, rodzeństwu, przyjaciołom i wszystkim otaczającym cię 
ludziom?

background image

JAKIM JESTEŚ POSŁAŃCEM? Jeśli powiesz mi, jaki sen tworzysz dla siebie, powiem ci, 
jakim jesteś posłańcem. W jaki sposób odnosisz się do siebie? Jesteś dla siebie dobry? 
Szanujesz siebie? Szanujesz życie innych ludzi? Jak czujesz się sam ze sobą? Lubisz 
siebie choć trochę? Jesteś z siebie dumny? Potrafisz odnaleźć w sobie szczęście? Czy w 
twoim śnie czai się cierpienie i niesprawiedliwość? Czy są w nim sędzia i ofiara? Czy jest 
to koszmar wypełniony drapieżnikami i ofiarami? Jeżeli tak, to twój sen jest wypaczeniem 
przekazu. Sędzia, ofiara i wszystkie głosy w twojej głowie zniekształcają rzeczywistość.
Także w tej chwili przesyłasz sobie i wszystkim wokół pewien przekaz. Robisz to 
nieustannie i cały czas odbierasz też przesłania przechodzące z umysłu do umysłu. Jaką 
informację wysyłasz w świat? Czy posłanie jest pełne szacunku? Czy chociaż zauważasz 
to, że bez przerwy używasz symboli?
Spójrz na swoje przekazy. Czy ich słowa wywodzą się z prawdy, czy może ich źródłem jest 
głos wiedzy, tyran, wielki sędzia? Kto dostarcza posłanie? Czy to prawdziwy TY? To twój 
sen, więc skoro to nie jesteś prawdziwy ty, kto jest autorem tych przekazów? Dobre 
pytanie, prawda?
Czy potrafisz dostrzec, jak oddziałują na innych ludzi słowa, które do nich kierujesz? 
Wyobraź sobie, że mówisz do ściany. Nie oczekuj żadnej odpowiedzi. To nie ściana ma 
usłyszeć twoje słowa, tylko ty masz zaobserwować treść, która wychodzi z twoich ust. 
Masz zobaczyć oddziaływanie twych słów na wszystko, co się otacza. Kiedy mówisz do 
ściany, twój przekaz staje się coraz jaśniejszy. Po tym doświadczeniu zrozumiesz, jakie 
znaczenie ma poszanowanie własnego słowa.
Teraz chciałbym, byś mocą swej wyobraźni zobaczył, jakie relacje nawiązywałeś z innymi 
ludźmi przez całe życie. Jestem pewien, że potrafisz przywołać mnóstwo wspomnień 
dotyczących różnych interakcji. Ludzie nieustannie przesyłają ci własne przekazy, a ty 
stale je odbierasz. Jakimi posłańcami są osoby obecne w twoim życiu? Jakie przekazy 
otrzymywałeś od nich dotychczas? Jaki miały wpływ na ciebie? Ile ze wszystkich przesłań, 
jakie dostałeś, przyjąłeś jako własne i z iloma się zgodziłeś? Ile z nich i czyje nadal 
przekazujesz innym?

Po prostu miej świadomość tego, jakiego rodzaju treści wysyłałeś i przyjmowałeś przez 
całe życie. Nie musisz nikogo oceniać, również siebie. Spytaj tylko: JAKIM JESTEM 
POSŁAŃCEM? JAKIMI POSŁAŃCAMI SĄ LUDZIE W MOIM ŻYCIU? To wielki krok na 
drodze do stania się człowiekiem w pełni świadomym i tym, który widzi.
Kiedy uświadomisz sobie treść przekazów, które dostarczasz i które otrzymujesz, twoja 
perspektywa zmieni się zdecydowanie i trwale. Wyraźnie widzisz wtedy przesłania bliźnich 
i to, jakimi są posłańcami. Potem nadchodzi chwila, gdy twoja świadomość jest tak 
rozwinięta, że potrafisz jasno zobaczyć przesłania, jakie wysyłasz do innych. I widzisz, 
jakim jesteś posłańcem. Zauważasz efekt swoich słów, działań i samej swojej obecności.
Nieustannie wysyłasz swój przekaz do wszystkich i wszystkiego dokoła, ale głównie 
dostarczasz go sobie. CO TO ZA PRZESŁANIE? Najważniejsze ze wszystkich, ponieważ 
wpływa na całe twoje życie. Czy jesteś mistrzem, który przekazuje prawdę? Czy jesteś 
ofiarą, która rozsiewa kłamstwa? Cóż, w gruncie rzeczy to bez znaczenia, czy jesteś 
mistrzem, posłańcem plotek przepełnionych jadem, czy wojownikiem, który wciąż ma 
swoje wzloty i upadki, to wznosząc się do nieba, to spadając do piekła. Ofiarowujesz 
ludziom treść, jaką nosisz w sobie. Nie jest to ani dobre, ani złe - to tylko twoja obecna 
wiedza. Właściwie to nieistotne, czego sam się dotąd nauczyłeś i czego nauczyłeś innych 
ludzi.
Liczy się natomiast to, żebyś stał się tym, kim naprawdę jesteś - autentycznym 
człowiekiem, pełnym radości życia i miłości. Nie zniekształconym przez ludzi SYMBOLEM 
miłości, lecz PRAWDZIWĄ miłością - uczuciem, którego nie sposób oddać słowami. 
Chodzi o miłość będącą rezultatem odnalezienia swojego prawdziwego JA. Zawsze 
pamiętaj, że jesteś mocą, która powołuje wszystko do istnienia: otwiera kielich kwiatu i 

background image

porusza chmury, ziemię, gwiazdy i całe galaktyki. Niezależnie od swojego przekazu kochaj 
siebie - dlatego, że jesteś tym, kim jesteś, oraz dlatego, że SZANUJESZ to, kim jesteś. Nie 
musisz się zmieniać, chyba że uznasz, iż kochasz siebie tak mocno, że nie zadowala cię 
już to, jakim jesteś posłańcem.
Może nadużywałeś słowa, ponieważ byłeś naiwny i brakowało ci świadomości? Ale jeśli 
jesteś już świadomy i nadal tak robisz? Nie możesz wówczas tłumaczyć się naiwnością. 
Dobrze wiesz, co czynisz - niezależnie od tego, jakie są twoje działania, to, co robisz, jest 
doskonałe, ale teraz są to już twoje decyzje, twój wybór. Trzeba zatem nieco zmienić 
pytanie: jaki przekaz POSTANOWIŁEŚ dostarczać? Prawdę czy fałsz? Miłość czy lęk? Ja 
podjąłem decyzję, by nieść przesłanie prawdy i miłości. A ty?

ZAKOŃCZENIE 

Pomóż mi zmienić świat

Jeżeli nie zadowala cię już to, jakim jesteś posłańcem, jeśli chcesz zostać przekazicielem 
prawdy i miłości, to zapraszam cię, żebyś włączył się w nowy sen dla ludzkości, w którym 
KAŻDY z nas będzie mógł żyć w prawdzie, harmonii i miłości.
W tym śnie nie tylko witamy, ale również głęboko szanujemy ludzi wywodzących się z 
różnych tradycji religijnych i filozoficznych. Każdy z nas ma prawo wierzyć, w co tylko 
zechce, i wyznawać dowolną religię lub filozofię. To nieistotne, czy wierzymy w Chrystusa, 
Mojżesza, Allaha, Brahmę, Buddę czy jakiegokolwiek innego mistrza lub boga; witamy 
każdego, kto zapragnie dzielić ów sen. Nie oczekuję, że uwierzysz we wszystkie moje 
opowieści, ale jeżeli poczułeś oddźwięk w sercu, jeśli potrafisz poczuć prawdę ukrytą ZA 
słowami, to jesteś gotów zawrzeć kolejną umowę: POMÓŻ MI ZMIENIĆ ŚWIAT.
Oczywiście od razu nasuwa się pytanie: „Jak zamierzasz zmienić świat?". Odpowiedź jest 
prosta: przez zmianę TWOJEGO świata. Prosząc cię o pomoc w przemianie świata, nie 
mówię o naszej planecie. Mam na myśli wirtualną przestrzeń istniejącą w twojej głowie. 
Zmiana zaczyna się w tobie. Nie pomożesz mi zmienić świata, jeżeli najpierw nie zmienisz 
własnego.
Dokonasz tego dzieła, kochając siebie, ciesząc się życiem i czyniąc ze swojego 
wewnętrznego świata sen nieba. Proszę cię o pomoc, bo jesteś jedyną osobą która może 
zmienić twoje wnętrze. Jeśli się zdecydujesz mi pomóc, najłatwiej będzie użyć narzędzi 
opartych na zdrowym rozsądku. Pięć Umów wesprze cię na drodze do przemiany 
własnego świata. Jeżeli SZANUJESZ SWOJE SŁOWO; NIE BIERZESZ NICZEGO DO 
SIEBIE; NIE ZAKŁADASZ NICZEGO Z GÓRY; ROBISZ WSZYSTKO NAJLEPIEJ, JAK 
POTRAFISZ; oraz JESTEŚ SCEPTYCZNY, ALE POTRAFISZ SŁUCHAĆ, to w twojej 
głowie zapanuje pokój i zakończy się trwająca w niej wojna.
Jeśli stosujesz Pięć Umów, twój świat staje się lepszy i pragniesz dzielić się szczęściem z 
ludźmi, których kochasz. Ale zmiana świata nie polega na zmianie drugoplanowych 
postaci twojej opowieści. Jeżeli naprawdę chcesz zmienić WŁASNY świat, musisz zmienić 
głównego bohatera swojej opowieści. A wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, 
odmienia się też wszystkie postacie drugoplanowe.
Kiedy staniesz się innym człowiekiem, zmienią się twoje dzieci oraz mąż lub żona, 
ponieważ zaczniesz wysyłać im już inny przekaz. Zmienią się także twoje relacje z 
przyjaciółmi, lecz chyba najważniejsze jest to, że zmieni się twój stosunek do siebie.
Kiedy wysyłasz do siebie nowy przekaz, od razu stajesz się szczęśliwszy i już samo to 
sprawia, że zyskują na tym również otaczający cię ludzie. Wszyscy korzystają z twojego 
wysiłku, bo twoja radość, twoje szczęście i niebo udzielają się innym. Gdy jesteś 
szczęśliwy, ludzie wokół ciebie też stają się szczęśliwi, a to z kolei inspiruje ich do zmiany 

background image

własnego świata.
Reprezentujemy całe dziedzictwo. Kiedy mówię MY, mam na myśli ludzkość. Naszym 
dziedzictwem jest miłość, radość i szczęście. Cieszmy się tym światem, radujmy się sobą 
nawzajem. Mamy wzajemnie się kochać, a nie nienawidzić. Przestańmy żyć w 
przekonaniu, że różnice między nami sprawiają, że jesteśmy lepsi czy gorsi. Nie wierzmy 
w to kłamstwo. Nie obawiajmy się, że różne kolory skóry czynią z nas odmiennych ludzi. 
To bez znaczenia. To po prostu kolejne kłamstwo. Nie musimy wierzyć w cały ten fałsz i 
zbiór przesądów, który zawładnął naszym życiem. Nadszedł czas, aby położyć kres 
niepotrzebnym nikomu kłamstwom i fałszywym przekonaniom. To właśnie jest moment, 
kiedy należy skończyć z tym fanatyzmem. Możemy powrócić do prawdy i stać się jej 
posłańcami.
Naszym celem jest dostarczyć przekaz - posłanie naszego dziedzictwa. Jako dzieci 
dostaliśmy je od naszych rodziców i dziadków. Otrzymaliśmy w darze wspaniały świat, a 
teraz my powinniśmy przekazać naszym dzieciom i wnukom Ziemię, na której będą mogły 
żyć równie wspaniale, jak my żyjemy obecnie. Możemy przestać niszczyć naszą planetę i 
siebie nawzajem. Ludzie mogą żyć w zgodzie. To naprawdę niewiarygodne, do czego 
jesteśmy zdolni, jeśli tylko rzeczywiście pragniemy coś osiągnąć. Musimy jedynie być 
świadomi własnych czynów i wrócić do swojej wewnętrznej prawdy.
Wiem, że różnimy się między sobą, ponieważ żyjemy w swoich odmiennych snach, ale to 
nie przeszkadza, żebyśmy nawzajem szanowali swoje sny. Możemy się porozumieć i 
pracować razem, wiedząc, że każdy z nas jest ośrodkiem własnego snu. Wszyscy mamy 
swoje przekonania, swoją opowieść i swój punkt widzenia. Istnieją miliardy różnych 
perspektyw, ale w istocie za każdym z nas kryje się to samo światło, ta sama moc życia.
POMÓŻ MI ZMIENIĆ ŚWIAT to zaproszenie do bycia prawdziwym, do bycia wolnym. 
Otwórz serce, aby przyjąć tę umowę. Nie proszę cię, byś SPRÓBOWAŁ zmienić świat. 
NIE PRÓBUJ tego uczynić. Po prostu to zrób. Już dziś podejmij działanie. Dziedzictwo, 
które przekazujemy dzieciom i wnukom, może być wspaniałe. Możemy zmienić całościowy 
sposób myślenia i pokazać naszym potomkom, jak pokochać życie. Nic nie stoi na 
przeszkodzie, byśmy wszędzie mogli żyć w naszym osobistym niebie. To nieprawda, że 
przyszliśmy na świat po to, by cierpieć. Nasza piękna planeta Ziemia nie jest padołem łez. 
Nowy sposób myślenia może zastąpić wszystkie te kłamstwa i doprowadzić nas do 
cudownego miejsca, w którym przeżyjemy resztę życia.
Wszędzie, na całym świecie, słyszę ludzi mówiących, że przybyliśmy na świat z jakąś 
misją, że musimy w tym życiu czegoś dokonać i wznieść się na jakiś wyższy poziom. Nie 
mam pojęcia, co ma być tym celem. Ja również wierzę, że mamy misję do spełnienia, ale 
nie chodzi tu o wznoszenie się ponad jakiś stan. Nasza misja polega na tym, byśmy 
uczynili siebie szczęśliwymi. Możemy to zrobić na miliony różnych sposobów, ale misją 
twojego życia jest cieszyć się każdą jego chwilą.
Wiemy, że prędzej czy później nasze ciała fizyczne przestaną istnieć. Mamy jeszcze przed 
sobą mniej lub więcej wschodów i zachodów słońca oraz pełni księżyca, którymi możemy 
się cieszyć. To czas naszego życia, czas naszej pełnej obecności, czas, aby cieszyć się 
sobą, a także wszystkimi i wszystkim dokoła.
W ubiegłym stuleciu byliśmy świadkami gwałtownego rozwoju nauk ścisłych i technologii, 
jednak psychologia wyraźnie została daleko w tyle.
Nadeszła pora, by ta dziedzina wiedzy nadrobiła straty. Powinniśmy jak najszybciej 
zmienić nasze przekonania dotyczące ludzkiego umysłu. To, co widzę obecnie, 
przypomina niemalże stan alarmowy, ponieważ za pomocą komputerów i takiego 
Internetu, jaki znamy dzisiaj, kłamstwa mogą błyskawicznie przemieszczać się po świecie i 
wkrótce możemy zupełnie stracić nad nimi kontrolę.
Nachodzi chwila, gdy ludzie przestaną już wierzyć w fałsz. Zaczynamy od siebie, ale 
celem jest przemiana całej ludzkości, a nie tylko naszego wewnętrznego świata. Jak 
jednak możemy zmienić całą ludzkość, jeśli nie zmienimy najpierw własnego świata? 

background image

Oczywiście, niełatwo to rozdzielić, bo obu tych rzeczy musimy dokonać jednocześnie.
Dokonajmy zatem zmiany na tym świecie. Wygrajmy wojnę w swoich umysłach i 
przemieńmy cały świat. Jak wiele czasu to zajmie? Dwa, trzy, cztery pokolenia? Tak 
naprawdę nieważne, jak długo to potrwa. Nigdzie nam się nie spieszy, choć zarazem nie 
ma czasu do stracenia. Pomóż mi zmienić świat.

background image

Document Outline