background image

O PROMIENIACH ŚWIETLNYCH, ICH ODBICIU I ZAŁAMANIU

Dr inż. Marek Zając

Pracownia Optyki Widzenia

Instytut Fizyki Politechniki Wrocławskiej,

e-mail: 

zajac@if.pwr.wroc.pl

(Opublikowane w Ogólnopolskim Kurierze Oftalmicznym "OKO", nr 4/ 2000)

Czym  jest  światło?  Na  czym  polega  widzenie?  Jak  działa  oko?  Takie  i  podobne  pytania
nurtowały  ludzi  już  od  początku  historii.  Różnie  próbowano  na  nie  odpowiadać.  Niektóre
wyjaśnienia były dość naiwne - na przykład hipoteza, że oko wysuwa przed siebie jakby czułki,
które  "obmacują"  otoczenie  i  dostarczają  informacji  o  pobliskich  przedmiotach.  Taka  myśl
wydaje  się  nam  dziś  niemądra  i  dziecinna.  Jednak  nie  dziwmy  się  ówczesnym  ludziom  -
jesteśmy od nich starsi i mądrzejsi o ładnych kilka tysięcy lat.
Obserwacja  otaczającej  nas  przyrody,  np.  smug  światła  przedzierających  się  miedzy  liśćmi
drzewa  w  słoneczny  dzień,  doprowadziła  do  stworzenia  najważniejszego  pojęcia  optyki
geometrycznej,  jakim  jest  promień  światła.  Mówiąc  o  promieniu  światła  myślimy  dziś  o  linii,
wzdłuż której rozchodzi się energia świetlna - w rzeczywistości, lub tylko potencjalnie (jest to
więc  możliwy  kierunek  rozchodzenia  się  energii).  Pojęcie  promienia  jest  utożsamiane  z  linią
geometryczną,  dlatego  początkowo  optyka  była  częścią  geometrii.  W  geometrii  Euklidesa
znajdujemy podstawowe prawa optyki geometrycznej: prawo prostoliniowego rozchodzenie się
światła oraz prawo odbicia.
Najbardziej oczywistym wydaje się prawo prostoliniowego rozchodzenia się światła. Potwierdza
je codzienna obserwacja: Promienie świetlne wychodzą ze źródła światła i rozbiegają się wzdłuż
linii  prostych  aż  natrafią  na  przeszkodę  lub  znikną  w nieskończoności.  Wyobrażamy  sobie,  że
promienie  świetlne  jakby  niosą  ze  sobą  energię.  Im  więc  gęściej  przebiegają,  tym  bardziej
skoncentrowana  energia  świetlna.  Punkt,  z  którego  promienie  się  rozbiegają  to  punktowy
przedmiot  świecący  (rysunek  1),  a  w  miejscu,  gdzie  się  z  powrotem  zbiegają,  powstaje  jego
rzeczywisty obraz (rysunek 2). Może tak się zdarzyć, że w pewnym obszarze nie przecinają się
promienie świetlne, ale ich przedłużenia. Wyobrażamy sobie wtedy, że ten punkt jest pozornym
przedmiotem czy obrazem (rysunek 3).

Rys. 1
Punktowe źródło światła

Rys. 2
Rzeczywisty obraz świecącego punktu

background image

Rys. 3
Pozorny obraz świecącego punktu

Rys. 4.
Prawo odbicia światła

Światło  natrafiające  na  przeszkodę  może  się  od  niej  odbić.  Jeśli  powierzchnia  przeszkody  jest
gładka, to mamy do czynienia z odbiciem lustrzanym. Prawo odbicia, znane już Archimedesowi,
stwierdza,  że  oba  promienie,  padający  i  odbity,  leżą  w  jednej  płaszczyźnie,  zaś  kąt  między
kierunkiem  promienia  odbitego  a  prostopadłą  do  powierzchni  odbijającej  jest  równy  kątowi
między  kierunkiem  promienia  padającego  a  tą  samą  prostopadłą  i  to  niezależnie  od  wielkości
tego kąta (rysunek 4). To prawo, choć tak proste i oczywiste, jest ważnym narzędziem w rękach
optyka.  Pozwala  bowiem  wyjaśnić  zasadę  tworzenia  obrazów  w  lustrach  (rysunek  5)  i
projektować  rozmaite  zwierciadlane  układy  lustrzane,  nawet  tak  bardzo  skomplikowane,  jak
wielkie teleskopy astronomiczne.

Rys. 5
Pozorny obraz punktu widziany w zwierciadle płaskim

Rys. 6
Rysunek  z  pracy  Newtona  wyjaśniający  (błędnie)  prawo
załamania

background image

Rys. 7
Rysunek  ze  strony  tytułowej  norymberskiego  wydania
dzieła Witelona "Perspectiva"

Drugie  prawo  dotyczące  zachowania  się  promieni  świetlnych  na  granicy  dwóch  ośrodków
przezroczystych jest znacznie młodsze. Przez wiele lat nie potrafiono go poprawnie sformułować
(por.  rysunek  6).  Wydaje  się,  że  rozumiał  je  pochodzący  z  Legnicy  wielki  polski  uczony
Średniowiecza, Witelo (rysunek 6 przedstawia fragment okładki jego dzieła "Perspectiva"), ale
ostateczne sformułowanie tego prawa wiąże się dopiero z nazwiskiem niderlandzkiego uczonego
z  XVII  w  Willibrorda  Snella.  Prawo  załamania,  o  którym  mowa,  stwierdza,  że  promień
załamany i padający leżą także w jednej płaszczyźnie, ale kąt między promieniem załamanym a
prostopadłą nie jest wcale równy kątowi między promieniem padającym a normalną, ba, nie są
one  nawet  proporcjonalne.  Zmiana  kąta  padania  o  pewną  wartość  pociąga  za  sobą
nieproporcjonalną zmianę kąta załamania. Okazuje się, że przy zmienianiu kierunku promienia
padającego  w  stałej  proporcji  pozostają  sinusy  tych  kątów.  Stosunek  między  sinusem  kąta
załamania  a  sinusem  kąta  padania  charakteryzuje  właściwości  optyczne  obu  ośrodków,  na
których  granicy  następuje  załamanie,  i  nazywa  się  względnym  współczynnikiem  załamania
światła  ośrodka,  do  którego  światło  wchodzi  względem  ośrodka,  z  którego  światło  pada

.  (

W

środowisku  optyków  okularowych  słyszy  się  często  określenie  "indeks".  Jest  to  oczywista,
nieudolna kalka z języka angielskiego -"index of refraction". Ponadto słowo "indeks" ma wiele
innych znaczeń. Wobec istnienia właściwego, poprawnego terminu polskiego nie powinno się go
więc  używać.

Matematycznie  prawo  załamania  formułuje  się  następująco  (oznaczenia  są

objaśnione na rysunku 8):

(1)

Rys. 8
Ilustracja prawa załamania

Wymienione  dwa  podstawowe  prawa  optyki  geometrycznej,  wraz  z  trygonometrią,  szczyptą
wyobraźni  przestrzennej  i  sporą  dawką  cierpliwości  oraz  pracowitości  pozwalają  projektować
lupy,  lunety,  mikroskopy,  aparaty  fotograficzne  i  rozmaite  inne  przyrządy  optyczne  -  także

background image

soczewki okularowe.
Człowiek zawsze chciałby znaleźć wytłumaczenie odkrywanych przez siebie praw, choćby tak
prostych jak prawo odbicia czy załamania światła. Zapytajmy więc, jak to się dzieje, że promień
światła  odbija  się  zawsze  pod  takim  samym  kątem  jak  pada,  a  przy  załamaniu  kierunek
promienia  rozchodzącego  się  w  drugim  ośrodku  określony  jest  formułą  (1).  Otóż  w  wielu
zjawiskach fizycznych obowiązuje tzw. zasada Fermata. W przypadku rozchodzenia się światła
mówi ona, że droga światła jest taka, by jej przejście wymagało najkrótszego czasu (czyżby ta
zasada  kierowała  także  naszym  postępowaniem  w  codziennym  życiu?).  Czas  ten  zależy
oczywiście  od  prędkości,  z  jaką  rozchodzi  się  światło.  W  ośrodku  jednorodnym  takim  jak:
powietrze, woda czy szkło jest ona taka sama, niezależnie od miejsca czy kierunku (Ściśle biorąc
jest to założenie o izotropowości i jednorodności tych ośrodków. Czasem jest inaczej, ale w tym
momencie nie będziemy zajmować się odstępstwami od tego założenia). Jeśli tak jest, to na to,
aby  w  najkrótszym  czasie  pokonać  odległość  między  dwoma  punktami  trzeba  poruszać  się  po
łączącej je linii prostej. I mamy prawo prostoliniowego rozchodzenia się światła!

Rys. 9
Zasada Fermata

Nietrudno  przekonać  się,  że  jeśli  założymy,  iż  światło  ma  dotrzeć  od  jednego  punktu  do
drugiego  odbijając  się  po  drodze  od  lustrzanej  powierzchni  to  odpowiednie  kąty  padania
i odbicia  muszą  być  sobie  równe.  Tak  mówi  prawo  odbicia.  Droga  POP'  na  rysunku  9  jest
krótsza od dróg PO

1

P' i PO

2

P'.

Prawo  załamania  także  wynika  z  zasady  Fermata.  Łatwo  zrozumieć,  że  droga  światła
przechodzącego przez dwa różne ośrodki będzie zależała od prędkości, z jaką owo światło  się
w nich  rozchodzi.  Aby  wypadkowy  czas  był  najkrótszy,  długość  drogi  w  ośrodku,  w  którym
prędkość jest mniejsza, musi być krótsza od długości drogi w ośrodku, w którym światło porusza
się  szybciej.  W  rezultacie  światło  biegnie  po  takiej  linii,  by  wypadkowy  czas  był  najkrótszy
spośród możliwych.

Rys. 10
Wyprowadzenie prawa załamania z zasady Fermata

background image

Matematycznie można to wyrazić następująco:

(2)

Inaczej można to wyrazić nierównością:

(3)

Pomagając sobie rysunkiem 10, można sprawdzić, że droga światła jest najkorzystniejsza wtedy,
kiedy spełnione jest równanie:

(4)

z czego wynika proporcja:

(5)

Ta  proporcja  jest  właśnie  dokładnym  prawem  załamania,  a  współczynnik  załamania  ośrodka
względem otoczenia jest równy stosunkowi prędkości światła w otoczeniu i w ośrodku:

(6)

Jak powszechnie wiadomo bardzo dobrze zmierzoną wielkością jest prędkość światła w próżni,
wynosząca  niemal  300  000  km/s.  W  powietrzu  światło  rozchodzi  się  z  prawie  taka  samą
prędkością.  Dlatego  wygodnie  posługiwać  się  współczynnikiem  załamania  materiału
teoretycznie  względem  próżni  (określa  się  go  mianem  bezwzględnego  współczynnika
załamania),  a  w  praktyce  względem  powietrza.  Opisujemy  nim  załamanie  światła  na  granicy
między powietrzem a np. szkłem.
Typowa  wartość  bezwzględnego  współczynnika  załamania  szkła  wynosi  około  n = 1,5  co
oznacza,  że  prędkość  światła  w  szkle  jest  1,5  razy  mniejsza  niż  w  próżni.  W wodzie  światło
porusza  się  około  25%  wolniej  niż  w  próżni,  co  daje  wartość  współczynnika  załamania  wody
n = 1,33.
Skąd  się  bierze  zasada  Fermata?  Na  to  pytanie  nie  da  się  już  odpowiedzieć  tak  łatwo,  można
sobie jednak wyobrazić pewną ilustrację. Przypuśćmy, że grupka dzieci trzymających się za ręce
wędruje przez drogi i pola. Jak długo maszerują wszyscy po takim samym terenie, każde porusza
się  z  taką  sama  prędkością  i  idą  obok  siebie.  Z  chwilą,  gdy  napotykają  na  inne  podłoże  (np.
schodzą  z  drogi  na  pole)  prędkość  wędrówki  poszczególnych  dzieci  ulega  zróżnicowaniu.
Prędkość marszu tych, którzy są jeszcze na drodze, nie zmienia się, ale tych, którzy już zeszli na
łąkę - maleje. Jedni wysuwają się więc do przodu, inni pozostają w tyle. Aby móc nadal iść obok
siebie  i trzymać  się  za ręce  muszą  zakręcić tak,  aby ci,  którzy idą  wolniej,  mieli  do  przebycia
krótszą  drogę  od  idących  szybciej.  W  rezultacie  wybierają  taką  drogę,  by  każdemu  z nich
zabierała  tyle  samo  czasu.  Matematycznym  wyrazem  takiego  zachowania  jest  właśnie  zasada
Fermata.
Inne  wytłumaczenie  praw  odbicia  i  załamania  daje  zasada  Huygensa.  Jeśli  światło  traktować
jako falę to za Christiaanem Huygensem możemy sformułować zasadę mówiącą, iż każdy punkt
do  którego  fala  dochodzi,  staje  się  źródłem  nowej  fali  kulistej.  Po  pewnym  (niesłychanie
krótkim)  czasie  każda  z  takich  elementarnych  fal  rozprzestrzeni  się  na  odległość  odwrotnie

background image

proporcjonalną  do  szybkości  rozchodzenia  się  w  danym  ośrodku.  Wypadkowa  fala  biegnie  w
kierunku  prostopadłym  do  linii  łączącej  "skraje",  czyli  "czoła"  takich  elementarnych  fal.  Jak
widać z konstrukcji przedstawionej na rysunku 11 wyjaśnia to zmianę kierunku fali na granicy
dwóch ośrodków i to dokładnie według formuły (6).

Rys. 11
Wyprowadzenie prawa załamania z zasady Huygensa

Na  koniec  warto  zapytać,  czy  nigdy  nie  zdarzają  się  odstępstwa  od  prawa  prostoliniowego
rozchodzenia się światła. Otóż oczywiście, że tak.
Zasada  Fermata  podpowiada,  że  droga  światła,  najszybsza  w  danych  warunkach,  zależy  od
prędkości  rozchodzenia  się  światła.  Od  tej  prędkości,  jak  pamiętamy,  zależy  współczynnik
załamania.  Zasadę  Fermata  można  więc  sformułować  inaczej,  posługując  się  pojęciem  drogi
optycznej. Jest to po prostu iloczyn rzeczywistej drogi geometrycznej i lokalnego współczynnika
załamania.  Bieg  światła  jest  taki,  by  droga  optyczna  była  najkrótsza.  Jeśli  współczynnik
załamania  różnych  obszarów  ośrodka  jest  różny,  to  światło  "wybiera"  taką  trajektorię,  by
możliwie  skrócić  drogę  w  ośrodku  o większym  współczynniku  załamania  (tzw.  ośrodku
optycznej  gęściejszym)  kosztem  wydłużenia  drogi  w  ośrodku  o  mniejszym  współczynniku
załamania  (czyli  optycznie  rzadszym).  Kiedy  mamy  do  czynienia  z  takim  niejednorodnym
ośrodkiem? Wystarczy pomyśleć o szklance herbaty, do której wrzucono kostkę cukru. Jeśli nie
będziemy mieszali herbaty, to rozpuszczający się cukier zgromadzi się na dnie szklanki. Okazuje
się przy tym, że prędkość rozchodzenia się światła w słodkiej herbacie jest inna niż w gorzkiej.
Promień  światła  przechodzący  przez  szklankę  nie  rozmieszanej  herbaty  nie  biegnie  po  linii
prostej!
Podobna  sytuacja  ma  miejsce  w  bloku  szkła  odlanego  z  niedobrze  rozmieszanej  masy
szklarskiej.  Wewnątrz  kawałka  szkła  mogą  znaleźć  się  obszary  o  współczynniku  załamania
odmiennym niż w reszcie bloku, tzw. smugi. Smużystość jest wadą dyskwalifikującą szkło jako
surowiec do wykonywania soczewek czy innych elementów optycznych.
Niejednorodność  współczynnika  załamania  może  wynikać  nie  tylko  z  różnic  składu
chemicznego  materiału.  Często  spotykaną  przyczyną  są  różnice  temperatur.  Wyobraźmy  sobie
powietrze nad rozgrzaną asfaltową szosą. Tuż nad jej powierzchnią jest cieplejsze i ma mniejszy
współczynnik załamania niż nieco wyżej. Nad taką rozgrzaną  szosą  światło  biegnie  po  liniach
zakrzywionych. Obrazy odległych przedmiotów wydają się znajdować w innych miejscach niż
są  w  rzeczywistości.  Patrzymy  na  szosę  i  widzimy  jakby  kałuże  wody,  podjeżdżamy  bliżej  -
szosa jest sucha. To nie kałuże, ale obraz nieba widziany dzięki zjawisku mirażu. Na rysunku 12
widać  bieg  promieni  świetlnych  odpowiedzialny  za  to  złudzenie.  Zjawisko  mirażu,  czyli
fatamorgany  zdarza  się  przy  bardzo  dużych  różnicach  temperatur.  Obrazy  są  przy  tym  często
zamazane i drgające.

background image

Rys. 12
Rozchodzenie  się  światła  w  ośrodku  o  zmiennym
współczynniku załamania - miraż

Zjawisko zakrzywiania promieni świetlnych biegnących w niejednorodnych ośrodkach może być
celowo wykorzystywane. Wyobraźmy sobie pręt wykonany ze szkła o współczynniku załamania
zmieniającym  się  tak,  by  w  środku  był  większy  niż  na  brzegach.  Światło  "wpuszczone"  do
takiego pręta na jednym końcu będzie wędrowało w nim po linii falistej na długie odległości bez
strat - jest to światłowód, wypierający coraz powszechniej miedziane kable w telekomunikacji
(rysunek  13).  Krótki  kawałek  takiego  niejednorodnego  optycznie  pręta  działa  jak  soczewka
(rysunek  14).  Jest  to  soczewka  gradientowa.  Może  niektórzy  z  Czytelników  pamiętają,  że
profesor  Ambroży  Kleks  ze  znanej  książki  dla  dzieci  Jana  Brzechwy  był  wynalazcą  "kiełbasy
monoklowej", której plasterek działał jak taka soczewka gradientowa. Ciekawe, czy wynalazcy
soczewek gradientowych czytali książkę Brzechwy?

Rys. 13
Bieg światła w światłowodzie gradientowym

Rys. 14
Bieg światła w soczewce gradientowej ("GRIN")

Pojęcie  promienia  świetlnego  oraz  prawa  odbicia  i  załamania  są  fundamentami  optyki
geometrycznej, wiedzy, która między innymi pozwala opisać mechanizm tworzenia obrazów w
lustrach  i  soczewkach.  Wykorzystamy  tę  wiedzę,  by  w  kolejnych  odcinkach  wyjaśnić
szczegółowo działanie soczewek okularowych stosowanych do korekcji wad widzenia.
_____________________________________________________________________________

____________

Literatura:

1.  J. R. Myer - Arendt "Wstęp do optyki", Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa

1977,

2.  J.  Nowak,  M.  Zając  "Optyka  -  kurs  elementarny",  Oficyna  Wydawnicza  Politechniki

Wrocławskiej, Wrocław, 1998,

3.  O. Sojecki, "Optyka", Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1997,
4.  Sz.  Szczeniowski,  "Fizyka  doświadczalna,  cz.  IV  -  optyka",  Państwowe  Wydawnictwo

Naukowe, Warszawa 1963.

© "OKO" i M. Zając'2001