background image

 

 

Paula Marshall 

 

Ich czworo 

 

 

background image

PROLOG 

Wiosna 1812 roku 

Atena  Filmer,  uboga  dwudziestolatka,  córka  z  nieprawego  łoża. 

miała  w  życiu  jeden  cel,  a  mianowicie  dobrze  wyjść  za  mąż.  Była 

zdecydowana  poślubić  mężczyznę  bogatego  i  utytułowanego.  Gdyby 

jej się udało, zapewniłaby dostatek i wysoką pozycję nie tylko sobie, 

lecz  także  matce.  Dzisiaj  całkiem  niespodziewanie  los  się  do  niej 

uśmiechnął; zyskała nareszcie sposobność urzeczywistnienia śmiałych 

planów,  a  tymczasem  matka  próbowała  ją  namówić  do  rezygnacji  z 

takiej okazji! 

-  Na  miłość  boską!  Ateno,  jeśli  naprawdę  chcesz  przyjąć 

propozycję  pani  Tenison,  błagam  cię,  byś  kierowała  się  rozsądkiem. 

Nie  przeczę,  że  oceniam  fakty  na  podstawie  własnych  smutnych 

doświadczeń,  ale  nie  chciałabym,  żeby  moja  historia  się  powtórzyła. 

Obawiam  się,  że  również  skończysz  jako  samotna  matka  na  zabitej 

deskami prowincji. Wolałabym, żebyś została ze mną, w domu. 

Wioska na prowincji wspomniana przez Charlotte Filmer leżała w 

pobliżu  opactwa  Steepwood.  Była  to  Steep  Ride.  Obie  panie 

mieszkały  w  skromnym  domku,  nazwanym  nieco  zbyt  szumnie 

Datchet House. Niedaleko rzeka Steep przecinała granty opactwa. 

Pani Filmer miała powody, by martwić się o córkę. Atena była nie 

tylko mądra, lecz także wytrwała i stanowcza, wręcz uparta! Pod tym 

względem  stanowiła  przeciwieństwo  łagodnej  i  ustępliwej  matki, 

która  raz  tylko  zboczyła  z  właściwej  drogi  i  została  za  to  surowo 

ukarana.  

background image

Przed  laty  poznała  młodzieńca,  w  którym  się  zakochała,  lecz  nie 

dane  im  było  się  połączyć.  Uchodziła  za  panią  Filmer,  ale  nie  była 

nigdy mężatką. Jedyną pociechą, radością i dumą była dla niej piękna 

córka. 

-  Droga  mamo  -  odparła  Atena,  pochylając  się,  żeby  czule 

ucałować  Charlotte  -  pojechałabym  jako  dama  do  towarzystwa,  a 

także  przyjaciółka  Emmy.  Na  pensji  była  moją  najlepszą  koleżanką. 

Nie wątpisz chyba, że pani Tenison będzie nas obie krótko trzymać, a 

poza tym nie dopuści, bym przyćmiła Emmę, ponieważ chce ją dobrze 

wydać za mąż. 

-  Na  pewno  postawi  na  swoim  -  powiedziała  zatroskana  pani 

Filmer. - Nie rozumiem tylko, czemu nie zatrudniła statecznej pani w 

średnim  wieku  do  opieki  nad  córką,  zamiast  przekonywać  ciebie, 

żebyś dotrzymywała towarzystwa tej pannie i nad nią czuwała. Jesteś 

niewiele starsza i sama potrzebujesz przyzwoitki. 

-  Ależ,  mamo,  wiesz,  jaka bojaźliwa  jest  Emma. Byłaby  całkiem 

zbita  z  tropu,  gdyby  stale  miała  ją na  oku  surowa  dama.  Ze  mną  jest 

zaprzyjaźniona,  na  pensji  zawsze  jej  broniłam  przed  złośliwymi 

koleżankami,  a  mimo  niewielkiej  różnicy  wieku  jestem  dla  niej 

autorytetem, lecz zarazem wiele nas łączy. W razie czego będę mogła 

wstawić  się  za  nią  u  lady  Dunlop,  która  zaprosiła  do  siebie 

Tenisonów. To ona będzie dla Emmy surowym cerberem.  

Poza  tym,  czy  chcesz  mnie  pozbawić  londyńskich  przyjemności 

tylko  dlatego,  że  ciebie  przed  laty  spotkało  nieszczęście?  Byłaś 

młodziutka  i  łatwowierna.  Jestem  dużo  starsza  niż  ty  wtedy,  więc 

background image

lepiej od ciebie wiem, jakie pułapki czyhają na niewinną dziewczynę i 

jak okrutni bywają ludzie z towarzystwa. 

- Masz rację - westchnęła Charlotta. - Ale... 

- Żadnego ale - odparła stanowczo Atena. Do tej pory wygrywała 

wszystkie słowne potyczki z matką.  

Nie  miała  najmniejszych  wątpliwości,  że  musi  jechać.  Gdy  tego 

popołudnia  pani  Tenison  wystąpiła  z  niezwykłą  propozycją,  Atena 

pomyślała:  nareszcie!  To  była  sposobność,  której  od  dawna 

wypatrywała.  Niebiosa  spełniły  prośbę  powtarzaną  w  jej  modlitwach 

od pewnego czasu. 

- Kochanie, zastanów się nad tym. Być może po namyśle uznasz, 

że  oferta  Tenisonów  nie  jest  wcale  tak korzystna,  jakby  się  z  pozoru 

wydawało. Na dobrą sprawę zostaniesz zaliczona do ich służby. Dama 

do  towarzystwa  stoi  tylko  o  szczebel  wyżej  niż  guwernantka.  Wiem, 

że pani Tenison obiecała dać ci odpowiednie suknie, ale z pewnością 

nie  będą  to  stroje  modne  ani  twarzowe,  bo  nie  chce,  żebyś 

rywalizowała z jej Emmą. 

-  Jak  miałabym  z  nią  współzawodniczyć?  -  zdziwiła  się  Atena.  - 

W przeciwieństwie do mnie Emma pasuje do obecnego ideału urody. 

Wszystkim podobają się teraz filigranowe, niebieskookie blondynki, a 

ja mam szare oczy, ciemne włosy i jestem wysoka. 

Charlotta wolała nie wspominać, że gdy  Atena przyjeżdża na bal 

do  sali  redutowej  w  Abbot  Quincey,  wszyscy  się  za  nią  oglądają, 

chwaląc  też  jej  rozum  i  znakomite  maniery,  mimo  że  jako  szarooka 

brunetka  nie  odpowiada  modnemu  kanonowi  kobiecej  urody.  Lepiej 

background image

nie wbijać jej w dumę, bo i tak miała o sobie nazbyt dobre mniemanie. 

Zamiast  chwalić  urodę  córki,  pani  Filmer  odparła  pojednawczym 

tonem: 

-  Nadal  sądzę,  że  powinnaś  się  jeszcze  zastanowić.  Przede 

wszystkim  weź  pod  uwagę,  że  gdyby  ktokolwiek  dowiedział  się,  a 

nawet  podejrzewał,  że  jesteś  nieślubnym  dzieckiem,  byłabyś 

skompromitowana. 

-  Mamo,  przemyślę  to  dziś  wieczorem  i  rano  powiem  ci,  co 

postanowiłam. - Atena dumnie uniosła głowę. 

Wcale  nie  zamierzała  powtórnie  rozważać  argumentów  za  i 

przeciw, bo już podjęła decyzję. Nadarzyła się sposobność i trzeba ją 

wykorzystać.  Pani  Tenison  na  pewno  nie  pozwoli  rozwinąć  skrzydeł 

damie  do  towarzystwa  swojej  córki,  lecz  Atena  obiecała  sobie,  że 

znajdzie  sposób,  żeby  zabłysnąć  w  londyńskim  towarzystwie  i 

postarać się o zamożnego męża. 

Śmiała i rzeczowa Atena zastanawiała się czasami, jaki powinien 

być  jej  wybranek.  Miała  nadzieję,  że  trafi  jej  się  przystojny  młody 

mężczyzna, bogaty, z arystokratycznym tytułem. Mierzyła wysoko, bo 

nie należała do kobiet zadowalających się byle czym. 

Rzecz  jasna  nie  mogła  pozwolić,  żeby  matka  lub  pani  Tenison 

poznały  jej  prawdziwe  intencje,  które  skłoniły  ją  do  przyjęcia 

zaskakującej  propozycji.  Musi  być  skromna,  uprzejma  i  wdzięczna 

swym dobroczyńcom, jak przystało na ubogą panienkę.  

W rezultacie gdy wraz z matką została zaproszona do Tenisonów 

w  celu  omówienia  szczegółów  związanych  z  posadą,  pani  domu 

background image

uznała,  że  Atena  całkiem  niesłusznie  uchodzi  za  pannę  samowolną 

oraz skłonną do głośnego wyrażania własnych opinii. Emma nie kryła 

radości,  kiedy  usłyszała,  że  przyjaciółka  będzie  jej  damą  do 

towarzystwa. Rozpromieniła się, gdy Atena weszła ze swoją matką do 

salonu. Zareagowała żywiołowo. 

- Och, Ateno! - krzyknęła, podbiegając do przyjaciółki i biorąc ją 

za  rękę.  -  Nie  masz  pojęcia,  jak  się  cieszę,  że  postanowiłaś  z  nami 

jechać! Zapomnę o wszelkich obawach, jeśli ty będziesz przy mnie. 

-  Dość,  dość,  moja  panno  -  wtrąciła  pani  Tenison  lodowatym 

tonem.  -  Zachowujesz  się  niewłaściwie.  Pamiętaj,  że  Atena  będzie 

tylko  damą  do  towarzystwa,  a  nie  serdeczną  przyjaciółką,  więc 

powinnaś  nazywać  ją  panną  Filmer.  Nie  spoufalaj  się,  moje  dziecko. 

Ty  i  tylko  ty  zostaniesz  przedstawiona  księciu  regentowi.  Mam 

nadzieję, że panna Filmer rozumie, gdzie jest jej miejsce. 

- Naturalnie, proszę pani. - Atena skłoniła się z udawaną pokorą. - 

Mam  towarzyszyć  pannie  Tenison  i  być  na  jej  rozkazy.  Nie 

zamierzam się spoufalać. 

-  Gdy  będziemy  w  naszym  gronie,  mów  do  mnie  po  imieniu  - 

poprosiła  uradowana  Emma.  -  Na  pensji  byłyśmy  przecież 

najlepszymi przyjaciółkami. 

- To prawda - odparła chłodno pani Tenison - ale nie wspominaj o 

tym  w  towarzystwie.  Życzyłam  sobie  tego  spotkania,  aby 

poinformować  pannę  Filmer,  jakie  będą  jej  obowiązki.  Przed 

wyjazdem  zamierzam  się  ponadto  zająć  jej  strojami.  Ty,  Emmo, 

background image

otrzymasz kilka sukien uszytych przez krawcową z Northampton, lecz 

większość twoich toalet wykona na miejscu londyńska modystka. 

Atena nie miała wątpliwości, że pani Tenison postanowiła jasno i 

wyraźnie  dać  jej  do  zrozumienia,  jaką  pozycję  będzie  zajmować 

podczas  wyprawy  do  Londynu.  Upewniła  się,  że  ma  rację,  gdy 

wyniosła dama ponownie zabrała głos. 

- Jeśli przedstawione  warunki dotyczące posady nie podobają się 

pani, wolę teraz o tym usłyszeć. Chcę od początku uniknąć wszelkich 

niedomówień. 

-  Nie  mam  żadnych  zastrzeżeń,  proszę  pani  -  odparła  Atena. 

Unikała smutnego wzroku matki patrzącej w jej stronę. 

-  Mam  nadzieję,  że  nie  spodziewa  się  pani  wynagrodzenia  za 

swoje  usługi.  Otrzyma  pani  stosowne  ubranie  oraz  wyżywienie. 

Nagrodą jest sam wyjazd do  Londynu w pełni sezonu. Powinna czuć 

się pani wyróżniona, towarzysząc młodej damie z dobrej rodziny. 

Zapomniała  dodać,  pomyślała  sarkastycznie  Atena,  że  jej  córka 

jest bogatą dziedziczką, która jedzie do Londynu, żeby znaleźć męża z 

odpowiednim dochodem i arystokratycznym tytułem. Tenisonowie nie 

byli wprawdzie krezusami, ale na posag Emmy wynoszący piętnaście 

tysięcy  funtów  powinien  się  skusić  przynajmniej  baronet.  Poza  tym 

miała też odziedziczyć majątek bogatej ciotki, starej panny. 

Nie  czekając  na  odpowiedź  Ateny,  pani  Tenison  zwróciła  się  do 

jej matki. 

- Spodziewam się, że i pani jest szczęśliwa, że złożyłam córce tak 

wspaniałą propozycję. 

background image

Urocza  pani  w  średnim  wieku  raz  jeszcze  zerknęła  błagalnie  na 

Atenę.  Była  śliczna  i  powściągliwa  -  zupełne  przeciwieństwo 

przystojnej  i  obcesowej  pani  Tenison.  Gdyby  do  salonu  wszedł  obcy 

człowiek,  uznałby  pewnie,  że  Emma  to  jej  córka,  Atena  zaś  jest 

latoroślą majestatycznej pani domu. 

Charlotta Filmer wcale nie była zadowolona, ale nie mogła mówić 

o  tym  szczerze,  bo  protektorka  Ateny  stała  się  w  Steep  Ride 

towarzyską  wyrocznią.  Jej  opinia  była  prawem  dla  miejscowej 

socjety, liczyli się z nią nawet arystokraci. 

- Skoro Atena chce jechać... - zaczęła niepewnie Charlotta Filmer. 

-  A  zatem  wszystko  ustaliłyśmy  -  przerwała  obcesowo  pani 

Tenison, wedle swego życzenia interpretując te słowa.  

Energicznie 

zadzwoniła 

na 

służbę 

kazała 

przynieść 

podwieczorek.  Doszły  ją  słuchy,  że  w  wielkim  świecie  posiłek  ten 

staje  się  modny,  więc  zaczęła  go  podawać  zamiast  poobiedniej 

przekąski. Za nic nie zdradziłaby się przed tymi dwiema biedaczkami, 

że  jest  szczerze  uradowana,  bo  znalazła  dla  córki  odpowiednią  damę 

do  towarzystwa,  która niewiele  kosztuje.  Na dodatek  łatwo  wmówiła 

tej dziewczynie i jej matce, że wyświadcza im prawdziwy zaszczyt. 

 

background image

-  Naprawdę  świetnie,  milordzie!  -  zachwycał  się  Hemmings, 

kamerdyner Adriana Drummonda, lorda Kinlocha. - Znakomicie nam 

się udało! Cudownie! 

Miał  na  myśli  fular,  który  po  kilku  minutach  usilnych  starań  nie 

bez trudu zawiązał wedle najnowszej mody. 

Adrian powątpiewał w kunszt swego kamerdynera i wartość jego 

arcydzieła,  odwrócił  się  więc  w  stronę  usadowionego  wygodnie  w 

fotelu  kuzyna,  Nicka  Camerona,  który  w  milczeniu  obserwował 

przedstawienie, jakim była dla niego poranna toaleta Adriana. 

- Nick, jak wyglądam? - usłyszał naglące pytanie. 

- Może być? 

W  przeciwieństwie  do  Adriana  starającego  się  uchodzić  za  lwa 

salonowego,  Nick  pogardliwie  odnosił  się  do  modnych  błahostek  i 

okazywał  to,  ubierając  się  tak  zwyczajnie  i  skromnie,  jakby  nadal 

przebywał w górzystej Szkocji, gdzie Adrian nie bywał od lat. Kiedy 

go pytano, czemu przestał odwiedzać rodzinne strony, skąd wyjechał 

jako chłopiec, odpowiadał z teatralnym patosem: 

- Któż chciałby utknąć na takim pustkowiu? 

Nick przechylił głowę na bok i odparł z namysłem, jakby zadano 

mu pytanie o rokowania dotyczące wojny w Europie: 

- Naprawdę zależy ci na mojej opinii, Adrianie? 

- Oczywiście, Nick. Bardzo cenię twoje zdanie. 

- W takim razie wiedz, że nie pojmuję, dlaczego tracisz tyle czasu, 

zastanawiając  się,  jak  zawiązać  wokół  szyi  kawałek  tkaniny.  Nie 

background image

wystarczy  prosty  węzeł?  Po  co  zaprzątać  sobie  głowę  takim 

drobiazgiem? 

-  Tobie  uchodzi  lekceważenie  obyczajów  panujących  w 

towarzystwie - odparł wyniośle Adrian, chcąc przypomnieć kuzynowi, 

że  pochodzą  z  różnych  sfer  -  ale  ja  ze  względu  na  stanowisko 

zajmowane  w  wielkim  świecie  muszę  być  nienaganny.  Wykluczone, 

żebym wyglądał jak gajowy. 

- Ja też wcale go nie przypominam - odrzekł Nick, spoglądając na 

porządne,  choć  bardzo  tradycyjne  spodnie  z  granatowego  materiału, 

na surdut, prosty fular i wyglansowane buty od najlepszego szewca. - 

Rozumiem,  w  czym  rzecz.  Jego  lordowska  mość  powinien hołdować 

najnowszej modzie. 

Gdy byli chłopcami i dorastali razem, taka uwaga skończyłaby się 

bójką,  ponieważ  Adrian  rzuciłby  się  na  niego  z  pięściami,  żeby 

wymóc  cofnięcie  obraźliwych  słów,  Nick  z  pewnością  nie  dałby  za 

wygraną,  chcąc  udowodnić,  ze  ma  rację,  więc  turlaliby  się  po  ziemi, 

walcząc zawzięcie. Potem  wstaliby i  na dowód prawdziwej przyjaźni 

uścisnęliby  sobie  ręce.  Nick  miał  sporo  zdrowego  rozsądku,  który 

Adrian  instynktownie  szanował.  Dzięki  temu  wielokrotnie  unikali 

gniewu starszych. 

-  Węzeł  jest  zadowalający,  ale  wydaje  mi  się,  milordzie,  gdyby 

przesunąć go odrobinę w lewo, byłby idealny. Czy mogę... 

Adrian  odwrócił  się  w  stronę  kamerdynera,  a  gdy  poprawka 

została  dokonana,  z  zadowoleniem  popatrzył  na  swoje  odbicie  w 

lustrze i powiedział: 

background image

- O to mi właśnie chodziło. Człowiek nie wie nigdy, jak naprawdę 

wygląda. Zakłada milcząco, że nieźle się prezentuje. 

- Racja - mruknął leniwie Nick. - Czy mogę zapytać, dlaczego tak 

ci dzisiaj zależy na dobrej prezencji? 

-  Przecież  jedziemy  do  Hyde  Parku.  Niech  wszyscy  zobaczą,  że 

staram  się  dbać  o  wygląd.  Moim  zdaniem  to  ważne,  z  pewnością 

przyznasz mi rację. 

-  Stale  jeździmy  do  Hyde  Parku,  ale  rzadko  przed  wyjazdem 

robisz tyle ceregieli. 

Adrian gestem odprawił Hemmingsa, który zrobił już, co do niego 

należało.  Kuzyni  siedzieli  teraz  naprzeciwko  siebie.  Adrian  czuł  się 

nieswojo, ponieważ spodnie miał tak dopasowane, że siadanie w nich 

groziło  katastrofą,  podkreślały  jednak  zgrabne  nogi.  A  o  to  właśnie 

chodziło. 

-  Prawda  jest  taka,  że  matka  nie  daje  mi  spokoju  w  kwestii 

ożenku.  Przyjdzie  mi  chyba  skapitulować  i  ulec  jej  namowom. 

Tłumaczy,  że  nie  mam  dziedzica,  byłbym  więc  ostatnim  lordem 

Kinloch. Postanowiłem znaleźć sobie posażną i ładną dziedziczkę. Nie 

mogę  poślubić  brzyduli,  choćby  opływała  w  dostatki,  bo  wtedy  nie 

potrafiłbym  wypełnić  życzenia  mamy  i  spłodzić  potomstwa.  Chcę 

żony  urodziwej  jak  moja  droga  Kitty.  Szkoda,  że  nie  mogę  jej 

poślubić. Z łatwością postarałbym się wtedy o dzieci. 

Śliczna  Kitty  była  utrzymanką  Adriana,  który  podarował  jej 

mieszkanie  w  modnej  części  Chelsea  i  dochowywał  wierności  jak 

background image

ślubnej  małżonce.  Był  znacznie  bardziej  oddany  tej  dziewczynie  niż 

większość arystokratów swoim legalnym połowicom. 

-  Aha  -  mruknął  Nick,  który  słuchał  wynurzeń  prostodusznego 

kuzyna, z trudem powstrzymując śmiech. - Rozumiem, w czym rzecz. 

Pojadę z tobą i pomogę ci ułożyć listę odpowiednich kandydatek. 

-  Wspaniale!  -  zawołał  Adrian.  -  Wiedziałem,  że  mi  pomożesz, 

skoro zrozumiesz, jaka to ważna sprawa. - Wstał i dodał z zapałem: - 

Do  diaska!  A  więc  ruszajmy.  Im  szybciej  znajdę  sobie  żonę,  tym 

prędzej mama przestanie mi dokuczać. 

- Pozwolę sobie jednak zauważyć, że sezon dopiero się zaczyna - 

odparł  Nick.  -  Nie  wszystkie  piękne  panny,  które  są  do  wzięcia, 

przyjechały już do Londynu. Na twoim miejscu wcale bym się tak nie 

spieszył. 

- Masz rację - odparł pogodnie Adrian. - A co z tobą Nick? Może 

weźmiesz ze mnie przykład. Wprawdzie twoi rodzice nie wypominają 

ci,  że  jeszcze  nie  doczekali  się  dziedzica,  ale  mógłbyś  się  o  niego 

postarać.  Tyle  lat  minęło  od  tamtej  historii  z  Florą  Campbell.  Pora, 

żebyś  o  niej  zapomniał.  Chyba  zacznę  ci  wytykać  starokawalerstwo. 

Najwyższy czas, żebym także cię strofował, bo dotychczas jedynie ty 

mnie krytykowałeś. 

- Nie warto - odparł pogodnie Nick, puszczając mimo uszu słowa 

dotyczące  Flory.  -  Kawalerski  stan  bardzo  mi  odpowiada.  Nie 

spotkałem  jeszcze  kobiety  godnej  zaufania  i  wartej  poślubienia.  Ale 

kto wie? Może wkrótce ją poznam. 

background image

Nick nie  wierzył  w  to,  co  mówił.  Przygoda  z  Florą  Campbell  na 

zawsze  pozbawiła  go  złudzeń  na  temat  kobiet,  ale  nie  zamierzał 

rozmawiać o tym z Adrianem. Postanowił tylko pilnować kuzyna, bo 

nieuchronnie  zaczną  się  wokół  niego  gromadzić  damy  polujące  na 

bogatych mężów dla swych córek. 

Nick  i  Adrian  stanowili  zupełne  przeciwieństwo.  Ten  pierwszy 

był  posępnym  brunetem,  upartym,  rozumnym  i  cynicznym;  drugi  to 

wesoły  blondyn,  ufny  i  niezbyt  lotny.  Obaj  byli  wysocy.  Adrian 

zdobył  się  kiedyś  na  błyskotliwą  uwagę,  co  mu  się  zdarzało 

niesłychanie rzadko. 

- Gdybym był królem, ciebie mianowałbym premierem. 

Nick także  miał  świadomość,  że  wiele  ich  łączy.  Dotychczas  nie 

było między nimi poważniejszych nieporozumień. Wziął Adriana pod 

rękę i poszli do stajni, gdzie czekała nowa kariolka zaprzężona w dwa 

dorodne konie. 

 

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY 

- Na miłość boską, Emmo, stójże prosto - syknęła pani Tenison do 

córki.  -  Podnieś  głowę.  Bierz  przykład  z  Ateny.  Ona  przynajmniej 

zdaje sobie sprawę, jak powinna się trzymać panna z dobrego domu. 

-  Staram  się,  mamo  -  wyjąkała  Emma.  -  Przecież  wiesz,  że  nie 

znoszę tłumu. 

-  Dość  mam  tego  biadolenia  -  skarciła  ją  surowo  matka.  -  Okaż 

należny  szacunek pani domu,  gdy  wejdziemy  na  podest,  a  ty,  Ateno, 

trzymaj się z tyłu, żebyś nie zwracała na siebie uwagi. 

- Naturalnie, proszę pani - odparła potulnie Atena. 

Wraz  z Tenisonami przyjechała na bal do lady  Leominster, który 

zawsze odbywał się w połowie kwietnia i otwierał londyński sezon. W 

tym  czasie  całe  wytworne  towarzystwo  zjeżdżało  do  stolicy. 

Tenisonowie  zaczęli  już  bywać.  Wraz  ze  swą  protektorką  lady 

Dunlop,  która  stale  im  towarzyszyła,  uczestniczyli  w  kilku 

skromniejszych  spotkaniach  angielskiej  socjety,  ale  na  razie  nie 

zawarli  ciekawych  znajomości,  bo  wszyscy  młodzi  mężczyźni 

poznani w czasie owych wieczorów byli już żonaci. 

Emma  prezentowała  się  całkiem  nieźle,  lecz  wyglądała  na 

prowincjuszkę w różowej szyfonowej kreacji uszytej przez krawcową 

z  Northampton.  Jasne  loki  podpięte  były  pąkami  czerwonych 

różyczek  o  bladozielonych  listkach.  Nosiła  skromną  biżuterię: 

naszyjnik z pereł i nieduże, zwisające perłowe kolczyki.  

Jej  matka  miała  dość  rozsądku,  by  uznać,  że  słynne  klejnoty 

Tenisonów - ogromne szmaragdy otoczone brylantami - nie pasują do 

background image

młodziutkiej  panny  o  subtelnej  urodzie.  Gdyby  jednak  włożyła  je 

Atena, stanowiłyby znakomite dopełnienie jej urody. 

Pani  Tenison  dopilnowała,  żeby  dama  do  towarzystwa  nie 

przyćmiła  jej  córki.  Temu  celowi  służyła  ciemnoszara,  jedwabna 

sukienka  z  niewielkim  dekoltem,  niemodna  i  jeszcze  gorzej  skrojona 

niż  strój  Emmy.  Chcąc  zyskać  całkowitą  pewność,  że  Atena  nie 

będzie  rzucać  się  w  oczy,  pani  Tenison  poleciła  jej  włożyć  duży 

czepek  z  lnu  i koronki, który  zasłaniał  pół  twarzy  i  zakrywał  ciemne 

włosy,  gładko  zaczesane  i  zwinięte  w  tak  ciasny  kok,  że  nawet  po 

zdjęciu paskudnego czepka nikt by się nie domyślił, jak pięknie falują. 

Atena  cierpliwie  znosiła  wszystkie  szykany,  bo  w  przeciwnym 

razie  nie  mogłaby  nawet  marzyć  o  uczestnictwie  w  wydarzeniu 

towarzyskim  tej  rangi  co  bal  u  Leominsterów.  Dookoła  widziała 

najznakomitszych  angielskich  arystokratów  sunących  wolno  po 

schodach  ku  podestowi,  na  którym  gospodarze  witali  zaproszonych 

gości.  Państwo  Tenisonowie  zdążyli  już  zamienić  kilka  słów  z 

przybyłymi na bal kuzynami. Był wśród nich najbardziej utytułowany 

ich krewny, markiz Exford. 

Atena  polubiła  pana  Tenisona,  który  zawsze  był  dla  niej 

uprzejmy.  Gdy  wkrótce  po  przyjeździe  do  londyńskiego  domu  zastał 

ją  w  bibliotece  zaabsorbowaną  lekturą,  ucieszył  się,  że  w 

przeciwieństwie  do  Emmy  i  pani  Tenison  naprawdę  interesowała  się 

stojącymi  na  półkach  tomami.  Zaczął  doradzać,  co  powinna 

przeczytać, i sporządził listę godnych polecenia książek.  

background image

Emma  i  jej  matka  nie  zabierały  Ateny  ze  sobą  na  wizyty  do 

krewnych  i  znajomych,  jako  że  podczas  tych  kameralnych  spotkań 

towarzyskich  duchowe  wsparcie  nie  było  potrzebne,  ilekroć  więc 

miała wolne popołudnie, pan Tenison z chęcią słuchał jej sprawozdań 

dotyczących lektur oraz prywatnych wypraw w świat nauki.  

Ucieszył  się,  że  jego  protegowana  dobrze  zna  łacinę.  Atena 

szczerze ubolewała, że na pensji dla młodych panien nie nauczono jej 

greki.  Gdy  przed  dzisiejszym  balem  siedzieli  razem  w  salonie, 

czekając,  aż  panie  będą  gotowe  jechać  do  pałacu  Leominsterów  na 

Piccadilly, zapytał, nie kryjąc zdziwienia: 

- Droga panno Filmer, czy naprawdę musi pani nosić na głowie to 

brzydactwo? 

Atena  nie  życzyła  sobie,  aby  z  jej  powodu  zaczęła  się 

niepotrzebna  kłótnia,  do  której  doszłoby  niezawodnie,  gdyby  pan 

Tenison  próbował  się  za  nią  wstawić.  Poza  tym  zdążyła  się  już 

przekonać,  że  w  sprzeczkach  z  żoną  szybko  dawał  za  wygraną. 

Zdrowy  rozsądek  podpowiadał  zresztą,  że  pani  Tenison  mogłaby 

nabrać podejrzeń,  gdyby  jej  mąż  zaczął  jawnie  okazywać  wyjątkową 

serdeczność  osobie  tak  nisko  stojącej  w  hierarchii  społecznej  jak 

panna Filmer. 

-  Ważne  jest  -  tłumaczyła  Atena  -  żeby  to  nasza  kochana  Emma 

błyszczała  w  towarzystwie.  Muszę  pozostać  w  cieniu,  aby  żadnemu 

dżentelmenowi  nie  przyszło  do  głowy,  że  przybyłam  do  Londynu  w 

celu  szukania  męża.  Nie  zamierzam  stwarzać  fałszywych  pozorów, 

skoro  nie  mam  posagu.  Moim  obowiązkiem  jest  wspierać  Emmę,  by 

background image

w  tłumie  nabrała  śmiałości  i  dobrze  się  bawiła.  Niewątpliwie  zdaje 

pan  sobie  sprawę,  jak  bardzo  się  denerwuje,  gdy  otacza  ją  mnóstwo 

ludzi.  

Pan Tenison ponuro kiwał głową. 

-  Jestem  świadomy,  dlaczego  moja  żona  namówiła  cię,  drogie 

dziecko,  żebyś  nam  towarzyszyła,  ale  nie  podoba  mi  się,  że  w  tym 

stroju wyglądasz jak własna ciotka. 

-  Wiedziałam,  co  mnie  czeka,  i  przystałam  na  takie  warunki  - 

odparła  Atena,  zdumiona  własną  dwulicowością.  Jakże  przekonująco 

grała  rolę  pokornej  sługi!  -  Błagam,  niech  pan  nie  zaprząta  sobie 

głowy moimi sprawami. 

- Jak sobie życzysz - odparł pan Tenison.  

Rozmowę  przerwało  wejście  jego  żony  prowadzącej  speszoną 

Emmę,  którą  paraliżowała  trema  przed  towarzyskim  debiutem  i 

spotkaniem z tyloma znanymi osobami. 

 

Atena  rozglądała  się  teraz  po  ogromnej  sali  balowej  oświetlonej 

setkami 

kandelabrów. 

Obserwowała 

eleganckich 

mężczyzn 

zabawiających  rozmową  panie,  spoglądała  na  tańczących  i 

spacerujących.  Największym  cudem  tego  wieczoru  był  fakt,  że  w 

ogóle się tu znalazła. 

Stała  za  Tenisonami,  którzy  oczywiście  siedzieli  wygodnie,  i 

zastanawiała  się  z  roztargnieniem,  jak  rozpocząć  swoją  kampanię. 

Zadanie okazało się trudniejsze, niż przypuszczała. Niewątpliwie sam 

background image

Napoleon  Bonaparte  na  początku  kariery  miał  podobne  dylematy  i 

proszę, jak wysoko zaszedł: został cesarzem Francji! 

Jej  ambicje  nie  były  tak  wygórowane,  lecz  powinna  dołożyć 

starań,  żeby  je  urzeczywistnić.  Nie  wolno  zmarnować  szansy. 

Zapewne to kwestia szczęścia, lecz jeśli los się do niej uśmiechnie, na 

pewno będzie umiała zrobić z tego użytek. 

Jedno  było  oczywiste:  dziś  wieczorem  w  sali  balowej  nie 

brakowało  przystojnych  młodzieńców,  a  wielu  z  nich  obrzucało 

taksującymi  spojrzeniami  Emmę  oraz  inne  panny  na  wydaniu.  Bez 

wątpienia  próbowali  oszacować  ich  posagi  i  zastanawiali  się,  czy 

warte są zachodu. 

Te rozważania o majątku boleśnie uświadomiły Atenie jej własne 

ubóstwo. Na domiar złego była dzieckiem z nieprawego łoża.  Gdyby 

ktoś się o tym dowiedział, taka rewelacja stanowiłaby bardzo poważną 

przeszkodę  dla  korzystnego  zamążpójścia.  Chcąc  odsunąć  od  siebie 

ponure  myśli,  rozejrzała  się  po  sali,  spoglądając  spod  falbanek 

ohydnego czepka. 

Próbowała  wśród obecnych na balu gości wypatrzyć młodzieńca, 

na  którego  warto  by  zastawić  sidła.  Było  wielu  panów  w  różnym 

wieku noszących mundury. Powinna rozejrzeć się wśród nich czy też 

szukać  kandydata  na  męża  między  londyńskimi  dandysami?  Może 

podstarzały  mężczyzna  w  pretensjach  byłby  łatwiejszy  do  zdobycia 

niż  płochy  młodzieniec?  Wzdrygnęła  się  na  samą  myśl  o  takiej 

ewentualności. 

background image

-  Ateno,  jaka  szkoda,  że  nie  siedzisz  obok  mnie  -  powiedziała 

płaczliwym  tonem  Emma,  spoglądając  na  nią  przez  ramię.  -  Może 

wtedy nie dokuczałyby mi nudności. 

- Bzdura - przerwała jej pani Tenison. - Skoro już tu jesteś, musisz 

stanąć na wysokości zadania. Poza tym, zaraz będziesz miała tancerza. 

Kuzyn  Exford  sam  zaproponował,  że  przedstawi  nas  kilku 

odpowiednim młodzieńcom i właśnie tu idzie z dwoma przystojnymi 

dżentelmenami. 

Emma  jęknęła  cicho,  natomiast  Atena  zwróciła  głowę,  żeby 

spojrzeć  na  zbliżającego  się  markiza  Exforda  oraz  jego  znajomych  i 

upewnić się, czy pani Tenison właściwie ich określiła.  

Jeden  rzeczywiście  wyglądał  zachwycająco.  Atena  nie  widziała 

dotąd równie pięknego mężczyzny. Był to doskonale ubrany, wysoki, 

bardzo jasny blondyn.  

Towarzyszył  mu  młody  człowiek,  którego  nie  nazwałaby 

wytwornym.  Raczej  sprawiał  wrażenie  niebezpiecznego.  Wysoki, 

atletycznej  budowy,  przypominał  znane  Atenie  z  rycin  postaci 

bokserów i zapaśników. Był brunetem o ciemnej karnacji, twarz miał 

wyrazistą,  rysy  ostre,  oczy  i  włosy  czarne  jak  noc.  Nikt  by  go  nie 

wziął za Adonisa. 

- Dzień i noc - mruknęła do siebie Atena. 

Pan Tenison usłyszał tę uwagę. Lekko odwrócił głowę ku Atenie i 

rzekł równie cicho: 

-  Jak  zwykle,  moja  droga,  poczyniłaś  celne  spostrzeżenie,  lecz 

który z nich jest dniem, a który nocą? 

background image

Te  zagadkowe  słowa  dałyby  jej  do  myślenia,  gdyby  markiz  nie 

rozpoczął  natychmiast  oficjalnej  prezentacji.  Tenisonowie  podnieśli 

się  z  krzeseł.  Atena  stała  za  nimi,  zastanawiając  się,  jak  wypada 

zachować  się  w  takiej  sytuacji  i  w  jaki  sposób  okazać  uszanowanie 

markizowi oraz jego wysoko urodzonym znajomym. Po chwili uznała, 

że skinienie głową wystarczy. Jak pomyślała, tak zrobiła. 

Rozpoczęła się niespieszna wymiana uprzejmości. Młody blondyn 

nazywał się Adrian Drummond, nosił tytuł lorda Kinloch, pochodził z 

Argyll. Towarzyszył mu pan Nicholas Cameron z Strathdene Castle w 

Sutherland.  Zarumieniona  Emma  z  trudem  wykrztusiła  kilka  słów. 

Skromna  dama  do  towarzystwa  została  przedstawiona  niejako 

mimochodem.  

 

Nick i Adrian spędzili początek wieczora, obserwując nieznajome 

panie  obecne  na  balu.  Jak  zwykle,  mało  która  sprostała  ich  wysokim 

wymaganiom.  Podczas  owej  lustracji  Nick  powiedział  do  Adriana 

przyciszonym głosem: 

-  Skoro  jest  tu  sama  śmietanka,  trudno  spodziewać  się  w  tym 

sezonie wielu prawdziwych piękności. 

- Na Boga, masz rację - westchnął boleśnie Adrian. - Matkę czeka 

kolejne rozczarowanie. Żadna z tych panien nie umywa się do Kitty. 

Kuzyn z konieczności przyznał mu rację. Właśnie wtedy podszedł 

do nich markiz Exford i oznajmił radośnie: 

background image

- Jest tu dzisiaj śliczna mała klaczka. Chciałbym, żebyście ją sobie 

obejrzeli,  moi  obwiesie,  na  wypadek,  gdybyście  obaj  rwali  się  do 

żeniaczki. Kinloch mówi, ze masz takie plany - zwrócił się do Nicka. 

-  Niech  mówi  za  siebie.  Mnie  się  nie  spieszy.  Po  co  komu  taka 

kula u nogi? 

- W klubie panowie robią zakłady, że przed końcem tego sezonu 

obaj  dacie  się  złapać.  Jeśli  tak  rzeczywiście  myślisz,  Cameron, 

postawię  przeciwko  nim  kilka  funtów.  Daj  mi  znać,  gdybyś  zmienił 

zdanie. 

Nick  nie  miał  ochoty  być  obiektem  plotek  i  zakładów 

zawieranych  przez  znudzonych  lekkoduchów,  natomiast  Adrian 

uśmiechnął  się  lekko.  Z  równie  pogodnym  wyrazem  twarzy 

przyglądał się teraz Emmie. 

-  Jestem  zachwycony,  że  mogę  panią  poznać  -  oznajmił  całkiem 

szczerze.  

Urodziwych  panien  było  w  tym  roku  jak  na  lekarstwo,  z 

przyjemnością  więc  obserwował  tę  blondyneczkę,  ładniutką,  choć 

trochę bezbarwną, wyróżniającą się korzystnie na tle innych dam. 

Przemknęło mu przez głowę, że gdyby się z nią ożenił, płodzenie 

potomstwa byłoby przyjemnym zajęciem. Na dodatek Exford szepnął 

mu, że panna ma całkiem duży posag. Okrągła sumka. 

Z  drugiej  strony  jednak  ta  wiadomość  nie  miała  większego 

znaczenia.  Adrian  był  właścicielem  niemal  połowy  szkockich  dóbr. 

Tylko  książę  Sutherland  był  od  niego  bogatszy.  Młody  arystokrata 

background image

mógł  zatem  wybrać  żonę,  kierując  się  wyłącznie  swoimi 

upodobaniami. 

Atena spostrzegła, że Emma trzepoce rzęsami, i domyśliła się od 

razu,  że  urodziwy  arystokrata  zrobił  na  jej  podopiecznej  ogromne 

wrażenie. Różnił się bardzo od nieopierzonych młokosów bywających 

na balach w ich rodzinnych stronach. Pochylił wysoką postać, skłonił 

się Emmie i powiedział: 

-  Zostałem  już  wprawdzie  zaangażowany  do  kilku  pierwszych 

tańców, ale byłbym zachwycony, gdyby zechciała pani zarezerwować 

dla mnie kadryla. 

Emma  spąsowiała,  zerknęła  na  Atenę,  potem  na  rozpromienioną 

matkę i odparła: 

- Będę zaszczycona, milordzie. 

-  Ależ  skąd  -  rzucił  natychmiast  i  dodał  uprzejmie:  -  To  pani 

wyświadcza mi prawdziwy zaszczyt. 

Emma  ponownie  spłonęła  rumieńcem  i  obiecała  zatańczyć 

kadryla. Zadowolony Adrian dodał z wyszukaną grzecznością: 

-  Wierzę,  że  wybaczą  nam  państwo,  jeśli  się  oddalimy.  Pora, 

abym  odnalazł  damę,  z  którą  mam  teraz  zatańczyć.  Wrócę  przed 

kadrylem. 

 

-  Omal  nie  zemdlała,  kiedy  ją  zaprosiłeś  -  powiedział  Nick,  gdy 

oddalili  się  nieco.  -  Naprawdę  chcesz  zalecać  się  do  tej  płochliwej 

szarej myszki? Dla ciebie się chyba nadaje, lecz mnie nie odpowiada 

taka kandydatka na żonę. 

background image

-  Lubię  nieśmiałe  panienki,  ale  ty,  stary  draniu,  wolisz  uparte  i 

wygadane  lub  potrzebujące  opiekuńczego  męskiego  ramienia. 

Podejrzewałem nawet, że porwiesz do tańca jej damę do towarzystwa. 

Pewnie  nudzi  się  śmiertelnie,  stojąc  przez  cały  wieczór  za  krzesłem 

podopiecznej. 

-  Mówisz  o  szarookiej  Palladzie  -  odparł  Nick.  -  Spod  tego 

paskudnego  czepka  ledwie  było  widać  oczy  panny  Filmer.  Ma  ładną 

figurę,  więc  na  tej  podstawie  zgaduję,  że  jest  niewiele  starsza  od 

panny Tenison. Dziwna sprawa. 

- Pallada? - spytał  zdziwiony  Adrian. - Ojciec Emmy  wspomniał 

chyba, że ma na imię Atena. 

Nick wybuchnął śmiechem. Nie ulegało wątpliwości, że wiedza o 

greckiej  mitologii,  wbita  Adrianowi  do  głowy  podczas  studiów  w 

Oksfordzie, już się ulotniła. 

-  Atena  jest  antyczną  boginią  mądrości  -  tłumaczył.  -  Ma  wiele 

przydomków.  Nazywano  ją  między  innymi  szarooką  Palladą.  Jej 

atrybutem była sowa, ale wątpię, żeby panna Filmer miała przy sobie 

taką pupilkę. 

- Oby nie! - zaprotestował Adrian. - Zresztą podczas balu sowa się 

nie przyda. - Po namyśle dodał: - Nick, czasami wygadujesz okropne 

bzdury. 

 

Ledwie  odeszli,  pani  Tenison  zaczęła  strofować  córkę,  która  jej 

zdaniem nie dość skwapliwie przyjmowała awanse lorda Kinlocha. 

background image

- Wierz mi, moje dziecko, bardzo się dziwię. Przystojny i bardzo 

bogaty mężczyzna prawi ci komplementy, a ty się rumienisz, jąkasz i 

nie potrafisz zdobyć się na nic więcej. Przed tobą wielka szansa: gdy 

ten  młodzieniec  odezwie  się  do  ciebie,  musisz  podtrzymywać 

rozmowę,  a  jeśli  zechce  zatańczyć  z  tobą  po  raz  wtóry;  natychmiast 

przyjmij zaproszenie. 

-  Ale  mnie  naprawdę  jest  słabo,  mamo  -  szepnęła  Emma.  - 

Okropnie  tu  gorąco,  a  on  wydaje  się  tak...  -  Chciała  powiedzieć,  że 

jest zalękniona, bo Adrian przypomina księcia z bajki, na pewno więc 

nie zainteresuje się taką wiejską prostaczką jak ona. 

Przysłuchująca  się  tej  rozmowie  Atena  była  zdziwiona,  że  pan 

Tenison nie próbuje choć trochę bronić córki. Z goryczą pomyślała, że 

gdyby  lord  Kinloch  zaprosił  ją  do  tańca,  z  ochotą  i  wdziękiem 

przyjęłaby  jego  propozycję.  Współczuła  Emmie,  ale  chwilami 

ogarniało  ją  zniecierpliwienie.  Rozumiałaby  wahanie  przyjaciółki, 

gdyby  to  ciemnowłosy  i  smagły  Nicholas  Cameron  chciał  porwać  ją 

na parkiet. 

Nie  podobało  się  Atenie  uważne,  taksujące  spojrzenie,  jakim  ich 

obrzucił.  Czuła  je  na  sobie,  ale  była  pewna,  że  z  powodu  ohydnego 

stroju niewiele widział. Zastanawiała się, czy wyjazd do Londynu nie 

był jedną wielką pomyłką. Jak ma oczarować wybranego mężczyznę, 

jeśli  stoi  tutaj  ubrana  jak  strach  na  wróble,  zmuszona  do  milczenia 

przez srogą chlebodawczynię? 

- Naprawdę jestem niezdrowa - powtórzyła Emma. 

- Dość, panno Tenison, dość! - powiedziała ze złością jej matka.  

background image

Pan Tenison próbował załagodzić spór. 

-  Moja  droga,  nie  sądzisz,  że  należałoby  wziąć  pod  uwagę 

obiekcje naszej córki? 

- Wykluczone, panie mężu - usłyszał od poirytowanej małżonki. - 

Powinieneś zauważyć, jak jest kapryśna. Najwyższy czas, by dorosła. 

Nie  słyszałam,  żeby  Atena  narzekała  albo  żaliła  się  na  swój  los. 

Gdybyśmy  przejmowali  się  marudzeniem  Emmy,  w  ogóle  nie 

wyjechalibyśmy do Londynu. 

Pan  Tenison  umilkł  i  Atena  wcale  mu  się  nie  dziwiła.  Nie 

powiedział ani słowa do chwili, gdy lord Kinloch zjawił się ponownie 

w  towarzystwie  Nicka, którego  właśnie  zachęcał do  tańca  z  damą do 

towarzystwa. 

- Muszę lepiej poznać tę rodzinę - tłumaczył kuzynowi. - Dobrze 

byłoby przeciągnąć surową mentorkę na swoją stronę. 

Nick  powstrzymał  się  od  wszelkich  uwag,  ale  chętnie  by  mu 

uświadomił,  że  zachowanie  apodyktycznej  matki  wymownie 

świadczyło o nastawieniu całej familii. Gdyby Adrian zaczął się starać 

o Emmę, nie musiałby wcale zjednywać sobie damy do towarzystwa, 

żeby osiągnąć cel. Wszyscy i tak patrzyli na niego życzliwym okiem.  

Jednak mimo pociągającej aparycji i świadomości własnej pozycji 

młody  lord  Kinloch  był  raczej  skromny.  Zarówno  on,  jak  i  pani 

Tenison  starannie  planowali  kolejne  posunięcia,  ale  ich  zamiary 

spełzły na niczym. Życie i literatura znają wiele takich przypadków.  

Ledwie młody człowiek pochylił głowę w ukłonie, Emma zerwała 

się  na  równe  nogi  i  z  poszarzałą  twarzą  opuściła pędem  salę  balową, 

background image

zatykając  sobie  dłonią  usta  i  pojękując  cicho.  Pani  Tenison 

natychmiast wstała i ruszyła za córką. Atena chciała im towarzyszyć, 

ale pan Tenison zawołał, także wstając: 

-  Nie!  -  W  jego  głosie  było  tyle  stanowczości,  że  Atena 

natychmiast  usłuchała.  -  Niech  matka  się  nią  zajmuje,  skoro 

zlekceważyła  skargi  i  błaganie  o  pomoc.  -  Taktownie  wybrnął  z 

niezręcznej  sytuacji,  mówiąc  do  lorda,  który  nagle  został  bez 

partnerki:  -  Jestem  przekonany,  że  nie  chce  pan  stracić  tańca, 

proponuję więc, żeby panna Filmer zastąpiła Emmę. Niewątpliwie ani 

ona, ani też moja żona nie miałyby nic przeciwko temu. 

-  Ale  co  się  stało  pańskiej  córce?  -  spytał  troskliwie  wrażliwy 

Adrian. - Nie chciałbym się bawić, gdy młoda dama jest cierpiąca. 

-  Rzadko  jej  się  zdarzają  takie  niedyspozycje,  poza  tym,  na 

szczęście, dość szybko mijają - odparł rzeczowo pan Tenison. - Ateno, 

zgodzisz się zatańczyć z jego lordowską mością, prawda? 

Czy się zgodzi? Naturalnie współczuła biednej Emmie, ale nic nie 

mogła poradzić na to, że cieszy się,  bo ma wreszcie sposobność, aby 

oczarować bogatego i przystojnego arystokratę, pana z panów. Adrian 

po chwili wahania podał jej ramię i powiedział: 

- Będę wdzięczny, jeśli zechce mi pani towarzyszyć. 

Atena  dygnęła  i  lekko  pochyliła  głowę  w  ukłonie,  a  wówczas  za 

duży czepek spadł i wylądował u stóp Adriana. Zakłopotana podniosła 

lniane  paskudztwo,  żeby  je  natychmiast  włożyć,  ale  pan  Tenison 

uprzedził ją pierwszy po nie sięgnął. 

background image

- Dosyć tego, moja droga. Po co ryzykować, że na parkiecie znów 

spadnie? Byłoby to nad wyraz krępujące. 

Adrian  nie  słyszał  tych  słów,  bo  wpatrywał  się  z  zachwytem  w 

uwolnioną  od  szpecącego  kamuflażu  Atenę  Filmer.  Dodajmy,  że  ta 

pomogła  trochę  losowi.  Przed  wejściem  do  sali  balowej  zniknęła  na 

chwilę  w  gotowalni.  Rozluźniła  ciasny  kok,  wyjęła  z  włosów  kilka 

szpilek i okryła je czepkiem, który stał się nagłe za ciasny, spadł więc 

przy pierwszym gwałtowniejszym ruchu. 

Nawet okropna szara sukienka nie mogła przyćmić urody młodej 

damy,  którą  Adrian  porównywał  w  myśli  do  cudownych  posągów 

oglądanych  we  Włoszech  podczas  wielkiej  podróży  po  Europie, 

odbywanej w towarzystwie Nicka. 

Ten ostatni także przyglądał się Atenie. Szarooka Pallada okazała 

się  prawdziwą  boginią.  Oczywiście  nie  było  przy  niej  sów, 

zwyczajowych  starożytnych  atrybutów,  miała  jednak  przenikliwe  i 

władcze  spojrzenie  swej  imienniczki,  którym  mierzyła  zauroczonego 

Adriana, uśmiechając się lekko. 

Co oznaczał ten uśmieszek? Nick czytał  w ludzkiej twarzy jak w 

otwartej księdze. Gdy podróżował po Włoszech, przypadkowo  wpadł 

mu w ręce starodruk z rycinami przedstawiającymi grę fizjonomii oraz 

miny,  które  nieuchronnie  zdradzają  odczucia  i  zamierzenia  osoby 

przybierającej dany wyraz twarzy.  

Z doświadczenia wiedział, że te drobne wskazówki zwykłe bardzo 

dużo mówią o człowieku. Rzadko grywał hazardowo, bo uważał takie 

rozrywki  za  stratę  czasu,  ale  umiejętność  interpretowania  wyrazu 

background image

twarzy  graczy  była  dodatkowym  atutem,  ilekroć  miał  ochotę  usiąść 

przy zielonym stoliku.  

Gdy  jednak  zapragnął  ożenić  się  z  pewną  młodą  i  piękną 

dziewczyną,  pochopnie  zlekceważył  wyraźne  symptomy.  Z  czasem 

odkrył,  że  zalety  owej  damy  są  pozorne,  co  zresztą  od  dawna  miała 

wypisane  na  twarzy.  Wtedy  stał  się  podejrzliwy  wobec  wszystkich 

kobiet.  

A  zatem  co  oznaczał  uśmieszek  panny  Ateny  Filmer?  W 

przeciwieństwie  do  Emmy  Tenison  oraz  wielu  innych  dam  nie 

wydawała  się  wcale  porażona  urodą  i  wspaniałą  prezencją  Adriana. 

Nick  odniósł  wrażenie,  że  wygląda  na  osobę,  która  postawiła  na 

swoim  i  coś  ważnego  osiągnęła.  Taki  wyraz  twarzy  przybierają 

mężczyźni po zwycięskiej partii tenisa lub wędkarze, którym udało się 

złowić ogromną rybę. 

Nick  doszedł  do  wniosku,  że  ma  do  czynienia  z  istotą 

niebezpieczną.  Prawdziwa  piękność:  brunetka  o  szarych  oczach  i 

wspaniałej  figurze.  Czemu  i  on  stoi  bez  ruchu,  wpatrując  się  jak 

urzeczony  w  zdemaskowaną  kokietkę  noszącą  imię  antycznej  bogini 

mądrości?  Wzdrygnął  się,  odzyskując  zimną krew  i  w  końcu  zwrócił 

uwagę  na  pana  Tenisona, który  poprosił,  żeby  usiadł  i dotrzymał  mu 

towarzystwa.  Adrian  odszedł  z  Pallas  Ateną,  by  zająć  miejsce  w 

szeregu tancerzy.  

Nick  posłuchał,  bo  chciał  dowiedzieć  się  czegoś  więcej  o 

tajemniczej  piękności.  Rozmowa  dotyczyła  ogólnie  znanych  spraw; 

mówili  o  londyńskim  sezonie,  wojennych  nowinach  z  Hiszpanii, 

background image

zamieszkach  wzniecanych  w  hrabstwach  środkowej  Anglii  przez 

wywodzących się i pospólstwa luddystów. 

Po  pewnym  czasie  Nick  zmienił  temat  i  wkrótce  dowiedział  się, 

że  nowi  znajomi  mieszkają  niedaleko  opactwa  Steepwood.  Nazwa 

miejscowości kojarzyła mu się  ze skandalem dotyczącym  właściciela 

majątku,  kobieciarza  i  hulaki,  markiza  Sywella,  który  poślubił  ubogą 

pannę  bez  żadnych  koneksji  w  atmosferze  skandalu.  Była  to 

wychowanka zarządcy markiza, bardzo młoda dziewczyna.  

Młodziutka 

markiza 

wkrótce 

zniknęła 

tajemniczych 

okolicznościach.  Krążyły  słuchy,  ze  została  usunięta,  bo  znudziła  się 

Sywellowi, co zważywszy na jego zaszarganą reputację, było całkiem 

prawdopodobne.  Na  razie  sprawa  przycichła.  Czekano  na  powrót 

markizy  albo  dowody  wskazujące  na  to,  że  Sywell  lub  ktoś  inny 

pozbył  się  jej  definitywnie.  Gdyby  pojawiły  się  podobne  rewelacje, 

plotkom nie byłoby końca. 

-  Zna  pan  Sywella?  -  zapytał  Nick.  -  Naprawdę  taki  z  niego 

potwór, jak ludzie mówią? 

-  Znacznie  gorszy  -  odparł  krótko  pan  Tenison.  -  Nie  bywam  u 

tego  szubrawca.  Nikt  go  nie  odwiedza.  Szczerze  mówiąc,  procesuję 

się  z  nim  o  granice  majątków.  Przywłaszczył  sobie  znaczny  obszar 

mojej ziemi, rzecz jasna nie po to, żeby z niej zrobić właściwy użytek. 

Jedynym celem było dokuczenie kolejnemu sąsiadowi. 

Nick  kiwnął  głową.  A  zatem  plotkarze  mieli  rację.  Sywell  był 

istotnie  żałosnym  nikczemnikiem,  na  domiar  złego  uciążliwym  dla 

okolicznych mieszkańców. 

background image

Najwyższy  czas  dowiedzieć  się  czegoś  o  Pallas  Atenie.  Nick  z 

pozoru  obojętnie  przyglądał  się,  jak  urodziwa  panna  stara  się 

oczarować jego kuzyna. 

-  Dama  do  towarzystwa  pańskiej  córki  jest  znacznie  młodsza  od 

pań  sprawujących  podobne  funkcje.  Większość  z  nich  to  kobiety  w 

średnim  wieku.  Panna  Filmer  wydaje  się  niewiele  starsza  od  swojej 

podopiecznej. 

- W rzeczy samej - przytaknął skwapliwie pan Tenison. - Jak pan 

miał okazję zauważyć, nasza droga Emma jest bardzo nerwowa. Moja 

żona  uznała,  że  towarzystwo  surowej  opiekunki  całkiem  by  ją 

przytłoczyło.  Na  szczęście  udało  się  znaleźć  właściwą  osobę,  która 

będzie mieć pieczę nad Emmą, nie wzbudzając w niej lęku.  

Panna  Filmer  jest  niewiele  starsza  i  na  pensji  chroniła  ją  przed 

szykanami koleżanek szydzących z chorobliwej nieśmiałości. Tak się 

szczęśliwie złożyło, ze dzięki posadzie panna Filmer może tegoroczny 

sezon spędzić w Londynie. Jej matka jest ubogą wdową i nie mogłaby 

sobie pozwolić na tak kosztowną eskapadę. 

Nick  podejrzewał,  że  pan  Tenison  nie  zamierzał  idealizować 

małżonki, przypisując jej nazbyt szlachetne motywy, z krótkiej relacji 

sporo  się  jednak  dowiedział.  Uboga  dziewczyna  z  prowincji  stanęła 

niespodziewanie  przed  życiową  szansą,  bo  poznała  jednego  z 

najbogatszych  kawalerów  Zjednoczonego  Królestwa.  Dlatego 

tajemniczo się uśmiechała. 

Być  może  krzywdził  ją  tymi  podejrzeniami,  ale  istniało  spore 

prawdopodobieństwo,  że  się  nie  mylił.  Zdobywane  latami 

background image

doświadczenie pozwalało mu tak sądzić. Jakby na potwierdzenie tych 

domysłów,  pan  Tenison  nieświadomie  dał  mu  do  ręki  kolejny 

argument, mówiąc: 

-  Panna  Filmer  jest  absolutnie  wyjątkową  dziewczyną,  ponieważ 

uroda  idzie  u  niej  w  parze  z  niepospolitym  rozumem,  którego  brak 

mojej  drogiej  Emmie.  Wielokrotnie  prowadziłem  z  panną  Filmer 

nadzwyczaj  ciekawe  rozmowy,  w  których  ujawniła  intelektualną 

dojrzałość ponad swój młody wiek. Sądzę, że dopisało nam szczęście, 

bo  nie  moglibyśmy  znaleźć  dla  Emmy  lepszej  towarzyszki.  To 

kochane dziecko wiele się od niej może nauczyć. 

Nick  krótko  obserwował  obie  panny,  lecz  szczerze  w  to  wątpił. 

Uwagi pana Tenisona dowodziły jednak, że Atena zasługuje na swoje 

imię. Czas pokaże, czy osądził ją zbyt surowo, gdy uznał, że poluje na 

bogatego męża. 

 

Tymczasem na parkiecie Atena potwierdzała jego ocenę, starając 

się  dopomóc  łaskawemu  losowi.  Najpierw  czarowała  Adriana 

urokliwą nieśmiałością. 

-  Mam  nadzieję,  że  choć  przez  chwilę  zechce  pani  cieszyć  się 

balem. Należy się pani odrobina rozrywki. To okropnie nudne zajęcie 

stać tam i baczyć nieustannie na płochliwe dziewczątko Tenisonów - 

oznajmił pogodnie. 

- Och, pan Tenison okazał mi wiele życzliwości, nalegając, żebym 

zatańczyła  -  odparła  z  wdziękiem  Atena.  -  Zadbał  wszak  o  partnera 

dla  mnie,  gdy  zaproponował  nam  wspólny  taniec,  prawda?  Jestem 

background image

pewna,  że  uczynił  tak,  żeby  nagła  niedyspozycja  biednej  Emmy  nie 

była dla pana zbyt wielką przykrością. 

- Droga panno Filmer - odparł z prostotą Adrian. - Od chwili gdy 

spadł  ten  okropny  czepiec,  jestem  pod  pani  urokiem  i  cieszę  się,  że 

tańczę z panią, a nie z tą szarą myszką. - Nagle zdał sobie sprawę, że 

prawiąc  komplementy  Atenie,  wyraża  się  niepochlebnie  o  jej 

podopiecznej,  dodał  więc  pospiesznie:  -  Oczywiście  nie  chciałem 

powiedzieć  o  niej  nic  złego,  ależ  skąd...  -  Umilkł,  świadomy,  że 

cokolwiek teraz doda, tylko pogorszy sprawę. 

- Nie wątpię - zapewniła Atena. - Biedactwo, cierpi katusze. Tłum 

zawsze ją przerażał. 

- Ale nie panią, ośmielę się zauważyć - wpadł jej w słowo Adrian.  

Przy kolejnej figurze rozdzielili się na pewien czas, zajął się więc 

układaniem  komplementów,  które  nie  zawierałyby  przytyków  wobec 

tamtej  strachliwej  panienki.  Gratulował  sobie  w  duchu,  że  znalazł 

prawdziwą  piękność.  Gdyby  ją  poślubił  i  wypełnił  małżeńskie 

obowiązki,  ród  Drummondów  z  pewnością  doczekałby  się  wielu 

spadkobierców. 

Nim  taniec  dobiegł  końca,  Atena  znalazła  sposób,  aby  dać 

Adrianowi  do  zrozumienia,  że  ich  oczarowanie  jest  wzajemne.  Gdy 

oznajmił,  że  chce  podtrzymywać  nową  znajomość,  podała  mu 

londyński adres Tenisonów. Nie był głupcem, od razu pojął, że tylko u 

nich 

może 

ją 

widywać, 

musi 

zatem 

okazywać 

pozorne 

zainteresowanie szarej myszce. 

background image

Mógłby  właściwie  przekonać  Nicka,  żeby  ten  udawał  jej 

adoratora, podczas  gdy  on  sam  zajmie  się  Ateną.  Po  chwili  uznał,  że 

to  nie  jest  dobry  pomysł.  Nick  pod  żadnym  pozorem  nie  zgodzi  się 

bałamucić tamtej panny. Był na to zbyt prostolinijny. 

 

Tymczasem Nick dotrzymywał towarzystwa panu Tenisonowi aż 

do  powrotu  pani  Tenison  i  nieco  lepiej  czującej  się  Emmy. 

Dyskutowali o poglądach Platona na zasady moralne. 

-  Szklanka  wody  z  odrobiną  brandy  dodała  sił  naszej  córce  - 

oznajmiła  matrona,  daremnie  szukając  wzrokiem  Ateny  i  Adriana.  - 

Gdzie jest panna Filmer? - zapytała męża. - Mam nadzieję, że się nie 

rozchorowała. To byłoby ponad moje siły. Emma potrzebuje opieki. 

Pan Tenison przepraszającym tonem wyjaśnił, że za jego namową 

lord Kinloch, który nagle został pozbawiony miłej rozrywki, bo stracił 

partnerkę do tańca, zaprosił pannę Filmer. 

- Ach, tak - rzuciła pani Tenison lodowatym tonem. 

Jedno spojrzenie na Nicka upewniło ją, że to nie jest odpowiedni 

partner  dla  Emmy.  Nie  nosił  tytułu  lorda,  nie  mówiło  się  o  nim  w 

towarzystwie, a jego nazwisko nie figurowało na liście potencjalnych 

kandydatów  na  męża,  którą  sporządziła  ze  swą  protektorką,  lady 

Dunlop.  

Z braku innych tancerzy Nick zostałby pewnie doceniony, gdyby 

zaprosił  Emmę,  której  oddał  swoje  krzesło.  Uchronił  go  od  tej 

konieczności powrót Adriana i Pallas Ateny. Ta ostatnia, zachwycona 

jawnym  zainteresowaniem  lorda  Kinlocha,  natychmiast  pokornie 

background image

stanęła  za  Tenisonami,  chociaż  uprzejmie  nalegał,  że  przyniesie  jej 

krzesło. Nie chciała zrażać do siebie pani Tenison bardziej, niż to było 

konieczne, żeby nie odesłano jej do Northampton. 

Surowej  matronie  wystarczył  rzut  oka  na  rozpromienioną  twarz 

Ateny, jakże inną od bladej twarzyczki Emmy. 

- Gdzie twój czepek, Filmer? Co z nim zrobiłaś? - burknęła.  

Ku  wielkiemu  rozbawieniu  Ateny  z  ust  Adriana,  urażonego 

atakiem  na  urodziwą  dziewczynę,  padła  natychmiast  opryskliwa 

uwaga. 

-  Spadł,  łaskawa  pani,  bo  nie  jest  stosowny  dla  panny  Filmer, 

która  bardzo  się  różni  od  brzydul  zmuszonych  ukrywać  paskudne 

oblicza! 

Te  ostre  słowa,  zabawne  i  miłe  dla  Ateny,  nieprzyjemnie 

zaskoczyły  panią  Tenison,  która  musiała  teraz  ugłaskać  młodego 

człowieka, upatrzonego na męża dla Emmy. 

- Ależ tak - odparła, zerkając na męża, co rzadko jej się zdarzało. - 

Proszę go więcej nie wkładać, panno Filmer. 

Aha,  nagle  przestała  mnie  traktować  jak  służącą,  pomyślała 

Atena.  Lord Kinloch oszczędził jej upokorzenia, jakim było noszenie 

paskudnego nakrycia głowy. Ledwie o tym pomyślała, uderzyło ją, że 

pan Cameron przygląda jej się z dziwną miną.  

W  przeciwieństwie  do  niego  stawiała  dopiero  pierwsze  kroki  w 

dziedzinie  czytania  z  ludzkich  twarzy,  była  jednak  na  tyle 

spostrzegawcza, by pojąć, że nie cieszy się jego sympatią. Nie przejęła 

się  tym,  ponieważ  nie  na  niego  zagięła  parol.  Jednak  zważywszy  na 

background image

ton,  którym  nierozłączni  kuzyni  odzywali  się  do  siebie,  lepiej  go  do 

siebie nie zrażać.  

Nim zdążyła to przemyśleć, Nick skłonił się przed nią. 

- Mam nadzieję, że zechce pani zaszczycić mnie kolejnym tańcem 

- usłyszała jego niski, ponury głos, całkiem inny niż urokliwy i jasny 

tenor lorda Kinlocha. 

Nadarzała  się  znakomita  sposobność,  aby  umocnić  zawartą 

właśnie znajomość z Adrianem oraz jego nieodłącznym towarzyszem. 

-  Z  najwyższą  radością  -  odparła,  rzucając  mu  spojrzenie 

niewiniątka, choć nie kryła przed sobą, że chce oczarować Adriana, a 

Nick także był tego świadomy. 

Z  domyślnym  uśmiechem  podał  jej  ramię  i  poprowadził  na 

parkiet. 

-  Ateno  -  zaczął,  spoglądając  na  jej  czarujący  profil  -  szarooka 

Pallado, zastanawiam się, czy ma pani własną sowę? 

Ciekawiło  go,  czy  jest  na  tyle  wykształcona,  żeby  pojąć 

mitologiczną  aluzję.  Gdy  odwróciła  się  w  jego  stronę,  szare  oczy 

rozświetlił  niezwykły  blask.  Przeczuwała,  że  rozmowa  z  panem 

Cameronem  będzie  całkiem  inna  niż  konwersacja  z  jego  kuzynem. 

Ciekawe, co pan Tenison mu o niej powiedział. Uznała, że nie warto 

udawać nieśmiałej panienki. 

- Panie Cameron, noszę wprawdzie imię greckiej bogini mądrości, 

ale  nie  dysponuję jej  atrybutami.  W  Northampton  rzadko  spotyka  się 

sowy. 

background image

-  Ale  mądrości  nie  brakuje,  jak  sądzę.  Proszę  mi  zdradzić,  czy 

pani  młoda  podopieczna  często  miewa  podobne  ataki?  -  rzucił  nieco 

uszczypliwym tonem.  

Stali  już  w  tanecznym  szeregu  i  nim  wykonali  pierwszą  figurę, 

odwróciła głowę, żeby na niego popatrzeć. 

- To nie są żadne ataki - odparła chłodno. - Jestem pewna, że pan 

Tenison  rozmawiał  z  panem  na  ten  temat.  Jestem  damą  do 

towarzystwa  Emmy,  nie  lekarzem,  ale  mam  pewność,  że  po  prostu 

nerwy  odmówiły  jej  posłuszeństwa.  Gdy  nabierze  pewności  siebie, 

przykre objawy ustąpią. 

-  Pani  ma  sprawić,  żeby  poczuła  się  pewniej?  Moim  zdaniem 

obecność  młodej  damy,  która  ma  na  nią  tak  duży  wpływ  jak  pani, 

zamiast pomóc, tylko zaszkodzi. 

- W takim razie jest pan w błędzie - odrzekła Atena. Jego mina i 

ton  głosu  świadczyły,  że  ma  w  nim  wroga,  chociaż  nie  wiedziała, 

czemu  się  do  niej  uprzedził.  -  Tak  się  składa,  że  w  mojej  obecności 

panna  Tenison  nabiera  śmiałości,  podobnie  jak  wówczas,  gdy 

uczęszczałyśmy  się  razem  na  pensję.  Natomiast  poczynania  innych 

osób dają odmienne rezultaty. 

Nie powiedziała wprost o władczej matce Emmy, ponieważ takie 

słowa  byłyby  niewłaściwe  i  nieuprzejme.  Zdziwiła  się,  że  pan 

Cameron,  sprawiający  wrażenie  spostrzegawczego  człowieka,  nie 

zauważył, że pani Tenison przytłacza nieśmiałą córkę. 

- Zrobimy z siebie widowisko, jeśli będziemy tu stać i rozmawiać, 

podczas gdy inni tańczą. 

background image

Brawo,  panno  Filmer,  pomyślał  natychmiast  Nick.  Okazała  się 

bystra ponad jego oczekiwania; oto ryzykantka, która doskonale wie, 

czego  pragnie.  Jednego  był  pewny  -  Adrian  nie  jest  godnym 

przeciwnikiem dla panny tak śmiało dążącej do celu. 

Uznał,  że  później  zastanowi  się  spokojnie  nad  tym,  dlaczego  tak 

wrogo  reaguje  na  samą  myśl,  że  Atena  Filmer  zagięła  parol  na 

Adriana i chce go poślubić. Teraz nie był w stanie bez emocji myśleć 

o niej i o jej oczywistych zamiarach. 

Tańczyli  w  milczeniu.  Nick  przyglądał  się  ukradkiem  pannie 

Filmer  i  odkrył,  że  zgodnie  z  jego  przewidywaniami  pod  okropną 

szarą  sukienką  ukrywają  się  posągowe  kształty  dorównujące  pięknej 

twarzy o klasycznych rysach. 

 

W  drodze  powrotnej  kuzyn  Adrian  nieustannie  zachwycał  się 

urodą i wdziękiem panny Filmer. 

- Cudowna! - wykrzykiwał raz po raz. - Pierwsza klasa, co, Nick? 

Oczywiście  Nick  przyznał  mu  rację.  Wprawdzie  podejrzewał 

Atenę  o interesowność i próbę złapania bogatego męża, lecz na razie 

nie  chciał  zrażać  do  siebie  Adriana,  krytykując  jego  wybrankę.  Jak 

większość niezbyt rozgarniętych młodzieńców, młody  Kinloch bywał 

niesłychanie  uparty.  Nick  wiedział  z  doświadczenia,  że  jeśli  teraz 

przeciwstawi się kuzynowi, ten z jeszcze większą determinacją będzie 

wielbił nową piękność która pojawiła się w londyńskich salonach. 

-  Zastanawiam  się,  kim  są  jej  rodzice  -  odparł  wymijająco.  -  Po 

rozmowie  z  panią  Tenison  jestem  pewny,  że  nie  zgodziłaby  się,  aby 

background image

przyjaciółką  i  damą  do  towarzystwa  jej  córki  została  osoba  bez 

odpowiednich koneksji. 

-  Ta  ich  córka  to  szara  myszka,  prawda?  -  rzucił  lekceważąco 

Adrian. - Całkiem niepodobna do mojej Ateny. 

Ach,  tak!  Moja  Atena!  Dobry  Boże,  pomyślał  rozbawiony  Nick. 

Wystarczył  jeden  taniec  i  godzina  spędzona  w  towarzystwie  panny 

Filmer, by Adrian uznał ją za swoją. 

-  Nie  przypominam  sobie,  żebyś  kiedykolwiek  był  równie 

oczarowany panną po tak krótkiej znajomości - zaryzykował. - Nic o 

niej nie wiesz. 

-  Wręcz  przeciwnie:  należy  do  naszej  sfery,  jest  urodziwa  i 

dowcipna  -  odparł  Adrian.  -  Zauważyłem,  że  rozmawialiście  przed 

rozpoczęciem  tańca.  O  czym,  na  miłość  boską,  skoro  jej  piękność  i 

postawa nie zrobiły na tobie wrażenia? 

- O sowach - oznajmił z powagą Nick. - Dowiedziałem się, że  w 

Northampton są rzadkością. 

-  O  sowach!  -  zawołał  Adrian.  -  To  nie  jest  ulubiony  temat 

młodych panien. Skoro nie potrafiłeś zdobyć się na nic więcej, żeby ją 

zaciekawić,  wcale  się  nie  dziwię,  że  nie  miała  szans,  aby  cię 

zachwycić swoimi przymiotami. 

Nick powstrzymał się  od uwagi, że celem panny Filmer nie było 

wcale  olśnienie  jego  skromnej  osoby.  Sam  również  nie  starał  się  jej 

oczarować, oboje więc nie byli sobą zachwyceni. Na razie nie warto o 

tym dyskutować. 

background image

Może Adrian znudzi się wkrótce przemądrzałą panną zmuszającą 

go  do  myślenia,  choć  na  razie  jest  zachwycony  jej  rozumem  i 

bystrością.  Znacznie  bardziej  pasowałby  do  tamtej  szarej  myszki, 

która  przez  cały  wieczór  wpatrywała  się  w  niego  z  uwielbieniem  i 

smutkiem,  świadoma,  że  to  piękna  towarzyszka  znajduje  się  w 

centrum uwagi. 

Nick postanowił uważnie śledzić rozwój sytuacji, bo zdawał sobie 

sprawę,  że  zauroczony  Adrian  nie  ustanie  w  wysiłkach,  aby  zdobyć 

urodziwą  pannę,  skoro  był  przekonany,  że  ślub  z  nią  położy  kres 

nagabywaniom matki, zatroskanej o dziedzica rodowych posiadłości. 

 

ROZDZIAŁ DRUGI 

-  Filmer,  idziesz  z  nami  do  madame  Felice.  Musisz  założyć 

czepek,  ale  na  wizyty  go  nie  wkładaj,  bo  najwyraźniej  denerwuje 

lorda Kinlocha. 

Pani  Tenison  gotowa  była  na  wiele,  byle  tylko  mu  się 

przypodobać, ponieważ ze wszystkich młodzieńców przedstawionych 

Emmie  zajmował  w  towarzystwie  najwyższą  pozycję.  Jego  pytanie, 

czy  może  ich  wkrótce  odwiedzić,  odebrała  jako  oznakę 

zainteresowania swoją jedynaczką. 

Lady Dunlop oznajmiła, że skoro Emma ma wejść do londyńskiej 

socjety,  powinna  ubierać  się  u  najmodniejszej  krawcowej,  madame 

Felice. Pani Tenison także zdała sobie sprawę, że choć stroje córki na 

prowincji  sprawiały  wrażenie  eleganckich,  nie  nadają  się  dla  młodej 

damy, która ma być przedstawiona u dworu. 

background image

Znajdujący  się  przy  Bond  Street  salon  madame  Felice  był 

prawdziwą Mekką bogatych elegantek. Właścicielka słynęła nie tylko 

z  dobrego  gustu,  lecz  także  z  urody.  Nie  wiedziano,  skąd  pochodzi  i 

jak  znalazła  się  w  Londynie.  Chodziły  słuchy,  że  ma  zamożnego 

opiekuna.  To  by  tłumaczyło,  że  mogła  sobie  pozwolić  na  wynajęcie 

drogiego  lokalu  oraz  nadzwyczaj  wytworny  i  kosztowny  wystrój 

wnętrz. 

Atena  bez  żalu  szła  za  Emmą, jej  matką  oraz  lady  Dunlop, która 

znów obiecała wstawić się za nimi, bo mówiło się, że madame Felice 

starannie  dobiera  klientki  i  wiele  pań  odprawia  z  kwitkiem.  Atena 

przyjrzała  się  pomieszczeniu  umeblowanemu  jak  salon  damy  z 

towarzystwa.  Nietypowe  były  tylko  dyskretnie  rozmieszczone  duże 

lustra.  

Urodziwa  dziewczyna  zachęciła  panie,  żeby  usiadły  na  długiej 

kanapie,  przed  którą  umieszczono  stół  ozdobiony  bukietem 

wiosennych  kwiatów  w  kryształowym  wazonie.  Ani  śladu  madame 

Felice  oraz  szytych  i  sprzedawanych  przez  nią  kreacji.  Pokojówka 

wkrótce podała lemoniadę w srebrnym dzbanku i poszła zaanonsować 

klientki. 

- Pracownia jest na zapleczu - wyjaśniła z respektem łady Dunlop. 

Podobnie  jak  pani  Tenison,  była  mocnej  budowy  i,  o  ile  to  w  ogóle 

możliwe,  nosiła  się  z  jeszcze  większą  godnością.  Jej  zmarły  mąż 

piastował urząd burmistrza Londynu. Odziedziczyła po nim ogromny 

majątek.  -  Wiecie,  że  ojczysty  język  madame  to  francuski,  lecz  jej 

angielski jest całkiem niezły. Otóż i ona.  

background image

Jak  można  się  było  domyślić,  madame  okazała  się  uosobieniem 

wytworności.  Miała  na  sobie  bladoniebieską  dzienną  suknię  o 

wysokiej  talii,  skrojoną  z  klasyczną  prostotą.  Niewielki,  wydłużony 

kołnierzyk  z  falbanką  zawiązała  w  prosty  supeł.  Emma,  która 

obawiała  się,  że  będzie  namawiana  do  noszenia  wymyślnych  kreacji, 

na  widok  skromnego  stroju  madame  szybko  nabrała  otuchy.  Atena 

żałowała szczerze, że nie stać jej, aby tu się ubierać. 

Wszystkie  panie  wstały.  Gdy  madame  Felice  podeszła  bliżej  i 

przywitała  je  skinieniem  głowy,  wydało  się  Atenie,  że  gdzieś  ją 

wcześniej  widziała,  co  oczywiście  było  niemożliwe,  bo  według 

opowieści  lady  Dunlop  madame  przed  dwoma  laty  przybyła  do 

Londynu z południa Anglii, a wcześniej mieszkała w Paryżu. Dopiero 

niedawno otworzyła pracownię przy Bond Street. 

-  Proszę  usiąść  -  powiedziała  z  uroczym  francuskim  akcentem, 

gdy  lady  Dunlop  dokonała  oficjalnej  prezentacji.  Madame  usadowiła 

się  w  fotelu  i  dodała:  -  rozumiem,  że  chodzi  o  stroje  dla  panny 

Tenison.  Ciekawe  wyzwanie  i  prawdziwa  przyjemność,  bo  należy 

zachować urok niewinności, a zarazem przyciągnąć uwagę, co nie jest 

łatwe, lecz nie wątpię, że mi się uda. - Popatrzyła na Atenę i zapytała: 

- Czy dla panny Filmer także mam zaprojektować stroje? 

Pani  Tenison,  która  rozpromieniła  się,  słuchając  miłych  uwag  na 

temat swej jedynaczki, żachnęła się na te słowa. 

-  Ależ  skąd.  Obawiam  się,  że  panny  Filmer  nie  stać  na  drogie 

kreacje. 

background image

-  Szkoda  -  odparła  uprzejmie  madame  Felice.  -  W  takim  razie 

zajmijmy się panną Tenison. 

Natychmiast  przystąpiła  do  pracy.  Wezwała  kilka  podręcznych, 

które  przyniosły  żurnale,  wzorniki,  kupony  jedwabiu,  satyny  i 

muślinu,  naręcza  wstążek  oraz  bukiety  jedwabnych  kwiatów,  które 

uznała  za  odpowiednie  dla  Emmy.  Podano  jej  ołówek  i  mały 

szkicownik,  w  którym  zaczęła  pospiesznie  rysować  eleganckie 

kreacje.  Pokazywała  je  Emmie  i  pytała  ją  o  zdanie  co  do  kroju  i 

koloru. 

Pani  Tenison,  która  przywykła  o  wszystkim  decydować, 

zaprotestowała uprzejmie, lecz stanowczo. 

-  Jeśli  pani  nie  ma  nic  przeciwko  temu,  sama  wybiorę  stroje  dla 

córki.  Obawiam  się,  że  w  tych  kwestiach  brak  jej  dostatecznego 

rozeznania. 

Emma, która doskonale się bawiła i od czasu do czasu zerkała na 

Atenę,  jakby  pytała  ją  o  radę,  teraz  ze  spuszczoną  głową  wodziła 

spojrzeniem  od  madame  do  przyjaciółki.  Ta  z  uśmiechem  na  ustach 

obserwowała  dyskretne  machinacje  francuskiej  krawcowej.  Już  sobie 

przypomniała, skąd się znają. 

Zorientowała  się,  gdy  madame  Felice  zaczęła  rysować.  Stało  się 

dla  niej  jasne,  na  czyjej  twarzy  widziała  ostatnio  wyraz  ogromnego 

zajęcia i skupienia. A jednak... Czy to możliwe? Wytworna, elegancka 

madame Felice, która przybyła do Anglii z Paryża i po krótkim czasie 

spędzonym  w  południowych  hrabstwach  przeniosła  się  do  Londynu, 

miałaby  w  rzeczywistości  okazać  się  lekkomyślną  uciekinierką, 

background image

fatalnie  ubraną  prowincjuszką  Louise  Hanslope,  towarzyszką  zabaw 

Ateny z dziecinnych lat?  

Podobno  Louise  była  córką  tajemniczej  francuskiej  emigrantki, 

adoptowaną  przez  Hanslope'ów,  którzy  nie  doczekali  się  własnego 

dziecka.  Jako  młodziutka  dziewczyna  została  posłana  do  terminu  u 

krawcowej w  Northampton. Korespondowała wtedy z  Ateną, chociaż 

ta była od niej kilka lat młodsza. 

Dwie  pokrzywdzone  przez  los  istoty  szybko  znalazły  wspólny 

język  i  się  zaprzyjaźniły.  Gdy  Louise  została  markizą  Sywell, 

przyjaźń  znowu  rozkwitła.  Razem  wędrowały  po  zaniedbanych 

gruntach dawnego opactwa, zauroczone ich dzikim pięknem.  

Atena  po  raz  ostatni  widziała  się  z  Louise  na  krótko  przed  jej 

zniknięciem. Malowały wówczas z różnych stron pokryty runami głaz 

umieszczony w zagajniku, uchodzącym od wieków za święte miejsce. 

Atena  raz  po  raz  podnosiła  wtedy  głowę,  żeby  spoglądać  na  Louise 

pochłoniętą  bez  reszty  wyczarowanymi  na  papierze  wizjami,  które 

dowodziły  ogromnego  talentu,  wyczucia  koloru  i  mistrzostwa 

rysunku.  Teraz  ułatwiły  jej  zaistnienie  w  świecie  mody.  Obrazki 

Ateny, choć poprawne, nie wyróżniały się niczym szczególnym. 

Po  namyśle  Atena  doszła  do  wniosku,  że  prawdopodobnie  się 

pomyliła.  Jednak  to  łudzące  podobieństwo...  To  nie  może  być 

przypadek.  Chyba  miała  rację.  Mimo  wszystko  brakowało  jej 

całkowitej  pewności,  że  rozpoznaje  zaginioną markizę,  która  zamiast 

umrzeć  albo  głodować  na  zimnym  poddaszu,  jest  prawdziwą 

background image

wyrocznią w kwestiach stroju, modystką rozchwytywaną przez damy 

z arystokratycznych rodów. 

-  Chętnie  wysłucham  pani  uwag  -  powiedziała  filigranowa 

madame Felice do pani Tenison - ale muszę przypomnieć, że to panna 

Emma  ma  nosić  moje  suknie.  Z  pewnością  nie  będzie  dobrze  się  w 

nich czuła, jeśli nie uwzględnię jej gustu i życzeń. 

- Te stroje są wyjątkowo skromne - oburzyła się pani Tenison. 

-  Podkreślają  urok  młodzieńczej  niewinności  -  odparła  madame 

Felice. - Jeśli się pani nie podobają, radzę pójść gdzie indziej. 

Lady  Dunlop  energicznie  pokręciła  głową,  ryzykując  zburzenie 

kunsztownej fryzury, pani Tenison powiedziała więc skwapliwie: 

-  Och,  wykluczone,  madame.  Zdaję  się  na  pani  wybór.  Proszę 

decydować. 

Atena  z  trudem  skryła  uśmiech,  widząc  natychmiastową 

kapitulację  srogiej  damy.  Zaniosła  się  udawanym  kaszlem,  gdy 

Emma, uwolniona spod kurateli groźnej matki, wtrąciła uradowana: 

-  Och,  madame,  przyszedł  mi  do  głowy  wspaniały  pomysł.  Czy 

wszystkie  moje  suknie,  niezależnie  od  tkaniny  i  kroju,  mogą  być 

białe?  Sadzę,  że  ten  kolor  idealnie  by  do  mnie  pasował,  zwłaszcza 

gdyby  ozdobić  stroje  liliami  świętego  Jana,  białymi  krokusami  i 

drobnymi frezjami. 

Atena  po  raz  pierwszy  była  świadkiem,  że  Emma  sprzeciwia  się 

matce  i  forsuje  własne  zdanie.  Nawiasem  mówiąc,  wszystkie  jej 

sugestie  świadczyły  o  dobrym  guście.  Gdyby  wcześniej  mogła 

background image

decydować, nie nosiłaby pospolitych i nadmiernie zdobionych kreacji 

wybranych przez panią Tenison. 

- Ale... - zaczęła ta ostatnia, lecz umilkła, czując na sobie karcący 

wzrok madame. - Niech i tak będzie. 

Po tym drobnym incydencie wszystko poszło jak z płatka. Emma i 

madame  Felice  wspólnie  wybrały  swoje  i  dodatki,  charakteryzujące 

się  szlachetną  prostotą.  Rozbawiona  Atena  zdołała  pochwycić 

spojrzenie  madame  sprawdzającej  długość  kuponu  białego  jedwabiu, 

który jedna z podręcznych udrapowała na ramionach Emmy.  

Kiedy  pani  Tenison i  lady  Dunlop  patrzyły  w  inną  stronę,  Atena 

odważyła  się  na  porozumiewawcze  mrugnięcie,  które  dawniej  było 

umówionym sygnałem obu panien. Madame wprawdzie nie mrugnęła, 

ale  uśmiechnęła  się  tajemniczo.  Aha,  nie  pomyliłam  się,  pomyślała 

Atena.  Odnalazła  dawną  przyjaciółkę,  lecz  jakże  odmienioną!  Teraz 

pozostało  jedynie  odnowić  znajomość,  chociaż  nie  miała pojęcia, jak 

tego  dokona  pod  czujnym  spojrzeniem  dwu  zawistnych  harpii.  Tak 

nazywała w duchu obie wyniosłe damy. 

Nie  doceniła  pomysłowości  madame  Felice,  która  wkrótce  pod 

błahym pretekstem wyszła do pracowni na zapleczu. Szybko wróciła, 

niosąc bukiecik kwiatów z białego jedwabiu i stos kartek. Odczekała, 

aż podręczne odejdą do swoich zajęć, i podała szkice Atenie. 

- Nie wątpię, że to panią zainteresuje - zagadnęła ubogą damę do 

towarzystwa  stojącą  z  boku  przy  dużym  lustrze.  -  Moje  rysunki. 

Proszę  je  przejrzeć,  a  my  tymczasem  dokończymy  przymiarkę.  - 

Francuski akcent był teraz silniejszy niż przedtem.  

background image

Atena posłusznie wzięła plik szkiców i zaczęła je oglądać.  

Na  pierwszym  rzeczywiście  był  projekt  sukni  spacerowej,  jak  to 

mówią, w sam raz dla niej. Pod rysunkiem widniała notatka: „Byłoby 

ci  w  tym  do  twarzy".  Kolejny  arkusz  okazał  się  skreślonym 

pośpiesznie liścikiem. 

Madame napisała: 

Widzę, że moja dawna przyjaciółka nie dała się zwieść pozorom. 

Czy odnowimy znajomość? Harująca w pocie czoła niewolnica miewa 

chyba  wychodne  i  może  odwiedzić  wybrankę  losu,  która  cudem 

wyrwała się na swobodę. 

List  nie  był  podpisany,  ale  wiadomość  jasna  i  zrozumiała. 

Madame  Felice  alias  Louise,  markiza  Sywell,  chciała  się  zobaczyć  z 

Ateną bez towarzystwa wścibskich harpii. 

Do końca wizyty Atena pozostała na uboczu, przeglądając szkice 

wytwornych kreacji, okryć, czepków, rękawiczek, a nawet parasolek. 

Szczególnie udane pokazywała lady Dunlop, zgodnie je podziwiały.  

Pani Tenison nie zważała na nic, pogrążona w rozterce na widok 

sukien  i  dodatków  dla  Emmy,  które  uznała  za  przesadnie  skromne  i 

całkiem  nieodpowiednie.  Wszyscy  prócz  niej  byli  ogromnie 

zadowoleni  i  wkrótce  zaczęli  szykować  się  do  wyjścia.  Atena 

wręczyła madame szkice i powiedziała: 

-  Serdeczne  dziękuję  za  rady  i  sugestie.  Na  pewno  z  nich 

skorzystam. 

-  To  wielka  radość,  że  mogłam  się  pani  trochę  przysłużyć. 

Ubieranie  panny  Emmy  jest  dla  mnie  prawdziwą  przyjemnością. 

background image

Sądzę, że rozkwitnie, gdy nabierze pewności siebie. Ufam, że jest pani 

dla niej właściwą towarzyszką. 

Atena  tylko  skinęła  głową,  bo  czuła  się  winna.  Próbując 

oczarować  lorda  Kinlocha  i  odciągnąć  go  od  Emmy,  zdecydowanie 

szkodziła  dziewczynie,  zamiast  jej  pomagać.  Jednak  nie  brakowało 

młodych  mężczyzn  gotowych  starać  się  o  bogatą  dziedziczkę,  nie 

należy więc zamartwiać się z powodu jednego kandydata do jej ręki. 

Mimo  wszystko  uwagi  dawnej  przyjaciółki  sprawiły,  ze  Atena 

poczuła się nieswojo. Na pocieszenie powiedziała sobie, że jeśli sama 

nie zadba o swój los, nikt inny tego nie zrobi. 

 

Następnego  dnia  powtarzała  w  duchu  tę  złotą  myśl  schodząc  do 

salonu,  gdy  lord  Kinloch  z  nieodłącznym  kuzynem,  panem 

Cameronem, złożył obiecaną wizytę. Wcześniej postanowiła sobie, że 

w  pierwsze  wolne  popołudnie  pójdzie  na  Bond  Street,  aby  odnowić 

dawną przyjaźń  z  Louise...  a  raczej  z  madame  Felice,  jak należało  ją 

obecnie nazywać. 

Teraz  nie  bez  złośliwości  zastanawiała  się,  czy  lord  Kinloch 

chodzi  gdziekolwiek  bez  swego  antypatycznego  kuzyna.  Czuła  się 

nieswojo  pod  jego  ironicznym  spojrzeniem.  Obserwował  ją  uważnie, 

choć zachowywała należny dystans i powagę, siedząc z dala od całego 

towarzystwa. Nie nosiła już czepka. Po burzliwej rozmowie  w cztery 

oczy,  którą  pan  Tenison  odbył  ze  swą  małżonką,  po  wczesnym 

obiedzie  oznajmiono  jej,  że  nie  musi  już  wkładać  tego  nakrycia 

głowy. 

background image

Adrian  był  zachwycony  kolejnym  spotkaniem  z  Ateną,  mimo  że 

podczas tej wizyty musiał zwracać się głównie do Tenisonów. 

-  Mam  dla  państwa  nadzwyczaj  ciekawą  nowinę  -  oznajmił 

przyjaźnie.  -  Otrzymałem  właśnie  nową  kariolkę  i  postanowiłem 

niezwłocznie  wziąć  udział  w  wyścigu  z  Londynu  do  Brighton. 

Zamierzam  rozgłosić,  że  gotów  jestem  założyć  się  z  każdym  o 

dowolną sumę. 

- W granicach rozsądku - dodał ironicznie Nick. 

-  Ależ  oczywiście  -  przytaknął  z  powagą  Adrian,  choć  takie 

zastrzeżenie  nie  przyszło  mu  do  głowy.  -  Nie  jestem  na  tyle  głupi, 

żeby dla kaprysu tracić cały majątek. 

Nick  darował  sobie  uwagę,  że  kuzyn  nie  ma  wprawy  w 

powożeniu  nowiutką  kariolką,  a  udział  w  trudnym  wyścigu  jest  dla 

niedoświadczonego  amatora  wielkim  ryzykiem  i  może  skończyć  się 

tragicznie. 

Pani Tenison wyręczyła go i oznajmiła bez wahania: 

-  Obawiam  się,  milordzie,  że  wyścigi  kariolek  są  niebezpieczne 

dla  powożących.  Zaledwie  przed  tygodniem  dwaj  lekkomyślni 

młodzieńcy  mknęli  z  pełną  szybkością  do  Brighton,  gdy  na  drodze 

przed  nimi  pojawiła  się  wielka  chłopska  fura.  Doszło  do  zderzenia 

trzech pojazdów. Jeden z panów złamał rękę, drugi nogę. 

- A biedny rolnik? - wyrwało się Atenie. 

-  Relacja  go  nie  uwzględnia  -  utrącił  Nick.  -  Mówi  się  tylko  o 

dwóch  lekkomyślnych  kretynach.  Nikogo  dziś  nie  obchodzi 

background image

biedaczyna, w pocie czoła zarabiający na kawałek chleba, pozbawiony 

przez tamtych zdolności do pracy. 

-  Zapewniam,  że  nie  będę  robić  żadnych  głupstw  -  zapewnił 

Adrian, ale Nick, znając jego przesadny, wręcz bezmyślny optymizm, 

raczej  w  to  wątpił,  nie  chciał  jednak  krytykować  go  w  obecności 

Tenisonów. 

-  Moim  zdaniem  takie  wyścigi  są  niebezpieczne  -  odezwała  się 

wystraszona Emma. - Proszę, niech pan na siebie uważa, milordzie, i 

nie podejmuje zbyt wielkiego ryzyka. 

-  Powożenie  nie  jest  trudniejsze  od  jazdy  konnej  -  zapewnił 

Adrian,  który  dyskutował  już  o  tym  z  Nikiem,  ale  był  zdecydowany 

postawić  na  swoim,  bo  miał  wielką  ochotę  na  udział  w  wyścigu.  - 

Wielu panów ścigało się do Brighton. Wyszli z tego cało. 

Atena  uważała,  że  Adrian  nie  ma  zadatków  na  zwycięzcę  w 

wyścigu,  który  wymagał  znacznej  wprawy  i  trzeźwej  oceny  sytuacji 

na  trasie,  ale  nie  mieszała  się  do  rozmowy,  póki  Nick  jej  nie 

sprowokował, mówiąc: 

-  A  co  panna  Filmer  sądzi  o  udziale  Adriana  w  tak  ryzykownym 

przedsięwzięciu? 

-  Nie  mnie  krytykować  zamiary  lorda  Kinlocha,  nie  widziałam 

zresztą, jak powozi kariolką. Skoro uważa się za dostatecznie biegłego 

w tej sztuce, musimy uszanować jego decyzję. 

Z  drwiącą  miną  Nick  pomyślał  niechętnie,  że  panna  Filmer 

powinna  być  mężczyzną,  bo  wtedy  łatwiej  mogłaby  spożytkować 

wyjątkowy  talent  do  udzielania  taktownych  i  wymijających 

background image

odpowiedzi,  Z  coraz  większym  szacunkiem  myślał  o  rozumie  Ateny, 

ale rosła w nim także niechęć do jej dwulicowości. 

-  Brawo,  panno  Filmer!  -  zawołał  Adrian,  nieświadomy,  że  jej 

uwagi były dwuznaczne. - Cieszę się, że nie wszyscy moi przyjaciele 

są  ponurakami.  Jeśli  zdecyduję  się  na  udział  w  wyścigu,  pani  na 

pewno będzie mnie dopingować. 

- Obiecuję, milordzie. 

- Dość tych ceremonii - powiedział rozpromieniony, uśmiechając 

się do wszystkich. - Zyskałem nowych przyjaciół, nalegam więc, żeby 

panie były ze mną po imieniu. A pan może mi mówić Kinloch - dodał, 

zwracając się do Tenisona. 

Matka  Emmy  była  uszczęśliwiona  tak  wielką  poufałością  ze 

strony potomka znanego arystokratycznego rodu. Nieświadoma, że to 

Atena  jest  obiektem  westchnień  Adriana,  dziękowała  mu  wylewnie, 

myśląc  z  niecierpliwością  o  dniu,  kiedy  będzie  mogła  relacjonować 

krewnym i znajomym, co się dzieje w pałacu jej córki, lady Kinloch. 

Nicka z kolei umieściła na wyjątkowo długiej liście osób, których nie 

lubiła. 

- Mimo wszystko - wtrącił oschle pan Tenison - podzielam obawy 

pana  Camerona.  Czy  to  rozsądne,  Kinloch,  startować  w  wyścigu  bez 

należytego przygotowania? 

- Pan Tenison zawsze krytykuje rozrywki młodzieży - ofuknęła go 

żona.  -  Jestem  pewna,  że  lord  Kinloch  wie,  co  robi.  Zapewniam,  że 

będziemy wiernie kibicować, ilekroć zechce pan się ścigać, milordzie! 

background image

Rozmówcy podzielili się  wkrótce na dwie grupy.  Adrian zwracał 

się głównie do trzech pań, a Tenison przyciszonym głosem wdał się w 

uczoną dysputę z Nickiem, przerwaną na balu powrotem Emmy. 

- Jeśli reszta towarzystwa nie ma nic przeciwko temu, zapraszam 

do biblioteki. Posiadam rzadki egzemplarz dzieł zebranych Szekspira, 

o  którym  wczoraj  panu  wspomniałem.  Z  pewnością  wart  jest 

obejrzenia. 

-  Proszę  się  nie  krępować  i  śmiało  zabrać  Nicka  do  biblioteki  - 

odparł  Adrian,  który  usłyszał  tę  uwagę.  -  wertowanie  starych  tomów 

przywróci mu dobry humor. 

-  Jeżeli  pani  domu  nie  ma  nic  przeciwko  temu...-  powiedział  z 

ociąganiem Nick. 

-  Ależ  skąd  -  przerwała  pani  Tenison.  -  Zrobimy  wszystko,  żeby 

nasi goście dobrze się tu czuli. 

Była  uradowana,  że  wraz  z  córką  - no  i  z  Filmer,  ale  ona  się  nie 

liczyła  -  będą  miały  Adriana  tylko  dla  siebie.  Jeszcze  bardziej 

ucieszyła się, gdy Nick powiedział ze złośliwą satysfakcją: 

-  Pójdę,  ale  pod  jednym  warunkiem:  panna  Filmer  musi  nam 

towarzyszyć.  Z  tego,  co  słyszałem,  wynika,  że  i  pani  jest  molem 

książkowym. 

Śliski  gad,  pomyślała  zirytowana  Atena.  Natychmiast  przejrzała 

jego  gierki.  Postanowił  odsunąć  ją  od  Adriana,  żeby  ten,  chcąc  nie 

chcąc,  zajął  się  Emmą.  Niestety,  trudno  byłoby  jej  teraz  znaleźć 

pretekst do odmowy i wykręcić się od wyprawy do biblioteki.  

background image

Propozycję  Nicka  entuzjastycznie  poparł  pan  Tenison.  Błędnie 

zakładał,  że  Atena  nie  ma  ochoty  uczestniczyć  w  bezsensownej 

paplaninie, która zacznie się, gdy nieliczne osoby obdarzone rozumem 

i zdrowym rozsądkiem opuszczą salon. 

Lekko  uśmiechnięty  Nick  podał  ramię  niezadowolonej  Atenie, 

która  zdobyła  się  na  wymuszony  uśmiech  i  udawała,  że  ceni  sobie 

wyróżnienie,  które  ją  spotkało.  Przeczuwał,  że  w  drodze  powrotnej 

Adrian  zrobi  mu  karczemną  awanturę,  bo  Atena  wyszła,  toteż  nie 

mógł jej wielbić ukradkiem.  

Na  szczęście  jako  jedyna  z  całego  towarzystwa  praktycznie 

zachęcała  go  do  udziału  w  wyścigu,  podczas  gdy  wszyscy  inni 

próbowali  go  od  tego  odwieść.  Adrian  gotów  był  się  założyć,  że 

gdyby  panie  mogły  ścigać  się  kariolkami,  Atena  byłaby  prawdziwą 

mistrzynią.  

Oczyma  wyobraźni  widział,  jak  zachęca  do  wysiłku  swoją 

drużynę,  z  roztargnieniem  więc  słuchał,  co  mówią  obie  panie...  a 

właściwie  pani  Tenison,  bo  Emma  siedziała  jak  trusia,  w  milczeniu 

podziwiając  urodziwego  Adriana,  który  z  kolei  w  duchu 

rozpamiętywał wszystkie walory Ateny. 

W  bibliotece  panowie  kontynuowali  rozmowę  na  temat  rzadkich 

wydań  dzieł  Szekspira.  Atena  z  uwagą  się  jej  przysłuchiwała.  Znała 

wszystkie  sztuki  genialnego  dramatopisarza,  ale  z  sonetami  nie 

zdążyła  się  jeszcze  zapoznać.  Pan  Tenison  zdjął  z  półki  cenny  tom, 

żeby pokazać go Nickowi, który był zachwycony starodrukiem.  

Po chwili zwrócił się do Ateny. 

background image

- Obawiam się, że panna Filmer jest znudzona. 

-  Ależ  skąd  -  odparła  dość  ostrym  tonem.  -  Z  ogromnym 

zainteresowaniem słucham wyjaśnień pana Tenisona, bo dzięki niemu 

zdobywam wiedzę, której sama pewnie bym nie uzyskała. 

-  Zapewniam  pana  -  rzekł  z  uśmiechem  pan  Tenison  -  że  Atena 

zasługuje  na  swoje  miano  i  jak  mityczna  Pallada  zawsze  ma  na 

wszystko stosowną odpowiedź. 

- W rzeczy samej - przyznał Nick. - Mądra, spokojna i taktowna. 

Prawdziwy ideał. 

Atena  miała  ochotę  spoliczkować  Nicka.  Poznała  go  już  na  tyle 

dobrze,  aby  wiedzieć,  że  ukradkiem  stara  się  jej  dokuczyć. 

Prostolinijny pan Tenison nie dopatrzył się dwuznaczności w uwadze 

swego rozmówcy, z zapałem więc pokiwał głową. 

Odłożył tom dzieł Szekspira, sięgnął na niższą półkę i wyjął jedną 

z ustawionych na niej olbrzymich ksiąg. Ostrożnie umieścił ją na stole 

i otworzył, mówiąc do słuchaczy: 

-  Jestem  przekonany,  że  zaciekawi  was  ten  piękny  wolumin. 

Zawiera cudowne ryciny przedstawiające greckie bóstwa. Oto Atena z 

nieodłączną sową.  

Znów  mowa  o  tym  nocnym  ptaszysku!  Na  widok  sowy  Atena  i 

Nick  po  raz  pierwszy  wymienili  porozumiewawcze  uśmiechy,  które 

odmieniły ich jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Sroga twarz 

Nicka,  którego  Atena  widziała  zawsze  z  kwaśną  miną,  nagle 

złagodniała,  a  ciemne  oczy,  zwykle  ponure,  rozjaśnił  blask 

background image

świadczący  o  poczuciu  humoru.  Zniknęła  surowość,  a  pogodne, 

męskie oblicze tchnęło nieodpartym urokiem. 

Atena  także  wyglądała  inaczej.  Przedtem  sprawiała  wrażenie 

nazbyt  dumnej  i  wyniosłej,  ponieważ  w  ten  sposób  broniła  się  przed 

okrucieństwem nieprzyjaznego świata. Teraz i ona złagodniała. 

Oboje  w  mgnieniu  oka  pojęli,  że  mają  podobną  wizję  świata,  i 

niespodziewane  odkrycie  zbiło  ich  z  tropu.  Chcąc  to  ukryć, 

jednocześnie  wyciągnęli  ręce,  żeby  wskazać  interesujący  szczegół 

wizerunku Pallady, a ich dłonie zetknęły się przypadkowo. 

Porozumiewawczy  uśmiech  wprawił  ich  w  zakłopotanie,  ale 

reakcja  na  dotknięcie  była  całkowitym  zaskoczeniem,  bo  podczas 

tańca na balu  u  Leominsterów  nie  odczuwali  takich doznań.  To  było 

jak  grom  z  jasnego  nieba...  jakby  nagle  ogarnął  ich  płomień.  Na 

krótką chwilę zostali we wszechświecie całkiem sami. 

Pan  Tenison  nieświadomy,  że  jego  słuchacze  niespodziewanie 

doznali  olśnienia  i  poznali  swą  prawdziwą  naturę,  kontynuował 

wykład, biorąc ich milczenie za niemą zachętę do dalszych wynurzeń.  

Atena  opamiętała  się  pierwsza  i  szybko  zapanowała  nad  dziwną 

reakcją  swego  ciała  na  dotknięcie  Nicka.  Cofnęła  dłoń  i  potarła  ją, 

zastanawiając  się,  skąd  u  niej  tak  niezwykłe  doznania  pod  wpływem 

bliskości  mężczyzny,  którego  nie  lubiła  i  który  jawnie  okazywał  jej 

niechęć. 

Nick doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co czuje. Na miłość 

boską,  tylko  tego  mu  brakowało!  Nagle  zapragnął  uwodzicielskiej 

syreny,  która  wpadła  w  oko  jego  kuzynowi.  Znał  siebie  na  tyle,  by 

background image

wiedzieć,  że  powodem  żywiołowej  niechęci  do  tej  panny  mogła  być 

zwykła  zazdrość,  ponieważ  nie  on  stał  się  obiektem  jej  westchnień. 

Mniejsza  z  tym.  Surowo  przywołał  do  porządku  ciało,  które 

momentalnie zareagowało na bliskość Ateny. 

Przez  moment  stanowili  jedność,  która  jednak  szybko  przestała 

istnieć.  Atena  była  równie  podniecona  jak  Nick,  lecz  jako 

niedoświadczona panna nie zdawała sobie sprawy z tego, co się z nią 

dzieje.  Podczas  ogólnej  rozmowy  zdradzała  roztargnienie  i  była  tego 

świadoma, natomiast pan Tenison w niczym się nie zorientował. 

- Czy można nazwać Atenę czarodziejką? Umiała wszak zmienić 

swoją postać i rzucać uroki - odezwała się Atena. 

Nick, który odzyskał już panowanie nad sobą, pomyślał złośliwie: 

Twoja bogini nie była czarodziejką, ale ty na pewno nią jesteś, skoro 

tak na mnie działasz

Pan Tenison z powagę rozważał pytanie. 

-  Z  naszego  punktu  widzenia  owszem,  ale  starożytni  Grecy  nie 

śmieliby tak o niej mówić. 

Przewracał  strony,  a  dwoje  milczących  słuchaczy  bez  sprzeciwu 

pozwoliło mu kontynuować zaimprowizowany wykład. Nareszcie pan 

Tenison wyciągnął z kieszeni zegarek i krzyknął: 

- O Boże! Pora wrócić do salonu. Drogi panie Cameron, nie chcę 

być  posądzony  o  nieuprzejmość  wobec  pańskiego  kuzyna,  ale 

podejrzewam, że nie jest bibliofilem. 

background image

-  Ani  trochę  -  przytaknął  Nick  i  dodał,  kłamiąc  w  żywe  oczy:  - 

Moim  zdaniem  ucieszył  się,  gdy  wyszedłem,  bo  nie  życzy  sobie, 

żebym wtrącał swoje trzy grosze do jego pogawędki z pańską córką. 

-  Ona  także  nie  ma  pociągu  do  ksiąg  -  odparł  zasmucony  pan 

Tenison. - W przeciwieństwie do panny Filmer, która, jak pan słyszał, 

zadaje niezwykle ciekawe pytania. 

Nick pomyślał, że wie teraz o tej młodej damie dużo więcej, lecz 

głośno tego nie powiedział. Gdy wrócili do salonu, Adrian opowiadał 

znów  o  wyścigu  kariolek.  Wkrótce  goście  pożegnali  się,  bo  czekała 

ich  przejażdżka  po  Hyde  Parku,  do  którego  obiecali  w  najbliższym 

czasie zabrać Tenisonów. Na odchodnym Adrian powiedział: 

-  Mam  nadzieję,  że  kiedy  dojdzie  do  wyścigu,  pojawią  się 

państwo  na  starcie  przy  moście  Westminster.  Jestem  pewny,  że  nie 

pożałujecie. Zapowiada się wspaniała zabawa. 

 

Wkrótce  Atena  dostała  wychodne  i  zgodnie  z  obietnicą  złożyła 

wizytę  w  pracowni  madame  Felice.  Płonęła  z  ciekawości  i  pragnęła 

się  wreszcie  dowiedzieć,  w  jaki  sposób  Louise  Hanslope,  alias 

markizie  Sywell  udało  się  zniknąć  bez  śladu,  a  potem  stać  się 

wyrocznią  mody  dla  londyńskich  wyższych  sfer,  podczas  gdy  pół 

hrabstwa  Northampton  szukało  jej  zwłok.  Przypomniała  sobie,  co 

kiedyś powiedziała jej bojaźliwa Emma. 

-  Chodzą  słuchy,  że  markiza  jest  kolejną  ofiarą  klątwy 

Steepwood. Wierzysz w te pogłoski? Jak to się stało, że nagłe zaginęła 

albo,  uchowaj  Boże,  została  zamordowana?  Wszyscy  w  okolicy 

background image

twierdzą, że ludziom mieszkającym na ziemi od wieków poświęconej 

grozi straszliwy koniec. Dawne opactwo to jedno z takich miejsc. 

- Bzdurne zabobony, kochanie - strofowała ją Atena najłagodniej, 

jak  umiała.  -  Naczytałaś  się  gotyckich  powieści  pani  Radcliffe,  ale 

zwróć  uwagę,  że  ich  akcja  dzieje  się  w  odległych  krajach.  Na 

angielskiej prowincji nie zdarzają się morderstwa ani porwania. 

- Ale markiza zaginęła - upierała się Emma.  

Trudno  było  temu  zaprzeczyć,  a  teraz  Atena  całkiem 

niespodziewanie  miała  poznać  prawdę.  Na  szczęście  ani  jej 

podopieczna, ani pani Tenison nie poznały Louise, kiedy ta była żoną 

markiza, nie zorientowały się więc, kim naprawdę jest madame Felice. 

Dawna  przyjaciółka  ucieszyła  się  z  odwiedzin,  uściskała  Atenę  i 

pocałowała  ją  w  policzek,  a  następnie  zaprowadziła  do  swego 

mieszkania  nad  pracownią.  Gdy  usiadły  w  przytulnym  saloniku  z 

oknami wychodzącymi na ulicę, kazała podać herbatę i ciasteczka. 

-  Teraz  możemy  uciąć  sobie  miłą  pogawędkę  -  oznajmiła  po 

wyjściu pokojówki. - Dziwisz się pewnie, że osiadłam na Bond Street, 

a  ja  chciałabym  wiedzieć,  jak  zostałaś  damą  do  towarzystwa  biednej 

Emmy.  Rozumiesz  chyba,  czemu  mi  jej  żal:  przez  swoją  okropną 

matkę  nie  ma  nawet  odrobiny  swobody.  Właściwie  należy  jej 

współczuć, mimo że ma pokaźny posag. 

Atena  znowu  poczuła  się  winna,  gdy  uświadomiła  sobie,  że 

dodatkowo  pogarsza  sytuację,  próbując  zagarnąć  dla  siebie  Adriana, 

który już oczarował Emmę. Szybko zmieniła temat, żeby zapomnieć o 

wyrzutach sumienia. 

background image

-  Moja  historia  jest  krótka.  Pani  Tenison  miała  dość  zdrowego 

rozsądku,  aby  zrozumieć,  że  jeśli  przydzieli  Emmie  srogą  i 

wymagającą  damę  do  towarzystwa,  że  tak  powiem  na  swój  obraz  i 

podobieństwo,  skutki  będą  żałosne.  Miło  z  jej  strony,  że  rozmówiła 

się z moją mamą i zaproponowała mi tę posadę. W zamian za pobyt w 

Londynie przez cały sezon mam dotrzymywać towarzystwa Emmie. 

-  Chcesz  powiedzieć,  że  ten  babsztyl  ci  nie  płaci?  -  spytała  z 

niedowierzaniem Louise. - Traktuje cię gorzej niż służącą! 

-  Owszem,  lecz  z  powodu  mego  urodzenia  nie  wypada,  żebym 

dostawała od niej pensję. Ale nie martw się. Pan Tenison jest dla mnie 

bardzo  życzliwy.  Mogę  bez  ograniczeń  korzystać  z  jego  biblioteki, 

chętnie ze mną rozmawia. 

- Mam nadzieję, że nie jest przesadnie życzliwy - odparła Louise. 

- Panowie w pewnym wieku, zwłaszcza mężowie dam takich jak pani 

Tenison,  są  zagrożeniem  dla  każdej  ładnej  kobiety,  a  ty  jesteś 

prześliczna, choć fatalnie ubrana. 

- Do tej pory nie słyszałam  od niego żadnej niestosownej uwagi. 

Zachowuje  się  wobec  mnie  jak  należy.  Nie  sądzę,  by  jego 

postępowanie się zmieniło, ale gdyby mi się narzucał, zapewniam cię, 

że pod byle pretekstem wrócę do domu. 

-  Dzięki,  że  mnie  uspokoiłaś.  Zawsze  podziwiałam  twój  zdrowy 

rozsądek. Nadeszła pora, żebym opowiedziała ci swoją historię, która 

bardziej, niż bym tego chciała, przypomina opowieści pani Radcliffe. 

Dawniej  sądziłam,  że  takie  przygody,  których  sama  później 

doświadczyłam, to wierutne bzdury dla rozleniwionych sawantek.  

background image

Niestety, mnie to się naprawdę przytrafiło. Pamiętasz, jaka byłam 

młoda  i  niedoświadczona,  gdy  poślubiłam  markiza  Sywell?  W  złą 

godzinę  wypowiedziałam  słowa  małżeńskiej przysięgi,  oddając  się  w 

ręce ukrytego pod maską szlachetności nikczemnika. To był najgorszy 

dzień mego życia. Tamten człowiek, przed ślubem czarujący, zmienił 

się nie do poznania. Stałam się jego więźniem, niewolnicą. 

Umilkła  i  odwróciła  głowę.  Atena  pogłaskała  ją  po  ramieniu  i 

powiedziała: 

- Skoro tak ci trudno, nie mówmy o tym. 

-  Nie  -  odparła  Louise,  która  szybko  wzięła  się  w  garść  i 

odzyskała  zwykły  spokój.  -  Nie  chodzi  jedynie  o  to,  że  rozmowa  o 

tym  sprawia  mi  przykrość.  Zrozum,  że  w  obecności  niewinnej 

panienki  nie  wypada  mi  wspominać,  ile  wycierpiałam  przez  tamtego 

strasznego człowieka... Powiem tylko, że zmienił moje życie w piekło, 

o którym nikomu wolałabym nie opowiadać. 

Pewnego  dnia,  gdy  byłam  u  kresu  sił  i bałam  się,  że  zabije mnie 

podczas jednego z częstych napadów wściekłości, postanowiłam uciec 

i  rozpocząć  nowe  życie.  Na  szczęście  wyuczyłam  się  zawodu,  a  w 

Londynie  miałam  przyjaciółkę,  modną  krawcową  Marie  de 

Coulanges, emigrantkę jak moja matka. U niej się schroniłam. 

Pewien  znajomy,  którego  nazwisko  muszę  na  razie  zachować  w 

tajemnicy,  bo  gdyby  mój  prześladowca  dowiedział  się,  kto  mnie 

wspierał, 

życie 

tamtego 

człowieka 

także 

byłoby 

niebezpieczeństwie,  pomógł  mi  zabrać  tyle  mężowskiego  złota,  ile 

zdołałam unieść. Dał mi też całą swoją gotówkę.  

background image

Uciekłam  nocą,  świadoma,  że  moje  zniknięcie  ściągnie  na 

markiza podejrzenie o morderstwo.  Bardzo się cieszyłam, że odpłacę 

mu pięknym za nadobne i przysporzę cierpień. Niech wszyscy myślą, 

że na Steepwood ciąży klątwa, a złe moce znowu domagają się ofiar. 

Popełniłam  wielki  błąd,  gdy  poślubiłam  tamtego  potwora,  bo  nie 

można nazwać go inaczej, ale tym razem podjęłam właściwą decyzję.  

Wyobrażasz sobie moją radość, gdy za zgromadzoną kwotę dzięki 

pomocy londyńskiej przyjaciółki otworzyłam pracownię krawiecką na 

Bond  Street  i  zaczęłam  świetnie  prosperować.  Po  raz  pierwszy  w 

życiu poczułam się bezpieczna i szczęśliwa. 

Atena skinęła głową. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Louise 

nie  miała  łatwego  życia,  gdy  terminowała,  ucząc  się  zawodu,  i  z 

przykrością dowiedziała się teraz, że jej egzystencja jako markizy była 

jeszcze gorsza. 

-  W  ogóle  się  nie  skarżyłaś  -  powiedziała  w  końcu.  -  Powinnaś 

mnie poprosić o pomoc. 

-  Tobie  również  jest  trudno  -  odparła  Louise,  kręcąc  głową.  - 

Twoja  obecna  posada  najlepiej  o  tym  świadczy.  Dzięki  naszej 

przyjaźni  i  twoim  listom  przetrwałam  długie  lata  terminowania  w 

zawodzie,  nie  popadając  w  rozpacz.  Teraz  mogę  się  za  to 

odwdzięczyć.  

Nie  mogę  cię  ubrać  tak  wytwornie,  jak  na  to  zasługuje  twoja 

uroda i figura, bo twoja chlebodawczyni zacznie coś podejrzewać, ale 

uszyję ci skromne, eleganckie suknie, rozpoznawalne dla wszystkich, 

którzy mają dobry gust i bystre oko. Głupi babsztyl nie potrafi docenić 

background image

takich  kreacji,  bo  woli  toalety  przeładowane  zdobieniami.  Na 

szczęście udało mi się uchronić przed nimi biedną Emmę. 

Wymieniły porozumiewawcze spojrzenia, a Louise dodała: 

- Gdy dopijemy herbatę, zabiorę cię na dół, do pracowni. Wezmę 

szybko  miarę  i  zrobimy  wstępną  przymiarkę.  Nareszcie  będziesz 

wyglądała  niemal  tak,  jak  powinnaś.  Czemu  i  ty  pod  koniec  sezonu 

nie  miałabyś  wyjść  za  mąż?  Rzecz  jasna,  o  ile  znajdziesz 

odpowiedniego  mężczyznę.  Mam  nadzieję,  że  pani  T.  nie  zmusi 

biednej Emmy do poślubienia jakiegoś utytułowanego potwora. 

Adrian  Kinloch  z  pewnością  nie  wyglądał  na  monstrum.  Atena 

przeznaczyła go dla siebie, lecz wolała nie rozwijać tego tematu. 

-  Musisz  jednak  wiedzieć,  że  nie  mam  z  czego  zapłacić.  Jeśli 

zechcesz udzielić mi kredytu… 

-  Bzdura!  -  zaprotestowała  stanowczo  Louise.  -  Chyba  nie 

rozumiesz, co mówię. Uznajmy, suknie za twoją wyprawę. Prawda, że 

to dobre rozwiązanie? Chcę się odwdzięczyć za twoją dobroć. 

-  Nie  zasługuję  na  taki  dar  -  odparła  zakłopotana  Atena,  z 

poczuciem winy myśląc o swoich machinacjach względem Adriana. 

-  Kolejna  bzdura,  kochanie.  No,  pora  wziąć  miarę.  Nie  chcę 

słyszeć żadnych protestów. Od dziś ja cię ubieram, a moje słowo jest 

prawem. 

-  Przystanę  na  to  pod  warunkiem,  że  odnowimy  naszą  przyjaźń, 

skoro mamy po temu sposobność. 

- Zgoda - powiedziała Louise i wstała.  

background image

Każdy  jej  ruch  i  gest  był  dystyngowany,  idealnie  pasował  do 

subtelnej urody, filigranowej postaci i złocistych włosów.  

-  Najpierw  zajmiemy  się  nową  suknią,  a  następnie,  żeby  uczcić 

spotkanie po latach, przejdziemy się po Bond Street. Gdy wspominam 

opactwo  Steepwood,  brakuje  mi  jedynie  świeżego  powietrza  i 

pięknych  widoków.  Tutaj  oddycha  się  znacznie  gorzej,  ale 

przynajmniej będziemy na dworze przez krótki czas. 

- Dobrze - przytaknęła Atena.  

Wstała  i  poszła  za  Louise.  Powtarzała  sobie,  że  gdy  wyjdą  z 

saloniku, powinna nazywać ją madame Felice. 

Obie damy spędziły uroczą godzinę, projektując nowe suknie dla 

Ateny.  Potem  włożyły  czepki i  narzuciły  szale.  Ramię  przy  ramieniu 

szły  zatłoczoną  ulicą,  mijając  tłumy  kobiet  i  mężczyzn  w  różnym 

wieku. Atena uświadomiła sobie, że po raz pierwszy od chwili, gdy po 

przyjeździe  do  Londynu  wysiadła  z  powozu  Tenisonów,  czuje  się 

szczęśliwa.  

Roześmiane  przyjaciółki  rozmawiały  swobodnie,  jakby  rozstały 

się  wczoraj,  a  nie  przed  kilku  laty.  Przy  pożegnaniu  obie  uznały 

wspólnie spędzone popołudnie za niezwykle przyjemne. Potem Louise 

wróciła do swojej pracowni, Atena zaś do Tenisonów. 

Ta  ostatnia  z  pewnością  byłaby  poważnie  zaniepokojona,  gdyby 

wiedziała,  że  śledziło  ją  czujne  oko  nieprzyjaznego  obserwatora. 

Wśród przechodniów był Nick Cameron, który po południu ćwiczył w 

sali Jacksona. Rozpoznał nie tylko  Atenę, lecz także jej przyjaciółkę. 

background image

Pewien  znajomy  wskazał  mu  słynną  madame  Felice,  gdy  otwartym 

powozem odbywała przejażdżkę po Hyde Parku. 

-  Dam  głowę,  że  ta  harda  paniusia  ma  hojnego  protektora  - 

oznajmił pogardliwie. 

Nick  pokiwał  głową.  Nie  miał  zwyczaju  obmawiać kobiet, ale  w 

głębi duszy przyznał rację znajomemu. Dlaczego panna Atena Filmer, 

z pozoru młoda i nieskazitelna dama do towarzystwa, pokazywała się 

publicznie z właścicielką obleganej przez damy z londyńskiej socjety 

pracowni  krawieckiej?  Rozmawiały  niczym  stare  znajome.  Różnie 

mówiono o madame Felice.  

Jakie  to  może  mieć  konsekwencje  dla  reputacji  panny  Filmer? 

Czy  sprytna  ślicznotka  rzeczywiście  jest  tak  niewinna,  jak  się  z 

pozoru wydaje? Nick postanowił to sprawdzić. 

 

ROZDZIAŁ TRZECI 

-  Bal  maskowy  !  -  zawołała  pełna  wątpliwości  pani  Tenison.  - 

Naprawdę uważasz, że powinniśmy w nim uczestniczyć? 

-  Nie  wszyscy  zaproszeni  są  zobowiązani  nosić  maski,  a  raczej 

specjalny maskaradowy strój złożony z obszernego płaszcza zwanego 

dominem oraz maseczki. Teraz nie ma takiego przymusu - tłumaczył 

nieco zafrasowany pan Tenison. - Zresztą bal wydają Mortimerowie, a 

to  najwyższa  londyńska  arystokracja,  nie  powinniśmy  więc  obawiać 

się kompromitacji. Będą tam wszystkie osoby z towarzystwa. 

background image

-  Wyłącznie  błękitna  krew  -  dodała  cicho  Atena,  która 

natychmiast  podchwyciła  modne  określenie  najlepszych  angielskich 

rodów. 

-  W  rzeczy  samej  -  przytaknął  Tenison,  a  jego  żona  powiedziała 

ostrym tonem: 

-  Nie  widzę  powodu,  żeby  balowe  kreacje  zasłaniać  obszernymi 

płaszczami. Na szczęście można pokazać się i bez nich. 

- Sądzę, mamo - wtrąciła trochę nieśmiało Emma - że chodzi o to, 

aby trudniej było rozpoznać gości. 

Jej  ojciec  był  zadowolony,  natomiast  Atena  nieco  ubawiona,  że 

Emma,  dotychczas  pokorna  niczym  niewolnica,  odważyła  się 

wreszcie  sprzeciwić  dominującej  i  autokratycznej  matce.  Oboje 

uznali,  każde  na  własną  rękę,  że  towarzyski  debiut  wyraźnie  dodał 

zahukanej  Emmie  pewności  siebie.  Niewątpliwie  przyczyniła  się  do 

tego  i  madame  Felice,  zdecydowana  słuchać  uwag  córki,  a  nie 

apodyktycznej matki. 

Atena postanowiła włożyć suknię uszytą dla niej w sekrecie przez 

Louise  z  szafirowego  jedwabiu,  skrojoną  nienagannie,  lecz  tak 

skromną,  że  pani  Tenison  nie  poznała  się  na  jej  uderzającej 

wytworności.  Jedyną  ozdobę  stanowił  bukiecik  jedwabnych 

niezapominajek. 

-  Żadnej  biżuterii  -  oznajmiła  autorytatywnie  Louise  w  czasie 

ostatniej przymiarki. 

- Nie mam kosztowności - odparła Atena, trochę zasmucona. 

background image

-  I  bardzo  dobrze  -  uznała  Louise  stanowczym  tonem  madame 

Felice. - Większość kobiet przesadnie się nimi obwiesza. 

- Nie żałujesz, że zostawiłaś swoje? - spytała zaciekawiona Atena. 

- Trochę, choć nie miałam ich dużo. W przeciwieństwie do innych 

pań  nie  wkładałam  nigdy  wszystkiego  naraz!  -  Wręczyła  Atenie 

niewielki  wachlarz  koloru  niezapominajek.  -  Prezent  ode  mnie. 

Obiecaj,  że  gdy  bogato  wyjdziesz  za  mąż,  czego  jestem  pewna, 

wszystkie stroje będziesz zamawiać wyłącznie u mnie. 

Pani  Tenison  nie  zorientowała  się,  że  szafirowa  kreacja  jest 

dziełem  madame  Felice,  ale  gdy  przyglądała  się  wchodzącej  do  sali 

balowej Atenie, mimo woli podziwiała jej urodę. Przodem szła Emma 

ubrana  w  śliczną  białą  sukienkę,  która  podkreślała  jej  niewątpliwe 

atuty. Dla pani Tenison i ta kreacja była zbyt skromna, ale Emma po 

raz  pierwszy,  odkąd  pokazała  się  w  towarzystwie,  promieniała 

szczęściem, bo nie musiała nosić przesadnie ozdobnych toalet. 

- Przyszła moja śliczna - szepnął Adrian do Nicka. 

Obaj  przyglądali  się  gościom  wstępującym  po  marmurowych 

schodach.  Wraz  z  Tenisonami  przybyła  lady  Dunlop,  która  obrzuciła 

badawczym spojrzeniem suknię Ateny. Nikt z owego towarzystwa nie 

włożył jeszcze maseczek.  

Adrian i Nick nosili weneckie stroje maskaradowe.  Wielkie nosy 

podobne  do  ptasich  dziobów  zmieniły  ich  nie  do  poznania.  Wielu 

gości  włożyło  wymyślne  stroje,  inni,  wśród  nich  także  lady  Dunlop, 

przybyli ubrani jak na zwykły bal. 

background image

Nick uważnie przyjrzał się Atenie. Biedna Emma nie przyciągnęła 

spojrzeń  żadnego  z  panów.  Nie  wspomniał  Adrianowi,  że  suknia 

prześlicznej damy do towarzystwa została uszyła najprawdopodobniej 

przez madame Felice. 

Atena  coraz  bardziej  go  intrygowała.  Niech  to  diabli!  Skoro 

musiał  stracić  głowę  dla  jakiejś  kobiety,  czemu  nie  dla  skromnej 

panienki  z  dobrej  rodziny?  Gdyby  chciał  się  ożenić,  na  co  wcale  nie 

miał  ochoty,  posag  wybranki  byłby  dla  niego  bez  znaczenia.  Pod 

względem majątku nie mógł równać się z Adrianem, ale żył dostatnio 

i, jak mówią ludzie zamożni, stać go było na więcej niż innych. 

Cóż  za  ironia  losu!  Dał  się  oczarować  pięknej  odalisce,  która 

zagięła  parol  na  jego  kuzyna,  głównie  dla  majątku.  Był  o  tym 

absolutnie  przekonany.  Po  chwili  zreflektował  się  i  uznał,  że  ta  myśl 

niepotrzebnie wyprowadziła go z równowagi. Przecież Tenisonowie z 

tym  samym  zamiarem  przywieźli  córkę  do  Londynu:  chcieli  dobrze 

wydać ją za mąż.  

Wygląda  na  to,  że  panna  Filmer  nie  może  liczyć  na  bogatych 

rodziców,  którzy  wprowadziliby  ją  do  towarzystwa.  W  takim  razie 

skąd wzięła pieniądze na kosztowną suknię? I dlaczego przyjaźni się z 

kobietą o podejrzanej reputacji?  

Znajomy Nicka mówił, że madame Felice jest czyjąś utrzymanką, 

bo  przybyła  nie  wiadomo  skąd  i  natychmiast  otworzyła  luksusową 

pracownię  krawiecką  w  najdroższej  dzielnicy  Londynu.  Chodziły 

słuchy,  że  ma  bogatego  protektora,  ale  ku  ogólnemu  zdziwieniu  nie 

pokazywała się w męskim towarzystwie. 

background image

Adrian  paplał  trzy  po  trzy,  gdy  zamyślony  Nick  próbował 

rozwiązać  zagadkę.  Po  chwili  zadał  sobie  pytanie,  dlaczego  tak  go 

absorbują  tajemnice  panny  Ateny  Filmer.  Czy  wyłącznie  z  chęci 

uchronienia  kuzyna  Adriana  przed  małżeństwem  z  wyrachowaną 

kokietką? 

Wzdrygnął  się,  ponieważ  nagle  powróciły  wspomnienia.  Przed 

laty zamierzał poślubić dziewczynę, którą uznał za uroczą i niewinną. 

Razem  się  wychowywali.  Łudził  się  nadzieją,  że  wyjdzie  za  niego, 

gdy oboje dorosną, a on skończy studia. Niestety... 

Wrócił  do  rzeczywistości  i  zaczął  słuchać  paplaniny  Adriana. 

Zatłoczona  sala  balowa  nie  była  odpowiednim  miejscem  na 

roztrząsanie dawnych nieszczęść. Po chwili skupił się na rozmowie  z 

kuzynem. 

-  Szczerze  pragnę  natychmiast  zaprosić  do  tańca  Atenę  -  mówił 

Adrian  -  ale  Tenisonowie  oczekują,  że  najpierw  zatańczę  z  Emmą, 

spełnię więc ich życzenie, a ty poproś Atenę. Wyda się oczywiste, że 

potem i ja ulituję się nad pogardzaną damą do towarzystwa, na którą 

nikt  prócz  ciebie  nie  zwrócił  uwagi.  Rzecz  jasna  ty  powinieneś  w 

odpowiedniej chwili sprzątnąć mi sprzed nosa Emmę. Dzięki temu nie 

budząc podejrzeń, mogę liczyć przynajmniej na jeden taniec z Ateną. 

Nick  chciał  oznajmić,  że  nie  zamierza  przykładać  ręki  do  tych 

knowań, ale zaskoczył samego siebie, mówiąc: 

-  Zgoda,  skoro  tego  sobie  życzysz.  Uprzedzam  jednak,  że  po  raz 

dragi nie przystanę na taki plan. 

background image

Co  mu  strzeliło  do  głowy?  Przecież  obiecywał  sobie,  że  nie 

pomoże Adrianowi starającemu się o względy Ateny. Postąpił wbrew 

sobie! Oto jednak nadarzyła się sposobność, żeby sprowokować Atenę 

do  ujawnienia  chytrych  machinacji.  Otóż  to!  Zaakceptował  pomysły 

Adriana, żeby go chronić, a nie by spędzić z Ateną trochę czasu. 

Uspokojony, zgodnie z umową podszedł do Tenisonów i zaprosił 

do tańca sprytną pannę, chociaż wcale nie zamierzał poprowadzić jej 

na  parkiet.  Miał  lepszy  pomysł,  żeby  zbić  z  tropu  tę  imienniczkę 

Pallas Ateny i wytrącić jej z ręki wszelkie atuty. 

Stała  w  milczeniu  za  Tenisonami,  czując  na  sobie  spojrzenia 

wielu  mężczyzn  zachwyconych  figurą  podkreśloną  strojem  uszytym 

przez  Louise.  Obserwowała  kuzynów  idących  w  ich  stronę  przez 

zatłoczoną salę balową. Rozpoznała ich mimo przebrania.  

Zerknęła  na  Adriana,  który  z  prawdziwą  kurtuazją  skłonił  się 

przed Emmą. Ta spłonęła rumieńcem i podała mu rękę. Odeszli razem 

na parkiet. Ku wielkiemu zdziwieniu Ateny Nick Cameron ukłonił się 

jej i zapytał najuprzejmiej, jak potrafił: 

-  Panno  Filmer,  nie  ma  pani  jeszcze  partnera,  prawda?  Będę 

zaszczycony, jeśli zechce pani ze mną zatańczyć. 

- Bardzo chętnie - odparła, skłoniwszy głowę. 

Wbrew pozorom nie mijała się z prawdą. Nick Cameron budził w 

niej  obawy,  ale  nie  potrafiła  mu  odmówić,  ponieważ  czuła  do  niego 

dziwną skłonność. Ponadto zachował się wyjątkowo sympatycznie, bo 

nikt od niego nie oczekiwał, że zechce stanąć na parkiecie ze skromną 

damą do towarzystwa. 

background image

Wyciągnął rękę, a ona podała mu dłoń. Natychmiast ogarnęły ich 

te same emocje, którymi wczoraj oboje byli wielce zaskoczeni. Nick z 

kamienną  twarzą  poprowadził  Atenę  w  głąb  sali  balowej,  gdzie 

zebrało  się  już  wiele  par,  które  zasłoniły  ich  przed  spojrzeniami 

Tenisonów.  Zamiast  przyłączyć  się  do  tancerzy,  poszedł  dalej, 

mówiąc cicho: 

- Wiem, że jesteśmy tu głównie dla rozrywki, ale chyba wiadomo 

pani,  że  lord  Mortimer  ma  wspaniałą  bibliotekę  należącą  do 

najzasobniejszych 

Anglii. 

tej 

dziedzinie 

może 

współzawodniczyć nawet z lordem Hollandem. Zastanawiam się, czy 

zamiast  tańczyć,  nie  zechciałaby  pani  wraz  ze  mną  rzucić  okiem  na 

jego zbiory. Nie można przepuścić takiej okazji. 

-  Panie  Cameron,  nie  wypada  mi  opuszczać  sali  balowej  i 

zwiedzać biblioteki w towarzystwie młodego mężczyzny, o ile nie ma 

z  nami  przyzwoitki  -  odparła  po  chwili  wahania.  -  Nawet  miłość  do 

ksiąg nie stanowi w tym wypadku dostatecznego usprawiedliwienia. 

Oczy  Nicka  zabłysły  w  otworach  weneckiej  maski,  a 

haczykowaty  nos  upodobnił  go  na  moment  do  jastrzębia 

wypatrującego  zdobyczy,  lecz  trwało  to  zaledwie  ułamek  sekundy  i 

Atena  uznała,  że  ponosi  ją  wyobraźnia,  ale  utwierdziła  się  w  swoich 

odczuciach, gdy dodał niemal znudzony: 

-  Aż  tak  się  pani  przejmuje  tym,  co  wypada?  Zapewniam,  że  w 

mojej  obecności  jest  pani  najzupełniej  bezpieczna.  Można  by 

powiedzieć, że raczej pani mi zagraża. Nikt z pewnością nie zauważy 

background image

naszej  nieobecności,  a  ja  będę  zaszczycony,  jeśli  zdołam  trochę 

poszerzyć pani wiedzę. Nie jest moim celem szarganie pani reputacji. 

Atena  rozejrzała  się  wokół.  Nick  Cameron  robił  na  niej  tak 

ogromne  wrażenie,  że  najchętniej  umknęłaby  z  sali  balowej,  żeby 

uchronić się przed gwałtownymi uczuciami, które ją ogarniały, ilekroć 

był w pobliżu. 

Otaczał  ich  jednak  tłum  łudzi,  a  nagła  ucieczka  naraziłaby  ją  na 

plotki, chociaż Nick w ogóle by nie ucierpiał. Popychał ją delikatnie, 

ale stanowczo, ku podwójnym drzwiom. Była całkiem zbita z tropu. 

- Skoro rzeczywiście mogę panu zaufać... 

- Zapewniam, że nic pani nie grozi. - Otworzył przed nią drzwi na 

korytarz. Bez opora dała się prowadzić. - Będę z panią równie szczery 

jak  pani  ze  mną.  Rozumiem,  dlaczego  wzdraga  się  pani  przed 

wspólnym  zwiedzaniem  biblioteki  Mortimerów,  i  przyrzekam 

zachowywać się jak przystało na dżentelmena. 

Zdrowy  rozsądek  podpowiadał  Atenie,  że  gdyby  pan  Nicholas 

Cameron  naprawdę  żywił  dla  niej  szacunek,  nie  zachęcałby  do 

złamania  zakazów  obowiązujących  wszystkie  damy  z  ich  sfery.  Ten 

sam  zdrowy  rozsądek  zachęcał,  żeby  wykorzystała  sposobność  i 

wypytała Camerona, z jakiego powodu żywi do niej jawną niechęć. 

Utwierdzało  ją  w  tym  przekonaniu  wrogie  spojrzenie  czarnych 

oczu widocznych w otworach maski. Może rozmowa prowadzona sam 

na sam pomoże odkryć, czemu się do niej uprzedził. 

background image

Jeszcze  bardziej  zastanawiające  było  to,  czy  Cameron  czuje  się 

tak samo dziwnie, ilekroć jej dotyka. A może tylko ona doznaje tych 

niezwykłych wrażeń?  

Oczywiście  nie  ma  mowy,  żeby  straciła  dla  niego  głowę,  skoro 

wyglądem  i  zachowaniem  różni  się  całkowicie  od  bohaterów  jej 

dziewczęcych  snów.  Nie  przypominał  Apolla  ani  innych  greckich 

bogów,  których  często  podziwiała,  oglądając  ryciny  zamieszczone  w 

grubych  tomach  z  bibliotecznych  zbiorów  pana  Tenisona.  Nie 

przemawiał do niej głosem łagodnym i pełnym uwielbienia. 

W  przeciwieństwie  do  Camerona  Adrian  Kinloch  był 

prawdziwym  ideałem.  Nawet  z  wyglądu  był  podobny  do  Apollina. 

Jego  kuzyn  przypominał  raczej  Marsa,  o  którym  Szekspir  pisał,  że 

budzi  lęk  i  skłania  do  posłuchu.  Wydawał  się  przyziemny,  a  kiedy 

zwracał się do Ateny, w jego głosie zawsze pobrzmiewała drwina. Był 

wprawdzie  mądry  i  wykształcony,  ale  nie  miał  osobistego  uroku, 

który cechował przystojnego i lekkomyślnego Adriana. 

Wszystkie te myśli kłębiły się w głowie Ateny, gdy bez słowa szła 

za  swoim  wrogiem  (tak  myślała  o  Nicku)  w  głąb  korytarza 

ozdobionego  popiersiami  rzymskich  cesarzy.  Wkrótce  uchyliły  się 

przed  nimi  drzwi  biblioteki  lorda  Mortimera.  Nick  zamknął  je  i 

powiedział: 

-  Najwyższy  czas,  panno  Filmer,  żebyśmy  się  lepiej  poznali. 

Proszę mi łaskawie zdradzić, jak to możliwe, ze stać panią na balową 

kreację od najdroższej londyńskiej krawcowej, skoro uchodzi pani za 

pannę  z  dobrej,  lecz  biednej  rodziny.  W  towarzystwie  jest  pani 

background image

przedstawiana  jako  dama  do  towarzystwa  córki  Tenisonów.  Ubogie 

dziewczęta nie mogą sobie pozwolić na zakup kreacji madame Felice. 

Atena  zbladła i  odwróciła  się,  chwytając  gałki dwuskrzydłowych 

drzwi. 

-  Dość!  -  rzuciła  przez  ramię  najsurowiej,  jak  potrafiła.  -  Nie 

zamierzam się przed panem tłumaczyć. Popełniłam błąd, zgadzając się 

panu towarzyszyć. Zostałam tu zwabiona pod fałszywym pretekstem. 

Proszę  mnie  natychmiast  odprowadzić  do  sali  balowej.  Nie  chcę 

więcej  mieć  z  panem  do  czynienia  i  nie  będę  słuchać  kłamliwych 

insynuacji. 

Nick oparł się plecami o kolumnę podtrzymującą sufit, na którym 

namalowany był Zeus porywający Europę. 

-  Proszę  nie  dramatyzować  -  odparł  drwiąco.  -  Zadałem  pytanie 

nasuwające  się  również  wielu  innym  osobom.  Moja  ciekawość  jest 

tym  silniejsza,  że  widziałem  panią  na  Bond  Street  w  towarzystwie 

owej  damy  nie  tylko  słynącej  z  bajecznych  strojów,  które  szyje  i 

sprzedaje, lecz także pozbawionej zasad moralnych. Skąd pani ją zna, 

mój  śliczny  motylku  z  prowincji?  Co  jest  warta  pani  niewinność, 

skoro jest pani jej przyjaciółką i powiernicą? 

Atena popatrzyła na niego i odparła równie ostro jak przedtem: 

- To moje sprawy, które nie powinny pana obchodzić. Odmawiam 

odpowiedzi na impertynenckie pytania. 

Otworzyła  drzwi  i  już  miała  wyjść,  ale  Nick  chwycił  ją  za 

ramiona  i  obróci,  a  potem  cofnął  dłonie.  Przez  ułamek  sekundy 

poczuła jego gwałtowność i siłę. 

background image

- Na Boga, pani, musisz odpowiedzieć, bo sprawy mojego kuzyna 

uważam  za  swoje,  a  ty  owinęłaś  go  sobie  wokół  małego  palca.  Stale 

jesteś obecna w jego myślach, nieustannie o tobie mówi, zwodzi tamtą 

biedną  dziewczynę  oraz  jej  rodziców,  udając,  że  się  nią  interesuje. 

Cóż to za chytry planik? A może dalekowzroczna kombinacja? Proszę 

mi  tylko  nie  wmawiać,  że  kocha  go  pani  nad  życie.  Doceniam  pani 

rozum, ale nie dam się oszukać. 

-  Nie  mam  zamiaru  oszukiwać  ani  pana,  ani  innych  -  odparła 

chłodno  Atena.  -  To  pan  mnie  zwiódł  i  zwabił  tu  pod  pozorem 

wspólnego  zwiedzania  biblioteki  lorda  Mortimera,  żeby  odbyć  nade 

mną sąd.  

Nick mimo woli podziwiał jej odwagę i ognisty temperament. Pod 

wpływem  gwałtownych  uczuć  jeszcze  bardziej  wypiękniała.  Musiał 

walczyć ze sobą, żeby nie  wziąć jej w ramiona, więc grzmiał nadal i 

karcił ją, głęboko przekonany, że ma do tego prawo. 

-  Moim  zdaniem  wyszłaby  pani  cało  i  z  gorszych  opałów.  Pani 

boska  imienniczka  ma  powody  do  dumy  ze  swej  naśladowczyni. 

Niestety,  trudno  uwierzyć,  że  jest  pani  szczera  wobec  mnie  i  swoich 

pracodawców  zarówno  w  kwestii  oczarowania  mego  kuzyna,  jak  i 

pochodzenia tej kosztownej sukni. 

-  Powtarzam,  że  to  nie  pańska  sprawa.  Nie  powinno  pana 

obchodzić, gdzie się ubieram. Czy ja pytam o adres pańskiego krawca 

albo  szewca?  Nawiasem  mówiąc,  gdyby  mnie  to  w  ogóle 

interesowało,  powiedziałabym,  że  wygląda  pan  jak  wiejski  fornal,  a 

background image

nie  jak  krewny  najwytworniejszego  kawalera  z  londyńskiej  socjety, 

dla którego mam wiele czułości. 

- Nadto śmiało! - obruszył się Nick. - A jednak mam pewność, że 

pani  mija  się  z  prawdą,  jeśli  chodzi  o  uczucia  żywione  dla  mego 

kuzyna, i zamierzam tego dowieść. 

Atena  chciała  wyjść  i  nie  bacząc  na  konsekwencje,  wrócić 

samotnie do sali balowej, ale coś ją podkusiło, żeby spytać: 

- Czyżby? Jaki to dowód? 

- Taki - odparł, niespodziewanie objął ją i dotknął wargami jej ust. 

Skrywane  pożądanie  wzmocnione  jej  oporem  i  stanowczością 

odebrało mu rozsądek; co gorsza, sprawiło, że zapomniał o honorze. 

Atena  znała  tylko  matczyne  pocałunki.  Nie  całował  jej  dotąd 

żaden  mężczyzna.  W  pierwszej  chwili  chciała  odepchnąć  Nicka,  ale 

natychmiast  powróciły  wrażenia, które  ogarnęły  ją  w  bibliotece  pana 

Tenisona, gdy na moment zetknęły się ich dłonie. Tak samo jak Nick 

stała się bezbronna wobec swego zauroczenia. 

Nick  zreflektował  się  pierwszy  i  przerwał  namiętny  uścisk. 

Rozsądek  podpowiadał,  że  muszą  wrócić  do  Sali  balowej,  nim  zagra 

muzyka  i  zacznie  się  kolejny  taniec.  Z  pewnością  zauważono  by 

nieobecność jednej z par. 

-  I  cóż,  pani?  -  powiedział,  odsuwając  się.  Z  kpiącą  miną 

obserwował  jej  zarumienioną  twarz.  Wyglądała  całkiem  inaczej  niż 

przed  chwilą,  podczas  sprzeczki.  -  Czy  po  tym  nadal  będzie  mi  pani 

wmawiać, że to mój kuzyn jest obiektem czułych westchnień? A może 

wszystkim mężczyznom z równym zapałem oddaje pani pocałunki? 

background image

Rozmarzona Atena natychmiast wróciła do rzeczywistości. 

- Och, jest pan obrzydliwy! - zawołała. - Chodźmy natychmiast do 

sali  balowej!  Proszę  więcej  do  mnie  się  nie  odzywać.  Zapewnił  pan, 

że  jest  dżentelmenem,  i  natychmiast  złamał  pan  słowo.  Czy  w  ogóle 

można panu ufać? 

Cóż  miał  na  to  odpowiedzieć?  Mówiła  prawdę,  a  nie  mógł 

wyznać,  że  nawet  jeśli  go  nie  zachęca,  przez  samą  swą  obecność 

stanowi nieodpartą pokusę. 

-  Nie  -  przyznał  spokojnie.  -  Trudno  zaprzeczyć,  że  postąpiłem 

niewłaściwie, i proszę, żeby wybaczyła mi pani zachowanie niegodne 

dżentelmena, ale wziąwszy... 

-  Dość,  panie  Cameron.  Nie  będę  niczego  brała  pod  uwagę  i 

proszę  nie  liczyć,  że  panu  wybaczę.  Wracam  natychmiast  do  sali 

balowej,  a  pan  niech  robi,  co  chce.  Nie  dam  się  przebłagać.  Gdyby 

dotrzymał  pan  słowa,  chętnie  obejrzałabym  z  panem  biblioteczne 

zbiory lorda Mortimera, lecz w tej sytuacji... 

Atena  uczyniła  tak,  jak  zapowiedziała.  Minęła  drzwi  i  samotnie 

poszła  w  głąb  korytarza.  Po  chwili  Nick  ruszył  za  nią,  targany 

sprzecznymi  uczuciami.  Z  jednej  strony  niczemu  nie  zaprzeczyła,  co 

stawiało  jej  niewinność  pod  znakiem  zapytania,  z  drugiej  strony 

jednak podziwiał jej nieustępliwość i hart ducha.  

W  uszach  nadal  brzmiała  mu  uwaga  dotycząca  jego 

powierzchowności:  wyglądał  rzekomo  jak  wiejski  fornal.  Zdobył  się 

na  wymuszony  uśmiech.  O  tak,  panna  Filmer  trafnie  dobierała 

określenia.  Podczas  sprzeczki  argumentowała  i  dawała  odpór  jego 

background image

słowom  jak  wytrawny  prawnik  w  sali  sądowej.  Potrafiła  natychmiast 

wykorzystać każdą jego niezręczność. 

Mniejsza z tym. Były  ważniejsze sprawy. Straciłby twarz,  gdyby 

dama  powierzona  jego  opiece  wróciła  samotnie  do  sali  balowej, 

wzbudzając plotki. Musiał temu zapobiec. 

Okazało  się,  że  nie  ma  powodu  do  obaw,  bo  całe  towarzystwo 

było zaabsorbowane najnowszym skandalem wywołanym przez lorda 

Byrona  i  lady  Caroline  Lamb.  Chwilowe  zniknięcie  prowincjonalnej 

piękności  przeszło  niezauważone  i  nie  wzbudziło  żadnych 

komentarzy.  

Wszyscy  goście  wpatrywali  się  w  zarumienione  oblicze  lady 

Caroline, która  stała  na brzegu  parkietu  i  kłóciła  się  z  Byronem.  Ten 

odwrócił się i utykając, wyszedł z sali, ścigany spojrzeniami gapiów i 

tancerzy. Rano będzie o tym mówić cały Londyn! 

Tylko  pani  Tenison  coś  podejrzewała,  bo  gdy  Atena  wróciła  na 

swoje miejsce za jej krzesłem, usłyszała cierpką uwagę: 

-  Gdzieś  była,  Filmer?  Nie  widziałam  cię  na  parkiecie,  a  potem 

lady  Caroline  wywołała  taki  zamęt,  że  nie  mogłam  dostrzec  Emmy  i 

lorda  Kinlocha!  Gdyby  lady  Caroline  była  moją  córką,  na  pewno 

dopilnowałabym,  żeby  nie  kompromitowała  się  publicznie.  Podobno 

jej mąż zasiadł do kart w jednym z salonów i nie można go wezwać, 

aby  przywołał  żonę  do  porządku, toteż  matce  owej  damy  przyszło  ją 

utemperować, z tego co wiem, nie po raz pierwszy. 

Atena  milczała,  bo  nie  mogła  się  przyznać,  że  odczuwa  ulgę  na 

myśl o niestosownym zachowaniu lady Caroline, które usunęło w cień 

background image

jej  niefortunną  przygodę.  Na  szczęście  nie  musiała  nic  mówić,  bo 

nadejście 

Emmy 

Adriana 

skłoniło 

panią 

Tenison 

do 

natychmiastowego  wygłoszenia  długiej  tyrady,  w  której  chwaliła 

własne metody wychowawcze. Oznajmiła Adrianowi, że wpoiła córce 

zasady,  dzięki  którym  jej  rodzina  oraz  przyszły  mąż  nie  muszą  się 

obawiać towarzyskiej kompromitacji. 

-  Nie  wątpię  w  to  i  doceniam  pani  starania  -  odparł  taktownie 

Adrian. - Panna Emma jest prawdziwym jednorożcem wśród młodych 

dam, prawda? - dodał po chwili.  

Miało  to  być  niewinne  pochlebstwo,  a  tymczasem  jego  słowa 

wywołały  jawne  zdumienie  słuchaczy.  Troje  Tenisonów  otworzyło 

szeroko  oczy.  Nick,  który  także  przyłączył  się  do  nich,  mruknął  do 

kuzyna: 

- Mylisz pojęcia, Adrianie. Miałeś chyba na myśli perłę. 

-  Ach, tak? - zawołał pogodnie Adrian. - Panno Emmo, proszę o 

wybaczenie.  W  młodości  nie  przykładałem  się  zbytnio  do  nauki,  ale 

Nick  jest  porządnie  obkuty,  jak  więc  coś  pomieszam,  zawsze  ratuje 

mnie z opresji. 

Atena obrzuciła Nicka wzrokiem jadowitego bazyliszka i wtrąciła 

z niewysłowioną słodyczą: 

- Moim zdaniem jednorożec to symbol równie właściwy jak perła. 

Jedno i drugie oznacza niewinność. 

Poczuła  na  sobie  ukradkowe  spojrzenia  pana  Tenisona  oraz 

Nicka, natomiast Adrian, trochę zmieszany z powodu swego faux pas, 

od razu poweselał i odparł pogodnie: 

background image

-  Naprawdę,  panno  Filmer?  Muszę  to  zapamiętać,  może  się 

przydać w konwersacji. Jestem pani wdzięczny za tę uwagę. 

Zerknął na nią ponownie, a w jego spojrzeniu był i jawny podziw, 

i  szczere  uwielbienie.  Pan  Tenison  omal  się  nie  roześmiał  i  żeby  to, 

ukryć,  wydał  odgłos  przypominający  atak  kaszlu.  Nick  oznajmił 

chłodno: 

-  Panna  Filmer  ma  niezwykłe  wyczucie  językowe.  Z  takim 

talentem byłaby wspaniałą pisarką. Wystarczy tylko stworzyć ciekawą 

akcję. Kto wie, czy już nie układa jakiejś intrygi. 

Atena  nie  musiała  odpowiadać  na  dwuznaczny  komplement,  bo 

pan Tenison, jak zawsze jowialny, wtrącił pogodnie: 

-  Proponuję,  żebyśmy  przeszli  do  jadalni.  Zarówno  taniec,  jak  i 

obserwowanie  pląsów  sprawiają,  że  człowiekowi  zasycha  w  gardle. 

Trzeba  się  odświeżyć  i  przepłukać  gardła.  Nam  wszystkim  dobrze  to 

zrobi. 

Teraz Atena stłumiła wybuch śmiechu, bo pojęła, że pan Tenison 

lepiej  od  żony,  córki i  znajomych  orientuje  się  w  zaistniałej  sytuacji. 

Zawsze  był  wyjątkowo  bystrym  obserwatorem  i  równie  szybko  jak 

ona rozszyfrował wszelkie podteksty, które pojawiły się w rozmowie. 

Emma  z  uwielbieniem  spojrzała  na  zapatrzonego  w  Atenę  Adriana  i 

powiedziała cicho: 

-  Miło,  że  nazwał  mnie  pan  jednorożcem.  To  wyjątkowe 

stworzenie,  ale  gdybym  miała  się  porównać  z  jakimś  stworzeniem, 

wskazałabym na polną myszkę. 

background image

To wyznanie sprawiło, że Adrian po raz pierwszy przyjrzał się jej 

uważnie. 

-  Ależ  skąd!  Myszka  zupełnie  tu  nie  pasuje.  Moim  zdaniem 

przypomina  pani  raczej...  -  Zawiesił  głos,  ponieważ  zabrakło  mu 

konceptu,  jak  skończyć.  Po  chwili  namysłu  dodał  pod  wpływem 

nagłego impulsu: - Mam! Jest pani niczym mała pliszka. O ile się nie 

mylę,  to  miła  ptaszyna  o  pogodnym  usposobieniu  i  wesoło 

błyszczących oczkach. Mam rację, Nick? 

-  Naturalnie  -  usłyszał  w  odpowiedzi.  -  Do  jej  zalet  dodałbym 

wyjątkową skromność i prostotę oraz brak próżności właściwej innym 

ptakom.  -  Nick  skłonił  się  przed  Emmą,  która  stropiła  się  i  spłonęła 

rumieńcem, a jednak odparła uprzejmie: 

- Myślę, że pan mi pochlebia, ale… cieszę się, że jestem podobna 

do pliszki. 

Pani  Tenison  miała  pewne  zastrzeżenia,  ale  jej  mąż  był 

zadowolony,  bo  lord  Kinloch  raczył  wreszcie  spojrzeć  łaskawym 

okiem  na  ich  jedynaczkę,  zamiast  wzdychać  do  jej  damy  do 

towarzystwa. Tenison nie oburzał się, widząc, jak wielki pan zabiega 

o względy Ateny, lecz martwiło go, że Emma służy za parawan. 

Na równi z Nickiem zdawał sobie sprawę, że Adrian nie pasuje do 

Ateny.  Gdyby  się  pobrali,  po  tygodniu  byłaby  nim  śmiertelnie 

znudzona, a on nie miałby pojęcia, o czym z nią rozmawiać. Na dalszą 

metę  wolałby  zapewne  widzieć  przy  sobie  oddaną  wielbicielkę,  niż 

zabiegać nieustannie o względy swej pani.  

background image

Dla  Ateny  stosowniejszy  byłby  Nick  Cameron. Ci dwoje  zawsze 

znaleźliby  temat  do  rozmowy.  Niestety,  młodzież  często  dokonuje 

błędnych  wyborów,  ugania  się  za  niewłaściwymi  osobami  i  marzy  o 

niebieskich migdałach, choć w zasięgu ręki ma prawdziwy skarb.  

Pan  Tenison  ocknął  się  z  zadumy  i  wziął  pod  ramię  małżonkę, 

żeby  odwrócić  jej  uwagę  i  udaremnić  kolejną  towarzyską  gafę.  Z 

ukrywanym  rozbawieniem  obserwował  Nicka  Camerona,  który 

pośpiesznie zaanektował dla siebie Atenę, żeby Kinlochowi przypadła 

Emma.  Pan  Tenison  miał  świadomość,  że  niewielkie  jest 

prawdopodobieństwo, by jeden z nich oświadczył się ubogiej Atenie, 

która  nie  ma  posagu  ani  rodzinnych  koligacji.  Niech  przynajmniej 

przez jakiś czas cieszy się umizgami obu wielbicieli, nawet jeśli nic z 

tego nie wyniknie. 

 

Ani  pan  Tenison,  ani  też  nikt  z  jego  towarzystwa  nie  spostrzegł, 

że  pewien  mężczyzna  obserwuje  Atenę  z  równą  ciekawością,  jak 

czynił  to  Nick  w  czasie  przypadkowego  spotkania  na  Bond  Street. 

Arystokrata  w  średnim  wieku  o  urodziwej,  wyrazistej  twarzy  stał  w 

pewnej  odległości  od  nich.  Towarzyszył  mu  nieco  młodszy 

dżentelmen.  Gdy  mijała  ich  Atena  wraz  z  pozostałymi  osobami, 

starszy mężczyzna zwrócił się nagle do swego sąsiada. 

- Wie pan, kim jest piękność, którą prowadzi Cameron? 

-  Nie,  książę,  ale  mogę  popytać.  Nawiasem  mówiąc,  pozwolę 

sobie jednak zauważyć, że jest dla pana trochę za młoda. 

background image

-  Skoro  już  o  tym  mowa,  Tupman  -  odparł  chłodno  książę 

Inglesham  -  od  śmierci  żony  w  ogóle  nie  interesuję  się  kobietami. 

Młode i stare są mi równie obojętne, ale tamta ogromnie przypomina 

osobę, którą poznałem w latach młodzieńczych. 

A to ciekawostka! W odniesieniu do kobiet reputacja księcia była 

nienaganna,  jeśli  nie  liczyć  faktu,  że  ożenił  się  z  sekutnicą,  która 

zmieniła  jego  życie  w  piekło,  a  na  koniec  w  ataku  wściekłości 

wyzionęła ducha. 

-  Proszę  zdać  się  na  mnie  -  odparł  Tupman.  -  Dyskrecja 

zapewniona.  Poszli  do  jadalni.  Znam  Camerona,  ostrożnie  go 

wypytam, kim jest panna, której towarzyszy. 

-  Jak  pan  chce  -  powiedział  książę  z  jawną  obojętnością  i 

westchnął. Osobliwe podobieństwo zrobiło na nim spore wrażenie, ale 

nie chciał się z tym zdradzić przed Tupmanem. 

 

Nick, Adrian i pan Tenison znaleźli cichy kąt, gdzie usiadły panie, 

a  sami  podeszli  do  stołu  z  potrawami  i  napojami.  Nick  oddalił  się 

nieco  i  wtedy  spostrzegł  osławionego  plotkarza  Tupmana,  który 

zmierzał w jego stronę z pełnym talerzem i kieliszkiem wina. 

- Witaj, Cameron, widziałem cię na parkiecie. Kim była piękność, 

z  którą  tańczyłeś?  Jak  zwykle  zagarniasz  dla  siebie  najlepsze  kąski, 

stary draniu. Jak ty to robisz? 

- Panna Atena Filmer towarzyszy Emmie, córce Tenisonów.  

background image

-  Tej  dziedziczce  z  Northampton?  Znaczny  posag,  ale  jako 

debiutantka nie zrobiła w towarzystwie furory, prawda? Ile warta jest 

panna Filmer? 

- Nie mam pojęcia. Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Zbyt krótko 

się znamy. Dopiero niedawno przedstawiono mnie jej i Tenisonom. 

- Ślicznotka z prowincji? Musisz mnie później przedstawić. 

-  Naturalnie  -  odparł  Nick,  gorączkowo  szukając  pretekstu,  żeby 

pożegnać się i odejść, zanim nadejdzie Adrian i zacznie wyśpiewywać 

peany  na  cześć  Ateny,  podjudzając  w  ten  sposób  wścibskiego 

plotkarza,  gotowego  natychmiast  sprzedać  wszelkie  rewelacje  w 

londyńskich  salonach.  -  Przepraszam,  ale  na  mnie  już  czas.  Muszę 

wracać do znajomych. 

Nick  spiesznie  pożegnał  Tupmana,  który  patrzył  za  nim,  nie 

kryjąc  zdziwienia.  Nick  Cameron  miał  opinię  narwańca,  ale  rzadko 

bywał  równie  niecierpliwy.  Co  go  napadło,  że  tak  się  nabzdyczył? 

Trzeba to sprawdzić.  

Tupman  postanowił  natychmiast  wrócić  do  księcia  Ingleshama, 

powiedzieć mu, jak nazywa się panna, i uważnie obserwować reakcję. 

Czekało  go  spore  rozczarowanie.  Inglesham  zachował  spokój  i  nie 

okazał  najmniejszego  poruszenia.  Z  całkowitą  obojętnością  słuchał 

wieści o pięknej dziewczynie. 

-  Aha, pochodzi z Northampton - rzekł. - A zatem podobieństwo 

jest złudne. Mimo to dziękuję, że zadał pan sobie tyle trudu. 

Tylko  Nick  Cameron  zachował  czujność  i  nie  dał  się  zwieść. 

Kierowany instynktem, który dotąd nigdy go nie zawiódł, obserwował 

background image

Tupmana,  gdy  tamten  wrócił  do  księcia  i  natychmiast  zaczął 

perorować z ożywieniem. 

Ciekawe, dlaczego  Inglesham zaczął się nagle interesować Ateną 

Filmer?  Niezawodny  instynkt  podpowiadał  Nickowi,  że  Tupman 

zdawał raport księciu, bo chciał się wkraść w jego łaski, płaszcząc się 

przed nim i świadcząc rozmaite usługi. Znany był  z tego, że schlebia 

wszystkim  wysoko  postawionym  osobistościom,  i  jego  zachowanie 

należało  uznać  za  normalne.  Dziwne  wydawało  się  natomiast,  że 

Inglesham korzysta z jego pomocy. 

Zauważył  również  powszechne  zainteresowanie  Ateną  wśród 

panów  obecnych  na  balu,  którzy  natychmiast  wypatrzyli  piękność  w 

małym kółku Tenisonów. Nick wcale się temu nie dziwił. Pozbawiona 

cienia  kokieterii  Atena  przyciągała  natychmiast  zachwycone 

spojrzenia.  Bez  żadnych  szczególnych  starań  osiągnęła  swój  cel  i 

zrobiła  furorę  w  towarzystwie.  Oczywiście  suknia  od  madame  Felice 

była doskonałą oprawą. 

W  rezultacie  pewien  sprytny  plan  spalił  na  panewce,  bo  gdy  po 

kolacji Adrian w towarzystwie podszedł do Ateny, żeby zaprosić ją do 

tańca, tak wszystko ukartowawszy,  żeby Tenisonowie nie poczuli się 

urażeni,  musiał  odejść  z  kwitkiem,  ponieważ  okazało  się,  że  obie 

panny są wprost rozrywane i mają już mnóstwo zamówionych tańców.  

Szczęśliwie dla Emmy panowie odprawieni przez Atenę zwracali 

się do niej, dzięki czemu stała się najbardziej obleganą z debiutantek 

obecnych  na  balu.  Gdy  po  sromotnej  klęsce  Adriana  i  Nicka  obie 

background image

panny  odeszły,  prowadzone  na  parkiet  przez  innych  szczęśliwców, 

oburzona pani Tenison powiedziała: 

- Co ich wszystkich napadło, mężu? Dlaczego Atena znalazła się 

nagle  w  centrum  uwagi?  Przecież  jest  nikim,  a  jej  suknia  zdaje  się 

więcej niż skromna. 

- Ale to urocze dziewczę o nieskazitelnych manierach. Nawiasem 

mówiąc,  Emma  też  wygląda  dziś  nadzwyczaj  korzystnie  i  wielu 

panów okazuje jej zainteresowanie. 

Pani  Tenison  skrzywiła  się,  ale  musiała  przyznać,  że  mąż  ma 

rację. 

-  Moja  droga,  nie  zazdrość  Atenie  tej  chwili  tryumfu  -  dodał 

pojednawczym  tonem.  -  Młodzieńcy  chętnie  będą  z  nią  tańczyć,  ale 

kiedy  się  dowiedzą  o  jej  ubóstwie,  żaden  się  nie  oświadczy. 

Tymczasem  nasza  Emma  ma  w  ręku  dwa  atuty:  posag  i  urodę. 

Zapewniam  cię,  że  z  czasem  rozkwitnie  i  poczuje  się  pewnie  w 

wytwornym  towarzystwie.  Wierz  mi,  biednej  Atenie  nie  ma  czego 

zazdrościć. 

- No dobrze, byle ta Filmer nie zapomniała, gdzie jest jej miejsce. 

Ta  Filmer,  jak  pani  Tenison  z  upodobaniem  nazywała  Atenę, 

bawiła  się  doskonale.  Budziła  ogólny  zachwyt,  a  ponadto  miała 

sposobność,  by  udowodnić  Nickowi,  że  podoba  się  nie  tylko  jego 

kuzynowi, lecz także innym panom. 

Nie  powinien  się  nigdy  dowiedzieć,  że  ani  jeden  spośród 

adoratorów  nie  budził  w  niej  takich  uczuć  jak  on  sam  -  kłamca  i 

arogant. Celem  Ateny nadal było usidlenie Adriana Kinlocha. Gdyby 

background image

się pobrali, jego majątek i stanowisko w wielkim świecie zapewniłyby 

Charlotcie Filmer towarzyską pozycję, która słusznie jej się należała. 

Skoro to małżeństwo wymaga poświęcenia, Atena była na nie gotowa. 

Wykonując  skomplikowane  figury  tańca,  czuła  na  sobie 

spojrzenie  przygnębionego  Adriana.  Nick  Cameron  z  kamienną 

twarzą obserwował tańczących. Atena nie miała wątpliwości, że tego 

wieczoru  zrobiła  w  londyńskim  towarzystwie  prawdziwą  furorę. 

Adrian  będzie  szaleć  za  nią  jeszcze  bardziej,  by  pokonać 

konkurentów. Dlaczego w głębi duszy nie potrafiła się tym cieszyć? 

 

ROZDZIAŁ CZWARTY 

- Przed chwilą dostarczono przez posłańca bilecik adresowany do 

pani. Ten człowiek nie chciał czekać na odpowiedź. 

Kamerdyner  Tenisonów  wręczył  Atenie  niewielki  list,  gdy  po 

balu u Mortimerów w radosnym nastroju zeszła na późne śniadanie. 

Służba  nie  wiedziała,  jak  się  odnosić  do  panny  Filmer,  która 

zawsze  była  nadzwyczaj  uprzejma  i  znała  swoje  miejsce  -  gdzieś 

między państwem a nimi. Szeptano po kątach, że jej owdowiała matka 

ukrywa jakąś tajemnicę, ale nikt ze służących nie miał pojęcia, o jaki 

sekret  chodzi,  co  naturalnie  podsycało  ciekawość.  Pani  Filmer 

przyjechała w ich strony nie wiadomo skąd i nie miała chyba rodziny, 

bo przez te wszystkie lata nikt jej nie odwiedził. 

Atena  uprzejmie  podziękowała  kamerdynerowi  i  weszła  do 

pustego  salonu,  by  na  osobności  przeczytać  list.  Nie  życzyła  sobie, 

żeby  pani  Tenison  wzięła  ją  w  krzyżowy  ogień  pytań,  starając  się 

background image

dowiedzieć, kto pisze i w jakiej sprawie. Jedyną osobą zamieszkałą w 

Londynie,  która  mogła  wysłać  list  do  Ateny,  była  Louise,  alias 

madame Felice. Im mniej zadufana w sobie matrona będzie wiedziała 

o ich znajomości, tym lepiej. 

List był krótki. Louise pisała: 

Otrzymałam  wiadomość  wielkiej  wagi  i  muszę  porozmawiać  z 

zaufaną  osobą  o  możliwych  następstwach  opisanych  w  wiadomości 

wydarzeń.  Prócz  Ciebie  nie  mam  w  Londynie  żadnej  przyjaciółki. 

Błagam, abyś zechciała mnie odwiedzić najszybciej, jak to możliwe. 

MF 

Atena  zmięła  list.  Co  się  stało?  Skąd  ten  niepokój  i  pośpiech? 

Postanowiła zajrzeć na Bond Street tego samego dnia po popołudniu. 

Louise  i  ona  nie  miały  nikogo,  komu  mogły  zaufać,  powinny  więc 

trzymać się razem, aby wspólnie stawić czoło wrogiemu światu. 

Przyszła  do  jadalni  na  krótko  przed  panem  Tenisonem,  który 

wpadł tam mocno poruszony, co mu się zdarzało niesłychanie rzadko. 

Trzymał  w  ręku  list  znacznie  obszerniejszy  niż  bilecik  doręczony 

Atenie. 

-  Moje  drogie  -  zaczął  drżącym  głosem  -  z  domu  przyszły 

niepokojące  wiadomości.  Doszedłem  do  wniosku,  że  lepiej  będzie, 

jeśli sam je wam przekażę, zanim przeczytacie o tym w gazetach. Bez 

wątpienia dziś albo jutro ukaże się artykuł w Morning Post. Adwokat 

Simpkin  donosi  mi  bez  zwłoki,  że  przed  paroma  dniami  markiz 

Sywell  został  znaleziony  na  podłodze  swej  sypialni  w  dawnym 

opactwie.  Był  martwy.  Procesowałem  się  z  nim  i  mój  prawnik  uznał 

background image

za  stosowne  natychmiast  zawiadomić  mnie  o  tym  fakcie.  Markiza 

zamordowano z  wyjątkowym okrucieństwem, a sprawca lub sprawcy 

pozostają nieznani. 

-  Kolejne  zabójstwo!  -  wykrzyknęła  pani  Tenison.  -  Niedawno 

zginął  nieszczęsny  premier,  pan  Spencer  Perceval,  zastrzelony  przez 

tego szaleńca Bellinghama. Nikt z nas nie może czuć się bezpieczny. - 

Na znak rozpaczy przyłożyła chusteczkę do oczu, ale szybko przyszła 

do siebie i perorowała dalej: - Zresztą wcale nie żałuję tego człowieka. 

Nie  mówię  o  Percevalu,  mam  na  myśli  markiza.  Z  pewnością  nie 

będziemy nosić po nim żałoby. Przecież to sąsiad, nie krewny. 

-  Szczerze  mówiąc,  nie  wydaje  mi  się,  żeby  ktokolwiek  po  nim 

rozpaczał  -  odparł  pan  Tenison.  -  Wyjątkowy  szubrawiec.  Z  drugiej 

strony jednak nie życzyłem mu śmierci. 

- Klątwa - szepnęła Emma. - Kolejne nieszczęście spowodowane 

przekleństwem  ciążącym  na  opactwie  Steepwood.  Najpierw  zaginęła 

markiza,  teraz  jej  mąż  został  zamordowany.  Może  oboje  padli  ofiarą 

tego samego zabójcy. 

Emma  rozpłakała  się,  ale  nie  miała  przy  sobie  chusteczki.  Atena 

podała jej swoją i zauważyła: 

-  To  brzmi  przekonująco.  Czy  w  liście  prawnika  są  wzmianki  o 

podejrzanych? Co na to władze? 

Pan  Tenison  popatrzył  na  zapłakane  panie  i  z  wdzięcznością 

zerknął  na  opanowaną  Atenę,  która  jak  zwykle  była  uosobieniem 

zdrowego rozsądku. 

background image

- Nie. Morderstwo jest równie tajemnicze jak zaginięcie markizy. 

Moim zdaniem główna trudność polega na tym, że osób skłóconych z 

Sywellem  jest  mnóstwo,  ja  sam  się  do  nich  zaliczam,  ale  na  tej 

podstawie nie należy zakładać, że ktoś z nas usunął go z tego świata. 

Atena  kiwnęła  głową.  Domyślała  się,  że  otrzymany  niedawno 

bilecik  dotyczy  tych  samych  wieści.  Trudno  się  dziwić,  że  Louise 

chciała natychmiast się z nią naradzić. Jedno nie ulegało wątpliwości: 

przez  najbliższy  tydzień  zamordowany  markiz  będzie  głównym 

tematem  rozmów  i  plotek,  a  następnie  pojawi  się  inna  nowina.  Kto 

wspominał jeszcze zastrzelonego niedawno premiera? 

 

-  Sywell  zamordowany.  Szczerze  mówiąc,  wcale  się  nie  dziwię, 

zwłaszcza  po  lekturze  złośliwej  satyry  na  jego  temat,  którą  ostatnio 

wydano w Londynie. 

Nick  Cameron  i  Adrian  spotkali  George'a  Tupmana,  idąc  do 

sportowej  sali  Jacksona.  Zatrzymał  ich,  aby  przekazać  nowinę,  którą 

właśnie otrzymał  w liście od brata zamieszkałego  w pobliżu opactwa 

Steepwood. 

- Tupman, jaką złośliwą satyrę masz na myśli? - zapytał Nick. 

- Nie czytałeś? No tak, skoro przyjechałeś do Londynu jakiś czas 

po  jej  opublikowaniu,  nie  masz  pojęcia,  jakie  tu  powstało 

zamieszanie. To paszkwil na Sywella pod tytułem Nikczemny markiz. 

Bohater  nazywa  się  Rapeall,  a  oprócz  niego  postawiono  pod 

pręgierzem  chyba  niemal  połowę  ludzi  z  towarzystwa.  Jeśli  chociaż 

background image

część tego, co  zostało  w tej książce napisane, jest prawdą, większość 

osób z naszej sfery miała powód, żeby znienawidzić Sywella. 

-  Podobno  markiz  miał  wielu  wrogów,  a  inni  się  go  sali. 

Domyślasz  się,  kto  zabił,  Tupman?  Gdybym  zaproponował  mały 

zakład, na kogo byś postawił? - spytał Nick. 

-  Pewnie  służący  albo  buntownicy  zwani  luddytami.  Zapewne 

ktoś  z  gminu.  Nie  wierzę,  by  człowiek  z  naszej  sfery  zamordował 

Sywella. Mogę założyć się o wszystko, że mam rację! 

-  Nie  znałem  go  -  wtrąci!  Adrian.  -  Naprawdę  był  takim 

nikczemnikiem,  jak  twierdzi  autor  satyry?  Chciałbym  przeczytać  tę 

rzecz. 

-  Prawdopodobnie  dopuścił  się  czynów  znacznie  gorszych  niż  te 

opisane  w  książce  -  dodał  Nick.  -  Miałem  nieszczęście  raz  się  z  nim 

zetknąć.  Chłostał  do  nieprzytomności  nieszczęsnego  lokaja  za 

rzekome  uchybienie  etykiecie.  Jakaś  błahostka!  Z  trudem 

powstrzymałem  się  od  tego,  żeby  nie  wyrwać  mu  bata.  Najchętniej 

jego bym wychłostał, ale byłem wtedy chłopcem i napaść na markiza 

nie uszłaby mi płazem. Teraz nic by mnie nie powstrzymało. 

-  Mówi  się,  że  znowu  działa  klątwa  rzucona  na  Opactwo 

Steepwood - powiedział Tupman. - Jest o niej wzmianka w paszkwilu. 

Chętnie pożyczę ci swój egzemplarz, Kinloch, jeśli przyrzekniesz, że 

mi  go  zwrócisz.  Nawiasem  mówiąc,  o  tobie  autor  nie  wspomina,  z 

czego powinieneś się cieszyć. Innym nadano obrzydliwe pseudonimy. 

Ten pismak bez litości się z nich natrząsa. 

background image

Adrian nie był pewny, czy istotnie ma powody do radości, że go 

pominięto. Wolałby zostać wyszydzony, ale zauważony. 

- A zatem klątwa ciążąca na opactwie Steepwood znowu działa - 

odparł w końcu. 

-  Ludzie  zawsze  wymyślają  bzdury,  gdy  usłyszą  o  tajemniczej  i 

nagłej śmierci - powiedział stanowczo Nick. - Kto dziś wierzy w takie 

głupstwa? 

-  Na  przykład  ja  -  przyznał  Adrian.  -  Historia  naszej  rodziny 

zawiera  mnóstwo  takich  opowieści.  W  Szkocji  jest  wiele  miejsc 

dotkniętych klątwą. Dobrze o tym wiesz, drogi kuzynie. 

Nick  wzruszył  tylko  ramionami  i  podziękował  Tupmanowi  za 

przekazanie  wiadomości.  Kuzyni  ruszyli  dalej.  Niespodziewanie 

ujrzeli  pannę  Filmer  wchodzącą  do  pracowni  krawieckiej  madame 

Felice. 

-  Ależ  to  Atena!  -  zawołał  Adrian.  -  Cóż  za  szczęśliwy  zbieg 

okoliczności!  Wejdźmy  tam  pod  byle  pretekstem.  Będę  mógł  z  nią 

porozmawiać. 

-  Nie  zapominaj  o  pogłoskach  krążących  na  temat  madame  - 

przypomniał Nick. - Jeśli ktoś z plotkarzy zobaczy, że tam wchodzisz, 

ludzie  zaczną  wygadywać  o  tobie  niestworzone  rzeczy.  Nie  sądzę, 

żeby  ci  się  to  spodobało.  Poza  tym  warto  zadać  sobie  pytanie,  czego 

panna  Filmer  tam  szuka.  Nie  stać  jej  przecież  na  suknie  od  madame 

Felice. Tym dziwniejsze wydaje się, że wczoraj nosiła taką kreację. 

background image

-  Jesteś  tego  pewny?  -  spytał  z  niedowierzaniem  Adrian.  -  Jej 

suknia nie  wydała  mi  się  strojna. Moim  zdaniem  niewiele  się  różniła 

od codziennej. Nie dostrzegam tu żadnej tajemnicy. 

Nick  mimo  woli  pomyślał,  że  mylna  ocena  stroju  Ateny  to 

kolejny dowód, że ci dwoje do siebie nie pasują. Adrianowi podobały 

się kreacje ozdobne i wystawne, których ona nie chciałaby nosić. 

-  Mimo  wszystko  nie  radziłbym  ci  bez  wyraźnego  powodu 

wdzierać się do tego raju wytwornych dam. 

- Okropny jesteś, Nick - zauważył Adrian. - Jak zwykle wylewasz 

mi na głowę kubeł zimnej wody, lecz... 

- Niemal zawsze mam rację - przerwał Nick, biorąc go pod ramię 

i zmuszając do marszu; byle dalej od nieodpartej pokusy. 

 

Gdy Atena weszła do salonu, Louise natychmiast znalazła powód, 

żeby  znaleźć  się  z  nią  sam  na  sam.  Szybko  zakończyła  rozmowę  z 

klientką  i  poszła  z  gościem  na  górę  nakazując  służbie,  by  przez 

najbliższe półgodziny pod żadnym pozorem jej nie przeszkadzano. 

Zamiast  podać  herbatę,  zbliżyła  się  do  kredensu,  gdzie  stała 

karafka z maderą i kilka kieliszków. Dwa zapełniła do połowy i jeden 

podała Atenie. 

-  Wypij.  Podejrzewam,  że  nim  skończę,  będziesz  musiała  się 

pokrzepić. 

Niezmącony  spokój,  podziwiany  zawsze  przez  Atenę,  gdzieś 

zniknął. Louise upiła mały łyk, wzdrygnęła się i odstawiła kieliszek. 

background image

- Do rzeczy. Nie chcę marnować twojego cennego czasu. Napisał 

do mnie zaufany przyjaciel ze Steepwood, z pomocą którego stamtąd 

uciekłam.  List  zawiera  wstrząsające  nowiny.  Nie  darzyłam  męża 

uczuciem  po  tym,  jak  zorientowałam  się,  że  udawał  szaleńczo 

zakochanego, aby skłonić mnie do małżeństwa. Mimo to nie życzyłam 

mu źle.  

Nieświadomie  powtórzyła  zdanie  wypowiadane  niemal  przez 

wszystkich, którzy słyszeli o śmierci Sywella.  

-  Znaleziono  go  w  sypialni.  Został  okrutnie,  brutalnie 

zamordowany.  Tożsamość  mordercy  pozostaje  tajemnicą.  Sywell 

odprawił całą służbę, nawet kamerdynera Solomona Burnecka, został 

więc  całkiem  sam.  Gdyby  nie  to,  biedny  Solomon  byłby  pierwszym 

podejrzanym,  bo  uchodzi  za  nieślubnego  syna  markiza,  a  na  dodatek 

był źle traktowany. Trudno o lepszy motyw do morderstwa. 

Louise zamilkła na chwilę. 

-  Markiz  zginął  po  długiej  walce,  pocięty  własną  brzytwą. 

Wszędzie  była  krew.  Oczywiście  przypomniano  sobie  natychmiast  o 

moim  zniknięciu,  lecz  od  swego  informatora  wiem,  że  okoliczności 

morderstwa  wskazują  wyraźnie,  iż  nie  mogła  tego  dokonać  kobieta. 

Cień podejrzenia pada  na  lorda  Yardleya.  Ostatnio  znów  pokłócił  się 

straszliwie  z  Sywellem  w  miejscu  publicznym.  Prowadzący  śledztwo 

będą jednak mieć spore trudności z ustaleniem listy podejrzanych, bo 

markiz  był  zwaśniony  z  wieloma  osobami,  a  większości  z  nich  dał 

powody, aby życzyły mu śmierci. 

background image

- Tak - przyznała Atena. - Wiadomo mi, że pan Tenison również 

był z nim skłócony, ale trudno podejrzewać go o zbrodnię. Nawiasem 

mówiąc, ma alibi, bo od połowy kwietnia nie opuszczał Londynu. 

-  Jestem  ci  winna  jeszcze  jedną  informację  -  ciągnęła  Louise.- 

Znajomy  twierdzi,  że  władze  postanowiły  wznowić  śledztwo  w 

sprawie zaginionej markizy i prowadzą je nader energicznie. Pojawiło 

się  domniemanie,  że  żona  wprawdzie  nie  zabiła,  ale  wynajęła 

morderców. Teraz rozumiesz, dlaczego cię wezwałam. 

- Wątpię, żebyś  znalazła się na liście potencjalnych morderców - 

powiedziała oszołomiona Atena. - Kto cię zna, nie śmie podejrzewać, 

że przyłożyłabyś rękę do zbrodni. 

-  Zapewne,  lecz  oprócz  ciebie  nie  mam  przyjaciół  -  odparła  ze 

smutkiem  Louise.  -  Gdy  przebywałam  opactwie  Steepwood,  prawie 

nie  spotykałam  się  z  ludźmi.  Po  ślubie  z  Sywellem  stałam  się 

praktycznie  jego  więźniem.  Kiedy  wychodziłam,  mogłam  jedynie 

spacerować po najbliższej okolicy. Wcześniej byłam prostą szwaczką. 

W miasteczku poza tobą nie miałam żadnych przyjaciół.  

Jest  również  inna  trudność:  nie  zamierzam  się  ujawnić  nawet  po 

to,  żeby  dowieść  swojej  niewinności.  Lepiej,  by  nikt  nie  dowiedział 

się  o  moim  nowym  życiu.  Tamten  rozdział  uważam  za  definitywnie 

zamknięty.  Popełniłam  błąd,  wychodząc  za  łajdaka,  i  drogo  za  to 

zapłaciłam.  Ze  smutkiem  muszę  wyznać,  że  nie  podjęłabym  takiej 

decyzji,  gdyby  John  Hanslope  mój  opiekun,  nie  uznał,  że  dobrze  na 

tym wyjdę, jeśli przyjmę oświadczyny. 

background image

-  Dlaczego  prowadzący  śledztwo  podejrzewają  hrabiego 

Yardleya?  -  zapytała  nieco  zbita  z  tropu  Atena.  -  Moim  zdaniem  to 

przypuszczenie jest równie absurdalnie jak przypisywanie winy tobie. 

Spotkałam  go  raz  jeden  i  w  przeciwieństwie  do  markiza  zrobił  na 

mnie wrażenie człowieka spokojnego i godnego szacunku. 

-  Racja  -  przytaknęła  Louise.-  Teraz  rozumiesz,  dlaczego 

chciałam z tobą porozmawiać. Jesteś uosobieniem zdrowego rozsądku 

i  zadajesz  właściwe  pytania.  Moim  zdaniem  większość  mężczyzn, 

zwłaszcza po pijanemu, zachowuje się w sposób urągający zdrowemu 

rozsądkowi,  jeśli  w  grę  wchodzą  ich  pieniądze  lub  honor.  Możemy 

tylko  zgadywać,  czemu  Yardley  zrobił  markizowi  karczemną 

awanturę,  a  także  czy  tamta  kłótnia  miała  jakiś  związek  z 

morderstwem. 

-  To  mi  przypomina  skomplikowaną  układankę.  Nie  mamy 

wzorcowego obrazka, brakuje wielu istotnych elementów, jest też dla 

mnie  zagadką,  według  jakiego  klucza  należy  porządkować  te,  które 

mamy.  Zadanie  trudne...  wręcz  niemożliwe  do  wykonania  - 

zastanawiała się Atena. 

-  Owszem,  lecz  jeśli  mam  być  szczera,  w  całej  tej  sprawie 

interesuje mnie tylko jeden aspekt. Żadna z nas nie może zdradzić, że 

jestem zbiegłą markizą. Jeśli ktokolwiek zapyta, jak zaczęła się nasza 

przyjaźń,  powinnyśmy  mieć  przygotowaną  wiarygodną  odpowiedź, 

aby  zmylić  czujność  ewentualnych  przeciwników.  Niestety,  trzeba 

skłamać. 

background image

Obie  młode  kobiety  bezradnie  wpatrywały  się  w  siebie.  Nagle 

Atena wybuchnęła śmiechem, chociaż nie było jej wesoło. 

-  Gdybym  została  wziętą  pisarką,  ułożenie  efektownej  i 

pasjonującej  opowieści  nie  stanowiłoby  dla  mnie  najmniejszego 

problemu. Nikt by się nie zorientował, że kłamię, ale teraz... 

- Szczerze mówiąc, też mam pustkę w głowie - przyznała Louise. 

-  Tyle  nakłamałam,  zanim  pod  fałszywym  nazwiskiem  osiadłam  na 

Bond Street, że brak mi już pomysłów. 

-  Jak  ci  się  podoba  taka  historyjka  -  zaczęła  Atena,  marszcząc 

brwi  i  starając  się  odpowiednio  ubrać  w  słowa  pierzchające  myśli.  - 

Jak  zapewne  wiesz,  przez  jakiś  czas  miałam  francuską  guwernantkę. 

Możemy  powiedzieć,  że  jej  młodsza  siostra  przyjechała  do  nas  na 

krótkie wakacje.  

Rozumie się samo przez się, że ty nią byłaś. Kiedy przyszłam do 

twojej  pracowni  z  panią  Tenison  i  Emmą,  od  razu  cię  poznałam,  bo 

zachowałaś  drobną  posturę  i dziewczęcą  urodę.  Moim  paniom  o  tym 

nie wspomniałam, ponieważ uznałam, że to nie ich sprawa.  

Atena była wstrząśnięta, że z taką łatwością ułożyła przekonującą 

fabułkę. Niemal słyszała kpiący głos Nicka: Ależ z pani intrygantka i 

kłamczucha,  Ateno!  Imienniczka  godna  antycznej  bogini,  która  u 

Homera  łże  jak  z  nut.  Ocknęła  się  z  zadumy,  gdy  Louise  pochwaliła 

jej opowiastkę. 

-  To  powinno  wystarczyć  -  uznała.  -  Chyba  rozumiesz,  dlaczego 

jestem  taka  ostrożna.  Nie  sądzę,  żeby  mnie  odnaleźli,  ale  trzeba brać 

pod  uwagę  najgorsze.  Jednego  nauczyłam  się  ze  wszystkich 

background image

życiowych  doświadczeń:  wystarczy  przekonujące  kłamstwo,  a  reszta 

opowieści  niech  będzie  prosta  i  prawdziwa.  Nadmiar  wyjaśnień 

prowadzi do katastrofy. 

-  Okropny  jest  ten  świat  -  skonstatowała  Atena  i  serdecznie 

ucałowała przyjaciółkę. - Dlaczego ubogie dziewczęta muszą posuwać 

się do podstępów, żeby przetrwać? 

Myślała nie tylko o Louise, lecz także o sobie, ponieważ życiowe 

perturbacje  zmusiły  ją  do  samodzielnych  poszukiwań na małżeńskim 

rynku,  skoro  nie  mogła  liczyć  na  pomoc  matki.  Mimo  wszystko 

zdawała sobie sprawę, że jej sytuacja była lepsza od położenia Louise, 

która nigdy nie miała nikogo, kto wprowadziłby ją do wyższych sfer. 

Znalazła  wprawdzie  kandydata  na  obrońcę  i  opiekuna,  lecz  ten  po 

ślubie zmienił się w potwora.  

Louise  obserwująca  uważnie  wyraz  twarzy  Ateny,  rozważała  po 

raz  pierwszy,  czy  nie  nadszedł  czas,  by  podzielić  się  z  nią  sekretem 

dotyczącym  swego  pochodzenia,  lecz  doskonale  wiedziała,  że 

przyjaciółka dźwiga ciężkie brzemię i obciążanie jej ponad miarę nie 

pomoże żadnej z nich. Lepiej zachować te rewelacje na później, kiedy 

nowina o potwornej śmierci markiza trochę spowszednieje. 

Obu pozostało jedynie dopić maderę i powspominać dawne dobre 

czasy, żeby na chwilę zapomnieć o smutnej teraźniejszości. 

-  Zimny  trup!  Na  miłość  boską!  Ciekawe,  który  z  niezliczonych 

wrogów postanowił nareszcie z nim skończyć. 

Ta  uwaga  wygłoszona  przez  damę  należała  do  najłagodniejszych 

uwag,  jakimi  dzieliły  się  osoby  z  wyższych  sfer  po  usłyszeniu 

background image

wiadomości  o  brutalnym  zamordowaniu  markiza.  Ilekroć  w 

towarzystwie pojawiał się starszy syn hrabiego Yardleya, szeptano po 

kątach, że jego ojca podejrzewa się o udział w zbrodni. 

Marcus,  wicehrabia  Angmering  od  razu  rzucał  się  w  oczy. 

Wysoki  i mocno  zbudowany,  podobnie  jak  Nicholas  Cameron, twarz 

miał  raczej  wyrazistą  niż  urodziwą  i  gęstą,  złotorudą  czuprynę.  Poza 

tym przedkładał wygodę nad elegancję i nie aspirował nigdy do miana 

dandysa. 

- Najgorsze jest to, że wszyscy znajomi traktują mnie jak obłożnie 

chorego.  Wygląda  na  to,  że  każdy  wie,  co  mi  jest,  ale  nikt  się  nie 

kwapi,  żeby  mnie  o  tym  poinformować  -  zwierzał  się  Nickowi  i 

Adrianowi, gdy pewnego dnia spotkał ich w Hyde Parku. - Ci, których 

szczególnie nie lubię, omijają mnie szerokim łukiem, żeby nie złapać 

tych  miazmatów,  a  prawdziwi  przyjaciele  udają  pogodnych  i 

zapewniają  o  swej  sympatii!  Do  głowy  by  mi  nie  przyszło,  żeby 

podejrzewać  ojca  o  mordercze  skłonności,  ale  to  nie  jest  żaden 

argument, prawda? W ten sposób dowodzę tylko, że jestem oddanym 

synem. 

-  Istotnie.  W  naszych  czasach  to  prawdziwa  rzadkość  -  przyznał 

Nick. 

Adrian,  który  dosłownie  zrozumiał  uwagi  Marcusa,  wypytywał 

troskliwie: 

- Mam nadzieję, Angmering, że nie zapadłeś na groźną chorobę. 

Nie  miał  pojęcia,  dlaczego  Nick  i  Marcus  zgodnie  wybuchnęli 

gromkim śmiechem. 

background image

-  Przyzwoity  z  ciebie  gość,  Kinloch.  -  powiedział  Marcus.  - 

Gdyby  coś  ze  mną  było  nie  tak,  trzymałbym  się  od  ciebie  z  daleka. 

Zapewniam,  że  jestem  w  dobrej  formie.  Odkąd  do  miasta  dotarła 

nowina  o  zamordowaniu  Sywella,  brak  mi  tylko  cierpliwości,  bo 

wszyscy wygadują bzdury na mój temat? 

-  Och,  odetchnąłem  z  ulgą  -  rzekł  uspokojony  Adrian  i  dodał:  - 

Nie chcę przez to powiedzieć, że pochwalam morderstwo, ale Sywell 

sam  się  prosił  o  taki  los.  Przeczytałem  niedawno  świetną  książkę  na 

jego temat. Rzecz nosi tytuł „Nikczemny markiz" . Nick twierdzi, że 

sportretowano w niej wielu ludzi z naszej sfery. Tak czy inaczej cieszę 

się,  że  jesteś  zdrów.  Sywell  nam  wszystkim  bruździł  i  dawał  do  ręki 

mocne argumenty tym okropnym radykałom, którzy obrzucają błotem 

całą Izbę Lordów. Może po jego śmierci wreszcie się uciszą. 

-  Wątpliwe  -  odparli  jednocześnie  Nick  i  Marcus.  Ten  ostatni 

dodał  rzeczowo:  -  Najdziwniejsze  jest  to,  że  Sywell  zginął  dokładnie 

tak, jak opisano w książce. 

- Cały pokój we krwi, denat zamordowany swoją własną brzytwą! 

- krzyknął wstrząśnięty Adrian. 

-  Otóż  to  -  przytaknął  Marcus.  -  Albo  mamy  do  czynienia  z 

wyjątkowym zbiegiem okoliczności, zwłaszcza że gdy paszkwil został 

opublikowany,  Sywell  cieszył  się  dobrym  zdrowiem...  względnie 

dobrym  -  poprawił  się  szybko  i  ciągnął  swoje  wywody:  -  albo 

morderca czerpał inspiracje z książki. 

Wszyscy trzej przez kilka chwil rozważali, każdy na swój sposób, 

haniebną  śmierć  markiza.  W  końcu  Nick  postanowił  zmienić  temat  i 

background image

wykorzystać fakt, że natknęli się na Marcusa. Zaczął go wypytywać o 

Tenisonów z Steep Ride w hrabstwie Northampton. 

-  Wiem,  Angmering,  że  twoja  rodzina  pochodzi  ze  Steepwood. 

Może  ich  tam  widywałeś?  Niedawno  przyjechali  do  Londynu.  Ich 

córka będzie przedstawiona na królewskim dworze. 

- Tenison? - zastanawiał się Marcus. - Tak, poznałem go na balu 

w  salach  redutowych  Abbot  Quincey,  kiedy  tam  ostatnio  bawiłem. 

Przyzwoity  facet,  ma  w  sobie  coś  z  uczonego.  Z  przyjemnością 

uciąłem  sobie  z  nim  pogawędkę  na  temat  dziejów  opactwa,  które 

później  stało  się  własnością  naszej  rodziny.  Ojciec  także  ma  go  za 

uczciwego  człowieka.  Pamiętam  jedynaczkę  Tenisonów:  filigranowa, 

cichutka, tyranizowana przez władczą matkę. 

-  Miała  damę  do  towarzystwa?  -  zapytał  Nick,  wykorzystując 

okazję do zdobycia informacji. 

-  Czy  ja  wiem?  Kto  by  pamiętał  te  damulki?  -  wzruszył 

ramionami Marcus. 

Słuchający nieuważnie Adrian natychmiast się obruszył. 

-  Tę,  która  jej  obecnie  towarzyszy,  na  pewno  byś  zauważył, 

Angmering.  Jest  wyjątkowo  piękna,  usuwa  w  cień  córkę  Tenisonów, 

nie czyniąc żadnych starań w tym kierunku. Pochodzi z tych samych 

okolic. 

Nick i Marcus nie widzieli dotąd u Adriana podobnego ożywienia. 

Był wyraźnie oburzony, że ktoś nie oddał sprawiedliwości Atenie. 

-  Jak  się  nazywa  ta  perła,  Kinloch?  Musi  być  naprawdę 

wyjątkowa, skoro dla niej zapomniałeś o innych dzierlatkach. 

background image

-  Miarkuj  się,  Angmermg!  Panna  Atena  Filmer  jest  prawdziwą 

damą,  ma  nieskazitelne  maniery  i  wzorowo  wypełnia  swoje 

obowiązki,  pomagając  córce  Tenisonów  odnaleźć  się  w  wielkim 

świecie. Prawda, Nick? 

- Można tak powiedzieć - padła ostrożna odpowiedź. 

- Filmer... - rzekł Marcus. - Nie przypominam sobie nikogo o tym 

nazwisku.  Skoro  na  tobie,  Kinloch,  zrobiła  tak  ogromne  wrażenie,  z 

pewnością zauważyłbym ją, gdyby pojawiła się na horyzoncie. 

-  Nic  straconego  -  odciął  się  Adrian,  nadal  w  wojowniczym 

nastroju.  -  Masz  doskonałą  sposobność,  żeby  ją  poznać. 

Spodziewałem się, że Tenisonowie zechcą dziś po południu odwiedzić 

Hyde  Park,  bo  pogoda  jest  prześliczna,  i  widzę,  że  udało  mi  się  ich 

namówić.  Już  tu  są!  Przekonam  rodziców  panny  Emmy,  że  młode 

damy  zamiast  jechać  landem,  powinny  wybrać  się  z  nami  na 

przechadzkę,  sam  więc  ocenisz.  Niewątpliwie  potem  zgodzisz  się  ze 

mną,  że  nie  wszystkie  damy  do  towarzystwa  są  podstarzałymi 

brzydulami. 

Pomaszerował  w  głąb  alejki,  którą  jechało  otwarte  lando 

Tenisonów. Marcus w zamyśleniu odprowadził go wzrokiem. 

-  Powiedz  mi,  Cameron,  co  napadło  Kinlocha?  Chyba  nie 

zakochał  się  w  jakiejś  prostaczce,  w  zwykłej  damie  do  towarzystwa! 

Akurat  jego  nigdy  bym  nie  posądził  o  skłonność  do  mezaliansu.  Nie 

zadziera nosa, ale trudno nazwać go lekkoduchem. 

Nick zadziwił samego siebie, broniąc Ateny. 

background image

- Poczekaj, Marcusie, aż sam zobaczysz tę pannę. Naprawdę jest 

urodziwa... a także mądra. 

-  Mądra!  O  bogowie!  W  takim  razie  o  czym  rozmawia  z 

Kinlochem? 

Nick  wybuchnął  śmiechem.  Dawno  się  nie  widzieli  i  dlatego 

zapomniał,  że  obaj  są  równie  spostrzegawczy.  Angmering  od  razu 

trafił w dziesiątkę, potwierdzając jego wątpliwości co do małżeństwa 

Adriana  z  Ateną.  Nim  zdążył  odpowiedzieć  na  ostatnią  uwagę, 

dobiegł go przeciągły gwizd. Tak nieoczekiwanie Marcus zareagował 

na widok Adriana prowadzącego pod ręce dwie młode damy. 

-  Dobry  Boże!  Już  wiem,  co  miał  na  myśli.  Tamta  mała  trochę 

podrosła od naszego ostatniego spotkania. Teraz jest całkiem znośna. 

Miła buzia, ładna figurka. Ale jej dama do towarzystwa... Prawdziwa 

piękność, bez dwóch zdań! 

Nick  spojrzał  spode  łba  na  starego  przyjaciela.  Też  coś!  Co  za 

dużo,  to  niezdrowo!  Atena  zyskała  kolejnego  wielbiciela!  To  chyba 

czary... jak w Śnie nocy letniej Szekspira. Marcus skłonił się nisko obu 

paniom, gdy Adrian go im przedstawił. 

-  Cała  przyjemność  po  mojej  stronie.  Jesteś  szczęściarzem, 

Kinloch!  U  obu  ramion  prawdziwe  ślicznotki.  Idąc  po  panie, 

zapowiedziałeś,  że  przyprowadzisz  dwie  wyjątkowe  piękności,  i 

dotrzymałeś słowa. 

Emma  uroczo  się  zarumieniła.  Dawniej  byłaby  całkiem  zbita  z 

tropu takimi pochwałami, ale tamte czasy już minęły. 

- Pan nam pochlebia, milordzie - odparła Atena. 

background image

-  Bez  tytułomanii,  panno  Filmer.  Proszę  mi  mówić  Angmering. 

Mam  nadzieję,  że  i  panna  Emma  zechce  tak  się  do  mnie  zwracać. 

Spotkaliśmy  się  w  okresie  Bożego  Narodzenia  w  salach  redutowych 

Abbot Quincey. 

- Jestem zaszczycona, że raczył mnie pan zapamiętać, Angmering 

- odparła nieśmiało Emma. 

- Co też pani mówi! Jak mógłbym zapomnieć? Wydaje mi się, że 

nie poznałem wtedy pani towarzyszki. Na pewno też utkwiłaby mi w 

pamięci. 

Atena  jak  zwykłe  czuła  na  sobie  gniewne  spojrzenie  Nicka.  Od 

razu polubiła szczerego i bezpośredniego Angmeringa. 

-  Nie  spotkaliśmy  się,  ponieważ  moja  mama  chorowała  i  nie 

byłam na balu. 

- Mieszka pani w Abbot Quincey, panno Filmer? 

Atena pokręciła głową. 

-  Nie.  Moja  owdowiała  matka  osiadła  przed  laty  w  niewielkiej 

wiosce  zwanej  Steep  Ride  po  drugiej  stronie  Steepwood.  To  urocza 

osada, pewnie dlatego, że taka maleńka. 

Steep  Ride,  powtórzył  w  myślach  Nick.  Trzeba  zapamiętać  tę 

nazwę.  Już  wiedział,  gdzie  szukać  informacji  o  pannie  Filmer  i  jej 

pochodzeniu.  Szedł  sam  za  Adrianem  prowadzącym  Emmę  i 

Marcusem,  który  podał  ramię  Atenie.  Z  ponurą  miną  przysłuchiwał 

się ich rozmowie. 

Po  kilku  chwilach  niezobowiązującej  konwersacji  Marcus 

oznajmił: 

background image

-  Panno  Filmer,  moje  gratulacje!  Odkąd  przyjechałem  do 

Londynu,  wszyscy  rozmawiają  ze  mną,  jakby  mieli  do  czynienia  z 

dziwakiem albo szaleńcem. Jest pani pierwszą osobą, która zachowuje 

się normalnie. 

-  Gdyby  chciał  pan  dowieść,  że  ma  w  sobie  coś  z  oryginała  lub 

ekscentryka, z pewnością nic by pana nie powstrzymało, lecz na razie 

nie  oczekuję  takich  niespodzianek.  Domyślam  się,  że  morderstwo 

popełnione  na  osobie  markiza  oraz  więzy  łączące  pańską  rodzinę  ze 

Steepwood  zachęcają  innych  do  szukania  sensacji.  Plotkarze 

uwielbiają melodramatyczne sytuacje. 

-  Dobrze  powiedziane.  -  Marcus  uśmiechnął  się  do  Ateny.  - 

Dzięki  pani  bawi  mnie  teraz  ich  postępowanie,  które  do  tej  pory 

uważałem za irytujące. Nick Cameron powiedział, że jest pani mądra, 

i miał rację. 

-  Naprawdę  tak  mówił?  -  odparła  chłodno  Atena.  -  Uchodzi  za 

rozumnego człowieka, więc jego uznanie powinno mi pochlebiać.  

-  Uwaga  Nicka  z  pewnością  nie  była  pochlebstwem.  Jestem 

pewny, że zgodzi się ze mną. 

Atena  miała  w  tej  kwestii  spore  wątpliwości.  Jej  zaufanie  wobec 

Camerona stało pod znakiem zapytania, natomiast z każdą minutą nie 

bez  irytacji  utwierdzała  się  w  przekonaniu,  że  nadal  ją  przyciąga 

niczym  magnes.  Ilekroć  wchodziła  do  sali balowej  czy  bawialni  albo 

jak dziś jechała do Hyde Parku, odruchowo szukała go wzrokiem.  

Co  gorsza,  zwyczajne  spotkanie  stawało  się  dla  niej  ogromnym 

przeżyciem.  Tak  samo  czuła  się,  gdy  pewnego  razu  przypadkiem 

background image

wypiła  bardzo  mocny  alkohol,  który  natychmiast  uderzył  jej  do 

głowy. 

Wstydziła  się  przyznać,  że  sama  obecność  tego  mężczyzny 

wprawia ją w upojenie. Zastanawiała się, jak on reaguje na jej widok. 

Zwykle  odnosiła  wrażenie,  że  go  denerwuje.  Kiedy  się  pojawiała, 

krzywił usta i obrzucał ją chłodnym taksującym spojrzeniem. 

Idący  za  Marcusem  i  Ateną  Nick  był  równie  poruszony.  Przez 

głowę  przebiegały  mu  podobne  myśli  i  spostrzeżenia.  Mimo  woli 

podsłuchiwał tamtych dwoje i utwierdzał się  w przekonaniu, że musi 

zdobyć jak najwięcej informacji na temat panny Filmer. 

Ostateczną  decyzję  podjął,  gdy  z  powozu  stojącego  za  drzewami 

wysiadł  książę  Inglesham  i  podszedł  do  nich,  prowadząc  na  srebrnej 

smyczy  wielkiego  charta  rosyjskiego.  Gdy  pies  podbiegł  do  Ateny, 

natychmiast uległ jej urokowi. Jak wszystkie samce, zaczął się do niej 

łasić pan musiał go przywołać do porządku. 

-  Angmering,  drogi  przyjacielu,  przedstaw  mnie  swojej 

towarzyszce,  żebym  mógł  ją  przeprosić  za  niefortunne  zachowanie 

mego  zwierzaka,  który  wabi  się  Iwan  Groźny,  a  zachowuje  się  jak 

mały kotek, więc przy nadawaniu imienia zaszła chyba jakaś pomyłka 

- powiedział, jak zwykle opanowany. Ukłonił się nisko Atenie. 

Kolejny  wielbiciel,  pomyślał  z  wściekłością  Nick.  Powinni  ją 

nazwać  Afrodytą,  a  nie  Ateną.  Imię  bogini  miłości  byłoby  w  tym 

wypadku  stosowniejsze,  bo  najwyraźniej  wszyscy  mężczyźni  gotowi 

są  paść  do  jej  stóp.  Gdyby  została  kurtyzaną,  z  pewnością  nie 

narzekałaby na brak adoratorów. 

background image

Marcus  natychmiast  przedstawił  Atenę  księciu...  oraz  Iwanowi, 

który  skomlał  z  ukontentowania.  Pochyliła  się,  żeby  pogłaskać 

kształtny łeb szlachetnego zwierzęcia, które radośnie polizało jej dłoń. 

Książę odciągnął go i uniżenie przepraszał, a na koniec rzekł: 

-  Droga  panno  Filmer,  mogę  tylko  powiedzieć,  że  nie 

przypominam  sobie,  żeby  kiedykolwiek  zachował  się  w  ten  sposób. 

Do tej pory znany był z niechęci do ludzi. Za mną także nie przepada. 

Jego serdeczność powinna pani schlebiać. 

Znowu  mowa  o  schlebianiu!  Atena  uśmiechnęła  się,  a  Nick 

zacisnął zęby, co nie było łatwe, bo rozmawiając z księciem, starał się 

zachować przyjemny wyraz twarzy. Inglesham miał opinię pustelnika 

i rzadko szukał towarzystwa ludzi ze swojej sfery. Chodziły słuchy, że 

w  młodości  przeżył  zawód  miłosny,  a  jego  małżeństwo  okazało  się 

tragiczną  pomyłką.  Po  śmierci  żony  zdecydowanie  odsunął  się  od 

świata. No i proszę, teraz wpadła mu w oko panna Atena Filmer.  

W  tym  momencie  nastąpił  gwałtowny  zwrot  w  monologu 

wewnętrznym Nicka Camerona, który nagle zrozumiał, że spotkała go 

straszliwa  przygoda:  sam  też  zakochał  się  w  pannie  Atenie  Filmer  i 

każdego  samca  -  obojętnie  mężczyznę  lub  zwierzę  -  traktował  jak 

rywala!  Nie,  to  nie  do  zniesienia!  Z  pewnością  doświadczał  jedynie 

zwykłej żądzy. Naturalnie, nie czuł nic więcej... 

W głębi serca wiedział jednak, że kłamie. Potrafił oszukać innych, 

nawet  Atenę,  ale  nie  mógł  zwodzić  samego  siebie.  Nie  ulegało 

wątpliwości, że książę jest zachwycony nową znajomą.  

background image

-  Atena  -  powiedział.  -  Szlachetne  imię.  Wolno  spytać,  czy 

występuje często w pani rodzinie? 

- Nie sądzę - odparła wymijająco, bo nie znała żadnych krewnych, 

ale  nie  mogła  tego  zdradzić  księciu.  -  Mama  nazwała  mnie  tak, 

ponieważ jej ojciec był wybitnym znawcą antyku i uważał to imię za 

ładne. 

-  Przypadło  urodziwej  właścicielce  -  odparł  szarmancko  książę, 

starając się panować nad Iwanem, który z uwielbieniem wpatrywał się 

w Atenę i chętnie znów polizałby jej dłoń. - Jeśli dobrze zrozumiałem 

wyjaśnienia Angmeringa, przyjechała pani do Londynu z Tenisonami 

i  przyjaźni  się  z  ich  córką.  To  rodzina  ze  Steepwood  w  hrabstwie 

Northampton, prawda? Słyszałem, że Tenison ostatnio wszedł w spór 

z nieżyjącym markizem Sywellem. 

-  Możliwe  -  odparła  Atena,  starając  się  jak  najmniej  mówić  o 

rodzinnych stronach. - Wydaje mi się, że był to spór graniczny. 

-  Gdyby  pani  mieszkała  we  własnym  domu,  nie  u  przyjaciół, 

dałbym  pani  w  prezencie  Iwana,  ponieważ  obawiam  się,  że  wasze 

rozstanie będzie dla niego trudną próbą. Pochodzi pani ze Steepwood? 

Czy dobrze zrozumiałem? Ma pani krewnych? Na pewno matkę. 

Do diabła, o co mu chodzi, pomyśleli jednocześnie Marcus i Nick. 

Obaj podejrzewali, że książę usiłuje zdobyć względy Ateny Filmer, co 

było założeniem nader śmiałym, jeśli wziąć pod uwagę jego reputację, 

nienaganną pod każdym względem. 

-  Szczerze  mówiąc,  mało  wiem  o  rodzinnych  koligacjach  - 

odparła Atena, coraz bardziej zakłopotana tą indagacją.  

background image

Starannie ukrywała wszelkie objawy lekkiego zdenerwowania, na 

które  Nick  był  jednak  szczególnie  wyczulony,  i  dlatego  zaraz 

pomyślał,  że  książę  trafił  chyba  w  czułe  miejsce.  Chętnie  by  się 

dowiedział,  czemu  służą  te  wszystkie  pytania.  Do  diabła, jakie  plany 

ma książę wobec panny Filmer? 

Atena zadawała sobie to samo pytanie. Z roztargnieniem głaskała 

po  głowie  Iwana,  który  przestał  się  wyrywać  i  znacznie  spokojniej 

wyrażał  teraz  swoje  uwielbienie.  Pomyślała,  że  gdyby  nie  była  tylko 

ubogą znajomą Tenisonów, z radością przyjęłaby podarunek księcia. 

Nie  miała  nigdy  psa.  Pani  Filmer  balansowała  na  granicy 

ubóstwa.  Miała  stały  dochód  zapewniający  skromne  utrzymanie, 

trzymała więc kota, którego łatwiej było wykarmić. 

- Mamy kota jak czarownice ze starych baśni - powiedziała kiedyś 

z westchnieniem. 

Książę również uświadomił sobie, że jak na początek znajomości 

jest  przesadnie  dociekliwy,  i  zmienił  temat.  Zaczął  omawiać 

polityczne  nowiny.  Wspomniał  o  luddystach,  którzy  zabili  kupca  w 

hrabstwie York, mówił o żałosnej doli angielskiego pospólstwa. 

- To wojna - dodał, a Nick i Marcus zgodnie pokiwali głowami. - 

Nawet  bez  rozruchów  i  francuskiej  blokady  sytuacja  wyglądałaby 

fatalnie.  Teraz  grozi  nam  klęska.  Młody  Byron  miał  rację, 

przemawiając w Izbie Lordów, ale wyraził tylko swoje oburzenie i nie 

zaproponował  konkretnych  posunięć,  które  ulżyłyby  ludowi  w 

cierpieniu. 

background image

Na szczęście przestał wypytywać o moich widmowych kuzynów, 

pomyślała  Atena,  ale  te  sprawy  są  równie  przygnębiające.  Niemal 

odetchnęła  z  ulgą,  gdy  Adrian  prowadzący  Emmę  zawrócił, 

wychodząc naprzeciw jej i Angmeringowi. 

- Tam, do kata, co się z wami dzieje? Nick, czemu zostaliście... 

Przerwał  mu  Iwan,  który  pod  wpływem  nagłej  niechęci  do 

przybysza zaczął szczekać jak szalony. 

-  Niedobry  pies  -  skarcił  go  książę.  -  Muszę  zaprowadzić  cię  do 

powozu.  Wybacz,  Kinloch,  że  tak  nagle  odchodzę,  ale  nie  mogę 

pozwolić, by Iwan się panoszył. Porozmawiamy innym razem. Cieszę 

się,  że  spotkałem  tak  miłe  towarzystwo  i  zostałem  pani 

przedstawiony,  panno  Filmer.  To  dla  mnie  prawdziwy  zaszczyt.  - 

Skłonił się i pociągnął za sobą psa. 

-  Mówcie,  co  się  stało!  -  rzucił  Adrian,  patrząc  za  nim.  - 

Zatrzymał  was?  Podobno  to  istny  pustelnik,  tak  mówią.  Dziwnie  na 

panią spoglądał, Ateno. Jego pies również. 

Wszyscy  stłumili  śmiech  wywołany  bezceremonialną  uwagą. 

Zdarzało się czasami, że prostoduszny Adrian od razu trafiał w sedno, 

podczas  gdy  jego  subtelniejsi  rozmówcy  krążyli  wokół  sprawy.  To 

była właśnie jedna z takich chwil. 

-  Sądzę,  Adrianie,  że  zwrócił  na  mnie  uwagę  tylko  z  powodu 

osobliwego  zachowania  swego  charta  -  odparła  Atena,  starając  się 

mówić spokojnie i rzeczowo. 

Miała  świadomość,  że  mija  się  z  prawdą.  Gdy  książę  zadawał 

pytania,  wyczuwała  w  nich  pewną  natarczywość,  ale  nie  potrafiła 

background image

określić, z czego to wynika. Może wpadła mu w oko, a może istotnie 

interesowali go krewni Filmerów. Nie była świadoma, że jej myśli są 

odbiciem rozważań Nicka. 

Marcus także uznał zachowanie księcia za dziwne, ale nim zdążył 

wyrazić  swoją  opinię;  zbliżyła  się  do  nich  bardzo  elegancka  i 

urodziwa  kobieta,  na  oko  trzydziestoparoletnia.  Szła  pod  rękę  ze 

znacznie starszym siwym mężczyzną. 

- Cameron! Nick Cameron, ach, to ty! Tak mówiłam, ale Laxford 

nie  był  całkiem  pewny.  Ostatnio  wzrok  mu  się  pogorszył.  Ogromnie 

się  cieszę  z  tego  spotkania.  Tyle  lat  minęło.  Trzeba  wam  wiedzieć  - 

zwróciła  się  do  słuchaczy,  jakby  przemawiała  na  zebraniu  -  że  w 

dzieciństwie  Nick  i  ja  zawsze  trzymaliśmy  się  razem.  Ach,  to  były 

piękne dni - westchnęła i dodała pospiesznie: - Nie przedstawisz mnie 

znajomym, Nick? Lorda Kinlocha pamiętam sprzed lat. 

Podczas  tej  perory  wiekowy  mąż  stał  obok  niej  jak  słup  soli. 

Atena  spostrzegła,  że  Nick  wcale  nie  jest  zachwycony  wylewnym 

powitaniem lady Laxford. Na jego twarzy ujrzała wyraz, który pojawił 

się,  ilekroć  zamierzał  ją  surowo  napiętnować.  Ukłonił  się  niedbale, 

zwracając  się  do  kobiety,  nie  użył  arystokratycznego  tytułu  i 

powiedział krótko:  

- Jak sobie życzysz, Floro. 

Lodowatym tonem dokonał prezentacji wymuszonej przez damę o 

ślicznej  twarzy  i  przenikliwym  wzroku.  Atena  ze  zdziwieniem 

stwierdziła, że głównie ona jest nim przeszywana.  

background image

A  zatem  towarzyszka  zabaw  Nicka była  dość  bystra, aby  szybko 

się zorientować, że Emma nie jest obiektem jego zainteresowania! Od 

razu  postawiła  na  Atenę.  Ciekawe,  co  na  tej  podstawie  można 

wywnioskować na temat charakteru owej damy... oraz jej przyjaźni z 

Nickiem. Zaczęła się ogólna rozmowa, w której Nick nie brał udziału, 

chociaż lady Laxford próbowała go do niej wciągnąć. 

-  Dlaczego  jesteś  taki  milczący?  To  do  ciebie  niepodobne  - 

powtarzała raz po raz. 

Nie  reagował  na  te  zaczepki,  tylko  stanął  z  boku,  starając  się 

zwrócić  na  siebie  uwagę  lorda  Laxforda,  którego  roztargnione 

spojrzenie  świadczyło,  że  podeszły  wiek  przyćmił  mu  nieco  umysł. 

Mimo  to  znacznie  młodsza  żona  często  zagadywała  go  przyjaźnie, 

lecz  zaraz  podejmowała  wątek,  wiedząc,  że  nie  doczeka  się 

odpowiedzi. W końcu ku ogólnej uldze mąż pociągnął Florę  Laxford 

za  ramię  i  ochrypłym  tonem  mruknął  coś  niezrozumiale,  na  co 

zareagowała stłumionym piskiem. 

-  Naturalnie,  mój  drogi  -  powiedziała.  -  Wracamy  do  powozu. 

Tam odpoczniesz. Au revoir. Żegnam nowych i starych znajomych. 

Odeszła,  machając  ręką  na  pożegnanie,  ciągnąc  za  sobą  swego 

pana  i  władcę,  który,  jak  kąśliwie  zauważył  Nick,  był  jej  całkowicie 

uległy.  Wszyscy  patrzyli  po  sobie,  nie  wiedząc,  jak  skomentować  to 

spotkanie.  Marcus,  jak  zwykle  nie  przebierając  w  słowach, 

wypowiedział  uwagę,  która  właściwie  nie  powinna  paść  w 

towarzystwie. 

background image

- Boże miłosierny, jakaż ona męcząca! Cameron, naprawdę byłeś 

z nią blisko w zamierzchłych czasach dzieciństwa? 

- Przez jakiś czas - padła odpowiedź, a ostry ton nie zachęcał do 

kontynuowania rozmowy. 

Niespodziewane  spotkanie  z  Florą  Campbell  było  dla  Nicka 

prawdziwym  wstrząsem. Jego dawna  wybranka zachowała urodę, ale 

zadawał  sobie  pytanie,  czy  zawsze  była  taka  płytka.  Daremnie 

próbował odepchnąć smutne wspomnienia, nagle wywołane z lamusa 

pamięci, gdy stanął twarzą w twarz z Florą. 

Na  szczęście  przyłączył  się  do  nich daleki kuzyn  Marcusa, który 

poprosił,  aby  ten  poszedł  z  nim  w  głąb  parku,  gdzie  została  reszta 

towarzystwa,  i  osobiście  zapewnił  jego  matkę,  że  żadnemu  z 

Yardleyów  nie  grozi  natychmiastowe  aresztowanie  pod  zarzutem 

zamordowania  Sywella.  Adrian  wykorzystał  sposobność,  żeby  podać 

ramię  Atenie,  a  Nick  dotrzymywał  towarzystwa  Emmie.  Uznał  ją  za 

miłą, lecz niezbyt interesującą. 

- Ulżyło mi, gdy mama poprosiła Atenę, aby pojechała z nami do 

Londynu  -  wyznała  szczerze  Emma.  -  W  szkole  trzymałyśmy  się 

razem,  początkowo  uchodziłam  za  jej  podopieczną.  Niektóre 

koleżanki dokuczały  mi,  ponieważ  byłam  mała  i  sporo  młodsza,  lecz 

Atena  szybko  przywołała  je  do  porządku.  Mam  wobec  niej  ogromny 

dług wdzięczności, którego nigdy nie zdołam spłacić. 

Takiego  wizerunku  Ateny  dobrej  i  opiekuńczej  Nick  dotąd  nie 

znał.  Całkiem  możliwe,  pomyślał  z  ironią,  że  dbała  o  Emmę,  żeby 

background image

wkraść  się  w  łaski  jej  rodziców.  Im  więcej  się  dowiadywał,  tym 

bardziej chciał poszerzyć swoją wiedzę na jej temat.  

Poza  tym  spotkanie  z  Florą  Campbell  obudziło  w  nim 

podejrzliwość wobec wszystkich kobiet i motywów ich postępowania. 

Nie  zapomniał,  że  kiedyś  byli  przyjaciółmi,  a  potem  łączyło  ich  coś 

więcej. Żartowali razem, spacerowali i szukali miłych rozrywek. Nick 

miał pewność, że dobrze ulokował swoje uczucia. Przed wyjazdem na 

uniwersytet,  gdzie  miał  dokończyć  studia,  oświadczył  się  i  został 

przyjęty. Ustalili, że pobiorą się po jego powrocie do domu. 

Do  ślubu  nie  doszło.  Pod  nieobecność  Nicka  Flora  poznała 

wiekowego  lorda  Laxforda,  który  rozglądał  się  za  młodą  żoną.  Był 

niezmiernie  bogaty,  jego  fortuna  dorównywała  majątkowi  Adriana. 

Nicka  czekało  bolesne  rozczarowanie.  Zamiast  poślubić  ukochaną, 

której uczucia był absolutnie pewny, musiał wysłuchiwać nowin o jej 

wspaniałym ślubie z innym. 

Najgorsze  miał  jeszcze  przed  sobą.  Przy  pierwszej  sposobności, 

która nadarzyła się pół roku później, surowo skarcił Florę i zarzucił jej 

złamanie przyrzeczenia, ale został wyśmiany. 

-  Nick,  kochanie  moje,  nie  bądź  głupcem  -  odparła  kobieta, 

uważana  przez  niego  za  wzór  cnót.  -  Nic  się  nie  zmieniło.  Teraz 

możemy cieszyć się sobą, kiedy zechcemy.  Gdy  Laxford odejdzie na 

wieczny  spoczynek,  a  zapewne  nie  pożyje  długo,  dostanę  spadek, 

który  zrobi  z  nas  bogaczy  i  pozwoli  opływać  w  dostatki.  Wtedy  się 

pobierzemy.  Dlaczego  mielibyśmy  poprzestawać  na  zwykłej 

wygodzie, skoro możemy zagarnąć ogromny majątek? 

background image

Z pogardą odwrócił się od Flory, a wszystkie młodzieńcze ideały 

nagle legły w gruzach. Przeżyty zawód uczynił z niego cynika wrogo 

nastawionego nie tylko do kobiet, lecz także do wszystkich ludzi. Nie 

potrafił i nie chciał  żałować,  że  ją  stracił,  bo nie  była  tego  warta,  ale 

jej  postępki  całkiem  go  odmieniły.  Potem  znowu  szukała  z  nim 

porozumienia,  bo  Laxford  wbrew  jej  przypuszczeniom  okazał  się 

wyjątkowo długowieczny, ale unikał jej jak ognia. 

Dziś zaskoczyła go, kiedy był w większym gronie, nie mógł więc 

jasno  i  wyraźnie  dać  do  zrozumienia,  że  nie  życzy  sobie  być 

nagabywany. Nieuchronnym skutkiem ubocznym tego spotkania było 

jednak spotęgowanie wrogości Nicka wobec Ateny. 

Postanowił  następnego  dnia  zwrócić  się  z  prośbą  o  pomoc  do 

Hugh  Camerona,  kuzyna  pracującego  w  ministerstwie  spraw 

wewnętrznych,  który  z  pewnością  poleci  mu  jakiegoś  byłego 

śledczego. Niech ten człowiek pojedzie do Steepwood, żeby powęszyć 

na miejscu i dowiedzieć się, kim naprawdę jest panna Atena Filmer.  

Miał  nadzieje,  że  wyniki  poufnego  śledztwa  pozwolą  mu 

odzyskać  spokój  i  zapomnieć  o  zwodniczej  czarodziejce  z  hrabstwa 

Northampton. Albo nie. To całkiem możliwe! 

 

ROZDZIAŁ PIĄTY 

Hugh  Cameron  chętnie  zgodził  się  pomóc  Nickowi,  do  którego 

miał  słabość,  zwłaszcza  że  drugi  z  najbliższych  krewnych  imieniem 

Jack,  kapitan  siedemdziesiątego  trzeciego  regimentu  szkockiego,  był 

w rodzinie czarną owcą, i Hugh nie chciał mieć z nim nic wspólnego. 

background image

-  Polecam  Jacksona  -  radził  Nickowi.  -  Jest  cholernie  dyskretny. 

Zdradzę  ci  pewien  sekret.  Odejście  Jacksona  ze  służby  zostało 

ukartowane, żebyśmy mogli poufnie korzystać z jego usług. Teraz jest 

wolny.  Nie  pytam,  jakie  masz  dla  niego  zlecenie.  On  sam  często 

mawia, że w takich sprawach lepiej trzymać język za zębami. 

- Jestem ci bardzo wdzięczny. Gdzie go znajdę? 

Kuzyn Hugh udzielił potrzebnych informacji i dodał: 

-  A  przy  okazji...  Pewnie  się  ucieszysz,  jeśli  powiem,  że  kuzyn 

Jack  został  wysłany  na  antypody  i  ma  pilnować  więźniów  w  kolonii 

karnej nad Zatoką Botany, przestanie cię więc zasypywać listownymi 

prośbami o wsparcie. 

Jackson  okazał  się  dokładnie  taki,  jak  wyobrażał  go  sobie  Nick. 

Był surowy, dość krępy, ale silny. Nie pytał, dlaczego Nickowi zależy 

na  wszelkich  informacjach  dotyczących  panny  Ateny  Filmer  oraz  jej 

rodziny. Kiwnął tylko głową i powiedział szorstko: 

-  Proszę  mieć  świadomość,  że  moje  odkrycia  mogą  się  panu  nie 

spodobać. Zawsze uprzedzam o tym  klientów, bo czasami dostaje mi 

się  od  nich,  kiedy  przynoszę  złe  wieści,  a  przecież  ich  nie  tworzę, 

tylko ujawniam. 

- Mniejsza z tym, czy nowiny będą dobre, czy złe. Chcę usłyszeć 

wszystko,  czego  pan  się  dowie  -  zapewnił  Nick.  -  Z  pewnością  nie 

będę na pana zły, jeśli informacje mi się nie spodobają. 

Jackson znowu kiwnął głową. 

- I słusznie. Lubię wiedzieć, na czym stoję. 

background image

Nie  zapytał,  czy  dziewczyna  jest  ładna,  bo  szósty  zmysł 

podpowiedział  mu,  że  pan  Nicholas  Cameron  nie  zawracałby  sobie 

głowy brzydulą. Zatrzymał dla siebie wiadomość, że inne osoby też są 

zainteresowane  wszystkim,  co  dzieje  się  w  Steepwood  w  hrabstwie 

Northampton. Wiadomo: dyskrecja zapewniona. 

Jackson  siedział  w  sprawie  po  uszy.  Władze  zleciły  mu 

przeprowadzenie dyskretnego śledztwa dotyczącego tragicznej śmierci 

Sywella,  podjął  się  też  prywatnego  dochodzenia.  Teraz  dostał  trzecie 

zlecenie. Trudność polegała na tym, że musiał być ostrożny niemal do 

przesady,  natomiast  ewidentny  pożytek  to  potrójne  honorarium  i 

koszta podróży płacone tylko raz. 

 

Emma została przedstawiona księciu regentowi, który ogromnie ją 

rozczarował. 

-  Otyły  staruch  -  opowiadała  Atenie,  nie  kryjąc  zawodu.  -  Po 

prostu  okropny.  Tata  mówił,  że  w  młodości  był  przystojny,  ale 

brzydko  się  zestarzał.  Pokazano  mi  tłustą  staruchę,  która  jest  jego 

metresą. Wygląda na to, że książę gustuje w brzydocie. 

Tak,  Emma  błyskawicznie  doroślała.  Wieczorem,  w  dniu 

dworskiej  prezentacji,  Tenisonowie  wydali  małe  przyjęcie  dla 

najbliższych  przyjaciół.  Biedna  Atena  musiała  znów  włożyć  szarą 

domową  suknię,  ponieważ  do  pani  Tenison  dotarło  wreszcie,  że  ta 

Filmer  zaćmiewa  jej  Emmę.  Nie  pozwolono  jej  także  siąść  z 

najmilszymi  gośćmi  do  kolacji,  która  poprzedziła  wieczorne 

spotkanie. 

background image

Mimo  tego  afrontu  wielbiciele  nadal  adorowali  Atenę,  choć  z 

daleka.  Adrian  zamierzał  nawet  wyrazić  swoje  oburzenie,  lecz  Nick 

uświadomił mu, że taka uwaga byłaby nietaktowna. 

- Co gorsza - dodał - głupi babus mógłby odprawić tę biedaczkę i 

straciłbyś możliwość widywania Ateny. 

- Masz rację - przytaknął Adrian. Ledwie Atena weszła do salonu, 

gdzie  po  kolacji  zebrali  się  goście,  ruszył  prosto  do  niej.  -  Stara 

megiera  nie  pozwoliła  pani  usiąść  z  nami  do  stołu  -  powiedział.  - 

Chciałem jej powiedzieć, co o tym myślę, ale Nick mnie powstrzymał. 

-  I  słusznie  -  odparła,  trochę  zdziwiona,  że  Cameron  uchronił  ją 

od  przykrej  reprymendy  ze  strony  rozgniewanej  chlebodawczyni.  - 

Moim  zdaniem  pani  Tenison  trochę  żałuje,  że  przywiozła  mnie  do 

Londynu,  a pańska  interwencja  byłaby  dla  niej pretekstem,  aby  mnie 

odprawić. 

Nic o tym nie wiedząc, była bliższa prawdy, niż jej się wydawało. 

Pani  Tenison  oznajmiła  mężowi,  że  Filmer  powinna  wrócić  do 

hrabstwa Northampton. 

-  Popełniłabyś  wielki  błąd,  moja  droga  -  tłumaczył  łagodnie,  - 

Emma zaczyna rozkwitać, co w znacznym stopniu zawdzięcza pannie 

Filmer, która skutecznie namawia ją do pokonywania nieśmiałości. 

- Filmer zagięła parol na Kinlocha - odparła ze złością jego żona - 

a ja miałam nadzieję, że on zainteresuje się Emmą. Nie zwróci na nią 

uwagi, dopóki będzie się uganiał za damą do towarzystwa. Nawiasem 

mówiąc,  Filmer  nie  wie,  gdzie  jej  miejsce.  Zachowuje  się  jak 

wytworna dama z wyższych sfer. 

background image

-  Owszem  -  przytaknął  pan  Tenison.  -  Moim  zdaniem  to  bardzo 

dobrze.  Większość  pań  towarzyszących  młodym  dziewczętom 

przytłacza  je,  natomiast  panna  Filmer  dzięki  nienagannym  manierom 

dyskretnie zachęca Emmę do większej otwartości.  

Co  do  Kinlocha,  pozwól,  żeby  sam  decydował.  Mimo  swej 

prostoduszności, nie jest wcale podatny na wpływy. Poza tym odnoszę 

wrażenie,  że  sprawa  nie  jest  przesądzona.  Kinloch  bez  wątpienia 

uwielbia Atenę, ale pamiętaj, że należy tu uwzględnić także odczucia 

drugiej strony... 

-  Jeśli  chcesz  przez  to  powiedzieć  -  przerwała  niegrzecznie  pani 

Tenison  -  że  Filmer  nie  skorzysta  z  okazji,  żeby  go  zbałamucić  i 

zaciągnąć do ołtarza, to bardzo się mylisz. 

-  Ale  z  pewnością  mam  rację  -  odparł  łagodnie  -  twierdząc,  że 

panna  Filmer  jest  rozumną  młodą  damą,  a  Kinloch,  przy  wszystkich 

zaletach,  w  najmniejszym  stopniu  nie  dorównuje  jej  pod  tym 

względem. Czas pokaże, jak się sprawy ułożą, moim zdaniem jednak 

niepotrzebnie się martwisz. 

Pan  Tenison  nie  uważał  za  stosowne  opowiedzieć  żonie  o 

wszelkich  zawiłościach  tej  sprawy.  Jej  umysł  nie  był  dość  lotny,  by 

pojąć, dlaczego wątpliwe jest, żeby Atena i lord Kinloch stanęli przed 

ołtarzem.  W  ich  znajomości  istniały  tajemne,  podskórne  nurty.  Pani 

Tenison  była  głucha  i  ślepa  na  symptomy  widoczne  dla  jej  męża  i 

dowodzące,  że  Nick  Cameron  nie  jest  typowym  ubogim  krewnym 

trzymającym się Kinlocha. 

background image

Przede  wszystkim  nie  dostrzegała  jego  mądrości  i  gruntownego 

wykształcenia,  które  nie  miało  dla  niej  wartości.  Lekceważyła  je 

również  u  Ateny  i  własnego  męża.  Oceniała  łudzi  powierzchownie  i 

pan  Tenison  obawiał  się,  że  jeśli  nie  stanie  się  ostrożniejsza  i  nadal 

będzie ostentacyjnie szukać Emmie męża, efekty tych zabiegów mogą 

być przeciwne do spodziewanych. 

A  tymczasem  Adrian  chętnie  zapraszał  Atenę  do  tańca,  a  przy 

okazji  zaszczycał  uwagą  także  Emmę,  bo  nie  miał  innego  sposobu, 

żeby zbliżyć się do obiektu swych westchnień. Młodsza z panien była 

tak naiwna, że wątpliwości dręczące matkę w ogóle nie postały jej w 

głowie. Lubiła Adriana. Kiedy zaproponował, żeby przeszli do holu i 

dla rozrywki zagrali w wista, nie posiadała się z radości.  

Marcus  Angmering  miał  być  jej  partnerem,  Adrian  i  Atena 

tworzyli  drugą  parę.  Partyjkę  raz  po  raz  przerywały  wybuchy 

śmiechu,  bo  nikt  nie  traktował  serio  tej  rozgrywki.  Nick  Cameron, 

skłonny  do  kpin  obserwator,  z  rozbawieniem  stwierdził,  że  na 

podstawie  zachowania  uczestników  partii  wista  sporo  można 

powiedzieć o ich naturze. 

Marcus  szarżował  i  nieodmiennie  mierzył  siły  na  zamiary,  nie 

licząc  się  z  możliwościami.  Emma  była  rozważna,  lecz  nie  potrafiła 

spamiętać  zasad.  Adrian  grał  jak  psotny  chłopak,  którym  w  istocie 

był,  natomiast  Atena  oceniała  warianty  rozgrywki  w  sposób 

przekraczający intelektualne możliwości pozostałych graczy. 

Jak  na  ironię,  stale  przegrywała  przez  Adriana.  Nick 

przypuszczał,  że gdyby miał ją za partnerkę, ograliby  wszystkie pary 

background image

gotowe  zmierzyć  się  z  nimi  podczas  dzisiejszego  przyjęcia.  Partyjka 

wista skończyła się zwycięstwem Marcusa i uradowanej Emmy, która 

cieszyła się jak dziecko, bo do tej pory zawsze przegrywała. 

-  Zostałeś  pokonany,  Kinloch,  i  tytułem  okupu  musisz  jak 

najszybciej postawić nam wszystkim bilety do teatru. Panie zwierzyły 

mi  się,  że  nie  widziały  dotąd  żadnego  spektaklu.  Najwyższy  więc 

czas, żeby im to umożliwić. 

-  Cała przyjemność  po  mojej  stronie.  -  Adrian uśmiechnął  się  na 

myśl,  że  zyska  doskonałą  sposobność,  aby  w  ciemnej  loży  ścisnąć 

rączkę  Ateny.  Kto  wie,  może  zdoła  nawet  skraść  jej  całusa.  -  Nick 

także powinien z nami pójść. 

-  Trudno,  mus  to  mus  -  odparł  Cameron.  Daleki  był  od 

niewdzięczności,  lecz  się  zirytował,  że  Atena  i  Adrian  spędzą  razem 

kolejny wieczór. 

- Kto panią nauczył tak dobrze grać w karty? - zapytał Atenę, gdy 

mijała go po zakończeniu partyjki wista, żeby usunąć się w cień i nie 

drażnić  przeczulonej  pani  Tenison,  zbyt  długo  zatrzymując  Adriana 

dla siebie. 

-  Pan  Tenison  -  odparła  -  oraz  nasz  pastor.  Zapraszają  mnie  do 

stolika, jeśli brakuje do pary. Emma nie ma talentu do kart, a jej ojciec 

szybko  odkrył,  że  mnie  go  nie  brakuje,  zostałam  więc  na  stałe 

włączona do ich kółka. Pani Tenison gra z pastorem. 

Sielski  obrazek  z  życia  prowincji,  pomyślał  Nick.  Nie  wątpił,  że 

Atena błyskawicznie opanowała zasady gry. 

background image

-  Nie  chciałbym  grać  przeciwko  pani  o  duże  pieniądze  -  wyznał 

pół żarem, pół serio. 

- Ach, tak? - Uniosła brwi. - Wydaje mi się, że w ogóle nie życzy 

pan sobie mieć ze mną do czynienia, niezależnie od tego, czy chodzi o 

pieniądze, czy też nie. 

Nieopatrznie dała mu sposobność do kolejnego złośliwego ataku. 

-  Droga  Pallas  Ateno,  moim  zdaniem  pieniądze  są  jednym  z 

najważniejszych  powodów,  dla  których  Adrian  i  ja  tak  często  panią 

widujemy.  Szczerze  mówiąc,  nie  sądzę,  żeby  chodziło  pani  o  moje 

zasoby. 

Atena  zdziwiła  się,  że  tak  ją  zabolała  nonszalancka  uwaga 

wypowiedziana  pod  jej  adresem.  Przykrość  była  tym  większa,  że 

słowa zawierały sporo prawdy. 

-  Jest  pan  grubiański  -  odparła.  -  Żegnam,  a  na  odchodnym 

powiem tylko, że w pańskiej obecności czy też z dala od pana w ogóle 

nie myślę o pieniądzach. 

Czy  naprawdę  miała  łzy  w  oczach?  Nie  chciał  jej  dotknąć  do 

żywego,  a  jednak  mu  się  udało.  Sądził,  że  jest  odporniejsza  na 

krytykę. Zawsze bez trudu parowała jego ciosy. Dlaczego tym razem 

było inaczej? Niespodziewanie zaczął się usprawiedliwiać. 

-  Ateno,  niech  mi  pani  daruje,  choć  moje  słowa  były 

niewybaczalne. Nie miałem prawa tak powiedzieć, ale… 

-  Och,  zawsze  ma  pan  jakieś  ale  -  przerwała  stanowczo.  Chwila 

słabości  minęła.  -  Proszę  darować  sobie  dalszy  ciąg  tych  wywodów. 

Niewątpliwie znalazł pan już inny sposób, żeby mnie skrytykować. 

background image

Gdyby  okazała  się  równie  szlachetna  jak  wymowna,  byłaby 

prawdziwym  skarbem.  Mimo  wszystko  sprawiła,  że  Nick  poczuł  się 

jak  szubrawiec.  Otworzył  usta...  ale  było  już  za  późno  na 

usprawiedliwienia. Nie potrafił od razu znaleźć odpowiednich słów, a 

tymczasem  Atena  oddaliła  się,  ucinając  dyskusję.  Gdyby  pobiegł  za 

nią, prosząc o wybaczenie, z pewnością zaczęłyby się płotki. 

Jak na złość, mimo woli przysłużył się Adrianowi, który  właśnie 

nadchodził, szukając Ateny. 

-  Moja  śliczna,  moja  droga,  wydaje  się  pani  znużona.  Czy  mam 

znaleźć cichy zakątek, gdzie odpocznie pani z dała od zgiełku? 

Atena  przytaknęła  i  oboje  zniknęli  Nickowi  z  oczu.  Przestał  się 

obwiniać  i  pomyślał  o  dochodzeniu  Jacksona.  Miał  nadzieję,  że 

uzyska  informacje,  dzięki  którym  w  lepszym  świetle  ujrzy  kobietę, 

którą tak niefortunnie pokochał. 

 

Jackson  zdążył  już  zainstalować  się  w  najtańszym  zajeździe 

Abbot Quincey. Poprzedniego dnia przybył do Northampton i wynajął 

konia,  żeby  dotrzeć  jeszcze  dalej,  aż  do  Steepwood.  Miejscowy 

oberżysta  był  plotkarzem  i  chętnie  rozprawiał  o  markizie  oraz  jego 

zbiegłej żonie. Nie potrzebował szczególnej zachęty, by perorować na 

ulubiony temat. 

-  Dla  mnie  prawdziwą  tajemnicą  jest  to,  dlaczego  nikt  wcześniej 

nie  wykończył  tego  łajdaka.  To  był  wcielony  diabeł.  Jedno  mogę 

powiedzieć na jego obronę: przez wiele lat mieliśmy o kim plotkować. 

background image

-  A  plotek  nie  brakowało  -  mruknął  Jackson,  zasłaniając  twarz 

kuflem spienionego, cienkiego piwa. 

-  A  jakże,  panie.  Na  moje  oko  lord  Yardley  nie  zamordował 

markiza.  To  pan  z  panów.  Prędzej  bym  uwierzył,  że  dokonała  tego 

żona  Sywella.  A,  to  całkiem  inna  historia.  Nie  ma  wątpliwości,  że 

okrutnie  z  nią  postępował.  Nie  raz  i  nie  dwa  chodziła  z  podbitym 

okiem. Damy się tak nie traktuje. 

- Podobno nie była prawdziwą damą - wtrącił sucho Jackson. - Jak 

sądzicie, kto zabił markiza? 

-  Trudno  powiedzieć.  Nawiasem  mówiąc, nie  sądzę  jednak,  żeby 

to markiza... no, chyba że wynajęła zbira, który za pieniądze zrobił, co 

trzeba.  Nie  wiadomo  nawet,  czy  biedaczka  żyje.  Wielu  święcie 

wierzy, że mąż ją ukatrupił, ale ciała nie znaleziono. Nawet jeśli zabił, 

nie można było oskarżyć drania, bo i o co? Teraz jest za późno, nawet 

gdyby trup się znalazł. 

- Jednak nie ma dowodu, że zabił żonę - drążył Jackson. 

- Ano tak. Jeszcze kufelek? 

-  Nie  odmówię  -  odparł  Jackson,  mając  nadzieję,  że  zdobywanie 

informacji  dotyczących  panny  Ateny  Filmer  okaże  się  łatwiejsze  niż 

żmudne  dochodzenie  w  sprawie  zamordowanego  Sywella  i  jego 

zaginionej żony.  

Hugh  Cameron  dał  Jacksonowi  do  zrozumienia,  że  sam  książę 

regent  życzy  sobie  jak  najszybszego  wykrycia  sprawcy  morderstwa. 

Najwyraźniej uznał, że kolejny skandal wśród ludzi z towarzystwa jest 

nie do przyjęcia. 

background image

Jackson  nie  dbał,  ile  afer  ujawni  się  w  wyższych  sferach,  byle 

tylko  hojnie  mu  płacono  za  ich  rozpracowanie.  Jednemu  wielce  się 

dziwił,  a  mianowicie,  że  głównymi  bohaterami  dwu  największych  i 

najnowszych  skandali  stali  się  mieszkańcy  cichego  zakątka  w 

hrabstwie Northampton.  

Nie  wierzył  w  osobliwe  zbiegi  okoliczności,  próbował  więc 

ustalić, jaki związek istnieje między  Sywellem, jego żoną oraz panną 

Ateną  Filmer.  Nie  był  jednak  przesadnie  podejrzliwy.  Rządowe 

zlecenie  dotyczyło  wprawdzie  okolic  Steepwood,  ale  wątpił,  aby 

wiązało się bezpośrednio z dwoma prywatnymi śledztwami. 

Przestał  wypytywać  o  Sywella,  żeby  obcy  człowiek  przesadnie 

zainteresowany  miejscowymi  sensacjami  nie  wydał  się  oberżyście 

podejrzany.  Nie  stracił  jednak  wiele,  ponieważ  wszyscy  bywalcy 

zajazdu  z  ożywieniem  rozmawiali  o  zamordowanym  markizie. 

Wystarczyło  jedynie  nadstawić  ucha.  Jackson  udawał,  że  drzemie,  i 

przysłuchiwał  się  namiętnie  prowadzonej  dyskusji.  W  ten  sposób 

uzyskał więcej informacji, niż gdyby sam zadawał pytania. 

Jedna  z  zasłyszanych  pogłosek  szczególnie  go  zaciekawiła.  W 

rozmowie  padło  nazwisko  Tenisona  na  dowód,  że  markiz  potrafił 

zrazić do siebie nawet ludzi wyjątkowo łagodnych. 

- Poszło o grunta leżące między ziemiami należącymi do opactwa 

Steepwood  a  majątkiem  Tenisona,  który  zarzekał  się,  że  wytoczy 

Sywellowi  proces,  jeśli  tamten  nie  ustąpi.  Podobno  markiz 

wrzeszczał,  że  gdyby  żyli  w  dawnych  czasach,  kazałby  Tenisona 

background image

powiesić za jawny opór wobec żądań wielkiego pana. Pastor mówi, że 

Tenison był wściekły. Po raz pierwszy w życiu tak się zdenerwował. 

- Aż tak, by zabić? 

- Może, kto wie? 

Z  tego  wniosek,  że  chlebodawca  panny  Filmer  należał  do  grona 

ludzi  poszkodowanych  przez  tamtego  szaleńca,  co  dla  Jacksona 

stanowiło doskonały pretekst, aby go odwiedzić i przesłuchać, a przy 

okazji zadać kilka pytań dotyczących tajemniczej młodej damy. 

Następnego  dnia  o  świcie  pokazało  się  słońce,  a  niebo  przybrało 

odcień jasnego błękitu. Pogoda zachęcała do przejażdżki po wioskach 

rozrzuconych  wokół  ziem  dawnego  opactwa.  Jackson dosiadł konia i 

ruszył,  szukając  wiarygodnego  pretekstu  do  odwiedzin  w  starym 

zamczysku.  Najpierw  jednak  musiał  zakończyć  dochodzenie  w 

sprawie panny Filmer. 

Wybrał  się  do  osady  Abbot  Giles.  Jechał  główną  ulicą, 

rozglądając się uważnie, jakby czegoś szukał. Staruszka z koszykiem 

prowadząca  na  długiej  smyczy  równie  wiekowego  psa  sprawiała 

wrażenie osoby znającej wszystkie miejscowe plotki.  

Jackson wiedział, że rodziny Filmerów i Tenisonów mieszkają w 

Steep Ride. Zakładał, że na prowincji wszyscy się znają, ale wiedział 

z  doświadczenia,  że  lepiej  kluczyć,  zamiast  wprost  wypytywać,  bo 

takie  podejście  do  sprawy  bardziej  się  opłaca.  Zsiadł  z  konia, 

przywiązał  uzdę  do  najbliższej  furtki,  zdjął  podniszczony  kapelusz  i 

podszedł do staruszki. 

background image

-  Przepraszam  panią,  mogę  prosić  o  pomoc?  Podano  mi  chyba 

błędny  adres.  Mam  odwiedzić  Datchet  House,  gdzie  mieszka  osoba, 

której poszukuję, ale nie mogę znaleźć tego domu. 

Dwoje bystrych oczu lustrowało go z jawnym zaciekawieniem. 

-  Bo  go  tutaj  nie  ma.  Źle  pana  poinformowali.  Wolno  spytać,  o 

kogo chodzi? 

- O pannę Atenę Filmer. Mam jej dostarczyć list. 

-  Ach,  panna  Filmer!  Tak,  rzeczywiście  mieszka  w  Datchet 

House,  ale  żeby  tam  trafić,  trzeba  jechać  do  Steep  Ride.  Wszystko 

panu wytłumaczę. Prosta droga. Nie zastanie pan Ateny. W domu jest 

tylko  jej  matka.  Panna  Filmer  wyjechała  do  Londynu  jako  dama  do 

towarzystwa córki Tenisonów. 

Bystre oczy patrzyły z coraz większym zaciekawieniem. 

-  Widzę,  że  jest  pani  znakomicie  poinformowana.  W  takim  razie 

pozwolę sobie zadać kolejne pytanie, licząc na dalszą pomoc. Bardzo 

mi  zależy  na  odnalezieniu  markizy  Sywell  rzecz  jasna,  o  ile  jeszcze 

żyje. Może wie pani, gdzie jej szukać? 

-  Dziwne,  że  pan  o  nią  pyta..  Mnie  nic  nie  wiadomo,  ale  młoda 

dama, o której pan wspomniał, mogłaby pomóc. Wiem, że przyjaźniła 

się z Louise Sywell. Odkryłam to przypadkiem. Często droga wypada 

mi  przez  grunta  należące  go  opactwa  i  kilka  razy  widziałam,  jak 

spacerowały  pogrążone  w  rozmowie.  Tak  się  złożyło,  że  na  dzień 

przed zniknięciem markizy dostrzegłam ją w zagajniku uważanym za 

święte  miejsce,  obok  kamienia  pokrytego  runami.  Wydawało  mi  się, 

że biedactwo płacze. 

background image

A zatem markiza przyjaźniła się ze znajomą Nicka Camerona! To 

dopiero  rewelacja!  Chciał  zadać  kolejne  pytanie,  ale  staruszka 

uradowana,  że  ma  z  kim  podzielić  się  ogólnie  znanymi  plotkami, 

dodała ochoczo: 

-  Nic  dziwnego,  że  się  zaprzyjaźniły.  Pochodzenie  ich  obu  jest 

dość tajemnicze. Matka panny  Filmer podaje się za wdowę, ale mam 

w  tej  kwestii  spore  wątpliwości.  Przyjechała  tu,  gdy  Atena  była 

niemowlęciem, i od tamtej pory nikt z krewnych nie przybył do niej w 

odwiedziny.  

Sprawia  wrażenie  przyzwoitej  kobiety,  ale  każdy  przyzna,  że  jej 

życiowa sytuacja jest osobliwa. Trudno powiedzieć, czy pan Filmer w 

ogóle  istniał.  Wielu  w  to  wątpi.  Rzecz  jasna,  nie  twierdzę,  że  panna 

Filmer różni się od innych panienek z dobrych domów. Mówią, że to 

prawdziwa  mądrala,  ale  nie  można  czynić  jej  z  tego  zarzutu.  Co 

jeszcze chciałby pan wiedzieć? Chętnie pomogę. 

-  Byłbym  zobowiązany,  gdyby  zechciała  pani  dać  mi  londyński 

adres chlebodawców panny Filmer. Chciałbym mieć pewność, że list, 

który  wiozę,  zostanie  jej  doręczony.  Jestem  pani  niezmiernie 

wdzięczny  za  okazaną  pomoc  -  oznajmił  Jackson  najzupełniej 

szczerze.  -  Czy  mogę  znać  pani  imię  i  nazwisko?  Pozwolę  sobie 

podziękować również listownie. 

- Jak pan sobie życzy. Jestem  Amy  Rushmere, panna. Mieszkam 

na  końcu  ulicy,  ostatni  dom  po  tej  stronie.  Proszę  do  mnie  wstąpić. 

Napiszę  adres  Tenisonów,  a  pan  tymczasem  pokrzepi  się  filiżanką 

herbaty. 

background image

Jackson  chętnie  przyjął  zaproszenie  starej  plotkarki,  która 

oszczędziła  mu  roboty.  Czy  wspomnieć  przedstawicielom  władz  o 

przyjaźni łączącej markizę z panną Filmer?  Wolał najpierw odszukać 

młodą damę w Londynie i dyskretnie przesłuchać. Niewykluczone, że 

markiza  powiedziała  serdecznej  przyjaciółce  o  jakimś  drobiazgu, 

wówczas  nieistotnym,  który  dzięki  umiejętnie  zadanym  pytaniom 

nagle  wypłynie  i  rzuci  nowe  światło  na  sprawę.  A  może  po  prostu 

zwierzyła się pannie Filmer, nim zniknęła? 

Panna  Rushmere  niewiele  więcej  miała  do  powiedzenia,  ale  z 

ciekawością pytała o Londyn. 

-  Byłam  w  Londynie  tylko  raz  jako  młoda  dziewczyna  - 

opowiadała. - Domyślam się, że zaszły tam wielkie zmiany. 

Jackson  przyznał  jej  rację,  pożegnał  się  i  ruszył  w  dalszą  drogę. 

Uznał,  że  warto  pojechać  do  Steep  Ride,  ale  ta  wizyta  nie  była  dla 

niego  interesująca.  Wystarczył  rzut  na  Datchet  House,  aby  się 

upewnić, że  w małym domku żyje się skromnie, ale jego mieszkanki 

nie  głodują.  Pani  Filmer  nie  miała  żadnego  zajęcia,  a  zatem  musiała 

posiadać stały dochód. Może roczną rentę?  

Jackson nie odwiedził jej, żeby nie  wzbudzać sensacji. Uznał, że 

stara  plotkarka  powiedziała  mu  wszystko,  co  powinien  wiedzieć  o 

matce i córce. Pani Filmer przez dwadzieścia lat trzymała w sekrecie 

tożsamość zagadkowego kochanka, trudno więc oczekiwać, że teraz w 

zdawkowej  rozmowie  z  nieznajomym  ujawni  przypadkiem  jego 

nazwisko. 

background image

Sprawdził  wcześniej,  że  jedyny  bank  w  okolicy  znajduje  się  w 

Abbot  Quincey,  gdzie  było  też  kilka  sklepów  i  niewielka  sala 

redutowa  nad  oberżą  Pod  Aniołem,  gdzie  odbywały  się  miejscowe 

bale.  Na  co  dzień  mieszkańcy  zbierali  się  tam,  żeby  pogwarzyć  i 

wymienić ploteczki.  

Jackson postanowił się tam udać. To idealne miejsce, żeby poznać 

i  przekupić  urzędnika  bankowego,  który  dostarczy  mu  potrzebnych 

informacji.  Tymczasem  kontynuował  śledztwo  dotyczące  śmierci 

Sywella  i  zaginięcia  jego  żony.  Przekupienie  urzędnika  okazało  się 

łatwiejsze, niż przypuszczał.  

Wcześniej  zaszedł  do  banku  Jordana  i  przyjrzał  się  chudemu, 

słabowitemu  kasjerowi,  ze  skwaszoną  miną  siedzącemu  za  jedynym 

bankowym  kontuarem.  Jackson  podał  mu  czek  na  pięć  funtów, 

wystawiony  przez  ministerstwo  skarbu  i  poprosił  o  wydanie  pięciu 

suwerenów, co stanowiło równowartość tej sumy. 

- Rzadko się widuje prawdziwego suwerena - westchnął urzędnik, 

sięgając po czek i przesuwając po blacie monety. 

-  Nie  ma  też  wielu  prawdziwych  suwerenów.  -  Jackson pozwolił 

sobie na grę słów. 

- Racja, proszę pana. Bankier Jordan marnie płaci. 

-  Chciałby  pan  zarobić  trochę  grosza,  co?  -  odparł  Jackson, 

bawiąc się w Mefistofelesa. Kasjer miał być jego doktorem Faustem. 

- Zamierza pan rozdać swoje suwereny? 

background image

-  Jeśli  zechce  pan  wstąpić  dzisiaj  do  oberży  i  odpowiedzieć  na 

kilka pytań, za każde wypłacę pół suwerena, o ile przyrzeknie mi pan 

dyskrecję. 

-  Nie  jestem  kretynem,  żeby  gadać  na  prawo  i  lewo  o  swoich 

sprawach.  Będę  punktualnie  o  siódmej,  więc  niech  mnie  pan  nie 

zawiedzie. 

Jackson  przyrzekł  stawić  się  niezawodnie  i  dotrzymał  słowa. 

Usiadł  przy  kominku,  pod  zepsutym  zegarem  wiszącym  na  brudnej 

ścianie.  Przed  nim  stało  naczynie  z  piwem.  Nie  wątpił,  że  kasjer 

przyjdzie o umówionej godzinie, i miał rację. 

- Pytaj, kolego - rzucił pogodnie urzędnik, który w wyobraźni już 

wydawał swoje pieniądze. 

-  Przejdźmy  tam  -  zaproponował  Jackson,  wskazując  ławę  w 

zacisznym kącie sali, z dala od innych gości.  

Zamówił piwo dla kasjera.  

-  Domyślam  się,  że  pani  Charlotta  Filmer  jest  klientką  waszego 

banku.  

- Tak, proszę pana, zgadza się. To było pierwsze pytanie? 

- Owszem. - Jackson położył na stole monetę. - Zapracujmy teraz 

na  drugą  połówkę.  Czy  słusznie  mniemam,  że  ma  stały  dochód, 

kwartalnie przelewany na jej konto? 

-  Jasne.  -  Kasjer  uśmiechnął  się  szeroko.  Poszło  jak  z  płatka. 

Obowiązywała  go  wprawdzie  tajemnica  bankowa  i  nie  powinien 

ujawniać informacji o klientach, ale niech to diabli wezmą. Suwereny 

były nieodpartą pokusą. 

background image

-  Oto  kolejna  moneta  za  odpowiedzi  na  dwa  pytania.  Czy 

należność przesyłana jest przelewem? Z którego banku? 

Ale  łatwizna!  Kasjer  wiedział,  jak  zaspokoić  ciekawość  nowego 

znajomego. 

- Przelew na sto funtów, płatny kwartalnie. Od Couttsa. 

- A teraz wypijmy, żeby uczcić dobrze wykonane zadanie. 

Jackson przesunął po blacie stołu dwie monety. Przepili do siebie, 

a  potem  Jackson  z  miną  poważną  i  groźną  pochylił  się  ku  swemu 

rozmówcy. 

- Jeśli ktokolwiek dowie się, o czym rozmawiamy, każę wypruć ci 

flaki, zatem miej się na baczności. 

- Jak mamę kocham, nie pisnę ani słówka - zapewnił skwapliwie 

kasjer. - Prędzej umrę. Może pan na mnie polegać. 

- Dobrze. Nie lubię, gdy znajomym przytrafiają się niebezpieczne 

wypadki.  Proszę  cieszyć  się  swoją  fortunką  i  zapomnieć  o  naszym 

spotkaniu. I jeszcze jedno: niech pan omija tę oberżę, dopóki stąd nie 

wyjadę, czyli do końca tygodnia. 

Jackson  rozparł  się  wygodnie  na  krześle  i  sączył  piwo.  Panna 

Atena  Filmer  była  owocem  miłości,  a  jej  matce  wysyłano  pieniądze 

przelewem od Couttsa. Ten bank słynął z dyskrecji. Jackson nie miał 

szans, aby dowiedzieć się, kto płaci. Chyba nie było jeszcze wypadku, 

żeby  ci  od  Couttsa  zdradzili  tajemnicę  bankową.  Ich  klientami  byli 

wyłącznie  ludzie  majętni  i  wysoko  postawieni,  co  wiele  mówiło  o 

fundatorze.  

background image

Co  więcej,  panna  Filmer  okazała  się przyjaciółką  Louise  Sywell, 

Należało  zbadać  ten  ślad.  Ważna  informacja  dla  pana  Nicholasa 

Camerona.  Jackson  uznał,  że  nim  złoży  raport  każdemu  z  trzech 

zleceniodawców,  musi  przesłuchać  niezwykłą  i  mądrą  pannę  Filmer, 

której nazwisko pojawiało się przy każdej sposobności. 

Nieokreślone  przeczucie,  którego  w  trakcie  śledztwa  nigdy  nie 

lekceważył,  podpowiadało  mu,  że  zapewne  tylko  ona  może  go 

doprowadzić  do  zaginionej  markizy.  Nie  przejmował  się  brakiem 

dowodów potwierdzających przeczucie.  

Gdy  po  powrocie  do  Londynu  odwiedzi  Tenisonów,  wypyta 

Atenę  o  kontakty  z  żoną  Sywella,  powołując  się  na  zlecenie  z 

ministerstwa  spraw  wewnętrznych,  które  dawało  mu  takie 

uprawnienia. Rzecz jasna, nie ujawni, że prowadzi również prywatne 

śledztwo  dla  Nicka  Camerona,  zbierając  dane  na  temat  jej 

pochodzenia i reputacji! 

Jackson  miał  jeszcze  do  wykonania  ostatnią  misję:  powinien 

dostać się do gmachu dawnego opactwa. Dokonał tego, włamując się 

nocą  do  środka,  ale  nie  znalazł  żadnych  interesujących  śladów,  bo 

sypialnia,  gdzie  zginął  Sywell,  po  morderstwie  została  starannie 

wysprzątana. Łatwość, z jaką wślizgnął się do zamku pod nieobecność 

Burnecka, który poszedł się upić, dowodziła, że morderca również nie 

napotkał  żadnych  przeszkód.  Kamerdynera  Jackson  poznał  w  oberży 

Pod Aniołem, ale ich rozmowa nic nie dała. 

background image

-  Nie  było  mnie  tamtej  nocy  -  powiedział  Burneck.  -  Poszedłem 

do knajpy. Z tuzin kumpli może to potwierdzić. - Nic więcej nie udało 

się z niego wyciągnąć. 

Jackson  sądził,  że  gdyby  zamknąć  drania  na  jakiś  czas  w 

więziennej celi i dać mu solidny wycisk, inaczej by śpiewał, nie było 

jednak  żadnych  poszlak  ani  dowodów  usprawiedliwiających  jego 

aresztowanie.  Lepiej  wrócić  do  Londynu  i  pod  pretekstem  zadania 

kilku pytań Tenisonowi przyjrzeć się niezwykłej pannie Filmer. 

 

Cholera jasna, o co mu chodzi? Tak myślał Nick Cameron, raczej 

zrezygnowany niż wściekły, na widok księcia Ingleshama, który szedł 

w  stronę  ich  kółka,  dyskutującego  z  ożywieniem  po  wysłuchaniu 

kwartetu Haydna na wieczorku muzycznym u lady Dunlop. 

Książę,  uważany  dotąd  za  odludka  i  od  lat  unikający  kontaktów 

towarzyskich,  nagle  opuścił  swoją  pustelnię  i  zaczął  bywać. 

Gdziekolwiek  się  pojawiał,  najpóźniej  po  pięciu  minutach  składał 

Tenisonom  wyrazy  uszanowania,  jakby  od  dawna  się  nie  widzieli. 

Zapewne należało to przypisać roztargnieniu. 

Okazał  się  bibliofilem,  podobnie  jak  pan  Tenison.  Ledwie 

przywitał się  z resztą towarzystwa, zaczynali obaj uczoną dysputę na 

ciekawiące  ich  tematy,  co  byłoby  zachowaniem  typowym  dla  panów 

w  średnim  wieku,  gdyby  nie  fakt,  że  książę  nieodmiennie  starał  się 

wciągnąć  do  rozmowy  Atenę.  Dzisiaj  wszyscy  troje  z  uznaniem 

wypowiadali się na temat niedawno odegranego utworu. 

background image

Atena  przy  każdej  sposobności  pokazywała  się  od  najlepszej 

strony.  Jako  panna  wielce  oczytana  śmiało  włączała  się  do  tej 

wymiany zdań, natomiast Adrian, który niewiele z tego rozumiał, stał 

obok  i  bałwochwalczo  wpatrywał  się  w  ukochaną,  podziwiając  jej 

rozum i wdzięk. 

Nick, znacznie od niego bystrzejszy, zadawał sobie pytanie, czy to 

uczoność pana  Tenisona  zwabiła  księcia  do  ich  towarzystwa,  czy  też 

zainteresowania  naukowe  stanowią  jedynie  parawan  umożliwiający 

mu podziwianie Ateny i ustawiczne zachęcanie jej, żeby wypowiadała 

swoje  zdanie.  Nawiasem  mówiąc,  panna  Filmer  i  bez  tego  była  dość 

wymowna,  uznał  ponuro  Nick,  bo  przekonał  się  kilkakrotnie,  że  nie 

brak jej celnych określeń, a język ma ostry. 

Do towarzystwa przyłączyły się pani Tenison i Emma, obie nieco 

zbite  z  tropu.  Wróciły  z  jadalni  i  z  trudnością  nadążały  za 

dyskutującymi,  którzy  omawiali  teraz  kwestię  etymologii  nazw 

miejscowości otaczających opactwo Steepwood, takich jak Steep Ride 

i  tym  podobne.  Książę  powtarzał  każdą  z  nich,  jakby  starał  się 

wszystkie zapamiętać. 

-  Pani  mieszka  w  Steep  Ride,  prawda?  -  zwrócił  się  nagle  do 

Ateny.  -  Przypuszczam,  że  gdy  nadchodzą  zimowe  wieczory,  pani 

ojciec i pan Tenison wiodą długie, interesujące rozmowy. 

- Niestety - odparła, podobnie jak Nick zaskoczona, że książę tak 

interesuje się jej sprawami. - Mój ojciec od dawna nie żyje. Mieszkam 

z matką, która nie zdecydowała się na powtórne zamążpójście. 

background image

Książę  spochmurniał,  złożył  jej  wyrazy  współczucia  i  podjął 

przerwaną  dyskusję,  którą  Adrian  określił  później  jako  czczą 

gadaninę.  Porównywano  nazwy  miejscowości  występujące  w 

środkowej  Anglii  z  tymi  na  północy  i  na  południu,  wykazując 

podobieństwa i różnice. 

Zazwyczaj  Nick  z  przyjemnością  uczestniczył  w  tego  rodzaju 

dysputach,  ale  wątpliwości  i  zastrzeżenia  dotyczące  księcia  i  jego 

postępowania tym razem go zniechęciły. Natrętna myśl, że Inglesham 

wykorzystuje  swoją  wiedzę  jako  zasłonę  dymną,  aby  wkraść  się  w 

łaski Ateny, zepsuła mu wieczór.  

Do tej pory z trudem znosił umizgi łaszącego się do niej Adriana, 

swego przyjaciela i kuzyna, ale widok księcia, mężczyzny w średnim 

wieku,  zachowującego  się  identycznie,  był  dla  niego  znacznie 

trudniejszą próbą. Gdy Inglesham wkrótce się pożegnał, Nick pozostał 

ponury.  Podczas  kolejnej  przerwy  w  koncercie  goście  zaproszeni  na 

kolację  ruszyli  do  jadalni.  Wykorzystał  niewielkie  zamieszanie, 

chwycił ramię Ateny i powiedział przez zaciśnięte zęby: 

- Ożywiona wymiana poglądów z pewnością nadwątliła pani siły, 

droga  Pallado.  Duch  ochoczy,  ale  ciało  mdłe.  Trzeba  się  wzmocnić. 

Pani Tenison zachwalała przygotowane na dzisiejszy wieczór potrawy 

i napoje. Pozwoli pani, że zaprowadzę ją do jadalni? A może zamiast 

normalnej  kolacji  woli  pani  spożywać  pokarm  bogów,  czymkolwiek 

on jest? 

Zachował  się  bardzo  śmiało.  Po  takim  wstępie  nie  mogła 

odmówić.  Dała  się  zaprowadzić  do  sali,  gdzie  lokaje  roznosili  na 

background image

srebrnych  tacach kanapki  z  łososiem,  zimnym  mięsem  i  pasztetem,  a 

na długim stole ustawiono mnóstwo  wymyślnych i pięknie podanych 

dań. 

Jak na złość Atena nie miała dziś apetytu. Z niechęcią patrzyła na 

jedzenie. Dlaczego tak bardzo martwiła ją wrogość Camerona? Czemu 

jej  nie  lubił?  Niczym  go  przecież  nie  uraziła.  Czy  to  jej  wina,  że 

najpierw Adrian, a teraz książę byli nią zachwyceni?  

Dostrzegła  szydercze  spojrzenia  rzucane  przez  Nicka,  gdy 

Inglesham  rozmawiał  z  panem  Tenisonem,  ale  nie  mogła  wyznać,  że 

sama  też  czuje  się  zakłopotana  jawną  atencją  księcia,  i  byłaby 

wdzięczna, gdyby nie zaszczycał jej tak często swoją uwagą. 

- Jednego nie rozumiem, panie Cameron - powiedziała w końcu. - 

Skoro  pan  nie  darzy  mnie  sympatią,  po  co  szuka  pan  mego 

towarzystwa  i  wciąga  mnie  do  rozmowy?  Działam  panu  na  nerwy. 

Dlaczego  chodzi  pan  za  mną,  chociaż  pańska  obecność  jest  mi 

przykra? Chyba że chce pan trzymać mnie z dala od Adriana. 

Trafiła  w  sedno.  Mimo  woli  po  raz  kolejny  podziwiał  jej 

spostrzegawczość i talent do wyciągania odpowiednich wniosków. 

-  Rozważmy  inny  wariant  -  zaproponował.  -  Dlaczego  nie  chce 

pani przyjąć do wiadomości, że i ja należę do grona pani wielbicieli? 

Ma ich pani tylu, że składanie hołdów Atenie Filmer stało się modne. 

Jej  zdaniem  tylko  ostatnie  zdanie  było  zgodne  z  prawdą,  bo  nie 

potrafiła uwierzyć, że Nick gotów jest przyznać się z własnej woli do 

podobnego  zauroczenia.  Jaka  szkoda!  Ilekroć  zapominał  o  wrogości, 

stawał  się  przemiły,  wprost  czarujący.  Swobodnie  rozmawiał  o 

background image

sprawach,  które  ją  interesowały,  były  zaś  czarną  magią  dla  Adriana. 

Grała z nim w szachy u Tenisonów, a także we wspaniałej londyńskiej 

siedzibie  w  centrum  Londynu  nad  brzegiem  Tamizy,  gdzie  Adrian 

zapraszał całe towarzystwo. 

Pewnego  dnia  Nick  zastał  ją  w  bibliotece,  do  której  Adrian  w 

ogóle  nie  wchodził.  Podziwiała  sztychy  wiszące  na  ścianach  ponad 

niskimi szafami, w których ustawiono książki. Widziała je nie po raz 

pierwszy.  Wcześniej  pytała  już  Adriana,  skąd  pochodzą i przez  kogo 

są  sygnowane.  Popatrzył  na  nią,  jakby  nie  rozumiał,  o  co  chodzi,  i 

odparł lekceważąco: 

- Wydaje mi się, że dziadek kupił je w czasie wielkiej podróży po 

Europie. 

Wobec  tak  oczywistego  braku  zainteresowania  to  Nick  musiał 

zaspokoić ciekawość Ateny. 

-  Autorem  sztychów  jest  włoski  artysta  nazwiskiem  Piranesi,  a 

przedstawiają znane rzymskie zabytki i sceny uliczne. 

-  W  naszej  rodzinie  Nick  jest  najmądrzejszy  -  przyznał  kiedyś 

Adrian w rozmowie z Ateną. - Ma również talent plastyczny. Czasami 

sam maluje i rysuje. 

W  głębi  ducha  żałowała,  że  Adrian  nie  jest  równie  uczony  i 

zdolny. Szkoda, że nie budzi w niej odczuć równie mocnych jak Nick, 

który  nawet  okazując  jawną  niechęć,  wydawał  się  fascynujący. 

Wszelkie próby wyrwania się spod jego uroku okazały się daremne. 

- Dlaczego jest pani dzisiaj taka milcząca? - zapytał Nick: Widząc 

lokaja z tacą, sięgnął po kieliszek białego wina i podał go Atenie. 

background image

-  Sądziłam,  że  nie  lubi  pan,  gdy  się  odzywam  -  usłyszał  w 

odpowiedzi. 

- Tylko wówczas, gdy Inglesham pani schlebia - wyrwało mu się 

wbrew woli. - Czy wiadomo pani, że jest bogatszy od Adriana? Może 

warto by się nim zainteresować?  To  byłoby  wspaniałe ukoronowanie 

londyńskiego sezonu, gdyby została pani księżną. Czymże jest zwykły 

hrabia wobec takiego magnata? 

-  Proponuję  toast,  panie  Cameron.  -  Atena  śmiało  uniosła 

kieliszek. - Za pańskiego kuzyna Adriana, który w przeciwieństwie do 

pana  jest  dobrze  wychowany.  Brak  panu  ogłady,  a  jego  dobre  serce 

znaczy dla mnie więcej od pańskiej mądrości. Zadowolony? 

Dygotała tak mocno, że kieliszek drżał w jej dłoni, gdy podniosła 

go  do  ust.  Nick  poczuł  się  winny.  Uwaga  na  temat  dobrego  serca 

Adriana  sprawiła,  że  ogarnął  go  wstyd.  Na  domiar  złego  w  gniewie 

Atena wyglądała piękniej niż kiedykolwiek, a jej głos budził tajemne 

pragnienia. 

Nick znów przyznał w duchu, że mimo podejrzeń co do motywów 

postępowania  Ateny  nie  tylko  jest  w  niej  zakochany  do  szaleństwa, 

lecz  także  szaleńczo  zazdrosny  o  każdego  mężczyznę,  który  na  nią 

spojrzał,  na  którego  ona  popatrzyła  łub  do  którego  się  uśmiechnęła. 

Jego  nie  obdarzała  uśmiechem.  Zbyt  często  bywał  wobec  niej 

grubiański, żeby na to zasłużyć. Ogarnęły go żal i rozgoryczenie. 

-  Ateno  -  zaczął  -  przepraszam...  -  Ukradkiem  westchnął  z  ulgą, 

gdy mu przerwała, bo zabrakło mu słów. 

background image

-  Nie  -  rzuciła,  stawiając  kieliszek  na  stole,  przy  którym  się 

zatrzymali.  -  Nie  chcę  pańskich  przeprosin,  o  ile  miał  pan  zamiar  je 

wygłosić.  Trochę  się  pan  zagalopował,  za  późno  więc  na  skruchę.  A 

teraz  proszę  mi  wybaczyć.  Nie  mam  apetytu.  Poszukam  milszego 

towarzystwa. 

Nie  próbował  jej  zatrzymać.  Odeszła  wyprostowana,  jakby  kij 

połknęła,  choć  serce  jej  się  krajało,  ponieważ  miała  pewność,  że  z 

Nickiem  Cameronem  byłaby  szczęśliwa,  a  dobroduszny  Adrian 

pozostanie tylko namiastką. 

 

Tenisonowie  i  Atena  z  apetytem  jedli  późne  śniadanie,  gdy 

kamerdyner  oznajmił,  że  niejaki  Jackson  chce  rozmawiać  z  panem 

Tenisonem  oraz  jego  rodziną  w  związku  ze  śledztwem  dotyczącym 

śmierci  markiza  Sywella.  Przesłuchanie  powinno  odbyć  się 

natychmiast,  bo  sprawa  była  pilna,  a  Jackson  działał  z  ramienia 

ministerstwa  spraw  wewnętrznych  i  mógł  rozmawiać  z  każdą  osobą 

mającą ważne dla niego informacje. 

Jackson nie wspomniał o zaginionej markizie, bo nie chciał, żeby 

panna  Filmer  wyczuła,  o  co  chodzi.  Jeśli  ma  coś  do  ukrycia, 

uprzedzona  przygotuje  wiarygodną  historyjkę.  Należało  ją  zaskoczyć 

pod pretekstem urzędowej rozmowy z Tenisonem. 

-  Śmierć  Sywella!  -  zawołał  pan  Tenison,  rzucając  gazetę 

Morning Post, którą czytała pijąc kawę i jedząc bułeczki. - Cóż to ma 

wspólnego  ze  mną?  Byłem  w  Londynie,  kiedy  został  zamordowany. 

background image

Jakich  informacji  użytecznych  dla  prawników  albo  ministra  spraw 

wewnętrznych mógłbym udzielić? 

-  Może  dowiedzieli  się  o  sporze  granicznym?  -  podpowiedziała 

pani  Tenison,  która  w  kwestiach  praktycznych  wykazywała  sporo 

zdrowego rozsądku. 

- Zapewne. Obawiam się, że trzeba przyjąć tego Jacksona. Niech 

czeka w moim gabinecie. Zaraz tam przyjdę. 

- Chyba władze nie podejrzewają, że papa ma coś wspólnego z tą 

zbrodnią? - spytała po wyjściu ojca przerażona Emma.  

-  Markiz  został  zamordowany  tej  samej  nocy,  kiedy  byliśmy 

wszyscy na balu u lady Cowper. Dwieście osób widziało twego ojca. 

Tamten  człowiek  zapewne  wyjaśnia  tylko  drobne  wątpliwości  - 

zauważyła Atena. 

Emma  od  razu  poweselała,  a  pani  Tenison  niechętnie  przyznała, 

że ta Filmer ma wprawdzie sporo wad, lecz nie brak jej rozumu. Tak 

czy  inaczej  śledczy  nie  zajął  wiele  czasu  panu  Tenisonowi,  który 

wkrótce  wrócił,  aby  oznajmić,  że  jego  żona,  córka  i  jej  dama  do 

towarzystwa także będą przesłuchane. 

Jackson  rzekomo  chciał  im  zadać  kilka  pytań  dla  uściślenia 

informacji  zebranych podczas pobytu  w  Steepwood.  Nie  miał  ochoty 

przesłuchiwać  pani  Tenison  ani  Emmy,  ale  postanowił  z  nimi 

porozmawiać,  by  uśpić  czujność  Ateny.  Pan  Tenison  sam 

zaproponował, żeby panna Filmer poszła na pierwszy ogień. 

background image

-  Moja  córka  będzie  śmielsza,  jeśli  przekona  się,  że  jej 

przyjaciółka  wyszła  z  tej  rozmowy  bez  szwanku.  Panna  Filmer  jest 

wyjątkowo roztropną młodą damą. 

- Dla mnie bez różnicy, która będzie odpowiadać pierwsza. Może 

być  panna  Filmer.  W  drugiej  kolejności  przesłucham  pańską  żonę  i 

córkę. 

Prywatnie  Jackson  był  ciekaw  panny  Filmer,  o  której  wszyscy 

znajomi  oraz  jego  rozmówcy  wyrażali  się  z  dużym  uznaniem. 

Przeczuwał, że sporo może się od niej dowiedzieć. 

-  Najpierw  ja?  Ale  po  co?  -  spytała,  równie  zdziwiona  jak  nieco 

wcześniej pan Tenison. 

- Ten człowiek chce też rozmawiać z panią Tenison i Emmą. 

-  No  dobrze,  lecz  nadał  trudno  przyjąć  do  wiadomości,  że 

konieczność nakazuje przesłuchanie kogokolwiek z nas. 

Atena  niczym  nie  dała  po  sobie  poznać,  że  jest  poważnie 

zaniepokojona.  Doskonałe  pamiętała gorącą  prośbę  Louise,  żeby  pod 

żadnym  pozorem  nie  zdradziła  jej  tożsamości.  Prawdziwe  nazwisko 

madame  Felice  musi  pozostać  tajemnicą  nawet  dla  przedstawiciela 

rządu Jego Królewskiej Mości.  

Pan  Tenison  poinformował  ją,  że  Jackson  działa  na  zlecenie 

ministerstwa spraw wewnętrznych, a nawet pośrednio samego księcia 

regenta. Z pewnością nie wiedział, gdzie przebywa zaginiona markiza 

i  pod  jakim  nazwiskiem  się  ukrywa.  Trzeba  mieć  się  na  baczności  i 

skłamać, o ile zajdzie taka potrzeba, żeby chronić przyjaciółkę, która 

powierzyła jej swoją tajemnicę. 

background image

Gdy  Atena  weszła  do  gabinetu  pana  Tenisona,  Jackson  z 

udawanym zaciekawieniem wyglądał przez okno. Dopiero gdy została 

zaanonsowana przez kamerdynera, odwrócił się i obrzucił ją bystrym 

spojrzeniem  oczu  przypominających  ślepia  lwów,  które  widziała  na 

rycinach w grubych woluminach pana Tenisona. 

-  Panna  Atena  Filmer,  prawda?  Zechce  pani  usiąść,  moja  droga. 

Zadam  kilka  prostych  pytań,  na  które  z  pewnością  bez  trudu  pani 

odpowie. 

- Mam taką nadzieję - odparła z miłym uśmiechem. 

Jackson także uśmiechnął się promiennie, ukazując zęby ostre jak 

u  drapieżnika.  Przypominał  złego  wilka  z  bajki  o  Czerwonym 

Kapturku,  który  spytał  wilka:  „Dlaczego  masz  takie  wielkie  zęby?” 

Na co wilk odpowiedział: „Żeby cię lepiej zjeść". 

Atena  podejrzewała,  że  Jackson,  z  wyglądu  niezbyt  rozgarnięty 

prostak  o  nie  najlepszych  manierach,  jest  człowiekiem  bystrym  i 

niebezpiecznym. Pan Tenison nie zdołał od razu go przejrzeć, o czym 

nie wiedziała. 

Najpierw  zadał  kilka  banalnych  i  niegroźnych  pytań,  po  których 

zaczęła  się  zastanawiać,  czemu  służy  to  przesłuchanie.  Dotyczyły 

głównie  jej  zajęcia  w  domu  Tenisonów  i  codziennego  życia  w 

hrabstwie Northampton. 

- Czy znała pani markiza? - spytał w końcu Jackson, gdy uznał, że 

uśpił już czujność Ateny i może sobie pozwolić na wprowadzenie do 

rozmowy wątku zaginionej markizy bez obawy, że przesłuchiwana się 

spłoszy.  

background image

-  Nie.  Raz  jeden  widziałam  go  z  daleka,  gdy  beształ 

nieszczęsnego  stajennego,  który  czymś  go  zirytował.  Nie  mam 

pojęcia,  o  co  poszło.  Wszystkie  uczennice  szkoły  pani  Guarding 

ostrzegano, żeby trzymały się od niego z daleka. 

-  Ach,  tak.  -  Kiwnął  głową  i  znów  popatrzył  w  okno,  udając 

znudzonego rozmową.  

Atena  łudziła  się  nadzieją,  że  przesłuchanie  niedługo  dobiegnie 

końca,  a  niebezpieczne  tematy  w  ogóle  nie  zostaną  poruszone.  

Przekonała się wkrótce, że jest w błędzie. 

-  A  jego  żona...  markiza  -  zapytał  Jackson  znudzonym  głosem.  - 

Podobno była niewiele starsza od pani. Znałyście się? 

Póki się da, należało mówić prawdę.  

-  Trochę.  Jako  mała  dziewczynka  mieszkała  w  naszej  okolicy. 

Czasem razem się bawiłyśmy. Pewnego dnia nie zjawiła się w naszym 

umówionym  miejscu,  zniknęła  na  dobre  i  pojawiła  się  znów  w 

naszych  stronach,  gdy  po  ślubie  markiz  przywiózł  ją  do  swej 

posiadłości.  

Nie  poznałam  młodej  damy  jadącej  powozem,  ale  później 

natknęłam się na nią, spacerując po terenach należących do dawnego 

opactwa.  Podeszła  do  mnie  i  przedstawiła  się  jako  moja towarzyszka 

zabaw z dzieciństwa. Widywałyśmy się potem od czasu do czasu. 

- Ach, tak - skwitował Jackson.  

Szósty  zmysł  podpowiadał  mu,  że  panna  Filmer  mówi  prawdę... 

lecz  nie  całą.  Z  jej  zachowania  nie  można  było  nic  wywnioskować. 

background image

Całkowicie  nad  sobą  panowała,  a  piękne  dłonie  złożyła  na  kolanach 

spowitych materią brzydkiej sukienki. 

-  Widziała  ją  pani  ostatnio?  Rzecz  jasna,  nim  zaginęła.  Czy 

wspomniała, dokąd zamierza się udać? Oczywiście nie wykluczam, że 

padła ofiarą zabójstwa. 

Atena  uznała,  że  bez  ryzyka  może  powiedzieć  prawdę  o  swoim 

ostatnim spotkaniu z Louise. 

-  Po  raz  ostatni  widziałyśmy  się  na  kilka  dni  przed  jej 

zniknięciem.  Była  znakomitą  akwarelistką.  Jak  wiele  młodych  dam 

spotkałyśmy  się  często,  żeby  razem  malować  i  gawędzić.  Tamtego 

dnia rozstawiłyśmy sztalugi przy głazie pokrytym runami, w dawnym 

świętym  gaju.  Nic  nie  wskazywało  na  to,  że  Louise  zamierza 

wyjechać. Wiedziałam tylko, że jest bardzo nieszczęśliwa. 

Sama  prawda,  uznał  Jackson.  Panna  Atena  Filmer  patrzyła  mu 

prosto  w  oczy.  Mimo nieprawego  pochodzenia była  prawdziwą  perłą 

wśród  młodych  dam.  Zastanawiał  się,  kim  jest  jej  nieznany  ojciec. 

Długo  milczał,  jakby  analizował  jej  słowa.  Chciał  w  ten  sposób 

wytrącić ją z równowagi. 

- Panno Filmer, muszę pani uświadomić, że należy mówić prawdę 

i  tylko  prawdę,  bo  chodzi  o  sprawę  państwowej  wagi.  Wiele  od  niej 

zależy.  Czy  wie  pani,  gdzie  należy  szukać  markizy  albo  kto  jej 

pomaga?  Popełnione  zostało  przerażające  morderstwo,  w  które  może 

być zamieszana. Należy ją przesłuchać. Nie wykluczam, że okaże się 

współwinna. 

background image

Teraz  pora  na  kłamstwo.  Atena  miała  nadzieję,  że  jej  Bóg 

wybaczy,  bo  oszukiwała,  aby  chronić  boleśnie  doświadczoną  przez 

życie przyjaciółkę. 

- Nie, proszę pana. Nie mam pojęcia. 

Atena  uznała,  że  im  mniej  powie,  tym  lepiej  na  tym  wyjdzie. 

Louise ją tego nauczyła. Okazało się, że to dobra rada. 

- Naprawdę? 

- Tak, proszę pana. 

- Podczas długich spacerów nie wspominała o znajomych, którzy 

mogliby udzielić jej schronienia? 

Ktoś z okolic Steepwood sporo wypaplał. Ciekawe kto. Mniejsza 

z  tym.  Louise  wyznała  Atenie,  że  ma  tam  zaufanego  człowieka,  ale 

nie  wspominała  o  nim,  gdy  spotykały  się  w  Steepwood,  więc 

odpowiedź  przecząca  udzielona  dociekliwemu  rozmówcy  była 

prawdziwa.  

Jackson  szczerze  podziwiał  pannę  Filmer.  Piękna,  mądra,  a  do 

tego  sprytna.  Był  przekonany,  że  mówiła  prawdę,  dopóki  nie  zadał 

ostatniego  pytania  dotyczącego  miejsca  pobytu  Louise  Sywell.  Nie 

miał pojęcia, skąd pewność, że wtedy skłamała.  

Zdawał  sobie  sprawę,  że  nic  więcej  z  niej  nie  wyciągnie.  Ta 

spryciara  nie  da  się  podejść  ani  zastraszyć.  Przekonał  się  o  tym, 

słuchając jej ostrożnych i wyważonych odpowiedzi, których udzielała 

szybko i zwięźle. Po prostu koronkowa robota. 

Zaczął z innej beczki. 

background image

- Jestem przekonany, że na równi ze mną pragnie pani schwytania 

sprawcy  okrutnego  mordu,  nim  popełni  kolejne  przestępstwo. 

Zapewne  chce  pani  również  ujrzeć  znów  swoją  przyjaciółkę,  o  ile  ta 

jeszcze żyje. Podam pani adres, pod którym można mnie znaleźć. Jeśli 

przypomni  sobie  pani  informację,  która  może  być  pomocna  w 

śledztwie,  proszę  mnie  natychmiast powiadomić.  Będę  zobowiązany, 

jeśli  weźmie  to  pani  pod  uwagę.  Odda  pani  krajowi  ogromną 

przysługę. 

Ostatnie  zdanie  zdziwiło  Atenę.  Nie  mogła  pojąć,  z  jakiego 

powodu 

zamordowanie 

Sywella 

dotyczy 

ważnych 

spraw 

państwowych. Nieszczęścia Louise tym bardziej. Niewiele brakowało, 

aby spytała o to Jacksona, lecz po namyśle doszła do wniosku, że im 

mniej się odzywa, tym dla niej lepiej.  

-  Mogę  już  iść?  -  spytała  nadzwyczaj  chłodno  i  podniosła  się  z 

krzesła. 

- Oczywiście, panno Filmer. 

Gdy  odwróciła  się  do  niego  plecami  i  położyła  dłoń  na  klamce, 

dodał jeszcze: 

- Czy jest pani całkiem pewna, że niczego nie pominęliśmy? 

-  Naturalnie,  proszę  pana  -  odparła  i  spojrzała  na  niego  z 

promiennym uśmiechem. 

 

ROZDZIAŁ SZÓSTY 

-  Przesłuchiwał  panią  w  sprawie  o  morderstwo  Sywella  i 

zaginięcie jego żony? Ale po co? 

background image

Nick  Cameron  nadszedł,  gdy  Emma  opowiadała  Adrianowi  o 

wczorajszej  wizycie  Jacksona.  Ubawiły  go  pełne  niedowierzania 

słowa Adriana. 

Tenisonowie,  Atena,  Nick,  Adrian  oraz  Marcus  Angmering 

wybrali się razem do Richmond, żeby urządzić sobie piknik na brzegu 

Tamizy.  Adrian  zaproponował  Emmie  i  Atenie  miejsce  w  swojej 

kariolce,  ale  pan  Tenison  uprzejmie,  lecz  stanowczo  oznajmił,  że 

dziewczęta pojadą landem z nim i panią Tenison.  

Nick także nie chciał ryzykować podróży kariolką. Wolał dosiąść 

konia, a potem zostawić go w stajni znajdującej się w pobliżu gospody 

i piechotą dojść nad rzekę. Gdy nadszedł, towarzystwo szykowało się 

do uczty na świeżym powietrzu. 

Służący  rozpakowali  wiklinowe  kosze  piknikowe.  Naczynia  z 

potrawami  i  napojami  umieścili  na  lnianym  obrusie  ozdobionym 

koronką.  Marcus,  który  na  prośbę  Adriana  po  odmowie  Nicka 

zdecydował  się  jechać  kariolką,  z  wolna  dochodził  do  siebie  po 

mocnych  wrażeniach.  Przez  całą  drogę  daremnie  próbował  namówić 

Adriana, żeby ten zastanowił się poważnie, nim stanie do wyścigu na 

trasie do Brighton.  

Marcus  obawiał  się,  że  Adrian  zamiast  ustanowić  nowy  rekord, 

złamie  kark  podczas  wielce  ryzykownego  przedsięwzięcia!  Usiłował 

taktownie  dać  mu  do  zrozumienia,  że  byłoby  wskazane,  aby  jeszcze 

trochę  potrenował.  Teraz  słuchał  uważnie  Emmy,  która  miłym, 

przyciszonym głosem opowiadała o wczorajszym przesłuchaniu. 

background image

-  Sądziliśmy,  że  zależy  mu  tylko  na  rozmowie  z  papą,  ale 

postanowił też zadać kilka pytań mamie, Atenie i mnie. Papa uznał, że 

lepiej się zgodzić, bo odmowa byłaby źle widziana. 

-  Doszedłem  do  wniosku,  że  gdybym  się  wzbraniał,  tamten 

człowiek  mógłby  nas  podejrzewać  o  ukrywanie  informacji  ważnych 

dla śledztwa. 

Nick wiedział, że pracujący dla niego Jackson wrócił niedawno ze 

Steepwood. 

Jako 

zleceniodawca 

niecierpliwie 

czekał 

na 

sprawozdanie.  Zastanawiał  się  też,  czy  powierzona  przez  niego 

sprawa  ma  jakiś  związek  z  rządowym  śledztwem  w  sprawie 

zamordowania Sywella. Czyżby zlecono je temu samemu agentowi? 

-  Jest  dla  mnie  zrozumiałe,  że  śledczy  uznał  za  stosowne  pana 

przesłuchać - powiedział Nick, starając się zachować spokój - ale nie 

pojmuję, czemu niepokoił panie. Kto mu dał takie pełnomocnictwo? 

-  Ten  agent  nazywa  się  Jackson  -  wyjaśnił  pan  Tenison.  - 

Domyślam  się,  że  chciał  sprawdzić,  czy  ktoś  z  mojej  rodziny  i 

domowników  przyjaźnił  się  z  zaginioną markizą,  i dzięki  temu  może 

mieć  jakieś  informacje  dotyczące  jej  miejsca  pobytu,  o  ile  biedaczka 

jeszcze  żyje.  Chodzą  słuchy,  że  mąż  ją  zamordował.  A  jeśli  idzie  o 

uprawnienia  tamtego  człowieka,  udowodnił,  że  działa  na  zlecenie 

ministerstwa  spraw  wewnętrznych,  i  wskazał  bardzo  wysoko 

postawionego mocodawcę. Więcej nie mogę ujawnić. 

Nicka zaciekawiła ta odpowiedź.  Ile  srok próbuje złapać za ogon 

ten  cwany  Jackson?  Kiedy  wreszcie  przyjdzie  złożyć  sprawozdanie? 

Najwyższa pora, by ujawnił informacje dotyczące pochodzenia Ateny. 

background image

-  Czy  państwo  zdołali  mu  pomóc?  -  spytał,  zwracając  się  do 

Emmy, nie do stojącej obok Ateny, zgaszonej i milczącej. 

-  Ja  ani  trochę  -  usłyszał  w  odpowiedzi.  -  Natomiast jeśli  dobrze 

pamiętam,  Atena  przez  jakiś  czas  widywała  markizę,  ale  nie  sądzę, 

żeby tamten pan uzyskał od niej ważne informacje. 

Na  odchodnym  Jackson  powiedział  Atenie,  że  wspomniał  pani 

Tenison o jej przyjaźni z Louise, a to oznaczało nieustanny grad pytań 

dotyczących zaginionej markizy. 

-  Moim  zdaniem  to  niedopuszczalne,  żeby  prostak  wypytywał 

damę  z  towarzystwa  o  jej  dawne  znajome.  Dziwię  się,  Ateno,  że  nie 

dostała pani spazmów - wtrącił z oburzeniem Adrian. 

Był tak wstrząśnięty i zatroskany, że Marcus Angmering zmierzył 

go  badawczym  spojrzeniem,  jakby  odkrył  nareszcie,  w  czym  rzecz. 

Obiektem  westchnień  Kinlocha  była  piękna  dama  do  towarzystwa,  a 

nie cichutka młoda dziedziczka. 

Atena uspokoiła Adriana i wyjaśniła jego wątpliwości, mówiąc: 

- Ten człowiek nie jest prostakiem. Kiedy mnie przesłuchiwał, był 

nadzwyczaj uprzejmy. Ma lepsze maniery od niejednego dżentelmena 

z grona moich znajomych. 

Adrian  nie  zauważył  ukradkowego  spojrzenia,  którym  obrzuciła 

Nicka. 

-  Ateno,  jeśli  w  przyszłości  ktokolwiek  z  towarzystwa  panią 

obrazi, proszę mnie natychmiast zawiadomić. Obiecuję przywołać go 

do porządku. Daję pani na to moje słowo! 

background image

-  Pan  Jackson  także  wobec  mnie  zachowywał  się  uprzejmie  - 

wtrąciła  Emma.  -  Nim  zaczęło  się  przesłuchanie,  byłam  mocno 

wystraszona, ale szybko mnie uspokoił. Z mamą było podobnie. 

-  A  więc  znała  pani  markizę  -  zwrócił  się  Marcus  do  Ateny.  - 

Często  zastanawiałem  się,  kim  była  kobieta,  która  zdecydowała  się 

poślubić Sywella.  

Jestem w sytuacji bez wyjścia, pomyślała Atena. Nie miała ochoty 

rozmawiać  o  przyjaciółce,  ale  popełniłaby  spory  nietakt,  odmawiając 

odpowiedzi  na  zadanie  nie  wprost  pytanie  Marcusa.  Wydawało  się 

całkiem  naturalne,  że  interesuje  go  osoba  Sywella,  a  także  zaginiona 

markiza,  skoro  wielu  plotkowało,  jakoby  jego  ojciec  był  zamieszany 

w tę sprawę.  Gdyby  Atena nabrała wody  w usta, zapewne uznano by 

to za niewłaściwe. 

- Była młoda i bardzo ładna - odparła z namysłem. - Poznałyśmy 

się w dzieciństwie, potem gdzieś ją wysłano. Nie mam pojęcia dokąd i 

dlaczego.  Gdy  markiz  przywiózł  ją  do  Steepwood,  natknęłam  się  na 

nią  podczas  spaceru.  Odnowiłyśmy  dawną  znajomość.  Wydawała  się 

samotna i nieszczęśliwa. Zniknęła równie nagle, jak się pojawiła. Jak 

powiedziałam panu Jacksonowi, nie mam pojęcia, gdzie się udała. Nic 

więcej  nie  wiem.  Ogromnie  żałuję,  że  straciłam  dobrą  znajomą. 

Czasem  razem  malowałyśmy  i  rysowałyśmy.  Obawiam  się,  że  to 

wszystko, co mogę powiedzieć. 

- Dziękuję, panno Filmer. Mam nadzieję, że swoim pytaniem nie 

sprawiłem pani przykrości. Utrata przyjaciół to bolesne przeżycie. 

background image

Atena  kiwnęła  głową.  Nick,  podobnie  jak  Jackson,  cynicznie 

zastanawiał  się,  czy  powiedziała  całą  prawdę  o  swoich  kontaktach  z 

markizą. Ciekawe, kiedy tajny agent raczy go wreszcie poinformować 

o  wynikach  poufnego  śledztwa  w  sprawie  jej  pochodzenia.  Nick 

chętnie  by  się  od  niego  usłyszał,  skąd  pomysł,  żeby  ją  przesłuchać. 

Czego naprawdę próbował dowiedzieć się Jackson? 

- Trudno uwierzyć, że osoby z naszego grona są na różne sposoby 

zamieszane  w  sprawę  Sywella  i  jego  zaginionej  żony.  A  z  pozoru 

sprawiamy  wrażenie  radosnej  gromadki  znajomych,  którzy  przybyli 

na  piknik  i  zasiedli  nad  Tamizą,  czekając  niecierpliwie,  aż  służba 

przygotuje dania i napoje.  

-  Na  szczęście  -  wtrącił  Adrian  -  nigdy  nie  miałem  z  nim  do 

czynienia. Wygląda na to, że był okropny. 

- Moim zdaniem najwyższa pora o nim zapomnieć - oznajmił pan 

Tenison  i  zmienił  temat.  Zaczął  komentować  najnowsze  wiadomości 

dotyczące wojny w Hiszpanii. 

 

Następnego  popołudnia  Nick  czytał  w  salonie  swojego 

londyńskiego  mieszkania,  które  znajdowało  się  niedaleko  siedziby 

lorda Byrona, gdy lokaj zaanonsował Jacksona. 

Były  podwładny  ministerstwa  spraw  wewnętrznych  tryskał 

energią.  Nick  miał  nadzieję,  że  powodem  jawnego  zadowolenia  jest 

owocna  podróż  do  hrabstwa  Northampton.  Uznał,  że  nim  Jackson 

złoży  sprawozdanie,  należy  trochę  przywołać  go  do  porządku  i 

pokazać, gdzie jego miejsce, zaczął więc dość ostro. 

background image

-  Długo  pan  kazał  na  siebie  czekać.  Niecierpliwię  się  od  chwili, 

gdy  zostałem  poinformowany,  że  moje  zlecenie  nie  było  jedynym, 

które skłoniło pana do niejawnej wizyty w Steepwood. 

Aha,  sprytny  ten  Nick  Cameron,  pomyślał  Jackson,  uśmiechając 

się porozumiewawczo. 

- Rozumiem. Tenison puścił farbę, tak? 

Nick skinął głową. 

-  Inni  również.  Czego  się  pan  dowiedział  o  pannie  Filmer? 

Podobno  jest  zamieszana  w  sprawę  zamordowanego  Sywella  i 

zaginionej  markizy,  ale  mniejsza  z  tym.  Ma  pan  dla  mnie  jakieś 

informacje? 

- Owszem, ale jestem trochę zawiedziony, bo niewiele tego jest - 

odparł  Jackson,  który  uważał,  że  lepiej  mówić  prawdę,  bo  to  się 

opłaca.  -  Wiele  poszlak  wskazuje  na  to,  że  panna  Filmer  jest 

dzieckiem  z  nieprawego  łoża.  Jej  matka  uchodzi  za  wdowę  i  od 

początku  pobytu  w  hrabstwie  Northampton  cieszy  się  nieskazitelną 

reputacją.  Nieżyjący  rzekomo  pan  Filmer  to  wielce  enigmatyczna 

postać. W tamtej okolicy go nie znają.  

Przez dwadzieścia lat u wdowy ani razu nie gościł nikt z rodziny. 

Pociągnąłem  za  język  miejscową  plotkarkę,  która  dyskretnie  dała  mi 

do  zrozumienia,  że  panna  Filmer  niemal  na  pewno  jest  nieślubnym 

dzieckiem.  Użyłem  też  innych  sposobów  i  dowiedziałem  się,  że  jej 

matka otrzymywała i nadal otrzymuje roczną rentę, płatną kwartalnie 

przelewem  wystawionym  przez  bank  Couttsa.  Nie  wiadomo,  kto 

wpłaca pieniądze.  

background image

Ku  memu  ubolewaniu,  tutaj  ślad  się  urywa,  bo  u  Couttsa 

obowiązuje 

bezwzględna 

tajemnica 

bankowa. 

Dyskrecja 

gwarantowana, nie mam więc szans, by pójść dalej tym tropem. Renta 

nie  jest  wysoka,  lecz  umożliwia  obu  paniom  względnie  dostatnie 

życie.  Obawiam  się,  że  nie  zdołam  ustalić,  kim  jest  ojciec  panny 

Filmer,  ponieważ  nie  sposób  dowiedzieć  się,  gdzie  mieszkała  jej 

matka, zanim przyjechała do Steep Ride,  

Dodam,  że  mimo  plotek  dotyczących  narodzin  dziecka  pani 

Filmer  cieszy  się  w  tamtej  okolicy  sporym  szacunkiem,  jest 

przyjmowana  w  miejscowych  salonach,  uczy  w  szkółce  niedzielnej  i 

w miarę swoich możliwości wspiera najuboższych. 

Kolejna  ciekawa  wiadomość  dotyczy  znajomości  łączącej  pannę 

Filmer z markizą Sywell, której była przyjaciółką i powiernicą. Moim 

zdaniem  zna  miejsce  pobytu  zaginionej,  choć  stanowczo  temu 

zaprzecza.  Wiele  się  mówi  o  jej  mądrości  i  przekonałem  się,  że  to 

prawda.  

Atena  była  zatem  nieślubnym  dzieckiem,  odrzuconym  przez 

stosunkowo zamożnego człowieka. Informacje, które zdobył Jackson, 

wyjaśniały  jej  postępowanie.  Nickowi  zrobiło  się  żal  Ateny.  Szukała 

nie  tylko  bogactwa,  lecz  przede  wszystkim  szacunku  i  pozycji  w 

towarzystwie. Z pewnością zdawała sobie sprawę, że obie z matką w 

każdej chwili mogą być z niego wykluczone. Gdyby Atena wyszła za 

Adriana, jej znaczenie tak by wzrosło, że mogłaby patrzeć na innych z 

góry. 

background image

-  Wspomniał  pan  -  zaczął  ostrożnie  Nick  -  że  panna  Filmer  jest 

również  zamieszana  w  sprawę  morderstwa  popełnionego  w 

Steepwood. 

-  Jej  związek  z  tą  sprawą  jest  dość  luźny.  Chodzi  o  to,  że  panna 

Filmer  zapewne  wie,  gdzie  obecnie  przebywa  markiza.  Na  moje 

wyczucie  niewiele  więcej  da  się  ustalić  na  temat  pań  Filmer.  Matka 

ma opinię wyjątkowo dyskretnej, a córka wyraźnie ją naśladuje. 

Jackson  nie  wspomniał  o  podziwie  żywionym  dla  Ateny,  odkąd 

poznał  ją  osobiście,  ale  dał  do  zrozumienia,  że  zrobiła  na  nim 

ogromne wrażenie. 

- Mam rozumieć, że uważa pan moje zlecenie za wypełnione? 

- Owszem, chyba że dostarczy mi pan nowych wskazówek. 

Nick pokręcił głową. 

-  Nie  dysponuję  żadnymi,  a  zatem  pozostaje  mi  tylko  zapłacić 

panu  i  podziękować  za  pomoc.  Mam  nadzieję,  że  inne  dochodzenia 

dalej pana zaprowadzą. 

Teraz Jackson zaprzeczył ruchem głowy. 

- Słaba nadzieja. Sprawa Sywella wciąż pozostaje zagadką. Nawet 

jeśli  markiza  zostanie  odnaleziona,  wątpię,  by  posiadała  użyteczne 

informacje. 

- Pan nie uważa jej za zmarłą? 

-  Intuicja,  która  rzadko  mnie  zawodzi,  podpowiada,  że  ta  dama 

żyje, ponadto w moim mniemaniu panna Filmer nie powiedziała całej 

prawdy. 

background image

-  Niedomówienia  to  jej  specjalność  -  zauważył  Nick,  wręczając 

Jacksonowi  należność.  Kazał  mu  pójść  do  kuchni,  gdzie  czekał 

służący z pożegnalnym kuflem piwa. 

Nick  został  sam.  Zapomniana  książka  leżała  na  podłodze. 

Niezależnie od rewelacji Jacksona z niedawnej rozmowy wynikała dla 

niego  jedna,  jedyna  prawda:  mniejsza  z  tym,  czy  Atena  jest,  czy  nie 

jest  nieślubnym  dzieckiem  oraz  czy  pomogła  w  ucieczce  Louise 

Sywell; żadna z tych wiadomości nie rozwiązywała jego problemów. 

Czuł się jak rozbitek na wzburzonym oceanie. Był pewny jedynie 

tego,  że  nie  wolno  mu  zdradzić,  skąd  czerpał  wiadomości.  Atena  nie 

powinna się dowiedzieć, że Jackson szpiegował ją na jego polecenie. 

Z pewnością uznała, że była przesłuchiwana z powodu swej przyjaźni 

z  Louise.  Udział  Nicka  w  tej  sprawie  musiał  na  razie  pozostać 

wstydliwą tajemnicą. 

 

Było  pogodne  popołudnie,  a  od  wizyty  Jacksona,  która 

spowodowała  w  domu  Tenisonów  spore  zamieszanie,  upłynęło  kilka 

dni. 

- Wyjdziesz za Adriana, jeżeli ci się oświadczy? - spytała Emma. 

-  Dlaczego  uważasz,  że  mógłby  to  zrobić?  -  odparła  Atena. 

Siedziały w salonie. Miały zajmować się haftem, lecz Emma odłożyła 

tamborek i kartkowała powieść, nim zagadnęła Atenę. 

-  Wpatruje  się  w  ciebie  z  jawnym  uwielbieniem.  Zastanawiałam 

się,  co  do  niego  czujesz.  Nie  wydaje  mi  się,  żebyś  i  ty  była  nim 

równie zauroczona. 

background image

Emma okazała się nadzwyczaj spostrzegawcza. Szybko nabierała 

pewności  siebie  i  towarzyskiej  ogłady  i  coraz  rzadziej  ulegała 

władczej matce. 

- Owszem - przytaknęła po namyśle Atena. 

- Tak myślałam - odparła ze smutkiem Emma. 

- Bardzo go lubię - dodała pospiesznie Atena.  

Skoro  miała  przyjąć  oświadczyny  Adriana,  których  jednak 

oczekiwała  wbrew  temu,  co  powiedziała  Emmie,  należało  okazać 

szczery zapał i cieszyć się na myśl o rychłym ślubie. 

Problem  w  tym,  że  ilekroć  Atena  zastanawiała  się  nad 

konsekwencjami  małżeństwa,  rozmyślając  nie  tylko  o  wspólnej 

sypialni,  lecz  także  o  codziennym  życiu  we  dwoje,  perspektywa 

dzielenia  łoża  i  spędzania  czasu  z  Adrianem  stawała  się  coraz  mniej 

pociągająca.  Im  lepiej  go  poznawała,  tym  większe  ogarniały  ją 

wątpliwości.  

Przyczyniało  się  do  tego  rosnące  uznanie  i  podziw  dla  Nicka 

Camerona.  Z  nim  zawsze  miałaby  o  czym  rozmawiać,  choć  pewnie 

rzadko  byliby  tego  samego  zdania.  Wspólne  dni  byłyby  wspaniałe. 

Atena wolała nie myśleć o cudownych nocach! 

Gdy  dawniej  planowała  małżeństwo  z  mężczyzną  bogatym  i 

utytułowanym,  nie  zastanawiała  się  nad  konsekwencjami  owej 

decyzji, ale teraz coraz częściej o nich myślała i z wolna ogarniały ją 

wątpliwości,  czy  potrafi  z  zimną  krwią  zawrzeć  taki  związek.  Co 

gorsza, od początku znajomości z Adrianem robiła wszystko, żeby go 

background image

do  siebie  przyciągnąć.  Teraz  nieco  ochłodła,  czego  nie  spostrzegł,  i 

nadal uważał ją za pewną zdobycz. 

Ciekawe, czy Nick zauważył  zmianę. Och, dosyć tego! Dlaczego 

tak  uporczywie  o  nim  myślała?  Ostatnio  przestał  jej  dokuczać. 

Zapewne  pogodził  się  z  decyzją  kuzyna  pragnącego  mieć ją  za  żonę, 

bo nie chciał mu robić przykrości. 

-  Moim  zdaniem  Adrian  do  ciebie  nie  pasuje  -  oznajmiła 

niespodziewanie Emma. - Nie wydaje mi się, żeby cię kochał. Jest po 

prostu olśniony. 

Atenę  ponownie  zdumiała  przenikliwość  młodej  przyjaciółki. 

Trafne  obserwacje  dowodziły,  że,  podobnie  jak  ojciec,  ma  bystry 

umysł.  Jej  uwagi  były  dodatkową  zachętą  do  rozważań,  jak  należy 

postąpić z Adrianem. 

Gdyby  oświadczył  się  na  początku  znajomości,  Atena przyjęłaby 

go  natychmiast,  bez  najmniejszego  wahania.  Teraz  żywiła  coraz 

więcej poważnych wątpliwości, co dowodziło, jak bardzo teoria różni 

się od praktyki.  

Przed wyprawą do Londynu Atena nie miała żadnych skrupułów i 

gotowa była, nie słuchając głosu serca, poślubić mężczyznę bogatego 

i utytułowanego, ale wszystkie zdarzenia, które zaszły od tamtej pory, 

stopniowo  otwierały  jej  oczy,  uświadamiając,  że  była  wyjątkowo 

naiwna. 

- To dobry człowiek - powiedziała, starając się raczej dodać sobie 

odwagi, niż wyjaśnić Emmie powody swojej decyzji. 

background image

-  I  dlatego  należy  postępować  z  nim  uczciwie  -  odparła  Emma, 

sięgając  po  tamborek  z  haftem.  Zmieniła  temat,  pytając,  jakim 

kolorem powinna wyszywać kwiatowy wzór. 

Atena  uważnie  obserwowała  swą  podopieczną.  Skąd  tej 

dziewczynie  przyszło  do  głowy,  żeby  martwić  się,  czy  Adrian 

właściwie  ulokował  swoje  uczucia? Nagle  doznała  olśnienia  i  pojęła, 

że  Emma  jest  w  nim  zakochana.  Pasował  do  niej  ten  dobroduszny  i 

uczciwy młodzieniec, z którym byłaby szczęśliwa, bo nie żądałaby od 

niego rzeczy, których nie byłby w stanie jej dać. 

Niespodziewane  odkrycie  jeszcze  bardziej  zbiło  Atenę  z  tropu. 

Dotąd  nie  brała  pod  uwagę  możliwości,  że  sprytne  machinacje, 

którymi  próbowała  zapewnić  sobie  szczęśliwe  życie,  mogą  kogoś 

unieszczęśliwić.  Dopiero  teraz  pojęła,  dlaczego  Nick  Cameron  tak 

bardzo ją krytykował, i w głębi ducha przyznała mu trochę racji. 

 

Książę  Inglesham  miał  gościa,  a  właściwie  przyjmował 

człowieka, który został do niego wezwany. Przed nim z obojętną miną 

stał dawny śledczy polecony przez samego lorda Liverpool.  

Do tej pory, gdy osoby równie wysoko postawione jak Inglesham 

korzystały z usług Jacksona, rozmawiał z nim podwładny, na przykład 

sekretarz  albo  zaufany  lokaj.  Ciekawe,  cóż  to  za  ważna  misja 

spowodowała,  że  książę  fatygował  się  osobiście.  Jackson  czekał,  aż 

tajemnica  zostanie  wyjawiona  a  gdy  nadeszła  ta  chwila,  ogarnęło  go 

rozbawienie. 

background image

- Powiedziano mi, że jest pan dyskretny i zapewniono, że można 

na  panu  polegać  -  zaczął  z  wahaniem  książę.  -  Nie  chcę  wzbudzać 

plotek  i  narażać  się  na  obmowę.  Jest  moim  życzeniem,  żeby  ustalił 

pan  tożsamość  i  pochodzenie  pewnej  młodej  damy  oraz  jej  matki. 

Obie mieszkają w hrabstwie Northampton, w osadzie o nazwie Steep 

Ride. Będę z panem szczery, proszę więc nie doszukiwać się w moich 

słowach ukrytych znaczeń. 

Jackson kiwnął głową. 

-  Rozumiem,  wasza  książęca  mość.  Zapewniam,  że  potrafię 

milczeć jak grób. 

I co dalej ? - zapytał w duchu. Miał znowu jechać do Steepwood? 

Czy Inglesham również interesował się panną Ateną Filmer? 

Wszystko  na  to  wskazuje.  Tłumacząc,  w  czym  rzecz,  książę 

mruczał  i  zawieszał  głos,  jakby  był  znudzony  nie  przywiązywał 

większej  wagi  do  przedstawianej  sprawy,  ale  Jackson  nie  dał  się 

zwieść pozorom. 

- Przypuszczam, że pani Filmer zamieszkała tam z córką wkrótce 

po  jej  narodzinach.  Ze  względu  na  wspólne  interesy  muszę  zdobyć  o 

nich jak najwięcej informacji. 

Śledczy  przybrał  minę  sfinksa.  Lord  Liverpool  uprzedzał,  że  ten 

człowiek  jest  mistrzem  kamuflażu,  słuchał  z  głową  przechyloną  na 

bok,  z  kamienną  twarzą  i  malującym  się  na  niej  wyrazem  skupienia. 

Chłonął  każde  słowo  Ingleshama,  który  nie  domyślał  się,  że  jego 

rozmówca  rozważa,  czy  grać  z  nowym  zleceniodawcą  w  otwarte 

karty. 

background image

Na  dobrą  sprawę  wiedział  już  wszystko,  czego  można  było 

dowiedzieć, o młodej damie i jej matce. Jeśli zachowa to w sekrecie, 

wystarczy  przejechać  się  do  Steep  Ride  i  szybko  wrócić,  udając,  że 

pospiesznie wypełnił życzenie księcia.  

Była  też  inna  ewentualność:  przekazać  księciu  zebrane  już 

informacje,  tłumacząc,  że  podczas  dochodzenia  w  sprawie  śmierci 

Sywella i zaginięcia jego żony wypłynęło także nazwisko pań Filmer, 

starał  się  więc  jak  najwięcej  o  nich  dowiedzieć.  Taka  strategia 

oznaczała  jednak,  że  honorarium  wypłacone  przez  księcia  będzie 

mniejsze. 

Po namyśle Jackson uznał za stosowne uczciwie postawić sprawę 

i powiedział, starannie dobierając słowa. 

-  Tak  się  złożyło,  wasza  książęca  mość,  że  mogę  natychmiast 

udzielić potrzebnych informacji dotyczących panny Filmer i jej matki. 

- Jak to? - żachnął się książę. - Mam nadzieję, że nic im nie grozi? 

Chyba nie ciąży na nich podejrzenie? 

-  Ależ  skąd  -  zapewnił  Jackson  i  wyjaśnił  księciu,  że  otrzymał 

poufne  zlecenie  z  ministerstwa  spraw  wewnętrznych  i  prowadząc 

śledztwo  w  tej  sprawie,  dowiedział  się  o  przyjaźni  łączącej  pannę 

Atenę  Filmer  z  zaginioną  markizą.  -  Sprawdziłem  ten  trop,  który 

zresztą  daleko  mnie  nie  zaprowadził,  ponieważ  młoda  dama 

zaprzeczyła, jakoby znała obecne miejsce pobytu markizy. 

- Proszę kontynuować - nalegał Inglesham.  

background image

Jackson  wyjawił,  czego  się  dowiedział,  pracując  dla  Nicka 

Camerona. Nie wspomniał jedynie, że ten ostatni także interesował się 

Ateną. 

-  Coutts  -  powtórzył  z  roztargnieniem  książę.  -  Stamtąd 

przelewane są pieniądze. 

- Owszem, co oznacza, że ślad tu się urywa. Tajemnica bankowa, 

wasza książęca mość. 

-  Istotnie  -  przytaknął  Inglesham  znużonym  tonem  -  Chętnie 

poznałbym  wszystkie  szczegóły  tej  sprawy  ale  dla  moich  celów 

wystarczy  to,  czego  się  teraz  od  pana  dowiedziałem.  Domyślam  się, 

kto  wpłacił  pieniądze.  Powiada  pan,  że  panna  Filmer  jest  piękna  i 

mądra, i jej matka stanowi prawdziwy wzór cnót, choć o narodzinach 

córki krążą rozmaite plotki. 

-  W  rzeczy  samej,  wasza  książęca  mość.  Gdybym  pojechał  do 

Steep  Ride  po  raz  drugi,  zmarnowałbym  tylko  pieniądze,  bo  jestem 

przekonany, że nic więcej nie zdołam tam ustalić. 

- Zapewne. Widzę, że jest pan uczciwym człowiekiem. 

Książę  podszedł  do  pięknego  mahoniowego  biurka,  otworzył 

szufladę, wyjął z niej pękatą sakiewkę i podał Jacksonowi. 

-  Daję  panu  całą  kwotę,  jaką  przeznaczyłem  na  załatwienie  tej 

sprawy.  Jeżeli  w  przyszłości  będę  potrzebował  zaufanego  człowieka, 

bez wahania znów pana zatrudnię. 

Po  wyjściu  Jacksona  książę  z  miną  smutną,  a  zarazem  pełną 

nadziei podszedł do biurka i wyjął ze skrytki miniaturę. Był to portret 

background image

urodziwej młodej kobiety ubranej zgodnie z modą sprzed dwudziestu 

lat. 

-  Nie  sądziłem,  że  kiedykolwiek  znów  cię  zobaczę  -  powiedział, 

całując  niewielką  podobiznę.  -  Nie  zasłużyłem  na  tyle  dobroci,  ale 

sądzę, że Bóg w swej łaskawości daje mi drugą szansę. 

 

Adrian  podjął  decyzję.  Londyński  sezon  dobiegał  końca.  Nie 

ulegało wątpliwości, że Nick jest przeciwny jego małżeństwu z Ateną. 

Zapewne  matka  też  będzie  zgłaszać  zastrzeżenia.  Jednak  do  tej  pory 

niczego mu nie odmówiła, a gdy przekona się, jak piękna i mądra jest 

jego ukochana, z pewnością pochwali wybór. 

Poślubienie  Ateny  było  dla  Adriana  tym  korzystniejsze,  że 

zaspokajając  własne  pragnienia,  mógł  przy  okazji  spełnić  życzenie 

krewnych,  dając  rodzinie  dziedzica,  którego  domagano  się  od  niego 

przy każdym spotkaniu. 

Atena  przyjechała  do  Londynu  bez  rodziców.  Adrian  postanowił 

zwrócić  się  do  pana  Tenisona,  który  był  tu  jej  opiekunem.  Nie  miał 

pojęcia,  co  ten  ostatni  o  nim  myśli.  Pani  Tenison  zawsze  była 

uprzedzająco  grzeczna, pewnie  dlatego,  że  chciała upolować  Adriana 

dla swojej Emmy, ale ta, choć śliczna, nie mogła równać się z Ateną.  

Gdyby  nie  to,  pewnie  zainteresowałby  się  jednak  córką 

Tenisonów.  Między  innymi  z  tego  powodu  nie  był  pewny,  jak  pan 

Tenison  zareaguje  na  jego  oświadczyny.  Patrzy  na  człowieka,  jakby 

widział  owada  na  szpilce.  Nieważne,  pomyślał  Adrian,  skoro  nie  z 

nim chciałbym się ożenić. A więc do dzieła! 

background image

Tak  właśnie  myślał  poprzedniego  wieczoru,  gdy  wraz  z  całym 

towarzystwem  pojechał  do  teatru.  Marcus  Angmering  obiecał  z  nimi 

pójść, lecz w końcu się wymówił. 

- Muszę ruszać na wieś do krewnych. Ojciec zlecił mi załatwienie 

kilku spraw. Straszna nuda, ale cóż robić. 

Plotkowano, że  Angmering swego ojca również ma za  wielkiego 

nudziarza, lecz mimo to stawał zawsze jego obronie. 

Następnego  dnia  po  południu  Adrian  zajechał  przed  dom 

Tenisonów.  Ubrał  się  staranniej  niż  zwykle,  a  jego  fryzura  była 

prawdziwym  dziełem  sztuki.  Wahał  się  przez  kilka  minut,  a  potem 

zebrał  całą  odwagę  i  kazał  służącemu  zapukać  do  frontowych  drzwi. 

Czekał  na  zaproszenie  w  zamkniętym  powozie.  Nie  wziął  kariolki, 

żeby  uchronić  nieskazitelną  powierzchowność  przed  kaprysami 

pogody. 

Na  szczęście  pan  Tenison  był  w  domu  i  znalazł  dla  niego  czas. 

Kazał  od  razu  poprosić  gościa  do  gabinetu.  Na  widok  przesadnie 

wyelegantowanego Adriana nie dał po sobie poznać, że wie, na co się 

zanosi.  Obrzucił  go  badawczym  spojrzeniem.  Adrian  nie  był  pewny, 

jakie wrażenie wywarł na pannie Filmer, ale nie miał wątpliwości, że 

jej chlebodawca odnosi się do niego z lekceważeniem. 

- Co pana do mnie sprowadza? Czym mogę służyć? - zapytał. 

-  Tak,  tak,  w  istocie  -  mamrotał  zdenerwowany  Adrian.  - 

Zwróciłem  się  do  pana,  bo  panna  Atena  Filmer  nie  ma  krewnych  w 

Londynie  i  pan  jest  teraz  jej  opiekunem.  Uznałem,  że  byłoby 

background image

niewłaściwe,  gdybym  się  jej  oświadczył,  nie  pytając  o  zdanie  osoby 

sprawującej nad nią pieczę. 

-  To  się  panu  chwali  -  powiedział  rzeczowo  Tenison,  trochę 

zdziwiony,  że  Adrian  wypowiedział  jednym  tchem  tak  długie  i 

skomplikowane zdanie. Najwyraźniej miłość dobrze wpłynęła na jego 

umysł. 

- Czy mogę porozmawiać z panną Filmer w cztery oczy? 

-  Owszem,  ale  najpierw  uprzedzę  ją,  z  czym  pan  przychodzi. 

Zechce pan poczekać w salonie. Porozmawiam z nią i poproszę, żeby 

tam przyszła. 

Wszystko  poszło  jak  z  płatka,  uznał  Adrian,  siedząc  w 

niewielkim,  ładnym  pokoju  i  czekając  na  swą  wybrankę.  Był 

przekonany,  że  nim  opuści  ten  dom,  będą  po  słowie.  Od  pierwszego 

spotkania  mieli  się  ku  sobie.  Nie  brał  pod  uwagę  możliwości,  że 

Atena odrzuci jego oświadczyny. 

Pan  Tenison  poszedł  na  górę,  żeby  powiedzieć  pannie  Filmer  o 

wizycie  Adriana.  Od  razu  wspomniał,  że  chodzi  o  oświadczyny. 

Kiedy  dawniej  wyobrażała  sobie  ten  dzień,  spodziewała  się,  że 

oszaleję z radości. Teraz jednak była w rozterce. Radość mieszała się 

z obawą. Atena wcale nie była pewna, czy odważy się na decydujący 

krok. 

Podczas  rozmowy  z  panem  Tenisonem  starała  się  nie  okazywać 

wzruszenia,  toteż  nie  domyślił  się,  że  targają  nią  sprzeczne  uczucia. 

Chyba jednak czymś się zdradziła, ponieważ na odchodnym dodał: 

background image

-  Wiesz,  moja  droga,  że  propozycja  jego  lordowskiej  mości 

zadecyduje  o  całym  twoim  życiu.  Mam  nadzieję,  że  zastanowisz  się 

dobrze, nim dasz mu odpowiedź. 

Niespodziewanie oczy Ateny napełniły się łzami. 

-  O  tak,  na  pewno  -  odparła  z  prostotą.  -  Nie  może  być  inaczej, 

ale... - Zamilkła. 

- Co chciałaś powiedzieć, moja droga? 

-  Bywa,  że  kiedy  marzenia  się  spełniają,  rzeczywistość  okazuje 

się odmienna od naszych oczekiwań. 

Pan Tenison skinął głową. 

- Wiem, co masz na myśli. Jedno ci powiem: zaufaj Bogu i bądź 

wierna sobie, a na pewno nie popełnisz błędu. 

Powtarzała w myśli jego słowa, gdy zeszła na dół i stanęła twarzą 

w twarz z uśmiechniętym Adrianem. Bała się go urazić, bo wcześniej 

dawała  mu  do  zrozumienia,  że  jest  dla  niej  kimś  więcej,  niż  był  w 

istocie, miał więc prawo oczekiwać, że od razu zostanie przyjęty. 

Gdy przemówił, jej obawy natychmiast się potwierdziły. 

-  Och,  Ateno,  z  pewnością  wie  pani,  dlaczego  tu  jestem.  Nawet 

jeśli Tenison o tym nie wspomniał, niewątpliwie domyśla się pani, w 

jakim celu składam dzisiejszą wizytę. Nie mogę bez pani żyć, a moim 

największym  pragnieniem  jest  poślubić  panią  najszybciej,  jak  to 

możliwe. 

Był  tak  uradowany  i  pełen  zapału,  że  ukląkł  na  jedno  kolano  i 

ucałował jej ręce.  

Pozostań wierna sobie... Tak radził pan Tenison. 

background image

Atena  postawiła  na  całkowitą  szczerość  i  uznała,  że  nim  Adrian 

opuści ten dom, musi poznać jej tajemnicę. Spoważniał, bo milczała, a 

spodziewał  się,  że  od  razu  zostanie  przyjęty.  Atena  delikatnie,  lecz 

stanowczo uwolniła dłonie z uścisku i powiedziała: 

- Zanim panu odpowiem, powinnam coś wyznać. 

-  Nie  ma  takiej potrzeby  -  odparł  i  znów  poweselał.  -  Wystarczy 

krótkie tak. 

Atena pokręciła głową i speszona wyznała: 

-  Trzeba  panu  wiedzieć,  że  jestem  nieślubną  córką.  Na  domiar 

złego nie mam pojęcia, kim był czy może jest mój ojciec. Nie wydaje 

mi się możliwe, żeby pańska rodzina zgodziła się przyjąć kobietę bez 

nazwiska, majątku i krewnych. 

Musiała  przyznać,  że  stanął  na  wysokości  zadania  i  nie  okazał 

żadnych oznak wzburzenia. 

-  Droga  Ateno  -  odparł  z  prostotą  -  moją  wybranką  jest  pani, 

mniejsza  o  rodziców.  Nie  ich  zamierzam  poślubić.  To  wyznanie  nie 

zmieni  uczuć,  które  dla  pani  żywię,  pytam  więc  raz  jeszcze:  czy 

zechce pani za mnie wyjść? 

Gdyby  teraz  przyjęła  oświadczyny,  uczyniłaby  to  z  dwóch 

powodów, a oba wydawały się niewystarczające. Po pierwsze, ujęła ją 

wielkoduszność  Adriana,  który  nie  przejmował  się  jej  wątpliwą 

sytuacją  życiową;  po  drugie,  mogła  go  przyjąć  z  litości,  żeby  nie 

skrzywdzić zacnego człowieka o dobrym sercu. 

Rozsądek  podpowiadał,  że  teraz  Adrian  jest  pewny  swego  i 

naprawdę chce ją poślubić, lecz zapewne pożałuje swojej decyzji, gdy 

background image

zaczną  się  plotki,  a  to  pewne,  że  ludzie  będą  plotkować.  Mogłabym 

zgodzić  się  na  ślub,  gdybym  szczerze  go  kochała,  lecz  wcale  tak  nie 

jest, pomyślała. Lubię go, nawet bardzo, ale to nie wystarczy.  

Im dłużej milczała, tym bardziej Adrian pochmurniał. 

-  Nie  spodziewałem  się  odmowy  -  rzekł  zasmucony.  -  Sądziłem, 

że i pani darzy mnie uczuciem. 

Postanowiła  go  pocieszyć,  odwlec  decyzję  i  starannie  dobierając 

słowa, zażądać zwłoki, żeby dać mu czas na zrozumienie wagi decyzji 

oraz  jej  konsekwencji.  Niedawna  chwila  szczerości  mogła  ją  drogo 

kosztować,  ale  przyniosła  pewną  ulgę  sumieniu  przygniecionemu 

brzemieniem kłamstw. 

-  Adrianie,  nie  jestem  pewna,  co  do  pana  czuję  -  tłumaczyła.  - 

Moim  zdaniem  pan  również  powinien  lepiej  rozeznać  się  w  swoich 

uczuciach.  Proponuję,  żebyśmy  na  pewien  czas  odłożyli  decyzję. 

Upewnijmy się, czy naprawdę chcemy wziąć ślub. 

Adrian energicznie pokręcił głową. 

- Wiem na pewno, że pragnę się z panią ożenić. 

- Czy moje wahanie nie jest dla pana sygnałem, że mamy o sobie 

fałszywe wyobrażenie? 

Zakłopotanie malujące się na jego twarzy dowodziło, że nie był w 

stanie  zrozumieć  ostatniej  uwagi.  Atena  mimo  woli  pomyślała,  że 

Nick  Cameron  nie  miałby  z  tym  najmniejszych  trudności. Ewidentne 

różnice między tymi dwoma mężczyznami uświadomiły jej, dlaczego 

waha się, nie mogąc przyjąć oświadczyn Adriana. 

background image

- Proszę spokojnie się nad tym zastanowić - przekonywała. - Nie 

poniesiemy  żadnej  szkody,  odkładając  decyzję.  Proponuję  tydzień 

zwłoki. W ten sposób zyskamy trochę czasu, żeby się lepiej poznać. 

-  Znam  panią  bardzo  dobrze  -  upierał  się  Adrian.  -  Chcę,  żeby 

została pani moją żoną. 

- Nie odrzuciłam oświadczyn - powtórzyła Atena, z wolna tracąc 

cierpliwość.  -  Proszę  tylko,  żeby  poczekał  pan  trochę  na  moją 

odpowiedź. 

-  Obiecuje  pani  udzielić  jej  wkrótce?  Tydzień  zwłoki  nie  jest  mi 

potrzebny, ale przyjmuję do wiadomości pani życzenie. 

-  Zapewniam,  że  nie  jest  moim  zamiarem  przez  długi  czas  pana 

zwodzić. 

-  Mam  nadzieję.  Mimo  wszystko  nie  sądzę,  żeby  mnie  pani 

odprawiła z kwitkiem. 

- Możemy nie wspominać nikomu o tej rozmowie? 

- Skoro pani sobie tego życzy... 

- Naturalnie. To będzie nasza tajemnica. 

Już  po  wszystkim.  Adrian  pochylił  się  i  ucałował  jej  dłoń.  Gdy 

wychodził, 

twarz 

miał 

smutną. 

Atena 

stała 

nieruchomo, 

odprowadzając go wzrokiem. Została sama, a jej chytry plan spełzł na 

niczym. Oto kres śmiałych rojeń, które snuła, odkąd dowiedziała się, 

że ma jechać z Tenisonami do Londynu. 

Pan  Tenison  doradził  jej,  żeby  pozostała  wierna  sobie,  więc  go 

posłuchała. Jak wysoką cenę przyjdzie jej za to zapłacić? 

 

background image

ROZDZIAŁ SIÓDMY 

-  Odważyłem  się,  Nick.  Zadałem  jej  pytanie.  Oświadczyny  są 

łatwiejsze,  niż  sądziłem.  Poprosiła  o  tydzień  do  namysłu  i  nalegała, 

żebyśmy zachowali naszą rozmowę w sekrecie, nie sądzę jednak, aby 

miała  do  mnie  pretensje,  że  ci  powiedziałem.  Oczywiście  nikomu 

poza tobą nie zdradzę naszej tajemnicy. 

-  Tak,  tak  -  odparł  z  roztargnieniem  Nick.  -  Domyślam  się,  że 

mówisz o Atenie Filmer. 

-  Naturalnie!  Byłem  całkowicie  pewny,  że  mnie  przyjmie,  póki 

nie  poprosiła  o  czas  do  namysłu.  Mimo  to  nie  sądzę,  żeby  mi 

odmówiła. Sam wiesz, że kobiety lubią wodzić nas za nos. 

-  Masz  rację  -  przyznał  Nick,  zastanawiając  się  jednocześnie, 

dlaczego Atena po tylu staraniach odwlekała decyzję, zamiast od razu 

przyjąć oświadczyny Adriana. 

Z  pewnością  miała  swoje  powody.  Znowu  coś  knuła.  Być  może 

trzymała biedaka w zawieszeniu, chcąc umocnić swój wpływ i jeszcze 

bardziej  przywiązać  go  do  siebie,  ryzykowała  jednak,  że  wielbiciel 

przejrzy  na  oczy  i  zmieni  zdanie.  Nick  był  przekonany,  że  jeśli 

wszystko  pójdzie  po  jej  myśli,  pod  koniec  tygodnia  Adrian  usłyszy 

entuzjastyczne „tak". 

- Jesteś świadomy, że twoja matka będzie wstrząśnięta, gdy dowie 

się, że nie wybrałeś żadnej z bogatych dziedziczek, które pokazały się 

podczas tegorocznego sezonu? 

Nie  wspomniał  kuzynowi  o  swoim  odkryciu  dotyczącym 

pochodzenia  Ateny,  bo  musiałby  ujawnić,  że  nasłał  szpiega  na  jego 

background image

ukochaną  oraz  jej  rodzinę.  Obawiał  się,  że  ich  długoletnia  przyjaźń 

byłaby wtedy zagrożona. 

- Serdeczne dzięki. Nie chciałbym żadnej z nich, nawet gdyby mi 

dopłacali.  Są  okropnie  zarozumiałe  i  uważają,  że  robią  człowiekowi 

łaskę, zgadzając się za niego wyjść. 

- Dobrze powiedziane - przytaknął Nick. 

Gdy  dowiedział  się,  że  Atena  ma  poślubić  Adriana,  ogarnęło  go 

poczucie  beznadziejności.  Bił  się  z  myślami,  targały  nim  sprzeczne 

uczucia. Pragnął się z nią zobaczyć, rzucić jej w twarz całą prawdę o 

nieprawym  pochodzeniu  i  oskarżyć  o  oszukiwanie  swego  kuzyna. 

Zarazem  nie  chciał  jej  więcej  widzieć,  ponieważ  takie  spotkanie 

byłoby zbyt bolesne. 

-  Skąd  ta  ponura  mina,  chłopie?  Myślałem,  że  się  ucieszysz. 

Powinieneś mi pogratulować. 

-  Zrobię  to,  gdy  panna  Filmer  przyjmie  twoje  oświadczyny  - 

odparł Nick. 

Postanowił  niespodziewanie  opuścić  Londyn  i  złożyć  wizytę 

siostrze  mieszkającej  w  hrabstwie  Hamp,  która  stale  skarżyła  się,  że 

zbyt  rzadko  go  widuje.  Najpierw  jednak  zamierzał  rozmówić  się  z 

Ateną. 

 

-  Och,  Louise,  tyle  mam  ci  do  powiedzenia.  Moje  życie  ostatnio 

tak  bardzo  się  skomplikowało,  że  z  tęsknotą  myślę  o  spokojnej 

egzystencji w Steep Ride. Chciałam od niej uciec, bo nudził mnie ten 

background image

spokój,  a  teraz  już  mam...  O  Boże!  -  Atena  zachowała  się  w  sposób, 

który całkiem zaskoczył jej przyjaciółkę. Wybuchnęła płaczem. 

-  Cicho,  już  cicho.  To  do  ciebie  niepodobne  -  szeptała  Louise, 

przytulając ją czule. 

-  Wiem.  Zwykle  jestem  dzielna.  Nie  pamiętam,  kiedy  ostatnio 

płakałam.  Prawda  jest  taka,  że  muszę  dokonać  wyboru,  lecz 

cokolwiek  postanowię,  źle  się  to  skończy.  Tak  mi  się  przynajmniej 

wydaje. 

Atena  znalazła  czas,  aby  odwiedzić  Louise,  ponieważ  chciała  ją 

ostrzec  przed  węszącym  w  Steepwood  Jacksonem,  którego 

dociekliwość  mogła  zniweczyć  starania  przyjaciółki,  żeby  zatrzeć  za 

sobą wszelkie ślady i zmienić tożsamość. Ponadto Atena pragnęła się 

z nią zaradzić co do oświadczyn Adriana. 

Od  czego  zacząć?  Lojalność  wobec  Louise  nakazywała  od  razu 

wspomnieć  o  Jacksonie,  Od  czasu  do  czasu  pociągając  nosem, 

opowiedziała 

zatem 

jego 

odwiedzinach 

zagadkowym 

przesłuchaniu. 

- Mam nadzieję, że się nie zdradziłam, ale nie jestem pewna, czy 

mi uwierzył. 

- Skoro wszystkiemu zaprzeczyłaś, zdany jest wyłącznie na swoje 

domysły. 

-  Masz  rację  -  przyznała  Atena.  -  Wahałam  się  jednak,  czy  do 

ciebie  przyjść  z  obawy,  że  jestem  śledzona.  Widzisz  tę  dużą  torbę? 

Mam  w  niej  zapasowy  czepek  i  szal.  Gdy  byłam  daleko  od  domu 

background image

Tenisonów,  zaszyłam  się  w  ciemnym  kącie  i  zamieniłam  je,  a  tamte 

schowałam do torby, żeby utrudnić szpiegowi zadanie. 

-  Byłabyś  wspaniałym  spiskowcem.  -  Louise  popatrzyła  na  nią  z 

podziwem. 

Atena znów zaszlochała. 

-  Nick  Cameron  powiedziałby,  że  nadano  mi  imię  właściwej 

bogini. Grecka Atena też oszukiwała i zmieniała postać. 

Louise  od  razu  zwróciła  uwagę,  że  pojawia  się  nowe  nazwisko. 

Dotychczas  Atena  mówiła  tylko  o  Adrianie  Kinlochu.  Inne  osoby  z 

towarzystwa wspominała sporadycznie. 

- Jeśli powiedziałaś mi całą prawdę, a wiem, że tak jest, raczej nie 

ma  powodu  do  obaw.  Jackson  nie  odnajdzie  mnie  za  twoim 

pośrednictwem.  Czy  to  już  wszystko,  co  ci  leży  na  sercu?  Moim 

zdaniem z tego powodu nie warto ronić łez! 

Ten żarcik sprawił, że Atena uśmiechnęła się smutno. 

-  Nie,  mam  też  inny  problem.  Rzecz  w  tym,  że...  lord  Kinloch 

oświadczył  mi  się  i  nie  wiem,  jaką  dać  mu  odpowiedź.  Wczoraj 

poprosiłam  o  tydzień  do  namysłu,  a  wciąż  nie  mam  pojęcia,  jaką 

podjąć decyzję. 

- Mówimy o tym Kinlochu, który jest właścicielem jednej trzeciej 

Szkocji? - upewniła się Louise. 

-  Tak.  Przed  wyjazdem  do  Londynu  uważałam,  że  taki  człowiek 

byłby  idealnym  kandydatem  na  męża:  przystojny,  opływający  w 

dostatki,  utytułowany.  Czegóż  więcej  może  pragnąć  uboga 

dziewczyna?  Muszę  też  przyznać,  że  od  pierwszego  spotkania 

background image

starałam  się  oczarować  Adriana,  ponieważ  od  razu  zwrócił  na  mnie 

uwagę. 

-  W  takim  razie  nie  rozumiem,  dlaczego  masz  trudności  z 

podjęciem  decyzji.  Łatwo  się  domyślić,  że  taki  kandydat do  ręki  jest 

spełnieniem marzeń każdej panny, zwłaszcza biednej. 

-  Och,  Louise,  to  nie  takie  proste.  Rzecz  w  tym,  że  on  jest... 

niezbyt  lotny.  Przypomina  zabawnego  szczeniaka.  Bardzo  go  lubię 

jako  przyjaciela,  ale  lęk  mnie  ogarnia  na  samą  myśl,  że  mogłabym 

zostać  jego  żoną.  Szczerze  mówiąc,  niewiele  mamy  ze  sobą 

wspólnego.  Zastanawiam  się  nawet,  czy  on  mnie  kocha.  Emma 

Tenison, moja podopieczna, twierdzi, że go olśniłam.  

Jak  będzie  wyglądało  nasze  życie,  kiedy  minie  pierwsze 

zauroczenie?  Adrian  w  końcu  odkryje,  że  nic  nas  nie  łączy,  że  moje 

pasje i zainteresowania dla niego są po prostu nudne. Jeśli zgodzę się 

za niego wyjść, zrobię to, ponieważ jest bogaty i ma arystokratyczny 

tytuł.  Nie  będę  się  wtedy  różniła  od  sprzedajnej  dziewki.  Czy 

wychodząc za niego, mogę pozostać wierna sobie? 

-  Nie  kochasz  go  ani  trochę?  -  spytała  z  namysłem  Louise.  -  W 

ogóle?  A  zatem  byłoby  to  małżeństwo  z  rozsądku  trochę  dziwne,  bo 

przez ciebie ułożone. 

- Owszem. Najważniejsze jest, że nie kocham Adriana. Dobrze to 

ujęłaś. 

Louise  pochyliła  się,  ujęła  dłonie  Ateny  i  spojrzała  jej  prosto  w 

oczy. 

background image

-  Moja  droga,  tylko  jedno  mogę  ci  doradzić.  Nie  mam  prawa  za 

ciebie  decydować,  ale  pamiętaj,  że  sama  popełniłam  wielki  błąd, 

wychodząc za Sywella głównie po to, żeby poczuć się bezpiecznie na 

tym świecie i zyskać wstęp do wyższych sfer.  

Pokazał  mi  się  od  najlepszej  strony,  ale  po  ślubie  odrzucił 

kamuflaż i ujawnił prawdziwą twarz. Muszę przyznać, że do pewnego 

stopnia oboje nawzajem się oszukiwaliśmy. Zrozum, lord Kinloch nie 

przypomina  Sywella,  lecz  wiele  jest  przyczyn  sprawiających,  że 

ludzie czują się nieszczęśliwi. 

-  Dobra  z  ciebie  dziewczyna.  -  Atena  pocałowała  Louise  w 

policzek. - Zapamiętam te słowa. 

-  Doskonale.  A  teraz  skoro  znam  wszystkie  twoje  sekrety, 

powinnam  nareszcie  zdradzić  ci  swój.  Nie  można  wykluczyć,  że  też 

jestem nieślubną córką. Wspomniałaś, że tak jest w twoim przypadku. 

Muszę przyznać, że sama nie wiem, jak to ze mną jest. Brak dowodów 

na  potwierdzenie  którejś  z  wersji.  Gdyby  się  okazało,  że  jestem 

prawowitym  dzieckiem, należałabym  do  jednego  z  najznakomitszych 

angielskich  rodów  i  z  racji  wysokiego  urodzenia przysługiwałoby  mi 

wiele przywilejów, których zostałam pozbawiona. 

Umilkła. Atena szybko odzyskała typową dla niej pogodę ducha. 

-  Mamy  pecha,  co?  Powoli  zaczynam  się  przekonywać  do  teorii, 

że  na  wszystkich,  którzy  mieszkają  wokół  opactwa  Steepwood, 

naprawdę ciąży klątwa. 

-  Istotnie  prześladuje  nas  zły  los.  Co  do  klątwy,  również 

zaczynam podejrzewać, że coś jest na rzeczy, ale obyśmy się myliły - 

background image

odparła  Louise.  -  Moja  opowieść  przypomina  tę,  którą  od  ciebie 

słyszałam.  Różni  je  pewien  ważny  szczegół.  Istnieje  duże 

prawdopodobieństwo, że moi rodzice jednak się pobrali.  

Ojciec  nazywał  się  Rupert  Cleeve,  hrabia  Angmering.  Był 

głównym  spadkobiercą  swego  ojca  noszącego  tytuł  hrabiego  i  w 

rodzinie  Yardleyów  uchodził  za  czarną  owcę.  W  czasie  wielkiej 

rewolucji pojechał do Francji, głęboko przekonany, że idea wolności, 

równości i braterstwa zmieni świat na lepsze.  

Gdy  zaczął  się  terror,  wraz  z  młodą  Francuzką,  którą  pokochał, 

wrócił  do  Anglii.  Pobrali  się  przed  wyjazdem  z  Francji  albo  tuż  po 

jego  powrocie  do  ojczyzny.  Mój  tata  nie  przewidział  gwałtownej 

reakcji swego ojca na fakt, że jego żona była katoliczką. Nazywała się 

Marie de Ferrers.  

Z  niewiadomego  powodu  dziadek  nienawidził  papistów,  o  czym 

tata nie miał pojęcia. Gdy hrabia dowiedział się, jakiego wyznania jest 

wybranka  jego  syna,  natychmiast  go  wydziedziczył,  do  czego  ze 

względu  na  status  majątku  i  tytułu  miał  pełne  prawo,  a  następnie 

wypędził z rodzinnego domu. 

Louise posmutniała i przerwała na chwilę opowieść. 

-  Podobno  ojciec  opuścił  Anglię  i  wrócił  do  Francji, 

poprzysiągłszy  sobie,  że  jego  noga  nie  postanie  w  rodzinnym  kraju 

dopóty,  dopóki  rodzina  nie  pojedna  się  z  Marie.  Tak  się  złożyło,  że 

oboje wkrótce umarli. Matka zapadła na suchoty, a ojciec został zabity 

podczas paryskich zamieszek w 1793 roku.  

background image

Po  śmierci  rodziców  zniknęły  wszystkie  dokumenty.  John 

Hanslope,  mój  opiekun,  twierdził,  że  zniszczył  je  dziadek,  żeby 

uniemożliwić  córce  Ruperta,  czyli  mnie,  powrót  do  rodziny  i 

odzyskanie  należnych  praw.  Wolał  oddać  wszystko  dalekiemu 

kuzynowi.  W  ten  sposób  zostałam  sama  na  świecie,  bez  grosza  przy 

duszy.  

Mój  opiekun  był  przekonany,  że  rodzice  wzięli  ślub,  ale  nie 

posiadał  dokumentu  potwierdzającego,  że  taka  ceremonia  miała 

miejsce. Teraz znasz historię i wiesz, że jestem nie tylko nieszczęsną 

żoną  Sywella,  lecz  także  odrzuconą  przez  Yardleyów  lady  Louise. 

Konieczność  zmusiła  mnie,  żebym  zarabiała  na  życie  jako  wiejska 

szwaczka, a potem jako londyńska modystka. 

Przyjaciółki  popatrzyły  na  siebie  i  niespodziewanie  zaczęły  się 

śmiać. 

- Gdybym czytała powieść o takiej fabule, uznałabym, że autorka 

jest  grafomanką  -  dodała  Louise.  -  Twierdziłabym,  że  to  całkowita 

bzdura,  ale  mój  opiekun,  człowiek  nadzwyczaj  rzetelny  i  prawy, 

zapewniał, że tak naprawdę było. 

- A mój chlebodawca, pan Tenison, zwykł mawiać, że prawdziwe 

życie  jest  często  bardziej  nieprawdopodobne  od  romantycznych 

powieści, bez trudu więc uwierzyłam w każde twoje słowo. 

- Wiem, że twoje opowieści również są prawdziwe.  

-  W  moim  przypadku  nie  ma  żadnych  wątpliwości:  jestem 

nieślubną córką. Skoro twoi rodzice się pobrali, niewątpliwie ten fakt 

background image

został gdzieś odnotowany. Należy rozpocząć poszukiwania. Człowiek 

taki jak Jackson na pewno znalazłby potrzebny dokument. 

-  Nie  stać  mnie,  żeby  go  wynająć  -  odparła  Louise.  -  Moje 

dochody  wystarczają  na  godziwe  utrzymanie,  pracownia  stale 

wymaga sporych nakładów i niewiele zostaje. Z czasem na pewno się 

wzbogacę,  ale  na  razie...  -  Uroczo  wzruszyła  ramionami.  W  każdym 

poruszeniu  Louise  było  tyle  wdzięku,  że  Atena  nie  miała  żadnych 

wątpliwości co do jej francuskich korzeni. 

Atena  miała  o  czym  myśleć  w  drodze  powrotnej  do  domu 

Tenisonów.  Dziś  wypadało  jej  wychodne,  nie  ciążyły  więc  na  niej 

żadne  obowiązki.  Pani  Tenison  i  Emma  poszły  z  wizytą  do  lady 

Dunlop. Atena zamknęła się w bibliotece i z ciekawością przeglądała 

prawnicze  księgi,  szukając  ustaw  i  akt  procesowych,  które  mogłyby 

przyczynić  się  do  wyjaśnienia  sytuacji  nieszczęsnej  Louise.  Czytała 

właśnie  komentarz  na  temat  zasad  dziedziczenia,  gdy  do  biblioteki 

wszedł kamerdyner. Jego mina wyrażała jawną dezaprobatę. 

- Panno Filmer, przyszedł pan Nicholas Cameron i pyta, czy może 

z  panią  rozmawiać.  Powiedziałem,  że  jest  pani  w  domu  sama,  lecz 

mimo to nalega, żeby go pani przyjęła, choćby na kilka chwil. 

Atena  zawahała  się,  niepewna,  jak  postąpić,  bo  zdawała  sobie 

sprawę,  że  nie  wypada  młodej  damie  rozmawiać  z  mężczyzną  w 

cztery  oczy,  ale  ciekawiło  ją,  dlaczego  Nick  chce  się  z  nią  widzieć. 

Może Adrian wspomniał mu o oświadczynach? To chyba najprostsze 

wyjaśnienie.  Nick  zapewne  przyszedł  ją  skarcić  i  namówić  do  ich 

odrzucenia. 

background image

Atena podjęła decyzję. 

-  Powiedz  panu  Cameronowi,  że  przyjmę  go  tutaj,  w  bibliotece, 

ale może zostać tylko kilka minut. 

Kamerdyner jeszcze bardziej spochmurniał, słysząc jej polecenie, 

lecz  bez  słowa  poszedł  je  wypełnić.  Okazało  się,  że  wyraz  twarzy 

kamerdynera  nie  był  nawet  w  połowie  tak  ponury  jak  mina  Nicka. 

Atena domyślała się, że lada chwila zostanie napiętnowana. 

Splotła  ręce  za  plecami  i  stała  wyprostowana  na  tle  mapy  świata 

ozdabiającej  jedną  ze  ścian.  Spokojnie  przyglądała  się  gościowi,  ale 

nie zaproponowała, żeby usiadł. 

- Czego pan sobie życzy? - spytała. 

Nick ukłonił się sztywno, jakby witał nieznajomą. 

- To zapewne nie moja sprawa, ale słyszałem, że  Adrian się pani 

oświadczył. 

Atena nie zdołała się powstrzymać i przerwała lodowatym tonem: 

-  W  rzeczy  samej  nie  powinien  się  pan  tym  interesować,  ale 

proszę kontynuować. Jestem bardzo ciekawa, co ma pan na ten temat 

do powiedzenia. 

-  Oto  moje  zdanie:  przypuszczam,  że  trzyma  go  pani  w 

zawieszeniu,  żeby  udowodnić,  jak  bardzo  jest  od  pani  zależny,  albo 

czeka  pani  na  korzystniejszą  propozycję  małżeństwa,  na  przykład  ze 

strony Ingleshama. - Nick umilkł. 

Atena  nie  miała  pojęcia,  jak  wielkie  zrobiła  na  nim  wrażenie, 

kiedy  ujrzał  ją  na  tle  ogromnej  mapy:  piękną,  wysoką  i  dumną. 

Ogarnięty rozpaczą i wściekłością dodał: 

background image

-  Wiadomo  mi,  że  do  tej  pory  wszystkich  pani  okłamywała, 

ukrywając  prawdę  dotyczącą  swego  pochodzenia.  Ciekawe,  jaka 

byłaby  reakcja  ludzi  z  naszej  sfery,  gdyby  wyszło  na  jaw,  że  jest 

pani... 

Nick przerwał. Nie był w stanie wypowiedzieć głośno tego słowa. 

Nie  potrafił  rozmawiać  z  nią  jak  ograniczony  plotkarz...  a  raczej  jak 

bezwzględny  okrutnik  gotowy  rzucić  jej  w  twarz,  że  jest  nieślubną 

córką.  Od  razu  domyśliłaby  się,  że  poznał  prawdę  dzięki  chytrym 

machinacjom. 

Atena  pobladła,  lecz  zachowała  spokój.  Nadal  wyglądała 

przepięknie, a bladość upodobniła ją do marmurowych posągów bogiń 

w gmachu londyńskiego sądu. Wypisz wymaluj grecka Pallada! Mimo 

niechęci szczerze ją podziwiał. 

-  Proszę  mówić  dalej  -  powiedziała.  -  Jestem  pewna,  że  to  nie 

koniec  pańskiej  tyrady.  Skoro  zadał  pan  sobie  tyle  trudu,  żeby  tutaj 

przyjechać, nie należy zatrzymywać się w pół drogi.  

Wydawała  się  spokojna,  ale  serce  jej  pękało.  Z  pewnością 

zasłużyła  na  ostrą  reprymendę  za  sprytne  knowania  mające  na  celu 

oczarowanie  Adriana,  ale  nie  mogła  znieść,  że  Nick  jest  dla  niej  tak 

surowym sędzią. Gotowa była stawić czoło całemu światu, ale wobec 

niego czuła się bezbronna.  

Nie można pozwolić, żeby o tym wiedział. 

- Dobrze - odparł. Skoro zaczął tę rozmowę, musi ją doprowadzić 

do  końca,  chociaż  serce  przepełniała  mu  gorycz.  -  Wiem,  że  jest 

pani... osobą bez nazwiska, żeby nie ujmować tego nazbyt dosadnie. 

background image

Znowu umilkł. 

- Proszę mówić śmiało - zachęcała. - Jestem nieślubną córką. Boi 

się  pan  użyć  tego  określenia?  Ja  pozbyłam  się  takich  obaw.  Adrian 

także  nie  był  wstrząśnięty,  kiedy  mu  o  tym  powiedziałam.  Jeśli 

przyjmę jego oświadczyny, weźmie mnie za żonę ze świadomością, że 

jestem dzieckiem z nieprawego łoża, które nie zna swego ojca.  

Panie Cameron, niepotrzebnie się pan fatygował. Sama zdecyduję, 

czy  mam  wyjść  za  lorda  Kinlocha,  a  pan  nie  będzie  miał  żadnego 

wpływu  na  moje  postanowienie.  Nigdy  i  pod  żadnym  pozorem.  Nie 

zamierzam  również  pytać,  jak  poznał  pan  mój  sekret,  ale  się 

domyślam. 

Nick daremnie szukał właściwych słów. Cóż miał powiedzieć? Że 

była  uczciwa  i  prostolinijna?  W  głębi  duszy  żywił  nadzieję,  że  taka 

właśnie  jest,  lecz  nie  śmiał  się  do  tego  przyznać.  Podjęła  wielkie 

ryzyko,  wyznając  całą  prawdę  Adrianowi,  który  okazał  się  znacznie 

szlachetniejszy lub znacznie głupszy od niego.  

Nick uznał, że zachował się skandalicznie, przychodząc do domu 

jej  chlebodawców,  gdzie  czuła  się  względnie  bezpieczna,  żeby  ją 

szantażować.  Tak,  choćby  się  wypierał,  szantaż  to  jedyne  właściwe 

określenie jego postępku. 

- Proszę mi wybaczyć - powiedział. - Gdybym wiedział... 

Atena  najchętniej  by  się  rozpłakała,  bo  uświadomiła  sobie,  że 

Nick od pierwszej chwili uważał ją za samolubną harpię. Do tej pory 

łudziła się, że zobaczy  w niej młodą, bezradną dziewczynę, samotnie 

zmagającą  się  z  okrutnym  światem,  dla  której  jedyną  nadzieją  na 

background image

poprawienie sytuacji życiowej jest małżeństwo z człowiekiem wysoko 

postawionym, takim jak Adrian. 

Musiała dać mu nauczkę. Nie można pozwolić, żeby postawił na 

swoim.  Jeszcze  przed  chwilą  była  zdecydowana  posłuchać  głosu 

sumienia i odmówić Adrianowi, skoro jednak Nicholas Cameron, a z 

nim  cały  świat,  nie  wierzy  w  jej  prawość  i  uczciwość,  zdecydowała 

się przyjąć oświadczyny. 

- A co chciałby pan wiedzieć? Że nie jestem sprytną kusicielką, za 

jaką mnie pan uważa? Mam dla pana niespodziankę. Zanim pan się tu 

zjawił,  uznałam,  że  nie  poślubię  Adriana,  lecz  pańskie  zachowanie 

skłoniło mnie do zmiany tej decyzji. Skoro pańskim zdaniem niewiele 

różnię  się  od  ulicznicy  kupczącej  sobą  za  grosze,  cóż  mam  do 

stracenia? Sprzedam się za dobrą cenę.  

Nie mam panu nic więcej do powiedzenia. Może pan wyjść albo 

nie, mnie to jest obojętne. W każdym razie ja dłużej nie zostanę w tym 

pokoju,  skoro  pan  tu  przebywa.  Wkrótce  będę  hrabiną  i  moja 

reputacja musi być nieskazitelna. 

Boże miłosierny, oto prawdziwa perła wśród kobiet, o którą warto 

zabiegać  ze  wszystkich  sił.  Co  uczyniłem,  żeby  ją  zdobyć  ?  -  zadał 

sobie  w  duchu  pytanie  Nick.  Kompletnie  nic,  przeciwnie,  odtrąciłem 

ją  zaślepiony  głupotą.  Nie,  raczej  pchnął  w  ramiona  swego  kuzyna. 

Nie  wątpił,  że  Atena  mówiła  prawdę,  tłumacząc,  dlaczego  zmieniła 

decyzję, lecz z całą pewnością nie była podobna do Flory Laxford. 

Zrobił krok w jej stronę, ale cofnęła się natychmiast. 

background image

-  Proszę  odejść,  błagam  pana.  Nie  mamy  sobie  nic  do 

powiedzenia. 

Nick zawahał się. Po chwili wyszedł z rozpaczą w sercu. 

 

Atena  pokazywała  światu  pogodną  twarz,  chociaż  była  głęboko 

nieszczęśliwa. Cierpiała nie tylko dlatego, że Nick źle o niej myślał i 

podejrzewał o chęć ukrycia okoliczności związanych z pochodzeniem.  

Była  zdruzgotana,  bo  wynajął  detektywa,  który  miał  węszyć  i 

grzebać  w  jej  sprawach.  Pewnie  dlatego  Jackson  był  w  czasie 

przesłuchania taki dociekliwy. Czyżby Nick zakładał, że jako córka z 

nieprawego  łoża,  skażona  grzechem  od  chwili  poczęcia,  gotowa  jest 

popełnić każde oszustwo? 

Twierdził, że poluje na Ingleshama. Nic dziwnego, zważywszy, że 

książę przesadnie się nią interesował. Cóż za ironia losu! Wieczorem 

tego  dnia  Tenisonowie  wybierali  się  na  bankiet  wydawany  w 

londyńskim  pałacu  księcia,  usytuowanym  niedaleko  Tamizy.  Było  to 

jedno z ostatnich ważniejszych wydarzeń kończącego się sezonu. 

Zaproszono  wszystkich  z  towarzystwa  i  wszyscy  przyjęli 

zaproszenie, bo książę po raz pierwszy od piętnastu lat zaprosił gości. 

Adrian  także  przyszedł.  Tańczył  z  Ateną,  a  gdy  tego  nie  robił, 

nieustannie  wodził  za  nią  tęsknym  spojrzeniem,  narażając  się  na 

docinki  ze  strony  innych  młodych  mężczyzn.  Tylko  Nick  się  nie 

pojawił. 

- Nie wiem, dlaczego zrezygnował - żalił się Adrian, rozmawiając 

z  przyjacielem.  -  Wczoraj  zapowiadał,  że  przyjdzie,  i  cieszył  się,  że 

background image

będzie mógł zajrzeć do biblioteki księcia. Bóg raczy  wiedzieć, czego 

zamierzał tam szukać. 

-  Podobno  książę  zgromadził  prawdziwe  skarby  -  odparł  Freddie 

Marchmont, wybuchając śmiechem. - A co do Nicka, czasami trudno 

go zrozumieć. 

-  Ostatnio  stał  się  okropnym  dziwakiem  -  skarżył  się  Adrian, 

który  nie  mógł  wybaczyć  kuzynowi,  że  bez  entuzjazmu  przyjął 

nowinę o oświadczynach.  

Z niepokojem zerkał też na Atenę, która sprawiała dziś wrażenie 

chłodnej  i  niedostępnej.  Kolejny  powód  do  zmartwienia.  Można  by 

pomyśleć,  że  kobieta,  którą  sam  hrabia  poprosił  o  rękę,  powinna 

oszaleć  ze  szczęścia,  a  nie  proponować  czas  do  namysłu.  Adrian  po 

raz pierwszy, odkąd zaczął się starać o Atenę, zadawał sobie pytanie, 

czy dokonał właściwego wyboru. 

Nie  miał  odwagi  spojrzeć  mi  w  oczy  dziś  wieczorem,  pomyślała 

Atena,  zastanawiając  się,  dlaczego  wśród  gości  brakuje  Nicka.  Nie 

była  daleka  od  prawdy.  Nick  rzeczywiście  wstydził  się,  że  wynajął 

agenta,  by  poznać  jej  sekrety,  a  poza  tym  męczyła  go  próżniacza 

egzystencja w stolicy. 

Przyjechał  do  Londynu  na  prośbę  ojca.  Towarzyski  sezon  był 

znakomitą  okazją,  żeby  się  zaprezentować  przed  wyborami  do 

parlamentu.  Nick  wybrał  karierę  polityczną,  bo  jego  rodzina  mogła 

dysponować  mandatem  poselskim.  Obecny  przedstawiciel  był  już 

mocno posunięty w latach, więc pan Anthony Cameron uznał, że jego 

syn, młodzieniec uczony i mądry, jest idealnym następcą.  

background image

Sir  Anthony  życzył  sobie,  aby  Nick  zasiadł  w  parlamencie,  bo 

wówczas  mogliby  przedłożyć  opracowany  wspólnie  projekt 

umiarkowanych  reform  agrarnych.  W  tej  kwestii  Cameronowie 

pragnęli się uniezależnić od surowych dyrektyw księcia Sutherland. 

Ojciec  Nicka  był  świadomy,  że  metody  działania  księcia 

wzbudzają gwałtowny sprzeciw i nienawiść. Wystarczyło je  zmienić, 

żeby uzdrowić sytuację. Wiedział, jak trudne jest życie dzierżawców, i 

był 

przeciwny 

represjom 

stosowanym 

wobec 

opornych 

niewypłacalnych. Po takie środki należało sięgać jedynie w sytuacjach 

krańcowych.  Nick  świadomy  nędzy,  w  jakiej  żyli  prości  ludzie, 

niekiedy czuł się zażenowany, że socjeta opływa w dostatki. 

Te polityczne zawirowania, a także kłopoty osobiste sprawiły, że 

ogarnęło  go  przygnębienie.  Czuł  się  nieszczęśliwy,  postanowił  więc 

odwiedzić  siostrę  bliźniaczkę,  która  poślubiła  właściciela  majątku 

ziemskiego w hrabstwie Hamp i stale skarżyła się, że zbyt rzadko się 

widują. Po odwiedzinach u rodziny zamierzał na krótko przyjechać do 

Londynu, a potem wrócić do Szkocji. 

Jak  zaplanował,  tak  uczynił.  Po  powrocie  z  domu  Tenisonów 

kazał  natychmiast  poczynić  niezbędne  przygotowania  do  wyjazdu, 

który  miał  nastąpić  jutro  rano.  Liczył  na  to,  że  spotkanie  z  rodziną 

ulży  mu  w  cierpieniu.  Kto  by  pomyślał,  że  kobieta  jest  w  stanie 

całkiem wytrącić go z równowagi! 

 

Atena  także  była  zbita  z  tropu.  Londyński  sezon  rozpoczęty  z 

wielkimi nadziejami stracił dla niej wszelki powab.  Ilekroć spotykała 

background image

Adriana, ten przybierał zbolałą minę, ponieważ jego duma ucierpiała, 

gdy oświadczyny nie zostały natychmiast przyjęte. Szukając pociechy 

w  swej  zgryzocie,  unikał  Ateny  i  ku  ogromnej  radości  pani  Tenison 

coraz częściej rozmawiał z Emmą. 

Atena nie przeczuwała, że tak ją zmartwi nagły wyjazd Nicka. W 

ciągu  dnia  nudziła  się  okropnie,  a  wieczory  też  nie  były  szczególnie 

interesujące.  Jedyną  pociechą  stały  się  dla  niej  listy  od  matki,  która 

pół żartem, pół serio relacjonowała prowincjonalne nowinki, łącznie z 

wizytą Jacksona. Pani Filmer pisała między innymi: 

Byłam  chyba jedyną osobą w okolicy,  której  nie przesłuchał.  Nie 

wiem,  czy  to  objaw  lekceważenia,  czy  może  szacunku.  Cały  czas  się 

głowię, jak rozumieć to wyróżnienie. 

Atena  roześmiała  się  ironicznie,  wspominając  przesłuchanie,  w 

czasie którego Jackson wziął ją w krzyżowy ogień pytań. 

Pewnego  ranka,  na  krótko  przed  upływem  tygodnia,  który  miała 

do namysłu, doręczone jej cały stos listów. 

- O Boże! Ale z ciebie szczęściara!- zawołała Emma. - Dostaję ich 

znacznie mniej, a uwielbiam je czytać. 

- Napisała do mnie matka oraz dwie przyjaciółki, z których jedna 

chyba wychodzi za mąż. Aha, ten list wygląda na urzędowy. Nie mam 

pojęcia, o co chodzi. Pewnie z banku - dodała kpiąco. 

Poszła  do  swego  pokoju  i  dopiero  wtedy  przejrzała 

korespondencję,  bo  jedną  z  piszących  do  niej  przyjaciółek  była 

Louise, a lepiej, żeby Emma o tym nie wiedziała.  

background image

Urzędowy list zostawiła na koniec, chociaż bardzo ją intrygował. 

Rozłożyła  go  staranne.  Przyszedł  z  renomowanej  kancelarii 

adwokackiej sygnowanej nazwiskami: Hallowes, Bunthorne i Thring. 

Atena przeczytała kilka rzeczowych zdań, które niewiele wyjaśniały.  

Szanowna pani! 

W  związku  z  niecierpiącą  zwłoki  sprawą,  która  wypłynęła 

ostatnio, zmuszeni jesteśmy prosić panią o przybycie do naszego biura 

jutro  o  godzinie  drugiej  po  południu  celem  natychmiastowego 

wyjaśnienia zmienionego stanu prawnego. 

Nalegamy,  aby  zechciała  pani  zarówno  ten  list,  jak  i  wizytę  w 

naszej kancelarii zachować w sekrecie. Zapewniamy jednocześnie, że 

nie prowadzimy żadnych działań na pani szkodę. Warto nadmienić, że 

cieszymy  się  nienaganną  reputacją,  a  zatem  pani  dobre  imię  z 

pewnością nie ucierpi, jeśli zechce pani spełnić naszą prośbę. 

Na  miłość boską!  O  co  chodzi?  Jeśli  sprawa dotycząca  jej  osoby 

jest tak pilna i ważna, dlaczego prawnicy nie zwrócili się do matki? W 

jej  liście  dostarczonym  z  poranną  pocztą  nie  było  wzmianki  na  ten 

temat. Może zlekceważyć prośbę o zachowanie tajemnicy i poprosić o 

radę pana Tenisona? Niech powie, jak się zapatruje na sugestię, żeby 

Atena w tajemnicy odwiedziła kancelarię. 

Jednak  dlaczego  miałaby  szukać  pomocy  u  pana  Tenisona? 

Najwyższa pora, żeby sama decydowała o swoich sprawach. Tak było 

w  ubiegłym  tygodniu.  Odważnie  stawiła  czoło  Adrianowi  oraz 

Nickowi, opierając się ich namowom i żądaniom. Jeśli popełniła błąd, 

background image

zachowując się wobec nich tak, a nie inaczej, sama poniesie wszelkie 

konsekwencje. 

Postanowiła  udać  się  do  kancelarii  adwokackiej  Hallowesa, 

Bunthorne'a  i  Thringa.  Wiele  słyszała  o  tych  renomowanych 

prawnikach.  Wszyscy  ludzie  z  towarzystwa  o  nich  mówili. 

Zachichotała  nerwowo,  bo  pompatyczne  nazwiska  wydały  jej  się 

zabawne. Ciekawe, jak wyglądają ludzie, którzy je noszą, pomyślała. 

Zastanawiała  się  również,  dlaczego  ją  wezwali.  Cóż,  wkrótce  się 

dowie. 

 

-  Wczoraj  otrzymałam  ten  list  -  oznajmiła  Atena,  pokazując 

urzędowe pismo siedzącemu u wejścia portierowi. - Miałam przyjść o 

drugiej, więc jestem. 

Mężczyzna zajrzał do zniszczonego notatnika. 

- Panna Atena Filmer? 

- Owszem. Jestem adresatką tego listu. 

- Proszę za mną, czekają na panią. 

Zaprowadzono  ją  do  holu.  Z  podziwem  rozejrzała  się  wokół. 

Portier wskazał jej krzesło, a potem zniknął za podwójnymi drzwiami. 

Wrócił  po  kilku  minutach  i  wskazał  jej  drogę  do  pokoju,  który  był 

zapewne reprezentacyjnym gabinetem trzech prawników. 

Za ogromnym biurkiem siedział mężczyzna o ostrych rysach. Gdy 

portier  zaanonsował  pannę  Atenę  Filmer,  prawnik  wstał  i  powitał  ją 

niskim ukłonem. 

background image

- Nazywam się Hallowes. Widzę, że zjawiła się pani punktualnie - 

zagadnął uprzejmie. - Miło mi, że zechciała nas pani odwiedzić. 

-  Muszę  wyznać,  że  w  przeciwieństwie  do  panów  jestem  raczej 

zdziwiona  niż  usatysfakcjonowana  -  odparła  Atena,  opowiadając  na 

jego ukłon.  

Adwokat roześmiał się i dodał z uznaniem: 

- Mówiono mi, że jest pani roztropną młodą damą, i ta informacja 

natychmiast się potwierdziła. Mam nadzieję, że zachowała pani nasze 

spotkanie w tajemnicy. 

-  Owszem,  choć  to  nie  było  łatwe.  Z  trudem  znalazłam  pretekst 

usprawiedliwiający  opuszczenie  domu  moich  chlebodawców  właśnie 

dziś  po  południu,  ale  ostatecznie  mi  się  udało.  Będę  wdzięczna,  jeśli 

zechce  mnie  pan  poinformować,  jaka  to  niecierpiąca  zwłoki  kwestia 

sprawiła, że zostałam tutaj zaproszona. 

Prawnik znów roześmiał się, a następnie powiedział: 

-  Droga  panno  Filmer,  jestem  tylko  pośrednikiem,  ale  wszystko 

zaraz  się  wyjaśni.  Proszę  łaskawie  pójść  za  mną  do  naszego 

prywatnego salonu. 

- Wygląda na to, że nie mam innego wyjścia, bo moja ciekawość 

jest silniejsza niż zdrowy rozsądek. 

Prawnik zachichotał po raz trzeci. 

-  Znakomicie,  panno  Filmer.  Zapewniam,  że  czeka  panią 

przyjemna niespodzianka. - Wstał i podał jej ramię. - Proszę  za mną. 

Wkrótce dowie się pani, w czym rzecz. 

background image

Przez  kolejne  dwuskrzydłowe  drzwi  przeszli  do  krótkiego 

korytarza  ozdobionego  karykaturami  znanych  postaci  z  prawniczego 

świata i znaleźli się  w salonie urządzonym  z książęcym przepychem. 

Nic dziwnego, że czekał tam na nich książę we własnej osobie. 

Inglesham  wstał  i  ukłonił  się  wchodzącym.  Hallowes  opuścił 

ramię,  które  podał  Atenie,  i  odpowiedział  na  uprzejme  powitanie, 

kłaniając się nisko. 

-  Zgodnie  z  życzeniem  waszej  książęcej  mości  panna  Atena 

Filmer przybyła na spotkanie. Odchodzę, bo wyraźnie dal nam pan do 

zrozumienia, że rozmowa ma się odbyć w cztery oczy. 

- O ile panna Filmer  wyrazi na to zgodę. - Książę zwrócił się do 

przybyłej,  raz  jeszcze  pochylając  głowę  w  ukłonie.  -  Zapewniam,  że 

poza  panią  i  nami  dwoma  nikt  nie  wie  o  tym  spotkaniu.  W  każdej 

chwili może pani opuścić ten pokój i przerwać rozmowę, mam jednak 

nadzieję, że zostanę wysłuchany do końca. 

Na  Boga, cóż  to  znaczy,  pomyślała  zbita  z  tropu  Atena,  gdy  pan 

Hallowes  pożegnał  się  i  z  godnością opuścił  salon.  Ledwie  drzwi  się 

za nim zamknęły, książę wskazał jej fotel. 

- Proszę usiąść, panno Filmer. Ja wolę stać, bo tak będzie lepiej ze 

względu na powagę spraw, o których zamierzam panią poinformować. 

Nie wypada mi relacjonować ich na siedząco. 

Atena  uznała,  że  nie  warto  na  ten  temat  dyskutować,  zajęła 

wskazane miejsce. 

-  Nie  wiem,  czego  ma  dotyczyć  nasza  rozmowa,  ale  to  chyba 

zrozumiałe,  wasza  książęca  mość,  że  dziwię  się,  czemu  nie 

background image

zaproszono  tutaj  mojej  matki.  Jestem  tylko  młodą,  samotną  kobietą  i 

niewiele  znaczę,  zatem  do  niej  należało  się  zwrócić  w  pierwszej 

kolejności. 

- Naturalnie. Ma pani całkowitą rację. Jest pani jednak obdarzona 

zdrowym  rozsądkiem  i  inteligencją,  toteż  od  tego,  co  mi  pani 

odpowie,  gdy  nasza  rozmowa  dobiegnie  końca,  uzależniam,  czy 

spotkam się także z pani matką. 

Atena  podejrzewała,  że  Nick  Cameron  miał  rację,  i  książę  lada 

chwila wystąpi z oświadczynami. 

- A zatem, wasza książęca mość, zamieniam się w słuch. 

-  Znakomicie  -  odparł,  wyraźnie  uradowany,  a  zarazem  jakby 

lekko zakłopotany. - Wydarzenia, o których chcę opowiedzieć, miały 

miejsce przed pani narodzinami. Byłem wtedy przyszłym dziedzicem 

książęcego  tytułu  oraz  majątku  poważnie  nadszarpniętego  przez 

dziadka,  który  wydał  fortunę  na  zbudowanie  nowego  pałacu,  a 

ponadto  uprawiał  hazard,  pił  i  zadawał  się  z  nieodpowiednimi 

kobietami. Mój ojciec przejął mocno uszczuploną schedę.  

Rzecz  jasna,  we  wczesnej  młodości  nie  zaprzątałem  sobie  głowy 

takimi sprawami. Ojciec był w wielkiej przyjaźni z pastorem osiadłym 

w  Inglesham.  Miałem  uczyć  się  w  Oksfordzie,  więc  na  rok  przed 

rozpoczęciem  studiów  na  życzenie  rodziców  zacząłem  odwiedzać 

regularnie  plebanię,  żeby  pod  kierunkiem  pastora  szlifować  łacinę  i 

grekę,  ponieważ  mój  guwerner  zaniedbał  klasyczną  edukację, 

twierdząc,  że  sport  i  przebywanie  na  świeżym  powietrzu  przynoszą 

większy pożytek niż książkowe mądrości. 

background image

Książę  uśmiechnął  się  z  roztargnieniem,  wspominając  tamte 

beztroskie łata. 

-  Pastor  miał  córkę  w  moim  wieku.  Oboje  liczyliśmy  wtedy  po 

siedemnaście  lat.  Wkrótce  się  z  nią  zaprzyjaźniłem.  Uczestniczyła  w 

lekcjach i mobilizowała mnie do wysiłku. Nie mogłem pozwolić, żeby 

dziewczyna  okazała  się  bystrzejsza  ode  mnie.  W  pewnym  sensie 

musiałem jednak uznać jej wyższość.  

Gdy  po  pierwszym  roku  spędzonym  w  Oksfordzie  przyjechałem 

na  wakacje,  okazało  się,  że  moja  koleżanka  wyrosła  na  prawdziwą 

piękność.  Była  taka  śliczna,  że  natychmiast  oddałem  jej  serce,  ale 

starałem  się  panować  nad  jego  porywami,  tłumacząc  sobie,  że  po 

zakończeniu edukacji natychmiast oświadczę się ukochanej.  

Młodzieńcza naiwność sprawiła, że nie spodziewałem się żadnych 

przeszkód.  Nasi  ojcowie  byli  najlepszymi  przyjaciółmi,  a  rodzina 

mojej  najdroższej  wprawdzie  zubożała,  ale  to  stary  ród,  sławny  i 

wielce zasłużony dla kraju. Mówię o Nelsonach. 

Książę westchnął, pomilczał chwilę i podjął przerwany wątek. 

- Nie zapomnę nigdy naszego ostatniego lata, gdy po ukończeniu 

studiów  w  Oksfordzie  na  dobre  wróciłem  do  domu.  Ufni  w  nasze 

szczęście 

przemierzaliśmy 

razem 

okoliczne 

lasy. 

Charlotta 

wspomniała,  że  mojemu  ojcu  zapewne  nie  w  smak  będzie  nasze 

małżeństwo,  ale  nie  brałem  pod  uwagę  możliwości,  że  sprzeciwi  się 

mojemu postanowieniu.  

Kiedyś Charlotta i ja poszliśmy na spacer tylko  we dwoje. Niech 

mi  Bóg  wybaczy,  ale  wtedy  po  raz  pierwszy  i  ostatni  wzajemna 

background image

czułość  nagle  zamieniła  się  w  gwałtowną  namiętność.  Ulegliśmy  jej, 

zapominając o skrupułach. Honor nakazywał mi natychmiast poprosić 

ojca,  żeby  pobłogosławił  nasz  związek  i  dał  pozwolenie  na  rychły 

ślub.  

Proszę  sobie  wyobrazić,  jak  byłem  wstrząśnięty,  kiedy  mnie 

poinformowano,  że  nie  ma  mowy,  abym  wziął  za  żonę  niezbyt 

zamożną  pannę  z  dobrego  domu.  Był  tylko  jeden  sposób,  żeby  nie 

dopuścić  do  straty  rodowych  posiadłości,  które  należały  do  nas  od 

czasu  najazdu  Normanów.  Miałem  poślubić  bogatą  dziedziczkę. 

Ojciec  omawiał  już  szczegóły  takiego  mariażu.  Jego  wybór  padł  na 

córkę  bogatego  londyńskiego  kupca,  który  zbił  fortunę,  Handlując  z 

Indiami. 

Książę z goryczą pokiwał głową i wyraźnie posmutniał. 

- Daremnie starałem się przekonać ojca, żeby zrezygnował z tego 

pomysłu.  Do  tej  pory  byłem  mu  zawsze  posłuszny  i  bez  szemrania 

spełniałem  wszystkie  polecenia.  Kiedy  po  raz  pierwszy  w  życiu 

poprosiłem, żeby wziął pod uwagę moje zdanie, stanowczo odmówił. 

Niestety, pozostał nieugięty.  

Zagroził, że jeśli nie poślubię dziewczyny, którą dla mnie wybrał, 

zostanę  wydziedziczony  i  nie  dostanę  ani  pensa.  Tytułu  nie  mógł  mi 

odebrać, ale miał pełną swobodę dysponowania rodzinnym majątkiem 

i po jego śmierci zostałbym księciem bez grosza przy duszy.  

Kiedy ważyły się moje losy, w pałacu zjawił się pastor i oznajmił, 

że Charlotta oczekuje dziecka. Myliłem się, sądząc, że ta wiadomość 

zmiękczy  twarde  serce  ojca.  Zawziął  się  jeszcze  bardziej  i  oznajmił, 

background image

że  nie  poślubię  dziewczyny,  która  okazała  się  rozwiązła.  Co  gorsza, 

ojciec  Charlotty  we  wszystkim  mu  przytakiwał.  Obaj  zapowiedzieli, 

że musimy się rozstać na zawsze, bo inaczej zostaniemy wypędzeni z 

naszych domów i wydziedziczeni.  

Na pocieszenie ojciec przyrzekł, że jeśli ustąpimy, zapewni mojej 

ukochanej  niewielki,  lecz  stały  dochód  oraz  przyzwoite  lokum  w 

innym  hrabstwie.  Właśnie  zaczęły  się  działania  wojenne,  mogłaby 

zatem  udawać  młodą  wdowę,  prowadząc  dostatnie  i  spokojne  życie 

jako osoba ogólnie szanowana.  

Mnie  nakazano,  rzecz  jasna,  poślubienie  wybranej  przez  rodzinę 

córki  bogatego  mieszczanina.  Nie  pozwolono  nam  się  pożegnać  z 

obawy, że wykorzystamy sposobność i uciekniemy we dwoje. Gdyby 

doszło  do  takiego  spotkania,  być  może  wszystko  potoczyłoby  się 

inaczej... 

Inglesham długo milczał, pogrążony w smutnych rozmyślaniach. 

-  Niech  mi  Bóg  wybaczy,  że  uległem  namowom  i  dałem  za 

wygraną,  przesyłając  tylko  najdroższej  ostatnie  pożegnanie.  Nie 

miałem  pojęcia,  dokąd  została  wysłana,  i  przyrzekłem,  że  nie  będę 

szukać  jej  ani  naszego  dziecka.  Nie  wiedziałem  nawet,  czy  urodziła 

syna, czy córkę.  

Zostałem  ukarany  za  tchórzostwo,  ponieważ  moja  żona  okazała 

się  sekutnicą,  a  dzieci  nie  mieliśmy.  Zyskałem  wysoką  pozycję  w 

wielkim  świecie,  a  dzięki  ogromnemu  posagowi  rodowa  posiadłość 

wróciła do dawnej świetności, lecz zaprzedałem duszę. Gdybym mógł 

cofnąć czas, bez wątpienia postąpiłbym inaczej.  

background image

Nie  zaznałem  ani  chwili  szczęścia.  Trudno  przewidzieć,  jak 

wyglądałoby moje życie, gdybym rzucił wszystko i poślubił Charlotte, 

ale  przekonałem  się,  że  kto  przedkłada  małżeństwo  z  rozsądku  i 

korzyści  materialne  nad  miłość,  wyrządza  sobie  najgorszą  krzywdę. 

Napisane  jest  w  Biblii,  że  lepiej  spożywać  korzonki  i  zioła  z 

najdroższymi, niż ucztować z wrogami.  

Nie  obwiniam  żony  z  powodu  nieszczęśliwego  małżeństwa,  bo 

wiem,  że  sam  byłem  sobie  winien.  Po  jej  śmierci  próbowałem 

odszukać  pani  matkę,  ale  nie  natrafiłem  na  żaden  ślad,  a  w  banku 

Couttsa  nie  chcieli  mi  nawet  powiedzieć,  czy  ustanowiono  tam  dla 

niej  fundusz  powierniczy.  Pastor  i  jego  żona  wkrótce  po  wyjeździe 

Charlotty opuścili naszą parafię i wszelki słuch o nich zaginął.  

Już  zwątpiłem,  że  kiedykolwiek  odnajdę  moją  ukochaną  i  wtedy 

na  balu  ujrzałem  ciebie...  panią.  Uderzające  podobieństwo!  Byłem 

przekonany,  że  jesteście  spokrewnione  i  starałem  się  zebrać  jak 

najwięcej informacji. Szczęśliwy traf sprawił, że mi się powiodło. To 

przypadek  rządzi  naszym  życiem.  Dowiedziałem  się,  gdzie  mieszka 

twoja  matka,  i  odkryłem,  że  jesteś  moją  córką.  Teraz  mogę  tylko 

błagać, żebyś mi wybaczyła dawne przewinienia. 

Atena  wysłuchała  smutnej  opowieści  swego  ojca,  załamując  ręce 

w  niemej  rozpaczy.  Szczególnie  przejęta  była  wówczas,  gdy 

wspomniał  o  głupocie,  z  powodu  której  niektórzy  przedkładają 

zyskowne małżeństwo z rozsądku ponad miłość. 

background image

-  Z  tego,  co  powiedziałeś,  wynika,  że  dość  się  już  nacierpiałeś  - 

odparła  łagodnie.  -  Mama  także  była  nieszczęśliwa...  nadal  jest. 

Dlaczego nie zwróciłeś się do niej? Czemu wybrałeś mnie? 

-  Ponieważ  nadal  jestem  tchórzem.  Obawiałem  się,  że  mnie 

znienawidziła, bo ją opuściłem. Nie wiedziałem, co ci o mnie mówiła. 

Bałem się, że zostałem przedstawiony w czarnych barwach. Uznałem, 

że  rozmowa  z  tobą  to  najlepsze  wyjście.  Masz  rozum,  zdrowy 

rozsądek  i  czułe  serce.  Widziałem,  jak  śliczna  córka  Tenisonów 

rozkwitła pod twoją opieką. 

-  Najlepsze  wyjście  -  powtórzyła  zamyślona  Atena.  -  Przez  te 

wszystkie  lata  mama  ani  razu  się  nie  poskarżyła,  że  zostawiłeś  ją  z 

nieślubnym  dzieckiem,  wydając  na  pastwę  złośliwych  plotkarzy.  Nie 

wyjawiła  mi  również  nazwiska  ukochanego.  Powtarzała,  że  rozumie, 

jak  przemożnej  presji  cię  poddano,  zmuszając  do  wyrzeczenia  się 

miłości.  

Pewnego  dnia,  gdy  czekała,  aż  wyprawią  ją  w  nieznane  z 

rodzinnego  domu,  gdzie  była  trzymana  pod  kluczem  jak  więzień, 

spakowała  torbę  i  próbowała  dotrzeć  do  wiejskiej  drogi,  którą 

codziennie jeździłeś konno, żeby się z tobą rozmówić. Miała nadzieję 

przekonać cię, że we dwoje potraficie stawić czoło wrogiemu światu, 

ale dziadek dogonił ją i zawrócił.  

Więcej  nie  próbowała  ucieczki.  Jej  ojcu  trzeba  wybaczyć,  o  ile 

jeszcze  żyje.  Nie  zdradziła,  kim  byłeś,  nie  podała  prawdziwego 

nazwiska. Nie znam jej rodziny, która jest również moją. 

background image

- Wszyscy jesteśmy grzesznikami i zasługujemy na przebaczenie - 

odparł książę znużonym głosem. - Jeśli zdecyduję się odwiedzić twoją 

matkę, jak myślisz, co powie? Odprawi mnie? 

- Nie sądzę, ale powinieneś sam się o tym przekonać. Zaryzykuj. 

-  Odwagę  masz  po  matce,  a  bystrość  po  Ingleshamach,  którzy 

uchodzą  za  ludzi  mądrych  i  przenikliwych.  Mój  dziadek  był 

wyjątkiem.  Znam  adres  Charlotty  i  zamierzam  ją  niezwłocznie 

odwiedzić. Reszta jest w ręku Boga. 

Atena  skinęła  głową.  Życiowe  koleje  ojca  były  dla  niej  dobrą 

nauczką.  Gdyby  wyszła  za  Adriana,  popełniłaby  taki  sam  błąd, 

skazując  się  na  życie  jałowe  i  nieszczęśliwe.  Kinloch  z  czasem 

ochłonąłby po pierwszym zauroczeniu, ona zaś byłaby znudzona jego 

prostodusznością.  

Usłyszała od księcia tę samą przestrogę, którą dał jej pan Tenison 

tego dnia, gdy Adrian przyszedł się oświadczyć. Słowa były inne, ale 

treść  ta  sama.  Rozmawiając  z  Nickiem,  Atena  blefowała  i  nadrabiała 

miną,  ale  teraz  potrafiła  już  bez  emocji  odmówić  ręki  Adrianowi  i 

zachęcić ojca, żeby odwiedził jej matkę i próbował szczęścia.  

Czas pokaże, co z tego wyniknie. 

 

ROZDZIAŁ ÓSMY 

-  Na  miłość  boską!  Nick,  co  ci  jest?  Ciskasz  się  jak  ranny 

niedźwiedź.  Nawet  Chudleigh  spostrzegł,  że  zniknęła  twoja  pogoda 

ducha  i  skłonność  do  sarkazmu,  a  przecież  wiesz,  że  jego  interesuje 

background image

wyłącznie  uprawa  ziemi,  zarządzanie  majątkiem  oraz  najbliższa 

rodzina. 

Nick zmarszczył brwi. Udawał tylko, że czyta londyńską gazetę z 

obawy, że w kronice towarzyskiej natknie się na informację o rychłym 

ślubie Ateny i Adriana. Niewidzącym wzrokiem wodził po szpaltach, 

gdy nadeszła siostra i go zagadnęła. 

- Wszystko w porządku, Lucy. Nic się nie stało. 

Usiadła po drugiej stronie stołu zastawionego do śniadania. Dania 

stygły  prawie  nietknięte,  co  również  stanowiło  powód  do  niepokoju, 

bo  zwykłe  rodzina  żartowała  z  wilczego  apetytu  Nicka,  który 

pochłaniał góry jedzenia, lecz pozostawał szczupły. 

-  Nie  próbuj  mnie  zbyć.  Jestem  twoją  siostrą  i  zawsze  wiem, 

kiedy próbujesz mnie oszukać. Co ci jest? Jakaś kobieta zalazła ci za 

skórę? 

Kolejny  rodzinny  żarcik.  Rodzeństwo  było  ze  sobą  tak  zżyte,  że 

powstała między nimi wyjątkowo mocna psychiczna więź. Gdy jedno 

cierpiało fizycznie lub duchowo, drugie także odczuwało ból. 

Nick wzruszył ramionami i roześmiał się z goryczą. 

- Jesteś chyba czarownicą, Lucy. Długo się nie widzieliśmy, lecz 

nadal  czytasz  w  moich  myślach  jak  w  otwartej  księdze.  Owszem, 

trafiłaś w dziesiątkę. Chodzi o kobietę. 

-  Jaka  jest?  Pasuje  do  ciebie?  A  może  nie?  Dlatego  się 

zadręczasz? 

Nick westchnął. 

background image

-  Tak...  Nie...  Sam  już nie  wiem.  Najważniejsze,  że  wychodzi  za 

Adriana.  Już  się  oświadczył  i  tylko  czeka,  aż  usłyszy  sakramentalne 

„tak". 

Lucy popatrzyła na brata z niedowierzaniem. 

- Chcesz powiedzieć, że trafił wreszcie na taką, która nie od razu 

na niego poleciała? O mój Boże, musi być bardzo zamożna, jeśli stać 

ją  na  to,  żeby  dla  kaprysu  odprawić  go  z  kwitkiem.  Adrian  jest 

przecież  bajecznie  bogaty,  a  na  dodatek  ma  tytuł.  Jedno  i  drugie 

skutecznie rekompensuje niedostatek rozumu. 

-  I  tu  mamy  problem,  droga  siostro.  Panna  jest  piękna  jak  anioł, 

mądra  jak  sam  diabeł  i  biedna  jak  mysz  kościelna.  Przyjechała  do 

Londynu, żeby złapać bogatego męża, najlepiej utytułowanego. Udało 

się.  Ma  Adriana  w  garści,  ale  każe  mu  czekać  na  odpowiedź.  Nie 

wiem dlaczego. 

-  Po  tym,  co  od  ciebie  usłyszałam,  naprawdę  nie  rozumiem, 

dlaczego od razu nie padła mu w ramiona. - Lucy zamilkła na chwilę i 

dodała  chytrze:  -  Dobrze  słyszałam?  Urodziwa  i  rozumna?  To  cię 

zwabiło, prawda? Jak ta sprawa się ma do faktu, że kazała Adrianowi 

czekać? 

-  Istotnie,  coś  w  tym  jest.  Zaraz  ci  wyjaśnię.  Adrian  jest  bogaty, 

lecz  Inglesham  ma  większy  majątek,  a  chodzą  słuchy,  że  panna 

zagięła  na  niego  parol  albo  on  się  nią  interesuje.  Można  sądzić,  że 

zażądała od Adriana czasu do namysłu, bo ma nadzieję, że Inglesham 

wreszcie  się  zdeklaruje.  Wiadomo,  że  prawdziwy  książę,  nawet  w 

średnim wieku, to wyjątkowa gratka. 

background image

-  Rozumiem.  Domyślam  się  również,  że  dziewczyna  jest 

rzeczywiście  niezwykła,  skoro  wszyscy  dostaliście  bzika  na  jej 

punkcie. 

-  Słuszna  uwaga  -  odparł  z  goryczą  Nick.  -  Rzadko  spotyka  się 

męski  umysł  w  prześlicznym  kobiecym  ciele.  Każde  jej  słowo  i 

uczynek to doskonałość. 

Niewiele  brakowało,  a  zakląłby,  posyłając  Atenę  do  wszystkich 

diabłów, lecz zreflektował się w ostatniej chwili. 

-  Biedny  Nick!  Ale  cię  wzięło,  prawda?  Jednego  nie  rozumiem. 

Dlaczego  się  nie  oświadczyłeś,  skoro  to  chodząca  doskonałość,  o  ile 

są kobiety pozbawione wad? 

-  Moim  zdaniem  istnieją.  A  dlaczego  nie  ryzykowałem 

oświadczyn? Tak ją do siebie zraziłem, że na pewno dostałbym kosza. 

Dokuczając  tej  dziewczynie,  coraz  bardziej  poddawałem  się  jej 

urokowi.  Rozstaliśmy  się  w  gniewie,  ale  szczerze  mówiąc, nigdy  nie 

było  między  nami  zgody.  Wiem,  co  do  niej  czuję,  ale  nie  mam 

pojęcia,  czy  mogę  liczyć  na  wzajemność.  Zawsze  śmiałem  się  z 

zakochanych, którzy  wielbią z daleka swoją  wybrankę, lecz teraz nie 

jest mi do śmiechu. 

-  Już  rozumiem.  Sądzisz,  że  twoja  ukochana  poluje  na  wielką 

fortunę,  więc  odczuwasz  lęk,  bo  pamiętasz,  jak  Flora  Campbell 

wystawiła cię do wiatru. Kim są rodzice tej ślicznotki? Powiedziałeś, 

że  przyjechała  do  Londynu  szukać  męża,  ale  chyba  nie  była  tam 

całkiem sama. 

background image

-  Naturalnie.  Ma  tylko  matkę,  która  chyba  unika  ludzi  z 

towarzystwa.  Panna,  której  narodziny  osnuwa  mgła  tajemnicy,  jest 

damą  do  towarzystwa  pewnej  ładniutkiej dziewuszki.  Żeby  oddać  jej 

sprawiedliwość,  muszę  powiedzieć,  że  ta  dziewuszka  dzięki  młodej 

opiekunce  nabrała  odwagi  i  zaczęła  brylować  w  salonach.  Kolejny 

powód  do  chwały  dla  cholernego  ideału,  do  którego  daremnie 

wzdycham. 

-  Zazdrość  -  oznajmiła  rzeczowo  Lucy,  podeszła  do  brata  i 

pocałowała  go  w  policzek  -  w  połączeniu  z  niezaspokojonym 

pożądaniem  i  złymi  wspomnieniami  tworzy  mieszankę  wybuchową. 

Nic  dziwnego,  że  jesteś  taki  nieszczęśliwy.  Mam  poprosić 

Chudleigha,  żeby  przygotował  dla  ciebie  beczkę,  żebyś  w  niej 

zamieszkał i do woli pomstował na znienawidzoną rzeczywistość? 

-  Och!  Jesteś  taka  sama  jak  moja  Pallas  Atena.  Obie  uczone  i 

wygadane.  Czasami  zastanawiam  się,  jak  Chudleigh  z  tobą 

wytrzymuje.  Jego  interesują  wyłącznie  konkrety.  Jest  ogromnie 

przyziemny. 

-  Każde  z  nas  ma  swoje  dziwactwa.  Gwarancją  małżeńskiego 

szczęścia  jest  umiejętność  przymykania  oczu  na  rozmaite  aberracje 

drugiej  strony.  Kiedy  nie  rozumiemy,  o  co  chodzi,  warto  zdobyć  się 

na wymuszony uśmiech i łagodne potakiwanie, „Ależ tak, kochanie!" 

- oto magiczne zaklęcie, które pozwala uniknąć kłótni. 

Nick  roześmiał  się,  wysłuchawszy  żartobliwych  wywodów 

siostry, a potem cmoknął ją w policzek. 

background image

- Zapomniałem już, jak dobrze rozumieliśmy się  w młodości, ale 

widzę,  że  nic  się  nie  zmieniło.  Szkoda,  że  mieszkamy  tak  daleko. 

Uleczyłaś mnie z melancholii. Myślę, że gdybyś poznała pannę Atenę 

Filmer, natychmiast byś się z nią zaprzyjaźniła. 

Nie  był  całkiem  szczery,  twierdząc,  że  smutek  go  opuścił,  ale 

siostra się o niego martwiła, zamierzał więc przez wzgląd na nią i jej 

męża udawać, że uporał się z problemami, i robić dobrą minę do złej 

gry.  Wkrótce  nadzorujący  prace  polowe  Chudleigh  wrócił  do  domu, 

przerywając rodzeństwu serdeczną rozmowę, ale Lucy zdążyła jeszcze 

dodać: 

-  Skoro  zakochałeś  się  w  tej  pannie,  mogę  śmiało  stwierdzić,  że 

przypadłaby mi do gustu, nawet jeśli poluje na bogatego męża. 

 

Atena liczyła się z tym, że trudno jej będzie dać kosza Adrianowi, 

ale przykrość okazała się znacznie większa, niż można by sądzić. 

Gdy  minął tydzień,  który  miała  do namysłu,  przyjechał  do  domu 

Tenisonów  z  promiennym  uśmiechem  na  ustach.  Zaczynało  mu 

świtać, że milutka Emma byłaby dla niego lepszą żoną niż jej piękna i 

mądra dama do towarzystwa, ale gdy wszedł do salonu, aby usłyszeć 

odpowiedź,  i  ujrzał  Atenę,  zachwycił  się  jej  klasycznymi  rysami  i 

cudowną figurą. 

Po  raz  pierwszy  w  życiu  doznał  przypływu  poetyckiego 

natchnienia  i  zaczął  szukać  porównań.  Atena  była  niczym  wino, 

Emma  przypominała  chleb  i  mleko.  Pierwsza  zachwycała  harmonią 

boskiej urody, druga była po prostu ładna.  

background image

Omal  nie  zemdlał  ze  wzruszenia,  gdy  wyobraził  sobie,  że  Atena 

będzie  jego  małżonką  i  jako  hrabina  zostanie  przedstawiona  na 

królewskim dworze, a wszyscy mężczyźni będą mu zazdrościć, bo ma 

taki skarb. 

Umykało  mu  dotychczas,  że  rozmyślając  o  małżeńskim  życiu, 

zapomina o nieco bardziej przyziemnych radościach tego stanu. Atena 

była  dla  niego  myśliwskim  trofeum,  ale  mieli  też  dzielić  łoże. 

Niewątpliwie  cieszył  się  na  myśl,  że  skorzysta  z  mężowskich  praw  i 

spłodzi dziedzica, ale nie to stanowiło główny powód zauroczenia. 

Niejasno  przeczuwał,  że  w  przeciwieństwie  do  Nicka  oraz  wielu 

krewnych i znajomych rozum ma nietęgi, ale sądził, że małżeństwo z 

Ateną  zrekompensuje  ten  defekt  i  przywróci  równowagę.  Żaden  z 

tamtych  mózgowców  nie  będzie  miał  żony  równie  pięknej,  mądrej, 

wymownej, dumnej i taktownej. 

Niestety,  w  ogóle  nie  brał  pod  uwagę  możliwości,  że  jego 

oświadczyny mogą zostać odrzucone. Był niezmiernie zdziwiony, gdy 

Atena dała mu kosza. 

-  Ale  dlaczego?  -  zawołał,  a  na  otwartej  i  wyrazistej  twarzy 

pojawił  się  wyraz  zakłopotania.  -  Sądziłem,  że  pani  mnie  polubiła. 

Zapewniam,  że  i  ja  panią  lubię...  to  znaczy  kocham  -  poprawił  się 

natychmiast,  świadomy,  że  gorące  uczucia  mogą  być  atutem  w 

dziwnej rozmowie, której przebieg całkiem go zaskoczył. 

Do  tej  pory  uważał,  że  prośba  o  zwłokę  to  panieński  kaprys.  I 

dobrze. Dziewczęta z natury są nieprzewidywalne. Nie spodziewał się 

jednak, że usłyszy zdecydowaną odmowę. 

background image

- Adrianie, zapewniam, że mam dla pana wiele sympatii, ale lubię 

pana  jako  przyjaciela,  a  nie  przyszłego  męża.  Naturalnie  zdaję  sobie 

sprawę, że prócz swej uroczej osoby może mi pan wiele dać: majątek, 

pozycję,  tytuł,  wspaniały  pałac,  ale  małżeństwo  powinno  mieć 

trwalsze podstawy, których my dwoje nie zbudowaliśmy. Nie mogę za 

pana wyjść. Proszę się pogodzić z moim postanowieniem. Mówię to w 

dobrej wierze, dlatego rozstańmy się jak przyjaciele. 

-  Proszę  się  jeszcze  zastanowić.  Może  potrzebuje  pani  więcej 

czasu do namysłu? 

Gdyby  nie  reprymenda  Nicka,  gdyby  nie  prośby  pana  Tenisona, 

aby  pozostała  wierna  sobie,  gdyby  nie  historia  opowiedziana  przez 

ojca  i  jego  cierpienia  spowodowane  zaparciem  się  samego  siebie, 

Atena ugięłaby się widząc ból i przygnębienie Adriana, chcąc mu ich 

oszczędzić.  Jednak  po  tym  wszystkim,  co  ostatnio  wyszło  na  jaw,  z 

obawą myślała, jaką torturą może się stać dla nich obojga małżeństwo 

bez miłości. Ta świadomość przesądziła o jej decyzji. 

-  Nie  -  powiedział  nagle  Adrian,  właściwie  interpretując  wyraz 

pięknej,  zbolałej  twarzy.  -Widzę,  że  moje  starania  są  daremne.  Czy 

ma  pani  innego  kandydata  do  ręki, którego  oświadczyny  gotowa  jest 

pani przyjąć? 

Na  to  pytanie  mogła  odpowiedzieć  szczerze.  Nick  zerwał  z  nią 

wszelkie kontakty, ona go odepchnęła. 

-  Nie,  Adrianie,  lecz  może  się  kiedyś  pojawi.  Na  razie  żaden 

mężczyzna nie ma u mnie szans. 

background image

-  Cóż,  trudno  -  odparł  pogodniej,  bo  kamień  spadł  mu  z  serca, 

kiedy okazało się, że nikt go nie wyprzedził w wyścigu do ręki Ateny. 

-  O  swoich  oświadczynach  wspomniałem  tylko  Nickowi,  który 

pospiesznie  wyjechał  z  miasta,  nie  miał  więc  sposobności  się 

wygadać.  Moim  zdaniem  oboje  powinniśmy  zachować  tę  sprawę  w 

sekrecie.  Wie  pani,  jakie  głupstwa  wygadują  ludzie  z  towarzystwa, 

gdy rozmowa zejdzie na pewne tematy. 

- Zgoda - odparła z ulgą Atena.  

Gdyby wyszło na jaw, że Adrian w tajemnicy poprosił ją o rękę i 

spotkał się z  odmową,  wszyscy  zaczęliby plotkować, co z pewnością 

by  jej  zaszkodziło.  Pan  Tenison  obiecał,  że  nie  zdradzi  żonie,  co 

planował  Adrian,  i  pani  Tenison  nie  miała  pojęcia  o  niezwykłej 

wizycie złożonej pod jej nieobecność i o pamiętnej rozmowie z panem 

domu na temat ślubu z Ateną. 

Adrian pochylił głowę. 

- Pozostaje mi tylko życzyć pani szczęścia - powiedział i dodał z 

nadzieją:  -  Gdyby  w  ciągu  najbliższych  dni  zmieniła  pani  zdanie, 

proszę  mnie  natychmiast  zawiadomić.  Chyba  jest  pani  świadoma,  że 

mam złamane serce. 

Na  swój  prostoduszny  sposób  był  tak  miły  i  pełen  uroku,  że 

Atenie  łzy  zakręciły  się  w  oczach.  Mimo  to  zdecydowanie  pokręciła 

głową. 

-  Adrianie,  proszę  nie  robić  sobie  żadnych  nadziei  i  również 

przyjąć ode mnie najlepsze życzenia.  

background image

Nie wiadomo, czy wyniknie z tego szkoda, czy pożytek, ale stało 

się.  Odrzuciła  sposobność,  której  wypatrywała,  odkąd  wyjechała  ze 

Steep  Ride.  Na  nic  się  zdały  subtelne  machinacje.  Gdy  Adrian 

zamknął  za  sobą  drzwi,  nic  jej  nie  zostało.  Mogła  tylko  wyobrażać 

sobie, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zdecydowała inaczej. 

Atena przekonała się, że mimo wszelkich zawirowań życie toczy 

się  dalej,  jakby  nic  szczególnego  nie  zaszło,  a  osobiste  dramaty 

absorbujące  ją  od  kilku  tygodni  w  ogóle  nie  miały  miejsca.  Słońce 

wschodziło  i  zachodziło.  Odbywały  się  bale,  na  Tamizie  urządzono 

regaty, a na nabrzeżu piknik. Chodziło się do teatru i składało wizyty. 

Krótko mówiąc, z pozoru nic się nie zmieniło. 

Niektórzy trochę plotkowali, bo młody Kinloch nagle przestał się 

interesować  ubogą  damą  do  towarzystwa  zatrudnioną  przez 

Tenisonów.  Nie  zapraszał  jej  nawet  do  tańca.  Mało  kogo  jednak 

obchodziła  ta  nagła  zmiana,  nawiasem  mówiąc,  łatwa  do 

przewidzenia,  bo  panna  była  nikim,  trudno  więc  uznać  ją  za 

odpowiednią  partię  dla  utytułowanego  młodzieńca  z  ogromnym 

majątkiem i wysoką pozycją. 

Adrian  początkowo  flirtował  z  wieloma  pannami,  które  w 

porównaniu  z  Ateną  okazały  się  niezbyt  zajmujące.  Potem  ulegając 

nagłemu impulsowi, przyłączył się znowu do kółka Tenisonów, gdy z 

daleka  ujrzał  ich  podczas  jednego  z  najgłośniejszych  przyjęć 

londyńskiego sezonu. Przyznał w duchu, że Emma jest ładniutka. Nic 

nie  wskazywało,  że  Atena  zmieni  decyzję,  zatem  uznał,  że  mogą 

pozostać przyjaciółmi. 

background image

-  Bardzo  nam  pana  brakowało,  milordzie  -  szczebiotała  pani 

Tenison. - Opuścił pan Londyn? 

- Nie, ale miałem inne zobowiązania - odparł. - Przyszedłem, żeby 

spytać, czy panna Emma zechce teraz ze mną zatańczyć. 

Atenie  ukłonił  się  z  daleka.  Umyślnie  nie  patrzył  na  nią,  idąc  na 

parkiet  z  jej  podopieczną.  Pan  Tenison,  któremu  Atena  wyznała,  że 

odmówiła Adrianowi swej ręki ze smutkiem przyglądał się córce i jej 

partnerowi. Gdy Atena powiedziała mu o swojej decyzji, co nastąpiło 

tuż po wyjściu Adriana, usłyszała od niego takie słowa: 

- Moim zdaniem postąpiłaś mądrze, drogie dziecko. Nie pasujecie 

do siebie. Gdybyś wcześniej poprosiła mnie o radę, odpowiedziałbym 

tak  samo  nie  ze  względu  na  szansę  korzystnego  mariażu  otwierającą 

się  przed  Emmą,  lecz  z  uwagi  na  twoją  pomyślność.  Nie  będę 

zniechęcać  Kinlocha,  chociaż  wołałbym  mieć  trochę  mądrzejszego 

zięcia,  z  którym  dałoby  się  rozmawiać,  ale  wiem,  że  w 

przeciwieństwie  do  ciebie  Emma  będzie  z  nim  szczęśliwa.  Martwię 

się natomiast, że ominęła cię szansa korzystnego zamążpójścia. 

-  Niepotrzebnie  -  odparła  Atena,  wspominając  ojcowskie 

przestrogi.  -  Nie  sprzedałabym  siebie,  biorąc  ślub bez  miłości, nawet 

gdyby przyszły mąż chciał mi rzucić do stóp cały świat. Rzecz w tym, 

że  cena,  którą  przyszłoby  mi  zapłacić,  mogłaby  się  okazać  zbyt 

wysoka.  Miał  pan  słuszność.  Zamiast  się  martwić,  proszę  wziąć  pod 

uwagę  jedynie  to,  że  zastępuje  mi  pan  ojca,  którego  nie  miałam,  a 

pańska życzliwość sprawia, że moje życie nabiera sensu. 

background image

Taki  był  koniec  tamtej  rozmowy,  a  teraz  Atena  była  skazana  - 

choć to wyrażenie jest chyba zbyt mocne - na obserwowanie Adriana 

zwracającego  się  z  wolna  ku  Emmie.  Podobno  miał  złamane  serce, 

pomyślała  ironicznie.  Jeśli  tak,  błyskawicznie  ozdrowiał!  Skoro 

postanowił  ożenić  się  z  Emmą,  gotowa  była  złożyć  im  obojgu 

serdeczne  życzenia.  Nie  żałowała  swojej  decyzji,  chociaż  jej 

następstwem mogło być staropanieństwo. 

 

Nick coraz bardziej niecierpliwił się w  wiejskiej kryjówce. Życie 

na  wsi  okropnie  go  męczyło.  Był  tak  rozdrażniony,  że  gdy  pewnego 

wieczoru po kolacji przy kieliszku porto rozmawiał ze szwagrem, ten 

poradził mu: 

- Stary, jeśli ślicznotka, do której wzdychasz, tak bardzo zalazła ci 

za  skórę,  że  Lucy  zaczyna  się  martwić,  twierdząc,  iż  zachorujesz  od 

tych amorów, wróć do Londynu i się z nią rozmów. 

Kochana siostrzyczka wygadała się przed mężem, pomyślał Nick. 

-  Przemawia  przez  ciebie  głęboka  mądrość  dotycząca  ludzkiej 

natury? - spytał z powagą. 

- Nie - zaprzeczył Chudleigh. - Raczej doświadczenie wyniesione 

z  podglądania  miejscowych  zwierząt.  Bardziej nas przypominają, niż 

gotowi  jesteśmy  przyznać.  Zdobądź  tę  dziewczynę  lub  daj  sobie 

spokój, ale przestań wzdychać do niej jak ostatni głupek. Powinieneś 

działać, a nie rozpaczać. 

Z  ironicznym  uśmiechem  Nick  uniósł  kieliszek,  jakby  zamierzał 

wygłosić toast. 

background image

- Doskonale - powiedział. - A więc do roboty! Jeśli wyszła za mąż 

za  Adriana  albo  szykuje  się  do  ślubu,  pójdę  do  burdelu  Rosanny 

Knight i prześpię się z nią albo z jej siostrą! Dobry pomysł? 

- Ale go przycisnęło, mam rację? - zagadnął żonę Tom Chudleigh, 

gdy  patrzyli  za  oddalającym  się  powozem.  -  Twój  brat  to  dobry 

chłopak, tylko niepotrzebnie tak komplikuje sobie życie, prawda? 

Nick miał o sobie podobne mniemanie.  

Przybył  do  Londynu  w  deszczowy  poranek  i  dla  zabicia  czasu 

poszedł  do  sali  Jacksona  na  Bond  Street.  Niewiele  się  tam  zmieniło 

podczas  jego  miesięcznej  nieobecności.  Widział  wokół  znajome 

twarze intensywnie ćwiczących mężczyzn. 

Trenował  właśnie,  gdy  przyszedł  Adrian.  Sprawiał  wrażenie 

bardzo  zadowolonego  z  siebie.  Na  widok  Nicka,  który  zaprzestał 

ćwiczeń, Adrian natychmiast podbiegł, wyraźnie uradowany. 

-  Pogratuluj  mi,  stary  -  zawołał,  nie  czekając,  aż  zdyszany  Nick 

zaczerpnie  powietrza.  -  Żenię  się!  Czekam  tylko,  aż  prawnicy  ułożą 

intercyzę.  Chcę,  żebyś  był  moim  drużbą.  Wesele  odbędzie  się  w 

naszym  pałacu,  do  którego  można  zaprosić  więcej  gości  niż  do 

kamienicy Tenisonów w Chelsea. 

Ależ im spieszno! Atena spełniła groźbę wypowiedzianą podczas 

ostatniej kłótni i przyjęła oświadczyny  Adriana. Zapewne uczyniła to 

zaraz  po  moim  wjeździe,  pomyślał  Nick.  Wszystko  skończone,  pora 

zapomnieć o złudnych marzeniach, spić się na umór i pójść do łóżka z 

Rosanną.  Kolejność  powinna  być  chyba  trochę  inna,  ale  słowo  się 

rzekło...  Obiecał  przecież  Tomowi  Chudleighowi,  że  skończy  z 

background image

marazmem.  Najpierw  trzeba  jednak  pogratulować  rozpromienionemu 

Adrianowi. 

-  Byłem  pewny,  że  Atena  przyjmie  twoje  oświadczyny  - 

powiedział, tracąc resztki nadziei. - Pewnie uznała, że jeśli poprosi o 

kilka dni do namysłu, oczyści się z zarzutów, jakoby chciała poślubić 

cię tylko dla pieniędzy. 

- Atena? To już przeszłość! Żenię się z Emmą Tenison. Kochana, 

słodka  Emma!  Nie  pojmuję,  jak  mogłem  być  tak  zaślepiony  i  nie 

spostrzec, że to prawdziwy skarb. 

Nick  nie  wierzył  własnym  uszom.  Wybuchnął  urywanym, 

nerwowym  śmiechem.  Wygląda  na  to,  że  przez  te  kilku  tygodni 

Adrian zmienił obiekt czułych westchnień. 

- Ach, tak - wykrztusił w końcu Nick. - Szybko zmieniłeś zdanie. 

-  Jak  to?  Nie  ja,  tylko  Atena.  Rozmyśliła  się,  dała  mi  kosza...  i 

dobrze  zrobiła.  Wiesz,  szczerze  mówiąc,  nie  pasowaliśmy  do  siebie. 

Jest  dla  mnie  zbyt  mądra.  Później  byłyby  przez  to  same  kłopoty. 

Natomiast moja śliczna Emma... - Rozanielony Adrian uśmiechnął się, 

zrobił wyjątkowo głupią minę i z zapałem plótł bzdury. 

Nick słuchał z jawnym niedowierzaniem, 

- Powiedziałeś, że Atena dała ci kosza? 

-  Stary,  ogłuchłeś  na  tej  wsi?  Przecież  mówiłem,  że  odrzuciła 

moje  oświadczyny.  Zapewniła,  że  mnie  lubi  i  uważa  za  serdecznego 

przyjaciela,  lecz  o  ślubie  nie  ma  mowy.  Jej  zdaniem  to  byłaby 

pomyłka... Nick, co się z tobą dzieje? W ogóle nie słuchasz. Dlaczego 

background image

jesteś  taki  roztargniony?  Niby  mądrala,  a  najprostszych  rzeczy  nie 

potrafi zrozumieć.  

Muszę  iść.  Tylko  się  nie  złość.  Obiecałem  Emmie  przejażdżkę 

moją starą, powolną kariolką. Nowa przewróciła się, gdy trenowałem 

przed  wyścigiem  do  Brighton.  W  końcu  uległem  namowom  mojej 

najdroższej  i  zarzuciłem  ten  sport.  Zapowiedziała,  że  mam  stanąć 

przed ołtarzem zdrów i cały. Nie życzy sobie widzieć mnie z pękniętą 

czaszką lub złamanym ramieniem. Niech to diabli, dobrze mówi! Tak 

się  składa,  że  podczas  wypadku  uszkodziłem  nadgarstek,  a  kariolka 

jest rozbita! 

Nick  był  wstrząśnięty  usłyszaną  od  Adriana  nowiną  o 

postanowieniu  Ateny,  ale  nie  umknęło  mu,  że  słodka  Emma  już 

zaczyna  się  panoszyć.  Brała  przykład  z  władczej  mamy  i  wydawała 

rozkazy przyszłej głowie rodziny. 

A  co  z  Ateną?  Tyle  się  zmieniło.  Jak  przyjęła  utratę  wielbiciela, 

który twierdził, że całkiem zawróciła mu w głowie? 

Mimo  oszołomienia  Nick  złożył  Adrianowi  całkiem  składne 

gratulacje, konotując zarazem w pamięci, że randka z Rosanną Knight 

musi  zostać  wykreślona  z  jego  harmonogramu.  Postanowił 

natychmiast  jechać  do  Tenisonów  i  pilnie  rozmówić  się  z  Ateną. 

Przebrał się i popędził do Chelsea. 

Jedynym  powodem  do  niepokoju  było  podejrzenie,  że  Adrian 

dostał  kosza,  bo  Atena  wolała  Ingleshama.  Gdy  stanął  przed  domem 

Tenisonów,  nie  miał  pojęcia,  o  czym  z  nią  rozmawiać. 

Natychmiastowe  oświadczyny  byłyby  równie  zaskakujące  jak 

background image

uczuciowa  wolta  Adriana,  który  niedawno  uwielbiał  Atenę,  a  teraz 

wykosił pod niebiosa Emmę. 

Nick  wciąż  biedził  się,  szukając  taktyki  stosownej  do 

okoliczności,  gdy  Pears,  kamerdyner  Tenisonów,  otworzył  drzwi,  a 

następnie  poinformował  go,  że  panna  Atena  Filmer  wyjechała  z 

Londynu. 

- Wyjechała z Londynu - powtórzył machinalnie Nick. 

-  Tak,  proszę  pana.  Opuściła  nas  i,  jak  mniemam,  powróciła  do 

rodzinnego domu w hrabstwie Northampton. 

-  Co  tam,  Pears?  -  zapytał  pan  Tenison,  który  z  okna  na  piętrze 

zobaczył  Nicka  wysiadającego  z  powozu  i  natychmiast  domyślił  się, 

co go tutaj sprowadza. Nie życzył sobie, żeby Pears o tym wiedział, i 

dlatego  pospiesznie  zszedł  na  dół.  -  Z  kim  chce  się  pan  widzieć, 

Cameron? Ze mną czy z Emmą? 

-  Cieszę  się  z  naszego  spotkania  -  odparł  Nick,  kłaniając  się 

uprzejmie - ale miałem nadzieję spotkać tu pannę Filmer. 

-  Nie  będziemy  chyba  rozmawiać,  stojąc  na  progu.  Niech  pan 

wejdzie.  Żona  i  córka  wyszły,  ale  z  przyjemnością  dotrzymam  panu 

towarzystwa i chętnie wyjaśnię, gdzie można znaleźć pannę Filmer. 

Poszli  do  biblioteki, która pełniła  również  funkcję  gabinetu.  Gdy 

pan  Tenison  zaproponował  kieliszek  madery,  Nick  przyjął  to  z 

widocznym roztargnieniem. 

-  Powinienem  chyba  wyjaśnić  -  zaczął  Tenison  -  że  moja  żona 

zatrudniła  pannę  Filmer  jako  damę  do  towarzystwa  dla  naszej  córki, 

background image

ponieważ uznała ją za idealną kandydatkę. Przemożny wpływ kobiety 

starszej i bardziej doświadczonej byłby nadmiernie przytłaczający.  

Panna  Filmer  znakomicie  wywiązała  się  ze  swego  zadania,  lecz 

gdy  pański  kuzyn,  lord  Kinloch,  oświadczył  się  Emmie,  moja  żona 

uznała,  że  młodej  kobiecie,  która  wkrótce  będzie  mężatką,  nie  jest 

potrzebna  dama  do  towarzystwa.  Panna  Filmer  została  poproszona  o 

złożenie  rezygnacji,  co  też  uczyniła,  i  tydzień  później  powróciła  w 

rodzinne  strony.  Miejscowość  ta  nazywa  się  Steep  Ride,  a  dom 

Datchet House. Nie wątpię, że tam pan znajdzie Atenę. 

Nie  wspomniał  Nickowi,  że  pani  Tenison  jawnie  tryumfowała, 

gdy  Adrian  oświadczył  się  Emmie  i  został  przyjęty.  Nie  zdradził 

również,  że  wie  o  jego  wcześniejszych  oświadczynach  i  chęci 

poślubienia Ateny. 

- Muszę natychmiast wymówić Filmer miejsce - powiedziała pani 

Tenison  do  męża.  -  Moim  zdaniem  uroiła  sobie,  że  może  zagarnąć 

Adriana  dla  siebie.  Nie  chcę,  żeby  się  tu  plątała,  mieszając  szyki 

Emmie. 

Pan  Tenison  nie  mógł  jej  uspokoić,  bo  złamałby  słowo  dane 

Atenie,  która  poprosiła  o  dyskrecję.  Zmuszony  był  przyglądać  się 

bezradnie,  jak  małżonka  szybko  i  skutecznie  odprawia  biedną 

dziewczynę. 

Nick zapewne podzielał jego ciche oburzenie, lecz nie dał tego po 

sobie  poznać.  Sam  miał  wyrzuty  sumienia,  bo  kilka  razy 

niesprawiedliwie  potraktował  Atenę.  Dopił  maderę,  podziękował  za 

background image

informacje,  jeszcze  przez  chwilę  rozmawiał  o  ważnych  nowinach. 

Następnie pożegnał się i ruszył do wyjścia. 

Na odchodnym pan Tenison powiedział do niego: 

-  Gdy  dojdzie  do  spotkania  z  panną Filmer,  proszę  jej  przekazać 

moje  najlepsze  życzenia.  Szkoda,  że  musiała  stąd  odejść.  Jest 

niezwykłe pracowita, a podczas swego pobytu w naszym londyńskim 

domu natchnęła Emmę pewnością siebie, która przyda się jej po ślubie 

z pańskim kuzynem. Mam nadzieję, że i pan zechce przyjąć ode mnie 

z serca płynące życzenia szczęśliwej przyszłości. 

Stary  lis  zwąchał,  o  co  chodzi.  Wiedział,  że  Nickowi  podoba  się 

Atena, i na swój własny, oryginalny sposób dał do zrozumienia, że w 

batalii o szczęście jest po jego stronie! 

 

Przed  wyjazdem  Atena  odwiedziła  Louise.  Tym  razem  nie 

musiała  szukać  wykrętów,  żeby  wyjść  z  domu,  bo  pani  Tenison 

zwolniła ją ze wszystkich obowiązków. 

- Nie jest moją powinnością wlec się z nią do najbardziej znanych 

londyńskich  salonów,  żeby  tam  znalazła  innego  adoratora,  skoro  z 

Kinlochem jej nie wyszło - powiedziała opryskliwie do męża. 

Louise ze współczuciem słuchała ostatnich nowin przyniesionych 

przez Atenę. 

-  Jesteś  pewna,  że  słusznie  postąpiłaś,  dając  kosza  Adrianowi?  - 

zapytała  ostrożnie.  -  Z  tego,  co  o  nim  wiem,  nie  wynika,  żeby 

przypominał mojego męża. Faktem jest, że chodzą słuchy, iż to osioł. 

background image

-  Owszem,  ale  całkiem  miły  -  przyznała  z  ociąganiem  Atena.  - 

Pytałaś,  czy  nie  żałuję.  Ależ  skąd!  O  czym  rozmawialibyśmy  przy 

śniadaniu, gdy minie weselna euforia? 

-  Masz  rację  -  przytaknęła  Louise,  -  Kiedy  wracasz  do 

Steepwood? Nie będzie ci brakować londyńskich rozrywek? 

-  Szczerze  mówiąc,  odczuwam  już  przesyt  -  wyznała  Atena.  - 

Marzę o wiejskiej ciszy i spokoju. 

-  Teraz  mówisz  takie  rzeczy,  lecz  gdy  wrócisz  do  domu,  pewnie 

zmienisz zdanie. A przy okazji... Co z tym kuzynem Kinlocha? Ma na 

imię Nick, prawda? Nie pamiętam nazwiska. Pożegnałaś się z nim tak 

jak z Adrianem? 

-  Nie  było  okazji,  bo jakiś  czas temu  wyjechał  na  wieś  -  odparła 

Atena, siląc się na pozorną obojętność i spokój. 

- Naprawdę? Kiedy? Przed oświadczynami Adriana czy po nich? 

Wiedział o twojej odmowie? 

Atena  już  zapomniała,  jak  przenikliwa  i  bystra  jest  Louise,  choć 

wygląda na śliczne i lekkomyślne dziewczątko. 

-  Na  krótko  przed  jego  wyjazdem  okropnie  się  pokłóciliśmy  - 

odparła  po  chwili.  -  Wątpię,  żebym  go  jeszcze  zobaczyła.  -  Chciała 

być dzielna, lecz mimo to łzy napłynęły jej do oczu. Nie udało jej się 

stłumić szlochu. 

- Zależy ci na nim, prawda? Co was poróżniło? 

-  Wszystko.  Nick  uważa  mnie  za  wyrachowaną  oszustkę 

zdecydowaną  poślubić  kogokolwiek  jedynie  przez  wzgląd  na 

pieniądze  i  arystokratyczny  tytuł.  Dopiero  gdy  Adrian, nie  bez  mojej 

background image

zachęty,  na  serio  zaczął  się  zalecać,  pojęłam,  co  czuję  do  Nicka. 

Gdyby  jako  pierwszy...  Nie  warto  fantazjować.  Potem  stałe  mnie 

karcił, a ja odpłacałam mu pięknym za nadobne.  

Na  domiar  złego,  jeśli  nie  liczyć  pana  Tenisona,  Nick  to  jedyny 

mężczyzna,  z  którym  mogę  sensownie  porozmawiać.  Docenia  moją 

wiedzę  i  samodzielność  myślenia.  Jak  na  złość  jednocześnie  mną 

gardzi, uważając, że nie jestem lepsza od sprzedajnej dziewki. Louise, 

jedynie  ty  zdajesz  sobie  sprawę,  jak  trudno  jest  ubogiej  pannie  z 

dobrej rodziny zapewnić sobie znośną egzystencję. 

-  Ludzie  tacy  jak  Nick  Cameron,  od  urodzenia  opływający  w 

dostatki,  nadzwyczaj  surowo  oceniają  biedaków,  którym  wiatr  wieje 

w oczy - dodała Louise. 

- Trafiłaś w sedno. Pomówmy teraz o innych sprawach. Słyszałaś 

jakieś nowiny na temat okoliczności zamordowania Sywella? 

-  Żadnych.  Rozmawiam  głównie  z  klientkami,  dla  których  ta 

sprawa  jest  mało  istotna.  Bardziej  obchodzi  je  kolor  nowej  sukni. 

Podejrzewam, że wiesz dużo więcej ode mnie. Nie wykluczam, że po 

powrocie  do  domu  usłyszysz  nowe  wieści.  Bardzo  proszę,  pisz  jak 

najczęściej, zgoda? Będzie mi ciebie ogromnie brakowało. Jesteś moją 

przyjaciółką.  

Wspomniałaś,  że  Nick  Cameron  to  jedyny  mężczyzna,  z  którym 

możesz  sensownie  porozmawiać.  Dla  mnie  jesteś  takim  samym 

wyjątkiem  wśród  kobiet!  A  co  do  pana  Camerona,  mam  nadzieję,  że 

spotkacie się w bardziej sprzyjających okolicznościach, chociaż mam 

background image

spore  zastrzeżenia  wobec  człowieka,  który  zachowuje  się  przy  tobie 

grubiańsko. 

 

W  drodze  z  Londynu  do  Steep  Ride  Atenę  podtrzymywała  na 

duchu  myśl  o  rychłym  spotkaniu  z  matką,  która  na  kilka  tygodni 

została sama jak palec. Teraz znowu będzie miała towarzystwo. 

List  Ateny  z informacją o powrocie  do domu przyszedł rankiem, 

na krótko przed  jej  przyjazdem.  Matka  czekała na dziedzińcu  oberży 

Pod  Aniołem,  która  pełniła  też  funkcję  urzędu  pocztowego  w  Abbot 

Quincey. Na widok znajomej sylwetki Atena natychmiast zapomniała 

o  Nicku  Cameronie  i  wszystkich  zdarzeniach,  które  nastąpiły  po 

wyjeździe. 

-  Jesteś  okropnie  blada,  kochanie!  -  zawołała  matka,  gdy 

ucałowały się na powitanie. - Nie służy ci londyńskie powietrze? 

-  Podróż  była  męcząca,  a  Londyn  jest  brudny,  zadymiony,  lecz 

mimo wszystko fascynujący. 

- Doszłam do tego samego wniosku, kiedy raz jeden bawiłam tam 

przez  kilka  dni.  Jestem  zdziwiona,  ale  zadowolona,  że  tak  szybko 

wróciłaś  do  domu.  Dlaczego  Tenisonowie  z  tobą  nie  przyjechali? 

Mam nadzieję, że nic was nie poróżniło. 

- Później ci wszystko opowiem - odparła Atena. 

Nie  zamierzała  na  dziedzińcu  gospody  zdawać  matce  relacji  ze 

swej londyńskiej odysei. 

-  Słuszna  uwaga.  Wybacz,  że  jestem  taka  niecierpliwa,  ale 

zaniepokoił mnie twój ostatni list. Obawy powróciły, gdy zobaczyłam, 

background image

że zmizerniałaś. Jestem pewna, że czyste wiejskie powietrze i zdrowe, 

proste jedzenie wkrótce dodadzą ci sił. 

Datchet  House  sprawiał  wrażenie  małej  chatki,  gdy  Atena 

porównała  go  ze  wspaniałymi  londyńskimi  gmachami.  Jadąc 

uliczkami 

osady, 

miała 

wrażenie 

ogromnej 

ciasnoty, 

niedowierzaniem  patrzyła  na  sklepy  mieszczące  się  w  niewielkich 

klitkach. Była wstrząśnięta swoją reakcją na ubóstwo prowincjonalnej 

codzienności. 

Jednak krajobraz był prześliczny, a wody rzeki Steep nieskażone i 

czyste  jak  kryształ.  Miejscowi  ludzie  mówili  wolniej  niż  mieszkańcy 

Londynu.  Atena  zauważyła  to,  gdy  zaczęli  ją  odwiedzać  sąsiedzi 

spragnieni stołecznych nowin. Chcieli dowiedzieć się jak najwięcej o 

urokach londyńskiego sezonu. 

Atena  opowiedziała  matce  niemal  o  wszystkim,  co  ją  spotkało, 

odkąd wyjechała z domu. Charlotta rozumiała, dlaczego Adrian dostał 

kosza, lecz żałowała, że nie mogło być inaczej. 

-  Do  końca  życia  opływałabyś  w  dostatki  -  westchnęła.  -  Nie 

musiałabyś tkwić ze mną na tym odludziu. 

-  Ale  za  jaką  cenę,  mamo?  Z  pewnością  nie  życzyłabyś  sobie, 

żebym ją zapłaciła. 

- Ależ skąd. Doskonałe rozumiem... Z drugiej strony jednak... 

Atena  nie  wspomniała  o  spotkaniu  z  księciem  i  jego  smutnej 

opowieści,  toteż  gdy  pewnego  ranka  zapukał  do  drzwi,  nikt  go  nie 

oczekiwał. Jedyna służąca była zajęta i Atena poszła otworzyć. Nagle 

background image

stanęła oko w oko z księciem Ingleshamem. Na jego urodziwej twarzy 

malowała się obawa. 

-  Kochana  Ateno  -  powiedział,  trochę  zaskoczony.  -  Nie 

spodziewałem  się  ciebie  tu  zastać.  Byłbym  wdzięczny,  gdybyś 

zapytała  matkę,  czy  mnie  przyjmie.  Wcale  się  nie  zdziwię,  jeśli 

odmówi.  

-  Oczywiście,  że  cię  przyjmę  -  obruszyła  się  pani  Filmer, 

spoglądając  na  niego  ponad  ramieniem  córki.  -  Nawet  pospolity 

przestępca zasługuje na to, aby zostać wysłuchany, a ty nie popełniłeś 

żadnego występku. 

Zaprowadziła  księcia  do  salonu.  Atena  zostawiła  ich  samych. 

Dwoje zakochanych odnalazło się po długiej rozłące. 

 

Nick dostał od Jacksona dokładne wskazówki, jak trafić do domu 

pań  Filmer.  Nie  miał  pojęcia,  co  na  jego  widok  powie  Atena.  Po 

ostatnim spotkaniu oboje byli do siebie uprzedzeni. Przygotowany na 

najgorsze pojechał do Steep Ride i wbrew nadziei ufał, że coś dobrego 

wyniknie z tej podróży. 

Opóźnił planowany wyjazd o jeden dzień, ponieważ Adrian błagał 

go  o  przybycie  na  pierwsze  wielkie  przyjęcie  z  tańcami,  które  wydał 

w  londyńskiej  siedzibie  zwanej  Drummond  House.  Pani  Tenison 

czyniła honory domu i tak zadzierała nosa, że aż się prosiło, by go jej 

utrzeć. 

background image

-  Stary,  nie  możesz  odmówić  -  nalegał  Adrian.  -  To  by  dopiero 

była  cholerna  wpadka,  gdybyś  wyjechał,  kiedy  po  raz  pierwszy 

podejmuję u siebie ludzi z towarzystwa. 

Nick  został  i  pojawił  się  na  balu,  ale  zapowiedział,  że  wyjdzie 

najwcześniej,  jak  się  da.  Przez  cały  wieczór  znudzony  i  smutny 

podpierał  ściany,  bo  Londyn  stracił  dla  niego  wszelki  urok,  gdy  nie 

było Ateny. 

Wspominał, jak przyjemnie  spędzali czas,  o  ile  jej  nie  strofował. 

Potrafiła uroczymi anegdotami ubarwić każdą rozmowę. Wcale się nie 

zdziwił, gdy pan Tenison wyznał szczerze, że mu jej brakuje.  

Gdy stał oparty plecami o kolumnę, obserwując tańczących, mimo 

woli  podsłuchał  rozmowę  dwu  mężczyzn  na  temat  księcia 

Ingleshama. 

-  Dziwię  się,  że  go  tu  nie  ma  -  rzucił  pierwszy.  -  W  tym  roku 

wylazł nareszcie ze swojej skorupy. Może znów się w niej zamknął?  

- Nie sądzę. Chodzą słuchy, że ruszył na prowincję śladem jednej 

z piękności, które tegoroczny sezon zwabił do Londynu. 

- Dobry Boże! Byłem pewny, że po śmierci żony sekutnicy raz na 

zawsze  wyrzekł  się  kobiet.  Co  za  ślicznotka  wpadła  mu  w  oko  i 

dlaczego miałby jej szukać na prowincji? 

-  Jego  wybranką  jest  podobno  skromna  dama  do  towarzystwa. 

Opiekowała  się  dziedziczką  z  hrabstwa  Northampton,  która  wkrótce 

poślubi  naszego  gospodarza.  Kiedy  Kinloch  zdobył  pannę,  damę  do 

towarzystwa  odesłano  na  wieś.  Posag  ma  niezbyt  wielki,  ale  jest 

urodziwa.  Mówię  o  dziedziczce.  Będzie  z  niej  ładna  hrabina. 

background image

Inglesham  pojechał  szukać  tamtej  drugiej.  Pewnie  zrobi  z  niej 

utrzymankę. Nie ma mowy, żeby poślubił osobę z niższej sfery. 

W  pierwszym  odruchu  Nick  chciał  rzucić  się  z  pięściami  na 

plotkarzy.  Wkrótce  nieco  ochłonął;  przemknęło  mu  przez  myśl,  że 

samego siebie też powinien obić, bo zarzucił Atenie, jakoby polowała 

na księcia. Gdy całkiem się uspokoił, a mężczyźni odeszli, tłumaczył 

sobie,  że  pogłoski  krążące  wśród  ludzi  z  towarzystwa  nie  muszą być 

prawdziwe.  

Lepiej na razie nie przesądzać sprawy. Zamierzał przecież jechać 

do  Steep  Ride  i  przekonać  się  naocznie,  czy  Atena  odprawiła 

bogatego  zalotnika,  bo  na  horyzoncie  pojawił  się  jeszcze  bogatszy  i 

bardziej utytułowany. Oto właściwie podejście do sprawy. 

Cóż za ironia losu! Dlaczego nie zakochał się w cichej, skromnej, 

młodziutkiej  dziewczynie  z  dobrej  rodziny?  Każdy  rozsądny 

mężczyzna  pragnie  takiej  żony.  Za  dumnymi  mądralami  uganiają  się 

tylko idioci... albo mężczyźni o tęgich mózgach!  

Dla  Nicka  ta  sprawa  miała  jeszcze  jeden  ważny  aspekt.  Gdy 

niedawno  żegnał  się  z  siostrą,  ta  zapowiedziała  mu  z  wielką 

stanowczością,  że  powinien  uwolnić  się  od  przykrych  wspomnień 

związanych z interesowną Florą Campbell, przyjąć do wiadomości, że 

są  też  kobiety  wierne  i  uczciwe,  a  następnie  spośród  nich  wybrać 

sobie żonę. 

-  Jeśli  zdecydujesz  się  poślubić  tę  uczoną  piękność,  o  której 

marzysz na jawie i we śnie, z radością uznam ją za siostrę. 

background image

Z  tej  przyczyny  dwa  dni  później  Nick  jechał  uliczkami  Abbot 

Quincey,  gotowy  wyjaśnić  sytuację  i  zdecydować  nareszcie,  czy 

zacznie  nowe  życie  bez  Ateny,  czy  też  z  nią.  To  drugie  rozwiązanie 

znacznie  bardziej  mu  odpowiadało.  Problem  w  tym,  czy  ona  go 

zechce. 

Hrabstwo  Northampton  spodobało  się  Nickowi  bardziej,  niż 

oczekiwał.  Jeden  ze  znajomych  twierdził,  że  krajobraz  jest  tam 

monotonny.  Owszem,  w  porównaniu  ze  szwajcarskim  Alpami,  które 

zachwycały owego człowieka.  

Takiego  porównania  nie  wytrzyma  żaden  pejzaż.  Nick  uznał 

Abbot  Quincey  za  urocze  miasteczko.  Był  tam  zajazd,  pełniący 

zarazem  rolę  poczty,  dwie  gospody  i  piwiarnia,  przed  którą  krzepcy 

wieśniacy wygrzewali się w lipcowym słońcu. 

Nick  wynajął  pokój  w  zajeździe.  Otwarty  powóz  zostawił  na 

dziedzińcu, kamerdynera posłał do pokoju, a sam wyruszył piechotą w 

stronę Datchet House, żeby przeprowadzić wizję lokalną i opracować 

skuteczną  taktykę.  Nie  miał  pojęcia,  jak  go  przyjmie  Atena,  dobrze 

pamiętał,  że  w  czasie  ostatniej  rozmowy  był  dla  niej  wyjątkowo 

okrutny.  Dlatego  wcale  by  się  nie  zdziwił,  gdyby  w  pierwszym 

odruchu kazała wyrzucić go za drzwi. 

Wkrótce  ruszył  z  powrotem  do  zajazdu,  bo  właściciel  obiecał  po 

dwunastej  podać  mu  solidny  obiad.  Nagle  jego  oczom  ukazał  się 

elegancki  czarny  powóz  jadący  od  strony  Steep  Ride.  Osłupiał, 

widząc  na drzwiach  herb  Ingleshama  malowany  złotem  i  czerwienią. 

W środku był sam książę. 

background image

Nick  uznał,  że  potwierdziły  się  jego  podejrzenia,  a  plotkarze 

podsłuchani na balu trafili w dziesiątkę. Atena dała kosza Adrianowi, 

żeby  złapać  Ingleshama,  który  przyjechał  tu  wziąć  ją  jak  swoją.  Kto 

wie, może już do niego należała? 

Rozczarowany  i  wściekły  Nick  w  pierwszej  chwili  postanowił 

wrócić  do  zajazdu,  zjeść  obiad,  zwolnić  pokój  i  wyruszyć  w  drogę 

powrotną do Londynu. Wkrótce opamiętał się i zmienił zdanie. 

Jesteś śmierdzącym tchórzem, wymyślał ze złością samemu sobie. 

Długo trwał ten wewnętrzny dialog. Gdzie twoja odwaga? - pytał sam 

siebie.  Może  Atena  i  księcia  odprawiła  z  kwitkiem?  Co  wtedy? 

Chcesz ją od razu spisać na straty? Zamierzałeś podobno stanąć z nią 

twarzą w twarz, zapytać wprost, jakie ma plany.  

Jeśli usłyszysz z jej własnych ust, że chce zostać żoną Ingleshama 

albo  jego  kochanką,  wrócisz  do  Londynu.  Jeśli  zaś  Atena  powie,  że 

nie chce mieć z tobą nic wspólnego,  zyskasz dowód, że nie potrafisz 

uczyć  się  na  własnych  błędach  i  po  raz  drugi  zakochałeś  się  do 

szaleństwa  w  interesownej  kokietce.  Lucy  miała  rację.  Trzeba 

zapomnieć  o  przeszłości  i  śmiało  patrzeć  w  przyszłość.  Zbyt  długo 

żyłeś wspomnieniami sprzed wielu lat. Łatwo powiedzieć...  

Mimo  stanowczych  postanowień  Nick  był  tak  rozkojarzony,  że 

obiad  pochłonął  machinalnie  i  nie  byłby  w  stanie  wymienić  potraw, 

które  mu  serwowano.  Pił  tylko  wodę,  żeby  zachować  przytomność 

umysłu,  bo  obawiał  się,  że  gdy  wyruszy  powozem  do  Steep  Ride, 

powodowany niecierpliwością popędzi jak szaleniec. 

background image

Zawsze szczycił się, że jest spokojny i opanowany. Nie poddawał 

się  uczuciom.  Szydził  z  mężczyzn,  którzy  z  obłędem  w  oczach 

uganiali  się  za  ukochanymi  kobietami.  No  i  proszę,  sam  nie  był  od 

nich lepszy, ponieważ wsiadł do powozu, zaciął konie i ruszył śladem 

wybranki. 

Był  tak  wytrącony  z  równowagi,  że  stracił  poczucie  czasu. 

Wydawało mu się, że ledwie opuścił Abbot Quincey, a już znalazł się 

w  Steep  Ride.  Zgodnie  z  tym,  co  powiedział  Jackson,  osada  była 

niewielka.  Wszystkie  budynki  stały  wzdłuż  głównej  drogi,  bez  trudu 

więc  odnalazł  Datchet  House.  Zatrzymał  powóz  przed  frontowymi 

drzwiami  i  wysiadł.  Dom  był  wygodny,  niewielki  i  prosty,  z 

ogródkiem  od  frontu  pełnym  letnich  kwiatów  i  werandą  obrośniętą 

pnącymi różami; w drzwiach małe okienko, pod nim żelazna kołatka.  

Nick  był  świadomy,  że  ważą  się  jego  losy.  Nie  miał  odwrotu. 

Uniósł  kołatkę  i  dwukrotnie  zastukał.  Obiecał  sobie,  że  podczas 

rozmowy  z  Ateną  będzie  się  trzymać  złotego  środka,  unikając 

zarówno  gniewu,  jak  i  błagalnego  tonu.  Wiedział,  że  jego  atuty  to 

spokój i opanowanie.  

Atena haftowała poduszkę na klęcznik do wiejskiej kaplicy, która 

stała  na  skraju  osady.  W  niedzielę  przyjeżdżał  tam  pastor,  żeby 

odprawić  nabożeństwo  i  wygłosić  kazanie.  Jej  matka  także 

wyszywała,  opowiadając  o  porannej  wizycie  księcia  Ingleshama, 

który wrócił do niej po ponad dwudziestu latach rozłąki. 

background image

Gdy  opanowała  się  po  wstrząsie,  jakim  były  niespodziewane 

odwiedziny,  zarumieniona  i  szczęśliwa  w  milczeniu  słuchała  jego 

wyjaśnień. Tłumaczył obszernie, dlaczego pragnął się z nią spotkać. 

-  Trudno  mi  uwierzyć,  że  choć  upłynęło  tyle  lat,  doskonale 

pamięta tych kilka szczęśliwych dni, które spędziliśmy we dwoje. Czy 

rzeczywiście  zawsze  mnie  pamiętał?  Prosił,  żebym  mu  przebaczyła. 

Czuje  się  winny,  że  tak  okrutnie  mnie  porzucił.  Gdy  zapewniłam,  że 

nie  mam  do  niego  żalu,  oznajmił,  że  teraz  możemy  się  pobrać,  a  ty 

nareszcie  otrzymasz  nazwisko,  które  jako  jego  córce  słusznie  ci  się 

należy. Sama nie wiem, czy mówił serio. 

- Myślę, że tak - odparła cicho Atena.  

Nie  powiedziała  matce,  że  książę  spotkał  się  z  nią, kiedy  była  w 

Londynie, bo prosił wówczas o dyskrecję. Byłoby lepiej, gdyby sam o 

tym wspomniał. Atena nie zamierzała go wyręczać. 

Miała wiele sekretów, własnych i cudzych. Louise powierzyła jej 

wszystkie  swoje  tajemnice.  Sama  Atena  nie  wspomniała  nikomu, 

nawet matce, o miłości do Nicka i cierpieniach spowodowanych wizją 

małżeństwa  z  rozsądku,  które  zapewniłoby  jej  dostatek  i  wysoką 

pozycję.  Przedwczesny  powrót  do  domu  też  nie  został  do  końca 

wyjaśniony, choć tłumaczyła matce, że gdy Emma została narzeczoną 

lorda Kinlocha, pani Tenison poniekąd słusznie zrezygnowała z usług 

damy do towarzystwa.  

Atena  miała pewność,  że  matka nie pochwaliłaby  jej  machinacji, 

których celem było usidlenie Adriana i mydlenie oczu Nickowi. Wiele 

background image

miała sobie do zarzucenia, gdy po powrocie do domu przeanalizowała 

własne postępowanie.  

Uznała  jednak,  że  nie  warto  uporczywie  wracać  do  przeszłości. 

Było,  minęło.  Niech  matka  cieszy  się  niespodziewanym  szczęściem. 

Po  co  martwić  ją  cierpieniami  innych,  zwłaszcza  że  książę  spędził  u 

nich  przedpołudnie,  rozmawiając  o  przygotowaniach  do  ślubu  z 

cudem odnalezioną ukochaną. 

-  Postaram  się  o  wszystkie  niezbędne  dokumenty.  Biorę  to  na 

siebie  -  zapewnił.  -  Marzy  mi  się  skromna  uroczystość  w  wiejskim 

kościele.  Mój  poprzedni  ślub  był  wspaniałą  ceremonią,  ale  tamto 

małżeństwo  okazało  się  pomyłką.  Teraz  żenię  się  z  miłości,  nie  dla 

pieniędzy.  Poza  tym  musimy  unikać  plotek,  które  i  tak  będą  krążyć, 

gdy zacznę traktować Atenę jak rodzoną córkę. 

Charlotta  przytaknęła  z  uśmiechem.  Podobnie  jak  książę,  nie 

pragnęła  wystawnego  ślubu  i  hucznego  wesela  w  Londynie.  Taka 

ostentacja  wzbudziłaby  ogólne  zainteresowanie,  na  którym  wcale  im 

obojgu nie zależało. 

- Ciągle podejrzewam, że to sen, że obudzę się i wszystko będzie 

jak  dawniej  -  opowiadała  córce Charlotta.  -  Philip powiedział,  że  nie 

zdziwiłby  się,  gdybym  nie  chciała  mu  przebaczyć,  bo  przed  laty 

wyrzekł  się  mnie  i  odszedł.  Ale  ja  go  doskonale  rozumiem  i  wiem, 

jakim naciskom był poddany.  

Mam  natomiast  wielki  żal  do  swoich  rodziców,  którzy 

początkowo trzymali mnie z dala od niego, a potem wywieźli. Mimo 

wszystko powinnam chyba zawiadomić ich, że po latach oczekiwania 

background image

nareszcie  poślubię  człowieka,  którego  kocham.  Uważam  napisanie 

takiego listu za swój obowiązek.  

Uśmiechnęła się smutno.  

- Sądzę, że kiedy rodzice dowiedzą się, że jednak zostanę księżną, 

wielkodusznie darują mi błędy młodości, ale na całkowite pojednanie 

jest za późno. Nie potrafię im przebaczyć, że się ode mnie odwrócili. 

Gdybym  przed  laty  zyskała  ich  wsparcie,  być  może  ojciec  Philipa  w 

końcu dałby zgodę na nasz ślub. 

Ledwie  umilkła,  rozległo  się  stukanie  do  drzwi.  Wkrótce  służąca 

zaanonsowała  pana  Nicholasa  Camerona,  który  przyjechał,  aby 

zapytać, czy może porozmawiać z panienką. 

- Cameron? - powtórzyła Charlotta. - Wspominałaś, że ten młody 

człowiek jest kuzynem lorda Kinlocha, prawda, Ateno? 

- Tak, mamo - wykrztusiła z trudem. Rzadko mówiła o Nicku, bo 

ilekroć  wymieniała  jego  imię,  łzy  stawały  jej  w  oczach.  Co  on  tutaj 

robi?  Po  co  przyjechał  do  Steep  Ride?  Jakie  londyńskie  wydarzenia 

skłoniły go do odbycia tej podróży? 

Długo milczała. Matka przypomniała łagodnie: 

-  Córeczko,  ten  pan  czeka  na  odpowiedź.  Masz  powód,  żeby  go 

odprawić? 

- Tak... Nie - powiedziała Atena zdławionym głosem.  

Szkoda, że nie wyznała matce całej prawdy. Spłoszona rozejrzała 

się po niewielkim, ale przytulnym salonie. Nie mogła przyjąć Nicka w 

tym  pokoju,  gdzie  każdy  drobiazg  przypominał  o  szczęśliwym 

background image

dzieciństwie  i  pierwszej  młodości.  Wolała  rozmawiać  z  nim  na 

neutralnym gruncie. 

-  Ateno?  -  odezwała  się  jej  matka,  wyraźnie  zniecierpliwiona 

przedłużającym się oczekiwaniem. -  Jeśli nie chcesz  wysłuchać tego, 

co pan Cameron ma ci do powiedzenia, musisz go natychmiast o tym 

zawiadomić. Tak nakazują zasady dobrego wychowania. 

-  Porozmawiam  z  nim  -  oznajmiła  Atena,  zbierając całą  odwagę. 

Nagle  przemknęło  jej  przez  myśl,  że  Nick  szykuje  się  do  kolejnej 

reprymendy. Jeśli tak, matka nie powinna tego słuchać. - Ale nie tutaj. 

Czy  sądzisz,  że  mogę  zaproponować  mu  spacer?  Łatwiej  będzie  mi 

rozmówić się na świeżym powietrzu. 

-  Jeśli  się  zgodzi  -  odparła  niepewnie  Charlotta.  -  Osobliwy 

pomysł.  Wypadałoby  raczej,  żebyś  zaprosiła  go  tutaj,  ale  skoro  takie 

jest twoje życzenie... 

-  Owszem.  Później  wszystko  ci  wyjaśnię.  Gdy  pan  Cameron 

odjedzie... - Atena nie była w stanie zebrać myśli. Mówiła urywanymi 

zdaniami,  nagle  milkła.  Po  chwili  opanowała  zdenerwowanie.  - 

Możesz  zaprosić  go  tutaj  i  przez  chwilę  zająć  rozmową,  a  ja 

tymczasem pójdę po czepek i szal?  

Osobliwa  sytuacja, pomyślała  Charlotta,  przyglądając  się  Atenie, 

która pobiegła na górę, jakby ją ktoś gonił. Czyżby pan Cameron był 

potworem,  którego  panicznie  boją  się  dziewczęta?  Atena  nie  była 

strachliwa i jej zachowanie wydawało się tym bardziej zagadkowe. 

Charlotta zdumiała się jeszcze bardziej, gdy służąca wprowadziła 

gościa. Był mocniejszej budowy niż większość młodych mężczyzn w 

background image

tych  zdegenerowanych  czasach,  strój  nie  przypominał  ubioru 

londyńskiego dandysa, ale fizjonomia i maniery świadczyły o obyciu i 

wykształceniu. Uznała w duchu, że  ma przed sobą młodzieńca, który 

mógł spodobać się jej córce. 

Nick  od  razu  poczuł  ogromną  sympatię  do  pani  Filmer.  Z 

przyjemnością rozglądał się po gustownym saloniku. Pani Filmer była 

równie  piękna  jak  Atena,  tylko  niższa  i  drobniejsza.  Na  jej  twarzy 

zamiast dumy malowała się łagodność. Uśmiech miała ujmujący.  

Wyczuwało  się,  że  zawsze  szuka  zgody  i  stara  się  wszystkich 

zadowolić.  Ubierała  się  skromnie  jak  przystoi  wdowie  zamieszkałej 

na prowincji. Z pewnością nie było jej ambicją nadążanie za modą. 

- Mam nadzieję, że nie jestem intruzem. Jeśli przyszedłem nie  w 

porę,  oddalę  się  natychmiast  i  wrócę,  kiedy  panie  każą  -  powiedział 

Nick,  gdy  przedstawił  się  i  usłyszał  od  pani  Filmer,  że  Atena  zaraz 

przyjdzie. 

Nie  miał  ochoty  stąd  wychodzić;  od  razu  poczuł  przemożną 

potrzebę, żeby chronić panią Filmer przed wszelkimi przykrościami. Z 

ciekawością  myślał  o  nieznanym  ojcu  Ateny,  po  którym  zapewne 

odziedziczyła rozum i niezłomną wolę. 

-  Nie  ma  takiej  potrzeby  -  zapewniła  Charlotta.  -  Córka 

zaproponowała spacer, będzie więc miała znakomitą sposobność, żeby 

pokazać panu miejscowość, w której spędziła tyle lat. 

Nick przytaknął z powagą, starając się ukryć zniecierpliwienie.  

W końcu drzwi się otworzyły i stanęła w nich Atena. Podejrzewał, 

że umyślnie zwlekała, trzymając go w niepewności. 

background image

Była  ubrana  równie  skromnie  jak  matka:  niebieska  suknia,  szal  i 

czepek.  Prosty  strój  pasował  do  klasycznej  urody.  Trochę  pobladła, 

lecz  jak  zawsze  wydawała  się  opanowana.  Być  może  dlatego  Nick 

zapragnął nagle wziąć ją w objęcia i wyznać miłość.  

Zdrowy rozsądek i wspomnienie o spotkanym na wiejskiej drodze 

powozie  Ingleshama  powstrzymały  go  od  ujawnienia  długo 

skrywanych  pragnień.  Nie  miał  pojęcia,  co  zamierza  Atena,  i  nie 

powinien  na  razie  ujawniać  swoich  uczuć.  Nie  widział  jej  cały 

miesiąc.  W  tym  czasie  wiele  mogło  się  wydarzyć.  Ukłonił  się  i 

podszedł bliżej. 

- Ateno... Panno Filmer, wygląda pani prześlicznie... jak zawsze. 

Dobry  Boże,  czy  po  to  przejechał  taki  kawał  drogi,  żeby  prawić 

ukochanej  banalne  komplementy?  Czuł  się  niezręcznie  w  obecności 

pani  Filmer,  a  chłód  bijący  od  Ateny  całkiem  go  zmroził.  Przed 

chwilą  usłyszał,  że  zaproponowała  spacer  po  okolicy,  ale  w  tym 

przypadku stosowniejsza byłaby przechadzka na biegun północny. 

-  Dziękuję  za  miłe  słowa  -  powiedziała  oschle.  -  Widzę,  że 

zdrowie panu dopisuje. Mam nadzieję, że Emma i lord Kinloch także 

są w pełni sił. 

-  Owszem.  Przygotowują  się  do  ślubu  i  mają  nadzieję,  że  pani 

zechce uczestniczyć w ceremonii. 

- Nie jestem pewna, czy to będzie możliwe - odparła z powagą. - 

O ile dobrze zrozumiałam, chciał pan ze mną porozmawiać. Sądzę, że 

łatwiej  nam  będzie  dojść  do  porozumienia,  jeśli  znajdziemy  się  na 

background image

neutralnym  gruncie.  Chętnie  oprowadzę  pana  po  Steep  Ride  i 

najbliższej okolicy. 

Wszyscy  troje  pomyśleli  jednocześnie:  jaka  dziwna  wymiana 

zdań.  W  uszach  Ateny  brzmiała  jak przykłady  grzecznych  zwrotów  i 

wyrażeń  z  podręcznika  dobrych  manier.  Słowa,  słowa,  słowa... 

Napuszona forma pozbawiona treści.  

Nick ukłonił się pani Filmer i wygłosił kolejną formułkę. 

- Bardzo się cieszę, że panią poznałem. 

-  Ja  także  jestem  bardzo  rada  z  naszego  spotkania  -  odparła 

nadzwyczaj  uprzejmie,  w  głębi  ducha  zastanawiając  się,  co  sprawia, 

że  tych  dwoje  ludzi  nie  potrafi  zachowywać  się  naturalnie  w 

obecności innej osoby. 

Młodzi  wyszli  na  świeże  powietrze.  Pod  czujnym  wzrokiem 

siedzącego  w  pobliżu  kota  oraz  dwu  kaczek  drepcących  w  oddali 

chwiejnym  krokiem  Nick  podał  ramię  Atenie  i  skierowali  się  ku 

lasowi  rosnącemu  za  osadą.  Wyboista  droga  zmieniła  się  w  leśny 

dukt.  Wkrótce  drzewa  zasłoniły  dwoje  spacerowiczów,  chroniąc  ich 

przed spojrzeniami ciekawskich. 

- Skąd ta nagła wizyta, Cameron? - Atena odezwała się pierwsza. 

- Dlaczego pan mnie prześladuje? 

Obrócił  ją delikatnie,  tak  że  stanęli twarzą  w  twarz.  Natychmiast 

zapomniał, że miał się zachowywać przyzwoicie, okazywać łagodność 

i  szukać  porozumienia.  Zamiast  tego  zaatakował  ją  niczym  wroga, 

używając  najcięższej  amunicji.  Oczyma  wyobraźni  ujrzał  jadącego 

background image

czarnym  powozem  księcia  i  ten  obraz  podziałał  na  niego  jak  płachta 

na byka. 

-  Inglesham wygrał, prawda? Odtrąciła pani Adriana, żeby wyjść 

za  księcia.  Nie  podoba  się  pani,  że  tutaj  przyjechałem?  Czy  słusznie 

się domyślam, że Inglesham został przywitany zupełnie inaczej? 

Zaskoczona wpatrywała się w niego pytającym wzrokiem, bo nie 

miała  pojęcia,  dlaczego  zrobił  jej  awanturę  z  powodu  Ingleshama. 

Domyślała  się  wcześniej,  że  Nick  sądzi,  jakoby  pragnęła  dla  siebie 

książęcego tytułu i fortuny, ale gdy prawda o jej pochodzeniu wyszła 

na  jaw,  dawne  spekulacje  i  domysły  poszły  w  zapomnienie,  jakby  w 

ogóle nie istniały. 

- Inglesham! - zawołała i nagle wybuchnęła śmiechem, w którym 

nie  było  ani  śladu  wesołości.  -  Pan  myśli,  że  przyjechał  mi  się 

oświadczyć? Jego także pan śledził? 

- Nie, ale byłem dziś w Abbot Quincey i widziałem, że jechał od 

strony Steep Ride. Dlaczego, Ateno? Dlaczego? 

Minę  miał  zbolałą.  Atena  podejrzewała,  że  jej  twarz  wyraża 

podobne cierpienie. Nagle ogarnęło ją współczucie dla Nicka, choć on 

nie miał dla niej litości. Postanowiła trochę się z nim podroczyć. 

-  Pańskim  zdaniem  to  naganne  i  godne  potępienia,  że  ojciec 

interesuje się rodzoną córką? 

Nick był wyraźnie zbity z tropu. 

- Ależ skąd, lecz co te sprawy mają wspólnego z nami? 

-  Och,  Nick...  -  westchnęła  z  czułym  uśmiechem,  zapominając  o 

formach  grzecznościowych.  -  Książę  nie  jest  moim  wielbicielem. 

background image

Pozory  mylą.  To  mój  ojciec.  Dowiedziałam  się  o  tym  przed  twoim 

wyjazdem  na  wieś.  Teraz  przyjechał  do  Steep  Ride,  żeby  po 

wieloletnim oczekiwaniu poślubić wreszcie moją matkę. Nie mogę ci 

opowiedzieć  ich  historii,  niech  zrobią  to  sami.  Zapewniam  tylko,  że 

niepotrzebnie się zadręczałeś. 

-  Inglesham?  -  wykrztusił  Nick.  Gdy  zrozumiał  bezmiar  swojej 

pomyłki,  zakłopotany  i  wstrząśnięty  nie  był  w  stanie  panować  nad 

emocjami. - Inglesham jest twoim ojcem? 

- Przed chwilą powiedziałam ci o tym, prawda? Jak zwykle wolisz 

przypisywać mi wszystko, co najgorsze. W takim razie zostaw mnie w 

spokoju. Wracam do domu. 

Odwróciła  się  i  ruszyła  leśnym  traktem.  Nie  chciała,  żeby  Nick 

zobaczył  łzy  spływające  jej  po  policzkach.  Była  tak  wytrącona  z 

równowagi,  że  straciła  poczucie  kierunku  i  zamiast  iść  w  stronę 

wioski, zmierzała dalej w las. 

Ale ze mnie idiotka, pomyślała. Przez tego głupca zmieniam się w 

fontannę.  Typowy  Otello!  Zawsze  ma  powód,  żeby  mnie 

podejrzewać.  Najpierw  był  zazdrosny  o  Adriana,  nawiasem  mówiąc, 

nie bez powodu, teraz awanturuje się o księcia, całkiem bezzasadnie. 

Wkrótce  zarzuci  mi,  że  kokietuję  samego  regenta  albo  szacha 

perskiego  lub  cara  Aleksandra...  Dla  niego  nawet  archanioł  Gabriel 

może być podejrzany. 

Nick patrzył na odchodzącą Atenę. Inglesham był jej ojcem, a nie 

wielbicielem.  Istotnie,  pozory  mylą.  Chorobliwe  zaślepienie  stało  się 

przyczyną  straszliwych  katuszy.  Przysparzał  ich  także  Atenie,  nie 

background image

chcąc  uznać  z  pokorą,  że  w  dobrej  wierze  dała  kosza  Adrianowi,  że 

nie chodziło jej o to, by złowić grubą rybę. 

Nick  zrozumiał,  że  postąpił  jak  głupiec,  i  to  nie  raz,  ale 

kilkakrotnie. A karą za głupotę będzie utrata Ateny, jedynej kobiety, z 

którą  mógł  swobodnie  rozmawiać  o  wszystkim,  tak  samo  jak  z 

najbliższymi przyjaciółmi. Najpierw tylko jej pragnął, teraz kochał do 

szaleństwa.  

Na  domiar  złego  dzięki  opiece  księcia  i  znacznemu  posagowi, 

który  niewątpliwie  otrzyma,  będzie  mogła  wybrać  sobie  na  męża, 

kogo  zechce.  Wystarczy,  że  kiwnie  palcem.  A  przecież,  do  jasnej 

cholery, jedynym mężczyzną godnym takiej kobiety jest on, Nick. 

Pobiegł  z  nią,  nie  przejmując  się,  że  ktoś  ich  może  zobaczyć. 

Musiał  natychmiast  przeprosić  ją  za  idiotyczny  atak  zazdrości,  bo  w 

przeciwnym  razie  będzie  dla  niego  stracona  na  zawsze.  Dogonił  ją, 

gdy zatrzymała się i spostrzegła, że idzie w niewłaściwym kierunku. 

Dyszał ciężko, nie tyle z wysiłku, co raczej z powodu głębokiego 

wzruszenia, którego doznał, gdy odkrył prawdę o własnych uczuciach. 

Nie mógł stracić tej kobiety, to byłaby całkowita klęska. 

-  Ateno!  -  zawołał  chrapliwym  głosem.  Nie  odważył  się  jej 

dotknąć.  -  Ateno,  czy  zdołasz  mi  wybaczyć?  Od  początku  naszej 

znajomości kochałem cię jak wariat, ale ty wolałaś Adriana, szalałem 

więc  z  zazdrości.  Nie  miałem  racji,  gdy  zarzuciłem  ci,  że  chcesz 

bogato wyjść za mąż i dlatego kokietujesz... 

-  Nie  -  przerwała  uparta  pani  jego  serca.  -  Miałeś  rację.  Na 

początku  rzeczywiście  robiłam  wszystko,  żeby  go  omotać  i 

background image

przywiązać  do  siebie,  bo  trafił  mi  się  pogodny  i  miły  kandydat  na 

męża  z  ogromnym  majątkiem i arystokratycznym  tytułem.  Bez  obaw 

mogłam  go  poślubić.  Miłość  nie  była  konieczna.  Dopiero  gdy 

poznałam  ciebie,  zmieniłam  zdanie.  Odrzuciłam  oświadczyny 

Adriana,  ponieważ  go  nie  kochałam  i  nie  miałam  prawa  za  niego 

wyjść. Ale wtedy było już za późno, bo wyrobiłeś sobie opinię na mój 

temat. 

Nick z obawą pomyślał, że Atena znowu szykuje się do ucieczki. 

Nie mógł pozwolić, żeby go opuściła. 

-  Nie  odchodź  -  poprosił.  -  Wybacz  mi,  jeśli  zdołasz.  Przyznaję, 

że  byłem  dla  ciebie  okropny,  lecz  kochałem  cię  od  pierwszego 

wejrzenia. Oto cała prawda. Wreszcie odważyłem się ją ujawnić. 

Niewiele myśląc, wziął ją w objęcia. Czuł się bezradny, ale mógł 

przynajmniej scałować łzy płynące po jej policzkach. 

-  Ateno...  Marzyłem  o  tym,  odkąd  zobaczyłem  cię  po  raz 

pierwszy,  gdy  stałaś  za  Emmą.  -  Całował  ją  najpierw  czule,  potem 

coraz  namiętniej.  Nie  wyrywała  się  i  pozwoliła  mu  okrywać 

pocałunkami mokre policzki. 

Gdy pieszczoty stały się bardziej gwałtowne, gdy pocałował ją w 

usta,  oddała  pocałunek  tak  chętnie,  że  Nick  odsunął  się  z 

westchnieniem. Zdawał sobie sprawę, dokąd mogą ich zaprowadzić te 

czułości.  Oszołomiona  Atena  zrobiła  krok do  tyłu  i  popatrzyła  mu  w 

oczy. 

background image

-  Sądziłam,  że  mną  gardzisz,  a  ty  kochałeś.  Kiedy  nastąpiła  ta 

niezwykła zamiana uczuć? Skoro wiedziałeś, że to miłość, jak mogłeś 

uważać, że jestem dwulicową kokietką? 

-  Byłem  zazdrosny  -  wyznał  szczerze,  dotykając  jej  ciepłego 

policzka.  -  Poza  tym  miałem  fatalne  wspomnienia.  Pierwsza  wielka 

miłość  skończyła  się  niepowodzeniem.  Ukochana  rzuciła  mnie  na 

krótko przed planowanym ślubem i wyszła za bogatszego wielbiciela.  

Poczucie  krzywdy  i  moja  głupota...  jak  widzisz,  jestem  z  tobą 

całkowicie  szczery.  One  sprawiły,  że  od  tamtej  pory  stałem  się 

podejrzliwy  wobec  wszystkich  kobiet.  Skoro  już  gramy  w  otwarte 

karty,  musisz  przyznać,  że  dla  człowieka,  który  nie  wiedział,  co 

łączyło  twoją  matkę  z  Ingleshamem,  wniosek  był  oczywisty,  a 

mianowicie, że zależy mu na tobie. 

- W pewnym sensie tak było, lecz inaczej, niż myślałeś - odparła 

Atena  pojednawczym  tonem  i  położyła  rękę  na  jego  dłoni.  -  Z 

pierwszą  żoną  nie  miał  dzieci,  więc  tym  bardziej  zależało  mu  na 

odzyskaniu  córki  utraconej  przed  wielu  laty.  Dobry  Boże,  patrząc  z 

boku na nasze  postępki,  można by  pomyśleć,  że  jesteśmy  postaciami 

ze sztuki Szekspira. 

-  Moim  zdaniem  z  Komedii  pomyłek  -  wpadł  jej  w  słowo  Nick. 

Gdy  zazdrość  uleciała  z  wiatrem,  szybko  odzyskał  dobry  humor.  - 

Pozostaje  mi  tylko  raz  jeszcze  poprosić  cię  o  przebaczenie,  a  potem 

zapytać, czy zgodzisz się za mnie wyjść. 

- Chyba wiesz, jaka będzie odpowiedź. Nie ukrywam wprawdzie, 

że  kocham  cię  nad  życie,  ale  czy  mogę  być  szczęśliwa  z  mężem 

background image

zazdrośnikiem, który dostaje szału, kiedy przelotnie spojrzę na innego 

mężczyznę? Nie wiem, czy warto ryzykować. 

-  Aha,  nie  wierzysz,  że  dostałem  nauczkę  i  nabrałem  do  ciebie 

zaufania. Moja matka powiedziała kiedyś, że od dzieciństwa miałem o 

sobie bardzo wysokie mniemanie i uważałem, że znam odpowiedzi na 

wszystkie  pytania.  Odkąd  poznałem  ciebie,  na  żadne  nie  potrafię 

odpowiedzieć,  więc  ty  mnie  oświeć.  Mogłaś  wyjść  za  Adriana  albo 

poślubić arystokratę takiego jak twój ojciec. Nie żal takiego mariażu? 

-  Nie  -  odparła  natychmiast.  -  Nie  szukam  męża  bogatego  albo 

utytułowanego.  Chcę  poślubić  człowieka,  którego  kocham,  czyli 

ciebie. 

- Jak brzmi twoja odpowiedź: tak czy nie? 

-  Tak,  zdecydowanie  tak.  Muszę  wierzyć,  że  mówisz  szczere. 

Spodziewam  się,  że  będziemy  szczęśliwi.  Pamiętasz,  jak  dobrze  się 

między nami układało, kiedy zajęci rozmową albo grą, zapominaliśmy 

o kłótniach? 

-  To  moja  wina,  że  dzieliły  nas  spory  -  odparł  ponuro.  -  Nie 

zasługuję na ciebie. Błędnie oceniłem moją kochaną Palladę i biję się 

w piersi. 

-  Nie  ma  powodu,  żebyś  poczuwał  się  do  winy.  Dzieliłam  ją  z 

tobą  od  dnia,  w  którym  przyjechałam  do  Londynu.  Ja  też  błędnie 

oceniłam  samą  siebie,  uznając,  że  jestem  gotowa  do  małżeństwa  z 

rozsądku, a miłość jest dla mnie nieważna. Ty poszedłeś  wskazanym 

tropem. 

background image

-  Mniejsza  z  tym.  Znam  sposób,  aby  cię  przekonać,  że  moja 

skrucha płynie z głębi serca - powiedział, obejmując ją mocno.  

Atena  śmiało  oddawała  mu  pocałunki.  Wkrótce  odsunął  się,  by 

uniknąć pokusy. 

-  W  tym  lesie  są  chyba  jakieś  czary,  którym  i  my  ulegamy  - 

powiedział, rozglądając się wokół. - Naprawdę lubisz tu przychodzić? 

Szukasz  mądrej  sowy,  żeby  się  z  nią  naradzić,  moja  śliczna  Pallado? 

Umyślnie  wodzisz  mnie  po  manowcach.  Zamiast  pędzić  do 

bezpiecznego  domu,  ciągniesz  mnie  do  lasu.  Odczuwam  nieodpartą 

pokusę, żeby odwrócić kolejność wydarzeń i nie czekać do ślubu! 

-  To  wszystko  twoja  wina.  Byłam  taka  wzburzona,  że  kiedy 

uciekłam od ciebie, straciłam poczucie kierunku - odcięła się Atena. - 

Zresztą kto wie? Może ten las nam sprzyja? Zwabił mnie w gęstwinę, 

żebyś musiał za mną pobiec.  

Osłonił  nas  przed  wzrokiem  ciekawskich.  Legenda  mówi,  że 

jawnie  szkodzi  obcym  i  świętokradcom,  którzy  bezczeszczą  dawne 

opactwo. Dlatego  wielu jego  właścicieli zginęło  gwałtowną śmiercią. 

Chcę wierzyć, że te drzewa uznały mnie za swoją, bo przez całe życie 

spacerowałam wśród nich bez lęku. 

Zamiast odpowiedzieć, Nick pocałował ją czułe. 

-  Pewnie  masz  rację,  ale  są  tak  ciemne  i  potężne,  że  pasują  do 

mrocznych  legend.  Dziś  były  świadkami  szczęśliwego  zakończenia 

historii dwojga zakochanych, którzy nareszcie się pogodzili. Nie mogę 

się doczekać, kiedy przedstawię cię rodzicom i mojej drogiej siostrze 

Lucy.  Cała  rodzina  obawiała  się,  że  będę  starym  kawalerem.  No  i 

background image

proszę,  zostałem  usidlony  przez  czarodziejkę,  która  zdjęła  ze  mnie 

rzucone przed laty zaklęcie. 

- Musisz pokazać mi Szkocję - dodała radośnie Atena. - Chcę tam 

z  tobą  pojechać.  Niewiele  dotąd  podróżowałam,  najdalej  do 

Northampton.  Urzekła  mnie  „dumna  i  dzika  Calidonia",  kraina 

Waltera Scotta. 

-  Kiedy  się  pobierzemy,  zawiozę  cię  wszędzie,  gdzie  zechcesz. 

Musimy  jak  najszybciej  wziąć  ślub.  Straciliśmy  mnóstwo  czasu.  A 

teraz  wracamy  do  Steep  Ride,  bo  twoja  matka  gotowa  pomyśleć,  że 

nie  jesteś  przy  mnie  bezpieczna.  Kiedy  wszedłem  do  salonu, 

poczułem  na  sobie  jej  bystre  spojrzenie.  Wcale  się  jej  nie  dziwię,  że 

mi nie ufała, bo w głębi ducha szalałem z rozpaczy! 

Trzymając  się  za  ręce,  wrócili  do  Datchet  House.  Przed  domem 

stal  powóz  księcia  -  widomy  znak,  że  nie  jedna,  a  dwie  pary 

zakochanych  nareszcie  się  odnalazły.  Przed  nimi  była  wspólna 

przyszłość oraz prawdziwe szczęście, o którym wszyscy marzymy.