Loluś, zawstydzony, rusza dalej, by odnaleźć Kudełkę. Nagle spotyka chłopczyka w ubranku pełnym kolców, który boso stąpa po kamie­niach. Ten chłopczyk to Januszek.

Loluś, przerażony, zaczyna pędzić ze wszystkich sił w stronę swego samolotu. Kudełko cwałuje za nim. Ale nie mogą znaleźć samolotu, choć już są nad brzegiem chmury.

- Skaczemy - mówi Kudełko, który okropnie boi się, by go tu
nie zatrzymano. Więc obaj robią wielkiego susa prosto w chmurę. Spadają
lecą w ciemności coraz prędzej i prędzej. Nagle Loluś trafia w dach własnego domu. Przebija dach i oto już siedzi na dywaniku przed łóżkiem. Tatuś i mamusia są tu także.

Tatuś i mamusia mówią, że Lolusiowi się to przyśniło i że spadł z łóżka.

Na drugi dzień Loluś odnajduje w szafie samolot, a koło niego Kudełkę. Kudełko ma taką sobie, zwyczajną głupią minę. Ale Loluś doskonale pamięta podróż samolotem.

Św. Urszula Ledóchowska

Promyczek Dobra 3(2007) s. 12-13