Sztuka i mała stabilizacja - Waldemar Baraniewski

Mała stabilizacja - termin (tak jak i hasło „odwilż”) oznacza okres w historii Polski zapoczątkowany w 1956 roku. Wtedy w ZSRR oficjalnie potępiono stalinizm, a po śmierci Bolesława Bieruta (przywódcy PZPR) i po robotniczych rozruchach w Poznaniu (czerwiec `56) doszło także do zmiany ekipy rządzącej Polską.

W październiku na czele partii i państwa stanął Władysław Gomułka. Nowy I sekretarz wykorzystał zmienioną sytuację do zmniejszenia zależności od ZSRR, więźniów politycznych objęła stopniowo amnestia, odstąpiono od przymusowej kolektywizacji rolnictwa i zezwolono na ograniczony rozwój sektora prywatnego. Kraj, odbudowujący się ze zniszczeń wojennych, wkroczył w okres "małej stabilizacji".

(Proces demokratyzowania socjalizmu został jednak później zahamowany.)

Wydarzenia te miały duże znaczenie dla sztuki - przestano bowiem popierać i promować socrealizm.

Autor tekstu, wyraźnie zaznacza, że sztuka lat `60tych ściśle związana jest z popaździernikową sztuką 2 połowy lat 50tych. Jest niejako wprowadzeniem do tej dekady lat 60, która nie miała oficjalnego „otwarcia”.

(otwarcia jakim dla sztuki końca lat 50tych był właśnie październikowy przełom - konkretne wydarzenia).

Twierdzi nawet, że wiele zjawisk i nowych strategii artystycznych narodzonych po 56 roku, będzie kontynuowanych nawet przez całe ćwierćwiecze. (z minimalnymi korektami)

Jednocześnie, pisze też, że sztuka lat 50tych ściśle związana jest z socrealizmem. Wyrasta z niego. Realizm socjalistyczny znika jednak niemal z dnia na dzień. Późniejsze jego związki z ze sztuką lat kolejnych śledzić można zatem na płaszczyźnie skutków zniknięcia. Może obejmować obszar pustki jaką pozostawił.

Tu, za Włodarczykiem, wymienia szereg czynników wpływających na kształt sztuki polskiej po październiku.

Wśród nich: * ugruntowanie tradycji awangardowej, *zniechęcenie do spraw treści, idei, do sztuki zaangażowanej, * wyeliminowanie refleksji o tradycji, pierwiastkach polskich i narodowych.

Socrealizm ustąpił. Nie dało się go przewartościować (uważano go za pusty), więc porzucono go zupełnie. Wytworzył się więc ruch wsteczny. Był to ruch odzyskiwania przedstalinowskiej przeszłości - prawdopodobnie najważniejszy czynnik porządkujący dążenia tego okresu.

Punktem odniesienia była najczęściej sytuacja końca lat 30 i lata 40 - widziane przez pryzmat tradycji awangardowej (np. II Wystawa Sztuki Nowoczesnej - ściśle nawiązująca do tej z roku 1948).

Duży wkład w formowanie rodzącej się nowoczesności miała tradycja koloryzmu. Widać to szczególnie wraz z pojawieniem się taszyzmu i abstrakcji. Świadomość kontrastów wpajana przez kolorystów stała się niezastąpiona przy malowaniu obrazów abstrakcyjnych.

Retrospektywne kontynuowanie dziedzictwa odbywało się także na gruncie krytyki artystycznej. Odwilżowa prasa przynosi dyskusje o Strzemińskim, w Paryżu zostaje otwarta wystawa „Prekursorów sztuki abstrakcyjnej w Polsce”, Andrzej Watt publikuje swoje prace o „Bloku”, Andrzej Jakimowicz „Kronikę polskiej awangardy 1912-57”. Poza tym, publikowane są wywiady z żyjącymi jeszcze Zbigniewem Pronaszką czy Henrykiem Berlewim. Aleksander Wojciechowski redaguje też pismo „Przegląd Artystyczny”.

W rzeźbie retrospekcja była nieco utrudniona. Jednak odnoszono się np. do twórczości rzeźbiarskiej i teoretycznej Katarzyny Kobro czy Marii Jaremy. W obu przypadkach ważniejsze od samych dzieł, były przemyślenia artystek o przestrzeni, jej przełamywaniu czy wielokierunkowości.

Potem zaczęto krytykować nieco przemiany nowoczesności. Stefan Żółkiewski atakował elitaryzm odwilżowej kultury. Wg niego, nowoczesność była tworem całkowicie obcym w polskiej kulturze oraz zjawiskiem niewłaściwym ideologicznie.

Istota nowego stylu polegała na wyłączeniu poszczególnych dziedzin sztuki i kultury spod kontroli ideologicznej. Nawet popierano je i umacniano.

W owych czasach bardzo silny okazał się być „mit Europy”. Była to epoka próby wyrównania zapóźnień, wyzbycia się kompleksów, stworzenia sztuki nie gorszej niż na zachodzie.

Zgoda władz na chociaż pozorne zbliżanie się do Europy zaowocowała wykształceniem się „polskiej szkoły plakatu” czy „polskiej szkoły filmowej”. Ukształtowała się też czołówka artystów eksportowych wysyłanych na międzynarodowe imprezy.

(I Biennale Młodych w Paryżu, wystawa „Documenta” w Kassel, wystawa sztuki krajów socjalistycznych w Moskwie, gdzie pokazywaliśmy sztukę nowoczesną. Tu: zmodyfikowany koloryzm, tendencje zmierzające do abstrakcji, czy malarstwo martyrologiczne Xawerego Dunikowskiego.)

Spośród popaździernikowych mitów, kształtujących obraz polskiej nowoczesności lat 60tych, silnie zakorzenił się mit artysty jako dysponenta strefy wizualnej. Głównymi propagatorami byli tutaj Jerzy Sołtan i Oskar Hansen.

Sołtan proponował „poetycką” odmianę architektury modernistycznej. Akcentował estetyczne rozumienie zadań architekta. Zakładał, że projektowanie nie powinno wynikać z pobudek komercyjnych.

Zainteresowania twórców, głównie młodych, kierowały się w stronę szeroko pojętego wzornictwa. Przebłyskiwała tu wizja atrakcyjnej utopii cywilizacji przemysłowej.

Poszukiwano także „azylu artystycznego”. Tworzyły się więc m.in. enklawy życia wolnego od fałszu i presji politycznej, do jakich zaliczyć można m.in. rzeźbiarską pracownię Jerzego Jarnuszkiewicza na warszawskiej ASP.

Poza tym, funkcjonowały także inne formy takiego azylu. Te jednak przy wsparciu władz. Były to m.in. sympozja, zjazdy, plenery, na których spotykali się artyści i krytycy. Najwybitniejsze w tej grupie osiągnięcia to np. Biennale Elbląskie czy sympozjum w Puławach. Działania te, były jednak tylko pewnym rozszerzaniem granic rezerwatu, w którym funkcjonowało wtedy społeczeństwo.

Mimo pozornej stabilizacji państwo nadal wywierało presję na sztukę i artystów. Np. ministerialnie zatwierdzono, że na wystawach dzieł sztuki - abstrakcja może zajmować nie więcej niż 15% całej ekspozycji.

Kres popaździernikowej rzeczywistości , wraz z jej mitami przynosi marzec 68 roku (czyli czas kryzysu politycznego zapoczątkowany demonstracjami studenckimi brutalnie rozbitymi przez oddziały milicji).

Po tym okresie nastąpi znowu - kolejna dekada stabilizacji.