background image

Kryzys 

argentyński

background image

Wiadomości ogólne

Język urzędowy

   

hiszpański

 

Stolica

  

Buenos Aires

 

Ustrój polityczny 

republika

 

Głowa państwa

 

Prezydent

 

Cristina Fernández de Kirchner

Powierzchnia

 

:

 

• całkowita     2 766 890 km² 

 • wody śródlądowe 30 200 km² 

 

Liczba ludności

 
 

• całkowita  40 677 000

 

 •

 

gęstość zaludnienia

 

15 osób/km² 

PKB

 

 

• całkowite  338 mld 

 • na osobę 8522 

 Jednostka monetarna

 

peso argentyńskie

background image

Definicja kryzysu

• Kryzys - termin pochodzi z greckiego "krisis" i oznacza, w sensie ogólnym, 

wybór, decydowanie, zmaganie się, walkę, w której konieczne jest działanie 
pod presją czasu. Kryzys (crisis w języku angielskim) poszerza znaczenie o 
takie cechy, jak nagłość, urazowość i subiektywne konsekwencje urazu w 
postaci przeżyć negatywnych. 

• W ekonomi:

 

załamanie wzrostu gospodarczego, faza cyklu gospodarczego 

charakteryzująca się gwałtownym i dużym zmniejszeniem produkcji, 
realnych dochodów społeczeństwa oraz wzrostem bezrobocia.

background image

Kryzys w Argentynie

W grudniu 1999 roku wybory wygrywa Fernando De la Rua. obiecywał odbudowę gospodarki, 

przemiany społeczne oraz walkę z korupcją. 29 maja 2000 roku rząd ogłasza plan 
oszczędnościowy, który przewidywał m.in. ograniczenie wydatków o ponad 900 mln USD, a już 
dwa dni później przez stolice kraju Buenos Aires przechodzą marsze protestacyjne. Już w sierpniu 
minister gospodarki Jose Luis Mechinee ogłasza, że deficyt budżetowy w 2000 roku wyniesie ok. 
5,2 mld USD czyli aż o pół miliarda więcej niż planowano. W związku z zaistniałą sytuacją 
Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłasza pakiet pomocowy i Argentyna otrzymuje 40 mld USD 
pożyczki, co wywołuje entuzjastyczną reakcję rynków.

4 marca 2001 roku tekę ministra gospodarki przejmuje Ricardo Lopez  Murphy i już w połowie 

miesiąca ogłasza plan reform który przewidywał ograniczenie wydatków o 4,45 mln USD w ciągu 
dwóch lat. Szczególnie głębokie cięcia dotyczyły szkolnictwa. Jego kadencja trwała tylko do 19 
marca, a tekę ministra przejmuje Domingo Cavallo, jeden z najsłynniejszych ekonomistów 
Ameryki Łacińskiej, który w 1991 roku doprowadził do pełnej wymienialności peso i zrównania go 
z dolarem. Cavallo od razu ogłasza plan naprawy gospodarki tzw. „Plan konkurencyjności”, który 
zawierał propozycje nałożenia podatku na transakcje finansowe oraz wprowadzenie ceł by 
chroniły rodzimych producentów. Kongresowi przedstawia propozycję by peso było związane w 
stosunku 50/50 do euro i dolara.

W czerwcu Argentyna informuje o wymianie 29,477 mld USD zadłużenia, a w czerwcu indeks 

giełdowy w Buenos Aires spada do poziomu najniższego od 2 lat w związku z pogłoskami o 
rezygnacji prezydenta De la Rua.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy domaga się redukcji do zera deficytu w prowincjach, a trzy 

największe agencje ratingowe obniżają oceny wiarygodności Argentyny i informują, że może to 
być kraj niewypłacalny. Po przyjęciu przez Senat budżetu dyrektor generalny MFW Horst Koehler 
rekomenduje podwyższenie z 14 mld do 22 mld USD pakietu pomocowego. 

Pod koniec października problemy pogrążonej od trzech lat w recesji Argentyny na nowo skupiły 

uwagę inwestorów, którzy boją się kryzysu gospodarczego w tym kraju i dewaluacji peso. Rząd 
Argentyny przygotowuje plan działań ratunkowych.

background image

Sytuacja w Argentynie spowodowała głęboki spadek cen akcji na giełdach w regionie (indeks 

Merval w Buenos Aires zjechał do poziomu najniższego od 10 lat), Atmosferę niepewności 
podgrzała dymisja "z przyczyn osobistych" wiceministra finansów Argentyny. Według analityków, 
był on przeciw zamianie "starych" krajowych długów na "nowe", niżej oprocentowane, czyli 
operacji, którą Argentyna chce zaproponować także inwestorom zagranicznym. 

Argentyna pod koniec października ma 132 mld USD długu, którego w praktyce nie jest w stanie 

obsługiwać. Szuka, więc sposobów na jego restrukturyzację i zapowiada kolejny plan uzdrowienia 
finansów. Dzięki operacji zamiany starych obligacji na nowe rząd chciał zmniejszyć 
oprocentowanie zadłużenia i przesunąć terminy jego spłaty. Zgodnie z zapowiedziami zamiana 
miała być "dobrowolna" i "przyjazna", zaś oprocentowanie niższe, bo obligacje będą 
gwarantowane przez MFW i siedem najbogatszych krajów świata.

Ponadto, aby ograniczyć wydatki budżetu, rząd obniżył o 13 proc. emerytury i płace w sektorze 

państwowym, podniósł podatki i zmniejszył dotacje dla prowincji. Ale wpływy budżetu z podatków 
stale spadają (we wrześniu o 14 proc.). Działaniom rządu nie sprzyja jego niska popularność, 
rosnące bezrobocie, opozycja związków zawodowych i gubernatorzy prowincji, z którymi władze 
centralne nie zdołały dojść do porozumienia.

Wszystko to poważnie opóźniło podanie warunków operacji wymiany długu na nowe obligacje, 

które Argentyna zaproponowała także zagranicznym inwestorom. Jednak zdaniem analityków, 
wymiana starego długu na nowy i to na warunkach proponowanych przez władze w Buenos Aires 
nie jest niczym innym, jak niedotrzymaniem terminów płatności. Nowe obligacje mają być niżej 
oprocentowane, w efekcie tańsze do obsługi przez Argentynę, co miało pomóc zbilansować 
budżet

Pod koniec listopada przyjechała do Buenos Aires misja Międzynarodowego Funduszu 

Walutowego. Celem jej pobytu było dokonanie przeglądu sytuacji gospodarczej. Wszystko 
wskazywało na to, że MFW ostatecznie pomoże Argentyńczykom. Plan ratowania gospodarki tego 
kraju, czyli wymiana starego długu na nowy, miał coraz więcej zwolenników.  Okazało się jednak, 
że MFW kategorycznie odmówił gwarantowania nowych argentyńskich obligacji emitowanych w 
związku z planem ratunkowym. To postawiło ministra gospodarki tego kraju i autora planu 
ratunkowego w bardzo niezręcznej sytuacji. Albowiem Domingo Cavallo zapewniał, że Bank 
Światowy i MFW są gotowe pomóc. Przedstawiciele MFW zdecydowali jednak, że znacznie 
korzystniej dla wiarygodności tego kraju będzie, jeśli Argentyńczycy sami przeprowadzą ten 
bardzo trudny manewr.

background image

31 listopada w wyniku ogłoszenia przez Cavallo wysokości zadłużenia podlegającego 
wymianie, czyli 50 mld USD Argentyńczycy w ciągu jednego tylko dnia wypłacają z kont 1,3 
mld USD. W związku z tym minister gospodarki wprowadza ograniczenie wypłat do 250 USD 
tygodniowo.

Inwestorzy już od dłuższego czasu uważali Argentynę za kraj niewypłacalny. O bankructwie 
jednak chyba przesądził Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który 5 grudnia odmówił 
wypłacenia wcześniej przyznanej pomocy. Cavallo nie ukrywał, że bez 1,3 mld USD, na które 
liczył nie będzie w stanie obsłużyć płatności. W dalszym ciągu uważa, że dewaluacja peso, w 
efekcie seria bankructw lub wprowadzenie dolara, to

najrozsądniejsze wyjście. Tylko giełda w Buenos Aires zareagowała optymistycznie. Merval 
wzrósł o 8 procent w nadziei, że peso zostanie zastąpione dolarem.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), z którym Argentyńczycy nadal chcą 
wynegocjować wsparcie finansowe, uznał oszczędności budżetowe za konieczny warunek 
przyznania nowego kredytu w związku z tym rząd postanawia zmniejszyć wydatki 
budżetowe o 20%.

To już czwarty rok recesji bezrobocie sięg

 obecnie 20 proc. Posunięcia uzgodnione z MFW pogłębiają recesję, gdyż zmniejszone 
zamówienia państwowe oznaczają spadek produkcji i zarazem wpływów podatkowych. 
Kolejne firmy ogłaszają niewypłacalność.

20 grudnia po całonocnych zamieszkach i starciach z policją, w których zginęło 20 osób a 
ponad 250 odniosło poważne obrażenia prezydent Fernando de la Rua ogłosił stan 
wyjątkowy, a następnie podał się do dymisji. Wcześniej przyjął on rezygnację ministra 
gospodarki Domingo Cavallo. Gdy podejmował tę decyzję, w Buenos Aires płonęły siedziby 
dwóch banków, podpalone przez demonstrantów. Wcześniej podłożono ogień pod budynek 
Ministerstwa Finansów.

Tych, którzy wyszli na ulice, dzieli się w Argentynie na trzy grupy. Pierwsza to ci, którzy 
wyszli na ulice z powodu głodu i to oni plądrowali sklepy. Druga to klasa średnia, która 
wyszła zamanifestować swoje niezadowolenie z polityki rządu. Trzecia to studenci, którzy 
nie widzą dla siebie żadnych perspektyw w Argentynie. - Od trzech lat na najlepszym i 
jedynym bezpłatnym uniwersytecie w Buenos Aires odbywają się strajki, bo rząd chce 
wprowadzić opłaty. Profesorowie, którzy nie otrzymują pensji, organizują pokojowe 
protesty.

Rezygnacja prezydenta, skądinąd bardzo niepopularnego, skomplikowała jednak sytuację 
na scenie politycznej. Argentyna nie miała wiceprezydenta. Przewodniczący Senatu, 
peronista Ramon Puerta, z racji swej funkcji następny w kolejce, z góry zapowiedział, że na 
stanowisku prezydenta na pewno nie pozostanie dłużej niż 48 godzin.

background image

23  grudnia  Peronista  Adolfo  Rodriguez  Saa  został  zaprzysiężony  na  urząd 

prezydenta  Argentyny.  Funkcję  tę  powinien  sprawować  do  wyborów  prezydenckich 
zaplanowanych na 3 marca 2002 roku. Jedną z pierwszych jego decyzji było zawieszenie 
spłaty zadłużenia zagranicznego wynoszącego 132 miliardy dolarów. Dodał, że zamierza 
stworzyć  milion  nowych  miejsc  pracy  oraz  wprowadzić  nową  walutę,  która  będzie 
funkcjonować razem z peso. Obiecał też, że nie przeprowadzi dewaluacji. Zostanie za to 
określony  pułap  zarobków  dla  wszystkich  urzędników  państwowych  na  poziomie 
równowartości 3 tysięcy dolarów.

       Zaraz po świętach nowy prezydent spotkał się z gubernatorem prowincji Buenos 
Aires Carlosem Ruckaufem, z ministrem pracy, przedsiębiorcami i bezrobotnymi. 
Głównym tematem rozmów był jego plan walki z bezrobociem, które przekracza 16  
procent Z gubernatorem podpisał umowę o zatrudnieniu w prowincji Buenos Aires - przy 
robotach publicznych - pierwszych 20 tysięcy ludzi (będą sadzili drzewa). 
Powstaje program uzdrowienia finansów. Planuje się tymczasowe wprowadzenie (być 
może już w styczniu) trzeciej waluty „argentino” (obok dolara i peso wymienialnego na 
dolara w stosunku jeden do jednego). Byłoby to drugie peso, niewymienialne, do użytku 
wewnętrznego. Chodzi o powstrzymanie ucieczki kapitału z Argentyny. Wprowadzenie 
argentino, nowej waluty o płynnym kursie, ma w spokojny sposób doprowadzić do 
odejścia od sztywnego kursu wymiany dolara na peso. Zapowiedziano też podwyższenie 
minimalnych pensji i emerytur ze 150 do 300-400 peso (tyluż dolarów).
Te pierwsze decyzje nowego prezydenta odebrano jako zapowiedź poprawy sytuacji. 
Przynajmniej chwilowej, bo niewiele osób wierzy, że nowemu prezydentowi uda się 
spełnić choćby połowę obietnic.

      29 grudnia dwunastu policjantów rannych, ponad trzydzieści osób aresztowanych, 
zdewastowane pomieszczenia w pałacu prezydenckim i siedzibie Kongresu, rozbite 
szyby sklepów, podpalenia, grabieże - do Buenos Aires powróciła przemoc. 
Demonstracje spokojnych, przyzwoitych ludzi, protestujących przeciwko ograniczaniu 
ich prawa do swobodnego dysponowania własnymi oszczędnościami, upokarzającym 
kolejkom pod bankami i obecności w nowym rządzie skompromitowanych polityków, 
przerodziły się w groźne zamieszki.

background image

Do  dyspozycji  szefa  państwa  oddali  się  przerażeni  członkowie  rządu.  Rodriguez  Saa  przyjął  od 

razu  rezygnację  szefa  prezydenckich  doradców,  Carlosa  Grosso,  której  domagali  się  demonstranci. 
Zwolnił  także  szefa  Banco  Nacion,  Davida  Exposita.  Rozzłościł  on  Argentyńczyków  niefortunnym 
oświadczeniem o trzeciej walucie, "argentino", która - jak wynika z różnych wypowiedzi - nie zostanie 
zresztą  wprowadzona,  przynajmniej  w  najbliższym  czasie.  Prezydent  poprosił  dyrektorów  wszystkich 
banków, by otworzyli w sylwestra okienka dla klientów w godzinach od 8.00 rano do 20.00 wieczorem i 
zapewnili  "godną"  obsługę,  zwłaszcza  starszym  ludziom,  którzy  przyjdą  po  emerytury.  Apelował  też  o 
umożliwienie pobrania z kont większych sum pieniędzy. 

Jednak  nawet  te  posunięcia  nie  pomogły  mu  utrzymać  się  na  stanowisku  i  1  stycznia  prezydent 

Adolfo Rodriguez Saá podjął decyzję o dymisji po nieudanej próbie uzyskania poparcia peronistowskich 
gubernatorów  dla  jego  programu.  Na  zwołaną  przez  niego  naradę  przybyło  zaledwie  5  z  14  szefów 
prowincji. Prezydent wyszedł, trzaskając drzwiami. 

Zgodnie z konstytucją Rodrigueza Saá powinien był zastąpić przewodniczący Senatu Ramón 

Puerta. Jednak i on złożył rezygnację. Tymczasowym prezydentem (na 48 godzin) został więc Eduardo 
Camano, przewodniczący niższej izby parlamentu. Natychmiast zwołał na 1 stycznia posiedzenie 
Zgromadzenia Ustawodawczego. Po długiej i burzliwej naradzie peroniści zaproponowali w 
Zgromadzeniu Ustawodawczym odwołanie wyznaczonych na 3 marca przedterminowych wyborów, aby 
Eduardo Duhalde mógł sprawować funkcję do końca kadencji byłego szefa państwa Fernando de la Rui, 
czyli do grudnia roku 2003. Zdania były w tej sprawie podzielone. Wyrażano obawy, że spowoduje to 
eksplozję niezadowolenia Argentyńczyków, którzy w sondażach opowiadali się w większości za 
wyborami. Jednak uznano, że trzeba ratować kraj, a nie zajmować się kampanią wyborczą. 

Sześćdziesięcioletni senator Eduardo Duhalde z lewego skrzydła peronistów jest piątym 

prezydentem w ostatnich dwóch tygodniach. Najpilniejszym zadaniem nowego prezydenta, oprócz 
podjęcia negocjacji z wierzycielami Argentyny w sprawie nowych warunków spłaty długów, było 
uspokojenie społeczeństwa.

Nie da się tego osiągnąć bez zniesienia ograniczeń w korzystaniu przez obywateli z oszczędności 

zdeponowanych w bankach. Te ograniczenia były głównym powodem masowych protestów, które 
przeradzały się w zamieszki połączone z dewastowaniem miasta.

background image

Dlatego  też  nowy  prezydent  Argentyny  Eduardo  Duhalde  zaprzysiężony  2  stycznia  zapowiada 

zmianę modelu ekonomicznego i społecznego.

Uspokoił  rodaków,  którzy  mają  oszczędności  w  dolarach  lub  zaciągnęli  kredyty  dolarowe,  że  nie 

ucierpią  na  ewentualnej  dewaluacji  peso.  -  Ten,  kto  złożył  w  banku  dolary,  odbierze  dolary;  ten,  kto 
oszczędzał  w  peso,  peso  -  zapewniał,  obiecując,  że  ograniczenia  w  wypłacaniu  oszczędności  zostaną 
zniesione, a kredyty dolarowe przeliczone na peso w stosunku 1:1.

Nowy  prezydent  utrzymał  decyzję  swego  poprzednika,  Adolfo  Rodrigueza  Saa,  o  zawieszeniu  na 

dwa  lata  spłaty  argentyńskiego  zadłużenia  zagranicznego.  Natomiast,  aby  poprawić  wypłacalność 
państwa, planowana jest emisja obligacji rządowych, żeby uregulować nimi wszystkie zaległe płatności, 
w tym także pensje dla pracowników administracji.

Ministrem  gospodarki  został  Jorge  Remes  Lenicov,  ekonomista  mający  dobre  kontakty  z 

argentyńskimi  i  zagranicznymi  instytucjami  finansowymi.  Dotychczas  opowiadał  się  za  polityką 
wolnorynkową,  choć  sugerował  pewne  korekty.  Jego  plan  uzdrawiania  finansów  ma  polegać  między 
innymi na kontrolowanej dewaluacji peso. Mówi się, że przez 90 dni będzie utrzymywany stały kurs: 1,3 
-  1,4  peso  za  dolara.  Później  kurs  peso  będzie  ustalany  w  oparciu  o  koszyk  walut  (dolar,  euro, 
brazylijski  real).  Dolarowe  zobowiązania  (70  procent  wszystkich  kredytów  w  Argentynie)  wcześniej 
zostaną przeliczone na peso w stosunku 1:1. Budżet na rok 2002 przewiduje zerowy deficyt. Planuje się 
podjęcie  negocjacji  z  Międzynarodowym  Funduszem  Walutowym  w  sprawie  pomocy  finansowej, 
prawdopodobnie  w  wysokości  15  miliardów  dolarów.  4  stycznia  okazało  się,  że  zadłużenie  Argentyny 
wynosi ponad 142 mld USD, czyli o 9 mld więcej, niż dotychczas szacowano. W związku z tym nowy rząd 
musiał jak najszybciej opracować nowy plan naprawy gospodarki.

 Nowy program został przyjęty i ogłoszony 7 stycznia. 1,4 peso za 1 dolara - tyle będzie wynosił 

nowy  oficjalny  kurs  argentyńskiej  waluty.  Dewaluacja  peso  po  dziesięciu  latach  sztywnego  kursu  do 
amerykańskiego  dolara  (1:1)  to  prawdziwy  przełom  w  argentyńskiej  gospodarce.  Przyjęcie  parytetu 
peso  do  dolara  w  1991  r.  uwolniło  Argentynę  od  hiperinflacji,  której  stopa  sięgała  nawet  5  tys.  proc., 
ale stopniowo pogrążało w kryzysie gospodarkę - wyroby argentyńskie stały się za drogie na rynkach 
zagranicznych,  gospodarka  była  niekonkurencyjna.  Doprowadziło  to  m.in.  do  bezrobocia,  które  sięga 
dziś  ponad  20  proc.  Poza  dewaluacją  peso  rząd  otrzyma  w  ramach  planu  specjalne  uprawnienia  do 
zmiany  systemów  finansowego,  bankowego  i  wymiany  walut,  a  także  uprawnienia  do  ustalania  cen 
towarów  i  usług, aby  ochronić konsumentów przed  gwałtownym  wzrostem cen oraz  przed praktykami 
monopolistycznymi.

background image

Duhalde postarał się osłodzić społeczeństwu gorzką pigułkę dewaluacji - dolarowe zobowiązania 

wynikające z umów będą zamienione na peso, a długi dolarowe będą zrestrukturyzowane tak, aby 
zredukować efekt dewaluacji dla osób zarabiających w peso. To ważne, ponieważ w Argentynie blisko 
80 proc. długów denominowanych jest w dolarach.

Również ceny usług (dotychczas najczęściej ogłaszane w dolarach) będą zamienione na peso w 

stosunku jeden do jednego. To samo dotyczy długów na kartach, natomiast nic się nie zmieni w kwestii 
dostępu do oszczędności. Depozyty bankowe będą zabezpieczone i odblokowane w chwili, gdy system 
bankowy osiągnie stabilność.

Ponadto program rządu przewidywał, co następuje:

- specjalne uprawnienia dla rządu do zmiany systemu finansowego, bankowego i wymiany walut; 
- uprawnienia do ustalania cen towarów i usług, aby ochronić konsumentów przed gwałtownym    
wzrostem cen oraz przed praktykami monopolistycznymi; 
- bank centralny będzie miał prawo kupować i sprzedawać obcą walutę oraz dostarczać walutę na 
rynek;
- zostanie wprowadzony tymczasowy podatek na eksport gazu i ropy, a rząd przeznaczy wpływy z tego 
podatku na rekompensaty dla banków, które poniosą wielkie straty wynikające z zamiany długów i 
depozytów z dolarów na peso.

         Prezydent, obawiał się jednak niekontrolowanego wzrostu cen, który mógłby być 

następstwem utraty wartości przez argentyńskie peso. Starał się on przekonać Argentyńczyków, że 
mniejsza siła nabywcza ich waluty i wyższe ceny są jedyną drogą do uzdrowienia sytuacji. Dzięki temu 
powinien wzrosnąć eksport, a co za tym idzie - ożywi się produkcja i będzie możliwe wyjście z trwającej 
od 44 miesięcy recesji.

Po ogłoszeniu nowego programu Minister gospodarki ogłosił, że na początku lutego rząd 

rozpocznie rozmowy z MFW (pożyczył Argentynie 22 mld USD) i innymi wierzycielami w sprawie nowych 
pożyczek i restrukturyzacji wcześniej wyemitowanych obligacji. Dług Argentyny wynosi 142 mld USD, z 
czego ok. 95 mld dolarów stanowi dług zagraniczny, którego obsługi Argentyna zaprzestała jeszcze pod 
koniec 2001 roku. Minister Lenicov powiedział też, że Argentyna będzie starała się o uzyskanie 15-20 
mld USD nowych pożyczek. 

background image

9  stycznia  mimo  obietnic  rządu  nadal  nie  działa  argentyńska  giełda  walutowa  a  bank  centralny 

przedłożył zarządzenie, że tygodniowa wypłata gotówki z banków (250USD) może odbywać się tylko w 
peso.  Rynek  kantorowej  wymiany  peso  na  dolary  niemal  nie  funkcjonuje,  a  tam,  gdzie  można  kupić 
dolary, kosztują one ok. 1,6 peso. 

Wiele sklepów podniosło ceny, średnio o 20 proc., a w niektórych ograniczano sprzedaż, bo rząd 

kontrolując ceny nakazał ustalanie ich na podstawie starego kursu wymiany peso do USD. W sklepach 
zaczyna  brakować  importowanych  towarów,  podrożały  kosmetyki  i  środki  czystości,  a  także  słodycze 
importowane  z  Brazylii.  Bez  zmian  są  ceny  papierosów,  napojów  chłodzących  i  piwa.  Hurtownie 
farmaceutyczne  podniosły  drastycznie  ceny  importowanych  leków.  Część  detalistów  przestała 
akceptować  karty  kredytowe  i  przyjmuje  tylko  gotówkę.  W  obliczu  wielkich  kłopotów  znalazł  się 
transport  miejski,  który  nie  może  podnieść  cen,  choć  olej  napędowy  podrożał  już  o  8  proc.  i  wzrosła 
cena papieru do drukowania biletów

Ponieważ ostatni tydzień  znowu upłyną pod znakiem demonstracji na  ulicach  Buenos Aires znów 

poszły w ruch garnki i patelnie, zdewastowano też bankomaty. Tak społeczeństwo protestuje przeciwko 
ograniczaniu mu dostępu do oszczędności.

15 stycznia Prezydent Eduardo Duhalde wezwał Argentyńczyków i świat do wspólnego ratowania 

państwa z najcięższego kryzysu gospodarczego i społecznego w historii kraju. 

17  stycznia  prezydent  Stanów  Zjednoczonych  George  W.Bush  w  przemówieniu  na  forum 

Organizacji  Państw  Amerykańskich  obiecał  pomóc  Argentynie  jeśli  tylko  przedstawi  ona  „rzetelny  i 
realny plan naprawy gospodarki”. Była to reakcja na wypowiedź prezydenta Argentyny o powrocie do 
polityki ochrony własnego rynku gospodarczego.

Jak  na  razie  Międzynarodowy  Fundusz  Walutowy  na  prośbę  Argentyny  przełożył  o  rok  termin 

spłaty pożyczki w wysokości 933 mln USD, a pod koniec stycznia przyjedzie do Argentyny ze specjalną 
misją doradczą. 

Tego  samego  dnia  podał  się  do  dymisji  szef  banku  centralnego  Roque  Maccarone 

który  nie  mógł  dogadać  się  z  rządem  w  sprawie  dostępu  do  rachunków 
oszczędnościowych.

background image

Podsumowanie przyczyn kryzysu

  

background image

Ekonomiści radzą jak wyjść z 

kryzysu

• Ekonomiści uważają teraz, że najlepszym wyjściem dla Argentyny 

jest wprowadzenie kontroli przepływu kapitału tak, aby nie pozwolić 
na wywóz dewiz, oraz przełożenie spłat zadłużenia. W obecnej 
sytuacji gospodarczej - twierdzą ekonomiści - byłoby bardzo trudno 
wytłumaczyć Argentyńczykom, że w obliczu głodu w kraju trzeba 
mimo wszystko spłacać zadłużenie zagraniczne, a nie zatrzymać 
pieniądze w kraju. Zdaniem Paula Luke, nie jest wykluczona kontrola 
depozytów bankowych. Jaki będzie tego efekt? Trudno prognozować. 
Odmawiali tego najbardziej doświadczeni analitycy. W jednym tylko 
byli zgodni: po czterech latach recesji, przy pogarszających się 
warunkach życia, rosnącym bezrobociu jest mało prawdopodobne, 
by Argentyńczycy byli w stanie zaakceptować jakikolwiek pakiet 
oszczędnościowy zaproponowany przez Międzynarodowy Fundusz 
Walutowy. Nie ma wątpliwości - metody ratowania gospodarki, które 
zapewne podejmą nowe władze, sprawdziłyby się, gdyby gospodarka 
światowa kwitła. Teraz będzie o to bardzo trudno. 


Document Outline