background image

WSTĘP 

Słowo krucjata jest rzadkie i późne: w łacinie śre-

dniowiecznej nie występuje przed połową XIII wieku, 
a swoją zbieżność z arabskim hurub assalibija (wojna 
za Krzyż) datuje epoką osmańską. Ludzie Wschodu 
długo nie odróżniali krucjat od innych wojen pro-
wadzonych przez Franków. Ci zaś uważali siebie 
w pierwszym rzędzie za pątników, „żołnierzy Chrystu-
sa”, „rycerzy krzyżem znaczonych” (cruce signati), 
skąd pochodzi ukształtowany później termin krucjata. 
W średniowieczu mówi się najczęściej o „podróży do 
Jeruzalem” (iter hierosolymitanum, via Sancti Se-
pulcri),
 a poczynając od XIII wieku, gdy zjawisko zy-
skało cechy większej prawidłowości, o „wyprawach” 
(małych, wielkich, powszechnych). We wszystkich 
tych słowach tkwi wspólny sens: jeszcze Joinville mó-
wi o „pielgrzymce spod znaku Krzyża”. W XIV stule-
ciu, gdy Zachód rezygnuje w sensie faktycznym, jeśli 
nie prawnym, z podbicia Jerozolimy, wyprawa do Zie-
mi Świętej zyskuje nazwę „podróży za morze”. Ustal-
my dla większej jasności: krucjatą będziemy tu nazy-
wać pielgrzymkę zbrojną pod egidą papieża, który na-
daje jej uczestnikom przywileje duchowe i doczesne, 

za  cel  stawia  wyzwolenie  Grobu  Chrystusa 

w Jerozolimie. 

W taki właśnie sposób rozumieli całą sprawę histo-

rycy począwszy od wieku XV, a zwłaszcza w XVII: 
Bongars gromadzi w swoich Gesta Dei per Francos 
(1611) najważniejsze teksty łacińskie, Maimbourg wy-

background image

daje Histoire générale des croisades (1682), zaś w po-
łowie stulecia publikacja Corpus des historiens byzan-
tins 
(zwana Byzantine du Louvre) udostępnia teksty au-
torów greckich epoki krucjat. Powyższej pracy edytor-
skiej do dziś nie wykorzystano w sposób budzący za-
dowolenie. Wojny krzyżowe – zbyt może wychwalane 
u Bongarsa – uległy pełnej pasji krytyce w tekstach Th. 
Fullera (History of the Holy Wars, 1639–1647) i Wol-
tera (Essai sur les moeurs, 1756). Termin krucjata za-
czął oznaczać przejaw fanatyzmu, każdą wojnę prowa-
dzoną pod patronatem Kościoła. Wiek XIX niesie na-
wrót zainteresowania Orientem i chrześcijaństwem śre-
dniowiecznym, przychylniej więc spogląda na wojny 
krzyżowe, rozważając ponownie temat w jego węż-
szym zakresie. Pierwsze „współczesne” prace histo-
ryczne, oparte na źródłach łacińskich, greckich i arab-
skich, wyszły spod pióra Niemców (Wilken, 1807 i Sy-
bel, 1841). We Francji pojawia się Histoire des croisa-
des
 Michaud (1829), tak łaskawa dla francuskich czy-
nów wojennych na Wschodzie, wraz z Bibliotheque des 
croisades  
– antologią kronik europejskich, greckich, 
arabskich i tureckich. Prace te poprzedzają monumen-
talną publikację Recueil des historiens des croisades 
(1841–1906) opracowaną staraniem Académie des In-
scriptions. Pod koniec stulecia Societe de 1’Orient latin 
publikuje w swych Archives szereg innych materiałów, 
a  w Revue – wyniki nowych badań krytycznych szkół 
niemieckiej i francuskiej. Dzięki tym staraniom wiek 
XX mógł zdobyć się na prace syntetyczne: R. Grousse-
ta (1934–36), silnie eksponującą obecność Francuzów 

background image

w Syrii, dzieło S. Runcimana (1951–1954), bardziej 
obiektywne oraz mniej europejskie, wreszcie Historię – 
wspólne  przedsięwzięcie  badaczy z  Uniwersytetu 
w Pensylwanii (1969–89). 

Większość wspomnianych prac stapia historię wy-

praw krzyżowych z dziejami państw tzw. Wschodu ła-
cińskiego, powstałych jako wynik działania krucjat 
bardziej lub mniej bezpośredni. Nie lekceważąc tych 
powiązań, woleliśmy jednak pozostać przy samych 
wyprawach oraz zasadniczym ich celu – państwach 
krzyżowych terenu Syrii i Palestyny. Tworzy to „pozy-
tywny” aspekt historii wojen krzyżowych. Istnieje też 
„negatywny”. Dotyczy wypraw nie służących Ziemi 
Świętej, a z woli papieża obdarzonych statusem krucjat, 
jak również zbrojnego oporu, który wywołały. Aspekt 
ten często bywa zaniedbywany. Pragniemy z naciskiem 
podkreślić, że zrozumienie istoty wojen krzyżowych 
oraz ich ewolucji wydaje się z historią antykrucjat nie-
rozerwalnie związane. 
 

 

background image

Rozdział pierwszy 

CZAS NARODZIN 

Zbiorowy wybuch entuzjazmu był odpowiedzią na 

wezwanie do pierwszej krucjaty. Zaskoczyło to nawet 
samego inicjatora przedsięwzięcia – papieża Urbana

 

II 

– i nie przestaje nas dziwić do dziś. Kilkadziesiąt lat 
różnorakich studiów nad korzeniami zjawiska określiło 
jego główne przyczyny, często zresztą niesprawiedliwie 
uwypuklając badane problemy ze szkodą dla innych. 
Może istotnie wypada zwrócić uwagę na warunki spo-
łeczne i ekonomiczne końca

 

XI wieku: wyż demo-

graficzny, głód ziemi uprawnej, rozwój gospodarki pie-
niężnej i wymiennej, początki ekspansji italskiej w ba-
senie Morza Śródziemnego. Częściowo tłumaczą one 
i czynią możliwym owo parcie z Zachodu na Wschód 
zubożałej szlachty i tłumów prostej biedoty w pogoni 
za lepszym życiem cielesnym i duchowym. Dalecy od 
lekceważenia tych spraw, odłóżmy je wszakże na stro-
nę. Bardziej zainteresują nas swoiste bodźce, które na-
dały ludzkim emocjom kształt krucjaty. Najpierw mo-
tywy odległe: z jednej strony pielgrzymka do Jerozoli-
my, z drugiej – doktryna oraz praktyka „sprawiedli-
wych” wojen przeciw Saracenom. Idea krucjat zrodziła 
się na styku obu tych tradycji i potrzebny był kataliza-
tor, aby wcielić ją w życie. Motyw bezpośredni – pre-
tekst – to myśl zrodzona z głębokiej ignorancji spraw 
Wschodu: chęć pomocy chrześcijanom prześladowa-
nym, jak wierzono, przez Turków. 

background image

I – Motywy odległe 

1. Pielgrzymki do Jerozolimy. Dla autorów 

średniowiecznych krzyżowiec przez długi czas pozosta-
je pątnikiem  (peregrinus) w drodze do Jerozolimy. 
Odwiedzanie miejsc świętych jest więc prawdziwym i 
zasadniczym powodem krucjaty i określa ją prawie bez 
reszty. Ziemska Jerozolima - to dla chrześcijan ośrodek 
świata duchowego, „święta góraę, „miasto Bogaę, „le-
żąca wśród tysiąca narodówę (Iz. 2, 2), „matka ludówę 
(Ps. 87, 5). Miejsce tym bardziej święte, że z tradycją 
hebrajską łączy chęć poszukiwania - jak mówi Oryge-
nes – „śladów Chrystusaę. W epoce Konstantyna zloka-
lizowano ponownie Grotę Narodzenia, Kalwarię, Grób, 
zbudowano bazyliki, zaś Prawdziwy Krzyż, relikwia ze 
wszystkich najcenniejsza, stal się przedmiotem kultu. 
Pielgrzymka jednak nigdy nie była obowiązkiem. Św. 
Hieronim widzi w niej akt wiary, nie uważa jednak za 
konieczność. Zdaniem św. Augustyna niektóre damulki 
z dworu cesarskiego w roli pątniczek mogłyby ściągnąć 
na siebie kąśliwą krytykę ojców Kościoła greckiego. 
Pęd wiernych ku Palestynie jest szczery. Położenie 
geograficzne na rubieżach rzymskiego świata, zagroże-
nie ze strony Arabów nie wstrzymują ruchu; aczkol-
wiek osłabiony, trwa poprzez wiek VII i VIII. Uciążli-
wość drogi staje się od tej pory częścią duchowego 
wymiaru pielgrzymek. Pątnik, ograbiony z mienia, go-
tów jest znosić cierpienie i śmierć podczas marszu, któ-
ry hagiografowie utożsamiają z wędrówką ludu hebraj-
skiego do Ziemi Obiecanej lub nawet z drogą krzyżo-

background image

wą. Począwszy od VII stulecia pielgrzymka figuruje na 
liście kar kanonicznych, a penitencjarze Kościoła ir-
landzkiego rozpowszechniają ten zwyczaj na ziemie 
Celtów objęte ruchem misjonarskim. Wskutek pomie-
szania pojęć, a wbrew oficjalnym dementi  (Sobór 
w Châlon, 813), uciera się przekonanie, że pielgrzymka 
odpuszcza grzechy. Pierwszym znanym pokutnikiem 
jest Fromund, szlachcic francuski z połowy IX wieku. 
Najsłynniejsi jego następcy, diuk Normandii Robert 
Diabeł oraz książę Anjou Fulko Nerra, odwiedzają 
Ziemię  Świętą wielokrotnie, pragną bowiem zrzucić 
z siebie brzemię ciężkich przewinień. W XI stuleciu 
pielgrzymką karze się naruszanie pokoju, który Kościół 
usiłuje zaszczepiać wśród chrześcijan zachodnich. 

Skądinąd od końca X stulecia rozwojowi ruchu 

pątniczego sprzyja lad i porządek panujący nad Mo-
rzem Śródziemnym. Kres piractwa muzułmańskiego 
w Prowansji (972) i na Krecie (961), panowanie floty 
bizantyjskiej nad wschodnimi partiami basenu, chry-
stianizacja Węgier, wzrost autorytetu Konstantynopola 
od Bułgarii po północną Syrię – wszystko to ułatwia 
wędrówkę po morskich i lądowych szlakach wiodących 
ku Ziemi Świętej, a tam już Fatymidzi pozostawią piel-
grzymom pełną swobodę w zamian za uiszczenie opła-
ty. Prześladowania – także żydów – prowadzone z roz-
kazu kalifa Al-Hakima i zakończone zniszczeniem 
Grobu Chrystusa (1009), są zaledwie nietypowym epi-
zodem; wkrótce porozumienie między Bizancjum a Fa-
tymidami zezwoli na odbudowę sanktuarium. Reakcja 
chrześcijan ograniczy się do fali niepokojów, nasilenia 

background image

akcji przymusowych nawróceń oraz do masakry kilku 
gmin żydowskich w Europie, rzekomo odpowiedzial-
nych za fatalne wydarzenie. 

Na początku XI wieku Jeruzalem ziemska znaczy 

niewiele. Dla rzesz pielgrzymich jest tylko niedoskona-
łym odbiciem tej niebiańskiej, tu człowiek pragnie 
umrzeć i niezwłocznie dostąpić szczęśliwości jak ów 
Liebaut z Autun, którego modłów wysłuchał Pan. Nad-
chodzi rok 1033, milenium śmierci Chrystusa: 

„...nieprzebrane tłumy z całego świata ściągają do 

Grobu Zbawiciela w Jerozolimie. Najpierw ludzie niż-
szych stanów, potem średnich, za nimi ci najwięksi – 
królowie, książęta, margrabiowie, prałaci, w końcu... 
wiele kobiet, najszlachetniej urodzonych razem z naj-
biedniejszymi...”. „Większość pragnęłaby umrzeć przed 
powrotem do kraju”.  (Radulf Glaber) 

Wyrazem owej chęci samoodrodzenia i dokonania 

żywota w Świętym Mieście są fundacje klasztorne na 
terenie Jerozolimy, tak częste w XI stuleciu. 

Uśmierzenie nastrojów nie powoduje odpływu pąt-

ników, ruch trwa; na szlakach i w samej Jerozolimie 
mnożą się hospicja, często zakładane i utrzymywane 
przez mnichów z Cluny. Ważne osobistości podróżują 
pod opieką zbrojnych, bywa, że za orszakiem postępuje 
cały tłum pielgrzymów, rad korzystać z ochrony eskor-
ty; są to niejednokrotnie całe zorganizowane wyprawy 
o ustalonej hierarchii. W ślad za Robertem z Normandii 
ciągną setki osób, za biskupem niemieckim Guntherem 
z Bambergi w roku 1064 – podobno tysiące. Piel-

background image

grzymowanie indywidualne, bez broni, w ubóstwie du-
chowym i materialnym zmienia się w przedsięwzięcie 
zbiorowe, pokaz siły, nawet zbytku. Podróż na 
Wschód, widok bizantyjskiego przepychu Konstanty-
nopola rodzą naiwną chęć współzawodniczenia w bo-
gactwie. Biedniejszym pozostaje już tylko pokaz mę-
stwa. Podczas gdy pielgrzymkę biedaków nadal cechu-
je przymusowy, niewyszukany, lecz ubarwiony nadzie-
ją ascetyzm, żołnierze widzą w niej raczej przygodę, 
a nie praktykę religijną. Grup pątniczych jest coraz 
więcej, widok ich zamożności budzi pożądanie bedui-
nów. Chrześcijanie – jak Niemcy pod Ramią w roku 
1065 – będą niekiedy zmuszeni chwycić za broń 
i uczynią to mniej niechętnie, niż życzyłyby sobie kro-
niki kościelne. Niewiele zresztą wody upłynie, a Ko-
ściół pobłogosławi użycie oręża. 

2. Uznanie wojen z niewiernymi.  Tradycja 

pierwszych chrześcijan potępia stosowanie broni opie-
rając się na dwóch tekstach: Ewangelii wg św. Mateu-
sza, 26, 52 („wszyscy bowiem, którzy miecza dobywa-
ją, od miecza giną”) oraz na II Liście do Koryntian, 10, 
4 („gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest ciele-
sny”). Wbrew tej tradycji Kościół zachodni wykształcił 
w IV wieku teorię wojny sprawiedliwej. Św. Augustyn, 
początkowo wierny idei paulinów, teraz stwierdzi, że 
wojna z heretykami, których nie zdołały przekonać ar-
gumenty natury duchowej, jest nieodzowna, oraz uzna 
słuszność walki obronnej. Obiecując żołnierzom za-
dośćuczynienie na tamtym świecie, dążyć się będzie do 
uznania wojny sprawiedliwej za świętą. W IX wieku 

background image

Rzym musi odpierać najazdy Węgrów, Normanów i Sa-
racenów, papieże nie szczędzą więc starań, by utwo-
rzyć „milicję Chrystusową” zdolną obronić „ojczyznę 
chrześcijaństwa”, zaś papież Jan VIII zapewnia bisku-
pów frankońskich, że „ci, którzy walczą mężnie z po-
ganami i niewiernymi, jeśli zginą w miłości do wiary 
katolickiej, znajdą spokój w życiu wiecznym” (878). 

Od końca X i przez wiek XI Kościół usiłuje chry-

stianizować obyczaje wojowniczych społeczności ry-
cerskich szerząc obraz rycerza – opiekuna słabych 
i obrońcy ładu w walce ze złoczyńcami. Szerzą się ru-
chy pokojowe na rzecz idei Rozejmu Bożego, który za-
rządzano na określony czas w różnych okolicach płd.-
zach. Francji. Także sobór w Narbonne stwierdza 
(1054): ,,kto zabija chrześcijanina, przelewa krew 
Chrystusa”. Papiestwo organizuje więc akcję zbrojną 
w służbie Kościołowi: w krajach chrześcijańskich dla 
ochrony porządku oraz prawa, na rubieżach – przeciw 
Saracenom. W roku 1063 Aleksander II obwieszcza, iż 
walka z tymi, „którzy prześladują chrześcijan, wypę-
dzają ich z ich miast” jest słuszna, przede wszystkim 
jednak udziela bojownikom rozgrzeszenia. Rycerze 
francuscy (głównie Burgundczycy), wysłani na pomoc 
Aragonii, nie osiągają trwałego sukcesu i odzyskanie 
krainy będzie dziełem sil własnych Królestwa Kastylii. 
Jednak skutki tych kampanii wykraczają poza Hiszpa-
nię: Kościołowi wchodzi w nawyk przychylny stosunek 
do wojen z muzułmanami oraz wciąganie do nich Fran-
cuzów, wędrujących coraz ludniejszym szlakiem piel-
grzymim do Composteli. Opisane wyprawy przygoto-

background image

wują więc w jakimś stopniu reakcję nobilów na apel 
z Clermont. 

Suwereni  królestw  przygranicznych  otrzymują 

w zamian za poparcie Kościoła miano fideles  św. Pio-
tra, jak na przykład król Aragonii i książę normański 
Roger z Sycylii w roku 1063. Wojna święta może więc 
stać się orężem polityki, dzięki której papież zyskuje 
obrońców i wasali dla swojej walki z Cesarstwem. Za 
pomocą opisanej strategii jej spadkobierca Urban II 
zamierzał, być może, choć dowodów nie mamy, stwo-
rzyć na Wschodzie nowe, podlegle sobie państwo. 

3. Wschód w oczach Zachodu końca XI stu-

lecia. Projekty papieskie, jawne czy utajone, mają swe 
źródło w niewiedzy. Wyrażają ignorancję współcze-
snych wobec Wschodu i islamu. Przepaść dzieli cywili-
zację bizantyjską XI wieku (przykładem niech będzie 
kultura filozoficzna Psellosa) od tego, co reprezentuje 
sobą niejaki Gerbert z Aurillac, który zetknął się rap-
tem z kilkoma fragmentami dzieł Arystotelesa. Język 
grecki znają, i to niezbyt dobrze, tylko nieliczni, wy-
kształceni ludzie. Nauka bizantyjska w oczach miesz-
kańca Zachodu jest stekiem bałamuctw, odraza, jaką 
bogaty i w miarę inteligentny Bizantyjczyk darzy rze-
miosło wojenne – dowodem słabości. Normanowie, sil-
ni pierwszymi sukcesami w południowej Italii, szerzą 
powszechnie wizerunek Greka – oszusta, nade wszyst-
ko zaś gnuśnego bogacza. Tak zrodzi się w umysłach 
mieszkańców Zachodu wyobrażenie o deprawacji i sła-
bości  Bizancjum, objaśniające późniejszą  postawę 
krzyżowców wobec Cesarstwa. 

background image

Jeszcze większą ignorancję przejawia chrześcijań-

stwo zachodnie w obliczu kultury Wschodu islamskie-
go. Itineraria i opowieści pątnicze nie dają się porów-
nać z muzułmańskimi dziełami w zakresie geografii 
i przedkładają spisywanie wspomnień nad chwilę bie-
żącą. Podobnie autorzy kościelni bardziej interesują się 
miejscem Saracenów w historii biblijnej, ich po-
chodzeniem od Izmaela niż stosunkiem do chrześcijań-
stwa. W wieku IX niektórzy chrześcijanie z muzułmań-
skiej Hiszpanii, reagując swoiście na powab kultury 
arabskiej, traktują islam w kategoriach apokaliptycz-
nych, zaś w jego panowaniu i zwycięstwach nad Gre-
kami i Frankami widzą zapowiedź końca świata. Pół-
nocna Europa, bardziej oddalona od świata muzułmań-
skiego, Saracenami się nie zajmuje. Naturalnie, Pas-
chazy Radbert wspomina o nich w komentarzu do 24 
rozdziału Ewangelii według św. Mateusza i wie, że 
podbili dawne ziemie chrześcijańskie. Jednak – zda-
niem uczonego – muzułmanie nie są gorsi od pogan 
(nie znających w ogóle Ewangelii) i nie zwiastują na-
dejścia Antychrysta. Za Janem Damasceńskim, świa-
domy pewnej wspólnoty myśli, uważa ich raczej za he-
retyków. Jednak Pieśń o Rolandzie przedstawia nie-
wiernych jako prawdziwych pogan, czcicieli fałszy-
wych bogów (Mahometa, Apollina i Terwagana) oraz 
ich posągów. Frazesy tego typu zyskały znaczny roz-
głos w czasie I krucjaty. Wyprawa sprzyjała więc prze-
kształcaniu niewiedzy w fałsz. 

background image

II – Motywy bezpośrednie 

1. Bizancjum w przeddzień krucjaty czyli 

nieporozumienie. W owym czasie mieszkańcy Za-
chodu nie są w Cesarstwie całkiem nieznani. Co praw-
da autorzy greccy lekceważą najczęściej zróżnicowanie 
etniczne  społeczności  „barbarzyńców”  zowiąc  ich 
Frankami, bardziej archaicznie – Celtami, choćby byli 
Francuzami czy Normanami. Ci ostatni napływają do 
Bizancjum przez cały wiek XI jako prawie jedyne ucie-
leśnienie  pojęcia „człowiek  Zachodu  łacińskiego”. 
Istotnie, pielgrzymi wszelakiego autoramentu zdążają-
cy do Jerozolimy nie bawią w Konstantynopolu nazbyt 
długo. Kupcy italscy (Wenecjanie lub Amalfljczycy) 
tworzą tylko nieliczną kolonię, a ich spokojne zajęcie 
nie wzbudza jeszcze powszechnej niechęci, mimo iż 
korzystają z przywilejów handlowych nadanych w We-
necji Złotą Bullą (1082). Jedynie Normanowie zajmują 
w bizantyjskiej świadomości historycznej osobliwą, 
dwuznaczną pozycję wrogów łub najemników. Pierw-
sza ich grupa pojawiła się na początku XI wieku w po-
łudniowej Italii z pielgrzymką do sanktuarium św. Mi-
chała na górze Gargano. Służąc u książąt lombardzkich, 
potem u pewnego generała bizantyjskiego, najemnicy 
ci zaczną prowadzić własną politykę. Po zdobyciu Bari 
(1071) stają się panami całego południa I– talii, tak 
więc teraz wywłaszczone Cesarstwo Bizantyjskie szuka 
pomocy u dawnych wrogów. Przymierze zawarte w ro-
ku 1074 z Robertem Guiscardem ma na celu nie tylko 
zażegnanie groźby możliwego ataku, ale także pozy-

background image

skanie za godności i pieniądze ewentualnych usług żoł-
nierzy normańskich. Usług cenionych od dawna, skoro 
już w połowie stulecia Normanowie w roli elity armii 
bizantyjskiej bronią granic Armenii przed najazdami 
Sełdżuków. Reputacja tych ciężkozbrojnych kawale-
rzystów, „ludzi z żelaza”, nie ma sobie równych: mę-
stwo w boju i kunszt zwartej organizacji ataku zapew-
niają im sławę niezwyciężonych. W tym samym stop-
niu słyną z braku dyscypliny: „umiłowanie zysku” (ro-
zumiemy, że chodzi o niewypłacony żołd) i upodobanie 
do awantur sprzyja skłonnościom buntowniczym każ-
dego z najemnych dowódców normańskich. Ową „za-
chłanność”, łatwą do usprawiedliwienia u ludzi przyby-
łych z zacofanych rejonów Zachodu, wykorzystuje ce-
sarz Aleksy podczas napaści Normanów, tym razem na 
samą Grecję, w latach 1081–85. Z jego poduszczenia w 
Italii wybuchają zamieszki i Robert Guiscard musi tam 
pośpiesznie wracać. Wówczas znaczna większość nor-
mańskich namiestników, pozostawionych w Grecji 
przez syna Roberta, Boemunda, przechodzi do obozu 
bizantyjskiego zwabiona obietnicą wyższego żołdu. Od 
połowy stulecia Cesarstwo zyskuje więc doświadczenie 
w rekrutacji najemników na Zachodzie. 

Zagrożenie zewnętrzne i wewnętrzne (przenikanie 

Turków seldżuckich do Azji Mniejszej od 1067, bunty 
Serbów i Chorwatów, najazdy Pieczyngów czy Kuma-
nów z tej strony Dunaju) skłania Bizancjum do zapew-
nienia sobie stałego źródła dopływu elitarnych oddzia-
łów normańskich, a jedyny sposób widzi w pomocy 
mocarstw zachodnich. Około roku 1090 Robert „Le 

background image

Frison”, hrabia Flandrii, pielgrzymujący do Jerozolimy 
drogą przez Konstantynopol, obiecuje i wysyła Alek-
semu I pięciuset rycerzy, którzy zasłużą się w walkach 
z Turkami, a następnie z Pieczyngami. Nadto prawdo-
podobnie za Michała VII Dukasa (1071–78) wchodzi 
w zwyczaj proszenie papieża, aby ten skłaniał rycerzy 
zachodnich do wstępowania na służbę cesarską. Po 
wymianie poselstw między Ojcem Świętym a Micha-
łem VII, w roku 1074, Grzegorz VII wysyła niektórym 
fldeles
 św. Piotra wezwanie do udziału w obronie „im-
perium chrześcijańskiego”, gdzie poganie „zniszczyli 
kraj prawie po Konstantynopol i mnóstwo chrześcijan 
wycięli w pień jak barany”. Prośba o ratunek – wysłu-
chana, lecz źle pojęta – zyskuje niewspółmiernie duży 
oddźwięk. Grzegorz VII w istocie planuje wyprawę dla 
wsparcia chrześcijan wschodnich, widząc na czele sie-
bie samego, a cesarza w roli obrońcy interesów Kościo-
ła. Celem i nagrodą byłby Grób Chrystusowy. Konflikt 
z Cesarstwem niweczy projekt, powoduje nawet pe-
wien zwrot w polityce papieskiej z korzyścią dla Nor-
manów: Grzegorz VII przystaje na interwencję w Gre-
cji. Negocjacje rozpoczynają się ponownie w roku 
1089, a za strony mają papieża Urbana II i cesarza 
Aleksego I Komnena. Obaj liczą na wzajemne popar-
cie: pierwszy dla wałki z cesarzem Henrykiem IV, dru-
gi przeciw Normanom. W ciągu najbliższych lat papie-
żowi udaje się oprzeć swoją władzę na mocniejszych 
podwalinach, wraca do Rzymu i zwołuje do Piacenzy 
synod (1095), na który przybywa wysłannik Bizan-
cjum. Poseł błaga wojowników Zachodu o ratunek dla 

background image

Kościoła wschodniego, zaś papież wygłasza kazanie 
i „zobowiązuje wielu, aby obiecali pomoc, a nawet 
przysięgli, że... wesprą cesarza przeciw poganom”. 

Bizantyjczykom z całą pewnością nie chodziło 

o krucjatę – walka z Arabami, potem z Turkami, była 
obroną państwa, nie zaś wojną  świętą. Podboje sel-
dżuckie nie wymagały interwencji (chrześcijanie w Sy-
rii o „wyzwolenie” nie prosili, pielgrzymom z Zachodu 
nie przeszkadzali Turcy w Palestynie, a trudy wędrówki 
po Azji Mniejszej omijali morzem), jednak owe prośby 
o najemników zrodziły w umyśle papieża–reformatora 
ideę wyprawy na Wschód. Wina Bizancjum leży więc 
w doborze argumentów zdobiących zabiegi posłów 
o pozyskanie najemników: apele do poczucia solidar-
ności chrześcijan, trochę retorycznej przesady w malo-
waniu obrazu prawdziwej niedoli wiernych z Azji 
Mniejszej, a nawet wizja hipotetycznych prześladowań 
Ziemi Świętej (Grecy dobrze rozumieli znaczenie Pale-
styny dla świata zachodniego). Ten zaś, źle poinfor-
mowany, ulegał pięknym słówkom posłów oraz opo-
wieściom bliżej nie znanych, udręczonych pątników. 
Tak rodziły się główne argumenty na korzyść krucjaty. 

2. Apel Urbana II w Clermont i ogłoszenie I 

wyprawy krzyżowej. Jakieś pół roku po synodzie 
w Piacenzy Urban II, który bawił we Francji od lata 
1095, zwołał w Clermont zjazd duchowieństwa. Prze-
ważali biskupi francuscy, a głównym tematem – jak 
i poprzednio  –  była sprawa  zachowania  dyscypliny 
w łonie Kościoła. Kanony uchwalone między 18 a 26 
listopada 1095 dotyczą  świeckiej inwestytury i symo-

background image

nii, precyzują również dekrety synodów wcześniej-
szych. Do krucjaty odnoszą się – bezpośrednio lub 
wprost – jedynie dwie uchwały: pierwsza rozszerza ob-
owiązek Pokoju Bożego z kategorii regionalnych na ca-
ły Kościół; druga przyrzeka wszystkim uczestnikom 
wojny o wyzwolenie Kościoła Pańskiego w Jerozolimie 
odpust zupełny, co znaczy darowanie kary za grzechy 
(a nie tylko ich odpuszczenie). Zamykając obrady 
Urban II wygłosił należne kazanie, słuchały go tłumy 
duchowieństwa i osób świeckich zgromadzone na bło-
niu za miastem. Późniejsze reperkusje tego wydarzenia 
oraz sukces krucjaty w różnym stopniu wpłynęły na re-
lacje, jednak dwa najbardziej bezpośrednie przekazy – 
opowieść Fulchera z Chartres i Anonima Dzieje Pierw-
szej Krucjaty
 zachowały główne wątki papieskiej mo-
wy. Urban II rozpoczyna opisem nieszczęść gnębiących 
chrześcijan na Wschodzie. Potem zaklina chrześcijan 
zachodnich, aby porzucili bratobójcze wojny, zaniecha-
li nienawiści, połączyli siły w walce z pogaństwem dla 
wyzwolenia swych wschodnich pobratymców.  Bez 
osłonek wylicza cierpienia czyhające na pielgrzymów 
w ich drodze, a następnie wzywa do wyrzeczeń i po-
święceń w myśl słów Ewangelii według świętego Ma-
teusza (16, 24): „Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech się 
zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie 
za mną”. Wśród entuzjazmu i okrzyków: „Deus le 
volt!” zadecydowano bez dalszych wahań „dźwignąć 
krzyż” wyrażając chęć udania się do Jerozolimy w ślad 
za biskupem Le Puy Ademarem z Monteil, legatem 
i zwierzchnikiem  wyprawy.  Na  znak  uczestnictwa 

background image

pierwsi wolontariusze z zapałem naszywają sobie na 
ramionach wycięty z materiału krzyż, który czyni ich 
cruce signati.
 

Krzyż był nie tylko symbolem wyrzeczeń, lecz też 

znakiem rozpoznawczym nowej społeczności piel-
grzymiej, obdarzonej określonymi przywilejami. Urban 
II popiera usilnie nabór rycerzy dla uformowania wy-
prawy zorganizowanej i skutecznej. Jednocześnie stara 
się pomniejszyć skutki bezmyślnego entuzjazmu: du-
chowni muszą mieć zgodę ordynariusza, wierni – dusz-
pasterza, młodzi małżonkowie – przyzwolenie żony. 
Ale ślubowania odwołać nie można, za to grozi eksko-
munika. Pierwszego grudnia do krucjaty dołącza Raj-
mund z Saint-Gilles, hrabia Tuluzy i Prowansji, (praw-
dopodobnie znal projekt przed rozpoczęciem synodu). 
Urban II pozostaje we Francji jeszcze osiem miesięcy, 
nawołuje do krucjaty w Limoges, Angers, w Akwitanii 
i Langwedocji. Pisze listy do Flamandów, wysyła ka-
znodzieję Roberta z Abrissel do doliny Loary, a innych 
księży do Normandii, Anglii i Genui. Swój apel adre-
suje do własnego środowiska, czyli szlachty zamiesz-
kującej tereny na południe od Loary. Lecz z nadejściem 
lata 1096 (planowany termin wymarszu) armia rozrasta 
się. Do Prowansalczyków dołączają: książę dolnej Lo-
taryngii Gotfryd z Bouillon i jego brat Baldwin z Bou-
logne, brat króla Filipa I Hugon z Vermandois, rycer-
stwo Francji i Szampanii oraz grupa pod Robertem 
z Normandii i Stefanem z Blois. Na wieść o wyprawie 
także Boemund postanowił przypiąć sobie krzyż i prze-
był Adriatyk na czele niewielkiej armii. 

background image

Sukces przekroczył więc z pewnością oczekiwania 

Urbana II i niełatwo można go wytłumaczyć. Na prze-
strzeni wieku XI zmieniały się warunki materialne, 
kształtował ideał rycerza. Musiało to wytworzyć pe-
wien stan gotowości, który sprzyjał  żywej reakcji na 
papieski apel. Pobyt na Wschodzie w roli najemnika 
czy teraz krzyżowca pozwala zrzucić więzy pozycji 
społecznej. Otwierają się perspektywy zaznania przy-
gód, ograniczane do tej pory przez ruchy pokojowe 
oraz narastanie zależności feudalnych. Co więcej, ry-
cerz (miles, obecnie miles Christi) pełni swą służbę ja-
ko wasal Chrystusa i Kościoła. Krucjata daje więc moż-
liwość połączenia ducha feudalnego z zasadami chrze-
ścijaństwa. Wersje późniejsze kazania w Clermont, jak 
też excitatoria, zdradzają uczucia nurtujące świado-
mość krzyżowca: malują obraz Franków, wybrańców 
bożych, obraz Jerozolimy i Ziemi Obiecanej „mlekiem 
i miodem płynącej”. Krzyżowcy porzucają ciasnotę 
i ubóstwo rodzinnych pieleszy przekonani, że w nagro-
dę zostaną spadkobiercami Chrystusa (List do Kolosan, 
3, 24). Owa niebiańska zaplata nie wyklucza wszakże 
perspektywy korzyści materialnych. 

Apel z Clermont zyskuje ogromną popularność 

również wśród tysięcy prostych ludzi. Z szerzeniem 
idei krucjatowej wiąże się imię Piotra Eremity, choć nie 
jest on jedynym „prorokiem”. Tu i tam pojawiają się 
inni przywódcy i stają na czele gromad ruszających do 
Jerozolimy niezależnie od oficjalnej daty wymarszu. 
Obok „krucjaty baronów”, hierarchicznej i zorganizo-
wanej (w niej też zresztą uczestniczy pewna liczba cy-

background image

wilów), powstają krucjaty „dzikie”. Trudny czas skła-
nia do masowych wędrówek: przez ostatnie dziesięcio-
lecia klęski żywiołowe, głód i epidemie nękały ziemie 
nad Renem i północ Francji. Umysły rozpalają się, wy-
bucha  zaraźliwy  entuzjazm  (wszyscy  namawiają 
wszystkich do wędrówki), oprócz tego pojawiają się 
znaki. Ludzie, przejęci wizją Apokalipsy (9, 1–12), 
wyprzedają mienie za dowolną cenę i wyruszają bez 
myśli o powrocie, z kobietami i dziećmi na wozach za-
przężonych w woły. Pierwsze oddziały opuszczają pół-
nocną Francję i Nadrenię w kwietniu 1096 prowadzone 
przez Waltera bez Mienia, potem przez Piotra Pustelni-
ka

5

, i w kilka miesięcy później docierają do Konstanty-

nopola bez większych incydentów. Cięższych prze-
stępstw dopuszczają się grupy niemieckie, które na po-
czątku wędrówki atakują zajadle gminy żydowskie 
i masakrują je mimo sprzeciwu niektórych biskupów. 
Szerząc zniszczenie również w dalszej drodze, więk-
szość tych gromad nie dociera nawet do Bizancjum, 
unicestwiona lub rozproszona przez oddziały Węgrów. 
Cala ta „dzika” krucjata płonie ogniem antysemityzmu: 
dla nich żydzi są wrogami Chrystusa i znieważają 
krzyż. W warunkach zamkniętej społeczności nie-
tolerancja osiąga stan wrzenia. 
 

 

background image

Rozdział  drugi 

I, II i III KRUCJATA POWSTANIE i UPADEK 

PAŃSTW ŁACIŃSKICH w ZIEMI ŚWIĘTEJ 

I – Pierwsza wyprawa i Aleksy I Komnen 

Złożona z oddzielnie wędrujących kontyngentów 

feudalnych, obciążona rzeszą cywilów krucjata nie 
spełniała oczekiwań papieża. Ów wołałby widzieć 
zwarte, karne oddziały podległe zwierzchnictwu legata 
i przywódcy świeckiego. Jeszcze mniej odpowiadała 
życzeniom cesarza Bizancjum, zwycięzcy Pieczyngów, 
który potrafił uwolnić się od emira Smyrny Czaki 
i utrzymywał pokojowe stosunki z sułtanem seldżuc-
kiego Rumu, panem Nikei, Kilidż Arslanem. Przybycie 
wyprawy krzyżowej postawiło przed Cesarstwem po-
ważne zadania związane z zaopatrzeniem i dozorem. 
Anna Komnena, opisując te wypadki po blisko dwu-
dziestu latach i z pewnością wyrażając myśli swego oj-
ca, cesarza Aleksego I, nie wątpi w szczerość intencji 
„ubogich pielgrzymów”, natomiast baronów podejrze-
wa o zamysły dużo bardziej wojownicze. Istotnie, czyż 
można nie żywić obaw na widok Boemunda w szatach 
krzyżowca tu, gdzie piętnaście lat wcześniej bawił jako 
najeźdźca? Aleksy I przygotował tymczasem aprowiza-
cję i obiecał ułatwić przemarsz pod warunkiem, że 
krzyżowcy dotrzymają swoich pokojowych obietnic. 

Pierwsze incydenty były dziełem krucjaty „ludo-

wej”, biednej, często niezdolnej ponosić koszty wła-
snego  utrzymania,  plądrującej nawet  przedmieścia 

background image

Konstantynopola. Anna Komnena opisuje, jak w sierp-
niu roku 1096 bandy Waltera bez Mienia i Piotra Ere-
mity domagały się przeprawy na stronę azjatycką, po 
czym jęły pustoszyć chrześcijańskie wioski i osiedla 
oraz urządzać wypady na ziemie tureckie. Tam znaczną 
ich część wytrzebiono (w październiku 1096), a niedo-
bitków przywiozły z powrotem okręty bizantyjskie. 
W tym czasie do stolicy zbliżyły się pierwsze oddziały 
– bez większych kłopotów, gdyż były nieliczne. Gwał-
towne zajścia dotyczyły przemarszu znaczniejszych 
grup. Wynikły na przykład kontakty między Rajmun-
dem z Tuluzy a jego eskortą, najemnymi Pieczyngami, 
Boemundem a mieszkańcami Kastorii, którzy odmówili 
mu zaopatrzenia. Przede wszystkim zaś rosło napięcie, 
w miarę jak do ostatnich kontyngentów docierały po 
drodze niejasne pogłoski o rokowaniach prowadzonych 
w Konstantynopolu z ich poprzednikami oraz o oko-
licznościach toczących się rozmów. 

Hugon z Vermandois pierwszy złożył na ręce 

Aleksego I przysięgę: przywrócić Bizancjum całość 
ziem zagarniętych przez Turków, oddać w lenno cesar-
skie nowo zdobyte tereny na Wschodzie, dochować 
wierności cesarzowi. Takiego aktu oczekiwał władca 
od wszystkich dowódców krucjaty, co znaczy, że dla 
pozyskania krzyżowców zaczął działać na modlę za-
chodnią. Jednak Gotfryd z Bouillon jako wasal cesarza 
niemieckiego odmówił złożenia przysięgi innemu suze-
renowi i trzeba było wstrzymać dostawy żywności – 
dopiero to skłoniło go do ustępstw. Rajmund z Saint-
Gilles argumentował, że może służyć wyłącznie Chry-

background image

stusowi, przyrzekł jednak nie nastawać na życie i honor 
cesarza Bizancjum. Inaczej zachował się Boemund: 
chętnie spełnił żądania cesarskie prosząc równocześnie 
w zamian o nominację na pierwszego domestikosa 
Wschodu. Oznaczało to dowództwo naczelne wojsk bi-
zantyjskich w Azji Mniejszej (w tym więc i wyprawy 
krzyżowej). Prośba taka ujawnia zamysły przywódcy 
Normanów - pragnął zostać pierwszym najemnikiem 
cesarza, by później w razie potrzeby wykorzystać moc 
i bogactwa stąd płynące. 

Tak więc, chcąc nie chcąc, wodzowie krucjaty wy-

lądowali w końcu wszyscy razem na terenie Azji 
Mniejszej jako najemnicy cesarza. Jest maj roku 1097, 
wojska oblegają właśnie Nikeę, armia przybyła na po-
moc pod wodzą Kilidż Arslana musiała odstąpić, 19 
czerwca garnizon turecki poddaje miasto Bizantyjczy-
kom. Już teraz, mimo wielkiej hojności Aleksego wo-
bec krzyżowców, dają się słyszeć sarkania na jego 
przebiegłość oraz pobłażanie w stosunku do niewier-
nych (to z pewnością wynik tajnych konszachtów 
z wrogiem!...). Jednak oficjalne układy pozostają bez 
zmian i krucjata powoli rusza ku wschodowi wspólnie 
z kontyngentem bizantyjskim. Zwycięstwo pod Dory-
leum nad armią Kilidż Arslana (1 lipca) otwiera krzy-
żowcom przejście do Anatolii. Armia posuwa się z o- 
gromną trudnością cierpiąc głód i pragnienie, tracąc 
mnóstwo koni, a winą za wszystkie nieszczęścia obar-
czając przewodników greckich. Pod Herakleą zwycięża 
wojska Daniszmendydów i emira Kapadocji, następnie 
pokonuje Taurus i wkracza do Cylicji witana serdecz-

background image

nie przez Ormian (osiadłych tu w II połowie XI wieku). 
Dwudziestego października, po czterech miesiącach 
marszu, rozbija obóz pod Antiochią. 

Oblężenie Antiochii, miasta bizantyjskiego aż po 

rok 1085, jest punktem zwrotnym w dziejach krucjaty: 
pierwszy raz dają o sobie znać ambicje terytorialne 
krzyżowców, dochodzi też do zerwania stosunków 
z Bizancjum.  Już  wcześniej  siostrzeniec  Boemunda, 
Tankred, oraz Baldwin z Boulogne zajęli na swój wła-
sny rachunek twierdze cylicyjskie Tars i Mamistrę, jed-
nak opuszczają je po szeregu nieporozumień. Potem 
Baldwin rusza nad górny Eufrat. Opanowuje warownie 
Ravendel i Turbessel, które oddaje w lenno swoim 
przewodnikom, kompanom ormiańskim, a sam udaje 
się do Edessy, dokąd wzywa go Ormianin Toros 
w obawie przed kuratelą turecką. Tam Baldwin zostaje 
przybranym synem i spadkobiercą księcia. W pożąda-
nym czasie wybuchają zamieszki (marzec 1098) dając 
mu wolną rękę: powstaje pierwsze państwo krzyżowe 
hrabstwo Edessy. O przekazaniu miasta cesarzowi Bi-
zancjum jakoś się nie mówi. 

W podobny sposób dobiegają końca dramatyczne 

dzieje oblężenia Antiochii, a Boemund potrafi wyko-
rzystać zaistniałe okoliczności. Blokada miasta trwa od 
listopada i jest możliwa dzięki pomocy materialnej do-
starczonej na okrętach genueńskich. Zimą trudności 
z zaopatrzeniem rosną i, mimo zwycięstw nad armiami 
przybyłymi na ratunek Antiochii z Damaszku, a potem 
z Aleppo (grudzień 1097, luty 1098), morale oblegają-
cych jest bardzo niskie. Nasilają się dezercje: od Piotra 

background image

Eremity poczynając, a kończąc na Stefanie z Blois. 
Szefa kontyngentu bizantyjskiego bez kłopotu skłonił 
do ucieczki Boemund przekonując, że krzyżowcy dybią 
na jego życie, bowiem cesarz Aleksy spiskuje ponoć 
z Turkami, zamiast śpieszyć na pomoc wyprawie. Wy-
korzystując wrogie nastawienie do Bizancjum wódz 
Normanów żywi nadzieję zostać panem miasta, jeśli 
wejdzie do niego pierwszy i, po drugie, o ile cesarz nie 
pojawi się osobiście dochodzić swych praw posiadania. 
Dzięki konszachtom z jednym z oblężonych Boemund 
przenika do Antiochii 3 czerwca, wcześniej niż inni 
krzyżowcy; zresztą niebawem wojska krzyżowe z oble-
gających zamienią się w oblegane, wzięte w dwa ognie 
między Turków w cytadeli i wielką armię atabega Mo-
sulu Kurbughi przybyłą na pomoc miastu. Trzeba bę-
dzie paru cudownych wizji i odkrycia relikwii Świętej 
Włóczni, aby ukrócić defetyzm ogarniający całe woj-
sko i doprowadzić do przysięgi: „żaden z wodzów pod 
żadnym pozorem nie opuści Antiochii bez porozumie-
nia z innymi”. Wszakże do Aleksego docierają ucieki-
nierzy przekonani o niechybnym upadku miasta. Cesarz 
na czele odsieczy był już w Filomelionie, lecz pesymi-
styczne opowieści zbiegów, chęć posiadania ziem 
świeżo podbitych siłami krzyżowców (Smyrna, Efez, 
Sardes i część dawnej Lidii), strach przed Kurbughą – 
wszystkie te okoliczności skłaniają go do odwrotu. Tak 
oto spełnia się drugi warunek i Boemund, zwycięski 
wódz krzyżowców w bitwie z Kurbughą (28 czerwca), 
zostaje panem miasta. Tylko Rajmund z Saint-Gilles, 
w równej mierze zazdrosny co wierny, domagał się re-

background image

spektowania praw cesarza. Skoro jednak Aleksy nie 
okazał pomocy swym wasalom, ci poczuli się zwolnie-
ni z danego mu słowa. Krucjata zrywa z Bizancjum. 

II – Powodzenie misji krzyżowców                               

a ich skłóceni wrogowie 

1. Podziały na Bliskim Wschodzie. U podstaw 

pierwszego sukcesu krucjaty leży wyłącznie rozdrob-
nienie polityczne muzułmanów końca XI wieku. Ob-
szar Bliskiego Wschodu dzielą między siebie: kalifat 
Fatymidów z Kairu obejmujący na południu Egipt 
i część Palestyny oraz Seldżucy, władcy reszty krain 
bliskowschodnich. Owi tureccy nomadowie rodem 
z Transoksanii (Turkiestan) przeszli na islam w końcu 
X wieku za sprawą misjonarzy sunnickich. Początkowo 
najemnicy w służbie książąt perskich, potem panowie 
Chorasanu, w roku 1055 „wyzwalaią” kalifa abbasydz-
kiego w Bagdadzie spod kurateli heretyckich wezyrów 
perskich (szyitów). Wnuk Seldżuka Tughril  Beg 
przyjmuje tytuł sułtana, który każe mu w imieniu isla-
mu i kalifa szerzyć triumfalnie ortodoksję sunnicką. 
Pod koniec XI wieku, w czasach następców Tughrila, 
imperium seldżuckie rozciąga się od Persji po Syrię 
(zagarniętą częściowo Fatymidom) i Azję Mniejszą. 
Zagony Turkomanów w głąb Anatolii, zwycięstwo Alp 
Arslana nad Romanem IV pod Mantzikertem (1071) 
oraz wojny domowe w Cesarstwie Bizantyjskim po-
zwalają Turkom dotrzeć nad Bosfor. 

Wojny dynastyczne po śmierci Malikszaha (1092) 

kończą się podziałem imperium seldżuckiego na wiele 

background image

skłóconych ze sobą księstw, gdzie władza należy do 
atabegów (regentów niepełnoletnich książątek). W Azji 
Mniejszej Kilidż Arslan jest władcą niezależnego sułta-
natu zwanego Rumem (u Bizantyjczyków Romanią) ze 
stolicą w Nikei, a po zwycięstwie krzyżowców – 
w Ikonium (Konii). Zjednoczeniowym wysiłkom sułta-
na Rumu przeciwstawiają się liczne ksiąstewka tureckie 
wschodniej Anatolii. Później dołączają do niego Da-
niszmendydzi z Kapadocji i wspólnie obie te siły po-
wstrzymują napór krzyżowców przez cały wiek XII. 

Górna Mezopotamia (Dijar Bakr) należy do innych 

plemion turkomańskich, nie podlegających nigdy tu-
reckiemu władcy Mosulu. Najważniejsze z nich, Artu-
kidzi, mistrzowie podwójnej gry wobec ościennych po-
tęg, zachowają niezależność aż do XV wieku. Syria 
podbita przez brata Malikszaha, Tutusza, ulega nieo-
czekiwanie podziałowi między dwóch jego synów 
Ridwana i Dukaka: jeden staje się panem Aleppo, drugi 
władcą Damaszku, zaś lokalni kadi  (w  Trypołisie, 
Apamei czy Szajzarze) uzyskują niezawisłość. I wresz-
cie Fatymidzi, wyparci przez Seldżukidów z Syrii pół-
nocnej, potem nawet z Palestyny, wykorzystują krucja-
tę dla odebrania Jerozolimy dowódcy tureckiemu, który 
nią zawładnął. 

 Podziałom politycznym towarzyszą religijne i et-

niczne. Turcy sunniccy, będąc tylko niezbyt liczną gru-
pą wojowników, dominują nad ludnością arabską, czę-
sto inowierczą (szyici lub izmaelici) oraz chrześcijań-
ską. W Syrii północnej, gdzie chrześcijan jest więcej, 
walną rolę w powstaniu pierwszych państw krzyżo-

background image

wych odgrywają Ormianie, służąc za przewodników, 
informatorów, dostawców żywności, często nawet za 
poborowych, jak w Edessie. Mniejszości chrześci-
jańskie pozostałej części Syrii (ortodoksi, melkici, 
a zwłaszcza monofizyci) żyją w systemie zimma, po-
nadto w administracji Fatymidów Koptowie (monofi-
zyci) piastują liczne urzędy. Panowanie Seldżukidów 
w Palestynie nie pogorszyło doli chrześcijan, im też ani 
w głowie było wzywać krzyżowców na ratunek. Mu-
zułmanie bliskowschodni nie brali więc pod uwagę 
aspektu religijnego krucjat, a w nich samych widzieli 
wojska podobne do armii, z którymi w końcu X wieku 
wkraczali do Syrii cesarze bizantyjscy Nicefor Fokas 
i łan Tzimiskes. Franków uznano bez zbędnych dywa-
gacji za nowego partnera w złożonej grze politycznej 
peryferii Wschodu muzułmańskiego. 

2. Pierwsza krucjata i pierwsze aneksje te-

rytorialne (1099–1125). Zdobycie Antiochii daje po-
czątek problemom status quo  krzyżowców.  Aż  do  li-
stopada 1098 toczy się spór Rajmunda, hrabiego Tulu-
zy, z Boemundem: jak pogodzić zabór miasta z respek-
towaniem  praw cesarza  Bizancjum?  Latem,  gdy 
w Antiochii  szaleje  epidemia  unosząc  życie  legata 
Ademara z Monteil, wodzowie krucjaty rozjeżdżają się. 
Penetrując sąsiednie rejony, obejmują w posiadanie wa-
rownie na południu (Laodyceę syryjską, Ma’arrat) lub 
umacniają swoje pozycje w Cylicji. Pokrętne wypo-
wiedzi rady baronów na temat Antiochii i dowództwa 
nad wojskami krucjatowymi irytują resztę armii, która 
burzy fortyfikacje Ma’arratu zajętego przez Rajmunda 

background image

z Saint-Gilles. W ten sposób ludzie usiłują zmusić wo-
dza do udania się w dalszą drogę. Armia rusza wreszcie 
ku Jerozolimie 13 stycznia roku 1099 i przebywa dolinę 
Orontesu bez sprzeciwu ze strony miejscowych emirów 
arabskich. Osiągnąwszy wybrzeże krzyżowcy zdoby-
wają twierdze Tortosy i Maraklei, jednak pod silną pre-
sją ogółu Rajmund z Saint-Gilles musi poniechać oblę-
żenia Arki, którą chciał uczynić ośrodkiem swoich 
przyszłych posiadłości. Wyprawa maszeruje brzegiem 
morza aż po Jafę, 6 czerwca przybywa do Betlejem, 
a nazajutrz rozpoczyna oblężenie Jerozolimy. Miasto, 
ochraniane wąwozami z trzech stron (oprócz północy), 
zostało ufortyfikowane i czeka na pomoc z Egiptu, 
podczas gdy wojska oblegające, zbyt nieliczne, aby je 
okrążyć, cierpią wskutek braku wody, drewna i nawet 
broni. Wypad w łasy Samarii oraz pojawienie się w Ja-
fie floty genueńskiej dostarczą pomyślnie materiałów 
niezbędnych do budowy machin, zaś posty oczyszcza-
jące oraz procesja wokół miasta i na Górę Oliwną 
przywrócą wyprawie krzyżowej jej pątniczy sens i du-
cha walki. Jerozolima ulega 15 lipca po dwóch dniach 
ciężkich zmagań: 

„Wdarłszy się do miasta pielgrzymi ścigali i mor-

dowali Saraccnów aż do świątyni Salomona, gdzie... 
były już takie jatki, że nasi brodzili we krwi aż po kost-
ki... Wkrótce krzyżowcy przebiegali cale miasto gra-
biąc złoto, srebro, konie, muły, plądrując domy, obfi-
tujące w bogactwa. Potem, szczęśliwi i płaczący z ra-

background image

dości, szli wielbić Grób Zbawiciela naszego, Jezusa 
Chrystusa, dopełnić tego, co Mu ongiś ślubowali”. 

Wybuch bestialstwa ma swoje korzenie w trzech 

latach wyrzeczeń i ekstazie religijnej. Stopniem gwał-
towności góruje nad prześladowaniami Al-Hakima, 
a w oczach islamu uczyni zdobycie Jerozolimy symbo-
lem nietolerancji chrześcijańskiej. 

Dla krzyżowców oznacza szczęśliwe zakończenie 

pielgrzymki, która przeradza się w straż u grobu Chry-
stusa. Zadowoleni z osiągnięcia celu odprawiają swoje 
nabożeństwa w Świętym Mieście i dokonują ablucji 
w wodach Jordanu. Podczas następnych miesięcy wielu 
pątników postanawia wracać. Wierząc szczerze, iż zi-
ściły się ich marzenia, wyruszają na Zachód niosąc 
w świat  wieść  o  triumfie  chrześcijaństwa.  Gotfryd 
z Bouillon, obrany księciem przez duchownych oraz 
równych sobie wodzów krucjaty (wolą go od Rajmunda 
z Tuluzy ze względu na słabość charakteru) przyjmuje 
tytuł Obrońcy Świętego Grobu, czym zapewnia Kościo-
łowi szerokie prawa w nowym państwie. Wsparcie in-
nych dowódców pozwala mu zaskoczyć armię egipską 
pod Askalonem (sierpień 1099) i umożliwić królestwu 
przeżycie. Ale już we wrześniu zostaje sam z trzystu 
rycerzami i paroma tysiącami piechurów. Ma to wy-
starczyć do obrony świeżych zdobyczy terytorialnych 
(Jerozolima, Jafa, Lydda, Ramia, Betlejem, Hebron), do 
których wkrótce dołącza Galilea. Owe „kolonie” krzy-
żowe tworzy kilka zaledwie miast niebezpiecznie odo-
sobnionych (blisko siedemset kilometrów dzieli Jerozo-

background image

limę od Antiochii i Edessy), bez dobrej łączności z mo-
rzem, jedyną obecnie drogą na Zachód. 

Tymczasem na Zachodzie krucjata nie schodzi 

z ust kaznodziejów i wieść o zdobyciu Jerozolimy po-
pycha nowe tłumy na szlaki wschodnie, a papież Pas-
chalis II wyklina wszystkich, którzy nie dopełnili ślu-
bów. W ten sposób stwarza okazję powrotu do Jerozo-
limy uciekinierom – jak Stefan z Blois czy Hugon 
z Vermandois. Powstaje kilka armii liczących nie-
rzadko tysiące osób. Wiosną roku 1101, nie czekając na 
inne oddziały, przybywają do Konstantynopola Lom-
bardczycy na czele z arcybiskupem Mediolanu. Wbrew 
radom Rajmunda z Saint-Gilles, którego Aleksy dał im 
za przewodnika, zamierzają udać się do północnej Ana-
tolii i uwolnić Boemunda pojmanego i więzionego 
przez Daniszmendydów. Na terytorium nieprzyjaciel-
skim za rzeką Halys otaczają ich i dziesiątkują siły 
miejscowych Turków i Ridwana z Aleppo. Również 
wojska pod dowództwem Wilhelma II z Nevers oraz 
armia Wilhelma IX z Akwitanii i Welfa IV z Bawarii 
giną, kolejno niszczone w pobliżu Heraklei. Brak 
zgodnego działania powoduje, że owa „powtórka z kru-
cjaty” – wojska nie mniej liczne niż armie I wyprawy 
krzyżowej – ulegają w Anatolii przypadkowej koalicji 
tureckiej. 

Teraz posiłki dla Ziemi Świętej mogą płynąć tylko 

morzem, dostarczane za pośrednictwem okrętów miast 
italskich (już w zdobywaniu Antiochii oraz Jerozolimy 
bardzo pomogła flota genueńska). W roku 1100 przy-
bycie arcybiskupa Daimberta z Pizy na czele stu dwu-

background image

dziestu okrętów przyczynia się do budowy fortyfikacji 
Jafy. Wszakże siły, którą dysponuje, używa Daimbert 
przede wszystkim do zaspokojenia własnych ambicji: 
zapewnia sobie patriarchat Jerozolimy, podporządko-
wuje księstwo Antiochii i Królestwo Jerozolimy, nawet 
jedną czwartą Świętego Miasta, a poza tym część i na 
koniec całą Jafę. Być może dla przeciwwagi i ograni-
czenia wpływów arcybiskupa Gotfryd obiecuje Wene-
cjanom, których flota dotarła właśnie i przystąpiła do 
szturmu Hajfy, jedną trzecią część wszystkich miast 
zdobytych z pomocą ich okrętów oraz duże przywileje. 
Gotfryd umiera w tym samym roku, dzieło konkwisty 
przechodzi w ręce Baldwina I (1100–1118) jako spad-
kobiercy brata w myśl zwyczajów ich ojczyzny. Ten 
zrzeka się hrabstwa Edessy, przekazując je swemu ku-
zynowi Baldwinowi z Le Bourg, i wkrótce w Betlejem 
w dzień Bożego Narodzenia A. D. 1100 odbiera z rąk 
patriarchy koronę króla Jerozolimy. W roku 1101 opa-
nowuje Arsuf, w 1104 - z pomocą Genueńczyków – 
Akkę. Pod Ramią w 1105 zatrzymuje kolejną ofensywę 
Fatymidów (prowadzoną przy współudziale atabega 
Damaszku), wreszcie zdobywa Bejrut i w tym samym 
roku, korzystając ze wsparcia floty króla norweskiego 
Sigurda – Sydon (1110). 

Pomoc okrętów genueńskich okazała się niezbędna 

takżeprzy podboju głównych miast hrabstwa Trypolisu, 
przyszłych włości Rajmunda z Tuluzy. Ten, powróciw-
szy z Konstantynopola, zajął Tortosę (1102), w 1103 
zbudował wspólnie z Bizantyjczykami Górę Pielgrzy-
mią (twierdza ta pozwala zablokować Trypolis od stro-

background image

ny lądu) i razem z Genueńczykiem Hugonem Embriaco 
opanował Dżubajl. Sam Trypolis padł w roku 1109 
ulegając flocie genueńskiej i prowansalskiej, którą syn 
Rajmunda Bertrand właśnie sprowadził. Z lądu wspie-
rały oblężenie miasta siły innych książąt krzyżowych. 

Pod mury Trypolisu ściągnął ich problem spadku 

po Rajmundzie z Tuluzy. Zebraniu wszystkich baronów 
przewodniczył Baldwin I. Osiągnięto kompromis: hrab-
stwo ma zostać rozdzielone pomiędzy obu pretenden-
tów czyli Wilhelma Jordana, wasala Antiochii, i Ber-
tranda, podległego królowi jerozolimskiemu. W ogól-
nej harmonii zdobyto miasto. Nieco później śmierć 
Wilhelma Jordana pozwoliła zjednoczyć hrabstwo Try-
polisu pod panowaniem Bertranda z pośrednią korzy-
ścią dla króla Jerozolimy jako jedynego od tej chwili 
suzerena. Baldwin I – rozjemca książąt krzyżowych – 
zyskał autorytet moralny, który podczas tych wydarzeń 
oddal na usługi całej frankijskiej Syrii, dla obrony po-
zostałych państw łacińskich. 

Księstwo Antiochii i hrabstwo Edessy doznały 

więc przeobrażeń wewnętrznych i zewnętrznych o wie-
le bardziej burzliwych niż Królestwo Jerozolimy. Nie-
dawno uwolniony Boemund z Antiochii i jego sprzy-
mierzeniec Baldwin z Edessy, obydwaj zagrożeni ze 
strony atabega Mosulu i emira Mardinu, ponoszą klęskę 
pod Harranem (1104). Baldwin dostaje się do niewoli. 
Ridwan z Aleppo ponownie zajmuje Ariach i inne wa-
rownie panujące nad niziną antiocheńską podczas gdy 
Cesarstwo okupuje miasta Cylicji. Boemund przekazuje 
regencję Tankredowi i jedzie na Zachód montować 

background image

nową krucjatę, myśląc skierować ją przeciwko Bizan-
tyjczykom, „zdrajcom interesów chrześcijaństwa za-
chodniego”. Wyprawa pod jego przewodem załamuje 
się w Grecji koło Dyrrachium. Na mocy traktatu, pod-
pisanego wspólnie z Aleksym, Boemund musi – w za-
mian za lenno Antiochii – zobowiązać się do uległości 
wasalnej i obiecać cesarzowi pomoc zbrojną przeciw 
jego wrogom (1108). Jednak Tankred odmawia uznania 
traktatu i pod nieobecność Boemunda odzyskuje prawie 
wszystkie warownie utracone poprzednio na rzecz Bi-
zancjum i Aleppo. 

Zwycięstwo Turków pod Harranem (1104) było 

pierwszym w antyfrankijskiej kontrofensywie nowego 
sułtana, pana zachodniej Persji i Mezopotamii, który 
wyprawia ponownie atabega Mosulu Maududa na zdo-
bycie Edessy (1110). Miasto ratują oddziały Baldwina 
I, trzeba jednak ewakuować mieszkańców ziem na 
wschód od Eufratu, którzy giną po drodze, wymordo-
wani. Nowa kampania Maududa przeciw Królestwu Je-
rozolimy (1113) musi ustąpić w strachu przed posiłka-
mi śpieszącymi na pomoc Baldwinowi pod dowódz-
twem Tankreda i Bertranda z Trypolisu. Ze swej strony 
książęta syryjscy obawiają się, że pod pretekstem woj-
ny z Frankami sułtan zechce uzależnić ich od siebie: 
Maudud, goszcząc pod koniec swej czwartej kampanii 
w Damaszku, ginie z poduszczenia atabega Tughtakina. 
Poza tym w roku 1115 nowy atabeg Mosulu, zdążając 
na czele armii perskiej, natyka się na połączone siły 
franko-syryjskie i wpada w zasadzkę pod Tall Danisem, 
gdzie Roger z Antiochii niszczy całe jego wojsko. 

background image

Z kolei Artukida Ilghazi podejmuje ofensywę z własnej 
woli, opanowuje Aleppo i rozbija armię antiocheńską 
pod Artachem (1119). Ginie Roger, a ogromna liczba 
poległych daje nazwę miejscu bitwy: Ager Sanguinis. 
Po Baldwinie I tron Jerozolimy obejmuje Baldwin II 
(1118–1131), jak kiedyś w Edessie. Teraz on musi ob-
jąć regencję i ratować Antiochię kosztem kilku kampa-
nii. Śpiesząc na odsiecz Edessie (książę Joscelin, po-
padł w niewolę), sam również dostaje się w ręce Artu-
kidów (1123). 

Mimo nieobecności obu uwięzionych władców 

państwa krzyżowe trzymają się dzielnie. Lata dwudzie-
ste XII wieku wyznaczają nawet punkt szczytowy ich 
ekspansji. Hrabstwo Edessy musiało oddać Turkom 
kilka swych najbardziej wysuniętych północnych fortec 
(Gargar, 1123), lecz inne (Samosata i Marasz) oraz na 
południu warownie Ravendel i Turbessel chronią pół-
nocną granicę księstwa Antiochii. Ono zaś sięga od Cy-
licji (odebranej Bizancjum w roku 1108) na północy do 
Dżabalu i Al-Markabu na południu. W centrum posiada 
wówczas ziemie za Orontesem, gdzie fortece Al-
Asarib, Kafartab i Ma’arrat mogą zagrażać Aleppo, są 
więc przedmiotem częstych sporów. Księstwa północne 
tworzą zatem barierę utrudniającą aż po wiek XIII 
łączność między Turkami Anatolii i Mezopotamii. 

Hrabstwo Trypolisu ciągnie się wzdłuż wybrzeża 

libańskiego od Tortosy do Dżubajlu obejmując także 
górzyste „zaplecze” kraju, a położenie strategiczne po-
zwala mu od roku 1109 dzielić z damasceńczykami do-
chody płynące z bogactw równiny Al-Bika (między Li-

background image

banem a Antylibanem). Najpóźniej utworzone państwo 
łacińskie zapewnia łączność między północą a Króle-
stwem Jerozolimy. To ostatnie zaś obejmuje całą Gali-
leę i płaskowyż Judei aż po depresję Jordanu. Na po-
łudniu udało się Baldwinowi I zahaczyć na drugim 
brzegu rzeki: Beduini z pustyni płacą mu haracz. Król 
buduje fortece Wadi Musa i Montréal, a w 1116 zajmu-
je port Ajla nad Morzem Czerwonym. Zrywając łącz-
ność między Syrią a Egiptem władca jerozolimski uzy-
skał nadzwyczaj dogodną pozycję strategiczną i za-
pewnił sobie znakomite źródło dochodów w postaci 
opłat pobieranych od karawan kupieckich. Zdobycie 
Tyru w 1124 kończy podboje na wybrzeżu palestyń-
skim. Tylko Askalon, pozostając w rękach Egipcjan, 
zagraża jeszcze bezpieczeństwu granic południowych. 
Osiedlenie się krzyżowców na wybrzeżu i zajęcie także 
części ziem w głębi lądu nie tylko odcięło miasta inte-
rioru od morza i krain bardziej zasobnych – źródeł do-
chodów. Niebawem zagroziło samym miastom: Aleppo 
i Damaszek stają się kluczem do skomplikowanej poli-
tyki drugiej ćwierci XII wieku. 

III – Islam przejmuje inicjatywę (1125–1188) 

1. Atabegowie Mosulu i święta wojna przeciw 

Frankom (1125–1145). W okresie gdy Frankowie usi-
łują wielokrotnie zdobyć Aleppo czy Damaszek korzy-
stając z pomocy niektórych czynników miejscowych 
(zwłaszcza asasynów w przypadku Damaszku), sama 
ekspansja łacińska i pewne akty przemocy budzą ruchy 

background image

protestacyjne ludności muzułmańskiej, powodują odro-
dzenie militarne i polityczne islamskiego Wschodu, 
które przesuwa ku zachodowi punkt ciężkości jego po-
lityki. Chwiejność postawy książąt syryjskich, ich 
wieczne zmiany sojuszy w dbałości o własne dobra 
musiały rodzić wrogość ludności, która ujawniała fakty 
współpracy różnowierców (umiarkowanych szyitów, 
izmailickich asasynów, egipskich Fatymidów) z Fran-
kami i potępiała obojętność suwerenów. Atabegowie 
Mosulu starali się, z przekonania i dla zysku, wykorzy-
stywać owe ruchy jednocząc częściowo Dżazirę i Syrię. 
W roku 1125 oblężone przez Franków Aleppo wzywa 
na ratunek Mosul, jednak atabeg Al-Bursuki, którego 
władza łączy oba miasta, ginie z ręki asasynów. Jed-
ność przywraca w 1128 następca Bursukiego Zanki. 
W roku 1130 stara się zachęcić Damaszek do podjęcia 
wojny świętej wspólnie z nim, zajmuje Hamę, zaś 
w 1135 warownie za Orontesem stanowiące zagrożenie 
dla Aleppo. W 1137 zmusza samego króla jerozolim-
skiego Fulka z Andegawenii (1131–1143), oblężonego 
w Montferrand, do wydania tej twierdzy, a także Rafa-
nijji. Wspólna wyprawa przeciw Aleppo i Szajzarowi 
połączonych oddziałów Jana II Komnena i Franków an-
tiocheńskich, którzy musieli uznać jego zwierzchnictwo 
lenne, kończy się niczym z powodu kłótni między 
sprzymierzeńcami (1138) i Zanki może obsadzić z po-
wrotem warownie za Orontesem. W następnym roku 
oblega Damaszek, ten zaś szuka pomocy u Franków. 
Porozumienie dochodzi do skutku, Frankowie dostają 
w nagrodę twierdzę Banijas. Sojusz z Damaszkiem za-

background image

pewnił na jakiś czas spokój Królestwu Jerozolimy. 
Wyparty z Syrii, Zanki poświęca się walce z Artukida-
mi i Kurdami o Mosul. W trakcie pewnej kampanii 
przeciw Artukidom i Frankom opanowuje pozbawioną 
ochrony Edessę (1144). To wydarzenie nadaje mu 
w świecie islamskim miano „obrońcy wiary” i zyskuje 
ogromny rozgłos także na Zachodzie. 

2. Klęska II krucjaty (1148). Biskupi ormiań-

scy i inni przybysze z Antiochii rozgłosili na Zachodzie 
wieść o poddaniu Edessy i domagali się pomocy dla 
niej. I jeśli nawet sam upadek miasta wymarszu krucja-
ty nie spowodował, to przynajmniej posłużył za jeden 
z głównych argumentów w ustach kaznodziejów. Wy-
daje się, że pierwszy impuls do działania pochodził od 
króla Francji Ludwika VII pragnącego podjąć piel-
grzymkę do Jerozolimy w dziele pokuty za świeżo po-
pełnione akty gwałtu. Na jego prośbę papież ponownie 
ogłasza (1 marca 1146) bullę promulgacyjną krucjaty, 
do tej chwili pozostającą bez odzewu. Kazanie wygła-
sza Bernard z Clairvaux 31 marca w Vézelay i skłania 
do wzięcia krzyża wielu nobilów francuskich, uzyskuje 
nawet zgodę Konrada III, aby ów stanął na czele kru-
cjaty swoich ziomków (Spira, 27 grudnia). W Niem-
czech, już po wygłoszeniu kazania powszechnego, były 
mnich z Clairvaux, niejaki Raul, judzi do pogromów 
żydowskich, takich jak podczas pierwszej krucjaty, 
i tak samo skłania do udziału w wyprawie tłumy cywi-
lów. 

Warcholstwo „elementów ludowych”, a zwłaszcza 

grupy niemieckiej, wywołuje szereg incydentów w cza-

background image

sie marszu wyprawy przez Bałkany, jednak największy 
problem ma postać konfliktu politycznego z Bizan-
cjum. Obawy cesarza Manuela I dotyczą nie tyle poby-
tu armii krzyżowych na ziemiach bizantyjskich, ile 
przede wszystkim perspektywy umocnienia księstwa 
Antiochii, gdyż  śladem swojego ojca Jana II dąży do 
ponownego rozciągnięcia na nie suwerenitetu Bizan-
cjum. Poza tym przybycie krucjaty może wpłynąć na 
osłabienie sojuszu niemiecko-bizantyjskiego przeciw 
Rogerowi II z Sycylii. Istotnie, gdy Ludwik VII i Kon-
rad III raz po raz odrzucają propozycję złożenia hołdu 
cesarzowi (dzieje się to jesienią 1147), Roger II wyko-
rzystuje okoliczności, które wiążą armię bizantyjską 
przy dozorowaniu krzyżowców, zajmując Korfu i Kefa-
lonię oraz plądrując Korynt i Teby. Krucjata ułatwia 
więc inwazję Normanów i popycha Manuela do sojuszu 
z sułtanem Rumu. Bez pomocy Bizancjum przebycie 
Azji Mniejszej jest trudne. Poza tym Francuzi i Niemcy 
nie znoszą się nawzajem i wędrują osobno. Armia Kon-
rada przestaje istnieć pod Doryleum, a władca, pogo-
dzony z Manuelem, dociera do Akki na statkach bizan-
tyjskich. Ludwik VII posuwa się wybrzeżem, jednak, 
nękany atakami nieprzyjaciela w dolinie Meandra, musi 
porzucić cywilów w Attalii (gdzie masakrują ich Tur-
cy), sam zaś wraz z rycerzami udaje się do Antiochii 
drogą morską. Złe stosunki z Bizancjum oraz niesnaski 
w łonie samej wyprawy zredukowały jej siły o blisko 
trzy czwarte. 

Kolejna przyczyna klęski to waśnie dzielące krzy-

żowców i Franków osiadłych na Wschodzie. Ludwik 

background image

VII odmawia udziału w wyprawie na Aleppo, do której 
zachęca go książę Antiochii Rajmund z Poitiers, i po-
dąża za Konradem III do Jerozolimy. Cele pątnicze bio-
rą górę nad koniecznością obrony Wschodu łacińskiego 
– krzyżowcy nie doceniają powagi sytuacji. Dopełniw-
szy ślubu niektórzy wracają do Europy, zaś obaj wład-
cy biorą udział w nieszczęsnej wyprawie na Damaszek. 
Odrzucają projekty mniej radykalne i dają się porwać 
retoryce co bardziej wojowniczych baronów popierając 
akcję, w której przyjdzie im stawić czoło Nur ad-
Dinowi, synowi Zankiego. Na wieść o jego nadejściu 
krzyżowcy przerywają oblężenie, zresztą  źle prowa-
dzone. Druga krucjata, pogrążona w morzu nieufności 
i obustronnej ignorancji, stała się pielgrzymką książąt 
i mimo znacznych środków militarnych całkowicie spa-
liła na panewce. 

3. Ofensywy i kontrofensywy: zmagania 

z Nur ad-Dinem (1148–1175). Już atabegowie Mo-
sulu umieli przywrócić honor dżihadowi (wojnie świę-
tej) z Frankami i użyć go dla poszerzenia swych wpły-
wów w Syrii. Po śmierci Zankiego jego syn, spadko-
bierca Aleppo i Homsu, kontynuował politykę ojca 
obejmując ostatecznie władzę nad Edessą (chwilowo 
odzyskaną przez Joscehna II,  1146) oraz nad całym 
hrabstwem (1151). Pokonując Rajmunda z Poitiers 
w roku 1149 odbiera księstwu Antiochii ostatnie twier-
dze za Orontesem (Apameę, Albarę, Artach). Uskrzy-
dlony zwycięstwem, widzi w sobie największego mu-
dżahidina
, przywódcę islamu w walce z wrogami ze-
wnętrznymi i wewnętrznymi. Jako obrońca ortodoksji 

background image

sunnickiej zwalcza szyitów z Aleppo, buduje szkoły 
(madrasy) i wspiera powstawanie komun kufitów, pod-
czas gdy kaznodzieje i poeci donoszą o konszachtach 
inowierców z Frankami. 

Wzięty na muszkę Damaszek pada w 1154, Baal-

bek w 1155, Szajzar w 1157. Wyprawa Baldwina III 
i krzyżowca Teodoryka z Flandrii przynosi ledwie od-
zyskanie Harencu (1158). Nur ad-Din zostaje panem 
całej Syrii. 

Tymczasem Syria północna przeżywa okres rów-

nowagi pod skrzydłami Bizancjum. Po przybyciu do 
Cylicji Manuel I uzyskuje poddaństwo ormiańskiego 
księcia Torosa (1158). W Antiochii Renald z Châtillon 
musi zapłacić ceremonią publicznej pokuty za swój pi-
racki wypad na Cypr (1156) i przyjąć zwierzchnictwo 
Bizancjum, podczas gdy Baldwin III negocjuje przy-
mierze pomyślnie zapoczątkowane rok wcześniej jego 
małżeństwem z bratanicą Manuela. Jednak sojusznicy 
wykazują względem siebie tyle złej woli, że plan wy-
prawy na Aleppo nie dochodzi do skutku. Cesarz za-
wiera pokój z Nur ad-Dinem, a zagrożenie tureckie 
utrzymuje Franków w roli lenników Bizancjum i kła-
dzie tamę ekspansji Seldżukidów. 

Za panowania Amalryka I (1163–1174) Jerozolima 

podtrzymuje sojusz z Cesarstwem i stara się uzyskać 
wpływy w Egipcie, aby przeszkodzić porozumieniu 
między nim a Syrią. Różni wezyrowie, sprawujący 
władzę w imieniu kalifów fatymidzkich, zwracają się 
raz ku Syryjczykom, to znów ku Frankom, próbując na 
tej huśtawce wygrać własne cele. W roku 1164 wojska 

background image

frankijskie oblegają w Bilbajsie dowódcę Nur ad-Dina 
Kurda Szirkuha i jego bratanka Salah ad-Dina (Salady-
na). W tym samym momencie Nur ad-Din pozbawia 
wolności księcia Antiochii i hrabiego Trypolisu, opa-
nowuje Harenc i Banijas. Amalryk wycofuje się więc, 
osiągając zaledwie czasowe ustąpienie Szirkuha. Szir-
kuh wraca do Egiptu w roku 1167. Wezwany przez 
Egipcjan, król oblega w Aleksandrii Saladyna i zmusza 
go do opuszczenia Egiptu, który od tej chwili popada 
w zależność od Franków. Rok później nowe zabiegi 
Amalryka, zamiast umocnić wpływy łacińskie w Egip-
cie, prowokują zdecydowaną interwencję Saladyna, 
a źle skoordynowana ekspedycja franko-bizantyjska nie 
potrafi zająć Damietty. Saladyn zostaje wezyrem ostat-
niego z Fatymidów, zaś po jego śmierci – namiestni-
kiem Nur ad-Dina w Egipcie. Przywraca tam ortodok-
sję sunnicką (1169). 

4. Saladyn i zagłada pierwszego Królestwa 

Jerozolimy (1174–1188). U szczytu swej potęgi, do-
prowadziwszy – przynajmniej formalnie – do unii mię-
dzy Egiptem a Syrią i do odzyskania Mosulu, Nur ad-
Din umiera pozostawiając nieletniego syna. Wybuchają 
spory o regencję nie bez uczestnictwa Franków. Sala-
dyn w roli duchowego syna zmarłego zajmuje Dama-
szek, Homs i Hamę i za sprawą kalifa zostaje władcą 
Egiptu i Syrii (1174). W imię dżihadu ujawnia powią-
zania Zankidów z Frankami, którzy rzeczywiście unie-
możliwiają mu zdobycie Aleppo w 1176. Przy poparciu 
floty egipskiej zagraża wybrzeżom Syrii i nęka napa-
dami południe Królestwa Jerozolimy. W roku 1180 do-

background image

chodzi do zawarcia przymierza, jednak prośby o po-
moc, słane pod adresem III Soboru Laterańskiego, na-
dal pozostają bez odzewu. 

W tym czasie choroba Baldwina IV i problem suk-

cesji dzielą możnych na 2 grupy: dworskich popleczni-
ków królowej Agnieszki, księżniczki Sybilli i jej męża, 
rycerza francuskiego z Lusignan, oraz baronów skłon-
nych widzieć regenta w osobie hrabiego Trypolisu 
Rajmunda III, człowieka o większym doświadczeniu. 
Tymczasem Saladyn wyzyskuje przymierze (ponowio-
ne jeszcze w 1185) dla uchwycenia władzy nad Aleppo 
(1183) i Mosulem (1186); utrzymuje, że nie może pro-
wadzić walki samymi tylko silami egipskimi: 

„Mała Dżazira [Górna Mezopotamia] jest gniaz-

dem oporu”, pisze do kalifa „i dopóki zachowa swoje 
miejsce w układzie sojuszy, trzeba będzie całej potęgi 
islamu, aby zgnieść siły niewiernych”. 

Polityce Saladyna przyświeca jeden tylko cel. Na 

atabegów i namiestników wyznacza członków swojej 
rodziny, chcąc zapewnić dżihadowi niezbędny dopływ 
lojalnych wojowników. W ten sposób może dyspono-
wać liczną armią złożoną z kontyngentów syryjskich, 
kurdyjskich oraz turkomańskich i mameluckich z Egip-
tu. Wspiera ich flota, odbudowana w większości dzięki 
materiałom, które przywieźli Italczycy zgodnie z tre-
ścią zawieranych z nimi traktatów (z Pizą w 1173). Sa-
la– dyn nawiązuje porozumienie z sułtanem seldżuckim 
(1179), z Bizancjum po śmierci Manuela I (1181) 
i z Izaakiem Komnenem z Cypru, czym doprowadza do 

background image

izolacji Franków. Bizancjum, pokonane przez Seldżu-
kidów pod Myriokefalonem (1176), atakowane siłami 
Serbów, Węgrów, a przede wszystkim Normanów 
z Sycylii (1185), nie może ani nie chce bronić dłużej 
swych dawnych łacińskich sojuszników. Upadek bizan-
tyjskiej potęgi militarnej w Azji Mniejszej pozbawia 
państwa krzyżowe wsparcia z północy, podczas gdy 
i na  południu  grozi im  niebezpieczeństwo  zarówno 
z ziemi, jak i z morza. Wzrasta niepewność – kraj utra-
cił już kilka ważnych twierdz granicznych (wśród nich 
zamek nad Brodem Jakuba w roku 1179). Prośby 
o pomoc siane na Zachód sprowadzają do Ziemi Świę-
tej w 1177 grupę rycerzy pod wodzą Filipa z Flandrii, 
pseudokrzyżowca  pragnącego  nade  wszystko  brać 
udział w przepychankach walki o władzę; patriarcha Je-
rozolimy i mistrz zakonu szpitalników przywożą 
z Europy tylko subsydium od króla Anglii. 

Pozbawione pomocy z zewnątrz, Królestwo Jero-

zolimy musiało bronić się własnymi siłami, zaś walory, 
a nawet liczebność armii krzyżowej nie ustępowały 
wojskom Saladyna. Te ostatnie – różnorodna pstrokaci-
zna ludzka, trudna do opanowania, niezdyscyplinowa-
na, rekrutująca się przeważnie z ikta (lenna ziemskie 
nadawane w zamian za kontyngent wojskowy) bardzo 
niechętnie widziała zbyt długotrwałe kampanie. Z dru-
giej strony położenie Saladyna ułatwiały niesnaski 
w łonie krzyżowców: „Waśnie te i urazy zgubią Króle-
stwo Jerozolimy”, pisze kontynuator dzieła Wilhelma 
z Tyru. Baldwin IV powierzył Rajmundowi III z Try-
polisu regencję w imieniu swego siostrzeńca Baldwina 

background image

V (1185–1186), ale po śmierci króla Sybilla i Gwidon 
z Lusignan doprowadzają do własnej koronacji, popie-
rani przez mistrza zakonu Świątyni. Rozgoryczony 
Rajmund III zwraca się o pomoc do Saladyna: Króle-
stwo stoi na progu wojny domowej. Ratuje je raz jesz-
cze czteroletnie przymierze zawarte z Saladynem 
w 1185. O casus belli  dla  wroga  postara  się  wkrótce  
Renald z Châtillon: już w 1181 zaatakował w Arabii 
karawanę udającą się do Mekki, a w 1183 wysłał flotyl-
lę, która splądrowała wybrzeża Hidżazu; na początku 
roku 1187 napada na karawanę zdążającą do Damaszku 
i odmawia – lekceważąc rozkaz króla – zwrotu łupu. 
Saladyn proklamuje wojnę świętą. 

Królestwo ogłasza pospolite ruszenie. Werbunek 

dotyczy osób zobowiązanych do służby w ramach za-
leżności feudalnej, a ponadto wszystkich mężczyzn 
w wieku  poborowym  (zgromadzono  1200  rycerzy, 
4000 serwientów i kilka tysięcy piechurów). Rajmund 
III godzi się złożyć hołd Gwidonowi i Sybilli, lecz owo 
pojednanie z ostatniej chwili nie może zatrzeć pamięci 
waśni wcześniejszych: za namową mistrza templariu-
szy Gwidon odrzuca rozważną strategię Rajmunda 
i wyrusza z armią na odsiecz oblężonej Tyberiadzie. 
Pokonując w nieopisanej spiekocie płaskowyż Galilei 
udręczone wojsko frankijskie wpada w zasadzkę pod 
Hittinem i ponosi jedną z najstraszliwszych klęsk 
w

 

swojej historii: wolność tracą król oraz prawie wszy-

scy rycerze, a za jej odzyskanie zapłacą okupem lub 
zrzeczeniem się swoich zamków; giną zamordowani 
Renald z Châtillon oraz dwie setki templariuszy i szpi-

background image

talników, traci też życie część serwientów i piechurów, 
reszta trafia na targi niewolników. Twierdze wewnątrz 
kraju, opustoszałe, jedna po drugiej dostają się w ręce 
Saladyna lub jego dowódców, tylko fortece graniczne – 
Château Neuf, Safad, Beaufort, Krak de Moab i Krak 
de Montreal utrzymają się dłużej, niektóre aż do roku 
1189. Ze wspaniałomyślnością, zdaniem niektórych 
przesadzoną, Saladyn zezwala na ewakuację zwycię-
żonych wojsk i ludności cywilnej: mogą udać się do 
Tyru i stąd dalej – na Zachód. Jerozolima przeżywa 
sześć dni oblężenia, po których Balian z Ibelinu uzy-
skuje zgodę na kapitulację honorową i wykup trzeciej 
części mieszkańców w zamian za 30 tysięcy bizantów 
(2 października 1187). Wyjście ludności frankijskiej 
nie naraziło więc miasta na okropności gwałtów roku 
1099. 

Jesienią  łupem Saladyna padają liczne twierdze 

wybrzeża (Akka, Toron, Sydon, Bejrut, Askalon) z wy-
jątkiem Tyru, którego broni Konrad z Montferratu, 
przybyły nieoczekiwanie z Konstantynopola. Rozcza-
rowane niepowodzeniem, zaniepokojone zbliżaniem się 
jesieni, kontyngenty wschodnie opuszczają Saladyna, 
który jednak w roku 1188 podejmuje decyzję ataku na 
księstwa północne okrojonymi siłami: flota sycylijska 
uniemożliwia oblężenie Trypolisu, ale Antiochia przy-
staje na ośmiomiesięczny rozejm. Posiadłości krzyżowe 
to w tej chwili Tyr i Beaufort (z dawnego Królestwa Je-
rozolimy), a na północy Trypolis, Krak des Chevaliers, 
Antiochia i Al-Markab. 

background image

IV – Trzecia wyprawa krzyżowa                                              

i ustalenie status quo (1187–1193) 

Wiadomość o pierwszych nieszczęściach dociera 

do Rzymu latem 1187. Papież wielokrotnie apeluje 
o zgodę i udział w krucjacie; głoszenie jej powierza 
elokwencji legata Henryka z Albano i arcybiskupa Ty-
ru, który przywiózł listy Konrada z Montferratu do 
książąt zachodnich. Dzięki inicjatywie suzerenów nowa 
krucjata składa się z dobrze zorganizowanych armii 
feudalnych, bez natłoku i zgiełku cywilów. Nie zwleka-
jąc, król Sycylii Wilhelm ściąga z Grecji swojego ad-
mirała Margaritusa i wysyła go na Wschód z półsetką 
okrętów i dwustoma rycerzami. Posiłki te dają możność 
obrony Tyru, Trypolisu i Markabu dowożąc ostatnim 
twierdzom frankijskim broń i ludzi. Latem 1189 Gwi-
don z Lusignan, wspierany siłami kontyngentów duń-
skich, fryzyjskich, saksońskich, rycerzy flamandzkich, 
francuskich i angielskich rozpoczyna oblężenie Akki. 

Wielcy suwereni zachodni podejmują krzyż w roku 

1188. U schyłku swej owocnej kariery politycznej (po-
kój panuje w Italii i Niemczech, opór Welfów został 
złamany) wyrusza cesarz Fryderyk I Barbarossa na cze-
le jednej z najpotężniejszych armii krzyżowych. Nie-
którzy mówią o stu tysiącach ludzi, realnie biorąc było 
ich, jak się zdaje, przynajmniej dwadzieścia tysięcy ry-
cerzy. Prowadzone wcześniej negocjacje nie uchroniły 
ziem Cesarstwa Bizancjum od wrogich działań mili-
tarnych, zupełnie różnych niż incydenty związane 
z przemarszem poprzednich krucjat: Fryderyk zajmuje 

background image

Filipopolis, Adrianopolis i kieruje się ku stolicy Cesar-
stwa. Ulegając presji, Izaak Angelos musi podpisać po-
kój i zapewnić armii przebycie Azji Mniejszej. Uciąż-
liwy marsz szlakami Anatolii zbliżał się ku końcowi, 
po zwycięstwie odniesionym nad Turkami pod Ikonium 
(maj 1190), gdy Fryderyk tonie w rzece Salef (Cylicja). 
Armia, już znękana mozołem drogi, potem w Antiochii 
dotknięta zarazą, pozbawiona ducha utratą wodza, idzie 
w rozsypkę. Tylko kilkuset rycerzy z Fryderykiem 
szwabskim na czele weźmie udział w oblężeniu Akki. 

Nowy konflikt opóźnia wymarsz królów Francji 

i Anglii, którzy także złożyli śluby krzyżowe w roku 
1188. Tak więc dopiero w 1190 Filip August i Ryszard 
Lwie Serce ruszają z Vézelay do Genui i Marsylii, zimę 
zaś obaj spędzają na Sycylii. Burza zapędza krzyżow-
ców na Cypr, gdzie daje się im we znaki Izaak Komnen 
(panujący tam od roku 1184). Ryszard podbija Cypr 
przy pomocy Gwidona z Lusignan, przyszłego króla 
wyspy (od 1192) i tak oto niespodzianie krucjata zysku-
je bazę i bliskie źródło zaopatrzenia. Przybycie Filipa, 
potem Ryszarda, kładzie kres oblężeniu Akki, które 
wlokło się od dwóch lat i kosztowało wiele istnień 
ludzkich. Miasto ulega 12 lipca 1191, Filip August 
wraca do Francji. Ryszard pozostaje na miejscu jako 
jedyny wódz krucjaty i oddaje swój autorytet rozwiąza-
niu problemów dynastycznych Królestwa Jerozolimy. 
Po śmierci Sybilli jej mąż Gwidon z Lusignan zacho-
wuje godność królewską dla siebie. Konrad z Montfer-
ratu, który poślubił dziedziczkę tronu Izabelę, zgadza 
się być lennikiem Gwidona, sam zostając spadkobiercą 

background image

Królestwa. Ryszard stoi na czele potężnej armii, jednak 
musi trzymać się wybrzeża ze względu na zaopatrzenie 
płynące drogą morską. Nie może więc liczyć na za-
władnięcie Jerozolimą w sposób bezpośredni mimo 
zwycięstw nad Saladynem pod Arsufem (1191) oraz Ja-
fą (1192). Zbyt wielkie byłoby niebezpieczeństwo ze-
rwania łączności z Askalonem w miarę posuwania się 
armii w głąb lądu. Dwukrotnie tylko podeszli krzyżow-
cy do Świętego Miasta na odległość 20 kilometrów. 
Wszakże działania te nie stały na przeszkodzie stale 
prowadzonym negocjacjom z Saladynem. Sułtan, który 
ma przy sobie jedynie gwardię przyboczną oraz kilka 
kontyngentów egipskich i damasceńskich bezużytecz-
nych podczas kampanii (zapal służenia sprawie dżihadu 
po odzyskaniu Jerozolimy znacznie osłabł), podpisuje 
trzyletnie przymierze (2 września 1192). Askalon, po 
zburzeniu, przechodzi w jego ręce, lecz Frankowie za-
chowują wybrzeże od Tyru po Jafę; pielgrzymki chrze-
ścijańskie mogą swobodnie zdążać do Jerozolimy, tak 
samo jak muzułmańskie – do Mekki. 

Trzecia wyprawa krzyżowa zahamowała upadek 

Syrii frankijskiej i dopomogła powstaniu drugiego Kró-
lestwa Jerozolimskiego. Nowa monarchia musiała teraz 
brać pod uwagę stosunki ze zrzeszeniami kupców ital-
skich, które w tym czasie otrzymały właśnie znaczne 
przywileje, przyznawane w nagrodę za uczestnictwo 
w walkach. Zapewne, „Królestwo Akki” skurczyło się 
i zajmuje obecnie tylko skrawek wybrzeża, łatwiejszy 
jednak do obrony niż wcześniejsze terytoria, bardziej 
rozległe. Fakt istnienia państewek łacińskich akceptują 

background image

Ajjubidzi, następcy Saladyna (zmarłego w 1193), i od-
nawiają przymierza. Ustanowione dzięki III krucjacie 
status quo 
przetrwa jeszcze blisko sto lat. 
 

 

background image

Rozdział trzeci 

KRUCJATY XIII WIEKU                                       

MANOWCE i BEZSILNOŚĆ 

Po utracie Jerozolimy pojęcie krucjaty zmienia – 

jeśli nie sens, to przynajmniej formę: główną troską na-
dal pozostaje wyzwolenie Świętego Miasta, wszakże 
dla osiągnięcia celu dopuszcza się już użycie wszelkich 
środków. Zwycięża realizm. Przeżycie i wydarzenie, 
którego losy spoczywały w ręku Boga, staje się dziełem 
politycznym  i  strategicznym,  długo  obmyślanym 
i wprowadzanym w życie. Chociaż monarchowie An-
glii i Francji zachowują obojętność (Święty Ludwik jest 
tu wyjątkiem), krucjaty wrastają w obyczaje rycerstwa 
zachodniego. Częstsze w wieku XIII, zaczynają być ry-
tuałem, lecz także instytucją z krwi i kości. Skoro z ra-
cji wyprawy krzyżowej można rozporządzać wojskiem, 
rodzi się nieodparta pokusa użycia go przeciw „nie-
wiernym”, choćby już nie byli nimi muzułmanie 
z Ziemi Świętej. Wynaturzenia te roztrwoniły wartości 
materialne, podkopały siły duchowe, aby w końcu lec 
u podstaw własnej bezsiły.  

I – Czwarta krucjata zmienia kierunek;                  

powstanie państw łacińskich w Grecji 

Pierwszą z takich wypraw krzyżowych planuje ce-

sarz Henryk VI, dziedzic włości swego ojca Fryderyka 
I i władca Królestwa Sycylii (1194), a tym samym 
spadkobierca mesjanistycznych tradycji krucjaty cesar-
skiej w połączeniu z apetytami Normanów w basenie 

background image

Morza Śródziemnego. Podłoże przedsięwzięcia jest 
czysto polityczne: książęta Cypru i Armenii złożyli 
Henrykowi hołd lenny w zamian za królewskie korony. 
Cesarz domaga się udziału Bizancjum w wyprawie, na-
stępnie uiszczenia podwyższonej kwoty rocznej daniny. 
Chcąc sprostać zadaniu, cesarz Aleksy III Angelos 
(1195–1203) ściąga podatek nadzwyczajny (alamani-
kón
) ogołacając groby cesarskie. Tymczasem ambicje 
„obrońcy sprawiedliwości” rosną: Henryk VI (który 
swego brata, Filipa szwabskiego, ożenił z Ireną, córką 
Izaaka Angelosa) teraz kreuje siebie na mściciela zde-
tronizowanego  władcy.  Wykorzystując  bizantyjskie 
pieniądze i sprzeciw papieża, pragnie celem wyprawy 
uczynić Jerozolimę z pominięciem Konstantynopola. 
Pierwsze kontyngenty, wyprzedzając cesarza, odbijają 
Sydon i Bejrut, co przywraca łączność lądową między 
Akką i Trypolisem (1197), jednak śmierć władcy kła-
dzie kres wyprawie. 

Niepowodzenie krucjaty cesarza Henryka VI, po-

przedzone klęską wojsk Fryderyka Barbarossy, dostar-
czają argumentów nowemu papieżowi Innocentemu III 
(1198–1216), juryście i gorącemu zwolennikowi domi-
nacji Stolicy Piotrowej. Pragnie on wykorzystać kryzys 
Cesarstwa dla rozszerzenia swej władzy i ogłasza woj-
nę świętą wyłącznie pontyfikalną We Francji nawołują 
do niej z rosnącym powodzeniem legat Piotr Capuano 
i Fulko, proboszcz z Neuilly nad Marną. Podejmując 
dzieło kaznodziejów ludowych i twórców idei życia 
pustelniczego XII wieku Fulko propaguje odnowę mo-
ralną, walkę ze zbytkiem, nierządem i zepsuciem, wy-

background image

chwala moc oczyszczającą krucjat. Tymczasem zasad-
niczej wagi nabierają właśnie sprawy finansowe. Celem 
pokrycia kosztów wyprawy papież wydaje dekret o 2,5-
procentowym  podatku  od  dochodów  kościelnych. 
Krzyżowcy szampańscy i flamandzcy pod wodzą Ty-
balda z Szampanii, a po jego śmierci – Bonifacego 
z Montferratu, wysyłają do Wenecji swoich pełnomoc-
ników. Dochodzi do skutku umowa o przewóz armii li-
czącej 4 500 rycerzy, 9 000 giermków i 20 000 lekko-
zbrojnych piechurów oraz zaopatrzenia na okres 1 roku. 
Zgodzono się na 85 000 marek. 

Wiosną roku 1202 wyprawa (ale już bez Burgund-

czyków i Prowansalczyków, którzy zaokrętowali się 
w Marsylii) przybywa na umówione miejsce spotkania. 
Liczy trzecią część przewidywanego składu osobowego 
i wypłaca Wenecjanom zaledwie 50 000 z trudem uciu-
łanych marek. Uzyskanie moratorium kosztuje krzy-
żowców zgodę na warunek nie do odrzucenia: mają 
udzielić Wenecjanom pomocy w odbiciu królowi wę-
gierskiemu portu Zadar w Dalmacji. Zdobycie chrześci-
jańskiego miasta (listopad 1202) rodzi protesty w armii. 
Papież rzuca klątwę na Wenecjan i krzyżowców, nie-
bawem jednak tych ostatnich uniewinnia. Krucjata zi-
muje w Zadarze, gdzie pojawia się młody Aleksy (IV) 
Angelos i prosi krzyżowców o pomoc w przywróceniu 
tronu cesarskiego jego ojcu Izaakowi II, obalonemu 
i oślepionemu przez Aleksego III w roku 1195. W za-
mian obiecuje wyższe daniny, nałożenie specjalnego 
podatku, który pokryłby długi krucjaty, oraz unię Ko-
ściołów. Mimo sprzeciwu części wojsk oraz legata pro-

background image

jekt przyjęło. Po zdobyciu Korfu (wiosną roku 1203) 
armia oblega Konstantynopol (24 czerwca 1203). 
Pierwszy szturm stolicy (17 lipca) zmusza do ucieczki 
Aleksego III; intronizowany Izaak II musi podzielić się 
władzą z synem Aleksym. Obaj nie są zdolni do speł-
nienia obietnic poczynionych krzyżowcom, których 
niecierpliwość rośnie. Narażeni na coraz gwałtowniej-
szą niechęć ze strony ludności greckiej, padają ofiarą 
niepokojów społecznych, które wynoszą na tron Alek-
sego V Dukasa,  zagorzałego wroga  łacinników. 
W marcu roku 1204 doża Enrico Dandolo (uczestniczą-
cy w wyprawie osobiście) i baronowie krzyżowi zawie-
rają porozumienie o podziale imperium bizantyjskiego, 
zaś władzę nad nim ma przynieść atak na Konstan-
tynopol. Miasto pada 13 kwietnia i zostaje splądrowa-
ne: 

„...wieki przeminęły, a tak wielkich bogactw, tak 

wspaniałych i o– gromnych, nie widziano i nie zdoby-
to”, 

pisze Robert z Clary, a inny świadek wydarzeń, 

Nicetas Choniates, wychwala dobroć Saracenów i po-
tępia gwałty przybyszów z Zachodu łacińskiego, „któ-
rzy noszą na ramieniu krzyż Chrystusowy”. Krucjata 
obróciła w perzynę „królową miast chrześcijańskich” 
i wyorała  niezgłębioną  przepaść  między Kościołami 
i między wiernymi Wschodu i Zachodu. 

Skandal, tak oczywisty dla ofiar krucjaty (chrześci-

jan obrządku greckiego), do świadomości Zachodu do-
cierał stopniowo. Na początek Innocenty akceptuje sam 

background image

fakt, w jakimś stopniu usprawiedliwiony obietnicą unii 
między Kościołami i pomocą świata łacińskiego dla Je-
rozolimy; później,  rozumiejąc  własną  bezradność, 
świadomy ekscesów i fatalnych skutków wyprawy 
z roku 1204, pierwszy mówi o „wynaturzeniu” krucjaty 
i oskarża Wenecjan: 

„Zboczyliście z właściwej drogi i sprowadziliście 

na manowce wojska chrześcijańskie... Sprawiliście, że 
zbłądziła armia tak liczna... z takim trudem i takim 
kosztem zgromadzona, dzięki której mieliśmy nadzieję 
nie tylko wyzwolić Jerozolimę, ale także zdobyć jak 
największą część Królestwa Egiptu”. 

Idea „dewiacji” nie jest więc pomysłem współcze-

snej myśli historycznej. Ta lubuje się w wynajdywaniu 
winnych: nieliczni obrońcy teorii przypadku poprzesta-
ją (na przykład Villehardouin) na wyliczaniu faktów; 
z nimi polemizują ci, którzy wierzą w złą wolę tego lub 
owego protagonisty wyprawy. 

Czynniki odpowiedzialne i zainteresowane takim 

właśnie przebiegiem IV krucjaty są jednako oczywiste. 
W roku 1202 Filip szwabski gości brata swej żony 
Aleksego (IV) Angelosa i przedkłada uwadze papieża 
sprawę jego powrotu na tron bizantyjski w zamian za 
pomoc Cesarstwa okazaną krucjacie. Bonifacy z Mont-
ferratu zna już ów projekt, a stosunki wiążące icgo 
dwóch braci ze Wschodem bizantyjskim gwarantują, że 
będzie mu przychylny. Innocenty III pragnie, oczywi-
ście, by Kościół grecki uznał zwierzchnictwo Rzymu 
i żeby imperium wspomogło krucjatę, zamiast ją torpe-

background image

dować, jednak ani myśli użyć siły dla osiągnięcia swo-
ich celów. Za to kapitalną rolę odgrywa Wenecja, wy-
korzystując zaistniałe okoliczności świadomie czy też 
nie, ale zawsze zgodnie z własnym, najlepiej pojętym 
interesem. Od roku 1082 posiada znaczne bizantyjskie 
koncesje handlowe, odnawiane potem jeszcze za Izaaka 
II i Aleksego III. Teraz czuje się zagrożona konkuren-
cją Genui, a zwłaszcza Pizy (swego czasu one również 
otrzymały podobne przywileje), ponownym nasileniem 
się piractwa (którego Bizancjum już nie zwalcza, choć 
też i nie wspiera), szczególnie zaś narastającą wrogo-
ścią ludności greckiej (podczas zamieszek antyłaciń-
skich w 1171 i 1182 kupcy italscy byli wypędzani lub 
mordowani). Cesarstwo chyli się ku upadkowi, o czym 
świadczy secesja Cypru (1184), Trebizondy (1204), 
odejście Bułgarów i Wołochów, Serbów oraz autono-
mia kilku „archontów” w Grecji i Azji Mniejszej. Ską-
dinąd jednak klimat chwiejności może sprzyjać umoc-
nieniu, a nawet polepszeniu sytuacji: zdobycie Kon-
stantynopola zapewni Wenecji wolny wstęp na Morze 
Czarne, do tej chwili zamknięte dla cudzoziemców. 
Obecny na wyprawie doża Enrico Dandolo trzyma 
w szachu zadłużonych u niego krzyżowców. Pretekst 
obrony zasad dziedziczności (Aleksy IV prawym spad-
kobiercą) i ukarania „wiarołomnego” wobec Rzymu 
miasta służy mu jako środek na uspokojenie sumień ba-
ronów krzyżowych, podczas gdy oczy wszystkich kie-
rują się ku bogactwom materialnym i duchowym (reli-
kwie) Bizancjum. Panowanie nad miastem ułatwiają 
Wenecji układy ekonomiczne: prośby Aleksego IV dają 

background image

pretekst, krzyżowcy – mięso armatnie. Bez udziału We-
necji krucjata nie „zeszłaby na manowce”; bez krzy-
żowców Wenecja nie stworzyłaby na Wschodzie swego 
imperium. 

Ze wszystkiego, co powstało w wyniku działań IV 

krucjaty, panowanie Wenecjan okazało się najtrwal-
szym. Partitio  określenie użyte w tekście porozumie-
nia (1204), oznaczające podział skóry na niedźwiedziu, 
ofiarowuje cesarzowi łacińskiemu   zdobytych ziem, 
resztą obdziela po połowie Wenecjan i „pielgrzymów”. 
Po elekcji cesarz otrzyma Konstantynopol, Trację 
i północny zachód Azji Mniejszej, które z najwyższym 
trudem bronić będzie przed Bułgarami (utrata Adriano-
pola w 1205) i Cesarstwem greckim w Nikei (zajęcie 
Poimanenonu w 1225), a potem przed obiema tymi si-
łami jednocześnie (oblężenie Konstantynopola, 1236). 
Przetrwanie Cesarstwa łacińskiego, okrojonego już tyl-
ko do stolicy, zależy więc od tarć między jego wroga-
mi, od ewentualnej pomocy Zachodu (niestety, apele 
krucjatowe Grzegorza IX z lat 1235 i 1237 pozostają 
praktycznie bez odzewu) oraz – przede wszystkim – od 
floty weneckiej. Bez niej osamotnione miasto podda 
się, prawic nie walcząc, w roku 1261. 

W Macedonii Bonifacy z Montferratu tworzy efe-

meryczne Królestwo Tessaloniki, które w roku 1224 
podporządkuje sobie despota Epiru, zaś w 1246 – ce-
sarz Nikei Jan Watatzes. Attyka i Beocja łączą się w 
księstwo Aten – państewko Burgundczyka Ottona de 
La Roche. Przejdzie ono później (1311), w ręce najem-
ników katalońskich, a potem pewnego rodu florenckie-

background image

go (1387). Na Peloponezie francuskie księstwo Morei 
czyli Achai, dzieło Gotfryda z Villehardouin (bratanka 
historyka czwartej krucjaty), dostaje się pod władzę 
Andegawenów z Neapolu (1278). W wieku XIV ustę-
puje jednak stopniowo przed zaborcą bizantyjskim, od-
dając na początek Mistrę. 

Podboje weneckie są trwalsze: poza dzielnicą Kon-

stantynopola Republika włada portami Koron i Modon 
na południu Messenii, a przede wszystkim Kretą, która 
poczynając od XIV wieku dostarcza drewno, zboże 
i inne produkty rolne. Poza tym Wenecja rozciąga 
zwierzchnictwo lenne na tercet baronów z Negrepontu 
(Eubei) i inne wyspiarskie rodziny patrycjuszowskie, 
silniej czy słabiej połączone z rodzinnym miastem wię-
zami obywatelstwa weneckiego. 

Romania wenecko-frankijska jest w rzeczy samej 

owocem działań wyprawy krzyżowej, choć jej później-
szy rozwój przebiega już niezależnie. W wieku XIII po-
tencjał militarny krucjat skupia się na dwóch zada-
niach: obronie Ziemi Świętej i odbiciu Jerozolimy, co 
wciąż pozostaje celem zasadniczym, oraz na rozmai-
tych przedsięwzięciach w Europie, które zdają się zbli-
żać do pojęcia „pielgrzymka Krzyża”. 

II – Błądzenie ciągle                                                      

czyli krucjaty polityczne XIII stulecia 

Już wiek XII oglądał wojny krzyżowe, które nie 

służyły obronie Grobu Chrystusa. Zaczęło się od przy-
znania stosownych odpustów żołnierzom walczącym 
z muzułmanami w Hiszpanii, potem (1147) papież roz-

background image

ciągnął przywileje na hiszpańskich zdobywców Almerii 
(w tym czasie flota krzyżowa płynąca na Wschód po-
magała zająć Lizbonę), pobłogosławił także kampanii 
przeciw Wenedom na północy Niemiec. I już grupa 
krzyżowców przypuszczała atak na chrześcijańskie, 
choć słowiańskie, miasto Szczecin. Odstąpiła, widząc 
krzyże na wałach obronnych; walczono wszak tylko 
z poganami. 

Natomiast wiek XIII gotów był nadać przywileje 

krucjatowe wszelkim wyprawom przeciw „wrogom 
wiary”, zwłaszcza chrześcijanom, którzy zadarli z pa-
piestwem. Nawet jeśli odpowiedzialność za przebieg 
IV krucjaty spada bezpośrednio na Wenecjan, to jednak 
nie podlega dyskusji rola Innocentego III w sprowa-
dzeniu jej na tory polityczne. W roku 1199 papież grozi 
krucjatą zwolennikowi Cesarstwa. Następnie, w latach 
1207–1208, zaczyna głosić we Francji wojnę krzyżową 
z herezją albigensów (katarzy wyznający doktrynę dua-
listyczną), obiecując wszystkim gotowym chwycić za 
broń nie tylko odpusty przysługujące pątnikom do 
Ziemi Świętej, ale także heretyckie ziemie. Kontyngen-
ty ściągnięte tym sposobem z północy i centrum Francji 
pomagają Szymonowi z Montfortu (obranego wodzem 
wyprawy) zdobyć Béziers, Carcassonne i kraj Albigeo-
is. Potem uczestniczą w zawładnięciu hrabstwem Tulu-
zy, odnosząc w roku 1213 decydujące zwycięstwo pod 
Muret nad wojskiem króla Aragonii Piotra II, który 
przyszedł na pomoc swemu wasalowi Rajmundowi VI. 
Czwarty Sobór Laterański osadza Szymona z Montfor-
tu na ziemiach odebranych hrabiemu-heretykowi i po-

background image

wierza papieżowi opiekę nad markizatem Prowansji 
w imieniu  niepełnoletniego  hrabiego  Rajmunda  VII 
(1215). Sobór organizuje tymczasem nową wyprawę do 
Ziemi Świętej (zob. s. 60), jednak wojna w Langwedo-
cji trwa nadal, prowadzona głównie siłami najemnych 
ruterii, wyklętych przez III Sobór Laterański na równi 
z heretykami... W 1226 król Ludwik VIII na czele kru-
cjaty zdobywa Avignon i Prowansję (traktat paryski 
z roku 1229 przygotowuje późniejsze połączenie Lan-
gwedocji z Francją). Wyprawa przynosi korzyść Kape-
tyngom, a walkę z wciąż żywą herezją przejmie inkwi-
zycja. 

Innocenty III, twórca krucjat politycznych, wyty-

czył szlaki dla swych następców, po raz pierwszy ob-
ciążając  podatkiem  dochodowym  duchowieństwo 
i formułując  prawo exposition en proie,  zezwalające 
papieżowi obdarować każdego gorliwego katolika zie-
mią, którą ów zagarnął osobie „nie sprzeciwiającej się 
herezji”. Z pomocą opisanych środków praktycznych 
i teoretycznych papieże XIII stulecia używają krucjat 
do celów ściśle politycznych, dla obrony niezależności 
papiestwa przed mackami cesarza, które osaczają Stoli-
cę Piotrową sięgając Sycylii i południa Italii. Gdy Fry-
deryk II wyrusza do Syrii (1229), papież kieruje prze-
ciw niemu armię finansowaną podatkiem od dochodów 
duchowieństwa i resztą dziesięciny zebranej na wojnę 
przeciw albigensom. Żołnierzy wabi się obietnicą od-
puszczenia grzechów, wszakże nie jest to odpust zupeł-
ny należny krucjacie. Gdy jednak w roku 1239 konflikt 
między Ojcem Świętym a cesarzem wybucha ponow-

background image

nie, ma już charakter prawdziwej wojny krzyżowej: 
obowiązują przywileje stosowane podczas wypraw do 
Ziemi Świętej, Węgrom proponuje się zamianę piel-
grzymki do Jerozolimy na wojnę z Fryderykiem Anty-
chrystem (jak go zwie propaganda kościelna). Konflikt 
sięga szczytu podczas wyprawy Ludwika IX: wojska 
francuskie wykrwawiają się samotnie na ziemiach 
Egiptu i Syrii, podczas gdy w tym samym czasie w Eu-
ropie Innocenty IV (1243–1254) nawołuje Niemców 
i Italczyków do krucjaty anty cesarskiej. Wszakże skut-
ki jego wysiłków pozostają efemeryczne i pozbawione 
znaczenia. Trwały sukces można było osiągnąć stosując 
w odpowiedniej chwili zasadę Innocentego III o „wy-
stawianiu” dóbr zdobytych na heretykach. 

W roku 1254 i ponownie w 1263 Królestwo Sycy-

lii odgrywa rolę „łupu” darowanego bratu Ludwika IX 
Karolowi z Andegawenii, któremu papiestwo obiecuje 
wszystkie przywileje należne krucjacie i finansowe 
wsparcie ze strony Kościoła. Podczas ostatecznego 
szturmu Sycylii (1268) papież nie ogranicza się do gło-
szenia wyprawy w Toskanii, skąd napłyną rekruci do 
armii księcia francuskiego; oprócz tego zarządza kru-
cjatę specjalną przeciw wszystkim, którzy utrudnialiby 
marsz wojsk przez Italię. Podporządkowanie Sycylii 
zwierzchnictwu lennemu Świętego Miasta zda się 
schyłkiem krucjat politycznych, bowiem zainteresowa-
nie Grzegorza X (1271–1276) skupia się szczerze na 
problemie Ziemi Świętej. Jednak po śmierci papieża 
projekty upadają: Karol andegaweński nie dostaje od 
Marcina IV pieniędzy na wyprawę przeciw Bizancjum, 

background image

choć i tak przedsięwzięcie uniemożliwiłaby rewolta 
Nieszporów Sycylijskich (1282) kładąca kres panowa-
niu Andegawenów na wyspie. Nowa krucjata godzi 
w króla Piotra III aragońskiego, który przyjął z rąk re-
beliantów koronę Sycylii. Aragonia przypada jako len-
no papieskie jednemu z synów króla Francji, a finanse 
wyprawy pochodzą z dziesięciny ściągniętej w Króle-
stwie. Kampania aragońska kończy się pod Geroną 
(1285). Jest to już ostatnia wielka krucjata polityczna. 
W walkach, które rozgorzeją między papieżem a kró-
lem Francji Filipem Pięknym, wojny święte i oskarże-
nia o herezję będą dla obu stron co najwyżej okazją do 
nałożenia podatków oraz chwytem propagandowym. 
W ten  oto  sposób  polityka  kościelna  przygotowała 
środki, które obrócą się przeciw niej samej, a zwłaszcza 
przeciw Ziemi Świętej pozbawionej przez całe XIII stu-
lecie pomocy w ludziach i srebrze. 

III – Rozejmy i krucjaty                                             

Ziemia Święta we współistnieniu                                                                         

z Ajjubidami (1198–1254) 

1. Okresy spokoju. Umierając, Saladyn podzielił 

swe posiadłości między synów i brata, Al-Adila, który 
pośpieszył ogłosić się sułtanem Kairu (1200). Aż do 
śmierci w roku 1218 góruje Al-Adil nad innymi książę-
tami ajjubidzkimi autorytetem moralnym. Tych zaś ce-
chuje niezborność działań, dzielą niesnaski wewnętrz-
ne, lecz pozorne rozdrobnienie Syrii nie oznacza po-
wrotu do „muzułmańskiej anarchii” XI wieku. Pod pa-
nowaniem Al-Adila i jego następcy Al-Kamila (w la-

background image

tach 1218–1238), przewaga polityczna sułtana Kairu, 
solidarność rodzinna, wierność Ajjubidów dla ortodok-
sji sunnickiej pozwalają zachować jedność w obliczu 
wspólnych wrogów. 

Wszakże państwa krzyżowe nie są już przeciwni-

kiem groźnym: zepchnięte na przybrzeżny skrawek 
ziemi, ubogie w ludzi i pieniądze, niezdolne do prowa-
dzenia polityki ofensywnej własnymi siłami. Większym 
niebezpieczeństwem może grozić Egiptowi przybycie 
krucjaty – co okaże się kilka razy – tak więc dobrze po-
jęty interes własny nakazuje sułtanowi dbać o pokój 
z państwami  frankijskimi  (skądinąd  one  także  nie 
sprawiają mu kłopotów i w trosce o pomyślność swych 
królestw pozostają w bliskich stosunkach handlowych 
z kupcami italskimi). Al-Adil odnowią umowy zawarte 
w czasach Saladyna z Pizą (1207) i z Wenecją (1208); 
w roku 1212 przebywa w Aleksandrii trzy tysiące kup-
ców frankijskich. 

Pierwsza połowa XIII wieku upływa więc raczej 

spokojnie. W zeszłym stuleciu rycerze Ziemi Świętej 
spędzali swój czas na koniu, obecnie dopiero przybycie 
krzyżowców z Zachodu porusza niechętnych wojaczce 
Franków syryjskich. Rozejmy podpisane w 1198 na 5  
roku, w 1204 na 6, w 1212 i 1229 na 10 lat, 5 miesięcy 
i 40 dni gwarantują nie tylko powstrzymanie działań 
wojennych, dotyczą często ustępstw terytorialnych, jak 
na przykład zwrot Jafy (1204), Jerozolimy i innych wa-
rowni w 1229, Safadu i Beaufortu (1240). 

2. Piąta krucjata (1217–1219). W roku 1210 

Al–Adil buduje na górze Tabor fortecę, która panuje 

background image

nad równiną Akki i wydarzenie to posłuży Innocente-
mu III do ogłoszenia nowej krucjaty (1213). Papieża 
skłaniają do działania wojny między królami Francji 
i Anglii oraz między Fryderykiem II i antycesarzem Ot-
tonem IV, a organizacji przedsięwzięcia poświęca V 
Sobór Laterański (1215) ważny dekret. Wśród uczest-
ników V krucjaty brak prawie Francuzów (od roku 
1209 trwa wojna z albigensami), kontyngenty księcia 
austriackiego i króla Węgier nie biorą udziału w akcji 
na Tabor (1217), zaś Węgrzy odchodzą w roku 1218 do 
domu. Tymczasem pozostali w Palestynie uwalniają 
Cezareę i budują u stóp góry Karmel warowny Zamek 
Pielgrzymów. Wiosną wraz z przybyciem wojsk fryzyj-
skich i znad Renu zapada decyzja ataku na Damiettę 
w nadziei na osłabienie potęgi Egiptu i łatwiejsze zdo-
bycie Jerozolimy. Istotnie, pojawienie się jesienią roku 
1218 nowych krzyżowców italskich, francuskich, an-
gielskich i hiszpańskich zwiększa siły oblegających 
i sułtan Al-Kamil proponuje łacinnikom w zamian za 
odejście zwrot byłych terytoriów Królestwa Jerozolimy 
bez Zajordanii i nawet odbudowę fortec finansowaną 
z jego własnej szkatuły. Sprzeciw legata Pelagiusza, 
który rości sobie prawo do kierowania wyprawą w sen-
sie jak najbardziej doczesnym, a nie tylko duchowym, 
uniemożliwia  królowi  jerozolimskiemu  Janowi 
z Brienne zawarcie porozumienia z sułtanem. Po wkro-
czeniu do Damietty (5 listopada 1219) legat zamyśla 
pchnąć wyprawę na zdobycie Egiptu. Armia rusza na 
Kair, lecz zerwanie tam na Nilu zmusza ją do wycofa-

background image

nia się. Podpisano rozejm na osiem lat i tak spełzła na 
niczym nowa krucjata, „papieska”. 

3. Krucjata (VI) Fryderyka II (1228–1229). 

Po tej klęsce papież może liczyć już tylko na Fryderyka 
II, który wziął krzyż w roku 1215. Ów, koronowany na 
cesarza w Rzymie w 1220, w 1225 poślubia Izabelę, 
córkę księżnej Marii i Jana z Brienne, stając się królem 
Jerozolimy zgodnie z prawem feudalnym, lecz wbrew 
wcześniejszym przyrzeczeniom. Wymarsz Fryderyka 
do Syrii zaplanowany na rok 1227 odwleka się ze 
względu na chorobę. Wykorzystując pretekst, papież 
Grzegorz IX rzuca na cesarza klątwę i obkłada go in-
terdyktem, mimo to Fryderyk dołącza do krucjaty wio-
sną 1228. Już wcześniej prowadził cesarz negocjacje 
w  sprawie Jerozolimy z sułtanem Al-Kamilem, który 
czuł się wówczas zagrożony przez Ajjubidów syryj-
skich połączonych przymierzem z Chorezmijczykami. 
Teraz sytuacja jest inna: sułtan Damaszku już nie żyje, 
Al-Kamil musiał podzielić się włościami z przybyłym 
z Dżaziry bratem zmarłego, który zatrzymał Damaszek, 
a jemu ustąpił Palestynę. Po pięciu miesiącach negocja-
cji, 18 lutego 1229 w Jafie, Fryderykowi udaje się za-
wrzeć z Al-Kamilem traktat: Jerozolima powraca do 
królestwa łacińskiego, razem z nią Nazaret, Betlejem, 
terytoria Lyddy i Ramii, a na północy senioraty Toronu 
i Sydonu. Pozostaje miastem otwartym, muzułmanie 
zachowują teren Świątyni z meczetami O– mara (Na 
Skale) i Al-Aksa, Święty Grób wraca do chrześcijan. 
Fryderyk koronuje sam siebie (18 marca), bowiem pa-
triarcha odmówił mu błogosławieństwa. Sytuacja we-

background image

wnętrzna jest jednak tak trudna, że odrodzone Króle-
stwo Jerozolimskie niebawem ponownie zakończy ży-
wot. 

4. Wojna domowa w Palestynie i utrata Je-

rozolimy (1229–1244). W pierwszej ćwierci XIII stu-
lecia silne konflikty wewnętrzne trawiły również pań-
stwa północne. Od dawna już księstwo Antiochii było 
kością niezgody między hrabią Boemundem IV a stry-
jecznym wnukiem króla Armenii, wreszcie w 1219 ule-
ga połączeniu z hrabstwem Trypolisu. Królestwo Jero-
zolimskie przeżywało wtedy okres względnego spokoju 
pod panowaniem Henryka z Szampanii (1192–1197) 
i Amalryka z Lusignan, króla Cypru (1197–1205) – ko-
lejnych mężów królowej Izabeli, wdowy po Konradzie 
z Montferratu – potem Jana z Ibelinu zwanego Starym 
Seniorem z Bejrutu, regenta córki Izabeli, Marii (1205–
1210). Mężem tej ostatniej został Jan z Brienne, król 
Jerozolimy w latach 1210–1212, a po śmierci żony – 
regent swojej córki Izabeli II (1212–1225). 

Przejście Królestwa w ręce Fryderyka II i konflikt 

między papiestwem a baronami krzyżowymi zapocząt-
kowały okres ciągłych wojen domowych (które silą 
rzeczy nie powstrzymywały jednak największych za-
grożeń). Filip z Novary, prawnik, stronnik Ibelinów, 
opisuje w swoich Pamiętnikach fragment zmagań baro-
nów syryjskich, zwłaszcza Jana z Ibelinu, bajlifa cy-
pryjskiego, popieranego przez templariuszy, z wysłan-
nikiem cesarza,  marszałkiem Ryszardem Filangieri 
(pobitym na Cyprze w 1232 i ostatecznie wygnanym 
z Tyru w 1243). Podtytuł dzieła brzmi: Historia wojny 

background image

między cesarzem Fryderykiem a Jaśnie Panem Janem 
z Ibelinu.
 W tej sytuacji przybysze z Zachodu mają do 
wyboru dwie opcje polityczne: z jednej strony Tybalda 
z Szampanii, który odbiera w roku 1239 Jerozolimę 
(z racji wygasania traktatu znajdowała się pod chwi-
lową okupacją egipską), a potem za radą templariuszy 
i Ibelinów negocjuje z Damaszkiem zwrot warowni ga-
lilejskich, układ nie dochodzi jednak do skutku. Od-
mienną politykę prowadzi krewny Fryderyka II Ry-
szard z Kornwalii. Podobnie jak cesarz i szpitalnicy, 
popiera alians z Egiptem: uzyskuje u sułtana As-Saliha 
Ajjuba (1240–1249) odnowienie traktatu z 1129 oraz 
zwrot dodatkowych obszarów, na które składa się za-
plecze Sydonu, wschodnia Galilea z Tyberiadą, kraj Ja-
fy i Askalonu – co daje Królestwu granice z roku 1187. 
Po jego wyjeździe baronowie ze stronnictwa gwelfów 
zmieniają front na korzyść sułtana Damaszku, który 
w sytuacji zagrożenia ze strony As-Saliha Ajjuba obie-
cuje im dodatkowe restytucje. 

Ze swej strony sułtan Egiptu wzywa oddziały Cho-

rezmijczyków wypartych z Mezopotamii przez najazdy 
Mongołów. Chorezmijczycy zajmują prawie bezbronną 
Jerozolimę, po czym wraz z oddziałami przybyłymi 
z Egiptu, niszczą armię franko-damasceńską pod Gazą 
w bitwie koło wioski Harbijja (17 października 1244). 
As-Salih Ajjub odbija Askalon oraz wschód Galilei 
(1247). Jako władca Damaszku rozciąga zwie-
rzchnictwo na Homs, walcząc o wpływy w Syrii z ku-
zynem, panem Aleppo. Sułtan ajjubidzki zrywa z poli-
tyką swoich poprzedników: lekce sobie ważąc uczucia 

background image

rodzinne, dąży do władzy wszelkimi środkami atakując 
jednocześnie kuzynów syryjskich oraz Franków. Nie 
ufając tradycyjnym oddziałom ajjubidzkim – niezależ-
nym żołnierzom kurdyjskim i niewolnikom (mamelu-
kom), które to formacje nosiły imiona swych twórców 
(Salahija od Saladyna, Kamilija od Al-Kamila itd.), ota-
cza się własną gwardią mamelucką zwaną Bahrija As-
Salihija od wyspy na Nilu (Bahr an-Nil), gdzie była 
skoszarowana. 

W momencie gdy As-Salih wprowadza reżim ma-

melucki, który dominować będzie w nadchodzących la-
tach, okrojone państwa frankijskie w Syrii ulegają co-
raz głębszym podziałom. Królem Jerozolimy zostaje 
syn Fryderyka II Konrad IV (1243), lecz baronowie 
odmawiają złożenia hołdu na ręce jego przedstawiciela 
i powierzają regencję królowej-wdowie Cypru, a potem 
jej synowi Henrykowi I. Regencja owa pozostaje rów-
nie teoretyczna, co królowanie Konrada, a władza spo-
czywa naprawdę w rękach regentów z rodziny Ibelinów 
(Balian, potem jego brat Jan), którzy mają dominujące 
wpływy w Sądzie Najwyższym i władają głównymi 
lennami na kontynencie i na Cyprze. Tyr, odbity z rąk 
ludzi cesarza niemieckiego, poddał się władzy kuzyna 
Ibelinów, Filipa z Montfortu; rodzina posiada jeszcze 
senioraty Bejrutu, Cezarei, Arsufu i Jafy. Reszta teryto-
riów należy do zakonów rycerskich, podczas gdy 
w Antiochii, a zwłaszcza w Akce, wszechwładnie pa-
nuje magistrat. Nie ma już prawdziwych państw krzy-
żowych w Ziemi Świętej. Inaczej niż w XII stuleciu, są 
to teraz odosobnione, skłócone ze sobą „twory”, coraz 

background image

bardziej bezsilne, niezdolne do istnienia bez pomocy 
militarnej Zachodu. 

5. Siódma krucjata (1248–1249).  W Europie 

zmagania Cesarstwa z papiestwem absorbują Italię 
i Niemcy, zaś wojna króla Henryka III z baronami – si-
ły angielskie. Toteż apel papieża Innocentego IV na so-
borze w Lyonie (1245) przeminąłby bez wyraźnego 
echa, gdyby nie sprzyjająca sytuacja we Francji. W ro-
ku 1244 król Ludwik IX złożony ciężką chorobą  ślu-
bował wziąć krzyż. Pokój i dobrobyt panujące w Kró-
lestwie pozwoliły mu nadzwyczaj starannie zadbać 
o stronę finansową wyprawy i o rekrutację ludzi – 
dzięki temu udało mu się zgromadzić, licząc kontyn-
genty z Morei, Cypru i Akki, blisko 3 tysiące rycerzy. 
Armia wyrusza na okrętach z Aigues-Mortes i Marsylii, 
a zimę spędza na Cyprze. W Egipcie, zaraz po zejściu 
na ląd, zajmuje opuszczoną Damiettę (6 czerwca 1249). 
Następnie owa siódma krucjata powtarza błędy piątej: 
zamiast uwzględnić propozycję sułtana, który w zamian 
za odejście krzyżowców chce zwrócić Jerozolimę, 
Askalon oraz wschodnią Galileę, maszeruje na Kair. 
Wojsko posuwa się wśród zajadłych walk wschodnim 
brzegiem Nilu i dochodzi do Mansury. Tutaj pada roz-
kaz odwrotu, lecz armia, wymęczona epidemią, nękana 
przez flotę i oddziały lądowe Egipcjan, musi kapitulo-
wać (6 kwietnia 1250). Ludwik IX opłaca swoją wol-
ność osobistą rezygnacją z Damietty, okup za ocalałych 
krzyżowców wynosi około czterystu tysięcy bizantów. 
Wyprawa egipska spełzła na niczym, zaś rewolucja 
w Kairze zmieni niebawem równowagę sil na Bliskim 

background image

Wschodzie w sposób niekorzystny dla podbojów łaciń-
skich. 

IV – Wśród Mongołów i mameluków:                    

kres państw krzyżowych                                                         

w Syrii i Palestynie (1250–1291) 

Po śmierci As-Saliha Ajjuba i zamordowaniu jego 

syna (maj 1250) władza dostała się w ręce mameluków. 
Przeciw owej militarnej grupie rządzącej wystąpił ,jako 
pierwszy sułtan ajjubidzki z Damaszku, suzeren książąt 
syryjskich. Nieporozumienia wykorzystuje król Ludwik 
IX wciąż obecny w Ziemi Świętej i zawiera w roku 
1252 traktat z mamelukami, którzy uwalniają ostatnich 
jeńców  i  obiecują  zwrot  Jerozolimy,  Betlejem, 
a zwłaszcza terenów dawnego Królestwa po tej stronie 
Jordanu w zamian za utworzenie wspólnego frontu 
przeciw Ajjubidom syryjskim. Tymczasem jednak, sko-
ro żaden konkretny ruch nie został jeszcze wykonany, 
mamelucy ulegają podszeptom kalifa, lekceważą dane 
wcześniej słowo i zawierają pokój z Syrią (1253). Lu-
dwik IX spędza resztę swego pobytu w Ziemi Świętej 
(1250–1254) na odbudowie fortyfikacji nadmorskich 
warowni frankijskich (Akki, Cezarei, Jafy, Sydonu) 
oraz na przywracaniu zgody w księstwie Antiochii, roz-
dzieranym waśniami rodzinnymi, i na koniec pogodze-
niu go z Ormianami. 

Chwiejną równowagę cechującą stosunki egipsko-

syryjskie, względnie korzystną dla Franków i potwier-
dzoną na nowo podpisanym przymierzem z Ajjubidami 
(1256), niszczy najazd Mongołów. Rozpoczęta z po-

background image

czątkiem XIII stulecia ekspansja mongolska pod wodzą 
Czyngis–chana (1206–1227) dotyka Chiny, Chorasan 
i południe Rosji, prowadzona przez jego synów rozlewa 
się na Persję, Ukrainę, Polskę i Anatolię seldżucką, ze-
pchniętą do roli protektoratu (1243). Chan Hulagu, za-
łożyciel państwa Ilchanów w Persji, rozciąga podboje 
na Mezopotamię i Syrię. Zwycięża asasynów w ich 
gnieździe – perskim mieście Alamut (1256), kładzie 
kres kalifatowi Bagdadu (1258), następnie księstwom 
Ajjubidów w Syrii (1260). Chrześcijanie łacińscy nie 
pojęli jeszcze dobrych stron przymierza z Mongołami – 
niszczycielskie najazdy „Tatarów” na Europę  Środko-
wą tkwią w pamięci wszystkich. Poselstwo Ludwika IX 
wraca z pustymi rękami, papież wyklina księcia Antio-
chii Boemunda VI, który w ślad za Ormianami został 
wasalem mongolskim odzyskując tym sposobem Dża-
balę i Laodyceę. Także Frankowie jerozolimscy w roku 
1260 zachowują korzystną dla mameluków neutralność, 
służą im zaopatrzeniem. Zwyciężywszy Mongołów ko-
lo Źródła Goliata w Galilei sułtan Egiptu zostaje panem 
Syrii. 

Od tej chwili państwa krzyżowe tkwią w morzu 

ziem sułtanatu mameluckiego. Zagrożenie ze strony 
Mongołów wpływa hartująco na ową dyktaturę militar-
ną, która twardą ręką trzyma swoich oficerów, posiada-
czy ikta.  Powinność ta staje się teraz zwykłym obo-
wiązkiem fiskalnym bez charakteru feudalnego, dzięki 
której sułtan dysponuje stałą armią. Reżim stawi czoło 
wszelkim  możliwym  sprzymierzeńcom  Mongołów, 
w tym także chrześcijanom, zarówno rodzimym, jak 

background image

i łacinnikom. Odradza się idea dżihadu. Mały dziesią-
tek lat wystarcza Bajbarsowi (który stworzył kalifat 
w Kairze i przekształcił go w centrum polityczne i kul-
turalne Bliskiego Wschodu) do odebrania Frankom 
wszystkich warowni będących jeszcze w ich posiada-
niu: Nazaretu, Taboru, Betlejem, Safadu, Beaufortu, 
twierdz Chastel Blanc i Krak des Chevaliers (1271) 
w głębi kraju oraz nad brzegiem morza – Cezarei, Ar-
sufu, Jafy i) Antiochii (1268). Sami chrześcijanie od 
czasu do czasu proszą sułtana o wsparcie, a swary i po-
działy wśród nich przybierają na sile. 

W latach 1256–58 w Akce toczy się między Genu-

eńczykami a Wenecjanami autentyczna wojna (nosząca 
imię  św. Sabasa, patrona klasztoru – przedmiotu wa-
śni). Pierwsi mają poparcie Filipa z Montfortu i szpital-
ników, drudzy – księcia Jafy i templariuszy. Na morzu 
flota wenecka wspomaga działania wojenne przeciw 
Tyrowi, genueńska – przeciw Akce aż do chwili, gdy 
dzięki wstawiennictwu Ludwika IX dojdzie do roz-
strzygającego porozumienia (1270). Jednak konflikt 
między Pizą a Genuą będzie się ciągnąć aż do roku 
1288. W Trypolisie Boemund VI ma przeciw sobie 
z jednej strony templariuszy, z drugiej – swoich genu-
eńskich wasali Embriacich, panów Dżubajlu. W tym 
samym czasie śmierć Konradyna, czyli Konrada V 
(1268), tytularnego króla Jerozolimy, ożywia spory dy-
nastyczne: prawa do korony Hugona III cypryjskiego, 
regenta od roku 1264, znajdują uznanie w oczach baro-
nów, ale nie Marii z Antiochii, która swe roszczenia 
sukcesyjne sprzedaje w roku 1277 Karolowi andega-

background image

weńskiemu. Po jego śmierci (1285) korona wróci na 
Cypr, lecz przez osiem lat władza w Ziemi Świętej po-
dzielona będzie między dwa bezwzględne ośrodki de-
cyzyjne niezdolne do podjęcia jakichkolwiek wspól-
nych działań. 

Pogłębia się więc zależność państewek krzyżo-

wych od pomocy z Zachodu, wszelako krucjata (VIII) 
Ludwika IX, miast iść na Egipt, zawija do Tunisu, 
gdzie umiera król (1270). Jego brat, Karol andegaweń-
ski, władca Sycylii od 1268, odwołuje wyprawę podpi-
sując traktat korzystny dla interesów swej wyspy. 
Ostatnia z wielkich krucjat jest więc kolejnym przykła-
dem działań dywersyjnych. Jedynie Edward angielski, 
przybyły do Tunisu już po zawarciu przymierza, udaje 
się do Ziemi Świętej i osiąga u Bajbarsa ratyfikację 
umów. Wszakże ziemie chrześcijan zajmują teraz wą-
ziutki skrawek wybrzeża od Zamku Pielgrzymów po 
Laodyceę. Teren posiadanych senioratów przychodzi 
niekiedy dzielić z sułtanem, nie wolno wznosić nowych 
warowni ani restaurować istniejących, a w wypadku 
nadejścia jakiejś krucjaty zobowiązano się ostrzec wła-
dze. Grzegorz X, wybrany na papieża zaocznie podczas 
swej pielgrzymki do Akki, czyni wszystko dla ożywie-
nia ruchu krucjatowego. Przeciwny planom antybizan-
tyjskim Karola andegaweńskiego doprowadza podczas 
soboru w Lyonie (1274) do unii Kościoła greckiego 
z rzymskim, później do podjęcia ślubów krzyżowych 
przez wielkich sewerenów zachodnich i ma nadzieję 
skutecznie walczyć przeciw mamelukom dzięki przy-
mierzu Bizancjum z Mongołami. Następcy papieża po-

background image

pierają jednak wizję Karola andegaweńskiego o hege-
monii śródziemnomorskiej, chociaż sama tylko rewolta 
Nieszporów Sycylijskich (1282) wystarczyłaby do uda-
remnienia planów krucjaty antybizantyjskiej. Kolejny 
raz pomoc dla Ziemi Świętej nie dotrze na miejsce. 

Nowy najazd mongolski na Syrię w 1281 ożywia 

w umysłach niektórych ludzi projekty przymierza, pie-
lęgnowane od roku 1264 przez kolejne poselstwa za-
chodnie tak papieskie, jak i świeckie. Wszakże na-
miestnik andegaweński w Akce zachowuje neutralność, 
co pomaga mamelukom zwyciężyć pod Homsem; od-
nawiają także przymierze z Akką i Trypolisem. Z dru-
giej strony Ormianie i szpitalnicy jawnie popierają 
Mongołów – w tej sytuacji sułtan Kalawun decyduje się 
położyć kres istnieniu posiadłości chrześcijańskich, 
skłonnych zawsze do służenia Mongołom za bazę, 
i przystępuje od roku 1285 do systematycznego ich za-
garniania. Na początek idą ziemie nie objęte traktatem: 
Al-Markab szpitalników (1285) oraz Laodycea (1287), 
potem – już wbrew porozumieniu – Trypolis (1289), 
podobno na prośbę samych Wenecjan. W roku 1290 
Wenecja i król Aragonii wysyłają pomoc Akce, dokąd 
dociera również pewien oddział awanturników z Lom-
bardii i Toskanii. Owi przypadkowi krzyżowcy oddają 
się mordowaniu muzułmańskich kupców, czym prowo-
kują zdecydowane działania interwencyjne. Po 40 do-
bach oblężenia, pomimo męstwa obrońców (rycerzy-
zakonników oraz oddziałów kapetyńskich i angielskich 
wysłanych z Cypru), 18 maja 1291 roku pada miasto, 
a 28 broniona siłami templariuszy cytadela. Wszyst-

background image

kich, którzy nie zdołali uciec na okrętach weneckich, 
zabito albo popędzono w niewolę. Ostatnie twierdze 
frankij– skie (Tyr, Sydon, Bejrut, Tortosa i Zamek 
Pielgrzymów) skapitulowały lub opustoszały w ciągu 
lata, potem zrównano je z ziemią. Chrześcijanie za-
chowali jeszcze Cypr, który oprze się mamelukom 
i ulegnie dopiero Turkom w 1571, oraz przyjaźń Arme-
nii cylicyjskiej (podbitej przez Egipcjan w 1375). Nie 
byli już w stanie wrócić do Ziemi Świętej – idea krucjat 
odeszła w sferę utopii. 

V – Projekty i zabiegi.                                                 

Krucjaty XIV i XV wieku 

Utracono ostatnie bazy w Ziemi Świętej i nadszedł 

czas dysput: nigdy już później temat krucjat nie będzie 
tak popularny. W końcu XIII stulecia franciszkanin Fi-
denzio z Padwy doradza papieżowi blokadę ekono-
miczną Egiptu pod dozorem floty międzynarodowej 
oraz wysadzenie armii w Syrii północnej i nawiązanie 
kontaktów z Mongołami. Siły zbrojne mają utracić 
wiodącą rolę, stać się tylko elementem szerzej zakrojo-
nej polityki. Późniejsi teoretycy tworzą wariacje na ten 
sam temat: Karol II z Neapolu (1291), misjonarz domi-
nikański Wilhelm Adam, Henryk II cypryjski (1311) 
i Wenecjanin Marino Sanudo w Secreta fidelium Crucis 
także proponują blokadę Egiptu za pomocą floty – we-
neckiej u Sanuda, międzynarodowej i papieskiej u po-
zostałych autorów. Wszyscy twierdzą też zgodnie, że 
zakony rycerskie winny się połączyć: zbyt wiele zła 
przyniosła krucjatom rywalizacja między nimi. Pod 

background image

piórem Wilhelma Nogareta i Piotra Dubois, prawników 
króla Francji, ma to posmak premedytacji; lecz inni 
marzą  o nova religio – połączonym zakonie zdolnym 
urzeczywistnić ideę krucjaty. Ów mit przyczynia się do 
powstania szeregu korporacji rycerskich począwszy od 
Zakonu Miecza, ufundowanego przez Piotra z Lusi-
gnan, poprzez Zakon Męki Pańskiej Filipa z Mézières 
i na Złotym Runie skończywszy. Wszakże ślubowania 
rycerskie nie wychodzą już poza sferę dworskiej roz-
rywki: podczas uczty Faisana w Lille (1454) temat kru-
cjaty służy za przedmiot szermierki słownej, którą za-
bawiają się rycerze burgundzcy przeciw Turkom czy 
Saracenom. 

Wszelako w wieku XIV trzy wspomniane idee 

(blokad Egiptu, przymierze z Mongołami i połączenie 
zakonów) wchodzą niekiedy w stadium realizacji. 
W 1179 papież obłożył interdyktem handel z krajami 
muzułmańskimi: w wieku XIV zakaz handlu z Egiptem 
(zwłaszcza jeśli chodzi o dostawy sprzętu wojennego) 
jest wielokrotnie wznawiany i niekiedy jawnie obcho-
dzony za pomocą systemu papieskich dyspens. 

W istocie nowa krucjata, zachowując kształt praw-

ny wypraw poprzednich oraz ich przesłanie – obronę 
prześladowanych na Wschodzie braci w wierze – jest 
tylko okazją do, chwilowego zresztą, połączenia państw 
chrześcijańskich dla obrony wspólnych interesów w ba-
senie Morza Śródziemnego. W roku 1310 wyprawa 
głoszona i finansowana przez papieża opanowuje wy-
spę Rodos – bazę strategiczną równie ważną jak Cypr – 
powierza się ją szpitalnikom. Stąd wypływa ich flota 

background image

walczyć z piratami tureckimi, a w roku 1345 wesprzeć 
„krucjatę na Archipelag” italskiej ligi morskiej, która 
zdobywa Smyrnę. W 1365 królowi Cypru Piotrowi I 
udaje się opanować Aleksandrię, lecz wyprawa ta nara-
ża tylko interesy kupców europejskich, a szczególnie 
chrześcijan osiadłych w kraju mameluków. Akcja za-
planowana wspólnie z Mongołami miała, być może, 
więcej szans na sukces: ilchan Persji Arghun i Mikołaj 
IV (1288–1292) wymienili wiele poselstw; następca 
pierwszego z nich, wspierany przez Ormian, Gruzinów, 
króla Cypru i szpitalników, podejmie kilka wypraw do 
Syrii (1299–1302) nie osiągając trwalszego sukcesu. 
Cała nadzieja zaczepienia się w Syrii upada. Wreszcie 
templariusze, uznani przez francuskie trybunały ko-
ścielne winnymi herezji, przestają istnieć na mocy wy-
roku soboru w Vienne (1312). Wszakże bogactwa za-
konu, zamiast dostać się szpitalnikom i wspomóc wy-
prawę, trafią do skarbca królewskiego. 

W wieku XIV krucjata jest narzędziem do ściąga-

nia podatków w rękach królów Francji i Anglii oraz 
środkiem propagandy monarchii francuskiej, naśladują-
cej w tym względzie cesarzy niemieckich. Wszyscy 
królowie Francji od Filipa Pięknego do Filipa VI biorą 
krzyż nie ruszając się z miejsca i poprzestając na 
wspieraniu antybizantyjskich projektów Karola Wale-
zjusza, aż nieprzyjazne kroki ze strony Anglii rzeczy-
wiście staną na przeszkodzie całej sprawie. Knowa-
niom przeciw Bizancjum kładzie kres napór osmański 
w Azji Mniejszej (upadek Brusy w 1326, Nikomedii 
w 1328, Nikei w 1330), potem w Europie (Adrianopol, 

background image

1362). Począwszy od końca XIV wieku krucjata zaczy-
na być wojną obronną w interesie chrześcijaństwa już 
nie wschodniego, a europejskiego, zagrożonego nawałą 
turecką. W roku 1396 rusza na pomoc królowi Węgier 
wojsko, na które składają się oddziały z całej Europy. 
Jednak nadmierne i bezmyślne bohaterstwo rycerzy za-
chodnich doprowadza do klęski pod Nikopolis. Małe-
mu oddziałowi Francuzów pod wodzą Baucikauta udaje 
się zająć Gallipoli i odblokować Konstantynopol 
(1399), chociaż upadek miasta opóźnia zwycięstwo 
Tamerlana nad sułtanem Bajazytem pod Ankarą, nie 
zaś wspomniane wydarzenie. W nadziei na skuteczne 
wsparcie Zachodu cesarze bizantyjscy dokładają usil-
nych starań, by zawrzeć unię z Rzymem. Proklamowa-
na wreszcie na soborze we Florencji (1439), odrzucona 
przez duchowieństwo greckie, nie zdoła zapobiec zdo-
byciu Konstantynopola (1453). Ostatnia krucjata, uda-
jąca się na pomoc Węgrom, zwycięża Turków pod Ni-
szem (1443), lecz ponosi druzgocącą klęskę niedaleko 
Warny (1444). Późniejsze wezwania papieskie, zwłasz-
cza Piusa II (1458–1464), do powszechnego marszu 
„na Turka” nie znajdą już oddźwięku. Słowo krucjata 
powróci jeszcze przy okazji bitwy pod Lepanto (1571), 
oblężenia Kandii (1659) czy Wiednia (1683). Ale bę-
dzie już tylko anachronizmem. 
 

 

background image

Rozdział czwarty 

ORGANIZACJA KRUCJAT 

Nie trzeba uczestniczyć w krucjacie, by być krzy-

żowcem. Obok wielkich ekspedycji i innych „po-
wszechnych” wędrówek, mniej znanych, ciągną do 
Ziemi Świętej zwykłe pielgrzymki. Dopełnienie ślubów 
kosztuje pątników dwuletnią podróż, którą odbywają 
pojedynczo lub małymi grupami. Ruch krucjatowy mo-
że więc przybierać rozmaite kształty i niełatwo je wła-
ściwie ocenić. Poniżej znajdzie Czytelnik tylko pobież-
ny szkic; wiele jeszcze zostało do powiedzenia. 

I – Przygotowania: głoszenie, organizacja,              

finanse 

Inicjatywa pochodzi najczęściej od papieża, który 

określa datę wymarszu, specjalną bullą ustala lub za-
twierdza przywileje uczestników. Niekiedy udział Ojca 
Świętego jest czysto formalny, a rola decydująca należy 
do suwerena, przywódcy lub opiekuna wyprawy – na 
przykład Ludwik IX pierwszy swój ślub krzyżowy zło-
żył jeszcze przed ogłoszeniem bulli z roku 1245, 
a w 1267 krzyż wręczył sam sobie informując tylko pa-
pieża o zaistniałym fakcie. 

Papież pozostaje wszakże duchowym przywódcą 

krucjaty. Nawołuje do niej sam lub powierza misję wy-
branym osobom duchownym, często są to legaci papie-
scy. W wieku XII przychodzi powściągać żarliwy zapał 
kaznodziejów ludowych, którzy wciąż odgrywają wiel-
ką rolę, tak jak w czasach I krucjaty: św. Bernard musi 

background image

udać się do Niemiec uśmierzać zbrodnicze wybryki 
eremity Raula, dawnego mnicha z Clairvaux. W okresie 
między drugą wyprawą a czwartą legaci papiescy czę-
sto obarczają swym kaznodziejskim obowiązkiem cy-
stersów (co połączone jest z przekazaniem władzy lega-
ta), poczynając zaś od wieku XIII głoszenie krucjat 
spada na zakony żebrzące. W traktacie De praedicatio-
ne Crucis
 były wielki mistrz dominikanów Humbert 
z Romans, doradca Ludwika IX, podaje listę najważ-
niejszych tematów zdolnych ładnie zakończyć kazanie, 
a nawet przewiduje sposoby odpierania krytyki. Ta zaś 
w wieku XIII zaostrza się, bowiem głoszeniu krucjat 
zaczyna towarzyszyć handel odpustami. 

Przywileje duchowe nie są jedyne – idą w parze 

z całym szeregiem doczesnych. W wieku XII papiestwo 
określa status krzyżowca: na podstawie przywileju 
Krzyża wyrażonego w Quantum praedecessores 
(1145), pierwszej bulli poświęconej krucjatom, krzy-
żowiec wraz ze swą rodziną i mieniem przechodzi pod 
opiekę Kościoła. Od tej pory nie podlega już jurysdyk-
cji świeckiej, pan ani król nie mają prawa żądać od nie-
go wsparcia ani ściągać podatków. W drodze cruce si-
gnatus
 korzysta z przywileju gościnności, nie uiszcza 
myta. Aż do chwili powrotu z wyprawy nie musi spła-
cać długów ani rat od zaciągniętych pożyczek. W ten 
sposób krucjata znacznie rozszerza zakres władzy ju-
rysdykcji kościelnej, ta zaś wymusza realizację przepi-
sów rozwijając cały wachlarz broni niematerialnej 
(ekskomunika, interdykty). Skuteczność owych zabie-
gów zacznie jednak słabnąć w XIII wieku i Kościół co-

background image

raz częściej będzie zwracać się o pomoc do świeckiego 
wymiaru sprawiedliwości. Ze swej strony władza 
świecka oponuje przeciw ingerencji, która pozbawiają 
środków finansowych i militarnych; w wieku XIV król 
Francji określa liczbę rycerzy-uczestników krucjaty 
Ludwika burbońskiego przeciw miastu Al-Mahdijja 
(1390). Urban II, od początku świadomy konfliktu wła-
dzy, wymaga od wasali zezwolenia ich suzerenów, zaś 
papież Eugeniusz III ulega prośbie potęg świeckich] 
nieskorych do trwonienia swoich sił dla dobra Ziemi 
Świętej, i wyraża zgodę na pierwsze krucjaty europej-
skie w Kastylii oraz krajach słowiańskich. Krzyż przy-
znawano różnie: po klęsce II krucjaty – ludziom zdol-
nym do noszenia broni, w wieku XIII przeciwnie: da-
wano go, nawet wciskano, „niezdatnym”, czyli kobie-
tom, słabeuszom, ubogim, zmuszonym potem wykupić 
się od obowiązku spełnienia ślubu. Zręczne zastosowa-
nie prawa daje profit. 

Początkowo krzyżowcy musieli sami ponosić kosz-

ty własnego utrzymania. Jak pisze Wibert z Nogent, 
w czasie I krucjaty pragnienie uczestnictwa było tak 
silne, że entuzjaści sprzedawali cale posiadane mienie 
wywołując tym sposobem katastrofalny spadek cen. 
Celem zdobycia funduszy baronowie spieniężali swe 
ziemie lub zastawiali je sąsiednim klasztorom. Dla nie-
których regionów kraju I krucjata musiała więc ozna-
czać pomnożenie dóbr kościelnych jednoczesne z wy-
przedażą  majątków,  prowadzącą  do  tezauryzacji 
i zwiększenia obiegowej  masy monetarnej.  Zaznacza 
się także wzrost przywilejów Kościoła: krzyżowiec 

background image

może zastawić mu swoją ziemię, gdy tymczasem zgod-
nie z prawem feudalnym lenno powinno wrócić do se-
niora. 

W wieku XII równolegle ze stosowaniem środków 

nadzwyczajnych panuje zwyczaj wymuszania od wasali 
daniny pieniężnej na opłacenie udziału w krucjacie ich 
suzerena. Podobnie jak trzy inne okazje (wykup pana 
z niewoli, pasowanie na rycerza jego syna, wiano dla 
córki), tak teraz krucjata sprzyja pomnożeniu majątku 
seniora, a czasem wręcz go tworzy, przy czym rośnie 
udział pieniądza. Królowie też nie pozostają w tyle: 
ściągają daninę w 1166, potem w 1183 i 1185. Ludwik 
VII, jego syn oraz Henryk II pobierają 1 lub 2% od 
każdego liwra majątku z przeznaczeniem na obronę 
chrześcijaństwa w Jerozolimie. Pierwszym zaś podat-
kiem na rzecz krucjaty jest tak zwana dziesięcina sala-
dyńska nałożona we Francji i Anglii na majątek rucho-
my i dochody (1188). Pomoc, o którą Ludwik VII prosi 
kilku swych wasali w roku 1147, przeradza się w poda-
tek Filipa Augusta (król usiłuje ściągać go nawet po 
powrocie z Ziemi Świętej). 

Podobnie Kościół rezygnuje ze zbiórki darowizn 

na rzecz podatków. Gromadząc środki w celu sfinan-
sowania IV krucjaty (była to wyprawa przełomowa pod 
wieloma względami) stosowano obie formy równole-
gle. Kaznodzieja Fulko z Neuilly zbiera ofiary, które 
Citeaux przekaże do Ziemi Świętej, Innocenty III pole-
ca umieszczać w każdym kościele parafialnym puszkę 
na datki wiernych. Jednocześnie w roku 1199 du-
chowieństwo zarówno świeckie, jak i zakonne musi po 

background image

raz pierwszy oddać papieżowi czterdziestą część swo-
ich dochodów (kardynałowie – nawet dziesiątą). Dani-
na owa, zwana dziesięciną od samego początku wywo-
łuje niechęć kleru i niektórym zakonom, np. cystersom, 
udaje się od niej wykręcić. W XIII wieku dziesięcina 
jest już stosowana nagminnie, choć zmianie ulegają jej 
wysokość i czas obowiązywania (od 1215 – dwudziesta 
część dochodów przez trzy lata; od 1225 – dziesiąta 
przez pięć lat we Francji, piętnasta w Anglii; od 1245 – 
dwudziesta część; od 1263 – setna przez pięć lat; od 
1274 – dziesiąta przez sześć lat). Sprzyja to powstawa-
niu  wyspecjalizowanych  urzędów  finansowych. 
W pierwszym okresie dziesięcinę zbierają biskupi pod 
kontrolą legatów, ci zaś później zostają poborcami ge-
neralnymi i mianują własnych urzędników. Legaci ma-
ją na uwadze również inne źródła dochodów, takie jak 
testamenty, wykup ślubów, darowizny w wysokości za-
leżnej od rodzaju odpustu. Niechęć kleru do dziesięciny 
przybiera na sile – aby wymusić uiszczenie opłaty trze-
ba już gróźb, niekiedy pomocy świeckiego wymiaru 
sprawiedliwości czy suplikacji papieskich (na przykład 
apele Grzegorza X), podczas gdy w tym samym czasie 
ludzie świeccy oskarżają duchownych o bogacenie się: 

Co stało się z denarami, 
Które wśród dominikanów i braci mniejszych 
Zbierali zapisem ... 
I od księży takąż manierą, 
Których mają wielką mnogość, 
A z których armia Boga miała utrzymanie? 

background image

Lecz postępują całkiem inaczej, 
Od czego rośnie ich wielkie bogactwo, 
A Bóg niezmiennie pozostaje nagi. 

W rzeczywistości sumy pochodzące z danin i po-

datków idą głównie na cele krucjat. Dwudziestą część 
dochodów zebraną w roku 1215 dostaje legat w Ziemi 
Świętej z przeznaczeniem na potrzeby krzyżowców. 
Najczęściej pieniądze wędrują prosto do rąk wodza 
wyprawy. Tak oto Ludwik IX w roku 1245 dysponuje 
dwudziestą częścią dochodów z Francji, Lotaryngii 
i Burgundii, w 1268 – dziesięciną. Niektórzy jednak 
posuwają się do wydawania tych sum na własne cele. 
Czasem sami papieże zmieniają przeznaczenie fundu-
szy: resztą dziesięciny zebranej staraniem kleru francu-
skiego na wyprawę krzyżową przeciw albigensom po-
krył Grzegorz IX część kosztów wojny z Fryderykiem 
II. Przeznaczanie pieniędzy na krucjaty polityczne po-
twierdzało (jeśli nie kreowało) zarzut, jaki opinia pu-
bliczna kierowała przeciw papiestwu, oskarżając je 
o sprzeniewierzanie środków finansowych i działanie 
na szkodę wypraw krzyżowych. 

II – Wymarsz. Aprowizacja,                                    

transport wojsk i pieniędzy 

Potrzeby dalekich wypraw wymagały rosnących 

nakładów pieniężnych, pierwsze krucjaty wybierały 
więc drogę lądową – I niepewną, lecz też niezbyt kosz-
towną; natomiast poczynając od końca XII wieku pre-
ferowano morze – rozwiązanie o wiele droższe. Głów-

background image

ny, znany już pątnikom szlak lądowy wiedzie z biegiem 
Dunaju aż do Belgradu, dalej w górę rzeki Morawy do 
Niszu. Stąd ku południowi i, osiągając wybrzeże mor-
skie koło Salonik, dalej wzdłuż niego aż do samej Tra-
cji. Inni wybierają szlak na północ od Rodopów przez 
Sofię, Filipopolis, Maricę i Adrianopol; obie drogi spo-
tykają się w Konstantynopolu. Niektórzy krzyżowcy 
z południa Europy używają w drodze przez Bałkany 
starożytnej Via Egnatia łączącej Dyrrachium z Saloni-
kami. Armie obu pierwszych krucjat oraz wyprawa 
Fryderyka I przewalały się więc przez całe terytorium 
Bizancjum, a cesarz musiał zadbać o wykarmienie ma-
szerujących. Prócz konfliktów związanych z aprowiza-
cją (gdy zaniedbano dostawy lub wstrzymano ją w od-
wet za ekscesy) krzyżowcy mieli kłopoty z walutą. Po-
siadaczom monet zachodnich (do dziś na szlakach bał-
kańskich, które przemierzali, można wykopać denary 
z XI i XII wieku) oferowano niekorzystne warunki 
wymiany i długo nieraz trwało, nim kontrahenci ustalili 
stawkę zdolną zadowolić obie strony. Transport wojsk 
na drugi brzeg cieśnin zapewniała flota bizantyjska. 
W Azji Mniejszej główny szlak wiódł przez Doryleum, 
Amorium, Ikonium na terytorium tureckim, potrzebna 
więc była żywność na dwadzieścia kilka dni. Często 
jednak zabierano zbyt mało jedzenia, brakło też wody, 
konie i inne zwierzęta padały jak muchy. Pierwsza kru-
cjata i wyprawa Fryderyka I pozostawiają na tym szla-
ku niezliczone ofiary głodu i ataków tureckich. Podczas 
drugiej wyprawy Otton z Freisingu, a później Ludwik 
VII podejmują marszrutę bardziej zawiłą, za to bliższą 

background image

morzu, gdzie okręty i miasta bizantyjskie mogą jeszcze 
wspomóc zaopatrzeniem. Jednak straty w wyniku nęka-
jących napadów tureckich na górskim szlaku między 
Laodyceą i Atlalią są znaczne, brakuje również koni. 
Wszystko to każe Ludwikowi i jego rycerzom wsiąść 
na okręty w dalszej swej drodze do Antiochii. 

Opisane trudności mogły zniszczyć każdą wypra-

wę, zanim jeszcze dotarła do Ziemi Świętej, tak więc 
od końca XII stulecia preferowano szlaki morskie mi-
mo obawy przed żeglugą, którą żywi wiele osób. Zresz-
tą już od stu lat drogę wodną obierali pątnicy i krzy-
żowcy z Europy północnej, Skandynawii, a przede 
wszystkim z Anglii, opływając Półwysep Iberyjski. 
W miarę potrzeby schodzono na ląd – pamiętamy, że 
jedynym sukcesem II krucjaty było zdobycie Lizbony 
przez flotę krzyżowców angielskich i flamandzkich. Od 
początku XII wieku okręty miast italskich (początkowo 
Genui, potem także Pizy i Wenecji) wiozły zaopatrze-
nie, pomagały krzyżowcom zdobywać miasta wybrzeża 
palestyńskiego, później zapewniały przewóz pielgrzy-
mów regularnie dwa razy do roku – wiosną i jesienią. 
W końcu stulecia Italczycy organizują transport „wy-
praw powszechnych”. Co prawda Ryszardowi Lwie 
Serce wystarczają okręty z Anglii, Normandii i Borde-
aux, lecz już Filip August musi zwrócić się do Genueń-
czyków, którzy w zamian za 5 850 srebrnych marek 
obiecują przewóz 650 rycerzy, 1 300 giermków, tyluż 
koni oraz żywności na 8 miesięcy. Umowa zawarta w 
Wenecjanami przez Villehardouina dotyczy transportu 
4 500 rycerzy wraz z ich wyposażeniem, 9 000 gierm-

background image

ków i 20 000 piechurów oraz pełnego zaopatrzenia na 
okres dziewięciu miesięcy. Cena wynosi cztery marki 
za konia i dwie za człowieka. Na tę okazję Wenecjanie 
budują całą flotę: dromony (okręty wojenne, wiosłowe 
i żaglowe) galery, nefy czyli nawy (duże jednostki za-
bierające po kilkuset pasażerów), huissiery do transpor-
tu koni. W XIII wieku u– mowy o przewóz dotyczą 
najczęściej wynajmu pewnej liczby jednostek za okre-
śloną cenę. Tak więc Ludwik IX zamawia w Genui 16 
okrętów, a w Marsylii po 20 dla każdej z obu swych 
krucjat (1246, 1269). Pierwszą flotą dowodzi dwóch 
admirałów genueńskich, drugą – pewien Francuz, prócz 
tego traktat pozostawia królowi całkowitą swobodę 
manewru. Wcześniejsza praktyka udoskonaliła przecież 
formy transportu masowego, a nade wszystko jego fi-
nansowanie. 

Tak więc w wieku XII krzyżowcy wywożą pienią-

dze z Zachodu i mają po drodze pewne trudności z ich 
wymianą. Sto lat później na Wschód wciąż płyną duże 
sumy, często dzięki zakonom rycerskim, które jedno-
cześnie zapewniają ochronę powierzonym sobie fundu-
szom. W roku 1250 Joinville musi wywrzeć nacisk, aby 
skarbnik templariuszy wydał mu brakującą część sumy 
niezbędnej do wykupienia wojska z niewoli. Ta sama 
krucjata staje się widownią operacji bankowych. Pod-
czas pobytu Ludwika IX w Ziemi Świętej Genueńczycy 
wypłacili mu ponad 100 tysięcy liwrów tureńskich, 
w zamian za nakazy płatnicze na królewski skarbiec 
w Paryżu.  Dokumenty realizowała  w  Genui  pewna 
spółka z Piacenzy, przekazując Genueńczykom pienią-

background image

dze z ręki do ręki przy otrzymaniu nakazu, pokrycie zaś 
ściągając z Paryża za pośrednictwem swoich przedsta-
wicieli na targach w Szampanii: jest to pierwszy znany 
przykład dyskonta. Sumując procenty od pożyczki 
i zysk z wymiany nietrudno wyliczyć, że Genueńczycy 
zarobili na tych operacjach blisko 20%. Już w czasie II 
krucjaty zakon Świątyni wypłacił królowi Ludwikowi 
VII sumy zwracane w Paryżu, a od polowy XII stulecia 
„pielgrzymi” deponowali fundusze na ręce templariu-
szy w Europie, odbierając je w Ziemi Świętej. Bogac-
twa zakonu po obu stronach morza Śródziemnego po-
zwalały unikać rzeczywistego transferu pieniądza. Kru-
cjaty sprzyjały więc na pewno doskonaleniu praktyki 
bankowej, a przede wszystkim – po raz pierwszy w ta-
kiej mierze – kształtowaniu bezgotówkowego obrotu 
pieniądza w skali międzynarodowej. 

III – Organizacja wojsk krzyżowych                       

(stan liczebny, dowodzenie, strategia i taktyka) 

Małe, kilkusetosobowe grupy pod wodzą wielmo-

żów nie wytrzymują porównania z wyprawami o więk-
szym znaczeniu, które gromadzą tysiące rycerzy i pie-
churów. Trudno ufać kronikarzom I krucjaty, którzy 
rozdymają liczbę uczestników do stu tysięcy i więcej. 
Bardziej wiarygodne dane zawierają umowy dotyczące 
transportu wojsk: Filip August prowadzi 650 rycerzy 
i 1 300 giermków, podobnie Ryszard. Pierwsza wy-
prawa Ludwika IX liczyła około 15 000 ludzi, w tym 2 
500 rycerzy. Największe ekspedycje rzadko miały po-
nad 10 000 wojowników. „Nieprzebrane tłumy” dwóch 

background image

pierwszych krucjat to rzesze cywilów (ubodzy piel-
grzymi bez broni lub słabo wyposażeni, awanturnicy 
w typie ribands  i tafurs) – balast opóźniający marsz i 
będący źródłem żenujących wybryków. 

Poczynając od III krucjaty władze starały się zapo-

biec udziałowi nieżołnierzy w wyprawie. Na armie 
krzyżowe XIII stulecia składali się głównie różnego ro-
dzaju wojownicy z powołania – od synów wielmoż-
nych rodów do „rycerzy bez ziemi”, jak Robert z Clary, 
lub profesjonaliści czyli lekkozbrojni z końmi i bez, 
kusznicy oraz inni piesi. Prości ludzie nie biorą już 
udziału w wyprawach krzyżowych, chyba jako najem-
nicy. I tylko „ludowe” krucjaty XIII i XIV stulecia ma-
ją charakter „dziki”, niekontrolowany, jak owe piel-
grzymki francuskich i niemieckich dzieci (1212), fran-
cuskich pastuszków. (1250, 1320) oraz inne wybuchy 
emocji, wiodące „ku Bogu” tłumy bezbronnych ma-
luczkich, pragnących żyć i umierać razem z Chrystu-
sem, a nie bronić Ziemi Świętej. 

Armia krzyżowa nie ma w sobie nic szczególnego 

– jest to wciąż wojsko feudalne, na które składają się 
kontyngenty przybyłe z senioratu, księstwa czy monar-
chii, zachowujące odrębność również w czasie bitwy. 
Znamy nawet przypadek pewnego legata z XIII wieku, 
który nakazał oddziałom różnych narodowości nosić 
krzyże odmiennej barwy, kolejny raz wyrażając w fak-
tach symbol odwiecznego konfliktu. Waśnie podsycane 
obecnością suwerenów skłóciły Francuzów i Niemców 
w 1149, Francuzów i Anglików w 1190. W Zadarze 
doszło do ostrej bijatyki między Francuzami a Wene-

background image

cjanami, a w Damietcie skłonni do rękoczynów człon-
kowie różnych kontyngentów V krucjaty musieli kosza-
rować w odległych od siebie dzielnicach miasta. Kró-
lowie i cesarze jako uczestnicy wypraw zachowywali 
się niczym wodzowie niezależnych armii i każde 
wspólne działanie wymagało oddzielnych pertraktacji. 
Podczas I krucjaty dowództwo wojskowe należy do ra-
dy baronów. Z trudnością godzi ona sprzeczne koncep-
cje Boemunda i Rajmunda z Saint-Gilles, szczególnie 
po śmierci Ademara z Monteil, którego autorytet mo-
ralny przewyższał władzę duchową nadaną mu przez 
papieża. Rada pozostaje ośrodkiem decyzyjnym także 
podczas IV krucjaty, nawet gdy mianowano już naczel-
nego dowódcę wyprawy. Ludwik IX zasięga jej opinii, 
chociaż później postąpi zgodnie ze zdaniem mniejszo-
ści – jak na przykład w roku 1250, gdy tylko Joinville 
i książę Jafy skłaniali go do pozostania w Ziemi Świę-
tej. Rada piątej krucjaty, którą tworzą przedstawiciele 
krzyżowców wszystkich kolejno napływających kon-
tyngentów, początkowo uznaje władzę króla jerozolim-
skiego. Później legat Pelagiusz zechce przeciwstawić 
władcy autorytet całego Kościoła: owa nieprzejednana 
postawa słusznie kładzie na barki tego człowieka od-
powiedzialność za klęskę wyprawy. Zwykle jednak to-
warzyszący wojskom legaci (na ogół dwóch) nie nadu-
żywali swej władzy duchowej i dowodzenie krucjatą 
spoczywało w rękach osób świeckich. 

Cele militarne wyprawy krzyżowej od samego po-

czątku są dość proste: pod wpływem lub nawet silnym 
naciskiem „ubogich pielgrzymów” baronowie I krucja-

background image

ty muszą za wszelką cenę zdążać do Jerozolimy lekce-
ważąc konieczność zachowania łączności z Antiochią. 
Posuwanie się naprzód i zaopatrzenie armii zależy więc 
od dobrej woli emirów arabskich (którzy dają wolną 
drogę maszerującym wojskom), a zwłaszcza od wspar-
cia okrętów italskich. Wszakże po zdobyciu Jerozolimy 
trudno jest zatrzymać masy ludzkie – pielgrzymka do-
biegła końca, krzyżowcy dopełnili swej przysięgi. 
W początkach XII stulecia przyjdzie więc ustanowić 
specjalny odpust dla tych, którzy pozostaną w służbie 
Ziemi Świętej przez rok. 

Krzyżowcy poddają się zwykle rozkazom króla je-

rozolimskiego lub innych suwerenów, król Sigurd np. 
pomaga zdobyć Sydon. Współpraca między baronami 
II krucjaty nie układa się już tak prosto. Zamiast ata-
kować Aleppo, o co prosił książę Antiochii, krzyżowcy 
maszerują na Damaszek, tam zaś wybuchają nowe 
kłótnie na temat ewentualnego podziału przyszłej wła-
dzy nad miastem; pretendują dwie osoby: jeden krzy-
żowiec i pewien miejscowy baron. W XIII stuleciu, gdy 
lepiej poznano stosunki polityczne panujące na Wscho-
dzie, krucjata nie jest już przedsięwzięciem uzbrojo-
nych pielgrzymów, ale ekspedycją o celach zawczasu 
ustalonych. W roku 1201 krzyżowcy i Wenecjanie zga-
dzają się „iść na Babilon” (Egipt), „ponieważ  łatwiej 
jest niszczyć Turków tu niż w innej ziemi”. Istotnie, 
krzyżowcy pod Damiettą uważają się za bojowników o 
wyzwolenie Jerozolimy. Obsesyjne przekonanie o ko-
nieczności marszu na Kair nakazuje zerwać negocjacje 
i doprowadza do klęski strategii. W gruncie rzeczy 

background image

wiek XIII przynosi jedynie rokowania Fryderyka II 
w 1229 i Ryszarda z Kornwalii w 1241, a wizja krucja-
ty przybyłej do Palestyny zaczyna odgrywać rolę stra-
szaka w służbie dyplomacji. Później, pod koniec stule-
cia, wielkiego znaczenia nabiera idea przymierza 
z Mongołami; w latach 1267–1338 cała plejada wy-
słanników mongolskich usiłuje doprowadzić do wspól-
nej kampanii przeciw mamelukom, niestety daremnie. 

Papieże następcy Innocentego III wyrażają zainte-

resowanie „obyczajami i siłami Saracenów” oraz do-
magają się ścisłych wskazówek na temat krucjat. Wiele 
sprawozdań podkreśla, że istniejąca przewaga wojsk 
chrześcijańskich na morzu rokuje nadzieje na łatwe 
opanowanie Egiptu przy zastosowaniu blokady. Niektó-
re wyprawy XIV stulecia wykorzystują i dochodzą 
owej wyższości w stosunku do mameluków i emiratów 
turkomańskich w Azji Mniejszej (emirat Ajdynu traci 
Smyrnę, której w latach 1344–1402 strzec będą szpital-
nicy). Jednak strategia morska dochodzi do głosu spo-
radycznie, w wyjątkowych przypadkach, wówczas gdy 
wspiera interesy ekonomiczne Zachodu. Na Wschodzie 
armie krzyżowe stanęły wobec nowego przeciwnika 
i nowych problemów, musiały więc dostosować do tego 
własną taktykę walki. Często nękani przez wroga, 
krzyżowcy już w czasach I krucjaty nauczyli się for-
mować odpowiedni szyk marszowy chroniący flanki 
i grupujący bezbronnych pielgrzymów w środku ko-
lumny. Umieli błyskawicznie utworzyć właściwy po-
rządek bojowy, o czym świadczy najlepiej zwycięstwo 
pod Arsufcm. Atak ciężko opancerzonej, zbrojnej 

background image

w lance kawalerii frankijskiej pozostaje głównym, czę-
sto decydującym chwytem taktycznym w starciu z lżej 
uzbrojoną konnicą arabską i egipską. W przeciwień-
stwie do nich Turcy, którzy od polowy XII wieku two-
rzą większość wojsk walczących z krzyżowcami, to ra-
czej konni łucznicy. Bardzo ruchliwi, nękają przeciw-
nika i usiłują pociągnąć go za sobą w trakcie symulo-
wanej ucieczki. Wielu krzyżowców zachodnich, bar-
dziej zapatrzonych we własne bohaterstwo niż dbałych 
o skuteczność działania (jak Robert z Artois pod Mans-
urą), daje się usidlić w ten sposób. Armie Franków pa-
lestyńskich przywykają do nowych warunków walki. 
Wkrótce już używają lekkiej kawalerii na wzór bizan-
tyjskich turkopolów (w Cesarstwie są to najemnicy po-
chodzenia tureckiego). Służą w niej zarówno Syryjczy-
cy, jak i przybysze z Zachodu. Wreszcie, zwłaszcza od 
czasu III krucjaty, rycerzom towarzyszą żołnierze piesi 
(owa „infanteria” jest na ogół dwukrotnie liczniejsza od 
konnicy) – łucznicy lub kusznicy, którzy ochraniają ich 
ruchy i często decydują o zwycięstwie, jak pod Mansu-
rą. I chociaż krucjaty sprzyjały, być może, importowi 
na Wschód pewnych elementów zachodniej techniki 
militarnej (zwłaszcza machin oblężniczych) oraz spe-
cjalistów (rycerzy czy najemnych kuszników frankij-
skich), jednak oba obozy zachowały raczej swoje stare 
obyczaje. 

 
 
 

background image

IV – Potrzeby wojny a struktura polityczna 

państw krzyżowych                                                             

(porządek feudalny, zakony rycerskie                         

w obronie Ziemi Świętej) 

Śladem pierwszej wyprawy krzyżowej powstało 

w Palestynie kilka państw, których utrzymanie lub od-
zyskanie będzie służyć za cel większości krucjat aż po 
wiek XIV. Czy wspomniane okoliczności miały wpływ 
na ustrój polityczny owych państw? Wierzono w to 
kiedyś i, opierając się na Assises de Jerusalem, widzia-
no w Królestwie Jerozolimskim oraz – niesłusznie uo-
gólniając – w innych księstwach doskonałe państwa 
feudalne, utworzone na tabula rasa ziemi  podbitej, 
gdzie władza należy raczej do możnych niż do króla, 
zwykłego primus inter pares. Gotfryd z Bouillon, wy-
brany wolą równych sobie baronów krzyżowych na 
stróża Jerozolimy, przyjął godność Obrońcy Świętego 
Grobu
. Pojmowana zgodnie ze zwyczajami Cesarstwa, 
nakładała na niego obowiązek ochrony Kościoła i jego 
majątków. Sytuację usiłował wykorzystać patriarcha 
Daimbert z Pizy, bez powodzenia zresztą. Próby usta-
nowienia w Jerozolimie władzy kościelnej udaremnił 
mu Baldwin I, koronując się w Betlejem na króla Jero-
zolimy (1100) i dając początek monarchii. Niezależni 
od patriarchów (tych wybierali z listy sporządzonej 
przez kanoników Świętego Grobu) królowie jerozolim-
scy dziedziczyli koronę zgodnie z prawem star-
szeństwa, które – inaczej niż na Zachodzie – nie wy-
kluczało córek. 

background image

Ta sama zasada dziedziczenia stosowana jest – 

choć nie bez pewnych kłopotów – w innych państwach 
chrześcijańskich, które królowie jerozolimscy, tacy jak 
Fulko czy Baldwin III, będą usiłowali w jakimś stopniu 
poddać swej władzy, czasem ustanowić regencję. Teo-
retycznie jednak zwierzchnictwo lenne króla Jerozoli-
my nad innymi, niezawisłymi książętami nie istnieje. 
Zasięg ich władzy kształtuje tradycja panująca w oj-
czyźnie krzyżowca założyciela państwa. Tak więc 
ustrój feudalny w Antiochii, podobnie jak na normań-
skich ziemiach południa Italii, ma charakter bardziej 
scentralizowany przy niewielkiej autonomii wasali. Na-
tomiast w hrabstwach Edessy oraz Trypolisu mniejsze 
jest zarówno znaczenie panującego, jak i jego majątek. 

W XII stuleciu królowie Jerozolimy posiadają czte-

ry baronie (Jerozolimę, Nabulus, Akkę i Tyr) oraz licz-
ne wsie w ich obrębie. Większość dochodów czerpią 
z opłat od działalności handlowej:  prawa sprzedaży 
(„straganowe” na bazarach zwanych fundukami), prawa 
tranzytu (podatek ad valorem czyli 24. część wartości 
towarów pobierana od karawan przemierzających Za-
jordanię w drodze między Arabią czy Egiptem a Syrią), 
prawa na import i eksport (chaîne – od łańcucha zamy-
kającego wejście do portu w Akce). Królowie ciągną 
też zyski z monopoli w przemyśle (farbiarstwo, garbar-
stwo, wyrób mydła...), w ich gestii – inaczej niż na Za-
chodzie – leży bicie monet. Są to kawałki złota z napi-
sem okólnym po arabsku (tzw. bizanty saraceńskie) 
oraz srebrne dinary typu zachodniego. 

background image

Dochody pozwalają królowi przydzielać lenna pie-

niężne czyli fiefs en besants lub fiefs de soudée (500 bi-
zantów rocznie w zamian za wystawienie jednego ryce-
rza). Niekiedy w niektórych włościach senioralnych 
lenna te są popularniejsze niż nadania ziemskie i tworzą 
najbardziej oryginalny element ustroju państw łaciń-
skich. Krzyżowcy zastali na Wschodzie gospodarkę 
monetarną znacznie bardziej niż na Zachodzie rozwi-
niętą: o wiele wcześniej wprowadzono tu wysoki poda-
tek pośredni, lenna-renty, emisję złotej monety. 

Dla tej dziedziny przybycie krzyżowców oznaczało 

regres. Niewątpliwie oni to przede wszystkim zawlekli 
na Wschód pewne formy znane z Europy jedenasto-
wiecznej, jak na przykład nieudolne rządy wysokich 
urzędników koronnych, których władza – w przeci-
wieństwie do stosunków na Zachodzie – tutaj nie roz-
wija się. Jednak dostojnicy naśladują również wzory 
bizantyjskie: w księstwie Antiochii dux zarządza mia-
stem (ale nie thème), policją – pretor. W Jerozolimie 
struktura niektórych działów administracji, zwłaszcza 
finansów, posiada rodowód muzułmański. Zatem se-
crète
 (z greckiego sekreton – biuro finansowe) odpo-
wiada w istocie diwanowi; pełni funkcje jednocześnie 
skarbca, izby rozrachunkowej i archiwum, gdzie spo-
czywają akta darowizn, kataster oraz lista lenn wraz z 
wykazem powinności. 

Niektóre instytucje prawne uwzględniają zwyczaje 

lokalne:  ra’is (naczelnik wsi) może powołać sąd dla 
spraw pomniejszej wagi dotyczących ludności miej-
scowej, zaś mieszane cours de la fonde orzekają w 

background image

sprawach handlowych i sądzą ludność syryjską. Inaczej 
cours de la chaîne
, które rozpatrują wykroczenia zwią-
zane z żeglugą, cours de bourgeois i, tym bardziej, Sąd 
Najwyższy – jedyne uprawnione do sądzenia szlachty – 
składają się wyłącznie z Franków. Wpływy Orientu są 
więc tu dość ograniczone; tylko wymogi wojny nadają 
feudalizmowi państw Ziemi Świętej rysy bardziej ory-
ginalne. 

Nad historią państw łacińskich bardzo silnie zacią-

żył brak siły ludzkiej, bowiem większość krzyżowców, 
spełniwszy swe  ślubowanie  wracała do  Europy. 
W Ziemi Świętej zostawali lub przybywali tu poszuku-
jąc szczęścia rycerze młodzi czy pośledniejszej kondui-
ty, jak Boemund, Baldwin z Le Bourg, Renald z Châtil-
lon, Lusignańczycy i liczni założyciele tzw. rodów 
z Outremer pochodzenia jeszcze mniej wyraźnego, jak 
Ibelini, Italczycy czy italscy Normanowie o rodowo-
dzie nie znanym dokładnie; w początkach XII wieku 
Baldwin I nadaje godność rycerza każdemu serwiento-
wi, który ma konia. Dla wszystkich tych ludzi – więk-
szość z nich emigrowała w wieku XII – krucjata i osie-
dlenie się w Ziemi Świętej jest bezspornym awansem 
społecznym. Jednak obrona tego kraju wymaga służby 
znacznie cięższej niż ta, do której przywykli na Zacho-
dzie. Wszyscy wasale w wieku od 15 do 60 lat muszą 
stawić się w pełnym rynsztunku na każde wezwanie 
króla i pełnić swe obowiązki w każdym miejscu i tak 
długo, jak to będzie konieczne. Za to wcześniej niż 
w Europie rodzi się tu zwyczaj restour, który ma łago-
dzić dotkliwy brak koni: począwszy od XII wieku król 

background image

zwraca równowartość zwierzęcia padłego podczas wy-
prawy wojennej. Przede wszystkim zaś powstają ścisłe 
reguły określające zobowiązania lenne i sposoby ich 
realizacji: Assise de l’An et jour, Etablissement du roi 
Baudouin
 (II lub III) upoważniają króla do wydziedzi-
czania zdrajców, dezerterów i odszczepieńców, nakła-
dają obowiązek uzyskania jego zgody na powtórne za-
mążpójście wdowy; zakazują podziału caballaria czyli 
centralnej części lenna obciążonej powinnością woj-
skową i formułują prawodawstwo zdolne zapobiec od-
powiednio wcześnie wyzbywaniu się dóbr na rzecz Ko-
ścioła. W XII stuleciu zarówno Jerozolima, jak i Antio-
chia dysponują armią w sile około 500 rycerzy i 5 000 
serwientów, nierzadko korzystając z usług najemników. 
Jednak zasadniczy ciężar odpowiedzialności za obronę 
spoczywa przede wszystkim na królu, który w końcu 
stulecia uzyskuje zgodę swych poddanych na zwięk-
szenie podatków. Chodzi o dziesięcinę (1167) i daninę 
od nieszlachty (1183) w wysokości 2% dochodów; dla 
gospodarstw wiejskich oznaczało to podymne (fouage). 

W wieku XIII królestwo, zubożałe i prócz tego 

często rządzone przez władców zza morza (Fryderyk II, 
Karol andegaweński, królowie Cypru, którzy bywali 
„seniorami Królestwa Jerozolimskiego”), utraciło wio-
dącą rolę. Szlachta porzuca swe wciąż kurczące się 
włości widząc ratunek w ucieczce do miast nadmor-
skich i na Cypr. Nobile, pochłonięci walkami politycz-
nymi, w drugiej połowie stulecia nie czynią prawie nic 
dla obrony Ziemi Świętej. Pozostaje liczyć na kontyn-
genty opłacane przez suwerenów z Zachodu (są to na 

background image

przykład Francuzi pod wodzą Gotfryda z Sargines, któ-
rzy spędzili w Syrii lata 1254–1291, Anglicy czy ludzie 
przysłani z rozkazu papieża) lub na zakony rycerskie. 
Jeśli więc w wieku XII rola militarna księstw frankij-
skich w Syrii daje im słuszne prawo do miana państw 
krzyżowych, to w sto lat później inicjatywa należy do 
Zachodu oraz do rycerzy w habitach, którzy przejęli na 
stałe obowiązki krzyżowe. 

Zakony rycerskie stworzyła konieczność obrony 

pielgrzymów pokonujących dość niebezpieczną jeszcze 
w początkach XII wieku drogę z Jafy do Jerozolimy. 
Grupa ludzi, którzy od roku 1050 „sprawują opiekę nad 
ubogimi” w hospicjum św. Jana z Jerozolimy, military-
zuje się stopniowo pod wodzą mistrza Rajmunda z Le 
Puy (1120–1160), zachowując jednak pierwotne cechy 
charytatywne oraz miano szpitalników. Templariusze, 
początkowo (1118) mała grupka rycerzy z Szampanii 
opiekująca się pielgrzymami i zamieszkała w części pa-
łacu na terenie Świątyni – stąd nazwa, w roku 1128 sta-
ła się zakonem, tworząc osławioną „milicję Chrystuso-
wą”, którą później tak będzie wychwalać Św. Bernard 
w De laude novae militiae. Szpitalnicy i rycerze Świą-
tyni różnią się od innych wspólnot religijnych hierar-
chią: na jej szczycie stoi wielki mistrz i grono wysokich 
dostojników zakonu, którym podlegają bracia kapelani 
(duchowni), rycerze (wyłącznie synowie rodów rycer-
skich) i serwienci (ale tylko ludzie wolni). Począwszy 
od roku 1130 zakony rycerskie rozrastają się i nabierają 
ogromnego znaczenia: wolne od wszelkich zależności 
poza autorytetem papieskim, obejmują w posiadanie 

background image

rozmaite darowizny na Wschodzie i Zachodzie. Ich 
domy (komandorie), skupione na terenie przeorstw lub 
langues
 (prowincji), zarządzają dobrami, gromadzą lu-
dzi i pieniądze dla obrony Ziemi Świętej. Dysponując 
posiadłościami po obu stronach morza, mnisi pełnią od 
wieku XII rolę bankierów na usługach krucjat, do-
konując realnego transferu monet (jak w przypadku za-
pisów Henryka II Plantageneta na obronę Królestwa w 
roku 1182) lub operacji bezgotówkowych. Zachód 
również dostarcza im zajęcia: w Hiszpanii, może na 
wzór almorawidzkich ribatów (fortyfikacji ghazi czyli 
ochotniczych bojowników za wiarę), templariuszom 
powierza się ochronę zamków, jeszcze zanim to nastąpi 
w Ziemi Świętej. W Niemczech Kawalerowie Mie-
czowi, a zwłaszcza Krzyżacy (zorganizowani na wzór 
szpitalników i od czasów III krucjaty popierani przez 
Hohenstaufów) stopniowo opuszczają w XIII wieku 
Ziemię  Świętą, aby poprowadzić szereg krucjat mają-
cych na celu ewangelizację pogańskich ludów bałtyc-
kich Prusów i Litwinów. Na podbitych ziemiach tworzą 
wojownicze państwo zakonne. 

W wieku XII zakony rycerskie w Ziemi Świętej 

mogły dysponować armią w sile 500 rycerzy i tyluż 
turkopolów stale gotową do walki. Zwłaszcza jednak 
rośnie ich znaczenie dla obrony, utrzymania lub budo-
wy warowni, które w I połowie stulecia prezentują sobą 
wcześniej  znane  konstrukcje  typu  bizantyjskiego 
(czworobok  murów  flankowany basztami  służący 
obronie czynnej opartej na wypadach poza umocnienia 
twierdzy). Od 1160 zakony mają już w swych rękach   

background image

fortec Królestwa Jerozolimy, zaś w Syrii punkty klu-
czowe, takie jak Saona i Baghras na północ od Antio-
chii, a także Chastel Blanc i Krak des Chevaliers panu-
jące nad szlakiem Homs-Trypolis. Warownie tej epoki, 
budowane od nowa czy też wznoszone z ruin, cechuje 
staranniejsze wykonanie. Mają one trwać wieki: pier-
ścienie murów najeżone okrągłymi basztami lepiej wy-
korzystują rzeźbę terenu, chroni je system umocnień 
zewnętrznych. Takimi są Al-Markab i Krak. Być może 
zamki owe wywarły wpływ na pewne budowle zachod-
nie, jak np. Château Gaillard zbudowany po powrocie 
Ryszarda Lwie Serce z krucjaty. W XIII wieku zakony 
utraciły większość fortec w głębi kraju, pozyskały za to 
nowe senioraty (np. Al-Markab i Sydon), nabywane od 
ich zubożałych właścicieli, a także oddane im pod 
ochronę  warownie  krzyżowców:  Château  Pélerin 
(1217) przekazany rycerzom Świątyni oraz Montfort 
(1228) – Krzyżakom. Zakony rycerskie tworzą teraz 
„państwa w państwie”, sieją zgorszenie awanturnic-
twem, polityką personalną i bogactwem (zwłaszcza 
templariusze). Nie jest to już jednolite ciało zdolne do 
skutecznych działań, dysponujące stałą armią i flotą na 
usługach Ziemi Świętej. 

V –

 „Kolonialny” charakter państw krzyżowych 

Określenie państwa krzyżowego mianem kolonii 

frankijskiej jest zwodnicze: ludność, złożona – przy-
najmniej w XII wieku – głównie z Francuzów, nawet 
w najlepszym okresie nie przekraczała nigdy stu tysię-
cy osób. Są to odrębne skupiska ludzkie, w trzech 

background image

czwartych mieszkańcy miast (trzynastowieczny Tyr li-
czy ich sobie 25–30 tysięcy, okoliczne wsie – zaledwie 
10). Na początku XII wieku brak łudzi jest tak wielki, 
że król Baldwin I w trosce o zasiedlenie Jerozolimy 
sprowadza chrześcijan zza Jordanu. Trudno jest ocenić 
rozmiar łacińskiego osadnictwa agrarnego, tworzącego 
pewną liczbę tzw. wolnych miast, jak Beth Gibelin, 
gdzie w roku 1168 szpitalnicy osiedlili 32 rodziny z po-
łudnia Francji, przydzielając każdej z nich po 2 char-
ruées
 ziemi jako lenno en bourgeoisie, czy fundacje 
kanoników Świętego Grobu, jak np. Grande Mahome-
rie, której ludność w 1156 liczyła ponad 90 mieszczan. 
O osadnikach wspomina słynny tekst Fulchera z Char-
tres: 

„Niektórzy z nas posiadają już w tym kraju domy 

i służbę... Przybysze są teraz tuziemcami, pielgrzym 
stal się mieszkańcem... Tym, którzy w swych krajach 
żyli w ubóstwie, tutaj Bóg dal bogactwo...” 

Zniszczone z końcem XII wieku, osiedla te były 

zresztą enklawami. 

Ludność wiejska składa się zasadniczo z syryjskich 

chrześcijan i muzułmanów, grupy te tworzą większość 
populacji. Muzułmanie płacą pogłówne w wysokości 1 
bizanta, omija ich jednak dziesięcina ściągana wyłącz-
nie od chrześcijan łacińskich. Wszyscy wieśniacy winni 
są oddać panu część zbiorów (od   do połowy) zależną 
od rodzaju upraw i jakości ziemi zwaną terrage oraz 
trzy razy do roku daninę w naturze (exenia). Wywłasz-
czając muzułmanów krzyżowcy zubożyli klasę panują-

background image

cą, lecz nie naruszyli statusu włościan, którzy zdają się 
obojętnie traktować owe przetasowania na górze. Fran-
kowie nie wnikali też w sprawy gospodarki wiejskiej: 
ziemia uprawna należąca do wsi (zwanej casal) wciąż 
dzieli się na jednostki fiskalne (zwane charruees); przy 
braku rąk do pracy nie występuje tu prawie – inaczej 
niż na Zachodzie – zjawisko pańszczyzny. Rzadkie 
przypadki pracy dla pana dotyczą najczęściej, zgodnie 
z tradycją bizantyjską, przewozu należności w naturze 
czy prac publicznych. Metody i rodzaje upraw po-
zostają tradycyjne. Frankowie zachęcali tylko do ho-
dowli winorośli, zaś w okolicach nadmorskich – oli-
wek, trzciny cukrowej i innych kultur o znaczeniu han-
dlowym, których płody szły na eksport. 

Krucjaty wytyczyły więc nowe szlaki handlu z Bli-

skim Wschodem, jednak poczynając od wieku XII nie 
mogły już wpływać na jego dalszy rozwój. Wciąż ro-
snącym obrotem towarowym z posiadłościami krzy-
żowców zajmują się teraz italskie miasta portowe, które 
wcześniej handlowały z Bizancjum i Aleksandrią. Od 
końca XII wieku państwa łacińskie coraz częściej ko-
rzystają z ich pośrednictwa przy imporcie zaopatrzenia 
(z Cypru, Sycylii, a i z dalszych okolic), wyposażenia 
(broni z Europy, drewna z Libanu i Cylicji), sukna 
z Szampanii czy Flandrii. Eksportują za to cukier, oliwę 
i mydło z Tyru, produkty przemysłu miejscowego (skąd 
później Italczycy przejmą technikę jedwabnictwa, wy-
robu szkła). Wywożą też produkty luksusowe pocho-
dzące z głębi Syrii: brokaty bagdadzkie, sukno dama-
sceńskie (adamaszek),  lekkie materiały bawełniane 

background image

z Mosulu (muślin)... i korzenie z Dalekiego Wschodu. 
Co prawda te ostatnie płyną raczej przez Aleksandrię 
(transport Morzem Czerwonym jest tańszy niż szlakiem 
karawan do Damaszku, Aleppo i portów frankijskich), 
Konstantynopol oraz – w wieku XIII – przez Trebizon-
dę czy Ajasz po przebyciu całej Azji Środkowej zjed-
noczonej pod panowaniem Mongołów. 

Wejście handlu chrześcijańskiego na szlaki azja-

tyckie nie było zasługą krucjat. Kupcy weneccy pojawi-
li się w Bizancjum już z końcem XI wieku i miasta ital-
skie nie wspierały kampanii krzyżowych w obawie 
o dobro swych komercjalnych stosunków z Egiptem. 
Skądinąd istnienie posiadłości łacińskich i stały napływ 
podróżnych do Ziemi Świętej stworzyły pole do owoc-
nego działania: przewóz pielgrzymów czy armii pocią-
gał za sobą rozbudowę floty Pizy, Genui, Marsylii oraz 
dawał znaczny dochód przeznaczany potem na zakup 
produktów wschodnich. Krucjaty wpłynęły więc ożyw-
czo na tę część wymiany towarowej między Zachodem 
a Syrią, która uprzednio zajmowała poślednie miejsce 
w obrocie śródziemnomorskim, a zagłada państw łaciń-
skich nie przyniosła uszczerbku stosunkom komercyj-
nym między Wschodem i Zachodem, zmieniły się tylko 
handlowe centra. Italczycy i Prowansalczycy pracowi-
cie transportowali ludzi i towary służąc krucjatom oraz 
pielgrzymkom, których liczba rośnie w wieku XIII 
wraz z rozwojem ekonomicznym Zachodu, zdolnego 
poświęcić znaczne środki na owe religijno-militarne 
wojaże. Porty syryjskie stały się w tym czasie ośrod-
kami prawdziwego „handlu krucjatowego”, a ponadto 

background image

obsługa części operacji tranzytowych sprzyjała istnie-
niu wolnych od opłat faktorii. 

Począwszy od wieku XII miastom italskim, któ-

rych okręty brały udział w zdobywaniu portów syryj-
skich, przyznawano w zamian pewne priorytety prawne 
i ekonomiczne. Monarchia strzegła jednak własnych 
prerogatyw i niekiedy udawało się jej te przywileje 
ograniczyć. Toteż miasta, jak Genua i Wenecja, chętnie 
oddawały swoje posiadłości w lenno: ród Embriaco 
otrzymał w ten sposób administrację dóbr genueńskich 
w Akce, Antiochii i Laodycei syryjskiej, jak również 
stałą opiekę nad senioratem Dżubajlu w hrabstwie Try-
polisu. Po roku 1187 nie można już było uniknąć po-
mocy Italczyków, Prowansalczyków i Katalończyków 
przy zdobywaniu miast portowych. Osłabione Króle-
stwo musi udzielać przywilejów, które czynią z daw-
nych osad handlowych prawdziwe samodzielne kolo-
nie. W wielkich portach owe wyróżnione społeczności, 
niezawisłe od praw obowiązujących całe Królestwo, 
zamieszkują odgrodzone murem dzielnice z własnymi 
kościołami, łaźniami, magazynami (fonda, fondaco), 
młynami, rzeźniami, mają też swoje własne prawa i po-
licję. Pragnąc je kontrolować metropolie utworzyły 
administrację centralną dla „całej Syrii” (konsulowie 
generalni Genui i Pizy, baile wenecki w Konstan-
tynopolu) i zaszczepiły konflikty dzielące owe skłócone 
między sobą miasta w całym basenie Morza Śródziem-
nego. 

Walki między koloniami kupieckimi w wieku XIII, 

bijatyki dzielnicowe, zamieszki, wojny wreszcie – stają 

background image

się znakiem czasu; interesy ekonomiczne wyrastają po-
nad wymogi obrony, zagadnienie politycznego prze-
trwania posiadłości krzyżowych schodzi na drugi plan. 
Idea krucjat opuściła Ziemię Świętą. 
 

 

background image

Rozdział piąty 

KRUCJATY w ŚWIECIE ŚREDNIOWIECZA 

Krucjaty jako możliwy wynik ekspansji ekono-

micznej Zachodu nie są wszakże jej przejawem bezpo-
średnim. Dlatego też zasadniczą materią ostatnich do-
ciekań

51

 stała się mentalność krzyżowców, kształt 

chrześcijaństwa wyrażony w krucjatach, cywilizacja 
powstała w Ziemi Świętej oraz rola wypraw krzyżo-
wych w konfrontacji między Zachodem chrześcijań-
skim a Wschodem. 

I – Krucjaty                                                                        

a świadomość chrześcijan zachodnich 

1. Doktryna kościelna. Założenia  teoretyczne 

wypraw krzyżowych znalazły wyraz w kazaniu Urbana 
II w Clermont i jego późniejszych listach, rozwinięcie 
tych zasad – w bullach pontyfikalnych XII wieku. Po-
czątkowy zamysł obrony gnębionych pod tureckim 
jarzmem chrześcijan na Wschodzie szybko ustąpił 
miejsca wątkowi uwolnienia grobu Chrystusa, jego 
ochrony czy odzyskania. Wojna „obronna”, cieszy się 
błogosławieństwem bożym. Krzyżowcom, którzy zna-
leźli śmierć na szlaku lub w walce, zapewnia papież 
odpuszczenie grzechów, kto wypełni ślub krucjatowy, 
uzyska zwolnienie z kar doczesnych należnych mu za 
popełnione winy. Począwszy od Innocentego III, naj-
większego teoretyka idei krucjat, temat staje się obiek-
tem zainteresowania znawców prawa kanonicznego, 
którzy komentują mnożące się decyzje papieskie czy 

background image

synodalne tworząc spójną doktrynę. Negującym prawne 
podstawy wojen świętych odpowiadają, że niewierni 
zagarnęli ziemię błogosławioną  życiem i śmiercią 
Chrystusa i uciskają ludność chrześcijańską. Odpierając 
zarzut bezprawności podbojów i nagannego charakteru 
przymusowych nawróceń jurysta rzecze: Saraceni nie 
dopuszczają misjonarzy; trzeba ich ujarzmić, aby bez 
przeszkód głosić Słowo Boże. 

Teksty określają teraz precyzyjnie, zgodnie z „kla-

syfikacją” powstałą w końcu XII wieku, hierarchię od-
pustów zależną od zasług w służbie krucjaty. Zupełny 
przyznawano za dwa lata spędzone w Ziemi Świętej lub 
w szeregach innej, podobnie uprzywilejowanej wypra-
wy, a liczba tych ostatnich wyraźnie narasta. Krucjata 
jednoczy cale chrześcijaństwo pod wodzą papieża 
w dążeniu do zbawienia. Papiestwo oferuje wszystkim 
wiernym udział w tym akcie poprzez procesje, modli-
twy i ofiary oraz poparcie dla uczestników wypraw, 
a z początkiem XIII stulecia zaczyna nadawać krucjacie 
sens duchowy, co w wieku XIV doprowadzi do zastą-
pienia iter hierosolymitanum przez drogę krzyżową. 

Wszakże nadużycia przy udzielaniu dyspens od 

wymuszonych ślubów krucjatowych oraz ich coraz 
bardziej cyniczne łagodzenie doprowadzają już w wie-
ku XIII do sytuacji, w której „wzięcie krzyża” staje się 
politycznym i finansowym sposobem na życie. 

2. Duch rycerski. Krucjata jest w każdym calu 

tworem świata feudalnego, zrywem duchowym rycer-
stwa – grupy społecznej w końcu XI stulecia już ufor-
mowanej. Za kolebkę służą mu rejony Europy, które 

background image

dadzą potem Ziemi Świętej najwięcej wojowników 
(głównie Francja). Krucjata wyraża i jednocześnie bu-
duje pewną, choć kruchą, jedność chrześcijaństwa XII–
wiecznego, rycerstwu zaś pozwala służyć uświęconej 
sprawie zgodnie z chrześcijańskim ideałem cnót bojo-
wych, którego korzenie sięgają czasów pogańskich. 
W idei krucjat zlewają się religia i mentalność feudal-
nej społeczności wojowniczej, co pociąga za sobą „feu-
dalizację” pierwszej i chrystianizację drugiej. Zjawisko 
owej symbiozy jest od krucjat wcześniejsze i częściowo 
wyjaśnia żywy oddźwięk na apel z Clermont, a właśnie 
w wyprawie krzyżowej znajduje swój najświetniejszy 
wyraz; spełnienie „ślubu krzyżowego” (votum crucis) 
staje się nieodłączne z pojęciem rycerza doskonałego. 
Bóg, zwłaszcza Chrystus, jest więc rzeczywistym Pa-
nem i rycerz winien poświęcić się bez reszty służbie dla 
Niego. Pod wpływem tej koncepcji w opowieściach 
krzyżowców i w anonimowych Gesta I krucjaty panuje 
niepodzielnie obraz Boga „wszechmogącego i wojow-
niczego”. Kronikarze chętnie widzą w krzyżowcach na-
ród wybrany, tworząc tym samym nową, równoległą 
historię świętą. Żołnierze bronią swej racji oraz „sche-
dy”, a Bóg niesie im pomoc, której od Niego oczekują: 
aniołowie i święci Chrystusowi (szczególnie niebiescy 
wojownicy z tradycji bizantyjskiej) walczą ramię w 
ramię z krzyżowcami. Pod Antiochią (1098): 

„Ujrzano zstępujące z gór niezliczone mrowie wo-

jowników na białych koniach... Nasi nie mogli pojąć, 
kim byli owi wojownicy; lecz w końcu zrozumieli, iż 

background image

była to armia wysiana na pomoc przez Chrystusa pod 
wodzą  Św. Jerzego, Św. Merkurego i Św. Demetriu-
sza”. 

Podobnie jak senior ma obowiązki wobec swego 

wasala (a jedna z pieśni śpiewanych na wyprawach 
mówi, że rycerz jest „powierzony” Bogu), tak Chrystus 
zapewniał opiekę krzyżowcom. 

Każdy rycerz krzyżowy jest więc miles Christi; 

krzyż na jego ramieniu to znak, poprzez który Pan czy-
ni go wasalem Królestwa Niebieskiego. Teologiczne 
koncepcje odpustu i nagrody w niebie przeniesiono na 
pojęcia lenne nadania i zapłaty: życie wieczne – umar-
łym, żywym – chwała. Kaznodzieje i sam Urban II nie 
wahają się dłużej czynić aluzji na temat bogactw czeka-
jących krzyżowców w Ziemi Świętej. Nawołując do 
udziału w IV krucjacie opat Marcin z Pairis wymienia 
jako „ostateczną zapłatę” Królestwo Niebieskie, a jako 
„spełnienie nadziei” – „szczęście na tym świecie” oraz 
ziemię „bardziej bogatą i urodzajną niż w naszej oj-
czyźnie”. 

Pieśni krucjatowe, często oparte bezpośrednio na 

tematyce kazań religijnych, nie stronią też od wątku 
miłości dwornej. Konon z Bethune, uczestnik III i IV 
krucjaty, pisze o Syrii: 

Rycerzem trzeba być tu, 
Gdzie zdobywa się Raj i honor, 
I dobra, i chwalę, i miłość swej ukochanej. 

background image

W XII, a szczególnie w XIII stuleciu, konflikt mię-

dzy miłością do damy a miłością do Boga znajduje się 
w centrum zainteresowania większości pieśni krucja-
towych, zwłaszcza tych, które mówią o rycerzach albo 
wyszły spod ich pióra. „Rozdźwięk” jest poważny 
i problem nie daje się tak łatwo rozwiązać na korzyść 
służby Bogu. Jeśli w większości przypadków miłość 
dworna w obliczu „podjęcia krzyża” zmienia się w mi-
łość do Boga, to z biegiem czasu niektórzy odważnie 
spychają pojęcie krucjaty w krąg ludzkich uczuć, czy-
nią z niej poetycki symbol posiadania dóbr material-
nych (majątek, rodzina, komfort), co wymownie opisu-
je „odkrzyżowany” Rutebeufa. 

3. Duch „ludowy”. „Ubodzy”, wolni siłą rzeczy 

od więzów zamożności, odpowiedzieli na pierwsze we-
zwanie do u– działu w krucjacie z jeszcze większym 
zapałem niż inne warstwy społeczne. Nawet w począt-
kach XIV stulecia zdawali się hołdować ideałowi, który 
wśród klas najwyższych coraz bardziej tracił na popu-
larności. Nie przeceniając dystansu między „baronami” 
a „ubogimi towarzyszami broni” (trafiali się pośród 
nich rycerze bez grosza przy duszy, ale z racji swego 
społecznego rodowodu stawiani często na czele żoł-
nierskich oddziałów), można wyodrębnić kilka swoi-
stych cech „ludowego” ducha krucjaty. Nie wiąże się 
z pewną, określoną grupą socjalną lecz z warunkami 
życia, a te u najuboższych wykształciły silną skłonność 
do wiary w przeróżne cuda. I wreszcie, w miarę jak 
specyfika religijno-feudalna wypraw krzyżowych spy-
chała na margines albo i całkiem odsuwała ubogich od 

background image

udziału w kampanii, zrodził się ideał „nowej religii” 
krucjat, kształtowanej bezbronnymi rękami biedaków – 
nowych wybrańców bożych. 

Od początku znaki na niebie i na ziemi, wieszczące 

zdarzenia lub im towarzyszące, czyniły dla zachęty mas 
więcej niż apele i oficjalne kazania. Nawet Bernard 
z Clairvaux powodzenie wśród tłumów w Niemczech 
zawdzięcza raczej swoim cudom, a nie elokwencji. 
Człowiek Średniowiecza jest oczywiście wyczulony na 
zjawiska nadprzyrodzone widząc w nich objawienie 
woli boskiej. Lecz krucjata posiada własne znaki: takie 
co przepowiadają migracje mas ludzkich, jak np. 
deszcz spadających gwiazd, komety z ognistym ogo-
nem, wędrówki zwierząt, chmary szarańczy (wróżba 
dostrzeżona również na Wschodzie, pisze o tym Anna 
Komnena); wzywające do wymarszu, jak listy właści-
wej treści spadające z nieba; i takie, które znaczą wy-
brańców bożych – to przede wszystkim krzyże piętnu-
jące ciała poległych, a nawet żywych. Każdą krucjatę, 
szczególnie I, II i V, poprzedza i potem wspomaga cały 
szereg znaków boskiej przychylności, ale także nieła-
ski, gdy źródłem klęski są ludzkie grzechy i należy je 
odkupić. Z cudami łączą się proroctwa służące idei bli-
skiego końca świata. Podczas I krucjaty wyrażała ją 
tradycja „tysiąca lat”: w drodze do Jeruzalem ziemskiej 
wielu nie zdawało sobie sprawy z lokalizacji miasta 
(dzieci ubogich krzyżowców w każdej wsi pytały, czy 
to już Jerozolima). Nadszedł bowiem kres czasów i na-
rodów, nawrócili się  żydzi i król mesjański zebrał tu 
ludzi gotowych na przyjście Pana. To oczekiwanie Po-

background image

wtórnego  Zstąpienia nabiera  aspektu  politycznego: 
Ostatni Król, koronowany na Golgocie, jest bez wąt-
pienia Frankiem i legendy o inspiracji karolińskiej ob-
sadzają w tej roli zmartwychwstałego Karola Wielkie-
go, Gotfryda z Bouillon lub Fryderyka Barbarossę. 
W końcu XII stulecia krążą proroctwa o „jasnowłosym 
królu z Zachodu”, który przybędzie do Kon-
stantynopola i odrodzi Ziemię Obiecaną. W całej tej 
tradycji (pielgrzymka Karola Wielkiego, proroctwa Sy-
billi itp.) warunkiem powrotu jedności Imperium chrze-
ścijańskiego i zwiastunem dopełnienia się Czasu jest 
uległość króla Greków. Pod Damiettą w 1219 krążą 
proroctwa zarówno o przybyciu króla z Zachodu, jak 
i króla Dawida lub też – z Indii – księdza Jana, którego 
legendarna postać symbolizuje od XIII wieku nadzieje 
odwetu na zwycięskim islamie. 

Przypuszczalnie wierzenia takie znajdują oddźwięk 

w sercach większości krzyżowców. Natomiast ideał 
ubóstwa i czystości, głoszony wszem i wobec, nie trafia 
do możnych. Pod Antiochią i Jerozolimą tłum domaga 
się od nich skruchy, bo to jedynie pozwoli zdobyć mia-
sto; już podczas III krucjaty zbytek wielmożów usiłują 
hamować przepisy; jednak sam król Ludwik IX zmu-
szony jest kłaść tamę wybrykom swych braci. Klęski 
od II krucjaty począwszy przypisuje się grzechom moż-
nych (swary, zbytek, orgie), a opinia publiczna hołubi 
coraz pilniej ideę pokojowej wyprawy krzyżowej za-
strzeżonej dla ubogich. Fulko z Neuilly wzywa bied-
nych do naśladowania Chrystusa oraz potępia lichwę 

background image

i rozwiązłość  obyczajów  –  zło  społeczne  zrodzone 
z pieniądza. 

Im usilniej wysławia się cnotę ubóstwa, tym więk-

szej wagi nabierają pieniądze jako nieodzowny waru-
nek powodzenia wyprawy: krucjata ubogich zbrojna 
wyłącznie w prawość i modlitwę nie może już towarzy-
szyć oficjalnym kampaniom. Skoro więc bogaci nie 
wchodzą w rachubę, są bowiem dla krucjat straceni, 
pójdą tylko biedni i najubożsi z maluczkich – dzieci. 
W roku 1212 wyruszają do Jerozolimy pastuszkowie 
z Vendômois i dzieci z Kolonii. Chcą wyzwolić Grób 
i Krzyż Chrystusowy wierząc, iż morze pozwoli im – 
jak Hebrajczykom – przejść suchą stopą. Do Ziemi 
Świętej idą także w roku 1251 pasterze pod wodzą 
„Mistrza z Węgier” uwolnić króla Ludwika IX 
i w 1320 tzw.  pastuszkowie,  którzy w drodze przez 
Francję grabią i mordują  żydów. Ostatnia z tych dzie-
cięcych wypraw przekształca się w bunt chłopów, lecz 
pierwsze, przyjmowane jeszcze przez ludzi życzliwie, 
świadczą o żywotności idei jakże obcej społeczeń-
stwom ustabilizowanym. 

4. Krytyka. Głosy potępienia wątpiące w sam 

sens krucjat odzywały się na długo przed Wolterem 
i jego Essai sur les moeurs. Podczas I wyprawy dono-
szono z Niemiec, że niektórzy ludzie uważają wyrusza-
jących w drogę za pomyleńców. Teksty dwunasto-
wieczne nie zdradzają licznych śladów powątpiewania, 
nawet tak prostego, za to obiekcje wszelakiego rodzaju 
narastają w wieku XIII wraz z pojawieniem się wy-
praw, które zbłądziły na manowce walki z herezją, 

background image

schizmą i wrogami papiestwa. Cios zadany Langwedo-
cji ściągnął na krucjaty wrogość trubadurów, o czym 
świadczy sirwent Guillema Figuery przeciw „Rzymowi 
zdradliwemu i zwodniczemu”. Ów poeta z Tuluzy, któ-
ry przeszedł na służbę Fryderyka II, nie jest jedynym 
trubadurem potępiającym krucjaty europejskie w trosce 
o Ziemię Świętą, a nadto zgodnie z duchem gibelinów. 
Obrona „prawdziwych” wypraw stała się wątkiem pro-
pagandy politycznej; poeci oskarżają papieża o poświę-
cenie krucjaty Ludwika IX celom własnych porachun-
ków z cesarzem. 

W imię dobra Ziemi Świętej teoretycy polityczni 

odrzucają  świecką potęgę papiestwa i głoszą rozdział 
Kościoła od państwa, które winno dowodzić wyprawą. 

Powszechny antyklerykalizm wywołuje sprawa fi-

nansowania krucjat, wszystkich, także idących do Zie-
mi Świętej. „Odkrzyżowany” Rutebeufa daje temu wy-
raz z umiarkowaniem: 

Księża i prałaci muszą pomścić  
Hańbę Boga, mają przecie swoje renty,  
Mają co pić, i co jeść,  
Nie obchodzi ich deszcz ani wicher. 

Źródłem sceptycyzmu są wreszcie powtarzające się 

klęski zamorskich wypraw krzyżowych i utrata Ziemi 
Świętej – niezależnie od tego, czy przyczyną była kara 
za grzechy chrześcijaństwa, Kościoła czy zakonów ry-
cerskich. Pytano o sens krucjat, skoro sam Pan Bóg 
niezbyt im sprzyja? Salimbene opisuje, jak przy fran-
ciszkanach kwestujących na rzecz krucjaty ludzie da-

background image

wali jałmużnę pewnemu człowiekowi żebrzącemu dla 
Mahometa, uważali bowiem proroka za „potężniejsze-
go niż Chrystus”. 

Krytyka bardziej radykalna pochodzi od samego 

kleru, świadomego – podobnie jak ludzie świeccy – 
nadużyć  towarzyszących  organizowaniu  wypraw, 
a zwłaszcza krzywdy, jaką przysparza wierze chrześci-
jańskiej użycie siły: 

„Na nic jest wojna przeciw nim [niewiernym]... 

Nie tak zostaną nawróceni... ich synowie, którzy prze-
żyją wojnę, będą coraz bardziej sprzeciwiać się wierze 
chrześcijańskiej... nawrócenia staną się niemożliwe... 
głównie za morzem i w Prusach...”. 

Podobnie dominikanin Wilhelm z Trypolisu obsta-

je raczej za nawracaniem niż eksterminacją Saracenów, 
za wysyłaniem do Ziemi Świętej misjonarzy, nie zaś 
żołnierzy. Od początku XIII stulecia, kiedy to w Da-
mietcie św. Franciszek usiłował nawrócić sułtana Al-
Kamila, narasta w Kościele duch misji pokojowej. Lecz 
nawet w oczach własnych propagatorów pacyfizm ten 
nie kłóci się z ideą krucjaty: sam Św. Franciszek nie 
potępia jej; Rajmund z Penafortu sprzeciwia się nawra-
caniu siłą, a jednocześnie głosi wyprawę do Hiszpanii 
pod wodzą Grzegorza IX i Rajmunda Lulla (1232–
1315), któremu marzy się chrześcijaństwo w stanie nie-
przerwanej misji, ale w roku 1309 pisze traktat  De 
acquisitione terrae sanctae 
w duchu jak najbardziej za-
chowawczym. W tym czasie jednak franciszkanie osia-
dają na stałe w Palestynie i stają na straży świętych 

background image

miejsc korzystając z przyzwolenia sułtana (1333). Kru-
cjatę zastąpiła pielgrzymka, a bracia mniejsi zadbali 
o jej wymiar duchowy: militia Christi może być peł-
niona dzień po dniu, pełna wyrzeczeń i praktyk ewan-
gelicznych. Idea krucjat stała się przeżytkiem. 

5. Cywilizacja państw krzyżowych.  Państwa 

franki]skie w Syrii i Palestynie nie miały wiele wspól-
nego z ideą krucjatową, a ich stosunek do niej pozostaje 
wobec ubóstwa dokumentacji trudny do uchwycenia. 
Jak widzieliśmy, różnica między krzyżowcami z Euro-
py  a  pulanami  (poulains), dbającymi raczej o własne 
interesy polityczne, daje się zauważyć niejednokrotnie. 
Biskup Akki Jakub z Vitry opisuje wrogość, którą oka-
zywano jego krucjatowym kazaniom. Przyczynę tego 
stanu ducha widzi w deprawacji miast, gdzie znajduje 
schronienie  zbieranina  kryminalistów  z  Zachodu. 
W XIII wieku sądy świeckie często skazywały na cza-
sowe lub stałe wygnanie do Ziemi Świętej, a spisy ar-
cybiskupa Yorku z lat 1274–1276 doliczyły się tylko 11 
ochotników wśród 300 osób, które podjęły ślub krzy-
żowy. 

Na ile zresztą obojętność wobec krucjat ułatwiała 

Frankom współżycie z innymi grupami miejscowej 
społeczności? Najwięcej naszych informacji dotyczy 
spraw kościelnych. Początkowo hierarchia łacińska usi-
łowała raczej tuszować nieobecność kleru greckiego 
w swych szeregach, wkrótce jednak znalazła się w sy-
tuacji konkurenta, gdyż układy polityczne między 
Frankami a Cesarstwem Bizantyjskim postawiły ją bar-
dzo szybko w opozycji do Kościoła greckiego. Jeśli 

background image

nawet kler grecki nominalnie podlegał władzy biskupa 
ordynariusza diecezji, to z pewnością słuchał raczej 
prałatów greckich, którzy w XIII wieku znowu pojawili 
się w Palestynie. Jakaś koegzystencja między grekami a 
łacinnikami – łatwiejsza w Ziemi Świętej niż w Rumie 
czy na Cyprze – musiała więc istnieć. Większym po-
szanowaniem cieszą się wspólnoty nieortodoksyjne: 
monofizyci syryjscy i ormiańscy, nestorianie, maronici 
z Libanu zachowali swą hierarchię oraz dobra 
i wdzięcznym  okiem  spoglądali  na  tolerancyjność 
Franków mając w pamięci dawne swary z władzami bi-
zantyjskimi. Wreszcie negocjacje z Rzymem kończą się 
unią, przyjmowaną z mniejszą lub większą dozą scep-
tycyzmu: akces (najtrwalszy) maronitów miał miejsce 
około roku 1179, jakobitów syryjskich – w 1246, or-
miańskich – w 1197. Niezależnie od mizernych wyni-
ków rokowań dialog pozwolił Kościołowi łacińskiemu 
lepiej poznać Wschód chrześcijański. 

Stosunki socjalne też przypominały raczej współ-

istnienie osobnych społeczności niż wzajemne przeni-
kanie. Świadectwo Fulchera z Chartres (I pol. XII wie-
ku) na korzyść fuzji: 

„Ten zaś, kto wziął za żonę kobietę, która wcale 

nie jest jego rodaczką – Syryjkę czy Ormiankę, czy 
nawet Saracenkę, która przyjęła chrzest... on, który był 
obcym, jest teraz rdzennym mieszkańcem...” 

uzupełnijmy cytatem z Usamy: 

background image

„Frankowie żenili się wyłącznie z kobietami swojej 

rasy”. 

Pierwszy tekst mówi zapewne prawdę o Frankach 

pośledniej konduity, drugi – o szlachcie, która kojarzy-
ła się tylko ze środowiskiem greckim, a zwłaszcza or-
miańskim. Z muzułmanami styczność jest okazjonalna: 
dobrosąsiedzkie układy panów frankijskich i ormiań-
skich z emirami Szajzaru czy rodziną Usamy, przyjazne 
stosunki Usamy z kilkoma Frankami, w tym z jednym 
templariuszem,  lekarz  muzułmański  sprowadzony 
z Kairu przez Amalryka do Baldwina IV... przykłady 
te, często cytowane, stanowią wyjątki. Podobnie gdy za 
przykład tolerancji frankijskiej podaje się opowieść 
pielgrzyma Ibn Dżubajra (1183) o dwóch meczetach 
Akki, które muzułmanie dzielili z chrześcijanami; za-
pomina się, że początek opowiadania brzmi: „Meczety 
przekształcono w kościoły” i że sytuacja islamu w kra-
jach Franków jest o wiele gorsza niż status chrześcijan 
niełacinników w krajach muzułmańskich. 

Czy kontakt państw łacińskich ze Wschodem 

sprzyjał powstaniu jakiejś swoistej cywilizacji? Wpływ 
na obyczaje był powierzchowny: styl czy ubiory orien-
talne, korzystanie z łaźni publicznych. Pod tą ze-
wnętrzną powłoką adaptacji do środowiska i bardziej 
rozwiniętego życia miejskiego zasadnicze ramy egzy-
stencji ludzkiej były głęboko zachodnie, szczególnie w 
administracji i prawodawstwie, jak już mówiliśmy. Ta 
sama uwaga dotyczy twórczości intelektualnej i arty-
stycznej frankijskiej Syrii. Oczywiście nawiązywała 

background image

ona często do dorobku artystów syryjskich czy bizan-
tyjskich: kościół Narodzenia w Betlejem zdobili mi-
strzowie Manuela Komnena, miniatury psałterza kró-
lowej Melisandry (1143–1151) czerpią natchnienie ze 
wzorów bizantyjskich, a przy nie istniejącym dziś pała-
cu Ibelinów pracowali rzemieślnicy greccy, arabscy 
i syryjscy  tworząc  tam  obfitość  fontann,  posągów 
i dziedzińców  wykładanych  marmurem.  Wszelako 
większość dzieł powstałych w Palestynie, a więc bu-
dowle sakralne: Święty Grób, katedry w Tortosie, 
Dżubajlu i Bejrucie, kościół Najwiętszej Marii Panny 
w Nazarecie, zabytki piśmiennictwa jak La chanson des 
chétifs
, dzieła historyczne Fulchera z Chartres, Wilhel-
ma z Tyru czy Filipa z Novary zachowują wierność 
tradycji zachodniej. Również architektura monumen-
talna – w większości romańska – jest wyrazem prze-
możnych wpływów zaszczepionych przez Francuzów 
(zwłaszcza z południa kraju) społeczeństwu i cywiliza-
cji państw krzyżowych w okresie ich apogeum (XII 
wiek). 

II – Krucjaty a konfrontacja                                              

między Wschodem a Zachodem 

1. Krucjaty a Bizancjum. Skierowane przeciw 

muzułmanom Bliskiego Wschodu, szkodziły przede 
wszystkim interesom Cesarstwa. Nic więc dziwnego, że 
postawę Bizancjum wobec krucjat określały względy 
polityczne. Przemarsz tak licznych oddziałów środkiem 
wszystkich ziem imperium i nieodłącznie towarzyszące 
temu akty przemocy budzą zrozumiałą nieufność, tym 

background image

większą na widok Normanów, wrogów Bizancjum od 
połowy XI wieku, których Grecy tak łatwo mylą z in-
nymi zachodnimi „barbarzyńcami”. W pewnych oko-
licznościach (np. w roku 1147) Normanowie, zamiast 
służyć krucjacie, uderzają na Cesarstwo – osłabione, 
gdyż większość jego wojsk dozoruje przemarsz armii 
krzyżowych. Antybizantyjskie wystąpienia Normanów 
podczas krucjaty powtarzają się wcale często: tak jest 
w roku 1106, gdy Boemund namawia Zachód do wy-
prawy przeciwko Cesarstwu i gdy po klęsce II krucjaty 
Suger buduje podobny plan wyprawy franko-
normańskiej, wreszcie w czasie kampanii Henryka VI. 
Chociaż i prosta zależność między napadami normań-
skimi a przybyciem krucjat wystarczyłaby dla wzbu-
dzenia nieufności cesarza Bizancjum. 

Skądinąd środki podjęte dla obrony kraju (dozoro-

wanie przejścia armii krzyżowych, sojusze Manuela 
Komnena z Seldżukami i Izaaka Angelosa z Salady-
nem) istotnie robią fatalne wrażenie. Już od czasów I 
krucjaty, a przede wszystkim po klęsce „ariergardy” 
z 1101 roku, Aleksy Komnen zyskuje opinię przebie-
głego i wiarołomnego zdrajcy. Wątek „greckiej perfi-
dii”, szerzony w propagandzie normańskiej, powraca 
od tej pory we wszystkich opowieściach i – na równi 
z grzechami możnych oraz wolą boską – dostarcza jak-
że łatwego wyjaśnienia klęsk kolejnych wypraw. W ro-
ku 1204 ten sam zarzut uświęca w dwójnasób zdobycie 
miasta, wiarołomnego względem krucjaty i własnych, 
prawowitych suwerenów. Natomiast widziana oczyma 
Greków jest krucjata pretekstem do „pirackiej inwazji”, 

background image

dzięki której tacy Wenecjanie mogą zaspokoić swoją 
żądzę zemsty i zawładnąć bogactwami Bizancjum pod-
sycając pazerność  łacinników. Z politycznego punktu 
widzenia wyprawy XII wieku uważa się w Cesarstwie 
wyłącznie za przejaw nienawiści Zachodu, a ich cel re-
ligijny – za fasadę. 

W istocie samo pojęcie krucjaty nie mieści się 

w głowie przeciętnego mieszkańca Bizancjum. Kon-
flikty z Persami i islamem nigdy nie przybierały cha-
rakteru wojen świętych. Wyprawy perskie Herakliusza 
nigdy nie były „krucjatami”, jak by życzył sobie Za-
chód średniowieczny. W końcu X stulecia, gdy Nicefor 
Fokas prowadził kampanie w Syrii północnej, zaś jego 
następca Jan Tzimiskes – już w Palestynie, patriarcha 
odmówił prośbie cesarza o nadanie rangi męczenników 
żołnierzom poległym w bitwach z niewiernymi. Hołdu-
jąc przekonaniom chrześcijaństwa pierwotnego Kościół 
wschodni nie pochwala użycia broni przez ludzi świec-
kich (zgodnie z regułą św. Bazylego tych, którzy „po-
pełnili morderstwo na wojnie” pozbawia się Komunii 
Świętej na przeciąg trzech lat), ani a fortiori przez du-
chownych. Wielokrotnie księża i mnisi byli odwoływa-
ni lub sądzeni za użycie oręża przeciw Turkom. Obraz 
duchownych łacińskich  biorących osobiście udział 
w bitwach budzi głębokie oburzenie Anny Komneny. 
Chociaż czyn ten (potępiany także przez obyczajowość 
łacińską) był może rzadszy, niż chciałaby wierzyć au-
torka, odzwierciedla znamiennie głębię podziału mię-
dzy mentalnością grecką a zachodnią. 

background image

Mimo zgrzytów poczucie wspólnoty religijnej żyje 

wciąż, przez cały wiek XII. Z obu stron nie brakuje go-
rących apeli, aby załagodzić różnice i położyć kres 
wrogości: Francuzi odmawiają ataku na Konstantyno-
pol (1147) wbrew inicjatywie biskupa z Langres. Pod 
Zadarem obóz Szymona z Montfortu i opata Vaux de 
Cernay wzbrania się przed uczestnictwem w zdobywa-
niu „chrześcijańskiego grodu”, a później przeciwstawia 
porozumieniu z młodym Aleksym, gdyż „nie przybyli 
tu, by walczyć z chrześcijanami”. Oficjalna teza na 
usprawiedliwienie agresji wobec państwa schizmatycz-
nego zajmuje uboczne miejsce nawet w relacji Ville-
hardouina, zaś przekaz Roberta z Clary sugeruje, że dla 
wielu krzyżowców musiała być mocno nieprzekonują-
ca. Świadomość schizmy nie wykroczyła więc jeszcze 
poza środowisko duchownych; dopiero rok 1204 połą-
czy religię z polityką i stworzy podwaliny pod rze-
czywisty rozłam. Nienawiść do łacinnika, silniejsza niż 
do Turka, stanie się głównym rysem bizantyjskiej 
świadomości narodowej, głęboko przesyconej ortodok-
sją. 

2. Krucjaty a islam. W świetle faktów nie jest 

krucjata odpowiedzią na świętą wojnę islamską. Z koń-
cem XI wieku idea dżihadu traci siłę nośności i nie ma 
już poparcia na granicach wschodnich, a w Azji Mniej-
szej tylko wśród Turkmenów (zagony – rhazia’)  oraz 
na Saharze u Murabitów, natomiast Zachód łaciński 
właśnie rozpoczyna ekspansję przeciw muzułmanom 
Sycylii i Hiszpanii. Na niwie doktrynalnej sytuacja 
przedstawia się odwrotnie: święta wojna katolicka mo-

background image

że mieć na celu jedynie obronę i wyzwalanie uciska-
nych chrześcijan oraz Ziemi Świętej w ramach krucjat, 
nawet jeśli motywy te służą usankcjonowaniu podbo-
jów; natomiast dżihad jest wojną ofensywną przeciw 
niewiernym dopóki nie uznają oni prawa islamu. Lecz 
średniowieczna społeczność islamska okazuje się mniej 
hermetyczna niż Zachód  chrześcijański;  przyjmuje 
obecność niewiernych wokół siebie, czyni miejsce 
zwłaszcza „Ludziom Księgi” – żydom i chrześcijanom, 
którym przyznaje prawo gościnności (zimma) i opiekę 
pod warunkiem uznania istniejącego porządku i uisz-
czania pogłównego czyli dżizji. Tak więc dżihad – ina-
czej niż krucjata – nie stawia przed wyborem nawróce-
nie lub śmierć, co spotykało muzułmanów ujętych 
w czasie pierwszych wypraw krzyżowych; ani przed 
nietolerancją jeśli nie prawa, to czynu, typową dla pań-
stw łacińskich wobec muzułmanów. 

Zresztą jak wielkie wrażenie wywarły krucjaty na 

świecie muzułmańskim? Ów nie zna ich motywów re-
ligijnych, nie istnieje oddzielny termin na oznaczenie 
krzyżowców, pozostają „Frankami”, a ich wyprawy, 
dziesiątkowane w drodze do Syrii, nie zdawały się za-
grażać krajom islamskim bardziej niż kampanie bizan-
tyjskie końca X wieku. Wszakże w odróżnieniu od nich 
krucjaty utworzyły na muzułmańskim Bliskim Wscho-
dzie trwale istniejące kolonie i właśnie owo stale zagro-
żenie wywołało reakcję strony przeciwnej. Nie należy 
jednak wyolbrzymiać jej zakresu: opowieści o najaz-
dach krzyżowych zajmują w kronikach arabskich miej-
sce poślednie, wyjątek stanowią autorzy pochodzący 

background image

z ziem sąsiadujących, jak Ibn al-Kalanisi oraz Ibn al-
Asir. Tak więc wyłącznie krainy zagrożone lub po-
krzywdzone, przede wszystkim zaś Syria północna, 
która utraciła swoje najbogatsze tereny przybrzeżne 
oraz kontakty lądowe i morskie z Egiptem, poznały 
smak nienawiści do Franków. Choć różne kraje islam-
skie uczestniczyły w walce na swój sposób dostarczając 
ludzi i pieniędzy, a w Bagdadzie i Damaszku miały 
niekiedy miejsce demonstracje zelotów przeciw bez-
czynności kalifa czy namiestników, to przecież jedność 
muzułmańska nie wytrzymuje porównania z chrześci-
jańską. Wojny przeciw Frankom prowadzili głównie 
pierwsi Ajjubidzi, potem zaś mamelucy. Nie należy są-
dzić, że krucjaty dały początek „antykrucjatom”: gdy 
z jednej strony wiek XII odnotował wzrost zaintereso-
wania odwiecznym problemem dżihadu i Jerozolimy 
jako miejsca czczonego przez islam, to wojna święta 
zespalała raczej Dżazirę z Syrią Arabów z Kurdami, 
Syrię z Egiptem oraz eliminowała szyitów, a nie sprzy-
jała jedności politycznej i religijnej. Natomiast za bez-
pośredni skutek krucjat można uznać powstanie w wie-
ku XIII państwa militarnego w Egipcie. Jego nietole-
rancja wobec zimmi, zwłaszcza tych skompromitowa-
nych bliską zażyłością z Frankami i Mongołami (jak 
np. Maronitów wypędzonych z miast nadmorskich 
w głąb Libanu czy Ormian cylicyjskich zdziesiąt-
kowanych w wieku XIV) daje się wyjaśnić obawą 
przed inwazją mongolską, która z poparciem Franków 
obróciłaby w perzynę ów jak nigdy kwitnący kraj mu-
zułmański. 

background image

Ani krucjaty, ani państwa krzyżowe nie dążyły na-

tomiast do zbliżenia z cywilizacją miejscową kontakty 
te w Hiszpanii i na Sycylii były znacznie bardziej 
owocne. Na przykład pierwsze tłumaczenie Koranu 
powstało w Kastylii na zamówienie Piotra Czcigodnego 
(1143), a dzieła Arystotelesa przenikały na Zachód 
głównie przez Hiszpanię. Bez wątpienia Frankowie pa-
lestyńscy okazują niekiedy zainteresowanie światem 
arabskim, którego język znają: Renald z Sydonu jest 
autorem komentarzy do literatury arabskiej, a Wilhelm 
z Tyru chciał napisać historię książąt Wschodu. Wiedza 
ta jednak pozostawała domeną nielicznych i nie znala-
zła odzewu na Zachodzie. 

Bezpośredni wpływ wypraw był raczej negatywny; 

propaganda na rzecz krucjat (jak każda propaganda) od 
excitatoria 
do bardziej oficjalnych rozpraw naukowych 
usiłuje stworzyć wypaczony obraz wroga. Do zarzutu 
o bałwochwalstwo powtarzanego z uporem i w różnej 
formie od czasów I krucjaty aż po Rogera Bacona 
(mówi się nawet, że w Mekce muzułmanie czczą posąg 
Wenus czy Mahometa!) dodaje zarzut niemoralności i – 
zupełnie bezsensownie – wyznawania religii, która 
wielbi i usprawiedliwia przemoc. 

Co prawda to ostatnie oskarżenie jest dziełem 

przede wszystkim misjonarzy, takich jak Ricoldo 
z Monte Croce (koniec XIII stulecia) i Jan z Segowii 
(XV wiek) dowodzących, że chrześcijaństwo i przemoc 
wykluczają się nawzajem i że tylko argumenty racjo-
nalne zdołają nawrócić muzułmanów. Krucjaty posta-
wiły więc chrześcijaństwo zachodnie przed obliczem 

background image

ogromnych mas niewiernych, o których istnieniu wcze-
śniej nie miało pojęcia, ale już Piotr Czcigodny wie-
dział, że muzułmanie tworzą   lub połowę populacji 
świata i zwrócił się do nich – nie bez retoryki – w te 
słowa: 

„Przeciwstawiani wam nie broń, jak to nierzadko 

czynią nasi, a słowo, nie siłę, lecz rozum, nie wrogość, 
a miłość... Kocham was, kochając piszę do was, pisząc 
do was nakłaniam was usilnie do zbawienia”. 

Owe „racjonalne dysputy”, jakże pożądane, należa-

ły jednak do rzadkości, a franciszkanie i inni misjona-
rze poszukiwali w krajach muzułmańskich głównie mę-
czeństwa, a nie podboju dusz. Wilhelm z Trypolisu 
utrzymuje, że dokonał w Palestynie wielu nawróceń, 
jednak liczba chrześcijan – łacinników czy też nie – 
którzy przeszli na islam, była prawdopodobnie znacz-
nie wyższa. Wszakże trafiali się, przynajmniej na Za-
chodzie, misjonarze szerzący bardziej prawdziwy obraz 
islamu: Ricoldo chwali w nim intymny charakter mo-
dlitwy, uznanie świętości imienia boskiego, zwyczajo-
we prawo jałmużny i gościnności. Odbiega to dość da-
leko od karykaturalnego wizerunku autorstwa uczestni-
ków pierwszych krucjat. Poszerzając horyzonty geogra-
ficzne i umysłowe chrześcijaństwa krucjaty XII-
wieczne kształtowały grunt pod własny upadek. 

 
 
 
 

background image

WNIOSKI 

Niewiele zjawisk historycznych wzbudziło tyle pa-

sji. Temat krucjat powraca często, nie tylko gdy chodzi 
o wojny święte, ale również przy okazji wszelkich kon-
fliktów między Wschodem a Zachodem, z którymi 
zwykło się go wiązać zbyt pochopnie. Tym trudniej jest 
ocenić „dynamizm” krucjat czy podsumować temat, 
niemniej kilka uwag nie zawadzi. 

W Europie wojny krzyżowe osłabiły zamęt panują-

cy wśród chrześcijan, ale jednocześnie wzmogły anty-
semityzm. Na Wschodzie zahamowały chwilowo napór 
turecki i dały impuls do powstania swoistych „kolonii” 
bez wyraźnie określonych metropolii; wpłynęły – przy-
najmniej częściowo – na rozkwit handlu lewantyńskie-
go, który nawet po oddaniu Akki i upadku Syrii przeży-
je jeszcze kilka stuleci. 

Spoglądając szerzej: nie tylko poniosły ostateczną 

klęskę tracąc Ziemię Świętą, ale jednocześnie pogłębiły 
na Wschodzie rozłam między chrześcijanami a muzuł-
manami, wciągając w ten konflikt chrześcijan krajów 
arabskich, tworząc ogromną przepaść, która dzieli ła-
cinników i ortodoksów po dzień dzisiejszy. Obecnie, 
uwzględniając rolę krucjat w kontaktach intelektual-
nych między dwiema kulturami (znacznie bardziej ak-
tywnych i owocnych na terenie Hiszpanii i Sycylii), nie 
wolno lekceważyć ich wpływu – bezpośredniego czy 
ubocznego – na zaszczepienie i rozwój techniki (np. 
nawigacji), metod i produkcji nieznanych dotąd w kra-
jach Zachodu. 

background image

Przede wszystkim zaś pozostaje swoista idea kru-

cjaty – nie powszechnej wojny świętej, lecz sprawie-
dliwej wojny o wyzwolenie Świętego Grobu. Pozostaje 
przekonanie, że owa „droga krzyżowa” służąca wspól-
nemu przedsięwzięciu, zdolna zatrzeć podziały i ani-
mozje, jest formą pokuty i trwałego odrodzenia wierzą-
cych, krótko mówiąc – decydującym czynnikiem, który 
kształtuje oblicze chrześcijaństwa zachodniego, jego 
życie duchowe. 

 


Document Outline