background image

Rozmowa dotycząca Metody Ho'oponopono 

w ujęciu 

Aktywnej Pracy z duszą

Odpowiedzi zamieszczone na forum 

http://swiatdusz.pl

 

background image

PK: nie chcę zakładać nowego tematu, więc piszę tutaj.

tak sobie czytam i muszę powiedzieć, że ciekawe rzeczy tutaj robicie. zastanawia 

mnie tylko czy słyszeliście kiedyś o procesie hooponopono. wiele rzeczy, z którymi 

sobie nie radzicie, lub nie możecie znaleźć rozwiązania, właśnie tym procesem mogą 

zostać oczyszczone. zastanawia mnie czy po prostu o tym procesie nie wiecie, czy 

macie do niego pewien dystans. hm? 

Niko: Metoda 

"Ho'oponopono"

 jest metodą operującą białym rodzajem energii 

(polecam swój artykuł "

Metody pracy nad sobą w praktyce

"). Plusem jest 

przybliżenie wybaczenia, przebaczenia, akceptacji, ale niestety brakuje poszukiwania 

pierwotnych przyczyn wystąpienia bólu, choroby. Jak coś wyskakuje to idziesz i 

leczysz, ale nie ma pytań: dlaczego, po co, na co, czemu i świadomość nie wzrasta. 

Dodatkowo modły idą do Boga/Bogów, duchów, przodków czyli buduje się dużo 

zależności.

My w swojej metodzie używamy wybaczenia, rozwiązujemy karmę, wyrównujemy 

energie, ale w połączeniu z energią miłości i własną duszą (najlepiej jeszcze swoją 

Wyższą Jaźnią). Dodatkowo uruchamiana się podświadomość. Energia przy 

uwolnieniu, puszczeniu, zmianie, transformacji leci od dołu do góry i od góry do 

dołu. Nie dość, że zwiększa ci się świadomość, to czujesz się pełniejszy o swoje 

energie, nie białe substytuty. 

Ho'oponopono to metoda bardziej ustawiona na "dzianie się samo","na puszczanie 

samo" bez świadomości procesów jakie zachodzą na poziomie przyczynowym i 

wyższym. W Ho'oponopono jest po prostu stwierdzenie: To musi puścić, ten proces 

musi zajść - a nie wiadomo jak dusza zareaguje na takie sesje osobowości. Metoda 

skierowana na załatanie, przykrycie, pobieżne uwolnienie aktywnych wzorców, a 

dusza - jak i podświadomość - może ukrywać coś głęboko w sobie. Taka praktyka, 

sesja, terapia  Ho'oponopono nie uwolni głębi. 

background image

PK: hmm w hooponopono też idzie to od dołu do góry i od góry do dołu 

robi się ankietę, w nią wpisujesz swoje dane, znajomych, rodzinę, później opisujesz 

problemy, traumatyczne przeżycia, przedmioty, miejsca czy nawet uwiązane do ziemi 

dusze. w sumie wpisujesz tam wszystko co może być w jakikolwiek sposób związane 

ze stresem.

ta ankieta jest kierowana do podświadomości. ona wyszukuje źródła problemów, 

odnajduje powiązania i wysyła to wszystko do nadświadomości. nadświadomość 

wysubtelnia te prośby o oczyszczenie i kieruje je do boga. bóg oczyszcza te 

wszystkie energie, zrywa powiązania i wypełnia "luki" miłością. nie rozumiem w jaki 

sposób może to jakkolwiek zaszkodzić duszy (bo tak to zrozumiałem).

domyślałem się właśnie, że nie faworyzujecie tej metody, bo w sumie większość 

dzieje się tutaj bez udziału świadomości. czasami jednak może to i lepiej... jednak w 

proces angażowana jest podświadomość, świadomość i nadświadomość, więc 

wszystkie części "ja",

nie medytowałem z duszą, ale chyba będe się musiał w to zagłębić, bo sprawa 

wygląda naprawdę ciekawie. i od razu zapytam. co sądzicie o tarocie? zdania są 

bardzo podzielone na ten temat. jedni uważają, że to zło, ciemność i w ogóle 

wszystko, co najgorsze. inni natomiast, że to dobry przewodnik i doradca. jakie jest 

wasze zdanie?

sory za podwójnego posta, ale to inne tematy zupełnie, więc wypadało jakoś je 

oddzielić. 

Rozalia: Cytuje

domyślałem się właśnie, że nie faworyzujecie tej metody, bo w sumie 

większość dzieje się tutaj bez udziału świadomości. czasami jednak może to 

i lepiej... jednak w proces angażowana jest podświadomość, świadomość i 

nadświadomość, więc wszystkie części "ja",

dla nas rozszerzanie świadomości jest kluczowym elementem całego rozwoju, 

background image

dlatego wszystko, co dzieje się nieświadomie mniej nas ciekawi. jeśli pracuję z 

podświadomością czy nadświadomością, zawsze staram się to robić świadomie, 

chyba że proces odbywa się we śnie, albo nie w medytacji, ale wtedy zwykle dostaję 

jakiś sygnał do świadomości i wiem, że coś się dzieje. a jeśli wiem, to wchodzę w 

medytację i staram się to poznać świadomie.

tarot jak wszystko może być używany dobrze lub źle, wszystko jak zawsze zależy od 

intencji. 

mnie o tyle nie interesuje, że opiera się na energiach magii, a ja z niej nie korzystam. 

a jak ktoś chce, albo go do tego ciągnie, to pewnie ma z tym coś karmicznie 

wspólnego i tak czy inaczej warto się temu przyglądnąć. osobiście uważam, że jeśli 

ciągnie nas do czegoś, co nawet uważamy za "niezdrowe", to trzeba się w to wgłębić, 

żeby poznać o co chodzi i to oczyścić. czy to magia czy coś innego, nie uda nam się 

zrezygnować i przeskoczyć dalej, jeśli tak naprawdę nie zrozumiemy o co chodzi. 

PK: hm ja nie boję się tarota, ani nie uważam go za nic złego. wręcz przeciwnie. dla 

mnie to jest coś niesamowitego, bardzo pomocnego. oczyszczałem już sobie moje 

zainteresowanie tarotem podczas procesu hooponopono i dalej chcę się tym 

zajmować. jakby zaczęło dziać się coś złego, to przestanę oczywiście.

co do świadomego oczyszczania, to już teraz wszystko rozumiem 

w sumie w hooponopono nie chodzi o to żeby się rozwijać, ale o to żeby się jakby 

"zawijać" z powrotem tak, żeby wrócić do źródła, zostać oczyszczonym z wszelkich 

powiązań czy traum. metody są podobne, ale jednak mają inne założenie z tego co 

widzę. nie oceniam oczywiście co jest lepsze, a co gorsze, bo to nie o to chodzi. z 

resztą kiedy założenia są różne, to ciężko coś porównać.

bardzo podoba mi się w waszej metodzie właśnie ta świadomość procesów, 

możliwość kontaktu z innymi duszami. trzeba się zagłębić. 

background image

Rozalia: w moim odczuciu każdy powinien korzystać z tej metody, jaka aktualnie do 

niego przemawia. jeśli coś do nie przemawia, to nie ma sensu się w to zagłębiać. 

trzeba dopiero dokonać pewnego przekroczenia w metodzie najbardziej nam w 

danym momencie pasującej i dopiero wtedy, kiedy poczujemy, że już nic tu nie 

mamy do roboty, szukać czegoś nowego. dopóki coś jest aktywne i nas pasjonuje, to 

trzeba to robić, tyle tylko, że warto przy tym zachować świadomość i przytomność, 

pilnie się obserwować, wgłębiać w odczuwanie wewnętrzne i słuchać wewnętrznego 

głosu, który mówi nam, że coś jest nie tak, albo że coś tu jeszcze musimy zrozumieć. 

po prostu trzeba być otwartym we wszystkim co się robi i nie sądzić, że to jest koniec 

drogi. droga zawsze jest gdzieś u początku, niezależnie jaką się metodę obrało i co 

się robi, bo rozwój jest nieskończony. najgorzej zaś jest osiąść na laurach i w 

zachwytach nad własnym poziomem rozwoju i bliskości do oświecenia. wtedy 

bardzo szybko dochodzi do całkowitego skostnienia poglądów i energii, co może się 

wlec za nami przez długie wcielenia, doprowadzając do gorzkiego konserwatyzmu. 

PK: mi w żadnym wypadku nie chodziło o to, że przy pomocy hooponopono nagle 

osiągnę oświecenie.

chciałem tylko w pewien sposób porównać to z waszą metodą  uczucie pychy z resztą 

też sobie oczyszczam. 

Rozalia: wiesz, ja rozumiem, ale odpisuje tak ogólnie, po prostu wyjaśniam mój 

stosunek do praktykowania różnych metod czy korzystania z rozmaitych udogodnień 

duchowych. odpowiedziałam nie tak ściśle dla ciebie, jak po prostu.

Aquu: Chciałbym żeby ktoś mi coś wyjaśnił.

W metodzie której używa się tu na forum (w większości) z udziałem miłości i 

porozumieniem z duszą, żeby coś puścić potrzebne jest zrozumienie przyczyny 

problemu, dlaczego coś nasz męczy, coś się nie układa, coś boli, kłuje.

W hopono z kolei takich wglądów nie potrzeba, a też działa.

background image

Dlaczego?

Czy ta różnica wynika z tego, że w hopono pomijana jest dusza, jej reakcje, kody, itd 

i skupiamy się głównie na sobie, najniższej jaźni? Czy energii których się do tego 

używa - tj. do zadziałania miłości w jakieś sprawie potrzeba pełnego zrozumienia? 

Czy może z obu tych rzeczy, albo jeszcze jakiejś innej? Nie rozumiem czym to jest 

spowodowane. 

Rozalia: aquu, różnic jest pewnie sporo, ale dla mnie zasadniczą jest świadomość. 

można żyć w przytomności, a można się codziennie upijać. wszystko jest kwestią 

wyboru i pracy jaką się w ten wybór wsadzi.

Anton: Cytuj

dla mnie zasadniczą jest świadomość. można żyć w przytomności, a można  

się codziennie upijać

Trzeźwość a świadomość to w/g mnie dwa zupełnie odrębne tematy. Można być 

trzeźwym i kompletnie nieprzytomnym. Raczej niemożliwe jest być nietrzeźwym i 

przytomnym (świadomym). Chociaż... zdarzyło mi się w czasach gdy imprezowałem 

lata temu w technikum, że w czasie, gdy byłem "pod mocnym wpływem" miałem 

momenty całkowitej trzeźwości i - mogę się mylić, ale zaryzykuję to stwierdzenie- 

przytomności. Wtedy moją pierwszą i jedyną myślą było:"co ja tutaj robię?". Tak 

jakbym wewnątrz robił krok wstecz wychodząc poza energię całej imprezy, a po 

konstatacji głupoty swojego postępowania z powrotem w nią nurkował. Przytaczam 

to tylko jako ciekawostkę, bo czym jest alkohol- wiadomo.

Tak, czy siak nijak to się ma do pytania Aquu i sam jestem ogromnie ciekawy jak 

naprawdę kształtują się wzajemne zależności w trójkącie osobowość-

podświadomość-dusza. Próbuję to rozgryźć od tygodni, ale bez najmniejszego 

background image

efektu . 

Rozalia: nietrzeźwość była tutaj porównaniem, metaforą, a nie wyjaśnieniem. 

nie będę objaśniać tej metody, bo jej nie znam. znam tylko swoją, a ona jest raczej 

dość szeroko opisana na forum. jeśli mam metodę, która skutkuje i daje mi to, czego 

szukam, to raczej nie tracę czasu na inne, podobne lub nie. 

może jeśli ktoś stawia za punkt odniesienia życie teraz i swobodę kreacji w nim, to 

różne metody mogą być pomocne i skuteczne. dla mnie priorytetem jest jednak 

oczyszczenie i takie nauczenie się korzystania z energii miłości, zeby było odruchem 

jak oddychanie, a nie wysiłkiem stosowanym podczas sesji i w medytacji. wracając, 

anton, do naszej ostatniej rozmowy poza forum, ja widzę sens w działaniu i pracy z 

energiami, a nie dam rady pracować z energiami, jeśli nie jestem ich świadoma, albo 

ich nie kontroluje i nie oczyszczam. nie jest dla mnie końcowym celem kreacja w 

materii, tylko takie podniesienie własnych energii, żeby te niskie nie miały we mnie 

punktu zaczepienia. a póki mają, nie bardzo jest co sobie zawracać głowę czym 

innym. 

PK: o wasza metoda chyba kłóci się trochę z tym, czego uczyłem się na kursie 

hooponopono.

nie wiem czy dobrze rozumiem, ale wychodzi tutaj na to, że dusza to to samo co 

nadświadomość. w takim razie hooponopono nie powinno działać w każdym 

przypadku, bo jak dusza ma jakieś kody, to ta prośba o oczyszczenie nie szła by do 

góry w pierwotnej wersji, tylko w przefiltrowanej przez te wsztstkie kody i brudy. a z 

tego co mi wiadomo to jest zupełnie inaczej.

chociaż nie... po nazwach mogę dojść do wniosku, że nadświadomość w 

hooponopono (AUMAKUA) to jest to samo co WYŻSZA JAŹŃ u was. nie wiem 

zbyt wiele o hunie, więc ciężko mi stwierdzić czy o tą samą nadświadomość chodzi 

w hunie i hooponopono.

background image

jeśli WJ u was to nadświadomość w hooponopono, to wszystko jest jasne   

Niko: PK bezpieczny jesteś zawsze gdy chcesz być bezpieczny. Przeczytałem cały 

skrypt pt. "Hooponopono_skrypt_po_polsku.pdf". Już odpowiadam na informacje 

tam zawarte (zaznaczone kursywą lub w cytacie). 

Cytuj

Źródło Stworzenia, Boskość

– gdzie to jest, jak to wygląda? Bardzo pobieżne stwierdzenie, to jest 

liczenie/łudzenie się, że świat duchowy, gęstości subtelne są pełne boskich istot, a nie 

Ziemi to sami upadli żyją. Już stwierdzenie "Źródło Stworzenia, Boskość" wskazuje, 

że to biała ścieżka wpływów. 

Cytuj

Morrnah Simeona przetworzył proces Ho'oponopono w sposób 

przystosowany do dzisiejszego języka i stopnia rozwoju człowieka

– jaki jest stopień rozwoju człowieka? Powiedziałbym, że dzisiejszy człowiek jest 

gotowy wskoczyć na jeszcze wyższy poziom świadomości i pracy ze sobą np. z 

własną duszą i Wyższą Jaźnią. Nie potrzebuje metod białych, przykrywających, 

afirmujących. 

Cytuj

W starym systemie, który wymagał fizycznej obecności wszystkich osób 

związanych z problemem

– ustawienia rodzinne Berta Hellingera mają związek z pierwotnym Ho'oponopono. 

W tym krótkim opracowaniu przedstawia się metodę ustawioną na: jednostka - Bóg i 

background image

już w tym wypadku nie możemy mówić o Ho'oponopono tylko o nowej metodzie. I 

tu autorka się reflektuje, bo używa terminu "Samoi-I-Dentyczność przez 

Ho'oponopono". 

Cytuj

Stwórca Boski

– jak wypowiadam te słowa to przylatuje anioł. Człowiek oczyszcza się przez 

odcięcia nici AKA jakich dokonuje ten anioł (lub jakakolwiek inna dusza 

zainicjowana w metodę). Stwórca Boski w metodzie Ho'oponopono służy Bogu 

werbując, uzależniając. W metodzie jest siła, wstawiennictwo, brakuje świadomości, 

głębi.

Jaźnie

Cytuj

„Każda z trzech części jaźni ma swój cel i swoją ważną rolę. Wszystkie one 

muszą współpracować jako Jedność. Tak długo jak pozostają rozdzielone, 

albo wypadały z rytmu, są oderwane od Źródła, co powoduje chaos, 

chorobę i stres".

Opis jaźni:

Cytuj

1.Aumakua (Ojciec, Wyższa Jaźń, Nadświadomość, Własne Ja) ->  

Prowadzi i chroni jednostkę -> Otrzymuje czystą manę od Stwórcy -> 

Najwyższa Wibracja -> Najwyższa wibracja, Okazuje miłość i troskę, Daje  

prawo wyboru.

2.Uhane (Matka, Środkowa część Jaźni, Świadomość, Własne Ja) -> 

Działa jako bank pamięci lub komputer, pamięta, segreguje, odbiera. 

Kieruje i dopilnowuje żądań i funkcji ciała fizycznego. Magazynuje Manę 

background image

otrzymaną od Boskiego Stwórcy -> Łączy się z Aumakua. Otrzymuje 

instrukcje od Uhane (to ważne), Otrzymuję manę od Aumakua -> Powinna 

odnośić się z miłością, troską i opieką wobec Unihipili. 

3.Unihipili (Dziecko, Niższa Jaźń, Podświadomość, Własne Ja) -> Działa 

jako bank pamięci lub komputer, pamięta, zbiera, segreguje. Kieruje i 

dopilnowuje żądań i funkcji ciała fizycznego. Magazynuje Manę otrzymaną 

od Stwórcy Boskiego do użytku -> Łączy się z Aumakua. Otrzymuje 

instrukcje od Uhane do spełnienia swoich obowiązków, Otrzymuje Manę 

od Aumakua -> Wysyła czystą energię Many przez myśli, uczucia, postawę, 

funkcję

Opis jaźni nie zgadza się z naszą metodologią nawet metodologią teozoficzno - 

antropozoficzyną. Załaczam (jeszcze raz) schemat

A kto jest tym Bogiem, Boskim Stwórcą jak wszyscy wydzieliliśmy się ze Źródła 

Miłości do poziomu Wyższych Jaźni. Następnie Wyższa Jaźń wydzieliła część energii 

i "zrodziła" się dusza, a dusza inkarnuje część energii do np. ciała fizycznego. Nigdy 

nie było żadnego Boga, Opiekuna. My sami na poziomie Wyższych Jaźni 

stwarzaliśmy wszystko - nadal tworzymy. Inna rzecz dotyczy faktu, że jedna z 

Wyższych Jaźni - tych najstarszych - traktowana jest jako Bóg. Jednak trzeba się 

troszkę poscalać i oczyścić żeby to zobaczyć. 

background image

Wizualizacja

Proces głaszczenia Unihipili: 

Cytuj

„Weź dziecko za ramiona i okaż mu bezgraniczną miłość. Zwróć uwagę, by  

uczucia były prawdziwe. W przeciwnym wypadku dziecko odkryje to i 

przeżyje szok. (...) Pamiętaj: On/Ona obserwują Twoją postawę i 

nastawienie”

Cytuj

„Oczyść jaźń na rzecz Unihipili czyli dziecka. Wylecz blizny i rany zebrane  

zewsząd. Np. W oceanie, lądzie, powietrzu, królestwie zwierząt, roślin i 

całej ludzkości od początku Stworzenia” 

Troszkę tu wmawia się ludziom proces ewolucji, że od kamienia po roślinę, od 

rośliny w zwierzę, od zwierzaczka w ciało człowieka. Wiele dusz zbiorowych jak 

wcielało się w góry, łąki, lasy tak czyni to do teraz. Zapamiętajmy! Wszyscy jesteśmy 

inwolucyjni czyli wydzieliliśmy się ze Źródła Miłości i schodziliśmy w poszczególne 

- niższe - gęstości. 

Cytuj

całej ludzkości od początku Stworzenia

Nadmienię, że nie wszystkie dusze są pochodzenia ludzkiego czyli powołane z ręki 

Boga (artykuł "Najstarsze Wyższe Jaźnie, czyli o Powołujących i Powołanych"). 

Najstarsze Wyższe Jaźnie - starsze od Boga - powoływały bardzo wiele gatunków, 

światów, krain. Dopiero gdy najstarsze Wyższe Jaźnie wybrały przedstawiciela z 

pośród siebie nadały mu atrybuty władzy czytaj słowo "Bóg". Przypominam o Źródle 

Miłości tam na poziomie Nadjaźni (naszej najwyższej Jaźni) jesteśmy równi, tacy 

sami, nie ma starszych czy młodszych. 

background image

Cytuj

„Załóż dziecku dres o ciepło-niebieskiej barwie od stóp do głów. Załóż mu 

buty i rękawiczki w kolorze indygo, elastyczny pas w kolorze indygo – 

około 15 cm. Szeroki, z trzema haczykami i trzeba dziurkami po lewej 

stronie. To daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, że pas będzie trzymać i 

nie odepnie się. To może brzmieć dziwnie, ale ma w sobie potrójny cel:

poczucie zadowolenia,

poczucie bezpieczeństwa,

poczucie pewności, że ochrona działa.

Otocz dziecko płaszczem w kolorze indygo podszytym podszewką o barwie 

lodowato-błękitnej, z dodatkiem różu [energia nieprzytomności często jest 

różowa] – to da mu poczucie, że jest kochane, że mu się współczuje, i że 

jest mu się oddanym.„

Tak właśnie tworzy się to co ja nazywam "całunami" czyli przykryciami (artykuł 

"Białe całuny, czyli strach przed sobą"). Po co masz coś zakładać? W rozwoju 

duchowym, w całym naszym życiu chodzi o odkrywanie własnego potencjału, nie 

przykrywanie, uciekanie, wmawianie sobie czegoś. Energie podświadome 

(poprzednich wcieleń) scala się przez zrozumienie. Taka energia transformacje się i 

scala z duszą. Rośnie nasza świadomość. Pamiętajmy: Dusza jest przyczyną, a 

osobowość skutkiem. Jak osobowość uwalnia tylko skutek, to dusza nadal trzyma 

przyczynę, którą znowu odtworzy. Dlaczego dusza tak uczyni? No bo my - jako 

osobowość - nie zbadaliśmy dlaczego zrobiliśmy tak, a nie inaczej. Wizualizacja 

pobudza poziom astralny, ale gdzie pozostałe gęstości w których mamy energie i 

ciała subtelne? 

Inicjacja

Potem jest przedstawiony pewien dialog, rozmowa między wyższym i już 

wtajemniczonym z czymś niższym. To jest jakby lekka inicjacja – ale trzeba czytać z 

uczuciem. (strona 35)

background image

Modlitwa 

Cytuj

„Stwórco boski, ojcze, matko, dziecko jako JEDNO, jeśli ja .... moja 

rodzina, bliscy i przodkowie obrażali CIĘ w myśli, słowach i czynach od 

początku naszego istnienia, po dzień dzisiejszy – prosimy CIĘ o 

wybaczenie. 

Oczyść, uwolnij, oddziel i przerwij wszystkie niepożądane energie i 

wibracje, które stworzyliśmy, zgromadziliśmy i/lub zaakceptowaliśmy od 

początku naszego stworzenia do dzisiaj.  

Prosimy CIĘ przemień wszystkie negatywne i niepożądane energie w 

CZYSTE ŚWIATŁO. 

Jesteśmy uwolnienie! I tak się stało!”

Normalna modlitwa - albo raczej magiczna deklinacja - kogoś „upadłego”. Gdyby 

istniała metoda co to transformuje wszystko za pstryknięciem palców to by się działo. 

W Ho'oponopono jest świadomość czynu, fikumiku i przekierowanie do 

"STWÓRCY". Dalszy proces: przebaczam swojemu wyższemu ja, otulam niższe ja – 

bo dziecko może się mylić i upadać – zaczynam spowiedź (modlitwa) i zapraszam 

światło, które wszystko rozpuszcza. Brzmi fantastycznie. 

Aktywna praca z duszą

Po pierwsze świadomość.

Po drugie kontakt ze swoją duszą (i Wyższą Jaźnią).

Po trzecie odcięcie od wszelkich kul, zbiorników, strażników, innych dusz - choćby 

nie wiem jak mądrych, starych, boskich, pięknych, dużych. Nie pytamy się innych 

dusz co mamy robić, skupiamy się na sobie. 

Po czwarte - scalenie jako jaźnie (ja, dusza, WJ) i jako energie z energią miłości. 

Ktoś zaraz powie: A skąd wiesz, że energia miłość nie pochodzi z jakiegoś zbiornika? 

Moja odpowiedź brzmi: Znajdź mi zbiornik na energię miłości. Energia miłości 

background image

otacza nas - choć nas otacza, to nie jest prosta w użyciu, bo zawsze korzystaliśmy z 

takich pokręconych metod, białych świateł, fioletów i innych cudów na kiju. Nowa 

świadomość wymaga scalenia (otwarcia) na swoją dusze i Wyższą Jaźń, a nie jak 

oferuje metoda dusze i Wyższą Jaźń na Boga czy innego zwierzchnika. Chodzi oto, 

aby wiedzieć skąd pobieramy energie i jakie: do kogo należą, komu służą. Energia 

miłości za darmo, nasza dusza - wbrew pozorom i mitom o upadku - jest bardzo 

mądra, trzeba to odkryć, a przeszłe blokujące rzeczy uwolnić. 

Po piąte jak coś mnie boli, dochodzę do przyczyny: 

a) kiedy po raz pierwszy mnie zabolało? 

b) co się wtedy stało: co czułem, co myślałem, co chciałem osiągnąć?

c) wybaczamy temu kto był sprawcą

d) wybaczamy sobie: to przyczynowe myślenie, uczucia, emocje

Po szóste zapraszamy energię miłości do oczyszczeń, puszczeń - transformacji.

Po siódme. Jeśli coś nie działa znaczy, że emocja, uczucie jest dużo głębiej 

schowane. Dajemy sobie czas, szukamy, zastanawiamy się i wracamy do sesji 

później. 

Cytuj

„I tak się stało! - oznacza, że praca człowieka jest zakończona i zaczyna 

działać PRACA BOGA”

- fajne modlić się i liczyć, że ktoś coś zrobi za nas, a tu psińco. Wyodrębniliśmy się 

ze Źródła Miłości nie po to, aby ktoś coś za nas robił tylko, aby zwiększyć/poszerzyć 

swoją świadomość, bez oceny i podziału na "dobre" i "złe". Takie metody "psiku plus 

afirmacja plus lekka psychologia" nie bardzo się sprawdzają długoterminowo. 

Świadomość wzrasta jak zadajemy pytania i szukamy pierwotnych motywacji: 

Dlaczego uderzyłem? Dlaczego się gniewam? Szukasz przyczyny dlaczego zrobiłeś 

jak zrobiłeś. Potem wybaczasz sobie i innym (artykuł np. "Aktywna praca z duszą"). 

Inaczej człowiek ma tendencję do wpadania w skrajność dosłownego odcinania ręki, 

nogi, głowy, myśli, emocji bo tyle zrobiła krzywdy. Jeszcze jak podleci do duszy 

background image

lśniący anioł i zażąda czegoś od ciebie - bo ma inicjacje w hierarchię białą - to co 

zrobisz? Czegoś takiego nie ma jak pracujesz z energią miłości, z duszą i Wyższą 

Jaźnią. Uwalniasz się od białych metod i wpływów, podobnie jak od czarnych metod 

i wpływów. Miłość, energia miłość nie ocenia, nie wini, nie zmusza. 

 

Czuje również otulające białe światło w Ho'oponopono. Takie światło odcina od 

problemu, od własnych ciał subtelnych, ale nasza własna energia to nasza własna 

energia ma być oczyszczona - przez zrozumienie, przy użyciu energii miłości i 

scalona. W tej metodzie odcina się przyczynę od skutku, boli cię ręka odetniemy 

rękę. Ale ręka jest częścią organizmu - pokochaj ją cokolwiek zrobiła - nie bo to 

przeniesienie - cokolwiek ty uczyniłeś.  

Trenerzy Ho'oponopono mają podczepienia do zbiornika energetycznego. Jak 

uruchamia się program u klienta to w pewnym momencie leci znieczulenie, przymuł 

lub hiperentuzjazm. Podczas sesji uważać na koronę i trzecie oko - biały muł, 

nieprzytomność i splot słoneczny - dziwne i nagłe emocje.

Podsumowanie

Metoda opiera się na energiach boskości, fiolecie, indygo, bieli. Druga sprawa to 

samoinicjacja przez modlitwy tzw. "otwierające" i afirmację "kodujące". Myślisz o 

czymś, przywołujesz to do siebie i przebaczasz przez odcięcie. Co do skryptu to jest 

on jakby pisany językiem: "Hurra optymistycznym, boskość, jedność, jasność, 

dobroć". Do kogo jest to skierowane? Metoda jest prosta, szybka, działa natychmiast, 

daje fajne odczucie, miłe energię. Człowiek się wyleczył, ale na jak długo i co oddał 

w zamian? 

Rozalia: przeczytałam tylko podsumowanie nika, więc moja ocena nie będzie 

adekwatna, ale to dzielenie na matkę, ojca, dziecko, otulanie swoich jaźni jakimiś 

energiami, jakby nie były mną, tylko "dzieckiem" to wciąż nie jest droga do 

zjednoczenia jaźni. w zjednoczeniu nie chodzi o takie służalcze 

podporządkowywanie się WJ czy duszy, czy podświadomości, ani też nie chodzi o 

background image

zagłaskiwanie podświadomości na śmierć - nie, tu chodzi o faktyczne zespolenie się 

ze sobą, o zrozumienie, że nie ma żadnego ojca, matki, są tylko kolejne ciała, kolejne 

poziomy tej samej istoty. spróbujcie kiedyś podyskutować z własną WJ, jak to 

wygląda. i tak co ona uważa jest ważniejsze i to się czuje w sobie, jako własne 

przekonanie, a to co jest naleciałością karmiczną, nie ważne na którym poziomie 

zawsze można przedyskutować. WJ nie są idealne, dlatego z nimi też warto 

rozmawiać i też czasem przyznają rację. nie mówiąc już o duszach (tutaj "ojcem"), z 

którymi wykłócać wręcz się należy. to co podawane jest jako mana, energia stwórcy, 

wygląda po prostu na energię prawdziwej wyższej jaźni, oczywiście, przez "stwórcę" 

podłączona do Boga. świadomość, świadomość i jeszcze raz świadomość, a nie 

modlitwy i otulanie się i odcinanie od problemów i chronienie w bezpiecznych 

kokonach błękitnych czy białych energii... można się tak błogo przebujać nawet wiele 

wcieleń, ale co dalej? co dalej?

oczywiście, jeśli ktoś w ogóle nie czuje siebie, swoich jaźni, zaczyna dopiero tę 

zabawę, to jak najbardziej może śmiało wejść w hopono. wszystko, co rozbudza 

naszą wrażliwość jest dobre i właściwe. tylko potem warto skoczyć dalej i zamiast 

zasłaniać oczy przed duchami, spojrzeć na nie. nie taki w końcu diabeł straszny jak 

go malują, a co dopiero nasze własne obciążenia 

PK: niko! po stokroć dzięki za ten komentarz. właśnie czegoś takiego 

potrzebowałem.

właśnie też się zastanawiałem ciągle gdzie w hoopono podziewa się nasza dusza. co 

się z nią dzieje. teraz ma to już pewien sens.

nie wiem tylko jak w takim razie taką metodę określić. wiadomo dobra/zła to za 

mało. chciałbym wiedzieć po prostu czy ona w jakikolwiek sposób wpływa na mój 

rozwój duchowy? otwiera mnie na światy subtelne? pomaga mi zrozumieć niektóre 

rzeczy?

zauważyłem, że odkąd stosuję tą metodę, to mam większe poczucie bezpieczeństwa, 

background image

lepiej mi się układa z ludźmi, jakoś spokojniej do wszystkiego podchodzę. pytanie 

tylko czy jest to spokój, bo wiem, że jestem bezpieczny, czy jestem jedynie 

omamiony sztucznym poczuciem bezpieczeństwa i zamiast naprawdę przebaczać i 

"naprawiać" traumy i relacje z ludźmi, jedynie się od nich oddzielam, zamykam oczy 

i udaję, że nic złego się nie dzieje.

czy to jest dobre? ta metoda znaczy się. wiem, że nie lubicie narzucać zdania i nawet 

nie chcecie tego robić, ale zależy mi bardzo na waszej opinii, bo widzę w was 

pewnego rodzaju autorytet.

tak w ogóle to oczyszczałem sobie powiązania z białym i innymi takimi... jak on się o 

tym dowiedział, to mógł przecież jakoś negatywnie zareagować. hm?

aquu zwrócił mi właśnie uwagę żebym sprawdził jak czuję miłość, a jak STWÓRCĘ 

BOSKIEGO, no i stwórca to zawsze jakaś postać, a miłość świecąca energia.

padło pytanie dlaczego świadomość jest jako kobieta. tam chyba nie bierze się w 

ogóle pod uwagę istnienia duszy. są 3 części JA. uhane jest matką, bo matka opiekuje 

się swoim dzieckiem. dziecko jest komputerkiem, emocjami, nie myśli, a jedynie 

czuje. tak więc zadaniem matki jest tutaj opieka nad dzieckiem. wiadomo, że matka 

jakoś tak wyryła się w świadomości ludzi, że zawsze jest tą zajmującą się dziećmi.

jeśli będziecie chcieli, to mam nagrane 2 dniowe szkolenie, to będę mógł ew wrzucić 

na serwer.

powiedzcie mi tylko tak podsumowując. czy ta technika jest dobra? czy naprawdę 

pomaga mi "uzdrawiać" i oczyszczać się z problemów, czy tylko odcina te 

powiązania i mi się wydaje, że problemu nie ma, a on dalej tam jest, tylko go nie 

widzę. w końcu jest tam przebaczanie, prośba o wybaczenie i brak potrzeby znania i 

rozumienia przyczyn. 

background image

Rozalia: pk, ja uważam, że jeśli ci służy na tym etapie na którym obecnie się 

znajdujesz, to spokojnie możesz to praktykować. zachowaj tylko czujność, kiedy 

poczujesz, że coś jest nie tak, sięgnij głębiej, sprawdź. przypuszczam, że wcześniej 

czy później te nieuleczone sprawy znowu wyjdą tylko w innych okolicznościach, na 

innym poziomie. wtedy najpewniej będziesz gotów, by się nimi zająć świadomie. 

zawsze można stosować wszystko, co służy, byleby tylko nie ulec otumanieniu, 

złudzeniom, nie wpaść w fałszywą ułudę, haj. nie chodzić oderwanym od ziemi, 

kiedy wszystko się sypie, a my z błogim uśmiechem powtarzamy "jest dobrze, jestem 

szczęśliwy"... 

PK: no i jeszcze coś.

kim waszym zdaniem jest Bóg? i w końcu podświadomość to tak naprawdę nasza 

dusza? czyli kiedy mówię do podświadomości, to kieruję te słowa do duszy?

kolejna sprawa. hoopono używa się też do uwalniania uwiązanych do ziemi dusz, 

zmarłych. tak samo do odprawiania egzorcyzmów. oczyszczania "nawiedzonych" 

domów. co z tym?

czyli tak podsumowując, przy pomocy hoopono nie oczyszczamy tych wydarzeń, a 

jedynie zrywamy nasze powiązania z nimi i znieczulamy się na ich negatywne 

działanie? 

Cytuj

no i jeszcze coś.

kim waszym zdaniem jest Bóg?

Niko: Bóg to jedna z Wyższych Jaźni (wyjaśnione w opracowaniach, w moich 

artykułach, czy choćby kilka postów wyżej w moich odpowiedziach). My używamy 

terminu "Biały" ze względu na energie jakimi emanuje (stąd tez wielu miszczów 

duchowych ma białe energie, bo zasilają się jego oświeceniem). Przypuszczalnie 

background image

większość młodszych dusz (od czwartej fali) uważają Boga za swojego stwórcę (co 

nie jest prawdą, bo z tego co wiemy/pamiętamy Bóg powołał pierwotnych ludzi, 

replikatory, a ras duchowych jest setki tysięcy). Odwołania w modlitwach 

Ho'oponopono lecą do Boga i jego pośredników. Najlepiej jak sprawdzimy jeszcze 

twórcę/twórczynię metody.  

Cytuj

i w końcu podświadomość to tak naprawdę nasza dusza? czyli kiedy mówię 

do podświadomości, to kieruję te słowa do duszy?

Nie, podświadomość to podświadomość, dusza to dusza.

Cytuj

kolejna sprawa. hoopono używa się też do uwalniania uwiązanych do ziemi 

dusz, zmarłych. tak samo do odprawiania egzorcyzmów. oczyszczania 

"nawiedzonych" domów. co z tym?

Nie tylko honopo. uwalnia od energii zmarłych, zwalnia samych zmarłych, odkleja 

przyczepione dusze, oczyszczana nawiedzone domy. Takie rzeczy może wykonać 

każda osoba, egzorcysta kościelny, islamski, mnich buddyjski. Chodzi o podejście, 

świadomość.

Cytuj

przy pomocy hoopono nie oczyszczamy tych wydarzeń, a jedynie zrywamy 

nasze powiązania z nimi i znieczulamy się na ich negatywne działanie?

Dokładnie tak. Jak czegoś nie widzimy lub nie czujemy to tego nie ma. 

Więcej na forum 

http://swiatdusz.pl

 lub 

http://NikodemMarszalek.pl

 


Document Outline