background image

Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie

Wydział Filologiczno-Historyczny

Instytut Filologii Polskiej

MICHAŁ WILK

numer albumu: 62173

kierunek studiów: filologia polska

EPISTOLOGRAFICZNY AUTOPORTRET

STANISŁAWA PRZYBYSZEWSKIEGO

Praca magisterska napisana

pod kierunkiem naukowym

dra hab. Artura Żywiołka, prof. AJD

Częstochowa 2015

background image

Spis treści:

Wprowadzenie...................................................................................................................5

1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego........................................................11

1.1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego................................................11

1.2. Stan badań............................................................................................................16

1.3. Okres młodości Przybyszewskiego (1868-1889).................................................19

1.4. Okres studencki (1889-1893)...............................................................................23

1.5. Życie z Dagny Juel (1893-1901)..........................................................................27

1.6. Próba stabilizacji (1901-1927).............................................................................33

2. Kategoria autokreacji w epistolografii........................................................................43

2.1. Wprowadzenie do teorii listu...............................................................................43

2.2. Paradoksy listu.....................................................................................................51

2.3. List jako materiał badawczy................................................................................54

2.4. Epistolografia jako literatura................................................................................61

2.5. Autobiografia, autokreacja, autofikcja.................................................................68

3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego...................................77

3.1. Charakterystyka korespondencji Przybyszewskiego...........................................77

3.2. Autobiografizm Przybyszewskiego.....................................................................84

3.3. Autoportrety „genialnego Polaka”.......................................................................86

3.4. Przybyszewski i relacje interpersonalne..............................................................96

3.5. Przybyszewski-twórca.......................................................................................103

3.6. Przybyszewski – redaktor i patriota...................................................................109

3.7. Przybyszewski-mąż............................................................................................118

3.8. Epistolografia ostatnich lat życia Przybyszewskiego........................................120

Zakończenie...................................................................................................................129

Bibliografia....................................................................................................................139

background image

Wprowadzenie

Stanisław   Przybyszewski   –   polski   pisarz,   poeta   i dramaturg,   twórca   tekstów

krytycznych, artysta okresu Młodej Polski, charakteryzowany również jako skandalista,

przedstawiciel cyganerii krakowskiej (również bohemy berlińskiej) oraz nurtu polskiego

dekadentyzmu   –   to   bez   wątpienia   postać   intrygująca,   zagadkowa   i trudna   do

jednoznacznego opisania, zarówno jako twórca, jak i człowiek.

Przez Augusta Strindberga nazwany „genialnym Polakiem”, przez Tadeusza Boya-

Żeleńskiego Smutnym Szatanem, przez bliskich po prostu Stachem, sam przez siebie

określany   kapłanem   nowej   sztuki,   meteorem   –   później   określony   mianem   Meteora

Młodej Polski, czego wyrazem jest inskrypcja nagrobna z tym określeniem, a także

publikacja   Stanisława   Helsztyńskiego   pod   tym   samym   tytułem.   Był   wielkim

orędownikiem skrajnego estetyzmu modernistycznego, wyrażonego w haśle „sztuka dla

sztuki”, od czego Przybyszewski przez całe życie i pracę twórczą nie odstąpił, nawet

wówczas, gdy na gruncie artystycznym pojawiały się nowe myśli i prądy. Kazimierz

Wyka   pisał,   że   pisarz   „jak   rzadko   kto   w eur.   [europejskiej]   literaturze   wcielił

w wypowiedział siłę i prowokację modernist. [modernistycznego] buntu”

1

.

Bardzo wyraźnie odcisnął swój ślad nie tylko w literaturze i sztuce polskiej, ale

także europejskiej, w takich krajach jak Niemcy, Czechy, Rosja, a także Chorwacja,

Bułgaria   czy   Norwegia.   Przez   jednych   uwielbiany,   aż   do   skrajnych   przejawów

ubóstwienia, przez innych znienawidzony i odrzucony, określony mianem degenerata

i propagatora   niemoralnych   postaw.   Legenda   już   za   życia,   a   później   postać   wielu

niejasności,   mistyfikacji.   Z   tego   właśnie   powodu   postać   Przybyszewskiego   jest

niezwykle interesująca, skłaniająca do wielu refleksji i postawienia tez badawczych:

jaki był naprawdę?, jak inni odbierali jego życie i twórczość?, jak pojmował sam siebie

i jak przedstawiał? To tylko nieliczne pytania, które można zadać w przypadku tego

pisarza.

Józef   Dynak   w książce  Przybyszewski.   Dzieje   legendy   i autolegendy  pisze,   że

„o tym, jaki pisarz był naprawdę, nie dowiemy się najprawdopodobniej, już nigdy

2

,

dlatego też każdorazowe odkrywanie tej prawdy jest tak naprawdę tworzeniem kolejnej

literackiej legendy, stawianiem hipotez, które można albo udowodnić lub też nie, choć

1 Roman Taborski, Stanisław Przybyszewski, [w:] Literatura Polska. Przewodnik encyklopedyczny, t.2., 

red. kom. red. (przewodn.) Krzyżanowski Julian, od 1976 Hernas Czesław, Warszawa 1985, s. 256.

2 Józef Dynak, Przybyszewski. Dzieje legendy i autolegendy, Wrocław 1994, s. 28.

background image

6

Wprowadzenie

tak   naprawdę   nigdy   ze   stałą   stanowczością.   Prac   dotyczących   recepcji

Przybyszewskiego   powstało   już   stosunkowo   dużo,   publikowano   również   wiele

wspomnień   i opinii,   również   książek   opisujących   poszczególne   aspekty   życia

i twórczości Meteora Młodej Polski. Z kolei na temat rozumienia własnej osoby przez

samego pisarza nie wypowiadano się tak często. Choć Przybyszewski sam dał wyraz

temu   we   wspomnieniowej,   autobiograficznej   książce   pod   tytułem  Moi   współcześni,

wydanej pod koniec życia, to jednakże wielką niewiadomą była „nieliteracka” część

jego spuścizny, czyli epistolografia. Stąd podjęcie tego zagadnienia w niniejszej pracy.

Celem poniższych rozważań jest przede wszystkim ukazanie obrazu Stanisława

Przybyszewskiego,   wyłaniającego   się   z jego   listów,   a   więc   obrazu   nakreślonego

autorską ręką, będącego epistolograficznym autoportretem, w którym uwidaczniają się

mniej lub bardziej wyraźne przejawy kreacji oraz autokreacji. Podstawowym pytaniem

jest: kim był Stanisław Przybyszewski w oczach samego Stanisława Przybyszewskiego?

O ile dotychczasowe badania i analizy sprowadzały się już do ukazania tego obrazu,

o tyle czyniły to na gruncie jego dzieł literackich, lub na gruncie publicystyki, której

autorem był sam Przybyszewski, lub publicystyki (często o charakterze plotkarskim),

którą tworzyli inni autorzy na jego temat.

Niniejsza   praca   sięga   po   niezbadany,   lub   zbadany  w częściowy  i niekompletny

sposób,   materiał,   jakim   są   listy   Stanisława   Przybyszewskiego.   Korespondencja

Smutnego Szatana, zebrana w głównej mierze przez Stanisława Helsztyńskiego stanowi

bardzo ważną część w dorobku, który nie może być lekceważony, jeśli weźmie się pod

uwagę, że stanowi autentyczny zapis jego myśli i postaw względem określonych osób.

W   przypadku   publikacji   przeznaczonych   do   szerszego   grona   odbiorców,

możliwość (auto)kreacji jest zupełnie inna od tej, która towarzyszy przy pisaniu listu,

dlatego zbadanie tego procesu przez pryzmat korespondencji Przybyszewskiego jest

niezwykle istotne i mogące dać odpowiedzi na pytania, które z jednej strony już się

pojawiły,   ale   otrzymały   tylko   jednostronne   (lub   po   prostu   niekompleksowe)

odpowiedzi, a z drugiej strony nie zostały postawione wobec epistolograficznej części

spuścizny „genialnego Polaka”.

Przybyszewski   jest   osobą   i twórcą   niejednoznacznym.   Jak   podano   powyżej,

dowiedzenie jego prawdziwego życiorysu jest zadaniem bardzo trudnym, jeśli w ogóle

możliwym.   Można   jedynie   snuć   przypuszczenia,   lub   kreślić   kolejne   obrazy   jego

background image

Wprowadzenie

7

legendy   literackiej.   Dlatego   niniejsza   praca   nie   ma   na   celu   ukazania   portretu

Przybyszewskiego   w jego   obiektywnej   odsłonie,   ale   ma   na   celu   pokazanie

autentycznego   (w   rozumieniu   autorskiego,   odosobowego,   subiektywnego)   obrazu

twórcy w jego listach.

Zatem   głównym   problemem   pracy   jest   widzenie   Przybyszewskiego   przez

Przybyszewskiego, a czytanie jego epistolografii nastąpi poprzez pryzmat jego samego.

Zbiór listów, liczący około dwa tysiące tekstów, nie doczekał się rzetelnej i całościowej

analizy pod tym kątem. I choć o epistolografii Przybyszewskiego pisali m.in.: Józef

Dynak,   Franciszek   Ziejka,   Tamara  Agapkina,   Roman   Taborski,   Krystyna   Kolińska,

Stanisław   Helsztyński,   to   ci   badacze   odnoszą   się   jedynie   do   wybranego   korpusu

tekstów,   nie   uwzględniając   całości,   ponadto   poddając   go   pobieżnej   analizie,   lub

wykorzystując w sposób odpowiedni do omawianego przez siebie zagadnienia.

Dlatego   pod   tym   względem   należy   zauważyć,   że   epistolografia   Stanisława

Przybyszewskiego nie doczekała się kompletnej analizy, a z całą pewnością nie pod

kątem   ukrytego   w nim   autoportretu   autora,   tak   więc   niniejsza   praca   ma   na   celu

uzupełnienie powstałej luki i próbę odpowiedzenia na postawione wyżej pytania. Taka

też jest motywacja autora w prowadzeniu badań na tym polu.

Struktura   pracy   jest   trzysegmentowa,   składa   się   z trzech   rozdziałów,   w ramach

których   wyróżnia   się   również   odpowiednie   podrozdziały.   Pierwsza   część   dotyczy

biografii Przybyszewskiego i jego literackiej legendy, druga przedstawia teorię listu ze

szczególnym uwzględnieniem technik autokreacyjnych. Trzecia część z kolei dotyczy

już ściśle korespondencji pisarza i wyłaniających się z niej autoportretów.

Rozdział pierwszy zatytułowany  Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

dzieli się na następujące części: pierwsza część nosi tytuł taki sam jak cały rozdział –

w niej  zaprezentowane  zostają  dotychczasowe ustalenia  badawcze  dotyczące  postaci

legendy i procesów legendotwórczych. Najwięcej na ten temat pisali Józef Dynak oraz

Andrzej   Z.   Makowiecki,   którzy   wykazują   jakie   elementy   i w jaki   sposób   zostały

poddane czynnikom kreacyjnym, a także jakie to miało znaczenie, nie tylko dla samego

Przybyszewskiego, ale również dla innych literatów, osób związanych z pisarzem oraz

dla samej literatury i prawdy historycznej. Kolejna część rozdziału obejmuje stan badań

i przedstawienie dotychczasowych prac naukowych na temat Przybyszewskiego i jego

twórczości,  wśród których  znalazły  się również  publikacje  o mniejszym  charakterze

background image

8

Wprowadzenie

naukowym, ale jedynych, które dostarczają odpowiednich informacji na wiele ważnych

tematów   (np.  Opowieść   biograficzna  Stanisława   Helsztyńskiego,   czy   też  Żywot

Przybyszewskiego Izydora Rogackiego).

Dalej   następuje   już   przedstawienie   biografii   Smutnego   Szatana,   poczynając   od

okresu młodości (lata 1868-1889), w których formuje się młody pisarz, przyszła ikona

polskiego modernizmu i jego poglądy, następnie przedstawiony został okres studencki

(1889-1893),   kiedy  to   Przybyszewski   wyjeżdża   do   Berlina   i tam   zaczyna   nie   tylko

zdobywać   wiedzę,   ale   również   pisać,   wikłając   się   przy  tym   w wiele   obyczajowych

i osobistych   spraw,   kończących   się   z różnym   skutkiem.   Poznał   w tym   czasie   wielu

artystów   światowego   formatu,   np.  Augusta   Strindberga,   Edwarda   Muncha,   Ryszard

Dehmela, z którymi miał kontakt, a także swoją pierwszą żonę Dagny Juel. Należy przy

tym pamiętać, że wówczas związany był już z Martą Foerder, poznaną jeszcze przed

rozpoczęciem   studiów.   Następna   część   rozdziału   to   okres   życia   Przybyszewskiego

z Dagny   (1893-1901),   z którą   rozstał   się   w tragicznych   okolicznościach,   a   co

spowodowane było przede wszystkim tym, że podczas pobytu w Polsce, poznał swoją

przyszłą drugą żonę Jadwigę Kasprowiczową, a także Anielę Pająkówną, późniejszą

matkę   wybitnej   dramatopisarki   Stanisławy   Przybyszewskiej.   Kolejny   podrozdział

zatytułowany  Próba   stabilizacji  obejmuje   już   ostatnie   lata   życia   Przybyszewskiego

(a więc od 1901 roku do 1927), w czasie których Przybyszewski zmaga się z wieloma

problemami   natury   osobistej,   finansowej,   twórczej,   a   także   politycznej.   Okres   ten

obfituje w działania redaktorskie, wydawnicze, a także społeczne. Artysta podróżował

wiele po Europie, wygłaszał odczyty, brał czynny udział w próbach teatralnych przy

wystawianiu własnych sztuk. Poszukiwał własnego miejsca i ludzi, który będą w stanie

zrozumieć zarówno jego, jak i jego twórczość. Okres ten jest również bardzo znamienny

dla mistyfikacji i zabiegów dezinformujących, których największą przyczyną był wpływ

żony Jadwigi na Przybyszewskiego. Następnie czas wojny to czas walki o spełnianie

podstawowych   warunków   życia,   które   po   zakończeniu   walk   nie   poprawiały   się

w znacznym   stopniu.   Literacka   działalność   nie   stanowiła   dla   Smutnego   Szatana

dochodowego źródła utrzymania. Z tym problemem pisarz borykał się do końca życia,

nawet   mimo   posad   w instytucjach   państwowych   takich,   jak   Dyrekcja   Poczty

w Poznaniu, Kolej w Gdańsku czy Kancelaria Prezydenta w Warszawie. Pojawiały się

także problemy zdrowotne, spowodowane przede wszystkim uzależnieniem od alkoholu

background image

Wprowadzenie

9

(Przybyszewski   odbył   nawet   skuteczną   kurację   w Szwajcarii)   i morfiny   (która   była

główną przyczyną śmierci jego córki Stanisławy). Do samej śmierci Meteor Młodej

Polski chciał być aktywny zarówno twórczo (przekonany był, że stworzenie wielkiego

dzieła   jeszcze   przed   nim),   jak   i społecznie   (w   dniu   śmierci   umówiony   był   na

wygłoszenie odczytu).

Rozdział   drugi   to   próba   zarysowania   problemu   teorii   listu,   opartej   przede

wszystkim   na   ustaleniach   Stefanii   Skwarczyńskiej,   autorki   monografii   pod   tytułem

Teoria listu. Pierwszy podrozdział wprowadza w te teorie, przedstawiając poszczególne

ustalenia   badawcze   i perspektywy   naukowe.   Jak   się   okazuje,   charakter   listu   jako

gatunku   jest   niezwykle   skomplikowany   i paradoksalny,   dlatego   temu   zagadnieniu

poświęcono osobny podrozdział, przedstawiający ustalenia Skwarczyńskiej dotyczące

epistolograficznych   paradoksów.   Kolejna   część   podejmuje   zagadnienie   listu   jako

materiału   badawczego,   przedstawiając   metodologię   i sposoby  badania   epistolografii,

wśród których dominuje podejście do tego typu tekstu, jako do literatury. O tym traktuje

już następny podrozdział, w którym znajdują się argumenty Krzysztofa Cysewskiego,

potwierdzające   zasadność   takiej   metodologii.  Argumentuje   się   tamże   wykorzystanie

tych   ustaleń   w niniejszej   pracy.   Ważnym   aspektem   jest   także   autobiografizm

i autokreacja,   dlatego   ostatnia   część   rozdziału   drugiego   to   ustalenia   dotyczące

formowania w tekście, nie tylko epistolograficznym, postaci twórcy, który kreuje się

albo w sposób świadomy, albo nieświadomy.

Trzeci   rozdział   zatytułowany  Epistolograficzne   autoportrety   Stanisława

Przybyszewskiego  to   właściwa   część   niniejszej   pracy.   Pierwszy   podrozdział

charakteryzuje liczną i bogatą korespondencję pisarza, która już od samego wydania

pod   koniec   lat   30.   XX   wieku   (a   więc   dziesięć   lat   po   śmierci   twórcy)   wzbudziła

niezwykłe   zainteresowania   i rodziła   skrajne   opinie.   Następnie   przedstawiono   źródła

listów, a także publikacje, w których można odnaleźć teksty odkryte po wydaniu trzech

tomów  Listów  pod   redakcją   Stanisława   Helsztyńskiego.   Przedstawiono   też   materiał

badawczy   i korpus   tekstów,   na   podstawie   którego   dokonano   opisu   autoportretów

Przybyszewskiego. 

Ciekawą   częścią   epistolografii   pisarza   stanowią   pierwsze   listy  wysłane   jeszcze

w czasach   szkolnych,   z listem   do   Kraszewskiego   na   czele,   dlatego   temu   również

poświęcono   odpowiedni   fragment.   Ponadto   w rozdziale   tym   wykazano   głównych

background image

10

Wprowadzenie

i najczęstszych adresatów Przybyszewskiego oraz podejmowane tematy, niekoniecznie

podlegające procesom autokreacyjnym.

Kolejny podrozdział rozdziału trzeciego podejmuje zagadnienie autobiografizmu

Smutnego   Szatana   i podatności   jego   tekstów   (literackich   i epistolograficznych)   na

tworzenie legendy, lub też kreowanie określonej postaci. Te postaci, czy też postawy

(autoportrety)   przedstawiono   już   kolejno   w następnych   częściach   rozdziału.   Praca

w sposób szczegółowy i dogłębny przedstawia poszczególne autoportrety,  wykazując

ich obecność w różnych typach listów, skierowanych  do różnych odbiorców. Wśród

tych   konstrukcji   najwidoczniejsze   są,   między   innymi   następujące:   Przybyszewski-

człowiek,   Przybyszewski-twórca,   Przybyszewski-działacz,   Przybyszewski-mąż,

Przybyszewski-Polak i wiele innych.

Ich omówienie przebiegało w sposób chronologiczny, zgodny z napisaniem listów,

z wyjątkiem tych sytuacji, gdzie badana kwestia wymagała dookreślenia autoportretu

elementami   zawartymi   listach   pochodzących   z innych   lat.   Postać   Przybyszewskiego

bowiem   podlegała   procesualnym   przemianom   i z biegiem   lat   pewne   aspekty   albo

zostawały   tonizowane,   albo   intensyfikowane,   jednakże   uwidacznia   się   pewna   stała

tendencja   do   opisywania   tych   samych   tematów   (np.   finansowych,   uczuciowych,

twórczych), choć dostosowanych do kontekstu czy adresata.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława 

Przybyszewskiego

1.1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

Postać Stanisława Przybyszewskiego budziła (i nadal budzi) spore kontrowersje, co bie-

rze się z niejednoznaczności oraz wielowymiarowości życia i twórczości tego młodopo-

lanina

1

. Ponadto Przybyszewski miał wielkie znaczenie dla swojej epoki, a także cha-

rakteryzował   się   nieprzeciętną   popularnością,   również   ze   względu   na   bogatą   twór-

czość

2

.

Jednakże przy próbie napisania kompletnej biografii Przybyszewskiego rodzi się

trudność rozdzielenia prawdy od fałszu w jego życiorysie, a za tą „niemożnością pełnej

weryfikacji”, jak pisze Makowiecki, stoją m.in. kategorie „prawdziwości ograniczonej”

i „fikcji prawdopodobnej

3

.

Trudność bierze się również z jedności życia i twórczości Smutnego Szatana

4

 oraz

z niemożliwości  oddzielenia  faktów z życia  Przybyszewskiego  od faktów literackich

dotyczących jego osoby, zamieszczanych np. na kartach jego dzieł. O takiej sytuacji

Maria Żmigrodzka pisze następująco: „biografia wraz z dziełem stanowi jedność nie

funkcjonalną, ale substancjalną, stanowi wspólnie manifestację »życia«”

5

, dlatego bada-

cze osoby i twórczości Przybyszewskiego instruują wprost, jak należy podejść do tego

zagadnienia.  Według  Makowieckiego  celem  w próbie   ustalenia  prawdziwej  biografii

1 Por. Józef Dynak, Przybyszewski. Dzieje legendy i autolegendy, Wrocław 1994, s. 28. Jacek 

Kolbuszewski, Przedmowa, [w:] tamże, s. 5-15. Por. też: Ryszard Zengel, Wieczna legenda 
Przybyszewskiego
, [w:] Mit przygody i inne szkice literackie, wyb. i wstępem opatrzył Tomasz Burek, 
Warszawa 1970.

2 Roman Taborski, Wstęp [w:] Stanisław Przybyszewski, Wybór pism, Wrocław 1966, BN S. 1, nr 190, 

s. III. Por. też: Ireneusz Mroczkowski, Koncepcja człowieka w ujęciu Stanisława Przybyszewskiego
„Studia Płockie” 1981, t. IX, s. 33.

3 Andrzej Z. Makowiecki, Legenda literacka - przykład Stanisława Przybyszewskiego, [w: ] Stanisław 

Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r W 50-lecie zgonu 
pisarza. Studia
, red. Hanna Filipkowska, Wrocław 1982, s. 276-277.

4 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie – Przybyszewski, Witkacy, Gałczyński, Warszawa 

1980, s. 50, 88. Jacek Kolbuszewski, Przedmowa..., s. 5-6. Określenie Smutny Szatan jest autorstwa 
Tadeusza Boya-Żeleńskiego.

5 Maria Żmigrodzka, Osobowość i życie pisarza w monografii historyczno literackiej, [w:] Problemy 

metodologiczne współczesnego literaturoznawstwa, Kraków 1976, s. 98.

background image

12

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

Przybyszewskiego, czy też „rewizji legendy biograficznej”, nie jest „tropienie cech ne-

gatywnych, bo one budują legendę”, ale zachowanie „stałości warunku »antynormy«”,

bo dzięki temu „zachowuje się rys tragiczności legendy i wspiera ważną dla legendy

Przybyszewskiego tezę o jedności życia i twórczości

6

. Z kolei Józef Dynak w książce

Przybyszewski. Dzieje legendy i autolegendy podaje wskazówki dla biografistów, opisu-

jąc i oceniając krytycznie dotychczasowe książki próbujące nakreślić, „jaki był” Przy-

byszewski

7

. Autor pisze o podejściu do badania biografii Przybyszewskiego, które cha-

rakteryzować powinna „wielostronność widzenia i rozległość interpretacji

8

.

Widać   zatem,   jakim   trudnym   i pełnym   badawczych   niebezpieczeństw   jest   pole

sporządzenia   rzetelnej   biografii   Przybyszewskiego.   Próba   napisania   takowej   niesie

ze sobą ryzyko stworzenia kolejnej legendy na jego temat

9

, o czym Makowiecki pisze,

że badacz „ulega absorpcji i nawet jeśli tę legendę chce burzyć, z reguły tworzy inną

10

,

a co   Dynak   potwierdza,   dodając   jeszcze,   że   współcześnie   możemy  „budować   tylko

mniej lub bardziej interesujące hipotezy

11

.

Wkracza się tym samym na grunt legendy literackiej

12

a fakt, że Stanisław Przyby-

szewski stanowił przykład takiej legendy, potwierdza zgodnie wielu badaczy

13

. Wynika

to miedzy innymi stąd, że „intuicyjnie odczuwamy stałą potrzebę weryfikacji tego, co

o Przybyszewskim napisano i powiedziano, że potrzeba konfrontacji »prawdy« i »zmy-

ślenia« odnoszących się do tego pisarza jest nadal żywotna”

14

, bowiem – o czym wspo-

mina Hutnikiewicz –  „o Przybyszewskim nic się porządnie nie wie, jakim był napraw-

6 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 88.
7 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 29 i nast.
8 Tamże, s. 31.
9 Tamże, s. 28, 32, Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 88, Jacek Kolbuszewski, 

Przedmowa..., s. 5-6,  Andrzej Z. Makowiecki, Legenda literacka..., s. 275.

10 Tamże, przyp. 18, s. 287.
11 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 31.
12 O legendzie literackiej w ogóle pisze Dynak: Tamże, s. 19 i nast. Oraz Makowiecki w pierwszym 

rozdziale cytowanej już książki:  Trzy legendy literackie – Przybyszewski, Witkacy, Gałczyński.

13 Co potwierdzają chociażby fakty istnienia takich publikacji jak wcześniej wspomniane: Andrzej Z. 

Makowiecki, Trzy legendy literackie..., Józef Dynak, Przybyszewski..., ale również: Anatol Stern, 
Legendy naszych dni, Warszawa 1969 (pojawia się tam tekst dotyczący Przybyszewskiego), Ryszard 
Zengel, Wieczna legenda Przybyszewskiego...,  Artur Hutnikiewicz, Stanisław Przybyszewski. 
Legenda i rzeczywistość
, „Zeszyty Naukowe UMK w Toruniu. Nauki humanistyczno-społeczne”, z. 
48, Filologia Polska IX, Toruń 1972. Ponadto w Słowniku terminów literackich, red. Janusz Sławiński,
wyd. 3 poszerz. i popr., Wrocław 1998, w haśle „legenda literacka” jako przykład podaje się 
Stanisława Przybyszewskiego. Por. Andrzej Z. Makowiecki, Legenda literacka..., przyp. 8, s. 285.

14 Tamże, s. 267. Też: Tenże, Trzy legendy literackie..., s. 46.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

13

dę i co wniósł do dorobku naszej kultury, ponieważ między nami a nim rozrosłą się nie-

samowicie jakaś zła i krzywdząca legenda

15

.

Sam Przybyszewski był bardzo podatny na stworzenie swojej legendy

16

, tworzył ją

i wzmacniał w myśl modernistycznego postulatu kreowania własnej biografii

17

. Szerzej

o legendzie  i autolegendzie  Smutnego Szatana piszą  Józef  Dynak  w książce  Przyby-

szewski. Dzieje legendy i autolegendy oraz Andrzej Makowiecki w Trzech legendach li-

terackich – Przybyszewski, Witkacy, Gałczyński. Niniejszy fragment pracy będzie jedy-

nie krótko referował ich badania oraz przedstawiał konieczne elementy.

W przypadku legendy literackiej występują pewne warunki i dyrektywy. Są nimi

wymienione już na początku dyrektywy prawdziwości ograniczonej, fikcji prawdopo-

dobnej i niemożności pełnej weryfikacji, a ponadto jeszcze dyrektywy: uczestnictwa le-

gendotwórcy, udanej bezstronności, tendencyjnej selektywności, formy literackiej, me-

tafory sytuacyjnej i upraszczającej dominanty

18

. Poza tym występują pewne kategorie

legendy

19

, czy jej  strony: pozytywna („jasna”) i negatywna („ciemna”)

20

. Co więcej,

Makowiecki na przykład pisze o dwu punktach legendotwórczych, jakimi były szczyto-

wy moment sukcesu Przybyszewskiego w 1898 roku oraz szczytowy moment klęski

w czerwcu 1901 roku

21

. Autor  Trzech legend literackich  podkreśla również, że śmierć

stanowi czynnik łagodzący legendę negatyw

22

. Z kolei Dynak zwraca uwagę, że po

śmierci Przybyszewskiego nastąpiła próba podważenia jego biografii

23

.

Na powstanie legendy literackiej Przybyszewskiego złożyło się wiele okoliczności

i faktów, przy czym Dynak zaznacza, że w głównej mierze przyczynił się do tego sam

pisarz

24

, zwłaszcza poprzez działalność w trzech etapach: 1) „przygotowanie gruntu” (li-

15 Artur Hutnikiewicz, Stanisław Przybyszewski. Legenda i rzeczywistość..., cyt. za: Andrzej Z. 

Makowiecki, Legenda literacka..., s. 46-47.

16 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 24-25.
17 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 88 Por. też: Jacek Kolbuszewski, Przedmowa..., 

s. 5-6 i Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 37

18 Tamże, s. 34. Andrzej Z. Makowiecki, Legenda literacka..., s. 269-270.  Tenże, Trzy legendy 

literackie..., s. 16-27, 60, 74-79.

19 Tamże, s. 56, 60.
20 Tamże, s. 87, Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 163.
21 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 75-77.
22 Tamże, s. 57 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 131.
23 Tamże s. 143.
24 O autolegendzie Przybyszewskiego pisze Dynak w rozdziale 4. swojej książki (Tamże, s. 100 i nast.). 

Z kolei o autobiografizmie Przybyszewskiego wspomina Wiwiana Witt: Przybyszewski a Dostojewski 
(Jeszcze raz o „Biesach” i „Dzieciach szatana”)
, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały 
konferencji naukowej...
, s. 158.

background image

14

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

sty do przyjaciół), 2) „krakowskie manifestacje obyczajowe i mitotwórcze enuncjacje

na temat artysty”, 3) „odczyty o Kasprowiczu i Chopinie, twórczość literacka po 1901

roku (od Synów ziemi) oraz autobiografie, zebrane i zsumowanie pod koniec życia w li-

terackim testamencie, tj. w Moich współczesnych

25

. Uwagę na to zwraca również Ma-

kowiecki

26

.

Poza Moimi współczesnymi, innymi utworami, listami

27

 i wypowiedziami Przyby-

szewskiego, należy również zwrócić uwagę na inne czynniki sprzyjające formowaniu

się legendy „genialnego Polaka

28

. I tak wśród nich znajdują się źródła legendotwórcze:

prasa (pojawiające się na jej łamach satyry, karykatury, polemiki, felietony)

29

, teksty

wspomnieniowe

30

, literaci, zwłaszcza wrogowie Przybyszewskiego

31

którzy często two-

rzyli tak zwane utwory z kluczem, czyli powieści-plotki

32

. Badacze w tym przypadku

podkreślają   dużą   rolę   Karola   Irzykowskiego,   Stanisława   Brzozowskiego

33

 Tadeusza

Boya-Żeleńskiego

34

, Stanisława Helsztyńskiego, jako jednego z biografistów

35

, Krysty-

ny Kolińskiej

36

, Marii Kuncewiczowej i Ewy Kossak

37

.

Znaczenie mają również sami badacze i historycy, którzy w pewien sposób – zgod-

nie z wcześniej opisanym ryzykiem legendotwórstwa – przyczynili się do formowania

takiej a nie innej postaci Przybyszewskiego

38

. Dla przykładu, Dynak w Dziejach legen-

dy i autolegendy  nawiązuje do wcześniej wydanej książki Makowieckiego oraz ściśle

się do niej ustosunkowuje

39

. Za to Roman Taborski we wstępie do Wyboru pism Przyby-

25 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 37.
26 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 56-57, 64, 73. Tenże, Legenda literacka..., s. 

272.

27 O cząstkowym wyłanianiu się postaci Przybyszewskiego w jego listach wspomina Makowiecki 

(Tenże, Trzy legendy literackie..., s. 50) i Dynak (Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 146), a o wydaniu 
listów pisze ten ostatni (Tamże, s. 143-144, 152).

28 Określenie Augusta Strindberga.
29 Andrzej Z. Makowiecki, Legenda literacka..., s. 273, Józef M. Dynak, Przybyszewski 

i „przybyszewszczyzna” w krzywym zwierciadle [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji 
naukowej...
, s. 236-258 (cały artykuł). Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 66-67.

30 Tamże s. 57-58; Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 139.
31 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 50-53; Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 68, 69.
32 Tamże, s. 70 i nast.
33 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 55-56.
34 Tamże, s. 58-59, 63; Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 141-142.
35 Roman Taborski, Wstęp..., s. III, Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 68. O książce Helsztyńskiego 

wspomina Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 60, 67.

36 Tamże, s. 60, 66, Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 28, 29-30.
37 Tamże, s. 29-30. Ewa Kossak jest również autorką biografii żony Przybyszewskiego, Dagny Juel. Por.

Ewa Kossak, Dagny Przybyszewska. Zbłąkana gwiazda, Warszawa 1975.

38 Andrzej Z. Makowiecki, Legenda literacka..., s. 275.
39 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 33-34, 163.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

15

szewskiego przywołuje stanowiska historyków literatury takich, jak Kazimierz Wyka

czy Julian Krzyżanowski

40

. Makowiecki z kolei omawia między innymi studia i szkice

o Przybyszewskim do roku 1910

41

. Każdy z badaczy wprowadza nowe spojrzenie na do-

tychczasowe osiągnięcia, krytykując lub potwierdzając wcześniejsze ustalenia.

Warta uwagi jest ponadto legendotwórcza rola świadków oraz innych ludzi związa-

nych mniej lub bardziej bezpośrednio z osobą Smutnego Szatana. Na ten aspekt zwraca

uwagę Makowiecki

42

, kładąc również nacisk na znaczenie istniejących anegdot na temat

Przybyszewskiego

43

, co Dynak uzupełnia o stereotypy

44

.

Wobec wrogich głosów i opinii na temat Przybyszewskiego należy przeciwstawić

przychylne i dobre zdania

45

, które często mają wiele wspólnego z nowym odczytaniem

legendy (z odczytaniem na korzyść)

46

.

Idąc dalej w tropieniu legendy literackiej „genialnego Polaka”, natrafia się często

na braki lub miejsca niedookreślone w legendzie, takie jak czas studiów w Berlinie (lata

1889-1893), praca dziennikarska i redaktorska w „Gazecie Robotniczej” (1891-1893),

pisarstwo powieściowe w Monachium (począwszy od roku 1906), praca na poznańskiej

poczcie w charakterze zawiadowcy biura tłumaczeń (od listopada 1919 do końca wrze-

śnia 1920) czy w Bibliotece Dyrekcji Kolejowej w Gdańsku (w latach 1920-1924)

47

.

Próbuje się też poddać rewizji kilka mistyfikacji faktów życiowych, np. dotyczących

tego, że związek z Dagny Juel nie miał dla twórczości Przybyszewskiego większego

znaczenia, że dopiero Jadwiga Kasprowiczowa wywarła wielki wpływ na pisarza, była

jego inspiratorką i muzą

48

 lub twórczości, bo na przykład „gdy [...] twierdzono, że Przy-

byszewski to freudysta-psycholog [...], wtedy w [...] opiniach styl nabierał chłodu i po-

smaku podziemi, wiały z niego transcendentalny wicher i groza

49

.

Wyróżniając dwie kategorie legendy: biograficzną i twórczą (legendę dzieła), Ma-

kowiecki zaznacza, że w późniejszym okresie Przybyszewski stanowił już przykład le-

gendy biograficznej

50

, przy czym teksty w okresie dwudziestolecia międzywojennego

40 Roman Taborski, Wstęp..., s. III.
41 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 54.
42 Tamże s. 40, 49. Tenże, Legenda literacka..., s. 273, 278.
43 Tenże, Trzy legendy literackie..., s. 84-85.
44 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 32, 37, 49.
45 Tamże, s. 92-94.
46 Tamże, s. 127-128.
47 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 73.
48 Tamże, s. 59.
49 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 145.
50 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 86.

background image

16

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

równoważą te dwie legendy

51

, by następnie podjąć próbę antylegendotwórczą, próbę

oderwania legendy od biografii

52

, by w efekcie ją uwznioślić

53

. Podejmowano również

działania katolickiej reinterpretacji Stanisława Przybyszewskiego, próbę jego nawróce-

nia

54

, a po wojnie starano się przenieść ciężar opinii na stronę legendy twórczej

55

.

Na koniec tej części pracy warto jeszcze zwrócić uwagę na pojawiające się antyno-

mie w legendzie Przybyszewskiego, co stanowić miało o popularności tej „ciemnej” –

czy też, jak to określa Makowiecki „antyhagiograficznej

56

 – strony legendy (znajdują

się tutaj takie przykłady, jak: „cygan, alkoholik, wiarołomca, demoralizator, burzyciel

itp.

57

), bowiem, jak to już zostało zaznaczone, przy próbie „rewizji legendy biograficz-

nej”, nie jest ważne wyszczególnienie cech negatywnych, które budują legendę

58

, ale

zachowanie niezmienności „antynormy”, bo dzięki temu utrzymuje się tragiczność le-

gendy i „wspiera ważną […] tezę o jedności życia i twórczości

59

.

1.2. Stan badań

Poza wyżej wspomnianymi badaczami – Józefem Dynakiem i Andrzejem Makowiec-

kim – Przybyszewskim zajmowało się również wielu innych. Wśród najważniejszych

publikacji związanych z życiem „genialnego Polaka” należy wymienić: zbiór różnorod-

nych   artykułów   w tomie  Stanisław   Przybyszewski.   Materiały   konferencji   naukowej:

Warszawa 25-26 listopad 1977 r W 50-lecie zgonu pisarza. Studia, pod redakcją Hanny

Filipkowskiej. Książka została wydana we Wrocławiu, w 1982 roku i pojawiają się niej

następujące teksty: Tomasz Burek, Przybyszewski kusiciel – o dekadenckim stylu życia

Przybyszewskiego, o jego skłonnościach do mistycyzmu, okultyzmu i satanizmu; Stani-

sław Borzym,  Uwagi o światopoglądzie filozoficznym Przybyszewskiego  – o zagadnie-

51 Tamże, s. 59-60.
52 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 146.
53 Tamże, s. 120-121, 127.
54 Tamże, s. 122.
55 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 60, Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 148 i nast. 

O powojennej recepcji twórczości oraz osoby Przybyszewskiego szerzej pisze Dynak w rozdziale 7. 
swojej książki (Tamże).

56 Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie..., s. 87.
57 Tamże, s. 87.
58 Tamże, s. 88.
59 Tamże.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

17

niach filozoficznych, podejmowanych przez Przybyszewskiego, np. o akcie stwórczym,

sztuce jako poznaniu, osobowości i indywidualności oraz o koncepcji artysty jako na-

rzędziu absolutu; Maria Podraza-Kwiatkowska,  „Naga dusza” i „epoka mundurów”  -

tekst o koncepcji „nagiej duszy” i o ich reprezentacjach w twórczości Przybyszewskie-

go (szerzej i dokładniej pisze o tym Edward Boniecki w książce Struktura „nagiej du-

szy”. Studium o Stanisławie Przybyszewskim, Warszawa  1993); Marta Wyk,  Przyby-

szewski - powieściopisarz – jak wskazuje tytuł, autorka skupiła się w tym tekście na po-

wieściowym aspekcie twórczości Przybyszewskiego, charakteryzując przy tym podej-

mowane   przez   niego   tematy   oraz   sposoby   kreacji   bohaterów;   Bożena   Wojnowska,

„Nad morzem” Stanisława Przybyszewskiego. Mistyka i płeć – autorka podejmuje temat

mistyki i erotyzmu u Przybyszewskiego, zwracając szczególną uwagę na utwór  Nad

morzem, wskazując na występujący dualizm czy nawet ambiwalencję wartości, takich

jak miłość i śmierć, erotyzm i metafizyka miłości, miłość i śmierć; Jan Zieliński, Wpływ

Przybyszewskiego   na   rosyjską   powieść   modernistyczną  –   gdzie   mowa   o związkach

twórczości „genialnego Polaka” z twórczością wybitnych autorów rosyjskich, takich jak

Fiodor Dostojewski; Wiwiana Witt,  Przybyszewski a Dostojewski (Jeszcze raz o „Bie-

sach” i „Dzieciach szatana”) - o podobieństwach i różnicach w twórczości wspomnia-

nych w tytule pisarzy; Tamara P. Agapkina, Rosyjskie kontakty Stanisława Przybyszew-

skiego – kontynuacja tematu rosyjskich związków Przybyszewskiego, tutaj szczególnie

zwraca się uwagę na teatralną stronę twórczości młodopolanina; temat jest podejmowa-

ny  również  przez  Romana  Taborskiego  w tekście:  Z  dziejów  scenicznych  dramatów

Przybyszewskiego; Józef M. Dynak, Przybyszewski i „przybyszewszczyzna” w krzywym

zwierciadle – przedstawia stan badań satyry, pamfletów, parodii i innych form humory-

stycznych, ukazujących się w prasie w latach 1899-1903; Andrzej Z. Makowiecki, Le-

genda literacka - przykład Stanisława Przybyszewskiego – skondensowany tekst podej-

mujący temat legendy literackiej autora Nad morzem; Roman Taborski, Nowe listy Sta-

nisława Przybyszewskiego – o wydaniu listów przez Stanisława Helsztyńskiego, a także

o odnalezieniu nowych listów i wskazaniu ich źródeł.

Krótką biografię Przybyszewskiego napisał Roman Taborski we Wstępie do Wybo-

ru pism  Stanisława Przybyszewskiego. Pozycję tę wydał Zakład im. Ossolińskich we

Wrocławiu, w roku 1966. Kompletną i dłuższą biografię sporządził Stanisław Helsztyń-

ski, który ponadto zebrał i wydał listy Przybyszewskiego. Książka nosi tytuł:  Przyby-

background image

18

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

szewski.   Opowieść   biograficzna.  Wydano   ją   w Warszawie,   w 1973   roku.   O   książce

Helsztyńskiego i o legendzie Przybyszewskiego wspomina R. Zengel w jednym ze szki-

ców pt.  Wieczna legenda Przybyszewskiego  w książce  Mit przygody i inne szkice lite-

rackie (teksty wybrał i wstęp opatrzył Tomasz Burek, Warszawa 1970). Z kolei Henryk

I. Rogacki w Żywocie Przybyszewskiego (Warszawa 1987) sporządził kalendarium życia

i twórczości Smutnego Szatana. Za materiał źródłowy posłużyły mu nie tylko badania

naukowe, dokumenty czy listy, ale również prasa i wspomnienia, dzięki czemu książka

ma   charakter   chronologicznego   spisu,   rok   po   roku,   wydarzeń   związanych   z życiem

i twórczością Przybyszewskiego oraz osób z nim związanych.

Konkretnymi aspektami w biografii młodopolanina zajęły się następujące autorki:

Krystyna Kolińska w książce Stachu, jego kobiety i jego dzieci (Warszawa 1994) ukaza-

ła relacje Przybyszewskiego z kobietami, które pojawiły się w jego życiu (m.in. z Martą

Foerder Dagny Juel, Jadwigą Kasprowiczową, Anielą Pająkówną), a także z dziećmi

(m.in. z Bolesławem, Stanisławą, Iwą i Zenonem). Związki Przybyszewskiego z Niem-

cami, a także recepcję jego twórczości w tym kraju opisała Gabriela Matuszek w książ-

ce Der geniale Pole? Niemcy o Stanisławie Przybyszewskim (1892-1992) (wyd.2 rozsz.,

Kraków   1996).   Związki   Przybyszewskiego   z Krakowem   opisał   Franciszek   Ziejka

Mieście poetów (Kraków 2005).

Z kolei Maria Kuncewiczowa napisała zbeletryzowaną biografię Przybyszewskie-

go i nadała jej tytuł  Fantasia alla Polacca  (Warszawa 1985). Charakter tej publikacji

jest zbliżony do książek Boya-Żeleńskiego Ludzie żywi oraz Znaszli ten kraj?..., czy też

publikacji innych twórców, którzy mniej lub bardziej wykorzystali postać Przybyszew-

skiego, by napisać swoje teksty literackie

60

.

60 O literackich portretach Przybyszewskiego, zwłaszcza jeszcze za życia Smutnego Szatana, pisze 

Dynak w rozdziale: Literackie portrety młodopolskiego cygana, [w:] tenże, Przybyszewski..., s. 67-97.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

19

1.3. Okres młodości Przybyszewskiego (1868-1889)

Stanisław Przybyszewski przyszedł na świat 7 maja 1868 roku w Łojewie nad Gopłem,

jako dziecko  Józefa  Przybyszewskiego  i Doroty  Przybyszewskiej   z Grąbczewskich

61

.

Ojciec Przybyszewskiego był nauczycielem w szkole powszechnej oraz pruskim urzęd-

nikiem

62

, matka z kolei guwernantką w Łąkocinie u państwa Hyginostwa Znanieckich

63

.

Poza   Stanisławem   z tego   związku   urodziły   się   również   następujące   dzieci:  Wacław

(ur. w 1864 roku) – został subiektem w  sklepie z cygarami u Grossmanna w Inowrocła-

wiu, Michał (1870) – osiadł w Inowrocławiu jako uczeń ślusarski, Leon (1879) – jako

najmłodszy syn pozostał w Łojewie

64

.

Rodzina w przypadku Przybyszewskiego nie jest bez znaczenia, bowiem Smutny

Szatan był przekonany, że wpływ na jego osobowość (zwłaszcza w kwestii cech nega-

tywnych) miała dziedziczność

65

, a źródła potwierdzają zgodnie, że wszelkiego rodzaju

anomalie czy degeneracje natury fizycznej lub psychicznej w rodzinie Przybyszewskich

występowały, i to często

66

Wpływ wywrzeć mogły również warunki materialne, panują-

ce w domu, o których wiadomo, że choć znośne, to „nie były zadowalające

67

. Sytuacja

z biegiem   czasu   niewiele   się   zmieniła  W późniejszych   latach   Przybyszewski   często

miewał problemy finansowe

68

.

Jednakże strony rodzinne mogły mieć pozytywny wpływ na formowanie się arty-

stycznej wyobraźni oraz wrażliwości młodego pisarza i dramaturga, stając się dla niego

pożywką twórczą, w której nie brakowało wielu interesujących historii

69

. Podobnie było

z kontaktami Przybyszewskiego, zwłaszcza z księdzem proboszczem Aurelim Komp-

fem, który względem młodego Przybyszewskiego „okazał się szczególnie względny

70

61 Henryk I. Rogacki, Żywot Przybyszewskiego, Warszawa 1987, s. 5. Stanisław Helsztyński, 

Przybyszewski. Opowieść biograficzna, Warszawa 1985, s. 17.

62 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 5. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 14.
63 Tamże, s. 15. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 5. O okolicznościach małżeństwa rodziców 

Przybyszewskiego pisze szczegółowo Helsztyński: Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 14-17.

64 Tamże, s. 26-27.
65 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 6-7. Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”. Studium 

o Stanisławie Przybyszewskim, Warszawa 1993, s. 30.

66 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 349-350, 523-525. Por. też. Krystyna Kolińska, Stachu, 

jego kobiety i jego dzieci, Warszawa 1994, s. 20.

67 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 18. Por. też. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 6.
68 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 59. Franciszek Ziejka, Miasto poetów, Kraków 2005, s. 

277.

69 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 5, 11. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 20.
70 Tamże, s. 19.

background image

20

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

i był przez pewien czas jego swoistym mentorem

71

. Stąd zapewne religijność później-

szego autora Dzieci Szatana i jego przywiązanie do Kościoła

72

, czy też wartości narodo-

wych, o czym między innymi wspomina w swoich listach

73

.

Przejawiając   wybitne   zdolności,   Przybyszewski   został   wysłany   do  Torunia,   do

tamtejszego gimnazjum

74

gdzie przebywał od 19 kwietnia 1881 roku do 4 sierpnia 1884

roku

75

. Jak podaje Helsztyński, już wtedy Przybyszewski potrafił zwodzić co do swojej

sytuacji: „uczy się, jak twierdzi dobrze, ale wychowawca klasy prześladuje go bez po-

wodu. Tylko temu względowi trzeba będzie przypisać, że dostanie ujemną notę z zacho-

wania

76

, a Rogacki pisze wprost, że Przybyszewski był „uczeniem raczej słabym i cią-

gle grymaszącym z powodu niechętnej mu zwierzchności […] w rzeczywistości kręta-

czył, ile mógł, i mataczył jak przechera, chociaż zaczął już sam zarabiać lekcjami

77

.

Latem   1884   roku   przeniesiono   Przybyszewskiego   do   gimnazjum   w Wągrówcu,

gdzie przejawiał wysokie zdolności i często przewyższał swoich rówieśników zdobytą

wcześniej wiedzą

78

, ponadto dostał stypendium i mógł dorabiać lekcjami

79

. Zmiana śro-

dowiska i warunków odcisnęła się pozytywnie na dalszym rozwoju młodego twórcy.

Istotną rolę odegrali poznani wówczas koledzy Przybyszewskiego. Jeszcze w okresie

toruńskim znajomość z Gdyką była dla Przybyszewskiego bardzo wartościowa, bowiem

razem czytali interesujące ich książki, czy też poznawali ludzi z nizin społecznych, któ-

rzy tak żywo interesowali Przybyszewskiego

80

, również samobójstwo młodego kolegi

było   wielkim   przeżyciem

81

  Jednakże   dopiero   znajomości   z Wągrówca,   zwłaszcza

71 Tamże, s. 18-19, 60. Por. też: Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 21-22.
72 Por. Henryk I. Rogacki, Żywot ..., s. 7. O religijności, również w późniejszym okresie piszą: Edward 

Boniecki, Struktura „nagiej duszy”...., s. 28, 90. Tomasz Burek, Przybyszewski Kusiciel, [w:] 
Stanisław Przybyszewski...., s. 9. Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 47. Stanisław Helsztyński, 
Przybyszewski..., s. 70.

73 Por. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 7-8.
74 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 23.
75 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 9.
76 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 25.
77 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 11.
78 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 33.
79 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 11. Por. też: Tomasz Burek, Przybyszewski Kusiciel..., s. 9. Franciszek 

Ziejka, Miasto poetów..., s. 279. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 24-27. Gabriela Matuszek, Der 
geniale Pole? Niemcy o Stanisławie Przybyszewskim (1892-1992)
, Kraków 1996, s. 11.

80 Warto tutaj przytoczyć słowa samego Przybyszewskiego, który w Moich współczesnych pisał: 

„Zawsze kochałem obłąkanych, psychopatów, degeneratów, wykolejeńców, ludzi niedociągniętych, 
spaczonych, takich, którzy śmierci szukają, a ta ich unika, jednym słowem: biednych, 
wydziedziczonych dzieci Szatana, i oni mnie nawzajem kochali”. Cyt. za: Edward Boniecki, 
Struktura „nagiej duszy”...., s. 28.

81 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski...., s. 26. Por. też: Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 9-10.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

21

z Władysławem Rabskim czy Bolesławem Deichselem odcisnęły na Przybyszewskim

znaczące piętno.

Rabski stanowił dla Przybyszewskiego źródło wiadomości literackich z Warszawy,

Berlina czy Skandynawii, ponadto przywiózł ze sobą wiele interesujących książek auto-

rów, takich jak Ibsen, Strauss czy Büchner

82

. Z czasem jednak stał się rywalem Przyby-

szewskiego,   który   „nie   miał   tyle   ogłady   i wiedzy   z literatury   polskiej,   niemieckiej

i skandynawskiej

83

. Z kolei Deichsel był dla Przybyszewskiego prawdziwym przyja-

cielem, razem „czytali Bebla, Blasa, Zolę i Dostojewskiego”

84

, ale Deichsel miał proble-

my przy maturze, potem zmarł na gruźlicę w 1890 roku, w wieku 23 lat

85

.

Do znajomości, które odegrały wielką rolę w życiu Przybyszewskiego w tamtym

czasie, należy również zaliczyć przedstawicielki płci przeciwnej, czyli kobiety

86

. Pierw-

szą postacią tej grupy jest matka Przybyszewskiego, Dorota, która miała wyraźnie po-

błażliwy   i wyrozumiały   stosunek   do   swoich   synów,   co   miało   wywrzeć   negatywny

wpływ na ich wychowanie

87

, zwłaszcza na Stanisława, który w oczach matki był zupeł-

nie inny, niż w oczach ojca

88

.

Pierwszym   miłosnym   obiektem   Przybyszewskiego   była   Prakseda   Żmudzińska,

którą poznał na przełomie lat 1884 i 1885, podczas pobytu w Krobi koło Gostynia

89

.

Prowadził   później   z nią   (kobietą   o szesnaście   lat   starszą)   regularną   korespondencję,

w której najczęściej zdradzał „swoje bajroniczne, wewnętrzne przeżycia

90

. Rok póź-

niej, podczas świąt Bożego Narodzenia w 1885 roku, Przybyszewski poznał siostrę ko-

legi ze szkoły, Helenę Sztylerównę (o sześć lat starszą pannę). Do niej również pisał li-

sty, a ponadto wiersze miłosne, jednakże już w 1888 roku porzucił starania, dowie-

82 Tamże, s. 12. Por też: Stanisław Helsztyński, Przybyszewski...., s. 44.
83 Tamże, s. 45.
84 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 13.
85 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 46.
86 O roli kobiet w ogóle w życiu Stanisława Przybyszewskiego pisze Krystyna Kolińska w książce 

Stachu, jego kobiety i jego dzieci. Ślady odwołań do tego tematu znaleźć można w następujących 
źródłach: Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”. Studium o Stanisławie Przybyszewskim
Warszawa 1993, s. 21, 75, 106-107. Józef Dynak, Przybyszewski. Dzieje legendy i autolegendy
Wrocław 1994, s. 75, 105-106. Roman Taborski, Z dziejów scenicznych dramatów Przybyszewskiego
[w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r 
W 50-lecie zgonu pisarza. Studia
, red. Hanna Filipowska, Wrocław 1982, s. 222. Stanisław 
Helsztyński, Przybyszewski..., s. 35, 36-40, 59-60, 81, 89, 92-93, 102.

87 Tamże, s. 18, 25, 26.
88 Tamże, s. 31, 36-37, 40.
89 Tamże, s. 34-35.
90 Tamże, s. 35.

background image

22

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

dziawszy się, że Sztylerówna wyszła za mąż

91

. Ostatnią i najbardziej wpływową z tego

okresu znajomością była ta z Martą Foerder, którą Przybyszewski początkowo uczył gry

na fortepianie (podobnie jak jej siostrę Różę, z którą przez pewien okres flirtował)

92

,

później jednak (będąc już w Berlinie na studiach, w 1891 roku) zamieszkał z nią i miał

nieślubne dzieci

93

.

Na koniec należy jeszcze zwrócić uwagę na zainteresowania Przybyszewskiego.

Wśród nich znaleźć można literaturę, która pojawiła w życiu Smutnego Szatana już

w czasach   szkolnych

94

  Czytał   Dantego,   Cervantesa,   Szekspira,   Goethego,   Heinego,

Hugo

95

, ale również polskich autorów. Kraszewskiego cenił tak wysoko, że z okazji

pięćdziesięciolecia jego pracy literackiej w 1879 roku, mając wówczas jedenaście lat,

razem   z bratem   Wacławem   napisał   do   jubilata   wiersze   oraz   listy,   co   spotkało   się

z wdzięczną odpowiedzą samego Kraszewskiego

96

. Tutaj należy również wspomnieć

o pierwszych próbach literackich autora Confiteora, które obejmowały w głównej czę-

ści wiersze miłosne, skierowane do Sztylerówny, stylizowane często na twórczość Sło-

wackiego

97

.

Kolejnym zainteresowaniem była muzyka

98

, przede wszystkim gra na fortepianie,

którą Przybyszewski opanował do tego stopnia, że po koncercie w auli wągrowieckiego

gimnazjum w 1888 roku, oferty prowadzenia lekcji muzyki były bardzo liczne

99

. Przy-

byszewskiego pasjonował również teatr

100

, o czym między innymi wspominał w Moich

współczesnych: „Ten bezmiar  szczęście jaki wtedy [podczas spektaklów oglądanych

w Toruniu] uczułem! I wtedy to postanowiłem zostać aktorem, ale zakusy w tym kie-

91 Tamże, s. 38.
92 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 13. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 45.
93 Tamże, s. 59-60.
94 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 9, 10. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 25.
95 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 10. O lekturach Przybyszewskiego można przeczytać również tutaj: 

Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”..., s. 105. Stanisław Borzym, Uwagi o światopoglądzie 
filozoficznym Przybyszewskiego
, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej..., s. 
34-35. Franciszek Ziejka, Miasto poetów..., s. 279, 280, 281. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 37-38. 
Gabriela Matuszek, Der geniale Pole?..., s. 11, 12. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 25, 35, 
44, 48-49, 50, 55, 378.

96 Tamże s. 21-22. Por. też: Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 8.
97 Więcej na ten temat: Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”...., s. 73-75. Maria Podraza-

Kwiatkowska, „Naga dusza” i „epoka mundurów”, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały 
konferencji naukowej...
, s. 43. Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 106-107.

98 Więcej na ten temat: Stanisław Borzym, Uwagi o światopoglądzie filozoficznym Przybyszewskiego...
s. 35. Franciszek Ziejka, Miasto poetów..., s. 285-286. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 26, 27. Gabriela 
Matuszek, Der geniale Pole?..., s. 141-142.
99  Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 43-44. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 12-13.
100 Tamże, s. 8-9.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

23

runku rychło mi z głowy wywietrzały

101

. Przybyszewski żywo interesował się także ję-

zykiem niemieckim, z którym bardzo dobrze sobie radził

102

, hebrajskim czy nawet san-

skrytem

103

. Jego uwagę zajmowała również architektura (w szczególności gotyk)

104

, co

zapewne pośrednio przyczyniło się później do wybrania takiego kierunku na studiach

w Berlinie.

Po zdaniu matury w lutym 1889 roku, Przybyszewski nie miał ściśle zaplanowanej

przyszłości, a na jego świadectwie, jako przyszły zawód, figurowała medycyna

105

. Jed-

nakże Towarzystwo Pomocy Naukowej im. Marcinkowskiego, które mogło udzielić sty-

pendium Przybyszewskiemu, nie wyraziło zgody na finansowanie studiów tego rodzaju,

dlatego Przybyszewski ostatecznie zdecydował się na architekturę w Berlinie

106

. Ponad-

to zainteresowanie tą dziedziną oraz znajomość z Tomaszem Pajzderskim, studentem

tamtejszej uczelni i również przyszłym architektem, przyczyniły się do tego, że Smutny

Szatan wyjechał z rodzinnych stron, by studiować na wydziale w Charlottenburgu-Ber-

linie

107

.

1.4. Okres studencki (1889-1893)

Przybyszewski pojawił się na berlińskim dworcu w połowie kwietnia 1889 roku. Przyjął

go Tomasz Pajzderski, z którym młody student zamieszkał. Początkowo Przybyszewski

miał studiować architekturę, jednakże na wykłady nie chodził

108

 W późniejszym czasie,

dokładnie 8 maja 1890 roku, zmienił kierunek i zapisał się na wydział medycyny

109

.

Ostatecznie zakończył studia 1 lipca 1893 roku

110

. Pokłosiem nauki medycznej była nie

101 Cyt. za: Tamże, s. 11.
102 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 33.
103 Tamże, s. 47. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 26. O zainteresowaniach językiem, również 

w późniejszym czasie piszą: Franciszek Ziejka, Miasto poetów..., s. 279. Stanisław Helsztyński, 
Przybyszewski..., s. 33.

104 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 9.
105 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 47.
106 Tamże, s. 47. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 13.
107 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 47.
108 Tamże, s. 48. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 14.
109 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 52. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 17.
110 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 54, Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 35. Więcej o studiach 

Przybyszewskiego: Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”..., s. 37-38, 46, 105,106. Józef Dynak,
Przybyszewski..., s. 27, 37. Franciszek Ziejka, Miasto poetów.., s. 279. Krystyna Kolińska, Stachu..., s.
30 i nast. Gabriela Matuszek, Der geniale Pole?..., s. 12, 28. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., 

background image

24

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

tylko rozległa wiedza, ale również odkrycie tzw. znieczulenia miejscowego, dokonane

przez Carla Schleicha, którego zainspirowały notatki i przemyślenia Przybyszewskie-

go

111

.

„Genialny Polak” w tym okresie bardzo interesował się psychologią i psychiczną

stroną człowieka

112

, co znalazło swoje ujście w szkicach krytycznych, np.  Przyczynku

do jaźni jednostki twórczej, czyli genialnej: Zur Psychologie des Chopin und Nietz-

sche

113

  Czytał   również   wiele,   m.in.   Dostojewskiego,   Huysmanansa,   Maupassanta,

Spencera,   Schopenhauera,   Ibsena,   Pascala,   Zolę,   Büchnera,   Lomborsa,   Darwina

114

,

a przede wszystkim Fryderyka Nietzschego

115

, który wywarł na nim ogromne wrażenie,

o czym donosił w swoich listach do Pauliny Pajzderskiej

116

, poznanej podczas pobytu

w rodzinnych stronach przyjaciela Tomasza

117

. Nietzsche wpłynął również na „meta-

morfozę ideologiczną” Smutnego Szatana, co spowodowało m.in. zmianę kierunku stu-

diów z architektury na medycynę

118

.

Zmiana ta przyczyniła się bezpośrednio do utraty stypendium z Kasy im. Marcin-

kowskiego, dlatego lata studenckie były czasem samotności i niedostatków (bieda jed-

nak towarzyszyła Przybyszewskiemu niemal przez całe życie

119

). Warunki materialne

s. 48, 51, 52.

111 Tamże s. 54-55. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 18. Przybyszewski żywo interesował się ludzkim 

mózgiem. Więcej na ten temat (oraz na tematu duszy i „nagiej duszy”) znaleźć można m.in. w: 
Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”... (cała książka). Tomasz Burek, Przybyszewski 
Kusiciel...
, s. 11, 15. Stanisław Borzym, Uwagi o światopoglądzie filozoficznym Przybyszewskiego...
s. 30, 33 i nast. Maria Podraza-Kwiatkowska, „Naga dusza” i „epoka mundurów”..., s. 39 i nast. 
Teresa Walas, Stanisław Przybyszewski a dekadentyzm, [w:] Tamże, s. 58 i nast., Bożena Wojanowska,
„Nad morzem” Stanisława Przybyszewskiego. Mistyka i płeć, [w:] Tamże, s. 96-97 i nast., 102-103, 
105, 119. Wiwiana Witt, Przybyszewski a Dostojewski (Jeszcze raz o „Biesach” i „Dzieciach 
szatana”)
, tłum. Ewa Głębicka, [w:] Tamże, s. 154, 159. Gabriela Matuszek, Der geniale Pole?...
Kraków 1996, s. 17, 73.

112 Por. Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”..., s. 28, 37-38, 47, 95 i nast. Tomasz Burek, 

Przybyszewski Kusiciel..., s. 10 i nast. Stanisław Przybyszewski, Z psychologii jednostki twórczej, [w:]
Wybór pism, Wrocław, Wrocław 1966. Marta Wyka, Przybyszewski - powieściopisarz, [w:] Stanisław 
Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej...
, s. 86 i nast. Bożena Wojanowska, „Nad morzem” 
Stanisława Przybyszewskiego. Mistyka i płeć
..., s. 95 i nast.

113 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 55.
114 Tamże, s. 48-49. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 16. Więcej o związkach Przybyszewskiego i Darwina

oraz jego teorii ewolucji piszą: Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”..., s. 89. Krystyna 
Kolińska, Stachu..., s. 17.

115 Więcej o zainteresowaniu i wpływie Nietzschego: Stanisław Borzym, Uwagi o światopoglądzie 

filozoficznym Przybyszewskiego..., s. 24-28, 35. Tomasz Weiss, Fryderyk Nietzsche w piśmiennictwie 
polskim lat 1890-1914
, Wrocław-Kraków 1961, s. 36 i nast. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 36. 
Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 50, 56.

116 Tamże, s. 51. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 16-17.
117 Przybyszewskiego z Pajzderską (pięć lat młodszą panną) połączyła później intelektualna przyjaźń, 

znajdująca wyraz w korespondencji, pełnej tematów dotyczących literatury, psychologii, człowieka.

118 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 52.
119 Por. też: Franciszek Ziejka, Miasto poetów..., s. 277. Andrzej Z. Makowiecki, Poeta a pieniądz, [w:] 

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

25

były bardzo trudne, zwłaszcza gdy w życiu Przybyszewskiego pojawiła się Marta Foer-

der.

Kobieta (wówczas dziewiętnastoletnia panna) odwiedziła swojego wcześniejszego

nauczyciela gry na fortepianie w dniu jego imienin, 8 maja 1891 roku

120

. Później została

z nim już do końca życia. Z tego związku urodziło się troje dzieci: Bolesław (ur. 22 lu-

tego 1892)

121

, Mieczysława (14 listopada 1892)

122

 i Janina (6 lutego 1895)

123

.

Warunki   materialne   poprawiły   się   po   zdobyciu   przez   Przybyszewskiego   pracy

w „Gazecie Robotniczej

124

, której został redaktorem i gdzie jego obowiązki polegały

„na pisaniu artykułów, wypełnianiu tygodnika płodami własnego pióra

125

. Ponadto cza-

sopismo było doskonałym miejsce do prezentacji swoich poglądów

126

, wśród których

pojawiały się kwestie narodowościowe, socjalistyczne, religijne

127

. Nie zabrakło rów-

nież tematów czysto politycznych

128

. Z tego powodu Przybyszewski latem 1893 roku

został aresztowany, co argumentowano działalnością socjalistycz

129

.

W tym okresie poza pierwszą częścią szkicu   Zur Psychologie des Individuums,

poświęconego Chopinowi i Nietzschemu, powstała również druga część, poświęcona

Oli Hanssonowi

130

. Ponadto Przybyszewski pracował nad Listem księdza Ściegiennego,

„apokryficzną mistyfikacją literacką

131

  i innymi artykułami w „Gazecie Robotniczej”.

Wówczas powstał również utwór Totenmesse

132

.

Pieniądz w literaturze i teatrze, Gdańsk 2000.

120 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 92.
121 Tamże, s. 59.
122 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 26.
123 Tamże, s. 44.
124 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 60, 61. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 18-19, 20-21 29-

30.

125 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 62.
126 Więcej o światopoglądzie Przybyszewskiego, również z późniejszego okresu, piszą m.in.: Stanisław 

Borzym, Uwagi o światopoglądzie filozoficznym Przybyszewskiego... Marta Wyka, Przybyszewski - 
powieściopisarz
, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej..., s. 83 i nast. 
Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 70-71, 71-72 i nast. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 25-26, 
26-27.

127 O stosunku Przybyszewskiego do religii, również o jego buncie wobec niej piszą: Edward Boniecki, 

Struktura „nagiej duszy”..., s. 28, 90. Tomasz Burek, Przybyszewski Kusiciel..., s. 9. Józef Dynak, 
Przybyszewski..., s. 47. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 70.

128 O polityce szerzej piszą: Gabriela Matuszek, Der geniale Pole?..., s. 212-213, 233. Stanisław 

Helsztyński, Przybyszewski..., s. 60-66, 67, 70.

129 Tamże, s. 53-54.
130 Tamże, s. 55-56. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 23.
131 Tamże, s. 25.
132 Tamże, s. 34.

background image

26

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

W latach studenckich Przybyszewski poznał mnóstwo ludzi, nie tylko związanych

z partią i „Gazetą

133

, ale również ze sztuką i literaturą. Wśród ówczesnych znajomości

wymienić można chociażby: Franciszka Servaesa

134

, Olę Hanssona

135

, Richarda Dehme-

la

136

, Edwarda Muncha

137

,  jego późniejszą żonę Dagny Juel

138

, czy Augusta Strindber-

ga

139

, który odcisnął swoje piętno na życiu Przybyszewskiego wskutek manii prześla-

dowczej, schizofrenii, podejrzeń o próby zamknięcia w zakładzie dla obłąkanych czy

chorobliwej zazdrości o Dagny, która – zdaniem Strindberga – została mu skradziona

i odebrana

140

.

Nie bez znaczenia była cała bohema skandynawska (i w mniejszej części niemiec-

ka)

141

, do której należeli m.in. wyżej wymienieni artyści, Przybyszewski i np. dr Carl

Schleich, dr Asch, Otto Erich Hartleben, Max Halbe

142

. Grupa skupiona była wokół

słynnej winiarni Schwarzes Ferkel (Czarny Prosiak, zwanej też Zum schwarzen Ferkel,

Pod czarnym Prosiakiem)

143

, w której twórcy często i licznie gościli

144

, a gdzie – jak

wspominał Servaes – „toczyły się gorące debaty na temat sztuki nieraz do białego rana.

133 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 63.
134 Tamże, s. 81. Por. też: Tomasz Burek, Przybyszewski Kusiciel..., s. 13. Maria Podraza-Kwiatkowska, 

„Naga dusza” i „epoka mundurów”..., s. 39. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 46.

135 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 82, 83. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 21.
136 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 84. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 30-31.
137 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 64, 88, 89. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 28, 33.
138 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 81, 102, 107-108, Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 33, 34, 

36-41.

139 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 81, 85, 106. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 24, 25, 28-29.
140 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 129. Por. też cały rozdział tamże: Trio: Strindberg, Dagny

i Popoffsky (s. 120-141).

141 Tamże, s. 63-65.
142 Tamże, s. 88. Por. też: tamże, s. 109-110.
143 Tamże, s. 63, 87. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 27.
144 O czym wspomina Przybyszewski w Moich współczesnych: „W międzyczasie wynalazł sobie 

Strindberg w pobliżu mało co uczęszczaną winiarenkę, która niedługo miała się stać najsłynniejszym, 
a raczej najwięcej osławionym lokalem bohemy – wcale nie niemieckiej, bo tę nie było stać na wino, 
ale skandynawskiej – «Zum schwarzen Ferkel» («Pod czarnym prosiakiem»). […] Strindberg począł 
w tej winiarni stale przesiadywać.” Stanisław Przybyszewski, Moi współcześni, s. 153-154, Cyt. za: 
tamże, s. 27. I dalsza część opisu: „Naokoło Strindberga […] gromadziło się całe artystyczne ver 
sacrum, jakie Skandynawia, wierna starym tradycjom wikingów, zagranicy dostarczała. Przez całą 
zimę przebywał tam słynny malarz norweski Christian Korhg, który wraz z Hansem Jaegerem 
stworzyli piekielnie ponurą i tragiczną bohemę norweską w Krystianii; przebywała tam żona Krohga, 
heroina powieści Jaegera […] Wysiadywał w «Czarnym prosiaku» finlandzki pisarz, wytworny pan, 
ale mizerny artysta, Tavastsjerna, wraz z swoją żoną, która daremnie szturmowała scenę niemiecką. 
[…] Przy wąskim stoliku rozpościerał się wielki malarz norweski Fritz Thaulow. […] Nad wszystkimi
górował duński pisarz Holger Drachmann. […] Naprzeciw siadywał słynny malarz szwedzki, 
Liljeforss. […] Gdzieś w kącie dumał nad szklanką whisky wielki wizjoner Edward Munch, a tyłem 
do wszystkich obrócony siedział Gabriel Finne, jeden z najzdolniejszych młodych pisarzy 
norweskich, i żuł bezustannie prymkę. I tak pili jedną, dwie godziny w zadumie; rzadko kiedy padło 
jakieś słowo: niechętne i żółcią zaprawione.” Stanisław Przybyszewski, Moi współcześni, s. 156. Cyt. 
za: tamże, s. 27-28.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

27

Nie zabrakło tam […] interesujących kobiet i wręcz powstających lub krzyżujących się

intryg miłosnych

145

.

To właśnie w Czarnym Prosiaku Przybyszewski poznał Norweżkę, córkę lekarza

z Kongsvinger, Dagny Juel

146

, wprowadzoną do tamtejszego towarzystwo przez Mun-

cha

147

. Piękna rudowłosa kobieta, zwana również Aspazją czy Duchą, była dla Przyby-

szewskiego nie tylko żoną (ślub zawarli 18 sierpnia 1893 roku w Berlinie

148

), ale rów-

nież natchnieniem i muzą, czym Dagny była wówczas dla niemal każdego artysty

149

.

1.5. Życie z Dagny Juel (1893-1901)

Małżeństwo z Dagny Juel było w życiu Przybyszewskiego punktem zwrotnym. Stano-

wiło silny bodziec do określonej twórczości literackiej, której owocem były takie utwo-

ry jak:  Totenmesse,  Vigillien, w późniejszych latach w godzinie cudu  (Androgyne), De

profundis i Nad morzem, które weszły w skład pięcioksiągu (Pentateuch), zdaniem sa-

mego autora, najoryginalniejszej części jego twórczości

150

. Z tego małżeństwa, poza li-

terackimi, urodziły się także prawdziwe dzieci. Były nimi: Zenon (ur. 28 września 1895

roku)

151

 oraz Iwa (Yvi) (ur. w 1897 roku)

152

.

Po ślubie oboje małżonkowie wyjechali do Norwegii, do rodzinnego domu Dagny,

która pojechała tam na początku roku 1894, a Przybyszewski dołączył do niej pod ko-

niec maja, po drodze przebywając w Krystianii (dzisiejszym Oslo), gdzie towarzyszył

145 Cyt. za: Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 110.
146 Osobną biografię Dagny Juel sporządziła Ewa Kossak w książce: Dagny Przybyszewska. Zbłąkana 

gwiazda, Warszawa 1975 oraz Aleksandra Sawicka: Dagny Juel Przybyszewska – fakty i legendy
Gdańsk 2006, a z wydań obcojęzycznych należy zwrócić uwagę na: Mary Kay Norseng, Dagny. 
Dagny Juel Przybyszewska; the Woman and the Myth
, Seattle & London, 1991, Roar Lishaugen, 
Dagny Juel. Tro, håp og undergang, Oslo 2002.

147 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 89.
148 Tamże, s. 89, 106. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 37.
149 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 105.
150 Tamże, s. 90.
151 Tamże, s. 158. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 45.
152 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 179. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 62. Istnieją 

wątpliwości co do dokładnej daty narodzin Iwy. Helsztyński pisze o 5 czerwca, Rogacki o 5 września. 
A np. internetowe źródło Wikipedia podaje 3 października 
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Przybyszewski [online: 23.05.2014]), strona internetowa 
poświęcona Przybyszewskiemu z kolei 5 listopada (http://stachu-przybyszewski.pl/4-Dzieci.html 
[online: 23.05.2014]). Zatem co źródło, to inaczej.

background image

28

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

mu Munch

153

. Mieszkańcy Kongsviger na przybycie polskiego artysty nie reagowali

bardzo   optymistycznie,   jednakże  Przybyszewski  czuł   się  tam  dobrze,   bo  –  jak  sam

stwierdził – „ma zupełny spokój” i praca bardzo dobrze mu idzie

154

.

Był to okres niezwykle pracowity i owocny, bowiem w tym okresie powstało wiele

utworów: trylogia  Homo sapiens  (Über Bord  [Na rozstaju],  Unterwegs  [Po drodze],

Malstrom  [W Malstromie]), powieść  Satanas Kinder  (Dzieci Szatana)

155

, dramat  Das

grosse Glück (Dla szczęścia), nowela Nocturno, rapsody De profundisIn hac lacrima-

rum valle  (Na tym padole płaczu),  Am Meer  (Nad morzem), manifest  Pro domo mea,

szkic o Vigelandzie, a ponadto mnóstwo artykułów i rozprawa demonologiczna Die Sy-

nagoge des Satan (Synagoga szatana)

156

.

Jednakże obok tych sukcesów (związanych również z podróżami po Skandynawii),

pojawiły się problemy, zwłaszcza związane z alkoholem

157

. Jeszcze przed wyjazdem do

Norwegii Przybyszewski bardzo dużo pił, a w późniejszych latach sprawa przyjmie na

tyle poważny obrót, że przyczyni się to do utraty nie tyle sporych sum pieniędzy, co

kontaktów z niektórymi życzliwymi wcześniej ludźmi. Najwięcej jednak kłopotów do-

tyczyło właśnie finansów Przybyszewskiego

158

. Ciągłe niedostatki i zaciąganie długów

(które należało z czasem spłacać) dotkliwie doskwierały nie tylko samemu Smutnemu

Szatanowi, ale również jego rodzinie i bliskim.

W trudnej sytuacji znajdowała się Marta Foerder, która jeszcze w okresie, gdy

Przybyszewski nie znał Dagny Juel, musiała borykać się z narastającą nędzą. Jak wspo-

minał Servaes, „[Przybyszewski] był zupełnie obszarpany, a żona i dziecko nie miały co

153 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 144. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 40.
154 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 147-148.
155 Więcej: Wiwiana Witt, Przybyszewski a Dostojewski (Jeszcze raz o „Biesach” i „Dzieciach 

szatana”)...

156 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 150-151. Por. też: tamże, s. 152. Henryk I. Rogacki, 

Żywot..., s. 46.

157 Więcej na ten temat piszą: Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”..., s. 86 i nast. Krystyna 

Kolińska, Stachu..., s. 13, 44. Gabriela Matuszek, Der geniale Pole?..., s. 143. Stanisław Helsztyński, 
Przybyszewski..., s. 40, 143, 255, 347-348, 411, 476, 541. A o dekadencji: Teresa Walas, Stanisław 
Przybyszewski a dekadentyzm
, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej..
Franciszek Ziejka, Miasto poetów..., s. 280.

158 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 39. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 142, 161. Por. też: 

Andrzej Z. Makowiecki, Poeta a pieniądz.... Oraz sytuacje z późniejszych lat życia 
Przybyszewskiego: Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 166-167, 176, 185, 187-188, 209-210, 
234-235, 267, 289.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

29

jeść. Żył w ogóle w skrajnej nędzy i nie miał się nawet za co porządnie ubrać

159

. Z bie-

giem   czasu   sytuacja   wcale   się   nie   poprawiała,   wręcz   przeciwnie   –   pogarszała   się,

zwłaszcza, gdy na świat przychodziły kolejne dzieci Marty i Przybyszewskiego

160

.

Tragiczny obrót sprawy nastąpił w połowie roku 1896. Oficjalnie doniesiono o sa-

mobójstwie Marty

161

Przebywający wówczas w Kopenhadze Przybyszewski, przyjechał

do Berlina i został aresztowany. Zarzucano mu moralne spowodowanie śmierci

162

. Po

śledztwie i interwencji Dagny, sprawa została umorzona, a Przybyszewski zwolniony

z więzienia. Jednak reakcja Polonii, znajomych i rodziny Przybyszewskiego była bardzo

surowa, a brat Antoni zerwał ze Stanisławem jakikolwiek kontakt (odnowiony jednak

pod koniec życia). Przybyszewski był zdruzgotany, ponadto nękały go problemy finan-

sowe i twórcze

163

.

Podejmował  jednak nowe prace. Pisał rozprawę  Die Synagoge des Satan, dzięki

czemu,   ze   względu   na   zainteresowania   demonologiczne

164

  dostał   propozycję   pracy

w miesięczniku „Metaphysische Rundschau”, która z czasem okazała się oszustwem

165

.

Fascynacja   okultyzmem,   satanizmem   i pokrewnymi   dziedzinami   przyniosła   Przyby-

szewskiemu nie tylko kolejne dzieła czy szkice, ale również znajomość z Tadeuszem

Micińskim, którego spotkał w berlińskiej bibliotece

166

.

159 Tamże, s. 101.
160 Na początku roku 1895 urodziło się trzecie dziecko Marty, Janina. Wówczas koszt utrzymania 

znacznie wzrósł, a pomagający kobiecie Antoni i Maria Przybyszewscy (brak Stanisława i jego żona) 
sami borykali się z trudnościami wychowania własnych dzieci. Por. Tamże, s. 161.

161 Ze współczesnych i dokładniejszych ustaleń wynika, że Marta Foerder nie popełniła samobójstwa. 

Umarła „wskutek zakażenia spowodowanego nielegalnym przerwaniem kolejnej ciąży”. Por Gabriela 
Matuszek, Der geniale Pole?..., s. 234. Por. też: Wieńczysław A. Niemirowski, Stanisław 
Przybyszewski in Berlin (1889-1898)
, [w:] Literarusches Leben in Berlin, Bd. 1. 1871-1933, hg. von 
Peter Wruck, Berlin 1987, s. 258-259 [Podaję za Matuszek]. Autorzy za dowód podają między innymi
notatkę, zamieszczoną w „Vorwärts” z 12 czerwca 1896 oraz akta oględzin lekarskich, które znajdują 
się w Staatsarchiv w Poczdamie. Por. przyp. 104. Gabriela Matuszek, Der geniale Pole?..., s. 234. 
Kolejną ciążę Marty (z Przybyszewskim) potwierdzają inne źródła. Por. Stanisław Helsztyński, 
Przybyszewski..., s. 163. (Helsztyński pisze co prawda o „sztucznym poronieniu”, jednak w kontekście
domysłu i relacji zdenerwowanej Dagny Juel. Por. tamże.)

162 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 49.
163 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 166-167, 176.
164 Por. Tamże, s. 207, 211, Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 52-53. Por. też: Więcej: Edward Boniecki, 

Struktura „nagiej duszy”..., s. 90 i nast. Tomasz Burek, Przybyszewski Kusiciel..., s. 10, 16. Maria 
Podraza-Kwiatkowska, „Naga dusza” i „epoka mundurów”..., s. 43. Bożena Wojanowska, „Nad 
morzem” Stanisława Przybyszewskiego. Mistyka i płeć...
, s. 104-105. Józef Dynak, Przybyszewski...
s. 50 i nast., 109-110. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 35. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 
135.

165 Tamże, s. 176, 209-210. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 61, 63.
166 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 213. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 53.

background image

30

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

Nie   bez   znaczenia   w tamtym   okresie   były  również   kontakty  z Czechami,   jakie

Przybyszewski nawiązał, zwłaszcza, że po incydencie ze śmiercią Marty, wielu artystów

niemieckich odwróciło się od niego

167

. Najważniejszą postacią czeskiego środowiska

modernistycznego był Arnošt Procházka, krytyk literacki i poeta, przedstawiciel litera-

tury   dekadenckiej   w Pradze   oraz   założyciel   czasopisma   „Moderni   Revue

168

 Warto

jeszcze zaznaczyć, że w tym samym czasie Przybyszewski został zauważony w ojczy-

stym kraju, w Polsce

169

.

Należy wskazać na wiele znajomości Przybyszewskiego z tego okresu, bo poza

wspomnianymi  wyżej  Micińskim i   Procházką, Smutny Szatan poznał wielu  innych

znamienitych osobistości, między innymi: rzeźbiarza Gustawa Vigelanda (któremu po-

święcił swój szkic), pisarza i poetę Maksa Dauthendeya, pisarza Knuta Hamsuna, dra-

matopisarza Hernika Ibsena, doktoranta prawa Alfreda Wysockiego, Macieja Szukiewi-

cza, który postara się wprowadzić Przybyszewskiego na grunt literatury polskiej

170

. Po-

nadto Przybyszewski poznał polskich twórców: Władysława Reymonta, Henryka Sien-

kiewicza i Stefana Żeromskiego

171

.

Znajomość z Tadeuszem Micińskim, poza wymianą korespondencji i pomocą fi-

nansową, okazała się również dla Przybyszewskiego owocna w zaproszenie do domu

Wincentego i Zofii Lutosławskich w Hiszpanii

172

.   Na początku roku 1989 Stanisław

i Dagny ruszyli w podróż, po drodze zatrzymując się w Paryżu, gdzie poznali m.in. Ze-

nona Miriama Przesmyckiego

173

. Przybyszewski był zachwycony wyjazdem, poznany-

mi ludźmi, okolicą, z czasem jednak pobyt u Lutosławskiego doskwierał mu, zwłaszcza

ze względu na różnice charakterów między nim a gospodarzem oraz z powodu braku al-

koholu

174

. Ostatecznie Przybyszewski wraz z żoną zrezygnował z gościny, nie porzuca-

jąc jednak możliwości poznania Hiszpanii i jej kultury

175

.

167 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 194.
168 Tamże, s. 194. O relacjach Przybyszewskiego z Czechami oraz o recepcji jego dzieł w tym kraju 

Helsztyński pisze w całości w rozdziale Arnošt Procházka, herold sławy w Czechach. Por. Tamże, s. 
194-206. Z kolei o związkach Przybyszewskiego z Niemcami oraz o recepcji jego dzieł w tym kraju 
pisze Matuszek w książce: Der geniale Pole?...

169 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 47.
170 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 236 i nast. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 49, 54, 55, 57-

59.

171 Tamże, s. 71, 119, 121.
172 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 214.
173 Tamże, s. 215. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 67.
174 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 218.
175 Tamże, s. 221-222.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

31

Podróżując dalej po kraju, Przybyszewscy odwiedzili między innymi Madryt, To-

ledo, a tam miejscowe muzea, gdzie podziwiali najwspanialsze dzieła artystów takich

jak na przykład Francisco Goya czy El Greco, również architektura miast była dla nich

wielkim przeżyciem

176

. Następnie Stanisław i Dagny powrócili do Paryża, gdzie Przy-

byszewski – za pośrednictwem Przesmyckiego – poznał tamtejszą Polonię francus

177

.

Wówczas   Przybyszewski   otrzymał   pomoc   finansową   od   Ignacego   Paderewskiego.

Suma pieniędzy pozwoliła wyregulować rachunki i uspokoić Przybyszewskiego, który

ostatecznie, w połowie roku 1898 przyjechał z powrotem do Norwegii

178

.

W tym okresie w Polsce narastało zainteresowanie twórczością i osobą Przyby-

szewskiego, dlatego w krótkim czasie zapadła decyzja o wyjeździe do Krakowa

179

, tym

bardziej, że przyjęcie Meteora Młodej Polski był już przygotowany, zajęli się tym bo-

wiem Przesmycki, Adolf Nowaczyński oraz Szukiewicz. Przybyszewski pojawił się na

miejscu we wrześniu 1898 roku

180

.

Przyjęcie Smutnego Szatana było bardzo entuzjastyczne, okupione ponadto „sro-

gim pijaństwem

181

. „Genialny Polak” od razu przejął redakcję krakowskiego „Życia”,

na łamach którego opublikował swój manifest pt. Confiteor

182

. Początkowa faza funk-

cjonowania czasopisma była obiecująca, na łamach pojawiali się znakomici twórcy,

Przybyszewski dbał o poziom artystyczny pisma. Z czasem jednak Smutny Szatan za-

niedbywał obowiązki, co związane było z czterema zasadniczymi problemami: trudno-

ściami obyczajowo-prawnymi w związku z „Życiem” (dochodziło do konfiskat)

183

, rela-

cjami z Jadwigą Kasprowiczową i rozstaniem z żoną Dagny (o czym dokładniej będzie

w dalszej części tekstu) oraz z piciem alkoholu

184

. Ostatecznie „Życie” upadło na po-

czątku roku 1900

185

.

176 Tamże, s. 225, 228-231.
177 Tamże, s. 232-233.
178 Tamże, s. 231, 233-235.
179 Tamże, s. 238, 243. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 74.
180 Tamże, s. 76.
181 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 244, 258-259. O ówczesnym towarzystwie 

Przybyszewskiego pisze Helsztyński: tamże, s. 260, 261, 264, 265.

182 Tamże, s. 244, 252. Więcej o Przybyszewskim i „Życiu” piszą: Bożena Wojanowska, „Nad morzem”

Stanisława Przybyszewskiego. Mistyka i płeć..., s. 98. Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 74 i nast. 
Franciszek Ziejka, Miasto poetów..., s. 282. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 165 i passim. Stanisław 
Helsztyński, Przybyszewski..., s. 246 i nast.

183 Tamże, s. 253.
184 Tamże, s. 255.
185 Tamże, s. 256. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 128.

background image

32

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

W tym czasie Przybyszewski nie tylko redagował pismo, czy propagował swoje

idee, ale również prowadził działalność teatralną, bowiem jego sztuki były wystawiane

na deskach krakowskich (ale też praskich i nie tylko) teatrów

186

.

Ważnym wydarzeniem było poznanie Jana Kasprowicza (w grudniu 1898 roku

w Krakowie

187

) oraz jego żony Jadwigi, z którą później Przybyszewski trwale się zwią-

że. Decydującą rolę odegra pobyt we Lwowie,  gdzie latem 1899 roku Przybyszewski

miał swoje odczyty

188

. Tam poznał nie tylko Kasprowiczową

189

, ale również młodą ma-

larkę Anielę Pająków

190

. Z tego drugiego związku, 1 października 1901 roku, narodzi

się przyszła autorka Sprawy Dantona, dramatopisarka, Stanisława

191

.

Wówczas doszło do wielu komplikacji życiowych Przybyszewskiego, z którymi

artysta próbował sobie poradzić w różny sposób. Na plan pierwszy wysuwa się jednak

różnorodność (często przeciwstawność) postaw w korespondencji

192

. Helsztyński pisze

wprost: „adresatkom swoim, Jadwidze i Anieli, przestawiał sprawę zależnie od ich na-

strojów

193

. Niosło to za sobą również niepokój ze strony Dagny, która zaczynała odczu-

wać rozdźwięk w swoim małżeństwie już od chwili, kiedy pojawiła się w Krakowie,

186 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 267. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 90, 94, 95-99. O 

wpływie Skandynawów, takich jak Ibsen, Strindberg czy nawet Juel, pisze Marian Lewko w książce: 
Obecność Skandynawów w polskiej kulturze teatralnej w latach 1876-1918, Lublin 1996.

187 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 278.
188 Tamże, s. 279-281. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 109-110.
189 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 256, 276-278, 281 i nast. oraz 286, 289. Henryk I. 

Rogacki, Żywot..., s. 110.

190 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 283-284, 284, 285, 292-293. Henryk I. Rogacki, Żywot..., 

s. 110.

191 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 296. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 149. O córce 

Przybyszewskiego Stanisławie piszą: T. Lewandowski, Dramat intelektu. Biografia literacka 
Stanisławy Przybyszewskiej
, Gdańsk 1982. E. Graczyk, Ćma. O Stanisławie Przybyszewskiej
Warszawa 1994. A w wydaniu obcojęzycznym: J. Kosicka i D. Gerould: A life of solitude : Stanisława
Przybyszewska : a biographical study with selected letters
, Northwestern University Press, Evaston, 
Ill., 1989.

192 Więcej o Listach Przybyszewskiego piszą: Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 104-106, 143-144, 146, 

152. Franciszek Ziejka, Miasto poetów..., s. 278, 280, 283, 288, 289. Tamara Agapkina, Rosyjskie 
kontakty Stanisława Przybyszewskiego
, tłum. Ewa Głębicka, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały 
konferencji naukowej...
, passim. Roman Taborski, Z dziejów scenicznych dramatów Przybyszewskiego,
[w:] Tamże. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 21-22, 23-25, 35-36, 36-37, 38-39, 40, 42, 50 
i nast., 60, 65-67, 164-165, 166, 167, 179, 180-182, 237-238, 240, 396-397, 477 478 oraz passim. 
Szczątkowo o wykrytych nieścisłościach w Listach: Tamara Agapkina, Rosyjskie kontakty Stanisława 
Przybyszewskiego...
, s. 195. Krystyna Kolińska, Stachu..., s. 140.

193 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 292. Por. też: tamże, s. 295. Henryk I. Rogacki, Żywot..., 

s. 122, 125-126, 161, 242. Więcej o kobietach i związkach Przybyszewskiego: Krystyna Kolińska, 
Stachu... Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”..., s. 21, 75, 106-107. Józef Dynak, 
Przybyszewski..., s. 75, 105-106. Roman Taborski, Z dziejów scenicznych dramatów 
Przybyszewskiego...
, s. 222. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 35, 36-40, 59-60, 81, 89, 92-
93, 102 i nast.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

33

z czasem nieporozumienie, związane bezpośrednio z romansami Przybyszewskiego, na-

rastało, co ostatecznie doprowadziło do rozstania Dagny i Stanisława na początku roku

1900

194

.

Półtora  roku później doszło do tragedii. Władysław Emeryk, syn warszawskiego

przemysłowca, współwłaściciela kopalni manganu na Kaukazie i znajomy student pol-

skiego pochodzenia, który bywał w domu Przybyszewskiego w Krakowie

195

, zaprosił

Stanisława i Dagny do swojego mieszkania w Tyflisie (współczesnym Tbilisi)

196

. Oko-

liczności sprawiły, że Dagny z synem Zenonem wyjechała razem z Emerykiem wcze-

śniej, a Przybyszewski miał dołączyć w odpowiednim czasie. Ostatecznie do tego spo-

tkania nie doszło. Emeryk zastrzelił Dagny, po czym popełnił samobójstwo

197

. Zenona

odebrała stamtąd przyjaciółka Dagny, Władysława Tomaszewska

198

.

Reakcja Przybyszewskiego na zaistniałą sytuację była różna. Jak pisze Helsztyń-

ski, zachowanie Smutnego Szatana „było inne na forum internum wobec Kasprowiczo-

wej, inne na forum externum wobec wielkiej publiczności

199

. Tej pierwszej tłumaczył

się ze swoich zamiarów wyjazdu, ubolewał nad problemami finansowymi, prasie z kolei

„przeznaczone było wystylizowane epitafium

200

.

1.6. Próba stabilizacji (1901-1927)

Po   śmierci   Dagny   Jadwiga   Kasprowiczowa   związała   się   z Przybyszewskim   jeszcze

mocniej, a po załatwieniu niezbędnych spraw rozwodowych z mężem Janem, wzięła

z Przybyszewskim ślub cywilny 11 kwietnia 1905 roku

201

. Jej wpływ na młodopolskie-

go pisarza był znaczący. Helsztyński pisze m.in., że „zdecydował się Przybyszewski –

dla uzyskania świętego spokoju ze strony nowej żony – na upokarzające kłamstwo, że

utwory pisane ku czci Dagny były plagiatami, że bohaterką rapsodów była nie tak nie-

194 Tamże, s. 269-273, 291. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 128.
195 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 265.
196 Tamże, s. 300.
197 Tamże, s. 302-308. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 146.
198 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 302. O losie dzieci Dagny pisze Helsztyński: tamże, s. 

311.

199 Tamże, s. 308. Por też: Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 146.
200 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 308-309.
201 Tamże, s. 346. Por. też: tamże 352-353. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 203.

background image

34

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

gdyś szczerze entuzjastycznie uwielbiana Dagny, lecz jej następczyni, Jadwiga

202

 i nie-

co dalej: „kłamstwo Przybyszewskiego, popełnione z oportunizmu i tchórzostwa, stało

się prawdziwą klątwą dalszego jego życia

203

.

Jednakże   oddziaływanie   na   Smutnego   Szatana   od   tego   się   zaczynało,   bowiem

obejmowało jeszcze takie sprawy jak, np. sprawy finansowe, troska o warunki nowego

życia (zwłaszcza w czasie poszukiwania mieszkania w Monachium), sprzedaż nowych

dramatów Przybyszewskiego, przepisywanie rękopisów, przygotowywanie tekstów do

druku,   sugerowanie   zmian,   czy   nawet   swego   rodzaju   cenzurę

204

  Helsztyński   pisze

wprost, że z czasem Kasprowiczowa „zrobiła z cygana artystycznego i poety lukratyw-

nego powieściopisarza i modnego literata

205

, a sam Przybyszewski przyznawał (co ba-

dacze uznają za kłamstwo), że jego prawdziwa i dojrzała twórczość zaczęła się dopiero

od chwili pojawienia się w jego życiu Kasprowiczowej

206

.

Śmierć Dagny Juel niosła za sobą negatywne następstwa. Wielu przyjaciół Przyby-

szewskiego odwróciło się od niego, tym bardziej po ogłoszonym w „Kurierze Warszaw-

skim” artykule Władysława Rabskiego Nadludzie bez maski, gdzie w kontekście zabój-

stwa Dagny autor przywoływał postać zmarłej tragicznie Marty Foerder (rzekomej sa-

mobójczyni)

207

. Również rodzina od strony Dagny postanowiła przedsięwziąć odpo-

wiednie kroki i po zdecydowanych negocjacjach Zenon i Iwa trafili pod opiekę szwagra

matki, Wilhelma Westrupa

208

.

Popularność   Przybyszewskiego   drastycznie   spadła,   przede   wszystkim   w Polsce.

Niegdyś rozchwytywany, wówczas był mało rozpoznawalny. „Nawet plotki, które zrazu

krążyły dość żywo, później pozostawiały go w spokoju. Na ulicy rzadko kto go pozna-

wał lub pozdrawiał

209

. Choć przyczyny takiego stanu leżą również gdzie indziej, bo-

wiem w kraju nad Wisłą literatura młodopolska nie była chętnie czytana, hasło sztuki

dla sztuki wobec haseł wyzwoleńczych, patriotycznych było odbierane bez większego

entuzjazmu

210

.

202 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 353-354 Por. też: tamże, s. 391-401.
203 Tamże, s. 355.
204 Tamże, s. 357, 401. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 264.
205 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 401.
206 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 366.
207 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 310-311.
208 Tamże, s. 311. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 325.
209 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 325.
210 Tamże, s. 326.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

35

W roku 1903 rozpoczęła się nawet tak zwana kampania „antyprzybyszewska

211

,

której główną postacią był Henryk Sienkiewicz. Z nim Przybyszewski miał wówczas

największy konflikt

212

.

W tym okresie Smutny Szatan szukał własnego miejsca, nie tylko na polu sztuki

i literatury, ale również na polu przestrzeni życiowej, choć – jak już wskazano wcze-

śniej – główną inicjatywę w tej sprawie przejęła Jadwiga

213

, a zrobiła to jeszcze przed

ślubem. Początkowo małżeństwo przebywało w Warszawie, przez krótki czas w Ino-

wrocławiu, następnie w Toruniu

214

. Jednakże już wcześniej rozpoczął się czas wielu po-

dróży i odwiedzin, również w innych krajach.

Największą wówczas podróż Przybyszewski odbył do Rosji

215

, gdzie zajmował się

w głównej mierze sprawami teatralnymi, dotyczącymi utworów takich jak  Dla szczę-

ściaZłote runoMatka czy Śnieg W tym czasie Przybyszewski odwiedził m.in. Peters-

burg, Kijów, Odessę, Moskwę czy Chersoń. Wygłosił tam również swoje odczyty i za-

warł wiele nowych znajomości

216

. Podróże odbywały się również do innych europej-

skich miejsc, takich jak Holandia, Francja, Czechy czy Szwajcaria.

Jednakże   to   nie   wystarczyło,   by   wypełnić   egzystencjalną   i finansową   pustkę.

Z czasem powróciła bieda i problemy z pieniędzmi

217

, bowiem nawet po krótkotrwałych

okresach sukcesów i wysokich zarobków, nadchodził czas wielu wydatków i zobowią-

zań. Przybyszewski odczuwał również głęboką samotność, miewał stany depresyjne

218

.

Pojawiały się   problemy zdrowotne, spowodowane w głównej mierze alkoholizmem

(a nawet skłonnościami do zażywania morfiny w późniejszym czasie

219

), co pociągało

211 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 167.
212 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 327-329. O sporach Przybyszewskiego z innymi osobami 

Helsztyński pisze w osobnym rozdziale pt. Zatargi i spory. Por. Tamże, s. 387-412.

213 Tamże, s. 318.
214 Tamże, s. 319, 332-333 i nast. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 202-203, 223, 223 i nast., 228.
215 O związku Przybyszewskiego z Rosją i tamtejszą literaturą pisze Tamara Agapkina, Rosyjskie 

kontakty Stanisława Przybyszewskiego...

216 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 332-333. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 195.
217 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 319. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 207, 232, 242.
218 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 319. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 205, 207.
219 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 476. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 333, 335.  Temat 

narkotyków w życiu i twórczości Przybyszewskiego opisuje Anna Kowszewicz w rozprawie 
doktorskiej Motywacje używania narkotyków w kręgach polskich elit od połowy XIX wieku do roku 
1939
, napisanej pod kierunkiem Bohdana Lapisa, na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza 
w Poznaniu, w 2014 roku. Dostęp online: 
https://www.repozytorium.amu.edu.pl/jspui/handle/10593/11896 (08.12.2014).

background image

36

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

za   sobą   odbycie   kilku   kuracji,   np.   w Zakopanem,  Tyrolu,   a   w późniejszym   okresie

w Fushl

220

.

Przybyszewscy postanowili na początku zamieszkać w Monachium

221

. Trudno jed-

nak było znaleźć odpowiednią przestrzeń życiową i twórczą, dlatego wyjeżdżali często

oraz szukali innych miejsc, by równie często wracać do monachijskiego mieszkania

222

.

Zostali tam do końca wojny, bowiem w 1919 roku, w wyniku rewolucji, musieli wyje-

chać. Uciekli do Poznania

223

.

W   1908   roku   Kasprowiczowa   dowiedziała   się   o romansie   Przybyszewskiego

z Anielą   Pająkówną,   co   pociągnęło   za   sobą   zerwanie   kontaktu   między   kochankami

W niedługim  czasie  później,  24  kwietnia   1912  roku  Pająkówna  zmarła   w Paryżu

224

.

Córka Stanisława trafiła pod opiekę Wacława Moraczewskiego i do czasu pełnoletności

miała zapewnioną pensję od Pawlikowskich z Medyki

225

.

Co do pozostałych dzieci Przybyszewskiego, należy dodać, że Bolesław otrzymał

nazwisko ojca 10 maja 1905 roku, zdobył wykształcenie muzyczne i pracował w Rosji,

Mieczysława została adoptowana przez radcę budowlanego Riegera, a jej dalszy los nie

jest dokładnie znany

226

.  Podobnie w przypadku trzeciego dziecka Marty Foerder, Jani-

ny, która po śmierci matki tułała się po przytułkach, ostatecznie trafiła do zakładu ner-

wowo chorych i nie wiadomo, czy przeżyła II wojnę światową

227

.

Więcej szczęścia miały dzieci Dagny. Zenon pracował w szwedzkim Ministerstwie

Spraw Zagranicznych, zdobył sławę sportową i wojskową

228

. Iwa z kolei wyszła za mąż

za barona Fryderyka Benneta

229

. Ich los był pomyślniejszy, z czego Przybyszewski był

bardzo dumny.

W przypadku Stanisławy (adoptowanej przez Przybyszewskiego w 1914 roku

230

)

sprawa przybrała przykry obrót. Kasprowiczowa nie przepadała za obecnością córki Pa-

220 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 347-348, 360-361, 502. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 

219.

221 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 385 i nast. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 210-211.
222 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 364-376, 377, 379. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 245, 

248, 249, 254, 256, 261, 263.

223 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 473-474. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 306-307.
224 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 362-364.
225 Tamże, s. 404.
226 Tamże, s. 102. 347, 496.
227 Tamże, s. 102.
228 Tamże, s. 497.
229 Tamże.
230 Tamże, s. 476. Rogacki podaje, że pod koniec listopada 1913 roku. Por. Henryk I. Rogacki, Żywot..., 

s. 267.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

37

jąkówny, co powodowało, że ojciec, chcąc zobaczyć córkę, musiał robić to w tajemnicy

przed żoną

231

. Stanisława stała się więc kwestią sporną pomiędzy małżonkami, na tyle

poważną,   że   Kasprowiczowa   wymusiła   na   Przybyszewskim   wyparcia   się   córki

232

.

Z czasem, po okresie uznania i uwielbienia, Stanisława odwróciła się od ojca i unikała

kontaktu z nim, a po śmierci męża, Jana Panieńskiego w 1925 roku, zaczęła zażywać

morfinę, która ostatecznie spowodowała jej śmierć 15 sierpnia 1935 roku

233

. Stanisława

umarła w trudnych warunkach, samotnie, zostawiając jednak po sobie bogatą spuściznę

literacką, wśród której najsławniejszym utworem jest Sprawa Dantona

234

.

Wybuch I wojny światowej zastał Przybyszewskiego w Rothenburgu, gdzie znaj-

dowało się jego letnisko wypoczynkowe, jednak na początku sierpnia Przybyszewscy

powrócili do Monachium. Znów zaczęły się kłopoty finansowe

235

.

W tym okresie Przybyszewski zaczął podejmować tematy polityczne, pobierał „za-

liczki za artykuły prolegionowe

236

, które złożyły się na następujące publikacje: Tyrte-

usz,  Powrót  (obie beletrystyczne),  Polska i święta wojna  oraz  Szlakiem duszy polskiej

(dwie ostatnie stanowią publicystykę polityczną, pisaną w dwóch wersjach językowych,

po polsku i po niemiecku) W trakcie wojny, dokładnie 6 lutego 1916 roku, umarła mat-

ka Przybyszewskiego, Dorota

237

. Z kolei w połowie tego samego roku Smutny Szatan

poznał Stanisława Helsztyńskiego, swojego późniejszego biografistę

238

. Również pod-

czas wojny Przybyszewski poznał jeszcze Jerzego Hulewicza oraz Stanisława Rogalę-

-Lewickiego, z którymi jego los zwiąże się na dłużej, a co będzie miało wielkie znacze-

nie w przyszłości

239

.

Po wojnie Przybyszewscy podjęli próbę osiedlenia się w Polsce, choć początkowo

szukali mieszkania w Pradze czeskiej, jednak z niepowodzeniem i wielkimi trudnościa-

mi

240

. Ostatecznie udało się znaleźć odpowiednie miejsce w Poznaniu, gdzie małżonko-

wie osiedlili się na stałe w połowie roku 1919

241

.

231 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 476-477.
232 Tamże, s. 479. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 319.
233 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 483.
234 Tamże.
235 Tamże, s. 422. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 272.
236 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 423.
237 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 280.
238 Tamże, s. 282.
239 Tamże, s. 283, 286.
240 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 470.
241 Tamże, s. 475.

background image

38

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

W tym okresie Przybyszewski świętował wiele swoich jubileuszów, w wielu euro-

pejskich, ale głównie polskich, miastach. Zaczęło się od jubileuszu 25-lecia pracy lite-

rackiej, już w 1915 roku w Wiedniu

242

. Potem, z okazji 30-lecia pracy twórczej święto-

wano we Lwowie, Poznaniu, Wilnie, Grodnie, Białymstoku, Lublinie, Gdańsku, Sopo-

cie czy Krakowie

243

. Wówczas Przybyszewski nie tylko odbierał należyte honory, ale

również wygłaszał swoje odczyty czy uczestniczył w spektaklach sztuk własnego autor-

stwa.

Jeszcze   w czasie   wojny   Przybyszewski   poznał   Jerzego   Hulewicza

244

  redaktora

i współzałożyciela dwutygodnika „Zdrój

245

, nad którym Smutny Szatan będzie praco-

wał, przygotowywał numery, dbał o zawartość czasopisma, publikując również swoje

teksty

246

, zwłaszcza rozprawę Ekspresjonizm, Słowacki i Genezis z Ducha (wydaną póź-

niej w osobnym tomie). Współpraca trwała do końca roku 1918.

Inną istotną znajomością z tego czasu była ta ze Stanisławem Rogalą-Lewickim,

przedwojennym uczonym ekonomistą, dzięki któremu Przybyszewski od połowy roku

1917 roku zaczął kierować literacką stroną lwowskiego instytutu wydawniczego „Lek-

tor”

247

. Początkowo „Lektor” miał być biblioteką i czytelnią, jednakże z czasem zajął się

również wydawaniem książek. Przybyszewski chciał „działać, podnosić, rwać ku pro-

metejskim wyżynom, ale jednocześnie zstępować do głębin i rozszerzać granice pojem-

ności psyche polskiej

248

 W „Lektorze” ukazał się  Krzyk  Przybyszewskiego (mimo że

tekst był już wcześniej publikowany)

249

. Poza tym Przybyszewski sprzedał Lektorowi

jeszcze  Dzieci szatanaDe profundis, postarał się również o wydanie Il regno doloro-

so

250

.

Z czasem między Lewickim, a Przybyszewskim doszło do rozłamu. Sedno sporu

stanowiła próba zbiorowego wydania dzieł genialnego Polaka. Mimo doprowadzenia

242 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 276.
243 Tamże, s. 321, 324, 325, 326, 330. Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 488-489, 490.
244 Więcej: Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”..., s. 104.
245 Więcej: tamże, s. 73-74, 77, 82. Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 106. Krystyna Kolińska, Stachu...

s. 104.

246 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 436-440 i nast. Por. cały rozdział: „Zdrój” Hulewiczów 

w Kościankach, [w:] Tamże, s. 433-453. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 286-304.

247 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 454. Por. też cały rozdział Z Lewickim w Lektorze, [w:] 

Tamże, s. 454-469.

248 Tamże, s. 460.
249 Tamże.
250 Tamże, s. 464.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

39

publikacji do skutku, nie dawała ona powodu do satysfakcji

251

. Następnie chodziło o po-

mysł utworzenia serii ezoterycznej, w której nie uwzględniono Przybyszewskiego. Po-

nadto Smutny Szatan zwiększał swoje wymagania względem „Lektora”, starając się

o stałą pensję i przydzielenie mieszkania. Jednakże wszelkie nieporozumienia zostały

rozwiązane pomyślnie i między Lewickim a Przybyszewskim nadal panowały przyja-

cielskie stosunki

252

. Ostatecznie „Lektor” upadł niedługo po śmierci ich obu (Lewicki

zmarł 15 kwietnia 1928 roku), w roku 1930

253

.

Jeśli   chodzi   o znajomości   Przybyszewskiego   z tego   okresu   (od   1901   roku),   to

wśród nich znajdują się takie nazwiska, jak: Jan Lorentowicz, Bolesław Leśmian, To-

masz Pajzderski (poznani w Warszawie), Stanisław Karaff-Korbut, Wsiewołod Meyer-

hold (poznani podczas podróży po Rosji), Wilhelm Zielonka, Jan i Stanisław Trojanow-

scy, Włodzimierz i Witold Meissnerowie, Jerzy i Janusz Żuławscy, Teofil Lenart, Mi-

chał Asanka-Japołł (kontakty z okresu monachijskiego), Lucjan Paczóski, Wilhelm Zie-

lonka, Ludwig Scharf, Josip Kosor, Stanisław Korzeniewski, Maria Bieńkowska (gosz-

czeni w Monachium, a także bywalcy w letnisku w Kochel), czy również Gilbert Keith

Chesterton, poznany pod koniec życia w Warszawie

254

.

Osiedlając się w Poznaniu w 1919 roku, Przybyszewski zdobył pracę w charakte-

rze zawiadowcy biura tłumaczeń na tamtejszej poczcie, która zapewniła mu również

mieszkanie w gmachu Dyrekcji Poczty

255

. Do jego obowiązków należało przekładanie

niemieckich zarządzeń i regulaminów na język polski, w ten sposób powstały: Słownik

terminologii teletechnicznej,  Słownik terminologii pocztowej  i Regulamin wewnętrzny

Dyrekcji Poczt i Telegrafów

256

. Ponadto ówczesny opiekun Przybyszewskiego, Wacław

Dziabaszewski, zapewnił pracę jednej z córek Jadwigi, a także Stanisławie Przybyszew-

skiej

257

.

W niedługim czasie później Przybyszewscy zamieszkali w Gdańsku. Tam Stani-

sław znalazł kolejną pracę, tym razem na stanowisku bibliotekarza w Bibliotece Dyrek-

cji Kolejowej

258

, gdzie gracował od 5 października 1920 roku do 31 października 1924

251 Tamże.
252 Tamże, s. 465-467.
253 Tamże, s. 468.
254 Tamże, s. 326, 332, 340, 370, 379-382. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 367.
255 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 475.
256 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 309.
257 Tamże.
258 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 484.

background image

40

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

roku. Jego obowiązki również polegały na, jak sam określił, „tworzeniu technicznego

języka dla rzeczy, z którymi Polska nigdy nie miała nic do czynienia, na tłumaczeniu

zawiłych administracyjno-techniczno-inżynierskich przepisów, protokołów itd.

259

.

W Gdańsku Przybyszewski nie cieszył się wielką popularnością, bowiem w Wol-

nym Mieście mieszkało niewielu Polaków, jednak artysta działał na rzecz mieszkańców

Pomorza, zaczynając od pisania artykułów propagandowych w „Dzienniku Gdańskim”,

ale największym wydarzeniem wówczas było otwarcie Gimnazjum Polskiego, które na-

stąpiło w maju 1922 roku

260

. Pojawił się nawet pomysł utworzenia placówki kulturalnej,

czyli Domu Polskiego, którego wizja towarzyszyła Przybyszewskiemu już od dawna,

jednak nie udało się tego ostatecznie zrealizować

261

.

Na początku roku 1924 Przybyszewscy powzięli decyzję o przeprowadzce. Po pró-

bach osiedlenia w Toruniu i Zakopanem, zdecydowano się na Warszawę, gdzie Przyby-

szewski   dostał   posadę   w kancelarii   Prezydenta   Rzeczpospolitej.   Mieszkał   wówczas

w kwaterze na Zamku Królewskim, w pałacu Pod Blac

262

 W 1925 roku Przybyszew-

ski otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta

263

.

W tym czasie Smutny Szatan ponownie zainteresował się demonologią W 1920

roku próbował wydać rozprawę Die Hexe und die schwarze Magie (Czarownica i czar-

na magia), jednakże głównym wówczas dziełem z tego zakresu była powieść Il regno

doloroso  (1924)

264

. Ponadto Przybyszewski zainteresował się Biblią oraz Kabałą, co

umożliwiła mu znajomość języka hebrajskiego, którego niegdyś się uczył

265

. Przewod-

nikiem i mistrzem w tym przypadku był Saul Blum, poznany za pośrednictwem rabina

Abrahama Chene, którego Przybyszewski z kolei poznał w pociągu, podczas dojazdów

do pracy w Gdańsku

266

.

Po śmierci Jana Kasprowicza, Jadwiga i Stanisław mogli wziąć ślub kościelny, co

uczynili 21 października 1926 roku

267

. Po tym wydarzeniu zaczęto donosić o nawróce-

niu Przybyszewskiego na wiarę katolicką, które on ujmował jako „pojednanie

268

, a co

259 Cyt. za. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 318.
260 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 490. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 329.
261 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 492-493.
262 Tamże, s. 503. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 347.
263 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 541.
264 Tamże, s. 507-511.
265 Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 337.
266 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 500-501. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 337.
267 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 544. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 357.
268 Tamże, s. 359.

background image

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

41

potwierdził, pisząc do księdza Jana Pawelskiego następujące słowa: „Oświadczam, że

w wierze katolickiej chcę żyć i umierać. Za wszystkie wykroczenia przeciwko zasadom

tej wiary serdecznie żałuję i pragnę wszystko naprawić. Jak najgłębiej i jak najserdecz-

niej Kościołowi katolickiemu oddany – Stanisław Przybyszewski. Warszawa, 20 paź-

dziernika 1926”

269

.

Poza wymienionymi wcześniej utworami TyrteuszKrzyk oraz Il regno doloroso

270

,

Meteor Młodej Polski po roku 1901 wydał jeszcze takie dzieła, jak: Requiem aeternam,

Synowie ziemi,  Mocny człowiek,  Dzieci nędzy,  Matka,  Śnieg,  Odwieczna baśń,  Śluby,

MścicielGody życiaTopiel i Miasto. Jednakże najważniejszą z tego okresu książką są

Moi współcześni, którą Helsztyński określił mianem „łabędziej pieśni mitomana

271

. Pu-

blikacja ta bowiem była literacką autobiografią Przybyszewskiego, w której autor ukła-

dał swoje życie „w bardzo przemyślaną, logiczną i nieprzypadkową całość, w której

wydarzenia czy nawet najmniejsze szczegóły miały sensy głębsze, symboliczne, odgry-

wając niepoślednią rolę w przyszłym toku zdarzeń i w spełnianej apostolskiej misji

272

.

Dynak ponadto pisze, że Moi współcześni są „nie tyle świadomą próbą konstruowania

legendy, ile raczej próbą dokonania poprawek i retuszów już istniejącej”, dlatego nie

można brać tej autobiografii za dokument biograficzny, jako podstawy do wywiedzenia

prawdziwego życiorysu Stanisława Przybyszewskiego.

Pod koniec życia Smutnemu Szatanowi nie dopisywało zdrowie

273

, które próbował

utrzymać   w jak   najlepszej   kondycji,   wyjeżdżając   jeszcze   do   Fuschl   czy   też   nad

Szczyrbskie Jezioro W maju 1927 roku przeszedł specjalistyczną operację dolnej szczę-

ki

274

. Powoli zaczął przeczuwać nadchodzącą śmierć, dlatego pojawiły się konkretne

prośby testamentowe wobec córki Iwy, czy też plany ewentualnego pochówku

275

. Na

początku listopada Przybyszewski wraz z żoną Jadwigą przyjechał do dworu w Jaron-

tach pod Inowrocławiem, odpowiadając tym samym na zaproszenie Marii i Józefa Zna-

nieckich

276

 Wówczas   pojawiały  się   coraz   częstsze   problemy  z bronchitem,   sklerozą

269 Cyt. za: Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 544-545.
270 O powieściopisarstwie Przybyszewskiego pisze Marta Wyka w artykule Przybyszewski – 

powieściopisarz...

271 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 523. Por. też cały rozdział pt. „Moi współcześni” - 

łabędzia pieśń mitomana, [w:] Tamże, s. 523-540.

272 Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 107.
273 Por. też: Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 541, 542-542. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 

334, 350, 353, 367.

274 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 545.
275 Tamże, s. 545-546, 548.
276 Tamże.

background image

42

Rozdział 1. Legenda literacka Stanisława Przybyszewskiego

i nieprawidłową pracą serca, co unieruchomiło Przybyszewskiego i uniemożliwiło wy-

głaszanie zaplanowanych odczytów

277

.

Jednak po długiej rekonwalescencji, pod koniec listopada genialny Polak starał się

pojechać do Poznania, co ostatecznie nie doszło do skutku. Kilka minut po telefonicz-

nym potwierdzeniu swojego przyjazdu, 23 listopada 1927 roku Stanisław Przybyszew-

ski zma

278

. Przyczyną śmierci był anewryzm serca

279

. Pogrzeb odprawiono 29 listopa-

da,   ciało   artysty  pochowano   tymczasowo   w grobie   Znanieckich,   na   przykościelnym

cmentarzu w Górze, gdzie 26 września 1931 roku ufundowano grobowiec, do którego

przeniesiono ciało. Na płycie, po imieniu i nazwisku Przybyszewskiego wygrawerowa-

no inskrypcję: Piewca Wielkopolski, Meteor Młodej Polski

280

.

Jadwiga Przybyszewska, zmarła niedługo po mężu, dokładnie 23 grudnia 1927

roku, została pochowana na cmentarzu w Krakowie

281

.

277 Tamże, s. 548-551. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 373.
278 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 552. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 373.
279 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 553. Henryk I. Rogacki, Żywot..., s. 375.
280 Stanisław Helsztyński, Przybyszewski..., s. 557. Helsztyński pisze o „Pisarzu Wielkopolskim”, jednak

w rzeczywistości na płycie wyryto „Piewcę”.

281 Tamże, s. 55.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

2.1. Wprowadzenie do teorii listu

Słownik  terminów   literackich  pod  redakcją   Janusza   Sławińskiego   definiuje   list   jako

„wypowiedź   pisemną   skierowaną   do   określonego   adresata,   powiadamiającego   go

o czymś   lub   nakłaniająca   do   jakichś   zachowań”

1

  która   bez   względu   na   zadania

praktyczne   czy   poznawcze   „zyskiwała   niejednokrotnie   znaczenie   jako   utwór

artystyczny, wchodzący na stałe do dziejów literatury pięknej

2

.

Z kolei Marek Piechota w Słowniku literatury polskiej XIX wieku  pod redakcją

Józefa   Bachórza   i Aliny   Kowalczykowej   nie   podaje   dokładnej   definicji   listu,

przedstawiając   historię   i ewolucję   tej   formy   wypowiedzi.   Powołuje   się   jednak   na

definicję Euzebiusza Słowackiego, polskiego teoretyka i historyka literatury, ojca poety

Juliusza Słowackiego, który w pracy Prawidła wymowy i poezji z roku 1826 określił list

jako   „rozmowę   pomiędzy   oddalonymi   od   siebie   osobami.   Jest   to   mowa   pisana

zastępująca miejsce ustnej

3

.

Piechota   w dalszej   części   hasła   zaznacza,   cytując   pracę   Słowackiego,   że

„zamiłowanie   do   ścisłego   rozgraniczania   rodzajów   i gatunków   wobec   listu   musiało

skapitulować

4

  ponieważ   „ile   jest   okoliczności   i stosunków   ludzkich   w życiu

towarzyskim, tyle może być rodzajów listów

5

. Autor słownikowej definicji przywołuje

również słowa Józefa Franciszka Królikowskiego, który w dziele pt. Rys poetyki wedle

przepisów teorii, w szczegółach z najznakomitszych autorów czerpanej, ułożony z 1828

roku, określił listy jako „mieszane co do przedmiotu i tylko wedle formy odznaczające

1  Janusz Sławiński, List, [w:] Słownik terminów literackich, red. Janusz Sławiński, Wrocław 1988, s. 

256-257.

2  Tamże.
3  Cyt. za: Marek Piechota, List, [w:] Słownik literatury polskiej XIX wieku, red. Józef Bachórz, Alina 

Kowalczykowa, Wrocław 2009, s. 483.

4  Tamże.
5  Cyt. za: Tamże.

background image

44

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

się   dzieła   poetyckie

6

  Jednak   dalsza   próba   określenia   listu   przez   twórców

klasycystycznych poetyk dążyła w kierunku definicji listu poetyckiego

7

.

Znacznie więcej informacji na temat listu podaje Zbigniew Sudolski w definicji

korespondencji, w której z uwzględnieniem historycznych przemian listu podano, jak

go traktowano. I tak w starożytności „obok funkcji utylitarnych list traktowany bywał

już   przez   starożytnych   jako   dokument   duszy   ludzkiej

8

  W późniejszych   czasach

korespondencja zaczęła odchodzić od funkcji pragmatycznych w kierunku określania

„indywidualności piszącego”, zaczęła „mówić o jego psychice

9

. Uwidoczniło się to

w szczególności w XVIII wieku, pod wpływem sentymentalizmu.

Formę   listu-wyznania   utrwalił   później   romantyzm,   w którym   „korespondencja

otrzymuje   jakby   nobilitację   do   wyrażania   uczuć   i wypowiadania   całej   osobowości

piszącego”

10

  choć   epistolografia   uwarunkowana   celami   praktycznymi   nadal   istniała

i była często wykorzystywana, mimo że coraz mniej spotykano publikacji o charakterze

agitacyjnym, polityczno-społecznym, religijnym, dokumentalno-historycznym czy też

dydaktycznym

11

.

Jak   pisze   dalej   Sudolski,   „odejście   od   utylitarnych   funkcji   korespondencji

zwiększa   też   udział   adresata   w kształtowaniu   literackich   wartości   listu”,   bo

w przypadku   listu-wyznania   autor   dąży   do   odpowiedniego   dostosowania   się   do

„psychiki   odbiorcy-adresata

12

  nie   bez   znaczenia   okazują   się   więc   relacje   łączące

poszczególne osoby, ich zażyłość oraz wpływ na siebie nawzajem. „Stopień związków

z adresatem   wpływa   także   na   charakter   i dobór   tematyki,   na   selekcję   lub   nasilenie

pewnych   elementów   treściowych   oraz   na   pewne   przekształcenia   formalne,   zmiany

w tonie listu”

13

. Zdaniem autora hasła słownikowego, owo dostosowanie się do psychiki

adresata jest miarą talentu autora

14

, który w romantyzmie kierował się następującymi

założeniami:   „list   naśladując   swobodną   rozmowę   odrzucał   tradycyjne   cząstki

6  Cyt. za: Tamże.
7  Por. Tamże, s. 485.
8  Zbigniew Sudolski, Korespondencja, [w:] Słownik literatury polskiej XIX wieku..., s. 431.
9  Tamże, s. 432.
10  Tamże.
11  Tamże.
12  Tamże.
13  Tamże, s. 433.
14  Tamże.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

45

kompozycyjne,   jak   powitanie,   pożegnanie,   dążąc   do   nasycenia   się   indywidualną

treścią

15

.

Małgorzata   Czermińska   w Słowniku   literatury   polskiej   XX   wieku  w haśle

'Epistolarne formy' pisze, że „list jako forma użytkowa z pewnością stracił na ważności,

jego funkcję spełnia dziś często rozmowa telefoniczna. Dalszy rozwój technicznych

środków łączności (fax, poczta elektroniczna) zdaje się jednak zapowiadać ponowny

wzrost znaczenia pisemnej formy przekazu”

16

. Zatem w wieku XX list „zachowuje swe

podstawowe   wyznaczniki   gatunkowe,   tzn.   jest   to   monologowa   wypowiedź   pisana,

zwrócona   do   nieobecnego   adresata   w celu   przekazania   informacji   lub   wywołania

określonego skutku”. Jak pisze Czermińska, „w poetyce listu obserwujemy kontynuację

tendencji zapoczątkowanej w romantyzmie, a polegających na odchodzeniu od reguł

klasycyzmu

17

  Jego   kształt   nie   jest   do   końca   ustanowiony,   „oscyluje   pomiędzy

biegunami   przeciwstawnych   wzorów   gatunkowych:   od   wyznania,   bliskiego   liryce

i sytuującego list pośród form autobiograficznych, do wypowiedzi ukierunkowanych

poznawcze   lub   perswazyjnie,   pokrewnych   reportażowy,   esejowi   czy   polemice

publicystycznej

18

. Współcześnie nadal istnieją listy literackie, które są „poetycką lub

eseistyczna wypowiedzią na dowolne tematy, zwróconą do jakiegoś »Ty«”

19

. Często

wydaje   się   korespondencję   ułożoną   tematycznie,   lub   według   określonego   adresata

(adresatów),   obrazującą   życie   i twórczość   konkretnych   autorów,   wzbogacających   te

obrazy wieloma faktami, elementami dnia codziennego, psychologii, filozofii.

Mimo pewnej zgodności definicji w powyższych źródłach, należy zauważyć, że

gatunek listu nie jest prosty do skonkretyzowania, o czym będą świadczyły zarówno

próby definiowania  podjęte  przez  poszczególnych  badaczy,  jak i same  spostrzeżenia

Stefanii   Skwarczyńskiej   (monografistki   teorii   listu),   która   pisała   o paradoksach

epistolografii, o czym szerzej będzie w dalszej części pracy. Wcześniej warto jednak

podjąć próbę zarysu ogólnego pojęcia listu, które przedstawiają badacze ze Stefanią

Skwarczyńską i Janem Trzynadlowskim na czele.

15  Tamże.
16  Małgorzata Czermińska, Epistolarne formy, [w:] Słownik literatury polskiej XX wieku, zespół red. 

Alina Brodzka [et al.], Wrocław 1992, s. 271.

17  Tamże.
18  Tamże.
19  Tamże.

background image

46

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

Podstawowym  warunkiem zaistnienia listu jest fakt, że musi być zapisany, „nie

istnieje   […]   list   nie   napisany

20

  zwłaszcza,   by   „zaistnieć   w kontekście

biograficznym

21

. Trzynadlowski wskazuje, że list stanowi „piśmienniczą reakcję na

pewne   aktualne   stany   rzeczy”,   dlatego   można   go   włączyć   do   grupy   wypowiedzi

osobistych

22

  Co   więcej   badacz   ten   definiuje   list   jako   szczególnie   nacechowaną

„wypowiedź osobistą”, która ma charakter samoistny, co oznacza, że tekst listu do jego

zrozumienia   nie   potrzebuje   obecności   innych   tekstów;   jest   autonomiczny,   choć

wymagana   jest   „konstytuacja”,   czyli   siła   sprawcza

23

  Przez   to   list   „zyskuje   rangę

konstrukcji dokumentalnej w wyższym stopniu niż inne formy literackie

24

.

Trzynadlowski zestawiając ze sobą list i pamiętnik jako dwie formy wypowiedzi

osobistej, nazywa listy „pamiętnikiem mimo woli

25

, ponieważ korespondencja zbliża

się   do   gatunku   pamiętnika   pod   tym   względem,   że   z czasem,   gdy   zbiór   zostanie

zamknięty, tworzy swoisty „pamiętnik”, choć poszczególne elementy zbioru, czyli listy

stanowią   bardziej   informacje   dotyczące   aktualnej,   bieżącej   w chwili   powstawania

sytuacji

26

. I to właśnie owa aktualność, czyli adekwatność w stosunku do opisywanego

stanu rzeczy pozwoliła Trzynadlowskiemu zaliczyć list do małych form literackich

27

.

Zdaniem Skwarczyńskiej, list stanowi „fragment życia”, dlatego musi być rozpatrywany

w jego   ramach,   w ścisłym   z nim   związku,   w przeciwnym   razie   „traci   realność”,   co

pociąga za sobą metodologiczny postulat odczytywania listu jako „rekonstrukcji jego

uwarunkowań sytuacyjnych”, a więc dokumentu, zapisu rzeczywistości towarzyszącej

powstaniu listu

28

.

Jak   podaje   Maria   Woźniakiewicz-Dziadosz   za   Skwarczyńską,   warunki

komunikacji   epistolarnej   wpływają   na   następujące   właściwości   listu:   a)   związek

20  Stefania Skwarczyńska, Wokół teorii listu (Paradoksy), [w:] taż, Pomiędzy historią a teorią literatury,

Warszawa 1975, s. 179.

21  Anita Całek, Biografia naukowa: od koncepcji do narracji. Interdyscyplinarność, teorie, metody 

badawcze, Kraków 2013, s. 190.

22  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie, Wrocław 1977, s. 82.
23  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie..., s. 83. O historii listu jako przesyłek pocztowych oraz 

o dziejach poczty pisze Janusz Giera w artykule List jako przesyłka pocztowa. Rys historyczny, [w:] 
Literatura i komunikacja. Od listu do powieści autobiograficznej, red. nauk. Artur Blaim, Zbigniew 
Maciejewski, Lublin 1998.

24  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie..., s. 84.
25  Tamże, s. 92.
26  Tamże. Por. też. Elżbieta Książek, Tekst epistolarny w świetle etykiety językowej, Kraków 2008, s. 11-

12.

27  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie..., s. 82.
28  Maria Woźniakiewicz-Dziadosz, Stefanii Skwarczyńskiej teoria listu, [w:] Literatura i komunikacja...,

s. 26. Elżbieta Książek, Tekst epistolarny..., s. 11-12.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

47

z „doraźnymi   potrzebami   życiowymi”,   b)   pisemna   forma,   c)   nieobecność   adresata,

d) bezpośredniość   listu,   e)   oddanie   stanu   rzeczywistości,   szczegółowość   opisu.

Powyższe   właściwości   kształtują   sytuację   komunikacyjną,   która   w zależności   od

intencji nadawcy, czy też jego celu będzie wpływać na rodzaj listu, które wymienia

i szczegółowo omawia Skwarczyńska w swojej Teorii listu

29

.

Należy jednak pamiętać, że mimo podobieństw listu i pamiętnika, istnieją wyraźne

różnice, jak chociażby świadomy zamysł twórczy, wykreowana wcześniej kompozycja

całości;   w przypadku   listów   nie   ma   o tym   mowy

30

  Ponadto   w liście   wyraźnie

uwidacznia się „ja” piszącego, które dominuje nad pozostałymi elementami, przez co

epistolograficzne informacje mają szczególny charakter. Jak zauważa Trzynadlowski,

list staje się „pamiętnikiem osobistym i […] intymnym

31

.

Intymność   informacji   epistolograficznej   można   podzielić   na   dwa   rodzaje:

a) pierwszy   z nich   dotyczy   intymności   związanej   z wiadomościami   poufnymi,

chronionymi przed niepowołanymi odbiorcami, b) drugi rodzaj obejmuje informacje

„uznawane   przez   piszących   za   jedynie   ich   interesujące

32

  Trzynadlowski   zwraca

szczególną uwagę na listy, jako źródło informacji o biografii nadawcy, bo jak wykazuje,

istnieją fakty, o których można  dowiedzieć się tylko z korespondencji, nawet jeśli jest

nacechowana   subiektywnością   i ekspresją   autora

33

  Należy   jednak   brać   pod   uwagę

również   kwestię   prawdomówności,   bo   „ludzie   w listach   pozują,   stylizują   się   na

przyjaciół   (zwłaszcza   w stosunku   do   osób,   od   których   są   w różnym   stopniu

uzależnieni), udają mądrzejszych i lepszych niż są rzeczywiście

34

.

W   opozycji   do   piśmiennego   charakteru   epistolografii   można   postawić   oralne

źródło   listu,   który   zdaniem   Woźniakiewicz-Dziadosz   został   wywiedziony

ze starożytnych gatunków retorycznych. Badaczka pisze, że „zdolności asymilacyjne

listu   zaważyły  na   podejmowanych   od   starożytności   próbach   jego   opisu   jako   formy

wygenerowanej   z retorycznych   gatunków   ustnych,   eksponujących   jego   dialogowy

29  Maria Woźniakiewicz-Dziadosz, Stefanii Skwarczyńskiej teoria listu..., s. 27. Stefania Skwarczyńska, 

Teoria listu, na podst. lwowskiego pierwodruku oprac. Elżbieta Feliksiak, Mariusz Leś, Białystok 
2006, s. 108 i nast.

30  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie... s. 93.
31  Tamże, s. 94.
32  Tamże.
33  Tamże, s. 94-95.
34  Tamże, s. 95.

background image

48

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

charakter”

35

. Stąd określano list jako pół-dialog, pośrednią rozmowę, lub wyznanie

36

,

jednak   zdaniem   Skwarczyńskiej,   wynikało   to   z „lekceważenia   faktu,   że   istotę   listu

stanowi jego postać pisemna

37

.

Nie bez znaczenia jest jednak ta „dialogowość” listu, który stanowi realizację czy

też reprezentację dialogu, bo dzięki niemu dokonuje się akt rozmowy, ale też monologu,

bo   akt   stworzenia   dokonuje   się   w izolacji   autora,   w „nieobecności   (bezpośredniej)

adresata

38

, która warunkuje powstanie listu. Dlatego owa nieobecność jest dla listu

konstytutywna

39

.

Z kolei Elżbieta Książek pisze, że zarówno adresat, jak i płaszczyzna porozumienia

między nadawcą a odbiorcą są determinantami powstania i istnienia listu

40

. Badaczka

w książce Tekst epistolarny w świetle etykiety językowej pisze, że list jest wypowiedzią

komunikacji, w której odbiorcę komunikatu można nazwać czytelnikiem wirtualnym,

jest   on   bowiem   nieobecny   w czasie   powstawania   tekstu

41

  Fizyczna   nieobecność

odbiorcy, a także nadawcy w chwili lektury powoduje, że list – zdaniem Książek –

należałoby określić mianem „rozmowy na odległość” lub „rozmowy z nieobecnym”,

czy też „rozmowy nieobecnego z nieobecnym

42

.

W ścisłym związku z „dialogowością” listu znajduje się jego struktura, a także

struktura języka, na co zwraca uwagę Trzynadlowski. Badacz pisze, że obie struktury są

tożsame

43

,  a   więc   list,   podobnie   jak  język,   ma   charakter   systemowy  (list   musi   być

uporządkowany,   w przeciwnym   razie   byłby   niezrozumiałym   ciągiem   znaków),

komunikatywny   (przekazuje   pewne   informacje,   komunikat),   funkcjonalny   (list   jest

nacechowany   –   jak   pisze   Trzynadlowski   –   „określoną   ekspresją   i funkcjonalnym

ukierunkowaniem

44

),   społeczny   (list   jest   zdeterminowany   istnieniem   odbiorcy

35  Maria Woźniakiewicz-Dziadosz, Stefanii Skwarczyńskiej teoria listu..., s. 25.
36  Por. Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie..., s. 83-84. Małgorzata Czermińska, Autobiograficzny 

trójkąt. Świadectwo, wyznanie i wyzwanie, Kraków 2000, s. 20.

37  Maria Woźniakiewicz-Dziadosz, Stefanii Skwarczyńskiej teoria listu..., s. 25. Stefania Skwarczyńska, 

Wokół teorii listu (Paradoksy)..., s. 178-179.

38  Tamże, s. 179.
39  Tamże, s. 178-179.
40  Elżbieta Książek, Tekst epistolarny..., s. 12-13.
41  Tamże, s. 12.
42  Tamże.
43  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie..., s. 84.
44  Tamże.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

49

i nadawcy, bez względu na ich charakter, np. realny lub imaginatywny, ani na liczbę:

jednostkowy lub zbiorowy)

45

.

Z   tego   powodu   list   może   charakteryzować   się   kolokwialnością,   która   „wynika

bezpośrednio   z jego   funkcji   informatywnej   i komunikacyjnej

46

  Jak   wskazuje

Trzynadlowski,   „list   z natury   rzeczy   jest   informacją

47

  dlatego   też   jest   tekstem

użytkowym, choć wcale nie wyzbytym wartości artystycznych. Skwarczyńska pisze, że

nie   należy   do   literatury,   bo   jest   skoncentrowany   na   swym   samym   użytkowym

charakterze, ale mimo to potrafi osiągnąć taki poziom artyzmu i posiadać takie walory

literackie, że traktuje się go jako część literatury właśnie

48

. Trzynadlowski podkreśla, że

charakteryzuje   się   literackością   poprzez   użycie   określonych   środków   artystycznych,

nadających   ponadto   korespondencji   walorów   estetycznych.   Dzięki   temu   można

zakwalifikować list jako „konwencjonalnie rozumianą »literaturę«”

49

.

W   tym   przypadku   ważne   jest   to,   że   artystyczność   może   przeważać   nad

informacyjnością,   przez   co   komunikat   staje   się   „walorem   czysto   historycznym”,

a „walory   estetyczne   nabierają   pełnej   autonomiczności

50

  Istotnym   aspektem

informatywności   listu   jest   również   fakt,   że   poza   informacjami   przekazywanymi

w sposób   świadomy   nadawca   może   przekazywać   też   informacje   dodatkowe,   np.   te

dotyczące jego samego lub odbiorcy. Co więcej, także forma listu stanowi wyraźny

sygnał i może przekazywać informacje, zatem układ listu, użyte środku czy też formuły

grzecznościowe są równie ważnym elementem przy dekodowaniu listu, co informacje

podawane wprost

51

.

List stanowiąc reprezentację gatunku użytkowego, „niejako »sam przez się« jest

informacją”, dlatego „sposób jego wykonustruowania informatywność tę uzupełnia

52

.

Z tego powodu w przypadku badania listu należy wziąć pod uwagę nie tylko tekst sam

w sobie,   ale   również   towarzyszący   mu   kontekst,   zarówno   ten   dotyczący   powstania

45  Tamże.
46  Tamże, s. 85. Elżbieta Książek, Tekst epistolarny..., s. 12.
47  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie..., s. 85. Por. też: Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 191.
48  Stefania Skwarczyńska, Wokół teorii listu (Paradoksy)..., s. 178.
49  Jan Trzynadlowski, Małe formy literacki..., s. 85.
50  Tamże.
51  Tamże, s. 86.
52  Tamże.

background image

50

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

(Trzynadlowski nazywa go „sytuacją »pozapiśmienniczą«, w której list powstaje

53

), jak

i ten obejmujący inne listy w zbiorze epistolograficznym, czyli korespondencji

54

.

Korespondencja tak ujęta posiada wiele cech, wśród których autor  Małych form

literackich  wymienia:   a)   różnorodność   stanowisk,   b)   czasowy   zakres   informacji,

c) szerokie spektrum cech nadawców i adresatów, a   co za tym idzie, różnorodność

odmian gatunkowych korespondencyjnych realizacji informatywnych

55

, d) naturalność

(całościowe   ujęcie)   i kreacjonizm   (tematyczność)   zbioru

56

 Trzynadlowski   proponuje

również   układ   uporządkowany   według   „kryteriów   charakteru   i kierunku   zawartych

w niej   [korespondencji]   informacji”,   co   daje   następujący   zbiór   właściwości:

„personalny lub problemowy ośrodek koncentrujący, skupiający i organizujący zbiór,

szeroki   zakres   sytuacji   warunkujących   zgromadzone   informacje,   ich   rozległe   ramy

chronologiczne   oraz   wieloaspektowość   punktów   widzenia,   z dużym   ładunkiem

intymności, często unikalność przytoczonych danych

57

.

Bardzo ważną kwestią jest rozumienie korespondencji jako całości, bo – do czego

zresztą przekonuje Trzynadlowski – zbiór listów nie powstaje z myślą o jego stworzeniu

(w   opozycji   stoją,   np.   pamiętnik   lub   dziennik,   które   mogą,   nawet   mimo   swoistej

otwartości,   spowodowanej   śmiercią   autora,   stanowić   zamknięty   zespół   tekstów)

58

.

Granice   korespondencji   wyznacza   szereg   czynników,   na   które   składają   się   m.in.:

potrzeba   lub   brak   chęci   stworzenia   listu,   istnienie   nowego   adresata,   przestrzenne

oddalenie między nadawcą a odbiorcą, również długość życia korespondentów

59

. Widać

zatem, że owe czynniki nie są natury artystycznej, nie wynikają z woli czy też zamysłu

autora W przypadku korespondencji należy przyjąć, że zbiór listów nie jest kompletny,

nawet jeśli liczy sobie bardzo wiele elementów składowych, ponieważ wybiórczość

korespondencji   determinują   czynniki   zewnętrzne,   takie   jak   brak   odpowiedzi   na

określony  list,   zguba   czy   zniszczenie   (całościowe   lub   częściowe)   listu,   brak   zgody

na upublicznianie ze strony pewnych właścicieli listów

60

.

53  Tamże.
54  Tamże, s. 87.
55  Tamże, s. 87-88.
56  Tamże, s. 88. Por. też: Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 191-192.
57  Jan Trzynadlowski, Małe formy literackie..., s. 88-89.
58  Tamże, s. 90.
59  Tamże.
60  Tamże.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

51

Edytor korespondencji ma wielkie znaczenie, bowiem może nadać zbiorowi listów

określony  kształt,   może   uszeregować   i pogrupować   listy  według   wybranego   klucza,

np. ze względu na rodzaj adresata, czas i okoliczności powstania, czy też pod względem

problemowym

61

  Janusz   Maciejewski   pisze,   że   „pozycja   i rola   edytora   w wypadku

listów   jest   niepomiernie   większa   i ważniejsza,   niż   w jakimkolwiek   innym   gatunku.

Dzięki   niemu   otrzymujemy  dopiero   pełne   dzieło   literackie,   które   czytelnik   »trzeci«

może odbierać zupełnie podobnie jak powieść, dramat czy poemat

62

.

Podobnie   rzecz   ujmuje   Małgorzata   Czermińska,   opisując   podstawowe   warunki

podejścia   do   korespondencji   jako   do   literatury   (szerzej   o tym   zagadnieniu   będzie

w dalszej części pracy). Autorka Autobiograficznego trójkąta pisze, że listy układają się

w bloki   (korespondencję),   które   można   odczytać   jako   powieść   i tak   korespondencja

uszeregowana   chronologicznie   staje   się   powieścią   autobiograficzną,   korespondencja

ułożona według klucza tematycznego może stać się powieścią z konkretną dominantą

tematów, motywów, wątków

63

.

2.2. Paradoksy listu

Badając epistolografię, dochodzi się do momentu, w którym widoczne stają się liczne

paradoksy związane z tym gatunkiem. Jak pisze Skwarczyńska, „list   […] to  ś w i a t

istnego  p a r a d o k s u 

64

  co   należy   mieć   na   uwadze   przy   próbie   zdefiniowania   tej

dziedziny.   Badaczka   wymienia   szereg   paradoksów

65

  wśród   których   znaleźć   można

następujące.

Na początku należy zwrócić uwagę, że zdaniem Skwarczyńskiej list nie należy do

literatury, bo jest skoncentrowany na swym użytkowym charakterze, ale mimo to potrafi

osiągnąć taki poziom artyzmu i posiadać takie walory literackie, że traktuje się go jako

część   literatury

66

  Dalej,   list   jest   realizacją   czy  też   reprezentacją   dialogu,   bo   dzięki

61  Tamże, s. 91. Por. też: Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 191.
62  Cyt. za: Tamże, s. 191-192.
63  Małgorzata Czermińska, Autobiograficzny trójkąt..., s. 268.
64  Stefania Skwarczyńska, Wokół teorii listu (Paradoksy)..., s. 178.
65  Por. też: Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 192 i nast.
66  Stefania Skwarczyńska, Wokół teorii listu (Paradoksy)..., s. 178.

background image

52

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

niemu dokonuje się akt rozmowy, ale też monologu, bo akt stworzenia dokonuje się

w izolacji autora, w „nieobecności (bezpośredniej) adresata

67

.

Kolejnym   paradoksem   listu   jest   fakt,   że   stanowi   on   tekst   pisany,   ale   zapisany

językiem   mówionym   (nie   jest   to   jednak   język   mówiony   zapisany   w formie   tekstu,

bowiem  –   jak   zauważa   badaczka   –   zapis   listu   „dokonany  został   w języku   o formie

pisanej

68

),  co   bierze   się  z użytkowego   charakteru   korespondencji.   Fakt,   że   list   jest

tekstem   pisanym,   zbliża   go   do   literatury

69

  Skwarczyńska   podaje   jeszcze   szereg

elementów, które mogą świadczyć o autorze, takie jak m.in. „dukt pisma […], materiał

piśmienniczy   w swoim   tworzywie,   kształcie,   barwie,   […]   plastyczne   rozwiązanie

układu listu, np. kartki papieru”

70

.

List   jest   tworem   ulotnym,   który  w swej   naturze   dotyczy  spraw   przemijalnych,

to jednak utrwalony na piśmie przezwycięża upływ czasu i przestaje być efemerydą

71

 

to   pociąga   za   sobą   kolejny   paradoks,   który   według   Skwarczyńskiej   dotyczy

historyczności,   czy   też   dokumentalności   listu,   który   choć   dotyczy   spraw   ulotnych,

życiowych,   codziennych,   to   jednak   stanowi   zapis   wielu   informacji   o świecie

współczesnych   autorowi,   co   ma   walor   historyczny.   „List   włączony   jako   dokument

w sferę   innego   typu   dokumentów   ujawnia   […]   specyfikę   swej   dokumentalności

72

,

która jest „ograniczona i względna

73

, co bierze się z subiektywnego punktu widzenia

i perspektywy   autora.   Nadawca   może,   kierowany   różnymi   względami,   podawać

informacje niepełne, lub zmodyfikowane, co prowadzić może nawet do dezinformacji,

dlatego list „wymaga od badacza dodatkowych zabiegów dla określenia stopnia swej

wiarygodności

74

.

Następny paradoks, jak wylicza Skwarczyńska, polega na zestawieniu literackości

i dokumentalności   listu,   który   znajduje   się   w polu   literatury,   ale   wymyka   się   jej,

podobnie jak w przypadku pola historii

75

. Autorka Teorii listu pisze, że istnieje różnica

67  Tamże, s. 178-179.
68  Tamże, s. 181.
69  Tamże, s. 179.
70  Tamże.
71  Tamże, s. 180.
72  Tamże.
73  Tamże.
74  Tamże.
75  Tamże, s. 180-181.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

53

między   literaturą   a   epistolografią   i list   sformułowany   w języku   literatury   „musiałby

zostać uznany za okaz wynaturzenia listu”

76

.

Konkretne reprezentacje korespondencji „stają się bodźcami przeżyć estetycznych

odbiorcy

77

, dzięki czemu epistolografia zbliża się w znacznym stopniu do literatury.

Dlatego Skwarczyńska zaleca zaliczać ją do literatury użytkowej

78

, a w przypadku listu

wymienia   założenia   estetyki   funkcjonalnej:   a)   funkcjonalność   –   nastawienie   na

osiągnięcie założonego celu praktycznego, b) właściwości, które „wzbudzą przekonanie

czytelnika   –   także   nie   będącego   adresatem   listu   –   że   zamierzony   cel   [praktyczny]

zostanie   nim   [listem]   osiągnięty   w sposób   możliwie   najbardziej   sprawny

79

,

c) ekonomiczność   –   stosowność   środków   względem   zamierzonego   celu,   a   więc

napisanie listu na tyle, na ile ma spełniać wcześniej ustalone założenia, bez dodawania

elementów   zbędnych

80

  a   więc   d)   brak   zdobnictwa   „samego   dla   siebie

81

,

e) odpowiedniość   tekstu   w stosunku   do   adresata,   a   więc   unikanie   sformułowań

nieznanych, nieczytelnych dla odbiorcy

82

.

Kolejnym   paradoksem   jest   fakt,   że   list   jest   świadectwem   prywatnej   i osobistej

wypowiedzi autora do adresata, ale mimo to stworzonej w ramach pewnej konwencji

kulturowej,   list   jest   więc   z jednej   strony   wyrazem   swobodnego   komunikatu,

spontanicznej   wypowiedzi,   z drugiej   jednak   sformułowanej   według   określonych

zasad

83

.

Idąc dalej, list należy do „dziedziny kontaktów międzyludzkich, a tym samym do

dziedziny tworów językowych kształtujących bezpośrednio samo życie społeczne

84

.

Na   koniec,   w obrębie   gatunku   listu   można   wyróżnić   wiele   odmian,   o czym

decydują   „wyjątkowe   bogactwo   i możliwości   wariantowe

85

  wśród   których   można

wyliczyć m.in. cel listu, rodzaj adresata, związek nadawcy z odbiorcą. Skwarczyńska

podaje następnie szereg odmian listu, dodając przy tym, że mogą się ona na siebie

nakładać

86

.

76  Tamże, s.181-182.
77  Tamże, s. 182.
78  Tamże.
79  Tamże, s. 183.
80  Tamże.
81  Tamże.
82  Tamże.
83  Tamże, s. 181.
84  Tamże.
85  Tamże, s. 184.
86  Tamże.

background image

54

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

2.3. List jako materiał badawczy

Epistolografia   stanowi   bardzo   ważną   część   materiału   badawczego   dla   biografisty.

Stanowi nośnik wyraźnych i określonych danych biograficznych, które z jednej strony

ujawniają postawy badanego twórcy, a z drugiej ukazują świat jego wartości. Dzięki

temu, a przede wszystkim dzięki autonarracji w liście, badacz może spojrzeć na życie

i twórczość artysty z jego własnej, subiektywnej perspektywy. I choć perspektywa ta

jest   silnie   stronnicza,   z powodów   autokreacyjnego   obciążenia   epistolografii,   jak   też

całej twórczości autobiograficznej, to daje to możliwość do przyjrzenia się autorowi

właśnie  od tej  najbliższej  jego samemu strony.  Z  tego powodu korespondencja jest

jednym z podstawowych materiałów źródłowych, ukazujących postać badanego twórcy.

Istnieją jednak ograniczenia, które niesie ze sobą badanie epistolografii. Wiąże się

to   przede   wszystkim   z fragmentarycznością   materiału.   Zbiory   listów   mogą   być

niekompletne, lub zredagowane w sposób utrudniający rzetelną analizę. Co więcej, list

sam w sobie stanowi materiał trudny do badania. Ma bowiem subiektywny charakter,

a jego genologia jest niejednorodna, bo – jak już wykazano wcześniej – list klasyfikuje

się między literaturą piękną a użytkową

87

.

Jak   zauważyła  Anita   Całek,   list   jest   „swego   rodzaju   grą   między   pragnieniem

szczerości   a   naturalną   tendencją   do   kształtowania   własnego   wizerunku   według

świadomie   stosowanych   i używanych   nieświadomie   cech,   kategorii   czy   wartości

88

.

Należy więc mieć na uwadze fakt, że epistolografia nie stanowi do końca rzetelnego

źródła informacji o twórcy. Ponadto osoba autora listu nie może być ściśle utożsamiana

z osobą nadawcy (czy też, jak to określa Cysewski, podmiotem epistolarnym

89

), choć

granica między jednym a drugim jest niewielka. Granica ta jednak sprawia, że wyraźna

staje   się   rola   autokreacji,   rola   zabiegów   tworzących   personę   odbiegającą   od

pierwowzoru, jakim jest twórca listu.

Cysewski wymienia trzy aspekty literaturoznawczych badań nad epistolografią:

1) dokumentalno-źródłowy – „wiąże się z traktowaniem listów jako materiału do

stwierdzeń dotyczących różnorakich sfer rzeczywistości historycznej, psychologicznej,

87  Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 164.
88  Tamże, s. 165.
89  Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy badań nad literaturą, „Pamiętnik 

Literacki” 1997, z. 1, s. 103.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

55

kulturowej

90

, a więc jest związany z takimi zagadnieniami, jak biografia, twórczość,

świadomość artystyczna i ideowa epoko, komunikacja społeczna

91

;

2) teoretyczny   –   skupia   się   na   teoretycznej   stronie   epistolografii,   obejmuje

zagadnienia   genologii,   klasyfikacji   listu,   korespondencji,   określenia   ich   statusu

i charakteru

92

;

3) opisowo-historyczny

93

  –   zwraca   uwagę   na   odpowiednie   odczytanie   listu,   ich

zespołów, czy całej korespondencji, skupienie się na m.in. tematykę, poetykę czy reguły

„porozumienia nadawczo-odbiorczego” itd.

94

Całek   w Biografii   naukowej  omawia   poszczególne   aspekty  i pisze,   że   list   jako

dokument historyczny traktuje się jako materialne świadectwo historyczne, a więc jako

artefakt, zwracając uwagę na jego zewnętrzną formę

95

. Jak już wcześniej wykazano,

fakty   w epistolografii   zostają   przedstawione   przez   pryzmat   osobowości   nadawcy,

dlatego informacje mogą być zniekształcone w różnym stopniu.

Specyfiką   ujęcia   historycznego   są   m.in.   spojrzenie   na   kształt   korespondencji

(rękopisy,   wydania,   stan   własności   itp.),   zwrócenie   uwagi   na   tematykę   części

składowych  korespondencji,  zawarcie  informacji  o adresatach,  pojawienie  się  szkicu

biograficznego,   a   także   kontekstu   historyczno-społeczno-kulturowego,   spojrzenie   na

stan   edytorski   (chronologia   listów,   opisy   bibliograficzne,   uwagi,   komentarze,

kalendarium lub spisy listów), a także wykorzystanie narzędzi historycznych (analizy

dokumentów źródłowych, badania archiwalne)

96

.

Z   kolei   w podejściu   do   listu   jako   tekstu   literackiego,   ważny   jest   moment

„literaturyzacyjny”   epistolografii,   który  według   Janusza   Maciejewskiego   to   moment

opublikowania zbioru listów

97

, bowiem „interakcja […] między nadawcą a odbiorcą,

a także   sytuacja   komunikacyjna   […]   wchodzi   niejako  w tekst   listu”

98

  Zatem   to,   co

pierwotnie zewnętrzne wobec listu, w chwili opublikowania korespondencji staje się

jego   integralną,   wewnętrzną   częścią,   a   czytelnik,   czyli   osoba   „trzecia”   staje   wobec

90  Tamże, s. 95.
91  Tamże.
92  Tamże.
93  Tamże.
94  Tamże, s. 96.
95  Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 197.
96  Tamże, s. 198.
97  Tamże, s. 199.
98  Tamże.

background image

56

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

nadawcy i odbiorcy listów, jako bohaterów, a w stosunku do ich wymiany informacji,

jak do fabuły

99

.

Jak   pisze   Całek,   list,   czy   też   cała   korespondencja   ma   właściwości   literackie

niezależnie od „funkcji estetycznej, jaką może pełnić

100

. Autorka  Biografii naukowej

instruuje   ponadto,   że   w badaniu   list   jako   literatury  ważne   jest   dostosowanie   języka

analizy   do   materiału   badawczego,   zatem   analogicznym   pojęciem   do   podmiotu

literackiego   czy   podmiotu   czynności   twórczych   jest   podmiot   epistolarny,   który

wprowadził Cysewski

101

. Należy jednak zaznaczyć, że obok tego terminu pojawiają się

również inne, np. „ja epistolarne”, czy „rola epistolarna

102

.

Wracając do ustaleń Cysewskiego, należy zauważyć, że badacz zwraca również

szczególną   uwagę   na   problematykę   tekstologiczno-edytorską,   której   celem   jest

odpowiednie   opisanie   redagowanej   korespondencji,   bowiem   ważne   jest   nie   tylko

ustalenie podstawowych informacji, często wpisanych w strukturę listu, takich jak data

i miejsce   powstania,   nadawca,   adresat   itp.,   ale   również   zawarcie   komentarzy,

znoszących barierę komunikacyjną, pojawiająca się wówczas, gdy mamy do czynienia

z listem jako „sposobem porozumienia się indywidualnego nadawcy i indywidualnego

odbiorcy, zwłaszcza, gdy zmianie uległy warunki historyczne i kulturowe

103

.

Należy także zwrócić szczególną uwagę na edytora, redaktora listów, który staje

się   niejako   „drugim   nadawcą”,   mogącym   tworzyć   określone   grupy   korespondencji,

ta z kolei może zyskiwać nowe znaczenia, lub doprowadzić do „»nadbudowania się«

innego gatunku”

104

. Jak podaje Cysewski, cechy epistolografii „utrudniają spójny jego

[gatunku]   opis”,   co   prowadzi   w konsekwencji   do   wielu   „nieoczywistości

teoretycznych

105

.

Badacz   zaznacza,   że   brakuje   skutecznych   narzędzi   do   badań   epistolografii,

traktowanej   „»nieusługowo«,   jako   przekaz   »równoległy«   względem   literatury

z założenia   ukierunkowanej   autotelicznie”,   a   więc   epistolografii   wyjętej   z pola

pragmatyzmu,   użytkowości

106

  bo   podchodzono   do   epistolografii   jako   „źródła

99  Tamże.
100 Tamże.
101 Tamże. Por. Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 105.
102 Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 199. Por. też: przyp. 520 w: Tamże.
103 Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 96.
104 Tamże.
105 Tamże, s. 96-97.
106 Tamże, s. 97.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

57

i dokumentu   w szerokim   rozumieniu   owych   słów

107

  Brakuje   więc   zdaniem

Cysewskiego innej skutecznej i zadowalającej metodologii, pozwalającej spojrzeć na

niejednorodny,   hybrydyczny   wręcz   gatunek   listu   z innej   niż   dokumentacyjno-

historyczna strony

108

.

Skwarczyńska w przypadku badań nad epistolografią zalecała metody historyczne,

socjologicznej   i psychologiczne

109

  a   także   grafologiczne

110

  choć   znacznie   większy

nacisk kładła na badania literaturoznawcze, ponieważ „każdy [list] jest wyrazem aktu

twórczego,   bo,   kształtując   tworzywo   pewnej   rzeczywistości   za   pomocą   rozczynu

własnego »ja« stwarza nową rzeczywistość. Autor listu posługuje się tworzywem sztuki

jak każdy artysta

111

.

Jak pisze Całek, epistolografia stanowi materiał często wykorzystywanych przy

odtwarzaniu biografii twórcy „nie tylko dla historyka czy biografa, ale również dla

literaturoznawcy

112

. Przy czym zwraca uwagę, że pisał o tym już Cysewski, twierdząc,

że   „epistolografia   jest   materiałem,   z którego   literaturoznawca   czyni   teren   swojej

penetracji   w celu   zrozumienia   i opisania   estetycznych,   egzystencjalnych

i aksjologicznych wymiarów człowieczeństwa, jakie w listach się ujawniają

113

.

Podobnie   rzecz   ujmuje   Czermińska,   pisząc,   że   „epistolografia   jest   zjawiskiem

historycznie   zmiennym   i różnorodnym   gatunkowo”,   który   może   być   badany   przez

historyka,   literaturoznawcę   czy   socjologa

114

  Można   więc   śmiało   stwierdzić,   że

perspektywa badawcza jest dość szeroka, a możliwości analizy listów bardzo wiele.

Elżbieta  Rybicka   za   Brigitte   Diaz   w artykule  Antropologiczne   i komunikacyjne

aspekty dyskursu epistolograficznego omówiła cztery główne postaci listu, rozumianego

w tym przypadku jako: a) dokument, b) tekst, c) dyskurs (rozmowy) oraz d) działanie.

I tak w pierwszym przypadku mowa o tym, by list rozpatrywać jako dokument,

będący   świadectwem   „rzeczywistości   historycznej,   społecznej,   politycznej   czy

literackiej”,   jako   dokument   „samowiedzy

115

  List   jako   tekst   może   być   badany

107 Tamże.
108 Tamże, s. 98.
109 Przy czym Anita Całek zauważa, że Skwarczyńska „miała na myśli teorie psychologiczne sprzed 

połowy XX wieku, bo praca [Teoria listu] została wydana w 1937 r.” Por. Anita Całek, Biografia 
naukowa:...
, s. 194, przyp. 501.

110 Tamże, s. 194.
111 Tamże, s. 195.
112 Tamże, s. 164.
113 Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 100.
114 Małgorzata Czermińska, Autobiograficzny trójkąt..., s. 252.
115 Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 195.

background image

58

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

podobnie, jak inne utwory literackie W przypadku dyskursu analiza kładzie nacisk na

kategorię rozmowy, choć „współczesna świadomość krytyczna każe w nim [dyskursie]

widzieć samozwrotność i eks-komunikację

116

. Na końcu znajduje się podejście do listu

jako działania na „płaszczyźnie symbolicznej”, którą według Rybickiej należy rozumieć

jako   „performatywną   koncepcję   komunikacji   epistolarnej”,   bowiem   „tym   sposobem

rozumienia   listu   kieruje   intencja   pojednania   za   pomocą   słowa   sfery   symbolicznej

i rzeczywistości

117

.

Rybicka wymienia również obszary badawcze, w których do tej pory analizowano

epistolografię.   Po   pierwsze,   „niebezpieczne   związki”   z autobiografią,   ponieważ   list

należy   do   „literatury   dokumentu   osobistego   i ma   aspekt   autobiograficzny”,   dlatego

istnieje   niebezpieczeństwo   „sprowadzenia   listu   wyłącznie   do   jednego   z gatunków

autobiograficznych”, co ma polegać na „monologizacji listu”, czyli na – jak pisze Całek

–   „usuwaniu   Innego   i zamianie   komunikacji   w eks-komunikacją   lub

autokomunikację

118

.

Po drugie, perspektywa komunikacyjna, przechodząca przemiany: od komunikacji

społecznej w XVIII wieku, przez XIX-wieczną komunikację prywatną (jak zauważyła

Rybicka, dużą rolę w rozwoju i kształcie polskiej epistolografii odegrała emigracja), po

„autokomunikację” w wieku XX, w którym doszło do „kryzysu komunikacyjnego”

119

.

Jednakże   Rybicka   zaznacza,   że   autokomunikacyjny   charakter   epistolografii   już

przemija,   a   więc   dominanta   „Ja   epistolarnego”   ustępuje   dominancie   „Ty

epistolarnego”

120

  ponieważ   pisanie   listu   jest   „w y n a j d y w a n i e m   s i e b i e

i / p o p r z e z   I n n e g o ” , to z kolei powoduje, że „komunikacja epistolarna staje się

medium problematyki antropologicznej

121

.

Jak pisze badaczka, „praktyka epistolarna byłaby […] swoistą szkołą kształtowania

podmiotu i jego relacji społecznych”, przy czym należy pamiętać, że „»konstytucja«

podmiotu w liście jest właściwie inscenizowaniem siebie, a dokładniej inscenizowaniem

persony w miejscu osoby, odkrywaniem, które jest zarazem odgrywaniem siebie

122

.

116 Tamże.
117 Tamże, s. 195-196.
118 Tamże, s. 196.
119 Tamże.
120 Tamże.
121 Tamże.
122 Tamże.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

59

Można więc stwierdzić, że „kontekst antropologiczny dyskursu epistolarnego podkreśla

performatywne konstytuowanie się podmiotu”

123

.

Z drugiej strony można spojrzeć na podmiot epistolarny w „symbolicznych gestach

listu”, które podobnie jak komunikacja są „wynajdywaniem siebie i innego oraz siebie

poprzez   innego”

124

  Rybicka   wskazuje,   że   analogicznie   do   tożsamości   narracyjnej

można tu wskazać tożsamość komunikacyj

125

.

Całek   zaznacza   jednak,   że   w przypadku   takiego   podejścia,   można   zachować

charakter   listu   zarówno   jako   monologu,   jak   i dialogu   z „tekstowym,   wyobrażonym

odbiorcą wirtualnym, który w liście opatrzony jest konkretnym imieniem i nazwiskiem,

ale może być traktowany figuratywnie

126

, przy czym należy zwracać uwagę na fakt, że

wprowadzanie dodatkowych kategorii czy pojęć, również tych zaproponowanych przez

Rybicką, „niepotrzebnie obciążałoby teoretycznie samą biografię

127

. Badacz powinien

więc mieć w świadomości aspekty autokreacji, komunikacji i antropologiczny charakter

korespondencji, ale wobec badań biograficznych jego postawa wymaga przetworzenie

powyższych   narzędzi   „na   takie   narzędzia   analityczne,   które   nie   będą   kreować

wielopiętrowych   konstruktów,   ale   pozwolą   wykorzystać   potencjał   danych

podmiotowych do zasadniczego celu biografii: re-konstrukcji życia twórcy

128

.

Co   więcej,   Całek   proponuje   podejście   do   listu   jako   świadectwa   biografii

i egzystencji, wymieniając przy tym trzy rozwiązania metodologiczne: a) tradycyjne

czytanie, b) ponowoczesne czytanie, c) lekturę listów jako „tekstów egzystencji

129

.

Tradycyjne czytanie polega na analizowaniu korespondencji w kontekście biografii

twórcy. Badanie jest jakościowe, a wyciągnięte wnioski intuicyjne, odwołujące się do

„psychologii   potocznej

130

  Ponowoczesne   czytanie   to   połączenie   analizy

literaturoznawczej   z analizą   biograficzną,   poprowadzone   zostaje   przez   pryzmat

biografii i dzieła

131

.

Z   kolei   podejście   egzystencjalne   to:   badanie   strategii   kreacyjnych

i autokreacyjnych, stanowiące również analizę typowo biograficzną, także o charakterze

123 Tamże.
124 Tamże.
125 Tamże.
126 Tamże, s. 197.
127 Tamże, s. 197.
128 Tamże, s. 197.
129 Tamże, s. 203. Por. też: Elżbieta Książek, Tekst epistolarny..., s. 11-12.
130 Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 203.
131 Tamże.

background image

60

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

psychologicznym;   badanie   „narracyjnego   tworzenia   własnej   tożsamości”,   w którym

„konstruowany   obraz   poddawany   jest   rozmaitym   zabiegom:   autokreacyjnym,

interpretacyjnym,   podmiototwórczym

132

  Jednak   podstawowym   problemem   w tego

typu badaniach są „przyczyny niewspółmierności między obiektywnym przebiegiem

wydarzeń   a   ich   permanentnym   usprawiedliwianiem,   zafałszowaniem

i przewartościowaniem w listach”

133

.

Kolejnym   krokiem   do   nowego   spojrzenia   na   epistolografię   jest   „uwolnienie

metodologii   od   konieczności   odnoszenia   się   do   statusu   listu,   jak   również   on

rozstrzygania kwestii prawdziwości informacji o nim zawartych

134

, co jest związane

z tym – o czym pisał już Cysewski – że „jeśli z określonej teorii nie wynika sensowna

praktyka   badawcza,   może   warto   powiązać   teorię   z myśleniem   metodologicznym   na

temat   badania   konkretnych   zjawisk   epistolarnych,   a   nawet   założyć   prymat

metodologii?

135

.

W takim przypadku nie są ważne weryfikacja i falsyfikacja epistolograficznych

informacji, a jedynie „strategia epistolarna”, a więc „poszukiwanie podstawowej zasady

decydującej   o indywidualnym   charakterze   korespondencji   danego   twórcy

136

  (więcej

o kategorii   strategii   epistolarnej   według   Cysewskiego   będzie   w dalszej   części

rozdziału).   Jednak   by   badanie   tego   typu   było   pełne   i rzetelne,   należy   je   poszerzyć

o pozaliteraturoznawcze metody i – jak pisze Całek – „w przypadku życia jednostki

najbardziej naturalnym odniesieniem staje się psychologia wraz z jej metodami badania

życia

137

.

Z kolei Małgorzata Czermińska podaje trzy możliwości traktowania listu: a) list

jako   „podręczy   magazyn   informacji   o autorze,   środowisku   lub   epoce”;   b)   list   jako

wypowiedź autonomiczną gatunkowo; c) „śledzenie kontaktów i współdziałań między

nimi

138

. Przy czym badaczka kładzie największy nacisk na podejście do epistolografii

jako tekstu literackiego, co dokładnie opisał już Cysewski.

132 Tamże, s. 204.
133 Tamże, s. 204-205.
134 Tamże, s. 205.
135 Tamże. Por. też: Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 109.
136 Anita Całek, Biografia naukowa..., s. 205.
137 Tamże, s. 206.
138 Małgorzata Czermińska, Autobiograficzny trójkąt..., s. 253.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

61

2.4. Epistolografia jako literatura

Cysewski   pisze,   ze   aspekt   związku   epistolografii   z literaturą   należy   wziąć   pod

szczególną uwagę, tym bardziej, że choć listy pozostają – podobnie jak inne zjawiska

kultury – w różnych  relacjach  z literaturą, to  jednak  „listy [są] charakteryzujące się

stosunkowo   niewielkim   uzależnieniem   od   obowiązujących   w danym   czasie   form

literackiego wyrazu i od wzorców przez literaturę tworzonych, a przecież intuicyjnie do

literatury   zaliczane

139

  Niemniej   jednak   powinno   się   odejść   od   traktowania

epistolografii jako tekstu użytkowego, która w opozycji do tego wcale nie musi być

zaliczana   do   pola   literatury.   Cysewski   podaje   jednakże   szereg   argumentów,

przemawiających za rozpatrywaniem listów w ramach literatury

140

:

1) istnieje   wiele   różnorodnych   koncepcji   literatury  i literackości,   a   wykluczenie

epistolografii z pola literatury to „efekt preferowania określonych kryteriów

141

;

2) trudno wyznaczyć granice między tym, co literackie, a co nieliterackie, stąd,

zdaniem   Cysewskiego,   ujęcie   literaturoznawcze   może   być   stosowane   do   „poznania

tekstów nieliterackich czy mało literackich”

142

, dlatego problem „»epistolografia jako

literatura«   stać   się   może   problemem   »epistolografia   rozpatrywana   z perspektywy

literaturoznawczej«”

143

;

3) „przedmiotem   literaturoznawstwa   są   wszystkie   teksty,   badane   jednak   w ich

aspektach literackich”

144

;

4) kultura   współczesna   ujawnia   „względność   granic   tekstu   artystycznego

i społecznych   kryteriów   literatury”,   a   także   zmusza   do   „rozpatrywania   dokumentu

i literatury jakby w »polu wspólnym«”, zatem należy stwierdzić, że kultura współczesna

„włącza   często   dokumenty   różnego   rodzaju   w obręb   świadomości   literackiej

i literaturoznawczej”, co skutkuje rozeznaniem metodologii badań

145

;

5) opierając się na koncepcji Skwarczyńskiej, która pisała o sposobach „realizacji

zadań praktycznych jako podstawowych sposobach przejawiania się wartości literackiej

139 Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne..., s. 98.
140 Tamże, s. 99.
141 Tamże.
142 Tamże.
143 Tamże.
144 Tamże.
145 Tamże.

background image

62

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

listu”, można rozpatrywać „teksty bez żadnych ambicji literackich, obsługujące nade

prozaiczne potrzeby codzienności” jako literaturę właśnie

146

;

6) przy   założeniu,   że   poszczególne   listy   nie   posiadają   wartości   literackich,   nie

można twierdzić, że pozbawiona ich jest cała korespondencja, która nie jest „prostą

sumą swoich elementów”, dlatego „trzeba przyjąć jako pewnik literackie cechy takiego

zbioru

147

;

7) należy jeszcze zwrócić uwagę na inne aspekty, które z jednej strony traktują

o historycznej zmienności epistolografii, o „różnorodności sposobów jej uprawiania

148

,

a   z drugiej   wskazują   na   „wielość   wyznaczników   literatury  (literackości)”

149

  Z   tego

powodu   Cysewski   instruuje,   że   powinno   się   przyjąć   tezę,   że   „literackość

poszczególnych listów czy bloków epistolarnych może (choć nie musi) każdorazowo

być wyznaczana w oparciu o inne przesłanki i inne kryteria

150

;

8) ostatnim   argumentem   dla   Cysewskiego   jest   humanistyczne   podejście

literaturoznawcy, który mając na celu próbę zrozumienia świata i człowieka poprzez

tekst, zrozumienia „sensu tekstów językowych”, czyni z epistolografii materiał „swojej

penetracji   w celu   zrozumienia   i opisania   estetycznych,   egzystencjalnych

i aksjologicznych wymiarów człowieczeństwa, jakie w listach się ujawniają

151

.

Tekst autentyczny jest z reguły traktowany w odniesieniu do rzeczywistości, którą

opisuje, dlatego rozpatruje się go często na zasadzie weryfikacji prawda-fałsz. Można

jednak owy autentyk potraktować inaczej, bo relacja tekst-rzeczywistość „pełnić może

funkcje »języka« dla wyrażenia treści ogólniejszych i nie poddających się racjonalnemu

poznaniu”

152

.

Cysewski zadaje więc pytanie, „jak mówić o dziele […], które jest ściśle związane

z dającą   się   weryfikować   konkretną   sytuacją,   a   równocześnie   może   funkcjonować

analogicznie do tworów fikcji fabularnej?

153

. Kwestia ta przysparza wiele trudności,

jednakże   badacz   zdaje   się   znajdować   rozwiązanie   w lekturze   listów,   czy   też   całej

korespondencji, jako literatury.

146 Tamże.
147 Tamże, s. 100.
148 Tamże, s. 100.
149 Tamże.
150 Tamże.
151 Tamże.
152 Tamże, s. 100-101.
153 Tamże, s. 101.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

63

Podobną   koncepcję   przedstawia   Czermińska,   pisząc   o dwóch   powodach,   dla

których należy traktować list w ten sposób. Jednakże badaczka bierze pod uwagę list

napisany   przez   pisarza.   Po   pierwsze,   powołując   się   na   myśl   francuskiej   krytyki

tematycznej, autorka argumentuje, że cokolwiek „wyszło spod pióra pisarza […] jest

cząstką niepodzielnej całości jego dzieła

154

. Po drugie, sytuacja prozy współczesnej

(w domyśle postmodernistycznej, rozsadzającej wszystkie granice gatunkowe tekstów,

co   sprzyja   powstawaniu   tworów   hybrydycznych)   staje   się   dominantą   rozważań

Czermińskiej na temat listu traktowanego jako literatury

155

.

Autorka  Autobiograficznego   trójkąta  również   wymienia   szereg   podstawowych

warunków podejścia do korespondencji jako literackiej działalności autora:

1) pozorność   dzieła,   stworzona   przez   edytora,   opatrującego   listy   komentarzami

i przypisami

156

;

2) kategoria   odbiorcy   wpisana   w wydany   zbiór,   wniesiona   przez   edytora,

wydawcę

157

;

3) stylizacja literacka listów, „literackie” odczytanie epistolografii, ale nie jest to

warunkiem koniecznym

158

;

4) „spośród pism intymnych blok listów jest z pewnością najbliższy dziennikowi”,

a   to   z uwagi   na   „punktualistyczną   koncepcję   czasu   i wyłączność   perspektywy

teraźniejszej

159

 – autobiografia i pamiętnik są zwrócone ku przeszłości, dziennik i list

ku teraźniejszości;

5) listy układają się w bloki (korespondencję), które można odczytać jako powieść

i tak   korespondencja   uszeregowana   chronologicznie   staje   się   autobiografią,

korespondencja   ułożona   według   klucza   tematycznego   może   stać   się   powieścią

z konkretną dominantą tematów, motywów, wątków

160

;

6) różnorodne odczytania „mogą dopatrywać się w bloku listów całości, w której

zarysowuje   się   pewien   sens   wewnętrzny

161

  –   jednakże   pod   warunkiem,   że   owe

odczytania nie podejmą próby szukania kompozycji skończonej, a więc zamkniętej,

154 Małgorzata Czermińska, Autobiograficzny trójkąt..., s. 254.
155 Tamże.
156 Tamże, s. 265.
157 Tamże, s. 265-266.
158 Tamże, s. 266.
159 Tamże, s. 267.
160 Tamże, s. 268.
161 Tamże

background image

64

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

a ponadto   „zgodzą   się   na   poetykę   fragmentu,   zaakceptują   wartość   niedomówienia,

uznają  prawo do  porzucenia  wątku, przypadkowość,  pomieszania  spraw wzniosłych

z potocznymi

162

.

Dodatkowo   według   Czermińskiej   obszar   między   listem   a   powieścią   można

podzielić   na   dwa   wielkie   pola:   a)   oddziaływanie   listu   na   powieść   (podobieństwa

i różnice między epistolografią a powieścią epistolarną), b) oddziaływanie powieści na

list – czyli czytanie korespondenci jako powieści, niekoniecznie epistolarnej

163

.

Wracając   do   ustaleń   Cysewskiego,   należy   stwierdzić,   że   uznanie   wszystkich

elementów, a więc tekstu, adresu, podmiotu wypowiedzi jako fikcji literackiej, „ułatwia

wydobycie   potencjału   znaczeniowego   danego   zbioru   listów,   jego   sensów   ogólnych,

ludzkich, bez wikłania się w jednostkowe […] odniesienia

164

. Ponadto ważną kwestią

staje się sprawa autora listu. Uwagę na to zwracała Czermińska, choć Cysewski omawia

ten problem szerzej. O ile autor rzeczywisty tworzył poszczególne listy, o tyle nie robił

tego z myślą o kształcie całej korespondencji, dlatego nadrzędnym twórcą (odkrywcą)

sensów epistolografii jest czytelnik (odbiorca trzeci). Jak pisze Cysewski, „to »nasze«

dzieło jest bogatsze (ale i uboższe zarazem), ma też inny status komunikacyjny

165

.

Ważniejszą   jest   jednak   konstrukcja   „ja”   w liście.   Rzeczywisty  autor   używa   go

i traktuje  jako  swoje, a  z tym  „ja”  są „splecione  zabiegi  zmierzające  do  stworzenia

pożądanego jego obrazu”

166

. Cysewski wskazuje więc na podmiot epistolarny,  który

z jednej   strony   wskazuje   na   autora   listu,   z drugiej   jednak   nie.   Badacz   pisze,   żę   te

przemiany w statusie komunikacyjnym „zdają się rozszczepiać postać autora na cząstki

świadomą i nieświadomą”, a więc na tę „związaną z realiami […] osobowości” autora

oraz   tę   „będącą   efektem   komunikacyjnej   sytuacji   odbiorcy”

167

  To   doprowadza   do

sytuacji, w której „»on [autor] to mówi i nie on równocześnie«”

168

.

Traktując epistolografię na równi z literaturą, czy też jako literaturę, nie należy

zapominać   o komunikacyjnej   specyfice   listu,   która   w dalszym   ciągu   sytuuje   list

i korespondencję w odrębnym polu zainteresowań badawczych. Cysewski zauważa, że

162 Tamże, s. 268-269.
163 Tamże, s. 255.
164 Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 102.
165 Tamże, s. 102-103.
166 Tamże, s. 103.
167 Tamże.
168 Tamże. Por. Anna Turczyn, Autofikcja, czyli autobiografia psychopolifoniczna, „Teksty Drugie” 

2007, nr 1/2, s. 205-206

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

65

trudno stosować narzędzia literaturoznawcze bez odpowiedniego krytycyzmu, bo list

„nie przestaje być gatunkiem specyficznym, wymagającym zastosowania odpowiednich

metod i kategorii opisu”

169

, tym bardziej, że charakteryzuje go znaczna paradoksalność

i gatunkowa   nieoczywistość.   Jak   pisze   badacz,   list   „wydaje   się   migotliwą   mozaiką

niemożliwych do pogodzenia cech  i funkcji

170

. To pociąga  za sobą wiele  trudności

natury metodologicznej, prowadzi do „paraliżu metodologicznego”, o czym w znacznej

mierze pisała Skwarczyńska w kontekście paradoksów listów

171

.

Ważną sprawą jest też to, że autor listów nie do końca ma wpływ na sensy i nie

może przewidzieć, jakie poza jego intencjami pojawią się w wyniku lektury, bo „zbiór

listów […] modyfikuje i wzbogaca sensy wyjściowe (ujawniając też cechy i sensy, które

w świadomości   realnego   autora   raczej   się   nie   mieściły)”

172

  Czyli   nie   tylko   należy

patrzeć   to,   co   autor   założył   i osiągnął,   tylko   rozszerzyć   perspektywę,   by  uchwycić

również to, co poza intencją autora, który tworzy swoje dzieło często nieświadomie.

Działania, które zdaniem Cysewskiego odbiorca powinien podjąć współzależnie są

następujące:

1) realizowanie   zadań   komunikacyjnych,   zawartych   w listach,   a   więc   odbiorca

powinien posiadać umiejętności i wiedzę, do której poszczególne zadania się odwołują;

2) łączenie listów oraz odczytywanie powstałych w ten sposób sensów;

3) odkrywanie   i nadawanie   znaczeń   nowym   nawiązaniom   do   zewnętrznej

rzeczywistości, które powstają w wyniku tworzenia zbioru;

4) ujawnienie sensów, wpływających na poszczególne elementy korespondencji;

5) zawarcie w „znakowej strukturze” obrazu zarówno autora, jak i adresata;

6) określenie sposobu lektury listów i korespondencji: list jako źródło i dokument

wymaga   weryfikacji,   list   jako   literatura   wymaga   uwzględnienia   komunikacyjnego

„uwarunkowania kształtu i sensu tekstu”

173

.

Cysewski przedstawia charakter i typy zadań epistolarnych, przywołując również

koncepcję   Skwarczyńskiej.   Badaczka   uważała,   że   „list   powstaje   i funkcjonuje

w kontekście   praktyki   życiowe,   jest   sposobem   realizowania   określonych   celów

169 Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 103.
170 Tamże.
171 Tamże.
172 Tamże, s. 107.
173 Tamże.

background image

66

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

praktycznych”

174

. Zdaniem Skwarczyńskiej pragmatyzm listu i jego estetyka są ze sobą

ściśle   związane,   bo   „list   będzie   budził   tym   silniejsze   zadowolenie   estetyczne,

im bardziej   zadość   będzie   czynił   swemu   celowi

175

  Cysewski   słusznie   zauważa,   że

badaczka   „akcentując   praktyczność   zdań   tworzy   równocześnie   z rzeczywistości

zewnętrznej pragmatyczny układ odniesienia dla stwierdzenia wartości i piękna listu

176

.

Autor  Teoretycznych   i metodologicznych   problemów   badań   nad   epistolografią

wymienia   szereg   założeń   teoretycznych   i metodologicznych,   które   dotyczą   zadań

epistolarnych   i metod   ich   badania.   Wśród   nich   znajdują   się   między   innymi:

a) odróżnienie   zadań   odczytania   tekstu   od   zadań   epistolarnych,   b)   wykazanie   typu

i rangi zadań epistolarnych, a także ich ważności w „ludzkim doświadczeniu siebie,

życia, świata

177

, c) odpowiedniość czy też „poprawność procedur interpretacyjnych”

oraz tekst stanowią warunki do wykazania i opisu tychże zadań, d) różnorodność zadań,

mogących mieć różny stopień ważności – „realizacja zdań mniejszych służyć może

realizacji zadań poważniejszych”, e) zwrócenie uwagi na bezinteresowność, czy też

bezcelowość   niektórych   elementów   listu,   które   mogą   stanowić   pewne   zadania

poznawcze czy estetyczne

178

.

Wśród   tych   rozważań   Cysewski   podaje   jeszcze   podziały   zadań,   których

nadrzędnym kryterium jest obecność adresata. Pierwszą grupę zadań stanowią te, które

odnoszą   się   do   epistolografii   bardziej   pod   względem   „istnienia   konkretnego

adresata

179

  Badacz   podaje   trzy   rodzaje   zadań   w tej   grupie:   a)   zadanie   praktyczne

w ścisłym   znaczeniu;   b)   zadania   mające   na   celu   wywołanie   wewnętrznych   zmian

u adresata, a więc wpływające na jego postawę, poglądy itp. (Cysewski zaznacza, że

dotyczy   to   znacznej   części   zadań   autokreacyjnych);   c)   zadania   autoteliczne,

w przypadku   których   nie   ma   mowy   o wywołaniu   jakichś   zmian,   czy   realizacji

założonych celów – pisze się dla samego pisania

180

.

Druga   grupa   zadań   epistolarnych   obejmuje   epistolografię   rozpatrywaną   „pod

kątem   »kierunku«   znaczeń   tekstu”

181

  W niej   Cysewski   wyodrębnia   następujące

174 Tamże, s. 108. Por. Stefania Skwarczyńska, Teoria listu..., s. 107-113.
175 Stefania Skwarczyńska, Teoria listu..., s. 108.
176 Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 108.
177 Tamże.
178 Tamże, s. 108-109.
179 Tamże, s. 109.
180 Tamże.
181 Tamże.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

67

kategorie: a) zadania postulatywne, skierowane do świata zewnętrznego, „sugerujące

potrzebę   dokonania   w nim   zmian”

182

  b)   zadania   mające   na   celu   świadomość,

rozumienie

183

.

Pisząc o zadaniach epistolarnych, Cysewski zwraca na koniec uwagę na jeszcze

bardzo ważną sprawę. Mianowicie zdaniem badacza główna wartość epistolografii nie

polega na jej skuteczności, praktyczności itp., a raczej na tym, co epistolografia sobą

i poprzez   siebie   przekazuje,   jaki   zawiera   obraz   „prawdy   o życiu,   świecie

i człowieku

184

. Cysewski pisze, że „potrzebne jest widzenie listów jako całościowego

obrazu   ludzkiego   serca   i losu,  o b r a z u   n i e   t y l k o   i n t e r p r e t a c y j n e g o 

185

,

bo pragmatyczny aspekt w sztuce jest drugorzędny

186

.

Badacz omawia jeszcze kwestię strategii epistolarnej, którą definiuje jako „próbę

całościowego   oglądu   danego   zespołu   epistolografii”,   a   która   będzie   wskazywała   na

„podstawową zasadę, która decyduje o indywidualnym charakterze tego zespołu

187

Ma

to   więc   polegać   na   „odkryciu   głębszego   podłoża   zadań   i środków   ich   realizacji”,

zwróceniu   uwagi   nie   tylko   na   cały   zespół   zadań,   na   wszystkie   możliwe   typy,   ale

również na zdania określonego typu, które dominują w danej epistolografii, bo autor

miał do ich wyrażania szczególną skłonność

188

.

Strategia to „sposób uzyskiwania określonych celów”, którym „podporządkowane

są   poszczególne   zdania”,   a   te   z kolei   realizowane   są   według   „reguł   określonej

strategii

189

. Ukazuje się tu więc silna zależność tych trzech elementów: strategii, celu

i zdania. Jak wykazuje Cysewski, w korespondencji niekoniecznie „strategia zakłada

świadomość celu”

190

. Obie te kategorie znajdują się w polu osobowości autora, mogą

więc wynikać z epistolografii niezależnie od jego świadomych intencji. Zadania, które

„pozostają   w korelacji   z celami   strategii”   oraz   ich   realizacja   „tkwią   w polu   operacji

świadomych i racjonalnych

191

.

182 Tamże.
183 Tamże.
184 Tamże.
185 Tamże.
186 Tamże.
187 Tamże, s. 110.
188 Tamże.
189 Tamże.
190 Tamże.
191 Tamże.

background image

68

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

Jak pisze Cysewski, „strategia epistolarna to wyraz osobowości autora

192

. Stąd

ujawnienie   i opis   tejże   strategii   staje   się   równoczesnym   odkryciem   ważnych   cech

osobowościowych autora. Na koniec badacz stwierdza, że „sensowność i prawdziwość

diagnoz konkretnych” są powiązane z „poprawnością postępowania badawczego”, choć

także z „ograniczeniami czy możliwościami procedur interpretacyjnych”

193

.

2.5. Autobiografia, autokreacja, autofikcja

W   przypadku   rozważań   na   temat   autoportretu   należy   również   zwrócić   uwagę   na

kategorie   autobiografii   czy   autofikcji,   które   korelują   wokół   siebie   i mają   punkty

wspólne W niniejszej pracy jedynie zarysowano ten problem.

Według   definicji   Lejeune'a   autobiografia   jest   „przetransportowaniem   swojego

życia   w formie   opowiadania   prozą,   z umieszczeniem   w planie   centralnym   swoich

jednostkowych losów

194

 i w niej dochodzi do rekonstrukcji życia autora, odkrycia jego

Ja,   w autofikcji   z kolei   do   „całkowitego   rozszczepienia   Ja   i zachwiania   podstawami

»pewności  s i e b i e «”

195

  co   uzyskuje   się   poprzez   oznaczenie   tożsamości   autora,

narratora   i postaci   autobiografii   „podtytułem   powieść/fikcja

196

  W związku   z tym

autofikcja mogłaby być „jednocześnie autobiografią i powieścią

197

.

Anna Turczyn przywołując tezę Lecarme'a, że autofikcja jest „wahaniem się autora

[…] »to jestem ja i to nie jestem ja«”, wnioskuje, że konsekwencją takiego założenia

jest   rozłam   Ja   na   dwie   części:   podmiot   wypowiedzi   (mówionego)   oraz   podmiot

wypowiadania (mówiącego), czyli Ja-je  i Ja-moi

198

. Podobnego podziału dokonał Jean

Starobinski, podkreślając, że każdy z tych Ja „posiada wyraźnie określoną tożsamość,

dzięki czemu można odróżnić pierwszego od drugiego”

199

.

192 Tamże.
193 Tamże.
194 Anna Turczyn, Autofikcja..., s. 205. Por. też: Małgorzata Czermińska, Autobiograficzne formy..., s. 

49-54.

195 Anna Turczyn, Autofikcja..., s. 205.
196 Tamże.
197 Tamże.
198 Tamże, s. 205-206.
199 Tamże, s. 206.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

69

Należy jeszcze zwrócić uwagę na odmienne stanowisko Serge'a Doubrovskiego,

który   twierdzi,   że   „tożsamość   nie   jest   dana,   lecz   wyprodukowana   przez   dynamikę

popędów

200

, z tego powodu „to, kim się jest lub kim się było w przeszłości, jest iluzją,

obrazem maskującym, nakładającym się na to co naprawdę stanowi o człowieku – czyli

jego   nieświadomość

201

  W tym   przypadku   ważne   jest   zrozumienie,   że   zdaniem

Doubrovskiego   „żyje   on   [piszący]   nie   w tym,   co   mówi,   lecz   w samym   sposobie

mówienia

202

, to pokazuje, jak ważnym nośnikiem tożsamości nie jest treść opowieści

o życiu, tylko forma, sposób jej prowadzenia. Tekst stanowi „miejsce, gdzie istnieje

piszący i gdzie »podskórnie« wpisuje się jego podmiot

203

. Turczyn opierając się na

lacanowskich   koncepcjach   języka,   wykazuje,   że   podmiot   znajduje   się   w języku,

„w samym sposobie mówienia”, a więc w „indywidualnym punktowaniu myśli

204

.

Badaczka   zauważa   więc,   że   autofikcja   kształtuje   się   w „przestrzeni   pomiędzy

opowiadaniem referencyjnym […], a narracją fikcyjną”, dodając, że ta przestrzeń jest

„nieprzekraczalna   i rozchwiana,   ciągle   przemieszczająca   się   to   w jedną,   to   w drugą

stronę

205

. Według Turczyn, autofikcja to „umiejscowienie ściśle autobiograficznego Ja,

jako bytu językowego, który rozgrywa się poza rzeczywistym czasem i przestrzenią

i który swoje istnienie określa w nieświadomości

206

.

Owo rozszczepienie Ja można również przenieść na grunt psychologiczny, gdzie

odpowiednikiem   Ja-je  jest   tożsamość   symboliczna,   językowa   (w   psychoanalizie

rozumiana jako „ideał Ja”), a Ja-moi tożsamość wyobrażeniowa („idealne Ja”)

207

. „Ideał

Ja” należy tu rozumieć jako „punkt, rodzaj miejsca, do którego albo według którego

podmiot orientuje się w swoich identyfikacjach”

208

, a „idealne Ja” to nic innego, jak

„narcystyczne pojmowanie siebie”, czyli subiektywny obraz podmiotu o samym sobie,

który ma charakter „totalnego scalenia

209

, co daje podmiotowi poczucie siebie, obraz

własnej osoby. Wobec tego Ja-moi  „panuje nad swoim losem, w którym realizuje się

chronologicznie i konsekwentnie

210

.

200 Tamże.
201 Tamże.
202 Tamże.
203 Tamże.
204 Tamże, s. 209.
205 Tamże, s. 206.
206 Tamże, s. 210.
207 Tamże, s. 206.
208 Tamże, s. 208.
209 Tamże.
210 Tamże.

background image

70

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

Jak zauważa Turczyn, taki sposób pojmowania życia jest według Doubrovskiego

„dyskursem   autobiograficznym

211

  „Podmiot   autobiograficzny,   zanurzony   w pełni

sensu,   odczuwa   siebie   jako   całość,   gdyż   jednoczy   swoje   dwie   tożsamości   w akcie

pisania

212

, przeciwnie jest w autofikcji, gdzie – jak zaznaczono wcześniej – dochodzi

do rozpadu Ja, do rozbicia spójnej tożsamości twórcy; „»idealne Ja« rozpryskuje się

w autofikcji jak pęknięte lustro pamięci

213

.

Zatem zdaniem Doubrovskiego, autofikcja to strategia  pisania, w „której  słowa

odsyłają   do   siebie,   przywołują   się,   tworzą   jakieś   przedstawienia,   by   już   za   chwilę

odsłonić ich iluzoryczność

214

. Stworzenie autofikcji polega na „przetransportowaniu

sytuacji   analitycznego   seansu   w sam   tekst”,   który   „jako   miejsce   jednoczesnego

wyobrażania i przemierzania fantazmatów, prowadzi do rozpoznania pragnienia, czyli

ekspresji podmiotu

215

.

W przypadku autokreacji, by udowodnić proces tejże należy określić „prototyp”,

„postać czystą”, czy też „wyjściową (sprzed kreacji)”

216

  oraz określić to, „co zostało

w laboratorium możliwości kreacyjnych dodane, zmienione, stworzone

217

.

Ewa   Szczeglacka   łączy   projektowanie   siebie   poprzez   Innego   oraz   filozofię

egzystencjalną   i pisze   za   Karlem   Jaspersem,   że   „próba   wyrażenia   siebie   jest   próbą

stworzenia jakiejś struktury, kreacji

218

. Zatem w kontekście jaspersowskiej koncepcji

wyboru siebie, decyzji wobec siebie, należy zauważyć,  że owa decyzja sprawia, że

„»ja«,   które   wybiera   staje   się   źródłem   tymczasowej   prawdy   o sobie:   objawionej,

ujawnionej i – to bardzo ważne – danej konkretnej osobie

219

. Na podstawie ustaleń

niemieckiego psychiatry i filozofa, jak pisze Szczeglacka, można postawić tezę, że „coś,

co nazywamy autokreacją w korespondencji […] stanowi fragment autobiografii

220

  

co więcej, filozoficznej biografii, jak określił to Jaspers

221

.

211 Tamże.
212 Tamże.
213 Tamże.
214 Tamże, s. 210.
215 Tamże.
216 Ewa Szczeglacka, Autobiografia czy autokreacja? O Dzienniku sycylijskim Zygmunta Krasińskiego

[w:] Biografie romantycznych poetów, red. Zofia Trojanowiczowa, Jerzy Borowczyk, Poznań 2007, s. 
205.

217 Tamże.
218 Tamże, s. 211-213.
219 Tamże, s. 212.
220 Tamże.
221 Tamże.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

71

Na   gruncie   języka   i aktów   mowy   można   dojść   do   wyszczególnienia   kategorii

tożsamości   narracyjnej

222

  w której   „jednemu   wypowiadającemu   się   może   być

przyporządkowany   »nieograniczony   szereg   wypowiedzi«”

223

  Pojęcie   tożsamości

narracyjnej według Ricoeura i Lejeune'a „łączy poziom języka, działania, narracji” oraz

daje   możliwość   odnalezienia   „swego   rodzaju   wykładni   pogodzenia   dla   dwóch   sfer:

autobiografii i autokreacji

224

.

Jak wskazuje Szczeglacka, starania rozdzielania tych dwóch kategorii „nie daje

zadowalających efektów badawczych”, a co więcej „może być nawet niemożliwa

225

.

Nie ma więc potrzeby rozgraniczania tych dwu pojęć, zwłaszcza w przypadku badania

epistolograficznego autoportretu Stanisława Przybyszewskiego. Warto jednak zwrócić

uwagę jeszcze na to, że o ile zdaniem Ricouera „akt opowiadania scala osobowość

226

,

o tyle w przypadku korespondencji – rozproszonej i niekompletnej z natury – można

zastanawiać   się,   czy   dążenia   autokreacyjne   mają   na   celu   ujednolicenie,

ukonstytuowanie   postaci,   czy   też   nie.   Wątpliwości   jest   jednak   więcej.   Szczeglacka

zwraca uwagę na to, że jeżyk może być niewymiernym narzędziem w opowiadaniu

siebie. Powołując się na Schillera czy Jaspersa, pisze, że „kreacja jako część biografii

jest »sferą opowieści prawdziwej«, o ile przyjmiemy, że język przynajmniej w jakimś

sensie odzwierciedla prawdę o człowieku

227

.

Michel   Beaujour   w tekście   pod   tytułem  Autobiografia   i autoportret  napisał,   że

autoportret   „układa   się   »logicznie«   lub   »tematycznie«   według   sposobu   tworzenia

i uporządkowania   pisemnej   wypowiedzi   całkiem   różnego   od   tych   sposobów,   jakimi

posługuje się autobiografia klasyczna, tzn. chronologiczna

228

. Zdaniem francuskiego

badacza   autoportret   –   „powstający,   jak   gdyby   był   jedyny   w swoim   rodzaju”   –   jest

wypowiedzą,   która   znajduje   się   na   zewnątrz   i próbuje   się   ją   określić   względem

autobiografii,   jako   nie-autobiografię

229

  Należy   jednak   od   razu   zaznaczyć,   że   autor

artykułu   skupia   się   przede   wszystkim   na   autoportrecie   literackim,   a   nie

epistolograficznym.

222 Tamże. Por. przyp. 121.
223 Tamże.
224 Tamże.
225 Tamże, s. 213.
226 Tamże, s. 213.
227 Tamże, s. 213.
228 Michel Beaujour, Autobiografia i autoportret, tłum. Krystyna Falicka, „Pamiętnik Literacki” 1979, z. 

1., s. 318.

229 Tamże.

background image

72

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

Spójność autoportretu, jak zaznacza Beaujour, „konstytuuje się według systemu

przypomnień,   powtórzeń,   nakładań   lub   odpowiedniości   elementów   homologicznych

i wymiennych   w ten   sposób,   że   wygląda   on   jak   coś   nieciągłego,   jak   anachroniczne

zestawienie,   jak   montaż,   który   przeciwstawia   się   syntagmatyce   opowiadania   nawet

najbardziej   zagmatwanego

230

  Jedność   autoportretu   więc   nie   jest   zdaniem   badacza

dana,   bo   można   „dorzucać   do   paradygmatu   elementy   homologiczne”,

w przeciwieństwie do   autobiografii, której jedność jest „już implikowana przez sam

wybór curriculum vitae

231

.

Beaujour zauważa, że formułą autoportretu jest zdanie: „Nie powiem wam o tym,

czego dokonałem, ale powiem wam, kim jestem

232

. Jako przykład podaje X Księgę

Wyznań świętego Augustyna. To, co jednak znamienne w tym stwierdzeniu, to fakt, że

autoportret   zwrócony  jest   w kierunku   osoby  autora,   niż   jego   działań   czy  przebiegu

życia. Francuski badacz pisze ponadto, że autoportrecista, który świadomie pracuje nad

autoportretem, w wyniku wypełniania biograficznej pustki może zacząć pisać przeróżne

rzeczy,   tak,   że   „pod   jego   pióro   pchają   się   głupstwa,   fantazje,   fantazmaty,   których

trafność, granice czy wartość nie są zagwarantowane niczym poza religią […], kodem

moralnym   epoki   lub   klasy,   przyzwoitością,   konwencjami   psychologicznymi

i antropologicznymi

233

.

Tekst   w linearnym   ciągu   odzwierciedla   jednak   „niedoskonałe   krzyżowanie   się,

poprawki   i nakładanie   się”   owej   plątaniny   przeróżnych   faktów   i wymysłów.   Tekst

w gotowej postaci „nie odpowiada wyobrażeniu, jakie mamy o autoportrecie

234

. Jak

pisze   Beaujour,   „autoportret   jest   najpierw   rzeczą   znalezioną,   której   pisarz   w toku

opracowania   nadaje   cel   autoportretu”

235

  To   doprowadza   badacza   do   wniosku,   że

„autoportecista nigdy nie wie na pewno, dokąd zmierza i co robi

236

.

Francuski badacz zauważa, że autorzy autoportretów z jednej strony posługują się

swobodą, dowolnością sposobu przekazu, ale z drugiej ściśle określonymi zasadami czy

figurami   retorycznymi

237

  Wnioskuje,   że   skonkretyzowane   gatunki   autoportretu

230 Tamże, s. 318-319.
231 Tamże, s. 319.
232 Tamże.
233 Tamże.
234 Tamże.
235 Tamże, s. 320.
236 Tamże.
237 Tamże, s. 321.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

73

doprowadziły   do   jego   zamarcia   –   „jaśniejsze   uświadomienie   [matrycy   retorycznej]

sparaliżowałoby   sztukę   pisania   autoportretów

238

  I   jak   podaje,   „z   powodu   swej

marginesowości  autoportret  jest zsypem na  odpadki  naszej   kultury”,  bo nie  ma   nic

bardziej archaicznego niż teksty, które „pozornie objawiają »tego, kim jestem teraz, gdy

piszę tę książkę!«”

239

.

Podobnie jak w przypadku Doubrovskiego Beaujour twierdzi, że „teraźniejszość

własnego »ja«, obecność sobie samemu, o których można było naiwnie sądzić, że są

zwodniczym tematem autoportretu, są jedynie tego tematu złudą i odwrotnością

240

. Nie

ma   więc   zdaniem   francuskiego   badacza   autoportretu,   który   można   nazwać

autoportretem, bowiem mimo prób autora, będzie to i tak próba „obramowania” siebie,

skonkretyzowania w określonej formie

241

.

Beaujour podając zasady dawnej retoryki (i poetyki), mówiące, że dzieło „musi

czemuś   i komuś   służyć   […];   musi   przekonywać,   ganić,   odwodzić   od   czegoś,

chwalić

242

, twierdzi, że wobec tego autoportret nabiera użyteczności, gdyż „staje się

przykładem”,   a   zatem   wyznanie   stanowi   „alibi   dla   autoportercisty

243

  Co   więcej,

odbiorca, czytelnik autoportretu podczas lektury zajmuje pozycję autora

244

.

Beaujour w kontekście maksymy Kartezjusza  cogito ergo sum, pisze jeszcze, że

„autoportret   ujawnia   i dialektyzuje   napięcie   między  m y ś l ę   a  p i s z ę ,   gdyż

kartezjańskie cogito nie odpowiada na pytania: k i m   j e s t e m ? , c ó ż   w i e m ?  itd.”

245

,

dodając,   że   „podmiot,   który   zamierza   powiedzieć,   kim   jest,   posługując   się   […]

chwytami [retorycznymi] i strukturami, będzie od razu zmuszony do wykroczenia poza

swą pamięć i swój indywidualny horyzont, stając się w pewnym sensie mikrokosmosem

kultury, którą powtórnie obdarza swoją obecnością, a która skazuje go jednocześnie na

oddalenie i nieobecność”, a zatem „każdy autoportret […] przestaje być w istocie […]

indywidualny

246

.

Cysewski  ujmuje   autokreację   jako   „sugerowanie   pożądanego   obrazu   siebie   za

pomocą przeróżnych technik – od bezpośrednich autocharakterystyk, postulatów, nawet

238 Tamże, s. 322.
239 Tamże, s. 322-323.
240 Tamże, s. 323.
241 Tamże.
242 Tamże, s. 323-324.
243 Tamże, s. 324.
244 Tamże.
245 Tamże, s. 328.
246 Tamże, s. 335.

background image

74

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

po   działania   bardzo   subtelne,   czasem   przewrotne,  implicite  wpisane   w tekst

wypowiedzi

247

  W przypadku   nakłaniania   adresata   do   określonych   interpretacji

nadawcy   takie   rozumienie   autokreacji   jest   „hipotezą   intencji   piszącego”,   ponadto

wahającą się pomiędzy „pewnością […] a dającą się uchwycić w akcie interpretacji

możliwością o różnym stopniu prawdopodobieństwa

248

.

Główny   problem   polega   na   uznaniu   czegoś   za   autokreację,   jako   świadomego

zabiegu autora, czy też za mimowolny nieintencjonalny efekt tej kreacji, która nie była

zamierzona, ale ma znamiona autokreacji

249

; „granica jest tu bardzo nieostra

250

. Jak

słusznie Cysewski zauważa, autokreacji nie można poddać weryfikacji prawda-fałsz, bo

to „pewien sposób użycia języka, to jedna z funkcji języka w dziele

251

, dlatego nie ma

znaczenia, czy w procesie autokreacji autor pisze o sobie prawdę czy nieprawdę. Przede

wszystkim   z perspektywy   badań   literaturoznawczych,   które   podejmują   się   zadania

analizy założonego i osiągniętego obrazu autora, co – jak zaznacza Cysewski – „daje się

stwierdzić   z większym   lub   mniejszym   prawdopodobieństwem   w procedurach

interpretacyjnych podejmowanych w stosunku do tekstu”

252

.

Cysewski z całą stanowczością odżegnuje się od oceny autokreacji w kategoriach

moralnych,   jego   zdaniem   „próba   rozumienia   […]   jest   lepsza   i godniejsza,   a   przede

wszystkim płodniejsza poznawczo”

253

. A „próba rozumienia” polega na między innymi

na   odpowiedzi   na   pytania:   „dlaczego?”,   „po   co?”,   „jak?

254

  Autokreacja   to   więc

„w y r a z   autorskiego   indywidualnego   (dostosowanego   do  własnej  sytuacji  życiowej

psychologicznej i do warunków komunikacyjnych) przeżycia wartości i kultury

255

. Nie

należy jej – zdaniem Cysewskiego – utożsamiać z „obrazem autora”, jest ona bowiem

jego składnikiem, a zatem autoportret nie będzie tym samym co portret, mimo że w obu

przypadkach   ma   się   do   czynienia   z sytuacją,   w której   autor   jawi   się   w określony

sposób

256

.

247 Krzysztof Cysewski, Teoretyczne i metodologiczne problemy..., s. 104.
248 Tamże.
249 Tamże.
250 Tamże.
251 Tamże.
252 Tamże.
253 Tamże.
254 Tamże.
255 Tamże.
256 Tamże, s. 105.

background image

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w epistolografii

75

Bardzo   istotna   jest   tu   więc   intencjonalność,   ponieważ   autokreacja   ściśle   jest

związana   ze   „świadomymi   działaniami   podmiotu   epistolarnego”

257

  Należy   jednak

zauważyć, że owy podmiot to konstrukcja teoretyczna, nie mająca z realnym autorem

nic   wspólnego   –   „podmiot   epistolarny   jest   pewną   formą   kreacji   własnej   osoby

piszącego”

258

.

Cysewski   wskazuje   na   dwie   postawy   czytelnika   listów   wobec   zabiegów

autokreacyjnych:   po   pierwsze,   czytelnik   „może   poddać   się   sugestiom”,   a   więc   nie

zauważyć form autokreacji, po drugie, może je dostrzec, co pozwoli mu na wyciąganie

określonych wniosków; ta druga postawa „stanowi warunek odbioru badawczego”

259

.

Epistolograficzna   autokreacja   jest   charakterystyczna   na   tle   ogólnych   reguł

autokreacyjnych przede wszystkim ze względu na specyfikę komunikacyjną listu, co

powoduje, że zabiegi autokreacyjne determinowane są „indywidualnością konkretnego

adresata

260

. To osoba adresata wpływa na typ i charakter działań, jakie podejmuje autor

listu,   w przypadku   którego   należy   również   zwrócić   uwagę   a   jego   uwarunkowania

kulturowo-społeczne. Co więcej, istotny jest też kontekst, zarówno powstania, jak i –

czy nawet przede wszystkim – odbioru. Cysewski pisze, że epistolografia „zanurzona

jest   w określonym   uniwersum   kulturowym”,   a   odbiorca   w „określonym   środowisku

społecznym

261

.

Badacz   wskazuje   dodatkowo   uwagę   na   jeszcze   jedne   uwarunkowania   działań

autokreacyjnych, a mianowicie na „budowanie sobie pomnika za pomocą przekazów

prywatnych

262

  W tym   przypadku   dochodzi   do   utożsamienia   się   tego,   co   prywatnie

i tego, co publiczne, by w efekcie „wspólnie budować obraz interesującej wielkości

263

.

Na koniec omawiania zagadnień autokreacji w liście Cysewski podejmuje jeszcze

rozważania na temat „wielofunkcjonalności motywów”, co w omawianym przypadku

odnosi   się   do   tego,   że   działania   autokreacji   autora   mogą   wykraczać   poza   swoją

problematy

264

; „autokreacja rzadko, również w epistolografii, funkcjonuje jako jakiś

naddatek do innych składników dzieła

265

.

257 Tamże.
258 Tamże.
259 Tamże.
260 Tamże.
261 Tamże.
262 Tamże.
263 Tamże.
264 Tamże, s. 105-106.
265 Tamże, s. 105.

background image

76

Rozdział 2. Kategoria autokreacji w

 

epistolografii

Badacz wytycza wyraźną granicę między adresatem a odbiorcą listu. Ten pierwszy

to dla Cysewskiego „konkretny, semantycznie wyznaczony […] czytelnik”, a ten drugi

to „»podglądacz« cudzej korespondencji, czytelnik nie będący adresatem

266

Ważne jest

tutaj uwzględnienie postaci adresata, jako integralnego elementu listu, wchodzącego

w skład jego poetyki, warunkującego jego zrozumienie

267

. To samo dotyczy postaci au-

tora. Czytelnik listu czy też korespondencji dokonuje włączenia w „znakową strukturę”

całości powstający w wyniku lektury obraz autora, co powoduje ujawnienie się znaczeń

znajdujących się poza świadomością (czy nawet poza wpływem) twórcy

268

, a zatem „in-

tencjonalnie przekazywane informacje na temat »jak« ulegają rozmaitym weryfikacjom

w kontekście całości i w odbiorczym układzie odniesienia

269

.

266 Tamże, s. 106.
267 Tamże.
268 Tamże.
269 Tamże.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława 

Przybyszewskiego

3.1. Charakterystyka korespondencji Przybyszewskiego

Korespondencja  Stanisława   Przybyszewskiego   liczy   około   dwa   tysiące   listów,

zebranych   głównie   przez   Stanisława   Helsztyńskiego,   który   znał   pisarza   osobiście

i wydał jego epistolografię w trzech tomach, ponadto opatrzył ją życiorysem, wstępem

i przypisami. Pierwszy tom, obejmujący lata 1879-1906, wydano w 1937 roku, a rok

później obejmujący lata 1906-1917 tom drugi. Tom trzeci, obejmujący lata 1918-1927,

z powodu komplikacji wojennych, ukazał się dopiero w 1954 roku

1

.

Jak   pisze   Józef   Dynak   w książce  Przybyszewski.   Dzieje   legendy   i autolegendy,

pierwszy   tom   „był   wydarzeniem   sezonu   o posmaku   skandalizującym.   Egocentryzm

listów, ich bardzo prywatny, intymny, a nierzadko dramatyczny charakter – wszystko to

spowodowało, że recenzenci poczuli się pobudzeni do rewizji legendy, do rewaluacji

oceny   Przybyszewskiego-człowieka,   a   potem   pisarza

2

  Badacz   podkreśla,   że   obraz

osobowości   Przybyszewskiego,   jaki   wyłania   się   z jego   korespondencji   „uznano   za

druzgocący”,   a   następnie   cytuje   artykuł   Zofii   Norblin-Chrzanowskiej  Człowiek

w zwierciadle   swych   listów  z czasopisma   „Świat”   z 1937   roku,   w którym   autorka

napisała,   że   dokładniejsze   poznanie   Smutnego   Szatana   „stanowi   niewymowną

przykrość   i wzbudza   odrazę

3

  a   następnie,   że   czytelnik   wkracza   w „atmosferę

patologicznego   zakłamania,   kabotyństwa,   półinteligenckiej   żałosnej   blagi,   inflacji

słownej i histerii – a im bardziej poznajemy autora  Homo sapiens, tym większe nas

ogarnia zdumienie: jakimi sposobami – czy sposobikami – ta miernota literacka i nędza

moralna   mogła   (na   czas   wprawdzie   krótki)   zapanować   nad   polskim   światkiem

1  Więcej szczegółów dotyczących wydania tychże pozycji podaje Roman Taborski w artykule Nowe 

listy Stanisława Przybyszewskiego, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: 
Warszawa 25-26 listopad 1977 r W 50-lecie zgonu pisarza. Studia
, red. Hanna Filipowska, Wrocław 
1982, s. 289.

2  Józef Dynak, Przybyszewski. Dzieje legendy i autolegendy, Wrocław 1994, s. 143-144.
3  Cyt. za: Tamże, s. 144.

background image

78

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

artystycznym

4

. Przy czym Dynak zauważa też, że podobnych opinii nie brakowało,

a Przybyszewskiego   nie   uznawano   za   prekursora   pewnej   myśli,   jak   pisał   Tadeusz

Wiwatowski, którego badacz również cytuje, „Przybyszewski w sprawach kultury »nie

miał   nic   do   powiedzenia«,   […]   wydawało   mu   się   tylko,   iż   był   »bohaterem   jakiejś

ogromnej   walki«   i że   »apostołuje   jakiejś   prawdzie«,   gdy   tymczasem   rządziła   nim

Jadwiga

5

.

Badacz   pisze   dalej,   że   legendarna   postać   twórcy:   Szatan,   Demon   i Antychryst

w świetle opublikowanych listów „zbankrutował całkowicie: okazał się człowiekiem

bezwolnym, skrzywionym psychicznie, który nie dorósł do tego, by złu wnieść w swych

dziełach trwały pomnik, a talent swój – jeśli go w ogóle posiadał – utopił w wódce

6

.

Recepcja   Przybyszewskiego   po   wydaniu   jego   korespondencji   była   więc   skrajnie

negatywna, a osoba i twórczość zdeprecjonowana. Jak pisze Dynak, „powszechnie nie

chciano dostrzec autentycznych i bezspornych zasług Przybyszewskiego, nie chciano

też zauważyć, że jeśli nawet pisarz jako »meteor« zgasł przedwcześnie, to pozostał

jeszcze czynnym literatem i publicystą, jednostką społecznie twórczą, wartościową

7

.

Z kolei Kazimierz Wyka napisał, że epistolografia Przybyszewskiego to „jedno

z najbardziej   zdumiewających   zjawisk   literackich,   umieszczone   w swych   kadrach

życiowych,   nie   przestaje   zdumiewać.   Nabiera   wielorakości   niespodziewanych

perspektyw. Przybyszewski – pisarz traci wiele, człowiek – jeszcze więcej, ale samo

zjawisko, jakim był jego błyskawicowy przelot, zyskuje bardzo dużo – w tym jest sens

i waga, które całkowicie usprawiedliwiają publikację tych listów

8

.

Dynak  pisze,   że   –   pośród   wielu   ówczesnych   recepcji   i rewizji   osobowości

Przybyszewskiego – Aleksander Rogalski za najistotniejszą cechę w jego „całokształcie

osobowości”   uznał   słabość:   „niemoc   dostrzegał   zarówno   u Przybyszewskiego-

człowieka, jak i artysty, oraz w całym jego dziele (człowiek »słaby« nie mógł przecież

stworzyć rzeczy »mocnych«)”

9

. Jak dalej wykazuje badacz, w świetle korespondencji

uzewnętrzniono   wiele   innych   obrazów   Smutnego   Szatana:   „nie   pomyleńca   bożego,

obdarzonego   ogromną   fantazją   i humorem,   lecz   życiowo   przegranego   prowincjusza,

4  Cyt. za: Tamże.
5  Tamże.
6  Tamże.
7  Tamże.
8  Cyt. za: Tomasz Sobieraj, Przybyszewski jako epistolograf, [w:] Sztuka pisania. O liście polskim 

w wieku XIX, red. Jolanta Sztachelska, Elżbieta Dąbrowicz, Białystok 2000, s. 434.

9  Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 145-146.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

79

ponuro-groteskowego   megalomana,   nie   umiejącego   spojrzeć   na   siebie   z dystansu,

pozbawionego   jakiegokolwiek   piękna,   dyskrecji   i wytworniejszej   kultury   duchowej,

dobrego smaku, piszącego płaskie, chamskie listy i haniebnie złe utwory

10

.

Tomasz Sobieraj  w artykule  Przybyszewski jako epistolograf  wymienia również

entuzjastów   epistolografii   pisarza,   wśród   których   znaleźć   można   Tadeusza   Boya-

Żeleńskiego,   Kazimierza   Czachowskiego   i Stefanię   Skwarczyńską.   Ten   pierwszy

napisał   w cytowanym   przez   Sobieraja   tekście   pod   tytułem  Kadź   z fermentującym

geniuszem,   że   korespondencja   Przybyszewskiego   to   „powieść   o nim   samym   (o   ileż

ciekawszym od jego bohaterów), powieść żywa, prawdziwa, pisana bezpośrednio, bez

owej młodopolskiej stylizacji, która tak dziś odstrasza czytelnika od jego utworów. I kto

wie, poprzez lekturę listów może utwory jego pobudzą nowe zainteresowanie: i sam

przez   się,   i –   bardziej   może   jeszcze   –   jako   dokumenty,   jako   komentarz   do   jego

duchowej biografii

11

.

Podobnie rzecz ujęli Czachowski i Skwarczyńska, która ponadto stwierdziła, że

listy   Smutnego   Szatana   charakteryzują   się   prawdziwym   kunsztem,   umiejętnością

„okiełznania   stylistyki   młodopolskiej,   prawdy   wyrazu   i zróżnicowania   formalnego

w zależności od charakteru wypowiedzi listowej i rodzaju adresata

12

 oraz „mają swoją

własną   fizjonomię,   swój   odrębny   kunszt.   Pytanie,   czy   w listach   nie   zyskuje

Przybyszewski   jednej   z najmocniejszych   swoich   pozycji   jako   artysta

13

  Jednak   jak

słusznie zauważa Sobieraj, Skwarczyńska w swojej opinii jest odosobniona

14

.

Badacz   ocenia   ponadto,   że   „generalnie   korespondencja   Przybyszewskiego   nie

może   uchodzić   za   pierwszorzędny   objaw   polskiej   epistolografii   XIX   i początków

XX wieku,   znaczonej   tak   wybitnymi   nazwiskami   jak   Krasiński,   Słowacki,   Norwid,

Orzeszkowa czy Sienkiewicz. Nie może ona także wytrzymać konfrontacji ze spuścizną

epistolograficzną   Wyspiańskiego,   Witkiewicza-ojca,   Brzozowskiego”

15

  przede

wszystkim dlatego, że „ubogo jawi się […] problematyka sztuki z porównaniem z jej

rangą

16

  Brak   w korespondencji   Przybyszewskiego   –   zdaniem   Sobieraja   –

epistolografii podróżniczej, artystycznej, poświęconej sprawom sztuki, która stanowiła

10  Tamże, s. 146.
11  Cyt. za: Tomasz Sobieraj, Przybyszewski jako epistolograf..., s. 435.
12  Tamże, s. 436.
13  Tamże.
14  Tamże.
15  Tamże, s. 447.
16  Tamże.

background image

80

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

dla Smutnego Szatana temat drugorzędny, przytłoczony sprawami życiowymi, a więc

celami   pragmatycznymi,   bo   jak   zauważa   badacz,   znamienny   dla   listów   pisarza   był

„manieryczny   […]   ekshibicjonizm   uczuciowy,   niechęć   do   dyskursu   intelektualnego,

uwikłanie w ciąg problemów osobistych i »życiowych«”

17

.

Dynak wspomina jeszcze o wydaniu trzeciego tomu korespondencji. Zauważa, że

redaktor wydania, a więc Helsztyński, „odebrał Przybyszewskiemu zaszczytne miano

Paracelsusa   Sarmacji,   a   ochrzcił   go   piętnującym   imieniem   typowo   młodopolskiego

dekadenta, reprezentanta schyłkowej XIX-wiecznej umysłowości

18

co więcej, zdaniem

badacza, redaktor korespondencji napiętnował pisarza za brak zrozumienia dla ruchów

społecznych i ekonomicznych tamtych lat, dla rewolucji proletariackiej, potępił go za

„wsteczne   hasła,   za   mistycyzm   i zajmowanie   się   sprawami   demonologicznymi”,

dodając przy tym, że mianem „Dziecka nowej epoki” określił córkę artysty Stanisławę,

która była wielką entuzjastką ustroju komunistycznego

19

.

Z   czasem   opublikowano   kolejne   odnalezione   listy   Przybyszewskiego,

zamieszczane w różnych artykułach i publikacjach, głównie w książce Helsztyńskiego

Meteory   Młodej   Polski  z 1969   roku,   a   także   w publikacji  Stanisław   Przybyszewski.

Materiały konferencji naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r W 50-lecie zgonu

pisarza. Studia, pod redakcją Hanny Filipowskiej, wydanej w 1982 roku. Więcej źródeł

listów rozproszonych wymienia między innymi Roman Taborski w artykule Nowe listy

Stanisława   Przybyszewskiego,   zamieszczonym   w wyżej   wymienionym   tomie

20

,

w którym   także   znajdują   się   dodatkowe   jednostki   epistolarne.   Z   przyczyn

pragmatycznych   i ze   względu   na   charakterystyczność   korespondencji   w wyżej

wymienionych   źródłach   opis   epistolograficznych   autoportretów   Przybyszewskiego

został dokonany na podstawie podanych pozycji, a więc Helsztyńskiego (trzy tomowe

wydanie   listów,   ineditia   z Meteorów   Młodej   Polski)   oraz   Taborskiego   (Nowe   listy

Stanisława Przybyszewskiego). Korpus tekstów liczący blisko 1900 rekordów pozwolił

na odpowiednie scharakteryzowanie tychże autoportretów.

Przybyszewski pisywał listy niemal przez całe życie, poczynając od roku 1879

(a więc   w wieku   11   lat),   gdy  zredagował   swój   pierwszy  list:   wiadomość   do   Józefa

Ignacego Kraszewskiego z okazji jego jubileuszu (szerzej o tym fakcie będzie poniżej),

17  Tamże, s. 448.
18  Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 152.
19  Por. Tamże.
20  Por. Roman Taborski, Nowe listy Stanisława Przybyszewskiego..., s. 289-291.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

81

przez początkową korespondencję z matką (pierwszy list z 1882 roku, w wieku 14 lat,

potem   z 1885)   oraz   z przyjaciółką   Praksedą   Żmudzińską   (lata   1885-1886),   aż   po

ostatnie dni życia w 1927 roku.

Jeden  z pierwszych   listów   Przybyszewskiego   do   matki   z 16   lutego   1884   roku

Helsztyński   komentuje   następująco:   „Umie   też   trafić   [Przybyszewski]   do

współczującego  serca  matki,  twierdząc,  że  jest  głodny,   że  potrzebne  mu  są posyłki

z jedzeniem,   ale   więcej   jeszcze   zależy   mu   na   tym,   żeby   dorwać   się   do   pieniędzy,

których   przyrodnia   siostra   nie   chce   mu   doręczyć

21

 Autor   opowieści   biograficznej

o Smutnym   Szatanie   stwierdza   wprost,   że   już   wówczas   kształtuje   się   późniejszy

Przybyszewski, że list zawiera jego przyszły obraz, a o samej wiadomości pisze dalej:

„Plotkujący,   przyziemny   ton   listu   świadczy   o ciasnych,   chłopięcych   jeszcze

widnokręgach toruńskiego ucznia

22

.

Znacznie   bardziej   interesującym   przykładem   wczesnej   korespondencji

Przybyszewskiego   jest   list,   przygotowany   wraz   z bratem   Wacławem,   do   pisarza

Kraszewskiego z 15 stycznia 1879 roku. Jest to również świadectwo pierwszego utworu

literackiego przyszłego Meteora Młodej Polski, krótkiego tekstu rymowanego:

Oto nadchodzi dzień błogi,
Pięćdziesięcioletnia rocznica, wiek drogi.
Z wszystkich stron ziomkowie winszują Tobie,
I ja też spieszę winszować zacnej osobie.
Choć dziesięcioletni chłopczyna wykształcenia nie ma,
Lecz serce pała miłością ku Tobie.
Miłość się odzywa, winszować się godzi,
Żeś swoimi pismami rozweselał osoby.
Przeto dożył sto lat jeszcze:
Oh, żeby Bóg nam dał takie wieszcze!
Niech łaski Boga na Ciebie się zleją
I całe życie stanie się nadzieją.
Te życzenia wynurzam z serca głębokiego,
Z serca Polaków dobrze życzącego.

23

A  w samym   liście   młody   Przybyszewski   pisał   tak:   „Czcigodny  Autorze,   Przy

nadchodzącej uroczystości pozwól sobie powinszować. Te życzenia, które tu skreśliłem,

pochodząc z jak najżyczliwszego serca. Wynurzam takowe jak mi serce i mój słaby

rozum dyktował. Jestem synem nauczyciela z Łojewa.  Głęboki szacunek  dla Ciebie

21  Stanisław Helsztyński, Przybyszewski. Opowieść biograficzna, Warszawa 1985, s. 25.
22  Tamże.
23  Tamże, s. 21-22.

background image

82

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

sprawił, że i ja skreślam Te parę słów szacunku i miłości dla Ciebie. Zostaje z głębokim

szacunkiem i kreślę się Stanisław Przybyszewski, uczeń szkoły łojewskiej

24

.

O wiadomości pisał sam autor w liście do Adama Bara z 8 stycznia 1926 roku,

opisując   między  innymi   sytuację  rodziny,   zawód  ojca   i fakt   posiadania   przez   niego

zasobnej   biblioteczki,   w której   znajdowały   się   także   dzieła   Kraszewskiego.

Przybyszewski   przy   tej   okazji   zdradza   swoje   pierwsze   lektury,   obiekty   wielkiego

uwielbienia i czci, które miały zapaść w pamięci młodego człowieka bardzo głęboko.

Tak pisał o Powieści bez tytułu: „miłość i uwielbienie tej powieści już w sercu moim

wygasnąć nie miało” (1539).

W kontekście przygotowań obchodów jubileuszowych na cześć wielkiego pisarza,

organizowanych również przez ojca Przybyszewskiego, chłopiec – jak wspomina pisarz

po   latach   –   postanowił   „dać   na   własną   rękę   upust   […]   miłości   i fanatycznemu

uwielbieniu   dla   twórcy  Poeta   i świat  i Powieść   bez   tytułu”  (1539).   Następnie

Przybyszewski   podaje   okoliczności   powstania   pierwszego   literackiego   dzieła:

„Wiedziałem jednak, że z taką rzeczą rodzicom zdradzić się nie mogę – rodzice moi

hołdowali zasadzie, że dziecka nie wolno chwalić, a tym mniej czyjąś uwagę na nie

zwracać – więc wtajemniczyłem w ten mój plan mego brata Wacława – i tak powstał

gdzieś w stodole na sianie w głębokiej tajemnicy ten nasz wspólny hołd dla ukochanego

pisarza,   przy   czym   byłem   mojemu   bratu,   jako   »wprawniejszy   w piórze«,   wielką

pomocą.   […]   Po   paru   dniach   nadeszła   odpowiedź   Kraszewskiego.   List   ten

przechowywała matka jak najdroższą pamiątkę – co się z nim stało – nie wiem. […]

List Kraszewskiego był krótki, ale wzruszony i gorący – na samym wstępie pisał, że

wśród   tysięcy   powinszowań   żadne   go   tak   nie   uradowało   i wzruszyło   jak   ta   miłość

płynąca z dziecięcych serc – całuje nasze główki i wzywa Boga, by zechciał na nie zlać

wszystkie błogosławieństwa. I to wszystko” (1539).

Adresatami Przybyszewskiego byli głównie artyści, ludzie sztuki i literatury (m.in.

Edward Munch, Jan Kasprowicz, Władysław Reymont, Henryk Sienkiewicz, Wilhelm

Feldman),   wydawcy   (m.in.   Józef   Wolff,   Eugeniusz   Diederichs,   Stanisław   Rogala-

24  Stanisław Przybyszewski, Listy, t. 1., zebrał, życiorysem, wstępem i przypisami opatrzył Stanisław 

Helsztyński, Gdańsk, Warszawa 1937, s. 5 W dalszej części pracy w przypadku cytowania listów 
Przybyszewskiego będzie podawany w tekście, w nawiasie okrągłym numer listu oznaczony cyfrą 
arabską według numeracji dokonanej przez Helsztyńskiego, o ile list pochodzi z opracowanej przez 
niego publikacji W przeciwnym razie podany będzie opis bibliograficzny w przypisie. Zapis listów 
zachowano oryginalny, bez zmian, o ile nie zostały one wyszczególnione.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

83

Lewicki),   redaktorzy   (m.in.   Arnošt   Procházka,   redaktor   „Moderni   Revue”,   Jerzy

Hulewicz,   redaktor   „Zdroju”)   i same   redakcje,   m.in.:   „Głos”,   „Kurier  Warszawski”,

„Kurier   Teatralny”,   „Nowa   Gazeta”,   „Słowo   Polskie”,   dyrektorzy   bibliotek

(m.in. Stefan Dembe, Dyrektor Biblioteki Narodowej), muzeów (m.in. Lucjan Paczóski,

dyrektor Muzeum Pedagogicznego w Warszawie) czy teatrów (m.in. Józef Kotarbiński,

kierownik teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Wacław Grubiński, dyrektor

teatru w Łodzi, Artur Zawadzki, kierownik teatru „Wodewil” w Warszawie), a także

najbliżsi: rodzice, rodzina (brat Adam i Antoni), przyjaciele (m.in. Tomasz Pajzderski,

Ryszard   Dehmel,   Franciszek   Servaes,   Wilhelm   Zielonka),   ukochane   kobiety

(w początkowym okresie Prakseda Żmudzińska i Paulia Pajzderska, potem Dagny Juel,

do   której   zachowało   się   kilka   listów,   a   przede   wszystkim   Jadwiga   Kasprowiczowa

i Aniela Pająkówna) oraz dzieci (Stanisława Przybyszewska, Bolesław Przybyszewski,

Iwa Bennet i Zenon Westrup).

Wśród   podejmowanych   problemów   w korespondencji   przeważają   tematy

dotyczące prywatnego życia Przybyszewskiego, a więc kwestie finansowe (ciągły brak

pieniędzy,  pożyczki,  sprawy spłacania  długu  itp.),  a  co za  tym   idzie  kwestie  biedy

i głodu,   następnie   osobiste,   takie   jak   emocje   i uczucia   (zwłaszcza   względem   kobiet

i przyjaciół), inspiracje i wrażenia (np. z przeczytanych utworów, poznanych ludzi, czy

ze zwiedzonych miejsc), zdrowotne (pojawiające się choroby, problemy z alkoholem,

morfiną, relacje z pobytu w kurortach i uzdrowiskach), a także sprawy dotyczące pracy

i czasu   (chroniczny   brak   czasu   i troski   o znalezienie   odpowiedniej   pracy,   przy

jednoczesnych   narzekaniach   na   ciągłe   zapracowanie   i przemęczenie).   Wiąże   się   to

ściśle   z pisaniem   na   własny   temat   i kierowaniem   uwagi   adresata   na   problemy

Przybyszewskiego-człowieka, a także Przybyszewskiego-twórcy. Meteor Młodej Polski

nie szczędził również opinii na temat innych osób, oceniając ich ludzkie cechy lub

talenty   (np.   aktorów,   innych   literatów,   artystów   publikujących   w czasopismach,

z którymi był związany). Stąd wyraźna obecność w korespondencji Przybyszewskiego

kwestii twórczych, artystycznych, związanych nie tylko z koncepcjami i manifestami

sztuki,   czy   z poglądami   na   temat   dzieł   malarskich,   muzycznych   i literackich   (także

swoich),  ale  również   związanych   z redagowaniem  czasopisma   i wydawnictwa,   które

miały na celu  pobudzać intelektualnie innych  ludzi,  zwracać  ich uwagę  na wartość

sztuki samej w sobie.

background image

84

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

W   przypadku   listów   Przybyszewskiego   bardzo   ważnym   aspektem   jest   ich

charakter eksplikatywny, bowiem pisarz często tłumaczył zarówno swoje zachowanie,

poglądy   oraz   myśli,   jak   i własną   twórczość,   by   nie   pozostawić   niedomówień   czy

niejasności. Przeważa osobisty charakter wyjaśnień, kierowanych najczęściej do drugiej

żony Jadwigi lub najbliższych osób, które miały podstawy między innymi do braku

zaufania   lub   były   podatne   na   pogłoski   na   temat   pisarza,   funkcjonujące   w kręgach

towarzyskich   niekoniecznie   związanych   z samym   Przybyszewskim   W większości

przypadkach   „genialny   Polak”   dementował   owe   opinie   i przedstawiał   własny  punkt

widzenia, nie tylko łagodząc negatywny obraz własnej osoby, ale przede wszystkim

unieważniając go, stawiając siebie w korzystniejszym świetle.

3.2. Autobiografizm Przybyszewskiego

Korespondencja   Przybyszewskiego,   jak   i pozostałe   jego   utwory   były   podatne   na

czynniki   autokreacyjne,   wpływające   w znacznym   stopniu   na   ostateczny   kształt

i wydźwięk   słów   na   temat   samego   autora.   Kwintesencją   zabiegów   modyfikujących

życiorys Smutnego Szatana, czy też wykorzystujących go jako kanwę do opowieści

fabularnej jest publikacja  Moi współcześni, napisana przez pisarza w ostatnich latach

życia

25

. Na podstawie tego utworu łatwo można prześledzić zamysł (auto)kreacyjny

i dostrzec, jak Przybyszewski wykorzystywał jednostki biograficzne (biografemy – jeśli

powołać się na terminologię Romana Zimanda, przywołaną przez Józefa Dynaka, który

pisze   w kontekście   rozważań   nad   koncepcją   legendy   literackiej,   że   owa   „legenda

Przybyszewskiego   skonstruowana   jest   z »biografemów«   bardzo   mitogenicznych,

[można powiedzieć] że odwołuje się do wielu spetryfikowanych elementów zbiorowej

świadomości

26

).

Z kolei na temat samej korespondencji Dynak pisze, że listy z początkowego etapu

(lata   1896-1897)   „informują   o procesie   tworzenia   się   mitu   oraz   o sterowaniu   przez

pisarza   poszczególnymi   tego   mitu   składnikami,   oscylującymi   pomiędzy   dwoma

25  Więcej na ten temat piszą: Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 108-110, Stanisław Helsztyński, 

Przybyszewski...., s. 526 i nast., Andrzej Z. Makowiecki, Trzy legendy literackie – Przybyszewski, 
Witkacy, Gałczyński
, Warszawa 1980, s. 56 i nast.

26  Józef Dynak, Przybyszewski...., s. 24.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

85

biegunami: europejskość (cudzoziemszczyzna) – polskość (rodzimość)”

27

  i jak badacz

podaje   dalej,   to   adresaci   tych   listów   byli   w głównej   mierze   „propagatorami”   owej

legendy, bo w ówczesnej prasie pojawiało się wiele tekstów wykorzystujących sugestie

zawarte w listach Przybyszewskiego

28

.

Badacze zgodnie podkreślają, że poznanie prawdziwego Przybyszewskiego nie jest

łatwe,   o ile   w   ogóle   jest   możliwe.   Dynak   pisze   nawet,   że   „o   tym,   jaki   pisarz   był

naprawdę,   nie   dowiemy   się   najprawdopodobniej,   już   nigdy

29

  Przede   wszystkim

dlatego, że już za czasów jego życia powstało wiele sprzecznych opinii, podawano

wykluczające   się   wzajemnie   informacje.   Sam   artysta   przyczynił   się   do   tego   –

wspomniano   o tym   już   w przypadku   omówienia   kwestii   literackiej   legendy.   Wobec

autobiografizmu   pism   Przybyszewskiego   trudno   również   brać   pod   uwagę   jego

wiarygodność i wartość źródeł informacji pochodzących od niego samego. Jak pisze

autor książki  Dzieje legendy i autolegendy, Przybyszewski „raz pisał prawdę, innym

razem   łgał   jak   najęty,   a przyparty   do   muru   bądź   sobie   zaprzeczał,   bądź   czynił

niespodziane wolty, bądź też tworzył teorię, w myśl której prawda jest mniej etyczna od

kłamstwa

30

.

Zgodnie   z wcześniej   przedstawionymi   ustaleniami   metodologicznymi,   wybrano

literaturoznawczy   sposób   opisu   korespondencji   Przybyszewskiego,   jako   dzieła

literackiego. Zatem nie brano pod uwagę kwestii weryfikowalności faktów i informacji,

a   także   ich   zgodności   z rzeczywistością.   Lekturę   listów   jako   powieści   ułatwił   ich

porządek  chronologiczny.   Pozwoliło  to   również  na  uwzględnienie  ewolucji  sposobu

przedstawiania   siebie   przez   Przybyszewskiego,   wraz   z procesem   rozwoju   jego

poglądów i metod komunikacyjnych. Jedynie tam, gdzie nie było to uzasadnione, nie

trzymano się tej zasady i dookreślano omawiany obraz elementami pojawiającymi się

bądź to wcześniej, bądź później. Do opisu wybrano listy reprezentatywne, pomijając

te zawierające informacje o wysokim stopniu uogólnienia.

Charakterystyki   poszczególnych   autoportretów   dokonano   na   podstawie

częstotliwości   ich   występowania,   a   także   ważności,   którą   może   sugerować   właśnie

częstość pojawiania się w listach. Zatem wybrano te autoportrety, które były najczęściej

rozbudowywane i najbardziej charakterystyczne. Wzięto pod uwagę takie elementy, jak:

27  Tamże, s. 41.
28  Tamże.
29  Tamże, s. 28.
30  Tamże, s. 29.

background image

86

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

opinie   Przybyszewskiego   o sobie   samym   (wyrażane   wprost   poprzez   stosowanie

odpowiednich struktur gramatycznych, a także pośrednio), sądy na temat faktów z nim

związanych, które miały charakter podtrzymujący lub negujący (tłumaczący), opinie

o osobach podających informacje na jego temat, lub których działania czy wypowiedzi

mogły świadczyć o Przybyszewskim.

3.3. Autoportrety „genialnego Polaka”

Dwudziestodwuletni  Przybyszewski   jest   świadom   swoich   działań,   wątpliwości,

znamiennych   dla   młodego   człowieka   o zmiennym   charakterze   i niepewnym   zapale

W liście z 8 stycznia 1890 roku do Pauliny Pajzderskiej, siostry przyjaciela Tomasza

Pajzderskiego, który pomógł mu rozpocząć studia w Berlinie, pisze: „Dziwna rzecz,

gdym   sobie   przed   kilkoma   tygodniami   stawił   pytanie,   czego   ja   właściwie   chcę,

dlaczego tak mi źle, dlaczego nigdy nie mogę być wesołym, nie umiałem sobie dać

odpowiedzi”   (40)   i zaraz   potem   podaje   wytłumaczenie   tego   stanu:   „Chciałem   tego

czego chcieć nie powinienem, do czego mi sił nie starczyło. To chorobliwa wola, jaka

mnie   wciąż   na   wszystkie   strony   rzucała,   wyrosła   na   zgniłym   gruncie   naszego

nowoczesnego   życia:   altruizmu   i psychologicznej   patologii”   (40).   Widać   więc,   że

Przybyszewski nie tylko analizuje swój stan emocjonalny i psychologiczny, ale również

robi to w sposób dojrzały, trafny, choć zarazem nonszalancki. Jego autopsychoanaliza

zdaje   się   nie   wynikać   bezpośrednio   z przemyśleń   samego   Przybyszewskiego,   tylko

wygląda na zrodzoną pod wpływem ówczesnych lektur, zwłaszcza dzieł niemieckiego

filozofa Fryderyka Nietzschego, na co uwagę zwrócił Helsztyński

31

. Młodego studenta

i przyszłego   pisarza   charakteryzuje   tutaj   młodzieńcza   pewność   siebie,   przybierająca

znamiona arogancji, wyrażona listami pisanymi w porywającym i dynamicznym stylu.

Przybyszewski   pisze   ponadto:   „Staram   się,   jakiś   bilans   w mojem   duchowem   życiu

zaprowadzić, – zacząłem od tego, że sobie powiedziałem, będę tylko sobą. Dotychczas

może nigdy sobą nie byłem, byłem poetą, artystą, filozofem, marzycielem naprzemian –

tylko nie byłem tym czem jestem, przeciętnie uzdolnionym człowiekiem, który nic nie

zrobi i nic nie zepsuje” (40).

31  Por. Stanisław Przybyszewski, Listy, t. 1., s. 56, przyp. 1.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

87

Przybyszewski   kreuje   się   na   człowieka   czynu,   który  nie   ogranicza   się   jedynie

do marzeń   i myśli:   „ja   nie   należę   do   tych   marzycieli,   których   myśl   trawi,   a   czynu

zrodzić nie umieją [...] każda myśl przedstawia mi się w tej chwili w formie czynu”

(37), jednakże zdaje sobie sprawę, że przełożenie idei na konkretne działanie nie jest

proste, wiąże się z pewnymi ograniczeniami: „właśnie to smutne, że tego czynu, jaki

mózg   zrodzi,   nie   mogę   na   zewnątrz   urzeczywistnić”   (37).   Ta   dychotomia   jest

znamienna   dla   Przybyszewskiego   w tamtym   czasie   W liście   do   Pajzderskiej

z 5 września   1889   roku   pisał   o swojej   dwoistej,   niemalże   schizofrenicznej   naturze:

„Nie! nie będę zarozumiałym... a przynajmniej tak długo nie, dopóki ten drugi ze mną

się nie zespoli, albo ten inny, jak Agnes Ibsena nie zemrze...” (31), a następnie, chcąc

uprzedzić pytanie adresatki odpowiada na temat „tego drugiego”, pisze w następujący

sposób:   „to   dwoistość   mojej   natury,   to   szalone   rozprężenie   moich   sił   umysłowych,

ciągła walka pomiędzy tym jakim jestem, a jakim chcę być. Ten drugi szalenie mnie

męczy – mam chęć pisać powieść, to mi ten drugi w ucho krzyczy – daj spokój. Ucz się

najprzód ludzi rozpoznać, pojąć ich naturę – pojąć życie – chcę rzucić coś na nuty – to

samo wołanie – grać porządnie nie umiesz, a chciałbyś komponować – chcę się bawić,

ten drugi krzyczy, że to głupstwo – bezmyślna, czcza zabawka. Strasznego despotę

mam w sobie, ciągnie mnie ze sobą” (31).

Jednakże   konstatacja   z początku   roku   1890   nie   przyszła   Przybyszewskiemu

z łatwością. Był to czas diametralnego przewartościowania dotychczasowego systemu

wartości   młodego   człowieka.   Przyznaje   Pajzderskiej   wprost:   „jaką   męczarnię   mi   to

sprawiło,   powiedzieć   sobie  to  właśnie   –  zresztą   rzecz   sama  przez  się  mówi.   Jedną

męczarnią   okupiłem   wiele   spokoju.  Teraz   jestem   nawet   bardzo   spokojnym   i bardzo

zadowolnionym – przyrzekłem sobie, że nie będę już siebie bił, bo to bardzo boli, gdym

sobie przypomniał jak kiedyś siebie katowałem, tom głęboką litość uczuł nad samym

sobą   –   pierwszy   krok   do   egotyzmu   –   dawniej   litości   nad   sobą   nie   miałem”   (40).

Na koniec dodaje jeszcze: „Psychologiczna patologia, to właśnie ten kąt, pod którym

całe moje życie rozpatrywać mi przyszło” (40).

Przybyszewski   w liście   do   Pajzderskiej   dokładnie   dokonuje   wiwisekcji   własnej

osoby,   nie   szczędząc   ocen,   również   tych   negatywnych,   co   –   jak   podaje

w komentującym przypisie Helsztyński – było spowodowane lekturą dzieł Fryderyka

Nietzschego: „Miałem tyle odwagi, zburzyć wszystko, w co wierzyłem, na co byłem

background image

88

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

dumnym, zerwać poza sobą most, który mnie z dawniejszem życiem łączył – od nowa

szukam sobie drogi, ale na przeciwnej stronie W kursie mojej monety duchowej zaszła

zupełna wymiana wartościowa, dawniej: złe – dobre, dziś dobre – złe. Stary kurs był

zupełnie fałszywy, najpodlejsza moneta: złe instynkta, uczucie bezsiły, niewolnictwo

i t. d. nazywało się dobremi cnotami, litością, wyrzutami sumienia, żalem, rezygnacją

i t. d., podczas gdy dumna samodzielność, zdrowy kultus ciała, poczucie swej wartości

stała się moją dewizą. A jednak altruizm potężną siłą czasu rozpalił moją rewolucję,

osadem   jej   socyalizm,   ale   i ten   szalony   strach   bez   przyczyny   –   bez   najmniejszej

przyczyny   –   wielki   życiowy   strach   –   to   właśnie   najwięcej   przerażający   objaw

nowoczesnej degeneracyi” (40). Bezpośrednio po tych słowach pada zdanie: „Nie wiem

– nic nie wiem – tylko tyle żem wesoły, że pragnę życia, pragnę ciała, – że jestem sobą”

(40)

Przy  czym   przyszły  pisarz   dokonuje   również   oceny  współczesnego   mu   świata

i ludzi. Pisze: „Nowoczesny człowiek jest sensytywnym i altruistycznym – zdolnym

odczuć wszystko, co innego cieszy lub smuci. Ale to pierwsze staje się chorobliwem,

drugie trucizną, która krew zaraża” (40).

W   stosunku   do   innych   ludzi   Przybyszewski   w młodzieńczych   latach

ustosunkowuje się nie jako ten, który stoi poza czy też nad nimi, ale raczej jako ten,

który zdaje się być bliżej niż inni, a nawet bardziej odczuwający los innych, niż swój

własny: „Jam nie ten, co z poza światowego stanowiska nad losami ludzi myśli, nie

jestem tym zimnym mędrcem, któremu się serce spaliło i teraz ludźmi operuje jako

algebraicznymi   jednostkami,   –   który   rozumiem   wytwarza   ciekawe   kombinacje,   coś

nakształt   szachisty.   Ja   kocham   ludzi:   gdy   widzę   gdzie   nędzę,   ból,   cierpienie,   to

odczuwam to daleko głębiej, daleko silniej, jak własne cierpienia” (37). Ową empatię

artysta charakteryzuje jako tę, która stała się „zupełnie ślepym instynktem, któremu

zupełnie podlegam bez wiedzy – bez woli” (37). Przybyszewski wprost opisuje swoją

rolę wobec powyższych problemów, pisze: „ja chciałbym wszystkim pomóc, chciałbym

ból obcych koić, żeby swój własny uśmierzyć [...] Chciałbym być lekarzem – doktorem

obłąkanych” (37).

Zatem rola w porządku świata i społeczeństwa, jaką Przybyszewski chce odegrać

jest   bardzo   znacząca   i wzniosła,   obejmująca   wiele   istotnych   spraw   W stosunku   do

samych   ludzi   Przybyszewski   wyraża   również   dziecięcą   naiwność,   zaufanie

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

89

i przywiązanie.   Pisze   Pajzderskiej   następujące   słowa:   „Jak   ja   silnie   się   do   tych

przywiązuję, którym coś dać mogę, – czego jakbym nie był zdolen dla takich ludzi

uczynić!   Jak   ja   pragnę   być   dobrym   dla   wszystkich   –   przelać   całą   moją   miłość   na

wszystkich! – ach! jak ja pragnę kochać tą wielką czystą wspaniałą miłością ascety,

która wszystko dale, a nic w zamian nie bierze!” (37). Jednakże w opozycji do tego

wielkiego miłosierdzia względem innych Przybyszewski zdaje sobie sprawę z własnych

ograniczeń: „A jednak tak kochać nie umiem, bo za moją miłość żądam miłości... Dać –

wszystko dać, co mam – tylko nie serca, bo to wiele, zbyt wiele pragnie, by mogło być

zaspokojone” (37).

Z jednej strony młody Przybyszewski względem siebie zachowuje krytycyzm, nie

traktuje   się   za   kogoś   nadzwyczajnego   –   w liście   z początku   roku   1897   pisze   do

Tadeusza   Micińskiego:   „cieszę   się,   że   Pan   swoich   rodaków   chce   z moją   mizerną

osobistością zapoznać”   (1701). Z drugiej jednak strony dostrzega swoją niebagatelną

wartość, mimo powszechnego, prawdopodobnie niepochlebnego mniemania: „Jest to

wprawdzie   frazes,   bo   się   wcale   za   mizernego   nie   uważam,   ale   to   chyba   przyjęte”

(1701).

Z kolei w liście do Pajzderskiej młody pisarz jawi się jako pewny siebie człowiek,

który jasno widzi przed sobą przyszłość: „Więc widzisz Pani że wiem czego chcę”

i dalej: „ja wiem dokąd idę – droga moja nie ma długu – nie sława mnie czeka – to co

innego   –   co   innego   –   co   innego   –   –„   (37).   Jednakże   można   zauważyć,   że   owa

przyszłość nie jest do końca skonkretyzowana, nie dotyczy ściśle określonego obrazu.

Jest   bardziej   oparta   na   negacji   sławy,   którą   Przybyszewski   wypiera,   choć   zapewne

pragnie i przeczuwa.

Autor Confiteora w liście do Alfreda Neumanna, sympatyzującego z nim literata,

z 13 marca 1898 roku charakteryzuje wprost swoje wady: „Jestem jednak tak fatalnie

leniwy i niedbały. To najgorsze moje wady” (1661) i w dalszej części listu wspomina

także zaletę, choć przykrytą kolejnymi negatywnymi stronami własnej osoby: „jestem

bardzo wierny, chociaż w życiu zewnętrznym bardzo niedbały. Wlokę z sobą taki ciężar,

tyle trosk i tyle obrzydliwości, że niekiedy jestem zupełnie niepoczytalny” (1661).

W   przypadku   krytyki   twórczości   Przybyszewski   wypowiadał   się   najczęściej

z dystansem,   nie   przejmując   się   powstałymi   opiniami,   nawet   jeżeli   były   bardzo

druzgocące. We wspominanym powyżej liście pisał: „Dobrze, dobrze – jestem do tego

background image

90

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

przyzwyczajony”, określając przy tym swój stosunek nie tylko do świata, ale i do tego,

co go spotyka: „Widzi Pan, ja jestem człowiekiem, któremu wszystko na świecie jest

obojętne. Na jedno tylko jestem jak dziecko wrażliwy i jak Bóg wdzięczny, rzeczą tą –

miłość” (1661).

List do rodziców Przybyszewskiego z 30 maja 1897 roku jest znamienny, przynosi

bowiem wiele świadectw postrzegania samego pisarza zarówno przez innych, zwłaszcza

najbliższych,   jak   i przez   samego   siebie.   Przybyszewski   pisze:   „Drodzy   Rodzice,

Dziwna rzecz, że mamuchna koniecznie chce we mnie wmówić, że się muszę czuć

nieszczęśliwym, podczas gdy ja w całem życiu mojem nie czułem się tak spokojnym

i tak szczęśliwym, jak właśnie teraz. Pożycie moje ze żoną [Dagny] jest tak niezwykle

szczęśliwe,   że   wątpię,   czy   drugą   taką   parę   się   znajdzie”   (187)   W liście   tym

Przybyszewski wspomina, jak jest traktowany w Norwegii, a także jak postrzegana jest

jego osoba, przede wszystkim jako artysty. Obraz jest bardzo pozytywny, podkreślający

nie tylko przychylny odbiór, ale również niewątpliwą sławę: „Ja tu otoczony tą samą

miłością   i troskliwością   jak   we   własnym   domu   rodzicielskim.   Bardzo   mnie   lubią

i przytem   są   ze   mnie   dumni.   Moje   nazwisko   jest   tu   głośne”   (187).  Tekst   ma   więc

charakter wyjaśniający, a ton jest uspokajający, mający zapewnić Przybyszewskiemu

przychylność i spokój ze strony rodziców. Obraz zostaje wzmocniony przedstawieniem

beztroskiego i przyjemnego życia w Norwegii. Przybyszewski pisze, że choć „to kraj

bardzo   dziwny”,  to   jednak  „nie  wie   tu  nikt,   co  to  znaczy zbierać  majątek”  i dalej:

„o gościnności, jaka tu panuje, nie macie wyobrażenia. Słynna gościnność polska nie

może pójść w porównanie z tutejszą” (187). Pisarz opisuje charakter miejsca, podaje

szczegóły   dotyczące   jedzenia,   przyrody,   spędzania   wolnego   czasu,   konstatując   na

końcu: „wogóle nie umiem tego powiedzieć, jak mi tu dobrze i miło” (187).

Jednakże   czas   ten   był   bardzo   pracowity  W liście   do   Eberharda   Bodenhausena

z 17 czerwca 1894 roku swoją pracę w Kongsvinger, czyli mieście, w którym wówczas

przebywał, pisarz opisał następująco: „pracujemy [Przybyszewski i jego żona Dagny]

bardzo   wiele,   prawie   za   wiele”   (1737)   W kontekście   pracy   twórczej   pisał   również

o silnym   przywiązaniu   do   pracy   i utworów,   które   tworzył:   „Jestem   obecnie   bardzo

nerwowy,   ponieważ   utraciłem   krytyczny   dystans   w stosunku   do   moich   dzieł,   a   to

dlatego, że zbyt intensywnie i zbyt wyłącznie się im poświęcam: zadręczam się bez

przerwy. Wstrętna to rzecz być pisarzem i być zmuszonym do tworzenia” (1737).

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

91

Kwestia imperatywu tworzenia w przypadku Przybyszewskiego jest bardzo istotna.

Przejawia się już od samego początku, tym bardziej, że na pewnym etapie swojego

życia   Przybyszewski   zdecydował   się   żyć   tylko   z literatury.   Jednakże   na   początku

studiów 1890 roku, co do pracy i stanu materialnego pisał do Pajzderskiej: „O pieniądze

się nie troszczę  nie będę miał na studyum, mogę iść kamienie na szosie rozbijać – to mi

nie przeszkadza być sobą – nie pojmuję, jak mnie to dawniej tak przerażać mogło” (40)

i dalej: „wszystko mi jedno – z głodu nie podobno mi umrzeć, bo tyle umiem, żeby

sobie jako tako na życie zapracować, świat szeroki – a wszędzie mogę być sobą” (40).

Jednak   ta   młodzieńcza   wiara   i entuzjazm   z czasem   osłabł   i ustąpił   miejsca

życiowemu   realizmowi,   konstatacji,   że   utrzymanie   odpowiedniego,   zadowalającego

stanu   materialnego   nie   jest   sprawą   łatwą.   Przybyszewskiego   mimo   wszystko   nie

opuszczała   determinacja.   Kilkanaście   lat   później   w liście   do   matki   Doroty   z końca

grudnia 1911 roku napisał uspokajająco: „Mnie los nie oszczędza, ale ja jestem silny

i trzeba  już porządnego młota na  mnie,  bym  upadł.  Co mnie trzyma,  to to żelazne

zdrowie, jakie po Mamuchnie odziedziczyłem” (830).

Przybyszewski   od   lat,   właściwie   przez   całe   swe   życie   zmagał   się   z wieloma

przeciwnościami losu. Do wielu z nich nie przyznawał się wprost, nie ujawniał swoich

problemów adresatom o tyle, o ile nie miało to na celu pozyskania ich zaufania, lub

współczucia, pozwalającego uzyskać pomoc, najczęściej finansową.

Problemy związanie nie tylko z twórczością czy próbami jej wydania, ale także

sprawy   finansowe   były   dla   Przybyszewskiego   wielkim   obciążeniem   W jednym

z kolejnych   listów   do   Bodenhausena   pisał,   że   przyczyną   długiego   milczenia,   była

„ciężka depresja” (1741), co doprowadziło artystę do rozmyślań nad sensem pisarskiego

zdobywania pieniędzy na utrzymanie: „Teraz zastanowię się poważnie, czy nie zostać

buchalterem. Nie, do diabła, koniec ze sztuką bez chleba. Z wydawcami dostaję na pół

bzika” (1741). I parę zdań dalej: „Nie mogę teraz czytać jednej linijki z moich utworów,

a książki są dla mnie źródłem stałego rozdrażnienia” (1741).

Kwestie pieniężne stanowiły dla Przybyszewskiego źródło wielu przykrości: „cała

ta pieniężna sprawa jest dla mnie, jak Pan sobie może to wyobrazić, w najwyższym

stopniu przykra, ale ponieważ idzie tu o życie lub zagładę, muszę jeszcze raz wrócić do

tego tematu. Sprawa stoi w rzeczywistości tak, że jestem u kresu moich możliwości,

a ponieważ w wiecznej trosce o najbliższą przyszłość w ostatnim czasie nic tworzyć nie

background image

92

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

mogłem, znajduję się od dziś zupełnie bez środków do życia. Gdybym był sam i nie

miał żadnych zobowiązań, nie byłoby dla mnie rzeczą trudną znaleźć jakieś wyjście;

w warunkach   jednak,   w których   się   w tej   chwili   znajduję,   jakiekolwiek   wyjście   jest

niemożliwe. Toteż przez cały dzisiejszy dzień robiłem obrachunek ze swymi siłami,

badałem   z niezmierną   przykrością,   czego   mogę   dokonać   i do   czego   mogę   się

zobowiązać,   a   rezultatem   tego   jest   oświadczenie,   że   słowem   honoru   zobowiązuję

się spłacić sumę 1 stycznia 1896” (1743). Przybyszewski przekonuje Bodenhausena, że

nie   ma   do   kogo   się   zwrócić   w tej   sprawie,   „naprawdę   nie   mam   nikogo,   do   kogo

mógłbym się zwrócić”, motywując swój wybór jeszcze bardziej, wspominając osobę

żony: „widzi Pan, mam obowiązek wobec mej żony, żeby poważyć się na ostateczność,

a ostatecznością moją jest niepokojenie moimi kłopotami Pana” (1743). Można dodać,

że – jak podaje Helsztyński w przypisie do tego listu – Przybyszewski otrzymał pomoc

od adresata, który jednak ostrzegł artystę „przed pochopnym dawaniem słowa honoru,

przepowiada [Bodenhausen] pisarzowi słabe finansowe dochodu z jego pism i radzi mu

wziąć posadę z normalną miesięczną pensją

32

.

W korespondencji do Edwarda Muncha Przybyszewski również poruszał kwestie

finansowe. I tak w liście z 28 kwietnia 1894 roku pisał: „Pieniądze były mi straszliwie

potrzebne, ale teraz mam ich dosyć. Z tego wyżyję” (1760).

Pisarz po wielu przejściach i kłopotach, które towarzyszyły mu bardzo często, pisał

w liście z 7 listopada 1897 roku do Arnošta Procházki, krytyka  literackiego i poety,

czołowego przedstawiciela dekadencji czeskiej, że stopniowo odbudowuje swój dobry

stan: „Znowu zaczynam stawać się człowiekiem. Ale było mi bardzo, bardzo ciężko po

powrocie do Berlina. Choroba i fatalne sprawy pieniężne i – i – i...” (205) i nieco dalej:

„Mój   Boże,   że   też   tak   być   musi.   Równie   strasznie   jestem   znużony   tym   całym

świństwem życia” (205). Wyraźnym staje się stosunek pisarza do życia, a także tego, co

go   spotyka,   przede   wszystkim   w Niemczech.   Rozwija   się   w tym   czasie

u Przybyszewskiego myśl o literackim zaistnieniu w Polsce: „pragnę [...] zadebiutować

w Polsce. Już dłużej nie mogę wśród Niemców wytrzymać. Ta nienawistna zajadłość

i a wrogość do mnie już mi zbyt obmierzły” (205). Ponadto wspomina, że „Smutno mi.

Zwątpienie   i trwoga   żreją   mi   serce,   i czuję,   że   wkrótce   umrę”   (205),   mimo   to

Przybyszewski wyraża chęć życia, pragnienie działania: „A ja chcę żyć, chcę raz żyć

32  Por. przyp. do listu nr 1743, Inedita listów Stanisława Przybyszewskiego, [w:] Stanisław Helsztyński, 

Meteory Młodej Polski, Kraków 1969, s 215-216.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

93

w całej   pełni.   Dotąd   przeżyłem   okropności,   od  których   włosy  mi   zbielały,   a   nigdy,

nigdy nie miałem jednego dnia spokoju. Jestem zmęczony. Nie mogę nienawidzieć.

Tylko   delikatna   miłość   do   mojej   Duchy  [Dagny]   gra   mi   bezgraniczną   melancholią

w duszy” (205). Takie dialektyczne zestawienie zrezygnowania i chęci jest znamienne

w korespondencji   Przybyszewskiego.   Pragnienie   ducha   ku   realizacji   największych

celów,   stworzenia   największych   dzieł,   konkuruje   z rzeczywistością   i życiowym

pragmatyzmem, przytłaczającym nieraz wielkiego artystę.

W przypadku omówienia kwestii radzenia sobie przez pisarza z okolicznościami

życiowymi, warto zwrócić uwagę, że Przybyszewski wyraża się optymistycznie wobec

swojej żony Dagny, w której upatruje poprawy swojego wewnętrznego stanu: „Gdy ona

do   mnie   przybędzie,   będę   również   pracował,   dużo   pracował”   (205) W późniejszym

czasie jej miejsce zastąpi żona Jadwiga, która – jak zostanie to wykazane – również

będzie miała wielki wpływ na nastrój i motywację do pracy Przybyszewskiego.

10   lipca   1899   roku   Smutny   Szatan   w liście   do   Wacława   Moraczewskiego   tak

opisuje swoją sytuację: „nie jestem dzieciakiem ani studentem, który mówi, jeżeli mi

nie przyślesz to, o co cię proszę, to w łeb sobie palnę. Tego nie zrobię, ale strasznie się

w Krakowie niszczę i marnuję, a wyjechać nie mogę, bo nie mam 150 fl. [florenów], by

módz wyjechać” (278).

Jednakże  w liście  do Jadwigi Kasprowiczowej, datowanym prawdopodobnie  na

lipiec   1899   roku,   pisał   o sobie   w superlatywach,   wyrażając   przy  tym   silne   uczucie

względem kobiety i opisując swoją tęsknotę: „Wiesz – ja jestem dziki nieobliczalny

człowiek, ale człowiek mocny, silny człowiek, który tak sobie postępuje jak jak, ten

przecież kochać musi – ten kocha, kocha – och! jak kocha i krzyczy i pragnie. Już teraz

pozostanę na zawsze przy Tobie – niech się świat cały na mnie zawali, niech się dzieje,

co chce, ale rozłąki z Tobą nie mogę znieść. Za bardzo cierpię i za bardzo tęsknię”

(282).

Przybyszewski   w przypadku   wyznawania   miłości   bardzo   wylewnie   opisywał

swoje uczucia W powyższym liście pisał ponadto następujące słowa: „Wiesz, że to nie

papier, to nie literatura, – ta chora wściekła namiętność ku Tobie. Jak ja Cię kocham –

ciało duszę Twoją – pomnisz, kiedy tak zespoleni, zlani ze sobą rozmawiamy długie,

długie godziny – kiedy tak silnie czujesz, że jam Twój, tylko Twój, a dla mnie poza

Tobą cały świat zniknął” (282) W przypadku listów miłosnych Przybyszewskiego do

background image

94

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

Kasprowiczowej często dochodziło do zapewnień o łączącym ich uczuciu, o wierności

i prawdomówności pisarza, pojawiały się pytania, czy Jadwiga mu wierzy i kocha go

w równym   stopniu:   „Ty  jeszcze   wątpisz?”   i dalej:   „Tęsknisz  Ty  za   mną?   Pragniesz

mnie? Choć w drobnej części, jak ja Ciebie?” (282), „Strasznie mnie martwisz Twojemi

podejrzeniami   i Twą   niewiarą.   Coraz   więcej   się   przekonujesz,   coraz   silniejsze

otrzymujesz dowody, żem Ci prawdę mówił, a Ty jeszcze nie wierzysz” (336), „Tylko

najsłodsza bądź teraz spokojna, błagam Cię na wszystko, i wierz mi wierz. Tak mnie

ranisz tą niewiarą i takiemi urojeniami brzydkiemi, że chciałem Cię w taki niedelikatny

i wprost gburowaty sposób dotknąć” (336).

Należy również zwrócić uwagę na opis pierwszej żony Przybyszewskiego Dagny

Juel, o której w listach do Jadwigi pisał nieprzychylnie, dystansując się wobec niej i nie

wymieniając nawet jej imienia czy nazwiska: „Nie jadę z nią do Berlina, ona przestała

już dla mnie zupełnie istnieć, była kobieta marna, marniejsza, aniżelim przypuszczał nie

dla   tego,   że   to   zrobiło,   tylko,   że   zrobiła   w brutalny   sposób”   (336)   i w kontekście

wyjazdu Dagny: „Jestem ogromnie zadowolony, że się tak wszystko stało, bo pożycie

było nad wyraz męczące, a ona nad wszelki wyraz nieznośna. Teraz mam spokój” (336).

Reakcją na słowa Jadwigi odnoszące się do pierwszej żony pisarza są tłumaczenia

Przybyszewskiego,  zapewniające,  że   nie   tylko  jego  ówczesny  związek   nie  miał   dla

niego   znaczenia,   ale   również   wszystko   to,   co   z tym   związane   jest   jedynie

wyrachowanym   działaniem,   nie   mającym   związku   z uczuciami.   „Piszesz   mi,   że   Ci

wyrządziłem   brutalną   przykrość   pomieszczeniem   jej   [Dagny]   rzeczy   i sonetu   Brz.

[Brzozowskiego] w »Życiu«. To mnie – mnie słodkie dziecko wyrządzono tę przykrość.

Sonet Brzoz. dostał się zupełnie bez mej wiedzy i z wielkim niesmakiem czytałem go

po wydrukowaniu. Przecież to rzecz wysoce mnie kompromitująca. Czy sądzisz, że już

jestem   z ostatnich   ostatni.   Jeżeli   jej   rzeczy   drukowałem,   to   tylko   dla   tego,   by

jaknajrychlej skreślić ogromną zaliczkę w »Życiu«, a sam nie mógłem całego numeru

zapełniać.   [...]   Widzisz,   tak   się   rzeczy   przedstawiają,   zupełnie   inaczej   jak   w twym

biednym, chorym mózgu” (336).

Dodatkowo   Przybyszewski   charakteryzuje   siebie,   chcą   uzyskać   zrozumienie

i akceptację u Jadwigi: „Przecież zdaje mi się, że jestem delikatny, że umiem współczuć

i przeczuć   to,   coby  Ci   przykrość   zrobić   mogło”   (336)  W tym   samym   liście   artysta

zapewnia kobietę o swoim uczuciu, podkreśla też wielką tęsknotę i samotność: „Gdybyś

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

95

ty wiedziała, jak ja strasznie tęsknię za Tobą, jak strasznie Cię pragnę, jakbym Cię

wreszcie chciał przytulić do siebie” (336) W innym liście, napisanym 20 lipca 1906

znajdują   się   słowa   o podobnym   charakterze:   „Odwagi,   najdroższy   Inulek,   odwagi!

Chodź moje słodkie, najdroższe, jedyny skarbie mój, jedyne wszystko moje, co mam na

świecie; chodź, niech Cię utulę, przypieszczę – zapomnimy raz wreszcie o całym tym

cieżarze życia. Tak – o, tak, najukochańsza moja” (569).

Przybyszewski   wzmacnia   opis   samotności   w kontekście   wielkiego   uczucia   do

Jadwigi,   przekonując   ją   tym   samym,   że   poza   nią   pisarz   nie   ma   nikogo   zaufanego,

nikomu nie może ofiarować tak wielkiej miłości i przywiązania: „Smutny dziś list piszę,

bom tak ciężko stęskniony i źle mi bez Ciebie, nie mam nikogo na Bożym świecie, a tu

w Monachium jestem daleko więcej sam, aniżeli byłem w Toruniu, gdyś do Lwowa

wyjechała,   tam   miałem   fortepian”   (568).   Uwyraźnia   się   to   tym   bardziej   w liście

następnym, napisanym prawdopodobnie tego samego dnia (20 lipca 1906), w którym

poza   wyrazami   miłości,   padają   słowa   postulujące   większą   częstotliwość

korespondencji: „Nie żądam codziennie listu, ale przyślij mi, najdroższa, choćby kartkę,

co drugi dzień. Ja tak się strasznie ustawicznie o Ciebie niepokoję” (569).

Smutny   Szatan   niejednokrotnie   tłumaczył   się   przed   Jadwigą   ze   swojego

zachowania,   tym   bardziej,   jeżeli   było   ono   komentowane   czy   też   rozpowszechniane

wśród   ludzi   z ich   otoczenia.   Jednakże   pisarz   ustosunkowywał   się   do   tych   spaw

z dystansem,   niemniej   usiłując   załagodzić   negatywną,   zapewne   nerwową   reakcję

ukochanej kobiety: „I po co robisz z sprawy tragedię, którą sam po krótkim namyśle

porzuciłem.   […]   Boże   najdroższy,   ja   wszystko,   co   ludzie   mówią,   jednem   uchem

słucham, a drugim wypuszczam. Wogóle niechętnie się z ludźmi spotykam i zupełnie

nigdzie nie chodzę” (569).

Wracając jednak do autoportretu Przybyszewskiego-pisarza, należy zwrócić uwagę

na fakt, że autor  Confiteora  najczęściej przedstawiał się z dobrej strony, nawet jeżeli

opisywał   pewne   wady,   niedoskonałości,   czy   trudności   W liście   do   Jana   Fiszera

z 12 stycznia   1901   roku   pisał:   „Jestem   we   wszystkim   fatalistą:   co   się   zwlecze,   nie

uciecze.  To  jedno:   nie  należę  do  tych  literatów,   którzy jednocześnie   na  trzy  strony

stosunki zawiązują” (1669).

Z   kolei   w liście   do   Hermannna   Bahra   z około   29   października   1906   roku

Przybyszewski pisał o próbie zdobycia pomocy, z której do tej pory nie korzystał, starał

background image

96

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

się bowiem zachowywać niezależność oraz samodzielność: „Nie należę do ludzi, którzy

chcą być grani  coûte que coûte  [za wszelką cenę] – jak nieskończenie, jak smutno

śmieszną   jest   taka   rzecz!   –   Nie   chcę   sławy   (w   stu   latach   wszystko   to   pójdzie

w zapomnienie),   chcę   jedynie   przez   wystawienie   któregokolwiek   z moich   dramatów

i możliwy jego sukces znaleźć piękną i przyzwoitą pomoc, ponieważ przez rewolucję

w Królestwie   Polskim   popadłem   nagle   w straszliwe   kłopoty”   (1801)  W tym   samym

liście pisał też obszerniej: „Niech mi Pan wierzy, nie ruszyłem dotąd palcem, żeby ktoś

coś zrobił dla mego tworu. Nigdy się do nikogo nie pchałem ani o nic nie prosiłem, co

by moją twórczość bodaj w drobnej mierze lansowało.  I dzisiaj ciężko mi przychodzi

zwracać się do Pana, którego od najwcześniejszej młodości uważam za prawdziwego

artystę,   poszukiwacza   i wskaziciela   nowych   dróg   (Panu   zawdzięczam   znajomość

z »dobrymi« i wielkimi Europejczykami od lat 18) – a jeżeli muszę zwracać się do

Pana, to po prostu przez instynkt samozachowawczy. Tak, liczę po prostu na pomoc

Pańską   jako   artysty,   i to   artysty   z szerokimi   możliwościami”   (1801).   Prośba

Przybyszewskiego   dotyczyła   wystawienia   jednego   z jego   dramatów   na   deskach

berlińskiego teatru, a Hermann Bahr był – jak podaje Helsztyński w przypisie do listu –

był austriackim krytykiem, komediopisarzem, reżyserem teatru Reinharda w Berlinie.

3.4. Przybyszewski i relacje interpersonalne

Rodzinne stosunki odgrywały dla Przybyszewskiego bardzo wielką rolę. Mimo rozłąki

i wielu nieporozumień, pisarz starał się utrzymywać kontakt z najbliższymi, pragnął żyć

z nimi   w zgodzie,   choć   odczuwał   brak   zrozumienia   i krytykę.   Za   przykład   może

posłużyć relacja z bratem Antonim Przybyszewskim, który po śmierci Marty Foerder

zerwał ze Stanisławem jakikolwiek kontakt, odnowiony jednak po latach W liście do

brata z 22 stycznia 1906 roku pisarz napisał: „Z mej strony nie ma najmniejszego śladu

jakiegokolwiek   nieporozumienia   między   nami.   Poraz   tysiączny   powtarzam   Ci,   jak

bardzo Cię kochałem i kocham, a jeśli w owym czasie tak nieskończenie ciężkim dla

Ciebie  przeszedłem sam  rzeczy,  które  mnie  doprowadziły do  obłędu,  jestem  za  nie

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

97

równie   mało  odpowiedzialny  jak  nasz   biedny brat  Adam,  którego  przez   całą   drogę

[w trakcie pogrzebu ojca] pocieszałem, jak mi się zdaje – na próżno” (542).

Przybyszewski interesuje się również swoim bratankiem, a więc synem Antoniego

W tym samym  liście podkreśla  swoje znajomości, które  mogą pomóc  w kształceniu

chłopca: „Znam bardzo dokładnie Królestwo Polskie i całą Rosję, mam tam istotnie

dużo   znajomości   –   nie   piszę   Ci   tego,   żeby   się   chwalić,   bo   przecie   wczoraj   mnie

widziałeś” (542) i następnie ofiaruje pomoc, wspominając również to, co przeszkodziło

mu do tej pory interesować się w większym stopniu najbliższą rodziną: „Wszystko, com

przez   swą   nieszczęsną   chorobę   dla   niego   zaniedbał,   chcę   naprawić,   jeśli   tylko

pozwolisz mi, żebym niekiedy służył Ci radą, co dla Antka zrobić trzeba. Możesz mi

wierzyć   lub   nie   wierzyć,   lecz   kocham   Twoje   dzieci,   jak   swoje   własne   i będę   Ci

wdzięczny,   jeśli   skłonisz   chłopca   do   tego,   żeby   mi   raz   po   raz   list   napisał”   (542).

Przybyszewski podkreśla również swoje doświadczenie, zwłaszcza życiowe: „Całe swe

życie – trzydzieści osiem lat – przyswajałem sobie nieustannie mądrość życia, wiedzę

i doświadczenie: przyda mu się z tego niejedno” (542).

Przybyszewski zdaje sobie sprawę, że jego osoba i słowa, jakie kieruje do brata

mogą wydać się mało wiarygodne, jest świadomy braku zaufania ze strony rodziny,

która nieraz była świadkiem wielu niechlubnych zachowań Przybyszewskiego. Artysta

jednak przedstawia siebie jako tego, któremu można zaufać, który pisze szczerze i nie

ma na celu kreowania siebie w określony sposób. We wspomnianym liście do brata

pisał: „Ty, drogi bracie, jesteś podejrzliwy. Ale wierzaj mi, że list ten mój nic innego mi

nie   dyktowało,   na   popioły   Ojca   przysięgam,   prócz   miłości   do   Ciebie   i całej   Twej

rodziny.   [...]   Ja   mam   dziś   sto   lat,   a   wszelkie   kłamstwo,   choćby   najdrobniejsze,   to

ohydne świństwo, mści się. A ja swoją drogą w tem krwawem życiu mało kłamałem,

tylko wtedy, gdy już miałem brzytwę na gardle. Teraz jej nie mam, więc pozwalam

sobie na ten niesłychany luksus, być zupełnie szczerym, prostym i otwartym” (542).

Przybyszewski nie raz pisał do adresatów, by nie rozumieli go źle, tłumacząc się

przy tym z pewnych spraw czy zachowań: „Jeszcze jedna sprawa: poruszam ją, aby

w Pańskich oczach nie wyglądać na kłamcę. Pan raczył mnie zaprosić do siebie. Na to

zatelegrafowałem, że jestem chory. Szło o odmowę. Na list było za późno, a odmowa

telegraficzna musi być możliwe krótka, i dlatego wybrałem tę najzwyklejszą formę. Nie

mogłem   doprawdy   przyjechać,   bo   –   jakkolwiek   miałoby   to   dla   mnie   być   rzeczą

background image

98

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

zawstydzającą – nie miałem garnituru” (1748). Powyższy fragment obrazuje ponadto

sytuację finansową, w jakiej w ówczesnym czasie (12 kwietnia 1895 roku) znajdował

się pisarz. Swoje zabiegi Przybyszewski tłumaczył troską o siebie i rodzinę: „Gdyby

Pan   rzeczywiście   znał   moją   ówczesną   sytuację,   zrozumiałby  Pan,   że   musiałem   tak

postępować, że dla mojej rodziny robię to nawet narażając się na niebezpieczeństwo

wszystkich tych przykrych upokorzeń, które przeżyłem zimą i które mnie jeszcze teraz

niewymownie bolą” (1748).

W liście do Maryli Wolskiej z 16 października 1898 roku Przybyszewski pisał

o swojej szczerości w następujących sposób: „Niech Pani zechce wierzyć w szczerość

mych słów, bo Bóg dał, że stać mnie na ten piękny zbytek, by módz zawsze mówić

i pisać prawdę i nie krępować się żadnymi względami” (253). Przekonywał więc, że

prawdomówność   nie   jest   jedynie   pozą,   kreowanym   obrazem,   który   chce,   by   inni

podziwiali, ale naturalną cechą, wynikającą z charakteru. Uwidacznia się to również

w liście do przyjaciela Ryszarda Dehmla z 6 maja 1907 roku: „Mój jedyny, Tak, słuchaj,

nigdy w mym życiu nie byłem tak szczery jak w tej chwili, gdy piszę to: mój Jedyny.

[...] To jest tak cudnie, Ciebie mieć w sercu”(631) i na końcu listu jeszcze: „A teraz, mój

jedyny, istotnie, od początku aż do końca życia, mój jedyny Przyjacielu, bądź zdrów”

(631).

Z   biegiem   lat   stosunek   Przybyszewskiego   do   ludzi   wyraźnie   się   zmienił.

Z wiadomości do żony Jadwigi z 20 lipca 1906 roku wynika, że pisarz stroni już od

towarzystwa innych ludzi, co mogłoby być konsekwencją prób zyskiwania zaufania

u Jadwigi, prób kreowania się na człowieka, który nie ulega obcym wpływom, któremu

można uwierzyć na słowo: „Taki się czuję osamotniony i opuszczony, ludzi nie lubię,

nudzę się z nimi, sam na sam jestem smutny, a na dobitkę nie mogę jakoś całkiem

przyjść do siebie. Apetyt straciłem, a nawet na piwo nie mam ochoty” (568) W tym

samym liście opisuje również swój nastrój i kwestię finansową: „Tak obmyślam naszą

przyszłość, i coraz goręcej, coraz namiętniej pragnę, raz wreszcie wyrwać się z tej biedy

– to takie piekielnie męczące. Obwiniam się ustawicznie o brak energii, ale, zdaje mi

się, że tych stósunków, jakie teraz panują, żadna energia nie przełamie” (568).

Przybyszewski w liście do żony wyraża swoje obawy, troski, opisuje zmęczenie

i przepracowanie, które  mu  towarzyszą  i których nie  może  się pozbyć,  podkreślając

przy   tym   osamotnienie   i brak   wsparcia   wśród   rodaków,   którzy   w mniemaniu

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

99

Przybyszewskiego zapewne nie doceniają jego twórczości i zasług: „Ach, gdybym ja

tak mógł gdzieśkolwiek spocząć, tak całkiem spocząć – kąpiele morskie – ruch po

lasach – och! powietrza, powietrza! To całe nieszczęście, że ja nigdy i nigdzie nie mogę

pełni sił nabrać, te chore nerwy uspokoić – i to również Ciebie się tyczy – ta ustawiczna

agitacja, nerwowe lęki, te troski, to tak pożera i wyniszcza. Ale dajmy temu spokój –

jeszcze się Polacy do mnie zwrócą, jeszcze się opatrzą, kogo mają” (568).

Zwracanie   uwagi   na   codzienne   troski,   a   także   na   zmaganie   się   ze   sprawami

finansowymi, ciągłą, niewymierną pracę, brak czasu i wiele problemów jest znamienne

w listach  Smutnego  Szatana.  Jego  krytyka   życiowych  spraw łączy  się z postulatami

zmiany, próbą osiągnięcia założonego celu.

Korespondencja z Jadwigą ukazuje również stronę zmagania się Przybyszewskiego

z problemami alkoholowymi. Sam pisze do żony: „W żaden sposób nie możesz się do

mnie, trzeźwego przyzwyczaić – nie jesteś w stanie pojąć, że pomiędzy mną, trzeźwym

a   pijanym,   a   chociażby   mocno   podnieconym,   jak   bywałem   dawniej,   to   ogromna

różnicy” (569).

Jak wykazano wcześniej, dialektyczne zmaganie się zrezygnowania i pragnienia

życia   towarzyszy   Przybyszewskiemu   permanentnie   na   każdym   etapie   ludzkiej

egzystencji   W liście   do   Dehmla   z 6   maja   1907   roku   pisał   również   w następujący

sposób:   „Opanował   mnie   teraz   silny   samokrytycym   –   który   bardzo   hamuje   mnie

w pracy – ale to dobrze? Nie chcę jeszcze umrzeć. Mój organizm jest trochę rozstrojony

ale ja c h c ę  żyć, póki nie wykonam wszystkiego, co zostało mi przeznaczone” (631).

Pisarz   kreuje   się   na   człowieka   z jednej   strony   borykającego   się   z wieloma

przeciwnościami,   z drugiej   jednak   pełnego   wewnętrznej   siły,   która   motywuje   go

do dalszych   starań,   do   dalszej   pracy,   mającej   doprowadzić   Przybyszewskiego   do

zrealizowania wielkiego dzieła. We wspomnianej wiadomości pisał też o sobie: „To już

nie jest wiele; mam wrażenie, że mój talent wygasa. Pastwiłem się nad nim jak kat. Tak,

ty, mój Jedyny, byłem dla siebie straszliwym, wyrafinowanym katem. Rzadko który

człowiek tak wstrętnie gospodarował samym sobą, jak ja. Wstrętnie, obrzydliwie – ale

ja nie żałuję niczego. Oduczyłem się skruchy” (631).

Wracając   do   kwestii   samotności   i obecności   ludzi   w życiu   pisarza,   ważna   jest

korespondencja   Przybyszewskiego   z żoną   Jadwigą   W listach   do   niej   wyraźnie

uwidacznia się stosunek pisarza do innych osób, co miało zapewne źródło w usilnej

background image

100

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

kreacji   siebie   na   człowieka   niezależnego   od   zgubnych   (czy   to   rzeczywiście,   czy

w mniemaniu Jadwigi) wpływów W liście z 20 lipca 1906 roku Przybyszewski pisał:

„Czy Ty  uwierzysz,   że   dla   mnie   największą   przyjemnością   być   samym?   Że   każdy

człowiek,   któryby   mnie   odwiedził   (na   szczęście   tego   nie   robią)   byłby   dla   mnie

intruzem, którego czemprędzej pragnę się pozbyć. Mnie tylko jedynie z Tobą dobrze

i na   tem   koniec.   Nie   chcę   nikogo   ani   widzieć,   ani   znać.   Co   do   jakichś   ubocznych

wpływów na mnie i tym podobnych rzeczy możesz być ich absolutnej nieszkodliwości

na mnie tak pewną, jak tego, że żyjesz. Zresztą, nikt się nie kusi na mnie wpływać,

każdy aż nadto dobrze czuje, że dla mnie ludzie, to dym. Aż nadto dobrze czują to moje

lekceważenie, dlatego niemam nigdzie przyjaciół” (569).

Z tejże korespondencji, ale również z pojedynczych listów do innych adresatów

wynika   także   obraz   Przybyszewskiego-męża.   Z   listu   do   Franciszka   Servaesa

z 3 kwietnia 1912 roku możemy wyczytać: „byłem ze swoją żoną [Jadwigą] – bez niej

nie   ruszam   się   nigdzie,   tak   jesteśmy   ze   sobą   zespoleni”   (849).   Smutny   Szatan

zdecydowanie   podkreśla   rolę,   jaką   odegrała   Jadwiga   w jego   życiu,   opisując

przełomowy   i –   jak   się   okazuje   znamienny   –   moment   pierwszego   spotkania:   „od

pierwszego wejrzenia wydało mi  się, że jest dla mnie przeznaczona, tak silne było

poczucie   naszej   wzajemnej   przynależności”   (849)   i następnie:   „W   mojej   żonie

odnalazłem cały swój świat, nie potrzebuję nikogo więcej” (849).

Należy jednak zwrócić również uwagę na osobę Anieli Pająkówny, malarki, którą

Przybyszewski   poznał   w podobnym   czasie,   co   Jadwigę   Kasprowiczową  W liście   do

Pająkówny z 14 lutego 1906 roku dostrzec można autoportret Przybyszewskiego-męża

oraz Przybyszewskiego-ojca. Pisarz pisał bowiem: „Jedno i to najważniejsze: kochałem

i kocham w Tobie nieskończenie czystą i piękną sercem i duszą kobietę, więc dziecko

moje [Stanisława] nie jest spłodzone przypadkowo” (1673).

List   ten   jest   także   znamiennym   w przypadku   omówienia   relacji   łączących

Przybyszewskiego i Pająkównę, a także stopień tłumaczeń, jakie pisarz wystosowywał

do   kobiety.   Zdecydowanie   kreował   siebie   na   człowieka   prawdomównego,   na

odpowiedzialnego męża oraz ojca, który pragnie zapewnić przyszłość matce i córce

u swego boku. Pisał między innymi: „Jeżelim Ci pisał z Krakowa (pamiętam ten list jak

dziś – daty oczywiście nie pamiętam), że Twoje życie z moim połączę, że żoną moją

zostaniesz, tom Ci nie kłamał. Zaklinam Ci się na największą świętość, jaką mam, na

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

101

matkę  moją  staruszkę,   żem  chciał  Cię   pojąć  za   żonę,  bo  nie  znam  równie  czystej,

bogatej   i hojnej   duszy  jak  Twoja.  To   trwonienie,   to  Twoja   piękność.   Dla   mnie   nie

byłabyś   go   roztrwoniła,   żeby   nie   to,   żem   po   prostu   był   obłąkany”   (1673).

Przybyszewski jest pewny swego słowa do tego stopnia, że upoważnia Pająkówną do

świadczenia tym listem jego prawdomówności: „Jeżeli Ci na jakimś człowieku zależy,

to daję Ci prawo ten list mu pokazać, aby wiedział, jak rzeczy stoją” (1673), przy czym

zwraca uwagę, by adresatka nie udostępniała listu pochopnie: „bo na razie roztrąbienie

tej sprawy [pojawienia się Stanisławy, córki Pająkówny i Przybyszewskiego] mogłoby

mnie doszczętnie zgubić i zniszczyć” (1673). Swoją poczytalność i prawdomówność

Przybyszewski gwarantuje nie tylko listem, a także twórczością, pisze wporst: „Żem

zupełnie   poczytalny,   świadczy   mój   dramat  Śluby,   a   przede   wszystkim   to,   że   od

dziesięciu miesięcy nic nie piję” (1673).

W późniejszych latach w liście do Wacława Moraczewskiego z 24 czerwca 1912

roku Przybyszewski o zmarłej Anieli Pająkównie pisał: „Tak cudownej i istotnie świętej

duszy, jak jej byłą, już drugiej nie znajdę” (863). Widać więc wyraźnie, w jaki sposób

artysta podkreśla znaczenie Pająkówny w swoim życiu. Parę zdań dalej pisze ponadto,

uzewnętrzniając również wymiar własnego cierpienia: „Święta, Święta – poprzez całe

moje   życie   zbiedzone,   zmarnowane   życie   będzie   mi   ta   świętość   tej   jedynej   duszy,

wielkiej   duszy   przyświecać.   Chciałoby   mi   się   ryknąć   wielkim   płaczem   na   jej

wspomnienie, toby mi ulżyło, ale już mnie na to nie stać” (863).

Przybyszewski dokonuje przed Moraczewskim swoistego autousprawiedliwienia

ustami zmarłej Pająkówny, opisując następującą sytuację: „Słyszę tylko ustawicznie jej

cichy,   słodki   głos:   Stachu,   co   Ty   sobie   masz   do   wyrzucenia   –   dałeś   mi   przecież

największy skarb, jaki posiąść mogłam – moją Stasię mi dałeś. Wielka, święta dusza

rozgrzeszała mnie. Swoim kosztem chciała mnie przenajświętsza Anielcia rozgrzeszyć,

ale ja już teraz spokoju nie mam – zresztą niezadługo się z nią spotkam” (863).

Zgodnie   z tym,   co   pisarz   pisał,   czy   to   do   Moraczewskiego,   czy   do   samej

Pająkówny, jego córka Stanisława była naprawdę ważną osobą dla Przybyszewskiego

W liście do córki z 16 lipca 1910 roku tłumaczył się słowami: „Nie bierz mi, moje złote

dziecko, za złe, że tak rzadko do Ciebie piszę, mam tyle kłopotów, trosk i pracy, że mi

trudno   się   zebrać   do   listu.  Ale   wierz   mi,   moje   ukochane,   że   bezustannie   o Tobie

i Twojej   mamie   myślę   i ustawicznie   jestem   całem   sercem   i całą   duszą   przy   Was.

background image

102

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

Tęsknię  za  Wami,  pocieszam  się   tylko  nadzieją,  że  do  Was  przyjadę.  Tylko  drogie

dziecko,   miej   trochę   cierpliwości”   (776)   W okresie   dzieciństwa,   a   więc   w czasie

rozwoju Stanisławy, kiedy jeszcze nie ustosunkowała się przeciw ojcu, ten pisał do niej

listy utrzymane w podobnym, przepraszającym i uwielbiającym tonie: „Jak będziesz za

Twoim tatą tęskniła, to powiedz sobie, że tato Cię nadewszystko kocha i też za Tobą

tęskni, ale na razie być przy Tobie nie może, ale w pierwszej chwili, gdy zarobi dużo

pieniędzy, natychmiast przyjedzie” (776).

Przybyszewskiemu bardzo zależało na tym, by Stanisława nosiła jego nazwisko.

Czynił wszelkie możliwe starania w uzyskaniu odpowiednich dokumentów i pozwoleń

W kwestii   społecznego   uznania   córki   za   swoją   Przybyszewski   pisał   do

Moraczewskiego:   „Tylko   trzeba   jeszcze   pozałatwiać   parę   życiowych   kwestji,

a w pierwszym   rzędzie   tę   jedną,   by   cała   Polska   wiedziała,   że   Stasia   jest   mojem

dzieckiem,   i nie   tylko   Cię   upoważniam   do   tego,   ale   usilnie   Cię   proszę,   byś   Stasię

wszędzie i zawsze przedstawiał jaknajwyraźniej jako m o j e   d z i e c k o ” (863).

Z kolei w późniejszych latach, już pod koniec życia, kiedy jego relacja z córką nie

była   najlepsza,   a   wręcz   wroga,   Przybyszewski   pisał   w liście   z 11   maja   1927   roku

następujące słowa: „Tak mnie nie znasz, że nie czujesz, że ja Cię coraz silniej i goręcej

kocham?! [...] Moja Najsłodsza Stachuniuta – jaka szkoda, że Ty mnie tak mało znasz!

– A przecież Twoja dusza tym samym rytmem bije, co moja i na ten sam diapazon

nastrojona”   (1604).   Różnice   zarówno   ideologiczne,   jak   i twórcze   pomiędzy   ojcem

i córką były znaczące oraz bardzo widoczne. Przybyszewski mimo prób przekonania

Stanisławy do własnych racji, musiał pogodzić się, że miała ona swój system wartości,

który   żarliwie   wyznawała   i ponadto   nie   potrafiła   oraz   nie   chciała   pogodzić   się

z krzywdami, jakie Przybyszewski wyrządził jej oraz jej matce, Anieli Pająkównie. List

z 11 maja 1927 jest ostatnią zachowaną wiadomością ojca do córki.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

103

3.5. Przybyszewski-twórca

List   do   redakcji   „Słowa   Polskiego”   z 24   marca   1912   zawiera   wiele   szczegółów

wyjaśniających   twórczość   oraz   życie   Przybyszewskiego,   który   stara   się   sprostować

opinie innych na ten temat: „Jak długo czepiano się mej osoby, jak długo dopatrywano

się   w każdem   mojem   dziele   osobistych   moich   stosunków,   mnie   tylko   dotyczących

stosunków,   milczałem.   Miałem   co   najwięcej   pobłażliwy   uśmiech   dla   tych   głupich

plotek,   niesłychanych   legend,   potwornych   mitów,   które   się   gdyby   bujne   pnie

tropikalnych   lianów   wokół   mnie   oplatały.   Było   mi   z tem   poniekąd   dobrze,   bo   tem

łatwiej mogłem się w tym gąszczu ukryć; dusza artysty jest wstydliwa i nie zawsze ma

ochotę spełniać przeznaczenie biblijnej perły. Inna zatem sprawa, jeżeli po napisaniu

mego poematu »De profundis« ogólnie mówiono, że opisałem stosunek mój do własnej

siostry, a nawet ponoć za kazirodztwo w więzieniu siedziałem a ja nigdy siostry nie

miałem, – inna rzecz, że w moim poemacie »Nad morzem« na gwałt chciano widzieć

Skandynawię i dokładny opis moich ówczesnych, osobistych stosunków, a przecież ja

całą koncepcję do »Nad morzem« powziąłem wtedy, gdym jako szesnastoletni chłopak

podczas   wakacyi   szkolnych   spędzał   noce   na   latarni   morskiej   w Rixthöfen   pod

Gdańskiem nad Bałtykiem – a hymny, który miały być zwrócone do pewnej określonej

kobiety, były w jednem z czasopism niemieckich w Berlinie wydrukowane już na parę

lat   przedtem,   zaczem   wogóle   pojęcie   mieć   mogłem,   że   ta   kobieta   w Skandynawii

istnieje – na to wszystko mogłem mieć litościwe wzruszenie” (847).

Przybyszewski   w tejże   wiadomości   tłumaczy   powyższe   sprawy,   ponieważ   owe

„plotki” zaczęły „wkraczać w sferę [...] najbliższego otoczenia” (847), zaczęły dotykać

jego najbliższych, co – jak wiadomo – mogło również mieć wpływ na Jadwgię.

Pisarz, by „zaspokoić ciekawość tego odłamu publiczności, czy to czytającej, czy

też słuchającej” tłumaczy genezę i treść Topieli, a przy tym określa również charakter

swojej   twórczości.   Zdecydowanie   przeciwstawia   się   autobiografizmowi   w tworzonej

literaturze,   przeciwstawia   się   odzwierciedlaniu   swoich   rzeczywistych   stosunków

z innymi ludźmi, czy też relacji ludzi, których zna: „Ja, dla którego jeden niesłyszany

dotąd krzyk duszy ludzkiej jest stokroć razy ważniejszy, aniżeli miliard jak najwięcej

»znajomych« postaci – ja, który jak kret wgryzłem się w duszę ludzką, by odnaleźć

w niej nowe, nieznane związki uczuciowe, rozpoznać wszelkie możliwości odczuwania

background image

104

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

(to jest wyraźną wolą mego tworu – inna rzecz, czy mi się to udaje): ja miałbym dla

mych powieści, lub dramatu szukać modeli – fotografować znane mi osobistości?!”

(847). Przybyszewski wyraźnie zaznacza cel literackiej pracy, którą wykonuje. Jego

głównym pragnieniem jest zrozumienie i opisanie duszy ludzkiej, tej „nagiej duszy”,

w której wejrzenie niejednokrotnie postulował

33

.

Ostatnie zdania listu przybierają znacznie bardziej stanowczy ton: „Zemną, jako

człowiekiem, może ten analfabetyczny odłam społeczeństwa robić, co mu się żywnie

podoba: ale od mego tworu wara! I to w tem znaczeniu – wara!” (847).

W   powyższych   słowach   uwidacznia   się   autoportret   człowieka,   artysty

niezależnego,   pełnego   dystansu   do   społeczeństwa,   ale   dbającego   o swoje   imię,

dbającego o odpowiednie i prawidłowe zrozumienie jego intencji oraz twórczości. Nie

obawia się wyrazić swojej opinii, nawet jeżeli jest druzgocąca i negatywnie ukazująca

ludzi, którzy próbują wykreować Przybyszewskiego na swój sposób.

Smutny Szatan zdając sobie sprawę ze znaczenia swojego życiorysu, zwłaszcza na

tle   społecznych   konwenansów,   nie   miał   jednak   zamiaru   usprawiedliwiać   się,   czy

powracać do swojej  przeszłości: „Na mojej przeszłości postawiłem wielki krzyż: ja

także   myślę   o niej   jak   o złym   śnie.   Z   przeszłości   tej   wyniosłem   tylko   jedno

doświadczenie: dla nas Polaków żenienie się z obcymi jest zawsze fatalne” (849) –

w tym przypadku pisarz miał na myśli związek z Dagny W dalszej części listu pisze

ponadto: „Ja rozwijam się ciągle, przynajmniej tak mi się zdaje” (849). Przedstawia się

więc jako zdecydowany człowiek i pisarz, który świadom swoich zdolności prowadzi

do ich rozwijania, mimo że dostrzega na każdym etapie wiele trudności. Przybyszewski

napisał   nawet   o swoim   życiu   tak:   „Wogóle   moje   życie   tak   ciężko   poplątane,   że

chwilami mi się zdaje, że jestem w domu obłąkanych” (863).

Wszystko   wiązało   się   z życiowymi   problemami,   nawracającymi   komplikacjami

i konsekwencjami   pewnych   decyzji,   jak   i codziennym   wysiłkiem   pracy,   której

Przybyszewskiemu nie ubywało W liście do matki w okresie Wielkiejnocy 1912 roku

pisarz przyznaje, że jest bardzo zajęty i ma dużo pracy: „tak byłem tej zimy rozrywany

na wszystkie strony i tak zajęty, że trudno mi się było do listu zabrać” (854).

W liście   tym  uwidacznia   się  obraz  Przybyszewskiego-artysty,  który boryka   się

z wieloma problemami, zwłaszcza natury finansowej. Smutny Szatan nie wyraża tego

33  Por. Edward Boniecki, Struktura „nagiej duszy”. Studium o Stanisławie Przybyszewskim, Warszawa 

1993.

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

105

wprost odnosząc do swojej osoby. Zwracając się do matki w kontekście kształcenia

i wychowania swojego syna Bolesława opisał warunki, w jakich nierzadko znajdują się

artyści: „Com ja się już nie napatrzył na tę straszną nędzę artystów, na ich zawiedzone

nadzieje, złamane życie” (854). Nieco dalej wspomniał o sobie: „co ja mam przy całym

swoim talencie i sławie?” (854).

Słowa te kieruje do matki, ale pod adresem syna Bolesława, którego wychowaniem

bardzo się Przybyszewski przejmował i dbał, by jego uzdolniony muzycznie syn nie

tylko wykształcił się jak najlepiej, ale również, by nie musiał znosić przeciwności losu

takich, jak jego ojciec: „Trwoży mnie tylko niezmiernie zawód, jaki sobie obiera” (854).

Przybyszewski   nie   tylko   diagnozuje   środowisko   artystyczne,   ale   również

dostrzega, kto może pozwolić sobie na uprawianie sztuki, na podążanie tą trudną drogą,

którą i on sam obrał: „Sztukę może uprawiać człowiek niezależny, taki który ani na

lewo, ani na prawo oglądać się nie potrzebuje, a więc człowiek bogaty lub taki, który

czemuś innem na życie zarabia, inaczej całe życie artysty staje się jedną męczarnią

w walce o byt codzienny. O tem wszystkiem nikt pojęcia niema prócz tego, który to

bezustannie przeżywać musi. Nasamprzód trzeba mieć coś w ręku, a potem dopiero

można marzyć o sztuce” (854).

Autoportret Przybyszewskiego w tym przypadku dotyczy kwestii podstawowych:

pieniędzy   i utrzymania,   po   prostu   życia.   Uwidacznia   się   tu   poza   człowieka

doświadczonego, znającego rzeczywisty wymiar wielu spraw. Przybyszewski kreuje się

tu   nie   tylko   na   troskliwego   ojca,   ale   również   nauczyciela,   mentora,   krytyka

współczesnej sytuacji artystów.

W liście do Neumanna z czerwca 1897 roku zwierzył się z doświadczenia głodu

i nędzy: „Pan nie wie, jak głód jest bolesny, jak wstrętnie i ciężko jest starać się o trochę

pieniędzy,   przynajmniej   tyle,   żeby   się   wskutek   biedy   z głodu   nie   zginęło”   (1651),

opisując dodatkowo swoje zmagania, które – jak wynika z listu – pojawiły się w życiu

pisarza bardzo wcześnie: „Ja tak strasznie od swojego szesnastego roku życia z tego

powodu   cierpiałem,   że   nie   radziłbym   Panu,   żeby   Pan   tego   samego   próbował.   Nie

rzucano mi pod nogi żadnych kłód, rodzice moi kochają mnie tak, jak rzadko które

dziecko jest kochane, lecz odkąd mój ojciec w częstych psychopatycznych napadach

zniszczył   majątek,   nie   zostało   się   nic,   nic”   (1651)  W swojej   ocenie   Przybyszewski

jednak   podąża   dalej,   nie   tylko   diagnozuje   teraźniejszość,   wynikłą   z przeszłości,   ale

background image

106

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

również   przedstawia   warunki,   w jakich   przyszło   mu   żyć,   pracować   i tworzyć:

„Nadszedł dla mnie straszny czas, który mnie bardzo zmęczył. We wstrętnej  walce

o chleb powszedni straciłem ogromną ilość sił i – i sytuacja się nie poprawia, i teraz

powtarza się ta sama historia: z literatury nie można żyć, o ile się nie pisze dla bydła”

(1651).

Konstatacja   ta   towarzyszy   pisarzowi   przez   wiele   lat.   Kilkanaście   lat   później,

dokładnie   w roku   1918,   w liście   do   Jerzego   Hulewicza   Przybyszewski   krytycznie

ocenia   wejście   w „piekielny   muł   zarobkowania   przez   pisanie   powieści”,   ponieważ

w przeciwnym razie, tworząc innego rodzaju dzieła literackie, nie mógłby się utrzymać.

Pisarz stwierdził wprost: „To właśnie ta krwawa tragedia pieniędzy!” (1211) i dalej:

„I głupi   motłoch   twierdzi,   że   nie   ma   Szatana!   A   nie   było   straszliwszego   nad   –

pieniądz!” (1211).

Stosunek pisarza, który nie miewał dostatecznie dobrych warunków materialnych

do pracy niewiele zmieniał się w ciągu całego życia. Jednak w ostatniej dekadzie, kiedy

Przybyszewski mógł pozwolić sobie na inne niż literackie źródła utrzymania, Smutny

Szatan inaczej określał siebie jako osobę pracującą W liście do Aleksandra Guttrego

z 22   maja   1920   roku   Przybyszewski   wspominał,   że   praca   jako   zawiadowcy   biura

tłumaczeń poczty polskiej w Poznaniu jest dla niego wytchnieniem od pracy literackiej:

„I to jest  mój wypoczynek od nienawistnej mi w gruncie rzeczy literatury. Nie – nie!

Nie nadaję się do literatury – być albo wielkim panem, albo zwyczajnym pracownikiem.

Literacka   przeciętność   –   albo   lepiej   powiedziawszy:   rola   bękarta   nigdy   mi   nie

dogadzała” (1254).

Przybyszewski w tym liście wyraźnie oddziela siebie jako pisarza od literatury.

Wobec   tego   mamy   tutaj   do   czynienia   z sytuacją,   w której   Przybyszewski-pisarz

przestaje   być   Przybyszewskim-pisarzem,   odżegnując   się   niejako   od   literatury,   jako

swojego   przeznaczenia.   Powodem   jest   oczywiście   status   materialny   i możliwość

zarobkowania drogą literackiej twórczości, która – jak wykazano – była dla pisarza

jedynym źródłem utrzymania.

Niezwykle   obfita   w kwestie   natury   pieniężnej   jest   korespondencja

Przybyszewskiego z Władysławem Berkanem, która w głównej mierze dotyczy próśb

o odroczenie spłaty długu, który miał Przybyszewski względem krawca. Najczęściej

były to krótkie wiadomości, poczynając od listu z 1897 roku (193), kończąc na liście

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

107

z 1919   roku   (1225).   Jednakże   list   z 21   stycznia   1913   roku   zawiera   dłuższe

oświadczenie, w którym pisarz porusza bardzo wiele ważnych kwestii na swój temat

i na temat sytuacji materialnej: „Po śmierci artysty, to takiego biedaka wieziecie na

Skałkę i głupią hecę pogrzebanym urządzacie, a za życia dla głupich dwustu czy trzystu

marek artystę polskiego na ciężki wstyd wobec niemieckich komorników wystawiacie”

(892). Przybyszewski wyraźnie ustawia się tutaj w pozycji artysty, który mimo pewnych

pieniężnych   zobowiązań   powinien   być   traktowany  z szacunkiem  przynależnym   jego

profesji   i z całą   stanowczością,   wyraźnie   zaznaczając   gniewny   ton,   krytykuje:   „Jak

jakiego magnata polskiego wywłaszczają i płacą mu za szmat ziemi setki tysięcy, to

wtedy  niesłychane   awantury,   hece,   wiecowanie,   krzyki   w niebogłosy,   a   jeżeli   biedy

artysta   polski,   który   jedyny   przypomina   Europie,   że   jakaś   Polska   istnieje,

w młodzieńczej głupocie i lekkomyślności jakiś dług zaciągnie, wtedy jeden okrzyk:

Bij, zabij! A ileście Wy, Wielkopolanie, mi chleba dali za to, żem polskie nazwisko na

cały   świat   rozniósł?   [...]   Coście   zrobili   dla   artysty,   który   bezustannie   przypomina

Europe, że i w Polsce istnieje wielka kultura umysłowa? [...] A wstyd!” (892).

Autoportret   Przybyszewskiego-pisarza   bogaty   jest   w akcenty   pewności   siebie

i wiary,   że   wykonywana   praca   jest   dziełem   ponadczasowym,   dziełem   nie   tylko

motywowanym pragnieniem przeżycia, zdobycia pieniędzy na codzienne wydatki, ale

przede wszystkim spełnienia pewnej artystycznej i narodowej powinności. Jednak obraz

Przybyszewskiego-pisarza   jest   uzupełniany   również   kwestiami   dotyczącymi

publicznych wystąpień i warsztatu pisarskiego.

W   liście   do   redakcji   „Świata”,   będącym   odpowiedzią   na   ankietę   „Nasi

powieściopisarze” z czerwca 1913 Przybyszewski pisze o sobie: „Nie znam większej

przykrości nad tę, gdy jestem zmuszony szerszą publiczność moją osobą zaprzątać”

(931). Podobnie wobec występów publicznych pisał już znacznie wcześniej w liście do

Jana Fiszera z 12 stycznia 1901 roku: „Dla mnie jest każde wystąpienie publiczne taką

męką   i tak   mnie   wyczerpuje   nerwowo,   że   gdybym   nie   był   zmuszony   ostatnią

koniecznością, nigdy bym się nie zgodził mieć odczytu, za jakąkolwiek bądź cenę.

I to właśnie, to jedyne jest przyczyną, że muszę odmówić Pańskiej prośbie: nigdy się

nie zgodzę na wystawienie mojej fotografii na publiczny widok” (1669).

Powracając jednak do ankiety „Nasi powieściopisarze”, należy zwrócić uwagę, że

w tej wiadomości Przybyszewski zdradza swój warsztat pisarski. Pisze między innymi

background image

108

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

o podejściu do tworzenia: „Na razie to jedno powiedzieć mogę, że wszystko odbywa się

podświadomie, że żadne myślowe konstrukcje na nic się nie zdadzą, przeciwnie: są

tylko   przeszkodą   i ciężkim   utrapieniem   w twórczej   pracy.   [...]   Czasami   artyście   się

zdaje, że to lub owo chciał świadomie w swym tworze dać... Naiwna autosuggestya!

Musiał to dać, do czego był zmuszony wewnętrznie nieświadomą siłą i na tem koniec”

(931).   I   opisywał   dalej:   „Piszę   jednym   tchem,   a   jeżeli   mi   się   coś   w kompozycyi

popsuje, nie jestem zdolen ani poprawić, ani przerabiać, muszę pisać ponownie” (931).

Przybyszewski zdradza, że jednoaktowy dramat Goście pisał pięć razy, za każdym

razem rozpoczynając od początku. Ważne jest, by nikt nie przeszkadzał mu w akcie

tworzenia, w przeciwnym razie „od nowa trzeba się podjąć ciężkiego trudu”. Pisarz

wskazuje   warunki,   w jakich   stara   się   pracować,   dotyczące   między   innymi   miejsca

i czasu.   Pisze   więc:   „Twórczo   pracować   mogę   dziennie   najwyżej   pięć   godzin,   i to

w silnem naprężeniu, i wątpię czy wogóle u jakiegoś artysty napięcie twórcze dłużej

trwać   może”   (931).   Autoportret   Przybyszewskiego-artysty   zostaje   uzupełniony

o szczegóły,   m.in.   dotyczących   palenia,   picia   kawy   i alkoholu,   jedzenia,   spania,

codziennych praktyk, rytuałów i zachowań. Pisarz podaje również autorów, których lubi

czytać i czym interesuje się najbardziej: „mam mnóstwo ulubionych książek, a z tych

najulubieńsze z zakresu okultyzmu” (931).

Nie zabrakło również miejsca dla podkreślenia dużej roli żony Jadwigi, która jest

dla pisarza nie tylko małżeńskim oparciem, lecz również artystycznym bodźcem do

działania: „Najlepszym i najmilszym sposobem odpoczynku jest mi rozmowa z moją

żoną   Jadwigą,   dla   której   na   tem   miejscu   wyrażam   głęboką   wdzięczność.   [...]

[dedykacje] były czemś innem jeszcze: długiem wdzięczności artysty dla kobiety, która

przy   swojej   wysokiej   kulturze   artystycznej   wszystko,   co   tworzę,razem   ze   mną

przeżywa, niezwykłą intuicya w lot odgaduje, jak w danym czasie linie poprowadzić

należy, a często jednem słowem więcej mi daje, aniżelibym był w stanie najusilniejszem

myśleniem wykombinować” (931).

Autoportret   Przybyszewskiego-twórcy   jest   wzbogacony   o wiele   różnych

elementów, wśród których są między innymi te dotyczące reakcji na występy publiczne,

z czasem kwestia ta rozszerzyła się o sprawy związane z jubileuszami pracy twórczej

Przybyszewskiego   W liście   do  Arnolda   Szyfmana   z 12   listopada   1913   roku   można

przeczytać   następujące  słowa:  „Ale obchody jubileuszowe  – to  nie  dla  mnie.  Moje

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

109

nerwy są tą bezustanną, zaciekłą walką z troską życia codziennego tak nadszarpane, że

niczego nie pragnę, tylko odrobiny spokoju i wytchnienia dla mojej pracy” (947) i parę

zdań   dalej   na   temat   popularności   i sławy:   „Ja   sławy  i obchodów   jakichkolwiek   nie

potrzebuję, bo starczy mi zupełnie przeświadczenie, że jestem w pełni sił twórczych, –

mnie potrzeba tylko spokoju do pracy i trochę odpoczynku, bym nie potrzebował kłaść

się do łóżka z myślą, co będzie jutro, i wstawać zeń, co dzień dzisiejszy przyniesie. To –

właśnie   to,   wysysa   tok   mocy   pragnień   twórczych”   (947).   Mimo   tych   doczesnych,

codziennych trosk i utrudnień Przybyszewski jednak jest pewny siebie i jest w stanie

zapewnić adresata, że swoją obiecaną pracę ukończy: „A mimo to wszystko Pana nie

zawiodę: około Nowego Roku Panu mój dramat skończony nadeślę” (947).

3.6. Przybyszewski – redaktor i patriota

Stosunek Przybyszewskiego do warunków materialnych uwidacznia się najsilniej w tej

części   korespondencji,   która   traktuje   bezpośrednio   na   temat   Polski   i Polaków.

Przybyszewski przy pełnym uwielbieniu dla ojczyzny, potrafi podejść do niej również

krytycznie i z żalem zauważyć, jak traktuje się jego osobę i twórczość właśnie w Polsce.

We wspomnianym powyżej liście pisał: „W najcięższych chwilach mojego życia

nikomu   się   nie   skarzyłem,   ale   Panu   winien   jestem   szczerość   za   Jego   serdeczną

życzliwość, że muszę się przyznać, że mam czasami głęboki żal do tej Ojczyzny której

przecież   nie   jestem   najpośledniejszym   synem,   że   mi   tak   chleba   poskąpiła”   (947).

Przybyszewski często opisywał niemożność pracy, związanej z troską o codzienność:

„śmigła mego samolotu ledwie już oprzeć się mogą brutalnemu naciskowi codziennej

walki   o egzystencję.   Odcięty   od   wszystkich   moich   źródeł   zarobkowania,   od   moich

wydawców,   niezdolny   wydobyć   zaległych   honorariów,   wytrzymałem   po   bohatersku

jedenaście miesięcy i z największym trudem przecisnąłem się przez wojenne kłopoty

życiowe ale teraz już koniec. Nieubłagane, rozpaczliwe – stop!” (1829). Po czym pisarz

próbuje wystarać się o stypendium dla galicyjskich artystów. Mimo że nie pochodził

z Galicji, swoją propozycję argumentował następująco: „Ja dokonałem dzieła wybicia

okien, aby wpuścić strumień świeżego powietrza, przy czym co prawda poraniłem sobie

background image

110

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

ręce   i jeszcze   teraz   niejedna   drzazga   tkwi   w mojej   skórze”   (1829).   Przybyszewski

wzmacnia swoje słowa pisząc o znoszonych trudach: „Wszystko dokoła mnie się wali,

jestem   do   cna   wyczerpany,   a   jeszcze   mam   tyle   do   powiedzenia;   gdyby   mi   dano

możliwość, żebym zebrał w spokoju me siły i nie musiał nieustannie, w dzień i w noc,

myśleć z trwogą o dniu następnym, to polski Piemont – Galicja – nie pożałowałaby

tego” (1829).

Zatem obraz Przybyszewskiego ma tutaj dwa odcienie. Z jednej strony uwidacznia

się   wielki   artysta,   ze   świadomością   swoich   zasług,   osiągnięć   i znaczenia   dla   kraju,

z drugiej pisarz cierpiący troski dnia codziennego, nie potrafiący poradzić sobie ze słabą

sytuacją   materialną   i brakiem   pieniędzy,   a   także   z pogarszającym   się   zdrowiem

i relacjami społecznymi.

Niemniej jednak Przybyszewski nie poddaje się. Jego twórczy autoportret należy

także   rozszerzyć   o obraz   redaktora,   wpływowej   osoby   w działalność   wydawnictwa

i czasopisma, zwłaszcza w późniejszym etapie jego życia. O ile Przybyszewski żywo

był   zaangażowany   w pracę   przy   „Gazecie   Robotniczej”   oraz   krakowskim   „Życiu”,

o tyle już przy „Zdroju” dał się poznać jego prawdziwy talent i redaktorski zmysł. Mógł

wówczas wykorzystać zdobyte już doświadczenie, a także umiejętności, których nie

żałował przy pomocy Hulewiczowi.

W   liście   do   Maryli  Wolskiej   z 16   października   1898   roku   opisał   okoliczności

związane   z objęciem   redakcji   „Życia”:   „Objąłem   »Życie«   bo   nie   znając   zupełnie

stósunków,   wierzyłem,   że   się   ktoś   znajdzie,   który   taki   ważny   organ   podtrzyma.

Nadzieja zwiodła” (253) i prosi o pomoc, przede wszystkim finansową: „Niechże więc

łaskawa Pani teraz dopomoże, jeżeli to jest Jej możliwem. Spełni Pani tem samem czyn

nietylko obywatelski ale i czyn godny prawdziwego artysty. Bo dawać pieniądze na

»Życie«,   nie   mając   najmniejszej   poręki.   czy   »Życie«   się   utrzyma   –   to   umie   tylko

artysta” (253).

Przybyszewski   przedstawia   swoją   osobę   bardzo   ofiarnie:   „W  kasie   nie   ma   ani

centa, pomimo to drukuję numer następny. Jestem zupełnie biedny, żyję z ręki do ust,

a czasami nawet na to nie stać, ale drukuję, choćby mi przyszło samemu go zapłacić”

(253)   i nieco   dalej,   podkreślając   rolę,   jaką   odegrał   dla   młodej   generacji   twórców,

dodaje:   „Objąłem   »Życie«,   bo  było   to   moim  obowiązkiem,   zrobić   dla  Was,  Młoda

Polsko – wszystko, co było w mych siłach, było moim obowiązkiem, torować drogi dla

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

111

młodszej   braci,   któraby   tak   łatwo   nie   znalazła   pomieszczenia   dla   swych   utworów,

zaniechałem własnych a bardzo gwałtownych prac, – waszym to teraz obowiązkiem, by

mnie dopomódz, o ile na to wasze siły pozwolą” (253).

Wracając   jednak   do   „Zdroju”,   to   właśnie   w korespondencji   z Hulewiczem

uwidacznia   się   żywy   obraz   Przybyszewskiego-redaktora,   twórcy   i dawcy   wizji

odrodzenia polskiej sztuki, stworzenia Ostoi, „Ons huys” – „Naszego Domu”, który –

jak   pisze   artysta   –   „ześrodkował[by]   cały   ruch   wydawniczy   w Polsce   właśnie

w Poznaniu,   znaczyłby   jako   potężny   protest   sto   razy   więcej,   aniżeli   wszystkie

chociażby najgwałtowniejsze mowy Korfantego” (1068). Przybyszewski jest świadomy

swojej roli, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym znaczeniu, dlatego usuwa się

i nie chce niszczyć wspólnego dzieła zbytnim wpływem swojej osoby, która nie jest

postrzegana zbyt przychylnie: „Ja muszę stać w najgłębszym cieniu. Wszystko zrobię,

mam sił dosyć, by wszystkiem jak najlepiej pokierować, ale powinniśmy się o to starać,

bym mógł możliwie stać na uboczu. Cichaczem i z ukrycia najwięcej i najskuteczniej

będę mógł działać” (1068).

Przybyszewski   przekazuje   Hulewiczowi   wiele   instrukcji   odnośnie   do   spraw

redakcyjnych. Dla przykładu w liście z okresu wielkanocnego z 1917 roku opisywał nie

tylko potrzebę stworzenia takiego ośrodka kulturalnego, który skupiałby wokół siebie

jak  największą   liczbę   odbiorców,   przyczyniając   się   nie   tylko   do   rozpowszechniania

kultury polskiej, ale również tej powszechnej, europejskiej, do której dostęp w czasie

wojny (i wcześniej w czasach zaborów) był znacznie utrudniony. Przybyszewski pisze

też   o typowych   redakcyjnych   sprawach   związanych   z finansowaniem,   publikacją

odpowiednich materiałów, typografią, doborem autorów i wieloma innymi elementami,

które   składają   się   na   cały   projekt   stworzenia   czasopisma,   wydawnictwa,   a   nawet

budowy niezależnej drukarni.

Jak   pisze   we   wspomnianym   liście:   „Wszystkie,   wszystkie   siły   trzeba   skupić

naokoło »Ostoi« i »Zdroju« – co dziś jeszcze się waha, ociąga się, niech spokojnie

wypoczywa,   aż   przyjdzie   chwila   wielkiego   moralnego   przymusu,   który   wszystkich

zniewoli – już mniejsza o to, czy wstyd, czy próżność, czy chęć zysku – ale ten czas

nadejdzie – i to jest moją fanatyczną wiarą” (1068) i nieco dalej ponadto: „ja jestem

pewien,   że   to   będzie   wielka   rzecz,   jeżeli   dostatecznie   »donoszoną«   zostanie,

dostatecznie dojrzeje” (1068).

background image

112

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

Z listu do Jerzego Hulewicza z 19 czerwca 1917 roku można dowiedzieć się, jaki

wielki entuzjazm przejawiał Przybyszewski i jakie znaczenie miała dla niego kwestia

działalności   „Ostoi”   oraz   „Zdroju”:   „Coraz   jaśniej   zarysowuje   mi   się   przecudny

i bogaty   plan   działalności   »Ostoi«.   »Ostoja«   powinna   ująć   wszystko   w swoje   ręce,

zorganizować cały ruch umysłowy nasamprzód w Poznańskiem – powoli obejmie coraz

szersze kręgi […] mam jakąś dziwną wiarę, że te sny urzeczywistnić się dadzą” (1092)

W innym   liście   z kolei   pisarz   zauważa,   że   jest   bardzo   zaangażowany   w pracę   nad

czasopismem: „Może nikt poza Państwem nie raduje się tak rozwojem »Zdroju« jak ja”

(1211).

Nie   brakuje   jednak   powodów   do   krytyki.   Przybyszewski   z jednej   strony   jest

bardzo   zachwycony   działalnością   Hulewicza,   podejmowanymi   decyzjami,   jednakże

zdarzało się, że nie potrafił zgodzić się na pewne rozwiązania. Pisał wówczas: „Okładka

do »Pułaskiego« doskonała. Taką powinna być okładka stylowa a spełniająca zadanie

okładki – typy druku i cały układ – tylko po te  c z e r w o n e   obwódki. I ten system

obwódkowy   pomścił   się   fatalnie   w wydaniu   »Facecyi«.   […]   Oczy   odrywane

bezustannie   od   tekstu   biegają   niespokojnie   po   tym   jaskrawym   krzyku   tych

nieszczęsnych obwódek” (1092). Po czym następuje komentarz pracy drukarzy, których

zdaniem Przybyszewskiego „trzeba […] nauczyć drukować tanio, a paru dyskretnymi

rzeczami   –   wcale   nie   kosztownymi   –   zaznaczyć,   że   książka   ma   z kulturą   coś

wspólnego”   (1092).   Meteor   Młodej   Polski   komentuje   przy   tym   również   praktykę

wydawniczą   innych   wydawców,   omawiając   psychologię   czytelnika,   charakteryzując

jego   sposób   odbioru   wydrukowanej   książki:   „Format   książki,   typ   czcionek,   rodzaj

druku, nie za gęsty i nie za rzadki – rozdział, nie kończący się ostatnią linijką na stronie,

ale w połowie stronicy, aby mózg chwilę odpoczął i oko mogło wytchnąć. Zastósowanie

się   drukowanej   książki   do   psychologicznych   potrzeb   mózgu,   oka   i d o t y k u   (stąd

nieświadomie nawet nazywamy ten format poręczny, inny zaś nieporęczny), to stanowi

o wytworności i kulturalności typograficznego układu książki” (1092).

Przybyszewski   wprost   instruuje   Hulewicza,   jak   postępować   przy   wydawaniu

książek, zwłaszcza przy zachowaniu jakości reprodukcji dzieł malarskich, krytykuje,

wytyka, ale i poucza, bo ma na celu osiągnięcie jak najlepszego wyniku, osiągnięcie

założonego celu. Pisze więc: „Niech mnie Pan tylko zrozumie, że jestem ani krytykiem

ani bakałarzem – wiem to tylko jedno, że trzeba sobie jasno uświadomi drogę, którą ma

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

113

się   przed   sobą.   Nie   twierdzę   bynajmniej,   że   droga,   którą   mój   mózg   kroczy,   jest

absolutnie pewna i jedyna, to tylko twierdzę, żeby do czegoś dojść, trzeba sobie swoją

drogę uświadomić – niekoniecznie w sztuce czystej – może nawet lepiej, że tam artysta

głuchej i ślepej intuicji daje się powodować ,ale [sic!] koniecznem jest to w wszelakiej

sztuce stósowanej – ornamentacyjnej” (1092).

We wspomnianym liście Przybyszewski nie boi się również pisać o przygotowanej

pracy   przeciw   pewnym   środowiskom   katolickim:   „zgniotę,   psia   krew,   tę   [...]!”   –

opuszczenie   tekstu   pochodzi   od   Helsztyńskiego.   I   następnie   dodaje:   „Mam  na   nich

piekielną broń, której tylko użyć nie umieli, ja im pokażę, jak się nicą obraca. Niech

mnie potem bracia – klechy spróbują na szablach roznieść – już ja im dam radę ich

własną   bronią.   Czemu   się   lękają   dotknąć   nasze   prospektu?   Bo   obawiająsię   się,   że

mogliby w serce Mickiewicza uderzyć!” (1092). Donosi również o pozyskaniu nowych

autorów,   m.in.   Helsztyńskiego,   Guttrego   (jako   tłumacza),   Krechowieckiego,

dra Chybińskiego (muzykologa), Żeromskiego.

Działania   Przybyszewskiego   związane   z „Ostoją”   i „Zdrojem”   miały   ścisły

związek   z jego   patriotyczną   postawą,   której   celem   było   umożliwienie   Polakom

zapoznanie się z kulturą najwyższej klasy, z europejskim formatem sztuki i literatury.

Warto więc zwrócić uwagę na list do redakcji „Dziennika Poznańskiego” z 23 sierpnia

1917 roku, w którym Przybyszewski pisze o swojej książce pt.  Poznań ostoją myśli

polskiej.

Mimo   niechęci   do   wszelkich   form  autoreklamy,   pisarz   na   łamach   „Dziennika”

opublikował   tekst   promujący   tę   książkę,   przede   wszystkim   dlatego,   że   publikacja

dotyczyła osobistych informacji o samym Przybyszewskim. Autor napisał, że ta książka

„jest jeszcze gorętszą, żarliwszą jeszcze spowiedzią. Tak! istotnie mam prawo tę książkę

sam ogłosić i ją jak najusilniej czytającej publiczności polecić i rozwadze jej podać i do

niej gorącą prośbę zanieść by nie pozwoliła jej bez echa przebrzmieć” (1109). I tak,

Przybyszewski   pisze   o sobie   jako   Polaku:   „Kocham   Polskę   istotnie   bezpamiętnie

i jestem   w niej   cały   i duszą   i sercem   »zatokowany«   i dla   tych   słów   wybaczam

Ci [Wizemu,   autorowi   tekstu   o książce   Przybyszewskiego],   że   w innych   utworach

moich pragniesz się dopatrzyć obcych wpływów: to śmieszne przekleństwo już pewno

na mnie zawsze ciążyć będzie, bo mało kto zrozumie, że ogłaszanie moich pierwszych

tworów w obcym języku też tylko  było »tokowaniem«, a mój  pobyt  bezustanny za

background image

114

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

granicą   na   obczyźnie   coraz   gorętszy   żar   wlewa   w moją   miłość   ku   Polsce   i coraz

żarliwszą tęsknotą za nią w mem sercu się rozżagwia. Nigdzie indziej nie mógłbym tak

bezpamiętnie »tokować«” (1109).

Następnie w liście Przybyszewski pisze, jak od najmłodszych lat „tokował”, aż po

lata późniejsze, co ma tylko uwiarygodnić jego miłość do ojczyzny. Dodaje jeszcze:

„Może  Wam   się   zdaje,   że   się   wstydzę   moich   »upakarzających«   porażek?   Och   nie!

Tysiąckroć razy nie! Z rozkoszą poniosę najcięższy wstyd i srom i ośmieszenie, jeżeli

tylko   moje   »tokowanie«   jakąkolwiek   korzyść   Polsce   przysporzy.   To   nie   śmieszne,

głupie walenie się w piersi: »Patrzcie, jaki ja dzielny Polak!«, to nie smarkaczowska

chełpliwość,   ani   wstrętne   kokietowanie   z najsłabszą   struną   narodu,   ani   »captatio

benevolentiae«, które mnie do tego »samoogłoszenia« zmusza, to wstydliwe i bolesne

obnażenie  swej   duszy  do naga,  a  mówiąc  wprost:  męczeńska  ofiara,  którą  z swego

wstydu czynię dla mojej książki”, uwzględniając, że pragnie, by książkę tę czytał każdy,

bez względu na reprezentowany stan czy poziom wykształcenia. Przybyszewski chce,

by Polacy mogli ją przeczytać, „A, jeżeliby »daremnie moje głosy wytężał«, jeżeli Pan

»zamknie   dla   mnie   słuch   narodu«,   jak   Słowaki   mówi   –   wtedy  tokować   przestanę”

(1109).

Przybyszewski bardzo dokładnie konsultuje i omawia prace dotyczące „Zdroju”.

Dyskutuje na temat zamieszczanych utworów. Otwarty jest również na krytykę swoich

działań W liście do Hulewicza z 28 grudnia 1917 roku pisze: „Dziwi mnie bardzo, że

drogi Pan nie nadesłał mi nazwisk autorów, tłomaczonych przez Miriama, do dalszych

numerów. Czy moje objaśnienia się nie podobają? Pisz mi Pan całkiem szczerze – choć

nie mam sobie nic do zarzucenia, bo staram się jak najsumienniej określić właściwą

istotę poszczególnego twórcy” (1159). Komentując postawę Hulewicza, który wydaje

się   „nie   umie   pozyskać   sobie   ludzi”,   Przybyszewski   charakteryzuje   siebie,   jeszcze

z czasu, gdy pełnił funkcję redaktora w krakowskim „Życiu”: „niech drogi Pan pamięta,

com   o sobie   pisał:   nie   trzeba   mi   było   wołać   »mydlarze«,   raczej   pisać   »lekcyje

czytania«, a »Życie« po dziś dzieńby istniało” (1159).

W kontekście odmowy publikacji drugiego wydania Szlakiem duszy polskiej przez

„Ostoję” Przybyszewski we wspomnianym liście napisał: „Wyzbyłem się doszczętnie

wszelkich, literackich ambicyi i bylebym tylko mógł żyć i wielkiej, świętej sprawie,

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

115

którą ponadwszystko ukochałem, mógł być pomocny, ale na to trzeba mi pozwolić –

żyć W każdym razie należała mi się odpowiedź” (1159).

Po   I   wojnie   światowej   krytykowano   Przybyszewskiego   za   jego   działalność

z początku   wojny,   która   zdaniem   niektórych   była   jawnym   atakiem   na   Polską   rację

stanu. Pisarz jednak, który w swoim mniemaniu przyczyniał się rozbudzenia polskości,

do   rozwoju   ojczyzny,   wystosował   obszerne   wytłumaczenie,   aby   jeszcze   bardziej

ukonstytuować obraz Przybyszewskiego-Polaka.

W   liście   otwartym   do   „Kuriera   Poznańskiego”   z 15   października   1919   roku

tłumaczył swoje poglądy i działania polityczne z 1914 roku: „W chwili, w której ten

przez »Kuriera Poznan.« inkryminowany artykuł pisałem, miałem przeświadczenie –

innego wtedy mieć nie mogłem – że cała Polska jest już zespolona, jedną tylko myślą

żyje, jaka się objawiła w tworzeniu Legionów i w niesłychanej ofiarności na ich cele,

i jedynej prawowitej władzy podlega, to znaczy Naczelnemu Komitetowi Narodowemu

–   wszelkie   zaś   przejawy   przeciwnej   orientacji   wydawać   się   musiały   mnie,

niewtajemniczonemu   w zakulisowe   sprawy   partyjne,   czymś   w rodzaju   nowej

Targowicy” (1847). Po czym następuje tłumaczenie pisarza, że ze swojej strony mógł

nieodpowiednio ocenić zarówno sytuację polityczną Polski w ówczesnym jej stanie, jak

i działaczy, polityków, którzy w ocenie Przybyszewskiego początkowo nie robili nic

dobrego dla kraju. Pisarz tłumaczy również wydźwięk swoich utworów i skłonności ku

Niemcom   oraz   publikowanie   w niemieckich   pismach,   co   upatrywano   jako

„polakożercze   tendencje”.   Przybyszewski   pisze   jednak,   że   „nic   dziwnego   ani

zbrodniczego, że właśnie w tym piśmie [»Der Tag«], uproszony przez delegację NKN,

artykuł   mój   pomieściłem”   (1847)   i dalej:   „Cała   moja   »polityczna«   działalność   –

śmieszna wprost rzecz nazywać ją »polityczną« – złożona jest w dwóch broszurkach

[Polen und der heilige Krieg, Monachium 1915,  Von Polens Seele, Jena 1917]. Jeżeli

ktośkolwiek   znajdzie   w nich   choć   jedno   zdanie,   które   by   nie   było   skąpane

w najżarliwszej   miłości   do   Polski,   jedno   zdanie,   które   by   nie   było   nacechowane

najgłębszym poczuciem godności dumy narodowej, a równocześnie przeświadczeniem,

że   informując   wrogi   nam   świat   o potędze   kultury   duchowej   Polski,   spełniam

najświętszy   obowiązek,   wtedy   z pokorą   pokutnie   kajać   się   będę,   ale   dopóki   to   nie

nastąpi, musiałbym sponiewierać najgłębsze i najświętsze uczucia miłości do Polski,

background image

116

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

gdybym się chciał usprawiedliwiać ze stanowiska, na jakim mi to uczucie z początkiem

wojny stanąć kazało” (1847).

Przybyszewski jednak przyznaje, że popełnił błąd: „Inna rzecz, żem się rychło

spostrzegł, iż się mylę, a całą moją pomyłką było to, żem a jedną chwilę przecenił

rozum polityczny Niemców i nie przypuszczałem, iż jakiśkolwiek rząd mógłby zostać

porażony tak potworną głupotą, która wkrótce cały naród w przepaść zwalić miała”

(1847)

„Genialny   Polak”   był   bardzo   zaangażowany   w sprawy   dotyczące   narodu

polskiego, bardziej niż osobiste czy twórcze W liście do Jana Pietrzyckigo z 25 stycznia

1922   Przybyszewski   pisze:   „I   nie   myśl,   Drogi   Janie,   że   ja   do   Krakowa   chciałem

przyjeżdżać   na   jakiś   obchód   jubileuszowy   –   ten   jubileusz   jest   dla   mnie   ciężkim

wstydem i głębszym jeszcze smutkiem, bo bezustannie muszę sobie uświadamiać, jak

w gruncie rzeczy mało zrobiłem, ale chciałem przyjechać, by wykorzystać jubileusz dla

sprawy   w Gdańsku   [związanej   z budową   Gimnazjum   Polskiego]   –   i tej   ominiętej

sposobności mi żal” (1325).

Co do dążeń twórczych pisarz w tym samym liście pisze o osobie, że ma przed

sobą   jeszcze   wiele   do   zrobienia,   choć   czasu   zostało   już   niewiele,   a   sił   fizycznych

ubywa.   Jak   Przybyszewski   podkreśla,   troska   o codzienne   życie   była   dla   niego

największym hamulcem w pracy twórczej: „No trudno - przyszło mi skonstatować, żem

mocno już wyczerpany, a resztę sił trzeba oszczędzić na jeden jeszcze – ostatni wysiłek

– może mi się uda w ostatnim moim dziele zsyntezować wszystkie moje pragnienia,

zamierzenia, wykazać, dokąd dążyłem, czego chciałem, a czego osiągnąć nie mogłem –

nie dlatego, abym nie miał sił na to, ale – i to jest moją jedyną tragedią: stworzony na

jakiegoś wielkiego magnata, niszczyłem największy zasób sił na tę rozpaczną walkę

o byt – do obłędu dochodziłem w tej niepewności jutra. A dziś, kiedy jestem go pewien,

siły fizyczne coraz więcej słabną” (1325).

Wracając do kwestii polskości i zasług względem ojczyzny, należy zwrócić uwagę

na   list   otwarty   do  Antoniego   Chołoniewskiego   z 21   czerwca   1922   roku,   w którym

Przybyszewski jasno pokazuje, jak formowała się w nim pewna dojrzałość i wrażliwość

na sprawy polskie, czy też, jak zaznacza pisarz, jakie cechy były w nim od samego

początku,   a   jedynie   potęgowały   się   w określonych   etapach   jego   życia   i twórczości.

Pisze więc do adresata o swej twórczości: „Od paru lat nic nie stworzyłem, co bym

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

117

mógł szkalować mianem »literatury«, więc literackim utworem do pierwszego numeru

służyć   nie   mogę”   (1358),   tworząc   tym   samym   obraz   artysty   skromnego,   nie

afiszującego się ze swoją działalnością.

W   następnej   części   listu   Przybyszewski   tłumaczy   adresatowi   swoją   „rzekomą

metamorfozę, jaka ponoś się miała [...] dokonać” (1358), której – zdaniem pisarza –

wcale nie było, ponieważ „pozostał ten sam z dziwną i żelazną konsekwencją, jakim był

od małego dziecka” (1358).

Przybyszewski pisze, że jako piętnastolatek założył w Toruniu tajne towarzystwo

gimnazjalistów   polskich,   które   miało   na   celu   „pracę   nad   nauką   języka   polskiego,

dziejów   Polski   i jej   literatury”   (1358),   następnie   pisze   o tym,   jak   jako   młody,

dwudziestotrzyletni   student   objął   redakcję   „Gazety  Robotniczej”   i przyczynił   się   do

poprawy jej sytuacji: „objąłem tę nader niebezpieczną placówkę w tej myśli, że na tej

drodze będę mógł w ludzie górnośląskim obudzić najpewniej jego polskie sumienie”

(1358), jednakże z czasem został z redakcji wydalony i jak przyznaje Przybyszewski,

„ja zbyt biedny, by móc się poświęcić muzyce, istotnemu mojemu powołaniu, byłem

zmuszony   zostać   literatem”   (1358).   Tak   zatem   pisarz   opisuje   swoje   podejście   do

literackiej pracy: „A ponieważ nie znam połowiczności, więc poświęcając się Sztuce

wszystko   dla   niej   poświęciłem   –   przede   wszystkim   pełnych   trzydzieści   lat   nieraz

krańcowej nędzy, boć dopiero od czterech lat jestem w stanie dzięki mej biurowej pracy

w Dyrekcji Poczt w Poznaniu i ostatnio w Dyrekcji Kolei w Gdańsku jako tako koniec

z końcem związać” (1358).

W   dalszej   części   Przybyszewski   przywołuje   postać   własnego   ojca   i pisze,   że

„wyssałem tę gorącą miłość do Polski, którą teraz dopiero szczęśliwy los pozwala mi

biedniutkim czynem okazać, a gorący patriotyzm mego ojca, który wskutek denuncjacji

ze   strony   gorliwych   Pruso-Polaków   zapadł   nie   tylko   w skrajną   biedę,   ale   i ciężką

chorobę umysłową, wszczepił we mnie to, co dziś się u mnie »metamorfozą« nazywa,

a co na jedną chwilę we mnie nie wygasło” (1358) i parę zdań dalej: „Metamorfoza?

Kpiny! Byłaby mnie Polska już przez całe dziesiątki lat mogła zaprząc do najcięższej

pracy   społecznej,   a   byłbym   się   jej   z rozkoszą   podjął,   ale   poniewierano   mną,

szkalowano,   odtrącono,   tak   że   w końcu   byłem   zmuszony   szesnaście   lat   strawić   na

obczyźnie – a teraz, kiedy zaskoczony moim »jubileuszem« – nikt może nim nie jest

więcej zdumiony aniżeli ja – poczułem, że znalazłem posłuch w mej przenajświętszej

background image

118

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

Ojczyźnie, wyładowała się cała moja siła na jej usługi, niestety, już mocno sterana

i podżarta,   ale   –   tak   mi   Boże   dopomóż   –   starczy   jeszcze,   by   Wam   tysiąckrotnie,

wywdzięczyć się za Waszą miłość, jaką mi okazaliście, i za sposobność, jakąście dali

memu sercu, by się mogło w wielkim szczęściu rozhulać: Służyć swej przenajświętszej

Polsce!” (1358).

Obraz ten jednak nie jest jednorodny.  Z jednej strony Przybyszewski odczuwa

wdzięczność do narodu za to, że docenia jego zasługi, jego twórczość, z drugiej jednak

zdaje sobie sprawę, że Polska nie była dla niego miejscem tylko sukcesów W jednym

z ostatnich listów, dokładnie w liście do Stefana Papée z 21 listopada 1927 roku pisał:

„dość rzadko mi się zdarza, bym w Polsce dobre i rozumne słowo posłyszał – chleb

mój, jaki w Polsce spożywam – to zakalec, a wino, które piję, piołunem przyprawione –

a kto wie? może właśnie dlatego sobie Polskę ukochałem. Gdyby mnie była pieściła,

głaskała, pewno bym już dawno stracił hart mej  duszy i tę odwagę, z którą zawsze

szedłem à rebours wszystkiemu i wszystkim” (1644).

3.7. Przybyszewski-mąż

Korespondencja dalszych lat przynosi jeszcze wiele ciekawych obrazów i autoportretów

Przybyszewskiego.   Uwagę   należy   zwrócić   na   postrzeganie   i przedstawianie   żony

Jadwigi, która w ogólnym portrecie, publicznym i tym, o którym ona wiedziała, jawi się

jako   osoba   pozytywnie   wpływająca   na   Przybyszewskiego,   jako   kobieta,   bez   której

pisarz   nie   wyobraża   sobie   życia,   pracy   i twórczości.   Inaczej   przedstawia   ją

Przybyszewski w korespondencji wyjętej spod jej kontroli. Na przykład zaadresowanej

do Jerzego Hulewicza. Podejście do żony i jej opis także przedstawia Przybyszewskiego

i uwidacznia jego autoportret.

W   liście   z 24   czerwca   1918   roku   przyznaje,   że   to   „Najpoufniejszy   list,   jaki

kiedykolwiek   do   jakiegokolwiek   człowieka   napisałem.   Więc   tylko   dla   Państwa

przeznaczony   i nikogo,   nikogo   innego”   (1211)   W wiadomości   tej   pisze   o żonie

Jadwidze, opisując ją negatywnie i przedstawiając jako osobę, która stanowi bardziej

przeszkodzę niż pomoc: „To nie słabość, Drogi Pani, że się już obojętnie na wszystko

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

119

godzę i dom się zniszczył, i Bóg wie jaka klęska mnie czeka, to po prostu niemożność

osadzenia   kobiety,   z którą   mnie   piekielny   jakiś   los   spętał,   na   lodzie   –   a   raczej

zostawienia jej na łasce Bożej, bo absolutnie wykluczone, by ktoś mógł z nią dłuższy

czas wytrzymać – a mnie, nieszczęśnika, nie stać na to, bym mógł po rozłące ją osobno

utrzymać – dawno byłbym już to zrobił” (1211), po czym z pewną rezygnacją dodaje:

„Dwa   miesiące   piekielnej   walki   i rozterki,   dwa   miesiące   absolutnej   niemożliwości

pracy wyczerpały mnie ostatecznie. Niech się dzieje wola Boża” (1211).

Przybyszewski więc pokazuje się od strony męczennika i człowieka składającego

ofiarę   z własnej   osoby,   choć   uzewnętrznia   to   też   słabość   pisarza,   który   nie   potrafi

wybrnąć  z sytuacji,  w jakiej  się   znajduje.  Smutny Szatan  nieraz  podkreślał,  że   jego

małżeństwo   z Jadwigą   stanowi   swoistą   pokutę   za   dotychczasowe   błędy   i krzywdy

wyrządzone innym ludziom. Pokornie więc przyjął to na siebie i z bólem znosił.

W  tym   samym   liście   Przybyszewski   wyraża   swoją   nadzieję   związaną   z dalszą

pracą, bo jak przyznaje: „mam jeszcze coś niecoś do powiedzenia, zaczem mi diabli

ciężko już przed 18-tu laty nadkręconego karku ostatecznie nie skręcą” (1211), robiąc

przy tym aluzję do wydarzeń ze Lwowa, gdzie w trakcie odczytów i przyjęć poznał nie

tylko Jadwigę Kasprowiczową, przyszłą żonę, ale i Anielę Pająkównę, przyszłą matkę

jego córki Stanisławy.

Przybyszewski ujawnia wpływ Jadwigi na treść pisanych przez niego listów. Pisze

do   Hulewicza,   że   „moje   nieraz   całkiem   niepoczytalne   listy  nie   są  p r z e z e   m n i e

pisane,   że   tą   krwawą   ofiarą   kradnę   sobie   odrobinę   spokoju   do   pracy   i skupienia.

A święty   dobroczyńca   alkohol   pozwala   mi   na   stępienie   nerwów,   nie   tykając   mego

mózgu W ten sposób zdołałem przez ten cały szereg lat wytrwać, nie zidiocieć lub życia

sobie nie odebrać” (1211).

Przybyszewski zmaga się z przeciwnościami życia i losu, pisze: „Och! jak marne

i głupie   w gruncie   rzeczy   te   zewnętrzne   losy,   gdyby   nie   były   tym   piekielnym

robactwem, nad którego tępieniem tyle sił i tyle czasu się marnuje” (1211). Jak widać

po   tym   liście,   pisanym   w 1918   roku,   pisarz   przez   lata   borykał   się   z tym   samym

obciążeniem   życiowym.   Przez   lata   dostrzegał   wiele   niedogodności,   którym   musiał

stawiać czoła. Jeszcze na końcu wiadomości Przybyszewski tłumaczy Hulewiczowi, że

„chore sumienie (to najcięższa moja choroba, która mnie trawi) każe mi czasem listy

pisać,   które   Pana   mogłyby  w błąd   wprowadzić”   (12110,   czyniąc   jeszcze   uwagę,   że

background image

120

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

sprawa nie jest zamknięta: „I wybaczcie mi nieskładność mego listu – tyle rzeczy mam

do przemyślenia – tak ciężkie obrachunki z sobą czynić muszę” (1211).

3.8. Epistolografia ostatnich lat życia Przybyszewskiego

Listy   z ostatnich   lat   życia   pokazują,   jak   Przybyszewski   działał   na   rzecz   swojej

twórczości, a także jak pojmował rolę w tworzeniu literatury oraz kultury. Wyraźnie to

widać w korespondencji ze Stanisławem Lewickim, z którym często wymieniał uwagi

dotyczące   wydawnictwa   Lektor,   wydawanych   tam   dzieł,   nie   tylko   swoich,   a   także

planowanych przedsięwzięć. Przybyszewski jest bardzo zaangażowany w swoje sprawy

i w liście z 31 października 1922 roku zwraca się zdecydowanie do Lewickiego: „nie

jestem w stanie zrozumieć, by Pan właśnie mógł uważać zaliczkę w kwocie 200 tysięcy

marek (którą to zaliczkę przecież od każdego innego nakładcy mógłbym za obecnie

gotową już powieść otrzymać) jako dostateczne pokrycie i wyrównanie tych postulatów,

jakie Panu stawiłem w wzwyż wymienionym liście” (1387).

Na   zmianę   kierownictwa   nad   serią   demonologicznych   dzieł   w Lektorze

Przybyszewski   reaguje   zdecydowanie   i z charakterystycznym   dla   siebie   oburzeniem:

„Pewno, że mi to sprawiło satysfakcję, że Pan podjął myśl, że projekt i usilną radę

udzieloną   mu   przeze   mnie   przed   półtora   rokiem,   by   Lektora   nie   tylko   działem

okultystycznym rozszerzyć, ale zrobić z niego w tym kierunku pierwszorzędną i jedyną

placówkę, jakiej w Polsce dotychczas nie było […] – niemile byłem tylko zdziwiony, że

Pan   kierownictwo   tego   działu   zdaje   się   powierzać   człowiekowi,   skądinąd   zapewne

bardzo   szanowanemu,   kiedy   cały   pomysł   ja   podałem,   a   ośmielam   się   wątpić,   czy

mógłby   Pan   znaleźć   w tej   dziedzinie   równie   kompetentnego   człowieka,   jak   mnie”

(1387) i nieco dalej: „Ja, który pół życia strawiłem na studium tych rzeczy, sumiennie je

przegryzłem i strawiłem, który z zadowoleniem powiedzieć mogę, że nie ma rzeczy

w okultystycznej   nauce,   której   bym   nie   znał   […],   służę   Panu   całą   wiedzą

i doświadczeniem, czuję się na siłach, by w ramach Lektora stworzyć coś, czego Polska

już od dawnego czasu wyczekuje, a czego dotkliwy brak odczuwa, ale gdyby Pan przy

swej ogromnej rzutkości chciał rzeczywiście podnieść Lektora na niebywałe wyżyny,

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

121

jakich dotąd żadne nakładnictwo w Polsce nie osiągnęło, w takim razie winien Pan mnie

powołać na kierownika tego działu” (1387).

Następnie   Przybyszewski   raz   jeszcze   podkreśla   znaczenie   swojej   osoby   do

pełnienia   wspomnianej   roli,   a   także   stawia   warunki   (odpowiednie   mieszkanie,   stała

pensja), których spełnienie umożliwiłoby pisarzowi zajęcie się działem okultystycznym.

Artysta podkreśla, „nie jestem fałszywym prorokiem, jak nie byłem nim dotychczas

w żadnej sprawie, w której byłem Pańskim doradcą” (1387) oraz „ja nie jestem żadnym

megalomanem – nawet odwrotnie – ale wiem, że jestem jedyny w Polsce, który tym

działem Pańskiego wydawnictwa pokierować może. Nie na próżnom strawił 25 lat życia

na gorliwym studium tych rzeczy” (1387).

W   liście   do   Aleksandra   Guttrego   z 10   lipca   1925   roku   Przybyszewski

zdecydowanie oponuje przeciw niedogodnościom i nieporozumieniom wydawniczym,

jakie go spotykają. Uwidacznia się więc pisarz, jako obrońca swej sprawy, nie unikający

zdecydowanych kroków. Pisze zatem: „To już jest taka haniebna poniewierka, na jaką

już bezwzględnie zareagować muszę – inaczej musiałbym sobie powiedzieć, że całuję

rękę   tego,   który   mi   w pysk   splunie.   Znajdzie   się   jeszcze   jakieś   pismo,   które   moje

oświadczenie pomieści! Pan wie, że jestem wprost niepoczytalnie łagodny i cierpliwy

wobec mych wydawców, ale tym razem miarka się przebrała” (1521).

Z kolei w liście do Jerzego Karáska z 3 sierpnia 1923 roku Przybyszewski pisze, że

chciałby  pracować   jak   najwydajniej,   jednak   warunki   temu   nie   sprzyjają:   „Warunki,

w których żyję w Gdańsku, są dla mej twórczości możliwie najgorsze. Moja zdolność

twórcza jest wyzyskiwana dla celów polskiej pracy społecznej, utrzymania polskiego

gimnazjum w Gdańsku, pomocy dla polskich studentów tamtejszej Politechniki itd., itd.

Robiłem to chętnie i radośnie, lecz z przerażeniem uświadomiłem sobie, że twórczo

staję się coraz mniej wydolny” (1713). Zwraca się tym samym do czeskiego przyjaciela

o pomoc w znalezieniu dogodnego miejsca w Pradze, gdzie Przybyszewscy planowali

zamieszkać:   „Tylko   w Pradze   znajdę   dla   siebie   potrzebny   mi   nastrój   środowiska,

potrzebny   mi   bodziec   do   pracy   twórczej   i potrzebny   mi   krąg   towarzyski”   (1713).

To jednak nie zakończyło się pomyślnie,   a więc Stanisław i Jadwiga byli zmuszeni

szukać miejsca zamieszkania gdzie indziej.

W tym czasie Smutny Szatan zdradzał córce Iwie Bennet, z którą nawiązał kontakt,

że znosi wiele trudów doczesnego życia, że z wiekiem opadł z sił poprzez codzienną

background image

122

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

walkę o życie W liście z  3 lutego 1923 roku pisał: „Przesz swoje strasznie trudne życie

aż do roku 50-go znużyłem się bardzo, bardzo, i już prawie że nie odczuwam korzystnej

sytuacji,   w której   się   obecnie   znajduję”   (1413)   i dalej:   „Stałem   się   bardzo,   bardzo

skromny w swoich wymaganiach życiowych, ale trochę miłości robi zawsze bardzo

dobrze.   Kończę   w tym   roku   50   lat,   ale   mam   za   sobą   przeżytych   555   lat,   i po   tak

bezgranicznie długim życiu jest się bardzo znużonym” (1413). Zwraca się do córki, by

nauczyła wnuki Przybyszewskiego języka polskiego, po czym dodaje krótkie zdanie

o sobie: „Nie śmiej się ze mnie, jestem czasem taki dziecinny!” (1413).

W   ostatnich   latach   w korespondencji   Przybyszewski   przedstawia   autoportret

starca,   człowieka   znużonego   życiem,   choć   wcale   nie   zrezygnowanego   i poddanego.

Pisarz przeczuwa, że ma jeszcze wiele do zrobienia, jednak brak mu już sił fizycznych,

wyczerpanych przez pracę zarobkową W liście do żony Jadwigi z 11 stycznia 1924 roku

Przybyszewski przyznaje wprost, że nie nadaje się do pracy biurowej, że z trudem znosi

obowiązki czy to w Poznaniu, czy w Gdańsku: „W ogóle najwyższy czas, bym biuro

porzucił. Objąłem je w najkrwawszym czasie, kiedy nie było innego sposobu do życia,

spełniałem,   jak   długo   mogłem   moje   obowiązki   z piekielnym   zaprzeniem   się   sobie,

nałykałem   się   wstydu   poniewierki   nawet   nieraz,   ratowałem   moją   pozycję   ciężką

i wyczerpującą  pracą  społeczną,  wyjałowiłem  się  jako  twórca,   ale   tak  dalej  już  nie

idzie” (1453). Przy czym przyznaje, że jest jednak w stanie w pełni pracować twórczo,

czego   dowodem   ma   być   powstająca   w tym   czasie   książka,   zbiór   wspomnień  Moi

współcześni.

Poszukuje jednak miejsca, w którym mógłby spokojnie pracować, pisze więc do

żony: „A niczego tak gorąco nie pragnę, jak właśnie spokoju, a zresztą aż nadto dobrze

wiesz,   jak   straszliwie   mnie   towarzystwo   męczy”   (1453).   Na   propozycję   Jadwigi

dotyczącą   zamieszkania   w Toruniu,   pisarz   reaguje   odmownie:   „To   jest   moje

nieodmienne   postanowienie   i błagam,   i zaklinam   Cię,   abyś   mnie   z niego   Twoimi

bezustannymi wahaniami i lękami nie wytrącała. Ja istotnie nie mam absolutnie innego

wyjścia. Każdy zwierz ma jakąś norę i jakiś przytułek, a ja nie mogę się dłużej tłuc po

diabli   wiedzą   jakich   obcych   umeblowanych   pokojach.   Gdybyś   jeszcze   się   ociągała

i wahała, wyrządziłabyś mi ciężką krzywdę. Mnie się dalibóg należy trochę spokoju –

a ten będę miał tylko w Zakopanem” (1453).

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

123

W podobnym tonie Przybyszewski pisał w liście do Josipa Kosora z 10 grudnia

1925  roku.  Na  początku  wiadomości  na  wieści   o szczęściu  przyjaciela,  który  –  jak

podaje  Helsztyński   w przypisach  –  ożenił  się  i posiadał   willę   w Gravosa  na  wyspie

Lapad   naprzeciwko   Dubrownika,   pisarz   pisze   o sobie:   „Mnie   jednakże   nie   pisano

w gwiazdach, żeby mój los wkroczył na inne niż dotąd tory. Ta sama dzisiaj jak dawniej

beznadziejna bohema i jedynie serdecznej, kochanej, dzielnej pomocy ze strony żony

mam do zawdzięczenia, że jestem w możności koniec z końcem związać” (1534). Mimo

że w tym samym czasie Przybyszewski przebywał w Warszawie i pracował w kancelarii

prezydenta,   to   warunki   materialne   nie   polepszyły   się   w znacznym   stopniu.  Artysta

nadmienia,   że   z aktualnym   wynagrodzeniem   może   utrzymać   się   przez   dziesięć   dni:

„Resztę muszę  moją  pracą dorobić, a to  jest ciężko, bo w tym  najsmutniejszym  ze

wszystkich   smutnych   okresów   w Polsce   cały   handel   księgarski   i ruch   wydawniczy

zamarł w zupełności” (1534).

Na   koniec   listu   do   przyjaciela   Przybyszewski   przyznaje,   że   jego   prawdziwa

twórcza praca dopiero się rozpoczyna: „Teraz pracuję znowu i, rzecz dziwna, z taką

intensywnością, że czasem mi się zdaje, jak gdybym miał dopiero zacząć, a to, co było

przedtem, to było tylko przygotowanie do tego, co jeszcze mam napisać” (1534).

Ostatnie   lata   korespondencji   Przybyszewskiego   z najbliższymi   to   okres

rozrachunku  z przeszłością   i przyznanie  się  do  win,  a   także   do  konsekwencji  z tym

związanych. Listy dotyczą przede wszystkim relacji z innymi (głównie z córką Iwą)

oraz pogarszającego się stanu zdrowia, zwłaszcza z powodu nałogów.

W liście do córki Iwy z 3 lutego 1923 Przybyszewski pisze: „Przez cały ten czas,

w którym byliście przez Westrupów wychowywaniu, nie pisałem do Was – nie chciałem

Wam w waszym rozwoju przeszkadzać – były także inne powody, co do których wolę

milczeć.   Zawsze   jednak   myślałem   o Was   z najgłębszą,   z najbloleśniejszą   tęsknotą

i oczekiwałem   tylko   tej   chwili,   kiedy   będziecie   samodzielni   i kiedy   zechcecie

dowiedzieć się czegoś o swym ojcu. Była to straszna tragedia dla mnie – lecz – nie

mówmy już o tym” (1413).

Z kolei ponad dwa lata później w wiadomości do córki z 20 czerwca 1925 roku

Smutny Szatan wprost opisuje doświadczenie z narkotykami i skutki ich zażywania:

„Widzisz,   po   sześciu   latach   pracy   biurowej,   którą   mogłem   wykonywać   tylko   przy

pomocy wszelkich możliwych środków narkotycznych, przyszła wkrótce po naszym

background image

124

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

przyjeżdzie   do   Warszawy   ciężka   reakcja.   Moje   nerwy   odmówiły   posłuszeństwa,

ponieważ przez zażywanie narkotyków nastąpiło fatalne osłabienie serca. I pozostał mi

jedynie wybór między śmiercią albo dalszym zażywaniem środków. Dołączył się do

tego   ciężki   i długotrwały   katar   płuc   i napady   duszności   trzeba   było   otworzyć   żyły

i wypuścić   przeszło   pół  litra  krwi.  Groziło   mi   zupełne   załamanie,   ale   nie  chcę  Cię

nudzić swoim obrazem choroby, była to zupełna katastrofa połączona z niewiarygodną

apatią i ciężkimi stanami przygnębienia. Jak dobrze, jak dobrze, żeś mię nie widziała

w tym stanie. Kosztowało to szaloną dozę wysiłku, żeby zatruty organizm przyzwyczaić

do   obywania   się   bez   niebezpiecznych,   zdradzieckich   środków   pomocniczych.

Niezupełnie   się   to   jeszcze   udało,   ale   jestem   już   na   drodze   do   polepszenia”   (1517)

i nieco   dalej,   opisując   wcześniej   swój   stan   zdrowia   oraz   pojawiające   się   trudności

z sercem i oddychaniem, Przybyszewski dodaje: „Zaczynam znowu żyć. Ina [Jadwiga]

przeszła ze mną ciężki okres – nie jest łatwą rzeczą żyć obok trupa, jakim jestem, ale

wszystko mężnie zniosła – a teraz jest szczęśliwa, że jestem przywrócony do życia”

(1517). Pisarz optymistycznie spogląda na swój stan: „o tyle jeszcze stanę na nogach, że

cieszyć się będę prawnukiem. Śmiej się tylko, śmiej, ale ja dokażę tego […] wola moja

nie została przez żadną truciznę, nawet najcięższą, zniweczona. Wola? Kto wie. Może

to   tylko   olbrzymi   nadmiar   sił,   który   w mym   organizmie   pozostał   pomimo

niewiarygodnego jej zużywania i marnotrawstwa” (1517).

Zwierzenia   dotyczące   uzależnienia   od   alkoholu   i narkotyków   pojawiają   się

również w dalszej części korespondencji do córki Iwy. Widać tutaj wyraźnie, że o ile

wcześniej   Przybyszewski   nie   przyznawał   się   wprost   do   słabości   i nałogów,   o tyle

w listach do ukochanej córki jego i Dagny nie waha się przed szczerością i wyznaniem

najboleśniejszej prawdy.

W liście z 20 marca 1926 roku artysta opisuje swoje zmagania z uzależnieniem od

alkoholu   i morfiny   w następujący   sposób:   „przyszło   mi   stoczyć   walkę   z moimi

najgorszymi   szatanami,   z morfiną   i alkoholem.   Zwyciężyłem   wprawdzie,   ale

zwycięstwo kosztowało mnie niesłychanie wiele. Od miesiąca nie zażywam żadnych

narkotyków, alkoholu także nie, ale na razie cierpię na ciężką apatię i prawie nie jestem

w możności pracować” (1546). „Genialny Polak” jednak podkreśla, że mimo wysiłku,

walka z nałogiem przyszła mu wyjątkowo sprawnie: „Mogę się za to pochlubić, że to,

co inni robią w przeciągu długich miesięcy, na to ja potrzebowałem tylko parę tygodni”

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

125

(1546).   Podkreśla   przy   tym   wielką   rolę   żony   Jadwigi,   bez   której   przezwyciężenie

choroby   nie   byłoby   zapewne   możliwe:   „Nie   byłoby   to   tak   łatwo   poszło,   ale   Ina

pomagała   mi   po   bohatersku   –   przechodziła   ciężkie   czasy:   całymi   dniami   nic   nie

mówiłem i prawie nie rozumiałem, co ona do mnie mówiła. Podziwiam ją i jestem jej

niezmiernie wdzięczny – ale już jest z dnia na dzień lepiej” (1546).

W kontekście własnej osoby w korespondencji ostatnich miesięcy Przybyszewski

pisał przede wszystkim o żonie Jadwidze, zwracając również uwagę na religię w jego

życiu  W związku   ze   ślubem   kościelnym   Przybyszewskiego   i Jadwigi   pisarz   napisał

8 grudnia 1926 roku list do nieznanej adresatki (Helsztyński nie podaje danych, bowiem

adresatka   listu   zastrzegła   sobie   anonimowość)   o swoim   „rzekomym   nawróceniu”:

„jeżeli teraz po przeszło dwudziestoletnim pożyciu zapragnęliśmy – kiedy już żadna

przeszkoda   po   śmierci   śp.   Kasprowicza   w drodze   nie   stała   –   uświęcenia   naszego

związku małżeńskiego przez Kościół katolicki, to jedynie dowodem, jak głęboko mimo

wszystkie   odchylenia   –   wywołane   nieprzezwyciężalnością   –   byliśmy   do   Kościoła

przywiązani.   Ale   zdaje   się,   że   ten   nasz   akt   najgłębszej   pokory   wobec   świętego

autorytetu   Kościoła   został   fałszywie   zrozumiany”   (1857).   Przybyszewski   jasno

wykazuje, że określanie go mianem „nawróconego” to nieporozumienie, bowiem jak

pisze, „nigdy nie występowałem przeciwko Kościołowi katolickiemu”, a odnośnie do

twórczości literackiej: „z pism moich nie potrzebuję odwołać jednego słowa ani go nie

odwołam   –   może   być,   że   byłem   krnąbrnym   i nieposłusznym   synem   świętej   matki

Kościoła katolickiego, ale nigdy się przynależności do niego nie wypierałem” (1857).

Pisarz dodaje jeszcze, że jego decyzja nie była  tyle  „nawróceniem”, co „pokornym

»pojednaniem« się z Kościołem” (1857). Swoim listem Przybyszewski chroni również

prywatność swoją i żony Jadwigi, pisze do adresatki zdecydowanym tonem: „A jeżeli

ktoś myśli, że ten fakt mojego najgłębszego przeżycia – a o mnie głównie chodzi –

będzie   mógł   wyzyskać   w jakichśkolwiek   propagandystycznych   celach,   to   spotka   go

sromotne rozczarowanie!” (1857).

Narracja o Jadwidze kontynuowana jest także w korespondencji otwartej W liście

do redakcji „Kuriera Czerwonego” z 23 marca 1927 roku, będącego odpowiedzią na

ankietę:  Kobieta   w życiu i twórczości artysty Przybyszewski opisał silny wpływ żony

Jadwigi na jego pracę i twórczość, oddając jej tym samym swoisty hołd i uwielbienie.

Nie bez znaczenia są również podkreślenia pochodzące od samego autora, bo pokazują,

background image

126

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

jak bardzo zależało Przybyszewskiemu na wyrażeniu swojego stosunku do Jadwigi:

„Aż do czasu, w którym moją żonę Jadwigę poznałem, nigdy żadna kobieta w mojej

twórczości udziału nie brała. Istotny okres mojej dojrzałej twórczości rozpoczyna się

z chwilą, gdy obecna moja żona Jadwiga  w k r o c z y ł a   w   ż y c i e   m o j e ”   (1592).

Następnie   opisuje   powstawanie   utworów,   przy   których   uczestniczyła   żona,   m.in.

Śniegu,  Mściciela. Podkreśla, że „Nie chcę chwalić swojego, to jedno tylko z wielką

wdzięcznością   i dumą,   i wielkiem   naciskiem   podkreślam,   że   może  ż a d n a   ż o n a

artysty nie brała tak bezpośredniego i gorącego udziału w jego twórczości jak moja,

a równocześnie twierdzę, że rzadko który artysta jest tak szczęśliwy, że w ł a s n ą   ż o n ę

do swego tworu dopuścił i razem ze sobą pracować pozwolił, jak właśnie ja” (1592).

Warto   przypomnieć   jak   ponad   dekadę   wcześniej   Przybyszewski   pisał   o żonie

w liście do Arnolda Szyfmana z 12 listopada 1913 roku. Już wtedy pisarz wyraźnie

podkreślał znaczenie żony Jadwigi: „Szczęście jeszcze, że mam swoją żonę Jadwigę

przy   sobie,   która   pospół   zemną   pracuje   i otuchy   mi   dodaje,   bo   inaczej   nie   wiem,

czybym dotychczas w tej ciężkiej walce z bytem zdzierzył” (947).

Listy ostatnich lat życia pisarza ukazują również autoportret Przybyszewskiego-

ojca   i Przybyszewskiego-dziadka,   który  troskliwie   i z przejęciem   pyta   o losy  swoich

(i nie   tylko   swoich)   dzieci.   List   do   żony   z 4   lutego   1923   roku   zawiera   reakcję

na wiadomość   dotyczącą   stanu   zdrowia   wnuczki   Jadwigi:   „Muszę   odczekać,

aż przyjedziesz, by się zorientować w stanie Ewy. Spokojny już jestem w każdym razie,

bo gdyby było bardzo źle, tobyś Ewy pewno nie opuszczała” (1414) i na koniec jeszcze:

„Z Ewą nie musiało być tak źle – Twoja miłość powiększyła pewno niebezpieczeństwo,

bo   inaczej   niepojętym   by   było,   gdyby   dziecko   mogło   przeżyć   i zapalenie   płuc,

i opłucnej. Nie masz wyobrażenia, w jakim ja lęku tutaj  żyłem – głównie o Ciebie,

Najdroższa – mogę sobie wyobrazić, co by się z Tobą działo, gdyby była przyszła jakaś

katastrofa” (1414).

Obraz Jadwigi nie jest jednak jednorodny. Przybyszewski różnie przedstawiał ją

w listach do różnych adresatów, co ukazuje ponadto jego podejście do żony zależnie od

okoliczności. Dlatego autoportret Przybyszewskiego-męża nie jest spójny i wewnętrznie

zgodny. Jak już wcześniej wykazano, artysta często pisał o Jadwidze, jako o „tej pani”,

„tej kobiecie” itp. A w liście do córki Stanisławy z 11 maja 1927 roku (ostatnim liście

do niej) o żonie Jadwidze Przybyszewski pisał w następujący sposób: „A ta pani, która

background image

Rozdział 3. Epistolograficzne autoportrety Stanisława Przybyszewskiego

127

się moją żoną zowie, wie, jak ja Cię nieskończenie ukochałem. Dziś i jutro jestem sam,

bo pojechała do Lwowa” (1604).

Z   kolei   w liście   do   Heleny  Barlińskiej   z 9   września   1925   roku   Przybyszewski

w kontekście korespondencji z Pająkówną pisze o Jadwidze: „Żona moja, jak pewno

Pani   wiadomo,   ciężko   nerwowo   chora   kobieta,   czyha   na   te   listy,   by   zebrać   nowy

materiał, który by jej  posłużył,  by mnie na śmierć dniem i nocą zamęczać”  (1527)

i tłumaczy swoje zachowanie, powodowane zarazem strachem przed żoną, jak i troską

o nią: „Moje życie się tak potwornie poplątało, tak się wikłało, żem był zmuszony robić

rzeczy,   za   które   powinien   bym   był   się   dostać   do   domu   obłąkanych”   (1527).

Przybyszewski   w tym   liście   jest   pełen   obaw,   pełen   niepewności   i pragnie,

by jakakolwiek korespondencja czy to z Pająkówną, czy z córką Stanisławą nie dostała

się w ręce żony Jadwigi. Pisze nawet: „Zbyt często sam siebie z całą zajadliwością po

twarzy walę, by nie rozumieć tego rozgoryczenia, jakie Pani w swej czystej, prawej

duszy dla mnie odczuwać musi” (1527).

Pod   koniec   życia   Przybyszewski   przeczuwał,   że   przyjdzie   czas,   w którym   da

o sobie znać jeszcze z większą siłą niż dotychczas, że jego wielki sukces jeszcze przed

nim W liście do Józefa Znanieckiego z 7 kwietnia 1927 pisał między innymi: „Jakoś

sobie radę dam jeszcze – da Bóg – na przyszły sezon stary lew jeszcze głośniej ryknie

aniżeli   tego   roku   nowym   dramatem”   (1596).   Z   kolei   w liście   co   córki   Iwy

z 10 października 1927 roku, przeczuwając jakby nadchodzącą śmierć pisze o swoim

testamencie   i prośbie,   by   jakikolwiek   majątek   po   jego   śmierci   został   w całości

przeznaczony   żonie   Jadwidze,   która   mogłaby   za   to   utrzymać   się   do   końca   swojej

śmierci.  Przybyszewski  pisze   więc  o sobie:   „Byłem  artystą,   którego  sława   nie  stała

w żadnym stosunku do dochodów, a w chwili obecnej jestem w tak złym położeniu, że

prawie nie wiem, jak się z niego wydostanę, tym bardziej że moja zdolność do pracy

przez ustawiczne choroby bardzo się zmniejszyła” (1632).

background image
background image

Zakończenie

Stanisław  Przybyszewski,   jako   przykład   legendy  literackiej   nie   jest   osobą   łatwą   do

scharakteryzowania, nawet jeżeli bierze się pod uwagę tak osobiste i prywatne zapiski,

jak   epistolografia   oraz   jeśli   bada   się   je   z punktu   widzenia   samego   autora.   Dlatego

epistolograficzny autoportret, czy też autoportrety to właściwie tylko próby ukazania

obrazów przedstawiających osobę tego artysty.

Wobec   napisania   kompletnej   biografii   Przybyszewskiego   rodzi   się   trudność

rozdzielenia prawdy od fałszu w jego życiorysie

1

, a w przypadku niniejszej pracy tej

trudności nie było. Kwestia weryfikowalności nie była więc brana pod uwagę. Dlatego

w odróżnieniu od badań historycznych, weryfikujących prawdziwość faktów, niniejszy

opis jest wolny od potrzeby stwierdzania, czy wskazany autoportret jest autentyczny.

Należy   założyć,   że   jakikolwiek   obraz,   jaki   Przybyszewski   pragnął   przekazać,   był

prawdziwy, bez względu na to, czy był wcześniej założony i stworzony świadomie, czy

też   nieświadomie.   Każda   postawa,   każda   charakterystyka,   nawet   wykluczająca   się

wzajemnie, stanowi konkretne świadectwo, a fakt wypierania się pewnych opinii (np

W przypadku roli i wpływu Jadwigi na życie i twórczość Przybyszewskiego) również

o czymś świadczy i przekazuje czytelnikowi (badaczowi) ściśle określony komunikat

o rozumieniu własnej osoby.

Biorąc   również   pod   uwagę   fakt,   że   Przybyszewski   stanowi   przykład   legendy

literackiej, należy stwierdzić, że zarówno jego życie, jak i twórczość (także listowa)

ulegała zniekształceniom, przeobrażeniom, działaniom kreacyjnym, mającym na celu

stworzenie odpowiedniej sylwetki biograficznej pisarza. Stąd wniosek, że również –

a być może nawet przede wszystkim – epistolografia uległa wpływom samego autora.

Co więcej, jak wykazano w niniejszej pracy, wpływ na kształt niektórych listów miała

druga   żona   Przybyszewskiego   Jadwiga,   zwłaszcza   po   roku   1905,   w którym   zawarli

cywilny związek małżeński. Jednak wobec całej korespondencji ta część jest niewielka,

a ich charakter nie odbiega w znacznym stopniu od listów pisanych w innych okresach

życia Smutnego Szatana.

1  Józef Dynak, Przybyszewski. Dzieje legendy i autolegendy, Wrocław 1994, s. 28-29.

background image

130

Zakończenie

Choć   pisarz   tworzył   listy   otwarte,   adresowane   do   redakcji   czy   wydawnictw,

drukowane później w czasopismach, a więc udostępniane szerszej publiczności, warto

zwrócić uwagę na to, że spora część epistolografii, przede wszystkim tej osobistej, była

kierowana do konkretnych osób, a więc można założyć, że nie była formowana z myślą

o szerszym   (tj.   publicznym)   zastosowaniu,   to   znaczy   Przybyszewski   mógł   kreować

w nich określoną postawę, jednak nie musiała ona być postawą powszechną, mającą

mieć wpływ na całą legendę literacką. Oczywiście nie można wykluczyć, że tak nie

było. Wiele przypadków pokazuje, że listy prywatne stanowiły materiał do artykułów

prasowych, a zawarte w nich informacje były często przekazywane z ust do ust, tworząc

tym samym pewien społeczny obraz Przybyszewskiego-człowieka i Przybyszewskiego-

artysty.  Zatem trudno tutaj  wytyczyć wyraźną granicę i oddzielić listy o charakterze

czysto kreacyjnym wobec publiczności od listów kreacyjnych wobec jednostkowych

adresatów, które miały zapewnić Przybyszewskiemu pewną przychylność, niż ogólną

sławę (lub niesławę).

Pod   rozwagę   w niniejszej   pracy   wzięte   zostały   więc   wszystkie   jednostki

epistolograficzne, a opisowi podlegały autoportrety Przybyszewskiego, bez względu na

to, czy określone zabiegi kreacyjne były skutkiem próby wpłynięcia na ogólny obraz

pisarza, czy też z powodu pewnych (np. finansowych czy uczuciowych) jednostkowych

celów.

I tak, z zebranego materiału wyłania się szereg autoportretów, układających się

w jeden   ogólny  obraz   –   epistolograficzny   autoportret   Stanisława   Przybyszewskiego.

Zatem założony cel niniejszej pracy został osiągnięty.

Z   ogólnego   obrazu   pisarza   wynika   między   innymi   dychotomiczna   natura

osobowościowa,   z jednej   strony   silna   i zdecydowana   (Przybyszewski   nieraz

w kwestiach   twórczych   stawiał   na   swoim,   choć   z różnym   skutkiem,   zdecydowanie

opowiadał   się   na   pewnymi   rozwiązaniami,   często   nawet   nie   biorąc   pod   uwagę

alternatyw),   z drugiej   jednak   słaba   i zmienna   (Smutny   Szatan   ulegał   wpływom

otoczenia, świadomie nawet pozwalał żonie Jadwidze wpływać na jego twórczość czy

życie).   Nie   można   jednak   podsumować   tego   tak   prostym   stwierdzeniem.   Należy

zaznaczyć, że struktura osobowości „genialnego Polaka” była złożona na tyle, że on

sam   nie   potrafił   zgłębić   swojej   natury.   Nie   tylko   w czasach   młodości,   kiedy   to

korespondował   z Pauliną   Pajzderską   czy   Praksedą   Żmudzińską,   którym   z wielką

background image

Zakończenie

131

pewnością   siebie,   ale   również   charakterystycznym   dla   tego   wieku   zagubieniem

opisywał   swoje   przemyślenia,   odczucia,   opisywał   zmiany,   jakie   zachodziły   w jego

myśleniu.   Również   w późniejszym   czasie   Przybyszewski   nie   miał   pewności,   kim

naprawdę   jest.   Oczywiście   nie   zostało   to   wyrażone   wprost,   niemniej   można   to

wywnioskować z ciągłej niepewności pisarza, którą rolę odegrać, jaką maskę założyć.

Wspomniawszy o wpływach i czasach młodości Przybyszewskiego można także

zwrócić uwagę, że w latach 80. i początku 90. XIX wieku artysta znajdował się pod

wielkim   wrażeniem   dzieł   Juliusza   Słowackiego   i niemieckiego   filozofa   Fryderyka

Nietzschego. I choć to odrębne badawcze zadanie wykazanie, na ile w Przybyszewskim

jest   tych   dwóch,   do   jakiego   stopnia   zostały   zaabsorbowane   te   wpływy,   to   jednak

wyraźnie   uwidacznia   się,   że   Meteor   Młodej   Polski   korzystał   z tradycji   literackiej

i filozoficznej,   jaką   dała   mu   kultura   europejska.   Miał   ku   temu   doskonałą   okazję

w czasie   studiów   w Berlinie   W mieście   przebywało   wówczas   wielu   sławnych

i znamienitych osobistości, z którymi Przybyszewski zawarł znajomość, a z niektórymi

(np. z Ryszardem Dehmelem) nawet wieloletnią przyjaźń.

W późniejszym czasie Smutny Szatan się uniezależnił, co jednak nie wynikało

tylko   z wewnętrznych   postanowień   i charakteru,   ale   również   z okoliczności

zewnętrznych.   Liczne   skandale,   nieporozumienia,   niejasności   obyczajowe,   problemy

finansowe   powodowały,   że   wielu   zaufanych   wcześniej   osób   odwróciło   się   od

Przybyszewskiego, lub nie chciało nawiązywać już tak bliskiego kontaktu, jak w latach

wcześniejszych. Było tak w przypadku na przykład przyrodniego brata Antoniego, czy

nawet przyjaciela Dehmela, przyjaźń z którym przechodziła różne etapy.

Aleksander   Rogalski   zwrócił   uwagę,   że   najistotniejszą   cechą   w „całokształcie

osobowości”   Przybyszewskiego   jest   słabość:   „niemoc   dostrzegał   zarówno

u Przybyszewskiego-człowieka,   jak   i artysty,   oraz   w całym   jego   dziele   (człowiek

»słaby« nie mógł przecież stworzyć rzeczy »mocnych«)”

2

. Po opisie materiału należy

zgodzić   się   z tym   stwierdzeniem,   ponieważ   pisarz   często   dawał   dowody   na   swój

zmienny charakter, dostosowany zapewne do zewnętrznych okoliczności.

To,   jakim   był   Przybyszewski   naprawdę,   jak   już   wskazano   wcześniej,   nie   jest

możliwe do stwierdzenia.  Być  może  stanowił przeciwieństwo do kreowanych  przez

siebie   portretów,   a   postawa   wyjściowa   stanowiła   jedynie   dopasowanie   się   do

2  Józef Dynak, Przybyszewski..., s. 145-146.

background image

132

Zakończenie

określonych warunków? Być może w rzeczywistości był jednostką silną i zdecydowaną,

ale   stłamszoną   okrutną   rzeczywistością   przełomu   wieków   XIX   i XX,   opanowanego

dekadenckim   findesieclizmem?   Można   postawić   hipotezę,   że   autoportrety

Przybyszewskiego stanowiły jedynie dowód mimikry społecznej i artystycznej, a nie

rzeczywiste   odzwierciedlenie   jego   osoby.   To   jednak   ciekawy   temat   do   osobnych

rozważań i badań, przede wszystkim psychologicznych.

Warto jednakże pamiętać, że postawa Przybyszewskiego, a także wyłaniający się

z listów autoportret, to także dowód niezwykłego zdecydowania artystycznego pod tym

względem, że mimo upływających lat, pojawiających się nowych tendencji, nurtów,

sposobów wyrażania siebie i świata, a także uwikłania społeczno-politycznego, był on

orędownikiem – zdecydowanym i konsekwentnym – idei „sztuki dla sztuki”. To między

innymi było powodem jego niedopasowania do świata artystycznego początku wieku

XX, a już z całą pewnością lat powojennych, gdy od literatury wymagano czegoś więcej

niż   wnikania   w ludzką   duszę.   To   było   także   powodem   nieporozumień   z córką

Stanisławą, z którą do śmierci Przybyszewski nie mógł się pogodzić i nie rozumiał jej

politycznego zaangażowania.

Konsekwencja   pisarza   polegała   również   na   zgłębianiu   potrzebnej   wiedzy,   na

prowadzeniu   badań   i poszukiwań  takiego   środka   artystycznego   wyrazu,   który  byłby

wystarczający.  Z  listów  wynika  jasno,  że  przez  całe  literackie  życie  Przybyszewski

podążał drogą, którą obrał jako młody człowiek i nie miał zamiaru wyrzec się jej, mimo

wielu niedogodności i przeciwności.

Warto   jednak   pamiętać,   że   choć   taką   postawę   można   określić   mianem   silnej

i zdecydowanej,   to   z drugiej   strony   można   zaoponować   jej,   nazywając   postawą

zacietrzewienia   i kulturowej   ślepoty,   nie   uwzględniającej   pojawiających   się   zmian,

nowych sposobów uprawiania sztuki, które miały prawo zaistnieć i stać się bardziej

popularne, czy też chętniej  wykorzystywane. Przybyszewski zdaje się więc  z jednej

strony stać po stronie swoich racji, być ich wielkim obrońcą i nawet wyznawcą (nie bez

powodu   określał   siebie   kapłanem   sztuki,   a   inni   to   określenie   powtarzali),   z drugiej

jednak zdaje się nie widzieć nowych perspektywy i uporczywie trzymać tylko tego, co

wydaje się słuszne. To stwierdzenie jednak może już wykraczać poza całościowy obraz

Przybyszewskiego   w epistolografii   i obejmować   pole   życia   i twórczości,   a   więc

background image

Zakończenie

133

weryfikować   prawdę   historyczną   (niesprawdzalną   w tym   przypadku)   z prawdą

literacką, epistolograficzną.

Co do jednostkowych autoportretów „genialnego Polaka”, poza opisaną powyżej

autoanalizą własnej osoby (a więc autoportretem Przybyszewskiego-obiektu-badacza),

należy   zwrócić   uwagę   na   to,   że   pisarz   nierzadko   pisał   o sobie   w kategoriach

uniwersalnych, to znaczy charakteryzował się na człowieka o niebagatelnym znaczeniu,

mającego odegrać ważną rolę. Już w początkowej korespondencji wyrażał się o sobie

jako   o człowieku   czynu,   który   choć   uwikłany   w utylitarne   potrzeby   i problemy,   to

potrafi spojrzeć ponad to i dostrzec wymiar metafizyczny swoich działań. Po drugiej

stronie była niechęć sławy, czy też niewiara w nią. Wprost przyznawał, że za sto lat

o jego twórczości nikt już nie będzie pamiętał, ani nie będzie brał pod uwagę.

Najistotniejszy   był   jednak   aspekt   celowości   i podążania   drogą   do   stworzenia

wielkiego dzieła, uzewnętrzniającego nie tylko najgłębsze pragnienia, obawy i nadzieje

ludzkie, ale przede wszystkim tragizm człowieczeństwa jako takiego, ukazującego ową

„nagą   duszę”.   Przybyszewski   badał   naturę   ludzką,   wnikał   w jej   psychikę   (stąd

zainteresowanie   studiami   medycznymi,   psychologią   i filozofią)   i starał   się   oddać   jej

literacki   wydźwięk.   Pisarz   od   najmłodszych   lat   (chociażby   w korespondencji

z Pajzderską) dokonywał oceny współczesnego mu świata i ludzi, czyniąc to również na

kartach powieści, dramatów i wielu innych utworów.

Łączy   się   tutaj   autoportret   Przybyszewskiego-człowieka   i Przybyszewskiego-

krytyka, obejmując również postawę pisarza, twórcy, artysty – bezkompromisowego

należy dodać, bo Smutny Szatan takim siebie widział. Przedstawiał obraz twórcy nie

skrupułów   i zahamowań,   gotowego   dla   sztuki   zrobić   naprawdę   wiele,   również

poświęcić swoją reputację (często oskarżano go o niemoralność, wytykano skandaliczne

zachowania i życiowe błędy), towarzyskie układy i znajomości (pisarz utracił kontakt

z niektórymi   przyjaciółmi,   lub   pogorszył   swoje   stosunki,   miał   także   trudności   ze

wzajemnym   zrozumieniem   z rodziną),   a   nawet   całe   życie   (bieda,   głód,   ciągły   brak

pieniędzy   z powodu   uprawiania   sztuki   pisarskiej),   by   móc   robić   to,   co   w jego

mniemaniu było słuszne i co stanowiło treść jego życia.

Autoportret   Przybyszewskiego-pisarza   to   autoportret   twórcy   umęczonego

codziennością,   troskami   związanymi   z przetrwaniem   i utrzymaniem   rodziny,   ale

background image

134

Zakończenie

również bogaty w akcenty pewności siebie i wiary, że wykonywana praca jest dziełem

ponadczasowym, dziełem nie tylko motywowanym pragnieniem przeżycia, zdobycia

pieniędzy na codzienne wydatki, ale przede wszystkim spełnienia pewnej artystycznej

i narodowej powinności.

Należy   również   pamiętać,   że   ściśle   związany   z tym   jest   autoportret

Przybyszewskiego-redaktora   i Przybyszewskiego-Polaka.   Obie   te   postawy   są   pełne

przekonania   porównywalnego,   a   nawet   tego   samego,   co   w przypadku   pisarskiej

warstwy   tego   obrazu.   Smutny   Szatan   kreował   siebie   na   redaktora   zabiegającego

o sprawy   dotyczącego   jego   twórczości,   ale   zdecydowanie   bardziej   kładł   nacisk   na

sprawy   istotniejsze,   rozumiane   jako   ponadczasowe,   ogólnoludzkie,   a   więc   sprawy

związane z rodzajem publikacji, ich wydźwiękiem, wpływem na ludzi. Przybyszewski

starał się wpływać na społeczeństwo, dążąc do jego edukowania w kwestiach sztuki

i przedstawiał siebie właśnie w taki sposób, jako kapłan sztuki – co zaznaczono już

wcześniej – jako ten, który ma za zadanie pokazać innym na co warto zwracać uwagę,

a na co nie.

Dlatego   kwestia   narodowościowa   w twórczości   Przybyszewskiego   odgrywała

ważną, ale nie najważniejszą rolę. Ważną, bo Przybyszewski czuł się Polakiem, mimo

że pozował na artystę skali europejskiej, lub nawet światowej. Nie najważniejszą, bo

pisarz rozpatrywał te kwestie pod względem wartości uniwersalnych. Jego twórczość

miała   mieć   taki   charakter,   ponadczasowy   i ponadnarodowościowy.   Z   jednej   strony

autoportret dotyczy Przybyszewskiego-Europejczyka, zwłaszcza w berlińskim okresie

twórczości,   a   z drugiej   Przybyszewskiego-Polaka,   już   po   przyjeździe   o Polski

i przekonywania   rodaków,   że   przez   cały   czas   był   związany   z ojczyzną,   z ziemią

kujawską, która wydała go na świat W odczuciu „genialnego Polaka” nie było tutaj

żadnej sprzeczności.

Obok   tej   pełnej   poświęcenia   postawy   znajduje   się   też   prozaiczna   postawa

człowieka, męża, ojca, przyjaciela, borykającego się z typowo życiowymi trudnościami

takimi,   jak   brak   pieniędzy,   głód,   problemy   ze   stałym   miejscem   zamieszkania,

zmagającego się z chorobami i uzależnieniami. I choć to obraz dość szeroki, ponieważ

w wielu listach Przybyszewski poruszał te kwestie (pieniądze są bodaj najczęstszym

motywem epistolografii), to jednak nie jest on bogaty. Uwidacznia się tu pewna stałość

i niezmienność, nie tyle w przekonaniach czy przedstawianiu siebie Przybyszewskiego,

background image

Zakończenie

135

ale w okolicznościach, dających asumpt do takiego a nie innego kreowania swojego

portretu.

Smutny Szatan niemal przez całe życie zmagał się z uporczywą biedą. Ukazywał

się w pozie zmęczonego, zapracowanego człowieka i pisarza, który wciąż musi starać

się o pieniądze. Ponadto przekonywał, że wiele mu się należy, a jednak nie otrzymuje

wynagrodzeń   odpowiadających   jego   zasługom   (często   podkreślał   wprost,   że   go

okradano i oszukiwano), lub też, że zgromadzone środki i tak są niewystarczające na

pokrycie  codziennych  potrzeb,  czy  też  na  spłatę  długu  (jak chociażby  w przypadku

wieloletniej sprawy z Władysławem Berkanem).

Przez   wiele   lat   Przybyszewskiemu   doskwierało   wiele   dolegliwości,   często

będących skutkiem uzależnienia od alkoholu (do którego w listach częściej przyznawał

się pod koniec życia) czy też narkotyków (o nich wspominał niewiele). Cały wachlarz

wielu tych trudności składa się na autoportret Przybyszewskiego-człowieka, który cierpi

i w niemal każdej chwili zmaga się z wieloma niezależnymi od niego ograniczeniami.

Podobnie było w przypadku relacji interpersonalnych i związków z kobietami. Pod

tym względem Meteor Młodej Polski portretował siebie jako fatalistę, który na niewiele

spraw ma wpływ, dlatego musi się im poddać i z czasem pogodzić. Tak podchodził do

małżeństwa   z Jadwigą,   w której   upatrywał   pokutę   za   popełnione   wcześniej   grzechy,

przede wszystkim za związek z Martą Foerder, z którą płodził dzieci, nawet w czasie,

gdy żył w związku małżeński z Dagny Juel. Upatrywał w niej swoistą karę, choć wobec

niej   samej  przedstawiał  siebie  jako oddanego,  kochanego  i wiernego  męża.  Dlatego

autoportret   Przybyszewskiego-męża   jest   dwoisty,   niejednoznaczny,   bardzo   złożony,

niedający się sprowadzić do prostych stwierdzeń i wniosków.

Łatwo   przy   ocenie,   czy   charakterystyce   Przybyszewskiego   popaść   w przesadę,

a niniejsza praca udowadnia, że zakres działań kreacyjnych artysty był szeroki i nieraz

zaciemniał obraz, powodując trudność w stwierdzeniu, czy taka a nie inna interpretacja

jest słuszna. Jednakże podjęcie trudu spojrzenie na Smutnego Szatana z perspektywy lat

i punktu   widzenia   jego   samego,   przez   pryzmat   epistolografii   to   wartościowy   trud,

pozwalający zrozumieć fenomen tego artysty, a także przyjrzeć się bliżej jemu samemu,

nawet jeżeli nie jest to obraz pozytywny.

Podsumowując,   główne,   najwyraźniejsze   tendencje   i autoportrety   zostały

zaprezentowane w sposób całościowy, z uwzględnieniem zarówno obszerności badań,

background image

136

Zakończenie

jak i wielkości korpusu tekstu. Autor jest świadom pewnych ograniczeń i wynikających

z tego   braków   w kompletnej   analizie   każdego   elementu.   Stąd   niniejsza   praca   nie

pretenduje do miana monografii, czy wyczerpującej rozprawy na prezentowany temat.

Dlatego   pole   badań   tego   zagadnienia   wciąż   pozostaje   otwarte   i nie   w pełni

wykorzystane.   Niemniej   jednak   przeprowadzona   analiza   pozwala   kategorycznie

wyróżnić   poszczególne   obrazy   i na   podstawie   zebranego   materiału   opisać

je w odpowiedni sposób.

Epistolografia Przybyszewskiego, mimo swej schematyczności i braku wysokiego

poziomu   artystycznego,   na   co   uwagę   zwracają   komentatorzy   i niektórzy   badacze,

stanowi materiał do wielu badań, także obejmujących autoportrety i procesy autokreacji.

Zaproponowana w niniejszej pracy metoda badania korespondencji z uwzględnieniem

takich a nie innych elementów nie jest jedyna, a ponadto pozwala na spojrzenie na listy

również   od   innych   stron,   na   przykład   tej   dotyczącej   językowej   konstrukcji

i zastosowania technik autoprezentacyjnych, metod perswazyjnych (być może również

manipulacyjnych),   wykorzystywanych   do   wywierania   wpływów   i przekonywania   do

własnych   racji.   Ponadto   możliwe   jest   spojrzenie   na   listy   od   strony   socjologicznej

i psychologicznej, co wydaje się w przypadku Przybyszewskiego bardzo intrygujące.

background image

Summary

The Stanisław Przybyszewski's self-portrait in the letters

The Stanisław Przybyszewski's correspondence is very important part of his literary

heritage   and   this   is   also   interesting   repertory   of   texts   amongst   a   few   authors   of

Modernizm,   Młoda   Polska   (Young   Poland).  As   another   works,   also   the   letters   are

modified by using technique of autocreation. According to the scholars, who claim that

Przybyszewski is the example of literary legend, in which is hard to define what is true

and false, as well is hard to determine the biographical facts and literary facts, it should

be write that the author created a portret of himself also in correspondence. The main

aim of this graduate work is show the Stanisław Przybyszewski's self-portrait in the

letters. The aim is also reveal in which way Przybyszewski portrays himself. The work

shows   many  portraits   of   Przybyszewski.  The   main   parts   of   this   are   private   issues,

economical problems, relationships with friends and family, work in newspaper offices,

creative work, communication with publishers. Also there are public actions, in which

are social and artistic works, political actions. Among variety of Przybyszewski's self-

portraits is the Przybyszewski-human portret, which is very typical feature.

Keywords: Stanisław Przybyszewski, Modernism, Young Poland, self-portret, literature,

letters, correspondence, autobiography

background image
background image

Bibliografia:

Podmiotowa:

Inedita listów Stanisława Przybyszewskiego, [w:] Stanisław Helsztyński, 

Meteory Młodej Polski, Kraków 1969.

Przybyszewski Stanisław, Listy, t. 1., zebrał, życiorysem, wstępem 

i przypisami opatrzył dr Stanisław Helsztyński, Gdańsk, Warszawa 1937.

Przybyszewski Stanisław, Listy, t. 2., zebrał, życiorysem, wstępem 

i przypisami opatrzył dr Stanisław Helsztyński, Gdańsk, Warszawa 1938.

Przybyszewski Stanisław, Listy, t. 3., zebrał, życiorysem, wstępem 

i przypisami opatrzył Stanisław Helsztyński, Gdańsk, Wrocław 1954.

Taborski Roman, Nowe listy Stanisława Przybyszewskiego, [w:] 

Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: Warszawa 

25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. Studia, red. Hanna 

Filipowska, Wrocław 1982.

Przedmiotowa:

Sztuka pisania. O liście polskim w wieku XIX, red. Jolanta Sztachelska 

i Elżbieta Dąbrowicz, Białystok 2000.

Agapkina Tamara, Rosyjskie kontakty Stanisława Przybyszewskiego

tłum. Ewa Głębicka, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały 

konferencji naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie 

zgonu pisarza. Studia, red. Hanna Filipkowska, Wrocław 1982.

Beaujour Michel, Autobiografia i autoportret, tłum. Krystyna Falicka, 

„Pamiętnik Literacki” 1979, z. 1.

Boniecki Edward, Struktura „nagiej duszy”. Studium o Stanisławie 

Przybyszewskim, Warszawa 1993.

background image

140

Bibliografia:

Borzym Stanisław, Uwagi o światopoglądzie filozoficznym 

Przybyszewskiego, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji 

naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. 

Studia, red. Hanna Filipkowska, Wrocław 1982.

Burek Tomasz, Przybyszewski Kusiciel, [w:] Stanisław Przybyszewski. 

Materiały konferencji naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-

lecie zgonu pisarza. Studia, red. Hanna Filipkowska, Wrocław 1982.

Całek Anita, Biografia naukowa: od koncepcji do narracji. 

Interdyscyplinarność, teorie, metody badawcze, Kraków 2013.

Cysewski Krzysztof, Teoretyczne i metodologiczne problemy badań nad 

literaturą, „Pamiętnik Literacki” 1997, z. 1.

Czermińska Małgorzata, Autobiograficzny trójkąt. Świadectwo, wyznanie

i wyzwanie, Kraków 2000.

Czermińska Małgorzata, Autobiografizm: szansa czy pułapka, „Punkt” 

1978, nr 4.

Czermińska Małgorzata, Epistolarne formy, [w:] Słownik literatury 

polskiej XX wieku, zespół red. Alina Brodzka [et al.], Wrocław 1992.

Czermińska Małgorzata, Pomiędzy listem a powieścią, „Teksty” 1975, 

nr 4.

Dynak Józef M., Przybyszewski i „przybyszewszczyzna” w krzywym 

zwierciadle [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji 

naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. 

Studia, red. Hanna Filipkowska, Wrocław 1982.

Dynak Józef, Przybyszewski. Dzieje legendy i autolegendy, Wrocław 

1994.

Gruszewska Ludmiła, (Auto)biograficzne paradygmaty myślenia

[w:] Literatura i komunikacja. Od listu do powieści autobiograficznej

red. nauk. Artur Blaim, Zbigniew Maciejewski, Lublin 1998.

Helsztyński Stanisław, Meteory Młodej Polski, Kraków 1969.

Helsztyński Stanisław, Przybyszewski. Opowieść biograficzna, Warszawa

1985.

background image

Bibliografia:

141

Hutnikiewicz Artur, Stanisław Przybyszewski. Legenda i rzeczywistość

„Zeszyty Naukowe UMK w Toruniu. Nauki humanistyczno-społeczne”, 

z. 48, Filologia Polska IX, Toruń 1972. 

Kolbuszewski Jacek, Przedmowa, [w:] Józef Dynak, Przybyszewski. 

Dzieje legendy i autolegendy, Wrocław 1994.

Kolińska Krystyna, Stachu, jego kobiety i jego dzieci, Warszawa 1994.

Książek Elżbieta, Tekst epistolarny w świetle etykiety językowej, Kraków 

2008.

Kuncewiczowa Maria, Fantasia alla Polacca, Warszawa 1985.

Lubas-Bartoszyńska Regina, Między autobiografią a literaturą

Warszawa 1993.

Makowiecki Andrzej Z., Legenda literacka - przykład Stanisława 

Przybyszewskiego, [w: ] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji 

naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. 

Studia, red. Hanna Filipkowska, Wrocław 1982.

Makowiecki Andrzej Z., Poeta a pieniądz, [w:] Pieniądz w literaturze 

i teatrze, Gdańsk 2000.

Makowiecki Andrzej Z., Trzy legendy literackie – Przybyszewski, 

Witkacy, Gałczyński, Warszawa 1980.

Matuszek Gabriela, Der geniale Pole? Niemcy o Stanisławie 

Przybyszewskim (1892-1992), Kraków 1996.

Mroczkowski Ireneusz, Koncepcja człowieka w ujęciu Stanisława 

Przybyszewskiego, „Studia Płockie” 1981, t. IX.

Piechota Marek, List, [w:] Słownik literatury polskiej XIX wieku, red. 

Józef Bachórz, Alina Kowalczykowa, Wrocław 2009.

Podraza-Kwiatkowska Maria, „Naga dusza” i „epoka mundurów”

[w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: 

Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. Studia, red. 

Hanna Filipkowska, Wrocław 1982.

Popiel Magdalena, List artystyczny jako gatunek narracji epistolarnej. 

O listach Stanisława Wyspiańskiego, [w:] Z dziejów form artystycznych 

background image

Bibliografia:

w literaturze polskiej, t. 85., Narracja i tożsamość (I). Narracje 

w kulturze, red. Włodzimierz Bolecki, Ryszard Nycz, Warszawa 2004.

Przybyszewski Stanisław, Z psychologii jednostki twórczej, [w:] tenże, 

Wybór pism, oprac. Roman Taborski, Wrocław, Wrocław 1966.

Rogacki Henryk I., Żywot Przybyszewskiego, Warszawa 1987.

Sikora Agata, Przemiany epistolografii a kategoria autobiograficzności

„Kultura i Społeczeństwo” 2008, nr 1.

Skwarczyńska Stefania, Teoria listu, na podst. lwowskiego pierwodruku 

oprac. Elżbieta Feliksiak, Mariusz Leś, Białystok 2006.

Skwarczyńska Stefania, Wokół teorii listu (Paradoksy), [w:] taż, 

Pomiędzy historią a teorią literatury, Warszawa 1975.

Sławiński Janusz, List, [w:] Słownik terminów literackich, red. Janusz 

Sławiński, Wrocław 1988.

Sobieraj Tomasz, Przybyszewski jako epistolograf, [w:] Sztuka pisania. 

O liście polskim w wieku XIX, red. Jolanta Sztachelska, Elżbieta 

Dąbrowicz, Białystok 2000.

Stern Anatol, Legendy naszych dni, Warszawa 1969 .

Sudolski Zbigniew, Korespondencja, [w:] Słownik literatury polskiej 

XIX wieku, red. Józef Bachórz, Alina Kowalczykowa, Wrocław 2009.

Szczeglacka Ewa, Autobiografia czy autokreacja? O Dzienniku 

sycylijskim Zygmunta Krasińskiego, [w:] Biografie romantycznych 

poetów, red. Zofia Trojanowiczowa, Jerzy Borowczyk, Poznań 2007.

Taborski Roman, Stanisław Przybyszewski, [w:] Literatura Polska. 

Przewodnik encyklopedyczny, t.2., red. kom. red. (przewodn.) 

Krzyżanowski Julian, od 1976 Hernas Czesław, Warszawa 1985.

Taborski Roman, Wstęp, [w:] Stanisław Przybyszewski, Wybór pism

Wrocław 1966, BN S. 1, nr 190. 

Taborski Roman, Z dziejów scenicznych dramatów Przybyszewskiego

[w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: 

Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. Studia

red. Hanna Filipowska, Wrocław 1982.

background image

Bibliografia:

Trzynadlowski Jan, Małe formy literackie, Wrocław 1977.

Turczyn Anna, Autofikcja, czyli autobiografia psychopolifoniczna

„Teksty Drugie” 2007, nr 1/2.

Walas Teresa, Stanisław Przybyszewski a dekadentyzm, [w:] Stanisław 

Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: Warszawa 25-26 

listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. Studia, red. Hanna 

Filipkowska, Wrocław 1982.

Witt Wiwiana, Przybyszewski a Dostojewski (Jeszcze raz o „Biesach” 

i „Dzieciach szatana”),  tłum. Ewa Głębicka, [w:] Stanisław 

Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: Warszawa 25-26 

listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. Studia, red. Hanna 

Filipkowska, Wrocław 1982.

Wojanowska Bożena, „Nad morzem” Stanisława Przybyszewskiego. 

Mistyka i płeć, [w:] Stanisław Przybyszewski. Materiały konferencji 

naukowej: Warszawa 25-26 listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. 

Studia, red. Hanna Filipkowska, Wrocław 1982.

Woźniakiewicz-Dziadosz Maria, Stefanii Skwarczyńskiej teoria listu

[w:] Literatura i komunikacja. Od listu do powieści autobiograficznej

red. nauk. Artur Blaim, Zbigniew Maciejewski, Lublin 1998.

Wyka Marta, Przybyszewski - powieściopisarz, [w:] Stanisław 

Przybyszewski. Materiały konferencji naukowej: Warszawa 25-26 

listopad 1977 r. W 50-lecie zgonu pisarza. Studia, red. Hanna 

Filipkowska, Wrocław 1982.

Zengel Ryszard, Wieczna legenda Przybyszewskiego, [w:] Mit przygody 

i inne szkice literackie, wyb. i wstępem opatrzył Tomasz Burek, 

Warszawa 1970.

Ziejka Franciszek, Miasto poetów, Kraków 2005.

Żmigrodzka Maria, Osobowość i życie pisarza w monografii historyczno 

literackiej, [w:] Problemy metodologiczne współczesnego 

literaturoznawstwa, Kraków 1976, s. 98.

background image

Bibliografia:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Przybyszewski 

[online: 23.05.2014]

http://stachu-przybyszewski.pl/ [online: 23.05.2014]

Literatura pomocnicza:

Giera Janusz, List jako przesyłka pocztowa. Rys historyczny

[w:] Literatura i komunikacja. Od listu do powieści autobiograficznej

red. nauk. Artur Blaim, Zbigniew Maciejewski, Lublin 1998.

Graczyk Ewa, Ćma. O Stanisławie Przybyszewskiej, Warszawa 1994.

Gutowski Wojciech, Konstelacja Przybyszewskiego, Toruń 2008.

Kosicka Jadwiga., Gerould Daniel, A life of solitude. Stanisława 

Przybyszewska: a biographical study with selected letters, Northwestern 

University Press, Evaston, Ill., 1989.

Kossak Ewa, Dagny Przybyszewska. Zbłąkana gwiazda, Warszawa 1975.

Kowszewicz Anna, Motywacje używania narkotyków w kręgach polskich

elit od połowy XIX wieku do roku 1939, rozprawa doktorska napisana 

pod kierunkiem Bohdana Lapisa na Uniwersytecie im. Adama 

Mickiewicza w Poznaniu, Poznań 2014, 

https://www.repozytorium.amu.edu.pl/jspui/handle/10593/11896 

[online : 08.12.2014].

Lejeune Philippe, Pakt autobiograficzny, tłum A. W. Labuda, „Teksty” 

1975, nr 5.

Lejeune Philippe, Wariacje na temat pewnego paktu: o autobiografii

red. Regina Lubas-Bartoszyńska, tłum. Wincenty Grajewski, Kraków 

2007. 

Lewandowski Tomasz, Dramat intelektu. Biografia literacka Stanisławy 

Przybyszewskiej, Gdańsk 1982.

Lewko Marian, Obecność Skandynawów w polskiej kulturze teatralnej 

w latach 1876-1918, Lublin 1996.

background image

Bibliografia:

Lishaugen Roar, Dagny Juel. Tro, håp og undergang, Oslo 2002.

Niemirowski Wieńczysław A., Stanisław Przybyszewski in Berlin (1889-

1898), [w:] Literarusches Leben in Berlin, Bd. 1. 1871-1933, hg. von 

Peter Wruck, Berlin 1987.

Norseng Mary Kay, Dagny. Dagny Juel Przybyszewska; the Woman and 

the Myth, Seattle & London, 1991.

Sawicka Aleksandra, Dagny Juel Przybyszewska – fakty i legendy

Gdańsk 2006.

Sławiński Janusz, Myśl na temat: biografia pisarza jako jednostka 

procesu historycznoliterackiego, [w:] Próby teoretycznoliterackie. Prace 

wybrane, t. 4., Kraków 2000.

Weiss Tomasz, Fryderyk Nietzsche w piśmiennictwie polskim lat 1890-

1914, Wrocław-Kraków 1961.