background image

 
Stanisław Kłos 
Bieszczady 
Przewodnik 
Warszawa 1993 
SPIS TRE

Ś

CI 

(

    WSTĘP     .

.

   S 

GÓRY, ICH NAZWY, KRAJOBRAZ I PRZYRODA   7 
OD DAWNYCH DO OBECNYCH CZASÓW .... 16 
ZWIEDZANIE BIESZCZADÓW    27 
Drogami Bieszczadów    .   28 

)

        W górę doliny 

Osławy

 (droga 

Zagórz-Komańcza-

 

j

      -Cisn

ą

)     .. 28 

Duża obwodnica — część zachodnia (droga 

Zagórz-

 

l

       

-Lesko-Cisna-Ustrzyki

 Górne)   . 42 

\,

        Duża obwodnica — część wschodnia (droga 

Lesko-

 

^

        

-Ustrzyki

 

Dolne-Czama-Ustrzyki

 Górne)  . 71 

\

         W górę doliny Sanu (droga 

Uherce

 

Mineralne-

 

-Myczkowce-Solina-Polańczyk-Wołkowyja-Rajskie-

 

-Czama)

    . 89 

Wędrówki z plecakiem    . 99 
G

ł

ównym szlakiem beskidzkim (od Komańczy do 

Wołosatego)

 — szlak 

czerwony   . 99 

\

 j        Wierchami pasma granicznego (od Nowego Łupkowa 

'

 

,

       na 

Krzemień

)—

 szlak niebieski    114 

background image

Od Leska na Połoniny (od Leska do granicy 

BPN)

 -

szlak zie

l

ony   121

 

Od 

Ustrzyk

 Dolnych na Krzem

i

eń 

-'

szlak nieb

i

esk

Bies

z

c

z

ad

z

ki Park Narodowy .125

 

Ważnie

j

sze informacje  ..134 

L

ITERATURA   ..141

 

121 125 

130 134 141 

WSTĘP 
Bieszczady to specyficzny region górski naszego kraju, który przed laty 
wzbudził ogromne zainteresowanie turystyczne i spowodował modę na 
masową turystykę pieszą, na różnorodne rajdy, obozy, z

l

oty i wędrówki 

z plecakiem i całym biwakowym majdanem. Uroku bieszczadzkiej 
turystyce dodawa

ł

y bezludne przestrzenie, bezdroża i dzika, niemal 

pierwotna przyroda oraz niczym nieskrępowana swoboda. 
Z czasem, gdy niezależnie od masy turystów, Bieszczady zaczę

ł

y się 

zaludniać, gdy do żyda powróciły zniszczone wsie i osiedla, zmieniły się 
warunki i formy uprawiania turystyki. Mimo różnorodnych zmian i 
przeobra

ż

eń jakie dokonały się tu na przestrzeni kilkudziesięciu 

ostatnich lat, Bieszczady nic nie straciły na swej atrakcyjności, pozostały 
jako region pięknych krajobraz

o

wi wielkiego bogactwa przyrody. Mimo 

wieloletnich wysiłków na rzecz gospodarczego wykorzystania regionu, 
w toku których dokonano — delikatnie określając — szeregu nie-
przemyślanych działań

.

 Bieszczady zachowały nadal piękno i pierwotne 

bogactwo przyrody. Powoli zaczyna się traktować je jako region o 
unikalnych wartościach przyrodniczych, podnosić i doceniać walory 
naturalne, ponad wątpliwe efekty gospodarcze. Dowodem tego są 
kolejne zwiększenia obszarów Bieszczadzkiego Parku Narodowego 
(BPN), ustalenie nowych 

rezer-

 

background image

watów przyrody i stref ochrony krajobrazu. Ostatnimi czasy część 
regionu bieszczadzkiego została włączona w obręb pierwszego w 
Europie międzynarodowego rezerwatu biosfery, obejmującego ościenne 
tereny Polski, Ukrainy i Słowacji o łącznej powierzchni blisko 100 000 
ha. 
Przed drugą wojną światową Bieszczady były regionem nie 
wzbudzającym większego zainteresowania turystycznego, a modne 
wówczas przyjazdy na letniska zaczęły tu dopiero kiełkować. Pierwsze 
obiekty 

turytyczne

 powstały w latach trzydziestych w Komańczy, 

Cisnej

 

i Jabłonkach, letników przyjmowały także co niektóre miejscowe dwory. 
W ówczesnej literaturze turystycznej wzmianki o Bieszczadach były 
nieliczne i raczej ogólnikowe. Powojenne zainteresowanie regionem 
spowodowało duże zapotrzebowanie na literaturę turystyczną. Pierwszy 
przewodnik autorstwa znanego krajoznawcy dr Mieczysława 

Oriowicza

 

ukazał się już w 1954 r. Ogólnie biorąc literatura turystyczna związana z 
Bieszczadami jest raczej skromna. Oprócz dość licznych folderów, map, 
informatorów i drobnych przewodników (E. Moskala, M. 

Starakiewicz) 

ukazały się tylko dwa duże przewodniki: W. 

Krygowskiego 

(kilka 

wydań) i S. Kłosa oraz ostatnio nowy przewodnik Oficyny Wydawniczej 

“Rewasz".

 Niniejsze opracowanie jest nieco odmienne od poprzednich. 

Nie jest to kolejny typowy przewodnik prowadzący turystę dosłownie za 
rączkę po górach, a opowiadanie o górach. Opowiadanie przydatne dla 
przeciętnego człowieka, który niezależnie od zainteresowań i kwalifika-
cji turystycznych pragnie zwiedzić Bieszczady lub choćby tylko poznać 
je z opisu. Oprócz wiadomości historycznych, opisów krajobrazu i 
przyrody, znajdzie się tu miejsce na niejedną anegdotę, a także popularną 
plotkę. 
Mamy nadzieję, że Czytelnicy przyjmą życzliwie tę innowację, a sama 
książka przyczyni się do wzbogacenia wiedzy o Bieszczadach i ich 
dalszej popularyzacji. 
GÓRY, ICH NAZWY, KRAJOBRAZ I PRZYRODA 
@Bieszczady to rozleg

ł

y obszar górski położony na pograniczu Polski i 

Ukrainy sięgający od Przełęczy 

Łupkowskiej

 na zachodzie po dolinę 

rzeki 

Świcy

 na wschodzie. Stanowią one częś

ć

 wielkiego łańcucha 

Karpat i należą do Beskidów Wschodnich. W części przynależnej do 

background image

Polski określane bywają nazwą Bieszczady Zachodnie. Zajmują one 
najbardziej na południowy wschód wysuniętą część kraju, położoną w 
klinie graniczącym z Ukrainą i Słowacją w województwie krośnieńskim. 
Dalszą opowieść o Bieszczadach zacznijmy od wyjaśnienia ich nazwy. 
Jak podaje Adam 

Fastnacht,

 znany badacz dziejów dawnej ziemi 

sanockiej,

 najstarszy zapis zawierający wiadomość o nazwie 

Beschad

 

pochodzi z 1269 r. i zawarty jest w dokumencie węgierskim. Dotyczy on 
granicznego grzbietu karpackiego położonego w pobliżu miejscowości 

Jaśliska

 koło Dukli. Począwszy od 1400 r. w dokumentach 

historycznych powszechnie używana jest nazwa 

Byezad,

 a w 

późniejszym okresie Bieszczad. Ciekawe jest, że w większości starych 
dokumentów nazwa ta dotyczyła lasów królewskich i gór położonych na 
grzbiecie 

background image

granicznym, niekoniecznie w obrębie dzisiejszych Bieszczadów. 
Niejednokrotnie w odniesieniu do grzbietu granicznego używano 
jednocześnie nazwy B

i

eszczad oraz Beskid. Dopiero w późniejszym 

czasie, praktycznie dopiero na przełomie XIX i XX w

., 

nazwę 

Bieszczad, a właściwie Bieszczady, zaczęto stosować w odniesieniu do 
określonej poprzednio części Karpat. 
Dotychczas brak jest jednoznacznych poglądów pozwalających na 

peine

 

wyjaśnienie pochodzenia i znaczenia nazwy Bieszczadów. Według 
dotychczasowej wiedzy najbardziej prawdopodobne wydaje się jej 
germańskie lub trackie pochodzenie. Jedna z hipotez podaje, że nazwa ta 
wywodzi się od legendarnego plemienia 

Besów

 zamieszkujących w 

dalekiej przeszłości tę część Karpat. Według ludowego podania nazwa 
gór ma się wywodzić od legendarnych duchów, złych Biesów i dobrych 
Czadów. Z po

ł

ączenia tych dwu stów powsta

ł

a nazwa Bieszczady. Bies 

to w regionalnym znaczeniu zły duch, diabeł wyjątkowo złośliwy, 
szyderczy i zuchwały, czyniący ludziom wielkie szkody. 
Bieszczady Zachodnie obejmują obszar o powierzchni około 2100 km

2

,

 

którego granice wyznaczają: od zachodu — doliny rzek 

Osławy

 i 

Osławicy

 oddzielające go od Beskidu Niskiego; od południa — główny 

grzbiet Karpat, granią którego przebiega granica państwowa ze Słowacją 
i częściowo także z Ukrainą; od wschodu — granica państwowa z 
Ukrainą biegnąca w części doliną górnego San u; na p

o

mocy — 

naturalne obniżenie pomiędzy Bieszczadami a Pogórzem Przemyskim, 
wzdłuż którego prowadzi linia kolejowa 

Zagórz-K

rościenko. W 

głównym grzbiecie Karpackim granice Bieszczadów Zachodnich wy-
znaczają: Przełęcz 

Łupkowska

 (640 m) na zachodzie i Przełęcz 

Użocka

 

(853 m) ze źródłami Sanu na wschodzie. Krajobraz Bieszczadów tworzą 
przeważnie długie łańcuchy wzgórz i gór, 
ciągnące się z p

om

ocnego zachodu na południowy wschód, o bardzo 

zróżnicowanej rzeźbie i wysokości, poprzedzielane licznymi dolinami 
rzek i potoków. 
P

om

ocna część regionu określana nazwą Bieszczady Niskie posiada 

charakter pogórza zbudowanego ze wzgórz i niewysokich gór średniej 
wysokości od 600 m do 900 m. Wyróżnia się tu Pogórze Leskie z 
bardziej wybitnymi wzniesieniami Gruszka (583 m) i 

Czulnia

 (576 m), 

background image

Góry 

Hoszowskie

 z charakterystycznym długim pasmem 

Żukowa

 

(Holica

 — 761 m), pasmo górskie Ostre (804 m) i oryginalny lesisty wał 

Otrytu

 z najwyższym szczytem zwanym 

Trohaniec

 (939 m). Występuje 

tu typowy krajobraz wyżynny. Wyniosłości posiadają szerokie 
spłaszczo

n

e wierzchowiny i łagodne stoki, dolne partie wykorzystane dla 

celów rolniczych, wyższe zalesione. Wyróżniające elementy krajobrazu 
stanowi oryginalna skała — ostaniec zwana Leski Kamień na 
wyniosłości 

Glinne

 koło Leska, skalna ściana doliny Sanu poniżej 

Myczkowiec,

 

Wolańska

 Skała nad Sanem koło Leska czy też ukryta w 

lesie skalna grań 

Berda

 nad 

Zabrodziem. 

Tu też w dolinie Sanu położone 

są atrakcyjne sztuczne zbiorniki wodne w 

Myczkowcach

 i 

Solinie.

 

W południowej części, określanej przez geografów jako Bieszczady 
Wysokie, krajobraz gór ulega znaczącej zmianie. Góry są tu bardziej 
wysokie, rozległe, strome, dzikie i trudniej dostępne i tylko w znikomym 
stopniu gospodarczo wykorzystane. W tej części Bieszczadów wyróżnia 
się kilka zasadniczych łańcuchów i pasm górskich wysokości od 1000 m 
do ponad 1300 m. Na zachodzie pomiędzy dolinami rzek Osławy, 

Ho-

czewki

 i 

Solinki

 zalega rozległy masyw Wysokiego Działu w grzbiecie 

którego znaczniejsze wyniosłości tworzą: 

Suliła 

(759 m), 

Chryszczata

 

(997 m), 

Wołosań

 (1071 m) i Sasów (1010 m). W paśmie tym pod 

szczytem 

Chryszczatej

 znajdują się 

background image

słynne Jeziorka 

Duszatyńskie

 stanowiące rezerwat przyrody zwany 

Zwi

ę

z

łe

, a w bocznym ramieniu koło zniszczonej 

wsi 

Rab

ę

 unikalne 

gołoborze, także objęte ochroną rezerwatową. Niemal równolegle do 
Wysokiego Działu ciągnie się nieco mniejsze pasmo Durnej (979 m) i 

Łopiennika

 (1069 m). 

Główny grzbiet Bieszczadów tworzy 

tzw.

 pasmo połonin ciągnące się na 

rozległej przestrzeni od doliny 

Solinki

 po dolinę górnego Sanu. Tworzą 

je trzy wybitne grupy górskie z szeregiem bocznych odgałęzień i 
wyniosłości. Od zachodu poczynając jest to: pasmo 

Smereka

 (1222 m) i 

Po

ł

oniny 

Wetlińskiej

 (1255 m), samotny grzbiet Połoniny 

Caryńskiej

 

(1297 m) i tzw. gniazdo 

Tamicy

 (1346 m) i Halicza (1333 m). Ten 

ostatni człon pasma, najwyższy i najciekawszy, obejmuje grupę 
szczytów: Szeroki Wierch (1315 m), Bukowe 

Berdo

 (1313 m), 

Taraica

 

(1346 m), Krzemień (1335 m), Kopa 

Bukowska

 (1312m), Halicz (1333 

m) i położoną już w grzbiecie granicznym Połoninę Bukowsk

(1251 m). 

Poszczególne człony pasma połonin przedzielają głębokie doliny 
potoków 

Prowcza

 i 

Wołosaty.

 Charakterystyczną cechą tego pasma są 

długie i wąskie grzbiety górskie, powyżej górnej granicy lasu pokryte 
trawiastymi 

subalpejskimi

 łąkami zwanymi tu po

ł

oninami, miejscami 

najeżone występami skalnych grani i us

ł

ane kamiennym 

rumoszem

 z 

ruska nazwanym 

grehotem.

 

Ostatnią południową część Bieszczadów stanowi tzw. pasmo graniczne. 
Tworzy je łańcuch zalesionych gór stanowiących grzbiet głównego 
wododziału Karpat. W grzbiecie tym — od zachodu poczynając — 
wyróżniają się wyniosłości: 

Stryb 

(1010 m), Jasło (1153 m), 

Okrąglik

 

(1101 m), 

Płasza

 (1163 m), R

ą

bi

ą

 Skała (1199 m), Krzemieniec (1221 

m), Wielka Rawka (1304 m), Wielka 

Semenowa

 (1091 m) i ostatni 

Beskid 

Woło-sadzki

 (1104 m). Od granicznego grzbietu odgałęzia się ku 

10 
p

o

mocy szereg bocznych ramion porozdzielanych głębokimi dolinami 

potoków sp

ł

ywających ku 

Osławie,

 

Solince

 i 

Wetlinie. 

W ramionach 

grzbietu wyróżniają się szczyty Jasła (1153 m), 

Poportnej

 (1199 m) i 

Ma

l

ej Rawki (1271 m). Głęboka przełęcz Beskid (785 m) nad 

Wołosatem

 oddziela pasmo graniczne od samotnego szczytu 

Menczył

 (l 

008 m) i ciągnącej się dalej wzdłuż granicy Połoniny 

Bukowskiej.

 

background image

Pomiędzy głównymi pasmami Wysokiego Dzia

ł

u i pasma granicznego 

wznoszą się samotne grzbiety 

Matragony

 (990 m) i 

Hyriatej

 (1105 m). 

Bieszczady —podobnie jak całe Karpaty —należą do typu gór 
fałdowych systemu alpejskiego. Powstały w okresie trzeciorzędu. 
Zbudowane są z silnie pofałdowanych skał osadowych, tzw. fliszu 
karpackiego, z

ł

ożonych z 

naprzemianiegłych

 warstw łupków i 

piaskowców. Poprzez pasma gór, od granicznego grzbietu ku p

o

mocy 

przedzierają się doliny rzek: 

Osławy, Osławicy,

 

Hoczewki,

 Solinki, 

Wetliny

 i Sanu oraz 

Wołosatego 

i innych potoków, tworząc malownicze, 

często przełomowe doliny. Szczególnie atrakcyjny jest 

oddnekWetliny

 

od Zawoju do Polanek z dzikim przełomem “Sinych Wirów", kaskady 
potoku 

Prowczy—Dwemika

 koło 

Nasicznego

 i dolina Solinki niemal na 

całej swej długości. Największą rzeką Bieszczadów jest San, do którego 
wpadają niemal wszystkie rzeki i potoki tego regionu. San wypływa u 
krańca Bieszczadów Zachodnich, spod Przełęczy 

Użockiej,

 w rejonie 

całkowicie zniszczonej wioski 

Sianki

 i podąża w kierunku 

północno-

zachodnim

 w poprzek całego regionu. Niemal pośrodku Bieszczadów 

wody Sanu spiętrzone zaporami w 

Solinie

 i 

Myczkowcach

 utworzyły 

dwa sztuczne zbiorniki — Wielkie Jezioro 

Solińskie

 rozlane w dolinach 

Solinki i Sanu o powierzchni 21,5 km

2

 oraz położone poniżej małe 

Jeziorko 

Myczkowce

 (2 km

2

).

 

11 

background image

Bieszczady znane są jako góry o niezwykle bogatym środowisku 
przyrodniczym. Jego charakterystyczną cechą jest zaistnia

ł

y po ostatniej 

wojnie proces wtórnego zdziczenia przyrody spowodowany zanikiem 
gospodarki ludzkiej na znacznym obszarze. W środowisku 
przyrodniczym Bieszczadów występują tylko trzy piętra roślinne, są to: 
piętro pogórza, piętro regla dolnego i piętro halne. Piętro regla pogórza 
sięga wysokości do 500 m n.p.m

.,

 piętro regla dolnego dochodzi do 

wysokości 1100-1150 m n.p.m

.,

 piętro halne zwane też piętrem połonin 

zalega powyżej tej granicy. 
@Ponad 60% powierzchni Bieszczadów pokrywają lasy, głównie 

jodlowo-bukowe

 i bukowe. W większości regionu zachowały się zespoły 

leśne 

tzw.

 buczyny karpackiej, typowej dla obszaru Karpat Wschodnich. 

Tworzą je skupiska starych buczyn, w górnych partiach przemieszanych 
z jaworem, niestety znacznie zdewastowane rabunkową gospodarką. 
Pierwotne zespoły buczyny karpackiej zachowały się jeszcze w rejonie 
tzw. Puszczy Bukowej na północnych stokach 

Rabiej

 Skały i w 

rezerwacie Puszcza Bukowa nad Sanem, obecnie włączonym w obszar 
Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Sporą część górskich zboczy 
porastają dzikie zarośla olszynowe, dziś przemieszane z wieloma 
gatunkami innych drzew, porosłe na dawnych użytkach rolnych. 
Środowisko bieszczadzkich lasów stanowi pięć podstawowych gatunków 
drzew (głównie buk i jodła, a rzadziej jawor, świerk i olcha) oraz 120 
gatunków roślin zielnych. Charakterystyczną cechą tutejszego 
@środowiska przyrodniczego jest obniżenie górnej granicy lasu do 
wysokości 1100—1150 m n.p.m

.,

 spowodowane specyficznymi 

warunkami klimatycznymi. Występują tu wyłącznie lasy regla dolnego. 
Brak jest lasów świerkowych regla górnego i piętra 

kosodrzewi-

 

12 

ny.

 Na górnej granicy lasów płożą się karłowate buczyny, a wyżej 

sięgają już tylko zarośla olszy zielonej zwanej kosą. Osobliwością 
regionu są zalegające na wierzchowinach gór łąki górskie 

(subalpejskie),

 

zwane połoninami, pokryte bujną i różnorodną roślinnością. Stanowią 
one resztkę pierwotnego piętra alpejskiego i są niewątpliwie 
pochodzenia naturalnego. Zosta

ł

y jednak w ciągu wieków sztucznie 

powiększone przez celową wycinkę lasów dla potrzeb gospodarki 

background image

pasterskiej. Środowisko połonin tworzy bogata i różnorodna roślinność 
obejmująca blisko 700 gatunków roślin, a głównie borówka czarna i 
czerwona (brusznica) oraz trawy: 

kosmatka

 

gajowa,

 

trzdnnik

 leśny, 

bliźniaczka

 i inne. 

Pierwsze wiadomości o po

ł

oninach jako naturalnych pastwiskach 

górskich mamy z pierwszej połowy XV w. Nazwa ich przywędrowała w 
te strony wraz z osadnictwem wołoskim i pochodzi od serbskiego słowa 
“p

i

anina" określającego górę z pastwiskami. Niezwykle bogata flora 

@Bieszczadów obejmuje ponad 900 gatunków roślin naczyniowych 
(kwiatowych), 250 gatunków mchów i 300 gatunków porostów. Rośnie 
tu 

m.in.

 30 gatunków roślin 

wschodniokarpackich

 i alpejskich oraz około 

80 gatunków rzadkich roślin wysokogórskich i 66 gatunków 

kserotermicznych

 (ciepłolubnych). 

Fauna Bieszczadów obejmuje około 230 gatunków, w tym 43 ssaki, 7 
gadów, 10 płazów, 150 ptaków i 20 ryb oraz całe mnóstwo 
bezkręgowców. Znajduje się tu sporo rzadko występujących zwierząt, 
między innymi: żubry, niedźwiedzie, wilki, rysie i żbiki oraz okazałe 
jelenie karpackie. Pośród licznej gromady ptaków spotyka się bociana 
czarnego, puchacza, orła przedniego, orlika krzykliwego i 

grubodzioba,

 a 

wśród gadów największego w Europie węża Eskulapa. 
13 

background image

Najciekawsze partie Bieszczadów posiadające szczególnie cenne walory 
środowiska naturalnego i krajobrazu podlegają ochronie. Znajduje się tu 
Bieszczadzki Park Narodowy, trzy obszary chronionego krajobrazu, 
utworzone ostatnio parki krajobrazowe 

dśniańsko-wetliński

 i doliny 

Sanu oraz 14 rezerwatów przyrody. Ochroną rezerwatową objęto m.in. 
natural

n

e stanowiska cisów na górach Jawor i 

Woronikówka

 

koto 

Baligrodu, unikalne torfowiska wysokie 

“Litmirz",

 “Łokieć", “Zakole", 

“Dźwiniacz"

 i 

“Tamawa"

 w dolinie Sanu, oryginalne Jeziorka 

Duszatyńskie

 i nie mniej ciekawe gołoborze koło 

Rabego.

 

W 1991 r. na mocy porozumienia Polski, Ukrainy i Słowacji na 
pograniczu tych trzech krajów utworzono pierwszy w Europie 
Międzynarodowy Rezerwat Biosfery, w obręb którego włączono cały 
obszar 

BPN.

 

Bieszczady posiadają specyf

i

czny klimat górski ukształtowany głównie 

pod wpływem powietrza 

polamo-morskiego 

polamo-kontynentalnego

 

napływającego z p

om

ocy i południa Europy. Region ten pozostaje w 

zasięgu klimatu Karpat Wschodnich i Niżu Węgierskiego, który posiada 
duży wpływ na kształtowanie tutejszych warunków pogodowych i 
przyrody. Bieszczadzkie lato jest stosunkowo krótkie, 

depłe,

 ale też i 

wilgotne z pow

ó

d u bardzo dużej ilości opadów. Trwa około 60 dni, od 

połowy czerwca do połowy sierpnia. Średnie temperatury lata wynoszą 
od 14°C do 16°C. Zima w Bieszczadach rozpoczyna się z początkiem 
grudnia i trwa do końca marca, wysoko w górach miesiąc dłużej. Średnie 
temperatury tego okresu wynoszą od —3°C do —7°C wysoko w górach. 
Tutejs

z

a zima charakteryzuje się obfitymi opadami śniegu. Przeciętna 

grubość pokrywy śnieżnej wynosi od 35 cm na północy regionu 
14 
do ponad 80 cm na południu, a wysoko w górach dochodzi do 180 cm. 
Dobre warunki śniegowe umożliwiają uprawianie narciarstwa. Dla 
turystyki 

ł

adną porą roku jest tu jesień. Ta pora jest stosunkowo 

depła

 i 

sucha. Na okres jesieni przypada najwięcej dni pogodnych. 

background image

OD DAWNYCH DO OBECNYCH CZASÓW 
Osadnictwo w regionie Bieszczadów zaczę

ł

o się rozwijać stosunkowo 

późno, na szerszą skalę dopiero w ciągu XV—XVI w. Z początku tego 
okresu pochodzą pierwsze informacje dotyczące istnienia, bądź 
powstania, szeregu osad, 

m.in.

 Zagórza (1412 r

.),

 Leska (l 436 r

.),

 

01sza

n

icy(1436r.),Radoszyc(1441 r.) i Rajskiego (1425 r

.),

 a także 

miasta Leska (1472 r

.).

 Wcześniejsze wzmianki dotyczą tylko kilku 

wsi,

 

a mianowicie 

Terpiczowa 

(obecnie Średnia Wieś) i 

Myczkowiec

 

wymienianych w 1376 r. oraz 

Hoczwi

 wzmiankowanej w 1400 r. W tym 

też czasie na tutejszej widowni pojawiły się możne rody Knu

w, 

właścicieli pobliskiego 

Sobienia,

 a później Leska oraz Balów, wywodzą-

cych się od 

Matiasza

 ze 

Zboisk,

 posiadacza Hoczwi. Niezależnie od 

wcześniejszego osadnictwa polskiego czy ruskiego, poczynając od 
pierwszej połowy XV w. zaczę

ł

o się rozwijać osadnictwo wołoskie czy 

też 

wałaskie,

 jak je dawniej nazywano. Pasterska ludność wołoska 

przywędrowa

ł

a w te strony z południa Karpat, zakładała swoje osady na 

niepisanych zasadach prawa wołoskiego, opartego na odwiecznych 
tradycjach i zwyczajach tego ludu, dostosowanych do ich form żyda i 
warunków bytowania. 
16 
Sami Wołosi będący do dziś bliżej nie określoną społecznością, 
stanowili konglomerat różnych narodowości, głównie rumuńskiej, 
bałkańskiej i ruskiej, dodatkowo jeszcze przemieszanych z innymi 
elementami. Z ilości osad założonych na prawie wołoskim można 
wnioskować, że ludność ta stanowiła w przeszłości główny element 
osadniczy w Bieszczadach, z niej wykształciły się później grupy etniczne 
górali ruskich zamieszkujących Karpaty Wschodnie. Czy przed 
osadnictwem wołoskim by

ł

a tu pustka osadnicza, na dobrą sprawę nie 

wiadomo. Skromna ilość zachowanych dokumentów i brak 
dostatecznych badań archeologicznych nie pozwalają na pełne 
wyjaśnienie początków zasiedlenia tego regionu, a także przynależności 
państwowej tego terytorium. W literaturze na ten temat istnieją różne 
poglądy, generalnie jednak przeważa teza o decydującej roli osadnictwa 
wołoskiego. Ca

ł

kiem innego zdania są naukowcy ukraińscy usiłujący 

udowodnić etniczną przynależność tej ziemi do dawnej Rusi. Luźne 

background image

znaleziska archeologiczne z rejonu Leska, Zagórza, 

Czaszyna

 i Czarnej 

dowodzą śladów pobytu człowieka już w okresie neolitu. Nieliczne ślady 
osad z okresu rzymskiego (Lesko) i kultury łużyckiej (Rajskie) dowodzą, 
że człowiek żył tu od dawna. Rzadkie, ale zapewne bardziej rozwinięte, 
osadnictwo było w średniowieczu. Świadczy o tym zachowane grodzi-
sko w Hoczwi oraz domniemane miejsca po grodach w 

Mycz-kowcach,

 

Rajskiem

 i 

Łupkowie,

 na co wskazują zachowane nazwy terenowe. W 

okresie poprzedzającym powstanie państwa Piastów tereny te 
pozostawały przypuszczalnie w posiadaniu plemienia Chorwatów, które 
w tym rejonie Karpat miało swoje siedziby. 
Prz

y

pusz

cza>8tęrtppier

wot

ni

e Karpaty Północne były zamieszkałe 

przez^tTerśkie^ghłpna

 trackie, która to ludność uległa z czasem 

ypdtenizacji

 

i

 

rut^zacji.

 

17 

background image

W czasach już historycznie nam znanych, przypuszczalnie w początkach 
XI w

.,

 ziemie w dorzeczu górnego Sanu, aż po Sanok, dostały się w 

posiadanie książąt ruskich. Przez kilka wieków władcy Polski i Rusi, a 
także sąsiednich Węgier toczyli spory o posiadanie tej 

częśd

 Karpat. 

Ostatecznie dopiero w 1340 r. Kazimierz Wielki odebrał Rusi tę część 
kraju i przyłączył do Polski. Od tego czasu Bieszczady wchodziły w 
skład historycznej ziemi 

sanockiej,

 której stolicą, aż do pierwszego 

rozbioru Polski, był Sanok. Początkowo prawie cały ich obszar stanowił 
własność królewską, dopiero potem drogą darowizn i akcji osadniczej 
dostał się w ręce prywatne. Oprócz wspomnianych już rodów 

Kmitów

 i 

Balów, ze znaczniejszych rodzin swoje włości posiadali tu Krasiccy, 

Stadniccy,

 

Mnisz-chowie

 i Fredrowie. 

Bieszczady przez długie wieki pozostawały poza zasięgiem wielkich 
wydarzeń i spraw, które targały dziejami Rzeczypospolitej. Zapewne 
docierały w te strony hordy tatarskie, przelewały się najazdy węgierskie, 
później ukrywały się oddziały konfederatów barskich, a nieliczni patrioci 
próbowali wzniecić powstanie przeciw austriackiemu zaborcy. 
Utrapieniem dla tutejszych mieszkańców było powszechne w 
ówczesnych czasach 

zbójnictwo,

 które szczególnie rozpanoszyło się w 

XVI i XVII w. Przez góry przelewały się całe kompanie rodzimych 

beskidników

 i węgierskich sabatów i 

tołhajów

 oraz innych 

opryszków.

 

Gnębiły one w równej mierze ludność wiejską jak i szlacheckie dwory, 
napadały na kupców i wędrowców. Rozbojem trudnił się prosty lud, a 
nierzadko także drobniejsza szlachta i 

popi.

 Wśród beskidników tylko 

nieliczni należeli do tych szlachetnych zbójów, co odbierali bogatym, a 
rozdawali biednym. Równie okrutne były częste w tych stronach wojny 
szlacheckie, sąsiedzkie najazdy i rozstrzygane szablą spory, 
18 
które w ówczesnych czasach były sprawą codzienną. Do XIX w. 
włącznie 

żyde

 tutejszej 

ludnośd,

 podobnie jak i szlachty, było niezwykle 

proste i prymitywne, panowała powszechna bieda i zacofanie. 
Prymitywna gospodarka 

rolno-hodowlana

 nie mogła zapewnić 

dostatecznej bazy materialnej dla przeludnionych 

wsi.

 Poza hodowlą 

bydła i wołów, które zbywano na wielkich targach w Baligrodzie i 

Lutowiskach,

 były tu tylko prymitywne przemysły leśne, nieliczne 

background image

tartaki i młyny wodne oraz aż dwie 

fryszerki

 — huty żelaza w 

Cisnej

 i 

Rabem koło Baligrodu. W miasteczkach utrzymywał się handel i 
rzemiosło rozwijane na miarę lokalnych potrzeb, głównie przez społecz-
ność żydowską. Dopiero na przełomie XIX i XX w

.,

 gdy Bieszczady 

opasała sieć linii kolejowych, a w głąb dotarły torowiska kolejek, 
rozpoczęto masową eksploatację lasów. Wówczas też, co prawda 
głównie na obrzeżach regionu, pojawiło się kopalnictwo naftowe, 
powstały rafinerie nafty oraz inny drobny przemysł. 
Na przełomie lat 1914—1915 przez góry przewalił się walec wielkiej 
wojny pozostawiając tysiące mogił i zgliszcza osad. Dzieła zniszczenia 
dopełniła ostatnia wojna i późniejsze walki z nacjonalistycznym 
podziemiem ukraińskim. Ten okres wymaga bardziej szczegółowego 
omówienia. 
W początkach drugiej połowy września 1939 r. wojska niemieckie zajęły 
cały obszar Bieszczadów i poszły dalej na wschód. Wkrótce potem na 
mocy osławionego układu 

Ribbent-rop-Mołotow

 zaborcze państwa 

dokonały podziału Polski. Podzielono również Bieszczady. W tym 
regionie granica pomiędzy hitlerowskimi Niemcami, a ówczesnym 
Związkiem Radzieckim przebiegała wzdłuż doliny Sanu. Tereny 
położone na wschód od Sanu zostały włączone do Rosji Sowieckiej, 
tereny położone na zachód pozostawały pod okupacją niemiecką, 
19 

background image

wchodząc w skład 

tzw.

 Generalnej Gube

rn

i. W obu częściach 

podzielonych Bieszczadów ludność polska przeżywała trudne chwile. 
Niemal od początku okupacji Rosjanie rozpoczęli aresztowania i 
wywózkę Polaków w głąb Związku Radzieckiego. Po stronie 
niemieckiej, za zgodą i przyzwoleniem okupanta, aktywną działalność 
podjęli nacjonaliści ukraińscy, przejmując władzę administracyjną i 
polityczną w większości miast i 

wsi

 regionu. Nieliczne skupiska polskie 

nie były w stanie podjąć skutecznej walki z okupantami. Powstałe 
zalążki organizacji konspiracyjnej zajęły się głównie organizowaniem 
dróg przerzutu na Węgry. W czerwcu 1941 r. walec wojny ponownie 
przetoczył się przez Bieszczady. Po krótkich starciach granicznych 
wojska niemieckie zmusiły niedawnego sojusznika do sromotnego 
odwrotu. W trzy lata później sytuacja się odwróciła. Pod koniec września 
1944 r. w toku operacji 

wschodniokarpackiej

 wojska radzieckie dotarły 

do przedgórza Bieszczadów, 14 września opanowały Lesko, 18 września 
zajęły 

Ustrzyki

 Dolne, które oczywiście od razu włączono ponownie w 

granice ówczesnego ZSRR. W toku ciężkich walk 

czer-wonoarmiśd

 

spychali wroga na południe i 18 października wyrzucili Niemców z 
ostatniej pozycji obronnej w okolicach Woli 

Michowej.

 Front przewalił 

się na południe, a w Bieszczadach rozgorzała nowa wojna wzniecona 
przez Ukraińską Powstańczą Armię 

(UPA)

 podległą Organizacji 

Nacjonalistów Ukraińskich, która już w sierpniu 1944 r. atakiem na 
Baligród rozpoczęła krwawy terror względem zamieszkałej tu ludności 
polskiej. Według nomenklatury UPA w rejonie Bieszczadów działał 

kureń

 “Rena" w składzie czterech 

sotni

 

m.in.

 

“Bira", “Hrynia"

 i 

“Stiacha".

 Wkrótce po zakończeniu wojny na mocy porozumienia ze 

Związkiem Radzieckim i z pomocą wojsk 
20

 

radzieckich (NKWD), rozpoczęto wysiedlanie ludności ukraińskiej do 
ZSRR. Przez dwa lata przesiedlano Ukraińców do Rosji, pozostałą część 
w 1947 r. — w ramach akcji “Wisła" — wywieziono na ziemie 
zachodnie. Ogółem z terenu Bieszczadów wysiedlono 134 000 osób, w 
tym około 100 000 do ZSRR. W wyniku tych działań znaczna część 
Bieszczadów pozostała wyludniona, 84 wsie zostały całkowicie 
opuszczone i zniszczone, 80% użytków rolnych legło odłogiem. 

background image

Dla zwalczania oddziałów UPA i zapewnienia bezpieczeństwa ludności 
polskiej skierowano w ten rejon całą dywizję piechoty 

WP.

 Przez z górą 

trzy lata w górach trwały ustawiczne starcia, rozgrywa

ł

y się większe i 

mniejsze bitwy, dochodziło do wielu tragedii, cierpiała ludność polska i 
ukraińska. Terror wzniecony przez UPA zrodził morze wzajemnej 
nienawiści, spowodował ogrom zniszczeń i tragedii. Nie da się ukryć, że 
działania UPA były okrutne, i nie można się dziwić, że odzewem ze 
strony polskiej było dążenie do zniszczenia ukraińskiego podziemia, 
czego w końcu dokonano. Walki z UPA zakończono, po obu stronach 
pozostały jednak 

niezagojone

 rany, nie wyjaśnione zostały sprawy, które 

doprowadziły do tak tragicznych wydarzeń. Z biegiem lat zrodziło się na 
ten temat wiele, często nieprawdziwych, mitów i legend. 
Zanim dopowiemy historię Bieszczadów z ostatnich, współczesnych 
nam czasów, wróćmy jeszcze na chwilę do dawniejszych lat. Do czasów 
drugiej wojny Bieszczady były zamieszkałe głównie przez ludność 
narodowości ukraińskiej, którą dawniej określano powszechnie mianem 

Rusinów.

 Ludność polska zamieszkiwała przeważnie w p

om

ocnej części 

regionu, gdzie w większości były wsie 

polsko-ukraińskie,

 sporadycznie 

także w niektórych osadach w głębi gór. Do lat 1939—1941 żyto tu 
21 

background image

jeszcze sporo Żydów. Wioski położone w głębi gór zamieszkiwały dwie 
grupy etniczne górali ruskich — 

Łemków

 i 

Bojków. Łemkowie

 

zasiedlali tylko zachodnią część regionu, po dolinę rzeki 

Ostawy.

 Wioski 

bojkowskie

 ciągnę

ł

y się na wschód od doliny tej rzeki, aż poza dzisiejszą 

granicę z Ukrainą. Jako ciekawostkę można podać, że w części 
Bieszczadów należącej dziś do Ukrainy, zachowa

ł

y się jeszcze 

autentyczne wsie bojkowskie z tradycyjnym budownictwem, kulturą i 
folklorem. W Bieszczadach polskich Bojków nie ma od dawna, a ich 
kultura materialna została prawie w całości zniszczona. Jej resztki 
przetrwały tylko w skansenie Muzeum Budownictwa Ludowego w 
Sanoku. 
Powstanie grup etnicznych Łemków i Bojków było procesem 
skomplikowanym i do dziś jednoznacznie nie wyjaśnionym. Według 
wiedzy powszechnie przyjętej w literaturze polskiej grupy te 
wykształciły się z pasterskiej ludności wołoskiej w wyniku 
przemieszania z osiadłą tu wcześniej (lub później) ludnością polską i 
ruską oraz szeregu innych czynników kulturowych i materialnych. 
Zarówno 

Bojkowie

 jak i Łemkowie pos

ł

ugiwali się językiem 

ukraińskim, w którym obok słów ruskich występowały wyrazy w 
brzmieni

u

 polskim. Jedni i drudzy byli wyznania greckokatolickiego, 

rzadziej prawosławnego, używali alfabetu cerkiewnego zwanego 
cyrylicą. Łemkowie prowadzili gospodarkę 

rolno-hodowlaną.

 Bojkowie 

zajmowali się hodowlą i prymitywnym pasterstwem. U Łemków widać 
było znaczne oddziaływanie kultury polskiej, natomiast Bojkowie 
pozostawali pod wyraźnymi wpływami Rusi, oni też bardzo wcześnie 
zaczęli określać się jako Ukraińcy. Różnice językowe i kulturowe 
pomiędzy 

Łemkami

 i B

ó

jkami były mało znaczące. Przejawiały się 

głównie w elementach gwary, ubioru i budownictwa, obrzędach i 
zwyczajach. 
22

 

Rodowód pochodzenia nazw 

Łemkówi

 Bojków jest dotychczas mało 

znany. Pojawiły się one w użyciu w XIX w. Nazwa 

Łemko

 pochodzi od 

przezwiska 

“Łem",

 którym sąsiedzi określali tę grupę górali ruskich. 

Nazwa B

ó

jko pochodzi od używanego często w mowie tego ludu słowa 

“boje", które stało się synonimem ciemnego, zacofanego ludu. 

background image

Jak już wspomniano, ludność 

bojkowska

 

zniknęła

 z tych stron 

całkowicie, natomiast Łemkowie zamieszkują jeszcze w kilku wsiach 
położonych na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów, m.in. spore 
ich skupisko jest w Komańczy i kilku sąsiednich miejscowościach. Wraz 
z ludnością ca

ł

kowicie zaginęła bogata niegdyś kultura ludowa i 

oryginalny folklor. Na zachodnich krańcach regionu, m.in. w 

Turzańsku,

 

Rzepedzi, 

Komańczy i 

Cisnej

 zachowały się nieliczne przykłady 

dawnego budownictwa 

łemkowskiego,

 tu i 

ówdzie

 przetrwały stare 

drewniane cerkwie. Działania wojenne i bezlitosny czas, a także ludzka 
bezmyślność, chęć zemsty lub zysku i niekiedy świadome dzia

ł

ania 

władz, doprowadziły do dewastacji i zniszczenia szeregu cennych 
obiektów budownictwa cerkiewnego. Bieszczady miały i nadal posiadają 
specyf

i

czny urok, charakter i klimat. W latach powojennych obrosły 

legendą o ludności, która niegdyś je zamieszkiwała, tragediami wojny i 
późniejszych walk 

polsko-ukraińskich,

 przywracania ich do życia i 

turystycznego ożywienia. Ile prawdziwych i zmyślonych opowieści 
krąży na ten temat, trudno zliczyć. 
W 1951 r. w wyniku zamiany terenów przygranicznych z ówczesnym 
Związkiem Radzieckim dokonano korekty granic w Bieszczadach. W 
granice Polski ponownie włączono 

Ustrzyki 

Dolne, 

Lutowiska

 i 

kilkadziesiąt 

wsi

 w ich rejonie, opuszczonych i zdewastowanych. Na 

terenach tych ulokowano przesiedleńców z lubelskiego. Po latach 
zapomnienia w 

począt-

 

23

 

background image

kach

 lat pięćdziesiątych przypomniano sobie o Bieszczadach. Pierwsi 

byli turyści, którzy w latach 1952—1953 wyznakowali bieszczadzki 
odcinek głównego szlaku beskidzkiego. Wśród jednej z pierwszych grup, 
która w 1953 r. zapędziła się w Bieszczady był ksiądz Karol 

Wojtyła.

 

Potem zaczęli tu gospodarzyć leśnicy i drogowcy. Poczynając od 1955 r. 
życie zaczęło ponownie wracać w opuszczone góry. W 

dągu

 lat 

podejmowano różne, nie zawsze dobrze przemyślane działania 
gospodarcze, wydawano kolejne uchwały i pieniądze, wymyślano akcje 
osadnicze i propagandowe. Zrobiono niewątpl

i

wie dużo, jednak sporo 

wysiłku, pracy i pieniędzy zmarnowano. Podejmowano różne koncepcje 
zagospodarowania turystycznego regionu, z których żadna nic została 
zrealizowana, a to co w tym zakresie zrobiono, powstało właściwie bez 
planu w wyniku doraźnych lub przypadkowych działań. W 

dągu

 lat 

pojawiały się różne pomysły gospodarczego i turystycznego 
wykorzystania regionu. Czego tu nie robiono. Był czas, gdy próbowano 
tu wypasać bydło na wzór dzikiego zachodu. Nakręcono nawet film 

“Ranczo

 Teksas". Potem zaczęto zakładać gigantyczne gospodarstwa 

rolne i hodowlane, tworzyć wielki przemysł drzewny, dla którego 
niestety zabrakło już drewna w bieszczadzkich lasach. Mia

ł

y być wielkie 

hotele, schroniska i ośrodki wypoczynkowe. Z wielkich zamiarów 
zrealizowano tylko część i dobrze, że tak się stało. 
Po latach zastoju w góry zaczęło powracać życie. Niemal ze wszystkich 
stron kraju ściągali tu ludzie różnego pokroju i autoramentu. Obok 
pełnych chęci i zapału do tworzen

i

a nowego żyda, przybywali 

pospolid

 

oberwańcy

 i 

lekkoduchy, 

nierzadko będący na pograniczu prawa. 

Osiedlali się tu typowe mieszczuchy, którym zamarzyło się 

żyde

 na 

ł

onie 

przyrody, przymusowi przesiedleńcy z regionu lubelskiego, górale z 

prze-

 

24

 

ludnionych

 podhalańskich 

wsi.

 Różne były ich losy, zachowania i 

pozycja materialna. Część szybko 

udekła,

 część z czasem także 

zrezygnowała, większość pozostała. Sporo osadników przegrało w walce 
z surową górską przyrodą, inni z władzą, bankami lub własną 
nieudolnością. Jedni osiągnęli spore sukcesy, inni splajtowali lub żyją na 
pograniczu nędzy. Na dowód jak dziwne by

ł

o tutejsze osadnictwo można 

background image

podać, że jest tu wieś, co prawda nieduża, której niemal wszyscy 
mieszkańcy mają wyższe wykształcenie, a większość z nich nigdy 
uprzednio nie parała się rolnictwem. Oddzielną, aczkolwiek nieliczną 
grupę tubylców, o której warto wspomnieć, stanowią ludzie określani 
przydomkami bieszczadzkich 

wagabundów,

 

zakapiorów

 i powsinogów. 

Śdągnęli

 tu przed laty z różnych stron kraju —ludzie oryginały, różni 

dziwacy, raczej nieszkodliwi szaleńcy i żydowi rozbitkowie, cwaniacy i 
urodzeni nieudacznicy. Gdy zabrakło autentycznych mieszkańców gór 
oni stworzyli osobliwą atmosferę i swoistą kulturę, stali się legendą 
współczesnych Bieszczadów. W

ł

óczyli się po górach, mieszkali w 

szałasach i byle jak skleconych budach. 

Śdgani

 i przepędzani przez 

władzę i milicję przetrwali 

dężkie

 czasy, znaleźli tu przystań i ostoję. 

Zdzisław 

Rados,

 Jędrek Po

ł

onina, Jurek Dwa Tysiące, 

Lutek

 

Pinczuk 

inne 

zakapiory

 wrośli w tutejszy krajobraz, stali się 

częśdą 

bieszczadzkiego folkloru. 
Tak więc obecną społeczność Bieszczadów stanowią w przeważającej 
większości osadnicy przybyli tu w okresie powojennym z różnych stron 
kraju. Z biegiem lat nastąpiła pewna asymilacja tutejszej 

ludnośd,

 która 

zaczęła tworzyć wspólne cechy nowej kultury materialnej oraz 

obyczajowośd.

 Od kilkunastu już lat obserwuje się tu narodziny ludowej 

twórczości artystycznej. Z pojedynczych poczynań powstała w 1978 r. 
25

 

background image

Bieszczadzka Grupa Twórców Kultury skupiająca ponad 30 
profesjonalnych i ludowych artystów. Prezentują oni różne dziedziny 
twórczości, głównie rze

ź

bę i malarstwo, nawiązujące do tradycji 

kulturalnej regionu. Grupa, do której należą 

m.in. 

Zdzisław 

Pękalski

 z 

Hoczwi,

 Jan Ligaj z Zagórza, Jan 

Romasz-kan

 z 

Kalnicy

 i Andrzej 

Wasilewski

 przejawia dużą aktywność kulturotwórczą. W 1992 r. w 

nabytym w Zagórzu domu urządziła stałą galerię sztuki, gdzie obok 
og

l

ądania prac bieszczadzkich 

twórcówmożna

 także nabyć ich świątki, 

obrazy i inne dzieła. 
ZWIEDZANIE BIESZCZADÓW 
Zwiedzanie Bieszczadów umożliwia nam dogodna sieć dróg oraz 
znakowanych pieszych szlaków turystycznych. Do głównych 
miejscowości wypadowych jakimi są: 

Zagórz,

 Komańcza, Lesko i 

Ustrzyki

 Dolne można dojechać koleją, a za pośrednictwem kolejki 

leśnej dotrzeć z 

Rzepedzi

 lub Nowego Łupkowa do Majdanu ko

ł

Cisnej.

 W całych Bieszczadach istnieje dobrze rozwinięta —lecz 

ostatnio szwankująca —lokalna sieć komunikacji autobusowej PKS, 
dociera tu także kilka autobusów dalekobieżnych. 
W krótkim przewodniku nie sposób opisać wszystkich dojść i dojazdów, 
wycieczek samochodowych i pieszych, czy też zimową porą 
narciarskich. Z konieczności zajmiemy się więc opisem tylko czterech 
najbardziej uczęszczanych tras drogowych oraz czterech głównych 
szlaków pieszych. A tak przy okazji warto zwrócić uwagę na ciągle 
niewykorzystane zimowe walory Bieszczadów. A przecież można tu z 
powodzeniem uprawiać narciarstwo turystyczne, korzystając z sieci 
znakowanych szlaków. Nie zalecam jednak zimowych wędrówek pie-
szych. 
27

 

background image

DROGAMI BIESZCZADÓW

 

W górę doliny Os

ł

awy (droga 

Zagórz

 — Koma

ń

cza — Ci

s

n

ą

D

ł

ugość 59 km, czas przejazdu około l .30 

godz.

 

Zwiedzanie Bieszczadów rozpoczynamy od Zagórza, ważnego w

ę

zła 

kolejowego i drogowego położonego na 

północ-no-zachodnim

 krańcu 

regionu. Tu od głównej trasy podkarpackiej odgałęzia się droga lokalna 
prowadząca na południe do Komańczy, mająca dalej połączenie do 

Cisnej.

 Od Zagórza w głąb gór prowadzi także linia kolejowa do 

Nowego Łupkowa, skąd do 

Gsnej

 (Majdanu) biegnie słynna 

wąskotorowa kolejka leśna. Zagórz to małe miasto położone w 
malowniczej dolinie 

Osławy

 obrzeżonej stromymi skalistymi zboczami. 

Zagórz znany dopiero od 1412 r. przez całe wieki był małą, niewiele 
znaczącą osadą. Dopiero pod koniec XIX w. po wybudowaniu linii 
kolejowych Przemyśl—Łupków (1872 r.) i Stróże—Zagórz (1884 r.) 
zyskał na znaczeniu. Wieś zasiedli

ł

y wówczas liczne rodziny kolejarskie. 

W 1977 r. osada otrzymała prawa miejskie. Zabudowania miasta 
rozciągnęły się wzdłuż drogi do Komańczy. Wśród domów zabytkowa 
cerkiew prawosławna, murowana, zbudowana w 1836 r

.,

 a nieco dalej 

barokowy kościół parafialny z XVIII w. W głównym ołtarzu kościoła 
cenny obraz “Zwiastowanie N.M.P.

"

 z początku XVI w. 

Wpołudniowo-

wschodnim

 krańc

u

 miasta, na wzgórzu zwanym 

Mariemontem,

 

ulokowanym w zakolu Osławy usadowiły się malownicze ruiny 
obronnego klasztoru Karmelitów Bosych. Dziwnie pogmatwane są losy 
tego 

klasztoru-warowni,

 jego 

28

 

jego powstania, upadku i prób odbudowy. Mówią o tym zachowane 
przekazy jak i powstałe w 

dągu

 wieków podania. Nic więc dziwnego, że 

romantyczne 

m

iny, pełne tajemniczych zakamarków i owiane czarami 

legend, od dawna przyciągają zwiedzających. 
Budowa klasztoru-warowni została zapoczątkowana w bliżej 
nieokreślonym czasie w drugiej połowie XVII w

.,

 a ostatecznie 

ukończona dopiero w 1733 r. W wyniku kilku kolejnych fundacji oraz 
wieloletnich prac powstał rozległy zespół klasztorny o obronnym 
charakterze, imponujący do dziś rozmiarami i architekturą, ale po co w 
tym czasie i w tym rejonie kraju wzniesiono tak przestarzałą, wprost 

background image

średniowieczną, warownię doprawdy nie wiadomo. Z historii wiadomo, 
że klasztor tylko raz spełnił swą obronną rolę. Zza jego murów 
konfederaci barscy stawiali opór wojskom rosyjskim gen. 

Drewicza,

 

których działa mocno poturbowały klasztorne budowle. Klasztor pełnił 
funkcję nadgranicznej twierdzy, posiadał za

ł

ogę wojskową, a po

ł

ożony 

przy nim 

szpital-przytułek

 był schronieniem dla wysłużonych żołnierzy. 

Wiadomo, że po wojnach napoleońskich znajdowali tu pomoc polscy 
patrioci i spiskowcy. W podziemiach klasztoru miały być ponoć 
gromadzone ogromne skarby, a od warowni do zamku w Lesku miał 
prowadzić podziemny tunel. Prawdopodobnie za sprawą władz austriac-
kich, 16 czerwca 1822 r. cała warownia spłonęła. Ostatecznie po kasacie 
konwentu w 1831 r. opuszczony przez zakonników klasztor szybko 
popadł w ruinę. Wskutek różnych kolei losu opuszczone ruiny dostały 
się w okresie międzywojennym w ręce barona 

A.L.

 

Gubrynowicza,

 

osobliwego dziwaka z pobliskiego Poraża, który przekazał je ponownie 
na rzecz kościoła. 
29

 

background image

W 1959 r. Karmelici podjęli próbę odbudowy klasztoru, ale po śmierci 
ojca J. Prusa, który osobiście oczyszczał i reperował ruiny, prac tych 
zaniechano. Na ich kontynuowanie nie wyraziły potem zgody władze 
wojewódzkie. Ruiny zespołu klasztornego zajmują rozleg

ł

y teren. 

Centralne miejsce zajmuje barokowy kościół z dwoma wieżami w 
fasadzie, do którego od południa przylega 

czworoboczny

 budynek 

klasztorny z dziedzińcem pośrodku i basztą w narożu. Całość otaczają 
dobrze zachowane jeszcze mury obronne. Obok bramy wjazdowej ruina 
kordegardy i budynku gościnnego, nieco na uboczu zwaliska szpitala. Na 
wewnętrznych ścianach kościoła zachowały się 

iluzjonistyczne

 freski 

malowane przez Grzegorza 

Czajkowskiego.

 Z 

zagórską

 warownią 

związane są liczne legendy i podania. Po ruinach klasztoru błąka się 
duch mnicha, którego nawet w jasny dzień można niekiedy spotkać. 
Natomiast nocą krąży wśród ruin tajemniczy rycerz. Ma to być duch 
legendarnego 

Nieczui,

 weterana zrywów narodowych i wojen 

napoleońskich, którego doczesne szczątki spoczywają ponoć pod wielką 
kamienną płytą u 

wejśda

 do świątyni. W kościele miał być ustawiony 

kamienny pomnik z wizerunkiem zmarłego, ale po tragicznym pożarze 
zniknął on bez śladu i od tego momentu pojawia się jego duch. Postać 
legendarnego Nieczui, a faktycznie Marcina Nieczui Śląskiego, jest 
kanwą powieści Z. 

Kaczkowskiego

 “Grób Nieczui". Najwięcej 

bai

 krąży 

na temat spalenia klasztoru. W klasztornym szpitalu dla weteranów 
odbywały się konspiracyjne spotkania, co nie podobało się austriackiemu 
zaborcy. Chcąc zlikwidować konspiracyjną melinę Austriacy kazali po 
prostu podpalić klasztor, sami rozsiewając 

pogoski,

 że zrobili to 

zakonnicy. Tak powstała legenda. Ponoć zakonnicy, pospołu z 
weteranami, urządzali w klasztorze 
30

 

hulanki i pijaństwa. Bolejący nad tym przeor, nie mogąc znieść tego 
zgorszenia, osobiście miał go podpalić. Inna wersja mówi, że rozbawieni 
zakonnicy przez nieostrożność zaprószyli ogień, który dostał się do 
zgromadzonych w piwnicach prochów. Kolejna w

e

rsja podaje, że w toku 

ostrej kłótni przeora z jednym z zakonników, ten ostatni podpalił 
umyślnie klasztor, za co był więziony i sądzony. Jedna z legend 
powiada, że podpalenie klasztoru nastąpi

ł

o za sprawą starosty 

background image

sanockiego,

 pragnącego w ten sposób przypodobać się władzom 

austriackim. Przy tej okazji inicjator zbrodni stracił ukochaną córkę, 
która ponoć uciekła z podpalaczem. Na koniec tych opowiadań warto 
podać, że już w czasach zaboru austriackiego w ruinach klasztoru został 

pojmany,

 wraz ze swoją bandą, słynny 

Ogarek, 

ostatni chyba z 

bieszczadzkich zbójników. Schował się ponoć w trumnie, ale i tam go 
przypadkowo znaleziono. Co by nie było prawdą romantyczne zwaliska, 
pełne zielska i tajemniczych zakamarków, przyciągają od dawna 
zwiedzających. Z klasztornego wzgórza roztacza się wspaniały widok na 
położoną w dole 

Osławę

 oraz okoliczne wzniesienia Pogórza 

Bukowskiego.

 

Na terenie miasta zachowały się ślady jeszcze innej warowni. Na 
wzgórzu zwanym Okopami Pułaskiego znajdują się resztki wałów bliżej 
niezbadanego wczesnośredniowiecznego grodu. Będąc w Zagórzu warto 
odwiedzić Dom Sztuki Bieszczadzkiej Grupy Twórców Kultury otwarty 
w marcu 1992 r. Jest tu stała galeria rzeźby, malarstwa i graf

i

ki, 

prowadzi się także sprzedaż prac bieszczadzkich twórców. W samym 
Zagórzu mieszka i tworzy 

intarsjonista

 Jan Ligaj oraz rzeźbiarz Antoni 

Taboro-wicz.

 Ligaj tworzy oryginalne obrazy na drewnie 

tzw.

 techniką 

intarsji,

 polegającą na sklejaniu kompozycji z różnych gatunków drewna. 

31 

background image

Pozostawiamy 

Zagórz

 i udajemy się w dalszą drogę na południe. Trasa 

prowadzi malowniczą doliną 

Osławy

 wijącą się pośród niewysokich 

wzniesień. Mijamy kolejno wioski 

Wielo-pole

 i 

Tamawę

 Dolną. Ta 

ostatnia osada, dzieląca się na 

Tamawę

 Dolną i Tamawę Górną, ciągnie 

się w bocznej dolinie potoku 

Kalniczka.

 

Tarnawa

 powstała w okresie 

XV—XVI w. jest dużą i dobrze rozwiniętą gospodarczo osadą. Niegdyś 
wydobywano tu i wypalano wapień, była też warzelnia soli. Latem 1944 
r. w czasie akcji “Burza" oddział partyzancki AK mjr. 

“Korwina"

 rozbił 

tu silne zgrupowanie wojsk ukraińskich 

SS

 

Galizien.

 Na terenie 

Tamawy

 

Górnej zachowało się kilka zabytkowych obiektów: murowany kościół 
parafialny zbudowany w latach 1924—1933; 

klasycystyczna

 cerkiew 

greckokatolicka z 1817 r

.,

 w części zrujnowana oraz budynek dawnego 

dworu z pierwszej połowy XIX w. i resztki ziemnych umocnień XVI-
w

i

e

c

z

n

ego dworu obronnego 

Tamawskich.

 

Około 14 km na południe od Tamawy, u krańca doliny 

Kalniczki

 istniała 

niegdyś wieś Kamica, dziś jest tam tylko upadające gospodarstwo PGR. 
W latach 1836—1839 w tamtejszym folwarku Krasickich mieszka

l

gospodarzył Wincenty Po

(1807—1872), znany poeta i prozaik, geograf 

i krajoznawca. Podczas pobytu w 

Kalnicy

 poeta rozpoczął pisanie 

słynnego poematu 

“Mohort".

 Po dworku nie ma dziś śladu, zniszczał 

podobnie jak wieś po ostatniej wojnie. Przetrwało tylko kilka sędziwych 
dębów. Okolice przez które prowadzi droga pozostawały w okresie lat 
1945 —l 947 w zasięgu aktywnej działalności oddziałów 

UPA.

 Niemal 

wszystkie położone tu miejscowości doznały znacznych zniszczeń, 
niektóre po wysiedleniu mieszkańców przestały istnie

ć

. Jeszcze dziś, 

mimo upływu lat, można napotkać rany zadane tej ziemi w owych 
strasznych czasach. 
32

 

Zdziczałe drzewa owocowe i 

zarosłe

 zielskiem zgliszcza znaczą miejsca, 

gdzie niegdyś stały domy i były ludne osiedla. 
Minąwszy wioskę 

Czaszyn,

 w której zwraca uwagę dawna, cerkiew 

greckokatolicka (obecnie kościół) zbudowana w 1835 r

.,

 droga śmiałymi 

serpentynami wspina się na wyniosły, w części zalesiony grzbiet Działu 
(603 m) z ładnymi widokami na okolicę i ponownie wchodzi w dolinę 
Osławy. Naprzeciwległym krańcu wzniesienia usadowiła się ma

ł

background image

wioska 

Kulaszne

 założona przez Wołochów 1546 r. W starej drewnianej 

chacie mieszka tu Andrzej 

Wasilewski,

 powszechnie uznawany za króla 

bieszczadzkich 

wagabundów,

 znany bardziej pod przezwiskiem Jędrek 

Połonina. Wasilewski to niespożyty gawędziarz, a także znany twórca 
ludowy. Zajmuje się rzeźbą, a sporadycznie tak

ż

e malarstwem. Jego 

oryginalne rzeźby — madonny, kapliczki i kapele inspirowane są 
dawnym folklorem bieszczadzkim. 
Dalej przy drodze duża wieś 

Szczawne

 powstała zapewne w początkach 

XV w. W 1880 r. znajdował się tu ma

ł

y zakład zdrojowy z pijalnią wód 

mineralnych, wnet jednak zlikwidowany z powodu nieopłacalności. 
Bliżej niezbadane źródła mineralne, z którymi związana jest nazwa 

wsi,

 

pozostają do dziś niewykorzystane. Na terenie wsi, ukryta wśród drzew, 
zabytkowa cerkiew prawosławna, drewniana, zbudowana przez cieślę 

Hojsana

 z Płonnej w 1888 r. z oddzielnie stojącą, o rok późniejszą, 

dzwonnicą. 
Dwa kilometry dalej na południe usadowiła się 

Rzepedź, 

stara wieś 

łemkowska

 lokowana w 1526 r. i nowe osiedle wyrosłe przy Zak

ł

adach 

Drzewnych zbudowanych tu w latach 1959—1962, później 
rozbudowanych. Sama wioska ulokowała się nieco na uboczu drogi w 
bocznej dolinie potoku 

Rzepedka. 

W pierwszej połowie XIX w. w 

Rzepedzi

 mieszkał i gospodarzył 

33

 

background image

Jan Kanty 

Podolecki,

 swego czasu znany działacz polityczny, poeta i 

publicysta. Był on autorem wierszowanej opowieści 

“Hnatowe

 

Berdo",

 

która upowszechniła legendę o niejakim 

Hnade,

 jego ukochanej 

dziewczynie i skalistej grzędzie Hnatowe Berdo sterczącej w bocznym 
ramieniu Połoniny 

Wetlińskiej. 

Pośrodku wioski zabytkowa cerkiew 

greckokatolicka, drewniana, zbudowana w 1824 r

.,

 niedawno 

odnowiona. Cerkiew jest budowlą trójdzielną 

tzn.

 składającą się z trzech 

części; prezbiterium, nawy i 

babińca.

 Nakryta jest dacha

m

namiotowymi zwieńczonymi trzema wieżyczkami z kopulastymi 
he

ł

mami. Wewnątrz cerkwi zachowało się oryginalne wyposa

ż

enie — 

ikonostas z XIX w

.,

 sporo cennych ikon, polichromia 

figuralno-

omamentalna

 malowana w 1896 r. przez 

Josipa Bukowczyka

 i dwa 

ołtarze boczne. Opoda

l

 oddzielnie stojąca drewniana dzwonnica z 

początku XIX stulecia. Na 

przycer-kiewnym

 cmentarzu okolonym 

kamiennym murkiem kilka starych nagrobków. W obrębie wioski 
zachowało się jeszcze nieco starych chat 

łemkowskich

 oraz kapliczek i 

przydrożnych krzyży. Nowa część 

Rzepedzi

 ulokowała się w niewielkiej 

kotlince u zbiegu rzek 

Osławy

 i 

Osławicy.

 Jest tu kilkanaście bloków 

mieszkalnych, szkoła, przychodnia lekarska, dom kultury, małe centrum 
handlowe, kościół i dwa ośrodki wypoczynkowe. Nieco w głębi doliny 
stoją zabudowania zakładów drzewnych. Opodal znajduje się stacyjka 
kolejki leśnej 

Rzepedź-Smolnik,

 stanowiącej odgałęzienie linii 

wąskotorowej Nowy Łupków—Majdan. Kolejka oprócz dr

e

wna wozi 

także podróżnych. 

Podąg

 do 

Smolnika

 odchodzi zwykle w godzinach 

rannych. 
Na wschód od Rzepedzi, w dolinie bocznego potoku leży bardzo 
ciekawa 

łemkowska

 wieś 

Turzańsk

 założona przez 

34

 

Wołochów w początkach XVI w. W okresie powojennym wieś została 
całkowicie wysiedlona, ale wnet przybyli tu nowi osadnicy. Po 1958 r. z 
ziem zachodnich powróciło sporo dawniej tu mieszkających rodzin. 
Wzdłuż wiejskiej drogi stoją tu i 

ówdzie

 oryginalne 

łemkowskie

 chyże 

— długie domostwa zbudowane z grubych jodłowych bali mieszczące 
pod jednym dachem całe gospodarstwo — izby mieszkalne, sień, 
komorę, oborę, wozownię i stodołę. Na wzgórku po lewej stronie drogi, 

background image

w otoczeniu drzew i kamiennego ogrodzenia stoi drewnia

n

a cerkiew 

prawos

ł

awna wzniesiona w latach 1801 —1803, później powiększona. 

Zbudowana na rzucie krzyża posiada typowy trójdzielny układ i 
oryginalną architekturę. Dachy świątyni wieńczy pięć misternych 
wieżyczek i 

cebulastymi

 hełmami. Oddzielnie stojąca wysoka drewniana 

dzwonnica zwieńczona jest także dachem namiotowym zakończonym 

cebulastym

 hełmem. Wewnątrz świątyni zachowa

ł

 się oryginalny, 

baroko-wo-klasycystyczny

 ikonostas pochodzący z pierwszej połowy 

XIX w. z ikonami malowanymi przez Josipa Bukowczyka oraz dwa 
ołtarze boczne z początku XIX w. Charakterystycznym elementem 
cerkiewnego w

n

ętrza jest ikonostas — bogato zdobiona ściana 

oddzielająca prezbiterium od nawy. Ścianę pokrywają ikony, oryginalne 
obrazy malowane na desce, przedstawiające osoby święte, sceny biblijne 
lub 

liturgiczno-sym-boliczne,

 będące swoistą formą malarstwa 

sakralnego obrządku wschodniego. 
Od wschodu nad 

Turzańskiem

 wznosi się wyniosła widokowa góra 

Suliła

 (759 m). Warto stąd zrobić małą wycieczkę. Dojście jest 

stosunkowo łatwe i proste, prowadzi widokowym działem Wysokiego 
Wierchu (649 m) ciągnącym się na południe od 

wsi.

 Dojście na 

Suliłę

 

zajmie nam około 2 

godz.,

 powrót tyle 

35

 

background image

samo. Ze szczytu można podziwiać wspaniałą panoramę Beskidu 
Niskiego oraz część Bieszczadów z 

Chryszczatą,

 

Łopien-nikiem

 i 

Jasłem. 
Od 

Rzepedzi

 trasa opuszcza czasowo dolinę 

Osławy

 i dalej prowadzi w 

górę jej dopływu — 

Osławicy.

 Po obu stronach rzeki wznoszą się 

wysokie zalesione zbocza gór. 
W odleg

ł

ości 28 km od Zagórza leży Komańcza, największa osada w 

okolicy, siedziba gminy, znana z dużej aktywności gospodarczej. 
Komańcza leży w pięknej lesistej okolicy, w otoczeni

u

 wzniesień 

sięgających 600—700 m 

n.p.m.

 Zimą są tu dobre warunki śniegowe, 

szczególnie w rejonie 

KarnaHowego Łazu,

 gdzie śnieg utrzymuje się 

wyjątkowo d

ł

ugo i gdzie od niedawna jest wyciąg narciarski. Przez 

Komańczę przechodzi główny szlak beskidzki znakowany kolorem 
czerwonym, tu rozpoczyna się jego bieszczadzki odcinek. Wieś 
Komańcza została założona w 1512 r. przez 

krajnika

 

szczawińskiego 

Iwanko,

 za zezwoleniem hetmana Mikołaja 

Kamienieckiego, 

stanowiła 

własność królewską i rządziła się prawem wołoskim. Na prze

ł

omie lat 

1918/1919 wieś była ośrodkiem 

tzw.

 republiki 

komańczańskiej,

 do której 

przystąpiło około 30 okolicznych 

wsi 

zamieszkałych przez ludność 

ukraińską, deklarujących przynależność do rodzącego się wówczas 
państwa ukraińskiego. Siły zbrojne republiki wystąpiły przeciw 
powstającej władzy polskiej, lecz wnet zostały rozgromione. W nocy z 
23 na 24 marca 1946 r. na stacjonujący tu garnizon 

WP

 napadła 

sotnia

 

UPA.

 

W toku walki część wsi została spalona, zginęło sporo jej mieszkańców. 
Komańcza zamieszkała była dawniej w większości przez ludność 
narodowości ukraińskiej, głównie 

Łemków.

 Po ich wysiedleniu, w 1947 

r. pozostało tu zaledwie 28 polskich rodzin. 
36

 

Z biegiem lat wieś odbudowa

ł

a się i rozbudowała. Z przymusowego 

wysiedlenia powróciło sporo jej dawnych mieszkańców. Dziś Komańczę 
zamieszkują pospołu Polacy i Ukraińcy 

(Łem-kowie),

 jest tu kościół, 

sędziwa cerki

e

w prawosławna (dawniej 

greckokatlicka)

 i nowa cerkiew 

obrządku 

bizantyjsko-ukraińs-kiego.

 

W latach dwudziestych w p

o

mocnej części wsi zaczęła się rozwijać 

background image

nowa osada o charakterze letniskowym, którą z czasem zaczęto nazywać 
Komańcza Letnisko. Do 1939 r. powstało tu kilka willi i pensjonatów, 
domy wypoczynkowe kolejarzy i studentów, które w większości 
spłonęły w latach powojennej zawieruchy. W rejonie dawnego letniska, 
na zalesionym zboczu wzniesienia 

Bircza

 znajduje się schronisko 

turystyczne PTTK, zwane od niedawna 

“Podkowiata".

 Mieści się ono w 

dawnej willi letniskowej wybudowanej w latach 1933—1934, ostatnio 
starannie odnowionej. Pomysłowy gospodarz Janek Bet pragnąc 
zapewne uatrakcyjnić obiekt upodobnił jego wygląd do stylu z “dzikiego 
zachodu", powstało coś w rodzaju “miasteczka Country". Jego otwarcie 
w maju 1992 r. poprzedziła stosowna impreza, która ponoć ma być 
powtarzana corocznie. 
Wyżej na uroczej leśnej polanie ukrywa się 

klasztor-pens-jonat

 Sióstr 

Zgromadzenia Najświętszej Rodziny z Nazaretu, zwanych po prostu 
Nazaretankami. Siostry przyby

ł

y do Komańczy w 1928 r. i wnet podjęły 

budowę domu zakonnego. Klasztor zbudowany w latach 1929—1931 w 
typie willi uzdrowiskowej w tzw. stylu szwajcarskim z kamienia i 
drewna stanowi architektoniczne cacko. Ten skromny 

klasztorek

 odegrał 

w pewnym czasie znaczącą rolę. Późnym popołudniem 29 października 
1955 r. pod klasztor zajechały trzy 

samochodcy.

 Pod eskortą 

przywieziono tu 

ks.

 kardynała Stefana 

Wyszyńskiego

 

37

 

background image

(1901 -1981), od 1951 r. więzionego przez wład

z

e komunistyczne. Było 

to już trzecie miejsce 

j

ego odosobnienia. W czasie blisko rocznego 

pobytu w Komańczy 

ks.

 kardynał wiele pracował, tu powstały jego 

“Zapiski więzienne" i “Jasnogórskie śluby narodu polskiego". W wyniku 
październikowych zmian i objęcia władzy przez W. 

Gomułkę

 28 

października 1956 r. ks. kardynał opuścił Komańczę i powrócił do 
Warszawy. Przed klasztornym budynkiem odsłonięt

e

 w 1986 r. spiżowy 

pomnik Prymasa Tysiąclecia. W jednym pokoju na parterze jest Izba 
Pamięci. Jest tu kilka sprzętów, żelazne łóżko, leżanka, wiklinowy stół i 
fotel, kilka fotografii i osobistych drobiazgów, szaty liturgiczne i strój 
kardynalski oraz kostur, który służył mu podczas spacerów. 
W klasztornej kaplicy 

p.w.

 

św.

 Teresy, tablica upamiętniająca pobyt ks. 

kardynała. 
Wieś zabudowana jest dosyć chaotycznie, nowe domy mieszają się ze 
starymi chałupami, tych ostatnich jest niestety coraz mniej. W centrum 
drewniany kościół zbudowany w latach 1949-1950 oraz pomnik 
poległych w latach 1939-1947. W zachodniej części 

wsi,

 przy drodze do 

Jaślisk,

 nowa okazała cerkiew 

ukraińsko-bizantyjska

 ukończona w 1988 

r. W przyziemiach cerkwi muzeum 

łemkowskie.

 Nieco dalej, na 

wzniesieniu stoi otoczona wieńcem starych drzew oryginalna cerkiew 
prawosławna zbudowana około 1802 r

.,

 ostatnio starannie odres-

taurowana. Jest to budowla drewniana konstrukcji zrębowej, szalowana 
deskami, o typowym trójdzielnym układzie z zakrystią na osi 
prezbiterium, nakryta dachem dwuspadowym zwieńczonym czterema 

cebulastymi

 wieżyczkami. Cerkiew otacza kamienny murek, w którym 

oddzielnie ustawiona drewniana XIX-w

i

e

c

z

n

a dzwonnica służy 

równocześnie za bramkę. Wewnątrz cerkwi oryginalny ikonostas 
wykonany w 1832 r. przez 
38

 

Afanazego

 

Rużiłowicza,

 ołtarze, polichromia i cenne ikony, głównie z 

XIX w. W ołtarzu za ikonostasem cenna ikona Matki Boskiej z 
Dzieciątkiem z 1803 r

.,

 będąca kopią cudownego obrazu z 

Werchraty-

Krechowa

 koło Żółkwi. Będąc w Komańczy warto odszukać i zobaczyć 

ukryte w zakątkach wsi stare zagrody łemkowskie pochodzące z XIX w. 
bądź początków XX w

.,

 zbudowane z grubych jodłowych bali 

background image

konstrukcji zrębowej, charakterystycznie malowane na ciemnobrązowy 
kolor z bielonymi szczelinami. 
Komańcza to wieś licznie odwiedzana przez turystów, którzy tu 
rozpoczynają lub kończą wędrówkę. Sporo ludzi przyjeżdża tu także na 
letni lub zimowy wypoczynek. Atrakcyjne położenie, lokalny 
mikroklimat i naturalne źródła wód mineralnych pozwolą uznać ją za 
miejscowość o walorach 

wypoczynkowo-leczniczych

 z perspektywami 

rozwoju jako uzdrowisko. W 1974 r. Komańcza zaliczona została do 
uzdrowisk, ale oprócz zaszczytnego miana nic w tym zakresie nie 
zyskała. 
Z Komańczy można robić atrakcyjne wycieczki do słynnych jeziorek 

duszatyńskich

 i dalej na 

Chryszczatą

 (11 km — 4,30 

godz.),

 na położoną 

w paśmie granicznym widokową 

Danawę

 (9 km — 3,45 godz.) oraz 

skalisty grzbiet Kamienia w Beskidzie Niskim (8,5 km - 3,15 godz

.).

 

W centrum Komańczy droga od Zagórza łączy się z 

tzw. 

drogą karpacką 

prowadzącą od Jaślisk do 

Cisnej.

 Drogą tą udajemy się dalej na południe 

w głąb gór. Niedaleko za Komańczą w bocznej dolinie potoku 

Radoszanka

 leży wieś 

Radoszyce.

 Osada ta lokowana w 1441 r. na 

prawie niemieckim, faktycznie rządziła się prawem wołoskim. Jak 
wskazują stare dokumenty, by

ł

a to jedna z pierwszych osad prawa 

wołoskiego, 
39

 

background image

jej osadźcą byt Jakub 

Walachus.

 Jest to także najstarsza osada w okolicy. 

Nazwę 

Radoczice

 wymienia dokument Kazimier

z

a Wielkiego z 1361 r. 

Można przypuszczać, że dawnymi czasy była to osada strażników 
granicznych, jako że od niepamiętnych czasów przez pobliską Przełęcz 

Łupkowską

 (640 m), prowadził uczęszczany trakt handlowy na Węgry. 

W głębi wioski dawna cerkiew (obecnie kościół) zbudowana w 1868 r

.,

 

drewniana, trójdzielna z charakterystyczną wieżą nad 

babiócem.

 

Wewnątrz 
zachowany X

I

X-w

i

ecz

n

y ikonostas. Wśród zabudowań sporo starych 

chat 

łemkowskich.

 

Za 

Radoszycami

 droga wchodzi na tereny po wojnie wyludnione i 

całkowicie zniszczone. Napotykane wsie to 

pege-erowskie

 osiedla lub 

osady leśników powstałe na wypalonych pustkach. Po obu stronach 
drogi rozległe pola i łąki, w części zaniedbane i opuszczone, należące do 
PGR w 

Osławicy

 i Nowym 

Łupkowie.

 Osada Nowy Łupków, poło

ż

ona 

nieco na południe od drogi zaczęła rozwijać się niespełna sto lat temu, 
gdy powstała tu ważna stacja kolejowa, od której zaczęto budowę 
słynnej dziś bieszczadzkiej ciuchci. Obecnie jest to spora osada 
zamieszkała g

ł

ównie przez pracowników leśnych i kolejowych, jest tu 

jeszcze duże gospodarstwo 

PPRol.

 Właściwa wieś Łupków leżała dalej 

na południe, w dolinie 

Smolniczka,

 zniszczona zarosła lasem. Dziś jest 

tam tylko schronisko studenckie. 
Za 

Łupkowem

 droga zmienia kierunek bardziej na wschód. Z 

wyniosłości, które pokonuje roztacza się piękny widok na rozległe 
Obniżenie Woli 

Michowej

 okolone wysokimi łańcuchami gór. Od strony 

północnej podnosi się majestatyczny grzbiet Wysokiego Działu z 
szeregiem wybijających się wyniosłości, na południu ciągnie się lesisty 
wał pasma granicznego. W głębi doliny widać kopy 

Szczyriska,

 

Kiczery,

 

Matragony

 

40

 

Hyriatej.

 Droga ponownie obniża się w dolinę 

Osławy,

 tu mającej 

wygląd małego potoku. Mijamy kolejno dawne 

lem-kowskie

 wsie 

Smolnik,

 Wolę 

Michową

 i Maniów powstałe w XVI w. Drodze 

towarzszy

 linia kolejki wąskotorowej, wspomnianej już bieszczadzkiej 

ducha. Budowę kolejki, która początkowo prowadziła z Nowego 

background image

Łupkowa do Majdanu koło 

Cisnej,

 rozpoczęto około 1890 r. W latach 

1900-1904 torowisko kolejki przedłużono do uroczyska Beskid koło 

Smereka.

 Po wojnie kolejka została przekazana administracji lasów 

państwowych, przebudowano odcinek z Nowego Łupkowa do Majdanu, 
w 1964 r. oddano do użytku dalszy odcinek kolejki do 

Moczarnego.

 

Kolejka od początku swego istnienia służyła głównie do przewozu 
drewna, sporadycznie woziła różne towary i podróżnych. Od 1963 r. na 
trasie od Nowego Łupkowa i 

Rzepedzi

 do Majdanu uruchomiono 

normalne przewozy pasażerskie. Archaiczna kolejka stała się wielką 
atrakcją dla turystów zwiedzających Bieszczady. Obecnie los kolejki 
wydaje się być przesądzony, upadnie zapewne niedługo z braku drewna i 
pieniędzy na jej utrzymanie. W rejonie nieistniejącej obecnie wioski 

Szczerbanówka,

 po której pozostała tylko samotna kapliczka, droga 

opuszcza dolinę Osławy i wspina się na grzbiet łączący masyw 
Matragony z pasmem Wysokiego Dzia

ni

. Na przeciwległym skłonie 

grzbietu drogowcy urządzili parking. Ładny stąd widok na wysokie 
partie Bieszczadów. 
Spod Matragony droga zbiega w dolinę rzeki 

Solinki, 

wzdłuż której 

prowadzi do Cisnej. W dalszym ciągu towarzyszy nam linia kolejki 
leśnej. Mijamy od nowa zasiedlone miejscowości 

Żubracze,

 Majdan i 

położoną nieco na uboczu 

Lisznę. 

W Majdanie znajduje się stacja 

kolejki, tu kończą swą jazdę wagony osobowe. Do niedawna istnia

ł

 

oryginalny skansen 
41 

background image

kolejki leśnej zlikwidowany w 1991 r. Po stojących tu archaicznych 
wagonikach i parowozach, które wywieziono gdzieś w świat, pozostały 
tylko zarastające trawą torowiska. W pobliskiej 

Lisznej,

 od nowa 

zagospodarowanej przez leśników i osadników, znajduje się 

ł

adny 

pensjonat “Magda" należący do S. 

Dybasia,

 dysponujący własnym 

wyciągiem narciarskim i stadniną koni. Z Lisznej prowadzi na południe 
lokalna droga do Roztok Górnych i granicy państwowej ze Słowacją, 
gdzie istniało niegdyś uczęszczane przejście graniczne. Za Majdanem 
droga przekracza 

Solinkę

 i podąża z jej biegiem wąską doliną zagłębioną 

pomiędzy krańcowe wierzchołki Wysokiego Dzian

od po

m

ocy i pasma 

Rożków od południa. Wkrótce docieramy 
do centrum 

Cisnej,

 gdzie droga nasza łączy się z trasą wielkiej 

obwodnicy. 
D

o

ża obwodnica — część zachodnia (droga 

Zagórz

 — Lesko — - 

C

i

sn

ą

 — 

Ustrzyki

 Gór

n

e) 

Długość 82 km, czas przejazdu 2 

godz.

 

Popularna obwodnica bieszczadzka, którą stanowi d

a

g kilku dróg 

okalających Bieszczady zaczyna się od Leska. Ze względów 
praktycznych, 

tj.

 umożliwienia dojazdu w głąb gór, jej opis podzielimy 

na dwie części —zachodnią i wschodnią. Dla 
utrzymania ciągłości opisu z poprzednią trasą, jej opis zaczynamy od 
Zagórza. 
Od skrzyżowania w centrum Zagórza kierujemy się główną drogą 
podkarpacką na wschód. Droga przekracza kamieniste koryto 

Osławy

 i 

wspina się na wierzchowinę pasma wzniesień 
42

 

oddzielających sąsiednie doliny Osławy i Sanu. Zaraz za mostem 
ukazują się nam zabudowania dużej Fabryki Przyczep w 

Zasławiu.

 

Powstała ona w latach 1950—1968 na miejscu rozpoczętej przed wojną, 
lecz nie dokończonej fabryki celulozy. Podczas okupacji na terenie 
fabryki istniał wielki obóz pracy przymusowej dla Żydów, których 
przebywało tu około 15 000. Większość Żydów zginęła na miejscu, 
pozosta

ł

ych wywieziono do obozu zagłady w Bełżcu. W miejscu, gdzie 

spoczywają doczesne ich szczątki znajduje się pamiątkowy kurhan z 
tablicą. Na zalesionej kulminacji wzniesienia zwanej 

Postołową

 Górą 

background image

znajduje się parking, a nieco dalej stylowy zajazd “U 

Kmity". 

Przy 

zaje

ź

dzie parking i pole biwakowe. W pobliskim lesie warto zobaczyć 

skupisko unikalnej sosny amerykańskiej 

tzw. wejmutki,

 z wyglądu 

podobnej do limby, sprowadzonej tu przez Krasickich. Drzewa mają po 
około 160 lat i osiągają wysokość 40 m. Schodząc w dolinę Sanu droga 
mija wieś 

Postolów, 

przekracza rzekę i wnet dociera do widocznego na 

wzgórzu Leska. Przed miastem skrzyżowanie dróg, w prawo droga do 
Cisnej, na wprost do 

Ustrzyk

 Dolnych. 

Miasto Lesko ulokowało się na malowniczym wzgórzu nad Sanem, w 
otoczeniu wzniesień Pogórza Leskiego. Lesko liczące około 5500 
mieszkańców jest siedzibą władz administracyjnych miasta i gminy, 
sporym ośrodkiem 

usługowo-gospodarczym 

i ruchu turystycznego. 

Po

ł

ożenie predysponuje go do odgrywania roli najważniejszego ośrodka 

miejskiego w rejonie Bieszczadów. W latach 1972—1975 Lesko było 
stolicą wielkiego powiatu bieszczadzkiego, wówczas rozbudowało się i 
zyskało na znaczeniu, stało się po prostu ważne, co nie pozostało bez 
śladu w psychice jego mieszkańców i władz. Lesko to niewątpliwie 
jeden z najstarszych ośrodków osadniczych w tym rejonie. Przed 
43

 

background image

laty odkryto tu ślady osady z okresu rzymskiego datowane IV—V w. 

n.e.

 

Wcześniej znaleziono narzędzia kamienne z epoki neolitu i naczynia z 
okresu kultury ceramiki sznurowej. 
Współczesna osada Lesko powstała przypuszczalnie w XIV w. Pierwsza 
wzmianka o 

wsi

 Lesko, stanowiącej własność możnego rodu 

Kmitów,

 

panów na pobliskim zamku 

Sobień, 

pochodzi z 1436 r. W 1472 r. Lesko 

by

ł

o już miastem. Z początkiem XVI w. 

Kmitowie

 rozpoczęli tu budowę 

zamku, gdzie wnet przenieśli swą siedzibę ze zniszczonego przez Węg-
rów 

Sobienia.

 Miasto zostawszy ośrodkiem rozleg

ł

ych włości Kmitów 

szybko zyskało na znaczeniu. W XVI w. zostało obwarowane i swój 
obronny charakter utrzymało do końca XVII stulecia. W mieście 
rozwinię

ty

 się różnorodne rzemiosła i handel. W początkach XVII w. 

było tu 11 cechów, odbywały się znane w okolicy targi i jarmarki, 
rozwinięty był handel winem, które sprowadzano z pobliskich Węgier. 
Po śmierci Piotra 

Kmity

 w 1553 r. dobra leskie przeszły w posiadanie 

Stadnickich

 ze Żmigrodu, potem należały kolejno do Ossolińskich, 

Mniszchów

 i Krasickich. Ta ostatnia rodzina rezydująca na zamku 

leskim do 1944 r. szczęśliwie przetrwała burzliwy okres wojny, przeżyła 
lata PRL. Jej reprezentantem jest pan Ignacy Krasicki. Swego czasu, gdy 
był korespondentem PAP w Rzymie, nazywano go “czerwonym hrabią". 
W drugiej połowie XIX w. ponownie nastały dla Leska lepsze czasy. W 
1867 r. miasto zostało siedzibą powiatu, mogło otrzymać połączenie 
kolejowe, ale z nadarzającej się okazji nie skorzystało. Jak powiada 
złośliwa plotka, gdy budowana linia kolejowa Przemyśl —Łupków 
miała dotrzeć do miasta, mieszczanie i pan hrabia Krasicki złożyli do 
Wiednia odnośny protest. Ponoć obawiano się gwizdu lokomotywy i 
pożaru miejskich pól. 
44

 

Protest uwzględniono i kolej poprowadzono kilka kilometrów na północ 
od miasta, przez 

Łukawicę.

 Gdy wkrótce potem następna delegacja 

mieszczan przedłożyła w stolicy kolejną prośbę, tym razem o 
przywrócenie pierwotnych planów, została załatwiona odmownie. Tak to 
Lesko utraciło kolej, a także szansę szybszego rozwoju. 
W początkach XX stulecia w miasteczku istniała spora rafineria ropy 
naftowej

,

 fabryczka konserw i fabryczka smarów, kamieniołom, 

cegelnia

 

background image

betoniamia.

 Miasteczko było zamieszkałe pospołu przez Polaków, 

Ukraińców i Żydów, tych ostatnich było tu najwięcej. W okresie od 
września 1939 r. do czerwca 1941 r.

,

 na mocy 

hitlerowsko-stalinowskich

 

porozumień, Lesko było włączone w obręb ówczesnego ZSRR. Granica 
między Rosją Radziecką, a niemiecką strefą okupacyjną przebiegała 
wzdłuż Sanu. Było to sąsiedztwo bardzo uciążliwe, wielu Polaków 
musiało opuścić rodzinne miasto, wielu wywieziono, kilkanaście osób 
zamordowa

ł

o NKWD. W 1940 r. Rosjanie rozpoczęli w rejonie miasta 

budowę żelbetonowych umocnie

ń

, których potężne zwaliska zachowały 

się do dziś. Potężne bunkry 

tzw.

 linii 

Mołotowa

 nie na wiele się 

przydały. W rok potem rozwalały je kolejno wojska niemieckie, grzebiąc 
w ich ruinach cale załogi. 
Lesko, po zdobyciu przez wojska rosyjskie, było małym miasteczkiem, 
zaniedbanym i zniszczonym przez wojnę. W 1947 r. liczyło niespełna 
1500 mieszkańców. Podczas wojny Niemcy zlikwidowali ludność 
żydowską. Ukraińców wysiedlono po wojnie do Rosji lub na ziemie 
zachodnie. Możliwość odbudowy miasta utrudniało jego po

ł

ożenie w 

centrum walk wznieconych przez nacjonalistów ukraińskich. Z tego 
okresu zachował się taki jego opis:

,,

Miasto było ubogie, dwie ulice na 

45

 

background image

krzyż, kilka kamienic jednopiętrowych, trzy sklepy i nic więcej". 
Dopiero po 1955 r

.,

 gdy rząd podją

ł

 pierwsze decyzje o zagos-

podarowaniu Bieszczadów, miasto zaczęło się powoli ożywiać i 
rozbudowywać. Trzeba przyznać, że w stosunkowo krótkim czasie 
powstało tu sporo domów, kilka szkół i innych obiektów, duże osiedle 
mieszkaniowe. Zadbano o estetykę miasta, które jest zawsze schludne i 
czyste. Odbudowano zniszczone wojną i przez wiele lat zaniedbane 
zabytki. Od lat odbywają się tu znane w regionie imprezy kulturalne —
Bieszczadzkie spotkania z literaturą świata i festiwal muzyczny 
“Country w Bieszczadach". W 1978 r. w leskiej synagodze otwarto 
galerię sztuki. Stara część Leska stanowi ciekawy zespół 

urbanistyczno-

ar-chitektoniczny

 sięgający początków powstania miasta. Jest tu sporo 

obiektów zabytkowych i pamiątek historycznych. Centrum miasta 
stanowi obszerny rynek, pośrodku którego stoi 

elektyczny

 ratusz 

zbudowany w latach 1894—1896, po generalnym 

remonde

 uko

ń

czonym 

w 1991 r. ponownie użytkowany przez władze miasta. W otoczeniu 
rynku nowe budynki, a w części także stare domy i piętrowe kamieniczki 
przeważnie z XVIII i XIX w. Na środku skweru pamiątkowy głaz z 
nazwiskami legionistów z powiatu leskiego poległych w latach pierwszej 
wojny światowej. W pobliżu pomnik milicjantów poległych w walkach z 

UPA

 w latach 1944—1947. Opodal rynku przy ul. Ossolińskich stała 

niegdyś murowana X

I

X-w

i

e

c

z

n

a cerkiew, rozebrana w latach 

sześćdziesiątych z polecenia miejscowych władz. Ludzka bezmyślność 
nie oszczędziła także rosnącego opodal sędziwego dębu, z którego 
pozostał tylko potężny kikut. Na p

om

ocny wschód od Rynku przy ul. 

Moniuszki stoi oryginalna synagoga (bożnica) wzniesiona 
przypuszczalnie na. przełomie XVI i XVII w

.,

 w XVIII w. 

przebudowana. Synagoga zbudowana z kamienia i cegły z oryginalnie 
zdobionymi 

rene-

 

46

 

sansowymi

 szczytami i wieżyczką u boku posiada charakter budowli 

obronnej. Składa się z głównego budynku z obszerną salą modlitw i 
nowszej przybudówki mieszczącej dawniej na piętrze salę modlitewną 
dla kobiet. Wnętrze żydowskiej świątyni posiada wystrój 
architektoniczny w typie 

manierystycz-nym.

 Obecnie w leskiej 

background image

synagodze mieści się galeria wystawowa Rejonowego Domu Kultury i 
siedziba leskiego oddziału PTTK. Do czasów ostatniej wojny Lesko było 
znacznym skupiskiem ludności żydowskiej. Żydzi osiedlali się w Lesku 
już w połowie XVI w. Jak mówi stara opowieść, przywędrowała tu 
wówczas grupa Żydów z dalekiej Hiszpanii, wypędzonych stamtąd przez 
Świętą Inkwizycję. W grupie tej byli ponoć potomkowie rodu 
królewskiego, słynni rabinowie i inni dostojnicy żydowscy. W XVIII w. 
Lesko było znanym ośrodkiem 

mistyczno-religij-nego

 ruchu 

żydowskiego zwanego 

chasydyzmem.

 Swego czasu słynny był jego 

reprezentant rabin Samuel 

Szmeike.

 

W sierpniu 1941 r. wszystkich Żydów leskich, którzy nie zdążyli 

udec

 z 

Armią Radziecką, Niemcy wywieźli do obozu w 

Zasławiu.

 

Świadectwem znacznego środowiska żydowskiego jest ogromny 
cmentarz żydowski, 

tzw.

 kirkut, położony na wzgórku nieco poniżej 

synagogi. Zajmuje obszar około 3 ha, a jego powstanie sięga początków 
XVII w. Wśród starych dębów, modrzewi i gęstych zarośli zachowało 
się jeszcze około 500 (by

ł

o 2000) kamiennych 

steli

 nagrobnych zwanych 

maceba-mi

 ustawianych tu od XVI do XX w. Tutejsze 

maceby

 posiadają 

wysoką wartość artystyczną i historyczną, zdobią je bogate 
płaskorzeźby, tzw. przedstawienia, symbolizujące zajęcia ludzi, których 

żyde

 upamiętniają oraz ryte w kamieniu hebrajskie inskrypcje (napisy). 

Na leskim 

kirkude

 spoczywają obok siebie sławni rabini, 

bogad

 kupcy i 

biedni kramarze, 

udekinierzy 

z Hiszpanii i ofiary hitlerowskiego 

barbarzyństwa. Czas zatarł 
47

 

background image

ślady grobów, pozosta

ł

y tylko kamienie, 

j

edne proste i dumne, 

inne pochyłe, powalone lub zniszczone, jedne i drugie czekają swego 
końca. 
Od zachodu z rynkiem sąsiaduje 

pl.

 Konstytucji 3 Maja, to także dawny 

starszy rynek miasta w 1914 r. zamieniony na zieleniec. W otoczeniu 
placu kilka kamieniczek o eklektycznych elewacjach z przełomu XIX i 
XX w

.,

 na placu pomnik T. Kościuszki odsłonięty w 1901 r. W pobliżu 

przy zbiegającej w dół ul. Kościuszki, na skraju miejskiego wzgórza stoi 
okazały kościół parafialny 

p.w.

 Nawiedzenia 

N.M.P.

 wzniesiony z 

fundacji Piotra 

Kmity.

 Kościół został zbudowany około 1539 r. Niegdyś 

by

ł

a to świątynia gotycka, lecz w toku przebudów dokonanych w XVIII i 

XIX w. utraciła pierwotny styl. Jest to masywna kamienna budowla 
wzniesiona na rzucie krzyża z dwoma kaplicami po bokach i wysoką 
wieżą. Opodal oddzielnie stojąca 

wieża-dzwonnica

 zbudowana w XVIII 

w. Wnętrze świątyni utrzymane w stylu barokowym. Uwagę zwraca 
ołtarz główny pochodzący z XVII w

.,

 

późnobarokowy 

z ornamentami i 

rzeźbami rokokowymi oraz ambona i chrzcielnica pochodzące z XVIII 
w. W jednym z X

V

II-w

i

e

c

z

n

ych 

feretronów

 ikona Matki Boskiej 

Tychwińskiej

 z XVI w. W kaplicy 

św.

 Antoniego pochowany jest 

Franciszek Pułaski, brat Kazimierza, uczestnik konfederacji barskiej, 
który ranny w bitwie z Moskalami pod 

Hoszowem

 koło 

Ustrzyk

 

Dolnych zmarł w leskim zamku. Niewątpliwie najciekawszym 
zabytkiem Leska jest dawny zamek 

Kmitów.

 Warownia położona na 

zachodnim cyplu miejskiego wzgórza, doskonale panująca nad doliną 
Sanu, tylko w części dochowała się do naszych czasów. Jest to 
stosunkowo skromna budowla wzniesiona w typie fortyfikacji basztowej. 
Główny jej trzon stanowi masywny prostokątny 
48

 

budynek od frontu ozdobiony 

klasycystyczną

 kolumnadą. W budowlę tę 

wtopiona jest pierwotna wieża mieszkalna stanowiąca niewątpliwie 
najstarszą część warowni. W jej dolnej kondygnacji zachowała się 
pięknie sklepiona gotycka sala zwana rycerską. Do głównego budynku 
przylega boczne skrzydło zamkowe będące dawną oficyną z solidną 
okrągłą basztą. W sąsiedztwie zachowały się resztki murów obronnych, 
wałów i fosy oraz pozostałości 

tzw.

 czarnej baszty. Zamek leski powstał 

background image

zapewne w pierwszej połowie XVI w

.,

 później zosta

ł

 powiększony, a w 

1656 r. częściowo przebudowany. 

Nadwyrężony

 wojnami, pożarami i 

zębem czasu został poddany w latach 1837—1839 gruntownej 
restauracji. Przebudowany pod kierunkiem Wincentego Pola w modnym 
wówczas stylu 

klasycystycz-nym

 zatracił w części swój obronny 

charakter. W latach drugiej wojny zamek doznał znacznych zniszczeń. Z 
konieczności opuszczony przez właścicieli został zdewastowany i 
doszczętnie ograbiony. Pod koniec lat pięćdziesiątych opuszczoną 
budowlą zainteresowała się kopalnia węgla kamiennego 

“Makoszowy", 

która tu urządziła ośrodek 

kolonijno-wypoczynkowy

 dla swoich potrzeb. 

Staraniem nowych użytkowników zamek był kilkakrotnie odnawiany, 
lecz dopiero ostatni remont dokonany w latach 1980—1982 przywrócił 
mu estetykę z czasów W. Pola. Zamek służący obecnie jako Dom 
Wypoczynkowy kopalni jest starannie urządzony i utrzymany oraz 
ogólnie dostępny. 
Z leskim zamkiem związane są liczne podania i legendy. Po upadku 
powstania listopadowego znalazł tu schronienie 

J.K.

 Ordon, obrońca 

słynnej wolskiej reduty, upamiętnionej w wierszu A. Mickiewicza. Jak 
niemal każdy zamek, tak i ta warownia posiada swego ducha. Jest to 
czarna dama, która przywędrowała tu z 

Kmitami

 po opuszczeniu przez 

nich 
49

 

background image

Sobienia.

 Ma być to duch żony jednego z 

Kmitów,

 która zginęła w 

płonącym zamku podczas najazdu Węgrów. Duch damy w cze

rn

i z 

woalką

 na twarzy towarzyszył kolejnym posiadaczom zamku, nikomu 

nic złego nie czyniąc i opuścił jego mury wraz z ostatnimi w

ł

aścicielami. 

W otoczeniu park zamkowy w typie krajobrazowym zajmujący z natury 
ciekawie ukształtowane zbocza doliny Sanu porosłe bogatym 

starodrzewiem,

 założony w pierwszej połowie XIX w. 

Na południowy wschód od centrum miasta wznosi się wzgórze Baszta 
(421 m) wzniesione przeszło 100 m ponad dolinę Sanu. Nazwa 
wzniesienia pochodzi od wieży czy też baszty strażniczej, która niegdyś 
miała znajdować się na jego kulminacji. Stanowi ono doskonały punkt 
widokowy wart krótkiej wycieczki. Otwiera się stąd piękna panorama 
doliny Sanu i jej

otoczenia, a widok sięga dalekich połonin. 

Najdogodniejsze dojście do rynku ul. Ossolińskich, a potem ul. 
Basztową w górę. Lesko posiada dobre walory 

turystyczno-

wypoczynkowe,

 a także lecznicze. We wschodniej części miasta przy ul. 

Źródlanej znajdują się niewykorzystane źródła wód mineralnych. 
Naturalne zdroje: Jadwiga, Józef, Julian, Marcin i Mieczysław zawierają 
słabo 

zmineralizowane

 wody siarczkowe. W początkach lat 

dwudziestych powsta

ł

 tu prywatny zak

ł

ad uzdrowiskowy, uruchomiono 

także rozlewnię wód mineralnych, wykonano ujęcia źródeł i natryski. 
Zalążki leskiego zdroju zniszczyła wojna. Miasto dysponuje stosunkowo 
dobrą bazą turystyczną: hotel z restauracją “Koliba", zajazd 

“Mogador",

 

motel i dom wycieczkowy, camping i kąpielisko. Nad Sanem miejsca do 
plażowania i kąpieli. Po przeciwnej stronie rzeki, na terenie wioski 

Huzele,

 wyciąg narciarski orczykowy (długość 310 m) i trzy doskonale 

trasy zjazdowe. 
50

 

Z Leska kierujemy się drogą na południe. Trasa prowadzi malowniczą 
doliną Sanu, terenem bardzo urozmaiconym krajobrazow

e

 z widokami 

na okoliczne wzniesienia Pogórza Leskiego. Mijamy wioski Huzele i 
Łączki. Z wyniosłości drogi ukazuje się piękne ujście rzeczki 

Hoczewki

 

do Sanu. W widłach rzek widnieje wyniosłe zalesione wzgórze 
Grodzisko (405 m). Na jego kulminacji zachowały się ślady wałów 
sporego niegdyś grodu, którego istnienie archeolodzy datują na okres 

background image

X—XI w. U podnóża grodu odkryto przed laty osadę wczesnośred-
niowieczną z IX—X w. 
Nieco dalej droga przechodzi przez dużą wieś 

Hoczew.

 Jest to najstarsza 

osada w okolicy, wymieniana była już w 1400 r

., 

musiała więc powstać 

znacznie wcześniej. W 1427 r. była w posiadaniu Ma

ri

asza ze 

Zboisk,

 

założyciela znanej rodziny Balów, do której należała znaczna część 

wsi

 

w dolinie Hoczewki. W XVIII w. Hoczew należała do Fredrów, tu 
urodził się Jacek Fredro, ojciec znanego komediopisarza Aleksandra 
Fredry. 

Balowie,

 a później Fredrowie posiadali tu dwór obronny, który 

spalony podczas napadu 

UPA

 w 1945 r. zniszczał później całkowicie. 

Pozostały po nim tylko resztki piwnic i gruzów oraz dwa sędziwe, 
prawie 

500-letnie

 dęby z nieistniejącego parku. Pośrodku wioski 

barokowy kościół parafialny wzniesiony w pierwszej połowie XVIII w. 
oraz liczne obrazy z XVIII-XIX w. W 

skarbczyku

 kościelnym zbiory 

muzealne. Przy kościele murowana dzwonnica z XIX w. oraz kaplice 
grobowe Balów i 

Rylskich

 z tego samego stulecia. W pobliżu XVIII-

w

i

e

c

z

n

a plebania. Przy drodze do Baligrodu duży murowany budynek 

dawnej karczmy zajezdnej z XVIII—XIX w

., 

jedyny tego rodzaju 

zabytek w regionie. W budynku dawnej 

plebanii

 greckokatolickiej Izba 

Regionalna gromadząca eksponaty z 

histońi

 i kultury materialnej okolicy 

oraz ubiory 
51 

background image

i stroje ludowe. Izba powstała staraniem Zdzisława 

Pękalskiego, 

miejscowego nauczyciela, niestrudzonego dzia

ł

acza i twórcy — poety, 

malarza i rzeźbiarza w jednej osobie. 
W centrum wioski odga

ł

ęzia się w lewo droga do Cza

rn

ej 

(tzw.

 mała 

obwodnica) — 45 km, prowadząca przez środkową część Bieszczadów, 
w znacznej mierze wzdłuż obrzeży zalewu 

solińskiego.

 

Hoczwią

 sąsiaduje od wschodu wieś 

Bachlawa,

 w której mieszka 

Zofia R osiowa, jedyna autentyczna 

rzeżbiarka

 ludowa w tym regionie. 

Kobieta w sędziwym już wieku 

(ur.

 1912 r.) rzeźbi głównie figurki 

świętych, ładne i proste, zawierające w sobie elementy oryginalnej 
twórczości opartej na miejscowych wzorach i tradycji. Duża kolekcja jej 
prac znajduje się w zbiorach Muzeum Budownictwa Ludowego w 
Nowym Sączu. Niedaleko przy drodze do Cza

rn

ej leży nad Sanem spora 

osada Średnia Wieś. Już w 1376 r. istniała w tym miejscu wieś 

Terpiczów,

 która z czasem rozpadła się na części. Środkowa jej część 

zwana Średnią Wsią pojawiła się w 1483 r. Swego czasu dziedziczką 

wsi

 

była Ewa 

Henrietta

 

Ankwiczowa,

 po drugim mężu hrabina 

Kuczkowska.

 

Pani Ewa jako 

19-letnia

 dziewczyna w 1829 r. poznała w Rzymie 

Adama Mickiewicza. Zakochany poeta pragnął poślubić Ewę, ale jej 
ojciec nie wyraził na to zgody. Pamięć wielkiej miłości utrwalił poeta w 
kilku wierszach. Średnią Wieś pani Ewa otrzymała w spadku po babce. 
W tym czasie był tu obszerny dwór, niegdyś warowny, położony w 
rozległym parku nad Sanem, w którym do dziś zachowały się ruiny i 
ślady ziemnych obwarowań. W późniejszym czasie dwór otrzymał formę 
pa

ł

acu, niestety spłonął wkrótce po drugiej wojnie. W obrębie resztek 

parku okolonego kamiennym murem zachowały się okazy sędziwych 
dębów 
52

 

i lip. Na skraju parku oryginalny drewniany kościółek parafialny 

p.w.

 

Wniebowzięcia N.M.P. pochodzący zapewne — jak dowiedziono 
ostatnio — z drugiej połowy XVI w. Kościół wzmiankowany był w 1607 
r

.,

 ponownie uposażony w 1727 r

.,

 gruntownie remontowany w latach 

1959—1968, a w 1984 r. rozbudowany przez dodanie wieży. Wewnątrz 
kościoła XVIII-w

i

e

c

z

n

a polichromia oraz 

późnobarokowe

 ołtarze z tego 

samego wieku. W ołtarzu głównym cenny obraz Matki Boskiej z 

background image

Dzieciątkiem tzw. Murzynka z pierwszej połowy XVIII w

.,

 według 

przekazów przywieziony z Azji przez Wacława Rzewuskiego. 

Hoczwi

 udajemy się w dalszą drogę na południe w górę doliny rzeki 

Hoczewki.

 Niedaleko za wsią koryto rzeki przegradzają liczne skalne 

progi, podlegające ochronie jako pomnik przyrody. Droga mija kolejno 
wioski 

Nowosiółki,

 

Zahoczewie, O

sowie

ć

 i 

Mchawę,

 osiągając wnet 

miasteczko Baligród położone w niewielkiej kotlince w otoczeniu tzw. 
Gór 

Baligrodzkich. 

U wjazdu do miasteczka wielki cmentarz wojenny 

założony w latach 1946—1947, w dzisiejszej formie urządzony w 1984 
r. W 155 zbiorowych mogiłach spoczywa 5127 żołnierzy radzieckich 
poległych podczas walk frontowych w latach 1944—1945 oraz żołnierzy 
wojska polskiego, którzy zginęli w okresie walk z 

UPA.

 Wśród 

oznaczonych białymi krzyżami mogił żołnierzy polskich, pomnik w 
kształcie tarczy Grunwaldu wzniesiony w 1962 r

.,

 a na skraju wysoki 

brzozowy krzyż żołnierski. Na umieszczonej tu tablicy widnieje napis: 
“Przechodniu spójrz na ten krzyż, żołnierze polscy wznieśli go wzwyż 
ścigając faszystów przez lasy i góry i skały, dla Ciebie Polsko, dla 
Twojej chwały". Podobny tekst znany jest ze słynnej Przełęczy 
Legionów. Miasteczko Baligród zostało założone przypuszczalnie przez 
53

 

background image

Piotra Bala w początkach XVII w. Wymieniane było w 1615 r. 
Pierwotnie nosiło nazwę 

Balówgród.

 Jak wiadomo, w latach 1600—

1615 Piotr Bal wybudowa

ł

 u ujścia potoku St

ern

ica do 

Hoczewki

 

kamienny zamek, który istniał jeszcze w czasach 

fredrowskich.

 Na 

tzw.

 

Podzamczu zachowały się po nim nikłe resztki ziemnych fortyfikacji 
bastionowych, zdewastowanych przy budowie siedziby nadleśnictwa. W 
obrębie wałów sędziwe buki i stary usychający grab. 
Na prośbę Adama Bala w 1634 r. król Władysław IV nadał Baligrodowi 
prawo magdeburskie oraz przywileje na odbywanie targów, jarmarków i 
składowanie wina. Miasteczko położone na ruchliwym wówczas trakcie 
handlowym na Węgry miało dobre warunki rozwoju, znane by

ł

szczególnie z handlu winem. Później słynęło z wielkich targów i nie 
mniej sławnych odpustów. W bliżej nieznanym czasie i okolicznościach 
Baligród utracił prawa miejskie. W początkach obecnego stulecia był już 
wsią. Do czasu ostatniej wojny mieszkali tu obok siebie Polacy, 
Ukraińcy i Żydzi. Żyli razem, raczej w zgodzie, szanując swoją 
narodowość, obyczaje i religię. Ludność żydowską — a w przeddzień 
wybuchu wojny żyło tu ponad pięciuset Żydów — zlikwidowali Niemcy 
wywożąc do obozu zagłady w 

Zasławiu. 

Między Polakami i 

Uraińcami

 

za przyczyną nacjonalistów ukraińskich coś się pomieszało i poplątało, 
co doprowadziło do tragicznych następstw, jakie miały miejsce również 
w samym Baligrodzie. Podczas okupacji sprawowali tu w

ł

adzę, pozos-

tający na us

ł

ugach Niemców, nacjonaliści ukraińscy, uniemożliwiając 

działalność polskiego ruchu oporu. Przez Baligród wiodła wówczas 
jedna z tras przerzutowych i kurierskich na Węgry, niestety często 
skutecznie blokowana przez wrogów. Szczególnie tragiczne dla 
miasteczka były lata 1944—1946, 
54

 

kiedy to było kilkakrotnie atakowane przez 

UPA,

 zniszczone i częściowo 

wyludnione. W niedzielę 6 czerwca 1944 r. na bezbronne miasteczko 
napadł silny oddział UPA mordując 42 Polaków i tylko dzięki postawie 
miejscowego 

popa

 uniknęło większych strat. Śmierć zamordowanych 

wówczas Polaków upamiętnia pomnik ustawiony na skraju rynku w 
1984 r. oraz obelisk na miejscowym cmentarzu. 
Po latach zastoju i zapomnienia miasteczko w końcu obudziło się z 

background image

letargu, jako tako odbudowało, a później nawet rozbudowało. Dziś jest 
to znaczniejszy ośrodek 

usługo-wo-gospodarczy

 w tej części regionu, 

siedziba gminy. 
Pośrodku Baligrodu znajduje się obszerny rynek, pozostałość jego 
miejskiej przesz

ł

ości. W pobliżu kościół parafialny 

p.w.

 Niepokalanego 

Poczęcia 

N.M.P.

 wzniesiony w latach 1877-1879 według projektu 

inż.

 

Teofila 

Bogusza.

 Z drugiej strony cerkiew greckokatolicka zbudowana w 

1829 r

.,

 przebudowana w 1928 r

.,

 murowana z 

ośmioboczną

 kopułą nad 

nawą. Przez wiele lat użytkowana jako magazyn, później opuszczona 
uległa dewastacji, dopiero ostatnio pomyślano o jej renowacji. Swego 
czasu były zamiary urządzenia tu ekspozycji ikon. W okresie rozkwitu 
nacjonalizmu ukraińskiego do zwyczaju należało “grzebanie Polski". 
Taką mogiłę usypano również

w pobliżu 

baligrodzkiej

 cerkwi, potem po 

wyzwoleniu, pod nadzorem wojska, dokonano jej odkopania. W 1966 r. 
w rejonie miasteczka odkryto podziemne lochy służące bliżej nieznanym 
celom. Na południowy zachód od centrum osady znajduje się zniszczony 
cmentarz żydowski założony w XVIII w. Zachowało się tu jeszcze około 
100 kamiennych 

steli

 nagrobnych 

(maceb), 

z których najstarsza 

pochodzi z 1731 r. Podczas okupacji większość nagrobków zużyli 
Niemcy do wybrukowania 

bali-grodzkiego

 rynku. 

55

 

background image

Z Baligrodu droga kieruje się dalej w górę doliny 

Hoczewki 

zwanej tu 

Jab

ł

onką. Po obu stronach charakterystyczne stożkowate szczyty Gór 

Baligrodzkich.

 Po lewej stronie 

Kropiwne 

(761 m), Jawor (727 m) i 

Woronikówka

 (836 m). Po przeciwnej zachodniej stronie podnoszą się 

zalesione wierchy bocznych ramion Wysokiego Działu, a to: 

Kiczera

 

(730 m), 

Dzidowa 

(713 m), 

Partyja

 (782 m) i bezimienny szczyt 750 m 

nad 

Łubnem.

 

Niedaleko za miasteczkiem na zboczu doliny obelisk upamiętniający 
śmierć grupy żołnierzy WOP, którzy zginęli tu 31 marca 1947 r. w 
zasadzce urządzonej przez 

UPA.

 Nieco dalej w rejonie ujścia Potoku 

Rabskiego do Jabłonki — Ośrodek Wypoczynkowy Zakładów 
Zmechanizowanego Sprzętu Domowego 

“Zelmer"

 w Rzeszowie otwarty 

w 1976 r. Brzydkie z widoku gmaszysko jest jednak starannie urządzone, 
posiada pełne zaplecze rekreacyjne z krytą pływalnią i salą gimnastycz-
ną. Za ośrodkiem na zboczu 

Dzidowej

 wyciąg narciarski orczykowy 

długości 450 m. Wyżej w dolinie Potoku Rabskiego ładny ośrodek 
wypoczynkowy Fabryki Firanek 

“Wisan" 

w Skopaniu. Od drogi głównej 

odgałęzia się tu droga leśna prowadząca w górę Potoku Rabskiego i dalej 
aż na przełęcz Żebrak (820 m) w grzbiecie Wysokiego Dzian

i

. W głębi 

doliny, u podnóża wysokiego Działu istnia

ł

a niegdyś du

ż

bojkowska 

wieś Rab

ę

 wymieniana w 1552 r

.,

 spalona w czasie walk z UPA. W 

XVIII w. Fredrowie posiadali tu folwark i hutę żelaza. Przed dawną 
wsią, w przewężeniu doliny, które łatwo odróżnić po wyrobisku starego 
kamieniołomu, znajdują się dwa unikalne w skali europejskiej źródła 
mineralne “Anna" i “Ignacy" zawierające 

szczawy

 

wodorowęglanowo-

chlorkowo-sodowe 

z zawartością związków arsenu. Źródła te odkryto w 

latach międzywojennych, wówczas też próbowano urządzić w tych 
56

 

stronach letnisko. Podobne zamiary podjęto również po drugiej wojnie. 
Wykonano odwierty i udokumentowano zasoby wód mineralnych, a 
nieistniejąca wieś otrzymała nawet w 1974 r. status uzdrowiska i na tym 
skończy

ł

y się wielkie zamierzenia. Po drugiej stronie potoku na zboczu 

wzgórza wielkie 

głazowisko 

stanowiące nietypową dla tych stron 

osobliwość geologiczną, w 1969 r. uznane za rezerwat przyrody pod 
nazwą “Gołoborze". W okolicy tej od dawna poszukiwano skarbów. Na 

background image

zboczu doliny zasypane wejście do starej sztolni, którą niegdyś wykopa-
no w poszukiwaniu podziemnych bogactw. Wśród skał kamieniołomu, a 
także nad potokiem można znale

ź

ć jeszcze oryginalne czerwone 

kryształki 

reagalu

 (arsenu czerwonego) i 

żółtozłod-ste

 naloty 

aurypigmentu

 (arsenu żółtego), od lat 

wydłubywane 

przez turystów i 

przygodnych poszukiwaczy skarbów. Na okolicznych wzniesieniach 
można spotkać interesujące wychodnie skalne, porozrzucane bloki i 

glazowiska

 pe

ł

ne rozpadlin i urwisk, a wszystko to skryte w bogatej, 

bujnej roślinności. 
Da

l

ej droga mija skromne osady Bystre i 

Łubne

 docierając do większego 

osiedla Jabłonki. Wieś ta, podobnie jak inne w okolicy, zniszczała 
podczas powojennych zamieszek. Na miejscu zniszczonej 

wsi

 powstał 

później PGR i osada leśników. Przy drodze wielkie, dziś nikomu 
niepotrzebne, gmaszysko byłego domu pamięci gen. K. 

Świerczewskiego.

 Po przeciwnej stronie, na polanie, pomnik generała. 

Powszechnie wiadomo, że generał poległ tu 28 marca 1947 r. w zasadzce 
urządzonej przez ukraińskie 

sotnie

 

“Hrynia"

 i 

“Stiacha",

 w czasie 

sprawowania inspekcji stacjonujących tu oddzia

ł

ów wojska polskiego. 

Śmierć generała to jedna z 

nierozwikłanych

 do końca zagadek powo-

jennych lat. Wiadomo, że zginął z rąk UPA, ale czy zastawiona zasadzka 
była przypadkowa czy celowa, jaki był powód jego 
57

 

background image

wyjazdu na tak odleg

ł

e krańce Polski, dlaczego była z nim tylko garstka 

żołnierzy i dlaczego w tak dogodnych okolicznościach banderowcy 
odstąpili od całkowitego zniszczenia skromnych sił polskich. Na ten 
temat są różne domysły. Istnieje wersja, że urządzona przez 

“Hrynia"

 

zasadzka miała wyłącznie na celu zabicie 

Świerczewskiego,

 a gdy cel 

ten został osiągnięty, odstąpiono od dalszej walki. Można 
domniemywać, że wydarzenie to było efektem zręcznej intrygi o podłożu 
politycznym, mającej na celu usunięcie generała. Najdalej idące 
przypuszczenia mówią, że w akcji tej maczało palce słynne stalinowskie 

K.

GB. 

Od wschodu ponad kotliną Jabłonek wznoszą się wyniosłe wierchy 
Jaworu i 

Woronikówki,

 której swego czas nadano drugą nazwę Walter 

(od pseudonimu Świerczewskiego). W rejonie obu masywów znajdują 
się naturalne stanowiska 

dsów 

objęte ochroną rezerwatową. Na 

po

ł

udniowym zboczu góry Jawor położony jest rezerwat 

“Cisyna

 górze 

Jawor" ustanowiony w 1957 r. obejmujący fragment lasu 

jodłowo-

bukowego

 ze stanowiskiem około 300 cisów osiągających do 9 m 

wysokości. Rezerwat na zboczach Woronikówki noszący nazwę 

“Woroni-kówka"

 ustanowiony w 1990 r. jest znacznie większy, 

obejmuje prawie 15 ha lasu mieszanego z okazami cisów. Z górą Jawor, 
zwaną te

ż

 Piekło albo po prostu Czarcią Górą, związana jest ciekawa 

opowieść. Ch

ł

op idący do lasu po drewno zobaczył jak jego baba 

zabawia się z osławionym bieszczadzkim biesem. Zdumiony, ledwie 
zdo

ł

ał wykrzyknąć — niech cię piekło poch

ł

onie, i w tym momencie 

rozwarła się góra, buchnęła ogniem i pochłonęła babę wraz z biesem. I 
od tego czasu, obok of

i

cjalnej nazwy Jawor, istnieje druga — Piekło. 

Za Jabłonkami droga osiąga kraniec doliny i wspina się śmiałymi 
serpentynami na grzbiet łączący pasmo 

Łopiennika

 

58

 

i Wysokiego Działu zwany 

Jabłońską

 Górą, przekracza wysokość około 

760 m n.p.m. i zbiega w dolinę 

Habkowieckiego 

Potoku docierając 

wkrótce do 

Cisnej

 odleg

ł

ej od Leska o 38 km, oko

ł

o l 

godz.

 jazdy. 

Wieś Cisn

ą

 położona w rozszerzeniu doliny 

Solinki,

 niemal w centrum 

Bieszczadów, stanowi jedną z ładniejszych miejscowości tego regionu. 
Ze wszech stron otaczają ją wysokie zalesione szczyty gór. W 

background image

najbliższej okolicy wznoszą się Rożki (943 m), 

Ryczywół

 (728 m), 

Horb

 

(709 m) i 

Hon

 (820 m), a w dalszej, mające ponad tysiąc metrów, Jasło, 

Hyriata, Łopiennik

 i 

Wołosań.

 Cisn

ą

 powstała zapewne w XVI w. jako 

osada wołoska, po raz pierwszy była wymieniana w 1552 r. W 
początkach XVIII w. dostała się w posiadanie rodziny Fredrów, którzy 
założyli tu hutę żelaza zwaną wówczas 

fryszer-ką.

 Potrzebną do huty 

rudę dobywano gdzieś w okolicach Majdanu. W 1846 r. zorganizował 
się w Cisnej oddział powstańców, który po rozbrojeniu miejscowej 
straży skarbowej wyruszył w kierunku Sanoka. Wśród uczestników 
zbrojnego zrywu, którymi dowodził major Jerzy 

Bulharyn

 był poeta 

Seweryn 

Goszczyński

 i pó

ź

niejszy pisarz Zygmunt 

Kaczkowski.

 Po-

wstańczy zryw został szybko stłumiony, a resztki oddziału wycofały się 
na Węgry. Podczas pierwszej wojny światowej wieś znalazła się w 
bezpośrednim zasięgu działań frontowych, kilkakrotnie przechodziła w 
ręce walczących stron doznając bardzo poważnych zniszczeń. W 
listopadzie 1918 r. opanowana przez Ukraińców stal

ą

 się lokalnym 

ośrodkiem władzy 

pet-

 

lurowców.

 

W czasach międzywojennych Cisn

ą

 by

ł

a jedną z większych i 

zasobniejszych

 

wsi

 w regionie, stała się też ośrodkiem ruchu 

letniskowego. Po wyzwoleniu znalazła się w centrum terenu 
59

 

background image

ogarniętego szczególnie aktywną działalnością 

sotni

 U

F

A, była 

kilkakrotnie atakowana i w 

częśd

 zniszczona, a potem wysiedlona. Do 

legendy przeszła bohaterska obrona tutejszego posterunku milicji. Po 
wysiedleniu 

Bojków

 w 

Cisnej

 pozostało zaledwie trzydzieści polskich 

rodzin. Była to jedyna zaludniona osada na południe od Baligrodu. Z 
czasem wieś została odbudowana, przybyło jej mieszkańców, powstała 
szkoła, ośrodek zdrowia, pawilon handlowy i szereg innych obiektów. 
Wieś licząca obecnie około 400 mieszkańców jest siedzibą gminy, 
posiada duże znaczenie dla ruchu turystycznego. Znajduje się tu motel, 
schronisko PTTK “Pod 

Honem"

 z

l

okalizowane opodal szlaku 

czerwonego na 

Chryszczatą,

 kilka ośrodków wypoczynkowych 

zakładów pracy, hotel Nadleśnictwa i schronisko szkolne Polskiego 
Towarzystwa Schronisk Młodzieżowych 

(PTSM).

 Turystów i letników 

przyjmują też miejscowi gospodarze. 
Kotlina Cisnej posiada znakomite walory 

rekreacyjno-wy-poczynkowe,

 

panuje tu lokalny mikroklimat, znajdują się niewykorzystane źród

ł

a wód 

mineralnych. Zimą są tu dobre warunki do uprawiania narciarstwa. Śnieg 
zalega tu przeciętnie przez sto dni w roku, a grubość pokrywy śnieżnej 
sięga jednego metra. Przez Cisnę przechodzi główny szlak beskidzki. W 
okolicy dogodne tereny do spacerów i wycieczek, zimą także 
narciarskich. Dla chętnych można zalecić wycieczki: na Jasło - 3,30 

godz.,

 

Łopiennik

 - 2,30 

godz.

 i 

Wołosań

 - 3,15 

godz. 

Przy wjeździe do 

wsi

 

neogotycki

 kościółek wybudowany w 1914 r. W centrum, na 

wzgórzu zwanym 

Betlejemką

 lub Kamionką, wielki pomnik ku 

czd

 

poległych w latach walk z 

UPA

 odsłonięty w 1984 r. W lesie na południe 

od wsi obelisk postawiony w miejscu tragicznej katastrofy śmigłowca, 
który z nieustalonych bliżej przyczyn rozbił się tu 10 stycznia 1991 r. 
W wypadku zginęło 10 osób, załoga i kilku policjantów. Śmigłowiec 
towarzyszy

ł

 ekipie TV, która w okolicach Cisnej nakręcała f

i

lm dla 

programu 

997

"

W Cisnej, w starej 

bojkowskiej

 chałupie mieszka Zdzisław 

Rados,

 

legenda Bieszczadów, jeden z najsławniejszych powsinogów. Pogodny 
brodaty starzec, ponoć szlacheckiego pochodzenia, dziwak, prawie 
pustelnik, który uciekając przed światem pozostawił wielkie miasto i 
rodzinę i skrył się w górach. Przez lata włóczył się po całych 

background image

Bieszczadach, często przepędzany przez milicję, aż wreszcie znalaz

ł

 tu 

ostoję. Rados jest twórcą ludowym, rzeźbi w drewnie figury brodatych 
świętych, które znajdują chętnych nabywców. Oprócz 

Radosa,

 mieszka 

tu inny twórca, malarz i rzeźbiarz Marek 

Wacławski.

 Rzeźbi głównie 

świątki w typie Chrystusa Frasobliwego, a także konie. W centrum 
wioski skrzyżowanie dróg. Na zachód odgałęzia się droga do Komańczy 
—32 km. Dalej kierujemy się na wschód drogą do 

Ustrzyk

 Górnych. 

Droga ta, stanowiąca następny odcinek 

tzw. 

obwodnicy, prowadzi 

dolinami rzek i potoków, wykorzystując naturalne obniżenia zalegające 
pomiędzy głównymi pasmami Bieszczadów. Zaraz za Cisną —od strony 
p

o

mocnej —podnosi się wielki masyw 

Łopiennika,

 a dalej Krzemienia i 

długie grzbiety pasma połonin. Od południa ciągną się niezliczone 
wierchy należące do pasma granicznego. Widokowo jest to najbardziej 
atrakcyjna droga w Bieszczadach. Druga jej połowa prowadzi przez 
tereny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Początkowo droga kieruje 
się z biegiem rzeki 

Solinki.

 

Za Cisną niewielka wieś 

Dołżyca

 wymieniana w 1552 r. Jest tu osada 

leśna, kilka gospodarstw

!

 ośrodków wypoczynkowych zakładów pracy. 

Osada, która po wojnie całkowicie zniszczała, stała się znana w latach 
pięćdziesiątych. Gdy w 1956 r. rozpoczęto wielkie przedsięwzięcie 
budowy bieszczadzkich 
60

 

61 

background image

dróg, tu przez kilka lat znajdowa

ł

a się g

ł

ówna baza drogowców, która 

potem przez następne lata służyła równie dobrze turystom. Z 

Dolżycy

 

istnieje najdogodniejsze i najbardziej popularne dojście na pobliski 

Łopiennik

 (1069 m), znany z ciekawej budowy i rozległych widoków. 

Nieznakowana

 ścieżka prowadzi od leśnictwa przez skalisty szczyt 

zwany 

Horodek

 (889 m), pod szczytem źródło wspaniałej wody, i dalej 

szlakiem turystycznym (znaki czarne). Na odbycie tej wycieczki — w 
obie strony — potrzeba około 4 

godz.

 

Przez wieś przechodzi szlak czarny, który zbiega tu z 

Łopien-nika

 i 

przez Falową kieruje się do 

Jaworzca.

 Za wsią odgałęzia się w prawo 

boczna droga prowadząca doliną 

Solinki,

 w dół jej biegu, do 

Bukowca

 

— 13 km. Droga jest wąska i kręta, ale bardzo urokliwa. Umożliwia 
dojazd w pobliże znanego uroczyska u zbiegu rzek Solinki i 

Wetliny

 w 

Polankach (pole biwakowe), stąd istnieje dogodne dojście do rezerwatu 
przyrody “Sine Wiry". Rezerwat ten ustanowiony w 1988 r. obejmuje 
niezwykle atrakcyjny przełom doliny rzeki Wetliny od Zawoju do 
Polanek o łącznej powierzchni 450 ha. Tu w korycie rzeki, niegdyś 
będącej rajem dla wędkarzy, znajdują się wielkie głębie, 

tzw. badunie,

 

którym niegdysiejsi mieszkańcy nadali dziwne nazwy: 
Sine Wiry, Czarna Br

o

dź i Skrzynia i małe naturalne jeziorko powstałe 

w 1980 r. w wyniku obsunięcia się zbocza doliny, nazwane przez 
turystów Szmaragdowym. W pewnym miejscu dróżka przew

i

ja się 

wysoko zboczami doliny, które opadają urwistą skalną ścianą wprost w 
nurty rzeki. Tu na skraju urwiska stoi urokliwa kapliczka, gdzie prawie 
zawsze palą się świece. Tak było ponoć dawniej, tak jest i dziś, na jaką 
intencję nikt nie pamięta. Radzimy i my zapalić świecę, a gdy jej nie ma, 
pozostawić drobny grosz. Ktoś je kupi i zostawi dla innych. 
62

 

Wracamy na drogę główną. Od 

Dołżycy

 prowadzi ona w górę wąskiej 

doliny potoku 

Dołżyckiego.

 Z lewej strony lesiste masywy Falowej i 

Krzemiennej, po prawej zawieszona na zboczach doliny nieczynna już 
linia kolejki wąskotorowej do 

Moczamego.

 W dalszym ciągu droga mija 

niewielkie wioski Krzywe (dawniej zwaną 

Krywe)

 i 

Przysłup,

 za którą 

wydostaje się na rozległą widokową przełęcz (681 m) zwaną od 
miejscowości także Przysłup. W dobrą pogodę odsłania się przed nami 

background image

wspania

ł

a panorama obniżenia Wetliny i otaczających je gór. Na 

pierwszym planie widać szczyty 

Smereka

 i Połoniny 

Wetlińs-kiej,

 a 

dalej Połoniny 

Caryńskiej

 i Wielkiej Rawki oraz gniazda 

Tamicy

 w głębi 

horyzontu. Poniżej przełęczy zaniedbane pole biwakowe. 
Z przełęczy droga zbiega w dolinę potoku 

Kalniczka

 do 

wsi Kalnica

 

położonej w szerokim obniżeniu doliny Wetliny, u podnóża 
Krzemiennej, 

Czeminy

 i Smereka. Pomiędzy nie zagłębia się dolina 

rzeki Wetliny, wzdłuż której prowadzi droga do Jaworzca i Polanek (12 
km), od Jaworzca zamknięta jednak dla ruchu kołowego. 
Kalnica wymieniana w 1552 r. istniała do lat 1945 —1946. Po 
wysiedleniu 

Bojków

 zniszczała całkowicie. Przez pewien czas była to 

tylko nazwa na mapach. 

Żyde

 zaczęło tu wracać ponownie dopiero pod 

koniec lat pięćdziesiątych. Obecnie jest to ładnie rozwijająca się wieś 
osadnicza o charakterze letniskowym. Jest tu kilka pensjonatów i 
ośrodków wypoczy

n

kowych, zimą czynny wyciąg narciarski orczykowy 

(450 m). W Kamicy mieszka Jan 

Romaszkan,

 znany twórca ludowy, 

utalentowany rzeźbiarz specjalizujący się w wykonawstwie 
stylizowanych mebli. Na południe od wioski w zakolu drogi rezerwat 
przyrody “Olszyna Łęgowa w Kamicy" obejmujący 
63

 

background image

fragment rzadko spotykanego górskiego lasu łęgowego z naturalnym 
stanowiskiem olszy szarej i olszy czarnej. Droga prowadzi dalej w górę 
doliny 

Wetliny

 zwaną też 

Wetlinką.

 Od strony północnej towarzyszą 

nam majestatyczne masywy 

Smereka 

i Połoniny 

Wetlińskiej

 okryte 

wspaniałymi połoninami, a od południa wierchy bocznych ramion 
grzbietu granicznego poprzedzielane dolinami potoków: Bystry, 
Niedźwiedzi i 

Smerek. 

Przy drodze wieś Smerek sięgająca początkami 

1529 r. Zniszczona wieś zaczęła się zasiedlać dopiero w 1960 r. Obecnie 
jest tu leśnictwo, kilka gospodarstw osadniczych, ośrodek wypoczyn-
kowy kolejarzy i motel. Przez wieś przebiega główny szlak beskidzki. 
Stąd jest najdogodniejsze dojście na szczyt Smereka (1222 m). Szlakiem 
czerwonym około 5 km — 2,30 

godz.

 

Nieco dalej wzdłuż doliny 

Wetlinki

 rozciągnęły się zabudowania —

dużej jak na tutejsze warunki 

—wsi

 

Wetlina.

 Dawniej by

ł

a to też spora 

osada. Przed wojną liczyła 130 gospodarstw i miała ponad 1000 
mieszkańców. Z zachowanych zapisów wiadomo, że wieś istniała już w 
1580 r. Jednak —jak wskazuje miejscowa tr

ą

dy 

e

j a —początki jej 

powstania 

sąbardziej

 odleg

ł

e. Pierwotna wieś została ponoć zniszczona 

przez Tatarów i w jakiś czas potem ponownie zasiedlona. Potwierdzają 
to dawne nazwy terenowe odnoszące się do tej części wsi — Stare Sioło 
i Osada. Właśnie z Wetlin

a

 jest związana legenda o rycerzu 

Hnade,

 którą 

przytaczamy w innym miejscu. Wieś, zamieszkała dawniej przez 

Bojków,

 spłonę

ł

a doszczętnie w 1946 r. podczas walk z 

UPA.

 Z pożogi 

ocalała jedynie potężna murowana cerkiew, którą potem wysadzono. W 
połowie lat pięćdziesiątych była tu tylko strażnica WOP, dopiero w kilka 
lat potem pierwsze domy wybudowali tu leśnicy. Z czasem wieś się 
rozbudowała, przybyło tu nieco osadników, powstało kilka ośrodków 

wypo-

 

64

 

czynkowych

 i prywatnych pensjonatów. Są tu dwa schroniska PTTK, 

szkoła, Dom Strażaka i zbudowany ostatnio dom zakonny Bernardynów. 
Pośrodku wioski resztki 

pocerkiewnych 

ruin. Opodal, w cieniu starych 

drzew, drewniany kościółek p.w. Miłosierdzia Bożego wybudowany w 
1980 r

.,

 prowadzony przez 

oo.

 Bernardynów. Mieszka tu kilka osób 

parających się sztuką ludową. Wśród nich na szczególną uwagę 

background image

zasługuje twórczość Ryszarda 

Kierzkowskiego,

 rzeźbiarza parającego 

się głównie wykonawstwem mebli wzorowanych na dawnej sztuce 
ludowej regionu. 
Wieś Wetlina posiada malownicze położenie i wyjątkowe walory 

rekreacyjno-wypoczynkowe.

 Od pó

ł

nocy wznosi się wyniosły masyw 

Połoniny Wetlińskiej (1255 m) z charakterystycznym garbem 

Hnatowego

 

Berda

 (1187 m). Na południe pokryty lasami 

Jawomik

 (1021 

m) i równie lesisty Dział (1146 m). Dalej ku granicy znajduje się bardzo 
ciekawy szczyt 

Paprotnej

 (1199 m) oraz R

ą

bi

ą

 Skała (1199 m). Wetlina 

jest ostatnią osadą położoną u wrót 

BPN,

 wszystkie okoliczne szczyty 

znajdują się już w jego obrębie. Zwiedzenie okolicy umożliwia dogodna 
sieć szlaków turystycznych. Przez 

Wetlinę 

przechodzą dwa szlaki: żółty 

z Prze

ł

ęczy 

Orłowicza

 na R

ą

bią Skałę i niebieski graniczny, który zbiega 

tu z 

Rabiej

 Skały i przez Dział podąża do Wielkiej Rawki. Można stąd 

urządzać dłuższe lub krótsze wycieczki. W zależności od przygotowania 
i kondycji zainteresowanych polecamy przejścia: przez Przełęcz 

Or-

łowicza

 na Smerek — 2 godz

.,

 przez Przełęcz Orłowicza na Po

ł

oninę 

Wetlińską

 -3 godz

.,

 na 

Paprotną

 -2,45 godz. i dalej na R

ą

bią Skałę -3,30 

godz. oraz przez Dział na Wielką Rawkę ~ 3,45 godz. Zalecam ciekawą 
wycieczkę szlakiem żółtym, a później niebieskim na trasie: Wetlina—
R

ą

bi

ą

 Ska

ł

a—Moczar-65 

background image

ne—Wetlina.

 Długość tra

s

y około 17 km, a czas przejścia 6—7 

godz.

 Na 

południowy wschód od 

Wetliny

 znajduje się uroczysko 

Moczame,

 

urocza kotlinka po

ł

ożona u zbiegu źródłowych potoków Wetliny zwana 

też Górną 

Salinką.

 Przed wiekami istnia

ł

a w tym miejscu wieś Moczame 

zniszczona przez zbójców. Potem przez całe wieki nie było tu nic. 
Dopiero gdy w latach sześćdziesiątych w głąb doliny doprowadzono 
drogę i kolejkę leśną powstała tu samotna osada. Na zboczach 
granicznych wierchów była przed laty wspaniała Puszcza Bukowa. 
Rosły tu wielkie wiekowe buki i jodły sięgające wysokości 50 m, a w 
wyższych partiach gór wspania

ł

e jawory. Całymi latami cięto bezlitośnie 

okoliczne lasy, a dolinę 

zasnuwały

 dymy z licznych 

mielerzy

 w których 

wypalano węgiel drzewny. Dewastacji uniknęły tylko lasy objęte 
ochroną w rezerwatach przyrody 

“Wetlina"

 i “U źródeł 

Solinki",

 obecnie 

włączonych w obręb 

BPN.

 W samym kotle 

Moczamego

 występuje 

bardzo ciekawe środowisko przyrodnicze, spotyka się wiele rzadkich 
roślin wysokogórskich i 

wschodniokarpackich,

 a 

m.in.

 wilczomlecz 

karpacki, 

ostrożeń

 

wschodniokarpacki

 i złocień 

okręgli-sty.

 Za Wetlin

a

 

droga wchodzi w obręb BPN i śmia

ł

ymi serpentynami wyprowadza na 

rozległe siod

ł

o (872 m) 

ł

ączące masyw Połoniny 

Wetlińskiej

 z pasmem 

granicznym zwanym Przełęczą nad Brzegami Górnymi lub 

Wyżnią

 

Przełęczą. Na nowych mapach typu wojskowego podawana jest też 
nazwa Przełęcz Pod 

Czerteżem.

 Na kulminacji drogi obszerny parking 

zaprasza do zatrzymania się i podziwiania wspaniałej panoramy gór. 
Widać stąd niemal wszystkie ważniejsze bieszczadzkie szczyty, od 

Smereka

 po 

Tamicę

 i od Jasła po Wielką Rawkę, nie wymieniając 

dalszych wierchów na zachodnim krańcu horyzontu. 
66

 

Z przełęczy droga sprowadza w głęboką kotlinę położoną u zb

i

egu 

źród

ł

owych strumieni potoku 

Prowcza,

 gdzie dawniej istniała 

bojkowska

 

wieś 

Berehy

 Górne, której nazwę zmieniono przed laty na Brzegi Górne. 

Mimo kilku zmian dawnego i nowego nazewnictwa, tej pierwotnej 
nazwy nie przywrócono. W Brzegach Górnych jest tylko jedno ubogie 
gospodarstwo, a latem baza studencka. Dawniej było tu kilka bacówek, a 
na rozleg

ł

ych łąkach wypasały się stada podhalańskich owiec. Kotlina 

Brzegów Górnych, otoczona wysokimi górami i otwarta tylko ku 

background image

północy, w którym to kierunku spływają wody potoku Prowcza (dalej 
zwanym 

Nasiczniańskim),

 stanowi jedno z ładniejszych miejsc w 

Bieszczadach. W szczytowym okresie mody na zagospodarowanie 
Bieszczadów miał tu powstać wielki ośrodek 

sportowo-rekreacyjny,

 

uk

i

erunkowany na uprawianie narciarstwa, taki ówczesny “kolorowy 

zawrót głowy". Opracowano tomy dokumentacji i dzięki — jak to 
niegdyś mówiono — Bogu i Partii, na jego realizację nie stało pieniędzy 
i cały zamiar poszedł w zapomnienie. W kotlinie pozostała dziewicza 
przyroda, a czas zatarł nawet ślady nieudolnej rekultywacji okolicznych 
zboczy z czasów, gdy zamierzano tu stworzyć zaplecze dla wielkiej 
fermy hodowlanej w 

Wetlinie.

 

Droga biegnąc w górę 

Prowczy

 wyprowadza na Przełęcz 

Wyżniańską

 

(854 m) nazwaną tak od pobliskiego 

pagóru Wyżniańskiego

 Wierchu 

(912 m). W tym miejscu drogę przecina zielony szlak turystyczny 
prowadzący z Magury 

Stuposiańskiej 

przez Połoninę 

Caryńską

 na Małą 

Rawkę. W odległości oko

ł

o l km od drogi, pod Ma

ł

ą Rawką, schronisko 

turystyczne 

PTTK-“Pod

 Małą Rawką" typu bacówka, zawsze mile 

witające turystów. 
Z przełęczy droga sprowadza zakolami w dolinę potoku 

Rzeczyca,

 

wzd

ł

uż której podąża do 

Ustrzyk

 Górnych. Od 

Cisnej

 36 km, około l 

godz. spokojnej jazdy. 
67

 

background image

Osada Ustrzyki Gó

rn

e położona jest w samym sercu Bieszczadów, w 

kotlince u zbiegu potoków 

Rzeczyca,

 

Terebowiec 

Wołosatka,

 które 

połączone tworzą potok 

Wołosaty.

 W otoczeniu najwyższe szczyty 

Bieszczadów Zachodnich: na zachodzie Wielka Rawka (1304 m), na 
p

o

mocnym zachodzie Po

ł

onina 

Caryńska

 (1297 m), a na kierunku 

wschodnim grupa szczytów 

tzw.

 gniazda 

Tarnicy

 i Halicza z widoczną 

na pierwszym planie po

ł

oniną Szerokiego Wierchu (1315 m). 

Wieś Ustrzyki Górne powstała w XVI w. Założona przez Wołochów 
zachowała bardzo długo pierwotne formy ustrojowe 
— urzędy dziedziczne so

ł

tysa i 

popa.

 Do końca drugiej wojny była 

zamieszkała przez 

Bojków,

 których wysiedlono do Związku 

Radzieckiego. Opuszczona wieś uległa 

znieszczeniu.

 W początkach lat 

pięćdziesiątych była tu tylko placówka WOP, której obiekty zostały w 
1956 r. przekazane na rzecz PTTK. Już w następnym roku utworzono tu 
początkowo prymitywne schronisko, które kilkakrotnie 
przebudowywane i modernizowane, przetrwało do jesieni 1985 r. W rok 
potem, w jego miejscu rozpoczęto budowę nowego okaza

ł

ego obiektu, 

może niezbyt pasującego architekturą do otoczenia, ale w pełni komfor-
towego. W późniejszym czasie wybudowano tu kilka domków dla 
leśników. Powstały tymczasowe — a służące do dziś 
— różne, raczej prymitywne budowle mające zaspokoić potrzeby tysięcy 
turystów, dobrze urządzony camping PTTK oraz osiedle dla 
pracowników i dyrekcji 

BPN.

 Na wzniesieniu pomiędzy 

Terbowcem

 a 

Wołosatk

a

 w miejscu dawnej cerkwi, wzniesiono stylowy drewniany 

kościółek, który ukończono w 1986 r. 
Ustrzyki Górne stanowią ważny ośrodek ruchu turystycznego, są 
głównym punktem wypadowym w najwyższe partie 
68

 

Bieszczadów. Stąd rozpoczyna się i zazwyczaj kończy zwiedzanie 
gniazda 

Tamicy

 i Halicza. Tu krzyżują się dwa najważniejsze szlaki 

turystyczne — główny beskidzki i niebieski graniczny. Najważniejsze 
dojścia: szlakiem czerwonym na Halicz — 5 

godz.,

 na Połoninę 

Caryńsk

a

 — 3 

godz.;

 szlakiem niebieskim na Wielką Rawkę — 3 godz. i 

Tarnicę

 przez 

Wołosate

 — 3,45 godz. 

Na północny wschód od 

Ustrzyk

 Gó

rn

ych, w górze doliny 

Wołosatki

 

background image

zagłębionej wierchami pasma granicznego, a gniazdem Tarnicy i Halicza 
leży osada Wołosate, o dziejach której krążą różne, wprost 
nieprawdopodobne opowieści. Jej historii warto poświęcić chwilę uwagi. 
Wieś zwana Wołosatk

a

 została założona w 1557 r

.,

 ale — jak podaje 

następny dokument — w 1565 r. posiada

ł

a tylko 

kniazia

 i jeszcze dwu 

mieszkańców i to złodziei. Wiadomo, że w pó

ź

niejszych czasach 

mieszkańcy 

Wołosatego

 trudnili się rozbojem. Podobno król Stefan 

Batory miał osadzić tu swoich żołnierzy. W początkach lat dwudziestych 
obecnego stulecia była zamieszkała w połowie przez Polaków i 

Rusinów,

 było tu też kilka rodzin żydowskich. Przed wojną wieś liczyła 

blisko 200 gospodarstw. Podczas okupacji mieszkańcy Wołosatego 
czując się Polakami odmówili podobno przyjęcia tzw. 

kennkart

 ze 

znakiem ,,U

"

, co oznacza

ł

o Ukrainiec. Po pewnym czasie, pod 

nieznanym bliżej pretekstem cała ludność 

wsi

 została przez Niemców 

wywieziona

!

 wszelki ślad po jej mieszkańcach zaginą

ł

. Na ich miejsce 

sprowadzić miano ludność z innych stron. Druga wersja powiada, że po 
zajęciu tych terenów przez Rosjan wieś została wysiedlona przez 
NKWD, a jej mieszkańców wywieziono w niewiadomym kierunku i 
także wszelki ślad po nich zaginął. Gdzie leży prawda trudno dociec. 
Faktem jednak jest, że wieś była zamieszkała 
69

 

background image

jeszcze w 1946 r

.,

 a zorganizowana tu strażnica graniczna zniszczona 

przez 

UPA.

 W tym też roku mieszkańcy 

wsi

 zostali wysiedleni do ZSRR 

i na tę okoliczność zachowały się w archiwach stosowne dokumenty. Po 
wysiedleniu wieś została zapewne spalona. W 

Wołosatem

 byłem w 1955 

r

.,

 wsi już nie było, pozostały po niej tylko resztki cerkwi, 

zarosłe

 

zielskiem miejsca po chałupach, zdziczałe sady i kilka przydrożnych 
krzyży. Zadziwiające jest, jak w ciągu tak krótkiego czasu mogła 
zniknąć prawie całkowicie ludna niegdyś osada. Na terenie dawnej wsi 
rozpanoszyła się przyroda i z biegiem lat cała dolina zamieniła się w 
wielkie uroczysko. Tak było dopóki ktoś nie wymyślił założenia tu 
wielkiego gospodarstwa hodowlanego. Najpierw gospodarzyło tu 
wojsko, a potem wszedł osławiony kombinat 

“Igloopol"

 i szybko 

pobudował wielkie zaplecze skutecznie zatruwając wody 

Wołosatki.

 

Aby stworzyć bazę dla hodowli latem 1987 r. na teren 

Wołosatego

 

wkroczyło wojsko i ciężkim sprzętem i dynamitem — nazywało się to 
rekultywacją, a było dewastacją — wydarto przyrodzie setki hektarów 
ziemi, przeprowadzono melioracje, przygotowano wielkie pastwiska, 
które znów zarastają 

samosiejką.

 W 1991 r. opuszczone gospodarstwo 

zostało przejęte przez dyrekcję 

BPN,

 szybko przystosowano je na 

potrzeby parku i cele turystyczne. Jest tu mały hotelik, pole biwakowe, 
parking strzeżony, sklep i bar. Gospodarze są mili i gościnni. Przed 
osadą warto zwrócić uwagę na ogrodzony żerdziami teren oryginalnego 
górskiego torfowiska wysokiego. Torfowisko zbudowane z mchów 
torfowców, które rosnąc jedne na drugich tworzą wysokie gąbczaste 
struktury, wyniesione jest prawie 5 m ponad otaczający je teren. Porasta 
je unikalna pierwotna roślinność i z rzadka 

himeryczne 

drzewa i krzewy. 

Już w 1959 r. torfowisko objęto ochroną. 
70

 

Rezerwatowi bardzo zaszkodziła przeprowadzona melioracja. Tego typu 
torfowisk jest w Bieszczadach więcej. Kilka znajduje się w dolinie 
górnego Sanu, gdzie również objęto je ochroną tworząc rezerwaty 
przyrody. Droga prowadzi dalej na przełęcz Beskid (786 m) tworzącą w 
głównym grzbiecie karpackim szerokie i głębokie obniżenie, przez które 
od dawna istniało uczęszczane przejście graniczne na drugą stronę gór. 
Zbudowano ją przed laty dla bliżej nie znanych celów strategicznych. 

background image

Dziś nikomu 

nieopotrzebna

 po prostu niszczeje. 

Od parkingu droga zamknięta jest dla ruchu turystycznego. Przez 

Wołosate

 przechodzi niebieski szlak graniczny, tu po zejściu z 

Rozsypańca

 kończy się główny szlak beskidzki czerwony. Stąd szlakiem 

niebieskim jest najkrótsze i najdogodniejsze dojście na 

Tamicę,

 na którą 

można dotrzeć po około 2 

godz.

 

Duża obwodnica — część wschodnia (droga Lesko — 

Ustrzyki 

Dolne 

— Czarna — Ustrzyki Górne) 
Długość 69 km, czas przejazdu 1,30—2 godz. 
Z Leska udajemy się drogą podkarpacką prowadzącą obniżeniami 
ciągnącymi się pomiędzy Pogórzem Przemyskim a Bieszczadami w 
ogólnym kierunku na wschód. 
Jeszcze w granicach miasta droga wspina się na rozległe wzgórze na 
wierzchowinie którego rozlokowały się zabudowania wioski 

Glinne.

 Na 

samej kulminacji (448 m), nieco na prawo od drogi sterczy ponad 
drzewami wyniosła skała — pomnik przyrody zwany Leski Kamień lub 
rzadziej Kamień nad Leskiem. Jest to oryginalnie uformowany ostaniec 
około 20 m wysokości, dodatkowo wykształcony przez istniejący tu 
71 

background image

niegdyś kamieniołom, zbudowany z grubozia

rn

istego piaskowca 

krośnieńskiego. Skała jak i związane z nią legendy wzbudza

ł

y od dawna 

zainteresowanie podróżnych. Opisał ją Aleksander Fredro w swoim 
pamiętniku “Trzy po trzy", on też związał z nią poemat zatytułowany 
“Kamień nad Leskiem". Jak powiada jedna z legend, kamień znalazł się 
tu za sprawą diabła. Niósł on wielki głaz, który zamierzał rzucić na 
znane z pobożności Lesko, ale gdy zapiał kur oznaczający czas jego 

czartowskiej

 mocy, upuścił go gdzie popadło. Inne opowieści g

ł

oszą, że 

jest to postać dziewczyny zamienionej w kamień w wyniku rzuconego 
przez matkę przekleństwa lub skamieniałej na skutek długiego 
oczekiwania na ukochanego rycerza. Jak by nie było, skala jest 
interesująca, a legendy nie mniej ciekawe, warto ją pooglądać 
podziwiając przy okazji rozległe widoki. W pobliżu jest miejsce na 
zatrzymanie samochodu i pole biwakowe. Nieco dalej w dolinie rzeczki 

Olszanicy

 rozlokowała się ciekawa wieś 

Uherce

 Mineralne. Osada 

posiadająca nazwę będącą zapewne pochodzenia węgierskiego pojawiła 
się w 1436 r. jako własność 

Kmitów.

 Na przełomie XIX i XX w. powstał 

tu mały zakład z łazienkami do kąpieli mineralnych, wnet jednak 
zlikwidowany, a istniejące tu niegdyś źródła wód siarczkowych i solan-
kowych uległy z czasem zapomnieniu. Pośrodku wioski zabytkowy 
kościół parafialny, murowany, wzniesiony w latach 1754—1757 z 
fundacji Jakuba 

Jaworskiego.

 Świątynia w typie barokowym, z 

oddzielnie stojącą dzwonnicą, mia

ł

a dawniej charakter obronny, do dziś 

otaczają mur posiadający w części zachowane otwory strzelnicze. 
Wewnątrz wyposażenie 

późno-barokowe

 z drugiej połowy XVIII w. W 

obrębie przykościelnego cmentarza kilka XIX-w

i

e

c

z

n

ych kamiennych 

nagrobków. Na terenie istniejącego tu jeszcze przedsiębiorstwa rolnego 
zachował się nieciekawy z pozoru budynek dawnego dworu. 
72

 

Kiedyś był tu 

późnorenesansowy

 dwór obronny, powstały w drugiej 

połowie XVI w

.,

 lecz wielokrotne zniszczenia i przebudowy pozbawiły 

go pierwotnego charakteru. Na terenie zdewastowanego parku 
zachowały się jeszcze nikle ślady wałów i fos. Dwór stanowił niegdyś 
własność znanych rodów 

Herburtów 

Tamawskich,

 a potem 

Mniszchów.

 

Jak podają stare zapisy, w tutejszym dworze 

Tamawscy

 podejmowali 

background image

późniejszego cara Dymitra 

Samozwańca

 i słynną 

Marynę

 

Mniszchównę.

 

Uhercach

 od głównej trasy podkarpackiej odgałęziają się dwie ważne 

dla turystów drogi — jedna do 

Myczkowiec

 — 5

km

,drugadoSol

in

y — 

11 km. Dalej droga prowadzi szerokim obniżeniem w górę doliny 
Olszanicy, a potem Starego Potoku. W rozszerzeniu doliny ulokowała 
się duża wioska 

Olszanica, 

będąca siedzibą gminy. Osada stanowiąca 

niegdyś własność Kmitów istniała już w 1436 r. Pośrodku 

wsi

 dawna 

cerkiew (obecnie kościół) wybudowana w 1990 r. Wewnątrz sporo 
XVIII i XIX-wiecznych ikon. Na krańcu wsi piękny eklektyczny pałac, 
w latach 1975—1980 gruntownie odrestaurowany. Budynek pa

ł

acu 

został wzniesiony w 1905 r. na zrębach istniejącego tu wcześniej, 
zapewne X

VI

-w

i

ecz

n

ego dworu obronnego. W otoczeniu pałacu dobrze 

zachowany park w typie krajobrazowym, na terenie którego przetrwały 
resztki fortyfikacji bastionowych i fos dawnego założenia obronnego. W 
sąsiedztwie pałacu stara podworska oficyna i ku

ź

nia oraz nowy obiekt 

hotelowy i socjalny. W dawnym pałacu mieści się od pewnego czasu 
ośrodek 

szkoleniowo-wypoczynkowy

 Ministerstwa Sprawiedliwości. W 

1941 r. na terenie tutejszego parku NKWD rozstrzelało 

17-osobową

 

grupę mieszkańców Leska, elitę tamtejszej inteligencji, a ich cia

ł

wrzucono ponoć do stawu. 
Dalej za Olszanic

a

 wzdłuż drogi rozciągnęły się zabudowania wiosek 

Stefkowa

 i 

Ustianowa.

 Ta ostatnia dzieli się na 

73

 

background image

Ustianową

 Dolną i 

Ustianową

 Gó

rn

ą. Przejeżdżając przez 

Stefkową

 

warto zaglądnąć do pracowni Stanisława 

Trafal-skiego,

 absolwenta 

słynnej zakopiańskiej szkoły K

o

nara, wszechstronnego artystę 

uprawiającego rzeźbę w drewnie, metaloplastykę, malarstwo i graf

i

kę. 

Jak będziemy mieli szczęście, może uda się nabyć jedną z jego prac. 

Ustianowej

 Dolnej odgałęzia się na południe lokalna droga 

prowadząca do 

Łobozewa

 — 4 km, mająca dalej rozgałęzienie do 

Soliny

 

Teleśnicy

 

Oszwarowej.

 Na krańcu tej ostatniej miejscowości, nad 

boczną odnogą zalewu 

solińskiego 

znajduje się dobrze 

zagospodrowany

 

ośrodek wypoczynkowy “Uroczysko" należący do R. 

Dopierały

 oraz 

pole biwakowe “Ostoja". Do dyspozycji wypoczywających są korty 
tenisowe, konie, żaglówki i inny sprzęt pływający. W Ustianowej Górnej 
była przed wojną słynna szkoła szybowcowa, powstała w 1933 r. i 
podlegająca bazie lotniczej 

OSL

 w Dęblinie. Lotnisko szybowcowe 

zajmowa

ł

o rozległą równinę położoną u podnóża widocznego na 

południu masywu 

Żukowa

 oraz jego zbocza aż po kulminację zalesionej 

dziś 

Holicy

 (761 m). Były tu aż 774 szybowce, stały obsze

rn

e i 

nowoczesne zabudowania. W 1938 r. w Ustianowej odbyły się 
Szybowcowe Mistrzostwa Polski. Warto wiedzieć, że 

szybowisko

 w 

Ustianowej posiadało doskonałe warunki terenowe oraz termiczne i 

tzw.

 

noszenie umożliwiające długotrwałe loty szybowców. Startowały one ze 
zbocza górskiego Holicy przy pomocy ludzkich mięśni lub wyciągarki 
bez konieczności używania samolotów. Drugie podobne lotnisko 
znajdowało się w niedalekiej 

Bezmiechowej.

 Na skraju wioski pomnik 

ustawiony w 1969 r. dla uczczenia pamięci lotników, wychowanków 
miejscowej szkoły, poległych w latach drugiej wojny światowej. We 

wsi

 

dawna cerkiew (obecnie 
74

 

kościół) drewniana, zbudowana w 1792 r. z wieżą dobudowaną w 1892 
r

.,

 starannie odrestaurowana w latach 1973—1974. Na terenie części 

dawnego lotniska stoją zabudowania wielkiego kombinatu drzewnego 
powstałe w latach 1972—1982. Ta gigantyczna inwestycja nigdy nie 
została dokończona. Zakład ostatecznie splajtował z powodu wielkich 
kosztów i braku drewna. 
Z rejonu Ustianowej warto przytoczyć jeszcze jedną ciekawostkę. W 

background image

górnej części wsi droga przekracza nieznaczne wzniesienie stanowiące 
europejski dzia

ł

 wód. Mający w pobliżu swe źródła Stary Potok należy 

do zlewni Morza Bałtyckiego, natomiast strumień spływający na wschód 
odprowadza swe wody do Morza Cza

rn

ego. 

Wkrótce potem droga dociera do 

Ustrzyk

 Dolnych. Od Leska 24 km, 

niespełna 45 minut spokojnej jazdy. Zabudowania Ustrzyk Dolnych 
liczących dziś około 10 000 mieszkańców rozłożyły się w dolinie rzeczki 

Strwiąż,

 mającej swe źródła na terenie pobliskiego osiedla 

Strwiążyk.

 

Dolinę, a raczej małą kotlinkę otaczają liczne wzniesienia przeciętnej 
wysokości 600—700 m 

n.p.m.,

 wśród których wyróżnia się Kamienna 

Laworta

 (769 m) na północy i 

Gromadzyń

 (654 m) wznoszący się w 

masywie Równi na południu. Wzgórza dziś zalesione, dawniej były 
niemal łyse, co nadawało okolicy charakterystycznego wyglądu. 
Zalesiono je pod koniec lat pięćdziesiątych. Rejon Ustrzyk Dolnych 
charakteryzuje się specyficznym mikroklimatem, który sprawia, że zimą 
występują tu stosunkowo duże i długo zalegające opady śniegu, 
umożliwiające uprawianie narciarstwa, tak rekreacyjnego jak i 
wypoczynkowego. Śnieg utrzymuje się tu przez blisko 100 dni w roku, 
od początku grudnia do połowy marca, a w rejonie Równi i Kamiennej 

Laworty

 jeszcze dłużej. Dzięki tym walorom 

Ustrzyki

 Dolne 

75

 

background image

stanowią od lat znany ośrodek sportów zimowych. Osada 

Ustrzyki

 Dolne 

powstała w drugiej połowie XV w

.,

 była założona przez Wołochów, a 

osadników sprowadzono tu z dalekiego Siedmiogrodu. Prawa miejskie 
otrzymały prawdopodobnie w 1727 r

.,

 lecz przez długie lata nie 

osiągnęły większego znaczenia. Miasteczko żyło z rzemiosła i handlu 
rozwijanego na miarę lokalnych potrzeb. Ożywiło się nieco dopiero w 
drugiej połowie XIX w

.,

 po wybudowaniu linii kolejowej Przemyśl—

Łupków i odkryciu w okolicy zasobnych złóż ropy naftowej. W 1900 r. 
powsta

ł

a w mieście duża raf

i

neria ropy naftowej, później jeszcze 

rozbudowana. Przed ostatnią wojną Ustrzyki Dolne liczyły około 3500 
mieszkańców —Polaków, Ukraińców, Żydów. Ci ostatni stanowili 60% 
ogółu ludności. Z początkiem września 1939 r. miasteczko zajęły wojska 
niemieckie, ale już 28 września wkroczyli tu Rosjanie, przyłączając je do 
wielkiego Związku Radzieckiego. Niemcy przyszli tu ponownie w 
czerwcu 1941 r. Po ich wypędzeniu, co nastąpiło 18 września 1944 r

.,

 

Ustrzyki znalazły się znowu w obrębie Ukraińskiej 

SRR.

 Granica 

między Polską a Związkiem Radzieckim przebiegała niespełna 10 km na 
zachód od miasta. Dopiero w 1951 r. na podstawie umowy zawartej 
między Polską a ZSRR o zamianie przyległych terenów, Ustrzyki Dolne 
wraz z przyległym obszarem o łącznej powierzchni 480 km

2

znalazły się 

w naszych granicach. Miasteczko było opustoszałe, w opłakanym wprost 
stanie. Jedna ulica i rynek, przy którym stały trzy rozwalające się 
synagogi, trochę piętrowych odrapanych kamieniczek i nieco więcej 
parterowych domów, wewnątrz zabrudzonych i zdewastowanych. Za to 
pośrodku placu wznosi

ł 

się dumnie pomnik 

generalissimusa

 Józefa 

Stalina, zapewne dla większej okaza

ł

ości pomalowany srebrną farbą. 

Wykonana 
76

 

z betonu, czy też gipsu, postać Stalina ustawiona na betonowym cokole 
przetrwała parę lat. W 1956 r. za pomocą koni ściągnięto posąg z cokołu

,

 

zawleczono nad 

Strwiąż

 i wrzucono do rzeki

.

 Co się z nim potem sta

ł

o, 

nie wiadomo. Chodzą opowieści, że oderwaną od tułowia głowę Stalina 
ktoś zabrał i ukrył. Był to prawdopodobnie jedyny posąg Stalina w 
Polsce i to nie wzniesiony polskim rękami. Później w tym miejscu 
postawiono pomnik wdzięczności Armii Radzieckiej, a ostatnio pomnik 

background image

Armii “Karpaty". 
W 1945 r. zamieszkali w miasteczku Polacy zostali repatriowani do 
kraju. Przed zwrotem 

Ustrzyk

 Dolnych mieszkańców miasteczka 

wysiedlono gdzieś w głąb ZSRR, bez względu na narodowość, razem 
pozostałych tu jeszcze Polaków i Ukraińców. Tylko nielicznym udało się 
później wrócić. Opuszczony rejon Ustrzyk zasiedliła ludność 
przesiedlona tu z terenów 

tomaszewskiego

 i hrubieszowskiego 

przekazanych do ZSRR. Pod koniec 1951 r. było tu zaledwie 1000 
mieszkańców. Przez szereg lat nic się tu właściwie nie działo, miasto 
pozostawało na uboczu, nawet wówczas gdy rozpoczęto wielką akcję 
zagospodarowania Bieszczadów. Dopiero w połowie lat sześćdziesiątych 
obraz miasta począł ulegać zmianie. Miasto zaczęło nabierać charakteru 
ośrodka turystycznego. Latem przybywało tu tysiące turystów 
podążających nowo zbudowaną obwodnicą w głąb gór. Zimą zaczęli 
pojawiać się miłośnicy sportów zimowych. Pod koniec 1969 r. oddano 
do użytku Dom Wycieczkowy 

“Laworta".

 Wkrótce potem na stokach 

Gromadzynia 

zaczęto urządzać ośrodek sportów zimowych. W 1975 r. 

uruchomiono tu, pierwszy w rejonie Bieszczadów, wyciąg orczykowy. Z 
czasem miasto znacznie się rozbudowało i rozwinęło, otrzymało nowe 
osiedla mieszkaniowe, urządzenia 
77

 

background image

komunalne, obiekty oświatowe i kulturalne. Wielka szansa dla miasta 
powstała z chwilą rozpocz

ę

cia budowy wspomnianego już kombinatu 

drzewnego w pobliskiej 

Ustianowej,

 której część przy

ł

ączono wówczas 

do miasta. Kombinat duże środki przeznaczył na inwestycje w samym 
mieście. Z zakładowej kotłowni miasto otrzymało ciep

ł

o. Nieszczęsna 

inwestycja zburzyła w miarę prawidłowy układ 

społeczno-ekonomiczny

 

miasta, które dziś boryka się z ogromnymi kłopotami. Pod koniec 19

8

0 r. 

na tle ogólnego niezadowolenia oraz dążeń do organizacji związku 
zawodowego rolników, doszło do ostrych protestów także w regionie 

ustrzyckim.

 Gromada zdeterminowanych rolników 29 grudnia 1980 r. 

opanowała budynek Urzędu Miasta i Gminy podejmując str

ą

okupacyjny. Wprawdzie w styczniu następnego roku strajkujący 
zmuszeni zostali do opuszczenia budynku, ale protest trwał nadal i 
zakończył się 20 lutego 1981 r. podpisaniem porozumienia ze stroną 
rządową. Wśród 21 postulatów stawianych przez strajkujących był wnio-
sek o likwidację ekskluzywnych ośrodków rządowych w 

Ar-łamowie

 i 

Mucznem.

 

Zabudowania 

Ustrzyk

 Dolnych rozciągnęły się wzdłuż drogi do 

Krościenka, stanowiącej jego główną ulicę. Przy niej znajduje się 
niewielki plac, będący dawnym rynkiem, od niej w zachodniej części 
odgałęzia się ul. Fabryczna stanowiąca drogę wylotową w kierunku 
Ustrzyk Górnych. Nowa część miasta rozłożyła się w dolinie 

Strwiąża

 na 

północny zachód od rynku. W otoczeniu placu rynkowego przetrwała 
dawna zabudowa o typowym małomiasteczkowym charakterze, złożona 
z piętrowych i parterowych domów, z których kilka pochodzi z XIX w

.,

 

a jeden sięga nawet XVIII stulecia. Od strony południowej zachowała się 
dawna XIX-w

i

e

c

z

n

a synagoga, 

78

 

w

i

atach 1968—1971 adaptowana na bibliotekę. W narożu placu pomnik 

ofiar faszyzmu wzniesiony w 1966 r. Nieco na p

o

moc od rynku, przy ul. 

Bełzkiej

 znajduje się Bieszczadzkie Muzeum Przyrodnicze, obecnie 

integralnie związane z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym. Muzeum 
powstałe w 1967 r. mieści się w okaza

ł

ym gmachu wybudowanym w 

latach 1974—1986 według projektu 

inż.

 Czesława Białego. Muzeum, 

bardzo starannie i pomysłowo urządzone, posiada bogatą kolekcję 

background image

eksponatów z zakresu geologii i przyrody, w tym fauny i flory 
bieszczadzkiej, z wielkim niedźwiedziem brunatnym włącznie. Od tego 
niedźwiedzia zaczęła się podobno historia muzeum. Misia, wbrew 
obowiązującemu prawu, miał upolować zapalony myśliwy, wówczas 
wicepremier Piotr 

Jaroszewicz.

 I dalej — upraszczając opowiadanie — 

misia wypchano i przywieziono do Ustrzyk podobno z poleceniem 
urządzenia muzeum. Pierwszy eksponat już był gotowy. Z obiektów 
zabytkowych jest tu jeszcze murowana cerkiew greckokatolicka 

p.w.

 

Wniebowzięcia 

N.M.P.

 zbudowana w 1847 r

.,

 od 1986 r. ponownie 

użytkowana przez kościół 

bizantyjsko-ukraiński

 oraz 

neogotycki

 kościół 

paraf

i

alny p.w. Matki Boskiej Królowej Polski wzniesiony w latach 

1909—1911. W bocznym ołtarzu godna uwagi XVlI-w

i

eczna ikona 

Matki Boskiej z Dzieciątkiem, wykonana w znanym warsztacie 
lwowskiego malarza Teodora 

Senkowi-cza,

 przywieziona tu z Bełżca. 

Na południowym krańcu miasta, na zboczach 

Gromadzynia,

 przetrwały 

resztki starego żydowskiego cmentarza, na którym zachowało się jeszcze 
oko

ł

o 80 kamiennych 

steli

 nagrobnych. Ze wspó

ł

czesnych obiektów 

warto zobaczyć nowy kośció

ł

 p.w. 

Sw.

 Józefa Robotnika na nowym 

osiedlu, wyróżniający się niekonwencjonalną architekturą, zbudowany w 
latach 1984-1989. Jego imponująca sylwetka wyróżnia się trzema 
strzelistymi ostrosłupami (wieżami) wysokości 50 m. 
79

 

background image

Ustrzyki

 Dolne posiadają stosunkowo dobrze rozwinięte zaplecze dla 

obsługi ruchu turystycznego. Oprócz wspomnianego już 

DW

 

“Laworta"

 

znajduje się tu hotel 

“Strwiąż", 

camping, kilka ośrodków 

wypoczynkowych różnych zakładów i instytucji oraz pensjonatów, 
kąpielisko i dobrze rozwinięta sieć lokali gastronomicznych. Szczególnie 
bogate jest zaplecze do uprawiania sportów zimowych. Na 

pótnocno-

wschodnim

 stoku 

Gromadzynia

 znajduje się duży ośrodek narciarski. 

Jest wyciąg orczykowy długości 800 m, wyciągi 

zaczepowe,

 dwie trasy 

zjazdowe (długości 800 i 1200 m), standartowe trasy biegowe, strzelnica 

biathlonowa,

 dwie skocznie narciarskie i tor saneczkowy. Drugi obiekt 

narciarski znajduje się na 

północno--wschodnim

 stoku Kamiennej 

Laworty,

 pod bocznym wierzcho

ł

kiem wysokości 759 m. Znajduje się tu 

wyciąg orczykowy długości 970 m o różnicy wzniesień 280 m oraz 
wspaniała trasa zjazdowa długości 1200 m. Dolna stacja tego wyciągu 
znajduje się w miejscowości 

Łodyna

 położonej w odległości około 4 km 

na p

o

moc od 

Ustrzyk

 Dolnych. Jeszcze jeden wyciąg narciarski 

(zaczepowy)

 jest na stoku Małego Króla. Ustrzyki Dolne mają także 

swoich regionalnych twórców. Mieszka tu małżeństwo Lidia i 
Władysław 

Prażyńscy,

 uprawiający rzeźbę i malarstwo. W ich 

twórczości dominuje tematyka regionalna i sakralna, głównie ikony i 
cerkwie. 

Ustrzykach

 Dolnych rozpoczyna się szlak niebieski prowadzący przez 

Polankę, 

Dwernik

 i 

Pszczeliny

 na Krzemień. Długość szlaku 57 km, czas 

przejścia około 20 

godz.

 

Kończąc opis miasta warto parę zdań poświęcić jego najbliższej okolicy, 
gdzie znajduje się kilka ciekawych obiektów. Na południe od miasta, 
przy bocznej drodze z 

Ustianowej

 do 

K

oszowa, w dolinie potoku Olchy 

leży stara 

bojkowska

 wieś 

80

 

Równia. Osada założona w lasach na 

tzw.

 surowym korzeniu w 1541 r. 

była zasiedlona przez Wołochów. W wyniku zmiany granic w 1951 r. 
wieś zosta

ł

a opuszczona przez rodzimych mieszkańców, których 

przesiedlono gdzieś w głąb ZSRR. W 1966 r. osiedli

ł

a się tu spora grupa 

mieszkańców 

Soliny,

 którą zalały wody jeziora. Zwraca tu uwagę 

oryginalna cerkiew (obecnie kościół) w typie 

bojkowskim

 z XVIII w. 

background image

Jest to piękna drewniana budowla konstrukcji zrębowej o tradycyjnym 
trójdzielnym układzie, w której wyróżnia się nawa, w górnej części 

ośmioboczna

 i nakryta kopułą. Na zewnątrz okalają wydatny daszek 

okapowy przypominający 

saboty.

 W 

pómocno-zachod-niej

 części 

Ustrzyk Dolnych jest osiedle 

Strwiążyk,

 do 1976 r. będące oddzielną 

wsią, której czas powstania sięga XVI w. Zachowała się tu murowana 
cerkiew (obecnie kościół) wybudowana w latach 1831—1838 oraz kilka 
drewnianych domów z XIX w. W sąsiadujących od zachodu Brzegach 
Dolnych znajduje się także dawna cerkiew (obecnie kościół) drewniana, 
zbudowana w 1844 r. 
Z Ustrzyk Dolnych kierujemy się na południe drogą prowadzącą w 
kierunku Ustrzyk Górnych. Początkowo prowadzi ona w górę doliny 
rzeczki 

Jasienki,

 pośród wzniesień Gór 

Hoszows-kich.

 Z miastem 

sąsiaduje osada Jasień wzmiankowana w 1495 r

.,

 ponownie lokowana na 

prawie wołoskim w 1559 r. Przy drodze w otoczeniu starych drzew 
skromny barokowy kościół para

fi

alny 

p.w.

 Wniebowzięcia 

N.M.P.

 

pochodzący z pierwszej połowy XVIII w

.,

 z oddzielnie stojącą 

dzwonnicą, powszechnie uznawany za Bieszczadzkie Sanktuarium 
Maryjne. W ołtarzu głównym umieszczona jest cenna ikona Matki 
Boskiej 

Rude-ckiej

 pochodząca z pierwszej połowy XVI w

.,

 

powszechnie uważana za cudowną, skradziona w 1992 r

.,

 dotychczas nie 

została odnaleziona. Obraz, niezależnie od dużej wartości 
81 

background image

artystycznej i kultowej posiada niecodzienną historię. Wed

ł

ug tradycji 

ikona ma pochodzić z XV w. Znalazł ją rycerz Jerzy 

Curyłło

 z 

Goraja

 w 

zgliszczach kościoła w 

Żeleźnicy

 na Podolu, spalonego przez Tatarów w 

1612 r. Ikona dziwnym zdarzeniem losu nie była uszkodzona, tylko na 
twarzy Matki Boskiej widniał ślad podkowy, odciśniętej przez konia 
jednego z naje

ź

dźców. Rycerz przywiózł ikonę do 

Rudek

 około Lwowa i 

przekazał do tamtejszego kościoła. Warto tu doda

ć

, że 

Rudki 

— obecnie 

na Ukrainie — to miejscowość związana z rodziną Fredrów. W 
zachowanym tam kościele spoczywają prochy Aleksandra Fredry. Ikona 
wnet sta

ł

a się słynna. W 1921 r. dokonano koronacji cudownego obrazu. 

W trakcie wysiedlania ludności polskiej z Rudek w 1946 r. ikona została 
ukryta i przywieziona do kraju i w 1968 r. umieszczona w tutejszym 
kościele. Ponownej intronizacji obrazu dokonał 6 lipca 1968 r. 

ks.

 

kardynał Karol 

Wojtyła.

 Ikona w typie 

Hodegetrii

 przedstawia Matkę 

Boską z Dzieciątkiem z 

półpostadami

 aniołów w górnych narożnikach 

oraz postaciami 16 proroków i Joachima i Anny na obwodzie. 
Na przykościelnym cmentarzu zabytkowe nagrobki. Jeden z nich stoi na 
grobie Józefa Waltera 

(zm.

 1908 r

.),

 powstańca z 1863 r

.,

 na

r

ciarza, 

współpracownika Ignacego Łukasiewicza. W pobliżu miejsce po X

I

X-

w

i

ecz

n

ej cerkwi rozebranej i przeniesionej do pobliskiego 

Bandrowa

 

Narodowego w 1974 r. Wśród okalających kościół drzew zwraca uwagę 
okazały dąb o obwodzie prawie 7 m — pomnik przyrody. W dalszym 

dągu

 droga mija kolejno wioski 

Hoszów,

 

Zadwórze,

 Rab

ę

 i Żłobek. W 

Ho-szowie,

 na wzgórzu przy drodze, stoi 

dekawa

 w 

kształde

 dawna 

cerkiew (obecnie kościół) drewniana, trójdzielna, na 

rzude 

krzyża 

greckiego z jedną 

ośmioboczną

 kopułą. Oryginalna architektura cerkwi 

jest przejawem 

tzw.

 nurtu ukraińskiego 

82

 

nawiązującego stylem do budownictwa huculskiego. W Rabem Jacek 

Borowski

 prowadzi stadninę koni liczącą prawie 50 cennych 

angloarabów. 
Za Rabem droga osiąga kraniec doliny Jasien

i

a i przełęcz (638 m) 

oddzielającą grupę 

Jawomików

 (909 m) po lewej, od pasma 

Żukowa

 

(768 m) po prawej. 
Z przełęczy droga schodzi w obszerne obniżenie utworzone u zbiegu 

background image

źródłowych strumieni potoku Czarnego, pośród którego rozłożyły się 
zabudowania dużej 

wsi

 Czarna. Osada Czarna została założona na 

prawie wołoskim w 1505 r. Pod koniec XIX w. rozwinęło się tu 
kopalnictwo naftowe. Obf

i

te zasoby skalnego oleju zostały jednak 

dawno wyczerpane, a czynne tu jeszcze nieliczne szyby wydzierają z 
głębi ziemi resztki ropy. Przy okazji poszukiwań za ropą 

dowiercono

 się 

cennych wód mineralnych, są to głównie solanki 

jodkowe 

w typie 

zbliżonym do krynickiego 

“Zubera"

 oraz wody siarczkowe. Oprócz 

zdrojów 

dowierconych

 są tu także źródła naturalne. Od dawna zamierza 

się wykorzystać tutejsze wody do celów leczniczych, ale oprócz samego 
zaliczenia Czarnej do uzdrowisk, co nastąpiło w 1974 r

.,

 nic więcej nie 

uczyniono. 
W latach 1939-1941, a potem 1944-1951 Czarna należała do ZSRR. Po 
powrocie do Polski, opuszczona przez mieszkańców i 

częśdowo

 

zniszczona, zaczęła się powoli ponownie zasiedlać i odbudowywać. Jako 
pierwsza przybyła tu grupa przesiedleńców spod 

Sokala.

 Z przeszłości 

wsi warto wspomnieć, że tu urodził się Jan 

Dobrzański

 (l 820 —l 886), 

popularny galicyjski dziennikarz, działacz polityczny, twórca 

,,

Sokoła". 

Obecnie Czarna, licząca około 1000 mieszkańców, należy do większych 
i lepiej zagospodarowanych osiedli w Bieszczadach, jest siedzibą władz 
gminy. Na terenie wsi zachowało się nieco 
83

 

background image

starych 

bojkowskich

 chałup, dawna cerkiew (obecnie kościół) 

drewniana, wzniesiona w 1834 r. oraz X

I

X-w

i

ecz

n

a kaplica 

rzymskokatolicka. W zabytkowej 

bojkowskiej

 chałupie, zwanej 

Soplówką,

 jest Izba Muzealna urządzona staraniem miejscowego 

działacza Zdzisława 

Kwaska.

 W cz

ę

ści 

wsi,

 zwanej Czarna Dolna 

mieszka i tworzy ludowy artysta, rzeźbiarz, Michał 

Hebda.

 

W centrum wsi odgałęzia się droga do 

Hoczwi

 — 45 km. Na wschód od 

Czarnej w szerokim obniżeniu położonym u podnóża Magury 

Łomniańskiej

 (1024 m), której charakterystyczny masyw wznosi się już 

po drugiej stronie granicy, rozłożyły się XVI-w

i

e

c

z

n

e dawniej 

bojkowskie

 wioski: Lipie, 

Michniowiec 

i Bystre. W ostatnich dwu 

miejscowościach zachowały się stare drewniane cerkwie. Ciekawa 
cerkiewka była też w 

Lipiu,

 lecz spłonęła przed kilkunastu laty. Warto 

podkreślić, że w 

Mich-niowcu

 istnieje bardzo prężny oddział 

Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, którego staraniem uratowano 
niejeden cenny zabytek w okolicy. 
Z Czarnej udajemy się dalej na południe. Dobrze utrzymana droga 
wspina się wysoko na zbocza rozległego masywu Ostre (773 

-

804 m). 

Przy drodze resztki starej kopalni ropy naftowej i kilka zakładowych 
ośrodków wypoczynkowych. Tu właśnie znajdują się potencjalne tereny 
przyszłego uzdrowiska. Z ostatniego wierzchołka masywu zwanego 

Koczmarewką

 (723 m) ukazuje się rozległa panorama okolicy z 

Lutowiskami

 i pasmem 

Otrytu

 na pierwszym planie. W głębi hory

z

ontu 

ukazują się strzępiaste szczyty najwyższej partii Bieszczadów z wyraźnie 
widocznym Haliczem. 
Po

ł

ożone w dole 

Lutowiska,

 niegdyś miasteczko, dziś siedziba gminy, to 

ostatnia większa miejscowość na trasie. Gmina 
84

 

Lutowiska jest obszarowo największą w kraju, a jednocześnie 
najmniejszą pod wzglądem ilości mieszkańców.

*N

a l km

2

 terenu 

przypada tu zaledwie 4 osoby. 
Lutowiska jako osada wołoska pojawiły się w 1580 r. Gdzieś w 
początkach XVIII w. powstało tu miasteczko zwane 

Urbani-ce,

 ale 

nazwa ta nie utrzymała się zbyt długo. W 1742 r. miasteczko otrzymało 
od króla Augusta II prawo odbywania jarmarków. Przez długie lata 

background image

odbywały się tu największe w okolicy jarmarki i targi na bydło i konie, 
szczególnie słynne w XIX w. Tu 

bojkowie

 zbywali wypasane na 

połoninach stada wołów. Prawa miejskie utraciły Lutowiska w 1919 r

.,

 

ale funkcję ruchliwego ośrodka gospodarczego utrzymały aż do czasów 
ostatniej wojny. Miasteczko było dawniej zamieszkałe przez Ukraińców, 
Żydów i tylko w części przez Polaków. Aż dwie trzecie jego 
spo

ł

eczności liczącej w 1939 r. 3500 osób stanowili Żydzi. W 

Lutowiskach

 było silne i aktywne środowisko ukraińskie. W chwili 

odzyskania niepodległości jesienią 1918 r. miasteczko opanowali 

petlurowcy,

 przez d

ł

uższy czas istniała tu agentura 

Zachodnioukraińskiej

 

Republiki Ludowej. Podobnie jak inne, opisywane wcześniej 
miejscowości, Lutowiska pozostawały w obrębie ZSRR. Wówczas też 
zmieniły nazwę na 

Szewczenkowo.

 Nazwa ta związana z nazwiskiem 

znanego poety i malarza ukraińskiego 

Tarasa

 

Szewczenki,

 tu 

urodzonego, utrzymała się do 1955 r. Po korekcie granic wyludnioną 
osadę zasiedliła ludność z lubelskiego. W tym czasie Lutowiska były 
ostatnią zamieszkałą osadą w tej części Bieszczadów. Z czasem dawne 
miasteczko zostało odbudowane, zyska

ł

o sporo nowych obiektów. Przy 

drodze 

neogotycki

 kościół parafialny wzniesiony w latach 1911-1913, 

rozbudowany w 1923 r. W pobliżu upamiętnione miejsce straceń z lat 
okupacji, w czerwcu 1942 r. 
85

 

background image

hitlerowcy rozstrzelali tu 650 miejscowych Żydów. Z pogromu ocalała 
tylko jedna dziewczyna. W po

ł

udniowym końcu 

wsi 

jeszcze jedna 

pamiątka po Żydach. Tu na zboczu wzniesienia przetrwał, przez wiele lat 
zapomniany, stary cmentarz żydowski, na którym znajduje się jeszcze 
kilkaset kamiennych 

maceb 

bogato zdobionych 

inskrypacjami

 i 

płaskorzeźbami. Najstarsze z nich pochodzą z pierwszej polowy XIX w. 
Za 

Lutowiskami

 droga zbliża się do doliny Sanu. Przy drodze 

zabudowania wielkiego gospodarstwa rolnego w 

Smol-niku.

 Początkowo 

było tu PGR, jedno z najstarszych w Bieszczadach, potem przejęte przez 
kombinat 

“Igloopol".

 Po istniejącej tu niegdyś wsi 

Smolnik,

 która leżała 

na wzgórzu bliżej Sanu, pozostała jedynie drewniana cerkiew 

bojkowska

 

(obecnie kościół) zbudowana w 1791 r

.,

 starannie odrestaurowana w 

latach 1968-1969 i w 1975 r. 
Na końcu wsi odgałęzia się w prawo lokalna droga prowadząca doliną 
Sanu —w dół jej biegu —do 

Zatwarnicy

 —13 km. W dolinie, u podnóża 

wału 

Otrytu,

 leżą wioski 

Dwemiczek, 

Chmiel i 

Sękowiec

 posiadające 

dobre warunki 

wypoczynko-wo-rekreacyjne.

 Jest tam kilka pensjonatów, 

hoteli i ośrodków wypoczynkowych. 
Niedaleko za skrzyżowaniem przekraczamy rzekę San, do której w 
pobliżu wpada potok 

Wołosaty,

 mający swe źródła w wielkim kotle 

między 

Tamicą

 a Haliczem. Dalej droga biegnie w górę jego doliny 

obrzeżonej coraz wyższymi grzbietami gór. Zaraz za Sanem znajduje się 
niewielka osada leśników 

Procisne, 

a nie

c

o dalej wieś 

Stuposiany,

 także 

zamieszkała w większości przez pracowników leśnictwa. Stuposiany to 
jedna ze starszych osad w okolicy, istniały już w 1489 r. Po wojnie 
wysiedlona przestała istnieć. W początkach lat pięćdziesiątych powsta

ł

tu 
86

 

gospodarstwo PGR, a nieco pó

ź

niej pierwsze domy osady leśnej. 

U południowego krańca 

Stuposian

 drogowskaz wskazuje kierunek do 

Tamawy

 

Niżnej,

 a kolorowa tablica zaprasza do hotelu w 

Mucznem.

 

Odga

ł

ęzia się tu zbudowana przez leśników wąska droga, która poprzez 

dzia

ł

 ciągnący się od 

Czersienki

 do Widełek prowadzi w głąb 

tzw.

 

worka, niemal do krańca doliny Sanu. Worek to najbardziej na 
po

ł

udniowy wschód wysunięty skrawek naszego kraju, do którego do 

background image

niedawna nie było praktycznie dojazdu. Nie prowadziła tam żadna 
droga, a góry oraz WOP skutecznie utrudniały dostęp. Zapuszczali się 
tam tylko nieliczni i najbardziej wytrawni turyści. W głębi worka by

ł

dawniej 

bojkowskie

 wsie 

Muczne,

 

Tamawa

 

Niżna

 i Wyżn

ą

Dźwiniacz

 

Górny, 

Sokoliki

 Górskie, 

Bukowiec,

 

Beniowa 

Sianki

 powstałe w XVI 

w

.,

 całkowicie zniszczone po wysiedleniu tutejszych mieszkańców. Po 

ludnych tu niegdyś osadach pozostały tylko zdewastowane i 

zarosłe

 

zielskiem cmentarze, ślady po cerkwiach i stojące jeszcze tu i 

ówdzie

 

przydrożne krzyże. Przed laty podjęto próbę gospodarczego 
wykorzystania tego terenu, powstała osada leśna w Mucznem i PGR w 

Tar-nawie

 Niżnej. Dzia

ł

ania te zostały przerwane — i może dobrze, że 

tak się sta

ł

o — przez utworzenie w Mucznem ośrodka URM. Po 

przekroczeniu działu, droga, wijąc się wąskimi dolinami potoków, 
dociera do uroczej kotlinki w Mucznem, pośród której stoi kilka domów 
leśników, duży budynek hotelu i nieco na uboczu stylowa góralska willa. 
Muczne to dawna osada wołoska założona w 1580 r

.,

 która po ostatniej 

wojnie przestała istnieć. Na pustkowiu tym w początkach lat 
siedemdziesiątych powstała osada leśników z dużym hotelem dla 
robotników. W 1975 r. cały ten rejon zosta

ł

 przejęty przez URM

.

 

Urządzono 
87

 

background image

tu ośrodek hodowlany zwierzyny 

ł

ownej, praktycznie by

ł

 to rządowy 

ośrodek łowiecki. Nazywało się to ładnie “Bory Polskie". Teren był 
zamknięty i pilnie strzeżony przez wojsko. Zarządcą tego całego 
majdanu był płk. Kazimierz 

Doskoczyń-ski,

 człowiek o osobliwym 

sposobie sprawowania władzy, który przez kilka lat praktycznie rządził 
częścią Bieszczadów. Za czasów 

Doskoczyńskiego

 gruntownie 

przebudowano zabrany leśnikom hotel, wybudowano ekskluzywną willę, 
na wzór miejski zagospodarowano teren, a w pobliskiej 

Tamawie

 wybu-

dowano gospodarstwo rolne i koszary dla wojska. Nazwę osady 
zmieniono na 

Kazimierzowo.

 To w 

Mucznem

 urządzano sławne 

polowania na żubry, które zapewne dla tych celów sprowadzano 
wówczas w Bieszczady. Polowali tu prominenci i ich goście, a czasem 
także myśliwi dewizowi. Polował tu 

m.in.

 Józef 

Broz Tito.

 Burzliwe lata 

1980—1981 zmusiły władze do likwidacji ośrodka i do oddania osady 
leśnikom, pozbawiły w

ł

adzy płk. Doskoczyńskiego. Kotlina 

Mucznego

 

zagłębiona pomiędzy masywem Bukowego 

Berda

 a wałem 

Jeleniowatego jest niezwykle urocza, warto tu zaglądnąć, a nawet 
przejechać dalej drogą do 

Tamawy

 

Niżnej

 lub dalej do 

Bukowca.

 Z 

dróżki biegnącej szerokim obniżeniem wspaniale prezentuje się naj-
wyższa grupa górska Bieszczadów z wyniosłym Haliczem. Udając się w 
ten rejon wskazane jest uzyskać zezwolenie Straży Granicznej w 

Lutowiskach.

 Z Mucznego jest dogodne wejście niedawno 

wyznakowanym

 szlakiem żółtym na grań Bukowego Berda - 1,30 

godz.

 

Za 

Stuposinami

 droga zagłębia się w coraz bardziej wąską dolinę. Po 

obu jej stronach podnoszą się strome zalesione 

zbp-cza

 gór stanowiących 

boczne ramiona dalej położonych masywów Magury 

Stuposiańskiej

 po 

prawej stronie oraz gniazda 
88

 

Tamicy

 i Halicza po lewej. Mijamy małe osady 

Pszczeliny 

Bereżki.

 W 

kilku miejscach nad potokiem znajdują się pola biwakowe, latem pełne 
turystów. Za ostatnim przełomem droga osiąga rozszerzenie doliny, w 
której rozłożyły się zabudowania 

Ustrzyk

 Górnych, z okazałym 

schroniskiem PTTK na początku. 
Od Ustrzyk Dolnych 45 km, około 1,15 — 1,30 godz. jazdy 
samochodem. 

background image

W górę do

l

iny Sanu (droga 

Uherce

 Mineralne— My 

czkowce— 

— 

SoHna

 — 

Polańczyk

 

—Wolkowyja

 — Rajskie — Czarna) 

Długość 51 km, czas przejazdu samochodem około 1,30 godz. 

Ucherzec

 Mineralnych położonych w dolinie rzeczki 

Olszanicy,

 przy 

głównej drodze Lesko — 

Ustrzyki

 Dolne, udajemy się boczną drogą w 

kierunku 

Myczkowiec.

 Po paru kilometrach droga prowadząca dotąd 

doliną Olszanicy dociera do doliny Sanu. Po przekroczeniu rzeczki 
wspina się na garb wzniesienia przechodząc ponad wielkim urwiskiem 
prawego brzegu Sanu. Niemal od krawędzi drogi opada kilkadziesiąt 
metrów w dół oryginalnie ukształtowana ściana skalna zbudowana z 
grubych ławic piaskowca. W dole koryto rzeki — bardzo 
charakterystyczne, bo niemal nie prowadzące wody — przegradzają 
liczne progi skalne. Urwisko podlega ochronie jako pomnik przyrody. 
Z drugiej strony wzniesienia usadowi

ł

a się w dolinie wieś 

Myczkowce,

 

należąca do najstarszych w okolicy, gdyż istnia

ł

a już w 1376 r. Po 

przeciwnej stronie Sanu wznosi się zalesione wzgórze Grodzisko (552 
m), na którym — jak przypuszczają 
89

 

background image

archeolodzy — mogła istnieć w zamierzchłych czasach bliżej nieznana 
warownia. Pośrodku wioski dawna cerkiew (obecnie kościół) murowana, 
wzniesiona w latach 1910—1912, a w pobliżu nad Sanem zrujnowany 
spichlerz podworski z XIX w. 
Nieco powyżej koryto rzeki przegradza zapora wodna zbudowana w 
latach 1956 —l 969. Zapora została wzniesiona dla celów 
energetycznych, ale przy budowli nie ma hydroelektrowni. Ta znajduje 
się niespełna pół kilometra dalej na zachód, po drugiej stronie 
zalesionego garbu. Woda do hydroelektrowni doprowadzana jest ze 
zbiornika poprzez wydrążoną w górze sztolnię. Z powstaniem zapory 
wiąże się długa historia. Ma ona na swoim sumieniu nawet śmierć 
jednego ze swoich udziałowców, który po bankructwie przedsięwzięcia 
popełnił samobójstwo. Zacznijmy jednak od początku. Pomysł budowy 
zapory powstał w 1921 r. Zawiązana spółka 

“Elektrosan"

 już w następ-

nym roku rozpoczęła roboty od drążenia sztolni i wznoszenia korpusu 
zapory. W dwa lata potem spółka zbankrutowała i roboty przerwano. 
Wznowiono je ponownie w 1938 r. Według nowego już projektu 
wykonano sztolnię i budynek hydroelektrowni. 

Dalszeprace

 przerwała 

wojna. Po raz trzeci przystąpiono do robót w 1956 r. Przez cały okres 
budowy realizowano jedną koncepcję polegającą na wykorzystaniu 
dużego spadku rzeki i wykorzystaniu różnicy poziomów poprzez 
skrócenie jej biegu. Poniżej zapory San zatacza wielką pętlę opływając 
wysunięte daleko na p

o

moc boczne ramię wzgórza Grodzisko. W 

najwęższym miejscu, gdzie koryta rzeki przegradza wąski garb, przekuto 
sztolnię uzyskując duży spadek wody niezbędny do napędu turbin 
hydroelektrowni. Zapora w 

Myczkowcach

 zbudowana z ziemi i betonu 

jest stosunkowo nieduża. Ma 460 m długości i zdolność piętrzenia wody 
do wysokości 14,5 m. 
90

 

Powstały dzięki niej sztuczny zbiornik zwany Jeziorem 

Mycz-kowskim

 

ma długość 6,4 km i pojemność 10,9 m

i

n m

3

 wody. Powierzchnia zalewu 

wynosi około 2 km

2

.

 Po obu jego brzegach ulokowały się liczne ośrodki 

wypoczynkowe różnych zakładów i instytucji. W samych Myczkowcach 
jest dostępny dla wszystkich ośrodek wypoczynkowy “Energetyk", 
camping, kąpielisko i przystań z wypożyczalnią sprzętu wodnego. Dalej 

background image

droga prowadzi ponad zalewem zboczami wzgórza 

Koziniec.

 Zawie-

szona nad urwistymi brzegami jest wąska i kręta, miejscami wprost 
niebezpieczna, jazda nią wymaga zachowania dużej ostrożności. W 
rozszerzeniu doliny na 

tzw.

 

Koniadowie,

 przyciąga uwagę obszerna łąka 

popularnie nazywana patelnią, latem oblężona przez plażowiczów. Nieco 
dalej docieramy do 

wsi Bóbrka,

 gdzie droga od 

Myczkowiec

 łączy się z 

drogą prowadzącą z 

Uherzec

 do 

Soliny.

 Z kolei od niej odgałęzia się tu 

boczna droga do 

Łobozewa

 — 5 km, mająca dalej odnogi prowadzące do 

Wojskowego Zespołu Wypoczynkowego “Jawor" nad zalewem 

solińskim

 oraz ośrodka wypoczynkowego (camping “Jawor") 

po

ł

ożonego po prawej stronie zapory w 

Solinie.

 Wieś Bóbrka położona u 

kra

ń

ca Jeziora 

Myczkowie-ckiego

 istniała w 1441 r. W latach 1876-1888 

mieszkał tu i gospodarzył na niewielkim folwarku znany niegdyś 
komediopisarz Józef 

Bliziński,

 autor “Pana 

Damazego".

 Gdy w 1889 r. 

Bliziński sprzedawał swój folwark, zamierzał go nabyć Henryk 
Sienkiewicz. 

Bóbrki

 droga prowadzi dalej w górę doliny Sanu, u krańca zalewu 

przekracza rzekę docierając do podnóża wielkiej zapory w Solinie. Po 
drodze, przed mostem, zwraca uwagę stojący po lewej stronie smukły, 
dziś zapomniany obelisk. Postawiono go w 1962 r. w trzydziestą 
rocznicę tzw. powstania leskiego. 

Wy-

 

91 

background image

darzenie to miało miejsce w 1932 r. i dotychczas by

ł

o przedstawiane 

jako bunt ch

ł

opów bieszczadzkich 

wsi

 przeciw ówczesnym władzom, a 

konkretnie przymuszaniu ich do darmowych robót w ramach 

tzw.

 święta 

pracy. W podniesionym bund

ę 

wzięło udzia

ł

 15 000 chłopów i 19 

ukraińskich wsi, 

m.in. Łobozewa,

 

Bóbrki,

 Brzegów Dolnych i 

Daszówki.

 

W trakcie tego powstania doszło do poważnych starć zbuntowanych gro-
mad z policją i wojskiem. Nie ulega wątpliwości, że powstanie, oprócz 
aspektów buntu zrodzonego na tle niesprawiedliwości, miało także 
podłoże polityczne, a konkretnie nacjonalistyczne. 
Z doliny droga wspina się zakolami na wzgórze z kilkoma typowo 
miejskimi blokami ośrodka wypoczynkowego, do niedawna należącego 
do 

WPT

 “Bieszczady" z siedzibą w Lesku, które na turystyce 

splajtowało i jest w likwidacji. Ośrodek oraz kilka domów należących do 
hydroelektrowni to współczesna 

Solina.

 Dawna wieś o tej nazwie leżała 

około 2 km na południe od tego miejsca, u ujścia rzeki 

Solinki

 do Sanu i 

została zalana wodami jeziora. Obecne osiedle wypoczynkowe zostało 
zbudowane w latach 1960-

1

964 jako zaplecze dla budowniczych zapory 

i później 

przeku/ane

 na cele turystyczne. Znajdują się tu cztery duże 

domy wycieczkowe mające blisko 400 miejsc noclegowych, budynek 
mieszkalny oraz cztery pawilony usługowe. Powyżej osiedla camping 
“Energetyk". Solina była i jest nadal modną miejscowością 

rekreacyjno-

wypocznkową,

 chociaż walory samego ośrodka położonego przy 

ruchliwej drodze są mocno przecenione. Niewątpliwie ludzi przyciąga tu 
dobre powietrze i możliwość uprawiania sportów wodnych bądź 
wędkarstwa. 
Ogromne cielsko betonowej zapory w 

Solinie

 przegrodziło koryto Sanu 

tworząc obszerny zbiornik wodny rozlany w 

doli-

 

92

 

nach

 dwu rzek — Sanu i Solinki, zwany powszechnie Jeziorem 

Solińskim.

 Powierzchnia jeziora, stanowiącego największy sztuczny 

zbomik

 w Polsce wynosi 21,05 km

2

,

 a pojemność 474 m

i

n m

3

 wody. 

Zapora zbudowana w latach 1960—1968 posiada długość 664 m, 
wysokość 82 m i zdolność spiętrzenia wód Sanu do wysokości 60 m, 

tj.

 

do poziomu 420 m n.p.m. Pomysłodawcą budowy zapory w Solinie, jak i 

Myczkowcach 

był 

prof.

 Karol 

Pomianowski.

 Już w 1921 r. opracował 

background image

on projekt zabudowy doliny Sanu i wykorzystania jego mocy 
energetycznych. Przy wejściu na zaporę pamiątkowa tablica 
umieszczona w 1984 r. Położona przy zaporze hydroelektrownia ma 
bardzo specyficzne właściwości. Jest to tzw. elektrownia 

szczytowo-

pompowa.

 Może produkować energię elektryczną, a także pompować 

wodę z niżej po

ł

ożonego zbiornika w Myczkowcach ponownie do 

zalewu 

solińskiego.

 Hydroelektrownia ma zainstalowane cztery potężne 

turbiny o łącznej mocy 120 MW i pracuje głównie w okresie tzw. 
szczytu, tj. największego zapotrzebowania na energię elektryczną. Dwie 
z jej turbin to tzw. turbozespoły odwracalne, których generatory służą 
jednocześnie jako silniki do pompowania wody. Zapora i elektrownia 
udostępnione są do zwiedzania. Zezwolenie można 

uzys-skać

 za 

pośrednictwem dyrekcji. Przez zaporę prowadzi przejście na prawą 
stronę zalewu (nie ma przejazdu), gdzie jest camping, pawilony 
handlowe i gastronomiczne, przystań wodna i wypożyczalnia sprzętu 
wodnego oraz posterunek 

WOPR. 

Nie ma tu niestety tak potrzebnego 

kąpieliska. Po zalewie 

pty-wają

 dwa statki spacerowe. Jezioro 

Solińskie

 

tworzy rozległy akwen wodny o kształcie uwarunkowanym układem 
dolin rzecznych z dwoma długimi odnogami sięgającymi po 

Bukowiec 

Rajskie oraz licznymi zatokami. Po obu stronach zalewu 

wzno-

 

93

 

background image

szą

 się zalesione grzbiety gór, z których najwyższy 

Jaworma

 741 m. 

Jezioro stanowi doskonały zbiornik do uprawiania żeglarstwa oraz 
innych sportów wodnych. Mogą tu p

ł

ywać wszystkie typy łodzi 

żaglowych do ciężkich jachtów balastowych w

ł

ącznie. Sprzyjają temu 

dogodne i silne wiatry. Zbiornik jest dobrze zarybiony. Występują tu 
niemal wszystkie gatunki ryb. Złowione tu okazy 

troci

 i szczupaka 

waży

ł

y 17—18 kg. 

W górze zalewu, na wrzynającym się głęboko w jego wody 
malowniczym cyplu góry Jawor, ulokował się Wojskowy Zespół 
Wypoczynkowy “Jawor". Ośrodek powstały w latach 1974-1979, 
niegdyś strzeżony i zamknięty na przysłowiowe cztery spusty, dziś w 
miarę możliwości jest również dostępny dla 

przdętnych

 cywilów. 

Ośrodek jest doskonale zagospodarowany i wyposażony. Oprócz kilku 
domów wypoczynkowych posiada salę sportową, krytą pływalnię, 
boiska do gier sportowych, kąpielisko i przystań wodną z wypożyczalnią 
sprzętu pływającego. Na zboczu 

Jawora

 znajduje się wyciąg narciarski 

orczykowy i stok zjazdowy. Jako ciekawostkę warto jeszcze podać, że w 
górnej części odnogi zalewu sięgającej w g

ł

ąb doliny Sanu, na terenach 

nieistniejącej już 

wsi

 Sokole, znajduje się samotna zagroda p. Henryka 

Wiktoriniego,

 jednego z pierwszych bieszczadzkich 

wagabundów,

 który 

zanim osiadł w Soko

ł

em, zajmował się wypasem bydła na wzór dzikiego 

zachodu. 

Soliny

 droga wydostaje się na grzbiet wzgórz położonych po lewej 

stronie zalewu i wnet łączy się z 

tzw.

 małą obwodnicą (droga 

Hoczew

 

-

ol

an

a

.

) w pobliżu wsi 

Myczków.

 Tuż za skrzyżowaniem leży 

Polańczyk

 

-wieś i znany ośrodek 

uzdrowi-skowo-wypoczykowy.

 Na prawo od 

drogi, na rozległym cyplu znajduje się osiedle wypoczynkowe złożone z 
kilku dużych domów w typie miejskich bloków, będących w posiadaniu 
94

 

różnych przedsiębiorstw i instytucji. Jego budowę rozpoczęto w 1965 r

.,

 

a pięć lat potem przyjęło pierwszych gości. W zamiarze projektantów 
było stworzenie tu wielkiego zespołu 

turys-tyczno-wypoczynkowego

 na 

3200 miejsc. Zapędy te skutecznie wyhamował swego czasu brak 
pieniędzy i mocy przerobowych. Z istniejących tu 8 domów, mających 
łącznie 1200 miejsc, 5 pełni nadto funkcje sanatoryjne. Zanim osiedle 

background image

dorosło do obecnej funkcji przeszło swoist

e

 ewolucję. W 1967 r. 

Polańczyk zaliczono do miejscowości 

turystyczno-wypoczynkowych,

 w 

1974 r. powstający ośrodek uzyskał status uzdrowiska, w 1979 r. 

odwiercone

 tu wody mineralne uznano za lecznicze. Warunki 

klimatyczne oraz atrakcyjne położenie sprawiają, że istnieją tu doskonałe 
warunki do wypoczynku, rekreacji i zdrowia. 
Położona przy drodze wieś Polańczyk powstała w XVI w. Przez całe 
wieki była to nic nie znacząca osada, dopiero powstanie zalewu 
stworzy

ł

o jej możliwości rozwoju, które wykorzystała. Nad zalewem jest 

kąpielisko, przystań wodna z wypożyczalnią sprzętu pływającego, pole 
biwakowe. Na pobliskiej tzw. Dużej Wyspie znajduje się atrakcyjnie 
położony ośrodek wypoczynkowy energetyków (dojazd promem). Po-
środku starej wsi stoi dawna cerkiew (obecnie kościół parafialny 

p.w.

 

Matki Boskiej Królowej Polski) murowana, wzniesiona w 1907 r. W 
ołtarzu głównym cenna ikona Matki Boskiej z Dzieciątkiem pochodząca 
z pierwszej połowy XVIII w. przeniesiona tu w 1949 r. ze zniszczonej 
cerkwi w 

Łopience, 

gdzie od dawna czczona była przez 

Bojków

 jako 

cudowna. 
Dalej droga prowadzi lewą stroną odnogi jeziora rozlanej wzdłuż doliny 

Solinki.

 Z wyniosłości 

ł

adne widoki na jezioro. W wielu miejscach nad 

jego brzegami stoją ośrodki wypoczynkowe i prywatne dacze. Po 
przeciwnej stronie wioska Zawo

ź

. 

95

 

background image

W dole, w dolinie 

Wołkowyjki,

 rozciągnęły się zabudowania sporej 

wsi

 

Wołkowyja.

 Osada ta lokowana na prawie wołoskim pojawia się w 

źród

ł

ach w 1463 r. Przed wojną była to jedna z nielicznych wsi w 

Bieszczadach w znacznej części zamieszkałych przez Polaków. Nic więc 
dziwnego, że w latach walk z 

UPA

 przeżywa

ł

a ciężkie chwile. Wieś i 

istniejąca tu strażnica WOP były kilkakrotnie atakowane i w części 
zniszczone. Potem w okresie budowy zapory położona nad 

Solinką

 

główna część wsi została, wraz z zabytkowym kościołem, rozebrana. 
Zalały ją wody jeziora. Nową osadę zbudowano na wyżej po

ł

ożonych 

terenach. Zwraca tu uwagę nowy kośció

ł

 zbudowany w latach 1974-

1975. W pobliżu jeziora ośrodek zarybieniowy 

PZW 

z ma

ł

ym 

schroniskiem dla wędkarzy. 
Minąwszy 

Wołkowyję

 droga podąża w górę rzeki, dwukrotnie 

przekracza końcowy odcinek zalewu, mija wioskę 

Bukowiec 

i znowu 

przekracza 

Solinkę.

 Po drodze nad zalewem dwa pola biwakowe, w 

Bukowcu

 kilka ośrodków wypoczynkowych i następne pole biwakowe. 

Przy krańcu tej wsi odgałęzia się na południe lokalna droga do 

Dołżycy

 

— 13 km. Za 

Bukowcem 

droga pokonuje rozległy zalesiony dział i 

przedostaje się do doliny Sanu, w której rozłoży

ł

y się nieliczne 

zabudowania wsi Rajskie. Wyróżnia się ona bardzo starą metryką, 
wymieniana była już w 1425 r

.,

 lecz niewątpliwie posiada jeszcze 

dawniejszy rodowód. Na jej terenie odkryto ślady osadnictwa sięgające 
epok neolitu i brązu, odnaleziono osadę prasłowiańskiej ludności kultury 
łużyckiej. Wyniosłość zachowana koło ruin cerkwi zwana kurhanem, 
zdaje się wskazywać na istnienie tu grodziska datowanego przez 
archeologów na XII w. Dziś z wiekowej wsi pozostała tylko XIX-
w

i

ecz

n

a kapliczka, resztki ruin cerkwi bezmyślnie wysadzonej w 1980 r. 

i stara kopalnia ropy naftowej. 
96

 

Dopiero od niedawna wieś ponownie się urządza, jest tu nieco nowych 
domów osadników, nowy kościółek, zaczynają powstawać ośrodki 
wypoczynkowe. Latem czynne jest tu kilka pól biwakowych. 
Miejscowość położona u krańca zalewu, w ładnej okolicy, ma duże 
szans

ę

 turystycznego wykorzystania. W 

Rajs-kiem

 miał swój dom, gdzie 

często przebywał w ostatnich latach swego życia, gen. Zygmunt 

Berling.

 

background image

Od Rajskiego w górę doliny Sanu biegnie lokalna droga do 

Zatwamicy

 

— 30 km, bardzo atrakcyjnie i śmiało prowadzona zboczami gór. Jej 
boczne odgałęzienie wiedzie samą doliną Sanu do 

Sękowca.

 Drogi te są 

zamknięte dla pojazdów mechanicznych. Przekroczywszy końcowy 
odcinek zalewu droga wznosi się na zalesione zbocza 

Otrytu.

 Pokonując 

garby wzniesień i głębokie parowy sprowadza w dolinę potoku 
Czarnego, dokąd sięgają wody bocznej odnogi zalewu zwanego Zatoką 
Czarnego. Tu nad wodą, gdzie dawniej były zabudowania wsi 

Chrewt 

rozłożyły się liczne ośrodki wypoczynkowe oraz przystań żeglarska 
LOK. Dalej wzdłuż doliny ciągną się domy wsi Polana, wymienianej w 
1486 r

.,

 niegdyś dużej i ludnej, zamieszkałej pospołu przez Polaków i 

Rusinów.

 Do 1951 r. wieś pozostawała w obrębie ZSRR. W tym też roku 

w opustoszałej osadzie osiedliły się trzy pierwsze rodziny. Potem 
powróciło tu nieco osób z ziem zachodnich, a nawet wywiezionych w 
1951 r. do ZSRR. Pośrodku wsi w otoczeniu drzew dawna cerkiew 
(obecnie kościół) drewniana, wzniesiona w 1790 r

.,

 później 

rozbudowana. Wewnątrz zachowana polichromia malowana w 1837 r. 
przez R. 

Konowalca.

 Na wschodnim krańcu wsi, gdzie do 1955 r. stał 

XVIII-w

i

eczny drewniany kościół, zachowa

ł

a się murowana dzwonnica i 

kilka starych drzew. Przy leśniczówce zwraca uwagę nowa, oryginalna 
rzeźba 

św.

 Huberta, patrona 

97

 

background image

myśliwych, wykonana przez ludowego artystę I. Gołębi 

owskie-go

 z 

Michniowca.

 Na południe od 

wsi

 ciągnie się d

ł

ugie pasmo 

Otrytu

 w 

całości pokryte przepastnymi lasami. W 

j

ego grzbiecie wyróżnia się 

Hulskie

 (846 m). W dolinach u podnóża masywu były niegdyś wioski 

Rosochate, 

Serednie

 Małe i 

Olchowiec,

 dziś 

zarosłe

 już lasem. 

Z Polany droga przewija się przez górski wał Ostre (773— -804 m) i 
schodzi do wsi Czarna, gdzie łączy się z drogą 

Ustrzyki 

Dolne

-Ustrzyki

 

Górne. 
WĘDRÓWKI Z PLECAKIEM 
Głównym szlakiem beskidzkim (od Koma

ń

czy do 

Wołosatego)

 

— szlak czerwony 
Długość 83 km, czas przejścia 33 —35 

godz.,

 co wymaga 5 

-

6 dni 

marszu 
Bieszczadzki odcinek g

ł

ównego szlaku beskidzkiego znakowanego 

kolorem czerwonym rozpoczyna się w Komańczy. W zależności od 
kondycji wędrowców i możliwości noclegowych przejście szlaku należy 
podzielić na kilka etapów. Dziś można go przejść bez konieczności 
noszenia ciężkiego sprzętu biwakowego, jeszcze kilka lat temu było to 
niemożliwe. Po drodze mamy schroniska w 

Osnej,

 

Wetlinie,

 

Ustrzykach

 

Górnych i 

Wołosatem,

 no i oczywiście schronisko na Połoninie 

Wetlińskiej.

 Noclegi można też znaleźć w innych miejscowościach. 

Tylko niektóre odcinki szlaku, 

np.

 od Komańczy do 

Cisnej

 (długość 

ok.

 

29 km) mogą być uciążliwe, ale latem, przy długim dniu, są one do 
pokonania. 
Od centrum Komańczy szlak kieruje się leśną drogą na wschód, 
przekracza zalesiony dział ciągnący się od 

Kamaf-Iowego

 

Łazu

 (700 m) 

na p

om

oc i zbiega w dolinę 

Osławy

 koło miejscowości 

Prełuki.

 Dalej 

podąża wzdłu

ż

 torowiska kolejki leśnej w górę rzeki do wsi 

Duszatyn.

 

Miejscowość tę trud

n

o właściwie nazwać wsią, jest to osada złożona z 

leśniczówki i kilku domów robotników leśnych wybudowanych w latach 
1972—1974, niepozorna i zaniedbana. Dawna wieś Duszatyn powstała 
w XVI w

.,

 do 1946 r. zamieszkała przez 

Łemków 

została wysiedlona, a 

opuszczone domy uległy zniszczeniu. Ślad 
99

 

background image

wsi

 najdłużej znaczy

ł

a zwalona kopu

ł

a zrujnowanej cerkwi, w końcu i 

ona zniszczała lub pad

ł

a ofiarą wandali. Zanim ponownie osiedlił się tu 

człowiek przez całe lata była tu pustka i głusza. 
Warto tu zwrócić uwagę na przełom 

Osławy.

 Rzeka zataczając wielką 

pętlę wokó

ł

 wzgórza zwanego Łokieć, przewala się wśród skalnych 

progów i głazów. W najciekawszym miejscu brzegi przełomu spina 
piękny w kształcie i proporcji betonowy most łukowy kolejki leśnej 
wybudowany w 1957 r. 
Od 

Duszatyna

 szlak kieruje się dalej na wschód w górę doliny potoku 

Olchowatego,

 ku masywowi Wysokiego Działu i wnet rozpoczyna 

wspinaczkę na 

Chryszczatą.

 Mniej więcej w połowie podejścia, na 

wysokości 683 m i 701 m n.p.m

.,

 wśród 

jodłowo-bukowego

 lasu 

znajdują się dwa urocze Jeziorka 

Duszatyńskie

 stanowiące jedną z 

osobliwości regionu. Ludowe podanie powiada, że jeziorka powstały za 
sprawą złego, 

tj. 

diabła, przez tutejszych górali nazywanego biesem, 

który lecąc na ognistej kuli miał spaść w 

Stedw

 Lesie. Inna wersja tej 

legendy powiada, że biesa bardzo zdenerwowała budowa kolejki, którą 
akurat prowadzono w dolinie Osławy. Chcąc zniszczyć budowę ulepił 
ogromną żywiczną kulę i rzucił nią w kierunku kolejki. Nie doleciała ona 
jednak do miejsca przeznaczenia i spadła w 

Steciw

 Lesie czyniąc 

ogromną wyrwę w zboczu 

Chryszczatej,

 którą wnet wypełniła woda. 

Czy to za sprawą diabelskich mocy czy też nie, faktem jest, że pewnego 
czerwcowego dnia 1907 r. po długotrwałych i ulewnych deszczach 
oderwał się kawał zbocza Chryszczatej. Olbrzymie masy ziemi i skał 
runęły w dół waląc po drodze wiekowy las. Zwały rumowiska 
zatarasowały w kilku miejscach koryto potoku Olchowatego, tworząc 
naturalne tamy. Powstałe zagłębienia 
100 
wnet wype

ł

niła woda. Oprócz licznych rozlewisk powstały trzy 

naturalne jeziorka, z których dwa zachowały się do dziś. Trzecie, 
najniżej położone, za sprawą właściciela tutejszych dóbr. 

hr.

 Potockiego 

zostało w 1925 r. zlikwidowane, ponoć celem wyłapania ogromnych 
pstrągów, które tu żyły. Wielkie pstrągi były w jeziorkach jeszcze 
kilkanaście lat po wojnie, widać je było w przejrzystej toni, póki nie 
zostały wyłapane. Ogromne osuwisko objęło teren o powierzchni około 

background image

30 ha na długości 2 km i poruszyło masy ziemi o objętości 10—12 m

i

m

3

Łomot obrywanych i przewalających się mas ziemi i skał, trzask 

łamanych drzew, połączony w jedną całość stworzyły tak ogromny huk, 
że zerwani ze snu mieszkańcy Duszatyna pośpiesznie porywali 
podręczny dobytek i w popłochu opuszczali domostwa. 
Według pomiarów przeprowadzonych w 1965 r. pierwsze jeziorko, 
mniejsze i niżej położone, miało powierzchnię 0,45 ha i g

ł

ębokość 6,2 

m. Drugie jeziorko, wyżej po

ł

ożone i znacznie większe, miało lustro 

wody wielkości 1,25 ha i głębokość 5,8 m. Pierwotnie były one dużo 
większe i głębsze. W głębi przejrzystej wody widoczne są jeszcze resztki 
pni drzew zatopionego niegdyś lasu. Jeziorka są systematycznie 
zamulane. W okresie sześćdziesięciu lat zmniejszy

ł

y się niemal o 

połowę, zapewne z czasem znikną całkiem, póki istnieją warte są 
obejrzenia. W okolicy jeziorek widoczne są jeszcze ślady wielkiego 
osuwiska — nienaturalne zag

ł

ębienia i zwałowiska ziemi. Największa 

wyrwa nazywana jest Diabelskim Młynem. Jeziorka wraz z otaczającym 
je lasem od 1957 r. tworzą rezerwat przyrody pod nazwą “Zwiez

ie

". 

Od jeziorek szlak wyprowadza lasem na szczyt Chryszczatej (997 m) z 
betonowym słupem punktu geodezyjnego i resztkami 
101 

background image

wieży widokowej. Od Komańczy około 11 km — 4,30 

godz. 

Niegdyś po 

drodze były urocze polany, dostarczające jagód i rozległych widoków. 
Na jednej z nich, jeszcze 20—25 lat temu, widoczne były resztki 
cmentarza wojennego, ślad krwawych zmagań jakie miały tu miejsce 
zimą na przełomie lat 1914/1915. Dziś wszystko zaros

ł

o lasem, a 

miejsce cmentarza znaczy jedynie drewniany krzyż postawiony przez 
harcerzy przed kilku laty. Zarośnięty szczyt 

Chryszczatej

 pozbawiony 

jest widoków. Tylko z położonych w pobliżu polan można jeszcze co 
nieco zobaczyć. 
Dalej szlak prowadzi wyniosłym grzbietem Wysokiego Działu w 
ogólnym kierunku na południowy wschód. Po 1,30 godz. marszu 
osiągamy przełęcz Żebrak (812 m) z polaną i węzłem leśnych dróg, które 
schodzą się tu od Bystrego, Mikowa i Woli 

Michowej.

 Przed laty na 

odludziu tym stała żydowska karczma zwana Żebrak. Na mapach 

tzw.

 

wojskowych przełęcz ta nosi nazwę 

Kunickiego.

 Nazwa ta związana jest 

z nazwiskiem Mikołaja Kunickiego, dowódcy oddziału partyzanckiego, 
który przywędrował w Bieszczady z Lasów Lipskich i ukrywał się przez 
pewien czas w ostępach Chryszczatej. Na następnej przełęczy (928 m) za 
Jaworem od szlaku czerwonego odgałęzia się w prawo szlak

'

 czarny 

prowadzący przez Jabłonki, 

Łopiennik

 i 

Jaworzec

 na Przełęcz 

Orłowicza

 

pod 

Smerekiem.

 Szlak ten można doskonale wykorzystać jako wariant 

sz

l

aku czerwonego. Dojście nim w rejon pasma połonin jest nieznacznie 

krótsze (3,5 km), ale i mniej atrakcyjne. 
W dalszym 

dągu

 szlak pokonuje kolejne wyniosłości grzbietu: 

Wołosań

 

(1071 m), Sasów (1010 m), 

Berest

 (942 m), 

Osinę 

(963 m) i kamienisty 

Hon

 (820 m), z którego schodzi w dolinę 

Solinki

 do 

Cisnej.

 Opisany 

odcinek od Komańczy ma długość około 29 km, na jego przejście 
potrzeba 11—12 godz. 
102 
Przy zejściu do Cisnej, pod lasem, oczekuje nas małe schronisko PTTK 
typu bacówka oddane do użytku w 1986 r. Niżej we 

wsijest

 hotel 

leśników i prywatne schronisko 

“Okrąg-lik".

 Dalsza część szlaku 

prowadząca od Cisnej do 

wsi

 

Smerek 

jest bardziej atrakcyjna. Odcinek 

ten jest krótszy (l 7 km) i łatwy do pokonania w ciągu 6—7 godz. Idąc 
od środka wsi przekraczamy 

Solinkę

 i rozpoczynamy żmudną i 

background image

początkowo nudną wspinaczkę stromym i zalesionym stokiem, ku 
grzbietowi Rożków (935 m). W lesie ścieżka jest często błotnista, a 
przejście utrudniają liczne wykroty i rozłogi jeżyn. Po dotarciu do 
grzbietu przejście staje się bardziej 

ineteresujące.

 Szlak prowadzi wśród 

strzelistych buczyn śladem wyraźnej starej dróżki. Szczególnie barwnie i 
malowniczo jest tu wiosną i jesienią. Wiosną wnętrz

e

 lasu staje się 

barwnym kobiercem kwiatów, masowo kwitnie tu 

śnieżyczka.

 Jesienią 

buki barwią się złotem i czerwienią, a wśród odgłosów lasu często 
można usłyszeć porykiwania jeleni. Wyżej na grzbietach pojawia się 
coraz więcej otwartych przestrzeni, małych polanek i większych połonin, 
przetykanych pasmami karłowatych buczyn. Ścieżka wije się wśród 
wysokich traw i 

borówczysk,

 latem pełnych jagód. Ogólny kierunek 

szlaku wyznacza długi grzbiet spływający od przygranicznego szczytu 
Jasło ku dolinie Solinki, z kilkoma wierzchołkami poprzedzielanymi 
głębokimi siodłami. Mijamy kolejno 

Wor-wosokę

 (1069 m), Małe Jasło 

(1102 m) i 

Szczawnik

 (1098 m) i za głęboką 

przełączką

 podchodzimy na 

wyniosły szczyt Jasła (1153 m). 

przełączld

 dogodne zejście 

nieznakowaną

 ścieżką do wioski 

Przysłup

 

— 1,30 godz. W podejściu, po prawej stronie grzbietu, niemal spod 
ścieżki wybija obfite źródło doskonalej wody. Szczyt Jasła oznaczony 
punktem geodezyjnym i okryty 
103 

background image

rozległą połoniną stanowi doskonały punkt widokowy. Stąd roztacza się 
jedna z 

najrozleglejszych

 panoram w Bieszczadach. Wspaniale 

prezentuje się pasmo połonin ze 

Smerkiem,

 Połoniną 

Wetlińską

 i 

Po

ł

oniną 

Caryńską,

 aż po widoczną daleko na wschodzie grupę szczytów 

Tamicą

 i Haliczem oraz pasmem granicznym z Wielką Rawką, 

Krzemieńcem i R

ą

bią Skałą. Z przeciwnej, 

tj.

 zachodniej strony na 

pierwszym planie widać masywy 

Hyriatej

 i 

Matragony,

 a na pó

ł

nocy 

pasmo Wysokiego Działu i grupa 

Łopiennika,

 nie licząc niekończącej się 

masy większych i mniejszych wzniesień sięgających aż po krańce 
horyzontu. Jasło zwane było dawniej 

Jasiel

 lub 

Wiasiel.

 Nazwa ta jest 

pochodzenia wołoskiego i oznacza dolinkę lub wyżłobione miejsce w 
górach. 
Z Jasła idziemy dalej szlakiem czerwonym na południowy wschód. Wnet 
do szlaku czerwonego dołącza od zachodu graniczny szlak niebieski. 
Zejście nim do Roztok Górnych — 1,30 

godz.

 Nieco dalej osiągamy 

niewyraźny wierzchołek 

Okrąglika

 (1101 m) położony w 

zworze

 

grzbietów w paśmie granicznym. Z małej polanki widok na słowacką 
stronę Karpat. Szlak niebieski i czerwony biegną krótko razem wzdłu

ż

 

granicy. Ten ostatni skręca wkrótce w lewo i z grzbietu granicznego 
schodzi na małą 

przełączkę.

 Dawniej szlak czerwony zbiegał z 

przełączki

 w lewo lasem w dół, w dolinę potoku Bystry, wzdłuż którego 

docierał drogą do 

Smereka.

 Dziś pozostał tu tylko ślad ścieżki. W 1986 

r. przebieg szlaku zosta

ł

 zmieniony. Obecna jego trasa jest bardziej 

interesująca, prowadzi grzbietem bocznego ramienia pasma granicznego. 
Na mapach wojskowych l

:

 50000 grzbiet ten nosi nazwę Wielka Grań 

Wopistów, jego kulminację sta

n

owi widokowa 

Fereczata

 (1102 m) z 

rozległą połoniną od południa i wschodu. Ładny stąd widok na pasmo 
graniczne 
104 

Płaszą,

 

Dziurkowcem

 i R

ą

bią Skalą, charakterystyczny stożek 

Paprotnej

 na południowym wschodzie oraz wierzchołki Krzemiennej, 

Łopiennika, 

Łopienki

 i Durnej na p

o

moc i pobliskiego Jasła na zachód. 

Fereczaty

 ścieżka zbiega 

lastem

 i polanami w dół, miejscami dość 

stromo. U krańca lasu szlak przecina niedawno zbudowaną drogę leśną 

tzw.

 

stokówkę.

 Zdziwić może 

wzgędnie 

dobra droga na tej wysokości, 

background image

kilkadziesiąt lat temu nasze zaskoczenie było by jeszcze większe. Po 
trasie obecnej drogi prowadzi

ł

a bowiem kolejka leśna wybudowana w 

latach 1900—1904. Wiodła ona od stacji Majdan, zboczami góry, do 
uroczyska Beskid u krańca doliny Smereka. Trasa kolejki była wprost 
karkołomna, wiła się zboczami gór przekraczając liczne jary i parowy 
potoków, na których pobudowano drewniane mosty mające do 40 m 
wysokości. W latach trzydziestych, po wycięciu dostępnych 
drzewostanów kolejkę rozebrano, a tory sprzedano. Przez rozległe 
pastwiska i łąki szlak schodzi do Smereka (600 m n.p.m

.),

 

wsi

 ładnie 

położonej w dolinie 

Wetlinki.

 Od 

Cisnej

 około 7 godz. 

Przed nami najciekawsza wędrówka przez pasmo połonin. Przechodzimy 
w bród na drugą stronę rzeki. Wnet szlak wchodzi w obszar 
Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Należy pamiętać o zasadach 
ochrony przyrody obowiązujących na terenach parków i nie schodzić ze 
znakowanego szlaku. I znowu mamy przed sobą prawie całodzienną 
wędrówkę przez d

ł

ugi grzbiet górski aż do Brzegów Górnych —14 km. 

Dla bardziej wytrwałych można nawet zalecić 

przejśce

 przez następną 

Połoninę Caryńską do 

Ustrzyk

 Górnych —o dalsze 9 km. Najczęściej 

jednak turyści zatrzymują się w schronisku na Połoninie 

Wetlińskiej.

 

Szlak prowadzi początkowo przez dzikie młodniki 
105 

background image

i stare buczyny przetykane połaciami nie całkiem 

zarosłych 

jeszcze 

polan. W gęstwinie drzew można napotkać jeszcze ślady starych dróżek, 
odnaleźć trasy dawnych pól, które niegdyś sięgały wysoko na zbocza 

Smereka.

 

Po minięciu górnej granicy lasu szlak wyprowadza na rozległą połoninę. 
Ścieżka mija pasy karłowatych buczyn i rozrzucone na zboczach płaty 
kamiennego 

grehotu

 i przez pośrednią wyniosłość z żelaznym krzyżem 

wychodzi na szczyt Smereka (1222 m). Od 

wsi

 2,30 

godz.

 Szczyt 

Smereka wieńczy skalna grań przedzielona naturalną głęboką szczerbą, 
opodal której znajdują się dziwne rozpadliny sięgające gdzieś daleko w 
głąb góry. Na p

o

mocnym sk

ł

onie szczytu rozprzestrzeniły się skarlałe 

krzewy jarzębiny i olchy 

kosej,

 miejscami pojawiają się chimeryczne 

świerki. Ze szczytu rozległa panorama. Na południowym wschodzie 
widać majestatyczne garby Połoniny 

Wet-linskiej

 z bocznym kopcem 

Hnatowego

 

Berda.

 W obniżeniu jej grzbietu rysują się w głębi kontury 

Połoniny 

Caryńskiej, 

a jeszcze dalej 

Tamicy.

 Dookoła góry i góry, które 

wprost trudno wymienić i opisać. Ich widok będzie nam towarzyszył 
przez ponad 

2-godzinną

 wędrówkę odkrytym grzbietem. Ze szczytu 

szlak kieruje się na po

ł

udniowy wschód i schodzi na głębokie i szerokie 

siodło zwane Przełęczą 

Orfowicza

 (1078 m). Bezimienne uprzednio 

siodło otrzymało tę nazwę w 1974 r. dla uczczenia pamięci dr 
Mieczysława Orfowicza, nestora turystyki polskiej, autora pierwszego 
przewodnika po Polsce i pierwszego powojennego przewodnika po 
Bieszczadach. Na przełęczy węzeł szlaków turystycznych. W lewo 
odgałęziają się szlaki: 
żółty do 

Zatwamicy

 — zejście 3 godz

.,

 czarny do schroniska PTTK w 

Jaworzcu

 - dojście 2,30 godz. W prawo schodzi szlak żółty do 

Wetliny

 

— l godz

.,

 doprowadzający w dalszym 

dągu

 do szlaku granicznego w 

rejonie 

Rabiej

 Skały. 

106 
Dalej szlak prowadzi wąskim grzbietem, ścieżką wijącą się wśród 
wysokich traw i 

borówczysk,

 a potem pozostawiając po prawej stronie 

skalną kopę Hnatowego Berda (1187 m), wyprowadza stromo na główny 
szczyt Połoniny 

Wetlińskiej 

(1253 m). Od Smereka l ,30 godz. Zanim 

wejdziemy na kulminację 

Wetlińską,

 popatrzmy chwilę na wyróżniającą 

background image

się oryginalną sylwetką szczyt Hnatowego Berda, przez który do 
niedawna wiodła popularna ścieżka z Wetliny na Po

ł

oninę. W 

szczytowej partii góry opadającej w dół niemal pionową zerwą 
występują charakterystyczne grzędy, urwiska i rumowiska głazów. 
Nadają one górze gro

ź

ny i posępny wygląd, odpowiadający związanej z 

nią legendarnej tragedii. Przed wiekami — kiedy to dokładnie nie 
wiadomo — mieszkał w 

Wetlinie

 niejaki 

Hnat,

 potomek ruskich rycerzy. 

Zakocha

ł

 się on w wielce urodziwej dziewce, której rodzice nie dali mu 

jej jednak poślubić, gdyż zamierzali oddać ją do klasztoru. Gdy na 

Wetlinę

 napadła tatarska wataha, dzielny Hnat na czele garstki 

wojowników pobił najeźdźców i uwolnił wybrankę, którą pojął za żonę. 
Szczęście nie było mu jednak pisane. Tym razem na wieś napadli zbójcy 
węgierscy i żona 

Hnata

 zginęła w płonącym domu. Zrozpaczony rycerz 

odebrał sobie życie, rzucając się wraz z koniem z urwistej góry, która 
odtąd nosi jego imię. Nazwa góry jest pochodzenia wołoskiego, można 
ją przetłumaczyć jako 

Ignacowe

 Pastwisko lub 

Ignacowa

 Skała. Hnat to 

po naszemu lgn

ą

c. Wołoska nazwa 

berdo

 oznacza urwistą górę lub 

górskie pastwisko. 
Połonina Wetlińsk

ą

 w połączeniu z sąsiednim 

Smerekiem 

stanowi długi 

(ok.

 8 km) i rozległy masyw górski z szeregiem bocznych ramion 

spływających na północ ku dolinie Sanu, w których wyróżniają się 
wyniosłości: Bukowina (910 m), Stoły (968 m), 

Magurka

 (911 m), 

Jawomiki

 (885 m) i 

Dwer-

 

107 

background image

nik-Kamieó

 (1004 m). Sama Połonina 

Wedińska

 tworzy wąski i 

oryginalnie ukształtowany grzbiet górski z dwoma charakterystycznymi 
wierzcho

ł

kami (1253 m i 1255 m) w najwyższej partii i dodatkowym 

szczytem wysokości 1232 m na wschodnim krańcu. W jej rejonie 
występuje bogata szata roślinna. Latem spotyka się tu kwiaty 

pełnika

 

europejskiego, lilii z

ł

otog

ł

ów, go

ź

dzika skupionego i 

powojnika

 

alpejskiego. 
Ze szczytu 

Wetlińskiej

 roztacza się wspaniała panorama gór. Prosto na 

wschód za ostatnim wierzchołkiem ze schroniskiem widać sąsiedni 
masyw Połoniny 

Caryńskiej,

 a w głębi za nim wierzchołki najwyższej 

partii Bieszczadów Zachodnich z 

Tami-cą,

 Krzemieniem i Haliczem. Na 

południu całe pasmo graniczne od Jasła aż po Wielką Rawkę, a na 
p

o

mocy za szeregiem szczytów wał 

Otrytu.

 Poniżej wschodniego 

wierzchołka znajduje się małe schronisko PTTK. Domek na połoninie 
zwany w przeszłości “Chatką Puchatka", “Republiką 

Wetlińską"

 czy też 

po prostu 

tawemą

 posiada bogatą historię. Obiekt został wybudowany 

przez wojsko w okresie 

tzw.

 zimnej wojny. Takich obiektów było w 

górach kilka. Drugi stał na szczycie 873 pod 

Łopiennikiem,

 służył 

studentom za schronisko, lecz w końcu spłoną

ł

. W 1956 r. wojsko 

przekazało budynek dla PTTK. Zanim urządzono schronisko przez kilka 
lat gospodarzyli tu harcerze i studenci, a w czasie ich nieobecności 
turyści i tubylcy niszczyli pospołu to co inni zrobili. Ostatecznie 
zdewastowany budynek został w latach 1965 —l 966 wyremontowany 
staraniem PTTK. Od 1967 r. czynne jest tak potrzebne schronisko. 
Pierwszym gospodarzem schroniska był pan 

Lutek

 

Pińczuk, 

jeden z 

bieszczadzkich 

wagabundów,

 postać bardzo tu znana i popularna. Lutek 

przywędrował w Bieszczady po raz drugi w 1961 r. i tu już pozostał. 
Początkowo mieszka

ł

 w starej 

108 
piwnicy w Brzegach Górnych potem różnie bywało, aż w końcu wziął w 
dzierżawę domek na połoninie. Lata pobytu 

Lutka 

i jego żony Urszuli 

przypadają na okres najbardziej masowego napływu turystów w 
Bieszczady. Oni stworzyli w schronisku swoistą atmosferę, która 
pozostała do dziś. Wówczas przy domku był istny zwierzyniec — koń 

Erat,

 kozy Zuzia i 

Frunia, 

egzotyczna lama Iwan i bawiący turystów 

background image

osioł Gapa. Potem w schronisku gospodarzyła pani Urszula, a od 1991 
roku jest tu ponownie Lutek. W międzyczasie schronisko zostało 
wyremontowane i powiększone, urządzono tu stałą dyżurkę GOPR. 
Poniżej domku, przy granicy lasu jest źródło. Od domku szlak 
przeskakuje z jednej skalnej grzędy na drugą, a potem stromym zboczem 
zbiega w kotlinę Brzegów Górnych (dawniej 

Berhy 

Górne), położonych 

przy drodze Cisn

ą

Ustrzyki

 Górne. Od 

Smereka

 — 6 

godz.

 

Z doliny szlak kieruje się na Połoninę 

Caryńską.

 Na wzgórku, u wejścia 

na szlak, stała niegdyś cerkiew. W olszynowej gęstwinie można znaleźć 
jeszcze resztki cmentarnych krzyży. Przed nami żmudne i strome 
podejście. Po pokonaniu blisko 500 m różnicy wysokości szlak 
wydostaje się do grzbietu, a wkrótce potem osiąga szczyt połoniny 
Caryńskiej (1297 m). Od Brzegów Górnych 1,30 godz. 
Połonina Caryńsk

ą

 tworzy ciekawy grzbiet górski długości około 4 km z 

czterema znaczniejszymi 

wyniosłościami.

 W szczytowej partii grzbietu 

uwidaczniają się interesujące 

zerwy

 skalne, a na zboczach zalegają 

rozległe płaty 

grehotu.

 Z całej części grzbietowej rozległe widoki na 

pasma górskie Bieszczadów. Przy dobrej pogodzie można stąd dojrzeć 
Pikuj, 

Starostynę 

i Połoninę Równą w Bieszczadach Wschodnich. Nieco 

poniżej szczytu szlak czerwony krzyżuje się ze szlakiem zielonym 
109 

background image

prowadzącym z Magury 

Stuposiańskiej

 na Małą Rawkę. Zejście nim do 

schroniska na 

Przystupiu

 — 1,30 

godz.,

 do schroniska PTTK pod Małą 

Rawką - l godz. 
Z ostatniego wierzchołka 

Caryńskiej

 szlak zbiega stromo połoniną, a 

potem lasem w dolin

ę

 

Wołosatego

 do 

Ustrzyk 

Górnych (650 m 

n.p.m.).

 

Przejście od Brzegów Górnych do Ustrzyk Gó

rn

ych zajmie nam około 4 

godz. 

Ustrzykach

 Górnych jest schronisko PTTK, placówka GOPR, 

camping PTTK, restauracja, poczta i sklep. Warto zatrzymać się tu kilka 
dni celem odbycia 2—3 wycieczek umożliwiających zwiedzenie 
najciekawszych partii Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Propozycje 
wycieczek podano w opisie 

BPN.

 

Z Ustrzyk Górnych szlak kieruje się na południowy wschód w górę 
doliny potoku 

Terebowiec,

 wnet jednak opuszcza ją i rozpoczyna 

mozolną wspinaczkę zalesionym zboczem Szerokiego Wierchu. Na 
długości niespełna 3 km podchodzimy blisko 500 m w górę. Po drodze 
mijamy kilka widokowych polanek (ustawione tu 

deszczochrony

 i ławy 

zapraszają do wypoczynku) i poprzez pas karłowatych buczyn 
wydostajemy się na połoninę Szerokiego Wierchu osiągając jego 
zachodnią kulminację wysokości 1243 m. Przed nami rozległa wspaniała 
panorama najwyższych bieszczadzkich szczytów. Po lewej stronie, za 
głębokim kotłem 

Terebowca,

 grzbiet Bukowego 

Berda,

 na wprost Krze-

mień, Halicz i 

Tamica.

 Widok ten towarzyszy nam przez cały czas 

wędrówki. Szlak prowadzi rozłożystą wierzchowiną na wschodni 
najwyższy wierzchołek góry (1315 m), z którego kulminacji możemy 
podziwiać wspaniałą kopę 

Tamicy.

 Ścieżka schodzi na siodło zwane 

Przełęczą pod Tamic

a

 (1286 m) 

110 
oddzielające wierzchołki Szerokiego Wierchu i Tamicy. Stanowi ono 
tradycyjne miejsce odpoczynku turystów przed dalszą wędrówką. W 
siodle węzeł szlaków turystycznych. Od Wołosatego dochodzi tu szlak 
graniczny niebieski, który prowadzi dalej na Krzemień. Zejście nim do 
Wołosatego — 1,30 godz. Tu rozpoczyna się krótki szlak żółty 
prowadzący na szczyt Tamicy —dojście w niespełna 15 min. 
Szlak czerwony omija 

Tamicę

 i skręcając w lewo schodzimy na jeszcze 

background image

niżej położoną przełęcz pomiędzy Tamic

a

 a Krzemieniem. Zanim udamy 

się dalej szlakiem czerwonym nie możemy pominąć okazji wyjścia na 
najwyższy szczyt naszych Bieszczadów. Ścieżka trawersując dość 
łagodnie p

o

mocny stok góry wyprowadza na skalistą kopę Tamicy (1346 

m) oznaczoną punktem geodezyjnym i wysokim żelaznym krzyżem. 
Szczyt Tamicy wyniesiony przeszło 500 m ponad dolinę 

Wołosatki 

rejonie Wołosatego, oddzielony od sąsiednich grzbietów głębokimi 
przełęczami, posiada ciekawą i charakterystyczną sylwetkę. Wąski, ostry 
i nieco wydłużony grzbiet góry, z dwoma wyraźnymi wierzchołkami, 
wyściełają 

złomiska

 skał i żłobią bruzdy naturalnych rowów 

tektonicznych, a także resztki okopów wydłubanych w trakci

e

 obu wojen 

światowych. Z południowej strony szczytu opada kilkadziesiąt metrów w 
dół niemal pionowa skalna ściana, a niżej zalegają płaty kamiennego 

grehotu.

 Na szczycie żelazny krzyż ustawiony w 1987 r. dla 

upamiętnienia pobytu 

ks.

 Karola 

Wojtyły,

 który był tu 5 lipca 1954 r. 

Tamica stanowi atrakcyjny punkt widokowy. Rozległa panorama 
rozciągająca się z jej wierzchołka należy do najbardziej atrakcyjnych w 
Bieszczadach. Dookoła widać niekończące się wprost szczyty i grzbiety 
gór, które wszystkie niepodobna wymienić i opisać. W najbliższym 
otoczeniu — patrząc od 
111 

background image

północy ku wschodowi — widać Bukowe 

Berdo,

 strzępiasty grzbiet 

Krzemienia, Kopę 

Bukowską,

 Halicz, 

Rozsypaniec 

i Połoninę 

Bukowską. Po stronie południowej — od charakterystycznej kopy 
Wielkiej Rawki poczynając —widać wierchy grzbietu granicznego 
przedzielone głęboką przełęczą Beskid, nad którą od wschodu podnosi 
się wydatny 

Menczył.

 W dole wspaniała dolina 

Wołosatego.

 Przy dobrej 

pogodzie daleko na południowy wschód można dojrzeć szczyty 
wschodniej części Bieszczadów, wśród których wyróżnia się 

Pikój

 i 

Połonina Równa, a jeszcze dalej dostrzec 

Gorgany.

 

Ze szczytu 

Tamicy

 wracamy do szlaku czerwonego. Ścieżka kieruje się 

na p

o

mocny wschód i zbiega na obszerne siodło (l 160 m) pomiędzy 

Tamicą

 a sąsiednim Krzemieniem. Po drodze, opodal ścieżki, 

napotykamy zawsze obf

i

te 

ź

ródło doskonałej wody, jedyne przy szlaku 

w całym tym rejonie. Latem jest w pobliżu sezonowy posterunek GOPR. 
Na wprost przed nami podnosi się masywny grzbiet Krzemienia (1335 
m) z charakterystycznie szczerbatą skalną granią. Dawniej szlak 
czerwony wiódł prosto w górę i potem prowadził wzdłuż jego grani 
dostarczając wędrowcom wielu wrażeń widokowych i poznawczych. Od 
kilku lat, z uwagi na dosłowne rozdeptanie grzbietu, ścieżka ta została 
zamknięta dla turystów, podobno czasowo. Obecnie od siodła szlak 
czerwony skręca w prawo i trawersując południowy stok Krzemienia 
wyprowadza na wschód jego kraniec. Omijając wyniosłą i przybraną 
skałami Kopę Bukowską (1320 m) szlak wyprowadza na oznaczony 
punktem geodezyjnym szczyt Halicza (1333 m). 
Przejście z 

Ustrzyk

 Górnych na Halicz zajmuje nam około 5 

godz.

 czasu, 

natomiast od Przełęczy pod Tamicą prawie 2 godz. Halicz, stanowiący 
trzecią w kolejności najwyższą 
112 
wyniosłość Bieszczadów, wyróżnia się obszernym trawiastym 
wierzchołkiem, dostarczającym rozległych widoków. Nie opisując 
ponownie wymienionych już panoram, które ze wszystkich szczytów tej 
partii gór są mniej więcej podobne, zwrócę uwagę na widok jaki roztacza 
się stąd w kierunku wschodnim i południowym. Szczyt góry wznosi się 
nad dolinę górnego Sanu, która w całej okazałości widoczna jest w dole, 
niemal od samych jego źródeł. Pod nami ogromne przestrzenie 

background image

zalesionych grzbietów, zboczy i niższych szczytów, porozcinane 
dolinkami różnych strumieni. W dole widać jasne plamy 

ł

ąk, gdzie 

niegdyś były wsie 

Bukowiec,

 

Beniowa,

 

Tamawa

 Wyżn

ą

 i 

Sokolild

 oraz 

zabudowania gospodarstwa rolnego w 

Tamawie

 

Niżnej.

 Po przeciwnej 

stronie Sanu stanowiącego tu granicę państwową z Ukrainą, podnoszą 
się grzbiety Czerwonego Wierchu, 

Siań-skiego

 i Buczka, a dalej 

wyróżniająca się 

Paraszka.

 W kierunku 

południowo-wschodnim,

 tam 

gdzie ciągnie się główny grzbiet Beskidów Wschodnich, na bliższym 
planie można dostrzec Po

ł

oninę Równą, Ostrą Horę, Pikój, 

Starostynę

 i 

Ruski 

Put, 

a na krańcach horyzontu dalekie szczyty Popad

l

i i 

Sywuli 

Gorganach.

 Nazwa Halicza jest ponoć bardzo stara. Według węgierskich 

kronik na tym szczycie miały się schodzić granice trzech ościennych 
państw — Polski, Rusi i Węgier. Tu wedle podań było ulubione miejsce 
biesiadowania beskidzkich zbójców i 

hultajów.

 Za układem głównego 

grzbietu szlak kieruje się teraz na południe, mija charakterystyczny 
Rozsypaniec (1280 m), w rejonie którego napotykamy dziwaczne bloki 
skalne zwane 

rozsypańcami

 i schodzi w obniżenie nieprawid

ł

owo 

nazywane Przełęczą Bukowską (1120 m), do drogi i granicy 
państwowej. Właściwa przełęcz 

wys.

 1107 m znajduje się nieco dalej na 

wschód. Dalej wzdłuż granicy ciągnie się wspaniały 
113 

background image

grzbiet Połoniny 

Bukowskiej.

 Napotkana tu droga została zbudowana 

przed laty przez administrację lasów państwowych, kończy się niedaleko 
po drugiej stronie przełęczy. Podobno miała być prowadzona jeszcze 
dalej do doliny Sanu i łączyć się z drogą biegnącą od 

Stuposian

 w 

kierunku Sianek. W pewnym czasie realizacja tego odcinka została 
jednak poniechana. Celem doprowadzenia drogi do przełęczy dokonano 
wówczas nawet drobnej korekty granicy państwowej, powód budowy 
musiał więc być ważny. 
Z przełęczy szlak zbiega na zachód w dolinę 

Wołosatki. 

Przed nami 

kilkukilometrowy

 marsz kamienistą drogą, mimo pięknych widoków 

dość ucią

ż

liwy i nużący. Schodzimy w kotlinę położoną u zbiegu 

potoków Zgniłego i Wołosatki i dalej wzdłuż doliny tego ostatniego do 
osady w 

Wołosatem.

 Od Halicza niespełna 3 

godz.

 marszu. 

W

i

erchami pasma granicznego (od No

w

ego Ł

u

pkowa na Krzemie

ń

— szlak niebieski 
Długość 78 km, czas przejścia około 30 godz

.,

 co wymaga 4—5 dni 

marszu 
Wzdłuż granicznego grzbietu Karpat 

wyznakowany

 jest szlak niebieski 

zwany granicznym. Prowadzi on przez góry Beskidu Niskiego i 
Bieszczadów, przeważnie głównym grzbietem Karpat lub w 
bezpośrednim jego sąsiedztwie. Oznacza to, że biegnie on wzdłuż 
granicy państwowej lub w strefie przygranicznej. Z tego też względu 
wskazane jest zgłoszenie zamiaru jego przejścia w najbliższej placówce 
Straży Granicznej i zachowanie należytej uwagi w czasie poruszania się 
wzdłuż granicy. 

Węd-

 

114 

rówkę

 bieszczadzkim odcinkiem szlaku granicznego proponujemy 

zacząć od Nowego Łupka, osady położonej przy linii kolejowej 

Zagórz-

Łupków i opodal drogi karpackiej Komańcza

-

Cisn

ą

. W Nowym 

Łupkowie

 znajduje się początkowa stacja bieszczadzkiej ciuchci. Szlak 

jest bardzo ciekawy, lecz stosunkowo rzadko uczęszczany, zapewne z 
uwagi na niedogodność położenia (strefa graniczna) jak i brak 
zagospodarowania turystycznego. Wędrówka nim wymaga niestety 
noszenia sprzętu biwakowego. Długość bieszczadzkiego odcinka tego 
szlaku, od Nowego Łupkowa po Krzemień, wynosi 78 km, a czas 

background image

przejścia około 30 godz. Przejście szlaku należy podzielić na kilka 
odcinków dogodnych do pokonania w ciągu jednego dnia. Należy mieć 
na uwadze, że nie wolno biwakować na granicy, a także w strefie 

BPN,

 

poza wyznaczonymi do tego celu miejscami. 
Od Nowego Łupkowa szlak prowadzi drogami do zniszczonej 

wsi

 

Zubeńsko,

 po której pozostała tylko samotna kapliczka, stąd wydostaje 

się do głównego grzbietu w rejonie Głębokiego Wierchu (890 m). Dalej 
prowadzi grzbietem wzdłuż granicy ze Słowacją poprzez jego 
kulminacje: Wysoki Gro

n

 (905 m), Wierch nad 

Łazem

 (857 m), 

Gmyszów

 Wierch (870 m) i 

Rydo-szową

 (885 m). Cały ten odcinek 

szlaku jest zalesiony i tylko miejscami pojawiają się mniej lub bardziej 
widokowe polany. Szerszy widok otwiera się tylko ze szczytowej polany 

Rydoszo-wej.

 Z tego ostatni

e

go szczytu szlak schodzi w obniżenie 

Balnicy,

 położone w górnym krańcu doliny 

Oslawy.

 Niegdyś w pobliżu 

była ma

ł

bojkowska

 wieś 

Balnica,

 dziś jest tu tylko stacja kolejki leśnej. 

Od Nowego Łupkowa około 6,30 godz. 
W Balnicy lub niedalekiej 

Solince

 można zakończyć pierwszy dzień 

wędrówki. W rejonie Balnicy wyra

ź

ny dotąd grzbiet 

115 

background image

Karpat niemal całkowicie znika, zwłaszcza, że granica schodzi nieco na 
jego południową stronę. Przesunięto ją przed laty w toku modernizacji 
szlaku kolejki, która poprz

e

dnio przebiega

ł

a przez teren Słowacji. Od 

następnej osady 

Solinka,

 gdzie jest l

e

śnictwo i tylko parę domów, szlak 

ponownie osiąga grzbiet. Przed nami odcinek szlaku znacznie ciekawszy 
od poprzedniego, góry wyższe i bardziej widokowe, ubrane w liczne 
polany. M

i

jamy 

Czerenin

 (929 m), dalej wyższy od niego 

Stryb

 (l 011 

m). Jako ciekawostkę można podać, że opodal granicznej ścieżki w 
rejonie 

Czerenina

 leży powalony w gąszczu stary słup graniczny ze 

znakiem Polski, Słowacji i Węgier. Po utworzeniu oddzielnego państwa 
słowackiego w 1939 r. tu schodziły się granice trzech ościennych 
państw. Niedaleko za 

Strybem

 szlak skręca na północ i zbiega stromo na 

przełączkę

 (833 m) pod samotnym szczytem 

Kiczerki

 i drogą dochodzi 

do malej wioski Roztoki Górne. Od 

Solinki

 3,30 

godz.

 Roztoki Górne 

położone u podnóża Przełęczy nad Roztokami (801 m) zwanej po 
słowackiej stronie Przełęczą Ruską, przez którą prowadziło niegdyś 
ruchliwe przejście graniczne na południową stronę Karpat, mają dziś 
zaledwie kilka domów. Jest tu placówka Straży Granicznej, a latem 
czynna baza studencka. Z Roztok Górnych szlak wydostaje się do 
grzbietu granicznego w pobliżu 

Okręglika

 (1101 m), gdzie chwilowo 

łączy się ze szlakiem czerwonym. Dalej znowu idziemy wzdłuż granicy. 
Trasa ciekawa i urozmaicona koniecznością pokonywania kolejnych gar-
bów grzbietu, pełna stromych podejść i nie mniej uciążliwych zejść. 
Graniczna ścieżka prowadzi przez bukowe lasy przetykane płatami polan 
oraz spore połoniny 

Płaszy

 (l 163 m) i 

Dziur-kowca

 (1188 m). Z obu 

tych znaczących wyniosłości roztaczają się rozlegle widoki na Polską i 
Słowacką stronę Karpat. 
116 
Szczególnie ciekawie przedstawiają się stąd pozostałe za nami partie 
grzbietu granicznego oraz widoczny przed nami wynios

ł

y szczyt 

Rabskiej Skały opadający na południe niemal pionową urwistą skalną 
ścianą. W ostatnim stromym podejściu szlak wydostaje się na zachodni 
szczyt 

Rabiej

 Skały (1199 m) oznaczony punktem geodezyjnym. Od 

Roztok Górnych oko

ł

o 6 godz. W rejonie tego szczytu wkraczamy w 

obręb Bieszczadzkiego Parku Narodowego, którego zachodnia granica 

background image

przebiega tu od 

Wetliny

 przez 

Jawronik

 i 

Paprotną.

 Tu do szlaku 

niebieskiego dołącza szlak żó

ł

ty z Przełęczy 

Orłowicza.

 Zejście nim do 

Weffiny

 około 3,15 godz. Pod względem ukształtowania i bogactwa 

środowiska przyrodniczego R

ą

bi

ą

 Skała stanowi charakterystyczną 

wyniosłość pasma granicznego. Wyróżniają oryginalne urwisko skalne, 
od którego pochodzi nazwa góry. Wywodzi się ona od rumuńskiego 
słowa 

rabyj

 co znaczy pstry. R

ą

bi

ą

 Skała to inaczej Pstra Skała. Po 

słowackiej stronie góry, 

obiętej

 także ochroną, znajduje się rezerwat 

“R

ą

bi

ą

 Skała". Z polan ładne widoki. W kierunku wschodnim podnoszą 

się kolejne wierchy pasma granicznego, dalej połoniny Mał

e

j i Wielkiej 

Rawki, a w g

ł

ębi wierzchołki Szerokiego Wierchu, 

Tamicy

 i Połoniny 

Bukowskiej.

 Na północnym wschodzie ukazuje się lesisty kocioł 

Moczamego

 obrzeżony pasmem Dzian

i

, a nad nim grzbiet Połoniny 

Wetlińskiej

 i Połoniny 

Caryńskiej.

 Ze wschodniego wierzchołka (1168 

m) szlak zbiega na siodło pod 

Czerteżem,

 tu opuszcza grzbiet graniczny i 

poprzez lasy Puszczy Bukowej schodzi stromo i długo w dolinę Górnej 
Solinki do uroczyska 

Moczame.

 Urocza dolina zagłębiona pomiędzy 

masywami grzbietu granicznego i Dzian

i

, mimo ogromnej trzebieży 

okolicznych lasów i dokonywanej przy okazji dewastacji otoczenia, 
zachowała swoisty urok 
117 

background image

i bogactwo przyrody. Przed paroma wiekami była w tym miejscu ludzka 
osada. Zniszczona przez węgierskich zbójców zarosła lasem. W dolinie 
napotykamy samotną zagrodę, torowisko kolejki i drogę, którą szlak 
podąża w dół z biegiem huczącej po kamieniach rzeki. Po kilku 
kilometrach marszu osiągamy wschodni kraniec 

wsi

 

Wetlina.

 W pobliżu 

jest nowe schronisko PTTK i pole biwakowe. Od 

Rabiej

 Skały 3 

godz.

 

Wetliny

 szlak kieruje się na grzbiet Dzian

i

 (930 — 1146 m), którym 

podąża w 

kieruku

 Wielkiej Rawki. Trasa bardzo ciekawa. Prowadzi na 

przemian przez lasy skarlałych buczyn i piękne widokowe polany, latem 
pełne kwiecia i jagód, których nie należy zrywać. Szlak prowadzi śladem 
starej dróżki, miejscami wyraźnie jeszcze widocznej, cały czas w górę, 
poprzez kilka kolejnych kulminacji i poprzez połoninę Małej Rawki 
(1271 m) osiąga w końcu rozległą kopę Wielkiej Rawki (1304 m). Od 
Wetliny niespełna 4 godz. marszu. 
W rejonie Małej Rawki do szlaku niebieskiego dochodzi szlak zielony z 
Magury 

Stuposiańskiej.

 Zejście nim do schroniska PTTK “Pod Ma

ł

ą 

Rawką" około 30 min. 
Wielka Rawka wraz z przyległą Ma

ł

ą Rawką tworzy ciekawą i 

najwyższą grupę w paśmie granicznym Bieszczadów. Szczytowa partia 
Wielkiej Rawki posiada charakterystyczny kształt wydłużonej kopy o 
szerokim 

połogim

 grzbiecie i dwoma nieznacznie wybijającymi się 

wierzchołkami wysokości 1302 m i 1304 m. Na najwyższej jej 
kulminacji stoi stary betonowy słup i zniszczona wieża triangulacyjna. 
Szczytową partię góry pokrywa połonina wyróżniająca się niezwykle bo-
gatym środowiskiem przyrodniczym. Przed włączeniem w obręb 

BPN

 

połoniny Małej i Wielkiej Rawki stanowiły rezerwat przyrody. Z 
wierzchowiny rozciąga się wspaniała panorama 
118 
powszechnie uważana za jedną z 

najrozleglejszych

 w Bieszczadach. 

Widać stąd w ca

ł

ej okazałości wszystkie szczyty pasma połonin, całe 

pasmo graniczne, na zachodzie wielkie masywy 

Łopiennika

 i Wysokiego 

Działu, a na wschodzie dalekie szczyty centralnej partii Bieszczadów i 

Gorganów.

 

Ze wschodniego wierzchołka Rawki szlak skręca na wschód i zbiega 
stromo 650 m w dół, do drogi w dolinie 

Rzeczycy,

 którą dociera do 

background image

Ustrzyk

 Górnych. Od Wetliny około 6,30 godz. Nie dochodząc do 

centrum osady, gdzie ulokował się camping i schronisko PTTK 
skręcamy na drogę w kierunku 

Wołosatego. 

Po 5 km marszu docieramy 

do zabudowań dawnego gospodarstwa rolnego w 

Wołosatem,

 które 

obecnie zajmuje BPN. Dyrekcja parku przygotowała obiekt do celów 
turystycznych. Jest tu mały hotel, pole biwakowe, parking strzeżony, 
sklep i barek. Od zabudowań szlak skręca z drogi w lewo. Ścieżka 
prowadzi nad parowem potoku 

Zwór,

 a potem łąkami i lasami w górę, aż 

do polany z nikłym źródełkiem i 

deszczochronem. 

Nieco dalej szlak 

napotyka starą, nie uczęszczaną od dziesięcioleci dróżkę, która bardzo 
stromo podchodzi na boczne ramię 

Tamicy.

 Po trudach wspinaczki czeka 

nas nagroda. Minąwszy górną granicę lasu szlak wyprowadza na okrytą 
połoniną lokalną wyniosłość stanowiącą doskonały punkt widokowy. 
Rozstawione tu ławy zapraszają do wypoczynku, podziwiania krajobrazu 
i przyrody. Bardzo 

ł

adny stąd widok szczególnie na Ukraińską stronę 

gór. Połoniną idziemy dalej w górę. Przed nami piętrzy się wspaniała, 
najeżona kopa Tamicy. Minąwszy 

głazowiska

 

grehotu,

 szlak 

doprowadza na siodło (1286 m) pomiędzy Szerokim Wierchem a 

Tamicą,

 nieoficjalnie zwaną Przełęczą pod Tamicą. Od Wołosatego 

około 2 godz. 
W siodle węzeł szlaków turystycznych. Do szlaku niebieskiego dołącza 
tu główny szlak beskidzki (znaki czerwone). 
119 

background image

Zejście nim przez Szeroki Wierch do 

Ustrzyk

 Gó

rn

ych około 2,30 

godz.

 

Tu rozpoczyna się krótki szlak na szczyt 

Tamicy 

znakowany kolorem 

żóhym

 — 15 min. Po krótkim odpoczynku i ewentualnej wyprawie na 

Tamicę,

 którą opisaliśmy poprzednio, ruszamy w dalszą drogę. 

Szlak niebieski i czerwony schodzą razem w dó

ł

 na szerokie obniżenie (l 

160 m) pomiędzy 

Tamicą,

 a masywem Krzemi

e

nia. Po drodz

e

 

napotykamy rozpadlinę ze źród

ł

em doskonałej wody. Z siodła szlak 

czerwony skręca w prawo, natomiast znaki niebieskie wiodą prosto w 
górę na zachodni kraniec Krzemienia (około 1300 m). Od Prz

e

ł

ę

czy pod 

Tamicą 45 min. Na prawo od szlaku, w kierunku 

południowo-

wschodnim

 ciągnie się skalną grań Krzemienia 

zpołożoną

 nieopodal 

najwyższą jego kulminacją (1335 m), niestety od kilku lat niedostępną 
dla ruchu turystycznego. 
Krzemień stanowi jedną z najciekawszych gór w Bieszczadach. 
Charakteryzuje się oryginalnie wykształconą skalną granią zbudowaną z 
grubych ławic piaskowców, opadającą od strony południa wysokimi 

zerwami,

 pełnych głębokich szczerb i załamań. Występuje tu wiel

e

 

rzadkich roślin wysokogórskich, 

wschodniokarpackich

 i naskalnych, 

min. 

irga

 jadalna, róża alpejska, porzeczka skalna, 

skalnica

 

gronkowa,

 

paprocie: 

zano-kcica

 skalna i p

om

ocna oraz pierwiosnka 

długokwiatowa.

 

Z grani Krzemienia roztacza się piękna panorama. W najbliższym 
sąsiedztwie — za 

przełączką

 — wznosi się najwyższa kulminacja 

Bukowego 

Berda,

 na zachodzie widać szczyty Połoniny 

Caryńskiej,

 

Połoniny 

Wetlińskiej

 i Wielkiej Rawki oraz ca

ł

ą masę innych gór, na 

południu Tamicę, wprawo od niej 
po

ł

oninę Szerokiego Wierchu, a z lewej strony w dole wi

e

lki kocioł 

Wołosatki.

 

120 
Szlak niebieski prowadzi dalej aż do Ustrzyk Dolnych. Ten odcinek, 
oddzielnie znakowany w różnych okresach, nie stanowi już jednak 
szlaku granicznego, mimo że razem tworzą jeden d

a

g. Jego opis 

zamieszczamy w dalszej części przewodnika jako oddzielną całość. 
Z Krzemienia szlakiem tym można zejść do 

Pszczelin 

— około 3 godz. 

lub z Bukowego Berda za pośrednictwem szlaku żółtego do 

Mucznego,

 

mniej więcej tyle samo czasu. 

background image

Od Leska na Po

ł

oniny (od Leska do granicy 

BPN)

 — szlak zielony 

D

ł

ugość 46 km, czas przejścia 16 godz

.,

 co wymaga 3 dni marszu 

Trasę wędrówki wyznacza szlak zielony wytyczony w latach 1988 —
1989 r. staraniem działaczy leskiego oddziału PTTK oraz końcowy 
odcinek szlaku cza

rn

ego. Szlak prowadzi od Leska w ogólnym kierunku 

na południe w poprzek pasm górskich Bieszczadów, umożliwiając 
dojście w rejon Połoniny Wetlińskiej i Bieszczadzkiego Parku 
Narodowego. Od centrum Leska szlak prowadzi w górę ul. Źródlanej do 

ź

ródeł mineralnych i dalej polami na 

Glinne,

 wieś i wzgórze o tej samej 

nazwie, osiągając położoną na kulminacji (448 m) skalę Leskiego 
Kamienia (pomnik przyrody). Można tu odpocząć, pooglądać krajobraz 
okolicy, a nawet spróbować wspinaczki na szczyt kamienia. W pobliżu 
przy drodze do Ustrzyk Dolnych jest pole biwakowe i źródło. Dalej szlak 
prowadzi przez wertepy dawnego kamieniołomu, a potem lasem (w 
części drogą obok poletek leśnych szkółek) na szczyt 

Czulni

 (576 m). 

Masyw 

Czulni

 zwany też 

Patrolą

 położony w wielkim zakolu Sanu 

121 

background image

tworzy rozległe i wybitne wzniesienie Pogórza Leskiego. Całkowite 
zalesienie pozbawia go niestety atrakcyjności. Ze szczytu sz

l

ak schodzi 

w dolinę Sanu do 

wsi

 Zwierzyn, pięknie położonej w zakolu rzeki. Od 

Leska oko

ł

o 2,15 

godz.

 Osada pochodząca zX

VI

 w

.,

 dawniej 

zamieszkała przez ludność ukrai

ń

ską, utraciła niestety pierwotny kształt i 

zabudowę. Zachowała się jedynie dawna cerkiew (obecnie kościół) 
murowana z kamienia z drugiej połowy XVIII w. oraz jeden X

I

X-

w

i

ecz

n

y dom z charakterystycznym podcieniem. Nieco poniżej wsi 

znajduje się hydroelektrownia uruchomiona w 1962 r

.,

 do której woda 

doprowadzana jest z Jeziora 

Myczkowskiego

 specjalną sztolnią. 

Szlak prowadzi drogą przez wieś, a dalej przez pola i lasy szczelnie 
okrywające zbocza wzniesień Grodzisko i 

Berdo, 

potem poprzez 

wertepy doliny 

Bereźnicy,

 gdzie niegdyś istniała wioska 

Bereźnica

 

Niżna

 i wnet dochodzi do wsi 

Myczków

 

położonej przy drodze 

Hoczew-

Czarna. Od wsi Zwierzy

3 godz. 

Wieś Myczków wymieniana w XVI w. jest niewątpliwie osadą znacznie 
starszą. Dawniej by

ł

a zamieszkała pospołu przez Polaków i Ukraińców 

żyjących zapewni

ę

 zgodnie, o czym świadczą stojące obok siebie dwie 

świątynie — kościół i dawna cerkiew greckokatolicka, dziś także 
u

ż

ytkowana jako 

kośdół. 

Obie budowle zostały wzniesione w 

jednakowym czasie, w 1900 r. z fundacji właściciela wsi Jana 
Nepomucena 

Zator-skiego.

 Na terenie wsi zachowały się resztki 

zniszczonego parku podworskiego z okazami sędziwych drzew, a na 
budynku miejscowej szko

ł

y umieszczona jest tablica pamiątkowa po-

święcona Zygmuntowi 

Kaczkowskiemu

 (1825—1896). Nazwisku temu 

warto poświęcić chwilę uwagi, zwłaszcza, że w pobliżu znajduje się 
związana z jego życiem wieś Bereźnica Wyzna. 
122 
Z. 

Kaczkowski

 to postać niezwykle barwna i ciekawa. Ogólnie znany 

jest jako pisarz powieści historycznych tematycznie związanych z dawną 
ziemią 

sanocką.

 Mało kto wie, że był to także polityk i działacz 

społeczny, zdolny finansista, żarliwy patriota i więzień polityczny, a 
jednocześnie szpieg pozostający na usługach 

cesarsko-królewskiej

 

Austńi.

 Kaczkowski był specem od operacji finansowych. Oprócz 

niewątpliwego talentu mia

ł

 dużo szczęścia. Swego czasu głośny był jego 

background image

udzia

ł 

w uratowaniu Francji, po wojnie z Prusami, przed katastrofą 

finansową. Ogólnikowo określając cała rzecz polega

ł

a na rozpisywaniu 

pożyczek i obracaniu kapitałami, na czym i on dorobił się sporego 
majątku. We 

wspomianej

 Bere

ź

nicy posiadał Kaczkowski niewielki 

majątek, gdzie w latach 1844—1846 mieszkał i gospodarzył. 
Od 

Myczkowa

 szlak kieruje się w górę wsi i działami wzgórz przez 

Wierchy (635 m) i 

Pilsz

 (583 m) przechodzi do górnej 

częśd

 wsi 

Wołkowyja.

 Od Myczkowa 2 godz. W dolnej części wioski, nad 

zalewem jest małe schronisko Polskiego Związku Wędkarskiego oraz 
pole biwakowe. Szlak przechodzi drogą do zachodniego krańca wsi. Za 
mostem na 

Wołkowyjce

 skręca w lewo i dalej prowadzi przez wertepy, 

lasy i zagajniki oraz lokalne nierówności grzbietu ciągnącego się od 

Korbani

 na p

om

oc. Zataczając szerokie zakole osiąga górny kraniec wsi 

Bukowiec

 i przez następny dział przew

i

ja się w dolinę 

Solinki

 do 

Terki.

 

Od 

Wołkowyjki

 niespełna 3 godz. uciąż

l

iwego marszu stosunkowo 

nieciekawą trasą. Wieś 

Terka

 położona w ustronnej dolince u podnóża 

Tołsty

 i 

Połomy

 powstała zapewne w XV w. Z dawnych czasów 

zachowała się tu murowana dzwonnica po nieistniejącej cerkwi, 

neogotycki

 kośció

ł

ek wzniesiony w latach 1930—1932 oraz parę starych 

cha

ł

up. 

123 

background image

Minąwszy kraniec 

wsi

 szlak wspina się przez boczny grzbiecik zwany 

Berdyria

 na szerokie obniżenie pomiędzy 

Tołstą

 od pó

ł

nocy a 

Połomą

 od 

południa. Ładny stąd widok na dolinę 

Solinki,

 masyw 

Korbani,

 a z 

niedalekiej wyniosłości na położoną po przeciwnej stronie dolinę Sanu i 
pasmo 

Otrytu.

 

Z otwartej wierzchowiny szlak kieruje się lasami na południe. Omija 
wyniosłość 

Połomy

 (776 m) i przez 

Szczydsko 

(625 m) osiąga obniżenie 

grzbietu przez które przechodzi leśną droga 

zdoliny

 

Wetlinydo

 doliny 

Sanu. Po prawej stronie 

wdole 

s

ł

ynny przełom 

Wetliny

 pod Zawojem i 

utworzony niedawno r

e

z

e

rwat “Sine Wiry". Za drogą szlak wydostaj

e

 

się na wi

e

rzchowinę wyra

ź

nego grzbietu, mocno powyginanego i 

pofalowanego, ciągnącego się od 

Smereka

 ku północy. Ścieżka pod-

nosząc się coraz wyżej przechodzi siedem znaczniejszych kulminacji, 
wśród których kolejno wyróżnia się 

Żołobina

 (780 m), Bukowina (910 

m), 

Siwara

 (924 m) i dużo niższa 

Krysowa 

(840 m). Idziemy wśród 

lasów i polan, latem pełnych kwiecia i jagód. Z otwartych przestrzeni 
ukazują się widoki na wzniesienia położone po prawej i lewej stronie 
grzbietu. Najszersza panorama rozpościera się ze szczytowej polany 
Bukowiny, skąd widok obejmuje otoczenie od połonin na wschodzie po 

Łopien-nik

 na zachodzie i niezliczone pasma gór na p

om

ocy. W rejonie 

Bukowiny szlak dochodzi do zachodniej granicy 

BPN,

 która dalej 

biegnie równolegle do ścieżki. Tu przy szlaku napotykamy okazy 
wiekowych buków. Po lewej stronie, w kotle górnej doliny 

Tworylczyka

 

zachował się spory obszar starodrzewu buczyny karpackiej tworzący 
oryginalny fragment puszczy będący ostoją wielu zwierząt m.in. 
niedźwiedzia brunatnego i orła przedniego. W 1980 r. utworzono tu 
rezerwat przyrody “Puszcza Bieszczadzka nad Sanem", obecnie 
włączony w obręb 
124 
BPN. Tuż za wyniosłością 

Krysowej

 szlak zielony 

ł

ączy się ze 

znakowanym czarno szlakiem wiodącym od przełęczy 928 m w paśmie 
Wysokiego Dzian

i

 na Przełęcz 

Orłowicza.

 Od 

Terki

 około 4 

godz.

 W 

prawo 

zejśde

 do schroniska — bacówki PTTK w 

Jaworzcu

 —niespełna l 

godz. Dalej idziemy grzbietową ścieżką na południowy wschód za 
znakami czarnymi. Szlak podchodzi powoli na 

połogą

 wyniosłość 

background image

Wysokiego 

Berda 

(968 m), a potem poprzez las wydostaje się na 

połoninę okrywającą szczytne partie Smereka. Trawersując jego 

północ-

no-wschodnie

 zbocza osiąga szerokie obniżenie zwane Przełęczą 

Orłowicza (1078 m), gdzie kończy się na po

ł

ączeniu z głównym 

szlakiem beskidzkim (znaki czerwone). Od Krysowej około 2 godz. 
Przed przełęczą do szlaku czarnego dołączają znaki żółte szlaku od 

Zatwamicy.

 Na przełęczy rozpoczyna się szlak żó

ł

ty prowadzący przez 

Wetlinę

 na R

ą

bią Skałę w paśmie granicznym. Zejście do Zatwamicy 

około 2,30 godz

.,

 do schroniska ZHP “Ostoja" w Suchych Rzekach - 

1,30 godz. Zejście do Wetliny — l godz. Mając nieco czasu można z 
prze

ł

ęczy zrobić dodatkową wycieczkę na pobliski 

Smerek

 — 30 min. 

lub dalej położony szczyt Połoniny 

Wetlińskiej

 — l ,30 godz. 

Od 

Ustrzyk

 Dolnych na Krzemień — szlak niebieski 

Długość 57 km, czas przejścia około 20 godz

.,

 co wymaga 3 —4 dni 

marszu 
Trasa umożliwia poznanie wschodniej partii naszych Bieszczadów, 
poczynając od Gór 

Hoszowskich,

 po najwyższe szczyty gniazda 

Tamicy

 

i Halicza. Przejście ułatwia szlak turystyczny w zasadniczej części 

wyznakowany

 dopiero w 1988 r. staraniem oddziału PTTK w 

Ustrzykach

 Dolnych. 

125 

background image

Od stacji kolejowej w 

Ustrzykach

 Dolnych szlak przechodzi ulicami na 

południową stronę miasta i obok zniszczonego cmentarza żydowskiego 
wspina się na 

Gromadzyń

 (654 m), stanowiący 

północno-zachodni

 

wierzchołek długiego grzbietu Równi. Na wierzchowini

e

 strzelnica 

biathlonowa

 i górna stacja 

wyciągu orczykowego należące do znajdującego się tu ośrodka sportów 
zimowych. 
Szlak przewija się na drugą stronę grzbietu i otwartym stokiem schodzi 
w dolinę potoku Olchy do 

wsi

 Równia, która wcześniej została już 

opisana. Następnie przewija się przez zalesiony grzbiet długiego 
masywu 

Żukowa

 (około 760 m) na jego południową stronę i wertepami 

schodzi do położonej w dolinie ubogiej wioski 

Daszówka,

 a potem drogą 

do wschodniego krańca 

Teleśnicy

 

Oszwarowej.

 Od 

Ustrzyk

 Dolnych 3 

godz.

 Koło sklepu szlak skręca w lewo i przez zalesione stoki Stożka 

wyprowadza na spłaszczoną 

wyniosłośćŁabiska

 (615 m) tworzącą 

zworzec

 

połogich

 grzbietów kilku okolicznych wzniesień. Wprost na 

zachód od tego miejsca wznosi się wydatny Stożek. Dalej szlak 
prowadzi polną dróżką wiodącą wierzchowiną rozległego działu (584 m) 
w znacznej części otwartą, dostarczając widoków na sąsiednie góry. Po 
lewej stronie w dolinie potoku 

Paniszczówka

 była niegdyś wieś 

Paniszczów, 

która po wysiedleniu w 1951 r. nie została już zasiedlona i 

zniszczała całkowicie. Po drugiej stronie tej doliny wznosi się zalesiony, 
poorany bruzdami potoków masyw 

Moklika.

 Na południu widać długi 

wał 

Otrytu.

 Natomiast od zachodu ciągnie się dolina Sanu zalana 

wodami Jeziora 

Solińskiego.

 Po tej stronie leżała nad Sanem wioska 

Sokole, której teren zakrywają obecnie wody odnogi zalewu zwanego 
Zatoką 

Wiktoriniego. 

Nad zatoką znajduje się samotne gospodarstwo 

Henryka 
126 
Wiktoriniego. Obniżającym się grzbietem schodzimy w dolinę potoku 
Czarnego, gdzie niegdyś istniała wioska 

Chrewt,

 a dziś rozlewają się 

wody zalewu. Krańcem jeziora dochodzimy do drogi Czarna —Polana, 
którą po niespełna 2 km docieramy do zachodniej części wsi Polana. Od 
Teleśnicy Oszwarowej 11 km. Wśród pierwszych zabudowań wioski 
szlak skręca w prawo i zagłębia się w dolinę bocznego strumienia, gdzie 

background image

przed laty stały domy wioski 

Serednie

 Małe. Ścieżka przedziera się 

przez zarośla i olszyny porastające pola niegdysiejszej wsi, osiąga 
granicę starego lasu i stromo podchodzi na grzbiet Otrytu do szczytu 

Hulskie

 (846 m). Niegdyś widokowy wierzchołek jest dziś niemal 

całkiem zarośnięty, tylko z nielicznych polan na południowej stronie 
otwierają się widoki na pasmo połonin. Pasmo Otrytu tworzy długi 
ponad 18 km wał górski przeciętnej wysokości 750

-

900 m n.p.m. 

ciągnący się od 

Smolnika

 po przełom Sanu koło Rajskiego. Na 

wschodnim krańcu grzbietu znajduje się najwyższa jego kulminacja 

Trohaniec

 (939 m). Pasmo to charakteryzuje się szeroką spłaszczoną 

wierzchowiną i rozłożystymi zboczami, które rzeźbią doliny licznych 
strumieni, w całości pokrywa je zwarty kompleks leśny. 
Dziś wędrówka 

Otrytemjest

 stosunkowo łatwa. Są tu nowe drogi leśne, 

szlaki i dobrze wydeptane ścieżki. Przed laty przejście Otrytu to była 
dosłownie wyprawa. Las był inny, wiekowa knieja pe

ł

na drzew 

olbrzymów, wykrotów i zwierząt. Zalesiony i trudny do orientacji teren 
nierzadko sprawiał, że turyści schodzili nieopatrznie z grzbietu, 
najczęściej na jego p

o

mocną stronę. Przez lata intensywnej eksploatacji 

las został mocno przetrzebiony, rzec można, że nawet zdewastowany. Co 
nie wywieziono do tartaków to spalono na węgiel drzewny, a reszta po 
prostu zbutwiała. Tylko miejscami zachowały się 
127 

background image

jeszcze starsze zespoły leśne. Należy do nich las porastający południowe 
zbocza pasma w rejonie 

Hulskiego.

 W 1983 r. utworzono tu rezerwat 

przyrody 

“Hulskie"

 o powierzchni 190 ha. Pó

ł

nocna granica sięga 

grzbietu 

Otrytu.

 

Od Hulskiego ścieżka kieruje się na wschód i grzbietem Otrytu podąża 
aż do samotnej chatki — schroniska studenckiego zwanego Chatką 
Socjologa na 

Otryrie

 Górnym. W rejonie tym widać jeszcze resztki 

dużej, nie całkiem jeszcze zarośniętej polany. Przed laty, tu, na 
wysokości 700

-

800 m, stało kilka zabudowań osiedla 

Otryt

 Górny. Na 

położonej niżej następnej polanie było jeszcze bliźniacze osiedle Otryt 
Dolny. Od schroniska schodzimy leśną dróżką na południe do położonej 
w dolinie Sanu 

wsi

 

Dwemiczek.

 Od Polany 5 

godz.

 

Dwemiczka

 szlak przechodzi drogą do 

Dwemika.

 Za nowym 

kościołem zbudowanym z drewna z rozebranej cerkwi w 

Lutowiskach,

 

skręca w lewo i lasami wyprowadza na siodło pod 

Kosowcem,

 a potem 

na szczyt Magury 

Stuposiańskiej 

(1016 m). Znajdująca się tu polanka 

zaprasza do wypoczynku. Niegdyś szczyt Magury stanowił doskonały 
punkt widokowy. Dziś wyrosłe tu drzewa i krzewy skutecznie 
ograniczają widoczność. Szlak schodzi na boczny grzbiecik (983 m) z 
polanką. Tu od szlaku niebieskiego odgałęzia się na południe szlak 
zielony prowadzący przez Połoninę Carynską na Małą Rawkę. Na 
po

ł

ożonej niżej przełęczy, gdzie niegdyś znajdowały się zabudowania 

przysiółka 

Przysłup,

 stoi małe schronisko studenckie. Zejście do 

schroniska 45 min. Z polanki ograniczony, ale efektowny widok na 
Połoninę Cary

n

ską oraz szczyt najwyższej partii Bieszczadów. Pod nami 

roz

l

egła dolina, w której dawniej leżała duża wieś 

Caryńskie.

 Szlak 

niebieski skręca w lewo 
schodząc w dolinę 

Wołosatego

 do wioski 

Pszczeliny.

 Od Dwemiczka 

niespełna 4 godz. 
128 
W wiosce są dwa pola biwakowe i baza studencka. Noclegi można też 
znaleźć u leśników. 
Z Pszczeliny szlak kieruje się na po

ł

udniowy wschód, przekracza potok i 

zalesionym zboczem podchodzi pod kulminację Widełek (1016 m). W 
tym rejonie wkraczamy w obszar 

BPN.

 Po przejściu sporej partii lasu 

background image

ścieżka osiąga połoninę Bukowego 

Berda

 i wnet wydostaje się na jego 

skrajny wierzchołek (1201 m). Dalej prowadzi oryginalnie 
wykształconym grzbietem przybranym w liczne formy skalne, osiągając 
po 4 km najwyższy szczyt Bukowego Berda (1313 m). Mniej więcej w 
połowie grzbietu odgałęzia się w lewo szlak żółty sprowadzający do 

Mucznego

 — l godz. 

Z całej partii grzbietowej, a szczególnie z najwyższego szczytu góry, 
roztacza się wspaniała panorama sięgająca dalekich krańców 

tzw.

 

bieszczadzkiego worka i gór położonych po przeciwnej stronie granicy. 
W dole przepiękna dolina Sanu. W najbliższym otoczeniu grzbiety 
Szerokiego Wierchu, Krzemienia i 

Tamicy.

 Na zachodzie piętrzą się 

masywy Po

ł

oniny 

Caryńskiej

 i 

Wetlinnych,

 na lewo od nich widać 

połoniny Ma

ł

ej i Wielkiej Rawki oraz niezliczone garby gór. Poprzez 

nie-giębokie

 siodło szlak wyprowadza na zachodni kraniec sąsiedniego 

Krzemienia (1335 m). Od Pszczeliny —4 godz. 
Tu kończymy opis szlaku. Dalszą trasę 

tzn.

 zejście z gór można sobie 

ułożyć różnie. Dla osób sprawnych zalecam zejście na siodło między 
Krzemieniem a 

Tamicą

 i przejście szlakiem czerwonym przez Halicz do 

Wołosatego — 4,30 godz. Krótsze trasy prowadzą przez Przełęcz pod 
Tamicą (z możliwością 

,,

zaliczenia" tego szczytu) do Wołosatego — 

2,30 godz. lub szlakiem czerwonym przez Szeroki Wierch do 

Ustrzyk

 

rn

ych — 4 godz. 

129 

background image

BIESZCZADZKI PARK NARODOWY 
Zamiar utworzenia parku narodowego w Bieszczadach pojawił się już w 
1948 r. W trzy lata potem inicjatywę tę podjęli ponownie dzia

ł

acze 

PTTK, lecz na jej zrealizowanie potrzeba było poczekać dobre 
dwadzieścia lat. Pierwszy zasadniczy krok w tym kierunku uczyniło 
dopiero Prezydium ówczesnej Wojewódzkiej Rady Narodowej w 
Rzeszowie podejmując w 1965 r. stosowną uchwałę, lecz parku nadal nie 
było. Po wielu staraniach dopiero latem 1973 r. ukazało się 
rozporządzenie Rady Ministrów powołujące do żyda Bieszczadzki Park 
Narodowy. Faktyczna dzia

ł

alność parku została rozpoczęta l listopada 

1973 r. Pierwszym jego dyrektorem został 

inż.

 Zbigniew Tym, a 

dyrekcja parku mieściła się w 

Pszczelinach.

 

Początkowo obszar parku był mały. Obejmował 5725 ha lasów, połonin i 
pól. Składał się z dwu części: większej obejmującej grupę górską 

tzw.

 

gniazda 

Tamicy

 i Halicza oraz mniejszej obejmującej tylko szczytową 

partię Połoniny 

Caryń-skiej.

 W 1989 r. obszar parku został powiększony 

do 15 510 ha. W jego obręb włączono wówczas rejon Wielkiej Rawki 
oraz masywy 

Smereka

 i Połoniny 

Wetlińskiej.

 Na mocy kolejnego 

rozporządzenia z dnia 25 stycznia 1991 r. park powiększono do 27 064 
ha przyłączając doń dalsze partie pasma granicznego, dolinę 

Wołosatego

 

oraz obszary lasów i łąk aż po 

Wetlinę. 

W obrębie parku ścisłą ochroną 

otoczono teren o powierzchni 3045 ha, w tym cały obszar po

ł

onin. 

BPN

 

obejmuje najbardziej typowe dla bieszczadzkiego krajobrazu środowisko 

geograficz-no-przyrodnicze

 o osobliwym dla Karpat Wschodnich 

układzie pięter roślinnych. Obejmuje on zwarte terytorium sięgające od 
130 

Rabiej

 Skały, 

Wetliny

 i Wysokiego 

Berda

 na zachodzie, po 

Sianki

 na 

wschodzie i do linii Bukowina, 

Nasiczne,

 

Bereżki 

Beniowa

 na pó

ł

nocy 

po główny grzbiet Karpat na południu. W jego obrębie znajduje się całe 
pasmo połonin, od Smereka poczynając na Połoninie 

Bukowskiej

 

kończąc i znaczna część pasma granicznego, 

tj.

 cała najwyższa i 

najciekawsza część 
Bieszczadów Zachodnich. 
Obecnie granice parku zostały wyznaczone w oparciu o projekt 
opracowany w 1976 r. przez dr. Stefana 

Michalika.

 Od 1981 r. dyrekcja 

background image

parku mieści się w 

Ustrzykach

 Górnych. Jego dyrektorem jest obecnie 

inż. 

Wojomir

 

Wojdechowski.

 Dyrekcji parku podporządkowane jest 

także Bieszczadzkie Muzeum 
Przyrodnicze w Ustrzykach Dolnych. 
Zwiedzanie obszarów parku umożliwia stosunkowo dogodna sieć 
znakowanych szlaków turystycznych, a 

mianowide:

 

— odcinek głównego szlaku beskidzkiego znakowany kolorem 
czerwonym prowadzący tu do 

wsi

 

Smerek

 przez Połoninę 

Wetlińską

 i 

Halicz do Wołosatego, 
— odcinek szlaku granicznego znakowanego kolorem niebieskim 
wiodący tu od Rabiej Ska

ł

y przez Wielką Rawkę 

Ustrzyki

 Górne na Krzemień, 

— szlak żółty z Suchych Rzek na Prze

ł

ęcz 

Orłowicza,

 

— szlak żó

ł

ty z Przełęczy Orłowicza na R

ą

bią Skałę, 

— szlak zielony od Magury 

Stuposińskiej

 przez Połoninę 

Caryńską

 na Małą Rawkę, 

— fragment szlaku zielonego z Leska na 

Krysową,

 

— odcinek szlaku niebieskiego wiodącego z 

Ustrzyk

 Dolnych przez 

Magurę 

Stuposińską

 i 

Pszczeliny

 na Krzemień, 

— odcinek szlaku czarnego zaczynającego się na przełęczy 920 w 
paśmie Wysokiego Działu od schroniska w 

Jaworzcu

 do Przełęczy 

Orłowicza, 
131 

background image

— szlak 

żóhy

 z 

Mucznego

 na Bukowe 

Berdo,

 

— szlak żóhy z 

Bereżek

 na 

Przysłup,

 

— szlak żóhy z Przełęczy pod 

Tamicą

 na 

Tamicę.

 

W oparciu o wykazaną powyżej sieć szlaków można przyjąć różne 
warianty zwiedzania parku. Na przejście wzdłuż całego jego obszaru, 
przy wykorzystaniu szlaku czerwonego lub niebieskiego granicznego, 
potrzeba 2—3 dni. Poznanie wszystkich partii górskich położonych w 
rejonie pasma połonin jak i pasma granicznego zajmie nam 5 —6 dni. 
Dla zwiedzenia parku dogodne bazy wypadowe to 

Wetlina,

 

Ustrzyki

 

Górne i 

Wołosate. 

W miejscowościach tych znajdują się obiekty 

noclegowe, pola biwakowe, placówki gastronomiczne, sklepy i parkingi. 
Dla zainteresowanych podajemy kilka propozycji wycieczek: 
— 2 dni: Wetlina -Dział -Wielka Rawka -Ustrzyki Gó

rn

—Halicz —Wołosate, 
— 3 dni: 

Smerek

 — Połonina 

Wetlińska

 — Brzegi Górne 

—Połonina 

Caryńska

 —Wielka Rawka —Wołosate —Halicz 

—Tamic

ą

 — Szeroki Wierch — Ustrzyki Górne (lub Halicz 

— Krzemień — Bukowe Berdo — 

Pszczeliny),

 

— 3 dni: 

Zatwarnica

 — Połonina Wetlińska — Brzegi Górne 

—Połonina Caryńska —Ustrzyki Górne —Tamic

ą

 —Halicz 

— Wołosate — Ustrzyki Gó

rn

e. 

Najbardziej uciążliwe jest zwiedzanie najwyższej, a zarazem 
najciekawszej partii Bieszczadów, obejmującej gniazdo 

Tarnicy 

Halicza, oczywiście, gdy chcemy 

,,

zaliczyć" wszystkie szczyty tej grupy 

górskiej w ciągu jednego dnia. W tym rejonie nie ma żadnych 
możliwości noclegowych, zabronione jest także biwakowanie. 
Oczywiście grupę tę można poznać w 

dągu

 kilku mniej uciążliwych 

wycieczek, ale za każdym razem potrzeba korzystać 
132 
z baz wypadowych ulokowanych u podnóża gór w 

Ustrzykach

 

Górnych, 

Wołosatem

 lub 

Mucznem.

 

Przejście jednodniowe jest długie i uciążliwe, ale doznane wrażenia 
niwelują trud wycieczki. Najbardziej popula

rn

y wariant obejmuje 

przejście od 

Ustrzyk

 Górnych przez Szeroki Wierch, Tamicę, Halicz i 

Rozsypaniec

 z zejściem do 

Wołosate-go.

 Razem jest to około 28 km, a 

background image

czas potrzebny na pokonanie tej trasy zamyka się w przedziale 9-10 
godzin. 
Zapraszając na bieszczadzkie szlaki życzymy turystom udanej pogody i 
wielu przyjemnych 
wra

ż

e

ń

background image

WAŻNIEJSZE INFORMACJE 
Hotele i schroniska oraz inne obiekty t

u

rystyczne 

Ba

l

igród 

— hotel robotniczy leśnictwa, 

tel.

 58. 

Bóbrka

 

— schronisko 

PTSM,

 czynne lipiec

-

sierpień. Brzegi Dolne 

—schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpień. Brzegi Górne 

 schronisko PTTK “Pod Małą Rawką", 

—baza studencka, czynna lipiec

-

wrzesień. Bystre koło Baligrod

u

 

—schronisko studenckie, tel. Baligród 104, 
— ośrodek wypoczynkowy 

ZSGD

 

“Zelmer",

 tel. Baligród 33, 

— ośrodek wypoczynkowy 

FF

 

“Wisan",

 tel. Baligród 78. Cisn

ą

 

 schronisko PTTK “Pod 

Honem",

 

— hotel Nadleśnictwa, tel. 74, 
— schronisko 

“Okrąglik",

 tel. 49, 

— schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpień. Czarna 

—schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpień. 

Dwerniczek

 

— pensjonat na 

“Rusinowej

 Pola

n

ie

"

,tel. 

Dwernik

 12. 

Hoczew

 

— zajazd “Pod Gruszką", tel. Lesko 17-56, 
—schronisko PTSM, czynne lipiec—sierpień. 
134 

Huzele

 

 Dom Wycieczkowy 

“HARCTUR",

 tel. Lesko 62-49. 

Ja

w

or ko

ł

Soliny

 

—Wojskowy Zespól Wypoczynkowy, tel. Lesko 66-12. 
Jab

ł

onki 

— schronisko PTSM, czynne lipiec

-s

ierpień. 

Jaworzec

 

 schronisko PTTK. 

Kalnica

 koło Cisn

ę]

 

—schronisko PTSM, czynne lipiec—sierpień, 
—pensjonat “Bogdanka", tel. Cisn

ą

 53. 

Koma

ń

cza

 

 schronisko PTTK 

“Podkowiata",

 tel. 13, 

— schronisko studenckie, 
—baza studencka, czynna lipiec

-

wrzesień. 

Lesko 

background image

—motel i hotel, ul. Bieszczadzka 4, tel. 80-81, 
—schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpień, ul. 

Piłsudskiego

 27, tel. 66-

75, 
— ośrodek wypoczynkowy “Zamek", ul. Pi

ł

sudskiego 7, 

tel. 62-68, 
— zajazd 

“Magador",

 ul. Unii Brzeskiej, tel. 69-81, 

 hotel 

“Kolina",

 Rynek 8, tel. 63-03. 

Lopienka

 

—baza studencka, czynna lipiec

-

wrzesień. 

Łupków 
— schronisko studenckie. 

Myczkowce

 

—Dom Wypoczynkowy “Energetyk", tel. 31, 
— schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpień. 

background image

Mnczne

 

— hotel robotniczy Nadleśnictwa. 

Myczków

 

—schronisko 

PTSM,

 czynne lipiec

-

sierpień, 

tel.

 5. 

Olszanica

 

— ośrodek wypoczynkowy Ministerstwa Sprawiedliwości 
(pałac), tel. 62. 

Otryt

 Górny 

— schronisko studenckie “Chatka Socjologa". Polana 
—schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpie

ń

, tel. Czarna 10. 

Polańczyk

 

— ośrodek 

wodno-rekreacyjny

 “Zjawa". Po

ł

onina 

Wetlińska

 

— schronisko PTTK. Przys

p ko

ł

Caryńskiego

 

— schronisko studenckie 

“Kolina". Przyslup

 koło 

Kalnicy

 

— zajazd “U 

Zdzicha". 

Roztoki Górne 

—baza studencka, czynna lipiec—sierpień. 

Solina

 

— zespó

l

 domów wypoczynkowych. 

Smerek

 

 motel, tel. 

Wetlina

 8. Suche Rzeki koło 

Zatwarnicy

 

 schronisko ZHP “Ostoja". 

Szczawne

 

— schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpień. 

Szczerbanówka

 

— schronisko studenckie. 

Tarnawce

 

Niżne

 

 hotel. 

Teleśnica

 

Oszwarowa

 

— Ośrodek Wypoczynkowy “Uroczysko", tel. 

Łobozew

 10. 

Tworylne

 

—baza studencka, czynna lipiec

-

sierpień. 

Ustrzyki

 Dolne 

hotel 

“Laworta",

 ul. Zielona 12, tel. 364, 365, 

hotel 

“Strwiąż",

 ul. W. 

Sikorskiego

 l, tel. 303, 

—pensjonat “Otryt", ul. Rzeczna 26, tel. 519. 
Ustrzyki Górne 
—schronisko PTTK 

“Kremenaros",

 tel. 2, 

hotel PTTK “Górski", tel. l, 

—baza studencka, czynna lipiec

-

wrzesień, 

— schronisko 

BPN. 

Wetlina 

hotel PTTK, Wetlina-Rawka, 

 Dom Wycieczkowy PTTK, tel. 15, 

— schronisko PTSM, czynne lipiec

-s

ierpień, tel. 6, 

background image

Zajazd “Pod Po

ł

oniną", tel. 11, 

—baza studencka, czynna lipiec—wrzesień. 

Wo&owyja

 

—schronisko PTSM, czynne lipiec

-

sierpień, tel. 32, 

 schronisko 

PZW,

 tel. 15. 

Wolosate

 

—hotel i schronisko BPN, tel. Ustrzyki Górne 5. 

Zatwarnica

 

— hotel robotniczy Nadleśnictwa. 
136 

background image

Zagórz

 

-baza studencka ZSP, ul. Rzeczna l, 

tel.

 44, 

- hotel, ul. Wodna 3, tel. 22-198. 

Żubracze

 

-

 schronisko 

“Best

 Hotel". 

Campingi 
Lesko, ul. Turystyczna (park), tel. 66-89, 

Myczkowce,

 tel. 34, 

Solina

 “Energetyk", tel. 33, 

Solina

 “Jawor", tel. 21, 

Ustrzyki

 Dolne, ul. 

Strwiążyk

 l, tel. 336, 

Ustrzyki

 Górne, tel. l. 

Pola biwakowe 

Bereżki 

Buk 

Bukowiec 

Brzozowi 

ec 

Bystre Cisn

ą

 

Chrewt

 “Gawra" Czarna 

Dwerniczek Dołżyca Duszatyn

 

Glinne Habkowce 

Jabłonki 

Jaworzec 

Krzywe 

Liszna Lutowiska 

Łobozew

 (Żuków) Nowy Łupków Olchowi ec 

Polańczyk

 

138 
Polanki 

Przysłup

 

Pszczeliny

 

Rajskie 

Tarnawa

 

Niżna

 

Teleśnica

 

Oszczarowa

 “Ostoja

''

 

Stanice harcerskie (hoteliki) 
Bukowiec Czarna Góra 

Dwemik 

Dwerniczek 

Hoszowszczyk

 

Uszna Łobozew 

Nasiczne Olchowiec

 

Ustrzyki Górne 

Wolosate

 

Wetlina

 

Wołkowyja

 

“Czaków"

 

Żubracze “Cicha Woda" 
Polana Polanki Suche Rzeki Ustrzyki Górne Wetlina 
Wola 

Michowa 

Wo

ł

kowyja Wolosate 

Stacje benzynowe 

background image

Baligród 
Cisn

ą

 

-Dolżyca,

 tel. 21, 

Komańcza, tel. 57, 
Lesko, 

i

d. Bieszczadzka, tel. 80-81, 

Olszanica

 

Postotów

 

Smolnik

 

Solina, tel. 8, 
Ustrzyki Dolne, tel. 129. 

background image

Wyciągi narciarskie 
Brzegi Górne Bystre ko

ł

o Baligrodu Jawor - 

WZW Jaworzec Kalnica

 

Komańcza 

—Pułanki 

Lesko 

—Huzele Liszna Lutowiska

 

Myczkowce

 

Olszanica

 

Solina

 

—Zabrodzie

 

Steflcowa

 

Ustrzyki

 Dolne 

—Równia 

—Gromadzyń

 

— Kamienna 

Laworta

 

Mały Król 

Zagórz

 —Zakucie 

LITERATURA 
Bata Artur: Baligród i okolice. KAW, Rzeszów 1986. Bata Artur: 
Szlakiem bieszczadzkiej kolejki leśnej. KAW, 
Rzeszów 1986. Bata Artur: Bieszczady — szlakiem walk z 

UPA.

 KAW, 

Rzeszów 1984. Bata Artur: Bieszczadzkie zapory wodne. KAW, 
Rzeszów 1985. 

Borucki

 Jan: Wędrówki przez Bieszczady. Wydawnictwo PTTK 

“Kraj", Warszawa 1986. 

Burchard

 Przemys

ł

aw: Pamiątki i zabytki 

kultury żydowskiej 
w Polsce. Warszawa 1990. 

Falkowski

 Jan, 

Pasznyctd

 

Bazyli:

 Na pograniczu 

łemkowsko--

bojkowskim.

 Towarzystwo Ludoznawcze, Lwów 1935. 

Fastnacht

 Adam: Osadnictwo ziemi 

sanockiej

 w latach 1340—1650. 

Zakład Naukowy im. Ossolińskich, Wrocław 
1962. Fastnacht Adam: Dzieje Leska do 1772 r. KAW, Rzeszów 1988. 
Fastnacht Adam: Słownik 

historyczno-geograficzny

 ziemi sanockiej, 

część I. Muzeum Regionalne PTTK w Brzozowie, 
Brzozów 1991. 

Gąsiorowski

 G

.:

 Przewodnik po Karpatach Wschodnich. Tom I. 

Bieszczady. PTT, Kraków—Lwów—Warszawa 1935. 

Jadan

 Henryk: Pionierska społeczność w Bieszczadach. Wydawnictwo 

Uczelniane WSP, Rzeszów 1976. 
141 

background image

Kłos Stanisław: Województwo rzeszowskie —przewodnik. 

SiT, 

Warszawa 1973. 
K

ł

os Stanisław: Bieszczady —przewodnik. SiT, Warszawa 1986. Kłos 

Stanisław: Bieszczady i Pogórze. KAW, Warszawa 1988. 
Kruczek Zygmunt: Jeziora: 

Solińskie,

 

Myczkowskie.

 Wydawnictwo 

PTTK “Kraj", Warszawa 1982. 

Krydński

 Stanisław: Cerkwie w Bieszczadach. Warszawa 1991. 

Krygowski

 Władysław: Bieszczady i Pogórze. SiT, Warszawa 1975. 

Krygowski Władysław: Przez przełęcze Bieszczadów samochodem i z 
plecakiem. SiT, Warszawa 1975. 
Katalog zabytków sztuki w Polsce — Lesko, Sanok, 

Ustrzyki 

Dolne i 

okolice. PAN Instytut Sztuki, Warszawa 1992. 

Michalak

 Janusz: Ustrzyki Dolne i okolice. KAW, Rzeszów 1986. 

Michalak Janusz: Lesko i okolice. KAW, Rzeszów 1988. Michalak 
Janusz: Komańcza i okolice. KAW, Rzeszów 1988. 

Michalik

 Stefan: Bieszczadzki Park Narodowy. KAW, Rzeszów 1982. 

Moska

l

a Edward: Bieszczady — przewodnik turystyczny. KAW, 

Rzeszów 1982. 
Okoń Marek: Beskidy — część wschodnia. Wydawnictwo PTTK “Kraj", 
Warszawa 

-łŁraków

 1987. 

Orłowicz

 Mieczysław: Bieszczady. SiT, Warszawa 1954. 

Orłowicz

 Mieczysław: Ilustrowany przewodnik po Galicji. AKT, Lwów 

1914. 
142 

PałczyńskiAdam,

 

StepaTadeusz:

 Nasza przyroda —województwa 

krośnieńskie, przemyskie, rzeszowskie. LOP, Rzeszów 
1983. 

Reinfuss

 Roman: Śladami 

Łemków.

 Wydawnictwo PTTK 

“Kraj", Warszawa 1990. 

Schramm

 Wiktor: Lasy i zwierzęta Gór 

Sanockich.

 Poznań 

1958. 

Starakiewicz

 

Mańa:

 Bieszczady —część po

ł

udniowa. Wydawnictwo 

PTTK “Kraj", Warszawa-Kraków 1991. 

Staruchowicz

 Zbigniew: Ustrzyki Dolne i okolice. SiT, Warszawa 1962. 

Szczęśniak

 Adam, Szota Bronis

ł

aw: Droga do nikąd. MON, Warszawa 

1985. 

background image

Wrona Jerzy: W Bieszczadach. Wydawnictwo 

SiP,

 Warszawa 1985. 

Zarzycki

 Kazimierz, 

Gtowadński

 Zbigniew: Bieszczady. Wiedza 

Powszechna, Warszawa 1986. 

background image

WIDOK Z 

ROZSYPAŃCA

 NA ZACH

Ó

background image

AGENCJA

 

HANDLOWO - 

PKOMOCyWA

 

S.C 

RZESZ

Ó

«•

 

Bk

   - wszystkich księgarzy oraz wydawców 

!••

        do stałej 

wspó

ł

pracy 

W ofercie ponad 3000 tytu

łó

O

 

podręczniki szkolne oraz pełny asortyment wydawnictw 

metodyczno-

dydaktycznych 

nowości wydawnicze dla dorosłych

młodzieży i dzieci 

reprodukcje malarstwa, albumy, 
kalendarze 
Zapraszamy od poniedzia

ł

ku do piątku i w soboty robocze w godzinach 

od 7°o do 150° 
Nasz ad

r

es: 

Rzeszów, ul Trembeckiego 5 

tel.

 336

-

06 i 340-61 w. 270 fax 358-50 

background image

L