Brzózka

Widziałam ja brzózkę jak silny wiatr dął

Dla swojej igraszki gałązki jej giął.

Tak stała złamana, aż zbrakło jej sił

Wtem promień słoneczny za góry się skrył.

Widziałam jelenia jak dosiągł go strzał

Jak we krwi zbroczony do życia się rwał.

Chciał walczyć, lecz nie mógł, bo zbrakło mu sił

Wtem promień słoneczny za góry się skrył.

Widziałam motyla jak bujał wśród drzew

Na skrzydłach rozdartych mieniła się krew.

Chciał walczyć, lecz nie mógł, bo zbrakło mu sił

Wtem promień słoneczny za góry się skrył.

Widziałam dziewczynę jak stała wśród skał

Jak ogień miłości ogarniał ją żar.

Walczyła z miłością aż zbrakło jej sił

Wtem promień słoneczny za góry się skrył.

Tak każdy z nas wszystkich słoneczko swe ma

I żyje dopóki żar miłości w nim drga.

Bo gdy miłość zwiędnie to nie chce się żyć

Życie bez miłości nie warte jest nic.