Bracia zostawili Czarka samego. W chwilę po ich odejściu Lara przypadła do kocurka ze zdziwioną miną.

-Czarek, co oni chcieli? Czemu jesteś taki smutny?

-To koniec. Wiesz... Panienko, to tylko gra... Twoja gra... Chcesz mnie zranić, nie uda ci się to. Wynoś się z mojego życia, z mojej rodziny, wynoś się stąd! Nie chcę cię znać, potworze!

Lara patrzyła osłupiała na Czarka. Teraz jej ton głosu zmienił się.

-Przejrzałeś mnie...? Nie, twoi durni bracia ci to powiedzieli... Mogłeś im nie wierzyć!

-Zaprzeczysz im?

Lara zamilkła. Po chwili uderzyła Czarka w twarz.

-Zabiję was wszystkich! -Krzyknęła i pobiegła do Łacia z Apaczem.

-Nie! -Krzyknął Czarek i ruszył za nią.


To Lara! -Orzekł Łacio pokazując biegnącą ku nim kotkę.

-Jest zła... Chyba Czarek skończył ten nonsens! -Stwierdził Apacz.

Lara doskoczyła do braci i z żądzą mordu w oczach wycedziła przez zęby:

-Nikt... Nigdy... Nie rzucił MNIE! To przez was... Zapłacicie za to!

Z pazurami wskoczyła na Apacza. Apacz jej oddał, mimo że to kobieta. Przecież musi ratować życie!

-Apacz, woda! -Pisnął Łacio przerażony. Apacz z Larą tocząc po ziemi zbliżali się coraz bardziej do wodnej topieli. Jezioro... Nie...

Łacio pobiegł szybko za bratem i Larą.

-Puść go, idiotko! -Wykrzyczał, gryząc Larę w plecy. Kotka syknęła i puściła Apacza. Teraz chwyciła Łacia. Ale kocurek nie poddał się. Wbił pazury w ogon kotki.

-Auć, łaciata pokrako! -Wrzasnęła i ugryzła kotka w kark.

-Mogę cię zagryźć jak myszkę! -Orzekła, próbując ugryźć kociaka w gardło.

-Udław się! -Warknął kotek i zepchnął ją do jeziorka. Przerażona kotka chwyciła mocno Łacia.

-Ktoś pójdzie ze mną! -Syknęła i tylko tyle zdążyła powiedzieć.

-Apaa... -Pisnął Łacio, i zanurzył się w wodzie.

Apacz patrzył przerażony. Podbiegł do wody i wskoczył za bratem

-Łacio! Łaaaacioo! -Krzyczał, zachłystując się wodą. Wtedy podbiegł Czarek. Wyciągnął zrozpaczonego Apacza z wody i spytał:

-Co się stało? Gdzie Łacio i Lara?

Apacz wskazał na jezioro i rozpłakał się.

-Toooo moja wina-aaa! -chlipał. -Zo..oostawiłem Łaa..acia z tą Larą i gdy on ją ze..epchnął ona go po..oociągnęła ze sooobąąąąą!!

-To ja zawiniłem! Jestem głupkiem! to przeze mnie Lara się tu tak rozsiedliła! To nieprawda! Łacio... Niee!! Apacz, żegnaj!

I uciekł, wciąż szlochając po drodze.

-Niee, ty też nie odchodź ode mnie! -Jęczał Apacz, i pobiegł za bratem. Ale go już nie dogonił. Szlochając padł na trawę i płakał dalej...

A gdy Mister znów tu przybyła w dzień później, zastała tylko ciszę i pustkę.

-Kocurki?? Apacz, Łacio, Czarek? Haaalo?

Ale już nigdy nie dane jej było zobaczyć swych braci. Zrezygnowana wróciła do domu.