Ostre chińskie cycuszki

Dostałem maila z przepisem. A co za tym idzie nie muszę sam czegoś tworzyć. Przepis przysłał Paweł Pacewicz, którego pozdrawiam.

Składniki:



"Cyc kurczęcy" oddzielamy mechanicznie od ścięgien i tłuszczu, po czym kroimy na kawałki odpowiadające kęsom (aczkolwiek mogą być mniejsze) i umieszczamy na rozgrzanej głębokiej patelni z odrobiną oleju (tylko tyle, żeby przykryło jej spód i nic się nie przykleiło!). Dodajemy pieprz, odrobinę soli (odrobinę! To nie ma być słone!) i wszelakie inne ostre przyprawy, które mamy pod ręką (ja w tym miejscu oprócz pieprzu i szczypty soli dodałem tylko ostrą paprykę). Powtarzamy przyprawianie po odwróceniu kawałków kurczaka. Podsmażamy, aż kawałki kurczaka z obu stron były bielutkie i apetyczne (z reguły parę minut na małym ogniu).

Dodajemy chińszczyznę (zmrożona ma w torebce tyle wody, że nie będziemy musieli jej dolewać, ale jeśli korzystamy z "ręcznie przygotowanej" chińszczyzny, będziemy musieli dolać jej co nieco), doprawiamy ponownie pieprzem i tym razem już wszystkim ostrym, co mamy pod ręką. Całość, po dokładnym wymieszaniu gotujemy dusimy kilkanaście minut (15, max 25), raz na jakiś czas mieszając. W tym czasie gotuje się nam ryż (to chyba każdy student potrafi? ;-P ).

Gdy już po całej kuchni będzie się roznosił aromat z naszego kura, a jego konsystencja będzie podobna do sosu, po prostu polewamy (czy też nakładamy - ja jednak użyłem łyżki ;-) ) nim ryż.
Smacznego :-)


Zbrudzone naczynia i nie tylko: