Czy zawsze możemy wierzyć naszym zmysłom złudzenia, różne


Czy zawsze możemy wierzyć naszym zmysłom złudzenia?

Według nauki zmysły to zdolności zwierząt i człowieka do odbioru i analizy bodźców działających na organizm. Wyróżniamy pięć zmysłów:

Wielu ludzi twierdzi, że to wzrok jest najbardziej potrzebny i to bez niego jest najtrudniej człowiekowi funkcjonować. Jednak reszta zmysłów także jest potrzebna do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka. Niektórzy jednak twierdzą, że zmysły są zawodne i ukazują nam zły obraz świata, nie tylko w zakresie widzialności. Tak uważali już ludzie w starożytności. Problemem tym zajmowali się filozofowie żyjący na przełomie VI i V w p.n.e. Pierwszym myślicielem, który zwątpił w ludzkie zmysły był Parmenides. Mawiał on, iż nie należy im wierzyć gdyż nie ukazują nam prawdziwej rzeczywistości. Stworzył zatem filozofię kompletnie sprzeczną z poglądami Heraklita, który mówił o wierze w ludzkie zmysły. Heraklit uważał je za jedyne i podstawowe źródło naszej wiedzy. Jednak to nie Parmenides był głównym teoretykiem zawodności zmysłów. Tym pierwszym był Zenon z Elei, uczeń Parmenidesa. Chciał on tylko potwierdzić filozofię swego nauczyciela wysnuwając przy tym paradoks, który mówi o zawodności ludzkich zmysłów. Przedstawia on swój argument posługując się ziarnem. Zenon mówi : ....jedno ziarno

rzucone na ziemie nie wydaje dźwięku. Wór ziarna rzucony na ziemie dźwięk wydaje. W jaki sposób worek ziarna rzucony na ziemie może wydawać dźwięk skoro nie wydaje go żadna z jego części (mowa o jednym ziarnie rzuconym na ziemie). Mimo iż minęło ponad dwadzieścia wieków argument Zenona jest najbardziej znanym, najbardziej zrozumiałym i najbardziej potwierdzającym myśl, iż zmysły są zawodne. Jednak to nie tylko Zenon z Elei tak poważnie wątpił w ludzkie zmysły. Mnie dobrze znana jest także koncepcja XVII wiecznego filozofa Kartezjusza. On równie poważnie wątpił w ludzkie zmysły. Twierdzi on, że nasze narządy zmysłowe są często niegodne zaufania jako źródła prawdziwej wiedzy.

Choć nie ma wątpliwości, że mamy doświadczenia zmysłowe, to nie możemy wiedzieć na pewno co je powoduje. Przypuśćmy na przykład, że wędrujemy po wrzosowiskach i widzimy w oddali człowieka. Wołamy do niego, lecz on nie odpowiada, wydaje się wyjątkowo cichy i nieruchomy. Zbliżamy się do niego i widzimy, że na odległość prowadzimy rozmowę z kamiennym słupem. Istnieje jeszcze inny dowód tego filozofa, a brzmi on tak: Kiedy wkładasz kij do wody, pod powierzchnią wydaje się zgięty. Gdy sprawdzasz kij zmysłem dotyku wydaje się prosty, więc albo oczy albo palce (albo jedno i drugie) okłamują cię. Problem polega na tym, że nie istnieje żaden godny zaufania sposób ustalenia, który z tych dwóch zmysłów jest poprawny. Kartezjusz nie twierdzi, że zmysły są zawsze całkowicie niegodne zaufania.

Przypuszczalnie informacje dostarczane nam przez zmysły stanowią jakieś przybliżenie tego, co jest tam na zewnątrz. W przeciwnym razie nie przetrwalibyśmy zbyt długo jako gatunek. Jednakże informacje tę można zakwestionować, należy więc

usunąć ją z kosza z jabłkami (powiedzenie Kartezjusza). Mądry człowiek nie ufa już czemuś co go raz zawiodło.

0x08 graphic

rys. Zmysły

Wiedza dostarczana przez zmysły jest więc wątpliwa. Argumenty Kartezjusza wydają się bardzo przekonujące, jednak nie zawsze są całkiem prawdopodobne. O tym, że zmysły nas okłamują, wiemy jedynie dzięki temu, że później ujawniają nam prawdę. O tym, że mówiliśmy do kamiennego słupa, a nie do człowieka dowiadujemy się ostatecznie dzięki naszym oczom. To jednak nie podważa argumentu Kartezjusza. Zmysły i wytwarzana przez nie informacja nadal dostarczają nam sprzecznych wiadomości, można więc w nie wątpić. Mimo to jest to mniej oczywisty argument, niż twierdzi Kartezjusz. Ktoś mógłby powiedzieć, że okłamują nas nie zmysły, lecz nasza interpretacja dostarczanej przez nie informacji. Informacja zmysłowa podlega naszej obróbce. Widzimy we mgle wysoki, szary kształt i wyciągamy stąd wniosek, że jest to człowiek. Zmysł wzroku nas nie okłamuje, to my dokonujemy błędnej interpretacji.

Jednak obok Kartezjusza istniał jeszcze jeden filozof, który nie wierzył ludzkim zmysłom. Tworząc on swoją filozofię mawiał, że istnieją cztery rodzaje złudzeń, utrudniających człowiekowi poznanie przyrody i są nimi:

Jednak dla mnie ważne są złudzenia plemienne w których uczeni ukazują zmysły jako skażone zwierciadło, które wplata swoją naturę w naturę rzeczy i daje w związku z tym ich wypaczony obraz; skażenie to polega m.in. na skłonności do antropomorficznego i finalistycznego ujmowania zjawisk; człowiek posiada skłonność do przypisywania całej przyrodzie cech, które sam posiada. Uczeni głosząc filozofię empiryzmu nie byli więc zwolennikiem poznania zmysłowego. Przeciwnie, dostrzegali potrzebę poznania rozumowego, które wspiera i rozwija władzę zmysłową. Od praktycznie pierwszego filozofa Zenona z Elei, który wątpił w

ludzkie zmysły minęło ponad dwadzieścia wieków, a do dziś polemizować można nad ich zawodnością lub prawdziwością.

1



Wyszukiwarka