Pozostań dzieckiem, aby cię zawsze mogły kochać twoje dzieci...

Świt. Puszek otworzył oczy po krótkim śnie. Łatka nie spała całą noc, gdyż urodziła dzieci. I to aż czwórkę-wszystkie płci pięknej.

-Ojej...-Westchnął Puszek zmartwiony. -Same baby! I co teraz?

-Nazwijmy dwójkę z nich trochę bardziej męskimi imionami... Co ty na to? -Zaproponowała Łatka wspaniałomyślnie.

-Jasne! -Zgodził się jej mąż. -Więc, bura to Burasek, a ta mniej łaciata-Mister.

-A pozostałe dziewczynki to Czarka i Missy. -Dokończyła Łatka.

Burii nie było przy narodzinach siostry, gdyż urodziła dwa dni temu jedną córkę-nazwaną Kate i wciąż była słaba.

Do córki przyszła Bella, a wraz z nią wtoczyły się dwie wesołe kulki.

-Siostrunia urodziła! -Pisnęła Santa wesoło, a Łoskot dodał:

-Będzie więcej towarzystwa!

Santa i Łoskot to kolejne dzieci Belli. Łoskot był łaciaty, a Bella biała z burym ogonem. Oboje mieli już miesiąc.

-Hehe -uśmiechnęła się Łatka, którą zawsze bawiła dwójka jej młodego rodzeństwa. -Ale nie krzyczcie tak głośno, bo je obudzicie.
Santa spojrzała na nią głęboko zszokowana.

-A one w ogóle śpią?

-Głupku! Każde koty śpią! -Prychnął jej brat. Bella spojrzała na nich z niezadowoleniem.

-Nie kłóćcie się i idźcie stąd teraz. Muszę pogadać z Łatką.

Gdy zostali sami, Bella oznajmiła:

-Mruczek wyjechał z ludźmi.

-To źle? -Zapytała jej córka.

-Myślę, że nie... -Zastanowiła się kocica. -Ale za prędko go nie zobaczymy. Widzę, że masz cztery dziewczynki?

-Tak, ku niezadowoleniu Puszka.

-E tam... -Zachichotała Bella. -Jest okej. Ale dominację w rodzie mają jakoś dziwnym trafem kobiety... Najważniejsze, że nie ma zagrożeń. Bo cóż-Tonii nie ma, Liza uciekła, Robinho Junior i Dilten nie żyją-jest świetnie. Żyć, nie umierać!

-Skąd wiesz czy wszystko ok? Jeśli czyhają jakieś niebezpieczeństwa? -Niepokoiła się Łatka, ale Bella machnęła tylko łapą.

-Nie kracz tyle! A teraz pogadaj z Burią.

Wreszcie weszła Buria. Siostry przywitały się.

-Widzę, że u ciebie znakomicie!

-Tak, jak nigdy... -Przyznała. -Jak Kate?

-Świetnie. Jest większa, niż po urodzeniu. Wyjdziemy na zewnątrz?

-Jasne, tylko zawołam Puszka, żeby przypilnował dzieci... -Padła odpowiedź.