TEMAT: Holocaust i sposób mówienia o nim. Przedstaw problem na podstawie analizy i interpretacji utworu

Idy Fink „Odpływający ogród”.

Trudny temat Holocaustu pojawia się w wielu utworach. Szczególne znaczenie ma dla pisarzy pochodzenia

żydowskiego – Hanny Krall czy Idy Fink – ich charakterystyczny stosunek do przedstawianego problemu sprawia, że ich

teksty mają charakter wyjątkowy. Opowiadanie „Odpływający ogród” jest tego świetnym przykładem.

Tematem utworu jest opuszczenie rodzinnego domu. Narrator, którym jest młoda dziewczyna z nostalgią wspomina

ogród z którym była szczególnie związana (motyw wygnania z raju). Subiektywizm z powodu zastosowania narracji

pierwszoosobowej oddaje intensywność przeżyć bohaterki i nadaje im wrażenie autentyczności. Szczegółowy, subtelny

opis służy nie tylko oddaniu szczególnego stosunku dziewczyny do miejsca, z którym łączą ją wspomnienia z dzieciństwa

(zrywanie jabłek z przyjacielem) może być również swego rodzaju metaforą losu wypędzonych Żydów. Opis sielskiego

popołudnia – „ łagodne i ciepłe” kontrastuje z późniejszą relacją o rozmowie ojca z panią Kasińską. „ Płot, który byłby

obcym elementem” może być odczytany jako symbol murów oddzielających potomków Abrahama od reszty społeczności

po wybudowaniu gett. „ Odpływający ogród” może kojarzyć się z podróżą do nieznanego miejsca, (dalsze skojarzenie może

przywieść na myśl jazdę pociągiem – domyślnie: do obozu koncentracyjnego). Bohaterka szczegółowo opisuje bliskie jej

sercu miejsce - stąd w opisie wyliczenia o zabarwieniu emocjonalnym. Wspominając o sąsiednim ogrodzie, używa

porównania – mówi o nim „ jak nasz piękny i bujny”. Podkreśla niejako, że między sadami nie było żadnego płotu, a z

sąsiadami (Wojciechem i jego siostrą) łączyły ją więzy przyjaźni – stąd inwersja w wypowiedzi (mówi „ przyjaciela

naszego” a nie: „naszego przyjaciela”). Na płaszczyźnie symbolicznej ten fragment opowiadania może być odczytany jako

sugestia, że Polacy akceptowali Żydów i zjawisko antysemityzmu nie było powszechne. Ten sielski obraz zakłócają głosy

rozmów: ojca bohaterki z panią Kasińską i rodzeństwa przyjaciół z dzieciństwa, które wprowadzają element niepokoju,

zagrożenia. Można mniemać, że szczegółowy, bogaty opis ogrodu ( obecność licznych epitetów), owocobrania i renet służą

ucieczce bohaterki od dręczących ją myśli, obaw, strachu przed nieznanym. Mówiąc o sąsiadach, wspomina o przyjaźni

łączących ich rodziny, podkreśla to w słowach – „<Wojciech> z nawyku zawiadamiał nas o zrywaniu jabłek”.

Rozmowa ojca głównej bohaterki i jej siostry toczy się za zamkniętymi drzwiami w zakurzonym gabinecie – autorka

opowiadania przedstawia w ten sposób fatalne położenie doktora i jego rodziny – m.in. głód. Z relacji narratorki

dowiadujemy się, że „ gabinet stał (…) nieużyteczny, chyba że jakiś pacjent zjawił się wieczorem pod osłoną ciemności z

razowcem – zapłatą w koszyku” – dom. ze strachu przed Niemcami. Element zagrożenia wnosi do opowiadania fakt

wspomniany przez bohaterkę, że pani Kasińska wypowiada się głośno, z energią, natomiast jej ojciec jest tak cichy, że

prawie go nie słychać.

Sytuacja w ogrodzie sąsiadów również może budzić lęk i poczucie niepewności. Zachowanie siostry Wojciecha, jej

„ pełen troski i czułości taniec owocobrania” kontrastuje z rozmową w sadzie. Ciche głosy napawają główną bohaterkę

lękiem tym bardziej, że dotyczą jej rodziny. Z przytoczonych zdań, mimowolnie, czytelnik poznaje sytuację narratorki,

mimo jej starań by nie myśleć o przykrym i niepewnym położeniu – „ Zależało nam tylko na patrzeniu, a nie żeby słyszeć,

co oni mówią, ale na to nie było rady. ” Rozmowa Wojciecha i jego siostry potwierdza to, czego do tej pory można się było

domyślać – rodzina narratorki była tak głodna, że zjedli wszystkie jabłka mimo iż były zielone. Zdaniem sąsiadów takie

postępowanie jest najzupełniej uzasadnione – losy żydowskiej rodziny są niepewne – „ mieliśmy rację, bo kto wie, co będzie

z nami zimą”. Narratorka komentuje ich wypowiedź: „ Mówili samą prawdę”.

Bohaterka jest świadoma nieuchronności swojego losu – jej uczucia wyraża metafora – odpływający, oddalający się

„ jak wielki zielony okręt” ogród, który „ oddalał się powoli, (..) w dal niedosiężną, nie do pokonania”. Nie zmienia to faktu,

że chciałaby odwlec moment opuszczenia rodzinnego domu, przyjaciół –„ patrzyłam z natężeniem aż od tego patrzenia

rozbolały mnie oczy. Skąd mogłam wiedzieć że to sygnał odjazdu?”. Swój strach, obawy przed podróżą ubiera w przyjazną

dla siebie wizję okrętu. O ile wcześniej czytelnik może mieć wątpliwości co do tożsamości bohaterki, to po brutalnych

słowach jej siostry wszystko staje się zrozumiałe – „ Nie mruż tak oczu. Jak mrużysz oczy, to zaraz widać, że jesteś

Żydówką. ”. W słowach „ W ślad za jej słowami wszystko wróciło na miejsce” oddaje własną tragedię, poczucie zagrożenia i

niepewność – wie, że nic nie będzie tak, jak dawniej – „ Ale kto by tam wierzył w takie powroty! Nie ja.”

Ida Fink nie mówi wprost o tragicznym losie żydowskiej rodziny. Czytelnik poznaje sytuację Żydów dzięki kilku

zdawkowym fragmentom (w wypadku rozmowy w sadzie – mowa pozornie zależna) – utwór zdominowany jest przez opis

„ odpływającego ogrodu” . W sposób charakterystyczny dla swojej twórczości – podobną metodę stosuje w innych tekstach

m.in. „Zabawa w klucz” - kończy opowiadanie rozwianiem wszelkich wątpliwości, co do tożsamości i położenia swoich

rodaków. Narratorka informuje, że jej lekarzowi udało się dojść do porozumienia z panią Kasińską, tak by wyrobiła dla

jego córek kenkarty. Lapidarna informacja oddaje tragiczną sytuację. Z całą pewnością zapłata była wysoka a bohaterka nie

wspomina, aby ojciec wyrobił kenkartę dla siebie…

O Holocauście można mówić w różny sposób. Na przykładzie opowiadania Idy Fink widać, że problem ten może

zostać przedstawiony subtelnie, nic jednak nie tracąc, ze swojej tragicznej treści. „Odpływający ogród” to próba ukazania

sytuacji Żydów podczas II wojny światowej – zmuszonych do opuszczenia ukochanych miejsc, życia w nędzy i

rozpaczliwej walki o przetrwanie własne lub najbliższych. Autorka daje do zrozumienia, że dola jej rodaków, tak jak los

bohaterki fragmentu była tak tragiczna, że często próbowali uciec w świat marzeń, mimo świadomości beznadziejnego

położenia i nieuchronności wypędzenia z bezpiecznego miejsca, w którym przecież zaznali szczęścia, na podobieństwo

mieszkańców Edenu.