background image

Janusz Meissner

L-59

Wydawnictwo Literackie Krakďż˝w

1974

background image

1

Nudny obiad u generaďż˝a dobiegaďż˝ koďż˝ca. Podano kawďż˝ i dowďż˝dca korpusu 

zapaliďż˝ cygaro, ostatnie z zapasu, ktďż˝rym rozporzďż˝dzaďż˝. Rozmowa, rwďż˝ca siďż˝ co 
chwila,   ustaďż˝a   zupeďż˝nie.   Wszyscy   siedzieli   zamyďż˝leni   i   nawet   kapitan   Ziemke   nie 
staraďż˝ siďż˝ opowiedzieďż˝ ďż˝adnej ze starych anegdotek, ktďż˝re powtarzaďż˝ od trzech lat 
przy podobnych okazjach.

Byďż˝o   parno   i   bardzo   gorďż˝co.   Chmury   odpďż˝ynďż˝y   na   poďż˝udnie,   sďż˝oďż˝ce 

piďż˝o   wilgoďż˝   z   rozgrzanej   ziemi.   Z   barakďż˝w   koszarowych   dolatywaďż˝y   smďż˝tne, 
usypiajďż˝ce tony sygnaďż˝owej trďż˝bki. Przed obszernďż˝ werandďż˝ domu generaďż˝a kury 
grzebaďż˝y w piasku i pogruchiwaďż˝y go��bie.

Generaďż˝ patrzyďż˝ w przestrzeďż˝ ponad gďż˝owami swoich oficerďż˝w i bodaj po raz 

pierwszy myďż˝laďż˝ o tym, jaki los czeka ich w niedalekiej przyszďż˝oďż˝ci.

Dotychczas   byli   dlaďż˝   tylko   wspďż˝pracownikami   w   dziele   tej   dziwacznej   wojny, 

improwizowanej   w   warunkach   .zupeďż˝nie   odmiennych,   niďż˝   to   przewidywaďż˝   sztab 
generalny   cesarza.   Byli   narzďż˝dziami   i   wykonawcami   zamierzeďż˝   dowďż˝dcy   korpusu   ; 
narzďż˝dziami precyzyjnymi, przyznawaďż˝ to chďż˝tnie. Znaďż˝ naturalnie ich warto�� 
jako   ďż˝oďż˝nierzy,   ale   nigdy   nie   przychodziďż˝o   mu   na   myďż˝l,   co   dzieje   siďż˝   w   ich 
umysďż˝ach i sercach. Wiedziaďż˝, co kaďż˝dy z nich zrobi w danej sytuacji, lecz dopiero 
teraz, po trzyletniej kampanii, zadaďż˝ sobie pytanie, co oni czujďż˝, jak myďż˝lďż˝, jacy sďż˝, 
jeďż˝li  odrzuciďż˝  te wszystkie elementy skďż˝adajďż˝ce siďż˝ na osobowo�� oficera: 
dyscyplinďż˝, wiedzďż˝ fachowďż˝, wychowanie w wojskowej szkole, nawyki sďż˝uďż˝bowe, 
mundur...

Nie znaďż˝ ich wďż˝aďż˝ciwie. Nie zbliďż˝yďż˝ siďż˝ do nich. Wystarczaďż˝o mu, ďż˝e 

orientuje siďż˝, jak i na jakich stanowiskach moďż˝na ich uďż˝yďż˝.

Poza tym... poza tym dostatecznie byďż˝ pewien ich honoru, patriotyzmu, karnoďż˝ci i 

odwagi, aby nie zawracaďż˝ sobie gďż˝owy analizowaniem g��bszej treďż˝ci le��cej 
poza sferďż˝ walorďż˝w wojskowych.

Mďż˝gďż˝ liczyďż˝ na nich, tak. Mďż˝gďż˝ byďż˝ z nich dumny jako dowďż˝dca w tej 

wyczerpujďż˝cej   wojnie,   w   tym   strasznym   kraju,   gdzie   tylko   najdzielniejsze   jednostki   nie 
ulegaďż˝y demoralizacji. Nigdy nie zdarzyďż˝o siďż˝ nic takiego, co mogďż˝oby podkopaďż˝ 
to zaufanie.

Ale  czy  nie  zdarzy  siďż˝   aďż˝  do  koďż˝ca?...   Spojrzaďż˝   po  ich   postaciach   dokoďż˝a 

stoďż˝u. Zmďż˝czone gorďż˝czkďż˝  oczy,  zapadďż˝e policzki  albo twarze nalane, blade, o 
ziemistej cerze. Wytarte, poďż˝atane mundury. Gorzka rezygnacja bez rozpaczy. Obowiďż˝zek? 
Nie, raczej na��g trwania na straconym posterunku.

Kampania byďż˝a przegrana. Wszyscy wiedzieli o tym juďż˝ od dawna, lecz dopiero dziďż˝ 

padďż˝y te sďż˝owa z ust dowďż˝dcy. To byďż˝a piecz�� i podpis na losach biaďż˝ych 
oficerďż˝w i czarnych ďż˝oďż˝nierzy korpusu kolonialnego.

background image

Kampania   byďż˝a   przegrana,   a   mimo   to   naleďż˝aďż˝o   walczyďż˝   dalej.   Broniďż˝   do 

ostatka zamorskiego bastionu Niemiec

1

, pďż˝ki choďż˝ jeden z ich przedstawicieli mďż˝gďż˝ 

utrzymaďż˝ karabin w rďż˝ku.

Kiedy siďż˝ to wszystko zaczďż˝o telegraficznym rozkazem z Berlina, porwali siďż˝ do 

czynu. Zaraz w pierwszych dniach wojny angielski desant pod Tanga zostaďż˝ udaremniony. 
Ofensywa   Anglikďż˝w,   wspieranych   na   prawym   skrzydle   przez   korpus   portugalski   z 
Mozambiku, zaďż˝amaďż˝a siďż˝ na linii kolei Dar es-Salaam — Tabora. Moďż˝na byďż˝o 
wďż˝wczas zepchn�� przeciwnika w febryczne doliny rzek, w bagna i puszcze Bangweolo 
i Lunkanga. Moďż˝na byďż˝o wtargn�� do Rodezji, rozniecajďż˝c powstanie wďż˝rďż˝d 
tubylc�w...

Staďż˝o   siďż˝   inaczej:   armia   niemiecka   zostaďż˝a   odciďż˝ta   od   reszty   ďż˝wiata, 

zablokowana przez nieprzyjacielskďż˝ flotďż˝, pozbawiona dopďż˝ywu rezerw i zapasďż˝w. 
Zawiodďż˝y   transporty   broni   i   amunicji,   a   caďż˝y   plan   run��,   zmieniajďż˝c   nagle 
sytuacjďż˝ szczupďż˝ego korpusu.

Anglikom   tymczasem   przybywaďż˝y   posiďż˝ki,   na   Niemcďż˝w   zaďż˝   rzuciďż˝a   siďż˝ 

febra.

Padďż˝y   kolejno   porty   Tanga,   Bagamojo   i   Dar   es-Salaam   zbombardowane   przez 

kr��owniki   brytyjskie.   Opuszczone   zostaďż˝y   fortece   Bismarcksburg   nad   jeziorem 
Tanganika i Wiedhafen nad jeziorem Niasa.

Z bogatych prowincji na zachodzie i pďż˝nocy niedobitki niemieckiego korpusu przebiďż˝y 

siďż˝ przez ďż˝elazny pierďż˝cieďż˝ nowoczeďż˝nie uzbrojonych angielskich Somalijczykďż˝w 
i   Masajďż˝w   na   poďż˝udnie   i   oparďż˝y   siďż˝   na   granicy   Mozambiku   u   brzegďż˝w   rzeki 
Ruwumy. G��wne siďż˝y stanďż˝y zaďż˝ogďż˝ w Newali, wydzieliwszy grupy operacyjne 
do   naturalnych   oďż˝rodkďż˝w   oporu   w   gďż˝rach   Uhehe   i   wokďż˝   miejscowoďż˝ci   Kilwa 
Kiwind�e.

Grupa   Uhehe   w   kilka   tygodni   pďż˝niej   przestaďż˝a   wďż˝aďż˝ciwie   istnieďż˝. 

Niespodziewany   wypad   angielskiego   korpusu   posiďż˝kowego   z   pďż˝nocnej   Rodezji 
zmniejszyďż˝ jej siďż˝y w rozpaczliwych bitwach do rozmiarďż˝w oddziaďż˝u partyzanckiego 
bez   znaczenia.   Tylko   dziďż˝ki   niedostďż˝pnoďż˝ci   zajmowanego   terytorium   oddziaďż˝   ten 
trzymaďż˝ siďż˝ jeszcze na poďż˝udniowym cyplu gďż˝r Wyďż˝yny Langeburskiej, nieustannie 
zagroďż˝ony odciďż˝ciem od g��wnych siďż˝ niemieckich.

Trzeba byďż˝o odstďż˝piďż˝ od dawnej taktyki i w ogďż˝le zmieniďż˝ zasady walki, na 

ktďż˝rych ksztaďż˝cili siďż˝ dotychczas oficerowie cesarskiej armii. Teraz moďż˝na byďż˝o 
tylko   improwizowaďż˝.   Ta   wojna   byďż˝a   tak   rďż˝na   od   wszystkiego,   do   czego 
przygotowywaďż˝y studia fachowe, manewry i praktyka w Europie! Partyzantka bez nadziei 
zwyciďż˝stwa, nieustanna gmatwanina obustronnych oskrzydleďż˝ luďż˝nych oddzia��w, 
wojna ruchoma, rzezie w zasadzkach i uderzenia w prďż˝niďż˝, oto w kilka s��w ujďż˝te 
dzieje tej kampanii, prowadzonej w ciďż˝gu dwďż˝ch i pďż˝ lat od wybuchu konfliktu.

Zabďż˝jczy klimat, brak drďż˝g komunikacyjnych, trudnoďż˝ci transportowe, g��d, 

brak ďż˝rodkďż˝w lekarskich, amunicji, broni i rezerw oficerďż˝w dziesiďż˝tkowaďż˝y czarny 
korpus   niemiecki.   Murzyni   padali   z   wycieďż˝czenia   i   umierali   w   marszu,   a   ekspedycje 
wysyďż˝ane   po   rekruta   i   po   ďż˝ywno��   napotykaďż˝y   bierny   opďż˝r.   Tse-tse 
wyniszczyďż˝a bydďż˝o, muďż˝y i konie. Febra szalaďż˝a w szeregach, zapas chininy byďż˝ na 
wyczerpaniu...

1

 

Z a m o r s k i   b a s t i o n   N i e m i e c

 — Niemiecka Afryka Wschodnia (terytorium Tanganiki, 

miďż˝dzy jeziorami Wiktorii, Tanganika i Niasa), dziďż˝: kontynentalna cz�� Zjednoczonej Republiki 
Tanzanii, ktďż˝ra w roku 1964 powstaďż˝a jako niepodlegďż˝e paďż˝stwo obejmujďż˝ce Zanzibar, Pembďż˝ i 
Tanganikďż˝.

background image

Generaďż˝, ďż˝elazny Generaďż˝, jak go nazywano po obu stronach frontu, walczyďż˝ 

dalej. Szybko zorientowaďż˝ siďż˝ w nowych warunkach i nie myďż˝laďż˝ o kapitulacji.

Powierzono   mu   obronďż˝   tego   kraju   i   dopďż˝ki   rozporzďż˝dzaďż˝   choďż˝   jednym 

batalionem, dopďż˝ki staďż˝ na terytorium niemieckiej kolonii, musiaďż˝ jej broniďż˝, jak mu 
nakazywaďż˝ ďż˝oďż˝nierski obowiďż˝zek.

To byďż˝o proste i zrozumiaďż˝e; nie wymagaďż˝o ďż˝adnych wyjaďż˝nieďż˝. Tak samo 

przecieďż˝ musieli myďż˝leďż˝ wszyscy jego oficerowie.

Wszyscy byli tu od samego poczďż˝tku. Walczyli ze strasznym, wysuszajďż˝cym tkanki 

upaďż˝em, przemierzajďż˝c pieszo na czele swych ludzi spalone sďż˝oďż˝cem stepy, peďż˝ne 
trujďż˝cych   wyziewďż˝w   bagna   i   podzwrotnikowe   ďż˝asy.   Bili   siďż˝   jak   bohaterowie, 
poďż˝erani   malarycznďż˝   gorďż˝czkďż˝,   odzyskujďż˝c   przytomno��   miďż˝dzy   jednym 
atakiem febry a drugim; uďż˝mierzali bunty wďż˝asnych oddzia��w, staczali potyczki, 
odciďż˝ci od ojczyzny, skazani na obcowanie z dziczďż˝ i asymilowani przez tďż˝ dzicz wbrew 
ich woli.

Tak byďż˝ powinno — pomyďż˝laďż˝ generaďż˝, otrzďż˝sajďż˝c popiďż˝ cygara. — Ich 

przyszďż˝o��?   Ich   przyszďż˝o��   zwiďż˝zana   jest   tylko   z   przyszďż˝oďż˝ciďż˝ 
Niemiec.

Zapewne   kaďż˝dy   z   nich   chowaďż˝   g��boko   w   sercu   tďż˝sknotďż˝   do   domu,   do 

swoich. Choďż˝by to nawet nie byli bliscy, choďż˝by tylko mďż˝wili tym samym jďż˝zykiem; 
choďż˝by   tylko   mieszkali   tam   daleko,   w   Saksonii,   w   Bawarii,   w   Prusach...   Tam   gdzie 
czďż˝owiek   nie  czuje  siďż˝   jak   zwierz   zagnany  w  puďż˝apkďż˝;   gdzie   wolno  mu  mieďż˝ 
nadziejďż˝, ďż˝e coďż˝ siďż˝ zmieni na lepsze; gdzie sďż˝ biali ďż˝oďż˝nierze, caďż˝e masy, 
setki tysiďż˝cy, miliony biaďż˝ych; gdzie mrok nie wdziera siďż˝ przemocďż˝ do duszy; gdzie 
minďż˝o juďż˝ dwadzieďż˝cia wiekďż˝w cywilizacji, podczas gdy tu...

Zapewne, musiaďż˝o im byďż˝ ciďż˝ko.
Generaďż˝   patrzyďż˝  na  nich   przenoszďż˝c  wzrok  z  jednego  na  drugiego.   Dďż˝uďż˝ej 

zatrzymaďż˝ siďż˝ przy kapitanie Ziemke.

Typowy pruski oficer. Moďż˝e trochďż˝ za ostry w stosunku do szeregowcďż˝w, ale za to 

odwaďż˝ny   aďż˝   do   gďż˝upoty,   posďż˝uszny   ďż˝lepo,   choďż˝   pewien   siebie. 
Nieskomplikowany, pozbawiony wyobraďż˝ni, nie wdajďż˝cy siďż˝ w politykďż˝, niezdolny do 
ďż˝adnych   kompromisďż˝w.   Takimi   ludďż˝mi   podbija   siďż˝   obce   narody   i   paďż˝stwa, 
zwyciďż˝a siďż˝ je, ale nie rzďż˝dzi siďż˝ nimi. To ludzie wojny.

Porucznik   Richter:   sentymentalny,   dokďż˝adny   i   spokojny.   Byďż˝by   doskonaďż˝ym 

oficerem   instruktorem   w   wojskowej   szkole   albo   dowďż˝dcďż˝   kompanii   w   maďż˝ym 
garnizonie. Tu brzydzi siďż˝ Murzynkami i nie dowierza swoim szeregowcom. Na pewno ma 
narzeczonďż˝, jak�� Mizzi czy Lotti, do ktďż˝rej pisze co tydzieďż˝ list i odkďż˝ada go do 
pudeďż˝ka po sucharach, poniewaďż˝ nie ma sposobu wysďż˝aďż˝ go do Europy.

Major Berger: uosobienie przeciďż˝tnoďż˝ci i patriotyzmu; solidny, dobry ďż˝oďż˝nierz, 

ktďż˝ry   ceni   swojďż˝   karierďż˝   i   awansuje   automatycznie,   rďż˝wnie   automatycznie 
speďż˝niajďż˝c swoje obowiďż˝zki.

Porucznik Wiese, Stoltzman i ci wszyscy inni z gatunku juďż˝ wymienionych... Ludzie, 

ktďż˝rzy trwajďż˝ na posterunku, oddajďż˝ najlepsze lata, zdrowie, krew i ďż˝ycie na rozkaz 
generaďż˝a, za cesarza i ojczyznďż˝...

Myďż˝lďż˝ podobnie, czujďż˝ podobnie i wszyscy urobieni sďż˝ na jednďż˝ miarďż˝ przez 

doskonaďż˝y regulamin niemieckiej organizacji i dyscypliny duchowej.

—   Tak,   tak,   moi   panowie,   znamy   siďż˝   do��   dobrze   nawzajem,   aby   otwarcie 

background image

spojrzeďż˝ w oczy przyszďż˝oďż˝ci — powiedziaďż˝ utwierdzony w swoim mniemaniu. — 
Mimo   to   wytrwamy   do   koďż˝ca.   Wiem,   ďż˝e   myďż˝licie   tak   samo.   Rozumiemy   siďż˝, 
nieprawdaďż˝?

Sakramentalne:   ďż˝Tak   jest,   ekscelencjo!"   byďż˝o   jedynďż˝   odpowiedziďż˝,   jakiej 

oczekiwaďż˝.

Tylko   doktor   Knoll   myďż˝laďż˝   o   czymďż˝   innym   i   milczaďż˝.   Wszyscy   mimo   woli 

spojrzeli   na   jego   chudďż˝,   koďż˝cistďż˝   postaďż˝,   jakby   szukajďż˝c   po   raz   nie   wiadomo 
ktďż˝ry rozwiďż˝zania zagadki, jakďż˝ byďż˝ dla nich.

Nikt nie pamiďż˝taďż˝, kiedy tu przybyďż˝. Kaďż˝dy z nich zastaďż˝ go juďż˝ w sztabie 

korpusu.   Wiadomo   byďż˝o,   ďż˝e   nigdy   nie   chorowaďż˝.   To   stanowiďż˝o   jego   si��: 
mogďż˝o siďż˝ zdawaďż˝, ďż˝e ciaďż˝o jego skďż˝ada siďż˝ wy��cznie ze ďż˝ciďż˝gien i 
koďż˝ci, ďż˝e choroba nie moďż˝e wedrzeďż˝ siďż˝ do jego organizmu i nie znajduje w nim 
siedliska, ktďż˝re mogďż˝aby strawiďż˝. Poza tym osobďż˝ lekarza, jego ďż˝ycie i jego myďż˝li 
okrywaďż˝a jakaďż˝ tajemnica. Jaka? Nie wiedziano.

Zachowywaďż˝ siďż˝ ďż˝bez zarzutu", wedďż˝ug wyraďż˝enia generaďż˝a. Byďż˝ dobrym 

lekarzem. W potrzebie biďż˝ siďż˝ odwaďż˝nie.

Przy tym znaďż˝ kraj na wylot, lepiej niďż˝ miejscowi przewodnicy. Opowiadano, ďż˝e 

dawniej,   zanim   wstďż˝piďż˝   do   sďż˝uďż˝by   wojskowej,   zajmowaďż˝   siďż˝   eksploatacjďż˝ 
koďż˝ci sďż˝oniowej i handlem. Byli tacy, ktďż˝rzy utrzymywali, ďż˝e zrobiďż˝ na tym wielki 
maj�tek.

Murzyni odczuwali dla niego coďż˝ w rodzaju czci. Nie wiadomo, czy na skutek jego 

wiedzy   fachowej,   czy   teďż˝   z   innych   jakichďż˝   powodďż˝w.   I   znďż˝w  narzucaďż˝o   siďż˝ 
pytanie: z jakich?

Pewien   arabski   kupiec,   handlujďż˝cy   z   Bahutu   w   g��bi   kraju,   ktďż˝rego   wojna 

zaskoczyďż˝a   na   granicy   pďż˝podlegďż˝ego   krďż˝lestwa   Ruandy,   przybywszy   do   obozu 
ďż˝elaznego Generaďż˝a w roku 1915, dostaďż˝ napadu rozpaczliwego strachu ujrzawszy tam 
doktora   Knolla.   Gdyby   go   wďż˝wczas   nie   schwytano,   uton��by   zapewne   w  bagnistej 
rzece, do ktďż˝rej rzuciďż˝ siďż˝ z brzegu w panicznej ucieczce, pozostawiajďż˝c resztki swej 
wycieďż˝czonej karawany przy drodze na skraju puszczy.

Ludzie   Bergera   wyďż˝owili   go   z   gďż˝stej,   zielonej   wody   i   zaprowadzili   do   kwatery 

dowďż˝dcy.   Ale   nic   nie   zdoďż˝ano   zeďż˝   wyciďż˝gn��:   trzďż˝sďż˝   siďż˝,   blady   i 
ociekajďż˝cy   bďż˝otem,   powtarzaďż˝   wyrazy   bez   zwiďż˝zku   i   jďż˝czaďż˝,   ilekroďż˝ 
posďż˝yszaďż˝ glos Knolla, ktďż˝ry oďż˝wiadczyďż˝, ďż˝e nigdy w ďż˝yciu go nie widziaďż˝.

Pďż˝niej, kiedy doktor odszedďż˝, jeden z oficerďż˝w na wďż˝asnďż˝ rďż˝kďż˝ staraďż˝ 

siďż˝'   czegoďż˝   dowiedzieďż˝   od   przeraďż˝onego   handlarza.   I   ten   jednak   daďż˝   wreszcie 
pok�j.

ďż˝Zabijďż˝   mnie,   panie.   On   mnie   kaďż˝e   zabiďż˝"   —  szeptaďż˝   Arab   dr��c   na 

caďż˝ym ciele.

Potem zacz�� coďż˝ bredziďż˝ o czarach, o uroczystoďż˝ciach czarnych i o pewnym 

biaďż˝ym, ktďż˝ry jakoby braďż˝ w tym udziaďż˝.

A potem mďż˝wiďż˝ o koďż˝ci sďż˝oniowej, po��dliwie mlaskajďż˝c wargami, pďż˝ki 

znďż˝w nie doszedďż˝ do osoby Knolla. Nie wymieniďż˝ zresztďż˝ jego nazwiska. Zaledwie 
odwaďż˝yďż˝ siďż˝ wskazaďż˝ oczyma kierunek, w ktďż˝rym doktor odszedďż˝. Mieszaďż˝ 
wyrazy arabskie z niemieckimi,  chwilami  zaďż˝ mďż˝wiďż˝ narzeczem Bahutu lub Batusi, 
jakich oficer nie rozumiaďż˝.

Najdziwniejsze byďż˝o nieoczekiwane zakoďż˝czenie tej niezrozumiaďż˝ej historii. Nad 

background image

ranem   znaleziono   arabskiego   kupca   przygwoďż˝dďż˝onego   bagnetem   do   ziemi.   Czarny 
ďż˝oďż˝nierz, ktďż˝ry miaďż˝ go pilnowaďż˝, uciekďż˝ do lasu.

Murzyna   schwytano  tego   samego   dnia  i   powieszono,   a   Knoll,   dowiedziawszy   siďż˝   o 

wypadku, nie rzekďż˝ ani sďż˝owa, tylko uďż˝miechn�� siďż˝ gorzko.

Jego uďż˝miech zawsze zresztďż˝ miaďż˝ pewien nieuchwytny odcieďż˝ gorzkiej ironii lub 

drwiny. I teraz, gdy po sďż˝owach generaďż˝a nastďż˝piďż˝o chwilowe oďż˝ywienie, on jeden 
uďż˝miechaďż˝ siďż˝ podobnie jak wďż˝wczas i milczaďż˝.

Nie   byďż˝o   to   milczenie   wrogie;   nie   zawieraďż˝o   krytyki   i   nie   stanowiďż˝o   wyrazu 

opozycji. Doktor czuďż˝ siďż˝ raczej skrďż˝powany i jakby zawstydzony, ilekroďż˝ generaďż˝ 
zwracaďż˝ siďż˝ wprost do niego.

Wiedziaďż˝, ďż˝e dokoďż˝a jego osoby przewija siďż˝ coďż˝ niewyraďż˝nego, czego nikt 

nie moďż˝e zrozumieďż˝. Sam nie potrafiďż˝ usun�� tej przegrody.

Cďż˝   miaďż˝by   do   powiedzenia?   O   czym   staraďż˝by   siďż˝   przekonaďż˝   tych   ludzi? 

Dlaczego usprawiedliwiaďż˝by siďż˝ i z jakich mianowicie zarzutďż˝w?

ďż˝e   nie  zawsze   stosowaďż˝   siďż˝   do  poj��   i   praw   europejskich   tu,   na  Czarnym 

Lďż˝dzie?   ďż˝e  dawniej  bywaďż˝  niebezpieczny dla   wchodzďż˝cych  mu  w drogďż˝?  ďż˝e 
zdobyďż˝ posďż˝uch i uwielbienie wďż˝rďż˝d Murzynďż˝w?

Z drugiej strony zdawaďż˝ sobie sprawďż˝, ďż˝e jeďż˝li dowďż˝dca korpusu wyrďż˝niaďż˝ 

kogokolwiek, to wďż˝aďż˝nie jego.

Nie moďż˝na byďż˝o tak twierdziďż˝ z ca�� pewnoďż˝ciďż˝ i nie wskazywaďż˝y na to 

ďż˝adne realne fakty, ale dawaďż˝o siďż˝ to odczuďż˝ do pewnego stopnia.

Czasami   generaďż˝   zapytywaďż˝   oficerďż˝w   o   zdanie   przed   powziďż˝ciem   jakiejďż˝ 

decyzji i gdy kolejno siďż˝ wypowiadali, raz na zawsze przyjďż˝tym zwyczajem, najpierw 
mďż˝odsi,   potem   starsi,   wtedy,   gdy   mďż˝wiďż˝   Knoll,   wzrok   ďż˝elaznego   Generaďż˝a 
wracaďż˝ z przestrzeni ponad gďż˝owami sztabu na twarz mďż˝wiďż˝cego.

Patrzyli sobie w oczy uporczywie i dďż˝ugo. ďż˝Wiďż˝c pan tak zrobiďż˝by na moim 

miejscu?" pytaďż˝ dowďż˝dca.

ďż˝Tak jest, ekscelencjo".
Mogďż˝o   siďż˝   zdawaďż˝,   i  doktor  zawsze   oczekiwaďż˝   tego,   ďż˝e  z  kolei   generaďż˝ 

zapyta:

ďż˝A jak by pan sam postďż˝piďż˝? Jakďż˝ pan obraďż˝by drogďż˝? Pan, doktorze Knoll? 

Nie kapitan, nie oficer armii niemieckiej, tylko pan, czďż˝owiek? Jak panu kaďż˝e paďż˝skie 
sumienie i to, co w panu jest niezrozumiaďż˝ego; czego nie mogďż˝ przenikn�� do samej 
g��bi, do dna?"...

Ale   generaďż˝   milczaďż˝.   Pytaďż˝   tylko   wzrokiem.   Nie,   nie   pytaďż˝   wďż˝aďż˝ciwie: 

patrzyďż˝,   waďż˝yďż˝   coďż˝,   czegoďż˝   domyďż˝laďż˝   siďż˝   moďż˝e...   Potem   jego   wzrok 
wracaďż˝ w przestrzeďż˝. ďż˝Pan, kapitanie Ziemke?"

Moďż˝e to byďż˝ zbieg okolicznoďż˝ci, ale najczďż˝ciej decyzja dowďż˝dcy pokrywaďż˝a 

siďż˝ ze zdaniem lekarza.

Major Berger przy pomocy Ziemkego opracowywaďż˝ jďż˝ nastďż˝pnie w formie rozkazu. 

Inni wykonywali ten rozkaz. Knoll uďż˝miechaďż˝ siďż˝ gorzko lub z zaďż˝enowaniem.

Ci   dwaj   —   pomyďż˝laďż˝   generaďż˝   o   nim   i   o   Ziemkem   —   uzupeďż˝niajďż˝   siďż˝ 

nawzajem.

Wstaďż˝ i skďż˝oniďż˝ siďż˝ sztywno.
— Kapitan Ziemke i doktor Knoll bďż˝dďż˝ mi zaraz potrzebni. Dziďż˝kujďż˝ panom.

background image

*

Konferencja   dotyczyďż˝a   miďż˝dzy   innymi   sytuacji   politycznej,   ale   g��wnym   jej 

tematem byďż˝y sprawy taktyczne zwiďż˝zane z porďż˝ deszczowďż˝, ktďż˝ra od kilku tygodni 
unieruchomiďż˝a   prawie   zupeďż˝nie   obie   walczďż˝ce   strony,  zamieniajďż˝c   wysychajďż˝ce 
strumyki i kaďż˝uďż˝e w szeroko rozlane rzeki i ogromne, ďż˝ďż˝czďż˝ce siďż˝ ze sobďż˝ 
niemal   nieprzerwanie   bagna.   Stwarzaďż˝o   to   trzy-   lub   czteromiesiďż˝cznďż˝   przerwďż˝   w 
dziaďż˝aniach wojennych. Przerwďż˝, ktďż˝rďż˝ nieprzyjaciel z pewnoďż˝ciďż˝ wyzyska celem 
przygotowania siďż˝ do ostatecznego ciosu.

Dla Niemcďż˝w ten okres przymusowej bezczynnoďż˝ci bynajmniej nie byďż˝ dogodny. 

Czas dziaďż˝aďż˝ przeciw nim: febra i ďż˝piďż˝czka przerzedzaďż˝y szeregi; g��d i brak 
chininy dopeďż˝niaďż˝y miary klďż˝ski. Wďż˝rďż˝d Murzynďż˝w zaczynaďż˝o siďż˝ wrzenie, 
a z grupy operacyjnej Uhehe, ktďż˝ra miaďż˝a wykonaďż˝ dywersjďż˝ na tyďż˝ach prawego 
skrzydďż˝a armii brytyjskiej, aby sparaliďż˝owaďż˝ jej spodziewanďż˝ ofensywďż˝, nie byďż˝o 
wiadomo�ci.

—   M'Baya   znďż˝w   pojawiďż˝   siďż˝   tutaj   —   powiedziaďż˝   generaďż˝   omďż˝wiwszy 

najwaďż˝niejsze  sprawy zaopatrzenia i  wysďż˝uchawszy sprawozdaďż˝ obu oficerďż˝w.  — 
Kim on wďż˝aďż˝ciwie jest?

— Naleďż˝aďż˝oby go powiesiďż˝ — mrukn�� Ziemke. — Podburza czarnych. Jest 

czymďż˝ w rodzaju proroka, czarownika, przywďż˝dcy ruchu przeciw biaďż˝ym. Myďż˝lďż˝, 
ďż˝e teraz jest takďż˝e angielskim szpiegiem.

— Co pan wie o nim, doktorze? Pan go zna lepiej.
... — Wiem, ďż˝e przybyďż˝ tu wczoraj. Prosiďż˝ mnie o chininďż˝. Niestety, chininy 

zostaďż˝o nam zaledwie, na sze�� lub osiem tygodni dla biaďż˝ych.

—   Dla   biaďż˝ych!   —   przerwaďż˝   Ziemke.   —   Pan   to   mďż˝wi   niemal   z   wyrzutem. 

Myďż˝lďż˝, ďż˝e chďż˝tnie ofiarowaďż˝by pan caďż˝y zapas Murzynom ze swego ambulansu.

— Ten ambulans jest raczej domem przedpogrzebowym niďż˝ szpitalem — powiedziaďż˝ 

Knoll. — Co do M'Bai, to istotnie odgrywa rolďż˝ trybuna ludowego, ale nie sďż˝yszaďż˝em 
dotychczas, aby zachďż˝caďż˝ czarnych do buntu przeciw wďż˝adzom wojskowym. Jego mowy 
majďż˝ podďż˝oďż˝e religijne. Mďż˝wi zresztďż˝ bardzo niejasno i wďż˝tpiďż˝, czy ktokolwiek 
z   jego   sďż˝uchaczy   go   rozumie.   Mďż˝wi   o   zjednoczeniu   wszystkich   szczepďż˝w 
murzyďż˝skich we wspďż˝lnej wierze, ktďż˝rďż˝ ogďż˝asza jako nowďż˝ naukďż˝. Jest raczej 
mistykiem.

— Ten paďż˝ski mistyk wystďż˝puje przeciw wszystkim biaďż˝ym w Afryce. Wiem, ďż˝e 

przed   wojnďż˝   Anglicy   wďż˝aďż˝nie   za   to   chcieli   go   powiesiďż˝   —   przerwaďż˝   znďż˝w 
Ziemke.

— To nie ďż˝wiadczyďż˝oby na jego niekorzy�� — zauwaďż˝yďż˝ generaďż˝. — Czy 

nawracaďż˝ i pana, doktorze? — zapytaďż˝ z uďż˝miechem.

— M'Baya czďż˝sto rozmawia ze mnďż˝ — powiedziaďż˝ Knoll wymijajďż˝co. — Wie, 

ďż˝e jestem lekarzem. ďż˝yjemy w pewnej przyjaďż˝ni.

Ziemke z irytacjďż˝ wzruszyďż˝ ramionami.
—  Uwaďż˝a   pana  zapewne  za  kolegďż˝  po  fachu  — mrukn��.   —  Nazywa  siďż˝ 

przecieďż˝ szatanem-szatanem; plemiona Bantu tak tytuďż˝ujďż˝ swoich znachorďż˝w.

—  Niektďż˝rzy  z nich  rzeczywiďż˝cie  posiadajďż˝  pewnďż˝ wiedzďż˝   medycznďż˝  — 

odrzekďż˝ spokojnie doktor.

background image

Generaďż˝ patrzyďż˝ w przestrzeďż˝ ponad nim.
— Czy uwaďż˝a pan jego dziaďż˝alno�� za niebezpiecznďż˝? Knoll zawahaďż˝ siďż˝ i 

w tej chwili wzrok generaďż˝a przeniďż˝sďż˝ siďż˝ niďż˝ej i stopiďż˝ siďż˝ z jego spojrzeniem.

— Nie — odpowiedziaďż˝. — Nie teraz przynajmniej. Generaďż˝ czuďż˝, ďż˝e Knoll wie o 

tej sprawie wiďż˝cej, niďż˝ chce powiedzieďż˝, ale nie nalegaďż˝.

— Niech pan go ma na oku. Niech pan na niego uwaďż˝a. Pan moďż˝e do pewnego stopnia 

wykorzystaďż˝ dla nas jego wpďż˝yw na czarnych. Chciaďż˝bym, ďż˝eby mnie pan dobrze 
zrozumiaďż˝.

Ziemke   wybaďż˝uszyďż˝   oczy.   Wiďż˝c   jest   aďż˝   tak   ďż˝le,   ďż˝e   dowďż˝dca   korpusu 

zamierza korzystaďż˝ z pomocy czarnego szarlatana?!

—   Panu   —   zwrďż˝ciďż˝   siďż˝   do   niego   generaďż˝   —   polecam   dopilnowaďż˝,   aby 

ďż˝oďż˝nierze nie brali udziaďż˝u w zebraniach urzďż˝dzanych przez M'Bayďż˝. Co do samych 
zebraďż˝, hm, naleďż˝aďż˝oby porozumieďż˝ siďż˝ z administracjďż˝ cywilnďż˝. Nie stawiam 
kategorycznego zakazu. Proszďż˝ mnie informowaďż˝ o tych sprawach od czasu do czasu.

Ziemke   i   Knoll   wyszli   razem   i   rozstali   siďż˝   przed   koszarami.   Doktor   poszedďż˝   do 

ambulansu; Ziemke — na patrol do wsi otaczajďż˝cych garnizon.

Byďż˝o juďż˝ ciemno. ďż˝wieciďż˝y wielkie gwiazdy jak wielokaratowe brylanty. Niebo 

zdawaďż˝o siďż˝ uginaďż˝ pod ich ciďż˝arem. Knoll patrzyďż˝ na nie, stojďż˝c u wejďż˝cia do 
szopy przeznaczonej na szpital i rozmyďż˝laďż˝ o dziwnym czďż˝owieku noszďż˝cym czďż˝sto 
spotykane imiďż˝ M'Baya.

Mijaďż˝o juďż˝ dziesi�� lat od chwili, kiedy spotkaďż˝ go po raz pierwszy. Byďż˝ 

wďż˝wczas   u  kresu  siďż˝,   wycieďż˝czony  febrďż˝  i   na  pďż˝  ďż˝ywy  z  pragnienia.   Takim 
zastaďż˝ go M'Baya w obozie opuszczonym przez resztďż˝ zdrowych jeszcze Murzynďż˝w, 
wďż˝rďż˝d spalonej na popiďż˝ trawy brusy.

Kilka przykucniďż˝tych w krzakach postaci z ďż˝ebrami sterczďż˝cymi spod obwisďż˝ej 

skďż˝ry, to byli chorzy na ďż˝piďż˝czkďż˝. Niektďż˝rzy poumierali juďż˝ i ciaďż˝a ich schďż˝y 
teraz jak mumie w sďż˝onecznym ďż˝arze. Czasem ktďż˝ryďż˝ z ďż˝ywych zrywaďż˝ siďż˝ i w 
ataku szaleďż˝stwa pďż˝dziďż˝ przed siebie, pďż˝ki nie padďż˝ gdzieďż˝ dalej, aby staďż˝ siďż˝ 
ďż˝erem dzikich bestii i sďż˝pďż˝w kr���cych w pobliďż˝u.

W  chwilach   przytomnoďż˝ci   Knoll  podsycaďż˝   ogieďż˝.   Poza   tym konaďż˝.   Lecz   raz, 

ocknďż˝wszy   siďż˝   znowu,   zobaczyďż˝   na   wprost   siebie   ascetycznďż˝   twarz   z   trzema 
upiďż˝kszajďż˝cymi   jďż˝   bliznami   na   kaďż˝dym   policzku.   Prosty,   wydatny,   zgoďż˝a   nie-
murzyďż˝ski nos, gorejďż˝ce oczy, zapadďż˝e usta.

Z   poczďż˝tku   myďż˝laďż˝,   ďż˝e   majaczy.   Dopiero   pďż˝niej,   oprzytomniawszy 

caďż˝kowicie, stwierdziďż˝, ďż˝e ma do czynienia z prawdziwďż˝ ludzkďż˝ istotďż˝. A potem 
wypiďż˝ podany przez niďż˝ jakiďż˝ pďż˝yn i usn��.

Kiedy siďż˝ obudziďż˝, byďż˝ juďż˝ o wiele silniejszy i mďż˝gďż˝ mďż˝wiďż˝. Przybysz 

mďż˝wiďż˝ takďż˝e. Nie odszedďż˝ przez caďż˝y dzieďż˝ i noc, i przez wiele dni nastďż˝pnych.

Knoll szybko wracaďż˝ do zdrowia pod dziaďż˝aniem tajemniczych lekďż˝w. Zacz�� 

polowaďż˝,   a   M'Baya   przyrzďż˝dzaďż˝   mu   posiďż˝ki   i   sam   z   iďż˝cie   murzyďż˝skďż˝ 
ďż˝arďż˝ocznoďż˝ciďż˝ pochďż˝aniaďż˝ caďż˝e masy miďż˝sa.

Prďż˝cz tego mďż˝wiďż˝. Mďż˝wiďż˝ o rzeczach dziwnych, czďż˝sto niezrozumiaďż˝ych. 

Knoll   miaďż˝   wraďż˝enie,   ďż˝e   te   zwierzenia,   wyznania   i   wykďż˝ady   wciďż˝gajďż˝   go 
przemocďż˝   w   otchďż˝aďż˝,   wlokďż˝   poprzez   poprzednie   istnienia,   cofajďż˝   aďż˝   do 
najpierwszych, na pďż˝ ďż˝wiadomych wzruszeďż˝ pradawnej egzystencji.

To byďż˝a magia zadziwiajďż˝ca swojďż˝ sugestywnoďż˝ciďż˝.

background image

M'Baya wtajemniczaďż˝ go z wolna w tďż˝ wiedzďż˝, nie mďż˝wiďż˝c nigdy, dlaczego to 

robi.

Jego   znajomo��   toksykologii   budziďż˝a   podziw.   Podobnie   —   jego   zdolnoďż˝ci 

hipnotyzerskie   i   dar   ďż˝widzenia   na   odlegďż˝o��".   M'Baya   nauczyďż˝   Knolla 
przyrzďż˝dzania odwarďż˝w z niektďż˝rych roďż˝lin i ziďż˝ majďż˝cych wďż˝asnoďż˝ci nie 
znane   europejskiej   medycynie.   Wkrďż˝tce   caďż˝a   wiedza   lekarska   czarnych,   jakďż˝e   nie 
doceniana przez Europejczykďż˝w! stanďż˝a otworem przed zaciekawionym lekarzem.

Trwaďż˝o to dďż˝ugo, Knoll straciďż˝ rachubďż˝ dni i tygodni, ale spostrzegďż˝ wreszcie, 

ďż˝e musiaďż˝o upďż˝yn�� kilka miesiďż˝cy od przybycia M'Bai, bo pamiďż˝taďż˝, ďż˝e 
wyruszyďż˝ ze swďż˝ karawanďż˝ na poczďż˝tku pory suchej, a oto nadchodziďż˝ juďż˝ okres 
deszczďż˝w. Niespodzianie zapragn�� wrďż˝ciďż˝.

M'Baya nie sprzeciwiaďż˝ mu siďż˝.
Rozmawiali tej nocy po raz ostatni przed rozstaniem. Wtedy to szatan-szatan rozwin�� 

pewien   plan   przed   zdumionym   Europejczykiem:   szalony   pomysďż˝   o   niezwykďż˝ych 
perspektywach.

Knoll   wysďż˝uchaďż˝   go   do   koďż˝ca   i   jakkolwiek   realizacja   tego   wielkiego 

przedsiďż˝wziďż˝cia wydaďż˝a mu siďż˝ o wiele trudniejsza, niďż˝ jďż˝ sobie wyobraďż˝aďż˝ 
M'Baya, obiecaďż˝ swďż˝ pomoc, gdy nadejdzie wďż˝aďż˝ciwy czas dziaďż˝ania.

Juďż˝ wďż˝wczas rozporzďż˝dzaďż˝ wielkimi wpďż˝ywami wďż˝rďż˝d wielu szczepďż˝w 

nie   tylko   we   wschodniej   Afryce   niemieckiej,   lecz   rďż˝wnieďż˝   w   posiadďż˝oďż˝ciach 
brytyjskich na poďż˝udniu i w Kongo. ďż˝ďż˝czyďż˝y go pewne stosunki handlowe i polityczne 
z Abisyniďż˝; jego wyprawy handlowe docieraďż˝y do jeziora Czad i do brzegďż˝w Nigru. 
Posiadaďż˝ rzekomo wielki majďż˝tek, o ktďż˝rego rozmiarach kr��yďż˝y fantastyczne 
pogďż˝oski   wďż˝rďż˝d   dyrektorďż˝w   europejskich   kampanii   dla   eksploatacji   koďż˝ci 
sďż˝oniowej i zďż˝ota. Opowiadano sobie b zakopanych skarbach, na ktďż˝rych ci��yďż˝a 
krew   biaďż˝ych   dowďż˝dcďż˝w   zaginionych   karawan,   o   tajnych   sojuszach   murzyďż˝skich 
wďż˝adcďż˝w,   o   buntach   i   rzeziach   organizowanych   przez   tego   Niemca   zagarniajďż˝cego 
ďż˝upy biaďż˝ych kolonizatorďż˝w.

Trudno byďż˝o dociec, ile prawdy mieďż˝ci siďż˝ w tych plotkach, lecz nie ulegaďż˝o 

wďż˝tpliwoďż˝ci,   ďż˝e   tam,   gdzie   ďż˝gospodarowaďż˝"   Knoll,   inni   biali   awanturnicy   i 
przedsiďż˝biorcy nie mieli juďż˝ po co przyjeďż˝dďż˝aďż˝.

Projekt M'Bai opanowaďż˝ na pewien czas niepodzielnie myďż˝li Knolla. Pociďż˝gaďż˝a 

go rola przywďż˝dcy i organizatora powszechnego powstania ludďż˝w Afryki, marzyďż˝a mu 
siďż˝   potďż˝na   federacja   niepodlegďż˝ych   paďż˝stw   murzyďż˝skich.   Im   dďż˝uďż˝ej 
rozmyďż˝laďż˝ o przyrzeczeniu danym czarnemu kapďż˝anowi, tym bardziej siďż˝ zapalaďż˝ 
do   jego   speďż˝nienia,   jakkolwiek   teraz   juďż˝   jasno   zdawaďż˝   sobie   sprawďż˝,   jakie   to 
szczegďż˝lnie   pomyďż˝lne   okolicznoďż˝ci   mogďż˝yby   zapewniďż˝   powodzenie   tego 
przedsi�wzi�cia.

Szczegďż˝lnie   pomyďż˝lne   okolicznoďż˝ci...   To   znaczy   jakiďż˝   olbrzymi   wstrzďż˝s, 

przewrďż˝t polityczny i spoďż˝eczny w Europie; moďż˝e nawet na caďż˝ym ďż˝wiecie!

Czy moďż˝na byďż˝o tego oczekiwaďż˝ w niedalekiej przyszďż˝oďż˝ci? A jeďż˝li nie, to 

czy   rozpďż˝tanie   otwartego   buntu   przeciw   caďż˝ej   potďż˝dze   ďż˝wiata   cywilizowanego 
miaďż˝o jakiďż˝ sens? Czy taka walka miaďż˝a jakiekolwiek widoki powodzenia? Czy nie 
byďż˝aby walkďż˝ z gďż˝ry przegranďż˝?

Kto wie — myďż˝laďż˝. — Kto wie... Tutaj nawet klďż˝ska nie mogďż˝aby juďż˝ niczego 

pogorszyďż˝.

Przyszďż˝o mu na myďż˝l, ďż˝e nawet po klďż˝skach wszystkich powstaďż˝ i rewolucji za 

background image

falďż˝ mďż˝ciwej reakcji nastďż˝powaďż˝y fale postďż˝pu.

Mimo   to   zwlekaďż˝   z   decyzjďż˝,   a   tymczasem   zacz��   gromadziďż˝   materialne 

ďż˝rodki   do   osiďż˝gniďż˝cia   tego   odlegďż˝ego   celu   i   rozwijaďż˝   dziaďż˝alno�� 
dyplomatycznďż˝ wďż˝rďż˝d dotychczasowych sojusznikďż˝w, nie odkrywajďż˝c im nawet w 
czďż˝ci   swych   zamierzeďż˝   na   przyszďż˝o��.   Przegrupowywaďż˝   siďż˝y,   zmieniaďż˝ 
front, przystosowywaďż˝ sieďż˝ wďż˝asnej organizacji handlowej do nowych zadaďż˝, jeszcze 
niezupeďż˝nie skrystalizowanych, jeszcze nie konkretnych, lecz juďż˝ zarysowujďż˝cych siďż˝ 
w jego umyďż˝le na miarďż˝ wielkich dziejowych przeobraďż˝eďż˝.

Niejednokrotnie   pďż˝niej   spotykali   siďż˝   z   czarnym   prorokiem   w   przerďż˝nych 

okolicznoďż˝ciach,   ale   aďż˝   do   wybuchu   wojny   M'Baya   nie   wspominaďż˝   o   otrzymanej 
obietnicy. Dopiero po odwrocie niemieckiego korpusu zacz�� przeďż˝ do realizacji owych 
zamierzeďż˝.   Jednoczeďż˝nie   jednak   zmieniďż˝   siďż˝   jego   stosunek   do   Knolla.   M'Baya 
zmalaďż˝; z mistrza i towarzysza przedzierzgn�� siďż˝ w podwďż˝adnego, usun�� 
siďż˝ na drugi plan, skryďż˝ siďż˝ w skorupie zewnďż˝trznych obrzďż˝dkďż˝w zwykďż˝ego 
czarownika   czy   kapďż˝ana,   rozumiejďż˝c   zapewne,   ďż˝e   jedynie   Knoll   zdoďż˝aďż˝by 
zorganizowaďż˝ i wprowadziďż˝ w czyn ogromne dzieďż˝o wyzwolenia i zjednoczenia Afryki.

Mimo to staraďż˝ siďż˝ coraz usilniej obudziďż˝ w Knollu ch�� rozpoczďż˝cia bliďż˝ej 

nie okreďż˝lonych dziaďż˝aďż˝, przedsiďż˝wziďż˝cia jakiejďż˝ akcji, ktďż˝rďż˝ ukazywaďż˝ 
mu   w   mglistych   zarysach.   Ale   Knoll   nie   uwaďż˝aďż˝   wcale,   aby   obecna   chwila   byďż˝a 
odpowiednia do dziaďż˝ania, a jeďż˝li zawahaďż˝ siďż˝ przed stanowczďż˝ odpowiedziďż˝ na 
pytanie generaďż˝a, to miďż˝dzy innymi takďż˝e dlatego, ďż˝e nie byďż˝ pewien, czy i jak 
dalece zamierzenia M'Bai krzyďż˝ujďż˝ siďż˝ z interesami niemieckiego dowďż˝dztwa. Ufaďż˝ 
natomiast, ďż˝e znajdzie do�� siďż˝, aby przeciwstawiďż˝ siďż˝, na razie przynajmniej, 
dziaďż˝alnoďż˝ci   proroka,   jeďż˝liby   ta   dziaďż˝alno��   miaďż˝a   spowodowaďż˝ 
przedwczesny   wybuch   powstania   lub   choďż˝by   tylko   zagraďż˝aďż˝   istnieniu   niemieckiego 
korpusu.

Teraz ogarn�� go niepokďż˝j na myďż˝l o tym, co zdarzyďż˝ by siďż˝ mogďż˝o, gdyby 

istotnie M'Baya zamierzaďż˝ postawiďż˝ go wobec faktu dokonanego; gdyby juďż˝ zacz�� 
dziaďż˝aďż˝ na wďż˝asnďż˝ rďż˝kďż˝, aby go zmusiďż˝ do wyboru miďż˝dzy sďż˝uďż˝bďż˝ w 
szeregach   armii   a   skokiem   w   przepa��,   ktďż˝rej   nie   zg��biďż˝   jeszcze   nikt   z 
bia�ych.

Wďż˝rďż˝d   tej   rozterki   i   niepewnoďż˝ci   postanowiďż˝   nie   wstďż˝powaďż˝   wcale   do 

ambulansu, lecz natychmiast odszukaďż˝ czarownika i przekonaďż˝ siďż˝ o jego intencjach.

Oglďż˝dajďż˝c siďż˝ na wszystkie strony i kluczďż˝c jak tropiony przestďż˝pca wďż˝rďż˝d 

ciasnych   zauďż˝kďż˝w   i   murďż˝w   z   gliny   zmieszanej   z   sieczkďż˝,   poszedďż˝   w  kierunku 
opuszczonych, rozsypujďż˝cych siďż˝ budowli na skraju puszczy.

Z   okien   domu   generaďż˝a   patrzyďż˝y   za   nim   czyjeďż˝   bystre   oczy.   Potem   zgasďż˝o 

ďż˝wiatďż˝o i dom pogr��yďż˝ siďż˝ w ciemnoďż˝ci.

*

M'Baya   mďż˝wiďż˝   w   mrok,   przykucnďż˝wszy   pod   rumowiskiem   na   pďż˝   rozmytych 

deszczami   cegieďż˝   z  nie  wypalonej   gliny.  Dokoďż˝a  sterczaďż˝y   krzywe,   walďż˝ce   siďż˝ 
ganki   i   ďż˝ciany   z   czerniejďż˝cymi   wysoko   otworami   okien.   Kamienne   ozdoby   i   stopnie, 
popďż˝kane   i   wygďż˝adzone   przez   czas,   walaďż˝y   siďż˝   miďż˝dzy   porastajďż˝cďż˝   je 
dďż˝unglďż˝, ktďż˝ra wdzieraďż˝a siďż˝ tu swobodna, dzika, zwyciďż˝ska.

background image

Mogďż˝o siďż˝ zdawaďż˝, ďż˝e M'Baya mďż˝wi sam do siebie. Jego gďż˝os ďż˝cichaďż˝ 

czasem   do   szeptu,   by   potem   poderwaďż˝   siďż˝,   urosn��   w   namiďż˝tnej   swadzie, 
rozpa�� siďż˝ w dramatycznych przerwach, wybuchn�� krzykiem protestu i znďż˝w 
popďż˝yn�� rytmicznie w strofach niemal poetyckiego eposu.

Mďż˝wiďż˝   o   Songhoi   i   Ghanie,   potďż˝nych   paďż˝stwach   murzyďż˝skich   dawnych 

czasďż˝w,   opowiadaďż˝   ich   historiďż˝,   mieszajďż˝c   fakty   z   podaniami   i   legendami. 
Wspomniaďż˝ rozkwit dynastii Mandemg, ktďż˝rej podlegaďż˝y wszystkie ludy Bantu, pďż˝ki 
nie przyszli z pďż˝nocy biali najeďż˝dďż˝cy. A potem dďż˝ugo jeszcze mďż˝wiďż˝ o tym, jak 
wyludniajďż˝ siďż˝ miasta, znikajďż˝ kraale i ginďż˝ czarni ich mieszkaďż˝cy od coraz innych 
chorďż˝b, ktďż˝re zjawiďż˝y siďż˝ wďż˝wczas, gdy pierwsze partie niewolnikďż˝w zakute w 
ďż˝elaza ruszyďż˝y ku wybrzeďż˝om.

Coraz mniej zrozumiaďż˝a byďż˝a ta mowa i coraz cichszy gďż˝os pďż˝ynďż˝cy z cienia. 

Sďż˝owa   o   wojnie,   o  wyzwoleniu,   o   nowym  wďż˝adcy,   niepojďż˝tym  i  przebywajďż˝cym 
jeszcze gdzieďż˝ w nieokreďż˝lonej stronie, o jakiejďż˝ wielkiej zmianie, o tworzeniu siďż˝, 
wzroďż˝cie, zbliďż˝aniu siďż˝ ery zwyciďż˝skiej walki z uciskiem, ze ďż˝mierciďż˝, z wrogami 
Czarnego   Lďż˝du...   Sďż˝owa   na   pozďż˝r   bez   zwiďż˝zku,   sďż˝owa   omijajďż˝ce   z   daleka 
tre��, dziwne sďż˝owa, budzďż˝ce niepokďż˝j, nadziejďż˝, gniew...

K��biďż˝y siďż˝ cienie, rozpeďż˝zaďż˝y siďż˝ dokoďż˝a ruchliwe, gasnďż˝ce raz po 

raz bďż˝yski oczu. Mrok drďż˝aďż˝, szeleďż˝ciďż˝. Cienie pomykaďż˝y wzdďż˝uďż˝ ďż˝cian 
unikajďż˝c   ďż˝wiatďż˝a   ksiďż˝yca,   sunďż˝y   w   trawie   i   przeďż˝lizgiwaďż˝y   siďż˝   przez 
zwaliska. Nieruchomiaďż˝y nagle, zlewajďż˝c siďż˝ z ciemnoďż˝ciďż˝ nocy, wsiďż˝kaďż˝y w 
czarne tďż˝o. Tkwiďż˝y w nim, powiewaďż˝y cichym oddechem. Byďż˝o ich wiele: czarnych, 
ďż˝ywych, milczďż˝cych.

Byďż˝ tam rďż˝wnieďż˝ jeden biaďż˝y.
To,   co   usďż˝yszaďż˝,   obudziďż˝o   znďż˝w   w   jego   sercu   wahanie   i   niepewno��. 

Dďż˝ugo w nocy chodziďż˝ wzdďż˝uďż˝ murďż˝w fortu i nikt nie wiedziaďż˝, jaka walka toczy 
siďż˝ w jego duszy.

Wreszcie,   gdy   juďż˝   ďż˝wit   zacz��   rozpraszaďż˝   ciemnoďż˝ci   na   wschodzie, 

stan�� i oparďż˝ czoďż˝o o zimne, pokryte rosďż˝ kamienie.

— Jeszcze nie teraz — szepn��. — Jeszcze nie teraz.
Doktor byďż˝ roztargniony i spiesznie przechodziďż˝ miďż˝dzy chorymi, zatrzymujďż˝c 

siďż˝ tylko na chwilďż˝ tu i ďż˝wdzie, fotem wszedďż˝ do kancelarii, aby podpisaďż˝ jakieďż˝ 
raporty.

Czekaďż˝   tam   na   niego   Lapto,   wspaniaďż˝y   Murzyn   z   rybackiego   szczepu   Dolnej 

Ruwumy,  peďż˝niďż˝cy  funkcjďż˝ uniwersalnego  pomocnika,  sďż˝u��cego,   asystenta  i 
pisarza.

Kapitan   Knolďż˝   zamkn��   za   sobďż˝   drzwi   i   poďż˝oďż˝yďż˝   dďż˝oďż˝   na 

muskularnym ramieniu czarnego.

—   Niedobrze,   Lapto   —   powiedziaďż˝   po   chwili.   Murzyn   bďż˝ysn�� 

b��kitnawďż˝ emaliďż˝ biaďż˝ek.

— Ty, Lapto, pďż˝j�� prďż˝dko-prďż˝dko do M'Baya. Ciebie nikt nie widzieďż˝. Ty 

podej�� cicho i powiedzieďż˝ mondela Knoll, on sďż˝yszeďż˝ wszystko. M'Baya malobali 
maku. Niteria minge we

2

.

— Tak — szepn�� Lapto i znikďż˝ w cieniu krzakďż˝w pod otwartym oknem szopy, 

cichy jak kuguar.

2

 M'Baya za wiele mďż˝wi. Z tego moďż˝e wynikn�� coďż˝ zďż˝ego.

background image

Czy zdoďż˝am ich powstrzymaďż˝? — pomyďż˝laďż˝ doktor niepewnie.
Miaďż˝ uczucie, ďż˝e dopuszcza siďż˝ jakiejďż˝ nieuczciwoďż˝ci.
— Powinni mi ufaďż˝ — powiedziaďż˝ szeptem, jakby broniďż˝ siďż˝ przed niejasnymi 

zarzutami.

Z jednej strony (to byďż˝o jak ciďż˝ki obowiďż˝zek, przemocďż˝ losu wtďż˝oczony na jego 

barki) honor ďż˝oďż˝nierza, dyscyplina, caďż˝e wieki cywilizacji, Europa, ojczyzna...

Ojczyzna?
Okrďż˝gi   fabryczne   pokryte   warstwďż˝   sadzy,   zadymione,   smutne;   nudne   maďż˝e 

miasteczka, wszystkie podobne do siebie: pan burmistrz, pan aptekarz, pan radca, pan pastor, 
.ochotnicza   straďż˝   ogniowa   i   orkiestra   w   niedzielďż˝;   ogrďż˝dkowe   restauracje   z 
niezliczonymi kuflami piwa; mieszczaďż˝skie  rodziny: ojciec z cygarem, matka cerujďż˝ca 
skarpetki, tďż˝uste rďż˝owe dzieciaki w dďż˝ugich spodniach i w kretonowych sukienkach; 
rďż˝czniki   z   haftowanymi   zdaniami:   ďż˝Dbaj   o   czystďż˝   kuchniďż˝   —   pozyskasz 
wierno��   mďż˝a";   policjanci   na   rogach,   rďż˝wny,   twardy   rytm   wojskowych 
parademarszďż˝w; Wacht am Rhein; Schwarz Weiss Rot i pruski czarny orzeďż˝.

Czy to byďż˝a ojczyzna?
Nie   zdawaďż˝   sobie   dokďż˝adnie   sprawy   ze  swoich   uczuďż˝   dla   tego  dalekiego   kraju 

opuszczonego   tak   dawno,   ďż˝e   staďż˝   siďż˝   tylko   wspomnieniem   lub   raczej   szeregiem 
oderwanych   fragmentďż˝w   wspomnieďż˝   i   obrazďż˝w   tkwiďż˝cych   w   atmosferze 
melancholijnej przeszďż˝oďż˝ci peďż˝nej szarego smďż˝tku, sennej i bardzo odlegďż˝ej. Nie 
widziaďż˝   tam   dla   siebie   drogi,   nie   pragn��   powrotu.   Ale   coďż˝   ďż˝ďż˝czyďż˝o   go 
przecieďż˝ z tym krajem.

Szacunek?   Sentyment?   Moďż˝e   tylko   instynkt,   moďż˝e   odziedziczona   od   wiekďż˝w 

konwencjonalna tradycja; moďż˝e poczucie przynaleďż˝noďż˝ci rasowej, za ktďż˝rďż˝ chcďż˝c 
nie chcďż˝c jest siďż˝ odpowiedzialnym? W kaďż˝dym razie nie serce.

Serce doktora Knolla naleďż˝aďż˝o do tej drugiej strony; do, tych, ktďż˝rzy mu zaufali.
To byďż˝a miďż˝o�� nie tylko do ziemi ďż˝yznej, namiďż˝tnej i pďż˝odnej. I nie tylko 

przyja�� dla czarnych, piďż˝knych w swej pierwotnoďż˝ci ludzi.

Miďż˝o��   obudziďż˝a   cel.   Jeszcze   niezupeďż˝nie   jasny,   niekonkretny,   ale   juďż˝ 

przeradzajďż˝cy siďż˝ w zamiar, ambitny, ďż˝miaďż˝y, zdumiewajďż˝cy! To byďż˝a misja, 
niemal posďż˝annictwo dziejowe.

Czasami doktor odczuwaďż˝ przeraďż˝enie na myďż˝l, ďż˝e to, wďż˝aďż˝nie on. Ale nie 

mďż˝gďż˝ siďż˝ juďż˝ cofn�� i tylko z niepokojem zadawaďż˝ sobie pytanie, czy zdoďż˝a 
wytrwaďż˝ do chwili, kiedy moďż˝na bďż˝dzie zacz�� dziaďż˝aďż˝. Czy nie oszaleje?

Ci ludzie, ci ďż˝dzicy", na ktďż˝rych miaďż˝ prawie nieograniczony wpďż˝yw, ufali mu 

bez  zastrzeďż˝eďż˝.   To  stwarzaďż˝o   olbrzymiďż˝   odpowiedzialno��.  Byďż˝  im  winien 
wszystko. Miaďż˝; staďż˝ siďż˝ ich zbawcďż˝, ich mesjaszem.

Jakďż˝ naleďż˝aďż˝o wybraďż˝ drogďż˝? Nie wiedziaďż˝. Czekaďż˝ na dalszy rozwďż˝j 

wypadkďż˝w  w   Europie,   na  jakieďż˝   objawienie,   na  cud,   tymczasem  zaďż˝   dziaďż˝aďż˝   i 
myďż˝laďż˝ jak czďż˝owiek biaďż˝y, jak oficer niemieckiej armii: byďż˝a przecieďż˝ wojna...

A cud nadchodziďż˝. Tylko, jak zawsze, gdy dziejďż˝ siďż˝ cuda, ci, ktďż˝rzy patrzďż˝ na 

ich powstanie, i ci, ktďż˝rych opatrzno�� uďż˝ywa jako narzďż˝dzi, nie wiedzieli o tym 
wcale.

*

background image

W   samo   poďż˝udnie   do   sztabu   korpusu   przybyďż˝   posďż˝aniec   z   okrďż˝gu   Uhehe. 

Wyglďż˝daďż˝ jak szkielet obciďż˝gniďż˝ty szorstkďż˝, czarnďż˝ skďż˝rďż˝. Bryzgi bďż˝ota, 
siďż˝gajďż˝ce powyďż˝ej bioder i aďż˝ do piersi, wyschďż˝y juďż˝ na jego ciele od piekielnego 
ďż˝aru sďż˝oďż˝ca, ktďż˝re laďż˝o na ziemiďż˝ ciďż˝ki, duszny upaďż˝. Nogi z powbijanymi 
kolcami akacji i zdartym naskďż˝rkiem, skrwawione stopy, oczy wyďż˝a��ce z orbit i 
wydatna  grdyka   w  nieustannym  spazmie   pragnienia   wskazywaďż˝y  na  straszny   wysiďż˝ek 
dďż˝ugiego biegu. Dyszaďż˝ ciďż˝ko le��c na stopniach werandy i pil chciwie, oblizujďż˝c 
biaďż˝ym jďż˝zykiem skorupďż˝ spieczonych warg.

— Dajcie mu je�� — powiedziaďż˝ generaďż˝.
Ale   Murzyn   przeczďż˝co   potrzďż˝sn��   gďż˝owďż˝,   choďż˝   oczy   bďż˝ysnďż˝y  mu 

po��dliwie: przybywaďż˝ z waďż˝nymi wiadomoďż˝ciami.

— Jak siďż˝ nazywasz? — spytaďż˝ dowďż˝dca.
— Bambara-Biegacz — wytchn�� chrapliwym szeptem. — Bambara wyruszyďż˝ dwa 

dni z Uhehe. Piroga i sze�� wioďż˝larz-pagaj pďż˝yn�� mito jednďż˝ noc i dzieďż˝. 
Potem biec brusa i wielki miti. Ale brusa minge we: tam byďż˝ ďż˝oďż˝nierze m'putu

3

.

— Anglicy?
— Tak. Mnďż˝stwo m'putu.
— I cďż˝, nie zďż˝apali ciďż˝?
—   Bambara   biegaďż˝   szybko-szybko   i   mieďż˝   gri-gri   —   pokazaďż˝   z   uďż˝miechem 

zawieszone   u   pasa   amulety.   —  Bambara   uciec   do   wielki   miti.   Potem   i��   wielki   las 
ca�� noc i znďż˝w pďż˝yn�� piroga, i znďż˝w biec, aďż˝ przybyďż˝ tu.

Odwiďż˝zaďż˝ skďż˝rzany woreczek ukryty pod pachďż˝ i wyj�� zeďż˝ ďż˝wiartkďż˝ 

przepoconego papieru.

— Ten papier mďż˝wiďż˝ — oďż˝wiadczyďż˝ podajďż˝c list generaďż˝owi.
Wiadomo�� pochodziďż˝a od majora dowodzďż˝cego szczupďż˝ym oddziaďż˝em na 

pďż˝nocnym zachodzie. Nowiny byďż˝y niepomyďż˝lne: major straciďż˝ trzech oficerďż˝w, 
ktďż˝rzy   zmarli   bďż˝dďż˝   na   febrďż˝,   bďż˝dďż˝   od   ran   otrzymanych   w   utarczkach   z 
napierajďż˝cymi   Anglikami.   Sam   byďż˝   chory   i   przewaďż˝nie   nieprzytomny   wskutek 
gorďż˝czki. Resztkami oddziaďż˝u dowodziďż˝ biaďż˝y podoficer.

W   jakiejďż˝   chwili   przytomnoďż˝ci   major   zdobyďż˝   siďż˝   na   napisanie   tych   kilku 

s��w. Prosiďż˝ o przysďż˝anie oficerďż˝w i chininy. Bambara miaďż˝ sďż˝uďż˝yďż˝ za 
przewodnika.

Sprawa byďż˝a pilna. Generaďż˝ wezwaďż˝ swďż˝j sztab na odprawďż˝. Myďż˝laďż˝ o 

wysďż˝aniu porucznika Richtera, ale okazaďż˝o siďż˝, ďż˝e Richter ma atak febry i w ciďż˝gu 
najbliďż˝szej doby nie bďż˝dzie zdatny do ďż˝adnej sďż˝uďż˝by.

— A wiďż˝c kapitan Ziemke.
Ziemke powiedziaďż˝:
— Rozkaz, ekscelencjo — i odszedďż˝ przygotowaďż˝ siďż˝ do podrďż˝y.
Miaďż˝ wyruszyďż˝ dopiero o ďż˝wicie, poniewaďż˝ Bambara spal teraz kamiennym snem 

na pďż˝ zaszczutego zwierzďż˝cia, ktďż˝remu udaďż˝o siďż˝ uj�� pogoni i dopa�� 
bezpiecznej   kryjďż˝wki.   Zanim   jednak   usn��,   poďż˝arďż˝   miskďż˝   sorgo   i   kawaďż˝ 
nadpsutego miďż˝sa hipopotama.

ďż˝miertelne   skutki   tego   obfitego   posiďż˝ku   pokrzyďż˝owaďż˝y   plany   dowďż˝dcy   i 

zadecydowaďż˝y o wszystkich dalszych wypadkach.

3

 

M i t o

 — w jďż˝zyku suahili: rzeka. 

M i t i

 — las. 

M ' p u t u  

— biali ludzie.

background image

2

Doktor  Knoll   znalazďż˝szy   siďż˝   juďż˝  w  Berlinie,   dokďż˝d  przybyďż˝  drogďż˝   przez 

Wďż˝ochy i Szwajcariďż˝ po storpedowaniu parowca Syria, wspominaďż˝ zawsze ten wypadek 
jako wďż˝aďż˝ciwy poczďż˝tek ďż˝aďż˝cucha zdarzeďż˝ splatajďż˝cych siďż˝ z jego losem i z 
celem, do ktďż˝rego  d��yďż˝. To byďż˝ wďż˝aďż˝nie poczďż˝tek ďż˝cudu" lub raczej 
nastďż˝pujďż˝cych po sobie takich zbiegďż˝w okolicznoďż˝ci, jak:

Przerzucenie   brytyjskiego  oddziaďż˝u  strzelcďż˝w   poďż˝udniowoafrykaďż˝skich   wraz   z 

partiďż˝ jeďż˝cďż˝w wojennych, w ktďż˝rych liczbie znalazďż˝ siďż˝ rďż˝wnieďż˝ Knoll, na 
wschodnie wybrzeďż˝e; brak lekarza na pokďż˝adzie Syrii i przychylne stanowisko gubernatora 
w sprawie powierzenia tej funkcji niemieckiemu doktorowi; storpedowanie Syrii przez okrďż˝t 
podwodny u wybrzeďż˝y Sycylii; wreszcie peďż˝na przygďż˝d i niebezpieczeďż˝stw przeprawa 
przez zielonďż˝ granicďż˝ przy pomocy austriackiego wywiadu.

Tak, niewďż˝tpliwie skrďż˝t kiszek, ktďż˝ry nastďż˝piďż˝ u Murzyna Bambary wskutek 

przejedzenia   po   czterdziestooďż˝miogodzinnej   gďż˝odďż˝wce   i   wyczerpaniu,   staďż˝   siďż˝ 
pierwszďż˝ przyczynďż˝ tych wszystkich nadzwyczajnoďż˝ci.

Ale   wďż˝wczas   jeszcze   ani  doktor  Knoll,   ani  ďż˝aden   biaďż˝y   ze   sztabu   ďż˝elaznego 

Generaďż˝a nie zdawali sobie sprawy z wagi tego wypadku.

Tylko szatan-szatan M'Baya, ktďż˝ry nadszedďż˝ wďż˝aďż˝nie w chwili, gdy Bambara-

Biegacz odchodziďż˝ do kraju, gdzie czarne jest biaďż˝ym, a noc — dniem i gdzie chodzi siďż˝ 
tyďż˝em, jak to czyni skorpion, zrozumiaďż˝ do pewnego stopnia, ďż˝e ďż˝mierďż˝ Murzyna 
oznacza   wolďż˝   duchďż˝w,   by  speďż˝niďż˝o   siďż˝  przeznaczenie.   M'Baya  poznaďż˝  to  po 
wywrďż˝conych biaďż˝kach oczu trupa i po innych sobie tylko wiadomych znakach.

Powiedziaďż˝ o tym Knollowi, lecz ubraďż˝ swďż˝ myďż˝l w formďż˝ tak niejasnďż˝ i 

zagmatwanďż˝, ďż˝e kapitan nie zwrďż˝ciďż˝ uwagi na jego sďż˝owa.

W sztabie powstaďż˝a konsternacja: jedyny pewny przewodnik do gďż˝r Uhehe skonaďż˝, 

nie podawszy nawet w przybliďż˝eniu ani miejsca, gdzie obecnie znajdowaďż˝a siďż˝ tamtejsza 
grupa operacyjna, ani teďż˝ jakďż˝ drogďż˝ moďż˝na siďż˝ byďż˝o do niej dostaďż˝.

Z   jego   opowiadania   wynikaďż˝o,   ďż˝e   w   brusie   na   zachďż˝d   od   rzeki   Marangandu 

znajdujďż˝   siďż˝   jakieďż˝   luďż˝ne   oddziaďż˝y   nieprzyjaciela,   co   wyglďż˝daďż˝o   bardzo 
prawdopodobnie, poniewaďż˝ ďż˝ďż˝czno�� z grupďż˝ byďż˝a od miesiďż˝ca zerwana.

Mďż˝wiďż˝, ďż˝e pďż˝yn�� rzekďż˝ caďż˝y dzieďż˝ i ca�� noc, ale przez Uhehe 

pďż˝ynďż˝o wiele rzeczuďż˝ek i strumieni, ktďż˝re w porze deszczowej zmieniaďż˝y siďż˝ w 
wielkie rzeki.

Jedynďż˝   poďż˝ytecznďż˝   wskazďż˝wkďż˝   mogďż˝a   stanowiďż˝   rzeka,   ktďż˝rďż˝ 

posďż˝aniec pďż˝yn�� zboczywszy z brusy w puszczďż˝, a ktďż˝ra zaprowadziďż˝a go 
zapewne do bagien na poďż˝udniowy wschďż˝d od kraju Songa, skďż˝d znďż˝w biegďż˝ aďż˝ 
do obozu kwatery g��wnej.

background image

— To byďż˝a zapewne Luwegu — odpowiedziaďż˝  doktor na pytanie dowďż˝dcy. — 

Znam   tďż˝   bďż˝otnistďż˝   strugďż˝.   Nawet   w   porze   suchej   moďż˝na   siďż˝   po   niej 
przepchn�� lekkďż˝ pirogďż˝. Teraz mďż˝gďż˝by tamtďż˝dy przepďż˝yn�� parowiec.

Wtedy generaďż˝ zdecydowaďż˝ siďż˝. Nie byďż˝o innego wyjďż˝cia. Knoll znaďż˝ kraj i 

wszystkie   narzecza   Bantu.   A   poza   tym   (generaďż˝   usun��   jakieďż˝   niepotrzebne 
wďż˝tpliwoďż˝ci: przecieďż˝ ten dziwny czďż˝owiek byďż˝ zawsze lojalny i nie ma powodu 
mu nie ufaďż˝!) a poza tym:

— Pan ma wpďż˝yw na czarnych. Pan najprďż˝dzej da sobie z nimi radďż˝. Niech pan 

idzie.

— Rozkaz, ekscelencjo! — powiedziaďż˝ Knoll.

*

Wielki Las zaczynaďż˝ siďż˝ zaraz za plantacjami ryďż˝u i baweďż˝ny, bez ďż˝adnego 

przejďż˝cia, jak morze zaczyna siďż˝ tuďż˝ przy lďż˝dzie. Tam, gdzie koďż˝czyďż˝y siďż˝ 
uprawne   pola   mil

4

,   wyrastaďż˝a   ďż˝ciana   ciemnej   zieleni   na   niewidocznych   z   zewnďż˝trz 

pniach. Caďż˝e tony pnďż˝czy o chwytnych kolcach, kďż˝ujďż˝cych haczykach, wďż˝sach i 
pďż˝dach chlusnďż˝y z puszczy na sďż˝oďż˝ce, walczďż˝c o kaďż˝dy centymetr powierzchni 
od   koron   drzew   aďż˝   po   ich   korzenie.   Liany   poskrďż˝cane   w   powrozy,   k��bowiska 
roďż˝lin--pasoďż˝ytďż˝w,  gmatwanina zielonych w��w,  ďż˝odyg,  liďż˝ci,  festonďż˝w i 
kwiat�w.

W   tej   ďż˝ywej   zasďż˝onie,   ktďż˝ra   nie   przepuszcza   ďż˝wiatďż˝a,   kryjďż˝c   wnďż˝trze 

puszczy   w   zielonym   pďż˝mroku,   byďż˝   tylko   jeden   niski   otwďż˝r   g��boki   jak   tunel. 
Wpeďż˝zaďż˝a   tam   wďż˝ska   ďż˝cieďż˝ka,   ktďż˝ra   gubiďż˝a   siďż˝   wďż˝rďż˝d   potwornie 
powyginanych, sterczďż˝cych wysoko nad ziemiďż˝ korzeni i krďż˝tym szlakiem przeciskaďż˝a 
w g��b Wielkiego Lasu.

Tďż˝ ďż˝cieďż˝kďż˝ wydeptanďż˝ przez szympansy, dziki i krajowcďż˝w posuwaďż˝ siďż˝ 

doktor Knoll na czele swojej szczupďż˝ej karawany. Przed nim szedďż˝ Lapto niosďż˝c jego 
karabin i worek nabojďż˝w oraz manierkďż˝ z filtrowanďż˝ wodďż˝ i polowďż˝ lornetďż˝. Z 
tyďż˝u posuwaďż˝o siďż˝ trzech ďż˝oďż˝nierzy z bagaďż˝ami na gďż˝owach., a czarny kapral 
zamykaďż˝ pochďż˝d.

ďż˝cieďż˝ka   tylko   z   poczďż˝tku   wiďż˝a   siďż˝   samotnie   w   gďż˝szczu.   Wkrďż˝tce 

od��czyďż˝a   siďż˝   od   niej   druga,   trzecia,   dziesiďż˝ta.   Rozwidlaďż˝y   siďż˝   i 
��czyďż˝y znowu, biegďż˝y na prawo, na lewo, w dďż˝, w gďż˝rďż˝.

Caďż˝e mnďż˝stwo ďż˝cieďż˝ek wdeptanych g��boko w miďż˝kki, podbiegajďż˝cy 

wodďż˝ grunt, w lepkie bďż˝oto, w suchďż˝, zapadajďż˝cďż˝ siďż˝ pod stopami prďż˝chnicďż˝, 
w elastycznďż˝ jak korek, brunatnďż˝ masďż˝. Caďż˝a sieďż˝ ďż˝cieďż˝ek ledwie widocznych 
na rozpraďż˝onych pagďż˝rkach, skďż˝d las uciekaďż˝ nagle od walďż˝cych obuchem ďż˝aru 
kamiennych ďż˝ysin i wyniosďż˝oďż˝ci pokrytych odďż˝amkami kwarcu, bez odrobiny cienia, 
gdzie   na   wszystkie   strony   smykaďż˝y   nakrapiane   jaszczurki   albo   unoszďż˝c   gďż˝owy 
syczaďż˝y zaniepokojone wďż˝e.

A   potem   znďż˝w   ďż˝cieďż˝ki   wďż˝rďż˝d   wypalonych   traw   ďż˝amiďż˝cych   siďż˝   z 

chrzďż˝stem jak zwďż˝glony papier i ďż˝cieďż˝ki wďż˝rďż˝d traw siďż˝gajďż˝cych do pasa, do 
ramion, zakrywajďż˝cych widok.

4

 Odmiana prosa.

background image

I znďż˝w las.
Jeziorka   zielonego   bďż˝ota,   gďż˝stego   jak   konfitura,   kaďż˝uďż˝e   wody   rudej   albo 

czerwonoliliowej jak krwawa ropa.

Mrok   czarny,   gorďż˝cy   i   wilgotny;   jaďż˝niejsze   zielone   plamy   witraďż˝owego   blasku; 

pojedyncze,   ostre   jak   w��cznie   promienie,   tnďż˝ce   cieďż˝   grotami   rozpalonego   do 
biaďż˝oďż˝ci sďż˝oďż˝ca.

Nieprawdopodobne wonie przynoszone lekkimi falami powiewu, ktďż˝rego nie moďż˝na 

wyczuďż˝   na   skďż˝rze   okrytej   kroplistym   potem:   wanilia?   apteka?   koďż˝ciďż˝   przesycony 
zapachem kadzidďż˝a? olbrzymi plaster miodu?...

Potďż˝ne pnie, obumarďż˝e i zgniďż˝e od doďż˝u, nie mogďż˝y upa�� trzymane w 

uwiďż˝zi   zielonego   sklepienia.   Pochylaďż˝y   siďż˝   prďż˝chniaďż˝y   w   powietrzu, 
ďż˝arďż˝ocznie zagarniane  przez liany, mchy?  porosty i grzyby, pďż˝ki jakaďż˝ szalejďż˝ca 
burza lub nadmierny ciďż˝ar toczďż˝cej je pasoďż˝ytniczej roďż˝linnoďż˝ci nie uďż˝amaďż˝y 
nadwďż˝tlonej,   suchej   korony.   Wtedy   obroďż˝niďż˝ta   kďż˝oda   waliďż˝a   siďż˝   miďż˝dzy 
ďż˝ywe drzewa i z wolna rozsypywaďż˝a siďż˝ w proch. Rzucaďż˝y siďż˝ na niďż˝ paprocie i 
okrywaďż˝y jďż˝ puszystďż˝ zieleniďż˝.

W gďż˝rze, wysoko, na prostych kolumnach, wpartych potwornymi ďż˝apami korzeni w 

miďż˝kkďż˝ glebďż˝, o kilkadziesiďż˝t metrďż˝w nad gďż˝owďż˝ doktora wisiaďż˝o sklepienie 
liďż˝ci, konarďż˝w, pierzastych mietlic palm powiďż˝zanych matniďż˝ pnďż˝czy. 

Rano i wieczorem jak gďż˝sta ulewa dďż˝wiďż˝kďż˝w, gwizdďż˝w, ciurkaďż˝, chrapliwych 

okrzykďż˝w   i   gruchaďż˝   opadaďż˝   stamtďż˝d   wrzask   ptakďż˝w.   Maďż˝py   skakaďż˝y   w 
gďż˝stwinie wyprzedzajďż˝c karawanďż˝ i oszczekiwaďż˝y jďż˝ uporczywie. Brzďż˝czaďż˝y 
owady. 

W poďż˝udnie nadciďż˝gaďż˝a cisza. Knoll sďż˝yszaďż˝ tylko miarowy tupot piďż˝ciu par 

bosych stďż˝p swoich ludzi.

O zmroku wzdďż˝uďż˝ ďż˝cieďż˝ek pomykaďż˝y jakieďż˝ pďż˝owe cienie, odzywaďż˝y 

siďż˝ stďż˝umione ryki i wycia.

Czasem,   najczďż˝ciej   nocďż˝,   dudniďż˝y   dalekie   tam-tamy.   Ich   pociďż˝gajďż˝cy, 

wymowny,   dziki   rytm   wznosiďż˝   siďż˝   i   opadaďż˝;   przed   czymďż˝   ostrzegaďż˝,   o   coďż˝ 
pytaďż˝ i czekaďż˝ odpowiedzi, zapowiadaďż˝ coďż˝, nakazywaďż˝, nagliďż˝...

Ksiďż˝yc wyparowywaďż˝ wysoko nad rzadko odkrywajďż˝cymi siďż˝ polankami, ciďż˝ki 

i   oleisty   od   wilgotnej   tďż˝czy;   jak   mďż˝tne   pijackie   ďż˝lepia   otwieraďż˝y   siďż˝   gwiazdy 
miďż˝dzy chmurami.

Raz natknďż˝li siďż˝ na rozwleczone koďż˝ci ludzkiego szkieletu dokďż˝adnie oczyszczone 

przez mrďż˝wki. Obok leďż˝aďż˝a  pusta tykwa na wodďż˝ i poszarpana przepaska bila ze 
sczerniaďż˝ymi plamami krwi.

Mijali opustoszaďż˝e dďż˝idďż˝i

5

 z rozsypujďż˝cymi siďż˝ okrďż˝gďż˝ymi chatami temba z 

plecionych mat i trawy, dokoďż˝a ktďż˝rych zachďż˝anna puszcza wdzieraďż˝a siďż˝ juďż˝ na 
ubogie pďż˝lka prosa.

Co   skďż˝oniďż˝o   mieszkaďż˝cďż˝w   do   opuszczenia   ich   siedzib?   Dokďż˝d   poszli?   Nie 

sposďż˝b byďż˝o odgadn��.

W pobliďż˝u domostw walaďż˝y siďż˝ porzucone naczynia, gliniane kana, daba — motyki 

do uprawy roli i zardzewiaďż˝e szere do ďż˝cinania trawy.

Porzucili   wieďż˝   nagle,   poďż˝rďż˝d   dnia,   wygnani   jak��   nieprzewidzianďż˝ 

klďż˝skďż˝,  ktďż˝ra   mogďż˝a   rďż˝wnie  dobrze  spa��  na  nich  ze strony  m'putu,  jak z 

5

 D ď ż ˝ i d ď ż ˝ i   — wioski.

background image

wyroku zďż˝ych duchďż˝w, ktďż˝re upodobaďż˝y sobie ten zakďż˝tek, albo z jakichďż˝ innych, 
tylko dla Murzynďż˝w zrozumiaďż˝ych przyczyn.

Tak samo opuszczali nďż˝dzne chaty dawniej, przed wojnďż˝, ktďż˝ra w g��bi kraju 

dawaďż˝a   o   sobie   znaďż˝   brakiem   soli,   perkalu   i   europejskiej   tandety   rozwoďż˝onej   po 
murzyďż˝skich osiedlach przez handlarzy skupujďż˝cych albo raczej rabujďż˝cych ko�� 
sďż˝oniowďż˝, orzechy kola i kauczuk.

W pasie dziaďż˝aďż˝ wojennych wsie pďż˝onďż˝y i ďż˝niemieccy" Murzyni ginďż˝li od 

ognia angielskich i portugalskich karabinďż˝w maszynowych, nie wiedzďż˝c o tym wcale, ďż˝e 
stali   siďż˝   nagie   wrogami   europejskich   metropolii.   Angielskie   kr��owniki 
bombardowaďż˝y   wybrzeďż˝e   od   Mozambiku   po   Zanzibar,   obrzucajďż˝c   szrapnelami 
niewidzialne osiedla w promieniu dziaďż˝ania swych baterii.

To byďż˝a wojna.
Nagle   zjawiajďż˝ce   siďż˝   ekspedycje   braďż˝y   rekruta   i   odchodziďż˝y,   a   uprzedzone 

gďż˝osem   tam-tamďż˝w   sďż˝siednie   wsie   wyludniaďż˝y   siďż˝   jak   po   zarazie   i   za   karďż˝ 
pďż˝onďż˝y rďż˝wnieďż˝.

To teďż˝ byďż˝a wojna.
Wďż˝adze wydaďż˝y zakaz posiadania broni palnej przez tubylcďż˝w, skazujďż˝c plemiona 

myďż˝liwskie  na g��d,  i wieszaďż˝y opornych wraz z tymi, ktďż˝rzy nie wiedzieli  w 
ogďż˝le, o co chodzi, bo nie doszďż˝y ich rozkazy gubernatorďż˝w.

Dawniej   czarni   padali   z   wycieďż˝czenia   i   od   ďż˝piďż˝czki   w   bagnach   poto-poto   i   w 

suchych brusach, niosďż˝c na gďż˝owach bele baweďż˝ny i worki ryďż˝u; teraz umierali w ten 
sam   sposďż˝b,   transportujďż˝c   amunicjďż˝   lub   ďż˝cinajďż˝c   drzewa   do   bu-owy   drďż˝g 
strategicznych.

I to byďż˝a rďż˝nica miďż˝dzy pokojem a wojnďż˝ biaďż˝ych.
Doktor Knoll wiedziaďż˝ o tych sprawach dostatecznie wiele, aby niczemu siďż˝ juďż˝ nie 

dziwiďż˝.   Zacisnďż˝wszy   szczďż˝ki   patrzyďż˝   na   wyludnione   dďż˝idďż˝i   i   porastajďż˝ce 
dďż˝unglďż˝ luandy

6

. Milczďż˝c, skinieniem rďż˝ki zarzďż˝dzaďż˝ krďż˝tkie postoje, podczas 

ktďż˝rych Lapto gotowaďż˝ posiďż˝ki, po czym ruszali dalej.

Wreszcie po dwudziestu czterech godzinach marszu ukazaďż˝a siďż˝ rzeka i tu po raz 

pierwszy zdziwienie odbiďż˝o siďż˝ na twarzy kapitana: znad brzegu unosiďż˝ siďż˝ dym; 
wioďż˝larze,   ktďż˝rzy   przybyli   z   biegaczem   Bambara,   oczekiwali   przy   rozďż˝oďż˝onym 
ognisku.

Wiedzieli, ďż˝e ktoďż˝ przybďż˝dzie.
Knoll nie mďż˝gďż˝ z nich wyciďż˝gn�� nic wiďż˝cej: uďż˝miechali siďż˝ uprzejmie i 

powtarzali w kďż˝ko to jedno zdanie.

— Skďż˝d macie drugďż˝ pirogďż˝? — zapytaďż˝, widzďż˝c dwie ďż˝odzie z��czone 

lekkim   bambusowym   pomostem,   na   ktďż˝rym   przygotowali   dla   niego   rodzaj   namiotu   z 
plecionych seko.

Tu sprawa wyjaďż˝niďż˝a siďż˝ wreszcie: przygotowanie drugiej ďż˝odzi i nadbudďż˝wki 

poleciďż˝ czarnym tam-tam ze wschodu.

M'Baya — pomyďż˝laďż˝ doktor.
— Czy wiecie, ďż˝e Bambara umarďż˝? — zagadn�� gďż˝oďż˝no.
Wiedzieli.  ďż˝miali  siďż˝, uderzajďż˝c dďż˝oďż˝mi po udach, z uciechy, ďż˝e biaďż˝y 

6

 L u a n d a  — pole uprawne, plantacja

background image

wabuana

7

 zadaďż˝ im to pytanie: przyjemnie jest zwrďż˝ciďż˝ na siebie uwagďż˝ biaďż˝ego.

Knoďż˝l postanowiďż˝ pďż˝yn�� natychmiast i pirogi  zepchniďż˝te na mďż˝tnďż˝, 

brunatnďż˝ od cuchnďż˝cego iďż˝u wodďż˝ ruszyďż˝y pod prďż˝d przewijajďż˝cy siďż˝ leniwie 
szerokim korytem.

Pagaje   uderzaďż˝y   w   takt   jednostajnej,   czterotonowej   melodii,   ktďż˝rďż˝   nucili 

wio�larze.

Belongi — musala, oli!
Ben — da! Ben — da! 
Imene musala, oh!
Ben — da! Ben — da! 
Mafuta musala, 
Belongi musala, 
Ben — da! Ben — da! 
Ben - da! Ben - da!

8

U brzegďż˝w, w ciepďż˝ym bďż˝ocie leďż˝aďż˝y wielkie krokodyle jak nieruchome pniaki. 

Czasem za nieoczekiwanym zakrďż˝tem ukazywaďż˝y siďż˝ z daleka niezgrabne, wystajďż˝ce 
z wody cielska hipopotamďż˝w i znikaďż˝y z zadziwiajďż˝cďż˝ szybkoďż˝ciďż˝, tworzďż˝c na 
powierzchni rzeki szeroko rozchodzďż˝ce siďż˝ krďż˝gi. W dďż˝ungli galopowaďż˝y ďż˝yrafy, 
postďż˝kiwaďż˝y wracajďż˝ce od wodopojďż˝w nosoroďż˝ce, naszczekiwaďż˝y maďż˝py. Raz 
w grupie krzakďż˝w i trzcin zakotďż˝owaďż˝o siďż˝ coďż˝ straszliwie i wypadďż˝a , stamtďż˝d 
pantera unoszďż˝c w paszczy drobne jakieďż˝ stworzonko.

Potem znďż˝w las zagarn�� rzekďż˝, zwisajďż˝c z obu jej stron nisko nad wodďż˝, 

jakby   chciaďż˝   siďż˝   w   niej   przejrzeďż˝.   Miliony   drzew   o   grubych,   prostych, 
nieprawdopodobnie   wysokich   pniach   zdawaďż˝y   siďż˝   podpieraďż˝   niebo,   po   ktďż˝rym 
peďż˝zďż˝y leniwe biaďż˝e obďż˝oki tak nasycone blaskiem, ďż˝e aďż˝ oczy bolaďż˝y, gdy 
siďż˝ na nie patrzyďż˝o.

Drzewa i drzewa. Przygniatajďż˝ca kolumnada bez koďż˝ca, monotonna aďż˝ do zawrotu 

gďż˝owy,   napeďż˝niona   dusznym,   oranďż˝eryjnym   roztworem   wyziewďż˝w   bujnej 
roďż˝linnoďż˝ci w parujďż˝cej wilgoci bagna.

Powietrze, ciďż˝kie i nieruchome jak ďż˝piďż˝ce jezioro, nie drgaďż˝o ani na centymetr. 

Gďż˝os zamieraďż˝ w nim, nie mogďż˝c poruszyďż˝ tej gďż˝stej, lepkiej substancji, ktďż˝rďż˝ 
trzeba byďż˝o oddychaďż˝.

Mijaďż˝y godziny. Pagaje wci�� jednakowo przegarniaďż˝y wodďż˝ u burt ďż˝odzi.
Sďż˝oďż˝ce stanďż˝o w zenicie, pochyliďż˝o siďż˝ ku zachodowi i utonďż˝o za ďż˝cianďż˝ 

puszczy.

ďż˝Ben — da! Ben — da!" skandowali wioďż˝larze.
Chmary   boleďż˝nie   kďż˝ujďż˝cych,   natrďż˝tnych   mut-mut   cieniutko   jďż˝czaďż˝y   nad 

gďż˝owďż˝ Knolla. Spod liďż˝ci, z sitowia, z cienia wyleciaďż˝y moskity. Na dziobach ďż˝odzi 
zatliďż˝y siďż˝ suszone huby, ktďż˝rych ostry dym spowiďż˝ pirogi i wlďż˝kďż˝ siďż˝ za nimi 
jak b��kitny welon.

Zapadďż˝ krďż˝tki zmrok, szybko przechodzďż˝cy w zupeďż˝nďż˝ ciemno��, a wraz z 

nim milkďż˝y gďż˝osy dnia, by ustďż˝piďż˝ miejsca niepokojďż˝cym, tajemniczym szmerom 

7

 . 

W a b u a n a

 — pan.

8

 * Okrzyk ďż˝Ben — da!" powtarza siďż˝ niemal przy kaďż˝dej pracy, ktďż˝rej towarzyszy zazwyczaj ďż˝piew 

Murzynďż˝w. W wiďż˝kszoďż˝ci narzeczy Bantu znaczy on tyle, co ďż˝ciďż˝gnij" lub ďż˝pchaj".

background image

podzwrotnikowej nocy.

Coďż˝   zaszeleďż˝ciďż˝o   w   krzewach,   poruszyďż˝y   siďż˝   liďż˝cie   nadbrzeďż˝nych 

zaroďż˝li,   zatrzeszczaďż˝y   ga��zie.   Mroki   oďż˝yďż˝y,   pobiegďż˝y,   wyjrzaďż˝y   z 
brzegďż˝w, zaszeptaďż˝y. . Nagle ustaďż˝o skandowanie pagajďż˝w.

Knoll ockn�� siďż˝ z ogarniajďż˝cej go drzemki, spojrzaďż˝ na czarnďż˝ rzekďż˝ i na 

nieruchomych, zastygďż˝ych w oczekiwaniu wioďż˝larzy.

Ktoďż˝ z lewej ďż˝odzi zawoďż˝aďż˝:
�Anise!"
ďż˝N'in je"

9

 odezwaďż˝o siďż˝ z brzegu, po czym umilkďż˝o wszystko, a cienie znikďż˝y.

Pagaje zgodnym ruchem zagarnďż˝li wodďż˝.
Ben — da! Ben — da!...
Mogďż˝o   siďż˝   zdawaďż˝,   ďż˝e   nic   nie   zaszďż˝o.   Moďż˝na   byďż˝o   zwďż˝tpiďż˝   w 

rzeczywisto�� i uznaďż˝ jďż˝ za majak podnieconej gorďż˝czkďż˝ wyobraďż˝ni. Doktor 
nie byďż˝ pewien, czy naprawdďż˝ coďż˝ sďż˝yszaďż˝.

To zapewne przemďż˝wiďż˝ duch mroku — snuďż˝o mu siďż˝ po rozpalonej gďż˝owie. — 

Istota mroku... istota...

Wychylaďż˝a siďż˝ z ciemnoďż˝ci, nieodgadniona, ciemna jak one, kuszďż˝ca. Wzywaďż˝a 

go.

Trzeba wylďż˝dowaďż˝ — pomyďż˝laďż˝. — Do licha, mam gorďż˝czkďż˝.
Zakrďż˝t. Prďż˝d spycha ďż˝odzie pod prawy brzeg.
ďż˝Ben — da! Ben — da!" jak przez watďż˝ w uszach.
A przecieďż˝ tam na lewo wyraďż˝nie sďż˝ychaďż˝ ciche stďż˝pania.
O sto metrďż˝w? Niemoďż˝liwe! Znďż˝w zakrďż˝t.
Trzeba wylďż˝dowaďż˝ — myďż˝li kapitan. — Za tďż˝ kďż˝odďż˝. Za tďż˝ kďż˝pkďż˝ 

krzakďż˝w. Nie: za nastďż˝pnym zakrďż˝tem.

Ciemno�� pochďż˝ania wszystko. Na brzegu zaďż˝ czai siďż˝ tajemnica.
Cicho. Pirogi sunďż˝ po gďż˝adkiej, czarnej wodzie.
I   nagle   spoza   trzcin   kryjďż˝cych   pďż˝ytkďż˝   zatokďż˝   bucha   rozsadzajďż˝cy   ciszďż˝ 

wrzask, zgieďż˝k, tumult!

Pďż˝onďż˝ ognie. W ich blasku widaďż˝ nisko przykucniďż˝te chaty z trawy i rozwieszone 

sieci. A miďż˝dzy nimi tďż˝um czarnych, wrzeszczďż˝cy, wyrzucajďż˝cy w gďż˝rďż˝ dďż˝ugie 
ramiona, potrzďż˝sajďż˝cy oszczepami, miotajďż˝cy siďż˝ w paroksyzmie szaďż˝u, radoďż˝ci, 
strachu, gniewu czy moďż˝e rozpaczy, ktďż˝ to odgadnie?

Doktor   Knoll   staje   przed   swym   namiotem   na   bambusowym   pomoďż˝cie   i   milczy 

wskazujďż˝c wyciďż˝gniďż˝tďż˝ rďż˝kďż˝ brzeg.

Dzioby z��czonych czďż˝en zarywajďż˝ siďż˝ w miďż˝kki iďż˝.
Wtedy wszystko zamiera w bezruchu. Nawet ogieďż˝ zdaje siďż˝ przygasaďż˝, a wielki 

wďż˝dz m'putu w nocy wychodzi z rzeki, wďż˝aďż˝nie tak, jak o tym mďż˝wiďż˝y dawne 
przepowiednie.

Walďż˝   siďż˝   przed   nim   na   twarz,   zakrywajďż˝   dďż˝oďż˝mi   oczy,   pďż˝aczďż˝   ze 

wzruszenia. A on idzie z rďż˝kďż˝ wzniesionďż˝, jak staďż˝, kiedy go ujrzeli w mroku.

9

 A 1 1 i s e  — przyjazny okrzyk, wyraďż˝ajďż˝cy pozdrowienie lub powitanie. 

N ' i n   j e

 — dosďż˝ownie: 

widzďż˝ was (rozumiem).

background image

Koďż˝o   zacieďż˝nia   siďż˝,   drga,   pulsuje.   Coraz   spieszniej,   coraz   gďż˝ciej   dudniďż˝ 

bďż˝bny pod dďż˝oďż˝mi czarownikďż˝w, odpowiadajďż˝c na kaďż˝dy sposďż˝b uderzenia 
inaczej. Coraz wyďż˝ej podnosi siďż˝ nosowy falset balafonďż˝w, coraz ostrzej, g��biej 
raniďż˝   piszczaďż˝ki   i   flety.   ďż˝elazne   kastaniety   przywiďż˝zane   skrzyďż˝owanymi 
ďż˝aďż˝cuszkami do dďż˝oni popďż˝dzajďż˝ rytm, przesadzajďż˝ takt, dwa takty, wpadajďż˝ 
weďż˝   znowu,   cwaďż˝ujďż˝   obok,   zostajďż˝   na   chwilďż˝   w   tyle   i   znďż˝w   klaskajďż˝ 
dďż˝wiďż˝cznie, podkreďż˝lajďż˝c dumm-damm! tam-tamďż˝w.

Muzyka przenika do ciaďż˝, tďż˝tni w nerwach i zmusza do taďż˝ca.
ďż˝Oh! — Oh! — Oh! — Oh!" wyrywa siďż˝ z tďż˝umu i po kaďż˝dym okrzyku maleje 

ďż˝rednica krďż˝gu.

Pďż˝onďż˝ce,   nabiegďż˝e   krwiďż˝   oczy   przylepione   spojrzeniem   do   ciaďż˝   miotanych 

konwulsjami   taďż˝ca.   Szybkie,   spazmatyczne   oddechy.   Spocone,   wilgotne   ramiona   i 
lďż˝dďż˝wie,   grzbiety,   brzuchy,   boki,   stďż˝oczone,   przylegajďż˝ce   ciasno  do  siebie.   Ostra, 
doprowadzajďż˝ca   do   zawrotu   gďż˝owy   woďż˝   tďż˝umu   czarnych.   Rozsadzone   nozdrza, 
bďż˝yskajďż˝ce zďż˝by, migoty blasku ognia na sprďż˝onych miďż˝niach. Rytm pulsujďż˝cej 
krwi, gďż˝stej, gorďż˝cej, lepkiej.

ďż˝Oh! - Oh!"
Prďż˝dzej!   Prďż˝dzej!   Stopy   przebierajďż˝   w   miejscu,   grzebiďż˝   w   piasku,   drgajďż˝, 

wybiegajďż˝ naprzďż˝d wyrywajďż˝c nowych tancerzy z krďż˝gu widzďż˝w. Potem, szeroko 
rozstawione, wrastajďż˝ w ziemiďż˝. Rozkoďż˝ysane kolana porywajďż˝ za sobďż˝ uda, biodra, 
brzuch. Gďż˝owy nieruchomiejďż˝; tylko wysuniďż˝te szczďż˝ki kďż˝apiďż˝ lďż˝niďż˝cymi 
zďż˝bami, pďż˝ki nie zatnďż˝ siďż˝ w histerycznym skurczu.

Wtedy zaczyna taďż˝czyďż˝ sam korpus. Zdaje siďż˝ nie mieďż˝ koďż˝ci: wije siďż˝ jak 

w��, kurczy siďż˝ i rozkurcza, rzuca siďż˝ na boki, skrďż˝ca siďż˝ jak przydeptany robak, 
szaleje.

Nagle porwane tym szaleďż˝stwem ramiona wylatujďż˝ w przestrzeďż˝. Sďż˝ wszďż˝dzie; 

uwielokrotniajďż˝ siďż˝, podskakujďż˝, uciekajďż˝, goniďż˝ siďż˝ nawzajem i omijajďż˝; sďż˝ 
raz nad gďż˝owďż˝, raz miďż˝dzy kolanami, kr��� dokoďż˝a bioder, lecďż˝ w gďż˝rďż˝, 
ginďż˝ gdzieďż˝ i odnajdujďż˝ siďż˝ znowu.

W gardďż˝ach gotuje siďż˝, rzďż˝zi, roďż˝nie wrzask zduszony skurczem krtani.
Szaleďż˝stwo cwaďż˝uje po ďż˝yďż˝ach, rozsadza serca, huraganem wali przez mďż˝zgi, a 

dokoďż˝a popďż˝dzajďż˝, goniďż˝, naglďż˝ tam-tamy i piszczaďż˝ki.

ďż˝Oh! - Oh! - Oh! Oh!"
Nie   moďż˝na   przez   dďż˝uďż˝szy   czas   bezkarnie   tego   sďż˝uchaďż˝   i   patrzeďż˝   na   to 

stojďż˝c z rďż˝koma opartymi na zgiďż˝tych kolanach, jeďż˝li choďż˝ raz poddaďż˝o siďż˝ 
dobrowolnie dziaďż˝aniu magii. Szaleďż˝stwo jest zaraďż˝liwe: wdziera siďż˝ przemocďż˝ do 
nerwďż˝w, opanowuje umysďż˝, przenika do krwi i zagarnia w swďż˝ wďż˝adzďż˝ instynkt.

Knoll wiedziaďż˝ o tym, ale nie znalazďż˝ do�� siďż˝, aby siďż˝ broniďż˝: patrzyďż˝.
Z wolna, w miarďż˝ jak rytm taďż˝ca opanowywaďż˝ jego odruchy, traciďż˝ poczucie 

rzeczywistoďż˝ci. Zapomniaďż˝, skďż˝d siďż˝ tu wzi�� i kim jest. W gďż˝owie miaďż˝ 
pustkďż˝ huczďż˝cďż˝ tylko falami dďż˝wiďż˝kďż˝w, ktďż˝re przelewaďż˝y mu siďż˝ przez 
mďż˝zg coraz potďż˝niejszym, nieodpartym pragnieniem rytmicznego ruchu, w oczach zaďż˝ 
sk��biony obraz pďż˝omieni ognisk, czarnych drgajďż˝cych ciaďż˝, rozlatanych rďż˝k i 
nďż˝g, ktďż˝re pďż˝ynďż˝y kipiďż˝cym wirem.

W   jakimďż˝   bďż˝ysku   chwilowego   ocknienia   usďż˝yszaďż˝   swďż˝j   wďż˝asny   krzyk   i 

zdaďż˝ sobie sprawďż˝, ďż˝e bierze udziaďż˝ w tej orgii, ale to przeraďż˝ajďż˝ce wraďż˝enie 

background image

rozpďż˝ynďż˝o siďż˝ natychmiast w nowej fali szaleďż˝stwa.

Byďż˝   z��czony   potďż˝nym   prďż˝dem   z   czeredďż˝   opďż˝tanych   Murzynďż˝w. 

Ulegďż˝ mu i teraz, gdy juďż˝ w to zostaďż˝ wciďż˝gniďż˝ty, jego umysďż˝ ogarn�� mrok 
zapomnienia. Miďż˝nie dziaďż˝aďż˝y bez woli, z gardďż˝a dobywaďż˝ siďż˝ ryk, a w piersi 
wstawaďż˝ pierwotny, rozpierajďż˝cy ďż˝ebra spazm szczďż˝liwej, wyzwolonej bestii.

Musiaďż˝ teraz taďż˝czyďż˝ i krzyczeďż˝. Nie mďż˝gďż˝. nie miaďż˝ siďż˝y wyďż˝amaďż˝ 

siďż˝   z   magicznego   rytmu,   ktďż˝ry   opanowaďż˝   go   caďż˝kowicie,   zamkn��   siďż˝ 
dokoďż˝a niego, sparaliďż˝owaďż˝ mu wolďż˝ i wďż˝adzďż˝ na sobďż˝ samym. Czuďż˝ tylko 
pierwotnďż˝ potrzebďż˝ uniesienia, ekstazy, szaďż˝u. Zapadďż˝ w mrok, zanurzyďż˝ siďż˝ w 
tďż˝ otchďż˝aďż˝ i trwaďż˝ w niej aďż˝ do zupeďż˝nego omdlenia.

*

Obudziďż˝ siďż˝ z gďż˝owďż˝ ciďż˝kďż˝ i hukiem tysiďż˝ca mďż˝otďż˝w w uszach. Byďż˝ 

na pďż˝ ďż˝ywy z wyczerpania i z trudem staraďż˝ siďż˝ skleciďż˝ rozbite myďż˝li, ktďż˝re 
snuďż˝y siďż˝ w tumanach ob��dnego czadu. Jak przez gďż˝stďż˝ mg�� widziaďż˝ 
siedzďż˝ce dokoďż˝a postacie i rozmawiaďż˝ z nimi jak we ďż˝nie, pijďż˝c cotha

10

, aby siďż˝ 

otrze�wi�.

Nigdy   potem   nie   byďż˝   zupeďż˝nie   pewien,   czy   to   nie   byďż˝   tylko   mďż˝czďż˝cy, 

dziwaczny   sen.   Nigdy   nie   zdoďż˝aďż˝   sobie   przypomnieďż˝,   jak   dalece   zaangaďż˝owaďż˝ 
swďż˝j honor w te sprawy, ile obiecaďż˝ wodzom Bantu i czy rzeczywiďż˝cie przyznaďż˝, ďż˝e 
jest tym, ktďż˝rego oczekujďż˝.

Wielka   Rada   Wďż˝adcďż˝w,   w   ktďż˝rej   braďż˝   udziaďż˝,   stanowiďż˝a   w   jego 

wspomnieniach zakoďż˝czenie czegoďż˝ potwornego, co dziaďż˝o siďż˝ przedtem. Wynikaďż˝a 
stďż˝d   konieczno��   pewnych   przyrzeczeďż˝,   przyjďż˝cia   na   siebie   zobowiďż˝zaďż˝   i 
natychmiastowego dziaďż˝ania.

Wszystko   to   w   umyďż˝le   doktora   pozostawiďż˝o   tylko   mďż˝tny,   zaďż˝miony   obraz 

oderwanych sytuacji, s��w i niedomďż˝wieďż˝, ktďż˝re ďż˝ďż˝czyďż˝y siďż˝ -ciďż˝gle z 
imieniem M'Bai; nabierajďż˝c przez to samo szczegďż˝lnego znaczenia.

Nie chodziďż˝o tu o zwykďż˝y hazard, w ktďż˝rym moďż˝na straciďż˝ ďż˝ycie, lecz raczej 

o   przedsiďż˝wziďż˝cie   gro��ce   utratďż˝   honoru.   Wďż˝aďż˝ciwie   nic   nie   zmuszaďż˝o 
Knolla do wdawania siďż˝ w tďż˝ awanturďż˝: ryzyko (ryzyko honoru, a nie ďż˝ycia) byďż˝o 
tego rodzaju, ďż˝e dzielny czďż˝owiek mďż˝gďż˝ go nie podejmowaďż˝, nie naraďż˝ajďż˝c 
siďż˝ przy tym na zarzut tchďż˝rzostwa.

Pami��   Knolla   z   ca��   jasnoďż˝ciďż˝   siďż˝gaďż˝a   dopiero   chwili,   w   ktďż˝rej 

nastďż˝piďż˝ nagďż˝y popďż˝och po pierwszych strzaďż˝ach z angielskiej szalupy.

Dwa   pociski   maďż˝ego   dziaďż˝a   rozerwaďż˝y   siďż˝   nad   chatami   wioski,   po   czym 

zapanowaďż˝a krďż˝tka chwila milczďż˝cego zdumienia, aby rozpa�� siďż˝ w nagďż˝ym 
wrzasku trwogi.

Od   strony   rzeki   dďż˝ugimi   seriami   krztusiďż˝   siďż˝   karabin   maszynowy,   cyknďż˝y   w 

piasek kule i posypaďż˝y siďż˝ z krzakďż˝w liďż˝cie. Chmara ludzi wyroiďż˝a siďż˝ z chat, z 
zaroďż˝li, spomiďż˝dzy drzew. Biegali krzyczďż˝c i padali na ziemiďż˝ broczďż˝c krwiďż˝.

Potem w nieopisanym popďż˝ochu uciekli w g��b puszczy skaczďż˝c jak maďż˝py, 

10

 Cotha — gorzki wywar zawierajďż˝cy kokainďż˝.

background image

czepiajďż˝c siďż˝ zwisajďż˝cych lian i nurkujďż˝c w trawie.

U  dogasajďż˝cego  ogniska zostaďż˝  tylko  Knoll,  sam jeden. Wieďż˝  paliďż˝a  siďż˝  w 

ďż˝wietle poranka i dudniďż˝ bas dziaďż˝ka z szalupy.

Nieco pďż˝niej doktor zobaczyďż˝ mundur angielskiego oficera na tle nisko ďż˝cielďż˝cych 

siďż˝ dymďż˝w pogorzeliska i wreszcie zacz�� myďż˝leďż˝ i rozumowaďż˝ normalnie.

Na obronďż˝ byďż˝o za pďż˝no; oddziaďż˝ wojsk angielskich min�� zgliszcza wioski 

przecinajďż˝c odwrďż˝t, a dwaj oficerowie zbliďż˝ali siďż˝ do Knolla z krďż˝tkimi karabinami 
w   rďż˝ku.   Zresztďż˝   byďż˝   tak   rozbity   fizycznie,   ďż˝e   nie   mďż˝gďż˝by   ani   stawiďż˝ 
jakiegokolwiek oporu, ani teďż˝ prďż˝bowaďż˝ uciec.

Wstaďż˝   wiďż˝c   tylko   i   z   truciem   trzymajďż˝c   siďż˝   na   nogach   oczekiwaďż˝   na 

zdumionych tym spotkaniem Anglikďż˝w.

Potem, odmďż˝wiwszy stanowczo wszelkich wyjaďż˝nieďż˝ co do przyczyn, jakie go tu 

sprowadziďż˝y, oďż˝wiadczyďż˝, ďż˝e jest niemieckim lekarzem wojskowym i wymieniďż˝ 
swoje nazwisko. Pozwoliďż˝ zaprowadziďż˝ siďż˝ do szalupy i usn�� natychmiast, gdy 
tylko pozwolono mu siďż˝ poďż˝oďż˝yďż˝.

Byďż˝ tak otďż˝piaďż˝y i zrezygnowany, ďż˝e nawet nie pomyďż˝laďż˝ o tym, jakie skutki 

dla   niego   i   dla   dalszych   losďż˝w   grupy   operacyjnej,   do   ktďż˝rej   go   wysďż˝ano,   bďż˝dzie 
miaďż˝   fakt   wziďż˝cia   go   do   niewoli.   Dopiero   o   wiele   pďż˝niej   zacz��   siďż˝ 
zastanawiaďż˝ nad swojďż˝ odpowiedzialnoďż˝ciďż˝ za to, co siďż˝ staďż˝o.

Wďż˝wczas   znďż˝w   doznaďż˝   uczucia   rozdwojenia;   znďż˝w   uďż˝wiadomiďż˝   sobie 

konflikt pomiďż˝dzy tym, do czego zmierzaďż˝o jego przeznaczenie, a tym, co narzucaďż˝a mu 
przynaleďż˝no�� rasowa i kulturalna. Przewidywaďż˝, ďż˝e nadejdzie chwila, w ktďż˝rej 
bďż˝dzie   musiaďż˝   wybraďż˝   miďż˝dzy   tymi   dwoma   czynnikami,   zwiďż˝zujďż˝c   siďż˝   na 
zawsze z jednym z nich. Wiedziaďż˝, ďż˝e ten wybďż˝r bďż˝dzie oznaczaďż˝ zerwanie ze 
ďż˝wiatem biaďż˝ych albo wyrzeczenie siďż˝ pociďż˝gajďż˝cych marzeďż˝ i planďż˝w wraz z 
utratďż˝ wďż˝asnej godnoďż˝ci i wiary w siebie, w swojďż˝ warto��, w swďż˝j honor, w 
cel ďż˝ycia.

background image

3

Wczesny paďż˝dziernikowy zmierzch zapadaďż˝ nad prostymi ulicami przedmieďż˝cia i 

gďż˝stniaďż˝   szybko,   zatapiajďż˝c   w   chďż˝odnym,   szarym   b��kicie   ostatnie, 
jednopiďż˝trowe   domki   z   czerwonej   cegďż˝y.   Dalej   czerniaďż˝a   brama   z   ďż˝elaznych 
prďż˝tďż˝w i ogrodzenie z kolczastego drutu okalajďż˝ce wielkďż˝ przestrzeďż˝ warsztatďż˝w, 
stoczni,   skďż˝adďż˝w   i   hangarďż˝w.   Przy   bramie   ďż˝wieciďż˝a   samotna   ďż˝ďż˝ta 
ďż˝arďż˝wka, a mdďż˝y blask przesďż˝czaďż˝ siďż˝ z okna wartowni, wyďż˝awiajďż˝c z cienia 
czteroramienny koďż˝owrďż˝t przejďż˝cia.

Jeszcze   dalej,   za   kolczastym   drutem,   sterczaďż˝   wysoki,   dymiďż˝cy   obficie   komin   z 

czerwonym punkcikiem ostrzegawczej lampki na szczycie i zdawaďż˝ siďż˝ patrzeďż˝ z gďż˝ry 
na wygiďż˝te dachy fabrycznych hal, dudniďż˝cych stďż˝umionym ďż˝omotem i zgieďż˝kiem 
udrďż˝czonego   metalu,   na   szeregi   ďż˝le   oďż˝wietlonych   okien   z   maďż˝ymi,   okopconymi 
szybkami, na dďż˝ugie budynki biur i pracowni.

Na   bocznicy   kolejowej   o   poďż˝yskliwych   wypolerowanych   szynach   staďż˝y   wagony 

towarowe ziejďż˝ce pustkďż˝ spoza rozsuniďż˝tych drzwi i cichutko syczaďż˝ stary parowďż˝z, 
obojďż˝tnie patrzďż˝c karbidowymi reflektorami na zawalonďż˝ pakami rampďż˝.

Gdzieďż˝   w   mroku   pojďż˝kiwaďż˝   arkusz   zardzewiaďż˝ej   falistej   blachy,   wyrwany 

wiatrem ze ďż˝ciany baraku. Migotaďż˝y rzďż˝dy lamp na drewnianych sďż˝upach.

Wtem   nad   jednďż˝   z   hal   warsztatowych   ukazaďż˝   siďż˝   wykrzyknik   biaďż˝ej   pary   i 

rozlegďż˝ siďż˝ ryk syreny. Trwaďż˝ dďż˝ugo, a potem zgasďż˝ nagle, zostawiajďż˝c po sobie 
dďż˝wiďż˝czďż˝cy w uszach odgďż˝os, niby ďż˝lad rozwiewajďż˝cy siďż˝ w stďż˝umionym 
zgieďż˝ku pracy.

Nic siďż˝ jednak nie zmieniďż˝o za kolczastym drutem. Jak przedtem syczaďż˝ parowďż˝z, 

jďż˝czaďż˝ pďż˝at blachy i jednostajnym stukiem, zgrzytem i warczeniem skarďż˝yďż˝ siďż˝ 
metal  w  zamkniďż˝tych  wnďż˝trzach   warsztatďż˝w.   Sygnaďż˝   nie  byďż˝  przeznaczony  dla 
robotnikďż˝w zza ogrodzenia: wzywaďż˝ drugďż˝ zmianďż˝ roboczych brygad z miasta.

Tymczasem ulica miďż˝dzy ceglanymi domkami byďż˝a nadal prawie pusta. Tylko jeden 

czďż˝owiek szedďż˝ spiesznie w stronďż˝ ďż˝elaznej bramy, dopalajďż˝c po drodze papierosa. 
Rzuciďż˝ go przed wejďż˝ciem i starannie zadeptaďż˝ ďż˝arzďż˝cďż˝ siďż˝ iskrďż˝.

Nie byďż˝ robotnikiem. W mdďż˝ym ďż˝wietle wartowni ukazaďż˝a siďż˝ jego wysoka, 

niezwykle chuda postaďż˝ w mundurze oficerskim z naszywkami lekarza.

Stojďż˝cy na posterunku ďż˝oďż˝nierz sprawdziďż˝ przepustkďż˝:
ďż˝Kapitan dr Henryk Knoll ma prawo wstďż˝pu na teren warsztatďż˝w o kaďż˝dej porze. 

Podpis. Piecz��. Data: 10 VIII 1917".

,,W porzďż˝dku" zasalutowaďż˝ wartownik.
Doktor Knoll min�� bramďż˝ i skierowaďż˝ siďż˝ w g��b zabudowaďż˝, w tďż˝ 

stronďż˝, gdzie u skraju lotniska staďż˝y jeden obok drugiego wielkie, rozkraczone doki stoczni 

background image

sterowcowych   i   sterczaďż˝y   pďż˝kate   czopy   ukrytych   pod   ziemiďż˝   zbiornikďż˝w   wodoru 
okolone barierďż˝.

Na wszystkich budynkach czerniaďż˝y napisy: ďż˝Palenie surowo wzbronione. Ostroďż˝nie 

z ogniem".

Doktor Knoll otworzyďż˝ drzwiczki jednego z hangarďż˝w i wszedďż˝ do ďż˝rodka.
Mimo   zapalonych   lamp   panowaďż˝   tam   pďż˝mrok,   w   ktďż˝rym   trudno   byďż˝o   zrazu 

rozrďż˝niďż˝ cokolwiek.

Doktor stan�� za progiem i rozejrzaďż˝ siďż˝.
Na   ďż˝rodku   hali   montaďż˝owej,   wypeďż˝niajďż˝c   w   trzech   czwartych   jej   wnďż˝trze, 

staďż˝ na niskich platformach olbrzymi szkielet  sterowca. Jego potďż˝ny kil dďż˝ugoďż˝ci 
dwustu metrďż˝w wyglďż˝daďż˝ jak most wiszďż˝cy o trďż˝jkďż˝tnej podstawie. Biegnďż˝cy 
przez jego ďż˝rodek pokďż˝ad z blachy aluminiowej potďż˝gowaďż˝ jeszcze to wraďż˝enie.

Po obu stronach, przytulone do spodu olbrzyma, wisiaďż˝y cztery gondole jak wielkie 

torpedy   lďż˝niďż˝ce   ďż˝wieďż˝ym   lakierem.   Ich   luki   wyjďż˝ciowe   ďż˝ďż˝czyďż˝y   siďż˝   z 
pomostem   kilku   wďż˝skimi   trapami,   obok   ktďż˝rych   zaczynaďż˝y   siďż˝   klatki   drabin   do 
gďż˝rnej platformy.

Piďż˝ta, nieco wiďż˝ksza gondola, stanowiďż˝ca zakoďż˝czenie krďż˝gosďż˝upa caďż˝ej 

konstrukcji, kryďż˝a siďż˝ tuďż˝ pod rufďż˝ sterowca i  po��czona byďż˝a z kabinďż˝ 
rďż˝cznego mechanizmu sterowego umieszczonďż˝ wewnďż˝trz pionowego statecznika.

Z   kaďż˝dej   gondoli   szczerzyďż˝   zagiďż˝te   w   dďż˝   wyloty   rur   wydechowych 

dwustuczterdziestokonny silnik i czerniaďż˝o z tyďż˝u nieruchome ďż˝migďż˝o.

Tylko   wielka   gondola   nawigacyjna   nie   byďż˝a   zaopatrzona   w   motor.   Przez   jej 

poďż˝yskujďż˝ce   szyby   widaďż˝   byďż˝o;   koďż˝o   sterowe   i   tablice   przyrzďż˝dďż˝w   oraz 
zasuwane drzwi maďż˝ych kajut w tyle. Pod spodem sterczaďż˝ guz amortyzatora z brzuchatym 
pneumatykiem koďż˝a do poďż˝owy ukrytego wewnďż˝trz.

Nad kilem, wspierajďż˝c siďż˝ na nim jak na potďż˝nym dďż˝wigarze, aďż˝ pod wysoki jak 

w   katedrze   strop   doku   wyrastaďż˝a   dwudziestoczterokďż˝tna   konstrukcja   kadďż˝uba: 
szesnaďż˝cie komďż˝r gazowych ogďż˝lnej objďż˝toďż˝ci sze��dziesiďż˝t osiem i pďż˝ 
tysiďż˝ca metrďż˝w szeďż˝ciennych.

Na   spďż˝aszczonym   grzbiecie   potwora,   w   obramowaniu   niskich   galeryjek,   leďż˝aďż˝y 

gďż˝rne platformy obronne z czterema obrotnicami do karabinďż˝w maszynowych.

Tu i ďż˝wdzie, poprzyczepiani do rur i ďż˝ciďż˝gien stalowych powietrznego okrďż˝tu jak 

muchy do wielkiego kosza, pracowali ludzie. Spawacze w ciemnych okularach wodzili po 
ďż˝ebrach   sterowca   ďż˝ďż˝dďż˝ami   pďż˝onďż˝cego   tlenu;   nitownicy   opukiwali   z��cza 
mďż˝otkami;   ďż˝lusarze   wygďż˝adzali   szwy;   monterzy   dokrďż˝cali   gwinty,   regulowali 
ďż˝ciďż˝gacze   i   zabezpieczali   sworznie,   na   ktďż˝rych   pďż˝niej   werkmistrze   zawieszali 
trďż˝jkďż˝tne blaszki z wyciďż˝niďż˝tďż˝ datďż˝ i rozpoznawczym znakiem brygady roboczej.

Wszďż˝dzie ďż˝wieciďż˝y przenoďż˝ne lampy na dďż˝ugich kablach. Wszďż˝dzie krďż˝cili 

siďż˝   mechanicy,   stolarze,   tapicerzy,   szwaczki,   malarki,   kowale,   ďż˝lusarze,   spawacze. 
Przesuwali siďż˝ w dole i w gďż˝rze wzdďż˝uďż˝ rusztowania otaczajďż˝cego sterowiec z obu 
stron, zawisali wewnďż˝trz na dďż˝wigarach i zastrzaďż˝ach, pracowali pod kilem, wychylali 
siďż˝   z   lukďż˝w   gondoli,   biegali   po   pomostach,   kr��yli   na   gďż˝rnych   platformach   z 
b��dnymi ognikami ďż˝arďż˝wek u pasa jak ďż˝wiďż˝tojaďż˝skie robaczki.

Pod ich rďż˝kami olbrzymim szkieletem balonu zdawaďż˝ siďż˝ wstrzďż˝saďż˝ dreszcz. 

Skrzyp, jazgot, zgrzyt ďż˝elaza, chrobot duralu, jďż˝kliwy werbel mďż˝otkďż˝w, stďż˝kanie 
nitowanych   z��czy,   syk   pďż˝onďż˝cego   tlenu,   wypryski   ognia,   iskry,   ciďż˝ki   kurz 

background image

opiďż˝kďż˝w, pisk wiercďż˝cych ďż˝widrďż˝w i gwar gďż˝osďż˝w bijďż˝cy pod wysoki strop! 
Zgieďż˝k szybkiej, gorďż˝czkowej pracy.

Knoll staďż˝ i patrzyďż˝ w gďż˝rďż˝. Zaledwie mďż˝gďż˝ uwierzyďż˝, ďż˝e ten kolos juďż˝ 

wkrďż˝tce zdoďż˝a unie�� siďż˝ w powietrze, aby poďż˝eglowaďż˝ w dalekďż˝ drogďż˝ na 
poďż˝udnie. Myďż˝laďż˝, co zastanie u celu tej wyprawy: czy go tam jeszcze oczekujďż˝? Nie 
w sztabie Czarnego Korpusu, lecz w niezliczonych wioskach murzyďż˝skich, nad brzegami 
niedostďż˝pnych   rzek,   wďż˝rďż˝d   puszczy,   na   plantacjach,   w   kopalniach,   w   miastach   i   w 
portach,   gdzie   rozprzestrzeniaďż˝y   siďż˝   jego   dawne   wpďż˝ywy   i   gdzie   pozostawiďż˝ 
zaufanych ludzi.

Wtem z zamyďż˝lenia wyrwaďż˝ go czyjďż˝ bliski gďż˝os.
— Dobry wieczďż˝r, doktorze. Dobrze, ďż˝e pan przyszedďż˝ teraz. Za kwadrans bďż˝dzie 

przerwa.

Knoll uďż˝cisn�� szeroko rozwartďż˝ dďż˝oďż˝.
— Dobry wieczďż˝r, komendancie.
Komandor podporucznik Eckholt wydaďż˝ mu siďż˝ niezwykle poruszony. Jego twarz o 

regularnych,   mďż˝skich   rysach   i   ciemnoszarych   oczach   rozjaďż˝niaďż˝   uďż˝miech.   Doktor 
uďż˝miechn�� siďż˝ takďż˝e.

— Zdaje mi siďż˝, ďż˝e otrzymaďż˝ pan jak�� pomyďż˝lnďż˝ wiadomo�� — 

powiedziaďż˝.

Eckholt twierdzďż˝co skin�� gďż˝owďż˝.
— Zgadďż˝ pan: przyszďż˝a moja nominacja. Knoll ucieszyďż˝ siďż˝ szczerze.
— Gratulujďż˝ — powiedziaďż˝. — Serdecznie gratulujďż˝! Komendant uj�� go pod 

ramiďż˝.   Staďż˝   siďż˝   rozmowny   jak   nigdy   przedtem;   niemal   wylewny.   Mďż˝wiďż˝ 
oczywiďż˝cie   o   sterowcu,   ktďż˝rym   juďż˝   na   pewno   miaďż˝   dowodziďż˝.   Obliczaďż˝,   co 
jeszcze pozostaďż˝o do wykonania i jak dďż˝ugo potrwajďż˝ roboty wykoďż˝czeniowe.

Szkielet miaďż˝ byďż˝ gotďż˝w ostatecznie za tydzieďż˝. Balonety leďż˝aďż˝y juďż˝ w 

magazynie stoczni, a ich zawieszenie w komorach gazowych mogďż˝o nastďż˝piďż˝ w ciďż˝gu 
trzech   zmian   roboczych   jednej   doby.   Potem   obciďż˝gniďż˝cie,   sklejenie   i   zamocowanie 
powďż˝oki   zewnďż˝trznej.   Wreszcie   napeďż˝nienie   balonetďż˝w   gazem,   prďż˝by   na 
szczelno�� i loty prďż˝bne.

— To nie powinno potrwaďż˝ dďż˝uďż˝ej niďż˝ trzy tygodnie — oďż˝wiadczyďż˝. — Za 

miesiďż˝c bďż˝dziemy juďż˝ w drodze.

Od samego poczďż˝tku miaďż˝ wielkďż˝ ochotďż˝ wzi�� udziaďż˝ w tej wyprawie; 

cďż˝   dopiero   niďż˝   dowodziďż˝!   ďż˝miaďż˝o��   przedsiďż˝wziďż˝cia   zapalaďż˝a   jego 
wyobraďż˝niďż˝:   osiem   tysiďż˝cy   kilometrďż˝w   lotu,   ponad   trzy   doby   w   powietrzu!   W 
porďż˝wnaniu z takim rejsem wypady bombowe nad Londyn zaiste mogďż˝y siďż˝ wydaďż˝ 
zwyk�� przejaďż˝dďż˝kďż˝.

—  Gdy  droga  zostanie  przez  nas  utorowana,  naczelne  dowďż˝dztwo z  pewnoďż˝ciďż˝ 

wyďż˝le dalszďż˝ pomoc — myďż˝laďż˝ gďż˝oďż˝no. — To moďż˝e odwrďż˝ciďż˝ sytuacjďż˝ 
w Afryce. Odsiecz z Niemiec drogďż˝ powietrznďż˝! Wyobraďż˝am sobie, jakie miny zrobiďż˝ 
Anglicy, gdy pewnego piďż˝knego dnia Czarny Korpus ruszy do generalnego natarcia, a potem 
wkroczy na ich wďż˝asne terytoria !

Doktor   sďż˝uchaďż˝   w   milczeniu.   Wydawaďż˝   siďż˝   roztargniony   czy   teďż˝ 

pogr��ony we wďż˝asnych myďż˝lach.

— Nie podziela pan mego... hm... zapaďż˝u — zauwaďż˝yďż˝ Eckholt — czy teďż˝ jest 

pan dziďż˝ szczegďż˝lnie opanowany? Przecieďż˝ to paďż˝skie dzieďż˝o ta wyprawa. Niech 

background image

pan siďż˝ nie dziwi, ďż˝e mnie trochďż˝ ponosi — dodaďż˝ spoglďż˝dajďż˝c z ukosa na Knolla. 
— Z panem mogďż˝ mďż˝wiďż˝ otwarcie.

— Zupeďż˝nie — potwierdziďż˝ Knoll.
— Widzi pan, wiem, ďż˝e to bďż˝dzie moje ostatnie dowďż˝dztwo w tej wojnie, bo L-59 

po wylďż˝dowaniu w Afryce nigdy wiďż˝cej nie poleci. A jednak, no, nie zamieniďż˝bym siďż˝ 
z nikim!

—   Nie   o   tym   myďż˝laďż˝em   —   odrzekďż˝   Knoll.   —   Pan   nie   wie,   nie   moďż˝e   pan 

wiedzieďż˝,   jak   tam   jest.   Nie   zna   pan   tych   ludzi,   ktďż˝rym   chcďż˝   pomďż˝c,   ktďż˝rych 
chciaďż˝bym uratowaďż˝. Moďż˝e nie wďż˝oďż˝yďż˝by pan tyle energii, tyle pracy w tďż˝ 
sprawďż˝, gdyby pan wiedziaďż˝...

— Przecieďż˝ nasi oficerowie... — zacz�� Eckholt, ale Knoll mu przerwaďż˝:
— Mďż˝wiďż˝ o Murzynach. Zresztďż˝ sam ich pan zobaczy i moďż˝e pan teďż˝ zrozumie, 

jaka odpowiedzialno�� ci��y na mnie, na nas — poprawiďż˝ siďż˝.

Eckholt niezbyt jasno pojmowaďż˝, o co mu wďż˝aďż˝ciwie chodzi. Chciaďż˝ o coďż˝ 

zapytaďż˝, ale odďż˝oďż˝yďż˝ to na pďż˝niej, bo wďż˝aďż˝nie od strony biura ruchu szedďż˝ 
ku nim inďż˝ynier Ludwig ze zwojem niebieskiej kalki pociďż˝tej sieciďż˝ biaďż˝ych linii i 
upstrzonej kolumnami cyfr.

Zaczďż˝li   omawiaďż˝   jakieďż˝   sprawy   techniczne,   ktďż˝re   wymagaďż˝y   jeszcze 

wyjaďż˝nieďż˝.   Doktor   przy��czyďż˝   siďż˝   do   nich   i   poszli   razem   wzdďż˝uďż˝ 
rusztowaďż˝ doku, aby obejrzeďż˝ szczegďż˝y na miejscu.

Chodziďż˝o   o   kabinďż˝   we   wnďż˝trzu   statecznika   pionowego.   Byďż˝a   tam   klitka   z 

pokďż˝adem,   dwa   na   trzy   metry,   zwďż˝ajďż˝ca   siďż˝   ku   gďż˝rze,   ale   bardzo   wysoka. 
Mieďż˝ciďż˝   siďż˝   w   niej   rďż˝czny   mechanizm   sterowy   na   wypadek   uszkodzenia 
g��wnego steru kardanowego

11

.

Nie zajmowaďż˝o to wiele miejsca i Eckholt juďż˝ dawniej wyraziďż˝ ďż˝yczenie, aby 

wbudowaďż˝ po obu stronach tego pomieszczenia karabiny maszynowe, ktďż˝re znakomicie 
mogďż˝yby osďż˝aniaďż˝ sterowiec z tyďż˝u.

Ludwig   dowodziďż˝,   ďż˝e   nie   moďż˝na   tego   zrobiďż˝,   poniewaďż˝   wodďż˝r, 

spďż˝ywajďż˝cy podczas lotu sterowca z jego powierzchni, wďż˝aďż˝nie dokoďż˝a pionowego 
statecznika   tworzy   najbardziej   gďż˝stďż˝,   ďż˝atwo   zapalnďż˝   strugďż˝   opďż˝ywu.   Eckholt 
natomiast upieraďż˝ siďż˝ przy swoim ďż˝ďż˝daniu.

— Angielskie sterďż˝wce majďż˝ karabin maszynowy tak wďż˝aďż˝nie umieszczony.
Dyskutowali   przez   dďż˝uďż˝szy   czas.   Prďż˝bowali   rozwiďż˝zaďż˝   tďż˝   sprawďż˝   za 

pomocďż˝   dodatkowych   odwietrznikďż˝w,   ale  okazaďż˝o   siďż˝,   ďż˝e   ich   skonstruowanie   i 
wyprďż˝bowanie zajďż˝oby jeszcze kilka dni, tak ďż˝e wreszcie postanowili nie uzbrajaďż˝ 
kabiny.

—   Mam   dla   pana   prezent,   doktorze   —   powiedziaďż˝   potem   Eckholt.   —   Sto 

pi��dziesiďż˝t   kilogramďż˝w   obci��enia   i   osiem   metrďż˝w   szeďż˝ciennych 
przestrzeni w tej kabinie. Moďż˝e pan tu sobie zaďż˝adowaďż˝, co pan zechce.

To byďż˝a dobra wiadomo��. Knoll natychmiast oďż˝wiadczyďż˝, ďż˝e pomieďż˝ci 

tam lekkie ďż˝rodki opatrunkowe. Inďż˝ynier skrzywiďż˝ siďż˝ niechďż˝tnie.

— Moďż˝na by przecieďż˝ sprzďż˝t wojskowy... Zresztďż˝, jak pan chce.
W   tej   chwili   przeraďż˝liwy   gwizd   syreny   obwieďż˝ciďż˝   przerwďż˝;   druga   zmiana 

11

 

S t e r   k a r d a n o w y

 — koďż˝o sterowe, ktďż˝rego obroty przenoszone sďż˝ za pomocďż˝ kardami, 

walu. przegubowego, zwanego takďż˝e przegubem krzyďż˝owym.

background image

skoďż˝czyďż˝a pracďż˝.

Przez otwarte wrota napďż˝ywali robotnicy. Mijali siďż˝ w przejďż˝ciach i przystajďż˝c 

zamieniali po kilka s��w. Szli po dwďż˝ch i po trzech, jeden za drugim, wspinali siďż˝ na 
rusztowania   i   schodki,   wjeďż˝dďż˝ali   windami   pod   strop,   na   gďż˝rnďż˝   platformďż˝, 
rozpeďż˝zali   siďż˝   po   kratownicach,   ginďż˝li   w   ogromie   hali   jak   mrďż˝wki   w   dďż˝bowej 
karpie. Wszyscy byli podobni do siebie, wďż˝aďż˝nie jak mrďż˝wki.

Doktor wraz z Eckholtem wyszli z doku. Ogarnďż˝a ich ciemno�� przeďż˝kniďż˝ta tu i 

ďż˝wdzie   nikďż˝ym   ďż˝wiatďż˝em   ďż˝arďż˝wek   koďż˝yszďż˝cych   siďż˝   na   wysokich 
sďż˝upach w podmuchach wiatru. Szli w milczeniu aďż˝ do bramy, gdzie znďż˝w sprawdzono 
ich przepustki.

W dďż˝ugiej, pustej ulicy doktor wyj�� papieroďż˝nicďż˝.
— Nie palďż˝ — powiedziaďż˝ Eckholt, uprzedzajďż˝c jego ruch. — I pan nie bďż˝dzie 

mďż˝gďż˝ paliďż˝ w powietrzu: wodďż˝r.

— Wiem — odrzekďż˝ Knoll.
Jego chuda twarz z zapadniďż˝tymi policzkami zdawaďż˝a siďż˝ cofaďż˝ w noc i znďż˝w 

wystďż˝powaďż˝, w miarďż˝ jak pociďż˝gaďż˝ dym z ďż˝arzďż˝cego siďż˝ papierosa. Szedďż˝, 
lekko pow��czďż˝c jednďż˝ nogďż˝, nieco przygarbiony, duďż˝y, koďż˝cisty.

Co on znďż˝w mďż˝wiďż˝ o Murzynach? — usiďż˝owaďż˝ przypomnieďż˝ sobie Eckholt. 

— Jakieďż˝  sentymentalne teorie o czďż˝owieczeďż˝stwie  czarnych? Wywalanie otwartych 
drzwi — wzruszyďż˝ ramionami. — Przecieďż˝  od dawna zniesiono handel niewolnikami. 
Pďż˝niej, kiedy siďż˝ ich ucywilizuje, bďż˝dzie o czym dyskutowaďż˝. Ale dziďż˝? W czasie 
wojny?

Mijali jak�� piekarniďż˝, pod ktďż˝rďż˝ juďż˝ teraz tworzyďż˝a siďż˝ kolejka bladych, 

smutnych kobiet i starcďż˝w w oczekiwaniu na jutrzejszy chleb. Ludzie siedzieli pod murem, 
drzemiďż˝c. Niektďż˝rzy podnosili gďż˝owy na odgďż˝os krokďż˝w i tďż˝po albo nawet wrogo 
patrzyli na idďż˝cych oficerďż˝w. Kobiety miaďż˝y przy sobie maďż˝e dzieci poowijane w 
ďż˝achmany. Eckholt spojrzaďż˝ na nie przelotnie.

— Myďż˝lďż˝ — powiedziaďż˝ w zwiďż˝zku z poprzednimi refleksjami — myďż˝lďż˝, 

ďż˝e ci biedacy sďż˝ nam chyba bliďż˝si niďż˝ Murzyni w Tanganice.

Doktor wykonaďż˝ gest zniecierpliwienia.
— Te kobiety — ciďż˝gn�� komandor — posďż˝aďż˝y swoich m��w na front. Ci 

starcy oddali ojczyďż˝nie synďż˝w, a dzieci straciďż˝y ojcďż˝w. Teraz cierpiďż˝ g��d. 
Caďż˝e   Niemcy   sďż˝   gďż˝odne,   wycieďż˝czone,   ociekajďż˝ce   wďż˝asnďż˝   krwiďż˝.   A 
przecieďż˝   walczďż˝.   Przecieďż˝   zwyciďż˝ajďż˝.   Na   nas   i   na   tamtych,   ktďż˝rym   mamy 
pomďż˝c, ci��y twardy obowiďż˝zek: zachowaďż˝ dla Niemiec ten szmat bogatego kraju; 
nie   daďż˝   go   sobie   wydrzeďż˝.   Tylko   wtedy   te   ofiary   majďż˝   sens.   Tylko   wtedy   warto 
przelewaďż˝ krew, broniďż˝ siďż˝, zwyciďż˝aďż˝. Dla nich, dla tych, ktďż˝rzy zostanďż˝.

Knoll rzuciďż˝ niedopaďż˝ek papierosa.
— Widzi pan, tu nie o to chodzi — powiedziaďż˝ wolno. — Zapewne, caďż˝y sens wojny, 

o ile ta wojna ma jakiďż˝ sens, leďż˝y w przyszďż˝oďż˝ci narodu, w szczďż˝ciu przyszďż˝ych 
pokoleďż˝. Ale ja osobiďż˝cie nie wierzďż˝ w szczďż˝cie Niemiec zdobyte takimi ďż˝rodkami. 
Przypuszczam, ďż˝e wiďż˝kszo�� tych gďż˝odnych wdďż˝w i sierot  teďż˝ przestaďż˝a 
juďż˝ dawno w to wierzyďż˝. Zresztďż˝ brak wiary w zwyciďż˝stwo, przepraszam: w lepszďż˝ 
przyszďż˝o��, zbliďż˝a ich do moich Murzynďż˝w. Ale, jak powiedziaďż˝em, nie o to 
idzie. Nasi ďż˝oďż˝nierze wyruszajďż˝c na wojnďż˝ szli zdobywaďż˝ ďż˝wiat. Niemcy miaďż˝y 
siďż˝   staďż˝   wďż˝adcďż˝   Europy.   Niemcy   miaďż˝y   do   wypeďż˝nienia   ďż˝misjďż˝ 

background image

kulturalnďż˝", tak gďż˝osiďż˝y odezwy. Teraz nikt w to nie wierzy, ale pozostaďż˝a wiara w 
konieczno�� obrony. Walczymy o caďż˝o�� naszych granic, o prawo do ďż˝ycia, o 
nasze wďż˝asne miejsce wďż˝rďż˝d narodďż˝w, o to wszystko, co moďż˝emy straciďż˝. To 
stanowi ideďż˝. To moďż˝e nam daďż˝ zwyciďż˝stwo lub honorowy pokďż˝j. To daje siďż˝y do 
wytrwania zmďż˝czonym ďż˝oďż˝nierzom w okopach i gďż˝odnym kobietom w kraju.

A tam? Czy sďż˝dzi pan, ďż˝e Murzyn Bantu poszedďż˝by do kraju Wahidi, aby nad nim 

panowaďż˝?  Gzy Somalijczycy   daliby  siďż˝  ďż˝  wďż˝asnej  woli   wyrzynaďż˝  w pieďż˝   za 
Anglikďż˝w   gďż˝ralom   z   Usambara   albo   niepodlegli   Makonde   umieraliby   tysiďż˝cami   na 
febrďż˝ za Niemcďż˝w, gdyby ich do tego nie zmuszono? Czy sďż˝dzi pan, ďż˝e bodaj jeden na 
stu rozumie, o co chodzi? Niechďż˝e mi pan nie mďż˝wi, ďż˝e to dla ich dobra. Niech pan nie 
wytacza znďż˝w artylerii nabitej ďż˝lepymi ďż˝adunkami argumentďż˝w o misji kulturalnej. 
Kultura? Nasza kultura dla dzikich znad Rowumy? Sďż˝dzi pan, ďż˝e to dobrodziejstwo? Te 
prawa, ktďż˝rych nie rozumiejďż˝, te nowe pojďż˝cia: przestďż˝pca, zbrodniarz, sďż˝d, kara, 
wiďż˝zienie i wojna, wojna toczona przez biaďż˝ych przeciw biaďż˝ym rďż˝kami, ciaďż˝ami, 
krwiďż˝   Murzynďż˝w!   Im   jest   wszystko   jedno   czy   Europejczyk,   ktďż˝ry   ďż˝upi   ich   kraj, 
mďż˝wi   po   angielsku,   po   portugalsku   czy   po   niemiecku.   Ich   szczďż˝cie,   ich   lepsza 
przyszďż˝o�� leďż˝y w wolnoďż˝ci, nie w perkaďż˝u po dziesi�� fenigďż˝w metr.

—   Aleďż˝   w   takim   razie...   —   zacz��   Eckholt   oszoďż˝omiony   tym   potokiem 

s��w.

— W takim razie po co ja tam jadďż˝? — przerwaďż˝ doktor. — Widzi pan przecieďż˝: 

wiozďż˝ lekarstwa. Jestem lekarzem. Broďż˝, amunicja, te specjalnie skonstruowane lekkie 
karabiny maszynowe, te tony pociskďż˝w to jest ďż˝adunek, ktďż˝ry biorďż˝, aby mi wolno 
byďż˝o zabraďż˝ ďż˝rodki lekarskie. Broďż˝ i amunicja to sprawa biaďż˝ych. A poza tym — 
machn�� rďż˝kďż˝. — Jest tyle, tyle rzeczy poza tym. Zobaczy je pan sam, dojrzeje pan 
zapewne. Nie wiem tylko, czy je pan zrozumie, tak jak ja. Czy zechce je pan zrozumieďż˝.

Mijali rynek oďż˝wietlony lepiej od innych ulic i komendant zwolniďż˝ kroku. Zaczynaďż˝ 

mďż˝yďż˝ zimny deszczyk zacinany pďż˝nocnym wiatrem. W bramie po drugiej stronie staďż˝o 
kilku ďż˝oďż˝nierzy przed afiszem kina. Szumiaďż˝y drzewa ogoďż˝ocone juďż˝ z liďż˝ci i w 
cieniu przemykali siďż˝ nieliczni przechodnie.

Smutek   ubogiego   jesiennego   wieczora   opadďż˝   na   senne,   zmďż˝czone   ulice, 

wa��saďż˝ siďż˝ u zamkniďż˝tych bram i z rzadka oďż˝wietlonych okien. Gdzieďż˝ z 
sďż˝siedniej   przecznicy   wyjechaďż˝   rzďż˝d   wojskowych   wozďż˝w   turkoczďż˝cych   po 
nierďż˝wnym   bruku.   Naprzeciw   wolno   szedďż˝   patrol   sprawdzajďż˝cy   legitymacje 
szeregowych.   W   restauracji   na   rogu   ryczaďż˝   ochrypďż˝y   gramofon,   niosďż˝o   stamtďż˝d 
zapachem piwa i przypalonego tďż˝uszczu.

— Zajdďż˝ pan do mnie, doktorze — powiedziaďż˝ Eckholt. — Dopiero dziesiďż˝ta. Mam 

w domu butelkďż˝ koniaku i prawdziwďż˝ kawďż˝.

Knoll   zgodziďż˝   siďż˝.   Przeszli   przez   ďż˝rodek   rynku   i   zanurzyli   siďż˝   w   otchďż˝ani 

czarnej bramy.

— To tu — powiedziaďż˝ komandor zatrzymujďż˝c siďż˝ przed drzwiami na pierwszym 

piďż˝trze. — Mieszkam sam.

Kiedy   usiedli   w   ďż˝wietle   lampy   przy   otwartych   drzwiczkach   pieca,   w   ktďż˝rym 

pďż˝onďż˝y rozďż˝arzone brykiety, Knoll znďż˝w zacz�� mďż˝wiďż˝. Nikt, nawet on sam 
nie   mďż˝gďż˝by   powiedzieďż˝   z   ca��   pewnoďż˝ciďż˝,   do   jakiego   stopnia   to,   co 
mďż˝wiďż˝, byďż˝o szczere i ile przebiegďż˝ej gry dyplomatycznej zawieraďż˝o. W kaďż˝dym 
razie miaďż˝ siďż˝ na bacznoďż˝ci, aby nie powiedzieďż˝ za wiele: nie moďż˝na byďż˝o ufaďż˝ 
biaďż˝ym — oto do jakiego wniosku doszedďż˝ po ďż˝atach pobytu wďż˝rďż˝d Murzynďż˝w i 
po miesiďż˝cach obecnoďż˝ci w Niemczech.

background image

— Nie, nie jestem rewolucjonistďż˝ — mďż˝wiďż˝, t— Nie nale�� do ďż˝adnej partii. 

Jestem tylko lekarzem, wojskowym lekarzem. Byďż˝em dďż˝ugo w koloniach i znam ciďż˝kie 
ďż˝ycie,   jakie   tam   wiodďż˝   nasi   osadnicy,   kupcy,   urzďż˝dnicy.   Ale   znam   rďż˝wnieďż˝ 
Murzynďż˝w, moďż˝e znam ich zbyt dobrze. Moďż˝e juďż˝ nigdy nie bďż˝dďż˝ mďż˝gďż˝ na 
nich patrzeďż˝ tak, jak pan spojrzy na nich za pierwszym razem. To wciďż˝ga, niech mi pan 
wierzy. Moďż˝na straciďż˝ grunt pod nogami i wtedy zapada siďż˝ w g��b, w g��b 
wiekďż˝w. Powraca siďż˝ przez caďż˝e tysiďż˝clecia, cofa siďż˝ z takďż˝ ďż˝atwoďż˝ciďż˝ 
przez   olbrzymi   dystans   kultury   i   cywilizacji,   b��dzi   siďż˝   po   omacku   w   czymďż˝ 
okropnym, jakďż˝e dziwnym i zdumiewajďż˝cym, i wreszcie odnajduje siďż˝ coďż˝ znajomego, 
coďż˝, co, wiemy, drzemaďż˝o w nas zawsze tam, na samym dnie odczuďż˝ i wzruszeďż˝. Czy 
widziaďż˝ pan, czy pan sďż˝yszaďż˝ kiedy wyjďż˝cy tďż˝um czarnych w taďż˝cu dokoďż˝a 
ogniska? Nie, naturalnie nie mďż˝gďż˝ pan tego widzieďż˝. Mďż˝j Boďż˝e, te wspomnienia 
zaďż˝miewajďż˝ umysďż˝. A moďż˝e to paďż˝ski koniak?... Prosit!

— Niech pan mďż˝wi, doktorze. To ciekawe.
— Ciekawe, powiada pan? Zobaczy pan to wszystko, jeďż˝li pan zechce, oczywiďż˝cie. 

Nie kaďż˝dy ma na to ochotďż˝, ale pan... Wiem, ďż˝e biďż˝ siďż˝ pan, jak tylko moďż˝e biďż˝ 
siďż˝ czďż˝owiek, ktďż˝ry wierzy w ideďż˝, i myďż˝lďż˝, ďż˝e nie straciďż˝ pan tej wiary. To 
dobrze.   Tylko   taki   czďż˝owiek   moďż˝e   dowodziďż˝   naszym   sterowcem.   Ufam,   ďż˝e 
doprowadzi go pan do celu. Potem poka�� panu, co jest do zrobienia, jeďż˝li chodzi o 
Murzynďż˝w. Ile moďż˝na zrobiďż˝, jeďż˝eli nie ma siďż˝ na widoku wy��cznie perkalu 
po dziesi�� fenigďż˝w metr i miedzianego drutu albo koďż˝ci sďż˝oniowej i kauczuku.

— Cďż˝ moďż˝na zrobiďż˝? — zapytaďż˝ Eckholt.
— Bardzo wiele. Trzeba ich tylko zrozumieďż˝ i zdobyďż˝ ich zaufanie. Kto tego sam nie 

widziaďż˝ i nie zg��biďż˝, nigdy nie zdoďż˝a poj��, jak straszne jest ďż˝ycie tych 
pierwotnych   ludzi   w   bezustannej   obawie   przed   fetyszami,   duchami   i   szatanami,   ktďż˝re 
wedďż˝ug ich wierzeďż˝ mogďż˝ w kaďż˝dej chwili obrďż˝ciďż˝ siďż˝ przeciw nim. Jeďż˝li 
ktoďż˝   potrafi   obaliďż˝   tďż˝   wiarďż˝,   jeďż˝li   zdoďż˝a   ich   przekonaďż˝,   ďż˝e   sam   jest 
silniejszym fetyszem i ďż˝e nie chce przy tym ich zguby — moďż˝e pozyskaďż˝ ich sobie na 
zawsze. Czy pan zdaje sobie sprawďż˝ z olbrzymiego wpďż˝ywu, jaki moďż˝na mieďż˝ na ich 
umysďż˝y?   Pyta   pan,   co   moďż˝na   osiďż˝gn��   tym   wpďż˝ywem?   Moďż˝na   ich 
poprowadziďż˝ do walki o wyzwolenie caďż˝ej Afryki!

—  I   pan   to  zamierza   uczyniďż˝?   —  poddaďż˝   Eckholt.   Knoll   zawahaďż˝   siďż˝   przez 

chwilďż˝.

—  Czasami   mam   na  to  wielkďż˝   ochotďż˝   —  odrzekďż˝   zupeďż˝nie   innym  tonem,   a 

Eckholt nie wiedziaďż˝, czy byďż˝a to odpowiedďż˝ serio, czy ironiczny ďż˝art.

W stosunkach z doktorem Knollem doznawaďż˝ czďż˝sto uczucia takiej niepewnoďż˝ci. 

Ten   dziwny   czďż˝owiek   nie   wypowiadaďż˝   swoich   myďż˝li   do   koďż˝ca,   i   teraz   takďż˝e 
pozostawiďż˝ go jedynie wďż˝rďż˝d przypuszczeďż˝. Po wyjďż˝ciu doktora kapitan siedziaďż˝ 
jeszcze przez chwilďż˝ i zastanawiaďż˝ siďż˝ nad jego sďż˝owami. Z niedomďż˝wieďż˝ Knolla 
moďż˝na byďż˝o wnosiďż˝, ďż˝e nie tylko troska o losy Czarnego Korpusu skďż˝oniďż˝a go do 
energicznej   akcji   na  rzecz   odsieczy,   jakkolwiek   tak  wďż˝aďż˝nie   musiaďż˝   tďż˝   sprawďż˝ 
przedstawiaďż˝ w Ministerstwie Wojny. Fakt, ďż˝e wbrew wszelkim przeciwnoďż˝ciom, w 
obecnej   jakďż˝e   trudnej   sytuacji   wojennej   doprowadziďż˝   do   urzeczywistnienia   swego 
pomysďż˝u, wydawaďż˝ siďż˝ po prostu niewiarygodny.

Musi tam mieďż˝ kolosalne wpďż˝ywy — pomyďż˝laďż˝ Eckholt. — Chyba nie mniejsze 

niďż˝   wďż˝rďż˝d   Murzynďż˝w   w   Afryce   —   uďż˝miechn��   siďż˝   ubawiony   tym 
przypuszczeniem.

Straciwszy   wczeďż˝nie   ojca,   ktďż˝ry   byďż˝   marynarzem,   Eckholt   jako   mďż˝ody 

background image

chďż˝opiec   znalazďż˝   siďż˝   w  szkole   marynarki   wojennej,   ale   jej   nie   ukoďż˝czyďż˝.   Jego 
matka, kobieta zimna ambitna, wyszďż˝a powtďż˝rnie za m�� za bogatego Amerykanina i 
niewiele troszczyďż˝a siďż˝ o losy syna. Nie znaďż˝ jej prawie, gdyďż˝ zawsze prowadziďż˝a 
ďż˝ycie   ďż˝wiatowe,   a   po   ďż˝mierci   pierwszego   mďż˝a   wyjechaďż˝a   do   Stanďż˝w 
Zjednoczonych.

Chďż˝opiec, odziedziczywszy po ojcu bujny temperament, nie potrafiďż˝ zrazu nagi�� 

siďż˝   do   twardych,   surowych   przepisďż˝w   wojskowej   dyscypliny   i   przy   pierwszej   okazji 
uciekďż˝ na morze.

Pďż˝ywaďż˝ na handlowych statkach holenderskich i angielskich, najpierw jako chďż˝opiec 

okrďż˝towy, nastďż˝pnie zaďż˝ jako spirant.

W   nowym   ďż˝rodowisku   uznajďż˝cym   realne   wartoďż˝ci   wybiďż˝   siďż˝   szybko. 

Zd��yďż˝ zaznaďż˝ gďż˝odu teoretycznej wiedzy fachowej, zanim nadszedďż˝ termin jego 
sďż˝uďż˝by wojskowej i w czasie jej trwania jako ekstern pozdawaďż˝ egzaminy uzyskujďż˝c 
stopieďż˝ oficera rezerwy.

Wtedy   przypomniano   sobie   zasďż˝ugi   jego   ojca.   Zostaďż˝   aktywowany  i   jakiďż˝   czas 

byďż˝ mďż˝odszym oficerem na torpedowcu Floty Baďż˝tyckiej.

Gdy   w   roku   1909   zakďż˝ady   Zeppelina   dostarczyďż˝y   marynarce   wojennej   pierwszy 

sterowiec   morski   LZ-5,   Eckholt   zostaďż˝   na   wďż˝asnďż˝   proďż˝bďż˝   przeniesiony   do 
aeronautyki.

Dopiero   tu   w   caďż˝ej   peďż˝ni   okazaďż˝   siďż˝   wďż˝aďż˝ciwym   czďż˝owiekiem   na 

wďż˝aďż˝ciwym miejscu. Wďż˝asnďż˝ zasďż˝ugďż˝ zdobyďż˝ w ciďż˝gu piďż˝ciu lat stopieďż˝ 
komandora   podporucznika

12

  i   pierwsze   dowďż˝dztwo,   a   pďż˝niej,   w   czasie   wojny   — 

najwyďż˝sze odznaczenia i uznanie, a nawet do�� du�� sďż˝awďż˝.

Przez ten czas nauczyďż˝ siďż˝ ostroďż˝noďż˝ci i przyswoiďż˝ sobie pewien sceptycyzm w 

stosunkach z ludďż˝mi. Traktowaďż˝ ich chďż˝odno, bez szczegďż˝lnego szacunku i pogardy. 
Nie   przyjaďż˝niďż˝   siďż˝   z   nikim,   byďż˝   raczej   zamkniďż˝ty   w   sobie   i   skryty.   Mimo   to 
ďż˝atwo   byďż˝o   dostrzec   jego   wielkie   umiďż˝owanie   zawodu   i   prosty,   nieskomplikowany 
patriotyzm.

Knoll, najniezwyklejszy czďż˝owiek, jakiego spotkaďż˝ w ďż˝yciu, zainteresowaďż˝ go 

szczegďż˝lnie swojďż˝ wybitnďż˝ indywidualnoďż˝ciďż˝, bardziej skomplikowanďż˝ niďż˝ u 
ludzi, z jakimi dotďż˝d miaďż˝ do czynienia. Po��czenie romantyzmu, energii i uporu z 
wielkďż˝ ambicjďż˝ osobistďż˝, o ktďż˝rďż˝ Eckholt go podejrzewaďż˝, czyniďż˝y postaďż˝ 
Knolla pociďż˝gajďż˝cďż˝.

Komendant odczuwaďż˝ dla doktora rodzaj powďż˝ciďż˝gliwej sympatii z domieszkďż˝ 

nieufnoďż˝ci. Z tego, co wiedziaďż˝ o przybyszu ze wschodniej Afryki, mogďż˝o wynikaďż˝, 
ďż˝e byďż˝ on tam nie tylko lekarzem wojskowym. Te niejasnoďż˝ci i plotki otaczajďż˝ce jego 
postaďż˝ budziďż˝y podejrzenia natury moralnej, co w oczach niemieckiego oficera byďż˝o nie 
najlepszďż˝ rekomendacjďż˝. Bďż˝dďż˝ co bďż˝dďż˝ jednak Knoll, pierwszy z ludzi, miaďż˝ 
niejakie dane, aby przebiďż˝ siďż˝ przez pancerz obojďż˝tnoďż˝ci Eckholta.

Najbardziej zastanawiajďż˝cďż˝ cechďż˝ doktora byďż˝a nadzwyczajna przenikliwo��, 

a takďż˝e zdolno�� osiďż˝gania zamierzeďż˝. Posiadaďż˝ dar zjednywania sobie ludzi, na 
ktďż˝rych   mu   zaleďż˝aďż˝o,   czego   komandor   doďż˝wiadczyďż˝   juďż˝   zresztďż˝   na   sobie. 
Jakďż˝e wiďż˝c ďż˝atwo ten czďż˝owiek mďż˝gďż˝ opanowywaďż˝ mniej sceptyczne natury.

Eckholt trzeďż˝wo zapatrywaďż˝ siďż˝ na sprawy wojny i bynajmniej nie ďż˝udziďż˝ siďż˝ 

co do skutecznoďż˝ci odsieczy, ktďż˝rďż˝ miaďż˝ dowodziďż˝. Jego zapaďż˝ dla caďż˝ego 

12

 

S t o p i e ď ż ˝   k o m a n d o r a   p o d p o r u c z n i k a

 w marynarce wojennej jest 

odpowiednikiem stopnia majora w armii lďż˝dowej.

background image

przedsiďż˝wziďż˝cia powstaďż˝ raczej na skutek imponujďż˝cej ďż˝miaďż˝oďż˝ci tej wyprawy, 
ktďż˝ra   wydawaďż˝a   mu   siďż˝   eksperymentem   raczej   w   dziedzinie   technicznej   niďż˝ 
strategicznej.

Nawet w najszczďż˝liwszym wypadku zapasy broni i amunicji oraz caďż˝e wyposaďż˝enie 

sterowca nie zdoďż˝aďż˝yby przecieďż˝ zapewniďż˝ afrykaďż˝skiemu korpusowi nic wiďż˝cej 
poza nieznacznďż˝ ulgďż˝ w jego rozpaczliwym poďż˝oďż˝eniu. O jakiejďż˝ akcji zaczepnej, o 
odzyskaniu utraconych terytoriďż˝w nie mogďż˝o byďż˝ mowy i Eckholt nie myďż˝laďż˝ o tym 
na   serio   nawet   wďż˝wczas,   gdy   dzieliďż˝   siďż˝   z   Knollem   wiadomoďż˝ciďż˝   o   swojej 
nominacji na komendanta.

Chyba ďż˝e wypraw takich zorganizowano by kilkadziesiďż˝t. Ale to wydawaďż˝o siďż˝ 

maďż˝o prawdopodobne: bombardowanie  Londynu i  akcja  lotnicza  na  wszystkich  frontach 
europejskich   stwarzaďż˝y   coraz   gwaďż˝towniejsze   zapotrzebowanie   na   sterďż˝wce;   zapasy 
wyczerpywaďż˝y siďż˝ i brak byďż˝o ďż˝rodkďż˝w technicznych do prowadzenia wojny tu, w 
Europie, tym bardziej wiďż˝c trudno by je byďż˝o znale�� dla kolonii.

Cďż˝   mogďż˝o   zresztďż˝   znaczyďż˝   w   obecnej   sytuacji   wojennej   ďż˝ycie   kilkuset 

biaďż˝ych oficerďż˝w i kilku tysiďż˝cy Murzynďż˝w? Jakďż˝ warto�� przedstawiaďż˝a ta 
odlegďż˝a   kolonia,   jeszcze   nie   zorganizowana,   na   wpďż˝   tylko   podbita,   a   caďż˝kowicie 
odciďż˝ta od Niemiec przez blokadďż˝ nieprzyjacielskďż˝?

Losy wojny byďż˝y niepewne. Jeďż˝li przyszďż˝oby walczyďż˝ w obronie caďż˝oďż˝ci 

granic,   kaďż˝dy   karabin,   kaďż˝dy   nabďż˝j   powinien   zostaďż˝   w   kraju.   Jeďż˝li   zaďż˝   los 
Niemcom da zwyciďż˝stwo, Anglia i tak bďż˝dzie musiaďż˝a zwrďż˝ciďż˝ opanowane terytoria 
w Afryce.

Tym   bardziej   wďż˝aďż˝nie   Eckholt   podziwiaďż˝   zdolnoďż˝ci   doktora   Knolla. 

Niejednokrotnie juďż˝ zastanawiaďż˝ siďż˝, jakich argumentďż˝w uďż˝yďż˝ ten czďż˝owiek, 
aby postawiďż˝ na swoim. Czym zdoďż˝aďż˝ przekonaďż˝ sztab generalny nie liczďż˝cy siďż˝ 
ani z romantycznymi marzeniami, ani z ďż˝yciem jednostek, kiedy ginďż˝y miliony, ani teďż˝ z 
utratďż˝ pozostaďż˝ego skrawka afrykaďż˝skiej ziemi, gdy moďż˝na byďż˝o straciďż˝ caďż˝e 
prowincje w Europie?

Czyďż˝by na decyzjďż˝ wpďż˝yn�� miaďż˝y wy��cznie uczucia humanitarne dla 

garstki   ďż˝oďż˝nierzy   walczďż˝cych   pod   czarno-biaďż˝o-czerwonym  sztandarem?   Czy   sam 
fakt, ďż˝e zabrakďż˝o im chininy, ďż˝e skazani sďż˝ na powolnďż˝ ďż˝mierďż˝ w ziejďż˝cych 
malariďż˝ bagnach, byďż˝ wystarczajďż˝cďż˝ przyczynďż˝ tego nowego wysiďż˝ku wielkiej ich 
ojczyzny? Czyďż˝by dziaďż˝o siďż˝ to wy��cznie dla nich?

Trudno byďż˝o uwierzyďż˝ w podobnďż˝ moďż˝liwo��: min�� juďż˝ trzeci rok 

wojny i wszyscy mieli do�� czasu, aby zahartowaďż˝ serca na kamieďż˝.

Wi�c?
Eckholt nie mďż˝gďż˝ znale�� odpowiedzi na te pytania.
Dziwny czďż˝owiek — pomyďż˝laďż˝ o Knollu. — Albo jest zrďż˝cznym szarlatanem, 

albo przyszďż˝ym bohaterem.

W   rzeczywistoďż˝ci   Knoll   prďż˝bowaďż˝   i   uďż˝ywaďż˝   rďż˝nych   drďż˝g,   nieraz 

caďż˝kowicie rozbieďż˝nych, aby zapewniďż˝ sobie pomoc i wspďż˝dziaďż˝anie takďż˝e i tych 
czynnikďż˝w,   ktďż˝re   mogďż˝y   doj��   do   gďż˝osu   w   chwili   zakoďż˝czenia   wojny. 
Rozmawiaďż˝ zarďż˝wno z kierownikami stronnictw prorzďż˝dowych, jak z przywďż˝dcami 
opozycji;   bywaďż˝   nawet   potajemnie   na   zebraniach   pewnych   ludzi,   ktďż˝rzy   podlegali 
nadzorowi   policyjnemu   z   powodu   swych   rewolucyjnych   przekonaďż˝   i   poczynaďż˝. 
Przewidywaďż˝, ďż˝e na wypadek klďż˝ski militarnej Niemiec oni odegrajďż˝ decydujďż˝cďż˝ 
rolďż˝, a wďż˝wczas mďż˝gďż˝by liczyďż˝ tylko na ich pomoc i w tym celu prowadziďż˝ z 

background image

nimi bardzo poufne ukďż˝ady. Jednak na razie musiaďż˝ uzyskaďż˝ zgodďż˝ na najbliďż˝sze 
plany od naczelnego dowďż˝dztwa, od osďż˝b zgoďż˝a innego pokroju. Osiďż˝gn�� to 
drogďż˝   do��   okrďż˝nďż˝,   za   poďż˝rednictwem   kilku   kapitalistďż˝w   i 
przemysďż˝owcďż˝w, z ktďż˝rymi ďż˝ďż˝czyďż˝y go dawne interesy handlowe. Jego  plan, 
zmodyfikowany   najpierw   przez   radďż˝   zainteresowanych   bankďż˝w,   a   nastďż˝pnie 
uzupeďż˝niony   przez   szefa   jednego   z   departamentďż˝w   sztabu   generalnego,   poszedďż˝   do 
Ministerstwa   Kolonii,   zostaďż˝   tam   przepracowany,   zanalizowany   szczegďż˝owo   i 
zatwierdzony, z wieloma zresztďż˝ zastrzeďż˝eniami co do sposobďż˝w i moďż˝liwoďż˝ci jego 
wykonania, by wreszcie znale�� siďż˝ na biurku Wielkiego Czďż˝owieka, ktďż˝ry miaďż˝ 
zadecydowaďż˝ ostatecznie.

Jeszcze przed zapadniďż˝ciem tej decyzji Knoll otrzymaďż˝ kopiďż˝ tak spreparowanego 

projektu.   Przeczytaďż˝   jďż˝   z   niejakim   zdumieniem,   poniewaďż˝   z   jego   wďż˝asnych 
pomys��w niewiele tam zostaďż˝o, ale nawet nie prďż˝bowaďż˝ o to siďż˝ upominaďż˝. 
Okolicznoďż˝ci   narzucaďż˝y   mu   taktykďż˝   ugodowďż˝;   nie   wďż˝tpiďż˝,   ďż˝e   w 
przyszďż˝oďż˝ci bďż˝dzie mďż˝gďż˝ jďż˝ zmieniďż˝.

Tymczasem   na   licznych   konferencjach   zyskaďż˝   sobie   opiniďż˝   znawcy   czarnych 

autochtonďż˝w   przyszďż˝ego   paďż˝stwa   murzyďż˝skiego   i   terytoriďż˝w,   ktďż˝re   miaďż˝y 
wej�� w skďż˝ad tego nowego tworu polityki kolonialnej Rzeszy.

Wzywano   go   kolejno   do   wielu   wysokich   urzďż˝dnikďż˝w,   wysďż˝uchano   kilku   jego 

referatďż˝w, wreszcie polecono mu przemawiaďż˝ na Radzie Ministrďż˝w.

Konferencje, na ktďż˝rych bywaďż˝, nie dotyczyďż˝y planďż˝w wojennych i poďż˝rednio 

tylko   zahaczaďż˝y   o   projekt   pomocy   dla   ginďż˝cego   korpusu.   Mďż˝wiďż˝o   siďż˝   tam   o 
kauczuku, o uprawie kawy, baweďż˝ny, bananďż˝w i kakao, o hodowli bydďż˝a i owiec, o 
budowie   drďż˝g   komunikacyjnych,   o   moďż˝liwoďż˝ciach   eksportu   przemysďż˝owego   z 
Niemiec, o koďż˝ci sďż˝oniowej, o zďż˝ocie...

Potem,   gdy   juďż˝   zdecydowano   siďż˝   na   wysďż˝anie   ekspedycji,   wynikďż˝y   nowe 

trudnoďż˝ci:   biuro   konstrukcyjne   stoczni,   otrzymawszy   przybliďż˝one   obliczenia   tonaďż˝u, 
ktďż˝ry   miaďż˝   byďż˝   przetransportowany   do   Afryki,   oďż˝wiadczyďż˝o,   ďż˝e   ďż˝aden   z 
istniejďż˝cych sterowcďż˝w nie ma dostatecznej siďż˝y noďż˝nej do tego celu. Moďż˝na by 
wprawdzie zbudowaďż˝ specjalny balon, o wiďż˝kszej pojemnoďż˝ci, ale potrwaďż˝oby to co 
najmniej kilka miesiďż˝cy.

Knoll nie chciaďż˝ czekaďż˝; postanowiďż˝ raczej zmniejszyďż˝ ďż˝adunek.
Wraz z Eckholtem i z dwoma inďż˝ynierami stoczni zacz�� nowďż˝ kalkulacjďż˝.
Wyniki   jej   byďż˝y   rozpaczliwe:   najwiďż˝kszy   sterowiec   wojenny   L-57   braďż˝ 

pi��dziesiďż˝t osiem tysiďż˝cy metrďż˝w szeďż˝ciennych gazu, co zapewniaďż˝o mu przy 
normalnym uzbrojeniu i prďż˝dkoďż˝ci okoďż˝o dziewi��dziesiďż˝ciu kilometrďż˝w na 
godzinďż˝ zasiďż˝g niewiele wiďż˝kszy niďż˝ odlegďż˝o�� z Niemiec do Tanganiki. Ale 
materiaďż˝y pďż˝dne i smary, ktďż˝re naleďż˝aďż˝oby zabraďż˝ na ten gigantyczny przelot, 
pochďż˝onďż˝yby caďż˝y udďż˝wig.

—   Trzeba   go   rozbroiďż˝   —   powiedziaďż˝   wďż˝wczas   Knoll.   Eckholt   wzruszyďż˝ 

ramionami:

— Pierwszy lepszy samolot nieprzyjacielski, ktďż˝ry go spotka w drodze, zaďż˝atwi siďż˝ z 

nim w ciďż˝gu dwďż˝ch minut.

Obaj inďż˝ynierowie uďż˝miechnďż˝li siďż˝ potakujďż˝co.
—   Moďż˝na   jeszcze   zdj��   podstawy   do   aparatďż˝w   fotograficznych,   wyrzuciďż˝ 

celowniki do bombardowania i radiostacjďż˝ nadawczďż˝ — zaproponowaďż˝ jeden z nich.

background image

—   Razem   trzysta   kilogramďż˝w   —   cierpko   zauwaďż˝yďż˝   Eckholt.   —   Doktor   Knoll 

��da akurat pi��dziesiďż˝t razy tyle.

Problem wydawaďż˝ siďż˝ nie do rozwiďż˝zania. Knoll jednak nie traciďż˝ jeszcze nadziei. 

Poruszyďż˝ wszystkie sprďż˝yny, odbyďż˝ kilka nowych konferencji z konstruktorami fabryk 
broni samoczynnej i raz uzyskawszy wstďż˝p do ministerstw, nachodziďż˝ uparcie szefďż˝w i 
referentďż˝w, ktďż˝rzy bali siďż˝ go teraz jak ognia.

Po   kilku   dniach   tych   staraďż˝   zatelefonowaďż˝   do   Eckholta,   ďż˝e   chce   siďż˝   z   nim 

zobaczyďż˝ i rozmďż˝wiďż˝ raz jeszcze w sprawie sterowca.

Spotkali siďż˝ w biurze stoczni. Doktor byďż˝ w nastroju optymistycznym.
—   Za   dwa   tygodnie   bďż˝dďż˝   miaďż˝   specjalne   lekkie   karabiny   maszynowe   — 

oďż˝wiadczyďż˝. — Bďż˝dďż˝ waďż˝yďż˝y trzeciďż˝ cz�� tego, co obecnie uďż˝ywane. 
Bďż˝dďż˝ miaďż˝ rďż˝wnieďż˝ do nich tyle amunicji, ile za��dam.

Eckholt poruszyďż˝ siďż˝ zaciekawiony tďż˝ sprawďż˝.
— No, no! Potrafiďż˝ pan natchn�� wďż˝adze swoim zapaďż˝em — powiedziaďż˝ 

wolno. — Lekkie karabiny specjalnie dla pana? To juďż˝ jest coďż˝. Widocznie oni tam na 
serio myďż˝lďż˝ o tej wyprawie.

— Pan tak nie myďż˝li, komandorze? — spytaďż˝ Knoll sucho.
Eckholt natychmiast zmieniďż˝ ton.
— Ja tylko nie dowierzam ministerialnej machinie. Ale skoro pan potrafiďż˝ puďż˝ciďż˝ 

jďż˝ w ruch... Niech pan posďż˝ucha: gďż˝owiďż˝em, siďż˝ sam nad powiďż˝kszeniem siďż˝y 
noďż˝nej L-57 i wreszcie... — zawahaďż˝ siďż˝.

— No? — powiedziaďż˝ Knoll zachďż˝cajďż˝co.
— Wreszcie znalazďż˝em.
— Co pan znalazďż˝?
—  Rozmawiaďż˝em  juďż˝  o tym  z dyrekcjďż˝  stoczni.  Chodďż˝my,  poka��   panu 

szkice tego rozwiďż˝zania.

Przeszli razem do biura konstrukcyjnego i Eckholt zacz�� objaďż˝niaďż˝:
— Tu sďż˝ ogďż˝lne rysunki caďż˝ej konstrukcji szkieletu. Jak pan widzi, caďż˝o�� 

wspiera siďż˝ na kilu, podobnie jak konstrukcja okrďż˝tu. Caďż˝kowita dďż˝ugo�� tego 
kilu   wynosi   sto   dziewi��dziesiďż˝t   sze��   i   pďż˝   metra,   a   ďż˝rednica   sterowca 
dwadzieďż˝cia   cztery   metry.   Przy   czternastu   komorach   gazowych   daje   to   objďż˝to�� 
pi��dziesiďż˝t   osiem   tysiďż˝cy   metrďż˝w   szeďż˝ciennych   gazu.   Otďż˝,   po 
powierzchownych   obliczeniach,   ktďż˝re   robiliďż˝my   wczoraj   z   inďż˝ynierem   Ludwigiem, 
okazaďż˝o   siďż˝,   ďż˝e   bďż˝dzie   moďż˝na   bez   wielkiego   ryzyka   przedďż˝uďż˝yďż˝   kil   o 
trzydzieďż˝ci metrďż˝w. Innymi sďż˝owy, moďż˝liwe jest wstawienie w ďż˝rodek szkieletu 
dodatkowej   cylindrycznej   komory   o   pojemnoďż˝ci   okoďż˝o   jedenastu   tysiďż˝cy   metrďż˝w 
szeďż˝ciennych wodoru. Jeďż˝eli do tego dodamy zmianďż˝ uzbrojenia i zysk na usuniďż˝ciu 
wszelkich   niepotrzebnych   instrumentďż˝w,   to   w   sumie   otrzymamy   okoďż˝o   piďż˝tnastu 
tysiďż˝cy kilogramďż˝w dodatkowego udďż˝wigu.

Pozostaje   teraz   jeszcze   kwestia   materia��w   pďż˝dnych   —   mďż˝wiďż˝   dalej, 

powstrzymujďż˝c gestem doktora, ktďż˝ry chciaďż˝ coďż˝ powiedzieďż˝. — Mimo wszystko 
nie moglibyďż˝my zabraďż˝ dostatecznego ich zapasu na przelot oďż˝miu lub dziewiďż˝ciu 
tysiďż˝cy kilometrďż˝w...

— Zmniejszymy ďż˝adunek — zacz�� Knoll, gotďż˝w do ustďż˝pstw.
Eckholt przeczďż˝co poruszyďż˝ gďż˝owďż˝:

background image

— Nie, nie zmniejszymy ďż˝adunku. Nie musimy przecieďż˝ po starcie lecieďż˝ wprost do 

Afryki. Moďż˝emy tu wzi�� tyle benzyny, ile jej potrzeba do przebycia pierwszego etapu 
podrďż˝y. Rozporzďż˝dzamy lotniskami w Buďż˝garii i w Turcji; stamtďż˝d zostaje sze��, 
moďż˝e sze�� i pďż˝ tysiďż˝ca kilometrďż˝w.

Doktor zmarszczyďż˝ brwi.
— Przecieďż˝ o tym musiaďż˝ pan wiedzieďż˝ i przedtem. Wiďż˝c dlaczego... Czy dopiero 

teraz przyszďż˝o to panu do gďż˝owy?

Eckholt   zaprzeczyďż˝.   Od   poczďż˝tku   myďż˝laďż˝   o   jakimďż˝   poďż˝udniowym   porcie 

lotniczym, rozpatrujďż˝c ogďż˝lnie moďż˝liwoďż˝ci wyprawy. Lecz dotďż˝d powďż˝tpiewaďż˝ 
w jej realizacjďż˝: to byďż˝o zbyt ďż˝miaďż˝e. Zbyt fantastyczne, jak siďż˝ wyraziďż˝.

Skoro   jednak   tam,   w   sztabie   generalnym,   postanowili   wykonaďż˝   dla   tej   wyprawy 

specjalnie   przystosowane   karabiny,   skoro   decydujďż˝   siďż˝   straciďż˝   sterowiec,   ktďż˝ry 
przecieďż˝ nie bďż˝dzie mďż˝gďż˝ powrďż˝ciďż˝, skoro przedsiďż˝wziďż˝cie to ma aďż˝ tak 
doniosďż˝e znaczenie, musi znale�� siďż˝ sposďż˝b, aby je ruszyďż˝ z miejsca.

—   Pan,   doktorze,   zna   lepiej   ode   mnie   powody,   dla   ktďż˝rych   organizuje   siďż˝   tďż˝ 

ekspedycjďż˝. Dlatego moďż˝e wydaje siďż˝ panu, ďż˝e ja, ďż˝e my wszyscy, ktďż˝rzy mamy 
panu pomďż˝c, nie do�� chďż˝tnie bierzemy siďż˝ do dzieďż˝a. Co do mnie, jest pan w 
b��dzie: nawet nie znajďż˝c gruntownie myďż˝li przewodniej, ktďż˝ra kieruje paďż˝skimi 
poczynaniami,   gotďż˝w   byďż˝bym   w   kaďż˝dej   chwili   wzi��   udziaďż˝   w   tym   locie, 
wďż˝aďż˝nie jako lotnik. To jest zadanie, ktďż˝re naprawdďż˝ pociďż˝ga. Pan nawet nie zdaje 
sobie sprawy z jego uroku i triumfu, jaki czeka komendanta sterowca w razie pomyďż˝lnego 
doprowadzenia statku do celu.

Zapaliďż˝ siďż˝. Chďż˝odne, szare oczy nabraďż˝y blasku. Pionowa zmarszczka wďż˝rďż˝d 

zbiegajďż˝cych siďż˝ brwi nadawaďż˝a jego twarzy wyraz zdecydowanej, spokojnej odwagi, 
ktďż˝rďż˝ niewďż˝tpliwie byďż˝ obdarzony. Szczďż˝ki zwieraďż˝y siďż˝ twardo, a sďż˝owa 
padaďż˝y jak rozkazy.

Knoll po raz pierwszy widziaďż˝ go takim. Odczuďż˝ rosnďż˝cy przypďż˝yw sympatii do 

tego dzielnego ďż˝oďż˝nierza. Wiedziony tym uczuciem, instynktownie zbliďż˝yďż˝ siďż˝ o 
krok do Eckholta i dotkn�� jego ramienia.

Komandor   zamilkďż˝   na   chwilďż˝   i   spojrzaďż˝   doktorowi   w   oczy.   Potem   dopiero 

mďż˝wiďż˝ dalej.

Wysďż˝awiaďż˝   siďż˝   zwiďż˝le   i   jasno.   Nie   lekcewaďż˝yďż˝   niebezpieczeďż˝stwa,   ale 

czuďż˝o siďż˝, ďż˝e potrafi mu stawiďż˝ czoďż˝o. Znaďż˝ swďż˝j zawďż˝d. Rozwaďż˝aďż˝ 
wszystkie moďż˝liwoďż˝ci,  przewidywaďż˝ rďż˝ne warianty trasy, wszelkie sprzyjajďż˝ce i 
nieprzyjazne okolicznoďż˝ci. Co najwaďż˝niejsze zaďż˝, wierzyďż˝ w zwyciďż˝stwo.

To byďż˝ wďż˝aďż˝nie czďż˝owiek, jakiego Knoll potrzebowaďż˝.
Od tego dnia sytuacja zmieniďż˝a siďż˝ gruntownie. Po odbyciu jeszcze jednej konferencji 

miďż˝dzyministerialnej,   przerďż˝bka   L-57   zostaďż˝a   ostatecznie   postanowiona   i 
niezwďż˝ocznie przystďż˝piono do jej wykonania.

Knoll   otrzymaďż˝   polecenie   zgromadzenia   ďż˝rodkďż˝w   lekarskich   i   obj�� 

kierownictwo   zaopatrzenia   wyprawy   w   najbardziej   nowoczesne   wyposaďż˝enie   sanitarne. 
Eckholt wspďż˝pracowaďż˝ ze sztabem generalnym przy ukďż˝adaniu trasy przelotu. Do niego 
rďż˝wnieďż˝ naleďż˝aďż˝o zaopatrzenie w broďż˝ i amunicjďż˝. Wreszcie inďż˝ynier Ludwig 
kierowaďż˝ budowďż˝ dodatkowego zbiornika gazu i zmianami konstrukcyjnymi sterowca.

Praca   posuwaďż˝a   siďż˝   naprzďż˝d   szybko   i   w   ďż˝cisďż˝ej   tajemnicy.   Wyznaczono 

specjalne brygady majstrďż˝w i robotnikďż˝w, ktďż˝re otrzymaďż˝y surowe instrukcje w tym 

background image

wzglďż˝dzie.   Ustalono   specjalny   nadzďż˝r   nad   dokiem,   podwojono   zwykďż˝e   ďż˝rodki 
ostro�no�ci.

Knoll, osiďż˝gnďż˝wszy tyle, bynajmniej nie zaprzestaďż˝ dalszych staraďż˝ i zabiegďż˝w, 

ktďż˝re pochďż˝aniaďż˝y go caďż˝kowicie. Nie miaďż˝ czasu zastanawiaďż˝ siďż˝ nad sobďż˝, 
a   jego   przeďż˝ycia   z   tego   okresu   cechowaďż˝a   jedynie   gorďż˝czkowa   troska   o   jak 
najďż˝pieszniejsze ukoďż˝czenie przygotowaďż˝. Natomiast sam ceďż˝ wyprawy, dalsze jej 
losy   i   wďż˝asne   projekty   na   przyszďż˝o��   pokrywaďż˝a   w   umyďż˝le   doktora   jakby 
zasďż˝ona, poza ktďż˝rďż˝ rzadko zaglďż˝daďż˝.

Czasem tylko w rozmowach z Eckholtem mimo woli myďż˝l jego wybiegaďż˝a naprzďż˝d, 

��czďż˝c   minione   wypadki   z   tym,   co   miaďż˝o   nastďż˝piďż˝.   Ale   nie   byďż˝y   to   ani 
konkretne plany, ani przewidywania. Moďż˝e raczej tďż˝sknota do gorďż˝cej krainy wilgotnych 
puszcz i suchych stepďż˝w, ktďż˝rďż˝ opuďż˝ciďż˝ lak niespodzianie w chwili, gdy los jego 
zdawaďż˝ siďż˝ zwiďż˝zywaďż˝ z niďż˝ juďż˝ na zawsze.

To, co siďż˝ z nim dziaďż˝o od chwili wziďż˝cia go do niewoli przez oddziaďż˝ brytyjskich 

wojsk   kolonialnych,   wydawaďż˝o   mu   siďż˝   raczej   mďż˝czďż˝cym   snem   niďż˝ 
rzeczywistoďż˝ciďż˝.   Nagďż˝y   powrďż˝t   do   Europy,   zupeďż˝na   zmiana   warunkďż˝w   i 
otoczenia, od ktďż˝rych odwykďż˝ przez lat kilkanaďż˝cie, poczďż˝tkowo wytrďż˝ciďż˝a go z 
rďż˝wnowagi. Czuďż˝ siďż˝ ďż˝le wďż˝rďż˝d tylu biaďż˝ych naraz; oszoďż˝omiďż˝ go wartki 
prďż˝d ďż˝ycia, huk miast, zalew mnďż˝stwa ludzi.

Ponad wszystko przygnďż˝biaďż˝ go nastrďż˝j wytworzony przez wojnďż˝ i jej sprawy. 

Cokolwiek dziaďż˝o siďż˝ dokoďż˝a, z czymkolwiek siďż˝ zetkn��, gdziekolwiek siďż˝ 
ruszyďż˝,   wszďż˝dzie   napotykaďż˝   sďż˝owo   wojna,   oznaczajďż˝ce   w   Niemczech   i 
wytďż˝onďż˝   produkcjďż˝   przemysďż˝owďż˝,   i   g��d,   i   dudniďż˝ce   na   ďż˝elaznych 
obrďż˝czach   ciďż˝arowe   samochody,   i   koleje   zapchane   wojskiem,   posuniďż˝tďż˝   aďż˝   do 
nďż˝dzy   oszczďż˝dno��,   wydawanďż˝   na   kartki   ďż˝ywno��,   brak   surowcďż˝w, 
chleba,   tďż˝uszczďż˝w,   brak   wszystkiego   na   kaďż˝dym   kroku,   w   atmosferze   wysiďż˝ku 
zmierzajďż˝cego do zapewnienia walczďż˝cej armii ďż˝ywotnych sokďż˝w.

Doznawaďż˝ wraďż˝enia, ďż˝e to, co siďż˝ dokoďż˝a dzieje, stanowi istotnďż˝ tre�� 

ďż˝ycia   Europy.   ďż˝e   trwaďż˝   tak   bďż˝dzie   zawsze.   ďż˝e   nigdy   nie   skoďż˝czy   siďż˝   ten 
potworny   pďż˝d   zazďż˝biajďż˝cych   siďż˝   wzajem   trybďż˝w   olbrzymiej   machiny   wojennej 
miaďż˝d��cej   w   swych   walcach   coraz   nowe   istnienia,   dopasowujďż˝cej   do   swych 
ďż˝oďż˝ysk   wszystko   i   wszystkich,   by   wyrzucaďż˝   niejako   automatycznie   tďż˝   masďż˝   w 
piekďż˝o   bitew,   na   ponure,   stratowane   pola,   miďż˝dzy   linie   okopďż˝w   i   kolczastych 
zasiek�w.

Nie mďż˝gďż˝ poj�� ani istoty, ani ďż˝rďż˝deďż˝ tego ob��du, tak rďż˝nego od 

fizycznej   pasji   przypadkowego   szaleďż˝stwa   ciaďż˝   i   nerwďż˝w,   ktďż˝rego   doznaďż˝ 
niegdyďż˝,   zdawaďż˝o   mu   siďż˝,   ďż˝e   w   czasach   bardzo   odlegďż˝ych,   poďż˝rďż˝d 
pďż˝onďż˝cych ognisk w afrykaďż˝skiej puszczy.

Tamto   byďż˝o   bezpoďż˝rednim   wyrazem   pierwotnej   swobody,   namiďż˝tnoďż˝ci 

fermentujďż˝cej   pod   wpďż˝ywem   gorďż˝cego   sďż˝oďż˝ca.   Przychodziďż˝o   i   przemijaďż˝o, 
pozostawiajďż˝c na pewien czas tylko jakiďż˝ ciďż˝ki osad w mďż˝zgu. Tu ob��d miaďż˝ 
cechy trwaďż˝ego staczania siďż˝ po rďż˝wni pochyďż˝ej w jak�� smutnďż˝, rozpaczliwie 
nudnďż˝ melancholiďż˝ ďż˝mierci, wysysajďż˝cďż˝ wszystkie siďż˝y, niszczďż˝cďż˝ wszystkie 
d��enia, szeregujďż˝cďż˝ wszystkich jak jednakowe niskie krzyďż˝e polowych cmentarzy, 
na ktďż˝rych le�� zepsute narzďż˝dzia wojny, nie rďż˝niďż˝ce siďż˝ juďż˝ niczym od 
siebie.

Kiedy takie myďż˝li nachodziďż˝y Knolla, staraďż˝ siďż˝ uciec przed nimi jak najszybciej: 

czuďż˝, ďż˝e ta atmosfera mogďż˝aby w koďż˝cu doprowadziďż˝ go do stanu depresji i apatii, a 

background image

przecieďż˝  przygotowania do wyprawy afrykaďż˝skiej  wymagaďż˝y jeszcze wiele  energii  i 
wielu wysi�k�w.

Trudnoďż˝ci i przeszkody zjawiaďż˝y siďż˝ niemal codziennie. Co dnia okazywaďż˝a siďż˝ 

konieczno��   nowych   przerďż˝bek,   poprawek,   zmian   i   uzupeďż˝nieďż˝   w   rďż˝nych 
dziedzinach.

Prďż˝by   laboratoryjne   ze   ďż˝rodkami   aptecznymi   zadecydowaďż˝y   o   potrzebie 

wodoszczelnego   ich   opakowania,   zmiana   typu   i   ciďż˝aru   karabinďż˝w   maszynowych 
wymagaďż˝a zastosowania nowych podstaw do ich umocowania. Trzeba byďż˝o takďż˝e na 
nowo   rozplanowaďż˝   komory   ďż˝adunkowe,   poprzenosiďż˝   pomieszczenia   zaďż˝ogi, 
zmieniďż˝   system   rur   gďż˝osowych,   obniďż˝yďż˝   gondole   i   w   zwiďż˝zku  z  tym   inaczej 
umieďż˝ciďż˝ silniki.

Wreszcie   na   podstawie   ostatecznych   obliczeďż˝   biura   konstrukcyjnego   inďż˝yniera 

Ludwiga wyďż˝oniďż˝a siďż˝ sprawa przerobienia sterďż˝w, ktďż˝re po przedďż˝uďż˝eniu L-57 
o   trzydzieďż˝ci   metrďż˝w   miaďż˝y   za   ma��   powierzchniďż˝   do   zapewnienia   mu 
rďż˝wnowagi.   Zwďż˝aszcza   stateczniki   poziome   budziďż˝y   wiele   obaw   i   zastrzeďż˝eďż˝. 
Zmieniono   je   na   wiďż˝ksze,   ale   po   tej   zmianie   Ludwig   przewidywaďż˝   trudnoďż˝ci   ze 
sterowaniem,   zwďż˝aszcza   pod   silny   wiatr,   kiedy   balon   sztywny   zawsze   ma   tendencjďż˝ 
wznoszenia siďż˝ ďż˝bem do gďż˝ry.

Gdyby   nie   jego   dďż˝ugo��,   nieproporcjonalna   do   ďż˝rednicy   —   uzasadniaďż˝ 

naczelny   inďż˝ynier   swoje   obawy   w   czasie   dyskusji   z   Eckholtem   —   moďż˝na   by 
zrďż˝wnowaďż˝yďż˝   to   skoďż˝ne   pochylenie   w   locie   samym   dziaďż˝aniem   steru 
g��bokoďż˝ci,   jak   to   siďż˝   robi   na   samolotach.   Ale   majďż˝c   do   czynienia   z 
dwustumetrowďż˝   osiďż˝,   nie   sposďż˝b   wykonaďż˝   ster   dostatecznie   mocny   do   pokonania 
siďż˝y   wyporu   wspomaganej   przez   tak   wielkie   ramiďż˝:   moment   tej   siďż˝y   wyrwaďż˝by 
kaďż˝dy moďż˝liwy pďż˝at steru lub wygi��by dďż˝wigary statku.

Wady   tej   nie   daďż˝o   siďż˝   usun��   caďż˝kowicie:   mimo   zastosowania   regulatora 

poziomu statecznika i automatycznych zaworďż˝w do przelewania balastu wzdďż˝uďż˝ kilu, 
sprawno�� manewrowania sterowcem pod wiatr nadal staďż˝a pod znakiem zapytania.

Podobnie   budziďż˝a   wďż˝tpliwoďż˝ci   kwestia   startu   i   lďż˝dowania   w   mniej 

sprzyjajďż˝cych   warunkach   atmosferycznych.   Tylko   bardzo   wytrawny   pilot   i   doskonale 
wyszkolona obsďż˝uga mogliby daďż˝ sobie radďż˝ z olbrzymem w najniebezpieczniejszych 
dla niego chwilach tuďż˝ nad ziemiďż˝, kiedy kaďż˝da sekunda decyduje o sile i szybkoďż˝ci 
zetkniďż˝cia siďż˝ z powierzchniďż˝ lotniska.

Przewidujďż˝c te trudnoďż˝ci, Ludwig zastosowaďż˝ przy wszystkich szeďż˝ciu gondolach 

balonu dodatkowe amortyzatory wďż˝asnego pomysďż˝u i wzmocniďż˝ okucia ďż˝ďż˝czďż˝ce 
kil z resztďż˝ konstrukcji, aby uchroniďż˝ jďż˝ od moďż˝liwych uszkodzeďż˝ przy uderzeniu.

Po wszystkich tych zmianach i ulepszeniach L-57 przeksztaďż˝ciďż˝ siďż˝ w sterowiec 

zupeďż˝nie odmienny od swego pierwowzoru i otrzymaďż˝ nowy znak fabryczny: L-59.

Przebudowa jego trwaďż˝a niespeďż˝na dwa miesiďż˝ce, ale Knollowi wydawaďż˝o siďż˝, 

ďż˝e minďż˝y juďż˝ lata od czasu jej rozpoczďż˝cia.

Eckholt, ktďż˝ry od dďż˝uďż˝szego czasu spodziewaďż˝ siďż˝ nominacji na komendanta 

wyprawy, lecz mimo to ďż˝yďż˝ w ciďż˝gďż˝ej niepewnoďż˝ci, czy w ostatniej chwili nie 
mianujďż˝ kogo innego na tďż˝ funkcjďż˝, rďż˝wnieďż˝ traciďż˝ juďż˝ zwykďż˝y spokďż˝j i 
cierpliwo��. Za jego sprawďż˝ w ostatnich tygodniach przygotowaďż˝ robota w stoczni 
prowadzona byďż˝a na trzy zmiany.

— Czy nie bďż˝dzie za pďż˝no? — zapytaďż˝ raz doktora, kiedy wynikďż˝a jakaďż˝ nowa 

zwďż˝oka. — Czy w Tanganice istnieje dotychczas jakiďż˝ korpus niemiecki, ktďż˝remu mamy 

background image

przyj�� z pomocďż˝?

Doktor spojrzaďż˝ na niego uderzony tďż˝ myďż˝lďż˝. Dopiero po dďż˝uďż˝szej chwili 

zdobyďż˝ siďż˝ na odpowiedďż˝.

— Newala nie jest ostatniďż˝ pozycjďż˝ obronnďż˝. ďż˝elazny Generaďż˝ rozporzďż˝dza 

jeszcze pewnym obszarem na poďż˝udniowy wschďż˝d od tego fortu, a w ostatecznoďż˝ci 
pozostaje odwrďż˝t na terytorium portugalskie. Taki czďż˝owiek jak on nie poddaje siďż˝.

Mimo   tych   zapewnieďż˝   Knoll   niepokoiďż˝   siďż˝.   Wprawdzie   gdyby   w   Afryce 

nastďż˝piďż˝a kapitulacja wojsk niemieckich, sprzymierzeni nie omieszkaliby rozgďż˝osiďż˝ 
tej wiadomoďż˝ci, ale choďż˝ to jeszcze dotychczas nie nastďż˝piďż˝o, mogďż˝o przecieďż˝ 
nastďż˝piďż˝ za tydzieďż˝, za kilka dni albo nawet za kilka godzin.

Od   chwili   gdy   doktor   wyruszyďż˝   z   obozu   generaďż˝a   do   grupy   operacyjnej   Uhehe, 

minďż˝o wiďż˝cej niďż˝ pďż˝ roku. Juďż˝ wďż˝wczas poďż˝oďż˝enie korpusu byďż˝o niemal 
rozpaczliwe, a od tego czasu mogďż˝o siďż˝ tylko pogorszyďż˝. Pojawienie siďż˝ oddziaďż˝u 
brytyjskiego, ktďż˝ry wzi�� doktora do niewoli w okolicach Luwegu, zdawaďż˝o siďż˝ 
potwierdzaďż˝ tylko te obawy.

Knoll   zdawaďż˝   sobie   sprawďż˝   z   tej   napiďż˝tej   sytuacji;   wiedziaďż˝,   ďż˝e   caďż˝e 

przedsiďż˝wziďż˝cie   moďż˝e   obrďż˝ciďż˝   siďż˝   wniwecz,   jeďż˝eli   nie   zostanie   na   czas 
doprowadzone   do   koďż˝ca.   Miaďż˝   przy   tym   na   myďż˝li   nie   tylko   akcjďż˝   na   rzecz 
nieszczďż˝snej armii kolonialnej, ktďż˝ra ginďż˝a w Tanganice, ale rďż˝wnieďż˝ inne, dalsze 
cele   i   d��enia,   ktďż˝rych   realizacja   ďż˝ciďż˝le   teraz   zaleďż˝aďż˝a   od   powodzenia 
wyprawy.

Wprawdzie prďż˝dzej czy pďż˝niej Knoll mďż˝gďż˝by sam wrďż˝ciďż˝ do Tanganiki, ale 

po  pierwsze  nie chciaďż˝  tam  wracaďż˝ z  pustymi rďż˝kami,  po  wtďż˝re  wďż˝tpiďż˝,  czy 
kiedykolwiek zajdďż˝ tak sprzyjajďż˝ce okolicznoďż˝ci dla osiďż˝gniďż˝cia jego celďż˝w, jak 
obecnie.

Chwila   ukoďż˝czenia   dziaďż˝aďż˝   wojennych   powinna   byďż˝a   zastaďż˝   go   juďż˝ 

zupeďż˝nie gotowego do zdecydowanych wystďż˝pieďż˝.

Wďż˝wczas wďż˝aďż˝nie, majďż˝c do czynienia z wyczerpanďż˝ przez wojnďż˝ Europďż˝, 

mďż˝gďż˝by osiďż˝gn�� najwiďż˝cej. Aby wygraďż˝ swoje atuty, musiaďż˝ byďż˝ tam, na 
miejscu, i to jak najprďż˝dzej.

Tak oto myďż˝li Knolla znďż˝w zostaďż˝y skierowane ku zagadnieniu, ktďż˝re niejako 

usuwaďż˝o siďż˝ w cieďż˝ pod nawaďż˝em aktualnych problemďż˝w technicznych. Tym silniej 
odczuwaďż˝   tďż˝sknotďż˝   do   kraju,   ktďż˝remu   oddaďż˝   swďż˝   miďż˝o��   i   ktďż˝rego 
szczďż˝cia pragn��. Doszedďż˝ do przeďż˝wiadczenia, ďż˝e tylko tam czul siďż˝ dobrze; 
tylko tam byďż˝ naprawdďż˝ u siebie.

Podczas jakiejďż˝ rozmowy z Eckholtem, na krďż˝tko przed pierwszďż˝ prďż˝bďż˝ L-59 w 

locie, juďż˝ w paďż˝dzierniku, powiedziaďż˝ do komendanta:

—   Czďż˝owiek   powinien   mieďż˝   prawo   wyboru,   jeďż˝li   chodzi   o   kraj,   ktďż˝ry   ma 

nazywaďż˝   swojďż˝   ojczyznďż˝.   Fakt,   ďż˝e   rodzimy   siďż˝   w   jakimďż˝   paďż˝stwie,   ďż˝e 
rodzice nasi sďż˝ jego obywatelami, ďż˝e ksztaďż˝cimy siďż˝ w paďż˝stwowych szkoďż˝ach i 
otrzymujemy   dyplomy   naukowe,   nie   moďż˝e   stanowiďż˝   istotnej   przyczyny   trwaďż˝ego 
stosunku   naszego   do   tego   paďż˝stwa,   jako   jego   obywateli   winnych   mu   przywiďż˝zanie, 
szacunek i nawet ďż˝ycie.

— Jakďż˝ wiďż˝c rekompensatďż˝ daďż˝by pan paďż˝stwu za wszystko to, co pan z niego 

czerpie?

— Pďż˝acďż˝ przecieďż˝ podatki.

background image

— I to wszystko?
— Naturalnie. Przywiďż˝zanie, miďż˝o�� i ďż˝ycie powinny naleďż˝eďż˝ do kraju, 

ktďż˝ry wybiorďż˝ sobie za ojczyznďż˝.

— Pan jest kosmopolitďż˝, doktorze. Nie zrozumiemy siďż˝ nigdy pod tym wzglďż˝dem. 

Ale, wracajďż˝c do prawa wyboru obywatelstwa, ma je pan przecieďż˝. Moďż˝e pan zostaďż˝ 
obywatelem kaďż˝dego paďż˝stwa pod pewnymi warunkami, rzecz prosta.

— Nie myďż˝laďż˝em bynajmniej o przyjmowaniu obcego obywatelstwa — powiedziaďż˝ 

Knoll. — ďż˝adnego obywatelstwa w ogďż˝le. Poza tym nie jestem bynajmniej kosmopolitďż˝. 
Zdajďż˝   sobie   sprawďż˝,   ďż˝e   jeszcze   bardzo   wiele   nici   ďż˝ďż˝czy   mnie   z   Niemcami. 
Wspďż˝czujďż˝ im zresztďż˝. Ale ich nie kocham.

— Domyďż˝lam siďż˝, ďż˝e krajem, ktďż˝ry pana pociďż˝ga najbardziej, jest wschodnia 

Afryka? — zapytaďż˝ Eckholt.

— Moďż˝e — odparďż˝ Knoll. — W kaďż˝dym razie wiele jej jestem winien.
Eckholt powstrzymaďż˝ gest zniecierpliwienia.
— Niech mi pan wreszcie powie, co znaczďż˝ te paďż˝skie niedomďż˝wienia i aluzje. Co to 

za tajemnica? Jakie to zobowiďż˝zania? Kim sďż˝ dla pana ci ludzie, ci dzicy tam, w tym kraju 
bez cywilizacji?

— Ci ludzie? Niektďż˝rzy sďż˝ moimi przyjaciďż˝mi. Jednemu z nich zawdziďż˝czam 

ďż˝ycie i wiele innych rzeczy, ktďż˝rych na razie nie mďż˝gďż˝by pan poj��, a ja nie 
umiaďż˝bym panu o tym nawet powiedzieďż˝. Wierzyli mi bez zastrzeďż˝eďż˝. Uwierzyli mi 
nawet wďż˝wczas, kiedy mďż˝wiďż˝em do nich bďż˝dďż˝c w mundurze niemieckiego oficera. 
Wtedy   wymogďż˝em   ich   przychylnďż˝   neutralno��   dla   naszych   wojsk.   W   zamian 
daďż˝em   im   pewnďż˝   obietnicďż˝.   Przypuszczam,   ďż˝e   dotrzymali   sďż˝owa.   Jakďż˝e   ja 
mďż˝gďż˝bym nie dotrzymaďż˝ swego?

— Widzi pan — mďż˝wiďż˝ po chwili dalej. — To sďż˝ ludzie mďż˝odsi od nas o jakieďż˝ 

dwadzieďż˝cia lub trzydzieďż˝ci wiekďż˝w. Mimo to posiadajďż˝ szlachetne serca. Otacza ich 
przyroda   rďż˝wnie   pierwotna   jak   oni;   przyroda,   ktďż˝rďż˝   przeciďż˝tny   Europejczyk 
nazwaďż˝by dzikďż˝ i okrutnďż˝, nie dostrzegajďż˝c jej swobodnego piďż˝kna. Dostosowani 
sďż˝ do niej i jej praw nie wypaczonych jeszcze przez cywilizacjďż˝. Jeďż˝li zna siďż˝ ich 
dobrze,   ďż˝atwo   jest   uczyniďż˝   ich   szczďż˝liwymi.   Czy   nie   pociďż˝gaďż˝aby   pana 
moďż˝no�� uszczďż˝liwienia caďż˝ego narodu, wiďż˝cej — caďż˝ej rasy?

—   Powoli,   doktorze   —   uďż˝miechn��   siďż˝   Eckholt.   —   O   ile   wiem, 

ďż˝uszczďż˝liwianie" Murzynďż˝w przez nas ma u nich bardzo z�� sďż˝awďż˝.

— Niestety, wiem o tym lepiej, niďż˝ moďż˝e pan przypuszczaďż˝, toteďż˝ nie zamierzam 

stosowaďż˝   ďż˝adnej   z   dotychczasowych   metod.   ďż˝adnej   z   metod   europejskich.   Nie,   nie 
miaďż˝em wcale na myďż˝li zaszczepienia naszej cywilizacji wďż˝rďż˝d tych miďż˝ujďż˝cych 
wolno�� ludďż˝w. Chciaďż˝bym wďż˝aďż˝nie obroniďż˝ Murzynďż˝w przed Europďż˝; 
przed systemem stosowanym dotďż˝d w koloniach, ktďż˝ry dezorganizuje ich ďż˝ycie, odbiera 
im wszystko to, do czego przywykli, nie dajďż˝c w zamian nic poza tandetďż˝ nie majďż˝cďż˝ 
zbytu   na   innych   rynkach.   Mďż˝wiďż˝c:   tandeta,   myďż˝lďż˝   nie   tylko   o   eksporcie 
przemysďż˝owym   do   Afryki,   ale   rďż˝wnieďż˝   o   eksporcie   ludzi,   praw,   urzďż˝dzeďż˝ 
spoďż˝ecznych, idei, o eksporcie bezwartoďż˝ciowym, nie dostosowanym do istotnych potrzeb, 
ktďż˝rych Murzyn ma zresztďż˝ stosunkowo niewiele. Europa albo mazgai siďż˝ zgorszona 
okrucieďż˝stwami   murzyďż˝skich   wďż˝adcďż˝w   i   przykďż˝ada   do   tych   ran   spoďż˝ecznych 
angielskie plasterki misji religijnych, albo wzrusza siďż˝ do ďż˝ez istniejďż˝cym po dziďż˝ 
dzieďż˝ niewolnictwem i nie robi nic, aby je wypleniďż˝, albo wreszcie sama bierze udziaďż˝ w 
wyniszczaniu ludnoďż˝ci krajďż˝w, ktďż˝re wysysa nielitoďż˝ciwie, pasoďż˝ytujďż˝c na nich w 

background image

sposďż˝b urďż˝gajďż˝cy wszelkim ludzkim uczuciom. Europejczycy, a w szczegďż˝lnoďż˝ci 
my, Niemcy, przedstawiamy typ ludzi o wzorowo dla nas dopasowanej organizacji i kulturze, 
nie chcďż˝ w tej chwili sprzeczaďż˝ siďż˝: pďż˝ytkiej czy g��bokiej, lecz zasklepionej, 
ramowej,   ďż˝e   tak   powiem.   Jesteďż˝my   dumni  zarďż˝wno   z   tej   kultury,   jak   z   organizacji 
spoďż˝ecznej i usiďż˝ujemy wtďż˝oczyďż˝ w te same ramy, uszeregowaďż˝ w te same wzory 
kaďż˝dy ujarzmiony narďż˝d, kaďż˝dďż˝ zwyciďż˝onďż˝ przez nas nacjďż˝ czy rasďż˝, nie 
zwaďż˝ajďż˝c na to, jakie wartoďż˝ci bezwzglďż˝dne przedstawia jej wďż˝asna kultura, sztuka i 
umysďż˝owo��. Fakt, ďż˝e jakiďż˝ inny narďż˝d ulega nam pod wzglďż˝dem organizacji 
politycznej, utoďż˝samiamy z jego niďż˝szoďż˝ciďż˝ pod kaďż˝dym innym wzglďż˝dem. Nie 
dopuszczamy do dalszego swobodnego rozwoju tych wartoďż˝ci, ktďż˝re w naszym, jakďż˝e 
ograniczonym,   pojďż˝ciu   nie   majďż˝   ďż˝adnego   znaczenia.   Jesteďż˝my   praktycznymi 
barbarzyďż˝cami. Jesteďż˝my tamďż˝ dla rďż˝norodnoďż˝ci. Jesteďż˝my czcicielami banalnych 
schematďż˝w   i   uwaďż˝amy   za   gďż˝upcďż˝w   tych,   ktďż˝rzy   ceniďż˝   coďż˝   wiďż˝cej   poza 
osďż˝awionym niemieckim porzďż˝dkiem i niemieckďż˝ dyscyplinďż˝.

— Natomiast Murzyni?... — zďż˝oďż˝liwie poddaďż˝ Eckholt.
—   Wie   pan   rďż˝wnie   dobrze   jak   ja,   ďż˝e   nie   miaďż˝em   zamiaru   przeciwstawiďż˝ 

Murzynďż˝w   Niemcom.   Powtarzam   raz   jeszcze:   sďż˝   mďż˝odsi   od   nas   o   dwadzieďż˝cia 
wiekďż˝w. To, co powiedziaďż˝em o Niemcach, da siďż˝ zastosowaďż˝ w rďż˝nych stopniach i 
wariantach do wielu innych narodďż˝w europejskich; do wszystkich narodďż˝w zaborczych. 
Niszczďż˝ obce sobie kultury, nie znajďż˝c lub nie rozumiejďż˝c ich wartoďż˝ci. Czasem tylko 
ďż˝lady zniweczonej cywilizacji, sztuki i wiedzy przechowujďż˝ w muzeach, nie prďż˝bujďż˝c 
nawet   odgadn��,   jak   wyglďż˝daďż˝by   ďż˝wiat   rzďż˝dzony   przez   inteligencjďż˝ 
rozkwit�� w ciďż˝gu wiekďż˝w na ich podďż˝oďż˝u.

— Kochany doktorze — odpowiedziaďż˝ Eckholt. — Jest pan niepoprawnym idealistďż˝ i 

marzycielem.   ďż˝wiatem   rzďż˝dzďż˝  silni   i   dobrze   zorganizowani.   Tej   sile,   tej   organizacji 
zawdziďż˝czaďż˝ pan bďż˝dzie, poza wďż˝asnďż˝ zasďż˝ugďż˝ naturalnie, realizacjďż˝ swego 
fantastycznego projektu, przynajmniej jeďż˝eli chodzi o pierwszďż˝ jego cz��. Co stanie 
siďż˝ dalej, nie wiem i nie silďż˝ siďż˝ odgadn��. Jednak do mego umysďż˝u przemawia 
raczej   rzeczywisto��   niďż˝   utopia;   choďż˝by   nawet   najpiďż˝kniejsza   utopia.   Jeďż˝eli 
zamierza pan broniďż˝ czarnych przed Europejczykami, czy nawet Afrykďż˝ przed Europďż˝, 
to   zadanie   takie   wymaga   po   pierwsze   siďż˝y,   po   drugie   zaďż˝   organizacji.   Dwďż˝ch 
czynnikďż˝w spoďż˝ecznych, o ktďż˝re trudno wďż˝rďż˝d dzikich. Sam, bez pomocy Niemiec, 
nie zdoďż˝a pan uczyniďż˝ nic. Dlatego w przyszďż˝oďż˝ci raczej tu, w kraju, naleďż˝aďż˝oby, 
moim zdaniem, rozwin�� dziaďż˝alno�� w kierunku racjonalnej polityki kolonialnej. 
Byďż˝   moďż˝e,   gdyby   w   Ministerstwie   Kolonii   wiďż˝cej   byďż˝o   ludzi   myďż˝lďż˝cych 
podobnie jak pan i jak pan znajďż˝cych miejscowe warunki, byďż˝ moďż˝e wtedy daďż˝oby 
siďż˝ osiďż˝gn�� pewien kompromis miďż˝dzy interesami metropolii a poprawďż˝ bytu 
ludnoďż˝ci w dominiach. Oto cel realny i usprawiedliwiajďż˝cy zamiar tworzenia wielkiego 
mandatu niemieckiego w Afryce, jeďż˝li siďż˝ chce traktowaďż˝ tďż˝ sprawďż˝ z wrodzonďż˝ 
panu szlachetnoďż˝ciďż˝.

Knoll   zawahaďż˝   siďż˝   przez   chwilďż˝,   jakby   rozwaďż˝aďż˝,   jak   dalece   moďż˝e 

posun�� swďż˝ szczero�� wobec Eckholta.

— Pan rozumuje europejskimi kategoriami, komandorze — powiedziaďż˝ wreszcie — i z 

tego  punktu widzenia zapewne  ma pan  racjďż˝,  choďż˝  istniejďż˝ siďż˝y  potďż˝niejsze od 
siďż˝y militarnej, a takďż˝e hasďż˝a, ktďż˝re mogďż˝ zastďż˝piďż˝ dyscyplinďż˝, jednoczďż˝c 
nie zorganizowane masy gotowe na wszystko. Niech pan pomyďż˝li, ďż˝e istnieje jakaďż˝ idea 
wspďż˝lna dla wszystkich plemion i dla wszystkich ich wodzďż˝w. Jakaďż˝ nowa wiara, nowa 
religia, za ktďż˝rďż˝ kaďż˝dy Murzyn gotďż˝w jest umrzeďż˝. Czy wyobraďż˝a pan sobie tďż˝ 
potďż˝gďż˝? Czy wyobraďż˝a pan sobie juďż˝ nie otwartďż˝ walkďż˝, ale, powiedzmy, strajk 

background image

generalny,   bierny   opďż˝r,   sabotaďż˝,   ktďż˝ry   wybucha   nagle   wďż˝rďż˝d   kilkudziesiďż˝ciu 
milionďż˝w Murzynďż˝w wyzwolonych przez tďż˝ nowďż˝ ideďż˝ spod przewagi biaďż˝ych? 
Prďż˝cz   tego   klimat,   przyroda   i   teren   odgrywajďż˝   rďż˝wnieďż˝   swojďż˝   rolďż˝.   ďż˝aden 
Europejczyk   nie   zdoďż˝a   pracowaďż˝   fizycznie   pod   zwrotnikami.   Jeďż˝li   zaďż˝   nagle 
porzucďż˝ pracďż˝ Murzyni, co siďż˝ wďż˝wczas stanie? Kompromis, o ktďż˝rym pan mďż˝wi, 
nie jest moďż˝liwy do przyjďż˝cia na staďż˝e ani dla mnie, ani dla tych, o ktďż˝rych tu chodzi. 
Dlatego pomoc obecna nie bďż˝dzie mnie obowiďż˝zywaďż˝a do niczego. To jest pomoc dla 
korpusu niemieckiej armii kolonialnej, nie dla mnie. Ja polecďż˝ do Tanganiki jako lekarz. Ale 
ukoďż˝czywszy   tďż˝   misjďż˝   bďż˝dďż˝   wolny   i   moďż˝e   wtedy   znajdďż˝   jakieďż˝ 
rozwiďż˝zanie pozostaďż˝ych zagadnieďż˝.

Rozmowy takie zdarzaďż˝y siďż˝ coraz czďż˝ciej, ale Knoll nigdy nie wyjawiaďż˝ w nich 

caďż˝kowicie swoich planďż˝w na dalszďż˝ metďż˝. Nie mďż˝gďż˝ przewidzieďż˝, ďż˝e w 
najbliďż˝szej przyszďż˝oďż˝ci spadnie naďż˝ cios, ktďż˝ry omal nie zniweczy wszystkich jego 
projekt�w.

background image

4

Zaczďż˝o   siďż˝   wszystko   zupeďż˝nie   dobrze   i   nic   nie   wrďż˝yďż˝o   tragicznego 

zakoďż˝czenia tej pierwszej prďż˝by. L-59 zostaďż˝ obci��ony balastem, przejrzany przez 
komisjďż˝ i sprawdzony z drobiazgowďż˝ dokďż˝adnoďż˝ciďż˝.

Byďż˝ najwspanialszym okrďż˝tem powietrznym niemieckiej aeronautyki wojennej. Byďż˝ 

chlubďż˝ i dumďż˝ stoczni. Ktďż˝ mďż˝gďż˝ przewidzieďż˝, ďż˝e jego istnienie potrwa tak 
kr�tko?...

Tego dnia, siďż˝dmego paďż˝dziernika roku 1917, po mglistym ranku nastaďż˝a pogoda 

sďż˝oneczna i cicha. W powietrzu panowaďż˝ spokďż˝j. Z dalekich, opustoszaďż˝ych pďż˝l i 
od po��kďż˝ych brzozowych lasďż˝w ciďż˝gn�� zapach wilgotnej ziemi zmieszany z 
woniďż˝   umierajďż˝cych   liďż˝ci.   Byďż˝o   ciepďż˝o.   Nisko   nad   ďż˝ďż˝kami   brzďż˝czaďż˝y 
owady. Na szosie okalajďż˝cej wielkim ďż˝ukiem lotnisko dudniďż˝y samochody ciďż˝arowe 
wznoszďż˝c tumany kurzu, ktďż˝ry wisiaďż˝ w powietrzu, wlďż˝kďż˝ siďż˝ wolno miďż˝dzy 
budynkami stoczni i osiadaďż˝ na rozgrzanych sďż˝oďż˝cem, ďż˝wieďż˝o pociďż˝gniďż˝tych 
smo��   dachach.   Nad   miastem   b��kaďż˝y   siďż˝   dymy   z   kominďż˝w   fabryk, 
Dochodziďż˝ stamtďż˝d zgieďż˝k i stďż˝umiony szmer codziennej pracy.

Wtem   z   oddali   rozlegďż˝   siďż˝   charakterystyczny,   trzytonowy   sygnaďż˝   jakiegoďż˝ 

samochodu. Szara limuzyna przewinďż˝a siďż˝ na zakrďż˝cie miďż˝dzy furgonami wojskowego 
trenu,   zatrajkotaďż˝a   nagle   otwartym   tďż˝umikiem   i   pďż˝dem   przemknďż˝a   wzdďż˝uďż˝ 
ostatnich   domďż˝w   przedmieďż˝cia   zasďż˝aniajďż˝c   je   k��bami   pyďż˝u-   Nad   jej 
bďż˝otnikiem ďż˝opotaďż˝a niewielka, czarno-biaďż˝o-czerwona flaga z czarnym orďż˝em i 
rďż˝wnoramiennym krzyďż˝em poďż˝rodku.

Wartownik   u   wejďż˝cia   spiesznie   otworzyďż˝   bramďż˝   i   sprezentowaďż˝   broďż˝. 

Samochďż˝d   zwolniďż˝,   min��   go   i   skrďż˝ciďż˝   w   kierunku   dokďż˝w.   Za   szybďż˝ 
mignďż˝y mundury wyďż˝szych oficerďż˝w admiralicji.

Brama   zatrzasnďż˝a   siďż˝   z   gďż˝uchym   szczďż˝kiem.   Zachrobotaďż˝   ďż˝wir   pod 

pneumatykami kďż˝.

Zakrďż˝t,   przejazd   przez   tor   kolejowy,   znďż˝w   zakrďż˝t   i   gďż˝adki   beton   podjazdu 

wzdďż˝uďż˝   potďż˝nych,   piďż˝trzďż˝cych   siďż˝   wysoko   belkowaďż˝   dokďż˝w.   Pisnďż˝y 
hamulce.

W tej samej chwili drgnďż˝y ogromne wrota hangaru i wolno zaczďż˝y sun�� w dwie 

strony, ukazujďż˝c rozszerzajďż˝cďż˝ siďż˝ ciemnďż˝ szczelinďż˝ wejďż˝cia.

Knoll,   ktďż˝ry   wysiadďż˝   z   samochodu   ostatni,   machinalnie   uďż˝cisn��   dďż˝oďż˝ 

Ludwiga i Eckholta.

Admiraďż˝ patrzyďż˝ na niego z lekkďż˝ ironiďż˝.
— Ma pan minďż˝ jak na naboďż˝eďż˝stwie za cesarza — powiedziaďż˝.
Doktor   spojrzaďż˝   na   niego   w   sposďż˝b,   ktďż˝ry   admiraďż˝owi   wydaďż˝   siďż˝ 

background image

impertynencki.

— To bďż˝dzie mďż˝j pierwszy lot, ekscelencjo — powiedziaďż˝.
Admiraďż˝   poczuďż˝   siďż˝   dotkniďż˝ty.   W   oczach   lekarza   byďż˝a   spokojna,   zimna 

pogarda.   Nie   byďż˝   czďż˝owiekiem,  z   ktďż˝rego   moďż˝na  drwiďż˝.   Nie   zmieszaďż˝   siďż˝ 
nawet.   Natomiast   admiraďż˝   straciďż˝   nagle   humor.   Odwrďż˝ciďż˝   siďż˝   zirytowany   i 
patrzyďż˝ na wielki, szary blok hangaru.

Wrota   przesuwaďż˝y   siďż˝   na   rolkach,   aďż˝   otwarte   na   ca��   szeroko�� 

podskoczyďż˝y z trzaskiem i stanďż˝y w miejscu. W pďż˝mroku wnďż˝trza lďż˝niďż˝ nowym, 
nieskazitelnym lakierem olbrzymi kadďż˝ub sterowca zwrďż˝cony przodem do wylotu doku.

Na gďż˝adkiej powďż˝oce czerniaďż˝ znak fabryczny: L-59. Wzdďż˝uďż˝ kaďż˝dej gondoli 

staďż˝y dwa szeregi ďż˝oďż˝nierzy w roboczych mundurach, trzymajďż˝c liny. Pozostaďż˝a 
cz�� obsďż˝ugi skupiďż˝a siďż˝ dokoďż˝a stojďż˝cych na szynach platform, na ktďż˝rych 
spoczywaďż˝ kil olbrzyma.

Eckholt   zameldowaďż˝,   ďż˝e   wszystko   gotowe.   —   Wyprowadzaďż˝   —   powiedziaďż˝ 

admiraďż˝.  Padďż˝y sďż˝owa komendy. Platformy drgnďż˝y i sterowiec zacz�� wolno 
sun�� naprzďż˝d.

Wynurzaďż˝   siďż˝   z   cienia   wielki,   dďż˝ugi,   bďż˝yszczďż˝cy,   wspaniaďż˝y.   Dopďż˝ki 

staďż˝  w doku,  nie moďż˝na byďż˝o oceniďż˝  caďż˝ego   jego  ogromu.  Dopiero  teraz,  gdy 
ostatnia platforma ukazaďż˝a siďż˝ na zewnďż˝trz, za niďż˝ zaďż˝ na wysokoďż˝ci dwunastu 
metrďż˝w  nad   ziemiďż˝   jak   pďż˝etwy   fantastycznego   potwora   wychynďż˝y   na  sďż˝oďż˝ce 
potďż˝ne stery i stateczniki ogona; gdy stu pi��dziesiďż˝ciu ďż˝udzi znikďż˝o pod kilem 
wspartym   na   szeďż˝ciokoďż˝owych   platformach;   gdy   szara   limuzyna   admiralicji 
wyglďż˝daďż˝a   wobec   niego   niby   dziecinna   zabawka,   teraz   dopiero   widaďż˝   byďż˝o,   jaki 
wielki jest w istocie.

Wyglďż˝daďż˝ groďż˝nie jak potďż˝ny kr��ownik, choďż˝ nie miaďż˝ stalowych blach 

pancernych i wieďż˝ obrotowych ze strzelnicami, a zamiast paszcz armatnich sterczaďż˝y z 
jego gondoli tylko wďż˝skie pyszczki karabinďż˝w maszynowych.

Na sterach i statecznikach oraz po obu stronach kadďż˝uba z przodu czerniaďż˝y wielkie, 

rďż˝wnoramienne krzyďż˝e. Wzdďż˝uďż˝ kilu tkwiďż˝cego w uchwytach platform ziewaďż˝y 
szeroko otwory spustowe balastu. Potďż˝ne ďż˝migďż˝a jak napiďż˝te do szerokiego zamachu 
miďż˝nie zdawaďż˝y siďż˝ prďż˝yďż˝ w oczekiwaniu na pierwszy impuls silnikďż˝w, ktďż˝re 
drzemaďż˝y nieruchomo pod szarym cielskiem sterowca, za porďż˝czami otaczajďż˝cych je 
galeryjek.   Gondola   nawigacyjna,   jak   wielka   ryba   przyrosďż˝a   grzbietem   do   brzucha 
powietrznego okrďż˝tu, patrzyďż˝a szklanym wzrokiem szyb w jasno�� dnia. Niby ukryte 
macki sterczaďż˝y miďż˝dzy gondolami stalowe maszty anten.

Na   uboczu   wyciďż˝gniďż˝ta   w   rďż˝wnym   szeregu   staďż˝a   zaďż˝oga:   porucznicy 

Massendorf i Grass oraz osiemnastu podoficerďż˝w-specjalistďż˝w.

Knoll znaďż˝ ich wszystkich z widzenia, poniewaďż˝ zostali odkomenderowani do stoczni 

zaraz   pierwszego   dnia,   gdy   zaczďż˝to   przerďż˝bkďż˝   sterowca.   Spojrzaďż˝   teraz   po   ich 
twarzach, jakby pragn�� odgadn��, jakimi siďż˝ oka�� w sďż˝uďż˝bie podczas 
tej wyprawy.

Najsympatyczniejszy   wydaďż˝   mu   siďż˝   pilot   Feldbach,   niski,   krďż˝py   brunet   z 

wesoďż˝ymi oczami i szramďż˝ idďż˝cďż˝ skoďż˝nie przez nos i usta.

Werkmistrz Heine byďż˝ gruby i powolny. Knoll wiedziaďż˝, ďż˝e nie lubiano go za jego 

opryskliwo��,   ale   Eckholt   ceniďż˝   Heinego   i   mďż˝wiďż˝   o   nim   z   uznaniem   jako   o 
zdolnym mechaniku i szefie, ktďż˝ry potrafi utrzymaďż˝ dyscyplinďż˝ wďż˝rďż˝d zaďż˝ogi.

background image

Bosman Sachs, szczupďż˝y, wysoki, rudy i piegowaty, miaďż˝ opiniďż˝ zawadiaki, ale 

posiadaďż˝ ďż˝elazny Krzyďż˝ i jego teďż˝ komendant wyrďż˝niaďż˝.

Na ogďż˝l Eckholt zadowolony byďż˝ z zaďż˝ogi, ktďż˝rďż˝ mu przydzielono, a Knoll w 

zupeďż˝noďż˝ci polegaďż˝ na jego zdaniu w tej sprawie.

Z   dwďż˝ch   oficerďż˝w   wolaďż˝   milczďż˝cego   mechanika   Massendorfa   niďż˝   Grassa, 

ktďż˝ry   dopiero   od   niedawna   byďż˝   pilotem.   Grass   odnosiďż˝   siďż˝   lekcewa��co   do 
wszystkich,   nie   wy��czajďż˝c   doktora,   i   tylko   wobec   Eckholta   staraďż˝   siďż˝   byďż˝ 
uprzedzajďż˝cy i sďż˝uďż˝bisty.

Jego   zarozumiaďż˝o��   miaďż˝a   swe   ďż˝rďż˝dďż˝o   w   bliskim   pokrewieďż˝stwie   z 

jednym   spoďż˝rďż˝d   wyďż˝szych   genera��w,   wzrosďż˝a   zaďż˝   niepomiernie   wskutek 
opinii zdolnego pilota, ktďż˝rďż˝ wyniďż˝sďż˝ ze szkoďż˝y wojskowej.

Podoficerowie nie lubili go i drwili z niego za jego plecami. Massendorf w ogďż˝le nie 

zwracaďż˝   uwagi   na   tego   kolegďż˝   wyznaczonego   mu   przez   los   i   tylko   komendant 
ustosunkowaďż˝ siďż˝ do niego bezstronnie, jak do wszystkich.

Najwiďż˝kszďż˝ sympatiďż˝ zaďż˝ogi cieszyďż˝ siďż˝ Massendorf. Mďż˝wiďż˝ do nich 

ďż˝ty", kl�� i rzadko kiedy siďż˝ uďż˝miechaďż˝. Ale umiaďż˝ pracowaďż˝ jak prosty 
mechanik, zawsze byďż˝ umazany smarem, zawsze miaďż˝ czarne paznokcie i poďż˝cierane 
knykcie, jak oni, a znaďż˝ siďż˝ na silnikach lepiej od werkmistrza.

Czasem,   gdy   byďż˝   w   dobrym   humorze,   wyjmowaďż˝   z   kieszeni   cygaro   i   dawaďż˝ 

ktďż˝remuďż˝   z   mechanikďż˝w.   Byďż˝o   to   wielkim   wyrďż˝nieniem.   Czďż˝sto 
przysďż˝uchiwaďż˝ siďż˝ rozmowom podoficerďż˝w i wtrďż˝caďż˝ swoje uwagi albo rzucaďż˝ 
krďż˝tkie pytania o rodzinďż˝ i stosunki domowe, o ďż˝ycie w cywilu. Sďż˝uchaďż˝ patrzďż˝c 
w bok, jakby roztargniony, ale gdy siďż˝ odzywaďż˝, okazywaďż˝o siďż˝,  ďż˝e doskonale 
pamiďż˝ta i wie, o co chodzi. Szanowali go i pracowali chďż˝tnie pod jego kierownictwem, 
choďż˝ byďż˝ bardzo wymagajďż˝cy.

Do   Knolla   wiďż˝kszo��   zaďż˝ogi   odniosďż˝a   siďż˝   obojďż˝tnie.   Na   razie   nie 

interesowaďż˝   ich   wcale.   Nie   naleďż˝aďż˝   do   ludzi   powietrza;   byďż˝   ďż˝szczurem 
lďż˝dowym", pasaďż˝erem, a wiďż˝c istotďż˝ nie zasďż˝ugujďż˝cďż˝ na uwagďż˝. Wiedzieli 
tylko, ďż˝e jest jak�� waďż˝nďż˝ osobistoďż˝ciďż˝ i ďż˝e u kresu wyprawy, ktďż˝ra ich 
czeka, ma odegraďż˝ wielkďż˝ rolďż˝.

Na rozkaz Eckholta zajďż˝li stanowiska manewrowe — Grass przy kole steru wysokoďż˝ci, 

Feldbach przy kole steru kierunkowego w gondoli nawigacyjnej; Massendorf w tylnej gondoli 
silnikowej; czterej pozostali bosmani-mechanicy wraz z pomocnikami przy swoich silnikach; 
telegrafista w kabinie radia; strzelcy sterowcowi, elektryk i inni specjaliďż˝ci na posterunkach 
pogotowia, wzdďż˝uďż˝ kilu.

Ostatni weszli do gondoli Knoll i Eckholt.
Doktor usiadďż˝ obok stolika nawigacyjnego, na wprost schodni wiodďż˝cej do korytarza 

kilowego.   Mďż˝gďż˝   stďż˝d   widzieďż˝,   co   siďż˝   dzieje   w   punkcie   dowďż˝dczym   statku, 
czďż˝ciowo zaďż˝ i to, co kryje w sobie wnďż˝trze sterowca.

Tymczasem komendant obchodziďż˝ wszystkie stanowiska.
— Gotowe — powiedziaďż˝ schodzďż˝c do gondoli.
— Gotowe — powtďż˝rzyďż˝ porucznik Grass nie odwracajďż˝c gďż˝owy.
Eckholt   przesun��   dďż˝wigniďż˝   zaworďż˝w   balastu,   aby   zmniejszyďż˝ 

obci��enie   do   stanu   rďż˝wnowagi   statycznej.   Woda   chlusnďż˝a   na   platformy 
podtrzymujďż˝ce   sterowiec.   ďż˝ďż˝ta   wskazďż˝wka   manometru   hydraulicznego   leniwie 
mijaďż˝a cyfry. Gdy doszďż˝a do dwďż˝ch i pďż˝ tysiďż˝ca kilogramďż˝w, sterowiec lekko 

background image

drgn�� i jednoczeďż˝nie Eckholt zamkn�� odpďż˝yw.

ďż˝Naprzďż˝d!" zawoďż˝aďż˝ w tubďż˝ zewnďż˝trznego megafonu.
L-59 dďż˝wigniďż˝ty na ramionach ďż˝oďż˝nierzy oddzieliďż˝ siďż˝ po raz pierwszy od 

swego ďż˝oďż˝a.

Znďż˝w   popďż˝ynďż˝y   cienkie   strumyki   wody   ze   wszystkich   zaworďż˝w.   Eckholt 

ostroďż˝nie, wolno zmniejszaďż˝ obci��enie, pďż˝ki oficer kierujďż˝cy obsďż˝ugďż˝ pod 
kilem nie daďż˝ sygnaďż˝u gwizdkiem, ďż˝e sterowiec trzyma siďż˝ sam w powietrzu.

Potem olbrzym zacz�� peďż˝zn�� na start. Sun�� skoďż˝nie w stosunku do 

swej osi, przytrzymywany za czop kotwiczny i za tylnďż˝ gondolďż˝ linami startowymi nisko 
nad ziemiďż˝, wykrďż˝cajďż˝c coraz bardziej pod wiatr, ktďż˝rego lekki powiew zaciďż˝gaďż˝ 
teraz od pďż˝nocy.

Stan�� wreszcie i tylko podrygiwaďż˝ elastycznie w miejscu.
Eckholt   kazaďż˝   zapuszczaďż˝   silniki.   Pi��   czerwonych   tarcz   sprawdzajďż˝cych, 

sterowanych   z   gondol   motorowych,   powtďż˝rzyďż˝o   rozkaz   na   tablicy   orientacyjnej. 
Zachrobotaďż˝y rozruszniki i zaczďż˝y jďż˝czeďż˝ coraz wyďż˝szym tonem, jakby zanoszďż˝c 
siďż˝ ďż˝aďż˝osnym ďż˝kaniem.

Wtem   szarpnďż˝o   jedno   ďż˝migďż˝o;   przerzuciďż˝o   dwie   czy   trzy   kompresje;   silnik 

zachďż˝ysn�� siďż˝ i warkn��, bluzgajďż˝c dymem. Tuďż˝ po nim ruszyďż˝y dwa 
inne,   potem  znďż˝w  jeden.  Ostatni,   w  lewej   przedniej   gondoli   motorowej   opieraďż˝   siďż˝ 
najdďż˝uďż˝ej: trzeba byďż˝o powtďż˝rnie w��czaďż˝ rozrusznik, ďż˝eby go wyrwaďż˝ z 
bezwďż˝adu. Wreszcie i on zatrajkotaďż˝ rďż˝wnymi wybuchami, zmiatajďż˝c kďż˝pki siwego 
dymu z paszcz rur wydechowych daleko w tyďż˝, pod kadďż˝ub.

Teraz   caďż˝y   sterowiec   drďż˝aďż˝   jednostajnym,   drobnym   rytmem   pracy   trzydziestu 

cylindrďż˝w.   Szyby   gondoli   nawigacyjnej   podzwaniaďż˝y   do   taktu   wibrujďż˝cym 
wskazďż˝wkom   zegarďż˝w   i   manometrďż˝w,   rezonowaďż˝y   dďż˝wigary   i   ďż˝ciany, 
stďż˝umione werble bďż˝bniďż˝y po napiďż˝tych ďż˝ciďż˝gaczach i taďż˝mach wiďż˝zaďż˝ 
wewn�trznych.

Pi�� dwustuczterdziestokonnych silnikďż˝w graďż˝o uwerturďż˝ pierwszego lotu.
ďż˝Odci��yďż˝ przďż˝d!" — zakomenderowaďż˝ Eckholt.
Mat   Winter   obsďż˝ugujďż˝cy   balast   pierwszych   czterech   komďż˝r   gazowych 

powtďż˝rzyďż˝: ďż˝Odci��yďż˝ przďż˝d!" i otworzyďż˝ zawory wypustowe.

Woda   chlusnďż˝a   z   gďż˝ry,   oblewajďż˝c   najbliďż˝ej   stojďż˝cych   ďż˝oďż˝nierzy   przy 

linach.

L-59 z wolna uniďż˝sďż˝ ďż˝eb i stan�� skoďż˝nie.
Wszystko   szďż˝o   sprawnie,   szybko,   jakby   zaďż˝oga   zgrana   byďż˝a   od   dawna.   Ludzie 

pracowali spokojnie i pewnie. Nikt siďż˝ nie myliďż˝ i nie denerwowaďż˝.

Eckholt byďż˝ skupiony i przejďż˝ty, ale gďż˝os jego nie drďż˝aďż˝ i widaďż˝ byďż˝o, 

ďż˝e jest pewien siebie.

ďż˝Puďż˝ciďż˝ wszystko!" rzuciďż˝ w tubďż˝ zewnďż˝trznďż˝, nie spuszczajďż˝c oczu z 

chyďż˝omierza, ktďż˝ry wykazaďż˝ w tej chwili piďż˝tnaďż˝cie stopni. ďż˝Peďż˝ny gaz!"

ďż˝Peďż˝ny gaz!" wrďż˝ciďż˝o jak echo z gondoli silnikowej Massendorfa, a strzaďż˝ki na 

tarczach sygnaďż˝owych wykonaďż˝y obrďż˝t w lewo, na ďż˝Start".

Jednoczeďż˝nie   pi��   silnikďż˝w   zagrzmiaďż˝o   na  peďż˝nym  gazie.   Ten   ich  akord 

potďż˝niaďż˝ stopniowo, urďż˝sďż˝ do szczytowego napiďż˝cia  i trwaďż˝ wypeďż˝niajďż˝c 
sobďż˝ ca�� przestrzeďż˝.

background image

L-59 ruszyďż˝ naprzďż˝d. Spďż˝d tylnej gondoli  dotkn�� ziemi,  zachrobotaďż˝ po 

nierďż˝wnoďż˝ciach i wlďż˝kďż˝ siďż˝ po lotnisku. ďż˝eb sterowca uniďż˝sďż˝ siďż˝ jeszcze o 
parďż˝ stopni.

— Na dďż˝ ster, Grass — powiedziaďż˝ Eckholt. — Tak trzymaďż˝.
Ulďż˝yďż˝o.   Tylna   gondola   nagle   przestaďż˝a   chrobotaďż˝   i   wszyscy   poczuli,   ďż˝e 

sterowiec leci zwiďż˝kszajďż˝c prďż˝dko��.

Grass   puďż˝ciďż˝   w  ruch   koďż˝o   sterowe.   Uchwyty   jego   pobiegďż˝y   w   prawo,   jakby 

goniďż˝c   siďż˝   wzajemnie.   Pokďż˝ad   pochyliďż˝   siďż˝   znowu   i   balon   szedďż˝   teraz   w 
gďż˝rďż˝,   prawie   nie   tracďż˝c   prďż˝dkoďż˝ci.   Pilot   obejrzaďż˝   siďż˝   i   spotkawszy   wzrok 
komendanta   pokazaďż˝   zďż˝by   w   uďż˝miechu.   Eckholt   lekko   skin��   gďż˝owďż˝   i 
uďż˝miechn�� siďż˝ takďż˝e. Wďż˝aďż˝ciwie nie byďż˝ to uďż˝miech: tylko napiďż˝cie 
brwi, schodzďż˝cych siďż˝ nad bladďż˝ twarzďż˝, zelďż˝aďż˝o i cieďż˝ rumieďż˝ca pojawiďż˝ 
siďż˝ na policzkach, jak pierwsza pochwaďż˝a dla sterowca. Dobrze braďż˝ wysoko��.

Na lewo, pod promieniami sďż˝oďż˝ca rozpuszczonymi w resztkach mďż˝tnej mgďż˝y, 

ukazaďż˝o siďż˝ jezioro i dwa czy trzy ďż˝agle. Z tyďż˝u na dnie przydymionej przestrzeni 
leďż˝aďż˝o zielono-rude lotnisko obramione z dwďż˝ch stron czarnymi blokami hangarďż˝w i 
dokďż˝w. Grupka oficerďż˝w staďż˝a przy samochodzie. Popielata szosa wymykaďż˝a siďż˝ 
cieniom budynkďż˝w fabrycznych, ktďż˝re przylgnďż˝y ciasno do jej zakrďż˝tďż˝w, i biegďż˝a 
ku miastu, gdzie spomiďż˝dzy dachďż˝w sterczaďż˝y wysokie zakopcone kominy buchajďż˝c 
k��bami dymu.

Eckholt spojrzaďż˝ na wysokoďż˝ciomierz. Mieli dwieďż˝cie metrďż˝w.
— Zmniejszyďż˝ obroty — powiedziaďż˝. Tarcze sygnaďż˝owe skoczyďż˝y na ďż˝Pďż˝ 

gazu".

— Ster na lewo, Feldbach. Zakrďż˝t 180 stopni, tylko powoli.
—   180   na   lewo   —   powtďż˝rzyďż˝   bosman   wypuszczajďż˝c   koďż˝o   szprycha   za 

szprychďż˝.

L-59 legďż˝ w trawers, uniďż˝sďż˝ ďż˝eb w gďż˝rďż˝ i wykrďż˝caďż˝ ogonem w prawo. 

Czuďż˝o siďż˝, ďż˝e jego wiďż˝zania wytrzymujďż˝ coraz wiďż˝ksze naprďż˝enie skupione w 
poďż˝owie dďż˝ugoďż˝ci kadďż˝uba, ktďż˝ry niosďż˝o bokiem, wpierajďż˝c pďż˝aszczyznďż˝ 
statecznika   w   zagďż˝szczone   pďż˝dem   powietrze.   Lekko   zwolniona   powďż˝oka   po   lewej 
stronie bďż˝bniďż˝a o dďż˝wigary, podczas gdy z prawej napiďż˝a siďż˝ mocno.

Grass   zneutralizowaďż˝   wzniesienie   ďż˝ba   sterem   wysokoďż˝ci   i   czekaďż˝.   Eckholt 

wpatrywaďż˝ siďż˝ w pďż˝ywak busoli, ktďż˝ry zmieniďż˝ kurs o 45 stopni i zawahawszy siďż˝ 
stan��   nieruchomo.   Balon   nadal   szedďż˝   trawersem,   skoďż˝nie   do   kursu,   ale   nie 
zakrďż˝caďż˝ juďż˝ wcale.

Feďż˝dbach odwrďż˝ciďż˝ pytajďż˝co gďż˝owďż˝. — Jeszcze — powiedziaďż˝ Eckholt. 

Szprychy koďż˝a sterowego pobiegďż˝y w lewo. ďż˝Trochďż˝ gazu, Massendorf".

ďż˝Tysiďż˝c pi��set obrotďż˝w" odpowiedziano z tylnej gondoli.
Napďż˝r wiatru z prawej strony dzwoniďż˝ szybami. Przez pokďż˝ad powiaďż˝ przeciďż˝g. 

Sterowiec pochyliďż˝  siďż˝ w prawo. Grass znďż˝w przerzuciďż˝ kilka obrotďż˝w koďż˝a, 
zgniatajďż˝c   zadzierajďż˝cy   siďż˝   ďż˝eb   w  dďż˝,   i  pďż˝ywak   busoli   drgn��   wreszcie, 
obracajďż˝c siďż˝ stopieďż˝ po stopniu.

Eckholt zakomenderowaďż˝ kolejno: ďż˝Prosto ster", ďż˝Na prawo ster", i czekaďż˝.
Mijaďż˝y sekundy. L-59 zakrďż˝caďż˝ nadal. Gdy obrďż˝t jego przekroczyďż˝ 180 stopni, 

komendant kazaďż˝ zwiďż˝kszyďż˝ obroly wszystkich silnikďż˝w.

Dopiero wtedy wyszli z trawersu. Jednoczeďż˝nie ďż˝eb pochyliďż˝ siďż˝ w dďż˝, mimo 

background image

ďż˝e Grass natychmiast wyrďż˝wnaďż˝.

Przy zakrďż˝cie  w prawo powtďż˝rzyďż˝o siďż˝ niemal to samo:  sterowiec  kďż˝adďż˝ 

siďż˝ ďż˝atwo w trawers, szedďż˝ bokiem, ale zakrďż˝caďż˝ nie chciaďż˝. Zadzieraďż˝ ďż˝eb, 
narowiďż˝   siďż˝,   a   pďż˝niej,   zmuszony   do   zwrotu,   znďż˝w   nie   sďż˝uchaďż˝   steru 
koďż˝czďż˝cego manewr.

—  Jest   bardzo dďż˝ugi   —  powiedziaďż˝   Eckholt  do doktora.  ,—  Jest   o  trzydzieďż˝ci 

metrďż˝w   dďż˝uďż˝szy   od   najwiďż˝kszego   z   naszych   sterowcďż˝w.   Dlatego   trudno   nim 
kierowaďż˝.   Nie   daďż˝o   siďż˝   dokďż˝adnie   obliczyďż˝   oporu   w   zakrďż˝cie;   to   rzecz 
eksperymentu:   kaďż˝dy   nowy   typ   jest   do   pewnego   stopnia   eksperymentem   i   nigdy   nie 
wiadomo, jak siďż˝ zachowa w locie. No, ale dowodziďż˝em juďż˝ gorszymi. Ten przynajmniej 
idzie w gďż˝rďż˝; lataďż˝em na takich, ktďż˝re przy zakrďż˝cie szďż˝y w dďż˝. A mieliďż˝my i 
takie, ktďż˝rym pďż˝kaďż˝y ďż˝ciďż˝gna i dďż˝wigary w wiraďż˝u o 90 stopni...

Skierowali   siďż˝   teraz   na   pďż˝nocny   wschďż˝d,   pozostawiajďż˝c   za   sobďż˝   jezioro 

bďż˝yszczďż˝ce wďż˝skďż˝ smugďż˝ u stďż˝p b��kitnych gďż˝r po drugiej stronie.

Doktor patrzyďż˝ w dďż˝. Ziemia sunďż˝a wolno pod gondolďż˝, wyďż˝aniajďż˝c siďż˝ zza 

burty   i   znikajďż˝c   u   krawďż˝dzi   opuszczonej   szyby:   skrďż˝ty   ďż˝cian   szarych   domďż˝w, 
pochyďż˝e   dachy   oďż˝wietlone   z   jednej   strony   sďż˝oďż˝cem,   z   drugiej   zaďż˝   ciemne; 
wydďż˝uďż˝one   prostokďż˝ty   brďż˝zowych,   brunatnych   i   zielonych   pďż˝l,   jak   pluszowe 
poduszki   w   wagonach   drugiej   klasy;   nieregularne   wieloboki   lasďż˝w,   ciemnozielone, 
poplamione rdzawo, ďż˝ďż˝to i liliowo,  z biegnďż˝cymi rďż˝wnolegle  albo promieniďż˝cie 
liniami przesiďż˝kďż˝w; aksamitne pastwiska z ciemniejďż˝cymi zalewami wody, ktďż˝ra nagle 
znalazďż˝szy siďż˝ pod kďż˝tem odbicia sďż˝oďż˝ca migotaďż˝a oďż˝lepiajďż˝co,  by zaraz 
potem   wstrzďż˝sn��   siďż˝   dreszczem   zďż˝otej   ďż˝uski   zarzuconej   przez   wiatr   na   jej 
powierzchniďż˝;   drzewa   przydroďż˝ne   wyciďż˝gajďż˝ce   ku   niebu   ramiona   ga��zi   z 
resztďż˝   liďż˝ci   przerzedzonych   juďż˝   i   po��kďż˝ych;   wzgďż˝rza   i   g��boko 
zaklďż˝sďż˝e wďż˝wozy o nagich, osypujďż˝cych siďż˝, gliniastych ďż˝cianach.

Potem z prawej strony bďż˝ysn�� jak srebrny drucik tor kolejowy i w gďż˝adkich, 

ďż˝agodnych   skrďż˝tach   uďż˝oďż˝yďż˝   siďż˝   wygodnie   miďż˝dzy   wzdďż˝tymi   brzuchami 
pagďż˝rkďż˝w d���c gdzieďż˝ na pďż˝noc w mlecznďż˝ dal horyzontu.

Silniki mruczaďż˝y teraz jednostajnie i rďż˝wno. Pďż˝d pogwizdywaďż˝ u ram okiennych, 

gďż˝aszczďż˝c   lakierowany   kadďż˝ub   sterowca.   Pokďż˝ad   z   drobno   karbowanej   blachy 
drďż˝aďż˝ lekko i pulsowaďż˝y zegary na tablicy nad stolikiem nawigacyjnym.

Eckholt, porďż˝wnawszy kurs busoli z loksodromďż˝ wykreďż˝lonďż˝ na mapie, wyjrzaďż˝ 

przez opuszczonďż˝ szybďż˝. Wicher uderzyďż˝ go w oczy, wyszarpn�� czarny krawat 
spod munduru.

Cofn�� siďż˝ do wnďż˝trza i podniďż˝sďż˝ szybďż˝.
— Kurs trzydzieďż˝ci jeden stopni — powiedziaďż˝ do bosmana.
Feldbach powtďż˝rzyďż˝ przepisowo: ďż˝Trzydzieďż˝ci jeden", spojrzaďż˝ na busolďż˝ i 

wolno przerzucaďż˝ szprychy wyrďż˝wnujďż˝c nieznaczne zboczenia.

Sterowiec leciaďż˝ z prďż˝dkoďż˝ciďż˝ sze��dziesiďż˝ciu piďż˝ciu kilometrďż˝w na 

godzinďż˝   pod   lewy   czoďż˝owy   wiatr,   ktďż˝ry   wzmďż˝gďż˝   siďż˝   nieco   na   wysokoďż˝ci 
siedmiuset metrďż˝w.

Po   kwadransie   z   lewej   strony   ukazaďż˝y   siďż˝   wille,   hotele   i   zakďż˝ad   kuracyjny 

Rawensburga,   a   komendant   szybko   obliczywszy   poprawkďż˝   podaďż˝   nowy   kurs   z 
uwzglďż˝dnieniem derywacji.

W godzinďż˝ potem Knoll zobaczyďż˝ jasnďż˝, tu i ďż˝wdzie poprzerywanďż˝ zakrďż˝tami 

background image

wstďż˝gďż˝ Dunaju. Z prawej strony przyczoďż˝gaďż˝a siďż˝ szosa, przeszďż˝a pod sterowcem 
i przeskoczywszy jak�� mniejszďż˝ rzekďż˝ skrďż˝ciďż˝a w lewo pod��ajďż˝c ku 
miastu.

Bďż˝yszczďż˝cy,   wypolerowany   tor   kolejowy   rzuciďż˝   siďż˝   za   niďż˝   w   pogoďż˝, 

zďż˝apaďż˝ jďż˝ przed samym brzegiem Dunaju i wraz z niďż˝ zab��dziďż˝ miďż˝dzy 
domami przedmieďż˝cia, aďż˝ za wielkim mostem, co ďż˝elaznymi szczďż˝kami ďż˝ciskaďż˝ 
rzekďż˝, odnalazďż˝ siďż˝ na dymiďż˝cym dworcu kolejowym.

—  To   Ulm   —  powiedziaďż˝   Eckholt   do   doktora.   Ulm   leďż˝aďż˝   pod   czapďż˝   dymu 

grubďż˝ na jakie trzysta metrďż˝w. Nie byďż˝o widaďż˝ jego wďż˝skich ulic i dopiero kiedy 
sterowiec   wykrďż˝ciďż˝   nad   miasto,   ukazaďż˝y   siďż˝   w   pionowym   rzucie,   wciďż˝niďż˝te 
g��boko miďż˝dzy ďż˝ciany domďż˝w.

L-59 zatoczyďż˝ koďż˝o, przeleciaďż˝ nad liniami kolejowymi i znďż˝w popďż˝yn�� 

na pďż˝nocny wschďż˝d.

Na prawo ukazaďż˝y siďż˝ teraz wyďż˝sze gďż˝ry pokryte ciemnym koďż˝uchem lasďż˝w. 

Wznosiďż˝y siďż˝ i opadaďż˝y jak potďż˝ne fale ziemi zbaďż˝wanionej nagle, wytrďż˝conej ze 
spokojnego   bezwďż˝adu,   zbuntowanej   przeciw   odwiecznemu   spoczynkowi.   Pďż˝czniaďż˝y 
groďż˝nie, dďż˝wigaďż˝y siďż˝ wzwyďż˝ i spďż˝ywaďż˝y w dďż˝, by znďż˝w wyrosn�� z 
dolin w potďż˝ne grzbiety.

Sterowiec   sun��   nad   nimi,   mruczaďż˝   obojďż˝tnie   i   zostawiaďż˝   za   sobďż˝ 

przejrzysty, ledwie widoczny ďż˝lad brudnob��kitnych spalin. Wiatr wzmagaďż˝ siďż˝ i 
nacieraďż˝   z  boku.  Czuďż˝o   siďż˝   jego   uderzenia   hamujďż˝ce  chwilami   prďż˝dko��  i 
spychajďż˝ce z kursu.

Koďż˝o   sterowe   w   rďż˝kach   Feldbacha   coraz   czďż˝ciej   biegďż˝o   w   lewo   i   w   prawo, 

migajďż˝c szprychami. Kardan steru kierunkowego warczaďż˝ gďż˝ucho pod kilem, a statek 
szedďż˝ zakosami, wymykajďż˝c siďż˝ tďż˝gim podmuchom.

Grass   teďż˝   nie   staďż˝   bezczynnie:   gdy   sterowiec   wracaďż˝   na   kurs   po   wiďż˝kszych 

zmianach   kierunku,   przďż˝d  wznosiďż˝   siďż˝  ostro  i  trzeba  byďż˝o  doprowadzaďż˝   go  do 
poziomu,   po   czym   znďż˝w   podciďż˝gaďż˝   w   gďż˝rďż˝,   bo   natychmiast   prďż˝bowaďż˝ 
nurkowaďż˝.

Trudno byďż˝o znale�� miarďż˝ wychyleďż˝ i ustaliďż˝ zaleďż˝ny od nich czas reakcji 

sterďż˝w.   Dopiero   dďż˝uďż˝sza   praktyka   i   dokďż˝adne   zapoznanie   siďż˝   z 
wďż˝aďż˝ciwoďż˝ciami   balonu   mogďż˝y   daďż˝   pilotom   nieomylno��   ruchďż˝w,   tďż˝ 
finezjďż˝ sterowania, ktďż˝ra pozwala przeczuwaďż˝, uprzedzaďż˝ niemal kaďż˝de drgnienie 
powietrznego   okrďż˝tu   w   niewidzialnych,   krzyďż˝ujďż˝cych   siďż˝   prďż˝dach   wiatru,   w 
kapryďż˝nych   nurtach   peďż˝nych   przepaďż˝ci,   skrďż˝tďż˝w,   wygarbieďż˝   i   progďż˝w 
przelewajďż˝cych siďż˝ w oceanie przestrzeni.

Knoll, stojďż˝c bezczynnie u burty, czuďż˝ siďż˝ bezradny w porďż˝wnaniu z ludďż˝mi, 

ktďż˝rym   wystarczaďż˝o   jedno   spojrzenie,   aby   porozumieďż˝   i   podzieliďż˝   siďż˝ 
spostrzeďż˝eniami   o   ďż˝egludze   kryjďż˝cej   dla   niego   same   tajemnice.   Widziaďż˝,   ďż˝e 
doďż˝wiadczajďż˝   jakichďż˝   nieuchwytnych   dla   niego   wraďż˝eďż˝,   ďż˝e   dostrzegajďż˝ 
mnďż˝stwo zjawisk, ktďż˝rych nawet nie umiaďż˝by okreďż˝liďż˝, ktďż˝re wymykaďż˝y siďż˝ 
jego zmysďż˝om. Nie rozumiejďż˝c, co siďż˝ dzieje ze sterowcem, zdawaďż˝ sobie sprawďż˝, 
ďż˝e wszyscy inni zespoleni sďż˝ z tym statkiem, jakby stanowili z nim jeden organizm. Ta 
nieďż˝wiadomo��   stawaďż˝a   siďż˝   coraz   przykrzejsza.   Byďż˝a   upokarzajďż˝ca   i 
draďż˝niďż˝ca:   czuďż˝   siďż˝   tylko   balastem;   nie   braďż˝   udziaďż˝u   w   akcji;   staďż˝   obok, 
patrzďż˝c i nie rozumiejďż˝c, o co chodzi.

Wyrwaďż˝a go z tego przykrego nastroju propozycja Eckholta, aby pďż˝j�� na rufďż˝ i 

background image

zobaczyďż˝ po drodze, co siďż˝ dzieje w gondolach silnikowych i na gďż˝rnych platformach.

Po niskim trapie dostali siďż˝ do mrocznego, cuchnďż˝cego gazem korytarza g��wnej 

galerii   i   szli   dalej   omijajďż˝c   ostroďż˝nie   pokrzyďż˝owane   dďż˝wigary   i   aďż˝urowe   belki 
pierďż˝cieni usztywnione stalowymi ďż˝ciďż˝gnami.

Wyglďż˝daďż˝o tu jak na wielkim strychu z rozwieszonymi sznurami do suszenia bielizny. 

Raz po raz zawiewaďż˝ wiatr przez otwarte odwietrzniki i hulaďż˝ pomiďż˝dzy przegrodami z 
cienkiej blachy i azbestu.

Wzdďż˝uďż˝ galerii biegďż˝y przewody gďż˝osowe, kolorowe kable, niebieskie, biaďż˝e i 

czerwone rurki o gumowych z��czach, rury ocynkowane z kranami i manometrami, caďż˝a 
gmatwanina   w��w,   drutďż˝w   i   cewek,   w   ktďż˝rej   nie   sposďż˝b   byďż˝o   siďż˝ 
zorientowaďż˝.   Co   parďż˝   metrďż˝w   wysuwaďż˝y   siďż˝   pionowo   w   dďż˝   na   zewnďż˝trz 
kadďż˝uba gardziele zbiornikďż˝w balastowych, zwisaďż˝y grube kichy spustowe balonetďż˝w, 
po bokach czerwieniďż˝y siďż˝ rzďż˝dy zbiornikďż˝w benzyny, nad nimi zaďż˝ z obu stron 
ciďż˝gnďż˝y siďż˝ wodoszczelne, hermetycznie zamkniďż˝te kamery ďż˝adunkowe peďż˝ne 
materia��w sanitarnych, specyfikďż˝w, lekarstw i ďż˝rodkďż˝w chemicznych. Pod kilem, 
w najniďż˝szej czďż˝ci sterowca, mieďż˝ciďż˝y siďż˝ magazyny broni i amunicji oddzielone od 
pomostu przegrodďż˝ przeciwogniowďż˝.

Komendant z Knollem doszli do pierwszej galerii poprzecznej i skrďż˝cili na prawo, po 

czym zaczďż˝li wspinaďż˝ siďż˝ po wďż˝skiej drabince w gďż˝rďż˝. Trzeba byďż˝o schyliďż˝ 
siďż˝ nisko w ciasnym tunelu, aby nie uderzyďż˝ gďż˝owďż˝ o wiďż˝zania i duralowe belki.

Stďż˝umiony pomruk silnikďż˝w stawaďż˝ siďż˝ coraz gďż˝oďż˝niejszy, nabieraďż˝ mocy, 

grzmiaďż˝ w uszach coraz g��bszym basem, rezonujďż˝c z napiďż˝tymi ďż˝ciďż˝gnami, 
ktďż˝re   drďż˝aďż˝y   jak   struny.   Pďż˝d   wichru   zataczaďż˝   siďż˝   w   przejďż˝ciu,   wirowaďż˝ 
szarpiďż˝c poďż˝y mundurďż˝w. Czuďż˝ byďż˝o zapach rozgrzanego smaru i spalin.

Szczeble   skoďż˝czyďż˝y   siďż˝   i   Knoll   stan��   obok   komendanta   na   wďż˝skim 

pokďż˝adzie sterczďż˝cym nad przepaďż˝ciďż˝.

Tu dopiero wiaďż˝o! Pďż˝d tamowaďż˝ oddech i ci�� w oczy wyciskajďż˝c ďż˝zy 

mimo zmruďż˝onych powiek.

—   Niech   siďż˝   pan   trzyma   bariery,   doktorze,   bo   pana   zdmuchnie!   —   wrzasn�� 

Eckholt.

Sďż˝owa doszďż˝y Knolla postrzďż˝pione i ledwie zrozumiaďż˝e: tuďż˝ obok ryczaďż˝ 

dwustuczterdziestokonny silnik z poďż˝yskliwym krďż˝giem obrotu furczďż˝cego ďż˝migďż˝a 
przed tďż˝pym pyskiem. Nad nim, zgiďż˝ty w czujnej postawie, pochylaďż˝ siďż˝ mechanik 
wsparty   o   rurďż˝   chďż˝odnicy.   Pod   pokďż˝adem   z   cienkiej   blachy   otwieraďż˝a   siďż˝ 
przepa��.   Bďż˝yszczaďż˝y   w   sďż˝oďż˝cu   zbryzgane   smarem   boki   gondoli   i   graďż˝a 
naciďż˝gniďż˝ta tkanina powďż˝oki balonu.

— Za duďż˝o oleju! — krzyczaďż˝ Eckholt, wskazujďż˝c tďż˝uste zacieki na masce. — Nie 

uwaďż˝aliďż˝cie przy nalewaniu?

Mechanik zaprzeczyďż˝ ruchem gďż˝owy.
— Napeďż˝niďż˝em wedďż˝ug miary! — woďż˝aďż˝ pochylajďż˝c siďż˝ do ucha Eckholta. 

— Wedďż˝ug miary fabrycznej! Ale wyrzuca! Trzeba daďż˝ innďż˝ uszczelkďż˝!

Z   tyďż˝u,   poniďż˝ej   widaďż˝   byďż˝o   drugďż˝   gondolďż˝   silnikowďż˝   czďż˝ciowo 

zasďż˝oniďż˝tďż˝ przez wypukďż˝o�� kadďż˝uba.

— Teraz pďż˝jdziemy tam! — rykn�� Eckholt do Knolla. Zajrzeli na chwilďż˝ do 

drugiej gondoli zawieszonej niďż˝ej niďż˝ pierwsza.

Przy jej silniku dyďż˝urowaďż˝ werkmistrz Heine. Zastali go u wylotu bocznego korytarza. 

background image

Zameldowaďż˝ siďż˝ i ruszyďż˝ przodem, ledwie mieszczďż˝c siďż˝ w ciasnym przejďż˝ciu.

Stan�� na pokďż˝adzie  gondoli  nie trzymajďż˝c siďż˝  porďż˝czy,  jakby  wcale  nie 

byďż˝o wiatru. Jego wielka, gruba postaďż˝ zdawaďż˝a siďż˝ jakby przyrosďż˝a do wďż˝skiego 
metalowego   chodnika.   Sapaďż˝   wydymajďż˝c   miďż˝siste   policzki   i   zacinaďż˝   siďż˝ 
m�wi�c.

Nie, jego silnik nie chlapaďż˝. Jakďż˝e nowy silnik moďż˝e chlapaďż˝? Pierďż˝cienie ma 

przecieďż˝ szczelne. W przedniej gondoli chlapie? Juďż˝ on z tym zrobi porzďż˝dek!

W tej chwili sterowiec poniosďż˝o leniwym trawersem. Silnik zawarczaďż˝ gďż˝oďż˝niej i 

gondola zadrďż˝aďż˝a, jakby miaďż˝a siďż˝ urwaďż˝ z trzymajďż˝cych jďż˝ dďż˝wigarďż˝w. 
Wichura uderzyďż˝a z boku rzucajďż˝c Eckholta wraz z doktorem na porďż˝cz. Tylko Heine 
staďż˝ jak na pewnym, nieruchomym gruncie.

W nastďż˝pnej sekundzie statek wyrďż˝wnaďż˝ i na okamgnienie wiatr zgasďż˝, by zaraz 

potem wpa�� na otwartďż˝ gondolďż˝ ze zdwojonďż˝ furiďż˝.

Balon   stďż˝kn��   pod   tym   ciosem,   a   jego   powďż˝oka   poddaďż˝a   siďż˝   lekko   i 

odprďż˝yďż˝a z gďż˝oďż˝nym klaďż˝niďż˝ciem.

Knoll mimo woli spojrzaďż˝ z obawďż˝ na potďż˝ny bok sterowca. Heine patrzyďż˝ spode 

ďż˝ba, ironicznie.

Komendant pokrďż˝ciďż˝ gďż˝owďż˝:
— Rzuca — mrukn��. — Chodďż˝my.
Werkmistrz   usun��   siďż˝,   ďż˝eby   ich   przepuďż˝ciďż˝.   Podtrzymaďż˝   Knolla   za 

�okie�.

—   Powďż˝oka   jest   mocna!   —   krzykn��   mu   do   ucha.   —   Nie   takie   —   —   — 

gďż˝upstwa potrafi przetrwaďż˝; nie ma siďż˝ — — czego baďż˝!

— Toteďż˝ nie bďż˝jcie siďż˝ — powiedziaďż˝ doktor. — Dziďż˝kujďż˝. Poszli teraz na 

rufďż˝, ku tylnej gondoli, gdzie dyďż˝urowaďż˝ Massendorf.

Sterowiec   trawersowaďż˝   coraz   silniej,   raz   w   prawo,   raz   na   lewo,   zataczajďż˝c   siďż˝ 

nieustannie. Eckholt i Knoll musieli trzymaďż˝ siďż˝ porďż˝czy, aby nie straciďż˝ rďż˝wnowagi 
i nie spa�� miďż˝dzy metalowe ďż˝ebra kilu.

Do gondoli prowadziďż˝ krďż˝tki, pionowo w dďż˝ opuszczony trap zaczynajďż˝cy siďż˝ 

pod klapďż˝ z falistej blachy. Wiaďż˝o tam przeraďż˝liwie; gdy doktor opuszczaďż˝ nogďż˝, 
aby namacaďż˝ nastďż˝pny szczebel, pďż˝d usiďż˝owaďż˝ oderwaďż˝ go od trapu, szarpaďż˝ za 
ubranie i nie pozwalaďż˝ stan��. Dopiero za osďż˝onďż˝ gondoli moďż˝na byďż˝o staďż˝ 
jako tako spokojnie i bez wiďż˝kszego wysiďż˝ku.

Massendorf siedziaďż˝ na pokďż˝adzie tyďż˝em do silnika, opuďż˝ciwszy nogi za chodnik. 

Obok niego staďż˝ pomocnik Brock i patrzyďż˝ na dobrze widocznďż˝ pďż˝etwďż˝ sterowďż˝, 
ktďż˝ra wolno wychylaďż˝a siďż˝ w lewo i w prawo.

Tu najbardziej dawaďż˝y siďż˝ odczuďż˝ wszelkie zboczenia statku i Knoll teraz dopiero 

dostrzegďż˝,   jakim   torem   porusza   siďż˝   L-59   w   powietrzu.   Sterowiec   sun��   po   linii 
wďż˝owej, zarywaďż˝ skoďż˝nie, wspinaďż˝ siďż˝ na niewidzialne fale i opadaďż˝, ďż˝lizgaďż˝ 
siďż˝, ton�� i znďż˝w wypďż˝ywaďż˝ na wierzch nurtu.

Eckholt   kazaďż˝   Massendorfowi   skontrolowaďż˝   prawe   gondole   silnikowe   i 

ďż˝ciďż˝gn�� zaďż˝ogďż˝ ze stanowisk startowych przy silnikach.

— Polecimy do Norymbergi — powiedziaďż˝, kiedy razem weszli do g��wnej galerii. 

—   Tymczasem   wszystko   jest   w   porzďż˝dku.   W   drodze   powrotnej   trzeba   bďż˝dzie 
wyprďż˝bowaďż˝ manewrowanie dwoma i trzema silnikami przed lďż˝dowaniem.

background image

—   Tak   jest   —   mrukn��   starszy   mechanik   i   odszedďż˝   w   g��b   korytarza 

pozostawiajďż˝c komendanta z doktorem u schodni tylnej platformy.

Weszli na gďż˝rďż˝, skďż˝d widaďż˝ byďż˝o niemal caďż˝y kadďż˝ub i oba stery.
Staďż˝y tu jeden za drugim dwa karabiny maszynowe w ceratowych pokrowcach, dalej 

zaďż˝ ku przodowi jeszcze dwa na przedniej platformie.

Broniďż˝y sterowca od gďż˝ry. Tkwiďż˝y w stalowych pa��kach obrotnic, poďż˝rodku 

pustych,   nagich   platform,   po   ktďż˝rych   hulaďż˝   wiatr   rozdzierajďż˝c   siďż˝   z   bolesnym 
jďż˝kiem o ostre kanty ďż˝elaza.

Knoll   zadawaďż˝   sobie   pytanie,   jakich   uczuďż˝   muszďż˝   doďż˝wiadczaďż˝   strzelcy, 

ktďż˝rzy   tu   siďż˝   znajdujďż˝   podczas   ataku   samolotďż˝w.   Nigdzie   ďż˝adnej   osďż˝ony, 
ďż˝adnego ukrycia przed pociskami nieprzyjaciela; zimny, ďż˝wiszczďż˝cy pďż˝dem pokďż˝ad, 
po   ktďż˝rym   dzwoniďż˝   kule;   nieustanna   groďż˝ba   poďż˝aru   olbrzymiego   kadďż˝uba 
napeďż˝nionego gazem i surowa, przygnďż˝biajďż˝ca samotno�� poďż˝rodku gďż˝adkiej 
platformy.

Byďż˝   odwaďż˝ny   i   nieraz   zaglďż˝daďż˝   w   oczy   ďż˝mierci.   Potrafiďż˝   przy   tym 

zachowaďż˝ zimnďż˝ krew i jasny umysďż˝. Ale te stanowiska ogniowe wydaďż˝y mu siďż˝ nie 
do utrzymania choďż˝by przez kilka minut.

— Jak na patelni, psiakrew! — powiedziaďż˝ gďż˝oďż˝no.
— Co? — spytaďż˝ Eckholt.
—   Zdaje   mi   siďż˝,   ďż˝e   nikt   nie   zdoďż˝a   wyj��   ďż˝ywy   spod   ognia   na   tych 

stanowiskach.

— Myli siďż˝ pan. Nie sďż˝ bardziej niebezpieczne niďż˝ inne. Za to ďż˝atwiejsze do 

obsďż˝ugi; z gondoli trudniej jest strzelaďż˝ i w ogďż˝le trudniej obroniďż˝ spďż˝d sterowca 
niďż˝ wierzch. Tylko psychiczne wraďż˝enie ataku jest tu trudniejsze do opanowania. Dlatego 
sďż˝uďż˝bďż˝ na platformach peďż˝niďż˝ nasi najdzielniejsi ludzie: Sachs, Daune, Kohlenberg 
i Schulman. Trzej spoďż˝rďż˝d nich majďż˝ ďż˝elazne Krzyďż˝e za zestrzelenie angielskich 
samolotďż˝w. Wszyscy brali udziaďż˝ w wyprawach na Londyn i Paryďż˝. Myďż˝lďż˝, ďż˝e o 
wiele wiďż˝ksze niebezpieczeďż˝stwo groziďż˝ bďż˝dzie samolotowi, ktďż˝ry powaďż˝y siďż˝ 
zaatakowaďż˝ nas z gďż˝ry, niďż˝ tym czterem strzelcom.

Podeszli do karabinďż˝w i Eckholt sprďż˝bowaďż˝ obrďż˝ciďż˝ je kolejno. ďż˝lizgaďż˝y 

siďż˝ ďż˝atwo w dobrze nasmarowanych ďż˝oďż˝yskach.

—   Mam   nadziejďż˝,   ďż˝e   nie   bďż˝dziemy   zmuszeni   uďż˝yďż˝   ich   powietrzu   — 

powiedziaďż˝ Knoll.

— Miejmy nadziejďż˝ — odparďż˝ komandor. Zamilkli.  Komendant rozejrzaďż˝ siďż˝ 

uwaďż˝nie   dokoďż˝a.   W   tyle   ďż˝wieciďż˝o   jeszcze   blade   sďż˝oďż˝ce,   jak   zza   matowej 
brudnoblďż˝kitnej szyby, ale od pďż˝nocy wiďż˝ksza cz�� nieba zaciďż˝gniďż˝ta juďż˝ 
byďż˝a   chmurami,   ktďż˝re   na   wschodzie   opuszczaďż˝y   siďż˝   nisko,   przytďż˝aczajďż˝c 
horyzont ciďż˝kim nawisem.

Marynarz   stojďż˝cy   na   punkcie   obserwacyjnym  przedniej   platformy   dostrzegďż˝   w   tej 

chwili Eckholta, zameldowaďż˝ siďż˝ i odwrďż˝ciďż˝ siďż˝ znowu.

Jakiďż˝ maďż˝y obďż˝oczek znalazďż˝ siďż˝ na kursie i zasďż˝oniďż˝ na chwilďż˝ widok. 

Wionďż˝o zimnďż˝, wilgotnďż˝ parďż˝, na ktďż˝rej zarysowaďż˝y siďż˝ cienie obu oficerďż˝w 
i   przepadďż˝y   jak   mgliste   zjawy.   L-59   zakoďż˝ysaďż˝   siďż˝   wolno   poprzecznym   ruchem, 
przeszedďż˝   przez   jakiďż˝   prďż˝g   powietrzny,   zarzuciďż˝   rufďż˝   w   prawo   i   znďż˝w   siďż˝ 
wyprostowaďż˝.

Wiatr chďż˝ostaďż˝ Knolla po twarzy, nieznacznie zmieniaďż˝ kierunek i powracaďż˝ w 

background image

dawne ďż˝oďż˝e.

Wspaniaďż˝y,   lďż˝niďż˝cy   sterowiec   parďż˝   naprzďż˝d   mruczďż˝c   ďż˝agodnie   i 

jednostajnie, jak potďż˝ny potwďż˝r zrodzony w odmďż˝tach oceanu przestrzeni, obojďż˝tny na 
swawolďż˝ wichru, spokojny, pewny siebie, majestatyczny.

Powstaďż˝   za   mojďż˝   sprawďż˝   —   pomyďż˝laďż˝   o   nim   Knoll.   —   Zacz�� 

sďż˝uďż˝bďż˝ dla mnie, dla moich planďż˝w.

Poprzednie uczucie pewnego skrďż˝powania znikďż˝o pod wpďż˝ywem tej myďż˝li.
Gdy wracaďż˝ z Eckholtem przez g��wnďż˝ galeriďż˝ do gondoli nawigacyjnej, juďż˝ 

tylko   jedna   wachta   dyďż˝urowaďż˝a   na   stanowiskach.   Ludzie   wolni   od   sďż˝uďż˝by 
rozkďż˝adali swďż˝j bagaďż˝ w pomieszczeniu podoficerskim. Panowaďż˝ tu nieznoďż˝ny huk 
i   warkot   dwďż˝ch   przednich   silnikďż˝w,   dla   ktďż˝rych   kabina   poďż˝oďż˝ona   miďż˝dzy 
gondolami   poniďż˝ej   ich   poziomu   byďż˝a   doskonaďż˝ym   pudďż˝em   rezonacyjnym.   Knoll 
zajrzaďż˝ tam tylko na chwilďż˝, po czym oddaliďż˝ siďż˝ do swojej kajuty w tyle gondoli 
nawigacyjnej   i   rozďż˝oďż˝ywszy   na   stoliku   mapy   otrzymane   z   wojskowego   instytutu 
kartograficznego zacz�� je przeglďż˝daďż˝.

Byďż˝y bardzo niedokďż˝adne: plany i szkice poprawek,  sporzďż˝dzone na miejscu w 

Tanganice   tuďż˝   przed   wybuchem   wojny,   nie   dotarďż˝y   juďż˝   do   sztabu   generalnego   w 
Berlinie.

Prace   topograficzne   przerwano   w   roku   1914   i   nie   zdoďż˝ano   zuďż˝ytkowaďż˝   ich 

wynikďż˝w.   Sztab   oddaďż˝   do   dyspozycji   Eckholta   mapy   stare,   peďż˝ne   b��dďż˝w   i 
brakďż˝w. Trzeba byďż˝o doprowadziďż˝ je do porzďż˝dku.

Tymczasem L-59 min�� Weissenburg i zbliďż˝aďż˝ siďż˝ do Norymbergi pod coraz 

silniejszym pďż˝nocno-wschodnim wiatrem.

Utrzymanie rďż˝wnowagi stawaďż˝o siďż˝ teraz trudne: oba koďż˝a sterowe nieustannie 

byďż˝y w ruchu. Balon, atakowany od czoďż˝a i z prawej burty, zadzieraďż˝ ďż˝eb i zbaczaďż˝ 
na pďż˝noc pomimo wysiďż˝kďż˝w obu pilotďż˝w. Trzeba byďż˝o raz po raz przelewaďż˝ 
balast do przednich zbiornikďż˝w, aby przywrďż˝ciďż˝ poziome poďż˝oďż˝enie kadďż˝uba. 
Zaraz   po   tym   rufa   leciaďż˝a   w   gďż˝rďż˝   i   znďż˝w   nie   starczaďż˝o   sterďż˝w,   aby   jďż˝ 
opuďż˝ciďż˝   do   linii   lotu.   Sterowiec   koďż˝ysaďż˝   siďż˝   wzdďż˝uďż˝,   wykrďż˝caďż˝ 
narowiďż˝cie i dryfowaďż˝. Prďż˝dko�� spadďż˝a do pi��dziesiďż˝ciu kilometrďż˝w 
na   godzinďż˝.   Grass   kl��,   ale   gdy   jeden   z   pilotďż˝w   przyszedďż˝   go   zmieniďż˝, 
machn�� niecierpliwie rďż˝kďż˝.

—   Bďż˝dďż˝   prowadziďż˝   dalej   —   powiedziaďż˝.   —   Zastďż˝picie   mnie-   w   drodze 

powrotnej.

W cztery godziny po starcie, okoďż˝o pďż˝ do pierwszej, ukazaďż˝a siďż˝ Norymberga 

rozdzielona korytem Pegnicy i Kanaďż˝em Ludwigowskim, jak dwoma ciďż˝ciami szabli. Nad 
niďż˝, na wzgďż˝rzu, niby gďż˝owa potďż˝nego sďż˝pa sterczaďż˝a czarna wieďż˝a zamku. 
Zďż˝bate,   grube   mury   otaczaďż˝y   zwartym   ďż˝aďż˝cuchem   starďż˝   ďż˝redniowiecznďż˝ 
budowlďż˝ panujďż˝cďż˝ miastu, ktďż˝re pokornie tuliďż˝o siďż˝ do jej stďż˝p.

Sterowiec   przeszedďż˝   nad   Schwabach   i   Furth,   wykonaďż˝   zakrďż˝t   w   prawo   i 

okr��yďż˝ wzgďż˝rze zamkowe na zmniejszonych obrotach silnikďż˝w.

Wtedy to wďż˝aďż˝nie doktor Knoll zauwaďż˝yďż˝ pierwsze gďż˝ste obďż˝oki, ktďż˝re 

przyďż˝miďż˝y ďż˝wiatďż˝o w jego kabinie i osiadďż˝y rosďż˝ na szybach iluminatorďż˝w. 
Jednoczeďż˝nie odczuďż˝ zakrďż˝t i domyďż˝liďż˝ siďż˝, ďż˝e L-59 zawraca.

Silnikďż˝w   prawie   nie   byďż˝o   sďż˝ychaďż˝   i   tylko   nieustanne   lekkie   drďż˝enie 

udzielajďż˝ce   siďż˝   wszystkim   przedmiotom   w   kabinie   dowodziďż˝o,   ďż˝e   ďż˝migďż˝a 

background image

pracujďż˝ nadal.

Doktor wstaďż˝ i chciaďż˝ wyjrzeďż˝ przez iluminator, ale zroszona szyba zasďż˝aniaďż˝a 

widok.   Przeszedďż˝   wiďż˝c   do   kabiny   nawigacyjnej   i   stan��   obok   Feldbacha.   Tu 
odwietrzniki opuszczone byďż˝y do poďż˝owy i w gondoli hulaďż˝ wiatr. Raz po raz nurzali 
siďż˝ w chmurach.

— Na dďż˝ ster! — powiedziaďż˝ Eckholt.
Grass wypuďż˝ciďż˝ kilka szprych koďż˝a. Pokďż˝ad pochyliďż˝ siďż˝ w dďż˝. Tumany 

pary pďż˝dzďż˝cej dokoďż˝a sterowca zrzedďż˝y, uciekďż˝y w gďż˝rďż˝. Krajobraz nabraďż˝ 
ostroďż˝ci, wypďż˝yn�� z mďż˝tnej, matowej toni i sun�� wolno, obracajďż˝c siďż˝ 
jak na osi.

— Kurs 220 — rzuciďż˝ komendant. ďż˝Tysiďż˝c czterysta obrotďż˝w!" hukn�� w 

tubďż˝ do silnikďż˝w.

— Wracamy? — zapytaďż˝ Knoll.
— Zdaje siďż˝ — odrzekďż˝ Feldbach.
Silniki zawarczaďż˝y gďż˝oďż˝niej. Szosy, linie kolejowe i prostokďż˝ty pďż˝l przestaďż˝y 

siďż˝ obracaďż˝ i zostawaďż˝y coraz bardziej w tyle, za rufďż˝.

Eckholt podszedďż˝ do steru, aby zastďż˝piďż˝ Feldbacha.
— Niech pan teďż˝ odpocznie — powiedziaďż˝ do Grassa. — Bďż˝dziemy mieli trudne 

lďż˝dowanie, zdaje siďż˝. Wiatr roďż˝nie.

Drugi   oficer   oďż˝wiadczyďż˝,   ďż˝e   nie   jest   zmďż˝czony,   ale   po   chwili   zawoďż˝aďż˝ 

podoficera i oddaďż˝ mu ster.

—   Sterowaďż˝   ostroďż˝nie   —   warkn��   odchodzďż˝c.   Jakiďż˝   czas   panowaďż˝o 

milczenie.

Knoll patrzyďż˝ w dďż˝. Ze wszystkich drďż˝g wiatr podnosiďż˝ tumany kurzu i miďż˝tďż˝ 

je na pola. Szybko krďż˝ciďż˝y siďż˝ ďż˝migi czarnych wiatrakďż˝w. Drzewa wyciďż˝gaďż˝y 
ga��zie i siaďż˝y li��mi. Woda w stawach pieniďż˝a siďż˝ u brzegďż˝w.

Przyszedďż˝ Massendorf i nic nie mďż˝wiďż˝c zabraďż˝ siďż˝ do jedzenia.
— Moďż˝e by pan teďż˝ co zjadďż˝, doktorze? — zapytaďż˝ Eckholt. — Bufet jest w 

szafce na prawo.

Podczas gdy Knoll przygotowywaďż˝ sobie porcjďż˝ miďż˝sa i krajaďż˝ chleb, pierwszy 

oficer, ktďż˝ry spacerowaďż˝ tam i z powrotem wzdďż˝uďż˝ pokďż˝adu, stan�� za nim i 
ďż˝ujďż˝c potďż˝ny kďż˝s wieprzowiny powiedziaďż˝:

— Niech pan je. Bďż˝dzie huďż˝taďż˝o. Lepiej mieďż˝ wtedy peďż˝ny ďż˝o��dek.
Knoll uďż˝miechn�� siďż˝.
— Nie jestem skďż˝onny do choroby morskiej — odrzekďż˝.
— Byďż˝ pan marynarzem?
— Nie. Ale pďż˝ywaďż˝em trochďż˝.
Massendorf   przez   chwilďż˝   zatrzymaďż˝   na   nim   krytyczne   spojrzenie,   po   czym 

kiwn��   gďż˝owďż˝.   Tak,   powierzchowno��   tego   czďż˝owieka   sprawiaďż˝a   dobre 
wraďż˝enie.   Byďż˝   wprawdzie   przeraďż˝liwie   chudy,   ale   bynajmniej   nie   sďż˝abowity.   Do 
dďż˝ugich piszczeli gďż˝adko przylegaďż˝y twarde miďż˝nie. Z uďż˝cisku dďż˝oni moďż˝na 
byďż˝o   wnosiďż˝   o   ich   sile.   Ruchy   miaďż˝   ďż˝miaďż˝e,   elastyczne,   czasami   trochďż˝ 
gwaďż˝towne. Na twarzy, od duďż˝ego, lekko garbatego nosa do kďż˝cikďż˝w ust biegďż˝y 
dwie   g��bokie   bruzdy   koďż˝czďż˝ce   siďż˝   aďż˝   na   wysuniďż˝tej   w   przďż˝d   brodzie. 

background image

Ciemne oczy patrzyďż˝y spokojnie i pewnie spod gďż˝adkiego, biaďż˝ego czoďż˝a. ďż˝atwo 
siďż˝ uďż˝miechaďż˝y i wtedy w ich kďż˝tach i na skroniach rysowaďż˝y siďż˝ promieniste 
zmarszczki. Ale te oczy rďż˝wnie ďż˝atwo mogďż˝y zapďż˝on�� gniewem; wďż˝wczas 
zapewne stawaďż˝y siďż˝ groďż˝ne.

Massendorf   pomyďż˝laďż˝,   ďż˝e   doktor   Knoll   stanowczo   nie   naleďż˝y   do   kategorii 

nieporadnych pasaďż˝erďż˝w, choďż˝ nie peďż˝ni ďż˝adnej okreďż˝lonej funkcji na sterowcu.

Obawiaďż˝ siďż˝ z poczďż˝tku, ďż˝e ten niezwykďż˝y czďż˝owiek, ktďż˝rego widywaďż˝ 

czďż˝sto w towarzystwie genera��w i ministrďż˝w, ktďż˝ry miaďż˝ otwarty wstďż˝p do 
sztabu   generalnego   i   jeďż˝dziďż˝   samochodami   najwyďż˝szych   wďż˝adz   wojskowych, 
bďż˝dzie siďż˝ wtrďż˝caďż˝ do dowodzenia sterowcem i wtykaďż˝ nos do wszystkiego. I ďż˝e 
on, Massendorf, pierwszy oficer-mechanik nagada mu gďż˝upstw przy takiej okazji.

Tymczasem Knoll niewiele sobie robiďż˝ z dygnitarzy i traktowaďż˝ ich z chďż˝odem, 

ktďż˝ry od razu zdobyďż˝ mu sympatiďż˝ Massendorfa.

Massendorf   obserwowaďż˝   go   ciekawie,   nie   odzywajďż˝c   siďż˝   wiďż˝cej.   Knoll 

skoďż˝czywszy je�� podszedďż˝ znďż˝w do steru i rozmawiaďż˝ z Eckholtem, podczas 
gdy L-59 przeciskaďż˝ siďż˝ przez bruzdy powietrzne i walczyďż˝ z wichurďż˝ walďż˝cďż˝ 
naďż˝ coraz gwaďż˝towniejszymi atakami z lewej burty.

*

Rodzice   Massendorfa   mieli   dziesiďż˝cioro   dzieci,   z   ktďż˝rych   troje   umarďż˝o.   Hans 

Massendorf byďż˝ najmďż˝odszy.

Przyszedďż˝ na ďż˝wiat wďż˝wczas, gdy w domu panowaďż˝ jeszcze wzglďż˝dny dobrobyt 

przejawiajďż˝cy   siďż˝   w   postaci   kawy   z   mlekiem   na   ďż˝niadanie   i   dwďż˝ch   miďż˝snych 
obiadďż˝w w tygodniu.

Stary   Massendorf   byďż˝   urzďż˝dnikiem   wielkiej   huty   ďż˝elaza   i   pragn�� 

wyksztaďż˝ciďż˝ wszystkie swoje dzieci na inteligentďż˝w. Z czterech starszych synďż˝w jeden 
zostaďż˝ duchownym, dwaj lekarzami, jeden zaďż˝ nauczycielem. Cďż˝rki powychodziďż˝y za 
m�� za przyzwoitych ludzi z podobnego ďż˝rodowiska.

Beniaminek Hans miaďż˝ wstďż˝piďż˝ na politechnikďż˝ i zdobyďż˝ tytuďż˝ inďż˝yniera. 

Ale staďż˝o siďż˝ inaczej: ojciec zachorowaďż˝ i ostatnie kilka lat ďż˝ycia spďż˝dziďż˝ w 
��ku, na pďż˝ sparaliďż˝owany; nie mďż˝gďż˝ pokierowaďż˝ wychowaniem chďż˝opca 
tak, jak tego chciaďż˝. Hans natomiast zaraz na pierwszym semestrze uwikďż˝aďż˝ siďż˝ w 
konspiracjďż˝ anarchistycznďż˝ i zostaďż˝ aresztowany.

Wprawdzie utopia anarchistďż˝w wkrďż˝tce przestaďż˝a go pociďż˝gaďż˝, ale z powodu 

niezrďż˝cznej   obrony   sďż˝dowej   straciďż˝   prawo   do   wyďż˝szych   studiďż˝w   w   kraju.   W 
rezultacie ukoďż˝czyďż˝ ďż˝redniďż˝ szko�� technicznďż˝ i zostaďż˝ majstrem.

Mďż˝gďż˝by   zapewne   i   tak   zrobiďż˝   karierďż˝   ďż˝yciowďż˝   dziďż˝ki   swym 

zdolnoďż˝ciom i wynalazkom w dziedzinie silnikďż˝w spalinowych, gdyby nie nieszczďż˝liwa 
miďż˝o��   do   trzeciorzďż˝dnej   tancerki   z   wďż˝drownej   trupy   cyrkowej,   ktďż˝ra 
wykoleiďż˝a go na czas dďż˝uďż˝szy i doprowadziďż˝a do skrajnej nďż˝dzy.

Wyciďż˝gn��   go   z   tego   poďż˝oďż˝enia,   graniczďż˝cego   z   zupeďż˝nym   upadkiem, 

dawny kolega, tokarz zakďż˝adďż˝w Maybach. Massendorf zacz�� pracowaďż˝ w fabryce 
i powoli dďż˝wign�� siďż˝ na stanowisko technika specjalisty silnikďż˝w lotniczych. Nie 
uchroniďż˝o go to zresztďż˝ od przeďż˝ladowaďż˝ ze strony policji. W kartotece policyjnej 

background image

pozostaďż˝ nadal wywrotowcem i czďż˝owiekiem niepewnym politycznie, zwďż˝aszcza ďż˝e 
teraz jawnie naleďż˝aďż˝ do partii socjalistycznej.

Staďż˝   siďż˝   milczďż˝cy   i   opryskliwy,   ale   w   gruncie   rzeczy   dostďż˝pny   byďż˝ 

najszlachetniejszym uczuciom ludzkim.

Byďż˝ dumny ze swej przynaleďż˝noďż˝ci do klasy robotniczej, ktďż˝ra mu dopomagaďż˝a 

w dniach nieszcz��, miaďż˝ szczerych przyjaciďż˝ wďż˝rďż˝d jej przedstawicieli, a jako 
czďż˝owiek   dojrzaďż˝y   tym   razem   ďż˝wiadomie   dokonaďż˝   wyboru,   stajďż˝c   po   stronie 
ďż˝wiata pracy w walce z kapitalizmem.

O Knollu usďż˝yszaďż˝ po raz pierwszy, zanim jeszcze otrzyma! przydziaďż˝ do zaďż˝ogi 

L-59.   Udzieliďż˝   mu   tych   informacji   delegat   partyjny   z   Berlina   przybyďż˝y   na   jakieďż˝ 
zebranie do Friedrichshafen, a gdy zdziwiony Massendorf zapytaďż˝, w jaki sposďż˝b dotyczy 
to  jego   wďż˝asnej   osoby,   dowiedziaďż˝   siďż˝,   ďż˝e   byďż˝   moďż˝e   weďż˝mie   udziaďż˝   w 
wyprawie do Afryki.

Nie prďż˝bowaďż˝ dociekaďż˝ ani skomplikowanych zakulisowych powiďż˝zaďż˝ Knolla z 

komitetem centralnym partii, ani teďż˝ nici, za ktďż˝rych pociďż˝gniďż˝ciem moďż˝na byďż˝o 
wpďż˝yn�� na skďż˝ad osobowy zaďż˝ogi sterowca. Powierzone zadanie przyj�� bez 
komentarzy, jak karny ďż˝oďż˝nierz przyjmuje rozkazy dowďż˝dcy.

Nie   ďż˝ďż˝dano   zresztďż˝   od   niego   wiele:   miaďż˝   tylko   patrzeďż˝   i   sďż˝uchaďż˝, 

ograniczajďż˝c siďż˝ do roli obserwatora wypadkďż˝w, tak aby w razie potrzeby mďż˝gďż˝ 
zdaďż˝ z nich sprawďż˝ w sposďż˝b zupeďż˝nie obiektywny.

Otrzymawszy takie polecenie, domyďż˝laďż˝ siďż˝, ďż˝e miďż˝dzy Knollem a Eckholtem 

moďż˝e doj�� do jakiegoďż˝ konfliktu i usiďż˝owaďż˝ juďż˝ teraz oceniďż˝, ktďż˝ry z nich 
zwyciďż˝y.   Tymczasem   jednak   nie   zanosiďż˝o   siďż˝   na   ďż˝aden   konflikt.   Przeciwnie: 
miďż˝dzy komendantem L-59 a kierownikiem wyprawy zawiďż˝zywaďż˝a siďż˝ raczej niďż˝ 
sympatii czy moďż˝e tylko wzajemnego szacunku, i Massendorf nie zauwaďż˝yďż˝ nic takiego 
w   ich   zachowaniu   siďż˝,   co   mogďż˝oby   potwierdzaďż˝   jego   domysďż˝y   i   przewidywania. 
Obserwowaďż˝   ich   nadal,   oni   zaďż˝   nawet   nie   domyďż˝lali   siďż˝,   jakie   zainteresowanie 
budzďż˝ w tym obowiďż˝zkowym oficerze i zdolnym mechaniku, ktďż˝rego zdawaďż˝o siďż˝ 
nie obchodziďż˝ nic poza silnikami sterowca i ich obsďż˝ugďż˝.

*

Sterowiec   zaďż˝   w   tej   chwili   wibrowaďż˝,   jďż˝czaďż˝   napiďż˝tymi   ďż˝ciďż˝gnami, 

poddawaďż˝ siďż˝  wzdďż˝tej piersi   wiatru,  wykrďż˝caďż˝  ogonem  i podparty nagle  falďż˝ 
powietrza zarzucaďż˝ ďż˝eb na barki nurtu albo zapadaďż˝ w zdradzieckie wiry.

Silniki dwu przednich gondol ryczaďż˝y wďż˝wczas wďż˝ciekle, furczaďż˝y ďż˝migďż˝a 

nie znajdujďż˝c oporu i trzďż˝sďż˝y dďż˝wigarami, jakby miaďż˝y rozerwaďż˝ za chwilďż˝ 
spojenia duralowych pierďż˝cieni.

Po   upďż˝ywie   sekundy   nowy  poryw  chwytaďż˝   grzmiďż˝ce   ďż˝migďż˝a,   wkrďż˝caďż˝ 

siďż˝ miďż˝dzy ich ramiona hamujďż˝c pďż˝d, a szarďż˝ujďż˝ce za nim podmuchy waliďż˝y 
niby tarany w stery i boki kadďż˝uba.

Oszalaďż˝y   wiatr   rzucaďż˝   siďż˝   na   balon   z   tyďż˝u,   grzmociďż˝   w   powďż˝okďż˝, 

zadawaďż˝ ciosy gondolom, wieszaďż˝ siďż˝ u ich ďż˝ciďż˝gien i zastrza��w wyjďż˝c 
przeciďż˝gle, targajďż˝c blachami masek, szamoczďż˝c siďż˝ we wďż˝ciekďż˝ym wysiďż˝ku.

Balon pracowaďż˝ caďż˝ym szkieletem, ďż˝ciskany i rozciďż˝gany, skrďż˝cany, rozrywany 

background image

i bity ciosami sztormu. Rzucony w dďż˝, wolno wygrzebywaďż˝ siďż˝ z odmďż˝tu i nagle 
porywaďż˝ siďż˝ w gďż˝rďż˝ pod dziaďż˝aniem gwaďż˝townego szkwaďż˝u. Zepchniďż˝ty w 
bok, pracowicie powracaďż˝ na kurs. Koďż˝ysaďż˝ siďż˝ wzdďż˝uďż˝ i w poprzek, zamiataďż˝ 
rufďż˝,   krďż˝ciďż˝   ďż˝bem,   dryfowaďż˝   i   znďż˝w   parďż˝   naprzďż˝d   pod   wichurďż˝ 
siedzďż˝cďż˝ mu okrakiem na grzbiecie.

Szprychy   kďż˝   sterowych   bezustannie   biegaďż˝y   tam   i   z   powrotem   w   dďż˝oniach 

pilotďż˝w. Charczaďż˝y kardany sterďż˝w i nerwowo skakaďż˝ w lewo i w prawo rozdygotany 
pďż˝ywak busoli.

Tak mijaďż˝y kwadranse.
Eckholt,   spojrzawszy   w   pewnej   chwili   na   zegarek,   po��czyďż˝   siďż˝   z   kabinďż˝ 

radiotelegraficznďż˝ i kazaďż˝ nadaďż˝ trzeciďż˝ z. rzďż˝du depeszďż˝. Podyktowaďż˝ krďż˝tki 
meldunek zawierajďż˝cy pozycjďż˝ sterowca, czas i warunki lotu.

— Co nowego? — spytaďż˝ nastďż˝pnie.
— Ostrzeďż˝enie o burzy z Berlina — powiedziaďż˝ telegrafista. — I z Wrocďż˝awia — 

dodaďż˝.

— Dlaczego nie zawiadomiliďż˝cie wczeďż˝niej?
— Otrzymane w tej chwili — zameldowaďż˝ Grass wchodzďż˝c. — Sam odbieraďż˝em.
— A na poďż˝udniu?
— Nie ma wiadomoďż˝ci, ale wydaje mi siďż˝, ďż˝e tam jest spokojniej — powiedziaďż˝ 

Grass. — Burza idzie z pďż˝nocnego wschodu. Ogarnia duďż˝y front: co najmniej trzysta albo 
czterysta kilometrďż˝w.

Wszyscy patrzyli na kapitana. Czekali na jego decyzjďż˝: wielki przywilej dowodzenia jego 

jednego tylko obci��aďż˝ odpowiedzialnoďż˝ciďż˝ za caďż˝o�� sterowca i ďż˝ycie 
zaďż˝ogi. On musiaďż˝ decydowaďż˝.

W   tej   chwili   w   jednostajny,   wytďż˝ony   warkot   silnikďż˝w   i   cienki   ďż˝wist   wiatru 

wplďż˝tďż˝ siďż˝ pierwszy, daleki jeszcze, stďż˝umiony pomruk grzmotu. Bďż˝ysnďż˝o raz i 
drugi.

— Moďż˝na by uciec do Strasburga — oďż˝mieliďż˝  siďż˝ wtrďż˝ciďż˝  Grass. — Na 

tamtejszym lotnisku...

— Niech pan zapyta nasz port o warunki atmosferyczne — przerwaďż˝ mu Eckholt. — Do 

ucieczki nie ma powodu, dopďż˝ki sterowiec jest nie uszkodzony i moďż˝na nim kierowaďż˝.

Grass odszedďż˝, lekko wzruszajďż˝c ramionami. Ciekawe,  jak bďż˝dziemy uciekaďż˝, 

kiedy nam poďż˝amie dďż˝wigary albo uszkodzi ster — pomyďż˝laďż˝ z irytacjďż˝.

— Niepotrzebnie wzrusza pan ramionami, Grass — powiedziaďż˝ spokojnie Eckholt. — 

Do Strasburga musielibyďż˝my lecieďż˝ przez Schwarzwald. To jest tysiďż˝c metrďż˝w. Wie 
pan, ile wynosi puďż˝ap? Sze��set.

Grass, zaczerwieniony po same uszy, staďż˝ na progu.
— Ja nie wzruszaďż˝em ramionami, panie kapitanie — rzekďż˝ z wysiďż˝kiem.
—   Nie?   Zdawaďż˝o   mi   siďż˝   —   odpowiedziaďż˝   Eckholt   sucho.   Jego   twarz   byďż˝a 

obojďż˝tna, opanowana.

— Ile mamy benzyny, poruczniku? — zapytaďż˝ Massendorfa.
— Sprawdzďż˝ — mrukn�� pierwszy oficer i wyszedďż˝ w ďż˝lad za Grassem.
Okazaďż˝o siďż˝, ďż˝e benzyny wystarczy na cztery godziny, gdyďż˝ przed lotem wlano do 

zbiornikďż˝w tylko dwa tysiďż˝ce czterysta litrďż˝w, jak zwykďż˝e na prďż˝bnďż˝ podrďż˝.

background image

L-59   przelatywaďż˝   nad   coraz   wyďż˝szymi   wzgďż˝rzami,   o   ktďż˝rych   szczyty   tu   i 

ďż˝wdzie   rozdzieraďż˝y   siďż˝   biaďż˝e   obďż˝oki.   Gdzieďż˝   na   lewo   zostawaďż˝   Dunaj, 
niewidoczny teraz pod ciďż˝kďż˝ opoďż˝czďż˝ chmur.

Spokojna,   jeszcze   zielona   dolina   norymberska   dawno   zostaďż˝a   w   tyle.   Pod   naporem 

wiatru   sterowiec   zdryfowaďż˝   na   zachďż˝d   i   mijaďż˝   juďż˝   Ulm,   sunďż˝c   przewaďż˝nie 
bokiem, spychany w kierunku Wyďż˝yny Szwabskiej.

Eckholt   skierowaďż˝   go   bardziej   jeszcze   na   lewo,   aby   z   powrotem   osiďż˝gn�� 

dolinďż˝   Dunaju   i   Rissu   i   nie   naraďż˝aďż˝   siďż˝   na   ďż˝lepy   lot   w   chmurach   nad 
niebezpiecznym terenem.

Tymczasem wrďż˝ciďż˝ Grass.
— Stacja portowa nie odpowiada — zameldowaďż˝. — Prďż˝bowaďż˝em po��czyďż˝ 

siďż˝ takďż˝e z Monachium i ze Strasburgiem, ale nic nie moďż˝na zrozumieďż˝: trzeszczy i 
przerywa. Zwinďż˝liďż˝my antenďż˝.

— Dobrze — powiedziaďż˝ Eckholt. — Niech pan zawoďż˝a kogoďż˝ do steru.
Po   chwili   zameldowaďż˝   siďż˝   pilot.   Komendant   ustďż˝piďż˝   mu   miejsca,   a   sam 

podszedďż˝ do stolika nawigacyjnego i spojrzawszy na mapďż˝ naznaczyďż˝ o��wkiem 
miejsce   przelotu.   Potem   zacz��   obliczaďż˝   prďż˝dko��   lotu   nie   zwaďż˝ajďż˝c   na 
gwaďż˝towne  rzuty  balonu.   Wyjrzaďż˝   przez  szybďż˝,   porďż˝wnaďż˝  kurs   z  poprzednim  i 
znďż˝w wrďż˝ciďż˝ do mapy; Zmierzyďż˝ odlegďż˝o��.

— Sto trzydzieďż˝ci na godzinďż˝ — powiedziaďż˝ do Knolla. — To znaczy, ďż˝e wiatr 

ma kolo dwudziestu metrďż˝w na sekundďż˝.

— Co pan zamierza zrobiďż˝? — spytaďż˝ doktor.
— Lďż˝dowaďż˝ w porcie. Nic innego nam nie pozostaje. Moďż˝e uda siďż˝ omin�� 

to paskudztwo, jeďż˝eli nie siďż˝ga zbyt daleko na poďż˝udnie. Lecimy na czole burzy, ktďż˝ra 
idzie za nami i ogarnia nas od wschodu, wiďż˝c moďż˝e zd��ymy wymkn�� siďż˝ jej 
albo   jeszcze   bardziej   jďż˝   wyprzedziďż˝.   Jeďż˝eli   nie   bďż˝dzie   silniejszego   wiatru   przy 
lďż˝dowaniu,   damy   sobie   radďż˝.   Jeďż˝eli   zďż˝apie   nas   wczeďż˝niej,   sprďż˝bujemy 
przeczekaďż˝ jďż˝ w powietrzu. Za trzy kwadranse bďż˝dziemy nad lotniskiem i zostanie nam 
paliwa na trzy godziny. Zobaczymy.

Stan��   u   lewej   burty   i   patrzyďż˝   w   k��bowisko   czarnych   chmur,   ktďż˝re 

zdawaďż˝y siďż˝ trwaďż˝ nieruchomo na wschodzie. Nie zbliďż˝aďż˝y siďż˝ i nie oddalaďż˝y, 
tylko, jakby rozpieraďż˝o je od ďż˝rodka, puchďż˝y na niebie, pozostawiajďż˝c coraz wďż˝szy 
jasny pas na poďż˝udniowym zachodzie.

Od   pďż˝nocy   ďż˝ladem   sterowca   pďż˝dziďż˝a   czarna   groza   zwisajďż˝c   jednym 

skrzydďż˝em aďż˝ do ziemi, podczas gdy drugie zdawaďż˝o siďż˝ gin�� pod zasďż˝onďż˝ 
pďż˝katych, sinych chmur zoranych wiatrem na dďż˝ugie skiby.

Ciemno��   gnaďż˝a   niewstrzymanie,   szybciej   od   wichury,   szarpana   raz   po   raz 

zďż˝bami bďż˝yskawic i wyprzedzana dudnieniem grzmotďż˝w.

Wszyscy   czuli   niebezpieczeďż˝stwo   czajďż˝ce   siďż˝   w   tej   stronie.   Serca   zaďż˝ogi 

przenikaďż˝ niepokďż˝j wyglďż˝dajďż˝cy z rozszerzonych mrokiem ďż˝renic. Coraz czďż˝ciej 
spojrzenia skupiaďż˝y siďż˝ na twarzy komendanta, ale jej wyraz byďż˝ nadal nieprzenikniony i 
spokojny, jakby wszystko z gďż˝ry juďż˝ zostaďż˝o przewidziane i ustalone.

Knoll,   miotany   obawďż˝   nie   tyle   o   ďż˝ycie   wďż˝asne,   i   zaďż˝ogi,   ile   o   los   balonu, 

zadawaďż˝   sobie   pytanie,   czy   Eckholt   istotnie   jest   tak   pewien   siebie,   jak   stara   siďż˝   to 
okazaďż˝,   czy   teďż˝   posiada   tylko   zbyt   maďż˝o   wyobraďż˝ni,   aby   z   gďż˝ry   powzi�� 
decyzjďż˝ i czeka na dalsze wypadki, zdajďż˝c siďż˝ na swďż˝ rutynďż˝ doďż˝wiadczonego 

background image

lotnika, ktďż˝ry przeszedďż˝ zapewne niejednďż˝ burzďż˝.

Jak zachowa siďż˝ w decydujďż˝cej chwili? Czy poďż˝wiďż˝ci sterowiec, aby ratowaďż˝ 

ludzi?   Czy   zdoďż˝a   go   ocaliďż˝?   Czy   ten   kamienny   spokďż˝j   ma   swoje   ďż˝rďż˝dďż˝o   w 
fatalistycznym   przekonaniu,   ďż˝e   stanie   siďż˝,   co   siďż˝   ma   staďż˝,   czy   teďż˝   jest   to 
pewno�� zwyciďż˝stwa?

Knoll   nie   doďż˝wiadczaďż˝   dotychczas   tego   rodzaju   uczuďż˝.   Zwykďż˝e   w   chwilach 

niebezpieczeďż˝stwa odczuwaďż˝ tylko silne napiďż˝cie nerwďż˝w opadajďż˝ce natychmiast 
po   wyjaďż˝nieniu   sytuacji.   Zresztďż˝   byďż˝   przekonany,   ďż˝e   raczej   sam   moďż˝e   byďż˝ 
niebezpieczny, niďż˝ niebezpieczeďż˝stwom podlegaďż˝.

To, z czym siďż˝ dotychczas stykaďż˝, ustďż˝powaďż˝o przed jego przewagďż˝. Bywaďż˝ 

najczďż˝ciej gďż˝rďż˝. Miaďż˝ do stracenia tylko wďż˝asne ďż˝ycie i wiedziaďż˝, ďż˝e potrafi 
je obroniďż˝.

L-59   byďż˝   pierwszym   obiektem,   na   ktďż˝rego   istnieniu   zaleďż˝aďż˝o   mu   stokroďż˝ 

wiďż˝cej niďż˝ na czymkolwiek. Byďż˝ dla niego jedynym ďż˝rodkiem do osiďż˝gniďż˝cia 
upragnionego celu.

Knoll  bez  wahania poďż˝wiďż˝ciďż˝by  wszystkich  i  wszystko,  byle uratowaďż˝ balon. 

Drďż˝aďż˝ o jego caďż˝o��. Doďż˝wiadczaďż˝ uczucia bolesnej bezradnoďż˝ci i obawy 
oczekujďż˝c   z   minuty   na   minutďż˝   nieuniknionej,   jak   mu   siďż˝   zdawaďż˝o,   katastrofy   w 
powietrzu lub czegoďż˝, co stanie siďż˝ ze sterowcem za godzinďż˝, moďż˝e za dwie lub trzy 
przy prďż˝bie lďż˝dowania.

W dodatku sam nawet w najmniejszym stopniu nie mďż˝gďż˝ wpďż˝yn�� na bieg 

wypadkďż˝w.   Byďż˝   skazany   na   rolďż˝   widza   w   sprawie   najbliďż˝ej   go   obchodzďż˝cej   i 
choďż˝   nie   ponosiďż˝   ďż˝adnej   odpowiedzialnoďż˝ci   za   to,   co   siďż˝   staďż˝   miaďż˝o, 
doďż˝wiadczaďż˝ udrďż˝ki gorszej niďż˝ ci, ktďż˝rzy mogli dziaďż˝aďż˝.

Miotany obawďż˝ i niepewnoďż˝ciďż˝, mimo woli ustosunkowaďż˝ siďż˝ podejrzliwie do 

caďż˝ej zaďż˝ogi. Zdawaďż˝o mu siďż˝, ďż˝e tylko Eckholt sam jeden stoi po stronie sterowca 
w   walce   z   burzďż˝.   Ale   Eckholt   musiaďż˝   ratowaďż˝   nie   tylko   sterowiec:   odpowiadaďż˝ 
rďż˝wnieďż˝ za ďż˝ycie swych ludzi. A ci ludzie...

Wszyscy inni, majďż˝c do wyboru wďż˝asne ocalenie za cenďż˝ istnienia sterowca lub 

ďż˝mierďż˝ w jego obronie, wybraliby to pierwsze, gdyby nie przymus wykonania rozkazu, o 
ile taki rozkaz zostanie wydany.

Nie majďż˝ wyboru — pomyďż˝laďż˝. — Kaďż˝dy z nich musi sďż˝uchaďż˝ rozkazďż˝w. 

Kaďż˝dy  odpowiada   tylko  za  wyznaczone  funkcje.   Pilot   bocznego  steru  — za   utrzymanie 
kierunku;   pilot   steru   poziomego   —   za   utrzymanie   nakazanej   wysokoďż˝ci;   mechanicy   — 
kaďż˝dy za obroty swego silnika. I wszystko pod warunkiem, ďż˝e ster nie zostanie urwany, 
ďż˝e nie zaoliwiďż˝ siďż˝ ďż˝wiece, ďż˝e powďż˝oka nie pďż˝jdzie w strzďż˝py. Mogďż˝ i 
muszďż˝ robiďż˝ tylko to, co im nakazano. Nie majďż˝ wyboru.

Eckholt natomiast miaďż˝ to prawo. Mďż˝gďż˝ uczyniďż˝ tak lub inaczej. Skazaďż˝ na 

zagďż˝adďż˝   balon,   naraziďż˝   na   ďż˝mierďż˝   lub   kalectwo   zaďż˝ogďż˝   w   jego   obronie; 
rozkazywaďż˝. Za to ponosiďż˝ wielki, zbyt wielki dla innych, ciďż˝ar odpowiedzialnoďż˝ci. 
Dlatego   musiaďż˝   posiadaďż˝   prďż˝cz   wszystkich   wiadomoďż˝ci,   jakich   wymaga   siďż˝   od 
komendanta   sterowca,   takďż˝e   odwagďż˝   czynu,   wďż˝asnďż˝   moc   wytrwania   w   raz 
powziďż˝tym   zamiarze   i   zdolno��   oceny   wypadkďż˝w,   od   ktďż˝rych   zaleďż˝aďż˝ 
sposďż˝b natychmiastowego dziaďż˝ania.

On jeden wydawaďż˝ siďż˝ Knollowi bohaterem. Eckholt nie zastanawiaďż˝ siďż˝ nad tymi 

sprawami   ani   przez   chwilďż˝.   Nie   mogďż˝o   mu   to   przyj��   do   gďż˝owy,   bo   nie 
analizowaďż˝ niebezpiecznych sytuacji w ten sposďż˝b, ďż˝yjďż˝c wďż˝rďż˝d nich i niejako 

background image

zastawszy je w krďż˝gu swego istnienia, jak czďż˝owiek przychodzďż˝cy na ďż˝wiat zastaje 
powietrze,   niebo   i   sďż˝oďż˝ce.   To   rozumiaďż˝o   siďż˝   samo   przez   siďż˝:   gdy   byďż˝ 
mďż˝odszym oficerem, robiďż˝, co do niego naleďż˝aďż˝o, choďż˝ nie zawsze zgadzaďż˝ siďż˝ 
w  duchu z  rozkazami  swoich   przeďż˝oďż˝onych;  ale  to byďż˝a  ich   sprawa,   a krytyka  ich 
zarzďż˝dzeďż˝ byďż˝a rzeczďż˝ wyďż˝szych wďż˝adz. Pďż˝niej, kiedy otrzymaďż˝ pierwsze 
dowďż˝dztwo, nie pytaďż˝ nikogo o zdanie, poniewaďż˝ z kolei sam tylko mďż˝gďż˝ siďż˝ 
tďż˝umaczyďż˝ ze swego postďż˝powania przed tymi wďż˝adzami, ktďż˝re dawniej nic go nie 
obchodziďż˝y. Teraz uwaďż˝aďż˝, ďż˝e nie powinny one obchodziďż˝ nikogo z jego zaďż˝ogi. 
Sam musiaďż˝ decydowaďż˝ i nie przyszďż˝o mu na myďż˝l, ďż˝e mogďż˝oby byďż˝ inaczej.

Nie znaczy to bynajmniej, aby nie uďż˝wiadamiaďż˝ sobie ciďż˝aru odpowiedzialnoďż˝ci, 

jaki pociďż˝gnie za sobďż˝ taka czy inna jego decyzja. Ale wďż˝aďż˝nie dlatego myďż˝laďż˝ 
wy��cznie o rozstrzygniďż˝ciu swych wďż˝tpliwoďż˝ci co do sposobu dziaďż˝ania, nie 
zastanawiajďż˝c siďż˝ zupeďż˝nie nad przeďż˝yciami zaďż˝ogi. Rozwaďż˝aďż˝ kolejno kilka 
moďż˝liwoďż˝ci, ktďż˝re wchodziďż˝y w rachubďż˝.

Z   gďż˝ry   odrzuciďż˝   myďż˝l   poddanďż˝   przez   Grassa,   aby   skierowaďż˝   L-59   do 

Strasburga.   Przede   wszystkim   musieliby   przelecieďż˝   w   chmurach   nad   hadeďż˝skim 
Schwarzwaldem i zaryzykowaďż˝ przebicie siďż˝ w dďż˝ przez obďż˝oki juďż˝ po ciemku w 
dolinie   Renu.   Groziďż˝o   to   rozbiciem   sterowca   w   gďż˝rach,   jeďż˝li   zbyt   wczeďż˝nie 
zaczďż˝liby siďż˝ obniďż˝aďż˝. Przy tym lotnisko w Strasburgu nie byďż˝o przygotowane na 
przyjďż˝cie   balonu,   nie   posiadaďż˝o   ani   oďż˝wietlenia   do   nocnych   lďż˝dowaďż˝,   ani 
wyszkolonej obsďż˝ugi, ani odpowiedniego hangaru. Jedynym argumentem przemawiajďż˝cym 
na korzy�� tego pomysďż˝u, argumentem zresztďż˝ do�� problematycznej wartoďż˝ci, 
byďż˝o   przypuszczenie,   ďż˝e   burza   nie   obejmie   Strasburga   ďż˝ub   ďż˝e   zdoďż˝aliby   tam 
dolecieďż˝   o   tyle   wczeďż˝niej,   iďż˝   lďż˝dowanie   odbyďż˝oby   siďż˝   przy   niezbyt   silnym 
wietrze.

O   tym,   aby   dotrzeďż˝   do   innego   portu   sterowcowego   poza   Strasburgiem   lub 

Friedrichshafen, nie mogďż˝o byďż˝ mowy, poniewaďż˝ nie starczyďż˝oby paliwa.

Pozostawaďż˝o tylko lotnisko stoczni, jako najlepiej urzďż˝dzone miejsce lďż˝dowania, w 

ktďż˝rym oczekiwano na powrďż˝t sterowca. Eckholt nie wiedziaďż˝, czy nadchodzďż˝ca burza 
zawadzi o ten port i jak dďż˝ugo bďż˝dzie trwaďż˝a. Sďż˝dzďż˝c z siďż˝y i gwaďż˝townoďż˝ci 
wiatru na jej czole, przypuszczaďż˝, ďż˝e znajduje siďż˝ raczej w ďż˝rodku jej frontu niďż˝ na 
skrzydle; poniewaďż˝ zaďż˝ pďż˝nocny zasiďż˝g tego frontu obejmowaďż˝ Berlin, doszedďż˝ 
do wniosku, ďż˝e ma do czynienia z nawaďż˝nicďż˝ o rozpiďż˝toďż˝ci szeďż˝ciuset ďż˝ub 
nawet oďż˝miuset kilometrďż˝w.

Nieco pďż˝niej przyszďż˝o mu na myďż˝l, ďż˝e przecieďż˝ niekoniecznie musi to byďż˝ 

jedna   i   ta   sama   burza.   Zacz��   wďż˝wczas   przypuszczaďż˝,   ďż˝e   na   pďż˝nocnym 
wschodzie Europy tďż˝ucze siďż˝  wszďż˝dzie  szczegďż˝lnie zďż˝a  pogoda przejawiajďż˝ca 
siďż˝ pod postaciďż˝ idďż˝cych jeden za drugim i rďż˝wnolegle obok siebie gwaďż˝townych 
sztormďż˝w, miďż˝dzy ktďż˝rymi mogďż˝ istnieďż˝ przerwy.

Opierajďż˝c siďż˝ na tym przypuszczeniu, postanowiďż˝ przede wszystkim dolecieďż˝ do 

portu macierzystego, a jeďż˝li w drodze lub nad lotniskiem zďż˝apaďż˝aby go burza, ustawiďż˝ 
sterowiec czoďż˝em do wiatru i przeczekaďż˝ jďż˝ trwajďż˝c w miejscu i przeciwstawiajďż˝c 
wichurze ciďż˝g silnikďż˝w.

Balon dobrze sterowany, stojďż˝c ďż˝bem w kierunku wiatru, stwarza opďż˝r stosunkowo 

niewielki. Eckholt sďż˝dziďż˝ wiďż˝c, ďż˝e zdoďż˝a go utrzymaďż˝ i nie zostanie zepchniďż˝ty 
na poďż˝udniowy zachďż˝d.

Co prawda w tym ostatnim wypadku, ktďż˝ry teďż˝ naleďż˝aďż˝o wzi�� w rachubďż˝, 

L-59   znalazďż˝by   siďż˝   nad   terytorium   Szwajcarii   i   co   gorsze   zostaďż˝by   wpďż˝dzony 

background image

miďż˝dzy wyniosďż˝oďż˝ci podnďż˝a Alp. Ale nie znajdujďż˝c lepszego wyjďż˝cia Eckholt 
zdecydowaďż˝   siďż˝   obraďż˝   stanowisko   na   przeczekanie   burzy   tak,   aby   w   razie 
niemoďż˝noďż˝ci oparcia  siďż˝ sile  wiatru dryfowaďż˝ nad lotniskiem i w ostatecznoďż˝ci 
zakotwiczyďż˝   balon,   co   pozwoliďż˝oby   zaďż˝odze   opuďż˝ciďż˝   go   po   linie.   To   samo 
uczyniďż˝by w wypadku wyczerpania siďż˝ benzyny przed nadejďż˝ciem przerwy lub przed 
koďż˝cem burzy.

ďż˝eby tylko ci z admiralicji nie wymyďż˝lili czegoďż˝, co ich zdaniem byďż˝oby lepsze 

— pomyďż˝laďż˝, zdecydowawszy siďż˝ ostatecznie. — Jeďż˝eli stracďż˝ balon...

Przygryzďż˝ wargi. Nie wolno mu byďż˝o myďż˝leďż˝ o tym: musiaďż˝ go ocaliďż˝.
Trzymajďż˝c   siďż˝   porďż˝czy   przeszedďż˝   przez   korytarz   i   wspi��   siďż˝   na 

drabinkďż˝ gďż˝rnej platformy. Rzucaďż˝o nim, jakby sterowiec chciaďż˝ strzďż˝sn�� go z 
trapu. Z trudem trafiaďż˝ stopami na ďż˝elazne szczeble.

Podniďż˝sďż˝ klapďż˝ w pokďż˝adzie i stan�� na zewnďż˝trz. Wichura wpadďż˝a na 

niego   tamujďż˝c   mu   oddech.   Drobny,   przelotny   deszcz   kďż˝uďż˝   po   twarzy.   Pokďż˝ad 
platformy wraz z kadďż˝ubem zataczaďż˝ siďż˝ jak pijany, plďż˝saďż˝, podjeďż˝dďż˝aďż˝ w 
gďż˝rďż˝ i nagle uciekaďż˝ spod nďż˝g.

Wicher   miotaďż˝   siďż˝   i   wyďż˝.   Niebo   w   gďż˝rze   byďż˝o   szare,   ruchliwe   od 

pomykajďż˝cych   raz   po   raz   cienkich   welonďż˝w   dďż˝dďż˝u   i   poszarpanych   strzďż˝pďż˝w 
rudawych obďż˝okďż˝w, ktďż˝re przewiewaďż˝y po samej powierzchni sterowca wilgotnymi, 
lepkimi tumanami.

Marynarz peďż˝niďż˝cy sďż˝uďż˝bďż˝ miaďż˝ nos siny od zimna i oczy zaczerwienione 

mimo   ochronnych   okularďż˝w.   Zameldowaďż˝,   ďż˝e   ďż˝nic   waďż˝nego   nie   zaszďż˝o", 
wykrzykujďż˝c   z   caďż˝ych   siďż˝   oddzielne   sďż˝owa.   Doszďż˝y   one   Eckholta   jak   gďż˝os 
czďż˝owieka   mďż˝wiďż˝cego   z   przeciwlegďż˝ego   brzegu   rzeki,   choďż˝  marynarz   staďż˝   o 
parďż˝ krokďż˝w od niego.

Skin��   gďż˝owďż˝   i   czepiajďż˝c   siďż˝   obu   rďż˝kami   galeryjki   brn��,   przez 

gďż˝sty   prďż˝d   naprzďż˝d.   Obszedďż˝   w   ten   sposďż˝b   ca��   platformďż˝   dokoďż˝a   i 
stwierdziďż˝,   o  ile   mďż˝gďż˝   to  uczyniďż˝   z   tego  miejsca,  ďż˝e   powďż˝oka  trzyma  siďż˝ 
doskonale oraz ďż˝e stery nie drgajďż˝ nadmiernie.

Potem   obj��   wzrokiem   horyzont   na   poďż˝udniu   i   potrzďż˝sn��   gďż˝owďż˝: 

daleko majaczyďż˝a ledwie widoczna na szarozielonej ziemi srebrna smuga jeziora.

Z zachodu, nad mďż˝tnym zlewiskiem nieba i lďż˝du, ktďż˝rych nie sposďż˝b byďż˝o 

rozrďż˝niďż˝, tak zacieraďż˝y siďż˝ ich granice, strzelaďż˝ spomiďż˝dzy popielatego kremu 
jaďż˝niejďż˝cych obďż˝okďż˝w jeden jedyny promieďż˝ sďż˝oďż˝ca i na pďż˝ rozpuszczony w 
mlecznej   przestrzeni   kďż˝adďż˝   siďż˝   matowym   ďż˝wiatďż˝em   na   wzgďż˝rze   porosďż˝e 
bezlistnymi   juďż˝   drzewami.   Widaďż˝   byďż˝o,   jak   przesuwa   siďż˝   po   zboczu   i   nagle 
wyďż˝awia z szarzyzny biaďż˝e ďż˝ciany i czerwone dachy miasteczka.

Heiligenberg — pomyďż˝laďż˝ Eckholt. — Dolatujemy. Zszedďż˝ na dďż˝ i znalazďż˝szy 

siďż˝ w gondoli nawigacyjnej stan�� u jej burty obok doktora.

Przy sterach stali Grass i Feldbach; Massendorf odszedďż˝ do silnikďż˝w.
— Lewy przedni traci obroty — powiedziaďż˝ drugi oficer. Komandor spojrzaďż˝ na niego 

i podszedďż˝ do tuby telefonu pokďż˝adowego.

ďż˝Co tam?" zapytaďż˝.
  ďż˝Iskrownik   —   odezwaďż˝   siďż˝   stďż˝umiony   gďż˝os   Massendorfa.   —   Bďż˝dďż˝ 

musiaďż˝ wy��czyďż˝".

— W porďż˝ — mrukn�� Grass na pďż˝ ironicznie, na pďż˝ z obawďż˝.

background image

Eckholt zastanawiaďż˝ siďż˝ przez chwilďż˝.
ďż˝Ile panu potrzeba czasu na naprawďż˝?" zapytaďż˝ znďż˝w komendant.
ďż˝Bďż˝dziemy siďż˝ ďż˝pieszyďż˝" warknďż˝o ze sďż˝uchawki.
Jednoczeďż˝nie silnik zamilkďż˝ i natychmiast oba koďż˝a sterowe sparowaďż˝y odskok 

sterowca, ktďż˝remu zabrakďż˝o ciďż˝gu jednego ďż˝migďż˝a. Mimo tego manewru niosďż˝o 
ich teraz prawďż˝ burtďż˝; przeciwdziaďż˝anie sterďż˝w nie wystarczaďż˝o.

ďż˝Wy��czyďż˝  prawy  przedni  —  rozkazaďż˝  Eckholt. — Za  dziesi��  minut 

musi   pan   byďż˝   gotďż˝w"   dodaďż˝   zwracajďż˝c   siďż˝   do   Massendorfa   przez   telefon 
pok�adowy.

Wszyscy oczekiwali w napiďż˝ciu odpowiedzi. Ale odpowiedďż˝ nie nadeszďż˝a: lewa 

przednia gondola jakby zaniemďż˝wiďż˝a po tym rozkazie.

L-59 wyrďż˝wnaďż˝, lecz chwiejba wzmogďż˝a siďż˝ jeszcze.  Poddawaďż˝ siďż˝ teraz 

przechyďż˝om wolniej, ale g��biej, pozbawiony czďż˝ciowo siďż˝y ciďż˝gu. Reagowaďż˝ 
z   opďż˝nieniem   na   ruchy   sterďż˝w   i   mijaďż˝o   nieraz   po   kilkanaďż˝cie   sekund,   zanim 
wytrďż˝cony z rďż˝wnowagi ciosem wiatru dďż˝wigaďż˝ siďż˝ z powrotem do linii lotu.

Minuty   spďż˝ywaďż˝y   wolno   jedna   za   drugďż˝.   Obie   wolne   wachty   oczekiwaďż˝y 

bezczynnie   w   ciemnym   wnďż˝trzu   sterowca.   Widaďż˝   byďż˝o   zarysy   szarych   postaci   w 
g��bi   galerii   i   blade   twarze   wyďż˝aniajďż˝ce   siďż˝   spomiďż˝dzy   kratownic, 
dďż˝wigarďż˝w i wiďż˝zaďż˝.

Sterowiec   gnaďż˝   nisko   nad   ziemiďż˝   zamiatanďż˝   wiatrem   i   mrocznďż˝   od 

nadciďż˝gajďż˝cej burzy. Domki Heiligenbergu wraz z mokrymi od deszczu ulicami weszďż˝y 
pod gondolďż˝ i znikďż˝y za rufďż˝. Na czarnym torze kolejowym peďż˝zaďż˝ pociďż˝g z 
odgarniďż˝tym skoďż˝nie w przďż˝d ogonem biaďż˝awego dymu i pary. Pod granatowymi 
k��bami chmur na poďż˝udniowym wschodzie bielaďż˝o spienione jezioro. W mglistej 
ciemnoďż˝ci   sterczaďż˝y   kominy   fabryk   i   wynurzaďż˝y   siďż˝   rozmazane,   jeszcze   bardzo 
niewyraďż˝ne wskutek oddalenia, budynki.

Ku   nim   wďż˝aďż˝nie   zmierzaďż˝   L-59   sieczony   raz   po   raz   przelotnymi   mietlicami 

d�d��w.

Eckholt znďż˝w zapytaďż˝:
ďż˝Co sďż˝ychaďż˝, Massendorf?"
Ale Massendorf i tym razem nie odpowiedziaďż˝. W przestrzeni przetoczyďż˝ siďż˝ grzmot 

i zwaliďż˝ siďż˝ ciďż˝ko gdzieďż˝ za rufďż˝, a w chwilďż˝ potem zaďż˝opotaďż˝y milczďż˝ce 
rozczapierzone bďż˝yskawice i nagle stďż˝kn�� piorun.

— Pďż˝jdďż˝ zobaczyďż˝ — powiedziaďż˝ Knoll i wyszedďż˝.
Na wďż˝skim pokďż˝adzie gondoli silnikowej hulaďż˝ wiatr zacinajďż˝c deszczem.
Bosman   Heine   siedziaďż˝   tyďż˝em   do   kierunku   lotu   i   wykrďż˝caďż˝   ďż˝wiece. 

Oglďż˝daďż˝ kaďż˝dďż˝ z nich pod ďż˝wiatďż˝o, dmuchaďż˝ do ďż˝rodka i odkďż˝adaďż˝ na 
bok.

Massendorf   leďż˝aďż˝   na   wznak   i   usiďż˝owaďż˝   wcisn��   na   miejsce   tarczďż˝ 

iskrownika.   Dďż˝onie   miaďż˝   przemarzniďż˝te;   miďż˝dzy   strzďż˝pkami   poďż˝cieranego 
naskďż˝rka wystďż˝powaďż˝a krew.

Jeszcze jeden mechanik, przewieszony przez porďż˝cz po zewnďż˝trznej stronie silnika, 

majstrowaďż˝ coďż˝ przy kablach wysokiego napiďż˝cia.

Wiatr   szamotaďż˝   siďż˝   u   nieruchomego,   jakby   zwichniďż˝tego   ďż˝migďż˝a   i   wyďż˝ 

jednostajnie.

background image

Wtem ebonitowa tarcza wďż˝liznďż˝a siďż˝ na swoje miejsce i Massendorf powstajďż˝c 

ujrzaďż˝ doktora.

Przez   chwilďż˝   odbiďż˝o   siďż˝   w   jego   oczach   zdziwienie.   Potem   chwyciďż˝   Knolla 

porywczo za szyjďż˝ i przyciďż˝gn�� ku sobie. — Powiedz pan komendantowi, ďż˝e zaraz 
bďż˝dziemy gotowi! — rykn�� mu w ucho.

Puďż˝ciďż˝   go   rďż˝wnie   nagle,   aďż˝   doktor   zachwiaďż˝   siďż˝   na   nogach,   sam   zaďż˝ 

zacz��  wkrďż˝caďż˝  nowe  ďż˝wiece,   ktďż˝re  wyjmowaďż˝  z kieszeni  zatďż˝uszczonej 
skďż˝rzanej kurtki.

Widaďż˝ byďż˝o, ďż˝e ďż˝pieszy siďż˝ na ďż˝eb na szyjďż˝. W pewnej chwili okraczyďż˝ 

barierkďż˝, zwisďż˝ na zgiďż˝tej nodze poza gondolďż˝ i w tej pozycji oburďż˝cz dociďż˝gaďż˝ 
gwint, nic sobie nie robiďż˝c z przechy��w pokďż˝adu i z wichru, ktďż˝ry siekďż˝ po 
twarzy.

On spadnie — pomyďż˝laďż˝ Knoll i spojrzaďż˝ w dďż˝ na ziemiďż˝.
Lecieli nad dworcem kolejowym, mijajďż˝c splďż˝tane jelita szyn zapchane towarowymi 

wagonami. Widaďż˝ byďż˝o lotnisko i olbrzymie w porďż˝wnaniu z innymi budynkami bloki 
hangar�w.

Potem szare ulice, tu i ďż˝wdzie juďż˝ oďż˝wietlone ďż˝ďż˝tymi latarniami gazowymi, 

zaczďż˝y   siďż˝   odkďż˝adaďż˝   jedna   po   drugiej   w   poprzek   drogi   balonu,   ukazujďż˝c 
g��bokie studnie podwďż˝rzy i pochyďż˝e dachy naszpikowane klockami kominďż˝w.

Potem szosa wytknďż˝a giďż˝tkďż˝, dďż˝ugďż˝ szyjďż˝ spoďż˝rďż˝d ostatnich domkďż˝w i 

pierwszy   z   nieruchomo   warujďż˝cych   blokďż˝w   zgarbiďż˝   siďż˝   nad  niďż˝,   powiewajďż˝c 
oszalaďż˝ym w popďż˝ochu przed wichurďż˝ p��ciennym rďż˝kawem.

Massendorf   jeszcze   nie   skoďż˝czyďż˝.   Krzyczaďż˝   coďż˝   do   Heinego   wskazujďż˝c 

rďż˝kďż˝ ziemiďż˝. Knoll dosďż˝yszaďż˝ tylko dwa oderwane sďż˝owa:

— ... mijamy lotnisko...
Zaraz potem zauwaďż˝yďż˝, ďż˝e sterowiec zarzuca rufďż˝ w prawo i z przeraďż˝eniem 

poczuďż˝, ďż˝e pokďż˝ad unosi siďż˝ w gďż˝rďż˝ jak rďż˝wnia pochyďż˝a.

Przez   chwilďż˝   mogďż˝o   siďż˝   zdawaďż˝,   ďż˝e   nadszedďż˝   juďż˝   koniec.   Pďż˝d 

osďż˝abďż˝, zwiotczaďż˝, stopniaďż˝. Tylko z tyďż˝u peďż˝nym gazem m��ciďż˝y trzy 
silniki.

Balon staďż˝ dďż˝ba, jakby siďż˝ wahaďż˝: ďż˝lizn�� siďż˝ w tyďż˝ na ogon, prosto 

ku   ziemi,   czy   ďż˝mign��   w   chmury.   Ale   Knoll   wiedziaďż˝,   ďż˝e   to   drugie   jest 
niemoďż˝liwe   i   ďż˝e   jeďż˝eli   Eckholt   nie   zdoďż˝a   natychmiast   wyrďż˝wnaďż˝,   to   z 
pewnoďż˝ciďż˝ zwalďż˝ siďż˝ bez ratunku w dďż˝. Rozszerzonymi ďż˝renicami ďż˝ledziďż˝ 
jakiďż˝   zakrďż˝t   drogi,   ktďż˝ry   tkwiďż˝   nieruchomo   miďż˝dzy   skrzyďż˝owanymi 
ďż˝ciďż˝gnami   gondoli.   Wtem   dostrzegďż˝,   ďż˝e   ten   nieruchomy   punkt   oddala   siďż˝, 
wypďż˝ywa poza skrzyďż˝owania stalowych taďż˝m i wchodzi pod kadďż˝ub.

L-59 prostowaďż˝ siďż˝, choďż˝ potďż˝na siďż˝a wichru wlokďż˝a go tyďż˝em i bokiem, 

spychajďż˝c w dryf aďż˝ nad brzeg jeziora. Wreszcie, gdy juďż˝ pod pokďż˝adem gondoli 
pieniďż˝y siďż˝ czarne, migotliwe fale, zwrot zostaďż˝ ukoďż˝czony. Zza lekko wzniesionego 
ďż˝ba wypadďż˝a wichura i rozpruďż˝a siďż˝ z wyciem o milczďż˝cy silnik.

Sterowiec cofaďż˝ siďż˝ nadal pod jej naporem, ale juďż˝ zwrďż˝cony do niej przodem i 

jako   tako   zachowujďż˝c   rďż˝wnowagďż˝.   Brzeg   bardzo   powoli   usuwaďż˝   siďż˝   spod 
pokďż˝adu, jakby niechďż˝tnie wpuszczajďż˝c balon nad wodďż˝. W kierunku rufy widaďż˝ 
byďż˝o tylko bezmiar jeziora nieco jaďż˝niejszy w oddali, nie wiadomo gdzie zlewajďż˝cy 
siďż˝ z niskim, ciďż˝kim niebem.

background image

Jakiďż˝   stďż˝umiony,   ale   silny   gďż˝os   woďż˝aďż˝   stamtďż˝d,   rzekďż˝byďż˝   wprost   z 

chmur, Massendorfa.

Doktor,   ogarniďż˝ty   zdumieniem,   dopiero   po   dďż˝uďż˝szej   chwili   zrozumiaďż˝,   ďż˝e 

gďż˝os dobywa siďż˝ z przewodu akustycznego i naleďż˝y do Eckholta.

Odkrzykn��,   ďż˝e   juďż˝   koďż˝czďż˝,   i   dopiero   teraz   uprzytomniďż˝   sobie,   ďż˝e 

Massendorf   ani   na   chwilďż˝   nie   przerwaďż˝   pracy   i   nie   zmieniďż˝   pozycji   podczas 
niebezpiecznego manewru, kiedy groziďż˝a im wszystkim zagďż˝ada.

Heine wkrďż˝ciďż˝ wďż˝aďż˝nie ostatniďż˝ ďż˝wiecďż˝ i zakďż˝adaďż˝ kable po stronie 

wewnďż˝trznej, a drugi mechanik pomagaďż˝ Massendorf owi wgramoliďż˝ siďż˝ z powrotem 
na pokďż˝ad, gdy burza uderzyďż˝a na nich ca�� mocďż˝.

Odczuli to jak wybuch zbiornika wypeďż˝nionego huraganem. Podniosďż˝o ich w gďż˝rďż˝ 

niby gar�� sďż˝omy i odrzuciďż˝o w tyďż˝, a potem parďż˝o przed sobďż˝, tratowaďż˝o, 
przewalaďż˝o i zmiataďż˝o wďż˝rďż˝d nieprzeniknionej, dotykalnej niemal ciemnoďż˝ci.

Miasto, lotnisko, hangary,  brzeg,  wszystko to znikďż˝o jak starte z powierzchni ziemi 

potďż˝gďż˝ burzy, ktďż˝ra tarzaďż˝a siďż˝ po oszalaďż˝ych falach jeziora i rwaďż˝a naprzďż˝d 
na oďż˝lep, pogr��ajďż˝c w mroku i zgrozie samotny sterowiec na prďż˝no usiďż˝ujďż˝cy 
stawiďż˝ jej czoďż˝o.

Ciemno��,   darta   bďż˝yskawicami,   dudniďż˝a   nieustannym   grzmotem.   Pďż˝kaďż˝y 

pioruny, jakby niebo sypaďż˝o siďż˝ na ziemiďż˝, i cwaďż˝owaďż˝y jedna za drugďż˝ szarďż˝e 
ulewy zmieniajďż˝ce dno tego czarnego piekďż˝a w war rozpylonego srebra i popioďż˝u.

Knoll, oďż˝lepiany wielekroďż˝, ogďż˝uchďż˝y od wichru i piorunďż˝w, nie mďż˝gďż˝ 

odnale��   wzrokiem   Massendorfa   i   juďż˝   zacz��   przypuszczaďż˝,   ďż˝e   porucznik 
zostaďż˝ porwany za burtďż˝, gdy nagle zobaczyďż˝ jego mokrďż˝ twarz tuďż˝ przy swojej i 
usďż˝yszaďż˝   coďż˝   poďż˝redniego   miďż˝dzy   odlegďż˝ym   szeptem   a   wrzaskiem 
wydzierajďż˝cym siďż˝ ze ďż˝ciďż˝niďż˝tego gardďż˝a:

— Gotowe!... Powiedzieďż˝ Eckholtowi... Gotowe!
Pochyliďż˝   siďż˝   do   wylotu   tuby   i   sam   z   kolei   wrzeszczaďż˝   zachďż˝ystujďż˝c   siďż˝ 

wichrem.

Jednoczeďż˝nie w ďż˝wietle kilku nastďż˝pujďż˝cych po sobie bďż˝yskawic ujrzaďż˝ zarys 

jakiegoďż˝   przeraďż˝ajďż˝cego   ksztaďż˝tu,   ktďż˝ry   leciaďż˝   z   boku   na   gondolďż˝   niby 
olbrzymi, poďż˝yskliwy garb skaďż˝y oderwany od podstawy i uniesiony niezrozumiaďż˝ym 
sposobem w powietrze.

Nie miaďż˝ nawet czasu uďż˝wiadomiďż˝ sobie, ďż˝e na coďż˝ patrzy, nie zdoďż˝aďż˝ 

wďż˝aďż˝ciwie jeszcze, zobaczyďż˝, gdy juďż˝ zjawisko znikďż˝o, rozpďż˝ynďż˝o siďż˝ w 
mroku, pozostawiajďż˝c wraďż˝enie czegoďż˝ nierealnego i strasznego zarazem, co mogďż˝o 
przywidzieďż˝ siďż˝ wďż˝rďż˝d sk��bionych chmur.

Przyszďż˝o mu do gďż˝owy, ďż˝e moďż˝e zawlokďż˝o ich juďż˝ na drugi brzeg jeziora i 

ďż˝e to, co minďż˝li, byďż˝o szczytem gďż˝rskim, jednym z tych, o ktďż˝re L-59 roztrzaska 
siďż˝ za chwilďż˝.

Ta myďż˝l opanowaďż˝a go do tego stopnia, ďż˝e przez dďż˝uďż˝szy czas nie ruszaďż˝ 

siďż˝ z miejsca czekajďż˝c na uderzenie, na ďż˝oskot i trzask ďż˝amanego kadďż˝uba, na cios, 
ktďż˝ry wyrzuci go z pokďż˝adu w przepa��.

Nic   takiego   zresztďż˝   nie   nastďż˝piďż˝o.   Natomiast   nagďż˝e,   bez   ďż˝adnej   widocznej 

przyczyny,   blisko,   tuďż˝   u   nďż˝g   doktora,   zagdakaďż˝   silnik,   pykajďż˝c 
czerwonob��kitnym pďż˝omieniem z rur wydechowych, i zaraz zawarczaďż˝ jďż˝drnie, 
zagďż˝ciďż˝ rytm wybuchďż˝w aďż˝ do niskiego, jednostajnego ryku peďż˝nej mocy.

background image

Ktoďż˝, zapewne Massendorf pociďż˝gn�� Knolla za ramiďż˝ i doktor zrozumiaďż˝, 

ďż˝e powinien teraz wrďż˝ciďż˝ do gondoli nawigacyjnej. Spojrzaďż˝ raz jeszcze w stronďż˝, 
gdzie   pokazaďż˝a   siďż˝   niesamowita   zjawa   skalna,   i   minďż˝wszy   Heinego   zszedďż˝   za 
porucznikiem do g��wnej galerii.

Okazaďż˝o   siďż˝,   ďż˝e   grzbiet   gďż˝rski,   ktďż˝ry   tak   blisko   ujrzaďż˝   przy   bďż˝ysku 

piorunďż˝w,   bynajmniej   nie   byďż˝   wytworem   jego   wyobraďż˝ni:   L-59   istotnie   min�� 
skalisty szczyt Meersberg, wznoszďż˝cy siďż˝ na przylďż˝dku u pďż˝nocnego wybrzeďż˝a, 
wzdďż˝uďż˝ ktďż˝rego dryfowali pod wiatrem wykrďż˝cajďż˝cym teraz na zachďż˝d.

Po pierwszym ataku burza zdawaďż˝a siďż˝ traciďż˝ na sile, bo sterowiec na peďż˝nych 

obrotach wszystkich piďż˝ciu silnikďż˝w przebijaďż˝ siďż˝ przez niďż˝ teraz bez wiďż˝kszego 
trudu.

Na wschodzie, dokďż˝d d��yli odbywajďż˝c tďż˝ samďż˝ drogďż˝, ktďż˝rďż˝ burza 

wlokďż˝a ich tyďż˝em przed pďż˝godzinďż˝, przejaďż˝niďż˝o siďż˝ nieco. Deszcz padaďż˝ 
jeszcze i chmury k��biďż˝y siďż˝ groďż˝nie, ale widaďż˝ w nich byďż˝o jakby sklepionďż˝ 
bramďż˝   czy   teďż˝   g��bokďż˝   wnďż˝kďż˝   rďż˝owawej   jasnoďż˝ci,   u   ktďż˝rej   stďż˝p 
majaczyďż˝o miasto.

Wprawdzie dalej i po obu stronach tej przerwy gromadziďż˝y siďż˝ ciďż˝kie, zupeďż˝nie 

juďż˝   czarne   chmury,   ale   sam   .widok   lotniska   rozpďż˝aszczonego   na   wysokim   brzegu 
podziaďż˝aďż˝ oďż˝ywczo na wszystkich, a Knoll doznaďż˝ niewypowiedzianej ulgi ujrzawszy 
w twarzach zaďż˝ogi wyraz nadziei.

Musieli przeďż˝yďż˝ ciďż˝kie chwile, podczas gdy nie wiadomo byďż˝o, co siďż˝ dzieje w 

gondolach silnikowych i czy Massendorf zdoďż˝a na czas usun�� defekt motoru.

— Grzebaliďż˝cie siďż˝ jak muchy w smole — powiedziaďż˝ Grass, gdy pierwszy oficer 

zameldowaďż˝ siďż˝ komendantowi. — Omal nas nie wpakowaďż˝o na skaďż˝y. Przez ten czas 
moďż˝na byďż˝o wymieniďż˝ caďż˝y blok albo waďż˝ korbowy.

— Gada pan gďż˝upstwa — mrukn�� Massendorf i dodaďż˝ coďż˝ o kapuďż˝cianych 

gďż˝owach   mďż˝odszych   oficerďż˝w,   ktďż˝rzy   potrafiďż˝   tylko   krďż˝ciďż˝   koďż˝em 
sterowym, nie bardzo nawet wiedzďż˝c, jak dziaďż˝a jego przekďż˝adnia.

Tymczasem L-59 dotarďż˝ do brzegu jeziora i wyszedďż˝ z ostatniej fali dďż˝dďż˝u.
Ziemia   leďż˝aďż˝a   zmyta,   ciemna   niewyraďż˝na   w   pďż˝mroku.   Hangary   stoczni 

wznosiďż˝y siďż˝ z niej jak czarne cienie.

Trudno byďż˝o okreďż˝liďż˝, na jakiej wysokoďż˝ci znajduje siďż˝ sterowiec. Tam w dole 

nie byďż˝o jeszcze ďż˝wiateďż˝.

Eckholt kazaďż˝ zmniejszyďż˝ obroty wszystkich silnikďż˝w i wydaďż˝ zarzďż˝dzenia do 

l�dowania.

Potem nabiďż˝ rakietnicďż˝, a kilka rakiet wsun�� do bocznej kieszeni. Po chwili trzy 

czerwone gwiazdy ďż˝mignďż˝y daleko w przďż˝d i spďż˝ynďż˝y miďż˝kkimi ďż˝ukami w 
dďż˝,   oďż˝wietlajďż˝c   grupďż˝   ludzi   na   ďż˝rodku   lotniska.   Zaraz   po   tym   zabďż˝ysďż˝y 
��tawe   punkty   latarďż˝   rozsiane   po   budynkach   i   uszeregowane   wzdďż˝uďż˝   ulic.   U 
szczytďż˝w   hangarďż˝w   i   kominďż˝w   zakwitďż˝y   ostrzegawcze   czerwone   ďż˝arďż˝wki. 
Schemat   ďż˝wietlny   portu   wystďż˝piďż˝   w   lekkim   skrďż˝cie,   jakby   unoszďż˝c   siďż˝   nad 
ziemiďż˝ niczym z niďż˝ nie zwiďż˝zany.

Wtem z ciemnoďż˝ci trysnďż˝a w gďż˝rďż˝ zielona, jarzďż˝ca kula, rozpadďż˝a siďż˝ u 

szczytu   paraboli   i   pďż˝kďż˝a   na   kilka   drobniejszych   gwiazd,   ktďż˝re   wolno   opadaďż˝y 
gasnďż˝c po drodze. Zanim zgasďż˝a ostatnia, spod czarnego doku mrugnďż˝y dwa reflektory i 
rozciďż˝y mrok ostrymi noďż˝ycami oďż˝lepiajďż˝co biaďż˝ego ďż˝wiatďż˝a.

background image

— Kurs na przeciďż˝cie promieni — powiedziaďż˝ Eckholt. — Na dďż˝ ster.
Piloci wykonali rozkaz jak dwa automaty. L-59 pochyliďż˝ siďż˝ w dďż˝ i szedďż˝ wolno w 

sďż˝abnďż˝cych podmuchach wiatru.

ďż˝Dziewi��set obrotďż˝w — przeleciaďż˝o przez tubďż˝. — Tylna gondola stop!"
ďż˝Stop!" powtďż˝rzyďż˝ sygnaďż˝ na tarczy.
Grass i Feldbach stali z oczyma utkwionymi w ciemno��, zaciskajďż˝c chwyt dďż˝oni 

na szprychach kďż˝ sterowych.

—   Uwaga   —   szepn��   porucznik.   Bosman   drgn��   i   zaprzeczyďż˝   ruchem 

g�owy.

— Jeszcze daleko — powiedziaďż˝.
— Zaďż˝oga do lin! — rozlegďż˝ siďż˝ donoďż˝ny gďż˝os Eckholta. — Do lďż˝dowania!
Skrzyďż˝owane noďż˝yce ďż˝wiatďż˝a zbliďż˝aďż˝y siďż˝. Knoll ulegaďż˝ zďż˝udzeniu, 

ďż˝e sterowiec juďż˝ opada na lotnisko pomiďż˝dzy nimi, ďż˝e za sekundďż˝, za pďż˝ sekundy 
uderzy o ziemiďż˝, ktďż˝ra wydawaďż˝a siďż˝ caďż˝kiem bliska.

Wtem   jakiďż˝   nieoczekiwany   boczny   prďż˝d   wiatru   targn��   sterem   i   balon 

skrďż˝ciďż˝ gwaďż˝townie, zanim Grass zd��yďż˝ zareagowaďż˝. ďż˝wiatďż˝a uciekďż˝y 
w lewo, jedno ich ostrze skrďż˝ciďż˝o siďż˝ nagle obejmujďż˝c oďż˝lepiajďż˝cym blaskiem 
biegnďż˝cych na ziemi ďż˝oďż˝nierzy, drugie zaďż˝ wydďż˝uďż˝yďż˝o siďż˝ i zbladďż˝o.

— W lewo ster —- rzuciďż˝ szybko Eckholt. I zaraz potem:
— W prawo ster! Stop!
ďż˝Stop!   —   powtďż˝rzyďż˝   gďż˝oďż˝no   w   tubďż˝.   —   Wszystko   stop!"   Tarcze 

sygnaďż˝owe   kolejno   skoczyďż˝y   na   ďż˝Stop",   nagďż˝a   cisza   przejďż˝ta   szumem   wiatru 
objďż˝a sterowiec i w tej chwili Feldbach gwaďż˝townie przerzuciďż˝ szprychy steru.

Kardan   zamamrotaďż˝   gďż˝oďż˝no,   Eckholt   nachyliďż˝   siďż˝   do   tuby   i   powiedziaďż˝: 

ďż˝Liny   na   dďż˝!",   a   potem   wychyliďż˝   siďż˝   na   zewnďż˝trz   i   wolaďż˝   coďż˝   do   ludzi 
biegnďż˝cych pod kadďż˝ubem.

Wreszcie cofn�� siďż˝ gwaďż˝townie do wnďż˝trza gondoli i spoj-zaďż˝ na tablicďż˝ 

sygna�ow�.

— Odci��yďż˝ przďż˝d! — krzykn��. — Prďż˝dko!
Wszyscy stali w miejscu jak poraďż˝eni, tylko Feldbach puďż˝ciďż˝ z rozmachem swoje 

koďż˝o w prawo i siďż˝gajďż˝c na ca�� dďż˝ugo�� ramienia przed nosem porucznika 
Grassa szarpn�� dďż˝wigniďż˝ spustowďż˝.

Wtedy Knoll zobaczyďż˝ ziemiďż˝  wprost przed sobďż˝. Wynurzyďż˝a siďż˝ z czerni, 

leciaďż˝a   ku   szybom   gondoli   milczďż˝ca,   obojďż˝tna,   potďż˝na.   Zdawaďż˝o   siďż˝,   ďż˝e 
ďż˝adna   siďż˝a   nie   potrafi   przeszkodziďż˝   zderzeniu.   ďż˝e   nic   nie   powstrzyma   ciďż˝ko 
opadajďż˝cego balonu od starcia siďż˝ z tďż˝ ciemnďż˝ masďż˝ wyrastajďż˝cďż˝ tuďż˝ przed 
jego pochylonym ďż˝bem.

Lecz oto ďż˝wiatďż˝a reflektorďż˝w znďż˝w bďż˝ysďż˝y na wprost, uniosďż˝y siďż˝ nieco, 

stanďż˝y w miejscu.

Woda   szorowaďż˝a   ze   spustďż˝w,   rozlegďż˝y   siďż˝   okrzyki,   liny   dďż˝wiďż˝cznie 

uderzyďż˝y o powďż˝okďż˝, szarpnďż˝y, pokďż˝ad zakoďż˝ysaďż˝ siďż˝, uciekďż˝ spod nďż˝g 
i nagle spďż˝d uderzyďż˝ o coďż˝ twardo.

Grass zamocowaďż˝ tymczasem oba koďż˝a sterowe i namyďż˝laďż˝ siďż˝ wďż˝aďż˝nie, 

co ma powiedzieďż˝ temu bezczelnemu Feldbachowi, ktďż˝ry widocznie zapomina, ďż˝e jest 

background image

podoficerem, gdy za jego plecami rozlegďż˝ siďż˝ surowy gďż˝os Eckhoďż˝ta.

— Poruczniku Grass!
— Sďż˝ucham, panie kapitanie — powiedziaďż˝ stukajďż˝c obcasami.
— Niech pan poďż˝wiďż˝ca trochďż˝ wiďż˝cej uwagi manewrom, ktďż˝re nale�� do 

pana   —   wyrzekďż˝   Eckholt   z   naciskiem.   —   Trzeba   teraz   dopilnowaďż˝   zakotwiczenia 
sterowca.

— Tak jest — mrukn�� Grass obraďż˝ony.
Eckholt szedďż˝ wzdďż˝uďż˝ gondoli ku wejďż˝ciu do g��wnej galerii;  po drodze 

dostrzegďż˝   wysokďż˝,   chudďż˝   postaďż˝   Knolla.   Zatrzymaďż˝   siďż˝   i   dotkn��   jego 
ramienia.

— Trzeba siďż˝ przygotowaďż˝ do zejďż˝cia na ziemiďż˝, doktorze. Jak tylko otworzďż˝ 

luk wyjďż˝ciowy, tam w przodzie.

Knoll skin�� gďż˝owďż˝. Chciaďż˝ coďż˝ powiedzieďż˝, ale kapitan go uprzedziďż˝.
— Teraz czeka nas najgorsze — rzekďż˝ zniďż˝ajďż˝c gďż˝os. ďż˝cisn�� jego ramiďż˝ 

lekko powyďż˝ej ďż˝okcia, jakby chcďż˝c dodaďż˝ mu odwagi, i wspi�� siďż˝ w gďż˝rďż˝ 
po szczeblach trapu.

Knoll nie zdoďż˝aďż˝ jeszcze uďż˝wiadomiďż˝ sobie, co teraz moďż˝e im groziďż˝, gdy 

ciďż˝ki   huk   grzmotu   wstrzďż˝sn��   powietrzem,   a   jednoczeďż˝nie   wicher   przyczajony 
dotychczas  gdzieďż˝  pod chmurami  urwaďż˝  siďż˝  im  i  run��  z  furiďż˝  na sterowiec 
kďż˝adďż˝c go na boku.

— Wszyscy na ziemiďż˝! — wolaďż˝ z gďż˝ry Eckholt.
W tej chwili zgasďż˝o ďż˝wiatďż˝o i wnďż˝trze gondoli zalaďż˝a ciemno��. Ludzie 

potrďż˝cali siďż˝ nawzajem szukajďż˝c po omacku wyjďż˝cia, trzaskaďż˝y gdzieďż˝ rozsuwane 
drzwi,   w   galerii   dudniďż˝y   czyjeďż˝   spieszne   kroki,   z   ziemi   rozlegaďż˝y   siďż˝   gwizdki 
sygnaďż˝owe, a od strony hangarďż˝w biegli ďż˝oďż˝nierze, mechanicy i robotnicy wezwani do 
pomocy.

Wiatr   cwaďż˝owaďż˝   po   lotnisku,   wykrďż˝caďż˝   w   nagďż˝ych   porywach,   cichďż˝   i 

ruszaďż˝ do nowej szarďż˝y. Balon miotaďż˝ siďż˝ na cumach trzymajďż˝cych go u ďż˝ba i u 
rufy, a ludzie przy linach tďż˝oczyli siďż˝ zbitďż˝ ciďż˝bďż˝, wleczeni to naprzďż˝d, to w tyďż˝ 
w miarďż˝ jego przechy��w.

Knoll,   przerzucany   od   burty   do   burty,   dotarďż˝   wreszcie   na   czworakach   do   luku 

wyjďż˝ciowego,   opuďż˝ciďż˝   siďż˝   na   rďż˝kach   i   zwolniwszy   chwyt   dďż˝oni   opadďż˝   na 
ziemiďż˝. Podniďż˝sďż˝ siďż˝ natychmiast i usďż˝yszaďż˝, ďż˝e Eckholt go woďż˝a, wiďż˝c 
poszedďż˝ w tamtďż˝ stronďż˝ i stan�� opodal.

Marynarze   z   obsďż˝ugi   portu   wbijali   ďż˝elazne   drďż˝gi   kotwiczne,   do   ktďż˝rych 

nastďż˝pnie   uwiďż˝zywano   liny.   Komendant   lotniska   zarzďż˝dziďż˝   narzucenie   sieci   na 
kadďż˝ub sterowca i teraz sam wraz z innymi wbijaďż˝ pale dokoďż˝a, aby jďż˝ zamocowaďż˝.

Mimo   to   wzmagajďż˝cy   siďż˝   wiatr   szarpaďż˝   kadďż˝ubem   i   gondole   tďż˝ukďż˝y 

gďż˝ucho po twardym gruncie.

— Poďż˝amiďż˝ siďż˝ — rzekďż˝ Eckholt do Knolla. — Nic na to nie poradzimy. Nie 

moďż˝na  go  wprowadziďż˝   pod  dach.  Niestety,   nie  ma  hangaru  z  wylotem  na  pďż˝nocny 
wschďż˝d. Widzi pan, co siďż˝ dzieje? W czasie zwrotu ďż˝adna siďż˝a nie utrzymaďż˝aby go 
w miejscu. Trzeba to przeczekaďż˝.

G��wna masa chmur juďż˝ nadlatywaďż˝a od wschodu. To, przez co przeszli nad 

jeziorem,   wydawaďż˝o   siďż˝   w   porďż˝wnaniu   z   niďż˝   zaledwie   potyczkďż˝   z   przedniďż˝ 

background image

stra�� orkanu.

Wiatr gďż˝stniaďż˝ i potďż˝niaďż˝, cwaďż˝ujďż˝c na przeďż˝aj przez lotnisko w coraz 

gwaďż˝towniejszych   porywach.   Kanonada   piorunďż˝w   zdawaďż˝a   siďż˝   rozsadzaďż˝ 
przestrzeďż˝. Grzmoty toczyďż˝y siďż˝ po wybojach burzy coraz niďż˝ej, tuďż˝ nad ziemiďż˝ 
zamar�� ze zgrozy.

W pewnej chwili z ďż˝oskotem przypominajďż˝cym szum wezbranej rzeki, ktďż˝ra rzuca 

siďż˝ w dďż˝ po obrywie wodospadu, lunďż˝a ulewa.

Wďż˝rďż˝d tego zamďż˝tu oszalaďż˝ych ďż˝ywio��w dwa obojďż˝tne, zimne lustra 

reflektorďż˝w z wolna obrďż˝ciďż˝y siďż˝ na osiach oďż˝wietliďż˝y balon.

Liny jak rozwďż˝cieczone wďż˝e wiďż˝y siďż˝ po rozmokďż˝ej ziemi, ogromny kadďż˝ub 

szamotaďż˝ siďż˝, podrywaďż˝ w gďż˝rďż˝ i, szarpniďż˝ty nagle uwiďż˝zia cum, uderzyďż˝ 
twardo kilem.

Z gondoli pozostaďż˝y drzazgi. Dokoďż˝a wbijano ciďż˝gďż˝e pale i kotwy ďż˝elazne, aby 

unieruchomiďż˝   przďż˝d,   ktďż˝ry   podnosiďż˝   po   dwudziestu   ludzi   uczepionych   do   sieci   i 
rzucaďż˝ nimi jak pďż˝czkiem warzywa. Wycie wiatru zdawaďż˝o siďż˝ dochodziďż˝ do zenitu. 
Trudno byďż˝o utrzymaďż˝ siďż˝ na nogach.

Nagle z jakiegoďż˝ budynku zerwaďż˝o dach z okropnym trzaskiem i poniosďż˝o tuďż˝ nad 

gďż˝owami   ludzi.   Wtedy   wďż˝aďż˝nie   puďż˝ciďż˝y   dwie   g��wne   cumy   kotwiczne,   a 
przeraďż˝eni marynarze rozbiegli siďż˝ w popďż˝ochu. Eckholt skoczyďż˝ naprzďż˝d, aby ich 
zatrzymaďż˝, ale jego gďż˝os zgin�� w wyciu wichury.

Zanim   zrozumieli   co   zaszďż˝o,   byďż˝o   juďż˝   za   pďż˝no.   Dwie   kotwice   wyrwane   z 

g��bokoďż˝ci pďż˝tora metra przeleciaďż˝y nad caďż˝ym kadďż˝ubem. Przďż˝d balonu, 
uwolniony nagle z tych najtďż˝szych wiďż˝b, poddaďż˝ siďż˝ natarciu huraganu, szarpn�� 
raz jeszcze pozostaďż˝ymi linami, ktďż˝re skoczyďż˝y w gďż˝rďż˝ wyďż˝uskujďż˝c wbite w 
ziemiďż˝ pale, i skrďż˝ciďż˝ w bok obracajďż˝c caďż˝y kadďż˝ub na rufie jak na osi.

Wprawdzie Eckholt i Knoll na czele pozostaďż˝ych ludzi rzucili siďż˝ na ratunek i po 

rozpaczliwych wysiďż˝kach zdoďż˝ali ponownie zakotwiczyďż˝ cumy, ale teraz poďż˝oďż˝enie 
balonu, bokiem do wiatru, byďż˝o juďż˝ zupeďż˝nie beznadziejne.

Nawet   przybyďż˝a   samochodami   kompania   piechoty   nie   zdoďż˝aďż˝a   utrzymaďż˝   w 

miejscu uszkodzonego kadďż˝uba, ktďż˝ry wlďż˝kďż˝ za sobďż˝ ludzi, wyrywaďż˝ kotwy i pale 
i z wolna, lecz uporczywie zbliďż˝aďż˝ siďż˝ ku dokom.

Huragan trwaďż˝ juďż˝ od dwďż˝ch godzin i zdawaďż˝ siďż˝ wci�� zyskiwaďż˝ na 

gwaďż˝townoďż˝ci. Eckholt, ktďż˝ry aďż˝ do zerwania kotwic nie traciďż˝ nadziei, ďż˝e burza 
wkrďż˝tce minie, teraz musiaďż˝ uznaďż˝ siďż˝ za pokonanego. W ďż˝wietle reflektorďż˝w 
widaďż˝   byďż˝o   poszarpanďż˝   powďż˝okďż˝   i   sterczďż˝ce   z   niej   poďż˝amane   i   pogiďż˝te 
dďż˝wigary.  Ludzie   opadali   z  siďż˝.  To mogďż˝o  trwaďż˝  jeszcze  kwadrans,  jeszcze pďż˝ 
godziny. Potem...

Do Eckholta podszedďż˝ komendant portu i nie patrzďż˝c mu w oczy powiedziaďż˝:
— Nie mogďż˝ pozwoliďż˝, ďż˝eby ten wrak zburzyďż˝ halďż˝. Prďż˝dzej czy pďż˝niej 

urwie siďż˝ i wpadnie na ďż˝cianďż˝.

Tak,   to   byďż˝o   jasne,   ale   Eckholt   nie   mďż˝gďż˝   siďż˝   zdobyďż˝   na   ďż˝adnďż˝ 

odpowiedďż˝.   Rozpaczliwie   szukaďż˝   w   myďż˝li   jakiegoďż˝   sposobu   uratowania 
szczďż˝tkďż˝w sterowca. Jeszcze przez chwilďż˝ ďż˝udziďż˝ siďż˝ nadziejďż˝, ďż˝e atak burzy 
minie.

Wreszcie ulegďż˝.
— Niech pan robi, co pan uwaďż˝a za konieczne — powiedziaďż˝ i odwrďż˝ciďż˝ siďż˝.

background image

Komendant portu wydaďż˝ jakiďż˝ rozkaz trzem swoim podoficerom, ktďż˝rzy natychmiast 

zabrali siďż˝ do jego wykonania.

Rozlegďż˝y siďż˝ okrzyki:
— Zakotwiczyďż˝ wszystkie liny!
Eckholt staďż˝ z twarzďż˝ trupiobladďż˝ i oczami utkwionymi w sterowiec.
— Teraz niech wszyscy odejdďż˝ na bok! — zawoďż˝aďż˝ komendant portu.
Gdy juďż˝ nikogo nie byďż˝o przy linach, sam ruszyďż˝ naprzďż˝d kierujďż˝c siďż˝ na 

ďż˝rodek kadďż˝uba oďż˝wietlony reflektorami jak na scenie upiornego teatru. Szedďż˝ wolno 
trzymajďż˝c   w  kaďż˝dej   rďż˝ce  ciďż˝kďż˝   rakietnicďż˝,   aďż˝  o  dziesi��   krokďż˝w  od 
sterowca zatrzymaďż˝ siďż˝.

— Co on chce zrobiďż˝? — zapytaďż˝ Knoll zwracajďż˝c siďż˝ do Grassa.
Byďż˝o to pierwsze pytanie, jakie zadaďż˝ od dwďż˝ch godzin. Wďż˝asny gďż˝os wydaďż˝ 

mu siďż˝ obcy i dziki, podobny do gardďż˝owego beďż˝kotu — moďż˝e wskutek skurczu w 
szczďż˝kach, jakiego doznawaďż˝ zaciskajďż˝c je nieďż˝wiadomie aďż˝ do bďż˝lu.

Grass   wzruszyďż˝   ramionami,   lecz   nagle   chwyciďż˝   go   za   rďż˝kďż˝,   sam  zdumiony   i 

poruszony do najwyďż˝szego stopnia. — Patrz pan, ten czďż˝owiek... On chyba oszalaďż˝! 
Komendant   portu   wolno   uniďż˝sďż˝   prawe   ramiďż˝   i   celowaďż˝.   Krďż˝tka,   gruba   lufa 
rakietnicy   poďż˝yskiwaďż˝a   zďż˝owrogo   w   ďż˝wietle   reflektora.   Rozlegďż˝   siďż˝   huk   i 
zapalajďż˝cy pocisk przebiďż˝ powďż˝okďż˝ sterowca.

Przez chwilďż˝ panowaďż˝o gďż˝uche milczenie, ale zanim padďż˝ drugi strzaďż˝, nad 

grupďż˝ widzďż˝w przeleciaďż˝ szmer gďż˝osďż˝w jak stďż˝umiony jďż˝k trwogi.

Knoll obejrzaďż˝ siďż˝ na Eckholta, jakby chciaďż˝ wezwaďż˝ jego pomocy przeciw temu 

morderstwu.   Ale   kapitan   staďż˝   jak   skamieniaďż˝y,   w   pozie   peďż˝nej   rezygnacji,   z 
poblad�� twarzďż˝ i ramionami bezwďż˝adnie opuszczonymi w dďż˝.

Poddaďż˝ siďż˝ — pomyďż˝laďż˝ doktor.
Wtem buchn�� ogieďż˝. Z poczďż˝tku tylko jednym wďż˝skim jďż˝zorem polizaďż˝ 

ciemno�� zawis�� nad prostymi pasami elektrycznego ďż˝wiatďż˝a: potem nagďż˝ym 
skokiem   wzbiďż˝   siďż˝   wysoko   w   gďż˝rďż˝   rozrywajďż˝c   trzewia   obezwďż˝adnionego 
sterowca, a potem, w miarďż˝ jak komendant portu strzelaďż˝ jednďż˝ rakietďż˝ po drugiej, 
rozpruďż˝ caďż˝y kadďż˝ub i zawďż˝adn�� nim od ďż˝ba do rufy.

Wodďż˝r   zmieszany   z   powietrzem   paliďż˝   siďż˝   gwaďż˝townie.   Wiatr   niďż˝sďż˝ 

pďż˝omienie jak ogromne, blďż˝kitnobiaďż˝e ptaki to zrywajďż˝ce siďż˝ z ognistej czeluďż˝ci i 
odlatujďż˝ce z ďż˝upem w noc, to znďż˝w powracajďż˝ce z rozwiniďż˝tymi skrzydďż˝ami, aby 
na chwilďż˝ przysi��� na skraju gorejďż˝cej powďż˝oki.

Poďż˝ar huczaďż˝ basem, ryczaďż˝, grzmiaďż˝ targany przez burzďż˝ za wďż˝osy, wyďż˝, 

miotaďż˝ siďż˝ jak olbrzymi smok w uwiďż˝zi stalowych lin i kotwic.

Jeďż˝eli   nie   strawi   powďż˝oki,   zanim   popďż˝kajďż˝   liny,   caďż˝a   stocznia   pďż˝jdzie   z 

dymem — pomyďż˝laďż˝ Knoll.

Lecz   liny   i   kotwice   trzymaďż˝y.   Wiatr   hulaďż˝   miďż˝dzy   obnaďż˝onymi   ďż˝ebrami 

szkieletu, nie napotykajďż˝c juďż˝ takiego oporu jak poprzednio. Dďż˝ugie strumienie ognia 
kďż˝adďż˝y   siďż˝   na   ziemi,   rwaďż˝y   aďż˝   pod   chmury,   chwytaďż˝y   wymykajďż˝ce   siďż˝ 
obďż˝oki gazu i z trzaskiem rozpryskiwaďż˝y siďż˝ w ich wybuchach. Gdy dobraďż˝y siďż˝ do 
zbiornikďż˝w   z   benzynďż˝,   pďż˝omieďż˝   poczerwieniaďż˝,   a   niskie   miedziane   niebo 
roztrzďż˝sione kanonadďż˝ piorunďż˝w i stratowane huraganem zdawaďż˝o siďż˝ uciekaďż˝ w 
gďż˝rďż˝, przeraďż˝one obrazem tego, co speďż˝niaďż˝o siďż˝ na dnie przestrzeni. Stalowa 
ciemno�� drgaďż˝a rozstďż˝pujďż˝c siďż˝ przed blaskiem, deszcz jak krew tryskajďż˝ca 

background image

podczas jakiejďż˝ potwornej rzezi zalewaďż˝ oczy i tylko zezujďż˝ce ďż˝lepia reflektorďż˝w 
patrzyďż˝y   obojďż˝tnym,   zimnym   spojrzeniem,   ktďż˝re   nie   docieraďż˝o   cďż˝o   wnďż˝trza 
�aru.

Wkrďż˝tce   jednak   ogieďż˝   zacz��   przygasaďż˝.   Pomiďż˝dzy   zamierajďż˝cymi 

pďż˝achciami   i   skrďż˝tami   jego   pďż˝omieni   widaďż˝   byďż˝o   rozpraďż˝one,   pogiďż˝te, 
pokurczone,,   na   pďż˝   stopione   dďż˝wigary   i   pierďż˝cienie   g��wnych   wiďż˝zaďż˝. 
ďż˝arzyďż˝y siďż˝ jeszcze nie caďż˝kiem strawione czďż˝ci gondoli i czarnym ďż˝aďż˝obnym 
kopciem falowaďż˝y zbiorniki smaru.

Potem trup wspaniaďż˝ego sterowca sczerniaďż˝ i tylko gdzieniegdzie brudny pďż˝omieďż˝ 

peďż˝zaďż˝ pomiďż˝dzy jego szczďż˝tkami. Krople deszczu syczaďż˝y na rozgrzanym metalu, 
zamieniajďż˝c siďż˝ natychmiast w parďż˝, ktďż˝rďż˝ ďż˝wiszczďż˝cy wiatr zwiewaďż˝, jak 
duszďż˝ uchodzďż˝cďż˝ ze zwďż˝glonego ciaďż˝a.

background image

5

— To prawda — powiedziaďż˝ puďż˝kownik Michajďż˝ow. — To prawda: nie byliďż˝my 

pewni, czy Rumunia wypowie nam wojnďż˝, czy teďż˝ stanie po naszej stronie. Ale dobrze 
siďż˝ staďż˝o, ďż˝e walczy przeciw nam: o wiele mniej siďż˝ zuďż˝ywamy na pďż˝nocnym 
froncie przeciw niej, gdy jest naszym wrogiem, niďż˝ musielibyďż˝my zuďż˝yďż˝, aby jďż˝ 
ratowaďż˝ jako sojuszniczkďż˝.

Uďż˝miechn�� siďż˝ i zacz�� znďż˝w pociďż˝gaďż˝ dym z dďż˝ugiego cybucha 

fajki, patrzďż˝c w okno.

Knoll   nic   nie   odrzekďż˝.   Poďż˝oďż˝enie   polityczne   tego   kraju   nie   obchodziďż˝o   go 

wďż˝aďż˝ciwie wcale, a jeďż˝eli rozmawiaďż˝ z puďż˝kownikiem, to bynajmniej nie dlatego, 
aby wyrobiďż˝ sobie jakieďż˝ zdanie o jego ojczyďż˝nie i armii, ktďż˝ra z nie znanych mu 
powodďż˝w nie po��czyďż˝a siďż˝ ze sďż˝owiaďż˝skďż˝ potďż˝gďż˝ Rosji.

Doktora   uderzyďż˝   w   Buďż˝garii   tylko   jaskrawy   kontrast   pomiďż˝dzy   rozpaczliwďż˝ 

sytuacjďż˝   paďż˝stwa   otoczonego   ze   wszech   stron   przez   wrogďż˝w   a   wzglďż˝dnym 
dobrobytem   wewnďż˝trznym.   Pomiďż˝dzy   romantycznym   zamiďż˝owaniem   do   wojny, 
wyraďż˝ajďż˝cym   siďż˝   narodowďż˝   dumďż˝   z   dďż˝ugotrwaďż˝oďż˝ci   walki   i   bitnoďż˝ci 
wojsk, a spokojem leniwego nurtu ďż˝ycia tam, dokďż˝d odgďż˝osy walk nie docieraďż˝y.

Mimo   braku   uporzďż˝dkowanych   po   niemiecku   przepisďż˝w   dyscypliny   spoďż˝ecznej, 

mimo b��dďż˝w organizacyjnych, ktďż˝re niewďż˝tpliwie w Niemczech zachwiaďż˝yby 
gmachem paďż˝stwowym, tu wszystko trwaďż˝o i odbywaďż˝o siďż˝ prawie normalnie, jakby 
wojna byďż˝a w tym kraju zjawiskiem odwiecznym, nieprzemijajďż˝cym.

Ta   trwaďż˝o��   zbrojnej   zawieruchy   zďż˝agodziďż˝a   widocznie   jej   objawy   poza 

frontem:   nie   byďż˝o   pďż˝l   le��cych   odďż˝ogiem,   nie   byďż˝o   ograniczeďż˝ 
ďż˝ywnoďż˝ciowych,   nie   odczuwaďż˝o   siďż˝   wzmoďż˝onego   wysiďż˝ku   narodu,   aby 
podoďż˝aďż˝ krwawym daninom na polach bitew.

Knoll,   wyraďż˝ajďż˝c   bardziej   ogďż˝lnie   myďż˝l   puďż˝kownika   Michajďż˝owa, 

powiedziaďż˝ wreszcie:

—   Nie   macie   godnych   siebie   przeciwnikďż˝w,   a   los   oszczďż˝dziďż˝   wam   sďż˝abych 

przyjaciďż˝.

Za  oknami  smďż˝ciďż˝y  siďż˝   deszcze.   Nic   siďż˝  nie   zmieniaďż˝o   i   moďż˝na  byďż˝o 

myďż˝leďż˝, ďż˝e nic siďż˝ nie dzieje w tym kraju, ktďż˝ry spoczywaďż˝ w spokoju, podczas 
gdy jego armie walczyďż˝y na trzech frontach.

Deszcz padaďż˝, nad szarymi wodami Tundďż˝y w��czyďż˝y siďż˝ mgďż˝y, a Knoll 

od trzech tygodni na prďż˝no czekaďż˝ na pogodďż˝, skracajďż˝c sobie czas rozmowami z 
komendantem garnizonu w Jamboli.

Pod pozorami spokoju i opanowania nurtowaďż˝a go niecierpliwo��. Niejednokrotnie 

zdawaďż˝o   mu   siďż˝,   ďż˝e   jest   bliski   szaleďż˝stwa,   gdy   dzieďż˝   rozpoczynaďż˝   siďż˝ 

background image

mgliďż˝cie i deszcz ze ďż˝niegiem zaczynaďż˝ padaďż˝ w poďż˝udnie, aby nie ustawaďż˝ juďż˝ 
do wieczora.

Stary,   drewniany   hangar   zaciekaďż˝   mimo   remontu,   ktďż˝ry   jakoby   zostaďż˝ 

przeprowadzony   przed   przybyciem   wyprawy,   i   L-59   nasiďż˝kaďż˝   wilgociďż˝   w   swym 
ďż˝chwilowym"   schronieniu.   Moďż˝na   byďż˝o   obawiaďż˝   siďż˝,   czasem   doktor 
przewidywaďż˝ to z rozpaczliwďż˝ pewnoďż˝ciďż˝, ďż˝e ten nowy sterowiec nigdy juďż˝ nie 
poleci. ďż˝e zbutwieje w porcie, zginie ďż˝mierciďż˝ niesďż˝awnďż˝, o wiele gorszďż˝ niďż˝ 
ďż˝mierďż˝ w pďż˝omieniach, ktďż˝ra przypadďż˝a w udziale jego prototypowi. Tylko ďż˝e 
teraz   juďż˝   zapewne   nikomu   nie   udaďż˝oby   siďż˝   dďż˝wign��   go   jak   Feniksa   z 
popio��w po raz drugi.

Wďż˝rďż˝d   ludzi   wtajemniczonych   w   dzieje   afrykaďż˝skiej   ekspedycji   sterowcowej 

przewaďż˝aďż˝o zdanie, ďż˝e nie dojdzie ona do skutku. Jakieďż˝ fatum zawisďż˝o nad tym 
ďż˝miaďż˝ym przedsiďż˝wziďż˝ciem i od samego poczďż˝tku stanďż˝o w poprzek jego drogi.

Knoll   w   swym   awanturniczym   ďż˝yciu   byďż˝   ďż˝wiadkiem   upadku   niejednego 

przedsiďż˝wziďż˝cia,   ktďż˝re   powstaďż˝o   z   rďż˝wnym   nakďż˝adem   energii   jak   niemiecka 
ekspedycja   do   Afryki   Wschodniej.   Przeszedďż˝   niejeden   zawďż˝d   i   ulegďż˝   niejednemu 
niepowodzeniu.

Widziaďż˝ porzucone kopalnie i niszczejďż˝ce zapasy sprzďż˝tu sprowadzonego z trudem 

w g��b Czarnego Lďż˝du z Europy do budowy zakďż˝adďż˝w przemysďż˝owych, drďż˝g 
ďż˝elaznych   i   elektrowni,   ktďż˝re   nigdy   nie   miaďż˝y   powstaďż˝.   Widziaďż˝   ogromne 
inwestycje   przedsiďż˝biorstw   plantatorskich,   ktďż˝re   po   upďż˝ywie   dwďż˝ch   lat   znďż˝w 
pochďż˝aniaďż˝a   dďż˝ungla.   Widziaďż˝   farmy   hodowlane,   wyrastajďż˝ce   jak   grzyby   po 
deszczu,   i   pozostaďż˝e   po   nich   ďż˝lady   w   postaci   rozwleczonych   dokoďż˝a   szkieletďż˝w 
bydďż˝a, ktďż˝re padďż˝o od straszliwej naga-na, jak plemiona Bantu nazywajďż˝ muchďż˝ 
tse-tse. W roku 1905 byďż˝ zamieszany w powstanie Watusi i Bahutu w Piuandzie i straciďż˝ 
przy   tym   wszystko,   co   posiadaďż˝.   Braďż˝   udziaďż˝   w   rewolucjach   Urundi,   osadzajďż˝c 
nowych   wďż˝adcďż˝w   na   tronach,   by   potem   kryďż˝   siďż˝   jak   ďż˝cigany   zwierz   przed 
przeďż˝ladowaniem   ich   przeciwnikďż˝w,   gdy   po   triumfach   nastďż˝powaďż˝y   klďż˝ski. 
Patrzyďż˝   na   pogrzebane   nadzieje,   broniďż˝   straconych   posterunkďż˝w   i   spraw 
zaprzepaszczonych, walczyďż˝ z przemocďż˝ i nieraz doznawaďż˝ poraďż˝ek.

Ale wszystko to dziaďż˝o siďż˝ wďż˝rďż˝d ludzi pierwotnych, z dala od cywilizacji, jak na 

innej planecie.

ďż˝ 122 ďż˝
Natomiast tu, w ďż˝wiecie biaďż˝ych, do ktďż˝rych chcďż˝c nie chcďż˝c naleďż˝aďż˝, tu w 

Europie   kaďż˝de   wraďż˝enie   z   niepojďż˝tych   przyczyn   wyolbrzymiaďż˝o   siďż˝   do 
rozmiarďż˝w kataklizmu.

Dusza   tego   czďż˝owieka,   ktďż˝ry   nie   pamiďż˝taďż˝   bodaj   swego   dzieciďż˝stwa 

spďż˝dzonego   w   Niemczech,   a   z   wraďż˝eďż˝   mďż˝odoďż˝ci   zachowaďż˝   zaledwie   kilka 
mglistych obrazďż˝w, reagowaďż˝a nadzwyczaj ďż˝ywo i silnie na wszystko, co dziaďż˝o siďż˝ 
dokoďż˝a niego po powrocie do kraju.

Ruiny ludzkich zamierzeďż˝ i widome ďż˝lady klďż˝sk pod zwrotnikami wydawaďż˝y mu 

siďż˝ bďż˝ahe w porďż˝wnaniu z opuszczeniem sterowca w rozpadajďż˝cym siďż˝ hangarze, z 
powolnym butwieniem nďż˝dznych zabudowaďż˝ lotniska, z apatiďż˝ zaďż˝ogi, z nastrojem 
beznadziejnego oczekiwania na coďż˝, co zdawaďż˝o siďż˝ nigdy nie nastďż˝pi...

Knoll  nie znaďż˝  Buďż˝garii,   podobnie  zresztďż˝  jak Niemiec.  Bez  ďż˝adnej   przesady 

moďż˝na by powiedzieďż˝, ďż˝e o wiele lepiej orientowaďż˝ siďż˝ w stosunkach nad jeziorem 
Czad lub w Angoli niďż˝ w Berlinie czy w Sofii.

background image

Czďż˝sto   ze   zdumieniem   odkrywcy   uďż˝wiadamiaďż˝   sobie   najzwyklejsze   fakty 

codziennego ďż˝ycia i myďż˝laďż˝ wďż˝wczas: ďż˝Tak postďż˝powaďż˝bym zapewne zawsze, 
gdybym pozostaďż˝ w tym kraju".

Spotykajďż˝c   rďż˝nych   ludzi   w   czasie   swych   zabiegďż˝w   u   wďż˝adz   wojskowych,   w 

gabinetach ministerialnych i w urzďż˝dach, wreszcie w prywatnym ďż˝yciu, powstrzymywaďż˝ 
odruch zdziwienia na myďż˝l, ďż˝e mďż˝gďż˝by byďż˝ jednym z nich, myďż˝leďż˝ jak oni, 
zajmowaďż˝ podobne stanowiska.

Wydawaďż˝o mu siďż˝ to czymďż˝ dziwacznym, czymďż˝ nie do Wiary. Mďż˝wiďż˝ sobie 

wďż˝wczas,   ďż˝e   jest   ďż˝dzikusem",   lecz   mďż˝wiďż˝   to  z  pewnďż˝   przechwaďż˝kďż˝,   bo 
jednak...

Gdy dnia siďż˝dmego paďż˝dziernika w dwie godziny po poďż˝arze pierwszego balonu 

inďż˝ynier Ludwig zawiadomiďż˝ Knolla i Eckholta, ďż˝e z Berlina przyszedďż˝ telegraficzny 
rozkaz   natychmiastowego   przygotowania   nastďż˝pnego   z   serii   sterowca   L-59   do   podrďż˝y 
afrykaďż˝skiej, doktor zaniemďż˝wiďż˝ ze wzruszenia.

Wiadomo��   zastaďż˝a   go   w   chwili   ostatecznego   przygnďż˝bienia   i   ten   nagďż˝y 

przeskok   od   skrajnej   prostracji   do   pewnoďż˝ci,   ďż˝e   jego   sprawa   nie   tylko   nie   zostaďż˝a 
przegrana, ale juďż˝ znďż˝w posuwa siďż˝ naprzďż˝d i to bez ďż˝adnego wysiďż˝ku z jego 
strony (do ktďż˝rego zresztďż˝ nie byďż˝by wďż˝wczas zdolny), ten przeskok niespodziewany 
wstrzďż˝sn�� nim g��boko.

Wďż˝rďż˝d   uczuďż˝,   ktďż˝re   w   tej   pamiďż˝tnej   chwili   miotaďż˝y   jego   sercem,   obok 

ďż˝atwo zrozumiaďż˝ego wybuchu uniesienia i radoďż˝ci, po raz pierwszy zrodziďż˝ siďż˝ 
podziw   dla   niemieckiej   potďż˝gi   i   odpornoďż˝ci.   A   w   ďż˝lad   za   nim   obawa   przed   tďż˝ 
potďż˝gďż˝,   z   ktďż˝rďż˝   kiedyďż˝   byďż˝   moďż˝e   trzeba   bďż˝dzie   walczyďż˝   jakďż˝e 
szczupďż˝ymi ďż˝rodkami.

Jednoczeďż˝nie ogarniďż˝ty zdumieniem nad szybkoďż˝ciďż˝ odbudowy swego dzieďż˝a 

przez   ludzi,   ktďż˝rych   z   takim   trudem   udaďż˝o   mu   siďż˝   przekonaďż˝,   ďż˝e   dzieďż˝o   to 
naleďż˝y   podj��,   doznaďż˝   duchowej   rozterki:   wybraďż˝   sobie   przecieďż˝   ďż˝innďż˝ 
ojczyznďż˝",   innďż˝   organizacjďż˝   spoďż˝ecznďż˝,   inny   ďż˝wiat   poj��;   a   gdy 
pomyďż˝laďż˝, ďż˝e w jego ďż˝yďż˝ach pďż˝ynie krew niemiecka, musiaďż˝ broniďż˝ siďż˝ 
przed uczuciem dumy.

Odďż˝oďż˝ywszy   na   pďż˝niej   analizďż˝   tych   swoich   wewnďż˝trznych   konfliktďż˝w, 

zacz��   natychmiast   dziaďż˝aďż˝.   Lecz   prawie   rďż˝wnoczeďż˝nie   z   nim   zaczďż˝o 
dziaďż˝aďż˝ owo fatum stajďż˝ce w poprzek ludzkich zamierzeďż˝.

Zaledwie   rozpoczďż˝ta   budowa   drugiego   z   rzďż˝du   sterowca   L-59   zostaďż˝a   nagle 

przerwana wskutek zawalenia siďż˝ stropu hali montaďż˝owej.

Pogiďż˝ty i poďż˝amany szkielet kadďż˝uba, na pďż˝ wykoďż˝czonďż˝ gondolďż˝ i dwa 

silniki wyrzucono do starego skďż˝adu jako zďż˝om.

Wtedy   warsztaty   w   Staaken   otrzymaďż˝y   pilne   zamďż˝wienie   na   budowďż˝   trzeciego 

sterowca   L-59   i   pracujďż˝c   na   trzy   zmiany,   wykoďż˝czyďż˝y   go   w   rekordowym   czasie 
dwďż˝ch tygodni.

Niemiecka organizacja raz jeszcze zatriumfowaďż˝a.
Gorzej byďż˝o co prawda z zebraniem odpowiednich zapasďż˝w sanitarnych i medycznych; 

brak   surowcďż˝w   juďż˝   wďż˝wczas   bardzo   dotkliwie   dawaďż˝   siďż˝   odczuwaďż˝   w 
Niemczech. Niektďż˝rych ďż˝rodkďż˝w lekarskich w ogďż˝le nie moďż˝na byďż˝o dostaďż˝. 
Za to broďż˝ i amunicja zostaďż˝y dostarczone na czas w iloďż˝ci i wykonaniu jak najlepszym.

Trzeciego listopada L-59 pod dowďż˝dztwem komandora Eckholta i z ca�� dawnďż˝ 

background image

zaďż˝ogďż˝ wystartowaďż˝ ze swego macierzystego portu Staaken, przeleciaďż˝ przy dobrej 
pogodzie nad ďż˝lďż˝skiem i Czechami, min�� Budapeszt i nad dolinďż˝ Dunaju dotarďż˝ 
do   Swisztowa,   po   czym   wykrďż˝ciďż˝   na   poďż˝udnie,   wzbiďż˝   siďż˝   na   wysoko�� 
dwďż˝ch   tysiďż˝cy   metrďż˝w   i   przeleciawszy   nad   szczytami   gďż˝r,   opuďż˝ciďż˝   siďż˝   w 
dolinďż˝ Tundďż˝y.

Po dwudziestu szeďż˝ciu godzinach lotu zaďż˝oga ujrzaďż˝a lotnisko w Jamboli przykryte 

lekkďż˝   pierzynďż˝   ďż˝niegu   i   czarny   drewniany   hangar,   ktďż˝ry   miaďż˝   siďż˝   staďż˝ 
schronieniem sterowca na krďż˝tki okres czasu przed dalszďż˝ podrďż˝.

L-59 wylďż˝dowaďż˝ niemal bez pomocy z ziemi, poniewaďż˝ nie spodziewano siďż˝ go 

tak wczeďż˝nie. Tylko dziďż˝ki przypadkowej obecnoďż˝ci puďż˝kownika Michajďż˝owa na 
lotnisku   zdoďż˝ano   na   czas   zebraďż˝   kilkudziesiďż˝ciu   ďż˝oďż˝nierzy,   ktďż˝rzy   pod 
kierunkiem Grassa wprowadzili balon do hangaru.

Kilka   dni   nastďż˝pnych   zeszďż˝o   na   przygotowaniach   do   wielkiego   przelotu.   Eckholt 

uzupeďż˝niaďż˝ zapasy benzyny i smarďż˝w, przeprowadzaďż˝ inspekcje i drobne naprawy, 
kompletowaďż˝ mapy i studiowaďż˝ komunikaty meteorologiczne.

Te ostatnie byďż˝y bardzo niepewne i trudne do zdobycia: sieďż˝ stacji meteorologicznych 

w   Buďż˝garii   wďż˝aďż˝ciwie   nie   istniaďż˝a.   Posterunki   nie   byďż˝y   wyposaďż˝one   w 
odpowiednie   przyrzďż˝dy,   wydawaďż˝y   komunikaty   opďż˝nione   i   czďż˝sto   mylne.   Trudno 
byďż˝o porozumieďż˝ siďż˝ z wďż˝adzami, ktďż˝re bynajmniej nie zdradzaďż˝y gorliwoďż˝ci 
w   speďż˝nianiu   poleceďż˝   niemieckiej   kwatery   g��wnej   i   robiďż˝y   nieuzasadnione 
trudno�ci.

Tylko   ze   strony   Micliajďż˝owa   mogli   liczyďż˝   na   pomoc   i   poparcie.   Puďż˝kownik 

nudziďż˝   siďż˝   w   maďż˝ym   garnizonie;   przybycie   sterowca   staďż˝o   siďż˝   dla   niego 
ďż˝rďż˝dďż˝em rozrywek.

Woziďż˝ Knolla swoim rozklekotanym samochodem po okolicy, a ilekroďż˝ zachodziďż˝a 

potrzeba   osobiďż˝cie   interweniowaďż˝   w   urzďż˝dach,   skďż˝adach   i   u   wďż˝adz 
administracyjnych. Byďż˝ niesďż˝ychanie goďż˝cinny, lubiďż˝ wypiďż˝ i wtedy stawaďż˝ siďż˝ 
wylewny i serdeczny.

Gdy juďż˝ wszystko  byďż˝o gotowe i  tylko  przewlekďż˝y okres  niepogody  trzymaďż˝ 

zaďż˝ogďż˝  i balon na miejscu, Knoll staďż˝ siďż˝ codziennym goďż˝ciem puďż˝kownika. 
Staraďż˝   siďż˝   oszukaďż˝   czas   w   dďż˝ugich   rozmowach   ze   starym   ďż˝oďż˝nierzem   i 
niewielkim   wysiďż˝kiem   podsycaďż˝   dyskusjďż˝,   ktďż˝ra   zwykďż˝e   przechodziďż˝a   w 
koďż˝cu w monolog Michajďż˝owa na temat wojny.

Doktor   sďż˝uchaďż˝   albo   raczej   udawaďż˝,   ďż˝e   sďż˝ucha   i   zatapiaďż˝   siďż˝   we 

wďż˝asnych myďż˝lach. Wyrywaďż˝o go z nich nagďż˝e przypomnienie o chwili obecnej i 
wtedy   biegďż˝   na   lotnisko   zdenerwowany   i   niecierpliwy,   z   zawodnďż˝   nadziejďż˝,   ďż˝e 
moďż˝e wreszcie dziďż˝ w nocy, moďż˝e o ďż˝wicie odlecďż˝ na poďż˝udnie... Tak mijaďż˝y 
dni.

Hangar   zaciekaďż˝   nieustannie,   mgďż˝y   w��czyďż˝y   siďż˝   nad   rzekďż˝   i   po 

rozkisďż˝ych   drogach   miďż˝dzy   polami.   Massendorf   spaďż˝   jak   niedďż˝wiedďż˝,   Grass 
zalecaďż˝   siďż˝   do  cďż˝rki  burmistrza,   Eckholt   kl��,   podoficerowie   grali   w  karty  lub 
naprawiali nie dajďż˝cy siďż˝ uszczelniďż˝ dach hangaru. Knoll, ktďż˝ry przedtem nigdy nie 
chorowaďż˝, z wyjďż˝tkiem tego jednego wypadku kiedy poznaďż˝ M'Bayďż˝, teraz miaďż˝ 
uczucie, ďż˝e kona po dďż˝ugiej niemocy, bez ďż˝adnej nadziei wyzdrowienia.

W takich warunkach trzynastego listopada Eckholt zarzďż˝dziďż˝ wyprowadzenie sterowca 

z hali wďż˝rďż˝d gďż˝stej mgďż˝y i ďż˝niegu prďż˝szďż˝cego ospale od wczesnego rana.

Komunikat z Burgas zapowiadaďż˝ nad Morzem Czarnym wyďż˝ baryczny i pogodďż˝ na 

background image

trasie w kierunku morza Marmara i Turcji.

Silniki   byďż˝y   juďż˝   w   ruchu.   Eckholt   kazaďż˝   odci��yďż˝   przďż˝d,   nastďż˝pnie 

zaďż˝   rďż˝wnomiernie   wylewaďż˝   cz��   balastu,   aby   startowaďż˝   niemal   pionowo   i 
przebiďż˝ siďż˝ od razu przez mg��, gdy wskutek nieostroďż˝noďż˝ci Grassa i zďż˝ej 
obsďż˝ugi, na ziemi tylna gondola silnikowa uderzyďż˝a o powierzchniďż˝ lotniska, zginajďż˝c 
zastrzaďż˝y i rwďż˝c stalowe taďż˝my usztywniajďż˝ce.

Trzeba byďż˝o zaniechaďż˝ startu i wprowadziďż˝ sterowiec z powrotem do hangaru.
Eckholt i Massendorf ze wszystkimi mechanikami zabrali siďż˝ gorďż˝czkowo do naprawy 

uszkodzenia. Grass z Knollem przy pomocy Michajďż˝owa szukali czďż˝ci zamiennych ďż˝ub 
warsztatu, ktďż˝ry mďż˝gďż˝by je wykonaďż˝ na zamďż˝wienie.

Okazaďż˝o siďż˝, ďż˝e czegoďż˝ podobnego nie ma ani w Burgas, ani w Warnie, ani nawet 

w Sofii i ďż˝e trzeba bďż˝dzie sprowadziďż˝ nowe zastrzaďż˝y z Niemiec.

— To potrwa ze dwa tygodnie — oďż˝wiadczyďż˝ puďż˝kownik.
Przez cztery nastďż˝pne dni pogoda byďż˝a sďż˝oneczna i ciepďż˝a. Massendorf w tym 

czasie   harowaďż˝  jak  wďż˝l:   zakďż˝adaďż˝  niewielkďż˝   fabrykďż˝ w  Jamboli.  Jego  ludzie 
robili odlewy z duralu i dďż˝wigary z nitowanej blachy. Warczaďż˝a  stara, zardzewiaďż˝a 
tokarnia sprowadzona aďż˝ ze Sliwna i kuďż˝y mďż˝oty w kuďż˝ni miejscowego kowala.

Siedemnastego o ďż˝wicie po caďż˝onocnym montaďż˝u gondola byďż˝a gotowa.
Pogoda jeszcze trwaďż˝a, choďż˝ na poďż˝udniu przeciďż˝gaďż˝y chmury i zrywaďż˝ siďż˝ 

wiatr. L-59 wyďż˝oniďż˝ siďż˝ z hangaru obci��ony peďż˝nďż˝ miarďż˝ balastu i paliwa, z 
odsďż˝oniďż˝tymi karabinami maszynowymi i opuszczonymi szybami gondoli nawigacyjnej. 
Powďż˝oka jego byďż˝a sucha, dobrze naciďż˝gniďż˝ta i lďż˝niďż˝ca nowoďż˝ciďż˝,  jakby 
przed chwilďż˝ dopiero opuďż˝ciďż˝ stoczniďż˝.

Start odbyďż˝ siďż˝ normalnie.
Michajďż˝ow   staďż˝   pod   masztem   portu   na   czele   kompanii   wojska   i   salutowaďż˝ 

odlatujďż˝cych. ďż˝oďż˝nierze prezentowali broďż˝. Na maszt wspiďż˝a siďż˝ biaďż˝o-zielono-
czerwona flaga i ďż˝opotaďż˝a na wietrze.

L-59   wzi��   kurs   88   stopni   i   poszybowaďż˝   w   kierunku   Burgas,   majďż˝c   wiatr 

poďż˝udniowy z prawej burty.

Wkrďż˝tce   minďż˝li   Wzgďż˝rze   Zbawiciela   wyrastajďż˝ce   samotnie   z   gďż˝adkiej, 

opadajďż˝cej ku wschodowi rďż˝wniny i ciďż˝gle nabierajďż˝c wysokoďż˝ci ujrzeli ciemnďż˝ 
liniďż˝ morza.

Okr��yli miasto i port od poďż˝udnia i weszli nad pďż˝aszczyznďż˝ wody, lecďż˝c 

rďż˝wnolegle do brzegu.

W ten sposďż˝b, zataczajďż˝c wielki ďż˝uk, aby omin�� Morze Egejskie i ukryte w 

jego pďż˝nocnej stronie eskadry nieprzyjacielskich samolotďż˝w, dotarli do wybrzeďż˝a Tracjj, 
przelecieli nad wďż˝skim pasem lďż˝du i znaleďż˝li siďż˝ po drugiej jego stronie nad morzem 
Marmara.

Byďż˝o pďż˝ do jedenastej, gdy Eckholt zmieniďż˝ kurs na 210 stopni, kierujďż˝c siďż˝ 

wprost ku Pandermie. Ociepliďż˝o siďż˝ znacznie i od brzegďż˝w maďż˝oazjatyckich zaczďż˝y 
ciďż˝gn�� nad gďż˝adkim morzem obďż˝oki, coraz wiďż˝ksze i coraz niďż˝sze.

L-59 sun�� ponad nimi skďż˝pany w blasku sďż˝oďż˝ca, ale po upďż˝ywie mniej 

wiďż˝cej   pďż˝   godziny   wprost   na   drodze   balonu   pojawiďż˝a   siďż˝   druga   warstwa   chmur 
le��ca nad pierwszďż˝. Ta byďż˝a jednolita, gďż˝sta i gruba; siďż˝gaďż˝a zapewne trzech 
albo czterech tysiďż˝cy metrďż˝w, podczas gdy dolna jej powierzchnia tworzďż˝ca brudnoszary 
puďż˝ap opadaďż˝a do tysiďż˝ca piďż˝ciuset.

background image

Sterowiec wleciaďż˝ pod tďż˝ pokrywďż˝ sk��bionej pary i stopniowo opuszczaďż˝ 

siďż˝ coraz niďż˝ej w zacieďż˝niajďż˝cej siďż˝ przestrzeni.

Nad   Pandermďż˝   wysokoďż˝ciomierz   wskazywaďż˝   siedemset   metrďż˝w.   Niďż˝sze 

obďż˝oki skoďż˝czyďż˝y siďż˝ nagle jakby wessane przez niebo, ktďż˝re byďż˝o brudne jak 
zadymiony sufit i tak bliskie, ďż˝e grzbiet sterowca zdawaďż˝ siďż˝ oraďż˝ w nim pďż˝ytkďż˝ 
bruzdďż˝.

Wtedy zacz�� padaďż˝ deszcz. Siekďż˝ po szybach gondoli i kaďż˝da jego kropla 

rozpryskiwaďż˝a siďż˝ na szkle jak maleďż˝ki,  wybuchajďż˝cy pocisk. Gnaďż˝ poziomymi 
falami, zacinaďż˝ z bokďż˝w, zaleďż˝nie od lekkich trawersďż˝w balonu raz z lewej strony, raz 
z   prawej.   Osiadaďż˝   zimnym   potem   na   caďż˝ej   powierzchni   sterowca,   spďż˝ywaďż˝ 
dr��cymi   strumykami   ku   rufie,  z  pomocďż˝   nurtu   owiewajďż˝cego   powďż˝okďż˝ 
przedostawaďż˝ siďż˝ ciďż˝kimi, obfitymi bryzgami na stery i porywany wiatrem tworzyďż˝ u 
ich krawďż˝dzi przezroczyste grzebienie, warkocze i smugi wody.

Eckholt, stosownie do wskazďż˝wek buďż˝garskiego wywiadu, nie chciaďż˝ pokazywaďż˝ 

siďż˝ na zachodnim wybrzeďż˝u Azji Mniejszej, gdzie nieprzyjaciel skoncentrowaďż˝ kilka 
eskadr wodnosamolotďż˝w i okrďż˝ty zaopatrzone w szybkostrzelne dziaďż˝a przeciwlotnicze. 
Dlatego   mimo  coraz  gorszej   pogody  i   przy  coraz  sďż˝abszej   widocznoďż˝ci   postanowiďż˝ 
lecieďż˝ nadal nad terytorium tureckim w g��b lďż˝du, by dopiero w pobliďż˝u Zatoki 
Smyrneďż˝skiej wyj�� nad morze i wzi�� kurs na Samos i Rodos.

Orientacjďż˝   na   trasie   uďż˝atwiaďż˝   tor   kolejowy   wiodďż˝cy   z   Pandermy   wďż˝skimi 

dolinami rzek i przesmykami wďż˝rďż˝d gďż˝r aďż˝ do Smyrny. W tďż˝ ciasnďż˝ gardziel, na 
ktďż˝rej   dnie   wiďż˝y   siďż˝   szyny  i   do   ktďż˝rej   otwieraďż˝y   siďż˝   liczne   wyloty   jarďż˝w, 
wďż˝wozďż˝w i rozpadlin, wpeďż˝zďż˝ ostroďż˝nie L-59 szumiďż˝c piďż˝cioma silnikami na 
zmniejszonych obrotach.

Powietrzna   cieďż˝nina   zwďż˝aďż˝a   siďż˝   raz   po   raz   i   Knoll   stojďż˝c   u   burty   gondoli 

nawigacyjnej   z   niepokojem   ďż˝ledziďż˝   grzbiety   gďż˝rskie,   ktďż˝re   zdawaďż˝y   siďż˝ 
zamykaďż˝   na   kaďż˝dym   jej   zakrďż˝cie,   zbiegajďż˝c   siďż˝   ku   sobie,   jakby   chciaďż˝y 
zmiaďż˝dďż˝yďż˝ boki sterowca.

Nagle przed jednym z takich zakrďż˝tďż˝w, podczas gdy Eckholt kazaďż˝ zmniejszyďż˝ do 

minimum obroty  ďż˝migieďż˝,   gdzieďż˝  z  doďż˝u,  spomiďż˝dzy  nďż˝dznych  zabudowaďż˝ 
wioski   huknďż˝y   strzaďż˝y   karabinowe.   Usďż˝yszeli   je   wszyscy,   a   Knoll,   wychylony   za 
burtďż˝,   dojrzaďż˝   kďż˝pki   dymu   i   zauwaďż˝yďż˝   postacie   ďż˝oďż˝nierzy   przemykajďż˝ce 
siďż˝ miďż˝dzy skaďż˝ami.

Eckholt zakomenderowaďż˝: ďż˝Peďż˝ny gaz!" i ďż˝W gďż˝rďż˝!" Silniki zawarczaďż˝y 

gďż˝oďż˝no; nic juďż˝ nie byďż˝o sďż˝ychaďż˝ prďż˝cz ich wytďż˝onej pracy i szumu pďż˝du 
za iluminatorami.

Ale niewďż˝tpliwie z ziemi strzelano nadal, co gorsza zaďż˝ strzelano dosyďż˝ celnie, bo z 

wnďż˝trza   balonu   przyszedďż˝   meldunek,   ďż˝e   kule   podziurawiďż˝y   przepony   komďż˝r 
gazowych i ďż˝e czuďż˝ uchodzďż˝cy gaz.

Tymczasem L-59 zanurzyďż˝ siďż˝ w chmury i znikďż˝ w ich osďż˝onie. Gďż˝sta, lepka i 

zimna mgďż˝a wdarďż˝a siďż˝ do gondoli, przeniknďż˝a do g��wnej galerii, otoczyďż˝a 
caďż˝y balon matowďż˝ szaroďż˝ciďż˝, w ktďż˝rej nie byďż˝o nic widaďż˝.

W   korytarzu   kilowym,   jak   we   wnďż˝trzu   olbrzymiego   strychu,   wďż˝rďż˝d 

krzyďż˝ujďż˝cych   siďż˝   belek   majaczyďż˝y   ciemne   sylwetki   mechanikďż˝w   szukajďż˝cych 
otworďż˝w   od   kul   w   powďż˝okach.   ďż˝wiatďż˝o   ďż˝arďż˝wek   rozpuszczaďż˝o   siďż˝   w 
k��bach pary nie docierajďż˝c do pokďż˝adu i tylko u samej gďż˝ry omywaďż˝o z mroku 
niewyraďż˝ne fragmenty nitowanych pierďż˝cieni i ďż˝ciďż˝gien.

background image

Na   zewnďż˝trz   ďż˝wiat   zatkany   byďż˝   chmurami   jak   watďż˝.   Pole   widzenia   nie 

siďż˝gaďż˝o zapewne nawet kilku metrďż˝w i dalszy lot w tych warunkach stawaďż˝ siďż˝ w 
gďż˝rach oczywistym szaleďż˝stwem.

Po   upďż˝ywie   dďż˝ugich   jak   wieczno��   dziesiďż˝ciu   minut   komendant   kazaďż˝ 

zmniejszyďż˝   obroty   silnikďż˝w,   tak   aby   ciďż˝g   ďż˝migieďż˝   ustaďż˝   zupeďż˝nie,   i 
rozstawiwszy posterunki alarmowe na wszystkie strony, pozwoliďż˝ wolno opadaďż˝ w dďż˝ 
balonowi, aby wyj�� z chmur poniďż˝ej puďż˝apu.

Sam stan�� u dďż˝wigni spustowych balastu i czekaďż˝.
Knoll   czuďż˝,   jak   wiatr   omiatajďż˝cy   prze��cze   i   szczyty   koďż˝ysze   statkiem 

znoszďż˝c go tyďż˝em i wykrďż˝cajďż˝c w tďż˝ i owďż˝ stronďż˝.

Grass, rozkraczywszy nogi i wyciďż˝gajďż˝c chudďż˝ jak u podskubanego indyka szyjďż˝, 

staďż˝   przy   kole   steru  wysokoďż˝ci   gotďż˝w   do   gwaďż˝townego   manewru  w   dďż˝   lub   w 
gďż˝rďż˝. Obok niego Feldbach wspieraďż˝ siďż˝ na uchwytach koďż˝a steru kierunkowego w 
postawie   peďż˝nej   swobody   i   wdziďż˝ku,   ktďż˝re   cechowaďż˝y   go   zazwyczaj   i   nie 
opuszczaďż˝y   nawet   w   chwilach   najwiďż˝kszego   napiďż˝cia.   Ta   swoboda   i   pewna 
niedbaďż˝o�� mogďż˝a siďż˝ wydaďż˝ lekcewaďż˝eniem sytuacji, ale Knoll wiedziaďż˝, 
jak   szybko   i   niezawodnie   bosman   potrafi   dziaďż˝aďż˝,   gdy   nagďż˝e   niebezpieczeďż˝stwo 
wprawi w ruch ukryte sprďż˝yny jego czuwajďż˝cej ďż˝wiadomoďż˝ci.

Massendorf   sapaďż˝   w   tubďż˝   g��wnego   przewodu   akustycznego   i   ukradkiem 

spoglďż˝daďż˝   na   pi��   czerwonych   tarcz   tablicy   sygnaďż˝owej,   gotďż˝w   na   pierwszy 
alarm wesprzeďż˝ sterowiec si�� jego tysiďż˝ca dwustu koni mechanicznych.

Reszta zaďż˝ogi skupiďż˝a siďż˝ u luku wyjďż˝ciowego. Widaďż˝ byďż˝o ich blade twarze 

i biaďż˝ka oczu bďż˝yskajďż˝ce w mroku galerii wypeďż˝nionej parďż˝.

L-59   opadaďż˝   z   wolna,   popychany   i   potrďż˝cany   prďż˝dami   wiatru   jak   potulny 

przechodzieďż˝   ďż˝okciami   sďż˝siadďż˝w   w   tďż˝umie.   Strzaďż˝ka   wysokoďż˝ciomierza 
leniwie chyliďż˝a siďż˝ ku najbliďż˝szej kresce podziaďż˝ki, drgajďż˝c lekko.

— Siedemset metrďż˝w — mrukn�� Massendorf, gdy jej dotknďż˝a.
Chmury   k��biďż˝y   siďż˝   miďż˝kko   i   ďż˝agodnie.   Wtem   odskoczyďż˝y,   wygiďż˝y 

siďż˝ w popďż˝ochu nie nad��ajďż˝c nagďż˝emu prďż˝dowi i wraz z uderzeniem wichru 
wpadďż˝y na gondolďż˝.

Wiatr wymkn�� siďż˝ z jakiegoďż˝ jaru i oszalaďż˝y swobodďż˝ wyrďż˝n�� na 

oďż˝lep w lewďż˝ burtďż˝ sterowca. Balon osun�� siďż˝ w odmďż˝t powietrznej rzedzi, 
wyďż˝oniďż˝ siďż˝ na okamgnienie z chmur i jak jeďż˝dziec na siodďż˝o dďż˝wign�� 
siďż˝ na powierzchniďż˝ nurtu.

W tej samej chwili ktoďż˝ krzykn��: ďż˝Skaďż˝a!" Massendorf nabraďż˝ w pďż˝uca 

powietrza i znieruchomiaďż˝ czekajďż˝c na rozkaz komendanta, Grass drgn�� nerwowo i 
obejrzaďż˝ siďż˝, a tylko Eckholt i Feldbach stali spokojnie, zorientowawszy siďż˝ od razu, 
ďż˝e alarm jest faďż˝szywy.

Balon z powrotem znalazďż˝ siďż˝ w faďż˝dach obďż˝okďż˝w, ktďż˝re przyjďż˝y go jak 

swojďż˝ wďż˝asno�� upuszczonďż˝ przypadkiem i ukryďż˝y natychmiast zazdroďż˝nie w 
puszystej, matowej bieli.

Jednak przez ďż˝w krďż˝tki moment Eckholt zdoďż˝aďż˝ dojrzeďż˝ na wprost obszernďż˝ 

dolinďż˝, na ktďż˝rej dnie pďż˝ynďż˝a rzeka i ciemniaďż˝ las. Postanowiďż˝ tam wďż˝aďż˝nie 
skierowaďż˝   balon,   ktďż˝ry   coraz   bardziej   poddawaďż˝   siďż˝   wirom   i   podmuchom 
hulajďż˝cym pomiďż˝dzy grzbietami gďż˝r.

Padďż˝y   krďż˝tkie   rozkazy,   silniki   zawarczaďż˝y   poďż˝owďż˝   mocy   i   przed   szybami 

background image

gondoli nawigacyjnej na wszystkie strony zaczďż˝y uciekaďż˝ welony coraz ciemniejszych, 
mďż˝tnych oparďż˝w.

Po chwili   moďż˝na  juďż˝  byďż˝o rozrďż˝niďż˝  kontury lasu  i  przesuwajďż˝cych  siďż˝ 

opodal   szczytďż˝w.   Balon   szedďż˝   pochylony   w   kierunku   wďż˝skiego   wylotu   doliny   i 
opadaďż˝ wci�� niďż˝ej. Deszcz rozpylaďż˝ siďż˝ na szybach, wiatr wypadaďż˝ znienacka, 
uderzaďż˝   wďż˝ciekle,   mďż˝ciďż˝   rďż˝wny   prďż˝d   pďż˝ynďż˝cy   z   poďż˝udnia   i   urywaďż˝ 
siďż˝ nagle, pozostawiajďż˝c po sobie wiry i wďż˝doďż˝y, w ktďż˝re L-59 zapadďż˝ ociďż˝ale, 
jakby juďż˝ wiďż˝cej nie miaďż˝ z nich wypďż˝yn��.

Na   piďż˝ciuset   metrach   Eckholt   kazaďż˝   otworzyďż˝   zawory   balastďż˝w,   aby 

powstrzymaďż˝ dalsze opadanie statku. Na razie pomogďż˝o to o tyle, ďż˝e balon wzniďż˝sďż˝ 
siďż˝ nieco i moďż˝na go byďż˝o utrzymaďż˝ na poziomie samym sterem. Ale gaz uchodziďż˝ 
nadal przez prowizorycznie przyklejone ďż˝aty i przez otwory, do ktďż˝rych ludzie nie mogli 
siďż˝ dostaďż˝. Trzeba byďż˝o znďż˝w otworzyďż˝ krany spustowe, aby woda wolno ciekďż˝a 
ze   zbiornikďż˝w,   przynajmniej   tak   dďż˝ugo,   pďż˝ki   nie   ustanie   deszcz   obci��ajďż˝cy 
pow�ok�.

Knoll   z   niepokojem   myďż˝laďż˝,   ďż˝e   od   chwili   startu   przebyli   zaledwie   czterysta 

osiemdziesiďż˝t   kilometrďż˝w,   a   sterowiec   straciďż˝   juďż˝   znacznďż˝   cz��   balastu   i 
doznaďż˝   uszkodzeďż˝,   ktďż˝re   groziďż˝y   zupeďż˝nym   uniemoďż˝liwieniem   dalszego   lotu, 
jeďż˝li pogoda nie polepszy siďż˝ i powďż˝oka nie wyschnie. Przeklinaďż˝ turecki oddziaďż˝ 
wojska, ktďż˝ry zapewne przez pomyďż˝kďż˝ ostrzelaďż˝ ich w drodze. Na domiar zďż˝ego 
wiatr wzmagaďż˝ siďż˝ i hamowaďż˝ prďż˝dko�� rzucajďż˝c ociďż˝aďż˝ym, statkiem, jak 
wartki prďż˝d gďż˝rskiej rzeki rzuca kďż˝odďż˝ drzewa w wirach i skrďż˝tach nurtu.

Koďż˝a sterowe biegaďż˝y w lewo i w prawo miďż˝dzy dďż˝oďż˝mi pilotďż˝w i raz po raz 

przez rury akustyczne szďż˝y rozkazy do silnikďż˝w lub do obsďż˝ugi balastu na rufie.

O drugiej po poďż˝udniu pod nieustannym deszczem balon osiďż˝gn�� pďż˝nocny 

stok wyďż˝yny Ak-Hissar i skierowaďż˝ siďż˝ wprost na poďż˝udniowy wschďż˝d, ku Smyrnie. 
Jednak nie byďż˝o mu sďż˝dzone dotrzeďż˝ nawet do miasta Ak-Hissar tym razem.

Pomiďż˝dzy coraz niďż˝szym niebem a urastajďż˝cďż˝ w dole ziemiďż˝ robiďż˝o siďż˝ 

ciasno.   Wysokoďż˝ciomierz   wskazywaďż˝   wprawdzie   sze��set   pi��dziesiďż˝t 
metrďż˝w, ale byďż˝o to sze��set pi��dziesiďż˝t metrďż˝w nad poziomem lotniska w 
Jamboďż˝i, podczas gdy tu ciďż˝gle wznoszďż˝ca siďż˝ powierzchnia ziemi pďż˝ynďż˝a tuďż˝ 
pod gondolďż˝.

Eckholt obliczaďż˝, ďż˝e od Ak-Hissar dzieli ich trzydzieďż˝ci pi�� do czterdziestu 

kilometrďż˝w, z wyniosďż˝oďż˝ciami siďż˝gajďż˝cymi okoďż˝o tysiďż˝ca dwustu metrďż˝w. 
Przebywszy je mogliby siďż˝ opuďż˝ciďż˝ w szerokďż˝ dolinďż˝ Gedz Hal spďż˝ywajďż˝cďż˝ 
ďż˝agodnie   aďż˝   ku   morzu.   Postanowiďż˝   zaryzykowaďż˝   i   przebiďż˝   siďż˝   tďż˝ 
najkrďż˝tszďż˝ drogďż˝ przez chmury, poďż˝wiďż˝cajďż˝c prawie poďż˝owďż˝ balastu.

L-59 wypluwaďż˝  wodďż˝ wszystkimi  spustami i  parďż˝ naprzďż˝d ca��  mocďż˝, 

zadzierajďż˝c ďż˝eb ku gďż˝rze. Mimo to wznosiďż˝ siďż˝ bardzo powoli. Widocznie strata 
gazu   byďż˝a   wiďż˝ksza,   niďż˝   to   wykazywaďż˝y   niedokďż˝adne   manometry.   Grzbiety 
wzgďż˝rz zdawaďż˝y siďż˝ ocieraďż˝ o spďż˝d gondoli, a statek oraďż˝ brzuchem przestrzeďż˝ 
i nie znajdowaďż˝ w niej dostatecznego oparcia, aby wydďż˝wign�� siďż˝ wyďż˝ej.

Wreszcie pozostaďż˝o zaledwie tyle balastu, ile go trzeba do zrďż˝wnowaďż˝enia balonu 

przy   lďż˝dowaniu.   Eckholt   liczyďż˝   wprawdzie   na  odci��enie   w  dalszej   drodze  przez 
ubytek benzyny i smarďż˝w, ale na razie nie miaďż˝ juďż˝ nic do dyspozycji. Gďż˝ry przed nim 
ginďż˝y w obďż˝okach, rosnďż˝c nieustannie, i nieprawdopodobieďż˝stwem byďż˝o przebyďż˝ 
je z tym obci��eniem, jakie miaďż˝ na pokďż˝adzie, wiďż˝c wreszcie z ciďż˝kim sercem 
zdecydowaďż˝ siďż˝ zawrďż˝ciďż˝.

background image

Wtedy wďż˝aďż˝nie nastďż˝piďż˝o to, czego nie mďż˝gďż˝ przewidzieďż˝ nie majďż˝c 

ďż˝adnych   danych   meteorologicznych   o   Ak-Hissar   i   nie   znajďż˝c   diabelskich 
wďż˝aďż˝ciwoďż˝ci   wiatrďż˝w   wďż˝rďż˝d   tej   grupy   wysokich   wzgďż˝rz,   pociďż˝tych 
wďż˝skimi jarami o stromych ďż˝cianach. Ani na chwilďż˝ zresztďż˝ nie straciďż˝ gďż˝owy; 
zaskoczony znienacka, natychmiast zareagowaďż˝ w sposďż˝b najwďż˝aďż˝ciwszy, a doktor 
Knoll   biorďż˝c   po   raz   pierwszy   bezpoďż˝redni   udziaďż˝   w   akcji   dowiďż˝dďż˝,   ďż˝e 
bystroďż˝ciďż˝ orientacji i szybkoďż˝ciďż˝ dziaďż˝ania potrafi mu dorďż˝wnaďż˝.

Tylko oni dwaj zdawali sobie w zupeďż˝noďż˝ci sprawďż˝, jak siďż˝ to odbyďż˝o, wszyscy 

inni   natomiast   przypuszczali,   ďż˝e   sterowiec   ulegďż˝   rozbiciu,   a   jego   silnikowe   gondole 
zupeďż˝nemu zmiaďż˝dďż˝eniu.

Tak wiďż˝c w chwili kiedy Eckholt zdecydowaďż˝ siďż˝ wydaďż˝ rozkaz do zwrotu o 180 

stopni w prawo, z jakiejďż˝ bezdennej, jak siďż˝ zdawaďż˝o, otchďż˝ani miďż˝dzy dwoma 
nachylonymi ku sobie garbami gďż˝r wypadďż˝ wicher. Nie byďż˝ to zwykďż˝y wiatr ani nawet 
wiatr sztormowy, ktďż˝ry znajďż˝ dobrze wszyscy lotnicy. Przypominaďż˝ raczej  zaporďż˝ 
wybuchajďż˝cych   pociskďż˝w   armatnich   skoncentrowanych   na   krďż˝tym   szlaku,   ktďż˝ry 
tworzyďż˝ jego ďż˝oďż˝ysko. Tylko ďż˝e te wybuchy nie byďż˝y tak gďż˝oďż˝ne, jak eksplozje 
granatďż˝w, choďż˝ rďż˝wnie gwaďż˝towne.

Ten iďż˝cie piekielny wicher wpadďż˝ na sterowiec z lewej burty i od razu wykrďż˝ciďż˝ 

go   rufďż˝   na  pďż˝noc,   po   czym   porwaďż˝   go   z   sobďż˝   w   taniec.   Wybuchaďż˝   pod   nim, 
pďż˝kaďż˝ z boku, uderzaďż˝ z gďż˝ry, wodziďż˝ go za nos i urwawszy siďż˝ nagle strzelaďż˝ 
znďż˝w jak bomba miďż˝dzy sterami.

Balon siadaďż˝ na ogonie, stawaďż˝ na ďż˝bie, tarzaďż˝ siďż˝ po kipiďż˝cym odmďż˝cie 

powietrza   jak   pusta   skrzynia   od   gwoďż˝dzi   po   wzburzonych   falach   morza.   Trzeszczaďż˝, 
zgrzytaďż˝ i stďż˝kaďż˝ niby wrak rozbijany na skaďż˝ach podwodnych, rzygajďż˝c wodďż˝ i 
niemal   ocierajďż˝c   siďż˝   o   ziemiďż˝,   by   zaraz   potem   wylecieďż˝   w   chmury   jak   piďż˝ka 
kopniďż˝ta przez bramkarza.

Zaďż˝oga trwaďż˝a w nieustannym wysiďż˝ku, aby nie daďż˝ zbiďż˝ siďż˝ z nďż˝g. Ludzie 

czepiali siďż˝ wystďż˝pďż˝w ďż˝cian, porďż˝czy i klamer. Massendorf, niespokojny o silniki, 
usiďż˝owaďż˝ przepeďż˝zn�� na czworakach do tylnej gondoli i zrulowaďż˝ natychmiast 
gdzieďż˝ w g��b g��wnego korytarza, a Grass patrzyďż˝ ogďż˝upiaďż˝ym wzrokiem 
na   koďż˝o   sterowe,   ktďż˝re   krďż˝ciďż˝o   siďż˝   samo   raz   w   lewo,   raz   w   prawo.   Miaďż˝ 
olbrzymiego guza na czole i rozciďż˝ty policzek. Eckholt usun�� go na bok i sam uj�� 
ster. Knoll chciaďż˝ otworzyďż˝ podrďż˝cznďż˝ szafkďż˝ aptecznďż˝, aby opatrzyďż˝ rannego, 
gdy   nagďż˝y   przechyďż˝   pokďż˝adu   rzuciďż˝   go   w   tyďż˝.   Szafka   oderwaďż˝a   siďż˝   od 
ďż˝ciany i poleciaďż˝a za nim, wysypujďż˝c swďż˝ zawarto��.

W tej samej chwili wicher skonaďż˝ i pod sterowcem otwarďż˝a siďż˝ milczďż˝ca prďż˝nia, 

w ktďż˝rďż˝ osun�� siďż˝ jak opadajďż˝ca w dďż˝ winda.

Silniki zakrztusiďż˝y siďż˝ i zaczďż˝y pracowaďż˝ nierďż˝wno, kaszlďż˝c i przerywajďż˝c. 

Balonety stďż˝knďż˝y boleďż˝nie, gdzieďż˝ rozdarďż˝a siďż˝ tkanina z dreszczem zgrozy i 
zabulgotaďż˝y ostrzegawczo zbiorniki.

Nagle nastďż˝piďż˝ wstrzďż˝s. Rufa gruchnďż˝a o coďż˝ i odbiďż˝a siďż˝ w gďż˝rďż˝, a 

przďż˝d pochyliďż˝ siďż˝ w dďż˝.

Knoll,   ktďż˝ry   wďż˝aďż˝nie   usiďż˝owaďż˝   powstaďż˝,   zatoczyďż˝   siďż˝   naprzďż˝d   i 

wpadďż˝ na Feldbacha. Jakiďż˝ podoficer stojďż˝cy przy luku wyjďż˝ciowym run�� na 
nich,   poďż˝liznďż˝wszy   siďż˝   przez   ca��   dďż˝ugo��   gondoli   nawigacyjnej. 
Wewnďż˝trz sterowca coďż˝ ďż˝amaďż˝o siďż˝ i trzeszczaďż˝o.

Potem   nastďż˝piďż˝o   drugie   uderzenie   i   ďż˝oskot,   ktďż˝ry   wiďż˝kszo��   zaďż˝ogi 

background image

wziďż˝a za odgďż˝os miaďż˝dďż˝onej gondoli silnikowej.

Eckholt   zdoďż˝aďż˝   krzykn��   w   tubďż˝:   ďż˝Wszystko   stop!"   Knoll   zaďż˝ 

strzďż˝sn�� z siebie obu le��cych na nim podoficerďż˝w i stan�� na rďż˝wne 
nogi.

Dopiero   przy   nastďż˝pnym   uderzeniu,   kiedy   Eckholt   zawoďż˝aďż˝:   ďż˝Zbiorniki   z 

benzynďż˝!   Prďż˝dko,   zbiorniki!",   skoczyďż˝   do   luku,   aby   wykonaďż˝   jego   myďż˝l   przy 
pomocy ludzi z wolnej wachty.

Wbiegajďż˝c po krďż˝tkim trapie usďż˝yszaďż˝ jeszcze, jak komendant woďż˝a: ďż˝Nie 

zwijaďż˝ tam anteny!" i wtedy poj��, ďż˝e na razie przynajmniej gondola silnikowa nie 
zostaďż˝a zgnieciona i ďż˝e zdoďż˝a jďż˝ uratowaďż˝, jeďż˝li bďż˝dzie dziaďż˝aďż˝ do�� 
szybko.

Tymczasem   silniki   ďż˝cichďż˝y,   pokďż˝ad   uniďż˝sďż˝   siďż˝   nieco   i   balansowaďż˝ 

pochylony ku przodowi juďż˝ tylko o jakie dwadzieďż˝cia stopni w stosunku do normalnego 
poďż˝oďż˝enia. Ale rufa raz po raz uderzaďż˝a o coďż˝, czyniďż˝c nieprawdopodobny haďż˝as, 
a caďż˝y balon trzďż˝sďż˝ siďż˝ od tych ciosďż˝w jak w ďż˝miertelnych drgawkach.

Knoll   ďż˝pieszyďż˝   siďż˝.   W   pomieszczeniu   zaďż˝ogi   zastaďż˝   dziesiďż˝ciu   ludzi   w 

pogoni za kuferkami, ktďż˝re wypadďż˝y z szafek i przetaczaďż˝y siďż˝ od grodzi do grodzi, 
wďż˝rďż˝d   nieopisanego   zgieďż˝ku   i   ďż˝oskotu,   rozsypujďż˝c   swďż˝   zawarto��   na 
wszystkie strony. Miďż˝dzy innymi przedmiotami i drobiazgami dostrzegďż˝ bďż˝yszczďż˝cy 
niklowany gwizdek, ktďż˝ry utkn�� pod progiem. Schyliďż˝ siďż˝, podniďż˝sďż˝ gwizdek 
i przyďż˝oďż˝yďż˝ do ust.

Ostry,   przeszywajďż˝cy   trel   podziaďż˝aďż˝   natychmiast:   ludzie   ruszyli   za   Knollem, 

pozostawiajďż˝c uporzďż˝dkowanie tego rozgardiaszu na pďż˝niej.

Zapasowe zbiorniki benzyny spadaďż˝y przez otwďż˝r w rozciďż˝tej noďż˝em powďż˝oce i 

rozbijaďż˝y   siďż˝   jak   jajka   o   kilkanaďż˝cie   metrďż˝w   niďż˝ej   na   skalistym   stoku.   Knoll 
zacz�� od przedniej baterii rozumujďż˝c sďż˝usznie, ďż˝e gdyby odci��yďż˝ najpierw 
rufďż˝, balon mďż˝gďż˝by straciďż˝ rďż˝wnowagďż˝ i zeďż˝lizn�� siďż˝ na ďż˝eb nie 
majďż˝c ďż˝adnego oparcia, gdy tymczasem teraz wsparďż˝ siďż˝ tylko mocniej na ogonie i 
nadal uderzaďż˝ nim o ska��.

Kiedy   dotarli   z   kolei   do   tylnej   grupy   zbiornikďż˝w,   zastali   tam   juďż˝   Massendorfa, 

ktďż˝remu Eckholt wytďż˝umaczyďż˝ telefonicznie, o co chodzi.

Przez rozdartďż˝ powďż˝okďż˝ widaďż˝ byďż˝o pogiďż˝ty i obluzowany maszt anteny, 

ktďż˝ry dziobaďż˝ gďż˝azy na szczycie wzgďż˝rza, oplďż˝tujďż˝c krzaki i zaroďż˝la ca�� 
sieci� drut�w.

Massendorf pracowaďż˝ z dwoma mechanikami i kl�� gďż˝oďż˝no, krztuszďż˝c siďż˝ 

od   mdďż˝oďż˝ci.   Galeria   byďż˝a   peďż˝na   ulatujďż˝cego   gazu,   a   pomoc   przybywaďż˝a   w 
samďż˝ porďż˝, bo tamci trzej dusili siďż˝ juďż˝ z braku powietrza i nie mieli do�� siďż˝, 
aby zepchn�� ciďż˝kie, blaszane beczki z ďż˝oďż˝ysk.

Poďż˝amany   i   poskrďż˝cany   maszt   ledwie   siďż˝   trzymaďż˝   szarpiďż˝c   powďż˝okďż˝   i 

gnďż˝c okucia. Lacla chwila mďż˝gďż˝ zďż˝amaďż˝ siďż˝ u samej nasady, wďż˝wczas zaďż˝ z 
tylnej gondoli silnikowej pozostaďż˝yby tylko strzďż˝py.

Gdy   wreszcie   dwa   zbiorniki   jeden   po   drugim   stoczyďż˝y   siďż˝   w   przepa��,   rufa 

oddzieliďż˝a   siďż˝ od  ziemi  i  wlokďż˝c za sobďż˝ caďż˝y pďż˝k splďż˝tanych ga��zi 
wykrďż˝ciďż˝a z wiatrem.

background image

*

W   niespeďż˝na   cztery   godziny   pďż˝niej,   a   dokďż˝adnie   w   jedenaďż˝cie   godzin   po 

opuszczeniu lotniska, L-59 powrďż˝ciďż˝ do Jamboli.

Nikt   nie   spodziewaďż˝   siďż˝   jego   przybycia   i   port   ton��   w   zupeďż˝nych 

ciemnoďż˝ciach.  Zaďż˝oga balonu ujrzaďż˝a tylko ďż˝wiatďż˝a miasteczka migoczďż˝ce  w 
mroku jak iskierki w popiele wypalonego ogniska.

Wskutek   uszkodzenia   radiostacji   i   zerwania   anteny   Eckholt   nie   mďż˝gďż˝   zawczasu 

uprzedziďż˝ komendanta garnizonu, by przygotowaďż˝ obsďż˝ugďż˝ na przyjďż˝cie statku. Nie 
chciaďż˝   rďż˝wnieďż˝   uczyniďż˝   tego   po   drodze,   zrzucajďż˝c   meldunek   bďż˝dďż˝   w 
Konstantynopolu,   nad   ktďż˝rym  przelatywaďż˝   bardzo   wysoko,   bďż˝dďż˝   w   Burgas,   gdzie 
byďż˝o juďż˝ ciemno.

Cel wyprawy i postďż˝j w Buďż˝garii miaďż˝y pozostaďż˝ w granicach moďż˝liwoďż˝ci 

tajemnicďż˝.   Nawet   wojskowe   wďż˝adze   tureckie   nie   byďż˝y   uprzedzone   o   szczegďż˝ach 
przelotu. Zapewne dlatego L-59 zostaďż˝ ostrzelany w pobliďż˝u linii kolejowej Panderma—
Ak-Hissar przez oddziaďż˝ tureckich ďż˝oďż˝nierzy.

Dopiero   przybywszy   nad   port   lotniczy   w   Jamboli   Eckholt   zdecydowaďż˝   siďż˝ 

porozumieďż˝   z   ziemiďż˝   i   odpowiedziaďż˝   na   gorďż˝czkowe   sygnaďż˝y   ďż˝wietlne 
Michajďż˝owa. Nie zamierzaďż˝ lďż˝dowaďż˝ przed ďż˝witem i kr��yďż˝ w ciemnoďż˝ci 
nad lotniskiem, przeprowadzany promieniem jedynego reflektora, jaki tam siďż˝ znajdowaďż˝.

Nad  ranem  Michajďż˝ow  sprowadziďż˝   kompaniďż˝   piechoty  i  sam  przyjechaďż˝,   aby 

dowiedzieďż˝ siďż˝ bliďż˝szych szczeg��w o nieudanej wyprawie.

Zobaczyďż˝ sterowiec pod wiatrem poďż˝udniowym, nad rzekďż˝, na wysokoďż˝ci stu 

pi��dziesiďż˝ciu metrďż˝w, i od razu zauwaďż˝yďż˝, ďż˝e L-59 musi byďż˝ uszkodzony. 
Powďż˝oka marszczyďż˝a siďż˝ i falowaďż˝a na caďż˝ym szkielecie, powiewajďż˝c wielkimi 
strzďż˝pami w kilku miejscach u spodu. Jakiďż˝ wiecheďż˝ splďż˝tany z pogiďż˝tym masztem 
radiostacji wlďż˝kďż˝ siďż˝ wďż˝rďż˝d pajďż˝czyn anteny za rufďż˝. Balon pďż˝yn�� w 
powietrzu   wolno,   zadarďż˝szy   ďż˝eb   w   gďż˝rďż˝.   Miaďż˝   wyglďż˝d   ďż˝aďż˝osny   i 
zm�czony.

Opuďż˝ciďż˝   siďż˝   na   lotnisko,   uderzyďż˝   przednim   amortyzatorem   o   ziemiďż˝   i 

jďż˝kn�� odbijajďż˝c siďż˝ ciďż˝ko, zanim ďż˝oďż˝nierze zdoďż˝ali  pochwyciďż˝ jego 
liny i klamry.

Potem   wolno   wpeďż˝zďż˝   do   hangaru,   drewniane   drzwi   zasunďż˝y   siďż˝   za   nim 

trzaskajďż˝c   gďż˝ucho   i   Michajďż˝ow   mimo   woli   pomyďż˝laďż˝,   ďż˝e   ten   odgďż˝os 
przypomina ďż˝oskot zamykanej trumny.

Eckholt   staďż˝   jeszcze   przez   chwilďż˝   przed   hangarem   na   czele   swoich   ludzi, 

przemarzniďż˝tych i ďż˝miertelnie zmďż˝czonych. Milczaďż˝ utkwiwszy wzrok w ziemiďż˝ i 
wysunďż˝wszy dolnďż˝ wargďż˝. Wreszcie zakl�� pod nosem i odwrďż˝ciďż˝ siďż˝.

— Niech pan zwolni na dziďż˝ ca�� zaďż˝ogďż˝ — powiedziaďż˝ do Massendorfa.
Ludzie rozeszli siďż˝. Massendorf z Knollem i Michajďż˝owem pojechali na poszukiwanie 

odpowiednio grubej ocynkowanej blachy do zrobienia nowych zbiornikďż˝w, Grass ogoliďż˝ 
siďż˝ i pod��yďż˝ w kierunku domu burmistrza, Eckholt zaďż˝ zostaďż˝ sam na sam ze 
sterowcem i aďż˝ do poďż˝udnia nie opuszczaďż˝ hangaru.

Powrďż˝t do Jamboli nie wywarďż˝ wiďż˝kszego wraďż˝enia na wiďż˝kszoďż˝ci zaďż˝ogi. 

Przyzwyczaili siďż˝ juďż˝ do tego portu i skďż˝onni byli uwierzyďż˝, ďż˝e raczej pozostanďż˝ 

background image

tu na zawsze, niďż˝ dolecďż˝ kiedykolwiek do owej Tanganiki, tak bardzo odlegďż˝ej, ďż˝e 
prawie nierealnej i nieosiďż˝galnej.

Wprawdzie nadal uwaďż˝ali L-59 za sterowiec lepszy od innych, lecz zadanie, jakie mu 

przypadďż˝o   w   udziale,   wydawaďż˝o   im   siďż˝   po   prostu   niewykonalne.   Zbutwiaďż˝y 
drewniany  hangar,   lotnisko  z   jego   maďż˝ymi   domkami   pomalowanymi   na  ochronny  kolor 
ďż˝feldgrau"   i   wszystko   dokoďż˝a   zdawaďż˝o   siďż˝   stanowiďż˝   jedyne   wďż˝aďż˝ciwe 
otoczenie   dla   balonu   skazanego   na   powolnďż˝   agoniďż˝   wďż˝rďż˝d   tych   przedmiotďż˝w 
chylďż˝cych siďż˝ ku upadkowi.

Ogarnďż˝o ich zniechďż˝cenie i apatia. Przestali siďż˝ spodziewaďż˝ czegokolwiek i tylko 

postaďż˝ Knolla, pojawiajďż˝ca siďż˝ w hangarze lub na lotnisku jak chude widmo chybionego 
czynu, budziďż˝a w nich przelotny niepokďż˝j, zaprawiony instynktownďż˝ niechďż˝ciďż˝ do 
podejmowania   nowych   daremnych   wysiďż˝kďż˝w,   ktďż˝rych   ten   czďż˝owiek   byďż˝ 
przyczynďż˝.

Eckholt, zdawszy naprawďż˝ uszkodzeďż˝ na Massendorfa, zamkn�� siďż˝ w swojej 

kwaterze i na pozďż˝r przestaďż˝ w ogďż˝le interesowaďż˝ siďż˝ czymkolwiek. Ale Knoll, 
ktďż˝ry   potrafiďż˝   ďż˝amaďż˝   wszelkie   zapory,   po   kilku   dniach   miaďż˝   moďż˝no�� 
stwierdziďż˝   naocznie,   ďż˝e   kapitan   bynajmniej   nie   prďż˝nuje:   stosy   map,   wykresďż˝w   i 
biuletynďż˝w piďż˝trzyďż˝y siďż˝ na stole w jego pokoju; siedziaďż˝ wďż˝rďż˝d nich i robiďż˝ 
notatki.

— Tym razem dolecimy — powiedziaďż˝ twardo, kiedy Knoll zapytaďż˝ wprost o dalsze 

losy wyprawy.

To   oďż˝wiadczenie   na   jakiďż˝   czas   natchnďż˝o   doktora   otuchďż˝.   Nie   byďż˝   sam: 

mrukliwy Massendorf i komendant stali po jego strome w walce z losem.

Ale przed wieczorem znďż˝w zacz�� padaďż˝ deszcz i Knoll, ktďż˝ry juďż˝ nic nie 

miaďż˝ do roboty, zacz�� ulegaďż˝ nawrotowi niecierpliwoďż˝ci, ktďż˝ra nurtowaďż˝a go 
od dawna. Czuďż˝, ďż˝e jest Miski jakiegoďż˝ wybuchu i, aby siďż˝ uspokoiďż˝, jak zwykle 
poszedďż˝ do Michajďż˝owa.

Siedzieli przy flaszce wina do pďż˝nego wieczora. Puďż˝kownik, wygďż˝osiwszy swoje 

zdanie   o   wartoďż˝ci   Rumunii   jako   przeciwnika   w   toczďż˝cej   siďż˝   wojnie,   zapadďż˝   w 
drzemkďż˝   i   zapewne   nie   dosďż˝yszaďż˝   juďż˝   ostatnich   s��w   doktora,   bo   nic   nie 
odrzekďż˝.

Knoll siedziaďż˝ wyciďż˝gnďż˝wszy nogi daleko przed siebie na puszysty dywan i wolno 

pociďż˝gaďż˝ dym z cygara, ktďż˝rego koniec ďż˝arzyďż˝ siďż˝ w ciemnoďż˝ci.

Zegar tykaďż˝ miarowo, a przyczajona cisza zdawaďż˝a siďż˝ zapowiadaďż˝ coďż˝, co ma 

siďż˝ staďż˝ za chwilďż˝, co nadchodzi nie wiadomo skďż˝d, niepowstrzymanie i nieodparcie, 
co czyha na pierwszy szmer, aby nagle zacz�� siďż˝ dziaďż˝ w niespodzianym zamďż˝cie.

Ta   peďż˝na   oczekiwania,   napiďż˝ta   cisza   nabieraďż˝a   w   uszach   Knolla   coraz 

wyraďż˝niejszego rytmu. Graďż˝o w niej coďż˝ dawno znajomego, czego jeszcze na razie nie 
moďż˝na byďż˝o zrozumieďż˝ moďż˝e wskutek odwykniďż˝cia od sposobu sďż˝uchania. Ale 
juďż˝ w podďż˝wiadomoďż˝ci budziďż˝o siďż˝ wspomnienie.

Ciemno�� zdawaďż˝a siďż˝ drgaďż˝. To z jej g��bi szedďż˝ ďż˝w dudniďż˝cy, 

jednostajny odgďż˝os, wyznaczajďż˝c coraz wyraďż˝niej rytm gďż˝uchych uderzeďż˝:

Raz! — dwa, trzy! — raz! — dwa, trzy!
Wezwanie — pomyďż˝laďż˝ Knoll.
Reszta przytomnoďż˝ci buntowaďż˝a siďż˝ w nim przeciw przywidzeniom, nie majďż˝cym 

nic wspďż˝lnego z otoczeniem i sytuacjďż˝. Ale wspomnienie ogarniaďż˝o go coraz silniej, 

background image

mďż˝cďż˝c myďż˝li. Pozwoliďż˝ mu siďż˝ unie��.

Wydaďż˝o mu siďż˝, ďż˝e w ciemnoďż˝ci majaczy wysoka nieruchoma trawa miďż˝dzy 

prostymi, gďż˝adkimi pniami drzew, ktďż˝re ksiďż˝yc znaczy strzaďż˝ami srebra rzucanymi 
poprzez gďż˝stwinďż˝ i wbijanymi w mrok, a cisza faluje, gnďż˝c siďż˝ raz po raz regularnym 
upartym dudnieniem tam-tamu.

Gdy   wďż˝rďż˝d   nocy   czarnej   jak   sadza   lub   zalanej   rtďż˝ciďż˝   ksiďż˝ycowego   blasku 

dobiegnie   ciďż˝   ten   gďż˝os,   czy   jesteďż˝   sam,   czy   teďż˝   otaczajďż˝   ciďż˝   towarzysze, 
wytďż˝asz sďż˝uch, stajesz w pďż˝ kroku, zatrzymujesz siďż˝ w poďż˝owie gestu i trwasz 
nieruchomo, pďż˝ki nie przebrzmi daleka mowa bďż˝bnďż˝w.

Czasami nie zapowiada ona nic konkretnego: jest tylko wyrazem tďż˝sknoty, smutku lub 

radoďż˝ci. Czasem stanowi ostrzeďż˝enie o gro��cym niebezpieczeďż˝stwie. Czasem staje 
siďż˝ haďż˝asem wojennej wyprawy, gďż˝osi zwyciďż˝stwa lub klďż˝ski. Czasem opowiada o 
jakimďż˝ niezwykďż˝ym zdarzeniu lub uprzedza o zamierzeniach. Czasem wzywa pomocy. 
Czasem grozi. Czasem wreszcie niepodobna jej zrozumieďż˝; wďż˝wczas z pewnoďż˝ciďż˝ 
przeznaczona jest tylko dla jednych uszu.

Noc drga czerniďż˝ i srebrem, pochyla siďż˝ nisko nad puszczďż˝ i przeciďż˝ga siďż˝ 

leniwie nad stepem. Noc wypeďż˝nia kaniony, obsuwa siďż˝ po tarasach, opada po skalistych 
zboczach   wraz   z   bystrym   nurtem   rzek   i   sďż˝ucha   ich   szumu,   gdy   rozbijajďż˝   siďż˝   na 
kamiennych progach. Noc milczy patrzďż˝c przez zmruďż˝one powieki, a rytm tam-tamu to 
sďż˝abnie, to wzmaga siďż˝, wnikliwy i uparty jak bicie peďż˝nego tajemnic serca tej ziemi.

Wtedy bez ďż˝adnego uprzedzenia odzywa siďż˝ niespodzianie jakiďż˝ inny bďż˝ben, aby 

powtďż˝rzyďż˝ dďż˝ugie hasďż˝o. Po nim zaďż˝ jeszcze dwa dalsze i jeszcze trzy, i jeszcze 
dziesi��.

Dudniďż˝, dalekie i bliskie, roznoszďż˝c dziwacznďż˝ wie�� od bagnistych uj�� 

Rufidďż˝i i Ruwumy aďż˝ do Ruandy i Kenii; od Ugandy po Tanganikďż˝ i granice Konga.

Tam-tamy   kacykďż˝w   i   kapďż˝anďż˝w   ze   Wschodniego   Wybrzeďż˝a;   tam-tamy 

czarownikďż˝w Mrima i czarnych chrzeďż˝cijan Wachuma znad Wielkich Jezior; pďż˝koliste 
bďż˝bny Masajďż˝w i Zulusďż˝w; obciďż˝gniďż˝te skďż˝rami gazeli, puste wewnďż˝trz pniaki 
karďż˝owatych Batawana, plemienia z bďż˝otnistych puszcz Bangweolo...

Raz! — dwa, trzy! — raz! — dwa, trzy! — jak taneczny krok tysiďż˝ca bosych stďż˝p po 

ubitym klepisku; jak miarowy bas drewnianych cymba��w; jak werbel dziďż˝cio��w 
kujďż˝cych w suche ga��zie.

Dreszcz   przebiega   po   giďż˝tkich   kiďż˝ciach   trzcin;   dreszcz   oczekiwania   wstrzďż˝sa 

barkami   zuluskiego   wojownika;   dreszcz   trwogi   opanowuje   kolana   przedsiďż˝biorczego 
Suahela, handlarza skďż˝r i koďż˝ci sďż˝oniowej.

I nagie coďż˝, na co zdawaďż˝y siďż˝ oczekiwaďż˝ uprawne pola i plantacje, gaje palmowe 

i   lasy   mangrowcďż˝w,   parujďż˝ce   moczary   i   wyschďż˝e   stepy,   przed   czym   drďż˝aďż˝y 
zaczarowane   rozmowďż˝   tam-tamďż˝w   stada   sďż˝oni,   ociďż˝aďż˝e   nosoroďż˝ce   u 
wodopojďż˝w,   ďż˝agodne   hipopotamy,   ďż˝yrafy   odpoczywajďż˝ce   wďż˝rďż˝d   akacji,   lwy, 
pantery i bandy maďż˝p — coďż˝ przeraďż˝ajďż˝cego,  co musiaďż˝o  siďż˝ staďż˝ i  juďż˝ 
rodziďż˝o siďż˝ w ciemnoďż˝ci nocy, wybucha piekielnym wrzaskiem w przestrzeni. Wydaje 
siďż˝, ďż˝e niebo pďż˝ka na czďż˝ci, ďż˝e rozpada siďż˝ ziemia i wszystkie jej gďż˝osy naraz 
uderzajďż˝   w   noc,   niweczďż˝c   porzďż˝dek   ďż˝wiata   i   burzďż˝c   na   zawsze   wielkďż˝ 
harmoniďż˝ przyrody.

A wezwanie tam-tamďż˝w nie ustaje.
Raz! — dwa, trzy! — raz! — dwa, trzy! — warczďż˝ bďż˝bny miďż˝dzy wybuchami 

ďż˝lepej burzy, ktďż˝ra przeciďż˝ga nad Czarnym Lďż˝dem.

background image

Knoll   otworzyďż˝   oczy   i   od   razu   oprzytomniaďż˝.   Wprawdzie   dwa   ostatnie  uderzenia 

zegara,   ktďż˝ry   biďż˝   siďż˝dmďż˝,   wydaďż˝y   mu   siďż˝   rďż˝wnie   haďż˝aďż˝liwe   jak   huk 
grzmotďż˝w, ktďż˝re sďż˝yszaďż˝ przed chwilďż˝, lecz jednoczeďż˝nie zacinajďż˝cy siďż˝ rytm 
wahadďż˝a zgodny z werblem tam-tamďż˝w dostatecznie wyjaďż˝niďż˝ mu dďż˝wiďż˝kowďż˝ 
osnowďż˝ sennych majaczeďż˝.

Michajďż˝ow ziewn�� gďż˝oďż˝no, przeciďż˝gn�� siďż˝ i wstaďż˝.
—   Zapomina   pan   o   Serbii,   doktorze   —   powiedziaďż˝   na   pozďż˝r   zupeďż˝nie   bez 

zwiďż˝zku,   tak   ďż˝e   Knoll   dopiero   po   dďż˝uďż˝szej   chwili   zrozumiaďż˝,   iďż˝   zdanie   to 
dotyczyďż˝o poprzedniej rozmowy na tematy polityczne.

Staraďż˝   siďż˝   uporzďż˝dkowaďż˝   rozpierzchďż˝e   myďż˝li,   aby   daďż˝   jak�� 

rozsďż˝dnďż˝ odpowiedďż˝, gdy rozlegďż˝o siďż˝ pukanie do drzwi.

— Wej�� — powiedziaďż˝ puďż˝kownik.
W smudze ďż˝wiatďż˝a na progu stan�� Eckholt.
— Czy jest tu kapitan Knoll?
— Jestem — odpowiedziano mu w mroku. — Jest takďż˝e pan puďż˝kownik.
Eckholt zdawaďż˝ siďż˝ nie zwracaďż˝ uwagi na tďż˝ ostatniďż˝ informacjďż˝.
—   Niech   pan   idzie   ze   mnďż˝.   Niech   pan   zaraz   idzie   —   zwrďż˝ciďż˝   siďż˝   do 

niewidocznego Knolla.

Michajďż˝ow   wstaďż˝   i   zapaliďż˝   lampďż˝.   Knoll   przy   blasku   zapaďż˝ki   dojrzaďż˝ 

zaczerwienionďż˝ od wiatru twarz i bďż˝yszczďż˝ce gorďż˝czkowo oczy Eckholta.

Coďż˝ siďż˝ staďż˝o — pomyďż˝laďż˝ zaniepokojony.
Komandor   z   roztargnieniem   usprawiedliwiaďż˝   swoje   nagďż˝e   wtargniďż˝cie   do 

prywatnego   mieszkania   i   nagliďż˝   do   poďż˝piechu.   Michajďż˝ow   z   wrodzonďż˝ 
delikatnoďż˝ciďż˝ nie pytaďż˝ o nic, nie prďż˝bowaďż˝ ich zatrzymaďż˝.

—   Odeďż˝lďż˝   panďż˝w   samochodem   —   powiedziaďż˝   uprzejmie   i   wyszedďż˝,   aby 

wydaďż˝ rozporzďż˝dzenia.

Eckholt chodziďż˝ nerwowo tam i z powrotem. Knoll milczaďż˝, peďż˝en niepokoju.
— Dobra czy zďż˝a wiadomo��? — zapytaďż˝ wreszcie.
—   Zďż˝a   i   dobra:   dwie   —   odrzekďż˝   kapitan.   —   Kurier   z   Berlina   —   dorzuciďż˝ 

zatrzymujďż˝c siďż˝ nagle. — Jutro musimy odlecieďż˝. Powiem panu wszystko na miejscu.

Michajďż˝ow wrďż˝ciďż˝. Eckholt ani sďż˝owem nie wspomniaďż˝ o zamierzonym starcie, 

wiďż˝c   Knoll   na   pytanie   puďż˝kownika,   czy   zobaczďż˝   siďż˝   nazajutrz,   odpowiedziaďż˝ 
twierdz�co.

— Dobrze pan zrobiďż˝ — szepn�� Eckholt, gdy siadali do samochodu, — Nikt nie 

powinien o tym wiedzieďż˝ aďż˝ do ostatniej chwili. Najlepiej byďż˝oby znikn�� stďż˝d 
zaraz, zupeďż˝nie po cichu.

Przybyli na lotnisko okoďż˝o dziewiďż˝tej i odesďż˝ali samochďż˝d. Eckholt wpuďż˝ciďż˝ 

doktora   przodem   i   zamkn��   drzwi   na   klucz.   Nie   zdejmujďż˝c   pďż˝aszcza   i   czapki 
otworzyďż˝  ďż˝elaznďż˝ kasetďż˝ i  wyj��  zďż˝oďż˝ony  we  czworo  arkusz  zapisanego 
o��wkiem papieru.

— Odszyfrowaďż˝em to sam — rzekďż˝, podajďż˝c arkusz Knollowi. — Niech pan czyta.
Pismo   zawieraďż˝o   wiadomo��,   ďż˝e   cel   wyprawy   znany   juďż˝   jest   wywiadowi 

angielskiemu. Flota ďż˝rďż˝dziemnomorska otrzymaďż˝a rozkaz patrolowania morza miďż˝dzy 
Pireusem,   Kretďż˝,   Rodos,   Cyprem   i   Bejrutem.   Eskadry   lotnicze   w   Chios   czekajďż˝   w 

background image

pogotowiu.   Suez   i   Aleksandria   sďż˝   pilnie   strzeďż˝one   przez   baterie   nabrzeďż˝ne   i 
przeciwlotnicze.

Knoll zasďż˝piďż˝ siďż˝. W tych warunkach trudno byďż˝o myďż˝leďż˝ o dotarciu do 

brzegďż˝w   Afryki   niepostrzeďż˝enie,   tym   bardziej   ďż˝e   wďż˝aďż˝nie   w   pierwszej   czďż˝ci 
podrďż˝y przeci��enie sterowca uniemoďż˝liwiaďż˝o lot na wiďż˝kszych wysokoďż˝ciach, 
a spotkanie z nieprzyjacielem uzbrojonym w artyleriďż˝ zenitowďż˝ groziďż˝o zniszczeniem 
balonu.

Mimo tych  oczywistych trudnoďż˝ci,   ktďż˝re  na  pierwszy rzut  oka  wydawaďż˝y siďż˝ 

przeszkodami nie do przezwyciďż˝a, Eckholt uďż˝miechn�� siďż˝ triumfujďż˝co.

— Droga wyjďż˝cia? - powtďż˝rzyďż˝ pytanie Knolla. – Oto jest droga wyjďż˝cia!
Rzuciďż˝ na stďż˝ dwa czerwone zeszyty. 
- Radiotelegraficzny szyfr aliancki - wyjaďż˝niďż˝ skandujďż˝c kaďż˝de sďż˝owo.

background image

6

—   Trzydzieďż˝ci   pi��   stopni   czterdzieďż˝ci   minut   szerokoďż˝ci   pďż˝nocnej   i 

dwadzieďż˝cia   sze��   stopni   jedna   minuta   dďż˝ugoďż˝ci   wschodniej   od   Greenwich   — 
zameldowaďż˝ podporucznik.

—   Od   Greenwich,   od   Greenwich   —   powtďż˝rzyďż˝   z   grymasem   rudy   kapitan   o 

zaczerwienionych   oczach.   —   Myďż˝laďż˝by   kto,   ďż˝e   uczyli   pana   takďż˝e   rachowaďż˝ 
dďż˝ugo�� geograficznďż˝ od Pekinu albo od gďż˝ry Ararat.

Na   takie   przypuszczenie   mďż˝odziutki   oficer   nie   mďż˝gďż˝   powstrzymaďż˝   siďż˝   od 

ledwie dostrzegalnego uďż˝miechu.

—  Nie   ma  siďż˝   z   czego   ďż˝miaďż˝   —  zrzďż˝dziďż˝   dalej   jego   zwierzchnik.   —  Nie 

rozumiem, co w tym moďż˝e byďż˝ ďż˝miesznego. 35ďż˝ 40' i 26ďż˝ 1' powiada pan?

— Tak jest, panie kapitanie. Ten lďż˝d z bakbortu to wyspy Kamilonisi.
—   Wiem   —   uci��   kapitan.   —   Trzeci   raz   od   wczoraj.   Przeszedďż˝   siďż˝   kilka 

krokďż˝w tam i z powrotem po pokďż˝adzie.

— I ka�� nam znďż˝w pďż˝yn�� peďż˝nďż˝ mocďż˝ na wschďż˝d?
— Tak jest, sir.
Kapitan   zakl��   ze   zďż˝oďż˝ciďż˝.   Jego   obwisďż˝e   policzki   drgaďż˝y   od   ruchu 

zwierajďż˝cych siďż˝ szczďż˝k.

Zatrzymaďż˝ siďż˝ u porďż˝czy i patrzyďż˝ na spokojne morze oďż˝wietlone od wschodu 

niskim sďż˝oďż˝cem, ktďż˝rego bezpromienny, wyblakďż˝y dysk widaďż˝ byďż˝o wyraďż˝nie 
przez mďż˝tnďż˝ zasďż˝onďż˝ oparďż˝w, jak przez przydymione szkďż˝o.

Za rufďż˝ torpedowca roztaczaďż˝a siďż˝ szeroka bruzda obrzeďż˝ona pianďż˝ i gďż˝adka 

poďż˝rodku. Drobne fale odskakiwaďż˝y od niej w popďż˝ochu, zaďż˝amywaďż˝y siďż˝ na jej 
krawďż˝dziach  i   dopiero   w  oddali   krzyďż˝owaďż˝y  siďż˝   z  niďż˝,   przenikaďż˝y  przez  jej; 
grzbiet, by wreszcie zwyciďż˝sko stratowaďż˝ i zatrzeďż˝ jej ďż˝lad tďż˝umnďż˝ inwazjďż˝.

Po   prawej   stronie,   w   odlegďż˝oďż˝ci   pďż˝torej   mili   widaďż˝   byďż˝o   sylwetkďż˝ 

sďż˝siedniego   torpedowca   pďż˝ynďż˝cego   w   tym   samym   kierunku.   Za   nim,   dalej   na 
poďż˝udnie, dymiďż˝ pierwszy ze skrzydďż˝owych okrďż˝tďż˝w liniowych eskadry. Na lewo, 
nieco w tyle, szďż˝y dwa lekkie kr��owniki poprzedzajďż˝ce flagowy okrďż˝t admiralski.

Byďż˝o chďż˝odno. Wiaďż˝ lekki wietrzyk ze wschodu, zamieraďż˝ raz po raz i wtedy dym 

z   niskiego   komina   przewijaďż˝   siďż˝-wzdďż˝uďż˝   okrďż˝tu,   pozostawiajďż˝c   za   rufďż˝ 
ciemnďż˝ smugďż˝ na tle mlecznob��kitnego nieba.

Podporucznik staďż˝ w postawie peďż˝nej szacunku, oczekujďż˝c na rozkaz dowďż˝dcy, i 

patrzyďż˝ w stronďż˝ niewielkich wysepek wyďż˝aniajďż˝cych siďż˝ jedna za drugďż˝ daleko 
przed wďż˝skim dziobem.

Jego   zdaniem   dawno   naleďż˝aďż˝o   zmieniďż˝   kurs   i   pďż˝yn��-wzdďż˝uďż˝   ich 

background image

ďż˝aďż˝cucha,   jak   to   juďż˝   dwukrotnie   tego   dnia   czynili,   krďż˝cďż˝c   siďż˝   w   pobliďż˝u 
archipelagu.   Ale   kapitan   ociďż˝gaďż˝   siďż˝-z   wydaniem   tego   polecenia   i   przeďż˝uwaďż˝ 
zďż˝o��,   mru��c   oczy   i   ruszajďż˝c   szczďż˝kami,   co   byďż˝o   u   niego   oznakďż˝ 
szczegďż˝lnej: irytacji.

Niespodzianie zwrďż˝ciďż˝ siďż˝ do swego mďż˝odszego oficera-i zacz�� mďż˝wiďż˝, 

a raczej mruczeďż˝ pod nosem, wysuwajďż˝c brzuch naprzďż˝d. Wspinaďż˝ siďż˝ przy tym na 
palce, rozstawiwszy nogi, i opadaďż˝ na piďż˝ty po kaďż˝dym zdaniu.

— Nonsens, oczywisty nonsens! Naraďż˝ajďż˝ ca�� flotďż˝ dla jakiegoďż˝ gďż˝upiego 

sterowca. A niech  sobie leci  do wszystkich diab��w!  Niewart  jest  jednej  porzďż˝dnej 
szalupy. Zresztďż˝ niech go pilnujďż˝ na lďż˝dzie. To b��kanie siďż˝ miďż˝dzy polami 
minowymi albo pod nosem okrďż˝tďż˝w podwodnych ďż˝le siďż˝ skoďż˝czy, jak mi Bďż˝g 
miďż˝y.   Nie   zdziwiďż˝bym   siďż˝   wcale,   gdyby   parďż˝   naszych   pudel   poszďż˝o   na   dno   z 
dziurami pod liniďż˝ wodnďż˝. Hďż˝?

— Tak jest, panie kapitanie — przyďż˝wiadczyďż˝ podporucznik.
— Nie drzyj siďż˝ pan. Nie jestem gďż˝uchy. Caďż˝a flota — monologowaďż˝ dalej nie 

patrzďż˝c na stropionego oficera — caďż˝a flota poruszona przez takie gďż˝upstwo! I gdzie u 
diabla go szukaďż˝? Hďż˝?

Tym   razem   podporucznik   milczaďż˝   z   tej   prostej   przyczyny,   ďż˝e   nie   umiaďż˝ 

odpowiedzieďż˝ na to pytanie.

Kapitan popatrzyďż˝ na niego zaczerwienionymi oczyma bez rzďż˝s i skrzywiďż˝ siďż˝ 

pogardliwie.

— Patrolowanie! — prychn�� z ironiďż˝. — Trzydzieďż˝ci mil, stop, zwrot, znďż˝w 

trzydzieďż˝ci mil, znďż˝w zwrot i tak w kďż˝ko. Naprzďż˝d, w tyďż˝ i znowu naprzďż˝d. Niech 
mnie licho porwie, jeďż˝eli coďż˝ z tego rozumiem. Skďż˝d ta depesza?

—   Z   Condora,   panie   kapitanie.   Otrzymana   przed   kwadransem,   panie   kapitanie.   Czy 

zmieniďż˝ kurs, panie...

— Do pioruna! — wďż˝ciekďż˝ siďż˝ dowďż˝dca. — Przestaďż˝ pan trzaskaďż˝ dziobem. 

Zmieďż˝ pan kurs i niech to wszyscy diabli — dodaďż˝ spokojniej.

Podporucznik oddaliďż˝ siďż˝.
— Stary jest strasznie zďż˝y — poinformowaďż˝ drugiego oficera przy zmianie wachty.
Pďż˝ynďż˝li   teraz   na   wschďż˝d,   blisko   brzegu,   w   szyku   torowym.   Torpedowiec, 

opďż˝niwszy   zwrot   o   kwadrans,   znalazďż˝   siďż˝   nieco   w   tyle   i   z   boku   od   swojego 
wďż˝aďż˝ciwego  miejsca  w  linii.  Jego  maszyny  pracowaďż˝y na  peďż˝nych  obrotach,  aby 
nadrobiďż˝ czas stracony. Pokďż˝ad drďż˝aďż˝ lekko, a wďż˝ski dziďż˝b rozcinaďż˝ morze z 
szumem   i   sykiem,   odrzucajďż˝c   pieniste,   chďż˝odno  lďż˝niďż˝ce   grzebienie   wody   wysoko 
wzdďż˝uďż˝ burt.

Caďż˝a eskadra posuwaďż˝a siďż˝ w milczeniu. Obserwatorzy wszystkich okrďż˝tďż˝w na 

prďż˝no przeszukiwali niebo w nadziei odkrycia celu dla dziaďż˝ i karabinďż˝w maszynowych. 
Od dwudziestu czterech godzin okrďż˝ty kr��yďż˝y w pobliďż˝u skalistych wysepek i 
brzegďż˝w. W nocy strefa patrolowania wyglďż˝daďż˝a jak olbrzymia granatowa kurtyna w 
srebrzyste   pasy.   To   ďż˝wiatďż˝a   reflektorďż˝w   b��dziďż˝y   po   niebie.   Przebijaďż˝y 
ciemno��,   zaglďż˝daďż˝y   miďż˝dzy   rzadkie   obďż˝oki,   zataczaďż˝y   koďż˝a,   gasďż˝y   i 
znďż˝w siďż˝gaďż˝y, w noc.

Ale niebo byďż˝o puste; nic nie wpadďż˝o w sieďż˝ ďż˝wietlnďż˝, ktďż˝ra przegarniaďż˝a 

mroki.

—   Stary   ma   racjďż˝   —   powiedziaďż˝   drugi   oficer   z   namysďż˝em.   .—   Od   czasu 

background image

zamkniďż˝cia   Dardaneli   niewiele   mieliďż˝my   do   roboty,   ale   to   zadanie   moďż˝e   nas 
kosztowaďż˝ dosyďż˝ drogo.

Potrzďż˝sn��   gďż˝owďż˝   i   przyczesawszy   dďż˝oniďż˝   ciemnďż˝   czuprynďż˝ 

poprawiďż˝   czapkďż˝.   Dokoďż˝a   ust   zwartych   stanowczo,   choďż˝   do��   peďż˝nych, 
zarysowaďż˝   siďż˝  na  jego   twarzy  wyraz  goryczy.   Spojrzaďż˝   z  gďż˝ry   na  podporucznika 
(byďż˝ wysoki i rozroďż˝niďż˝ty w barach; przewyďż˝szaďż˝ go o gďż˝owďż˝) i mďż˝wiďż˝ 
dalej pďż˝gďż˝osem:

— W dodatku taki sposďż˝b patrolowania do niczego nie prowadzi. Naraďż˝amy siďż˝ tu 

bardziej  na spotkanie min niďż˝ na peďż˝nym morzu. A przyďż˝apaďż˝ sterowiec o wiele 
trudniej   wďż˝rďż˝d   wysp   niďż˝   na   otwartej   przestrzeni.   Trudniej   teďż˝   manewrowaďż˝ 
wiďż˝kszymi   zgrupowaniami   okrďż˝tďż˝w   o   rďż˝nej   prďż˝dkoďż˝ci,   niďż˝   po   prostu 
rozstawiďż˝ je ďż˝aďż˝cuchem.

— Piďż˝knie,  ale cďż˝ ja temu jestem winien? — obruszyďż˝ siďż˝ podporucznik. — 

Wsiadďż˝ na mnie, jakbym byďż˝ przyczynďż˝ tego wszystkiego.

Jego starszy kolega uďż˝miechn�� siďż˝ pobďż˝aďż˝liwie.
— On juďż˝ taki jest. Nie ma ogďż˝ady towarzyskiej i ujmujďż˝cego wyglďż˝du, ale to 

tďż˝gi   marynarz.   Gdybyďż˝my   sďż˝uďż˝yli   we   Flocie   Pďż˝nocnej,   miaďż˝by   okazjďż˝ 
dowie��, ile jest wart. I my mielibyďż˝my teďż˝ wiele okazji — dodaďż˝.

Zamilkli, bo kapitan nadchodziďż˝ wďż˝aďż˝nie od strony rufy swoim charakterystycznym, 

szerokim krokiem. Wszedďż˝ po trapie na pomost, rzuciďż˝ po drodze jak�� uwagďż˝ 
sternikowi, spojrzaďż˝ przelotnie na kompas i stanďż˝wszy opodal zacz�� obserwowaďż˝ 
przez lunetďż˝ horyzont na poďż˝udniu.

W   tej   samej   chwili   z   okrďż˝tu   flagowego   zasygnalizowano   .ďż˝Baczno��",   a 

wkrďż˝tce potem z czďż˝ciďż˝  Floty ďż˝rďż˝dziemnomorskiej zaczďż˝y dziaďż˝ siďż˝ owe 
niezrozumiaďż˝e   rzeczy,   wyjaďż˝nione   dopiero   pďż˝niej   dziďż˝ki   przenikliwoďż˝ci   rudego 
dowďż˝dcy torpedowca pierwszej linii.

Flagowy   okrďż˝t   sygnalizowaďż˝   w   dalszym   ciďż˝gu   i   drugi   oficer   mďż˝gďż˝   sobie 

powinszowaďż˝ zdolnoďż˝ci w ocenie sytuacji, gdyďż˝ zarzďż˝dzenia admiraďż˝a poszďż˝y 
wďż˝aďż˝nie po myďż˝li jego wywodďż˝w wygďż˝oszonych przed kilku minutami.

Szyk   miaďż˝   byďż˝   rozluďż˝niony;   powyznaczano   stanowiska   i   rejony   patrolowania: 

zarzďż˝dzono   ďż˝ďż˝czno��   radiotelegraficznďż˝,   poniewaďż˝   odlegďż˝oďż˝ci   staďż˝y 
siďż˝ zbyt duďż˝e, aby porozumiewaďż˝ siďż˝ za pomocďż˝ sygna��w optycznych.

Nastďż˝pnie   okrďż˝ty   zaczďż˝y   oddalaďż˝   siďż˝   od   siebie   i   wkrďż˝tce   znikďż˝y   za 

horyzontem.

Torpedowiec pďż˝yn�� z wolna dawnym kursem, aby zaj�� swojďż˝ pozycjďż˝, 

po czym zastopowaďż˝ i koďż˝ysaďż˝ siďż˝ ďż˝agodnie na fali, jak drapieďż˝nik drzemiďż˝cy 
leniwie,  lecz  czujny i gotďż˝w rzuciďż˝ siďż˝  w kaďż˝dej chwili  na zdobycz.  Sďż˝oďż˝ce 
przygrzewaďż˝o   coraz   mocniej.   Niebo,   przetarte   gďż˝rnym   poďż˝udniowym   wiatrem, 
nabraďż˝o zwykďż˝ej szafirowej barwy. Dokoďż˝a panowaďż˝ spokďż˝j przerwany tylko raz 
dzwonem okrďż˝towym, ktďż˝ry obwieďż˝ciďż˝ godzinďż˝ dziesiďż˝tďż˝ przed poďż˝udniem.

Wtedy siďż˝ zaczďż˝o. Pierwszy sygnaďż˝ radiotelegraficzny juďż˝ sam przez siďż˝ byďż˝ 

dziwaczny: nakazywaďż˝ sformowanie szyku rozwiniďż˝tego w lewo, ze zmianďż˝ kierunku na 
pďż˝nocno-wschodni, na wysokoďż˝ci pďż˝nocnego cypla Karpathos.

Kapitan, czerwony z irytacji,  spiorunowaďż˝ radiotelegrafistďż˝,  ale sygnaďż˝ zostaďż˝ 

powtďż˝rzony w jego obecnoďż˝ci. Nie mďż˝gďż˝ zrozumieďż˝ celu tego manewru, ktďż˝ry 
ďż˝cieďż˝niaďż˝ pole widzenia caďż˝ej eskadry torpedowcďż˝w do kilkunastu mil morskich i 

background image

zwracaďż˝ jďż˝ frontem ku wybrzeďż˝u, wtďż˝aczajďż˝c miďż˝dzy wyspy archipelagu Sporad, 
Rodos i Karpathos.

Mimo   wszystko   naleďż˝aďż˝o   rozkaz   wykonaďż˝   i   torpedowiec   wykrďż˝ciďż˝   o 

czterdzieďż˝ci pi�� stopni na pďż˝noc wraz z dwoma innymi, ktďż˝re zbliďż˝yďż˝y siďż˝ 
teraz znacznie.

Wkrďż˝tce   na   prawo   i   na   lewo   wyďż˝oniďż˝o   siďż˝   jeszcze   kilka   okrďż˝tďż˝w 

zacieďż˝niajďż˝cych szyk. Wszystkie pďż˝ynďż˝y w kierunku nakazanej koncentracji.

I oto nagle zahuczaďż˝y brzďż˝czyki wszystkich radiostacji gwaďż˝townymi zapytaniami 

okrďż˝tu flagowego:

ďż˝Dlaczego zmieniliďż˝cie pozycjďż˝? Co siďż˝ staďż˝o?"
Podporucznik zrobiďż˝ wielkie oczy:
— Powariowali?
Drugi oficer zapytaďż˝ dowďż˝dcďż˝ o rozkazy.
W   niesďż˝ychanym   zamieszaniu   nie   moďż˝na   byďż˝o   porozumieďż˝   siďż˝   drogďż˝ 

radiowďż˝. W atmosferze zapanowaďż˝ chaos fal,, ktďż˝re pokrywaďż˝y siďż˝ wzajemnie i 
uniemoďż˝liwiaďż˝y odbiďż˝r.

— Przesygnalizowaďż˝ optycznie — warkn�� rudy kapitan.
Meldunek poszedďż˝ w przestrzeďż˝.
Po upďż˝ywie kwadransa nadszedďż˝ nowy rozkaz: ďż˝Wrďż˝ciďż˝ na swoje miejsca!"
W ciďż˝gu nastďż˝pnej pďż˝ godziny panowaďż˝ wzglďż˝dny spokďż˝j. Ale o jedenastej 

okazaďż˝o   siďż˝,   ďż˝e   wiďż˝kszo��   okrďż˝tďż˝w   pďż˝ynie   zupeďż˝nie   innym   kursem 
niďż˝ nakazany, oraz ďż˝e pozycje ich bynajmniej nie zgadzajďż˝ siďż˝ z przewidywaniami 
dow�dztwa.

Nie sposďż˝b byďż˝o ustaliďż˝, jakie rozkazy wydano z okrďż˝tu flagowego, jakie zaďż˝ 

przyjďż˝to na poszczegďż˝lnych jednostkach. Nie ulegaďż˝o juďż˝ jednak wďż˝tpliwoďż˝ci, 
ďż˝e miďż˝dzy patrolujďż˝cymi okrďż˝tami powstaďż˝y ogromne luki, przez ktďż˝re mďż˝gďż˝ 
przeďż˝lizn�� siďż˝ nie jeden sterowiec, lecz caďż˝a ich eskadra.

Mniej wiďż˝cej w tym samym czasie jeden z torpedowcďż˝w wyszedďż˝ zupeďż˝nie z linii 

i podpďż˝yn�� do Condora wywieszajďż˝c sygnaďż˝ z ďż˝ďż˝daniem osobistej rozmowy 
kapitana z dowďż˝dcďż˝ eskadry.

Zanim mu odpowiedziano, nadeszďż˝a z Rodos alarmujďż˝ca depesza, ďż˝e widziano tam 

sterowiec lecďż˝cy w kierunku poďż˝udniowym na wysokoďż˝ci piďż˝ciu tysiďż˝cy metrďż˝w.

Lecz taka sama depesza wysďż˝ana zostaďż˝a z Kato Zakro na Krecie przez komendanta 

tamtejszej zaďż˝ogi. I tam widziano niemiecki sterowiec zd��ajďż˝cy na poďż˝udnie.

Gdy   rudy   kapitan   torpedowca   zostaďż˝   przyjďż˝ty   wďż˝rďż˝d   tych   niezwykďż˝ych 

okolicznoďż˝ci przez admiraďż˝a, sprzeczne wiadomoďż˝ci radiotelegraficzne utwierdziďż˝y 
go   tylko   w   powziďż˝tym   podejrzeniu.   Byďż˝   zdaje   siďż˝   jedynym   oficerem   Floty 
ďż˝rďż˝dziemnomorskiej, ktďż˝ry wďż˝wczas jasno zdawaďż˝ sobie sprawďż˝, jakim sposobem 
jeden   i   ten   sam   balon   mďż˝gďż˝   w   ciďż˝gu   dziesiďż˝ciu   minut   przelecieďż˝   nad   dwiema 
miejscowoďż˝ciami   odlegďż˝ymi   od   siebie   o   sto   pi��dziesiďż˝t   mil.   Nie   miaďż˝ 
wďż˝tpliwoďż˝ci,   ďż˝e   byďż˝   to   tylko   jeden   sterowiec,   a   nie   dwa,   jak   poczďż˝tkowo 
przypuszczano w sztabie.

Jego   wywody   zostaďż˝y   natychmiast   potwierdzone:   radiostacja   z   Rodos   na   zapytanie 

Condora kategorycznie zaprzeczyďż˝a, jakoby miaďż˝a wysyďż˝aďż˝ jakďż˝kolwiek depeszďż˝ 
w sprawie sterowca.

background image

Rudy kapitan o szorstkim obejďż˝ciu i niewybrednych manierach mďż˝gďż˝ teraz liczyďż˝ 

na awans. To, co wedďż˝ug jego teorii dotyczyďż˝o zdobycia alianckich szyfrďż˝w przez sztab 
nieprzyjacielski, znalazďż˝o swe uzasadnienie.

Szyfr? Aleďż˝ naturalnie, szyfr! Od paru godzin ten sterowiec nadaje faďż˝szywe depesze i 

rozkazy!   Siwowďż˝osy   dowďż˝dca   eskadry   zawstydziďż˝   siďż˝,   ďż˝e   zwykďż˝y   kapitan   z 
torpedowca   wyprzedziďż˝   go   w   wypowiedzeniu   tego   domysďż˝u,   ktďż˝ry   wszystko 
wyja�ni�.

— Winszujďż˝ panu przenikliwoďż˝ci, kapitanie — powiedziaďż˝ podajďż˝c mu rďż˝kďż˝.
Ten gest znaczyďż˝: ďż˝Moďż˝e pan juďż˝ odej��", ale gburowaty kapitan zdawaďż˝ 

siďż˝ tego nie rozumieďż˝.

— Jeďż˝li mi wolno zameldowaďż˝ — zacz�� z namysďż˝em wspinajďż˝c siďż˝ na 

palce i wystawiajďż˝c brzuch w stronďż˝ admiraďż˝a. — Jeďż˝li mi wolno zameldowaďż˝...

Na   twarzy   dowďż˝dcy   odbiďż˝o   siďż˝   zniecierpliwienie.   Czas   byďż˝   drogi.   Z   Pireusu 

doniesiono,   ďż˝e   niska   mgďż˝a   uniemoďż˝liwia   start   wodnosamolotďż˝w.   Sprawdzono 
depeszďż˝ z Krety. Autentyczno�� jej nie ulegaďż˝a kwestii. Trzeba byďż˝o wysďż˝aďż˝ 
pogoďż˝ za wymykajďż˝cym siďż˝ nieprzyjacielem, trzeba byďż˝o coďż˝ przedsiďż˝wzi��, 
dzia�a�!

Te osďż˝y — admiraďż˝ niesprawiedliwie myďż˝laďż˝ tak o dowďż˝dcach pancernikďż˝w, 

ktďż˝rzy wyprowadzeni w pole przez faďż˝szywe depesze radiowe Niemcďż˝w b��kali 
siďż˝   gdzieďż˝   daleko   na   wschďż˝d   od   reszty   eskadry   —   te   osďż˝y   przybďż˝dďż˝   tu 
najwczeďż˝niej za dwie godziny.

Pozostawaďż˝y   do   natychmiastowej   dyspozycji   dwa   lekkie   kr��owniki   i   kilka 

torpedowc�w.

— Torpedowce! — ďż˝achn�� siďż˝. — Z takďż˝ artyleriďż˝ nie ma co marzyďż˝ o 

dosiďż˝gniďż˝ciu sterowca...

Kapitan milczaďż˝. Admiraďż˝ obrzuciďż˝ go przelotnym spojrzeniem.
— A wiďż˝c?
— Chciaďż˝bym powiedzieďż˝ to tylko waszej ekscelencji — wykrztusiďż˝.
Adiutant pochwyciwszy ledwie dostrzegalny gest dowďż˝dcy ulotniďż˝ siďż˝.
— Niech siďż˝ pan streszcza, kapitanie — powiedziaďż˝ admiraďż˝.
To nie byďż˝o  ďż˝atwe,  choďż˝ gadatliwo��  nie stanowiďż˝a  najwiďż˝kszej   wady 

rudego marynarza, ktďż˝ry poza zwrotami komendy i wybornym repertuarem przekleďż˝stw 
nie   rozporzďż˝dzaďż˝   wielkim   zapasem   s��w.   Mimo   to   sďż˝uchano   go   z   coraz 
wiďż˝kszym zainteresowaniem.

— Zeppelin przeleciaďż˝ koďż˝o wschodniego wybrzeďż˝a Krety — zacz�� kapitan. 

—   Ma   w   gďż˝rze   wiatr   przeciwny,   ale   i   tak   nikt   go   nie   dogoni.   Gdybyďż˝my   mieli 
hydroplany...

— Nie mamy ich — przerwaďż˝ admiraďż˝.
— Wďż˝aďż˝nie. Czy mďż˝gďż˝bym wiedzieďż˝, dokďż˝d i po co on leci?
Admiraďż˝ zawahaďż˝ siďż˝.
—   Moďż˝e   z   kolei   nabilibyďż˝my   ich   w   butelkďż˝...   Chciaďż˝em   powiedzieďż˝... 

uďż˝ylibyďż˝my podstďż˝pu — ciďż˝gn�� dalej kapitan. — Nasz szyfr i tak jest juďż˝ 
teraz bezuďż˝yteczny. Moďż˝na by, hm... Ale muszďż˝ wiedzieďż˝, po co go wysďż˝ano.

—  Lecďż˝   do   Wschodniej   Afryki   Niemieckiej   —  odrzekďż˝   admiraďż˝   po   krďż˝tkim 

background image

namyďż˝le. — Jest tam niewielki  korpus kolonialny, na pďż˝ rozbity i zdezorganizowany. 
Wiozďż˝ zapewne broďż˝ i amunicjďż˝. Moďż˝e rozkazy. Czy to panu wystarcza?

Kapitan oďż˝ywiďż˝ siďż˝. Stan�� na caďż˝ych stopach i pochyliďż˝ siďż˝ naprzďż˝d 

tak, ďż˝e jego brzuch przestaďż˝ celowaďż˝ w admiraďż˝a.

—   Odsiecz?   —   zapytaďż˝,   lecz   byďż˝o   to   pytanie   retoryczne,   bo   natychmiast   sam 

odpowiedziaďż˝ sobie cichym gwizdniďż˝ciem.

Jak   on   siďż˝   zachowuje!   —   pomyďż˝laďż˝   z   niesmakiem   dowďż˝dca   eskadry,   ale 

pomin�� milczeniem tďż˝ oznakďż˝ zrozumienia sytuacji.

— Jeszcze jedno pytanie — wspi�� siďż˝ znďż˝w po swojemu na palce rudy wilk 

morski. — Jeszcze jedno pytanie: czy w Niemczech wiedzďż˝, co siďż˝ tam dzieje? Mam na 
myďż˝li to, co siďż˝ dzieje w owej kolonii, w Afryce.

—   Coďż˝   niecoďż˝   zapewne   wiedzďż˝.   Wiedzďż˝,   ďż˝e   ich   korpus   kolonialny   jest 

powaďż˝nie zagroďż˝ony.

—  To   dobrze.   Nie   dogonimy   tego   sterowca   okrďż˝tami.   Hydroplanďż˝w   nie   ma.   Ale 

moďż˝e go dogoniďż˝ depesza. Nawet nie dogoniďż˝, ale przegoniďż˝. Chcďż˝ powiedzieďż˝, 
ďż˝e moďż˝e go nawet spotkaďż˝.

— Jak pan to rozumie? — spytaďż˝ admiraďż˝.
— Mam na myďż˝li depeszďż˝ radiowďż˝ — powiedziaďż˝ kapitan opadajďż˝c na piďż˝ty. 

— Angielskďż˝ albo francuskďż˝. Naturalnie szyfrowanďż˝.

— Zamierza pan nakazaďż˝ zaďż˝odze sterowca, aby zawrďż˝ciďż˝a z drogi? — poddaďż˝ 

ironicznie   dowďż˝dca   eskadry.   —   Tracďż˝   czas   z   tym   baďż˝wanem   —   pomyďż˝laďż˝   z 
irytacjďż˝.

Ale rudy oficer odpowiedziaďż˝ zupeďż˝nie serio:
— Tak, coďż˝ w tym rodzaju, ekscelencjo — i to naiwne zdanie rozbroiďż˝o ekscelencjďż˝ 

zupe�nie.

— Myďż˝li pan, ďż˝e zawrďż˝cďż˝? — powiedziaďż˝ ďż˝artem.
—   Przypuszczam.   Nie:   jestem   pewien,   ďż˝e   zawrďż˝cďż˝.   Byďż˝o   coďż˝ 

zastanawiajďż˝cego   w   tej   pewnoďż˝ci   siebie,   z   jakďż˝   przemďż˝wiďż˝   tym   razem. 
Admiraďż˝owi   przez   chwilďż˝   zaďż˝witaďż˝a   myďż˝l,   ďż˝e   dowďż˝dca   torpedowca 
zwariowaďż˝ ogarniďż˝ty nagle maniďż˝ wielkoďż˝ci po dokonanym przez siebie odkryciu. 
Potem przyszďż˝o mu do gďż˝owy, ďż˝e nieokrzesany marynarz pozwala sobie na idiotyczny 
ďż˝art. Ale odrzuciďż˝ zaraz oba te przypuszczenia. Nie, ten czďż˝owiek nie wyglďż˝daďż˝ ani 
na szaleďż˝ca, ani na bezczelnego kpiarza. Nie byďż˝ teďż˝ gďż˝upcem; dowiďż˝dďż˝ tego 
swďż˝   przenikliwoďż˝ciďż˝   przy   rozwiďż˝zaniu   zagadki   sprzecznych   rozkazďż˝w   podczas 
patrolowania.

No,   no   —   powiedziaďż˝   sobie   admiraďż˝   —   nie   jest   chyba   takďż˝e   geniuszem?   Ale 

czymďż˝e jest w takim razie?!

— Depeszďż˝ takďż˝ moďż˝na by wysďż˝aďż˝ na przykďż˝ad z Port Saidu albo z Suezu — 

ciďż˝gn�� czďż˝owiek, ktďż˝rego nie uwaďż˝ano ani za gďż˝upca, ani za geniusza. — 
Pewnie lepiej z Suezu; powinni lecieďż˝ tamtďż˝dy.

Dowďż˝dca floty nie mďż˝gďż˝ tego sďż˝uchaďż˝ spokojnie. Zacz�� spacerowaďż˝ 

tam i z powrotem.

O co mu wďż˝aďż˝ciwie chodzi? — zadawaďż˝ sobie pytanie. — Niezupeďż˝nie pana 

rozumiem, kapitanie — powiedziaďż˝ swobodnie. — Jakďż˝ depeszďż˝ chce pan wysďż˝aďż˝ z 
Suezu?

background image

— Trzeba jďż˝ bďż˝dzie zredagowaďż˝ tutaj. Do Port Saidu mamy kable telegraficzne z 

kilku portďż˝w. Nie trzeba nawet, czekaďż˝ na nowy szyfr: ďż˝aden szpieg teraz nie moďż˝e 
zawiadomiďż˝   sterowca,   co   siďż˝   ďż˝wiďż˝ci.   Wystarczy   daďż˝   rozkaz   komendantowi 
garnizonu   w   Suezie,   aby   tre��   otrzymanej   depeszy   nadaďż˝   ze   swojej   radiostacji. 
Dziewi��dziesiďż˝t na sto, ďż˝e sterowiec jďż˝ zďż˝apie.

— I zawrďż˝ci?
—   Zawrďż˝ci.   Cďż˝   innego   mu   pozostanie?   Chyba   ďż˝e   skapu...   chciaďż˝em 

powiedzieďż˝... e... zwďż˝chajďż˝, o co chodzi. Ale to maďż˝o prawdopodobne.

— Przyznam siďż˝ panu, ďż˝e ja sam jeszcze nie wiem, o co chodzi.
Kapitan wytrzeszczyďż˝ oczy w niemym zdumieniu. Teraz on z kolei pomyďż˝laďż˝, ďż˝e 

ekscelencja ďż˝artuje.

— Jak to? — zapytaďż˝.
— Co u wszystkich diab��w moďż˝e ich skďż˝oniďż˝ do odwrotu?! — rykn�� 

admiraďż˝ nie panujďż˝c juďż˝ nad sobďż˝.

Dowďż˝dca torpedowca stropiďż˝ siďż˝. Nie przywykďż˝ do tego, aby na niego krzyczano. 

Poďż˝piesznie zrewidowaďż˝ w myďż˝li swďż˝j plan i nie znalazďż˝ w nim nic takiego, co 
mogďż˝oby   wydaďż˝   siďż˝   oburzajďż˝co   gďż˝upie.   Widocznie   pytanie   admiraďż˝a 
dotyczyďż˝o istoty rzeczy i nie byďż˝o wyrazem krytyki.

Oďż˝mielony tym wnioskiem j�� raz jeszcze wszystko wykďż˝adaďż˝ w porzďż˝dku, 

jak   mu   siďż˝   zdawaďż˝o,   najlogiczniejszym.   Ale   w   g��bi   ducha   pozwoliďż˝   sobie 
zauwaďż˝yďż˝,   ďż˝e   ďż˝tym   wyďż˝szym   oficerom   z   admiralicji   kaďż˝dďż˝   rzecz   trzeba 
ďż˝opatďż˝ wkďż˝adaďż˝ do gďż˝owy".

— To jest tak — mďż˝wiďż˝. — Gdy idďż˝ moim torpedowcem, dajmy na to z Londynu do 

Calais i po drodze dowiadujďż˝ siďż˝, ďż˝e w Calais usadowiďż˝a siďż˝ flota niemiecka i ďż˝e 
port jest zdobyty, co wtedy robiďż˝? Pytam o rozkazy. Ale jeďż˝li nie mogďż˝ zapytaďż˝, bo 
nie   mam   kogo?   Zawracam.   Zawracam   do   Londynu,   naturalnie,   albo   do   najbliďż˝szego 
wďż˝asnego portu. A ten sterowiec ma najbliďż˝szy port wďż˝asny bďż˝dďż˝ co bďż˝dďż˝ w 
Europie. Wiďż˝c musi biegaďż˝... e... chcďż˝ powiedzieďż˝, ďż˝e musi lecieďż˝ przez Morze 
ďż˝rďż˝dziemne albo ostatecznie przez Turcjďż˝. W kaďż˝dym razie zawrďż˝ci.

Admiraďż˝ nagle doznaďż˝ olďż˝nienia. Wiďż˝c to byďż˝ ďż˝w podstďż˝p!
Patrzyďż˝ teraz z podziwem na ďż˝miesznie nadďż˝tďż˝ postaďż˝ rudego kapitana i nie 

przerywaďż˝ juďż˝ jego mozolnej przemowy, gdy ten biedziďż˝ siďż˝ dalej, aby wyjaďż˝niďż˝ 
do koďż˝ca rzecz ca��.

— Naturalnie zaďż˝oga tego choler... tego balonu, co nas wodziďż˝ za nos po caďż˝ym 

Morzu   Kreteďż˝skim   przez   trzy   godziny,   nie   da   siďż˝   tak   ďż˝atwo...   hm...   oszukaďż˝. 
Wiadomo�� musi byďż˝ caďż˝kiem all right. Poda siďż˝ jďż˝ szyfrem, dajmy na to, z 
Suezu   do   jakiegoďż˝   naszego   pancernika,   ktďż˝ry   wďż˝aďż˝nie   stanie   na   kotwicy   u 
pďż˝nocnego wybrzeďż˝a Afryki. ďż˝e niby juďż˝ po wszystkim i ďż˝eby siďż˝ wstrzymaďż˝ z 
odpďż˝yniďż˝ciem   do   Zanzibaru,   dajmy   na   to.   Wtedy   co?   Port   zajďż˝ty;   nie   ma   gdzie 
lďż˝dowaďż˝ i hajda z powrotem, no nie?

Teraz caďż˝y plan jasno zarysowaďż˝ siďż˝ w umyďż˝le admiraďż˝a. Kwestia wysďż˝ania 

depeszy kablowej z instrukcjami do francuskich i angielskich radiostacji wojskowych w Afryce 
nie nastrďż˝czaďż˝a trudnoďż˝ci. Nie moďż˝na byďż˝o wysďż˝aďż˝ jej drogďż˝ radiowďż˝, 
gdyďż˝ niewďż˝tpliwie zostaďż˝aby przejďż˝ta przez zaďż˝ogďż˝ balonu, ktďż˝ra posiadaďż˝a 
klucz szyfrowy. Ale, jak sďż˝usznie rozumowaďż˝ kapitan torpedowca, uďż˝ycie zwykďż˝ego 
telegrafu usuwaďż˝o tďż˝ przeszkodďż˝, gwarantujďż˝c tajno�� instrukcji.

background image

Dalszy   rozwďż˝j   akcji   narzucaďż˝   siďż˝   sam   przez   siďż˝.   Niemiecki   sterowiec   z 

pewnoďż˝ciďż˝   obierze   trasďż˝   najbezpieczniejszďż˝   i   nie   bďż˝dzie   przelatywaďż˝   nad 
ďż˝adnym   z   garnizonďż˝w   afrykaďż˝skich.   Nie   bďż˝dzie   jednak   rďż˝wnieďż˝   zbytnio 
nakďż˝adaďż˝   drogi.   Jego   stacja   odbiorcza   musi   byďż˝   caďż˝y   czas   czynna,   aby   o   ile 
moďż˝noďż˝ci uprzedziďż˝ zaďż˝ogďż˝ o niebezpieczeďż˝stwach zasadzek lub pogoni, jeďż˝li 
tego rodzaju rozkazy i wiadomoďż˝ci zostanďż˝ przesďż˝ane tďż˝ drogďż˝ w g��b lďż˝du.

I oto radiotelegrafista sterowca przejmuje depeszďż˝ wysďż˝anďż˝ z dowďż˝dztwa armii 

angielskiej lub portugalskiej we Wschodniej Afryce Niemieckiej; depeszďż˝, ktďż˝rďż˝ kolejno 
podajďż˝ sobie wszystkie radiostacje aliantďż˝w, ďż˝e kolonialny korpus niemiecki zostaďż˝ 
zlikwidowany. Depesza ta nosi wszelkie znamiona wiadomoďż˝ci autentycznej: skierowana jest 
do Dowďż˝dztwa Floty aliantďż˝w w celu wstrzymania rzekomo zamierzonego desantu ich 
wojsk w jednym z portďż˝w niemieckiej kolonii.

Oczywiďż˝cie, komendantowi sterowca nie pozostaje nic innego, jak zawrďż˝ciďż˝. Nie ma 

on   moďż˝noďż˝ci   porozumieďż˝   siďż˝   z   kimkolwiek   i   sprawdziďż˝,   czy   rzeczywiďż˝cie 
klďż˝ska Niemcďż˝w jest zupeďż˝na. Zresztďż˝ depesza nie powinna obudziďż˝ ďż˝adnych 
jego wďż˝tpliwoďż˝ci.

— Dobrze — powiedziaďż˝ gďż˝oďż˝no. — Zastanowiďż˝ siďż˝ nad tym projektem. Nie 

potrzebujďż˝ chyba dodawaďż˝, kapitanie, ďż˝e nie powinien pan nikomu o nim wspominaďż˝.

—   Rozumiem   —   odparďż˝   kapitan   i   jego   bezrzďż˝sne   oczy   strzeliďż˝y   chytrym 

b�yskiem.

Nie odchodziďż˝ jeszcze.
— Chciaďż˝bym prosiďż˝... — zacz�� niepewnie.
— Naturalnie, moďż˝e pan wyraziďż˝ swoje ďż˝yczenia. Zostanďż˝ speďż˝nione w miarďż˝ 

moďż˝noďż˝ci. Jeďż˝li chodzi o urlop lub coďż˝ w tym rodzaju, to mogďż˝ pana zapewniďż˝...

— Nie — przerwaďż˝ rudy kapitan z odcieniem urazy. — Chciaďż˝em prosiďż˝, ďż˝eby mi 

wolno byďż˝o odwie�� depeszďż˝ do miejsca, skďż˝d zostanie wysďż˝ana. Mďż˝j okrďż˝t 
jest szybki i moďż˝e odpďż˝yn�� natychmiast.

Tego samego dnia przed zachodem sďż˝oďż˝ca torpedowiec wchodziďż˝ do portu, a L-59 

mijaďż˝   trzydziesty   pierwszy   rďż˝wnoleďż˝nik,   zbliďż˝ajďż˝c   siďż˝   do   pďż˝nocnego 
wybrzeďż˝a Afryki.

Niebawem z okrďż˝tu rzucono trap na kamienne nabrzeďż˝e, a gruby kapitan o rzadkim 

rudym   zaroďż˝cie   z   niewiarygodnďż˝   szybkoďż˝ciďż˝   popďż˝dziďż˝   na   swych   krďż˝tkich 
nogach w kierunku kapitanatu.

Wylegitymowawszy   siďż˝   przed   wďż˝adzami,   na   podstawie   pisemnego   rozkazu 

Dowďż˝dztwa Zjednoczonej Floty ďż˝rďż˝dziemnomorskiej za��daďż˝, by pozwolono mu 
nadaďż˝ osobiďż˝cie dďż˝ugďż˝ szyfrowanďż˝ depeszďż˝ kablowďż˝.

Peďż˝nomocnictwa, ktďż˝re posiadaďż˝, sprawiďż˝y, ďż˝e natychmiast przerwano wszelkie 

po��czenia i odďż˝oďż˝ono ca�� korespondencjďż˝ telegraficznďż˝, aby uczyniďż˝ 
zado�� temu ďż˝ďż˝daniu.

Tajemnicza   depesza   poszďż˝a   przez   morza   i   nikt   nawet   nie   wiedziaďż˝   dokďż˝adnie, 

dokďż˝d zostaďż˝a skierowana.

*

background image

Tymczasem z pokďż˝adu sterowca dostrzeďż˝ono brzeg.
Grass zd��yďż˝ jeszcze wzi�� jego namiar przy niskim sďż˝oďż˝cu, ktďż˝rego 

ognistďż˝,   miedzianďż˝   tarczďż˝   lizaďż˝y   czubki   fal   morskich.   Obliczyďż˝   pozycjďż˝   i 
zapisaďż˝  jďż˝ w dzienniku  nawigacyjnym,  po  czym,  poniewaďż˝ skoďż˝czyďż˝ tego  dnia 
sďż˝uďż˝bďż˝, demonstracyjnie przeszedďż˝ obok Knolla i Eckholta, ktďż˝rzy stali przy burcie 
patrzďż˝c na wyďż˝aniajďż˝cďż˝ siďż˝ ziemiďż˝, i zamkn�� siďż˝ w swej kabinie.

Nikt   nie   przejmowaďż˝   siďż˝   jego   niezadowoleniem   i   brakiem   zainteresowania   dla 

afrykaďż˝skiego lďż˝du, jeďż˝li nie liczyďż˝ krďż˝tkiej uwagi Eckholta.

— Ten smarkacz dďż˝sa siďż˝ na pana, doktorze.
Istotnie   Grass   uwaďż˝aďż˝   Knolla   za   g��wnďż˝   przyczynďż˝  swych   zmartwieďż˝, 

przypuszczaďż˝ bowiem, ďż˝e nagďż˝y odlot z Jamboli nastďż˝piďż˝ za jego sprawďż˝.

Odlot   o   jedenastej   w   nocy.   Niesďż˝ychane!   I   musiaďż˝o   siďż˝   to   zdarzyďż˝   akurat 

wďż˝wczas,   gdy   byďż˝   juďż˝   pewien,   ďż˝e   jego   uwodzicielskie   zabiegi   wobec 
burmistrzďż˝wny   uwieďż˝czone   zostanďż˝   po��danym   wynikiem.   Wďż˝aďż˝nie   tego 
wieczora!

Byďż˝ wďż˝ciekďż˝y tym bardziej, ďż˝e otrzymaďż˝ rozkaz na krďż˝tko przed startem i 

ďż˝e   nawet   nie   przysďż˝ano   po   niego   samochodu.   Musiaďż˝   pojechaďż˝   na   rowerze 
poďż˝yczonym od goďż˝ca, ktďż˝ry dorďż˝czyďż˝ mu kartkďż˝ Eckholta wzywajďż˝cďż˝ do 
natychmiastowego stawienia siďż˝ na statek. Uwaďż˝aďż˝ to sobie za ujmďż˝.

Wydawaďż˝o   mu   siďż˝,   ďż˝e   zostaďż˝   oďż˝mieszony   przed   pannďż˝,   ktďż˝ra   juďż˝ 

miaďż˝a ulec jego osobistemu czarowi. Na domiar zďż˝ego nie mďż˝gďż˝ wytďż˝umaczyďż˝ 
jej, o co chodzi, bo rozkaz wyraďż˝nie podkreďż˝laďż˝ tajno�� odlotu.

Pomyďż˝li o mnie licho wie co — trapiďż˝ siďż˝ w duchu. — Wyglďż˝da to po prostu na 

ucieczkďż˝. Posďż˝dzi mnie o brak mďż˝skoďż˝ci...

To ostatnie przypuszczenie najbardziej go rozjďż˝trzyďż˝o.
Gďż˝upia gďż˝ — myďż˝laďż˝. — Po co opieraďż˝a siďż˝ tak dďż˝ugo?...
Nagle   zrobiďż˝o   mu   siďż˝   jej   ďż˝al.   Nie   wďż˝tpiďż˝   ani   na   chwilďż˝,   ďż˝e   los   jďż˝ 

skrzywdziďż˝   wydzierajďż˝c   jej   takiego   jak   on   mďż˝czyznďż˝,   zanim   staďż˝   siďż˝   jej 
kochankiem. Wyobraziďż˝ sobie z ďż˝atwoďż˝ciďż˝, jak bardzo rozpaczaďż˝a po tej stracie.

Sama sobie winna — pomyďż˝laďż˝ z ďż˝alem i znďż˝w porwaďż˝a go zďż˝o�� na 

Knolla.

ďż˝yczyďż˝ mu jak najgorzej. Zawiďż˝dďż˝ siďż˝ na caďż˝ej tej gďż˝upiej ekspedycji i 

teraz, gdy juďż˝ nie mďż˝gďż˝ siďż˝ z niej wycofaďż˝, robiďż˝ sobie wyrzuty, ďż˝e tak usilnie 
staraďż˝ siďż˝ o ten przydziaďż˝.

Wyobraďż˝nia wďż˝wczas podsuwaďż˝a mu nďż˝cďż˝ce perspektywy: przede wszystkim 

jeszcze   przed   odlotem  z  Niemiec   mďż˝gďż˝   uchodziďż˝   za  bohatera,   wyruszajďż˝cego  jak 
argonauta po zďż˝ote runo w niebezpiecznďż˝, peďż˝nďż˝ chwaďż˝y podrďż˝; nastďż˝pnie, 
dziďż˝ki  stosunkom w kraju i wskutek braku oficerďż˝w w Afryce Wschodniej  mďż˝gďż˝ 
liczyďż˝ na szybki awans. Po powrocie czekaďż˝a go ďż˝wietna kariera wojskowa...

Od   samego   poczďż˝tku   spotkaďż˝   go   zawďż˝d:   ekspedycja   byďż˝a   tajna.   Wiedziaďż˝ 

wprawdzie   o   tym,   ale   nie   przypuszczaďż˝,   aby   kďż˝adziono   na   to   zbyt   wielki   nacisk; 
tymczasem sam szef sztabu generalnego upominaďż˝ go, aby siďż˝ z niczym nie zdradziďż˝ 
nawet wobec najbliďż˝szych. Grassa ďż˝wierzbiďż˝ jďż˝zyk, ale nie ďż˝miaďż˝ wyjawiaďż˝ 
szczeg��w i celu swej misji. Wspominaďż˝ tylko ogďż˝lnikowo o zadaniu, jakie ma do 
speďż˝nienia, zaopatrujďż˝c je w wielkďż˝ ilo�� patetycznych przymiotnikďż˝w. Skutek 
tego byďż˝ taki, ďż˝e zaczďż˝to uwaďż˝aďż˝ go za nudnego blagiera. Teraz zaďż˝...

background image

Nie, nie mďż˝gďż˝ o tym myďż˝leďż˝ spokojnie.
Od   chwili   startu,   ktďż˝ry   nastďż˝piďż˝   przy   jasnym   ďż˝wietle   ksiďż˝yca   jedynie   z 

pomocďż˝ ludzi stanowiďż˝cych sta�� obsďż˝ugďż˝ lotniska, oczekiwaďż˝, ďż˝e coďż˝ 
siďż˝ przecieďż˝ stanie, co zmusi sterowiec do powrotu. Wbrew tym przewidywaniom lot z 
Jamboli odbywaďż˝ siďż˝ pomyďż˝lnie przy zupeďż˝nej ciszy.

L-59   skierowaďż˝   siďż˝   wprost   na   poďż˝udnie,   przeleciaďż˝   nad   Adrianopolem   i 

wykrďż˝ciwszy o 45ďż˝ na wschďż˝d min�� port Rodosto.

Eckholt prowadziďż˝ go stďż˝d, podobnie jak za pierwszym razem, przez morze Marmara, 

Pandemie i potem wzdďż˝uďż˝ linii kolejowej w kierunku Smyrny. Przeleciawszy nad Ak-
Hissar, gdzie przed kilku dniami omal nie ulegli katastrofie, skrďż˝ciďż˝ znďż˝w na wschďż˝d 
w obszernďż˝ dolinďż˝, min�� Alaszehr i o wschodzie sďż˝oďż˝ca znalazďż˝ siďż˝ nad 
rzekďż˝ Menderes.

Miďż˝dzy   grzbietami   gďż˝r   o  ostrych,   skalistych   szczytach   leďż˝aďż˝a   cienka  mgďż˝a 

wpeďż˝zajďż˝ca tu od morza. Sďż˝oďż˝ce, dziwnie blade i chďż˝odne, nie rumieniďż˝o nieba, 
tylko  rozjaďż˝niaďż˝o   je  jak  matowďż˝   szybďż˝.   Opar  w   dole   srebrzyďż˝   siďż˝   za  rufďż˝ 
balonu, ktďż˝ry pďż˝yn�� teraz kursem poďż˝udniowo-zachodnim. wprost ku zatoce Kos.

Pustynne, jaďż˝owe gďż˝ry ustďż˝piďż˝y miejsca uprawnym tarasom opadajďż˝cym coraz 

niďż˝ej ku wybrzeďż˝u. Pojawiďż˝y siďż˝ winnice i nawet palmy. Wreszcie koďż˝o godziny 
ďż˝smej wyjrzaďż˝ zza horyzontu ciemny b��kit morza.

Teraz zaczynaďż˝a siďż˝ najniebezpieczniejsza cz�� drogi. Eckholt nie wďż˝tpiďż˝, 

ďż˝e wszystkich cieďż˝nin i przej�� miďż˝dzy wyspami strzegďż˝ okrďż˝ty i posterunki 
alarmowe.   Co   do   pierwszych   powzi��   juďż˝   pewien   plan   dziaďż˝ania,   o   drugich   nie 
miaďż˝ jednak ďż˝adnych informacji i nie wiedziaďż˝, jak siďż˝ im wymkn��.

Jeszcze przed startem z Jamboli  rozwaďż˝aďż˝,  czy nie lepiej  przeďż˝lizn�� siďż˝ 

wďż˝rďż˝d   nich   nocďż˝,   ale   porzuciďż˝   tďż˝   myďż˝l,   poniewaďż˝   wďż˝wczas   sterowiec 
osiďż˝gn��by wybrzeďż˝e Afryki za dnia, a tego Eckholt pragn�� unikn�� ze 
wzglďż˝du   na   duďż˝e   prawdopodobieďż˝stwo   spotkania   samolotďż˝w   i   okrďż˝tďż˝w.   Nie 
mďż˝gďż˝  teďż˝ zbyt dďż˝ugo czekaďż˝ nad morzem,  z dala od lďż˝du,  na zapadniďż˝cie 
zmroku. Ostatecznie wiďż˝c postanowiďż˝ zdaďż˝ siďż˝ na los szczďż˝cia, przypuszczajďż˝c, 
ďż˝e   nieprzyjaciel   nie   zdoďż˝aďż˝   obsadziďż˝   wszystkich   wysp   i   nie   rozporzďż˝dzaďż˝ 
dostatecznďż˝ iloďż˝ciďż˝ okrďż˝tďż˝w, aby utworzyďż˝ nieprzerwany ďż˝aďż˝cuch straďż˝y 
na przestrzeni kilkuset mil morskich.

L-59   lecďż˝c   wzdďż˝uďż˝   zatoki   min��   wyspďż˝   Kos,   a   okoďż˝o   dziesiďż˝tej 

znalazďż˝ siďż˝ na poďż˝udniowy zachďż˝d od wyspy Safrana. Wďż˝wczas wďż˝aďż˝nie Knoll 
pierwszy   dostrzegďż˝   dymy   patrolujďż˝cych   torpedowcďż˝w.   Ich   dďż˝ugi   ďż˝aďż˝cuch 
posuwaďż˝ siďż˝  z wolna ku wschodowi,  aďż˝ po liniďż˝ horyzontu, a wďż˝aďż˝nie takie 
uszykowanie zdawaďż˝o siďż˝ sprzyjaďż˝ zamiarom Eckholta.

Podczas gdy radiotelegrafista sterowca zacz�� nadawaďż˝ zaszyfrowane sygnaďż˝y 

przeznaczone dla zdumionych dowďż˝dcďż˝w okrďż˝tďż˝w Jego Krďż˝lewskiej Moďż˝ci, L-59 
zatoczyďż˝ lekko wygiďż˝ty ďż˝uk i na peďż˝nym gazie rzuciďż˝ siďż˝ w kierunku Krety. 
Wkrďż˝tce   po   tym   okrďż˝ty   znikďż˝y   z   pola   widzenia,   a   sterowiec   zmieniďż˝   kurs   na 
poďż˝udniowy,   idďż˝c   najwiďż˝kszďż˝   prďż˝dkoďż˝ciďż˝   i   zniďż˝ajďż˝c   siďż˝   nieco,   aby 
jeszcze jďż˝ powiďż˝kszyďż˝.

Massendorf z twarzďż˝ chlastanďż˝ wiatrem ďż˝aziďż˝ po wďż˝skich galeryjkach dokoďż˝a 

silnikďż˝w nasďż˝uchujďż˝c ich basowego warkotu. Eckholt ďż˝ďż˝daďż˝, aby wytrzymaďż˝y 
godzinďż˝   lub   nawet   nieco   wiďż˝cej   na   zwiďż˝kszonych   obrotach,   wiďż˝c   trzeba   byďż˝o 
regulowaďż˝ dodatkowe chďż˝odzenie wodďż˝ ze zbiornikďż˝w balastowych, aby nie zatarďż˝y 

background image

siďż˝ przy takim wysiďż˝ku.

Pierwszy oficer spoglďż˝daďż˝ na nie z dumďż˝ i obawďż˝ zarazem, jakby chciaďż˝ je 

zachďż˝ciďż˝ do wytrwania. Mogďż˝o siďż˝ zdawaďż˝, ďż˝e wszystkimi nerwami odczuwa 
spieszny  rytm  pracujďż˝cych   tďż˝okďż˝w;   ďż˝e  widzi,   jak  ďż˝lizgajďż˝   siďż˝   w  dďż˝  i   w 
gďż˝rďż˝ po gďż˝adkich ďż˝cianach cylindrďż˝w ociekajďż˝c ďż˝ďż˝tozielonym smarem i jak 
nurzajďż˝   korbowody   w   rozbeďż˝tanym   oleju   wewnďż˝trz   kartem;   ďż˝e   sďż˝yszy,   jak 
dokoďż˝a   dďż˝awic   w   gaďż˝nikach   szumi   ich   g��boki   oddech,   jak   wibruje   metal 
okrywajďż˝cy   rozpďż˝dzone   waďż˝y   korbowe,   zďż˝by   trybďż˝w,   klawisze   zaworďż˝w   i 
wszystkie   te  rozedrgane,   pulsujďż˝ce  ogniem  organy,  od ktďż˝rych  sprawnoďż˝ci  zaleďż˝y 
teraz powodzenie caďż˝ej wyprawy.

Liczyďż˝   na   ich   wytrzymaďż˝o��.   Ufaďż˝   im,   jak   zamiďż˝owany   jeďż˝dziec   ufa 

ulubionemu   koniowi.   Nie   potrzebowaďż˝   spoglďż˝daďż˝   na   manometry   i   zegary,   aby 
wiedzieďż˝ o natďż˝eniu ich pracy i o kaďż˝dej ich potrzebie. Umiaďż˝ natychmiast zapobiec 
nieprawidďż˝owoďż˝ciom i niedomaganiom, umiaďż˝ im dopomďż˝c i ulďż˝yďż˝, gdy tylko 
pojawiďż˝y siďż˝ oznaki ich zmďż˝czenia.

Mechanicy mďż˝wili, ďż˝e porucznik Massendorf kocha swe pi�� silnikďż˝w i ďż˝e 

dba o nie wiďż˝cej niďż˝ o wďż˝asne zdrowie.

Nie zawiďż˝dďż˝ siďż˝ na nich: L-59 lekko pochylony w dďż˝ leciaďż˝ z prďż˝dkoďż˝ciďż˝ 

stu czterech kilometrďż˝w na godzinďż˝, wysyďż˝ajďż˝c sygnaďż˝y radiowe, ktďż˝re w ciďż˝gu 
czterdziestu   piďż˝ciu   minut   paraliďż˝owaďż˝y   rozkazy   Dowďż˝dztwa   Floty 
�r�dziemnomorskiej.

Knoll odszyfrowywaďż˝ te rozkazy natychmiast po ich przejďż˝ciu i wraz z Eckholtem 

ukďż˝adaďż˝   wďż˝asne,   ktďż˝re   nastďż˝pnie   szďż˝y   w   przestrzeďż˝   i   dotarďż˝szy   do 
okrďż˝tďż˝w alianckich powodowaďż˝y coraz wiďż˝ksze zamieszanie.

Wreszcie na poďż˝udniu ukazaďż˝ siďż˝ g��boko siďż˝gajďż˝cy w morze przylďż˝dek 

Sideron, a za nim wyďż˝oniďż˝y siďż˝ szczyty gďż˝r, granatowe na tle b��kitu nieba.

Wďż˝wczas Eckholt kazaďż˝ nadaďż˝ depeszďż˝ datowanďż˝ z Rodos, ktďż˝ra ostatecznie 

utwierdziďż˝a pďż˝niej rudego kapitana w jego sďż˝usznych podejrzeniach, a wkrďż˝tce potem 
posterunek  obserwacyjny w Kato Zakro  zameldowaďż˝  o przelocie  zeppelina  w pobliďż˝u 
wschodniego brzegu Krety.

Gd tej chwili lot odbywaďż˝ siďż˝ bez ďż˝adnych wypadkďż˝w godnych uwagi. Okoďż˝o 

czwartej   po   poďż˝udniu   pilot   Feldbach   dostrzegďż˝   na   morzu   dwa   statki   transportowe 
eskortowane przez ma�� ��dďż˝ torpedowďż˝, ktďż˝rďż˝ poczďż˝tkowo wzi�� za 
wodnosamolot; omyďż˝ka jednak zaraz zostaďż˝a wyjaďż˝niona, a z lekkiego ďż˝cigacza albo 
wcale   nie   zauwaďż˝ono  balonu,   albo   teďż˝   komendant   jego  nie   czuďż˝  siďż˝   na  siďż˝ach 
rozpoczynaďż˝ walki. Pďż˝niej jeszcze dwukrotnie ukazywaďż˝y siďż˝ na horyzoncie dymy 
okrďż˝tďż˝w, a przed wieczorem  w odlegďż˝oďż˝ci  okoďż˝o czterdziestu mil morskich od 
pďż˝nocnego wybrzeďż˝a Afryki drogďż˝ balonu przeci�� elegancki jacht pod neutralnďż˝ 
flagďż˝.   Wreszcie   o   zmroku   ukazaďż˝o   siďż˝   kilka   kutrďż˝w   rybackich   i   jakiďż˝   kliper 
�aglowy.

Sďż˝oďż˝ce   zanurzyďż˝o   siďż˝   wolno   w   fioletowďż˝   wodďż˝,   ktďż˝ra   natychmiast 

rozpuďż˝ciďż˝a w sobie ciemnoczerwonďż˝ miedďż˝ jego tarczy i paďż˝aďż˝a jej ďż˝arem od 
linii horyzontu aďż˝ po grzbiety fal wďż˝drujďż˝cych powaďż˝nie pod gondolďż˝ sterowca. 
Daleki   brzeg   ciďż˝gn��   siďż˝   dďż˝ugim   wygiďż˝tym   pasmem   i   ton��   juďż˝   w 
zmroku,   ktďż˝ry   zalewaďż˝   dno   przestrzeni   od   wschodu,   napeďż˝niajďż˝c   je   cieniem 
urastajďż˝cym ku gďż˝rze. Tylko niebo byďż˝o jeszcze jasne; tak jasne, ďż˝e pierwsze gwiazdy, 
zakwitajďż˝ce w zenicie,  wydawaďż˝y siďż˝ dziwnym, nieprawdopodobnym zjawiskiem na 
jego bladym tle.

background image

Knoll,   patrzďż˝c   z   natďż˝eniem   na   czarnďż˝   smugďż˝   wybrzeďż˝a,   nie   zauwaďż˝yďż˝ 

zďż˝ego humoru Grassa i nie dosďż˝yszaďż˝ zapewne s��w Eckholta. W kaďż˝dym razie 
pomin�� milczeniem jego uwagďż˝, odnoszďż˝cďż˝ siďż˝ do drugiego oficera.

Silny,   ciepďż˝y   powiew,   wpadajďż˝cy   przez   na   pďż˝l   opuszczonďż˝   szybďż˝   gondoli, 

rozwiewaďż˝   mu  wďż˝osy   siwiejďż˝ce   juďż˝   na  skroniach.   Mruďż˝yďż˝   przed  nim   oczy  i 
patrzyďż˝.

Eckholt, stojďż˝c obok, podziwiaďż˝ ostry, nieco drapieďż˝ny, lecz piďż˝kny zarys jego 

profilu. Niezupeďż˝nie rozumiaďż˝ uczucia, jakich musiaďż˝ doďż˝wiadczaďż˝ ten czďż˝owiek.

Nie   wyglďż˝da   na   to,   ďż˝eby   siďż˝   cieszyďż˝   —   pomyďż˝laďż˝.   —   Afryka   — 

powiedziaďż˝ gďż˝oďż˝no. — Najtrudniejsza cz�� wyprawy jest juďż˝ za nami, doktorze.

— Za panem tak. Za mnďż˝ nie — odrzekďż˝ Knoll. — Afryka — powtďż˝rzyďż˝ po 

chwili.   —   Afryka!   —   uďż˝miechn��   siďż˝   i   w   gďż˝osie   jego   zadďż˝wiďż˝czaďż˝o 
wzruszenie. — Pan, komendancie, nie wie, jakie tajemne siďż˝y i ile namiďż˝tnoďż˝ci kryje w 
sobie ten lďż˝d.

— Tďż˝skniďż˝ pan za nim?
— To nie jest tďż˝sknota. Gdybym miaďż˝ uďż˝yďż˝ porďż˝wnania (a nie potrafiďż˝ tego 

wyjaďż˝niďż˝ inaczej), powiedziaďż˝bym, ďż˝e uczucie to podobne jest raczej do pragnienia; 
do mďż˝czďż˝cego pragnienia na suchym sďż˝onecznym skwarze, ktďż˝re moďż˝na ugasiďż˝ 
tylko przez powrďż˝t do tego kraju. Trudno wyraziďż˝, jak bardzo moďż˝na po��daďż˝ 
takiego powrotu. Choďż˝by siďż˝ wiedziaďż˝o, ďż˝e wraca siďż˝, aby zgin��. Choďż˝by 
siďż˝ wiedziaďż˝o, ďż˝e ďż˝rďż˝dďż˝o, z ktďż˝rego bďż˝dzie siďż˝ piďż˝, jest zatrute.

—   Nie   znam   Afryki   —   powiedziaďż˝   Eckholt.   —   Tylko   raz,   czy   moďż˝e   dwa   razy 

byďż˝em   w   Dar   es-Salaam,   skďż˝d   braliďż˝my   jakiďż˝   ďż˝adunek.   Ale   pan   wie:   my, 
marynarze,   poznajemy   wy��cznie   porty,   ktďż˝re   zresztďż˝   wszystkie   sďż˝   podobne. 
Chciaďż˝bym   sobie   wyobraziďż˝,   jak   tam   wyglďż˝da   wewnďż˝trz.   Czy   na   przykďż˝ad 
moďż˝na   bďż˝dzie   na   miejscu   wykorzystaďż˝   sterowiec   do   bezpoďż˝redniej   walki, 
przynajmniej w pierwszych dniach, dopďż˝ki nie straci siďż˝y noďż˝nej?

Knoll   nie   spuszczaďż˝   wzroku   z   coraz   bardziej   zacierajďż˝cych   siďż˝   ksztaďż˝tďż˝w 

brzegu.

— To moďż˝liwe — odrzekďż˝ po chwili, jakby teraz dopiero zdoďż˝aďż˝ oderwaďż˝ siďż˝ 

od poprzednich myďż˝li. — Tylko wďż˝tpiďż˝, czy znajdzie pan tam benzynďż˝.

—   Benzyny   bďż˝dziemy   mieli   jeszcze   na   kilkadziesiďż˝t   godzin,   sďż˝dzďż˝c   z 

dotychczasowego zuďż˝ycia. Chodzi mi o lotniska, o teren, o linie orientacyjne, o warunki 
miejscowe.

— Wybrzeďż˝e, ktďż˝re pan zresztďż˝ widziaďż˝ bďż˝dďż˝c w Dar es-Salaam, krajowcy 

nazywajďż˝   Mrima   —   zacz��   Knoll.   —   Jest   to   wďż˝ski   pas   nizinny   o   wilgotnym, 
niezdrowym klimacie. Sam brzeg stanowiďż˝ rafy koralowe do�� stromo opadajďż˝ce w 
morze i porosďż˝e bujnym lasem, zaroďż˝lami mangrowcďż˝w i palmami. Dalej na zachďż˝d 
ciďż˝gnďż˝ siďż˝ sawanny i stepy Serengeti i Wembere, ktďż˝re jednak w porze deszczďż˝w 
miejscami zamieniajďż˝ siďż˝ w bagna. Za nimi le�� kraje Usangu, Mahenge, Ufipa i Uha. 
Sďż˝   tam   pasma   gďż˝rskie   Uhehe,   Usam-bara,   Uluguru,   niezbyt   wysokie,   po   wiďż˝kszej 
czďż˝ci   pokryte   niedostďż˝pnďż˝   puszczďż˝.   Ale   sďż˝   takďż˝e   okolice   uprawne,   bardzo 
ďż˝yzne,   gdzie   roďż˝nie   baweďż˝na,   kawa,   ryďż˝,   trzcina   cukrowa   i   kukurydza.   Tam 
rďż˝wnieďż˝ zaczynajďż˝ siďż˝ rzeki wysychajďż˝ce w porze suchej. Te, ktďż˝re pďż˝ynďż˝ 
przez caďż˝y rok, sďż˝ spďż˝awne tylko na krďż˝tkich odcinkach, bo liczne progi i uskoki 
uniemoďż˝liwiajďż˝ peďż˝nďż˝ ďż˝eglugďż˝. Za to inne w okresie deszczďż˝w rozlewajďż˝ 
siďż˝ w bagna i trzďż˝sawiska. Wreszcie najdalej na zachďż˝d, na pograniczu Konga i Rodezji, 

background image

ciďż˝gnie siďż˝ rozlegďż˝y pagďż˝rkowaty kraj stepowy opadajďż˝cy ku Wielkim Jeziorom. To 
krďż˝lestwo zwierzyny i dziďż˝ki swemu znacznemu wzniesieniu okolica wolna od muchy tse-
tse. Hodujďż˝ tam bydďż˝o, z wyjďż˝tkiem szczegďż˝lnie suchej pďż˝nocnej poďż˝aci, ktďż˝ra 
jest   niemal   pustyniďż˝.   Na   poďż˝udniu,   miďż˝dzy   jeziorami,   w   g��bokich   dolinach 
roďż˝nie dďż˝ungla i bagniste lasy, miejscami nie do przebycia. Drďż˝g wďż˝aďż˝ciwie nie ma. 
Jest wprawdzie linia kolejowa ďż˝ďż˝czďż˝ca Udďż˝idďż˝i nad Tanganikďż˝ z Dar es-Salaam, 
ale to wszystko. Poza tym sďż˝ ďż˝cieďż˝ki krajowcďż˝w i parďż˝set kilometrďż˝w ďż˝szos 
strategicznych",   ktďż˝re   juďż˝   dawno   zagarnďż˝a   puszcza.   Nie   wiem   dokďż˝adnie,   gdzie 
obecnie znajdujďż˝ siďż˝ nasze g��wne siďż˝y. Mďż˝wiďż˝em juďż˝ panu, ďż˝e ostatnio 
zostaliďż˝my zepchniďż˝ci na poďż˝udniowy wschďż˝d...

— Tak, tak — przerwaďż˝ Eckholt. — To przecieďż˝ ustalone: bďż˝dziemy ich szukali 

wedďż˝ug paďż˝skich wskazďż˝wek i zgodnie z planem, ktďż˝ry pan opracowaďż˝. Co do 
reszty...

— Co do reszty,  zorientuje siďż˝  pan  na miejscu.  Musimy  przelecieďż˝   nad  caďż˝ym 

terytorium, zanim dostaniemy siďż˝ nad Ruwumďż˝, gdzie spodziewam siďż˝ odnale�� 
nasz korpus. Bďż˝dďż˝ mďż˝gďż˝ panu opowiedzieďż˝ wszystko o kaďż˝dym zakďż˝tku tego 
kraju; nikt nie zna go lepiej ode mnie.

Umilkďż˝ i znďż˝w siďż˝ zamyďż˝liďż˝. Eckholt takďż˝e milczaďż˝.
Tymczasem ciemno�� wspiďż˝a siďż˝ jeszcze wyďż˝ej, ďż˝ar sďż˝oďż˝ca wypaliďż˝ 

siďż˝ do reszty na morzu, ktďż˝re teraz opadďż˝o w g��b i sczerniaďż˝o. Brzeg za to 
staďż˝ siďż˝ jaďż˝niejszy, jakby ďż˝wiat zostaďż˝ z wolna przeobraďż˝ony w fotograficzny 
negatyw na olbrzymiej kliszy.

Gwiazdy nabraďż˝y blasku, a po chwili pďż˝at ksiďż˝yca wysun�� siďż˝ na niebo 

jakby przez wďż˝skďż˝ szparďż˝ wďż˝rďż˝d gďż˝stego mroku.

Teraz   widaďż˝   byďż˝o   dokďż˝adnie   lďż˝d   obrzeďż˝ony   srebrnďż˝   koronkďż˝   piany. 

Wydawaďż˝   siďż˝   bezludny.   Pierzaste   gďż˝owy   palm   osadzone   na   zgiďż˝tych 
krďż˝gosďż˝upach rzucaďż˝y wydďż˝uďż˝one cienie. Pochylaďż˝y siďż˝ w rzadko rozsianych 
grupach,   jakby   zwierzajďż˝c   sobie   nawzajem   jakieďż˝   tajemnice.   Biaďż˝y   piasek   plaďż˝y 
koiďż˝   westchnienia   fal.   W   zaroďż˝lach   gubiďż˝y   siďż˝   zarysy   ďż˝agodnych   wydm   i 
pďż˝ytkich zatok — uedďż˝w.

— Dwie radiodepesze — zameldowaďż˝ mat Winter stajďż˝c za plecami Knolla.
—   Moďż˝e   pan   je   odszyfruje,   doktorze   —   powiedziaďż˝   Eckholt.   —   Szyfr   jest   w 

paďż˝skiej kajucie, zdaje siďż˝. Zajrzďż˝ tam do pana, jak tylko przyjdzie Massendorf.

Knoll wzi�� formularz od podoficera i odszedďż˝ do siebie. Komendant usiadďż˝ przy 

stoliku nawigacyjnym i w��czywszy ďż˝wiatďż˝o zacz�� wykreďż˝laďż˝ kurs na oazy 
Farafra.

L-59 pďż˝yn�� wci�� dalej na poďż˝udnie, lecz fatum, ktďż˝re go ďż˝cigaďż˝o od 

samego   poczďż˝tku,   dosiďż˝gďż˝o   juďż˝   jego   pokďż˝adu,   choďż˝   nikt   jeszcze   o   tym   nie 
wiedziaďż˝.

background image

7

Koďż˝o poďż˝udnia jednostajny widok pustyni, porosďż˝ej tylko tu i ďż˝wdzie ostrďż˝ 

trawďż˝ i krzakami tamaryszkďż˝w, zacz�� siďż˝ zmieniaďż˝.

Z poczďż˝tku rozlegďż˝a, szara rďż˝wnina przybraďż˝a odcieďż˝ zielonkawy, a nieco dalej, 

gdy sterowiec min�� dwudziesty trzeci rďż˝wnoleďż˝nik i wedďż˝ug obliczeďż˝ Grassa 
znalazďż˝   siďż˝   pod   trzydziestym   stopniem   dďż˝ugoďż˝ci   wschodniej,   mniej   wiďż˝cej   na 
wysokoďż˝ci Drugiej Katarakty, krajobraz juďż˝ wyraďż˝nie nabraďż˝ charakteru stepowego. 
Gdzieniegdzie   widaďż˝   byďż˝o   pasďż˝ce   siďż˝   stada   owiec   i   wielb��dďż˝w,   a   raz   w 
pobliďż˝u   ďż˝rďż˝dďż˝a   czy   teďż˝   na   pďż˝   tylko   wyschďż˝ego   uedu   podoficer   wachtowy 
dostrzegďż˝ ďż˝ďż˝te w czarne pasy namioty i postacie jeďż˝dďż˝cďż˝w na koniach.

Z ziemi buchaďż˝ ďż˝ar, ktďż˝rego nie ďż˝agodziďż˝ nawet pďż˝d lotu. Prostopadďż˝e 

promienie sďż˝oďż˝ca zdawaďż˝y siďż˝ przenikaďż˝ powlokďż˝ balonu i rozpďż˝omieniaďż˝ 
duszne powietrze w kabinach. Gaz rozprďż˝aďż˝ siďż˝ i uchodziďż˝ wszystkimi zaworami. 
Pomimo to L-59 nie traciďż˝ wysokoďż˝ci, lecz przeciwnie, wznosiďż˝ siďż˝ stale i o godzinie 
pierwszej osiďż˝gn�� tysiďż˝c dwieďż˝cie metrďż˝w.

Wďż˝wczas Knoll, ktďż˝ry od rana siedziaďż˝ w swojej kajucie, zobaczyďż˝ w oddali 

b��kitnďż˝, poďż˝yskliwďż˝ smugďż˝ rzeki wďż˝rďż˝d ďż˝ywej zielonoďż˝ci uprawnych 
pďż˝l i drzew otaczajďż˝cych ludzkie osiedla.

Nil — pomyďż˝laďż˝.
Nil. Znaczyďż˝o to, ďż˝e znďż˝w zbliďż˝ajďż˝ siďż˝ ku posterunkom brytyjskim.
Eckholt trzymaďż˝ siďż˝ ďż˝ciďż˝le trasy wyznaczonej wedďż˝ug wskazďż˝wek doktora 

jeszcze   w   Niemczech:   musieli   przeci��   Nil   dwukrotnie,   aby   dolecieďż˝   wprost   do 
pďż˝nocnego   kraďż˝ca   Jeziora   Rudolfa,   ktďż˝re   krajowcy   nazywajďż˝   Basso   Narok,   a 
stamtďż˝d przez kraj Masajďż˝w skierowaďż˝ siďż˝ bardziej na poďż˝udnie aďż˝ do Uha i 
brzegďż˝w Ruwumy.

Nie byďż˝o powodu, aby teraz zmieniaďż˝ tďż˝ trasďż˝. Przynajmniej nie byďż˝o takiego 

powodu, ktďż˝ry Knoll mďż˝gďż˝by podaďż˝, ďż˝eby usprawiedliwiďż˝ zmianďż˝. Nikt juďż˝ 
nie   mďż˝gďż˝   ich   tu   dosiďż˝gn��.   ďż˝cigaďż˝y   ich   tylko   nadal   depesze   alianckich 
dowďż˝dztw i sztabďż˝w, nader cenne jako ďż˝rďż˝dďż˝o informacji o ruchach i zamiarach 
oddzia��w nieprzyjaciela.

Cenne! Niewďż˝tpliwie — pomyďż˝laďż˝ Knoll z gorzkim szyderstwem.
Gdy   poprzedniego   dnia   wieczorem   odszyfrowaďż˝   dwa   komunikaty   nadane   przez 

radiostacje   angielskie   w   Suezie   i   Kairze,   pociemniaďż˝o   mu   w   oczach   jak   od   uderzenia 
obuchem. Przez dďż˝ugďż˝ chwilďż˝ siedziaďż˝ nieruchomo, niezdolny do ďż˝adnej myďż˝li, z 
pustkďż˝ w mďż˝zgu i lodowatym zimnem w sercu.

Byďż˝ tak zaskoczony, ďż˝e nawet nie uďż˝wiadamiaďż˝ sobie w szczegďż˝ach skutkďż˝w, 

jakie   ta   wiadomo��   pociďż˝gnie   za   sobďż˝.   Poj��   tylko,   ďż˝e   zdarzyďż˝a   siďż˝ 

background image

katastrofa, ktďż˝ra moďż˝e zburzyďż˝ wszystko, co przedsiďż˝wzi��; ďż˝e staďż˝o siďż˝ 
coďż˝   o   wiele   gorszego   niďż˝   poďż˝ar   sterowca,   coďż˝,   czego   nie   moďż˝na   w   ďż˝aden 
sposďż˝b   naprawiďż˝;   czemu   nie   sposďż˝b   zapobiec.   Coďż˝,   co   oznaczaďż˝o   juďż˝   nie 
poraďż˝kďż˝, lecz klďż˝skďż˝.

— Koniec — wyszeptaďż˝.
W tej chwili Eckholt zapukaďż˝ do drzwi i zapytaďż˝ o tre�� depesz. Jego spokojny 

gďż˝os wstrzďż˝sn�� doktorem jak prďż˝d elektryczny.

Knoll   poczuďż˝   nagie   niech��   do  tego   ďż˝oďż˝nierza,   ktďż˝ry,   wiedziaďż˝   o  tym 

doskonale,   nie   poďż˝wiďż˝ciďż˝by   ani   jednej   minuty   dalszego   lotu   bez   potrzeby,   nie 
zawahaďż˝by   siďż˝   ani   przez   sekundďż˝   wydajďż˝c   rozkaz   odwrotu,   aby   zachowaďż˝ 
sterowiec, jego zaďż˝ogďż˝ i cenny ďż˝adunek dla niemieckiej marynarki wojennej.

Gdyby nie byďż˝ taki bezwzglďż˝dny, zimny i twardy jak skaďż˝a, gdyby moďż˝na go 

byďż˝o pozyskaďż˝ dla innych, piďż˝kniejszych celďż˝w niďż˝ te, ktďż˝re sobie stawiaďż˝ jako 
oficer   wychowany  w   pruskiej   dyscyplinie   wojskowej,   to,   co  zaszďż˝o,   nie   miaďż˝oby   tak 
ostatecznego znaczenia. Knoll pomyďż˝laďż˝, ďż˝e byďż˝by zdolny zabiďż˝ go, jeďż˝liby to 
mogďż˝o zapobiec odwrotowi wyprawy, ale wiedziaďż˝, ďż˝e taki czyn nie zda siďż˝ na nic.

Opanowaďż˝   siďż˝   i   odpowiedziaďż˝   gďż˝osem   niemal   zupeďż˝nie   naturalnym,   ďż˝e 

depesze dotyczyďż˝y jakiegoďż˝ transportu ďż˝ywnoďż˝ci.

— Nic waďż˝nego? — zapytaďż˝ komendant.
— Nic, co mogďż˝oby nas dotyczyďż˝ — rzekďż˝ Knoll ziewajďż˝c.
Eckholt   nie   spojrzaďż˝   nawet   na   rozszyfrowanďż˝   depeszďż˝,   ktďż˝rej   doktor   nie 

zd��yďż˝ wsun�� miďż˝dzy inne papiery.

— Dobranoc! — powiedziaďż˝ zamykajďż˝c drzwi. Ale wrďż˝ciďż˝ jeszcze.
—   Moďż˝e   mi   pan   da   szyfr,   doktorze.   W   nocy   mogďż˝   nadej��   jakieďż˝ 

wiadomoďż˝ci. Nie chciaďż˝bym panu przeszkadzaďż˝.

Knoll zaci�� zďż˝by, ďż˝eby nie zakl��.
— Proszďż˝ — powiedziaďż˝ podajďż˝c zeszyty. — Jeďż˝eli zaszďż˝oby coďż˝ nowego, 

niech pan bďż˝dzie ďż˝askaw mnie obudziďż˝. Dobranoc!

Eckholt odszedďż˝ i dopiero wtedy Knoll zacz�� rozwaďż˝aďż˝, jakie skutki moďż˝e 

za sobďż˝ pociďż˝gn�� ukrycie prawdziwej  treďż˝ci depesz, ktďż˝re L-59 przej�� 
przypadkowo tego wieczora.

Nie ulegaďż˝o wďż˝tpliwoďż˝ci, ďż˝e niemiecki korpus we wschodniej Afryce zostaďż˝ 

ostatecznie   rozbity   i   skapitulowaďż˝   juďż˝   przed   kilku   dniami,   bowiem   musiaďż˝ 
upďż˝yn�� pewien czas, zanim ta wiadomo�� dotarďż˝a do najbliďż˝szej radiostacji. 
Stamtďż˝d   zapewne   przekazywano   jďż˝   sobie   drogďż˝   radiowďż˝,   aby   jak   najprďż˝dzej 
zawiadomiďż˝ sztaby europejskie.

To,   co   rozszyfrowaďż˝   Knoll,   dotyczyďż˝o   tylko   poďż˝rednio   zwyciďż˝stwa   wojsk 

brytyjskich i portugalskich i miaďż˝o wyraďż˝nie charakter informacji dodatkowej, wysďż˝anej 
juďż˝ w ďż˝lad za doniesieniem o zwyciďż˝stwie. Depesza skierowana byďż˝a mianowicie do 
Dowďż˝dztwa   Floty   z   ďż˝ďż˝daniem,   aby   wstrzymano   transport   wojska   i   broni   majďż˝cy 
odpďż˝yn��   do   Zanzibaru   celem   uzupeďż˝nienia   siďż˝   afrykaďż˝skich   korpusďż˝w 
alianckich.   Pomoc   ta,   jak   o   tym   donosiďż˝   szef   sztabu   brytyjskiego,   nie   bďż˝dzie   juďż˝ 
potrzebna,   poniewaďż˝   niemiecka   armia   kolonialna   przestaďż˝a   istnieďż˝   po   kapitulacji 
ostatniego oďż˝rodka oporu z Newali i wziďż˝ciu do niewoli resztek Czarnego Korpusu. W tym 
stanie rzeczy z punktu widzenia niemieckiej kwatery g��wnej ekspedycja sterowcowa do 
Afryki Wschodniej staďż˝a siďż˝ nieaktualna.

background image

Kampania byďż˝a przegrana i nie istniaďż˝a juďż˝ ďż˝adna siďż˝a zbrojna, dla ktďż˝rej 

odsiecz mogďż˝aby byďż˝ potrzebna. Jedynym zadaniem, ktďż˝re pozostaďż˝o do speďż˝nienia 
komendantowi i zaďż˝odze L-59, staďż˝ siďż˝ teraz odwrďż˝t i doprowadzenie sterowca wraz z 
jego ďż˝adunkiem do Niemiec.

Warto�� bojowa balonu, jego ogromny udďż˝wig i daleki zasiďż˝g stawiaďż˝y go w 

rzďż˝dzie   najlepszych   okrďż˝tďż˝w   powietrznych   marynarki   wojennej.   Mďż˝gďż˝   byďż˝   z 
powodzeniem uďż˝yty do wypraw bombowych  na Paryďż˝,  Londyn,  Bukareszt  lub  Rzym. 
Zapasy   lekďż˝w   i   materia��w   sanitarnych,   o   ktďż˝re   teraz   byďż˝o   coraz   trudniej, 
rďż˝wnieďż˝   stanowiďż˝y   powaďż˝nďż˝   pozycjďż˝   w   kraju   wycieďż˝czonym   wojnďż˝   i 
blokadďż˝.

Tak z pewnoďż˝ciďż˝ postawiono by kwestiďż˝ w Niemczech i lak myďż˝laďż˝by Eckholt, 

gdyby znaďż˝ prawdďż˝.

Knoll   zataiďż˝   jďż˝   niemal   instynktownie,   chcďż˝c   zyskaďż˝   na   czasie.   Zaraz   potem 

przyszďż˝o mu na myďż˝l, ďż˝e radiotelegrafista sterowca ďż˝ada chwila moďż˝e przej�� 
nowďż˝   depeszďż˝   majďż˝cďż˝   zwiďż˝zek   z   kapitulacjďż˝   w   Newali   i   ďż˝e   wďż˝wczas 
zawrďż˝cďż˝ juďż˝ nieodwoďż˝alnie, poniewaďż˝ rozszyfruje jďż˝ Eckholt.

Kilkakrotnie   zdawaďż˝o   mu   siďż˝,   ďż˝e   komendant   nadchodzi,   aby   go   o   tym 

zawiadomiďż˝. Zrywaďż˝ siďż˝ i nasďż˝uchiwaďż˝ pod drzwiami, po czym znďż˝w siadaďż˝ i 
gorďż˝czkowo szukaďż˝ w myďż˝li sposobu zapobieďż˝enia wypadkom, ktďż˝re zdoďż˝aďż˝ 
tylko opďż˝niďż˝.

Gdyby udaďż˝o siďż˝ zniszczyďż˝ szyfr albo tak zmieniďż˝ trasďż˝, aby uniemoďż˝liwiďż˝ 

odbiďż˝r dalszych wiadomoďż˝ci nadawanych przez stacje wojskowe o stosunkowo niewielkim 
zasiďż˝gu,   wďż˝wczas   pogrom   niemieckiego   korpusu   pozostaďż˝by   tajemnicďż˝   dla 
komendanta   i   zaďż˝ogi   L-59   aďż˝   do   osiďż˝gniďż˝cia   Newali.   Wtedy   nie   mogliby   juďż˝ 
wrďż˝ciďż˝: nie wystarczyďż˝oby zapewne benzyny.

Pomyďż˝laďż˝   o   benzynie:   czy   nie   udaďż˝oby   siďż˝   odkrďż˝ciďż˝   kranďż˝w   przy 

zbiornikach, tak aby nikt tego nie zauwaďż˝yďż˝, i zostawiďż˝ tylko tyle paliwa, ile go trzeba 
na przelot do Uha lub do Kenii?

Wtedy   zapewne   Eckholt   daďż˝by   siďż˝   przekonaďż˝,   ďż˝e   lepiej   wznieciďż˝   na 

wďż˝asnďż˝ rďż˝kďż˝ powstanie wďż˝rďż˝d szczepďż˝w Bantu (powstanie rďż˝wnie groďż˝ne 
dla   koalicji   jak   niegdyďż˝   pochďż˝d   Mahdiego   na   czele   wojujďż˝cego   islamu   przeciw 
Anglikom), niďż˝ lďż˝dowaďż˝ w posiadďż˝oďż˝ciach portugalskich czy francuskich po to, aby 
dostaďż˝ siďż˝ do niewoli.

Wierzyďż˝,   ďż˝e   zdoďż˝aďż˝by   teraz   rozpďż˝taďż˝   walkďż˝   o   wolno��   Czarnego 

Lďż˝du od pďż˝nocnego Sudanu aďż˝ po kraj Beczuanďż˝w

13

  na poďż˝udniu i od Somali po 

zachodnie   wybrzeďż˝a   Kamerunu   i   Angoli.   Miaďż˝   przyjaciďż˝   i   wpďż˝ywy   u 
chrzeďż˝cijaďż˝skich wďż˝adcďż˝w pďż˝podlegďż˝ych paďż˝stewek; wďż˝rďż˝d kacykďż˝w, 
cierpiďż˝cych jarzmo europejskich koncesji, miďż˝dzy politykami Ugandy i Konga; przede 
wszystkim zaďż˝ miďż˝dzy czarownikami niezliczonych kraalďż˝w

14

 w puszczach i stepach, na 

bagnach, w nie znanych nikomu zatokach rzek i wszďż˝dzie, dokďż˝d docieraďż˝y werble tam-
tamďż˝w znad  Jezior  powtarzane jak echo  przez  czarnych  kapďż˝anďż˝w  Makua,  Barotse, 
Owambo czy Baseke.

Czekano tam na niego. Wierzono mu. Gdyby zjawiďż˝ siďż˝ z nieba, uzbrojony i gotďż˝w 

13

 

K r a j   B e c z u a n ď ż ˝ w

 (wďż˝aďż˝c. 

C z u a n ď ż ˝ w

) — terytorium Botswany i pďż˝nocnej 

czďż˝ci Republiki Poďż˝udniowej Afryki, zamieszkaďż˝e przez szczep murzyďż˝ski nale��cy rďż˝wnieďż˝ 
do ludďż˝w Bantu.

14

 

K r a a 1

 — osada, osiedle.

background image

na wszystko, sama wie�� o tym, wie�� rozchodzďż˝ca siďż˝ z niezrozumia�� dla 
biaďż˝ych   szybkoďż˝ciďż˝   przez   nieprzebyte   przestrzenie   rďż˝wnikowej   Afryki,   mogďż˝a 
wstrzďż˝sn�� koloniami i protektoratami.

Nic nie staďż˝o teraz na przeszkodzie takiej akcji. Czarny Korpus ďż˝elaznego Generaďż˝a 

rdzewiaďż˝   w   niewoli;   skoďż˝czyďż˝y   siďż˝   obowiďż˝zki   solidarnoďż˝ci   z   niemieckďż˝ 
si�� zbrojnďż˝ w Afryce. Pozostaďż˝y wprawdzie Niemcy, ale powstanie Murzynďż˝w 
Bantu   przeciw   metropoliom   europejskim   nie   byďż˝o   sprzeczne   z   interesami   niemieckimi; 
przeciwnie, sprzyjaďż˝o im.

A jeďż˝li w Berlinie wybuchnie rewolucja... — myďż˝laďż˝ dalej. — Jeďż˝eli oni tam 

rzeczywiďż˝cie   dokonajďż˝   przewrotu   i   po��czďż˝   siďż˝   z   milionami   robotnikďż˝w 
francuskich,  rosyjskich, wďż˝oskich, czyďż˝ nie bďż˝dzie  to najlepszďż˝ sposobnoďż˝ciďż˝ 
wyzwolenia Afryki?...

— Dosyďż˝! — powiedziaďż˝ gďż˝oďż˝no, przecinajďż˝c tďż˝ falďż˝ przypuszczeďż˝ i 

spekulacji zbyt odlegďż˝ych od chwili bie��cej.

Wstaďż˝,   podszedďż˝   do  iluminatora  i   spojrzaďż˝   w  dďż˝.   Srebrna  noc leďż˝aďż˝a   na 

pustyni. Piaszczyste wydmy wolno ciďż˝gnďż˝y na spotkanie sterowca, ukazujďż˝c pďż˝owe 
grzbiety z jednej strony zalane ďż˝wiatďż˝em ksiďż˝yca, a z drugiej zanurzone w mroku. Jak 
okiem   siďż˝gn��   nie   byďż˝o   widaďż˝   nic   wiďż˝cej.   Olbrzymia,   pofaďż˝dowana 
pďż˝aszczyzna   ergu   ďż˝cieliďż˝a   siďż˝   w   nieskoďż˝czono��   pod   niebem   peďż˝nym 
wspaniaďż˝ych gwiazd.

Gdyby   udaďż˝o   siďż˝   zawďż˝adn��   szyfrem   bez   wzbudzenia   podejrzeďż˝   — 

myďż˝laďż˝   Knoll   —   mďż˝gďż˝bym   jeszcze   przez   jakiďż˝   czas   utrzymaďż˝   wszystko   w 
tajemnicy.

Wydaďż˝o   mu   siďż˝   to   stosunkowo   ďż˝atwe.   Nikt   przecieďż˝   nie   podejrzewaďż˝   go 

dotďż˝d. Postanowiďż˝  dziaďż˝aďż˝  natychmiast.  Otworzyďż˝ drzwi  i  wszedďż˝  do kabiny 
nawigacyjnej z twarzďż˝ spokojnďż˝ jak zwykle.

Przy koďż˝ach sterowych stali Feldbach i jeden z pilotďż˝w drugiej  kategorii.  Eckholt 

zdawaďż˝ siďż˝ drzemaďż˝ przy stole z mapami, lecz gdy Knoll postďż˝piďż˝ parďż˝ krokďż˝w 
ku niemu, podniďż˝sďż˝ gďż˝owďż˝.

— Nie ďż˝pi pan? — zapytaďż˝.
— Nie mogďż˝ usn�� — odpowiedziaďż˝ doktor. — Co nowego ?
— Nic. Za jakieďż˝ dwie godziny dolecimy do grupy oaz Farafra. Wiatr nam sprzyja.
— Czy nie byďż˝o depesz?
— Byďż˝a jedna.
— No i?... — nie mďż˝gďż˝ siďż˝ powstrzymaďż˝ od tego pytania.
Eckholt   spojrzaďż˝   na   niego   trochďż˝   zdziwiony.   Twarz   doktora   przez   chwilďż˝ 

wyraďż˝aďż˝a najwyďż˝sze napiďż˝cie. Potem miďż˝nie jej rozluďż˝niďż˝y siďż˝ nieco i oczy 
przysďż˝oniďż˝y siďż˝ powiekami.

— Nic waďż˝nego? — bďż˝kn�� zmieszany.
— Podawali dokďż˝adny czas — rzekďż˝ Eckholt. — Jest teraz dwadzieďż˝cia minut po 

pďż˝nocy. Powinien pan odpocz��, doktorze — dodaďż˝. — Kiepsko pan wyglďż˝da.

Knoll szukaďż˝ wzrokiem szyfru na stole nawigacyjnym. Nie byďż˝o go.
Nie wiedziaďż˝, jak zapytaďż˝ o zeszyt. Wahaďż˝ siďż˝.
  —   Nie   bďż˝dďż˝   spaďż˝   —  rzekďż˝   wreszcie   z   wysiďż˝kiem.   —   Chciaďż˝em   panu 

pomďż˝c. Mďż˝gďż˝bym odszyfrowywaďż˝ depesze...

background image

Eckholt   grzecznie   odmďż˝wiďż˝.   Da   sobie   radďż˝.   Zresztďż˝   Grass   wkrďż˝tce   go 

zast�pi.

— Moďż˝e by siďż˝ pan przeszedďż˝ po gďż˝rnej platformie — powiedziaďż˝ w koďż˝cu. 

— Trochďż˝ ruchu dobrze panu zrobi.

Knoll odszedďż˝ zawiedziony, ale postanowiďż˝ skorzystaďż˝ z tej rady, aby obejrzeďż˝ 

zbiorniki z benzynďż˝.

Przechodzďż˝c sďż˝abo oďż˝wietlonym korytarzem kilowym zajrzaďż˝ do pomieszczeďż˝ 

zaďż˝ogi.   Marynarze   spali   w   p��ciennych   hamakach.   Dyďż˝urny   podoficer   czytaďż˝ 
starďż˝   gazetďż˝   przy   stoliku   w   g��bi.   Gdy   doktor   wszedďż˝,   zameldowaďż˝   siďż˝ 
przepisowo, podajďż˝c stan ludzi.

Knoll wdaďż˝ siďż˝ z nim w rozmowďż˝.
Podoficer nazywaďż˝ siďż˝ Sachs. Bosman Sachs, strzelec  sterowcowy. Pochodziďż˝  z 

Berlina. Byďż˝ jeszcze mďż˝ody: rocznik 1897. Miaďż˝ ďż˝elazny Krzyďż˝ za odwagďż˝, ale 
nie cieszyďż˝ siďż˝ dobrďż˝ opiniďż˝.

Dlaczego? Rďż˝nie tam bywaďż˝o. Nieporozumienia ze starszymi podoficerami, jakieďż˝ 

drobne przekroczenia dyscypliny, dziewczďż˝ta, pan kapitan rozumie?

Czy nie wolaďż˝by wrďż˝ciďż˝ do Niemiec?
O, nie! Podobaďż˝a mu siďż˝ ta awantura. Od dawna chciaďż˝ wyrwaďż˝ siďż˝ w szeroki 

ďż˝wiat. W kraju byďż˝o okropnie: nudno, g��d...

— Tu przynajmniej futrujďż˝ nas porzďż˝dnie. ,
— A jak myďż˝lďż˝ inni? — zapytaďż˝ Knoll.
Sachs filuternie zmruďż˝yďż˝ oko.
— Pan kapitan pyta sďż˝uďż˝bowo?
— Dlaczego? — zdziwiďż˝ siďż˝ doktor.
—  Sďż˝uďż˝bowo musi   byďż˝  wszystko wedďż˝ug rozkazu  —  odrzekďż˝  bosman. — 

Pytano mnie juďż˝ nieraz, co myďż˝lďż˝ o tym i o owym. Jeďż˝eli mďż˝wiďż˝em szczerďż˝ 
prawdďż˝, trafiaďż˝em zwykle do paki. Niech pan kapitan zapyta Feldbacha albo Kohlenberga. 
Daune teďż˝ jest morowy chďż˝op i Schulman takďż˝e. Trzymamy razem.

—  Cďż˝   oni   myďż˝lďż˝   o  tej   wyprawie?   —  zapytaďż˝   znďż˝w   Knoll.   —  Mďż˝wimy 

naturalnie prywatnie — dodaďż˝ z uďż˝miechem.

— Wiem — powiedziaďż˝  Sachs z namysďż˝em. — Pan, panie kapitanie i  porucznik 

Massendorf traktujecie nas jak ludzi.

— No, a komendant? — podsun�� Knoll i poniewczasie ugryzďż˝ siďż˝ w jďż˝zyk, bo 

podoficer nagle zesztywniaďż˝ i spojrzaďż˝ na niego nieufnie.

— Oh, komendant jest bardzo dzielnym czďż˝owiekiem — rzekďż˝ i zamilkďż˝.
Nic wiďż˝cej siďż˝ od niego nie dowiem — pomyďż˝laďż˝ doktor, przeklinajďż˝c swďż˝ 

niezr�czno��.

Zabieraďż˝ siďż˝ juďż˝ do odejďż˝cia, gdy Sachs poprosiďż˝ go o papierosa.
— Palicie tu? — zdziwiďż˝ siďż˝ szczerze, siďż˝gajďż˝c do kieszeni.
— Tu nie — szepn�� bosman — ale na gďż˝rnej platformie moďż˝na. Porucznik 

Massendorf teďż˝ tam czasem pali, jeďż˝eli ktďż˝ry z nas ma sďż˝uďż˝bďż˝. To nie jest wcale 
niebezpieczne. Chodzi o to, ďż˝e gdyby pozwolono paliďż˝ na platformie, paliliby i tu. Dlatego 
zabroniono w ogďż˝le. Nie mamy tytoniu: rewidujďż˝.

Knoll miaďż˝ przy sobie papieroďż˝nicďż˝. Byďż˝o w niej tylko pi�� papierosďż˝w, 

background image

ale w bagaďż˝u posiadaďż˝ ich spory zapas, wiďż˝c daďż˝ Sachsowi wszystkie.

Czul jakiďż˝ niesmak po tej rozmowie, jakby dopuďż˝ciďż˝ siďż˝ czegoďż˝ haniebnego.
Przewraďż˝liwienie — pomyďż˝laďż˝ idďż˝c korytarzem — Dawniej nie miaďż˝em takich 

skrupu��w.

Przyszďż˝y mu na myďż˝l dawne historie: spiski, w ktďż˝rych braďż˝ udziaďż˝, intrygi, do 

ktďż˝rych   siďż˝   uciekaďż˝   dzier��c   w   swych   rďż˝kach   losy   czarnych   krďż˝lestw, 
nadajďż˝c   godnoďż˝ci   wodzďż˝w   i   kierujďż˝c   ich   politykďż˝.   Byďż˝   przecieďż˝ 
czďż˝owiekiem, z ktďż˝rym liczyli siďż˝ gubernatorowie i ktďż˝rego starali siďż˝ pozyskaďż˝ 
dyrektorzy wielkich koncesji. Uďż˝ywaďż˝ przeciw nim podstďż˝pďż˝w, posďż˝ugiwaďż˝ siďż˝ 
szpiegami i zdrajcami, nie doznajďż˝c bynajmniej wyrzutďż˝w sumienia.

Ale to nie byďż˝o to samo — pomyďż˝laďż˝.
Nie   zaleďż˝aďż˝   wďż˝wczas   od   nikogo.   Nie   byďż˝   zwiďż˝zany   ďż˝adnďż˝   umowďż˝ 

odbywszy kontraktowy okres sďż˝uďż˝by w koloniach i nie odnowiwszy kontraktu. Staďż˝ 
siďż˝ romantycznym awanturnikiem i przewaďż˝nie miewaďż˝ do czynienia z awanturnikami, 
co prawda poďż˝ledniejszego rodzaju.

Teraz  co krok  potykaďż˝ siďż˝  o swojďż˝ przynaleďż˝no�� do  biaďż˝ych,  choďż˝ 

dawniej   wzglďż˝d   na   kolor   skďż˝ry   nie   powstrzymaďż˝by   go   od   dziaďż˝ania   wedďż˝ug 
wďż˝asnych planďż˝w. A przecieďż˝ niektďż˝rzy biali w Europie niewiele rďż˝nili siďż˝ od 
biaďż˝ych w Afryce. Byli rďż˝wnie drapieďż˝ni i wyrachowani. Mďż˝gďż˝ sprzymierzaďż˝ 
siďż˝ z nimi na jakiďż˝ czas, jakkolwiek d��yďż˝ do czegoďż˝ zupeďż˝nie innego niďż˝ 
oni.

Przewrotna, faďż˝szywa moralno�� cywilizacji — pomyďż˝laďż˝. — ďż˝atwiej jďż˝ 

sobie przyswoiďż˝, niďż˝ jej siďż˝ pozbyďż˝.

Min�� pierwszďż˝ bateriďż˝ zbiornikďż˝w i obejrzaďż˝ siďż˝. Korytarz byďż˝ pusty. 

Podszedďż˝ do bariery i wychyliwszy siďż˝ poďż˝owďż˝ ciaďż˝a zajrzaďż˝ miďż˝dzy wielkie 
kadzie pomalowane czerwonďż˝ miniďż˝.

Ich krany spustowe byďż˝y zabezpieczone drutem i zaplombowane. Nie mďż˝gďż˝ ich 

stďż˝d dosiďż˝gn��, wiďż˝c zszedďż˝ po drabince pod bateriďż˝, stan�� na ostatnim 
stopniu, zerwaďż˝ najbliďż˝szďż˝ plombďż˝ i wyciďż˝gn�� drut.

Kurek zaworu opieraďż˝ siďż˝. Nie moďż˝na go byďż˝o poruszyďż˝, bo farba zaschniďż˝ta 

na gwincie trzymaďż˝a mocno.

Muszďż˝ pďż˝j�� po kleszcze — pomyďż˝laďż˝.
Wspi��   siďż˝   z   powrotem   na   gďż˝rďż˝   i   poszedďż˝   w   kierunku   tylnej   gondoli 

silnikowej, gdzie znajdowaďż˝ siďż˝ podrďż˝czny magazyn narzďż˝dzi.

U wejďż˝cia spotkaďż˝ siďż˝ z werkmistrzem.
— Czy jest tu porucznik Massendorf? — spytaďż˝, aby jakoďż˝ upozorowaďż˝ swďż˝ 

obecno��.

Heine cofn�� siďż˝ i przepuďż˝ciďż˝ go przed sobďż˝.
— Nie, nie ma — powiedziaďż˝.
Knoll udaďż˝, ďż˝e nie sďż˝yszy. Warkot silnika usprawiedliwiaďż˝ to w zupeďż˝noďż˝ci.
— Mďż˝wcie gďż˝oďż˝niej! — zawoďż˝aďż˝, pochylajďż˝c siďż˝ ku mechanikowi.
Jednoczeďż˝nie wzi�� kleszcze z podstawki i schowaďż˝ je do kieszeni.
Heine wrzasn�� ponuro, ďż˝e Massendorfa nie ma.
Czego on siďż˝ drze? — pomyďż˝laďż˝ Knoll. — Ach, prawda, pytaďż˝em o Massendorfa.

background image

— Dobrze — powiedziaďż˝ i wszedďż˝ na schodniďż˝. Werkmistrz patrzyďż˝ za nim nic 

nie   rozumiejďż˝c.   Potem   ze   zďż˝oďż˝ciďż˝   wzruszyďż˝   ramionami   i   rďż˝wnieďż˝ 
pod��yďż˝ na gďż˝rďż˝ do g��wnego korytarza.

Gdy doktor zatrzymaďż˝ siďż˝ nagle obok ďż˝rodkowej baterii, Heine omal na niego nie 

wpadďż˝.

Knoll, nie wiedzďż˝c ďż˝e werkmistrz idzie za nim, odskoczyďż˝ w bok i machinalnie 

siďż˝gn�� do pasa, gdzie niegdyďż˝ nosiďż˝ nďż˝ zarďż˝wno do obrony w nagďż˝ych 
wypadkach, jak do torowania sobie drogi w gďż˝szczach. Nie mďż˝gďż˝ siďż˝ odzwyczaiďż˝ 
od tego odruchu, tak bardzo dziwacznego tu, gdzie panowaďż˝ porzďż˝dek i ďż˝ad cywilizacji.

Heine przeraziďż˝ siďż˝ skokiem kapitana i wiďż˝cej jeszcze wyrazem jego twarzy. Nie 

mďż˝gďż˝ zrozumieďż˝, o co chodzi i co zamierza ten szaleniec w��czďż˝cy siďż˝ po nocy 
z   dziobu   na   rufďż˝   w   poszukiwaniu   pierwszego   oficera,   ktďż˝ry   dopiero   przed   dwiema 
godzinami   odbyďż˝   wachtďż˝   i   poszedďż˝   spaďż˝.   Dlaczego   wybucha   gniewem   lub   nagle 
skacze   w   bok   z   minďż˝   zabďż˝jcy   czy   wariata?   Dlaczego   przyglďż˝da   siďż˝   spokojnemu 
mechanikowi, jakby zobaczyďż˝ diabďż˝a?

Knoll natomiast wnet poj��, ďż˝e Heine bynajmniej go nie ďż˝ledzi i nic nie moďż˝e 

wiedzieďż˝ o jego zamiarach, jak to w pierwszej chwili przypuszczaďż˝.

Sytuacja   wydaďż˝a   mu  siďż˝  groteskowa.  Stali  naprzeciw   wybaďż˝uszywszy  na  siebie 

oczy; oficer podejrzliwie,  majster zaďż˝ zdumiony do najwyďż˝szego stopnia, z otwartymi 
ustami.

Uprzytomniwszy sobie ten obraz doktor rozeďż˝miaďż˝ siďż˝. — Nastraszyliďż˝cie mnie 

— powiedziaďż˝ do werkmistrza. — Chodzicie lekko jak duch.

Heine,   tďż˝py   we   wszystkim,   co   nie   dotyczyďż˝o   obsďż˝ugi   silnikďż˝w,   znďż˝w   nie 

zrozumiaďż˝, o co mu chodzi i jeszcze bardziej siďż˝ zdumiaďż˝. W koďż˝cu jednak widzďż˝c, 
ďż˝e Knoll odchodzi w kierunku trapu prowadzďż˝cego na gďż˝rnďż˝ platformďż˝, musiaďż˝ 
widocznie znale�� jakieďż˝ wytďż˝umaczenie dla jego dziwacznego zachowania siďż˝, bo 
spojrzawszy raz jeszcze za nim ruszyďż˝ w swojďż˝ stronďż˝.

Knoll   postanowiďż˝   choďż˝   na   chwilďż˝   pokazaďż˝   siďż˝   na   gďż˝rze.   Musiaďż˝ 

dziaďż˝aďż˝ ostroďż˝nie, aby unikn�� podejrzeďż˝.

Zatrzymawszy   siďż˝   w   poďż˝owie   schodni   na   maďż˝ym   pomoďż˝cie,   o   dziesi�� 

metrďż˝w nad poziomem korytarza, dostrzegďż˝ w dole powracajďż˝cego werkmistrza. Potem 
wspi�� siďż˝ wyďż˝ej i wreszcie stan�� na tylnej platformie obronnej.

Ukazanie siďż˝ jego nie wywarďż˝o ďż˝adnego wraďż˝enia na dyďż˝urnym obserwatorze. 

Podoficer zasalutowaďż˝ i wykrzyczawszy poprzez pďż˝d wiatru zwykďż˝e: ďż˝Na posterunku 
nic nowego nie zaszďż˝o!", odwrďż˝ciďż˝ siďż˝ znďż˝w twarzďż˝ w stronďż˝ rufy.

Ogromna sylweta balonu zdawaďż˝a siďż˝ tkwiďż˝ nieruchomo w powietrzu, omiatana 

rďż˝wnym jego nurtem. W gďż˝rze bďż˝yszczaďż˝y miliony gwiazd tak jasnych, ďż˝e niebo 
pomiďż˝dzy nimi byďż˝o jak zasnute pajďż˝czynďż˝ promieni. Ksiďż˝yc, wypukďż˝y niczym 
szala srebrnej wagi, opuszczaďż˝ siďż˝ nisko i siaďż˝ blaskiem po ziemi.

Warczaďż˝y   silniki,   platforma   drďż˝aďż˝a   podzwaniajďż˝c   karbowanym   pokďż˝adem, 

pogwizdywaďż˝   pďż˝d   wichru   w   stojakach   karabinďż˝w   maszynowych   i   targaďż˝   ich 
pokrowcami.

Knoll  z  rozkoszďż˝  wciďż˝gaďż˝  w  pďż˝uca chďż˝odne,  suche powietrze.   Z  ukďż˝adu 

gwiezdnych konstelacji poznaďż˝, ďż˝e sterowiec zwrďż˝cony jest ďż˝bem na poďż˝udnie, i ta 
ďż˝wiadomo�� sprawiďż˝a mu niejakďż˝ ulgďż˝ w rozterce. Cel z kaďż˝dďż˝ minutďż˝ 
stawaďż˝ siďż˝ bliďż˝szy, odwrďż˝t zaďż˝ trudniejszy i mniej prawdopodobny.

background image

Jeszcze dwie doby — pomyďż˝laďż˝. — Jeszcze choďż˝by trzydzieďż˝ci sze�� godzin. 

Potem juďż˝ nie bďż˝dzie moďż˝na zawrďż˝ciďż˝.

Staďż˝ tak jeszcze chwilďż˝ oparty o barierďż˝ platformy, po czym zacz�� powoli 

schodziďż˝ do wnďż˝trza balonu.

W   poďż˝owie   drogi   znďż˝w   siďż˝   zatrzymaďż˝,   aby   z   gďż˝ry   obj��   wzrokiem 

korytarz. Serce biďż˝o mu mocno.

Schodziďż˝ dalej, liczďż˝c szczeble. Byďż˝o ich razem czterdzieďż˝ci.
Rozejrzaďż˝ siďż˝. Nie byďż˝o nikogo. Szybko zsun�� siďż˝ w dďż˝, przebiegďż˝ 

kilkadziesiďż˝t krokďż˝w dzielďż˝cych go od ďż˝rodkowej grupy zbiornikďż˝w i opuďż˝ciďż˝ 
siďż˝ pod kil.

Chwyciďż˝ szczypcami oporny kurek, przekrďż˝ciďż˝.
Rura spustowa przechodziďż˝a przez maďż˝y otwďż˝r w powďż˝oce i wystawaďż˝a na 

zewnďż˝trz,   nie  mďż˝gďż˝  wiďż˝c  widzieďż˝,  jak cieknie  z  niej  benzyna.  Ale  kaďż˝dy ze 
zbiornikďż˝w zaopatrzony byďż˝ w zegar wskazujďż˝cy poziom paliwa.

Strzaďż˝kďż˝   zaczďż˝a   opadaďż˝,   minďż˝a   dwie   czy   trzy   podziaďż˝ki   i   zatrzymaďż˝a 

siďż˝. Coďż˝ zatamowaďż˝o odpďż˝yw.

.Prďż˝bowaďż˝   przestawiďż˝   kurek   inaczej.   Krďż˝ciďż˝   nim   w   rďż˝ne   strony,   ale 

bezskutecznie.

To samo powtďż˝rzyďż˝o siďż˝ z nastďż˝pnym zbiornikiem i jeszcze z dwoma innymi. 

Wtedy przypomniaďż˝ sobie, ďż˝e przed oprďż˝nieniem zbiornikďż˝w trzeba otworzyďż˝ ich 
gďż˝rne zawory powietrzne. Ale te zawory byďż˝y sterowane z gondoli nawigacyjnej, a ich 
krany znajdowaďż˝y siďż˝ w zamkniďż˝tej szafce, od ktďż˝rej klucz miaďż˝ tylko Massendorf.

*

*

Do   rana   nie   przejďż˝to   ďż˝adnej   depeszy.   Knoll   spďż˝dziďż˝   resztďż˝   nocy   miďż˝dzy 

kabinďż˝   radiotelegrafisty   a   stanowiskami   pilotďż˝w,   w��czďż˝c   siďż˝   po   gondoli 
nawigacyjnej   jak   niespokojny   cieďż˝   lub   stojďż˝c   u   burty   i   patrzďż˝c   w   przestrzeďż˝   za 
szybďż˝.

Tymczasem   L-59   min��   oazy   Farafra   rozrzucone   na   przestrzeni   prawie   trzech 

tysiďż˝cy   kilometrďż˝w   kwadratowych   i   przeleciaďż˝   nad   oazami   Dachel,   kilkakrotnie 
zmieniajďż˝c kurs w zaleďż˝noďż˝ci od kierunku wiatru.

O wschodzie sďż˝oďż˝ca radiotelegrafista odebraďż˝ kilka sygna��w, ktďż˝rych nie 

udaďż˝o siďż˝ odszyfrowaďż˝, po czym z Asuanu nadano dokďż˝adny czas.

Zaczďż˝o silnie rzucaďż˝ w nierďż˝wno nagrzanym powietrzu. Temperatura w ciďż˝gu 

pďż˝  godziny skoczyďż˝a  z oďż˝miu  stopni  na dwadzieďż˝cia   pi��.  Balon   szedďż˝  w 
gďż˝rďż˝ i traciďż˝ gaz. Silniki warczaďż˝y zmiennym rytmem: perliďż˝cie i dďż˝wiďż˝cznie, 
to znďż˝w chrapliwie, ostro jak gďż˝sto karbowany stalowy pilnik. Grzaďż˝y siďż˝.

background image

Massendorf   zmniejszyďż˝   ich   obroty   i   co   godzinďż˝   wy��czaďż˝   je   na   zmianďż˝ 

parami.

O dziewiďż˝tej tylny silnik stan�� na dobre. Przepaliďż˝y siďż˝ zawory. Mechanicy 

demontowali   rozrzďż˝d,   a   Heine   wďż˝ciekaďż˝   siďż˝   nie   mogďż˝c   znale��   swoich 
kleszczy, ktďż˝re w niewytďż˝umaczony sposďż˝b zniknďż˝y z podstawki do narzďż˝dzi w 
gondoli silnikowej.

Upaďż˝ wisiaďż˝ w powietrzu i owiewaďż˝ ster owiec suchym ďż˝arem, jak z paleniska. 

L-59   wlďż˝kďż˝   siďż˝   w   nim,   ciďż˝gnďż˝c   za   sobďż˝   cuchnďż˝cďż˝   smugďż˝   ďż˝le 
oczyszczonego   wodoru,   jak   zatrute   tchnienie   chorych   pďż˝uc.   Ludzie   w   ďż˝rodkowych 
pomieszczeniach   dostawali   mdďż˝oďż˝ci.   Nawet   na  gďż˝rnych   platformach   czuďż˝   byďż˝o 
przykry   zapach   wydzielajďż˝cy   siďż˝   z   powďż˝oki   na   caďż˝ej   powierzchni.   Tylko   kabina 
nawigacyjna byďż˝a od niego wolna.

Okoďż˝o godziny drugiej po poďż˝udniu przelecieli nad Nilem i znaleďż˝li siďż˝ po jego 

prawej   stronie.   Mijali   rozlegďż˝e   wsie   ciďż˝gnďż˝ce   siďż˝   z   pďż˝nocy   na   poďż˝udnie   i 
miasteczka skupione nad brzegami. Widaďż˝ byďż˝o rolnikďż˝w wybiegajďż˝cych na drogi i 
pola, tďż˝umy ludzi na placach, ďż˝eglujďż˝ce statki, barki i ďż˝odzie na rzece, karawany 
kupcďż˝w i podrďż˝nych. Wszyscy zadzierali gďż˝owy i pokazywali sobie sterowiec.

Zaďż˝oga cisnďż˝a siďż˝ do iluminatorďż˝w i na platformy, aby zobaczyďż˝ nieznany kraj 

kipiďż˝cy   ďż˝yciem   nawet   o   tej   upalnej   porze   dnia,   zielony   bujnďż˝   roďż˝linnoďż˝ciďż˝ 
wilgotnej doliny karmionej dwa razy do roku ďż˝yznym iďż˝em wylewďż˝w Nilu.

Eckholt zauwaďż˝yďż˝, ďż˝e podoficerowie z wolnych wacht nie odstďż˝pujďż˝ Knolla, 

ktďż˝ry rozmawia z nimi trochďż˝ zanadto poufale, jak mu siďż˝ wydaďż˝o. Sďż˝uchali go z 
widocznďż˝ sympatiďż˝, o coďż˝ go pytali, dyskutowali o czymďż˝, co budziďż˝o powszechne 
zainteresowanie.

Eckholt wiedziaďż˝, ďż˝e wszyscy lubili doktora; wiedziaďż˝ rďż˝wnieďż˝, ďż˝e okazywali 

mu zawsze szacunek i w sďż˝uďż˝bie zachowywali formy wojskowej dyscypliny wobec jego 
stopnia. To byďż˝o w porzďż˝dku; aďż˝ dotychczas nic nie mďż˝gďż˝ zarzuciďż˝ ani Knollowi, 
ani swoim podoficerom. Teraz uderzyďż˝a go nie tylko owa zbytnia poufaďż˝o��, lecz 
takďż˝e nagďż˝e milczenie, ktďż˝re zapanowaďż˝o, gdy siďż˝ zbliďż˝yďż˝.

Zdobywa sobie popularno�� — pomyďż˝laďż˝.
—   Proszďż˝   swobodnie   —   powiedziaďż˝   gďż˝oďż˝no,   gdy   wyprďż˝yli   siďż˝   na 

baczno��.

Ich spojrzenia powrďż˝ciďż˝y do osoby lekarza, ale milczenie trwaďż˝o. Nawet wďż˝wczas 

gdy ich min�� i zatrzymaďż˝ siďż˝ opodal, nikt nie przemďż˝wiďż˝ ani sďż˝owa.

Nie byďż˝oby w tym ostatecznie nic tak bardzo zastanawiajďż˝cego, gdyby nie chodziďż˝o 

o Knolla. Komendant nigdy nie szukaďż˝ osobistego kontaktu z zaďż˝ogďż˝ i wiedziaďż˝, ďż˝e 
ďż˝adnemu   z   podoficerďż˝w   nie   przyszďż˝oby   nawet   do   gďż˝owy   rozmawiaďż˝   z   nim 
prywatnie   na   tematy   nie   dotyczďż˝ce   spraw   sďż˝uďż˝bowych.   Jego   obecno��   nie 
sprzyjaďż˝a   teďż˝   rozmowom   prywatnym   pomiďż˝dzy   nimi:   milkli,   poniewaďż˝   tak 
nakazywaďż˝a dyscyplina.

Byďż˝a jednak pewna rďż˝nica pomiďż˝dzy ich stosunkiem do Knolla i na przykďż˝ad do 

Massendorfa, ktďż˝ry rďż˝wnieďż˝ cieszyďż˝ siďż˝ ich sympatiďż˝. A takďż˝e pomiďż˝dzy 
milczeniem,   jakie   zapadaďż˝o,   gdy   Eckholt   zastawaďż˝   ich   na  pogawďż˝dce   z   pierwszym 
oficerem, a milczeniem, ktďż˝re trwaďż˝o teraz.

Ba, chodziďż˝o wďż˝aďż˝nie o Knolla!
Massendorf byďż˝ dobroduszny. Byďż˝ im bliski zarďż˝wno przez koleje swego ďż˝ycia, 

background image

jak przez ďż˝rodowisko, w ktďż˝rym siďż˝ wychowaďż˝. Natomiast Knoll... Postďż˝powanie 
Knolla wydawaďż˝o siďż˝ Eckholtowi dziwne.

Na   co   mu   to   jest   potrzebne?   —  myďż˝laďż˝.   —  Do   czego   zmierza?   Co   to   za   nowa 

polityka?

Rzuciďż˝ nieufne spojrzenie na milczďż˝cďż˝ grupďż˝ i odszedďż˝, nie sformuďż˝owawszy 

ďż˝adnego domysďż˝u, ale z cieniem niejasnych podejrzeďż˝.

Wszystko,   co   dotyczyďż˝o   tego   niezwykďż˝ego   czďż˝owieka,   byďż˝o   niejasne   i 

tajemnicze.   Jego   osoba   budziďż˝a   sympatiďż˝,   w   niepojďż˝ty   sposďż˝b   zmieszanďż˝   z 
obawďż˝, ďż˝e prďż˝dzej czy pďż˝niej za jego sprawďż˝ stanie siďż˝ coďż˝, czemu nie bďż˝dzie 
moďż˝na sprzeciwiďż˝ siďż˝ i zapobiec.

To byďż˝o niepokojďż˝ce.
Eckholt zniecierpliwiony tymi myďż˝lami, ktďż˝re narzucaďż˝y mu siďż˝ coraz czďż˝ciej, 

szedďż˝ w kierunku gondoli nawigacyjnej, gdy doktor dogoniďż˝ go i zapytaďż˝, czy nie ma 
nowych wiadomoďż˝ci.

— Od paru godzin nasza radiostacja odbiera niezrozumiaďż˝e depesze.
— Czy mďż˝gďż˝bym je zobaczyďż˝? — zapytaďż˝ ďż˝ywo.
— Owszem. Ale niczego siďż˝ pan z nich nie dowie. Musieli zmieniďż˝ szyfr.
— Ach, sďż˝dzi pan, ďż˝e zmienili szyfr?! — Knoll aďż˝ przystan�� i chwyciďż˝ 

Eckholta za ramiďż˝.

— Zapewne. Ale mniejsza o to. I tak juďż˝ teraz nikt nie zdoďż˝a zawrďż˝ciďż˝ nas z drogi.
—   Jak   pan   powiedziaďż˝?   —   zapytaďż˝   Knoll.   —   Aleďż˝   tak,   naturalnie,   ma   pan 

zupeďż˝nďż˝ racjďż˝ — zaďż˝miaďż˝ siďż˝ krďż˝tko.

Eckholt spojrzaďż˝ na niego zdziwiony. Ten nieco ironiczny ďż˝miech wydaďż˝ mu siďż˝ 

zupeďż˝nie niezrozumiaďż˝y.

*

L-59 z kaďż˝dďż˝ godzinďż˝ zbliďż˝aďż˝ siďż˝ do celu. O zachodzie sďż˝oďż˝ca tylko 

tysiďż˝c siedemset kilometrďż˝w dzieliďż˝o go od pďż˝nocnej granicy Ugandy.

Przeleciaďż˝ powtďż˝rnie nad Nilem na wysokoďż˝ci Dongoli i pďż˝yn�� teraz nad 

stepami Sudanu wprost na poďż˝udnie, mijajďż˝c coraz rzadziej rozsiane oazy, wysychajďż˝ce 
ďż˝oďż˝yska rzek sezonowych, duary

15

 i stada bydďż˝a i owiec koczujďż˝cych Kababiszďż˝w.

Pochďż˝odniaďż˝o znacznie, ale dziďż˝ki pracy wszystkich piďż˝ciu silnikďż˝w i ubytkowi 

benzyny moďż˝na byďż˝o bez trudu utrzymaďż˝ balon na wysokoďż˝ci  okoďż˝o tysiďż˝ca 
metrďż˝w, nie uszczuplajďż˝c balastu. Od chwili startu minďż˝y niemal dwie doby. Wiďż˝cej 
niďż˝ poďż˝owa drogi zostaďż˝a przebyta.

Knoll   poďż˝oďż˝yďż˝   siďż˝   koďż˝o   dziewiďż˝tej   i   zmďż˝czony   denerwujďż˝cym 

czuwaniem poprzedniej nocy zasn�� natychmiast.

Obudziďż˝o go gwaďż˝towne koďż˝atanie do drzwi. To Grass dobijaďż˝ siďż˝ juďż˝ od 

dďż˝uďż˝szej chwili.

—   Co   siďż˝   staďż˝o?   —   zapytaďż˝   doktor   otwierajďż˝c.   Grass   promieniaďż˝.   Nie 

15

 

D u a r y

 — obozowiska lub prowizoryczne osiedla koczownikďż˝w.

background image

mďż˝gďż˝ ukryďż˝ zadowolenia.

— Wracamy — powiedziaďż˝. — Komendant wzywa pana kapitana.
Knoll milczaďż˝ patrzďż˝c na niego rozszerzonymi ďż˝renicami, jakby nie rozumiaďż˝.
—  Wracamy   —  powtďż˝rzyďż˝   drugi   oficer   przyglďż˝dajďż˝c   mu   siďż˝   ciekawie.   — 

Wracamy do Niemiec.

Doktor czul lodowatďż˝ obrďż˝cz zaciskajďż˝cďż˝ siďż˝ na sercu.
— Dlaczego? — zapytaďż˝.
— Nasz korpus kolonialny skapitulowaďż˝.
— Skďż˝d pan wie?
—   Zďż˝apaliďż˝my   angielskďż˝   depeszďż˝   z   Chartumu.   Niech   pan   zaraz   przyjdzie. 

Komendant czeka.

Cofn�� siďż˝ i zamkn�� drzwi. Knoll machinalnie spojrzaďż˝ na zegarek. Byďż˝a 

jedenasta przed pďż˝nocďż˝. Musieli siďż˝ znajdowaďż˝ gdzieďż˝ na zachďż˝d od Chartumu 
lub nieco dalej na poďż˝udnie. A moďż˝e lecieli juďż˝ z powrotem?

Przeraziďż˝ siďż˝. Szybko zapi�� mundur i wyszedďż˝.
W kabinie nawigacyjnej byli tylko dwaj podoficerowie piloci przy sterach. Spojrzaďż˝ na 

busolďż˝ i przekonaďż˝ siďż˝, ďż˝e wskazywaďż˝a kurs poďż˝udniowy.

— Gdzie komendant? — zapytaďż˝.
— U siebie, panie kapitanie. Oficerowie juďż˝ tam sďż˝. Ledwie mďż˝gďż˝ utrzymaďż˝ 

siďż˝ na nogach. Brakďż˝o mu oddechu. Zimny i gorďż˝cy pot wystďż˝powaďż˝ na caďż˝ym 
ciele.   Serce   biďż˝o   spiesznie,   to   znďż˝w   jakby   napotykajďż˝c   jak��   przeszkodďż˝ 
zatrzymywaďż˝o siďż˝ nagle. Zdawaďż˝o mu siďż˝, ďż˝e nie zdoďż˝a doj�� do kabiny 
komendanta. Z trudem dowlďż˝kďż˝ siďż˝ do niej, zapukaďż˝.

,,Wej��!" rozlegďż˝ siďż˝ gďż˝os Eckholta.
Trzy pary oczu spojrzaďż˝y na doktora. Ale on patrzyďż˝ tylko w twarz komandora.
Byďż˝a blada. Szczďż˝ki mocno zwarte. Wďż˝skie, zaciďż˝niďż˝te usta. Oczy badawcze, 

ostre, spokojne.

Nie ma co — pomyďż˝laďż˝. — Nie przekonam go.
— Tu jest ta depesza — powiedziaďż˝ Eckholt. — Niech pan przeczyta.
Knoll   pochyliďż˝   siďż˝   nad   stoďż˝em.   Czytaďż˝   wolno,   sďż˝owo   po   sďż˝owie.   Nagle 

przerwaďż˝.

— Skďż˝d pan to ma? — zapytaďż˝ chrapliwym szeptem.
— Z Chartumu. Przejďż˝te przed pďż˝godzinďż˝. Zacz�� raz jeszcze od poczďż˝tku. 

Skoďż˝czyďż˝ i czytaďż˝ znowu. Co w tym jest? — myďż˝laďż˝. — Co w tym jest?

Jego umysďż˝ pracowaďż˝ szybko. Zestawiaďż˝ fakty i daty. Obliczaďż˝.
—   Nie   pozostaje   nam   nic   innego   jak   tylko   odwrďż˝t   —   powiedziaďż˝   Eckholt 

stďż˝umionym gďż˝osem.

Zdanie padďż˝o w ciszďż˝ i utkwiďż˝o w niej bez echa.
Knoll zmarszczyďż˝ brwi. Nie mďż˝gďż˝ przecieďż˝ dopuďż˝ciďż˝ do tej ostatecznoďż˝ci.
Teraz? Gdy byli tak blisko? Gdy pokonali wszystkie przeszkody? Wďż˝aďż˝nie teraz?
Chwytaďż˝ rozpaczliwie pierzchajďż˝ce myďż˝li, jak czďż˝owiek, ktďż˝ry tonie, chwyta 

kurczowo pďż˝ywajďż˝ce ďż˝dďż˝bďż˝a sďż˝omy.

background image

Ratowaďż˝ wyprawďż˝! Za wszelkďż˝ cenďż˝ ratowaďż˝! Nie dopuďż˝ciďż˝ do tego, co 

juďż˝ prawie zostaďż˝o postanowione.

— Odwrďż˝t? Nie, to niemoďż˝liwe! — powiedziaďż˝ gďż˝oďż˝no. Eckholt zwrďż˝ciďż˝ 

ku   niemu   kamiennďż˝,   jak   z   granitu   wykutďż˝   twarz   i   spojrzaďż˝   zimnym,   pytajďż˝cym 
spojrzeniem.

— Wiďż˝c co?
Knoll juďż˝ ochďż˝on��. Ucisk w krtani zelďż˝aďż˝.
Musiaďż˝ znale�� i wyraziďż˝ tďż˝ rzecz, ktďż˝ra b��kaďż˝a siďż˝ gdzieďż˝ w 

jego   umyďż˝le   przy   odczytywaniu   depeszy.   Wiedziaďż˝,   ďż˝e   tylko   wďż˝wczas   zdoďż˝a 
pochwyciďż˝ szansďż˝ wygranej, jednďż˝ na sto. Musiaďż˝ argumentowaďż˝ realnie. Uczucia, 
ideaďż˝y, porywy zapaďż˝u nie mogďż˝y odgrywaďż˝ ďż˝adnej roli w dyskusji z Eckholtem. 
Rozumiaďż˝ to. Naleďż˝aďż˝o oprzeďż˝ siďż˝ o rozkazy i obowiďż˝zki. Naleďż˝aďż˝o braďż˝ 
pod uwagďż˝ tylko sprawďż˝ odsieczy dla korpusu wschodnioafrykaďż˝skiego. Wszystko inne 
chybiaďż˝oby celu.

Pytajďż˝cy   wzrok   komendanta   przygasďż˝   pod   ciďż˝ko   opuszczonymi   powiekami. 

Wďż˝rďż˝d   nieznoďż˝nego   milczenia   uparcie   podzwaniaďż˝y   piďż˝ra   i   o��wki   na 
podstawce   wstrzďż˝sanej   dreszczem,   ktďż˝ry   udzielaďż˝   siďż˝   caďż˝emu   sterowcowi   od 
pracujďż˝cych   silnikďż˝w.   Napiďż˝cie   tego   milczenia   potďż˝gowaďż˝o   siďż˝   z   kaďż˝dďż˝ 
chwilďż˝. Nie mogďż˝o to trwaďż˝ dďż˝uďż˝ej.

Knoll   zacz��   mďż˝wiďż˝,   zanim   jeszcze   jego   myďż˝l   przybraďż˝a   ksztaďż˝t 

skoďż˝czony i wyraďż˝ny. Spieszyďż˝ siďż˝. Sďż˝owa wyprzedzaďż˝y tďż˝ myďż˝l, ktďż˝ra 
gubiďż˝a   siďż˝   gdzieďż˝   ciďż˝gle.   Ale   odnajdywaďż˝   jďż˝   i   mďż˝wiďż˝   dalej,   z   trudem 
formuďż˝ujďż˝c zdania.

Muszďż˝ ich przekonaďż˝ — postanowiďż˝ z si�� rozpaczy.
Czuďż˝,   ďż˝e   siďż˝   nie   myli.   Przejrzaďż˝   sam   i   przypuszczaďż˝,   ďż˝e   potrafi   swďż˝ 

przenikliwoďż˝ciďż˝ olďż˝niďż˝ pozostaďż˝ych.

— Przed dwudziestu czterema godzinami odszyfrowaďż˝em sďż˝owo w sďż˝owo dwie 

takie  same depesze —  powiedziaďż˝.   — Jednďż˝ z Kairu,  drugďż˝  z Suezu.  Zaraz,  panie 
kapitanie — powstrzymaďż˝ gestem Eckholta — niech mi pan pozwoli dokoďż˝czyďż˝.

Kiedyďż˝ to byďż˝o? — myďż˝laďż˝ gorďż˝czkowo. — I co... Ach, tak — przypomniaďż˝ 

sobie.

—   Tak,   to   byďż˝y   te   dwie   depesze,   ktďż˝re   daďż˝   mi   pan   wczoraj   wieczorem   — 

mďż˝wiďż˝ dalej. — Powiedziaďż˝em panu wtedy, ďż˝e nie zawierajďż˝ nic waďż˝nego, i 
miaďż˝em racjďż˝, choďż˝ dopiero teraz mam na to dowďż˝d. Obie le�� w mojej kabinie. 
Moďż˝e pan sprawdziďż˝. Nadano je dwadzieďż˝cia cztery godziny temu do Dowďż˝dztwa 
Floty   ďż˝rďż˝dziemnomorskiej   rzekomo   w   celu   wstrzymania   zamierzonego   desantu   w 
Zanzibarze.

Zatrzymaďż˝ siďż˝, aby odetchn��.
Pancernik, pancernik aliancki — k��biďż˝o mu siďż˝ w gďż˝owie. — Mďż˝wiďż˝ 

dalej — pomyďż˝laďż˝. Trzeba mďż˝wiďż˝ dalej.

Nagle zrozumiaďż˝ wszystko i pďż˝onďż˝cym wzrokiem obj�� obecnych.
—   Pancernik,   ktďż˝ry   miaďż˝   ten   desant   wysadziďż˝,   w   ogďż˝le   nie   istnieje!   — 

powiedziaďż˝   dobitnie.   —   Nie   istniaďż˝   rďż˝wnieďż˝   zamiar   wykonania   desantu,   a 
wiadomo�� o kapitulacji w Newali jest faďż˝szywa.

Massendorf i Grass patrzyli na niego w osďż˝upieniu. Eckholt zadawaďż˝ sobie pytanie, 

czy   ten   czďż˝owiek   nie   oszalaďż˝   pod   wpďż˝ywem   nagďż˝ej   wiadomoďż˝ci,   ktďż˝ra 

background image

zniweczyďż˝a jego zamierzenia.

— Na czym opiera pan to przypuszczenie? — zapytaďż˝ spokojnie.
— Na tym, ďż˝e po raz trzeci przejmujemy depeszďż˝ tej samej treďż˝ci — odparďż˝ Knoll 

silďż˝c siďż˝ rďż˝wnieďż˝ na spokďż˝j, ktďż˝ry co chwila go opuszczaďż˝. — Niech pan nie 
myďż˝li, ďż˝e gadam dziecinne gďż˝upstwa, aby postawiďż˝ na swoim — mďż˝wiďż˝ dalej. — 
Moďż˝e pan poleciďż˝ porucznikowi Grassowi, aby przyniďż˝sďż˝ z mojej kajuty depesze. 
Le��   w   prawej   szufladzie   stoďż˝u.   Bďż˝dďż˝   operowaďż˝   faktami   —   podniďż˝sďż˝ 
znďż˝w gďż˝os. — Musicie je mieďż˝. Bďż˝dziecie je mieli, do pioruna!

Eckholt zawahaďż˝ siďż˝, ale ton doktora byďż˝ tak przekonywajďż˝cy, ďż˝e skin�� na 

Grassa, ktďż˝ry wyszedďż˝ i wrďż˝ciďż˝ po chwili niosďż˝c obie depesze i kartkďż˝ z ich 
odszyfrowanďż˝ treďż˝ciďż˝.

— Zgadza siďż˝ — powiedziaďż˝ komendant porďż˝wnawszy wszystkie trzy notatki. — 

Nie wchodzďż˝c w pobudki paďż˝skiego czynu, panie kapitanie, uprzedzam pana...

— Zaraz — przerwaďż˝ Knoll niecierpliwie. — Mniejsza o to, dlaczego zataiďż˝em tďż˝ 

wiadomo��.   Czy nie uderza  pana jedna rzecz:  depesze  z Kairu  i   z Suezu  wysďż˝ane 
byďż˝y   niewďż˝tpliwie   wczeďż˝niej   niďż˝   depesza   z   Chartumu.   I   przecieďż˝   musiaďż˝y 
i��   przez   Chartum.   Po  co  wiďż˝c   Chartum   powtarza   tďż˝  wiadomo��?   Dlaczego 
nadaje to samo, co przekazywaďż˝ juďż˝ wczoraj? Dlaczego czyni to wďż˝aďż˝nie wtedy, gdy 
przelatujemy w pobliďż˝u? Czy nie wydaje siďż˝ panom, ďż˝e ta depesza przeznaczona jest 
raczej dla nas niďż˝ dla Dowďż˝dztwa Floty?

Gestykulowaďż˝   ďż˝ywo.   Akcentowaďż˝   dobitnie   zdania.   Walczyďż˝   odwaďż˝nie,   z 

determinacjďż˝,   nie   prďż˝bujďż˝c   siďż˝   osďż˝aniaďż˝   lub   ukrywaďż˝   tego,   co   uczyniďż˝. 
Staraďż˝ siďż˝ wyjaďż˝niďż˝ fakty i kolejne wypadki, ktďż˝re z jego punktu widzenia byďż˝y 
aďż˝   nadto   przejrzyste.   Odsďż˝aniaďż˝   ich   wďż˝aďż˝ciwe   znaczenie:   ďż˝le,   naiwnie 
zamaskowany podstďż˝p.

—   Nad   Nilem   na   przestrzeni   paruset   kilometrďż˝w   widziano   sterowiec   lecďż˝cy   na 

poďż˝udnie.   Niewďż˝tpliwie   miejscowe   wďż˝adze   wojskowe   zostaďż˝y   zaalarmowane   i 
mogďż˝y przypuszczaďż˝, ďż˝e nie przejďż˝liďż˝my wczorajszych depesz z Kairu i Suezu. 
Dlatego Chartum powtďż˝rzyďż˝ raz jeszcze faďż˝szywďż˝ wiadomo��, ktďż˝ra miaďż˝a 
zawrďż˝ciďż˝ nas z drogi juďż˝ nad Dolnym Egiptem. Wiadomo�� zmyďż˝lonďż˝ przez 
Anglikďż˝w natychmiast potem, jak wymknďż˝liďż˝my siďż˝ ich okrďż˝tom. Musieli siďż˝ 
domyďż˝liďż˝, ďż˝e posiadamy ich szyfr, i wykorzystali to bardzo sprytnie, a teraz czekajďż˝ 
tylko   na   nasz   odwrďż˝t,   aby   za   jednym   zamachem   przeszkodziďż˝   odsieczy   w   Afryce   i 
zniszczyďż˝ sterowiec w drodze powrotnej do Europy.

Zapadďż˝o krďż˝tkie milczenie przerwane przez Massendorfa, ktďż˝ry zrobiďż˝ uwagďż˝, 

ďż˝e to brzmi prawdopodobnie.

Eckholt spojrzaďż˝ na niego przelotnie i pokrďż˝ciďż˝ gďż˝owďż˝.
— A jeďż˝eli tak nie jest? — rzuciďż˝ pytanie.
—   Dowďż˝dztwo   Floty   lub   radiostacja   w   Kairze   mogďż˝a   przecieďż˝   za��daďż˝ 

powtďż˝rzenia depeszy — odezwaďż˝ siďż˝ Grass.

Knoll   przygryzďż˝   wargi.   Szukaďż˝   argumentďż˝w   przekonywajďż˝cych.   Musiaďż˝ 

wygraďż˝ tďż˝ partiďż˝. Zwďż˝aszcza teraz, gdy byďż˝ pewien, ďż˝e ma sďż˝uszno��. 
Teraz zawrďż˝cenie z drogi wydaďż˝o mu siďż˝ potwornoďż˝ciďż˝. Gotďż˝w byďż˝ absolutnie 
na wszystko, aby do niej nie dopuďż˝ciďż˝.

— Dziďż˝ po poďż˝udniu mďż˝wiďż˝ mi pan, panie kapitanie — zacz�� powoli — 

ďż˝e nasza stacja odbiera depesze, ktďż˝rych nie moďż˝na odszyfrowaďż˝.

background image

— Tak, przejďż˝liďż˝my kilka takich depesz — potwierdziďż˝ Eckholt,
— Wiďż˝c musiaďż˝y one byďż˝ zaszyfrowane nowym szyfrem! — stwierdziďż˝ Knoll 

uderzajďż˝c   dďż˝oniďż˝  w  stďż˝.  —  To  zresztďż˝   zupeďż˝nie   zrozumiaďż˝e:   gdyby  nawet 
nieprzyjaciel nie odkryďż˝ wczeďż˝niej, ďż˝e jego szyfr jest w naszym posiadaniu, to ďż˝atwo 
mďż˝gďż˝ siďż˝ tego domyďż˝leďż˝ ze sposobu, w jaki wymknďż˝liďż˝my siďż˝ okrďż˝tom. 
Nie wiem, ile czasu wymaga zmiana szyfru, zwďż˝aszcza na takďż˝ odlegďż˝o��,  ale 
widocznie wystarcza na to kilkadziesiďż˝t godzin. Tak czy inaczej mamy dowody, ďż˝e dziďż˝ 
od poďż˝udnia obowiďż˝zuje nowy szyfr. I nagle po szeregu depesz nie do odszyfrowania 
przejmujemy   o   jedenastej   wieczorem   jednďż˝   jedynďż˝,   ktďż˝ra   daje   siďż˝   ďż˝atwo 
odczytaďż˝.   Otrzymujemy   jďż˝   w   chwili,   kiedy   nieprzyjaciel   przewiduje,   ďż˝e   jesteďż˝my 
najbliďż˝ej jego radiostacji. Dlaczego?

Spojrzaďż˝ po wszystkich trzech oficerach.
Eckholt siedziaďż˝ pochylony nad depeszami, zmarszczywszy brwi. Massendorf zdawaďż˝ 

siďż˝   waďż˝yďż˝   prawdopodobieďż˝stwo   tego   dowodzenia.   Grass   ziewaďż˝,   widocznie 
znudzony i roztargniony, niezupeďż˝nie rozumiejďż˝c, o co chodzi.

Za   cienkďż˝   ďż˝cianďż˝   kajuty   poďż˝wistywaďż˝   pďż˝d.   Mruczaďż˝y   silniki.   Ktoďż˝ 

przeszedďż˝   obok   zamkniďż˝tych   drzwi   i   szybko   wbiegďż˝   po   schodni,   po   czym   przez 
chwilďż˝ sďż˝ychaďż˝ byďż˝o oddalajďż˝ce siďż˝ kroki w g��wnej galerii nad kilem.

— Widocznie — mďż˝wiďż˝ Knoll dalej — nieprzyjacielowi zaleďż˝y na tym, abyďż˝my 

zawrďż˝cili. Co za tym idzie, klďż˝ska w Newali jest wymysďż˝em angielskiego sztabu. Gdyby 
istotnie niemiecki korpus w Afryce przestaďż˝ istnieďż˝, raczej starano by siďż˝ to zataiďż˝ 
przed nami, aby nas wzi�� goďż˝ymi rďż˝kami tam na miejscu, wďż˝wczas, kiedy nasz 
zapas benzyny byďż˝by tak maďż˝y, ďż˝e juďż˝ nie moglibyďż˝my wrďż˝ciďż˝.

— To moďż˝liwe — powiedziaďż˝ Eckholt. — Moďż˝liwe i nawet wcale logiczne, ale 

niepewne. Po pierwsze, zmiana szyfru. To tak prďż˝dko nie idzie. W Chartumie mogďż˝ nie 
mieďż˝ nowego szyfru i po prostu dlatego uďż˝ywajďż˝ starego. Mogďż˝ nie wiedzieďż˝ nawet 
o celu naszego lotu. Po wtďż˝re, wiadomo�� nadana przez Kair czy Suez niekoniecznie 
musiaďż˝a teďż˝ dotrzeďż˝ via Chartum, a obecnie, skoro Chartum otrzymaďż˝ jďż˝ innďż˝ 
drogďż˝, nadaje dalej, jak to jest jego obowiďż˝zkiem. Po trzecie, kierunek naszego lotu nad 
Nilem bynajmniej nie wskazywaďż˝, ďż˝e bďż˝dziemy tak blisko Chartumu akurat o tej porze. 
Niech   pan   pamiďż˝ta,   ďż˝e   od   kilku   godzin   lecimy   w   ciemnoďż˝ci,   bez   ďż˝wiateďż˝ 
pozycyjnych i ďż˝e jest maďż˝o prawdopodobne, aby nas mďż˝gďż˝ ktoďż˝ ďż˝ledziďż˝. Pan 
opiera swoje podejrzenia na domysďż˝ach. A jeďż˝eli one sďż˝ b��dne? Czy moďż˝e pan 
wzi��   odpowiedzialno��   za   to,   co   siďż˝   stanie,   jeďż˝li   w   Newali   bďż˝dďż˝   nas 
oczekiwali Anglicy i Portugalczycy zamiast Niemcďż˝w?

— Mogďż˝ — rzekďż˝ Knoll bez wahania.
—  Ja   nie.   Nie   mam   upowaďż˝nienia   (i  pan   rďż˝wnieďż˝   go   nie  ma)   do   wszczynania 

jakiejkolwiek   samodzielnej   akcji   w   Afryce   Wschodniej.   Uwaďż˝am   natomiast,   ďż˝e   mam 
dostateczne powody, by zawrďż˝ciďż˝, choďż˝by w przyszďż˝oďż˝ci okazaďż˝o siďż˝, ďż˝e 
paďż˝skie hipotezy byďż˝y sďż˝uszne.

— Cofa siďż˝ pan bez walki — rzuciďż˝ Knoll. — Ucieka pan!
— Moje postďż˝powanie osďż˝dzďż˝ wďż˝adze w Berlinie — odpowiedziaďż˝ Eckholt 

bardzo   blady,   ale   nie   tracďż˝c   panowania   nad   sobďż˝.   —   To   wszystko,   co   chciaďż˝em 
wyja�ni�. Teraz...

— Jeszcze nie — przerwaďż˝ Knoll gwaďż˝townie. — Jak to: zawrďż˝ciďż˝ teraz? Tu pana 

tchďż˝rz obleciaďż˝? Tu, o kilka tysiďż˝cy kilometrďż˝w od Berlina, w chwili kiedy wa�� 
siďż˝   losy   poďż˝owy   Czarnego   Lďż˝du,   pan,   komendant   L-59,   cofa   siďż˝?   Dla   jakichďż˝ 

background image

gďż˝upich   formalnych   skrupu��w   niewartych   spluniďż˝cia?   To   podďż˝o��!   — 
krzykn��. — Rozumie pan: podďż˝o��! Zdrada!

Dyszaďż˝  ciďż˝ko  i nacieraďż˝   na  Eckholta,  ktďż˝ry  nie spuszczaďż˝  z niego  wzroku, 

siedzďż˝c nieruchomo na swoim miejscu.

Grass zdumiony i przeraďż˝ony tym wybuchem staďż˝ opodal z otwartymi ustami jak 

oniemiaďż˝y. Massendorf patrzyďż˝ na Knolla ze wspďż˝czuciem, nie wychodzďż˝c zresztďż˝ 
ze swej roli biernego ďż˝wiadka wydarzeďż˝.  Eckholt milczaďż˝ w swej kamiennej masce 
spokoju. Bladďż˝ tylko coraz bardziej, a kďż˝ciki jego wďż˝skich sinych warg opadďż˝y w 
dďż˝.

Knoll, miotany rozpaczďż˝, nie panowaďż˝ juďż˝ nad sobďż˝.
— Jesteďż˝cie bandďż˝ tchďż˝rzďż˝w — powiedziaďż˝ z obrzydzeniem. — Wasze frazesy, 

wasze   wyďż˝wiechtane   haseďż˝ka,   wasze:   ojczyzna,   bohaterstwo,   patriotyzm,   wszystko   to 
ďż˝miecie,   ktďż˝re   rozwiewa   pierwsze   ryzyko.   Ryzyko   warte   ofiar.   Ryzyko   dla   idei,   dla 
wielkoďż˝ci, ktďż˝ra nie mieďż˝ci siďż˝ w waszych ucywilizowanych europejskich duszach, nie 
przenika   do   waszych   mďż˝zgďż˝w   przywykďż˝ych   do   wyrachowania,   do   groszowych 
interesďż˝w,   do   smrodu   waszej   biurokracji   nazywanej   przez   was   szumnie   kulturďż˝.   Nie 
potraficie   zdobyďż˝   siďż˝   na   nic,   co   wybiega   poza   ramy   waszej   dyscypliny   i   waszych 
regulaminďż˝w stworzonych przez tďż˝pych kupczykďż˝w, ktďż˝rzy chlejďż˝ piwo i ďż˝rďż˝ 
wieprzowinďż˝ z kartoflami. Bo to jest zbyt ďż˝miaďż˝e, zbyt samodzielne dla was, bo jest 
�niemoralne"!

Twarz   jego   byďż˝a   straszna.   Dzika   namiďż˝tno��   gďż˝osu,   w   ktďż˝rym   rozpacz 

mieszaďż˝a   siďż˝   z   bďż˝lem   i   pogardďż˝,   przenikaďż˝a   do   g��bi,   paliďż˝a   wstydem, 
smagaďż˝a zniewagďż˝.

— Miaďż˝ pan ratowaďż˝ niemiecki korpus od zguby — zwrďż˝ciďż˝ siďż˝ znďż˝w do 

Eckholta. — To byďż˝ paďż˝ski cel; wielki wedďż˝ug waszych poj��, szlachetny. Jakďż˝e 
oďż˝mieli siďż˝ pan spojrzeďż˝ teraz komukolwiek w oczy, gdy pozostawi pan tych ludzi na 
ďż˝asce losu? Wbrew wszelkim dowodom, ďż˝e walczďż˝. Wbrew logice. Wbrew pewnoďż˝ci, 
ďż˝e   jeszcze   moďż˝na   im   pomďż˝c.   Pan,   zwykďż˝y   oficer,   jakich   jest   tysiďż˝ce,   moďż˝e 
zdobyďż˝   nieďż˝miertelno��.   Ma   pan   okazjďż˝,   ktďż˝ra   zapewne   nigdy   wiďż˝cej   nie 
powtďż˝rzy siďż˝ w historii ďż˝wiata: moďż˝e pan przy mojej pomocy podbiďż˝ pďż˝l Afryki, 
stworzyďż˝ nowďż˝ potďż˝gďż˝. I cofa siďż˝ pan, bo nie ma pan upowaďż˝nienia... Czy pan jest 
ďż˝lepy? Nie ma pan prawa wracaďż˝; nawet ze swego ciasnego punktu widzenia nie ma pan 
prawa. Osiem tysiďż˝cy ludzi czeka na odsiecz, ginie braku lekarstw, umiera od febry, a pan 
boi siďż˝ poďż˝wiďż˝ciďż˝ tych kilkunastu dla uratowania tamtych?!

Mďż˝wiďż˝   bezďż˝adnie,   gorďż˝czkowo,   namiďż˝tnie,   z   gniewem,   to   znďż˝w   z 

g��bokim smutkiem. Lďż˝yďż˝, rozkazywaďż˝ i zniďż˝aďż˝ siďż˝ do proďż˝by. Widaďż˝ 
byďż˝o, ďż˝e walczy rozpaczliwie o swojďż˝ ideďż˝, choďż˝ ďż˝ďż˝czyďż˝ z niďż˝ sprawďż˝ 
niemieckiego   korpusu.   Mieszaďż˝   argumenty   przeznaczone   wy��cznie   dla 
umysďż˝owoďż˝ci tych niemieckich oficerďż˝w ze zdaniami, ktďż˝re mimo woli cisnďż˝y mu 
siďż˝ na usta, dyktowane jego wďż˝asnďż˝ racjďż˝, chociaďż˝ nie mogďż˝a mieďż˝ wpďż˝ywu 
na ich decyzjďż˝.

Odkrywaďż˝   im   swe   plany,   ukazywaďż˝   im   dalekie,   lecz   jakďż˝e   wspaniaďż˝e 

perspektywy.   Zmagaďż˝   siďż˝   z   uporem   Eckholta,   zdobywaďż˝   siďż˝   z   ogromnym 
wysiďż˝kiem na spokďż˝j i znďż˝w go traciďż˝ miotany rozpaczďż˝.

Walczyďż˝   do   upadďż˝ego   i   mimo   wszystko   czuďż˝,   ďż˝e   przegrywa.   Natrafiaďż˝   na 

coďż˝, czego nie umiaďż˝ pokonaďż˝. Traciďż˝ siďż˝y na prďż˝no. Ton��.

Ostateczne,   krďż˝tkie   i   stanowcze   ďż˝Nie!"   Eckholta   przeciďż˝o   tďż˝   walkďż˝   i 

background image

pogr��yďż˝o go caďż˝kowicie. Zostaďż˝ pobity.

Wtedy zgasďż˝o w nim coďż˝, jak pďż˝omieďż˝ wypalonej lampy. Wolno odwrďż˝ciďż˝ 

siďż˝   i   ciďż˝ko   szedďż˝   ku   wyjďż˝ciu,   zgarbiony,   jakby   przeďż˝amany   w   krzyďż˝u. 
Przechodzďż˝c obok stoďż˝u, potrďż˝ciďż˝ Grassa i zatoczyďż˝ siďż˝.

Potem, macajďż˝c dokoďż˝a jak ďż˝lepiec, natrafiďż˝ na drzwi. Obejrzaďż˝ siďż˝ jeszcze.
Trzej   oficerowie   patrzyli   za   nim:   Eckholt   zamyďż˝lony   i   blady   jak   przedtem;   Grass 

wďż˝ciekďż˝y po obelgach, ktďż˝re usďż˝yszaďż˝, i wzburzony tym, ďż˝e nie zd��yďż˝ na 
nie zareagowaďż˝; Massendorf — ze wspďż˝czuciem, ďż˝alem i podziwem.

Knoll min�� prďż˝g, potknďż˝wszy siďż˝ lekko, i zamkn�� drzwi.
—   Naleďż˝aďż˝oby   go   pilnowaďż˝   —   zauwaďż˝yďż˝   Grass.   —   To   niebezpieczny 

cz�owiek.

— Niech pan to mnie pozostawi — powiedziaďż˝ Eckholt chďż˝odno. — Obejmie pan 

teraz swojďż˝ wachtďż˝ i weďż˝mie pan kurs 270 stopni aďż˝ do dalszych rozkazďż˝w. Moďż˝e 
pan   odej��.   Pan,   poruczniku   Massendorf,   zajmie   siďż˝   ďż˝cisďż˝ym   sprawdzeniem 
iloďż˝ci materia��w pďż˝dnych i balastu. Niech pan zwrďż˝ci szczegďż˝lnďż˝ uwagďż˝ na 
zachowanie siďż˝ zaďż˝ogi. Obawiam siďż˝... obawiam siďż˝, ďż˝e mogďż˝ zaj�� jakieďż˝ 
nieprzewidziane   wypadki.   Karno��   musi   byďż˝   utrzymana.   Pan   mnie   rozumie,   mam 
nadziejďż˝?

— Tak, panie kapitanie. Droga powrotna nie bďż˝dzie ďż˝atwa.
—  Trudniejsza   niďż˝   kaďż˝da  inna.   Ale   musimy  jďż˝   odbyďż˝.   Massendorf   oddaliďż˝ 

siďż˝.

Komendant zostaďż˝ sam. Ogarnďż˝y go wďż˝tpliwoďż˝ci. Jak wďż˝adze oceniďż˝ jego 

postďż˝powanie? Czy istotnie powody do odwrotu byďż˝y dostateczne? Czy przypuszczenia 
Knolla nie byďż˝y sďż˝uszne?

Odwrďż˝t.  To  sďż˝owo moďż˝e mieďż˝ rďż˝ne znaczenie dla ďż˝oďż˝nierza.  Czďż˝sto 

��czy siďż˝ z pojďż˝ciem przegranej. Czasem znaczy tyleďż˝ co klďż˝ska. Czasem pali 
wstydem. Czasem przynosi z sobďż˝ chwilowďż˝ ulgďż˝ po krwawym trudzie nie do zniesienia. 
Czasem zapowiada rychďż˝e przeciwnatarcie. Czasem oznacza tylko manewr. Prawie zawsze 
jednak jest nastďż˝pstwem bitwy. Zawsze poprzedza go prďż˝ba siďż˝, najwyďż˝sze napiďż˝cie 
woli zwyciďż˝stwa, wyďż˝adowanie nagromadzonej energii.

Odwrďż˝t sterowca L-59 miaďż˝ nastďż˝piďż˝, zanim doszďż˝o do bitwy. W poďż˝owie 

drogi. Nie dlatego, ďż˝e zaďż˝oga zostaďż˝a zwyciďż˝ona. Nie dlatego, ďż˝e nie mogďż˝a 
sprostaďż˝ zadaniu. I nie w tym celu, aby uderzyďż˝ ponownie.

Spďż˝nili siďż˝. Moďż˝e o miesiďż˝c, moďż˝e tylko o parďż˝ dni, moďż˝e tylko wskutek 

nieporozumienia, ktďż˝re skierowaďż˝o karabiny tureckich ďż˝oďż˝nierzy przeciw balonowi 
pod Ak-Hissar? A moďż˝e...

Eckholt raz jeszcze roztrzďż˝saďż˝ ca�� tďż˝ sprawďż˝ i nie mďż˝gďż˝ pozbyďż˝ siďż˝ 

niepewnoďż˝ci.   Myďż˝li   rozsadzaďż˝y   mu   czaszkďż˝   k��biďż˝c   siďż˝   w   mďż˝zgu, 
walczďż˝c o ukrytďż˝ prawdďż˝ i przeczďż˝c sobie nawzajem.

Wtedy zaczynaďż˝ na nowo. Porzďż˝dkowaďż˝ fakty i wnioski, rozpatrywaďż˝ je kolejno z 

wďż˝asnego   punktu   widzenia   i   z   punktu   widzenia   nieprzyjaciela,   skďż˝aniaďż˝   siďż˝   ku 
hipotezie Knolla i odrzuciďż˝ jďż˝ znowu jako zbyt naciďż˝gniďż˝tďż˝.

Nie mam prawa ryzykowaďż˝ — myďż˝laďż˝.
Ale natychmiast uďż˝wiadamiaďż˝ sobie, ďż˝e jeďż˝eli wiadomo�� o upadku Newali 

zostaďż˝a   mu   umyďż˝lnie   podsuniďż˝ta   i   nie   jest   prawdziwa,   to   odwrďż˝t   po��czony 
bďż˝dzie z ryzykiem o wiele wiďż˝kszym niďż˝ lďż˝dowanie we wschodniej Afryce, nawet z 

background image

perspektywďż˝ angielskiej lub portugalskiej niewoli.

Z drugiej strony wydanie zaďż˝ogi i sterowca z jego cennym ďż˝adunkiem wprost w rďż˝ce 

nieprzyjaciela   mimo   ostrzeďż˝enia   o   rozbiciu   niemieckiego   korpusu   wydaďż˝o   mu   siďż˝ 
straszliwďż˝ lekkomyďż˝lnoďż˝ciďż˝.

Czy postďż˝piďż˝ tak, czy inaczej — rozumowaďż˝ — uznajďż˝ mnie winnym, jeďż˝li nie 

odgadďż˝em prawdy. Ale gdzie jest prawda? Gdzie leďż˝y interes Niemiec?

Nie   obejmowaďż˝   tego   problemu,   ktďż˝ry   przekraczaďż˝   jego   wiadomoďż˝ci   i 

kompetencje. Mimo to ci��yďż˝a na nim odpowiedzialno�� za decyzjďż˝.

Mďż˝gďż˝ jďż˝ jeszcze zmieniďż˝. O 90 stopni w lewo oczekiwaďż˝ go Czarny Korpus, 

ktďż˝remu ďż˝pieszyďż˝ z pomocďż˝, lub awantura, w ktďż˝rej mďż˝gďż˝ wzi�� udziaďż˝ 
wedďż˝ug fantastycznych projektďż˝w Knolla. Mďż˝gďż˝ zgin�� na polu walki, dostaďż˝ 
siďż˝ do niewoli albo zdobyďż˝ sďż˝awďż˝.

O 90 stopni w prawo, nawet gdyby taki wybďż˝r byďż˝ trafny, rďż˝wnieďż˝ czaiďż˝a siďż˝ 

ďż˝mierďż˝. Jeďż˝eli omin��by jďż˝, jeďż˝li zdoďż˝aďż˝by doprowadziďż˝ swďż˝j balon 
do  Niemiec,  w  najlepszym  razie   mďż˝gďż˝   spodziewaďż˝   siďż˝   pochwaďż˝y  w  rozkazie   i 
nominacji na jakieďż˝ odpowiadajďż˝ce jego stopniowi stanowisko. Gdyby jednak ten odwrďż˝t 
okazaďż˝ siďż˝ b��dem, cďż˝ czekaďż˝o go wďż˝wczas?

Z irytacjďż˝ wzruszyďż˝ ramionami.
Jestem ďż˝oďż˝nierzem — pomyďż˝laďż˝. — Jestem tylko ďż˝oďż˝nierzem. Tu przecieďż˝ 

nie idzie o mnie.

Tak,   byďż˝   tylko   ďż˝oďż˝nierzem.   Regulamin   zabraniaďż˝   mu   zajmowaďż˝   siďż˝ 

politykďż˝.   Otrzymaďż˝   rozkaz   i   wykonywaďż˝   go   stosujďż˝c   siďż˝   do   wskazďż˝wek, 
ktďż˝rych   mu   udzielono   przed   odlotem.   Nie   umiaďż˝   zdobyďż˝   siďż˝   na   coďż˝,   co 
wymagaďż˝o aďż˝ tak wielkiej inicjatywy i samodzielnoďż˝ci. Byďż˝ komendantem sterowca, 
nie mďż˝em stanu. Nie dorďż˝sďż˝ do roli, ktďż˝rďż˝ chciaďż˝ mu narzuciďż˝ Knoll, szaleniec i 
marzyciel   wyrzekajďż˝cy   siďż˝   Niemiec   dla   wielkiej   przygody,   dla   zaspokojenia   wielkich 
ambicji czy teďż˝ dla wielkiej idei.
Przed samďż˝ pďż˝nocďż˝ L-59 jeszcze raz wykrďż˝ciďż˝ o 90 stopni w prawo i 
poďż˝oďż˝yďż˝ siďż˝ na kurs powrotny.

background image

8

Doktor Knoll zostaďż˝ aresztowany o godzinie pierwszej po pďż˝nocy, to jest wkrďż˝tce po 

tym, jak sterowiec ostatecznie zmieniďż˝ kurs na ďż˝ciďż˝le pďż˝nocny.

Aresztowanie nastďż˝piďż˝o z powodu ďż˝usiďż˝owania wszczďż˝cia  buntu wďż˝rďż˝d 

zaďż˝ogi w obliczu nieprzyjaciela", jak to zostaďż˝o odnotowane w dzienniku pokďż˝adowym.

Wprawdzie   nieprzyjaciela   nie   byďż˝o   nigdzie   widaďż˝   (po   pierwsze,   z   powodu 

zupeďż˝nych   ciemnoďż˝ci,   a   po   wtďż˝re,   poniewaďż˝   okolica   byďż˝a   bezludna),   ale   lot 
odbywaďż˝ siďż˝ nad nieprzyjacielskim terytorium, co przesďż˝dzaďż˝o los aresztowanego.

Knoll doskonale zdawaďż˝ sobie sprawďż˝ ze swego poďż˝oďż˝enia i nie ďż˝udziďż˝ siďż˝, 

ďż˝e moďż˝e ono ulec jakiejkolwiek zmianie. Gra byďż˝a przegrana ostatecznie i caďż˝kowicie.

Do ostatniej karty, jak to sam okreďż˝liďż˝.
Tďż˝   ostatniďż˝   kartďż˝   byďż˝a   wďż˝aďż˝nie   rozpaczliwa   prďż˝ba   wywoďż˝ania 

wďż˝rďż˝d podoficerďż˝w buntu, ktďż˝ry miaďż˝by na celu oddanie dowďż˝dztwa w rďż˝ce 
doktora.

Lecz   zamiast   dziaďż˝aďż˝   natychmiast,   przypuszczajďż˝c   do   spisku   tylko   tych   kilku 

podoficerďż˝w, na ktďż˝rych liczyďż˝, Knoll w ostatniej chwili zmieniďż˝ zamiar i ufny w moc 
swojej   wymowy   postanowiďż˝   za   jednym   zamachem   pozyskaďż˝   wszystkich,   a   potem 
wciďż˝gn�� jeszcze do sprzysiďż˝enia pierwszego oficera. Ten plan zawiďż˝dďż˝.

Knoll   zostaďż˝   zdradzony   w   chwili,   kiedy   sam   dopuszczaďż˝   siďż˝   zdrady 

wygďż˝aszajďż˝c pďż˝omiennďż˝ przemowďż˝ w kabinie zaďż˝ogi.

Widzďż˝c, ďż˝e na ostry, przenikliwy sygnaďż˝ gwizdka wszyscy stanďż˝li w szeregu, 

zrozumiaďż˝, ďż˝e nie pďż˝jdďż˝ za nim. Patrzyďż˝ bez gniewu na chmurne twarze tych ludzi, 
ktďż˝rzy go opuďż˝cili, oni zaďż˝ unikali teraz jego wzroku, podobnie zresztďż˝ jak spojrzenia 
Eckholta.

Jeďż˝li   nawet   myďż˝leli   o   losie,   ktďż˝ry   ich   czeka   w   Europie,   jeďż˝li   widzieli 

przyszďż˝o�� swojďż˝ i swoich rodzin tak, jak jďż˝ odmalowaďż˝ Knoll mďż˝wiďż˝c o 
wojnie   europejskiej,   to   czuli   siďż˝   bezradni   wobec   potďż˝gi   dyscypliny   wpojonej   od   lat, 
niewzruszonej jak prawa rzďż˝dzďż˝ce ďż˝wiatem.

Kiedy   Knoll   mďż˝wiďż˝,   ufali   mu.   Z   czasem   zapewne   zrozumieliby,   do   czego 

d��yďż˝,   i   byliby   gotowi   na   wszystko,   czego   by   za��daďż˝.   Lecz   skoro   tylko 
spostrzegli,   ďż˝e   sam   ulega   przemocy,   stracili   wiarďż˝   w   jego   sďż˝owa   i   w   to,   ďż˝e 
mďż˝gďż˝by staďż˝ siďż˝ ich przywďż˝dcďż˝.

Jedno krďż˝tkie zdanie Eckholta otrzeďż˝wiďż˝o ich jak wiadro zimnej wody wylane na 

rozpalone gďż˝owy: ten czďż˝owiek przeciwstawiaďż˝ siďż˝ rozkazom, wyďż˝amywaďż˝ siďż˝ 
spod dyscypliny w imiďż˝ haseďż˝, ktďż˝re byďż˝y dla nich nie do�� zrozumiaďż˝e albo 
ktďż˝re pojďż˝li opacznie. Przerazili siďż˝; wiedzieli, czym to grozi na wojnie. Zrozumieli, 
ďż˝e jest sďż˝aby i szuka ich pomocy. A wtedy sami poczuli siďż˝ sďż˝abi, zdani na surowy 

background image

sďż˝d   komendanta   z   winy   szaleďż˝ca,   ktďż˝ry   chciaďż˝   ich   uwie��,   aby   ratowaďż˝ 
swojďż˝ straconďż˝ sprawďż˝.

Patrzyďż˝ na nich teraz i milczaďż˝, oni zaďż˝ czuli, ďż˝e ten spoďż˝rďż˝d nich, ktďż˝ry 

doniďż˝sďż˝ komendantowi o wszystkim, ocaliďż˝ ich od zguby.

Knoll wszedďż˝ do swojej kajuty ze spuszczonďż˝ gďż˝owďż˝, zupeďż˝nie zďż˝amany. Na 

��danie komendanta oddaďż˝ mu broďż˝ i pas oficerski.

— Nie wolno panu stďż˝d wychodziďż˝ — powiedziaďż˝ Eckholt i drzwi zamknďż˝y siďż˝ 

za nim.

Knoll rzuciďż˝ siďż˝ na ďż˝ďż˝ko i przeleďż˝aďż˝ nieruchomo do rana, utkwiwszy wzrok 

w suficie. Nie myďż˝laďż˝. Nie rozpaczaďż˝. Nie zdawaďż˝ sobie sprawy, co siďż˝ z nim 
dzieje. Po prostu — nie byďż˝.

ďż˝niadanie przyniďż˝sďż˝ mu Grass.
— Komendant pyta, czy nie brak panu czego — powiedziaďż˝.
— Nie — odrzekďż˝ doktor. — Dziďż˝kujďż˝.
Drugi oficer rozglďż˝daďż˝ siďż˝ ciekawie dokoďż˝a. Dziwiďż˝ go pozorny spokďż˝j tego 

czďż˝owieka. Na wszelki wypadek trzymaďż˝ siďż˝ z dala od niego, w kďż˝cie kabiny.

— Minďż˝liďż˝my dwudziesty rďż˝wnoleďż˝nik — rzekďż˝ od niechcenia.
Knoll nawet nie mrugn�� okiem.
— Wracamy trasďż˝ rďż˝wnoleg��, ale bardziej na zachďż˝d —-ciďż˝gn�� dalej 

Grass tonem informacyjnym. — Nilu nie widzieliďż˝my wcale.

Umilkďż˝. Knoll milczaďż˝ rďż˝wnieďż˝, jakby go to wszystko nie dotyczyďż˝o i Grass 

poczuďż˝ siďż˝ dotkniďż˝ty.

— Widzďż˝, ďż˝e to pana nic nie obchodzi — powiedziaďż˝. Ale Knoll zdawaďż˝ siďż˝ w 

ogďż˝le go nie sďż˝yszeďż˝. Wzruszyďż˝ wiďż˝c ramionami i wyszedďż˝.

W poďż˝udnie zjawiďż˝ siďż˝ znowu i zastaďż˝ doktora w tej samej pozycji na ďż˝ďż˝ku. 

ďż˝niadanie staďż˝o prawie nie tkniďż˝te. Knoll wypiďż˝ tylko kawďż˝.

Grass zostawiďż˝ tacďż˝ z obiadem, zabraďż˝ pustďż˝ szklankďż˝ i znikďż˝ za drzwiami.
Podobna pantomima powtďż˝rzyďż˝a siďż˝ wieczorem.
Knoll nie ruszaďż˝ siďż˝. Nieustanna wibracja sterowca udzieliďż˝a siďż˝ caďż˝emu jego 

ciaďż˝u. Miaďż˝ wraďż˝enie, ďż˝e drgajďż˝ w nim wszystkie nerwy i ďż˝ciďż˝gna. W uszach 
czuďż˝   przenikliwy   grzechot   silnikďż˝w;   pod   powiekami   wirowaďż˝y   mu   czarno-biaďż˝e 
migoty,   twarz   i   rďż˝ce   muskaďż˝y   nieustanne   drobniutkie   dreszczyki   jak   kropie   suchego 
dďż˝dďż˝u, ktďż˝ry mďż˝yďż˝ ze wszystkich stron jednoczeďż˝nie. ďż˝ciany kabiny, pokďż˝ad 
i   sprzďż˝ty   burczaďż˝y   cicho,   podzwaniaďż˝a   gruba   szyba   iluminatora,   trzďż˝sďż˝a   siďż˝ 
zasďż˝ona przy ďż˝ďż˝ku na podtrzymujďż˝cym jďż˝ prďż˝cie.

Na krďż˝tko przed zachodem sďż˝oďż˝ca do tego wibrujďż˝cego wnďż˝trza zajrzaďż˝ snop 

jaskrawych promieni. Uderzyďż˝ w lakierowane drzwi i lun�� poďż˝yskliwym odbiciem 
prosto w zmďż˝czone oczy doktora. Wďż˝drowaďż˝ od ďż˝ďż˝ka do stoďż˝u, przystawaďż˝ w 
pďż˝ drogi, cofaďż˝ siďż˝, znďż˝w przeglďż˝daďż˝ siďż˝ w drzwiach, zeďż˝lizgiwaďż˝ siďż˝ z 
nich,   jakby   zmywany   cieniem,   stosownie   do   trawersďż˝w   balonu.   Stawaďż˝   siďż˝   coraz 
czerwieďż˝szy,   krwawiďż˝   ďż˝ciany,   rozďż˝arzaďż˝   metalowe   okucia   i   sun��   coraz 
wyďż˝ej,   aďż˝   wreszcie   rozďż˝cieliďż˝   siďż˝   na   biaďż˝ym   suficie.   Tam   gasďż˝   wolno, 
ciemniaďż˝, popielďż˝! i skonaďż˝ w mroku.

Wraz z jego skonem Knoll usn��.

background image

*

Gdy   siďż˝   obudziďż˝,   byďż˝   juďż˝   dzieďż˝.   Orzeďż˝wiajďż˝cy,   chďż˝odny   powiew 

wpadaďż˝ do kabiny przez otwarty iluminator i szeleďż˝ciďż˝ papierami na stoliku.

Knoll wstaďż˝ i wyjrzaďż˝ na zewnďż˝trz.
Pod sterowcem leďż˝aďż˝a olbrzymia, stalowozielona, nieco wklďż˝sďż˝a tarcza morza w 

niebieskiej oprawie horyzontu. Sďż˝oďż˝ce bďż˝yszczaďż˝o na drobnych karbach fal jak na 
oksydowanym metalu. Gďż˝sto bieliďż˝y siďż˝ powyginane linie piany.

Morze ďż˝rďż˝dziemne — pomyďż˝laďż˝.
Ciďż˝ar poniesionej klďż˝ski zwaliďż˝ siďż˝ na niego jak gďż˝az, ktďż˝ry zawisďż˝ u samej 

krawďż˝dzi ďż˝wiadomoďż˝ci, przetrwaďż˝ nieruchomo w ciďż˝gu wielu godzin zupeďż˝nej 
apatii i teraz poruszony przypomnieniem osun�� siďż˝ nagle.

Patrzyďż˝ w dďż˝ i nie widziaďż˝ juďż˝ morza, tylko otchďż˝aďż˝ wďż˝asnego upadku. 

Ogarnďż˝o   go   ďż˝miertelne   zmďż˝czenie;   zapragn��,   aby   to   wszystko   skoďż˝czyďż˝o 
siďż˝ wreszcie.

Ale wszystko jeszcze trwaďż˝o: L-59 leciaďż˝ na pďż˝noc, zmierzajďż˝c ku jakiemuďż˝ 

brzegowi; warczaďż˝y silniki i delikatny ďż˝lad spalin zostawaďż˝ za rufďż˝ balonu w cichym, 
spokojnym   powietrzu;   za   cienkim   przepierzeniem   sďż˝ychaďż˝   byďż˝o   kroki   i   gďż˝osy 
zmieniajďż˝cej   siďż˝   wachty,   mamrotaďż˝y   kardany   sterďż˝w,   odzywaďż˝   siďż˝   dzwon 
sygnaďż˝owy, a na zewnďż˝trz jednostajnie szumiaďż˝ pďż˝d. Sterowiec bez wstrzďż˝sďż˝w i 
przechy��w   pďż˝yn��   z   prďż˝dkoďż˝ciďż˝   osiemdziesiďż˝ciu   kilometrďż˝w   na 
godzinďż˝,   lekko   tylko   poddajďż˝c   siďż˝   wďż˝tďż˝ym   prďż˝dom   lub   przecinajďż˝c   ich 
skrďż˝ty.   Lďż˝niďż˝   w   sďż˝oďż˝cu   jakby   pyszniďż˝c   siďż˝   doskonaďż˝oďż˝ciďż˝   swych 
ksztaďż˝tďż˝w i gďż˝adkoďż˝ciďż˝ lakieru na szarej powďż˝oce. Jego  pi�� silnikďż˝w 
dostrojonych z dokďż˝adnoďż˝ciďż˝ do dziesiďż˝ciu obrotďż˝w na sekundďż˝ pracowaďż˝o jak 
jeden;   jakby   dopiero   co   opuďż˝ciďż˝y   hangar,   choďż˝   od   startu   z   Jamboli   upďż˝ynďż˝o 
przeszďż˝o osiemdziesiďż˝t godzin.

Leciaďż˝ do Niemiec. Wracaďż˝. Ale na jego drodze gďż˝adkiej i pogodnej czekaďż˝o i 

teraz fatum, ktďż˝re od poczďż˝tku zawisďż˝o nad wyprawďż˝.

Pierwszy   sygnaďż˝   tego   nowego   nawrotu   losu,   sygnaďż˝   o   niebezpieczeďż˝stwie, 

nadszedďż˝   z   gďż˝rnej   platformy   obronnej.   Dyďż˝urny   strzelec   zameldowaďż˝   przez 
przewďż˝d akustyczny do gondoli nawigacyjnej:

ďż˝Patrol z trzech samolotďż˝w prosto na pďż˝noc, na wysokoďż˝ci dwďż˝ch tysiďż˝cy 

metr�w".

Nie byďż˝o w tym nic nieoczekiwanego. Im bliďż˝ej europejskich brzegďż˝w, tym bardziej 

naleďż˝aďż˝o spodziewaďż˝ siďż˝ nieprzyjaciela zarďż˝wno w powietrzu, jak na morzu.

Rozlegďż˝y   siďż˝   gwizdki   podoficerďż˝w   wachtowych   i   tupot   nďż˝g   marynarzy 

biegnďż˝cych   na   stanowiska.   Eckholt   przeszedďż˝   spiesznie   do   g��wnej   galerii   i 
wspi�� siďż˝ na gďż˝rďż˝ po pionowej schodni.

Tymczasem samoloty znikďż˝y. Marynarz peďż˝niďż˝cy sďż˝uďż˝bďż˝ mďż˝gďż˝ tylko 

wskazaďż˝ kierunek, z ktďż˝rego siďż˝ ukazaďż˝y i w ktďż˝rym ciďż˝gnďż˝y, gdy straciďż˝ je z 
oczu. Nie moďż˝na byďż˝o dostrzec ich nawet przez lornetďż˝.

— Moďż˝e siďż˝ wam przywidziaďż˝o? — zapytaďż˝ komendant. Ale strzelec stanowczo 

twierdziďż˝, ďż˝e widziaďż˝ patrol zupeďż˝nie wyraďż˝nie.

— Przelecieli o sze�� albo siedem kilometrďż˝w od nas — dodaďż˝.

background image

Nie byďż˝o powodu, aby mu nie wierzyďż˝. Eckholt zszedďż˝ na dďż˝ i zarzďż˝dziďż˝ 

staďż˝e pogotowie bojowe.

Wydano amunicjďż˝. Sprawdzono dziaďż˝anie telefonďż˝w i instalacje rur gďż˝osowych. 

Strzelcy zajďż˝li stanowiska, karabiny zaszczekaďż˝y krďż˝tkimi seriami prďż˝bnymi.

*

Grzechot ognia zwrďż˝ciďż˝ uwagďż˝ Knolla.
Poczďż˝tek koďż˝ca? — zadaďż˝ sobie w myďż˝li pytanie.
W tej chwili w drzwiach kabiny ukazaďż˝ siďż˝ Massendorf, ktďż˝ry wďż˝aďż˝nie zdaďż˝ 

sďż˝uďż˝bďż˝ Grassowi. Przyniďż˝sďż˝ ďż˝niadanie dla doktora i dla siebie.

— Zjem tu, jeďż˝eli pan pozwoli — powiedziaďż˝ nieco zmieszany i pierwszy podaďż˝ 

Knollowi rďż˝kďż˝.

Ten gest uj�� i wzruszyďż˝ doktora wiďż˝cej, niďż˝ pragn�� to okazaďż˝.
— Nie uwaďż˝a mnie pan za zdrajcďż˝, Massendorf? Porucznik wzruszyďż˝ ramionami.
— Diabli  wiedzďż˝,  czy pan nie miaďż˝ racji  — mrukn�� szorstko. — Bďż˝dzie 

gor�co.

— Gorďż˝co? — powtďż˝rzyďż˝ Knoll. — Bo co?
—   Czekajďż˝   na   nas.   Juďż˝   wiedzďż˝,   ďż˝e   tu   jesteďż˝my.   Sďż˝yszaďż˝   pan? 

Prďż˝bowaliďż˝my karabiny.

Zacz�� je�� spoglďż˝dajďż˝c raz po raz na Knolla.
— Powinien pan takďż˝e coďż˝ przekďż˝siďż˝ — zauwaďż˝yďż˝. — Bďż˝dzie pan miaďż˝ 

zapewne robotďż˝: ranni.

— Nie bďż˝dďż˝ jadďż˝ — odrzekďż˝ Knoll opryskliwie, myďż˝lďż˝c o czym innym.
Massendorf skin�� gďż˝owďż˝, choďż˝ sam nie umiaďż˝ wyobraziďż˝ sobie takich 

okolicznoďż˝ci i takiego stanu psychicznego, ktďż˝re przeszkodziďż˝yby mu w posiďż˝ku, gdy 
byďż˝o coďż˝ do zjedzenia. Wiedziaďż˝, co to znaczy byďż˝ gďż˝odnym przy pracy lub w 
czasie walki, i nie omijaďż˝ sposobnoďż˝ci napeďż˝nienia sobie ďż˝o��dka, ale staraďż˝ 
siďż˝ byďż˝ wyrozumiaďż˝y dla tego niezwykďż˝ego czďż˝owieka.

Knoll budziďż˝ w nim jednoczeďż˝nie podziw i wspďż˝czucie. Chciaďż˝ mu to okazaďż˝ i 

nie wiedziaďż˝ jak. Nie chciaďż˝ go uraziďż˝.

Doktor odczuďż˝ to i zmusiďż˝ siďż˝ do przeďż˝kniďż˝cia paru kďż˝sďż˝w.
Siedzieli jakiďż˝ czas w milczeniu. Wreszcie Massendorf zacz�� zbieraďż˝ siďż˝ do 

wyjďż˝cia, od progu jednak zawrďż˝ciďż˝.

— Chciaďż˝em panu powiedzieďż˝ — bďż˝kn��. — Hm, no moďż˝e to dla pana nie 

takie znďż˝w waďż˝ne, ale chciaďż˝em, ďż˝eby pan wiedziaďż˝: komendant prowadzi dziennik 
pokďż˝adowy; wie pan — takie sďż˝ przepisy...

— Wiem — rzekďż˝ Knoll. — Jest tam zapewne zapis o aresztowaniu mnie?
— Byďż˝ — poprawiďż˝ pierwszy mechanik. — Widziaďż˝em, jak komendant wydarďż˝ 

tďż˝ kartďż˝.

Knoll zmarszczyďż˝ brwi.
— Za pďż˝no — powiedziaďż˝. — Nic siďż˝ przez to nie zmieni.

background image

Zaraz potem L-59 wzi�� kurs wschodni, kierujďż˝c siďż˝ wprost ku wybrzeďż˝om 

Azji Mniejszej z prďż˝dkoďż˝ciďż˝ przeszďż˝o stu kilometrďż˝w na godzinďż˝.

Niebo byďż˝o nadal czyste i zupeďż˝nie puste. Ale na morzu ukazaďż˝y siďż˝ najpierw 

dwie lekkie ďż˝odzie torpedowe, a nastďż˝pnie jakiďż˝ duďż˝y okrďż˝t pďż˝ynďż˝cy ca�� 
parďż˝ z pďż˝nocy na poďż˝udnie, aby przeci�� drogďż˝ sterowca.

Jego artyleria mogďż˝a okazaďż˝ siďż˝ niebezpieczna, wiďż˝c Eckholt znďż˝w zmieniďż˝ 

kurs i manewrowaďż˝ w pierwszej ďż˝wiartce rďż˝y wiatrďż˝w. Nie chciaďż˝ wdawaďż˝ siďż˝ 
w niepotrzebnďż˝ bitwďż˝, ktďż˝rej wynik byďż˝ niepewny. Miaďż˝ wprawdzie kilka bomb, ale 
ani jednego celownika. Poza tym nadlatujďż˝c nad okrďż˝t naraziďż˝by powaďż˝nie sterowiec 
na pociski jego dziaďż˝. Wolaďż˝ nie ryzykowaďż˝ tym razem i zachowaďż˝ amunicjďż˝ na 
wypadek, gdyby okolicznoďż˝ci zmusiďż˝y go do przyjďż˝cia bitwy.

W   jakiejďż˝   chwili,   gdy   odlegďż˝o��   miďż˝dzy   okrďż˝tem   a   balonem   byďż˝a 

najmniejsza,   pancerne   wieďż˝e   artyleryjskie   obrďż˝ciďż˝y   siďż˝   gďż˝adko   i   sprawnie   jak 
precyzyjne zabawki, paszcze dziaďż˝ spojrzaďż˝y na sterowiec i plunďż˝y dymem, po czym 
stďż˝umiony huk targn�� powietrzem.

Eckholt,   ktďż˝ry   przez   szkďż˝a   obserwowaďż˝   te   manewry,   uďż˝miechn��   siďż˝ 

ironicznie.

— Bez pojďż˝cia i talentu — mrukn�� do Grassa.
—   Szkoda   amunicji   —   zgodziďż˝   siďż˝   porucznik,   gdy   pociski   rozprysďż˝y   siďż˝   w 

kďż˝pkach dymu o parďż˝set metrďż˝w za rufďż˝.

W tej chwili wyminďż˝li z daleka okrďż˝t i wykrďż˝cili na wschďż˝d, oddalajďż˝c siďż˝ 

coraz bardziej.

— Teraz mogďż˝ strzelaďż˝, ile chcďż˝ — powiedziaďż˝ znďż˝w Grass.
Kr��ownik wykrďż˝ciďż˝ za nimi, ale jego artyleria zaprzestaďż˝a ognia. Malaďż˝ w 

oddali, podczas gdy oba ďż˝cigacze torpedowe znikďż˝y juďż˝ zupeďż˝nie z pola widzenia.

Nadszedďż˝ Massendorf.
—   Widziaďż˝   pan?   —   zagadn��   go   drugi   oficer.   -   Juďż˝   po   wszystkim: 

wywin�li�my si�.

— Zobaczymy — mrukn�� starszy mechanik bez przekonania.
— Niech pan utrzymuje peďż˝ne obroty silnikďż˝w — powiedziaďż˝ do niego Eckholt. — 

Pďż˝jdziemy wyďż˝ej.

Grass poczuďż˝ siďż˝ mniej pewnie. Niebezpieczeďż˝stwo widocznie jeszcze nie minďż˝o. 

Nie baďż˝ siďż˝, tylko zdaďż˝ sobie sprawďż˝, ďż˝e bynajmniej nie orientuje siďż˝ tak dobrze 
w sytuacji, jak mu siďż˝ zdawaďż˝o.

Dalsze wypadki nie daďż˝y na siebie dďż˝ugo czekaďż˝.
Po   upďż˝ywie   godziny   zameldowano   z   platformy   dwa   patrole   samolotďż˝w   na 

wysokoďż˝ci okoďż˝o trzech tysiďż˝cy metrďż˝w w kierunku zachodnim, a w kilka minut 
pďż˝niej   jeszcze   trzy   wodnosamoloty   nadciďż˝gajďż˝ce   z   pďż˝nocnego   wschodu,   nieco 
poniďż˝ej ster owca.

Grass, ktďż˝ry nigdy jeszcze nie braďż˝ udziaďż˝u w walce powietrznej, ulegďż˝ silnemu 

podnieceniu. Paliďż˝a go ciekawo��, jak siďż˝ to wszystko odbďż˝dzie, lecz ani przez 
chwilďż˝ nie wďż˝tpiďż˝ w przewagďż˝  balonu; cztery karabiny maszynowe na gďż˝rnych 
platformach, po dwa u kaďż˝dej burty gondoli nawigacyjnej i dwa w tylnej gondoli silnikowej, 
to   byďż˝a   potďż˝na   siďż˝a   ogniowa.   L-59   nie   miaďż˝   prawie   wcale   martwych   kďż˝tďż˝w 
ostrzaďż˝u   i   byďż˝   niemal   rďż˝wnie   groďż˝ny   od   spodu,   jak   od   gďż˝ry   i   z   bokďż˝w   dla 

background image

nacierajďż˝cego nieprzyjaciela.

Lecz   Eckholt,   otrzymawszy   wiadomo��   o   dziewiďż˝ciu   samolotach   naraz, 

zaniepokoiďż˝ siďż˝ powaďż˝nie. Dziewi�� maszyn myďż˝liwskich to wprawdzie tylko 
dziewiďż˝ciu ludzi, ale kaďż˝dy z nich rozporzďż˝dzaďż˝ dwoma karabinami, przy czym mieli 
znacznďż˝ przewagďż˝ prďż˝dkoďż˝ci. Samoloty ich byďż˝y zwrotne, a zmiana wysokoďż˝ci o 
dwieďż˝cie,   trzysta   lub   nawet   pi��set   metrďż˝w   nie   stanowiďż˝a   dla   nich   ďż˝adnej 
trudnoďż˝ci: mogďż˝y dokonaďż˝ tego w kilka lub kilkanaďż˝cie sekund. Jedynďż˝ ich wadďż˝ 
byďż˝a mniejsza celno�� ognia i moďż˝no�� strzelania tylko w przďż˝d; z tyďż˝u 
byďż˝y bezbronne. Za to sterowiec przedstawiaďż˝ o wiele wiďż˝kszďż˝ powierzchniďż˝ dla 
skutecznego   trafienia   niďż˝   maďż˝e,   zwinne   samoloty.   W   sumie   warunki   bitwy 
przedstawiaďż˝y siďż˝ dla niego bardzo niekorzystnie.

Atak rozpocz�� bliďż˝szy z dwďż˝ch kluczy, nadlatujďż˝cy z zachodu, podczas gdy 

drugi parďż˝ w gďż˝rďż˝ i kr��yďż˝ juďż˝ na wysokoďż˝ci okoďż˝o siedmiuset metrďż˝w 
powyďż˝ej balonu jako rezerwa ochronna.

Trzy   dwupďż˝atowce   o   trďż˝jbarwnych,   biaďż˝ych,   zielonych   i   czerwonych   znakach 

gnaďż˝y zwartym szykiem wprost na ďż˝eb sterowca od przodu, jakby zamiarem pilotďż˝w 
byďż˝o zderzyďż˝ siďż˝ z nim po prostu.

Z kabiny nawigacyjnej widaďż˝ byďż˝o lďż˝niďż˝ce krďż˝gi ďż˝migieďż˝, coraz bliďż˝sze, 

coraz bardziej przejrzyste.

Nagle zaterkotaďż˝y karabiny i dwa czy trzy pociski rozďż˝upaďż˝y politurowane drewno 

tylnej ďż˝ciany w kabinie. Jednoczeďż˝nie w gďż˝rze odezwaďż˝y siďż˝ karabiny z platformy i 
niemal w tym samym momencie samoloty prysnďż˝y w dwie strony, przemykajďż˝c jak cienie 
po obu bokach gondoli.

Przez caďż˝y ten czas Feldbach, ktďż˝ry staďż˝ przy sterze, nawet nie mrugn�� okiem, 

choďż˝ mogďż˝o siďż˝ zdawaďż˝, ďż˝e lotnicy mierzďż˝ wprost w niego.

Drugi   pilot   przy   bocznym   kole   sterowym   przeďż˝egnaďż˝   siďż˝   tylko,   po   czym 

splun�� i ze wzrokiem wbitym w chyďż˝omierz wstrzymaďż˝ oddech, pďż˝ki wďż˝ciekle 
wyjďż˝ce maszyny nie ďż˝mignďż˝y mu przed samďż˝ twarzďż˝.

Zaraz potem ukazaďż˝y siďż˝ wodnosamoloty, ktďż˝re zaatakowaďż˝y sterowiec od spodu. 

Z   gondoli   powitaďż˝   je   dďż˝ugi   trel   ognia   maszynowego,   widocznie   skuteczny,   bo   jeden 
zwichnďż˝wszy nagle ďż˝uk wiraďż˝u przewaliďż˝  siďż˝ przez skrzydďż˝o, bďż˝ysn�� 
dďż˝ugimi pďż˝ywakami pod sďż˝oďż˝ce i run�� w dďż˝.

Bosman Sachs prowadziďż˝ go wiďż˝zkďż˝  pociskďż˝w, pďż˝ki sylwetka maszyny nie 

zostaďż˝a zakryta przez burtďż˝.

— Gotďż˝w? — zapytaďż˝ Eckholt. Strzelec wyszczerzyďż˝ zďż˝by w uďż˝miechu.
— Zdaje siďż˝, panie komendancie.
Wychyliďż˝ siďż˝ i zobaczyďż˝ wielki, biaďż˝y rozprysk na morzu.
— Gotďż˝w — powiedziaďż˝, po czym niespodziewanie osun�� siďż˝ z jďż˝kiem na 

tylce swego karabinu.

Krew   rzuciďż˝a   mu   siďż˝   ustami.   Wyprďż˝yďż˝   siďż˝,   wierzgn��   nogďż˝   i 

schwyciwszy   kilkakroďż˝   dďż˝oďż˝mi   powietrze   skonaďż˝   z   otwartymi   szeroko   oczyma   i 
ďż˝ciďż˝gniďż˝tymi boleďż˝nie brwiami.

Eckholt zakl�� gďż˝oďż˝no.
— Najlepszy strzelec. Juďż˝ po nim. Zastďż˝p go pan tymczasem — powiedziaďż˝ do 

Grassa, ktďż˝ry nie od razu poj��, co siďż˝ staďż˝o. — Prďż˝dzej, pomogďż˝ panu.

background image

Wziďż˝li ciaďż˝o Sachsa za nogi i za ramiona i usunďż˝li na bok. Grass, pobladďż˝y z 

wraďż˝enia, wyj�� chustkďż˝ i starannie wytarďż˝ krew z pokďż˝adu, zanim stan�� 
przy karabinie.  Czuďż˝,   ďż˝e  za chwilďż˝  sam padnie.  Baďż˝  siďż˝  teraz.  Nagďż˝o�� 
ďż˝mierci   i   pozorna   obojďż˝tno��   komendanta   zaskoczyďż˝y   go.   Nie   tak   to   sobie 
wyobra�a�.

— Kurs 20 stopni! — zawoďż˝aďż˝ za jego plecami Eckholt.
— 20 stopni — powtďż˝rzyďż˝ Feďż˝dbach przerzucajďż˝c szprychy.
Wtem   pociski   z   trzaskiem   zastukaďż˝y   po   przepierzeniach   kabin.   Zadzwoniďż˝   metal 

okuďż˝, w pokďż˝adzie w kilku miejscach naraz ukazaďż˝y siďż˝ maďż˝e otworki, brzďż˝kďż˝o 
szkďż˝o, posypaďż˝y siďż˝ jakieďż˝ strzďż˝py i okruchy.

Grass   dostrzegďż˝   tylko   spďż˝d   i   podwozie   samolotu   zwijajďż˝cego   siďż˝   w 

gwaďż˝townym zakrďż˝cie. Przerzuciďż˝ karabin w lewo, zmierzyďż˝, nacisn�� spust.

Byďż˝o   to   dzieďż˝em   jednej   sekundy.   Ale   karabin   milczaďż˝.   Porucznik   czuďż˝   jego 

sta��, nieruchomďż˝ twardo��.

Zaciďż˝cie — pomyďż˝laďż˝.
Dobiďż˝   dďż˝oniďż˝   rďż˝czkďż˝   zamkowďż˝.   Opadďż˝a   ďż˝atwo,   ale   samolotu   dawno 

juďż˝   nie   byďż˝o.   Za   to   z   lewej   burty   ujadaďż˝y   teraz   dwa   karabiny   maszynowe 
jednocze�nie.

— 45 stopni! — krzykn�� Eckholt.
— 45 — odrzekďż˝ Feďż˝dbach i po chwili: — Nie sďż˝ucha, panie komendancie. Za 

duďż˝e obroty.

Grass czuďż˝ trawers balonu. Pokďż˝ad lekko siďż˝ pochyliďż˝, L-59 zadzieraďż˝ ďż˝eb i 

kďż˝adďż˝ siďż˝ na bok.

ďż˝Tysiďż˝c   czterysta   obrotďż˝w!   Prawe   silniki   tysiďż˝c   dwieďż˝cie   obrotďż˝w!" 

woďż˝aďż˝ Eckholt w tubďż˝ przekaďż˝niczďż˝.

Karabiny u lewej burty zamilkďż˝y, natomiast gdzieďż˝ blisko zawyďż˝ spazmujďż˝cy, 

wysoki falset silnika ciďż˝gniďż˝tego na peďż˝nym gazie w gďż˝rďż˝. Nieco na prawo spod 
burty   wymkn��   siďż˝   grzbiet   skrzydeďż˝   malowanych   w   nieregularne   wielokďż˝ty. 
Samolot wspinaďż˝ siďż˝ do gwaďż˝townego przerzutu jak koďż˝ na przeszkodzie.

Teraz! — przeleciaďż˝o Grassowi przez gďż˝owďż˝.
Machinalnie   wzi��   poprawkďż˝,   nacisn��   spust   wielkimi   palcami   obu   rďż˝k. 

Karabin   zacz��   drgaďż˝   gďż˝stym   ogniem,   jakby   kto   koďż˝cem   kija   sun��   po 
sztachetach.

Wtem z gďż˝ry wypadďż˝a inna maszyna i po kabinie nawigacyjnej znďż˝w zaterkotaďż˝y 

pociski. Grass instynktownie usun�� siďż˝ bok. Niemal w tej samej chwili, w miejscu 
gdzie staďż˝ poprzednio, burta zostaďż˝a podziurawiona jak tarka. Metal, poodwijany dokoďż˝a 
otworďż˝w od kul, strzďż˝piďż˝ siďż˝ ostro.

Jeden z barografďż˝w, zerwany z wieszaka nad stoďż˝em nawigacyjnym, podskakiwaďż˝ 

na   pokďż˝adzie   toczďż˝c   siďż˝   ku   skrwawionej   gďż˝owie   strzelca.   Gdzieďż˝   w   gďż˝rze 
zanosiďż˝   siďż˝   wysokim   tonem   samolot   ďż˝ciďż˝gniďż˝ty   do   zwrotu,   na   prawo   zaďż˝ 
sďż˝siedni karabin maszynowy pluďż˝ raz po raz krďż˝tkimi seriami.

Na   stoliku   z   busolďż˝   zadzwoniďż˝   telefon.   Eckholt   zdj��   sďż˝uchawkďż˝   i 

rozmawiaďż˝ z gďż˝rnďż˝ platformďż˝. Tymczasem weszli dwaj marynarze z noszami i zabrali 
trupa. Nadbiegďż˝ takďż˝e strzelec z trzeciej wachty, by zastďż˝piďż˝ Grassa.

Porucznik   puďż˝ciďż˝   go   na   swoje   miejsce,   a   sam   podszedďż˝   do   Eckholta,   ktďż˝ry 

background image

wďż˝aďż˝nie skoďż˝czyďż˝ rozmowďż˝ i oddzwoniďż˝.

— Daune jest ranny — powiedziaďż˝. — Niech pan tam pďż˝jdzie. Trzeba go znie�� 

na dďż˝ do kajuty doktora. Zostanie pan na platformie, dopďż˝ki nie przyďż˝lďż˝ panu kogoďż˝ 
ze strzelcďż˝w.

Grass   skoczyďż˝   ku   schodni   i   biegďż˝   wzdďż˝uďż˝   g��wnej   galerii,   gdy   z   luku 

prowadzďż˝cego do pomieszczeďż˝ zaďż˝ogi buchn�� naďż˝ k��b dymu. Wpadďż˝ 
tam bez namysďż˝u i zobaczyďż˝, ďż˝e drewniane oszalowanie tli siďż˝ w kilku miejscach 
naraz.   Nie   tracďż˝c   czasu   porwaďż˝   gaďż˝nicďż˝   wiszďż˝cďż˝   u   wejďż˝cia   i   stďż˝umiďż˝ 
ogieďż˝.

Naleďż˝aďż˝oby   wyznaczyďż˝   patrol   przeciwpoďż˝arowy   —   pomyďż˝laďż˝   biegnďż˝c 

dalej.

W drugim przedziale  podoficerskim byďż˝o czterech ludzi. Wysďż˝aďż˝ dwďż˝ch, aby 

sprawdzili,   czy   w   innych   miejscach   nie   powstajďż˝   poďż˝ary   od   amunicji   fosforowej 
nieprzyjaciela. Pozostaďż˝ych dwďż˝ch zabraďż˝ z sobďż˝.

Wchodzďż˝c   po   szczeblach   trapu   na   gďż˝rďż˝   coraz   wyraďż˝niej   sďż˝yszaďż˝   suche, 

trzeszczďż˝ce   trele   karabinďż˝w   maszynowych.   Gdy   wreszcie   zdyszany   wyjrzaďż˝   na 
otwartďż˝   przestrzeďż˝   i   poczuďż˝   pďż˝d   powietrza   na   twarzy,   zostaďż˝   ogďż˝uszony   nie 
milknďż˝cym ani na chwilďż˝ grzechotem ognia.

Jeden z samolotďż˝w nurkowaďż˝ gwaďż˝townie z tyďż˝u wprost na rufďż˝ i praďż˝ z obu 

karabinďż˝w   po   goďż˝ej   platformie.   Szedďż˝   w   dďż˝   skoďż˝nie,   wyjďż˝c   pďż˝dem,   jakby 
miaďż˝ roztrzaskaďż˝ siďż˝ miďż˝dzy obrotnicami mauserďż˝w.

Grass zatrzymaďż˝ siďż˝ instynktownie. Musiaďż˝ uďż˝yďż˝ caďż˝ej siďż˝y woli, aby siďż˝ 

nie   cofn��.   Gdyby   na  platformie   nie   byďż˝o   podoficerďż˝w,   uciekďż˝by   natychmiast. 
Mogďż˝o   siďż˝   wydawaďż˝,   ďż˝e   ďż˝ywa   noga   nie   wyjdzie   stďż˝d   po   natarciu.   Pociski 
bďż˝bniďż˝y po karbowanej blasze pokďż˝adu jak grad.

Mimo to obaj strzelcy rufowi pozostali nietkniďż˝ci. Na przedniej platformie strzelaďż˝ 

tylko Kohlenberg, zwrďż˝cony przodem do samolotu. Zgiďż˝ty we dwoje, przyczajony jak do 
skoku, prowadziďż˝ go w ogniu przez chwilďż˝, ale widocznie ďż˝le obliczyďż˝ poprawkďż˝, 
bo maszyna wyrďż˝wnaďż˝a i przeszďż˝a tuďż˝ nad jego gďż˝owďż˝.

Daune   z   poblad��   twarzďż˝   siedziaďż˝   przy   swojej   obrotnicy   i   obu   rďż˝kami 

ďż˝ciskaďż˝ tylce mausera. Dokoďż˝a niego na pokďż˝adzie ciemniaďż˝a kaďż˝uďż˝a krwi 
uchodzďż˝cej  z rany w biodrze. Nie mďż˝gďż˝  obrďż˝ciďż˝ siďż˝ w stronďż˝ rufy i tylko 
sďż˝uchem   rozrďż˝niaďż˝   ujadanie   trzech   mauserďż˝w   sterowca   i   dwďż˝ch   karabinďż˝w 
samolotu. Ale wystarczaďż˝o mu to w zupeďż˝noďż˝ci: gdy nieprzyjacielski pilot przerwaďż˝ 
ogieďż˝,   Daune   wiedziaďż˝,   ďż˝e   wďż˝aďż˝nie   teraz   rďż˝wna   samolot,   a   kiedy   pďż˝d 
wďż˝ciekle wyjďż˝cej maszyny owiaďż˝ mu pochylone plecy, gotďż˝w byďż˝ do strzaďż˝u. 
ďż˝mietankowe   skrzydďż˝a   samolotu   z   trďż˝jbarwnymi   tarczami   przeszďż˝y   nad   nim   i 
zarysowaďż˝y   siďż˝   wyraďż˝nie   na   tle   nieba,   dmuchnďż˝o   mu   w   twarz   odorem   spalin,   a 
jednoczeďż˝nie   obu   jego   dďż˝oďż˝mi   zaciďż˝niďż˝tymi   na   tylcach   karabinu   zatargaďż˝a 
dďż˝uga seria.

Mauser   miotaďż˝   siďż˝   jak   zďż˝y   pies   w   obroďż˝y,   dopďż˝ki   Daune   nie   osďż˝abďż˝ 

zupeďż˝nie. Wtedy zamilkďż˝, a ranny bezwďż˝adnie pochyliďż˝ siďż˝ na bok i uderzyďż˝ 
gďż˝owďż˝ o podstawďż˝ karabinu.

Tymczasem samolot wyprysn�� w gďż˝rďż˝, straciďż˝ prďż˝dko��, zachwiaďż˝ 

siďż˝ i jak li�� wessany przez wir wodny poszedďż˝ w korkociďż˝g. Grass zd��yďż˝ 
jeszcze   dostrzec,   jak   pilot   rozkďż˝ada   szeroko   ramiona   i   otwiera   usta   do   krzyku.   Potem 
skrzydďż˝a zawirowaďż˝y w coraz ostrzejszych zwojach i dďż˝ugo malaďż˝y pod sterowcem, 

background image

aďż˝ spadajďż˝ca maszyna zapadďż˝a w morze pozostawiwszy na jego powierzchni szybko 
znikajďż˝cy biaďż˝y ďż˝lad pienistego rozprysku.

Udaďż˝o   mu   siďż˝   —   pomyďż˝laďż˝   Grass,   lecz   w   tej   samej   chwili   jego   spojrzenie 

zatrzymaďż˝o siďż˝ na nieruchomej postaci strzelca.

— Do diabďż˝a! — zakl��.
Kazaďż˝ odnie�� Daunego na dďż˝, a sam zaj�� jego miejsce przy karabinie.
Tym razem nie miaďż˝ czasu na usuwanie krwawej plamy z pokďż˝adu. Nie myďż˝laďż˝ o 

tym zresztďż˝: cztery samoloty raz po raz gwaďż˝townie atakowaďż˝y sterowiec od rufy i od 
�ba.

Mimo woli rzuciďż˝ okiem na strzelcďż˝w: jak siďż˝ zachowujďż˝? Nie mďż˝gďż˝ siďż˝ 

pozbyďż˝ uczucia, ďż˝e podoficerowie mniej myďż˝lďż˝ o niebezpieczeďż˝stwie niďż˝ on. ďż˝e 
nie bojďż˝ siďż˝ tak bardzo. Wstydziďż˝ siďż˝ tego i staraďż˝ siďż˝ nadaďż˝ swej twarzy wyraz 
kamiennego spokoju. Ale nikt nie zwracaďż˝ na niego uwagi.

L-59   pluďż˝   ogniem   na   wszystkie   strony,   grzmiaďż˝   urywanymi   seriami   karabinďż˝w 

maszynowych i na peďż˝nych obrotach silnikďż˝w parďż˝ na pďż˝nocny wschďż˝d, biorďż˝c 
wysoko��.

Eckholt, ktďż˝ry nie opuszczaďż˝ kabiny nawigacyjnej, co chwila odbieraďż˝ meldunki i 

spokojnym gďż˝osem wydawaďż˝ rozkazy.

Mimo   zestrzelenia   dwďż˝ch   samolotďż˝w   sytuacja   pogarszaďż˝a   siďż˝   z   minuty   na 

minutďż˝. Lada chwila mďż˝gďż˝ nastďż˝piďż˝ poďż˝ar, wybuch gazu.

Heine  meldowaďż˝,   ďż˝e   jeden   z  silnikďż˝w  zostaďż˝   uszkodzony:   pociski   przebiďż˝y 

przewďż˝d oliwy. Podczas prowizorycznej naprawy Massendorf zostaďż˝ lekko ranny.

Prďż˝cz Sachsa zginďż˝o jeszcze dwu podoficerďż˝w, a wraz z Daunem byďż˝o juďż˝ 

trzech rannych.

Komendant kazaďż˝ wyrzucaďż˝ balast. Sam udaďż˝ siďż˝ do kabiny Knolla.
Doktor pracowaďż˝ w biaďż˝ym, zakrwawionym fartuchu przy ďż˝ďż˝ku, na ktďż˝rym 

le�a� Daune.

—. Zaraz koďż˝czďż˝ — odrzekďż˝ na pytanie Eckholta.
—   Massendorf   ma   przestrzelone   ramiďż˝   —   powiedziaďż˝   komendant.   —   Niech   pan 

pďż˝jdzie do niego; jest w tylnej gondoli silnikowej.

Wyszli   razem.  Odchodzďż˝c  na  rufďż˝  Knoll  sďż˝yszaďż˝,  jak ten zimny,  nieugiďż˝ty 

czďż˝owiek woďż˝aďż˝ przez rurďż˝ gďż˝osowďż˝, aby wyrzucaďż˝ wszystko, co zbytecznie 
obci��a balon.

ďż˝Zabitych takďż˝e!" krzykn�� gniewnie w odpowiedzi na czyjeďż˝ pytanie.
Wznosili   siďż˝.   To   jedno  mogďż˝o   ocaliďż˝   sterowiec.   Pod  kilem  marynarze  zdzierali 

przepierzenia magazynďż˝w i przez otwory w powďż˝oce wyrzucali skrzynie z materiaďż˝ami 
aptecznymi. Demontowano przedniďż˝ i tylnďż˝ bateriďż˝ zbiornikďż˝w benzyny i oleju.

Wtem znďż˝w zadzwoniďż˝ telefon.
ďż˝Porucznik Grass zabity" zameldowaďż˝ z gďż˝ry kapral Kohlenberg.
ďż˝Przyďż˝lďż˝ wam kogoďż˝" powiedziaďż˝ Eckholt.
Brakďż˝o juďż˝ strzelcďż˝w do obsďż˝ugi karabinďż˝w maszynowych, ale najwaďż˝niejsze 

stanowiska na gďż˝rnej platformie musiaďż˝y byďż˝ obsadzone. Komendant kazaďż˝ jednemu z 
podoficerďż˝w zastďż˝piďż˝ Grassa. Sam zostaďż˝ w gondoli nawigacyjnej wraz z dwoma 
pilotami i jednym mechanikiem. Strzelali na zmianďż˝, pďż˝ki Heine nie przysďż˝aďż˝ jeszcze 

background image

jednego   marynarza.   Wtedy  Eckholt   przypomniaďż˝   sobie   radiotelegrafistďż˝.   Ale   z  kabiny 
radiotelegraficznej nikt nie odpowiadaďż˝ na wezwania.

— Idďż˝cie po niego, Feldbach — powiedziaďż˝ ujmujďż˝c ster.
Pilot przeszedďż˝ na drugi koniec gondoli i po chwili wrďż˝ciďż˝ sam.
— Nie ďż˝yje, panie kapitanie.
Eckholt przygryzďż˝ wargi. Telefon dzwoniďż˝. To byďż˝ znďż˝w Kohlenberg.
ďż˝Znowu? — zapytaďż˝ komendant. — Dajecie siďż˝ zabijaďż˝ jak kaczki"...
Strzelec zaprzeczyďż˝: tym razem nikt nie zgin��.
ďż˝Pi�� samolotďż˝w od pďż˝nocy — zameldowaďż˝. — Niďż˝ej od nas. Moďż˝e to 

Austriacy. Jeszcze nie widaďż˝".

W sďż˝uchawce warczaďż˝y krďż˝tkie serie karabinďż˝w. Wtem aparat podskoczyďż˝ i 

spadďż˝ ze stolika. Jednoczeďż˝nie z blatu sypnďż˝y siďż˝ drzazgi, a na stanowisku ogniowym 
u prawej burty zaszczekaďż˝ mauser w odpowiedzi na celnďż˝ seriďż˝ nieprzyjaciela.

—   Trafiony!   —   krzykn��   Feldbach.   Wodnosamolot   pomalowany   w   brunatne, 

niebieskie, czarne i biaďż˝e wielokďż˝ty opadaďż˝ w dďż˝ ze stojďż˝cym ďż˝migďż˝em.

— Dostaďż˝ po silniku — powiedziaďż˝ drugi pilot.
— Wykoďż˝czcie go! — zawoďż˝aďż˝ Eckholt.
Ale   przedni   lewy   karabin   zaci��   siďż˝   i   zanim   strzelec   zdoďż˝aďż˝   przebiec   do 

tylnego, nieprzyjacielska maszyna znikďż˝a z pola ostrzaďż˝u.

Tymczasem   Knoll   dotarďż˝   do   tylnej   gondoli   silnikowej.   Byďż˝o   tu   ciasno   jak   w 

blaszanym kotle. Ryk silnika udzielaďż˝ siďż˝ podziurawionej osďż˝onie, ktďż˝ra drďż˝aďż˝a 
febrycznie   i   dzwoniďż˝a   wszystkimi   zaczepami.   Massendorf   siedziaďż˝   w   podrďż˝cznym 
warsztacie   oparty   plecami   o   stďż˝   i   co   chwila   spoglďż˝daďż˝   na   obrotomierz,   ktďż˝rego 
strzaďż˝ka wahaďż˝a siďż˝ niepokojďż˝co. Czuďż˝ byďż˝o zapach smaru i swďż˝d przypalonej 
gumy.

Rana  pierwszego   mechanika   okazaďż˝a   siďż˝   powierzchowna:   koďż˝ci   byďż˝y   caďż˝e. 

Mďż˝gďż˝ poruszaďż˝ ramieniem i ani myďż˝laďż˝ stďż˝d odej��. Knoll naďż˝oďż˝yďż˝ 
mu opatrunek i pomďż˝gďż˝ wstaďż˝. Podeszli do jednego z karabinďż˝w bez obsďż˝ugi.

—   Strzelec   jest   ranny   —   powiedziaďż˝   Massendorf.   —   Odnieďż˝li   go   do   kabiny 

podoficerskiej. Widziaďż˝ go pan?

— Nie — odrzekďż˝ Knoll. — Nic o tym nie wiedziaďż˝em. Zaraz tam pďż˝jdďż˝.
Massendorf skin�� gďż˝owďż˝.
— Ja tu zostanďż˝. Mogďż˝ strzelaďż˝. Jeďż˝eli wytrzymamy jeszcze kwadrans, moďż˝e 

uda siďż˝ ocaliďż˝ balon.

— Jakim cudem? — spytaďż˝ Knoll.
— Wyjdziemy na sze��, siedem tysiďż˝cy. Tam nas nie dopďż˝dzďż˝.
Jakiďż˝   samolot   kďż˝adďż˝   siďż˝   w   ostry   zakrďż˝t   w   odlegďż˝oďż˝ci   stu 

pi��dziesiďż˝ciu   metrďż˝w.   Za   nim,   wprost   spod   ulewy   sďż˝onecznych   promieni, 
wypadďż˝y   jeszcze   dwa,   unoszďż˝c   w   gďż˝rďż˝   ďż˝by   okryte   bďż˝yszczďż˝cymi 
przyďż˝bicami   masek.   Szďż˝y   trawersem,   tak   aby   dostaďż˝   siďż˝   za   rufďż˝,   gdzie   nie 
dosiďż˝gďż˝yby ich pociski ani z gďż˝rnej platformy, ani z gondoli.

Massendorf przerzuciďż˝ karabin w ich stronďż˝.
— Niech pan powie komendantowi! — zawoďż˝aďż˝. — Niech pan powie!

background image

— Co takiego? — zaniepokoiďż˝ siďż˝ Knoll.
— Wchodzďż˝ za ogon. Trzeba skrďż˝ciďż˝, prďż˝dko!
Doktor   skoczyďż˝   ku   wylotowi   rury   gďż˝osowej.   Massendorf   strzelaďż˝,   prowadzďż˝c 

karabin dokoďż˝a obrotnicy, pďż˝ki nie oparďż˝ siďż˝ o burtďż˝ gondoli.

ďż˝Hallo! — krzyczaďż˝ Knoll. — Hallo!"
Nikt nie odpowiadaďż˝.
— Niech pan przestawi tarczďż˝ sygnaďż˝owďż˝ na ďż˝Baczno��" — powiedziaďż˝ 

Massendorf. — Tam — wskazaďż˝ ku gďż˝rze.

Knoll   spojrzaďż˝   w   gďż˝rďż˝.   Tarcza   byďż˝a   tuďż˝   nad   jego   gďż˝owďż˝.   Chwyciďż˝ 

rďż˝koje�� i szarpn�� w dďż˝. Potem znďż˝w krzyczaďż˝ w tubďż˝, aďż˝ ochrypďż˝, 
ale ciďż˝gle na prďż˝no.

— Niech pan tam idzie! — zawoďż˝aďż˝ Massendorf. — Coďż˝ siďż˝ staďż˝o.
W tej samej chwili poczuli wstrzďż˝s i usďż˝yszeli huk. Sterowiec zachwiaďż˝ siďż˝ i 

gwaďż˝townie  skrďż˝ciďż˝.   Trzy   samoloty   nagle   znalazďż˝y   siďż˝   na  linii   lufy   karabinu  i 
Massendorf   nacisn��   spust.   Jednoczeďż˝nie   przez   gondolďż˝   nad   ich   gďż˝owami 
przeleciaďż˝   ostry   syk   i   szum   pociskďż˝w,   ktďż˝re   podziurawiďż˝y   przeciwleg�� 
ďż˝cianďż˝ i wygiďż˝ty sufit jak sito. Sypnďż˝y siďż˝ odpryski szkďż˝a, drewna i metalu. Kilka 
zegarďż˝w,   tarcza   sygnaďż˝owa   i   prďż˝dkoďż˝ciomierz   zostaďż˝y   dosďż˝ownie   rozbite   na 
proszek.

Lecz seria Massendorfa teďż˝ zrobiďż˝a swoje: trďż˝jka samolotďż˝w rzuciďż˝a siďż˝ w 

gďż˝rďż˝. Sďż˝ychaďż˝ byďż˝o gwaďż˝towny ogieďż˝ karabinďż˝w z platformy, gdzie strzelcy 
natychmiast wyzyskali korzystny moment.

— Co to byďż˝o? — spytaďż˝ Knoll majďż˝c na myďż˝li wstrzďż˝s i nagďż˝y skrďż˝t 

sterowca.

Massendorf   zrozumiaďż˝,   o   co   mu   chodzi,   lecz   nie   umiaďż˝   daďż˝   ďż˝adnego 

wyja�nienia.

Wtem wpadďż˝ do nich Heine.
— Prawy przedni silnik unieruchomiony! — zawoďż˝aďż˝ i pobiegďż˝ w gďż˝rďż˝ po 

trapie ku g��wnej galerii.

Wtedy obaj zauwaďż˝yli, ďż˝e z balonem dzieje siďż˝ coďż˝ dziwnego. L-59 skrďż˝caďż˝ 

w   prawo   i   pochylaďż˝   siďż˝   w   tďż˝   samďż˝   stronďż˝,   sunďż˝c   bokiem.   Przestaďż˝   siďż˝ 
wznosiďż˝, a nawet jakby opadaďż˝ nieznacznie.

Groďż˝na niepewno�� tego, co siďż˝ staďż˝o, obezwďż˝adniďż˝a ich na chwilďż˝.
Czy to juďż˝ byďż˝ koniec? Czy warto jeszcze walczyďż˝? Strzelaďż˝? Kiedy spadnie na 

nich ďż˝mierďż˝? I jaka?

Chrapliwy   gďż˝os   z   rury   przekaďż˝nikowej   wyrwaďż˝   ich   z   tego   odrďż˝twienia. 

Mďż˝wiďż˝ Feldbach.

ďż˝Komendant wzywa doktora Knolla".
ďż˝Co siďż˝ staďż˝o?" zapytaďż˝ Knoll.
ďż˝Komendant jest ciďż˝ko ranny. Niech pan kapitan zaraz przyjdzie".
Doktor spojrzaďż˝ na Massendorfa.
— Sďż˝yszaďż˝ pan?
ďż˝Halo! — zachrypiaďż˝ znďż˝w gďż˝os. — Halo, piďż˝ta gondola!"

background image

Tym razem byďż˝ to Heine. Massendorf nie dosďż˝yszaďż˝ juďż˝, o co mu szďż˝o, bo za 

burtďż˝   warczďż˝c   i   gwiďż˝d��c   pďż˝dem   przemkn��   jakiďż˝   myďż˝liwiec   i 
osmagaďż˝ bok sterowca pociskami ze swych karabinďż˝w. Starszy mechanik wzi�� go na 
cel i szyďż˝ gďż˝stym ďż˝ciegiem pociskďż˝w smugowych, pďż˝ki samolot nie min�� 
rufy.

—   Heine   mďż˝wi,   ďż˝e   wybuchďż˝a   amunicja   w   prawych   komorach   pod   kilem   — 

powiedziaďż˝ Knoll. — Przednia prawa gondola jest powaďż˝nie uszkodzona, a g��wna 
galeria czďż˝ciowo zniszczona. Ale kil zostaďż˝ caďż˝y. Wy��czyli przedni lewy silnik, 
ďż˝eby   utrzymaďż˝   rďż˝wnowagďż˝.   Muszďż˝   juďż˝   i��   —   dodaďż˝   ciszej, 
wyciďż˝gajďż˝c rďż˝kďż˝.

Massendorf skin�� gďż˝owďż˝, ďż˝e rozumie. Uďż˝cisnďż˝li sobie dďż˝onie tkniďż˝ci 

jednďż˝ myďż˝lďż˝, ďż˝e zapewne juďż˝ siďż˝ nie zobaczďż˝.

Knoll wszedďż˝ po trapie do wnďż˝trza balonu. Z gďż˝ry dochodziďż˝ raz po raz jazgot 

mauserďż˝w. Trzy pozostaďż˝e silniki warczaďż˝y gďż˝ucho. Po galerii b��kaďż˝y siďż˝ 
sďż˝abe   podmuchy   wiatru.   ďż˝opotaďż˝y   strzďż˝py   powďż˝oki   i   stďż˝kaďż˝y   obluzowane 
balonety. Czuďż˝ byďż˝o gaz.

Gdy mijaďż˝ czwarte przďż˝sďż˝o g��wnych dďż˝wigarďż˝w przed lukami bocznych 

gondol   silnikowych,   nagle   usďż˝yszaďż˝   nad   gďż˝owďż˝   jďż˝k   podobny   do   odgďż˝osu 
pďż˝kajďż˝cych   strun   fortepianu.   Spojrzaďż˝   w   gďż˝rďż˝   i   ujrzaďż˝,   jak   trzy   stalowe 
ďż˝ciďż˝gacze   taďż˝mowe   zwijajďż˝   siďż˝   niby   przydepniďż˝te   wďż˝e.   Gdzieďż˝ 
przeraďż˝liwie zaskrzeczaďż˝a rozdzierana tkanina i buchn�� ciďż˝ki odďż˝r gazu.

Zaraz po tym jeden z pomocniczych pierďż˝cieni usztywniajďż˝cych zacz�� wolno, 

jakby z wahaniem, wyginaďż˝ siďż˝ w ďż˝semkďż˝ i wreszcie zďż˝amaďż˝ siďż˝ z piekielnym 
zgrzytem.   Powďż˝oka   w   tym   miejscu   zwiotczaďż˝a,   zaszamotaďż˝a   siďż˝   gwaďż˝townie   i 
gďż˝oďż˝no   zasepleniďż˝a   w   tďż˝gim   przeciďż˝gu,   ktďż˝ry   wtargn��   z   zewnďż˝trz, 
pďż˝dzďż˝c przed sobďż˝ tuman gazu ku rufie.

Knoll szedďż˝ dalej.
U   skrzyďż˝owania   bocznych   korytarzy   wiodďż˝cych   do   lukďż˝w   tylnych   gondoli 

silnikowych, ktďż˝re jeszcze pracowaďż˝y, zďż˝apaďż˝ go mat Winter.

—   Pi��   angielskich   wodnosamolotďż˝w   atakuje   od   rufy,   panie   kapitanie   — 

zameldowaďż˝. — A tamte trzy, ktďż˝re poszďż˝y. od razu w gďż˝rďż˝, teraz wywaliďż˝y nam 
dziurďż˝ w powďż˝oce.

— No wiďż˝c co? — spytaďż˝ doktor.
— Nic, tylko...
— Zameldujcie to dowďż˝dcy.
— Pan kapitan jest przecieďż˝ dowďż˝dcďż˝ — powiedziaďż˝ podoficer.
— Ja? — zdumiaďż˝ siďż˝ Knoll.
— Komandor Eckholt jest ciďż˝ko ranny... — zacz�� Winter.
— Wiem. Ale skďż˝d ja?
—   Wďż˝aďż˝nie   komandor   Eckholt   telefonowaďż˝,   ďż˝e   zdaje   panu   kapitanowi 

komendďż˝, bo porucznik Massendorf...

— Dobrze — przerwaďż˝ Knoll. — Chodďż˝cie ze mnďż˝. Pobiegli korytarzem ku gondoli 

nawigacyjnej.   Lecz   na   wysokoďż˝ci   przednich   silnikďż˝w   korytarz   siďż˝   skoďż˝czyďż˝. 
Poszarpany, skrďż˝cony pomost zawisďż˝ nad wielkďż˝ dziurďż˝, przez ktďż˝rďż˝ widaďż˝ 
byďż˝o spienionďż˝ powierzchniďż˝ morza. Caďż˝y boczny korytarz przestaďż˝ istnieďż˝, a u 

background image

rozwartego   kadďż˝uba   chwiaďż˝a   siďż˝   na   dwďż˝ch   zastrzaďż˝ach   i   kilku   luďż˝nych 
ďż˝ciďż˝gnach zdemolowana prawa gondola silnikowa z kikutem uďż˝amanego ďż˝migďż˝a. 
Czarny przepalony smar wyciekaďż˝ dďż˝ugimi soplami z rozwalonego karteru i powiewaďż˝ 
na   wietrze   niby   pasma   tďż˝ustych,   pozlepianych   wďż˝osďż˝w.   ďż˝ďż˝ty   gryzďż˝cy   dym 
k��biďż˝ siďż˝ w zasďż˝oniďż˝tych od przeciďż˝gu miejscach.

Trzej  mechanicy i  Heine naprďż˝dce ďż˝ciďż˝gali  taďż˝mami stalowymi  rozluďż˝nione 

przďż˝sďż˝a   i   usztywniali   pierďż˝cienie,   ktďż˝re   giďż˝y   siďż˝   na   wszystkie   strony.   Tylko 
g��wne dďż˝wigary kilu ocalaďż˝y i dziďż˝ki ich wytrzymaďż˝oďż˝ci L-59 nie zostaďż˝ 
zďż˝amany na pďż˝ zaraz po wybuchu.

Knoll   przeszedďż˝   po   jednym   z   tych   dďż˝wigarďż˝w   jak   po   wďż˝skiej   kďż˝adce   nad 

przepaďż˝ciďż˝ i dostaďż˝ siďż˝ na drugďż˝ stronďż˝ wyrwy. Byďż˝o tu spokojniej niďż˝ na 
rufie:   z   rzadka   tylko   odzywaďż˝y   siďż˝   mausery   z   gďż˝rnej   platformy.   Raz   lub   dwa 
zaszczekaďż˝ karabin maszynowy z gondoli nawigacyjnej i umilkďż˝.

Ten   wzglďż˝dny   spokďż˝j   nie   wrďż˝yďż˝   nic   dobrego.   Wbrew   zamiarom   Eckholta 

sterowiec nie zdoďż˝aďż˝ osiďż˝gn�� tak wysokiego puďż˝apu, na ktďż˝rym samoloty nie 
mogďż˝yby siďż˝ utrzymaďż˝ i sprostaďż˝ jego prďż˝dkoďż˝ci. Opadaďż˝ wci�� niďż˝ej, 
mimo   ďż˝e   wypatroszono   go   juďż˝   prawie   z   trzeciej   czďż˝ci   ďż˝adunku.   Po   uszkodzeniu 
jednego   i   po   zatrzymaniu   drugiego   przedniego   silnika   prďż˝dko��   zmalaďż˝a   do 
siedemdziesiďż˝ciu kilometrďż˝w na godzinďż˝. Sďż˝aba iskierka nadziei na pomoc piďż˝ciu 
wodnosamolotďż˝w okazaďż˝a siďż˝ zawodna: to nie byli Austriacy, lecz Anglicy. Ich pierwsze 
natarcie z gďż˝ry spowodowaďż˝o wďż˝aďż˝nie pďż˝kniďż˝cie pierďż˝cienia, w chwili gdy 
Knoll przechodziďż˝ miďż˝dzy rufďż˝ a tylnymi gondolami.

Komendant byďż˝ ciďż˝ko ranny, pierwszy mechanik zaledwie  zdolny do prowadzenia 

ognia,   drugi   oficer   zabity,   a   pozostaďż˝a   przy   ďż˝yciu   poďż˝owa   zaďż˝ogi   nie   mogďż˝a 
wystarczyďż˝ do obsďż˝ugi karabinďż˝w i manewrowania balonem.

Knoll obejmujďż˝c dowďż˝dztwo zdawaďż˝ sobie sprawďż˝ z tej rozpaczliwej sytuacji. 

Mimo   to   przewinďż˝a   mu   siďż˝   przez   gďż˝owďż˝   myďż˝l,   ďż˝e   gdyby   zdoďż˝aďż˝ 
doprowadziďż˝   sterowiec   choďż˝by   do   Adali   i   gdyby   sam   uszedďż˝   z   ďż˝yciem,   to 
zorganizowanie jeszcze jednej wyprawy do wschodniej Afryki nie byďż˝oby wykluczone.

Samoloty nieprzyjacielskie miaďż˝y zapewne swďż˝ bazďż˝ w pobliďż˝u miasta Rodos, o 

sto dwadzieďż˝cia kilometrďż˝w od miejsca, gdzie rozgrywaďż˝a siďż˝ bitwa; do Adali na 
terytorium   tureckim   byďż˝o   ponad   dwieďż˝cie.   Nieprzyjacielowi   mogďż˝o   zabrakn�� 
benzyny, zanim L-59 zostaďż˝by ostatecznie zniszczony, a wtedy zapewne udaďż˝oby siďż˝ 
utrzymaďż˝ go w powietrzu jeszcze przez trzy godziny.

Nadzieja na takie zakoďż˝czenie bitwy byďż˝a wprawdzie sďż˝aba, lecz Knoll nie chciaďż˝ 

z   niej   zrezygnowaďż˝.   Los   mďż˝gďż˝   siďż˝   jeszcze   odwrďż˝ciďż˝,   jak   to   juďż˝   nieraz 
bywaďż˝o. Wahadďż˝o przeznaczenia dotarďż˝o byďż˝ moďż˝e do skrajnego punktu amplitudy; 
powinno   teraz   zatoczyďż˝   ďż˝uk   w   przeciwnďż˝   stronďż˝,   w   stronďż˝   powodzenia... 
Naleďż˝aďż˝o dziaďż˝aďż˝, nie poddawaďż˝ siďż˝, wytrwaďż˝ do koďż˝ca.

Luk wejďż˝ciowy do gondoli nawigacyjnej byďż˝ otwarty. Knoll zszedďż˝ po stopniach i 

rozejrzaďż˝   siďż˝.   Niewielka   przestrzeďż˝   pomiďż˝dzy   pomieszczeniami   oficerskimi   a 
kabinďż˝   nawigacyjnďż˝   byďż˝a   pusta.   Tylko   zza   uchylonych   drzwi   przedziaďż˝u   radia 
wystawaďż˝y   czyjeďż˝   nogi   wyciďż˝gniďż˝te   w   poprzek   korytarza.   Byďż˝y   to   nogi 
radiotelegrafisty, ktďż˝rego zwďż˝oki przez zapomnienie jeszcze nie zostaďż˝y wyrzucone za 
burtďż˝. Knoll przekroczyďż˝ je bez namysďż˝u i znalazďż˝ siďż˝ wreszcie na stanowisku 
dow�dczym.

Przy   sterach   stali   Feldbach  i   jakiďż˝   marynarz,   ktďż˝rego   nazwiska  nie  pamiďż˝taďż˝. 

Eckholta nie byďż˝o.

background image

— Gdzie jest komendant? — zapytaďż˝ zwracajďż˝c siďż˝ do pilotďż˝w.
— W swojej kabinie, panie kapitanie — odrzekďż˝ Feldbach.
Doktor odwrďż˝ciďż˝ siďż˝ i zobaczyďż˝ Wintera, ktďż˝ry staďż˝ za nim.
— Zajmijcie siďż˝ tymi karabinami, Winter — powiedziaďż˝ wskazujďż˝c lewďż˝ burtďż˝.
Przeszedďż˝ do kabiny Eckholta i otworzyďż˝ drzwi.
Eckholt   leďż˝aďż˝   na   ďż˝ďż˝ku,   wyprďż˝ony,   sztywny   jak   kďż˝oda.   Mundur   miaďż˝ 

rozpiďż˝ty, koszulďż˝ skrwawionďż˝ i poszarpanďż˝. Krew przesiďż˝kďż˝a przez materac i 
kapaďż˝a na podďż˝ogďż˝. Nie ďż˝yďż˝ juďż˝.

Knoll   patrzyďż˝   na   jego   ostry   profil   i   lekko   przymruďż˝one,   zgasďż˝e   oczy.   Nie 

wyraďż˝aďż˝y   juďż˝   nic.   Wyglďż˝daďż˝,   jakby   skonaďż˝   przytomnie,   lecz   spokojnie. 
ďż˝mierďż˝ niewiele zmieniďż˝a jego kamienne rysy.

Doktor   uj��   zwisajďż˝cďż˝   dďż˝oďż˝   i   uďż˝oďż˝yďż˝   jďż˝   wzdďż˝uďż˝   ciaďż˝a. 

Wtedy spomiďż˝dzy zaciďż˝niďż˝tych palcďż˝w trupa wysunďż˝a siďż˝ kartka papieru.

Nie poddawaďż˝ siďż˝. Ratowaďż˝ L-59 do ostatka. Knoll obejmie... — przeczytaďż˝ z 

trudem nabazgrane sďż˝owa. Wyszedďż˝ szybko i wrďż˝ciďż˝ do stanowisk pilotďż˝w.

— Jak to byďż˝o? — zapytaďż˝ Feldbacha.
Grzechot   ognia   przeszkodziďż˝   bosmanowi   w   odpowiedzi.   Sďż˝ychaďż˝   byďż˝o 

zbliďż˝ajďż˝cy   siďż˝   ryk   samolotu   i   spieszny   szept   pociskďż˝w   szyjďż˝cych   na   wylot 
powďż˝okďż˝   nad   gondolďż˝.   Feldbach   przeczekaďż˝   seriďż˝,   wyrďż˝wnaďż˝   lekkie 
wzniesienie ďż˝ba sterowca.

— Komendant staďż˝ tam — odrzekďż˝, gdy samolot daďż˝ nura pod spďż˝d gondoli —- 

przy   pierwszym   mauserze.   Wďż˝aďż˝nie   rozharatali   nam   prawy   silnik.   To   ten   na 
wodnosamolocie   tak   nas   urzďż˝dziďż˝.   Wszedďż˝   pod   spďż˝d   od   ďż˝ba   i   wpakowaďż˝ 
ca�� seriďż˝ prosto w komorďż˝ amunicyjnďż˝. Kto go wie, jak to zrobiďż˝: powinien 
byďż˝ wmeldowaďż˝ siďż˝ w nas, ale jakimďż˝ cudem siďż˝ wywin�� i zaraz po wybuchu 
wyrwaďż˝   w   lewo.   Komandor   wzi��   go   na   cel   i   ostrzelaďż˝,   ale   bezskutecznie. 
Tymczasem Wďż˝och machn�� taki przewrďż˝t, ďż˝e tylko mignďż˝o w powietrzu, i juďż˝ 
praďż˝ prosto w niego.  Trafiďż˝ chyba z odlegďż˝oďż˝ci  pi��dziesiďż˝ciu metrďż˝w i 
odszedďż˝ w gďż˝rďż˝. Wtedy nasi z platformy dali mu radďż˝: zwaliďż˝ siďż˝ w morze.

Nowa seria zadygotaďż˝a z lewej burty i ucichďż˝a. Do kabiny wpadďż˝ Heine.
— Pierďż˝cienie po��czone, panie kapitanie — zameldowaďż˝. — Czy wyrzucaďż˝ 

ďż˝adunek dalej?

Knoll spojrzaďż˝ na wysokoďż˝ciomierz. Stracili tysiďż˝c pi��set metrďż˝w.
— Wyrzucaďż˝, co tylko moďż˝na — odrzekďż˝. — Spieszcie siďż˝. Wszystko od tego 

zale�y.

— Wiem — mrukn�� werkmistrz i wybiegďż˝ z powrotem.
— Potem — mďż˝wiďż˝ dalej Feldbach — komendant dowlďż˝kďż˝ siďż˝ do stoďż˝u i 

rozmawiaďż˝ przez tubďż˝ z Winterem i z Heinem. Pytaďż˝ o pana kapitana. Potem upadďż˝. 
Zamocowaliďż˝my stery i uďż˝oďż˝yliďż˝my go na koi. Kazaďż˝ wyrzuciďż˝ siďż˝ za burtďż˝. 
Ale ďż˝yďż˝ jeszcze, wiďż˝c nie usďż˝uchaliďż˝my. Kazaďż˝ pana kapitana wezwaďż˝ i wtedy 
ja mďż˝wiďż˝em z panem kapitanem przez rurďż˝ gďż˝osowďż˝.

— Juďż˝ nie ďż˝yje — powiedziaďż˝ Knoll. — Trzymajcie ten sam kurs: ďż˝rednio 45 

stopni. Ja bďż˝dďż˝ na gďż˝rnych platformach. Co siďż˝ staďż˝o z telefonem?

— Rozbity, panie kapitanie — odrzekďż˝ bosman. — Jest wprawdzie rura gďż˝osowa, ale 

stďż˝d trudno wywoďż˝aďż˝ kogoďż˝ na gďż˝rze. Zdaje siďż˝, ďż˝e tarcza sygnalizacyjna jest 

background image

tam zniszczona.

— Dobrze. Gdybym koniecznie byďż˝ potrzebny tutaj, przyďż˝lijcie po mnie.
Po   raz   ostatni   obj��   wzrokiem   wnďż˝trze   gondoli   i   wyszedďż˝.   Trap   gďż˝rnej 

platformy nie byďż˝ uszkodzony wybuchem. Szybko wydostaďż˝ siďż˝ po nim na gďż˝rďż˝ i 
stan��  oparty o barierďż˝.   Z  porďż˝czy  podziurawionej  w  paru  miejscach  sterczaďż˝y 
strzďż˝py metalu. W pokďż˝adzie czerniaďż˝y maďż˝e otwory, tu i ďż˝wdzie skupione gďż˝sto 
jak w przetaku. Cztery karabiny obsďż˝ugiwali Kohlenberg i Schulman. Ten ostatni krwawiďż˝ 
z zadraďż˝niďż˝cia na karku.

— Gdzie inni? — zapytaďż˝ Knoll, podnoszďż˝c gďż˝os do krzyku, bo wicher hulaďż˝ po 

goďż˝ym pokďż˝adzie.

— Tam — Kohlenberg wskazaďż˝ na morze. — Daune jest ranny — dodaďż˝.
W   tej   chwili   zza   rufy   wypadďż˝y   dwa   angielskie   wodnosamoloty.   ďż˝mignďż˝y   w 

gďż˝rďż˝ w krďż˝tkim przewrocie przez skrzydďż˝a i rzuciďż˝y siďż˝ w dďż˝ pod kadďż˝ub 
sterowca.   Jednoczeďż˝nie   mausery   obu   strzelcďż˝w   rďż˝bnďż˝y   krďż˝tkimi   seriami   i 
umilk�y.

— Ci umiejďż˝ lataďż˝ — mrukn�� z uznaniem Kohlenberg. — Nie moďż˝na ich 

z�apa�.

Istotnie Anglicy stosowali lepszďż˝ taktykďż˝ niďż˝ Wďż˝osi. ďż˝aden z ich samolotďż˝w 

nie pokazywaďż˝ siďż˝ nad platformďż˝. Podchodzili umiejďż˝tnie pod rufďż˝, gdzie ďż˝aden 
pocisk   nie   mďż˝gďż˝   ich   dosiďż˝gn��,   i   stamtďż˝d   ostrzeliwali   spďż˝d   balonu   albo 
trzymali   siďż˝   z   daleka.   Tylko   w   czasie   zawrotďż˝w   przez   krďż˝tkďż˝   chwilďż˝   moďż˝na 
byďż˝o wzi�� ich na cel. Sami natomiast bardzo skutecznie razili sterowiec w najczulszych 
jego punktach, bijďż˝c po komorach amunicyjnych i gondolach.

Knoll  przypomniaďż˝ sobie  chwilďż˝,  kiedy po  raz pierwszy staďż˝ obok  Eckholta na 

gďż˝rnej   platformie   podczas   prďż˝bnego   lotu   do   Norymbergi.   Wydaďż˝o   mu   siďż˝,   ďż˝e 
byďż˝o to bardzo dawno, lecz wraďż˝enie wďż˝wczas doznane wrďż˝ciďż˝o teraz. Naga, zimna, 
zmiatana wichrem pďż˝aszczyzna niczym nie osďż˝oniďż˝tego pokďż˝adu, niebo jak z emalii, 
ogromny kadďż˝ub sterowca balansujďż˝cy wolno pod nogami i cztery obrotnice z karabinami 
poďż˝rodku zakrwawionej platformy wywoďż˝ywaďż˝y uczucie straszliwego osamotnienia.

ďż˝lady pociskďż˝w i plamy krwi na karbowanej blasze zdawaďż˝y siďż˝ ďż˝wiadczyďż˝, 

ďż˝e   kto   siďż˝   tu   znalazďż˝,   skazany   jest   na   ďż˝mierďż˝,   a   dwa   opuszczone   stanowiska 
mauserďż˝w potwierdzaďż˝y to jeszcze dobitniej.

Doktor zaj�� jedno z nich i usiďż˝owaďż˝ otrzďż˝sn�� siďż˝ z tego ponurego 

nastroju.

— Panie kapitanie! — usďż˝yszaďż˝ nagle okrzyk Schulmana. Obejrzaďż˝ siďż˝. Strzelec 

rďż˝kďż˝ wskazywaďż˝ kierunek.

W oddali, za rufďż˝ kďż˝adďż˝y siďż˝ w ďż˝agodny zakrďż˝t cztery wďż˝oskie maszyny. 

Odlatywaďż˝y na pďż˝noc, wycofawszy siďż˝ z walki. Lakier ich skrzydeďż˝ poďż˝yskiwaďż˝ 
w sďż˝oďż˝cu.

ďż˝ 220 ďż˝
—  Nie majďż˝ amunicji!  — ryczaďż˝  Schulman. —  Anglikom  teďż˝  skoďż˝czy  siďż˝ 

prďż˝dko i moďż˝e...

Jazgot   silnika   na   peďż˝nych   obrotach   zagďż˝uszyďż˝   dalsze   jego   sďż˝owa.   Angielski 

samolot wyleciaďż˝ w gďż˝rďż˝, z prawej strony sterowca zwichn�� wiraďż˝, zawisďż˝ 
przez okamgnienie na plecach i run�� w dďż˝, mierzďż˝c w ďż˝rodek platformy.

Lufy   trzech   mauserďż˝w   prawie   jednoczeďż˝nie   zwrďż˝ciďż˝y   siďż˝   przeciw   niemu. 

background image

Ogďż˝uszajďż˝cy   werbel   ognia   rwaďż˝   i   szatkowaďż˝   wszystkie   inne   odgďż˝osy,   a   przez 
pokďż˝ad szedďż˝ dreszcz strzďż˝piďż˝cych go kul, podczas gdy ciemna masa wodnosamolotu 
rosďż˝a z niesďż˝ychanďż˝ prďż˝dkoďż˝ciďż˝.

Zderzy siďż˝ z nami — pomyďż˝laďż˝ Knoll i zwolniďż˝ spust swego karabinu.
Widziaďż˝,   jak   strzelcy   skuleni   za   obrotnicami   prowadzďż˝   spadajďż˝cďż˝   maszynďż˝ 

celnymi wiďż˝zkami pociskďż˝w, stopniowo prostujďż˝c zgiďż˝te kolana.

Wszystko to razem trwaďż˝o moďż˝e trzy albo cztery sekundy.
Skrzydďż˝a   Anglika   byďż˝y   tuďż˝   nad   platformďż˝.   Kohlenberg   i   Schulman   pochylili 

siďż˝,   aby   unikn��   ich   uderzenia,   i   w   tejďż˝e   chwili   pďż˝ywaki   zawadziďż˝y   o 
powďż˝okďż˝, zdarďż˝y ogromny pďż˝at materii i rozleciaďż˝y siďż˝ w dwie strony, urwane z 
caďż˝ym podwoziem. Maszyna przeszďż˝a na plecy, uciekďż˝a w bok, zawrďż˝ciďż˝a i nagle 
obsunďż˝a   siďż˝   w   g��b   przestrzeni   bezwďż˝adna   jak   kamieďż˝.   Po   chwili   jedno   jej 
skrzydďż˝o wyďż˝oniďż˝o siďż˝ spod kadďż˝uba sterowca i polatujďż˝c jak kartka papieru 
znikďż˝o daleko za rufďż˝.

Wstrzďż˝s, ktďż˝ry nastďż˝piďż˝ przy otarciu siďż˝ samolotu o balon, zwaliďż˝ Knolla z 

nďż˝g i rzuciďż˝ go na podstawďż˝ mausera.

Kapitan zerwaďż˝ siďż˝ prawie natychmiast. Pierwszym wraďż˝eniem, jakie dotarďż˝o do 

jego ďż˝wiadomoďż˝ci, byďż˝o, ďż˝e pokďż˝ad wolno wraca do rďż˝wnowagi.

Brawo, Feldbach — pomyďż˝laďż˝.
Dopiero potem usďż˝yszaďż˝ wzmoďż˝ony, nerwowy gruchot karabinďż˝w maszynowych 

w dole i ďż˝wist pďż˝du, ktďż˝ry darďż˝ siďż˝ na ogoďż˝oconym z powďż˝oki szkielecie. 
Spostrzegďż˝, ďż˝e obaj strzelcy gdzieďż˝ znikli i domyďż˝liďż˝ siďż˝, ďż˝e zmiotďż˝o ich z 
platformy.

Zostaďż˝ sam.
Nastďż˝pnďż˝ jego myďż˝lďż˝ byďż˝o, ďż˝e trzeba dowiedzieďż˝ siďż˝, jak wyglďż˝da 

uszkodzenie od wewnďż˝trz. Obolaďż˝y po upadku powlďż˝kďż˝ siďż˝ do rury gďż˝osowej. 
Gdy pochyliďż˝ siďż˝ nad jej wylotem, spojrzenie jego padďż˝o na horyzont. Z pďż˝nocnego 
wschodu   ciďż˝gnďż˝y   pďż˝kolem   trzy   klucze   samolotďż˝w.   Byďż˝y   juďż˝   niedaleko   i   na 
pierwszy rzut oka wydaďż˝o mu siďż˝, ďż˝e poznaje wďż˝oskie maszyny myďż˝liwskie.

A   wiďż˝c   kres   nadchodziďż˝.   L-59   musiaďż˝by   teraz   walczyďż˝   z   trzynastoma 

przeciwnikami,   liczďż˝c   w   tym   czterech   pozostaďż˝ych   Anglikďż˝w.   Byďż˝   niemal 
obezwďż˝adniony: opadaďż˝ w dďż˝ wďż˝rďż˝d potďż˝gujďż˝cego siďż˝ odoru gazu, traciďż˝ 
prďż˝dko��,   a   jego   siďż˝a   ogniowa   zmalaďż˝a   do   jednej   trzeciej.   Powďż˝oka 
marszczyďż˝a   siďż˝   i   trzepotaďż˝a   na   wietrze   jak   ďż˝achman.   Szkielet,   obluzowany   i 
nadwerďż˝ony w kilku miejscach, skrďż˝caďż˝ siďż˝ i rozszczepiaďż˝ w spojeniach. Na pďż˝ 
urwana   prawa   gondola   silnikowa   ci��yďż˝a   jak   zďż˝amana   goleďż˝.   Okaleczony, 
dogorywajďż˝cy wlďż˝kďż˝ siďż˝ naprzďż˝d rozpaczliwie,  nie wiadomo po co, jak zwierz, 
ktďż˝ry ma pa�� lada chwila i skonaďż˝.

Nie pozwolďż˝ mu zgin�� w odwrocie — pomyďż˝laďż˝ Knoll ze smutnym patosem.
ďż˝Halo, Feldbach!" zawoďż˝aďż˝ w tubďż˝.
ďż˝Jestem, panie kapitanie" zabrzmiaďż˝ stďż˝umiony gďż˝os pilota.
ďż˝Czy moďż˝ecie jeszcze wykonaďż˝ zakrďż˝t o 180 stopni?"
ďż˝To bďż˝dzie ryzykowne, panie kapitanie — odrzekďż˝ bosman z wahaniem. — Mamy 

dďż˝wigary i pierďż˝cienie uszkodzone w wielu miejscach. Balon trzyma siďż˝ tylko na kilu."

ďż˝Wiďż˝c dobrze, ryzykujcie: kurs prosto na poďż˝udnie!"

background image

ďż˝Tak jest, na poďż˝udnie, panie kapitanie".
Po   chwili   Knoll   odczuďż˝   zakrďż˝t.   L-59   kďż˝adďż˝   siďż˝   na   prawďż˝   burtďż˝   i 

zadzieraďż˝ ďż˝eb. Rufa sunďż˝a trawersem. Pďż˝d zmieniďż˝ kierunek i d�� z boku.

Doktor   staďż˝   przy   tylnym   karabinie,   twarzďż˝   w   kierunku   lotu.   Sďż˝yszaďż˝   jeszcze 

krďż˝tkie, urywane serie ognia maszynowego pod rufďż˝.

Massendorf — pomyďż˝laďż˝.
Ogarn�� go podziw dla tego dzielnego czďż˝owieka. Potem jego myďż˝li odbiegďż˝y 

do   ludzi,   ktďż˝rych   pragn��   uszczďż˝liwiďż˝,   i   do   ich   olbrzymiego   kraju,   ktďż˝ry 
wybraďż˝ sobie za nowďż˝ ojczyznďż˝.

L-59   wykrďż˝caďż˝   w   tamtďż˝   stronďż˝,   na   poďż˝udnie,   a   nadciďż˝gajďż˝ce   klucze 

samolotďż˝w szďż˝y teraz trzy czwarte z lewej burty, za rufďż˝. Zbliďż˝aďż˝y siďż˝. Knoll 
spojrzaďż˝ ku nim i serce skoczyďż˝o mu do gardďż˝a. Na skrzydďż˝ach widaďż˝ byďż˝o 
czarne krzyďż˝e niemieckiego lotnictwa!

Chciaďż˝ krzykn��, chciaďż˝ podbiec do wylotu rury gďż˝osowej, by wydaďż˝ rozkaz 

zmieniajďż˝cy kurs. Nie zd��yďż˝: platforma wygiďż˝a siďż˝, pďż˝kďż˝a w poďż˝owie 
dďż˝ugoďż˝ci i z ogromnym zgrzytem dartej blachy rozeszďż˝a siďż˝ tuďż˝ przed jego nogami, 
ukazujďż˝c ciemne wnďż˝trze balonu. Czworokďż˝tne aďż˝urowe dďż˝wigary wyskakiwaďż˝y 
ze spojeďż˝, pryskaďż˝y ďż˝ciďż˝te potďż˝nďż˝ si�� nity. L-59, przeďż˝amywany w pďż˝, 
osiadaďż˝ w powietrznej toni.

Nagle   puďż˝ciďż˝y   ďż˝ciďż˝gna   i   taďż˝my,   kil   zďż˝oďż˝yďż˝   siďż˝   w   dwoje,   przez 

rozdartďż˝ powďż˝okďż˝ wylazďż˝y ďż˝ebra szkieletu, pďż˝kaďż˝y z hukiem balonety. Potem 
wďż˝rďż˝d nie milknďż˝cego ryku trzech motorďż˝w rufa i ďż˝eb sterowca uniosďż˝y siďż˝ ku 
gďż˝rze i najwiďż˝kszy statek powietrzny ďż˝wiata zsun�� siďż˝ na dno przestrzeni, w 
morze, ktďż˝re rozstďż˝piďż˝o siďż˝ pod nim spienionym krďż˝giem fal.

W gďż˝rze niemiecka eskadra myďż˝liwska rozpoczynaďż˝a atak na rozproszone samoloty, 

angielskie.

Koniec