background image

 
 
 
 

JIM MORRISON 

POEMS 1966 - 1971 

 

Tłumaczenie Artur Brodowicz 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Wiersze 1966-1971 - Jim Morrison 

 

 
Otwieranie kufra 
 
- Chwila wewnętrznej wolności 
gdy umysł otwiera się i 
ukazuje się niezmierzony wszechświat 
duszy pozostaje błąkać się 
w oszołomieniu i zmieszaniu szukając 
to tu to tam nauczycieli i przyjaciół 
 
 
 
 
Chwila wolności 
gdy więzień 
mruŜy oczy w słońcu 
niczym kret 
ze swej nory 
pierwsza podróŜ dziecka 
z dala od domu 
Ta chwila wolności 
 
 
 
LAmerica 
Chłodne metody naszej władczyni 
LAmerica 
Ulotny świat 
LAmerica 
Szybkie zjednoczenie dusz i 
                     porozumienie 
LAmerica 
szmaragdy w szkle 
LAmerica 
reflektory o zmierzchu 
LAmerica 
kamieniste ulice o bladym świcie 
LAmerica 
obleczona wygnaniem 
LAmerica 
szybkie bicie dumnego serca 
LAmerica 
oczy jak dwudziestolatki 
LAmerica 
ulotne marzenie 
LAmerica 
serce z kamienia 
LAmerica 
Ŝ

ołnierski los 

LAmerica 

background image

chmury i walki 
LAmerica 
jak jastrząb 
juŜ od początku potępiona 
LAmerica 
>> To właśnie taką ją poznałem 
LAmerica 
samotną i zimną 
LAmerica 
zawziętą, tak 
LAmerica 
od samego początku << 
 
Potem koniec. 
W drogę. 
Poprzez dzikie pustkowie. 
Omijaj granicę. 
 
 
 
wchodzi na scenę: 
 
Okrwawione buty. śmiercionośna burza 
Mika. Bóg w niebie 
Gdzie ona jest? 
Czy widzieliście ją państwo? 
Czy ktoś widział tę dziewczynę? 
              zdjęcie (wyświetlone) 
Ona jest moją siostrą. 
Panie i panowie. 
proszę uwaŜnie śledzić te słowa i wydarzenia 
to wasza ostatnia szansa, nasza ostatnia nadzieja. 
W tym łonie czy grobie jesteśmy wolni od 
     zgiełku ulic. 
Szaleństwo czarnej gorączki 
     nie przeniknie przez te drzwi 
Moi przyjaciele i ja pochodzimy z 
odległego Arden gdzie tańce i 
     nowa muzyka 
zwolennicy przyłączają się wszędzie 
    do naszej procesji. 
opowieści o królach, bogach, wojownikach 
    i kochankach dyndających jak 
    klejnoty dla waszej taniej uciechy 
 
        Ja to ja! 
Czy moŜecie to zrozumieć. 
Moje ciało jest prawdziwe. 
Moje ręce - jakŜe wprawne ich ruchy 
ZrównowaŜone niczym zwinnych demonów 
Moje włosy tak zmierzwione i poskręcane w bólu 
Skóra mej twarzy - proszę uszczypnąć policzki 

background image

Mój płonący język- miecz 
tryska wysłowionymi ognistymi muchami 
Istnieję naprawdę. 
Jestem człowiekiem. 
Ale nie jestem zwykłym męŜczyzną 
Nie nie nie 
 
 
 
Co tutaj robisz? 
Czego chcesz? 
Muzyki? 
MoŜemy zagrać muzykę. 
Ale ty chcesz więcej. 
Pragniesz czegoś, kogoś nowego. 
Mam rację? 
Oczywiście, Ŝe mam. 
Wiem, czego chcesz 
Pragniesz ekstazy 
PoŜądania i snów. 
Rzeczy niezupełnie takich jakimi się wydają 
Prowadzę cię tędy, on ciągnie w drugą stronę 
Nie śpiewam dla wyimaginowanej dziewczyny 
Mówię do ciebie, mojego ja. 
Stwórzmy świat od nowa. 
Pałac poczęcia płonie. 
 
Spójrz. Patrz jak płonie 
Ogrzej się przy rozgrzanych do białości węglach. 
 
Zbyt młody jesteś by być starym 
Nie trzeba ci tego mówić 
Chcesz widzieć rzeczy takimi, jakie są. 
Dokładnie wiesz co robię 
Wszystko 
 
 
 
Jestem przewodnikiem po Labiryncie 
 
Monarcha proteuszowych wieŜ 
na tym zimnym kamiennym patio 
nad Ŝelazną mgłą 
zatopiony w swych własnych śmieciach 
oddycha swym własnym oddechem. 
 
 
Władza 
 
Potrafię zatrzymać bieg 
ziemi. Sprawiłem, Ŝe 
odjechały niebieskie samochody. 

background image

 
Mogę się zmiejszyć lub stać się niewidzialnym 
Mogę stać się olbrzymem i dosięgnąć 
najdalszych rzeczy. Mogę zmienić 
bieg natury. 
Mogę przenieść się dokądkolwiek w 
czasie i przestrzeni. 
Potrafię przywołać umarłych. 
Mogę dostrzec wydarzenia w innych światach, 
w najgłębszym wnętrzu mego umysłu 
i umysłu innych. 
 
Mogę 
 
Jestem 
 
 
 
 
 
 
 
Ludzie potrzebują ogniw łączących 
    pisarzy, bohaterów, gwiazd, 
    przywódców 
Aby nadali formę Ŝyciu. 
Dziecięcy statek z piasku w blasku 
    słońca. 
Plastykowe Ŝołnierzyki w miniaturowej 
    brudnej wojnie. Forty. 
Rakiety w garaŜu. 
 
Ceremonie, teatr, tańce 
aby potwierdzić plemienne potrzeby i wspomnienia 
wezwanie do kultu, jednoczące 
przede wszystkim, powrót, 
tęsknotę za rodziną i 
magicznym bezpieczeństwem dzieciństwa. 
 
 
                          Wielka autostrada 
                                jest 
                             zatłoczona 
                        tymi, którzy kochają 
                                  i 
                              poszukują 
                                  i 
                              odchodzą 
                                 tak 
                               skorymi 
                                 do 
                               umizgów 

background image

                                  i 
                             zapominania. 
 
                          Dzikie pustkowie 
 
 
 
                      Teraz jest błogosławione 
                               Reszta 
                            zapamiętywana 
 
 
 
 
 
MęŜczyzna zagrabia liście na 
kopiec w swym ogrodzie, stos 
opiera się na grabiach 
i spala go doszczętnie. 
Zapach wypełnia las 
dzieci przystają, czują 
woń, która za parę lat 
stanie się tęsknotą 
 
 
 
Syreny 
Woda 
Deszcz i grzmot 
Odrzutowiec z bazy 
Gorący, suchy krzyk owada 
ś

aby, świerszcze 

Drzwi otwierają się i zamykają 
Rozbijane szkło 
Cicha parada 
Wypadek 
Szmer jedwabiu, nylonu 
Zraszanie suchej trawy 
Ogień 
Dzwony 
Grzechotnik, gwizdy, kastaniety 
Kosiarka 
Człowiek z dobrym humorem 
Wrotki i wagony 
Rowery 
 
 
 
 
 
 
 

background image

 
 
 
Gdzie spotkałeś się 
z diabłem - w ksiąŜce 
a miłością? - w pudle 
 
 
 
 
noc grzechu (Upadek) 
Pierwsze zbliŜenie, uczucie, Ŝe 
robiłeś to kiedyś przedtem 
O nie, byle nie znów 
 
 
 
 
 
Pomiędzy latami dziecięcymi, chłopięcymi 
młodością 
i wiekiem męskim (dojrzałością) powinny istnieć 
wyraźne granice zaznaczone 
próbami, śmiercią, obrzędami, rytuałami, 
opowieściami, pieśniami i osądami 
 
 
 
 
 
MęŜczyźni wypływają na statkach 
by uciec od grzechu i brudu miast 
oglądają łoŜysko wieczornych gwiazd 
z pokładu, na plecach 
i przekraczają równik 
odprawiają rytuały aby wydobyć z ziemi zmarłych 
niebezpieczne inicjacje 
by zaznaczyć przejście na nowe poziomy 
 
By czuć się na krawędzi egzorcyzmu 
rytuał przekroczenia 
By czekać lub szukać męskości 
oświecenie bronią 
 
Zabić dzieciństwo, niewinność 
w jednej chwili. 
 
Lamerica 
 
Szlaki handlowe 
wskazówki 
Wikingowie i badacze 

background image

odkrywcy 
nieświadomi 
 
mapa stanów 
Ŝ

yły autostrad 

piękno mapy 
ukryte związki 
szybko zdeptane lasy 
 
Szaleństwo w szepcie 
trzask neonu 
syk opon 
miasto warczy 
 
bogate rozległe i zawzięte 
niczym powolny potwór 
tyje 
i zdycha 
 
 
Anatomia rocka 
 
1. elektryczna dzikość zstąpiła 
na ludzi 
w uroczy piątek. 
Powietrze nasiąknęło potem 
Radio nadawało, 
znak władzy. 
Kadzidło 
paliło się tajemniczo. 
KtóŜ mógł przypuszczać, Ŝe koniec 
będzie miał miejsce tutaj? 
 
Autobus szkolny zderzył się z pociągiem. 
To było skrzyŜowanie. 
Rtęć puściła. 
Nie mogłem wstać z siedzenia 
Droga była zaśmiecona 
martwymi tancerzami. 
Pomocy, 
spóźnimy się do szkoły. 
 
Tajemnicze drŜenie pogłoski 
przemknęło przez podwórze i 
osłupiło nas nieświadomie 
Szczyt podniecenia. 
Dziewczyna rozebrała się do naga 
przy maszcie. 
 
W ubikacjach było cicho 
i przyjemnie 
ze słoną zielenią latryn. 

background image

Brakowało koców. 
 
Sznury zadrŜały. 
Uśmiechy schlebiały 
i nie dawały spokoju. 
 
Otworzono szafki 
i odkryto tajemnice. 
 
Ach słodka muzyko. 
 
Dzikie dźwięki w nocy 
anielskie głosy syren. 
Ujadanie ogromnych ogarów. 
Wycie samochodowych biegów 
i piski 
na dzikiej drodze 
gdzie opony ślizgają się i wpadają 
w niebezpieczne zakręty. 
 
 
 
Ulubione zaułki. 
Przywódcy zabaw gwałcili w letnich 
budynkach. 
Trzymając się za ręce 
i zmierzając ku niedzieli. 
 
Te leniwe słodkie rozpaczliwe godziny. 
 
Rytm badał drogi 
dla umysłu 
Dłonie wystukiwały rytm. 
Klimat zmienił się niczym 
widzialny taniec. 
 
Kobiety nocy. 
Cudowne sakramenty zwątpienia 
poderwały się zawzięte w wybuchach 
strachu i winy 
w pułapce łona 
poniŜej 
pasa bestii 
 
 
 
 
Modlitwa w słowach 
dźwiękach, rękach, wszystko 
radosne, figlarne i 
obsceniczne - w szalonym 
niemowlęciu. 

background image

 
 
Starcy modlą się długimi 
nosami, starymi uduchowionymi oczyma. 
Młode dziewczyny modlą się, 
egzotyczne hinduski w szatach, 
sprawiają, Ŝe czujemy się głupcami 
działając oczyma. 
Zagubieni w próŜności zmysłów 
które przywiodły nas tutaj 
Dzieci modlą się ale rzadko 
czynią to wprost. Kto potrzebuje 
ś

wiątyń, kanap, telewizji. 

 
 
MoŜemy czynić to na słonecznej 
podłodze z przyjaciółmi i wydawać 
dźwięki, wykonywać ruchy 
tak jak przychodzą. Toczyć się na 
plecach, krzycząc z radości 
zadowoleni z winy naszego 
szaleństwa. Lepiej zachować swobodę 
w modlitwie i 
zdobyć szacunek 
starych i mądrych noszących 
te szaty. Oni znają 
tajemnicę zmieniającej 
umysł rzeczywistości. 
 
 
 
 
 
"Czy kiedykolwiek widziałeś Boga?" 
      - mandala. Symetryczny anioł. 
 
Czułeś? Tak. Pieprzenie. Słońce. 
Słyszałeś? Muzykę. Głosy. 
Dotykałeś? Zwierzę. Twoją rękę. 
Smakowałeś? Krwiste mięso, kukurydzę, wodę 
    i wino. 
 
 
 
Anioł mknie 
Poprzez nagłe światło 
Przez pokój 
Duch przed nami 
Za nami cień 
Zawsze gdy się zatrzymujemy 
Upadamy 
 

background image

 
Nikt nie wymyślił bytu 
   ten kto tak myśli 
        wystąp 
 
 
 
Dzikie, szalone trele wróbli 
budzą słońce do Ŝycia. Panują 
w Królestwie świtu. Narasta chór 
samochodów - potem 
pieśni i młotki robotników. 
Dzieci na podwórku szkolnym 
setką wysokich głosów 
uzupełniają muzykę miasta 
 
 
 
>> Owego roku nastąpił 
silny przypływ 
energii. 
Opuściłem szkolę i zamieszkałem 
na plaŜy. 
Spałem na dachu. 
W nocy księŜyc przybrał 
twarz kobiety. 
Poznałem Ducha Muzyki << 
 
 
 
 
 
Pojawienie się diabła 
na kanale w Venice. 
Biegnąc widziałem Szatana 
czy Satyra podąŜającego obok 
mnie, cielesny cień 
mego tajemnego umysłu. Biegnąc, 
Wiedziałem. 
 
 
 
 
 
W dniu, gdy opuściłem plaŜę 
 
Włochaty Satyr biegł 
z tyłu, nieco na 
prawo ode mnie. 
 
W świętym zaćmieniu 
   młodzieńców 

background image

 
Teraz nie mogę przejść przez miasto 
nie patrząc w oczy 
kaŜdemu z przechodniów. Czuję 
ich wibracje przez 
skórę, włosy na mym karku 
- jeŜą się. 
 
Strach 
 
Wieczna świadomość 
    w pustce 
(sprawia, Ŝe proces i więzienie wydają się niemal 
                                             przyjazne) 
 
Pocałunek w burzy 
 
(Szaleniec za kierownicą 
pistolet przy karku 
zaludniona przestrzeń chłodnie 
     wygięta) 
 
Stodoła 
strych chaty 
 
Twoja własna twarz 
nieruchoma 
w lustrzanym oknie 
 
strach przed 
tragicznie zimnym neonem 
ubikacji 
 
Marznę 
 
zwierzęta 
martwe 
 
białe skrzydła 
królików 
 
szara jedwabna sarna 
 
Kanion 
 
Samochód statek kosmiczny 
w nędznej 
PRZESTRZENI 
 
Nagle ruchy 
i twoja przeszłość 
ogrzewa cię 

background image

w bezdusznej 
Nocy 
 
Samotna AUTOSTRADA 
Zmarznięty autostopowicz 
 
W strachu przed Wilkami 
i własnym 
cieniem 
 
 
 
Wilk 
mieszkający pod skałą 
zaproponował mi 
bym skosztował jego chłodnej 
wody. 
Nie dla pluskania się czy kąpieli 
Ale bym opuścił słońce 
i poznał wymarłą pustynną 
                noc 
i zimnych ludzi 
     którzy tam się bawią. 
 
 
 
 
 
Aha 
Chodź, teraz 
kusi podróŜnika 
Pełnego mocy wędrowca 
Ciekawego, do swego ciemnego łona 
Groby szczerzą zęby 
Indianie nocy 
Oczy nocy 
Kuszą ku Zachodowi 
do burdelu, na rzeź 
ku marzeniu 
Mroczne marzenie o podboju 
PodróŜ 
w noc, na zachód w noc 
 
Lamerica 
 
Spowita w światło słońca 
o nieokiełznanej Ŝądzy 
umierająca z gorączki 
 
Zmienione kształty imperium 
Inwazja szpaków 
Ogromne weksle radości 

background image

 
Kapryśna, uparta i bierna 
Poślubiona wątpieniu 
Okryta wielkimi wojującymi 
pomnikami chwały 
 
JakŜe cię to zmieniło 
Z wolna odstręczyło 
jedynie urządziło cię 
 
Błagam cię o litość 
 
 
 
 
RozdroŜe 
     miejsce gdzie duchy 
     przebywają by szeptać do 
     ucha podróŜnym i 
     czynić im ciekawym ich własny los 
 
Autostopowicz pije 
"Ponownie przyzywam mrocznych 
    ukrytych bogów krwi" 
 
- Dlaczego nas wzywasz? 
    Znasz naszą cenę. Ona 
nigdy się nie zmienia. Twa śmierć 
obdarzy cię Ŝyciem i 
uwolni cię od nędznego 
losu. Jednak robi się późno. 
 
- Gdybym mógł znów was zobaczyć 
Porozmawiać z wami przejść się 
chwilę w waszym towarzystwie 
wypić upojny eliksir 
waszych rozmów, 
Myślałem 
 
- o ocaleniu duszy juŜ 
upadłej. O osiągnięciu wytchnienia. 
O zdobywaniu zielonego złota 
w pirackiej wyprawie i przyniesieniu 
do obozu minionej chwały. 
 
- Gdy człowiek w pelerynie stoi przed 
zatrutymi rogami i pije 
czerwone zwycięstwo; Ŝołnierz 
takŜe, ze swym trofeum 
przeszytym hełmem 
wędrując nad przepaścią przedziera się 
do wewnętrznej łaski 

background image

 
- (śmiech) Dobrze więc. CzyŜbyś 
szydził z siebie samego? 
 
- Nie. 
- Wkrótce nasze głosy muszą stać się 
jednym albo jeden z nas musi odejść. 
 
 
 
 
Mocne leśne sandały 
spalona geometria palce 
wokół ognia 
czytając historię w przyczerniałych 
ksiąŜkach, zdania w węglu drzewnym 
w wątpliwym blasku 
 
Płomienne drewno 
Panie, poznaliśmy się w Edenie 
Burzliwy czas 
który przeŜyliśmy 
szumiał w nocnych liściach 
Snajper celował w nasze okno 
Kociak miauczał w wietrznym 
przeszywającym powietrzu 
Muszę sprawdzić 
 
- Odnalazłeś swój głos, 
przyjacielu, ponad wszystkim 
szybko poznaję 
mocne pewne tony 
poety 
czy była to kwestia 
poszukiwań czy duszenia? 
Jestem ciekaw 
Nigdy nie rozmawialiśmy 
ale witam tutaj 
przy ognisku 
Dziel ten posiłek 
z nami 
Opowiedz nam o swym Ŝyciu 
i śmierci na stryczku 
 
- CóŜ na początku krzyczałem 
Byłem dzieckiem wciąŜ Ŝywym 
Potem nic do wieku 
lat pięciu 
 
potem pory letnie i bieŜnie 
Szukałem dziewczyny w 
barach 

background image

Nowego Meksyku 
znalazłem więzienie 
Prostytutka wyjrzała 
ze swej celi i zobaczyła 
na strupiastej ścianie 
wydrapane Pieprz boga 
 
- Pleciesz, chłopcze 
Ale co zresztą 
Autostrada jazzu 
mrugnął okiem. 
 
 
 
- Złapałem okazję 
i jechałem przez noc 
 
- czy widziałeś jakieś budynki 
 
- czy widziałem... 
Co robiłem 
oczywiście duŜo tańczyliśmy 
Miała ładne biodra 
Gliniarz uderzył mnie 
Dosyć, więcej nie pamiętam 
 
-Drewno dopala się 
musimy iść dalej 
Ogień gaśnie 
usłyszymy więcej 
przy następnym ołtarzu 
 
(muzyczny przerywnik) 
 
Drzewa 
Pociąg śmierci 
Amerykańska Noc 
zuŜyliśmy 5 sągów 
       drewna tej zimy 
 
- Opowiadał mi piękne historie 
i miał najwspanialsze wizje 
Ostatecznie był człowiekiem 
naprawdę religijnym 
 
- wiecie, lubię was chłopcy 
Cholera! 
 
(widziałem jak ten kociak 
wybiega z oceanu pewnej nocy 
i wpada w ogień) 
 

background image

Jadę do Meksyku 
Do tego miasteczka na granicy, o którym 
słyszalem i kupię sobie 
dziewczynę przywiozę ją 
tutaj i oŜenię się z nią, to 
prawda. Ten facet powiedział mi to. 
Jego przyjaciel znał kogoś, kto 
 
- Jesteś cudowna 
 
 
 
 
 
Był w niej 
zachowany 
nieskalany 
cud 
niespodzianki 
 
Otwarte 
 
Noc jest młoda 
pełna wytchnienia 
Nie potrafię opisać 
jej stroju 
Nastręczy spełnienie niezwykłych 
Ŝą

dz 

Wszystko o czym pomyślisz 
Wszystko, by przypodobać się swemu gościowi 
 
Syreny 
 
Północ 
kryminalna przemiana gąszczu winy 
Grzechotniki gwizdy kastaniety 
 
Zabierzcie mnie z tego gabinetu luster 
Od tego brudnego szkła 
 
Czy ty jesteś nią 
Czy tak wyglądasz 
Jak mogłabyś być skoro 
nikt nigdy nie mógł 
 
Poezja gniewu prostytutki 
 
Zostawiła wiadomość na drzwiach sypialni 
>> Jeśli mnie nie będzie, sprowadź mnie tu. << 
 
 
 

background image

 
 
 
 
 
Wpadłem aby cię zobaczyć 
wczoraj późnym wieczorem 
Ciebie jednak nie było 
niczym światła 
Twa głowa leŜała na podłodze 
szczury grały w bilard twymi oczyma 
 
ś

mierć to dobra maska 

na późny wieczór 
 
Spowija wszystkie gry w swoim cichym ogrodzie 
 
Ale co się dzieje 
gdy goście wracają 
zdejmują maskę i 
Proszą cię byś 
wyszła 
poniewaŜ brak ci uśmiechu 
 
Nawet wtedy zabiorę cię 
Ale ja jestem twoim przyjacielem 
 
 
Oda 
Nowojorskie dziewczęta 
 
KaŜda ma swą własną magię 
Nie ma śmierci 
więc wszystko jedno 
Szpan 
błysk i przebaczenie 
wysokie buty na guziki 
czysty układ 
niedbałe wychowanie 
tryumf miłości 
wieczna nadzieja i spełnienie 
 
Amerykańska noc 
 
    gdyŜ skóra narasta 
    Cud ulic 
wonie, smog i 
    pyłek egzystencji 
 
Błyszcząca czerń 
    była tak całkowicie naga 
    zupełnie wyluzowana 

background image

 
Rozejrzeliśmy się wokół 
    przy światłach włączonych teraz 
by zobaczyć naszych współpodróŜnych 
 
Jestem poruszony 
niezmiernie 
twymi oczyma 
 
Jestem uderzony 
piórem 
twej łagodnej 
riposty 
 
Dźwięk szkła 
wypowiada szybko 
pogardę 
 
I skrywa 
co twe oczy pragną 
wytłumaczyć 
 
 
 
 
 
Wyglądała tak smutno we śnie 
Niczym przyjazna dłoń 
    tuŜ poza zasięgiem ręki 
ś

wieca wyrzucona na 

    plaŜę 
Gdy zachodzi słońce 
    Odwrócona bomba wodorowa 
 
 
 
Wszystko co ludzkie 
    znika 
      z jej twarzy 
       
Wkrótce zatonie 
  w spokojnym 
     roślinnym 
         mokradle 
          
Zostań! 
 
Moja dzika miłości! 
 
 
 
Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy gdy 

background image

telefon dzwoni i dzwoni. To Ŝadna przyjemność 
czuć się jak idiota - gdy 
najukochańsza odeszła. Nowy cios siekierą w głowę. 
Posiadanie. Kuję mój własny miecz 
damasceński. Nic nie począłem z czasem. 
Smarkacz na scenie zabawiający się 
w rewolucję. Gdy na zewnątrz 
ś

wiat czeka i roi się od groźnych band 

morderców i prawdziwych szaleńców. Wyglądam 
przez okno, jakby po to by powiedzieć. Jestem odwaŜny 
Kochasz mnie? Choćby przez dzisiejszą noc. 
Jednorazowy występ gościnny. Pies wyje i skomle pod 
szklanymi przesuwanymi drzwiami (dlaczego nie mogę 
być w środku?). Kot miauczy. Silnik samochodu 
wyje i wkopuje się w ziarniste podłoŜe - sucha 
przenikliwa skarga węgla. Odkładam 
ksiąŜkę i zaczynam mą własną ksiąŜkę. 
Miłość do grubej dziewczyny. 
Kiedy ONA będzie tutaj? 
 
 
 
 
W mroku 
W zaciemnionym pokoju 
Gdzie Ŝyliśmy i zmarli 
ś

mieli się i płakali 

duma z naszego związku 
powstała tego lata 
CóŜ za podróŜ 
Trzymać twą rękę 
i powiedzieć gliniarzom 
Ŝ

e nie masz 16 lat 

nie uciekłaś z domu 
Pijak zostawił trochę w 
    starej niebieskiej pustynnej 
       butelce 
Bydlęce wrzaski 
    Stereotyp szczurów 
ś

cigających po drzewach 

w poszukiwaniu tłuszczu 
Wtajemniczone dzieci najeŜdŜają na pola 
    i śpią w mokrej trawle 
    dotąd aŜ wybiegną psy 
Jadę na Południe! 
 
Miami 
 
CóŜ mogę jej czytać 
CóŜ mogę jej czytać 
    w niedzielny poranek 
     

background image

CóŜ mogę zrobić by 
    jakoś poruszyć ją 
    w niedzielny poranek 
     
Przeczytam jej nowiny o 
    wojnach Indian 
     
Pełne jeźdźców w pióropuszach, krwi 
    i posoki 
     
Opowieści obłaskawiania, oczarowywania 
    i jeszcze więcej 
     
W niedzielny poranek 
 
 
 
 
Dzikie ognie 
Poszukiwanie 
Zdawkowy pocałunek na poŜegnanie 
 
 
 
 
 
Niczym nasi przodkowie 
Indianie 
Wszyscy obawiamy się seksu 
Rozpaczamy nadmiernie nad zmarłymi 
Stale interesujemy się snami i wizjami 
 
Wybuch 
 
                                Grzyb 
                                Ujawnianie 
chwila kreacji (zapłodnienia) 
    na chwilę nawet nie przerywając śniadania 
    Wszystko spływa w dół i na zewnątrz, płynie 
     
Ale ta chwila 
    nie ogień ani fuzja (rozszczepienie) ale moment 
    galaretowatego lodu, kryształu, 
    wegetatywnego łączenia 
    zlewania w chłodnym mulistym przepychu 
    Pękanie stali, szkła i lodu 
     
(Chwila w barze, dzwonienie szkła, brzęk, kolizja) 
 
niezwykły przepych 
 
gorąco i ogień są zewnętrznymi znakami 

background image

Ŝ

ałosnego nieczułego łączenia 

 
 
 
 
wydarzenie w pokoju 
wydarzenie w przestrzeni 
okręg 
Magiczny rytuał 
Wezwać bóstwo 
duchy, demony 
Szaman wzywa 
>> Gdy ciemna radiowa noc... << 
Zjadamy się nawzajem. 
 
Głos węŜa 
     Suchy syk wieku i pary 
        i złotych liści 
            stare księgi w zrujnowanych 
               świątyniach 
            kartki rozsypują się jak popiół 
             
Nie będę przeszkadzać 
Nie odejdę 
 
Chodź, mówi łagodnie 
 
Starzec pojawia się i 
    zmęczony kołysze w tańcu 
    pomiędzy porozrzucanymi martwymi ciałami 
a one delikatnie poruszają się 
 
 
 
 
 
Miałem Aztecką ścianę 
                   wizji 
i roztopiłem swój pokój w 
                   słodkiej drwinie 
Zamknąłem oczy, gotowy by odejść 
Łagodny wiatr doniósł mi to 
i skąpał mą skórę w eteru Ŝarze 
 
 
 
 
 
Narkotyki to zakład z twoim umysłem 
 
 
 

background image

 
 
Papieros przypalił 
    opuszki mych palców 
i spadł niczym kłoda 
    na dywan poniŜej 
Moje oczy wybrały się w podróŜ 
    by odnaleŜć dziewczynę 
przykucniętą jak kot 
    przy sąsiedniem oknie 
Moje uszy zebrały muzykę 
    ruchliwych ulic 
Mój umysł zbuntował się jednak 
    na śmiech idioty 
Rosnący przeraźliwy idiotyczny śmiech 
witający armię 
           odkurzaczy 
            
            
            
            
Usta wypełniają się smakiem miedzi. 
Chiński papier. Zagraniczne pieniądze. Stare plakaty. 
Kompas na sznurku, stół. 
Moneta kręci się. Twarze. 
 
Nasz dramat ma swoją publiczność. 
Magiczna maska cienia. 
Niczym wymarzony bohater, pracuje dla nas, 
w naszym imieniu. 
 
Jak blisko do ostatecznego cięcia? 
 
Upadam. Słodka czerń. 
Dziwny świat, który czeka i patrzy. 
Starodawny strach przed brakiem egzystencji. 
 
Jeśli nie ma problemu, to po co o tym wspominać 
Wszystko co wypowiedziane znaczy właśnie to, 
swe przeciwieństwo i wszystko inne. 
ś

yję. Umieram. 

 
1.  dziki drozd strachu 
 
- Telefon dzwoni 
      Pukanie do drzwi. 
          Czas iść. 
              Nie. 
 
Więzienie 
 
ś

ciany krzyczały poezją, chorobą i seksem, 

background image

i wewnętrznym skowytem niczym szalona maszyna 
Komputer                        | 
Twarze męŜczyzn                 | 
                                | 
Collage na ścianie              | 
    coś do czytania             | 
                                | 
Handlarze (dealerzy)            | 
                                | 
                                | 
                             opuszczona w 
                             jaskinię karaluchów 
                             czy gryzoni 
                              
                              
                              
Jestem przewodnikiem po labiryncie 
ZłóŜ mi wizytę 
w zielonym hotelu 
Pokój 32 
Będę po 21:30 
 
PokaŜę ci dziewczynę z getta 
PokaŜę ci płonącą studnię 
PokaŜę ci dziwnych ludzi 
    nawiedzonych, zwierzętom podobnych, na 
    krawędzi ewolucji 
     
- Bój się władców którzy 
  kryją się między nami. 
 
Wychodząc z budki telefonicznej, owiany 
zostałem podmuchem 
            niesamowitości. 
Szalona wiejska starucha 
przyszła dokuczać starym zakątkom 
               miasta 
Owłosione nogi z otwartymi porami. 
 
Z jakiego bagna, spod jakiej skały 
    wypełzłaś, by przypomnieć 
       nam, co zdecydowaliśmy się 
          porzucić 
 
LAmerica 
 
Obupłciowa, płynna, szczęśliwa 
CięŜka 
Łatwa i jałowa 
Przytłoczona słowami 
Dusza z obciąŜoną hipoteką 
Wędrowni kaznodzieje i włóczędzy delty 

background image

Towarowe wagony niebios 
Nowy Orlean Nil zachód słońca 
 
Ten kształt to samolot nad 
ziemią. śołnierz wyskakuje 
ze spadochronem, pozostawia swe wnętrzności 
drŜące, falujące. Wygarniany 
w dół, wietrzna akuszerka, wyrywany 
przez świat z bogatego 
brzucha, mojej metalowej matki, 
zerwana lina, na dole, zmarznięty 
Za pilotem podąŜa oko 
samolotu: >> Wielkie Oko Nocy << 
Bóg na szybie przeciwwietrznej, wietrzny 
wrzask, robaczany wiatr 
Wleczenie. 
 
 
      (ukrywa się wśród kobiet 
          niczym bezzębny ptak) 
 
Oparzony powietrzem 
Oślepiony światłem 

 
                        (strzał z pistoletu) 
 
O cholera 
zastrzelili go 
szkarłatne wieści 
     (chrapliwe nieme zamieszanie 
       tłumu świadków) 
 
 
Lotnisko 
Posłaniec pod postacią Ŝołnierza. 
Zielona wełna. Stał tam, 
przy samolocie. 
Nowa prawda, zbyt straszna by ją znieść. 
Nie wspominały o tym 
starodawne znaki 
ani symbole. 
Ludzie spoglądali na siebie nawzajem, 
w lustrze, oczy ich 
dzieci. 
Dlaczego to nadeszło. 
Nigdzie nie było 
przed tym ucieczki. 
Prawda zbyt straszna by ją nazwać. 
Jedynie obfitych wymiotów jęk 
wysłowić móglby jego ciemne wnętrze. 
Niewielu mogłoby spojrzeć na 

background image

jego twarz ze spokojem. 
Większość ludzi natychmiast poddała się 
jego posępnemu przyjacielskiemu terrorowi. 
Liczyli na zuchwałych 
lecz zobaczyli tylko zielony 
płaszcz wojskowy. 
ś

alujcie! 

ś

adna ze starych rzeczy nie sprawdziła się. 

 
 
 
Uczeń 
Blizna 
ś

mierć 

Magia 
Więzienie 
Ogród 
Schronienie 
KsięŜniczka 
    Ŝalu 
Anioł pustkowia 
tańczące skrzydła 
    zazdrości 
Wezwij mnie 
Jutro 
Kości 
Lądowanie 
Złoto 
Przybycie 
 
 
 
 
Ulica. Stalowa siła ssąca przestrzeń. 
Ciche uparte turbiny, wyjące 
motory 
 
Miasto chmur, powietrznych piratów. 
 
Kraj tęczy i szkarłatnych niezwykłych 
               wysp. 
                
Jesteśmy tutaj, przypowieści. 
 
Milczący wspinacze. 
 
Silnik w piersi znaczył wiele. 
Potwór przebrany za kobietę, blaszana panienka 
ZadrŜał i odleciał 
 
Obcięta zuŜyta przestrzeń 
Zwariowany as 

background image

Zbierajcie 
 
To łatwy spacerek. 
 
Strefy koni 
 
Stajnia plonie 
BieŜnia skończyła się 
Farmerzy wybiegają z 
wiadrami wody 
Plonie końskie ciało 
Kopią w przegrody 
(panika w oku konia, 
która moŜe ogarnąć i wypełnić 
całe niebo). 
 
Chmury przepływają 
i opowiadają historię 
 
o piorunie i maszcie 
na wieŜy 
 
Niektórzy ludzie wiedzą jak trudno 
opisać Ŝeglarzy 
niedoŜywionym. 
 
Głód na pokładzie 
Czas, by opróŜnić ładownie 
 
Teraz na dół i wiatr w Ŝagle 
trzepot uśmiechów w eterze 
przepełnionym chłodnym nocnym niepokojem 
 
Tropikalny korytarz 
Tropikalny skarb 
 
Co zawiodło nas tak daleko do tego 
łagodnego równika 
 
Teraz potrzeba nam czegoś 
    i kogoś nowego 
Gdy wszystko inne zawodzi 
moŜemy wychlostać końskie oczy 
    i zmusić do piaczu 
        i snu 
 
 
 
Francja jest 1. spęd w Nogales 
Przekraczanie granicy - 
kraj wiecznej młodości 
rozpaczy niezrównanej 

background image

nigdzie wokół 
Wiadomość z peryferi 
przyzywająca nas do domu 
To jest prywatna przestrzeń 
nowego porządku. Potrzebujemy zbawców 
by pomogli nam przetrwać podróŜ. 
Kto teraz przyjdzie 
Słuchaj tego teraz 
Rozpoczęliśmy przekraczanie 
Kto wie? MoŜe źle się skończyć 
 
Aktorzy zebrali się; natychmiast zostają 
oczarowani 
Ja, na przykład, jestem w ekstazie, 
zachwycony. 
Czy potrafię namówić cię do uśmiechu? 
 
Nie ma teraz mądrych. 
KaŜdy dla siebie 
Chwyć swą córkę i biegnij 
 
 
 
 
>> o BoŜe, krzyknęła, 
nigdy nie wiedziałam co 
to znaczy istnieć naprawdę 
Myślałam, Ŝe to wszystko było Ŝartem 
Nigdy nie dopuściłam by strach, 
słodycz i godność 
przeniknęły do mego umysłu << 
 
>> Pozwól mi podejść do 
okna Czarnijeźdźcy 
jadą o zachodzie słońca 
wracają do domu 
z łupieŜczych wypraw 
Tawerny będą 
pełne śmiechu, wina, 
a później tańców, 
jeszcze później 
niebezpiecznych rzutów noŜem 
 
Antonio będzie tam 
i ta dziwka, Blue Lady 
będą grać w karty srebrną 
talią i śmiać się nocą 
pełne szklanki wzniesione do góry 
i przelane na cześć księŜyca 
Jestem smutna, przepełniona smutkiem. << 
 
 

background image

  
Sprzedaje wieści na rynku 
Czas w hallu 
Fabryczne dziewczyny 
skręcają cygara 
Nie wynaleziono jeszcze muzaka 
Więc przeczytałem im 
Z KSIĄśKI DNI 
horror z wieku gotyku 
makabryczną romancę 
o zarazie 
w Los Angeles. 
 
Mam wizję Ameryki 
widzianej z lotu ptaka 
z 28 000 stóp, lecąc szybko 
 
Człowiek o jednym ramieniu w teksańskim 
labiryncie parkingu 
Spalone drzewo niczym ogromny pradawny ptak 
          na pustym miejscu w Fresno 
Nieskończone mile korytarzy hotelowych 
i wind wypełnionych ludźmi 
 
Motel Monety Morderstwo Mania 
Zmień nastrój z radości na smutek 
 
     zagraj pieśń ducha kochanie 
      
      
      
      
      
      
      
młoda kobieta, związana, milcząca na 
stole operacyjnym, bez wątpienia cięŜarna 
odarta, ograbiona ze swego królestwa 
 
przedmioty zapomnienia 
 
 
Narkotyki seks pijaństwo walka 
powrót do świata wody 
Brzuch morza 
Matka człowieka 
Monstrualne senne czuwanie łagodne mrowie 
     świata atomu 
Anomia Ŝycia społecznego 
 
jak moŜemy nienawidzieć, kochać czy sądzić 
     w morskim mrowiu świata atomów 

background image

     Wszystkie jednym, jeden wszystkimi 
JakŜe moŜemy grać czy teŜ nie grać 
W jaki sposób moŜemy ruszyć stopą, 
     robić rewolucję czy pisać 
      
      
      
      
      
      
      
Czy dom plonie? NiechŜe i tak będzie 
ś

wiat, film wymyślany przez ludzi. 

Dym unosi się przez te sale 
Morderstwa mają miejsce w sypialni. 
Marni aktorzy śpiewają, ptaki milczą i gruchają. 
Czy to wystarczy? 
Weź dwa. 
 
 
 
 
 
kaŜdy dzień jest podróŜą przez historię 
 
Jasne flagi 
 
Wielka autostrada świtu 
Rozciąga się na drzemkę 
z jej zachłannych dłoni 
spływa wybrzeŜe, do błądzenia 
 
Wahanie i powątpiewanie 
Szybko ukryte 
 
O Wikingu, twe kobiety 
nie mogą cię ocalić 
na wielkim okręcie 
 
Czas wzywa cię 
Przychodzi po ciebie 
 
 
 
 
 
 
 
I przyszedłem do ciebie 
                 po pokój 
I przyszedłem do ciebie 
                 po złoto 

background image

I przyszedłem do ciebie 
                 po kłamstwa 
A ty dałaś mi gorączkę 
                 i mądrość 
                 i krzyki 
                 Ŝalu 
I będziemy tutaj 
                 następnego dnia 
                 następnego dnia 
                 i 
                 jutro 
 
 
Istnieje wierzenie 
Dzieci Człowieczych według którego 
wszystko będzie dobrze 
 
Szukaj dalej człowieku, cichy zbawco 
Weterani wojen nieobliczalna 
chciwość. Szukaj dalej człowieku, cichy zbawco 
Niech Bóg będzie z tobą i wybacza ci 
poranna gwiazda, wonna 
łąka osoba dziewczyna 
 
Podwodospad 
 
w dół 
    w dół 
        w dół 
            w dół 
                w dół 
                    w dół 
                       głęboko 
                           poniŜej 
dzieci jaskiń pozwolą płonąć 
                           swym sekretnym ogniom 
 
 
 
Eksplozja ptaków 
ś

wit 

Słońce głaszcze ściany 
Stary męŜczyzna wychodzi z kasyna 
Młody męŜczyzna czyta w przerwach 
na ścieŜce do ogrodu 
 
 
Gorzka zima 
Psy fikcji głodują 
Radio zawodzi łagodnie 
    wzywa psy 
WciąŜ kilka 

background image

    zwierząt pozostaje na podwórzu 
 
Czuwamy całą noc, 
    rozmawiamy, palimy 
Liczymy zmarłych i czekamy 
    do rana 
Czy cieple imiona i twarze 
    wrócą 
Czy srebrny las ma swój kres? 
 
 
 
 
 
 
 
Wyspy Grudniowe 
    Gorące poranne komnaty 
Nowego Dnia 
Idiota budzi się (rodzi się) pierwszy 
z cieniami nowej gry 
męŜczyŜni uczyli się 
w niedzielę najlepszą 
mieliśmy szansę na odpoczynek 
na opłakiwanie przemijającego dnia 
na rozpaczanie nad śmiercią naszego 
słynnego towarzysza 
    (ona szepcze wogrodzie 
     tajemne miłosne wieści, 
     swym przyjaciółkom, pszczołom) 
Ogród byłby tutaj 
po wsze czasy 
 
 
Meksykański spadochroniarz 
Niebieski zielony róŜowy 
Wymyślony z jedwabiu 
i rozciągnięty na trawie 
Udrapowany w drzewa 
Meksykańskiego Parku 
Chłopcy w T-shirtach w swej 
sennej sztuce 
 
 
 
- Boję się, Ŝe został 
pokaleczony nie do 
rozpoznania 
 
Słyszy jak nadchodzą i 
 mruczą nad jego ciałem. 
  

background image

Uliczna pizza. 
 
 
 
 
ś

mieszne, 

    wciąŜ czekam na 
pukanie do drzwi 
tak, to się zdarza 
gdy mieszkasz wśród 
                ludzi 
Pukanie? Zepsułoby 
    iluzje mych marzeń 
     me maniery i zimną krew 
Walka biednego poety 
   by nie wpaść w szpony 
 powieści, hazardu 
    i dziennikarstwa 
 
 
 
 
 
Cnota ignorancji, 
samooszukiwania się moŜe być 
niezbędna dla przetrwania 
poety 
 
 
 
 
 
 
Aktorzy muszą przekonać nas, Ŝe 
są realnymi postaciami 
Nie moŜemy pod wpływem 
przyjaciół myśleć, Ŝe gramy 
 
Choć w powolnym są 
rytmie 
 
Me dzikie słowa 
powoli zlewają się 
i ryzykuję utratę 
gruntu 
 
Tak obce, wciąŜ 
stają się bardziej dzikie 
 
Zbadać wysokości 
 
 

background image

 
 
Burbon to przemyślny napój, przypominający 
mleko odwagi, wytworną truciznę 
z karaluchów i kory drzewa, liści 
i skrzydeł muchy, oskrobanych z 
ziemi, grubej powierzchni, menstrualne 
ciecz bez wątpienia dodają swego splendoru. 
To napój orła. 
 
 
 
 
 
Dlaczego piję? 
By móc pisać poezję. 
 
Czasem gdy wszystko wiruje 
a cała szpetność oddala się 
w głęboki sen 
Przychodzi przebudzenie 
a reszta jest prawdą. 
Gdy ciało niszczeje 
duch rośnie w siłę. 
 
Wybacz mi Ojcze bo wiem 
co czynię. 
Chcę usłyszeć ostatni poemat 
ostatniego poety. 
 
Ogniwa łączące 
 
- Czym jest połączenie? 
 
- Kiedy dwa ruchy, uwaŜane 
  za nieskończone i wzajemnie 
  wykluczające się, spotykają się w jednej 
  chwili. 
   
- Czasu? 
 
- Tak. 
 
- Czas nie istnieje 
  Czasu nie ma. 
 
- Czas jest prostą plantacją. 
 
Ogniwa łączące 
 
Diamenty jaśniały niczym tłuczone szkło 
Na ulicy w środku nocy 

background image

A na górze ściany były mokre 
ich białe oczy błyszczały i lśniły 
 
Wtem z daleka ukazał się gnom 
Anioł przemknął na puszystych stopach 
Bulwar stał się rzeką 
Gdy oczekujące tłumy zadrŜały 
 
Byłem w motelu i patrzyłem 
Z whisky w dłoni 
Jej oddech był czuły, wiatr ciepły 
Ktoś urodził się w pokoju 
 
 
Osiągnięcie: 
 
Wykonywać prace w obliczu 
           pustki 
Uzyskać formę, toŜsamość 
Wybić się z tłumu 
 
ś

yczliwość publiki 

ferwor publiki 
 
nawet zgorzkniały Poeta Szaleniec jest 
             klownem 
Odgrywającym rolę na scenie 
 
 
 
 
 
 
Zimna elektryczna muzyko 
    wyrządź mi krzywdę 
Rozedrzyj mój umysł 
    swym ciemnym snem 
 
Zimna stalowa świątynia 
    Zimne Ŝywe umysły 
        na zaduszonym wybrzeŜu 
 
Weterani zagranicznych wojen 
    Jesteśmy Ŝołnierzami 
        Rock & Rollowych Wojen 
 
 
 
Czy być 
    wielkim perfumowanym 
        zwierzęciem w rozterce 
    umierającym pod 

background image

        słodką protekcją 
         króli 
i egzystować jak wytworne 
    kwiaty pod 
        emblematami ich 
        osobliwego imperium 
czy teŜ ze zwykłą beztroską 
                 wiarą 
  wymierzyć im policzek, odkryć ich karty 
napluć na los i oddać piekłu 
płomienie z nawiązką 
 
umierając godnie 
    moglibyśmy Ŝyć jak 
niewinne trolle 
    mnoŜyć nasze uciechy 
i wytknąć środkowy palec 
    bogom w naszych własnych 
       sypialniach 
        
raczej, być moŜe, 
         moŜe 
     wydostańmy się, kurwa, na 
         otwartą przestrzeń, 
     nadymając tryumfalnie 
przepysznie, kończąc ich.