background image

O. Krzysztof Osuch SJ 

RACHUNEK SUMIENIA CODZIENNYM PRZYGOTOWANIEM DO 
SAKRAMENTU POKUTY I POJEDNANIA 

Słowo jedno jedyne – fundamentem i glebą
Konieczność walki duchowej
Rachunek sumienia szczegółowy i codzienny
Rachunek sumienia ogólny
Punkt 1. Dziękować Bogu Panu naszemu za o otrzymane dobrodziejstwa. 
Punkt 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich.
Punkt 3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy.
Punkt 4. Prosić Pana Boga naszego o przebaczenie win.
Punkt 5. Postanowić poprawę przy  jego łasce. 
Zakończenie.

Słowo jedno jedyne – fundamentem i glebą

Praca około zjednoczenia z Bogiem i naszej świętości to cel naszego życia na ziemi. 
Obecne rozważania o rachunku sumienia i Sakramencie Pokuty i Pojednania są 
przyczynkami do naszego zjednoczenia z Bogiem i świętości. Wszelkie tego rodzaju 
rozważania domagają się, by wyraźnie odnieść je do najważniejszego Słowa Boga. 
Pięknie i trafnie mówi o tym Słowie ta modlitwa:

Jezu Chryste, 
Ty odwiecznie czekasz, 
by mi powiedzieć to Słowo, 
to jedyne Słowo, 
dla którego zostałem stworzony. 
Słowo dla mnie, 
jeśli tylko ucichnie krzyk mego strachu, 
jeśli tylko umilknę na chwilę, by słuchać, 
jeśli tylko urwę rozmowę z samym sobą 
i pozwolę Ci powiedzieć 
to jedno Słowo, 
to Słowo, dla którego powołałeś mnie z nicości
 

[1]

 

Czy to Słowo wyraźnie tkwi w naszej pamięci i rozbrzmiewa w sercu? W tle i u 

podstaw każdego duchowego tematu winno rozbrzmiewać właśnie to jedno jedyne 
Słowo, dla którego Bóg powołał nas z nicości. 
Słysząc to jedyne Słowo, rodzimy się 
Ducha, 
stale się odradzamy i stajemy się bogaci w sens i w radość. To Słowo Boga jest 
najpiękniejszą pieśnią życia. To Słowo wywołuje najgłębsze i najwznioślejsze 
doświadczenia mistyków. My, „zwykli” chrześcijanie, też winniśmy coraz wyraźniej 

1

background image

grawitować wokół tego Słowa, ponieważ Ono stworzyło świat i wypełnia całą Historię 
Zbawienia, w Starym i Nowym Testamencie. Ono powołuje do istnienia Kościół – 
Chrystusową Oblubienicę. Ono wypowiadane jest przez Chrystusa we wszystkich 
sakramentach. Nasze obecne życie polega na rosnącym zachwycie wspaniałością tego 
jedynego Słowa. Pełni tego Słowa doświadczymy wtedy, gdy staniemy „twarzą w twarz” 
wobec Boga.

Jak brzmi to Słowo? – ... Że Bóg jest Miłością (por. 1 J 4,16). Że Bóg miłuje każdego 
człowieka i ma wobec niego łaskawy plan zbawienia. Że ufnie wierząc Bogu, podążamy 
do pełni życia w jedności z Bogiem.

Niestety, to Słowo mówiące o łaskawym zamyśle Boga jest atakowane i zagłuszane 

od zarania dziejów. Po grzechu pierworodnym rodzimy się skomplikowani i 
niejednoznaczni. Wszyscy utraciliśmy dziecięcą prostotę serca. Ufanie Bogu nie jest już 
pierwszym odruchem naszej zranionej i skażonej natury. Jesteśmy „zainfekowani” 
demoniczną logiką nieufania i nieposłuszeństwa wobec Boga. Porywają nas fale śmierci i 
rozpaczy. Naszą główną chorobą jest odwracanie się od Boga i wielki smutek.

Bóg zna naszą sytuację i przeciwdziała naszemu zamykaniu się w sobie. Wywabia 

nas z kryjówek, kierując do nas słowa pełne miłości. Nie zraża się naszą chorobliwą 
podejrzliwością. Bóg wie, że On jeden może przekroczyć przepaść zionącą między nami 
a Nim. 

Na przestrzeni wieków Bóg wiele razy zwracał się do ludzi jako pierwszy, pobudzał i 

uzdalniał do ufnej wiary w Jego Miłość. Najdoskonalej i najpełniej Bóg Ojciec zwrócił się 
do nas i pociągnął nas ku Sobie, dając nam swego Syna Jednorodzonego. On jako 
jedyny Pośrednik między Bogiem i ludźmi wyzwolił nas z grzechu i dał śmiały przystęp 
do Ojca (por. Ef 3,12). Miłość Ojca do nas wypowiadana w Synu ma niezwykłą moc. Ona 
stale nawraca nas i przynagla do wzajemności w miłowaniu (por. 2 Kor 5,14). Miłość 
Ojca czyni nas braćmi i siostrami Jezusa Chrystusa. W Nim zyskaliśmy dziecięctwo 
Boże 
(por. 1J 3,1) i możliwość realnej współpracy z Bogiem. Możemy realnie przyczyniać 
się do coraz ściślejszego zjednoczenia z Bogiem, upodabniając się do Jezusa Chrystusa 
i żyjąc życiem Eucharystii. Ona jest źródłem życia Bożego w nas i szczytowym kształtem 
naszego miłosnego zjednoczenia z Bogiem.

Konieczność walki duchowej

Mimo tak wielkich Bożych obdarowań i naszych szczerych starań, żeby coraz 

bardziej zakorzeniać się w „eucharystycznej” Miłości Jezusa, co jakiś czas 
sprzeniewierzamy się tejże Miłości. Naciski starego człowieka w nas i uwodzące 
kłamstwa szatana a także świata bywają tak duże i natarczywe, że nieraz słabniemy w 
dążeniu do Boga. Niekiedy ulegamy złu i nawet całkiem upadamy.

2

background image

Pan Jezus na tę smutną i bolesną okoliczność pozostawił nam specjalny sakrament 

– Pokuty i Miłosierdzia. W tym skutecznym znaku zbawienia stale czeka na nas 
Zbawiciel. Spotykając się z Nim poprzez akt wiary, skruchy i prośby o przebaczenie, 
zanurzamy się w jego śmierć dla grzechu i z Nim powstajemy do nowego życia w 
miłości. – Jest to wielkie wydarzenie zbawcze.

W tym miejscu nasuwa się jednak pytanie, czy sakrament Pokuty i Eucharystii jest 

czymś jedynym, co służy naszej więzi z Bogiem. Co jeszcze możemy i winniśmy czynić, 
by trwać w Miłości Bożej i nie dać się zwyciężyć temu, który jest kłamcą i zabójcą od 
początku 
(por. J 8, 44). Z pomocą jakich „narzędzi” i duchowych środków możemy toczyć 
zwycięską walkę duchową z nieprzyjaciółmi naszego zbawienia i szczęścia?

Dobitnie mówi o tym św. Paweł w 6 rozdziale Listu do Efezjan. Na przestrzeni 

wieków Duch Święty jeszcze dokładniej pouczał, że do prowadzenia duchowej walki z 
szatanem, starym człowiekiem i światem należy użyć „technik” wyspecjalizowanych. Są 
one opisane i złożone w  skarbcu Kościoła. Kto chce, zdobywa wiele praktycznych rad, 
które pouczają, jak współdziałać z Bogiem, a odcinać się od złośliwych wpływów wroga 
ludzkiej natury. Nie mogąc przyswoić sobie całej duchowej mądrości zgromadzonej w 
skarbcu Kościoła, dobrze czynimy, jeśli poznajemy i stosujemy minimum duchowej 
wiedzy i mądrości.

Takie minimum, stanowiące zresztą zwartą całość, znajdziemy w książeczce 

Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli. Głównym elementem tej całości są cztery 
tzw. tygodnie rekolekcji, w czasie których medytujemy Słowo Boże i kontemplujemy 
Oblicze Jezusa Chrystusa. W tok miesięcznych rekolekcji św. Ignacy wpisuje też kilka 
ciągów reguł i ćwiczeń duchowych, które pomagają przyswoić sobie jedno jedyne Słowo 
Boże i dać na nie odpowiedź – własną, jedyną i niepowtarzalną.

To, co jest istotą Bożego Słowa, przyswajamy sobie na wiele sposobów. Jeden ze 

sposobów to odprawienie Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli. Nie wszyscy mogą 
i chcą je odprawić, to oczywiste. Wszyscy chętni mogą jednak wyciągnąć z książeczki 
Ćwiczeń duchownych św. Ignacego te elementy, które pouczają, jak odnosić zwycięstwo 
w duchowej walce. Mam tu na myśli dwa rodzaje rachunku sumienia; jeden nazywa się 
szczegółowym, a drugi ogólnym rachunkiem sumienia.

O rachunku sumienia szczegółowym mówi się dziś raczej rzadko wprost. Częściej 

mówi się pośrednio. Tak czyni np. o. Anselm Grün OSB

[2]

, gdy mówi o przezwyciężaniu 

myślenia negatywnego czy o walce ze złem i ze Złym poprzez częste powtarzanie 
starannie dobranych zdań z Pisma świętego. Powoli wraca także przekonanie, że 
wykorzenianie wad i negatywnego myślenia nie dokona się samo, lecz wymaga pewnych 
ćwiczeń długo ponawianych. Łaska buduje na naturze, zaś natura jest taka, że rośnie, 
doskonali się i zmienia na lepsze w czasie. Posłuchajmy, co na ten temat mówi św. 
Ignacy, proponując codzienny rachunek sumienia szczegółowy ogólny.

3

background image

Rachunek sumienia szczegółowy i codzienny

„Zawiera w sobie trzy pory i dwukrotne rachowanie się z sobą. 

Pora pierwsza: Rano, zaraz przy wstawaniu z łóżka, powinien człowiek postanowić 

pilnie wystrzegać się pilnie tego określonego grzechu lub tej wady, z której chce się 
poprawić i wyleczyć.

Pora druga: Po obiedzie. Powinien człowiek prosić Boga o to, czego chce, a 

mianowicie o łaskę przypomnienia sobie, ile razy upadł w ten grzech określony lub w tę 
wadę, i o łaskę poprawy na przyszłość. Potem niech zrobi pierwszy rachunek sumienia, 
żądając od swej duszy zdania sprawy z tej rzeczy określonej i postanowionej, tj. z tego, z 
czego chce się poprawić i wyleczyć. Niech zatem przechodzi w myśli godzinę po 
godzinie lub poszczególne pory dnia, poczynając od godziny wstania aż do godziny i 
chwili tego rachunku sumienia, i niech zaznaczy na pierwszej linii podanego niżej 
rysunku tyle kropek, ile razy popadł w określony grzech lub w wadę. Następnie niech 
ponownie postanowi poprawić się aż do najbliższego rachunku sumienia, który ma 
odprawić.

Trzecia pora: Po kolacji. Odprawi się drugi rachunek sumienia podobnie przechodząc 

godzinę po godzinie od pierwszego rachunku aż do obecnego. Na drugiej linii tegoż 
rysunku zaznaczy się tyle kropek, ile razy upadło się w określony grzech lub w wadę.

Następują cztery uwagi dodatkowe (CD 24-31), [pomocne] do rychlejszego 

usunięcia tego określonego grzechu lub wady.

Uwaga pierwsza. Za każdym razem, gdy człowiek upadnie w ten określony grzech 

lub w tę wadę, niech przyłoży rękę do piersi bolejąc nad swym upadkiem. A może to 
czynić nawet w obecności wielu osób bez zwracania na siebie uwagi.

Uwaga druga. Ponieważ pierwsza linia rysunku oznacza pierwszy rachunek 

sumienia, druga zaś drugi rachunek, przeto wieczorem należy patrzeć, czy jest poprawa 
od pierwszej linii do drugiej, to jest od pierwszego rachunku do drugiego.

Uwaga trzecia. Porównać dzień drugi z pierwszym, tj. oba rachunki sumienia dnia 

obecnego z oboma rachunkami dnia poprzedniego i patrzeć, czy od jednego dnia do 
drugiego nastąpiła poprawa.

Uwaga czwarta. Porównać jeden tydzień z drugim i patrzeć, czy w obecnym 

tygodniu poprawił się [człowiek] więcej niż w pierwszym tj. poprzednim.”

Wczytanie się w opis metody szczegółowego rachunku sumienia daje wyraźne 

przeczucie tego, jak wielką stanowi on pomoc w przygotowaniu się do Sakramentu 
Pojednania... i w realizacji postanowienia poprawy po spotkaniu z Jezusem w 
sakramencie Pokuty. 

4

background image

Nie mamy czasu na dokładniejsze omówienie szczegółowego rachunku sumienia. 

Wszystkich przeczuwających znaczenie tego ćwiczenia odsyłam do znakomitego 
objaśnienia, które znajduje się w książce Silvano Fausti SJ, Okazja czy pokusa? Sztuka 
rozeznania i podejmowania decyzji

[3]

.

Rachunek sumienia ogólny

Ogólny rachunek sumienia praktykujemy zwykle przed przystąpieniem do 

sakramentu Pokuty i Pojednania. Św. Ignacy Loyola zachęca, by praktykować go 
codziennie. W życiu zakonnym jest to praktyka, jak sądzę, powszechna. Czy jednak czas 
na nią przeznaczony nie bywa za krótki? Według rozumienia św. Ignacego wypada 
poświęcić na ten rodzaj modlitwy przynajmniej piętnaście minut. Poważne podjęcie 
pięciu punktów wymaga odpowiedniego czasu.

A oto schemat ogólnego rachunku sumienia: 
Punkt 1. Dziękować Bogu Panu naszemu za o otrzymane dobrodziejstwa.
Punkt 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz.
Punkt 3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili 
obecnego rachunku. Czynić to przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po 
drugiej, a najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków. 
Punkt 4. Prosić Pana Boga naszego o przebaczenie win.
Punkt 5. Postanowić poprawę przy  jego łasce. 
Odmówić Ojcze nasz. (CD 43)

Jest stosunkowo sporo opracowań, które wprowadzają w praktykę rachunku sumienia.

[4] 

Poniżej zaproponuję własne objaśnienie pięciu punktów rachunku sumienia.

Punkt 1. Dziękować Bogu Panu naszemu za o otrzymane dobrodziejstwa.

Pewien niewierzący Rosjanin tak pisze:
„Wierzący w swych rozmowach z Bogiem mają własne słowa. 
Jeden mówi: - Panie, zmiłuj się nade mną!  
Drugi woła: - Zbaw, zachowaj mnie, Panie!  
Trzeci powtarza:  Daj, Panie Boże!  Czwarty: - Oświeć mnie, Panie!  
Piąty zaś prosi:  - Nie pozostawiaj mnie samego!  Itd. 
Gdybym ja był wierzący i gdybym się modlił, powtarzałbym zawsze tylko jedno słowo. 
A byłoby to słowo: Dziękuję.

[5]

My też w każdej Mszy św. – w odpowiedzi na słowa kapłana Dzięki składajmy Panu 

Bogu naszemu – chętnie przyświadczamy Godne to i sprawiedliwe. Czy jednak 
naprawdę pielęgnujemy postawę dziękczynienia? Nigdy dość pobudzania siebie do 
dziękczynienia składanego Bogu za ogrom Jego darów. Któż dojrzy i wypowie wszystkie 
dary Boże? W Księdze Mądrości Syracha czytamy: Nie jest dane świętym Pana, by 
mogli opowiedzieć wszystkie godne podziwu dzieła Jego (...)zaledwie 
iskierką są te, 

5

background image

które poznajemy ( Syr 42,17. 22). Bierzmy sobie do serca zachętę św. Pawła, by zawsze 
być wdzięcznym: Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego 
Jezusa Chrystusa! 
(Ef 5, 20)

[6]

. Piękna jest też zachęta archanioła Rafała z Księgi 

Tobiasza: Ogłaszajcie przed wszystkimi ludźmi dzieła Boże, jak są godne uwielbienia, i 
nie wahajcie się wyrażać Mu wdzięczności  
(Tb 12, 6). Podobnie zachęca Psalmista: 
Złóż Bogu ofiarę dziękczynną (Ps 50, 14). I zapewnia: Dobrze jest dziękować Panu i 
śpiewać imieniu Twemu, o Najwyższy 
(Ps 92, 2). Kto składa Mi ofiarę dziękczynną, ten 
Mi cześć oddaje 
(Ps 50, 23). 

Bycie niewdzięcznym to rzecz bardzo naganna. Przenikliwa intuicja świętego 

Ignacego tak to widzi: „Kiedy się to rozważa w obliczu Jego Boskiej dobroci, to wśród 
wszelkich wyobrażalnych niegodziwości i grzechów niewdzięczność należy do 
najbardziej obrzydliwych rzeczy wobec naszego Stwórcy i Boga i wobec stworzeń, które 
uczynił On dla swojej Boskiej i wiecznej chwały; jest ona zapoznaniem otrzymanych 
dóbr, łask i darów; przyczyną, początkiem i źródłem wszelkiego zła i grzechów.

[7]

 „W ludzkim życiu – pisze o. Willi Lambert – istnieją przede wszystkim trzej „zabójcy 

wdzięczności". Pierwszym jest duma, która wierzy, że wszystko musi sama zrobić i być 
„sobą” tylko wtedy, kiedy sama wszystkiemu podoła i wszystko jedynie sobie 
zawdzięcza. Drugim jest łatwość, z jaką wszystko się przyjmuje; nie uświadamia się już 
sobie, że zdrowie, udane przedsięwzięcie, wspaniała pogoda itd. są darami. Trzecim 
„zabójcą wdzięczności” jest fałszywe myślenie wymaganiami, które sądzi, że do 
wszystkiego ma prawo, i wymaga tego, co może być jedynie darowane. Niewdzięczny 
człowiek jest człowiekiem biednym i samotnym.

[8]

Bywa nieraz i tak, że mamy szczere pragnienie, by być wdzięcznym, ale bywamy 

nieporadni; brak nam wprawy w unaocznianiu sobie Bożych dobrodziejstw. – Jest na to 
jeden praktyczny sposób: trzeba zacząć ćwiczyć się w ustawianiu takiego kąta patrzenia, 
który wydobywa z tkaniny codzienności złotą nić miłości Boga, obecnej w niezliczonych 
darach. Bardzo pomocne okazują się proste pytania, poprzez które patrzymy na miniony 
dzień (czy dłuższy okres).

Pytajmy zatem być może najpierw o to, co bardziej uchwytne, czyli o dobro 

wyświadczone nam przez dobrych ludzi:

-             Kto był dziś dla mnie dobry? Kto i czym dziś mnie obdarował? I konkretniej: ile 

to osób trudziło się dzisiaj dla mnie, bym miał jedzenie, wodę, dostęp do wiedzy i 
dóbr kultury? 

-             Co dobrego dziś mnie spotkało?
Pytajmy też wprost o Boga: 
-             Jak Bóg pracował dziś dla mnie w Kosmosie i przyrodzie, a także dając mi 

duszę ze zdolnościami poznawczymi i ciało z niezliczonymi działaniami, które tworzą 
funkcjonalną całość, znakomicie zorganizowaną? 

6

background image

-            Jak Bóg Ojciec wyznawał mi swoją miłość, wzbudzał radość, dawał pokój, gdy 
mówił do mnie poprzez Pismo św., na modlitwie, w liturgii, w lekturach?
O. Tetlow SJ radzi, by dziękować Bogu zwyczajnie za dobre rzeczy, które nas dziś 
spotkały. „Czynię to - mówi - dość szczegółowo, zachowując się prawie jak małe dziecko. 
Np. dziękuję Bogu za słońce albo za deszcz, za to, że udało mi się naprawić krzesło, że 
zadzwonił do mnie przyjaciel, że dobrze się czułem przez cały dzień, że miałem dość 
energii wieczorem, by dokończyć pracę” 

[9]

. 

Ma rację św. Katarzyna Sieneńska, gdy mówi, że cali jesteśmy utkani z miłości Boga. 

Ma rację Jerzy Liebert, gdy twierdzi: „W całą naturę wpisana jest miłość, trzeba mieć 
tylko otwarte oczy.” Zaś wielki poeta angielski, jezuita, G. M. Hopkins zaświadcza o 
wszechobecnej chwale Boga: „Świat nasz jest nasycony świetnym blaskiem Boga. Ten 
blask chciałby wybuchnąć jak błysk złotych listków; Wzbiera, tłoczy się, sączy oliwą 
kroplistą - na nas. (...)W głuchych głębiach wszechrzeczy śpi olśnienie świeże”. Nie 
wszyscy i nie od razu to widzimy, dlatego trzeba się zastanowić, jak wzmocnić swoje 
oczy, dobierając odpowiednie okulary. Bez komentarza przytoczę wiersz, który 
przedstawia sytuację dobierania okularów u optyka.

[10]

„Co widzisz teraz? 
Czerwone, żółte, purpurowe kule. 
Chwileczkę!  Teraz? 
Ojca, siostrę, matkę. 
W porządku, a teraz? 
Rycerzy w zbrojach, piękne kobiety, miłe twarze. 
Weź te! 
Łan zboża, miasto. 
Świetnie!  A teraz? 
Młodą kobietę, nad nią schyleni Aniołowie. 
Mocniejsze szkła!  A teraz? 
Liczne kobiety, ich wzrok jasny, usta rozchylone. 
Weź te! 
Tylko puchar na stole. 
Aha.  Spróbujmy tych szkieł. 
Tylko otwarta przestrzeń – nic określonego. 
Zgadza się. Teraz? 
Sosny, jezioro, letnie niebo. 
Te lepsze. Teraz? 
Książka. 
Przeczytaj mi stronę. 
Nie mogę, wzrok biegnie poza nią. 
Przymierz te! 
Głębia powietrza. 
Wyśmienicie!  I teraz? 

7

background image

Ś

WIATŁO

! Tylko światło, 

W nim każda rzecz jak zabawka. 
W porządku. Takie właśnie damy okulary”. 

Punkt 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich. 

U podstaw tej prośby leży przekonanie, że sami nie potrafimy ani dostatecznie 

poznać swych grzechów, ani ich przezwyciężyć. Wie o tym Psalmista, dlatego prosi:

-           Zbadaj mnie, Boże, i poznaj me serce; doświadcz i poznaj moje troski, i zobacz, 

czy jestem na drodze nieprawej, a skieruj mnie na drogę odwieczną (Ps 139).

-          Bylibyśmy naiwni mniemając, że własne grzechy łatwo można poznać. Dlaczego? 

Ponieważ Grzesznik zaślepiony sam sobie schlebia i nie widzi winy swej, by ją  mógł 
znienawidzić 
(Ps 36). Kto dostrzega swe swoje błędy? Oczyść mnie od tych błędów, 
które są skryte przede mną 
– słusznie prosi Psalmista (Ps 19)

Są  takie sfery ludzkich  pragnień, decyzji i motywów działania, które jawią się w całej 

prawdzie dopiero wtedy, gdy pada na nie światło Boże. Na to światło otwieramy się, 
prosząc o nie. Własna dobra wola, a także psychologiczne techniki penetrowania skażeń 
naszej natury – to za mało! Jedynie Duch Święty zna całą prawdę o nas i odsłania ją 
umiejętnie. Jasne, a jednocześnie łagodne światło Ducha Świętego ujawnia, że wiele 
naszych działań podyktowanych jest szukaniem własnej wygody i przyjemności, a nie 
miłością, która z góry zstępuje.

Jest jeszcze jeden powód, poniekąd zewnętrzny, by poważnie traktować prośbę, o 

której mowa. Chodzi o upowszechnianą w świecie iluzję na temat rzekomej 
bezgrzeszności człowieka. Świetnie zaobserwował to kardynał C. M. Martini: „Jest to 
dziwne, ale gdy z jednej strony przybierają na sile zjawiska degradacji ludzkości poprzez 
różne formy nałogów indywidualnych i zbiorowych, zjawiska degradacji moralnej 
wszelkiego typu, to z drugiej strony upowszechnia się jakieś poczucie niewinności.(...) 
Niezdolność do rzetelnego wglądu we własne sumienie rodzi wielką sprzeczność 
naszych czasów. Obok  tak wielu przejawów zła, tak wielkie  przekonanie o niewinności.” 

Zapewne zbyteczne jest przekonywanie, że należy prosić także o zdecydowane 

odrzucenie swych grzechów. Czyż nie wiemy, jak mało skuteczne bywają nasze 
postanowienia poprawy? Od niektórych grzechów, nawet gdy już je widzimy i uznajemy, 
nieraz długo nie potrafimy się uwolnić. Wiążą nas nieuporządkowane przywiązania. – 
Św. Ignacy radzi, by w tej sytuacji cierpliwie naginać się do miłosnej woli Boga, a także 
usilnie 

prosić Boga o moc do przeciwstawienia się zniewalającej sile grzechu i 

przywiązań wiodących do (por. CD 16).  

Punkt 3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy.

8

background image

Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego 
rachunku. Czynić to przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po drugiej, a 
najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków
 (CD 43).

Być może irytuje nas to zalecenie: żądać od siebie zdania sprawy... Z różnych 

powodów uciekamy od takiego trudu. Wolimy nie wglądać w gorzką prawdę o motywach 
i intencjach naszych działań.

Na szczęście jest Słowo Boże, które mocno i wyraźnie przestrzega nas przed 

opieszałością i iluzją niewinności. W księdze Przysłów słyszymy: Kto powie: Ustrzegłem 
czystości serca, wolny jestem od grzechu? 
(Prz 20, 9). Podobnie mówi Kohelet (7, 20): 
Bo nie ma na ziemi człowieka sprawiedliwego, który by zawsze postępował dobrze, a 
nigdy nie zgrzeszył. 
Św. Jan przynagla nas jeszcze mocniej: Jeśli mówimy, że nie mamy 
grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. (...) Jeśli mówimy, że nie 
zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki 
(1 J 1, 8-10). 

Boża przestroga dotyczy także bezczelności w grzeszeniu: Nie mów: Zgrzeszyłem i 

cóż mi się stało? Albowiem Pan jest cierpliwy. Nie bądź tak pewny darowania ci win, byś 
miał dodawać grzech do grzechu. Nie mów: Jego miłosierdzie zgładzi mnóstwo moich 
grzechów. U Niego jest miłosierdzie, ale i zapalczywość, a na grzeszników spadnie Jego 
gniew karzący. Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na 
dzień 
(Syr 5, 4-7). 

Z pomocą przychodzi nam także sumienie, czyli ów głos Ducha Świętego, który 

rozbrzmiewa w sanktuarium osoby. On, gdy trzeba, zakłóca nasze uciechy dotkliwym 
niepokojem. Zadaje też ból psychiczny i duchowy, gdy pomijamy Boga, lekceważymy Go 
i próbujemy zżyć się z „zakrzywieniem ku sobie samym”. Na szczęście smutku ducha 
odwróconego od Boga nie da się niczym zagłuszyć. Trzeba wrócić do Boga całym swym 
sercem. – Cenna i wiele mówiąca („dialogiczna”) jest także radość, którą Duch Święty 
wzbudza w nas wtedy, gdy wyrywamy się z siebie i przechodzimy w Boga (św. Ignacy). 
Krótko mówiąc, takie jest nasze podstawowe doświadczenie: smutku i radości, pokoju i 
niepokoju. Smutek jest rodzajem doświadczanej nagany za coś, co jest naszym błędem, 
grzechem, rozmijaniem się z Bogiem. Radość i wewnętrzny pokój są doświadczaniem 
pochwały, której udziela nam Duch Święty, gdy czynimy dobro i kierujemy się ku 
Dobremu Bogu.

[11]

Żeby uniknąć pewnego zbanalizowania rachunku sumienia i sprowadzenia go do 

jednostronnego moralizmu, który mówi jedynie o dobru i złu, a pomija osoby (Boskie i 
ludzkie) i relacje, to warto mieć w pamięci to, co następuje. Otóż my sami i cała 
rzeczywistość stworzona przez Boga – przeniknięci jesteśmy jedną wielką Myślą Boga, 
który jest Miłością. Ta Myśl wszystko stwarza, organizuje, utrzymuje w istnieniu i 
prowadzi do doskonałej jedności oraz szczęścia z udziału w Chwale Boga. – Dzięki 
Bożemu Objawieniu wiemy, że miłosna myśl Boga nie jest czymś jedynym, co wpływa na 
świat i ludzkie dzieje. Od zarania dziejów wdarła się podstępnie w nasz świat także myśl 

9

background image

Lucyfera, szatana, który neguje zamysł Boga i zwalcza go z całą determinacją. Myśl 
Boga, czy inaczej zamysł Boga i zamysł Lucyfera oddziałują na nas nieustannie. Św. 
Ignacy mówi o tym na samym początku swego wywodu na temat rachunku sumienia: 
góry przyjmuje się, że są we mnie trzy [rodzaje] myśli, a mianowicie jedna myśl moja, tj. 
powstająca z mojej tylko wolności i woli, dwie zaś inne przychodzą do mnie z zewnątrz, 
jedna od ducha dobrego, druga od ducha złego 
(CD 32).

Dotykamy w tej chwili rzeczywistości bardzo podstawowej, złożonej i subtelnej 

zarazem. Chcąc mieć ją żywo w tle i u podstaw naszych działań, należy poświęcać jej 
sporo uwagi i wysiłku poznawczego. Pomaga nam w tym zwykły przekaz wiary w 
Kościele i studium teologii, a także takie doświadczenia jak dłuższe rekolekcje. „Rzecz”, 
o której mówimy, winna stać się nam na tyle ważna i bliska, iż zechcemy co dzień pytać, 
na bieżąco i pod koniec dnia, gdzie i kiedy miałem do czynienia z miłośnie oddziałującą 
na mnie wielką Myślą Boga, a gdzie wpływała na mnie, uwodząco i podstępnie, 
nikczemna, śmiercionośna myśl szatana. 

Rachunek sumienia jako całość, a szczególniej w trzecim punkcie, zmierza do tego, 

byśmy wymogli na sobie możliwie jasne rozeznanie i zdanie sobie sprawy z tego, gdzie i 
w czym współdziałaliśmy z wielką miłosną Myślą Boga, a gdzie i w czym 
współdziałaliśmy w realizacji zamysłu demona. Zazwyczaj, wchodząc w trzeci punkt 
rachunku sumienia, mówimy, że chcemy zdać sobie sprawę z uczynionego dobra albo z 
uczynionego zła, czyli z popełnionego grzechu! Jeśli jednak chcemy postawić „kropkę 
nad i”, to dopowiedzmy, iż chcemy ustalić, w których czynach współdziałaliśmy z 
Bogiem, a w których z szatanem. Analiza naszych uczuć i wewnętrznych poruszeń 
pomoże nam ustalić, gdzie i kiedy mieliśmy do czynienia z oddziaływaniem na nas 
Ducha Dobrego albo ducha złego.

[12]

Z powyższego wynika, że zadanie czekające nas w trzecim punkcie rachunku 

sumienia jest czymś bardzo osobistym i nieschematycznym. Zawsze jednak możemy 
liczyć na pomoc Ducha Świętego, który działa w głębi nas, w sumieniu – w sanktuarium 
osoby. On mówi do nas także w Piśmie świętym. Czymś pomocnym i znaczącym mogą 
się okazać także dobre zestawy pytań, dzięki którym, jakby na skróty i szybciej, 
docieramy do sedna „sprawy”. Dobrze zadane pytanie pomaga dokładniej spenetrować 
pomijane przez nas obszary życia, pewne relacje i obowiązki. Najważniejsze jest jednak 
to, byśmy byli gotowi – z pomocą pytań, cudzych czy własnych – wydobyć na światło 
dzienne nasz grzech fundamentalny, który skrywa się za „drobiazgami”. Inaczej mówiąc, 
warto szukać tak sformułowanych zestawów pytań w rachunkach sumienia, dzięki którym 
powiemy sobie nie tylko to, że „to i to” uczyniłem źle, lecz i to, że oto tu przejawia się 
moje praktyczne odstępstwo od mojego Pana, od Jego Miłości! 

10

background image

Oto kilka przykładowych pytań:

-           „Dokąd” wyrywało się moje serce? Dokąd, do kogo najchętniej (spontanicznie) 

biegły moje myśli, wyobrażenia, pragnienia? Dla kogo dziś pracowałem, trudziłem się 
i cierpiałem?

-         Co właściwie, a raczej kto motywował mnie dzisiaj w tylu różnych działaniach 

(myślach i dążeniach, słowach i wszelkiej aktywności)? Czy Bóg był w centrum mej 
aktywności? Czy raczej ja sam, moje potrzeby i egocentryczne plany były 
najważniejszym motywem i celem moich poczynań?

Kolejne pytania mają charakter ogólny i nawiązują do zdrowego poczucia winy:

-            Co mi się nie podoba w moim dzisiejszym postępowaniu? Co wywołuje we mnie 

niezadowolenie, wyrzut sumienia?

-            W których myślach, słowach i czynach zawiodłem mojego Boga i moich bliźnich? 

Sprawiłem im przykrość?

-            Czy zważałem na natchnienia Ducha Świętego? Które podjąłem, które 

zlekceważyłem?

-            Czy miałem w minionym dniu dłuższe chwile radości albo smutku? Kto stoi za 

tymi stanami tak różnymi?

-            Czy zwracałem się dziś do Boga? Jak często? Czy tęskniłem za modlitwą czy 

raczej od niej uciekałem? 

-            Czy życie i cała moja aktywność jawi mi się jako sensowna czy jako banalna i 

bez większego znaczenia?

Parę pytań o relacje z bliźnimi: 

-        Czy dobrze myślałem o moich bliźnich? Czy żywiłem wobec nich szacunek, 

wyrażałem moje uznanie? Czy przeciwnie – czułem satysfakcję, poniżając innych, w 
myślach i słowach? Konkretnie?

-         Kogo i za co szczerze dzisiaj pochwaliłem? Kogo zganiłem, w oczy lub poza?
-          Czy dla każdej osoby mam cześć niezachwianą i czy pamiętam, że Serce Ojca 

zakochane jest w każdej ludzkiej osobie?

Można spróbować popatrzeć na siebie cudzymi oczyma, pytając:

-            Co bliskie osoby powiedziałoby, obserwując moje dzisiejsze postępowanie? Za 

co by mnie pochwalili? Za co zganili?

-            Czy jestem uważny na ich „zwrotne komunikaty”? Co je cieszy, co je rani we 

mnie?

-            Czy osoby dziś spotkane utwierdziły się w poczuciu swej godności i wartości? 

Czy chętnie spotkają się ze mną ponownie?

-            Czy zważałem na sygnały, że ktoś oczekuje poważnej rozmowy czy innej 

pomocy?

11

background image

 

Wobec nieprzyjaciół:
-            Jak radziłem sobie z okazaną mi niechęcią, lekceważeniem, wrogością? Kogo 
się radziłem, jak reagować na doznane zło, krzywdę; czy wsłuchiwałem się możliwie od 
razu w Jezusowe zalecenia z Kazania na Górze? (por. Mt 5-7).

Jest pewien kryształ, który nazywa się „opal Labradoru”. Na pierwsze wejrzenie jest on 
matowy i nie widać w nim nic szczególnego. Kiedy jednak obraca się nim powoli pod 
światło, wtedy w pewnym momencie przechodzi przez niego promień i dobywa jego 
piękno i blask. Każdy człowiek, nawet najbardziej „matowy”, szary czy nawet pełen wad 
– jest jak ów opal Labradoru. Trzeba go wziąć pod światło Boskiej Miłości, a wtedy 
ujrzymy niepowtarzalne piękno...

Punkt 4. Prosić Pana Boga naszego o przebaczenie win. 

W przezwyciężaniu niszczących nas grzechów cząstka trudu należy także do nas. 

Bodaj najtrudniej jest uznać odpowiedzialność za uczynione zło moralne – bez 
samousprawiedliwień i innych wykrętów. Jest kilka okoliczności, które jakoś nas 
tłumaczą. Skłonność do grzechu dziedziczymy wraz z naturą. Z Objawienia Bożego 
wiemy, jak bardzo popchnęło nas w stronę grzechu szatańskie kuszenie – zarówno to w 
raju jak i to obecne w całych dziejach ludzkości. Nie musimy zatem obarczać się całą 
odpowiedzialnością za nieprawość obecną w naszym życiu. Jednak – w imię prawdy – 
trzeba przyznać, że pomimo różnych uwarunkowań jesteśmy wolnymi sprawcami dobra i 
zła moralnego. Sprawca nie powinien uchylać się od odpowiedzialności.

Podstawowa uczciwość każe nam uznać przyczynowy związek między grzechami i 

samozniszczeniem. Zaprawdę, nasze przestępstwa i grzechy nasze ciążą na nas, my 
wskutek nich marniejemy 
(Ez 33, 10) – wyznaje Ezechiel. Gdy pytamy: Jak możemy się 
ocalić?, 
to Pan – „miłośnik życia” odpowiada: Na moje życie!(...) Ja nie pragnę śmierci 
występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył. Zawróćcie, 
zawróćcie z waszych złych dróg! Czemuż to chcecie zginąć, domu Izraela? 
(Ez 33, 11). 

a) Różna bywa nasza świadomość tego, na czym polega nasz grzech, dlatego dobrze 
jest mieć pod ręką fragmenty Pisma św., które nazywają grzech po imieniu. Oto kilka 
sparafrazowanych nazwań grzechu, widzianego z perspektywy Boga:

-            Nudzisz się Mną! Przykrość Mi sprawiasz, zamęczasz Mnie swoimi grzechami! 

(por. Iz 43,22 n.). 

-            Chcesz Mnie oszukać! Nie pamiętasz o Mnie! Nie dajesz Mi miejsca w swym 

sercu! (por. Iz 57,11).  

-            Opuszczasz Pana, odwracasz się od  Niego! (por. Jr 1, 16). 

12

background image

-           Buntujesz się! Trwasz bez końca w odstępstwie! Trzymasz się kurczowo 

kłamstwa i nie chcesz się nawrócić! Nie żałujesz swej przewrotności! Biegniesz 
swoją drogą niby koń cwałujący do bitwy. 
(por. Jr 8,5-6). 

-            Zżymasz się na Mnie! Nie przyjmujesz pouczenia! Nie dajesz odpowiedzi! 

Czynisz kark twardym!

-            

Skamieniało twe oblicze! (por. Jr 5, 3).

-            Mówisz do swego Boga: <On nic nie znaczy! > (por. Jr 5, 12). 
-             Gardzisz Świętym Izraela! Łamiesz uroczyście zawarte Przymierze! (Iz 1, 4; 5, 

24; Ps 10, 13). 

Z wypowiedzi Boga jasno widać, że grzech uderza w Niego i rani Jego Serce. 

Najwspanialszy miłośnik i dobroczyńca człowieka czuje się pomijany, lekceważony i 
wzgardzony. – Gdy się to rozważa, trudno się nie zawstydzić, boleć, płakać i kruszyć 
swoje niedelikatne i twarde serce. Trudno nie czuć skruchy i żalu. Ważne jest jednak 
jeszcze i to, jaki będzie ten żal: czy Judaszowy czy Piotrowy? Zależy to od tego, czy 
dotarła do nas Ewangelia o Bożym Przebaczeniu, które ośmiela nas do proszenia o 
przebaczenie.

b) Znaczy to, że winniśmy być bardzo uważni i otwarci na inicjatywę Boga, który jako 
pierwszy biegnie do nas z Orędziem o Swojej Miłosiernej Miłości.
 – Warto zadbać o 
to, by mieć pod ręką i w pamięci to, co Bóg Ojciec ma do powiedzenia nam grzesznikom. 
Oto kilka fragmentów z Pisma św.: Pan nie postępuje z nami według naszych grzechów 
ani według win naszych nam nie odpłaca 
(Ps 103,10). On odkupi Izraela ze wszystkich 
jego grzechów 
(Ps 130,8). Oczyszczę ich ze wszystkich grzechów, jakimi wykroczyli 
przeciw Mnie, i odpuszczę wszystkie ich występki, którymi zgrzeszyli przeciw Mnie i 
wypowiedzieli Mi posłuszeństwo 
(Jr 33,8). Któryż Bóg podobny Tobie, co oddalasz 
nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu 
na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie. Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze 
nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy 
(Mi 7,18-19). – 
Jedna uwaga: Nie zadowalajmy się mglistym wspomnieniem miłosiernej miłości, lecz 
powtarzajmy sobie konkretne wypowiedzi Boga. Czasem wystarczy jedno zdanie 
mówiące o Miłosierdziu Ojca, a już spływa na nas łaska (uświadomionego, a nawet 
doświadczanego) przebaczenia, pojednania i pokoju. 

Stopniowo możemy ubogacać zbiór zdań, które mówią o bezmiarze Bożego Miłosierdzia 
i Boskiej woli ocalania nas. Możemy kojarzyć ze sobą np. słowa zapisane u Izajasza i u 
św. Pawła:

-            On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za 

skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za 
nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, 
a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas 
się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich 
(Iz 53, 4nn). 

13

background image

-            I was, umarłych na skutek występków(...) , razem z Nim przywrócił do życia. 

Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To 
właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża 
(Kol 2, 13-14). 

W przypowieści nazwanej perłą Łukaszowej Ewangelii (por. Łk 15) sam Jezus zapewnia 
nas, że Miłosierny Ojciec wciąż wypatruje powrotu swoich marnotrawnych synów. I że 
czeka z ucztą, a nie z naganą... Zaofiaruje tyle gestów – czułych i zapewniających o 
godności dziecka Bożego, której Bóg nigdy nie odbiera. Poznawszy a) b), możemy 
przejść do c). 

c) Mając świadomość, czym jest nasz grzech i jak bardzo ogarnia nas miłosierna miłość 
Boga Ojca, pełni żalu i skruchy, prosimy Go o przebaczenie. Znów bardzo pomocne 
okażą się słowa natchnione przez Ducha Świętego, np. takie: 

-            Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia 

wymaż moją nieprawość! Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu 
mojego! 
(Ps 51, 3).  

-            Nie wspominaj grzechów mej młodości ani moich przewin, ale o mnie pamiętaj w 

Twojej łaskawości ze względu na dobroć Twą, Panie (Ps 25,7).    

d) Odpowiedź Ojca – przebaczenie – jest natychmiastowa i niezawodna

-            Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone 
jak purpura, staną się jak wełna
 (Iz 1,18). 
-            W Nim mamy odkupienie przez Jego krew - odpuszczenie występków, według 
bogactwa Jego łaski 
(por. Ef 1,3.7).   
-            A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas 
umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do 
życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni 
(Ef 2, 4-5). 
    Miłosierny Ojciec za każdym razem naprawdę wybacza nam grzechy, wymazuje je i 
zapomina o nich. Nigdy już do nich nie wróci, by je wypomnieć! I nam nie wolno do nich 
powracać, by się nimi zadręczać. Wolno jednak – jeśli dana jest nam taka łaska – 
obżałować je kolejny raz, jeszcze bardziej. Czynimy to jednak powodowani nie przykrym 
dla Ojca wątpieniem, czy On nam przebaczył, lecz przypływem większej miłości i 
pragnieniem wielbienia Boga za wspaniałość Jego zawsze większej Miłości i 
Miłosierdzia!
 
Pod koniec rachunku sumienia, a tym bardziej wychodząc ze spotkania z Chrystusem w 
Sakramencie Pokuty i Pojednania, możemy wołać jak Psalmista:
-            Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość, którego grzech został 
puszczony w niepamięć 
(Ps 32,1). 
-             Oto znów otwarła się przed mną droga, po której mogę wytrwale biec w 
wyznaczonych mi zawodach 
(por. Hbr 12,1). 

14

background image

Punkt 5. Postanowić poprawę przy  jego łasce.

Po przebyciu dotychczasowej drogi rachunku sumienia czujemy się wewnętrznie 

odnowieni i skierowani ku lepszej przyszłości. Widzimy też, że jutro nie musimy być tacy 
sami jak dziś i wczoraj.

Tę nadzieję daje nam Bóg Ojciec. Współgra ona z naszym pragnieniem osobowego 

rozwoju i życia na wysokim poziomie człowieczeństwa. Nikt nie chce być duchowym 
karłem. Pragniemy żyć na możliwie najwyższym pułapie człowieczeństwa. Pragniemy 
coraz lepszych relacji z Bogiem, z bliźnimi, z samymi sobą i ze światem Bożych 
stworzeń. Apostoł Narodów pisze, że naszym powołaniem jest „budowanie Ciała 
Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania 
Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 
4, 11-13).

Czyniąc postanowienie poprawy, dobrze uczynimy, gdy skonkretyzujemy, w czym 

szczególniej chcemy się poprawić. Metoda szczegółowego rachunku sumienia może tu 
okazać się bardzo pomocna dzięki swej konkretności.

Kończąc nasze rozważanie, powiedzmy, że ujęcie naszych dni w ramy rachunku 

sumienia szczegółowego i ogólnego sprawia, że zamykany dzień staje się dla nas 
świętem –świętem z powodu doświadczanej Miłości i Miłosierdzia Boga Ojca; zaś na 
nowy, nadchodzący dzień patrzymy jako na powód do radości, ponieważ otrzymamy 
(jeśli się obudzimy) jeszcze jedną szansę, by optymalizować swoje cztery podstawowe 
relacje 
– do Boga, do siebie samego, do bliźnich i do wszystkich rzeczy stworzonych. 
Żywimy taką nadzieję, mimo naszej słabości i zawodności moralnej. Liczymy bowiem - 
wraz ze św. Pawłem i rzeszami wierzących - na Łaskę Bożą. Przecież wszystko możemy 
w Tym, który nas umacnia
 (por. Flp 4, 13). Gdy jutro znów objawi się, oprócz dobrych 
czynów, także nasza słabość i grzeszność, to z pokorą oprzemy się na zapewnieniu 
Pana: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9). 

Odmówić Ojcze nasz. 

Zakończenie.

Niewiele powiedziałem o samym Sakramencie Pokuty i Pojednania. Niewiele też 

„dowodziłem”, że codzienny rachunek sumienia dobrze przygotowuje do Sakramentu 
Pokuty i Pojednania. Kierowałem się przekonaniem, że najważniejsze jest powiedzenie 
czegoś, co ugruntuje nas w praktykowaniu codziennego rachunku sumienia bądź 
zachęci do tego, by zacząć go praktykować lub poświęcać mu więcej uwagi. 

Będę zadowolony, jeśli powyższe myśli pogłębią w nas lub odświeżą praktykowanie 

codziennego rachunku sumienia. Zaś odpowiedź na pytanie, jak codzienny rachunek 

15

background image

sumienia przygotowuje nas do Spowiedzi, dajmy sobie sami – w oparciu o własną 
praktykę i doświadczenie. 

AMDG

O. Krzysztof Osuch SJ
Częstochowa, 08 IV 2002 

Strona główna Centrum Duchowości 

[1] Andrzej Madej OMI, Dobrze, że jesteś, Katowice 1983,  za:  O. Mieczysław Bednarz 
SJ, Skarbnica modlitw, Wyd WAM 1997, s. 170.

[2] Myślę tu o  np. w książkach o. Anselma Grüna OSB. Przykładowo: Jak radzić sobie 
ze złem?
RozdarcieAutosugestia i inne.

[3] Wyd.  OO Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2001, ss 201. O. Fausti omawia też 
ogólny rachunek sumienia, a także dwa inne ważne zagadnienia, mianowicie sztukę 
rozeznawania duchów i dokonywania dobrego wyboru.

[4] Np. Józef Augustyn SJ, Kwadrans szczerości; G. Aschenbrenner SJ, Codzienny 
rachunek sumienia, w: Co zabrać ze sobą?; Will Lambert SJ, Najważniejszy kwadrans.

[5] Władimir Sołouchin, za: List 4 / 93, s. 28.

[6] Ef 5,4  (...)  Raczej winno być wdzięczne usposobienie. Kol 2,7  zapuśćcie w Niego 
korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni 
wdzięczności. Kol 3,15  (...) I bądźcie wdzięczni!

[7] Za:  Willi Lambert SJ, Słownik duchowości ignacjańskiej, Wyd. WAM, Kraków 2001, s. 
41.

[8] Willi Lambert SJ, Słownik duchowości ignacjańskiej, s. 48.

[9] Wybrać Chrystusa w świecie. Przewodnik po Ćwiczeniach Duchownych Św. Ignacego 
Loyoli według adnotacji  osiemnastej i dziewiętnastej (maszynopis).

16

background image

[10] Jest to epitafium nagrobne dla optyka z miasteczka. Za: M. Bednarz SJ, Bóg wiary i 
modlitwy
, s. 240.

[11] O sumieniu więcej możemy  poczytać w Katechizmie Kościoła Katolickiego(=KKK), 
Artykuł 6: Sumienie moralne, Formowanie sumienia, Wybierać zgodnie z sumieniem, 
Sąd błędny.   W pobliżu są tam zagadnienia pokrewne: Grzech, Miłosierdzie i grzech, 
Definicja grzechu, Zróżnicowanie grzechów, Ciężar grzechu: grzech śmiertelny i 
powszedni, Rozprzestrzenianie się grzechu. Są to numery: 1776-1794 i 1846-1869.

[12] W duchowości ignacjańskiej, a zwłaszcza w Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego
dużo uwagi poświęca się praktycznemu rozeznawaniu i odróżnianiu natchnień 
pochodzących od miłującego nas Boga i od nienawidzącego nas szatana. – Jeśli ktoś 
chce wejść w tę tematykę przed odprawieniem rekolekcji ignacjańskich czy niezależnie 
od nich, to niech sięgnie po cenną książkę włoskiego jezuity Silvano Fausti. Książka nosi 
tytuł: Okazja czy pokusa. Podtytuł: Sztuka rozeznania i podejmowania decyzji. 
Przewodnik życia wewnętrznego z ćwiczeniami, 
Wyd.  oo. Franciszkanów, Bratni Zew, 
2000.

17


Document Outline