background image
background image

Yvonne Lindsay

Nieznajomi w hotelu

Tłumaczenie: Elżbieta Chlebowska

HarperCollins Polska sp. z o.o.

Warszawa 2022

background image

Tytuł oryginału: Seducing the Lost Heir

Pierwsze wydanie: Harlequin Desire, 2020

Redaktor serii: Ewa Godycka

© 2020 by Dolce Vita Trust

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2022

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub

całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo

do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie

przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Gorący Romans są zastrzeżonymi znakami

należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego

licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do

HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane

bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A

www.harpercollins.pl

background image

ISBN 978-83-276-8221-5

Konwersja do formatu EPUB, MOBI: Katarzyna Rek / 

Woblink

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Wystarczyły dwa kieliszki szampana, a zaszumiało jej w głowie. Czas

przystopować.  Honor  Gould  wiedziała  z  doświadczenia,  jak  łatwo  od
przyjemnego  rauszu  przejść  do  niebezpiecznego  pijackiego  zamroczenia.
W dzieciństwie napatrzyła się na matkę i jej alkoholowe ciągi.

Do hotelowego baru napływali uczestnicy konferencji i nagle zrobiło się

głośno. Zawsze ją zaskakiwało, że grono poważnych architektów potrafi tak
szybko zmienić się w bandę sztubaków. Nigdy nie pozwalała sobie na brak
samokontroli,  a  już  z  pewnością  nie  w  towarzystwie  obcych  osób.  Miała
swoje  zasady  i  nie  mieściło  się  w  nich  zbyt  głośne  i  wyzywające
zachowanie.

Jeden z uczestników konferencji podał jej kolejny kieliszek szampana.
Pokręciła głową.
– Dziękuję. Mam dosyć.
–  Daj  spokój.  To  wyjątkowa  okazja.  Nie  zawsze  zdobywa  się  tytuł

projektantki roku.

Uśmiechnęła się krzywo i uniosła musujący płyn do ust, ale nawet nie

zamoczyła warg.

– Dziękuję – powtórzyła z nieszczerą słodyczą.
Ku  jej  uldze  kolega  odwrócił  się  do  kolejnej  rozchichotanej  grupki

zmierzającej do baru.

Honor  usunęła  się  w  kąt,  skąd  mogła  obserwować  otoczenie.

Zamierzała  wcześnie  się  położyć.  Na  porannej  sesji  będzie  miała

background image

prezentację, chciała być wypoczęta.

Podejrzewała,  że  niewiele  osób  weźmie  udział  w  wykładzie,  zabawa

dopiero  się  rozkręcała  i  całe  towarzystwo  będzie  miało  za  sobą
nieprzespaną noc. Nie przejęła się tym za bardzo. Najważniejsze, że doda tę
prezentację do CV.

O  własnych  siłach  wydostała  się  z  bagna,  w  którym  pogrążyła  się  jej

matka,  i  znalazła  się  na  drodze  do  sukcesu  i  bogactwa,  o  czym  marzyła
w dzieciństwie.

Tytuł projektantki roku, jutrzejszy wykład na prestiżowej konferencji –

to kolejne stopnie zbliżające ją do celu. Bezpieczeństwo. Komfort. Wolność
wyboru.

Postawiła  nietknięty  kieliszek  na  barze  i  zamówiła  wodę  mineralną.

Wypije  ją  i  wróci  do  pokoju.  Przejrzy  notatki.  Nikt  nie  zauważy  jej
nieobecności.

Podniosła  do  ust  szklankę,  gdy  poczuła  na  sobie  czyjś  wzrok.

Odwróciła  się  i  znieruchomiała  na  widok  nowo  przybyłego  mężczyzny.
Keaton?

Co on tu robi? Chciał jej zrobić niespodziankę?
Narzeczony  nie  był  człowiekiem,  który  działa  spontanicznie.  Kiedy

uprzedziła  go,  że  najbliższe  dwa  dni  spędzi  w  hotelu  na  konferencji
architektów,  tylko  kiwnął  głową  i  nie  oderwał  wzroku  od  ekranu
komputera.

Zaprosiła  go  jako  osobę  towarzyszącą  na  uroczystą  kolację  z  okazji

wręczenia  nagrody,  ale  wykręcił  się  wcześniejszym  spotkaniem
biznesowym. A jednak przyszedł i zmierzał do stolika pod ścianą.

Keaton  jest  przystojnym  facetem,  kobiety  się  za  nim  oglądają,

a  zachowuje  się  tak,  jakby  nie  był  tego  świadomy.  Sprawiał  wrażenie
zmęczonego. Przybitego nawet. A jednak wystarczyło, że skierował wzrok

background image

na kelnerkę i już do niego biegła, mimo że bar był pełen klientów gotowych
do zostawienia sutego napiwku.

Honor  uświadomiła  sobie,  że  kręci  pierścionkiem  zaręczynowym  na

palcu – miała taki odruch, gdy była zaniepokojona.

Wzięła  się  w  garść.  Nie  potrafiła  określić,  co  się  w  nim  zmieniło,

a  jednak  nie  przypominał  siebie.  Ubranie,  pomyślała.  Zawsze  nosił
eleganckie  garnitury,  tym  razem  wyciągnął  z  zakamarków  garderoby
ciuchy,  których  nigdy  nie  widziała.  Skórzana  kurtka  wyglądała  na
znoszoną,  jakby  się  z  nią  nie  rozstawał.  Nie  znała  jej,  ale  w  końcu  nie
mieszkali razem, nie sprawdzała czeluści jego szaf.

Uniósł głowę i omiótł ją spojrzeniem. Uśmiechnęła się. Początkowo nie

odwzajemnił  powitania,  ale  potem  skrzywił  wargi  w  półuśmieszku.  Była
gotowa do niego podejść, gdy wrócił do studiowania menu.

Co to za gra? Udaje, że jej nie zna?
Nie  wiedziała,  czy  bardziej  jest  zirytowana,  czy  zaintrygowana  jego

zachowaniem.  Może  rzeczywiście  jej  słuchał,  gdy  żaliła  się,  że  nie  wie,
dokąd  zmierza  ich  związek.  Nie  uprawiali  seksu  od  kilku  miesięcy,
a  wcześniej  był  to  raczej  upust  dla  erotycznego  napięcia,  a  nie  wyraz
miłości. Zaczęła się zastanawiać, czy właściwie ulokowała swe nadzieje na
szczęśliwą przyszłość.

Nie  zareagował  na  jej  sugestię,  że  warto  urozmaicić  intymną  relację,

może nawet przed ślubem zamieszkać razem. Znaleźli się w ślepej uliczce
i  nie  widziała  z  niej  wyjścia.  Od  pięciu  lat,  od  chwili,  gdy  dołączyła  do
biznesowego  imperium  Richmondów,  pracowali  razem.  Dwa  lata  temu
zaczęli się spotykać i osiemnaście miesięcy później się zaręczyli.

Nie był to romans stulecia, ale Honor nie szukała w życiu płomiennych

uczuć. Matka źle na nich wyszła.

background image

Przyszła  do  Richmond  Developments  z  zamiarem  zrobienia  kariery,

a  skoro  małżeństwo  z  synem  właściciela  wywinduje  ją  na  sam  szczyt,
przyjęła jego oświadczyny. Lubiła i szanowała Keatona, nie jego wina, że
w ich związku brakuje namiętności.

Nie spodziewała się jednak, że stać go na prowokację.
Trudno, weźmie udział w jego grze.
Kelnerka postawiła przed Keatonem kufel piwa i to znów ją zaskoczyło.

Nigdy nie pijał piwa, nawet w gorący dzień. A teraz podniósł kufel i pił je
długimi  łykami.  Patrzyła  na  poruszające  się  jabłko  Adama,  wilgotne  od
piany wargi i nagle poczuła pożądanie.

Spojrzał w jej stronę.
Wydawał się zaskoczony, że Honor wciąż go obserwuje. Uśmiechnął się

lekko.  Poczuła,  że  twardnieją  jej  piersi.  Nie  pamiętała,  kiedy  ostatnio  tak
bardzo  się  podnieciła  na  myśl  o  seksie  z  Keatonem.  Czas  przejąć
inicjatywę.

Sięgnęła do torebki i wyjęła jedną z dwóch kart ‒ kluczy do drzwi jej

pokoju.

Kobieta  przeszła  przez  parkiet  tanecznym  krokiem.  Ubrana  była

w obcisłą czarną sukienkę koktajlową, leżącą na niej jak rękawiczka. Kilka
osób próbowało do niej zagadać, ale zignorowała te zaczepki. Patrzyła na
niego bacznie.

W czasie ponad dwunastu godzin lotu z Auckland w Nowej Zelandii nie

udało mu się zdrzemnąć. W Los Angeles złapał samolot do Seattle.

Był  półprzytomny,  nie  zdążył  jeszcze  przestawić  się  na  lokalny  czas,

przesunięty o dwadzieścia godzin wobec jego ojczystego. Marzył o zimnym
piwie, lekkiej kolacji i wygodnym łóżku. Nie szukał towarzystwa, a jednak
właśnie towarzystwo znalazło jego.

background image

Musiał  przyznać,  że  nieznajoma  jest  śliczna.  Długie  jasne  włosy

przerzucone przez ramię sięgały piersi – bardzo apetycznych, jeśli sądzić po
dekolcie  w  kształcie  łezki.  Sukienka  była  elegancka  i  seksowna  zarazem,
ale najlepiej będzie wyglądała na podłodze przy łóżku.

Potrząsnął  głową  niecierpliwie,  próbując  odpędzić  zdrożne  myśli.  Nie

po  to  przyjechał  do  Stanów.  Miał  jeden  cel:  dowiedzieć  się,  kim  jest,
jakkolwiek 

idiotycznie 

to 

brzmi. 

Był 

dorosłym 

facetem,

trzydziestoczterolatkiem.  Skoro  do  tej  pory  nie  wiedział,  kim  jest,  chyba
coś  z  nim  nie  w  porządku.  Jeszcze  do  niedawna  nie  miał  żadnych
wątpliwości  –  aż  do  śmierci  matki.  Przy  porządkowaniu  jej  domu  przed
sprzedażą znalazł to wetknięte w kąt nieszczęsne pudełko.

Tyle się mówi, że każda rodzina chowa jakieś szkielety w szafie. Nie

spodziewał się, że w ich rodzinie to on jest tym szkieletem.

Przez  całe  życie  uważał  Alison  Parker  za  matkę.  Tymczasem,  jak  się

okazało,  wcale  nie  był  jej  synem.  Przyjechał  do  Stanów  odnaleźć  swoich
prawdziwych  rodziców  i  miał  nadzieję,  że  go  przyjmą  z  otwartymi
ramionami.

Tymczasem czarująca istota była tuż przed nim. Ku jego nieopisanemu

zdumieniu pochyliła się i pocałowała go w usta.

Nie był w stanie zareagować, ale instynkt okazał się niezawodny. Każdy

nerw w jego ciele wibrował pożądaniem. Zamknął oczy, czuł na wargach
jedwabisty  dotyk  języka.  Słyszał  przyspieszone  pulsowanie  własnej  krwi,
wdychał zmysłowy, lekko korzenny zapach.

– Nic nie mów, kochanie – szepnęła. – Pokój sześć tysięcy trzydzieści

pięć. Spotkamy się za dziesięć minut.

Wsunęła mu do ręki kartę do pokoju i szybko odeszła. Patrzył w ślad za

nią  oniemiały.  Zaciskał  kartę  w  dłoni.  Oczywiście,  że  nie  skorzysta

background image

z  zaproszenia.  Zapowiadało  duże  kłopoty.  Podadzą  mu  narkotyki,  wytną
organy i wsadzą do wanny z lodem.

A z drugiej strony – może go czeka najlepsza noc w życiu?
Kelnerka przyniosła przystawki i frytki oraz drugi kufel piwa. Szybko

zjadł,  ale  piwo  odsunął.  Potrzebował  przytomnego  umysłu.  Zerknął  na
zegarek. Minęło dziesięć minut. Wciąż pamiętał jej smak.

Bez  zastanowienia  podjął  decyzję.  Rzucił  na  stolik  kilka  banknotów,

poderwał się i poszedł do windy.

Na szóstym piętrze znalazł numer 6035. Gdy wsunął kartę, zapaliło się

zielone  światełko.  Wszedł  do  środka.  Światła  były  przygaszone,  ale  bez
trudu znalazł seksowną nieznajomą, która obdarzyła go na dole rozkosznym
pocałunkiem. Rzuciła na niego urok, bo zachował się wbrew podszeptom
rozumu. Nie miał zwyczaju chodzić do łóżka z nieznajomymi.

Wciąż była ubrana, zrzuciła tylko szpilki.
– Cieszę się, że przyszedłeś – szepnęła.
Zarzuciła mu ręce na szyję i zaczęła go całować. Znów otoczył go jej

upajający  zapach  i  prawie  uwierzył,  że  dobrze  zrobił,  przyjmując
zaproszenie.  Jego  ciało  płonęło.  Żadnej  kobiety  tak  nie  pożądał.  Wyrzuty
sumienia, wątpliwości, dezorientacja – to problemy innych ludzi. Nie jego,
nie tu, nie teraz.

Zagarnął  nieznajomą  w  ramiona.  Nie  zamierzał  niczego  wyjaśniać

z  lęku,  że  czar  pryśnie.  Wsunął  język  do  jej  ust  i  delektował  się  ich
smakiem. Kobieta bawiła się jego włosami, aż przechodziły go dreszcze.

Zsunęła  jego  skórzaną  kurtkę,  rozpięła  koszulę.  Otarł  się  o  śliski

materiał sukienki, ale tego było mu za mało. Powolutku rozpiął suwak.

Odsunął  się  od  niej  na  chwilę,  nie  chcąc  przegapić  widoku.  Kobieta

sprawiała  wrażenie  nieśmiałej,  ale  jej  zachowanie  temu  przeczyło.  Jej
sukienka opadła na podłogę. Złocista skóra lśniła w przyćmionym świetle.

background image

Piersi wypełniały miseczki stanika, wysoko wycięte na udach figi sprawiały
wrażenie, że nogi są jeszcze dłuższe.

Nagle zaschło mu w ustach. Sięgnął po nią i zatrzymał się niepewnie.
– Mogę? – zapytał.
Uśmiechnęła  się  i  skinęła  głową.  To  wystarczyło.  Przykrył  jej  piersi

rękami, zsunął stanik, drażnił sutki. Pocałunkami stłumił jęki.

– Tak jest dobrze? – upewnił się.
– Jeszcze – poprosiła.
Przyssał  się  do  różowych  twardych  sutków,  drażnił  je  językiem

i zębami.

– Jeszcze – zażądała niecierpliwie i mocniej przycisnęła do siebie jego

głowę.

Jej  smak,  zapach,  ciche  błagania  doprowadzały  go  do  szaleństwa.

Wszystko  wydawało  się  snem,  ale  nie  chciał  się  obudzić.  Jeszcze  nie.
Wkrótce  i  tak  czeka  go  powrót  do  rzeczywistości.  Teraz  skorzysta
z niespodziewanego daru losu i hojnie go odwzajemni.

Ułożył  ją  na  łóżku  i  stanął  między  jej  kolanami.  Zdjął  spodnie,  ale

został w bokserkach. Nie ufał sobie. Miał wrażenie, że wystarczy najlżejszy
bodziec,  a  eksploduje.  A  przecież  nie  zmarnuje  takiej  okazji  z  powodu
nadmiaru  chęci.  Zsunął  kobiecie  majtki  i  popatrzył  na  trójkąt  jasnych
włosów w spojeniu ud. Dawno nie widział czegoś tak seksownego.

–  Mówił  ci  ktoś  ostatnio,  że  jesteś  niewiarygodnie  piękna?  –  zapytał

zmienionym głosem i całym ciężarem oparł się o jej ciało.

– Tylko ty – szepnęła i zamknęła oczy, kiedy zaczął pieścić jej piersi.
Wierciła się pod nim niecierpliwie, jakby nie mogła dłużej czekać, ale

Logan  zagryzł  zęby.  Miał  zamiar  doprowadzić  ją  do  orgazmu,  zanim
pomyśli o sobie. Zsunął się niżej, zostawiając ślad mokrych pocałunków na
jej brzuchu. Nie ukrywał, dokąd zmierza.

background image

Klęknął  na  podłodze  przy  łóżku,  zanurzył  się  w  jej  cieple  i  zapachu.

Drgnęła, gdy poczuła jego palce.

– Niecierpliwisz się? – zapytał.
Otworzyła się przed nim jak egzotyczny kwiat. Była wilgotna i gotowa

na jego przyjęcie.

– Torturujesz mnie – poskarżyła się, gdy wsunął do środka jeden palec.
– Ale to rozkoszna tortura, prawda?
Zacisnęła mięśnie pochwy, a on pomyślał, jak będzie przyjemnie, gdy

obejmie w ten sposób jego członek. Jeszcze trochę cierpliwości. Językiem
podrażnił łechtaczkę, potem natarł na nią mocniej, aż zaczęła gwałtownie
kręcić  głową,  jej  ciało  przebiegły  spazmatyczne  dreszcze.  Znieruchomiał,
a ona bezwładnie opadła na pościel.

– Nie wiedziałam, że cię na to stać – powiedziała z uznaniem.
– Na dużo więcej – obiecał.
Teraz  nie  musiał  się  powstrzymywać.  Zdjął  bokserki  i  sięgnął  do

portfela po prezerwatywę. Opłaca się być zawsze przygotowanym.

– Na pewno chcesz? – zapytał.
Gdyby  się  wahała,  był  gotów  przestać.  Bardzo  trudne  zadanie,  ale

decyzja należy do niej.

– Na sto procent. Zrób to wreszcie. Weź mnie.
Była wciąż śliska, więc szybko wsunął się do końca.
– Na co czekasz? – zapytała i zacisnęła mięśnie.
– Właśnie na to.
W tym momencie wszystko się zamazało, były tylko ich ciała połączone

w  najbardziej  intymny  sposób.  Wbijał  się  w  nią,  a  ona  odpowiadała  na
każde  pchnięcie  w  ten  sam  sposób.  Logan  słyszał  ich  przyspieszone

background image

oddechy, próbował zamknąć pod powiekami jej obraz: kobieta triumfalnie
zmierzająca do orgazmu.

Czuł  pulsowanie  jej  ciała,  kiedy  sam  zaczął  szczytować  i  stracił

zdolność do rejestrowania zdarzeń poza intensywną pierwotną rozkoszą.

Opadł obok niej, ich serca biły w tym samym rytmie.
– Nie wiedziałam, że może być aż tak – westchnęła. – To było, nie, ty

byłeś idealny.

– Oboje byliśmy idealni – zgodził się.
Pocałował  ją  czule.  Rzadko  się  zdarza,  aby  przy  pierwszym  razie

uzyskać tak doskonałą harmonię.

Pierwszym i ostatnim, pomyślał. Wstał cicho i poszedł wziąć prysznic.

Kiedy wrócił, spała słodko, otulona kołdrą. Miał wrażenie, że nie ma tu już
dla niego miejsca.

Potrzebowała  seksu,  a on znalazł się pod  ręką.  Było  miło,  ale na tym

koniec.

Ubrał  się  szybko,  podłożył  na  stoliku  kartę  do  pokoju.  Zgasił  nocną

lampkę i zamknął za sobą drzwi.

Już  jej  nie  zobaczy,  ale  do  końca  życia  będzie  pamiętał  o  niej  i  o  tej

nocy.

background image

ROZDZIAŁ DRUGI

Honor  obudziła  się  wcześnie  i  przeciągnęła  leniwie.  Sięgnęła  ręką  po

Keatona, ale go nie znalazła.

Była  zawiedziona,  ale  właściwie  mogła  się  tego  spodziewać.

Uśmiechnęła  się.  Ostatnia  noc  przeszła  jej  najśmielsze  oczekiwania.  Całe
ciało wciąż przepełniało miłe uczucie erotycznego nasycenia.

Kiedy  prosiła,  aby  poszukali  sposobu  na  uatrakcyjnienie  ich

współżycia,  nie  spodziewała  się,  że  Keaton  weźmie  sobie  do  serca  jej
życzenie. Słuchał nieuważnie, miała wrażenie, że puszcza jej słowa mimo
uszu.

Cały  Keaton.  Spokojny,  pedantyczny,  opanowany.  Zimnokrwisty,

można by powiedzieć. Wczoraj jednak pokazał zupełnie inną twarz. Wczuł
się  w  odgrywaną  rolę.  Do  tej  pory  seks  zdarzał  im  się  rzadko,  jakby
z obowiązku. Zaczęła podejrzewać, że chce z nią zerwać.

Tymczasem w nocy wszedł w rolę poderwanego w barze nieznajomego

i  okazał  się  świetnym  kochankiem.  Pieścił  jej  ciało,  jakby  dopiero  je
poznawał  i  chciał  lepiej  zapamiętać.  Udawał  nawet  obcy  akcent,  choć
prawie nie rozmawiali.

Dotknęła  piersi,  wspominając  łaskotanie  jego  wieczornego  zarostu.

Nigdy  się  to  nie  zdarzało.  Keaton  zazwyczaj  golił  się  dwa  razy  w  ciągu
dnia. Szkoda, wczoraj wyglądał tak seksownie. Może uda się namówić go
do częstszych eksperymentów. Wyjdzie mu na dobre, jeśli trochę wyluzuje.
Następnym razem to ona odegra rolę nieznajomej.

background image

Zaśmiała  się  cicho,  bo  wyobraźnia  podsunęła  jej  różne  scenariusze.

Keaton władczo wydający jej polecenia, jak ona wczoraj. Przewracała się
w pościeli i pożałowała, że nie ma go obok. W nocy wszystko było dla niej,
bezwstydnie  domagała  się  rozkoszy  i  została  nią  hojnie  obdarowana.
Następnym razem odwdzięczy się Keatonowi.

Spojrzała  na  zegarek.  Czas  wstawać,  jeśli  ma  zdążyć  na  prezentację.

Weszła  do  łazienki  i  uśmiechnęła  się  na  widok  zużytej  prezerwatywy
w  koszu.  Odkręciła  prysznic,  lecz  nie  czekała  na  gorącą  wodę.  Najpierw
konferencja, potem wróci do normalności. Do Keatona.

Była podekscytowana. Ostatnia noc stanie się początkiem nowego etapu

ich  życia.  Obawy,  że  narzeczony  nie  jest  nią  zainteresowany,  okazały  się
niesłuszne. Dystans między nimi istniał tylko w jej głowie.

Gdyby  z  nią  zerwał,  zapewne  właściciele  Richmond  Developments

oczekiwaliby,  że  Honor  złoży  wypowiedzenie.  Nieważne,  że  pracowała
dobrze  i  z  oddaniem.  Douglas  i  Nancy  Richmondowie  są  lojalni  wobec
swoich dzieci, Keatona oraz Kristin. Robili wszystko z myślą o nich.

Oczywiste jest, że Keaton jako starszy brat za dwa lata przejmie po ojcu

zarządzanie firmą. Honor miała nadzieję, że awansuje na jego zastępczynię.

Bieda,  jaką  pamiętała  z  dzieciństwa,  podsycała  jej  ambicję.  Rodzice

kłócili się i zdradzali, po czym godzili i zajmowali tylko sobą. Kiedy ojciec
odszedł  po  raz  kolejny  i  ostateczny,  matka  pogrążyła  się  w  rozpaczy
i szukała pocieszenia w alkoholu.

Honor  postanowiła,  że  nie  powtórzy  jej  błędów.  Właśnie  dlatego

przyjęła oświadczyny Keatona.

Był  solidny.  Nie  było  między  nimi  gorących  uczuć  prowadzących  na

przemian  do  awantur  i  wyznań  miłości.  Ich  małżeństwo  oparte  będzie  na
podobnych  marzeniach  i  celach.  Wspólna  droga  do  sukcesu  firmy
i bezpieczeństwa.

background image

Powtarzała  sobie,  że  jest  szczęśliwa.  Tego  właśnie  chciała.  A  jednak

narzeczony ociągał się z wyznaczeniem daty ślubu, a to budziło w niej lęk,
że sytuacja wcale nie jest stabilna.

Wytarła  się  i  wyjęła  z  kosmetyczki  pierścionek  zaręczynowy,  który

dostała  sześć  miesięcy  temu.  Nawet  oświadczyny  Keatona  brzmiały  jak
rozsądna  propozycja  biznesowa.  Poszli  razem  do  jubilera,  gdzie  Honor
wybrała  pierścionek,  kierując  się  rozsądkiem.  Narzeczony  nie  określił
limitu ceny, traktował ten wydatek jak rozsądną inwestycję, a nie deklarację
wiecznej miłości.

Mimo  to  z  dumą  nosiła  platynowy  pierścionek  z  brylantem;  był

dowodem, jak wiele osiągnęła.

Pierścionek  zatrzymał  się  w  połowie  palca,  ale  pokręciła  nim  lekko

i  wskoczył  na  swoje  miejsce.  Sama  nie  wiedziała,  dlaczego  wczoraj  go
zdjęła. Może nie pasował do scenki, którą odegrali.

Miała dobre przeczucia,  jeśli idzie o wspólną przyszłość  z Keatonem.

Uśmiechała się do swego odbicia, gdy się malowała i układała włosy.

Włożyła  kremowy  żakiet  i  dopasowane  spodnie,  a  surowość  stroju

przełamała  jedwabną  bluzką  wykończoną  delikatną  koronką.  W  windzie
wyjęła komórkę i napisała krótkiego esemesa do Keatona.

Już tęsknię. Nie mogę się doczekać, kiedy cię zobaczę.
Pewnie  nie  odpowie,  ale  po  wczorajszej  nocy  wszystko  jest  możliwe.

Nie  mogła  się  oprzeć  i  przez  cały  czas,  gdy  przygotowywała  laptop  do
prezentacji, zerkała na telefon. Niestety bezskutecznie.

Trzeba wytrzymać do wieczora.
Sama powie Keatonowi, jaką jej sprawił radość swoją niespodziewaną

inicjatywą.

background image

Logan  przewracał  się  z  boku  na  bok.  Przestawienie  się  na  inną  strefę

czasową  nie  jest  takie  proste.  Zajmie  mu  kilka  dni,  zanim  poczuje  się
normalnie. Z drugiej strony, może to normalność jest nienormalna.

–  Za  wcześnie  na  filozofowanie,  kolego  –  mruknął  i  zmusił  się  do

wstania z łóżka.

Ostatnia  noc  była  całkowicie  wyjątkowa.  Miał  pretensje  do  siebie,  że

nie  próbował  się  dowiedzieć  czegoś  o  nieznajomej.  Nigdy  wcześniej  nie
kochał  się  z  kobietą  wyłącznie  dla  przyjemności.  Nie  znał  nawet  imienia
swojej kochanki, choć dowiedział się, jakie pieszczoty doprowadzają ją do
ekstatycznej rozkoszy.

Czy  dziś  wieczorem  wpadną  na  siebie  w  hotelowym  lobby?  Przyjrzał

się  krytycznie  swemu  odbiciu  w  lustrze.  Zarost  i  worki  pod  oczami,  no
i wygląda jak bezdomny. Nie chciał tak się prezentować.

Długi  prysznic,  toaleta  i  świeże  ubranie  dobrze  mu  zrobiły.  Poszedł

zjeść  śniadanie.  Miał  kilka  godzin,  aby  się  przygotować  do  spotkania
z rodzicami, których nie znał.

To  oni  powinni  go  wychowywać,  towarzyszyć  mu  w  kolejnych

ważnych chwilach jego życia.

Jak  zareagują  na  wiadomość,  że  od  najmłodszych  lat  ciągnęło  go  do

architektury?  Czy  podzielają  jego  profesjonalne  wartości?  Co  powiedzą
o  firmie,  którą  zbudował  od  zera?  Jej  działalność  polegała  na  renowacji
starych  budynków  i  przebudowywaniu  ich  wnętrza,  aby  spełniały
najbardziej wyśrubowane normy ekologiczne i stanowiły przyjazne miejsce
zamieszkania i pracy. Firma wyrobiła sobie renomę na terenie Australii oraz
Azji i przynosiła wielomilionowe zyski.

Czy  będzie  pasował  do  swojej  biologicznej  rodziny,  której  nie  miał

szansy poznać?

background image

Nie był naiwny, spodziewał się nieufności i żądania dowodów. Nie na

darmo  był  przedsiębiorcą,  przeprowadził  dokładne  rozeznanie.  Spółka
Richmond  Developments  miała  duży  udział  w  amerykańskim  rynku,
zwłaszcza na północnym zachodzie. Zajmowała się podobną działalnością
co on: kupowała podupadające budynki w najlepszej lokalizacji, wyburzała
je i wznosiła nowe.

Logan 

zdecydowanie 

wolał 

renowację, 

zachowanie

dziewiętnastowiecznych  detali  architektonicznych  i  przeniesienie  ich
w dwudziesty pierwszy wiek.

Nie, rodzina z pewnością nie powita go od razu z otwartymi ramionami.

Mogą  uznać,  że  przywiodły  go  tutaj  ukryte  motywy.  Będą  ostrożni,
i  słusznie.  Zażądają  testów  DNA,  ale  w  końcu  pokrewieństwo  zostanie
udowodnione.

I co dalej?
Nie  pierwszy  raz  zastanawiał  się,  jak  wyglądałoby  jego  życie,  gdyby

dorastał w Stanach, a nie w Nowej Zelandii. Czy Alison Parker zastanowiła
się,  co  robi,  gdy  wykradła  go  z  oddziału  położniczego  i  zabrała,  aby
wychowywać jak własnego syna?

Rozumiał, że nie była w tym czasie w pełni władz umysłowych. Tego

samego  dnia,  kiedy  Richmondom  urodziły  się  bliźnięta,  Alison  straciła
własne  dziecko,  przedwcześnie  urodzonego  synka.  Rozpacz  odebrała  jej
rozum.  Logan  poznał  prawdę  dopiero  po  jej  śmierci,  przed  paroma
miesiącami, kiedy przeczytał jej stare pamiętniki.

Było dla niego oczywiste, że Alison cierpiała na jakiś rodzaj psychozy

poporodowej.  W  tym  stanie  wydawało  jej  się  logiczne  i  uzasadnione,  że
skoro inna kobieta urodziła bliźniaki, nie będzie cierpiała po stracie jednego
z nich. Czy tylko ona ma rozpaczać po śmierci synka? A tak każda z nich
zachowa jedno zdrowe dziecko.

background image

Zrobiła dla Logana wszystko, co w jej mocy.
Po  śmierci  męża,  który  zginął  na  tajnej  misji  wojskowej,  nic  nie

trzymało Alison w Stanach. Zabrała niemowlę do swojej ojczystej Nowej
Zelandii i wychowała na typowego mieszkańca tego kraju. Latem surfing,
zimą  narty,  kochająca  matka  i  dziadkowie.  Jeśli  ktoś  pytał,  czemu  Logan
nie  przypomina  swych  licznych  kuzynów,  ma  ciemnoblond  włosy,  szare
oczy i jasną cerę, Alison odpowiadała, że jest podobny do nieżyjącego ojca.
Nigdy nie czuł się inny albo gorszy.

A  jednak  zawsze  miał  poczucie,  że  nie  do  końca  pasuje  do  rodziny.

Dopiero kiedy znalazł pamiętniki mamy i dwie niemowlęce bransoletki ze
szpitala – swoją i jej zmarłego dziecka – zrozumiał, skąd to się wzięło.

Nie  zdradził  nowozelandzkim  kuzynom,  jaki  jest  jego  prawdziwy

powód  wyjazdu  do  Ameryki.  Wiedzieli  tylko,  że  zastanawia  się  nad
stworzeniem tu filii Parker Construction. I może nawet do tego dojdzie.

Taksówką  dojechał  do  Richmond  Tower.  W  windzie  otaksował  się

wzrokiem. W porządku, wyglądał jak zwykle, kiedy załatwiał interesy.

W  aktówce  miał  kopie  dzienników  Alison  i  dziecięce  bransoletki.

Umówił  się  na  rozmowę  z  ojcem  pod  pretekstem  oferty  biznesowej.  Nie
było to kłamstwo. Logan uważał, że Richmond Developments traci pewien
segment rynku przez brak renowacji. Świat przykładał coraz większą wagę
do pieczołowitego odnawiania zabytków. Ludzie szanowali swoje korzenie
i cenili sobie tradycję.

Kiedy wszedł do recepcji, powitały go uśmiechy dwóch pracownic za

biurkiem.

– W czym mogę pomóc, panie Richmond? – spytała jedna z nich.
– Nazywam się Logan Parker i jestem umówiony z panem Douglasem

Richmondem – wyjaśnił.

background image

–  Pan  Parker?  –  powtórzyła  zaskoczona  recepcjonistka.  Druga  z  nich

pociągnęła ją za łokieć i szepnęła coś do ucha. – Już dzwonię.

A  więc  brat  bliźniak  pracuje  w  rodzinnej  firmie.  Miał  nadzieję,  że

przenosząc  spotkanie  na  forum  firmy,  uniknie  emocjonalnych  scen.  Nie
przyszło mu do głowy, że pojawienie się sobowtóra jednego z właścicieli
wywoła niezłe zamieszanie.

– Pan Parker do pana Richmonda. Tak jest, zaraz go przyprowadzę.
Ruszył  za  kobietą  długim  korytarzem  wzdłuż  przeszklonej  sali

podzielonej na mniejsze boksy, w których siedzieli pracownicy.

Recepcjonistka  zapukała  do  drewnianych  podwójnych  drzwi

i otworzyła je szeroko.

– Pan Parker, proszę pana.
Logan  wszedł  do  środka  jak  do  jaskini  lwa.  Cokolwiek  się  stanie,

przesądzi to o jego dalszym życiu.

background image

ROZDZIAŁ TRZECI

Starszy  mężczyzna  poderwał  się  zza  biurka  i  mimo  opalenizny  nagle

pobladł.

– Keaton? Co to ma znaczyć?
– Myli się pan. Jestem Logan Parker.
– Kim pan do diabła jest?! – rozgniewał się Douglas.
– Nazywam się Logan Parker, ale może mnie pan pamiętać pod innym

nazwiskiem.

– Jakim? Jaki cel ma ta maskarada?
–  Urodziłem  się  jako  Kane  Douglas  Richmond  –  odparł  Logan  ze

spokojem, na jaki mógł się zdobyć.

– To niemożliwe. Nasz syn zaginął trzydzieści cztery lata temu. Prawda,

Nancy?

Dopiero teraz zauważył kobietę stojącą przy przeszklonej ścianie. Kiedy

się do niej odwrócił, gwałtownie nabrała powietrza.

– Kane? Och, Douglas, czy to możliwe?
Kolana się pod nią ugięły, więc przytrzymała się fotela. Łzy popłynęły

po jej twarzy, ręce drżały.

– Douglasie, to on, to on. Nasz chłopiec po tylu latach do nas wrócił.
Douglas Richmond pomógł żonie usiąść i zwrócił się do gościa.
– Kim pan jest i o co tu chodzi? – zapytał ostrym tonem.
– Przepraszam, powinienem o wszystkim uprzedzić, ale obawiałem się,

że spotkanie nie dojdzie do skutku, jeśli powiem, że jestem waszym synem

background image

wykradzionym ze szpitala trzydzieści cztery lata temu.

– Uważa się pan za naszego syna?
–  Douglasie,  nie  widzisz?  On  wygląda  zupełnie  jak  Keaton.  –  Nancy

chwyciła męża za rękę. – To nasz pierworodny, Kane.

Jednak Richmond nie zamierzał ustąpić.
– Umówił się pan na spotkanie w interesach. Czego pan od nas chce?
–  Do  potencjalnych  wspólnych  interesów  możemy  wrócić  w  bardziej

stosownej porze – odparł Logan. – Najpierw chciałem wam wytłumaczyć,
jak dowiedziałem się, kim jestem.

Otworzył  aktówkę,  wyjął  skopiowane  pamiętniki  i  niemowlęce

bransoletki.

Położył je na biurku przed ojcem.
–  Znalazłem  to  po  śmierci  kobiety,  którą  uważałem  za  swoją  matkę.

Proszę,  zapoznajcie  się  z  nimi  bez  pośpiechu.  Sprawdźcie  autentyczność.
Mogę wam zostawić te zapiski i wrócić później.

Widać było, że rodzice są zszokowani. Szczerze mówiąc, on też przeżył

konfrontację silniej, niż się spodziewał.

Widok  ojca kojarzył  się z machiną  czasu  – jakby  patrzył  na siebie  za

trzydzieści lat. Mama też. Miała dokładnie ten sam kolor oczu i jasną cerę.
Czuł niewytłumaczalną więź z nimi, zrodzoną z przeczuć, z krwi. Mimo to
powinien ich zostawić, dać im szansę na spokojne przyswojenie sobie tej
nowiny.

–  Mój  przyjazd  jest  dla  was  wstrząsem.  Potrzebujecie  trochę  czasu.

Możecie  się  kontaktować  ze  mną  pod  tym  numerem.  –  Położył
wizytówkę. – Zatrzymałem się w hotelu w centrum miasta.

– Nie idź! – zawołała Nancy, gdy skierował się do drzwi.
Podeszła do niego i czule ujęła jego twarz w dłonie.

background image

– Nie możesz być niczego pewna – ostrzegł ją mąż.
– Nie waż mi się mówić, że nie poznałabym własnego syna. Nosiłam go

pod  sercem,  urodziłam  i  karmiłam.  –  Nie  spuszczała  oczu  z  Logana.  –
A  potem  mi  cię  wykradziono.  Teraz  wróciłeś,  synku,  i  wreszcie  nasza
rodzina jest kompletna.

Logan  nie  miał  pojęcia,  co  odpowiedzieć,  ale  Nancy  jeszcze  nie

skończyła.

– Douglasie, zadzwoń po Keatona i Kristin. Powinni poznać brata.
Ku  jego  zdziwieniu  ojciec  nie  próbował  już  się  spierać.  Zadzwonił

i polecił synowi i córce, aby natychmiast przyszli do jego gabinetu.

–  Siadaj,  młody  człowieku.  To  nie  potrwa  długo  –  burknął  i  zajął

miejsce za biurkiem.

Logan usiadł, Nancy zajęła miejsce obok niego.
Rodzice  przyglądali  mu  się  –  Nancy  z  zachwytem,  Douglas

z  niedowierzaniem.  Wreszcie  rozległo  się  krótkie  pukanie  do  drzwi  i  do
gabinetu  wszedł  młody  człowiek.  Logan  wstał  i  odwrócił  się  do  niego
twarzą.

– A to co! – wykrzyknął przybysz.
Logan  przyglądał  się  swemu  bratu  bliźniakowi.  Miał  wrażenie,  że

patrzy na siebie w lustrze. Nawet włosy mieli tak samo obcięte.

–  Keatonie,  poznaj  swojego  brata  Kane’a.  Nazywa  się  teraz  Logan

Parker – powiedziała Nancy drżącym głosem.

– Nie wiem, kim jest ten oszust, ale ja nie mam brata – odparł twardo

Keaton.

Logan  poczuł  się,  jakby  dostał  w  twarz.  Zawsze  chciał  mieć

rodzeństwo.  Skoro  się  okazało,  że  ma  brata  i  siostrę,  zależało  mu  na  ich
akceptacji.

background image

– Jeśli cię to pocieszy, ja do niedawna też nie miałem pojęcia o twoim

istnieniu.

W drzwiach stanęła młoda kobieta, sądząc po podobieństwie do Nancy,

jego siostra.

–  Co  się  dzieje?  Kto  to  jest?  –  Otworzyła  usta  na  widok  brata

z sobowtórem.

– To twój drugi brat, bliźniak – wyjaśniła Nancy.
– Przecież on nie żyje?
– Zapewniam, że żyję i mam się dobrze.
– Niemożliwe. – Kristin zwróciła się do matki. – Sama mi mówiłaś, że

umarł.

–  Mama  powiedziała  wam,  że  go  straciliśmy.  Reszta  jest  twoją

interpretacją – sprostował ojciec. – Podobieństwo jest wyraźne.

– Podobieństwo niewiele znaczy. – Keaton się nastroszył. – Nie wiem,

co  z  ciebie  za  typek,  ale  miałeś  czelność  odwalić  niezły  numer.  Ile  kasy
spodziewałeś się dostać?

–  Pieniądze?  Mam  wystarczająco  dużo.  Chciałem  tylko  odzyskać  to,

czego mnie pozbawiono, czyli rodzinę – odparł Logan.

–  Nie  masz  własnej,  więc  uznałeś,  że  wciśniesz  się  do  naszej?  –

zapytała złośliwie Kristin.

Logan sięgnął po leżące na biurku ojca niemowlęce bransoletki.
– Gdybym był oszustem, czy miałbym to?
– Każdy może je podrobić – odparła siostra.
Logan  zacisnął  usta.  To  nie  było  przyjęcie  na  łono  rodziny,  o  którym

marzył.

– Zrobię co trzeba, aby potwierdzić swoją tożsamość. Wyznaczcie czas

i miejsce na badanie DNA. Na pewno się pojawię.

background image

– Jesteś bardzo pewny siebie – zauważył Keaton.
– Nie mam zwyczaju oszukiwać ludzi – odrzekł Logan. – Do śmierci

mamy, a w każdym razie kobiety, którą uważałem za mamę, wierzyłem, że
jestem  jej  dzieckiem.  Była  nowozelandzką  pielęgniarką,  która  na  dyżurze
w  stacji  polarnej  poznała  męża,  Amerykanina  z  sił  specjalnych.
Towarzyszyła  mu  do  Stanów,  tu  się  pobrali.  Po  jej  śmierci  znalazłem  ten
pamiętnik i bransoletki identyfikacyjne dwóch noworodków.

Wskazał na przedmioty leżące na biurku.
–  Alison  Parker  dowiedziała  się  o  śmierci  męża  w  tajnej  misji.  Była

w  ciąży,  zaczęła  rodzić  przedwcześnie.  Dziecka  nie  udało  się  uratować.
Mogę  tylko  przypuszczać,  że  rozpacz  zaburzyła  jej  zdolność  do
racjonalnego  postępowania.  Podczas  zmiany  pielęgniarek  doszło  do
nagłego alarmu i noworodki na krótko pozostawiono bez nadzoru. Alison
weszła  do  sali,  wyjęła  mnie  z  łóżeczka,  schowała  w  torbie,  a  ponieważ
miała już wypis, nikt jej nie zatrzymał.

Z Seattle poleciała do Los Angeles i tam złożyła wniosek o paszport na

nazwisko własnego synka w konsulacie Nowej Zelandii. Wojsko, w geście
współczucia  dla  bolejącej  wdowy,  pomogło  jej  przyspieszyć  formalności.
Wiadomo,  że  była  w  ciąży,  nikogo  nie  dziwił  widok  niemowlęcia.  Do
Stanów  przyleciała  z  paszportem  na  swoje  nazwisko  panieńskie.  To
zapewne udaremniło próby jej namierzenia.

–  Wszystko  się  zgadza!  –  zawołała  Nancy.  –  Douglas,  pamiętasz?

Personel i policja przeszukali cały szpital od dachu po piwnice. Nawiązali
kontakt ze wszystkimi pacjentami poza kobietą, która przepadła bez śladu.
Nie kontynuowano jej poszukiwań, bo na taśmach monitoringu widać było,
jak opuszcza szpital z podręczną torbą, bez dziecka. Nikt nie pomyślał, że
byłeś w tej torbie. – Stłumiła szloch.

background image

Zanim  ktokolwiek  zdążył  coś  powiedzieć,  rozległo  się  pukanie  do

drzwi.

– Przepraszam, nie mogłam wcześniej, właśnie wró…
Wszystkie oczy zwróciły się na nowo przybyłą, a ona stanęła jak wryta.

Logan natychmiast poznał kobietę, z którą spędził noc, choć nie wyglądała
teraz jak zmysłowa kusicielka, która zwabiła go do pokoju. Stała przed nim
bizneswoman z dużym brylantem na serdecznym palcu lewej dłoni.

A  kiedy  wodziła  wzrokiem  między  nim  a  bratem  bliźniakiem,  Logan

zorientował się, co wczoraj zaszło.

– Keaton? Co się dzieje?
–  Wszyscy  chcielibyśmy  wiedzieć.  Ten  facet  podaje  się  za  mojego

brata.

Honor miała ochotę wziąć nogi za pas. To niemożliwe. Przecież Keaton

się nie rozdwoił. Ale im dłużej na nich patrzyła, tym brutalniej docierała do
niej  prawda.  Przespała  się  z  obcym  mężczyzną.  Nieważne,  że  są  nie  do
rozróżnienia.  Zdradziła  narzeczonego.  I  w  dodatku  z  jego  bratem
bliźniakiem.

To nie miało prawa się wydarzyć. Wierność była jedną z kardynalnych

zasad,  którym  hołdowała.  Widziała,  jak  romanse  rodziców  rozbiły  ich
rodzinę i przysięgła sobie, że nigdy nie zdradzi partnera. A jednak właśnie
to zrobiła. Najgorsza pomyłka w życiu.

– Muszę go przeczytać. – Douglas sięgnął po pamiętnik. – Nancy, czy

zajmiesz się testami DNA?

– Tak, mój drogi.
Honor patrzyła z niedowierzaniem, jak jej przyszła teściowa bierze za

rękę  człowieka,  który  jednym  wyznaniem  mógł  zniszczyć  wszystkie  jej
marzenia.

background image

W  jasnym  świetle  dnia  migotały  brylantowe  pierścionki  na  palcach

Nancy. Każdy dostała od męża w dowód nieprzemijającej miłości.

– Nie martw się, synu. Wszystko się wyjaśni. W głębi serca wiem, że

mówisz prawdę. Matka zawsze pozna swoje dziecko.

Wyszła  do  gabinetu  sąsiadującego  z  biurem  męża.  Zawsze  ją

zdumiewało, że Nancy i Douglas po wielu latach małżeństwa nie rozstają
się nawet w pracy. Tragedia, jaka się zdarzyła trzydzieści cztery lata temu,
tylko  wzmocniła  ich  związek.  Chciała  tego  samego  dla  siebie  i  Keatona.
Lojalności,  bezpieczeństwa.  Kiedy  teściowie  zdecydują  się  przejść  na
emeryturę,  to  ona  i  ich  najstarszy  syn  staną  się  parą,  która  będzie
decydować o losach Richmond Developments.

A wtedy spełnią się jej plany na przyszłość.
Wszystko pod warunkiem, że nikt się nie dowie o wczorajszej nocy.
Coś  ją  zakłuło  w  sercu.  Ma  kłamać?  Wykluczone.  Nawet  jeśli  straci

Keatona i będzie musiała szukać nowej pracy, powinna wyznać prawdę.

A  co  z  nieznajomym?  Zachowa  ich  przygodę  w  tajemnicy,  czy

wykorzysta ten sekret przeciwko Richmondom?

Nie miała pojęcia, co to za człowiek. Wiedziała tylko, że jest świetny

w  łóżku  i  potrafi  zatroszczyć  się  o  kochankę.  Ale  co  to  mówi  o  jego
charakterze?  Uprawiał  seks  z  nieznajomą,  co  nie  świadczy  o  nim  dobrze.
Była  współwinna,  nieważne,  że  wzięła  go  za  Keatona.  Powinna  umieć
rozpoznać, że to nie jest jej narzeczony.

Widziałaś różnice i je zlekceważyłaś, pomyślała trzeźwo. Uważasz się

za cnotkę, ale wcale nie różnisz się od matki.

– Mogę cię o coś spytać? – szepnęła Keatonowi do ucha z rozpaczliwą

nadzieją, że to jednak on zrobił jej niespodziankę.

– Jasne. – Przewiercił ją spojrzeniem jasnoszarych oczu.
– Gdzie byłeś wczoraj wieczorem?

background image

– Już ci wyjaśniałem. Miałem spotkanie biznesowe. Przepraszam, że nie

celebrowałem  twojej  nagrody.  Gratuluję.  Chętnie  zabiorę  cię  dziś  na
kolację, będziesz mogła mi wszystko opowiedzieć. Skończmy najpierw z tą
szopką.

Honor spojrzała ponad ramieniem narzeczonego na swego tajemniczego

kochanka.  Nie  odrywał  od  niej  wzroku.  Poczuła  dreszczyk.  Strachu?  Czy
czegoś innego?

– A więc? – naciskał Keaton.
–  Tak  –  odparła  z  roztargnieniem.  O  co  chodzi?  –  Och,  oczywiście,

z przyjemnością.

– Kristin, poproś Stellę o kawę dla nas wszystkich – zarządził Douglas.
–  Bardziej  by  się  nam  przydała  whiskey  –  burknęła  córka,  ale

posłuchała ojca.

–  Keatonie,  nie  przedstawiłeś  pana  Parkera  narzeczonej  –  zauważył

Douglas.

Nieznajomy  drgnął.  Widać  było,  że  miał  na  końcu  języka  mnóstwo

pytań, ale się powstrzymał.

–  Honor,  to  jest  rzekomo  mój  zaginiony  w  niemowlęctwie  brat  Kane,

znany jako Logan Parker. Parker, poznaj moją narzeczoną. Honor Gould.

– Miło mi, panno Gould – odparł Logan, podając jej rękę.
Odetchnęła z ulgą. Nie przyznał się, że już się spotkali. Nie całował jej,

nie pieścił w taki sposób, że w jego ramionach się rozpływała.

Widziała w jego oczach nieme znaki zapytania.
Będzie  musiała  mu  kiedyś  wszystko  wyjaśnić,  raczej  prędzej  niż

później. Nie może ryzykować, że Logan zdradzi ją przez nieuwagę, choć na
razie Keaton robi wszystko, by trzymać brata na dystans.

background image

Uścisnęła mu dłoń, nie spodziewała się tylko, że dreszcz przebiegnie jej

po kręgosłupie.

–  Mnie  też  jest  miło.  Pana  przyjazd  jest  dla  wszystkich  wielkim

zaskoczeniem.

– Mogę to sobie wyobrazić – odparł Logan.
W  oczach  zamigotały  mu  iskierki.  Czy  uważa,  że  to  śmieszne?

Rozzłościła się.

Chyba  on  rozumie,  że  była  to  niewinna  pomyłka,  nawet  jeśli

konsekwencje  takie  niewinne  nie  są.  Koniecznie  powinna  mu  wszystko
wyjaśnić.

Ale czy można mu zaufać?

background image

ROZDZIAŁ CZWARTY

Kolejna godzina ciągnęła się w nieskończoność.
Nancy  użyła  swoich  wpływów  i  technik  z  laboratorium  medycznego

przyjechał po próbki wprost do firmy. Pobrał wymaz z błony śluzowej od
Douglasa i Nancy, następnie od Keatona i Logana. Kiedy w grę wchodzą
wielkie pieniądze, sprawy toczą się szybko.

Po wyjściu laboranta Honor skorzystała z pretekstu, aby wyjść.
– Przykro mi, ale za pół godziny mam spotkanie z klientem.
– Oczywiście, Honor. A może spotkamy się wszyscy na kolacji? Będzie

okazja, aby lepiej poznać Logana – zaproponowała Nancy.

  Szczerze  żałuję,  ale  mamy  z  Keatonem  inne  plany  na  dzisiejszy

wieczór  –  wykręciła  się.  –  Chyba  że  chcesz…  ‒  Spojrzała  pytająco  na
narzeczonego.

  Właśnie,  mamo.  Dziś  wieczorem  nam  się  nie  uda.  Może  innym

razem – wtrącił pospiesznie Keaton.

Logan  nie  wątpił,  że  brat  ma  nadzieję,  iż  „innym  razem”  oznacza

„nigdy”. Jego niechęć była oczywista i właściwie rozumiał jej powody.

Przez trzydzieści cztery lata Keaton był ukochanym synem i dziedzicem

rodziców. Teraz miał rywala.

Kirstin  też  trzymała  się  na  dystans.  Nie  przejawiała  ciekawości,  którą

zapewne  odczuwałby  na  jej  miejscu.  On  również  miał  wątpliwości.
Odnalazł rodzinę, ale nie wiedział, co dalej.

background image

Richmondowie  mają  prawo  do  nieufności.  Zbudowali  imperium

biznesowe jako firmę rodzinną, chcieli ją chronić przed obcymi. A jednak
nie  wątpił,  że  Nancy  od  początku  widziała  w  nim  utraconego  syna,
a i Douglas zdawał się mieć coraz mniej wątpliwości.

Logan oparł się wygodniej.
Potrzeba czasu, żeby ich do siebie przekonać, ale to zrobi. Ma prawo tu

być jak każde z nich.

Intrygowała  go  tajemnicza  Honor  Gould.  Niewątpliwie  wzięła  go  za

Keatona, ale jak to świadczy o ich relacji?

Są z bratem bliźniakiem podobni jak dwie krople wody i na tym koniec.

Zachowują  się  inaczej,  nie  sposób  tego  nie  zauważyć.  Brat  jest  sztywny
i chłodny emocjonalnie. Czy w łóżku też ma zahamowania?

Myśl  o  tej  parze  splecionej  w  akcie  seksualnym  przyprawiała  go

o złość. Wzdrygnął się. Skoro Honor zamierza udawać, że się wcześniej nie
spotkali, dostosuje się do jej życzenia. Przynajmniej na razie.

A  jednak  czuł  do  niej  przemożny  pociąg  i  był  przekonany,  że

z  wzajemnością.  Trudno  to  ukryć.  Zauważył  też  na  jej  palcu  pierścionek
z brylantem, którego wczoraj wieczorem nie miała.

Ach, ta wczorajsza noc! Sama myśl o niej budziła w nim dzikie żądze.

Trudno  nie  fantazjować  o  Honor  Gould,  gdy  znajduje  się  w  tym  samym
pokoju.  Czy  nie  mówiła,  że  się  spieszy?  A  jednak  stoi  i  naradza  się
z Keatonem i tylko od czasu do czasu zerka w jego stronę.

Nie  objęła  narzeczonego  na  pożegnanie,  nie  dała  mu  całusa.

Interesujące.  Są  zaręczeni,  ale  nie  wyczuwało  się  między  nimi  bliskości.
Logan był gotów się założyć, że dawno nie płonął między nimi taki ogień,
jak ostatniej nocy w pokoju hotelowym.

Przestań,  upominał  się.  To  dziewczyna  twojego  brata.  Łapiesz  się

złudnej  nadziei.  Nic  nie  wiesz  o  Honor  –  co  jada  na  śniadanie,  jakiej

background image

muzyki słucha, jakie czyta książki. Brat też jest obcym człowiekiem. Może
pod maską opanowania kryje się gorącokrwisty facet?

Próbował  uśmiechnąć  się  do  brata  porozumiewawczo,  ale  ten

zareagował lodowatą miną. Potem powiedział coś do ojca i wyszedł tuż za
Honor.

Zostali rodzice i siostra.
Czas ją lepiej poznać.
– Kristin, a może powinienem mówić Krissie?
–  Kristin.  Nienawidzę  zdrobnień.  –  Jej  odpowiedź  była  podszyta

wrogością.

– Okej, zapamiętam. Przed przyjazdem robiłem rozeznanie w internecie

i  zauważyłem,  że  jesteś  dyrektorem  finansowym  firmy  i  nadzorujesz
wynajem lokali.

– Sprawdzałeś nas? Nie uważasz, że to dziwne?
–  A  ty  nie  wstukałaś  mojego  nazwiska  do  Google’a,  kiedy  się

dowiedziałaś o moim istnieniu?

Strzelał w ciemno, ale był gotów się założyć, że to zrobiła. Kristin nie

rozstawała się ze smartfonem i wychodziła z gabinetu, aby zamówić kawę.

– Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. – Jednak trochę się speszyła.
–  To  dziwne  czy  raczej  naturalne,  kiedy  nie  wiemy,  z  kim  mamy  do

czynienia?

– Punkt dla niego – roześmiał się Douglas.
Wyglądała  na  zirytowaną,  więc  Logan  postanowił  załagodzić  rodzącą

się sprzeczkę.

– Rozumiem cię. Ja też lubię mieć wszystkie informacje w ręku. Może

łatwiej by było wysłać prawników z informacją o moim pochodzeniu, ale ja
chciałem  was  poznać.  Rodzinę,  z  którą  łączą  mnie  więzy  krwi.  Kobieta,

background image

która  mnie  wychowywała,  była  dobrą  matką,  jej  krewni  mnie  kochali  jak
swojego,  jednak  zawsze  czułem  się  trochę  inny.  Wyobrażasz  sobie  takie
życie?

Wzrok Kristin złagodniał, a Nancy westchnęła ze współczuciem.
Logan odczekał kilka sekund.
– Powinnaś zrozumieć, jaką rewolucją w moim życiu było odnalezienie

pamiętników. Nie oczekuję, że mnie od razu przyjmiecie na łono rodziny,
jednak chciałbym mieć z wami kontakt, prywatny czy biznesowy.

–  Biznesowy?  Mówisz  serio?  Myślałam,  że  to  pretekst  do  umówienia

spotkania z mamą i tatą.

–  Skoro  sprawdziłaś  mnie  w  internecie,  wiesz,  że  jestem  architektem

z  wieloletnią  praktyką  i  specjalizuję  się  w  przebudowie  i  rewitalizacji
starych budynków.

– Cóż, skoro zrobiłeś wywiad na nasz temat, wiesz zapewne, że naszą

specjalnością jest wyburzanie ruder.

Rozśmieszył  go  jej  wojowniczy  ton,  ale  spodobało  mu  się,  że  nie

ustępuje mu pola. Dziewczyna ma charakter.

– W ten sposób tracicie cały segment rynku.
–  Powiedz  mi  więcej  na  ten  temat.  –  Douglas  podparł  się  łokciami

o biurko i słuchał go z zainteresowaniem.

Kolejne  dwie  godziny  minęły  im  jak  z  bicza  strzelił.  Przerzucali  się

argumentami  za  i  przeciw  potencjalnemu  biznesowi.  Wreszcie  Douglas
uśmiechnął się z zadowoleniem.

– Ciekaw jestem, jak by wyglądała nasza firma, gdybyś w dzieciństwie

nie został porwany.

–  Och,  dajże  spokój,  tato.  Przecież  nawet  nie  wiemy,  czy  jest  twoim

synem. – Kristin wciąż nie była gotowa zaakceptować istnienia kolejnego
starszego brata.

background image

–  Im  prędzej  pogodzisz  się  z  faktem,  że  układy  rodzinne  się  zmienią,

tym lepiej dla ciebie – upomniał ją ojciec.

– Dla mnie zostanie po staremu. Od początku wyznaczyłeś Keatona na

swojego następcę. Teraz zastąpi go Logan?

Logan  zaskoczony  patrzył  raz  na  ojca,  raz  na  siostrę.  Tego  się  nie

spodziewał.  I  szczerze  mówiąc,  wcale  tego  nie  chciał.  Nie  ma  prawa
podważać pozycji Keatona w rodzinie i firmie.

– Znasz moje intencje i byłbym wdzięczny, gdybyś nie kwestionowała

moich decyzji – powiedział Douglas surowo.

– Tato, przestań mnie traktować jak pięciolatkę.
– Więc nie zachowuj się jak przedszkolak.
– Chyba czas na mnie. – Kristen obraziła się i wyszła.
–  Przykro  mi,  że  byłeś  świadkiem  niepotrzebnej  sceny.  Twoją  siostrę

czasem ponoszą emocje.

– Jesteś niesprawiedliwy, Doug – zaprotestowała Nancy. – Prowokujesz

ją.

– Musi się kierować rozumem, nie emocjami.
Logan  obserwował  spór  między  rodzicami.  Czy  Nancy  będzie  broniła

córki? Wyglądało na to, że wolała zmienić temat.

–  Zostaliśmy  we  troje  –  stwierdziła.  –  Czy  nie  czas  zbierać  się  do

domu? Logan, może zatrzymasz się u nas?

–  Mam  pokój  w  hotelu  i  jest  mi  całkiem  wygodnie.  Zresztą  wkrótce

wracam do Nowej Zelandii.

–  Wykluczone!  Straciłam  trzydzieści  cztery  lata  twojego  życia.  Nie

możesz wyjechać.

–  Nie  zaraz,  ale  w  jakimś  momencie  będzie  to  konieczne.  Zarządzam

dużą firmą.

background image

–  W  przyszłości  może  będzie  ich  więcej  –  oznajmił  tajemniczo

Douglas. – A tymczasem przyjdź na kolację.

– Dziękuję. Z przyjemnością.
Logan wciąż chciał im zadać wiele pytań. Pod nieobecność rodzeństwa

chętnie pozna lepiej swoich rodziców. Honor też nie będzie, pomyślał, ale
nie powinien poświęcać jej tyle uwagi. W końcu nie dla niej tu przyjechał.

Rozum podsuwał jedno, a jego ciało wciąż pamiętało narzeczoną brata.

Honor  nie  mogła  znaleźć  sobie  miejsca.  W  oczekiwaniu  na  przyjście

Keatona  zapaliła  świece,  ułożyła  kwiaty  i  kilka  razy  sprawdziła  nakrycie
stołu.

Na pierwszy rzut oka idealnie. Nie mogła się jednak oprzeć wrażeniu,

że stoi u progu wielkich zmian.

To ją przerażało. Chwila zapomnienia i wszystkie plany runą jak domek

z kart.

Dzwonek  do  drzwi.  Keaton,  jedyna  osoba,  która  nie  musiała  się

anonsować przez konsjerżkę na dole. Już w progu rzuciła mu się na szyję.

– Tęskniłam za tobą.
– Widzieliśmy się dzisiaj – powiedział, uwalniając się z jej objęć.
– Ale nie sam na sam. Ostatnio nie mamy dla siebie czasu. – Sądząc po

jego minie, oczekiwała zbyt wiele. – Przepraszam. To był męczący dzień.
Napijesz się czegoś?

– Przyniosłem wino. – Podał jej butelkę merlota i wszedł do salonu.
Skrzywiła  się,  widząc  na  etykiecie  kraj  pochodzenia.  Nowa  Zelandia.

Ostatnio ten kraj ją prześladuje.

– Dobrze pachnie.
– To lazania. Merlot świetnie do niej pasuje.

background image

Przyniosła z kuchni dwa kieliszki. Keaton otworzył wino i je napełnił.

Usiedli ramię w ramię na kanapie.

–  Miło  by  było  robić  tak  dzień  w  dzień  po  pracy  –  zauważyła

z westchnieniem.

Zignorował  jej  aluzję  do  wspólnego  zamieszkania.  Wrócił  do

problemów,  jakie  mieli  ostatnio  z  jednym  z  hurtowych  dostawców
w wykańczanej pod klucz przestrzeni komercyjnej.

Honor kochała Keatona, podziwiała jego etykę pracy, ale irytowała  ją

umiejętność unikania odpowiedzi na całkiem proste pytanie.

– Ma to swoje dobre strony – przyznał wreszcie i cmoknął ją w czubek

nosa.

–  Niezbyt  to  zachęcający  sposób  na  dopieszczenie  narzeczonej  –

powiedziała i pocałowała go.

Włożyła  w  pocałunek  całą  siebie:  poczucie  winy  z  powodu  ostatniej

nocy, nadzieję, że nie zniszczyła wątłej więzi z Keatonem.

Nie  zareagował,  a  ona  zastanawiała  się,  czy  nie  jest  zbyt  natarczywa.

Keaton  lubił  zachowywać  dla  siebie  inicjatywę.  Zawsze  się
podporządkowywała, teraz ją to rozzłościło.

Dlaczego  nie  porwie  jej  w  ramiona,  nie  weźmie  na  tej  kanapie?  Nie

widzieli  się  przez  parę  dni  z  powodu  konferencji,  potem  wybuchła  afera
z Loganem. Czemu nie szuka u niej pocieszenia?

Seks jest świetnym sposobem na rozładowanie napięcia. Ale kiedy go

całowała,  czuła  niechętny  dystans.  Gdzie  się  podziało  pożądanie,  gdzie
dzikie żądze?

Czy kiedykolwiek miał je w sobie?
Nie chciała teraz poddawać w wątpliwość ich relacji. Wszystkie plany

na  przyszłość  się  z  nią  wiązały.  Wcześniej  niczego  nie  kwestionowała,
obiekcje pojawiły się, gdy przespała się z Loganem.

background image

Ale nie! Nie wolno jej tak myśleć. Przecież szczerze wierzyła, że to jej

stateczny,  trochę  nudny  narzeczony  przebrał  się  i  odegrał  rolę
nieznajomego, aby ożywić ich związek.

Odsunęła  się  i  pociągnęła  łyk  wina.  Tylko  wmawia  sobie,  że  nie

zauważyła różnic w zachowaniu. Zmiany jej się spodobały, dlatego nawet
nie próbowała ich wyjaśnić.

Zdradziła  Keatona,  oto  prawda.  Uważała  się  za  lepszą  od  matki,

tymczasem była jej nieodrodną córką. Osoba bardziej moralna przyznałaby
się  do  wszystkiego,  zerwała  zaręczyny  i  złożyła  wypowiedzenie
w Richmond Developments. Ale wtedy straciłaby wszystko.

Keaton  westchnął,  a  ona  spojrzała  na  niego  z  niepokojem.  Nigdy  nie

okazywał słabości. Przenigdy.

– Dobrze się czujesz?
– Myślisz, że on jest tym, za kogo się podaje?
– Logan?
– Nie mam innych braci, którzy powstali z grobu. Tak, Logan.
– Zrobił na mnie dobre wrażenie. – Zawahała się. – Czemu uważałeś, że

nie żyje?

–  Sam  nie  wiem.  Kilka  razy  słyszałem,  wiele  lat  temu,  jak  mama

i ojciec o nim rozmawiali. Mówili o utraconym dziecku. Uznałem, że umarł
jako  niemowlę.  Ten  temat  sprawiał  im  ból,  więc  ich  nie  wypytywałem.
Mieli tylko jedno zdjęcie nas obu, krótko po urodzeniu.

– Wciąż je mają?
–  Mama  trzyma  je  w  sypialni,  w  toaletce.  Uznałem  to  za  lekko

makabryczne, ale widać nigdy nie straciła nadziei na jego odnalezienie.

– No i teraz wrócił.

background image

– Nic nie jest przesądzone, ale chyba masz rację. Klamka zapadła. Przez

całe  życie  starałem  się  zrekompensować  rodzicom  śmierć  jednego
z bliźniaków. Pracowałem za dwóch, aby wypełnić lukę w ich życiu. Teraz
myślę, że na próżno.

– Och, Keatonie, mylisz się. Rodzice cię uwielbiają. Wiedzą, jak dużo

dla nich robisz. Są z ciebie dumni. Jakże by mogło być inaczej?

Posłał jej smutny uśmiech, tak podobny do uśmiechu brata bliźniaka, że

serce jej się ścisnęło. Biedny Keaton, pomyślała  ze współczuciem.  Nigdy
nie zastanawiała się, skąd się bierze jego ambicja i pracoholizm. Uważała je
za normalne, bo sama była do niego podobna. Stawiali sobie cele i robili
wszystko,  żeby  je  osiągnąć.  A  Keaton  gdzieś  w  głębi  ducha  pozostał
chłopcem, który nade wszystko pragnie akceptacji i uznania rodziców.

Zaskoczyło ją to spostrzeżenie.
Pojawienie się brata bliźniaka zmieniło jego sytuację. Uznał, że Logan

rości sobie pretensje do jego pozycji w rodzinie oraz firmie. Mogła sobie
wyobrazić,  jak  bardzo  był  zaniepokojony.  Uświadomiła  sobie,  że  pod
żadnym pozorem nie może się przyznać do nocy spędzonej z jego bratem.
To  by  go  zdruzgotało.  Nie  pokazałby  po  sobie,  jak  bardzo  go  zraniła.
Pracowałby  ze  zdwojoną  energią  i  zachowywał  się  jak  zwykle.  Jednak
w duszy cierpiałby straszliwie, jak potępieniec.

W kuchni brzęknął minutnik.
–  Kolacja  gotowa  –  powiedziała  spokojnym  głosem,  ale  wewnątrz

dygotała. – Zapraszam do stołu.

– Mogę ci pomóc?
–  Dziękuję,  weź  sałatę.  Ach,  i  postaw  na  stole  butelkę  i  kieliszki.

Dzisiaj wino dobrze nam zrobi.

– Masz rację. – Uśmiechnął się z wdzięcznością.

background image

Przy  kolacji  rozmawiali  o  sprawach  firmy,  a  Honor  opowiadała

o  konferencji.  Dopiero  przy  sprzątaniu  ze  stołu  i  wkładaniu  naczyń  do
zmywarki wróciła do wątków prywatnych.

–  Tak  sobie  pomyślałam  –  zaczęła.  –  Wyznaczmy  datę  ślubu.

Prawdziwą. I to prędko. Nie potrzebujemy hucznego wesela. Wystarczy mi
prywatna  ceremonia  w  posiadłości  twoich  rodziców,  w  sali  balowej
wychodzącej na jezioro. Co o tym sądzisz?

– Latem w przyszłym roku?
– Jeśli jutro wystąpimy o zezwolenie na zawarcie małżeństwa, możemy

się pobrać wcześniej, pod koniec stycznia lub na początku lutego. Skromna
uroczystość w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół, zimny bufet zamiast
wielkiego przyjęcia. Nie musimy balować w gronie ludzi praktycznie nam
nieznanych.

– Mówisz tak, jakbyś wszystko miała przemyślane.
Zwlekał z odpowiedzią, a w niej narastała frustracja.
Czy  Keaton  nie  chce  przypieczętować  ślubem  ich  związku?  Nie  ma

zamiaru zrealizować tego, co uważała za ich wspólny plan?

–  Oczywiście,  że  zastanawiam  się  nad  przyszłością  –  odparła

poważnie.  –  Powinniśmy  wyznaczyć  termin  ślubu,  Keatonie.  Wóz  albo
przewóz.

–  Styczeń  to  zdecydowanie  za  szybko.  –  Kiedy  zaczęła  protestować,

uniósł rękę. – Poczekaj, wysłuchaj mnie. Oboje mamy za dużo na głowie,
żeby rozpocząć przygotowania do ślubu w przyszłym miesiącu. Poza tym to
byłoby  nie  w  porządku  wobec  mamy.  Wiesz,  jak  lubi  planować  wielkie
imprezy. Dla niej to połowa przyjemności.

Honor odebrała jego słowa jak cios. Zadowolenie matki jest dla niego

ważniejsze niż jej szczęście?

background image

Od  razu  zawstydziła  się,  że  jest  tak  małostkowa.  Nancy,  ciepła

i  kochająca  kobieta,  przyjęła  ją  do  rodziny  z  otwartymi  ramionami,
a Keaton z pewnością nie zamierzał zepchnąć narzeczonej na drugi plan.

– Nie chcesz się ze mną ożenić?
–  Chcę.  I  nie  opuszczę  cię  aż  do  śmierci.  Widzisz,  ćwiczę  już  słowa

przysięgi.

Uśmiechnęła się do niego. Czasem potrafił ją rozczulić do łez. A jednak

data nie została ustalona.

– Prześpijmy się z decyzją – zaproponował.
Przytulił  ją  i  zamierzał  pocałować,  ale  w  ostatniej  chwili  Honor

odwróciła głowę i wtuliła twarz w jego ramię.

Nie  mogła  się  powstrzymać.  Nie  oczekiwała  połowicznych  deklaracji

i letnich uczuć. Miała prawo do miłości, która przepełnia serce. Do seksu,
od którego kręci się w głowie. Jeśli się pocałują, będzie to grzeczne i bez
ognia. O łóżku wolała nie myśleć.

Wciąż miała w pamięci dotyk Logana, od którego traciła oddech. Jest

wredną małpą i zasługuje na potępienie, jednak w tej chwili nie stać jej na
nic więcej.

– Już późno – powiedziała z żalem i oswobodziła się z uścisku.
– Chcesz, żebym poszedł? – zdziwił się Keaton.
– Przepraszam, jestem zmęczona. Dzisiaj wolę zostać sama.
Keaton  zacisnął  usta.  W  ten  sposób  wyrażał  niezadowolenie  czy

irytację.

–  Czasem  trudno  cię  zrozumieć,  Honor.  Przed  chwilą  naciskałaś  na

ustalenie daty ślubu, a teraz mnie wypraszasz? To kara, bo nie zgodziłem
się na ślub za miesiąc?

background image

–  Absolutnie  nie!  Przepraszam,  nie  powinnam  tak  naciskać.  Wiem,

wiele masz na głowie. Jestem zmęczona. Zobaczymy się jutro w pracy.

– Jasne.
Odwrócił  się,  ale  widać  było,  że  jest  na  nią  rozgniewany.  Ona  też

byłaby zła na jego miejscu.

– Keaton? – zawołała.
Zatrzymał się i odwrócił.
– Tak?
Nagle poczuła się nieznośnie bezbronna. Przekroczyła granicę i nie ma

powrotu do wcześniejszego stanu. Może powinna się przespać z Keatonem,
ale z jakiegoś powodu czuła, że byłoby to dla niego większą zniewagą niż
odmowa.

– Między nami wszystko w porządku?
Spotkali się wzrokiem, przez chwilę narastała cisza.
– W porządku – mruknął.
I wyszedł.

background image

ROZDZIAŁ PIĄTY

Prawie nie spała, a kiedy następnego dnia rano pojawiła się w firmie,

stwierdziła z irytacją, że w jej pokoju siedzi nieproszony gość.

Kanapy przesunięto i wstawiono dodatkowe biurko. Zmarszczyła brwi,

ale na widok Logana Parkera ziemia uciekła jej spod stóp.

Jak  to  jest,  że  poznała  go  od  razu,  a  przedwczoraj  pomyliła  go

z Keatonem? Inaczej trzyma głowę i ramiona? Na pierwszy rzut oka bracia
są nie do odróżnienia, a jednak w głębi duszy była pewna, że mężczyzna
w biurze nie jest jej narzeczonym.

– Co robisz w moim pokoju?
–  Naszym  pokoju  –  odparł  spokojnie  i  skierował  wzrok  na  ekran

komputera.

– Nie mówisz serio?
–  To  nie  mój  pomysł.  Douglas  wyznaczył  mi  pomieszczenie,  które

wymaga przeróbek, więc umieścił mnie tu czasowo.

– Nie było innych opcji?
Logan  wskazał  dłonią  na  przestronną  salę,  w  której  każdy  kawałek

miejsca zajęty był przez jej zespół projektantów.

– Z pretensjami idź do szefa.
– Z pewnością pójdę. – Odwiesiła płaszcz i usiadła przy biurku.
Włączyła komputer, ale przeszkadzała jej obecność Logana po drugiej

stronie pokoju.

W końcu miała dość.

background image

– Wyjaśnij mi, co tu właściwie robisz?
Logan zamknął laptop i zwrócił się ku niej.
–  Wczoraj  Douglas  spędził  sporo  czasu,  tłumacząc  mi  strukturę

Richmond  Developments  i  zasady  jej  działania.  Zaciekawiło  go,  co  robię
w  Nowej  Zelandii  i  poprosił  mnie  o  konsultacje,  a  może  nawet
przeniesienie tu pewnych rozwiązań z mojej firmy. Jesteś dyrektorką działu
projektowego,  dlatego  uznał,  że  powinniśmy  się  wymienić
doświadczeniami.

– Nic mu nie powiedziałeś?
– O czym? Nie znam cię i nie wiem, czym dokładnie się zajmujesz.
Zadrżała, czując spojrzenie jego szarych oczu. Przypomniało jej się, że

podczas seksu też nie odrywał od niej wzroku.

–  No  właśnie.  –  Jednak  była  bardziej  zdenerwowana,  niż  chciała

przyznać.

– Jak się udała wczorajsza kolacja?
Powiedział to obojętnie, ale drgał mu mięsień z boku szczęki. Nie jest

takim luzakiem, jakiego chce udawać, pomyślała z zadowoleniem.

– Spędziliśmy z Keatonem cudowny wieczór – skłamała.
Nie przyzna się przecież, że było drętwo i skończyli każde we własnym

łóżku.

– A ty? Kolacja z rodzicami spełniła twoje nadzieje?
– Nadzieje na co? – zdziwił się.
– Powitanie zaginionego syna. Sam wiesz.
Natychmiast pożałowała swojej uszczypliwości. Uznała go za winnego

emocjonalnych problemów Keatona, a przecież nie Logan je stworzył.

– Było bardzo miło. Mają piękny dom.

background image

–  Tam  dorastali  Keaton  i  Kristin.  Pewnie  czułeś  się  dziwnie,  kiedy

zobaczyłeś, czego zostałeś pozbawiony – zauważyła łagodnie.

–  Miałem  szczęśliwe  dzieciństwo.  Dach  nad  głową  i  miłość  licznej

rodziny. Mama i dziadkowie dbali, żeby mi niczego nie brakowało.

Zapadła niezręczna cisza.
– Nad czym teraz pracujesz? – spytała Honor.
– Douglas dał mi plany budynków, które kupiliście w zeszłym miesiącu.
– Ten nabrzeżny kwartał?
– Zgadza się.
– No i? – Wyciąganie z niego informacji przypomina wyrywanie zębów.
– Studiuję plany, strukturę terenu, historyczne raporty inżynieryjne.
– Przecież są już plany nowej zabudowy? – zdziwiła się.
–  Douglas  jest  otwarty  na  konserwację  i  przebudowę,  zamiast

wyburzania i stawiania nowych budynków.

– Pod koniec miesiąca wkracza ekipa zatrudniona do wyburzania.
– To mi daje dużo czasu na kontrpropozycję.
Rzucił jej znaczące spojrzenie – bądź tak dobra, zamknij się i pozwól

mi pracować. Zaczerwieniła się.

– Tylko stracisz czas na projekt, który nie zostanie wykorzystany.
– Może tak, może nie. – Nonszalancko wzruszył ramionami. – Nie mam

w tym żadnego interesu, więc nic nie stracę. Myślę, że Douglas może być
zaskoczony, jak potencjalnie korzystne jest takie rozwiązanie.

Logan  nie  zwykł  unikać  konfrontacji,  a  pasywno-agresywne

zachowanie  Honor  zaczęło  mu  działać  na  nerwy.  Nie  jest  czarnym
charakterem i nie będzie posypywać głowy popiołem.

– Duży brylant – powiedział, wskazując na pierścionek.
Zbladła i zaczęła nerwowo przekręcać pierścionek na palcu.

background image

– Wyjaśnisz mi, gdzie go ukryłaś dwa dni temu?
– Zdjęłam po przyjściu do pokoju – odparła, czerwieniejąc.
– Domyślam się, że wzięłaś mnie za mojego brata.
W  jego  głosie  nie  dało  się  wyczytać  emocji,  które  nim  targały.

Świadomość, że przespał się z narzeczoną Keatona, nie dawała mu spokoju
od chwili, gdy zostali sobie formalnie przedstawieni. Brat bliźniak nie był
dobrze  do  niego  nastawiony,  a  Logan  nie  chciał  dawać  mu  powodu  do
śmiertelnej nienawiści.

–  Oboje  jesteśmy…  Ostatnio  gorzej…  Ostatnio  jesteśmy

przepracowani, nie mamy dla siebie czasu. Miałam nadzieję, że przyszedł
do hotelu zrobić mi niespodziankę. Wiedział, że jestem tam na konferencji
architektów. Chcieliśmy trochę ożywić nasz związek.

Logan  nic  nie  mówił,  wiła  się  pod  jego  wzrokiem.  Wczoraj  był

wściekły na nią, na siebie, na całą tę idiotyczną sytuację. Nigdy mu się nie
zdarzyło przespać z nieznajomą. Nie korzystał z ofert przygodnego seksu.
Gdyby oddał jej kartę w recepcji, jak powinien był zrobić, nic z tego nie
miałoby  miejsca  i  jej  zapach  nie  stanowiłby  tortury,  bo  przypominał
o owocu zakazanym.

Jak mogła nie dostrzec różnicy?
– Nie zauważyłaś mojego akcentu?
– W pokoju prawie nie rozmawialiśmy, a tłumaczyłam sobie, że Keaton

wczuł się w rolę.

– W rolę? – Pokręcił głową z niedowierzaniem. – A co teraz? Powiesz

mu?

Z trudem przełknęła ślinę.
–  Ja…  nie  wiem.  Naprawdę  byłam  pewna,  że  mam  randkę

z  narzeczonym,  a  nie  obcym  facetem  poderwanym  w  barze.  Nigdy
wcześniej mi się to nie zdarzyło.

background image

– Mnie także. Czego chcesz? Mamy udawać, że to się nie stało?
– Tego sobie życzę – przyznała sztywno.
Spojrzał  na  nią  i  natychmiast  przypomniał  sobie,  jaką  ma  delikatną

skórę, jaka jest zmysłowa i spragniona pieszczot. Podniecił się, a tego mu
z pewnością nie trzeba. Już myślenie o niej było niebezpieczne, a co będzie,
jeśli jej niechcący dotknie?

Jak do diabła wytrzyma z nią w tym samym pokoju, a jeszcze od czasu

do czasu zobaczy ją w towarzystwie Keatona?

Zasłużył na karę, ale to doprawdy są tortury.
– W porządku. Spotkaliśmy się wczoraj w gabinecie Douglasa.
– Możesz to zrobić? – Nadzieja rozjaśniła jej twarz.
– Mogę. Muszę. Oboje musimy. Chyba nie do końca rozumiesz, że dla

mnie to też ryzyko. Kiedy odkryłem, że jestem kimś innym, niż myślałem,
straciłem grunt pod nogami. Masz pojęcie, jakie to uczucie?

Spojrzała na niego ze współczuciem, tymczasem ostatnie, czego chciał

od Honor Gould, to litość. Jeśli zaczną od początku, z czystą kartą, może
wypracują jakiś rodzaj koegzystencji.

–  Ona  trzymała  wycinki  prasowe  na  temat  mojego  porwania.

Wyobrażasz  sobie?  Nie  chcę  zmarnować  szansy  na  poznanie  prawdziwej
rodziny.  A  wracając  do  twojego  pytania,  tak,  potrafię  wymazać
wspomnienia, udawać, że tamta noc nigdy się nie zdarzyła.

–  Przepraszam  cię.  –  Zawstydziła  się.  –  Myślałam  tylko  o  sobie.  Nie

zastanawiałam się nad twoją sytuacją.

– A więc oboje się zgadzamy?
– Tak, mamy układ. – I wyciągnęła do niego rękę.
Uścisnął  ją,  ale  nie  był  przygotowany  na  fizyczną  reakcję,  kiedy  jej

dotknął. Będzie diabelnie trudno, pomyślał.

background image

W tej chwili Douglas Richmond wpadł do pokoju, a oni odskoczyli od

siebie jak dzieciaki przyłapane z ręką w słoiku z ciasteczkami.

–  Dogadujecie  się?  Dobrze,  dobrze.  Przepraszam,  Honor,  nie

uprzedziłem  cię.  Przejściowo  dokwateruję  ci  Logana.  Skoro  macie  ściśle
współpracować, uznałem to za dobre rozwiązanie. Jakieś obiekcje?

–  Wolałabym  zostać  poinformowana  o  tym  przed  faktem,  ale  jestem

gotowa gościć pana Parkera podczas jego pobytu w Seattle.

–  Pobytu  w  Seattle?  –  prychnął  Douglas.  –  Czekaliśmy  trzydzieści

cztery lata na odzyskanie syna. Jeśli testy DNA potwierdzą jego tożsamość,
oboje z Nancy zrobimy wszystko, żeby go zniechęcić do wyjazdu. Zachęcaj
go do pozostania z nami, Honor. Wiesz, jak ważna jest dla nas rodzina.

Logan  zauważył,  że  zesztywniała.  Jej  najgorszy  koszmar  –  nie  tylko

udręka z powodu błędu, ale i perspektywa ścisłej współpracy w najbliższej
przyszłości.

Nieustanny stres i pokusa.
– Możesz na mnie polegać, Douglasie. Zrobiłabym wszystko dla waszej

rodziny.

– Naszej rodziny – podkreślił Richmond. – Należysz do rodziny, Honor.

Logan  ma  szereg  ciekawych  pomysłów,  jak  możemy  rozwijać  firmę.
Wciągnij  go  do  bieżącej  działalności,  powinien  poznać  nasz  sposób
działania od podszewki. A teraz chciałbym, żebyśmy się razem wybrali na
nabrzeże. Logan powinien obejrzeć budynki w terenie.

– Pozwól, zatrzymajmy się przed hotelem. Chciałbym wziąć z pokoju

aparat fotograficzny. Potrzebne mi zdjęcia o dużej rozdzielczości.

– Oczywiście. Honor, jesteś wolna?
Logan  podejrzewał,  że  jej  kalendarz  jest  wypełniony,  ale  szef  i  tak

będzie oczekiwał, że wszystko rzuci i do nich dołączy.

background image

–  Mam  czas  teraz,  ale  muszę  wrócić  przed  południem,  wtedy  jestem

umówiona  na  spotkanie  –  powiedziała  po  sprawdzeniu  rozkładu  dnia  na
ekranie komputera.

–  Świetnie.  –  Douglas  zatarł  ręce.  –  Widzimy  się  o  dziesiątej  na

podziemnym parkingu. – I wybiegł.

– Zawsze taki jest? – spytał Logan.
– Pytasz, czy oczekuje całkowitej dyspozycyjności? Tak.
– I nie zapytał o zgodę, kiedy kazał dostawić biurko?
– Nie musiał. Jestem najemnym pracownikiem.
– Jesteś zaręczona z moim bratem. Douglas powiedział, że należysz do

rodziny.

–  To  prawda  i  lepiej  o  tym  pamiętaj.  Nie  tylko  ty  nie  chcesz  stracić

wszystkiego.

Razem wyszli z biura i skierowali się do wind.
Honor zdawała się coś rozważać i wreszcie zapytała:
–  Czy  Douglas  rozmawiał  z  Keatonem  o  implementowaniu  nowych

pomysłów w Richmond Developments?

–  Wczoraj  nie.  A  zresztą,  jeśli  pamiętam,  mieliście  inne  plany  na

wieczór. Kristin też.

–  Nie  uważasz,  że  jako  jeden  z  głównych  menedżerów  powinien  być

poinformowany?  Dla  Douglasa  i  Nancy  jesteś  nową  błyskotką,  patrzą
w ciebie jak urzeczeni, ale Keaton pracuje w firmie, odkąd skończył studia.

–  Przyjechałem  do  Seattle  z  nadzieją,  że  odnajdę  rodzinę,  ale

i  z  pomysłem  na  nowy  biznes  –  oznajmił  Logan  zaskoczony
niespodziewanym atakiem. – Nie zamierzam nikogo wysadzać ze stołka.

–  Może  warto  przypomnieć  o  tym  Douglasowi?  Ma  tendencje  do

gonienia za najnowszym pomysłem kosztem wszystkiego i wszystkich.

background image

– Racja. Przy pierwszej okazji zwrócę mu na to uwagę.
Wysiedli z windy, a ich kroki były tak zsynchronizowane, jakby robili

to od lat. Ciekawe, czy między nią a Keatonem również panuje harmonia,
pomyślał Logan.

– Kierowca zaraz podjedzie.
– Douglas nie prowadzi samochodu? – zdziwił się.
– Douglas nie robi sam niczego, za co może zapłacić komuś innemu –

powiedziała.

– Zawsze wolę robić sam to, co potrafię. Dzięki temu czuję się bardziej

niezależny.

– Ja też – przyznała.
– Podejrzewam, że mamy o wiele więcej z sobą wspólnego – zauważył.
I temperatura między nimi niebezpiecznie wzrosła.

background image

ROZDZIAŁ SZÓSTY

– Lepiej nic nie mów – ostrzegła, gdy limuzyna wjechała na podziemny

parking. – Jest Douglas. Idealnie w porę.

Logan  miał  wrażenie,  że  o  mały  włos  nie  dodała  „dzięki  Bogu”.

Przytrzymał drzwi dla Honor oraz ojca i zajął miejsce obok niej. Wcisnęła
się w kąt.

Douglas  sprawiał  wrażenie,  jakby  nie  był  świadomy  napięcia  między

nimi.

Na krótko zatrzymali się w hotelu po aparat Logana, po czym pojechali

do  kwartału  na  nabrzeżu,  otoczonego  niskimi  biurowcami  i  kamienicami
mieszkalnymi.

Logan od razu zaczął pstrykać zdjęcia otoczenia, po czym skupił się na

budynkach  przeznaczonych  do  wyburzenia.  Ceglane  mury  otoczone
tymczasowym ogrodzeniem sprawiały przygnębiające wrażenie, ale oczami
wyobraźni  widział,  jak  odzyskują  blask,  kiedy  w  miejsce  wybitych  szyb
wstawi się nowe okna.

Nie  zwracał  uwagi  na  Douglasa  i  Honor,  krążył  po  terenie  i  robił

dokumentację.  Kiedy  zatrzymał  się  na  chwilę,  zobaczył,  że  ojciec
obserwuje go z uśmiechem.

– Kochasz swoją pracę, prawda? Masz to wypisane na twarzy.
–  Jestem  miłośnikiem  historii.  Pragnę  zachować  miejsca  z  atmosferą,

takie jak ten zakątek. Szukam metod, aby wykorzystując oszczędne środki,
przywrócić  im  pierwotne  piękno,  a  jednocześnie  zadbać  o  to,  żeby

background image

odpowiadały wymaganiom nowoczesności i były przyjazne dla środowiska.
Powiedz mi więcej o zabudowie. Kiedy powstała i jakie było jej pierwotne
przeznaczenie?

Douglas  zaczął  opowiadać,  jak  to  przez  ostatnich  sto  pięćdziesiąt  lat

okoliczne budynki przeznaczone były głównie na składy i magazyny.

Logan kiwał głową i chłonął informacje. Palce go swędziały, by zacząć

szkicować. Wszystkie pomysły najpierw przelewał na papier, stara szkoła.
Potem  skanował  szkice  i  zdjęcia  do  laptopa,  wprowadzał  do  programu
niezbędne dane i przechodził na projektowanie komputerowe. Oczywiście,
będzie  musiał  skonsultować  swoje  pomysły  z  zespołem  projektantów
w  biurze,  kilkukrotnie  sprawdzić  obliczenia,  ale  w  jego  głowie  już  się
rodziły setki obrazów.

Jeśli  przekona  do  swojej  wizji  Douglasa,  może  pchnie  Richmond

Developments na nowe tory, a wtedy życie będzie jeszcze piękniejsze.

Przyjazd  tu  był  ryzykowny  –  zarówno  z  powodów  osobistych,  jak

i  zawodowych  –  jednak  miał  poczucie,  że  znalezienie  rodziny  jest
największym wyzwaniem, przed jakim kiedykolwiek stanął.

W domu miał fantastyczny zespół menedżerów i pracowników. Polegał

na nich. Mógł zrobić sobie dłuższy urlop i nawiązać kontakt z krewnymi.

Im  dłużej  krążyli  po  opuszczonych  budynkach,  tym  wyraźniej

wyczuwał, że Honor nie może się doczekać powrotu do biura. Postanowił,
że wróci tu na cały dzień, a tymczasem nie chciał się jej narazić.

– Mam wszystko, czego potrzebuję. Dziękuję, że mnie tu zabraliście –

oznajmił i schował aparat.

– Fajnie było patrzeć, jak pracujesz – skomplementował go Douglas. –

Patrzysz  na  wszystko  okiem  artysty,  choć  mam  wrażenie,  że  pomijasz
aspekt praktyczny.

background image

– Myślę o jednym i o drugim, zapewniam cię, ale do pewnego stopnia

masz  rację.  Jeśli  nie  mam  przekonania,  że  stworzę  coś  pięknego,  nie
zawracam sobie tym głowy.

–  Trochę  jak  z  kobietą.  Warto  się  starać  dla  dziewczyny  swoich

marzeń – roześmiał się Douglas.

– Coś w tym stylu. Honor, zapewne masz już gotową paletę kolorów dla

planowanej zabudowy?

– Oczywiście. Mój zespół od miesiąca pracuje nad tym projektem.
Była zirytowana. Cały miesiąc pracy i projekt mógłby pójść do kosza?
– Jeśli będziesz miała czas po południu, chciałbym zobaczyć rysunki.
– Nie mam czasu. – Jej ostry ton zwrócił uwagę przyszłego teścia.
– Może jutro rano?
– Mój asystent pokaże ci plany zaraz po powrocie.
Narzuciła  wyraźny  dystans.  Wszedł  na  jej  terytorium,  więc  dała  mu

znać, że nie jest tu mile widziany.

Ruszyła przodem do limuzyny i zajęła miejsce tyłem do szofera.
– Świetna dziewczyna – mruknął Douglas. – Czasem jednak myślę, czy

nie  są  z  Keatonem  zbyt  podobni,  aby  stworzyć  prawdziwie  szczęśliwe
stadło.

– Dlaczego? – zdziwił się Logan.
–  Oboje  poświęcają  całą  energię  na  wspinaczkę  po  korporacyjnej

drabinie, a zapominają o tym, że nad związkiem też trzeba pracować. Mam
wrażenie,  że  utknęli  na  etapie  umawiania  się  na  randki  i  nic  z  tego  nie
wynika. Nancy radzi, żebym się nie martwił, ale mam wrażenie, że to tylko
pozory. A przecież oboje zasługują na szczęście.

Logan  nie  wiedział,  jak  zareagować,  więc  milczał.  Douglas  zajął

miejsce w limuzynie, a on siadł obok ojca, naprzeciwko Honor. Wyczuł, że

background image

jest niezadowolona, bo będzie musiała patrzeć na niego przez pół godziny,
przez całą drogę powrotną.

Nie  mogła  się  doczekać,  kiedy  wreszcie  znajdzie  się  jak  najdalej  od

Logana.

Jest  stanowczo  zbyt  atrakcyjny.  Podczas  inspekcji  lokalnej,  zamiast

patrzeć na budynki, nie mogła oderwać od niego wzroku. Studiowała wyraz
jego  twarzy  i  zastanawiała  się,  co  się  dzieje  w  jego  głowie.  Miał  minę,
jakby oglądał najbardziej fascynujące miejsce na świecie.

Ilekroć spotykali się wzrokiem, czuła się tak, jakby jej dotknął. To nie

Keaton, powtarzała sobie.

Wczoraj  po  wyjściu  narzeczonego  nie  mogła  spać.  Miała  wyrzuty

sumienia, bo odprawiła go do domu, a jednocześnie rozpaczliwie tęskniła
za jego bratem bliźniakiem. Seks nigdy nie był dla niej ważny, tymczasem
tamta noc w hotelu…

Nie! Stanowczo nie powinna o niej myśleć. Jej postępek był naganny.

W  głębi  duszy  czuła,  że  nie  może  się  kochać  z  Keatonem,  dopóki  stoi
między nimi ten okropny sekret.

Logan zgodził się zachować milczenie, ale czy mogła mu wierzyć? To

nie był drobny grzeszek w rodzaju kradzieży bułki w sklepie, gdy mama nie
miała  pieniędzy  na  jedzenie.  Podejrzewała  zresztą,  że  właściciel  sklepu
celowo  przymykał  na  to  oko.  Był  dobrym  człowiekiem  i  widział,  że  jej
mama nie zawsze była w stanie zaopiekować się swoim dzieckiem.

Zamrugała i dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że Douglas coś do niej

mówi.

– Przepraszam, zamyśliłam się.
–  Prosiłem,  żebyś  wzięła  z  sobą  Logana.  Masz  naradę  z  nowym

dostawcą ekologicznych okładzin ściennych?

background image

–  Tak,  ale  zamierzałam  podesłać  Loganowi  Steve’a  z  paletą  kolorów,

o którą prosił.

–  Ma  ważniejsze  rzeczy  do  zrobienia  niż  studiowanie  kolorystyki  –

upierał się Douglas. – Chcę, żeby jak najszybciej poznał firmę.

–  Przepraszam  –  przerwał  im  Logan.  –  Jestem  trochę  zmęczony  jet

lagiem.  Chciałbym  dziś  popracować  nad  nowymi  koncepcjami,  a  jutro
przez cały dzień będę do dyspozycji Honor.

Cały  dzień?  Wzdrygnęła  się.  Jak  ma  pracować,  jeśli  będzie  się  wciąż

rozpraszać?

–  W  porządku  –  powiedziała  tonem,  który  świadczył,  że  nic  nie  jest

w porządku. – Wybaczcie, ale mam spotkanie.

Prawie biegiem udała się do sali konferencyjnej. Dopiero przy drzwiach

zdała  sobie  sprawę,  że  zostawiła  w  swoim  gabinecie  laptop  i  notatki.  Już
nie moim, pomyślała kwaśno. Dzielę go z Parkerem. Zawróciła i tuż przed
gabinetem wpadła na Logana.

Przytrzymał ją, by nie upadła, ale odskoczyła jak oparzona.
– Przepraszam, gapa ze mnie. Nie patrzę, gdzie idę.
– Nic się nie stało. Steve powiedział, że na pewno będzie ci potrzebny

na spotkaniu. – Podał jej laptop.

Sprawdziła, czy w kieszeni torby są potrzebne papiery i uspokoiła się.

Jej asystent jak zwykle był niezawodny,

– Dziękuję. I do zobaczenia jutro.
Nie czekała na odpowiedź. Niech go szlag trafi, czy musi być taki miły?

Mimo  twardych  postanowień  przelotny  kontakt  z  Loganem  odbierał  jej
dech,  a  ciało  oblewało  się  żarem.  Co  się  z  nią  dzieje?  Przecież  ma
narzeczonego, mężczyznę niemal identycznego z tym, od którego uciekała,
a nigdy nie doświadczyła podobnej reakcji.

„Niemal” czyni wielką różnicę, pomyślała.

background image

Tak,  kochała  Keatona  i  zamierzała  wyjść  za  niego  za  mąż.  Był

przystojny,  mądry,  a  czasem  przejawiał  poczucie  humoru,  które  ją
rozśmieszało.  Jednak  nigdy  nie  rozpalił  jej  w  taki  sposób  jak  Logan.
Dlaczego?

Przez  całą  drogę  kręciła  pierścionkiem  i  wciąż  nie  mogła  się  skupić.

Dopiero  po  przyjściu  dostawcy  udało  jej  się  wrócić  do  roli  głównej
projektantki firmy budowlanej.

Pewnego dnia ona i Keaton będą zarządzać Richmond Developments,

razem,  jako  mąż  i  żona.  Jak  Douglas  i  Nancy.  Uda  im  się,  bo  myślą
i działają w podobny sposób. Mają te same marzenia i wizje.

To jest droga do bezpiecznej przyszłości. Nie wolno o tym zapominać.

Logan siedział przy laptopie, gdy do gabinetu weszła Kristin.
– Tu jesteś? – zdziwiła się. – Szukam Honor.
– Ma naradę z dostawcami. Coś przekazać?
–  Nie,  później  ją  złapię.  –  Zajrzała  mu  przez  ramię.  –  Czy  to  nie  są

zdjęcia z naszego nowego terenu?

–  Ojciec  mnie  tam  dzisiaj  zabrał.  Staram  się  go  przekonać  do

zachowania większości oryginalnej zabudowy.

– Naprawdę? Strata czasu. Nie zajmujemy się renowacją budynków. To

zbyt wiele kosztuje.

– A jednak spróbuję.
–  Zaufaj  mi,  wiem,  co  mówię.  Nie  na  darmo  odpowiadam  za  dział

finansowy.  Wyburzenie  i  budowa  nowych  domów  daje  szybszy  zwrot
kapitału niż przebudowa.

Stanęła  pośrodku  pokoju,  skrzyżowała  ręce  na  piersi  i  spoglądała  na

niego zaczepnie, jak poprzedniego dnia.

– Czasem nie chodzi tylko o zarabianie pieniędzy – zauważył.

background image

– Czy ty w ogóle jesteś z nami spokrewniony?
– Tego jestem pewien. – Roześmiał się. – Nie wiesz, czy przyszły już

wyniki DNA?

–  Badań  nie  przyspieszą  nawet  miliony  taty.  Trzeba  poczekać  jeszcze

kilka  dni,  choć  ojciec  zachowuje  się  tak,  jakby  nie  potrzebował  żadnych
dowodów.

– A ty?
–  Wyglądasz  jak  mój  brat,  ale  wrażenie  mija,  kiedy  otwierasz  usta.  –

Opuściła ręce i usiadła w fotelu naprzeciwko biurka.

– A jednak w głębi serca – postukał się po piersi – jestem twoim bratem.

Dziwne?

– Czego chcesz? Zostaniesz w Seattle? Wejdziesz do zarządu Richmond

Developments?

– Nic nie jest przesądzone – przyznał. – Mam świetną ekipę we własnej

firmie, ale pańskie oko konia tuczy. Stworzyłem ją od zera i nie chciałbym,
żeby coś się zmieniło, bo za długo jestem nieobecny.

–  Myślałeś  o  karierze  w  polityce?  Odpowiadasz  tak,  żeby  nic  nie

powiedzieć.

–  Racja.  Należy  ci  się  coś  więcej.  Prawdę  mówiąc,  chciałbym  i  tu

znaleźć dla siebie miejsce, jeśli nikomu nie nastąpię na odcisk. Wiem, że
oboje  z  Keatonem  pracujecie  w  Richmond  Developments  od  ukończenia
studiów, a może wcześniej.

– No i?
–  Nie  chcę  być  facetem,  który  przychodzi  ostatni  i  spija  śmietankę.

A  jednocześnie  z  racji  urodzenia  powinienem  być  częścią  mojej  rodziny
i tej firmy.

–  Rozumiem.  Dopóki  nie  wrócą  wyniki  testu,  tkwisz  w  martwym

punkcie.  Jaki  masz  układ  w  Nowej  Zelandii?  Wziąłeś  urlop  na  czas

background image

określony czy mianowałeś kogoś na zastępstwo?

– Na razie mam trzymiesięczny urlop.
– To dla ciebie naprawdę istotne. – Kirsten przyjrzała mu się z uwagą. –

Nie  chodzi  tylko  o  kontakt  z  najbliższymi  krewnymi.  Próbujesz  odnaleźć
nową tożsamość.

Logan  poczuł,  że  opuszcza  go  część  napięcia,  z  którego  nawet  nie

zdawał sobie sprawy.

– Dobrze to nazwałaś. Chcę przynajmniej spróbować. Trzy miesiące to

wystarczająco dużo czasu, żeby sprawdzić, czy tutaj pasuję. Jeśli nie, mam
swoje poprzednie życie: nowozelandzkich kuzynów i dobrze prosperującą
firmę. Nie porzucę ani jednego, ani drugiego.

– A jak tamtejsza rodzina przyjęła twoją wyprawę do Ameryki?
–  Część  martwiła  się,  że  oczernię  pamięć  matki.  W  końcu  porwała

niemowlę. Większość młodszych osób mnie rozumie. Nie wyrzeknę się ich,
zawsze  będę  ich  kochał  i  szanował.  Babcia  jeszcze  żyje  i  dała  mi  swoje
błogosławieństwo. Nie przestałem być jej wnukiem. I tyle.

– Nasi dziadkowie nie żyją – powiedziała Kristin. – Umarli przed moim

urodzeniem. Keaton był za mały, żeby ich pamiętać. Jak myślisz, czy twoja
babcia by nas zaakceptowała?

–  Przyjęłaby  was  z  otwartymi  ramionami.  Krewni  mojego  wnuka  są

moimi  krewnymi.  To  jej  filozofia,  podobnie  jak  wszystkich  moich
kuzynów, a jest ich spora gromada.

– Mama i tata są jedynakami, więc nie mamy krewnych. Miło by było

należeć do wielkiej rodziny.

– W takim razie oboje zyskamy, jeśli rezultaty testu będą pozytywne –

stwierdził.

Twarz  Kristin  złagodniała.  Miał  wrażenie,  że  teraz  lepiej  ją  rozumie.

W  Richmond  Developments  jest  surową  i  wymagającą  finansistką,  ale

background image

prywatnie ceni sobie więzy rodzinne. Też szuka własnego miejsca.

Dostrzegł szansę, że z czasem go zaakceptuje.
– Dobre zdjęcia. Chyba nie robiłeś ich smartfonem? – Kristin zmieniła

temat, dając poznać, że kończy wzajemne zwierzenia.

– Nie. – Pochylił się i wyjął aparat fotograficzny. – Mam go przy sobie,

kiedy dokumentuję nowe zlecenie, ale zabieram też na wycieczki. Nie chcę
przegapić niczego, co może stanowić źródło inspiracji.

Kristin  aż  się  oczy  zaświeciły.  Chyba  mają  wspólne  hobby!  Po  paru

minutach rozmowy o fotografii poderwała się z miejsca.

– Powinnam być teraz gdzie indziej, ale mam nadzieję, że wrócimy do

tematu.

– Dziękuję – powiedział Logan i wyciągnął do niej rękę.
– Za co?
–  Za  to,  że  nie  potraktowałaś  mnie  jak  wroga.  Nie  jestem  nim,

zapewniam cię.

– To nie mnie musisz przekonywać – odparła.

background image

ROZDZIAŁ SIÓDMY

Podczas kolacji w domu rodziców w kolejną niedzielę stało się jasne,

kogo musi do siebie przekonać – Keatona.

Brat bliźniak był tak samo nieufny jak pierwszego dnia i nie przejawiał

najmniejszych  oznak  akceptacji  czy  sympatii.  W  gruncie  rzeczy  stał  się
jeszcze bardziej wrogi.

Honor  także  trzymała  się  na  dystans,  ale  miał  przekonanie,  że  jest

równie wyczulona na jego obecność, jak on na każdy jej ruch. Przez cały
wieczór  oboje  z  Keatonem  prawie  się  do  niego  nie  odzywali,  do  siebie
zresztą też, co zdążył zauważyć.

Sytuacja  się  zmienia,  pomyślał  Logan,  gdy  brat  podszedł  do  niego

z miną świadczącą o determinacji.

–  Miło  cię  widzieć,  Keatonie.  Nasze  ścieżki  jakoś  się  nie  przecięły.

Dobrze by było pogadać, jeśli znajdziesz czas.

Logan nie spodziewał się, co usłyszy w odpowiedzi.
– Trzymaj się z dala od mojej narzeczonej.
– Słucham?
– Trzymaj się z dala od Honor. Widzę, jak się na nią gapisz. Ona nie

potrzebuje twojej admiracji. Bądź dżentelmenem, Parker. Łapy przy sobie.

– Mówisz tak, jakbym kiedykolwiek się jej narzucał. – Wyprostował się

i spojrzał na brata nieustępliwie, ale w głowie miał natłok myśli.

Ktoś ich widział w hotelu? Zostaną zdemaskowani? Rodzice nie będą

już tak serdeczni, jeśli się dowiedzą o nocy spędzonej z Honor. Zerknął na

background image

nią.

Rozmawiała z Kristin.
–  Nawet  teraz  nie  odrywasz  od  niej  wzroku  –  syknął  Keaton.  –

Przestań! Oboje jesteśmy tym zażenowani.

– Bardzo mi przykro. – Logan postanowił unikać otwartej konfrontacji.
Patrzył na Honor, bo wyglądała jak zwykle ślicznie, ale miała w sobie

delikatność i smutek, których wcześniej nie zauważył. Zapragnął ją chronić,
wspierać,  aby  powróciła  ta  pewna  siebie  kobieta,  którą  poznał.  Jednak  to
nie jego rolą jest otaczanie jej opieką.

–  Honor  jest  piękna  i  mądra,  trudno  jej  nie  podziwiać.  Przepraszam,

jeśli  mój  zachwyt  był  niepożądany.  Tak  się  kiepsko  złożyło,  że  ojciec
dokwaterował  mnie  do  jej  gabinetu  w  firmie.  Jeśli  wam  to  przeszkadza,
poproszę o przestawienie biurka.

–  Słuchaj,  muszę  się  pogodzić  z  tym,  że  tata  przejściowo  stracił

zdolność  logicznego  myślenia  i  zafiksował  się  na  pomyśle,  że  musicie
współpracować.  Po prostu ograniczaj się do spraw zawodowych.  Nie gap
się na nią jak wygłodniały facet na potrójnego burgera.

– Potrójnego burgera? – Logan nie mógł powstrzymać śmiechu.
–  Sam  rozumiesz.  –  Keaton  uśmiechnął  się  krzywo.  –  Jestem  głodny.

Kuchenne  eksperymenty  mamy  nie  nakarmią  człowieka  ze  zdrowym
apetytem.

–  To  może  chodźmy  po  kolacji  na  burgery?  We  dwóch.  Mielibyśmy

szansę pogadać.

Logan  wiedział,  że  to  on  powinien  zaoferować  gałązkę  oliwną.

W  oczach  brata  pozostanie  intruzem,  a  jeśli  nie  znajdzie  sposobu  na
porozumienie  się  z  nim,  trudno  będzie  odnaleźć  się  w  rodzinie.  Ale  czy
szczęście  brata  jest  ważniejsze  niż  jego  własne?  Tego  nie  był  gotów
rozstrzygnąć.

background image

– Przepraszam cię, jutro mam wczesny lot. Spotkanie biznesowe w San

Antonio,  potem  Houston,  a  w  następnej  kolejności  Dallas.  Muszę  się
przygotować.

– Wobec tego innym razem.
– Jasne. Kiedy wrócę. Wtedy coś ustalimy.
Odwrócił się, by odejść, ale Logan go zatrzymał.
–  Nie  musisz  się  niepokoić.  Honor  jest  twoją  narzeczoną  i  nie  zrobię

niczego, co mogłoby jej sprawić przykrość.

Keaton spojrzał na niego badawczo, jakby chciał ocenić, czy wziąć jego

słowa za dobrą monetę.

Cokolwiek  dostrzegł  w  swoim  niemal  lustrzanym  odbiciu,

zaakceptował  to,  bo  skinął  głową  i  podał  bratu  rękę.  Wkrótce  potem
wyszedł razem z Honor.

Logan patrzył za nimi i zastanawiał się, czy życie nie skonfrontuje go

z oczywistym łgarstwem. Nadal pożądał tej kobiety. Nie przejmował się jej
złośliwymi  docinkami  w  biurze  i  ostentacyjnym  ignorowaniem
w  towarzyskich  sytuacjach.  Czy  jej  zły  humor  bierze  się  ze  stłumienia
własnych pragnień? A może rzeczywiście czuje do niego niechęć?

Cokolwiek było między nimi, fakt, że jest narzeczoną brata, powinien

uciąć jakiekolwiek rojenia na temat związku z nią. A tymczasem ogarniała
go wściekłość na samą myśl, że brat jej intymnie dotyka. Nigdy wcześniej
nie  czuł  takiej  palącej  zazdrości.  To  ostrzeżenie,  że  powinien  lepiej
panować nad emocjami.

I  nie  o  samokontrolę  tu  chodzi,  a  wyrwanie  z  serca  kiełkującego

uczucia.

Honor Gould jest dla niego owocem zakazanym.

background image

W  drodze  do  domu  była  milcząca.  Keaton  wyjeżdża  na  kilka  dni.

Dopóki narzeczony był w pobliżu, nie bała się magnetycznego przyciągania
Logana. A teraz?

Przestań,  powiedziała  sobie.  Jesteś  ze  szlachetniejszego  kruszcu  niż

matka, jesteś też ambitna i uparcie dążysz do zrealizowania celów. Logan
nie pokrzyżuje jej życiowych planów. Nie po to pracowała tak ciężko przez
wiele lat, by wszystko stracić z powodu idiotycznej hormonalnej reakcji na
brata swego narzeczonego.

Czeka ją wspaniałe życie u boku Keatona. Zgadzają się we wszystkich

ważnych  kwestiach,  od  ilości  dzieci  po  plany  wspólnej  pracy.  W  ich
związku brakowało co prawda namiętności, ale można się bez niej obejść.
Ona nie ma z tym problemu.

A Keaton?
Właściwie nigdy nie zadała sobie tego pytania. Czy zmuszała go, aby

pogodził  się  z  namiastką  miłości?  Czy  będzie  szczęśliwy  w  związku
z kobietą, która może mu ofiarować tylko letnie uczucia?

Nagle  zaczęła  wszystko  kwestionować  i  nie  znalazła  odpowiedzi  na

stawiane  sobie  pytania.  Było  oczywiste,  że  powinni  poważnie
porozmawiać. Jeśli Keaton nie czuje się spełniony, ich małżeństwo nie ma
sensu. Była mu szczerze oddana i życzyła mu jak najlepiej, ale czy dałaby
mu szczęście?

– Wejdziesz? – zaproponowała.
– Odprowadzę cię do drzwi, jak zwykle – odparł.
– Miałam nadzieję na coś więcej.
– Naprawdę?
– Chciałabym porozmawiać o naszej przyszłości.
– Chodźmy więc – westchnął.

background image

Wysiadł z auta i otworzył jej drzwi. Zawsze miał nienaganne maniery.

Bardzo  to  w  nim  lubiła,  ale  przecież  nie  na  tym  polega  związek.  Oboje
zasługują na więcej.

Na górze zaproponowała mu kawę, ale odmówił.
– O czym właściwie chcesz rozmawiać? – zapytał, stojąc w drzwiach

pokoju.

Honor  westchnęła.  Byłoby  o  wiele  łatwiej,  gdyby  nie  sprawiał

wrażenia, że jest jedną nogą za drzwiami.

– O nas. Ostatnio mam poczucie, że między nami narasta dystans. Czy

jesteś szczęśliwy, Keatonie?

Zawsze była w stanie poznać, czy jest szczery, ale teraz przymknął oczy

i wydawał jej się bardziej zamknięty niż zwykle.

– Dużo się dzieje, o świcie wylatuję do Teksasu. Czy to naprawdę nie

może poczekać?

– Ale ja pytam śmiertelnie poważnie. Czy jesteś szczęśliwy?
Znów  przymknął  oczy,  po  czym  spojrzał  na  nią,  jakby  właśnie  podjął

decyzję, a Honor pożałowała, że zaczęła tę rozmowę.

– Powinniśmy zrobić sobie przerwę – stwierdził bez ogródek.
–  Masz  na  myśli  wyjazd  we  dwoje?  –  spytała  z  nadzieją,  choć

przeczuwała, że chodzi o coś wręcz przeciwnego.

– Myślę o rozstaniu na jakiś czas.
Z  jej  ust  wydarł  się  zduszony  jęk.  Wszystko,  o  co  się  starała  i  czego

pragnęła, wymykało jej się z rąk.

–  Wiem,  to  szok  dla  ciebie,  ale  ostatnio  nadajemy  na  innych  falach.

Próbowałem  ignorować  sytuację.  Obwiniałem  mojego  cudem
wskrzeszonego  brata,  jednak  uczciwie  mówiąc,  zaczęliśmy  się  oddalać
przed jego pojawieniem się na scenie. Ty też to zauważyłaś, prawda?

background image

Honor kiwnęła głową. Wiedziała, o co chodzi, choć nie chciała się do

tego przyznać.

–  Dajmy  sobie  trochę  czasu  na  zastanowienie.  –  Keaton  objął  ją  po

bratersku.

–  Myślałam,  że  oboje  wiemy,  czego  chcemy  –  powiedziała  łamiącym

się głosem.

–  Ja  też.  Słuchaj,  nie  będzie  mnie  przez  tydzień.  Oboje  przemyślimy

sprawę, a jeśli potrzeba dłuższej przerwy, zrobimy ją po moim powrocie, aż
dojdziemy do porozumienia w sprawie naszych życiowych dróg.

Dróg? Ma na myśli osobne ścieżki? Honor bała się zapytać, bo wolała

nie usłyszeć odpowiedzi.

– Zgoda?
–  Skoro  nie  da  się  inaczej  –  odparła  ostrożnie.  –  Małżeństwo  łączy

dwoje ludzi na zawsze. Powinniśmy mieć pewność, że go chcemy.

–  Przepraszam  cię,  Honor.  Całe  to  zamieszanie  z  pracą  i  rodziną…

Rozumiesz, trochę za dużo na jednego człowieka.

– Myślałam, że jako para powinniśmy się wspierać właśnie w trudnych

czasach. Nie jestem pewna, że separacja to najlepszy wybór.

Musi o niego walczyć, nawet jeśli to walka z wiatrakami.
–  Zaufaj  mi,  Honor.  Nawet  jeśli  ty  nie  potrzebujesz  czasu,  ja  muszę

spokojnie wszystko przemyśleć. Moje życie stanęło na głowie po przybyciu
Logana. Chcę się zastanowić, co jest dla mnie ważne. Zdałem sobie sprawę,
że nie wszystko jest tak istotne, jak mi się wydawało.

– I ja wpadłam do kategorii rzeczy nieważnych? – Łzy popłynęły same.
Sfrustrowany uniósł dłoń i otarł jej policzki.
–  Kocham  cię,  Honor,  naprawdę,  ale  czy  na  tyle,  żeby  cię  poślubić

i spędzić razem resztę życia? Nie jestem już tego taki pewny.

background image

Z  ust  Keatona  słyszała  potwierdzenie  tego,  co  sama  czuła,  ale  to

niewielka pociecha. Uwolniła się z jego objęć, a jemu chyba ulżyło, bo się
cofnął. Honor zmusiła się do uśmiechu poprzez łzy.

– Idź już. Sam powiedziałeś, że masz lot o świcie.
– Poradzisz sobie?
– Na pewno.
Pocałował  ją,  lecz  nie  był  to  pocałunek  kochanków,  a  raczej  gorzko-

słodkie pożegnanie. Miała poczucie, że wszystko zostało rozstrzygnięte.

Odprowadziła go do drzwi, wyciągnęła rękę z pierścionkiem.
– Chcesz go z powrotem?
–  Oczywiście,  że  nie  –  zaprotestował  i  wsunął  jej  pierścionek  na

palec. – Nawet gdyby… Jest twój, niezależnie od tego, co zdecydujemy.

Po kolejnej niemal bezsennej nocy Honor już przed przyjściem do pracy

była zirytowana.

Gdy znalazła się w biurze, Logan Parker siedział przy biurku. Czy ten

człowiek  nigdy nie sypia? Przychodzi  pierwszy  i wychodzi  ostatni. Może
stara się zrobić wrażenie na Douglasie? Nie, to niepotrzebny sarkazm.

Logan nie musi się przed nikim popisywać. Nie chodzi mu o pieniądze

Richmondów.  Jest  milionerem,  dorobił  się  fortuny,  startując  od  zera.
Sprawdziła go w internecie dokładniej, niż wypadałoby osobie całkiem nim
niezainteresowanej.

Co to mówi na jej temat?
– Dzień dobry – powiedział.
– Nie zauważyłam – burknęła.
– Zła noc?
Odkąd  Logan  pojawił  się  w  jej  życiu,  każda  noc  była  zła  –  poza

pierwszą, ale do tego nie zamierzała się przyznać.

background image

– Tęsknię za Keatonem.
Tak powinna powiedzieć kochająca narzeczona. Ależ z niej oszustka.
Do pokoju wszedł Douglas, bardzo podekscytowany.
– Dobrze, że jesteście tu oboje – powiedział bez wstępów. – Nie doszła

do  skutku  transakcja  związana  z  inwestycją  w  Portland.  Właściciele
nadrzecznego terenu unieważnili przetarg. Nie zgadzają się na wyburzenie
budynków  i  postawienie  nowoczesnej  zabudowy.  Powtarzają  w  kółko
sentymentalne  frazesy  o  historycznej  wartości  dzielnicy.  Inni  kupujący
wycofali  się, twierdząc,  że klauzule  ograniczające  sposoby  wykorzystania
terenu są zbyt restrykcyjne. Właściciele są gotowi sprzedać nam teren, jeśli
nie będziemy wyburzać, tylko przeprowadzimy modernizację i przebudowę
budynków. To idealna okazja dla Logana, żeby poprowadzić projekt. Chcę
wysłać  was  we  dwoje  na  wizję  lokalną,  zanim  podejmiemy  decyzję.  Nie
dajcie im poznać, że zależy nam na tym projekcie. Mam przeczucie, że to
będzie nasza perła w koronie.

– A teren, który oglądaliśmy w zeszłym tygodniu? – zapytał Logan.
– Koszty proponowanej renowacji wydają się za duże. Część budynków

zostawimy z przeznaczeniem na sklepy i restauracje, ale Kristin twierdzi, że
nowe  apartamentowce  szybciej  się  zwrócą.  Tu  ją  popieram.  Dziewczyna
zna  się  na  interesach,  a  my  prowadzimy  firmę  nie  po  to,  żeby  ludzie  nas
lubili.

Honor  była  ciekawa,  jak  Logan  przyjmie  tę  wiadomość,  ale  ku  jej

zaskoczeniu  nie  próbował  spierać  się  z  Douglasem.  Wzruszył  tylko
ramionami.

– Nie da się walczyć z księgowymi – stwierdził filozoficznie. – Cieszę

się, że przynajmniej niektóre budynki ocaleją.

– Cała para w nowy projekt – popędzał ich Douglas. – Musicie zdążyć

na najbliższy lot do Portland. Moja asystentka zarezerwowała bilety i hotel.

background image

– Mam podręczną walizkę w bagażniku – oznajmiła Honor.
–  Zawsze  można  na  ciebie  liczyć.  A  ty?  –  Richmond  zwrócił  się  do

syna.

–  Jeśli  zatrzymamy  się  pod  hotelem,  spakuję  się  w  dziesięć  minut  –

obiecał Logan. – Na jedną noc?

–  Może  dwie.  Zależy  od  tego,  ile  czasu  zajmie  wam  zebranie

informacji.

Honor  zaniepokoiła  się.  Dwa  dni  sam  na  sam  z  Parkerem?  Musi  się

uzbroić w cierpliwość.

–  Zakładam,  że  Stella  przesłała  nam  mejlem  szczegóły?  –  Sprawdziła

pocztę w komórce i kiwnęła głową.

– Czekam na raport zaraz po waszym powrocie – powiedział Douglas. –

Liczę  na  wasz  profesjonalizm.  Projekt  już  teraz  kosztował  nas  sporo
roboczogodzin. Byłem niepocieszony, kiedy odrzucono pierwszą ofertę. Nie
chcę, żeby przepadła druga szansa. Jasne?

– Jak słońce – odparł Logan.
Douglas wyszedł tak szybko, jak się pojawił. Honor spojrzała na swego

towarzysza.

– W drogę. Kiedy szef każe się spieszyć, nie ma czasu na marudzenie.
Logan pochylił się, by z dolnej szuflady wyjąć aparat fotograficzny. Nie

mogła  się  oprzeć,  by  na  niego  popatrzeć.  Ma  świetny  tyłek,  pomyślała
i  szybko  odwróciła  wzrok.  Nie,  nie,  nie.  Nie  powie  nic,  co  mogłoby
przekreślić jej i tak niepewną przyszłość.

Jednak  jej  dłonie  się  pociły,  a  ciało  jak  zwykle  w  towarzystwie  tego

mężczyzny miało własną pamięć.

Ruszyła szybko do windy. Logan dogonił ją na korytarzu.
– Wszyscy tańczą, jak Douglas zagra?

background image

– I pytają, jak wysoko, kiedy każe skoczyć – odparła. – Ludzie, którzy

się  z  nim  spierają,  nie  pracują  tu  długo.  Generalnie  jest  rozsądnym
człowiekiem  i  sprawiedliwym  pracodawcą,  ale  przywiązuje  wagę  do
wyników.

W  windzie  stanęła  pod  przeciwną  ścianą  niż  Logan.  Zauważył,  że

celowo zachowuje dystans, bo zaczął mu drgać mięsień w szczęce, jednak
milczał.

Wszystko  przez  jego  podobieństwo  do  Keatona,  powtarzała  sobie,  ale

w głębi  duszy  wiedziała,  że chodzi  o coś  więcej.  To pociąg  seksualny  na
poziomie  pierwotnego  instynktu.  Ten,  który  zapewnił  przetrwanie
rodzajowi ludzkiemu.

I dlatego była przerażona.

background image

ROZDZIAŁ ÓSMY

–  Jak  to,  jeden  pokój?  To  niedopuszczalne.  Chyba  jest  oczywiste,  że

potrzebujemy  dwóch  –  denerwowała  się  Honor,  ale  recepcjonistka
zachowywała stoicki spokój.

Dzień był męczący, a problemy w hotelu ostatecznie wyprowadziły ją

z równowagi.

–  Tłumaczyliśmy  wszystko  osobie  robiącej  rezerwację.  Zapewniła,  że

nie ma problemu, jako że pani i pan Richmond są parą. W mieście odbywa
się  kilka  większych  imprez,  zjechali  się  goście,  mamy  w  hotelach  pełne
obłożenie.

–  Czy  nie  moglibyśmy  dostać  pokoju  z  dwoma  łóżkami?  Może

przynajmniej łóżko polowe?

Za  żadne  skarby  świata  nie  będzie  spała  razem  z  Loganem.  Jeśli  nie

dostaną drugiego łóżka, niech poszuka dla siebie innego lokum.

–  Przykro  mi,  proszę  pani.  Przepisy  nie  pozwalają  na  dostawki.  Chce

pani zrezygnować? Mamy długą listę oczekujących.

Zrobiłaby awanturę, ale recepcjonistka tylko wykonywała swoją pracę.
Wyjazd  załatwiano  w  ostatnim  momencie,  a  Stella  nie  zrozumiała,

o którego brata chodzi.

–  Przepraszam,  nie  chciałam  być  nieuprzejma.  Wezmę  ten  pokój.  –

Obróciła  się  do  Logana.  –  Mógłbyś  obdzwonić  inne  hotele  i  poszukać
miejsca?

– Nie jesteś w stanie dzielić ze mną pokoju? – zapytał zdziwiony.

background image

Nuta wyzwania była ledwo dostrzegalna, ale Honor się nastroszyła. Czy

ten idiota naprawdę myśli, że wpuści go pod kołdrę?

–  Jesteśmy  dorośli.  Zawarliśmy  układ,  którego  chyba  potrafimy

dochować.  Czy  boisz  się,  że  za  zamkniętymi  drzwiami  przestaniesz  się
kontrolować? – zapytał kpiąco.

– Nie mam z tym problemu – wycedziła.
–  W  takim  razie  to  mnie  podejrzewasz  o  brak  hamulców.  Będę  tak

oszołomiony  twoimi  wdziękami,  bliskością  i  zapachem,  że  zacznę  cię
molestować?

Już te słowa obudziły w niej pożądanie. Zaczerwieniła się, zawstydzona

własną reakcją.

– Możesz mi zagwarantować, że nic podobnego się nie wydarzy?
–  Oczywiście.  Nigdy  nie  narzucałem  się  żadnej  kobiecie  i  nie

zamierzam zacząć.

Rozgniewała go i nagle się zawstydziła.
– Sama poszukam hotelu, a jeśli się nie uda, będziemy dzielić łóżko.
Logan skrzyżował ramiona i obserwował ją ze spokojem, gdy dzwoniła

po  kolei  do  wszystkich  hoteli  w  mieście.  Pół  godziny  później  dała  za
wygraną.

– Jestem zmęczona, ty też, jakoś sobie poradzimy.
Pokój  był  piękny.  Przestronny,  z  dużą  łazienką  i  szerokimi  oknami

wychodzącymi  na  park  ciągnący  się  wzdłuż  brzegu  rzeki.  Szerokie
małżeńskie łoże.

Spojrzała na dywan. Może da się na nim spać?
– Którą stronę wybierasz? – spytał Logan.
– Stronę?
– Łóżka.

background image

Przyjrzała  się  Loganowi.  Ponad  metr  osiemdziesiąt  wzrostu,  bary  jak

pływak olimpijski, zajmuje dużo miejsca.

– Prześpię się na podłodze. Podłożę sobie narzutę. Będzie okej.
– Nie wygłupiaj się. Mamy jutro męczący dzień. Jeśli się nie wyśpisz,

nie doskoczysz do wysokości wyznaczonej przez Douglasa.

Wyczuła w jego głosie niesmak.
– Nie jesteś fanem swojego ojca?
–  Nie  wszystkie  jego  metody  mi  się  podobają.  W  mojej  firmie

wprowadziłem bardziej partnerski styl zarządzania, ale nie mam problemu
z  tym,  że  się  różnimy.  I  dzielenie  łóżka  z  tobą  też  mnie  nie  przeraża.
A  skoro  nie  możesz  się  zdecydować,  wybieram  stronę  od  okna.  Będziesz
miała bliżej do łazienki.

Wszystko wydawało się takie proste. I może Logan ma rację, spanie na

podłodze jest dobre dla dzieciaków z podstawówki.

– Możemy zrolować narzutę i położyć między nami – zaproponowała.
– Wszystko co cię uszczęśliwi.
On ją uszczęśliwił i w tym tkwił problem.
Keaton,  myślała  Honor.  Powinna  pamiętać  o  nim  z  nadzieją,  że

rozwiążą problemy. To wciąż jest możliwe. A choć wczoraj z nią zerwał,
byłby zraniony faktem, że ona i Logan dzielą pokój, jakkolwiek niewinne
były tego powody.

Czy  zrozumie,  że  znaleźli  się  w  przymusowej  sytuacji?  Czy  w  ogóle

musi o tym wiedzieć?

Targały  nią  rozterki,  znalazła  się  w  matni,  z  której  nie  umiała  wyjść.

A przyczyną był Logan Parker.

– Wyjdziemy na kolację przedyskutować spokojnie, co dziś widzieliśmy

i co powinniśmy sprawdzić jutro? – spytał, nieświadomy kłębowiska myśli

background image

w jej nieszczęsnej głowie.

– Chętnie.
Wszystko lepsze niż tkwienie razem w czterech ścianach.
– Weź pierwsza prysznic – zaproponował.
– Dziękuję. Zajmie mi to minutkę.
– Nie pali się. – Zdjął buty i wyciągnął się po swojej stronie łóżka.
Zaczerwieniła  się  gwałtownie.  Z  jakiegoś  powodu  ta  sytuacja  była

nieznośnie intymna, ale wtedy zaburczało jej w żołądku i wszystko wróciło
do normy.

Od rana nic nie jedli, zajęci dokumentowaniem dzielnicy położonej na

brzegu rzeki. Chwyciła  dżinsy i bluzkę, która z odpowiednimi  dodatkami
nadawała się na wieczorne wyjście do lokalu.

Kiedy  wyszła  z  łazienki,  bez  makijażu,  ze  świeżo  umytymi  włosami,

Logan  spał,  tak  jej  się  przynajmniej  wydawało.  Rysy  twarzy  mu
złagodniały,  oddech  był  spokojny  i  równy.  Uznała,  że  jest  zdecydowanie
bardziej wyluzowany niż Keaton, choć od czasu do czasu widziała w nim
przejawy wewnętrznej siły, która pozwoliła mu osiągnąć sukces.

Nie  okazywał  jej  przy  rodzinie,  przez  co  sprawiał  wrażenie

łagodniejszego niż rodzeństwo, ale w Nowej Zelandii należał do pierwszej
ligi w biznesie.

– Gotowa? – mruknął.
– Łazienka jest twoja.
Wziął  rzeczy  na  zmianę  i  po  chwili  usłyszała  odkręcony  prysznic.

Wyobraziła sobie, jak Logan stoi nago pod strumieniem gorącej wody. Nie
musiała długo zmagać się z erotycznymi fantazjami, bo po kilku minutach
wrócił odświeżony i pełen wigoru.

– Szybko się uwinąłeś.

background image

– No wiesz, my chłopcy tak już mamy.
Pizzeria, którą wybrali, była hałaśliwym, wypełnionym gośćmi lokalem.

Tego  jej  było  trzeba,  choć  trudno  w  niej  się  rozmawiało.  Jednak  kiedy
skończyli jeść, wciąż mieli dużo wolnego czasu.

–  Może  pójdziemy  w  hotelu  na  drinka?  –  zaproponowała  Honor.  –

Skończymy się naradzać.

– Chętnie. Nie ma to jak zimne piwo.
Szli chodnikiem, od czasu do czasu wpadając na siebie, gdy wymijali

przechodniów,  hydranty  i  latarnie.  Nawet  jasno  oświetlone  świąteczne
wystawy nie złagodziły jej złego humoru.

Jeśli problemem jest przypadkowe ocieranie się ramionami, jak uda jej

się zasnąć u boku tego mężczyzny?

Dopiero w hotelowym lobby udało jej się zachować właściwy dystans.

W  barze  Logan  wziął  piwo,  ona  kieliszek  szampana.  Usiedli  w  kącie
oddalonym od kontuaru.

Honor pilnowała, aby ich rozmowa koncentrowała się na pracy. Oboje

mieli podobną wizję dzielnicy po renowacji, co znacznie ułatwiało sprawę.

Zastanawiała  się,  czy  równie  łatwo  doszłaby  do  porozumienia

z  Keatonem.  Miał  zwyczaj  w  każdej  dyskusji  przyjmować  rolę  adwokata
diabła, dla samej przyjemności polemizowania z rozmówcą. Przypisywała
to  jego  sukcesom  w  klubie  dyskusyjnym  jeszcze  na  uniwersytecie,
i dobrotliwie z niego kpiła, ale wolała współpracować z ludźmi, którzy nie
kwestionują każdego jej pomysłu.

– Zachęcimy Douglasa do złożenia oferty w imieniu firmy, prawda? –

podsumował Logan.

–  Głupio  byłoby  stracić  taką  okazję,  zwłaszcza  jeśli  poważnie  myśli

o  rezygnacji  z  wyburzania  starej  zabudowy.  Szczerze  mówiąc,  byłam
zaskoczona jego otwartością na nowe sugestie.

background image

– Jest biznesmenem. Po renowacji będzie mógł podyktować najwyższe

stawki najmu zarówno za przestrzeń komercyjną, jak lokale mieszkaniowe.

– To właśnie robisz w Nowej Zelandii? Celujesz w rynek premium?
–  Zgadza  się.  Na  całym  świecie  istnieje  ogromne  zapotrzebowanie  na

zmianę  przeznaczenia  i  podnoszenie  jakości  już  istniejących  terenów
miejskich. Większy i nowszy nie zawsze znaczy lepszy, a jeśli da się zrobić
renowację  w  sposób  ekologicznie  zrównoważony,  tym  lepiej.  Oczywiście
chciałbym, aby nasze mieszkania były też bardziej przystępne cenowo dla
rodzin  o  niższych  dochodach  i  w  Nowej  Zelandii  pracujemy  nad  takimi
rozwiązaniami.

Rozmowa  zeszła  na  budownictwo  ekologiczne.  Honor  z  zapałem

dzieliła się swymi przemyśleniami z bratnią duszą. Nagle ziewnęła.

–  Przepraszam,  to  chyba  ze  zmęczenia.  –  Zawstydziła  się

i zaczerwieniła.

– Dzień pełen wrażeń. Wracaj do pokoju, idź spać, a ja posiedzę jeszcze

w barze z kolejnym kufelkiem.

Sensowna  sugestia,  nie  będą  się  o  siebie  obijali  przy  wieczornej

toalecie. Może nawet uda jej się zasnąć przed powrotem Logana.

Nawet dziesięć kufli piwa nie stłumiłoby jego pragnienia, gdyż pragnął

kobiety,  z  którą  dzisiaj  wyląduje  w  łóżku.  Czysto  platonicznie,  powtarzał
sobie. Złożył przecież obietnicę – zarówno Honor, jak i Keatonowi – że do
niczego między nimi nie dojdzie, i zamierzał jej dotrzymać.

Nie  będzie  słodkiego  smaku  jej  ust,  tłumionych  jęków  i  westchnień,

namiętnych uścisków.

Wystarczyło o niej pomyśleć, a jego żołnierzyk stał na baczność. Zaklął

pod nosem. Na szczęście Honor będzie spać, kiedy wśliźnie się do pokoju.

background image

Czekał  w  barze  do  końca  mimo  narastającego  zmęczenia.  Nigdy  nie

musiał chwytać się takich środków, kiedy sobie coś postanowił. Nie dotknie
jej, choć cierpiał katusze.

W  pokoju  było  ciemno,  jednak  Honor  zostawiła  światło  w  łazience

i  lekko  uchylone  drzwi,  więc  nie  poruszał  się  po  omacku.  Rozebrał  się
i wtedy przypomniał sobie, że nie wziął piżamy. A niech to! Będzie musiał
spać w bokserkach.

Mamrotała  coś  przez  sen,  kiedy  wsunął  się  pod  kołdrę.  Ostrożnie

wysunął stopę, aby się przekonać, czy ułożyła między nimi jakąś barierę,
i uśmiechnął się, bo natrafił na zrolowany ręcznik w połowie łóżka. Skulił
się na swojej części i zamknął oczy, ale sen nie przychodził.

Leżał,  słuchając  jej  oddechu,  czując  ciepło  bijące  od  jej  ciała.  Honor

spała niespokojnie, trapiona przez koszmary. Pojękiwała, wydawała jakieś
odgłosy  świadczące  o  stresie  i  lęku.  Nagle  niemal  podskoczyła  i  zdarła
z niego kołdrę. Potem zakopała się głębiej w pościel.

– Honor? – zaniepokoił się.
Nie  mógł  leżeć  i  udawać,  że  nic  się  nie  dzieje.  Trzeba  przerwać

dręczące ją majaki. Wyciągnął rękę, dotknął ramienia śpiącej towarzyszki,
powtórzył głośniej jej imię.

– Honor, wszystko w porządku. To tylko sen.
Wymamrotała „nie, nie”, rzucała głową na lewo i prawo. Potrząsnął nią

lekko, łagodnie uspokajał.

Zorientował  się  natychmiast,  kiedy  się  obudziła,  bo  szybkie  płytkie

oddechy  zastąpiło  głębokie  zaczerpnięcie  powietrza.  Wtuliła  się  w  niego,
jakby  szukała  pocieszenia.  Odruchowo  ją  objął.  Na  skórze  czuł  wilgoć.
Honor płacze? Do diabła. Co się jej przyśniło?

Głaskał  jej  włosy,  ramiona,  plecy,  a  ona  trzymała  się  go  kurczowo.

Zrolowany  ręcznik  stanowił  barierę  iluzoryczną.  Logan  miał  erekcję,

background image

całkowicie niestosowną w tej sytuacji. Honor była jest roztrzęsiona. I jest
narzeczoną jego brata. Obiecał trzymać się od niej z daleka.

A wtedy go pocałowała.

background image

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

Wdychała zapach Logana i bezskutecznie tłumaczyła sobie, że tylko koi

nerwy  bliskością  drugiego  człowieka.  Jej  ciało  nie  dawało  się  oszukać.
Piersi stwardniały, a krew tętniła w uszach.

Koszmar  senny  był  jednym  z  wielu  powracających  w  różnych

wariantach.  Odtwarzał  dziecinne  wspomnienia  i  lęk  przed  porzuceniem.
Mama nigdy jej nie zostawiła, w każdym razie nie na dłużej niż trzy dni, ale
lepiej nie wracać do wspomnień. Dawno należało odciąć się od przeszłości.

A jednak pod wpływem stresu lęk i samotność niezawodnie powracały.
Pocałunek  ten  wyrażał  wszystko,  czego  nie  mogła  powiedzieć.

Tęsknotę za tym, co utraciła. Bo przegrała. Jeśli prześpi się z Loganem, nie
będzie miała przyszłości z Keatonem.

Wybór, którego powinna dokonać już wtedy, gdy Logan Parker pojawił

się w jej życiu. A jednak nie chciała się nad tym zastanawiać.

Odrzuciła  dzielący  ich  wałek  z  ręcznika,  przesunęła  ręką  po  udzie

Logana.  Pragnęła  go.  Tu  i  teraz.  A  jeszcze  bardziej  pragnęła  zapomnieć
o wszystkim i zatracić się w przyjemności, którą mógłby jej dać.

Powędrowała  dłonią  po  twardych  mięśniach  brzucha,  zatrzymała  się

przy gumce bokserek. Powstrzymał ją. Uchylił się przed pocałunkiem.

– Jesteś pewna? – spytał zachrypniętym głosem.
– Tak – odparła bez namysłu.
Poczuła,  jak  rozluźnił  się  uścisk  na  jej  przegubie.  Przeniosła  dłoń  na

członek,  twardy  i  gorący,  tak  gotowy,  że  nie  mogła  powstrzymać  jęku.

background image

Przekroczyli granicę, za nią nie ma już powrotu. Musi go poczuć w sobie.
Jest to równie niezbędne do życia jak oddychanie.

Instynkt. Konieczność.
Języki  i  wargi  spotkały  się  w  gorącym  pojedynku.  Kiedy  się  kochali

pierwszy raz, to on przejął inicjatywę. Teraz nadeszła jej kolej.

Ściągnęła koszulę nocną i rzuciła ją na podłogę. Siadła na Loganie. Jego

ciało  grzało  jak  piecyk,  chciała  poczuć  w  sobie  to  ciepło.  I  znów  ją
powstrzymał.

– Prezerwatywa.
– Jestem zabezpieczona – powiedziała.
Jęknął, gdy wzięła go w siebie, powoli i z determinacją; nigdy w życiu

niczego nie była tak pewna.

Tego  właśnie  chciała.  Potrzebowała  nawet.  Zmysłowa  przyjemność,

całkowite zapamiętanie się w rozkoszy.

Była piękną, silną i pewną siebie kobietą, świadomą swojej władzy nad

mężczyzną, i miała zamiar zabrać go w podróż, której nie zapomni.

Po  wszystkim  leżała  wyczerpana,  rozleniwiona,  a  Logan  głaskał  jej

plecy,  aż  poczuła,  że  jego  ciało  rozluźniło  się,  bo  zasypiał.  Odczekała
jeszcze  chwilę  i  kiedy  jego  oddech  stał  się  równy  i  głęboki,  poszła  do
łazienki, zabierając po drodze koszulę nocną.

W  ostrym  świetle  lampki  nad  lustrem  przyjrzała  się  swojej  twarzy.

Przeszyło ją poczucie winy. Spojrzenie zatrzymało się na pierścionku, który
wciąż nosiła.

Ściągnęła go i schowała do kosmetyczki. Nie ma prawa go nosić. Odda

go Keatonowi i powie, że ich związek skończył się nieodwołalnie.

Zdawała  sobie  z  tego  sprawę,  od  kiedy  poprosił  o  przerwę,  ale

pogodziła  się  ostatecznie,  gdy  po  przebudzeniu  jej  pierwsza  myśl
skierowała się do Logana.

background image

I znów badała każdy szczegół swojej twarzy. Miała takie same oczy jak

mama,  ten  sam  kształt  twarzy.  Identyczny  kolor  włosów.  I  taką  samą
moralność, pomyślała z bólem. Wcale się od niej nie różniła. Była gotowa
oddać wszystko za romans z facetem i niech szlag trafi konsekwencje.

Umyła się, włożyła koszulę i wróciła do łóżka.
Kiedy  tylko  znalazła  się  pod  kołdrą,  Logan  sięgnął  po  nią  i  coś

wymamrotał przez sen.

Leżała, nie mogąc usnąć, i wyobrażała sobie, jak cały jej świat obraca

się w nicość.

Gdy szare światło świtu zajrzało przez okna, Honor wyskoczyła z łóżka,

chwyciła ubranie i zamknęła się w łazience. W nocy tylko drzemała, więc
miała wyraźne cienie pod oczami.

Kiedy wróciła do pokoju, Logan już nie spał.
– Łazienka jest twoja. – Zaczęła pakować koszulę nocną i kosmetyczkę

do walizki.

– Będziesz udawała, że nic się nie stało?
–  Czemu  nie?  Ostatnio  nam  się  to  udało  –  powiedziała  z  udawaną

beztroską.

– Żywy wibrator? To wszystko, czym dla ciebie jestem? Wrócimy dziś

do Seattle i znów będziesz oddaną narzeczoną? – Trudno było zignorować
złość w jego głosie.

–  Keaton  i  ja  postanowiliśmy  zrobić  sobie  przerwę  –  odparła

z westchnieniem.

– Co to, do diabła, znaczy? Macie prawo pieprzyć się na boku?
Drgnęła,  bo  nie  spodziewała  się  tak  brutalnych  słów.  Miał  prawo  być

wściekły. Narobiła niezłego bałaganu w swoim i jego życiu.

background image

– Źle mnie zrozumiałeś. W niedzielę wieczorem Keaton poprosił mnie,

żebyśmy zrobili sobie przerwę i zastanowili się, co dalej. Po jego powrocie
zerwę zaręczyny. Tego związku nie da się kontynuować. Powinnam zerwać
go  po  pierwszej  nocy  z  tobą.  Keaton  zasługuje  na  coś  więcej,  a  ja  nie
potrafię mu tego dać.

–  Ja  też  zdaje  się  nie  mam  u  niego  szans.  Wciąż  szukam  swojego

miejsca w rodzinie, a seks z jego dziewczyną wszystko rozwali.

– Nikt nie musi wiedzieć.
–  Naprawdę?  Dwa  razy  się  kochaliśmy,  a  seks  był  oszałamiający,

poruszał  duszę.  Chcesz  udawać,  że  to  nic  nie  znaczy?  –  Odrzucił  kołdrę,
zerwał się z łóżka i chyba chciał do niej podejść, ale zrezygnował i zwrócił
się do łazienki.

– Logan…
Zatrzymał się, ale nie odwrócił do niej.
–  Nie  możemy  widywać  się  poza  pracą  –  powiedziała  z  naciskiem.  –

Wystarczy, że się z nim rozstanę. Przecież nie rzucę go dla jego brata.

– Ale pójście ze mną do łóżka jest okej?
–  Nie,  nie  jest.  Proszę,  nie  mów  nic  nikomu  –  błagała  ze  łzami

w oczach.

–  Och,  nie  martw  się.  –  Zaśmiał  się  gorzko.  –  Dotarło  do  mnie.

Powiedziałaś to głośno i wyraźnie. Jesteś bezpieczna. Dochowam sekretu.

Drzwi do łazienki trzasnęły.
Skończyła się pakować, napisała na kartce, że czeka w lobby, i szybko

opuściła pokój.

Dlaczego  nie  czuła  do  Keatona  tego  samego  co  do  jego  brata?  Nie

znalazła odpowiedzi. Miała zaplanowane życie, zabezpieczoną przyszłość.
Wszystko  było  w  zasięgu  ręki.  Dwa  lata  życia  zainwestowała  w  związek
z Keatonem. Dwa lata bezpowrotnie zmarnowane.

background image

Machinalnie dotknęła palca serdecznego. Przypominała sobie, dlaczego

zdjęła pierścionek.

Niezależnie od tego, co robi i czego by chciała, jest nieodrodną córką

swojej matki.

Liczyła dni do powrotu Keatona. Kilka razy rozmawiali przez telefon,

ale  trudno  dyskutować  o  rozstaniu  na  odległość.  Złożyli  sobie  kiedyś
przyrzeczenia. Zasłużyli na powiedzenie wszystkiego twarzą w twarz.

Wspomniała  o  wyjeździe  do  Portland,  by  nie  dowiadywał  się

o  delegacji  od  asystentki  Douglasa.  Stella  była  bardzo  profesjonalna,  ale
gadatliwa.

Keaton oburzył się, że przez przeoczenie sekretarki musieli z Loganem

nocować  w  jednym  pokoju,  ale  Honor  zapewniła  go,  że  to  autentyczna
pomyłka, a jego brat jest dżentelmenem. Nie dodała tylko, że ona nie jest
damą. Z wyznaniami czekała na powrót Keatona do Seattle.

Wreszcie  wrócił  i  akurat  tego  dnia  Douglas  zwołał  familijną  naradę

w firmie. Honor miała nadzieję, że uda im się porozmawiać na osobności
wcześniej, ale Keaton przez cały dzień był nieuchwytny.

Ich spotkanie znów spadło na plan dalszy.
Douglasa i Nancy jeszcze nie było, za to Logan już czekał, jak zwykle

bardzo punktualny. Kolejna z licznych jego cnót. Na jego widok poczuła,
jak jej ciało budzi się do życia. Ciekawe, że nigdy nie reagowała tak na jego
brata, a przecież byli podobni jak dwie krople wody. Z jedną może różnicą,
że Logan miał nad prawą brwią niewielką bliznę po ospie wietrznej. Chyba
nikt poza nią nie wiedział o tym drobiazgu.

Kiwnęła głową Loganowi, odpowiedział jej w ten sam sposób. Ostatnie

dni  spędzał  na  naradach  z  Douglasem  i  zespołem  architektów  albo
w bibliotece, gdzie studiował przepisy budowlane.

background image

Podejrzewała, że celowo jej unikał.
Keaton i Kristin weszli razem. Oboje się śmiali i nagle zrobiło jej się

przykro. Kiedy ostatnio ona go rozśmieszyła? Już nie pamiętała. Podeszła
się przywitać.

– Witaj w domu, podróżniku. – Przytuliła go i pocałowała.
Całus  wylądował  na  policzku,  bo  Keaton  odwrócił  głowę.  Nie  lubił

publicznie okazywać czułości. Czułaby się upokorzona przez jego reakcję,
gdyby  nie  to,  że  wylewność  z  jej  strony  obliczona  była  na  poirytowanie
Logana.

Sama  nie  wiedziała,  czemu  jej  na  tym  zależało.  Może  dlatego,  że

dystans,  jaki  sobie  narzucił,  odebrała  jako  deklarację,  że  nie  zamierza
rywalizować o nią z bratem. Krew gęstsza niż woda.

Gdy do gabinetu weszli Richmondowie, Honor poczuła, że są gotowi do

ważnej deklaracji.

–  Dobrze,  dobrze.  Cieszę  się,  że  tu  jesteście.  –  Douglas  z  satysfakcją

zacierał ręce. – Szkoda, że jest za wcześnie na szampana, bo mamy świetne
wieści. Ty pierwsza – zwrócił się do żony.

Nancy całą uwagę skupiła na Loganie.
– Jesteśmy szczęśliwi i dumni, witając w domu naszego syna. Wyniki

testów  nie  pozostawiają  wątpliwości.  Logan  jest  naszym  dzieckiem,
starszym z bliźniaków. Nasze szczęście nie ma granic. – Objęła go i głos jej
się  załamał.  –  Mój  zaginiony  chłopczyk  nareszcie  jest  w  domu,  tu,  gdzie
twoje miejsce.

Honor przyglądała  się tej wzruszającej  scenie, ale zwróciła też uwagę

na młodych Richmondów. Keaton i Kristin nie mieli uszczęśliwionych min,
szczególnie on zachował kamienną twarz.

– Coś z tego wynika, tato? – zapytał.

background image

Zaciskał  ręce  w  pięści.  Co  czuł?  Frustrację?  Gniew?  Zwykle  taki

opanowany, czasem dawał się ponosić złości. Zapewne to cena, którą płacił
za ustawiczne dążenie do doskonałości, aby zadowolić ojca.

Czy  nie  rozumiał,  że  bez  specjalnego  wysiłku  i  tak  jest  dla  niego

źródłem  dumy?  Był  bardzo  kompetentny  w  pracy  i  zostanie  świetnym
prezesem  firmy  po  przejściu  Douglasa  na  emeryturę.  A  jednak  Keaton
wciąż uważał, że to mu nie wystarcza.

–  Dobrze,  że  pytasz.  Skoro  Logan  wrócił  do  rodziny  i  tak  dobrze

wpasował się w to, czym się zajmujemy jako firma, wprowadziłem pewne
zmiany w sukcesji.

– Jakie zmiany? – zaniepokoiła się Kristin.
–  Spokojnie,  nie  denerwuj  się.  Oboje  wiecie,  że  zawsze  planowałem

przekazanie firmy w ręce Keatona. Po powrocie Logana, biorąc pod uwagę
jego  doświadczenie  w  tej  dziedzinie,  chcę,  żeby  to  on  przejął  stery
Richmond Developments.

–  Chyba  żartujesz!  –  Keaton  zerwał  się  na  równe  nogi.  –  Z  całym

szacunkiem  dla  ciebie,  Logan,  ale  jesteś  tu  od  pięciu  minut,  podczas  gdy
my zasuwamy od lat! Nie ma mowy, żebyś poprowadził firmę, kiedy tata
ustąpi!  Nasza  korporacja  jest  dużo  większa  od  tej,  którą  zbudowałeś.
Spędziłem całe życie na uczeniu się biznesu u boku ojca. Ta decyzja jest nie
tylko  rażąco  niesprawiedliwa  dla  mnie,  ale  po  prostu  głupia  z  punktu
widzenia  interesu  firmy.  Rada  nadzorcza  będzie  protestować.  Poważnie,
tato, bardzo cię proszę, przemyśl to.

–  Podjąłem  decyzję  i  nie  zamierzam  jej  zmieniać.  Planuję  przejść  na

emeryturę za dwa lata. Mam wystarczająco dużo czasu na edukację Logana.
Wielu menedżerów ma dużo mniej czasu na wejście w taką rolę. Wiem, że
to dla ciebie zawód, Keatonie, ale tak ma być.

background image

– A co ty myślisz o tym wszystkim? – Kristin zwróciła się do Logana.

Jej twarz była kredowobiała, niczym bluzka pod granatowym żakietem.

– Jestem w szoku. Jeszcze nie zdecydowałem, czy zostanę w Stanach.
– Jeszcze? – Powtórzyła najbardziej istotne słowo.
– Do teraz.
– Kiedy dowiodłeś, że jesteś jednym z nas, postanowiłeś zagrać o całą

stawkę i przejąć kontrolę nad firmą? Ot tak?

Prychnęła  pogardliwie  i  odwróciła  się  do  ojca  z  wyrazem

niepohamowanej wściekłości.

– Jak mogłeś? Już mniejsza z tym, że nigdy nie uważałeś mnie za godną

sukcesorkę, choć mam żyłkę do interesów, której nie ma Keaton. Ale teraz,
po  tylu  latach  jego  oddania  i  ślepej  lojalności  wobec  ciebie,  zdeptałeś  go
i upokorzyłeś? Szczerze mówiąc, jest mi wstyd, że jestem twoją córką!

Wyszła, trzaskając drzwiami.
–  Proszę  cię  o  ponowne  przemyślenie  tego  niedorzecznego  pomysłu.

Mam  nadzieję,  że  za  dzień,  dwa  się  opamiętasz.  Jeśli  tego  nie  zrobisz,
postawię  na  radzie  nadzorczej  wniosek  o  natychmiastowe  zwolnienie  cię
z zajmowanego stanowiska – wycedził Keaton.

–  Na  jakiej  podstawie?  –  oburzył  się  Douglas  i  gwałtownie

poczerwieniał.

–  Ograniczonej  poczytalności  –  odparł  jadowicie  syn  i  podążył  za

siostrą.

background image

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

Honor  była  wykończona,  gdy  wieczorem  zamknęła  za  sobą  drzwi

mieszkania.

Po  anonsie  Douglasa  atmosfera  w  pracy  stała  się  nieznośnie  ciężka.

Wiadomość wkrótce rozeszła się wśród pracowników, wywołała mnóstwo
plotek. Jak to, ktoś całkowicie nowy był poważnie brany pod uwagę jako
kandydat na kolejnego prezesa zarządu?

Co  gorsza,  nie  była  w  stanie  skontaktować  się  z  Keatonem.  Jego

komórka milczała, asystentka rozkładała bezradnie ręce. Honor zaczęła się
na serio niepokoić, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.

Wiedziała, że to on, ale i tak oniemiała na jego widok. Wpadł do środka,

wnosząc z sobą woń papierosów i alkoholu. Porządnie obcięte blond włosy
były w nieładzie, krawat przekrzywiony, kołnierzyk koszuli rozpięty, a na
marynarce pojawiły się plamy, których rano nie było.

– Ochasz mie eszcze? – wybełkotał.
– Oczywiście, że cię kocham.
– Szynajniej ty.
Ledwie to powiedziała, poczuła, że kłamie. Nie do końca, bo kochała

Keatona  jak  dobrego  przyjaciela.  Nie  tak,  jak  powinno  się  kochać
narzeczonego,  z  którym  chce  się  spędzić  życie.  Nie  tak,  jak  na  to
zasługiwał.

Zaprowadziła  go  do  kanapy,  ułożyła  na  niej  i  zdjęła  mu  buty.  Potem

poszła do kuchni po szklankę wody i przez dwie minuty zastanawiała się,

background image

jak i kiedy ma mu powiedzieć, że był w jej życiu przepustką do godnego
szacunku, udanego życia.

Dlatego  przymykała  oko  na  brak  wielkich  emocji  między  nimi  i  co

gorsza,  skazywała  go  na  te  same  letnie  uczucia,  bez  namiętności.  Nie
pierwszy raz myślała, o ile prostsze byłoby jej życie, gdyby Logan Parker
nie odkrył swojej prawdziwej tożsamości i nie pojawił się w Seattle.

Z  drugiej  strony,  wydumana  przyszłość  z  Keatonem  od  początku

skazana była na porażkę. W ich związku prędzej czy później pojawiłyby się
pęknięcia. Uniknęli gorzkiego rozwodu.

Gdy wróciła do salonu, Keaton już spał i lekko chrapał. Popatrzyła na

niego  ze  współczuciem.  Zapewne  od  czasu  studiów  nie  zdarzyło  mu  się
nadużyć alkoholu.

Człowiek o tak silnej samokontroli nigdy nie pozwala sobie na używki.

Dzisiejsze oświadczenie ojca całkowicie wytrąciło go z równowagi.

Była wściekła na Logana Parkera, że istnieje. Na Douglasa Richmonda,

że jest egotycznym bęcwałem, lekceważącym aspiracje swoich dzieci. Na
siebie, że nie potrafi kochać Keatona, jak na to zasługuje.

Będzie musiała znaleźć stosowny moment i powiedzieć biedakowi, że

nie może być jego narzeczoną.

Nie  udało  jej  się  stworzyć  sobie  bezpiecznego  życia,  o  jakim  zawsze

marzyła. Nie będzie pracować w Richmond Developments z Loganem jako
szefem. Musi poszukać sobie miejsca gdzie indziej.

I  od  razu  poczuła  ból  w  piersi  na  myśl  o  porzuceniu  człowieka,

w którym się zakochała.

Nogi się pod nią ugięły. Kocha Logana. To szaleństwo. Co z tego, że

czuje  do  niego  nieubłagany  pociąg.  To  zwierzęcy  magnetyzm.  Reakcja
czysto biologiczna. Intensywny i fantastyczny seks.

background image

Przecież  nie  może  kochać  kogoś,  kogo  praktycznie  nie  zna.  To  bez

sensu. Ale im głębiej zaglądała do swojego serca, tym bardziej oczywista
stawała się prawda. Była zakochana w Loganie.

I nigdy, przenigdy nie będzie go mieć.

Logan  był  wściekły.  Jak  Douglas  mógł  postanowić  coś  takiego,  nie

pytając go wcześniej o zdanie?

Powiadomienie rodziny o wynikach testów DNA było zrozumiałe, ale

ten  zwariowany  plan  ojca,  by  go  zainstalować  na  czele  Richmond
Developments?

Miotał  się po hotelowym  pokoju jak  wilk  w klatce.  U siebie  w domu

poszedłby  popływać  albo  pobiegać  –  zrobiłby  coś  dla  rozładowania  złej
energii i frustracji.

Najlepszy jest seks, podpowiedział mu głos w mózgu, ale nie spróbował

podjąć tematu. Była tylko jedna kobieta, której pragnął, a właśnie ona była
tak niedostępna, jakby znajdowała się w innej galaktyce.

Wystarczy  przejechać  na  drugą  stronę  miasta,  podpowiedział  uparty

głos.

Przebrał  się  w  szorty  i  sportowe  buty,  po  czym  zjechał  do  hotelowej

siłowni. Godzina do dziesięciu na bieżni załatwi sprawę. Bieganie jednak
nie pomogło. Już ledwo łaził, a i tak myślał o Honor. O jej dotyku, zapachu,
odgłosach, które wydawała, gdy się kochali.

Jaka znowu miłość? To był seks, po prostu.
Nic w tym prostego, spierał się przeklęty głos.
Gdyby  sytuacja  była  inna,  zabrałby  ją  na  randkę,  zaczął  planować

wspólną przyszłość, jednak złośliwy los postawił mu na drodze dziewczynę
brata. Zakazany owoc. Przespał się z nią raz, nie wiedząc kim jest, i to było
głupie.

background image

Kochał się z nią drugi raz – i to świadczyło o tym, że jego głupota jest

nieuleczalna.  Przecież  przyjechał  w  poszukiwaniu  swojej  biologicznej
rodziny. Nie chciał spalić wszystkich mostów. Romans z Honor i przeklęty
anons ojca unicestwiły jego wysiłki.

Przestawił bieżnię na wolne tempo, otarł ręcznikiem pot z czoła. Mokra

koszulka  przywarła  do  pleców.  Może  to  wszystko  jego  wina.  Ma  dobre
życie w Nowej Zelandii. Ma rodzinę, która go kocha i akceptuje, nawet jeśli
nie płynie w nich wspólna krew. Ma dobrze prosperującą firmę, przyjaciół
i sportowe pasje. A mimo to czuł w piersi pustkę, którą powinni wypełnić
najbliżsi krewni.

A teraz, mimo iż rodzice go przyjęli, od rodzeństwa dzieli go przepaść.

Brat bliźniak nie chce mieć z nim nic wspólnego, a młodsza siostra, cóż,
sprawa jest skomplikowana. Zawsze czuła, że to jej należy się sukcesja po
ojcu,  a  jednocześnie  ojciec  nawet  nie  brał  pod  uwagę  jej  kandydatury.
Czyżby nie widział w tej roli kobiety? A może bardziej cenił Keatona?

Po powrocie na górę wszedł pod prysznic. Celowo puścił zimną wodę,

umył się i dopiero wtedy odkręcił ciepłą.

Mógłby  odrzucić  propozycję  Douglasa,  pomyślał.  Albo  znaleźć  jakiś

sposób,  by  wyjść  do  rodzeństwa  z  gałązką  oliwną.  Może  trzyosobowy
zarząd? Zgodzą się? Nie zaszkodzi spróbować.

Kiepski pomysł.
Logan  popatrzył  na  Kristin,  potem  na  Keatona  i  z  powrotem.  Brat

wyglądał nieszczególnie, jakby dręczył go potężny kac. Sam raz czy dwa
cierpiał na podobną przypadłość. Kristin sprawiała wrażenie osoby gotowej
rozsypać się na drobne kawałeczki, jeśli na chwilę sobie pofolguje.

– Powinniśmy nauczyć się współpracować – stwierdził Logan.

background image

–  A  nie  mógłbyś  po  prostu  wrócić  do  Nowej  Zelandii  i  zostawić  nas

w spokoju? – rzuciła jadowicie siostra.

– Przyjechał i już zostanie. Powodzenia – burknął Keaton. – Wkrótce

się  przekonasz,  że  taty  nie  da  się  zadowolić.  Możesz  sobie  żyły  wypruć,
a on i tak będzie kręcił nosem. A nawiasem mówiąc, bracie, nie oczekuj, że
ojciec kiedykolwiek się wycofa. To tylko się tak nazywa. Będzie ci sterczał
nad głową jak kat nad dobrą duszą. Krytykował, analizował i wtrącał się, bo
to umie najlepiej.

– Jak tam, tęsknota za rodziną trochę osłabła? – zadrwiła Kristin, kiedy

Logan od razu nie odpowiedział.

– Mój przyjazd wywrócił wasze życie do góry nogami. Rozumiem. Ale

dla mnie to też nie kaszka z mleczkiem. Mam takie samo prawo tu być jak
wy oboje.

– Nie wywalczyłeś swojej pozycji ciężką pracą, jak my – odparła ostro.
–  A  gdyby?  To  co  wtedy?  Mniej  byście  mnie  nienawidzili?  –  zapytał

równie agresywnie.

Kristin  przez  kilka  chwil  wytrzymała  jego  spojrzenie,  po  czym

zaczerwieniła się i odwróciła wzrok.

– Nie ma mowy o nienawiści. Przecież ledwo cię znamy.
–  Może  właśnie  tu  tkwi  problem.  Powinniśmy  się  lepiej  poznać  –

zaproponował.

–  Na  to  wygląda.  Co  myślisz,  Keaton?  Chcesz  poznać  tego  faceta,

zanim zostanie naszym szefem?

–  Wszystko  mi  jedno.  Nadal  uważam,  że  nie  będzie  w  stanie  dobrze

zarządzać  firmą.  Byłem  do  tego  wychowywany.  Wszystko,  co  robiłem,
każda  decyzja,  każdy  wybór,  były  z  myślą  o  chwili,  kiedy  przejmę  stery.
Nie mogę uwierzyć, że ojciec wybrał Logana.

background image

–  Zgadzam  się  z  tobą  –  powiedziała  Kristin  –  choć  nadal  jestem

przekonana,  że  to  ja  powinnam  zostać  szefową.  Zarządzam  finansami,
zawsze  się  lepiej  uczyłam  i  mam  dobry  kontakt  z  ludźmi.  Cóż,  lepszy
diabeł znany niż nieznany.

– Hej, ja wciąż tu jestem – przypomniał im Logan. – I jeśli mam być

absolutnie  szczery,  mam  kompetencje  i  doświadczenie  potrzebne  do
samodzielnego zarządzania firmą, ale – podniósł rękę, aby powstrzymać ich
protesty – wolałbym dogadać się z wami i pracować razem, zamiast kopać
pod sobą dołki. Jeśli nie potraficie tego zaakceptować, będę samodzielnie
podejmować decyzje. Czy to jasne?

–  Słyszysz?  Już  przyjmuje  tony  starszego  brata  –  mruknęła  Kristin

z lekkim uśmiechem.

– Chyba lepiej, żebyśmy trzymali wspólny front – skomentował Keaton,

również z cieniem uśmiechu.

Logan poczuł lekką ulgę, dopóki nie przypomniał sobie, jak dużą okazał

nielojalność wobec brata, idąc do łóżka z Honor. Dziwiło go tylko, że nie
było mowy o zerwanych zaręczynach. Był pewien, że Honor po powrocie
z Portland zrobi to, co zapowiadała. Może nie miała okazji po wczorajszej
aferze?

Miał cichą nadzieję, że nie wyjawi Keatonowi powodów swojej decyzji.

Gdyby to zrobiła, nie uda mu się zbudować dobrej relacji z bratem. Keaton
nigdy by nie wybaczył podobnej zdrady. I znów poczuł się jak najgorszy
łajdak.

– Co powiecie na kolację dzisiaj? Tylko nasza trójka. Przytulny lokal,

gdzie można spokojnie pogadać.

– Stawiasz? – zapytała Kristin.
– Oczywiście. Jeśli to ci pomoże podjąć decyzję.
– Zgadzam się.

background image

– Ja też. Ale bez ekscesów, mam delikatny żołądek.
–  Parę  piw  i  twój  żołądek  będzie  jak  nowy.  –  Klepnął  brata  w  ramię

i zarobił spojrzenie spode łba.

– Już nigdy nie sięgnę po alkohol – zapowiedział Keaton.
– Wiem, jak to jest – przyznał Logan i zaczęli dyskutować o sposobach

na leczenie kaca.

– Pogadajcie sobie o męskich sprawach, a ja wrócę do pracy. O której

się spotykamy? – Kristin podniosła się do wyjścia.

–  Siódma?  –  zaproponował  Logan  i  wymienił  nazwę  restauracji.  –

Zarezerwuję stolik.

Kiedy się rozeszli do swoich spraw, poczuł nieśmiałą nadzieję, że może

uda mu się zaprzyjaźnić z rodzeństwem. To pozostawiało jeden problem.

Honor. Nie widział możliwości dzielenia z nią pokoju. Być może będą

współpracować,  ale  nie  ma  potrzeby  spędzania  razem  całych  dni.
Postanowił  sprawdzić,  czy  skończył  się  remont  biura  na  piętrze
zajmowanym przez innych architektów.

Tydzień  później  odkrył,  że  nie  tak  łatwo  będzie  zmienić  miejsce

i  docenił  inne  zalety  Honor.  Była  skoncentrowana  na  projektach  i  miała
świetne sugestie w sprawie Portland.

– Bardzo mi się podoba twoja koncepcja – powiedziała w piątek rano,

tydzień przed Bożym Narodzeniem. – Jednak byłoby lepiej, gdybyśmy się
zdecydowali  na  bardziej  industrialną  aranżację  sklepów  i  knajpek.
Obniżyłoby to koszty i poprawiło estetykę całego dziedzińca.

Pochylił  się  nad  szkicami,  które  rozłożyła  na  stole.  Jej  zapach  był

kuszący, a w wycięciu dekoltu podejrzał skrawek koronki stanika.

Czerwony. Kolor namiętności.
Z trudem przeniósł wzrok na rysunki i gapił się na nie, jakby od tego

zależało jego życie.

background image

Bez  skutku.  Myślał  tylko  o  tym,  co  mogliby  robić,  gdyby  nie

znajdowali się w pracy.

– Logan?
Aż podskoczył. Nie zarejestrował niczego, co mu klarowała.
– Przepraszam. Możesz powtórzyć?
– Może łatwiej będzie, jeśli ci pokażę miejsce, które doskonale ilustruje,

o czym mówię. To tylko pół godziny.

Czyli  godzina  w  obie  strony,  sam  na  sam  w  samochodzie.  Czysta

tortura.

– Super. – Czy naprawdę to powiedział?
–  Kiedy  tu  przyjechałeś  i  zacząłeś  opowiadać  o  konieczności

zachowania  pierwotnej  zabudowy  ze  względu  na  szacunek  dla  tradycji,
uznałam  cię  za  szaleńca.  Zawsze  przestrzegałam  polityki  Douglasa:
budować od nowa, zwłaszcza jeśli chodzi o mieszkania. A jednak przypadła
mi  do  serca  twoja  koncepcja  wykorzystywania  postindustrialnych
przestrzeni  na  przyjazne  dla  rodzin  mieszkaniówki  z  lokalami  dla
niewielkich biznesów. Tworzysz małe społeczności, w których ludzie mają
więcej okazji do kontaktów z sobą, zawodowo i rodzinnie.

Logan  poczuł  dumę,  że  tak  trafnie  zrozumiała  jego  intencje,

a  jednocześnie  zaintrygowała  go  tęskna  nuta  w  jej  głosie.  Tak  niewiele
o niej wie.

– Jesteś blisko ze swoją rodziną?
– Wcale nie. Tata odszedł, kiedy miałam sześć czy siedem lat. Mama

jest teraz w zakładzie opiekuńczym. Demencja na tle choroby alkoholowej.

Wypowiedziała  te  słowa  obojętnie,  ale  Logan  wychwycił  w  nich

mnóstwo bólu.

– Przykro mi.

background image

– Bywa. – Wzruszyła ramionami.
Temat  zamknięty.  Honor  miała  trudne  dzieciństwo.  Może  dlatego  tak

kurczowo trzymała się marzenia o bezpiecznym związku z Keatonem? On
nie mógł jej tego obiecać.

A może jednak?

background image

ROZDZIAŁ JEDENASTY

W piątek wieczorem Honor weszła do mieszkania.
Znów była krańcowo wyczerpana. Miała za sobą wyjątkowo męczący

tydzień. Współpraca z Loganem stanowiła wyzwanie na każdym poziomie,
dlatego  pod  koniec  każdego  dnia  miała  stargane  nerwy.  On  jest  taki…
fantastyczny pod każdym względem.

Musiała  przyznać,  że  jest  wyjątkowo  dobrym  architektem,  a  choć

Douglas  nie  określił  jeszcze  jego  stanowiska  w  firmie,  Logan  bez  trudu
odnalazł się w pracy. Zawsze był otwarty na nowe pomysły i kiedy wrócili
do biura po wizji lokalnej, zabrał się za włączenie jej sugestii do projektu
Portland.  Jego entuzjazm  był zaraźliwy  i łatwo było znaleźć przyjemność
we wspólnej pracy, mimo dręczącej ich tajemnicy.

A  nienazwane  emocje  były  tak  silne  jak  na  początku.  Przyciągał  ją

niczym  magnes  opiłki  żelaza.  Miała  nadzieję,  że  z  czasem  się  do  niego
przyzwyczai, a podświadoma reakcja ciała osłabnie.

Nie  udało  jej  się  znaleźć  dobrego  momentu  na  poważną  rozmowę

z Keatonem, i wcale nie dlatego, że się ociągała. Keaton wciąż był zajęty,
a poza tym przeszkadzały im jego inne zobowiązania.

Poprzedni  weekend  spędził  na  turnieju  golfowym,  a  w  tym  prowadził

negocjacje  z  potencjalnie  ważnym  dostawcą  zagranicznym.  Każdego
wieczoru  wychodził  z  gośćmi  na  kolację  biznesową  i  nie  miał  czasu  dla
narzeczonej.

Zrzuciła  buty  i  opadła  na  kanapę.  Przypomniała  sobie,  jak  bardzo  był

rozbity, gdy Douglas ogłosił, że swego następcę widzi w Loganie. Sprawiał

background image

wrażenie człowieka, który nagle stracił w życiu cel.

Nie  mogła  zerwać  zaręczyn,  gdy  przeżywał  najgorsze  dni  swojego

życia. Wydawało jej się jednak, że doszedł do ładu z przyjęciem brata na
łono rodziny. Przyszedł czas na omówienie ich prywatnych problemów.

Nalewała  sobie  kieliszek  wina,  gdy  odezwał  się  dzwonek.  Keaton.

Poczuła  nagły  niepokój,  ale  otworzyła  drzwi  z  nieco  wymuszonym
uśmiechem.

– Witaj. Właśnie o tobie myślałam.
–  Nie  mylisz  mnie  z  moim  bratem?  Nie  możecie  oderwać  od  siebie

wzroku. Myślałem, że tylko on, ale ty też nie masz cienia wstydu.

Poczuła się, jakby ją spoliczkował. Mówił nieprzyjemnym tonem, było

w nim coś okrutnego.

– Lepiej wejdź.
– Widzę, że nie zaprzeczasz.
– Usiądź.
Zajęła  miejsce  naprzeciwko.  Patrzyła  na  niego  jak  na  kogoś  zupełnie

obcego. Zacisnął wargi, szare oczy patrzyły nieprzyjaźnie, z potępieniem.

– Mam rację? Coś cię łączy z moim bratem.
Zaschło  jej  w  ustach.  Chciała  mu  tego  oszczędzić,  rozstać  się  z  nim

w możliwie cywilizowany sposób.

– Przepraszam cię. Ja…
– A więc się przyznajesz – wycedził.
Na  chwilę  zamknął  oczy  i  wciągnął  powietrze,  jakby  próbował  się

opanować.  Bliźniacze  czerwone  plamy  wykwitły  mu  na  policzkach  –
niezawodna oznaka, że nie panuje nad gniewem.

– Mogę wyjaśnić…

background image

–  Nie  obrażaj  mnie  usprawiedliwieniami.  Niewiele  znaczą  i  są

spóźnione.  Żałuję,  że  zajęło  mi  aż  tyle  czasu  odkrycie  twojej  prawdziwej
natury.

– Niby jakiej? – spytała zdławionym głosem.
– Jesteś ambitna i to w tobie lubiłem, żałosny głupiec. Nie przyszło mi

do głowy, że zaczniesz obstawiać nas obu. Skoro Logan zostanie następcą
taty, przeniosłaś swoje zainteresowanie na niego, żeby więcej zyskać.

– Nieprawda! – oburzyła się. – Za pierwszym razem…
– Proszę, proszę. A więc było więcej razy?
Poczuła gorycz w ustach, ale Keaton zasługiwał na prawdę.
–  Tego  dnia,  kiedy  w  hotelu  odbywała  się  kolacja  z  okazji  rozdania

nagród  architektonicznych,  w  hotelowym  barze  zobaczyłam  mężczyznę.
Wtedy byłam pewna, że to ty.

–  Przecież  ci  mówiłem,  że  mam  inne  plany  i  nie  dam  rady  ci

towarzyszyć.

–  Jesteście  bliźniakami  jednojajowymi  i  naprawdę  trudno  was

rozróżnić.  Nie  miałam  pojęcia  o  istnieniu  Logana.  Myślałam,  że
postanowiłeś mi zrobić niespodziankę. Zabawić się w grę fabularną.

– Grę fabularną – powtórzył bez zrozumienia.
–  Rozmawialiśmy  o  ożywieniu  naszego  związku,  żeby  się  w  nim  coś

działo. Ucieszyłam się na twój widok. Podeszłam, pocałowałam cię… jego.
Dałam mu kartę do pokoju i powiedziałam, że czekam.

– A on skorzystał z zaproszenia.
Cała ta historia teraz brzmiała plugawie.
– Przespałaś się z nim wtedy. A Portland? Specjalnie wzięliście jeden

pokój?

background image

– Nie! – zaprotestowała. – Stella uznała, że chodzi o mnie i ciebie, więc

zarezerwowała  wspólny  pokój.  Na  miejscu  okazało  się,  że  w  mieście  są
jakieś  konferencje  i  nigdzie  nie  było  miejsc.  Musieliśmy  się  podzielić
łóżkiem.

– Ale nie musiałaś się z nim pieprzyć.
– Wiem. Tak wyszło. – Opuściła głowę.
Keaton prychnął z niesmakiem i zawodem, po czym wstał.
– Życzę ci szczęścia. Nie jestem już zainteresowany kontynuowaniem

tego związku.

– Oddam ci pierścionek.
– Nie nosisz go?
– Po Portland… To byłoby nie w porządku.
– Nic z tego nie było w porządku.
– Powiesz rodzicom i siostrze?
– O tym, że narzeczona puściła się z moim bratem? Raczej nie. Życie

jest wyjątkowo paskudne.

– Dziękuję – szepnęła ze ściśniętym sercem.
Kiedy wręczyła mu pierścionek, poczuła, że traci wszystko, na czym jej

kiedykolwiek  zależało.  Stabilność.  Bezpieczeństwo.  Pozycję  społeczną.
Wszystko to straciła na własne życzenie.

Keaton wziął pierścionek, włożył go do kieszeni i wyszedł bez słowa.

Kiedy drzwi się za nim zamknęły, Honor osunęła się na podłogę i zaczęła
płakać.

Spazmatyczny szloch wstrząsał jej ciałem, a kiedy w końcu zabrakło jej

łez,  była  załamana  i  pusta  jak  nigdy  dotąd.  Podniosła  się  i  drżącą  ręką
chwyciła kieliszek z winem. Zatrzymała się, zanim pociągnęła łyk.

background image

Wiele razy widziała, jak mama szukała pocieszenia w alkoholu, kiedy

sprawy źle się układały. Nie pójdzie w jej ślady. Poszła do kuchni i wylała
wino, po czym położyła się na łóżku w ubraniu.

Czekała  na  sen,  ale  umysł  miała  pełen  wizji,  które  jeszcze  niedawno

dzieliła z Keatonem.

Jego  rodzina  traktowała  ją  serdecznie,  z  szacunkiem.  Nie  mogła  już

tego oczekiwać. Jest oszustką najgorszego rodzaju. Jak mama i tata.

Zwinęła  się  w  kłębek  i  rozpłakała.  Serce  pękało  jej  na  kawałeczki.

Opłakiwała małą dziewczynkę, która marzyła o lepszym życiu i chciała być
kochana  oraz  akceptowana  dla  samej  siebie.  Która  chciała  czynić  świat
lepszym miejscem.

W poniedziałek rano wciąż nie była pewna, czy da radę spojrzeć w oczy

współpracownikom.  Będzie  pariasem,  gdy  się  wyda,  co  zrobiła.  Nikt  nie
stanie po jej stronie.

Logan  wyraźnie  dał  jej  do  zrozumienia,  że  w  tak  delikatnej  sytuacji

będzie lojalny wobec rodziny. Na jego miejscu zrobiłaby tak samo.

Rodzina jest wszystkim, jeśli się ją ma.
Zastanawiała  się,  kiedy  dostanie  wypowiedzenie  z  Richmond

Developments.  Jeśli  postąpi  honorowo  i  zrezygnuje  sama,  wtedy  przy
odrobinie szczęścia dostanie dobre referencje. Jest cenioną profesjonalistką,
nie  będzie  miała  trudności  ze  znalezieniem  pracy.  Jej  portfolio  było
imponujące.

Miała  niestety  duże  zobowiązania  finansowe,  strata  pensji  poważnie

uszczupli jej oszczędności. Wciąż spłacała kredyt studencki, a dom opieki,
w którym była matka, kosztował sporo.

Powinna przenieść się do tańszego mieszkania, sprzedać samochód, ale

to nie wystarczy na długo.

background image

Zacznie od przygotowania nowego planu na życie, ułożenia awaryjnego

budżetu, przygotowania CV i zarejestrowania się w agencjach pośrednictwa
pracy.

A co dalej, to się zobaczy.

Przez  kolejne  dwa  dni  miała  wrażenie,  że  porusza  się  po  polu

minowym.

We wtorek przed Bożym Narodzeniem atmosfera w biurze powinna być

świąteczna i radosna. Może dla reszty pracowników tak było, ale napięcie
między nią, Loganem i jego rodzeństwem stało się nieznośne.

Keaton  prawie  z  nikim  nie  rozmawiał,  a  Kristin  była  tak  spięta,  że

w każdej chwili mogła eksplodować.

A Logan? Cóż, unikał kontaktu z całą resztą. Po zebraniu kierowników

działów podszedł do Keatona, a brat spojrzał na niego z morderczą miną,
odwrócił się na pięcie i bez słowa odszedł.

– Co go znowu ugryzło? – zapytał ją Logan, gdy szli razem korytarzem.
– Nie powiedział ci?
– Jak widzisz, nie odzywa się do mnie. Nie odpowiada nawet na dzień

dobry.  Nie  wiem,  co  w  niego  wstąpiło,  a  miałem  wrażenie,  że  robiliśmy
postępy. Zawsze był taki humorzasty?

– To moja wina. A właściwie nasza.
– Nasza?
I na jego twarzy pojawiło się zrozumienie.
– Powiedziałaś mu?
– Tak. – Znów poczuła palący wstyd.
– Źle to przyjął. – Logan zaklął pod nosem. – Przykro mi, że wzięłaś to

na siebie. Powinniśmy się przyznać oboje.

– To moja odpowiedzialność – odparła zdziwiona.

background image

– Oboje narozrabialiśmy. Powinienem cię chronić. Przepraszam.
Zabrakło jej powietrza, kiedy przypomniała sobie, że sama ściągnęła na

siebie  nieszczęście.  Zachwiała  się  i  byłaby  upadła,  gdyby  Logan  jej  nie
podtrzymał. Ciepło jego dłoni rozlało się po całym ramieniu. Natychmiast
się  cofnęła,  choć  miała  ochotę  przytulić  się  i  pozwolić  mu  przepędzić
ciemność, która ją wypełniała.

–  Widzę,  że  wciąż  się  do  siebie  kleicie  –  syknęła  Kristin,  która  ich

w tym momencie minęła.

Siostra  spojrzała  na  Logana  z  obrzydzeniem  i  poszła  dalej.  Honor

jęknęła.  Sytuacja  stawała  się  nieznośna.  Najwyraźniej  Keaton  zdradził  jej
sekret.  Komu  jeszcze  powiedział?  Przez  swoją  lekkomyślność  wbiła  klin
między rodzeństwo. Nie da się tego naprawić.

Pozostając  w  Richmond  Developments,  nieustannie  im  o  tym

przypominała.  Z  czasem  wybaczą  Loganowi,  ale  jej  nikt  nie  rozgrzeszy.
Z bólem musiała przyznać, że na ich miejscu reagowałaby podobnie.

Było coś, co mogłaby zrobić, by ułatwić im życie – powinna się usunąć.

Oczyściłaby  Loganowi  i  młodym  Richmondom  pole  do  zbudowania
mostów, nie stanowiłaby wiecznego przypomnienia powodu konfliktu.

Zatrzymała się.
– Co się stało? – spytał Logan.
–  Mam  pilną  sprawę  do  załatwienia.  Później  skontaktuję  się  z  tobą

w sprawie kosztorysów na restaurację i butik na nabrzeżu.

Wróciła  tą  samą  drogą,  ale  skierowała  się  do  gabinetu  Douglasa.

Kiwnęła głową Stelli, jego sekretarce.

– Szef wolny?
– W tej chwili nie ma nikogo, ale…
– Dobrze. – Podeszła do drzwi gabinetu i zapukała energicznie.

background image

Douglas siedział przy biurku. Nie wyglądał  dobrze, jednak ożywił się

na jej widok.

–  Czemu  zawdzięczam  tę  przyjemność,  Honor?  Mam  nadzieję,  że

wszystko jest okej?

– Przyszłam złożyć wypowiedzenie – oznajmiła.
Douglas poderwał się na nogi i podszedł do niej. Wziął ją za ręce.
– Który z moich chłopców tak cię zdenerwował? Natrę im uszu. Nie ma

co rezygnować z powodu drobnej kłótni.

– To nie jest błaha sprzeczka. Zrobiłam coś naprawdę głupiego i jestem

jedyną osobą, która może spróbować to naprawić.

I  ku  swemu  absolutnemu  przerażeniu  rozpłakała  się.  Douglas

zaprowadził ją do kanapy po drugiej stronie biurka.

– Dobrze już, dobrze. – Poklepał ją niezdarnie. Z każdą minutą stawał

się coraz bardziej zakłopotany. – Jestem pewien, że nie może być aż tak źle.

– Jest gorzej, niż myślisz. Przespałam się z Loganem. Myślałam, że to

Keaton. Teraz Keaton się o tym dowiedział, zaręczyny są zerwane, bracia
z sobą nie rozmawiają, a Kristin uważa mnie za wcielone zło. Nie mogę tu
zostać.

Douglas słuchał jej chaotycznych wynurzeń i sięgnął do kieszeni. Wyjął

czystą chusteczkę. Wzięła ją, otarła oczy i bezceremonialnie wytarła nos.

– Przepraszam, nie miałam zamiaru zrzucić tego wszystkiego na ciebie,

ale  tak  wygląda  prawda.  Popełniłam  błąd  i  jedyne,  co  mogę  zrobić,  to
odejść. Nie naprawię go, zostając.

–  Poszukajmy  innego  rozwiązania  –  odparł  poważnie.  –  Ludzie

popełniają  błędy,  niektórzy  z  nas  większe  niż  inni.  Każdy  powinien  mieć
drugą szansę.

– Swoją obecnością będę im przypominała, co się stało. Żałuję, że nie

dochowałam  wierności  Keatonowi.  Bardzo  chciałam  zostać  jego  żoną,

background image

wejść  do  waszej  rodziny,  ale  muszę  przyznać,  że  nie  kochałam  go
wystarczająco. Kiedy trzy tygodnie temu przespałam się z Loganem, byłam
pewna,  że to mój narzeczony. Nie  można  się tak  pomylić,  jeśli  się kogoś
bardzo kocha.

A  tydzień  później  nie  kochała  Keatona  wystarczająco,  aby  sobie

odmówić drugiej nocy w ramionach jego brata bliźniaka, ale tego już nie
powiedziała.

– Pozwól, że z nim porozmawiam – poprosił Douglas.
– To nie zrobi żadnej różnicy, zresztą nie powinno. Zdradziłam go. I to

z bratem, którego przez całe życie próbował wam zastąpić.

–  Jak  to,  zastąpić?  –  obruszył  się  Richmond.  –  Dlaczego?  Oboje

z Nancy zawsze byliśmy dumni z Keatona.

Wyglądał na głęboko urażonego podejrzeniem, że ktoś mógłby posądzić

go  o  brak  ojcowskiej  miłości  do  młodszego  syna  bliźniaka.  A  może  coś
innego  go  niepokoiło  i  martwiło?  Honor  poczuła  się  winna,  że  stała  się
źródłem dodatkowego stresu.

–  Starał  się  wynagrodzić  wam  brak  utraconego  dziecka.  Zawsze  miał

poczucie, że wam nie wystarcza.

–  To  absurdalne.  –  Douglas  nerwowo  przechadzał  się  po  gabinecie.  –

Nigdy  nic  takiego  nie  powiedział…  –  Przyłożył  rękę  do  czoła.  –  Ten
przeklęty ból głowy. Nie chce ustąpić.

–  Przyniosę  ci  tabletki.  Przepraszam,  szefie,  za  dodatkowe  problemy.

A rezygnację traktuję poważnie. Dam ci wypowiedzenie na piśmie i będę
wdzięczna, jeśli pozwolisz mi odejść w miarę prędko.

Ku jej przerażeniu spojrzenie Douglasa stało się puste, oczy uciekły mu

w  głąb  czaszki  i  ciężko  osunął  się  na  dywan.  Honor  uklękła  przy  nim,
przyłożyła palce do jego szyi i desperacko próbowała znaleźć puls.

– Stella, pomocy! Wezwij pogotowie!

background image

Kiedy  sekretarka  otworzyła  drzwi,  Honor  już  robiła  resuscytację,  ale

w  głębi  serca  wiedziała,  że  to  strata  czasu.  Douglas  umarł  na  jej  oczach.
Życie w nim dosłownie zgasło. Co gorsza, z jej winy jego ostatnie chwile
były wypełnione żalem i goryczą.

background image

ROZDZIAŁ DWUNASTY

Logan stał z bratem, siostrą i Nancy, gdy ratownicy wywozili przykryte

ciało Douglasa. Kristin szlochała cicho, a Logan ją przytulił. Stella płakała,
siedząc  za  biurkiem.  Honor  opierała  się  o  ścianę,  jakby  była  bliska
omdlenia. Kurczowo obejmowała się ramionami.

Pragnął  ją  utulić,  ale  siostra  też  potrzebowała  jego  wsparcia.  Był

rozdarty. Honor wydawała się rozpaczliwie samotna i zdruzgotana śmiercią
szefa.  Była  przy  nim,  kiedy  to  się  stało.  Dla  wrażliwej  kobiety  to  szok.
Wykonywała resuscytację aż do przyjazdu ratowników.

Czuł lodowate zimno i odrętwienie. Los z niego zakpił. Odnalazł ojca

tylko po to, by go stracić. Keaton pocieszał ich matkę. Trudno było patrzeć
na jej rozpacz.

Ratownicy,  którzy  przyjechali  do  Douglasa,  wyszli  z  gabinetu

z posępnymi minami. Lekarz zatrzymał się przy Nancy.

– Bardzo nam przykro.
–  Dziękuję.  Wiem,  że  zrobiliście,  co  w  waszej  mocy  –  powiedziała

Nancy udręczonym głosem.

Zapanowała dźwięcząca w uszach cisza. Do Nancy i Keatona podszedł

teraz policjant.

– Rozmawialiśmy z lekarzem pana Richmonda, potwierdził informacje

o  stanie  jego  zdrowia.  Procedura  autopsji  będzie  prosta.  Damy  państwu
znać, kiedy będzie można odebrać jego ciało.

– Dziękujemy. Możemy już odejść? – zapytał Keaton.

background image

– Oczywiście. I proszę przyjąć wyrazy współczucia.
– Odwiozę cię do domu, mamo. Nic tu po nas.
–  Powinniśmy  zacząć  przygotowania  do  pogrzebu,  zawiadomić

znajomych – powiedziała nerwowo Nancy.

–  Nie  teraz.  –  Kristin  uwolniła  się  z  uścisku  Logana  i  podeszła  do

matki. – Wkrótce się tym zajmiemy. Pojadę z wami.

– A Honor? – Nancy zrobiła gest w jej stronę.
– Honor nie – uciął Keaton.
Jego  reakcja  niemiło  uraziła  Logana.  Honor  zasługiwała  przynajmniej

na współczucie.

Mina  brata  świadczyła  o  tym,  że  on  także  nie  będzie  mile  widziany,

więc nie próbował oferować pomocy.

– A ty? – spytała Kristin, ignorując niemy protest Keatona.
– Zajmę się Honor i Stellą. Spróbuję dołączyć później.
Popatrzył w ślad za rodzeństwem. Przez całe życie czuł się trochę inny

niż nowozelandzka rodzina. Miał nadzieję, że z własnymi krewnymi będzie
inaczej, tymczasem bardzo się pomylił. Czuł się wykluczony z ich grona.
Wszyscy  mieli  wspomnienia  związane  z  ojcem,  który  był  punktem
odniesienia  w  ich  rodzinnym  układzie.  On,  Logan,  pozostał  intruzem
niezależnie od wyników DNA.

– Jak się czujesz? – zapytał Honor.
– On… po prostu upadł. Nie mogłam nic zrobić.
Trzęsła się, po jej twarzy płynęły łzy. Przytulił ją, bo nie mógł znaleźć

słów pocieszenia.

–  Sprawdzę,  kto  się  zajął  Stellą,  potem  odwiozę  cię  do  domu.  Nie

powinnaś w tym stanie prowadzić.

background image

Kiedy  sekretarką  zajęły  się  inne  pracownice,  wrócił  do  Honor  z  jej

rzeczami.

– Daj kluczyki – polecił.
Posłuchała go bez sprzeciwu, co go zaniepokoiło.
Zawsze  myślał,  że  dekoracje  świąteczne  w  firmie  przypominały

o dzieleniu się z innymi radością i nadzieją, a dla rodziny Richmondów to
już zawsze będzie okres naznaczony żałobą.

Kiedy  siedział  za  kierownicą,  poprosił  o  wskazówki,  którędy  jechać.

W odpowiedzi Honor dotknęła ekranu, wybrała aplikację i lokalizację.

Wyraźnie nie miała ochoty rozmawiać.
Na  ulicach  panował  duży  ruch.  Jazdę  utrudniał  śnieg  zalegający  na

asfalcie,  ciężkie  szare  chmury  zapowiadały  kolejne  opady.  O  czwartej  po
południu  już  się  ściemniało.  Wszędzie  też  było  pełno  ludzi  okutanych
w czapki, szaliki, płaszcze, podążających w pośpiechu, aby załatwić swoje
sprawy i schronić się bezpiecznie w domu.

Zatęsknił  za  Nową  Zelandią.  Tam  jest  ciepło  i  słonecznie,  a  ludzie

chodzą w szortach, podkoszulkach i klapkach. Awers i rewers jego świata.
Czy on w ogóle pasuje do Seattle?

Przed przyjazdem był pewien, że nie będzie miał z tym problemu, ale

sprawy się tak skomplikowały, że może powinien machnąć ręką i wrócić do
domu.  Do  upału,  do  bliskich,  którzy  go  kochali,  choć  nie  był  do  nich
podobny, do swojego biznesu i nowych możliwości.

Jednak nawet teraz, gdy ten pomysł zrodził się w jego głowie, wiedział,

że nie zrezygnuje z rodziny i z Honor. Znajdzie sposób, by wszystko jakoś
pogodzić.

Po zaparkowaniu w podziemnym garażu odprowadził Honor do drzwi.

Czuł  się  równie  rozbity  jak  ona.  Wróci  do  hotelu  i  weźmie  długi  gorący
prysznic, który przepędzi chłód przejmujący go do szpiku kości.

background image

– Dasz sobie radę?
– Chyba tak – szepnęła. – A ty? Może wejdziesz? Zrobię kawę. Mam

też coś mocniejszego, jeśli wolisz.

Wydała  mu  się  zagubiona  i  rozpaczliwie  samotna.  Zupełnie  jak  on.

A choć przed chwilą miał wrażenie, że jest gotów wrócić do siebie, wszedł
za nią do mieszkania.

Wnętrze  go  zaskoczyło.  Prawdę  powiedziawszy,  sprawiało  wrażenie,

jakby nikt w nim nie mieszkał.

Honor była świetną projektantką wnętrz, całymi dniami zajmowała się

wystrojem, kolorystyką i wzornictwem, tymczasem nic z tego nie odbijało
się  w  jej  domu.  Ani  jednej  kolorowej  narzuty  czy  poduszek.  Żadnych
fotografii  na  ścianach,  tylko  reprodukcje  dzieł  sztuki,  które  mogłyby
znaleźć się w hotelu. Nic, w czym wyrażałaby się osobowość właściciela.

Poszedł za nią do kuchni.
– Więc co, kawa czy coś mocniejszego?
– Wystarczy kawa.
– Czarna z jedną kostką cukru?
Zaskoczyło go, że to zauważyła.
Zaparzyła kawę i wręczyła mu parujący kubek. Porcelana grzała dłonie,

ale nie roztopiła zlodowaciałej skorupy wokół serca.

– Wejdź i usiądź.
W salonie przysiadła na brzegu fotela, trzymając kubek w obu dłoniach.

Jej oczy wciąż miały półprzytomny wyraz. Zapewne odtwarzała w myślach
wypadki tego popołudnia i zastanawiała się, co jeszcze mogła zrobić.

–  Nie  było  nic  więcej  do  zrobienia,  Honor  –  rzekł  łagodnie.  –  Nawet

ratownikom nie udało się przywrócić mu życia.

– Ale czy zrobiłam wszystko? Nigdy się nie dowiem.

background image

– Autopsja odpowie na pytania.
– Nie wiedziałam, że miał problemy ze zdrowiem.
– Keaton i Kristin też, jeśli sądzić po ich reakcji. Może dlatego tak się

cieszył, że się odnalazłem. Może wiedział, że zostało mu niewiele czasu.

–  Tak  mi  przykro.  Wyobrażam  sobie,  że  czujesz  się  okropnie.  Ledwo

odzyskałeś ojca, a on umarł.

Gorący  płyn  spłynął  przełykiem,  parząc  go.  Dopiero  po  chwili

odpowiedział:

– Mówią, że nie może ci brakować czegoś, czego nigdy nie miałeś, ale

to nieprawda. Może. – Głos mu się załamał. Zacisnął powieki, żeby ukryć
łzy.

Usłyszał  stuknięcie  kubka,  szmer  i  poruszenie,  po  czym  Honor

przysiadła obok niego na kanapie.

– Był szczęśliwy, że cię odzyskał. Spróbuj z tego czerpać siłę.
–  Wiem,  pomyśl,  mogłem  tu  przyjechać  wczoraj,  a  nie  trzy  tygodnie

temu. – Potrząsnął głową. – A tak naprawdę, powinienem tu być przez całe
życie. Czasem jestem wściekły na mamę, która mnie wychowała. Jak mogła
ukraść  niemowlę  innym  ludziom?  Jak  śmiała  mnie  oszukiwać  przez  cały
czas?  Gdybym  nie  znalazł  tamtego  pudełka,  gdyby  kto  inny  sprzątał  jej
dom przed sprzedażą, nigdy bym nie poznał prawdy. Straciłem w tym roku
dwie ważne dla mnie osoby: Alison Parker i Douglasa Richmonda. I oboje
byli moimi rodzicami.

– Mogę ci tylko współczuć, bo nie wiem, przez co przechodzisz. Moja

relacja  z  mamą  jest  kiepska,  ale  nie  umiem  sobie  wyobrazić  jej  śmierci.
Osoba,  którą  była  kiedyś,  ukształtowała  mnie  taką,  jaka  dziś  jestem,  na
dobre i na złe. Alison wyrządziła Richmondom niewybaczalną krzywdę, ale
kochała  cię  i  wychowała  na  dobrego  człowieka.  Twoja  ambicja,  upór
i dążenie do sukcesu może pochodzą z genów, ale to – delikatnie postukała

background image

w  jego  pierś  –  masz  od  niej  i  tej  rozgałęzionej  nowozelandzkiej  rodziny.
Spojrzyj  na  to  inaczej.  Masz  dwie  rodziny:  jedną  tu,  drugą  tam.  Masz
szczęście.

–  Szczęście?  Keaton  mnie  nie  znosi,  a  Kristin  jest  po  jego  stronie.

Matka straciła ukochanego męża, z którym żyła trzydzieści sześć lat, a mnie
prawie nie zna. Dzisiaj wcale się do mnie nie zwróciła, to ciebie szukała.
Jestem intruzem i boję się, że tak już pozostanie.

– Wszyscy przeżywacie potworny szok. Nancy ma wielkie serce i kocha

cię, zawsze cię kochała. Będzie się zastanawiała, gdzie jesteś. Nie przyszło
jej do głowy prosić cię o dołączenie do nich, bo uważała, że to się rozumie
samo przez się. Keaton… No cóż, pewnie lepiej nie drażnić niedźwiedzia
w  jego  gawrze.  To  ja  jestem  persona  non  grata.  Czuję  pustkę,  jakbym
nigdzie nie przynależała.

– I co dalej?
– Na razie musimy się wspierać, ty i ja.
On  i  Honor,  to  zabrzmiało  bardzo  dobrze.  Najbardziej  chciał,  aby  się

objęli i znaleźli pocieszenie w swych ramionach.

Honor  jednak  odwróciła  wzrok,  a  on  bał  się  naruszyć  jej  chwiejną

równowagę. Nie była gotowa na otwarcie się przed nim, okazanie emocji.

Bolało go to, ale ją rozumiał.
– Niezła z nas para – skomentował gorzko.
Próbowała się uśmiechnąć, ale wtedy dostrzegł łzy na jej policzkach.
– Douglas dużo dla ciebie znaczył, prawda?
–  Wszystkiego  mnie  nauczył.  Przyszłam  pracować  do  Richmond

Developments  zaraz  po  studiach,  na  źle  płatny  etat  w  administracji,  ale
stopniowo  awansowałam.  To  Douglas  naciskał  na  mnie,  żebym  stawiała
sobie  ambitniejsze  cele  i  pracowała  ciężej.  A  kiedy  się  przekonał,  że
spełniam pokładane we mnie nadzieje, nie wahał się postawić na mnie. Tata

background image

odszedł, kiedy byłam dzieckiem. Zerwał kontakt z mamą i ze mną. Douglas
Richmond  wypełnił  w  moim  życiu  to  miejsce.  Był  takim  zastępczym
ojcem.  Jego  styl  zarządzania  nie  każdemu  odpowiadał,  ale  mnie  bardzo.
Dużo mu zawdzięczam.

– Wielu pracowników firmy by cię poparło. Krótko z nim pracowałem,

ale  dostrzegłem,  że  jego  energia  i  zapał  udzielały  się  ludziom.  Z  wielu
potrafił wykrzesać znakomite rezultaty.

– Keaton by się z tobą nie zgodził. Uważał metody ojca za drakońskie

i autokratyczne. Często się o to kłócili.

Logan  zastanowił  się  przez  chwilę.  Krótko  znał  brata,  ale  jedyne

wybuchy  gniewu  czy  frustracji,  jakie  u  niego  zaobserwował,  zawsze
wiązały  się  z  Douglasem.  Wobec  niego  brat  był  milczący  i  lodowaty.
Kristin też wydawała się mieć ustawiczne pretensje do ojca.

– A moja siostra? Była naprawdę rozgoryczona, że nigdy nie rozważał

jej na stanowisko prezesa.

– Byłaby świetna, ale Douglas miał inny plan.
– A ty? Gdzie byś była, gdybym się nie pojawił?
– Zapewne planowałabym wesele z Keatonem – odparła z goryczą.
– Wszystko ci popsułem. Przykro mi.
–  Mogę  winić  tylko  siebie.  Wiesz,  że  zanim  Douglas  umarł,

zrezygnowałam  z  pracy  u  niego?  –  Otarła  łzy.  –  Nie  mogę  oprzeć  się
wrażeniu, że jego udar to moja wina. Spierał się ze mną, prosił, żebym nie
porzucała firmy.

Logan  poczuł  ciężar  w  żołądku.  Honor  złożyła  wymówienie?  Płaci

wysoką cenę za dwie noce, które z nim spędziła. Przyczynił się do tego, że
ona chce porzucić pracę, którą najwyraźniej pokochała.

–  Nie  jesteś  odpowiedzialna  za  jego  udar,  nie  obwiniaj  się.  Był  pod

opieką  kilku  lekarzy.  Słyszałem  rozmowę  policjanta  z  jego  neurologiem.

background image

Ostrzegał wcześniej Douglasa, żeby poważnie traktował chorobę i zmienił
styl  życia,  zanim  go  zabije.  W  odpowiedzi  ojciec  poprosił  o  wypisanie
recept  i  wrócił  do  zwykłych  obowiązków.  To  był  jego  świadomy  wybór,
Honor. Każdy z nas jest kowalem swego losu.

Znieruchomiała, uważnie rozważyła jego słowa. Potem nagle wstała.
–  Nie  wiem,  jak  ty,  ale  ja  muszę  coś  zjeść.  Wyciągnę  z  zamrażarki

pizzę. Jest też zupa z puszki. Może być?

Spojrzał na nią zaskoczony. Jest głodna? Podejrzewał, że po prostu chce

się czymś zająć.

– Pomóc ci?
– Nie ma w czym. Muszę wsadzić pizzę do piecyka i otworzyć puszkę

z zupą.

– Jestem ekspertem w otwieraniu puszek.
Poszedł za nią do kuchni, podgrzali jedzenie i siedli przy blacie. Mimo

zapewnień, że jest głodna, ledwo skubnęła swoją porcję.

– Nancy będzie załamana. Żyła dla Douglasa.
– Wydawali się bardzo zgraną parą – powiedział Logan. – Myślisz, że

wróci do pracy?

– Nancy jest kobietą starej daty. Zawsze dostosowywała się do życzeń

męża i rzadko wyrażała własne zdanie. Bez niego będzie zagubiona.

Zastanowił się nad takim obrazem Nancy. To chyba nie jest najlepszy

sposób na życie, ale kimże on jest, by ją osądzać?

Zaniepokoił się o samopoczucie matki, wyjął telefon i wybrał domowy

numer.

– Co robisz? – spytała Honor.
– Sprawdzę, jak się czuje Nancy. W firmie odsunęli mnie na bok, ale

chcę jej dać znać, że o niej myślę.

background image

Po kilku dzwonkach telefon odebrał Keaton.
– Rezydencja Richmondów.
–  Tu  Logan.  Chciałem  się  dowiedzieć,  jak  się  trzymacie.  Wszyscy,

a szczególnie Nancy.

– Tak, jak się tego można spodziewać. Coś jeszcze?
Logan  postanowił  zignorować  grubiaństwo  brata.  Jest  w  żałobie.

Wszyscy cierpią na swój sposób.

– Jeśli mi pozwolisz, chciałbym być z wami. Zaopiekować się Nancy.
– To zbyteczne. Mama dostała środki nasenne i się położyła. Kristin i ja

jesteśmy na miejscu.

Nie potrzebujemy cię, wybrzmiało w jego słowach. Logan nie zamierzał

się kłócić.

– Kiedy się obudzi, powiedz jej, że o niej myślę.
– Coś jeszcze?
Policzył w myślach do trzech. Ton brata był celowo nieuprzejmy. Czy

w obliczu śmierci ojca Keaton nie mógłby na chwilę odłożyć pretensji na
bok?

–  Kiedy  się  spotkasz  z  przedsiębiorcą  pogrzebowym?  Chciałbym  ci

towarzyszyć.

– Ma przyjechać jutro rano, o dziesiątej trzydzieści. Możesz dołączyć.

To wszystko?

Keaton nie mógł się doczekać końca rozmowy. W innej sytuacji Logan

wymyśliłby  kilka pretekstów  do jej kontynuowania,  żeby po bratersku  go
podrażnić, ale to nie była odpowiednia pora.

– Dziękuję. Będę jutro. I bardzo ci współczuję, Keaton.
Po chwili milczenia brat odpowiedział:
– Ja tobie też. Do jutra. Przyjedź sam.

background image

Wiadomość  była  klarowna:  Honor  jest  osobą  niepożądaną.  To

niesprawiedliwe.  Była  częścią  rodziny  Richmondów  dłużej  niż  on.
Zasłużyła na miejsce w ich gronie. Miał głęboką potrzebę stanięcia w jej
obronie. Czy powinien nalegać? Honor znacząco pokręciła głową, jakby się
domyśliła, o czym mowa.

– Rozumiem. Do widzenia – zakończył.
Poczuł,  że  się  rozluźnia.  Nie  musi  walczyć  o  udział  w  planowaniu

pożegnania  ojca.  Wciąż  dręczyło  go  poczucie  winy,  że  zdanie  Honor  nie
będzie brane pod uwagę. Może jutro wyrazi swoje zdanie.

Spojrzała na niego, gdy chował telefon.
– Wszystko okej?
– Tak, jak się można było spodziewać. Jutro pójdę do nich na spotkanie

z przedsiębiorcą pogrzebowym.

– Nie chcą mnie tam, prawda?
– Przepraszam. Spróbuję to zmienić.
– Nie. Rozumiem. Nie rób nic w moim imieniu, proszę.
Zobaczył łzy w jej oczach i znów poczuł się winny. Strasznie namieszał

w jej życiu. Powinien sobie pójść.

Odsunął talerz. Nie przełknąłby ani kęsa więcej.
– Dziękuję. Jakoś nie mogę jeść. Posprzątam i wrócę do hotelu.
– Nie ma potrzeby. Sama to zrobię.
Przygryzła wargi, jakby chciała jeszcze coś powiedzieć.
– Mów śmiało.
– Drobiazg. Tak sobie pomyślałam, może przenocujesz? Naprawdę nie

chcę dzisiaj być sama.

Powiedziała to szybko, jakby się bała, że zmieni zdanie.

background image

–  Jesteś  pewna?  –  I  zrobiło  mu  się  miło,  że  Honor  nadal  chce  jego

towarzystwa.

– Proszę, zostań. – Położyła mu rękę na ramieniu i spojrzała w oczy. –

Nie  będziemy,  no  wiesz.  Po  prostu  oboje  potrzebujemy  obecności  kogoś
bliskiego.

– Dziękuję – odparł. – Będzie mi bardzo miło.
Sama  myśl  o  zostawieniu  jej  samej  była  torturą.  Miała  rację.  Mogli

liczyć tylko na siebie.

Zrobili porządek w kuchni, potem Honor wskazała mu łazienkę.
–  W  szufladzie  znajdziesz  nowa  szczoteczkę  do  zębów,  a  ręczniki  są

tam na półce.

Po Loganie przyszła kolej na nią, a on położył się na posłanym łóżku.

Wszystko  bardzo  grzecznie,  pomyślał,  nie  tak  jak  w  Portland,  gdzie
napięcie seksualne pchnęło ich ku sobie.

– Możesz wejść pod kołdrę – powiedziała, gdy wyszła z łazienki. – Nie

zamierzam cię molestować.

– Wiem.
Ale pozostał na swoim miejscu.
Nie ufał sobie.

background image

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Następnego ranka obudził się z mocnego snu. Przytulał Honor owiniętą

w kołdrę. Miał uczucie, że tak właśnie powinno być już zawsze, choć życie
zdawało się komplikować coraz bardziej.

– Dziękuję, że ze mną zostałeś – mruknęła.
–  Oboje  tego  potrzebowaliśmy  –  odparł  z  uśmiechem  i  podniósł  się

z łóżka. – Nie wstawaj. Zamknę drzwi za sobą.

– Nie chcesz śniadania? A przynajmniej kawy?
– Zjem coś w hotelu. Do zobaczenia później?
– Jasne.
W hotelu wziął prysznic i się przebrał. Zapytał, gdzie jest kwiaciarnia,

po  czym  kupił  kwiaty  dla  Nancy.  Wezwał  taksówkę  i  pojechał  do
posiadłości Richmondów.

Brama była zamknięta. Podszedł do domofonu. W głośniku odezwał się

głos brata.

– Dzień dobry, Keaton. Wpuścisz mnie?
– Jesteś wcześnie.
Zacisnął wargi. To nie pora na słowne przepychanki z bratem.
– Jestem. Chciałbym porozmawiać z Nancy.
Nastąpiła  przerwa,  po  czym  brama  zaczęła  się  otwierać.  Ranek  był

wilgotny i zimny, Logan pożałował, że nie wziął przynajmniej szalika.

Keaton czekał na niego przy drzwiach.
– Ładne kwiaty. Jej ulubione.

background image

– Ślepy traf. Ja też je lubię. Miło wiedzieć, że mamy podobny gust.
W twarzy brata widział znużenie, wciąż był w szoku, a to na jego barki

spadł  ciężar  odpowiedzialności.  Chciał  mu  pomóc,  ale  czy  Keaton  na  to
pozwoli?

– Źle wyglądasz. – Logan zdjął kurtkę. – Co mogę dla ciebie zrobić?
Keaton wyraźnie się odprężył.
– Chcesz pomóc?
– Czy nie po to ma się rodzinę?
– Mama jest w jadalni. Na razie nieźle się trzyma.
– To dobrze. A Kristin?
–  Przybita,  ale  wzięła  się  w  garść.  Chciała  nawet  iść  do  pracy,  ale

przekonałem ją, że bardziej przyda się w domu.

– Rozumiem ją. W takiej sytuacji praca wydaje się jedynym pewnikiem

w życiu. W stanie szoku człowiek szuka namiastki starej normalności.

Keaton spojrzał na niego ze zrozumieniem.
– Ciągle zapominam, że w tym roku już raz przeżyłeś podobną sytuację.

Jak się trzymasz?

–  Jestem  wstrząśnięty,  jak  wy.  Żałuję,  że  nie  miałem  szansy  lepiej

poznać ojca. Szczerze mówiąc, czuję się oszukany przez los.

– Powinienem cię wczoraj włączyć do naszego grona. Przepraszam. To

nie w porządku, że musiałeś wracać do hotelu.

– Zaopiekowałem się Honor. Ona też ciężko przeżyła śmierć Douglasa.
–  Honor?  –  Twarz  Keatona  zastygła,  a  głos  stał  się  lodowaty.  –

Powinieneś wiedzieć, że ona potrafi o siebie zadbać.

– Co masz na myśli?
–  Wbiła  w  ciebie  pazurki,  żeby  zapewnić  sobie  lepszą  pozycję.  To

karierowiczka.  Interesuje  ją  tylko  korporacyjny  wyścig  szczurów.  Zrobi

background image

wszystko, żeby się dostać na szczyt.

– To brutalna opinia.
–  Ale  szczera  prawda.  Przespałeś  się  z  nią  parę  razy,  tymczasem  ja

znam ją od lat. Patrząc wstecz, nie rozumiem, czemu wcześniej się na niej
nie  poznałem.  Ambicja  ją  zaślepia.  Wciąż  musi  udowadniać,  że  jest
najlepsza.

Logan starał się pohamować złość.
– Czy nie jest to cecha godna pochwały? Gdyby ludzie nie starali się

pokonać własnych ograniczeń, nie byłby możliwy rozwój.

– Bądź ostrożny, Logan. Tylko tyle powiem.
–  Mam  wrażenie,  że  niesprawiedliwie  ją  oceniasz.  Twoja  gorycz,

a  masz  do  niej  pełne  prawo,  z  powodu  nocy  po  moim  przyjeździe  do
Seattle, jest nieuzasadniona. Myślała, że ja to ty.

– Ale w Portland dobrze wiedziała, z którym z nas ma do czynienia.
–  W  tym  przypadku  oboje  jesteśmy  winni.  Pewnie  już  nigdy  nie  uda

nam się zbliżyć, jak by to mogło być, gdybyśmy byli razem od dziecka, ale
szczerze żałuję historii z Honor.

– A jednak wczoraj u niej nocowałeś? – Popatrzył na niego nieufnie.
–  Potrzebowała  kogoś.  Była  świadkiem  śmierci  naszego  ojca,  a  nie

zapominaj, że była do niego szczerze przywiązana. Udzielała mu pierwszej
pomocy do przyjazdu pogotowia. Wiesz, dlaczego była u Douglasa?

– Pewnie wyznaczył jej spotkanie.
– Przyszła poinformować go, że odchodzi z pracy.
– Co takiego? – Keaton sprawiał wrażenie zaskoczonego.
– Wiesz czemu?
– Jestem pewien, że mi powiesz.

background image

– Dręczyły ją wyrzuty sumienia i obawa, że jej obecność uniemożliwi

nam porozumienie. Czy to jest rozumowanie karierowiczki? Naprawdę?

Przerwały mu ciche kroki i w holu pojawiła się Nancy.
–  W  kim  rozmawiasz?  –  Przystanęła  na  widok  swoich  synów.  –

Przyszedłeś, Loganie. Jak dobrze.

– Przyniosłem ci kwiaty. – Podał matce bukiet.
– Dziękuję. – Wzięła kwiaty, ale najpierw go uścisnęła. – Brakowało mi

ciebie wczoraj. W tym okropnym czasie mamy tylko siebie. Naszą rodzinę.

Logan poczuł dławiące go emocje. Nancy nie miała pojęcia, jak bardzo

ich wszystkich potrzebuje.

– Jadłeś śniadanie? Chodź ze mną do jadalni. Nasza gosposia robi dobre

grzanki,  a  na  twój  widok  poczułam,  że  jestem  głodna.  Keatonie,  idziesz
z nami?

Poszła przodem, zachwycając się kwiatami. Bracia spojrzeli na siebie.
– Jeszcze wrócimy do tej rozmowy – powiedział Keaton.
– Zdecydowanie.

Reszta  tygodnia  minęła  błyskawicznie.  Zajęci  przygotowaniami  do

pogrzebu Douglasa prawie nie zauważyli Bożego Narodzenia.

Nancy  namówiła  Logana  do  przeprowadzki  do  posiadłości

Richmondów i umieściła go w pokoju gościnnym. Keaton i Kristin wrócili
każde do siebie, więc Logan czuł, że to on opiekuje się matką.

Wymogła też na nim, by zaczął mówić do niej mamo, co na początku

trochę go krępowało, ale szybko się do tego przyzwyczaił.

Do  szczerej  rozmowy  z  Keatonem  niestety  nie  doszło,  a  napięcia

między  braćmi  wzrosło.  W  biurze  Honor  go  omijała,  nie  odbierała  też
telefonów od niego. Myślał o niej często, i to z niepokojem.

background image

Rano w dniu pogrzebu rodzina zebrała się w holu. Limuzyna z domu

pogrzebowego zabrała ich na nabożeństwo do kaplicy. Loganowi udało się
wcześniej  dodzwonić  do  Honor,  by  zaproponować  podwiezienie  na
cmentarz, ale powiedziała, że sobie poradzi.

Nancy,  która  podczas  przygotowań  wydawała  się  spokojna

i  zaskakująco  silna,  teraz  sprawiała  wrażenie  kruchej  i  półprzytomnej.
Życzeniem Douglasa była prosta ceremonia i postanowili je spełnić. Nancy
nalegała  tylko  na  stypę  zaraz  po  pogrzebie,  aby  żałobnicy  mieli  okazję
rozgrzać się i w domowym zaciszu wspomnieć jej zmarłego męża.

Na cmentarzu Logan wyraźnie odczuł ciężar, który leżał mu na piersi.

Wszyscy  czworo  w  ciężkich  zimowych  płaszczach,  nakryciach  głowy
i  rękawiczkach  podeszli  do  grobu,  wokół  którego  zebrali  się  już  znajomi
i pracownicy Douglasa. Ludzie rozstępowali się przed nimi.

Szukał wzrokiem Honor i rzeczywiście ją znalazł. Przerwała rozmowę

w niewielkiej grupce, podeszła do Nancy i przytuliła ją mocno, szepcząc do
ucha słowa współczucia.

–  Usiądziesz  z  nami,  prawda?  –  poprosiła  Nancy.  –  I  przyjdź  po

pogrzebie do naszego domu. Wiem, że rozstałaś się z Keatonem, ale nadal
traktuję  cię  jak  własne  dziecko.  Douglas  także  był  do  ciebie  szczerze
przywiązany.

Honor zerknęła na Keatona, ale w jego twarzy nie dostrzegła wrogości,

więc odprężyła się trochę.

– Jeśli nikomu nie będzie to przeszkadzało.
Rodzeństwo Richmondów milczało.
Logan,  który  nie  pragnął  niczego  innego,  niż  objąć  ją  i  przytulić,

pospieszył z zaproszeniem.

– Możesz usiąść ze mną.
– Dziękuję.

background image

Była już pora zacząć nabożeństwo pogrzebowe, gdy w ostatniej chwili

do  zebranych  dołączyła  grupa  składająca  się  z  dwóch  mężczyzn  i  dwóch
kobiet. Sądząc po podobieństwie między nimi, byli rodziną.

– Znasz ich? – zapytał Kristin.
– Nigdy w życiu ich nie widziałam. Może są biznesowymi znajomymi

taty.

Ku  jego  zaskoczeniu  nowo  przybyli  zajęli  miejsce  w  pierwszym

rzędzie,  tuż  przed  trumną.  Były  to  krzesła  zarezerwowane  dla  Nancy,
Keatona, Kristin i Logana. Starsza kobieta, na oko sporo po pięćdziesiątce,
była  blada  i  opanowana.  Jej  dzieci  również  sprawiały  wrażenie
zdeterminowanych. Logan nie mógł oprzeć się wrażeniu, że jest w nich coś
znajomego.

Przedsiębiorca  pogrzebowy,  odpowiedzialny  za  całą  ceremonię,

podszedł do nieznajomych.

– Przepraszam, czy zechce się pani przesiąść do następnego rzędu? Te

krzesła  zarezerwowane  są  dla  wdowy  i  dzieci  pana  Richmonda  –
powiedział cicho.

Ku jego zdumieniu kobieta gwałtownie pokręciła głową.
– Proszę pani, czas nagli.
Logan  podszedł  do  nieznajomych  i  dyskretnie  odsunął  mistrza

ceremonii.

–  Zechcą  się  państwo  cofnąć  o  jeden  rząd,  proszę.  Te  miejsca  są

zarezerwowane dla mojej rodziny.

Kobieta spojrzała na niego z hamowaną furią.
– Pańskiej rodziny? Mam pełne prawo być przy trumnie mojego męża.

Ja i jego dzieci!

– Logan? – Nancy zbliżyła się do nich. – Co mówi ta kobieta?

background image

Tymczasem obca niewiasta podniosła się, a jej dzieci utworzyły wokół

niej szpaler. Dzieci Nancy zrobiły to samo.

–  Mam  pełne  prawo  tu  być!  –  krzyknęła  nieznajoma.  –  Jestem  żoną

Douglasa Richmonda i mogę to udowodnić.

– Proszę pani… Pani Richmond, zapewne nie jest to najlepsza pora –

jąkał się zmieszany przedsiębiorca pogrzebowy.

–  Doprawdy?  Jeśli  nie  teraz,  to  kiedy?  Mój  mąż  zmarł,  a  ta  kobieta

zorganizowała  jego  pogrzeb  bez  mojego  pozwolenia.  –  Odwróciła  się  do
oniemiałej  Nancy.  –  Zamierzałam  pójść  pani  na  rękę,  pozwolić  na
pochówek, a dopiero potem wystąpić z roszczeniami, ale zmieniłam zdanie.
Życzę  sobie,  aby  ciało  Douglasa  zostało  przewiezione  do  Wirginii  i  tam
złożone do grobu.

– O czym pani mówi? To jest mój mąż i zostanie pochowany zgodnie

z jego wolą. – Głos Nancy drżał z powodu silnych emocji.

– Moja wola jest inna, a jako jego żona nie pozwalam na pogrzeb.
– Ja jestem jego żoną!
Logan  patrzył  raz  na  jedną  kobietę,  raz  na  drugą.  Emocje  narastały.

Keaton  i  Kristin  wymieniali  wrogie  spojrzenia  z  dziećmi  drugiej  pani
Richmond. Czas przerwać konfrontację na cmentarzu, zanim dziennikarze
zwęszą aferę i zrobią z niej paskudną historię w wiadomościach.

Logan pociągnął za ramię przedsiębiorcę pogrzebowego, który sprawiał

wrażenie niezdolnego do działania.

–  Ceremonia  się  nie  rozpocznie,  dopóki  nie  wyjaśnimy  wszystkich

wątpliwości  –  oświadczył.  –  Trzeba  przeprosić  zebranych  i  przenieść  się
w bardziej stosowne miejsce.

Mężczyzna  –  najwyraźniej  wdzięczny  za  jasną  instrukcję  –  dał  znak

swoim  pomocnikom.  Razem  dyskretnie  przekazali  żałobnikom,  że
ceremonia się dziś nie odbędzie. Logan zwrócił się do skłóconych rodzin.

background image

–  Proszę  o  uwagę  –  powiedział.  –  Nie  rozstrzygniemy  tego  na

cmentarzu. Potrzebujemy dowodów, aby ustalić fakty. Proponuję, żebyśmy
wrócili do domu.

– Dobry pomysł – poparł go Keaton. – To jakaś niedorzeczna historia.

Ta  kobieta  twierdzi,  że  została  żoną  taty  dwa  lata  przed  mamą.  To
niemożliwe. To by robiło z niego bigamistę.

Córka  drugiej  pani  Richmond  rzuciła  wrogie  spojrzenie  na  trumnę

przykrytą wieńcami.

– Fakty mówią same za siebie – syknęła.
Nancy i Kristin o mało się na nią nie rzuciły. Honor przezornie stanęła

między  nimi,  aby  je  rozdzielić.  Logan,  wdzięczny  za  jej  interwencję,
zasugerował, aby wszyscy wrócili do samochodów i spotkali się w domu
Nancy.

– Moja noga nie postanie w domu tej kobiety – oznajmiła druga pani

Richmond.

–  W  takim  razie  proszę  odejść  i  pozwolić  nam  kontynuować

ceremonię  –  powiedział  Logan  ponuro  i  zmierzył  wzrokiem  całą  jej
rodzinę.

– Wykluczone – oburzyła się kobieta.
– W takim razie z całym szacunkiem proszę o odłożenie na bok emocji

na kilka godzin. Przedyskutujemy sytuację w rozsądny i racjonalny sposób.
Mamo, zgadzasz się?

Nancy zachwiała się, ale Kristin wzięła ją pod rękę.
–  Nie  rozumiem,  co  się  dzieje,  ale  chyba  nie  ma  wyjścia.  Gdzie  jest

Hector?  –  Rozejrzała  się,  poszukując  wzrokiem  prawnika  rodziny.  –
Widziałam go. On też powinien być obecny.

– Koniecznie – przytaknął Logan.
– Poszedł do samochodu – powiedziała Honor. – Zatrzymam go.

background image

Szybko  pobiegła  w  kierunku  wyjścia  z  cmentarza,  gdzie  nadal

gromadziły się grupki ludzi omawiających niespodziewane wydarzenia.

Dogoniła  Hectora  Ramireza  i  porozmawiała  z  nim  krótko.  Prawnik

skinął  głową  i  czekał  przy  samochodzie.  Logan  poczuł  wdzięczność
połączoną z dumą. Nawet teraz, mimo pogardy, jaką odczuwała ze strony
Keatona i Kristin, Honor była gotowa im pomóc.

– Porozmawiam z nim po drodze, jeśli można.
Wszyscy  po  kolei  kiwnęli  głową.  Podbiegł  do  nich  właściciel  domu

pogrzebowego.

– Coś takiego nie zdarzyło mi się w ciągu czterdziestu lat działalności.

Co mam zrobić z panem Richmondem?

–  Proszę  zabrać  trumnę  do  domu  pogrzebowego  i  przechować  ciało

w chłodni.

Mężczyzna  skinął  na  pomocników,  którzy  zaczęli  przenosić  trumnę

i  wieńce  do  karawanu  zaparkowanego  na  poboczu.  Logan  poszedł  za
krewnymi do wyjścia. Podał adres Nancy kierowcy, który przywiózł drugą
rodzinę, i zasugerował, aby trzymał się ich limuzyny.

–  Zaopiekujcie  się  mamą  –  szepnął  Keatonowi  i  Kristin.  –  I  żadnej

wymiany zdań, póki nie dojadę z Hectorem.

– Jedziesz jego samochodem?
– Tak.
– A co z Honor?
– Nancy chętnie ją zobaczy w naszym gronie. Poza tym ktoś powinien

wydać  polecenia  firmie  cateringowej,  kiedy  my  będziemy  zajęci
roszczeniami tamtych ludzi.

–  Zgoda  –  powiedział  Keaton.  –  Widzimy  się  w  domu.  Dziękuję,  że

przejąłeś inicjatywę.

background image

– A od czego ma się starszego brata? – zażartował Logan, chcąc nieco

złagodzić napięcie.

– Kilka minut różnicy, cóż to za starszeństwo. Jestem trochę wyższy.
Uśmiechnęli się do siebie.
Logan poczuł ulgę. Może nie są idealną rodziną, ale teraz go potrzebują,

a on poprze ich w stu procentach.

background image

ROZDZIAŁ CZTERNASTY

Hector i Logan rozmawiali przyciszonym głosem. Honor słuchała ich,

ale  nie  włączała  się  do  wymiany  zdań.  Nie  miała  pojęcia,  co  o  tym
wszystkim  myśleć.  Sytuacja  z  kiepskiej  farsy:  na  pogrzebie  Douglasa
pojawia się inna rodzina, która rości sobie prawa do zmarłego.

Nie  rozumiała,  w  jaki  sposób  Richmond  przez  tyle  lat  prowadził

podwójne  życie  i  nikt  z  rodziny  i  współpracowników  tego  nie  zauważył.
Dlaczego  wszystkich  oszukiwał?  Przecież  musiał  wiedzieć,  że  pewnego
dnia bigamia wyjdzie na jaw.

Czy  to  miał  na  myśli,  kiedy  jej  powiedział,  że  ludzie  są  omylni,

a  niektórzy  popełniają  więcej  błędów  niż  inni?  Mówił  o  własnych
oszustwach?  Tak  czy  owak,  jeśli  roszczenia  tych  ludzi  są  uprawnione,
Douglas był na bakier z moralnością, już nie mówiąc o prawie.

A  skoro  o  prawie  mowa,  jak  wygląda  sytuacja  spadkobierców

w  Richmond  Developments?  Czy  Logan  i  Keaton  w  ogóle  się  nad  tym
zastanowili?  Douglas  zawsze  powtarzał,  że  po  jego  śmierci  stery  firmy
przejmie  pierworodny  syn.  A  jeśli  to  syn  pierwszej  żony  jest  starszy  od
bliźniaków? Czy Logan, Keaton i Kristin są dziećmi nieślubnymi?

W  głowie  miała  zamęt.  Jednego  tylko  była  pewna:  kłamstwo  ojca

będzie  miało  poważny  wpływ  na  wszystkie  jego  dzieci.  Honor  dużo
wiedziała  o  zdradzie.  Blizny  są  głębokie  i  pozostają  na  całe  życie.  Mimo
życia  w  luksusie  i  licznych  przywilejów  Kirstin  i  Keaton  przez  cały  czas
próbowali  zadowolić  Douglasa,  spełnić  pokładane  w  nich  nadzieje.

background image

Odkrycie,  że  ich  oszukiwał,  miał  w  innym  stanie  druga  rodzinę,  było
strasznym ciosem.

Spojrzała na Logana siedzącego z przodu. Prawie nie znał ojca. Czy on

też  był  zszokowany  dzisiejszą  awanturą  na  cmentarzu?  Szybko
oprzytomniał i przejął kontrolę nad sytuacją. Ulżyło jej, że bracia potrafią
współpracować. Słusznie zrobiła, dystansując się od Logana. Zasługiwał na
odzyskanie rodziny, a jej obecność wszystko komplikowała, niezależnie od
uczuć, które wobec niego żywiła.

Prawnik zaparkował na podjeździe.
Mężczyźni  weszli  do  środka,  a  Honor  sprawdziła,  czy  brama  jest

zamknięta.  Tego  tylko  brakowało,  żeby  się  zbiegli  paparazzi.  Nie  miała
wątpliwości, że plotka już się rozeszła. Potem poszła do kuchni i zarządziła
odwiezienie  przygotowanych  przekąsek  do  schroniska  dla  bezdomnych.
Poprosiła gosposię o zostawienie paru tac dla rodziny zgromadzonej teraz
w salonie.

Kiedy do nich dołączyła, atmosfera była nieznośnie ciężka.
Logan  stał,  obie  rodziny  siedziały  na  kanapach  i  fotelach,  ulubionym

zestawie Nancy. Poczuła dumę na jego widok, bo całkowicie panował nad
tą nieprzyjemną sytuacją. Wiele by dała, żeby móc go otwarcie wesprzeć,
czuła  się  taka  bezużyteczna.  A  jednak  nie  opuści  jego  ani  Nancy.  Mogą
jeszcze potrzebować jej pomocy.

–  Wszyscy  chyba  możemy  się  zgodzić,  że  dzisiejsze  wypadki  były

szokiem dla zebranych.

–  Nie  jestem  wypadkiem  –  oznajmiła  druga  pani  Richmond  –  ale

pierwszą i jedyną legalną żoną Douglasa. Ta kobieta i jej bękarty to jedyny
wypadek, i to bardzo niemile widziany.

–  Przestań,  mamo  –  zareagowała  ostro  córka.  –  Nie  ma  powodu  do

obrażania gospodarzy. Całą winę ponosi tata.

background image

–  Zacznijmy  w  takim  razie  od  przedstawienia  się,  a  potem,  jeśli  nie

będziecie  mieć  obiekcji,  poproszę  o  opinię  Hectora,  naszego  prawnika  –
zaproponował Logan.

– Cokolwiek powie, nie jest obiektywny – prychnęła pani Richmond. –

Moi prawnicy zajmą się tym niezależnie od jego opinii.

Logan nic nie powiedział, tylko utkwił w niej pytający wzrok.
–  No  dobrze  –  prychnęła.  –  Nazywam  się  Eleanor  Richmond.

Poślubiłam  Douglasa  pierwszego  lipca,  trzydzieści  sześć  lat  temu,
w  mieście,  z  którego  oboje  pochodzimy,  w  Wirginii.  Byliśmy  parą  już
w szkole średniej. To są nasze dzieci: Fletcher, Mathias i Lisa.

– A ja nazywam się Nancy Richmond. Ja także zostałam żoną Douglasa

trzydzieści sześć lat temu, drugiego września. To była miłość od pierwszego
wejrzenia. Powiedział, że nie może beze mnie żyć i poprosił mnie o rękę.
To moje dzieci: Logan, Keaton i Kristin.

– A to Hector Ramirez, nasz adwokat. – Logan przedstawił prawnika. –

Zechcesz powiedzieć kilka słów?

–  Dziękuję.  Znałem  Douglasa  przez  wiele  lat  i  muszę  powiedzieć,  że

jestem zaskoczony tym, co tu się dzieje. Pierwszym krokiem, jaki musimy
podjąć, jest ustalenie, czyje małżeństwo ma legalny status prawny. Kolejne
kroki będą łatwiejsze.

– Jakie kroki? – spytała Nancy.
–  Wykonanie  postanowień  testamentu  Douglasa.  Poza  dobrami

osobistymi,  które  przeznaczył  dla  konkretnych  osób,  pozostaje  kwestia
firmy.

– Mąż prowadził szanowane przedsiębiorstwo budowlane w Wirginii –

przerwała mu Eleanor. – Nie myślcie ani przez chwilę, że jej dzieci będą
miały do niego prawo. Ani do domu, kont bankowych i akcji.

background image

Hector zamrugał, zaskoczony jadem w głosie kobiety. Honor także nie

posiadała  się  ze  zdumienia.  Nie  tak  zachowuje  się  pogrążona  w  smutku
wdowa. Była to osoba opętana pragnieniem zemsty.

Jej syn Fletcher poruszył się niecierpliwie.
– Mamo, sytuacja i tak jest wystarczająco skomplikowana bez twojego

wsadzania  kija  w  mrowisko.  Jeśli  nie  masz  żadnych  pozytywnych
propozycji, najlepiej będzie, gdy zachowasz komentarze dla siebie.

– Jesteś niesprawiedliwy. Jako wdowa po twoim ojcu walczę o to, co

nasze.

–  Zostaw  to  prawnikom.  Im  bardziej  będziemy  przewlekać  sprawy

spadkowe, tym dłużej i my, i firmy, będziemy tkwić w stanie zawieszenia. –
Rozejrzał się po zebranych. – Wszyscy się zgadzają?

Rozległy się pomruki świadczące o akceptacji.
Fletcher wyjął wizytówkę i podał ją Hectorowi.
–  Proszę  o  informację,  jakie  dokumenty  mamy  dostarczyć,  aby

uprawomocnić  roszczenia  matki.  Nasi  prawnicy  skontaktują  się  w  tej
sprawie. Dziś jeszcze nocujemy w Seattle. Jutro wracamy do siebie.

– Będziemy się domagać odesłania ciała Douglasa do Wirginii, kiedy to

wszystko się skończy – powiedziała z naciskiem Eleanor.

Honor  z  niedowierzaniem  patrzyła  na  zachowanie  drugiej  wdowy.

Nancy  nic  jej  nie  zrobiła.  Zachowała  się  jak  dama,  nie  skomentowała
grubiańskich  słów  kobiety.  Podziękowała  Hectorowi  i  zaproponowała
wszystkim  zebranym  coś  do  jedzenia  i  picia.  Mathias,  drugi  syn  Eleanor,
odmówił w imieniu rodziny.

–  Wrócimy  do  hotelu.  Chyba  wszyscy  czujemy,  że  to  nie  jest  zwykłe

spotkanie towarzyskie i lepiej go nie przedłużać.

–  Mamy  wiele  do  przemyślenia.  –  Keaton  podał  rękę  każdemu

z domniemanego rodzeństwa.

background image

– Łagodnie mówiąc – mruknęła Kristin.
Eleanor  tylko  sapnęła  i  ruszyła  do  wyjścia,  a  za  nią  jej  dzieci.  Honor

szybko  otworzyła  przed  nimi  drzwi  i  odprowadziła  ich  do  samochodu.
Potem  uruchomiła  bramę,  odczekała,  aż  opuszczą  posesję,  i  ponownie  ją
zamknęła. Dopiero wtedy odetchnęła.

– Tego się nie spodziewaliśmy – powiedział za jej plecami Logan.
Serce jej przyspieszyło na dźwięk jego głosu.
–  Całkowite  zaskoczenie.  Czy  nie  uważasz  za  dziwne,  że  Douglas

prowadził  identyczne  życie  po  dwóch  stronach  kraju?  Oczywiście,  jeśli
mówią prawdę.

– Nie użyłbym słowa „dziwne”. To jakiś pieprzony bajzel.
Dopiero  teraz  widać  było,  ile  go  kosztowało  zachowanie  spokoju.

Honor starannie dobierała słowa, aby dodać mu otuchy.

– Mam wrażenie, że coś tu nie gra. Eleanor była nadmiernie agresywna,

jakby miała coś do ukrycia.

– Też to zauważyłaś?
Honor westchnęła. Rozumieją się w pół słowa.
– Łatwo przewidzieć, że wielu prawników dobrze na tym zarobi.
–  Tak  –  mruknął  ponuro.  –  Będziemy  siedzieć  jak  na  szpilkach,  póki

sytuacja się nie wyjaśni.

–  Macie  sporo  do  przedyskutowania.  Wezwę  taksówkę  i  wrócę  do

domu.

– Jesteś pewna? Nancy cię zaprosiła.
A ty? Chciała o to zapytać, ale znała odpowiedź. To oczywiste, że jest

rozdarty.  Chciałby  ją  włączyć  do  rodziny,  ale  miał  świadomość,  jak  jej
obecność podziała na brata i siostrę. Lepiej zostawić ich w spokoju, choć
sercem była z Loganem.

background image

– Wiem, co robię. Zaufaj mi.
Gdy wziął ją za rękę, poczuła mrowienie.
– Dziękuję za wszystko, co dziś zrobiłaś. Było mi łatwiej dzięki tobie.
–  Przekaż  Nancy  słowa  współczucia  –  odparła  Honor,  przełykając

wszystko, co chciałaby mu powiedzieć.

A potem zamknęła za sobą drzwi.

background image

ROZDZIAŁ PIĘTNASTY

Dwa tygodnie później nie zbliżyli się ani trochę do zakończenia sporu.

Co  gorsza,  Douglas  nie  został  pochowany,  co  było  źródłem  głębokiego
stresu  dla  Nancy.  Hector  oświadczył  rodzinie,  że  notarialne  odpisy
dokumentów dostarczone przez prawników drugiej wdowy potwierdzały jej
słowa,  iż  małżeństwo  z  Douglasem  zawarła  wcześniej  niż  Nancy.  To
sprawiało, że roszczenia Nancy były bezprawne. Wstyd i ból po odkryciu,
że tak długo była oszukiwana, miały negatywny wpływ na jej zdrowie. Nie
była w stanie pracować.

– Jak  się czuje  mama?  – Kristen zajrzała  do gabinetu  ojca,  w którym

teraz, tymczasowo, pracował Logan.

–  Wciąż  tak  samo.  Nic  jej  nie  interesuje,  a  wierz  mi,  próbowałem

wyrwać ją z apatii.

–  Keaton  mówi  o  mamie  to  samo.  Nie  wychodzi  z  domu,  bo  boi  się

spotkać kogoś znajomego. Nie chce pytań, a co gorsza, litości.

Jedyną jasną stroną tych ponurych okoliczności było to, że rodzeństwo

zbliżyło się do siebie. Zapewniali wsparcie nie tylko Nancy, ale wszystkim
pracownikom  firmy.  Udawało  im  się  kontynuować  działania  biznesowe.
W  trójkę  podejmowali  wszystkie  ważne  decyzje  i  planowali  realizację
kolejnych dużych projektów.

Honor była niewzruszona w swojej decyzji, by złożyć wypowiedzenie.

Nawet prośba Keatona jej nie zmiękczyła. Znów unikała Logana. Kiedy ich
ścieżki  się  krzyżowały,  ograniczała  rozmowę  do  suchej  wymiany
informacji. To go doprowadzało do szaleństwa.

background image

Odchylił się w fotelu i przekręcił go, by spojrzeć za okno. Nadal nie był

w stanie uwierzyć, że ojciec przez trzydzieści kilka lat prowadził podwójne
życie i nikt tego nie zauważył. Co z niego za człowiek?

– Wszystko okej? – Siostra stanęła za jego ramieniem.
–  Nie  rozumiem,  dlaczego  to  robił.  I  jak  mu  się  udało  żyć

w kompletnym zakłamaniu.

–  Dla  nas,  dzieci,  tata  i  mama  zawsze  stanowili  kochającą  się  parę,

całkowicie sobie oddaną. Oczywiście, ojciec sporo podróżował, ale druga
rodzina?  Nie  mieści  mi  się  to  w  głowie.  Czuję  się  zdradzona.  Wolę  nie
myśleć,  jak  to  przeżywa  mama.  Ojciec  był  całym  jej  życiem,  a  teraz  się
okazuje, że to życie było kłamstwem.

– Nie całkowitym. Kochał Nancy. To było widać.
– Ale kochał też Eleanor. Jak mógł kochać takie babsko, to przekracza

moją wyobraźnię.

– Powiedzmy, że nie poznaliśmy jej z dobrej strony.
– Łagodnie mówiąc – parsknęła Kristin. – Jakim cudem dowiedziała się

o  śmierci  taty?  I  dlaczego  ona  albo  jej  prawnicy  nie  skontaktowali  się
z nami przed pogrzebem?

– Fletcher twierdzi, że zobaczyła nekrolog w gazecie i kazała dzieciom

zarezerwować lot i jechać z nią do Seattle. Nie jestem pewien, czy miała
jakiś plan. Może zamierzała wylać swoje żale i wystąpić z roszczeniami.

– Zrobiła to z wielkim hukiem. A co mówi starszy brat ze wschodniego

wybrzeża? Będzie walczył o przejęcie naszej firmy?

–  Wydaje  mi  się,  że  tak  jak  my,  koncentruje  się  na  swoim  biznesie

i odkłada dalsze decyzje do czasu rozstrzygnięcia sprawy w sądzie.

– Nienawidzę czekania.
– Tu się zgadzamy wszyscy troje. Keaton też jest sfrustrowany.

background image

– A Honor? Nadal zamierza odejść?
Logan poczuł znajomy ból w piersi na sam dźwięk jej imienia. Prawie

się  nie  widywali.  Pilnowała,  aby  wykończyć  prowadzone  projekty
i przekazać je następcy, szkoliła swego asystenta i innych projektantów, aby
praca  w  dziale  szła  bez  zakłóceń.  Ostatnio  jej  asystent  zastępował  ją  na
zebraniach kierowników.

– Tak – odparł tylko.
Bardzo  za  nią  tęsknił.  Nie  tylko  ze  względu  na  erotyczny  wabik.

Brakowało  mu  jej  poczucia  humoru  i  inteligentnych  pomysłów  przy
dyskusjach o pracy. To idiotyczne, powtarzał sobie. Przecież poznali się na
początku  grudnia,  a  teraz  jest  połowa  stycznia.  Za  mało  czasu  na
zbudowanie silnej więzi. A jednak wciąż mu się śniła, budził się obolały,
sfrustrowany  i  tęsknił.  Nigdy  wcześniej  nie  był  żadną  kobietą  aż  tak
oczarowany.

– Wiesz, Keaton chyba nie miałby nic przeciwko temu, gdybyś zaczął

się spotykać z Honor – zaczęła ostrożnie Kristin.

– Nawet nie zaczynaj tego tematu – poprosił.
– Mówię serio. Nie zachowuje się jak człowiek, który cierpi, bo dostał

kosza. Przeszło mu bardzo szybko jak na tak długie zaręczyny. Tata zawsze
mówił, że są dobrą parą, ale niezbyt dobrze dobraną.

–  Trudno  go  uznać  ze  eksperta  od  związków  –  skomentował  cierpko

Logan.

–  Masz  rację  –  roześmiała  się.  –  Szkoda.  Honor  jest  naprawdę

wyjątkowa.  Fajnie  było  się  z  nią  przyjaźnić,  no  i  jest  wyjątkowo
utalentowana.

– Dział personalny szuka kogoś na jej miejsce?
– Mieli kilku kandydatów, ale żaden nie jest jej kalibru.

background image

W  tym  problem,  pomyślał.  Nikt  nie  zastąpi  Honor  Gould.  I  żadna

kobieta nie jest tak pociągająca.

Cierpliwość nigdy nie była mocną stroną Honor, nie znosiła czekania.

Niestabilna  sytuacja  w  rodzinie  właścicieli  zaczynała  też  odbijać  się  na
pracownikach. Kiku projektantów otwarcie wyrażało wątpliwość, czy firma
jest stabilna, skoro do tej pory nie mianowano prezesa. Inni obawiali się, że
na to miejsce przyjedzie człowiek ze wschodniego wybrzeża, który nie zna
lokalnych realiów. Jedna osoba wręczyła wypowiedzenie. Honor robiła, co
w jej mocy, aby uspokoić zespół, ale szybkimi krokami zbliżał się ostatni
dzień  jej  pracy  w  firmie,  więc  hipokryzją  było  przekonywanie  ludzi,  że
powinni zostać.

Kilka  razy,  kiedy  spotkała  się  służbowo  z  Keatonem  czy  Kristin,

widziała  zmęczenie  i  stres  na  ich  twarzach.  Martwiło  ją,  że  Nancy  nie
wróciła  do  pracy.  Mają  prawo  do  żałoby,  ale  komplikacje  w  rodzinie
Douglasa bardzo ją niepokoiły. Jedyna dobra strona to świetna współpraca
Logana, Keatona i Kristin. Udało jej się tego nie popsuć.

Kochała  Logana.  Miłość  do  niego  oznaczała,  że  zrobi  wszystko,  aby

zapewnić  mu  szczęście.  W  tej  chwili  stworzył  dla  siebie  nowe  miejsce,
określił,  kim  jest,  odbudował  więzi.  Honor  nie  oczekiwała  od  kochanego
mężczyzny,  że  dla  niej  zrezygnuje  ze  spraw  tak  fundamentalnych.  Nie
ulegało dla niej wątpliwości, że Logan ma wybór: ona albo oni.

Zrozumiała  to,  gdy  Kristin,  która  była  jej  przyjaciółką  i  powiernicą,

jednoznacznie wzięła stronę Keatona.

Zastanawiała się, co może zrobić, aby rozwiać wiszące nad nimi czarne

chmury.  Przemyślała  całą  sytuację  wiele  razy  i  wciąż  nie  wierzyła,  że
wiedzą  wszystko  o  drugiej  rodzinie  Douglasa.  Niepokoiło  ją  zwłaszcza

background image

zachowanie  Eleanor  –  nie  tylko  obrona  własnych  interesów,  ale  podszyta
zazdrością agresja.

Hector  Ramirez  podzielał  jej  wątpliwości,  dlatego  uważnie  sprawdzał

otrzymane  informacje.  Dostał  od  adwokatów  z  Wirginii  potrzebne
dokumenty, które sprawiały wrażenie wiarygodnych. Mimo to Honor wciąż
dręczyło podejrzenie, że coś przegapili.

W  dzieciństwie  i  wczesnej  młodości  widziała  z  bliska  wiele  osób

przyłapanych na kłamstwie. Reagowały na trzy sposoby: jedni zawstydzeni
przyznawali  się  do  winy,  inni  udawali,  że  nic  się  nie  stało,  i  wreszcie
jeszcze  inni  odpowiadali  agresją  na  zarzuty,  aby  wystraszyć  ludzi,  którzy
dowiedli im oszustwo. Intuicja podpowiadała jej, że Eleanor należy do tej
trzeciej kategorii.

Dokumenty  potwierdzały,  że  poślubiła  Douglasa  pierwszego  lipca.

Siedem  miesięcy  później  urodził  się  Fletcher.  Była  w  ciąży,  kiedy
wychodziła za mąż. Nic w tym skandalicznego, nawet jeśli oboje dopiero
skończyli szkołę średnią. Data urodzenia Fletchera czyniła go najstarszym
dzieckiem  Douglasa.  Był  starszy  o  osiemnaście  miesięcy  od  bliźniaków,
a  to  unicestwiało  plany  ojca  dotyczące  sukcesji  w  Richmond
Developments.

Nie po raz pierwszy pomyślała: miał źle w głowie. Chyba rozumiał, że

po  jego  śmierci  wszystkie  paskudne  sekrety  wyjdą  na  jaw?  A  może  miał
kompleks Boga i zamierzał żonglować swoimi tajemnicami w taki sposób,
aby nikt nie poznał prawdy? Czy nie rozumiał, jak bolesne i okrutne były
jego wybory?

Podjęła  decyzję.  Nawet  jeśli  do  końca  miesiąca  będzie  się  żywić

zupkami  w  puszkach,  zatrudni  detektywa,  który  dokopie  się  brudów
kryjących się za małżeństwem Eleanor i Douglasa. Była pewna, że istnieją.

background image

Miała  dług  wobec  Richmondów.  Wobec  Douglasa  wspierającego  jej

rozwój,  Keatona,  któremu  wyrządziła  krzywdę,  a  szczególnie  wobec
Logana,  któremu  życzyła  samego  dobra.  Podważyła  jego  pozycję
w rodzinie, ale zamierzała pomóc mu naprawić sytuację.

Tydzień  później  otrzymała  raport  od  kobiety  detektywa,  którą

zatrudniła.  Był  szczegółowy  i  klarowny.  Początkowo  pomyślała,  że
niepotrzebnie uległa paranoi, przez co straciła czas i pieniądze. Pod koniec
lektury  nagle  poskoczył  jej  poziom  adrenaliny.  Chwyciła  raport  i  bez
zwłoki pobiegła do dawnego gabinetu Douglasa.

– Jest Logan? – zapytała Stellę.
– Tak, ale ma spotkanie z Keatonem, Kristin i Hectorem Ramirezem.
– Świetnie. Oni też muszą o tym wiedzieć.
Nie  czekała,  aż  asystentka  ją  wprowadzi.  Pchnęła  drzwi  i  weszła  do

środka. Cztery głowy jak na komendę odwróciły się w jej stronę. Stella za
jej plecami mamrotała przeprosiny, że nie zdołała jej zatrzymać.

–  Wszystko  w  porządku.  Widzimy,  że  to  ważne.  Przynieś  nam  kawę,

bardzo proszę – powiedział Logan.

Honor poczekała, aż Stella zamknie drzwi.
– Przepraszam, dowiedziałam się czegoś niesłychanie ważnego. Sprawa

niecierpiąca zwłoki.

– Jaka? – zaciekawiła się Kristin.
–  Dotyczy  was  i  waszego  przyrodniego  rodzeństwa.  A  przede

wszystkim Nancy.

– Mów wreszcie – popędzał ją Keaton.
–  Poczekaj.  Przede  wszystkim  usiądź,  Honor.  –  Logan  wskazał  jej

miejsce naprzeciwko siebie.

background image

Wciąż  trzęsła  się  z  emocji,  które  ją  tu  przywiodły.  Logan  nalał  jej

szklankę wody.

– Przyda ci się.
Ręka  drżała  jej  lekko,  gdy  uniosła  szklankę  do  ust  i  wypiła  połowę

jednym haustem.

– Od początku czułam, że Eleanor coś przed nami ukrywa – zaczęła.
– Ale co? Dokumenty, które Hector nam przedstawił, potwierdzają jej

słowa  –  przerwał  jej  Keaton,  a  jego  ton  w  każdym  innym  wypadku
zamknąłby jej usta.

–  Pokazuje  to,  co  chce,  żebyś  zobaczył.  Ukrywa  inny  fakt.  –  Wyjęła

raport agencji detektywistycznej i stuknęła palcem w ostatnią stronę. – Ten
mianowicie. Eleanor była niepełnoletnia, kiedy wyszła za Douglasa.

Hector pochylił się i przeczytał wskazany fragment.
–  To  prawda,  ale  w  stanie  Wirginia  niepełnoletnia  dziewczyna  może

legalnie wyjść za mąż, jeśli ma zgodę rodziców.

– Eleanor jej nie miała.
–  Zgodnie  z  informacją  od  sekretarza  sądu  okręgowego,  jej  matka

podpisała wszystkie niezbędne zezwolenia.

Honor gwałtownie pokręciła głową.
–  Tu  jest  pies  pogrzebany.  Matka  nie  mogła  tego  zrobić.  Była  wtedy

w Monte Carlo ze swoim mężem, ojcem Eleanor. Podróżowali po Europie
przez pół roku. Żadne z nich nie podpisało sądowej zgody, bo nie było ich
w kraju, kiedy młodzi załatwiali pozwolenie na ślub.

–  Twierdzisz,  że  ich  zezwolenie  na  ślub  było  nieważne?  –

Podekscytowana Kristin wychyliła się, by lepiej widzieć raport.

Honor przytaknęła i czekała, aż Hector skończy czytać.

background image

– Na to wygląda – oświadczył. – Zgodnie z relacją świadków Eleanor

przekupiła  gosposię,  żeby  udawała  jej  matkę,  kiedy  trzeba  było  złożyć
podpis.  Grafolog  potwierdził,  że  ten  na  oryginalnym  dokumencie  jest
podrobiony. Nawet nie przypomina podpisu matki.

– Ale dlaczego posunęła się do oszustwa? – zapytał Keaton.
–  Tego  nie  wiem,  ale  sądząc  z  informacji  zabranych  przez  agencję

detektywistyczną, Eleanor miała zaledwie siedemnaście lat, kiedy odkryła,
że jest w ciąży z Douglasem. Bała się urodzić nieślubne dziecko. Gosposia
już nie żyje, detektyw rozmawiał z jej córką. Biedna kobiecina truchlała ze
strachu, że pracodawcy odkryją, kto maczał palce w tym oszustwie. Miała
zwyczaj  podpijania  dobrego  brandy  z  barku  swoich  państwa.  Eleanor
zaszantażowała gospodynię, że powie rodzicom o jej nałogu, a ci wyrzucą
ją z pracy, dlatego wzięła udział w spisku. Dziewczyna była przekonana, że
po  ślubie  rodzice  będą  musieli  zaakceptować  dziecko  i  Douglasa.  Oni
jednak mieli bardziej ambitne plany dla swojej córki. Chcieli ją wysłać do
Szwajcarii,  do  szkoły  z  internatem,  a  potem  wydać  za  syna  przyjaciół
rodziny, który był dyplomatą.

–  Trudno  jej  nie  współczuć  –  powiedziała  wielkodusznie  Kristin.  –

Musiała być zdesperowana, żeby sięgnąć po takie środki.

–  Córka  gospodyni  opowiadała,  że  rodzice  Eleanor  po  powrocie

z zagranicznych wojaży bardzo się na nią rozgniewali. Wydziedziczyli ją.
Ojciec  był  wysokim  oficerem  marynarki  wojennej,  matka  pochodziła
z  bogatej  rodziny.  Po  ich  śmierci  cały  majątek  trafił  do  organizacji
charytatywnej.

–  Zdaje  się,  że  chciała  sobie  odbić  straty,  zgłaszając  roszczenia  do

majątku taty – skomentował Keaton.

–  Kluczową  rzeczą  jest  to,  że  małżeństwo  Douglasa  i  Nancy  jest

jedynym legalnie zawartym – oświadczył Hector.

background image

–  Co  oznacza,  że  Logan  jest  mianowanym  przez  tatę  prezesem

Richmond Developments – dodała Kristin.

– A ta kobieta i jej dzieci nie mają prawa do naszej firmy – oznajmił

Keaton.

Logan  rozparł  się  w  fotelu.  Z  jego  twarzy  po  raz  pierwszy  od  kilku

tygodni zniknął wyraz napięcia.

– Nic nam już nie grozi? – spytał adwokata.
– Przygotuję oficjalne pismo do prawników Eleanor Richmond z prośbą

o  wycofanie  wszelkich  roszczeń  do  spadku  po  Douglasie  na  zachodnim
wybrzeżu.  Pojawia  się  pytanie,  czy  chcecie  wystąpić  z  roszczeniami  do
majątku ojca zgromadzonego w stanie Wirginia.

– Moglibyśmy to zrobić? – zainteresował się Keaton.
– Prawdopodobnie tak.
– Ważniejsze jest pytanie, czy tego chcemy. – Logan postanowił zagrać

rolę  adwokata  diabła.  –  Czy  narazimy  Fletchera,  Mathiasa  i  Lisę  na
przeżycia, jakie były naszym udziałem?

– Wykluczone – zaprotestował Keaton. – Jesteśmy rodziną, czy nam się

to podoba, czy nie.

– Nie widzę powodu, żeby grzechy naszego ojca prześladowały nas zza

grobu – skomentowała Kristin.

– W takim razie decyzja została podjęta jednogłośnie – oznajmił Logan

i  zwrócił  się  do  Hectora.  –  Napisz,  proszę,  że  jeśli  Eleanor  wycofa  się
z roszczeń, my nie będziemy pretendować do majątku, który jest w rękach
jej i jej dzieci. Powiadom ją także, że pochowamy ojca w Seattle, zgodnie
z jego ostatnią wolą.

– Czy mogę wziąć raport z sobą? – upewnił się Hector.
– Oczywiście.

background image

Po jego wyjściu Logan zwrócił się o niej z niekłamaną wdzięcznością.
–  Bez  twojej  inicjatywy  wszystko  mogłoby  się  potoczyć  zupełnie

inaczej. Jesteśmy twoimi dłużnikami.

– Byłam wam to winna. Nie mogłam siedzieć bezczynnie.
Chciał się sprzeciwić, ale nieznacznie pokręciła głową, a on dostosował

się do jej życzenia.

– Firma jest nasza. Jesteście gotowi nią zarządzać?
– Czy już tego nie robimy? – zapytała Kristin.
–  Mam  na  myśli  formalną  zmianę  w  organizacji.  Czas  ustanowić

trzyosobowy zarząd nad Richmond Developments.

–  Mówisz  serio?  Jak  to  niby  będzie  działać?  –  Keaton  nie  ukrywał

sceptycyzmu.

– Podyskutujemy nad tym później. Najważniejsze, czy się zgadzacie.
Oboje energicznie skinęli głowami.
– Chodźmy do mamy. Powinna o wszystkim dowiedzieć  się od nas –

zaproponował Keaton.

– Świetny pomysł – poparła go siostra. – Idziesz, Honor? Gdyby nie ty,

czekalibyśmy, aż topór spadnie nam na łeb.

– Muszę zamknąć dziś parę rzeczy, nie mogę. Cieszę się, że będziecie

pracować  razem.  Na  pewno  będą  tarcia,  w  końcu  każde  z  was  jest  silną
osobowością, ale jeśli utrzymacie tego ducha pracy zespołowej, który macie
od śmierci Douglasa, poradzicie sobie. Powodzenia.

– Jesteś pewna, że nie dasz rady dołączyć później? – naciskała Kristin.
– Jestem zajęta, a dla was to szczególny rodzinny czas.
– A ty, Logan? – zapytał Keaton.
– Zaraz przyjadę. Najpierw chcę zamienić z Honor kilka zdań.

background image

Kiedy zostali sami, pierwszą jej myślą było, jak dobrze byłoby się do

niego przytulić i po raz ostatni pocałować. Podjęła wcześniej decyzję. Po
przekazaniu Richmondom pomyślnych wiadomości odejdzie. Praca z nimi
zbyt  wiele  ją  kosztowała.  Może  nawet  nie  dostanie  referencji,  w  końcu
skróciła okres wypowiedzenia, ale było jej wszystko jedno.

– O czym chciałeś pogadać?
– Nie potrafię wyrazić mojej wdzięczności za zdobycie dla nas cennych

informacji.

– Musiałam. Byłam wam to winna. Naprawdę tak uważam.
– Mnie nie jesteś nic winna.
–  Niewiele  brakowało,  a  zniszczyłabym  twoje  szanse  na  odzyskanie

rodziny. Mam nadzieję, że udało się to odwrócić. To mój prezent dla was
wszystkich.

– Honor, poczekaj. Daj nam szansę. Wszystko się ułoży.
–  To  beznadziejne,  Logan.  Moja  obecność  zawsze  będzie  stanowiła

źródło niezgody między tobą a Keatonem. Nie zrobię ci tego. Zasługujesz
na więcej.

I  narzucając  sobie  resztką  siły  samokontrolę,  na  zawsze  opuściła  jego

biuro i jego życie.

background image

ROZDZIAŁ SZESNASTY

Nieznośny  styczniowy  mróz  lekko  zelżał  w  lutym,  ale  wciąż  było

zimno. W Nowej Zelandii skwar lał się z nieba, a noce były parne i duszne.
Logan często rozmawiał przez Skype’a z babcią. Wentylator ustawiony na
biurku  rozwiewał  jej  siwe  włosy.  Nie  raz,  nie  dwa  proponował  założenie
klimatyzacji,  ale  odmawiała.  Tęsknił  za  nią,  za  wszystkimi,  ale  planował
odwiedziny dopiero w kwietniu.

Była jedna osoba, za którą tęsknił najbardziej.
Honor.
Był zaskoczony, gdy odkrył, że po dostarczeniu raportu, który położył

kres  machinacjom  Eleanor  Richmond,  opuściła  firmę.  Fletcher,  Mathias
i Lisa przyjechali na pogrzeb ojca i od tego czasu starali się podtrzymywać
kontakt. Zamiast jednej, Logan zyskał dwie nowe rodziny. A jednak nikt nie
był w stanie zapełnić pustki po Honor.

–  Śnisz  na  jawie  –  powiedział  do  niego  brat.  –  Podzielisz  się

przemyśleniami?

Dyskutowali  o  podziale  ról  i  obowiązków  w  nowym  systemie

zarządzania  firmą,  zatwierdzonym  przez  radę  nadzorczą.  Do  tej  pory
zawsze dochodzili do kompromisu.

– Przepraszam, Keaton, zróbmy dziesięć minut przerwy.
– W takim razie chodźmy na kawę. Przyda nam się zmiana otoczenia.
W  niewielkiej  kawiarni  na  parterze  wieżowca  zamówili  dwie

identyczne  małe  czarne;  wciąż  odkrywali,  jak  wiele  mają  wspólnego.

background image

Keaton wskazał miejsce przy stoliku przy oknie. Kiedy już siedzieli, wbił
w brata wzrok.

– O co chodzi? Zaczynam się niepokoić – powiedział Logan.
– Coś się w tobie zmieniło. Jesteś inny.
– Wciąż się poznajemy. Co to znaczy, że jestem inny?
– Nie próbuj się wykręcać. W pracy nadal trzymasz rękę na pulsie, jak

wcześniej. Czegoś jednak ci zabrakło. Chodzi o Honor, prawda?

– Nie spotykam się z nią, jeśli o to ci chodzi.
– Nie o to. – Obaj identycznym gestem wrzucili kostkę cukru do kawy

i zaczęli mieszać. – Kochasz ją?

–  Nie  rób  mi  tego.  Dobrze  wiesz,  jak  bardzo  mi  zależy  na  naszej

braterskiej relacji.

Więź między nimi stawała się coraz silniejsza, ale wciąż się bał narazić

ją  na  szwank.  Umawianie  się  z  byłą  narzeczoną  brata  mogłoby  ich
poróżnić, toteż Logan postawił brata nad rodzące się uczucia do Honor.

–  Muszę  przyznać,  że  cię  lubię,  wbrew  pierwszym  uprzedzeniom.

Chociaż  nadal  dziwnie  się  czuję,  gdy  patrzę  na  ciebie  i  widzę  swojego
sobowtóra – przyznał Keaton.

– Czuję podobnie. Możemy wrócić do pracy?
– Czekaj, nie skończyłem. Martwię się o ciebie.
– Nie ma o co.
– Jeśli Honor cię uszczęśliwi, nie rezygnuj z niej.
Logan spojrzał uważnie na brata. Wciąż brakowało mu pewności siebie

w nawigowaniu po polu minowym, jakim były jego nowe relacje rodzinne.

– I tak spokojnie o tym mówisz? Przecież byliście zaręczeni, pamiętasz?
– Tak, tak, wiem. – Keaton westchnął. – To wydawało się właściwym

kolejnym  krokiem,  rozumiesz?  Zaręczyć  się.  Robić  plany  na  przyszłość.

background image

Kiedy  patrzę  wstecz,  widzę  wyraźnie,  czego  nam  brakowało.  Ognia.
Namiętności.  Emocji.  Honor  jest  ładną  dziewczyną  obdarzoną  bystrym
umysłem i empatią, którą nie wszyscy mają, jednak nasze zaręczyny były
skutkiem  chwilowej  fascynacji.  Tak  było  wygodnie,  nic  więcej.  Gdyby
płonęła między nami ta iskra, która sprawia, że ludzie nie widzą poza sobą
świata, od razu by się zorientowała, że nie jesteś mną.

Pewnie  nawet  bylibyśmy  dobrym  małżeństwem,  bo  oboje  jesteśmy

uparci  i  ambitni,  tyle  że  stawialibyśmy  dobro  firmy  nad  własne  potrzeby.
Ale wiesz co? Życie to nie tylko praca i właśnie zacząłem to rozumieć. Jeśli
nadal jesteś zakochany w Honor, zawalcz o nią. Jest warta miłości.

Logan  widział  szczerość  w  oczach  brata  i  nagle  poczuł,  jak  topnieje

lodowa bryła ściskająca jego serce.

– Jesteś pewien?
–  Jeśli  nie  będziesz  zazdrosny  o  to,  że  wypatrzyłem  ją  pierwszy,

z pewnością sobie poradzimy. Czy nie o to chodzi w rodzinie? Wspierać się
wzajemnie. Żyć w prawdzie.

– Żyć w prawdzie – powtórzył Logan. – Dobrze to brzmi. – Spojrzał na

zegarek.

Praca poczeka. Czas odzyskać dziewczynę.

Nigdy nie był tak wdzięczny za swoje podobieństwo do brata jak teraz,

gdy  konsjerżka  bez  słowa  wpuściła  go  do  budynku.  Honor  otworzyła  mu
drzwi bez patrzenia.

– Marcus, ustaw tam te kartony. – I dopiero teraz podniosła wzrok. –

Och.

Logan  rozejrzał  się  po  pokoju.  Panował  w  nim  chaos.  Meble  zostały

zsunięte na jedną stronę, drugą wypełniały do połowy zapełnione pudła.

– Wyprowadzasz się? – Wszedł, nie czekając na zaproszenie.

background image

– Zaprosiłabym cię, żebyś usiadł, ale jestem teraz trochę zajęta.
– Wyjeżdżasz?
– Tak. – Odgarnęła włosy ręką, zostawiając na policzku smugę kurzu. –

Jeszcze  nie  znalazłam  pracy  i  nie  stać  mnie  na  to  mieszkanie.  Muszę  się
przenieść pod miasto, tam są niższe czynsze.

Zdziwił się. W Richmond Developments zarabiała dobrze, a sądząc po

urządzeniu  mieszkania,  nie  szastała  pieniędzmi.  Chyba  miała  jakieś
oszczędności?

– Masz problem z hazardem, o którym nie wiem? – zażartował.
– Co? Aha… – Zaśmiała się krótko. – Nie. Opłacam dom opieki mojej

matki. Niewiele mi zostaje.

– Ciężko ci.
– Właśnie.
Niewiele mu powiedziała, ale lepiej ją rozumiał.
– A właściwie po co przyszedłeś? – Usłyszeli pukanie do drzwi. – To

Marcus z kolejnymi kartonami. Skoro jesteś, pomożesz mi trochę. Będziesz
zaklejał taśmą paczki.

Logan otworzył drzwi i odebrał puste pudła.
– Dokąd je zanieść?
– Do sypialni, tam zacznę.
Wszedł i usiadł na łóżku.
– Co to za obijanie się – musztrowała go żartobliwie.
– Honor, nie wyjeżdżaj.
– Nie słyszałeś? Nie stać mnie na to mieszkanie.
– Mam na myśli co innego. Nie wyjeżdżaj z Seattle. Nie porzucaj mnie.

Proszę.

– Wiesz, czemu to robię, i nie tylko o pieniądze chodzi.

background image

– A to? – spytał i chwycił ją za ręce. – Czujesz, prawda? Jest między

nami  coś  trudnego  do  nazwania.  Rzecz  niezbędna  do  życia,  o  której  nie
wiedzieliśmy,  dopóki  nie  zaiskrzyła  między  nami?  Świadomość,  że  to
nieodwołalne? W twojej obecności czuję to za każdym razem. Proszę, nie
odchodź.

– Ale Keaton…
– Nie ma z tym nic wspólnego. Chodzi tylko o nas. Co znaczymy dla

siebie.  To  tylko  dwa  miesiące,  a  wrosłaś  mi  w  serce  jak  nikt  inny.
Zaczynam dzień myślą o tobie, zasypiam z twoją twarzą pod powiekami.
Pragnę  cię.  I  nie  tylko  o  seks  tu  chodzi,  choć  był  fantastyczny.  –
Uśmiechnął się tym swoim półuśmieszkiem. – Pragnę cię. Chcę wiedzieć,
co lubisz, a co cię denerwuje. Co cię złości, a co rozśmiesza do łez.

– Nic na to nie poradzimy. Twoja rodzina…
–  Będzie  zachwycona,  kiedy  wrócisz.  Brakowało  nam  ciebie  na

pogrzebie Douglasa.

– Nie mogłam, nie zniosłabym kolejnego pożegnania.
– Zniknęłaś bez pożegnania, to okrutne. Nie odbierałaś telefonów. Nie

dałaś mi szansy powiedzenia ci, ile dla mnie znaczysz.

– Proszę, przestań. – Wyrwała się i łzy napełniły jej oczy. – Już idź. Nie

możemy być razem. Możesz stracić wszystko, na czym ci tak zależy.

–  Nie  słuchasz  mnie.  To  ty  jesteś  dla  mnie  najważniejsza.

Porozmawiałem z Keatonem po bratersku. Sam przyznał, że zaręczyliście
się bez gorących uczuć, bo wydawało wam się, że tak należy. Zasługujesz
na coś więcej, to jego słowa. Kazał mi zawalczyć o ciebie, jeśli cię kocham.
A  tak  jest.  Kocham  cię,  Honor.  Chcę  być  z  tobą  do  śmierci.  Mieć  z  tobą
dzieci.

– Nic o mnie nie wiesz. Skąd pochodzę, kim naprawdę jestem. Kiedy

byłam dzieckiem, ojciec zdradził mamę, a ona z zemsty odpłaciła mu tym

background image

samym.  Kłócili  się  nieustannie,  aż  pewnego  dnia  odszedł  i  nie  wrócił.
Tymczasem  ona  wciąż  go  kochała.  Bez  niego  nie  potrafiła  funkcjonować
normalnie.  Zaczęła  pić.  Postanowiłam,  że  nigdy  nie  będę  uzależniona  od
osoby, którą kocham. Mama nie potrafiła się mną zajmować. W domu nie
było  jedzenia,  żyłyśmy  z  datków  opieki  społecznej.  Szukała  pocieszenia
w ramionach kolejnych kochanków, był alkohol, narkotyki.

Od  najmłodszych  lat  musiałam  zadbać  o  siebie.  Wykorzystywałam

każdą  szansę.  Ciężko  pracowałam  w  szkole,  choć  wyśmiewano  mnie  za
noszenie  używanych  ciuchów,  brak  śniadań,  kalkulatora  czy  kredek.
Postanowiłam  osiągnąć  więcej  niż  mama.  Mieć  więcej.  I  udało  mi  się.
Skończyłam studia, zdobyłam pracę w Richmond Developments. Douglas
dał mi szansę dokształcania się, awansu. Widział we mnie pragnienie, aby
dotrzeć na szczyt.

Świetnie sobie radziłam, aż odnalazła mnie pracownica socjalna. Moja

mama  mieszkała  w  ruderze.  Głodowała,  była  pokryta  wrzodami,  miała
delirium. Musiałam się nią zająć. Zapewnić jej opiekę na ostatnie lata życia.
Wcześniej, kiedy zaczęłam robić karierę, przestałam się z nią kontaktować,
wciąż powtarzała, że nie chce mnie widzieć, opiekuje się nią jej najnowszy
chłopak.  Dałam  za  wygraną.  Zajęłam  się  sobą.  Taka  właśnie  jestem.
Samolubna.  Egocentryczna.  Nie  umiałam  się  nigdzie  wpasować,  więc
wymyśliłam  osobę,  z  którą  wszyscy  się  dobrze  czują,  użyteczną,  bez
strasznej przeszłości. Widzisz? Wcale mnie nie znasz. Jestem oszustką.

Logan przysiadł obok niej i czule ocierał jej łzy.
–  A  wiesz,  kogo  widzę?  Małą  dziewczynkę,  która  zrobiła  wszystko,

żeby  przeżyć,  choć  rodzice  zawiedli  ją  w  każdy  możliwy  sposób.  Twoja
mama ponosi konsekwencje swoich wyborów, a ty robisz dla niej wszystko,
co  możesz.  Nawet  teraz  przedkładasz  jej  potrzeby  nad  własne.  Nie  ma

background image

w  tym  niczego  egoistycznego  czy  fałszywego.  Nie  masz  się  czego
wstydzić. Pozwól sobie pomóc.

– Nie masz pojęcia, jakie to kuszące, ale…
–  Oboje  będziemy  nad  tym  pracować.  Honor,  zaufaj  mi.  Chcę  z  tobą

być. Ty i ja pasujemy do siebie jak dwie połówki jabłka.

– Mówisz serio?
–  Tak.  Proszę,  zostań  ze  mną.  I  wróć  do  Richmond  Developments.

Twoje miejsce jest w firmie. Jesteś najlepsza, a takich nam potrzeba.

–  Odzyskam  swoje  stanowisko?  Nie  wiem,  czy  potrafię  wrócić  do

czegoś, co porzuciłam.

– Decyzja należy do ciebie. Kocham cię. Pomogę ci być, kimkolwiek

chcesz.

Zawahała  się  i  zacisnęła  usta,  zanim  odezwała  się  głosem  drżącym

z emocji:

–  Zgadzam  się.  Pragnę  cię  i  naszej  wspólnej  przyszłości.  Ja  też  cię

kocham, Logan. Nie zasługuję na ciebie, ale chcę z tobą być. Nie zawiodę
cię.

– Ani ja ciebie. Już na zawsze razem.
Pocałował  Honor  i  poczuł  pewność,  że  przyjazd  do  Seattle  okazał  się

wygraną  na  loterii.  Zdobył  rodzinę,  przyszłość,  której  wcześniej  nie
planował, a co najważniejsze kobietę, którą teraz trzymał w ramionach.

background image

SPIS TREŚCI:

OKŁADKA
KARTA TYTUŁOWA
KARTA REDAKCYJNA
ROZDZIAŁ PIERWSZY
ROZDZIAŁ DRUGI
ROZDZIAŁ TRZECI
ROZDZIAŁ CZWARTY
ROZDZIAŁ PIĄTY
ROZDZIAŁ SZÓSTY
ROZDZIAŁ SIÓDMY
ROZDZIAŁ ÓSMY
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
ROZDZIAŁ JEDENASTY
ROZDZIAŁ DWUNASTY
ROZDZIAŁ TRZYNASTY
ROZDZIAŁ CZTERNASTY
ROZDZIAŁ PIĘTNASTY
ROZDZIAŁ SZESNASTY


Document Outline