background image

A

BP

 A

NTONI

 J

ULIAN

 N

OWOWIEJSKI

 

 

B I S K U P   P Ł O C K I

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 

O LIBERALIZMIE, CZYLI 

FAŁSZYWEJ WOLNOŚCI  

 
 
 
 

 

 
 
 

 
 
 
 
 
 
 

 
 
 

KRAKÓW 2019 

 

www.ultramontes.pl 

background image

 

 

 

Głosy Dostojników Kościoła 

 

O liberalizmie, czyli fałszywej wolności

 

(1)

 

 

A

BP

 A

NTONI

 J

ULIAN

 N

OWOWIEJSKI

 

 

B I S K U P   P Ł O C K I  

 

–––––––– 

 

...Są  ludzie,  którzy  twierdzą,  że  Kościół  krępuje  wolność  człowieka.  Za 

przykładem  buntowniczych  niegdyś  aniołów,  wyłamują  się  z  pod  uległości, 
należnej Bogu, a swój upadek, słabość, niedoskonałość woli upozorować pragną 
obroną wolności; nadają sobie przeto miano liberalnych, niezależnych. 

 

Jak  zwolennicy  racjonalizmu  nie  chcą  uznawać  żadnej  powagi,  ale 

poczytują swój rozum za jedyne źródło wiedzy, tak liberalni nie uznają nad sobą 
władzy  Bożej,  lecz  własną  wolę  poczytują  za  najwyższe  prawo  i  źródło  praw 
wszelkich. 

 

background image

 

Zaprzeczenie  powagi  Bożej  w  prywatnym  lub  społecznym  życiu 

człowieka stanowi istotę liberalizmu. 

 

Ma  on  rozmaite  stopnie.  Według  najskrajniejszego  liberalizmu,  Bóg  nie 

byłby  Panem  Najwyższym  ani  w  porządku  umysłowym,  jako  prawda  jedyna, 
najwyższa,  od  której  pochodzi  wszelka  prawda;  ani  Panem  w  porządku 
religijnym,  w  którym  raczył  nam  objawić  prawdy  najwyższe  przez  Mojżesza, 
proroków  i  przez  Jezusa  Chrystusa,  Syna  Swego;  ani  Panem  w  porządku 
społeczno-politycznym,  w  którym  ustanowił  przez  tegoż  Chrystusa  Kościół 
swój  święty  i  w  którym  od  Niego  pochodzi  wszelka  prawowita  władza.  We 
wszystkich tych sferach panem, i to niezależnym, byłby człowiek! 

 

Liberalizm  przeto  wyłamuje  się  z  pod  wszelkich  praw,  przez  Boga 

człowiekowi  danych.  Nie  masz  dla  człowieka,  hołdującego  liberalizmowi,  ani 
powagi Bożej, ani powagi Kościoła świętego, ani powagi społecznej, ani praw 
zwierzchniczych  władzy  społeczeństwa,  w  którym  człowiek  żyje.  Liberalizm 
więc jest zaprzeczeniem w zasadzie nie tylko praw Bożych, praw kościelnych, 
lecz i praw społeczno-ludzkich. 

 

W  stosunku  do  religii,  liberalizm,  trzymając  się  swych  zasad,  głosi,  iż 

postęp dzisiejszy wymaga, aby społeczność ludzka była urządzona i rządzona 
bez  żadnego  względu  na  religię,  jakoby  ona  nie  istniała,  a  przynajmniej,  aby 
żadnej  różnicy  nie  czyniono  między  prawdziwą  a  fałszywymi  religiami. 
Według  zasady  owej,  każde  państwo  może  nie  zwracać  uwagi  na  Boga, 
Najwyższego  Prawodawcę  (państwo  bez  Boga).  Stąd  też  wykład  religii,  a 
przede  wszystkim  religii katolickiej, należałoby  ze  szkół usunąć;  małżeństwo 
zatrzymać,  jako  kontrakt  cywilny;  Kościół  Katolicki,  co  najwyżej,  jako 
instytucję czysto ludzką, uzależnić we wszystkim od władzy cywilnej. Wszelka 
bowiem władza, według owego liberalizmu, nie od Boga, lecz od człowieka, a 
w społeczeństwie od ludu płynie. 

 

Łagodniejszy, chociaż podobnie błędny jest pogląd tych, którzy twierdzą, 

że  w  życiu  prywatnym  człowiek  może  się  kierować  wolą  Bożą,  lecz  na  życie 
publiczne religia nie powinna mieć żadnego wpływu. 

 

Jest to niezrozumienie natury społeczeństwa, które, od Boga powołane do 

życia,  Bogu  służyć  winno.  W  teorii  tej  ujawnia  się  także  niezrozumienie 
dobrodziejstw,  które  płyną  z  religii  na  życie  społeczne;  ujawnia  się 
nieznajomość  samej  religii,  która  bynajmniej  nie  jest  sprawą  wyłącznie 
prywatną,  ale  dobrem  społecznym,  niezbędnym  dla  szczęścia  doczesnego 
narodów. 

background image

 

 

Zwolenników  tej  nauki  znajdujemy  nie  tylko  wśród  innowierców, 

zwłaszcza protestantów, którzy odrzucili powagę Kościoła, a tym sposobem już 
utorowali  drogę  do  liberalizmu,  ale  nawet  wśród  katolików.  Mianują  się  oni 
katolikami liberalnymi. 

 

Uznając  Kościół  jako  instytucję  Boską,  która  powinna  posiadać 

niezależność  w  głoszeniu  nauki  religii,  katolicy  ci  godzą  się  na  skrępowanie 
Kościoła i wpływu religii w bardzo wielu punktach. 

 

Godzą się więc na to, że w państwach nawet katolickich, które całą swoją 

kulturę,  cały  rozwój  pod  względem  doczesnym  zawdzięczają  dobroczynnemu 
wpływowi  Kościoła  Katolickiego,  na  równi  z  błędem  stawiać  się  winno 
nieomylne prawdy Boże, przez nieomylny Kościół Katolicki głoszone. Katolicy 
ci, wychodząc z zasady swej fałszywej wolności, głoszą również fałszywą naukę 
i  pod  tym  względem,  że  każde  państwo,  nawet  katolickie,  może  oddzielić 
Kościół od państwa. 

 

Tacy katolicy idą zawsze za opinią ogółu, często bardzo fałszywą, często 

wręcz przeciwną nauce Bożej,

 

Chrystusa i Kościoła świętego. Bo nie chcą, jak 

mówią,  okazać  się  zacofanymi;  bo  nie  chcą  tamować  niczyjej  osobistej 
wolności.  Zawsze  przeto,  a  co  najmniej  w  większości  znacznej  wypadków,  w 
życiu publicznym stają w jedności z nieprzyjaciółmi Chrystusa i Kościoła, aby 
się nie narazić opinii ludzkiej, aby nie być nieliberalnymi. Nie potępią oni nigdy 
gwałcenia  zasad  wiary  naszej  świętej  i  praw  Kościoła  Katolickiego.  Zawsze 
gotowi  są  przyznać,  że  ta  lub  inna  prawda,  głoszona  przez  Kościół,  nakłada 
więzy wolności naszej, a człowiek jest wolny, trudno przeto ją przyjąć, onej się 
poddać. 

 

Iluż to nieraz słyszymy katolików, przemawiających lub piszących w ten 

sposób:  "Małżeństwo  w  Kościele  Katolickim  swą  nierozerwalnością  krępuje 
naszą  wolność!"  (gdy  w  rzeczy  samej  Kościół  tu  stawia  tylko  tamę  swawoli  i 
pożądliwości). Przeto, chociaż Kościół, wsparty na nauce Objawienia Boskiego, 
głosi nierozerwalność małżeństwa, owi katolicy liberalni wołają: "My Kościoła 
słuchać nie możemy". Związki małżeńskie tacy katolicy samowolnie rozrywają, 
a, co smutniejsza, często i religii prawdziwej się wypierają, byle się stało zadość 
ich  pożądliwości!  Gdy  Kościół  święty  Chrystusowy  naucza,  iż  trzeba  spełniać 
obowiązki  ojca  i  matki,  skoro  się  je  przyjęło  dobrowolnie,  oni  fałszywie 
tłumaczą,  iż  to  ich  wolność  osobistą  krępuje,  a  wolność  się  rodzicom  należy, 
jakoby  od  nich  tylko  samych  potomstwo  zależało;  gdy  zaś  Bóg  dzieci  daje, 
wcale się tacy rodzice o wychowanie katolickie swych dzieci nie troszczą. 

background image

 

 

A nauczyciele w szkołach jakżeż często, opierając się na owej wolności 

liberałów,  wygłaszają  zdania,  wręcz  sprzeczne  z  nauką,  objawioną  przez 
Chrystusa,  a  przez  Kościół  święty  podawaną!  I  w  życiu  swoim  tejże  nauki 
Chrystusa nieraz nie wyznają, przepisów jej świętych nie wypełniają. 

 

Ileż to razy widzimy lekceważenie przepisów Kościoła wśród katolików, 

jakby  sobie  ci  ludzie  mówili:  "Niech  tam  Kościół  głosi  naukę  Bożą  i 
Chrystusową,  my  możemy  jej  słuchać,  ale  przepisów  jej  wypełniać  nie 
będziemy!".  I  w  rzeczy  samej  ich  nie  wypełniają;  opierając  się  na  owej 
wolności,  nawet  słowa  Bożego  nie  słuchają;  do  kościoła  zaprzestają  chodzić; 
wyzwalają  się  całkowicie  z  pod  praw  Bożych  i  Chrystusowych.  A  gdy  im, 
chociażby  z  największą  łagodnością,  wspomni  się  o  pełnieniu  obowiązków 
religijnych, jakby zdziwieni, że ktoś ich upomina, odpowiadają: "Ależ słuchanie 
Mszy św., spowiedź wielkanocna – to rzecz zapatrywania osobistego, to krępuje 
wolność ludzką!". 

 

A  znaczna,  daj  Boże,  aby  nie  przeważna  część  młodzieży  naszej,  tej 

nadziei  społeczeństwa,  czyż,  patrząc  na  przykłady  rodziców  i  nauczycieli,  nie 
idzie  masowo  i  w  tempie  przyspieszonym  za  ową  nauką  liberalizmu?  Czy  ta 
młodzież,  już  jeżeli  nie  wyraźnie  słowami,  to  czynami  nie  dowodzi,  że  i  w 
porządku  umysłowym  i  w  porządku  religijnym  i  w  porządku  społecznym 
wyzwoliła  się  lub  stara  wyzwolić  od  uległości  Bogu  i  Kościołowi?  Wszak  w 
studiach  swoich  od  Boga,  Prawdy  Najwyższej,  chce  być  zupełnie  niezależną, 
liberalną! Prawdy religijne, zapewniające już tu na ziemi człowiekowi szczęście, 
dla  znacznej  części  tej  młodzieży  stały  się  obcymi;  wszelkie  przepisy  i  prawa 
religii  świętej,  przez  Kościół  do  pełnienia  podawane,  są  lekceważone; 
obowiązki  też  synów  i  córek,  obowiązki  prawdziwie  obywatelsko-społeczne, 
lekkomyślnie  i  grzesznie  młodzież  ta  depcze!  Bo  ona  ponad  to  wszystko  jest 
wyższą, wolną, liberalną. 

 

Co  powiemy  o  stosunku  liberalnych  chlebodawców  do  pracujących  i, 

nawzajem,  liberalnych  pracujących  do  chlebodawców?  Zaiste,  ani  jedni,  ani 
drudzy  obowiązków  swych  nie  spełniają.  Chlebodawca  liberalny,  gdy  nauka 
miłości Jezusa Chrystusa i sprawiedliwości odwiecznej jego rozumem nie rządzi 
i wolną wolą nie kieruje, staje się tyranem; pracujący i każdy mniej zasobny w 
dobra świata staje się rewolucjonistą, anarchistą. Wszystko dla tego ostatniego 
jest niedobre, wszystko należałoby wywrócić i zaprowadzić nowy porządek, w 
którym by panowała samowola i pożądliwość, żądzom ludzkim we wszystkim 
dogadzająca, niczym nie poskromiona! 

 

background image

 

Liberalni  wszystkich  odcieni  domagają  się  jeszcze  niektórych, 

określonych wolności, które w pewnych granicach słuszne są i pożyteczne, stają 
się wszakże zgubnymi, o ile brane będą bezwzględnie. 

 

A  więc  wzywają  najpierw  do  wprowadzenia  bezwzględnej  wolności 

słowa, jakby nie było stwierdzonym, że gdy w świecie fizycznym musimy swe 
ciała  strzec  od  zarazy  i  używać  środków  leczniczych,  aby  wyniszczać 
chorobotwórcze  bakterie,  to  umysł  musimy  strzec  przed  zarazą  błędu 
fałszywych nauk, mogących uwieść umysły słabe. 

 

Na  tej  samej  podstawie  niesłusznym  jest  domaganie  się  bezwzględnej 

wolności  nauczania,  to  znaczy  głoszenia  w  szkołach  wszelkich  twierdzeń, 
choćby nieuzasadnionych, jako prawdy. Rozumiemy przecież, iż umysły ludzkie 
karmić trzeba tylko prawdą. Młodzież zwykle nie jest przygotowaną do oceny 
słuszności twierdzeń nauczyciela, przyjmuje z ufnością, co nauczyciel głosi jako 
prawdę, choćby to był błąd, albo rzecz jeszcze nie udowodniona. Musi istnieć 
powaga  wyższa,  która  wskaże  błędne  nauki.  Kościół  nie  krępuje  nauk. 
Przeciwnie,  wpływ  Kościoła  na  rozwój  nauk  był  zawsze  i  pozostanie 
zbawiennym.  Światło,  które  religia  prawdziwa  rzuca  na  drogi  umysłowości 
ludzkiej,  zabezpiecza  tylko  od  zejścia  na  manowce,  a  tym  sposobem  ratuje 
prawdziwą  wolność  umysłu  od  błędu.  Pan  Jezus  nam  powiedział:  "Poznacie 
prawdę, a prawda was wyswobodzi" (Jan VIII, 32). 

 

Podobnie bezwzględna wolność sumienia, której liberalizm domaga się w 

tym znaczeniu, iż do woli jest zostawione człowiekowi: czcić Pana Boga według 
Jego rozkazów, albo być niereligijnym lub obojętnym na to, gdzie jest prawda – 
sprzeciwia  się  naturze  człowieka  i  społeczeństwa.  Jak  człowiek  z  natury  swej 
jest  istotą  rozumną  i  społeczną,  tak  też  jest  z  natury  istotą  religijną,  w 
przeciwnym razie nie jest pełnym człowiekiem. 

 

Szkodliwą  jest  ta  nauka  liberalizmu.  Szkodliwą  najpierw  w  życiu 

jednostki;  bo  jeżeli  wola  człowieka  jest  sama  dla  siebie  prawem,  wówczas 
wszystko,  czego  tylko  człowiek  zapragnie,  będzie  uważał  za  dobro;  zniknie 
różnica złego i dobrego. 

 

W  życiu  zaś  publicznym  siła  decydować  będzie  o  wszystkim,  bo 

zwycięży zawsze nie to, co słuszne, lecz to, co ma większość za sobą, choćby ta 
większość szła ślepo za wodzą złych ludzi. 

 

background image

 

W  takiej  wolności  nie  ma  ducha  Bożego,  gdyż  wolność  prawdziwa  tam 

jest,  kędy  Duch  Pański.  W  takiej  wolności  nie  ma  wyzwolenia  od  grzechu  ku 
sprawiedliwości,  taką  wolnością  nie  obdarzył  nas  Chrystus,  w  takiej  wolności 
nie masz miłości ani Boga ani ludzi...

 

 

––––––––––– 

 
 

"Myśl Katolicka", 1914, nr 10, ss. 76-77. 

(a)

 

 

(Pisownię nieznacznie uwspółcześniono; ilustracja od red Ultra montes). 
 

Przypisy: 

(1)  Z  Listu  pasterskiego  J.  E.  Ks.  Antoniego  Juliana  Nowowiejskiego,  Biskupa  diecezji 
płockiej. 

 

(a) Por. 1) "Myśl Katolicka", a

Dla katolików rzymskich integralnych.

 b) 

Prawda integralna.

 

c

O katolików integralnych (I).

 d) 

O katolików integralnych (II).

 e

Po czym poznać liberała?

 

f) 

O katolicyzm integralny.

 

 

2) Ks. Umbero Benigni, 

Ultramontanizm.

 

 

3) Bp Michał Nowodworski, a) 

Liberalizm.

 b) 

Wiara i rozum.

 

 

4)  Henryk  Hello,  a) 

Nowoczesne  wolności  w  oświetleniu  encyklik.  Wolność  sumienia  – 

wolność wyznania – wolność prasy – wolność nauczania.

 b) 

Syllabus w wieku XX.

 

 

5) a

Mały katechizm o Syllabusie.

 b) 

Mały katechizm o Nieomylności Najwyższego Pasterza.

 

 

6) Św. Robert kard. Bellarmin SI, a

Katechizm  mniejszy czyli Nauka Chrześcijańska krótko 

zebrana.

 b) 

Wykład nauki chrześcijańskiej (katechizm większy).

 

 

7) O. Artur Vermeersch SI

Katechizm małżeństwa chrześcijańskiego według encykliki "Casti 

connubii".

 

 

8) O. Tilmann Pesch SI

Chrześcijańska filozofia życia.

 

 

9) Bp Józef Sebastian Pelczar, 

Racjonalizm, progresizm, modernizm.

 

 

10) Ks. Andrzej Dobroniewski, 

Modernizm i moderniści.

 

 

11) Abp Emil Guerry

Kodeks Akcji Katolickiej.

 

 

12) Ks. Walery Jasiński, 

O katolicką szkołę w Polsce. Szkoła międzywyznaniowa i neutralna 

jest absurdem filozoficznym.

 

 

13) Ks. Aleksander Żychliński

Tajemnica katolicyzmu.

 

 

14)  Kard.  Jan  Puzyna,  Książę  Biskup  Krakowski,  a

List  pasterski  o  godności  i  powołaniu 

rodziny chrześcijańskiej.

 b) 

Jakie są dzisiejsze zadania katolicyzmu w Polsce.

 c

List pasterski 

z okazji zakończenia stulecia.

 

 

background image

 

15) List pasterski Najdostojniejszego Episkopatu Polski

O ducha chrześcijańskiego w Polsce.

 

 

16)  O.  Mikołaj  Łęczycki  SI, 

Pobudki  do  unikania  grzechu  śmiertelnego  i  kilka  innych 

rozważań pobożnych.

 

 

(Przyp. red. Ultra montes). 
 
 
 
 
 
 
 

 

 
 
 
 
 
 
 

 

 
 
 
 
 

 
 

HTM

 

 

 

© Ultra montes (

www.ultramontes.pl

) 

Cracovia MMXIX, Kraków 2019