background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

1 | 

S t r o n a  

 

----    Rozdział 

Rozdział 

Rozdział 

Rozdział 

8

8

8

8

    ----    

 

Atak nadszedł zaraz po zachodzie słońca. Niebo zalał ogień, smugi czerwonych 

i pomarańczowych płomieni padały prosto w dół, w stronę domu i otaczających go 
terenów. Długie bruzdy pojawiły się w ziemi, poruszając się szybko, rzucając w 
kierunku posiadłości, macki wybuchały w pobliżu masywnych bram i kolumn 
otaczających majątek. Bulwy wybuchały przez ziemię, wypluwając kwas przy 
ogrodzeniu z kutego żelaza. Owady spadły z chmur, wyciekły z drzew. Szczury 
rzuciły się na ogrodzenie, armia ich, okrągłe paciorkowate oczy świeciły. Było tam tak 
wiele ciał, że ziemia była od nich czarna. 

Pod ziemią Jacques podniósł czujnie głowę. Jego partnerka życiowa 

dokonywała swojej sztuki uzdrawiania. Jego oczy spotkały się z Raven nad głową 
Sary. – Starożytny wysłał swoją armię przed jego przybyciem. Dom jest atakowany.  

- Czy zabezpieczenia wytrzymają? – Raven zapytała ze zwykłym spokojem. Już 

sięgała do Michała. Byli rozdzieleni przez wiele mil, ale jego ciepło zalało ją 
natychmiast. 

- Przeciwko jego służącym zabezpieczenia na pewno będą trzymać. Starożytny 

stara się osłabić zabezpieczenia, aby mógł było mu łatwiej przeniknąć naszą obronę. 
On wie, że Michaił i partner życiowy Sary są w drodze. Liczy na szybkie i łatwe 
zwycięstwo przed ich przybyciem. – Jacques był spokojny, jego czarne oczy stały się 
płaskie i zimne. Pozbywał się wszystkich emocji w trakcie przygotowań do bitwy. 
Jego ramiona były owinięte wokół talii Shei, jego ciało przyciśnięte blisko, 
opiekuńczo wobec niej. Pochylił głowę by pocałować jej szyję, lekkie, krótkie 
pieszczoty przed odejściem. 

Raven chwyciła jego rękę, uniemożliwiając mu opuszczenie pokoju. – Michaił i 

Falcon powiedzieli, że ten jest niebezpieczny, prawdziwie starożytny, Jacques. 
Poczekaj na nich, proszę. 

Spojrzał w dół na jej rękę. – Wszyscy są niebezpieczni, siostrzyczko. Zrobię to, 

co konieczne, żeby ochronić waszą trójkę. – Bardzo delikatnie zdjął jej rękę ze 
swojego nadgarstka, dał jej niezgrabne, uspokajające klepnięcie, gest sprzeczny z jego 
elegancją. 

Raven uśmiechnęła się do niego. – Kocham cię, Jacques. Tak jak Michaił. Nie 

mówimy ci tego wystarczająco dużo. 

- Nie ma potrzeby mówić tych słów, Raven. Shea nauczyła mnie wiele przez 

lata. Więź między nami jest bardzo silna. Mam wiele do przeżycia, wiele oczekiwań. I 
w końcu przekonałem moją partnerkę życiową, że dziecko jest warte ryzyka. 

Twarz Raven rozjaśniła się, oczy zabłyszczały od łez. – Shea nie powiedziała 

mi ani słowa. Wiem, że zawsze chciała mieć dziecko. Cieszę się razem z wami, 
naprawdę.  

Shea powróciła do swojego ciała, zachwiała się od intensywnego wysiłku 

uzdrawiania Sary. Zatoczyła się w kierunku Jacques. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

2 | 

S t r o n a  

 

Złapał ją przy sobie, wciągnął ją delikatnie w ramiona, ukrył twarz w masie 

włosów koloru czerwonego wina. – Czy z Sarą będzie wszystko w porządku? – spytał 
cicho. Było wiele dumy w jego głosie, głębokiego szacunku dla jego partnerki 
ż

yciowej. 

Shea oparła się o niego, przekręciła w górę głowę do pocałunku. – Z Sarą 

będzie dobrze. Ona po prostu potrzebuje swojego partnera życiowego. – Wpatrywała 
się w oczy Jacquesa. – Tak jak ja. 

- Ani ty, ani Raven nie wydajecie się mieć dużo wiary w moje zdolności. 

Jestem wstrząśnięty! – Rozgoryczone spojrzenie Jacques'a padło na obie śmiejące się 
kobiety, pomimo powagi sytuacji. – Mam swojego brata, który usiłuje ściągnąć na 
mnie swoje Książęce procedury, dając mi rozkazy, abym nie zajmował się wrogiem, 
aż do powrotu Jego Królewskiej Mości. Moja własna partnerka życiowa, która jest 
błyskotliwa, nie wydaje się zdawać sobie sprawę z tego, że jestem wojownikiem 
niemającym równych. A moja urocza bratowa celowo mnie zatrzymuje. Co o tym 
myślisz, Saro? – Wygiął do niej w łuk jedną brew. 

Sara usiadła powoli, przesunęła rękę przez jej zmierzwione, nastroszone włosy. 

Jej głowa nie pękała już z bólu, a jej żebra czuły się już dobrze. Nawet zniknął ból od 
siniaków. – Nie wiem nic o twoim statusie jako wojownik nie mający równych, ale 
twoja partnerka życiowa jest cudotwórczynią. – Miała wrażenie, że Raven i Shea 
spędzały wiele czasu śmiejąc się, gdy były razem. Nie wydawały się bynajmniej 
onieśmielone przez Jacques, mimo powagi jego wyglądu. 

- Nie mogę się o to z tobą sprzeczać – zgodził się Jacques. 
Shea uśmiechnęła się do Sary, jej twarz była  blada. – Musiał to powiedzieć. 

Zawsze najlepiej jest chwalić swojego partnera życiowego. 

- I to dlatego ty i Raven obrzucacie oszczerstwami moje waleczne zdolności. – 

Po raz kolejny Jacques ucałował swoją partnerkę życiową. Z jego wyostrzonym 
słuchem, mógł usłyszeć atak na majątek.  

Sara również mogła to usłyszeć. Splotła palce razem z niepokojem. – 

Nadchodzi. Wiem, że to on.  

- Nie bój się go, Saro. – Shea pospieszyła z zapewnieniem jej. – Mój partner 

ż

yciowy walczył z wieloma nieumarłymi i będzie to robił długo po tym, jak ten jeden 

odejdzie. – Zwróciła spojrzenie na męża. – Raven utrzyma mnie, podczas gdy ty 
opóźnisz tego potwora. Wróć do mnie cały i zdrowy. 

- Słyszę cię, mały czerwony włosku i nie mogę zrobić nic innego jak tylko 

posłuchać. – Jego głos był miękki, intymna pieszczota. Zwyczajnie rozpłynął się w 
parę i wypłynął z sali. 

Sara podjęła wysiłek, by zamknąć usta i nie gapić się w szoku. Raven owinęła 

jedno ramię wokół talii Shei, zaśmiała się cicho. – Karpatianie potrzebują trochę 
przyzwyczajenia. Powinnam to wiedzieć. 

- Muszę się pożywić – powiedziała Shea, jej spojrzenie uspokajało Sarę. – Czy 

to cię niepokoi? 

- Nie wiem – powiedziała szczerze Sara. Bez wyraźnej przyczyny, miejsce 

wzdłuż krągłości jej piersi zaczęło pulsować. Zauważyła, że się rumieni. – 
Przypuszczam, że powinnam się do tego przyzwyczaić. Falcon i ja będziemy czekać, 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

3 | 

S t r o n a  

 

aż ureguluję sprawy biurokracji z dziećmi, zanim my – szukała odpowiedniego słowa 
– sfinalizujemy rzeczy. – Uniosła podbródek. – Jestem mu bardzo oddana. – 
Wydawało się, że to słaby sposób na wyjaśnienie intensywności jej uczuć. 

- Jestem zdumiona, że dał ci czas. On musi być niezwykle pewny swoich 

umiejętności w chronieniu cię. – powiedziała Raven. – Pożyw się, Shea. Oferuję ci się 
chętnie, żebyś znów mogła być w pełni sił. – Swobodnie wyciągnęła nadgarstek do 
Shei. – Karpaccy mężczyźni zazwyczaj mają trudny okres po pierwszym powrocie ich 
emocji. Muszą zmagać się z zazdrością i strachem, przytłaczającą potrzebą 
ochraniania ich partnerki życiowej i z przerażeniem jej utraty. Stają się despotyczni i 
zaborczy i ogólnie są utrapieniem. – Raven zaśmiała się cicho, oczywiście dzieląc się 
rozmową z jej partnerem życiowym. 

Sara czuła, jak jej serce gnało, kiedy patrzyła z przerażającą fascynacją, 

podczas gdy Shea akceptowała pożywienie z Raven. Chociaż to było dziwne, nie 
mogła zobaczyć żadnej krwi. Była prawie pokrzepiona całkowicie bezinteresownym 
aktem między dwiema kobietami. Sara została nauczona pokory przez uzdrawiający 
dar Shei. Została nauczona pokory przez sposób, w jaki została przyjęta, tak 
całkowicie, w ich krąg, bliska rodzina chętna natychmiast jej pomóc, stawiająca ich 
ż

ycia bezpośrednio na drodze jej niebezpieczeństwa. 

- Naprawdę planujesz mieć dziecko? – zapytała Raven, gdy Shea zamknęła 

małe ukłucia na jej nadgarstku szerokim ruchem jej języka. – Jacques powiedział, że 
ostatecznie cię przekonał. – Słychać było niewielkie wahanie w głosie Raven. 

Sara obserwowała jak cienie goniły przez delikatne rysy twarzy Shei. Sara 

zawsze chciała dzieci i wyczuła, że odpowiedź Shei, również, będzie ważna dla jej 
marzeń. 

Shea wzięła głęboki oddech, wypuściła go powoli. – Jacques rozpaczliwie 

pragnie dziecka, Raven. Staram się myśleć jak lekarz, ponieważ ryzyko jest tak 
wysokie, ale to jest trudne, kiedy wszystko we mnie chce dziecka i kiedy mój partner 
ż

yciowy czuje to samo. Cudem było, że Savannah przeżyła; wiesz o tym, wiesz jakie 

to było trudne. Zajęło to zarówno Gregoriego i mnie, ten pierwszy rok walki o jej 
ż

ycie, razem z Michaiłem i tobą. Ulepszyłam mieszankę dla niemowląt, odkąd nie 

możemy karmić je tym, co kiedyś było idealnym pożywieniem. Nie wiem, dlaczego 
natura odwróciła się od naszego gatunku, ale walczymy, aby uratować każde dziecko, 
które się nam urodzi. Mimo to, wiedza o tym wszystkim nie powstrzymuje mnie od 
pragnienia dzieci. Teraz wiem, że jeśli coś mi się stanie, Jacques będzie w stanie 
spełnić moje życzenie i wychowa nasze dziecko do czasu, gdy on lub ona założy 
rodzinę. Niedługo wybiorę termin i miejmy nadzieję, że odniesiemy sukces z ciążą i 
później z utrzymywaniem dziecka przy życiu. 

Sara podniosła się uważnie, trochę ostrożnie, skrzywiła twarz. Mogła usłyszeć 

trzask ognia spotykający wodę, o owadach i innych przerażających rzeczach nic nie 
wiedziała. Mogła słyszeć wyraźnie, nawet wyobrazić sobie walkę na zewnątrz, armia 
zła starająca się przebić przez ochronne zabezpieczenia wewnątrz ścian domu. Lecz 
ona czuła się bezpiecznie. Głęboko pod ziemią, poczuła więź z dwiema kobietami. I 
wiedziała, że Falcon był w drodze. Przybędzie do niej. Dla niej. Nic go nie 
powstrzyma. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

4 | 

S t r o n a  

 

To wydawało się szalone, ale zupełnie naturalne, przebywanie w tej sali 

rozmawiając intymnie z Raven i Sheą, podczas gdy tuż nad nimi, starożytny wampir 
szukał wejścia. – Czy będę mieć problemy z posiadaniem dziecka, jak tylko stanę się 
w pełni taka, jak Falcon? – zapytała Sara. Nie przyszło jej do głowy to, że nie będzie 
mogła mieć dziecka, gdy będzie Karpatianką. 

Shea i Raven, obydwie uścisnęły jej dłonie. Gest koleżeństwa, współczucia, 

solidarności. – Pracujemy bardzo ciężko, żeby znaleźć odpowiedzi. Przeżyła Savannah 
i dwóch chłopców, ale żadne inne dziewczynki. Mamy do zrobienia dużo badań, a ja 
rozwinęłam kilka teorii. Gary przyleciał ze Stanów Zjednoczonych, by mi pomóc, a 
Gregori podąży tu w ciągu kilku tygodni. Wierzę, że możemy znaleźć sposób, aby 
utrzymać dzieci przy życiu. I nawet wierzę, że jestem blisko znalezienia powodu, 
dlaczego rodzimy tak niewiele kobiet, ale nie jestem pewna, nawet jeśli poznam 
przyczynę, czy mogę naprawiać sytuację. Wierzę, że każda kobieta, która była kiedyś 
człowiekiem, ma dużą szansę posiadania córki. A to jest bezcenny dar dla naszej 
wymierającej rasy. 

Sara przemierzyła długość pokoju, nagle potrzebując Falcona. Im dłużej była z 

dala od niego, tym wydawało się to gorsze. Potrzeba. To pełzło przez nią, skręciło jej 
brzuch w węzeł, uwięziło oddech. Zaakceptowała to, znała potrzebę na długo przed 
tym, jak poznała rzeczywistość Falcona. Nosiła jego dziennik ze sobą wszędzie, jego 
słowa odcisnęły się w jej głowie i w jej sercu. Potrzebowała go wtedy; teraz jest tak, 
jakby część niej była martwa bez niego. 

- Dotknij go umysł swoim – poradziła cicho Raven. – On jest zawsze tam dla 

ciebie. Nie martw się, Saro, również będziemy tu dla ciebie. Nasze życie jest cudowne, 
pełne miłości i niesamowitych umiejętności. Partner życiowy jest wart porzucenia 
tego, co miałaś. 

Sara przesunęła rękę przez swoje włosy, mierzwiąc je dodatkowo. – Nie 

miałam dużo w życiu. Falcon dodał mi odwagi, żeby znowu marzyć. O rodzinie. O 
domu. O przynależności do kogoś. Nie boję się. – Nagle się roześmiała. – Cóż… może 
jestem podenerwowana. Trochę podenerwowana. 

- Falcon musi być niesamowitym człowiekiem – powiedziała Shea. 
Nie taki niesamowity. Jacques nigdy do końca nie porzucił dotykania Shei. 

Przez lata udało mu się nauczyć na nowo, wielu rzeczy, które kiedyś zostały 
wymazane z jego umysłu, ale potrzebował swojej partnerki życiowej żeby 
zakotwiczała go w każdej chwili. Wcześniej byłby zazdrosny i nerwowy; teraz była to 
dokuczająca jakość jego głosu.  

Shea zaśmiała się z niego. Miękko. Intymnie. Wysłała mu swój dotyk, 

erotyczne obrazy jej ciała oplatającego się wokół niego. To wystarczyło. Ona była 
jego partnerką życiową. Jego światem. 

Sara obserwowała ekspresję goniącą przez delikatne rysy twarzy Shei, wiedząc 

dokładnie, co działo się pomiędzy Sheą, a jej partnerem życiowy. To sprawiło, że Sara 
czuła się, jakby naprawdę była czegoś częścią, znowu była częścią rodziny. I Raven 
miała rację, w momencie, w którym sięgnęła do Falcona, był tam, w jej umyśle, 
otulając ją miłością i ciepłem, zapewnieniem. Owinęła ramiona wokół siebie by 
trzymać go blisko niej, czuć go w swoim umyśle, słyszeć go, miękkie szepty, 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

5 | 

S t r o n a  

 

obietnice, jego najwyższe zaufanie w swoje umiejętności. To wszystko było tam w 
jednej chwili. 

- Sara. – Raven przywróciła uwagę Sary z powrotem na kobiety, 

zdeterminowana by utrzymać na nich skupienie, a nie na nadchodzącej bitwie. – Czyje 
są te dzieci, skoro wampirowi udało się uniknąć tak wielu kłopotów w zdobyciu ich? 

Sara nagle się uśmiechnęła, jej twarz pojaśniała. – Przypuszczam, że teraz są 

moje. Znalazłam je żyjące w kanałach ściekowych. Połączyli się, ponieważ różnili się 
od większości. Wszystkie z nich posiadają zdolności psychiczne. Trzy dziewczynki i 
czterech chłopców. Nie wszystkie ich talenty są takie same, ale i tak wiedzieli, że 
skoro są tacy młodzi, to potrzebują siebie nawzajem. Miała dla nich wiele empatii, 
ponieważ również dorastałam czując się inna. Chciałam dać im dom, gdzie mogliby 
czuć się normalnie. 

- Trzy dziewczynki? – Shea i Raven wymieniły długie, radosne uśmiechy. Shea 

potrząsnęła głową ze zdumieniem. – Jesteś prawdziwym skarbem. Przyprowadziłaś 
nam starożytnego wojownika. Możemy się wiele od niego nauczyć. Masz siedmioro 
maleństw z psychicznymi talentami i jesteś partnerką życiową. Powiedz mi, jak to jest, 
ż

e akceptujesz nasz świat tak chętnie. 

Sara wzruszyła ramionami. – Ze względu na wampira. Widziałam go 

zabijającego w tunelach na wykopaliskach, na których byli moi rodzice. Dwa dni 
później zabił całą moją rodzinę. – Uniosła podbródek trochę tak, jakby przygotowała 
się na potępienie, ale obie kobiety tylko patrzyły smutno, ich spojrzenia były 
współczujące. – Ścigał mnie przez lata. Zawsze byłam w drodze, żeby zostać przed 
nim. Wampiry były częścią mojego życia przez długi czas. Po prostu nie rozumiałam 
różnicy, między wampirami, a Karpatianami. 

- A Falcon? - podsunęła Raven. 
Sara usłyszała nagle ciszę na zewnątrz domu, jak gdyby wiatr wstrzymał 

oddech. Istoty nocy uciszyły się. Zadrżała, jej ciało trzęsło się. Słońce już zaszło. 
Wampir powstał i pędził przez przestrzeń, aby dotrzeć do posiadłości, zanim Falcon i 
Michaił mieli szansę wrócić. 

Sara była pewna, że obie kobiety były świadome tego, że wampir powstaje, ale 

pozostały spokojne, choć złapały się za ręce. Wzięła głęboki oddech, chcąc, pójść za 
ich przykładem spokoju. – Falcon był moim ocaleniem przez piętnaście lat. Właściwie 
nie wiedziałem, że jest prawdziwy. Znalazłam coś, co należało do niego. – To jest mój 
dar dla ciebie Saro, partnerko życiowa Falcona. Trzymała przy sobie jego słowa 
kurczowo. – Widziałam go wyraźnie, jego twarz, jego włosy, jego każdą minę. 
Czułam się tak, jak gdybym mogła zajrzeć w jego serce. Wiedziałam, że należałam do 
niego, lecz był dawno temu, a ja urodziłam się za późno. 

Falcon, lecąc stanowczo swoją drogą przez zapadającą noc poczuł jej smutek. 

Sięgnął po nią, zalał jej umysł czystą intensywnością jego miłość do niej. Nie 
urodziłaś się za późno, moja miłości. Zaakceptuj to, co jest i to, co zostało nam dane. 
Wielki dar, bezcenny skarb. Jestem z tobą teraz i na zawsze.
 

Kocham cię całym moim sercem, każdym oddechem. 
Więc uwierz, że nie pozwolę, aby ten potwór nas rozdzielił. Przetrwałem wieki 

samotności, jałową egzystencję bez twojej obecności. Nie zabierze cię ode mnie. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

6 | 

S t r o n a  

 

Pochodzę ze starożytnego rodu i bardzo wykwalifikowanego. Nasz wróg jest naprawdę 
potężny, ale zostanie pokonany. 

Serc Sary zaczęło łatwy szaleńczy wyścig, spowalniając do dopasowanego 

stałego rytmu serca Falcona. Celowo oddychał dla niej, dla nich, wyparł cień w jej 
głowie jego własnym spokojem ducha. Wiedział dobrze, że wampir porusza się 
szybko w stronę domu, aby znaleźć Sarę. Nieprawdopodobny odór szybował z 
nocnym wiatrem. Wieczorne stworzenia szeptały do niego, czmychając w bezpieczne 
miejsce, aby uniknąć niebezpieczeństwa. Falcon nie miał sposobu, by porozumieć się 
z Michaiłem i Jacquesem tak, żeby wampir nie słyszał. Mógł użyć standardowej drogi 
telepatii, używanej przez ich ludzi, ale wampir z pewnością usłyszy. Michaił i Jacques 
współdzielili więzy krwi i mięli swoją prywatną ścieżkę komunikacji, której nieumarły 
nie mógł dzielić. Uczyniłoby to planowanie walki ze starożytnym wampirem dużo 
łatwiejsze. 

Falcon poczuł, jak ciepło zaskwierczało w powietrzu, gdy pierwszy prawdziwy 

atak został wypuszczony przez wampira. Wibracje przemocy wysłały falami wstrząs, 
odbijający się od szczytów górskich, tak że niegodziwe żyły błyskawicy zakołysały 
czarnymi, skłębionymi chmurami. Ptasia forma, której używał, nie mogła wytrzymać 
takiej siły. Spadał przez niebo, opadając ku ziemi. Falcon porzucił tą formę i zmienił 
się w parę. Wiatr gwałtownie się zmienił, dlatego siła wichury, zdmuchnęła kropelki 
wody w przeciwnym kierunku, niż chciał się udać. Falcon wybrał jedyną bezpiecznie 
otwartą dla niego drogę; spadł na ziemię, lądując w postaci wilka, biegnąc na czterech 
nogach ku jego partnerce życiowej i posiadłości Księcia. 

Pomimo dzielących ich mil, Michaił wpadł na ten sam problem. Dłużej nie było 

bezpieczne ani wskazane podróżować w powietrzu. Przemierzał ziemię, jako duży, 
kudłaty wilk biegnący z maksymalną prędkością, łatwo przeskakując kłody na jego 
drodze. 

Jacques zlustrował wzrokiem niebo pokryte grubą warstwą szarańczy i 

chrząszczy, strzałami płomieni i wirującymi czarnymi chmurami z rozwidlonymi 
błyskawicami. Macki wybuchły po wewnętrznej stronie bramy, mała niedogodność 
zapowiadająca pierwsze złamanie zabezpieczeń. Był spokojny, gdy spowodował 
zwiędnięcie macek i osłonił strukturę przed ogniem i owadami. Zaczął narzucać 
bariery, małe, cienkie, takie, które zajęły niewiele czasu na zbudowanie, mimo to 
zniszczenie ich, mogło kosztować wampira czas. Liczyły się teraz minuty. Każda 
chwila, z którą udawało mu się opóźnić starożytnego wampira, dawała Michaiłowi i 
Falconowi szansę na dotarcie do nich. 

Brałem udział w wielu bitwach, ale jest to pierwszy raz, kiedy spotkałem 

wampira tak zdeterminowanego, aby złamać oczywiste zabezpieczenia. Jacques 
przesłał informacje do swojego brata. Wie, że to jest dom Księcia, że te kobiety są 
chronione przez więcej niż jednego samca, ale on jest wytrwały. Myślę, że powinniśmy 
wysłać kobiety głęboko pod ziemię, a ty powinieneś trzymać się z dala, dopóki ten 
wróg nie zostanie pokonany. 

A co z ludzką kobietą? Rada nie zwolniła Michaiła. Wilk biegał bez 

wytchnienia, nie oddychając ciężko, doskonała maszyna natury. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

7 | 

S t r o n a  

 

Będę ją chronić, aż do przybycia jej partnera życiowego. Pokonamy tego 

wampira razem. Michaił, masz obowiązek wobec swoich ludzi. Jeśli Gregori by tu 
był… 

Gregoriego tu nie ma. Michaił przerwał cierpko. On odszedł za moją córką 

zaniedbując swój obowiązek ochrony Księcia. Był cień śmiechu w jego głosie. 

Jacques był zirytowany. Nieumarły jest niepodobny do niczego, co 

napotkaliśmy. On nie wzdrygnął się od niczego, czym w niego rzuciłem. Jego atak 
nigdy nie osłabł. 

Wydaje się, że ten starożytny wróg jest bardzo pewny swoich umiejętności. Głos 

Michaiła był miękką groźbą, destrukcyjną bronią, jeśli by mu zależało, aby go używać. 
Był tam akcent ostateczności, który Jacques rozpoznał natychmiast. Michaił pędził 
przez las, tak szybko, że łapy ledwo muskały ziemię. Czuł blisko obecność drugiego 
wilka. Poczuł dziki, ostry zapach samca wilka. Duże zwierzę przedarło się przez 
trudne zarośla, gnał na niego po przekątnej, żeby odciąć mu drogę. 

Michaił został zmuszony do kontroli swojej prędkości, aby uniknąć zderzenia. 

Cięższy wilk wykrzywił się, zachwiał, przyjął postać człowieka. Michaił zrobił to 
samo. 

Falcon obserwował Księcia przez troskliwe, ostrożne oczy. – Sądzę, że 

rozsądnie z naszej strony byłoby dokonać wymiany krwi. Zdolność do prywatnego 
komunikowania się może być przydatna w nadchodzącej bitwie. 

Michaił kiwnął głową na zgodę, wziął nadgarstek, który Falcon zaoferował, 

jako gest zobowiązania dla Księcia. Michaił zawsze będzie wiedzieć, gdzie był Falcon, 
co robił, jeśli tylko będzie sobie tego życzył. Wziął wystarczająco do wymiany i 
spokojnie zaoferował w zamian własne ramię. 

Falcon nie dotknął krwi starożytnych od wielu wieków, a ta popędziła przez 

jego organizm jak ognista kula, napędzała mocą i siłą. Uprzejmie zamknął ukłucia i 
zlustrował syna Vladymira. – Wiesz, że nie powinieneś być w miejscach, w których 
możesz być zraniony. Przyszło mi do głowy, że możesz być głównym celem. Gdybyś 
miał zostać zabity przez takie stworzenie, nasi ludzie będą pozostawieni w chaosie. 
Wampir miałby szansę uzyskać morderczy uścisk na świecie. Najlepiej, jeśli udasz się 
pod ziemię, jako nasza ostatnia linia obrony. Twój brat i ja zniszczymy nieumarłego. 

Michaił westchnął. – Miałem już taką rozmowę z Jacquesem i nie interesuje 

mnie powtarzanie tego. Walczyłem w niezliczonych bitwach i moja partnerka życiowa 
jest zagrożona, a także mieszkańcy wsi, którzy są moimi przyjaciółmi i pod moją 
opieką. – Jego kształt już zamigotał. 

- Więc nie pozostawiasz mi wyboru, jak zaoferować moją ochronę, twój drugi 

jest nieobecny. – Słychać było ostrze w głosie Falcona. Jego ciało wykrzywiło się, 
eksplodowało włosami, stopy i ręce wygięły się w łapy. 

- Gregori jest w Stanach Zjednoczonych zabierając swoją partnerkę życiową. – 

To wystarczyło, nagana i ostrzeżenie. 

Falcon nie był onieśmielony. Był starożytny, jego rodowód stary i święty, jego 

lojalność i poczucie obowiązku były w nim zakorzenione. Jego obowiązkiem był jego 
Książę; honor wymagał, aby chronił mężczyznę od wszelkich szkód, nie ważne za jaką 
cenę. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

8 | 

S t r o n a  

 

Biegły ponownie, szybkie i płynne, skacząc przez przeszkody, pędząc przez 

zarośla, ciche i śmiertelne, podczas gdy niebo sypało owadami, a mgła zgęstniała w 
obłok, który leżał nisko i brzydko wzdłuż terenu. Wilki polegały na swoim ostrym 
zmyśle węchu, kiedy widzenie stało się prawie niemożliwe. 

Wpadli na polanę na skraju lasu. Ziemia wybuchła masą macek. Wijące się 

wyrostki sięgały po nich, wijąc się wzdłuż ziemi poszukując zdobyczy. Dwa wilki 
skoczyły niemal prosto w powietrze, aby uniknąć zachłannych macek, tańczyły wokół 
cierniowej ściany i wpadły w poślizg zatrzymując się w pobliżu wysokiej, podwójnej 
bramy z kutego żelaza. 

Falcon ustawił się pod kątem blisko Michaiła, wsuwając swoje ciało między 

Księcia, a wysokiego, eleganckiego mężczyznę, który pojawił się przed nimi. Jego 
głowa wykrzywiała się w kształcie klina z czerwonymi oczami i łuskami. Jego usta 
były szeroko rozdziawione, odsłaniając rzędy zębów ostrych jak sztylety. Stwór 
ryknął, wypuścił ognisty płomień, który przeciął gęstą mgłę prosto w nich. 

Jacques wystrzelił z domu, przeskakując odległość do bramy, a potem skoczył 

ponad ziemią do miejsca, w którym był nieumarły. Wampir użył swojej 
nadprzyrodzonej prędkości, usuwając się poza zasięg. Syknął w nocne powietrze, 
plugawą, trującą mieszanką dźwięku i jadu. Jad wirował wokół jego stałej postaci, 
zielony, a następnie czarny. Szkodliwy zapach został zniesiony przez podmuch. Opar 
po prostu rozpuścił się w tysiącach kropli wody, rozłożył na wietrze, uniósł się w 
powietrzu chmurą zgnilizny. 

Myśliwi parli do przodu w gęste paskudztwo. Falcon zamruczał miękko, jego 

ręce śledziły zawiły wzór. W jednej chwili powietrze wypełniło się dziwną 
fosforyzującą mleczną bielą. Szlak pozostawiony przez nieumarłego był bez problemu 
widoczny jako ciemne plamy barwiące żarzącą się biel. Falcon dotarł do chmur, trudne 
zadanie z powietrzem tak gęstym i szkodliwym. Plamy rozproszyły się po niebie, małe 
przebarwienia, które wydawały się rozprzestrzeniać i rosnąć we wszystkich 
kierunkach, mknąc jak mroczne komety przez nocne niebo. 

Wampir mógł iść tylko w jednym kierunku, ale plamy zostały rozproszone 

daleko i rozlegle, na wschód i południe, północ i zachód, w kierunku wsi, wysoko nad 
lasem, wzdłuż grzbietu gór, prosto w górę, powiewając jak plugawa wieża i spadając 
na ziemię, jako kwaśny mroczny deszcz. 

Na ziemi szczury i owady wycofały się, cierniowe ściany zachwiały się i 

upadły, macki wycofały się pod ziemię. Koło rogu bramy, duży szczur wpatrywał się 
wrogo w dom przez kilka chwil. Wyszczerzył zęby, gryzoń splunął na bramę, zanim 
odwrócił się i czmychnął. Kute żelazo zaskwierczało i zapaliło się, ślina skorodowała 
metal, pozostawiając po sobie niewielki sczerniały otwór. 

Michaił rozesłał wiadomość do wszystkich Karpatian w okolicy, aby czuwali 

nad mieszkańcami wsi. Żeby odcięli wampirowi źródło pożywienia. Z całym regionem 
na postawionym w stan gotowości, miał nadzieję szybko znaleźć legowisko wampira. 
Zasygnalizował dwóm innym myśliwym, by wrócili do domu. Pogoń za wampirem, 
kiedy nie było wyraźnego szlaku, była głupim poleceniem. Przegrupują się i stworzą 
plan ataku. 

background image

Dark Dream – Christine Feehan  

 

 

T

T

T

Tłumaczenie:

umaczenie:

umaczenie:

umaczenie:    widmo14

widmo14

widmo14

widmo14    

    

9 | 

S t r o n a  

 

- Ten jest rzeczywiście starożytny – powiedział Jacques, gdy przybrali z 

powrotem swoje prawdziwe postaci na werandzie domu Księcia. – On jest bardziej 
potężny niż inni, których napotkałem. 

- Twój ojciec wysłał wielu wojowników. Niektórzy nadal żyją, niektórzy 

wybrali świt, a kilku zmieniło się w wampira – zgodził się Falcon. – I nie ma 
wątpliwości, że ten nauczył się dużo przez lata. Ale miał piętnaście lat, żeby znaleźć 
Sarę, jednak ona uciekała. Człowiek, dziecko. On może być i będzie pokonany. – 
Spojrzał w kierunku bramy. – Pozostawił po sobie swój trujący znak. Zauważyłem to, 
kiedy weszliśmy. I, Jacques, dziękuję za znalezienie Sary tak szybko i zapewnienie jej 
bezpieczeństwa. Jestem twoim dłużnikiem. 

- Musimy się wiele nawzajem nauczyć – powiedział Michaił – i spełnić 

nieprzyjemny obowiązek zniszczenia złego, ale Sara musi być w stanie udać się w 
ziemię. Ona jest pod ziemią w jednej z komór. Dla jej ochrony, najlepiej jeśli 
przemienisz ją bezzwłocznie. 

Mroczne spojrzenie Falcona napotkało jego Księcia. – A wiesz, czy może to 

zostać zrobione bezpiecznie? W moich czasach nikt nie próbował takich rzeczy, poza 
nieumarłymi. Wyniki były przerażające. 

Michaił kiwnął głową. – Jeśli ona jest twoją prawdziwą partnerką życiową, to 

musi mieć paranormalne zdolności. Ona może być przemieniona bez 
niebezpieczeństwa, ale nie bez bólu. Instynktownie będziesz wiedział, co dla niej 
robić. Będziesz musiał dostarczyć jej krew. Musisz użyć mnie, gdyż nie masz czasu, 
aby wyjść upolować ofiarę. 

- I mnie – Jacques zaproponował szczodrze. – Będziemy potrzebować 

połączenia w nadchodzącej bitwie.