background image

WYKŁAD  NR. 4  Z CYKLU "PRAWDA, KTÓRA JEST W CHRYSTUSIE".

CZŁOWIECZEŃSTWO

JEZUSA CHRYSTUSA

Ponieważ wcielenie Syna Bożego ma ogromny związek z prawdą, która jest w Chrystusie 
(ewangelią)   i   stanowiło  

podstawę   poselstwa   z   Minneapolis

,   zagadnienie   to 

powinno być przedmiotem naszych głębokich studiów. 

Wiedząc   o   tym,   jak  wiele  kontrowersji  zagadnienie  to  wzbudzało  i  nadal  wzbudza  w 
środowisku   chrześcijańskim,   starałem   się   szczególnie   dokładnie   i   bardzo   gruntownie 
przygotować   do   tego   tematu,   uważnie   czytając   Pismo   Święte,   wypowiedzi   Ducha 
Proroctwa oraz komentarze uznanych adwentystycznych i protestanckich teologów. 

I   choć   niniejsze   opracowanie   jest   stosunkowo   krótkie,   to   uważna   analiza   wszystkich 
zawartych w nim wypowiedzi, komentarzy czy porównań powinna dać jasny obraz tego, 
jakie człowieczeństwo faktycznie stało się udziałem Syna Bożego. 

Jednakże,   aby   tak   było,   konieczne   jest   uprzednie   wyzbycie   się   wszelkich   uprzedzeń, 
szczere podejście do tego zagadnienia oraz szczegółowa analiza i dokładne zapoznanie 
się ze wszystkimi zawartymi w tym opracowaniu informacjami. 

Bardzo proszę, aby każdy, kto z należytą uwagą nie prześledzi całej treści tego wykładu 
od początku do końca, unikał jakichkolwiek komentarzy, gdyż mogłoby się wtedy okazać, 
że wyraża swoją opinię o czymś czego dostatecznie nie poznał.

Gdy uważnie czytamy Słowo Boże, zauważamy, że człowieczeństwo Jezusa Chrystusa 
odgrywa  kluczową   rolę  w   planie   zbawienia   upadłej   ludzkości,   gdyż   to   właśnie   przez 
przyjęcie ludzkiej natury Syn Boży zdobył prawo do usprawiedliwienia nas oraz do stania 
się naszym reprezentantem w walce z grzechem i śmiercią. 

Według  

Ellen   White

  "Człowieczeństwo   Chrystusa   jest   dla   nas  

 

 

wszystkim

 

 

"

  

Błędem jest więc twierdzenie, że temat ten nie ma dla nas jakiejś szczególnej wartości, i 
że nie ma znaczenia to, jaką naturę przyjął Chrystus. 
Jest   to   zagadnienie   najwyższej   wagi   i   ma   bezcenną   wartość   w   kwestii   zbawienia 
człowieka: 

"Jeśli   chcemy   studiować  głęboki   temat,   skoncentrujmy   nasze   umysły   na   najbardziej 
zdumiewającym   wydarzeniu,   jakie   kiedykolwiek   miało   miejsce   na   ziemi   i   niebie   -   na 
wcieleniu Syna Bożego...   Człowieczeństwo Chrystusa jest dla nas  wszystkim. Jest to 
złoty łańcuch, który wiąże nasze dusze z Chrystusem, a przez Niego z Bogiem.  

Ma to 

być przedmiotem naszych studiów

... 

Musimy przystąpić do studiowania tego zagadnienia  z pokorą ucznia  i ze  skruszonym 
sercem
.  A  to  studium  wcielenia  Chrystusa  jest  owocnym  polem  i  wynagrodzi  pracę 
temu badaczowi, który głęboko kopie w poszukiwaniu ukrytej prawdy". 

background image

(7BC 904-905, 1903/1898, komentarz Do Fil. 2,5-8)

O   tym,   jak   duże   znaczenie   ma   człowieczeństwo   Chrystusa   w   kwestii   właściwego 
zrozumienia   planu   zbawienia,   w   ciekawy   sposób   napisał   jeden   z   najwybitniejszych 
protestanckich teologów, anglikański biskup J.A.T. 

Robinson

“Syn Boży aż do końca utożsamił się z ciałem człowieka w jego upadłym stanie. Musimy 
wypowiadać   te   słowa   ze   szczególnym   naciskiem,   gdyż  chrześcijańska   teologia   jest 
nadzwyczaj niechętna, aby zaakceptować śmiałe słowa
, których używa Paweł... 
Tradycyjny, zarówno  katolicki, jak i protestancki pogląd  w tej kwestii, utrzymuje, że 
Chrystus   przyjął  bezgrzeszną   ludzką   naturę...   Jednak   Biblia   wyraźnie   ukazuje   Jego 
człowieczeństwo jako dotknięte  wszystkimi skutkami upadku". (J.A.T. Robinson,  The 
Body, a Study in Pauline Theology
, 1952, p. 37-38)

Podobnego zdania był też inny wybitny teolog -

 Karl Barth

“Jezus nie był grzesznym człowiekiem, ale Jego położenie - zarówno wewnętrznie, jak i 
zewnętrznie - było dokładnie takie samo jak to, w którym znalazł się grzeszny człowi

 

 ek

   ... 

Chrystus dobrowolnie utożsamił się z nami i wszedł w niezbędny dla naszego zbawienia 
związek z naszą potępioną egzystencją

Natura, którą przyjął Bóg w Chrystusie była identyczna jak nasza upadła natura... 
Nie możemy podważać Jego doskonałego związku z nami i w ten sposób 

oddalać Go 

od nas

". (Karl Barth, Dogmatics, vol. 1, part 2, p.152, 153) 

ZWRÓĆMY TERAZ UWAGĘ NA TO, CO

 

SŁOWO BOŻE

 

MÓWI NA TEMAT 

WCIELENIA SYNA BOŻEGO:

Hebr. 2:16
"Bo przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama".

Dlaczego Paweł napisał tu, że Chrystus ujmuje się "nie za aniołami, ale za potomstwem 
Abrahama"?
Jaka jest różnica między aniołami a potomstwem Abrahama?

Aniołowie są bezgrzeszni, natomiast potomstwo Abrahama jest grzeszne i posiada upadłe 
natury.
To,   co   Paweł   miał   na   myśli   pisząc,   że   Chrystus   wstawia   się   "nie   za  aniołami,   ale   za 
potomstwem Abrahama", wyjaśnia on sam w kolejnym – 17 wierszu:

17.   Dlatego   musiał  we  wszystkim  upodobnić   się   do  braci  (czyli   do   "potomstwa 
Abrahama
"), aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla 
przebłagania go za grzechy ludu.

Fragment   ten   wyraźnie   i   jednoznacznie   mówi,   ze   Syn   Boży   musiał   "we   wszystkim
upodobnić   się"   nie   do  aniołów,   którzy   są  bezgrzeszni,   ale   do  "braci".  A  "bracia"  czyli 
"potomstwo Abrahama", posiadali grzeszną naturę.

background image

Podobnie też  nie mógł upodobnić się do  Adama sprzed upadku, gdyż on - tak jak 
aniołowie - był wolny od upadłej natury. 

Hebr. 2:18. 

(BG):

"A że sam cierpiał będąc kuszony, może tych, którzy są w pokusach, ratować". 

Ponieważ Biblia mówi, że Chrystus "cierpiał będąc kuszony", musimy odpowiedzieć na 
pytanie, co sprawiało, że Chrystus cierpiał, gdy odpierał pokusy?

1 Piotr. 4:1
"Ponieważ   więc   Chrystus   cierpiał  w   ciele,   uzbrójcie   się   też   i   wy   tą   myślą,   gdyż   kto 
cieleśnie cierpiał, zaniechał grzechu".

Jasno wynika z tego, że powodem  cierpień  Jezusa w wyniku odpierania pokusy było 
"ciało", czyli ludzka upadła natura.

Kolejny, bardzo często cytowany fragment dotyczący wcielenia Syna Bożego znajduje się 
Hebr. 4:14-16:

14.   Mając   więc   wielkiego   arcykapłana,   który   przeszedł   przez   niebiosa,   Jezusa,   Syna 
Bożego, 

trzymajmy się mocno wyznania

Jakiego to wyznania mamy "się mocno trzymać"?

Werset 15:
"Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, 
lecz doświadczonego (BG: "kuszonego") we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem 
grzechu"
.

Jezus Chrystus dzięki temu, że związał się z naszą naturą "kuszony był we wszystkim 
podobnie jak my" z jedną różnicą: w swoim umyśle nigdy w najmniejszym stopniu nie uległ 
pokusie.

Najczęściej cytowany w odniesieniu do wcielenia Chrystusa i jednocześnie wzbudzający 
sporo kontrowersji fragment, znajduje się w Rzym. 8:3:

"Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu 

ciała

...".

Paweł najpierw wyjaśnia tutaj, że "zakon", w żaden sposób nie mógł dopomóc nam w 
uzyskaniu zbawienia, z powodu "ciała". 

Co autor miał tu na myśli, pisząc "ciało"? 

Z pewnością nie chodziło mu o miękkie części naszego fizycznego ciała, ale "ciało" w 
sensie naszej upadłej natury, bo to właśnie ona uniemożliwia grzesznemu człowiekowi 
życie zgodne z wolą Bożą.

Zwróćmy uwagę na to, jak w książce "NAUKI PISMA ŚWIĘTEGO" na str. 500, Zachariasz 
Łyko 
wyjaśnia znaczenie użytego w Rzym. 8,3 słowa "ciało":

background image

"Słowo ciało (hebr. basar, gr. sarks) jest w symbolice biblijnej synonimem przyrodzonej
upadłej   i   grzesznej,   skoncentrowanej   na   sprawach   ciała   natury   ludzkiej...     Pojęcie 
cielesności,   które  równoznaczne  jest   z   pojęciem  grzeszności,  nie   ogranicza   się 
wyłącznie do ciała, czyli fizycznej (somatycznej) strony istoty ludzkiej
, lecz obejmuje 
także jej sferę duchową – jej psychikę, całą osobowość".

Komentarz ten jest bardzo istotny dla właściwego zrozumienia zagadnienia związanego z 
wcieleniem Syna Bożego. Z tego, co napisał tutaj Zachariasz Łyko, użyte przez Pawła w 
Rzym. 8, 3 słowo "ciało" niewątpliwie oznacza upadłą ludzką naturę i to  nie jedynie w 
aspekcie fizycznym
, ale obejmuje także sferę duchową, moralną i całą osobowość! 

Wiedząc już zatem, jakie znaczenie ma słowo "ciało", jeszcze raz przeczytajmy uważnie 
Rzym. 8, 3:
"Albowiem czego  zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby  z powodu 

ciała

, tego 

dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego 

w postaci grzesznego ciała

, ofiarując je 

za grzech, 

potępił grzech w ciele"

.

Czego to zakon nie mógł dokonać dla grzesznego człowieka?
Albo inaczej mówiąc, czego nie byliśmy w stanie dokonać dzięki uczynkom zakonu?

Nie mogliśmy o własnych siłach stać się doskonałymi w wypełnianiu zakonu i przez to 
uzyskać zbawienia.

Z jakiego powodu było to niemożliwe?
"Z powodu 

ciała", 

czyli naszej upadłej natury, a nie ciała fizycznego.

Jeśli   jakiś  

kierowca

  stale   łamie   zasady   ruchu   drogowego,   przekracza   prędkość, 

prowadzi 

samochód

 w stanie nietrzeźwym, narażając przy tym nie tylko swoje życie, ale 

także innych osób, to czy winę za taki stan rzeczy ponosi samochód?
Oczywiście, że nie! To nie samochód jest winny, ale ten który siedzi za kierownicą, kierując 
tym samochodem.
Podobnie   nasze   fizyczne   ciało   jest   tylko   jak   ten   samochód     i     nie   stanowi   głównej 
przeszkody w okazywaniu posłuszeństwa Prawu Bożemu. Winowajcą jest "kierowca", czyli 
nasza upadła, "cielesna" natura.

Co   do   tego,   że   w   tym   fragmencie   (Rzym.   8,   3)   słowo   "ciało"   nie   oznacza   naszego 
fizycznego ciała, ale naszą upadłą naturę nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości. I 
wszyscy bylibyśmy dzisiaj całkowicie zgodni co do tego, że Chrystus przyjął naszą upadłą 
naturę, gdyby nie jeden  

zwrot, którego użył tu autor, gdyby nie zwrot "w 

postaci", albo "w podobieństwie".

Wielu teologów uważa, że gdyby Paweł chciał dać nam do zrozumienia, że Chrystus miał 
udział   w   naszym   upadłym   człowieczeństwie,   wówczas   nie   napisałby   "w   postaci 
grzesznego ciała", ale "w grzesznym ciele". 
Skoro więc autor użył tego zwrotu: "w postaci", czy "w podobieństwie", to niewątpliwie – 
według tych teologów – oznacza to, że chce on dać do zrozumienia, iż ludzka natura Syna 
Bożego   była   tylko  podobna  do   naszej,   ale   nie   dokładnie   taka   sama,   czyli   nie   była 

background image

grzeszna, ale bezgrzeszna.

A   oto,   co   do   powiedzenia   na   ten   temat   ma  

Anders   Nygren

  –   Jeden   z 

najwybitniejszych teologów, profesor Teologii Systematycznej na Uniwersytecie w Lund, 
autor   znanego   komentarza   do   Listu   do   Rzymian   oraz   bardzo   popularnej   w   kręgach 
chrześcijańskich książki “Agape i Eros". 

Profesor Froom napisał o tym teologu, że jest on jednym z niewielu nieadwentystycznych 
teologów głoszących to samo poselstwo, które głosił Waggoner i Jones.

Oto, w jaki sposób 

Anders Nygren

 wyjaśnia to, co apostoł Paweł mógł mieć na myśli, 

pisząc w Rzym. 8:3, że Bóg posłał swojego Syna "w podobieństwie grzesznego ciała":

"Paweł   stara   się   zapewnić   nas,   że   kiedy   Chrystus   przyszedł   na   ten   świat,   wówczas 
podobnie jak my znalazł się pod wpływem tych samych mocy. Oznacza to, że On też 
był pod gniewem, grzechem, prawem i śmiercią
On   znalazł   się  pod   gniewem,   bo   uwalniając   nas   od   przekleństwa,  sam   stal   się 
przekleństwem
  (Gal. 3,13). Znalazł się  pod grzechem, gdyż Bóg  tego, który nie znał 
grzechu, za nas  grzechem  uczynił  
(2 Kor. 5:21). On znalazł się  pod prawem, bo  gdy 
przyszło wypełnienie czasu, posłał Bóg Syna swego, który się stał  pod zakonem
  (Gal. 
4:4, BG). A w Hebr. 2,14 powiedziane jest, że Bóg uczynił Go  poddanym śmierci, aby 
mógł  przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła  (Hebr. 
2:14). Również tutaj - w ósmym rozdziale listu do Rzymian - Paweł musiał powiedzieć to 
samo,  bo   gdyby     Chrystus   pod   jakimkolwiek   względem,   nie   został   uczyniony 
poddanym którejkolwiek z tych sił, wówczas one nie zostałyby pozbawione mocy i 
potępione
.     Gdyby   Chrystus   nie   przyjął  całego   ciężaru   grzechu  (włącznie   z   upadłą 
naturą), wówczas byłby wolny od tego, co uzbraja śmierć w żądło (1Kor. 15:56) i w tej 
sytuacji, grzech nie zostałby uśmiercony i objąłby absolutne panowanie
Paweł ostrożnie dobierał tu słowa, gdyż musiał brać pod uwagę dwie odnoszące się do 
Chrystusa   pozornie   przeciwstawne   prawdy.   Mówiąc   o   nich,   nie   mógł   posunąć   się   za 
daleko, ani w jednym, ani w drugim przypadku. 
Jedną prawdę stanowiła doskonała bezgrzeszność Chrystusa, a drugą to, że musiał On 
znaleźć się w tym samym położeniu, co my i być poddanym tym samym mocom
. Z 
tego   właśnie   powodu   napisał,   że   Chrystus   przyszedł   nie   w   grzesznym   ciele,   ale  
postaci
, czy w podobieństwie grzesznego ciała
Z   tego  ciała  powstawały   przeciwko   Niemu   te   same   pokusy,   które   powstawały 
przeciwko   nam
.   Pomimo   tego   jednak,   Chrystus   doskonale   poskromił   grzech   w   jego 
własnym   królestwie.       Taki   właśnie   jest   sposób,   w   jaki   Bóg   rozprawił   się   z   dawnym 
porządkiem -  prawem grzechu i śmierci". (Anders Nygren, “Commentary on Romans", str. 
313-317)

Na podstawie tego komentarza widzimy, że według tego teologa, użyty przez Pawła zwrot 
"w postaci" (w podobieństwie) wcale nie oznaczał, że Chrystus nie przyjął naszej upadłej 
natury, ale raczej to, że pomimo związania się z tą naturą nigdy nie zgrzeszył i zachował 
bezgrzeszność.

Tego samego występującego w Rzym. 8,3 słowa - "podobny", użył apostoł Paweł np. w 
Filip. 2:7:

"Lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom...".

Użyty tutaj przez Pawła zwrot, sugerujący, że Chrystus "stał się  podobny  ludziom" nie 

background image

oznacza,   że   nie   był   On   prawdziwym   człowiekiem.  Tak   samo   to,   że   Paweł   napisał,   iż 
Chrystus przyszedł "w podobieństwie grzesznego ciała" nie oznacza, że Jego udziałem 
nie stało się "grzeszne ciało".

A zatem, wygląda na to, wypowiedzi Pisma Świętego jednoznacznie świadczą o tym, 
jakie człowieczeństwo stało się udziałem Syna Bożego
. Niestety, pomimo tego, wśród 
chrześcijan  brakuje   pod   tym   względem   jednomyślności.   Jest   tak   między   innymi 
dlatego, że właściwe zrozumienie tych tekstów zależy też od tego, jak będą one przez nas 
interpretowane

STANOWISKO ELLEN WHITE

Wcześniej, przeczytaliśmy już kilka komentarzy znanych protestanckich teologów, a teraz 
zwróćmy uwagę na to, jak wypowiedzi Pisma Świętego na temat wcielenia Syna Bożego 
rozumieli   znani   adwentystyczni   teolodzy   i     autorzy,   zaczynając   od   najistotniejszych 
komentarzy autorstwa 

Ellen White

Czytając jedynie powierzchownie jej wypowiedzi na ten temat, można byłoby dojść do 
wniosku, że są w nich pewne 

sprzeczności

, dlatego że w jednym miejscu napisała 

ona, iż Chrystus przyjął  upadłą  ludzką naturę, a z innych (nielicznych) jej wypowiedzi 
wynika, że mógł posiadać naturę Adama sprzed upadku.

Doskonałym   przykładem   takiej  pozornej  sprzeczności   może   być   jej   wypowiedź   z 
czasopisma "Signes of the Times", z 9 czerwca 1898 roku, gdzie napisała ona, że 
"Nie   powinniśmy   mieć   żadnych   wątpliwości,   co   do   prawdziwej   i  doskonałej 
bezgrzeszności ludzkiej natury Chrystusa
". 

Na   podstawie   jedynie   tego  wyrwanego   z   kontekstu  stwierdzenia,   faktycznie   można 
byłoby zrozumieć, że Zbawiciel przyjął bezgrzeszną ludzką naturę. Gdy jednak tą samą 
wypowiedź przeczytamy w kontekście, możemy dojść do nieco innego wniosku: 

"Przyjmując ludzką naturę w jej  

upadłym

 

 

  stanie

 

 

  Chrystus  

nie uczestni

 

 czył w jej

 

  

grzechach

... Zetknął się z uczuciem naszej niemocy i był kuszony we wszystkim tak jak 

my, a jednak nie znał grzechu. Był jako baranek bez skazy i zmazy...   Nie powinniśmy 
mieć żadnych wątpliwości, co do prawdziwej i doskonałej bezgrzeszności ludzkiej 
natury Chrystusa
". (ST June 9, 1898; Kom. ADS, V. 1131).

A zatem, w wypowiedzi tej - jak to wynika z kontekstu – autorka daje do zrozumienia, że 
choć Syn Boży przyjął "ludzką naturę w jej upadłym stanie", to "nie uczestniczył w 
jej grzechach",  
i z tego powodu  "nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości, co do 
prawdziwej i doskonałej bezgrzeszności ludzkiej natury Chrystusa", bo w naturze tej 
Chrystus nigdy nie zgrzeszył!
  

Różnica pomiędzy ludzką naturą Chrystusa a naszą, polega między innymi na tym, że 
nasza upadła natura zgrzeszyła, zaś Jego ludzka natura, choć też była upadła, nigdy nie 
zgrzeszyła i z tego powodu można nazwać ją także "doskonale bezgrzeszną naturą". 

background image

W innym fragmencie Ellen White napisała, że Chrystus 
"zwyciężył  w tej samej naturze, nad którą szatan osiągnął zwycięstwo  w Edenie". (YI 
25.IV.1901) 

Ponieważ Adam w Edenie miał naturę bezgrzeszną, można byłoby dojść do wniosku, że 
również Chrystus przyjął taką naturę. 

Ale   jeśli   faktycznie   w   opinii   autorki   tej   wypowiedzi,   człowieczeństwo   Chrystusa   było 
bezgrzeszne,   to   jak   pogodzić   ten   cytat   z   wieloma   innymi   jej   wypowiedziami 
reprezentującymi przeciwny pogląd? 

Oto   tylko   niektóre   z   ogromnej   ilości   cytatów   jednoznacznie   przemawiających   za 
grzesznym człowieczeństwem Chrystusa:

"On wziął na Siebie naszą grzeszną naturę". (RH 12/15/96)

"On wziął na Siebie upadłą, cierpiącą ludzką naturę, poniżoną i 

skalaną grzechem

". 

(YI 12/20/1900)

"Chrystus naprawdę zjednoczył tę  upadłą  ludzką naturę  ze swoją własną bezgrzeszną 
naturą,   dlatego   że   ten   akt   uniżenia   umożliwił   Mu   przelanie   krwi   dla   upadłej   rasy". 
17MR.026.003 (Ms 166, 1898, pp. 9, 10)

Skoro autorka tak jednoznacznie opowiada się za upadłym człowieczeństwem Chrystusa, 
dlaczego miałaby sugerować przyjęcie przez Zbawiciela bezgrzesznej natury pisząc, że 
Chrystus   "zwyciężył   w   tej   samej   naturze,   nad   którą   szatan   osiągnął   zwycięstwo   w 
Edenie"? 
Rozwiązanie tego problemu ponownie znajdziemy  

w kontekście

  tej wypowiedzi, gdyż 

dalej siostra White napisała: 

"Wróg został pokonany przez Chrystusa w Jego ludzkiej  naturze. Moc Zbawiciela-Boga 
pozostała w ukryciu. Chrystus zwyciężył  w naturze  ludzkiej, ufając w moc Boga" (The 
Youth's Instr., 25.IV.1901). 

"Chrystus nazwany został  drugim Adamem... Z własnej woli przeszedł przez teren, na 
którym upadł Adam, i odkupił błąd Adama" (The Youth's Instr., 2.VI. 1898).

Pisząc, że Chrystus "zwyciężył w tej samej naturze, nad którą szatan osiągnął zwycięstwo 
w   Edenie",   prawdopodobnie  nie   chodziło   jej   o   to   czy   natura  ta  była   grzeszna   czy 
bezgrzeszna
, ale że była to po prostu  "ludzka"  i  reprezentująca ludzkość  natura, bo 
zarówno   Adam   w   Edenie,   jak   i   nazwany   "Drugim   Adamem"   Chrystus,   walcząc   z 
szatanem reprezentowali całą ludzkość (Rzym. 5,12-21).

Siostra White w żadnej ze swoich wypowiedzi nie mogła mieć na myśli tego, że Chrystus 
przyszedł   w   bezgrzesznej   naturze   Adama   sprzed   upadku,   ponieważ  zaprzeczałaby 
innym napisanym przez siebie stwierdzeniom
, wyraźnie opowiadającym się za tym, że 
Chrystus przyjął naturę Adama, która stała się jego udziałem już po upadku. 

O tym, że w tym kontrowersyjnym fragmencie nie mogła mieć na myśli tego, iż Chrystus 
zwyciężył szatana w bezgrzesznej naturze, świadczy inna jej wypowiedź z tego samego 
1901 roku: 

background image

"Natura Boga, którego Prawo zostało przestąpione i natura  Adama -  przestępcy  tego 
Prawa, spotkały się w Chrystusie, Synu Bożym i Synu Człowieczym". (E. Wh. Manuscript 
141, 1901) 

Nie napisała ona tutaj, że natura Boga spotkała się w Chrystusie z naturą Adama sprzed 
upadku, ale z naturą Adama, który już 

   był przestępcą Prawa

 

  Bo¿ego, a jako przestêpca 

móg³ on posiadaæ tylko grzeszn¹ naturê.

Dużą pomocą w zrozumieniu tego, co siostra White miała na myśli pisząc, że Chrystus 
"zwyciężył w tej samej naturze, nad którą szatan osiągnął zwycięstwo w Edenie" może być 
inna jej wypowiedź:

"Chrystus odniósł zwycięstwo  w miejscu, w którym upadł Adam. Nasi pierwsi rodzice 
zostali   umieszczeni   w   Edenie   i   posiadali   wszystko,   co   mogło   uzdolnić   ich   do 
posłuszeństwa Bogu. Jednak Chrystus przyjął naszą upadłą naturę i poddany był każdej 
pokusie
, której poddany jest człowiek". (2SAT.235.001)

Fragment ten mówi o tym, że "Chrystus odniósł zwycięstwo w miejscu, w którym upadł 
Adam
",   bo   podobnie   jak  Adam   również   Chrystus   –   "drugi  Adam"   -  

reprezentował 

ludzkość

, ale jeśli chodzi o to, w jakiej naturze to zwycięstwo odniósł, to dalej siostra 

White wyraźnie wyjaśnia, że była to nasza  upadła natura, a nie natura Adama sprzed 
upadku. 

Pisząc, że "Chrystus odniósł zwycięstwo  w miejscu, w którym upadł Adam", E. White 
mogła też mieć na myśli to, że zarówno Adam, jak i Chrystus na początku kuszeni byli na 
punkcie apetytu. Świadczyć o tym może kolejna wypowiedź jej autorstwa:

“Chrystus  

rozpoczął   dzieło   odkupienia   tam   gdzie   rozpoczął   się   upadek 

(Adama)

.  

Jego   pierwsza   próba   dotyczyła  

tej   samej   pokusy

,   której 

uległ Adam

. To właśnie poprzez pokusy dotyczące apetytu szatan pokonał większość 

ludzi, lecz Chrystus zdołał mu się oprzeć".  {CTBH 16.1}

A   zatem,   bez   względu   na   to,   co   siostra   White   miała   na   myśli   pisząc,   że   Chrystus 
"zwyciężył w tej samej naturze, nad którą szatan osiągnął zwycięstwo w Edenie", to z 
pewnością nie chciała ona dać nam do zrozumienia, że Jego udziałem była natura Adama 
sprzed upadku.

GRZESZNE SKŁONNOŚCI

Najczęściej   cytowanym   tekstem   na   poparcie   twierdzenia,   iż   Jezus   wziął   na   Siebie 
bezgrzeszną,   wolną   od  

grzesznych   skłonności

  ludzką   naturę   jest  prywatny   i 

osobisty 

list Ellen White do Bakera

, napisany przez nią ok. 1895 roku. 

Siostra White wysłała ten list z Australii do młodego pastora, który pracował w tamtym 
czasie na Tasmanii - wyspie znajdującej się w pobliżu Australii.  W liście tym Ellen White 
napisała:

background image

"Bądź ostrożny,  nadzwyczaj ostrożny, gdy przyjdzie ci mówić na temat ludzkiej natury 
Chrystusa.   Nie   przedstawiaj   Go   ludziom   jako   człowieka  z  

grzesznymi 

skłonnościami

...

Jezus przyjął na siebie ludzką naturę i był kuszony pod każdym względem tak, jak ludzka 
natura jest kuszona. Mógł zgrzeszyć, ale ani na chwilę nie znalazła się w Nim jakaś 

zła 

skłonność

... 

Nigdy nie pozostawiaj wrażenia, że  jakieś  

zepsucie

  lub  

skłonność do zepsucia 

spoczęła na Chrystusie, albo, że On w jakikolwiek sposób poddał się zepsuciu...
Niech   każdy   człowiek   uważa,   aby  nie   czynić   z   Chrystusa  człowieka   ze   wszystkim 
takiego jak my
, gdy¿ tak byæ nie mo¿e. 
Dla Niego było to faktycznie czymś upokarzającym, gdy widział, że jest w postaci ludzkiej, 
tak,   aby   mógł  

poznać   siłę   wszystkich   pokus,   którymi   człowiek   jest 

osaczany

".

(Letter to BakerSDA Bible CommentaryE. White comments vol. V,  p. 1128 - 1129)

Z   fragmentu   tego   jasno   wynika,   że   w   zrozumieniu   E.   White,   Chrystus  nie  posiadał 
"grzesznych"
 czy "złych skłonności".

A teraz zwróćmy uwagę na kilka innych jej wypowiedzi, które zdają się zaprzeczać temu, 
co przed chwilą czytaliśmy.

17 lutego  

1994

  roku (czyli stosunkowo niedawno)  Adventist Review  oznajmiło, że 

odkryty  został  nieopublikowany  do   tego   czasu  list   autorstwa  Ellen  White,   napisany 
przez nią 29 sierpnia 1903 roku w Elmshaven w Kalifornii i adresowany do doktora J. H. 
Kelloga. 

Z jakiegoś powodu dokument ten nie został wcześniej zarchiwizowany. Dopiero w grudniu 
1993 roku dość przypadkowo odkrył ten list Archiwista Tim Poirer:

Ta   wypowiedź,   autorstwa   Ellen   White,   uchodzi   obecnie   za   jeden   z   najmocniejszych 
argumentów świadczących o tym, że według niej, udziałem Chrystusa musiała być nasza 
upadła natura.

Oto wiernie przetłumaczony fragment tego listu dotyczący wcielenia Syna Bożego:

"(Chrystus) przyszedł jako człowiek, aby stawić czoło i stać  się poddanym wszystkim 

dziedziczonym

  przez człowieka  

złym skłonnościom

, które na wszelkie możliwe 

sposoby   współdziałały,   by   zniszczyć   Jego   wiarę.   W   ten   sposób   sprawił,   że   w   Jego 
przypadku czymś realnym było to, że mógł być atakowany  (buffeted) przez inspirowane 
przez szatana ludzkie narzędzia (human agencies)".   (Letter 303, 1903)

Są to niezwykle  odważne i radykalne słowa, których ja sam nigdy nie odważyłbym się 
wypowiedzieć, ani przeczytać, gdybym nie miał pewności, co do tego, kto jest ich autorem. 

Cytat ten nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, że E. White była przekonana, iż Pan 
Jezus   musiał   walczyć   ze   "wszystkimi   dzied

 

 ziczonymi   przez   człowieka   złymi

 

  

skłonnościami".

Poza  tym,  w tamtych  czasach,  nie tylko sama  Ellen White, Waggoner, Jones czy 
Prescott
  otwarcie   wyrażali   swoją   wiarę   w   to,   że   Pan   Jezus   musiał   zmagać   się   ze 

background image

skłonnościami naszej natury, ale pogląd ten był zgodny z 

powszechnie panującym 

wówczas w Kościele przekonaniem

Przykładem może być choćby wypowiedź  ówczesnego redaktora "Signs of the Times" - 
M.C

. Wilcoxa 

1900 roku:  

"W łonie matki Chrystus otrzymał grzeszne ciało. Było to ciało posiadające skłonności do 
grzechu
, które posiada ciało wszystkich synów Adama... Pomimo jednak tego, że posiadał 
to ciało z jego grzesznymi tendencjami, to nigdy nie zgrzeszył. Żywa wiara sprawiła, że 
Duch Boży panował nad wszystkimi tymi cielesnymi skłonnościami". (M.C. Wilcox - 
Signs of the Times – STI / 03 / 1900, str.1)

"Lekcje Biblijne", II kwartał 1909, s. 8:

"Boskość   zamieszkała   w   ludzkim   ciele,   nie   bezgrzesznym,   ale   takim,   które   posiadają 
dzieci tej ziemi... I w tym grzesznym ciele, boski Potomek mógł zamanifestować chwałę 
Boga, nawet z całkowitym i doskonałym zwycięstwem nad tendencjami tego ciała".

Kolejny   cytat   pochodzi   z   książki

  "Bible   Redings   for   the   Home"

  –   bardzo 

wyczerpującego   podręcznika,   omawiającego   poszczególne   prawdy   biblijne.   Książka   ta 
wydana została w 1915 roku, a po jej przeczytaniu ochrzciło się najwięcej osób. 

Na 115 stronie oryginalnego opracowania (w 1946 roku fragment ten został usunięty), 
autorzy w jednoznaczny sposób wyrazili pogląd, jaki na temat wcielenia Syna Bożego 
reprezentował w tamtym czasie Kościół Adwentystów:

"W swoim człowieczeństwie Chrystus miał udział w naszej grzesznej, upadłej naturze... 
Pogląd, jakoby Chrystus narodził się z niepokalanej lub bezgrzesznej matki, oraz że nie 
odziedziczył   żadnych  tendencji   do   grzechu  i   dlatego   nie   zgrzeszył,   usuwa   Go   z 
terytorium upadłego świata, czyli z miejsca, gdzie potrzebna jest pomoc. Po swojej ludzkiej 
stronie, Chrystus odziedziczył to, co dziedziczy każde dziecko Adama - grzeszną naturę".

W   swoich   chrystologicznych   wypowiedziach  

Ellen   White

  wielokrotnie   daje   do 

zrozumienia,   że   Chrystus   musiał   walczyć   z   charakterystycznymi   dla   naszej   natury 
skłonnościami do grzechu:

"Chociaż   posiadał   On  całą   moc   pasji  człowieczeństwa,   to   nigdy   nie   poddał   się,   aby 
dopuścić się choćby jednego czynu, który nie byłby czysty". (HP 155)

"Adam   kuszony   był   przez   wroga,   ale   to   nie  mieszkający  w   nim   grzech  spowodował 
upadek, bo Bóg uczynił go czystym i prawym na swoje własne podobieństwo. Nie było w 
nim żadnych zepsutych zasad, żadnych tendencji do zła.  Ale kiedy Chrystus przyszedł 
spotkać się z pokusami szatana, niósł to podobieństwo grzesznego ciała". (ST 10,17 
1900)

background image

"Z doświadczenia  Chrystus wie, czym są  słabości człowieczeństwa, jego potrzeby i 
gdzie leży siła ich pokus; bo On był kuszony  we wszystkim tak jak my  z wyjątkiem 
grzechu". (MS. 15. 1897)

  "Chrystus wie na czym polega  zmaganie grzesznika.  Zna jego pokusy. On wziął na 
siebie  naszą naturę. Najsilniejsze pokusy chrześcijanina pochodzą  

od wewnątrz

, bo 

musi   on   walczyć   przeciwko  

naturalnym

 

 

  skłonnoś

 

 

ciom

 

 

  serca.  Pan   zna   nasze 

słabości". (Christ Tempted as We are, 1894, ks. 1888 Message)

Kolejną, bardzo interesującą wypowiedź autorstwa E. White znalazłem w "Słudze 
Zboru" z 1962 r:
"Jego duszę uciskał ciężar grzechów świata... Rozumiał

 

    siłę

     zepsutego apetytu oraz

 

  

nieświętej żądzy, która sprawuje kontrolę nad światem". 
(RH, 4 SIERPIEŃ 1874) 

(org: “He realized the strength of indulged appetite and of unholy passion that controlled the world…")

Powyższe wypowiedzi są niepodważalnym dowodem na to, że Ellen White wielokrotnie i 
jednoznacznie wyrażała swoją wiarę w to, że wcielenie Syna Bożego miało związek z 
przyjęciem przez Niego nie bezgrzesznego, ale grzesznego człowieczeństwa. 

Jak zatem zrozumieć to, że choć z jednej strony napisała ona, iż Chrystus nie miał "złych 
skłonności"
, to z drugiej wyjaśnia, że był  "poddany wszystkim dziedziczonym przez 
człowieka złym skłonnościom"?

Problem tych pozornych sprzeczności możemy rozwiązać tylko wtedy, gdy weźmiemy pod 
uwagę to, że istnieją "złe" lub "grzeszne skłonności", które 

już są grzechem

 i takie, 

które   -  jak   to   ujmuje  Jakub  w   swoim   liście  -     jeszcze  nie  "poczęły"   i  

nie "zrodziły 

grzechu"

: 

"... gdy pożądliwość pocznierodzi grzech...". (Jak. 1:15

Choć występujące tu słowo 

"pożądliwość"

 może kojarzyć się z grzechem, to według 

tego tekstu, istnieje też pożądliwość (skłonność), która 

nie jest jeszcze grzechem

ale   znaną   nam   wszystkim   dobrze  

wewnętrzną   siłą,   która   nadaje   pokusie 

większej mocy i sprawia, że kiedy ją odpieramy, nasze "grzeszne ciało" 
cierpi

.   Sama jednak pożądliwość w tym znaczeniu, nie jest jeszcze - według Słowa 

Bożego - grzechem, ale staje się nim dopiero wtedy, gdy "pocznie", czyli gdy człowiek 
ulegnie tej pożądliwości. 

Z drugiej jednak strony, zdajemy sobie sprawę, że istnieją też "grzeszne pożądliwości", i 
"skłonności", takie jak na przykład niemoralne myśli, albo złe skłonności  wynikające z 
pobłażania grzechowi
Tego   typu   pożądliwości,   same   w   sobie   są   już  grzeszne,   i   dlatego   takich  złych 
skłonności
, ani grzesznych pożądliwości Pan Jezus bez najmniejszych wątpliwości nie 
posiadał
, choćby dlatego, że nigdy nie pobłażał grzechowi

Nie   oznacza   to   jednak,   że   nie   mógł   On   zmagać   się   ze   skłonnościami   i 
pożądliwościami, które 

w umyśle nie zostały jeszcze zaakceptowane, dzięki 

background image

czemu nie przerodziły się w grzech

. One tylko do grzechu 

nakłaniały

, ale Pan 

Jezus nigdy im nie uległ nawet w najmniejszym stopniu. 

Znany   adwentystyczny   teolog   - 

Herbert Douglass

  w  

1983

  roku   w   magazynie 

"Ministry",   w   interesujący   sposób   wyjaśnił,   dlaczego   Chrystus   nigdy   nie   miał  złych 
skłonności
, pomimo tego, że walczył ze skłonnościami naszej natury:

"Nasz  Pan zmagał  się z  autentycznymi  pokusami,  z  tymi,  które  naprawdę  

nęcą

,  aby 

usatysfakcjonować nasze nawet szlachetne pragnienia, ale w samolubny sposób. Jednak 
nawet na chwilę Jezus nie pozwolił, by te pokusy poczęły i zrodziły grzech.  On również 
staczał ciężkie bitwy 

samym sobą

 i przeciwko dziedzicznym tendencjom, ale nigdy 

nie   dopuścił  do   tego,   aby   jakakolwiek  

skłonność  stała   się   grzeszną 

skłonnością

  (patrz   Jak.  1,14-15).     On   zawsze   mówił  nie,   podczas   gdy   wszyscy 

pozostali ludzie powiedzieli tak.. I dlatego możemy powiedzieć, że Jezus nigdy 

nie miał 

złych skłonności, ponieważ nigdy nie zgrzeszył

". (Adventist Review 29. Dec.)

Podobny pogląd reprezentował inny znany adwentystyczny teolog J. H.

 Durland

, który 

1895 roku napisał:
"Chrystus   nie   przyjął   natury   aniołów   ani   też   ludzkiej   natury   sprzed   upadku...  Gdyby 
przyjął bezgrzeszną naturę Adama,  nie mógłby znaleźć się pod wyrokiem śmierci

który dotknął wszystkich ludzi...
On  nie posiadał  

 

 

żądz

 

 

  naszej opanowanej przez grzech upadłej natury. Jednak ciało, 

które przyjął, szybko stałoby się siedliskiem wszelkich żądz, jakie grzech sprowadził na 
nas, gdyby choć raz im uległ. On zmagał się z pokusami w słabym, grzesznym ciele... 
Przyjął grzeszne ciało,  aby mógł zwyciężyć zepsucie naszej starej natury."

   

(10. 10. 

1895, BV 245, str. 5)

Adwentystyczny   magazyn  “Ministry",   w   grudniu  1985  roku   zamieścił   interesującą 
wypowiedź   na   temat  różnicy   pomiędzy  

złymi

  a    

naturalnymi

  skłonnościami

Autorem tej wypowiedzi  był  

Joe Crews

:

“Nie   można   mylić  

złych

  skłonności  z  

naturalnymi

  skłonnościami.     Niektórzy 

twierdzą, że Jezus nie mógł posiadać złych skłonności, gdyż sprawiają one, iż człowiek 
lgnie do grzechu...  Jezus posiadał jednak 

naturalne skłonności

, czyli takie, które my 

wszyscy posiadamy, dlatego że On - podobnie jak każdy z nas -  urodził się z  upadłą 
naturą

Złe skłonności

,  są tym, co sprawia, że człowiek  poddaje się grzechowi i  

lgnie

  do 

niego, dlatego, że były one 

pielęgnowa

 

 ne i rozwijane

 

  przez ciągłe pobłażanie 

grzechowi

.  

Naturalne 

zaś

 skłonności

 są tymi, które zostały 

odziedziczone

.  W 

przeciwieństwie   do   tych   pierwszych,   drugim   nie   towarzyszy  wina.  

Nie   są   one 

grzesznymi skłonnościami, dopóki ten, kto je posiada im nie uleg

 

 nie

   ". 

(Joe E. Crews, Ministry, December 1985)

background image

Pogląd, jaki wyraził tu Joe Crews wydaje się być zgodny ze stanowiskiem  Ellen White
gdyż napisała ona, że
“(Chrystus)   wie   jak   silne   są  

naturalne

  (czyli  dziedziczone)   skłonności   (inclinations) 

serca". (Testimonies for the Church, vol. 5, p. 177)

Istotnym uściśleniem powyższej wypowiedzi mogą być inne bardzo ważne cytaty, również 
zaczerpnięte z pism Ellen White : 

“Nie   wolno   nam   myśleć,   że  skłonność  Chrystusa  do   tego,  by   ulegać   pokusom 
spowodowała  degradację  Jego człowieczeństwa, i że posiadał On przez to  takie  same 
zepsute  skłonności
  jak  człowiek...   Chrystus   wziął  naszą   naturę  -  upadłą,   ale  nie 
zepsutą
" .  (2x!)  (Manuscript, 57, 1890) 

Jest to bardzo ważny cytat, gdyż:

-   Po   pierwsze:   Wynika   z   niego,   że   Chrystus  

posiadał   skłonność  do   ulegania 

pokusie.

 

-   Po   drugie:  

Skłonność   ta  nie   spowodowała 

jednak

  degradacji  jego 

człowieczeństwa

-  Po  trzecie:  Fakt,  że Chrystus zmagał się ze skłonnością do ulegania pokusom,  

nie 

oznacza, że posiadał zepsute skłonności.

Po czwarte: Z fragmentu tego wynika, że Chrystus posiadał

 "naturę UPADŁĄ, ale 

nie ZEPSUTĄ".

Jeśli jednak nadal mamy wątpliwości odnośnie tego, czy według Ellen White Pan Jezus 
faktycznie mógł być kuszony tak jak my, to następna jej wypowiedź powinna te wątpliwości 
rozwiać:

“Pokusa   odparta   zostaje   wówczas,   gdy   człowiek,   pomimo   tego,   że  odczuwa  

silny 

nakłaniający

    go   do   popełnienia   złego   czynu

  wpływ

,   przez   wiarę   stawia   opór, 

niezachwianie polegając na boskiej mocy. 

Tak   wyglądała   udręka,   przez   którą   przeszedł   Chrystus

".   (2x)   (Youth’s 

Instructor, July 20, 1899) 

Biorąc pod uwagę powyższe wypowiedzi, możemy teraz zrozumieć, dlaczego w jednym 
miejscu Ellen White dała do zrozumienia, że Chrystus nie miał "złych skłonności", a w 
innym napisała, iż był nimi obarczony. 

Zapewne   miała   na   myśli   to,   że   chociaż   z   jednej   strony   Zbawiciel   nie   posiadał   "złych 
skłonności", czyli "pożądliwości", które już "poczęły", "rodząc" w ten sposób "grzech", to z 
drugiej strony, zmagał się z tymi "złymi (naturalnymi) skłonnościami", które jeszcze nie 
"poczęły" i nie przerodziły się w grzech.

background image

Możemy więc śmiało pokusić się o stwierdzenie, że Pan Jezus, podobnie jak "bracia" czyli 
"potomstwo Abrahama", jak my wszyscy, kuszony był też 

wewnętrznie

Takie zdanie miał np. 

Herbert Douglass

, który w 1983 roku na łamach "Adventist 

Review" napisał:

"Ellen   White   wyraża   się   jasno,   pisząc   że  upadła,   zdegradowana   ludzka   natura  nie 
zdołała zmusić Chrystusa do grzechu, zarówno w czynie, jak i w myślach. Pozostał On 
nieskażony   i   czysty,   pomimo   tego,   że   był     kuszony   nie   tylko   zewnętrznie,   ale   i 

wewnętrznie

". (Adventist Review 29. Dec. 1983)

O tym, w jaki sposób Chrystus mógł być “kuszony we wszystkim tak jak my, z wyjątkiem 
grzechu", w interesujący sposób próbuje wyjaśnić 

Jack Sequeira

 w swojej, wydanej 

przez adwentystyczne wydawnictwo "PACIFIC PRESS" książce 

Beyond Belief"

:

"Musimy pamiętać o tym, że Syn Boży już  w łonie Marii narodził się z Ducha  (Łuk. 1, 
35).  Dlatego, od samego początku ziemskiej egzystencji Chrystusa, Jego umysł (dusza) 
znajdował   się   pod   stałą  kontrolą   Ducha   Świętego,   który   zamieszkiwał   Jego   ludzką 
duchową naturę: A dzieciątko rosło, i umacniało się w Duchu (Łuk. 2:40 BG). 
Pokusy  docierały do Chrystusa w taki sam sposób jak to jest w naszym przypadku, 
czyli przez grzeszne i egocentryczne pragnienia 

 

 ciała

 

 . To właśnie poprzez pragnienia 

ciała szatan kusił Jezusa na pustyni, próbując nakłonić Go do tego, by użył swej boskiej 
mocy   w   celu   zaspokojenia   własnych   potrzeb,   niezależnie   od   woli   Ojca   (Łuk.4,2-4)... 
Jednakże   te  egocentryczne   pragnienia  ciała

 

   nie   mogą   być   zaspokojone,   jeśli   nie

 

  

zostaną zaakceptowane przez umysł. Sama pokusa nigdy nie staje się grzechem dopóki 
nie ulegniemy jej w swoim umyśle: Gdy pożądliwość pocznie (w umyśle), rodzi grzech 
(Jak.   1:15).  A  ponieważ  

 

 umy

 

 sł  Chrystusa  znajdował   się  pod   stałą  kontrolą  Ducha

 

  

Świętego

 

 , Jego odpowiedź na każdą pokusę brzmiała: 

 

 nie

   !  I dlatego, w życiu Chrystusa

 

  

grzech nie miał nic do powiedzenia

 

   i  został  

 

 potępiony  w

 

   Jego  

 

 ciele

 

   (Rzym. 8,3)".

 

  

(Jack Sequeira, “Beyond Belief", str. 146-148)

PODSTAWA POSELSTWA Z MINNEAPOLIS

(POGLĄDY WAGGONERA)

Ponieważ wcielenie Syna Bożego faktycznie jest dla nas "wszystkim", właśnie dlatego 
również   podczas konferencji w 

Minneapolis

  w 1888 roku, człowieczeństwo Jezusa 

Chrystusa   było  jednym   z  najważniejszych   aspektów  głoszonego   tam   poselstwa. 
Zwróćmy  więc   teraz  uwagę  na  to,   jakie  zrozumienie  tego  zagadnienia  miał  w  tamtym 
czasie 

Waggoner

Zaledwie   kilka   miesięcy   po   konferencji   w   Minneapolis,   Waggoner   napisał   na   łamach 
"

Signs of the Times" cykl artykułów

 na temat człowieczeństwa Chrystusa, których 

treść została potem zamieszczona również w książce 

"Christ Our Righteousness"

Oto kilka wyjątków zaczerpniętych z tych artykułów:

"To musiał być grzeszny człowiek, na podobieństwo którego (Chrystus) został uczyniony, 

background image

bo   przyszedł   on,   aby   odkupić   grzesznego   człowieka...   Chrystus   przyjął   ciało   nie 
bezgrzesznej   istoty,   ale   grzesznego   człowieka,   czyli   ciało,   które   posiadało   wszystkie 
słabości   i   grzeszne   tendencje,   którym   poddana   jest   ludzka   natura.   Fakt  ten 
przedstawiony   jest   w   oświadczeniu,   że   Chrystus  według   ciała   uczyniony   został   z 
nasienia Dawida
". (E. J. Waggoner - Christ Our Righteousness, p. 26-30, 1890)

Bardzo interesujący jest też komentarz Waggonera do 1 Piotr. 2:24, czyli do fragmentu, 
który mówi, że Chrystus "grzechy nasze sam na (org. i ang. "w") ciele swoim poniósł 
na drzewo
":

"Nasze grzechy nie zostały jedynie symbolicznie złożone na Niego, ale znajdowały się 
Jego
  własnym  ciele. On stał się za nas  przekleństwem, uczyniony został  grzechem  i w 
konsekwencji tego wycierpiał dla nas śmierć... Ten sam tekst, który mówi, że On grzechy 
nasze sam  w  ciele  swoim poniósł na drzewo,
  pokazuje nam, że Chrystus  nie popełnił 
grzechu
. On został dla nas uczyniony grzechem, ale sam grzechu nie popełnił".

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że jeśli chodzi o to, czego Waggoner nauczał na temat 
wcielenia Chrystusa, zarówno przed, jak i po konferencji w Minneapolis, było zgodne z 
tym, w co wierzyli inni adwentyści i przywódcy Kościoła. 
Niesłuszna opozycja w stosunku do tego, co głosił spowodowana była początkowo 
jedynie niewłaściwym zrozumieniem jego interpretacji dotyczącej prawa w liście do 
Galacjan.
 

Najlepszym   dowodem   tego,   że   jego   poglądy   na   temat   człowieczeństwa   Chrystusa 
harmonizowały z tym czego wówczas nauczał na ten temat nasz Kościół oraz Ellen White, 
jest   to,   że   po   Minneapolis   aż  trzykrotnie   Waggoner   był   zapraszany   do   wzięcia 
czynnego udziału w obradach Generalnej Konferencji i za każdym razem dotykał 
również zagadnień związanych z ludzką naturą Zbawiciela. 

I tak, podczas Generalnej Konferencji w 

1891

 roku (3 lata po Minneapolis), przedstawił 

16 kazań  poświęconych treści  listu do Rzymian, ponownie wyrażając pogląd, iż Jezus 
przyjął upadłe człowieczeństwo. 

Następnie,   w  

1897

  roku,   zaproszono   go,   aby   w  czasie   sesji   Generalnej   Konferencji 

przedstawił 19 kazań na podstawie tych rozdziałów listu do Hebrajczyków, które mówią 
na temat wcielenia Syna Bożego. 
Po raz kolejny Waggoner miał możliwość mówić na temat człowieczeństwa Chrystusa, co 
spotkało   się   z   uznaniem   i   aprobatą   delegatów.   Gdyby   tak   nie   było,   z   pewnością   nie 
zaproszonoby go do tego, by przemierzył daleką drogę z Anglii do Stanów Zjednoczonych.
  
Po raz kolejny, komitet Generalnej Konferencji zaprosił Waggonera do udziału w obradach 

1901

 roku, aby wraz z Ellen White podjął się obalenia "dziwnej doktryny" związanej 

z  ruchem   "świętego   ciała",   doktryny   która   odrzucała   możliwość   przyjęcia   przez 
Chrystusa grzesznego człowieczeństwa. 
Z   tego   właśnie   powodu,  16   kwietnia   1901   roku   w   obecności   Ellen   White   oraz 
delegatów Waggoner przedstawił cały długi wykład, wykazując, że Chrystus nie miał 
"świętego ciała", czyli nie przyjął natury Adama sprzed upadku.  

Ruch

  "świętego   ciała"

  powstał   około   roku  

1898

  i   jego   zwolennicy   -   w 

przeciwieństwie do powszechnie przyjętego przez adwentystów w tamtym czasie poglądu 
-   nauczali,   że  Chrystus   przyjął   naturę   Adama   sprzed   upadku,   i   dlatego   posiadł 

background image

"święte ciało". 
Pogląd ten dał podstawę, by twierdzić, że to samo "święte ciało" może stać się udziałem 
wierzących poprzez naśladowanie doświadczenia, które przeżył Chrystus w Getsemane. 
W   ten   sposób   ci,   którzy   naśladowali   Chrystusa   mogli   osiągnąć   podobny   stan,   nawet 
fizycznej bezgrzeszności i doznać "przemienienia" na wzór Enocha czy Eliasza.

Oto fragment adresowanego do Ellen White 

listu

 Haskela

, w którym informuje on 

ją   o   fanatycznych   poglądach   zwolenników   tej   grupy,   opartych   na   doktrynie   o 
bezgrzesznym człowieczeństwie Chrystusa:

"Gdy   wyraziliśmy   swoją   wiarę   w   to,   że   Chrystus  urodził   się   w   upadłym 
człowieczeństwie
,   wówczas  oni   uważali   nas   za   osoby,   które  wierzą,   że   Chrystus 
zgrzeszył
.  Było tak pomimo tego, że tak jasno przedstawiliśmy nasz pogląd, iż nikt nie 
powinien nas niewłaściwie zrozumieć... 
Wierzą   oni,   że   Chrystus   przyjął  naturę   Adama   sprzed   upadku,   i   dlatego   Jego 
człowieczeństwo było święte. W związku z tym twierdzą, że teraz nastał również dla nas 
ten szczególny czas na to,  byśmy stali się  święci na  takiej  samej  zasadzie, i abyśmy 
posiedli wiarę przemienienia i nigdy nie doświadczyli śmierci ". (List Haskela do E. White, 
25 Sept. 1900)

A   oto   interesujący   fragment   odpowiedzi,   jakiej   udzieliła   Haskelowi  

Ellen   White

  w 

związku   z   herezją   świętego   ciała,   której   podstawą   była   wiara   w   bezgrzeszne 
człowieczeństwo Chrystusa:

"Poselstwo trzeciego anioła musi być wolne od wszelkich bezwartościowych, marnych i 
wymyślonych   przez   człowieka   teorii,  przygotowanych   przez   ojca   kłamstwa  i 
zamaskowanych  na wzór lśniącego węża, którego szatan użył jako medium, by zwieść 
pierwszych rodziców". (Selected Messages, tom 2, str. 37)

A  zatem,   na  podstawie  wypowiedzi  Waggonera  możemy  jednoznacznie  stwierdzić,  że 
według poselstwa z Minneapolis, człowieczeństwo, którym obarczony był Chrystus 
musiało być naszym grzesznym człowieczeństwem
.  
Zgodnie zaś ze świadectwem Ellen White, poselstwo z Minneapolis, którego podstawą 
było wcielenie Syna Bożego
, było  od Boga, miało przynieść owoc w postaci  wylania 
Ducha Świętego
 i było poselstwem trzeciego anioła z Obj.18,1.  

background image

Bardzo   mocnym   i   niepodważalnym   argumentem   jest   to,   że   prawda   o   przyjęciu   przez 
Chrystusa  upadłego   człowieczeństwa  stanowiła  bardzo   ważna   cześć   poselstwa   z 
Minneapolis
. O poselstwie z Minneapolis zaś, siostra White napisała, że pochodziło ono 
od   Boga,   i   że   było   tak,   nawet   jeśli   w   późniejszym   czasie   Waggoner   i   Jones   ulegli 
zwiedzeniu. Skoro zaś mamy świadectwo, że Pan dal nam to poselstwo, to jak można 
pogodzą   się   z   twierdzeniem,   że   jedno   z   jego   podstawowych   elementów   mogło   być 
niezgodne z prawdą?
Skoro   sama   E.   White   napisała,   że   wcielenie   Chrystusa   jest   tak   ważnym   i   świętym 
tematem, że jest dla nas "wszystkim", to jak można sądzić, że wiedza, jaką Bóg w tym 
względzie   obdarzył   Waggonera   i   Jonesa   była   błędna?   Ktoś   może   powiedzieć,   że   w 
przypadku Minneapolis było podobnie jak na początku historii Ruchu Adwentowego, tzn. 
Bóg powierzył tym kaznodziejom tylko cześć prawdy, żeby potem z czasem ja rozwinąć, 
pokazując   nowe   prawdy   i   usuwając   błędy.   Jednak   taki   argument   w   odniesieniu   do 
poselstwa z 1888 roku nie ma racji bytu, gdyż ze świadectw E. White wynika, ze gdyby 
Kościół w pełni zaakceptował to, co głosił wtedy Waggoner i Jones, to niedługo potem 
nastąpiłby koniec. Pięć lat po Minneapolis E. White napisała, że gdyby prawda ta spotkała 
się   z   należytym   przyjęciem,   wówczas   do   tamtej   pory   nastąpiłoby   powtórne   przyjście 
Chrystusa! A skoro tak, to z pewnością podstawa tego poselstwa, jaką była prawda o 
wcieleniu  Chrystusa  nie  mogła  już  wymagać   żadnej  korekty.  

Może Waggoner czy 

Jones   popełniali   jakieś   inne   błędy,   ale   nauka   o   człowieczeństwie 
Chrystusa była i jest dla samego Chrystusa i dla Boga zbyt święt

 

 a    i

    

drogocenna, by w tym ostatnim poselstwie, jakim Pan miał obdarzyć 
swój lud prawda ta skażona była jakimś fałszem!!!

  

Czy   Bóg   powierzyłby   swemu   ludowi   ostatnie   poselstwo,   którego   jedna   z 
najważniejszych nauk byłaby niezgodna z prawdą?
  To tylko jedno z  wielu pytań, na 
które jak dotąd nikt nie udzielił mi odpowiedzi.

CZY CHRYSTUS STAŁBY SIĘ 

GRZESZNĄ ISTOTĄ 

PRZYJMUJĄC NASZĄ UPADŁĄ NATURĘ?

Najczęściej   chyba   powtarzanym  przez   zwolenników   przyjęcia   przez   Chrystusa 
bezgrzesznego człowieczeństwa argumentem jest twierdzenie mówiące o tym, że gdyby 
udziałem Syna Bożego stała się nasza upadła natura, to wtedy stałby się On  

istotą 

grzeszną

 i sam potrzebowałby zbawiciela. 

Jednak musimy pamiętać o tym, że choć w naszym przypadku posiadanie upadłej natury 
sprawia, że faktycznie jesteśmy grzeszni, to w przypadku Chrystusa tak nie było, gdyż w 
Nim ta upadła ludzka natura w tajemniczy sposób została zjednoczona  z Jego boską 
naturą
.

W   taki   też   sposób   wyjaśnia   to  

Ellen White

,   pisząc   że   tak   jak   w   wyniku   dotknięcia 

trędowatego   Chrystus   nie   doznał   skażenia,   tak   też   pomimo   przyjęcia   upadłego 
człowieczeństwa nie stał się nieczystym, właśnie dzięki temu, że w przeciwieństwie do nas 
posiadał boską naturę:

background image

"Uczniowie   starali   się   ostrzec   Mistrza   przed   dotknięciem   trędowatego,  bo   ten,  kto   go 
dotknął stawał się nieczystym

Jednak Jezus, kładąc rękę na trędowatym nie doznał skażenia... 
Tak też jest z trądem grzechu... Jezus nie doznał żadnego skażenia, gdy przyszedł, aby 
zamieszkać w człowieczeństwie". (Ministry of Healing p.70)

I właśnie dlatego siostra White mogła również napisać, że 
"Biorąc na Siebie naturę ludzką w jej upadłym stanie, Chrystus w najmniejszym stopniu 
nie uczestniczył w jej grzechu". (E. White Bible Commentary to Hebr. 4,15)

Dla lepszego zobrazowania tego problemu posłużmy się 

cyframi

 i powiedzmy, że Syn 

Boży   przyszedł   na   nasz   świat   jako   symboliczna  

Siódemka

,   wyrażająca   Jego 

doskonałą boską naturę. Następnie jako Siódemka  wszedł  On  w  

zero

, czyli grzeszne 

ludzkie ciało. 

Fakt ten jednak, w najmniejszym stopniu nie zdegradował Jego świętości, gdyż  

7 + 0 

=

  nie 0, nie 1, 3 czy nawet 6, ale 

nadal 7

!

 

Możemy  zatem  powiedzieć,  że  to  "ciało   grzechu",  które  Chrystus  przyjął  nie  zdołało 
niczego ująć z Jego świętości
, gdyż w przeciwieństwie do nas, posiadał On również 
boską naturę ("siódemkę"). 

Znany   na   świecie   protestancki   teolog   -   C.E.B.  

Cranfield

  –   profesor   teologii   na 

Uniwersytecie w Durham, w następujący sposób wyjaśnia ten problem, komentując użyty 
przez   Pawła   w  Rzym.   8,   3  zwrot   mówiący   o   tym,   że   Chrystus   przyszedł   "
podobieństwie grzesznego ciała
":

"Intencją Pawła nie było tu podważenie autentyczności grzesznego ciała Chrystusa, stara 
się on tylko zwrócić uwagę na fakt, że chociaż Syn Boży prawdziwie przyjął to grzeszne 
ciało
, to nigdy nie stał się grzesznym ciałem... 
Używając słów w podobieństwie, Paweł miał na myśli to, że chociaż Chrystus przyjął tę 
samą   upadłą   naturę
,   która   jest   naszym   udziałem,   to   w   przeciwieństwie   do   nas  nie 
stanowiła ona  

 

 wszystkiego

 

 , co posiadał

 

 .   On nigdy  nie przestał być także Wiecznym 

Synem Bożym". (C. E. B.   Cranfield, The Epistle to the Romans, International Critical 
Commentary, vol. 1, p. 379)

Bardzo   dobrym  przykładem   tego,   że   przyjęcie   przez   Chrystusa   naszej 
upadłej natury nie sprawiło, że stał się On grzeszną istotą jest 

Biblia

Faktycznie, sam Jezus nazwany jest w pierwszym rozdziale ewangelii Jana "

Słowem

":

background image

Jan. 1:1,14
1. Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a 

Bogiem było Słowo

.

    ...
14. A  

Słowo ciałem się stało

 i zamieszkało wśród nas...

Słowo Boże, które jest symbolem samego Chrystusa, pisane było przez wierzących, ale 
grzesznych i posiadających upadłe natury ludzi. 

Czy jednak ten fakt sprawił, że możemy określać Biblię mianem grzesznej i niedoskonałej 
księgi?

Nie! Dlaczego?

Nie mówimy o Biblii, że jest niedoskonałą i grzeszną księgą, dlatego że chociaż pisali ją 
grzeszni ludzie, to zostali oni natchnieni przez Ducha Świętego. Z tego powodu o księdze 
tej mówimy 

"Pismo ŚWIĘTE"

a nie "grzeszne"!

Jest tak właśnie dlatego, że choć Słowo Boże pisane było przez  grzesznych ludzi, to 
zostało też  "uświęcone" i "ożywione" przez Ducha Świętego. Było to możliwe dzięki 
temu,   że   w   Piśmie   Świętym   (Słowie   Bożym),   tak   jak   w   Chrystusie,   to   co  ludzkie   i 
grzeszne
  połączyło się z tym co boskie i święte.

Chrystus   zatem,   pomimo   przyjęcia   naszej   upadłej   natury,   nie   zasługuje   na   miano 
grzesznego człowieka, a to dlatego, że w Nim, grzeszne człowieczeństwo spotkało się ze 
świętą boską naturą i zostało ożywione i uświęcone obecnością Ducha Świętego. 

Powiedzmy, że do Biblii, która symbolizuje Chrystusa, włożymy kartkę, która przedstawiać 
będzie nas – grzesznych ludzi. Następnie, ta Biblia z kartką, która w niej się znajduje 
zostaje wysłana do  

Chin

. Chiny niestety nadal są krajem komunistycznym, więc kiedy 

urzędnik na poczcie w Chinach zauważa, że to Biblia, natychmiast nakazuje ją spalić. A 
kiedy Biblia zostaje spalona, razem z nią spalona zostaje kartka. 

I dokładnie w taki sam sposób Bóg dokonał w Chrystusie naszego zbawienia. Dzięki temu, 
że Chrystus utożsamił się z naszym zjednoczonym człowieczeństwem, Bóg jakby umieścił 
nas w Nim i w Nim byliśmy doskonale posłuszni prawu, w Nim też ponieśliśmy karę za 
grzech, czyli śmierć.

"UCZESTNICY BOSKIEJ NATURY"

Kolejnym interesującym argumentem, świadczącym o tym, że przyjęcie przez Chrystusa 
upadłej natury nie zdegradowało Jego świętości jest to, co napisał apostoł Piotr w  2Piotr. 
1:4

Według   tego   fragmentu,   wierzący   człowiek   z   chwilą   nowonarodzenia   staje   się 

"uczestnikiem boskiej natury".

  

Również siostra White napisała, że “człowiek musi stać się uczestnikiem boskiej natury" 

background image

(Selected Messages, book 1, 408). 

Pomimo jednak tego faktu, nikt z nas nie może powiedzieć, że skoro wierzący człowiek 
jest   "uczestnikiem   boskiej   natury",   to   tym   samym   automatycznie   staje   się  istotą 
bezgrzeszną i bogiem

Podobnie też, nikt z nas nie powinien mówić, że skoro Chrystus stał się uczestnikiem 
naszej upadłej natury, to stał się grzesznym człowiekiem
.

CZŁOWIECZŃSTWO CHRYSTUSA 

A DOTRYNA O 

NIEPOKALANYM POCZĘCIU MARII

Omawiając temat związany z wcieleniem Syna Bożego, należy również zwrócić uwagę na 
to,   że   przyjęcie   doktryny   o   bezgrzesznym   człowieczeństwie   Chrystusa,   zostało 
wykorzystane   przez   wroga   ewangelii   do   tego,   by   zniekształcić   prawdę   o   zbawieniu 
wyłącznie przez wiarę w Chrystusa.

21   grudnia  1905  roku,   na   łamach   "Review   and   Herald",   ukazała   się   odpowiedź 
redakcyjna na pytanie jednego z czytelników, który wyraził swoje wątpliwości odnośnie 
tego, czy Chrystus będąc w "grzesznym ciele" mógł pozostać świętym
Czytelnik sugerował też, że Biblia  

nie

  mówi, iż Bóg posłał swego Syna "w grzesznym 

ciele", ale "w podobieństwie grzesznego ciała".

Oto fragment odpowiedzi, jakiej na te pytania udzielili ówcześni redaktorzy "RH": 

"Jeśli Syn Boży, przychodząc na ten świat, nie zamieszkał w  grzesznym ciele, wówczas 

drabina

  z nieba nie dosięgłaby ziemi i przepaść pomiędzy świętym Bogiem a upadłym 

człowiekiem nadal pozbawiona byłaby pomostu
W takiej sytuacji zaistniałaby konieczność  uzupełnienia tych brakujących  szczebli, co 
zapewniłoby kontakt pomiędzy świętym Bogiem i grzesznym człowiekiem. 
I   dokładnie   w   ten   sposób   postąpił   Kościół   Katolicki,   wprowadzając  doktrynę   o 
niepokalanym   poczęciu   Marii
,   według   której   matka   Jezusa   została   szczególnie 
uprzywilejowana i zachowana jako niepokalana, tzn. wolna od grzechu pierworodnego. 
A ponieważ jako matka była zupełnie inna od pozostałych kobiet, dlatego też ciało, które 
przejął od niej Jezus różniło się od ciała pozostałych ludzi. 
Tym   sposobem   jednak,   nadal  istniałaby   przepaść   pomiędzy   Jezusem   i   człowiekiem   w 
grzesznym   ciele.   I   dlatego,   Kościół   Rzymski   wprowadził  

system  pośrednictwa 

pomiędzy Synem Bożym i człowiekiem w grzesznym ciele. 
Pierwszym ogniwem są na ziemi  

kapłani

, którzy posiadają  grzeszne ciała; potem  ci, 

którzy   kiedyś   żyli   w   grzesznym   ciele,   ale   potem   zostali   kanonizowani   przez   Kościół   i 
uznani w niebie za 

świętych

; a następnie 

aniołowie

Ostatnim   zaś   ogniwem   łączącym   grzesznego   człowieka   z   Chrystusem   ustanowiono 

Marię

Ta katolicka doktryna, wynikająca z przyjęcia przez Chrystusa bezgrzesznej natury, jest 
bardzo niebezpieczna i  godzi bezpośrednio w naukę o usprawiedliwieniu  wyłącznie 

background image

przez wiarę w Chrystusa, gdyż przyjęcie tej fałszywej nauki równoznaczne jest z tym, że 

drzwi do nieba stanowi nie Jezus, ale Kościół

Do   otwarcia   zaś   tych   drzwi   wystarczy   (według   tej   katolickiej   doktryny)  cena,   którą 
grzesznik   lub   jego   bliscy   są   w   stanie   zapłacić.      
Tak   wyglądają  

konsekwencje 

doktryny

, która mówi o tym, że Chrystus nie miał udziału w grzesznym ciele.... 

Ufamy, że żaden z naszych czytelników nie przyjmie tej fałszywej papieskiej doktryny, tylko 
dlatego,   że   nie   jest   w   stanie   zrozumieć   tego,   co   Biblia   określa   mianem  tajemnicy 
pobożności
. Bezpiecznie jest wierzyć jasnym naukom Pisma Świętego".

NATURA GRZESZNA,

ALE DUCHOWO OŻYWIONA

Nie wykluczone, że toczący się od dawna 

spór

 o to, jakie człowieczeństwo było udziałem 

Chrystusa mógłby przybrać  

łagodniejszy

 

 

  charakter

 

 

, gdybyśmy wszyscy zadali sobie 

trud i z pokorą oraz modlitwą na ustach znaleźli odpowiedź 

na pytanie

:

 

Na jakiej 

płaszczyźnie

 Chrystus przyjął naszą naturę?

   

Czy   nasze   grzeszne   człowieczeństwo   stało   się   Jego   udziałem   na   płaszczyźnie 

fizycznej

,

 moralnej

,

 

czy

 duchowej?

   

Jeden z najbardziej popularnych wśród chrześcijan poglądów, polega na tym, że Chrystus 
związał się wprawdzie z naszym upadłym człowieczeństwem, ale  

jedynie w sferze 

fizycznej

. To znaczy, że tak jak my mógł odczuwać zmęczenie, ból czy skutki starzenia 

się. 

Jednakże, nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdziemy uzasadnienia takiego poglądu, tym 
bardziej, że Słowo Boże mówi o potrzebie zbawienia 

całego człowieka

, a nie jedynie 

jego fizycznego ciała.

A oto, co na ten temat napisał wybitny protestancki teolog - 

Thomas F. Torrance

“Inkarnacja powinna być rozumiana jako przyjęcie na Siebie przez Boga naszej natury
naszej  obarczonej  grzechem   i  winą  rzeczywistej   ludzkiej  egzystencji.  Doktryna   ta,  na 
przestrzeni  pierwszych pięciu wieków
,  akceptowana była wszędzie przez  wczesny 
Kościół   Chrześcijański
.   Stale   powtarzano   wtedy,   że  jeśli  cały   człowiek  miał   być 
zbawiony
, to Chrystus musiał przyjąć całe człowieczeństwo, gdyż to

   ,   czego nie przyjął

 

  

nie   mogło   być   uzdrowione  ani  zbawione".   (Thomas   F.  Torrance,  The   Meditation   of 
Christ
, pp. 48, 49)

Podobnie   w   pismach  

Ellen   White

,   nigdzie   nie   znajdziemy   fragmentu,   w   którym 

sugerowałaby ona, że Syn Boży przyjął nasze człowieczeństwo jedynie na płaszczyźnie 
fizycznej
. Jej zdaniem, wcielenie Chrystusa polegało na przyjęciu nie tylko "postaci", czyli 

background image

ciała fizycznego, ale i "natury upadłego człowieka":

“Chrystus wziął na siebie   

postać 

 i   

naturę 

 

upadłego człowieka 

 tak, aby przez 

cierpienie mógł zostać uczyniony doskonałym i znieść siłę pokus szatana, ażeby mógł 
jeszcze lepiej zrozumieć to, jak pomóc tym, którzy są kuszeni". (Spiritual Gifts, vol. 4, pp. 
115, 116) 

Gdyby E. White uważała, że Pan Jezus przyjął jedynie naszą fizyczną upadłą naturę, to z 
pewnością napisałaby o tym, gdyż doskonale wiedziała, iż człowiek składa się z natury 
między innymi fizycznej i moralnej, o czym świadczy choćby następująca jej wypowiedź:
 
“Istnieje ścisły związek pomiędzy fizyczną i moralną naturą" {TSDF 37.6}

Pomimo tego jednak, że doskonale wiedziała o istnieniu upadłej natury w sensie fizycznym 
i moralnym czy duchowym to nigdy nie napisała, że udziałem Chrystusa stała się nasza 
jedynie fizyczna grzeszna natura.

Doskonałym   potwierdzeniem   tego   może   być   choćby   jej   wypowiedź   z   książki  

Życie 

Jezusa

, s. 56:

"Chrystus przyszedł na świat aby odkupić grzech Adama. Lecz kiedy Adam osaczony był 
przez kusiciela,  nie ciążył na nim żaden skutek grzechu... Jezus był w innej sytuacji, 
gdy przyszedł na pustynię, aby stoczyć walkę z szatanem. Przez cztery tysiące lat siła 

fizyczna

, moc umysłu oraz wartość 

moralna

 ulegały degradacji, a Chrystus przyjął na 

Siebie  

te słabości

  zdegenerowanej ludzkości, gdyż tylko w ten sposób mógł wybawić 

człowieka z najgłębszego upadku".  (Życie Jezusa, 56, 57)

Ani tutaj, ani w żadnym innym miejscu autorka nie napisała, że Chrystus przyjął jedynie 
słabości   natury   fizycznej
,   ale   po   wyszczególnieniu   słabości   fizycznych   i   moralnych, 
wyjaśnia,   że   Chrystus   "przyjął  

te

  (tzn.   wcześniej   wyszczególnione)   słabości 

zdegenerowanej ludzkości", czyli wszystkie słabości związane z grzeszną ludzką natura w 
każdym jej aspekcie.

Zresztą, nasza upadła natura składa się z trzech nierozłącznych elementów i nie można 
ich od siebie oddzielać, ale należy traktować jako jedną całość. Wynika to między innymi z 
wypowiedzi,   którą   brat  Zachariasz   Łyko  zamieścił   w   książce   "NAUKI   PISMA 
ŚWIĘTEGO
", na str. 500:

"Pojęcie  cielesności, które  równoznaczne  jest z pojęciem  grzeszności,  nie ogranicza 
się wyłącznie do ciała, czyli 

 

 

fizycznej

 

  strony istoty ludzkiej

 

 , lecz obejmuje także jej 

sferę duchową – jej psychikę, całą osobowość". 

Przeciwieństwem

  poglądu,   według   którego   udziałem   Chrystusa   stało   się   jedynie 

"grzeszne ciało" w sensie fizycznym, jest wiara w to, że Chrystus przyjął  

całą naszą 

upadłą naturę

, nie tylko w sferze fizycznej, ale także moralnej oraz 

duchowej

Ten   drugi   pogląd   również   z   pewnych   ważnych   powodów,   o   których   sobie   powiemy, 
wymaga sprostowania.

background image

Najbliższy   prawdy

  zdaje   się   być   bardzo   ciekawy   pogląd   reprezentowany   obecnie 

przez coraz większe grono teologów. Jednym z nich jest np.  

Thomas A. Davis

  – 

znany   adwentystyczny   teolog,   według   którego,   ludzka   natura   Chrystusa   była   taka   jak 
Adama   po   upadku,   z   jedną   bardzo   ważną   różnicą;  Od   początku   człowieczeństwo 
Chrystusa   było  

ożywione   przez   Ducha   Świętego

,   czyli   takie,   jakie   może 

posiadać jedynie 

nawrócony człowiek

Poniższy cytat z 1979  roku, stanowi fragment książki  autorstwa 

Davisa 

zatytułowanej 

“Was Jesus Really Like Us?" (“Czy Naprawdę Jezus Był Taki Jak My?"): 

"Natura,   którą   przyjął   Chrystus  nie   była   do   końca   taka   sama   jak   natura 

nienawróconego grzesznika

. Jego człowieczeństwo mogło być tylko takie, jakie jest 

udziałem   tych,   którzy   doświadczyli  

duchowego odrodzenia

  (a   ci  nadal   posiadają 

upadłą naturę, ale duchowo ożywioną). 
Jego upadła ludzka natura sprawiała mu takie same kłopoty, z jakimi musi borykać się 
nawrócony człowiek. 
Nie   do   przyjęcia   jest   więc   twierdzenie,   że   Jego   człowieczeństwo   było  niższej 
kategorii niż nawróconego człowieka, i podobnie nie do pomyślenia jest, aby Jego 
natura przewyższała naturę nowonarodzonej osoby.
Jezus   nie   mógł   posiadać  najmniejszej   przewagi  nad   jakimkolwiek   nawróconym 
człowiekiem, gdyż nowonarodzenie jest najwyższym duchowym stopniem, który może 
osiągnąć człowiek w tym doczesnym życiu...   Jezus był człowiekiem z  upadłą ludzką 
naturą
, która  posiadała te same  

mentalne

  i fizyczne skłonności, które są udziałem 

grzesznego   człowieka.   Był   jednak  bezgrzeszny  i   niewinny.   Jego  wola  była   zawsze 
niezmiennie zgodna z wolą Jego Ojca ". (Davis, “Was Jesus Really Like Us?", s. 32-97)

W cytowanym przed chwilą fragmencie, 

Davis

 napisał, że 

"Jezus był człowiekiem z  upadłą  ludzką naturą, która... posiadała te same 

mentalne

  

fizyczne skłonności". 

Interesujące jest to, że tego samego zwrotu użyła też Ellen White:

“W   niedzielę   po   południu   przemawiałam   do   zgromadzenia,   które   słuchało   mnie   z 
najwyższą   uwagą.   Czułam   wolność   oraz   moc,   przedstawiając   Jezusa,   który   wziął   na 
siebie słabości i udręki człowieczeństwa i odniósł zwycięstwo w naszym imieniu. 
On  musiał   we   wszystkim   upodobnić   się   do   braci,   z   tymi   samymi  

mentalnymi

  oraz 

fizycznymi  skłonnościami  (susceptibilities).   Kuszony był we wszystkim tak jak my, ale 
bez   grzechu   i   wie,   jak   dopomóc   tym,   którzy   są   kuszeni
.   Czy   jesteście   znękani   i 
zmartwieni? Tak samo było z Jezusem. Czy potrzebujecie zachęty?  On też odczuwał taką 
potrzebę. Tak jak szatan kusi was, tak samo kusił Majestat Niebios. Jednak Jezus – wasz 
reprezentant zastępca, nigdy nie poddał się w tym konflikcie, a w Jego mocy również i 
wy możecie dać opór i zwyciężyć". (RH, 10 luty 1885 par. 7)

Z   wypowiedzi   tej   ponad   wszelką   wątpliwość   wynika,   że   według   E.   White,   udziałem 
Chrystusa nie stała się jedynie nasza fizyczna upadła natura, dlatego że napisała ona, iż 
Pan Jezus "musiał we wszystkim (czyli w każdej sferze ludzkiej natury) upodobnić się do 
braci
, z tymi samymi (nie tylko) 

fizycznymi

, ale i 

mentalnymi 

skłonnościami)!

background image

LATARKA 

Żebyśmy   mogli  lepiej  zrozumieć  to  zagadnienie,   posłużmy  się   obrazowym  przykładem 
związanym z budową i funkcjonowaniem latarki. 

Latarka, podobnie jak człowiek, składa się z trzech podstawowych części:

1. obudowy

, która może być odpowiednikiem 

fizycznego ciała

 człowieka; 

2. żarówki

, która może oznaczać 

sferę mor

 

 alną

 

  

ludzkiej natury; 

           3.  

baterii

, a jeszcze lepiej  

akumulatorka

, którego     odpowiednikiem niech 

będzie nasza  natura na płaszczyźnie  

duchowej

Używając symbolicznego języka, możemy powiedzieć, że zgodnie z tym, co mówi Słowo 
Boże, my wszyscy przyszliśmy na ten świat jako "latarki" z "obudową" (fizyczną naturą), 
która może się zużywać, z "żarówką" (moralną naturą), która może ulegać stopniowej 
degradacji, i co najgorsze z całkowicie rozładowanymi "akumulatorkami", czyli z duchowo 
martwą naturą, pozbawieni wewnętrznej obecności Ducha Świętego i miłości Agape. 

Ponieważ w wyniku wrodzonego braku Ducha Świętego i Bożej miłości "akumulatorki" 
były całkowicie 

"rozładowane"

, możemy powiedzieć, że przyszliśmy na ten świat jako 

"ciemność"

 , jako "latarki", które nie mogły świecić.

I dokładnie w ten sam sposób naszą sytuację przed nawróceniem przedstawił apostoł 

Paweł

, pisząc: 

"Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu" (Efez. 5:8). 

I   bez   względu   na   to,   jak   bardzo   pragnęliśmy   "świecić",   to   bez   naładowanych 
"akumulatorków", czyli bez Ducha Świętego, nie mogliśmy stać się "światłością". 
Próbowaliśmy włączyć "latarkę", ale nigdy nie pojawiło się "światło", bo "akumulatorki" były 
całkowicie rozładowane, bo od urodzenia i z natury nie posiadaliśmy Ducha Świętego.

Pamiętając o tym, musimy postawić sobie bardzo 

ważne pytanie

Czy Syn Boży, przychodząc na nasz świat jako człowiek, jako ta symboliczna "latarka", 
również, tak jak my, 

przyszedł z całkowicie rozładowanym "akumulatorkiem"

martwą duchowo naturąbez wewnętrznej obecności Ducha Świętego 
i miłości Agape?
 
Czy przyszedł jako "ciemność", czy jako "światłość"?

Oczywiście, że jako "światłość"!

Jan. 1:9:

background image

"Prawdziwa 

światłość

, która oświeca każdego człowieka, 

przyszła na świat

".

W przypadku Chrystusa, "obudowa latarki", czyli Jego  fizyczna natura, podobnie jak 
nasza,   mogła   się   zużywać   i   starzeć;   Jego  moralna   natura,   symbolizowana   tu   przez 
"żarówkę"   również   była   naturą   odziedziczoną   po   jego   ziemskich   przodkach   i   została 
osłabiona   grzechami   wcześniejszych  pokoleń;  Ale  jeśli  chodzi   o  "akumulatorek",  czyli 
duchową   naturę,   to   w   przypadku   Chrystusa   nie   mógł   on   być   rozładowany,   gdyż   to 
oznaczałoby, że Jezus nie posiadał Ducha Świętego i miłości Agape, a tym samym stałby 
się "ciemnością" i grzeszną istotą.  

Czy   fakt   ten   jednak   oznacza,   że   Pan  Jezus   miał   nad   nami  

przewagę w walce z 

grzechem?

Nie,  dlatego że jego  

moralna

  natura była  taka sama  jak  nasza i przez to mógł być 

kuszony wewnętrznie oraz zmagać się ze skłonnościami tej natury. 

Chrystus   przyjął   upadłą   ludzką   naturę,   z   tą   tylko  różnicą,   że   od   poczęcia   była   ona 
duchowo ożywiona, czyli taka, jaką posiada nawrócony człowiek. A nawrócona osoba 
nadal posiada grzeszną naturę

Różnica   polega   jedynie   na   tym,   że   wierzący   człowiek,   który   przeszedł   doświadczenie 
nowonarodzenia   może   cieszyć   się  obecnością   Ducha   Świętego   i   dzięki   temu   "ma 
upodobanie w zakonie Bożym"
 (Rzym.7,22). 
Nadal jednak musi zmagać się 

 

 z tymi samymi skłonnościami

 

 , z którymi walczył 

 

 przed

 

  

nawróceniem
Teraz jednak,  Duch Święty uzdalnia go  do postępowania zgodnego z Bożym Prawem 
tak, że jest w stanie  

"poddać wszelką myśl w posłuszeństwo Chrystusowi

(2Kor.10,5)

Fakt   ten   pomaga   nam  lepiej   zrozumieć   to,   w   jaki   sposób   Jezus   mógł   odeprzeć 
pokusy, nawet w 

okresie 

 

 dziecięcym

 

 

, pomimo tego, że nie korzystał ze swojej 

boskiej mocy i posiadał upadłą ludzką naturę. 

Było   tak   właśnie   dlatego,   że   w   przeciwieństwie   do   nas,   już  od   urodzenia   Jego 
człowieczeństwo   było  
"ożywione"  obecnością   Ducha   Świętego,   który   sprawował 
kontrolę nad Jego umysłem.

Również z wypowiedzi  Ellen White  wynika, że jako dziecko, Jezus nigdy nie zgrzeszył, 
pomimo tego, że już wtedy posiadał upadłą naturę i był kuszony tak samo, jak wszystkie 
inne dzieci:

"Czy Chrystus nie zasłużył na naszą miłość?...  On wziął na siebie naszą upadłą naturę i 
był poddany  tym samym pokusom, którym człowiek jest poddany. Nawet jako  dziecko 
był często kuszony. Jednak, podczas swego życia nigdy  nie poddał się  wszystkim tym 

powabom

, które nakłaniały Go do grzechu.  Gdy w latach młodości, Jego rówieśnicy 

próbowali nakłonić Go do czynienia zła, wtedy zaczynał śpiewać jakąś słodką melodię, a 
po chwili Jego towarzysze zauważali, że sami jednoczą się z Nim w śpiewie. Ujął ich 
Swoim Duchem i wróg został pokonany. O, moi drodzy, Chrystus jest najwyższy wśród 
tysięcy! Chwalcie imię Pana!". (2SAT.235.00)

"Jezus przyjął ludzką naturę i w naturze tej żył jako niemowlędziecko oraz młodzieniec

background image

Dzięki temu może współczuć ludziom  w każdym wieku  i stanowić przykład dla dzieci i 
młodzieży. On zna dziecięce pokusy i słabości". (Youth’s Instructor, Sept. 1, 1873)

Wiedząc jednak o tym, że pomimo posiadania naszej natury Chrystus nigdy nie poddał się 
pokusie, musimy odpowiedzieć sobie na 

pytanie:

Dlaczego  

w   takim   razie  

my upadamy

,   nawet   jeśli   podobnie   jak   On   jesteśmy 

duchowo ożywieni

 w wyniku nowonarodzenia? 

Dlaczego my grzeszymy, a Chrystus nigdy nie poddał się pokusie?

Nie było tak, dlatego że miał nad nami przewagę, albo z tego powodu, iż wykorzystywał 
swoją boską moc. 

Pan Jezus podczas swojej ziemskiej pielgrzymki zawsze był "światłością" i  

nigdy nie 

przestał   "świecić"

,   gdyż   w   przeciwieństwie   do   nas,  

nigdy   nie   zaniedbał 

ładowania "akumulatorka".

  Nigdy, nawet na chwilę nie stracił łączności ze swoim 

Ojcem   i   Duchem   Świętym,   który   uzdalniał   Go   do   tego,   by   nieustannie   przezwyciężał 
pokusy w Swoim umyśle. 

Doskonałym tego przykładem może być kontrast pomiędzy postawą Chrystusa i uczniów 

Getsemane:

Mat. 26:41

"

Czuwajcie

  i 

módlcie się

, abyście nie popadli w pokuszenie; duch wprawdzie jest 

ochotny, ale 

ciało mdłe

".

 
Jezus,   chociaż   tak   samo   jak   uczniowie   posiadał   "mdłe   ciało",  nigdy   nie   przestał 
"  czuwać i modlić się

 

 ".

Nieprzerwanie trwał w społeczności ze swoim Ojcem, dzięki czemu zawsze posiadał moc 
Ducha   Świętego,   by   móc   odeprzeć   pokusy   i   odnieść   doskonałe   zwycięstwo   nad 
grzechem.

"Życie Jezusa", s. 14:

"Szatan  przedstawia   Boże   Prawo   miłości   jako   prawo   egoistyczne   i   głosi,   że 
posłuszeństwo   wobec   jego   przepisów   jest  

dla   nas   rzeczą   niemożliwą

...   (nawet 

wśród wierzących są tacy, którzy powtarzają te zwodnicze słowa!)  
W tym celu (Chrystus) ... musiał we wszystkim upodobnić się do braci... kuszony był we 
wszystkim   tak   jak   my
...  Nie   korzystał   z   żadnej   mocy,   która   nie   byłaby   dostępna 
również dla nas
. Jako człowiek napotykał pokusy i pokonywał je mocą udzieloną Mu od 
Boga
...   Swoim   życiem   udowodnił,   że   i   dla   nas   jest   możliwe   przestrzeganie   prawa 
Bożego".

Wiele bardzo ważnych i dotyczących wcielenia Syna Bożego myśli zawartych zostało w 

background image

opracowaniach,   których   autorem   jest   popularny   adwentystyczny   teolog   –  

Jack 

Sequeira

.

      Według   niego,   ludzka   natura   Chrystusa   na   płaszczyźnie  

fizycznej

  i 

moralnej

 była dokładnie taka sama jak nasza wrodzona natura. Różnica dotyczyła sfery 

duchowej

. W następujący sposób Sequeira wyjaśnia to w książce "Saviour of Every 

Man" ("Zbawiciel Wszystkich Ludzi"): 

"

ASPEKT DUCHOWY

:

   Gdy Adam zbuntował się przeciwko Bogu,  Duch Święty 

opuścił go. W ten sposób wypełniło się ostrzeżenie dane naszym pierwszym rodzicom: 
dnia, którego jeść będziesz z niego, śmiercią umrzesz (1Moj. 2:17 BG). 
Natychmiastowym wynikiem upadku Adama i Ewy była ich duchowa śmierć, która potem 
dotknęła wszystkich ludzi. Dlatego też, wszyscy ludzie przychodzą na ten świat jako istoty 

duchowo martwe

 (pozbawione wewnętrznej obecności Ducha Świętego) (Efez. 2:1,5) 

odłączone od Boga (Izaj. 59:2).
 Z tego powodu, człowieczeństwo, które otrzymał Chrystus przez Marię również musiało 
być  duchowo  

 

 martwe

 

 .   Należy   tu   jednak   pamiętać   o   czymś  niezwykle   istotnym,   a 

mianowicie, że ta duchowo martwa ludzka natura Chrystusa, w chwili poczęcia została 
w tajemniczy sposób zjednoczona z Jego boską naturą
, poprzez związek z obecnym 
w Chrystusie od samego poczęcia Duchem Świętym (Łuk.1:35). Dzięki temu, to upadłe 
człowieczeństwo   zostało  duchowo   ożywione  i   już   od   chwili   poczęcia,   upadła   ludzka 
natura Chrystusa była tą samą, która staje się udziałem wierzącego człowieka w chwili 
nowonarodzenia
. To nowonarodzenie, które  Paweł nazywa  zaczątkiem Ducha  (Rzym. 
8:23)   jest   tym,   co   zmienia   położenie   wierzącego   tak,   że   teraz  święte   życie   i 
przestrzeganie prawa stają się częścią jego pragnień
 (Hebr. 8:10).  

ASPEKT   MORALNY

:    

Na   skutek   upadku,   bezgrzeszna   natura   Adama   uległa 

zepsuciu - również w sferze moralnej, w wyniku czego została zdominowana przez prawo 
samolubnej miłości

Kiedy   Chrystus   przyjął   nasze   człowieczeństwo,   to   chociaż   już   od   poczęcia   było   ono 
duchowo ożywione, Jego moralna natura nadal posiadała wrodzoną sobie skłonność 
do   przesadnego   koncentrowania   się   na   sobie
  i   znajdowała   się   pod   presją  prawa 
grzechu

Podobnie jest też w przypadku nawróconego człowieka, gdyż to, że stał się on 

 

 duchowo

 

  

ożywiony

 

    nie   oznacza   jeszcze,   że   jego   natura   doznała   zmiany   również   w   sferze

 

  

moralnej.  
Przyjęcie przez Syna Bożego naszej upadłej - również na płaszczyźnie moralnej - natury, 
było głównym powodem tego, że święte życie Chrystusa zawsze wymagało zmagania się 
z charakterystycznym dla upadłej natury prawem grzechu
Chociaż   Jego  

umysł

  był   w   pełni   poddany   woli   Bożej  tak,   że  żadna  grzeszna 

inklinacja czy zła skłonność nie była w stanie zadomowić się tam, to Jego ludzka 
natura   zdominowana   była   zasadą,   która   obejmuje   cały   rodzaj   ludzki   -  

zasadą 

skłonności do miłowania własnego ja

Oznacza to, że w przypadku Chrystusa, święte życie  nie było jedynie  naśladowaniem 
naturalnych   skłonności
,   tak   jak   to   było   w   przypadku  bezgrzesznego   Adama,   ale 
wymagało  

stałej walki z  

 

 pożądliwością ciała, pożądliwością oczu i pychą

 

  

żywota

.

ASPEKT   FIZYCZNY

:

  Przyjmując   nasze   grzeszne   człowieczeństwo   Syn   Boży 

zidentyfikował się nie tylko z naszymi słabościami moralnymi, ale także fizycznymi. To 
właśnie dlatego był On podatny na zmęczenie, starzenie się czy śmierć. Ale kiedy już Pan 

background image

Jezus   odkupił   i  oczyścił  na   krzyżu  nasze  grzeszne   człowieczeństwo,   wtedy   powstał  z 
martwych   w   przemienionym   ciele.   Było   to   ciało   przemienione   zarówno   moralnie   jak   i 
fizycznie.  Następnie to  uwielbione  i doskonałe pod każdym  względem ciało, zabrał  do 
nieba, gdzie zarezerwowane jest ono dla nas do czasu Jego chwalebnego powrotu". (Jack 
Sequeira "Saviour of Every Man", str. 39)

STANOWISKO PRESCOTA

W  niedzielę   wieczorem,  

31   października   1895

  roku,   podczas   zgromadzenia 

namiotowego w 

Armdale

 w Australii, niezwykle interesujące kazanie na temat wcielenia 

Syna   Bożego   wygłosił,   cieszący   się   wśród   adwentystów   szczególnym   uznaniem, 
doświadczony kaznodzieja brat  

W. Prescot

Kazania tego oraz kolejnych wystąpień Prescota słuchała także 

Ellen White

 i była tym 

tak poruszona, że w swoich adresowanych do różnych osób listach dała temu wyraz w 
bardzo ciepłych i entuzjastycznych słowach: 

"Pan nawiedził brata Prescota w szczególny sposób i dał mu  specjalne poselstwo  dla 
ludzi... Na brata Prescota wylany został Duch Święty
Rozpoznaliśmy w nim głos prawdziwego Pasterza
Prawda płynęła z jego ust tak, że nigdy wcześniej ludzie czegoś takiego nie doświadczyli... 
Prawda została oddzielona od błędu". (Ms. 19,23,47,52, 1895:  Letter W- 25,32,83,84, 
1895:  RH jan. 6, 1896)

Zwróćmy zatem uwagę na 

fragment kazania Prescota

, w którym mówił on na temat 

człowieczeństwa Chrystusa:

"Chrystus był naszym  reprezentantem,  dzięki temu, że stał się  ciałem, stał się  nami
Oznacza to, że wszystko, co uczynił Chrystus jest udziałem każdego, kto wiąże się z tą 
rodziną,  gdyż to, co uczynił Chrystus,  każdy członek  tej  rodziny  uczynił w  Nim.  Gdy 
przyszedł   On   na   ten   świat,   żył   w   ciele   grzechu   i   umarł   dla   grzechu.   Umierając 
uwolnił się od tego ciała grzechu i zmartwychwstał w przemienionym ciele.

Zamieszkanie w tym grzesznym ciele, umożliwiła Mu jego świętość

.   Po 

oczyszczeniu   tego   grzesznego   ciała   -   czego   Chrystus   dokonał   poprzez   swoją   w   nim 
obecność   -   teraz   Jego   celem   jest  oczyszczenie   grzesznego   ciała   w   nas,   również 
poprzez Jego obecność w nas, a następnie jego przemienienie (uwielbienie) przy swoim 
powtórnym przyjściu.  
Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu 
fałszywych proroków wyszło na ten świat. Po tym poznawajcie Ducha Bożego: Wszelki 
duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, z Boga jest. Wszelki zaś duch, 
który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest  z Boga.  Jest to duch 
antychrysta
, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie
 (1 Jan. 4:1-3). 
To, co mówi tu Jan, nie może jedynie odnosić się do faktu, że Jezus Chrystus przebywał 
na ziemi i miał (fizyczne)  ciało. Nawet demony o tym wiedziały i uznawały fakt, że Syn 
Boży przyszedł w takim ciele. 
Jednakże wiara, której inspiratorem jest Duch Boży, zachęca nas do uznania prawdy o 

background image

tym, że Jezus Chrystus żył w naszym ciele i teraz może żyć w moim ciele, dzięki temu, 
że Go przyjąłem". 

PODSUMOWANIE

Podsumowując te wszystkie  fragmenty  Słowa Bożego,  wypowiedzi  Ducha Proroctwa 
oraz  komentarze   znanych   adwentystycznych   i   protestanckich   teologów,   możemy 
śmiało wyrazić prawdę o wcieleniu Syna Bożego w następujący sposób:

1. Jezus   Chrystus   przyszedł   na   ten   świat   "w  postaci  grzesznego   ciała",   co   nie 

oznacza, że jego ludzka natura była inna niż nasza, ale że w naturze tej nigdy nie 
zgrzeszył
.

2. Był  kuszony we wszystkim tak  jak my,  co oznacza,  że  chociaż  nie posiadał 

złych   tendencji,   które   już   są   grzechem,   to   jego   udziałem   były  naturalne, 
dziedziczone  tendencje upadłej natury
.

3. Jezus   Chrystus   "pokonał   grzech   w   ciele",   czyli  odniósł   zwycięstwo   nad 

grzechem w upadłej ludzkiej naturze i nigdy w swoim umyśle nie uległ pokusie.

4. Pomimo przyjęcia  naszej upadłej natury  Chrystus  nie stał  się istotą grzeszną, 

ponieważ przyjął nasze człowieczeństwo na swoją boską naturę.

5. Dzięki   przyjęciu  naszej  upadłej   natury  uzyskał  

prawo

,   by  móc  reprezentować 

upadły rodzaj ludzki (a nie bezgrzeszny), a następnie zanieść ludzkość na krzyż, 
gdzie została ona w Chrystusie ukarana i legalnie odkupiona.

6. Człowieczeństwo Chrystusa było dokładnie takie jak nasze, z tą jedynie różnicą

że Jego natura  

w sferze duchowej już od poczęcia była ożywiona

  i 

zamieszkała przez Ducha Świętego, który sprawował kontrolę nad jego umysłem. Z 
tego   powodu,   człowieczeństwo   Chrystusa   było   podobne   do   tego   jakie   posiada 
człowiek, ale nawrócony. Jego ludzka natura nigdy nie była duchowo martwa.

7. Dzięki temu, że Chrystus utożsamił się z naszą upadłą naturą może być naszym 

sędzią

  i  

jedynym pośrednikiem

  między grzesznym człowiekiem a świętym 

Bogiem.

To tylko niektóre z bezcennych błogosławieństw, jakimi Bóg obdarował nas przez to, że 
posłał Swego Syna na ten świat "w postaci grzesznego ciała".

Teraz   chyba   już   znacznie   lepiej   rozumiemy   to,   dlaczego   siostra   White   napisała,   że 
"człowieczeństwo Chrystusa jest dla nas wszystkim".

Sprawca zła z pewnością nie chce, abyśmy tę prawdę  należycie zrozumieli i docenili, 
gdyż   wie,   że   jeśli   przyjmujemy,   iż   człowieczeństwo   Chrystusa   było   takie   jak   nasze, 
wówczas   nasze  serca   będą   poruszone  i   zapragniemy   oddać   je   Panu   Jezusowi   bez 

background image

reszty.

O tym, jakie znaczenie powinna mieć dla nas ta prawda w pięknych słowach napisał  brat 

Prescot

:

"Cudowną   prawdą   jest   to,   że  słowo   ciałem   się   stało   i   zamieszkało   między   nami.     W 
słowach tych ukryte jest 

nasze zbawienie

Oby ta zadziwiająca prawda stała się  źródłem nowego światła w naszych duszach  i 
pozwoliła nam lepiej zrozumieć to, jak 

niezwykłą miłością obdarzył nas Bóg

".  

I to właśnie dlatego, że przyjęcie przez Chrystusa nie natury Adama sprzed upadku, ale 
naszej grzesznej natury najlepiej świadczy o tym jak bardzo umiłował nas Bóg, sprawca 
zła robi wszystko, abyśmy tę prawdę, niewłaściwie rozumieli i niedoceniali jej wyjątkowego 
znaczenia. 

Siostra White była osobą, która doskonale rozumiała to jak wielką i bezcenną wartość ma 
dla nas fakt, że Syn Boży przyszedł na ten świat "w postaci grzesznego ciała", i że "we 
wszystkim upodobnił się do braci". To właśnie dlatego w końcówce 4 rozdziału książki 
"ŻYCIE JEZUSA", sugeruje ona, że Bóg tak bardzo nas umiłował, iż zezwalając, aby Jego 
Syn   przyszedł     na   ten   grzeszny   świat   jako   istota   związana   z   naszym   upadłym 
człowieczeństwem,   wystawił   Go   na  

niebezpieczeństwo   upadku   i   wiecznego 

zatrace

 

 nia

   ". 

Wysłuchajmy teraz z uwagą tego wzruszającego fragmentu, który w piękny 

sposób   wyraża   niezwykłą   miłość   Boga   do   upadłego   świata   i   tym   cytatem   chciałbym 
zakończyć to krótkie studium na temat wcielenia Syna Bożego: 

"Szatan nienawidził Chrystusa w niebie za Jego miejsce w królestwie Bożym. Znienawidził 
Go jeszcze bardziej, gdy sam strącony został z nieba. Nienawidził Go za to, że przyrzekł 
odkupić upadły rodzaj ludzki. 
I oto Bóg zezwolił, aby na ten świat, do którego władania porwał się szatan, przyszedł 
Jego Syn, jako nieporadne dziecię, podległe wszelkim ludzkim słabościom. 
Zezwolił na to, aby stanął wobec wszelkiego niebezpieczeństwa, na jakie jest wystawiona 
każda dusza ludzka, aby stoczył bitwę jaką musi stoczyć każdy syn człowieczy; wystawił 
Go na 

niebezpieczeństwo upadku i wiecznego zatracenia

.

Serce ludzkiego ojca martwi się o przyszłość syna. Spogląda na dziecko i drży na myśl o 
niebezpieczeństwie, jakie niesie życie. Chciałby tę najdroższą istotę obronić przed mocą 
szatana, chciałby ją utrzymać z dala od pokus i konfliktów. 
A   Bóg   dał   Swego   jedynego   Syna   i   sprawił,   że   zetknął   się   On   z   jeszcze   bardziej 
przerażającym konfliktem i naraził się na jeszcze straszniejsze ryzyko, aby dla naszych 
dzieci uczynić drogę życia pewną i bezpieczną. Oto jest miłość! - Podziwiajcie, o niebiosa i 
dziw się, ziemio!". ("ŻYCIE JEZUSA", ostatnie dwa akapity 4 rozdziału)

Amen