background image

K

RZYSZTOF 

S

KUPIEŃSKI

 

Na opieczętowanym pergaminie, w pamięci, przez posłańca. 

Dokument jako forma komunikowania 

w Polsce średniowiecznej 

Jednym  z  głównych  powodów,  dla  których  poszukujemy  dziś  nowych  form 

współpracy polskich badaczy średniowiecza, jest konieczność powszechnego zdania 
sobie  sprawy  z  faktu,  że  we  współczesnej  mediewistyce,  obok  kontynuacji  trady-
cyjnego  kanonu  studiów,  trwa  przewartościowywanie  priorytetów  badawczych. 
Rozwijają  się  nowe  obszary  dociekań  i  przeformułowaniu  ulega  kwestionariusz 
poznawczy

1

.  Jednym  z  najistotniejszych  rysów  tego  procesu  wydaje  się  efektyw-

ność w dążeniu do interdyscyplinarności, co nie jest postulatem nowym zarówno w 
odniesieniu do całej historiografii

2

Wśród przedmiotów badań, których poznawaniu wyraźnie sprzyjają realne postę-

py w interdyscyplinarności, należy wymienić średniowieczne dzieje kultury pisma 
czy też może — dzieje uprawy pisma. Niedawno Anna Adamska dokonała miaro-
dajnego przeglądu badań w tym zakresie dla Europy Zachodniej, a na tym tle także 
dla  Polski.  Zwróciła  uwagę  właśnie  na  ich  interdyscyplinarność,  co  widać  np.  w 
czerpaniu ważkich inspiracji z socjologii i antropologii kulturowej

, jak i zresztą także do humanistyki i nauk spo-

łecznych, tyle że do niedawna zazwyczaj pozostawał on w sferze raczej deklaracji 
niż faktycznej realizacji. 

3

. Autorka ta za-

uważyła również, że problematyka współczesnych badań nad historią kultury pisma 
w sposób szczególny wkracza w dotychczasową domenę nauk pomocniczych histo-
rii, zwłaszcza paleografii, kodykologii i dyplomatyki

4

, w czym upatruje ona szansy 

na  zacieranie  granic  pomiędzy  tymi  dyscyplinami,  a  chyba  także  na  stawianie  na 
nowo pytań o miejsce wszystkich nauk pomocniczych i ich aktualną rolę w histo-
riografii. Mimo to w jej wnioskach pojawia się niepewność, czy dzieje piśmienności 
istotnie tworzą wyodręnioną dziedzinę badawczą

5

                                                   

1

 Por. m. in. H.-D. H

EIMANN

Wprowadzenie do historii średniowiecznej, przeł. S. K

WIAT-

KOWSKI

, Toruń 1999, s. 14. 

2

 Zob. np. P. B

URKE

Historia i teoria społeczna, Warszawa-Kraków 2000, s. 7. 

3

 A. A

DAMSKA

Średniowiecze na nowo odczytane. O badaniach nad kulturą pisma, „Rocz-

niki Historyczne”, R. LXV 1999, s. 133. 

4

 Ibidem, s. 136. Chodzi więc o te nauki, które wedle klasyfikacji Brygidy Kürbis z 1972 r. 

zajmują się źródłami objaśniającymi wytwory pisma, przy czym dyplomatyka powinna być 

wiązana z archiwistyką. Por. J. S

ZYMAŃSKI

Nauki pomocnicze historii, Warszawa 2001. 

5

 A. A

DAMSKA

Średniowiecze..., s. 153. 

. Z pewnością jednak nowoczesne 

background image

badania w tym zakresie przyczyniają się do integracji wysiłków specjalistów z za-
kresu trzech wspomnianych nauk pomocniczych. 

Podkreśliła to ostatnio również Maria Koczerska, uznając, że mamy do czynienia 

z jednym z głównych znamion w rozwoju polskich dyscyplin objaśniających źródła 
historyczne. Inną ważną cechą ma być ich zbliżanie do różnych dziedzin nauk histo-
rycznych. W przypadku paleografii, dyplomatyki i kodykologii chodziłoby o histo-
rię kultury, ponadto zaś w przypadku dyplomatyki — także o historię polityczną

6

Obie wspomniane autorki odniosły się także do wykorzystywania przez mediewi-

stów innej kategorii badawczej, znanej w humanistyce i naukach społecznych od stu 
lat,  jednak  prawdziwą  karierę  robiącej  na naszych oczach.  Idzie  oczywiście  o  ko-
munikację.  Maria  Koczerska  dostrzegła,  że  w  zestawieniu  dorobku  nowoczesnej 
mediewistyki niemieckiej (pióra Hansa-Wernera Goetza), ilość stron poświęconych 
naukom pomocniczym historii  jest wyraźnie mniejsza niż tych przeznaczonych na 
przedstawienie historii uprawy pisma, połączonej z zagadnieniami średniowiecznej 
komunikacji społecznej

7

. Dla Anny Adamskiej studia nad kulturą pisma są częścią 

składową dociekań w dziedzinie komunikacji międzyludzkiej. Podkreśla, że medie-
wista nie zrozumie dziejów piśmienności w oderwaniu od przeszłości innych środ-
ków  komunikacji,  także  tych  niewerbalnych.  Zauważa,  że  szczególnie  zaawanso-
wane są poczynania w tej ostatniej dziedzinie i  jest to zasługa historyków sztuki

8

Natomiast, jeśli chodzi o badaczy średniowiecznych zastosowań pisma, to „postulat 
ten musi być”

9

Nie jest to, rzecz jasna, pytanie oryginalne. Polska dyplomatyka nie zadaje go so-

bie  jako  pierwsza,  choć  przypomnieć  trzeba,  że  już  ćwierć  wieku  temu  sympozja 
nauk pomocniczych historii odbywały się u nas pod hasłami wyraźnie zainspirowa-
nymi  przez  teorię  komunikacji.  Wiązać  to  zapewne  należy  z  tym,  że  organizator 

. 

W świetle powyższego warto chyba zadać pytanie, w jaki  sposób kategoria ko-

munikacji może okazać się pomocna dla badań nad średniowiecznymi dziejami pol-
skiego dokumentu i kancelarii. Jakie zmiany w badaniach dyplomatycznych może 
za  sobą  pociągnąć  jej  zastosowanie?  Jak  wiadomo,  cele  poznawcze  tych  studiów, 
ich  kwestionariusz  badawczy  i aparatura  pojęciowa  w  prostej  linii  wyrastają  z  sa-
mych korzeni historycznej metody naukowej, jest to zatem obszar, który wyjątkowo 
nadaje się do prób dokonania konfrontacji mediewistycznej tradycji z wyzwaniami 
nowoczesności.  Jak  kategorie  —  w  znacznej  części  wypracowane  przed  ponad 
trzema wiekami przez Jeana Mabillon, ojca dyplomatyki i nauk pomocniczych hi-
storii  —  przystają  do  wyobrażeń,  którymi  operuje  humanistyka  i nauki  społeczne 
świata zapatrzonego w komunikację, jakoby osiągającego nowy etap swego rozwo-
ju, jakim ma być epoka społeczeństwa informacyjnego, następująca po społeczeń-
stwie agrarnym i przemysłowym? 

                                                   

6

 M. K

OCZERSKA

Nauki pomocnicze historii średniowiecznej w Polsce — stan i perspektywy 

badawcze, w: Pytania o średniowiecze. Potrzeby i perspektywy badawcze polskiej mediewi-

styki, red. W. F

AŁKOWSKI

, Warszawa 2001, s. 173 i 184. 

7

 Ibidem, s. 173. Mowa o pracy: H.-W. G

OETZ

Die moderne Mediävistik. Stand und Pers-

pektiven der Mittelalterforschung, Darmstadt 1999. 

8

 A. A

DAMSKA

Średniowiecze..., s. 135-136. 

9

 Ibidem, s. 153. Należy zapewne rozumieć: dopiero realizowany. 

background image

sympozjów,  a  zarazem autor  polskiego  uniwersyteckiego  podręcznika  tych  dyscy-
plin już w 1972 r. pokazał źródło historyczne jako komunikat, „który ma swojego 
nadawcę  i  odbiorcę, autora  i  czytelnika,  pomiędzy którymi  został nawiązany  kon-
takt  psychiczny,  fizyczny  itp.  Porozumienie  między  nadawcą  i  odbiorcą  ułatwia 
wspólny im kod sygnałów...”

10

Mediewistyka światowa już od dłuższego czasu rozpatruje dokument i związane z 

nim  zjawiska  w  szerokim  kontekście  badań  nad  problematyką  pełnego  repertuaru 
środków komunikacji, funkcjonujących w społeczeństwach średniowiecznych. Wią-
że się to z sukcesami, jakie pojęcie komunikacji osiąga w historiografii w ogóle

 

11

Jeśli zaś chodzi o mediewistykę, to doczekało się ono już przed kilku laty znaczące-
go miejsca w prolegomenie dla studentów

12

Swego  rodzaju  zbilansowaniem  dotychczasowego  dorobku,  a  zarazem  punktem 

wyjścia  dla dalszych  prób  jest  utrechcki  tom, mówiący  w  tytule  o  nowych  podej-
ściach  do  średniowiecznej  komunikacji.  Otwiera  go  podsumowujące  studium  pod 
takim  samym  tytułem co  całość,  tyle  że  opatrzonym  znakiem  zapytania.  Zdaniem 
jego  autora,  słowo  „komunikacja”  w  pracy  mediewistycznej  pojawiło  się  po  raz 
pierwszy w 1979 r.

13

 Trzeba oczywiście wziąć przy tym pod uwagę, że wiele wcze-

śniejszych prac, nie używając tego pojęcia, jednak dotyczyło zagadnień dziś wcho-
dzących w obręb zjawiska komunikacji międzyludzkiej. Tak było np. z klasycznymi 
dziełami paleografii i dyplomatyki

14

, które zajmowały się zagadnieniami dziś nale-

żącymi do dziejów komunikacji na długo przedtem, nim w 1909 r. Charles Horton 
Cooley  sformułował  to  pojęcie  na  gruncie  socjologii  czy  też  psychologii  społecz-
nej

15

                                                   

10

  J.  S

ZYMAŃSKI

,  Nauki  pomocnicze  historii  od  schyłku  IV  do  końca  XVIII  w.,  Warszawa 

1972, s. 20. Por. Powstawanie — przepływ — gromadzenie informacji. Materiały I Sympo-

zjum nauk dających poznawać źródło historyczne. Problemy warsztatu historyka. Kazimierz 

Dolny-Lublin, 23-25 IX 1976, Toruń 1978; Werbalne i pozawerbalne środki wyrazu w źródle 

historycznym. Materiały II Sympozjum nauk dających poznawać źródła historyczne. Proble-

my warsztatu historyka, Lublin 1981. 

11

 Zob. np. P. B

URKE

op. cit., s. 121-127, gdzie te zagadnienia omawiane są wśród 18 — 

zdaniem autora  —  głównych koncepcji,  jakie  historia  zaczerpnęła  z  prac  teoretyków spo-

łecznych. Pot też m. in. K. M

ALISZEWSKI

Komunikacja społeczna w kulturze staropolskiej. 

Studia  z  dziejów  kształtowania  się  form  i  treści  społecznego  przekazu  w  Rzeczypospolitej 

szlacheckiej,  Toruń  2001,  zwłaszcza s.  8-24 (Komunikacja społeczna  epoki nowożytnej  — 

stan i perspektywy badawcze). 

12

 H.-D. H

EIMANN

op. cit., s. 199-216. 

13

 M. M

OSTERT

New Approaches to Medieval Communication?, w: New Approaches to Me-

dieval Communication, red. M. M

OSTERT

, wstęp M. C

LANCHY

, Turnhout 1999, s. 16. Chod-

zi  o  książkę  M. R

ICHTERA

,  Sprache  und  Gesellschaft  im  Mittelalter:  Untersuchungen  zur 

mündlichen Kommunikation in England von der Mitte des elften bis zum Beginn des vierzehn-

ten Jahrhunderts, Stuttgart 1979. Warto może też zauważyć 

IDEM

Kommunikationsproble-

mem  lateinischen  Mittelalter,  „Historische  Zeitschrift”,  t.  222,  1976  (cyt.  za:  H.-D.  H

EI-

MANN

op. cit., s. 207 przyp. 46). 

14

 M. M

OSTERT

, op. cit., s. 29. 

15

 Komunikowanie się to „mechanizm, przez który istnieją i rozwijają się ludzkie stosunki 

—  ogół  symboli  ludzkiego  umysłu  wraz  ze  środkami  ich  przekazywania  w  przestrzeni 

background image

Literatura światowa dotycząca komunikacji w średniowieczu zaczęła narastać od 

1960 r. W 1984 r. po raz pierwszy opublikowano więcej niż 20 pozycji nt. komuni-
kacji w średniowieczu, a od 1991 r. liczba ta stale przekracza 50 pozycji rocznie

16

Mimo to mediewiści, sięgając po pojęcie „komunikacji”, nie poświęcali zwykle zbyt 
wiele uwagi jego teoretycznym podstawom i implikacjom. Podejmując próbę pew-
nego uporządkowania teoretycznego, Marco Mostert stwierdza, że tuziny dyscyplin 
studiują problematykę szeroko pojmowanej komunikacji. Wyróżnia się także ok. 50 
sposobów  komunikowania  międzyludzkiego.  Próby  rozbudowywania  klasycznej 
definicji Claude’a Shannona z 1948 r. nie wydają się w pełni zadowalające. Na niej 
więc  Mostert  opiera  zaproponowaną  przez  siebie  klasyfikację  elementów  średnio-
wiecznych  zachowań  komunikacyjnych.  Uwzględnia  w  niej  rozmaitego  rodzaju 
nadawców i odbiorców komunikatu, a także dające się rozróżnić formy komunikacji 
(postawy, gesty, kontakt fizyczny, znaki wizualne, znaki zapachowe, smaki, znaki 
słuchowe, znaki niewerbalne, akty mowy, pismo spod ręki autora, pismo spod ręki 
kopisty, czytanie na głos, czytanie po cichu, słuchanie, komentowanie) oraz treści 
przesłania (dotyczące społecznych funkcji nadawcy, dotyczące szkolenia i edukacji 
dla  odgrywania  ról  społecznych,  dotyczące  obrazu  grupy  społecznej  nadawcy  w 
jego  oczach  i  w  oczach  innych,  dotyczące  organizacji  społecznej  —  normatywne 
i sankcjonujące,  dotyczące  rządzenia  i  kierowania,  dotycząca  relacji  ze  sferą  nad-
przyrodzoną,  magiczną,  dotycząca  organizacji  komunikowania)

17

.  Klasyfikacja  ta 

jest ważna i inspirująca jako ujęcie generalne, gdyż stara się objąć całość zjawiska 
średniowiecznej  komunikacji  i akcentuje  jego  różnorodność.  Nie  pretenduje  przy 
tym do wyczerpania problematyki, a stanowi jednie pewną propozycję wstępnie ją 
porządkującą. Badaczom zajmującym się poszczególnymi obszarami tego zjawiska 
ułatwia  niezapominanie  o  potrzebie  szerszej  perspektywy.  Warto  by  jednak  ową 
klasyfikację  rozbudować,  chociażby  z  wykorzystaniem  inspiracji,  tkwiących  także 
w  innych  modelach  teoretycznych  komunikacji,  jak  np.  w  starym  ujęciu  Cooleya 
czy w znanej propozycji Harolda Dwighta Laswella

18

Omówiony  tu  szerzej  tom  poświęcony  nowym  podejściom  do  średniowiecznej 

komunikacji  mieści  też  pięć  niezwykle  interesujących  osobnych  studiów  nad  wy-
branymi  zagadnieniami  i  wreszcie  bibliografię,  która  liczy  1580  pozycji.  Zawiera 
ona 15 działów, wśród których — obok takich kwestii, jak np. rytuały, komunikacja 
ustna czy tego rodzaju formy komunikacji niewerbalnej, jak m.in. zapachy, kolory, 

                                                                                                                                         

i przechowywania w czasie. Komunikowanie się obejmuje wyrazy twarzy, postawę i gest, 

tonację głosu, słowa, pismo, druk, koleje, telegrafy, telefony i wszystko, cokolwiek zostanie 

jeszcze wynalezione w toku podboju przestrzeni i czasu” (cyt za: J. S

ZACKI

Historia myśli 

socjologicznej, cz. 2, Warszawa 1983, s. 596). Por. K. M

ALISZEWSKI

Komunikacja społecz-

na epoki nowożytnej — stan i perspektywy badań, w: 

IDEM

op. cit., gdzie zarówno przyto-

czenie  definicji  Cooleya,  jak  i  omówienie  innych  wraz  z  klasyfikacjami.  Wprowadzający 

przegląd rozmaitych koncepcji w odniesieniu do komunikacji zob. też: Encyklopedia kato-

licka, t. IX. Lublin 2002, s. 510-515. 

16

 M. M

OSTERT

op. cit., s. 16. 

17

 Ibidem, s. 20-21. 

18

 Por. o nim K. M

ALISZEWSKI

op. cit., s. 9-10. 

background image

gesty, ubiory czy muzyka — dominują jednak prace związane z szeroko pojmowaną 
problematyką kultury pisma. 

Dla  badacza  dokumentu  i  kancelarii  najwygodniejszym  punktem  wyjścia  we 

wspomnianej klasyfikacji wydaje się wyróżnienie wśród tematów wiadomości tych, 
które  dotyczą  rządzenia  i  zarządzania  (concerning  government  or  management),  a 

także związanych z organizacją społeczną tak w sensie normatywnym, jak i sank-
cjonującym (concerning social organization — normative and sanctioning). Odpo-

wiada  temu  we  wspomnianej  bibliografii  dział  The  use  of  writing  in  government, 

management and trade zawierający 14 pozycji. Dodajmy jednak, że niejasny wydaje 

się problem miejsca, jakie w tej klasyfikacji mógłby znaleźć dokument

19

Marco Mostert dokonuje też przeglądu najważniejszych osiągnięć w poszczegól-

nych dziedzinach badan nad średniowieczną komunikacją, jeśli chodzi o zastosowa-
nia  pisma  w  rządzeniu,  zarządzaniu  i  handlu,  mocno  podkreśla  znaczenie  pracy 
Michela Clanchy’ego z 1979 r.

. Z jednej 

strony, o ile dobrze pojmujemy intencje autora, bez wątpienia mamy tu informację 
dotyczącą  rządzenia  i  zarządzania.  Jednak  tak  samo  da  się  chyba  zaklasyfikować 
fragment kroniki czy mowy uniwersyteckiej, poświęconej zagadnieniom władzy. Z 
drugiej  strony,  cechą  konstytutywną  dokumentu  jest  jego  prawomocność,  co  wy-
różnia go spośród innych tekstów, a łączy z prawodawstwem. Czyżby więc raczej 
powinien on być umieszczony w drugiej z przytoczonych grup, gdzie mowa o ele-
mencie  normatywnym  i  sankcjonującym?  Jednak  czy  przedmiot  przesłania  doku-
mentu naprawdę znajduje się bliżej sfery organizacji społecznej niż zarządzania? 

20

 Pisze o tym również Anna Adamska, wprowadza-

jąc  dla  tej  dziedziny  badan  określenie  „Kultura  pisma  a  władza”

21

.  Dzieło  Clan-

chy’ego stanowiło jedną z inspiracji dla bardziej chyba u nas znanych niemieckich 
badań nad pragmatische Schrifilichkeit

22

. Jako przykład produktywnego przeformu-

łowywania przez dyplomatyków, pod wpływem nowoczesnych studiów nad komu-
nikacją  średniowieczną,  tradycyjnego  kwestionariusza  badawczego,  Mostert  wy-
mienia  prace  Oliviera  Guyotjeannin  i  in.

23

                                                   

19

  Może  zresztą  winien  jest  tu  błahy  błąd  korektorski  —  brak  zamknięcia  nawiasu:  „(...) 

concerning social organization (normative and sanctioning; concerning government or ma-

nagement (...)”. 

20

 M. M

OSTERT

op. cit., s. 34-35. Chodzi oczywiście o M. T. C

LANCHY

From Memory to 

Written Record. England 1066-1307, wyd. 2, Cambridge 1993. 

21

 A. A

DAMSKA

Średniowiecze..., s. 144-147. 

22

 Omawia je m.in. A. A

DAMSKA

ibidem, s. 132. 

23

 Przywołuje tu Pratiques de l’écrit documentaire au XI siècle, red. O. G

UYOTJEANNIN

, L. 

M

ORELLE

, M. P

ARISSE

, Paris 1997 („Bibliothèque de l’École des Chartes”, t. 155, 1997). 

  Anna  Adamska  kładzie  zaś  nacisk  na 

pogląd  francuskiego  badacza,  że  dyplomatycy  muszą  prowadzić  swe  badania  z 
uwzględnieniem m.  in.  sposobów  funkcjonowania pamięci  zbiorowej,  a  także  try-
bów  społecznej  recepcji  dokumentu.  Za  ważne  osiągnięcie  studiów  w  dziedzinie 
piśmienności praktyczną lub użytkowej uznaje ona stwierdzenie, że XIII w. w całej 
Europie stanowił okres burzliwego rozwoju dokumentu. Od 1300 r. stał się on pod-
stawowym środkiem poświadczania własności, a także jednym z zasadniczych na-
rzędzi  sprawowania  władzy.  Rozwój  ten  wiązał  się  z  przemianami  stosunków  po-

background image

między władzą i społeczeństwem

24

Badacze utrechccy proponują rozpatrywanie każdego ze środków średniowieczną 

komunikacji  społecznej  w  kontekście,  można  rzec,  wszechobejmującym.  Trzeba 
docenić ich odwagę w opowiadaniu się za tak maksymalistycznym programem. Nie 
chodzi  tu  jedynie  o  inspiracje  teoretyczne.  W  omawianym  tomie  o  komunikacji 
wśród przykładów — jak można domniemywać — realizacji tego programu, mamy 
artykuł  Anny  Adamskiej  o  wprowadzeniu  pisma  w  Europie  Środkowej,  czyli  w 
Polsce, na Węgrzech i w Czechach

. 

25

. Trzeba też wspomnieć o innym wydawnictwie 

tego  ośrodka,  które  dotyczy  dokumentów  i  zastosowań  słowa  pisanego  w  społe-
czeństwie  średniowiecznym,  gdzie  napotykamy  na  kolejny  artykuł  tejże  autorki. 
Parafrazuje ona tytuł wspomnianego dzieła Clanchy’ego i omawia przejście od pa-
mięci  do  zapisu  na  peryferiach  średniowiecznej  kultury  łacińskiej,  wykorzystując 
do tego przypadek Polski w XI i XII w.

26

 Na ukończeniu znajduje się druk materia-

łów  z  czwartego  sympozjum  utrechckiego,  które  skupiło  uwagę  uczestników  na 
problematyce  rozwoju  mentalności  piśmiennej  w  Europie  Środkowowschodniej

27

Jego program zawiera następujące problemy, wokół których pogrupowano referaty: 
recepcja  pisma  w  życiu  społecznym,  litterati  i  illiterati,  języki  mówione  i  pisane, 

ślady tradycji ustnej w społeczeństwach, wreszcie — z wykroczeniem poza kulturę 
pisma — rytuały polityczne i społeczne, ich brzmienie nieźle unaocznia, jak można 
realizować teoretyczne założenia badań nad kulturą pisma w szerokiej perspektywie 
komunikacji  średniowiecznej.  W  tym  zestawie  ważne  studium  Tomasza  Jurka, 
uprzystępnione  także  czytelnikowi  polskiemu

28

Powróćmy do pytania, co z tego wszystkiego wynika dla badania dziejów doku-

mentu i kancelarii w średniowiecznej Polsce? Czy stoimy wobec perspektywy prze-
kształcania się dyplomatyki w jedną z dziedzin badań nad rozwojem kultury pisma, 
rozpatrującą zastosowania pisma w kręgu władzy, administracji, handlu, rachunko-
wości  itp.?  Czy  stanowiłoby  to  spełnienie  rozmaitych  wcześniejszych  postulatów, 
jak  np.  zgłaszanego  przez  Brygidę  Kürbis  w  1979  r.?  Pisała  ona  wówczas:  „(...) 
przyszłość «nauk» o źródłach historycznych, tzn. uczynienie z nich twórczego na-
rzędzia poznawczego, tkwi paradoksalnie w ich unicestwieniu. Tylko śmiałe prze-
kroczenie dawnych granic krytyczno-erudycyjnych ku wszechstronnej historii kul-

,  dotyczy  mocy  dowodowej  doku-

mentu  w  średniowiecznej  Polsce.  Pokazuje  ono,  że  mieszcząc  się  najzupełniej  w 
kanonie tradycyjnych pytań dyplomatyki, można zarazem sprostać postulatom sta-
wianym przez historyków dziejów komunikacji. 

                                                   

24

 A. A

DAMSKA

Średniowiecze…, s. 145-146. 

25

 E

ADEM

The Introduction of Writing in Central Europe (Poland, Hungary and Bohemia) w: 

New Approaches..., s. 165-189. 

26

 A. A

DAMSKA

, „From Memory to Written Record in the Periphery of Medieval Latinitas. 

The Case of Poland in the Eleventh and Twelfth Centuries, w: Charters and the Use of the 

Written Word in meddieval Society, red. K. H

EIDECKER

, [Turnhout 2000], s. 83-100. 

27

 Omówienie dał P. R

ABIEJ

Fourth Utrecht Symposium on Medieval Literacy „The devel-

opment  of  literate  mentalities  in  East  Central  Europe”:  (Utrecht  28-30  VI  2001),  „Studia 

Źródłoznowcze”, t. 39, 2001, s. 230-232. 

28

  T.  J

UREK

,  Stanowisko dokumentu  w średniowiecznej Polsce,  „Studia Źródłoznawcze”,  t. 

40, 2002, s. 1-18. 

background image

tury (np. wprowadzenie dyplomatyki do historii piśmiennictwa a sfragistyki do iko-
nologii i historii idei) uratuje tzw. nauki pomocnicze dla historii jako żywą cząstkę 
wiedzy”

29

.  Chodziło  o  ocalenie  przed  konsekwencjami  przypisywania  tym  dyscy-

plinom samodzielnych celów poznawczych. Uczona poznańska dodawała, że wyni-
kająca  z  tego  „formalistycznie  traktowana  specjalizacja  najbardziej  zaciążyła  dy-
plomatyce”

30

.  Z  jej  poglądem  współbrzmią  uwagi  Karla  Heideckera,  który  po  20 

latach  dalej  napomina  dyplomatyków,  by  nie  traktowali  swego  przedmiotu  badań 
jako  celu  samego  w  sobie,  gdyż  prowadzi  to  do  sytuacji,  w  której  inni  historycy, 
zainteresowani dziejami  piśmienności,  niewiele  znajdują dla  siebie  w  pracach dy-
plomatycznych

31

. Zauważmy przy okazji, że ten sam badacz nawołuje w ogóle do 

rewizji pojęcia „nauk pomocniczych historii”

32

Z drugiej strony, trzeba się zastanowić nad konsekwencjami takiego stanowiska 

dla przyszłości tychże nauk. Co stanie się z ich tożsamością, określaną wszak przez 
stawianie im celów właśnie w zakresie krytyki źródeł historycznych? Trzeba przy 
tym uwzględnić, że w ślad za poglądami rozwijanymi w ramach nowszych prądów 
filozoficznych  odzywają  się  w  polskiej  historiografii  głosy,  sugerujące  potrzebę 
nietradycyjnego  spojrzenia  na  podstawy  metodologiczne  nauk  historycznych.  Jak 
się wydaje, rewizja w znacznej mierze obejmować ma zagadnienia epistemologicz-
ne  —  łańcuch  relacji  pomiędzy  przedmiotem  badania,  czyli  przeszłością,  a  osta-
tecznym wynikiem tego badania, czyli narracją historyczną. Dotyka więc miejsca, 
jakie  przypada  źródłom  historycznym  w  procesie  dochodzenia  do  prawdy  histo-
ryczną  Mówi  się  np.  o  „micie  źródeł  historycznych”,  które  należy  „odczarowy-
wać”

. 

33

.  Nie  wchodząc  głębiej  w  tego  rodzaju  rozważania  metodologów,  przypo-

mnijmy jedynie, iż prowadzą one ku wnioskowi, że „źródło historyczne nie jest jako 
takie źródłem prawdy

34

Konsekwencje  takich  dywagacji  nie  mogą  być  obojętne  dla  dyscyplin  dających 

poznawać owe, właśnie demitologizowane i odczarowywane, źródła historyczne

. 

35

                                                   

29

 B. K

ÜRBIS

Metody źródłoznawcze wczoraj i dziś, „Studia Źródłoznawcze”, t. 24, 1979, s. 

87. 

30

 Ibidem, przyp. 9. 

31

 K. H

EIDECKER

Introduction, w: Charters and the use of the written Word..., s. 1-2. 

32

 Ibidem, s. 3. 

33

 J. T

OPOLSKI

Jak się pisze i rozumie historię. Tajemnice narracji historycznej. Warszawa 

1996, s. 335-338. 

34

 I

DEM

Wprowadzenie do historii, Poznań 1998, s. 55. 

35

  Symptomatyczne  wydaje  się,  że  na  szykującym  się  na  2004  r.  Powszechnym  Zjeździe 

Historyków w Krakowie, w pierwotnym (na szczęście porzuconym) zamyśle organizatorów 

miało po raz pierwszy zabraknąć osobnej sekcji nauk pomocniczych historii. Problematyka 

źródeł historycznych jest natomiast obecna w metodologicznym sympozjum „Historia i jej 

przekaz dawniej i dziś: od tradycji ustnej do zapisu cyfrowego” wskutek przyjęcia założenia, 

że nowe wyzwania metodologiczne „pojawiają się na każdym poziomie poznania historycz-

nego,  na  poziomie  źródła,  na  poziomie  analizy  źródła,  na  poziomie  narracji”  („Biuletyn 

Polskiego Towarzystwa Historycznego”, Warszawa, grudzień 2002, s. 20). 

Również  dla  dyplomatyki,  którą  zachęca  się,  by  zacierała  granice  od  wieków  ją 
określające i roztapiała się w szerokich nurtach badań nad kulturą piśmienną. Co z 

background image

niej pozostanie, jeśli uznamy, że jej głównym celem przestaje być discernere vera 

ac falsa w  odniesieniu do dokumentów?  Jakie  będą  konsekwencje  dla nauk histo-

rycznych?  Czy  spełnią  się  dalekowzroczne,  jak  dzisiaj  to  wyraźnie  widać,  obawy 
Brygidy Kürbis, „(...) że odwartościowywanie źródła historycznego jako dokumentu 
i nośnika pamięci pokoleń, jako tworzywa kultury, ściąganie do poziomu «neutral-
nego» ludzkich wypowiedzi (...) zdaje się sprowadzać w krąg medytacji historycz-
no-filozoficznej nowe «niejasne formy i moce» (...), na powrót «wpędzać w mrok» 
ludzką twórczość i o niej refleksję”

36

Nie  są to oczywiście problemy do pogłębionego podejmowania w tym miejscu. 

Warto chyba jednak, przy okazji cząstkowych rozważań, stawiać także szersze py-
tania. Chodzi wszak o same podstawy naukowej metody historycznej, którą polska 
mediewistyka  posługiwała  się  zawsze  w  sposób  wyrafinowany  i  budzący  podziw. 
Trudno  więc  powstrzymywać  się  przed  wyrażeniem  obaw,  byśmy  przez  nie  prze-
myślane działania nie zabrnęli za daleko i nie doprowadzili do sytuacji, gdy trady-
cyjne  humanistyczne  dyscypliny  zostaną  zepchnięte  na  margines  —  także  w  na-
uczaniu uniwersyteckim

37

Póki co, odwracając spojrzenie od dyskusji teoretycznych, a spoglądając na pole 

praktycznie uprawianych badań, można by chyba uznać, że dyplomatyka europejska 
nie zdradza oznak kryzysu. Widać to chociażby w działalności Commission Interna-
tionale de Diplomatic, która zajmuje się koordynacją międzynarodowej współpracy 
w  zakresie  badania  dokumentów.  Jest  jedną  z  12  komisji  działających  w  ramach 
Międzynarodowego  Komitetu  Nauk  Historycznych  (Comité  International  des 
Sciences  Historiques).  Należy  do  najbardziej  aktywnych  w  jego  łonie.  Istnieje  od 
1965 r. Do dziś zorganizowała nie tylko 11 kongresów (ostatni w 2003 r. w Troyes, 
poświęcony  językowi  dokumentów),  ale  też  16  kolokwiów.  Wydała  17  publikacji 
— m.in. materiały z kolejnych kongresów czy pomnikowy międzynarodowy słow-
nik  dyplomatyki

, o ile — rzecz jasna — będzie nam na to dany wpływ. 

38

                                                   

36

 B. K

ÜRBIS

op. cit., s. 95; autorka cytuje tu określenia Michela Focaulta, do którego w tej 

partii swego tekstu się odwołuje. 

37

 Może nie całkiem od rzeczy będzie tu przytoczyć cytat z powieści autora, który w 2003 r. 

otrzymał  literacką Nagrodę  Nobla. Główny  bohater  „żyje  z  tego,  że  uczy  na  Politechnice 

Kapsztadzkiej, dawniej — uniwersytecie. Swego czasu wykładał języki nowożytne, ale od-

kąd  w  ramach  wielkiej  reorganizacji  zamknięto  katedry  języków  klasycznych  i  nowożyt-

nych, jest adiunktem w dziedzinie komunikacji społecznej. Podobnie jak całej kadrze objętej 

reorganizacją, wolno mu co roku prowadzić jeden specjalistyczny kurs niezależnie od liczby 

studentów, gdyż podnosi to morale studentów. W tym roku tematem jego kursu jest poezja 

romantyczna. Oprócz tego prowadzi ćwiczenia z komunikacji społecznej dla grupy 101 i z 

zaawansowanej komunikacji społecznej dla grupy 201” (J. M. C

OETZTE

Hańba, przekł. M. 

K

ŁOBUKOWSKI

, Kraków 2003, s. 8). 

38

 Zob. K. S

KUPIEŃSKI

Dyplomatyka dokumentów sądowych (od placita do acta — XII-XV 

w.). Dziesiąty Kongres Międzynarodowej Komisji Dyplomatyki — Bolonia, 12-15 września 

2001 r., „Studia Źrółoznawcze”, t. 39, 2001, s. 232-233; por. W. P

REVENIER

La Commission 

internationale  de  diplomatique  1965-2000,  présenté  à  l’occasion  du  XIX

e

  Congrès 

international des Sciences historiques (Oslo, 6-13 août 2000), Turnhuot 2000. 

.  Przeglądając  te  publikacje  znajdziemy  tam  po  części  teksty 

mieszczące się ściśle w tradycyjnym kanonie dyplomatyki, zgodnie z definicją, któ-
ra mówi, że jest to „nauka, która bada przekaz, formę i przebieg opracowania do-

background image

kumentów. Jej przedmiotem jest: przeprowadzanie krytyki dokumentów, orzekanie 
o autentyczności, ocenianie jakości tekstów, uwydatnienie w formułach wszystkich 
składników treści nadających się do wykorzystania przez historyka, datowanie do-
kumentów, wreszcie — ich edycja”

39

. Nie brak jednak także prac, które przekracza-

ją granice ortodoksji, by sięgać do kwestionariusza badań nad dokumentem rozsze-
rzonego  pod  wpływem  studiów  nad  komunikacją  średniowieczną

40

Czy to oznacza, że w nowych szatach powraca stare pytanie o zakres dyplomaty-

ki? Kiedyś szło o jej rozgraniczenie od archiwistyki i aktoznawstwa, a w związku z 
tym także o zasięg chronologiczny

.  Nie  zawsze 

zyskuje to uznanie badaczy nastawionych tradycyjnie, którzy pozostają przy zdaniu, 
że tradycyjny zakres dyplomatyki wyznacza nieprzekraczalne granice, poza którymi 
dyscyplina ta przestaje być sobą. 

41

. Dziś o to, czy badania nad dokumentem, poj-

mowanym bardzo szeroko, np. jako pismo przekazujące zapis bądź to dopełnienia 
jakiejś czynności prawnej, bądź zaistnienia faktu prawnego lub też jeszcze ewentu-
alnie jakiegokolwiek innego faktu, w konsekwencji czego zostało ono zredagowane 
w  pewnej  formie  zdolnej  do nadania mu  prawomocności

42

Nie sądzę, by trzeba tu było cokolwiek dekretować. Wszystko zależy od kwestio-

nariusza badawczego przyjmowanego przez konkretnych badaczy. Jeśli jednak ktoś 
decyduje się nie wychylać nosa poza własne podwórko (np. w obawie przed tym, że 
uprawiana przez niego dyscyplina utraci swą ponadtrzystuletnią tożsamość, lub też 
z lęku przed wyjściem poza zasięg swych kompetencji), niech pamięta o sąsiadach 
bliższych i dalszych. Prace dyplomatyków powinny przynosić pożytek nie tylko im 
samym  czy  historykom,  którzy  badają  kulturę  pisma  lub  też  komunikacji,  ale  też 
studiującym dzieje kultury, prawa, ustroju, administracji, gospodarki itd., jak rów-
nież syntetyzujących całokształt procesu dziejowego. To sprawa nie tylko kwestio-

,  należy  dzielić  między 

dyplomatykę a badania nad kulturą pisma, nad komunikacją społeczną, czy też po 
prostu — nad historią kultury. A może to dyplomatyka winna poszerzyć swe teryto-
rium, tak by można było w jej ramach rozpatrywać dokument jako zjawisko pełno-
wymiarowe, we wszystkich jego aspektach? 

                                                   

39

 „La Diplomatique est la science qui étudie la tradition, la forme et l’élaboration des actes 

écrits. Son objets est d’en faire la critique, de juger de leur sincérité, d’apprécier la qualité 

de  leur  texte,  de  dégager  des  formules  tous  les  éléments  du  contenu  susceptible  d’être 

utilisés  par  l’historien,  de  les  dater,  enfin  de  les  éditer”  (Vocabulaire  international  de  la 

diplomatique, red. M. M

ILAGROS 

C

ÁRCEL 

O

RTÍ

, [Valencia 1994], s. 21). 

40

 Zob. A. A

DAMSKA

Dyplomatyka europejska u progu XXI w.: między herezją i ortodoksją

w: Stan i perspektywy polskiej dyplomatyki średniowiecznej i wczesnonowożytnej — forum 

dyskusyjne „Belliculum Diplomaticum Lublinense I”, Lublin, 8-9 grudnia 2003 r. (materiały 

z sesji naukowej, w przygotowaniu do druku). Zob. też wyżej o pracach O. G

UYOTJEANNIN

zresztą sekretarza CID. 

41

 A. T

OMCZAK

W sprawie zakresu dyplomatyki, w: Pamiętnik X Powszechnego Zjazdu Hi-

storyków Polskich w Lublinie, 17-21 września 1968 r., t. II, Warszawa 1968, s. 330-343. 

42

  „Un  acte  écrit  est  un  écrit  où  se  trouve  consigné,  soit  l’accomplissement  d’un  acte 

juridique, soit l’existence d’un fait juridique, soit encore éventuellement un fait quelconque 

dès  lors  que  l’écrit  est  rédigé  dans  une  certaine  forme  propre  à  lui  doner  validité” 

(Vocabulaire international de la diplomatique..., s. 21). Por. uwagi K. H

EIDECKERA

 o epi-

stemologicznych następstwach terminologii dyplomatycznej, op. cit., s. 2-3. 

background image

nariusza badawczego, ale też języka prac dyplomatycznych, który musi być zrozu-
miały szeroko. Jeśli o tym nie będziemy zapominać, to nawet pozostając w wąskich 
opłotkach, nie wyrządzimy szczególnej szkody postulatom integrowania czy to nauk 
pomocniczych historii pomiędzy sobą i z innymi dyscyplinami historycznymi, czy 
nauk humanistycznych i społecznych wokół pojęć takich, jak właśnie komunikacja 
społeczna. 

W jakich kierunkach mogą więc podążać badania nad dziejami polskiego doku-

mentu, tak aby mieścić się we wspomnianych wyżej tendencjach? Trudno tu oczy-
wiście o systematyczny i pełny przegląd. Poprzestańmy na przykładowym wskaza-
niu  kilku  perspektyw  bez  obstawania  przy  tym,  że  akurat  one  są  najważniejsze. 
Zwrócimy najpierw uwagę na pewien wzorzec postępowania, który już zaistniał w 
polskich  badaniach  nad  dziejami  dokumentu,  a  jednocześnie  nienajgorzej  jest  w 
stanie zmieścić się w kręgu badań nad średniowieczną komunikacją. 

Za taki przykład można uznać badania nad funkcjami dokumentu, rozwijające się 

u nas od ćwierćwiecza

43

. Chodziło m. in. o badanie „(...) roli, jaką odgrywało pismo 

jako  środek  komunikacji  społecznej,  zwłaszcza  jako  środek  zapisu  treści  praw-
nych”

44

Jak wiadomo, wyobrażenie sobie roli odgrywanej przez dokument w społeczeń-

stwie  dopiero  zapoznającym  się  z  piśmiennością  praktyczną wymaga  rezygnacji  z 
operowania  bezwzględną  opozycją  pomiędzy  kulturą  oralną  i  piśmienną.  Najważ-
niejszym dorobkiem badań nad średniowieczną kulturą pisma, widzianą przez pry-
zmat dziejów komunikacji, jest niuansowanie w tej mierze kategorii pojęciowych

. Łatwo to połączyć z kategorią zastosowaną przez Michaela Clanchy’ego — 

problemem funkcji pisma w działalności różnych grup społecznych. Od niego zosta-
ło to też zapożyczone i umieszczone przez Annę Adamską w kwestionariuszu badań 
nad dziejami przechodzenia od pamięci do zapisu w Polsce XI i XII w. Przy okazji 
warto podzielić się kilkoma refleksjami. 

45

                                                   

43

 M. T

ROJANOWSKA

Dokument miejski lubelski od XIV do XVIII w. Studium źródłoznawcze, 

Warszawa 1977, zwłaszcza s. 7-20; I. S

UŁKOWSKA

-K

URASIOWA

Dokumenty królewskie i ich 

funkcje w państwie polskim za Andegawenów i pierwszych Jagiellonów 1370-1444, zwłasz-

cza s. 156-177; B. T

RELIŃSKA

Kancelaria i dokument książąt cieszyńskich 1290-1573, War-

szawa 1983 — tam na s. 8-11 szersze omówienie na tle innych metod dyplomatyki, s. 175-

227; K. S

KUPIEŃSKI

Funkcje małopolskich dokumentów w sprawach prywatnoprawnych do 

roku  1306,  Lublin  1990;  por.  o  tej  metodzie  także  K.  B

OBOWSKI

,  Kancelaria  i  dokument 

średniowieczny jako przedmiot badań, w: Kultura piśmienna średniowiecza i czasów nowo-

żytnych. Problemy i konteksty badawcze, red. P. D

YMMEL

, B. T

RELIŃSKA

, „Res Historica”, 3, 

Lublin 1998, s. 143. 

44

 K. S

KUPIEŃSKI

Funkcje..., s. 72. 

45

 Dokładniej przedstawiła to A. A

DAMSKA

Średniowiecze..., s. 130-133. 

Pokazuje się, że nie należy traktować kultury pisma jako po prostu wyższego etapu 
rozwojowego i wszelkie zapóźnienia w jej rozwoju nie powinny od razu być uwa-
żane  za  przejaw  nienadążania  cywilizacyjnego,  wyrażanego  w  kategoriach  teorii 
modernizacji bądź też centrów i peryferii. Trzeba uwzględnić koegzystencję wielu 
sfer komunikacji: werbalnej i niewerbalnej, piśmiennej i oralnej etc. Z tego podłoża 
wynika np. obserwacja, że w Polsce XI i XII w. nie występowała potrzeba stosowa-
nia  dokumentu  w  użytku  wewnątrzkrajowym.  Na  takim  stanowisku  stoi  Anna 

background image

Adamska, uważając, że nie wymagał tego ani system prawa książęcego, ani też wy-
nikający zeń charakter władzy księcia

46

. Nawiązuje to do poglądu Józefa Szymań-

skiego, który w 1972 r. stwierdził, że „charakter władzy książęcej w monarchii pia-
stowskiej  zdaje  się  wyłączać możliwość  recepcji dokumentu na użytek  wewnętrz-
ny”

47

Refleksji nad funkcjami dokumentu musi więc towarzyszyć próba wyobrażenia, 

w jakie istniejące systemy komunikacyjne przychodziło wkraczać opieczętowanym 
pergaminom, chodzi głownie o te obsługujące struktury prawa zwyczajowego oraz 
aparat  władzy  centralnej  i  terytorialnej.  Państwo  piastowskie,  jego  prawo  i  społe-
czeństwo  wyrosły  w  systemach  komunikacji,  które  oczywiście  nie  były  oparte  o 
pismo, a mimo to musiały być bardzo efektywne. Tak np. można zgodzić się z suge-
stią, że stosunkowo późne pojawienie się sądowego dokumentu książęcego w Polsce 
da się odczytywać jako symptom sprawności sądownictwa opartego na procedurach 
ustnych, symbolicznych, rytuałach itp.

. 

48

Dokument,  wkraczając  w  te  systemy  komunikacyjne,  niósł  ze  sobą  potencjał 

zdolny  do  przekształcania  struktur  państwowych  i  prawnych,  a  zarazem  w  miarę 
dokonywania tego rodzaj u przeistoczeń, zyskiwał nowe pole do działania. Tak np. 
należy postrzegać związek pomiędzy dokumentem a rejestrowaniem stanu własno-
ści  ziemskiej.  Dla  spełniania  przez  dokument  funkcji  tytułu  własności  ziemskiej 
trzeba było najpierw wykształcenia się prawa własności ziemskiej. A to wiązało się 
z przemianami w obrębie prawa funkcjonującego w Polsce XII i XIII w. Stara for-
macja,  którą możemy nazywać  prawem monarchii  patrymonialnej,  ius  ducale  czy 

też jeszcze inaczej, ustępowała, rozsadzana m. in. przez immunitety. W procesach 
tych coraz większą rolę do odegrania zyskiwał dokument

 

49

Jeśli  zastanawiamy  się  nad  skalą upowszechnienia dokumentu  w  XII  i  XIII  w., 

muszą  być  brane  pod uwagę  spory  o  istnienie  i  charakter  prawa  książęcego.  Jeśli 
bowiem  przyjmiemy  np.  istnienie  mocno  scentralizowanych  i  zracjonalizowanych 
struktur władzy państwowej, zakładamy tym samym potrzebę intensywnej komuni-
kacji — zapewne również dokumentowej natury — której nie musimy dostrzegać, 
jeśli  np.  skłaniać  się  będziemy  ku  koncepcji  oddolnej  budowy  władztw  terytorial-
nych. Organizacja państwa piastowskiego w XI i XII w., ze skomplikowanym prze-
cież systemem władania nad rozmaitymi kategoriami ludności i egzekwowaniem od 
nich powinności, wymagała zapewne intensywnego obiegu informacji dotyczących 
rejestrowania ludzi, inwentaryzacji ich stanu posiadania, ewidencji zapasów i bilan-
sowania obowiązków i należności (już spełnionych i pozostających do wykorzysta-

. 

                                                   

46

 A. A

DAMSKA

From Memory... 

47

 J. S

ZYMAŃSKI

Nauki pomocnicze historii..., s. 148. A. G

ĄSIOROWSKI

Staropolski doku-

ment  i  kancelaria  jako  przedmiot  badań  historycznych,  w:  Nauki  Pomocnicze  na  XI  Zjeź-

dzie..., s. 59, uznaje, że zamieszczony w tym podręczniku zarys to „najlepsze, acz z koniecz-

ności bardzo skrótowe ujęcie dziejów rozwoju dokumentu i kancelarii na ziemiach polskich 

w średniowieczu”. Dodaje też, że „zaprezentowana tam metoda badania dziejów dokumentu, 

metoda par excellence historyczna, winna być wzorem dla dalszych studiów w tym zakre-

sie”. 

48

 A. A

DAMSKA

From Memory..., s. 91. 

49

 Zob. o tym szerzej K. S

KUPIEŃSKI

Funkcje..., s. 72-102. 

background image

nia). Trudno powstrzymać się przed zdziwieniem, jak to wszystko mogło sprawnie 
odbywać się w systemach komunikacji pozapiśmiennej. 

Zastanawiając się nad stosowaniem pisma przez sprawujących rządy, dochodzi-

my do pojęcia biurokracji, rozumianej jako zracjonalizowany system sprawowania 
władzy

50

.  Jak  wiadomo,  Michael  Clanchy  nie  wahał  się  wprost  sięgnąć  do  teorii 

Maxa Webera, by mówić o biurokracji w Anglii przed 1307 r.

51

 Nasuwa się tu ko-

lejna refleksja. Badacze kultury piśmiennej i dziejów średniowiecznej komunikacji 
odchodzą od teorii J. Goody’ego i I. Watta z 1963 r., którzy uznali „pismo alfabe-
tyczne za motor rozwoju cywilizacji, postępu i idei demokracji w kulturze europej-
skiej”

52

Wiąże się to np. ze znanym stwierdzeniem, że duża ilość dokumentów wystawio-

nych  przez  administrację  może  być  raczej  dowodem  sprawności  zarządzania  niż 
przyczyną tej sprawności

. Wśród powodów wymienia się głównie swego rodzaju „poprawność antro-

pologiczną”, która nie pozwala na wartościowanie kultur — pisemnej jako wyższej 
od oralnej. Jednak czy istotnie powinno się przechodzić do porządku nad stwierdze-
niem Webera, że stosowanie dokumentacji pisanej daje organizacji ogromną prze-
wagę nad opartymi na procedurach ustnych? Jest oczywiste, że nie każde pojawie-
nie się pisma jako środka komunikacji w systemie prawa, aparacie władzy czy też 
skarbowym czyni te struktury sprawnymi. Konieczne są więc próby uchwycenia, od 
kiedy  dokument  jako  forma  komunikowania  rzeczywiście  zaczyna  racjonalizować 
struktury władzy i zarządzania. Złudne jest bowiem przeświadczenie, że czyni to od 
samego swego pojawienia się na danym gruncie. 

53

Rozważając tego rodzaju problemy, nie uciekniemy od pytania o rozmiary pro-

dukcji dokumentowej w Polsce średniowiecznej. W pewien sposób wiąże się to ze 
starą dyskusją nad  recepcją dokumentu  i dwoma  podtrzymywanymi  w niej  poglą-
dami. Jak wiadomo, jeden przyjmował wczesną recepcję, już w czasach pierwszych 
Piastów, a drugi zakładał pełniejszy rozwój dokumentu dopiero w pierwszej poło-
wie  XIII  w.  Spadkobiercy  pierwszego  poglądu  wyrażają  opinię,  że  dysponujemy 
dziś  jedynie  znikomym  odsetkiem dokumentów  wytworzonych  przed  wiekami.  W 
związku z tym są skłonni optymistycznie szacować rozmiary rzeczywiście wytwo-
rzonej  spuścizny  dokumentowej.  Opierają  się  przy  tym  na  realnych  podstawach, 
jakie dają porównania np. między liczbą dokumentów zarejestrowanych w księdze 
kancelaryjnej a ilością przetrwałych do dzisiaj oryginałów. Dane wysnute z landbu-
chu świdnickiego z końca XIV w. pokazują, że zachowało się ledwo 2% orygina-
łów

. Jednak spoglądając na tę kwestię w szerszej perspekty-

wie,  trudno  się  nie  zgodzić  np.  z  poglądem,  że  dokumenty  i  księgi  kancelaryjne 
dawały władzy państwowej Polski jagiellońskiej nieporównanie większe możliwo-
ści efektywnego rządzenia niż było to możliwe w czasach piastowskich. 

54

                                                   

50

 Zob. K. S

KUPIEŃSKI

Biurokracja w średniowiecznej kancelarii, w: Drogą historii. Studia 

ofiarowane  profesorowi  Józefowi  Szymańskiemu  w  siedemdziesiątą  rocznice  urodzin,  red. 

P. D

YMMEL

, K. S

KUPIEŃSKI

, B. T

RELIŃSKA

, Lublin 2001, s. 205-212. 

51

 M. T. C

LANCHY

, From Memory..., s. 62-68. 

52

 A. A

DAMSKA

Średniowiecze..., s. 133. 

53

 Ibidem, s. 146. 

. Inne oszacowanie opiera się na liczbie spraw sądowych zarejestrowanych w 

54

  Landbuch  księstw  świdnickiego  i  jaworskiego,  t.  II,  1385-1395,  wyd.  T.  J

UREK

,  Poznań 

background image

szlacheckich księgach sądowych. Każdą, jak wiadomo, musiał rozpoczynać pozew 
pisemny, których oryginałów prawie dzisiaj nie znamy. Trudno tu oczywiście refe-
rować wszystkie argumenty przytaczane przez zwolenników wielkiej powszechno-
ści  dokumentu  w  Polsce  już  w  drugiej  połowie  XIII  w.  Podobnie  z  przesłankami 
leżącymi  u  podstaw  poglądu,  że  rozwój  dokumentacji  w  Polsce  średniowiecznej 
napotykał na wyraźne ograniczenia. Chodzi tu głównie o wnioski wynikające z po-
równania liczby dokumentów zachowanych z czasów Polski średniowiecznej z ana-
logicznymi danymi europejskimi. 

Można  oczywiście  wzdragać  się  przed  wyciąganiem  jakichkolwiek  wniosków  z 

danych liczbowych, skoro nie znamy liczb wyjściowych, czyli rozmiarów produkcji 
faktycznie  powstałej  przed  wiekami. Jednak często  tu  wspominany  Michael  Clan-
chy  nie miał  oporów  przed  stwierdzeniem,  że  rozmiary  przetrwałej  produkcji  do-
kumentowej to jedyny mierzalny ślad, świadczący nie tylko o postępach procesów 
biurokratyzacji, ale wręcz rozwoju kultury pisma. Inni badacze nie wahają się mó-
wić o dyplomatyce kwantytatywnej

55

Przypomnijmy, że znamy ok. 150 dokumentów Bolesława Wstydliwego, 304 do-

kumenty  Władysława  Łokietka,  ok.  1000  dokumentów  Kazimierza  Wielkiego  czy 
2000  Władysława  Jagiełły.  Kancelaria  tego  ostatniego  wystawiała  rocznie maksy-
malnie  102  dokumenty  (średnio  zaś  ok.  42).  Dane  zachodnie,  uwzględniające  za-
chowaną spuściznę, mówią o 180 dokumentach wystawianych rocznie przez kance-
larię papieską w czasach Aleksandra III (1159-1181) i 600 rocznie za Honoriusza 
III  (1216-1227).  W  oparciu  natomiast  o  dane  dotyczące  zakupu  ołowiu  na  bulle 
i jedwabiu na sznury pieczętne szacuje się, że kancelaria Bonifacego VIII w samym 
tylko 1299 r. sporządziła 63 tys. dokumentów, ale wtedy trwały przygotowania do 
roku  jubileuszowego.  W  1302  r.  było  to  już  „tylko”  11  tys.  dokumentów

. 

56

.  Król 

Francji  Filip  August  (1180-1223)  pozostawił  ok.  1900  dokumentów  (44  rocznie). 
Szacunkowe dane, zmierzające do uchwycenia rzeczywistej produkcji dokumento-
wej, mówią o 30-50 tys. dokumentów rocznie, wystawianych przez każdego z kró-
lów Anglii i Francji w pierwszych dekadach XIV w.

57

                                                                                                                                         

2000, s. XXII. W trakcie licznych dyskusji (także na I Kongresie Mediewistów) wydawca 

landbuchu  dał  się  poznać  jako  rzecznik  optymistycznego  poglądu  na  rozmiary  produkcji 

dokumentowej w Polsce. Jednak w swym artykule o mocy prawnej wskazuje też na czynniki 

osłabiające pozycję dokumentu. 

55

 H.-D. H

EIMANN

op. cit., s. 206. 

56

 O. G

UYOTJEANNIN

, J. P

YCKE

, B.-M. T

OCK

Diplomatique médiévale, Brepols 1993, s. 113. 

57

 Ibidem, s. 107-108. Por. M. C

LANCHY

From Memory..., s. 60-61. 

 

Czyżby opóźnienie Polski w 

stosunku do Francji istotnie wyrażało się liczbą dwustu lat, jakie dzielą panowanie 
Filipa  Augusta  i  Jagiełły?  Czy  też  w  średniowiecznej  Polsce  rozwój  dokumentu 
napotykał na przeszkody, które powodowały, że jego stosowanie pozostawało moc-
no ograniczone? Oczywiście pytanie to wymaga dalszych dociekań. Można jednak 
zapytać jeszcze, czy nie chodziło o te same przyczyny, które spowodowały, że — o 
ile nam wiadomo pierwsze dokumenty pisane w całości w języku polskim pojawiły 

się  dopiero  w  pierwszej  połowie  XVI  w.,  a  więc  w  czasach,  gdy  gdzie  indziej  w 
powszechnym  użyciu  były  już  języki  narodowe.  Nie  szło  chyba  o  zapóźnienie  w 
rozwoju polszczyzny, skoro już w średniowieczu przekładano na nią teksty prawne, 

background image

a pod piórem Jana Kochanowskiego osiągnęła ona status w pełni sprawnego instru-
mentu poetyckiego. Raczej był to skutek konserwatyzmu polskiej kultury prawnej

58

Bez  stawiania  tego  rodzaju  pytań  nie  zrozumiemy  rozwoju  polskiej  biurokracji 

czy też może protobiurokracji. Myśląc o racjonalizacji działań władzy i o przewa-
dze, jaką pismo dawało stosującym je instytucjom, trzeba również podnieść znacze-
nie  kancelarii  jako  miejsc  pamięci,  gdzie  gromadzono  dokumentację.  Dawało  to 
ośrodkom  władzy dostęp  do  zarchiwizowanej  informacji,  co  dawało  im  przewagę 
nad  środowiskami  pozbawionych  takich  magazynów  czy  też  baz  danych.  Na  ten 
aspekt mocny nacisk kładzie Michael Clanchy czy Olivier Guyotjeannin. Mamy tu 
też znakomite studium Waltera Preveniera o regestrach we Flandrii

59

Dotychczasowe wywody miały charakter wyrywkowy i żadną miarą nie tworzą 

podstaw  do  poważniejszych uogólnień.  Mimo  to  wolno  chyba  zastanowić  się  nad 
tym,  kiedy  w Polsce  został  przekroczony  próg niezbędności  pisma  jako narzędzia 

. 

Wiadomo tymczasem, że w Polsce zasadniczo przynajmniej do połowy XIV w. 

trwało tzw. archiwum odbiorcy. Opieczętowany pergamin trafiał tam, nie pozosta-
wiając śladu u wystawcy. W efekcie w kancelarii władcy, owszem, przechowywano 
dokumenty, ale tylko te, których monarcha był odbiorcą. Gdzie tu więc miejsce na 
jakąś dalej posuniętą racjonalność działań? Jaką korzyść dawały aparatowi władzy 
dokumenty,  leżące  w  skrzyniach  po  kościołach,  klasztorach, ratuszach miejskich  i 
rezydencjach  możnowładczych  i  rycerskich?  To  odbiorca  decydował,  czy  pokaże 
swój dokument np. przed sądem. Trudno chyba wątpić, że demonstrował go tylko 
wtedy, gdy opieczętowany pergamin przemawiał na jego korzyść. Korzyść władzy 
wydaje się mocno ograniczona aż do czasu rozwinięcia się tzw. regestrów kancela-
ryjnych,  zwanych u  nas  księgami  wpisów.  Ich  wyraźniejszy  rozwój  i  upowszech-
nienie następowały w Polsce z końcem XIV i w początkach XV w. — na gruncie 
kancelarii ziemskich, grodzkich i biskupich. Wyprzedziły je miasta, ale na niezbyt 
szeroką skalę. Nie wchodzę tu w dyskusję nad początkami regestracji w kancelarii 
królewskiej. 

W związku z powyższym należy również zwrócić uwagę na kwestię wystawiania 

dokumentów w więcej niż jednym egzemplarzu. Jest ona słabo u nas rozpoznana, a 
przecież  zasługuje  na  osobne  rozpatrzenie.  Pozostawianie  sobie  przez  wystawcę 
drugiego  egzemplarza  stanowiło  bowiem  zarówno  dodatkowy  środek  uwierzytel-
nienia dokumentu, jak sposób budowania archiwum. Zastanawia przy tym, że mało 
u  nas  pewniejszych  śladów  stosowania  chirografu,  a  więc  tej  formy  dokumentu, 
która nie tylko powodowała powstanie dwóch egzemplarzy tekstu, ale też tworzyła 
gwarancję ich autentyczności. 

                                                   

58

 Zob. K. S

KUPIEŃSKI

L’usage des langues dans la Pologne médiévale, w przygotowaniu do 

druku w materiałach XI Kongresu Commission Internationale de Diplomatique, zorganizo-

wanego w Troyes 11-13 września 2003 r. przez l’École Nationale des Chartes. O badania 

nad przełomem w używaniu języka polskiego w piśmie upomniała się M. K

OCZERSKA

op. 

cit., s. 173. 

59

 W. P

REVENIER

La conservation de la memoire par l’enregistrement dans les chancelleries 

princieres et dans les villes des anciens Pays-Bas du moyen age, w: Forschungen zur Reichs-

,  Papst-  und  Landesgeschichte.  Peter  Herde  zum  Geburtstag  von  Freunden,  Schülern  und 

Kollegen dargebracht, hrsg. K. B

ORCHARDT

, E. B

ÜNZ

, cz. 1, Stuttgart 1998. 

background image

sprawowania władzy i zarządzania. Chodzi tu z grubsza o sytuację, w której mecha-
nizmy  władzy  i  prawa nie mogły  się  już  obejść  bez  pisemnej,  a  konkretnie  doku-
mentowej  formy  komunikacji.  Była  ona  potrzebna,  aby  pokonywać  ograniczenia 
wynikające  z  istnienia  przestrzeni  i czasu.  Wiadomo,  że  są  to  dwie  podstawowe 
zalety  pisma  jako  formy  komunikacji.  W przypadku dokumentu dochodzi do  tego 
walor  łatwiejszego  zabezpieczenia  autentyczności  świadectwa  o  akcji  prawnej. 
Trzeba przecież pamiętać, że spośród wszystkich form komunikacji pisemnej tylko 
szeroko pojmowany dokument cechował się tym szczególnym rodzajem oddziały-
wania na ludzi, jaki daje moc prawna. Opieczętowany pergamin czy też karta papie-
ru, podobnie jak potem księga wpisu, miały władzę nad ludźmi. W okresie później-
szym można już mówić o władzy wykonywanej zza biurka, którego to mebla śre-
dniowiecze zresztą nie znało, podobnie jak pojęcia „biuro”. 

Moim zdaniem, o przekroczeniu wspomnianego progu i nastaniu ery protobiuro-

kracji możemy z pełnym przekonaniem mówić dopiero w pierwszej połowie XV w. 
Jak sądzę, decydujące znaczenie miały tu przekształcenia w systemie sprawowania 
władzy i w charakterze praw, jakie następowały od XIV w. Trzeba jednak pamiętać, 
że w interesującej nas sferze nie tak łatwo wyrokować, co jest przyczyną, a co skut-
kiem. Początki protobiurokracji przypadają wiec u nas dość późno, nawet jeśli nie 
będziemy szukali porównań na Zachodzie, ale raczej u naszych sąsiadów, zwłaszcza 
południowych. Jakie były przyczyny takiego stanu rzeczy? Nie ma potrzeby spoglą-
dać na to przez pryzmat kategorii takich, jak postęp czy modernizacja. Może ma to 
raczej  związek  ze  swoistością  polskiej  kultury  prawnej,  tak  wyraźnie  widoczną w 
epoce nowożytnej? 

Ważne  też  wydaje  się  postawienie  pytania  o  ślady  pozadokumentowych  form 

komunikowania się w wykonywaniu władzy, zarządzaniu, sądownictwie, dowodze-
niu praw własności etc. etc. Myślę, że należy ich poszukiwać nie, jak do tej pory, 
głównie do XIII stulecia, ale też w XIV i XV w. Wydaje się bowiem, że nawet wte-
dy trudno mówić o tym, że dokument zdominował niepodzielnie inne formy komu-
nikacji  w  tej  dziedzinie.  Do  myślenia  daje  np.  intensywność  i  regularność  bardzo 
długo utrzymujących się u nas królewskich objazdów terytorium państwa. Podobnie 
jak dokument, był to przecież środek komunikacji, pozwalający na wymianę infor-
macji  między  władcą,  poddanymi  i  terenowym  aparatem  zarządu.  Rex  ambulans 

widać nie mógł w tej mierze poprzestać na opieczętowanym pergaminie lub arkuszu 
papieru ani też na posłańcach, musiał sam ruszać w drogę. 

Wywody te miały zasygnalizować potrzebę rozpatrywania dokumentu jako środ-

ka  komunikacji  społecznej.  Niezbędne  jest  do  tego  również  spojrzenie  przez  pry-
zmat innych środków, które podobnie jak pismo, potrafiły przechowywać informa-
cję w czasie —  jak pamięć — czy też przesyłać ją na odległość — jak posłaniec. 
Nadawcę  komunikatu  od  jego  odbiorcy  oddzielały  czas  lub  przestrzeń.  W  syste-
mach komunikacji średniowiecznej informacja najczęściej jednak była przekazywa-
na  w  sytuacji  bezpośredniego  kontaktu  nadawcy  z  odbiorcą  —  poprzez  wzrok, 
słuch, dotyk, a nawet zapach. Wiele też była w stanie zdziałać komunikacja symbo-
liczna. Swoją rolę do odegrania na tym polu miał dokument, który przestawał być 
wtedy tylko zapisem tekstu, a zaczynał przemawiać jako przedmiot, swymi symbo-
lami graficznymi, pieczęcią, kształtem inicjałów czy też  imieniem władcy, powtó-

background image

rzonym trzykrotnie: w intytulacji, subskrypcji i w legendzie pieczętnej, gdzie towa-
rzyszył  mu  także  wizerunek  panującego, niekiedy widoczny  również  w dokumen-
towym inicjale

60

                                                   

60

 W tego rodzaju kategoriach rozpatruje m .in. dokumenty średniowieczne Béatrice F

RAEN-

KEL

La signature. Genèse d’un signe, [Paris 1992]. 

. Próba zrozumienia złożoności i bogactwa systemów komunikacji 

średniowiecznej, z których jedynie nieznaczna cześć opierała się na piśmie, to wiel-
kie wyzwanie dla wyobraźni i umysłu współczesnego mediewisty. Oczywiście stoi 
ono nie tylko przed badaczami dokumentu i kancelarii. 


Document Outline