background image

 

 

Wygrajmy nasze mał

ż

e

ń

stwo  

 

 

 

Ojciec Denis Sonet 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

tłum. Magdalena 

Ś

wistak 

 

 

 

 

background image

 

3

Wprowadzenie

 

Będziemy  mówić  o  najpiękniejszym  temacie  świata.  Bardziej  interesującym  niż  matematyka,  bardziej 
interesującym niż technika, bardziej interesującym niż historia i geografia nie dlatego, że te nie mają wartości, 
ale  przedmiot,  o  którym  będziemy  mówić,  będzie  interesował  i  dotyczył  was  przez  całe  życie:  to  miłość. 
Widzicie, od razu się uśmiechacie, więc od razu powiem tak brutalnie, chcę postawić wam pytanie: Czym dla 
was jest miłość? 

Czym dla ciebie jest miło

ść

Spróbujcie podać jedno słowo określające miłość. 

Zatem miłość to: 

- dzielenie 
- czułość  
- pociąg do kogoś 
- A ty ? 
- Nie wiem. 
- Nie wiesz. Nie zaznałeś tego? 
- Nie. 
- Czekasz? 
- Tak. 
- Z niecierpliwością? 
- Tak. 
- A więc jest to pragnienie. Zgadzasz się na to słowo: pragnienie? 
- Tak. 
- A marzenie? 
- Też. 
- Kto jeszcze, Beranger? 
- To życie. 
- A, życie! To pojęcie nie było dotąd przytoczone. 

Ż

ycie,  życie.  To  prawda.  Dzięki  miłości  jesteście  tutaj.  Zdajecie  sobie  sprawę  z  tego,  że  miliony  ludzi  się 

kochało, ażebyście byli tutaj? Czy wiecie ilu macie przodków? I ponieważ oni się kochali, jesteście dziś tutaj. 
To nadzwyczajne. To prawda, że miłość ma głęboki związek z życiem. 

- Czym jest miłość? 
- To problemy. 
- Tak, to rozsądne. Nie można myśleć, że miłość jest tylko wzniosła i wspaniała. 

Kochać znaczy cierpieć. I ktokolwiek kocha, przeżywa jakieś cierpienie. To jest nie do uniknięcia. 

- Czy jest miłość dla Ciebie? 
- Dawać? 
- Dawać, ale i otrzymywać też. Chcesz dawać ale i otrzymywać. 
- A wy chłopcy? 
- Miłość jest piękna. 
- Tak, to cudowne, miłość jest cudowna i wspaniała. 

Tylko  wtedy  jesteśmy  szczęśliwi,  gdy  kochamy.  Jesteśmy  stworzeni  do  miłości.  Chrześcijanie  uważają  to  za 
normalne, gdyż wierzą, że zostali stworzeni przez Tego, który jest

 

miłością. Nic dziwnego, że są ukierunkowani 

na miłość. Kiedy nie jest się kochanym, nie jest się szczęśliwym. 

Kiedy  się  nie  kocha,  nie  jest  się  kochanym.  Kiedy  się  nie  kocha  lub  nie  jest  się  kochanym,  oczekuje  się  z 
niecierpliwością, aby być kochanym. 

- Wiecie co śpiewała Edith Piaff? 

background image

 

4

„ Bez miłości jest się niczym”. To cudowne: miłość i to, że kocha się w każdym wieku. Nie myślcie sobie, że 
kocha  się  tylko  w waszym wieku. Im bardziej się starzejecie, tym mocniej kochacie. Kocha się mocniej kiedy 
ma się 30, 40 lat. 

Panie w wieku 60, 65 lat mówią mi: „Wie ksiądz, jestem zakochana”. To tak jak ogień, który rozprzestrzenia się 
w starym lesie. Nie myślcie sobie, że kocha się tylko w wieku 16 lat. Wprost przeciwnie. im bardziej człowiek 
się starzeje, tym bardziej jego serce staje się większe i może mocniej kochać. 

To  nadzwyczajne,  miłość.  Miłość  w  każdym  wieku.  Zauważyliście,  jak  bardzo  różniły  się  wasze  definicje. 
Często postrzega się miłość w jednym aspekcie. 

- Czy według ciebie miłości człowiek się uczy? 
- Nie. 
- To instynkt? A właśnie to nie instynkt. 

Mężczyzna  nie  ma  instynktu  seksualnego.  Nie.  Kobieta  też  nie.  Zwierzę  ma.  Zwierzę  nigdy  nie  będzie  miało 
lekcji  wychowania  seksualnego.  Ono  radzi  sobie  świetnie  samo.  Ale  nie  człowiek.  Mały  człowieczek,  który 

przychodzi na świat nie ma żadnego instynktu, prócz jednego: ssania

Wszystkiego  innego  uczy  się,  w  tym  także  miłości.  Jeśli  myślicie,  że  miłość  to  coś  naturalnego, to znaczy, że 
ś

ciągnęliście ten pomysł gdzieś z powieści, od waszych przyjaciół czy od rodziny. Nie myślcie, że to przychodzi 

naturalnie,  tego  trzeba  się  nauczyć.  A  media?  W  jaki  sposób  przedstawiają  wam  miłość?  Nie  wiem,  czy  ktoś 
spośród  was  oglądał  program  o  małżeństwie  „O  tym  się  rozmawia”?  Można  było  zobaczyć,  jak  ludzie  mają 
nieskończenie  różne  pojęcia  o  małżeństwie  i  miłości,  bo  tak  naprawdę  każdy  tworzy  swój  własny  scenariusz. 
Pojęcie  jakie  mamy  o  miłości  jest  optymalne,  to  jest  to  czego  pragniemy  w  głębi  naszego  serca.  I  dlatego 
zobaczymy razem, co znaczy kochać.  

Pi

ęć

 wielkich pragnie

ń

Przed chwilą powiedziałeś ważne słowo: marzenie, sen. 

I  aby  wam  zdefiniować  miłość,  i  ponieważ  to  tak  skomplikowane,  że  nie  można  podać  tylko  jednej  definicji, 
rozpocząłem  od  twojej.  Miłość  to  cudowna  rzeczywistość,  na  którą  składa  się  5  wielkich  snów,  marzeń,  5 
wielkich  pragnień.  Jeśli  brakuje  choć  jednego,  to  nie  jest  miłość.  W  owym  programie  (robię  małą  aluzję) 
zapytano czy miłość to seks. Tylko jedna osoba odpowiedziała: Tak. Wszyscy inni odpowiedzieli: „Nie, to nie 
tylko to, jest jeszcze co
ś innego”. Jest czułość, komunikacja. Żyję w małżeństwie od 4 miesięcy, wcześniej była 
pomi
ędzy nami komunikacja, teraz jej nie ma, czujęże czegoś brakuje”. 

Trzeba, więc, aby było w nas 5 wielkich pragnień, aby móc powiedzieć: Kocham cię, trzeba odczuwać do kogoś 
5 pragnień. Pierwsze, głównie odnoszące się do chłopców, to pragnienie ciała. 

Pragnienie ciała. 

Jeśli ciało mężczyzny pragnie połączyć się z ciałem kobiety, a ciało kobiety z ciałem mężczyzny. Wyobraźcie 
sobie,  że  zostało  stworzone  do  tego  i  jest  do  tego  doskonale  zaprogramowane.  Zauważcie,  że  w  każdych 
relacjach ciało jest aktywne. 

Jeszcze  przed  chwilą  nie  powiedzieliście  mi  „Dzień  dobry”,  niewielu  z  was.  Dlaczego?  Dlatego,  że  nie  było 
relacji pomiędzy nami. Jedna z was powiedziała mi „Dzień dobry”. Dlaczego? Bo mnie znała. Gdybyśmy byli 
przyjaciółmi,  podalibyśmy  sobie  ręce.  Czyż  nie?

 

Dwoje  narzeczonych  nie  będzie  podawało  sobie  rąk  jak 

przyjaciele,  nie  będą  klepać  się  po  ramieniu  jak  starzy  znajomi,  którzy  spotykają  się  po  30  latach.  Co  zrobią? 
Potrzebują okazać sobie specyficzny gest oznaczający specyficzną relację. I dadzą sobie tę pierwszą część ciała, 
która  im  sprawi  przyjemność.  wiecie,  że  pierwszą  przyjemnością  naszego  życia  były  usta.  Kiedy  dwoje 
narzeczonych  się  kocha,  sprawiają  sobie  najpierw  tę  pierwszą  przyjemność.  I  kiedy  dziewczyna  i  chłopak 
decydują się żyć razem na zawsze, mieć nie tylko wspólną kasę, garnki, kuchenkę gazową i łóżko, kiedy dwoje 
młodych  pragnie  oddać  się  jedno  drugiemu,  mieć  wspólne  ideały  i  projekty,  wiecie,  że  będą  potrzebowali 
jakiegoś gestu, który będzie oznaczał: oddaję się. I wiecie, że jest tylko jeden taki gest mówiący: oddaję się. 

To  gest  seksualny.  Kiedy  oddajecie,  będziecie  oddawali  temu,  tej,  którą  kochacie  ,  to  co  macie 
najintymniejszego,  najświętszego  źródła  życia,  będziecie  mogli  powiedzieć:  oddaję  się.  A  kiedy  oddajecie  się 

background image

 

5

komuś, nie mówicie przecież tak zwyczajnie: oddaję się. Od razu widzicie wagę gestu seksualnego w znaczeniu: 
oddaję się, a nie: biorę cię. Ja się oddaję. To ja się oddaję. Ten wielki znak miłości ma wtedy tylko sens, gdy 
jedno dąży ku drugiemu, a nie wykorzystuje drugą osobę. 

Musi być, więc pragnienie cielesne. jeśli w przeddzień zaangażowania się z kimś na całe życie, nie odczuwacie 
ż

adnego pragnienia fizycznego, błagam was, nie angażujcie się. Zmierzacie do katastrofy. Musi być pożądanie. 

Ale nie może być tylko pożądanie, bo gdyby miłość była tylko prostą realizacją pragnienia fizycznego, byłaby 
to miłość z epoki dinozaurów, epoki człowieka pierwotnego. Oni się tak kochali, to prawda. 

Czuło

ść

Inne pragnienie to czułość. Ktoś przed chwilą powiedział to słowo: czułość. 

To marzenie o czułości. Któż z was nie potrzebuje czułości, niech podniesie rękę. Kto nie potrzebuje czułości?  
Młodzi mają pewną wadę. Uważacie, że czułość to rzecz dla niemowląt, ponieważ czułości uczymy się na 
kolanach naszej matki. A kiedy dorastacie do waszego wieku, uważacie, że czułość to coś dla małych dzieci. 
Nie jesteśmy zbytnio czuli dla naszych rodziców. I kiedy matka mówi do was wieczorem: 

- Kładziesz się? 
- Tak, idę się położyć. 
- I nie powiesz mi dobranoc? I nie pocałujesz mnie? 

A więc uwaga. Jeśli nie kochalibyście swojej matki, nie całowalibyście jej, lecz jeśli ją kochacie, dlaczego nie 
czynicie tego gestu miłości? Zatkało was czy co?  

Gdybyście  wiedzieli,  jak  bardzo  jesteśmy  zatwardziali  na  czułość.  Jak  stary  jestem.  Urodziłem  się  otoczony 
czułością  matki,  dorastałem  otoczony  czułością  moich przyjaciół i mam nadzieję, że kiedy będę umierał, będą 
wokół  mnie  przyjaciele,  którzy  wyciągną  do  mnie  rękę.  Urodziłem  się  w  czułości  i  umrę  otoczony  czułością. 
Czułość  to  nie  sprawa  wieku.  Trzeba  odnaleźć  czułość,  która  nie  jest  filuterna,  ale  męska.  Posłuchajcie  mnie, 
błagam. Dzisiejszy dramat to, że wielu młodych ludzi od razu przechodzi do aktu seksualnego, zapominając, że 
trzeba  go  zastąpić  czułością.  To  wasza  wina,  dziewczyny.  Dlaczego?  Dlatego,  że  myślicie,  że  chłopcy  nie  są 
czuli w środku. Im bardziej są twardzi na zewnątrz, tym więcej mają czułości w środku i nie chcą, aby to było 
widoczne.  Przyjrzyjcie  się  czasem  swoim  ojcom.  Wydają  się  tacy  twardzi.  Wystarczy,  abyście  zachorowali,  a 
zobaczycie jak będą nieszczęśliwi. A wielcy poeci, artyści, nie byli wrażliwi? 

Chłopcy,  macie  zwyczaj  chować  wasze emocje. Zobaczycie później, że w małżeństwie to najbardziej boli. Co 
mówią mi żony w poradniach dla małżeństw? 

„Mój mąż jest nieczuły. To niedźwiedź”. I mówią: „Niech ksiądz spotka się z tym niedźwiedziem”. Na początku 
bałem  się,  ale  gdy  później  rozmawiam  z  nim,  spostrzegam,  że  jest  pełen  czułości.  I  myślę  sobie,  że  to 
idiotyczne: dziewczyna pozbawiona czułości, ma koło siebie kogoś, kto jest czuły, ale sama jest zamknięta. Czy 
to nie głupie? Po co zakładać rodzinę, a później tak mało ze sobą rozmawiać. Czy możecie mi powiedzieć? 

Wszystkiego uczą was w szkole. Ale nie uczą was rzeczy podstawowej: jak wyrażać czułość. Czułość to drugie 
pragnienie,  które  jest  w  głębi  naszych  serc.  Można  żyć  bez  pieniędzy,  bez  chwały,  ale  nie  można  żyć  bez 
czułości. Można żyć bez pracy, mimo wszystko można sobie poradzić. 

Ale nie można bez czułości. 

 

 

 

 

 

background image

 

6

 

Komunikacja. 

Trzecim marzeniem, które jest w sercu każdej prawdziwej miłości, pragnieniem młodych, którzy chcą, aby ich 
miłość wzrastała to pragnienie komunikacji. 

Komunikowanie się. Jesteśmy stworzeni do dialogu, do dzielenia się. 

Na pewno w tej szkole są telefony, na które często rzucacie się. Widzieliście chyba kolejki do telefonu, prawda? 
To oznacza, że ludzie potrzebują komunikować się ze sobą, dzielić się. I to jest podstawa. Otóż dramatem wielu 
małżeństw, czy wiecie dlaczego jest tyle rozwodów? To proste. Jest tyle rozwodów, ponieważ ludzie przestali 
się  ze  sobą  komunikować.  Kiedy  mąż  opuszcza  swoją  żonę  lub  kochankę,  gdy  żona  opuszcza  męża  lub 
kochanka, czy wiecie co oni sobie mówią?: Nie rozumiesz mnie, ja z nim rozmawiam. 

- A dlaczego nie rozmawiasz ze mną? 
- Bo my nie mamy sobie już nic do powiedzenia. 

Nie  nauczyliśmy  się  komunikowania.  Komunikować  nie  oznacza  mówić  o  tym,  co  się  robi.  Chłopcy  potrafią 
rozmawiać  o  futbolu,  opowiadać  o  meczach  rugby  bez  przerwy,  zwłaszcza  jeśli  nie  potrafią  grać.  Będą  wam 
mówili  o  polityce,  ale  nie  powiedzą  wam  o  tym,  co  maja  tu,  w  sercu.  A  to  jest  to,  co  interesuje  kobietę:  Co 
odczuwacie, gdy czynicie to, co czynicie. I tu znowu trzeba być zdolnym to powiedzieć. 

Małżonka,  kiedy  jej  mąż  wraca  i  mówi:  „  Wiesz  pokłóciłem  się  dziś  z  moim  szefem.  Jestem  wkurzony,  nie 
wtrącaj  się  w  moje  sprawy”,  nie  wie  co  robić.  I  ten  sam  facet  wróci  następnego  dnia  i  powie:  „Jestem 
zadowolony, szczęśliwy, że mogę żyć z tobą.” 

Gdybym was się zapytał, co czujecie? 

- Krzysztof, co czujesz w tym momencie? 
- Nic wielkiego. 
- A właśnie.  

Ja  mówię  od  jakiegoś  czasu,  jak  jakiś  idiota,  a  ty  nie  czujesz  nic.  Jeśli  nie  potrafisz  powiedzieć  choć  jednego 
słowa  o  swoich  uczuciach,  jaki  prezent  możesz  zrobić drugiej osobie z tego co odczuwasz? Biedni Francuzi ! 
Trzeba ich nauczyć mówić. Trzeba ich nauczyć wyrażać to, co czują. Odczuwacie coś co 5, 10 minut. Nie wiem, 
czy  są  pomiędzy  wami  jacyś  zakochani,  zakochane.  Jedno  lub  dwoje?  Nie  jest  możliwe,  aby  pośród  was  nie 
było kogoś, kto by nie stwierdził: Czuję się lepiej niż przedtem lub czuję, że jestem trochę winien. Uczucia są 
szalone.  I  jeśli  nie  będziecie  potrafili  ich  analizować,  nie  będziecie  mogli  zwierzyć  się  z  nich  drugiemu 
człowiekowi.  W  dzisiejszym  świecie  spieszno  nam,  by  zjednoczyć  się  ciałami,  ponieważ  nie  jesteśmy  zdolni 
zastąpić  tego  przez  zjednoczenie  duchowe  we  wzajemnej  komunikacji,  lecz  jeśli  nie  nauczycie  się  tego 
wcześniej, nie będziecie potrafili robić tego później. 

Pragnienie potomstwa. 

Czwartym  pragnieniem  każdej  miłości,  które  było  przytoczone  przez  Beranger  jest  życie.  Znakiem  każdej 
miłości jest pragnienie dania życia, pragnienie posiadania dziecka. 

Gdy  spotykam  jakichś  dwoje,  którzy  mówią:  „nie  chcemy  mieć  dziecka”  to  wątpię  w  ich  miłość,  dlatego,  że 
miłość  jest  sama  z  siebie  płodna.  Znakiem,  że  cię  kocham  jest,  że  chciałbym  mieć  dziecko,  które  będzie  do 
ciebie  podobne,  będzie  miało  twoje  oczy  i  charakter,  aby  miało  twoje  zalety,  inteligencję.  Chcę  aby  miał  to, 
tamto... Czy wiecie czym jest dziecko? Dziecko to wasza miłość, która ma małe ramionka, nogi, która biega i 
spaceruje w alejce. 

Należycie  do  waszych  rodziców,  nawet  jeśli  żyją  w  separacji.  Dziecko  jest  czymś  cudownym.  To  przyszłość. 
Dziecko,  które  będziecie  mieli,  będzie  tu  w  2080  roku.  To  wspaniałe,  to  dziecko,  które  będzie  wam  kazało 
pozostać młodymi, kiedy będzie chciało grać z wami w go-go, gdy będziecie mieli po 50 lat. Nie pozwoli wam 
się  zestarzeć.  Dziecko  to  nie  tylko  harówka,  to  również  uśmiech.  I  to  co  trzeba,  abyście  wiedzieli  to,  że  gdy 
chłopak kocha dziewczynę, a dziewczyna odpowiada na tę miłość jest małe dziecko, które ma ochotę przyjść na 
ś

wiat, i które czasami przychodzi na świat za wcześnie. Zrozumieliście. 

background image

 

7

Mówi się dużo o antykoncepcji, ale nie mówi się wam najistotniejszego: nie jest to sprawa jakiejś rzeczy ! Czy 
ja  wiem,  czy  jest  we  mnie  pragnienie  posiadania  dziecka.  Abym  potrafił  opanować  to  pragnienie,  muszę 
najpierw wiedzieć, czy jest ono we mnie. 

 

Poszanowanie.

 

I w końcu piąte pragnienie to pragnienie bycia traktowanym przez drugą osobę jako osoba, bycia szanowanym, 
docenianym. Oczekuje się od miłości aby dała nam poczucie istnienia. Może są pośród was tacy, którzy się nie 
kochają? 

To  są  ci,  którym  się  wydaje,  że  nigdy  nie  byli  kochani.  Na  przykład  myślą  w  ten  sposób:  W  mojej  rodzinie 
wszystko jest dla mojej siostry, brata. Ja nic nie znaczę. W klasie nie mam kolegi albo jednego, który nie wie 
dokąd iść, więc idzie ze mną. Tak, tak są tacy, którzy mówią: Ja się nie liczę, nic nie znaczę, nie istnieję. 

Ale nagle pojawia się ktoś, kto was kocha, tym bardziej jeśli jest to ktoś wartościowy. Jeśli jest to jakiś biedny 
typ to specjalnie nie poczujecie, że zaistnieliście, ale jeśli to ktoś wspaniały i mówi: „Stephanie, ja kocham cię”. 
Zdajesz sobie z tego sprawę, Stephanie. Wstań na chwilę. Mówisz sobie: Ponieważ on jest naprawdę wspaniały, 
to ja istnieję. 

To wspaniała rzecz, miłość. Dzięki niej czujemy, że istniejemy. Dzięki niej czujemy się kimś wartościowym, a 
przede wszystkim wtedy gdy on mówi ci: „Kocham cię na zawsze!”. 

Tak  bardzo  krytykuje  się  małżeństwo,  ale  tak  naprawdę  to  pragnie  się  go  w  głębi  serca.  Pragniemy  spotkać 
kogoś, kto nam powie: „Będę cię kochał, kochała na zawsze”. Bo przecież, jeśli ktoś oświadczyłby wam: „Będę 
cię kochał przez 3 miesiące, to nie bardzo zachęca to do życia. 

Zobaczcie  sami,  że  w  głębi  waszych  serc  oczekujesz  na  to  słowo,  które  powie  wam:  „istnieję  na  zawsze”.  To 
rola miłości. Sprawia, że istniejemy. 

Miłość jest jak projektor. Ma się go z przodu czaszki. Kiedy się kogoś kocha, nie widzi się nic innego. Jeśli w 
tej  sali  moje  drogie  panie  jest  jakiś  chłopiec,  którego  kochacie,  jestem  pewien,  że  wiecie,  gdzie  on  się  teraz 
znajduje. Tak czy nie? Wiecie obok kogo usiadł, jeśli nie obok was. ale przypuśćmy, że ty go kochasz, ale nie 
wiesz, czy on cię kocha. 

Posłużmy się przykładem. Stephanie, przypuśćmy, że jesteś zakochana w jakimś chłopaku z tej sali. Będzie to 
Barnabe,  żeby  wszystko  było  jasne.  I  mówisz  sobie:  „Chciałabym  wiedzieć,  czy  on  mnie  kocha”.  Wiecie,  jak 
rozpoznać, czy chłopak was kocha? 

Po pierwsze, zawsze jest trochę natrętny, zawsze depcze ci po piętach. Ten facet mnie denerwuje. 

Po drugie, wcale nie wychodzi na jakiegoś odważniaka, gdy jest przy was. Powiem jej, że ją kocham, ale nie od 
razu, powiem w przyszłym tygodniu, nie, nie, powiem ..... no zobaczymy... 

Po trzecie, jeśli was kocha, to i szanuje. Jeśli chłopak kocha dziewczynę, to będzie ją szanował. Oto trzy wielkie 
znaki.  

Przypuśćmy, że stwierdzasz: „On zawsze kręci się wokół mnie, podoba mi się, bo jest kulturalny”. Dowiadujesz 
się, że Barnabe będzie w sobotę w jakimś klubie. Idziesz do mamy i : 

„ - Mamo, koniecznie muszę wyjść w sobotę. - Tak, zawsze to samo z tobą, zawsze chcesz wychodzić, a potem 
nie masz dobrych ocen. 

- Mamo, ja muszę wyjść, wiesz dlaczego, bo muszę wyciągnąć z domu jedną koleżankę. Zawsze uczyłaś mnie, 
abym była miłościwa !”  

(Kłamczucha  !)  Dostajesz  pozwolenie,  no  i  nadchodzi  sobota.  Przygotowujesz  się,  poprawiasz,  doprowadzasz 
do porządku swoją fasadę. 

Przychodzisz do klubu i co od razu robi Stephanie? Włącza swój projektor i mówi : 

background image

 

8

„Gdzie jest Barnabe? Nie ma go tutaj i nie ma go tutaj. Ależ ten klub jest obrzydliwy i ta muzyka. Denerwuje 
mnie ! Oczywiście, że go tutaj nie ma.”  

I nagle spogląda w kierunku drzwi. Włącza swój projektor. To on. Żeby mnie tylko zobaczył, żeby mnie tylko 
zobaczył. 

Starasz  się,  aby  cię  zobaczył.  W  porządku,  już  mnie  widział.  teraz  udaję,  że  go  nie  widzę.  I  zapalam  swój 
projektor  boczny.  Idzie  w  moim  kierunku  !!  Och  chwila,  w  której  się  zbliża  do  mnie,  kiedy  idzie  w  moim 
kierunku,  to  najlepsza  chwila  tego  wieczoru,  to  tak  jakby  pragnienie  spotkania  go  koziołkowało  w  powietrzu. 
Ona  jest  taka  zadowolona.  Co  za  szczęśliwy  moment.  On  zbliża  się,  zbliża  i  ...  przechodzi.  Gdzie  on  idzie? 
Projektor. Gdzie on idzie? Idzie do Delphine. Do tej z pięknymi oczami, przecież ona mi go odbije ! 

I Stephanie tańczy przez cały wieczór, bo przecież trzeba, żeby tańczyła, chociaż wszyscy inni kawalerowie są 
dla niej bezbarwni. Ona ma ciągle włączony swój projektor: Gdzie jest Barnabe? Cały czas z Delphine. 

Kiedy  się  kogoś  kocha,  to  ta  osoba  jest  zawsze  w  naszym  projektorze,  w  świetle,  a  zatem  istnieje.  Miłość 
sprawia,  że  istniejemy.  Przede  wszystkim  jeśli  ten,  kto  nas  kocha  i  jeśli  my  go  kochamy  jest  człowiekiem 
wartościowym. 

I dlatego trzeba, żebyście byli wartościowi jeśli pragniecie, aby miłość, którą macie w sercu do kogoś, sprawiła, 
ż

e ten ktoś zaistnieje pośrodku nocy. 

 
Streszczając owe pięć wielkich pragnień, marzeń miłości można powiedzieć, że miłość jest to wspaniały kwiat o 
pięciu płatkach.  

Pierwszy  płatek  to  pragnienie,  pożądanie  cielesne,  drugi  płatek  to  czułość,  trzeci  to  komunikacja,  czwarty: 
pragnienie dania życia i piąty: być traktowanym jako osoba, a nie jak przedmiot.  

Jeśli ktoś traktuje nas jak rzecz odpowiedzcie: ja nie jestem czymś, jestem kimś. Mam nazwisko, nazywam się 
Jan, Klaudiusz, Maria. Nie jestem przedmiotem, jestem kimś. A zatem szacunek. 

Ż

eby  była  miłość,  muszą  być  wszystkie  te  elementy,  które  zakorzenią  się  w  doniczce.  I  to  jest  właśnie 

małżeństwo,  związek.  To  miejsce,  gdzie  miłość  może  się  rozwinąć.  Trzeba  na  to  czasu,  żeby  odkryć 
komunikację, nieskończoność drugiej osoby, trzeba również, aby była wola życia razem. 

Oto pięć wielkich marzeń miłości, pięć wielkich pragnień. 

Ale będą tacy, którzy wam powiedzą, że miłość to tylko jedno z tych pragnień. To pożądanie, prokreacja. Tylko 
jedno pragnienie.  

Miło

ść

, a seks. 

Mówiłem wam, że nie można podać tylko jednej definicji miłości. Jest to zbyt złożone, aby można było o niej 
opowiedzieć w jakiś integralny sposób. 

Proponuję  wam  inną,  może  trudniejszą  definicję,  ale  będziecie  ją  w  stanie  zrozumieć.  Miłość  to  relacja 
międzyosobowa,  uprzywilejowana.  Trochę  ze  słownictwa  filozoficznego.  Szybko  pojęliście.  Seksualność  to 
zwierzęta  niższe,  np.  insekty.  Gwarantuję  wam,  że  to  nie  jest  straszne.  To  seksualność  rodzaju  chemicznego. 
Czy wiecie, że motyl będzie uprawiał miłość z bibułką. 

Cóż za postęp u zwierząt wyższych. Ptaki łączą się w pary. Akt miłosny poprzedzony jest zalotami. 

I kiedy dochodzimy do człowieka, to miłość nie jest tylko przyjemnością fizyczną, nie jest jedynie szacunkiem, 
czułością,  sposobem  uwodzenia,  co  można  zauważyć  u  zwierząt  wyższych,  ona  wyraża  szacunek  do  drugiej 
osoby i życie w związku. 

U zwierząt seksualność ma tylko jeden cel: prokreację - przekazanie życia, u człowieka nabiera funkcję: relacji. 

 

background image

 

9

Relacja.

 

Relacja oznacza dwie rzeczy: istnieje pomiędzy dwoma osobami dar jak i pożądanie. 

Słowo  miłość  w  języku  francuskim  jest  pułapką.  Mówimy:  „  Kot  lubi  myszy”.  Zjada  mysz.  Mysz  na  pewno 
wolałaby nie być „lubianą” przez kota. 

Mówi się: Żołnierz kocha swoja ojczyznę, umiera za nią. Jest to samo słowo dla żołnierza, który oddaje swoje 
ż

ycie, jak i dla kota który zjada mysz.  

To śmiesznie dwuznaczne ! Kiedy ktoś wam powie „kocham cię”, trzeba go zapytać: „-ale w jakim sensie?”  

Czy kochasz mnie jak kot, żeby mnie schrupać, skonsumować, czy jak żołnierz, żeby mi się oddać, aby sprawić, 
ż

e dzięki tobie, przez ciebie i z tobą będę szczęśliwy.  

Dlaczego mnie kochasz?  

Czasami spotykam się z narzeczonymi i mam do nich tylko jedno pytanie: Piotrze, ty kochasz ja dla niej czy dla 
siebie, następnie zwracam się do narzeczonej, pytam: Kochasz go dla siebie czy dla niego?  

Cały  problem  tkwi  tutaj.  Po  co  robić  sobie  iluzje?  To  straszne,  że  za  słowem  miłość  kryjemy  byle  co.  A 
ponieważ we francuskim mamy tylko jedno słowo, tym lepiej, pod warunkiem, że zrozumieliście, gdy mówicie 
do  kogoś:  kocham  cię,  aby  to  znaczyło  np.  pragnę  cię,  jestem  biedny,  brakuje  mi  ciebie,  jest  we  mnie 
niedopełnienie, niedokończenie. 

Czy wiecie, że seksualność przypomina każdemu z was o waszym ubóstwie?  

Nie  stanowimy  całości.  Jesteśmy  wybrakowani  i  żyjemy  w  pragnieniu,  ponieważ  brak  stwarza  pragnienie. 
Związek, w którym nie ma pragnienia, pożądania nie będzie trwał długo.  

Jednak niektóre związki zbudowane są tylko na pożądaniu, są to tzw. związki „gwiazd filmowych” - ograniczają 
się  do  przestrzeni  w  jakiej  nakręcam  film.  Odkąd  on  kręci  film  z  gwiazdą  o  wiele  bardziej  pociągającą, 
atrakcyjniejszą, natychmiast opuszcza poprzednią, gdyż jest to zbudowane tylko na pożądaniu. 

Inne związki są zbudowane tylko na dawaniu. Szlachetna żona mówiąca: „Chcę żyć tylko dla moich dzieci, dla 
mojego  męża”  pewnego  dnia  powie:”Mam  tego  dosyć.Zawsze  myślałam  o  was,  to  może  teraz  wy 
pomyślelibyście o mnie.” I związek pęka. Trzeba, aby w związku były zarazem dar, jak i pożądanie. 

To  jest  relacja.  Po  drugie,  powiedziałem,  że  jest  ona  międzyosobowa,  co  oznacza,  że  kocham  ją,  jego  jako 
osobę,  a  nie  jako  rzecz.  Wiem  jak  rozpoznać,  czy  kocha  się  kogoś  jako  osobę:  jeśli  w  niej,  w  nim  kocha  się 
wszystko. 

- Nie wiem, jakie jest twoje imię. 
- Angela. 
-  Angela,  jeśli  jakiś  chłopak  powie  ci:  „Kocham  cię,  bo  jesteś  ładna”(co  jest  zresztą  prawdą),  to  czy 
będziesz zadowolona? 

Gdy jakiś chłopiec mówi mi: „kocham jej ciało”, to nie jest to jeszcze wszystko. 

Mówię do was dziewczęta: jeśli macie wrażenie, że nie jest kochana cała wasza osoba, to oznacza to, że wcale 
nie jesteście kochane. 

Chce  się  być  kochanym  za  coś  osobistego,  za  jakąś  zdolność  artystyczną,  którą  ja  mam,  a  inny  nie,  za  mały 
dołek  w  policzku,  który  mam.  Jeśli  pewnego  dnia,  Angela  jakiś  chłopak  powie  ci:  „Wiesz,  dlaczego  cię 
kocham? Bo masz takie same włosy jak Florence.” Czy będziesz zadowolona? Zrozumiałaś?  

To  właśnie  tak  odgadniecie,  czego  pragnie  się  w  głębi.  Pragnie  się  kogoś,  kto  pokocha  nas  za  to,  jakimi 
jesteśmy. 

Będą jednak tacy, co powiedzą: „Miłość? Ale komplikujecie sprawy ! Miłość to ciało kochające drugie ciało”.  

background image

 

10

Oto miłość współczesna. Powiedziałbym, że to bardzo stare jako formuła, ponieważ już dinozaury z drugorzędu 
kochały się w ten sposób. 

Są inni, głównie dziewczyny, które stwierdzą: „Nie, nie miłość to serce kochające drugie serce”. To jest mniej 
stare. to trzeciorzęd. To miłość małych ptaków. 

Wasi rodzice powiedzą wam: „Miłość to wola, która kocha wolę”. Ale w 1998 roku i już w 2000 roku miłość to 
co?  

To byt wraz ze swoim ciałem, duchem i sercem, który kocha drugą osobę z jej ciałem, sercem i duchem. 

Dopóki nie kocham wszystkiego w drugiej osobie, nie kocham jej wcale ! 

Dopóki nie kocham wraz z częścią racjonalną i - wytłumaczę wam troszkę - będzie to nieco skomplikowane dla 
mnie, ale mam nadzieję, że szybko zrozumiecie.

 

Dwa motory. 

 

Miłość funkcjonuje za pomocą dwóch motorów.  
Motor tylni to uczucia, zmysły: Kocham go, coś mnie pcha, przyciąga do niego. To motor turbo.  
I to jest miłość namiętna, która „rzuca” was w czyimś kierunku: Kocham ją, go. 
Są też inni. Ich miłość funkcjonuje za pomocą motoru przedniego. To motor elektryczny. 
Nie jest szalony, ale wytrwały - to miłość rozumna. Podziw. Ma pewne racje.  
Motor  przedni  będzie  wam  podpowiadał:  „Ona  zasługuje  na  miłość,  ponieważ  jest  inteligentna,  ponieważ  ma 
wspaniałą  rodzinę,  bo  jest  pracowita,  umie  przyrządzać  sałatkę.  Mam  racje,  aby  ją  kochać.  I  to  jest  przedni 
motor. 
To miłość z rozsądku. A czego potrzeba, aby to dobrze funkcjonowało? Miłość namiętna, zmysłowa czy miłość 
rozsądna? 
Obydwie,  oczywiście.  Nie  wiem,  dlaczego  go,  ją  kocham.  Po  prostu  kocham.  Lecz  z  drugiej  strony  myślicie 
sobie: „Chwileczkę, czy ona zasługuje na to, aby być kochaną? 
Czy on zasługuje, by być kochanym?  
Bo to, bo tamto. Mój rozsądek musi być zgodny z moimi odczuciami.  
Nigdy  nie  radziłbym  młodemu  człowiekowi  poślubić  kogoś,  kogo  nie  kocha,  myśląc,  że  to  przyjdzie  później. 
Dziś jest bardzo wiele par, które wspólnie mieszkają, współżyją i które myślą, że jak się pobiorą to będą lepiej 
się rozumieć. 
Oczywiście, że tak nie jest. Cóż to za bzdura !  
W dniu, w którym człowiek angażuje się musi czuć zarazem mocny pociąg do osoby (z którą się angażuje), jak 
również  musi  mieć  swoje  racje.  On  ma  zalety,  ona  ma  zalety,  chcemy  włożyć  to  wszystko  do  wspólnego 
koszyka. 
Zdarza się, że obydwa motory nie są zgodne. Motor tylni mówi „kocham go”, a motor przedni: „Przecież dobrze 
widzisz,  że  on  nie  jest  poważny”.  I  co  trzeba  wtedy  robić?  Zmienić  go?  To  idiotyczne  sądzić,  że  kogoś  się 
zmieni. 
Kobiety spędzają całe swoje życie na zmienianiu innych. 
Dwa motory nie są ze sobą zgodne. A zatem rodzice podpowiadają racje motorowi przedniemu : „Przecież nie 
poślubisz tego chłopca ! Widziałaś jego rodzinę”.  
Ale motor tylni, jak wulkan będzie podpowiadał: „To przecież nie jego wina ! Nie znacie go, ja go znam”. 
Gdybyście  wiedzieli,  jak  nieostrożni  są  rodzice.  Nie  pozwalają  młodym  się  kochać.  Nie  pozwalają  im  się 
zbliżyć.

 

Strzeżcie się. Wasi rodzice są jak migacze: „Achtung, uwaga, uwaga !” Wtedy mówicie sobie: „Zastanowię się, 
czy  to  co  oni  zwęszyli  nie  jest  słuszne”.  Ale  często  będziecie  robić  na  przekór  waszym  rodzicom.  Będziecie 
zaprzątać sobie głowę, zamiast zastanowić się - by rozum był zgodny ze zmysłami. 

Mimo  to  zdarza  się,  że  małżeństwa,  które  rozpoczęły  swój  związek  mając  obydwa  motory  zgodne  ze  sobą,  w 
których  pożądanie  i  rozsądek  były  wyważone,  otóż  zdarza  się,  że  codzienne  bycie  ze  sobą  powoduje  pewną 
rutynę, znudzenie i wtedy pożądanie zanika. Lecz jeśli motor przedni jest dobry, posługuje się zarówno fantazją, 
jak i komunikacją, uruchomi znów motor tylni i znów nadejdą gorące chwile. 

 

background image

 

11

Budowanie

 

Miłość to również, o czym wielu młodych ludzi zapomina, budowanie.  

Kiedy  zaczyna  się  kogoś  kochać,  to  należy  tę  miłość  stworzyć.  Trzeba  stworzyć  miłość,  co  oznacza,  że  jej 
jeszcze nie ma. Trzeba będzie ją zbudować.  

Miłość to konstrukcja mająca trzy kierunki. Trzy rzeczy, które trzeba zbudować, gdy się kogoś kocha. 

Pierwszy kierunek to zbudowanie związku. Pierwszym dzieckiem miłości jest związek, to znaczy my. Czasami 
małżeństwo mówi: „Mój syn zdał maturę. A czy nie jest on nasz?” Trzeba nauczyć się mówić: "my" . Związek 
to stworzenie tego „my”, które nie jest takie samo jak „my” innych.  

Czasami  spotykam  pary,  które  mówią:  „Mamy  własne  „my”,  gramy  razem  od  czasu  do  czasu  w  scrabble, 
spacerujemy za rękę”. To jest właśnie to „my”.  

I  myślę,  że  to  cudowne,  bo  to  oznacza  stworzyć  wspólnotę.  Wiecie  czym  jest  wspólnota?  Mówi  się  dużo 
obecnie  o  Wspólnocie  Europejskiej  narodzonej  we  współczesnym  świecie.  Wiecie  czym  jest  wspólnota,  ale 
bardzo  trudno  żyć  w  niej,  gdyż  trzeba  być  jedno  pozostając  każdym  z  osobna.  Dlatego  też  we  wspólnocie 
zawsze są jakieś spięcia, i tak np. we Wspólnocie Europejskiej pragnie się mieć jednego prezydenta, taką samą 
politykę  zagraniczną,  ale  jednocześnie,  kiedy  jest  się  Anglikiem,  chce  się  nim  pozostać;  pragnie  się  pozostać 
tym, kim się jest.  

Pragniemy być jedno, a zarazem pragniemy pozostać sobą. 

W związku jest tak samo, chce się być jedno. Ty będziesz myślał to samo, co ja i to będzie cudowne. Ja będę 
myślał, że ty myślisz to, co ja myślę. Ty rozpoczniesz zdanie, ja je dokończę. Wszystko będziemy robić razem. 
Będziemy chodzić razem na spotkania, na Mszę.  

To wspaniałe. Są tacy ludzie. To pragnienie jedności. 

Związek wolny. Słyszeliście kiedyś o tym, więc zadajcie sobie ten trud i posłuchajcie. Związek wolny. A zatem 
związek czy wolność? 

Jeśli  jesteście  naprawdę  związani,  tak  naprawdę  nie  jesteście  wolni,  a  jeśli  jesteście  wolni,  nie  jesteście 
naprawdę związani. I zawsze jest pomiędzy wami jakieś napięcie. W każdym związku jest to napięcie pomiędzy 
pragnieniem stworzenia jedności, a pragnieniem pozostania sobą. 

Jedno

ść

 i odmienno

ść

.

 

Są trzy rodzaje związków. 
Pierwszy to taki, gdy oboje stanowią jedno. 
Jedno  wchłania  drugie.  Więc  jeśli  jedno  z  nich  ma  mocną  osobowość,  to  druga  strona  ciągle  powtarza:  „Tak, 
jesteś wspaniały”. Ja nic nie mówię. Ta druga osoba pozostaje sama, ponieważ się nie komunikuje.

 

Drugi typ: Każdy robi to, co mu się podoba. 

„Co  robisz  dzisiaj  wieczorem?”  Jedno  idzie  do  teatru,  drugie  do  kina.  Nie  zdradzają  się,  ale  zrywają  jedność. 
Jedno z nich na pewno cierpi. Gwarantuję to wam. 

Jest  też  inny  typ  związku:  akceptuję  różnice,  idę  do  restauracji  i  „Co  sobie  życzysz,  moja  droga?”.  Akceptuję 
różnice, odmienność.  

Nie mówię jej: „Zjesz to, co ja lubię”. „Co sobie życzysz , moja droga? -Chciałabym surówkę.” A on powie: „Ja 
wybieram wędliny.”  

Szanujemy  swoją  odmienność.  Ale  później  z  tej  odmienności  tworzymy  jedność.  Ty  mi  dajesz  trochę  swojej 
sałatki, a ja swojej wędliny. I to dlatego ponieważ szanujemy, to, że się różnimy. Stworzyliśmy jedno pomimo 
naszych różnic, na naszych różnicach. Jest się bogatszym, mamy na talerzu dwie potrawy. A jeśli na talerzu są 
trzy  rodzaje  wędlin  i  sałatka  macie  możliwość  skosztowania  63  odmiennych  smaków,  ponieważ  respektując 
odmienność, stworzyliście na niej jedność. 

background image

 

12

I  to  jest  cudowne  w  małżeństwie,  że  pomimo,  iż  są  różni,  udaje  im  się  w  przeciągu  wielu  lat  przekazać  sobie 
(powymieniać się) ich zalety, i w końcu stają się do siebie podobni. Oto pierwsza konstrukcja związku. Jest to 
stworzenie wspólnoty zakochanych. 

Dziecko.

 

Druga konstrukcja małżeństwa to dziecko.  

Przykro  mi,  ale  przyjaźń nie daje życia. Tylko miłość daje życie. W dzisiejszym świecie preferuje się związki 
narcystyczne.  

Podziwiamy  siebie  wzajemnie,  ale  nie  mamy  dziecka.  Czy  wiecie,  że  jeżeli  w  naszym  kraju  i  na  całym 
zachodzie  będzie  wciąż  takim  sam  przyrost  urodzeń,  jaki  jest  obecnie,  to  w  2150  roku  nie  będzie  już  nikogo. 
Statystycy są formalni. Można mieć nadzieję, że będzie jakaś reakcja. 

Aktualnie, jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę przyrostu urodzeń, która wynosi 0.5 dla Francji (i nadal jesteśmy 
pośród krajów, gdzie ta liczba jest jedną z najwyższych w Europie dzięki emigrantom), to można powiedzieć, że 
w 2150 roku nie będzie nikogo ! 

Małżeństwo jest powołane do tego, aby budować tę konstrukcję, jaką jest posiadanie dziecka. Zresztą to czego 
brakuje najbardziej, to nie rodziców, ale wychowawców, którzy uczynią z tych dzieci szczęśliwych mężczyzn i 
kobiety. 

Statki.

 

I w końcu trzecia konstrukcja. 

Chciałbym,  żebyście,  jeśli  będziecie  szczęśliwi  w  miłości  stworzyli  piękny  związek.  Można  zatrzymywać 
miłość  dla  siebie:  kolonialiści  miłości.  Trzeba,  aby  wasze  małżeństwo  promieniowało.  Musicie  sobie 
powiedzieć: „Są ludzie, którzy cierpią. Dlaczego? Skoro jesteśmy szczęśliwi, moglibyśmy pomóc innym w ich 
szczęściu”. 

Mam przyjaciela - lekarza, ma pięcioro dzieci. Zaadoptowali bliźnięta chore na zespół Downa. I pamiętam jak 
siedziałem z tymi dziećmi przy stole i jedna dziewczynka powiedziała do mnie: „... odkąd bliźnięta są tutaj, nie 
są już chore.” 

Cudowne  !  Miała  rację.  Upośledzeni?  Gdybyśmy  nie  patrzyli  na  nich  jak  na  upośledzonych  i  gdybyśmy 
odbierali  ich  jak  innych  ludzi  nie  byłoby  upośledzonych,  ponieważ  oni  nie  czuliby  się  upośledzeni.  To  ci 
właśnie, którzy mają w sobie miłość stają się lokomotywami społeczeństwa jutra, przyszłości. 

Nie  wiem,  jak  będą  wyglądały  wasze  małżeństwa.  Jest  taka  piosenka,  w  której  porównuje  się  małżeństwa  do 
statków. Są dwa rodzaje małżeństw, tak jak dwa rodzaje statków. 

Gdy  czasem  jesteście  nad  brzegiem  morza  lub  jeziora,  możecie  zobaczyć,  że  są  statki,  które  nigdy  nie 
wypływają.  Człowiek  zastanawia  się,  po  co  je  kupiono;  zawsze  w  tym  samym  miejscu,  jeden  obok  drugiego 
uderzając o siebie. 

I  są  też  statki,  które  nie  boją  się  opuścić  portu,  wypływają  na  otwarte  morze,  ale  kiedy  wracają  do  portu 
wieczorem, mają sobie do opowiedzenia mnóstwo rzeczy. Związek nie może być zbyt zjednoczony. „Nie mogę 
ż

yć bez ciebie”. 

Och  gdybyście  wiedzieli,  ilu  młodych  ludzi  jest  dziś  niezdolnych  do  życia  samotnie.  Odkąd  puścili  spódnicę 
swojej mamy, potrzebują innej, której mogliby się uczepić. 

I kiedy wstępują na uniwersytet, myślą sobie: „O gdyby tylko mógł/mogła należeć do kogoś”. I czynią sobie z 
drugiej osoby ojca i matkę. Cóż to jest?  

Przecież to nie jest dorosły związek ! Wiedzcie, że aby być zdolnym stworzyć dobry związek, trzeba najpierw 
umieć  żyć  samemu.  Lecz  jeśli  ja  uczepiam  się  kogoś,  to  jak  chcecie,  żeby  ta  osoba  was  kochała?  Przecież  ją 
męczę ! 

background image

 

13

Uwaga,  dziewczyny  !  Kiedy  jesteście  zakochane,  macie  tendencję  do  bycia  zaborczymi.  Oczywiście,  są  też 
chłopcy  bardzo  zakochani  i  sentymentalni,  ale  duża  ilość  dziewczyn  jest  zaborcza:  „Kocham  go,  kocham,  nie 
będzie  innego,  to  ten  jedyny”.  Na  początku  mogą  się  zrozumieć.  Ale  później  on  powie:  „Nie  jestem  jej 
pudelkiem,  ona  staje  się  ciężka”.  Strzeżcie  się,  nie  uczepiajcie  się  innych.  Bądźcie  dorośli.  Jeśli  chcecie,  aby 
ktoś was kochał, to uczepiajcie się go. Zaborczość odstraszy miłość. 

Przecież nie powiesz komuś: „Będziesz mnie kochał. Każę ci, abyś mnie kochał/a”. Miłości nie narzuca się. To 
jest  dramat.  To  dlatego  jest  tyle  cierpień  w  miłości;  zawsze  musi  być  nas  dwoje,  wyobraźcie  sobie.  Można 
kochać kogoś, ale jeśli ta osoba was nie kocha? Trzeba umieć dać się pokochać. Trzeba umieć dać się pokochać, 
aby nie łapać się kogoś kurczowo. 

Czasami chłopcy przychodzą, aby mi powiedzieć: „Znam jedną dziewczynę - lubię ją”. Powiedz dziewczynie, 
ż

e ja kochasz i idź sobie. 

Ale  nie  depcz  jej  cały  czas  po  piętach.  Zwłaszcza,  że  dziewczyny  nie  lubią  tego.  Kiedy  podchodzi  do  ciebie 
chłopak, o którym w ogóle nie myślisz; wy dziewczęta macie z umieszczoną z tyłu głowy fotografię idealnego 
mężczyzny, o którym marzycie. 

Jest  wysokim  brunetem,  o  niebieskich  oczach,  a  tu  poznajecie  niskiego  blondyna.  Lecz  po  jakimś  czasie 
zaczynają nachodzić was różne myśli: „jest niski, ale to nic, wzrost to jeszcze nie wszystko”. Ponadto miał gust, 
pomyślał właśnie o mnie. I później zaczynacie go kochać. Ale na to potrzebujecie 2-3 miesięcy.  

Bądźcie cierpliwi, ale przede wszystkim nie zmuszajcie drugiej osoby do miłości. 

Bóg nam się nie narzuca. Jesteśmy wolni. Gdyż miłość wymuszona nie jest miłością. Trzeba pozwolić drugiemu 
na miłość, gdyż miłość wytryska z wolności. 

Przyjrzeliśmy  się  nieco  miłości  i  teraz  pewnie  stwierdzicie,  że  to  coś  idyllicznego.  To  nawet  jest  coś  zbyt 
pięknego. Aby dotrzeć do tej miłości, o której marzycie w głębi waszych serc, jeśli szukacie jej, bo to jest to, o 
czym tak naprawdę marzycie to stwierdzicie, że aby dotrzeć do takiej miłości, trzeba będzie przejść przez pewne 
dojrzewania.  

Pokona

ć

 strach. 

Trzeba mieć tę dojrzałość, aby móc być zdolnym kochać. 

Pierwsze to nauczyć się kochać to, co jest odmienne. Łatwo jest kochać podobieństwo. Ale nie jest oczywiste, 
jak kochać odmienność.  

Kiedy  17  letni  chłopak  czuje,  że  pociąga  go  jakaś  dziewczyna,  to  zaczyna  jej  się  bać,  gdyż  nie  jest  tak  samo 
skonstruowana, jak on. Podoba mu się, pociąga go, ale boi się jej. 

Przeciwieństwa  nas  przyciągają,  ale  i  wzbudzają  strach.  Dlatego  młodzież  z  pierwszych  klas  szkoły  średniej 
zadaje mi pytania, głównie dziewczyny: „Jak reagują chłopcy, bo ich nie znamy. Proszę nam wytłumaczyć, czy 
oni gryzą?” 

I w końcu zdajecie sobie sprawę, że różnice nie są tak mocne, co wam pozwala na to, by je oswoić. 

Niemniej jednak, boimy się różnic w miłości. Łatwo jest chłopakowi powiedzieć: „Dziewczyny? Przecież ja się 
ich wcale nie boję”  

Ale  kiedy  jesteś  sam  z  nią,  to  emocje  są.  Przeciwieństwo  przyciąga  nas,  ale  i  boimy  się  go.  Najpierw  więc 
chłopak będzie się bał. To strach przed tym, co odmienne.  

A  więc,  co  uczyni?  I  dziewczyny  tak  samo?  -  zaczną  marzyć  o  chłopcu,  dziewczynie,  którego/ą  pokochają 
pewnego dnia.  

Marzymy.  To  nie  jest  niebezpieczne.  Marzyć  o  kimś,  kogo  nie  ma.  Znałem  dziewczyny,  które  tak  marzyły  o 
gwiazdorach filmowych. To nie jest niebezpieczne. Są bardzo zajęci. 

background image

 

14

Znałem taka jedną, która kochała się w takim gwiazdorze, którego nigdy nie widziała na oczy. I kiedy pewnego 
dnia przypłynął do Havru i kiedy zobaczyła go z daleka: „Ach czyż to nie jest miłość, czyż to nie jest miłość.” - 
mówiła. 

Ja śmiałem się w kołnierz. Myślałem sobie. Przecież to jakiś sen, marzenie. Ale kiedy już przypłynął, pokazał 
się z krwi i kości, dziewczyna uciekła. To jest marzenie. 

Są  tacy,  którzy  pozostają  wciąż  na  tym  etapie.  Starzy  chłopcy  z  naszych  miasteczek,  którzy  zawsze  bali  się 
podejść do dziewcząt. 

Zazwyczaj nie zatrzymujemy się na tym etapie, bo myślimy sobie: „Tak, to będzie trochę trudne, będę się bał, 
ale koniec końców kiedy jest się podekscytowanym łatwiej jest podejść do kogoś, a więc spróbuję podobać się. 

Pokocha

ć

 siebie. 

I tu przechodzimy do następnego etapu: podchodzimy do lustra.  
To etap narcystyczny. 
Dlaczego?  -  Muszę  najpierw  doprowadzić  się  do  porządku,  a  więc  staję  przed  lustrem.  Wiemy  jak  to  jest. 
Chłopaki robią tak, a dziewczyny tak. I to trwa całe godziny, godziny. To niesłychane. 

Nie  możecie  sobie  tego  wyobrazić.  Tak  naprawdę,  pierwsze,  co  kochamy,  to  samych  siebie.  I  problemem  jest 
kochać  siebie.  Jeśli  nie  pokochacie  siebie,  nie  pokochacie  drugiej  o-soby.  Będziecie  się  ich  tylko  kurczowo 
trzymać, jak dziecko swojej matki. Jeśli nie kochacie siebie samych, musicie się tego nauczyć. 

Otóż trzeba siebie kochać, ale nie można się na tym zatrzymywać. Są tacy, którzy przez całe życie zatrzymują 
się na miłości własnej. Piękne dziewczyny, które są świadome swojej urody, i które przeglądają się nie tylko w 
witrynach  sklepów  mieszczących  się  wzdłuż  chodników,  ale  też  w  oczach  chłopców.  One  wcale  nie  kochają 
chłopców, ale kochają być kochane.  

Nie kocha drugiej osoby dla niej samej, lecz kocha ją dla siebie. 

Pozbyć  się  narcyzmu  w  waszym  wieku,  to  wierzcie  mi,  uczynić  olbrzymi  krok  do  przodu,  ku  zdolności 
kochania.  Nie  siebie  trzeba  kochać,  ale  te  drugą  osobę,  dla  niej  samej.  Narcyzm  to  często  okup  ponoszony za 
urodę.  Chłopcy,  którzy  mają  zawsze  powodzenie,  którzy  spotykają  się  ze  wszystkimi  dziewczynami,  które 
zawsze  im  towarzyszą.  On  wcale  nie  kocha  ich  wszystkich,  kocha  podziw,  jaki  mają  dla  niego,  kocha  siebie 
samego. Ale oczywiście dobrze jest kochać siebie, pod warunkiem, jeśli nie zatrzymamy się na tym etapie. 

Przyja

źń

Lecz zazwyczaj bywa tak, że nie zatrzymujemy się i pewnego dnia pokochujemy kogoś, a często pokochujemy 
osobę, której się boimy. Zatem jest jeden przyjaciel i ma się tego jednego przyjaciela. 

Przyjaciółka, ma się jedną przyjaciółkę - tej samej płci. Nie boimy się jego/jej. On/ona reaguje tak samo jak ja. 
Lecz gdy mam tylko jedna przyjaciółkę, przyjaciela, to co tak naprawdę kocham? - Siebie. Najpierw spoglądam 
w lustro, a teraz kocham tego, który jest do mnie podobny, albo do którego ja chciałbym/abym być podobny/a. 
Mam tylko jednego przyjaciela, przyjaciółkę. 

Przejście  do  następnego  etapu  oznacza  wielu  przyjaciół.  Będziemy  kochać  wielu  przyjaciół.  Zatem  otwieramy 
swoje  serce,  aby  pokochać  to,  co  odmienne.  Jeśli  zdołamy  pokochać,  to,  co  jest  różne,  a  w  pełnym  znaczeniu 
tego słowa pokochamy płeć odmienną, to chłopcy zaczną mówić: „Chłopaki są w porządku, ale dziewczyny są 
jeszcze lepsze”.  

Co za postęp ! Dziewczyny stwierdzą: „dziewczyny są fajne, ale chłopcy są jeszcze lepsi”. 

Są  tacy,  którzy  mogą  zatrzymać  się  na  tym  stadium.  Nie  mam  czasu,  by  rozwinąć  temat  homoseksualizmu. 
Homoseksualizm  może  oznaczać niedokończenie naszej ewolucji uczuciowej. Nie zwróciliśmy się do tego, co 
odmienne, bo baliśmy się odmienności. Racje są znacznie głębsze, sięgają często lat wczesnego dzieciństwa, nie 
mam czasu na rozwijanie tego, ale widzicie, że pewnego dnia trzeba nauczyć się kochać to, co odmienne, różne 
i w pełnym znaczeniu tego słowa: inną płeć dopełniającą. 

background image

 

15

Chłopcy,  gdy  dziewczyny  zaczynają  ich  pociągać,  to  kochają  je  wszystkie.  Kiedy  idą  ulicą  i  oglądają  się  za 
dziewczynami, to wygląda to tak: „O widziałeś tę ! A popatrz na tamtą !” Wszystkie. Będą tańczyć z blondynką, 
brunetką,  przefarbowaną.  Nie  będą  już  wiedzieli  jaką  biorą,  ale  na  pewno  nie  będzie  to  ta  sama  co  w  zeszłą 
niedzielę. 

Pierwsze wybory. 

Przypominam sobie dziewczynę, która mówiła: „On mnie kocha”. A chłopak oglądał się za wszystkimi innymi. 
A ona tego nie lubiła. 

Miałem kiedyś pogadankę w domu dziecka, gdzie jest tak wielki brak miłości, że dziewczyny uważają, że każdy 
chłopak zapłonie do nich z miłości. 

Chłopak przechodzi przez stadium, w którym kocha wszystkie dziewczyny. Trzeba słuchać, co mówi. Słowa są 
ważne. Następnie pokocha pewien typ dziewczyny. Stwierdzi: „ta nie jest w moim typie”. 

Widzicie, wybór ogranicza się. Następnie pokocha tylko jedną. „Będę cię kochał niezależnie od tego, czy jesteś 
blondynka czy brunetką, bo ty to właśnie ty. 

Często  zdarza  się  to,  co  ja  nazywam  pierwszym  wyborem.  Pierwszy  wybór,  to  taki,  który  was  oswoił.  To 
dzisiejsze  niebezpieczeństwo.  zbyt  przedwczesne  miłości.  W  wieku  15,  16  lat  od  razu  pierwszy  wybór. 
Rzucamy kotwicę, angażujemy się całkowicie z druga osobą, a po 3, 4 latach spostrzegamy, że są jeszcze inne. 
A ja myślałem, że jest tylko jedna na świecie, a widzę, że jest tak wiele innych, fajniejszych. I żałujemy swego 
wyboru. 

Udaje  nam  się  prawdziwie  wybrać  jedynie  jeśli  będziemy  potrafili  zwlekać  i  zastanowić  się,  czy  kiedy 
dokonałem  pierwszego  wyboru,  to  nie  zrobiłem  tego  ze  strachu  przed  kimś,  kogo  się  obawiałem,  ale  kto  mi 
bardziej odpowiadał niż ta osoba. Pierwszy postęp, dojrzałość to pokochać to, co jest odmienne. 

Druga  dojrzałość  :  pójść  od  miłości,  która  bierze  do  miłości,  która  daje.  Małe  dziecko  kocha.  Widzieliście 
czasem dzieci mówiące: „to jest mój konik”. Trzeba wyzbyć się tej zaborczej miłości i pójść do miłości, która 
daje. 

Są ludzie, którzy myślą, że kochają, ale tak naprawdę, to oni kochają drugą osobę jak dziecko, kochają, aby ja 
posiadać,  i  którzy  swojemu  współmałżonkowi:  „będziesz  jadł  makaron  z sosem pomidorowym, który ja lubię, 
należysz  do  mnie”.  Oto  jest  zaborczość.  Naprawdę  istnieją  tacy  niewolnicy,  którzy  żyją  zamknięci w obozach 
koncentracyjnych  miłości,  która  chce  posiąść  drugą  osobę.  I  nazywają  to  miłością.  Trzeba  przejść ze stadium: 
„kocham  cię,  ale  nie  tylko  dla  mnie,  aby  cię  posiadać,  ale  aby  podnieść  cię  do  godności,  byś  mógł  wzrosnąć, 
rozwinąć się”. 

Egoizm i po

żą

danie.

 

Na  początku  miłość  jest  egoistyczna.  Kochamy  drugą  osobę,  bo  mamy  przyjemność  z  faktu  bycia  wybranymi 
przez nią, z obecności tej drugiej osoby, kochamy ją za wszystko, co nam daje..., samych siebie kochamy.  

Aż pewnego dnia stwierdzimy: „Ta dziewczyna jest cudowna, ten chłopak jest wspaniały”. Kiedy ona/on daje 
mi tyle szczęścia, ja również chcę być mu/jej wdzięczny. Chcę, żeby była szczęśliwa.  

I  tu  zaczynamy  oscylować  w  kierunku  daru.  „Miłość  zaczyna  się  wtedy,  gdy  przedkładam  drugą  osobę  nad 
siebie  samego”.  Lecz  wielu  nie  udaje  się  to, bo kochają tylko dla siebie. Nie kochają, aby druga osoba mogła 
wzrosnąć,  dla  niej  samej.  Prawdziwa  radość,  prawdziwe  szczęście,  to  czynić  szczęście  drugiej  osobie.  To  tak, 
jak  prawdziwa  przyjemność  aktu  miłosnego  nie  polega  na  odbieraniu  przyjemności  dla  mnie  samego.  Ohydne 
jest to powiedzenie: „być u szczytu rozkoszy”. Prawdziwa rozkosz jest w dawaniu, a nie w braniu, wzajemnie 
ofiarowana, wzajemnie otrzymywana. To przyjemność, która jest dzie-sięciokrotnie pomnożona przez czułość i 
przez dar ofiarowany drugiej osobie. 

Nie  przeżywajcie  rozkoszy  zwierzęcej,  ale  tę  najdoskonalszą,  uczłowieczoną,  przyjemność  dawania  drugiej 
osobie. Tak więc trzeba pójść od miłości, która bierze do miłości, która daje. 

background image

 

16

Trzecia dojrzałość - nauczyć się poskramiać swoje pożądanie, popędy. To prawda, że nawet będąc w związku, 
mężczyzna  ma  tendencję  do  spoglądania  na  inne  dziewczyny.  Jeśli  nie  opanuje  on  swoich  popędów,  to 
dziewczyna będzie żyła w ciągłej zazdrości, podczas gdy całe piękno związku polega na zaufaniu. 

Gdy żona mówi, że ma zaufanie do swego męża, to jest spokojna. Ale jeśli wie, że on ją zdradza, bo go zna, to 
czy może być szczęśliwa? 

To samo dotyczy chłopców. Oto jest zaufanie. 

A zatem trzeba być zdolnym opanować swoje popędy, opanować swój gniew. Jeśli nie mogę ich opanować, to 
jak  mogę  dawać  się  drugiemu.  W  waszych  młodych  sercach  ta  wspaniała  siła  kochania  jest  w  trakcie 
formowania  się.  Jest  ona  jak  strumień,  lecz  jeśli  pozostawić  go  samemu  sobie,  cóż  może  uczynić?  Same 
zniszczenia ! Ale jeśli sprawicie, że poczeka trochę, że skumuluje tę energię i skanalizuje ją, to cóż za bogactwo 

Jeśli w waszym młodym sercu rodzi się miłość, jesteście zdolni sprawić, by poczekała trochę, by ją dopełnić i 
skierować  ku  tej  jedynej  osobie  na  świecie,  którą  wybierzecie,  wierzcie  mi,  będziecie  szczęśliwi.  Ale  jeśli 
użyjecie tej miłości jak strumienia rozlanego we wszystkich kierunkach, to będziecie siać wszędzie cierpienie, a 
nawet  sami  będziecie  rozczarowani.  Trzema  trzymać  w  ręku  te  rozhuczane  konie,  jakimi  są  wasze  żądze,  być 
móc je pokierować i móc budować. 

Kolejka linowa.

 

Czwarta konieczność, dojrzałość: przejście od miłości idealistycznej do miłości realistycznej.  

Tłumaczę.  Wiecie  jak  to  jest,  kiedy  jest  się  zakochanym.  Odlatujemy  !  Może  przyglądaliście  się  zakochanym 
dziewczynom. Gdy wychodzą po pracy to odlatują. 

-  Do  widzenia,  do  widzenia.  Spieszę  się.  Idąc  ulicą,  odlatują,  bo  są  tak  bardzo  szczęśliwe.  Gdy  jesteśmy 
zakochani, przenosimy się na szczyty miłości, do chmur. Miłość wypełnia życie sensem. Myślicie, że życie nie 
ma sensu? Życie jest wspaniałe, zmysłowe ! 

Jestem  zakochany,  dlatego  przyznaję  tej  drugiej  osobie  wszystkie  zalety.  Zakochana  dziewczyna  mówi:  „mój 
chłopak jest zawsze przystojny, inteligentny, uprzejmy... Kocham go”. To dobra choroba. Pytam. 

- Jaki on jest? 
- Przystojny ! 
- Ach, tak. 
- Inteligentny ! 
- Ach, tak. 
- Uprzejmy... ! 

Kiedy  dziewczyna  jest  zakochana,  to  przypisuje  swemu  chłopakowi  wszystkie  zalety.  Zakochany  chłopak 
uważa, że jego księżniczka ma wszystkie możliwe zalety, jest jedyna na świecie. 

Wiecie, dlaczego tak jest? - Bo ponownie przeżywamy miłość utkaną w łonie naszej matki, i która była miłością 
właśnie do naszej matki. Moja mama była wszystkim dla mnie, ja byłem wszystkim dla niej. Była najpiękniejsza 
na  świecie. Małe dziecko jest zjednoczone ze swoją matką. Kiedy potrzebuje pić, zbliża się do niej, kiedy już 
zaspokoi pragnienie, odsuwa się. Tworzy jedno z nią. Nie wie, gdzie zaczyna się ono samo, a gdzie jego matka.  

Lecz pewnego dnia nie zbliża się już do piersi matki, i niektórzy mogli odczuwać nadal pragnienie. Czy oznacza 
to,  że  straciłem  swoją  matkę?  Nie,  tak  jest  lepiej.  Dzięki  temu  dowiadujecie  się,  że  nie  należeliście  do  swojej 
matki,  ale,  że  w  pewnym  czasie  musiało  nastąpić  odłączenie  od  tego  początkowego,  silnego  zjednoczenia  z 
waszą matką. Brakowało wam tego potem. Stare marzenie z dzieciństwa. Zostałem oderwany od swojej matki. 
Czy to nie jest właśnie miłość? Zostałem oderwany od matki, gdyż trzeba było podzielić się z braćmi, siostrami, 
a przede wszystkim z moim ojcem. Zabierał mi ją każdego wieczoru. 

Myślicie sobie: „Pewnego dnia będę miał taka mamę i nie dam jej nikomu !” 

To korzeń miłości. A co znaczy kochać?  

background image

 

17

Stare marzenie o posiadaniu, kogoś tylko dla siebie, tak jak kiedyś miało się tylko dla siebie mamę.  

Florence, to ona ! - nadaję jej wszystkie cechy swojej matki: jest cudowna, zmysłowa, najpiękniejsza w świecie. 
Przeżywam na nowo tę pierwszą miłość. Inaczej mówiąc jest to pierwsza faza miłości. 

Psychologowie nazywają ten etap idealizowaniem, ja nazwałem go: kolejka linowa. 

Jesteśmy zabierani „kolejką linową” na szczyt miłości - namiętności. Miłość to cos cudownego. „Mój chłopak, 
mija dziewczyna jest wspaniała”. 

Lecz nagle spostrzeżenie, że ten ongiś cudowny chłopak ma wady. „Jest skąpy. Zabrał mnie do restauracji, ale 
to ja płaciłam” - mówi dziewczyna. 

„Myślałem,  że  ona  jest  inteligentna,  a  tu  ciągle  ta  sama  płyta”.  I  schodzicie  z  góry  już  nie  śpiewając. 
Spuszczacie  z  tonu.  Schodzicie  do  tunelu,  zamiast  powiedzieć  sobie,  że  postrzegałam  go  w  zbyt  pięknych 
kolorach. Mówicie wtedy: „uwiódł mnie”. 

„A ona ukryła swoje wady za tymi swoimi, pięknymi oczami. Użyła niezłego wybiegu”. Jest się rozczarowanym 
i jest to nie do uniknięcia. Nie jest możliwe inaczej. Wcześniej czy później nastąpi odidealizowanie.  

Kiedyś kobiety odidealizowywały w wieku 40 lat. Żyły tak obok swojego „paszy”, a potem stwierdzały, że jest 
przecież strasznym egoistą. I tu traciły, bo zdawały sobie sprawę, że oni nie są doskonali. 

Teraz  dziewczynom  potrzeba  trochę  mniej  czasu  na  odidealizowanie.  Niektórzy  odidealizowują  nawet  gdy 
spotykają  się  z  kimś,  dlatego  nigdy  się  nie  angażują,  ponieważ  zdają  sobie  sprawę,  że  ta  druga  osoba  nie  jest 
doskonała, a przecież marzyli o kimś takim. 

Kiedy zatem jesteśmy na dole tunelu rozczarowania, możliwe są trzy scenariusze: 

Pierwszy:  To  nie  ja  się  pomyliłem.  Marzyłem  zawsze  o  cudownej  dziewczynie,  ale  ona  ma  wady.  Co  więc 
czynię? Idę i wsiadam do kolejki linowej z inną dziewczyną. Są tacy, którzy robią tak przez całe życie. Kolejka 
- tunel, kolejka - tunel. 

Nie zrozumieli, że nie można znaleźć doskonałej kobiety, doskonałego dobra. Pewnego dnia trzeba stać się na 
tyle inteligentnym, aby cieszyć się z tego, co się posiada ! 

Drugi scenariusz, bardzo częsty obecnie to parking. 

Młodzi,  którzy  zaczynają  mieszkać  razem.  Spostrzegają  się,  że  są  niedoskonali,  ale  nie  maja  śmiałości  zrobić 
jakiegoś  kroku,  gdyż  są  rozczarowani  sobą,  nie  mają  śmiałości  rozstać  się,  bo  kochają  się.  Więzy  zostały  już 
stworzone. Nie żyje się przecież z kimś przez 3 lata nie tworząc więzów. Nie mają zatem śmiałości rozstać się, 
ani wycofać. 

To  parking.  Podczas  tego  czasu  nic  się  nie  buduje,  nie  maja  dziecka,  a  jest  to  bardzo  ważny  okres  młodości, 
budzą się w wieku 35-38 lat. 

Niemniej  jednak  połowa  wolnych  związków  upada.  jak  czują  się  dziewczyny  w  wieku  35-38  lat.  Czują,  że 
zostały uwiedzione i niezdolne do budowania. 

Trzeci. Są też tacy, co stwierdzą: „To prawda, ona nie jest doskonała, ale ja też nie. Ale czy z tym kim ona jest, 
kim  ja  jestem  nie  można  stworzyć  czegoś  wspaniałego?  I  na  nowo  rozpoczynamy,  teraz  na  piechotę.  Na 
piechotę !  

Rozumiecie, nie kolejką linową, ale na piechotę, pod górę. Na początku cierpimy, bo nie mamy takich samych 
rodzin,  takich  samych  koncepcji  na  życie.  Pojawiają  się  konflikty.  Nie  trzeba  bać  się  konfliktów,  należy  się 
przystosować. Miłość to przystosowanie się. 

Pierwszy etap: idealizowanie Drugi etap: odidealizowanie Trzeci etap: przystosowanie się 

Na  początku  będzie  wiele  kłótni.  Zawsze  mówię  młodym  narzeczonym,  którym  zależy  na  dobrym 
przygotowaniu się do małżeństwa: „Walczcie ze sobą, wyrywajcie sobie włosy, ale zostańcie razem”. 

background image

 

18

I zobaczycie, że później nie będziecie mówili sobie słów, których nie warto wypowiadać, nie będziecie czynić 
więcej gestów, które sprawiają cierpienie. Przystosujecie się do siebie. I poznacie miłość, to cudowne uczucie, 
które nadchodzi po konfliktach związanych z przystosowaniem się do siebie na początku, i które wzrasta przez 
lata poprzez poznawanie wzajemnych zalet i wad. 

By jak najlepiej przystosować się do siebie należy przerzucić most z tyłu za siebie - to jest sens zaangażowania. 

„To co tworzy związek, to woda, która trwa.” 

Stworzenie związku, to powiedzenie sobie: „ Dalej, ruszamy. I jeśli nawet będą kłótnie, zostaniemy razem”. To 
właśnie  tworzy  związek.  Lecz  jeśli  nie  wyjdzie  i  stwierdzę:  „zwijam  manatki”,  (a  na  pewno  przyjdzie  trudny 
czas,  bo  nigdy  nie  jest  doskonale)  zamiast  uczynić  kolejny  wysiłek  wobec  drugiej  osoby,  zacznę  znów 
wzdychać i patrzeć w kierunku kolejki linowej, do której przyciągnie mnie jakaś nowa osoba. Tak można przez 
całe życie. Nic nie zostanie zbudowane. Nie można kochać współmałżonka, tego z naszej wyobraźni, ale takiego 
jakim jest. Ze wszystkimi jego zaletami i wadami mogę uczynić coś wspaniałego.

 

Wygrajmy nasze mał

ż

e

ń

stwo. 

Chcę  wam  tez  w  końcu  powiedzieć,  że  aby  miłość  była  rzeczywiście  wspólnym  projektem,  wspólnym  celem, 
musicie zaprząc się do tej pracy obydwoje. 

Chcę, abyście wiedzieli jedną rzecz. Jest was tu około 60 uczniów. to oznacza, że 20 stąd rozwiedzie się. Jeśli 
wierzyć statystykom 20 spośród was rozwiedzie się.  

Ile  cierpienia  dla  was  i  dla  waszych  dzieci.  Jest  to  nie  do  przyjęcia,  że  we  współczesnym  świecie  20% 
małżeństw rozwodzi się. 

Od  kilku  lat  pracujemy  nad  problemami  małżeństw  w  dziedzinie  medycznej.  Gdybyście  wiedzieli,  czym  był 
problem  regulacji  poczęć  kilka  lat  temu.  Gdybyście  30  lat  temu  zapytali  się  waszych  rodziców  czym  jest 
regulacja poczęć, to nie mielibyście żadnego problemu. Można wam pomóc w dziedzinie seksualności, co było 
niemożliwe 10 lat temu. 

Można wam pomóc na poziomie relacji, komunikacji, nauczyć was prawdziwej komunikacji w związku. Można 
nauczyć  was  tego  głębszego,  duchowego  wymiaru.  Ogromna  jest  ta  praca  wykonana  w  zakresie  związku, 
małżeństwa. 

Młodzi, błagam was, nie bądźcie na tyle głupi, aby sądzić: „A miłość, tego się człowiek nie uczy”. Nie bądźcie 
głupcami,  którzy  w  to  wierzą,  a  przede  wszystkim  nie  naśladujcie  bezmyślnie  tego  wszystkiego,  co  pokazują 
wam  w  filmach;  nie  myślcie,  że  miłość  to  sprawa  forsy.  Przedstawia  wam  się  karykatury  miłości,  miłości  z 
czasów dinozaurów. 

Nie możecie tego zaakceptować. To nie do pomyślenia. Myślę, że młodzi, inteligentni zareagują któregoś dnia 
na te wszystkie uwarunkowania, których stają się obiektami. 

Oto przesłanie do młodych: Jeżeli skorzystacie z owej wiedzy, możecie stworzyć najszczęśliwszy związek, jaki 
kiedykolwiek istniał w przeszłości. 

Ż

yjecie w społeczeństwie, w którym istnieje to, co najlepsze i to, co najgorsze: najpiękniejsze przedstawienie, 

film, a zarazem najgłupszy, najbardziej idiotyczny, jaki kiedykolwiek mógł być wymyślony. 

Do  was  należy  wybór.  Najlepszy  albo  najgorszy.  Jesteście  wolni  w  życiu.  Wiedzcie  jednak,  że  jeśli  tylko 
pragniecie  pozna
ć  wielką  miłość,  możecie  to  uczynić.  Miłość  rozkwita  i  wzrasta  wysoko  (nie  życzę  wam 
miło
ści tak małej, jak doniczka), miłość to przekraczanie samego siebie, bo wierzcie mi nie życzę wam miłości 
pantoflarskiej, lichej miło
ści, która nie pozwala tylko na rozwód. Życzę wam z całego serca miłości szaleńczej, 
co najmniej szaleńczej. 

background image

 

19

PYTANIA 

- Co myśli ojciec o stosunkach płciowych przed ślubem? 

Oh, to jest pytanie. Jestem pewien, że was to interesuje. Wiesz trudno jest mi odpowiedzieć, ale odpowiem. Nie 
bójcie się. 

Jeśli  powiem  ci,  że  nie  jestem  za,  powiesz:  „Ale  stary  snob”,  a  jeśli  powiem  ci,  że  jestem  za,  a  ty  potem 
opowiesz o tym swoim rodzicom, to oni zdziwią się i powiedzą: „co to za wychowawca” 

Powiem  to,  co  myślę.  Wiesz,  że  mogę  życzyć  młodym  ludziom,  których  kocham,  gdybym  był  ojcem  córki  i 
syna,  którzy  chcieliby  poznać  splendor  jaki  życie  seksualne  przynosi,  nie  życzyłbym,  aby  poznali  je  bez 
wartości. 

Oglądałem  wczoraj  telewizję.  Pewien  seksuolog  wypowiadał  się,  że  pierwsze  stosunki  wpływają  znacznie  nie 
tylko na dziewczęta, ale może jeszcze bardziej na chłopców. Zatem nie mogę życzyć młodym, aby poznali życie 
seksualne bez jego wartości. Z takiego założenia wychodzę. Zwłaszcza, że mam tak wiele podziwu dla gestów 
seksualnych, które tak naprawdę są zjednoczeniem dwóch serc, dwóch dusz w głębi ciała. Jeśli się zastanowimy, 
to akt miłosny jest czymś wspaniałym, jeśli nie zostanie zbanalizowany. Jest w nim coś z cudu. 

Jeśli są tacy, którzy robią to tak, jakby pili piwo, stają się zupełnie wymięci, zblazowani. Natomiast ci, którzy 
kochają się prawdziwie, im bardziej się starają, tym bardziej ich życie seksualne jest udane. 

Ż

yczę wam, abyście za pierwszym razem zaznali wartościowego życia seksualnego. Nie ma jednak wartości bez 

miłości.  Kiedy  widzę  młodych,  którzy  po  raz  pierwszy  współżyją  bez  miłości,  i  jakimi  są  przedmiotami  dla 
siebie, później nie mogą wytrzymać. 

Dziewczyny  uciekają  w  homoseksualizm,  bo  chłopak  nie  był  delikatny.  Jeśli  za  pierwszym  razem  życiu 
seksualnemu nie będzie towarzyszyło wspaniałe, cudowne odkrycie, to nigdy to nie nastąpi, zwłaszcza jeśli nie 
ma miłości w dziewczynie. 

U  chłopców  może  nie  jest  to  do  końca  oczywiste,  ale  u  dziewcząt  to  pewne  w  większości  przypadków.  Jeśli 
istnieje miłość, akt ten nie będzie mało znaczący. 

Kiedy  oddajecie  usta  waszym  chłopcom,  tworzycie  między  wami  więzy,  kiedy  zatem  zrywacie  ze  sobą, 
wyrządzacie sobie ból. 

Jeśli  oddajecie  swoje  ciała,  zerwanie  będzie  jeszcze  boleśniejsze.  Tak  samo,  jeszcze  cięższe,  jeśli  nastąpi 
rozwód. to akt, który angażuje, gdyż posiada ogromny ciężar gatunkowy. 

Akt  miłosny  ma  wtedy  sens,  gdy  jest  pomiędzy  wami  czułość  i  wola  życia  z  kimś  na  zawsze.  Chłopcy 
zapominacie o jednej rzeczy - dziewczyny nie przeżywają tak samo aktu miłosnego jak wy. Przeżywają go we 
wnętrzu swoich ciał z możliwymi konsekwencjami. 

Wy  przeżywacie  akt  miłosny  na  zewnątrz  swoich  ciał  i  nie  zdajecie  sobie  sprawy,  musicie  wiedzieć,  że  jego 
skutki nie będą takie same dla was i dla nich. 

Dziewczyny będą tylko wtedy szczęśliwe, jeśli wy weźmiecie na siebie odpowiedzialność za wasze gesty. Ona 
czuje,  że  ma  gwarancję.  Zaangażowanie  to  dla  dziewczyny  tak  jakbyś  mówił:  „Możesz  mi  się  oddać,  kiedy 
czujesz  się  zagubiona  w  całkowitej  radości,  bo  wiedz,  że  biorę  na  siebie  odpowiedzialność  za  wszystkie 
konsekwencje. To idealne. 

Lecz  nasze  społeczeństwo  wyprodukowało  dorosłych,  rozbudowanych  płciowo,  młodych,  krzyczących,  ze 
swobodami seksualnymi. 

Któregoś dnia jakiś chłopak chwalił się, że miał około 80 dziewczyn w ciągu roku i skarżył się, że to zły rok. 
Czym  jest  w  tym  wypadku  kobieta,  jeśli  nie  rzeczą.  Czym  ona  jest?  Powiedzcie  mi.  Zmienia  się  kobiety  jak 
buty, jak samochody. Jak chcecie szczęśliwie rozwinąć się w ten sposób. To nie do pomyślenia. 

background image

 

20

A  jeśli  zdarzy  się  wam  słabość,  nie  róbcie  z  tego  rzeczy,  którą  należy  się  szczycić,  lecz  powiedzcie  sobie: 
„byłem słaby” i w świetle tego, co zrobiliście, a być może brakowało wam czułości lub czegoś innego, czegoś 
ważnego - porozmawiajcie o tym: to będzie prawdziwa miłość.  

Może  zdacie  sobie  sprawę,  że  to,  co  wam  mówiłem  nie  jest  takie  głupie.  Całe  życie  poświęcamy  czasem,  by 
odkryć, zobaczyć czym jest prawdziwa miłość.  

Powód: nasi rodzice nie mają takiego samego języka miłości jak młodzi ludzie, ale oni też kiedyś byli młodzi.

 

KONIEC 

Ojciec Denis Sonet (tłum.Magdalena Świstak)