background image

Sękowski: Platforma sypie się od senatu 

 

Kategoria: 

Polska

 

 

czwartek, 31 marca 2011 11:30 

No dobra, może się nie sypie, ale kruszy. Ciekawe jest to, że to właśnie senatorowie PO odchodzą z tej 
partii, a nie posłowie. 

 

W proteście przeciwko zmianom w systemie emerytalnym z Platformy Obywatelskiej odszedł senator 
Paweł Klimowicz. To nie pierwszy przedstawiciel partii rządzącej w wyższej izbie parlamentu, który 
opuścił jej szeregi – wcześniej Jacek Swakoń przeszedł do ugrupowania Polska Jest Najważniejsza. 

Trzeba przyznać, że dla liczącego obecnie 54 senatorów klubu PO nie jest to duża strata. Tego typu 
migracje nie mają jednak miejsca w sejmie. A przyczyną jest większościowa ordynacja wyborcza do „izby 
namysłu i rozwagi”. 

Powoduje ona, że senator, wybrany co prawda z poparciem macierzystego ugrupowania, jest jednak od 
samego początku bardziej niezależny od niego, niż poseł, który musiał najpierw postarać się o miejsce na 
liście, a po czterech latach będzie musiał ten wyczyn powtórzyć. I bez poparcia dużej partii można wejść 
dzięki ordynacji wyborczej do senatu, o czym świadczy choćby casus Henryka Stokłosy (mniejsza o to, czy 
wyborcy z Piły dokonali dobrego wyboru). Często to dużym ugrupowaniom zależy na tym, by to z ich 
poparcia znany i popierany w regionie człowiek wszedł do senatu. 

Taki senator może sobie także pomyśleć, że jest na tyle rozpoznawalny, że szyld partyjny do działalności 
politycznej nie jest mu niezbędny – a już na pewno nie szyld dużego ugrupowania. Z takim 
przeświadczeniem łatwiej jest odejść z PO czy PiS (także partię Jarosława Kaczyńskiego opuszczają 
senatorowie, stają się parlamentarzystami niezależnymi, a jeden wstąpił do PSL). Nowinka w postaci 
jednomandatowych okręgów wyborczych z pewnością oddziałuje na ich wyobraźnię. Być pierwszym w 
wyścigu o jedno jedyne miejsce z regionu – to jest coś! 

Oczywiście pojawia się pytanie, czy partyjni dysydenci słusznie kalkulują. Z całym szacunkiem dla Pawła 
Klimowicza, ale nie wydaje mi się, żeby zrobił szał w zbliżających się wyborach. Jest on jednak pierwszą 
jaskółką, która może zwiastować uniezależnianie się parlamentarzystów od partyjnych bonzów. Jeśli tak 
jest rzeczywiście, to nawet przygniatające zwycięstwo jednego ugrupowania w zbliżających się wyborach 
nie będzie musiało oznaczać katastrofy. 

Stefan Sękowski 

 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.