background image

 RENEE TAYLOR  
 
 pomógł: Nieomyty

background image

Sekrety zdrowia      plemienia Hunzów

DŁUGIE ŻYCIE I 

SZCZĘŚCIE

background image

Przekład: 

Maria  
Grodecka

Projekt okładki: 
Jerzy Kurczak

ISBN-83-85359-32-X

Oficyna Wydawnicza „SPAR" 

Warszawa, ul. Żurawia 47, tel. 29-89-20

background image

PRZEDMOWA

Ta książka opowiada o krainie Hunza i jej mieszkańcach — ludziach, którzy przez 

ponad   dwa   tysiące   lat   zupełnej   prawie   izolacji   rozwinęli   sposoby   życia,   jedzenia   i 
myślenia, które znacznie przedłużają ich lata życia i drastycznie ograniczają podatność 
na większość chorób, na które zapadają ludzie z cywilizowanego świata.

Dawniej Hunza było niezależnym królestwem i krainą tajemniczą. Dziś jest ono  

częścią wschodniego Pakistanu, działającą jako zależne państwo z królem na tronie. Jest 
jedną z najmniejszych  monarchii  na świecie,  cały kraj  ma  tylko  160 km  długości  i 
zaledwie 1600 m szerokości.

Historie   opowiadane   przez   kilku   lekarzy   i   naukowców,   którzy   mieli   szczęście 

odwiedzić Hunzę w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat, malują obraz Ogrodu Eden, raju 
na Ziemi. Hunzowie oraz ich sekrety młodości i zdrowia stały się żywą  legendą dla 
całej reszty świata.

W krainie  Hunza ludziom udaje się żyć  do ponad stu lat w doskonałym  stanie 

zdrowia   fizycznego   i   umysłowego.   Mężczyźni   zostają   ojcami   w   wieku   lat 
dziewięćdziesięciu. Ale ich największym osiągnięciem jest niespotykane gdzie indziej 
zdrowie, fakt, że choroby zdarzają się tam niesłychanie rzadko. Rak, choroby serca, 
ataki  sercowe,  niskie  i wysokie  ciśnienie krwi  oraz choroby dziecięce są właściwie 
nieznane. W tym kraju nie ma przestępczości młodocianych, a rozwody są rzadkością. 
Nie  ma  tu więzień,  policji  ani wojska,  nie  są  po prostu potrzebne,  ponieważ  przez 
ostatnie sto trzydzieści lat nie popełniono tam żadnego przestępstwa.

Możliwe, że to właśnie ci sami ludzie pobudzili wyobraźnię Jamesa Hamiltona, gdy 

pisał „Lost Horizon". Ludzie zaczęli mieć nadzieję na wieczne życie i wtedy właśnie  
narodziła się nowa nazwa, która symbolizuje głęboko doznawane pragnienie każdego, 
marzenie o życiu zdrowym, długim i szczęśliwym — Shrangri-la!

3

background image

Podczas gdy reszta cywilizowanego świata mówi o zagładzie nuklearnej i 

radioaktywnych stronach, mieszkańcy tego odosobnionego skrawka Pakistanu 
żyją w pokoju, harmonii i braterskiej miłości. Strach, nienawiść, zazdrość nie 
istnieje tam w ogóle. Są to ludzie pr2yjacielscy, gościnni i religijni.

Ich   król,   Mir   Mohammed   Jamal   Khan,   jest   władcą   demokratycznym, 

kochanym i szanowanym przez swoich poddanych. Nie potrzebuje on żadnej 
straży   ani   policji.   Bramy   jego   pałacu   są   zawsze   otwarte   dla   każdego.   Ze 
względu na swoje położenie geograficzne, graniczące z Afganistanem Rosją, 
Chinami i Kaszmirem, oraz Indiami, z dwoma historycznymi szlakami, z Kilik 
do Rosji i z Mintaka do Chin, Hunza leżąca tylko kilka mil od nich, stanowi 
punkt strategiczny. Mimo to Mirowi Hunzy udaje się zachować swój naród z 
dala od tych obaw i kłopotów, które są udziałem jego sąsiadów.

Co jest zabronione, to wstęp dla odwiedzających. Przyczyny tego zakazu 

są oczywiste: wycieczki były tu bardzo niebezpieczne. Po pierwsze, aby się 
tam   dostać,   trzeba   właściwie   przefrunąć   przez   góry   —   jako   korytarz 
powietrzny do Gilgit służy wąski wąwóz, a najmniejsza zmiana pogody kończy 
się   katastrofą.   Jeśli   ma   się   szczęście   dotrzeć   do  Gilgit,   które   jest   ostatnim 
przystankiem nowoczesnego transportu, od tego momentu jest się skazanym na 
własne siły. Podróżuje się na mule, albo pieszo albo jeepem — jeżeli ma się 
szczęście   dotrzeć   do   drogi   zanim   zostanie   rozmyta   lub   zniszczona   przez 
lawinę,   co   tutaj   zdarza   się   często.   A   potem   podróżuje   się   przez   te   same 
przejścia, zdradliwe i kręte wzdłuż wartkich potoków lodowatej wody, którymi 
żeglował Marco Polo w 1269 r. wracając z Cathay w drodze do Indii.

Żadna agencja (biuro) podróży nie może zachęcić turystów do odwiedzania 

kraju Hunzów. Ciekawa nawet jestem, ile z nich w ogóle wie o jego istnieniu. 
Wymagane jest tu specjalne pozwolenie na wjazd i odwiedzenie tego małego 
raju   i   jedynie   niewielu   szczęśliwców   otrzymuje   wymagane   dokumenty. 
Niezbędne jest ponadto zaproszenie Mira Hunzów, sprawę komplikuje jeszcze 
dodatkowo biurokracja. Praktycznie biorąc, to sam prezydent Pakistanu musi 
zatwierdzić taką wyprawę.

Po drugie, jeżeli ma się szczęście dotrzeć tam w całości, to okazuje się, że 

nie ma hoteli, restauracji ani sklepów, żeby kupić coś do jedzenia. Albo trzeba 
być gościem Mira i przyjąć taką gościnność, albo przystać na wiel-

4

background image

ką przygodę, żyć na dworze i żywić się z przywiezionych ze sobą puszek.

Istnieje wiele opowieści o pochodzeniu Hunzów. Dziwne jest, jak ci ludzie 

rasy kaukaskiej znaleźli miejsce stałego zamieszkania w tych wysokich górach 
— jedyni ludzie o białej skórze wśród wielu ras hindusów i muzułmanów, z 
których wszyscy są ciemnoskórzy. A co z pochodzeniem ich języka, który nie 
przypomina   żadnego   innego   znanego   w   tym   regionie?   My   przyjmujemy 
wersję,   że   Hunzowie   są   potomkami   kilku   greckich   żołnierzy,   którzy 
zdezerterowali   z   armii   maruderów   Aleksandra   Wielkiego   w   poszukiwaniu 
wolności. Ci żołnierze i ich perskie żony, wędrowali w poszukiwaniu domu, 
gdzie mogliby prowadzić spokojne życie. I rzeczywiście znaleźli dolinę, która 
jest znana jako Hunza.

Wkrótce odkryli, że w pobliżu przebiegał trakt z Sinkiang do Kaszmiru, 

używany przez kupców chińskich do przewożenia cennych towarów, wobec 
tego zaczęli robić to samo, co robili w wojsku. Osadnicy zaczęli napadać na 
karawany. To było łatwe. Mogli zrzucać ciężkie głazy na niewinnych kupców, 
spychając ich do przepaści, a następnie zbierać swój łup. Pokój w Himalajach 
został   zamącony   przez   garstkę   bandytów.   Ich   ustronie   służyło   im   jako 
niezdobyta twierdza. Nawet armia nie była w stanie jej zdobyć. Dżingis Chan 
próbował   bezskutecznie   to   zrobić,   potem   Anglicy.   Przez   wiele   wieków   w 
górach   tych   panował   terror.   Niektórzy   starzy   ludzie   opowiadają   dzieciom 
okropne   historie   o   swoich   przodkach   —   tak   jak   my   opowiadamy   naszym 
dzieciom straszne, czarodziejskie baśnie!

Dzisiaj   Hunzowie   mają   pogodne   usposobienie,   dobre   zdrowie   i   długie 

życie.   Są   oni   ludźmi   głęboko   przekonanymi,   że   cieszyć   się   zdrowiem   i 
powodzeniem mogą tylko w zgodzie i harmonii. Jednak nawet i w dalekiej 
przeszłości sprawę uprawy ziemi i jedzenia zawsze stawiali ponad walkę. W 
porze   siewu   albo   zbiorów   nikt   nie   mógłby   ich   oderwać   od   ich   rolniczych 
obowiązków. Dzięki temu ich siła i odporność były zawsze większe niż u wielu 
sąsiednich plemion. Oni zawsze byli zawziętymi rolnikami.

Słuchając ich historii trudno nie podziwiać wielkiej siły wewnętrznej, która 

umożliwiła   tym   ludziom   dokonanie   tak   głębokiej   przemiany   —   od   istot   o 
usposobieniu wojowniczym do ludzi nastawionych pokojowo. Zanim umysł i 
ciało   potrafi   skierować   się   ku   wyższym   sprawom,   musi   przedtem   zostać 
oczyszczone. Tego nie można sobie tanio kupić — to musi przyjść z zewnątrz. 
Może ktoś, kto już to osiągnął, nie zdaje sobie z tego

5

background image

sprawy, ale ten spokój raz uzyskany, nie może już zostać utracony. I dlatego 
właśnie Hunzowie potrafili pokonać gniew, nienawiść, gorączkową zachłan-
ność i niebezpieczną ambicję i ustanowić doskonałą równowagę ciała, umysłu i 
ducha. Takiego człowieka należy traktować z szacunkiem. Między kondycją 
fizyczną a postawą moralną i duchową istnieją ścisłe związki. Pełną kontrolę 
nad sobą sprawuje tylko taki człowiek, którego duchowa świadomość jest w 
pełni realizowana. Człowiek pełen dotąd zbrodniczych zamierzeń zostaje nagle 
urzeczony   pięknem,   miłością   i   pogodą   spokoju   i   zapomina   o   swojej   złej 
naturze. Siłą swojej świadomości potrafi skoordynować energię ciała, umysłu i 
duszy   i   stać   się   w   pełni   panem   siebie   samego.   Nic   nie   może   mu   w   tym 
przeszkodzić,   jakże   w   inny   sposób   można   by   wytłumaczyć   tę   tajemniczą 
przemianę we wspólnocie ludzi, którzy przez  całe wieki  żyli  w izolacji  na 
pustyni.

Miłość jest wrodzoną siłą, która przezwycięża każdą dysharmonię.
Uczucie   miłości   i   wewnętrznego   spokoju   umożliwia   Hunzom   to,   że 

pozostają   młodzi   i  wyglądają  młodo.  Miłość   jest  wrodzoną   ludzką  cechą  i 
dlatego wystarczy ją tylko przywołać, aby wyrazić cały jej blask. Miłość czyni 
nasze życie pięknym, łagodnym i zdrowym i zamienia nasze niezadowolenie w 
harmonię   i   szczęście.   Jeżeli   ktoś   ma   naturę   miłą   i   wyrozumiałą,   a   nie 
samolubną,   to   od   razu   widać   to   w   jego   oczach   i   w   twarzy,   w   całej   jego 
osobowości i obdarza go promieniowaniem przychodzącym  z wewnętrznego 
żaru miłości. Boska miłość jest magnesem, który przyciąga do siebie wszelkie 
dobro.

Przynoszę   wam   orędzie   zdrowia,   szczęścia,   pokoju   i   miłości   z   kraju 

Hunza.

Renee Taylor

6

background image

I. PODRÓŻ PRZEZ 

HIMALAJE

Było to tuż przed lądowaniem na lotnisku Rawalpindi w Pakistanie. Było 

nas   sześcioro:   Pan   i   Pani   Mulford,   J.   Nobbs   —   wydawca,   Zygmunt 
Sulistrowski — dyrektor fabryki, Wayne Mitchel — fotoreporter, Dr James B. 
Jones — filozof, i ja.

Przebyliśmy   długą   drogę,   prawie   15   tys.   mil   —   Hong   Kong,   Tokio, 

Hawaje,   Los   Angeles   i   bezmiar   Pacyfiku   leżały   już   za   nami.   Przed   nami 
legendarny   ląd,   gdzie   przewidywana   długość   życia   przeciętnego   człowieka 
wynosi znacznie powyżej stu lat, gdzie nie ma chorób, nie ma przestępstw i 
gdzie nie istnieje pragnienie wojny.

Mieliśmy robić film o życiu Shangrila-Hunza i ostatecznie odkryć na czym 

polegała różnica między Hunzami i innymi ludźmi na Ziemi.

Na krańcu wielkiego pola był tylko mały budynek, gdy nasz samolot DC-3, 

mały   i   samotny,   wylądował   wczesnym   rankiem,   aby   zabrać   nas   do 
pakistańskiej   wsi   Gilgit.   Wydawał   się   on   żałośnie   mały   w   porównaniu   z 
olbrzymimi jetami, które przewiozły nas przez pół świata. Panowała wczesna, 
poranna cisza.

Gdy pierwszy blask oświecił horyzont, zobaczyłam, że na niebie nie było 

chmur. Samolot mógł wystartować. Jakakolwiek niekorzystna zmiana pogody 
byłaby wystarczającym powodem do odwołania lotu. Aby dotrzeć do Gilgit, 
samolot   musiał   przelecieć   między   wąwozami   tak   wąskimi,   że 
niepodobieństwem było zawrócenie. Gdy lot raz już zostanie podjęty, musi być 
doskonały.   Ponieważ   samolot   nie   może   przelecieć   nad   wierzchołkami 
Himalajów, pilot musi wybrać  trasę  między najwyższymi  szczytami.  Nisko 
wiszące chmury przesłaniały widoczność i dlatego katastrofa mogła nastąpić w 
każdej sekundzie.

Tragarze przenoszący nasze bagaże wsuwali je w głąb kabiny na grubych

7

background image

linach. Gdy ta olbrzymia masa została bezpiecznie zsunięta na dół, zrzucono na 
nią ochronny balast. Przypomniało to monstrualne zwierzę ze skóry i z metalu, 
które   właśnie  zostało   upolowane.  W   małej   przestrzeni   jaka  została   po  obu 
stronach   ładunku   siedzenia   dla   pasażerów   były   przymocowane   do   podłogi 
samolotu. Podróżowaliśmy wytwornie.

Te   małe   DC-3,   latające   z   Rawalpindi   do   Gilgit,   są   właściwie   jedynym 

środkiem komunikacji z prymitywnym obszarem i dlatego pierwotnie zostały 
przystosowane do przewożenia towarów. Przewóz pasażerów był  pomysłem 
późniejszym. Najpierw zostaje załadowany towar, a potem dopiero, jeśli jest 
jeszcze   miejsce,   zabiera   pasażerów.   W   przeciętnym   przelocie   podróżny 
towarzyszący może mieć tyle miejsca, co w małym traktorze.

Ale   tego   dnia   było   dość   miejsca   na   zabranie   kilku   pięciogalonowych 

pojemników z benzyną.  Dość niepokojącym  było  wiedzieć, że dokonujemy 
takiej   ryzykownej   podróży   z   kilkoma   setkami   galonów   wysokooktanowej 
benzyny.

Start był cudowny, malutki samolot wzleciał w powietrze jak ptak. Lot z 

Rawalpindi   do   Gilgit,   na   dystansie   375   mil,   jest   najbardziej   efektownym, 
regularnie kursującym  lotem na świecie. A jednocześnie jest on najbardziej 
niebezpieczny.

Po   opuszczeniu   Rawalpindi,   samolot   wydawał   się   zmierzać   wprost   na 

góry. A potem zdawało się, jakbyśmy lecieli p o p r z e z  góry. Pilot przechylał 
samolot   i   zakręcał,   przedzierał   się   przez   kręty   labirynt   górskich   korytarzy, 
wśród stromych kamiennych ścian, wznoszących się po obu stronach ponad 
nami aż do śnieżnych szczytów. To był rzeczywiście lot z „duszą na ramieniu". 
Wtedy zrozumiałam nagle, jak ważne dla lotu mogą być warunki pogodowe. 
Myśl o locie w chmurach przejmowała mnie zimnym dreszczem.

Chociaż kabina nie była pod ciśnieniem, nie odczuwaliśmy rozrzedzenia 

atmosfery. Byliśmy zbyt zajęci radowaniem się pięknem pierwotnej przyrody, 
która   nas   otaczała.   Dwóch   pilotów   prowadziło   samolot   z   zadziwiającą 
sprawnością.

W  pewnej  chwili  skrzydło  wydawało   się  prawie  dotykać  ostrej   skalnej 

ściany kanionu, zamarłam z przerażenia. Wtedy ktoś powiedział:

— Proszę się nie martwić, oni dokonują tych lotów od piętnastu lat i przez 

ten czas nie było prawie żadnych wypadków!

8

background image

Nagle samolot skręcił ostro. Wstrzymałam oddech. To „prawie" dało mi 

niewielką pociechę.

Przez małe okienka obserwowaliśmy samotne górskie przełęcze przed i 

pod  nami. Widzieliśmy  coraz   więcej  gór  —  wspaniałość  Himalajów.  Góra 
Nanga Parbat, wysoka na 26 600 stóp i jej siostrzane szczyty wznoszące się w 
skalistej   symetrii,   mieniące   się   w   słońcu.   Jak   wspaniały   dywan   królewski, 
rozpościerały się przed nami czerwone i brązowe głazy, przeplatane plamami 
odwiecznego białego śniegu. Nie widzieliśmy żadnych dróg ani przejść, tylko 
sama   pierwotna   przyroda.   Daleko   w   dole   dostrzegaliśmy   migające   granice 
lasu, zieleń drzew kontrastującą z puszystą koronką potoków z topniejących 
lodowców.

Siedząc   w   samolocie   i   drżąc   z   zimna   i   lęku,   że   możemy   się   rozbić, 

próbowałam   myśleć   tylko   o   celu   naszej   długiej   podróży.   Celem   mojej 
wyprawy było badanie i fotografowanie życia w himalajskiej Shangri-la, kraju 
Hunzów.   Byłam   przekonana,   że   prawdziwa   historia   Hunzów   jest 
oświecającym  i inspirującym  posłaniem, rozpaczliwie potrzebną wieścią dla 
reszty świata.

Słyszałam   już   przedtem   o   fizycznej   sprawności   i   długim   życiu   ludzi 

Hunza: mężczyznach i kobietach, którzy byli silni i aktywni w wieku ponad stu 
lat, pozostawali w stanie doskonałego zdrowia umysłowego i fizycznego. Były 
doniesienia   o   mężczyznach,   którzy   zostawali   ojcami   w   wieku   ponad 
dziewięćdziesięciu   lat   i   o   kobietach,   które   mając   dziewięćdziesiąt   lat 
wyglądały jak kobiety na zachodzie w wieku lat czterdziestu. Inne mówią o 
tym, że nie ma tam ani raka ani ataków serca, ani dolegliwości naczyniowych 
— żadnych chorób, które by nękały tych mężczyzn i kobiety w ich prostym 
życiu.

Doniesienia   z   tego   ziemskiego   raju   były   tak   nieprawdopodobne,   że 

wzbudziły zachwyt  w całym  świecie. Wydawało się to niemożliwe, żeby w 
nowoczesnym   świecie   zagrożenia   atomowego   jakaś   grupa   ludzi   żyła   w 
całkowitym pokoju, wolna od największych obaw reszty ludzkości — chorób i 
wojny.   Jeżeli   prawda   o   tych   ludziach   zostałaby   poznana,   to   pomogła   by 
doprowadzić do zmiany naszych wzorów życia na takie, które przynoszą pokój 
umysłów, zdrowie fizyczne i długie życie.

Teren   pod   nami   zaczął   się   zmieniać.   Krajobraz   był   usiany   małymi 

domkami   gospodarskimi.   Góry   zdawały   się   wyrastać   wprost   z   wąskich 
krawędzi. Samolot zaczął wytracać wysokość, opuszczając się powoli w dół.

9

background image

Gdy   koła   dotknęły   ziemi,   samolot   podskoczył   kilka   razy   na   szorstkim, 
piaszczystym gruncie lotniska. Zapanowała cisza. Gilgit! Dotarliśmy tu.

Było   to   jak   wstępowanie   do   pieca.   Nie   było   najmniejszego   ruchu 

powietrza i słońce uderzało w nas bez litości. Temperatura  sięgała do 100 
stopni Fahrenheita.

To   był   nasz   ostatni   kontakt   z   nowoczesną   cywilizacją.   Obserwowałam 

skrzydła   odlatującego  samolotu nad  oświeconymi   słońcem   górami,  nie  bez 
złych przeczuć. Następny, ostatni etap naszej wyprawy odbywaliśmy pieszo i 
dżipem naprzemian. Sześćdziesiąt osiem mil stąd, na końcu naszej ciężkiej, 
długiej   i   zawikłanej   drogi,   leżało   nasze   ostateczne   przeznaczenie:   Baltit, 
stolica Hunzów.

Wśród   wielu   ludzi,   którzy   przyszli   oglądać   lądowanie,   był   również 

Habibur Rehman Khan, polityczny przedstawiciel Gilgit.

Gilgit jest rządzone przez politycznego przedstawiciela, który spełnia rolę 

rządu,   sądownictwa,   policji   i   przyjaciela.   Odkąd   Gilgit   zajmuje   pozycję   o 
znaczeniu strategicznym w tym odosobnionym zakątki świata, znajdującym się 
tylko   w   odległości   kilku   mil   od   granic   wielu   niespokojnych   krajów,   jego 
obszar jest najważniejszym zapleczem Azji.

Oprócz   zezwolenia   na   odwiedziny   w   Hunzie,   potrzebne   jest   też 

pozwolenie   na   przejazd   przez   Gilgit.   Polityczny   przedstawiciel   starannie 
sprawdza wszystkich przyjeżdżających i utrzymuje surowy patrol graniczny. 
W regionie Himalajów jest on prawem.

Każda wieś w Pakistanie ma hotel utrzymywany przez rząd dla użytku 

przyjeżdżającego personelu wojskowego i politycznego. Zaproszono nas tam, a 
Mr   Rehman   Khan   zostawił   swego   dżipa   i   kierowcę   do   naszej   dyspozycji. 
Jednak kiedy tam przybyliśmy, stwierdziliśmy, że w dwóch małych pokoikach 
z  trudem   zmieści   się sześć  osób. Zygmunt,   Wayne  i   dr Jones  zajęli  jeden 
pokój, a państwo Nobs i ja ten drugi.  Pokoje były małe, skromne i  skąpo 
umeblowane, ale czyste. Było nam ciasno, ale przyjęliśmy to z filozoficznym 
spokojem. Ciesz się, że masz materac — stwierdził Wayne i miał rację.

Jedzenie   podawane   w   czystej   jadalni   wyglądało   apetycznie   i   wszyscy 

stwierdzili, że było bardzo smaczne. Jednak podczas gdy inni jedli z apetytem 
gorące,  ostre potrawy,  ja ograniczyłam  się  do świeżych  moreli,  które  były 
znakomite, przyniesione wprost z sadu otaczającego hotel.

Oczekując niecierpliwie pójścia do wsi, udałam się do przedstawi

background image

cielstwa   politycznego   na   wzgórzu.   Zobaczyłam   ładny,   kamienny   dom   w 
otoczeniu pięknego ogrodu. Drzewa były obwieszone mnóstwem dojrzałych 
owoców. Himalaje w całej swojej królewskiej chwale stanowiły ochronny mur 
za   ogrodem.   Po   raz   pierwszy   mogłam   naprawdę   docenić   piękno   mojego 
otoczenia   i   wzięłam   głęboki   wdech   czystego   powietrza.   Boskie!   — 
pomyślałam.   I   to   jest   właśnie   początek.   Kraj   Hunzów   leżał   przede   mną, 
sześćdziesiąt osiem mil stąd. Moje myśli żeglowały ponad górami. W ciągu 
kilku dni miałam być w Hunzie.

W czasie pobytu w Gilgit byliśmy zaproszeni na party wydane przez Mr 

Rahmen Khan w uroczym ogrodzie, pod cieniem gałęzi ogromnych starych 
drzew.

Po dwóch stronach długiego stołu siedziało około trzydziestu mężczyzn, a 

stół był  przystrojony półmiskami kolorowych  słodyczy i ciast. Mr Rehman 
Khan   posadził   mnie   po   swojej   prawej   stronie   na   szczycie   stołu,   przed-
stawiając ładnie ubranym mężczyznom. Byłam zaskoczona tym, że większość 
z   nich   miała   na  imię  Ali   albo  Khan,   tak  że  gdy  nie   pamiętałam  czyjegoś 
imienia, miałam szansę pół na pół, że zgadnę.

Ci panowie to byli dostojnicy Gilgit, lekarze ze szpitala, nauczyciele ze 

szkół,   oficerowie,   urzędnicy   biur   przedstawicielstw   politycznych.   Chociaż 
mieszkali   w   jednym   z   najbardziej   odosobnionych   zakątków   świata,   byli 
znakomicie oczytani i mogli dyskutować nie tylko o sprawach lokalnych, ale i 
o problemach  światowych.  Pat  Nobbs  i ja byłyśmy  jedynymi  kobietami  tu 
obecnymi. Kobiety muzułmańskie rzadko uczestniczą w takich towarzyskich 
zebraniach.   Szczególnie   w   takich   odosobnionych   rejonach   kobiety   pilnie 
przestrzegają starych obyczajów muzułmańskiej religii. (Jednak w większych 
miastach   kobiety   zaczynają   coraz   bardziej   naśladować   nasze   zachodnie 
zwyczaje i w Pakistanie powoli znika z ich twarzy zasłona. Tylko niewiele z 
nich   przestrzega   status   purdu,   pozostając   w   całkowitej   izolacji.)   Takie 
spotkania są fascynującą konfrontacją Wschodu z Zachodem, jednakowo miłą 
dla obu stron.

Pan Rehman Khan jako polityczny przedstawiciel Gilgit jest jedyną władzą 

na   tym   obszarze   Pakistanu.   Jego   decyzje   mają   wagę   prawa   —   nawet   w 
sprawach   życia   i   śmierci.   Widziałam   go   następnego   ranka   prowadzącego 
rozprawę  sądową  w  sprawie  człowieka  oskarżonego  o zabójstwo kochanka 
swojej żony. Po założeniu temu człowiekowi kajdanków i po odprowadzeniu 
go, Mr Khan wyjaśnił mi prawa rządzące takimi przypadkami. O winie

11

background image

lub   uniewinnieniu   decyduje   odległość,   z   jakiej   strzał   został   oddany.   Jeżeli 
strzał został oddany z bliskiej odległości, która umożliwia mężowi zaobser-
wowanie aktu, zostaje uniewinniony, jeżeli zaś z takiej odległości, z jakiej nie 
mógł   widzieć   aktu   wyraźnie,   zostaje   oskarżony   o   morderstwo.   W   takim 
przypadku jako morderca zostaje on skazany na śmierć. Czasem bywa ta kara 
zamieniana na dożywotnie więzienie.

Tego   wieczora   byliśmy   gośćmi   na   obiedzie   w   domu   Mr   Khana.   Tym 

razem   opuścił   mnie   lęk   przed   jedzeniem   starannie   przygotowanych   znako-
mitych   potraw   stawianych   przede   mną.   Byłam   spokojna,   że   wszystkie   te 
warzywa   i   owoce   pochodzą   z   jego   pięknego   ogrodu   i   zostały   starannie 
przyrządzone przez jego znakomitego mistrza kucharskiego.

Mr   Khan   zorganizował   mi   również   rozmowę   telefoniczną   z   Jego 

Wysokością Mr Mohammedem Jamal Khan, władcą Hunzów. To wtedy po raz 
pierwszy miałam osobisty kontakt z Mirem. Jego głos był przyjazny i ciepły, 
wyrażający zainteresowanie sprawami naszej grupy.

— Wszystko   jest   w   porządku   —   zapewniłam   go.   —   jutro   będziemy

w Baltit.

— Tak, siostro, moi ludzie pomogą wam w drodze.
Następnego  dnia  na  podjeździe  pojawiło   się  czterech  kierowców

w czterech dżipach.

Zygmunt pierwszy ich zobaczył. Wyszedł z domu i stał mocno wychylony 

przez balustradę ganku,  patrząc  na starodawne  pojazdy z niedowierzaniem. 
Jeden z kierowców, wielkooki, nie więcej niż piętnastoletni chłopiec, błysnął 
pełnym   zapału i  życzliwości  uśmiechem,   w  chwili  gdy  reszta  towarzystwa 
wyszła na ganek i stanęła obok Zygmunta.

— Dzień dobry — powiedział chłopiec w swoim narodowym języku i Mr 

Agha,   dyrektor   kina   z   departamentu   filmu   w   rządzie   Pakistanu,   który 
przyłączył się do nas w Gilgit, przetłumaczył to.

— Dzień dobry — odpowiedział Zygmunt, szacując spojrzeniem trzech 

pozostałych   kierowców   wyglądających   równie   chłopięco,   którzy   usiedli   w 
rozpadających się dżipach. Odwrócił głowę i spojrzał pytająco na Mr Aghę:

— Czy te  d z i e c i   mają nas zawieźć do Hunzy? Mr Agha uśmiechnął 

się.

— Jestem pewny, że oni wiedzą jak to zrobić.

12

background image

Zygmunt miał co do tego pewne wątpliwości. Z troską patrzył na dżipy. 

Mr Agha zdawał się czytać w jego myślach.

— To są jedyne dostępne dżipy, panie Sulistrowski. Oni mieli i tak wiele

kłopotów   z   ich   zdobyciem.   Gdyby   nie   specjalne   wpływy   politycznego
przedstawiciela,   to   obawiam   się,   że   pan   i   pana   towarzysze   musieliby   iść
pieszo.

Zygmunt uśmiechnął się słabo, bardzo słabo.
Zaledwie   oswoiliśmy   się   z   faktem,   że   musimy   rozpocząć   ostatni   i 

najbardziej   niebezpieczny   etap   naszej   podróży,   w   zniszczonym   dżipie   z 
chłopięcymi   kierowcami,   czterech   innych   chłopców   ukazało   się   w   cieniu 
morelowego sadu.

Zwróciłem się do Mr Aghi.

— Kim oni są?
— Pomocnicy kierowców.
— Pomocnicy?
— O tak. Oni jeżdżą z kierowcami wszędzie, gdziekolwiek się udają.
— Dlaczego?
— To już jest absolutnie konieczne, aby towarzyszyli dżipom.
— Po co? — nalegał Zygmunt.
— Ponieważ drogi w Hunza są niepodobne do żadnych innych na świecie, 

panie Sulistrowski. Są tu takie miejsca, gdzie pomocnik musi wyskoczyć  z 
dżipa i podkładać kamienie pod koła.

— Nonsens — powiedział Zygmunt — Ja sam pomogę kierowcy w razie 

potrzeby. My wszyscy pomożemy. Jest tu czterech silnych mężczyzn, pięciu ... 
włącznie z tobą.

— A żeby Pan był absolutnie bezpieczny, potrzebowałby pan jeszcze co 

najmniej   dwudziestu.   Musi   pan   zrozumieć,   że   bywają   tu   takie   sytuacje   na 
wyższych przejściach, sytuacje, w których będzie potrzebna każda dostępna 
para rąk, a wtedy życzyłby pan sobie nawet trzydzieści do pomocy.

Gdy   Zygmunt   wymieniał   przerażone   spojrzenia  %  innymi   członkami 

naszej grupy,  ukazało się jeszcze czterech nowych chłopców. Podobnie jak 
tamtych ośmiu, byli młodzi, przyjacielscy i uśmiechnięci.

— A kim oni są? — spytał Mr Agha potulnie.
— Oni są dodatkowymi pomocnikami przysłanymi przez Mira Hunzy.
Jestem przekonana, że on powiedziałby coś więcej, ale zanim zdążył

zakończyć swoje ostatnie zdanie,  czterech nowych,  młodych Hunzów

13

background image

wyłoniło się z cienia morelowego sadu. Jeden ze starszych chłopców, około 
dziewiętnastoletni,   wystąpił   naprzód.   Był   on   dorodnym   młodzieńcem, 
ubranym w narodowy strój Hunzów — luźne spodnie do kolan, białą, ręcznie 
tkaną   koszulę,   stylizowaną   na   modę   zachodnią,   dość   zniszczoną,   oraz 
tradycyjną   białą   wełnianą   czapkę,   z   szeroką   okrągłą   obwódką,   otaczającą 
twarz.

— Dzień dobry — powiedział po angielsku. — Mir Hunzów posłał nas,

abyśmy eskortowali was do naszej stolicy, Baltit.

Zygmunt spojrzał groźnie na Mr Aghę.

— Czy oni są pomocnikami pomocników?
Wszyscy Hunzowie potwierdzili radośnie.

— W porządku panie Agha, teraz tylko niech nam pan powie, jak mamy

wtłoczyć się do czterech dżipów: czterech kierowców, czterech pomocników 
kierowców, ośmiu pomocników, nas siedmioro i trzydzieści pięć sztuk bagaży. 
Jeżeli   uda   się   panu   dokonać   tej   sztuki,   będzie   pan
miał moje błogosławieństwo. Nie mam nic więcej do powiedzenia.

Z tym odwrócił się i poszedł z powrotem do hotelu. Przez chwilę było 

bardzo   cicho.   Gdy   my   robiliśmy   przegląd   armii   tubylców,   którzy   stali 
uśmiechając się życzliwie do nas, Zygmunt pojawił się znowu. Wydawał się 
zrezygnowany, gdy powiedział do Mr Agha:

— Czy my naprawdę potrzebujemy tych wszystkich ludzi?
— Tak, potrzebujemy!
— W taki razie przewiduję, że będziemy musieli ich zabrać.

I   tak,   czterech   kierowców,   czterech   pomocników   kierowców,   ośmiu 

pomocników i siedmiu członków wyprawy zaczęło ładować trzydzieści pięć 
sztuk bagażu do czterech dżipów.

Załadowane ludźmi i ładunkiem, jeden za drugim dżipy odjechały z przed 

hotelu, przez most i dalej na drogę, która wiła się w górę ku nieznanemu. Jaki 
widok musieliśmy przedstawiać w tej skądinąd spokojnej wiosce Gilgit! My 
Amerykanie zawsze stwarzamy takie zamieszanie!

14

background image

2. DROGA DO HUNZY

W ciągu godziny byliśmy na niższych płaszczyznach gór, wspinając się 

spokojnie wzwyż.

W miarę jazdy, droga robiła się coraz węższa i prymitywniejsza. Od czasu 

do   czasu   nagłe   zakręty   były   tak   gwałtowne,   że   dżipy   musiały   cofać   się   i 
podejmować kilkakrotnie próbę ponownego ruszenia do przodu. W pewnych 
miejscach krawędzie drogi były tak pokruszone, że tworzyły rozwarte dziury, 
jak gdyby jakieś potwory wydziobały tu głębokie stopnie. Setki stóp poniżej, 
widzieliśmy   pienistą   wstęgę   rzeki,   a   gdy   kamienie   spadały   z   drogi, 
obserwowaliśmy ze zgrozą, jak bezgłośnie spadały w głębinę. Dziury w drodze 
były szybko naprawiane przez naszych ludzi. Gromadzili kamienie i wypełniali 
nimi   dziury.   Następnie   wsypywali   ziemię   między   kamienie,   aby   uzyskać 
powierzchnię zdolną utrzymać ciężar dżipów.

Wśród Hunzów było  kilku mężczyzn,  którzy przyłączyli  się  do nas na 

drodze z Gilgit i powiedziano nam, że każdy z nich miał ponad sto lat.

Przyglądaliśmy się im niedowierzająco, gdy lekko posuwali się w tył i w 

przód niosąc ciężkie kamienie. Pracowali  ramię w ramię z mężczyznami  o 
pięćdziesiąt lat młodszymi od nich bez potknięcia i bez zatrzymywania się dla 
odpoczynku, co nie budziło specjalnego zdziwienia młodych ludzi.

Nasi   młodzi   kierowcy   wydawali   się   znać   drogę   na   pamięć,   Z   góry 

uprzedzali   nas   o   trudnych   odcinkach,   o   nachyleniach   drogi   i   o   nagłych 
zakrętach   i   prowadzili   dżipy   z   taką   zręcznością,   że   robiło   to   równie 
imponujące wrażenie jak umiejętności pilotów, którzy prowadzili nasz DC-3 
przez wielkie wąwozy między Rawalpindi i Gilgit. Pomocnicy kierowców byli 
bezustannie wzywani do wspomagania jazdy naszych dżipów drogą, która była 
miejscami bardzo wąska. Oni musieli biec przodem, aby prowadzić kierowców 
przez trudniejsze zakręty lub poprzez najwęższe odcinki drogi. Przestało mnie 
już dziwić, gdy nie widziałam obok dżipa żadnej drogi, a tylko oszałamiającą 
perspektywę   stromych   skał   opadających   przez   wiele   tysięcy   stóp,   aż   do 
płynącej w dole rzeki.

15

background image

Podczas   jazdy   Hunzowie  umacniali   i   poprawiali  bagaże   na   wierzchołku   i 

gawędzili pogodnie.

— Akurat w tym miejscu straciliśmy dżipa w zeszłym roku — przypomniał jeden 

chłopiec i dodał smutno, że nikt się nie uratował.

A inny powiedział: — niedawno Mir Hunzy stracił w tej okolicy bardzo cenny 

bagaż osobisty. Nic nie dało się odzyskać.

Któryś  zauważył  filozoficznie  i tylko na pół żartobliwie, że droga dalej będzie 

jeszcze gorsza. I tak rzeczywiście było.

W miarę jak wspinaliśmy się w górę, widok stawał się wyraźniejszy. Wąska droga 

wydawała się przylegać do stromych ścian górskich. Rozpościerający się przed nami 
widok był  najwspanialszym  jaki  kiedykolwiek  w życiu  widziałam.  Niebo nad nami 
wydawało się jakby wielką próżnią, która powoli i stopniowo wchłaniała nas w swoją  
jasną, bezmierną, błękitną pustkę. Nie było widać żadnych chmur.

Wydawało   się,   jak  gdyby   wyniosłe,   białe   szczyty   gór,   usuwały   zasłaniającą   je 

każdą   chmurę   tak,   aby   ich   lśniąca   biel   mogła   być   tylko   sama   widoczna   na   tle 
głębokiego błękitu nieba. I w swoim gniewie smagał zbocza gór, przepychając skały, 
które gdy raz już zaczęły się zsuwać w dół, potrącały po drodze inne luźne odłamki  
skalne. Wkrótce tysiące ton kamieni zsuwało się niepohamowaną lawiną do leżącego 
setki stóp poniżej kanionu.

Nagle szmer z oddali wzmógł się do dźwięku przytłumionego łomotu. Kierowca 

pierwszego dżipa zatrzymał  się gwałtownie, a za nim również i pozostali kierowcy. 
Biegł on w stronę wąskiej przestrzeni między dżipem a ścianą górską.

— Wracać! Przywrzeć do ściany górskiej!

Gramoląc się przez bagaże, sterując kołami, rękami i nogami, udało się wreszcie 

przywrzeć do skały w ostatniej chwili!

Kilka stóp przed naszym  pierwszym  dżipem zwaliła  się lawina  ziemi i głazów, 

wypełniając   drogę   od   jednego   krawężnika   do   drugiego   i   spadała   dalej   w   głębię. 
Powietrze wypełniło się kurzem i kamienie różnej wielkości odbijały się przed nami.

Jeden kamień zwalił się z rykiem na przednie siedzenie dżipa, gdzie siedziałam 

kilka sekund wcześniej.

Huk spadających brył, walących się do jaru poniżej, zostawiał nam mgłę kurzu i 

głęboką ciszę. Nikt się nie odzywał. Spoglądaliśmy na siebie nie mówiąc ani słowa.  
Zygmunt pierwszy przerwał milczenie.

16

background image

— Chcę mieć zdjęcie tego.

Wdrapał się do wozu po swoją kamerę i dołączył do ludzi na przedzie, 

którzy już zaczynali  usuwać  gruzy z drogi.  Nobby,  Pat  i  ja usiedliśmy na 
brzegu   dżipa   i   znów   zaczęliśmy   oddychać.   Słyszeliśmy   odgłosy   stóp 
szurających poprzez brunatny żwir, słyszeliśmy głos usuwanych skał. Przez 
kilka chwil trwaliśmy w ciszy, smakując kurz w ustach, odbierając uderzenia 
wiatru na policzkach, rozkoszując się każdym najlżejszym wrażeniem, które 
upewniło nas, że jeszcze żyjemy.

Słuchałam prawie drwiącego krzyku wiatru himalajskiego. Nie sądzę, aby 

gdziekolwiek na świecie był głos bardziej samotny. On zawodził i jęczał jak 
jakaś istota, która zupełnie straciła nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze odnajdzie 
swój dom.

I w tym swoim gniewie smagał zbocza górskie, zrzucając skały, które raz 

ruszone   z   miejsca,   potrącały   inne   luźno   leżące   odłamki   skalne.   Wkrótce 
tysiące ton kamieni zwalało się niepowstrzymanym strumieniem do leżącego 
setki stóp poniżej kanionu.

— Zajmie nam co najmniej sześć godzin, zanim uprzątniemy drogę — 

poinformował nas jeden z mężczyzn przydzielonych do naszej grupy.

— Poślemy biegacza do wsi, którą minęliśmy kilka mil stąd, aby poszukał 

dla nas jedzenia i wody.

Skinęliśmy   tylko   zgodnie.   Mężczyźni   dalej   pracowali   na   drodze.   W 

milczeniu, nawet z pewnym chłodnym spokojem oczyszczali drogę z kamieni i 
łatali   uszkodzone   miejsca.   Przenosili   ogromne   kamienie   z   ujmującym 
wdziękiem.   Ci   mężczyźni   Hunza   wykonywali   najtrudniejsze   prace   ze 
zdumiewającą   łatwością.   Nobby,   która   miała   pewną   wiedzę   w   zakresie 
budownictwa, powiedziała:

— Wygląda   na   to,   że   oni   przygotują   drogę   w   sześć   godzin.   To   jest

zdumiewające. Nasi ludzie z ich metodami robiliby to kilka dni.

Wkrótce zobaczyłam  jednego  z naszych  kierowców wracającego  drogą. 

Był z nim chłopiec może dwunastoletni. Mogłam sobie wyobrazić jak szybko 
wymienili informacje o naszej sytuacji we wsi do której się udał, i jak szybko 
wrócił z pomocą dla nas. Obaj nieśli pakunki, które chłopiec zręcznie otworzył 
i zostawił na wierzchołku naszego dżipa. Były tam jajka gotowane na twardo, 
chapati, świeże morele i kozie mleko. Gdy chciałam im zapłacić za jedzenie, 
on   cofnął   się   potrząsając   głową   i   mówiąc   coś   w   języku   burushaski, 
narodowym języku Hunzów, a co zostało mi przetłumaczone na angielski:

17

background image

— Nie!   Jedzenie   Bóg   dał,   aby   się   nim   dzielić,   a   nie   sprzedawać!
Byłam   pełna   wdzięczności   dla   tych   przyjaznych,   dobrych   ludzi.
Mieliśmy dobry apetyt i z radością spożywaliśmy ten prosty, smaczny

posiłek.   Czapati,   płaskie,   okrągłe   placki   chleba,   które   wyglądały   jak  meksykańskie 
tortilla,   były   doskonałe,   a   słodkie,   w   słońcu   dojrzałe   morele,   były   najlepsze   jakie 
kiedykolwiek jadłam.

Oczywiście   jest   wiele   przykładów,   gdy   cudzoziemcy   korzystają   z   pomocy 

miejscowych, ale tutaj w tym miejscu Pakistanu żywności jest tak mało, że dzielenie się  
nią jest prawdziwą ofiarą.

Jak przewidywali mężczyźni, droga została zreperowana w ciągu sześciu godzin, 

ale ponieważ robiło się ciemno, zdecydowaliśmy spędzić noc we wsi. U Hunzów jest  
hotel w każdej wsi, budowany przez dziadka obecnego Mira dla takich właśnie sytuacji 
i pokoje są zawsze gotowe do zajęcia. Ten był małym bungalowem stojącym pośród 
kilku drzew morelowych, otoczonym werandą z widokiem na góry.

Jedyny   telefon   we   wsi   był   w  domu   lokalnego   przedstawiciela   rządu  i   tłumacz 

zadzwonił w moim imieniu do Mira Hunzy.

— Moja  kochana  siostro,  tak się  cieszę, że  jesteście  już tutaj. Modlimy się o 

bezpieczeństwo waszej podróży.

— Proszę, módlcie się dalej — odpowiedziałam — myślę, że wasze modlitwy 

właśnie uratowały nas dziś po południu.

— To była  okropna  lawina. Wiem, że spowodowała  ona opóźnienie w waszej 

podróży,   ale   teraz,   gdy   droga   jest   zreperowana,   wy   przybędziecie   na   porę 
popołudniowej herbaty już jutro.

— Ależ   Wasza   Wysokość   —   powiedziałam   zaskoczona   jego   wiedzą   o  naszej 

niedawnej katastrofie — skąd pan wie o lawinie?

— My obserwujemy waszą podróż każdego dnia od chwili, gdy weszliście  na 

drogę.   Czy  potrzebujecie  dodatkowej  pomocy?   Mogę   wysłać   jeszcze  jeden dżip  na 
wasze spotkanie.

Dziękując mu za troskliwość, wyraziłam nadzieję, że jutro nic już nie przeszkodzi 

przyjemności wypicia z nim herbaty.

Reszta   osób   z   naszej   grupy   nie   dowierzała   mojemu   opowiadaniu   o   jego 

obserwowaniu nas przez cały dzień. Hunza była jeszcze jakieś pięćdziesiąt mil stąd i 
trudno było zrozumieć jak Mir, pozostający w swoim pałacu, mógł znać każdy nasz 
ruch. Spojrzałam na nikłą, postrzępioną linię gór na tle pełnego gwiazd nieba. Gdzieś 
tam, w tych dostojnych szczytach, niewidocz-

18

background image

ne oczy obserwowały nas przez cały dzień i będą dalej obserwować nas jutro. 
Używając   biegaczy   i   prostych   środków   sygnalizacyjnych,   Mir   otrzymywał 
raporty o naszej podróży. Uśmiechnęłam się domyślnie, jakoś uspokojona.

Na   nasz   nocleg   był   tylko   jeden   pokój,   więc   trzech   naszych   mężczyzn 

zdecydowało się spać na dworze. Reszta podzieliła się skromnym wyposaże-
niem, które składało się z łóżka i dwóch wąskich kanapek. Nie było pościeli, 
więc otuliłyśmy się w ubrania i płaszcze.

Następnego ranka obudziliśmy się wszyscy o godzinie piątej rano i podano 

nam   gorącą   herbatę.   Kwatera   może   była   niezbyt   wygodna,   ale   serdeczna 
gościnność naszych wiejskich gospodarzy wynagrodziła w nadmiarze wszelkie 
niewygody.   Na   dworze   powietrze   było   rześkie   i   krystalicznie   czyste, 
ukazywało   nam   dostojeństwo   gór   w   porannym   słońcu.   Kolory   były 
intensywne.

Początek tego promiennego dnia wydawał  się prawie nierealny i wspo-

minam   go   teraz   z   nostalgicznym   pragnieniem,   aby   wrócić   i   siedzieć   tam 
godzinami u stóp tych wspaniałych gór.

Było oczywiste, że również kierowcy i ich pomocnicy odczuwali piękno 

tego poranka, gdy odjeżdżaliśmy z wioski.

Podróż   przebiegała   bez   zakłóceń,   aż   do   chwili   gdy   zbliżyliśmy   się   do 

liczącego 16 tys. stóp wzniesienia przed ostatnią długą pochyłością wiodącą do 
doliny Hunzów. Bardzo długo wjeżdżaliśmy do góry.  Z jednej strony była 
ściana na ok. 4 tys. stóp wysoka, a z drugiej przepaść prowadząca do rzeki. 
Droga   robiła   się   coraz   węższa.   Zaledwie   starczało   miejsca   na   cztery  koła. 
Jedna pomyłka mogła spowodować obsunięcie się dżipa poza brzeg.

Teraz pomocnik kierowcy szedł przodem na kolanach po ziemi, prowadząc 

koła dżipa przez niebezpieczne odcinki drogi. Niebezpieczeństwo spadnięcia 
było tak wielkie, że wszyscy szli pieszo oprócz kierowcy, który krok po kroku 
posuwał   się   wzdłuż   wąskiej   krawędzi.   Jeden   człowiek   o   mało   nie   zginął, 
poślizgnął się i zaczął się zsuwać. Na szczęście stojący w pobliżu pomocnik 
chwycił go w porę. Uratowany otrząsnął kurz ze swoich spodni i natychmiast 
wrócił do swego zajęcia, podkładał kamienie pod tylne koła jednego z dżipów, 
aby   ułatwić   wjazd   na   górę.   Nic   nie   powiedział,   tylko   uśmiechnął   się   z 
podziękowaniem do tego, który go wyciągnął.

Gdy wjechaliśmy na wierzchołek, mężczyźni  rozpogodzili się i ściskali 

sobie nawzajem ręce. Przez te wszystkie dni niekończącej się pracy nie

19

background image

usłyszałam   żadnej   skargi   z   ich   strony.   Czynności   swoje   wykonywali   spokojnie   i 
sprawnie,   pracując   razem   w   milczącej   zgodzie   i   w   poczuciu   wzajemnej  
odpowiedzialności. Niebezpieczeństwo przyjmowano jako część tego zajęcia.

Zjazd na dół był tak samo stromy jak wjazd na górę i w pewnych, miejscach nie  

widziałam nic poza przodem naszego dżipa. Jednak sama droga była już lepsza, nie taka 
wąska   i   jej   powierzchnia   była   gładsza.   To   było   jeszcze   wprawdzie   prymitywne  
przesuwanie się wzdłuż kanionu, ale w porównaniu z grozą drogi w górę, wydawało się 
prawie autostradą.

Wsiadłam z powrotem i odprężyłam się, ale moja ulga była krótka. Po najbliższym  

zakręcie odkryliśmy, że droga kończy się gwałtownie.

Rzeka Hunza, która płynęła wzdłuż drogi, pieniąc się i hucząc, teraz leżała przed  

nami. Po każdej stronie stały dwie ogromne nadbudowy podobne do tych, które stoją po 
obu stronach Złotej Bramy w San Francisco. Ale wiszącego mostu, które one miałyby 
podtrzymywać   —   nie   było.   Tylko   kilka   wystrzępionych   sznurów   ciężkiej   liny 
powiewało na wietrze.

Nasz kierowca  wyjaśnił, że kilka łat temu, podczas straszliwej  burzy wiatrowej 

most zawalił się i zapewne lata miną zanim zostanie odbudowany.

— Ale jak my przejdziemy na drugą stronę? — zapytałam.
— Weźmie   nas   platforma   —   powiedział   wskazując   na   drugiej   stronie   rzeki 

urządzenie z surowych, szorstkich desek podobne do tratwy, podtrzymywane linami i 
blokami  z dwóch ciężkich kabli, jeszcze nieuszkodzone w górze  pomiędzy dwiema 
ceglanymi wieżami.

— Nie wierzę w to — wysapałam.
— Nie   ma   się   co   martwić   —   odpowiedział   kierowca.   Proszę   spojrzeć,   one 

przychodzą, aby nas teraz przenieść.

I rzeczywiście tak było.

— Mężczyźni   z   tej   strony   ciągną   je   do   siebie...   my   ładujemy...   następnie 

mężczyźni stamtąd pchają to z powrotem. To jest proste.

— Tak — powiedziałam słabo — bardzo proste.

Liny nie zdołałyby podtrzymać  wagi  naładowanego dżipa, więc  trzeba go było 

opróżnić, dżip i jego ładunek miały odbyć podróż osobno.

Przez   wiele   godzin   mężczyźni   pracowali,   aby   przeprowadzić   ekspedycję   przy 

pomocy prymitywnego  wahadłowego promu. Za  każdym  razem grupa  mężczyzn  po 
drugiej stronie zaczynała popychać platformę, z przyprawiają-

20

background image

cym o mdłości przechyleniem do granicy długości liny. Za każdym razem zdawało mi 
się, że liny nie utrzymają platformy, że dżip i ludzie wpadną w wartki potok płynącej w  
dole rzeki. Ale one utrzymały się!

Gdy przyszła moja kolej przechodzenia, drżałam z obawy.  Dotarłam do połowy 

platformy   i   zaciskałam   palce   na   szparach   między   szorstkimi   deskami.   Zacisnęłam 
uchwyt i przysięgłam sobie, że nie puszczę go, aż znajdę się po drugiej stronie rzeki. 
Wtedy nastąpiło pchnięcie i platforma zdawała się odsuwać ode mnie. Ktoś wrzasnął:

— Jeżeli spadniemy, staraj się uchwycić skały. Podskakiwaliśmy i kołysaliśmy się 

na wietrze wysoko nad rzeką. Za każdym razem, gdy człowiek popychał linę, platforma 
szarpała się i kołysała, czasem przechylając się tak daleko na jedną stronę, że zdawałam 
sobie sprawę, że gdybym  rozluźniła na moment uchwyt  deski, wpadłabym  do rzeki. 
Kołysząc się i podskakując w dół i w górę, posuwaliśmy się powoli — och jak powoli 
— na drugą stronę rzeki. Dopóki krawędź platformy nie dotknęła do ceglanej podstawy 
wieży,   nie   rozluźniłam   uchwytu.   Następnie   trzema   długimi   skokami,   stanęłam   na 
twardym gruncie. Drżąc jeszcze, spojrzałam na moje bolące, sztywne palce, wykręcone 
jak szpony.

21

background image

3 SHANGRI - LA — 

NARESZCIE!

Wreszcie skończyły  się utrapienia podróży.  Przed nami  nasze przeznaczenie — 

Baltit, stolica Hunzów. Od jednego górskiego szczytu do drugiego rozciągała się długa,  
wąska   dolina,   wijąc   się   u   podnóża   majestatycznych   bloków   skalnych,   jak   gdyby 
wspaniały   rozwój   natury   przebiegał   właśnie   tu   przez   tę   dolinę,   w   potoku   bujnej 
wegetacji. Plamy żółtych, zielonych i brązowych kolorów ujęte były w geometryczne 
wzory gór. Lśniące, małe strumienie odbijały wesoło światło słońca, które drżało w 
schodkach tych  ciepłych barw.  Ciemniejsza zieleń liści owocowych  drzew tworzyła 
dookoła pół jak gdyby koronkową obwódkę. A ponad doliną, ponad labiryntem krętych, 
zakurzonych uliczek i płaskich kamiennych domów, ponad wznoszącymi się pozornie 
bez   końca   schodkowatymi   tarasami,   wznosiła   swój   okryty   lodem   szczyt   Góra 
Rakaposhi, wyrastając wysoko na tle błękitnego popołudniowego nieba, jak świecąca, 
biała powitalna latarnia. Gdy nasz dżip jechał drogą w kierunku doliny, widzieliśmy jak  
tutejsi Hunzowie stali w małych grupkach i obserwowali nasz przejazd. Machali nam i  
krzyczeli   z   taką   swobodą,   jak   gdyby   witanie   Cudzoziemców   było   ich   codziennym 
zwyczajem.

Na   granicy   miasta   Baltit   powitał   nas  koronowany   książę   Ghazanfar   Ali   Khan, 

wysoki, przystojny młody człowiek. Czarne, aksamitne oczy zlewały się w jedno z jego 
błyszczącymi   czarnymi   włosami.   Jego   twarz   wyrażała   silny   charakter   i   dojrzałe 
poczucie odpowiedzialności, kryjąc się pod dziecinnym wyglądem. Miał około 16 lat. 
Towarzyszył   mu   książę   Auash   Khan,   brat   Mira,   wspaniały   dżentelmen   z   szerokim 
uśmiechem i łagodnym głosem.

Elegancki   dżip,   nieskazitelnie   czysty,   był   bardzo   pociągający.   Bez   wahania 

zajęłam   miejsce  obok  kierowcy  i   po raz  pierwszy  od dwóch   dni  odprężyłam  moje 
zesztywniałe ciało.

22

background image

Przy   bramie   na   dziedzińcu   pałacowym   czekał   młodszy   książę,   Amen 

Khan.   Skromny   i   nieśmiały,   ale   zrównoważony   na   swoje   jedenaście   lat, 
pozdrowił nas zwyczajowym Salaam, któremu towarzyszy ruch prawej ręki do 
prawej strony czoła.

Niektórzy   z   krajowców,   którzy   towarzyszyli   nam   wzdłuż   drogi,   teraz 

otoczyli dżipa. Śmiejąc się i rozmawiając, skupili się dokoła nas, sprawdzając 
nasze   bagaże   i   wyposażenie   filmowe.   Bardzo   mało   obcych   odwiedza   ten 
odległy   zakątek   i   dlatego   goście   zawsze   wywołują   poruszenie.   Dzieci 
przynosiły   nam   koszyki   moreli   i   jagód.   Mężczyźni   wydawali   okrzyki 
powitalne w swoim języku narodowym  Burushaski — języku o nieznanym 
pochodzeniu. Kobiety obserwowały nas z odległości, stojąc pod ścianami lub 
siedząc na progach swoich domów. W tym mahometańskim kraju kobiety nie 
mieszają się publicznie z mężczyznami.

— Salaam, ten okrzyk  Hunzów towarzyszył  nam, gdy przechodziliśmy

przez   niechronione   bramy   pałacu   do   ogrodu.   Zanim   poszliśmy   dalej,
zatrzymaliśmy   się   i   spojrzeliśmy   za   siebie,   gdzie   ludzie   jeszcze   dreptali
wesoło wokół naszych dżipów. Ktoś z nas zapytał, czy nie należałoby posłać
jakiegoś strażnika do przypilnowania  naszych  rzeczy.  Mr Agha  uśmiechnął
się:

— Pamiętajcie, że jesteście teraz w kraju Hunza. Tu nie ma złodziei.
Jakaś postać zbliżała się w naszym kierunku poprzez ogród. Był on

średniego wzrostu, krępej budowy ciała, ubrany w białą koszulę z krótkimi 
rękawami wyłożoną na ciemne spodnie. Gdy podszedł bliżej, zobaczyliśmy 
pełną, opaloną twarz. Mężczyzna  wyciągnął  rękę i potrząsnął moją ręką  w 
przyjacielskim powitaniu.

— Witamy w kraju Hunza — powiedział — jestem Jamal Khan. A potem 

dodał:

— Witaj w domu, moja siostro.
Było jasne, kim był mężczyzna stojący przede mną.
Jego   Wysokość   Mir   Jamal   Khan,   władca   Hunzów,   prowadził   nas   do 

dużego,   dwupoziomowego   budynku,   w   stylu   nowoczesnej   architektury, 
zbudowanego z ręcznie ciosanego hunzyjskiego granitu.

Gdy   staliśmy   w   sali   przyjęć,   czekając   na   Rani   (królową)   Sha-ma-Un-

Nahar, która miała się ukazać, rzucałam okiem na artystyczne urządzenie ze 
ślicznych   mebli.   Z   dużych   otwartych   okien   dochodził   dziwny,   egzotyczny 
zapach.  Okna  wychodziły  na wspaniały  ogród.   Z pewnej

23

background image

odległości widać było większą część doliny kończącą się nagle królewskimi ścianami 
gór.

Potem ona weszła do pokoju — piękna, pełna wdzięku, delikatnej urody kobieta. 

Nosiła kolorowy, narodowy strój — białe jedwabne, podobne do piżamowych spodnie z 
bardzo   szerokimi   mankietami   na   dole,   malowaną   suknię   przed   kolana   z   długimi 
rękawami. Widać było, że lubiła kolory. Jej skóra była jasna, włosy brązowe z lekkim 
tonem   czerwieni,   oczy   zadziwiająco   ciemne.   Gdy   mówiła,   jej   głos   był   tak   samo 
spokojny jak jej wygląd.

— Witam — powiedziała — witam was w domu.

Następnie   Rani   zabrała  nas  na   zwiedzanie  domu,  który  przez   następnych  kilka 

miesięcy miał się stać naprawdę naszym domem.

Każdy pokój w pałacu jest przystrojony bezcennymi zbiorami i darami z różnych 

krajów,   wszystkie   rozmieszczone   z   wielkim   smakiem.   Perskie   dywany   o 
niewyobrażalnej   piękności   i   wartości   leżały   na   wywoskowanej   podłodze.   Obszerny 
living room prowadził na szeroki, oszklony taras, który dawał widok na dolinę leżącą 
poniżej i wyniosłe góry powyżej.

Następnie   pokazano   nam   nasze   pokoje.   Zostałam   zaproszona   do   pozostania   w 

pałacu, podczas gdy reszta naszego towarzystwa zajęła gościnne domki ulokowane w 
królewskich ogrodach. Wszystkie były wygodnie umeblowane.

Potem,   w   otoczeniu   członków   rodziny   królewskiej,   piliśmy   herbatę   i   soki 

owocowe.

Mir   był   rozbawiony   moim   nienasyconym   apetytem   i   trzymając   filiżankę   na 

kolanach pochylił się do przodu i powiedział:

— Domyślam   się   siostro,   że   myśli   pani   o   obiedzie?   Mamy   doskonałego

kucharza,   a   Rani   zaplanowała   szczególne   menu   na   dziś   wieczór.   Na   pewno
będzie pani zadowolona.

Śmiałam się, wdzięczna za to przypomnienie.

Potem moje  oczy spoczęły na sześciu księżniczkach — Duri Shahwar,  Nilofar, 

Malika,   Mehr   Ul   Jemal,   Fauzia   i   Azra   —   siedzące   półkolem   twarzą   do   swoich 
rodziców. Wszystkie były piękne, bardzo podobne do swojej matki, każda w swoim 
rodzaju.   Ubrane   w   tym   samym   stylu,   co   Rani   i   równie   smukłe,   poruszały   się   z 
niewymuszoną gracją i wykazywały nieograniczoną żywotność.

Wykąpałam się, odpoczęłam, przebrałam i w moim nowym sari czułam

24

background image

się jak nowa osoba. Sari przedkładam nad każdą inną odzież, ponieważ jest 
bardzo lekkie.

Zebraliśmy się na oszklonym tarasie. Podano musujące wino wyrabiane 

przez   Hunzów   z   rosnącej   w   kraju   winorośli,   podawane   z   orzechami   i 
morelami. Punktualnie o godzinie dziewiątej gong wezwał nas na obiad. Długi 
stół nakryty był srebrem i piękną, rzadką chińską porcelaną. Wzdłuż stołu były 
rozmieszczone srebrne kandelabry podtrzymujące szereg nieskazitelnie białych 
świec. Życzliwe ręce ustawiały na stole kosze wybornych owoców. Na każdej 
serwecie   były   wyhaftowane   insygnia   Mira.   Błyszczące   srebra,   iskrzące   się 
światło   świec,   głębokie   bogate   kolory   dorodnych   owoców   i   lśniąca 
powierzchnia   ręcznie  malowanej  porcelany  wprowadzały do  pokoju  nastrój 
świątecznej elegancji. Było to jak obiad w najbardziej wytwornej restauracji w 
Beverly Hills, a nie jak spożywanie posiłku w odosobnionej azjatyckiej dolinie 
na dachu świata.

Obiad był doskonały. Potrawy były pomysłowo podawane i składały się z 

zupy miętowej, delikatnej łagodnej curry baraniej z ryżem i świeżych warzyw. 
Zielona sałata była podana osobno ze stojącym obok sosem z octu winnego i 
oleju z pestek morelowych, tak, że każdy mógł wybrać swój ulubiony smak. 
Na   deser   były   lody   zrobione   ze   śniegu   przyniesionego   z   lodowca 
himalajskiego i posłodzone puree z suszonych moreli. I oczywiście rozmaite 
rodzaje czapati, znanego chleba Hunzów.

Po   obiedzie   zebraliśmy   się   w   salonie   i   odpoczywaliśmy   wygodnie   z 

beztroską,   która   zawsze   następuje   po   smacznym   posiłku   spożytym   w 
przyjacielskiej atmosferze.

Mir   dyskutował   o   polityce   i   okazało   się,   że   jest   znakomicie   poinfor-

mowany o sprawach światowych. Codziennie słuchał skróconych informacji z 
całego  świata i  prenumerował  wiele najważniejszych  magazynów  i  gazet  z 
różnych krajów.

O godzinie dziesiątej zwykle wszyscy udają się na spoczynek. Elektrycz-

ność dostarczano przez mały generator  dieslowski (tylko  dla pałacu), który 
pracuje tylko do dziesiątej trzydzieści. Niedostatek paliwa nie pozwala na ten 
luksus oświetleniowy dłużej niż przez trzy godziny każdego wieczora.

Sama   w   moim   pokoju,   otworzyłam   okno   obok   łóżka   i   patrzyłam   na 

bezmiar   nocy.   Księżyc   był   w   pełni,  a   gwiazdy   lśniły  w   czystej   ciemności 
nieba.   Nad   doliną   zalegała   głęboka   cisza.   Ponad   wszystkim   dominowało 
poczucie   harmonii   i   spokoju,   połączone   z   nieuchwytnym   wrażeniem 
tajemniczości krainy baśni.

25

background image

Następnego  ranka  o siódmej schludnie ubrany lokaj  przyniósł  śniadanie  na 
tacy.  Przez   co  najmniej   godzinę  popijałam  mocną   herbatę  ziołową,   jadłam 
smaczny   chleb   zrobiony   z   pełnego   ziarna   pszenicy   i   rozkoszowałam   się 
znakomitym   dżemem  z   moreli,  który  ze  względu   na  słodycz  owoców,  był 
przyrządzony   bez   cukru.   Hunzowie   nie   jadają   innego   cukru,   jak   tylko 
naturalny roślinny. Ich owoce są zadziwiająco słodkie i znakomitej jakości. 
Masło do chleba było zrobione z mleka koziego.

Moje  podwójne  łóżko stało  wzdłuż  dużego  okna  zwróconego   w stronę 

Mont Rackposhi. Perskie dywany leżały rozłożone na wywoskowanej, lśniącej 
podłodze. Dwa lekkie krzesła obite czerwonym welurem dodawały wrażenie 
wygody i elegancji. Pokój był w lewym skrzydle pałacu, na tym samym piętrze 
co apartamenty Mira i Rani.

Byłam zachwycona moim nowym domem. Na przeciwległej ścianie były 

jeszcze dwa okna, przez które wpadało słońce... Moja osobista łazienka miała 
nowoczesne, pełne urządzenie i zimną bieżącą wodę. Ciepła woda stała obok 
w wiadrze.

Stojąc   w   oknie   wciągałam   chciwie   krystaliczne   czyste   powietrze, 

pachnące rzeką i patrzyłam na nieprzeniknione górskie szczyty.

W małej wsi poniżej widziałam ludzi miejscowych rozpoczynających swój 

dzień pracy i krzątających się w polu sięgającej do pasa pszenicy. Kolory były 
świetliste i intensywne w porannym słońcu. Rozciągała się przede mną wstęga 
dna doliny pośrodku wznoszących się po obu stronach tarasowatych pól.

Jednak wiem, że Hunza nie zawsze była taką pokojową doliną jaką jest 

obecnie.

HISTORIA I LEGENDA O HUNZACH

Hunzowie opowiadają legendę o pierwszych osadnikach, którzy przybyli 

do doliny wieleset lat temu. Trzech żołnierzy, którzy zdezerterowali z armii 
Aleksandra   Wielkiego,   przyprowadziło   tu   swoje   perskie   żony.   Mała   grupa 
rozwijała   się   w   idealnych   warunkach   tego   ziemskiego   raju   i   przez   kilka 
pokoleń osiedlili się na dobre. Z natury wojowniczy,  wyrzucali  wszystkich 
najeźdźców, którzy próbowali wkroczyć na teren kraju, jaki oni

26

background image

uważali za własny. Ci pierwsi Hunzowie byli tak wojowniczy, że odpędzili nie 
tylko wielką armię Dżingis Chana, ale również i armie angielskie. Wysokie 
szczyty Himalajów, otaczających dolinę, stanowiły naturalną fortecę.

W   tych   wczesnych   latach   Hunzowie   byli   postrachem   dla   karawan 

kupieckich   chodzących   sąsiednimi   drogami.   Przez   całe   wieki   główna   trasa 
między   Sinkiang   i   Kaszmirem   była   terenem,   na   którym   grasowali.   Kupcy 
chińscy zgodzili się płacić okup Hunzom i dlatego ich karawany — nałado-
wane jedwabiem, herbatą i porcelaną — mogły przechodzić drogami do Indii, 
a   potem   wracać   do   Cathay   z   przyprawami,   klejnotami,   kością   słoniową   i 
złotem.

Prymitywni Hunzowie bardzo chętnie przyjmowali okup, ale nie tak samo 

chętnie dotrzymywali słowa. Gdy tylko chińskie tabory z towarami wkraczały 
na   ich   terytorium,   wspinali   się   na   otaczające   szczyty   górskie   i   zrzucali 
ogromne głazy na drogę, spychając bezradne karawany w zawrotną przepaść 
setki stóp poniżej. A potem, w dogodnym czasie, jak bezkarni piraci mogli 
odzyskać swój łup.

Dopiero   gdy   Nazim   Khan,   dziadek   obecnego   Mira   objął   władzę, 

ostatecznie skończyły  się terrorystyczne  wyprawy Hunzów. Mir powiedział 
mi:

— Jeszcze   jako   dwunastoletnie,   genialne   dziecko,   Nazim   przekonywał 

swojego ojca, że walka, zabijanie i kradzież nie mogą być  podstawą życia. 
Przeciwnie, Bóg stworzył ludzi aby żyli w pokoju i harmonii i musi przyjść 
taki czas, gdy nasi ludzie dostosują się do prawa i życzenia  Boga.  On był 
naprawdę niezwykłym dzieckiem, raczej małym mężczyzną w wieku dziecka. 
Jego   dziadek,   tj.   mój   prapradziadek   przyznał   się   mu,   że   sam   pragnął 
zaprowadzić   pokój   ze   swoimi   sąsiadami,   jednak   nikt   nie   chciał   im   więcej 
wierzyć.  Zbyt   wiele  obietnic  składanych   przez   naszych   przodków  nie  było 
nigdy dotrzymywanych. Mimo to Nazim Khan nie zrezygnował i kontynuował 
przekonywanie ojca, aby spróbować jeszcze raz.

— Wreszcie zostało wysłane poselstwo do Gilgit (w tamtym czasie część 

Indii i część Imperium Brytyjskiego) z wiadomością, że Mir Hunzy jest gotów 
podpisać traktat pokojowy. Nota została przyjęta przez angielskich urzędników 
pod warunkiem, że młody syn zostanie posłany do Gilgit i zatrzymany jako 
zakładnik, aż do dokonania wymiany dokumentów.

— Nazim błagał ojca, aby przyjął ten warunek i pojechał do Gilgit.

27

background image

Traktat został podpisany i po dziesięciu dniach chłopiec wrócił szczęśliwie do 
Hunzy. Obietnica pokoju nigdy nie została złamana.

— Wkrótce po tym wydarzeniu, Nazim Khan został Mirem i przez ponad 

sto lat pokój panował w kraju. Teraz zbójecka sława tamtych dni jest tylko 
wspomnieniem i tematem historii opowiadanych dzieciom przez starszych.

Hunzowie są zupełnie niepodobni do innych plemion żyjących w tej części 

świata.   Ich   wygląd   jest   kaukaski   i   raczej   przypominają   południowych 
Europejczyków. Język  Burushaski nie przypomina żadnego innego języka i 
jego pochodzenie jest dla uczonych tajemnicą. Jest on bardzo skomplikowany, 
ma szesnaście form liczby mnogiej, a słowa nie przypominają żadnych, jakie 
słyszałam na świecie.

OGRODY OBOK KAMIENIA

Setki lat temu ludzie Hunza musieli wynaleźć sposób, aby stworzyć więcej 

gruntów   ornych.   Oczywiste   jest,   że   zasiewy   nie   mogą   rosnąć   na   twardej 
górskiej  skale. Ale nie ma powodu, aby gleba  nie mogła  być  naniesiona  i 
umieszczona   na   twardym,   skalistym   podłożu.   Na   stokach   wybranych   do 
uprawy, ludzie robili płaski wykop i umieszczali dokoła niego kamienie. Na 
tym świeżo wykopanym  fundamencie układano glebę — ziemię, która była 
przynoszona w koszach z bogatego w muł dna rzeki, położonej jakieś 2.000 
stóp, a może więcej poniżej. Dokoła budowano mur zabezpieczający 4 do 8 
stóp wysoki, tak aby gleba nie była wymywana i woda nie mogła przeciekać.

Nawodnione   kanały   przebiegały   tak,   że   topniejący   śnieg   nieustannie 

sączący się w dół z lodowców, mógł być przez nie chwytany i zatrzymywany. 
Nadmiar   wody   był   zatrzymywany   w   głębokim   kamiennym   wąwozie. 
Hunzowie budowali ten rozległy i wspaniały system tarasowy zupełnie bez 
użycia narzędzi, wykorzystując tylko własne proste sprzęty.

Teraz,   tysiące   lat   później,   Hunzowie   wciąż   jeszcze   korzystają   z   tego 

systemu   tarasowego.   Gdy   potrzebne   są   nowe   tereny,   konstruują   następny 
stopień w górach.

Wyraźnie widać, że ta metoda rolnictwa jest najstarszą formą uprawy roli

28

background image

na świecie. Wiadomo, że w wyniosłym królestwie Andów, długo jeszcze przed 
okresem kiedy Inkowie rządzili w Peru żyła społeczność, która dokładnie tak 
samo uprawiała ziemię (tym samym systemem) jak Hunzowie.

W  1916  r.   O.  F.  Cook  z  biura   przemysłu   roślinnego   (Bureau   of  Plant 

Industry) w Departamencie Rolnym Stanów Zjednoczonych napisał artykuł w 
magazynie   „National   Geographic",   zatytułowany   „Schodkowe   rolnictwo 
starożytnych",   z   którego   cytuję:  „Rolnictwo   nie   jest   sztuką   zagubioną,   ale 
traktuje się je jako jedną z tych sztuk, która w odległej przeszłości osiągnęła 
znaczący   rozwój,   a   potem   upadła.   System   starożytnych   Peruwiańczyków 
umożliwiał im przeżycie licznych populacji w ta-kich miejscach, w  których 
nowocześni rolnicy byliby bezradni"..

Tarasy   robią   wielkie   wrażenie   dostojeństwa.   Te   pola   są   dosłownie 

wyrąbane ze zboczy gór, pola, które nasi zachodni inżynierowie uznaliby za 
niemożliwe do skonstruowania. A jednak one tutaj są i nie tylko kwitną, ale 
dostarczają najlepszej żywności na świecie. Hunzowie są dumni ze swoich pól 
i szczęśliwi, że pracują na nich.

Aż trudno uwierzyć, że dwie zupełnie obce sobie cywilizacje, z których 

jedna   już   obecnie   wygasła,   mogły   nie   wiedząc   nic   o   swoim   istnieniu 
skonstruować   praktycznie   identyczne   systemy   agrarne.   Społeczeństwo 
peruwiańskie,   które   zbudowało   tarasy   nie   zostawiło   żadnych   zapisów.   Ich 
istnienie   mogłoby   w   ogóle   nie   zostać   zauważone,   gdyby   nie   te   właśnie 
wspaniałe   tarasy,   które   istnieją   do   dziś   i   są   nadał   używane.   Mury   tych 
starożytnych   tarasów   są   tak   doskonale   dopasowane,   że   nawet   włos   nie 
wślizgnąłby się między kamienie.

Chociaż ludzie megalityczni, do jakich zalicza się Peruwiańczyków, zostali 

straceni dla zapisanej historii, to ich geniusz konstrukcyjny i ich wspaniała, 
namiętna miłość do doskonałości sztuki kamieniarskiej, pozostały nam dziś 
jako epitafium.

Hunzowie,   podobnie   jak   te   zaginione   ludy   megalityczne,   osiągnęli 

doskonałość w sztuce budowania z kamieni. Bez pomocy nawet tak prostego 
narzędzia,   jakim   jest   młot,   zbudowali   dom   i   meczety,   kanały   irygacyjne   i 
tarasy — jestem pewna — będą stały, gdy ostatnia zamieć zasypie Himalaje i 
ziemski  człowiek  opuści  umierającą  planetę,  aby zająć  nową  rezydencję  w 
innej galaktyce.

29

background image

Ą

KRAJ, KTÓRY MA DOŚĆ 

WSZYSTKIEGO

Mir uśmiechał się do mnie pobłażliwie.

— Ale jeżeli pan nie posiada straży — nalegałam — czy nie naraża pan 

siebie samego na napaść?

— W moim pałacu nie stacjonuje straż z tego samego powodu, z którego 

nie ma więzienia, ani banku w naszym kraju. Jaki pożytek z banku w kraju, w 
którym   nie   ma   pieniędzy?   Jaki   pożytek   z   więzień   w   kraju,   gdzie   nie   ma 
przestępstw? I jaką straż ma trzymać człowiek, który nie ma wrogów?

— Żadnych wrogów?
— Tylko żywioły przyrody, ale my nauczyliśmy się walczyć z nimi.
— I żadnych pieniędzy?
— W Hunzie nie ma banków. Pieniądze jako takie nie mają znaczenia. 

Nie ma tu podatków, wynagrodzeń,  koncesji  ani obowiązków, dlatego  moi 
ludzie   nie   mają   wielkiego   pożytku   z   pieniędzy.   My  nie   mamy  sklepów,   a 
również ziemia nie może być ani kupiona, ani sprzedana. Otrzymuje się ją w 
spadku i musi pozostać w rodzinie. (Zazwyczaj otrzymuje posiadłość ten syn, 
który najmocniej kocha rolnictwo). Jeżeli są w rodzinie inni synowie, mogą 
zająć się innym zawodem — zostają tragarzami w górach, przewodnikami lub 
biegaczami   na   szlaku.   Również   ostatnio   wielu  naszych   młodych   mężczyzn 
zaczyna wstępować do pakistańskiej armii skautów w Gilgit, która broni granic 
wzdłuż   regionu   górskiego.   Niektórzy   z   nich   zostają   krawcami,   złotnikami, 
tkaczami lub pomagają farmerom w różnych zajęciach. Jest zasada, że nikt nie 
posiada więcej ziemi niż pięć akrów, co wystarcza dla jednej rodziny na jej 
utrzymanie.

— A co z panem, Wasza Wysokość? — spytałam.
— Ja mam ponad 300 akrów — powiedział mi. Jednak wyzbywam się jej 

powoli oddając parcelę za parcelą młodym ludziom, którzy nie odziedziczyli 
żadnej ziemi. Nikt nie potrzebuje pieniędzy. Jeżeli coś złego się

30

background image

wydarzy któremuś z wieśniaków, wtedy wszyscy sąsiedzi wyciągają do niego 
pomocną  rękę.  Jeżeli  mężczyzna  straci  konia,  sąsiad pożycza  mu swojego. 
Srebrna pakistańska rupia warta jest dwadzieścia centów i Hunzowie wolą tę 
monetę, niż pięcio lub dziesięciorupiowe banknoty. Srebro można bezpiecznie 
schować.  Także duży papierowy banknot ciężko jest wymienić. Ja dbam o 
wszelki   import   i   eksport   niezbędnych   potrzebnych   towarów,   takich   jak 
narzędzia,  konie  i  bydło  oraz   rzeczy zrobione  ze stali  itp. Większość  tych 
transakcji dokonuje się na wymianę. Karawany przejeżdżające przez Hunzę z 
Chin i  wiozące   towary  do Pakistanu  lub  Indii,  zostawiają   nam   bawełniane 
tkaniny, naczynia kuchenne, jedwab i inne rzeczy, oraz korzystają z kwatery i 
jedzenia, jeżeli kupiec spędza noc w dolinie. Nie ma tu pieniędzy i nie ma 
biedy. Edukacja jest dostępna dla wszystkich. Jedzenia często bywa mało, ale 
nikt nie głoduje. My mamy największy skarb ze wszystkich, nasze zdrowie. 
Nieznane są tu choroby nowoczesnej cywilizacji, włącznie z rakiem.

Rozmowę   przerwał   telefon.   Każdego   wieczora   arab   (naczelnik   wsi) 

zgłasza się do Mira i opowiada mu o wydarzeniach dziennych. W każdej wsi 
jest   jeden   telefon   tylko   do   tego   celu.   Rozmowy   są   przeprowadzane   mniej 
więcej   o   tej   samej   porze,   tak   więc   patrząc   na   Mira   wiedzieliśmy,   że 
przeprowadza te właśnie rozmowy.

Gdy   odwiesił   słuchawkę,   uśmiechnął   się   i   powiedział,   że   jego   ludzie 

pozdrawiają nas.

— Powiedz — spytał  ktoś z naszej  grupy — czy ludzie nie czują się 

osamotnieni?

— My jesteśmy najszczęśliwszymi  ludźmi na świecie — odpowiedział 

Mir bez wahania. — Mamy dość wszystkiego, ale nie aż tyle, żeby zachęcać 
innych do odbierania nam tego.

Rani siedząca naprzeciw Mira na ławie blisko wielkiego  pianina (które 

dwudziestu   ludzi   przyniosło   na   górę   niebezpieczną   himalajską   drogą,   jako 
prezent dla dziadka Mira), uśmiechała się nieśmiało z aprobatą.

Przez całe lata chodziła ona w purdu (zasłona na twarzy), ale ostatnio Mir 

pozwolił   swojej   ukochanej   królowej   i   innym   kobietom   w   Hunzie   odsłonić 
twarze według nowoczesnej mody.

Chociaż towarzyszy ona swemu mężowi w wielu wyprawach do odległych 

zakątków świata, pozostaje prawie chorobliwie nieśmiała. Tym niemniej jest 
jak magnes — spokojnym,  niezawodnym  centralnym  ogniem.  Dzieci, mąż, 
służba i przyjaciele są pod urokiem jej spokojnego wdzięku.

31

background image

Rani jest wzorem życia, który kobiety Hunza naśladują tak gorliwie, jak kobiety 

amerykańskie   naśladują   styl   i   modę   lansowane   przez   filmowe   gwiazdy.   Jednak  tak 
samo jak Rani jest prawdziwą królową swojego państwa i swojego domu rodzinnego, 
tak również każda kobieta Hunza jest królową swojego własnego domu.

W czasie naszego pobytu w kraju Hunza Rani zawsze była ubrana znakomicie, 

wybierając kolory pastelowe niebieskie, fioletowe, czerwone i czasem czarne. Pewnego 
dnia ubrana była w jedwabne białe bufiaste spodnie, sięgające poniżej kolan i niebieską, 
obszytą koronką, suknię, czapeczkę haftowaną wieloma kolorami, udrapowaną białym 
szyfonowym szalem.

Cudowna   gospodyni,   Rani,   była   pełna   niespodzianek.   Zwykle   my   kobiety 

zbierałyśmy   się   o   piątej   każdego   popołudnia,   aby   wypić   z   nią   herbatę.   Pewnego 
popołudnia przyniosła gramofon i zaskoczyła nas ostatnimi amerykańskimi płytami. Jej 
córki tańczyły do tej muzyki i improwizowały uroczo choreografię w stylu Hunza.

Szanowana i kochana w całej dolinie Rani jest wielką pomocą dla swojego męża.

Co najmniej raz w roku — powiedział Mir — Rani i moja rodzina towarzyszą 

mi w objeździe inspekcyjnym państwa. Podczas gdy ja naradzam się ze starszyzną i 
spotykam z moimi ludźmi, Rani odwiedza kobiety i wysłuchuje ich potrzeb. Nocujemy 
pod gołym niebem w wielu miejscach i jest z tym mnóstwo zabawy i uciechy. Nawet 
nasza   angielska   guwernantka   Mrs.   Hansen,   która   przekroczyła   siedemdziesiątkę, 
przyłącza się niekiedy do nas. Zanim przyjechała tu aby żyć z nami, mówiono o niej w 
Londynie, że ma chore serce i powinna porzucić pracę i prowadzić spokojne życie. 
Ponieważ była zawodową boną i osobą bardzo aktywną, nie było to dla niej decyzją 
łatwą.   Wróciła   więc   do   Pakistanu,   gdzie   się   urodziła   i   żyła   przez   wiele   lat.   Po 
usłyszeniu jej historii, zaproponowałem, aby przyjechała do Hunzy i została z nami.

— Ależ Wasza Wysokość, z chorym sercem na tych górskich drogach?
— Tak, ona dobrze zniosła tę niebezpieczną wyprawę przez górskie drogi z Gilgit 

i od tej pory zrobiła to już dwa razy. Początkowo jej stan był taki, że nie spodziewano 
się, aby przeżyła więcej, niż kilka miesięcy. Teraz jest z nami już dwa lata. Odkąd  
przybyła do Hunzy jej stan zdrowia znacznie się poprawił. Czy wpłynęło na to nasze 
pożywienie, nasza woda, czy nasze

32

background image

powietrze, nie potrafię powiedzieć. Widocznie połączenie tego wszystkiego.

Oprócz angielskiego i Burushaski, Mira mówi płynnie w języku perskim, 

urdu,   zna   arabski   i   dialekty   pół   tuzina   sąsiednich   państewek   królewskich. 
Wykształcenie uzyskał w angielskiej szkole w sąsiedztwie Gilgit.

Jego biblioteka zawiera wielki, piękny zbiór książek, a posłańcy przynoszą 

pocztę i prasę z Gilgit każdego dnia. Prenumeruje również wiele narodowych  
magazynów i jest dobrze poinformowany o światowej polityce. Poranki ma 
zajęte sprawami urzędowymi i spotkaniami ze starszyzną dla omówienia spraw 
państwowych. Popołudnia zostawia na sport i rekreację. Jego wysokość wie, 
jak być szczęśliwym i jego rodzina też.

Jego brat książę Ayash działa jako jego pomocnik i doradca. Ten jowialny 

i przyjacielski człowiek jest zawsze pod ręką, aby towarzyszyć  Mirowi. W 
swoim poświęceniu dla spraw państwa czuje się bardzo szczęśliwy,  a jego 
humor stale utrzymuje nas wszystkich w dobrym nastroju.

Pewnego   dnia   szłam   przez   cmentarz,   położony   na   wzgórzu   niedaleko 

pałacu.   Lśniący   biały   mur,   otaczający   groby   wielu   poprzednich   mirów, 
błyszczał   we   wczesnych   promieniach   słońca.   Dochodziła   dopiero   piąta. 
Usłyszałam monotonny cichy śpiew. Wtedy zobaczyłam Mira. Modlił się przy 
grobie swojego dziadka. W ręku miał koran, ich biblię. Nie widział mnie, a ja 
szybko się wycofałam, aby mu nie przeszkadzać.

Potem Mir powiedział mi, że codziennie chodzi na cmentarz, aby modlić 

się, prosząc dziadka, aby go prowadził i błogosławił.

— Nasi ludzie wierzą, że po śmierci przyłącza się w grobie do człowieka

anioł,   aby   dokonać   przeglądu   zapisu   życia   i   dlatego   groby   buduje   się
dostatecznie duże, aby zmieściły dwie osoby w pozycji siedzącej.

W miarę upływu dni dowiadywałam  się coraz więcej o tych ludziach i 

zaczęłam   ich   szanować   i   kochać.   Nie   przestawałam   jednak   się   dziwić,   że 
Hunzowie tak długo żyją w pokoju, mimo wielu niepokojów politycznych tuż 
za ich granicami. Spytałam o to Mira.

— Wszystko co mogę zrobić, to zachować nadzieję. — uśmiechnął się.

Dopóki   nie   posiadamy   niczego   wartościowego,   nie   sądzę,   aby   ktokolwiek
chciał   nas   niepokoić.   Nasze   drogi   są   niebezpieczne,   nie   mamy   hoteli,
restauracji, kina, telewizji, ani nafty, ani złota. Tak więc co mógłby ktoś od
nas   uzyskać?   Kilka   lat   temu   zostałem   zaalarmowany   przez   pewnego
poszukiwacza, który sądził, że znalazł w Baltit bogatą żyłę złota. Na szczęście
mylił się. Złoto oznaczałoby koniec Hunzy i naszego sposobu życia.

33

background image

5. SZCZĘŚLIWE 
DZIECIŃSTWO

— W Hunzie nie ma przestępczości nieletnich — powiedział Mir.
— I to właśnie dlatego nie macie przestępstw i więzień?
— Dokładnie właśnie tak. Widzisz, tu w Hunzie dzieci uczą się posłuszeństwa od 

małego. Rzeczą naturalną jest dyscyplina i szacunek dla wieku. Własność i mądrość są 
dziedziczone.

— Rodzice   mają   największą   możliwość,   aby   dać   dziecku   przewodnictwo   na 

ścieżce do zdrowej dojrzałości umysłu i ciała. Ale to wymaga pewnych ofiar ze strony  
rodziców.   Wymaga   mądrości,   siły,   rozumienia,   a   nade   wszystko   cierpliwości   oraz 
miłości,   prawdziwej   miłości,   całej   jaką   człowiek   może   dać.   Tylko   rodzice   mogą  
nauczyć, co robić a czego nie robić.

Dla każdego przeznaczone jest zadanie, a to zadanie spełnia się z oddaniem i bez 

złości. Dzieci uczą się łączyć pracę z zabawą. One nigdy nie zawadzają rodzicom.

Tu w Hunzie nigdy nie słyszę matki krzyczącej na dziecko, przekupującej je, albo 

wygrażającej mu.

Negatywne myśli trzeba w Hunzie odłożyć, tu dzieci bawią się w cieniu wielkich 

szczytów górskich i biegają po skałach jak młode kozice.

Najmłodszych uczy się szacunku dla ziemi, ale nie lęku przed nią.
Gdy pojawia się lęk, wtedy rozsądek znika w zamęcie paniki. Panika, jak wiemy 

wszyscy,   ma   zazwyczaj   katastrofalne   następstwa,   nie   tylko   dla   najmłodszych,   ale 
również i dla dorosłych.

Z czasem dzieci Hunzów są dostatecznie duże, aby chodzić i dostatecznie silne, aby 

wędrować  całymi  milami  po wysokich drogach. I wtedy muszą umieć dbać same o 
siebie. Kobiety są zbyt zajęte gotowaniem, pracą w polu i chodzeniem do rzeki po wodę 
do prania, aby mieć je cały czas na oku. Nie mogą  sobie pozwolić  na poświęcenie 
całych godzin na samą opiekę nad

34

background image

dziećmi  i dlatego dzieci znaczenia odpowiedzialności  uczą się mniej  więcej  w tym 
samym czasie, kiedy uczą się raczkować.

— W   Hunzie   dorośli   nie   muszą   stosować   specjalnej   metody,   aby

uzyskać   współdziałanie   ze   strony   dzieci.   Kooperacja   jest   konieczna   i   ona
istnieje.   W   tym   królestwie   wysokich   gór   panuje   niepisane   przekonanie,   że
w   życiu   zdominowanym   siłą   żywiołów   nikt   nie   może   doznać   powodzenia,
dopóki powodzenia nie doznają wszyscy.

Przez chwilę Mir milczał spoglądając w okno pogrążony w myślach. Po chwili 

kontynuował.

— Ponieważ   dziewczynki   pozostają   blisko   domu,   ucząc   się   gotowania,

szycia   i   haftu   i   opiekując   się   młodszymi   członkami   rodziny,   chłopcy   chodzą
do   szkoły.   Aga   Khan,   duchowy   przywódca   sekty   Ismailskiej   (sekta   religii
mahometańskiej),   do   której   należą   moi   ludzie,   budował   szkoły   w   każdej   wsi
i   po   raz   pierwszy   w   całej   historii   Hunzów   chłopcy   uzyskali   możliwość
uczenia   się   na   świecie,   leżącym   poza   naszą   doliną.   Skwapliwie   skorzystali
z   tej   szansy   zdobywania   wiedzy   o   świecie   w   którym   żyją,   przychodząc   do
szkoły   i   biorąc   udział   w   różnych   zajęciach,   poczynając   od   piosenek   do
ćwiczeń narodowych, i wdrażaniu się do poważnych studiów.

Chłopcy spotykają się na rynku, aby śpiewać i modlić się razem przez godzinę pod 

kierunkiem swego nauczyciela. Potem ćwiczą przez godzinę. Te ćwiczenia są bardzo 
intensywne, aby zwrócić ich uwagę na wartość sprawności fizycznej i tego, że jest ona 
ważną częścią ich wychowania. Potem wracają do budynku szkolnego, gdzie zajęcia w 
klasach trwają  jeszcze dwie  godziny.  Ponieważ  ołówki  i papier nie są tu dostępne, 
nauczyciel pisze słowa na tablicy, a uczniowie powtarzają za nim, ucząc się na pamięć. 
Uczą   się   jednocześnie   czterech   języków.   Urdu   (którym   mówi   się   w   Pakistanie), 
perskiego,   angielskiego   i   Burushaski,   ich   języka   narodowego.   Nauka   tych   języków 
przychodzi dzieciom zupełnie łatwo.

Po   południu   wracają   do   domu,   aby   dzielić   się   z   rodziną   swoją   nowo   zdobytą 

wiedzą. W Hunzie nie ma koedukacji. Jednak ostatnio Karim, wnuczek Agi Khana i 
obecny duchowy przywódca Hunzów, założył pierwszą szkołę dla dziewczynek i teraz 
uczą się nawet niektóre dziewczynki.

Stosunki  w rodzinach Hunzów są  bardzo  bliskie   —  powiedział  Mir — jednak 

według  waszych  zachodnich pojęć  wyobrażam   sobie,  że  panują  tu  stosunki   między 
matką i dzieckiem, które mogą być przez was uznane za nieco dziwne.

35

background image

— W   pewnym   stopniu   tak   —   zgodziłam   się.   —   przypomniałam   sobie   to 

popołudnie, kiedy spacerowałam przez wieś z moim ośmioletnim przewodnikiem, który 
udzielał mi lekcji narodowego języka Burushaski. Mój mały przewodnik i ja bawiliśmy 
się cudownie. On wskazywał  na różne rzeczy i nazywał  je w języku  Burushaski, a 
potem   kazał   mi   powtarzać.   Wtedy   zobaczyłam   idącą   w   naszą   stronę   kobietę.   Mój 
przewodnik przerwał swoją  naukę tylko na tak długo, aby podnieść małą rączkę do 
czoła i pozdrowić ją krótkim saalam. Ona uśmiechnęła się i oddała pozdrowienie idąc 
dalej i nie zwalniając kroku. Pomyślałam wtedy tylko, że ta kobieta jest bardzo ładna.

— Jaka   ładna   kobieta   —   powiedziałam   bardziej   do   siebie   niż   do   mojego 

przewodnika. Ciekawa jestem, kim ona jest?

To moja mama — odpowiedział — właśnie wraca z pola. My mieszkamy przy 

tej dróżce.

Odwrócił   się   i   wskazał,   a   ja   uchwyciłam   nieukrywaną   dumę   i   podziw  w  jego 

ładnej, owalnej twarzy, gdy śledził kroki swojej matki, aż zniknęła z pola widzenia.

Nie zatrzymała się, aby uściskać swoje dziecko ani zapytać gdzie był, dokąd idzie i 

czy   przyjdzie   do   domu   na   obiad.   Ufała   mu   bez   zastrzeżeń   i   rozumiała   znaczenie 
odpowiedzialności.

W   życiu   rodzinnym   Hunzów   nie   ma   zazdrości   między   mężem   i   żoną.   Każda 

kobieta jest pewna miłości i szacunku swojego męża. Żyje w doskonałym spokoju w 
swoim kręgu domowym i potrafi kreować szczęście swojej rodziny, zaufanie i poczucie 
bezpieczeństwa   dla   swoich   dzieci.   Rozwody  są   bardzo  rzadkie   i   dlatego   dzieci   nie 
często stają w obliczu ciężkich i bolesnych problemów wyboru między jednym  lub 
drugim z rodziców.

Rodzice,   a   także   i   nauczyciele   zachęcają   dzieci   do   rozwijania   inicjatywy, 

indywidualności   i   zalet   przywódczych.   Dzieci   Hunza   są   zdrowe   emocjonalnie   i 
fizycznie,   gdyż   widzą,   że   zajmują   określone   miejsce   w   społeczeństwie,   że   nie   są 
niedostosowane, że są integralną częścią codziennej egzystencji i że ich myśli i czyny 
są przedmiotem zainteresowania nie tylko dla nich samych, ale dla każdego członka tej 
społeczności. Dzieci w Hunzie zachęca się do tego, żeby były widziane  i słyszane. 
Dlatego   są   one   nastawione   na   ukierunkowanie   swojej   energii   na   działania   raczej 
konstruktywne niż destruktywne.

— Opowiedz mi o rodzicach w twoim kraju — poprosił Mir.
— W moim przekonaniu — odpowiedziałam — na zachodzie są cztery

56

background image

typy  rodziców, którzy nawet  wtedy,  gdy usiłują  robić najlepiej, częstokroć 
niszczą   życie   swoich   dzieci.   Przede   wszystkim   mamy   rodziców   bardzo 
młodych, którzy pobierają się mając zaledwie siedemnaście lat. Ci rodzice w 
wieku od siedemnastu do dwudziestu dwóch lat są przerażeni stojącą przed 
nimi odpowiedzialnością. Dziecko jest naprawdę cennym darem i zdają sobie z 
tego sprawę bardzo dobrze. Wątpią jednak w swoje zdolności do sprostania tej 
sytuacji.   W   niezliczonych   artykułach,   czasopismach,   książkach   i 
podręcznikach szukają informacji o chowaniu dzieci. Ponieważ każdy ma swój 
własny,   odmienny   pogląd   na   „wychowanie   dzieci",   w   rezultacie   młode 
małżeństwa są ogromnie zakłopotane, jak również zdezorientowane jest ich 
dziecko. Z czasem dziecko, mając takich rodziców jest w wieku pięciu lat tak 
niekarne,   rozpuszczone   i   tak   samo   jak   jego   rodzice   zakłopotane   swoimi 
zachowaniami i motywami.

W tej sytuacji mamy rodziców, którzy są zbytnio skłonni do oskarżania 

swoich dzieci, do ich strofowania i karania. Młodzieniec jest ustawiony między 
młotem i kowadłem. Uczy się go, aby nigdy nie odpowiadał głośno, nie brudził 
swego ubrania i nie narażał się. Dziecko żyjące w takim środowisku staje się 
krnąbrne i tylko szuka okazji do nieposłuszeństwa.

A wtedy rodzice zaczynają bać się strasznie, aby nie stracić miłości swego 

dziecka.   Wskutek   tych   wszystkich   niewłaściwych   zjawisk   dziecko   traci 
szacunek dla swoich rodziców i rozwija się w nim nadmierne poczucie własnej 
ważności.   Wkrótce   będzie   on   zapewne   kroczył   jak   „mały   cezar"   mówiąc 
swoim rodzicom „zamknij się", „pilnuj swego nosa" i tak dalej.

Jest jeszcze inny rodzaj — są nim oddani rodzice. Znałam raz pewnego 

wspaniałego   człowieka,   który   gdy   zmarła   jego   żona   został   ze   swoim 
pięcioletnim   synkiem.   Ten   mężczyzna   poświęcił   całe   swoje   życie   na 
wychowanie dziecka. Chociaż sam nie zdawał sobie z tego sprawy, wskutek 
tego samopoświęcenia zaczął traktować chłopca nie jak syna, ale jak część 
swojej własności. Gdy mając dwadzieścia dwa lata chłopiec się ożenił, ojciec 
widział   w   synowej   tylko   rywala.   Nie   próbował   zrozumieć   tej   dziewczyny. 
Odwrotnie, krytykował jej przeszłość, wychowanie i wygląd. Zwymyślał syna, 
mówiąc, że jest on niewdzięczny. W rzeczywistości chłopiec kochał swojego 
ojca, ale małżeństwo potraktował jako sposób uwolnienia się spod dominacji 
jego wpływu. Poślubił pierwszą kobietę jaka weszła w jego życie.

— O tak — przytaknął Mir — takie krańcowości nie mogą spowodować 

nic innego, jak złamanie serca po dłuższym czasie. W Hunzie o takich

37

background image

krańcowościach nigdy się nie słyszy. Jest tylko jeden sposób wychowania dziecka — 
gdy się go uczy szacunku dla swoich rodziców, szacunku dla społeczeństwa, w którym  
mieszka  i szacunku dla samego siebie. Gdy już raz nauczy się tych trzech prostych 
rzeczy, nie stanie się przestępcą. Dziecko Hunza łączy z rodzicami głębokie, milczące 
zrozumienie.   Oni   dają   mu   mądrość,   siłę,   cierpliwość   i   miłość.   Ono   nigdy   nie   jest 
kontrolowane, ale gdy zrobi coś źle, zwraca mu się na to uwagę i poprawia.

Od chwili urodzenia jest szanowane jako indywidualność. Nie ma żadnego wzoru,  

do   którego   dziecko   musiałoby   się   dostosowywać.   Jedyne   normy,   których   musi 
przestrzegać, to są normy życia społecznego, tej zbiorowości, której podporządkowaniu 
się jednostka znajduje siły swobody indywidualnej.

Mówi się często, że dzieci są trochę tylko zmienionym odbiciem swoich rodziców. 

Ale to nie jest prawda.  Nie wolno  zapominać, że dziecko chociaż zrodzone z łona 
swojej  matki,  w pewnym  momencie odłącza się od pępowiny i staje się niezależną 
indywidualnością.

W Hunzie, gdzie nad sposobem życia dominuje natura i jej siły, rodzice wiedzą, że 

nie wystarcza uczyć dziecko przeżycia i wygody. Bogactwo materialne, które człowiek 
gromadzi  w ciągu życia,  nie  może  iść za  nim do grobu.  Trzeba  więc  uczyć  dzieci 
znajdowania szczęścia w gromadzeniu bogactw innego rodzaju — bogactwa wartości 
umysłowych i duchowych, które należą do nich przez całą wieczność.

W   Hunzie,   gdy   dziecko   podnosi   oczy   na   wspaniały   majestat   góry   Rakaposhi, 

uśmiecha się. Nie mogłoby być szczęśliwsze, gdyby nawet znalazło skarb Salomona. A 
może   ono   właśnie   znalazło   ten   skarb?   Na   pewno   mądry   Salomon   musiał   odkryć 
niezmierzone skarby małych rzeczy — zapachów, które towarzyszą porankom, głosu 
śpiewu   porannych   ptaków,   wiatru,   który   porusza   drzewa   umyte   deszczem   i   chmur 
śniegowych   nad   górami.   Skarby   widoków,   dźwięków,   skarby   wszystkich   pięciu 
zmysłów, skarb łaski życia. W Hunzie jest on największym ze wszystkich skarbów.

38

background image

6. ŚWIAT KOBIET

Byłam świadkiem sceny, której nigdy nie zapomnę.

Każdego roku Mir wykonuje zbiorową ceremonię zaślubin. Na tę okazję wybiera  

się jeden dzień w pierwszym tygodniu grudnia.

Trudno komukolwiek w Hunzie zapomnieć o rocznicy ślubu, ponieważ wszyscy 

biorą ślub w tym samym czasie.

Jednak   w   czasie   naszego   pobytu   Mir   zaplanował   wesele   poza   sezonem,   jako 

specjalną uroczystość dla dwóch młodych ludzi, którzy opuszczali Hunzę i udawali się 
do   skautów   w   Gilgit   —   do   garnizonu   pakistańskiej   armii,   który   strzeże   szczytów 
okalających Himalaje.

Była to pierwsza ceremonia ślubu w Hunza, która została sfilmowana. Ponieważ 

ceremonia ta tradycyjnie odbywa się w grudniu, nie było dotychczas możliwości, aby 
ktoś z zewnątrz był na niej obecny, bo w okresie zimowym drogi są zazwyczaj nie do 
przebycia.

Namówiłam Mira, żeby poprosił kobiety do uczestnictwa w uroczystościach „poza 

sezonem". Zaproszenie zostało im przesłane w ostatniej chwili, ale mimo to nie straciły 
wiele czasu na to, aby pobiec do domu i włożyć swoje najlepsze ubrania. Wystroiły się i 
uczesały   bujne   włosy,   wklepały   trochę   morelowej   oliwy   w   skórę   twarzy,   nałożyły 
wszystkie klejnoty, jakie mogły znaleźć i udrapowały swoje śliczne szale na okrągłych 
kapeluszach. A potem z błyszczącymi podnieceniem twarzami ustawiły się na dachach, 
aby obserwować ceremonię zaślubin i następujące potem tańce. One same jak paciorki, 
które   tak   uwielbiają,   były   podobne   do   wielobarwnego   wspaniałego   naszyjnika 
szczęścia, gdy tak stały na tle błękitnego himalajskiego nieba.

Królowa,   księżniczki   i   ja   zwrócone   w   stronę   podwórza   udekorowanego   na   tę 

okazję patrzyłyśmy z tarasów królewskiej letniej rezydencji w Altit, gdzie odbywają się 
coroczne ceremonie ślubne. Miałyśmy dokładny widok na wnętrze  domów, poprzez 
jedną ścianę, którą zostawia się zawsze otwartą na werandę każdego domu. Kobiety nie 
wiedząc, że są obserwowane, zaczęły

39

background image

przygotowania. Było oczywiste, że każda z tych kobiet jest bardzo świadoma 
swojego wyglądu i chociaż miały obserwować uroczystość z dachu, mimo to 
chciały wyglądać atrakcyjnie. To przekonało mnie, że bez względu na to gdzie 
kobieta się znajduje, nigdy nie zapomina, aby starać się być piękną i kobiecą.

MAŁŻEŃSTWO W STYLU HUNZA

U Hunzów małżeństwo jest święte i dlatego ślubu udziela się w czasie 

zimy,  gdy wszystkie ciężkie prace są zakończone i jest czas na prawdziwe 
celebrowanie uroczystości przez kilka dni, picie domowego wina z winogron, 
tańce i śpiewy.

Panowie  młodzi   wykonują  specjalny  saber  dance.  Zwykle   noszą   wtedy 

ozdobne   nakrycia   głowy   przystrojone   klejnotami,   które   są   ślubnymi 
prezentami dla ich narzeczonych.

W   tym   tańcu   prezentują   agresywną   naturę   swoich   rozmiłowanych   w 

wojnie przodków.

Mir powiedział mi — Matka pana młodego spędza miesiąc miodowy z 

młodymi małżonkami, spełniając rolę przewodnika i nauczyciela. Małżeństwo 
jest sprawą zbyt poważną, aby je pozostawić przypadkowi.

Uśmiechnęłam się, ale nie skomentowałam.
W dawnych czasach rodzice mieli prawo decydować o tym, kto, komu, jak 

i   dlaczego   i   kiedy   ma   być   poślubiony.   Nie   było   wyboru.   Ale   dzisiaj, 
jakkolwiek małżeństwo dalej zależy od decyzji rodziców, dzieci mają bardzo 
konkretny udział w tej decyzji. Kandydaci na narzeczonych mogą oglądać się 
nawzajem   z   pewnej   odległości,   i   jeżeli   nie   spodobają   się   sobie,   szczera 
rozmowa z rodzicami może zmienić te plany. Tylko dwie księżniczki, córki 
Mira, nie spotykają swoich narzeczonych aż do dnia ślubu. Muszę przyznać, że 
ten zwyczaj nie wydaje mi się w porządku. Pytałam Rani, jak ona postępowała 
w sprawie wyboru mężów dla swoich córek.

— Próbowałam wybrać chłopców, którzy potrafiliby uczynić szczęśliwymi 

moje   córki   —   powiedziała   uśmiechając   się   lekko.   Chłopców,   którzy 
pasowaliby dobrze do otoczenia rodzinnego.

W Hunzie rodzice narzeczonego przyprowadzają narzeczoną w dniu

40

background image

ślubu. Tu nie ma okresu zalotów, ale nie ma też właściwie rozwodów. Widać stąd 
wyraźnie, że matka i ojciec dokonują dobrego wyboru.

KOBIETA HUNZA — PRACOWNIK, ŻONA

I MATKA

Mówi się, że kobiety Hunza dzielą odpowiedzialność „za dostarczenie fasoli do 

domu".   Pracują   ramię   przy  ramieniu   ze   swoimi   mężczyznami   w  polu.   We   wsiach, 
mężczyźni, którzy nie wybierają pracy w polu, oddają się tak ważnym zajęciom, jak 
tkanie materiałów, szycie ciężkich ubrań, które trzeba nosić w czasie ostrych zimowych 
miesięcy i  mielenie  mąki.  W Hunzie każdemu  wolno  wybrać  sobie  swoją  profesję. 
Praca jest dla wszystkich.

Kobiety   nie   mają   czasu   na   bezużyteczne   plotki.   Każdy   dzień   jest   dobrze 

zaplanowany i każda praca musi zostać wykonana. Pracuje się spokojnie i umiejętnie, 
nie   ma   napięcia   ani   niepokoju.   Niczego   nie   odkłada   się   na   jutro.   Kobieta   Hunza 
wykonuje swoje obowiązki nie zajmując się tym, co robią sąsiedzi. Ale jeżeli sąsiad lub 
przyjaciel jest w potrzebie, zawsze jest gotowa do pomocy.

Widziałam   kobiety   Hunza   ponad   siedemdziesiąt   i   ponad   osiemdziesiąt   lat 

wykonujące   ciężkie   fizyczne   prace   bez   najmniejszych   oznak   zmęczenia...   A 
osiemdziesięcioletnia żona ogrodnika odbywała dwa razy dziennie mozolną drogę 1200 
stóp do swojego domu powyżej pałacu.

Kobiety Hunza są smukłe, proste i chodzą posuwiście, co robi wrażenie, jak gdyby 

spacerowały po chmurach, które mogłyby odpłynąć gdyby zrobić zbyt ciężki krok.

Chociaż   kobietom   Hunza   nie   wolno   brać   udziału   w   działalności   publicznej, 

podobnie jak wszystkim kobietom mahometańskim, są one głęboko szanowane przez 
swoich mężczyzn. Nie tylko wykonują obowiązki domowe takie same, jak wszystkie 
kobiety na świecie i pracują razem ze swoimi mężami w polu, ale gdy przychodzi do 
zabawy,   to   mimo   że   nie   biorą   w   niej   udziału,   zawsze   tam   są   i   przyglądają   się   z 
odległości.   W   ciągu   minionych   kilku   łat   wiele   tradycyjnych   zakazów   spośród 
islamskich   praw  zostało  odrzuconych.   Kobiety  Hunza   nie   noszą   już   dziś  zasłon  na 
twarzy   i   chodzą   wszędzie   swobodnie.   W   miarę   upływu   czasu   niewątpliwie   zaczną 
odgrywać bardziej aktywną rolę w społeczności swojego kraju.

41

background image

Mówi   się   w   Hunzie,   że   rodzenie   dzieci   jest   obowiązkiem   kobiety, 

zapewnia jej hart  ducha, zdecydowanie  i zdrowie. Jeżeli kobieta cieszy się 
doskonałym   zdrowiem,   nigdy   nie   ma   trudności   w   urodzeniu   dziecka.   Tu 
kobiety są tak zdrowe, że wcale nie potrzebują pomocy lekarskiej.

Rani powiedziała mi, że wkrótce po urodzeniu jednej ze swoich córek, 

pojawił się w pałacu jej ojciec. Przybył z sąsiedniego okręgu. Powitała go w 
drzwiach mówiąc, że właśnie przed chwilą został dziadkiem.

Matka karmi piersią chłopca przez trzy lata, a dziewczynkę przez dwa lara. 

W tym czasie, aby uchronić się przed ponowną ciążą, przebywa z dala od męża 
i   żyje   bez   żadnych   emocjonalnych   zakłóceń.   To   działa   bardzo   dobrze   w 
Hunzie, ale ja nie polecałabym takiego postępowania dla nas. Jednak wiele z 
tego możnaby się nauczyć.

Dr Robert  C. McCarrison, brytyjski  chirurg,  który spędził siedem  lat u 

Hunzów, pisał: „Dzieci Hunzów są wychowywane zgodnie z zamierzeniami 
natury przy piersi matki. Jeżeli to źródło pokarmu zawodzi, to dziecko umiera. 
Ostatecznie w przyszłości oszczędza im się dolegliwości gastrycznych, których 
źródłem tak często jest pierwsza butelka".

Możliwe,   że   karmienie   piersią   ma   ogromny   wpływ   nie   tylko   na   stan 

fizyczny, ale też umysłowe postawy i rozwój dziecka. Jednak nawet w naszym 
zachodnim   świecie   u   matek,   które   karmią   piersią   śmiertelność   dzieci   jest 
wysoka.   W   Hunzie   praktycznie   zjawisko   to   nie   istnieje.   Może   dlatego,   że 
matki w Hunzie mają lepszą dietę i w konsekwencji mleko lepszej jakości.

Dzieci w Hunzie otrzymują znakomity start w życie i ten dobry start jest 

niewątpliwie   wynikiem   znakomitej   diety   ich   matek.   Kolejną   wskazówką 
świadczącą   o   wpływie   jakości   odżywiania   się   matki   (przed   urodzeniem 
dziecka), są ich zęby, które kształtują się w okresie płodowym w dziąsłach już 
przy urodzeniu. Dzieci Hunzów mają doskonałe, białe zęby i nie używają ani 
proszku, ani pasty, ani szczotki do zębów. Czyszczą zęby małymi gałązkami, 
które żują do chwili, aż przypominają szczotkę i tą „szczotką" czyszczą zęby i 
masują   dziąsła.   Masaż   jest   bardzo   ważny,   ponieważ   doprowadza   krew   do 
powierzchni dziąseł i utrzymuje je w zdrowiu i aktywności.

Znamy   zjawisko  szeroko  rozpowszechnionych  chorób  zębów  w   cywili-

zowanych społeczeństwach. Ale dzieci Hunza nie jedzą słodyczy, lodów ani 
nie piją napojów chłodzących. Jadają mnóstwo świeżych owoców i żują

42

background image

suszone owoce, podobnie jak surową marchewkę i inne surowe warzywa. A 
jako   napój   piją   wodę   bogatą   we   wszystkie   składniki   mineralne,   naturalnie 
czystą,   przynoszoną   na   dół   z   lodowców.   Jedzą   niewiele,   tu   nie   ma   dosyć 
jedzenia na to, aby stać się żarłokiem.

URODA KOBIET

Stare powiedzenie „kobiety są kobietami" jest znane tak samo dobrze w 

Hunzie   jak   w   Nowym   Yorku,   Londynie   lub   Timbuktu.   Pomimo   faktu,   że 
kobieta od stuleci jest tu odseparowana od społeczności, udało się jej w pełni 
podtrzymać swoją kobiecość.

Uroda,   podobnie jak  u  kobiet  na  całym   świecie,  jest   dla  kobiet   Hunza 

sprawą ważną. Zawsze są starannie ubrane i stale dbają o poprawę swojego 
wyglądu.

Klejnoty   wprost   je   urzekają.   Bransoletki,   naszyjniki,   kolczyki,   one 

przepadają za nimi, dopóki błyszczą i mienią się kolorami. O, jak one kochają 
kolory!

Każda   kobieta   i   dziewczyna   nosi   małą   zawadiacką   okrągłą   czapeczkę, 

umieszczoną   zabawnie   na   czubku   głowy.   Ten   kapelusik   jest   wyhaftowany 
bogatymi kolorami w żywe wzory. Można nawet pozwolić sobie na nazwanie 
ich „szczęśliwymi  kapeluszami", ponieważ  jest po prostu niemożliwe, żeby 
spojrzeć na któryś z nich i nie uśmiechnąć się z radością. Przy kapeluszu noszą 
długą woalkę z szyfonu. Jest ona udrapowana dokoła głowy i spływa na stanik 
i ramiona. Wtedy, gdy kobiety muzułmańskie zakrywały twarze, ten szyfon 
służył   im   jako   zasłona   do   szybkiego   ukrycia   twarzy,   gdy  jakiś   mężczyzna 
pojawił się w pobliżu. Teraz jednak, gdy ta stara tradycja zanika, kobiety w 
Hunzie  zachowały ten  wdzięczny ubiór  głowy,  nie  są  jednak  tak skore   do 
zasłaniania twarzy, lub ukrywania swojej wspaniałej cery, którą zawdzięczają 
cudownemu działaniu oliwy morelowej.

Kobiety i dziewczęta zdają się być uosobieniem zespołu matki-córki. Nie 

tylko noszą ten sam rodzaj kapeluszy,  ale całe ich ubranie jest identyczne. 
Ubiór   kobiety   składa   się   z   szerokich   spodni,   które   wyglądają   jak   coś 
pośredniego   między   piżamą   i   marynarskimi   spodniami.   Te   spodnie   są 
zazwyczaj zrobione z białej bawełny, lnu lub jedwabiu. Na nie nakłada się

43

background image

wdzianko,   które   przypomina   okrycie   chińskiego   marynarza   z   głębokimi 
rozcięciami po obu stronach.

W   Hunzie   dominuje   kolor   czerwony,   jako   najjaskrwaszy   jest   on 

najpopularniejszy.   Gdziekolwiek   się   idzie,   przez   wieś   czy  na   pole,  czy  do 
starożytnych kamiennych fortec wysoko w górach, wydaje się jak gdyby jakiś 
swawolny bóg upodobał sobie krajobraz w tym wibrującym kolorze.

Podobnie jak wszystkie kobiety, kobiety w Hunzie nie mają nigdy dość 

ubrań. Ale w Hunzie te narzekania są uzasadnione tym, że kobiety na ogół nie 
biorą udziału w uroczystościach i publicznych imprezach.

Kobiety w Hunzie nie troszczą się przemijaniem czasu, ponieważ czasu nie 

mierzy się tu zegarami ani kalendarzami. Czas ocenia się zmianami pór roku, a 
każda pora roku przynosi wrażenie nowości, nie łączy się z obawą że czas 
nieodwołalnie   nam   się   wymyka.   Natomiast   na   Zachodzie,   gdzie   życie   jest 
zdominowane   zegarami   i   kalendarzami,   mamy   skłonność   do   traktowania 
każdej mijającej chwili jako kawałka życia, które umyka nam okrutnie, aby 
nigdy nie powrócić. Każda taka umykająca odrobina czasu przybliża nas do 
starości   i   wreszcie   do   śmierci.   Tak   bardzo   martwi   nas   starzenie   się,   że   w 
rezultacie   przyspieszamy   ten   proces.   Kupujemy   sobie   kremy   i   wydajemy 
niezliczoną   ilość   dolarów   w   nieokreślonej   nadziei   zatarcia   niepożądanych 
zmarszczek.   Następnie,   po   zastosowaniu   owych   rzekomo   skutecznych 
środków,   zamiast   zająć   się   swoimi   sprawami   dając   im   szansę   działania, 
stajemy przed lustrem i tak się martwimy, że powstają nowe zmarszczki. Ale 
nie z powodu wieku, lecz ze zmartwienia. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że 
w rzeczywistości sami zamartwiamy się na śmierć.

Kobiety Hunza mają śliczną cerę. Ich dzieci mają piękną skórę, żadnych 

krost ani innych oszpeceń. Oczywiście ich pokarm jest prosty,  zdrowy,  nie 
jedzą   cukru,   ani   żadnych   innych   naszych   cywilizowanych   smakołyków   — 
lodów, słodyczy, napojów.

To może być bardzo pocieszająca myśl, gdy dowiadujemy się, że nasza 

skóra starzeje się nie z powodu upływu lat, ale z zupełnie innego powodu. 
Zmarszczki   i   fałdy,   które   zaczynają   pojawiać   się   na   skórze   dorosłych   są 
wywołane przez codzienne pozostałości kurzu, brudu, tłuszczu, na które skóra 
twarzy   jest   wystawiona.   Fizjologia   mówi,   że   nadmiar   płynu   wydzielanego 
przez pory ciała, pokrywa całą powierzchnię skóry. Ten płyn zawiera nieco 
tłuszczu,   który   pozostaje   na   skórze   wtedy,   gdy   zawartość   wydzielonej 
substancji wyparuje. Połączone osady przywierają do zewnętrz-

44

background image

nej warstwy skóry, a potem wnikają głęboko w jej pory. Stopniowo tworzą 
cienką warstwę, jakby powłokę, która narasta, gdy stajemy się dorośli.

Są dwie warstwy skóry twarzy, wewnętrzna i zewnętrzna:
1.   Krew   odżywia   skórę   od   wewnątrz.   Wewnętrzna   warstwa   skóry 

otrzymuje pokarm za pośrednictwem  drobnych  naczyń  krwionośnych, które 
powinny   mieć   nieograniczoną   możliwość   przepływu   krwi,   dla   wypłukania 
zgromadzonych toksycznych odpadów.

2. Tlen odżywia  krew z zewnątrz. Pory w naszej skórze są maleńkimi 

nozdrzami,  które  służą  do oddychania.   Rozszerzają   one zakres  wydzielania 
materiałów odpadowych i wspierają proces utleniania.

Ciężkie   kremy   przywierają   do   skóry   i   zamykają   pory   dopóki   one   nie 

przestaną funkcjonować normalnie. Gdy pory zostają zamknięte od zewnątrz, 
dopływ tlenu zostaje zamknięty, co ma wpływ na zabarwienie skóry i dlatego 
pory muszą zostać opróżnione z substancji odpadowych, zanim będą mogły 
odzyskać możność wykonywania tej roli, jaką im natura wyznaczyła. Może się 
wydać zaskakującą wiadomość, że bruzdy i zmarszczki tworzą się właśnie w 
tej warstwie skóry, a nie, jak się na ogół sądzi, w samej prawdziwej skórze.

W sklepach są do nabycia środki, które usuwają tę dodatkową zewnętrzną 

warstwę   na   skórze   i   działają   na   zewnętrzne   osady,   a   następnie   stymulują 
dopływ   krwi   do   tkanek   skóry   i   pomagają   w   przywróceniu   jej   normalnego 
funkcjonowania.   Wiele   moich   przyjaciółek   zastosowało   się   do   tej   zasady   i 
uzyskało widoczne rezultaty.

Obecnie   wiele   rodzajów   kosmetyków   robi   się   z   czystych   pokarmów. 

Avocado,   papaje,   migdały,   miód,   zioła,   morele,   oleje,   różne   minerały   i 
witaminy   są   wykorzystane   do   tego,   aby   przywrócić,   poprawić   i   zachować 
kobiecą urodę.

Mamy szczęście, że nauka robi postępy w zakresie nowych, cudownych 

odkryć i udoskonaliła jakość olejków roślinnych, które są tak pożyteczne przy 
pielęgnacji skóry i nie szkodzą delikatnym  tkankom twarzy i szyi. Ostatnio 
złożyłam   wizytę   w   laboratorium   zajmującym   się   wytwarzaniem   tych 
naturalnych kosmetyków w El Monte w Kalifornii i byłam zdumiona widząc 
tam całe kosze cytryn, pomarańczy, moreli, avocado i papaya, nie mówiąc już 
o wielu innych gatunkach owoców i warzyw.

Aby   zachować   ten   promienny   „młody"   wygląd,   trzeba   także   unikać 

zmarszczek i fałd na szyi, bo jak wszyscy wiemy, te dwie rzeczy uważa

45

background image

się   zawsze   za   bezpośrednią   wskazówkę   do   określenia   naszego   wieku.   W 
rzeczywistości   nie   jest   to   prawdą,   bo   szyja   i   twarz   mają   bardzo   mało 
gruczołów łojowych, dlatego wysuszenie i zmarszczki zewnętrznej warstwy 
skóry   mogą   być   spowodowane   brakiem   pielęgnacji   oraz   zbytnim   wy-
stawianiem skóry na słońce lub wiatr, albo zimne powietrze. Dlatego trzeba 
stale   zwracać   uwagę,   aby   tych   miejsc   skóry   nie   pozostawiać   nigdy   bez 
stosowania odżywczych naturalnych olejków.

OGNISKO  DOMOWE,  DOM  I  PORZĄDEK

DNIA

Domy w Hunzie są zbudowane z kamieni. Stosując te same zasady co przy 

budowie tarasów, kamienie dopasowywuje się jedne do drugich. Oczywiście 
przy   budowie   domu   robi   się   ściany   znacznie   grubsze.   Każdy   dom   jest 
dwupoziomowy.   Góra  nie  ma  okien,  ale  część  dachowa  używana  jest   jako 
weranda, z której można się zachwycać widokiem. Oba poziomy połączone są 
drabiną, po której Hunzowie wchodzą na górę i schodzą w dół jak akrobaci, w 
doskonałej   równowadze.   Niższe   piętro   zajmują   w   zimie.   Jedynym   źródłem 
ciepła  jest  mały piecyk  zbudowany na środku  pokoju. W  suficie jest  mały 
otwór, którym  ulatnia się dym.  Ma on połączenie  z otworem  w suficie  na 
drugim   piętrze.   Jest   to   również   jedyne   źródło   wentylacji.   Latem   rodzina 
przenosi się na górę.

W jednym pokoju przechowuje się żywność na zimę i jest tam specjalne 

osobne miejsce na żywność  odłożoną dla kogoś, kto by jej  potrzebował  w 
zimie.   „Kochaj   bliźniego   jak   siebie   samego"   —   przykazanie   to   tutaj   jest 
wykonywane w jego pełnym znaczeniu.

Mebli jest mało, ponieważ większość drzew rosnących w dolinie została 

tutaj kiedyś sprowadzona z zewnątrz. Dlatego jeżeli ścina się jakieś drzewo, to 
tylko   w   przypadku   absolutnej   konieczności,   takiej   jak   potrzeba   opału   lub 
budulca.

W   Hunzie   każdy   mężczyzna,   kobieta   czy   dziecko   prześcigają   się   w 

bezinteresowności i sami czują się odpowiedzialni za to, aby wszystko robić 
najlepiej jak potrafią. Ich filozofia jest prosta: wierzą w Boga i w to, że On jest 
partnerem wszystkich swoich dzieci we wszechświecie i że

46

background image

stworzył człowieka po to, aby budował, cieszył się i kochał, a nie niszczył i 
psuł.

Praca  w   Hunzie   zaczyna   się   wcześnie,  o  piątej  godzinie.   Jak  na  nasze 

upodobania może zbyt wcześnie, ale tutaj nie ma nafty ani świec, więc oni 
chodzą spać w chwili, gdy robi się ciemno. Gdy słońce śpi za szczytami gór, 
jako jedyna latarnia służy nocą himalajski księżyc. Całe drewno na ogień musi 
być   zachowane   na   miesiące   zimowe,   kiedy   temperatura   w   porównaniu   do 
letniej spada o 80 do 90 stopni F poniżej zera. Dlatego jeżeli dzień pracy ma 
być dobrze wykorzystany, musi zacząć się jak najwcześniej.

Każdego   dnia   jada   się   dwa   posiłki,   tylko   rano   gospodyni   przyrządza 

skromne śniadanie. Około południa korzystają z pierwszego posiłku. Jedzenie 
jest witalną częścią egzystencji i oni jadają głównie dla zdrowia, a nie tylko dla 
samej   przyjemności   smakowej,   chociaż   i   tą   ostatnią   znajdują   w   swoich 
potrawach. Potrawy nie są obfite, a menu nie zmienia się często, ale może to 
jest właśnie kluczem do ich nadzwyczajnego zdrowia, ponieważ ich żołądek 
nie jest stale przepełniony nadmiarem mieszaniny rozmaitych pokarmów.

Podstawą   ich   diety  są   czapati.   Chociaż   my  wykształceni   na   Zachodzie 

słyszymy ostrzeżenia, aby nie jeść zbyt  dużo chleba, Hunzowie wydają się 
mieć   opinię   przeciwną.   Oczywiście   czapati   są   robione   z   mąki,   która   nie 
przechodzi   przez   nasze   nowoczesne   procesy   mielenia   i   dlatego   zachowuje 
wszystkie składniki odżywcze.

Musimy również pamiętać, że praca fizyczna wykonywana przez tych ludzi 

każdego dnia, jak również i to, że wspinają się na zbocza wzgórz na swoje pola 
powoduje, że nadmiar węglowodanów spalają o wiele szybciej niż pozwala na 
to nasz  sposób życia.  W wyniku  tego  nie ma w Hunzie ludzi  otyłych,  ani 
potrzeby   przyjmowania   tabletek   czy   środków   odchudzających,   nikt   tu   nie 
mówi ani nie myśli o stosowaniu diety.

47

background image

7. GRY, ZABAWY, SPORT

W języka Hunzów nie ma słowa „nudzić się". Między pracą a zabawą nie 

ma ostrej granicy. Hunzowie często odchodzą od pracy, aby wziąć udział w 
grach lub tańcach. Potem, kiedy rozrywka się skończy, wracają na pole, aby 
pracować dalej.

Pewnego dnia zostaliśmy zaproszeni do udziału i do sfilmowania gry w 

siatkówkę. Mężczyźni z całej doliny przyszli do Baltit, aby w niej uczestniczyć 
i wrócić do domów po zakończeniu.

W grze mieli stanąć do walki „młodzi" mężczyźni z doliny (szesnaście do 

pięćdziesięciu   lat)   przeciwko   starszym   (wszyscy   powyżej   siedemdziesięciu 
lat). Do młodych mężczyzn zaliczono Mira, jego syna księcia korony, kilku 
nauczycieli ze szkół i różnych wieśniaków. W drużynie starszych był  m.in. 
mężczyzna mający sto dwadzieścia pięć lat!

Obie drużyny stanęły do zaciętej gry w skwarnym upale popołudniowego 

słońca. Jeżeli nawet któryś z graczy w pewnej chwili w czasie gry poczuł się 
zmęczony, to nie było to widoczne. Wszyscy grający wydawali się odprężeni i 
spokojni, jak gdyby rozgrywali przyjacielską partię kanasty.

Jest taki zwyczaj, że drużyna zwycięska otrzymuje od drugiej strony owcę. 

Ponieważ państwo jest małe i pastwisk niewiele, owiec jest tu mało i dlatego 
wartość   tych   zwierząt   jest   duża.   Po   uzyskaniu   nagrody   przez   zwycięską 
drużynę, następuje zawsze potem uroczystość.

Mecz siatkówki został wreszcie zakończony. Wygrała drużyna młodych, 

jakkolwiek   tylko   kilkoma   punktami.   Gdy   wyraziliśmy   nasze   zdumienie   z 
powodu   odporności   starszych   mężczyzn,   Mir   powiedział   z   uśmiechem:   — 
„Kiedy   jest   lepsza   okazja,   żeby   ludzie   dowiedzieli   się,   że   nasi   stuletni 
mężczyźni nie czują się bardziej zmęczeni niż dwudziestoletni? I uważaj co 
mówisz — żartował — gdyż wkrótce nasi ludzie stuletni odczują swój wiek 
potrójnie i będzie im się wydawało, że się starzeją".

Tego samego dnia byliśmy zaproszeni do udziału w jednym ze spotkań

48

background image

Mira z jego doradcami. Byłam ogromnie ciekawa, jak wygląda sąd Hunzów w 
codziennej praktyce, ponieważ jest to jedyny kraj na świecie, gdzie aczkolwiek 
nie ma przestępstw, prawo jest bardzo ściśle przestrzegane. Mir i jego radni 
spotykają się codziennie na posiedzeniach. Radni są reprezentantami z różnych 
wsi i każdy ma rangę „starszego". Zazwyczaj „starszy" farbuje swoją brodę 
henną,   co   jest   oznaką   wyróżnienia.   Ci   mężczyźni   ze   swoimi   czerwonymi 
brodami w porannym słońcu na tle Mount Rakaposhi wyglądają bardzo ładnie.

Każda wieś próbuje rozwiązać swoje problemy przy pomocy starszego, 

który nazywa się arbab. Jednak jak można się spodziewać, pewnych sytuacji 
nie można rozpatrywać bez pomocy i rady Mira i jego radnych.

Zazwyczaj  spotykają  się oni przed nowym  pałacem  w patio. Siedzą na 

ziemi w półkolu, podczas gdy Mir siedzi na podwyższonym podium okrytym 
perskim dywanem. Niekiedy rada spotyka się na tarasie przed starym pałacem, 
który został zbudowany przez Hunzów około 600 lat temu. Kiedyś stary pałac 
służył jako niezdobyta forteca. Teraz jest używany jako miejsce sesji sądowych 
lub celebrowania uroczystości.

Z trudem wspinałam się po stromej drodze do starego pałacu, który tego 

dnia został wybrany na spotkanie. Byłam zasapana i spocona od upału tego 
letniego dnia. Dokoła mnie szli ludzie Hunza. Uśmiechali się życzliwie, żaden 
nie był zasapany ani spocony. Szli łatwo i szybko, z wdziękiem, jak gdyby 
wznosili się do góry po ruchomych schodach. Niektórzy z nich przeszli drogę 
do Baltit z odległości 10,15 lub 20 mil. Mieli pokonać tą samą odległość w tym 
samym dniu i resztę dnia spędzić przy pracy w polu.

Wkrótce usłyszałam znajomy głos i Mir oraz Książę Korony minęli mnie 

idąc posuwiście do góry, a Mir zanim zniknął za wzniesieniem góry, pozdrowił 
mnie życzliwie mówiąc:

— „Do zobaczenia na górze!"
Było to ogromnie frustrujące, ale szłam dalej.
Stary   Pałac   ma   trzy   kondygnacje.   W   czasie   narady   członkowie   sądu   i 

premier siedzą po turecku twarzą w stronę Mira. Patrząc na tę sesję sądową, 
trudno   było   uwierzyć,   że   Mir   dzierży   władzę   życia   i   śmierci   swoich 
poddanych. To była debata otwarta i jeżeli któremuś ze starszych zdarzyło się 
nie zgadzać z Mirem, nie bał się wypowiedzieć głośno swojej opinii. Wkrótce 
zrozumiałam, że Mir był chętnym słuchaczem i doceniał opinie

49

background image

innych,, jak również lubił słyszeć poglądy swoich ludzi na obecną politykę 
rządu.

Wydaje się, że jedyne utarczki które stale pojawiają się między Hunzami, 

dotyczą takich spraw jak nawadnianie i prawa wodne. Jednak wszystkie  te 
utarczki   są   szybko   uciszane.   Każdy   przypadek   zostaje   poddany   pod 
głosowanie.   Mir   ma   ostatni   prawo   do   zabrania   głosu   i   jeżeli   chce,   może 
założyć   veto,   przeciwko   każdej   decyzji.   Ale,   ponieważ   jest   on   mądrym 
człowiekiem,   w   większości   przypadków   potwierdza   decyzje   rady.   Problem 
zostaje rozwiązany, decyzja o tym, jak zaradzić zostaje przyjęta i wykonana. 
Hunzowie rozumieją, że nie ma sensu upierać się i odwoływać od decyzji, 
która raz już została podjęta. Zrozumiałe jest, że decyzja podjęta jest decyzją 
słuszną. W Hunzie jest to dobrze rozumiane i po zakończonej rozprawie nikt 
nie   składa   zażaleń.   Często   osoby  zwaśnione,   które   przychodzą   do  rady  na 
rozprawę, wracają do domów razem, jak pogodzeni przyjaciele.

Kilka dni potem Mir zorganizował mecz polo, sport o którym mówi się, że 

pochodzi z Gilgit sprzed wieków, gdy stacjonowały tutaj armie Dżingis Chana. 
Mówi   się,   że   żołnierze   Chana   znudzeni   przedłużającym   się   okresem 
bezczynności, dosiadali koni i przesuwali małe kamienie kijkiem. W końcu ta 
gra   stała   się   sportem,   który   znamy   dzisiaj   i   który   został   przyjęty   przez 
wszystkich mieszkańców regionu Himalajów. Nazwę otrzymał jednak dopiero 
od  nazwiska   podróżnika   weneckiego,   Marco   Polo,   który   przebywał   w  tym 
regionie w 13 wieku.

Mimo   braku   ziemi,   każda   wioska   wygospodarowuje   sobie   kawałek 

płaskiego gruntu do gry w polo. Jest on starannie utrzymywany i zawsze w 
doskonałym   stanie.   Tak   więc   pewnego   pięknego,   pogodnego   popołudnia 
wszyscy zgromadziliśmy się na terenach do gry w polo w Baltit, aby oglądać 
grę.  Siedzenia dla nas były  ustawione  na podwyższonym  podium. Fakt, że 
zostałam posadzona obok Mira był dla mnie pocieszający, ponieważ słyszałam 
pogłoski o tym, jak dzika może być wersja pola w wykonaniu Hunzów.

Niebo,   z   wyjątkiem   kilku   delikatnych   chmurek   nawianych   ze   szczytu 

Mount Rakaposhi, miało delikatny chociaż głęboki ton błękitu. Słońce było 
wysokie i gorące, ale rząd uśmiechniętych, zadowolonych służących  stał za 
nami z parasolkami, które dawały dobrą osłonę przed upałem.

Po obu stronach pola zebrali się mężczyźni w swoich najlepszych strojach. 

Siedzieli po turecku (ze skrzyżowanymi nogami) w małych grupach

50

background image

i wyglądali bardzo malowniczo pośród drzew rosnących wzdłuż całej długości 
pola.   Grała   orkiestra   i   niezwykłe   melodie   tańców   hunzyjskich   brzmiały 
zachwycająco. Wreszcie zaczęły się zawody, muzyka się zmieniła i przez cały 
czas trwania gry bębny i flety wybijały takty wojenne.

Na zewnątrz pola stały kobiety na wierzchołku dachów i przyglądały się 

zapasom. Wreszcie pojawił się na polu młody jeździec, przystojny mężczyzna 
siedzący prosto i dumnie w swoim  siodle. Nie miał  kapelusza i w jasnym 
blasku słońca jego czarne włosy nabrały odcienia platyny.

Mir przechylił się do mnie i powiedział:

— To   jest   mój   siostrzeniec.   On   jest   wspaniałym   jeźdźcem,   dosiada

mojego   osobistego   ulubieńca,   ale   pozwalam   mu   jeździć   na   tym   koniu,
ponieważ   on   wie   jak   postępować   z   takim   zwierzęciem.   Mamy   w   Hunzie
zawody   łucznicze   rozgrywane   na   koniach.  On   to   teraz  zademonstruje
i pokaże ci swoją zręczność w tej grze. Widzisz tam, na końcu pola ułożoną
małą kupkę ziemi? Zwróć uwagę na mały kawałek papieru leżący w środku.
Jeździec ma przebić ten papier swoją lancą, aby osiągnąć cel.

Obserwowałam jeźdźca galopującego z wdziękiem z jednego końca pola 

na   drugi   i   obniżającego   swoją   lancę.   Wykonał   pierwszą   próbę   i   chybił. 
Spróbował jeszcze raz i znów chybił! I jeszcze raz i znów chybił! Słyszałam 
niecierpliwe pomruki tłumu poniżej, zwróciłam pytające spojrzenie na Mira.

Mir   potrząsnął   głową   z   zadowoleniem   i   odwzajemnił   moje   pytające 

spojrzenie.

— Obawiam się, że ludzie są szalenie zaniepokojeni moim siostrzeńcem. 

Zaśmiał się łagodnie.

— Oni   czują,   że   jego   niezdolność   do   trafienia   tego   papierka   okrywa 

wstydem   wszystkich   siedzących   na   przodzie   widowni.   Domagają   się,   aby 
znajdujący się tutaj jeden najmłodszy wśród nich osiemdziesięciopięcio latek, 
uratował ich honor.

Za kilka chwil ten „najmłodszy"  osiemdziesięciopięcioletni podniósł się 

niezdecydowanie, a wtedy, zachęcony przez oklaski tłumu, skoczył jak kot na 
grzbiet konia i przegalopował przez pole w kierunku tarczy. Przy pierwszym 
podejściu przebił papier. Powiewając w powietrzu lancą z jej zdobyczą, usiadł 
w siodle możliwie wysoko wyprostowany, a jego ogorzała twarz uśmiechała 
się szeroko.

Po tym wydarzeniu, mężczyźni i konie przygotowali się do gry w polo, 

ustawiając się wszyscy w jednym szeregu, twarzą do Mira, aby poprosić go o 
błogosławieństwo. Mir rzucił piłkę i gra się rozpoczęła.

51

background image

Rzeczywiście to było dzikie widowisko. Piłka przelatuje tu i tam, w przód i 

w tył. Grali energicznie, kołysząc młotkiem do polo we wszystkich kierunkach 
i czasem trafiając w czyjąś głowę, zamiast w piłkę.

Stwierdzałam, że zęby mogą być wybite i kości złamane, ale gra idzie dalej 

i mężczyźni nie rezygnują tak długo, aż któryś z nich wygra. (To tłumaczy te 
bezzębne   uśmiechy,   które   czasem   widuję).   Ponieważ   w   Hunzie   nie   ma 
dentystów, zęby nie są wstawiane. W lepszej sytuacji są gracze, którzy doznali 
złamania kości. W każdej  wsi  jest nastawiacz  kości i każdy z nich dobrze 
wykonuje swój zawód. Przez cały czas mojego tutaj pobytu nie widziałam ani 
jednej osoby kalekiej. I oczywiście wszyscy wracają do zdrowia bardzo szybko 
ze względu na swój doskonały ogólny stan zdrowia.

Wojownicze   poło   jest   jedną   z   nielicznych   pozostałości   wojennej   prze-

szłości   Hunzów.   W   tych   prawie   ziejących   nienawiścią   widowiskach   wy-
czuwałam krew ich gwałtownych, dzikich przodków, ale trwa to tylko w czasie 
gry. Oni grają zawzięcie aż do końca, z trudem przestrzegając reguł. Ktoś musi 
wygrać, nawet gdyby gra miała trwać godzinami. Wypadki są przyjmowane 
jako naturalna konsekwencja gry.

Grający zachowują się dziko i nierozważnie. Zawody są rozgrywane bez 

odpoczynków i trwają, aż jedna strona uzyska zapis dziewięciu trafień. Każdy 
gracz, który chwyta piłkę w locie, może przejechać z nią przez bramkę, ale 
jego przeciwnicy mają prawo używać wszelkich sposobów oprócz morderstwa, 
aby temu zapobiec.

Zauważyłam,   że   jeden   z   graczy   krwawił   z   otwartej   głębokiej   rany   na 

głowie. Krew zalewała mu twarz i koszulę. Ale wydawał się nie zwracać na to 
uwagi. Wyjął tylko chusteczkę i zawiązał nią ranę możliwie najciaśniej, robiąc 
coś w rodzaju opaski zaciskowej, i grał dalej do końca.

— Wasza Wysokość — zapytałam — co się stanie z rannymi?
— Nic — odpowiedział — po prostu wyzdrowieją.
— A co z infekcją?
— Nasi  ludzie  bardzo   rzadko   dostają  infekcji.  Nacierają   ranę   pewnym 

gatunkiem   soli   bogatej   w   składniki   mineralne   i   to   zapobiega   wszelkim 
możliwym infekcjom.

W Hunzie nie ma lekarzy z wyjątkiem przygodnych cudzoziemców, ludzi, 

którzy przyjeżdżają, aby podziwiać naszą fenomenalną odporność na pospolite 
choroby. Wyznaczyłem specjalny budynek do tego, aby służył jako klinika. 
Cudzoziemcy przyjeżdżają do nas przyglądać się i badać naszych

52

background image

ludzi, domyślam się, aby  znaleźć  przyczyny tej niezwykłej kondycji naszego 
starszego   pokolenia.   Tylko   kilku   pacjentów   szukało   porady   medycznej   w 
przypadku   niewielkich   skaleczeń   lub   podobnych   niedyspozycji.   Jednak 
większość z nich przychodzi do mnie po moją cudowną maść, prostą maść, 
którą stosuję na wszystko.

Podczas   mego   pobytu   był   tu   młody   pakistański   lekarz,   który   prosił   o 

wyznaczenie mu stanowiska, aby mógł praktykować w Hunzie przez kilka lat. 
To było prawie nie do wiary.

Gdy gra  się  skończyła  ranny mężczyzna  wziął  udział  w tańcach,  które 

pokazuje zwycięska drużyna. Nie wyglądał ani blado ani słabo.

Zwycięzcy  ukłonili  się  z   wdziękiem  i  gra   była   skończona  —  bajeczna 

demonstracja zręczności, wytrzymałości i doskonałego zdrowia.

55

background image

8. JAK DOŻYĆ STU LAT?

— Urodziny powinny być  szczęśliwymi  dniami, dniami  dziękczynienia

za   to,   że   się   żyje   i   jest   się   zdrowym   —   zawołał   Mir.   Wiek   nie   ma   nic
wspólnego z kalendarzem, Wiek jest po prostu dojrzewaniem umysłu i ciała.
Tu w Hunzie wiek człowieka liczy się tylko jego osiągnięciami, im więcej
osiągnął,   im   więcej   mądrości   zdobył,   tym   większa   jest   jego   wartość
i dojrzałość. W tym  kraju człowiek patrzy przed siebie, pełen szczęśliwego
oczekiwania na swoje urodziny.

Spokojny uśmiech błąkał się po jego wargach.

— Mam  wrażenie,  że tutaj jest zupełnie inaczej  niż w innych  krajach.

Tutaj  młody człowiek  zazdrości   staremu,  jestem   pewien,  że gdyby   to  było
możliwe, wielu młodych ludzi próbowałoby zwiększyć liczbę swoich lat, tak
aby móc zdobyć trochę więcej szacunku i podziwu od innych młodych.

Mir wydawał się czytać w moich myślach i mówił dalej.

— W Hunzie doszliśmy do przekonania, że możliwe jest dotrzymywać 

kroku czasowi, nie pozwalając jednak aby nas postarzał. W ten sposób całe 
nasze   pojmowanie   wieku   różni   się   od   waszego.   My   doszliśmy   do   przyj-
mowania jako fakt, że życie ludzkie dzieli się na trzy okresy: młode lata, wiek 
średni   i   bogate   lata.   W   młodych   latach   dominują   sprawy   przyjemności   i 
dążenia,   oraz   pragnienie   władzy.   W   wieku   średnim   następuje   wzrost 
równowagi i zrozumienia, bez utraty przyjemności i dążeń z młodych lat. W 
latach bogatych — o wiele lepszych, najlepszych okresach ze wszystkich — 
osiągamy dojrzałość, zrozumienie, zdolność do sądzenia i oceny oraz wielki 
dar tolerancji — wszystko to połączone z cechami dwu poprzednich okresów.

— W istocie, człowiek w swoich bogatych latach jest naprawdę bogaty. 

Jego życie osiąga zupełnie inny wymiar. Staje się pełne i wspaniałe. Młodzi 
ludzie wiedzą o tym i szanują to. Szczególnie wtedy gdy widzą, że człowiek 
pozostaje   tak   samo   sprawny   umysłowo   i   fizycznie   jak   dwudziestoletni 
chłopiec.

54

background image

— Widzisz więc moja siostro, że nasze punkty widzenia na tę sprawę 

różnią   się   niejako.  Od  dnia   urodzenia   Hunza  nigdy  nie   jest   rozpieszczany. 
Zachowuje  aktywność  aż  do śmierci  i  nie myśli  o starzeniu się. Tutaj  jest 
miejsce tylko na myślenie o rzeczach potrzebnych. Zmartwienie o takie rzeczy 
jak tykanie zegara lub odwracanie kartek kalendarza jest głupotą.

— Ale czy starsi członkowie społeczeństwa powyżej dziewięćdziesięciu 

lat nigdy nie odpoczywają od pracy?

— Bezczynność stanu spoczynku jest znacznie większym wrogiem życia 

niż praca. Nie wolno nigdy odchodzić od czegokolwiek. Odchodzić trzeba od 
czegoś. Nasi ludzie w starszym wieku kontynuują pracę dobrowolnie.

Zawsze   twierdziłem,   że   człowiek   jest   podobny   do   rośliny.   Musi   mieć 

bardzo silne poczucie przynależności, w przeciwnym razie więdnie i umiera, 
tak   samo   jak   roślina   umiera,   jeżeli   zostanie   umieszczona   w   obcej,   jałowej 
ziemi. Zabrać mężczyznę lub kobietę tylko dlatego, że osiągnął pewien wiek i 
umieścić   go   w   jakimś   miejscu   odpoczynku   z   dała   od   kontaktu   z   jego 
funkcjonującym dalej społeczeństwem, to jest to samo co wyrok śmierci.

Wyjeżdżam za granicę i spotykam ludzi innych krajów lub innych ras. U 

większości z nich dostrzegam napięcie i niepokój. Na dnie wszystkiego jest 
niezdolność   do   odprężenia.   Popatrz   na   ludzi   Hunza   przy   pracy   i   w   czasie 
odpoczynku.   Oni   są   całkowicie   odprężeni,   zupełnie   na   luzie.   Popatrz   na 
przykład na naszą królewską kucharkę, która siedzi godzinami po turecku na 
podłodze piekąc czapati. Przy swoich dziewięćdziesięciu latach ma ręce silne i 
młode.

Najlepszym umysłowym lekarstwem jest pogoda ducha, gdy cieszysz się 

ze swojej pracy, wykonujesz ją w sposób swobodny. Nienawiść i narzekanie 
tworzą   napięcie   i   powodują   nerwowość.   Czy   nie   wiesz,   że   jesteśmy 
lustrzanymi odbiciami naszych myśli?

— Jeżeli tak jest — powiedziałam — umysł kontroluje ciało, szczególnie 

system nerwowy.

— Praktycznie   można   powiedzieć,   że   działa   to   również   w   odwrotnym 

kierunku, kiedy ciało wpływa na umysł. Nie ma wątpliwości, że ciało i umysł  
są związane ze sobą i muszą funkcjonować w równowadze. Ból w pewnych 
częściach ciała powoduje przecież umysłowe przygnębienie.

— Jeżeli  pana  teoria   jest   słuszna,  to  ludzie  Hunza  osiągnęli  całkowitą 

kontrolę nad ciałem i umysłem i potrafią kontrolować również i swój ból.

51

background image

Obserwowałam ich wiele razy przy różnych zajęciach, tak samo jak w czasie 
medytacji i wyczuwam w nich całkowity wewnętrzny spokój.

— Oto przykład. Jeżeli ktoś z moich ludzi skaleczy się lub sparzy, zawsze 

może przyjść do mnie po pomoc. Ja mam maść, którą stosuję na skaleczone 
miejsca i ta osoba odchodzi z przekonaniem, że została wyleczona. To zależy 
od przekonania i kontroli nad swoim ciałem. Ja używam tej samej maści na 
wszystko. Pani sama wie, że to nie jest lek, który usuwałby ból.

— Czy   pamięta   Pani   tego   człowieka,   który   został   tak   poważnie 

skaleczony podczas gry w polo? On nie dostał żadnej infekcji. Dobra ziemia 
przyłożona do jego rany, zaopiekowała się nią. Wiemy dobrze, że człowiek 
potrzebuje lekarstwa lub leczenia, gdy jego ciało jest chore. Ale nasi ludzie nie 
chorują, ponieważ kontrolują swoje nerwy i cały poziom świadomego życia.

Moi ludzie pracują powoli, bez wielkiego pośpiechu i niektórzy wątpiliby, 

czy oni w ogóle coś osiągają. A ja mogę Panią zapewnić, że oni każdego dnia 
osiągają   bardzo   dużo   i   w   żadnym   razie   nie   można   ich   uznawać   za   ludzi 
leniwych. Niektórzy mylą lenistwo z odprężeniem.

— Nie, proszę pana, pana ludzie na pewno nie są leniwi. Pamiętam, że

kiedy tu jechałam zaimponowała mi ich wytrzymałość, która była wspaniała.
Podziwiałam   ich   świetną   kondycję.   Bez   względu   na   to,   jak   ciężką   pracę
wykonywali na drodze, w straszliwym upale, zawsze byli uśmiechnięci.

Oczy   Mira   lśniły   dumą.   —   Moi   ludzie   mają   opinię   najlepszych 

pracowników. Jeżeli tylko jakaś praca może być wykonana, to ona na pewno 
zostanie wykonana.

— Rezydent Gilgit, Rehman Khan, zachęcał  moich ludzi, aby przepro-

wadzali   się   do   Gilgit.   Proponował   im   ziemię,   aby   tylko   się   tam   osiedlali. 
Ponieważ u nas jest przeludnienie i mamy niedostatek ziemi, niektórzy byli 
zmuszeni do przeprowadzki, jednak, jak pani wie opuszczali Hunzę niechętnie. 
Ziemia, jaką otrzymywali w Gilgit była nieuprawna, prawie nie nadawała się 
do potrzeb rolniczych. Tym nie mniej w krótkim czasie zmienili tę ziemię w 
piękne pola dające obfite zbiory. Oni są niestrudzonymi robotnikami i kochają 
swoją pracę.

— Tutaj, gdzie musimy ciężko pracować aby żyć, nie możemy marnować 

energii i jest zupełnie zrozumiałe, że każdy, kto nie rozumie lub nie stosuje 
technik relaksacyjnych (odprężeniowych), marnuje ogromne ilości

56

background image

energii.   Osoba   umiejąca   się   odprężać,   cieszy   się   żywotnością   i   wytrzymałością   i 
wykonuje swoje prace szybciej niż ktoś, kto pracuje w stanie napięcia. Ciało i umysł są 
ze sobą ściśle połączone i funkcjonują razem.

— Aby lepiej zrozumieć co mam na myśli, obserwuj Hunzów, mężczyzn, kobiety, 

a nawet dziecko. Ono robi sobie krótkie odpoczynki w czasie pracy, choćby nawet tylko 
na kilka minut. Siada w wygodnej pozycji. Każdy jego nerw i mięsień jest odprężony i 
pozostaje w milczeniu tak długo, jak uważa za potrzebne. W tej samej pozycji modli się 
dwa   razy   dziennie   i   odpoczywa.   Widuje   się   Hunzów   siedzących   na   środku   ulicy, 
niepomnych   tego,   co   się   dzieje   dokoła,   odpoczywających   lub   medytujących.   Ale 
umiejętność skoncentrowania się w hałaśliwym otoczeniu wymaga treningu.

— Umiejętność   odprężenia   każdego   mięśnia   i   nerwu   choćby   na   kilka   minut, 

chroni mięśnie przed przepracowaniem. W ten sposób moi mężczyźni mogą iść całe 
mile, a potem wrócić do pracy na polu bez jakichkolwiek oznak zmęczenia. Oni właśnie 
znają tajemnicę relaksu.

Mir miał rację. Wiele razy, chodząc po ulicach Baltit, widziałam ludzi siedzących 

na   ziemi   ze   skrzyżowanymi   nogami   i   zamkniętymi   oczami,   obojętnych   na   świat 
zewnętrzny.   Spokojnie   przechodziłam   obok   nich   nie   zakłócając   im   spokoju.   Raz 
widziałam dziecko około sześciu lat siedzące obok starszego mężczyzny, może ojca, w 
dokładnie   takiej   samej   pozycji.   Jego   oczy   były   zamknięte,   a   na   twarzy   widniał 
promienny uśmiech.

W centrum cywilizacji człowiek jest przyzwyczajony uważać, że musi nieustannie 

gromadzić coraz więcej dóbr materialnych, wysilając się do granic szaleństwa. Czyniąc 
tak traci zdolność do odnawiania  swojej  wewnętrznej  siły,  wskutek czego jest stale 
poddany wielkim napięciom, które zużywają jego siłę i odporność fizyczną. Następnie 
karmimy   nasze   ciała   jedzeniem,   w   którym   brakuje   podstawowych   składników 
odżywczych. Nie mamy czasu aby usiąść, odprężyć się przez kilka minut i pozostawać 
w ciszy. Nie mamy czasu na codzienny spacer lub ćwiczenia. Napięcie nerwowe skraca 
nam życie. Człowiek łatwo wpada w irytację, nie potrafi osiągnąć zupełnego spokoju 
umysłowego, ponieważ jego mięśnie, nerwy i mózg są nieustannie w stanie wielkiego 
napięcia.

Nagle zrozumiałam, że ci ludzie posiadają ten nieuchwytny sekret szczęścia, który 

może być kluczem do źródła mądrości. Bez pomocy wykształcenia i książek, zdobyli 
wielką wiedzę o wszystkim — wiedzę o odprężeniu, spokoju umysłu i długim życiu.

57

background image

Gdybyśmy tylko wszyscy mogli to sobie uświadomić i o tym pamiętać, o 

ileż lepsze mogło by być nasze jutro. Teraz właśnie jest pora, aby dokonać 
podsumowania i oceny naszego zdrowia, naszych myśli, naszego środowiska, 
osób,   z   którymi   pracujemy,   pracy,   którą   wykonujemy   i   starannego 
zanalizowania   kierunku   wszystkich   naszych   poczynań.   My   też   możemy 
zaplanować doskonałe życie, możliwe do przyjęcia dla każdego niezależnie od 
jego upodobań. „Otwarty umysł jest źródłem wiecznej młodości".

Byłam wdzięczna Mirowi za tę rozmowę. W znacznym stopniu udało mi 

się oczyścić swój umysł. Jakim wielkim umysłem był  Mir i jakim wielkim 
duchem!   Jakim   szczęściem   było   dla   mnie   poznanie   jego   i   jego   rodziny   i 
uzyskania prawa do tytułu ich „siostry".

„Bezczynność emeryta jest znacznie większym wrogiem życia niż praca". 

Takich słów użył. Wstałam z łóżka i stanęłam w oknie.

Jasny księżyc oświecał lodowe zbocza Mount Rakaposhi, oblewając całą 

dolinę eteryczną poświatą dostatecznie jasną, abym mogła rozpoznać pobielane 
domy o milę stąd. Nie było widać żadnego światła i to miejsce wydawało mi 
się niezaludnioną częścią reszty świata. Przez chwilę wzięłam jasny księżyc za 
oznakę brzasku.

Po cichu wyślizgnęłam się z domu. Cisza była absolutna. Żaden pies nie 

zaszczekał, żadnego zgrzytu hamulców, żadnego głosu klaksonów. Powietrze 
było przyjemne i chłodne. Pogodę można by porównać z kalifornijską. Noce są 
zawsze chłodne i świeże, nawet wtedy, gdy temperatura dnia dochodzi do 100 
stopni F i wyżej. A i w ciągu dnia jest tu zawsze chłodna bryza od strony gór.

Uprzytomniłam sobie, że te szczyty górskie chronią tę wąską dolinę od 

przeszło  z  tysięcy   lat,   zabezpieczając   jej   cywilizację   przed   resztą   świata, 
pozwalając   na   rozwijanie   się   wytrzymałych,   odważnych   łudzi   o   nieporów-
nywalnie długiej linii życia.

Może oprócz wspaniałego sposobu odżywiania Hunzów kluczem do ich 

nadzwyczajnej   długowieczności   była   ich   postawa   umysłowa.   Jeszcze   do 
niedawna   wielu   naukowców   uważało,   że   każda   żyjąca   istota   ma   ustalony 
„zegar"   tykający   i   dyktujący   granicę   życia.   Ale   ostatnie   doświadczenia   i 
istnienie Hunzów dowiodły, że nie jest to prawda.

Czy mogłoby tak być, że wiek jest przede wszystkim stanem umysłu? Czy 

to   możliwe,   że   sekret   życia   wiąże   się   raczej   ze   stanem   psychicznym   niż 
fizycznym? Czy możliwe jest, aby Amerykanin osiemdziesięcioletni miał

58

background image

taką   samą  postawę  w  stosunku  do  życia   jak  chłopiec   dwudziestoletni,  tzn, 
jeździł na koniu, grał w tenisa, brał udział w zapasach itp. Czy mógłby robić to 
wszystko  dokonując jedynie zmiany diety i głębokiego  przeobrażenia stanu 
umysłu?   I   czy   to   prawda,   że   kiedy   ludzkie   ciało   osiągnie   pewien   punkt, 
zaczyna nieuchronnie podupadać?

„Bezczynność   emerycka   jest   znacznie   większym   wrogiem   życia   niż. 

praca", przypomniały mi się znowu słowa Mira. Jak wielu znam ludzi, którzy 
zostali dosłownie zmuszeni do tego, aby odejść na emeryturę? Wielu! Tylko 
niewielu z nich chciało odejść a mimo to większość po prostu po osiągnięciu 
pewnego wieku opuściła swoją pracę. Często o tym słyszałam, ale nigdy do tej 
pory nie zastanawiałam się nad tym.

Wiek nie powinien mieć nic wspólnego z planem odejścia na emeryturę. 

Jeżeli człowiek jest fizycznie i umysłowo zdolny do pracy i chce pracować, to 
dlaczego   ma   być   skazany   na   grę   w   brydża,   kąpiele   mineralne   i   frustrację 
związaną ze świadomością swojej społecznej nieprzydatności tylko dlatego, że 
ma akurat tyle lat?

Bez możliwości działania i bez przekonania, że starsza osoba jest wciąż 

integralną   częścią   wspólnoty   pozostaje   tylko   jeden   koniec   —   powolna 
stagnacja duchowa. Kiedy duch raz już upadnie, wtedy ciało zaczyna tracić 
bodziec   do   wytwarzania   silnych   mięśni,   kości,   tkanek   i   komórek   aż   do 
momentu,   gdy   pewnego   dnia   jakaś   mała   cząstka   zespołu   ludzkiego 
mechanizmu   po   prostu   przestanie   funkcjonować   i   wtedy   łatwo   przychodzi 
śmierć.

To   było   właśnie   to,   co   Mir   miał   na   myśli.   W   Hunzie   nie   istnieje   coś 

takiego   jak   emerytura.   Tutaj   ten   samotny   anioł   zwany   śmiercią   nigdy   nie 
odnosi łatwego zwycięstwa.

To   doprowadziło   mnie   do   nieuniknionego   pytania,   jakie   stale   sobie 

stawiałam: na czym polega wartość tego zdumiewająco długiego życia? Czy 
kobiety Hunzów są zadowolone ze swojej długowieczności? Czy to możliwe, 
że one nigdy nie narzekają na powtarzające się bez końca robienie czapati lub 
oleju morelowego? Czy nie znudzi ich nigdy chodzenie do rzeki, aby się kąpać 
i   prać   bieliznę?   Czy   one   nigdy   nie   cierpią   z   powodu   niemożności   brania 
udziału w zabawach i grach, które tak ubarwiają życie mężczyzn?  Czy nie 
czują pretensji za brak wykształcenia?

A czy mężczyzna Hunza jest zadowolony ze swojej długowieczności? Czy 

to możliwe, że on nigdy nie ubolewa nad swoją bez końca trwającą

59

background image

harówką na polu? Czy nie jest nigdy ciekawy, widząc mężczyzn i kobiety zza 
gór, co znajduje się poza tajemniczymi granicami Karakorum i Himalajów? 
Czy nie doznaje poczucia braku, gdy spotyka wykształconych ludzi Zachodu?

Moje myśli przerwał przenikliwy śpiew. Brzmiał jak ommmomommmm i 

odbijał się echem za nieprzenikliwymi ścianami gór. Był to jakby głos z nieba, 
wołający do ludzi na ziemi.

Pierwszego dnia pobytu w Hunzie, gdy ten głos obudził mnie o świcie 

myślałam,   że   to   ktoś   śpiewa   do   mnie   serenadę.   Ale   gdy   stwierdziłam,   że 
nikogo nie ma pod moim oknem, zasnęłam z powrotem. Gdy spytałam o to 
Mira  powiedział, że każdego  ranka  o godzinie  3.30 rano w  lecie człowiek 
odprawiający modły wzywa Hunzów, aby wstawali i modlili się zanim zaczną 
pracę.  A  wieczorem, gdy słońce  zachodzi, znowu wzywa  ich do modlitwy 
zanim udadzą się na spoczynek.

Ponieważ nie ma tu elektryczności, nafty ani świec, Hunzowie są zmuszeni 

wcześnie wstawać i wcześnie chodzić spać. Na szczęście akceptują taki sposób 
życia bez sprzeciwu.

Z usłyszanym ostatnio śpiewem opanowało mnie skryte uczucie spokoju. 

Tak   tu   spokojnie   i   pięknie!   Ludzie   zaczynają   opuszczać   swoje   domy   bez 
hałasu, jak gdyby bali się zepsuć ciszę leżącą nad doliną. Niektórzy szli w 
kierunku małego meczetu, budowanego w każdej wsi, gdzie spotykają się na 
modlitwy. Niektórzy siadają przed swoimi domami lub na otwartych balkonach 
na drugim piętrze — wszyscy są jednakowo pogrążeni w głębokiej medytacji.

Ja również modliłam się w spokojnej medytacji. Wesoły głos przywołał 

mnie do rzeczywistości... „Salaam, Missy!" Był to jeden z młodych Hunzów, 
którego znałam, mężczyzna około dwudziestotrzyletni, żonaty i dumny ojciec 
pięcioletniego chłopca.

— Dzień dobry Ullah — odpowiedziałam.
— Pani wstała przed wschodem słońca — powiedział.
Nie mogłam się powstrzymać, aby nie podziwiać jego świetnej wymowy w 

angielskim,  którego  uczył  się  w szkole w  Rawalpindi. Zadając  mu pytania 
czułam się tak, jakbym  pytała samą siebie, ponieważ on doświadczył  życia 
poza tą wschodnią wspólnotą i nie rządziły nim uprzedzenia. Gdy powtórzyłam 
mu   moje   pytania,   zapatrzył   się   w   zadumie   na   krańce   wsi,   gdzie   pierwsze 
promienie wschodu zaczynały rozjaśniać wzniesienia Góry Raka-

60

background image

poshi.   Robiło   to   wrażenie,   jak   gdyby   góra   rumieniła   się   na   myśl,   że   jest 
widziana w całej swojej wspaniałej nagości.

— Pytanie, które pani zadała jest dobrym pytaniem — odpowiedział. Ale 

widzi   pani,   moi   ludzie   nie   są   tacy   sami   jak   tamci   zza   gór.   Gdy   byłem   w 
Pakistanie w szkole, a potem w armii, zrozumiałem to bardzo szybko. Moi 
ludzie bardzo rzadko bywają niezadowoleni. My odczuwamy wielką miłość dla 
naszego sposobu życia. Nie stawiamy sobie takich pytań.

— Ale czy nie chcielibyście  czasem  poprawić  sytuację  swoją  i swojej 

rodziny?

On kiwnął głową.

— Tak, chcielibyśmy. Ale sposób w jaki żyjemy, jest taki sam jak naszych 

ojców. Ja zmienię go trochę, w miarę jak poznam lepsze sposoby, tak samo jak 
mój syn znów zmieni je trochę potem gdy ja odejdę. To jest dobry sposób 
życia.   Nikogo   o   nic   nie   pytamy.   To   czego   się   uczymy,   uczymy   się   we 
właściwym dla nas czasie, i to jest dobre. Jakie to podniecające wiedzieć, że 
nasza wiedza została odkryta przez nas samych. Jak uczynić nasze pola żyzne i 
bogate, jak sprawić, aby jałowe zbocza górskie wybuchnęły życiem, pszenicą i 
kukurydzą i aby rosły na nich różne kolorowe gatunki roślin. Znaleźć sposób, 
aby muzyka odbijała się echem od lodowców. Jak rozpalić ogień i uzyskać 
światło, które nie robi zbyt dużo dymu. Jak hodować nasze bydło, jak zmusić 
topniejący śnieg, aby pracował dla nas i dawał pokarm. Sposób robienia mąki i 
czapati.   Wszystkich   tych   rzeczy   nauczyliśmy   się   sami,   naszym   własnym 
wysiłkiem. Jesteśmy z tego dumni. To jest słuszna droga. Nikt nie chce opuścić 
tego miejsca. Banicja z tej ziemi jest dla każdego z nas największą karą.

— W innych miejscach — kontynuował — mężczyźni spieszą od jednego 

zadania do drugiego. Podczas gdy wykonują jedną pracę, to już się martwią o 
to, jakie będzie ich następne zadanie. My tego nie rozumiemy. Tutaj w Hunzie 
każda praca jest wykonywana z miłością. Człowiek czuje się szczęśliwy, że ma 
pole  do   uprawiania.   Jest   szczęśliwy,   że  czuje   ciepło   słońca   i   wie,   że  jego 
mięśnie poruszają się w rytmie wykonywanej pracy. Jest szczęśliwy, że widzi 
piękno   dookoła   siebie.   Jest   na   pewno   błogosławieństwem   dla   człowieka 
urodzić   się   do  tego   życia,   otrzymać   siłę   i   zdolność   do  uprawiania   ziemi   i 
utrzymywania rodziny, do tego, aby śmiać się i śpiewać i odczuwać chłód w 
zimie i radość wiosny.

Gdy odszedł, uprzytomniłam sobie że Hunzowie nauczyli się akcep-

61

background image

tować swoje życie i przeżywają je w pełni. On toleruje dolegliwości i trudności 
zimy ponieważ wie, że to pozwoli mu podwójnie docenić obfitość i piękno 
wiosny. Toleruje duszny upał lata, ponieważ wie, że chętnie będzie wyglądał 
na chłodny wiatr jesienny.

Gdy spacerowałam po wąskich uliczkach wsi, mijali mnie wieśniacy idący 

na swoje pola. Pozdrawiali mnie z przyjaznym uśmiechem. Jakież zadowolone 
i szczęśliwe twarze, są one odbiciem spokoju, który panuje w ich umysłach.

Na   kamiennej   ławce   obok   mojego   domu   siedział   starszy   mężczyzna   z 

dzieckiem   na   ręku.   Ponieważ   tutaj   mężczyźni   zostają   ojcami   w   wieku 
osiemdziesięciu   i   dziewięćdziesięciu   lat,   mógł   on   być   ojcem   tego   dziecka. 
Zatrzymałam się, chciałam z nim porozmawiać, bo wyglądał na kogoś, kto ma 
mądrą, starą duszę. Możliwe również, że zna angielski i mógłby odpowiedzieć 
na kilka moich pytań.  Wymieniliśmy pozdrowienia i odsunął się robiąc mi 
miejsce na ławce obok siebie. Spojrzał na mnie z przyjaznym uśmiechem. Jego 
czarne oczy jaśniały blaskiem młodości. Jego gęste czarne włosy i gładka skóra 
na twarzy wskazywały na to, że jest młodym człowiekiem, ale możliwe, że 
według kalendarza nie był już taki młody. Dziecko było do niego uderzająco 
podobne. Na pewno był jego ojcem!

Podziwiałam   ich   obu   i   nie   mogłam   się   powstrzymać,   aby   nie   zadać 

pytania: — Ile pan ma lat? Dla nas, ludzi zachodu, nasz wiek jest sprawą stałe 
obecną w naszej świadomości, dlatego jest to jedno z pierwszych pytań, jakie 
nam   zadają   nowi   znajomi,   albo   wtedy,   gdy   zgłaszamy   się   do   pracy.   Od 
najwcześniejszego   dzieciństwa   wiek   jest   niezmiennie   tematem   omawianym 
wszędzie jednakowo wśród starych jak i młodych — wszyscy się go boją jak 
trucizny.

— Proszę pani, mój wiek mnie nie interesuje. Ilość lat, które przeżywa

my nie jest sprawą ważną. Ważny jest gatunek, rodzaj tych lat. Wieczne życie
oznacza jakość życia, a nie długość jego trwania. Człowiek osiemdziesięcio
letni może być młody, a trzydziestoletni może być stary.

Jego   filozofia   była   zdumiewająca.   Wyglądał   na   około   50   łat,   ale 

powiedział że ma 80. Dziecko siedziało spokojnie uśmiechając się. Dzieci w 
Hunza zachowują się tak grzecznie i w obecności dorosłych słuchają uważnie, 
jak gdyby rozumiały znaczenie rozmowy.

— Myśleć   o  wieku   to  stawać   się   jego   niewolnikiem   —  ciągnął   dalej.

— Dlaczego mamy zastanawiać się nad dodawaniem dwudziestu czterech

62

background image

godzin naszemu ciału, dlatego, że Ziemia dokonała kolejnego obrotu dokoła Słońca na 
swojej odwiecznej drodze? Nikt nie potrafi określić twojego wieku, dopóki mu się nie 
powie. Gdyby człowiek potrafił żyć bez zegarów i kalendarzy, lepiej by mu się wiodło!  
My określamy czas patrząc na słońce, gwiazdy i na niebo — w jaki więc sposób liczba 
dni miałaby wpływać na nasz wiek?

W tym człowieku było tak wiele energii i życia. I tak wiele naturalnej mądrości i  

zdrowego   rozsądku.   Chciałam   słuchać   go   jeszcze,   więc   siedziałam   spokojnie   i 
zachęcałam aby mówił dalej.

— Prawdziwą myślą przewodnią życia jest wzrastanie, a nie starzenie się. Życie się 

nie starzeje. Życie, które przepływa przez nas, gdy mamy osiemdziesiąt lat jest to samo, 
które pobudzało nas w dzieciństwie. Ono się nie starzeje ani nie słabnie. Tak zwany 
wiek   jest   tylko   upadkiem   entuzjazmu,   wiary   w   życie   i   woli   postępu.   Ja   mam 
osiemdziesiąt lat! Nie czuję żadnej różnicy od czasu, kiedy miałem dwadzieścia lub 
czterdzieści, lub nawet nie wspomina, że jest on lub ona za stary do robienia czegoś, a 
na pewno nigdy nie jest się za starym do tego, aby żyć i być szczęśliwym. Ja chodziłem 
do szkoły w Gilgit i uczyłem się z waszych wielkich książek, ale nasi ludzie tutaj, w  
każdym razie większość z nich, uczy się od przyrody i sami wiedzą, co jest dla nich 
dobre.

Uczeni zachodni zgadzają się teraz, że wczesne starzenie się nie jest konieczne i że  

każdy   człowiek   może   odnowić   swoją   młodość   i   odzyskać   żywotność   wtedy,   gdy 
przestaną istnieć choroby. Jest już teraz dobrze znanym faktem, że komórki naszego 
ciała stale się odnawiają. Dawniej sądzono, że całkowita odnowa dokonuje się tylko co 
siedem lat, ale teraz mówi się, że odnowa pewnych komórek jest kwestią miesięcy. W 
naszych ciałach trwa nieustanny proces odrzucania komórek zużytych i zastępowanie 
ich innymi.

Jeśli to prawda to wszyscy ludzie mogą czerpać z tego korzyści. Możemy zacząć 

odżywiać się tak, aby nowe komórki rodziły się zdrowe i mocne. Z czasem nasze ciało 
zostanie odmłodzone. Możemy też ćwiczyć nasze ciała i umysły i kontrolować emocje.

Starzejemy się, ponieważ wierzymy, że tak musi być. Natura wytwarza komórki  

ciała, a my wyciskamy na nich piętno naszymi nawykami myślowymi, czyniąc je tym, 
czym natura nigdy nie zamierzała aby były. To

63

background image

wprost zdumiewające, jak mało interesuje się ludzkość badaniem rzeczywistej 
przyczyny degenerowania się komórek.

Życie jest nieustannym procesem niszczenia i odbudowy. Potencjalnie jest 

ono   doskonale   zrównoważone,   ale   ludzka   ignorancja   i   błąd   kolidują   z   tą 
rytmiczną równowagą. Nasze ciało ma wrodzoną i praktycznie nieograniczoną 
siłę   odnawiania   się.   Jeżeli   potraktujemy   życie   jako   coś   wiecznego   i   nie 
ulegającego  destrukcji, wtedy pozostanie młodym  zarówno  umysłowo  jak i 
fizycznie i sprawnym w nieskończoność, stanie się możliwe.

Starzenie   się,   nawet   godne,   wyszło   z   mody.   Dr   Joseph   W.   Still   z 

Uniwersytetu Jerzego Waszyngtona w Waszyngtonie, mówi: „Starzenie się jest 
po prostu chorobą".

A Dr Henry S. Simma z Uniwersytetu Kolumbia w New York City, jeden z 

czołowych ekspertów geriatrii utrzymuje, że „Jeżeli ktoś pozostaje tak zdrowy, 
jak wtedy gdy miał 15 lub 20 lat, to mógłby żyć nawet setki lat". Ma on przez 
to   na   myśli,   że   długość   życia   każdej   istoty   zależy   od   tego,   jak   szybko 
dojrzewają komórki jego ciała.

Dr Lord Taylor, jeden ze znakomitych lekarzy angielskich, powiedział w 

House of Lords  in London:  „Jeżeli  ludziom udałoby się unikać wszystkich 
chorób serca i naczyń krwionośnych, wydaje się, że nie byłoby specjalnego 
powodu, dla którego mieliby oni w ogóle umierać".

Jeżeli jest to prawdą, to czyż teoria Hunzów nie dowodzi, że śmierć jest 

decyzją wyboru!

Rosjanie również szukają sekretu wiecznego życia. Jeden z ich wybitnych 

uczonych,  Wladimir T. Kuprewicz, powiedział:  „Dlaczego  człowiek miałby 
umierać   z   powodu   starości?   Ja   uważam   proces   starzenia   się   za   zjawisko 
nienormalne.   Jestem   pewien,   że   możemy   znaleźć   sposób   wyłączenia   tego 
mechanizmu,   który   powoduje   starzenie   się   komórek.   Człowiek,   którego 
komórki ciała byłyby wiecznie odnawiane w miarę ich starzenia, mógłby stać 
się nieśmiertelny. Uczeni na całym świecie są przekonani, że ich eksperymenty 
w tym  zakresie prowadzą do rewolucji o znacznie większym  znaczeniu niż 
bomby atomowe i wodorowe".

Każda   z   naszych   komórek   ma   do   wykonania   specjalne   zadanie   i   musi 

otrzymywać  odpowiednie składniki pokarmowe, jeżeli ma to swoje zadanie 
wykonywać skutecznie. Gdy komórki się zużyją, są zastępowane przez inne i 
jeżeli   dostarczony   pokarm   jest   odpowiedni,   nowe   komórki   podtrzymują 
zdrowie tych starych.  Ciała większości ludzi zaczynają ulegać degene-

64

background image

racji   w   połowie   życia,   ponieważ   w   ich   diecie   brakuje   białka,   witamin   i 
składników mineralnych.

Skład ludzkiego ciała zależy od tego, co ono spożywa. Jedzenie jest tym, 

co gdy zostanie strawione, zaopatruje komórki w taki materiał, którego one 
potrzebują   do   utrzymywania   swojej   struktury   w   zdrowiu   i   równowadze,   a 
swoich funkcji w normie. Dopóki odżywiamy nasze komórki zrównoważoną 
dietą,   dostarczając   im   podstawowego   materiału,   takiego   jak   tlen,   woda, 
węglowodany,   białka,   witaminy,   enzymy   i   składniki   nieorganiczne, 
utrzymujemy   je   przy   życiu   i   w   dobrej   kondycji.   A   wtedy   nie   będzie   już 
żadnego powodu do tego, aby się starzeć.

Jakość pożywienia odgrywa ważną rolę w dostarczaniu niezbędnych do 

budowy ciała składników. W ogrodach i na polach Hunzów rosną produkty 
pożywne, ponieważ ich gleba jest bogata w składniki organiczne.

Ludzie na ogół  zwracają mało uwagi  na swoje zdrowie, dopóki go nie 

stracą.   Musimy   więc   kierować   się   rozsądkiem,   podobnie   jak   czynią   to 
Hunzowie i niech naszym codziennym zwyczajem będzie, aby odżywiać się 
właściwie i żyć rozumnie.

Musimy sobie uświadomić, że zrównoważona, naturalna dieta dostarcza 

nam białek, witamin i minerałów, których nasze ciało potrzebuje. Gdybyśmy 
wszyscy żyli w Hunzie, nie potrzebowalibyśmy tak się tym niepokoić. Ale w 
innych regionach świata, gdzie tak wiele sztucznych pokarmów włącza się do 
codziennego jadłospisu, musimy sprawdzać, skąd pochodzi nasze jedzenie, w 
celu zabezpieczenia jego niezbędnej  równowagi.  W tej  sytuacji  jednak aby 
wzmocnić   nasze   ciała   zrównoważonym   pokarmem,   potrzebne   jest 
przyjmowanie   tabletek   i   kapsułek.   Musimy   wiedzieć,   jak   przyjmować   te 
dodatki,   ponieważ   jako   pokarm   powinny   być   one   zharmonizowane   z   całą 
naszą  dietą.   Dlatego   staranne   studiowanie   spraw   odżywiania   jest   tak   samo 
ważne, jak nauka pisania i czytania. Za ignorancję płacimy wysoką cenę.

Innym ważnym zagrożeniem zdrowia jest otyłość. Trzeba obniżyć swoją 

wagę i nie jeść za dużo. Twoje ciało nie może dźwigać dodatkowego balastu 
tłuszczu i wynocha z nim! Ponadto tłuszcz może powodować wiele kłopotów. 
Odżywiając się rozumnie nie musisz martwić się o te dodatkowe kilogramy. 
Należy mieć stale jednakową wagę! Nie wolno tyć tylko dlatego, że twojemu 
ciału przybyło kilka lat. Bądź tak jak dotąd aktywny, a nie zauważysz żadnej 
zmiany.

Przekazałem  wam  sekrety  cudownych  łudzi  Hunza,  ludzi,   którzy

65

background image

prawdopodobnie   sami   niezbyt   jasno   uświadamiają   sobie   wartość   swoich 
rozumnych zwyczajów. Pisałam o ich stosunku do życia, o ich podejściu do 
trudności   i   niebezpieczeństw,   do   zmartwień   i   ciężkiej   pracy.   Wszystko 
wskazuje na to, że znaleźli sekret — jeżeli nie wiecznego życia — to życia 
bogatego w sto co najmniej lat, lat pięknych, pełnych wrażeń i satysfakcji.

Wy również możecie pić z tej samej fontanny młodości!
Teraz cała wioska już się obudziła i ludzie byli  przy pracy.  Starożytny 

zamek, który został zbudowany przez przodków Mira, stał w porannym słońcu. 
Przez 600 lat obronił się przed różnymi rodzajami pogody.

Nagle poczułam, że ktoś na mnie patrzy. Był to mój przyjaciel, młody w 

wieku lat 145. Nie mówił ani słowa po angielsku, ale miał szczęśliwy uśmiech 
i   gdy   patrzył   na   mnie,   czułam,   że   wiem,   co   on   mówi.   Pamiętał   wiele 
cudownych   opowieści   i   historii,   które   opowiadał   dzieciom,   a   one   z   kolei 
opowiadały to innym. Jego długa biała broda była miękka, a jego białe włosy 
gęste i piękne. Wysoki i smukły wyglądał młodo w promieniach słońca.

Wymieniliśmy   pozdrowienia   uśmiechami,   a   ponieważ   nie   mogliśmy 

rozmawiać ze sobą, ja szłam za nim wijącą się w dół drogą. Jego wdzięczny 
krok   i   wyprostowana   postawa   przypomniały   mi   o   mojej   własnej:   wypros-
towałam plecy. On dumnie prowadził mnie do terenu gier, gdzie sam Mir grał 
w siatkówkę z kilkoma „starszymi". Większość starszych wyglądała według 
mnie na 50, może 60 lat. Ale wiedziałam, że oni są znacznie starsi. Mój stary 
przyjaciel, ten 145-letni, przyłączył się do ich grupy i też zaczął grać. Skakał 
do góry aby złapać piłkę, ja ledwie wierzyłam własnym oczom.

Ale gdy się żyje dłużej z tymi ludźmi, można się przyzwyczaić do cudów. 

Gdy gra się skończyła, mężczyźni poszli w kierunku starego zamku, w górę 
1200 stóp, aby spotkać się z Mirem na swojej codziennej sesji. Ponieważ nie 
przewiduje się tam obecności kobiet, ja zostałam, podziwiając z daleka grupę 
wspinających się drogą na górę. Chociaż Mir zapraszał mnie wielokrotnie, aby 
wziąć udział w sesji, nie chciałam łamać ich zwyczajów i być inna niż ich 
kobiety.

Zamiast tego poszłam do budynku szkolnego. Gdy weszłam do pokoju, 

chłopcy wstali i krzyknęli po angielsku: „Dzień dobry". Nauczyciel tłumaczył 
im   gramatykę   angielską.   Tutaj,   w   miejscu   odległym   o   tysiące   mil,   dzieci 
uczyły się naszego języka. To była przyjemna myśl. Nigdy nie zapomnę ich 
młodych twarzy promieniujących zadowoleniem i radością i ich

66

background image

błyszczących   oczu,   gdy   siedzieli   cicho   i   słuchali   nauczyciela   z   ciepłą 
przychylnością wobec tego, co słyszeli.

Dzieci są tutaj traktowane  z uprzejmością i one odpłacają  tym  samym. 

Dorośli wydają się być świadomi tego, że dzieci czerpią naukę z tego, co ich 
otacza, na co napotykają w otaczającym ich świecie. My uczymy nasze dzieci 
poprawnego zachowania, posłuszeństwa, dobrych obyczajów, a potem dorośli 
sami nie potrafią częstokroć kontrolować przed nimi swoich emocji. Pamiętam 
pewien kłopotliwy moment, gdy syn moich drogich przyjaciół powiedział mi 
po wysłuchaniu kłótni swoich rodziców: „Dobre wychowanie wydaje się być 
tylko dla dzieci".

Nie   daleko   stąd,   mężczyźni,   przy   pomocy   kopyt   zwierząt   młócili   na 

klepisku zboże, aby oddzielić plewy od ziarna, które ma być przechowywane 
do późniejszego użycia. Grupa zwierząt — muły i krowy — były prowadzone 
przez mężczyzn dookoła małego pola, gdzie ziarno było rozłożone.

Wypełniony bogatą w minerały wodą kanał, wił się wstęgą przez wieś i 

dostarczał  wody do nawadniania  i  potrzeb domowych.  Wyglądał  chłodno i 
nęcąco. Szary kolor nadawał mu wygląd „perłowy". Hunzowie nazywają ją 
„nasze lodowcowe mleko". Wszyscy piją dużo tej wody, nie gotowanej i nie 
filtrowanej. Nawet dzieci piją wodę prosto ze strumienia. Ci ludzie są wprost 
genialni w wymyślaniu rzeczy służących wygodzie, bez użycia narzędzi lub 
mechanicznych urządzeń. Niektórzy naukowcy, którzy analizowali ich wodę i 
znaleźli w niej bogactwo minerałów, sugerowali, że to właśnie woda może 
powodować ich doskonały stan zdrowia. Nasz organizm potrzebuje minerałów 
w dużych ilościach, a ta woda jest ich pełna.

Idąc   wzdłuż   strumienia   dotarłam   do   wioskowego   młyna.   Tutaj   główny 

młynarz był  zajęty mieleniem świeżej mąki. Woda dostarczała siły do jego 
prymitywnych   kamiennych   urządzeń   młynarskich.   Dokoła   kamienia   leżała 
wspaniała mąka, a mężczyzna zbierał ją na jedną stertę. Dał mi pełną garść 
ziarna pszenicy, co przyjęłam jako gest przyjaźni.

Dowiedziałam się, że był on również głównym wioskowym tkaczem. Gdy 

skończył mleć mąkę tego ranka, zajął miejsce w ręcznym warsztacie tkackim 
w tym samym domku i pracował tam przez resztę dnia, tkając materiały na 
ubrania zimowe. Robił też z owczej wełny miękkie okrycia. Ten człowiek nie 
miał ziemi. Inni farmerzy dostarczali mu szczodrze jedzenie przez cały rok, a 
jego czas był poświęcony wykonywaniu rzemiosła.

67

background image

Pieczenie   odbywało   się   w   specjalnym   budynku   na   terenie   pałacu. 

Królewski   piekarz   „Nannie",   siedząc   na   podłodze   na   ugiętych   nogach, 
wyrabiała   ciasto   na   chleb   na   niskim   stole   stojącym   przed   nią.   Była   ona 
mistrzynią   i   nic   dziwnego,   przez   siedemdziesiąt   lat   piekła   czapati   i   inne 
smakołyki   dla   gospodarstwa   pałacowego.   Było   tu   przecież   sto   ust   do 
nakarmienia, a teraz przybyło nas jeszcze siedmioro.

Książę następca tronu Ghazanfar grał w tenisa z przyjaciółmi. Zręcznie 

odbijał piłkę, na pewno nie był nowicjuszem. Cała rodzina królewska lubi tenis 
i   w   ogrodzie   królewskim   jest   specjalny   kort.   Młodsi   pływali   w   lodowatej 
wodzie   w   basenie   pływackim.   Te   dwie   nowoczesne   gałęzie   sportu   w   tym 
odludnym miejscu świata zdumiały mnie!

Wiśnie wisiały nisko i łatwo je było zerwać. Każda gałąź była pokryta 

owocami   i   jakkolwiek   dużo   się   zrywało,   zdawało   się   ich   nie   ubywać. 
Wszystkie   wiśnie   były   soczyste   i   słodkie,   ani   jedna   nie   była   z   robakami. 
Patrzyłam na inne drzewa, każde było pokryte pięknymi owocami — jabłka, 
gruszki   o   niebywałych   rozmiarach   —   każda   ważąca   pół   kilograma. 
Brzoskwinie i  morele soczyste  i słodkie, a winogrona  rosły w obfitości  na 
ogromnych  drzewach.  Kobiety zrywały winogrona,  aby robić z nich ocet  i 
słynne hunzyjskie wino.

W Hunzie drzewa rosną i owocują przez pięćdziesiąt lat, ich czubki są 

ścinane i drzewa owocują dalej, co świadczy, że gleba jest bogata. Jej ręce 
poruszały się szybko i z wdziękiem. To były silne ręce, młode ręce. Ale ja 
wiedziałam, że ona ma prawie 90 lat. Narodowa sukienka, białe, nieskazitelne 
spodnie, czerwona długa bluza i kolorowa czapeczka wyglądały tak efektownie 
w tym prostym tle. Po obu stronach promieniującej twarzy zwisały luźno dwa 
czarne   warkocze.   Białe   zęby   połyskiwały   między   dobrze   zarysowanymi 
wargami, których  nie tknęła szminka. Nie było też żadnych  innych  śladów 
makijażu.   Mimo   to   jej   skóra   była   czysta   i   gładka,   wyglądała   zdrowo. 
Domyślałam się, że podziałała tu oliwa morelowa, albo świeże powietrze lub 
odpowiednie   jedzenie,   pogodne   usposobienie,   a   raczej   połączenie   tego 
wszystkiego!

Jej   pomocniczka,   około   siedemdziesięcioletnia,   ubrana   podobnie   z   uro-

czym uśmiechem zajmowała się rzeczami, które ułatwiały pracę jej zwierzch-
niczce. Na środku małego pokoju stał piec nakryty cienkim grillem, na którym 
kobiety te piekły czapati. Obie wyglądały smukło i wdzięcznie, promieniowało 
z nich zadowolenie.

68

background image

Jest w tych ludziach coś takiego, co stwarza atmosferę  życzliwości, co 

zapewnia, że zostanie się dobrze przyjętym. Jest jeszcze coś innego, o czym 
warto   wspomnieć,   stale   słyszy   się   muzykę.   Czy   oni   bawią   się,   pracują, 
odpoczywają lub ćwiczą, ktoś zawsze gra, stale słychać melodyjne tony, które 
zachęcają wszystkich do tego, aby nucić lub tańczyć. Dźwięki bębenka i fletu 
płyną łagodnie przez powietrze.

W   powietrzu   był   czar   letniego   poranka.   Zapach   kwiatów   przenikał 

milczący ogród — tę oazę zielonych trawników, kwiatów i drzew owocowych 
w okazałej oprawie urody Himalajów.

Całkowicie urzeczona urokiem całej tej doliny, przyjaznymi, uprzejmymi i 

radosnymi ludźmi, patrzyłam na śniegiem pokryte wierzchołki gór, na ogrody 
z   ich   egzotycznymi   klombami   kwiatów   i   słuchałam   muzyki   zmieszanej   ze 
słodkim pomrukiem wiatru. Wszystko widziałam w nowym świetle. Dlaczego 
nie   możemy   przyjąć,   że   zdolność   cieszenia   się   życiem   nie   jest   pustą 
dziecinadą, ale głębokim źródłem błogosławionego życia?

— Dzień dobry — dobiegł do mnie głos i przerwał moje rozważania.
To Jej Wysokość pielęgnowała swoje kwiaty. Jest ich tu niezmierne

bogactwo — wszystkie krzewy w kwiatach — te same kwiaty można znaleźć 
w naszej słonecznej Kalifornii.

Spotkanie Tani w środku tego wszystkiego jest jak znalezienie palącej się 

świecy pomiędzy uroczymi kolorami. Ona kocha naturę, barwy, przepływ siły 
życia...   Ten   ogród   jest   jej   świątynią,   która   jest   wszystkim,   co   zostało 
stworzone.

Ona wydaje się taka delikatna, ale gdy pozna się ją lepiej i obserwuje jej 

pracę, można wyczuć jej bezgraniczną siłę wiecznej energii. Jest zajęta przez 
cały   dzień,   tak   samo   jak   inne   kobiety   w   Hunzie.   Zarządza   swoim 
gospodarstwem   domowym   —   ponad   stu   ludzi,   którzy   muszą   być   ubrani, 
nakarmieni i o których wszystkie potrzeby trzeba się zatroszczyć. Ona również 
udziela rad kobietom, które do niej codziennie przychodzą. Jest wielką pomocą 
dla swojego męża i zawsze po południu ma czas dla swoich dzieci. Naprawdę 
jej dzień jest dobrze zaplanowany.

Podeszła do mnie.
— Brakowało   nam   ciebie   na   śniadaniu   —   powiedziała   po   prostu

— i wiem, że będzie nam ciebie brakowało, gdy stąd wyjedziesz.

Wiedziałam,   że   jest   szczera   i   wiedziałam   także,   że   znalazłam   nowego 

przyjaciela.

69

background image

Wzięła mnie pod ramię i powiedziała: „Ale czym jest czas w porównaniu z 

wiecznością? Wrócisz tu! Każdy,  kto rozumie nas i pokocha nasz kraj, tak 
samo jak ty, ten wróci! Może wtedy zostaniesz tu na dłużej! A teraz idź już, ja 
muszę wracać do moich obowiązków".

Byłam  głęboko  poruszona  jej  prostotą  i  skromnością,  w  kącikach   oczu 

pojawiły się łzy, powstrzymałam się, aby nie zacząć płakać. W tym momencie 
życzliwość tego kraju zdawała otulać mnie i wzbogacać. Co jest większego 
wśród bogactw świata, które dziś są a jutro odchodzą, niż bogactwo boskiej 
miłości,   tej   miłości,   którą   Bóg   obdarza   tych   ludzi?   Boska   miłość   jest 
magnesem,   który   przyciąga   wszystko,   co   dobre.   Bogactwo   boskiej   miłości 
zaspokaja wszystkie ludzkie potrzeby.

\ \

70

background image

9. ZADZIWIAJĄCA DIETA 

HUNZÓW

Przeszło pięćdziesiąt łat temu dr Robert McCarrison, znakomity angielski 

lekarz chirurg, podjął badania pewnych chorób powszechnych wśród ludów 
Azji.

Był zainteresowany odkryciem, w jakim stopniu choroby u Hindusów są 

powodowane   niewłaściwym   pokarmem.   Napisał   w   swojej   książce:   „Moje 
doświadczenie dostarcza przykładu rasy nieprześcignionej w swojej fizycznej 
doskonałości i w ogólnej wolności od chorób. Odnosi się to do ludzi z państwa 
Hunza, znajdującego się w najdalej położonym na północ miejscu Indii. U tych 
ludzi   trwanie   życia   jest   niezwykle   długie.   W   okresie   siedmiu   lat,   które 
spędziłem   wśród   nich,   moja   pomoc   lekarska   polegała   głównie   na   leczeniu 
uszkodzeń   powypadkowych,   usuwaniu   starczej   katarakty,   operacjach 
plastycznych ziarnistych powłok, lub leczeniu chorób zupełnie nie związanych 
z pożywieniem.

W   czasie   przebywania   z   tymi   ludźmi   nigdy   nie   zaobserwowałem 

przypadku   zaburzeń   trawiennych   lub   gastrycznych,   wrzodu   dwunastnicy, 
wyrostka robaczkowego, zapalenia okrężnicy, raka. Wśród tych łudzi nieznane 
są takie zjawiska, jak ból brzucha, wrażliwość nerwowa, zmęczenie, niepokój, 
przeziębienie.   Zwrócenie   uwagi   na   te   części   ich   ciała   z   reguły   kojarzono 
wyłącznie z poczuciem głodu. Rzeczywiście, ich brzuszne zdrowie, od kiedy 
wróciłem   na   zachód,   dostarczyło   mi   rażącego   kontrastu   w   porównaniu   z 
dyspepsjami   i   dolegliwościami   panującymi   nagminnie   w   naszych   wysoko 
cywilizowanych społec7xństwacb".

Absorbowało go wciąż pytanie:  „Jak to jest, że człowiek może być tak 

wspaniałą   istotą   pod   względem   fizycznym   iak   Hunzowie?"   Stąd   prowadził 
obserwacje  porównawcze  w zakresie chorób u cywilizowanych  i niecywili-
zowanych ludzi.

71

background image

W   r.   1927   dr   McCarrison   został   mianowany   dyrektorem   Nutrition 

Research in India.

Do   swoich   doświadczeń   wybrał   szczury   albinosy.   Szczury   są   często 

używane w żywieniowych badaniach laboratoryjnych, ponieważ lubią one te 
same pokarmy co ludzie. Ich życie jest krótkie, dlatego można obserwować 
całą jego historię.

Do   pierwszej   fazy   eksperymentu   dr   Carrison   wybrał   szczury   zdrowe   i 

umieścił je w dobrych warunkach z dostępem do świeżego powietrza i słońca, 
wygodnie i czysto. Dieta składała się z pokarmów jadanych regularnie przez 
Hunzów: czapati robione z pełnej mąki, lekko posmarowane świeżym masłem, 
kiełkowane   nasiona   strączkowe,   świeża   surowa   marchew,   surowa   kapusta, 
surowe mleko, mała porcja mięsa z kośćmi raz w tygodniu i mnóstwo wody do 
picia.

W   tym   doświadczeniu   prawie   1.200   szczurów   poddano   obserwacji   od 

urodzenia aż do dwudziestego siódmego miesiąca życia, to znaczy do wieku, 
który odpowiada wiekowi około pięćdziesięciu lat u człowieka. W tym stadium 
szczury karmione dietą Hunzów były zabijane i starannie badane. Oto raport 
McCarrisona: „W ciągu tych 27 miesięcy nie zdarzył się ani jeden przypadek 
zachorowania w tym świecie szczurów, żaden zgon z przyczyn naturalnych nie 
nastąpił u dorosłych osobników i oprócz kilku wypadków śmierci niemowląt, 
nie było zupełnie zgonów wśród młodych. Zarówno badania kliniczne, jak i 
sekcje wykazały, że są one zupełnie wolne od wszelkich chorób. Możliwe, że 
miały jakieś ukryte dolegliwości tego lub innego rodzaju, ale jeżeli tak nawet 
było,   to   nie   udało   mi   się   znaleźć   ani   klinicznych,   ani   mikroskopowych 
objawów tych chorób".

Ale na tym jego eksperymenty nie kończą. Następnie wziął szczury chore i 

utrzymywał   je   również   na   diecie   Hunzów.   A   one   wszystkie   wyzdrowiały. 
Następnie   wziął   grupę   szczurów,   które   umieścił   w   czystym,   wygodnym 
otoczeniu i karmił je takim pokarmem, jaki najczęściej jadają ludzie w Indiach. 
Szczury żyły na różnych indyjskich dietach, które składały się z ryżu, nasion 
strączkowych, gotowanych warzyw z przyprawami. Wkrótce zaczęły zapadać 
na różne choroby i dolegliwości. Ponad 2000 szczurów karmionych  błędną 
dietą indyjską zapadało na schorzenia oczu, wrzody, czyraki, choroby zębów, 
skrzywienie kręgosłupa, wypadanie włosów, anemię, schorzenia skórne, serce, 
nerki, osłabienie funkcji gruczołów i mnóstwo dolegliwości trawiennych.

72

background image

W   kolejnych   eksperymentach   McCarrison   dawał   grupie   szczurów   dietę 

najbiedniejszych klas angielskich: biały chleb, margarynę, słodzoną herbatę, 
gotowane warzywa, puszkowane mięso, oraz tanie dżemy i galaretki. Na tej 
diecie u szczurów nie tylko rozwijały się wszystkie rodzaje chorób, ponadto 
stały się one kłębkiem nerwów. „Były nerwowe i skłonne do gryzienia swoich 
opiekunów.   Żyły   w   niezgodzie   między   sobą,   a   wreszcie   szesnastego   dnia 
eksperymentu zaczęły się zabijać i zjadać słabszych spośród siebie".

Hunzowie jedzą głównie zboże (pszenicę, jęczmień, grykę i proso), zielone 

liściaste warzywa, ziemniaki, groch i fasolę, zielony groszek i inne strączkowe, 
świeże mleko  i  maślankę,  lassi   — klarowane  masło i   ser,  owoce,  głównie 
morele i morwy świeże i suszone w słońcu, mięso tylko przy wyjątkowych, 
rzadkich okazjach i wino robione z winogron.

Zanalizujemy wartość odżywczą każdego z tych produktów i zobaczymy, 

dlaczego Hunzowie wybrali akurat te pokarmy do swojej diety.

Z   pokarmów   zbożowych   i   na   chleb   jadają   pszenicę   i   mnóstwo   prosa. 

Groszek   jest   czasem   mielony  razem   z   pszenicą,   czasem   fasola,   jęczmień   i 
groch, wszystkie zmieszane razem i mielone na mąkę, z której robią płaskie 
chlebki, zwane czapati. Mielenie jest też inne. W mące pozostają całe ziarna i 
to podnosi bardzo pożywność mąki. My zazwyczaj mielemy nasze ziarno na 
biały proszek i w większości przypadków odrzucamy wszystkie jego cenne 
składniki pokarmowe.

CHLEB (CZAPATI)

Chleb Hunzów jest zdrowy,  nierafinowany,  może nawet  gruby,  niedeli-

katny, ale za to pełen wartościowych składników pokarmowych. W pionier-
skich czasach w Ameryce zboże było mielone między dwoma kamieniami w 
małych ilościach, akurat takich, jakich trzeba na jeden dzień. Ale potem wzrost 
populacji zmusił ekspertów żywieniowców do wynalezienia innych środków 
produkcji i wielkich młynów do wytwarzania mąki w ogromnych ilościach.

Część ziarna zbożowego, z którego wyrastają nowe rośliny, nazywa  się 

zarodkami.   Te   zarodki   to   rzeczywiście   najwartościowsza   część   ziarna,   ale 
ponieważ jest ona oleista, ma tendencję do szybkiego jełczenia i dlatego

73

background image

przeważnie odrzuca się je z mąki przeznaczonej na sprzedaż, która ma być 
przechowywana,   ponieważ   powoduje   jej   psucie.   Do   sprzedaży   trafia   tylko 
biała skrobia.

Zewnętrzna   osłonka   ziarna   nosi   nazwę   otrąb.   W   procesie   przerobu 

przemysłowego lub mielenia ziaren, te otręby zostają również odrzucone. Gdy 
się   je   zostawia,   nadają   mące   odcień   brązowy.   Ludzie   przyzwyczaili   się 
kojarzyć  jakość mąki z jej czystym  kolorem  i konsekwentnie wolą wybrać 
mąkę białą niż ciemną. Głównym celem wytworzenia mąki przemysłowej jest 
to,   aby  w   czasie   długiego   przechowywania   nie   psuła   się  i   nie   przyciągała 
robaków.

Zarodek pszenicy, dostarczający witaminy E, jest również częścią ziarna i 

wydaje się, że ono wzmacnia siłę seksualną zwierząt, które się nim żywią. Ta 
witamina   wzmacnia   całe   zwierzę,   zwłaszcza   jego   system   rozrodczy   oraz 
system hormonalny, a szczególnie takie organy, jak serce i poprawia ogólny 
stan   mięśni.   Pewien   eksperyment   przeprowadzony   przez   H.   A.   Mattill   i 
opisany w „American Journal of Physiology" jeszcze w roku 1927 wskazuje, 
że witamina E, która znajduje się olejku kiełków pszenicy, odgrywa ważną 
rolę   w   sprawności   reprodukcyjnej   zwierzęcia.   Dr   Evan   Shute   z   Kanady, 
którego praca z witaminą E i chorobą serca stała się słynna, donosi w 1944 o 
używaniu witaminy E w terapii w przypadku zaburzeń rozrodczych.

Chleb   Hunzów   zawiera   wszystkie   cenne   składniki   pokarmowe   pełnego 

ziarna. Może właśnie z tego względu Hunzowie cieszą się taką żywotnością i 
mają silne nerwy do późnego wieku, ponieważ do każdego posiłku jedzą dużo 
tego chleba. Może też dlatego mężczyźni mając 90 lat zostają ojcami, a kobiety 
50-cio letnie matkami.

Ktoś powiedział: „Apetyt na białą mąkę, polerowany ryż i biały cukier 

jest   ilustracją   uszkodzenia   instynktu   ludzkiego,   mającego   służyć   jako 
przewodnik w selekcjonowaniu pokarmów".

Możliwe, że postęp w świecie ludzkim następuje zbyt  szybko i w tym 

procesie człowiek stracił cały instynkt i tak zwany zdrowy rozsądek odnośnie 
swojej diety.

Nasze nowoczesne bochenki białego chleba są wzbogacane sztucznie. Ale 

po co psuć naturalne dobro i zastępować je sztucznym? To wydaje się trochę 
głupie, gdy się nad tym zastanowić. I dlaczego właściwie musimy jeść biały 
chleb? Aby otrzymać bochenek białego chleba, pszenica musi być

74

background image

zmielona   i   poddana   takim   obróbkom,   które   niszczą   to   naturalne   źródło 
pożywienia.

Ludzie   Hunza   nigdy   nie   jadają   białego   chleba.   Żyją   od   pokoleń   na 

razowym chlebie czyli swoich czapati, i nawet nie uważają, aby biały chleb był 
smaczny.   W   czasie   pewnej   wycieczki   próbowaliśmy   nakarmić   naszych 
kierowców makaronem z białej mąki, ale oni odmówili. Po prostu nie mieli 
apetytu   na   taką   potrawę.   Myśleli   pewnie,   że   taka   biała   papka   służy   do 
karmienia ludzi pozbawionych zębów.

Czapati, które są podstawą ich diety, robione są z pszenicy, jęczmienia, 

gryki lub mąki z prosa. Są one bogate w fosfor, potas, żelazo, wapń, magnez i 
inne   minerały,   ponieważ   w   czasie   przygotowania   mąki   z   pszenicy   nic   nie 
zostaje   odrzucone   ani   zniszczone.   Takie   czapati   zawierają   wszystkie   pod-
stawowe wartości odżywcze ziarna.

Zazwyczaj   są   przygotowywane   w   różnych   kształtach,   małe   i   duże, 

pieczone   na   ruszcie,   zbudowanym   nad   otwartym   niskim   ogniskiem.   Aby 
zrobić smaczne czapati, mąka musi być świeżo zmielona, razem z otrębami, 
potem ciasto ugniecione do odpowiedniej konsystencji  (tylko doświadczona 
ręka potrafi określić tę „odpowiednią konsystencję"), tak aby czapati nie były 
twarde.

Pożądany   smak   czapati   uzyskuje   się   dzięki   dobrej   jakości   mąki   oraz 

odpowiedniej  jakości  ciasta.  Przepis  jest  prosty i  każdy  od  dzieciństwa   — 
chłopcy i dziewczęta — uczą się robienia czapati.

Podczas   wycieczki,   kiedykolwiek   zatrzymywaliśmy   się   na   odpoczynek, 

nasi kierowcy przygotowywali sobie na posiłek świeże czapati. Nosili ze sobą 
mały ręczny młynek i woreczek z pszenicą, robili świeżą mąkę na chleb, który 
piekli potem nad otwartym ogniem. Właściwy pokarm jest warunkiem życia, 
żaden Hunza nie będzie ryzykował swojego zdrowia. Dlatego, dokądkolwiek 
idzie,   przestrzega   swoich   zdrowych   zwyczajów   jedzeniowych.   Nigdy   nie 
opuści domu bez własnego ziarna i ręcznego młynka.

Czapati   ma   bardzo   przyjemny   smak,   i   dobrą   do   żucia   konsystencję. 

Kawałek czapati z kilkoma morelami jest kompletnym posiłkiem dla każdego 
Hunzy,   razem   z   kilkoma   szklankami   ich   zimnego   „lodowcowego   mleka" 
(wody).

75

background image

MLEKO

Mleko uważa się za pokarm kompletny i używa się go w rozmaity sposób. 

Najpierw oddziela się śmietanę od mleka, aby zrobić ghec. Zostawia się je po 
prostu w temperaturze pokojowej i gdy się zsiądzie, jest od razu gotowe do 
jedzenia. Smakuje bardzo dobrze i ledwie można zauważyć różnicę między 
ghec, a naszym zwyczajnym masłem. Biały ser robi się z tego, co zostanie po 
zebraniu śmietany — jest on w ich diecie ważnym źródłem białka.

Takie produkty jak masło, mleko i ser wyrabia się przeważnie z mleka 

koziego, i należą one do przysmaków. W wyższych regionach doliny, gdzie 
kozy i krowy nie czują się dobrze, źródłem produktów mlecznych jest zwierzę 
jak, które służy również do transportu i jako siła pociągowa.

Maślankę lub lassi popija się w czasie posiłków. Bardzo popularny jest 

jogurt. Hunzowie zazwyczaj kwaszą mleko, a nawet i maślankę, bo w postaci 
zakwaszonej przechowuje się znacznie lepiej. Tam nie ma lodówek, dlatego 
trzeba   stosować   inne   sposoby,   aby   uchronić   jedzenie   przed   zepsuciem.   W 
kraju, gdzie ilość jedzenia jest ograniczona, ważne jest, aby uchronić się przed 
jego niszczeniem.

Ich metoda jest bardzo podobna do wytwarzania naszego gwarantowanego 

mleka, która została wynaleziona przeszło sześćdziesiąt lat temu przez lekarza 
praktyka,   dr   Henry   L.   Coit   z   Newark,   New   Jersey.   W   roku   1893   Coit 
sformułował siedemdziesiąt przepisów dla produkcji gwarantowanego mleka i 
zorganizował   pierwszą   Medical   Milk   Commission.   Nowoczesne   metody   i 
umiejętności wpłynęły na pierwotne standardy, ale podstawowy system jeszcze 
dotąd   działa.   Gwarantowane   mleko   jest   czyste,   świeże   i   bardzo   odżywcze. 
Oczywiście, im bardziej zdrowa jest dieta krowy, tym zdrowsze jest jej mleko. 
Zdrowotna kontrola produkcji gwarantowanego mleka zaczyna się od gleby i 
prowadzi  przez  odpowiednie   żywienie   krowy.  Ścisła  kontrola  laboratoryjna 
standardów   żywieniowych   dla   krowy   zapewnia   maksymalną   wartość 
pokarmową   i   jednakową   jego   jakość   przez   cały   rok.   A   specjalne   środki 
ostrożności   zabezpieczają   zawartość   substancji   odżywczych   oraz   zapachu 
gwarantowanego mleka.

Jednak stosowanie pasteryzacji nie uzyskało ogólnego uznania. Widocznie 

jest oczywiste, że ten proces ogranicza pewne jego cechy przynoszące zdrowie. 
Pasteryzacja sprawia, że białko mleka staje się gorsze w porów-

76

background image

naniu z białkiem mleka surowego, ważnego dla organizmu, ponieważ jeden z 
wielu enzymów znanych nauce zostaje wtedy zniszczony, a ten właśnie enzym 
odgrywa ważną rolę w asymilacji substancji mineralnych z mleka. Gdy badają, 
aby   się   upewnić,   że   mleko   jest   należycie   pasteryzowane,   sprawdzają   je 
również pod względem zawartości enzymu phosphatasy.

Ważną   cechą   zdrowotności   mleka,   która   może   zostać   uszkodzona   lub 

nawet zniszczona przez podgrzewanie, szczególnie przedłużone, jest obecność 
witaminy C. W procesie pasteryzacji temperatura zostaje podniesiona do 140 
stopni   Fahrenheita   i   utrzymywana   przez   pół   godziny.   Kolejna   wada 
pasteryzowanego mleka została ujawniona dzięki pracy A. L. Danielsa i G. 
Stearnsa. Piszą oni: „Obserwowano dzieci, które otrzymywały pasteryzowane 
mleko,   a   następnie   mleko   surowe   szybko   doprowadzone   do   wrzenia   i 
oziębione... te ostatnie przyniosły znacznie lepsze wyniki w zakresie zdrowia i 
wagi badanych dzieci". Stwierdzają, że pasteryzacja prowadzi do wytrącenia 
niezbędnych   soli   wapniowo-fosforowych   i   że   przedłużone   ogrzewanie 
ogranicza właściwości zdrowotne mleka. Jakkolwiek zakwaszanie mleka też 
niszczy pewne jego elementy, to już lepsze jest niż pasteryzacja.

WARZYWA

W codziennej diecie Hunzów warzywa odgrywają doniosłą rolę. Uprawiają 

je   podobnie   jak   my,   ale   jadają   je   głównie   w   postaci   surowej.   Gotowanie 
ograniczają  z  powodu  małej  ilości   opału. Drewna  jest   tam  bardzo  mało, a 
węgla i gazu nie ma wcale.

Uprawiają   szpinak,   sałatę,   marchew,   groch,   rzepę,   dynię,   młode   liście 

różnych   ziół,   kiełkują   nasiona   strączkowe   i   jedzą   je.   Używanie   ziół   do 
gotowania i do sałatek jest upowszechnionym zwyczajem, a bardzo lubiana jest 
herbata ziołowa. Często jednak jada się ziemniaki i rzodkiewki.

Gdy już gotują warzywa, robią to w zakrytym garnku, tak że światło nie 

niszczy   wartości   odżywczych.   Ta   metoda   jest   podobna   raczej   do   naszego 
duszenia niż gotowania. Ogień utrzymuje się mały, co powoduje, że jedzenie 
gotuje się we własnym sosie, nie trzeba potem podlewać wody. Wody w ogóle 
dodaje się bardzo niewiele i po ugotowaniu podaje się ją razem z jarzynami 
albo wypija, ale nigdy się nie wylewa. Bo w ten sposób straciłoby

77

background image

się   fosfor,   wapń,   żelazo,   jod   i   wiele   innych   cennych   substancji.   Ponadto, 
oprócz skrobania warzyw i obierania owoców, gotujemy nasze makarony w 
wysokiej   temperaturze   i   wtedy   ulega   zniszczeniu   większość   ich   cennych 
składników. W miarę upływu czasu, jadając takie pokarmy, pozbawiamy nasze 
ciało   niezbędnych   składników   odżywczych,   które   są   mu   potrzebne   do 
zachowania zdrowia.

Naturalnie warzywa Hunzów pochodzą prosto z ogrodu. Oni je po prostu 

tylko obmywają z ziemi i zjadają surowe (najczęściej) lub gotują w skórce. 
Nigdy nie wyciskają ze swoich warzyw soków, ani nie skrobią skórki, tak jak 
my to robimy. Skórka zawiera cenne sole mineralne, niektórych z nich brakuje 
w soku oraz w warzywach grubo oskrobanych lub obieranych.

Niestety,   w  naszym   kraju   musimy  myć   i   skrobać   warzywa   i   owoce,   a 

nawet   obierać,   ponieważ   używamy   różnych   trujących   oprysków,   i   w   ten 
sposób traci się cenne składniki zawarte w skórce.

Bóg stworzył człowieka zdrowym i dlatego człowiek powinien uczyć się 

pielęgnować  to i   robić  wszystko,  co  w  jego   mocy,  aby wybierać  rozumne 
wzory dla zachowania zdrowia i młodego ciała.

SAŁATKI

Sałatki są istotną częścią każdego posiłku i — podaje się je na półmisku z 

przyprawą z octu winogronowego i z morelowym olejem tak, aby każdy mógł 
dobierać sobie tyle ile chce. Różne warzywa i ich połączenia pokrojone na 
sałatkę są zawsze świeżo wyrwane z ogrodu. Podaje się również warzywa w 
całości.

MIĘSO

Hunzowie nie są wegetarianami. Jednak mięso naprawdę rzadko gości na 

ich stole! Bydła nie ma dużo, ponieważ zwierzęta takie, jak krowy, owce i 
kozy trzeba karmić, a jedzenia też jest mało, pastwiska ograniczone i mięso

78

background image

podawane jest tylko przy pewnych rzadkich specjalnych okazjach, zazwyczaj 
podczas świąt i wesela.

Ale kiedy zwierzę już zostanie zabite, zostaje zużyta cała jadalna część 

mięsa.   Mięso   jest   zazwyczaj   przyrządzane   w   postaci   duszonej   (gulaszu). 
Zostaje pokrojone i zmieszane z warzywami, nakryte szczelnie i zostawione na 
ogniu tak długo, aż zmięknie. Do zupy dodaje się utartą pszenicę lub proso. 
Dla odmiany podaje się do gulaszu ryż.

Kurczęta   mają   naturalną   skłonność   do   dziobania   nasion,   a   ponieważ 

nasiona są w Hunzie cenniejsze niż pieniądze, dlatego nie wolno mieć kurcząt 
w   państwie.   Ostatnio,   ponieważ   sprowadzono   ich   trochę,   jajka   stały   się 
wielkim  luksusem.  Ponieważ  nie  ma  tu  psów,  dzieci  odkryły,  że  kurczęta, 
jeżeli   są   właściwie   wyhodowane,   są   miłymi   zwierzętami   domowymi.   W 
niektórych domach kurczęta dosłownie „rządzą grzędą".

OWOCE

W Hunzie w wielkich ilościach rosną jabłka, gruszki, brzoskwinie, morele, 

czarne i czerwone wiśnie i morwy.

Morele   jada   się   surowe   w   lecie   i   suszone   na   słońcu   w   miesiącach 

zimowych. Nawet pestki moreli są wyjmowane, rozbijane i ich jądro zjadane. 
Są one smaczne i widocznie bardzo pożywne (zdrowe). Jeszcze inny pokarm 
został odkryty w pestce, mianowicie olej, używany przez Hunzów w dużych 
ilościach.

Nas   uczy   się,   że   dieta   powinna   składać   się   z   białka,   węglowodanów, 

tłuszczy, minerałów, witamin, wody i tlenu. Wątpliwe jednak, czy Hun-zowie 
zdają sobie sprawę z tych ważnych faktów.

Nieliczne   krowy   i   kozy   nie   dają   mleka   tyle,   aby   zaspokoić   dzienne 

zapotrzebowanie na tłuszcze, dlatego kobiety Hunzów muszą szukać innego 
źródła tłuszczu, aby uzupełnić dietę swojej rodziny i poprawić smakowitość 
potraw.   Wiedziona   instynktem   lub   naturalną   mądrością,   znalazła   go   w 
najmniej   prawdopodobnym   miejscu   —  w   nasieniu   (pestce)   moreli.  I   odtąd 
wiedza   ta   jest   przekazywana   od   matki   do   córki,   ponieważ   jest   to   metoda 
skomplikowana i wymaga umiejętności i cierpliwości.

Ponieważ olej morelowy ma tak duże znaczenie dla ich diety, każdy

79

background image

rolnik uprawia drzew morelowych więcej niż jakichkolwiek innych owoców. 
Mówi  się nawet,  że wybór  narzeczonego  zależy od tego,  jak wiele  ma on 
drzew morelowych. Kobieta nie może mieć ziemi na własność, gdy decyduje 
się   żyć   sama,   albo   gdy   zostaje   wdową,   ale   i   wtedy   zachowuje   prawo   do 
posiadania drzew morelowych.

Ponieważ w nasionach jest ślad kwasu pruskiego, a jego nadmiar może być 

szkodliwy,   zostaje   wyznaczony   jeden   człowiek   do   kontrolowania   drzew 
morelowych.   Jego   zadanie   polega   na   tym,   aby   próbować   smak   owoców   z 
każdego nowego owocowania, tak samo jak nasion. Jeżeli jest w nich choćby 
ślad goryczy, drzewo zostaje wycięte. Gleba zasobna w substancje mineralne 
rodzi owoce wysokiej jakości i każde drzewo jest zasypane od dołu do góry 
obfitością dużych, dorodnie wyglądających owoców.

Mir mówiąc o glebie, powiedział: „Ona jest łaską Boga, trzeba jej strzec 

jak skarbu i walczyć o nią".

Na dobrej  glebie  drzewa morelowe  wspaniale owocują  i  w lecie  każde 

drzewo całe jest pokryte morelami. Mir powiedział, że taka gleba jak u nich 
jest darem Boga.

Uczeni   odkryli,   że   w  tym   oleju   z   moreli   jest   bogactwo   nienasyconych 

kwasów tłuszczowych. Jedną z największych korzyści z tego oleju jest jego 
znaczenie dla zdrowia. Zadziwia wprost to, że Hunzowie nie zapadają zupełnie 
na choroby krążeniowe, ataki serca i zawały. Musi istnieć związek między ich 
sposobem odżywiania i sposobem życia. Ich starzy mężczyźni mogą wspinać 
się na góry lub pracować cały dzień na polu bez śladu zmęczenia.

Dziś morele są nie tylko najpopularniejszymi owocami, ale są wykorzys-

tywane   najbardziej   wszechstronnie.   Ich   oleju   używa   się   do   gotowania,   do 
przyprawiania sałatek, jako przyprawy do pokarmów i jako lekarstwa, a nawet 
jako kosmetyk do skóry i włosów. Używają tego oleju mężczyźni, kobiety i 
dzieci i widocznie daje to znakomite rezultaty, ponieważ większość z nich ma 
piękną skórę i śliczne włosy.

Wyrabianie   oleju   jest   zajęciem   żmudnym   i   zazwyczaj   zostawia   się   je 

kobietom. Najpierw jądro musi zostać wyjęte z pestki owocu, potem utarte na 
miazgę   i   kamieniem   zwałkowane   na   drobną   mączkę.   Następnie   ta   mączka 
zostaje lekko spryskana wodą i podgrzana  na małym  ogniu. Wreszcie, gdy 
oliwa zacznie się oddzielać od mączki, zdejmuje się garnek z ognia i miazgę 
ugniata się ręką aż zacznie się z tej masy obficie wydzielać oliwa. Na

80

background image

końcu   oliwę   zlewa   się   do   dzbanka   i   studzi.   Ostateczny   produkt   ma   soczysty, 
złotobrązowy kolor.

Do niedawna poza Hunzą olej morelowy nie był dostępny. Jednak, dowiedziałam 

się   ostatnio   z   radością,   że   kalifornijska   kompania   obecnie   produkuje   już   ten   olej 
fabrycznie.

Specjalny   olej   morelowy   (kernel   oil)   ma   pyszny   smak   migdałowy   i   nadaje 

znakomity  zapach  sałatkom.   Nad  innymi   olejami   ma   jeszcze   i   tę   przewagę,   że   nie 
jełczeje szybko.

Suszone   morele   moczy   się   na   noc   w   bogatej   w   minerały   wodzie   i   zjada   z 

gotowanym prosem albo robi się z nich dżemy i zjada do chleba. Gdy dodać więcej 
wody i rozgnieść, otrzymuje się sok do picia. Te owoce są bardzo słodkie, służą więc  
również do słodzenia innych potraw. Morele są bogatym źródłem organicznej miedzi i 
żelaza, co można traktować jak przyczynę braku przypadków anemii u Hunzów.

Hunzowie bardzo rzadko kiedy gotują swoje owoce. Jadają je surowe takie jak się 

zrywa  z drzewa. Gdy podróżujemy, a nasi kierowcy jedzą morele, rozgryzają pestki 
zębami   i  zjadają  jej   jądro,   co  dowodzi,   jak silne   mają  zęby.   Obserwując  ich  siłę   i 
wytrzymałość nie ma się wątpliwości, że oni naprawdę dobrze się odżywiają.

Ustalono, że świeże owoce są doskonałym pokarmem dla zdrowia.

Brzoskwinie są bogate w witaminy i składniki mineralne i są bardzo cenione przez 

Hunzów obok moreli.

Wiśnie są znakomitymi  owocami, ponieważ  korzenie  drzew wiśniowych  sięgają 

głęboko do wody i wydobywają stamtąd wiele minerałów i elementów śladowych, które 
potem znajdują się w owocach. Czarne i czerwone wiśnie owocują tu bardzo obficie. W 
czasie mojej wizyty wiśnie  akurat  były już dojrzałe i świeże podawano do każdego 
posiłku — słodkie, soczyste i mięsiste. Już kilkoma takimi wiśniami można się najeść, 
ponieważ są bogate w żelazo i dlatego działają krwiotwórczo.

Gruszki,  podobnie  jak jabłka  pochodzą  z Azji Mniejszej  i Wschodniej Europy.  

Mają działanie dezynfekujące i ściągające ze względu na zawartość kwasu taninowego 
oraz wielu innych soli mineralnych włącznie z potasem.

Stare   powiedzenie   ,,An   apple   a   day   keeps   the   doctor   away"   sprawdza   się   u 

Hunzów. Jabłka zawierają trochę białka, ślad tłuszczu i znaczną ilość węglowodanów.  
Również doskonale czyszczą zęby, a ich żucie masuje dziąsła.

81

background image

To one na pewno dają zdrowie Hunzom, ponieważ ich owoce są czyste, 

świeże   i   zjadane   w   niezmienionej,   naturalnej   postaci.   Dojrzewając   na 
drzewach, uzyskują dodatkową wartość z bezpośredniego kontaktu ze słońcem. 
Jakby prowadzeni nieomylnym  instynktem, Hunzowie wybierają do uprawy 
owoce najwartościowsze.

Fred   D.   Miller,   w   swojej   książce   „Otwarte   drzwi   do   zdrowia"   zaleca 

zjadanie jabłka po każdym posiłku (dr Bircher-Benner zaleca jabłko  p r z e d 
posiłkiem).

Winogrona są bogate w cukier i żelazo. W Europie wiele kuracji i wiele 

sanatoriów  opiera  się o dietę winogronową,  kiedy to nie  je się  nic oprócz 
winogron — ze znakomitym rezultatem. W winogronach jest mało białka, a za 
to dużo witamin i substancji mineralnych.

WINO

Hunzowie piją obficie świeże, domowe wino, zrobione z winogron, które 

zostawia się do sfermentowania na 90 dni przed użyciem. Stwierdziłam, że jest 
ono świetne i w czasie mojej wizyty u królewskiej rodziny, wypijałam zawsze 
szklankę wina przed kolacją. Ponieważ jest ono dosyć mocne, więc kto chce 
pozostać   trzeźwy,   wystarczy   mu   jedna   szklanka.   Robi   się   je   bez   cukru, 
fermentuje naturalnie i tak jak owoce i warzywa jest zawsze świeże i żywe. 
Większość   ortodoksyjnych   mahometan   jest   abstynentami   i   potępia   ten 
zwyczaj, ale Hunzowie piją swoje wino.

DIETA BEZ TRUCIZNY

W   Hunzie   nie   ma   urządzeń   do   przechowywania   świeżych   owoców   i 

warzyw i dlatego ludzie Hunza zbierają je stopniowo w miarę potrzeby. Ich 
owoce trafiają na stół prosto z ogrodu, a warzywa prosto z pola. Nie znając 
osiągnięć   naukowej   wiedzy   o   żywieniu,   sami   chronią   się   przed   chorobami 
kierując   się   zdrowym   rozsądkiem.   Oczywiście   można   by   powiedzieć,   że 
przyczyną tego jest ich izolacja. Jednak to nie jest zupełnie tak. Mir ma

82

background image

przecież kontakt z innymi krajami i mógłby wprowadzać metody stosowane 
gdzie indziej. Ale on tego  nie czynił  i wciąż  są tu niezmiennie stosowane 
prymitywne metody ustalone przed setkami lat.

Rani   opowiedziała   mi,   że   kiedyś   na   terenie   Pakistanu   była   inwazja 

owadów   i   Hunzę   odwiedzili   urzędnicy   pakistańskiego   rządu,   aby   zor-
ganizować  opryski   ogrodów.  Ale  ona  nie  wyraziła  na  to  zgody.  Po  prostu 
stosowała opryski wody z popiołem i owady nie wróciły. Letnie zbiory były 
wprawdzie mniej obfite, ale nie zostały skażone trującym opryskiem.

Kilka miesięcy potem Rani odwiedziła swoich krewnych w Nagir. Siadając 

do   królewskiego   obiadu,   dowiedziała   się,   że   plantacje   w   Nagir   były 
spryskiwane pestycydami. Była przerażona i odmówiła jedzenia owoców przez 
cały czas swego pobytu. Pomysł  jadania takiej trucizny był  dla niej nie do 
pomyślenia.

Hunzowie   nie   naśladują   nawet   „cywilizowanych"   praktyk   swoich 

sąsiadów.   Pozostają   wierni   własnym   zwyczajom   i   dlatego   udaje   im   się 
uchronić czystość swojej doliny.

O KORZYŚCIACH SUROWEGO POKARMU

Hipokrates,   ojciec   medycyny   powiedział:   „Ze   wszystkich   sztuk,   sztuka 

leczenia jest najbardziej dostojna". Jego filozofia wzywała lekarzy, aby starali 
się   posiadać   nie   tylko   wiedzę   i   doświadczenie,   ale   również   wnikliwą 
osobowość. On  również  stwierdził:  „Miłujący filozofię  lekarz  jest  podobny 
Bogu".

83

background image

10. PRZEPISY KULINARNE Z 

„DACHU ŚWIATA"

Przepisy te zostały zebrane w czasie mojego pobytu w Hunzie. Większość 

z nich to są oryginalne dania Hunzów, inne zostały zebrane przez Rani z całego 
świata. Pewne oryginalne składniki zostały zmienione na inne, łatwo dostępne 
w tym kraju.

PRZEKĄSKI 

KANAPKI Z 

GRZYBAMI I ZIELONĄ PIETRUSZKĄ

Ugotować 6 dużych grzybów (można użyć również surowych, jeśli ktoś 

takie lubi) w maśle do miękkości. Ostudzić, pokroić na plasterki i układać na 
kromkach chleba razowego. Posypać posiekaną zieloną pietruszką i pokropić 
kilkoma kroplami soku cytrynowego.

KANAPKI Z JAJKAMI I POMIDORAMI

8 okrągłych kromek chleba z pełnego ziarna

plastry pomidorów

(mogą być też podpłomyki lub czapati)

2 łyżki majonezu

jajka ugotowane na twardo

4 zielone oliwki

naturalna, mineralna sól

Kromki chleba przypiec z jednej strony,

a drugą stronę posmarować

majonezem.  Położyć plasterki pomidorów

i jajek.  Lekko spryskać solą

i przybrać plasterkami oliwek.

84

background image

ZUPY

ZUPA ZIEMNIACZANA

2 pokrojone ziemniaki

1/2 łyżeczki soli

2 średnie cebule

papryka

j marchewek

2 łyżki masła

mleko lub wywar z warzyw Obrać i 

pokroić ziemniaki, cebulę i marchew. Ugotować w małej ilości wywaru do 
miękkości i przetrzeć. Włożyć masło i rozcieńczyć zupę do pożądanej 
konsystencji  mlekiem  z  dodatkiem  wywaru,  posolić  lekko i doprawić 
papryką, udekorować przed podaniem zieloną pietruszką.

KREM ZE SZPINAKU

kg szpinaku

4 filiżanki wody

2 łyżki oleju roślinnego

4 łyżeczki przyprawy jarzynowej

sól, papryka

1 łyżka utartej cebuli

Szpinak umyć, jeszcze wilgotny włożyć do garnka z pokrywką i gotować 

przez 6 minut. Przetrzeć przez sito. Podgrzać olej i przysmażyć utartą cebulę 
przez 5 minut na małym ogniu. Wymieszać stopniowo 4 filiżanki wywaru z 
przyprawy jarzynowej  (1  łyżeczka  proszku na  1 filiżankę gotującej  wody), 
gotować powoli 5 minut. Doprawić solą i papryką,  dodać szpinak i mocno 
podgrzać. Podawać z pszennymi grzankami.

KREM POMIDOROWY

2 filiżanki pomidorów

4 filiżanki surowego mleka

1/2 filiżanki pokrojonych selerów

4 łyżeczki masła

1/4 filiżanki pokrojonej cebuli

sól, papryka

2 łyżeczki miodu

85

background image

Gotować   warzywa   przez   15   minut   w   małej   ilości   wody,   dodać   mleko 

powoli,   aby  się   nie   zwarzyło.   Doprawić   i   gotować   na   małym   ogniu   przez 
dalsze   10   minut.   Przed   podaniem   dodać   miód   i   masło,   jeść   z   osobno 
ugotowanym brązowym ryżem.

BARSZCZ

2 filiżanki buraków 1 
filiżanka marchewki 
1 filiżanka cebuli 1 
łyżeczka soli 1 łyżka 
masła

1 ogórek

1filiżanka drobno poszatko
wanej kapusty

kwaśna śmietana lub jogurt

2łyżeczki miodu (lub więcej)

Obrać i pokroić buraki, marchew i cebulę, zalać wodą i gotować powoli na 

małym ogniu pod przykryciem przez ok. 20 minut. Dodać  z  filiżanki wody, 
masło,   sól,   miód,   sok   z   cytryny   i   kapustę.   Gotować   dalsze   10   minut   aż 
warzywa zmiękną. Podawać w miseczkach, dodając do każdej łyżkę śmietany 
lub jogurtu. Przybrać zieloną pietruszką (niekoniecznie).

ZUPA NA KASZY JAGLANEJ

1 mała główka kapusty
1/2 litra wywaru z warzyw
1 filiżanka mąki lub kaszy jaglanej

1/2 filiżanki pokrojonej cebuli 
3/4 filiż. selera i pietruszki  
1/2 łyżeczki przypraw 1 łyżka 
oleju morelowego (lub inny 
roślinny)

Ugotować cebulę i seler do miękkości w małej ilości wody.  Namoczyć 

mąkę jaglaną aż cała będzie wilgotna, a kaszę gotować ok. 5 minut. Dodać 
wywar   i   kaszę   do   mieszaniny   jarzynowej   i   gotować   powoli   aż   kapusta 
zmięknie. Przed podaniem dodać sól, pietruszkę i przyprawy.

86

background image

CZAPATI

W Hunzie jada się do każdego posiłku zamiast chleba czapati. Robi się je ze świeżo 

zmielonego, pełnego ziarna pszenicy.

CZAPATI (PRZEPIS PODSTAWOWY)

2 filiżanki pełnej mąki pszennej 1/2  
łyżeczki soli 1/4 filiżanki wody

Zmieszać  mąkę  z solą. Dodać wody tyle, aby powstało dość twarde  ciasto. Na 

lekko podsypanej mąką powierzchni ugniatać ciasto, aż stanie się gładkie i elastyczne.  
Nakryć wilgotną ściereczką i zostawić na 30 minut. Odrywać kawałki ciasta, formować 
3 centymetrowe kulki i wywałkowywać je na okrągłe placki ok. 20 cm średnicy.

Piec z obu stron na lekko natłuszczonej patelni na małym ogniu. Bardzo smaczne 

są wywałkowane cieniutko i podane z gęstą kwaśną śmietaną.

CZAPATI PRATHAS

2 filiżanki pełnej mąki pszennej

12 dag masła

(świeżo zmielonej,

1/2 łyżeczki soli

1/2 filiżanki wody

Zmieszać masło z mąką, a potem dolewać po trochu wody. Wałkować placki 1,5 

cm grubości i piec w nagrzanej patelni posmarowanej masłem.

GOTOWE CZAPATI (PRZEPIS PODSTAWOWY)

ubite jajko

3 łyżki „ready-mix" (można je kupić w

2 łyżki wody

niektórych sklepach z żywnością)

87

background image

Zmieszać   starannie   łyżką,   kształtować   cienkie   placuszki   ok.   15   cm 

średnicy i piec w naczyniu natłuszczonym lekko i nagrzanym. Potem nakryć 
pokrywką   i   trzymać   przez   kilka   minut   na   małym   ogniu.   Odwrócić   i 
przyrumienić z drugiej strony znów przez kilka minut. Podawać z miodem lub 
plasterkami sera. Wychodzą przeciętnie 3 cieniutkie placuszki.

SEROWA CZAPATI

1/2 filiżanki pełnej mąki pszennej

3 i 1/4 filiżanki maślanki

1 1/2 filiżanki mąki gryczanej

2 jajka

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki masła lub oleju

1/2 łyżeczki soli

morelowego

Przesiać mąkę z solą i proszkiem do pieczenia. Dodać maślankę i olej. 

Ubić żółtka jaj i dodać mąki. Ugniatać ciasto aż będzie gładkie i elastyczne. 
Potem dodać sztywno ubitą pianę z białek. Piec czapati na średnio gorącej 
patelni tak jak zawsze. Wychodzi 8 dużych czapati.

WARZYWA

HUNZYJSKI SZPINAK W CZAPATI

Przygotować szpinak z dodatkiem jogurtu. Nakładać po łyżce szpinaku na 

każde czapati, zwinąć i podawać z jogurtem lub śmietaną.

GOTOWANA CEBULA

1 kilogram cebuli gotować powoli na małym ogniu, aż będzie miękka 

(zalecane jest użycie naczynia do gotowania na parze, bez wody). Ugnieść

88

background image

cebulę, dodać filiżankę maślanki, trochę soli i listków mięty do smaku. 
Zmieszać starannie i mocno podgrzać tuż przed podaniem.

OBERŻYNA (BAKŁAŻAN)

Pociąć średniej wielkości oberżynę na plasterki 1 1/2 cm grubości. Smażyć 

w oleju na małym ogniu z obu stron. Wyłączyć ogień, posypać utartym serem 
(1/2 filiżanki), lub położyć na każdym plasterku oberżyny mały plasterek sera. 
Nakryć pokrywką aż się ser stopi. 3 porcje.

ZAPIEKANKA Z OBERŻYNY (BAKŁAŻANA)

2 średnie bakłażany

6 filiżanek mleka

4 filiżanki utartego chleba

6 jajek

(z pełnej pszenicy)

1 łyżka rozmarynu

2 łyżeczki soli

'

można też użyć innych ziół

Bakłażany obrać i pokroić w kostkę. Gotować w osolonej wodzie 5 minut. 

Ubić jajka, dodać mleko i wylać na utarty chleb. Do chleba z jajkami dodać 
pozostałe składniki. Wylać do natłuszczonej blaszki do pieczenia, włożyć do 
naczynia z gorącą wodą i piec w piekarniku w temperaturze ok. I77°C przez 45 
minut, lub do chwili aż stężeje. 10 porcji.

ZAPIEKANKA Z KASZY JAGLANEJ

filiżanka łuskanego prosa

2 łyżki oleju

(kaszy jaglanej)

1 łyżeczka soli

1/2 filiżanki pokrojonej marchwii

1 łyżeczka ziół przyprawowych

1/2 filiżanki pokrojonego selera 1 
łyżka pokrojonego pimento

89

background image

Zagrzać   olej   w   głębokim   garnku,   wymieszać   kaszę   jaglaną   i   lekko 

przyrumienić.   Dodać   pokrojone   warzywa,   sól   i   mieszać   przez   3   minuty. 
Przełożyć   kaszę   do   nakrytego   naczynia,   dodając   tyle   wody,   aby   przykryła 
kaszę ok. 3 cm ponad powierzchnię. Gotować na małym ogniu przez 15 minut. 
Potem kontynuować gotowanie na parze, aż zmięknie.

HUNZYJSKI RYŻ Z MIGDAŁAMI 
ALBO ORZECHAMI

kg brązowego ryżu

10 dag rodzynek

masło lub olej morelowy

4 duże cebule

10 dag migdałów lub orzechów

sól do smaku

Ugotować ryż. Zarumienić cebulę na ogniu. Wyłożyć ją na ryż, a potem 

dodać pokrojone migdały lub orzechy i rodzynki. 10 porcji.

ZIELONY RYZ

3 filiż. ugotowanego brązowego ryżu

3 filiżanki mleka lub na pół

2 filiżanki utartego sera

z wodą

2 łyżki posiekanej cebuli

1/2 filiżanki majonezu

1 łyżka pokrojonej pietruszki

3 ubite jajka

łyżeczki soli

Wcześniej ugotować ryż. Pokroić pietruszkę bardzo drobno i zmieszać z 

ryżem, cebulą, utartym serem i solą. Dodać majonez. Na końcu dodać ubite 
jajka   i   mleko   i   dobrze   zmieszać.   Wlać   do   natłuszczonego   naczynia   do 
pieczenia. Włożyć do naczynia z gorącą wodą i piec aż się zetnie.

JARZYNOWE CURRY

1 wybranych warzyw

1 łyżeczka soli jarzynowej

90

2

background image

I/4 filiżanki oleju

3 pomidory obrane i pokrojone

3 łyżki utartych orzechów

i 1/2 filiżanki wody lub wywaru

1 1/2 łyżki proszku curry

z warzyw

1 cebula

Przygotować   warzywa:  kalarepka,   rzepa   lub  ziemniaki,  marchew,   seler, 

kapusta — wszystko pokrojone. Zagrzać olej w głębokim naczyniu. Włożyć 
orzechy utarte, czosnek i cebulę, gotować aż cebula zmięknie, mieszając od 
czasu do czasu. Wlać wodę lub wywar i włożyć jarzyny. Nakryć naczynie, 
zagotować, zmniejszyć ogień i gotować do miękkości. 4—6 porcji.

BROKUŁY

2 kiście brokułów

1 łyżka oleju

1 łyżeczka jarzynowej soli

i/2 filiżanki jogurtu

I/4 filiżanki migdałów
sok z
 1/2 cytryny

Pokroić brokuły na małe kawałki, namoczyć a potem smażyć, przykryć i 

gotować  około  10  minut.  Dodać  sól.  Odcedzić,   płyn  wykorzystać   do  zupy 
(nigdy nie wylewać). Spryskać sokiem cytrynowym i olejem. Zmieszać lekko, 
a potem udekorować jogurtem i migdałami. Podawać od razu. 6 porcji.

KALAFIOR

główka kalafiora drobno pokrojonego

3 łykżki oleju

2 łyżki posiekanej pietruszki

sól do smaku

Podgrzać do ok. 40°C i podawać. 6 porcji.

91

background image

PEŁNA KASZA GRYCZANA

filiżanka kaszy gryczanej

1 łyżeczka przyprawy /sól

2 1\2 filiżanki wody

jarzynowa

1 jajko

2 łyżki oleju

Podgrzać olej w głębokim naczyniu. Kaszę wymieszaną z ubitym jajkiem 

wsypać do naczynia. Posolić i przyrumienić lekko, cały czas mieszając łyżką. 
W   końcu   wlać   wodę,   zagotować,   zmniejszyć   ogień,   przykryć   szczelnie   i 
gotować,  aż woda zostanie wchłonięta.  To danie nie może być  papkowate, 
każde ziarenko powinno być oddzielnie. 6 porcji.

KASZA OWSIANA (BIRCHERMUESLI)

2 łyżki surowych płatków owsianych

i łyżka miodu

woda

sok z 1/2 cytryny

i utarte jabłko

1/2 filiżanki jogurtu lub
mleka

Namoczyć   płatki   w   wodzie   przez   noc.   Rano   wymieszać,   dodać   utarte 

jabłko,   miód   i   sok   cytrynowy.   Połączyć   z   jogurtem   i   podawać   od   razu.   2 
porcje.

KASZA JAGLANA

1/2 filiżanki kaszy jaglanej

1 łyżka miodu

1 filiżanka wody

1/2 łyżeczki jarzynowej soli

1 filiżanka mleka

(Spike)
suszone morele namoczone na

noc

Zagrzać wodę i mleko w naczyniu do gotowania na parze. Dodać kaszę

92

background image

i parować nad gotującą się wodą przez 30 minut, lub do miękkości. Podawać 
gorące. Dodać morele i miód. 4 porcje.

PRZYPRAWA DO JARZYN

Zmieszać  2 łyżki  oleju, 1 łyżkę  octu  jabłkowego,  1 łyżeczkę  miodu, 1 

łyżeczkę  soli, 1/2 łyżeczki  soli  jarzynowej  i sok z całej  cytryny.  Zmieszać 
dobrze i polewać warzywa.

JAJKA

PUSZYSTY OMLET

1 jajko

1/2 łyżeczki soli

1

łyżka wody

1 łyżka oleju

2 łyżki kwaśnej śmietany lub jogurtu

Ubić żółtko jajka, dodać wodę i sól i cały czas ubijając. Dodać jogurt i 

zmieszać dobrze. Połączyć ze sztywno ubitą pianą. Ogrzać patelnię, wlać olej, 
potem omlet, przykryć i ogrzewać powoli na małym ogniu. Unosić brzegi i 
przechylać   patelnię,  aby  nieścięta  masa  spłynęła   na  spód. Gdy wierzch  się 
zetnie,   złożyć   omlet   na   pół   łopatką   i   wyłączyć   ogień.   Ubrać   kilkoma 
plasterkami sera, przykryć  naczynie, poczekać aż ser stopnieje. Podawać na 
gorąco. 1 porcja.

Inny   pomysł:   10   dag   sera   śmietankowego   zmieszać   z   2   łyżkami   kwaśnej 
śmietany   lub   jogurtu,   zmieszać   starannie,   dodać   zieloną   pietruszkę.   Przed 
złożeniem omletu jedną jego stronę posmarować serem i wtedy dopiero złożyć. 
Potrzymać kilka minut pod przykryciem. Podawać gorące.

93

background image

DESERY

ORYGINALNE CIASTKA MORELOWE 

(UPSIDE-DOWN)

łyżki masła

1 filiżanka razowej mąki

1 filiżanka brązowego cukru

pszennej

1/2 kg moreli

i łyżeczka proszku do

4 jajka

pieczenia

1/2 łyżeczka soli

Roztopić masło i dodać pół filiżanki cukru. Mieszać aż się połączą. Połowę 

moreli   ułożyć   dokoła   blaszki   do   pieczenia   i   zalać   ją   mieszaniną   masła   z 
cukrem.   Ubić   dwa   całe   jajka   i   dwa   żółtka,   dodać   pozostały   cukier,   mąkę 
zmieszaną z proszkiem do pieczenia i solą, wymieszać starannie. Połączyć ze 
sztywno ubitą pianą z dwóch pozostałych białek. Ułożyć ciasto na polanych 
cukrem z masłem morelach. Piec w temperaturze ok. 177°C przez 50 minut. 
Lekko ostudzić i obrócić blaszkę na duży talerz, tak, aby morele były na  górze. 
Podawać z bitą śmietaną lub jogurtem ubitym widelcem lub z kwaśną śmietaną. 
6 porcji.

KREM ZE ŚMIETANKOWEGO SERA

10 dag białego sera

2 łyżki miodu

3 łyżki gwarantowanego mleka lub jogurtu

Zmieszać ser z jogurtem, dodać miód i ubijać aż będzie gładkie i puszyste. 

Można używać go do świeżych owoców. 6 do 8 porcji.

TORT OWOCOWY (PRZEPIS PODSTAWOWY)

1 filiżanka kwaśnej śmietany

2 filiżanki pełnej mąki pszennej

94

background image

kostka drożdży
1 łyżeczka brązowego cukru

10 dag świeżego 
masła szczypta soli

Zmieszać   drożdże   z   cukrem,   aż   się   rozpuszczą,   połączyć   z   kwaśną 

śmietaną, zostawić do rośnięcia w ciepłym miejscu. Zmieszać mąkę z solą i 
masłem aż całe masło gładko połączy się z mąką. Połączyć obie mieszanki i 
ugniatać ciasto, aż będzie odstawać od brzegów naczynia. Przewracać ciasto w 
garnuszku przez ok. 5 minut, jeżeli jest za miękkie, dodać trochę mąki, aż 
będzie się dawało łatwo wyrabiać. Podzielić na 4 części i wywałkować cienko. 
Piec w temperaturze ok. i49°C aż się lekko ozłoci. Wychodzą z tego 4 placki.

FARSZ

1/2   kg   świeżych   brzoskwiń   lub   innych   sezonowych   owoców,   pociąć   na 
połówki i położyć na upieczonym cieście. Ubić widelcem 1 filiżankę jogurtu z 
1 łyżką miodu i polać owoce.

TORT SEROWY

1/2 kg białego sera (twarogu)

3 łyżki miodu

2 jajka

skórka otarta z jednej cytryny

10 orzechów nerkowca (mogą być włoskie)

1/2 łyżeczki soli

10 migdałów

Blaszkę   do   ciasta   wysmarować   masłem,   położyć   placek   tartu   pod-

stawowego i piec w temp. ok. 149°C przez ok. 15 minut, aż się ozłoci.

Zmieszać ser z ubitymi żółtkami jajek, ubić, dodać miód, wanilię, orzechy 

i   skórkę   cytrynową.   Domieszać   sztywno   ubitą   pianę   z   białek,   rozłożyć   na 
upieczony  tort  i  piec  na  małym   ogniu,  aż  ser  się  zetnie.  Uważać,   aby  nie 
przypiec. 6 porcji.

95

background image

CIASTO JOGURTOWE

1 filiżanka gęstego jogurtu

szczypta soli

25 dag sera śmietankowego

1/2 filiżanki rodzynek

1 łyżka miodu

1/4 filiżanki drobno pokrojonych

otarta skórka z cytryny

orzechów

sok z 1/2 cytryny

1/2 filiżanki pokrojonych moreli

(świeżych w sezonie, suszonych 

lub mrożonych poza sezonem)

Ubić wszystko na gładką masę. Włożyć w naczyniu do lodówki i używać w 

miarę potrzeby. 3 porcje.

CIASTO SEROWE

ciasto na jeden placek

1 łyżeczka wanilii

1/2 kg białego sera

4 jajka

1/4 filiżanki mleka

1/4 filiżanki miodu (lub do

1/4 filiżanki jogurtu lub kwaśnej śmietany

smaku)

Ułożyć  ciasto na blaszce. Zmieszać starannie  ser z miodem, mlekiem i 

jogurtem na gładką masę. Domieszać ubite żółtka jajek, a potem sztywno ubitą 
pianę z białek. Włożyć do formy pasztetowej i piec w temperaturze ok. 149°C 
około 10 minut. Wyjąć ciasto z pieca i nakładać nadzienie póki ciasto jest 
gorące. Włożyć  z powrotem do pieca i piec jeszcze w temp. ok. 120°C. 6 
porcji.

HUNZOWSKI OCET WINNY

Umyć starannie winogrona i włożyć je do drewnianej miski na siedem dni. 

Następnie zgnieść winogrona rękami, przecedzić przez cienką ściereczkę. Wlać 
sok do szklanych butelek i zamknąć szczelnie. Pozostawić na 40 dni.

96

background image

HUNZOWSKIE WINO GRONOWE

Zrobić to samo co powyżej, ale pozostawić na 90 dni.

MONO-DIETA

Mono-dieta   oznacza   jedzenie   tylko   jednego   pokarmu   w   ciągu   dnia. 

Zazwyczaj   tym   pokarmem   są   owoce   albo   warzywa.   Jednak   zaleca   się 
przeprowadzanie mono-diety w okresie, gdy jest na nie sezon i można mieć 
zapewniony dostęp do świeżo zerwanych z ogrodu. Przeciętna ilość owoców 
zjadanych w takim okresie waha się od 1 do 2 kilogramów dziennie. Można 
wtedy jadać całe owoce lub pić soki, półtora do trzech litrów dziennie, świeżo 
wyciskanych w domu.

W   zasadzie   przewiduje   się   trzy   posiłki   dziennie   i   między   posiłkami 

popijanie wody — najlepiej wodę butelkowaną. Nie ustala się jak długo można 
pozostawać na mono-diecie. Jednak całkowicie bezpieczne są trzy do czterech 
dni. Na przykład raz na tydzień. Są to proporcje z książki dr Maxwella „The 
Dynamics of Vibrant Health".

Oto   przykładowe   menu   dla   mono-diety:   pierwszy  dzień:   1/2  do   1  litra 

świeżo przygotowanego soku z jabłek lub 1 kg surowych jabłek. Jabłka należy 
dobrze umyć i żuć starannie.

Drugi dzień: 1/2 do 1 litra świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy lub 

półtora kilo pomarańczy. Należy je jeść bez skórki i bez pestek.

Trzeci dzień: 25 dag do 75 dag świeżo zrobionego soku z selerów. Można 

również korzystać ze wszystkich rodzajów owoców i warzyw.

Hunzowie właściwie stale stosują mono-dietę, ponieważ ich jadłospis nie 

jest zbyt urozmaicony.

PEŁNE ZIARNA ZBÓŻ

Pszenicę, jęczmień, owies, żyto, brązowy ryż  i proso, wszystkie można 

uważać   za   pochodzące   z   tej   samej   rodziny.   Jeżeli   wyrosły   na   dobrze 
nawożonej glebie i w czasie mielenia niczego się nie odrzuca, wszystkie

97

background image

pokarmy z tych zbóż są zasobne w cenne składniki pokarmowe i powinny być 
uwzględniane w codziennej diecie.

Ziarna zbóż namoczone przez noc należy następnego dnia podgrzewać, 

doprowadzając do punktu nieco poniżej wrzenia. Dalej gotować na parze. W 
ten sposób uzyskuje się znakomitą kaszę na śniadanie.

SOCZEWICA

Jest dobrym źródłem żelaza i innych składników mineralnych. Dostarcza 

również dużo witaminy A i E.

GROCH WŁOSKI (GARBANZOS)

Uważa   się   go   za   zasobny  w   witaminy  i   składniki   mineralne.   Wymaga 

długiego gotowania, ale kiełkowany można jeść na surowo.

SOJA

Soja   ma  bardzo  dużo  wartości  odżywczych,  daje   też  wiele   możliwości 

kulinarnych, dostarcza białka, można z niej robić mleko, ser, różne słodkie 
wypieki itd.

KAROB, PROSZEK ZE STRĄKÓW „CHLEBA 
ŚWIĘTOJAŃSKIEGO"

Jest to znakomity naturalny pokarm, przypominający wyglądem  i zapa-

chem czekoladę. Można go używać do zimnego mleka lub robić z niego desery 
— każdy przepis wymagający udziału czekolady można zastąpić proszkiem 
karob.  Wśród pierwszych chrześcijan był znany jako chleb

98

background image

świętego Jana. Doskonały dla dzieci zamiast cukierków lub cukru. Co-ra-coa 
jest napojem produkowanym z chleba świętojańskiego.

NASIONA SŁONECZNIKOWE

Nasiona   słonecznikowe   należy   jadać   z   wielu   powodów.   Natura   sama 

chroni nasiona słonecznika twardą łuską i nasionko po wyjęciu go z szypułki 
bardzo mało traci ze swoich wartości odżywczych.

Jada   się   je   na   surowo,   a   my   przecież   potrzebujemy   dużo   pokarmów 

surowych   w   naszej   codziennej   diecie.   Nasiona   słonecznika   są   zasobne   w 
białko, olej, a szczególnie w witaminę B. Wykonano już wiele doświadczeń z 
tymi  nasionami, i cały czas dokonuje się stale nowych odkryć  dotyczących 
zawartych w nich składników pokarmowych.

Garść nasion zjadana kilka razy dziennie gdy czuje się głód, pomaga w 

obniżeniu wagi. Trzeba je tylko dobrze żuć.

OLEJE

Wszystkie   oleje   roślinne   zawierają   nienasycone   kwasy   tłuszczowe   — 

szczególnie kwas linoleinowy, bardzo ważny dla zdrowia. Co najmniej 2 do 3 
łyżek dziennie należy uwzględnić w swojej codziennej diecie, albo do sałatek, 
albo osobno. Ja przyjmuję olej z mlekiem w następujących proporcjach: jedna 
łyżka   (trochę   mniej   lub   więcej),   na   którą   składa   się   połączenie   różnych 
rodzajów oleju, z pięcioma łyżkami pełnego mleka. Zmieszać dobrze i pić albo 
przed pójściem spać, albo trzy godziny po ostatnim posiłku, albo godzinę przed 
śniadaniem.

Połączenie   różnych   rodzajów   oleju   zapewnia   organizmowi   lepszą 

równowagę  składników  tłuszczowych.   Osoby,   które   stosują  taką  mieszankę 
olejów, stwierdzają, że działanie jelit ulega znacznej poprawie. Wasz lekarz 
doradzi, jaka ogólna ilość kalorii dziennie jest najodpowiedniejsza. Hun-zowie 
jadają duże ilości oleju morelowego (por. rozmowa w rozdziale dziewiątym), i 
wszyscy są szczupli. A w dodatku mają ładną skórę, piękne włosy i uroczy 
wygląd.

99

background image

Oto cytat z książki J. D. Waltera, M. D.: „Nowoczesne żywienie" (Modern 

Nutrition), który tak pisze: „W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci, znaczne 
zainteresowanie   koncentruje   się   na   sprawach   żywienia,   szczególnie   tych 
dotyczących   witamin,   aminokwasów   i   minerałów.   Ostatnio   wykazano   w 
sposób   niewątpliwy,   że   ścisłe   powiązania   i   zależności   zachodzą   między 
gruczołami   wewnętrznego   wydzielania   a   minerałami,   aminokwasami   i 
nienasyconymi kwasami tłuszczowymi".

Ja sama lubię bardzo olej morelowy, ale istnieje również wiele innych: olej 

słonecznikowy,  makowy,  sojowy,  kukurydziany,  z kiełków  pszenicznych,  z 
nasion   bawełny,   sezamowy,   z   awokado,   arachidowy,   lniany,   no   i   oliwa   z 
oliwek. Ale bez względu na to jakiego oleju się używa, trzeba mieć pewność, 
że   nie   jest   on   zjełczały,   chronić   go   przed   światłem   i   powietrzem.   Teraz 
wytwarza się również olej z orzecha włoskiego.

ODTŁUSZCZONE MLEKO W PROSZKU

Chude mleko w proszku jest bardzo odżywczym napojem i dodawane do 

zwykłego  odtłuszczonego  mleka,   bardzo  podnosi  jego   wartość   pokarmową. 
Ten napój można robić w następujący sposób: wymieszać 1/2 filiżanki mleka 
w   proszku  do  1/2  litra   pełnego   lub  odtłuszczonego  mleka   płynnego.   Pełne 
mleko   jest   dla   tych   osób,   które   nie   troszczą   się   o   dodatkowe   kalorie. 
Sproszkowane, chude mleko jest bogate w białko i dlatego podnosi dzienne 
spożycie białka, a praktycznie  nie zawiera tłuszczu, a za to dużo wapnia i 
różnych witamin. Inną jego zaletą jest, że w postaci sproszkowanej może być 
łatwo przechowywane. Należy jednak strzec je przed światłem i powietrzem, 
tak samo jak inne pokarmy, aby zachować jego wartość pokarmową.

Takie sproszkowane mleko można dodawać do wielu potraw, takich jak 

kremy mleczne, zupy, sosy jak również do wypiekanego chleba, bułek itd., bez 
zmieniania pierwotnego przepisu.

KIEŁKOWANIE

Hunzowie kiełkują następujące nasiona, które przemieniają skrobię

100

background image

w białko: soja, lucerna, soczewica, zielony groszek, fasola lima, pełne ziarna 
pszenicy i jęczmienia.

Przygotowanie  kiełkowania  jest  proste. Potrzebne jest  do tego  naczynie 

szklane do pieczenia lub kamionka. Trzeba włożyć do niego garść wybranych 
nasion i namoczyć je na noc w letniej wodzie. Nakryć szczelnie ściereczką. 
Najlepiej   jest   nakryć   je   drugim   naczyniem   dokładnie   tej   samej   wielkości. 
Następnego ranka przelać przez sito i wylać wodę. Powtarzać to samo dwa 
razy dziennie przez co najmniej dwa lub trzy dni. Nasiona zaczną się otwierać i 
ukażą się w nich małe kiełki. Wtedy naczynie należy postawić na oknie, aby 
miały dostęp do słońca, dzięki czemu kiełki będą miały zdrowy, zielony kolor i 
specjalny, przyjemny zapach.

W  tej  fazie nadają  się już  do jedzenia. Można je zrywać  i  używać  do 

sałatek, wymieszane z ulubionym gatunkiem oleju oraz sokiem cytrynowym. 
Są bardzo smaczne i pożywne.

Jeżeli   kiełkowanie   uważa   ktoś   za   zbyt   skomplikowane,   to   może   sobie 

kupić   paczuszkę   gotowych   kiełków   w   sklepie   ze   zdrową   żywnością. 
Kiełkować można również nasiona sezamowe i słonecznikowe.

HUNZOWSKI JOGURT

Jogurt robi się w Hunzie bardzo prostym sposobem. Hunzowie wlewają 

mleko do garnka, nakrywają ciężką przykrywką i zostawiają na noc w ciepłym 
miejscu. Następnego dnia usuwają z mleka zebraną na wierzchu śmietankę i 
ubijają na masło. Pozostałe zsiadłe mleko służy im jako napój.

Hunzowie często używają jogurtu, podając go do posiłków jako napój, a 

także do gotowania równych potraw.

JOGURT NA KAŻDĄ PORĘ

1 filiżanka jogurtu

1 łyżeczka drożdży piwnych

1 łyżeczka kiełków pszennych

Zmieszać   dobrze   wszystkie   składniki.   Na   wierzchu   posypać   nasiona 

słonecznika całe lub zmielone oraz jagody lub inne owoce.

101

background image

HUNZOWSKI BIAŁY SER

Mleko   kozie   albo   krowie   zostawia   się   na   noc   w   ciepłym   miejscu   pod 

przykryciem,  aby skwaśniało. Następnego  dnia podgrzewa  się je na małym 
ogniu.   Gdy   mleko   się   zsiądzie,   zlewa   się   je   z   garnka   do   muślinowego 
woreczka. Gdy odcieknie, z twarogu formuje się ser. Odciśnięty sok (serwatka) 
jest używany do potraw.

HERBATY ZIOŁOWE

Hunzowie   piją   różne  ziołowe   herbaty   zamiast   kawy  i   zwykłej   herbaty. 

Uprawiają w swoich ogrodach różne zioła i suszą je na zimę. My również 
mamy   w   naszym   kraju   różne   zioła,   a   niektóre   z   nich   są   wspaniałe. 
Najpopularniejsza jest mięta, lucerna, papaya, owies i wiele innych. Robi się z 
nich odświeżające napoje, podając zimne lub gorące z sokiem cytrynowym lub 
z miodem.

SOKI OWOCOWE

Moja codzienna dieta zawiera co najmniej jedną szklankę soku — owo-

cowego i warzywnego. Największy pożytek ma się z tych soków wtedy, gdy 
się pije świeże.

Sok można wycisnąć z każdego niemal warzywa razem z jego zielonym 

czubkiem. Popularnymi warzywami są marchew, seler, buraki i ogórki, ale jest 
jeszcze   wiele   innych,   również   bardzo   zdrowych.   Na   przykład   ziemniaki   i 
kapusta — soki z nich są doskonałe.

Soki owocowe np. z jabłek, moreli, ananasa, gruszek, kokosów, papaya, 

itd. są znakomitym napojem między posiłkami i pomagają kontrolować swój 
apetyt.

Znakomite napoje  orzeźwiające  można przygotowywać  z każdego  soku 

wzbogaconego łyżeczką żelatyny. Można też dodawać kiełki pszenicy, drożdże 
piwne, lub jeśli kto woli słodkie, trochę miodu lub melasy.

102

background image

Hipokrates wierzył w leczniczą i zdowotną wartość postu, zalecał w tym 

czasie wiele snu, ćwiczenia fizyczne  i poranne  spacery.  Polecał  też  swoim 
pacjentom   gruby   chleb   z   całego   ziarna,   owoce   i   surowe   warzywa.   Mówił: 
„Wasz pokarm ma być waszym lekarstwem"...

Jakież   to   podobne   do   wzorów   przestrzeganych   w   Hunzie   w   zakresie 

odżywiania i życia!

Jeżeli ludzie uczyli  by się jadania więcej surowych  owoców i warzyw, 

wtedy   błędy   dietetyczne   i   przypadki   niedożywienia   ograniczyłyby   się 
znacznie. Dieta Hunzów składa się przede wszystkim z owoców i warzyw plus 
obfitość   pełnego   ziarna.   To,   co   my   uważamy   za   brak   wygód,   to   właśnie 
utrzymuje Hunzów w zdrowiu i szczęściu.

W diecie z surowymi pokarmami pozostają nietknięte enzymy, które nie 

wytrzymują gotowania w wysokiej temperaturze, i to jest główną przyczyną 
wyższości   pokarmu   surowego   nad   gotowanym.   Ponadto   w   jedzeniu 
gotowanym   białka   ulegają   koagulacji   i   stają   się   mniej   strawne.   Niektóre   z 
ważnych   aminokwasów,   takich   jak   cystyna   i   cysteina   ulegają   zmianie   pod 
wpływem gorąca i to tak dalece, że zatracają całkowicie swoją dotychczasową 
wartość odżywczą.

Propozycja  jadania surowych  pokarmów może być  dla niektórych  mało 

pociągająca, ale gdy się pozna korzyści wynikające z pokarmów spożywanych 
w   stanie   naturalnym,   wtedy   łatwiej   je   akceptować.   Rzeczywiście   są   one 
zdrowe i z czasem ich jadanie staje się miłym zwyczajem. Pani domu może 
nauczyć się przyrządzania smacznych dań z surowych warzyw i owoców w 
postaci rozmaitych sałatek. Zdrowy pokarm powinien wyglądać apetycznie i 
być   smaczny.   Jeżeli   w   ich   przygotowanie   włoży   się   trochę   wysiłku   i 
zainteresowania, to wkrótce rodzina nauczy znajdować w nich upodobanie.

Pewien eksperyment dokonany przez State Institute of Food Research in 

Denmark   (Państwowy   Instytut   Badania   Żywności   w   Danii)   ujawnił   za-
skakujące   fakty,   które   miały   miejsce   w   czasie   drugiej   wojny   światowej. 
Duńczycy importowali zboże ze Stanów Zjednoczonych do spożycia dla ludzi 
oraz   zwierząt   domowych.   Podczas   blokady   nie   można   było   sprowadzać 
nowego   zboża.  Duńczycy   stanęli   przed   dylematem  czy  karmić   posiadanym 
zbożem   swoje   zwierzęta   a   sami   umierać   z   głodu,   czy   pozbawić   zwierzęta 
owego zboża a przeznaczyć je dla ludzi. Oczywiście wybrali to ostatnie. Gdy 
zapasy mięsa się wyczerpały, żywili się głównie tym zbożem

103

background image

w postaci kasz i chleba oraz mnóstwem warzyw zielonych i korzeniowych, 
nabiałem i owocami. Skutki tej z konieczności ograniczonej diety okazały się 
dla zdrowia znakomite. Dorównywała ona prawie dokładnie diecie Hunzów — 
posiłki z pełnego ziarna zboża, warzywa, owoce, nabiał i bardzo mało mięsa.

104

background image

II. MINERAŁY, ENZYMY I 

POKARMY ROZWIJAJĄCE

UMYSŁ

Jedzenie   Hunzów   ma   więcej   wartości   odżywczych,   ponieważ   jego 

podstawowe wartości nie zostają utracone pomiędzy glebą i stołem.

A przecież wiemy co dzieje się z naszym własnym pokarmem w czasie 

przechowywania   w   magazynach,   poczas   transportu   do   sklepów,   w   za-
mrażarkach, na skutek zrywania owoców z drzew zanim zdążą dojrzeć, przez 
obieranie skórki z warzyw i owoców (z powodu chemicznych oprysków) i w 
końcu przez zbyt długie gotowanie.

Dla przeciętnej gospodyni domu może być zaskoczeniem, gdy się dowie, 

jak   wiele   z   tych   pokarmów   tak   pięknie   ułożonych   w   supermarketach,   jest 
uprawianych na glebie ubogiej i spryskane trującymi chemikaliami. W żadnym 
razie nie można takie jedzenia uważać za równie zdrowe jak to, które rośnie na 
glebie podobnej do gleby w dolinie Hunzów. Tak więc nasze ciała (organizmy) 
powoli   tracą   kondycję,   a   siły   i   energia   zaczynają   słabnąć.   Jeżeli   nie 
otrzymujemy   właściwej   ilości   białka,   węglowodanów,   tłuszczu,   witamin   i 
minerałów, struktura komórkowa naszego ciała załamuje się.

Na przykład szpinak ma oprócz białka, tłuszczu, węglowodanów i witamin, 

takie minerały jak wapń, fosfor, magnez i żelazo. Hunzowie jedzą duże ilości 
szpinaku.   Właściwie   jest   on   podawany   do   każdego   posiłku.   Ale   szpinak 
uprawiany na glebie ubogiej w minerały, jest pozbawiony wielu wartości.

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia jakie ma zrównoważone 

zaopatrzenie w minerały i ich rola w budowaniu i podtrzymywaniu kiepskiego 
zdrowia.   Przeciętny   człowiek   wie   jednak   więcej   o   witaminach   niż   o 
minerałach. A zrównoważone żywienie wymaga, żeby w organizmie

105

background image

oprócz   witamin   była   dostateczna   ilość   wszystkich   niezbędnych   minerałów, 
ponieważ minerały te w połączeniu z witaminami działają jak jedna drużyna, 
dla odnowy komórek  z  ciała.  Witaminy  i  minerały  są  od siebie  nawzajem 
zależne.   Brak   jednego   lub   więcej   albo   minerałów   albo   witamin   może 
spowodować   niedobór   wielu wartościowych  składników  odżywczych  w  or-
ganizmie.

Ciało składa się z szesnastu lub siedemnastu znanych minerałów, z których 

wszystkie znajdują się również w glebie.

Wapń. Niezbędny dla dobrej struktury kości i silnych zębów. Jest również 

ważny dla uspokojenia nerwów i dla podtrzymania dobrego napięcia mięśni. 
Chociaż powinno się zjadać dziennie 4 gramy wapnia, to w przeciętnej diecie 
ciało otrzymuje tylko jeden gram. Najlepszym naturalnym źródłem wapnia są 
świeże owoce  i warzywa  (szczególnie  zielone liściaste);  pełne ziarna zbóż, 
nabiał, włącznie z mlekiem i wszelkiego rodzaju sery; orzechy; ciemna melasa; 
soja  i   mąka  sojowa   oraz  mączka  kostna.  W  celu  właściwego  przyswajania 
wapnia   przez   ustrój,   musi   być   w   żołądku   kwas   chlorowodorowy,   dla 
utrzymania   minerałów   w   stanie   roztworu   co   umożliwia   ich   wchłonięcie   w 
jelicie cienkim. W przyswajaniu wapnia ważny jest również dodatek sody.

Dla uzupełnienia diety można przyjmować wapń między posiłkami. Jest on 

dostępny w kapsułkach, tabletkach lub w postaci sproszkowanej, ale najlepiej 
jest przyswajany w obecności dostatecznej ilości witaminy C, witaminy D i 
fosforu.   Witamina F   wpływa   na  podniesienie   zawartości   jonów  wapnia   we 
krwi   i   wapnia   w   miękkich   tkankach.   Jadanie   surowego   selera   dostarcza 
ustrojowi dosyć sodu, wtedy gdy wapń przyjmuje w znacznych ilościach.

Fosfor.  Jest   tak   samo   niezbędny   do   zachowania   zdrowych   zębów   i 

struktury kości jak i dla zdrowia tkanek mózgowych i systemu nerwowego. 
Fosfor znajduje się w strukturze jądra każdej komórki. Pomaga  również  w 
zachowaniu   kwasowo-zasadowej   w   organizmie,   a   wapń   jest   potrzebny   do 
prawidłowego przyswajania fosforu. Oba powinny być jednocześnie obecne w 
diecie. Gdy wapń jest w niedostatecznej ilości do połączenia z fosforem, wtedy 
zostaje   on   wydalony   przez   nerki.   Na   szczęście   w   większości   naszych 
pokarmów fosfor występuje w znacznych ilościach: w takich jak pełne ziarna 
zbożowe, nabiał, jajaka, mięso, strączki i orzechy. A także wszystkie prawie

106

background image

owoce i warzywa zawierają trochę fosforu. W normalnej, dobrej diecie rzadko zdarzają 
się niedobory fosforu.

Żelazo. Niezbędne do budowania czerwonych krwinek, które do-prowadzją tlen do 

komórek i odprowadzają dwutlenek węgla. Niedobór żelaza a co za tym idzie niedobór 
czerwonych   krwinek   powoduje   anemię   w   różnym   stopniu   nasilenia.   W   Stanach 
Zjednoczonych   jest   zaskakująco   duża   liczba   kobiet   u   których   wykryto   anemię   lub 
będących na granicy anemii.

Organizm   najlepiej   przyswaja   żelazo   w   naturalnej   organicznej   postaci.   Jednak 

przyswajanie żelaza, jak również innych minerałów zależy od dostatecznej ilości kwasu 
w   żołądku.   Włączenie   spożycia   octu   do   potraw   (dobry   ocet,   roczny   lub   starszy), 
podnosi stopień kwasowości w żołądku dla lepszego wykorzystania minerałów.

Jod. Bardzo drobna ilość tego minerału potrzebna jest dla prawidłowej przemiany 

materii i wymaga małych jego ilości. Ale ta mała ilość jest tak ważna, że nawet lepiej  
przyjmować  ją w codziennej diecie w pewnym  nadmiarze  niż  ryzykować  niedobór. 
Brak   jodu   wywołuje   wiele   objawów   niedoboru   takich   jak   wole,   niezrównoważone 
odkładanie się tłuszczu, a nawet objawy kretynizmu. Mówi się, że na drobnej ilości tego 
minerału polega  różnica  między geniuszem  a  debilem.  Gruczoł  tarczycowy  umiesz-
czony u podstawy gardła reguluję  przemianę  materii  i aby funkcjonować  właściwie 
potrzebuje codziennie małej ilości jodu. W postaci pokarmu jod nie jest toksyczny, a  
nadmiar jodu nie przyswojony przez organizm zostaje wydalony.  Zasobne  w jod są 
wszystkie pokarmy pochodzące z morza, zarówno roślinne jak i zwierzęce. Doskonałym 
źródłem jodu jest tran oraz zboża i warzywa. Jeżeli używamy soli stołowej, to powinna  
to być sól morska. Dobrym źródłem są również rośliny uprawiane na glebie zasobnej w 
jod.

Miedź.  Jest   potrzebna   do   właściwego   przyswajania   przez   organizm   żelaza   i 

zapobiegania anemii. Najlepszym  źródłem miedzi  są pokarmy pochodzące z morza, 
wątroba, melasa, zielone liściaste warzywa, produkty sojowe, żółtko jajka, pełne ziarna 
zbóż i owoce, a szczególnie owoce  suszone. Specjalnie bogate  w miedź  są morele.  
Hunzowie  mają  to szczęście, że mogą  otrzymywać  w obfitość  miedź  pochodzącą z 
moreli.

Sód.  Utrzymuje w organizmie równowagę kwasowo-zasadową a także konieczny 

jest do utrzymywania wapnia w stanie roztworu. Sól (chlorek

107

background image

sodu) jest głównym źródłem sodu, jakkolwiek znajduje się on również w warzywach i 
w   mięsie.   Szczególnie   zasobny   w   sód   jest   seler.   Niedobór   sodu   może   zostać 
spowodowany udarem gorąca (heat stroke) i skurczem mięśni. W czasie upalnej pogody 
przy wykonywaniu ciężkiej fizycznej pracy lub uprawiania sportu należy przyjmować  
tabletki soli, aby zapobiec nadmiernej utracie sodu razem z potem.

Potas. Ważny w okresie rozwoju i wzrostu i podobnie jak sód działa jako czynnik 

równowagi.   Sód   i   potas   w   połączeniu   pomagają   komórkom   ciała   we   wchłanianiu 
substancji odżywczych z krwi. Potas towarzyszy też w usuwaniu z komórek materii 
odpadowej (waste matter). Doskonałymi źródłami potasu są ciemna melasa, wodorosty 
morskie, zielone liściaste warzywa, pełne zboża, owoce i migdały. Jednak duża jego  
część zostaje stracona, gdy pokarm ulega rafinacji lub kiedy woda, w której gotuje się 
warzywa zostaje wylewana. Niedobór tego ważnego minerału może też wynikać z tego, 
że gleba na której rosną rośliny jest uboga.

Magnez.  Konieczny   dla   podtrzymania   w   organizmie   równowagi   mineralnej   i 

elastyczności mięśni. Pomaga on w trawieniu pokarmu i w eliminowaniu jego resztek. 
Najlepszym   źródłem   magnezu   są   liściaste   zielone   warzywa.   Bogaty   w  magnez   jest 
chlorofil, który nadaje roślinom zielony kolor. Podobnie jak w przypadku potasu, woda, 
w której gotuje się warzywa  powinna być w jakiś sposób zużyta, bo w przeciwnym 
wypadku   minerały  są   stracone.   Magnez   zawiera   chleb  z   pełnego   ziarna   oraz   grube 
kasze, ale nie ma go w produktach rafinowanych.

Mangan. Ten minerał wzmacnia tkanki i kości i chroni wewnętrzne ścianki serca i 

naczyń   krwionośnych.   Jakkolwiek   jego   działanie   w   organizmie   jest   mało   poznane, 
magnez   jest   na   pewno   potrzebny   dla   zdrowia   i   wzrostu.   Ma   związek   z 
wykorzystywaniem wapnia i fosforu i znajduje się w kościach. Zielone liście i pełne 
ziarna zawierają obfitość magnezu, wtedy gdy rosną na dobrej glebie. Magnez silnie 
aktywizuje enzymy w naszym  organizmie a nic nie może się zdarzyć w ustroju bez 
udziału enzymów. Enzymy wprawiają w ruch cały ustrój.

Chlor. Składnik kwasu w soku żołądkowym. Wspiera również proces oczyszczania 

organizmu.

Fluor.  Pomaga  w budowaniu mocnych kości  i emalii  zębów a także  wzmacnia 

odporność organizmu.

Węgiel, wodór, tlen i azot. Ze wszystkich elementów, które uzupeł-

108

background image

niają komórki ciała ludzkiego, węgiel, wodór, tlen i azot występują w znacznie 
większej ilości, podobnie jak one są podstawowymi składnikami organicznych 
artykułów żywnościowych.

Niewielu z nas uświadamia sobie doniosłe znaczenie tych minerałów. Na 

przykład,   jeżeli   organizmowi   brakuje   jodu   przez   dłuższy   czas,   występuje 
choroba Basedowa czyli wole. Jeżeli brakuje żelaza, może się rozwinąć anemia 
lub   dolegliwości   wątroby,   skóra   i   włosy   będą   mizerne   i   szorstkie,   a   ciało 
będzie   nosiło   oznaki   wycieńczenia.   Jeżeli   w   organizmie   nie   ma   kobaltu, 
ograniczy się ilość czerwonych ciałek krwi, osłabnie aktywność gruczołów, a 
człowiek staje się apartyczny i ospały.

Wielu   lekarzy   i   żywieniowców   uważa,   że   niedobór   srebra   powoduje 

choroby migdałków; że niedobór magnezu powoduje zaburzenia nerwowe; a 
niedobór cynku jest przyczyną zaburzeń tarczycy itd.

Mimo   wiedzy   o   tych   szkodliwych   skutkach,   które   mogą   zostać 

spowodowane niedoborem substancji mineralnych, przeciętny człowiek rzadko 
myśli   o   takich   potrzebach   (wymaganiach)   swojego   organizmu.   Dopóki   nie 
zachoruje   lub   zacznie   niedomagać,   nie  pomyśli   o   przyjmowaniu   witamin   i 
minerałów,   nawet   po   przeczytaniu   ogłoszeń   lub   po   otrzymaniu   zaleceń 
lekarskich.

Najlepiej  jednak  uzyskiwać  minerały i  witaminy bezpośrednio z  pokar-

mów.   Jednak   ze  względu   na   to,   że  pokarmom   często  brakuje   niezbędnych 
minerałów i witamin z powodu ubogiej gleby i niekorzystnych warunków ich 
sprzedaży,   zachodzi   potrzeba   uzupełnienia   diety   preparatami   minerałów   i 
witamin, aby uniknąć ryzyka niedoboru. Na rynku jest wiele rodzajów dobrych 
naturalnych minerałów i witamin.

ENZYMY

Enzymy są to delikatne czynne substancje znajdujące się we wszystkich 

żywych komórkach zarówno roślinnych jak i zwierzęcych. Ich obecność i siłę 
można   określić   tylko   przy   pomocy   specjalistycznych   testów.   Enzymy 
rozkładają się na drobne molekuły, są to: białka, tłuszcze, skrobia, maltoza, 
cukroza, kakoza i celuloza.

Życie nie może istnieć bez enzymów. One trawią wszystkie pokarmy

109

background image

i rozdrabniają je tak, aby przez drobne otworki w jelicie cienkim mogły przejść 
do   krwioobiegu.   Ich   zadaniem   jest   przetwarzanie   strawionego   pokarmu   na 
mięśnie,   nerwy,   kości   lub   gruczoły.   Enzymy   współdziałają   w   gromadzeniu 
zapasów pokarmu w wątrobie i mięśniach do późniejszego wykorzystania.

Natura umieszcza enzymy we wszystkich pokarmach razem z witaminami, 

minerałami, tłuszczami, białkiem, węglowodanami i wodą. Jednak wszystkie te 
pokarmy są zupełnie niestrawne dopóki nie zaczną działać enzymy i dopóki nie 
rozbiją   kompleksu   pokarmów   na   substancje   prostsze,   które   potem   może 
wchłonąć krwioobieg.

Jest   taki   enzym,   który   pomaga   wykorzystać   fosfor   do   budowy   kości   i 

nerwów.   Inny   enzym   pomaga   utwierdzić   żelazo   w   czerwonych   krwinkach. 
Enzymy mogą zmienić białko w tłuszcz lub cukier. Są enzymy, które zmieniają 
węglowodany w tłuszcz i takie, które zmieniają tłuszcz w węglowodany.

Enzymy potrafią dokonać w kilka minut tyle chemicznych przekształceń, 

jakich   nie   udało   by   się   wykonać   w   laboratoriach.   Bez   pomocy   enzymów 
moglibyśmy   napychać   się   jedzeniem   a   mimo   to   po   prostu   ginąć   z   głodu. 
Chociaż   enzymy   są   tak   samo  ważne   dla   dobrego   żywienia   jak  witaminy  i 
minerały, to nie są równie wrażliwe jak tamte. Długość życia każdego enzymu 
zależy od temperatury. Gdy są poddawane temperaturze wrzenia nawet przez 
kilka minut, zostają całkowicie zniszczone. Gotowanie w wodzie ziemniaków, 
mięsa lub warzyw liściastych powoduje rozpad enzymów.

Enzymy   w   stanie   życia   utajonego,   takiego   jak   w   suchych   nasionach, 

zachowują swoją aktywność przez setki lat. Znaleziono je w ryżu przecho-
wywanym od stu lat. Kilku badaczy znalazło enzymy w mumiach egipskich 
mających   trzy   tysiące   lat.   Pewien   uczony   znalazł   je   w   ciele   starożytnego 
mamuta mającego około tysiąc lat. Ciała przedhistorycznych słoni, przypad-
kowo   znalezione   na   Syberii,   były   pogrzebane   w   grobach   z   lodu   i   śniegu, 
nieustanny chłód podtrzymywał  je dobrze zachowane. Enzymy przechowują 
się   nieskończenie,   gdy   zostaną   wysuszone   na   proszek   i   utrzymywane   w 
normalnej temperaturze ciała, a także w bardzo niskiej temperaturze.

Surowa   wątroba   jest   dobrym   źródłem   pewnych   enzymów,   dopóki   ich 

jednak nie straci na gorącej patelni. Dojrzewające w słońcu owoce i warzywa 
są zasobne w enzymy.  Słońce pobudza enzymy do działania, ponieważ one 
potrzebują ciepła i wilgoci. Ale zachodzi podstawowa różnica między

110

background image

ciepłem słońca (naturalnym ciepłem) a procesem długiego gotowania na ogniu. 
Dlatego absolutnie konieczne, aby gotować w naczyniach, które nie wymagają 
wody, a tylko wystarcza naturalna wilgotność pokarmu i jak najmniejsza ilość 
ogrzewania.

W jedzeniu przemysłowo  przerabianym  i gotowanym  pewne  substancje 

zostają zabite pod wpływem nadmiernie wysokiej temperatury.  A ponieważ 
enzymy  znajdują  się  w gruczołach,   organach,   mięśniach   i  płynach  ustrojo-
wych,   są   one   niezbędne   do   ich   normalnego   funkcjonowania.   Bez   nich 
umarlibyśmy natychmiast.

A ponadto, bez enzymów nasiona by nie kiełkowały, liście nie mogłyby 

zmieniać kolorów, nic nie mogłoby istnieć, ponieważ obecność enzymów jest 
niezbędna,   aby   wszystko   mogło   rosnąć   i   żyć.   Za   każdym   razem   gdy 
wykonujemy   oddech,   wciągamy   energię   z   tych   akumulatorów,   które   są 
naturalnym źródłem naszej aktywności.

Soki trawienne wydzielane w ustach, żołądku i w jelicie cienkim zmieniają 

pokarm   w   takie   substancje,   które   mogą   być   wykorzystane   zgodnie   z 
wymogami naszego ciała. W każdej z tych trawiennych wydzielin są enzymy i 
to są enzymy, które przetwarzają pokarm z jednej postaci w inną. Gdy przez 
minutę żuje się kawałek chleba, można zauważyć, że on stopniowo staje się 
słodki. Organizm nie może spożytkować skrobi jaka jest w chlebie, ale może 
wchłonąć   cukier.   Dlatego   działanie   enzymów   w   ślinie   powoduje   od   razu 
przetwarzanie skrobi w produkt (substancję), który może zostać spożytkowany 
i zmagazynowany w organizmie.

Gdy stajemy się starsi, udział i funkcjonowanie enzymów w naszym ciele 

zanika   i   w   końcu   umieramy.   Innymi   słowy,   jesteśmy   tak   starzy   jak   nasze 
enzymy.   Tak   długo   dopóki   mamy   dość   enzymów   w   żołądku,   aby   trawić 
pokarm jaki zjadamy, funkcje naszego ciała są normalnie zachowane. Testy 
naukowe przeprowadzane na starszych ludziach wykazały, że ciało może się 
zmęczyć   produkowaniem   rok   po   roku   swoich   własnych   enzymów,   jeżeli 
następuje nieustanne przekraczanie jego możliwości. W miarę mijania czasu 
enzymy w żywym organizmie stają się coraz słabsze. A starzenie się powoduje 
zmarszczki   na   skórze   i   jej   wysuszenie,   włosy   stają   się   cienkie,   mięśnie 
wiotczeją a oczy tracą blask.

Pokarm   niegotowany   i   nierafinowany   może   dostarczyć   enzymów 

egzogennych   podczas   gdy   enzymy   endogenne   to   są   te   wytwarzane   przez 
własne ciało. Jeżeli jada się więcej enzymów egzogennych — dostarcza-

ni

background image

nych  z surowych  pokarmów — mniej jest potrzebnych  enzymów endogen-
nych. To znaczy, że tkanki mniej się męczą i mniej zużywają.

Ta historia dowodzi jeszcze raz zależności między dobrym zdrowiem oraz 

długim życiem Hunzów, a ich dietą— która składa się w dużym  stopniu z 
pokarmów naturalnych, niegotowanych, włącznie z owocami i warzywami w 
niezmienionym stanie przenoszonych z pola na stół.

A oto kilka przykładów, które powinny być koniecznie włączone do naszej 

codziennej   diety,   aby   wzbogacić   spożycie   minerałów,   witamin,   białka, 
enzymów i innych składników niezbędnych dla naszego zdrowia.

ORZECHY

Orzechy — migdały, kokosy, orzechy laskowe, orzechy włoskie itp.

— są   doskonałym   źródłem   białka   i   tłuszczu.   Są   one   owocami   drzew,
krzewów, pełno w nich kwasu fosforowego, potasu i magnezu, podczas gdy
brak   w   nich   sodu,   wapna   i   chloru.   Takie   orzechy   powinny   być   równo
ważone   owocami   i   warzywami   zasobnymi   w   sód,   podobnie   jak   zielone
liściaste   warzywa.   W   sałatkach   złożonych   z   surowych   warzyw   i   owoców,
dodatek orzechów przyczynia się do skomponowania potrawy kompletnej.

Migdały mają zawartość witaminy E i F, podobnie jak A, B, C, D i G 

wyższą niż inne orzechy.  Mają również dużo białka i są wolne od puryn  i 
innych   czynników   toksycznych.   Jadając   migdały   codziennie   wzbogaca   się 
swoją   dietę   dodatkowymi   wartościami   pokarmowymi.   Masło   orzechowe 
wyrabia się obecnie coraz więcej, a ono jest dobrym źródłem tłuszczu i oleju 
szczególnie   dla   rosnących   dzieci.   Ale   trzeba   uważać  na   jego   jakość
— w większości sprzedawane masło orzechowe jest wyrabiane z nadmiernie
wyprażonych   a   czasem   i   zbyt   mocno   solonych   orzechów,   co   niszczy   ich
niektóre   cenne   właściwości.   Większość   masła   z   orzechów   ziemnych   jest
zmieszana z utwardzonymi olejkami dla zapobieżenia oddzielaniu się oleju.

Orzechy kokosowe są drugim źródłem niezbędnych elementów życiowych. 

Jest w nich mało białka a dużo tłuszczu. Sok z orzechów kokosowych jest 
bardzo zdrowy, ale dla większości z nas zbyt zasobny w kalorie, trzeba więc 
uważać   i   nie   pić   go   za   dużo.   Miąższ   orzechów   można   używać   utarty   i 
domieszany do różnych pokarmów. Również do mleka i soku kokoso-

112

background image

wego. Oba są jednakowo smaczne. Aby zrobić mleko, trzeba utrzeć świeży 
orzech kokosowy na plastikowej tarce i wycisnąć przez serwetkę , a potem 
dodać  płyn  kokosowy wyciśnięty  z  owocu  lub dolać  świeżej   butelkowanej 
wody.

PAPAYA

Papaya  jest smacznym owocem szczególnie zasobnym w enzymy,  które 

jak wiemy bardzo pomagają w trawieniu. Jest on również bogaty w witaminy 
A i C. Hiszpanie byli pierwszymi, którzy poznali wartość tego owocu, a potem 
profesor   R.   H.   Chittenden   z   Uniwersytetu   w   Yale   potwierdził   odżywcze 
wartości papaya. (rosnące na drzewach żółtawe owoce podobne do melonów 
przyp. tłumacza).

Zasadniczą cechą papaya jest jego ferment trawienny, znany jako papaina, 

wydobywany   zarówno   z   soku   jak   i   z   mleczka,   które   spływa   z   nacięcia 
zrobionego na skórce wtedy, gdy owoc jest jeszcze zielony. Robi się to dla 
uzyskania papainy na sprzedaż. Właściwość trawienna papainy działa zarówno 
w roztworach kwaśnych, alkalicznym jak i obojętnym. Pomaga w rozłożeniu 
białka, skrobi i tłuszczu oraz kwasów w procesie ich trawienia.

Papayę należy jadać możliwie przy każdym posiłku. W krajach tropikal-

nych, gdzie papaya rośnie w obfitości, miejscowi jadają ten owoc w ogrom-
nych   ilościach.   Gdy   odwiedzałam   Meksyk   papaya   podawano   do   każdego 
posiłku. Tak samo w Honolulu pożerałam ogromne ilości złocistej dojrzałej 
papai, powstrzymując się od innych pokarmów, i nigdy nie czułam się lepiej.

Papaya jest używana w przemysłowym wytwarzaniu nowych, naturalnych 

kosmetyków aktywizujących własności odżywcze skóry. Niektóre proszki do 
zębów   zawierają   papainę,   która   służy   do   strawienia   resztek   (particles) 
pokarmu. Zalecane jest również jadanie części nasiennej papaya, i kiedyś się 
już przyzwyczai do ich zapachu, są one zupełnie smaczne.

Jeżeli   świeże   papaya   nie   są   dostępne,   można   zawsze   znaleźć   mrożone 

papaya z Hawajów lub świeżą miazgę w pojemnikach, które dobrze zastępują 
świeże owoce.

113

background image

Moja własna  dieta  zawiera  codziennie  świeże  papaya.  Mieszkając w 

Kalifornii mogę kupować je w ogromnych ilościach.

LECYTYNA

Lecytyna znajduje się w wielu olejach i pokarmach; jednak w skoncen-

trowanej   postaci   (sources),   którą   kupuje   się   w   słoiczkach,   jest   ona 
wydobywana   (extracted)   z   oleju   sojowego.   Przypisuje   się   jej   wzmożony 
wpływ   na   metabolizm   tłuszczu   i   transport   lipidów,   działając   jako   czynnik 
rozpuszczający mający zdolność do rozbijania tłuszczu i cholesterolu na małe 
cząstki, które mogą wtedy wnikać do tkanek. Lecytyna powinna być włączana 
do każdego posiłku. W postaci suchej lub granulowanej można ją spożywać w 
sokach owocowych  lub warzywnych  lub posypać na sałatki. Bywa również 
dostępna w postaci płynnej lub w kapsułkach.

MIÓD

Miód   ma   wysoką   zawartość   cukrów   dekstrozę,   cukrozę,   glukozę   i 

lewulozę. Dekstroza jest natychmiast wchłaniana do krwi i stanowi szybkie 
źródło energii. Cukroza jest tą postacią cukru, która znajduje się w trzcinie 
cukrowej. Lewuloza, królowa wszystkich cukrów, trawi się powoli i dlatego 
dostarcza   nam   energii   trwającej   przez   kilka   goozin   i   nie   obciąża   trzustki 
wrzucaniem na raz zbyt dużej ilości cukru do krwioobiegu.

Miód zawiera mnóstwo substancji mineralnych i elementów śladowych, 

bez   których   udziału   nie   może   następować   regeneracja   tkanek.   Zawiera   on 
również   witaminy   i   enzymy,   kwas   askorbinowy   (witamina   C),   tiaminę, 
ryboflawinę i inne z grupy witaminy B-complex.

Starożytni   Grecy   stosowali   dni   postu,   kiedy   jedli   wyłącznie   miód. 

Hipokrates włączył miód do swojej codziennej diety przez całe życie i zalecał 
go   swoim   pacjentom   dla   poprawy   zdrowia.   Chociaż   miód   jest   jednym   z 
najstarszych pokarmów ludzkich, my dopiero w miarę upływu czasu

114

background image

dowiadujemy   się   więcej   o   jego   zdrowotnych   właściwościach.   Na   przykład 
atleci w czasie trwania treningu jadają miód.

Miód może pomóc w zasypianiu jeżeli przyjmować go przed udaniem się 

do   łóżka.   Wybierając   swoje   ulubione   kolory   miodu   poszukaj   ciemnego   i 
naturalnego, nie odwirowanego miodu. Im  ciemniejszy kolor tym  więcej  w 
nim elementów mineralnych, witamin i enzymów. Włącz miód do swojego 
codziennego   jadłospisu   i   spróbuj   o   ile   to   tylko   możliwe,   zastępować   nim 
cukier.

W   czasie   moich   postów   —   co   najmniej   raz   w   roku   —   gdy   czuję   się 

zmęczona, zjadam pełną łyżkę miodu. To zdumiewające, jak szybko wraca 
wtedy energia.

KIEŁKI PSZENICZNE I OLEJ Z KIEŁKÓW 

PSZENICZNYCH

Wewnętrzna część ziarna pszenicy — zwana endospermą — składa się 

głównie ze skrobi i małej ilości białka. Nie zawiera prawie wcale witamin ani 
minerałów.   Biała   mąka   jest   zrobiona   właśnie   z   tej   części   ziarna,   a   potem 
wzbogacona witaminami, minerałami i białkiem.

Zarodek czyli kiełek pszenicy jest tą jej częścią, z której poczyna się nowe 

życie, z której pszenica kiełkuje i jest on jednym  z najbogatszych  znanych 
źródeł   witamin   B   i   E.   Zawiera   równie   cenne   białka   i   tłuszcze.   Podczas 
wytwarzania   dużych   ilości   mąki,   kiełek   musi   zostać   odrzucony,   aby   mąkę 
zabezpieczyć  przed zjełczeniem. W ten sposób my otrzymujemy spadek  w 
postaci kiełków pszenicznych i oleju z kiełków pszenicznych.

Naukowcy uważają kiełki  pszeniczne i olej  z kiełków pszenicznych  za 

cudowne   uzupełnienie   codziennej   diety,   zaopatrującej   człowieka   w   taki 
składnik   pokarmowy,   który   podnosi   wytrzymałość   na   fizyczne   obciążenia. 
Doświadczenia   ze   sportowcami   przeprowadzone   w   Laboratorium   fizycznej 
sprawności   (Physical   Fitness   Laboratory)   przy   Uniwersytecie   Illinois, 
wykazały   znacznie   wyższą   sprawność   u   osób   dodających   do   swojej   diety 
kiełki pszeniczne i olej z kiełków niż u tych, którzy tylko ćwiczyli.

Hunzowie jadają pełne ziarna przy każdym posiłku i jak wiemy nic z nich

115

background image

nie odrzucają. W ten sposób uzyskują pełną korzyść z jadania kasz i swego w 
domu robionego chleba.

Kiełki   pszeniczne   można   dodawać   do   sosu,   do   sałatki,   a   zarodkami 

pszenicy można posypywać sałatkę, kaszę lub zupę. Można je jadać z białym 
serem,   z   jogurtem   i   świeżą   sałatką   owocową.   Istnieje   wiele   sposobów 
używania kiełków do przyrządzania potraw:  w chlebie, burakach, ciastkach 
(hot-cakes) i waflach, i w pasztecikach z hamburgerami i kotletach z mięsa. 
Wszystkie  oleje łatwo ulegają  zepsuciu, a olej  z kiełków pszenicy nie jest 
wyjątkiem. Utlenianiu lub jełczeniu może zapobiec opakowanie próżniowe w 
puszce lub kubeczku. Jełczenie jest szkodliwe dla zdrowia, dlatego wszystkie 
tłuszcze, mąki i drobne kasze powinny być przechowywane w lodówce, aby 
opóźnić ich utlenianie.

JOGURT

Wielki uczony dr Eli Mieczników był pierwszym, który ujawnił wielkie 

możliwości jogurtu. Odkrył on, że Bułgarzy, którzy jedzą bardzo dużo jogurtu, 
mają   1.666   ludzi   w   wieku   ponad   dziewięćdziesiąt   łat   na   każdy   milion 
mieszkańców, podczas gdy u nas (tzn. w Ameryce) zaledwie 9 osób na milion 
ma ponad 90 lat.

Jogurt,   kefir   oraz   inne   rodzaje   mleka   uszlachetnionego,   dostarczają 

cennych kwasów, które znacznie poprawiają trawienie i działają korzystnie na 
rozwój dobrotliwych bakterii żyjących w przewodzie pokarmowym.

Jogurt jest sfermentowanym mlekiem, które zostawia się w temperaturze 

pokojowej do czasu aż skwaśnieje. Można je łatwo robić samemu. Potrzeba 
jednak do tego specjalnych bakterii nazywanych Bulgarious sprzedawanych w 
sklepach ze zdrową żywnością. Dodanie ich do mleka powoduje, że mleko 
ścina się w rodzaj kremu.

Jogurt  jest bardzo smaczny,  i istnieje wiele sposobów jadania go:  jako 

deser ze świeżymi owocami, zupełnie sam lub w wielu potrawach (patrz strona 
135).

116

background image

DROŻDŻE PIWNE

Drożdże piwne nie zwierają prawie zupełnie tłuszczu, skrobi ani cukru i są 

doskonałym   źródłem   białka   i   witaminy   B-complex.   Najlepszym   sposobem 
przyzwyczajenia   się   do   ich   smaku   jest   zacząć   od   jednej   łyżeczki   drożdży 
dodawanej   do   szklanki   soku   owocowego   lub   mleka,   a   potem   stopniowo 
zwiększać ich ilość. Moim ulubionym daniem na śniadanie jest duża porcja 
białego sera ze sproszkowanymi drożdżami i miodem.

25 sposobów, aby uchronić twoje zdrowie i 

przedłużyć młodzieńczą żywotność

1. Jedz tylko wtedy, gdy jesteś głodny, nie myl apetytu z głodem. Fałszywy 

apetyt jest wynikiem zwyczajów.

2. Omiń jeden posiłek dziennie przez pewien czas. Amerykanie jedzą za dużo 

i przeciętna osoba może dobrze żyć jadając połowę lub nawet jedną trzecią tej 
ilości jaką jada obecnie.

3. Żuj dobrze jedzenie i mieszaj je ze śliną.
4. Nie jedz nigdy w stanie zmęczenia.
5. Nie kąp się bezpośrednio po jedzeniu, ale przed.
6. Unikaj jedzenia między posiłkami, chyba że są to owoce albo sok.
7. Nie jedz w stanie przygnębienia.
8. Nie popijaj jedzenia wodą. Pij 20 minut przed jedzeniem lub 1 godzinę po.
9. Unikaj słodyczy z rafinowanej mąki i nasyconych tłuszczów.

10. Unikaj chłodzących napojów, syntetycznych lodów, czekolady itd.
11. Próbuj spać co najmniej osiem godzin dziennie. Pamiętaj, że najlepszy sen 
jest przed północą.
12. Spij przy otwartym oknie.
13. Podtrzymuj postawę pogodną i pozytywną; nie pozwól nigdy trwać 
myślom negatywnym.

117

background image

14. Staraj się każdego dnia przebywać na słońcu (słońce jest źródłem wszelkiej 
energii, a jego wzmacniające promienie zostawią ci wkrótce nowe nieznane 
dotąd, wrażenie żywotności (uwaga tłumacza: zalecenie w r. 1992 nieaktualne, 
że względu na istniejącą i powiększającą się „dziurę ozonową").
15. Oddychaj   głęboko   i   rytmicznie;   świeże   powietrze   jest   niezbędne   dla 
dobrego zdrowia.
16. Spaceruj dwie godziny każdego dnia.
17. Jedz stale sezonowe owoce i warzywa, najlepiej surowe.
18. Stosuj   od   czasu   do   czasu   mono-dietę,   tzn.   jedz   tylko   jeden   gatunek 
warzywa lub owocu na jeden posiłek.
19. Stosuj metodę gotowania bez wody. W każdym gospodarstwie powinien 
znajdować   się   zestaw   nierdzewnych   garnków   do   gotowania   na   parze.   Ale 
trzeba   się   upewnić,   że   są   to   naczynia   trzy   warstwowe,   skonstruowane   z 
grubym, podwójnym dnem, dla dodatkowego zabezpieczenia przed gorącym.
20. Kupuj   regularnie   olej   roślinny,   ocet   jabłeczny,   miód,   wiejskie   jajka, 
naturalną pełną sól oraz inne składniki zalecane w poprzednich przepisach. 
Można je kupić w sklepie ze zdrową żywnością.
21. Do swoich codziennych posiłków dodawaj wszelkie rodzaje nasion: dyni, 
sezamowe i inne, a także migdały i inne orzechy.

22. Do   codziennego   jadłospisu   dodawaj   drożdże   piwne,   lecytynę,   i   kiełki 
pszeniczne (można je jadać z jogurtem, białym serem, dodane do sałatek lub 
zmieszane z sokami owocowymi).
23. Pij   mleko,   maślankę,   kefir   lub   jogurt   i   o   ile   to   możliwe,   kupuj   je 
gwarantowane.
24. Każdy dom powinien mieć mały młynek. Mąkę należy mielić stopniowo, 
w miarę potrzeby do pieczenia chleba. Jeżeli jest to praktycznie niemożliwe, 
używaj mąki razowej i kasz gruboziarnistych.
25. Oliwa z pestek (kernel) moreli jest również przydatna jako kosmetyk do 
pielęgnowania skóry.

118

background image

12. POST I FILOZOFIA

Jest taki czas w Hunzie, kiedy brakuje jedzenia i nie można go dostać za 

żadne pieniądze: jest to czas późnej wiosny, przed nowymi zbiorami. Wtedy 
Hunzowie idą na przymusowy post. W czasie tego postu mechanizm trawienny 
ciała otrzymuje odpoczynek, ciało żyje ze swoich własnych rezerw (zapasów), 
a stare komórki zostają eliminowane. Te, które zostają, konstytuują zarodek 
(nucleus) jako podstawę nowego, zdrowego ciała.

To prawda, że ciało potrzebuje pokarmu, ale błędem jest myśleć, że siłę 

uzyskujemy   tylko   z   pokarmu,   jaki   zjadamy.   Ciało   składa   się   z   miliardów 
komórek, każda z nich jest samodzielnym organizmem, kompletnym, z głową i 
mózgiem. Ten mały mózg komórkowy ma nazwę techniczną — nazywa się 
zarodkiem (nucleus) i składa się głównie z szarej substancji. Ale w tej drobinie 
jest jeszcze coś oprócz samej substancji, bo ona ma zdolność gromadzenia w 
sobie   magnetycznej   materii.   Dlatego   każda   z   naszych   komórek   może 
otrzymywać i magazynować potencjalną energię kosmiczną.

Jeżeli ciało dźwiga dużo substancji odpadowych, (waste materiał), męczy 

się bardzo łatwo, a związane z tym bóle i dolegliwości mogą być odczuwane w 
każdej części ciała, najprawdopodobniej wzdłuż kręgosłupa. Równolegle z tym 
pojawia się uczucie pesymizmu i negatywizmu. Nadwątlenie i zaczopowanie 
naszych  mechanizmów fizjologicznych,  to są koszty płacone za długie lata 
nadmiaru, do którego zmuszaliśmy nasz organizm.

Wielu   lekarzy   uznaje   i   stosuje   metody   leczniczego   postu.   Dr   Otto 

Buchingeer,   który   prowadzi   dwa   słynne   sanatoria   w   Niemczech,   jest   tego 
znakomitym przykładem. Jeszcze jako młody człowiek chorował nie tylko na 
wątrobę  i  woreczek  żółciowy,  ale  także  miał  artretyzm  kolan  i był  prawie 
kaleką.   Z   powodu   swojej   choroby   został   zwolniony   z   posady   lekarza   w 
marynarce. Próbował różnych środków, które przynosiły tylko chwilowo ulgę. 
Jeden lekarz zaproponował mu post na wodzie. Pod opieką tego

119

background image

lekarza, podjął 28-mio dniową głodówkę, a jej rezultat był znakomity.

Po odzyskaniu zdrowia, dr Buchingeer zaczął stosować leczenie postem i 

stał   się   słynnym   lekarzem.   Mając   lat   78   czuł   się   jeszcze   silny   i   młody. 
Powiedział: „Dzięki łasce boskiej poznałem tak wiele wspaniałych  rzeczy i 
otrzymałem tak niewypowiedziane błogosławieństwo, że jestem w stosunku do 
wszechświata wielkim dłużnikiem".

Post był praktykowany w północnej Europie wśród Druidów, w Ameryce 

wśród Indian, a także w Indiach, Palestynie, Chinach, Persji, Babilonie, Grecji 
i w Rzymie. Biblia wspomina o wielu postach i radzi poszczącym nie chodzić 
ze   smutną   miną   (Mat.   6,16),   ale   znajdować   przyjemność   w   poszczeniu   i 
jednocześnie wykonywać swoją pracę (Isa. 58:3).

Można przyjąć, że starożytni obawiali się, że umrą z głodu, rezygnując z 

kilku posiłków. Wśród wczesnych chrześcijan, praktykowany był post zupełny 
przez jeden lub dwa dni każdego tygodnia. Przez dwa tysiące lat modlitwę i 
okresowe posty polecały chrześcijańskie dogmaty.

Tradycyjnie   wierzono,   że   post   udoskonala   umysł   i   duszę.   Mahomet 

powiedział: „Modlitwa prowadzi pół drogi do Boga, post doprowadza a do 
drzwi   niesie".   Słynny   mnich   i   filozof,   Roger   Bacon   (1214—1294)   zalecał 
okresowe posty: „Aby zapobiec słabości degeneracji w starszym wieku, należy 
co   dwa,   trzy   lata   poddać   się   kuracji   odmładzającej   przez   eliminowanie 
wszystkich zużytych płynów postem i dietą".

W   r.   1724   francuski   lekarz   dr   P.   Carton   donosił   o   metodzie   Patera 

Bernharda von Malra, który odniósł zdumiewające sukcesy w leczeniu wielu 
zaawansowanych, chronicznych chorób. Tę informację znalazł w książce dr 
Maxwella   „Dynamizmy   zdrowego   organizmu"   (The   Dynamics   of   Vibrant 
Health) opublikowanej w 1858 r.

„Dr Carton pisze z entuzjazmem o okresowych postach: kliniczne wyniki 

postu   są   godne   uwagi.   Ustępują   dolegliwości   silnego   zatrucia,   oddech   i 
krążenie   są swobodne.  Pacjent  czuje  się  lżejszy,   chodzi   i  oddycha  łatwiej. 
Zamiast   zużywania   energii   organizmu   na   procesy   trawienne,   jest   ona 
kierowana   do   neutralizowania   trucizn.   Poprawa   stanu   pacjenta   odbija   się 
wyraźnie w ogólnym, dobrym samopoczuciu i pogodnym stanie umysłu.

... Główym czynnikiem leczenia był post od 25 do 30 dni, połączony z 

przebywaniem na powietrzu i kąpielami słonecznymi.

W historii medycyny znane są liczne przypadki postów zalecanych przez

120

background image

lekarzy. Hipokrates zalecał posty do siedmiu dni i stwierdzał: „Głód jest w 
naturze   ludzkiej   wielką   siłą   i   jego   pojawienie   można   uważać   za   oznakę 
powrotu do zdrowia".

Ale   w   19   wieku   post   potraktowano   jako   anachronizm.   Panowało 

przekonanie,   że   chorego   należy   dobrze   odżywiać.   Niektórych   pacjentów 
odżywiano nawet bardzo obficie, a o korzyściach  postu całkowicie zapom-
niano.

Ale teraz post pod opieką lekarską wraca i osiąga wysoką pozycję jako 

wartościowa metoda terapeutyczna.

Dr Maxwell O. Garten, który głęboko wierzył w skuteczność postu i pod 

którego opieką ja przeżyłam swój pierwszy post, mówi:

„Na   początku   postu   ciało   sięga   najpierw   po   zmagazynowany   glikogen 

(cukier mięśniowy). Gdy wszystkie rezerwy zostaną zużyte, pewne enzymy we 
krwi   uzyskują   większą   zdolność   rozpuszczania   stwardniałych   złogów. 
Ponieważ te płyny mogą docierać do każdej pojedynczej komórki, wkrótce już 
rozszerzają   zakres   swojego   działania.   Wtedy   cholesterol   przyczepiony   do 
wewnętrznych   ścianek   naczyń   krwionośnych,   jak   kamień   osadzony   na 
ściankach   kotła,   zaczyna   się   rozpuszczać   i   jest   odprowadzany   i   wykorzys-
tywany na pokarm dla organizmu. Ten sam mechanizm działa w odniesieniu 
do innych osadów (złogów), takich jak kwas moczowy, węglan wapnia i chlor.

W  kryzysowej  sytuacji  braku  dopływu  pokarmu   zaczyna   funkcjonować 

ekonomia ciała, i wtedy nie tylko „cofają się wskazówki zegara" i zmienia 
skład   chemiczny   złogów,   ale   również   wykorzystuje   substancję   samych 
komórek i organów... Można powiedzieć, że w czasie postu organizm żywi się 
swoimi własnymi rezerwami.

W czasie drugiej wojny światowej ostro wystąpił problem, jak przeżyć bez 

jedzenia. Naukowe doświadczenia wykazały, że żołnierze amerykańscy mogą 
żyć bez jedzenia przez sześćdziesiąt dni. Po upływie tego czasu ciało zaczyna 
stopniowo   umierać.   Dzięki   eksperymentom   na   zwierzętach   odkryto,   że 
moment,   w   którym   zaczyna   się   śmierć   z   głodu   jest   proporcjonalny   do 
pierwiastka sześciennego wagi ciała. Na przykład mysz ważąca 18 g umiera po 
sześciu dniach bez jedzenia. Pies ważący 20 funtów umiera sześćdziesiątego 
dnia. Przyjmuje się, że człowiek może żyć bez jedzenia dziewięćdziesiąt do stu 
dni, jeżeli tylko ma inne dobre warunki — ciepło, świeże powietrze, wodę, 
odpoczynek i psychiczną równowagę.

121

background image

Upton Sinclair, który był gorącym zwolennikiem postu, napisał w artykule 

w „Cosmopolitan": „Czy możesz sobie wyobrazić jakbyś się czuł, gdyby każdy 
organ w twoim ciele działał w sposób doskonały? Ja tylko przez 10 lat badałem 
moje własne choroby oraz ludzi dokoła mnie i znalazłem sposób wyleczenia. 
Znalazłem nie tylko dobre zdrowie, ale doskonałe zdrowie. Znalazłem nowy 
stan bycia, nowe potencjały życia, poczucie lekkości i czystości i radość taką, o 
której nawet nie wiedziałem, że w ogóle istnieje w ludzkim ciele.

A oto inny cytat z Sinclair'a:
„Są   dwa   niebezpieczeństwa,   których   można   się   obawiać   w   poście. 

Pierwsze to właśnie ta obawa. Ja nie mówię tego dla żartu. Poszczący nie 
powinien mieć przy sobie straszących go ciotek i kuzynów, którzy mówią mu, 
że wygląda jak trup, że jego puls jest poniżej czterdziestu i serce przestanie bić 
tej nocy. Ja poszczę przez trzy dni poza Kalifornią trzeciego dnia idę pieszo 15 
mil tam i z powrotem... W domu czytałem o trzęsieniu ziemi w Messynie, o 
tym, jak ludzie głodowali przez 72 godziny itd. Tak samo było ze mną, tyle że 
oni myśleli, że umierają z głodu, ja nie".

Podczas postu stan umysłu ma najwyższe znaczenie. Na pewno post jest 

dla większości ludzi doświadczeniem niezwykłym. Ma się poczucie obawy i 
niepewności.   To   poczucie   zagrożenia   może   wzmacniać   obecność   wśród 
członków rodziny w domu osób życzliwych wprawdzie, ale ignorantów. Biblia 
mówi: „Wróg człowieka będzie wśród jego własnych domowników".

Cytat z „A Reader's Digest" o poście z listopada 1962:
„Nowoczesna   wiedza   medyczna   zwraca   się   ku   starożytnej   praktyce 

całkowitego postu, znajdując, że gdy zostaje właściwie przeprowadzony, jest 
bezpieczny, bezbolesny i skuteczny. Powoduje znaczny ubytek wagi u otyłych 
i   pomaga   powrócić   do   diety   zawierającej   taką   ilość   kalorii,   jakiej   nasz 
organizm rzeczywiście potrzebuje.

Post dla celów innych niż odchudzanie się, jest praktyką dostojną. Stary i 

Nowy Testament wymienia post aż 74 razy. Chrystus pościł 40 dni i nocy. W 
Islamie powszechnie przestrzega się trzydziestodniowego postu od wschodu do 
zachodu   słońca,   zwanego   Ramadan,   a   buddyści   uważają   post   za   właściwą 
drogę kontemplacji i ascetyzmu.

Najbardziej może starannie przestrzegał powstrzymywania się od jedzenia 

A. Levanzin, prawnik i wydawca z Malty, który uważał, że postem wyleczył 
się sam oraz jego żona i dwoje dzieci z bardzo poważnej choroby.

122

background image

W roku 1912 przybył do Instytutu Carnegie'go w Bostonie i poddał się 31 

dniowym   badaniom.   Levanzin,   który   ważył   134   funty   pozostawał   pod 
najściślejszą kontrolą w dzień i w nocy nie jedząc nic oprócz destylowanej 
wody. Zespół specjalistów wykonywał  codzienne badania i obserwacje jego 
fizycznej kondycji, subiektywnego samopoczucia i stanu umysłowego.

Jak sam wcześniej przewidywał, Levanzin nie doznawał wrażenia głodu i 

nie pragnął jedzenia. Nie miał bólów brzucha ani żadnych innych dolegliwości. 
Jedenastego dnia miał wrażenie zmęczenia mięśni, ale czternastego dnia zbiegł 
z   całej   kondygnacji   schodów   bez   żadnej   trudności.   Codzienne   badania 
wykazały, że jego pamięć była tak samo dobra na końcu jak i na początku 
doświadczenia.

W czasie postu trzeba przestrzegać pewnych reguł i dlatego jest absolutnie 

konieczne, żeby robić to pod opieką lekarza. Zupełny post nie powinien nigdy 
być podejmowany bez umiejętnej i bliskiej bezpośredniej kontorli.

Gdy Gandhi poddawał się jednemu ze swoich szeroko znanych postów, 

towarzyszył mu lekarz, który oświadczył, że mimo swoich 64 lat jest on tak 
zdrowy jak człowiek 40-letni.

Okresowe głodowanie, do którego Hunzowie są zmuszeni każdej wiosny, 

jest jednym z czynników ich zdrowia, który przeważnie zostaje przeoczony. To 
fizyczne   odrodzenie,   może   być   właśnie   głównym   czynnikiem   fizycznej 
wyższości Hunzów. I jest bardziej niż prawdopodobne, że ich okresowe posty 
czynią   ich   ludźmi   przyjaznymi,   skromnymi,   gotowymi   do   pomocy   i 
poświęcenia.

123

background image

13- ĆWICZENIA DLA ZDROWIA 
I DŁUGOWIECZNOŚCI

Tę książkę możnaby cała wypełnić podobnymi przykładami, ale jeszcze 

raz chcę podkreślić, że głodówkę można przeprowadzać bezpiecznie tylko pod 
fachową kontrolą lekarza.

Niewątpliwie   klimat,   odżywianie,   prostota   życia   związanego   z   ziemią, 

uczuciowa równowaga  — są tymi  czynnikami, które wszystkie razem mają 
wpływ na tę wyjątkową kondycję fizyczną Hunzów.

Hunzowie są najlepszym dowodem jak bardzo korzystne jest dla zdrowia 

chodzenie. Oni chodzą każdego dnia całe mile, ponieważ nie mają żadnych 
pojazdów.   Ich   pola   są   zwykle   znacznie   oddalone   od   domów   i   z   reguły 
zlokalizowane na zboczach wzgórz. Dlatego mężczyźni podróżują od wsi do 
wsi, 10 do 15 mil w każdą stronę, a niektórzy chodzą do Gilgit 68 mil, ze 
swojej   stolicy  Baltit.   A   kiedy   wracają   do   domu   za   dnia,   krzątają   się   koło 
swoich zajęć, jak gdyby właśnie skończyli drzemkę.

Bez   względu   jednak   na   ilość   zajęć,   konieczne   jest   przeznaczenie   co 

najmniej kilku minut dziennie na ćwiczenia, ponieważ są one konieczne dla 
zachowania zdrowia, urody i utrzymania ciała w stanie młodości.

Ćwiczenia   utrzymują   fizyczną   i   umysłową   żywotność,   ponieważ   tylko 

przez ćwiczenia niezbędny strumień tlenu może być doprowadzony do krwi 
dla   utrzymania   całego   ustroju   w   stanie   normalnego   funkcjonowania.   Przy 
zdrowym krążeniu krwi odpady (waste materials) mogą zostać usunięte z ciała, 
nie zalegają i nie powodują uczucia zmęczenia.

W ciele ludzi aktywnych tłuszcz rzadko kiedy się odkłada. Z wyjątkiem 

osób z zaburzeniami hormonalnymi, nikt z ludzi ruchliwych i aktywnych nie 
musi   być   otyły   lub   zwiotczały.   W   Hunzie   gdzie   wędrówka   jest   codzienną 
potrzebą, nie znajdzie się ani jednej osoby z nadwagą.

Największy procent naszego ciała stanowią mięśnie. I gdy te mięśnie nie

124

background image

są właściwie ćwiczone, to nie tylko wiotczeją, ale powoli ulegają procesom 
degeneracji. Brak ćwiczeń doprowadza do starości.

Jak   często   mylnie   zakładamy,   że   ponieważ   mamy   coraz   więcej   lat, 

musimy, jeżeli zamierzamy żyć długo ograniczyć zakres ćwiczeń fizycznych. 
Nie   uświadamiamy   sobie,   że   ograniczeniem   naszej   aktywności   robimy 
dokładnie   coś   odwrotnego   niż   to,   o   co   nam   chodzi   —   w   istocie   nie 
wykluczone, że ograniczamy nasze oczekiwania życiowe do połowy!

Czytałam   zabawny   artykuł   „Chodzenie"   napisane   przez   J.   I.   Rodałe, 

wydawcę magazynu „Prevention" w kwietniu 1962 r.

....   Anegdota   dotycząca   dr   Tomasa   Sydenham,   znanego   jako   ojciec 

angielskiej medycyny, który żył w 1600 r. Ponoć miał on pacjenta cierpiącego 
na   podagrę,   ale   wszystkie   leki   okazały   się   nieskuteczne.   Wysłał   on   więc 
swojego pacjenta do pewnego lekarza około sto mil od Londynu, który jak 
mówił, był największym autorytetem w świecie w leczeniu podagry.

Wkrótce stwierdził, że żaden dyliżans nie jeździł do tego miasta, więc, aby 

odwiedzić   lekarza   musiał   jechać   sto   mil   na   grzbiecie   konia.   Ale   gdy   tam 
dojechał,   okazało   się,   że   nikt   nigdy   nie   słyszał   o   doktorze,   do   którego 
przyjechał. Wobec tego pojechał z powrotem do Londynu, znów konno 100 
mil, odwiedził doktora Sydenhama i zapytał go „Po jakiego diabła posłał mnie 
pan   tam?"   Doktor   odrzekł   pytając   go   „A   jak   tam   pana   podagra?"   „Jaka 
podagra?"   odpowiedział   pacjent.   Fizyczna   aktywność   przez   200   mil   na 
grzbiecie konia, wypocenie się jakie ona spowodowała, tlen, który przeniknął 
do niewidocznych części jego ciała, hormony jakie wydzieliły jego gruczoły, 
wszystko to przyczyniło się do usunięcia objawów podagry u tego człowieka".

Jeżeli tak jak Hunzowie, ćwiczy się codziennie, wtedy mięśnie pozostają 

czynne, młode i zdrowe przez całe życie.

Wiele   jest   różnych   form   skutecznych   ćwiczeń   i   wiele   książek   zostało 

napisanych  na temat fizycznej  sprawności  i ćwiczeń. Ja wybrałam technikę 
jogi.   Ćwiczenia   jogi   zostały   obmyślone   około   sześć   tysięcy   lat   temu, 
pierwotnie stworzone przez wielkich nauczycieli starożytnego wschodu.

Studiowałam   jogę   przez   wiele   lat   pod   przewodnictwem   Indra   Devi, 

nauczycielki jogi i autorki wielu książek na ten temat. Jest ona jedyną kobietą z 
Zachodu, jaka kiedykolwiek uczyła jogi w Indiach. Żyła tam przez wiele lat i 
opanowała te techniki w stopniu doskonałym.

125

background image

Słowo   „joga"   wywodzi   się   z   korzenia   sanskryckiego   yug,   co   znaczy 

zjednoczenie   lub   połączenie.   Jest   to   praktycznie   system   myśli   i   metod 
prowadzących do wyższego zjednoczenia — zjednoczenia między Bogiem i 
duszą indywidualną.

W   naszym   zachodnim   świecie   pojęcia   jogi   myli   się   z   magią   i   czymś 

nadprzyrodzonym.   Ostatnio   jednak,   zostało   ono   zaakceptowane   jako 
znakomita forma ćwiczeń fizycznych i zdobywa coraz większą popularność.

Definicja jogi podana przez Patandżalego; wielkiego ojca systemu jogi jest 

prosta i jasna: joga daje nam siłę do kontrolowania mentalnych fal — takich 
jak smutek, przygnębienie, gniew i niepokój. Te fale powstają z wszelkiego 
rodzaju zakłóceń mentalnych.  Osoba, która  nauczy się kontrolować  te fale, 
zwyciężyła samo życie.

Joga jest czystą psychologią myśli, umysłu i kultury. Uczy człowieka, jak 

ma panować nad sobą, jak może uzyskać kontrolę nad swoim ciałem i swoimi 
niepożądanymi nawykami. Czy ludzie żyją na Wschodzie, czy na" Zachodzie, 
człowiek,   który   osiągnął   rezultaty   w   systemie   jogi   poprzez   koncentrację, 
samokontrolę   i   wyciszenie,   dochodzi   do   stanu   świadomości,   w   którym 
przekracza   granice   wyznaczone   ciałem.   Każdy   może   przyjąć   tę   technikę   i 
wykonywać ją ku wielkiej satysfakcji.

System jogi dzieli się na dwie części. Pierwszy krok zaczyna się od ciała. 

Musisz upewnić się, że potrafisz doprowadzić swoje ręce, swoje nogi, każdą 
część ciała, oczy, uszy i wszystkie zmysły do porządku i koordynacji. Musisz 
nauczyć   się   koncentrować   i   siedzieć   cicho,   bez   napięcia   lub   nerwowego 
zakłopotania.

Czy każdy może praktykować jogę? Oczywiście! Nie ma potrzeby,  aby 

przechodzić przez zawiłe ścieżki oddechów i postaw, które zniechęcają tak 
wielu ludzi, lub gmatwają procesy mentalne,

Hatha   joga   uznawana   za   pierwszy   krok   jogi,   uczy   prostej   metody 

prawidłowego,   głębokiego,   rytmicznego   oddychania,   poza   tym   relaksacji,   a 
także uczy zachowania udoskonalonej postawy, głosu, spojrzenia i zwyczajów 
jedzeniowych. To znaczy, że wszystko co robimy — jak jedzenie, picie, sen, 
praca — ma swoje znaczenie, i jeżeli uczymy się jak te rzeczy robić właściwie, 
z umiarkowaniem i w stanie wyciszenia, to właśnie będziemy wykonywać to, 
czego uczy joga. Czyż nie jest to proste? Musimy zrozumieć raz na zawsze, że 
joga   nie   jest   religią   —   to   jest   sposób   życia.   Nie   można   prowadzić   życia 
nieuporządkowanego i oczekiwać umysłowej koordynacji

126

background image

i tego, że nasze ciało będzie zdrowe. Nasze myśli muszą się zharmonizować z 
działaniem.

Joga nie polega na tym, aby spędzać mnóstwo czasu na jej praktykowaniu. 

W naszym zapracowanym życiu to nie byłoby możliwe, jednak już piętnaście 
do dwudziestu minut dziennie przeznaczone na mentalny i fizyczny trening 
przyniesie   wielkie   korzyści.   Te   ćwiczenia   pobudzają   każdą   część   ciała   — 
mięśnie, nerwy, gruczoły — regulując w ten sposób cały ustrój. W rezultacie 
osoba   otyła   traci   swój   tłuszcz,   podczas   gdy   inna   z   niedowagą   zdobędzie 
brakujące kilogramy. Różne postawy utrzymują właściwą wagę i sylwetkę.

Większość z nas od dzieciństwa jest nauczona oddychania w niewłaściwy 

sposób, przy nienaturalnym napięciu klatki piersiowej. Niezbędną sprawą jest 
umiejętność prawidłowego oddychania. Już tysiące lat temu jogini zauważyli 
zdumiewające rezultaty dla podtrzymania zdrowia przez regulowanie oddechu. 
Oni właściwie robili religijne ceremonie dla ćwiczeń głębokiego, rytmicznego 
oddychania połączonego z fizycznymi postawami. Zgodnie z ich teorią, same 
postawy   bez   ćwiczeń   oddechowych,   nie   przynoszą   równie   znaczących 
rezultatów.

Jogini  zalecali  ćwiczenia dla każdego  jako codzienny zwyczaj.  Oddech 

czyli  prana jest siłą życiową. Bez prany nie ma życia, ponieważ prana jest 
duszą wszystkich sił i wszelkiej energii, a organizm ludzki wchłania prane z 
powietrza w procesie oddychania. Musimy oddychać, aby żyć. Przez całe dnie 
możemy żyć bez jedzenia, ale nie możemy żyć bez powietrza.

Poprzez  kontrolowany,  rytmiczny,  głęboki  oddech,  wzrasta  ilość pobie-

ranej prany i można ją wtedy zmagazynować w znacznej ilości w mózgu i 
ośrodkach nerwowych, jako rezerwę do użycia w nagłej potrzebie.

Ludzie,   którzy   wykonują   głębokie   oddechy   mają   większą   żywotność, 

wytrzymałość   i   lepszą   kontrolę   nad   swoim   umysłem.   Dzięki   regularnemu 
wykonywaniu oddechów pobiera się dodatkową ilość tlenu.

Ostatnio   dowiedziałam   się,   że   jogę   praktykowali   Hunzowie   już   wiele 

pokoleń wcześniej. I oczywiste jest, że oni kontynuują to, czego nauczyli się 
ich ojcowie, jeżeli nawet nie są tego świadomi,

Hunzowie stosują właściwą technikę głębokiego oddechu. Jeżeli tego by 

nie robili, mieliby trudności w wykonywaniu takiej wytężonej pracy na dużych 
wysokościach. Ponadto chodzą z wdziękiem, noszą swoje ciało z poczuciem 
rozumienia do czego każda jego część ma być użyta.  Są

127

background image

smukli i bardzo proporcjonalnie zbudowani. Jadają prosty pokarm i mało na 
raz.

Wszystkie podstawowe zasady techniki jogi są praktykowane przez tych 

ludzi, którzy żyją na dachu świata.

TECHNIKA GŁĘBOKIEGO ODDECHU

Głęboki, rytmiczny oddech jest pierwszą lekcją jogi.

1. Głębokie oddychanie powinno być zawsze wykonywane w dobrze

przewietrzonym pokoju lub przy otwartym oknie, o ile pogoda na to
pozwala.
2. Mieć na sobie wygodne ubranie — żadnych pasków ani biustonoszy.
3. Wykonywać je mając pusty żołądek.
4. Idealną pozycją jest siedzenie ze skrzyżowanymi  nogami na kilimku lub 
dywanie na podłodze.
5. Można to również robić siedząc na wygodnym krześle z rękami położonymi 
na kolanach albo stojąc prosto. Jeżeli ktoś jest obłożnie chory, może to robić 
leżąc płasko na łóżku.
6. Odpręż całe ciało i utrzymaj kręgosłup w pozycji prostej.
7. Określamy   rytm   oddechu,   słuchając   i   licząc   nasz   własny   puls   (tętno). 
Najpierw liczyć głośno, jeden-dwa-trzy-cztery; jeden-dwa-trzy-cztery, a potem 
w   myśli   i   gdy   już   znasz   na   pewno   swój   własny   rytm,   jesteś   gotowy   do 
rozpoczęcia ćwiczeń.
8. Teraz   licz   w   myśli   cztery  uderzenia   tętna   robiąc   wdech   i   cztery  robiąc 
wydech. Oddech powinien płynąć łagodnie, a nie skokami (staccato), wtedy 
liczysz. Już wykonałeś jedno pełne ćwiczenie oddechowe. Powtórz to samo 
cztery razy.  Na początku nie rób tego  więcej  niż  cztery razy.  Po tygodniu 
możesz dodać jedno ćwiczenie, aż dojdziesz do sześciu dziennie. Jednak nie 
wykonuj wszystkich sześciu na jednym posiedzeniu. Podziel je na dwie, lub 
trzy części dziennie: rano, w ciągu dnia i wieczorem, przed pójściem spać. 
Jednak zawsze pamiętaj, aby przestrzegać podanych wyżej instrukcji. Zawsze 
cztery wdechy i cztery wydechy.
9. Oddychaj przez lekko ściśnięte gardło (to spowoduje częściowe zamknięcie 
nagłośni) i powoli wdychaj powietrze, trzymając usta zamknięte.

128

background image

Wtedy z tylnej części gardła będzie wychodziło lekkie syczenie, co będzie
wskazówką, że wykonanie oddechu jest prawidłowe.

10.   Wdychając,  nigdy nie  unoś  klatki piersiowej.  Niech twoje  żebra

rozszerzają się na obie strony. Potem powolny wydech z tym samym
syczącym dźwiękiem w czasie ścieśniania się klatki żebrowej i lekki ucisk

w żołądku.

11. Gdy już raz nauczysz się właściwej techniki głębokiego oddychania,

i wykonujesz te ćwiczenia regularnie, poczujesz zdecydowaną poprawę
ogólnego samopoczucia.
12. Jednak musisz pamiętać, że ten sposób oddychania jest tylko ćwiczeniem i 
że nie należy wykonywać go przez cały czas.
13. Dzieci powinny uczyć się tej techniki, tak, aby nie miały potem trudności. 
Mówi się, że dzieci i dzicy są jedynymi, którzy znają technikę intensywnego 
oddychania. Gdy dzieci wchodzą w kontakt z nowoczesną cywilizacją, tracą 
zdolność oddychania w sposób naturalny. Dlatego, prawidłowego rytmicznego 
oddychania powinno się uczyć w przedszkolu.
14. Wdychając, skoncentruj się na napływaniu świeżego powietrza z tlenem i 
wyobrażaj  sobie jak ono wchodzi do twoich płuc. W przypadku  gdy masz 
jakieś słabe miejsca na swoim ciele, które czasem powodują niedomaganm-nie 
albo ból, próbuj skierować ten napływ prany na to określone miejsce. Pamiętaj, 
gdy wykonujesz wdech wprowadzasz do swego organizmu świeże powietrze, a 
wydychając pozbawiasz się dwutlenku węgla (trucizny) ze swojego ustroju.

Jogini utrzymują, że właściwe oddychanie dostraja człowieka do „rytmu 

wszechświata"   (kosmosu).   Zgodnie   z   ich   poglądami   wszystko,   co   żyje   i 
porusza   się,   ma   jakiś   rytm,   i   my   tak   długo   możemy   żyć   i   funkcjonować 
harmonijnie, dopóki stosujemy się do naszego indywidualnego rytmu. Każdy 
może   wykonywać   ćwiczenia   głębokiego   rytmicznego   oddychania   aby 
zachować dobre samopoczucie.

ĆWICZENIA JOGI

Kilka podstawowych ćwiczeń, które należy wykonywać codziennie. 1. 

Włóż wygodne ubranie takie jak np. kostium plażowy.   ■

129

background image

2. Ćwicz na podłożu ani zbyt twardym ani zbyt miękkim.
3. Wybierz taki kąt podłogi gdzie jest dość miejsca, aby się poruszać po nim.
4. Zaleca się godziny poranne. To pomaga w rozpoczęciu dnia z dodatkowym 
wigorem.

5.. Ćwicz zawsze z pustym żołądkiem i nie dłużej niż jedną godzinę.

6. Odpoczywaj często między różnymi postawami, tak, żebyś nigdy nie czuł 
się   zmęczony   podczas   ćwiczeń.   Kolejne   postawy   powinny   dać   poczucie 
zupełnej   wygody   i   odprężenia,   w   przeciwnym   wypadku   nie   będzie   z   nich 
żadnej korzyści.
7. Wszystkie ćwiczenia należy łączyć z głębokimi oddechami.
8. Oczywiście,   jeżeli   nie   jesteś   w   doskonałym   stanie   zdrowia,   uzgodnij 
program ćwiczeń ze swoim lekarzem.

STRETCHING (NACIĄGANIE)

Wykonuj stretching, gdy jesteś jeszcze w łóżku. Leżąc płasko na plecach 

zacznij od naciągania jednej nogi licząc powoli jeden-dwa-trzy do dziesięciu, 
naciągając dalej nogę do przodu. Potem cofnij nogę i powtórz to samo z drugą 
nogą. Dodawaj każdego dnia ilość, aż dojdzie do trzydziestu. Stretching jest 
cudownym sposobem na wzmacnianie kontroli nad swoimi mięśniami.

Wstań z łóżka, stań przodem do otwartego okna i wykonaj kilka ćwiczeń 

oddechowych.  Następnie wyciągnij  ramiona ponad głową. Następnie kołysz 
nimi lekko w lewo i w prawo kilka razy. Powtórz to dziesięć razy, wdychając  
podczas naciągania i wydychając podczas kołysania.

Wyciągnij ręce wysoko nad głową i zacznij powoli kołysać ramionami z 

lewej strony na prawą, obniżając je stopniowo po trochu, odprężając całe ciało 
aż do momentu, gdy dotkniesz podłogi czubkami palców. Następnie zacznij 
kołysanie do tyłu w ten sam sposób, w tym samym rytmie, doprowadzając 
ramiona stopniowo do pierwotnej pozycji. Wyprostuj ramiona a potem opuść 
na boki. Powtórz dwa razy.

UNOSZENIE ŻOŁĄDKA

Stań wyprostowany na rozstawionych nogach. Zrób wdech, potem

130

background image

wydech   i   już   nie   wciągaj   powietrza.   Wciągnij   brzuch   tak,   żeby   powstało 
wgłębienie. Teraz powoli zegnij kolana, połóż ręce na udach, pochylając ciało 
lekko   do   przodu.   Nie   oddychaj   przez   chwilę.   Teraz   wciągaj   i   wypychaj 
żołądek,   powtarzając   to   tak   długo   jak   możesz   wstrzymywać   oddech   bez 
uczucia zmęczenia. Wróć do pierwotnej pozycji i powtórz ćwiczenie dziesięć 
razy.  Tę  pozycję   uważa  się  jako doskonały  sposób na  zwiotczały  żołądek, 
ponieważ   wzmacnia   mięśnie   brzucha.   Pomaga   również   w   przypadkach 
zaparcia, niestrawności itp.

KOŁYSKA

Usiądź na podłodze i unieś oba kolana, trzymając stopy na ziemi, a ręce tuż 

poniżej kolan. Pochyl się do przodu i zacznij kołysanie w tył i do przodu około 
dziesięć   razy   bez   zatrzymywania   i   nie   prostując   kręgosłupa.   Wykonuj   to 
ćwiczenie kiedykolwiek czujesz się zmęczony, lub gdy siedziałeś zbyt długo. 
Po dłuższym oglądaniu telewizji, usiądź na podłodze i kołysz się przez kilka 
minut   aby   się   rozruszać.   Gdy   masz   wrażliwy   kręgosłup,   podłóż   sobie 
dodatkowo coś miękkiego na podłogę.

LOTOS

To   ćwiczenie   jest   dostosowane   do   medytacji.   -Starożytni   filozofowie   i 

nauczyciele,   którzy   ustanowili   techniki   jogi,   uznali   lotos   za   najodpowied-
niejszy do medytacji.

1.   Usiądź   na   podłodze,   krzyżując   nogi   i   umieszczając   każdą   piętę   na 
przeciwległym   udzie.   Na   początku   nie   jest   to   konieczne,   aby   osiągnąć 
prawidłową   pozycję   lotosu.   Można   ją   wykonać   siedząc   po   prostu   ze 
skrzyżowanymi   nogami,   trzymając   kolana   na   podłodze.   Staraj   się   siedzieć 
wyprostowany.
2. Spleć dłonie na plecach, zrób głęboki wdech, a potem podczas wydechu 
pochyl   się   do   przodu   aż   czołem   dotkniesz   podłogi.   Pozostań   przez   kilka 
sekund bez ruchu, a potem wróć powoli do pierwotnej pozycji. Na początku 
nie staraj się siłą dotknąć podłogi. To przyjdzie potem, gdy całe twoje ciało 
stanie się giętkie i silne.

131

background image

3. Nie napinaj i nie zmuszaj żadnej części twojego ciała.
4. Pozostając   w   tej   samej   pozycji   z   rękami   splecionymi   na   plecach,   zrób 
głęboki wdech, a podczas wydechu przechyl się w prawo, aż czołem dotkniesz 
kolana, wtedy powoli wróć do pierwotnej pozycji. Powtórz to samo w lewą 
stronę. Powtórz wszystkie trzy pozycje cztery razy.

ĆWICZENIA SZYI

Usiądź w tej samej pozycji jak do lotosu lub na krześle, jeżeli nie możesz 

zejść na podłogę. Trzymaj kręgosłup wyprostowany a oczy zamknięte.

1. Odrzuć głowę do tyłu a potem do przodu.
2. Zwróć  głowę  w prawo  energicznym  szarpnięciem,  a  potem  tak  samo w 
lewo.
3. Skręt głowy w prawo a potem w lewo.
4. Krążenie głowy ruchem wskazówek zegara, a potem odwrotnie.

Powtórz każde ćwiczenie dziesięć razy.

ĆWICZENIE OCZU

Pozostań   w  tej   samej   siedzącej   pozycji,   otwórz   oczy   i   wykonaj 

następujące ćwiczenie bez poruszania głową.
1. Spójrz w górę na sufit a potem w dół na podłogę.
2. Poruszaj oczami w prawo a potem w lewo.
3. Następnie w prawy róg do góry a potem w lewy róg na dół.
4. Powtarzaj to, poruszając oczami w lewy róg do góry i potem w prawy róg 
na dół.
5. Wykonaj krążenie oczami ruchem wskazówek zegara a potem odwrotnie.

Powtórz każde ćwiczenie sześć razy i pomrugaj kilka razy po każdym 

ćwiczeniu. Po każdym ćwiczeniu łagodnie zamknij oczy.
6. Teraz   wykonaj   przesuwanie   oczu.  Wybierz   jakiś  przedmiot   blisko  oczu,
a   następnie   przesuń   je   na   przedmiot   daleki.   Powtórz   to   kilka   razy,   potem
mrugaj oczami, aby pozwolić im przez chwilę odpocząć.

132

background image

ZAKRYWANIE OCZU DŁOŃMI — PALMING

Zakryj   oba   oczy   zwiniętymi   dłońmi.   Pozostaw   nadgarstki   na   kościach 

policzkowych   nie   naciskając   ich,   palce   skrzyżowane   na   czole.   Nie   dotykaj 
gałek   ocznych   dłońmi.   Zamknij   oczy  lekko,   bez   napięcia.   Upewnij   się,   że 
światło nie dociera do twoich oczu. Nie pochylaj głowy do przodu jeżeli masz 
osiągnąć dobre wyniki. Tył szyi i kręgosłup muszą być w pozycji wygodnej i 
absolutnie wyprostowane, tak, żeby nie było nacisku na nerwy i mięśnie. Połóż 
łokcie na poduszce, aby unieść pozycję łokci. Najlepszym miejscem spoczynku 
dla   łokci   jest   niski   stół.   Zakrywanie   oczu   dłońmi   jest   doskonałą   metodą 
odprężenia i łagodzenia pospolitych napięć. Każdy powinien to robić kilka razy 
dziennie.   Można   to   robić   np.   przy   swoim   biurku   pracy.   Jest   to   metoda 
szczególnie dobroczynna dla osób, których praca wymaga ciągłego czytania 
lub operowania cyframi. Na wewnętrznej stronie dłoni jest osadzone tysiące 
ośrodków nerwowych i jest całkiem możliwe, że starzy mistrzowie Wschodu 
wykonywali to ćwiczenie dla wzmożenia sił magnetycznych. Dlatego możliwe 
również, że palming wzmaga coś więcej niż sam wzrok. Wykonuj palming 
przez około dziesięć minut za każdym razem. Wykonuj w tym czasie głębokie 
oddechy. Już po chwili poczujesz się cudownie wypoczęty.

HUŚTANIE SIĘ

Stań na rozstawionych lekko nogach z rękami zwisającymi luźno po obu 

bokach. Odpręż się i zacznij kołysać całym ciałem z lewej strony na prawą, 
unosząc, jednocześnie pięty przeciwległych nóg (przechylenie w prawo, unieść 
piętę   lewą   i   odwrotnie   —   objaśnienie   tłumacza).   Głowa,   oczy   i   ramiona 
podążają za ruchem ciała, z całkowitą swobodą i bez napięcia. To ćwiczenie 
odpręża oczy, kręgosłup i plecy, odpręża się wtedy również i umysł razem z 
rytmem tego kołysania.

Ć

WICZENIA

 

NÓG

UD

 

I

 

INNYCH

 

STAWÓW

I

. Usiądź na krześle, kręgosłup wyprostowany, ciało odprężone.

133

background image

2. Podnieś prawą nogę w górę i w dół, a potem lewą. Powtórz.
3. Podnieś obie nogi w górę i w dół.
4. Unieś obie nogi skrzyżowane, powtarzając to samo kilka razy. Zwiększaj 
codziennie ilość ćwiczeń, ale uważaj aby się nie przemęczyć.

KOBRA

1. Leżąc na podłodze twarzą w dół, połóż dłonie wewnętrzną stroną na obu 
stronach klatki piersiowej.
2. Trzymaj nogi złożone razem, stopy złączone.
3. Robiąc głęboki wdech, unieś górną połowę ciała, opierając się na dłoniach i 
wyginając plecy.
4. Odrzuć głowę w tył, wstrzymując oddech. Pozostań tak przez kilka sekund.
5. Wróć powoli do wyjściowej pozycji, robiąc jednocześnie wydech.

WZMACNIANIE MIĘŚNI PLECÓW

Połóż się na podłodze twarzą w dół. Złóż dłonie razem na plecach. Zrób 

głęboki  wdech i unieś głowę  i nogi  tak wysoko jak potrafisz, wstrzymując 
jednocześnie   oddech.   Wróć   do   pierwotnej   pozycji,   robiąc   powoli   wydech. 
Powtórz to kilka razy, a potem odpręż się, leżąc dalej płasko na brzuchu.

UKOŚNA DESKA

Pewne ćwiczenia, szczególnie odprężające, można wykonywać na ukośnej 

desce.   Jest   to   zwykła   deska,   która   zostaje   ustawiona   jednym   końcem 
podniesionym około 45 cm. Jeżeli leży się w pozycji, w której głowa jest niżej 
niż nogi, krew może swobodnie spływać do głowy, brody, gardła i policzków, 
co   poprawia   krążenie   krwi   i   w   konsekwencji   poprawia   działanie   mózgu. 
Relaks stóp rozluźnia napięcie w mięśniach stóp. Inne korzyści

134

background image

odnoszone przy tej pozycji, to zwiększenie dopływu krwi do skóry głowy i 
mięśni twarzy.

Gaylord  Hauser  nazywa  ją  „the magie  yoga  slant".  On twierdzi, że na 

desce może leżeć każdy bez względu na wiek.

Stanie na głowie jest bardzo często praktykowane przez uczniów jogi i 

uznawane   za   jedną   z   najbardziej   korzystnych   postaw,   ze   względu   na 
zwiększony   dopływ   krwi   do   głowy.   Jednak   należy   to   wykonywać   pod 
nadzorem. Ukośna deska może służyć w tym samym stopniu, a nie ma żadnego 
niebezpieczeństwa   przy   wykonywaniu   samodzielnie.   Podczas   leżenia   na 
ukośnej desce można wykonywać ćwiczenia oddechowe i relaksacyjne.

Gaylord   Hauser   zaleca   wykonywanie   na   ukośnej   desce   ćwiczenia 

„podnoszenia żołądka". Leżąc odprężony na desce, wciągnij żołądek licząc na 
raz. Wciągaj  żołądek w głąb i do góry,  licząc na dwa. Na trzy przyciągnij 
żołądek blisko do kręgosłupa, który jest płasko przyciśnięty do deski. Staraj się 
utrzymać   w   tej   pozycji   licząc   do   dziesięciu.   Potem   odpręż   się.   Jest   to 
doskonałe   ćwiczenie   wzmacniające   mięśnie   brzucha   i   utrzymujące   talię 
szczupłą i młodą.

Najwięcej urody i zdrowia przynosi używanie ukośnej deski w codzien-

nych   ćwiczeniach.   Każdy  powinien   mieć   ukośną   deskę   obok  swego   łóżka. 
Jedna z moich przyjaciółek budzi się wcześnie rano i kładzie się na swoją 
ukośną deskę, a potem śpi aż do czasu, kiedy trzeba wstawać. Twierdzi, że to 
daje jej odprężenie na całą resztę dnia. Taką ukośną deskę możesz sobie kupić 
niedrogo w swoim sklepie ze zdrową żywnością. Po serii ćwiczeń należy kilka 
minut poświęcić na odpoczynek.

Połóż się płasko na plecach, ręce wyciągnięte po obu stronach ciała i oczy 

zamknięte. Odpręż wszystkie mięśnie od czubka głowy do stóp. Przetocz się na 
jeden bok i odpręż przez minutę w tej pozycji, a następnie przetocz się na drugi 
bok w ten sam sposób. Wróć do początkowej pozycji (płasko na plecach), i 
zacznij odprężać głowę, mięśnie twarzy, szyję, ramiona, ręce, przedramiona, 
łokcie i palce, a potem odpręż uda, nogi, kostki, palce i kolana.

Zarysuj  w wyobraźni  obraz  piękna i spokoju, widząc siebie samego  w 

pięknym  otoczeniu. Pomyśl  o wspaniałej  dolinie Hunza. Pozostań zupełnie 
odprężony, i trwaj w tej pozycji kilka minut. Potem zacznij powoli naprężanie: 
wyprężaj ręce, stopy, przetaczaj się z jednego boku na drugi ...

135

background image

otwórz oczy i podnoś się powoli. Powinieneś czuć jak życie pulsuje w całym 
twoim ciele.  Powinieneś doznawać  mentalnego  spokoju i przypływu  nowej 
energii. Staraj się wykonywać te ćwiczenia każdego dnia.

Każdy kto uczy się technik relaksacyjnych może wykonywać je w każdym 

miejscu   —   gdziekolwiek.   Można   wprowadzić   swój   umysł   w   stan   spokoju 
jednym pstryknięciem palców i stać się nieświadomym całego hałasu wkoło 
siebie. Będąc zdolnym do zrelaksowania się choćby na kilka minut, można 
dostarczać   ciału   nowej   energii.   Ci   którzy   robią   to   codziennie,   odkrywają 
wkrótce jak gromadzić swoją fizyczną i mentalną energię i wykorzystywać ją 
w sposób najkorzystniejszy. Hunzowie ze swoją zdawałoby się niewyczerpaną 
energią dowiedli, że jest to niewątpliwym faktem.

Złościmy się na samochód, gdy zwalnia swój bieg. Ale tak nie musi być. 

Prowadząc   samochód   też   można   robić   ćwiczenia   oddechowe.   Tylko 
oczywiście nie w zatłoczonym mieście napełnionymi wyziewami benzyny!

Wykonuj ćwiczenia szyi będąc w łazience.

Wykonuj naciąganie będąc jeszcze w łóżku.
Znajdziesz czas na wszystko, jeżeli raz postanowisz, że to, jest właśnie, 

czego chcesz.

Dr   Paul   Dudley   White,   w   broszurce   zatytułowanej   „Ćwiczenia   to   jest 

boska prewencyjna  medycyna",  podkreśla  doniosłość ćwiczeń dla ogólnego 
stanu dobrego zdrowia:

„Ćwiczenia są ważne dla wszystkich, bez względu na to czy są chorzy, czy 

nie. Oczywiście osoba, która cierpi na jakąś ostrą chorobę, czy to z powodu 
zaburzeń   serca,   płuc,   czy   jakiejkolwiek   innej,   powinna   być   leczona   na   tę 
właśnie chorobę. Ale po powrocie do zdrowia, stopniowe-stosowanie ćwiczeń 
może   wspierać   postępy   rekonwalescencji.   Ćwiczenia   mają   bezpośredni 
korzystny wpływ na krążenie krwi. Dobre napięcie mięśni rąk, a szczególnie 
nóg, będące wynikiem regularnych ćwiczeń, podtrzymuje i usprawnia krążenie 
krwi w żyłach... Niewielkie znaczenie, albo nawet żadne ma to, jaki jest to 
rodzaj   ćwiczeń,   jeżeli   tylko   są   one   dostosowane   do   siły   i   upodobań 
poszczególnych osób. Dobrze jest przyjąć te ćwiczenia jako regularny zwyczaj 
podtrzymywany   przez   osoby  zarówno   szczupłe   jak   i   otyłe.   Powinno  się   je 
traktować   jako   coś   niezbędnego   dla   zdrowia,   tak   samo   jak   jedzenie,   sen   i 
pracę".

Bądź świadomy swojego ciała, swojej postawy, twarzy, swojej urody.

136

background image

Staraj się poruszać z wdziękiem, trzymać się prosto, wciągając brzuch. Siedź 
prosto przy pisaniu na maszynie i gdy piszesz list. Wstawaj z wdziękiem.

Drugą wspaniałą formą ćwiczeń jest pływanie. W każdej wiosce w Hunzie 

jest publiczny basen pływacki i ludzie pływają w tej bardzo zimnej wodzie ze 
stopionego śniegu. Uważają, że ciało powinno się przyzwyczajać do różnych 
temperatur.

Pamiętaj,  zdrowie  jest  ponad   wszystkim  innym.   Twoją  nagrodą  będzie 

zdrowsze i dłuższe życie.

WIEDZA O DŹWIĘKACH

Śpiew zanika stopniowo z naszego nowoczesnego życia. O wiele łatwiej 

jest   nastawić   radio   lub   popatrzeć   na   telewizję.   Ale   Hunzowie   znajdują 
upodobanie w śpiewie i większość swoich prac wykonują z towarzyszeniem 
śpiewu. W szkole chłopcy mają jedną stałą godzinę śpiewu, a potem godzinę 
ćwiczeń. Reszta czasu poświęcona jest na naukę.

Dlaczego by nie zacząć znów śpiewać w łazience?
Jogini wynaleźli specjalne dźwięki zwane mantrami, które opierają się na 

pewnej   kombinacji   samogłosek.   Mantry   śpiewa   się   w   pewien   specyficzny 
sposób, tak aby wywołać efekt wibracji w całym ciele, nerwach, gruczołach i 
mózgu.

Hunzowie śpiewają rano i wieczorem w czasie swoich modłów. Wywołują 

wibracje   dźwiękowe,   nie   zdając   sobie   z   tego   sprawy,   nieświadomi 
wspaniałego   ich   wpływu   na   swoje   zdrowie.   Jest   to   po   prostu   tradycja, 
przekazywana od stuleci.

Mój   dzień   zaczyna   się   mantrami,   i   ja   powtarzam   zawsze   kilka   samo-

głosek... E...A...O...U... i wykonuję to w następujący sposób: Najpierw robię 
wdech  i potem  nie wydychając,  wymawiam  głośno  i wyraźnie eeeeeeeeee, 
trzymając   usta   w   pozycji   takiej   jak   w   uśmiechu.   Dźwięk   powinien   być 
jednostajny   i   utrzymany   na   tej   samej   wysokości   (w   tej   samej   tonacji). 
Zatrzymaj wtedy, gdy oddech się zupełnie wyczerpie. Odpocznij i powtórz tę 
samogłoskę jeszcze raz. Wykonaj tę samą procedurę z innymi samogłoskami, z 
każdą osobno.

137

background image

Po przeczytaniu tej książki nie mów „Tak, muszę zacząć ćwiczyć, myślę, 

że zacznę jutro". Jutro może nigdy nie nadejść jeżeli nie zaczniesz dziś. Nie 
myśl   o   ćwiczeniach   „muszę   to   robić".   Podobnie   jak   Hunzowie   uczyń   je 
integralną częścią swojego życia i stwórz swoją własną Shangri-la

138

background image

14. GLEBA A PRZETRWANIE

Nam zaleca się jadać trochę tego i trochę tamtego pokarmu, który zawiera 

witaminy A, B, C i tak dalej, ale co wiedzą Hunzowie o alfabecie wartości 
odżywczych? Pożywność ich pokarmów pochodzi z jedzenia, które rośnie na 
ich polach i jest tam uprawiane na tej samej glebie od wieków.

Powstaje więc  pytanie:  Czy krąg zdrowia jest  kompletny?  Czy zbiory, 

zwierzęta i roślinność są tak samo zdrowe jak sami ludzie w Hunzie?

Życie roślin jest ze swej natury mniej ruchliwe niż życie człowieka. Ruch 

ogranicza się tylko do przeniesienia nasionka. Dlatego można się spodziewać, 
że czynności związane z uprawą roślin mają o wiele poważniejszy wpływ na 
rośliny niż na człowieka. Rzeczywiście, czasem się dziwię, że rośliny w ogóle 
przeżywają   mimo   wielkich   manipulacji,   którym   są   poddawane.   Broni   się 
wprawdzie naukowych umiejętności człowieka, dzięki którym on miałby być 
zdolny do przeprowadzania tak wielu głównych zmian. Ale pomimo to natura 
odbija uderzenia i uderza chorobą.

Mir powiedział mi „jeżeli bierzesz pożyczkę z banku, to musisz ją oddać. 

Jeżeli nie oddasz, nie będziesz mogła dostać więcej pieniędzy. To samo odnosi 
się do gleby — to co weźmiesz, musi być w nią włożone z powrotem".

Hunzowie mają szczęście. Mogą wzbogacać swoją glebę wodą zasobną w 

minerały i naturalnym nawozem, przygotowywanym przez człowieka z tych 
samych substancji, które wyjmują z gleby.

Starannie   zbiera   się   nawóz   bydlęcy,   wszystkie   części   roślin,   które   nie 

zostały zjedzone przez  zwierzęta  albo przez  ludzi, opadłe liście i  popiół  z 
domowych kominków. Wszystko zostaje zmieszane razem i przetworzone na 
kompost. Następnie, podczas nawadniania pola, zostaje rozprowadzone trochę 
alkalicznej ziemi. Wzbogacona gleba rodzi potem zdrowe rośliny, które służą 
jako pokarm i dostarczają wszystkich niezbędnych wartości, potrzebnych do 
budowy ciała.

139

background image

Hunzowie pielęgnują swoje pola w taki sam sposób jak my nasze ogrody 

— to jest ciągła, nie kończąca się praca. Wszystko co raz już miało życie, jest 
doprowadzone z powrotem do życia kochającymi rękami. Ta forma uprawy 
umożliwia wytwarzanie znakomitej żywności, a choroby roślin są nieznane.

Możliwe, ze przez pełne odpłacanie się glebie, my sami otrzymujemy od 

niej   równie  pełne  odwzajemnienie.  Na  Zachodzie   uprawiamy  glebę  wyko-
rzystując ją bez uzupełniania i bez zwrotu czegokolwiek. Dopiero wtedy gdy 
ziemia choruje, wzywamy doktora i leczymy ją sztucznymi środkami, jak azot, 
wapń i fosfor, które poprzednio wzięliśmy z niej i zapomnieliśmy oddać.

Powinniśmy więc wrócić pamięcią do tego okresu naszego rolnictwa, gdy 

gleba   i   zwierzęta   były   jeszcze   zdrowe.   Do   czasu,   gdy   rośliny   i   owoce 
obdarzały ludzi dobrodziejstwem zdrowia.

Sir Albert Howard, angielski uczony mieszkający w Azji, przeprowadził 

studia nad stosunkami zachodzącymi między roślinami, glebą i zwierzętami. 
W książce „Rola owadów i grzybów w rolnictwie" pisze on tak: „Mogłem 
badać reakcję dobrze karmionych zwierząt na choroby epidemiczne takie jak 
zaraza   bydlęca,   choroby   nóg   i   pyska,   posocznica   i   inne,   które   często 
powodowały pogromy w całych regionach kraju. Żadne z moich zwierząt nie 
było   oddzielane,   żadne   nie   było   szczepione,   chociaż   często   stykały   się   z 
chorym  stadem. Mimo to nie zdarzył  się żaden przypadek infekcji. Dzięki 
dobremu   odżywianiu   uzyskały   wysoki   poziom   odporności.   I   dalej,   dwie 
ważne zasady:
1. „Owady i grzyby nie są wyłączną przyczyną chorób roślin, atakują one tylko 
niewłaściwe odmiany zasiewów, niewłaściwie uprawiane. Ich prawdziwa rola 
w rolnictwie polega na cenzurowaniu przez wskazywanie upraw niewłaściwie 
żywionych. Odporność na choroby wydaje się być naturalną odpłatą zdrowia 
dobrze   odżywionej   protoplazmy.   Pierwszy   krok   to   zmusić   glebę   do   życia, 
dbając o dostarczanie jej próchnicy.

2. Polityka ochrony roślin przed szkodnikami takimi sposobami jak opryski, 
obsypki i temu podobne, jest całkowicie niewłaściwa i krańcowo niezdrowa, 
jeżeli nawet zabezpiecza, to chroni głównie taki materiał, który nie jest wart 
ratowania.   Niszczenie   lub   unikanie   szkodników   zaciemnia   rzeczywisty 
problem. Takie metody ochrony roślin nie są rozwiązaniem naukowym, ale 
zwykłym oszustwem.

140

background image

x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x

A oto malutka Hunza, gdzie praktycznie nie ma chorób ani zwierząt, ani 

ludzi,   ani   roślin.   Ale   oni   nie   zatruwają   swoich   roślin   i   swojej   gleby.   Ich 
pokarm jest czysty, świeży i zdrowy. Wszystkie zalecenia naszych nauczycieli 
żywienia Hunzowie realizują już od wieków.

Przemysłowe nawozy zwykle składają się z azotu, kwasów fosforowych i 

potasu w zmiennych proporcjach. Tradycyjnie przyjmuje się, że wszystkie inne 
mineralne elementy są zawsze obecne w glebie w ilościach dostatecznych na 
potrzeby roślin. To założenie przyjmuje się bez względu na oparcie na faktach. 
Wszystkie te elementy i składniki mogą nawet rzeczywiście znajdować się w 
glebie i można zbierać plony, a mimo to zdecydowanie brak im pomniejszych, 
ale niezbędnych składników, które powinny być w jedzeniu przeznaczonym 
dla człowieka. Istnieją gleby mające tak szczególną strukturę, że potrzebują 
pewnych  minerałów,  nie będących  w żadnym  sensie nawozami. Niektóre z 
nich potrzebują miedzi i siarczanu, inne magnezu, inne jeszcze wapnia itd. 
Leczenie gleby jest więc- jak widać sprawą czysto empiryczną, doświadczalną. 
To nie jest ustalona z góry i niewzruszona wiedza.

Ilość zbiorów można uzyskiwać przy stosowaniu obu metod: kompostu i 

fabrycznych nawozów. Ale czy oba są równie dobre? A co ważniejsze, czy 
każdy   jest   tak   samo   korzystny   dla   człowieka   i   gleby   jak   inne?   Znawcy 
twierdzą, że gleba  użyźniona  kompostem  pozostaje w doskonałej  kondycji, 
podczas   gdy   gleba   „wzbogacana"   sztucznymi   nawozami   wkrótce   staje   się 
jałowa i opuszczona przez te mikroorganizmy, które zamieszkują ją i czynią 
urodzajną.

Aby   gleba   pozostała   urodzajna,   musi   zostać   utrzymana   równowaga 

elementów mineralnych. Ale skąd te elementy przychodzą? Czy z tych prawie 
mikroskopijnych mieszkańców ziemi? I czy można je dodawać do gleby za 
pośrednictwem   sztucznej   odnowy?   Ale   wtedy   znów,   jak   w   przypadku 
nowoczesnego procesu mielenia, dlaczego musimy odrzucać niezbędne źródła 
mineralnej  energii?  Czy to nie jest tylko wynik  podwójnej pracy?  I czy te 
replantowane do gleby minerały są tak skuteczne jak te które stale powinny 
pozostawać w ziemi, a właśnie zostały z niej usunięte?

Co decyduje o prawdziwej żyzności gleby? Czy to, że gleba wydaje obfite 

plony? Nie. Gleba żyzna jest to taka gleba, która daje plon zarówno obfity

141

background image

jak i jakościowo dobry. Lekarze dowiedli, że człowiek może zjadać każdego 
dnia trzy obfite posiłki a mimo to umiera z niedożywienia. Testy wykazały, że 
niedożywienie   może   być   skutkiem   jadania   pokarmów   rosnących   na  polach 
nawożonych nawozami przemysłowymi.

Relacja między jakością gleby a zdrowiem jest częścią badań dotyczących 

spraw   żywienia.   Problem   stoi   przed   nami   i   musimy   go   zbadać.   Ostatnio 
odkryto, że ludzkie zdrowie wiąże się ściśle ze składem pokarmu roślinnego, 
elementami   pobieranymi   z   gleby.   I   jedynym   sposobem   uzyskania   tych 
elementów   niezbędnych   dla   przeżycia   jest   zjadanie   ich.   Ale   czy   pokarmy, 
które   obecnie   jadamy   dostarczają   nam   tych   wymaganych   elementów?   Nie, 
ponieważ gleba na której są uprawiane sama jest pozbawiona tych elementów. 
Musimy   więc   najpierw   pomyśleć   o   odżywieniu   ziemi,   która   daje   nam 
pożywienie.

Czy   mamy   używać   fabrycznych   nawozów?   Czy   mamy   jadać   tylko 

pokarmy wyrosłe na kompoście? Niestety, nie jest to takie proste, ani żadna 
metoda   nie   jest   doskonała.   Może   rozwiązanie   leży  w   połączeniu   ich   obu? 
Kompost   zasobny  w   naturalne   substancje   jest   bezsilny  dopóki   nie   zawiera 
również   pewnej   ilości   surowców   mineralnych.   Z  drugiej   strony   chemiczny 
nawóz, bogaty w minerały, jest bezużyteczny bez próchnicy lub rozkładającej 
się masy organicznej lub potasu i azotu.

Wiadomo,  że  ludzkie  ciało  musi   zawierać  różne  witaminy i   substancje 

mineralne   w   różnych   proporcjach.   Te   witaminy   i   minerały   są   najbardziej 
skuteczne,   gdy   zostają   wprowadzone   do   systemu   poprzez   dobrze   funkc-
jonujący   przewód   pokarmowy.   Ponieważ   rośliny   otrzymują   swój   pokarm 
zasadniczo   z   gleby,   to   jasne   jest,   że   roślina   może   zawierać   tylko   takie 
elementy, których może jej dostarczyć gleba. Zrównoważona porcja dla istot 
ludzkich zależy od zrównoważonej porcji dla roślin i gleby.

Jak dobrze  wiemy,  długie  życie  zależy od zdrowia, zdrowie  zależy od 

jedzenia, a jedzenie z kolei zależy od gleby. Nawet mięso pochodzi głównie od 
wiejskich zwierząt, które otrzymują swój pokarm od roślin.

Rośliny będą rosły w kompostowej glebie  nawet z bardzo małą ilością 

minerałów. Rośliny urosną w glebie, urosną też w mineralizowanej wodzie. 
Rośliny umieszczone na żwirze i podlewane wzbogaconą wodą będą kwitły 
wspaniale, jak to wykazała hydroponika. Ale ilość minerałów i ich skład musi 
być właściwy. Problem polega na tym, żeby ustalić jaka jest właściwa

142

background image

ilość minerałów potrzebna do pełnego nakarmienia roślin? Które minerały są 
niezbędne?

Przemysłowe nawozy zwracają  kosztowne nakłady,  gdy są używane na 

rozległych   areałach.   Dlatego   co   najmniej   na   dziś,   jedyną   praktyczna 
alternatywą jest ta, do jakiej doszli rolnicy i eksperci rolnictwa. Stosowanie 
płodozmianu,   uwzględnianie   zasiewów   poprawiających   glebę,   takich,   które 
wytwarzają próchnicę w glebie, głównie tam, gdzie uprawia się ziemię stale na 
rozległych areałach.

To jeszcze jednak nie gwarantuje, że zbiory będą bogate w minerały. To 

nawet nie gwarantuje, że gleba będzie bogata w minerały. To jednak co można 
obiecać, to tylko, że sama gleba będzie dostateczna (odpowiednia).

x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x

Wśród biochemików jest znanym faktem, że ciało ludzkie potrzebuje wielu 

różnych minerałów, jeżeli ma funkcjonować prawidłowo. Ponieważ nikt nie 
chce być chory, lub być stałe narażony na niezliczone dolegliwości, musimy 
uprzytomnić   sobie   fakt,   że   my   naprawdę   jesteśmy   tym   co   jemy.   Musimy 
uwzględnić czynniki zapobiegające chorobom, dając naszej glebie i pokarmom 
prosty rachunek zdrowia i w ten sposób zapewnić sobie dobre zdrowie.

Dr H. D. Brown, profesor ogrodnictwa i Chester B. Hutchison w swojej 

książce   „Vegetable   science"   piszą:   „Rolnicy   Stanów   Zjednoczonych   zmar-
nowali przyrodzoną żyzność gleby bardziej gwałtownie niż inni rolnicy innych 
krajów... Oni usunęli minerały (w zbiorach) z ziemi...

Arnold P. Yerkes pisze w swojej „Soil: A Foundation of Health" („Gleba, 

podstawą zdrowia"):

—   „Można   się   dziwić   dlaczego   brakuje   pewnych   elementów   w   naszej 

uprawianej ziemi, jeżeli kiedyś tam były. Niewątpliwie dziwicie się również 
dlaczego nie zostało zrobione coś, co by zastąpiło te wyczerpane elementy, 
jeżeli one są tak ważne dla podtrzymania zdrowia roślin, zwierząt o ludzi". I 
dalej:

„Pierwotna gleba w Stanach Zjednoczonych, gdy po raz pierwszy osiedlił 

się tam biały człowiek, była pod względem zawartości minerałów i innych 
cech zupełnie nie taka, jak obecnie. Na większości obszarów prawdopodobnie 
były dostateczne ilości minerałów wymienianych jako niezbędne dla ludzkiego 
zdrowia".

143

background image

I dalej:
„W kilku słowach można opowiedzieć cała historię o tym, jak niektóre z 

tych minerałów zostały usunięte z gleby aż do tego stopnia, że obecnie ich 
brak powoduje choroby i inwazję owadów, choroby zwierząt i zagrożenie dla 
zdrowia całej ludzkiej populacji.

Przez   wiele   pokoleń   rośliny   i   zwierzęta   były   hodowane   na   naszych 

wiejskich  farmach  i  potem  wywożone  do miast. Z nimi  razem  wyjeżdżały 
również   zawarte   w   nich   minerały.   Każdoroczny   zbiór   zawierał   wprawdzie 
tylko małe ilości tych „gorszych" elementów, ale w ciągu stu lub dwustu lat, w 
ciągu których  uprawiane były nasze lepsze gleby,  niektóre z tych ważnych 
choć „gorszych"  elementów zostały całkowicie  wyczerpane. Erozja i wyłu-
gowanie na wielu obszarach przyłożyły do tego procesu ciężką rękę.

Te minerały wywiezione do miast nigdy nie wróciły do gleby tych ferm, z 

których zostały wyciągnięte. Zamiast tego powędrowały do morza jako ścieki, 
lub wylądowały w miejscach takich jak wysypiska śmieci lub stosy popiołu.

To jest ważne pytanie, dlaczego nikt nie protestował przeciwko dalszemu 

usuwaniu tych ważnych minerałów z wiejskiej ziemi, nie usiłując umieszczać 
ich tam z powrotem. Odpowiedź jest taka, że niektórzy ludzie uświadamiali 
sobie co się dzieje i próbowali ostrzec społeczeństwo. Protestowali przeciwko 
marnotrawieniu   minerałów   naszymi   stosowanymi   obecnie   metodami 
dysponowania odpadkami i ściekami. W większości wypadków było jednak 
głosem wołającego na puszczy.

I dalej:
..I tak rośliny rosnąc, dokonują czegoś prawie cudownego, ponieważ one 

po   prostu   nie   mogą   wydobyć   z   gleby   minerałów,   których   nie   ma   w   niej. 
Każdego roku robią co mogą, aby rosnąć i wytwarzać nasiona dla przetrwania 
gatunku, ale gdy gleba jest zupełnie wyczerpana z pewnych minerałów, rośliny 
nie   mogą   być   naprawdę   zdrowe.   Wiemy   przecież,   że   niektóre   tak   zwane 
choroby roślin są naprawdę tylko skutkiem nieobecności pewnych minerałów. 
Jest  dość prawdopodobne,  że i w wielu innych  przypadkach  dzieje się tak 
samo.

Niektórzy ludzie uważają, że wszystkie „choroby" są po prostu skutkiem 

braków.   Utrzymują   nawet,   że   zniszczenia   spowodowane   przez   owady   są 
często  wywołane niezdrową kondycją spowodowaną owymi

144

background image

brakami, bo zdrowe rośliny nie są tak apetyczne dla insektów i lepiej potrafią 
się przeciwstawiać ich atakom.

Inni drwią z takich przekonań i wiele czasu i atramentu stracono na te 

sprawy.   My   jednak   nie   będziemy   tolerować   teoretycznych   argumentów   i 
„opinii" w tak doniosłej sprawie, gdy w naszym  wieku istnieją możliwości 
uzyskania faktów.

Czym jest właściwie gleba i dlaczego jest ona tak ważna dla ludzkiego 

zdrowia?

Ujmując   geologicznie,   gleba   składa   się   z   ziemi   i   sproszkowanych 

minerałów, które ochraniają wszystkie rozpuszczalne pokarmy dla roślin i te 
elementy,   które   potrzebują   wilgoci,   powietrza   i   słońca   dla   wywołania 
kiełkowania nasion i wreszcie dla ich rośnięcia. Gleba jest pewnego rodzaju 
cienką pokrywą na powierzchni ziemi, w pewnych miejscach może być łatwo 
zmyta ulewnym deszczem. Grunt tak odarty z gleby pozostaje jałowy. W wielu 
krajach, nieprzezornie postępujących, dokonano w tym zakresie kompletnych 
spustoszeń. Miliardy ton żyznej gleby zostały zmyte do rzek, mórz i oceanów. 
Kraje,   które   kiedyś   utrzymywały   liczne   populacje   i   chełpiły   się   swoim 
bogactwem,   teraz   zubożały.   Pozostają   tylko   pozory   minionej   wydajności. 
Jednak w starożytnej cywilizacji himalajskiej prymitywni ludzie, konstruując 
tarasy, ochronili swoją glebę i uczynili urodzajną.

Ziemia ma około sześciu miliardów ludzi, którzy muszą być nakarmieni. 

Większość   tego   pokarmu   musi   pochodzić   z   gleby,   ale   ilość   gleby   jest 
ograniczona. Niektórzy głoszą, że zawsze możemy zwrócić się do morza po 
środki   utrzymania,   ale   czy   człowiek   mógłby   rzeczywiście   żyć   na   samych 
produktach morza? Wątpię.

Nie   można   wzruszyć   ramionami   i   powiedzieć   „gleba   jest   glebą"   z 

większym sensem niż powiedzieć „człowiek jest człowiekiem". W tym obrazie 
występują  rozmaite  czynniki.  Tak samo  jak ciężarna  kobieta może  urodzić 
dziecko tylko tak zdrowe jak ona sama jest zdrowa, tak gleba może być tylko 
tak żyzna, jak jej pozwala położenie i ci którzy ja uprawiają. Z tego powodu 
dobre położenie decyduje w znacznym stopniu o wartości ziemi.

Panowanie nad glebą i jej wrogami i wrogami produkcji rolnej jest jednym 

z największych zadań, przed którymi stoją przyszłe pokolenia.

Dr William A. Albrecht z Uniwersystetu w Missouri powiedział:

Często się nam mówi, że armie maszerują na swoim żołądku. Nie mówi się 

jednak, że żołądki maszerują stosownie do żyzności swojej gleby. Na'

145

background image

żyzność gleby składa się wiele tych samych elementów pochodzenia skalnego, 
jakie mają udział w strukturze i funkcjach ciała zarówno roślin jak i zwierząt.

Ludzkie ciało można sprowadzić do kilku bardzo prostych elementów. W 

około 5 % składa się ono z gleby czyli 5 % popiołu. Popiół reprezentuje udział 
gleby w konstrukcji ciała. Na liście elementów pochodzących z gleby znajduje 
się wapń, który stanowi 1,6% normalnej wagi ciała. Tak więc przy wadze 150 
funtów jest to równoważnik gaszonego wapna potrzebny do zrobienia połowy 
cegły. Następny składnik to fosfor. On stanowi 0,9% czyli około 1/3 funta u 
dorosłej   osoby.   Inne   elementy   pochodzące   z   gleby   występują   w   takim 
porządku: potas 0,4; sód 0,3; siarka 0,2; magnez 0,5 i żelazo 0,004 procenta. 
Są jeszcze śladowe elementy jodu, fluoru, krzemionki, manganu i innych.

Tabela chemicznego składu w ciele człowieka, 

roślinności i gleby (suchej)

Chemiczna analiza ludzkiego ciała w zestawieniu z roślinami i glebą.

„Ludzkie   ciało"   „Suchy   materiał   roślinny"   „Suchy   materiał   glebowy". 

Tabela składników: tlen, węgiel, wodór, azot, wapń, fosfor, potas, sód, chlor, 
siarka,   magnez,   żelazo,   jod,   fluor,   krzem,   mangan,   woda,   białko, 
węglowodany, tłuszcz, sól i inne.

Czy  jak   mówią   specjaliści   żywieniowcy,   Brytyjczycy   napchani   skrobią 

wyszli z wojny w dobrej kondycji fizycznej? Wielu Brytyjczyków wątpi w to. 
W   „London   Observer"   reprezentujący   zdrowy   rozsądek   Naczelnik   Sił 
Powietrznych (Air Chief Marshal), sir Philip Joubert polemizuje z żywienio-
wcami statystykami, że „mylą egzystencję, wegetację z życiem". Argumentuje 
tak:   „Ktoś   może   wegetować   na   smętnej   diecie   skrobiowej,   jałowej   diecie 
współczesnego Brytyjczyka, ale to pociąga za sobą brak żywotności, energii i 
siły.   Mamy   przed   sobą   ogromny   wysiłek   budowania   przemysłu...   A   to 
wymaga ludzi żyjących a nie tylko wegetujących".

Jeszcze wyraźniejsze było oskarżenie dr Elisabesth Courley z Londyńskiej 

Szkoły   Lekarskiej.   Powiedziała   ona:   „Nigdy   nie   mieliśmy  tak   dużej   ilości 
czyraków,   wrzodów,   wysypki   i   szkorbutu...   Pod   względem   witaminy   C 
zostaliśmy doprowadzeni do sytuacji prawie osiemnastowiecznej".

146

background image

W grudniu 1945 r. w publikacji United States Soil Conservation Service 

zostało umieszczone takie stwierdzenie:

„W USA produkuje się więcej jedzenia, niż w jakimkolwiek innym kraju 

na świecie, jednak zgodnie z opinią dr Thomasa Parran Jr., 40 procent ludności 
cierpi z powodu niedożywienia. Jak to może być prawdą? Większość ludzi 
otrzymuje dość jedzenia. Widocznie zjadany przez nich pokarm nie zawiera 
dostatecznej ilości minerałów i witamin potrzebnych do zachowania zdrowia. 
Jaka jest przyczyna braku tych niezbędnych elementów w pokarmie? Badania 
wykazały, że w jedzeniu nie może być więcej minerałów niż w glebie, z której 
to jedzenie pochodzi. Wyjałowiona gleba nie urodzi zdrowych,  pożywnych 
roślin.   Nie   mogą   też   być   zdrowe   zwierzęta   karmione   roślinami   mającymi 
niedobory   minerałów.   Takie   niepełnowartościowe   rośliny   i   niedożywione 
zwierzęta   nie   są   w   stanie   podtrzymywać   ludzkiego   zdrowia.   Uboga   gleba 
czyni   ludzi   stale   ubogimi   pod   względem   fizycznym,   psychicznym, 
umysłowym i finansowym".

Z   tej   tabeli   sporządzonej   przez   doktora   Albrechta   widać   wyraźnie,   że 

rośliny wymagają tych samych składników co zwierzęta. Bardzo ważne jest 
aby zapamiętać: „Ciało dorosłego osobnika zawiera wiele elementów gleby. 
Bez niektórych z nich życie jest niemożliwe".

W   roku   1946   Wielka   Brytania   wydawała   się   przeżywać   żywieniowy 

wstrząs. Można to udowodnić na podstawie takich pozostałych do dziś prac:

Ludzkie   ciało   wymaga   dwunastu   głównych   elementów   i   pewnej   ilości 

elementów śladowych, aby funkcjonować prawidłowo. Jeżeli usunąć jeden z 
tych   elementów,   normalne   życie   nie   może   istnieć.   Badacze   wykazali,   że 
ilościowe zmiany takich nieorganicznych  elementów jak wapń, fosfor,  jod, 
miedź, kobalt i żelazo w pokarmach i paszach są bardzo ważnymi czynnikami 
dla zdrowia ludzi i zwierząt. Wiadomo, że jeżeli na jakimś areale brakuje w 
glebie jodu, ludzie jadający pokarm z tych pól, chorują na wole. W pewnym 
okręgu na Florydzie zauważono, że tam gdzie brakuje w glebie żelaza, miedzi 
i kobaltu, tam 52 do 96% dzieci miało anemię. Braki dietetyczne rzadko tylko 
dają tak jednoznaczne skutki jak wole i anemia, ale my po prostu przeoczamy 
wiele dolegliwości i zakłóceń funkcji organizmu i nie kojarzymy ich z brakami 
mineralnymi w glebie.

W   pewnych   okolicach   zwierzęta   urodzone   wczesną   zimą   cierpią   na 

krzywicę z powodu braku wapnia i fosforu. Krowy pasące się na trawie z 
takimi brakami nie mogą mieć dobrze rozwiniętych kości. Rozwój ciała

147

background image

ich   potomstwa   powoduje   takie   wyciągnięcie   z   ich   własnych   ciał   różnych 
minerałów,   że   tkanka   kostna   z   ich   rogów   i   ogonów   zostaje   całkowicie 
wyczerpana.

Ziemia   musi   zawierać   odpowiednie   minerały   potrzebne   dla   rozwoju 

mózgu, mięśni i charakteru. Wszystko, czym jesteśmy i czym pragnęlibyśmy 
być   —   z   wyjątkiem   naszego   dziedzictwa   duchowego   i   genetycznego   — 
pochodzi z tego co jemy, pijemy i czym oddychamy. Teoria dotycząca gleby i 
jej doniosłego znaczenia dla wartości pokarmu nie jest już teorią, ale faktem. 
Gleba, w której wzrasta nasz pokarm ma najwyższe znaczenie dla nas, jeżeli 
chcemy utrzymać dobre zdrowie, inteligencję i charakter.

Dlaczego najlepsze są konie sportowe z Kentucky? Po prostu dlatego, że 

Kentucky jest słynnym na cały świat regionem, gdzie rośnie trawa Bluegrass 
na świetnej, bogatej w minerały glebie.

Teraz jest wiele farm w kraju, a szczególnie w Południowej Kalifornii, 

gdzie gleba jest wzbogacona minerałami i próchnicą. Wzrasta uprawa lucerny, 
którą   jedzą   zwierzęta   i   potem   dają   najlepsze   produkty   mleczne.   Rośliny 
uprawiane   na   takiej   glebie   pozostają   zdrowe,   wolne   od   pasożytów   i   nie 
wymagają   oprysków   truciznami.   To   samo   odnosi   się   do   owoców,   zboża   i 
warzyw.

Jednak jak dotąd tylko niewielu naśladuje te zdrowe wzory konserwacji 

gleby,  wielu uczonych  amerykańskich  i  nauczycieli  marzy o takiej  bogatej 
glebie  dla Ameryki, o tworzeniu Shangrila, i naśladowaniu Hunzów. Oni i 
pewna   liczba   innych,   próbują   pomóc   farmerom   uprawiać   lepszy   pokarm   i 
chronić swoją glebę.

Grupa lekarzy, dentystów i nieprofesjonalistów spotkała się w Chicago w 

r. 1950 i założyła stowarzyszenie pod nazwą „Natural Food Association", jako 
niedochodową organizację pod przewodnictwem Joe D. Nicholsa, chirurga z 
Atlanty w Teksasie. Jej celem było wychowywanie wszystkich ludzi do tego, 
aby umieli ocenić naturalny, bez trucizn uprawiany pokarm wyrosły na żyznej 
glebie.  Drugim  celem stowarzyszenia  jest informowanie jak i gdzie można 
dostać   taki   pokarm.   Pomaga   też   rolnikom,   którzy   proszą   o   pomoc   w 
poprawianiu kondycji swojej gleby.

Redagują miesięcznik „National Food and Farming", w którym są artykuły 

o organicznych uprawach.

Dając   Amerykanom   pożywny   pokarm,   kładziemy   fundament   zdrowia, 

wytrwałości, prawości i miłości. Harmonia ciała, umysłu i ducha jest in-

148

background image

tegralną częścią życia i nie mogą one być rozdzielane. Hunzowie dzięki swoim 
zdrowym   organizmom   osiągnęli   najwyższy   poziom   duchowy   i   stali   się 
najbardziej pokojowo nastawionymi ludźmi na świecie. Dokonali tego i my 
również   możemy   tego   dokonać.   Każdy   człowiek   musi   budować   w   sobie 
dążenie   i   zrozumienie   dla   poprawiania   tych   warunków,   a   każdy   człowiek 
reprezentuje   rodzinę,   państwo,   naród.   Wtedy   dopiero   pokój   będzie   mógł 
zstąpić  do nas  tak  jak  zstąpił  do  Hunzów  ponad  130  lat  temu.  Gleba  jest 
źródłem wszelkiego życia, punktem startu do ludzkiego zdrowia.

149

background image

15. CZARY HUNZÓW

Hunza jest miejscem przyjaznym. Hunzowie mają wyrozumiałe serca, a w 

nich ciepłą życzliwość. Są szczęśliwymi ludźmi.

Mimo swego  prymitywnego  otoczenia i braku  tak zwanej  nowoczesnej 

edukacji,  są  niezwykle  zrównoważeni  psychicznie   i  potrafią  żyć   w  pokoju 
wewnątrz własnych wspólnot i z innymi zewnętrznymi królestwami.

Hunzowie mają prawdziwy szacunek dla praw innych ludzi. Zostało to 

zademonstrowane podczas dworskiej sesji, której tematem były prawa wodne. 
Jakże prosto został ten problem rozwiązany przy wzajemnym zrozumieniu i 
rozmowie z serca do serca.

Wiele z naszych trudności w stosunkach z innymi  powstaje z faktu, że 

mamy   skłonność   do   formułowania   nieprzemyślanych   opinii   o   innych   i 
wyciągania pochopnych wniosków. Niektórzy z nas znajdują błędy u innych, a 
nie rozumieją naszych prawdziwych stosunków wzajemnych. Wiele osób ma 
ogólną krytyczną postawę do życia. Jest to zła postawa umysłowa, która odbija 
nasze własne warunki i do naszego życia wnosi antagonizmy i nieszczęście.

Natomiast   Hunzowie   myślą   pozytywnie.   Każde   zadanie   wykonują 

spokojnie,   bez   martwienia   się   naprzód   o   to,   czy   wynik   będzie   udany. 
Hunzowie wierzą w Boga i wierzą, że jest on niewidzialnym partnerem we 
wszystkich ich przedsięwzięciach.

My również stosujemy tę samą postawę wobec różnych instancji władzy, 

oczekując, aby wypełniała swoje cele na ziemi. Otrzymujemy wszystko, czego 
potrzebujemy,   aby   osiągnąć   szczęśliwe   życie,   ustanowić   pokój,   zdrowie, 
harmonię, obfitość i porządek. Zmartwienie jest jednak oczywistym intruzem, 
które pewnej ciemnej nocy przedarło się ukradkiem przez rzekę Styks, aby 
najechać   królestwo   ludzkości.   Udało   mu   się   przeniknąć   do   wszystkich 
narodów, ocalał tylko jeden — kraina Hunzów. W Hunzie mężczyźni i kobiety 
żyją bez UDRĘKI.

150

background image

Ćwiczenia mentalne są tak samo niezbędne jak fizyczne i jeżeli chcemy 

zniszczyć udrękę, musimy je wykonywać dzień po dniu. Musimy rozwijać w 
sobie wiarę i siłę, zmuszając umysł  do działania, tak samo, jak rozwijamy 
mięśnie przez ciągłe ich używanie.

Możemy   nie   zauważać   natychmiastowych   zewnętrznych,   widocznych 

rezultatów,   ale   one   na   pewno   przyjdą.   Skieruj   swoje   wysiłki   do   kanałów 
konstruktywnych,   a   jeżeli   chochliki   negacji   potrącają   twoją   świadomość, 
musisz odgrodzić się od nich, umieszczając im na drodze myśli pozytywne. 
Myśl  negatywna  i pozytywna  odpychają  się ze sobą tak samo jak oliwa z 
wodą.

Gdy   martwimy   się,   jesteśmy   opanowani   przez   negatywność   i   niepo-

trzebnie wchłaniamy kłopoty, ponieważ patrząc w przyszłość, przewidujemy 
zbliżanie się burz życiowych. Oczywiście popadamy wtedy w przygnębienie 
długo przedtem, zanim cokolwiek poważnego się naprawdę wydarzy, i w ten 
sposób,   gdy   dojdzie   do   kryzysu   nawet   małego,   my  jesteśmy  już   w   stanie 
takiego niepokoju, że ledwie jesteśmy w stanie mu się przeciwstawić. Dopóki 
nie   nauczysz   się   relaksu   nie   pozbędziesz   się   udręki.   Napięcia   umysłu 
przechodzą przez ciało, i mogą powodować zarówno fizyczne jak i umysłowe 
zaburzenia.

Dr Hans Selye powiedział:
Dopiero zaczynamy rozumieć, że wiele pospolitych chorób jest spowo-

dowanych w większym  stopniu błędami popełnianymi w naszych reakcjach 
przystosowawczych   na   stres,   niż   bezpośrednimi   szkodami   wyrządzonymi 
przez bakterie, trucizny lub inne czynniki  zewnętrzne. W tym  sensie wiele 
zakłóceń nerwowych i emocjonalnych, nadciśnienie, wrzody żołądka i dwu-
nastnicy,   pewne   typy   chorób   reumatycznych,   sercowo   naczyniowych   i 
nerkowych,   wydają   się   być   przede   wszystkim   chorobami   adaptacyjnymi. 
Wobec   tego   wszystkiego,   stres   jest   niewątpliwie   ważnym,   osobistym 
problemem dla każdego (cytowane z artykułu „Remarking your idea" M. D. 
Vogue, January 15, 1957).

Choroby dziecięce (świnka, odra, ospa wietrzna itp.) nie istnieją w Hunzie. 

W całej nowożytnej historii pokojowo rządzonej Hunzy, ani jedna osoba nie 
chorowała na wrzody. Hunzowie są żywym dowodem teorii profesora Seyle. 
Lęk,  stres i prawie  wszystkie formy niepokoju są tym  cudownym  ludziom 
zupełnie nieznane.

151

background image

Dr Seyle mówi:
Sekret zdrowia leży w udanym dostosowaniu się do zmiennych stresów. 

Karą za błąd w tym wielkim procesie adaptacji jest choroba i cierpienie. Stres 
jest   przede   wszystkim   towarzyszem   wszystkich   niedoli   i   udręk 
spowodowanych przez życie. Chociaż dopóki żyjemy, nie możemy uniknąć 
stresów, możemy nauczyć się utrzymywać jego niszczące efekty uboczne na 
poziomie   najniższym.   Dla   normalnego   stanu   ciała,   stres   nie   jest   żadnym 
zboczeniem.

Hunzowie   rozwinęli   w   sobie   wysoce   pozytywny   stosunek   do   życia. 

Pewnego dnia gdy Mir i ja omawialiśmy problem braku ziemi, on powiedział 
spokojnie: „No, cóż, gdy góra jest na naszej drodze, my po prostu musimy 
przesunąć   ją".   A   on   nie   żartował,   mówił   zupełnie   poważnie.   Nie   mam 
wątpliwości, że gdyby  powstała potrzeba  „przesunięcia  góry",  wtedy Mir i 
jego ludzie znaleźliby sposób, aby to zrobić.

Obserwując   twarze   Hunzów   widzi   się   szczęśliwe   uśmiechy   i   wyraz 

ufności, oraz pewności siebie. W Hunzie triumfuje cudowne uczucie pokoju, 
uczucie   osiągnie   tylko   wtedy,   gdy   udręka   zostanie   wyegzorcyzmowana, 
uczucie   bezpośredniego   kontaktu   z   Bogiem.   Pokój,   harmonia   i   dobre 
samopoczucie panują tutaj, ponieważ Hunzowie są wolni od skłonności do 
ubolewania nad przeszłością i obaw o przyszłość. Wykonują swoją codzienną 
pracę spokojnie, bez napięć i stresów, bez nerwowości. Dlatego, gdy praca 
zostaje wykonana, to zrobiona jest dobrze i skuteczne.

My   przemeblowujemy   nasze   domy,   kupujemy   nowe   ubrania,   nowe 

samochody,   ale   ciekawa   jestem,   ilu   z   nas   rozważa   kiedykolwiek   potrzebę 
przemeblowania naszego umysłowego domu? Czy chcemy to przyjąć, czy nie, 
patrzymy na świat przez okna naszej umysłowości. Interpretujemy wszystko i 
widzimy   w   kategoriach   naszych   własnych   mentalnych   ograniczeń.   Na 
szczęście jednak jesteśmy zdolni do tego, aby przeobrazić nasze życie i nasze 
warunki  dzięki procesowi  duchowemu i odnowieniu naszych  myśli  i przez 
kontynuowanie „przemeblowania" domu naszych umysłów.

Nasze myśli są narzędziami, których każdy używa do rzeźbienia swojego 

życia.

Człowiek może być przez siebie samego wykonany lub nie, a życie może 

oddać tylko to, co się w niego włożyło. Szlachetny charakter nie jest sprawą 
przypadku, jest on rezultatem nieustannego wysiłku pozytywnego myślenia i 
na skutek tego samego procesu niegodziwy charakter jest rezultatem

152

background image

przyciągania myśli złych i podłych. Naprawdę człowiek sam modeluje swój 
charakter i jeżeli pragnąłby go zmienić, to tylko on sam może doprowadzić do 
tej zmiany.

Zerwijmy mentalne związki z tym siewcą kłopotów, udręka, i nauczmy się 

przeżywać   życie   godnie,   skupiając   wszystkie   nasze   ambicje   na   rzeczach 
„mających dobrą sławę", które pragnęlibyśmy doświadczać i osiągać.

Spójrzmy na Hunzów. Tam nie ma zachłanności, zazdrości, zawiści, ani 

fałszu, który zatruwa umysły i serca. Oni mają wiarę w Boga i prawdziwą 
miłość do siebie nawzajem. Nie składają winy za swoje kłopoty na los lub brak 
szczęścia, lub na kogokolwiek lub cokolwiek innego niż siebie samych i ich 
własne procesy myślowe. Jest oczywiste, że my również musimy przyjąć ich 
wspaniały i prosty plan życia we wspólnocie.

Ludzie   Hunzy   mogą   wskazać   nam   drogę   do   szczęścia,   jeżeli   tylko 

pozwolimy im na to. Nigdzie na świecie nie ma ludzi szczęśliwszych niż oni. 
W każdym ich poruszeniu i zajęciu jest jakiś cel. Można mówić, że oni pracują 
tylko po to, aby żyć, że nie dążą do pieniędzy lub zdobywania rzeczy o dużej 
wartości materialnej, po prostu dlatego, że nigdy nie poznali luksusu. Może! 
Ale czy luksus i bogactwo dają szczęście i pomyślność? Myślę, że nie. Iluż 
milionerów   można   znaleźć   krążących   po   morzach   dla   przyjemności   i 
wyznających, że oni żeglują przez siedem mórz w poszukiwaniu szczęścia i w 
poszukiwaniu   siebie   samych?   W   Hunzie   życie   wypełnione   pracą   przynosi 
znacznie   większe   korzyści   niż   pieniądze.   Ono   przynosi   zadowolenie. 
Hunzowie znaleźli szczęście i pomyślność w prawdziwym bogactwie życia: 
miłości, spokoju umysłu, w zdrowiu i duchowym zrozumieniu. W Hunzie nie 
ma   narkotyków.   Zbudowali   oni   takie   wzory   myślenia,   które   tworzą 
satysfakcjonujące, celowe życie.

Nasze   problemy,   przyjemności   i   praca   tak   całkowicie   zajmują   nasze 

umysły,   że   odprężenie   jest   dla   wielu   z   nas   niemożliwe   bez   środków 
uspokajających.   W   naszym   życiu   nie   ma   miejsca   na   spokój.   Mówimy,   że 
pragniemy go, ale gdy go osiągniemy, nie wiemy, co z nim zrobić. W Hunzie 
ludzie znajdują czas na medytację w ciszy swoich domów, albo w małych  
meczetach, które stoją w każdej wsi. Dwa razy dziennie, najpierw rano i potem 
tuż   przed   skończeniem   pracy,   każdy   Hunza   znajduje   czas   na   spokojną 
modlitwę   i   medytację   przez   kilka   chwil.   W   istocie   Hunzowie   są   rzadkim 
przykładem   chrześcijaństwa   w   działaniu.   Oni   spełniają   to   wszystko,   czego 
Chrystus nauczał. Ich wyznaniem jest „Kochaj bliźniego jak siebie

153

background image

samego".   To  jest   zdumiewające   obserwować   Hunzów,  gdy  realizują   swoją 
wiarę we wszystkim co robią. Każde poruszenie opiera się na wierze w Boga. 
Gdy byliśmy w górach na drodze do Hunzy, to bez względu na trudności, 
Hunzowie   byli   przeświadczeni,   że   nic   złego   nie   może   się   im   wydarzyć. 
Uśmiechali   się,   śmiali,   śpiewali   i   zachowywali   optymistyczny   nastrój.   Ich 
zapał   i   pozytywna   postawa   pomagały   członkom   naszej   wyprawy   zdobyć 
odwagę dla przeciwstawienia się wszystkim trudnościom jakie leżały przed 
nami.

Wiara   jest   jak   skała,   na   której   zostały   zbudowane   wielkie   instytucje 

ludzkości. Wiara jest silniejsza niż domysły. Jest silniejsza niż łatwowierność. 
Sięga ona daleko poza przewidywanie i przypadek. Wiara przekracza nadzieję 
i spełnia oczekiwanie.

Pamiętaj, że aby żyć, musimy żyć na dzisiaj, na teraz. To jest jedyny czas, 

w którym żyjemy, gdy możemy prawdziwie powiedzieć „ja jestem". Czymże 
jest nasze życie, jeżeli nasz czas jest zawsze tym czasem oczekiwania kiedyś 
w nieokreślonej przyszłości! Czym jest życie, jeżeli nie będziemy żyć teraz, w 
tej   chwili,   promiennie   i   radośnie.   Zberzmy   wszystkie   chropawe   ostrza 
zmartwienia i sceptycyzmu i przykujmy je na wzór radości i pogody.

Ludzie w Hunzie pokazali nam gmach wielkiej wartości: gmach pewności 

siebie i pozytywnego myślenia. W Hunzie nie ma miejsca na małostkowość 
czy zazdrość. Nie ma takich rzeczy jak to uczucie „dlaczego ty masz więcej 
niż ja". W każdym sercu jest wdzięczność — wdzięczność dla Boga za to, że 
ich   stworzył.   Miłość   znajduje   odbicie   w   każdym   sercu.   Miłość   nie   może 
niczego niszczyć. Ona może tylko tworzyć i tam gdzie jest miłość, nie może 
być lęku.

154

background image

16. TAJEMNICZA ŚCIEŻKA DO 

SZCZĘŚCIA

Zanim   pojechałem   do   Hunzy,   studiowałam   ten   kraj   i   ludzi   przez   blisko   całą 

dekadę. Cokolwiek czytałem o tym małym królestwie wiecznego zdrowia, podkreślono 
tam   ważność   ich   pokarmu   i   ćwiczeń   fizycznych,   ale   brakowało   wzmianek   o   ich 
emocjonalnych duchowych wartościach.

Podczas gdy ja sama miałam możność dowiedzieć się czegoś o duchowej stronie 

życia   Hunzów.   Chociaż   słowo   „dowiadywałam   się"   jest   niewłaściwym   słowem, 
ponieważ mnie wystarczyło po prostu obserwować. Hunzowie żyją tym w co wierzą 
bardziej niż jakakolwiek inna grupa ludzi na świecie. Ich poziom duchowego rozwoju 
nigdy nie przestawał  mnie  zdumiewać.  W  ich wykonywaniu  zasad religii  w sensie 
umysłowym i duchowym nie ma żadnych odstępstw ani wyjątków. Religia nie jest dla 
nich czymś o czym się czyta, czymś o czym wygłasza się kazania. Dla nich religia jest  
sposobem życia i oni żyją swoją religią w każdym świadomym momencie życia. Gdy 
się słyszy, że tam nie ma więzień, zbrodni, przestępczości nieletnich, ani policji, jest się 
początkowo  zdumionym,  ale  po tym  jak można  być   świadkiem   ich  sposobu  życia, 
łatwo sobie uświadomić, że w tym braku przestępstw nie ma nic zaskakującego. To jest 
naturalne   następstwo   ich   podejścia   do   życia   rzeczywistego   realizowania   zasad 
wszystkich tekstów religijnych, Biblii, Koranu i Talmudu. W Hunzie przestrzega się 
czynów   samopoświęcenia,   delikatności   i   braterskiej   miłości,   wszystkie   natchnione 
posłannictwa   wielkich   religijnych   tekstów   są   tutaj   realizowane   przez   tych   prostych 
kochających Boga ludzi.

Z   historii   tej   małej   zbiorowości   ludzi   można   wydobyć   wielką   naukę.   We 

wczesnym okresie swojego rozwoju byli rozbójnikami, byli narodem miłującym wojnę, 
robiącym   wyprawy   na   bogate   karawany   przechodzące   drogę.   To   było   dzikie, 
samolubne życie w każdym sensie tego słowa. Ale

155

background image

kiedyś w odległej przeszłości, zdecydowali, że walka i zabijanie są negatyw -
nymi   przejawami   życia   i   że   istnieje   wiele   cudownych   wartości   w   życiu, 
których im brakuje. W ciągu kilku lat stali się narodem pokojowym, narodem 
braterskiej miłości.

Lekcja jaką oni pokazali jest prosta: to można zrobić. Ludzie mogą zrzucić 

z siebie dziedzictwo żądzy władzy i chciwości zysku, zazdrości i przemocy. 
Hunzowie pokazali, że miłość, braterstwo i duchowość pobudzają do życia i 
przynoszą szczęście. Tam są przykłady życia, o których mówi nam tak wielu 
naszych wielkich humanistów: gdy nauczymy się naprawdę rozumieć siebie 
nawzajem, wypełniać zlecenia braterskiej miłości, żyć prostym życiem, wtedy 
stwierdzimy, że utopia wspólnoty, w której wszystkie obietnice religii świata 
znajdą swoje spełnienie, jest realna i możliwa.

Jestem przekonana, że tylko czystość gleby, czystość umysłu i pragnienie, 

aby żyć w braterstwie mogą uratować przyszłość świata. To jest właśnie lekcja 
Hunzów   —   życie   Shangrila.   Oni   od   dawna   już   nauczyli   się,   że   tylko   w 
miłości, harmonii, zdrowiu i szczęściu może ludzkość przetrwać i cieszyć się 
powodzeniem.

Jeśli chodzi o nas, to jest jeszcze czas — czas do tego, aby stanąć wobec 

prawdy:   „Na   próżno   budujemy   Miasto,   jeżeli   najpierw   nie   zbudujemy 
Człowieka".

Po raz pierwszy w życiu poczułam, że moje życie ma prawdziwy cel. I 

jeżeli posłanie miłości, wiary, pokoju i długiego życia może nam przynieść 
błogosławieństwo,   wtedy   wszystkie   obawy   i   zagrożenia   związane   z   moją 
podróżą opłacały się.

Wiara jest rzeczą cudowną. Jest ona prawdziwą substancją rzeczy, których 

pragniemy.   Ona   porusza   umysł   w   kierunku   przekonania,   że   wszystko   jest 
możliwe. Jak obiecał Mistrz: „Będzie wam dane według waszej wiary". Wiara 
jest   żywotną   siłą   i   powinniśmy   skierować   naszą   wiarę   w   konstruktywny, 
twórczy kanał.

Wiara i odwaga są dwoma wielkimi bogactwami, nigdy nie pozwól, aby 

odeszły od ciebie. Ktoś powiedział: „Odwaga jest największą ludzką siłą i 
zgodnym towarzyszem niezachwianej wiary!"

156

background image

Spis treści

1.  Podróż przez Himalaje    ...............................................................................

7

2.

Droga do Hunzy    ........................................................................................

15

3.

Shangri-la! — nareszcie!    ...........................................................................

22

4.

Kraj, który ma dość wszystkiego    ...............................................................

30

5.

Szczęśliwe dzieciństwo    .............................................................................

34

6.

Świat   kobiet     ............................................................................................

39

7.

Gry, zabawy, sport........................................................................................

48

8.

Jak dożyć stu lat?..........................................................................................

54

9.

Zadziwiająca dieta Hunzów    .......................................................................

71

10. Przepisy kulinarne z „dachu świata"...............................................................

84

11. Minerały, enzymy i pokarmy rozwijające umysł.............................................

105

12.

Post i filozofia    ...........................................................................................

119

13.

Ćwiczenia dla zdrowia i długowieczności.....................................................

124

14.

Gleba a przetrwanie    ...................................................................................

139

15.

Czary Hunzów    ...........................................................................................

150

16.

Tajemnicza ścieżka do szczęścia    ...............................................................

155

157

background image

Ta książka opowiada o krainie Hunza i jej mieszkańcach — ludziach, którzy przez 

ponad  dwa   tysiące   lat   zupełnej   prawie   izolacji   rozwinęli   sposoby  życia,   jedzenia   i 
myślenia, które znacznie przedłużają ich lata życia i drastycznie ograniczają podatność 
na większość chorób, na które zapadają ludzie z cywilizowanego świata.

Dawniej Hunza było niezależnym królestwem i krainą tajemniczą. Dziś jest ono 

częścią wschodniego Pakistanu, działającą jako zależne państwo z królem na tronie.  
Jest jedną z najmniejszych monarchii na świecie, cały kraj ma tylko 160 km długości i 
zaledwie 1600 m szerokości.

Historie   opowiadane   przez   kilku   lekarzy   i   naukowców,   którzy   mieli   szczęście 

odwiedzić Hunzę w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat, malują obraz Ogrodu Eden, raju 
na Ziemi. Hunzowie oraz ich sekrety młodości i zdrowia stały się żywą legendą dla 
całej reszty świata.