background image

B

B

O

O

Y

Y

 

 

[

[

1

1

9

9

8

8

0

0

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

I

I

 

 

W

W

i

i

l

l

l

l

 

 

F

F

o

o

l

l

l

l

o

o

w

w

 

 

2

2

.

.

 

 

T

T

w

w

i

i

l

l

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

3

3

.

.

 

 

A

A

n

n

 

 

C

C

a

a

t

t

 

 

D

D

u

u

b

b

h

h

 

 

4

4

.

.

 

 

I

I

n

n

t

t

o

o

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

H

H

e

e

a

a

r

r

t

t

 

 

5

5

.

.

 

 

O

O

u

u

t

t

 

 

O

O

f

f

 

 

C

C

o

o

n

n

t

t

r

r

o

o

l

l

 

 

6

6

.

.

 

 

S

S

t

t

o

o

r

r

i

i

e

e

s

s

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

B

B

o

o

y

y

s

s

 

 

7

7

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

O

O

c

c

e

e

a

a

n

n

 

 

8

8

.

.

 

 

A

A

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

o

o

u

u

t

t

 

 

M

M

e

e

 

 

9

9

.

.

 

 

A

A

n

n

o

o

t

t

h

h

e

e

r

r

 

 

T

T

i

i

m

m

e

e

,

,

 

 

A

A

n

n

o

o

t

t

h

h

e

e

r

r

 

 

P

P

l

l

a

a

c

c

e

e

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

E

E

l

l

e

e

c

c

t

t

r

r

i

i

c

c

 

 

C

C

o

o

.

.

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

S

S

h

h

a

a

d

d

o

o

w

w

s

s

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

T

T

a

a

l

l

l

l

 

 

T

T

e

e

r

r

e

e

s

s

 

 

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

I

I

 

 

W

W

i

i

l

l

l

l

 

 

F

F

o

o

l

l

l

l

o

o

w

w

 

 

/

/

 

 

P

P

ó

ó

j

j

d

d

ę

ę

 

 

z

z

a

a

 

 

T

T

o

o

b

b

ą

ą

 

 

 
Nie było mnie tam, kiedy powiedziałaś 
Powiedziałaś, Ŝe mnie potrzebujesz 
Patrzyłem na siebie, byłem ślepy 
Nic nie widziałem 
 
Chłopiec bardzo stara się być męŜczyzną 
Matka trzyma go za rękę 
Gdy przestaje myśleć zaczyna płakać 
Dlaczego? 
 
Jeśli ty odejdziesz 
To i ja odejdę - pójdę w ślad za tobą 

 
Jeśli ty odejdziesz 
To i ja odejdę - pójdę w ślad za tobą 
 
Byłem tam 
Kiedy zburzyli cztery ściany 
Wyjrzałem przez okno, zgubiłem się 
Ale zostałem odnaleziony 
 
Jeśli ty odejdziesz 
To i ja odejdę - pójdę w ślad za tobą 
 
Twoje oczy tworzą krąg 
Widzę Cię, gdy się w niego zanurzam 
Twoje oczy, twoje oczy... 
 
Jeśli ty odejdziesz 
To i ja odejdę - pójdę w ślad za tobą 
 
Pójdę za tobą 
Pójdę za tobą 
 

2

2

.

.

 

 

T

T

w

w

i

i

l

l

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

/

/

 

 

Z

Z

m

m

i

i

e

e

r

r

z

z

c

c

h

h

 

 

 
Spojrzałem w głąb jego oczu, były 
zamknięte 
Ale ja coś dostrzegłem 
Jakiś nauczyciel wyjaśnił mi 
Dlaczego śmieję się gdy starsi płaczą 
 
Moje ciało wciąŜ rośnie i rośnie 
Wiesz, to mnie przeraŜa 
Starszy człowiek próbował odprowadzić 
mnie do domu 
Pomyślałem, Ŝe moŜe on zna odpowiedź 
 
Zmierzch 
Zmierzch 
Zmierzch 
Zmierzch 
 
Zgubiłem się 
Nic i dzień 
Nie mogę odnaleźć drogi 
 
(W mroku chłopiec spotyka męŜczyznę 
W mroku chłopiec spotyka męŜczyznę) 
 
Biegnę w deszczu 
Nie mogę uwolnić się z tej nocnej gry 

background image

To wszystko i nie ma nic więcej 
Czuję, Ŝe jestem mokry 
Zmierzch 
Zmierzch 
Zmierzch 
Zmierzch 
 
Ś

ciemnia się 

Zgubiłem się 
Noc i dzień 
Nie mogę odnaleźć drogi 
 
(W mroku chłopiec spotyka męŜczyznę 
W mroku chłopiec spotyka męŜczyznę) 
 

3

3

.

.

 

 

A

A

n

n

 

 

C

C

a

a

t

t

 

 

D

D

u

u

b

b

h

h

 

 

/

/

 

 

K

K

o

o

c

c

i

i

a

a

 

 

P

P

i

i

o

o

s

s

e

e

n

n

k

k

a

a

 

 

 
Powiedz dobranoc 
Ona czeka na mnie 
By zgasić światło 
 
Tak cierpliwie 
Czeka by 
Złamać mą wolę 
 
Uch – och – och 
Tak, ja znam prawdę o Tobie 
Kocico 
 
W świetle dnia 
Czarny ptak wypacza 
Tak ohydny widok 
 
A kiedy ona skończy 
To zasypia za drutem 
 
Uch – och – och 
Tak, ja znam prawdę o Tobie 
Kocico 
 

4

4

.

.

 

 

I

I

n

n

t

t

o

o

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

H

H

e

e

a

a

r

r

t

t

 

 

/

/

 

 

P

P

r

r

o

o

s

s

t

t

o

o

 

 

d

d

o

o

 

 

s

s

e

e

r

r

c

c

a

a

 

 

 
Na wprost serca dziecka 
Stoję przez krótką chwilę 
Lecz mogę tam wejść 
 
Prosto do serca dziecka 
Uśmiecham się 
Nie mogę tam iść 
 

Prosto do serca 
Prosto do serca 
Nie ma powrotu 
Nie mogę zostać ani przez chwilę 
 
Prosto do serca 
Prosto do serca 
 

5

5

.

.

 

 

O

O

u

u

t

t

 

 

O

O

f

f

 

 

C

C

o

o

n

n

t

t

r

r

o

o

l

l

 

 

/

/

 

 

P

P

o

o

z

z

a

a

 

 

k

k

o

o

n

n

t

t

r

r

o

o

l

l

ą

ą

 

 

 
Poniedziałkowy poranek 
To juŜ osiemnaście lat wschodów słońca 
Jak długo jeszcze 
Jak długo 
 
To był taki ponury poranek 
Gdy obudziłem cały świat swym 
wrzaskiem 
Byłem bardzo smutny 
A oni tacy radośni 
 
Miałem wraŜenie 
ś

e to wymykało się spod kontroli 

Doszedłem do wniosku 
ś

e brak było kontroli 

 
Och, och, och 
 
Chłopcy i dziewczynki 
Idą do szkoły, a dziewczynki 
Robią dzieci 
Nie jakie jak to 
 
Miałem wraŜenie 
ś

e to wymykało się spod kontroli 

Doszedłem do wniosku 
ś

e brak było kontroli 

 
Och, och, och 
 

6

6

.

.

 

 

S

S

t

t

o

o

r

r

i

i

e

e

s

s

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

B

B

o

o

y

y

s

s

 

 

/

/

 

 

H

H

i

i

s

s

t

t

o

o

r

r

y

y

j

j

k

k

i

i

 

 

d

d

l

l

a

a

 

 

c

c

h

h

ł

ł

o

o

p

p

c

c

ó

ó

w

w

 

 

 
Jest miejsce gdzie chodzę gdy jestem 
daleko stąd 
Tam jest program w TV i mogę się 
pobawić 
Czasami jakiś bohater mnie porywa 
A czasami na to nie pozwalam 
 

background image

Och, och, och 
 
Jest taka ksiąŜka, z kolorowymi zdjęciami 
Jest komiks, który zawsze mnie rozśmiesza 
Czasami zapominam 
A czasami na to nie pozwalam 
Historyjki dla chłopców, historyjki dla 
chłopców 
Historyjki dla chłopców, historyjki dla 
chłopców 
Historyjki dla chłopców 
 
Jest takie miejsce gdzie chodzę, jest 
częścią mnie 
Jest tam radio i pewnie tam pójdę 
Czasami jakiś bohater porywa mnie 
A czasami na to nie pozwalam 
 
Historyjki dla chłopców 
 

7

7

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

O

O

c

c

e

e

a

a

n

n

 

 

/

/

 

 

O

O

c

c

e

e

a

a

n

n

 

 

 
Obraz w szarych barwach, Dorian Grey 
To tylko ja nad morzem 
Czułem się jak gwiazda 
Ś

wiat mógłby zejść daleko 

Gdyby oni słuchali mych słów 
 
Ocean, ocean 
 
Obmywa me stopy 
Wpływa do środka mych butów 
Kiedy rozejrzałem się dookoła 
Nie mogłem znaleźć świata 
Byłem tylko ja i morze 
 

8

8

.

.

 

 

A

A

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

o

o

u

u

t

t

 

 

M

M

e

e

 

 

/

/

 

 

D

D

z

z

i

i

e

e

ń

ń

 

 

b

b

e

e

z

z

e

e

 

 

m

m

n

n

i

i

e

e

 

 

 
Ruszyła lawina 
W środku mego „ja” 
Patrzę z zewnątrz 
Na świat, który zostawiłem 
Marzę 
ś

e jesteś tu zawsze 

Jeśli spałem 
Zostanę 
 
Dzień beze mnie 
 

Bez względu na uczucia 
To jednak coś odczuwam 
Obojętnie jakie uczucia 
Zostawiłeś za sobą 
 
Dzień beze mnie 
 
Poruszyłem lawinę w mym „ja” 
Spojrzałem z zewnątrz 
Na świat, który zostawiłem 
Do świata, który zostawiłem 
Otrzyj oczy 
Pozwól mi odejść 
W świat, który zostawiłem 
Uroń łzę 
I pozwól miłości odejść 
 

9

9

.

.

 

 

A

A

n

n

o

o

t

t

h

h

e

e

r

r

 

 

T

T

i

i

m

m

e

e

,

,

 

 

A

A

n

n

o

o

t

t

h

h

e

e

r

r

 

 

P

P

l

l

a

a

c

c

e

e

 

 

/

/

 

 

W

W

 

 

i

i

n

n

n

n

y

y

m

m

 

 

c

c

z

z

a

a

s

s

i

i

e

e

,

,

 

 

w

w

 

 

i

i

n

n

n

n

y

y

m

m

 

 

m

m

i

i

e

e

j

j

s

s

c

c

u

u

 

 

 
Jasne światła poranka 
Strzepnij sen z oczu nowego dnia 
Odwróć się od ściany i spójrz w nicość 
Nagi i przeraŜony 
W otwartej przestrzeni łóŜka 
 
Będę z tobą teraz 
Będę z tobą teraz 
Będę z tobą teraz 
LeŜymy na chmurze 
LeŜymy 
 
Nie zmieniony 
Obudziłem się ze łzą na języku 
Obudziłem się z nieznanym uczuciem 
We śnie odkryłem to jedyne 
Otoczone porannym słońcem 
 
Będę z tobą teraz 
Będę z tobą teraz 
Będę z tobą teraz 
LeŜymy na chmurze 
 
LeŜymy 
W innym czasie, w innym miejscu 
LeŜymy 
Następne dziecko przegrało Ŝycie 
LeŜymy 
W innym czasie, w innym miejscu 
LeŜymy 

background image

W twoim czasie, w twoim miejscu 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

E

E

l

l

e

e

c

c

t

t

r

r

i

i

c

c

 

 

C

C

o

o

.

.

 

 

/

/

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

E

E

l

l

e

e

c

c

t

t

r

r

i

i

c

c

 

 

C

C

o

o

.

.

 

 

 
Chłopcze głupi chłopcze 
Nie siadaj przy stole 
Dopóki do tego nie dorośniesz 
Zabawka zniszczona zabawka 
 
Krzycz, krzycz, Ŝe leŜysz odwrócony do 
góry nogami 
Jeśli nie znasz 
Electric Co. 
Jeśli nie znasz 
Electric Co. 
 
Czerwień, nieśmiertelna czerwień 
Graj dla mnie, mów do mnie 
To ty odpowiadasz za siebie 
Nie krzycz, błagaj 
 
Jeśli nie znasz 
Electric Co. 
Jeśli nie znasz 
Electric Co. 
 
Jutro będzie nowy dzień 
Nie mogę odnaleźć swej drogi do domu 
 

1

1

1

1

.

.

 

 

S

S

h

h

a

a

d

d

o

o

w

w

s

s

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

T

T

a

a

l

l

l

l

 

 

T

T

r

r

e

e

e

e

s

s

 

 

/

/

 

 

C

C

i

i

e

e

n

n

i

i

e

e

 

 

i

i

 

 

w

w

y

y

s

s

o

o

k

k

i

i

e

e

 

 

d

d

r

r

z

z

e

e

w

w

a

a

 

 

 
Z powrotem na zimnych niespokojnych 
ulicach nocą 
Rozmawiam z sobą o jutrzejszej nocy 
Ś

ciany białego protestu, kamień nagrobny 

Kto tym razem? Zawsze jest tak samo 
 
Kto tym razem? Kto mnie wzywa? 
Czy liście na drzewach 
Są tylko Ŝywym przebraniem? 
Chodzę w słodkim tragikomicznym 
deszczu 
 
Idę do domu, w rytmie ulicznej melodii 
 
Lecz wiem, och nie 
Lecz wiem, och nie 
Wiem 

 
Cienie i wysokie drzewa 
Cienie i wysokie drzewa 
Cienie i wysokie drzewa 
Cienie i wysokie drzewa 
 
ś

ycie przez okno, bezbarwny ból 

Pranie pani Brown, zawsze takie samo 
Chodzę w słodkim tragikomicznym 
deszczu 
Ide do domu w rytmie ulicznej melodii 
 
(Gdzieś na zewnątrz) 
 
Czy czujesz we mnie jakieś odkupienie 
Jakieś warte zachodu uczucia 
Czy Ŝycie jest jak napięta linia? 
Wisząca u mego sufitu 
Lecz wiem, och nie 
Lecz wiem, och nie 
Wiem 
 
Cienie i wysokie drzewa 
Cienie i wysokie drzewa 
Cienie i wysokie drzewa 
Cienie i wysokie drzewa 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

O

O

C

C

T

T

O

O

B

B

E

E

R

R

 

 

[

[

1

1

9

9

8

8

1

1

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

G

G

l

l

o

o

r

r

i

i

a

a

 

 

2

2

.

.

 

 

I

I

 

 

F

F

a

a

l

l

l

l

 

 

D

D

o

o

w

w

n

n

 

 

3

3

.

.

 

 

I

I

 

 

T

T

h

h

r

r

e

e

w

w

 

 

A

A

 

 

B

B

r

r

i

i

c

c

k

k

 

 

T

T

h

h

r

r

o

o

u

u

g

g

h

h

 

 

A

A

 

 

W

W

i

i

n

n

d

d

o

o

w

w

 

 

4

4

.

.

 

 

R

R

e

e

j

j

o

o

i

i

c

c

e

e

 

 

5

5

.

.

 

 

F

F

i

i

r

r

e

e

 

 

6

6

.

.

 

 

T

T

o

o

m

m

o

o

r

r

r

r

o

o

w

w

 

 

7

7

.

.

 

 

O

O

c

c

t

t

o

o

b

b

e

e

r

r

 

 

8

8

.

.

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

 

 

A

A

 

 

S

S

h

h

o

o

u

u

t

t

 

 

(

(

J

J

e

e

r

r

u

u

s

s

a

a

l

l

e

e

m

m

)

)

 

 

9

9

.

.

 

 

S

S

t

t

r

r

a

a

n

n

g

g

e

e

r

r

 

 

I

I

n

n

 

 

A

A

 

 

S

S

t

t

r

r

a

a

n

n

g

g

e

e

 

 

L

L

a

a

n

n

d

d

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

S

S

c

c

a

a

r

r

l

l

e

e

t

t

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

I

I

s

s

 

 

T

T

h

h

a

a

t

t

 

 

A

A

l

l

l

l

?

?

 

 

 

 

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

G

G

l

l

o

o

r

r

i

i

a

a

 

 

/

/

 

 

G

G

l

l

o

o

r

r

i

i

a

a

 

 

 
Próbuję zaśpiewać tę pieśń 
Próbuję, próbuję wstać, ale nie czuję 
swych stóp 
Próbuję, próbuję mówić głośniej 
Ale tylko w Tobie odnajduję siebie 
 
Gloria 
In te domine (W Tobie Panie) 
Gloria 
Exultate 

Gloria, Gloria 
 
O Panie, pomóŜ mi mówić 
Próbuję zaśpiewać tę pieśń teraz 
Próbuję wstać, ale nie mogę odnaleźć 
drzwi 
One są otwarte 
Stoisz w nich, pozwól mi wejść 
 
Gloria 
In te domine 
Gloria 
Exultate 
 
O Panie, gdybym coś miał, cokolwiek 
Dałbym Tobie 
 
Gloria 
In te domine 
Gloria, Gloria 
 

2

2

.

.

 

 

I

I

 

 

F

F

a

a

l

l

l

l

 

 

D

D

o

o

w

w

n

n

 

 

/

/

 

 

U

U

p

p

a

a

d

d

a

a

m

m

 

 

 
Julie mówi: „John zmierzam donikąd 
Napisałam ten list, mam nadzieję 
ś

e gdzieś wkrótce dotrę 

Chcę wstać, kiedy się budzę 
Ale kiedy wstaję upadam” 
 
Julie obudź się, Julie opowiedz wszystko 
Napisałaś ten list, powiedziałaś, 
Ze dotrzesz tam pewnego dnia 
Musiałaś wędrować w słońcu 
Wietrze i deszczu 
I nigdy tu nie wrócisz 
 
Teraz upadasz, upadasz 
Upadasz, upadasz 
Julie, powiedz coś 
Julie, powiedz, Ŝe Ŝałujesz 
Wszystko będzie dobrze 
Ale lepiej mnie tu nie zostawiaj 
 
Chcę wstać, kiedy się obudzisz 
Chcę wstać, kiedy się obudzisz 
 
Lecz, kiedy się budzisz, upadam 
Kiedy upadasz, kiedy Ty upadasz 
Upadam i ja 
 

background image

3

3

.

.

 

 

I

I

 

 

T

T

h

h

r

r

e

e

w

w

 

 

A

A

 

 

B

B

r

r

i

i

c

c

k

k

 

 

T

T

h

h

r

r

o

o

u

u

g

g

h

h

 

 

A

A

 

 

W

W

i

i

n

n

d

d

o

o

w

w

 

 

/

/

 

 

R

R

z

z

u

u

c

c

i

i

ł

ł

e

e

m

m

 

 

c

c

e

e

g

g

ł

ł

ę

ę

 

 

p

p

r

r

z

z

e

e

z

z

 

 

o

o

k

k

n

n

o

o

 

 

 
Mówiłem, mówiłem do siebie 
Ktoś inny mówił, mówił, mówił 
Nie słyszałem słowa, ani jednego słowa 
 
Był moim bratem, powiedział, Ŝe stąd nie 
ma 
Innego wyjścia, bądź moim bratem 
Musimy się wydostać, musimy się 
wydostać 
Wydostać stąd 
 
Chodziłem, zamknięty w czterech ścianach 
Chodziłem tam i z powrotem 
Podszedłem do okna, by zobaczyć siebie 
I moje odbicie, kiedy pomyślałem o tym 
Dokąd podąŜam, zmierzam donikąd, 
zmierzam donikąd 
 
Nikt, nikt nie jest bardziej ślepy 
NiŜ ten, kto nie chce widzieć 
Nikt, nikt nie jest bardziej ślepy 
NiŜ ja 
 
Mówiłem, mówiłem we śnie 
Nie mogę przestać mówić, mówić, mówić 
Mówię do Ciebie, to zaleŜy od Ciebie 
 
Bądź moim bratem, bo stąd nie ma innego 
wyjścia 
Bądź moim bratem 
Musimy się wydostać, musimy się 
wydostać 
Wydostać stąd 
 

4

4

.

.

 

 

R

R

e

e

j

j

o

o

i

i

c

c

e

e

 

 

/

/

 

 

R

R

a

a

d

d

u

u

j

j

ę

ę

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

 
Wszystko się zmienia, a na zewnątrz 
Jakiś budynek leŜy w gruzach 
W środku na ziemi jest jakieś dziecko 
Które mówi, Ŝe zrobi to znów 
 
I cóŜ mogę zrobić 
CóŜ, na Boga, mogę powiedzieć 
Tego juŜ nie da się naprawić 
On mówi, ze pewnego dnia zmieni świat 
Raduję się 

Dziś rano spadłem z łóŜka 
Gdy zrozumiałem, co on powiedział 
 
Wszystko jest szalona 
Lecz jestem zbyt leniwy, by kłamać 
 
I cóŜ mogę zrobić 
Powiedzcie mi, co powinienem powiedzieć 
Nie mogę zmienić świata 
Ale mogę zmienić siebie 
Radujcie się 
 

5

5

.

.

 

 

F

F

i

i

r

r

e

e

 

 

/

/

 

 

O

O

g

g

i

i

e

e

ń

ń

 

 

 
Wołam, wołam, słońce płonie na czarno 
Wołam, wołam, uderza mnie w plecy 
Ogniem, ogniem 
Ogniem, ogniem 
 
Wołam, wołam, księŜyc czerwienieje 
Wołam, wołam, ciągnie mnie za sobą 
Ogniem, ogniem 
 
Jest we mnie ogień, kiedy się przewracam 
Jest we mnie ogień, kiedy wołam 
Zbudowałem ogień, ogień, wracam do 
domu 
 
Wołam, wołam, spadają gwiazdy 
Wołam, wołam, przewracają mnie na 
ziemię 
Ogniem, ogniem 
 
Jest we mnie ogień, kiedy się przewracam 
Jest we mnie ogień, kiedy wołam 
Jest we mnie ogień, kiedy się przewracam 
Zbudowałem ogień, ogień, wracam do 
domu 
 
Wołam, wołam, wołam, wołam 
 

6

6

.

.

 

 

T

T

o

o

m

m

o

o

r

r

r

r

o

o

w

w

 

 

/

/

 

 

J

J

u

u

t

t

r

r

o

o

 

 

 
Czy wrócisz jutro? 
Czy powrócisz jutro? 
Czy będę mogła dziś zasnąć? 
 
 
Ktoś tam jest na zewnątrz, 
Ktoś puka do drzwi 

background image

Jakiś czarny samochód 
Stoi po drugiej stronie drogi 
 
Nie podchodź do drzwi, 
Nie podchodź do drzwi 
Wychodzę, wychodzę na zewnątrz 
Mamo, idę tam 
 
Czy wrócisz jutro? 
Czy wrócisz jutro? 
Czy będę mogła dziś zasnąć? 
 
Kto rozbił okno; 
Kto wyłamał drzwi? 
Kto podarł zasłony, 
Dla kogo? 
Kto zaleczy rany? 
Kto wyleczy blizny? 
Otwórz drzwi, otwórz drzwi 
 
Czy powrócisz jutro? 
Czy powrócisz jutro? 
Czy będę mogła dziś zasnąć? 
 
Bo chcę, chcę 
Chcę, Ŝebyś jutro tu wrócił 
Czy wrócisz jutro 
Otwórz się, otwórz się na Słowa Baranka 
BoŜego 
Na miłość Tego, co sprawił, Ŝe niewidomi 
Ujrzeli. On wraca. On wraca. 
Wraca. Uwierz mu. Jezus przybywa. 
 

7

7

.

.

 

 

O

O

c

c

t

t

o

o

b

b

e

e

r

r

 

 

/

/

 

 

P

P

a

a

ź

ź

d

d

z

z

i

i

e

e

r

r

n

n

i

i

k

k

 

 

 
Październik 
Drzewa są ogołocone 
Ze swych szat 
Co mnie do obchodzi? 
 
Październik 
Królestwa powstają i królestwa upadają 
Lecz Ty idziesz dalej 
WciąŜ dalej 
 

8

8

.

.

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

 

 

A

A

 

 

S

S

h

h

o

o

u

u

t

t

 

 

(

(

J

J

e

e

r

r

u

u

s

s

a

a

l

l

e

e

m

m

)

)

 

 

/

/

 

 

K

K

r

r

z

z

y

y

k

k

n

n

i

i

j

j

 

 

(

(

J

J

e

e

r

r

o

o

z

z

o

o

l

l

i

i

m

m

a

a

)

)

 

 

 

Och, dokąd pójdziemy, dokąd stąd 
pójdziemy 

Gdzie pójdziemy 
Gdy na zboczu wzgórza, rozlano krew 
My wciąŜ patrzyliśmy na siebie 
Ale teraz, wracamy tam, do Jerozolimy 
 
Krzycz, krzycz, wykrzycz to, krzyknij 
 
Chcę dojść do stóp Góry Syjam 
Do stóp tego, który sprawił, Ŝe przejrzałem 
Do wzgórza, na którym rozlano krew 
Kiedy nas wypełnia miłość. 
Ale juŜ niedługo będziemy tam, w 
Jerozolimie 
 
Krzycz, krzycz, wykrzycz to, krzyknij 
 

9

9

.

.

 

 

S

S

t

t

r

r

a

a

n

n

g

g

e

e

r

r

 

 

I

I

n

n

 

 

A

A

 

 

S

S

t

t

r

r

a

a

n

n

g

g

e

e

 

 

L

L

a

a

n

n

d

d

 

 

/

/

 

 

O

O

b

b

c

c

y

y

 

 

w

w

 

 

o

o

b

b

c

c

y

y

m

m

 

 

k

k

r

r

a

a

j

j

u

u

 

 

 
Obcy, obcy w obcym kraju 
Patrzył na mnie zdziwiony, Ŝe jeszcze tu 
stoję 
Poprosiliśmy go o uśmiech do zdjęcia 
Czekaliśmy by zobaczyć 
Czy moŜna go rozśmieszyć 
 
ś

ołnierz poprosił o papierosa 

WciąŜ widzę jego uśmiechniętą twarz 
Patrzył na mnie przez ulicę 
Byliśmy tak daleko od siebie 
 
Obcy, obcy w obcym kraju 
Patrzył na mnie zdziwiony, Ŝe jeszcze tu 
stoję 
Patrzyłem, jak obserwował nas 
Wsiadających do autobusu, 
Patrzyłem, jak to było 
Jak to było kiedy on był z nami 
 
Nie przeszkadza mi spanie na podłodze 
Lecz nie mogłem spać, po tym, co 
zobaczyłem 
Napisałem ten list, by ci powiedzieć co 
czuję 
Och, chciałbym abyś był tu ze mną 
 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

S

S

c

c

a

a

r

r

l

l

e

e

t

t

 

 

/

/

 

 

S

S

z

z

k

k

a

a

r

r

ł

ł

a

a

t

t

 

 

 
/Utwór instrumentalny/ 

background image

1

1

1

1

.

.

 

 

I

I

s

s

 

 

T

T

h

h

a

a

t

t

 

 

A

A

l

l

l

l

?

?

 

 

/

/

 

 

C

C

z

z

y

y

 

 

t

t

o

o

 

 

w

w

s

s

z

z

y

y

s

s

t

t

k

k

o

o

?

?

 

 

 
Ś

piewanie tej pieśni złości mnie 

Nie jestem zły na Ciebie 
Czy to wszystko? 
Czy to wszystko? 
 
Ś

piewanie tej piesni uszczęśliwia mnie 

Nie jestem szczęśliwy z Tobą 
Czy to wszystko? 
Czy to wszystko? 
 
Ś

piewanie tej pieśni sprawia, Ŝe tańczę 

Czy to wszystko? 
 
Czy to wszystko czego chcesz? 
Czy to wszystko? 
Czy to wszystko? 
 
 

W

W

A

A

R

R

 

 

[

[

1

1

9

9

8

8

3

3

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

S

S

u

u

n

n

d

d

a

a

y

y

 

 

B

B

l

l

o

o

o

o

d

d

y

y

 

 

S

S

u

u

n

n

d

d

a

a

y

y

 

 

2

2

.

.

 

 

S

S

e

e

c

c

o

o

n

n

d

d

s

s

 

 

3

3

.

.

 

 

N

N

e

e

w

w

 

 

Y

Y

e

e

a

a

r

r

'

'

s

s

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

4

4

.

.

 

 

L

L

i

i

k

k

e

e

 

 

A

A

 

 

S

S

o

o

n

n

g

g

.

.

.

.

.

.

 

 

5

5

.

.

 

 

D

D

r

r

o

o

w

w

n

n

i

i

n

n

g

g

 

 

M

M

a

a

n

n

 

 

6

6

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

R

R

e

e

f

f

u

u

g

g

e

e

e

e

 

 

7

7

.

.

 

 

T

T

w

w

o

o

 

 

H

H

e

e

a

a

r

r

t

t

s

s

 

 

B

B

e

e

a

a

t

t

 

 

A

A

s

s

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

8

8

.

.

 

 

R

R

e

e

d

d

 

 

L

L

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

9

9

.

.

 

 

S

S

u

u

r

r

r

r

e

e

n

n

d

d

e

e

r

r

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

4

4

0

0

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

S

S

u

u

n

n

d

d

a

a

y

y

 

 

B

B

l

l

o

o

o

o

d

d

y

y

 

 

S

S

u

u

n

n

d

d

a

a

y

y

 

 

/

/

 

 

K

K

r

r

w

w

a

a

w

w

a

a

 

 

n

n

i

i

e

e

d

d

z

z

i

i

e

e

l

l

a

a

 

 

 
Nie mogę uwierzyć w dzisiejsze 
wiadomości 
Nie mogę zamknąć oczu i odpędzić ich od 
siebie 
Jak długo, jak długo jeszcze 
Musimy śpiewać tę pieśń? 
Jak długo? Tej nocy moŜemy być razem 
 
Potłuczone szkło butelek pod dziecięcymi 
stopami, 
Ciała porozrzucane w poprzek ślepej ulicy 
Ale ja nie poderwę się do walki 
Bo to mnie niszczy, to przypiera mnie do 
muru 
 
Niedziela, krwawa niedziela 
Niedziela, krwawa niedziela 
 
Ta bitwa właśnie się zaczęła 
Wielu przegrało, ale powiedz mi kto 
wygrał? 
Okopy biegną przez nasze serca 
I dzieci matek, bracia, siostry 
Wszyscy są rozdarci 
 
Niedziela, krwawa niedziela 
Niedziela, krwawa niedziela 
 
Jak długo, jak długo musimy śpiewać tę 
pieśń? 
Jak długo? Tej nocy moŜemy być razem 
Tej nocy, tej nocy 
 
Niedziela, krwawa niedziela 
Niedziela, krwawa niedziela 
 
Otrzyj łzy ze swych oczu, 
Otrzyj z oczu łzy 
Otrzyj swe nabiegłe krwią oczy 
Niedziela, krwawa niedziela 
Niedziela, krwawa niedziela 
 
To prawda, Ŝe jesteśmy odporni 

background image

Jeśli fakt jest dla nas fikcją, 
A telewizja rzeczywistością 
Dzisiaj płaczą miliony 
Jemy, pijemy, wiedząc, Ŝe jutro zginą 
Prawdziwa bitwa dopiero się zaczęła 
Jezus ogłosił zwycięstwo 
 
W niedzielę, krwawą niedzielę 
Niedzielę, krwawą niedzielę 
 

2

2

.

.

 

 

S

S

e

e

c

c

o

o

n

n

d

d

s

s

 

 

/

/

 

 

S

S

e

e

k

k

u

u

n

n

d

d

y

y

 

 

 
Sekundę trwa poŜegnanie 
Rozstanie 
Sekundę trwa słowo „śegnaj” 
Powiedz Ŝegnaj, do widzenia, 
Dokąd teraz idziesz? 
 
Padnij, wstań i…padnij, wstań i… 
Błyskawica rozświetla niebo 
Na całym świecie ludzie się rodzą i 
umierają 
Jak nocny złodziej 
Patrzysz na Ŝycie przez płomień świecy 
 
Padnij, wstań i…padnij, wstań i… 
W mieszkaniu na Times Square 
MoŜna ich zwabić gdziekolwiek 
ZaŜądać okupu, narobić sobie kłopotów 
KaŜdego dnia człowiek zabija człowieka 
ZSRR, NRD, Nowy Jork, Pekin 
To marionetki, to marionetki wprawiają 
Wszystko w ruch 
 
Powiedz do widzenia, powiedz Ŝegnaj 
Powiedz do widzenia, powiedz Ŝegnaj 
Tylko sekundę trwa słowo „śegnaj” 
Naciśnij guzik i wyjmij wtyczkę 
Powiedz do widzenia 
 
Padnij, wstań i…padnij, wstań i… 
Oni przygotowują bombę atomową 
Czy wiedzą chociaŜ skąd pochodzi ten 
taniec? 
 
 
Tak, oni robią bombę atomową 
I chcą, abyś im zaśpiewał 
Powiedz do widzenia, powiedz Ŝegnaj 
 

 

3

3

.

.

 

 

N

N

e

e

w

w

 

 

Y

Y

e

e

a

a

r

r

s

s

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

/

/

 

 

D

D

z

z

i

i

e

e

ń

ń

 

 

N

N

o

o

w

w

e

e

g

g

o

o

 

 

R

R

o

o

k

k

u

u

 

 

 
Wszystko jest ciche w dniu Nowego roku 
Ś

wiat chowa się pod białym puchem 

Pragnę być z Tobą 
Być z Tobą w nocy i w dzień 
Nic się nie zmienia w dniu Nowego Roku 
 
Znów będę z Tobą 
Znów będę z Tobą 
 
Pod niebem koloru krwi 
Zebrał się biało-czarny tłum 
Spletli dłonie, wszyscy równi 
Tytuły w gazetach mówią: to prawda, to 
prawda 
Wygramy 
Choć rozdarci, będziemy znów razem 
Zacznę, zacznę 
 
Och, moŜe juŜ nadszedł właściwy czas 
Och, moŜe dziś w nocy 
 
Znów będę z Tobą 
Znów będę z Tobą 
 
Powiedziano nam, Ŝe to złoty wiek 
A złoto jest przyczyną walk 
A ja wciąŜ pragnę być z Tobą 
Być z Tobą w nocy i w dzień 
Nic nie zmienia się w Nowy Rok 
 

4

4

.

.

 

 

L

L

i

i

k

k

e

e

 

 

A

A

 

 

S

S

o

o

n

n

g

g

 

 

/

/

P

P

i

i

o

o

s

s

e

e

n

n

k

k

ę

ę

 

 

 
Piosenkę, którą muszę śpiewać 
Ś

piewam dla Ciebie 

Słowa, które muszę zebrać, 
Zbieram dla Ciebie 
 
Czy to w skórze, w koronkach czy 
łańcuchach 
Naszych praw dochodzić chcemy 
Rewolucja znów wybucha 
 
Lecz ja nie będę 
Nosił jej emblematu na swym rękawie 
JuŜ dawno zrozumiałem prawdziwe 
znaczenie tego słowa 
I wiesz, Ŝe w nie nie wierzę 

background image

Za stary jestem, by mnie przekonywać, 
A właściwie to kim Ty jesteś 
Dziś w nocy, jutro będzie juŜ za późno 
 
My tak lubimy nosić plakietki i mundur 
Powiewać flagą 
Ale ja nie pozwolę innym na to piekło, 
które wybuchnie 
Gdy znów się podzielimy 
Gdy znów staniemy naprzeciw siebie 
Zbyt uparci, aby starać się coś zmienić 
Zbyt pewni siebie, aby móc się mylić 
W tej buntowniczej pieśni 
NiechŜe zadzwonią dzwony, czy juŜ nic 
nie zostało? 
Czego Ty właściwie chcesz? Uczciwości? 
 
Bezimienne pokolenie, rozszarpane, 
rozdarte 
Nie mające nic do stracenia 
I nic do wygrania bez przyszłości 
Jeśli nie moŜesz sam sobie pomóc 
To rozejrzyj się wokół siebie 
Kiedy inni potrzebują Twego czasu 
Mówisz, Ŝe czas juŜ iść, czas juŜ iść 
Gniewne słowa walki nie przerwą 
Dwa błędy nie dadzą w sumie prawdy 
Potrzebuję nowego serca 
O BoŜe, niechŜe ono krwawi, 
Czy nic juŜ nie pozostało? 
 

5

5

.

.

 

 

D

D

r

r

o

o

w

w

n

n

i

i

n

n

g

g

 

 

M

M

a

a

n

n

 

 

/

/

 

 

T

T

o

o

n

n

ą

ą

c

c

y

y

 

 

 
Weź mnie za rękę 
Wiesz, Ŝe pójdę za Tobą 
Jeśli zechcesz, to przejdę 
Niebo, by dotrzeć do Twojej miłości 
By dotrzymać swej obietnicy 
I być dziś w nocy z Tobą 
I juŜ zawsze – na wieki 
 
Weź mnie za rękę 
Wiesz, Ŝe pójdę za Tobą 
Jeśli zechcesz to przejdę 
Niebo, by dotrzeć do Twojej miłości 
I rozumiem, Ŝe 
Wiatry i fale 
I zmiany czasu 
Nie odbiorą mi ciebie 
Trzymaj, trzymaj mocno 

Moją miłość 
Nie wypuszczaj jej ze swych rak 
Przejdą burzę 
To nie potrwa długo 
Miną burzę 
Lecz moja miłość będzie wiecznie trwać 
 
Weź mnie za rękę 
Wiesz, Ŝe pójdę z Tobą 
Jeśli zechcesz, to przejdę niebo 
By dotrzeć do Twojej miłości 
Podaruję Ci wszystko co mam 
Trzymaj, trzymaj się mocno 
 
Trzymaj, trzymaj się mocno 
Rozpostrzyj skrzydła, rozpostrzyj 
Odlecisz, odlecisz jak orzeł 
Odlecisz wolna jak ptak 
 
Weź mnie za rękę, weź mnie za rękę 
Trzymaj, trzymaj się mocno 
Trzymaj, trzymaj się mocno 
Ta miłość będzie trwać wiecznie 
Ta miłość będzie trwać wiecznie 
Weź mnie za rękę 
Weź mnie za rękę 
 

6

6

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

R

R

e

e

f

f

u

u

g

g

e

e

e

e

 

 

/

/

 

 

U

U

c

c

i

i

e

e

k

k

i

i

n

n

i

i

e

e

r

r

k

k

a

a

 

 

 
Wojna, ona jest uciekinierką 
Widzę jej twarz 
Widzę jak się we mnie wpatruje 
Wojna, ona jest uciekinierka 
Jej mam mówi, Ŝe pewnego dnia 
Zamieszka w Ameryce 
 
Rankiem czeka 
Czeka na swój statek 
Który zabierze ją daleko 
 
Wojna, tata idzie na wojnę 
Idzie walczyć, lecz nie wie o co 
Wojna, tata idzie na wojnę 
Jej mam mówi, Ŝe pewnego dnia 
On wróci z daleka 
 
Wieczorem czeka 
Czeka na powrót swego męŜczyzny 
Czeka, by ją wziął za rękę 
I zabrał 

background image

Do ziemi obiecanej 
 
Wojna, ona ma ładną buzię 
Ale urodziła się w złym czasie i w złym 
miejscu 
Wojna, ona ma ładną buzię 
Jej mam mówię, Ŝe pewnego dnia 
Zamieszka w Ameryce (tak w Ameryce) 
 
Wojna, ona jest uciekinierką 
Przyjdzie i zatańczy 
Dotrzyma Ci towarzystwa 
Wojna, ona jest uciekinierka 
Jej mama mówi, Ŝe pewnego dnia 
Zamieszka w Ameryce 
 

7

7

.

.

 

 

T

T

w

w

o

o

 

 

H

H

e

e

a

a

r

r

t

t

s

s

 

 

B

B

e

e

a

a

t

t

 

 

A

A

s

s

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

/

/

 

 

D

D

w

w

a

a

 

 

s

s

e

e

r

r

c

c

a

a

 

 

b

b

i

i

j

j

ą

ą

c

c

e

e

 

 

j

j

a

a

k

k

 

 

j

j

e

e

d

d

n

n

o

o

 

 

 
Nie wiem 
Nie wiem, po której jestem stronie 
Nie wiem, co prawe jest, co lewe 
Co dobre a co złe 
 
Mówią, Ŝe jestem głupcem 
Mówią, Ŝe jestem niczym 
Lecz jeśli i Ty tak uwaŜasz 
Och, to juŜ coś znaczy 
 
Dwa serca bijące jak jedno 
Dwa serca bijące jak jedno 
Dwa serca 
 
Nie mogę przestać tańczyć 
To moja ostatnia szansa 
Powiedziałem, Ŝe nie mogę przestać 
tańczyć 
Kochanie, to moja ostatnia szansa 
 
Oszukaj czarne, oszukaj białe 
Oszukaj wszystko, niech nic nie będzie 
prawdziwe 
Oszukaj siebie, oszukaj mnie, oszukaj 
miłość 
 
Nie wiem 
Jak wyrazić to, co muszę powiedzieć 
Nie wiem czy to jest czarne, czy białe 
Są tacy, co widzę to w czerwieni 
 

Nie znam właściwych odpowiedzi 
Zostawiam je Tobie 
Czy ta miłość jest niemodna 
Czy to, po prostu, zły czas 
Czy te słowa są zaprzeczeniem 
Tych, które chcesz usłyszeć? 
 
Próbuję to z siebie wyrzucić 
Próbuję wyjaśnić 
To, co czuję 
Dwa serca 
 
Nie mogę przestać tańczyć 
Kochanie, to moja ostatnia szansa 
Powiedziałem, Ŝe nie mogę przestać 
tańczyć 
Kochanie, to moja ostatnia szansa 
Powiedziałem, Ŝe nie mogę przestać 
tańczyć 
Kochanie, to moja ostatnia szansa 
Nie mogę przestać tańczyć 
 

8

8

.

.

 

 

R

R

e

e

d

d

 

 

L

L

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

/

/

 

 

C

C

z

z

e

e

r

r

w

w

o

o

n

n

e

e

 

 

ś

ś

w

w

i

i

a

a

t

t

ł

ł

o

o

 

 

 
Mówię do Ciebie, och, odejdź 
WciąŜ jesteś bezsilna 
Mówisz, Ŝe nie ma sprawy 
Ale boli Cię, jesteś przeraŜona 
Gdy uciekasz od samej siebie 
 
Daję Ci moją miłość 
Daję Ci moją miłość 
Daję Ci moją miłość 
Lecz wciąŜ odchodzisz, no cóŜ 
 
To Twoje spóźnione przedstawienie 
Rozpoczyna się, gdy wychodzisz na ulicę 
Lecz dokąd moŜesz iść 
By zostawić samą siebie 
Samotną w blasku światła 
Swej własnej tragedii 
Daję Ci moją miłość, miłość, miłość… 
 
W sercu, w sercu 
W sercu miasta ujrzysz mnie 
Wołającego, wołającego, wołającego 
Zobaczysz mnie wołającego 
Całe Ŝycie tylko Cię wołam 
I przyniosę Ci 
I przyniosę Ci 

background image

Dam Ci moją miłość 
Dam moją miłość 
Dam Ci moją miłość 
Dam moją miłość 
Miłość, miłość, miłość, miłość… 
 

9

9

.

.

 

 

S

S

u

u

r

r

r

r

e

e

n

n

d

d

e

e

r

r

 

 

/

/

 

 

P

P

o

o

d

d

d

d

a

a

j

j

ę

ę

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

 
Miasto aŜ jaśnieje 
Od kochanków i kłamstw 
Błyszczące niebieskie oczy 
Miasto jest rozświetlone dziś w nocy 
Jaśniejsze niŜ w dzień 
 
Poddaj się poddaj 
Poddaj się poddaj 
 
Sadie powiedziała, Ŝe nie moŜe 
Zrozumieć o co tutaj chodzi 
Więc, przestała się zastanawiać 
Teraz Sadie jest na ulicy 
I ludzi których spotyka Ty znasz 
Próbowała być dobrą dziewczyną 
I dobrą Ŝoną 
ZałoŜyć rodzinę 
Prowadzić godne Ŝycie 
Ale to jej nie wystarczało 
Więc wybrała się na 48 piętro 
Aby odnaleźć, odnaleźć 
Sens swojego Ŝycia 
 
Poddaj się poddaj 
Poddaj się poddaj 
 
Miasto jest ogniem 
Płomieniem namiętności 
Które zna moje imię 
Miasto jest pragnieniem 
Które wchłania mnie bardziej z kaŜdym 
dniem 
To jest na ulicy pod mymi stopami 
I w powietrzu, jest wszędzie, gdzie Cię 
szukam 
 
Jest to w rzeczach, które robię, o których 
mówię 
JeŜeli chcę przeŜyć 
To muszę umrzeć dla siebie pewnego dnia 
 
Tato śpiewaj moją pieśń 

Tato śpiewaj moją pieśń 
Tato śpiewaj moją pieśń 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

4

4

0

0

 

 

/

/

 

 

P

P

s

s

a

a

l

l

m

m

 

 

4

4

0

0

 

 

 

 

Czekałem cierpliwie na Pana 
Pochylił się i usłyszał mój płacz 
Wyciągnął mnie z otchłani 
Z bagnistej gliny 
 
Będę śpiewał, śpiewał nową pieśń 
Będę śpiewał, śpiewał nową pieśń 
Jak długo mam śpiewać tę pieśń? 
Jak długo mam śpiewać tę pieśń? 
Jak długo, jak długo, jak długo, jak długo 
Mam śpiewać tę pieśń? 
 
Postawiłeś me stopy na skale 
I mocno odcisnąłeś ślad 
Wielu ujrzy 
Wielu ujrzy i usłyszy 
 
Będę śpiewał, śpiewał nową pieśń 
Będę śpiewał, śpiewał nową pieśń 
Jak długo mam śpiewać tę pieśń? 
Jak długo, jak długo, jak długo 
Jak długo mam śpiewać tę pieśń? 
 
 

U

U

N

N

D

D

E

E

R

R

 

 

A

A

 

 

B

B

L

L

O

O

O

O

D

D

 

 

R

R

E

E

D

D

 

 

S

S

K

K

Y

Y

 

 

-

-

 

 

L

L

I

I

V

V

E

E

 

 

[

[

1

1

9

9

8

8

3

3

]

]

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

G

G

l

l

o

o

r

r

i

i

a

a

 

 

2

2

.

.

 

 

1

1

1

1

 

 

O

O

'

'

c

c

l

l

o

o

c

c

k

k

 

 

T

T

i

i

c

c

k

k

 

 

T

T

o

o

c

c

k

k

 

 

3

3

.

.

 

 

I

I

 

 

W

W

i

i

l

l

l

l

 

 

F

F

o

o

l

l

l

l

o

o

w

w

 

 

4

4

.

.

 

 

P

P

a

a

r

r

t

t

y

y

 

 

G

G

i

i

r

r

l

l

 

 

5

5

.

.

 

 

S

S

u

u

n

n

d

d

a

a

y

y

 

 

B

B

l

l

o

o

o

o

d

d

y

y

 

 

S

S

u

u

n

n

d

d

a

a

y

y

 

 

6

6

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

E

E

l

l

e

e

c

c

t

t

r

r

i

i

c

c

 

 

C

C

o

o

.

.

 

 

7

7

.

.

 

 

N

N

e

e

w

w

 

 

Y

Y

e

e

a

a

r

r

'

'

s

s

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

8

8

.

.

 

 

4

4

0

0

 

 

 

 

 

 

 

 

T

T

H

H

E

E

 

 

U

U

N

N

F

F

O

O

R

R

G

G

E

E

T

T

T

T

A

A

B

B

L

L

E

E

 

 

F

F

I

I

R

R

E

E

 

 

[

[

1

1

9

9

8

8

4

4

]

]

 

 

 

 

 

 

 
 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

A

A

 

 

S

S

o

o

r

r

t

t

 

 

O

O

f

f

 

 

H

H

o

o

m

m

e

e

c

c

o

o

m

m

i

i

n

n

g

g

 

 

2

2

.

.

 

 

P

P

r

r

i

i

d

d

e

e

 

 

(

(

I

I

n

n

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

N

N

a

a

m

m

e

e

 

 

O

O

f

f

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

)

)

 

 

3

3

.

.

 

 

W

W

i

i

r

r

e

e

 

 

4

4

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

U

U

n

n

f

f

o

o

r

r

g

g

e

e

t

t

t

t

a

a

b

b

l

l

e

e

 

 

F

F

i

i

r

r

e

e

 

 

5

5

.

.

 

 

P

P

r

r

o

o

m

m

e

e

n

n

a

a

d

d

e

e

 

 

6

6

.

.

 

 

4

4

t

t

h

h

 

 

O

O

f

f

 

 

J

J

u

u

l

l

y

y

 

 

7

7

.

.

 

 

B

B

a

a

d

d

 

 

8

8

.

.

 

 

I

I

n

n

d

d

i

i

a

a

n

n

 

 

S

S

u

u

m

m

m

m

e

e

r

r

 

 

S

S

k

k

y

y

 

 

9

9

.

.

 

 

E

E

l

l

v

v

i

i

s

s

 

 

P

P

r

r

e

e

s

s

l

l

e

e

y

y

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

A

A

m

m

e

e

r

r

i

i

c

c

a

a

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

M

M

L

L

K

K

 

 

1

1

.

.

 

 

A

A

 

 

S

S

o

o

r

r

t

t

 

 

O

O

f

f

 

 

H

H

o

o

m

m

e

e

c

c

o

o

m

m

i

i

n

n

g

g

 

 

/

/

 

 

P

P

o

o

w

w

r

r

ó

ó

t

t

 

 

d

d

o

o

 

 

d

d

o

o

m

m

u

u

 

 

 

JuŜ wiesz, ze czas odejść 
Wyruszyć w drogę przez zamieć 
Przez pola Ŝałoby 
Do odległego światła 
 
Bardzo pragniesz czasu 
Czasu by uzdrawiać, poŜądać, czasu 
A ziemia pod Twymi stopami porusza się 
Pod pejzaŜem Twych własnych marzeń 
 
Och, stąpamy po granicy 
I wciąŜ biegniemy 
Biegniemy nie oglądając się wstecz 
Będę tam, będę tam 
Dziś wieczór, na autostradzie wiodącej 
gdzieś stąd 
 
Wszystkie mury miasta wokół nas runą 
Kurz utworzy zasłonę dymną 
Twarze poorane jak pola, które niegdyś 
Nie stawiały oporu 
 
ś

yjemy przy drodze 

Na zboczu wzgórza, gdy eksplodują doliny 
Przemieszczona, zaduszona 
Ziemia ma juŜ siebie dość 
 
(No chodź ruszaj w drogę 
No chodź, mówię do Ciebie) 
 
Och, stąpamy po granicy 
I wciąŜ biegniemy 
Biegniemy nie oglądając się wstecz 
Dziś wieczór, dziś wieczór 
 
(No chodź ruszaj w drogę 
No chodź, mówię do Ciebie) 
 
Wiatr uderzy zimą 
Walcem błyskawic, jak wybuch bomby 
I nie będzie Ŝadnych słów, tylko krzyk… 
 
Dziś w nocy przerzucimy most 
Nad morzem i lądem 
Popatrz na niebo i płonący deszcz 
Ona umrze i oŜyje znów 
Dziś w nocy 

background image

Twe serce bije tak wolno 
Wśród deszczu i śniegu 
Przez pola Ŝałoby 
Do odległego światła 
 
Och, nie martw się, nie płacz 
GdyŜ dziś wieczór, nareszcie 
Wracam do domu 
Wracam do domu 
 

2

2

.

.

 

 

P

P

r

r

i

i

d

d

e

e

 

 

(

(

I

I

n

n

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

N

N

a

a

m

m

e

e

 

 

O

O

f

f

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

)

)

 

 

/

/

 

 

D

D

u

u

m

m

a

a

 

 

(

(

W

W

 

 

i

i

m

m

i

i

ę

ę

 

 

m

m

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

c

c

i

i

)

)

 

 

 

Jeden człowiek przychodzi w imię miłości 
Inny przychodzi i odchodzi 
Jeszcze inny przychodzi by osądzać 
Drugi by wszystkiemu zaprzeczyć 
 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
 
Jeden człowiek złapany 
Na płocie z drutu kolczastego 
Inny stawia opór 
Jeszcze inny, który przegrał, leŜy na pustej 
plaŜy 
Drugi zdradzony pocałunkiem 
 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
 
Wczesny ranek czwartego kwietnia 
Głośny dźwięk strzału rozlega się w 
Memphis 
Nareszcie jesteś wolny 
Odebrali Ci Ŝycie 
Ale nie zdołali zabrać Twej duszy 
 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
 
W imię miłości… 
 
 
 

3

3

.

.

 

 

W

W

i

i

r

r

e

e

 

 

/

/

 

 

L

L

i

i

n

n

a

a

 

 

 
Jestem niewinny a zarazem winny 
Zbrodni moŜliwej teraz do uchwycenia 
Taki ładny dzień, odrzuć swe Ŝycie 
Taki ładny dzień, pozwól mu odejść 
 
Nie mogę uwierzyć w ten chłód w jego 
oczach 
Chłód w sercu i duszy 
Sercu i duszy 
 
Chłodny człowiek, takie chłodne serce, 
taki 
Chłodny sposób bycia, dlaczego masz 
cierpieć 
Sprzedany w ciemności, została mi dusza 
Sprzedany w ciemności, najdłuŜszy sen 
NajdłuŜszy sen 
 
Ja wchodzę, a Ty wychodzisz, przybywasz 
Tutaj, znów tu jesteśmy, teraz postaw na 
co chcesz 
Czy to juŜ czas, czas by wygrać lub 
stracić? 
Czy to juŜ czas, czas wyboru? 
Nie mogę uwierzyć w ten chłód w jego 
oczach 
Więc gdzieś głęboko nie ma we mnie 
ognia 
Chłód w jego sercu i duszy 
 
Kiedy tylko będziesz na ziemi, pocałuj go 
Czy nie zabierzesz mnie, 
W porządku kaŜ mi tylko iść dalej 
W porządku Jack, masz rację Jack, podejdź 
BliŜej i przetnij, przetnij gardło, wykrwaw 
się 
Jestem po Twojej stronie, bądź po tej 
stronie 
W porządku Jack, zejdź z mych pleców 
Nie jestem naiwniakiem, dam Ci nadzieję 
On jest liną, on jest liną 
Moim jedynym ratunkiem 
 

4

4

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

U

U

n

n

f

f

o

o

r

r

g

g

e

e

t

t

t

t

a

a

b

b

l

l

e

e

 

 

F

F

i

i

r

r

e

e

 

 

/

/

 

 

N

N

i

i

e

e

z

z

a

a

p

p

o

o

m

m

n

n

i

i

a

a

n

n

y

y

 

 

o

o

g

g

i

i

e

e

ń

ń

 

 

 
Lód, twe jedyne rzeki zamarzają 
Ś

wiatła miasta lśnią jak srebro i złoto 

background image

Wyłaniasz się z nocy 
Twe oczy są czarne jak węgiel 
Idź, przejdź 
Idź, aŜ zaczniesz biec i nie oglądaj się 
Bo tutaj jestem ja 
 
Karnawał, koła wirują i wzlatują w górę 
Wśród alkoholu, 
Czerwone wino, które przenika przez skórę 
Twarz w twarz, w suchym miejscu 
pozbawionym wody 
Idź, przejdź 
Tak smutno jest napastować Twą miłość 
więc zostań 
Zostań tym razem 
 
Zostań dziś wieczór w kłamstwie 
Pytam tylko, lecz sądzę, Ŝe wiesz 
Chodź zabierz mnie stąd 
Chodź zabierz mnie stąd 
Chodź zabierz mnie do domu 
Do domu znów 
 
A jeśli góry się rozpadną 
Lub znikną w morzu 
ś

adnej łzy, nie, ja 

Nie zostanę dziś wieczór w kłamstwie 
Nawet jeśli jest to czas miłości 
 
JeŜeli zachowasz swą miłość 
To ocal swe łzy 
I nie kaŜ mi tam iść 
Nie zmuszaj mnie do tego 
Dziś wieczór 
Dziś wieczór 
 

5

5

.

.

 

 

P

P

r

r

o

o

m

m

e

e

n

n

a

a

d

d

e

e

 

 

/

/

 

 

P

P

r

r

o

o

m

m

e

e

n

n

a

a

d

d

a

a

 

 

 
Ziemia, niebo, krajobraz, czy ona znów 
wróci? 
Ludzie ze słomy, sala bilardowa 
Słowa, które budują lub niszczą, suchy 
kurz 
Kości, piasek i kamień 
Płot z drutu kolczastego skaleczył mnie 
Chciałbym iść krętymi schodami 
Na wyŜsze piętro 
I jak fajerwerk wybuchnąć 
Rzymskie świece, błyskawica rozświetla 
niebo 

Pod stopami zniszczone ulice 
KrawęŜnik, chodnik 
Widzę jak wpatrujesz się w otwartą 
przestrzeń 
Czy podszedłem teraz bliŜej, poza tę 
twarz? 
Och powiedz mi, Cherry zatańcz ze mną 
Niech to będzie szalona noc 
W górę krętymi schodami na wyŜsze piętro 
Obrazki, nadmorskie miasto, 
Coca cola, piłka noŜna, 
Radio, radio, radio, radio… 
 

6

6

.

.

 

 

4

4

t

t

h

h

 

 

O

O

f

f

 

 

J

J

u

u

l

l

y

y

 

 

/

/

 

 

4

4

 

 

l

l

i

i

p

p

c

c

a

a

 

 

 
/ Utwór instrumentalny/ 
 

7

7

.

.

 

 

B

B

a

a

d

d

 

 

/

/

 

 

Z

Z

ł

ł

y

y

 

 

 
Jeśli odwrócisz się 
Jeśli znów się zgubisz 
To gdy tylko będę mógł, 
Pozwolę Ci odejść, przeminąć 
Poddać się 
 
Gdybym mógł porzucić 
To pozbawione Ŝycia Ŝycie na wiatr 
Zostawić te gliniane serce 
I zobaczyć jak odchodzisz 
 
W noc, przez deszcz 
W pół-światło, przez ogień 
Gdybym mógł – przez siebie, uwolnić 
Twego ducha 
Wyprowadziłbym Twoje serce 
Zobaczyłbym Twą ucieczkę 
W światło i w dzień 
ś

eby tak pozwolić odejść i znaleźć drogę 

ś

eby tak pozwolić odejść i znaleźć drogę 

Jestem rozbudzony 
Jestem rozbudzony 
Rozbudzony 
Nie śpię 
 
Gdybyś ich zapytała, to moŜe 
powiedzieliby Ci to 
Co ja chciałem Ci przekazać 
Prawdziwe barwy wzlatują w błękicie 
Błękitne jedwabne niebo i płonąca flaga 

background image

Barwy zderzają się w przekrwionych 
oczach 
Gdybym mógł, wiesz, pozwoliłbym 
Odejść tej rozpaczy 
Nieład, rozłąka, potępienie, objawienie 
W pokusie, izolacji, opuszczeniu 
Idź i znajdź drogę 
Jestem rozbudzony 
Jestem rozbudzony 
Rozbudzony 
Nie śpię, o nie, nie 
 

8

8

.

.

 

 

I

I

n

n

d

d

i

i

a

a

n

n

 

 

S

S

u

u

m

m

m

m

e

e

r

r

 

 

S

S

k

k

y

y

 

 

/

/

 

 

B

B

a

a

b

b

i

i

e

e

 

 

l

l

a

a

t

t

o

o

 

 

n

n

a

a

 

 

n

n

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

 

 

 
Głęboka wyrwa gdzieś w oceanie, niebo 
jest 
Takie jak tam, nie wiem skąd się wzięła 
Ta polanka w sercu lasu 
Biegnę tam, aby dotknąć światła, niebo 
Niebo jest błękitne 
 
Głęboko, głęboko, w ziemi jest otwór 
Gdybym mógł, wzniósłbym się 
W powietrze by popłynąć pod prąd 
Hej, hej, hej, wysoko w niebo 
Niebo jest błękitne 
 
Zgubić gdzieś po drodze 
Iskrę rodzącą ogień 
Zabłysnąć i zgasnąć 
Tego najdłuŜszego dnia 
 
Wiatr przewiewa me serce 
Wiatr przewiewa mą duszę 
Wiatr przewiewa me serce 
Wiatr przewiewa ma duszę 
Wiatr przewiewa me serce 
Wiatr wieje w mej duszy 
 
Oddaj się temu najdłuŜszemu dniu 
Oddaj się, rozdaj to wszystko 
 
Dwie rzeki płyną zbyt głęboko 
Pory roku tak jak i ja się zmieniają 
Ś

wiatło, uderza najwyŜsze drzewa 

Z dala od światła, z dala od światła 
W górę w niebo 
W błękitne niebo 
 

9

9

.

.

 

 

E

E

l

l

v

v

i

i

s

s

 

 

P

P

r

r

e

e

s

s

l

l

e

e

y

y

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

A

A

m

m

e

e

r

r

i

i

c

c

a

a

 

 

/

/

 

 

E

E

l

l

v

v

i

i

s

s

 

 

P

P

r

r

e

e

s

s

l

l

e

e

y

y

 

 

i

i

 

 

A

A

m

m

e

e

r

r

y

y

k

k

a

a

 

 

 
Twe niebo jest zasmucone 
A Twe serce – tak zimne, kiedy jestem z 
Tobą 
Nigdy jeszcze się tak nie czułeś 
Czas jest po Twojej stronie 
Twój czas – o, nie mów, nie mów do mnie 
 
Jesteś trochę sentymentalny 
Ale nic Cię to nie obchodzi 
Jeśli wezmę kawałek twego serca 
Beznadziejnie, tak beznadziejnie 
Próbuję się przebić przez Ciebie i mnie 
I odkryłeś drogę swego przeznaczenia, 
Dokąd ona wiedzie? 
Choć odszedłeś ode mnie 
To i tak wiem, Ŝe jeszcze kiedyś tu wrócisz 
 
Ty wiesz – a ja nie, 
Nikt Ci nie powiedział jak 
Ty wiesz – otrzyj pot z białych brwi, 
I zaleŜy Ci – a nikt nie powiedział, 
Ty próbowałeś 
A Twe serce – pozostało gdzieś na boku 
Deszcz zacina 
A wstyd nie chce odejść 
I ten deszcz wciąŜ pada i pada 
I ten wstyd 
 
Wtedy mogę się czuć jak kiedyś 
Teraz to trochę boli, widzę podłogę 
Zbierasz mnie 
Zbierasz te kawałki 
Na tej podłodze 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

M

M

L

L

K

K

 

 

/

/

 

 

M

M

a

a

r

r

t

t

i

i

n

n

 

 

L

L

u

u

t

t

h

h

e

e

r

r

 

 

K

K

i

i

n

n

g

g

 

 

 

 
Ś

pij, śpij tej nocy 

I niech się spełnią Twe sny 
A jeśli przyjdzie burzowa chmura 
To niech pada 
Niech pada deszcz 
Niech tak będzie, niech tak się stanie 
Ś

pij, śpij tej nocy 

I niech się spełnią Twe marzenia 
A jeśli przyjdzie burzowa chmura 
To niech pada 
Niech pada deszcz, pada deszcz 

background image

T

T

H

H

E

E

 

 

J

J

O

O

S

S

H

H

U

U

A

A

 

 

T

T

R

R

E

E

E

E

 

 

[

[

1

1

9

9

8

8

7

7

]

]

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

W

W

h

h

e

e

r

r

e

e

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

t

t

r

r

e

e

e

e

t

t

s

s

 

 

H

H

a

a

v

v

e

e

 

 

N

N

o

o

 

 

N

N

a

a

m

m

e

e

 

 

2

2

.

.

 

 

I

I

 

 

S

S

t

t

i

i

l

l

l

l

 

 

H

H

a

a

v

v

e

e

n

n

'

'

t

t

 

 

F

F

o

o

u

u

n

n

d

d

 

 

W

W

h

h

a

a

t

t

 

 

I

I

'

'

m

m

 

 

L

L

o

o

o

o

k

k

i

i

n

n

g

g

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

3

3

.

.

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

 

 

O

O

r

r

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

o

o

u

u

t

t

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

4

4

.

.

 

 

B

B

u

u

l

l

l

l

e

e

t

t

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

B

B

l

l

u

u

e

e

 

 

S

S

k

k

y

y

 

 

5

5

.

.

 

 

R

R

u

u

n

n

n

n

i

i

n

n

g

g

 

 

T

T

o

o

 

 

S

S

t

t

a

a

n

n

d

d

 

 

S

S

t

t

i

i

l

l

l

l

 

 

6

6

.

.

 

 

R

R

e

e

d

d

 

 

H

H

i

i

l

l

l

l

 

 

M

M

i

i

n

n

i

i

n

n

g

g

 

 

T

T

o

o

w

w

n

n

 

 

7

7

.

.

 

 

I

I

n

n

 

 

G

G

o

o

d

d

'

'

s

s

 

 

C

C

o

o

u

u

n

n

t

t

r

r

y

y

 

 

8

8

.

.

 

 

T

T

r

r

i

i

p

p

 

 

T

T

h

h

r

r

o

o

u

u

g

g

h

h

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

W

W

i

i

r

r

e

e

s

s

 

 

9

9

.

.

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

T

T

r

r

e

e

e

e

 

 

H

H

i

i

l

l

l

l

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

E

E

x

x

i

i

t

t

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

M

M

o

o

t

t

h

h

e

e

r

r

s

s

 

 

O

O

f

f

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

D

D

i

i

s

s

a

a

p

p

p

p

e

e

a

a

r

r

e

e

d

d

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

W

W

h

h

e

e

r

r

e

e

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

t

t

r

r

e

e

e

e

t

t

s

s

 

 

H

H

a

a

v

v

e

e

 

 

N

N

o

o

 

 

N

N

a

a

m

m

e

e

 

 

/

/

 

 

G

G

d

d

z

z

i

i

e

e

 

 

u

u

l

l

i

i

c

c

e

e

 

 

n

n

i

i

e

e

 

 

m

m

a

a

j

j

ą

ą

 

 

n

n

a

a

z

z

w

w

 

 

 
Chcę uciec, chcę się ukryć 
Chcę zburzyć ściany 
Które mnie otaczają 
Chcę wyciągnąć rękę 
I dotknąć płomienia 
Tam gdzie ulice nie mają nazw 
 
Chcę czuć słońce na mojej twarzy 

Zobaczyć jak obłok kurzu znika bez śladu 
Chcę się ukryć przed trującym deszczem 
Tam gdzie ulice nie mają nazw 
 
Gdzie ulice nie mają nazw 
Gdzie ulice nie mają nazw 
WciąŜ budujemy 
A potem spalamy miłość 
Kiedy tam pójdę, 
Zabiorę Cię z sobą 
(To wszystko na co mnie stać) 
 
Miasta są jak powódź 
A nasza miłość pokrywa się rdzą 
Wiatr smaga nasze twarze 
I wdeptuje nas w kurz 
PokaŜę Ci takie miejsce 
Wysoko na pustynnej równinie 
Gdzie ulice nie mają nazw 
 
Gdzie ulice nie mają nazw… 
 

2

2

.

.

 

 

I

I

 

 

S

S

t

t

i

i

l

l

l

l

 

 

H

H

a

a

v

v

e

e

n

n

t

t

 

 

F

F

o

o

u

u

n

n

d

d

 

 

W

W

h

h

a

a

t

t

 

 

I

I

m

m

 

 

L

L

o

o

o

o

k

k

i

i

n

n

g

g

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

/

/

 

 

J

J

e

e

s

s

z

z

c

c

z

z

e

e

 

 

n

n

i

i

e

e

 

 

z

z

n

n

a

a

l

l

a

a

z

z

ł

ł

e

e

m

m

 

 

t

t

e

e

g

g

o

o

 

 

c

c

z

z

e

e

g

g

o

o

 

 

s

s

z

z

u

u

k

k

a

a

m

m

 

 

 
Wspiąłem się na najwyŜsze szczyty 
Biegłem przez pola 
Aby tylko z Tobą być 
Aby tylko z Tobą być 
Biegłem, czołgałem się 
Wspiąłem się na mury tego miasta 
Aby tylko z Tobą być 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Całowałem słodkie usta 
Czułem kojący dotyk opuszków jej palców 
Niczym ogień 
Płonęło we mnie poŜądanie 
Mówiłem językiem aniołów 
Ś

ciskałem dłoń diabła 

Lecz choć było gorąco 
Ja byłem zimny jak głaz 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Wierzę w nadejście Królestwa BoŜego 

background image

Wtedy wszystkie kolory zleją się w jeden 
Ale teraz wciąŜ uciekam 
Zerwałeś kajdany, 
Poluzowałeś łańcuchy 
Dźwigałeś krzyŜ, 
I mój wstyd, mój wstyd 
Wiesz, Ŝe wierzę w to wszystko 
 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
 

3

3

.

.

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

 

 

O

O

r

r

 

 

W

W

i

i

t

t

h

h

o

o

u

u

t

t

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

/

/

 

 

Z

Z

 

 

T

T

o

o

b

b

ą

ą

 

 

l

l

u

u

b

b

 

 

b

b

e

e

z

z

 

 

C

C

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

 

 

 
Widzę Twe kamienne spojrzenie 
Widzę cierń w Twoim boku 
Czekam na Ciebie 
Zręczne dłonie i uśmiech losu 
Ona kaŜe mi czekać na łoŜu fakira 
I ja czekam…bez Ciebie 
 
Z Tobą lub bez Ciebie 
Z Tobą lub bez Ciebie 
 
Walcząc z burzą docieramy do brzegu 
Dajesz mi wszystko lecz ja chcę więcej 
I czekam na Ciebie 
 
Z Tobą lub bez Ciebie 
Z Tobą lub bez Ciebie 
Nie umiem Ŝyć 
Z Tobą lub bez Ciebie 
 
A Ty oddajesz siebie, 
Dajesz mi siebie 
A Ty oddajesz siebie 
Dajesz mi siebie 
 
Me ręce są skrępowane 
Moje ciało pokrywają sińce 
Oto co mi zostawiła 
Nie mam nic do wygrania 
I nic do stracenia 
 
Z Tobą lub bez Ciebie 
Z Tobą lub bez Ciebie 
 

Nie umiem Ŝyć 
Z Tobą lub bez Ciebie 
 

4

4

.

.

 

 

B

B

u

u

l

l

l

l

e

e

t

t

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

B

B

l

l

u

u

e

e

 

 

S

S

k

k

y

y

 

 

/

/

 

 

W

W

y

y

s

s

t

t

r

r

z

z

e

e

l

l

 

 

p

p

o

o

c

c

i

i

s

s

k

k

 

 

w

w

 

 

b

b

ł

ł

ę

ę

k

k

i

i

t

t

n

n

e

e

 

 

n

n

i

i

e

e

b

b

o

o

 

 

 
W zawodzącym wietrze pada tnący deszcz 
Widzę jak wbija gwoździe 
W dusze na drzewie bólu 
Z małego świetlika buch czerwono złocisty 
blask 
Widzę przeraŜone twarze 
Biegnące w panice w dolinie 
 
Wystrzel pocisk w błękitne niebo 
Pocisk w błękit 
 
W wietrze niosącym szarańcze 
Słychać grzechot i warkot 
Jakub walczył z aniołem i pokonał go 
Zasadź nasienie demona 
A wyhodujesz ognisty kwiat 
Widzę płonące krzyŜe 
I płomienie sięgające coraz wyŜej 
 
Wystrzel pocisk w błękitne niebo 
Pocisk w błękit 
 
Podchodzi do mnie facet w garniturze i 
krawacie 
Jego twarz jest czerwona 
Niczym róŜa na cierniowym krzewie 
Niczym królewska purpura 
Wyciąga kolejne banknoty 
(I przyklepuje je dłonią) 
Jedna setka, dwie setki 
Widzę walczące samoloty 
Widzę walczące samoloty 
Nad ubogimi chatami w których śpią 
dzieci 
Pośród alejek drzemiącego miasta 
Schodami na pierwsze piętro 
Przekręcamy klucz i powoli otwieramy 
drzwi 
Facet dmucha silnie w saksofon 
Zza ścian słyszymy pomruki miasta 
 
Na zewnątrz jest Ameryka 
Na zewnątrz jest Ameryka 

background image

5

5

.

.

 

 

R

R

u

u

n

n

n

n

i

i

n

n

g

g

 

 

T

T

o

o

 

 

S

S

t

t

a

a

n

n

d

d

 

 

S

S

t

t

i

i

l

l

l

l

 

 

/

/

 

 

B

B

i

i

e

e

g

g

n

n

ą

ą

c

c

 

 

d

d

o

o

 

 

m

m

a

a

r

r

t

t

w

w

e

e

g

g

o

o

 

 

p

p

u

u

n

n

k

k

t

t

u

u

 

 

 
Ona przebudziła się 
Tam gdzie leŜała nieruchomo 
Powiedziała, Ŝe musimy zdecydować się 
Dokąd zmierzamy 
Wsiąść do pociągu 
Uciec z zacinającego deszczu 
MoŜe wybiec z ciemności nocy 
Ś

piewając „la la la tralala…” 

Ś

piewając „la la la tralala…” 

 
Grzech jest słodki 
Lecz smak w mych ustach gorzki 
Widzę siedem wieŜ 
Lecz tylko jedno wyjście 
Musisz płakać nie szlochając 
I mówić nie poruszając ustami 
Krzyczeć nie podnosząc głosu, dobrze 
wiesz 
Łyknąłem truciznę z zatrutego strumyka 
A potem odpłynąłem stąd 
Ś

piewając „la la la tralala…” 

Ś

piewając „la la la tralala…” 

 
Ona biegnie ulicami 
Z ogniem w oczach 
Pod czarnym brzuchem deszczowej 
chmury 
Przez otwarte drzwi podaje mi 
Białe złoto i perły skradzione morzu 
Jest wściekła, jest wściekła 
I burza szaleje w jej oczach 
Dozna bolesnego ukłucia chłodnej igły 
I znów dobiegnie do martwego punktu 
 

6

6

.

.

 

 

R

R

e

e

d

d

 

 

H

H

i

i

l

l

l

l

 

 

M

M

i

i

n

n

i

i

n

n

g

g

 

 

T

T

o

o

w

w

n

n

 

 

/

/

 

 

G

G

ó

ó

r

r

n

n

i

i

c

c

z

z

e

e

 

 

m

m

i

i

a

a

s

s

t

t

o

o

 

 

R

R

e

e

d

d

 

 

H

H

i

i

l

l

l

l

 

 

 
Z ojca na syna energia gaśnie 
Nasze zmarznięte twarze, skierowane są na 
wiatr 
ZłoŜe jest wyeksploatowane 
Ś

ciana węgla spękana 

Korytarze długie, nie ma odwrotu 
 
Stalowe ręce i kamienne serca 
Dni pracy przychodziły i mijały 
A Ty zostawisz nas 

tkwiących w Red Hill 
Ś

wiatła gasną a ja trzymam się Ciebie 

Tylko Ty mi pozostałaś 
Trzymam się Ciebie 
Tylko Ty mi pozostałaś 
 
Szlifowane szkło, wysuszona butelka 
Nasza miłość jest tylko grą 
W pieczarach nocy 
PoraŜa nas strach 
Kaleczą wątpliwości 
Mogę stracić kontrolę nad sobą 
Lecz bez Ciebie nie potrafię juŜ Ŝyć 
Trzymasz mnie tu przy sobie w Red Hill 
A gdy gasną światła, trzymam się Ciebie 
Więc trzymam się Ciebie 
Więc trzymam się Ciebie 
Tylko Ty mi pozostałaś 
 
Podpalamy ziemię tak, 
ś

e ogień bucha aŜ do nieba 

Pochylamy się by sięgnąć wysoko 
Zginęło ogniwo, łańcuch został rozkuty 
Teraz przez cały dzień czekamy na noc 
Która nadchodzi, która nadchodzi 
Niczym myśliwy (dziecko) 
Trzymam się Ciebie 
Tylko Ty mi pozostałaś 
 
Widzimy miłość powoli zniszczoną 
To nasza miłość, która widziała lepsze dni 
Trzymam się Ciebie 
Tylko Ty mi pozostałaś 
Trzymam się Ciebie 
Tylko Ty mi pozostałaś 
Widzę jak gasną światła w Red Hill 
Jak gasną światła w Red Hill 
 

7

7

.

.

 

 

I

I

n

n

 

 

G

G

o

o

d

d

s

s

 

 

C

C

o

o

u

u

n

n

t

t

r

r

y

y

 

 

/

/

 

 

W

W

 

 

B

B

o

o

Ŝ

Ŝ

y

y

m

m

 

 

K

K

r

r

a

a

j

j

u

u

 

 

 
Pustynne niebo, 
Ś

nię pod pustynnym niebem 

Rzeki płyną lecz szybko wysychają 
Dzisiejszej nocy potrzebujemy nowych 
snów 
Pustynna róŜa 
Ś

niła mi się pustynna róŜa 

Suknia podarta na wstąŜki 
Ona niczym syrena woła do mnie 

background image

Sen przychodzi niczym narkotyk… 
W BoŜym Kraju 
Smutne oczy w skrzyŜowanych 
spojrzeniach… 
W BoŜym Kraju 
 
Poświeć mi 
Przebijemy otwór poprzez noc 
KaŜdego dnia marzyciele umierają 
By zobaczyć co jest po drugiej stronie 
Ona jest Wolnością 
I przychodzi mi na ratunek 
Nadzieja, wiara, próŜność 
Największym darem jest złoto 
 
Sen przychodzi niczym narkotyk… 
W BoŜym Kraju 
Smutne oczy w skrzyŜowanych 
spojrzeniach… 
W BoŜym Kraju 
 
Nagi płomień, 
Ona stoi trzymając nagi płomień 
Ja stoję wśród synów Kaina 
Spłonąłem w ogniu miłości 
Spłonąłem w ogniu miłości 
 

8

8

.

.

 

 

T

T

r

r

i

i

p

p

 

 

T

T

h

h

r

r

o

o

u

u

g

g

h

h

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

W

W

i

i

r

r

e

e

s

s

 

 

/

/

 

 

P

P

r

r

z

z

e

e

n

n

i

i

k

k

a

a

m

m

 

 

d

d

o

o

 

 

T

T

w

w

e

e

g

g

o

o

 

 

w

w

n

n

ę

ę

t

t

r

r

z

z

a

a

 

 

 
Z oddali ujrzała jak się zbliŜałem 
Wzywałem ją, wzywałem 
 
Choć drŜałem 
Choć trwałem w bólu 
Ukoiłaś mnie 
Było zimno 
A Ty ubrałaś mnie 
Byłem załamany 
A Ty podniosłaś mnie na duchu 
 
Kim Ty jesteś, aniołem czy diabłem? 
Byłem spragniony, a Ty zwilŜyłaś me 
wargi 
To Ty – czekam na Ciebie, 
Wzbudziłaś we mnie poŜądanie 
Przenikam do Twego wnętrza 
 
Byłem załamany, przygnębiony 
Nagi w ubraniu, które mi dałaś 

Miałem spieczone wargi 
I w gardle mi zaschło 
A Ty dałaś mi schronienie 
Przed upałem i kurzem 
Nie ma juŜ wody w studni, 
Nie ma juŜ wody w studni 
 
Kim Ty jesteś, aniołem czy diabłem? 
W górach rozlegają się grzmoty 
Na pustynnym niebie deszczowa chmura 
Z oddali ujrzałaś 
Jak się zbliŜyłem 
Wzywałem ją, wzywałem 
 

9

9

.

.

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

T

T

r

r

e

e

e

e

 

 

H

H

i

i

l

l

l

l

 

 

/

/

 

 

W

W

z

z

g

g

ó

ó

r

r

z

z

e

e

 

 

J

J

e

e

d

d

n

n

e

e

g

g

o

o

 

 

D

D

r

r

z

z

e

e

w

w

a

a

 

 

 
Odwracamy się na spotkanie 
przejmującego chłodu 
Podczas gdy dzień błaga noc o litość 
Twoje słońce świeci tak jasno 
ś

e nie zostawia cienia, 

Tylko blizny wyryte w kamieniu 
Na powierzchni ziemi 
KsięŜyc świeci wysoko nad Wzgórzem 
Jendego Drzewa 
Widzimy zachód słońca w Twoich oczach 
Byłeś niczym rzeka płynąca do morza, 
Rzeka płynąca do morza 
A w naszym świecie jądro ciemności, 
Ognista strefa, gdzie poeci 
Recytują prosto z serca swe słowa 
A potem krwawią za to 
Jara śpiewał, a jego pieśń 
Była bronią w dłoniach miłości 
Wiesz, Ŝe jego krew wciąŜ woła z ziemi 
Płynie niczym rzeka do morza, 
Rzeka do morza 
Nie wierzę w malowane róŜe i krwawiące 
serca 
Podczas gdy pociski gwałcą noc 
miłosiernych 
Zobaczymy się znów 
Kiedy gwiazdy spadną z nieba 
A księŜyc zapłonie czerwono 
Nad Wzgórzem Jednego Drzewa 
Płyniemy niczym rzeka do morza, 
Niczym rzeka do morza 
 

10.

 

Exit / Wyjście 

background image

 
Wiesz, on znał lekarstwo… 
Lecz potem zbłądził 
Nie zasypiał, aby móc 
Przepędzić swoje sny 
Pragnął wierzyć 
W dłonie miłości 
 
Głowa ciąŜyła mu 
Gdy przemierzał kraj 
Pies zaczął skomleć 
Jak człowiek o złamanym sercu 
A wiatr wył, wiatr wył… 
 
Poznał lepiej co czarne, a co białe 
Widział świecące gwiazdy 
Niczym gwoździe wbite w noc 
Poczuł kojące działanie 
Kojące działanie, kojące działanie 
Dłoni miłości 
Niczym gwiazd świecących z góry 
 
WłoŜył ręce do kieszeni, 
Jego place poczuły stal 
Pistolet był cięŜki 
Czuł jak jego serce biło, 
Biło, biło, biło 
Biło…och kochanie… 
Och kochanie…och kochanie 
Och kochanie…och kochanie 
 
Zrozumiał, Ŝe dłonie które budują 
Mogą takŜe burzyć… 
Dłonie miłości 
 
 

1

1

1

1

.

.

 

 

M

M

o

o

t

t

h

h

e

e

r

r

s

s

 

 

O

O

f

f

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

D

D

i

i

s

s

a

a

p

p

p

p

e

e

a

a

r

r

e

e

d

d

 

 

/

/

 

 

M

M

a

a

t

t

k

k

i

i

 

 

z

z

a

a

g

g

i

i

n

n

i

i

o

o

n

n

y

y

c

c

h

h

 

 

 
Północ, nasi synowie i córki 
Zostali zabici i odebrani nam 
Słyszymy bicie ich serc, 
Słyszymy bicie ich serc 
Na wietrze wydaje nam się, Ŝe słyszymy 
ich śmiech 
W deszczu widzimy ich łzy 
Posłuchaj bicia ich serc 
Słyszymy bicie ich serc 
 
Noc wisi niczym więzień 

Jej ponury granat rozciąga się wokół 
Posłuchaj bicia ich serc 
Słyszymy bicie ich serc 
Wśród drzew stoją nago nasi synowie 
Za murami płaczą nasze córki 
Widzimy ich łzy w padającym deszczu 
 
 

 

 

R

R

A

A

T

T

T

T

L

L

E

E

 

 

A

A

N

N

D

D

 

 

H

H

U

U

M

M

 

 

[

[

1

1

9

9

8

8

8

8

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

H

H

e

e

l

l

t

t

e

e

r

r

 

 

S

S

k

k

e

e

l

l

t

t

e

e

r

r

 

 

2

2

.

.

 

 

V

V

a

a

n

n

 

 

D

D

i

i

e

e

m

m

e

e

n

n

'

'

s

s

 

 

L

L

a

a

n

n

d

d

 

 

3

3

.

.

 

 

D

D

e

e

s

s

i

i

r

r

e

e

 

 

4

4

.

.

 

 

H

H

a

a

w

w

k

k

m

m

o

o

o

o

n

n

 

 

2

2

6

6

9

9

 

 

5

5

.

.

 

 

A

A

l

l

l

l

 

 

A

A

l

l

o

o

n

n

g

g

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

a

a

t

t

c

c

h

h

t

t

o

o

w

w

e

e

r

r

 

 

6

6

.

.

 

 

I

I

 

 

S

S

t

t

i

i

l

l

l

l

 

 

H

H

a

a

v

v

e

e

n

n

'

'

t

t

 

 

F

F

o

o

u

u

n

n

d

d

 

 

W

W

h

h

a

a

t

t

 

 

I

I

'

'

m

m

 

 

L

L

o

o

o

o

k

k

i

i

n

n

g

g

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

7

7

.

.

 

 

F

F

r

r

e

e

e

e

d

d

o

o

m

m

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

M

M

y

y

 

 

P

P

e

e

o

o

p

p

l

l

e

e

 

 

8

8

.

.

 

 

S

S

i

i

l

l

v

v

e

e

r

r

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

G

G

o

o

l

l

d

d

 

 

9

9

.

.

 

 

P

P

r

r

i

i

d

d

e

e

 

 

(

(

I

I

n

n

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

N

N

a

a

m

m

e

e

 

 

O

O

f

f

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

)

)

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

A

A

n

n

g

g

e

e

l

l

 

 

O

O

f

f

 

 

H

H

a

a

r

r

l

l

e

e

m

m

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

R

R

e

e

s

s

c

c

u

u

e

e

 

 

M

M

e

e

 

 

1

1

2

2

.

.

 

 

W

W

h

h

e

e

n

n

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

C

C

o

o

m

m

e

e

s

s

 

 

T

T

o

o

 

 

T

T

o

o

w

w

n

n

 

 

1

1

3

3

.

.

 

 

H

H

e

e

a

a

r

r

t

t

l

l

a

a

n

n

d

d

 

 

1

1

4

4

.

.

 

 

G

G

o

o

d

d

 

 

P

P

a

a

r

r

t

t

 

 

I

I

I

I

 

 

1

1

5

5

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

t

t

a

a

r

r

 

 

S

S

p

p

a

a

n

n

g

g

l

l

e

e

d

d

 

 

B

B

a

a

n

n

n

n

e

e

r

r

 

 

[

[

0

0

:

:

4

4

3

3

]

]

 

 

background image

1

1

6

6

.

.

 

 

B

B

u

u

l

l

l

l

e

e

t

t

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

B

B

l

l

u

u

e

e

 

 

S

S

k

k

y

y

 

 

1

1

7

7

.

.

 

 

A

A

l

l

l

l

 

 

I

I

 

 

W

W

a

a

n

n

t

t

 

 

I

I

s

s

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

 
 
 

1

1

.

.

 

 

H

H

e

e

l

l

t

t

e

e

r

r

 

 

S

S

k

k

e

e

l

l

t

t

e

e

r

r

 

 

/

/

 

 

Ł

Ł

a

a

p

p

u

u

 

 

c

c

a

a

p

p

u

u

 

 

 
Gdy dosięgam juŜ dna 
To obracam się i znów wspinam się na 
szczyt tej góry 
Tam staję 
I zaczynam kolejny zjazd 
AŜ dosięgnę dna 
By móc znów Cię ujrzeć 
 
Czy chcesz, czy nie chcesz, abym Cię 
kochał? 
ZjeŜdŜam najszybciej jak mogę, 
Ale ta odległość jest taka duŜa 
Powiedz, powiedz, powiedz mi 
Szybko daj odpowiedź 
No cóŜ, moŜesz być kochanką, ale nie 
tancerką 
 
Na łeb, na szyję, na łeb, na szyję 
Na łeb, na szyję 
 

2

2

.

.

 

 

V

V

a

a

n

n

 

 

D

D

i

i

e

e

m

m

e

e

n

n

s

s

 

 

L

L

a

a

n

n

d

d

 

 

/

/

 

 

K

K

r

r

a

a

i

i

n

n

a

a

 

 

V

V

a

a

n

n

 

 

D

D

i

i

e

e

m

m

e

e

n

n

a

a

 

 

(

(

T

T

a

a

s

s

m

m

a

a

n

n

i

i

a

a

)

)

 

 

 
Trzymaj mnie, trzymaj teraz 
AŜ spełni się ta godzina 
A ja uniosę się na fali 
By ujrzeć krainę Van Diemena 
 
Pigułka, którą muszę przełknąć jest gorzka 
Ktoś dla mnie tak drogi chcę mi płacić 
Walczyliśmy o sprawiedliwość, nie o 
zwycięstwo 
Ale sędzia wydał wyrok – przegrałem 
 
Nadszedł czas królów, biada wam ubodzy 
Wasze ręce zniszczy cięŜka praca 
Ale kiedyś, o świcie, nadejdzie taki dzień 
Gdy uczciwy człowiek, uczciwie zarobi 
 
 
 
Trzymaj mnie, trzymaj teraz 
AŜ spełni się ta godzina 

A ja uniosę się na fali 
By ujrzeć krainę Van Diemena 
 
WciąŜ wszędzie przemoc, a wdowy płaczą 
Teraz szkarłatny płaszcz i czarny beret 
Oni myślą, Ŝe krew i poświęcenie 
Wyrwą ze śmierci nowe Ŝycie 
 

3

3

.

.

 

 

D

D

e

e

s

s

i

i

r

r

e

e

 

 

/

/

 

 

P

P

r

r

a

a

g

g

n

n

i

i

e

e

n

n

i

i

e

e

 

 

 
Tak, kochana opuszczam te ulice 
I jadę tam, gdzie jasne światła i wielkie 
miasto 
Spotykają się z czerwona gitarą 
Na ognistym pragnieniu 
 
Ona jest płomieniem świecy 
Rozjaśniającym mój pokój 
A ja, jak głupiec 
Przy ladzie z dubeltówką 
KaŜdy kogoś ma, więc moŜe i ja? 
Płonę od gorączki, gdy jestem obok niej 
Pragnienie, pragnienie 
 
(Płonę, płonę) 
 
Ona to dolce 
Jest moją ochroną 
Jest obietnicą 
W roku wyborów 
Siostro, nie pozwolę Ci odejść 
 
Jestem jak kaznodzieja 
Kradnący serca na wędrownym pokazie 
Dla miłości, lub pieniędzy, pieniędzy? 
Pragnienie… 
 

4

4

.

.

 

 

H

H

a

a

w

w

k

k

m

m

o

o

o

o

n

n

 

 

2

2

6

6

9

9

 

 

 

 

 
Jak pustynia deszczu 
Jak miasto swej nazwy 
Ja pragnę miłości Twej 
Jak włóczęga schronienia 
Hawkmoon 
Pragnę miłości Twej 
 
Jak ciągłego rytmu 
Jak bębnów nocy 
Jak słodkiej muzyki soul 
Jak światła słonecznego 

background image

Pragnę miłości Twej 
 
Jak powrotu do domu, 
Gdy nie wie się, gdzie się było 
Jak czarnej kawy 
Jak nikotyny 
Pragnę miłości Twej 
 
Gdy noc jest bez końca 
A dzień bez początku 
Gdy świat wiruje i nie chce się zatrzymać 
Pragnę miłości Twej 
 
Jak odrodzony Feniks 
Potrzebuje świętego drzewa 
Jak słodkiej zemsty 
Nad gorzkim wrogiem 
Pragnę miłości twej 
 
Jak ciepło potrzebuje słońca 
Jak słodycz jej ust 
Jak lufa pistoletu 
Jak tlenu 
Pragnę miłości Twej 
 
Gdy noc jest bez końca 
A dzień bez początku 
Gdy świat wiruje i nie chce się zatrzymać 
Pragnę miłości Twej 
 
Jak burza pragnie deszczu 
Jak kaznodzieja bólu 
Jak płomień ognia 
Jak ociemniały laski 
Jak igła Ŝyły 
Jak kogoś, kto będzie winny 
Jak wyzwolenia myśli 
Jak uciekającego pociągu 
Pragnę miłości Twej 
 
Jak gniewu walczącego 
Jak marzeń o wolności 
Jak wiara wątpliwości 
Jak drogi wyjścia 
Pragnę miłości Twej 
 
Jak proch potrzebuje iskry 
Jak kłamstwo ciemności 
Pragnę miłości Twej 
 

5

5

.

.

 

 

A

A

l

l

l

l

 

 

A

A

l

l

o

o

n

n

g

g

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

a

a

t

t

c

c

h

h

t

t

o

o

w

w

e

e

r

r

 

 

/

/

 

 

W

W

z

z

d

d

ł

ł

u

u

Ŝ

Ŝ

 

 

w

w

i

i

e

e

Ŝ

Ŝ

y

y

 

 

s

s

t

t

r

r

a

a

Ŝ

Ŝ

n

n

i

i

c

c

z

z

e

e

j

j

 

 

 
„Musi być stąd jakieś wyjście” – 
Rzekł Ŝartowniś do złodzieja 
„Zbyt wiele zamętu, 
Nie mogę znaleźć ukojenia 
Biznesmeni piją me wino, 
Oracze kopią ma ziemię 
ś

aden z nich nie wie 

Co tak naprawdę jest cenne” 
 
„Nie przejmuj się” 
Rzekł złodziej mile 
„Dla wielu z nas 
ś

ycie jest kiepskim Ŝartem” 

Ale Ty i ja, tyle juŜ Ŝyjemy, 
ś

e los nam nie zgotuję tego, o czym 

wiemy 
Więc nie okłamujmy się 
Bo jest coraz później 
 
WzdłuŜ więzy straŜniczej 
KsiąŜęta trzymali straŜ 
A kobiety i bosi słudzy 
Przychodzili i odchodzili 
 
Gdzieś z oddali 
Zawył dziki kot 
Przybyło dwóch jeźdźców 
Wiatr zaczął dąć 
 

6

6

.

.

 

 

I

I

 

 

S

S

t

t

a

a

l

l

l

l

 

 

H

H

a

a

v

v

e

e

n

n

t

t

 

 

F

F

o

o

u

u

n

n

d

d

 

 

W

W

h

h

a

a

t

t

 

 

I

I

m

m

 

 

L

L

o

o

o

o

k

k

i

i

n

n

g

g

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

/

/

 

 

J

J

e

e

s

s

z

z

c

c

z

z

e

e

 

 

n

n

i

i

e

e

 

 

z

z

n

n

a

a

l

l

a

a

z

z

ł

ł

e

e

m

m

 

 

t

t

e

e

g

g

o

o

 

 

c

c

z

z

e

e

g

g

o

o

 

 

s

s

z

z

u

u

k

k

a

a

m

m

 

 

 
Wspiąłem się na najwyŜsze szczyty 
Biegłem przez pola 
Aby tylko z Tobą być 
Aby tylko z Tobą być 
Biegłem, czołgałem się 
Wspiąłem się na mury tego miasta 
Aby tylko z Tobą być 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Całowałem słodkie usta 
Czułem kojący dotyk opuszków jej palców 
Niczym ogień 

background image

Płonęło we mnie poŜądanie 
Mówiłem językiem aniołów 
Ś

ciskałem dłoń diabła 

Lecz choć było gorąco 
Ja byłem zimny jak głaz 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
Wierzę w nadejście Królestwa BoŜego 
Wtedy wszystkie kolory zleją się w jeden 
Ale teraz wciąŜ uciekam 
Zerwałeś kajdany, 
Poluzowałeś łańcuchy 
Dźwigałeś krzyŜ, 
I mój wstyd, mój wstyd 
Wiesz, Ŝe wierzę w to wszystko 
 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
 
Lecz jeszcze nie znalazłem 
Tego czego szukam 
 

7

7

.

.

 

 

F

F

r

r

e

e

e

e

d

d

o

o

m

m

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

M

M

y

y

 

 

P

P

e

e

o

o

p

p

l

l

e

e

 

 

/

/

 

 

W

W

o

o

l

l

n

n

o

o

ś

ś

ć

ć

 

 

d

d

l

l

a

a

 

 

l

l

u

u

d

d

u

u

 

 

m

m

e

e

g

g

o

o

 

 

 

 

Trzeba mi trochę wolności 
Wolności dla ludu mego 
Chcę trochę wolności 
Wolności 
Wolności, wolności dla ludu mego 
Chciałbym trochę wolności 
Potrzeba mi wolności dla ludu mego 
Wolności 
Wolności dla ludu mego 
 

8

8

.

.

 

 

S

S

i

i

l

l

v

v

e

e

r

r

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

G

G

o

o

l

l

d

d

 

 

/

/

 

 

S

S

r

r

e

e

b

b

r

r

o

o

 

 

i

i

 

 

z

z

ł

ł

o

o

t

t

o

o

 

 

 
W sraczu dubeltówka 
Ręce w modlitwie ograniczają mą wolność 
Gdyby tylko złapanego myśliwego 
W tym zapuszkowanym mieście 
Nie zapaliłyby się gwiazdy na niebie 
Niebiosa by upadły 
Nie zajaśniałoby słońce w dzień 
 
Bo przykute by było do ziemi 
Zrobiłem wszystko co w mojej mocy 

Pracowałem cięŜko 
A teraz krzyczę na ciszę 
Która pełza pod drzwiami (pod podłogą) 
 
StróŜ powiada 
„Musisz kupić wolność” 
JeŜeli chcesz wyjść – to daj srebro i złoto 
Srebro i złoto 
 
Jest sznur wokół mej szyi 
Jest cyngiel w Twej strzelbie 
Jezus przemawia! 
Jestem kimś! 
 
Widzę tych co przychodzą i odchodzą 
Kapitanów i króli 
Ich granatowe mundury 
Ich jasne i błyszczące rzeczy 
Tak, kapitanowie i królowie ze statku 
niewolników 
Przyszli zebrać 
Srebro i złoto 
Srebro i złoto 
 
Temperatura rośnie 
Panuje biała gorączka 
Panie, ja nie mam nic 
Ale to i tak więcej, niŜ Ty masz 
 
Te łańcuchy juŜ mnie nie krępują 
Ani te dyby u mych stóp 
Na zewnątrz jesteśmy więźniami 
Ale wewnątrz jesteśmy wolni (uwolnij ich) 
 
Ten, który chce wygrać wie 
ś

e trzeba bić tam gdzie boli – 

Aby zdobyć srebro i złoto 
Srebro i złoto 
MoŜesz zatrzymać ten kręcący się świat 
Tylko zapłać, tylko zapłać 
 

9

9

.

.

 

 

P

P

r

r

i

i

d

d

e

e

 

 

(

(

I

I

n

n

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

N

N

a

a

m

m

e

e

 

 

O

O

f

f

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

)

)

 

 

/

/

 

 

D

D

u

u

m

m

a

a

 

 

(

(

W

W

 

 

i

i

m

m

i

i

ę

ę

 

 

m

m

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

c

c

i

i

)

)

 

 

 
Jeden człowiek przychodzi w imię miłości 
Inny przychodzi i odchodzi 
Jeszcze inny przychodzi by osądzać 
Drugi by wszystkiemu zaprzeczyć 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 

background image

W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
 
Jeden człowiek złapany 
Na płocie z drutu kolczastego 
Inny stawia opór 
Jeszcze inny, który przegrał, leŜy na pustej 
plaŜy 
Drugi zdradzony pocałunkiem 
 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
 
Wczesny ranek czwartego kwietnia 
Głośny dźwięk strzału rozlega się w 
Memphis 
Nareszcie jesteś wolny 
Odebrali Ci Ŝycie 
Ale nie zdołali zabrać Twej duszy 
 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
W imię miłości 
CóŜ jeszcze w imię miłości 
 
W imię miłości… 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

A

A

n

n

g

g

e

e

l

l

 

 

O

O

f

f

 

 

H

H

a

a

r

r

l

l

e

e

m

m

 

 

/

/

 

 

A

A

n

n

i

i

o

o

ł

ł

 

 

z

z

 

 

H

H

a

a

r

r

l

l

e

e

m

m

u

u

 

 

 
Był zimny i mokry grudniowy dzień 
Gdy znaleźliśmy się na stadionie JFK 
Na ziemi topił się śnieg 
W BLS usłyszałem dźwięk (Anioła) 
 
Nowy Jork wyglądał jak choinka 
Rzekłem: tej nocy miasto naleŜy do mnie 
(Aniele) 
 
Uduchowiona miłość, ona nie pozwoli mi 
odejść 
Cześć – Aniele z Harlemu 
 
Birdland pod 53 
Ta ulica ma brzmienie symfonii 
Mamy Johna Coltrane’a i jego „NajwyŜszą 
Miłość” 
Milesa i ją, która musi być aniołem 
 

Pani Dzień ma diamentowe oczy 
Widzi prawdę spoza kłamstw (Aniele) 
Uduchowiona miłość, ona nie pozwoli mi 
odejść 
Cześć – Aniele z Harlemu 
 
Niebieskie światło w alei 
Bóg wie, Ŝe oni Ci dali 
Pusty kieliszek, a dama śpiewa 
Oczy spuchnięte jak po uŜądleniu 
Oślepiły Cię i zgubiłaś swą drogę 
Wśród uliczek i alej 
Niczym gwiazda wybuchająca w nocy 
Rozświetlająca miasto swym błyskiem 
Anioł w diabelskich butach 
Zbawienie w bluesie 
Nigdy nie wyglądałaś na anioła 
Cześć…Aniele z Harlemu 
 
(dla Billie Holiday) 
 

1

1

1

1

.

.

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

R

R

e

e

s

s

c

c

u

u

e

e

 

 

M

M

e

e

 

 

/

/

 

 

M

M

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

c

c

i

i

 

 

o

o

c

c

a

a

l

l

 

 

m

m

n

n

i

i

e

e

 

 

 
Miłości ocal mnie 
Przybądź i przemów do mnie 
Podnieś mnie i nie pozwól mi upaść 
Nikt nie jest moim wrogiem 
Me własne ręce są mym więzieniem 
Miłości ocal mnie 
Spotkałem wielu obcych 
Na swej drodze do Ŝalu 
Wielu zagubionych, 
Próbujących odnaleźć się we mnie 
Prosiło, abym ujawnił 
Ich ukryte myśli 
 
Miłości ocal mnie 
A słońce na niebie rzuca na mnie i na 
Ciebie cień 
WydłuŜający się, gdy słońce w morzu 
opada 
Jestem tu bezimienny w pałacu mego 
sromu 
 
Miłości ocal mnie 
W zimnym zwierciadle szkła 
Widzę me umykające odbicie 
Widzę ciemne cienie tego czym kiedyś 
byłem 

background image

Widzę purpurę jej oczu 
Szkarłat mych kłamstw 
 
Miłości ocal mnie 
A słońce na niebie rzuca na mnie i na 
Ciebie cień 
WydłuŜający się, gdy słońce w morzu 
opada 
Wiszę na końcach palców 
Jestem gotów na wszystko 
 
Miłości ratuj mnie 
Tak, choć błądzę aleją cieni 
To nie będę obawiać się szatana 
Przekląłem Twa rózgę i berło 
JuŜ więcej nie pocieszą mnie 
 
Miłości ratuj mnie 
 
Sza la la sza la la 
Sza la la sza la la 
 
Otrząsnąłem się ze swej przeszłości 
Przyszłość wreszcie przede mną 
Stoję u wejścia 
Do nowego świata, który widzę 
Ruiny po mej prawicy 
Wnet stracą mnie z widoku 
Miłości ratuj mnie 
 

1

1

2

2

.

.

 

 

W

W

h

h

e

e

n

n

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

C

C

o

o

m

m

e

e

s

s

 

 

T

T

o

o

 

 

T

T

o

o

w

w

n

n

 

 

/

/

 

 

G

G

d

d

y

y

 

 

m

m

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

ć

ć

 

 

w

w

k

k

r

r

a

a

c

c

z

z

a

a

 

 

d

d

o

o

 

 

m

m

i

i

a

a

s

s

t

t

a

a

 

 

 
Byłem marynarzem, zbłądziłem na morzu 
Byłem pod falami, zanim miłości mnie 
ocaliła 
Byłem wojownikiem, me Ŝycie wisiało na 
włosku 
A teraz oskarŜony jestem o to, co 
powiedziałem 
 
Gdy miłości wkracza do miasta 
Chcę wskoczyć do pociągu 
Gdy miłości wkracza do miasta 
Chcę pochwycić ten płomień 
 
MoŜe nie powinienem był Cię zawieść 
Ale tak się stało, 
Zanim miłość wkroczyła do miasta 

 
Uwielbiam się kochać 
Przy czerwonym zachodzie słońca 
Składałem obietnice o których szybko 
zapomniałem 
Była blada jak koronka jej ślubnej szaty 
Ale zostawiłem ją, 
Zanim miłość wkroczyła do miasta 
Biegłem do szafy grającej 
Gdy usłyszałem zawodzenie gitary 
Nagle nuty stały się smutne 
Zacząłem marzyć 
Muzyka grała a ja zobaczyłem całe swe 
Ŝ

ycie 

To było dzień przed tym, 
Jak miłość wkroczyła do miasta 
 
Gdy miłość wkracza do miasta 
Chcę wskoczyć do pociągu 
Gdy miłość wkracza do miasta 
Chcę pochwycić ten płomień 
 
MoŜe nie powinienem był Cię zawieść 
Ale tak się stało, 
Zanim miłość wkroczyła do miasta 
Gdy się obudziłem, spałem na ulicy 
Czułem, ze świat tańczy 
I byłem brudem pod ich stopami 
Gdy spojrzałem w górę, 
Ujrzałem spoglądającego w dół diabła 
Ale Pan mój grał na gitarze w dniu, 
Gdy miłość wkroczyła do miasta 
 
Byłem tam, gdy ukrzyŜowali mego Pana 
Trzymałem pochwę, 
Gdy Ŝołnierz dobył zeń miecza 
Rzuciłem kości, gdy przebili Mu bok 
Ale widziałem, jak miłość pokonuje 
wszystko 
 
Gdy miłość wkracza do miasta 
Chcę wskoczyć do pociągu 
Gdy miłość wkracza do miasta 
Chcę pochwycić ten płomień 
 
MoŜe nie powinienem był Cię zawieść 
Ale tak się stało, 
Zanim miłość wkroczyła do miasta 
 

background image

1

1

3

3

.

.

 

 

H

H

e

e

a

a

r

r

t

t

l

l

a

a

n

n

d

d

 

 

/

/

 

 

K

K

r

r

a

a

i

i

n

n

a

a

 

 

b

b

l

l

i

i

s

s

k

k

a

a

 

 

m

m

e

e

m

m

u

u

 

 

s

s

e

e

r

r

c

c

u

u

 

 

 
Zobacz słońce wschodzące na jej skórze 
Nie próbuj go zmieniać 
Patrz na wschód słońca na jej skórze 
Brzask wszystko odmienia 
 
A słońce delty płonie jasno i silnie 
 
Missisipi i gorąc bawełny 
Autostrada 66 mówi 
O suchych pustyniach, 
O zimnych, zielonych dolinach 
Złotych i srebrnych Ŝyłach – 
Mieniących się miastach 
 
W tej kranie bliskiej memu sercu 
 
Ona czuję się, jak woda w mych rękach 
Autostrada, jak rzeka przecina ten kraj 
AŜ do głębi miłości, jak paląca włócznia 
A zatruty deszcz przynosi powódź strachu 
Na wzgórza zawładnięte przez duchy, 
 
Na wody Doliny Śmierci 
W stalowych wieŜach wiara nadal trwa 
 
W tej kranie bliskiej memu sercu 
W tej kranie bliskiej memu sercu 
W tej kranie bliskiej memu sercu 
Niebo wie, Ŝe to kraina bliska memu sercu 
 

1

1

4

4

.

.

 

 

G

G

o

o

d

d

 

 

P

P

a

a

r

r

t

t

 

 

I

I

I

I

 

 

/

/

 

 

B

B

ó

ó

g

g

 

 

c

c

z

z

ę

ę

ś

ś

ć

ć

 

 

I

I

I

I

 

 

 
Nie wierzę szatanowi, nie wierzę księdze 
Ale prawda nie jest taka sama 
Bez kłamstw, które on wymyślił 
Nie wierzę w sukces 
Nie wierzę w bogactwo, ale powinieneś 
zobaczyć, 
Gdzie mieszkam 
Ja…ja wierzę w miłość 
 
Nie wierzę w wymuszone wejście, 
Nie wierzę w porwanie 
Ale ilekroć ona mnie mija, 
Dzikie myśli uciekają z mej głowy 
Nie wierzę w pasmo śmierci, poślizg, ani 
gangi 

Nie wierzę w Uzi, właśnie wypadło mi z 
ręki 
Ja…ja wierzę w miłość 
 
Nie wierzę w kokainę 
Mam piłkę tenisową w głowie 
Mógłbym Cię pociąć i zmiaŜdŜyć… 
Czy słyszałaś co rzekłem? 
Nie wierzę im, gdy mówią, 
ś

e nie ma lekarstwa 

Bogaci mają się zdrowo, biedni są zawsze 
chorzy 
Ja…ja wierzę w miłość 
 
Nie wierzę w Goldmana 
Jego typ to przekleństwo 
 
Przeznaczenie dosięgnie go, 
Jeśli ja wpierw go nie złapię 
Nie wierzę, Ŝe rock and roll 
MoŜe naprawdę zmienić świat 
Bo on zamienia się w rewolucję, 
Która nagle wybuchła 
Ja…ja wierzę w miłość 
 
Nie wierzę w lata 60., 
W złoty wiek pop-music 
Ty wielbisz przeszłość, 
Gdy wysycha przyszłość 
Słyszałem piosenkarza w radio 
Wczoraj w nocy 
Mówi, Ŝe chce porzucić ciemności, 
AŜ się wykrwawią i nastanie dzień 
Ja…ja wierzę w miłość 
 
Czuję się jakbym spadał, 
Jakbym wirował na kole 
Ono zawsze zatrzyma się obok imienia 
człowieka, 
Którego obecność czuję 
Ja…ja wierzę w miłość 
 
(dla Johna Lennona) 
 

1

1

5

5

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

t

t

a

a

r

r

 

 

S

S

p

p

a

a

n

n

g

g

l

l

e

e

d

d

 

 

B

B

a

a

n

n

n

n

e

e

r

r

 

 

(

(

F

F

l

l

a

a

g

g

a

a

 

 

a

a

m

m

e

e

r

r

y

y

k

k

a

a

ń

ń

s

s

k

k

a

a

)

)

 

 

 

 

 
/Utwór instrumentalny/ 
 

background image

(utwór odtworzony z taśmy w wykonaniu 
Jimiego Hendrixa) 
 

1

1

6

6

.

.

 

 

B

B

u

u

l

l

l

l

e

e

t

t

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

B

B

l

l

u

u

e

e

 

 

S

S

k

k

y

y

 

 

/

/

 

 

W

W

y

y

s

s

t

t

r

r

z

z

e

e

l

l

 

 

p

p

o

o

c

c

i

i

s

s

k

k

 

 

w

w

 

 

b

b

ł

ł

ę

ę

k

k

i

i

t

t

n

n

e

e

 

 

n

n

i

i

e

e

b

b

o

o

 

 

 
W zawodzącym wietrze pada tnący deszcz 
Widzę jak wbija gwoździe 
W dusze na drzewie bólu 
Z małego świetlika buch czerwonozłocisty 
blask 
Widzę przeraŜone twarze 
Biegnące w panice w dolinie 
 
Wystrzel pocisk w błękitne niebo 
Pocisk w błękit 
 
W wietrze niosącym szarańcze 
Słychać grzechot i warkot 
Jakub walczył z aniołem i pokonał go 
Zasadź nasienie demona 
A wyhodujesz ognisty kwiat 
Widzę płonące krzyŜe 
I płomienie sięgające coraz wyŜej 
 
Wystrzel pocisk w błękitne niebo 
Pocisk w błękit 
 
Podchodzi do mnie facet w garniturze i 
krawacie 
Jego twarz jest czerwona 
Niczym róŜa na cierniowym krzewie 
Niczym królewska purpura 
Wyciąga kolejne banknoty 
(I przyklepuje je dłonią) 
Jedna setka, dwie setki 
Widzę walczące samoloty 
Widzę walczące samoloty 
Nad ubogimi chatami w których śpią 
dzieci 
Pośród alejek drzemiącego miasta 
Schodami na pierwsze piętro 
Przekręcamy klucz i powoli otwieramy 
drzwi 
Facet dmucha silnie w saksofon 
Zza ścian słyszymy pomruki miasta 
 
Ne zewnątrz jest Ameryka 
Na zewnątrz jest Ameryka 

1

1

7

7

.

.

 

 

A

A

l

l

l

l

 

 

I

I

 

 

W

W

a

a

n

n

t

t

 

 

I

I

s

s

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

/

/

 

 

W

W

s

s

z

z

y

y

s

s

t

t

k

k

o

o

 

 

c

c

z

z

e

e

g

g

o

o

 

 

p

p

r

r

a

a

g

g

n

n

ę

ę

 

 

t

t

o

o

 

 

T

T

y

y

 

 

 
Mówisz, ze chcesz diamentowy 
pierścionek 
Mówisz, Ŝe nie chcesz by opowiadać Twe 
dzieje 
Obietnice jakie złoŜyliśmy w naszym Ŝyciu 
Są niewaŜne 
GdyŜ wszystko, czego pragnę, to Ty 
 
Mówisz, ze dasz mi pustą autostradę 
Skarb, na który będę mógł popatrzeć 
Wszystkie bogactwa nocy 
Mówisz, ze dasz mi oczy na księŜycu 
ś

lepoty 

Rzekę w czasie suszy 
Przystań w czasie sztormu 
 
Obietnice jakie złoŜyliśmy w naszym Ŝyciu 
Są niewaŜne 
GdyŜ wszystko, czego pragnę, to Ty 
 
Mówisz, Ŝe chcesz aby twa miłość była 
zawsze taka prawa 
By trwać przy mnie całą noc 
Mówisz, Ŝe chcesz diamentowy 
pierścionek 
A twa historia ma być tajemnicą 
Chcesz, aby Twa miłość była zawsze 
gorąca 
 
Obietnice jakie złoŜyliśmy w naszym Ŝyciu 
Są niewaŜne 
GdyŜ wszystko, czego pragnę, to Ty 
Wszystko czego pragnę, to Ty 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

A

A

C

C

H

H

T

T

U

U

N

N

G

G

 

 

B

B

A

A

B

B

Y

Y

 

 

[

[

1

1

9

9

9

9

1

1

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

Z

Z

o

o

o

o

 

 

S

S

t

t

a

a

t

t

i

i

o

o

n

n

 

 

2

2

.

.

 

 

E

E

v

v

e

e

n

n

 

 

B

B

e

e

t

t

t

t

e

e

r

r

 

 

T

T

h

h

a

a

n

n

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

R

R

e

e

a

a

l

l

 

 

T

T

h

h

i

i

n

n

g

g

 

 

3

3

.

.

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

4

4

.

.

 

 

U

U

n

n

t

t

i

i

l

l

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

E

E

n

n

d

d

 

 

O

O

f

f

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

o

o

r

r

l

l

d

d

 

 

5

5

.

.

 

 

W

W

h

h

o

o

'

'

s

s

 

 

G

G

o

o

n

n

n

n

a

a

 

 

R

R

i

i

d

d

e

e

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

W

W

i

i

l

l

d

d

 

 

H

H

o

o

r

r

s

s

e

e

s

s

 

 

6

6

.

.

 

 

S

S

o

o

 

 

C

C

r

r

u

u

e

e

l

l

 

 

7

7

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

F

F

l

l

y

y

 

 

8

8

.

.

 

 

M

M

y

y

s

s

t

t

e

e

r

r

i

i

o

o

u

u

s

s

 

 

W

W

a

a

y

y

s

s

 

 

9

9

.

.

 

 

T

T

r

r

y

y

i

i

n

n

'

'

 

 

t

t

o

o

 

 

T

T

h

h

r

r

o

o

w

w

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

A

A

r

r

m

m

s

s

 

 

A

A

r

r

o

o

u

u

n

n

d

d

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

o

o

r

r

l

l

d

d

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

U

U

l

l

t

t

r

r

a

a

 

 

V

V

i

i

o

o

l

l

e

e

t

t

 

 

(

(

L

L

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

M

M

y

y

 

 

W

W

a

a

y

y

)

)

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

A

A

c

c

r

r

o

o

b

b

a

a

t

t

 

 

1

1

2

2

.

.

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

I

I

s

s

 

 

B

B

l

l

i

i

n

n

d

d

n

n

e

e

s

s

s

s

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

Z

Z

o

o

o

o

 

 

S

S

t

t

a

a

t

t

i

i

o

o

n

n

 

 

/

/

 

 

S

S

t

t

a

a

c

c

j

j

a

a

 

 

Z

Z

O

O

O

O

 

 

 

 

Jestem gotów 
Gotów na dawkę pobudzającą 
Jestem gotów 
Gotów na to, co po tym nastąpi 
Gotów na zapomnienie 
 
Gotów na to, by całkowicie się pogrąŜyć 
 

Gotów na to, by powiedzieć 
ś

e bardzo cieszę się z tego, Ŝe Ŝyję 

Jestem gotów 
Gotów by ruszyć do przodu 
 
W chłodzie nocy 
W cieple wiatru 
Będę się w kółko czołgać 
Na mych rękach i kolanach 
 
Ona właśnie zmierza w kierunku swego 
przeznaczenia… 
Stacja ZOO 
Bo musi to zrobić na czas…Stacja ZOO 
 
Jestem gotów 
Gotów na zamek i kraty 
Jestem gotów 
By szukać tego na ulicy 
Gotów na włóczęgę 
Gotów na zrobienie interesu 
Gotów na wypuszczenie 
Z rąk kierownicy 
Jestem gotów 
Gotów na cios 
 
W porządku, w porządku, w porządku, w 
porządku 
Jest w porządku…jest w porządku… 
Jest w porządku…jest w porządku… 
Hej kochanie…hej kochanie…hej 
kochanie… 
Wszystko jest w porządku 
Wszystko jest w porządku 
 
Czas jest pociągiem 
Który przyszłość zamienia w przeszłość 
I pozostawia Cię stojącego na stacji 
Z twarzą przyciśniętą do szyby 
 
Zmierzam w stronę Twojej miłości… 
Stacja ZOO 
Pod znakiem Twej miłości…Stacja ZOO 
Mam zamiar tam dotrzeć…Stacja ZOO 
PodąŜając tym śladem…Stacja ZOO 
Mam zamiar zrobić to na czas…zrobić na 
czas… 
Stacja ZOO Pozostały juŜ tylko dwa 
przystanki…Stacja ZOO 
JuŜ tylko jeden przystanek…Stacja ZOO 

background image

2

2

.

.

 

 

E

E

v

v

e

e

n

n

 

 

B

B

e

e

t

t

t

t

e

e

r

r

 

 

T

T

h

h

a

a

n

n

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

R

R

e

e

a

a

l

l

 

 

T

T

h

h

i

i

n

n

g

g

 

 

/

/

 

 

W

W

s

s

p

p

a

a

n

n

i

i

a

a

l

l

s

s

z

z

a

a

 

 

n

n

i

i

Ŝ

Ŝ

 

 

c

c

o

o

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

 

 

i

i

n

n

n

n

e

e

g

g

o

o

 

 

 
Daj mi jeszcze jedną szansę 
A będziesz zadowolona 
Daj mi jeszcze dwie szansę 
Nie, więcej mi nie odmówisz 
 
CóŜ, me serce jest na swoim miejscu 
A głowa jest gdzieś pośrodku 
Daj mi jeszcze jedną szansę 
Pozwól mi zostać ten nocy Twym 
kochankiem 
 
(Sprawdź, czy mówię prawdę) 
 
Jesteś czymś prawdziwym 
Tak, Ty naprawdę istniejesz 
Jesteś wspaniała 
Wspanialsza, niŜ cokolwiek innego 
 
Daj mi jeszcze jedną ostatnią juŜ szansę 
A sprawię, Ŝe zaczniesz śpiewać z radości 
Daj mi choć połowę szansy 
Abym mógł unieść się na falach, które 
przynosisz 
 
Jesteś plastrem miodu dla roju pszczół 
Jak delikatny wietrzyk będę Cię muskał 
Swym dotknięciem 
Daj mi jeszcze jedną, ostatnią juŜ szansę 
Popłyniemy razem w dół 
 
Jesteś czymś prawdziwym 
Tak, Ty naprawdę istniejesz 
Jesteś wspaniała 
Wspanialsza, niŜ cokolwiek innego 
 
Jesteśmy wolni, moŜemy dosięgnąć 
Karmazynowego nieba 
Tej nocy słońce nie stopi naszych skrzydeł 
 
Och, teraz 
Ona tutaj przychodzi 
 
Unieś mnie wyŜej 
Unieś mnie wyŜej 
Czy moŜesz unieść mnie wyŜej? 
Czy uniesiesz mnie wyŜej? 

Jesteś czymś prawdziwym 
Tak, Ty naprawdę istniejesz 
Jesteś wspaniała 
Wspanialsza, niŜ cokolwiek innego 
Wspanialsza, niŜ cokolwiek innego 
Wspanialsza, niŜ cokolwiek innego 
 

3

3

.

.

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

/

/

 

 

J

J

e

e

d

d

n

n

o

o

ś

ś

ć

ć

 

 

 
Czy dobrze się dzieje? 
Czy czujesz to samo 
Czy to w czymś Ci pomoŜe, Ŝe 
Teraz jest ktoś, kogo moŜesz obarczyć 
winą 
 
Mówisz 
Jedna miłość 
Jedno Ŝycie 
Jeśli w nocy 
Łączy nas to samo pragnienie 
To wtedy jest jedna miłość 
Bierzemy ją i dzielimy się 
Kochanie, ona przeminie 
Jeśli nie będziesz o nią dbała 
 
Czy Cię rozczarowałem? 
Czy pozostawiłem niesmak w Twych 
ustach? 
Zachowujesz się tak, jakbyś się nigdy nie 
kochała 
I chcesz, bym Ŝył bez miłości 
 
CóŜ, jest juŜ za późno 
Aby tej nocy 
Przyjrzeć w pełnym świetle 
Sprawom z przeszłości 
Jesteśmy razem 
Ale nie jesteśmy tacy sami 
Musimy się prowadzić nawzajem 
Prowadzić nawzajem 
Stanowić jedność 
 
Czy przybyłaś tu po przebaczenie? 
Czy przybyłaś, by wskrzesić to, co 
umarło? 
Czy przybyłaś tu, by grać rolę Jezusa 
Próbując wyleczyć to, co jest w Tobie złe? 
Czy zadawałem za duŜo pytań, 
Więcej niŜ powinienem? 
Dałaś mi jedynie pustkę 

background image

I teraz to jest wszystko, co posiadam 
Jesteśmy razem 
Ale nie jesteśmy tacy sami 
Ranimy się nawzajem 
A potem zaczynamy wszystko od początku 
 
Twierdzisz, Ŝe 
Miłość jest świątynią 
Miłość jest najwyŜszym prawem 
Miłość jest świątynią 
Miłość jest najwyŜszym prawem 
Prosisz mnie, Ŝebym wszedł 
A potem zmuszasz do czołgania 
I nie mogę się wesprzeć 
Na tym co mi dajesz 
Bo wszystko, czym mnie obdarowujesz, 
rani 
 
Jedna miłość 
Jedna krew 
Jedno Ŝycie 
NaleŜy robić to, co się powinno 
Jedno Ŝycie 
Razem 
Siostry 
Bracia 
 
Jedno Ŝycie 
Ale nie jesteśmy tacy sami 
Musimy się prowadzić 
Prowadzić nawzajem 
 
Stanowić jedność 
Stanowić jedność 
 

4

4

.

.

 

 

U

U

n

n

t

t

i

i

l

l

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

E

E

n

n

d

d

 

 

O

O

f

f

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

o

o

r

r

l

l

d

d

 

 

/

/

 

 

A

A

Ŝ

Ŝ

 

 

d

d

o

o

 

 

k

k

o

o

ń

ń

c

c

a

a

 

 

ś

ś

w

w

i

i

a

a

t

t

a

a

 

 

 
Nie widziałem Cię bardzo długo 
Ukrywałem się przed światem, a czas 
przemijał 
Ostatnim razem spotkaliśmy się w pokoju 
O przyciemnionym świetle 
Byliśmy sobie tak bliscy jak panna i pan 
młody 
 
Jedliśmy razem, piliśmy wino 
Wszyscy dobrze się bawili 
Z wyjątkiem Ciebie 
Ty mówiłaś o końcu świata 

Wziąłem pieniądze, zrobiłem Ci drinka 
Zbyt tęskni się za tymi dniami, 
Kiedy przestaje się myśleć 
Oszukałaś mnie swymi nie niewinnymi 
oczami 
A Ty wiesz jak kocham niespodzianki 
W ogrodzie grałem rolę kochanka 
Całowałem Twe usta i złamałem Twe 
serce 
Ty, Ty zachowywałaś się jakby to był 
koniec świata 
 
We śnie zatapiałem swe smutki 
Ale one nie chciały utonąć 
Otoczyły mnie i chwyciły w swe szpony 
Zatopiły brzeg 
W przypływach Ŝalu, w przypływach 
radości 
Wyciągnąłem rękę po ten jeden, 
Który chciałem całkowicie zniszczyć 
A ty powiedziałaś, Ŝe mogłabyś czekać 
AŜ do końca świata 
 

5

5

.

.

 

 

W

W

h

h

o

o

s

s

 

 

G

G

o

o

n

n

n

n

a

a

 

 

R

R

i

i

d

d

e

e

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

W

W

i

i

l

l

d

d

 

 

H

H

o

o

r

r

s

s

e

e

s

s

 

 

/

/

 

 

K

K

t

t

o

o

 

 

u

u

j

j

a

a

r

r

z

z

m

m

i

i

 

 

T

T

w

w

e

e

 

 

d

d

z

z

i

i

k

k

i

i

e

e

 

 

k

k

o

o

n

n

i

i

e

e

 

 

 
Jesteś niebezpieczna, bo jesteś uczciwa 
Jesteś niebezpieczna, bo nie wiesz czego 
chcesz 
CóŜ, bez Ciebie me serce jest 
Puste jak upuszczone przez wszystkich 
miejsce 
Czyhające na jakąkolwiek duszę 
 
Hej hej sza la la 
Hej hej 
 
Jesteś wypadkiem 
Który wkrótce się wydarzy 
Jesteś kawałkiem szkła 
Porzuconym gdzieś na plaŜy 
CóŜ, mówisz mi o rzeczach 
O których wiem, Ŝe nie powinnaś 
A potem mnie zostawiasz 
Na uboczu 
 
Kto ujarzmi Twe dzikie konie? 
Kto zatopi się w Twym niebieskim morzu? 
Kto ujarzmi Twe dzikie konie? 

background image

Kto upadnie do Twych stóp? 
 
CóŜ, ukradłaś to 
Bo potrzebowałem gotówki 
I zabiłaś 
Bo, chciałem się zemścić 
CóŜ, okłamywałaś mnie 
Bo Cię o to prosiłem 
Kochanie…czy moŜemy być jeszcze 
przyjaciółmi? 
 
Hej hej sza la la 
Hej hej 
 
Kto ujarzmi Twe dzikie konie? 
Kto zatopi się w Twym niebieskim morzu? 
Kto ujarzmi Twe dzikie konie? 
Kto upadnie do Twych stóp? 
 
Głębiej w to wchodzę 
Łowca zgrzeszy…z powodu Twej skóry 
Koloru kości słoniowej… 
Przejechałem się w tym brudnym deszczu 
Do miejsca, gdzie wiatr wzywa Twe imię 
Do drzew i rzeki, które śmieją się 
Z Ciebie i ze mnie… 
Alleluja, niebiańsko biało róŜo 
Drzwi, które otwierasz 
Ja nie potrafię zamknąć 
 
Nie odwracaj 
Nie odwracaj 
Nie odwracaj 
Twego cygańskiego serca 
Nie odwracaj się 
Nie odwracaj się znów 
Nie odwracaj się 
I nie patrz za siebie 
Chodź teraz, ma miłości 
Nie chcę, byś patrzyła za siebie 
 
Kto ujarzmi Twe dzikie konie? 
Kto zatopi się w Twym niebieskim morzu? 
Kto posmakuje Twych pocałunków o 
smaku słonej wody? 
Kto zajmie miejsce po mnie? 
Kto ujarzmi Twe dzikie konie? 
Kto okiełzna Twe serce? 
 
 

6

6

.

.

 

 

S

S

o

o

 

 

C

C

r

r

u

u

e

e

l

l

 

 

/

/

 

 

J

J

e

e

s

s

t

t

e

e

ś

ś

 

 

t

t

a

a

k

k

a

a

 

 

o

o

k

k

r

r

u

u

t

t

n

n

a

a

 

 

 
Przekroczyliśmy granicę 
Czyja to była wina? 
To nie ma dla Ciebie Ŝadnego znaczenia 
Ale dla mnie ma 
 
Dryfujemy samotnie 
Ale wciąŜ unosimy się na powierzchni 
A ja nadal cierpliwie czekam 
By zobaczyć, jak idziesz na dno…moja 
miłości 
 
Ja zatopiłem się w Tobie 
A Ty uciekłaś ode mnie 
Dałem Ci wszystko, czego kiedykolwiek 
zapragnęłaś 
Ale nie spełniłem Twych oczekiwań 
 
MęŜczyzn którzy Cię kochają, 
Nienawidzisz najbardziej 
Mijasz ich jak duch 
Oni szukają Ciebie, ale Twoja dusza 
Unosi się w powietrzu 
Kochanie…nie ma Cię nigdzie 
 
Mówisz, Ŝe w miłości nie obowiązują 
Ŝ

adne prawa 

Kochana 
Jesteś taka okrutna! 
 
Desperacja to delikatna pułapka 
W którą wpadasz za kaŜdym razem 
Gdy dotykasz ustami jej ust 
By zatrzymać potok kłamstw 
 
Jej skóra jest tak blada, 
ś

e tylko Bóg mógł ją stworzyć 

Jak anioł błaga Cię o miłość 
A potem karze Ci patrzeć na siebie z góry 
I odtąd potrzebujesz jej jak narkotyku 
 
Mówisz, Ŝe w miłości nie obowiązują 
Ŝ

adne prawa 

Kochana 
Jesteś taka okrutna! 
 
Ona nosi mą miłość 
Jak jedwabną sukienkę 
Jej usta mówią jedno 

background image

Jej ruchy temu zaprzeczają 
Och, miłości 
Ty jesteś jak płaczący kwiat 
Miłość 
Umierająca z kaŜdą godziną 
 
I nie wiesz czy to strach, czy pragnienie 
Niebezpieczeństwo, Ŝe narkotyk uniesie 
Cię 
Jeszcze wyŜej? 
AŜ na koniec nieba 
A potem pogrąŜy w bagnie 
 
Serce biegnie jak oszalałe… 
Nie moŜesz dotrzymać kroku 
Noc krwawi jak rana 
A pomiędzy miłością a Ŝądzą 
Jesteśmy my, zadeptani czyimiś stopami 
 
Mówisz, Ŝe w miłości nie obowiązują 
Ŝ

adne prawa 

Kochana 
Jesteś taka okrutna! 
 
Gdybym został z Tobą, to byłbym głupcem 
Kochana 
Jesteś taka okrutna! 
 

7

7

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

F

F

l

l

y

y

 

 

/

/

 

 

M

M

u

u

c

c

h

h

a

a

 

 

 
Nie jest tajemnicą, Ŝe gwiazdy 
Spadają z nieba 
Nie jest tajemnicą, Ŝe nasz świat 
PogrąŜył się dzisiaj w ciemnościach 
Mówi się, Ŝe czasami zdarza się zaćmienie 
słońca 
Wiesz, nie widzę Cię, gdy ona wchodzi do 
pokoju 
 
Nie jest tajemnicą, Ŝe przyjaciel oczekuje 
Twojej pomocy 
Nie jest tajemnicą, Ŝe kłamca 
Nie wierzy nikomu 
Mówi się, Ŝe sekret to coś, co przekazuje 
się 
Innej osobie 
Więc, mówię Ci…dziecko 
Niski głos Głos gospel 
 
 

Człowiek będzie Ŝebrał Miłość, jaśniejemy 
Człowiek oderwie się Jak płonąca gwiazda 
Przed czystym obliczem miłości Spadamy 
z nieba… 
Jak mucha po ścianie Dziś wieczór 
To nie jest Ŝaden sekret 
 
Nie jest tajemnica, Ŝe sumienie 
MoŜe być czasem cięŜarem 
Nie jest tajemnicą, Ŝe ambicja 
Rozpala w nas Ŝądzę sukcesu 
KaŜdy artysta jest kanibalem, 
KaŜdy poeta złodziejem 
Wszyscy zabijają swą inspirację 
I śpiewają o zgryzocie 
Niski głos Głos gospel 
 
Człowiek się podniesie Miłość, jaśniejemy 
Człowiek oderwie się Jak płonąca gwiazda 
Od czystego oblicza miłości Spadamy z 
nieba 
Jak mucha od ściany Dziś wieczór 
To nie jest Ŝaden sekret 
 
Och, tak 
Nie jest tajemnicą, Ŝe gwiazdy spadają z 
nieba 
ś

e wszechświat eksploduje z powodu 

jednego 
Kłamstwa człowieka 
Słuchaj, muszę juŜ iść 
Tak, muszę stąd odejść 
Jest wiele rzeczy 
Które, gdybym tylko mógł, chciałbym 
zmienić 
 

8

8

.

.

 

 

M

M

y

y

s

s

t

t

r

r

i

i

o

o

u

u

s

s

 

 

W

W

a

a

y

y

s

s

 

 

/

/

 

 

T

T

a

a

j

j

e

e

m

m

n

n

i

i

c

c

z

z

e

e

 

 

s

s

p

p

o

o

s

s

o

o

b

b

y

y

 

 

 

 
Johny, idź na spacer 
Ze swa siostrą księŜycem 
Wpuść nieco jej poświaty 
Niech rozjaśni Twój pokój 
ś

yłeś w podziemiu 

Jadłeś z puszek 
Uciekałeś 
Od tego, czego nie rozumiesz 
 
 
Ona jest niepewna 

background image

Ty ślizgasz się w dół 
Ona tam będzie 
Kiedy wyruszysz w drogę 
 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 
Porusza się w tajemniczy sposób 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 
Porusza się w tajemniczy sposób 
 
Johny, zanurz się ze swą siostrą w deszcz 
Pozwól jej mówić o rzeczach 
Których sam nie potrafisz wyjaśnić 
Dotykać znaczy leczyć 
Ranić znaczy kraść 
Jeśli chcesz ucałować niebo 
To lepiej naucz się klękać 
(Na kolana chłopcze!) 
 
Ona jest falą 
Odwraca przypływ 
Ona widzi męŜczyznę w dziecku 
 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 
Porusza się w tajemniczy sposób 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 
Porusza się w tajemniczy sposób 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 
Porusza się w tajemniczy sposób 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 
Odsłoń me dni…rozświetl moje noce 
 
Któregoś dnia spojrzysz za siebie 
I zobaczysz 
Co ta miłość zrobiła z Tobą 
Podczas, gdy 
Mogłeś stać tam 
I nie zmieniać tej chwili 
Tylko iść za tym uczuciem 
 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 
Porusza się w tajemniczy sposób 
Jest w porządku…w porządku…w 
porządku 

PrzeŜywamy cudowne dni 
Dusza porusza się w tajemniczy sposób 
A ona poruszą się z nią 
A ona porusza się z nią 
Odsłoń me dni i rozświetl me noce 
 

9

9

.

.

 

 

T

T

r

r

y

y

i

i

n

n

 

 

T

T

o

o

 

 

T

T

h

h

r

r

o

o

w

w

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

A

A

r

r

m

m

s

s

 

 

A

A

r

r

o

o

u

u

n

n

d

d

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

o

o

r

r

l

l

d

d

 

 

/

/

 

 

P

P

r

r

ó

ó

b

b

u

u

j

j

ą

ą

c

c

 

 

o

o

b

b

j

j

ą

ą

ć

ć

 

 

ś

ś

w

w

i

i

a

a

t

t

 

 

r

r

a

a

m

m

i

i

o

o

n

n

a

a

m

m

i

i

 

 

 
Szósta rano 
Jesteś ostatnią, która usłyszała ostrzeŜenie 
Próbowałaś objąć 
Swymi ramionami świat 
Schodziłaś z pobocza 
Twe wargi poruszają się, ale nie moŜesz 
mówić 
Kiedy starasz się objąć świat swymi 
ramionami 
 
Przybiegnę do Ciebie…bądź cierpliwa 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Kobieto, przybiegnę na pewno 
 
Wchód słońca jak krwotok z nosa 
Boli Cię głowa i nie moŜesz oddychać 
Próbowałaś objąć 
Swymi ramionami świat 
Jak daleko chcesz zajść 
Zanim zgubisz drogę powrotną do domu? 
Próbowałaś objąć 
Swymi ramionami świat 
 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Bądź cierpliwa 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Kobieto, przybiegnę na pewno 
 
Ś

niłem, Ŝe widziałem Dali 

Z wózkiem z supermarketu 
Próbował objąć swymi ramionami 
dziewczynę 
Przeciągnął rozdartego chrząszcza 
Przez oczko igły 
Próbował objąć swymi ramionami świat 
 

background image

 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Bądź cierpliwa 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Kobieto, przybiegnę na pewno 
 
Sądzę, ze wszystko zostało powiedziane 
WciąŜ jest tak samo 
Próbowałem objąć swymi ramionami świat 
Kobieta potrzebuje męŜczyzny 
Tak jak facet roweru 
Kiedy starasz się objąć świat 
Swymi ramionami 
 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Przybiegnę do Ciebie…przybiegnę do 
Ciebie… 
Kobieto, bądź cierpliwa… 
Bądź cierpliwa…kobieto, bądź cierpliwa… 
Kobieto, przybiegnę na pewno 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

U

U

l

l

t

t

r

r

a

a

 

 

V

V

i

i

o

o

l

l

e

e

t

t

 

 

(

(

L

L

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

M

M

y

y

 

 

W

W

a

a

y

y

)

)

 

 

/

/

 

 

U

U

l

l

t

t

r

r

a

a

f

f

i

i

o

o

l

l

e

e

t

t

 

 

(

(

O

O

ś

ś

w

w

i

i

e

e

t

t

l

l

 

 

m

m

ą

ą

 

 

d

d

r

r

o

o

g

g

ę

ę

 

 

 
Czasami czuję się tak, jakbym niczego nie 
widział 
Czasami czuję się tak, jakbym coś 
sprawdzał 
Chcę, aby to było złe 
Nie mogę zawsze być silny 
A miłość nie potrwa długo… 
 
Och, słodka 
Nie płacz 
Och, dziecinko 
Zetrzyj z oczu łzy 
Wiesz, ze potrzebuję Cię by być silny 
A dzień jest tak ciemny jak długa jest noc 
Czuję się jak śmieć 
Ty sprawiasz, Ŝe czuję się czysty 
Jestem w ciemnościach 
Nie moŜesz mnie ujrzeć ani być widzianą 
 
Kochanie, kochanie, kochanie, oświetl mą 
drogę 

 
Zakopałaś swój skarb 
Tam, gdzie nikt go nie znajdzie 
Ale Twa miłość jest jak tajemnica 
Którą wszyscy znają 
Ta cisza nawiedza dom 
W którym nikt nie moŜe zasnąć 
Sądzę, Ŝe jest to cena miłości 
Wiem, Ŝe nie jest ona tania 
 
Kochanie, kochanie, kochanie, oświetl mą 
drogę 
 
Pamiętam 
Jak potrafiliśmy spać na kamieniach 
Teraz leŜymy obok siebie 
Wśród szeptów i jęków 
Kiedy całkowicie się zagubiłem 
I słyszałem dziwne głosy w mojej głowie 
Twoja miłość była dla mnie jasną Ŝarówka 
Wiszącą nad moim łóŜkiem 
 
Kochanie, kochanie, kochanie 
Kochanie, kochanie, kochanie 
Kochanie, kochanie, kochanie, oświetl mą 
drogę 
 

1

1

1

1

.

.

 

 

A

A

c

c

r

r

o

o

b

b

a

a

t

t

 

 

/

/

 

 

A

A

k

k

r

r

o

o

b

b

a

a

t

t

a

a

 

 

 
Nie wierz w to, co słyszysz 
Nie wierz w to, co widzisz 
Po prostu zamknij oczy 
A poczujesz wroga 
 
Dziewczyno, kiedy pierwszy raz Cię 
spotkałem 
Ogień płonął w Twej duszy 
Co stało się z Twoją twarzą 
Kiedy wygląda teraz jak 
Topiący się śnieg 
 
MoŜesz to przełknąć 
MoŜesz tym pluć 
MoŜesz to zwymiotować 
Lub udusić się tym 
A moŜesz takŜe marzyć 
Więc wykrzycz swoje marzenia 
Wiesz, ze nadchodzi Twój czas 
…Nie pozwól, aby okrutni ludzie Cię 
skrzywdzili 

background image

Nie, nic nie ma sensu 
Nic nie ma znaczenia 
Wiem, Ŝe mogłabyś uderzyć 
Gdybyś tylko wiedziała kogo 
 
Mógłbym przyłączyć się do jakiegoś ruchu 
Gdyby istniał choć jeden, w który 
uwierzyłbym 
Tak, mógłbym dzielić się chlebem i winem 
Gdyby istniał kościół, 
Do którego zostałbym przyjęty 
Potrzebuję tego teraz 
 
Sięgnąć po czarę 
Napełnić do końca 
I wypić powoli jej zwartość 
Nie pozwolę Ci odejść 
 
Muszę być akrobatą 
Aby mówić w ten sposób 
I grać w ten sposób 
A Ty moŜesz marzyć 
Więc wykrzycz swoje marzenia 
…Nie pozwól, aby okrutni ludzie Cię 
skrzywdzili 
 
Co będziemy teraz robić, 
Kiedy wszystko zostało juŜ powiedziane 
Myśli są ciągle te same, 
A kaŜda ksiąŜka została przeczytana 
 
Solo 
 
Muszę być akrobatą 
Aby mówić w ten sposób 
I grać w ten sposób 
A Ty moŜesz marzyć 
Więc wykrzycz swoje marzenia 
I moŜesz odnaleźć swoją własną drogę 
MoŜesz budować 
A ja mogę pragnąć 
MoŜesz zawołać 
Nie mogę się juŜ tego doczekać 
MoŜesz ukryć to w tajemnicy 
MoŜesz powiedzieć o tym wszystkim 
W marzeniach zaczyna się 
Odpowiedzialność 
A ja mogę kochać 
A ja mogę kochać 
Wiem, Ŝe wszystko się zmienia 

…Nie pozwól, aby okrutni ludzie 
Cię krzywdzili 
 

1

1

2

2

.

.

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

I

I

s

s

 

 

B

B

l

l

i

i

n

n

d

d

n

n

e

e

s

s

s

s

 

 

/

/

 

 

M

M

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

ć

ć

 

 

j

j

e

e

s

s

t

t

 

 

ś

ś

l

l

e

e

p

p

a

a

 

 

 

 

Miłość potrafi zaślepić tak 
ś

e niczego nie widzisz poza nią 

Czy nie otulisz mnie nocą 
Weź me serce 
Miłość jest ślepa 
 
W zaparkowanym samochodzie 
Na zatłoczonej ulicy 
Widzisz swoją miłość 
Dokonaną 
Nić pękła 
Węzeł jest rozwiązany 
Miłość jest ślepa 
 
Miłość jest jak mechanizm zegarka 
I zimna jak stal 
Palce zbyt mi zdrętwiały by czuć 
By chwycić rękojeść 
By zgasić świeczkę 
Miłość jest ślepa 
 
Miłość potrafi zaślepić tak 
ś

e niczego nie widzisz poza nią 

Czy nie otulisz mnie nocą 
Och moja miłość 
Jest ślepa 
 
Cicha śmierć 
Bez Ŝałoby 
Bez wołania 
I bez ostrzeŜenia 
Kochanie…to niebezpieczny pomysł 
Który prawie ma sens 
 
Miłość tonie 
W głębokiej studni 
Pełnej tajemnic 
I nie ma nikogo, kto by je opowiedział 
Nawet za pieniądze 
Kochanie 
Miłość jest ślepa 
 
Miłość potrafi zaślepić tak 
ś

e niczego nie widzisz poza nią 

background image

Czy nie otulisz mnie nocą 
Och moja miłość 
Jest ślepa 
 
 
 

Z

Z

O

O

O

O

R

R

O

O

P

P

A

A

 

 

[

[

1

1

9

9

9

9

3

3

]

]

 

 

 

 

 

 

 
 
 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

Z

Z

o

o

o

o

r

r

o

o

p

p

a

a

 

 

2

2

.

.

 

 

B

B

a

a

b

b

y

y

f

f

a

a

c

c

e

e

 

 

3

3

.

.

 

 

N

N

u

u

m

m

b

b

 

 

4

4

.

.

 

 

L

L

e

e

m

m

o

o

n

n

 

 

5

5

.

.

 

 

S

S

t

t

a

a

y

y

 

 

(

(

F

F

a

a

r

r

a

a

w

w

a

a

y

y

,

,

 

 

S

S

o

o

 

 

C

C

l

l

o

o

s

s

e

e

!

!

)

)

 

 

6

6

.

.

 

 

D

D

a

a

d

d

d

d

y

y

'

'

s

s

 

 

G

G

o

o

n

n

n

n

a

a

 

 

P

P

a

a

y

y

 

 

F

F

o

o

r

r

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

C

C

r

r

a

a

s

s

h

h

e

e

d

d

 

 

C

C

a

a

r

r

 

 

7

7

.

.

 

 

S

S

o

o

m

m

e

e

 

 

D

D

a

a

y

y

s

s

 

 

A

A

r

r

e

e

 

 

B

B

e

e

t

t

t

t

e

e

r

r

 

 

T

T

h

h

a

a

n

n

 

 

O

O

t

t

h

h

e

e

r

r

s

s

 

 

8

8

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

F

F

i

i

r

r

s

s

t

t

 

 

T

T

i

i

m

m

e

e

 

 

9

9

.

.

 

 

D

D

i

i

r

r

t

t

y

y

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

10.

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

a

a

n

n

d

d

e

e

r

r

e

e

r

r

 

   

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

Z

Z

o

o

o

o

r

r

o

o

p

p

a

a

 

 

 

 

 
Zooropa... Vorsprung durch Technik 
Zooropa... bądź wszystkim czym moŜesz 
być 
Bądź zwycięzcą 

Jedz by zeszczupleć 
 
Zooropa... błękitniejszy odcień bieli 
Zooropa... moŜe być twoja dziś wieczór 
Jesteśmy łagodni i niedoświadczeni 
Pachnący czystością 
 
Zooropa... lepsza w planach 
Zooropa... przemierzaj przyjazne nieba 
Dzięki zastosowaniu nauki 
Zdobyliśmy pewność siebie... 
 
Nie wyznaję Ŝadnej religii 
Nie wiem co jest co 
I nie znam granic 
Granic tego co mamy 
 
Zooropa... nie martw się kochanie.  
Wszystko będzie dobrze 
Zooropa... masz odpowiednie buty 
Zooropa... by przebrnąć przez noc 
Zooropa... na dworze jest zimno,  
ale bardzo jasno 
Zooropa... daj spokój z metrem 
Zooropa... wyjdźmy na górę 
 
Wyrwij głowę z błota. Kochanie 
Posadź w błocie kwiaty 
Na ziemi 
Bez szczególnych nazw miejsc 
Bez szczególnej piosenki 
Ukrywam się 
Przed czym? 
 
Zooropa... nie martw się kochanie.  
Wszystko będzie dobrze 
Zooropa... niepewność...  
moŜe być przewodnim światłem 
Zooropa... słyszę głosy, śmieszne głosy 
Zooropa... w strumieniu powietrza 
Zooropa... chodźmy, chodźmy... na górę 
Zooropa... uwolnij głowę z błota, kochanie 
(Ona wyśni świat 
W którym chce Ŝyć 
Będzie śnić na głos) 

 

 

2

2

.

.

 

 

B

B

a

a

b

b

y

y

f

f

a

a

c

c

e

e

 

 

/

/

 

 

l

l

a

a

l

l

e

e

c

c

z

z

k

k

a

a

 

 

 
Twoje jasne błękitne oczy 
Złapane w stopklatce 

background image

Widziałem je tak wiele razy 
Czuję się jakbym był twoim najlepszym 
przyjacielem 
Wyglądasz pięknie, och tak pięknie 
Ubrana niczym promienny dzień 
Laleczko, Laleczko 
Zwolnij trochę mała, pozwól rozwiązać 
swe koronki 
Laleczko, Laleczko 
Dziewczyno z okładki o naturalnym 
wdzięku 
Jak taka piękność moŜe być tak miła 
Dla zwyczajnego faceta? 
Wracam do domu późno w nocy 
By włączyć twój obraz 
Sprawdzam kaŜdą klatkę 
Przesuwam ją w zwolnionym tempie 
WciąŜ i wciąŜ 
Panuję doskonale 
Nad dźwiękiem i kolorem 
Stale patrzę na ciebie 
Ubraną niczym promienny dzień 
Laleczko, Laleczko 
Miedziane włosy spowite w koronki 
Laleczko, Laleczko 
Słodko-gorzka dziewczyno czyŜ nie dasz 
mi spróbować 
Jak taka piękność moŜe być taka miła 
Dla zwyczajnego faceta? 
Zrób to, zrób, zrób to ,zrób to, zrób to 
,zrób to, zrób to 
zrób to, zrób to, zrób to ,zrób to, zrób to 
zrób to, zrób to, zrób to ,zrób to, zrób to 
,zrób to 
zrób to, zrób to, zrób to, zrób to, zrób to 
Laleczko, Laleczko 
Zwolnij trochę mała, pozwól rozwiązać 
swe koronki 
Laleczko, Laleczko 
Otwórz te drzwi 
Pozwól mi rozpakować walizkę 
Laleczko, Laleczko 
Jesteś wszędzie malutka 
Wszędzie cię pełno 
Laleczko, Laleczko 
Przybywasz do mnie z obcej planety. 
Jak taka piękność moŜe być taka miła 
Dla zwyczajnego faceta? 
 
 

3

3

.

.

 

 

N

N

u

u

m

m

b

b

 

 

/

/

 

 

O

O

d

d

r

r

ę

ę

t

t

w

w

i

i

a

a

ł

ł

y

y

 

 

 
 
Nie ruszaj się 
Nie gadaj bez sensu 
Nie myśl 
Nie przejmuj się wszystko jest w porządku 
W zupełnym porządku 
Nie chwytaj 
Nie ściskaj kurczowo 
Nie rób sobie zbyt wielkich nadziei 
Nie oddychaj 
Nie osiągaj 
Nie smuć się bez pozwolenia 
Nie sprawdzaj, balansuj tylko na linie 
Nie odpowiadaj 
Nie pytaj 
Nie próbuj nic zrozumieć 
Nie szepcz 
Nie rozmawiaj 
Nie biegnij, jeśli moŜesz iść 
Nie oszukuj, konkuruj 
Nie trać ani chwili 
Nie podróŜuj pociągiem 
Nie jedz 
Nie rozlewaj 
Nie sikaj do rynsztoku 
Nie pisz testamentu 
Nie wypełniaj Ŝadnych formularzy 
Nie wynagradzaj 
Nie czołgaj się 
Nie płaszcz się 
Nie wracaj późno 
Nie wstawaj przy bramie 
Nie przyjmuj zobowiązań 
Nie upadaj na swój miecz 
Zagraj tylko następny akord 
Jeśli czujesz, Ŝe zaczynasz się nudzić 

Jestem odrętwiały 
Jestem odrętwiały 
Nigdy za wiele 
Dajcie mi więcej 
Dajcie mi więcej 
Tej miłości 
Nigdy za wiele 

Nie zmieniaj swej postawy 
Nie słuchaj zespoły 
Nie gap się 

 

background image

Nie małpuj 
Nie zmieniaj się 
Zjedz winogrono 
Nie błagaj 

 

Nie hamuj się 
Nie zakuwaj w kajdany 
Nie haruj 

 

Nie naginaj się 

 

Nie zbaczaj z drogi   
Nie umieraj, słuŜ 

Nigdy za wiele 
Jestem odrętwiały 
Jestem odrętwiały 
Dajcie mi co macie 
Dajcie mi czego nie mam 
Dajcie mi co macie 
Nigdy za wiele 
Jestem odrętwiały 

Nie teoretyzuj, realizuj, polaryzuj 
Ryzykuj, tańcz, zwalniaj, przepraszaj 
 
Nie szpieguj 
Nie kłam 
Nie próbuj 
Sugeruj 

 

Zwlekaj 

 

Wyjaśniaj 
Zaczynaj od nowa 

 

Nie triumfuj 
Nie przymilaj się 
Nie trzymaj się kurczowo 
Nie nabieraj 
Nie fantazjuj 
Usychaj z tęsknoty 
Nie puszczaj farby 
Nie mów 
 
Nie projektuj   
Nie łącz 
Ochraniaj 
Nie oczekuj 
Sugeruj 
 

 

Nie łącz 
Ochraniaj 
Nie oczekuj 
Sugeruj 
Nie walcz 

Nie szarp 
Nie nakładaj jarzma 
Nie pracuj 
Nie pragnij 
Nie łów ryb 
Nie ucz 
Nie sięgaj 
 

 

 

 

Nie poŜyczaj 
Nie łam 
Nie uprawiaj szermierki 
Nie kradnij 
Nie podawaj 
Nie naciskaj 
Nie smaŜ 
Nie czuj 
 

 

 

Nie dotykaj 
Nie nurkuj 
Nie cierp 
Nie rymuj 
Nie fantazjuj 
Nie powstawaj 
Nie powstawaj 
Nie kłam 
Jestem odrętwiała 
Nie projektuj 
Nie łącz 
Ochraniaj 
Nie oczekuj 
Sugeruj 
 

4

4

.

.

 

 

L

L

e

e

m

m

o

o

n

n

 

 

/

/

 

 

C

C

y

y

t

t

r

r

y

y

n

n

a

a

 

 

 

 

 
Cytryna  
Spójrz przez promienie słońca  
Ona nosiła cytrynę  
Ale nigdy w świetle dziennym  
Ona doprowadzi cię do płaczu  
Sprawi, Ŝe będziesz szeptał i jęczał  
A kiedy jesteś spragniony  
Pociągnie wodę z kamienia  
 
I czuję się  
Jakbym wolno, wolno, wolno spadał  
I czuję się  
Jakbym nie miał Ŝadnego oparcia  
 
Ona nosiła cytrynę  
By ubarwić zimną, szarą noc  

background image

Dostała niebo  
I trzymała się go bardzo mocno  
 
Człowiek tworzy obraz  
Ruchomy obraz  
Dzięki światłu projektora  
MoŜe zobaczyć siebie w powiększeniu  
Człowiek wyłapuje kolory  
Człowiek uwielbia się gapić  
Przemienia pieniądze w światło, by jej 
szukać  
 
I czuję się  
Jakby prąd znosił mnie daleko od brzegu  
I czuję się  
Jakbym od niej odpływał  
 
Północ jest tam, gdzie zaczyna się dzień  
Północ jest tam, gdzie zaczyna się dzień  
Północ jest tam, gdzie zaczyna się dzień  
 
Cytryna  
Spójrz przez promienie słońca  
 
Człowiek buduje miasta  
Z bankami i katedrami  
Człowiek przetapia piasek, więc moŜe  
Zobaczyć świat na zewnątrz (Spotkasz ją 
tam)  
Człowiek składa samochód (Ona twoim 
przeznaczeniem)  
I buduje drogi, Ŝeby nimi pędzić 
(Dosięgniesz jej)  
Człowiek marzy o urlopie (Ona jest 
wyobraŜeniem)  
Ale zawsze zostaje tam, gdzie jest  
 
I są dni  
Kiedy nasza praca obraca się w proch  
I są dni  
Kiedy szukamy czegoś innego  
 
Północ jest tam, gdzie zaczyna się dzień 
[4x]  
 
Północ jest tam, gdzie zaczyna się dzień 
[4x]  
 
Człowiek tworzy obraz  
Ruchomy obraz  

Wyświetlany przez światło projektora  
MoŜe zobaczyć siebie w powiększeniu 
(Spotkasz ją tam)  
Człowiek wyłapuje kolory (Ona twoim 
przeznaczeniem)  
Człowiek uwielbia się gapić (Tam nie ma 
snu)  
Przemienia pieniądze w światło (Ona jest 
wyobraŜeniem)  
By jej szukać (Cytryna)  
Ona jest marzycielką  
WyobraŜeniem (Dostała niebo)  
Dzięki światłu projektora  
MoŜe zobaczyć siebie w powiększeniu 
(Ona nosiła cytrynę) 
 

5

5

.

.

 

 

S

S

t

t

a

a

y

y

 

 

(

(

f

f

a

a

r

r

a

a

w

w

a

a

y

y

 

 

s

s

o

o

 

 

c

c

l

l

o

o

s

s

e

e

!

!

)

)

 

 

/

/

 

 

Z

Z

o

o

s

s

t

t

a

a

ć

ć

 

 

(

(

t

t

a

a

k

k

 

 

d

d

a

a

l

l

e

e

k

k

o

o

,

,

 

 

a

a

 

 

t

t

a

a

k

k

 

 

b

b

l

l

i

i

s

s

k

k

o

o

)

)

 

 

 

 

 

 

 
Zielone światło, Seven Eleven 
Wchodzisz po paczkę papierosów  
Nie palisz ani nawet nie masz ochoty  
Sprawdzasz resztę 
Wyglądasz jak po wypadku:  
Koła się kręcą, ale jesteś do góry nogami  
Mówisz, Ŝe nie szkodzi, Ŝe on cię bije  
Bo kiedy cię krzywdzi, przynajmniej 
czujesz, Ŝe Ŝyjesz  
Czy naprawdę tak jest?  
 
Czerwone światła, szary poranek  
Gramolisz się z dziury w ziemi  
Wampir czy ofiara?  
To zaleŜy przy kim.  
Kiedyś siedziałaś w domu, Ŝeby oglądać 
reklamy  
Mogłaś podkładać głos do kaŜdego talk 
show  
 
A kiedy patrzysz, to mnie nie widzisz  
A kiedy mówisz, to nie do mnie  
A kiedy cię dotykam, to nie czujesz nic  
 
Gdybym mógł zostać…, odbiłbym cię z 
rąk nocy  
Zostać…, wtedy dzień dochowałby swojej 
obietnicy  
Zostać…, a wystarczyłaby ta noc  
 

background image

Tak daleko, a tak blisko  
Poprzez szum fal, radia i  
Satelitarnej telewizji  
MoŜesz dotrzeć, dokąd chcesz:  
Miami, Nowego Orleanu, Londynu, 
Belfastu i Berlina  
 
A jeśli posłuchasz, to nie będę mógł 
zawołać  
A jeśli skoczysz, to moŜesz tylko spaść  
A jeśli krzykniesz, to tylko cię usłyszę  
 
Gdybym mógł zostać…, odbiłbym cię z 
rąk nocy  
Zostać…, wtedy dzień dochowałby swojej 
obietnicy  
Zostać… z demonami, które topiłaś  
Zostać… z duchem, który odnalazłem  
Zostać…, a wystarczyłaby ta noc  
 
Trzecia nad ranem  
Jest cicho i pusto dookoła  
Słychać tylko huk i łoskot  
Anioła zlatującego na ziemię  
Tylko huk i łoskot  
Kiedy anioł uderza o ziemię 
 
 

6

6

.

.

 

 

D

D

a

a

d

d

d

d

y

y

'

'

s

s

 

 

g

g

o

o

n

n

n

n

a

a

 

 

p

p

a

a

y

y

 

 

f

f

o

o

r

r

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

c

c

r

r

a

a

s

s

h

h

e

e

d

d

 

 

c

c

a

a

r

r

 

 

/

/

 

 

T

T

a

a

t

t

u

u

ś

ś

 

 

z

z

a

a

p

p

ł

ł

a

a

c

c

i

i

 

 

z

z

a

a

 

 

t

t

w

w

ó

ó

j

j

 

 

r

r

o

o

z

z

b

b

i

i

t

t

y

y

 

 

s

s

a

a

m

m

o

o

c

c

h

h

o

o

d

d

z

z

i

i

k

k

 

 

 

 

 
Jesteś jak szlachetny kamień, nie znający 
swojej wartości  
nikt na świecie nie jest Ci obcy, mimo to 
czujesz się samotny  
Tatunio nie pozwala Ci płakać  
Tatunio nie chce, Ŝeby cię bolało  
Tatuś daje Ci tak duŜo, ile jesteś w stanie 
udźwignąć  
Tatuś zapłaci za twój rozbity samochodzik  
 
Trochę spięty, zaciskasz swoje piąstki,  
Delikatne jak pocałunki motyla, wieńczą 
twoje nadgarstki  
Gdy widzisz, ze tatuś nadchodzi  
Nerwowo oblizujesz usta  
Paznokcie uderzają nerwowo  
Tatuś zapłaci za twój rozbity samochodzik  

W twojej głowie kłębi się chaos  
Płaczesz za mamą, a tatuś stoi tuŜ obok  
Daje Ci kluczyki do ognistego autka  
Tatunio jest z tobą, gdziekolwiek ty jesteś  
tatunio jest Ci pociechą  
Tatunio najlepszym przyjacielem  
Tatunio doprowadzi Cię za rączkę do 
końca  
Tatuś zapłaci za twój rozbity samochodzik! 
 
 

7

7

.

.

 

 

S

S

o

o

m

m

e

e

 

 

d

d

a

a

y

y

s

s

 

 

a

a

r

r

e

e

 

 

b

b

e

e

t

t

t

t

e

e

r

r

 

 

t

t

h

h

a

a

n

n

 

 

o

o

t

t

h

h

e

e

r

r

s

s

 

 

/

/

 

 

S

S

ą

ą

 

 

d

d

n

n

i

i

 

 

l

l

e

e

p

p

s

s

z

z

e

e

 

 

n

n

i

i

Ŝ

Ŝ

 

 

p

p

o

o

z

z

o

o

s

s

t

t

a

a

ł

ł

e

e

 

 

 
Są suche dni, są dni, które ciekną,  
Są dni, co się przyznają, a inne coś kręcą,  
Są dni, Ŝe trzeba mniej, ale więcej na ogół  
Są dni, co wyślizgują się z rąk na podłogę.  
Są dni, Ŝe jesteś bystry, lecz szybki 
częściej,  
Są dni, Ŝe za bardzo napinasz swe mięśnie,  
Są dni, co zwalają się na nas całe,  
Są dni lepsze niŜ pozostałe.  
Są dni, Ŝe wszystko ma sens,  
I umiesz cieszyć się tym, co jest.  
Są dni lepsze niŜ pozostałe.  
 
Są dni oślizgłe lub ślamazarne,  
Są dni, Ŝe pies do ciebie merda ma marne.  
Skórę masz białą, ale chcesz być 
ziomalem,  
Są dni lepsze niŜ pozostałe.  
Są dni, Ŝe jej zrzędzenia cię budzą.  
Są dni słoneczne, kiedy tęsknisz za burzą.  
Są dni nadąsane, a inne się szczerzą,  
Są dni, co mają bramkarzy, którzy ci nie 
uwierzą.  
Są dni, Ŝe słyszysz głos  
Który daleko zabiera cię stąd  
Są dni lepsze niŜ pozostałe.  
 
Są dni uczciwe, a inne nie.  
Są dni, Ŝe dziękujesz, Ŝe nie jest ci źle.  
Są dni, kiedy budzisz w armii,  
Są dni, kiedy to oni są wrogami.  
Są dni pełne pracy, ale rzadko się 
zmuszasz,  
Są dni, Ŝe szukasz Matki oraz Jezusa  
Są dni, Ŝe jak dziecko czujesz się małe.  
Są dni lepsze niŜ pozostałe.  

background image

Są dni, gdy czujesz, Ŝe  
To, co mówiła, ma jakiś sens.  
Są dni lepsze niŜ pozostałe.  
 
Są dni, Ŝe słyszysz głos  
Który daleko zabiera cię stąd  
Są dni lepsze niŜ pozostałe. 
 
 

8

8

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

f

f

i

i

r

r

s

s

t

t

 

 

t

t

i

i

m

m

e

e

 

 

/

/

 

 

P

P

i

i

e

e

r

r

w

w

s

s

z

z

y

y

 

 

r

r

a

a

z

z

 

 

 
Mam kochankę,  
kochankę jak Ŝadna inna  
Ona ma duszę, duszę, słodką duszę  
I uczy mnie śpiewać  
 
Pokazuje mi kolory, gdy ich nie widać  
Daje mi nadzieję, gdy jej nie ma  
Po raz pierwszy czuję miłość  
 
Mam brata  
Jestem bratem w potrzebie  
Spędzam cały czas biegając  
On biega razem ze mną  
 
Kiedy myślę, Ŝe chcę odejść  
Tylko dzwonię do niego,  
a on jest przy mnie  
Po raz pierwszy... czuję miłość  
 
Mój ojciec jest bogaczem  
Nosi strój bogacza  
Dał mi klucze do swego królestwa  
Dał mi garnek złota  
Powiedział "Mam wiele pałaców  
w nich jest wiele pokoi do zwiedzenia"  
Ale wyszedłem tylnymi drzwiami  
I wyrzuciłem klucz  
Tak, wyrzuciłem klucz  
 
Po raz pierwszy  
Po raz pierwszy  
Czuję miłość... 
 

9

9

.

.

 

 

D

D

i

i

r

r

t

t

y

y

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

/

/

 

 

P

P

a

a

r

r

s

s

z

z

y

y

w

w

y

y

 

 

d

d

z

z

i

i

e

e

ń

ń

 

 

 
Nie znam cię 
A ty nie znasz nawet połowy tego 
Grałem główną rolę... 
Byłem draniem, który wychodził 

Mówią uwaŜaj gdzie celujesz 
Bo gdy celujesz moŜesz trafić 
MoŜesz trzymać coś tak mocno 
ś

e aŜ to stracisz 

Ciągnie mnie w dół 
Dawniej tak nie było 
Nawet nie pamiętasz 
Tego co próbuję zapomnieć 
To był parszywy dzień 
Parszywy dzień 
śą

dasz wyjaśnień... 

Nawet nie rozumiem 
Czy potrzebujesz na kogoś zrzucić winę... 
Rzuć kamień w powietrze 
A na pewno trafisz winnego 
Z ojca na syna 
W jednym Ŝyciu zaczęła się 
Praca nigdy nie ukończona 
Z ojca na syna 
(A miłość... trwa krócej niŜ pocałunek) 
Zrób to dobrze 
Krew nie jest gęstsza niŜ atrament 
Słuchaj co mówię 
Nic nie jest tak proste jak myślisz 
Obudź się 
Niektórych rzeczy nie moŜesz obejść 
Jestem w tobie 
Jeszcze bardziej niŜ wtedy,  
gdy złoŜyli mnie w ziemi 
To był parszywy dzień 
Parszywy dzień 
Hank mówi 
DNI BIEGNĄ JAK RUMAKI PRZEZ 
WZGÓRZA 
 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

a

a

n

n

d

d

e

e

r

r

e

e

r

r

 

 

/

/

 

 

W

W

ę

ę

d

d

r

r

o

o

w

w

i

i

e

e

c

c

 

 

 

 

Wyruszyłem, idąc ulicami 
wybrukowanymi złotem  
Ukradłem kilka kamieni, widziałem skórę i 
kości  
Miasta bez duszy  
Wyruszyłem, idąc pod atomowym niebem  
Gdzie ziemi nie da się zaorać, a deszcz pali  
Jak łzy kiedy powiedziałem 'Ŝegnaj'  
 
Przyszedłem z niczym, niczym oprócz 
myśli o tobie  
Poszedłem błądząc  

background image

 
Szedłem dryfując przez blaszane stolice  
Gdzie ludzie nie mogą chodzić i 
swobodnie rozmawiać  
A synowie zdradzają swych ojców.  
Zatrzymałem się przed kościołem  
Gdzie przesiadują miejscowi.  
Powiedzieli, Ŝe chcą królestwa  
Ale nie chcą w nim Boga  
 
Pojechałem wzdłuŜ tej starej ósmej alei  
Minąłem tysiąc znaków w poszukiwaniu 
mojego imienia.  
Poszedłem z niczym, oprócz myśli Ŝe teŜ 
tam będziesz,  
Poszedłem cię szukać  
 
Wyruszyłem tam w poszukiwaniu 
doświadczenia.  
By posmakować i dotknąć, i poczuć 
najwięcej  
Jak tylko moŜe człowiek, zanim poŜałuje.  
Wyruszyłem w poszukiwaniu jednego 
dobrego człowieka  
Ducha, który nie ugiąłby się i nie złamał  
Który siadłby po prawicy swego ojca  
Wyruszyłem, idąc z biblią i pistoletem  
A słowo Boga obciąŜyło moje serce  
Byłem pewny, Ŝe jestem tym jedynym  
 
Teraz, Jezu nie czekaj na mnie, Jezu 
wkrótce będę w domu.  
Poszedłem po gazetę, a jej powiedziałem , 
Ŝ

e będę przed południem.  

Odszedłem z niczym, oprócz myśli Ŝe teŜ 
tam będziesz,  
Poszedłem cię szukać  
 
Poszedłem z niczym, oprócz myśli o tobie.  
Poszedłem błądząc. 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

P

P

O

O

P

P

 

 

[

[

1

1

9

9

9

9

7

7

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

1

1

.

.

 

 

D

D

i

i

s

s

c

c

o

o

t

t

h

h

é

é

q

q

u

u

e

e

 

 

2

2

.

.

 

 

D

D

o

o

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

F

F

e

e

e

e

l

l

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

d

d

?

?

 

 

3

3

.

.

 

 

M

M

o

o

f

f

o

o

 

 

4

4

.

.

 

 

I

I

f

f

 

 

G

G

o

o

d

d

 

 

W

W

i

i

l

l

l

l

 

 

S

S

e

e

n

n

d

d

 

 

H

H

i

i

s

s

 

 

A

A

n

n

g

g

e

e

l

l

s

s

 

 

5

5

.

.

 

 

S

S

t

t

a

a

r

r

i

i

n

n

g

g

 

 

A

A

t

t

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

u

u

n

n

 

 

 

 

6

6

.

.

 

 

L

L

a

a

s

s

t

t

 

 

N

N

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

O

O

n

n

 

 

E

E

a

a

r

r

t

t

h

h

 

 

 

 

7

7

.

.

 

 

G

G

o

o

n

n

e

e

 

 

 

 

8

8

.

.

 

 

M

M

i

i

a

a

m

m

i

i

 

 

9

9

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

P

P

l

l

a

a

y

y

b

b

o

o

y

y

 

 

M

M

a

a

n

n

s

s

i

i

o

o

n

n

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

I

I

f

f

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

W

W

e

e

a

a

r

r

 

 

T

T

h

h

a

a

t

t

 

 

V

V

e

e

l

l

v

v

e

e

t

t

 

 

D

D

r

r

e

e

s

s

s

s

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

P

P

l

l

e

e

a

a

s

s

e

e

 

 

1

1

2

2

.

.

 

 

W

W

a

a

k

k

e

e

 

 

U

U

p

p

 

 

D

D

e

e

a

a

d

d

 

 

M

M

a

a

n

n

 

 

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

D

D

i

i

s

s

c

c

o

o

t

t

h

h

e

e

q

q

u

u

e

e

 

 

/

/

 

 

D

D

y

y

s

s

k

k

o

o

t

t

e

e

k

k

a

a

 

 

 

MoŜesz tego dosięgnąć lecz nie moŜesz 
złapać 
MoŜesz to trzymać,  
kontrolować lecz nie moŜesz tego ukraść 
MoŜesz pchać lecz nie moŜesz tym 
kierować 
Cyrkulować, regulować,  
och, nie moŜesz tego połączyć 
Wiesz, Ŝe Ŝujesz gumę do Ŝucia 
Wiesz, co to jest ale wciąŜ chcesz więcej 
Nigdy nie masz dość tej gry buzi-buzi 
Jesteś zagubiona ale dobrze to znasz 
Tak, chcesz tego aŜ do bólu, kochasz to 

background image

Ale nie zawsze to okazujesz 
Chodźmy... chodźmy... Dyskoteka 
Chodźmy... chodźmy... Dyskoteka 
Szukasz tego 
Lecz wiesz, Ŝe jesteś gdzie indziej 
Chcesz być piosenką 
Piosenką, którą słyszysz w swojej głowie 
Miłość 
To nie jest Ŝadna sztuczka...  
nie moŜesz jej się nauczyć 
Nie płacisz, w porządku,  
bo nie moŜesz na to zarobić 
Wiesz, Ŝe jesteś gumą do Ŝucia 
Wiesz, co to jest ale wciąŜ chcesz więcej 
Nigdy nie masz dość tej gry buzi-buzi 
Chodźmy... chodźmy... Dyskoteka 
Chodźmy... chodźmy... Dyskoteka 
Szukasz tego 
Lecz wiesz, Ŝe jesteś gdzie indziej 
Chcę być piosenką, którą słyszysz  
w swojej głowie 
Miłość 
Ale bierzesz, to co moŜesz 
Bo to wszystko co moŜesz znaleźć 
Wiesz, Ŝe jest coś więcej 
Ale dziś wieczór, dziś wieczór 
Boom cha 
Boom cha 
Discotheque 
 
 

2

2

.

.

 

 

D

D

o

o

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

F

F

e

e

e

e

l

l

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

d

d

 

 

 

 

/

/

 

 

C

C

z

z

y

y

 

 

c

c

z

z

u

u

j

j

e

e

s

s

z

z

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

k

k

o

o

c

c

h

h

a

a

n

n

a

a

?

?

 

 

 

Zabierz te ręce, są bezuŜyteczne  
Wiesz, Ŝe nie przepracowały ani jednego 
dnia  
Zabierz te buty, idą donikąd  
Wiesz, Ŝe za nic nie chcą zbłądzić  
Wypełniłaś mi głowę piosenkami  
Rozwiązałaś mi sznurówki  
Zabierz moją koszulę,  
no juŜ zdejmij ją ze mnie  
MoŜesz ją podrzeć  
Jeśli potrafisz mnie związać  
Czy czujesz się kochana?  
Czy czujesz się kochana?  
Weź sobie kolory mojej wyobraźni  
Weź zapach unoszący się w powietrzu  
Weź plątaninę rozmowy  

I uczyń ją swoją modlitwą  
Z moimi palcami,  
których tak bardzo pragniesz  
Moimi paznokciami pod twoim ciałem  
Moimi zębami przy twoich plecach  
I moim językiem szepczącym ci  
najsłodsze kłamstwa  
Czy czujesz się kochana?  
Czy czujesz się kochana?  
Zapowiada się słońce,  
ale w powietrzu czuć deszcz  
Miłość to zbir miotający się  
W brzuchu kobiety  
Ostry rytm przejmuje kontrolę  
By utrzymać razem  
Kobietę i męŜczyznę  
Utrzymać razem  
Kobietę i męŜczyznę  
Utrzymać razem...  
Czy czujesz się kochana?  
Czy czujesz się kochana?  
Zapowiada się słońce  
Ale w powietrzu czuć deszcz  
ś

ar słońca pomoŜe nam przetrwać ulewę  

 
  

3

3

.

.

 

 

M

M

o

o

f

f

o

o

 

 

 

 

 
Szukam zbawienia dla swojej duszy  
Szukam w miejscach,  
w których nie rosną kwiaty  
Szukam czegoś co wypełniłoby  
tę stworzoną przez Boga dziurę  
Ten pieprzony rock and roll  
Ś

więte gówno, Ŝelastwo spadające z nieba  

Przesiąknięci białym proszkiem punkowie  
wpatrują się w błysk fleszy  
Szukając pod śmieciami dzieciątka Jezus  
Ten pieprzony rock and roll  
Cholerny rock and roll  
Matko czy wciąŜ jestem twoim synem  
Wiesz, Ŝe czekałem tak długo,  
byś to powiedziała  
Matko odeszłaś i zrobiłaś ze mnie 
człowieka  
Teraz nadal jestem dzieckiem,  
lecz nikt mi tego nie mówi  
Szukam dźwięku, który zaleje świat  
Szukam ojca moich dwóch dziewczynek  
Czuję bluesa, fajnie jest,  

background image

mniej więcej wiem co się wydarzy  
WciąŜ szukam twarzy,  
którą miałem przed stworzeniem świata  
Ten pieprzony rock and roll  
Kipiący bąbelkami  
ociekający lukrem rock and roll  
Zalecaj się do mnie siostro  
Porusz mnie bracie  
Pociesz mnie matko  
Władaj mną ojcze  
PokaŜ mi matko  
 
  

4

4

.

.

 

 

I

I

f

f

 

 

G

G

o

o

d

d

 

 

W

W

i

i

l

l

l

l

 

 

S

S

e

e

n

n

d

d

 

 

H

H

i

i

s

s

 

 

A

A

n

n

g

g

e

e

l

l

s

s

 

 

 
Nikogo tu nie ma maleńka,  
na nikogo nie moŜna zrzucić winy 
Nikogo wskazać palcem...  
tylko ty i ja i deszcz 
Nikt ci nie kazał tego robić,  
nikt nie włoŜył w twoje usta słów 
Nikt tutaj nie słucha rozkazów 
Gdy miłość wyruszyła pociągiem na 
południe 
To ślepcy prowadzą blondynki 
To temat piosenek country 
Jeśli Bóg ześle swoje anioły 
Jeśli Bóg da nam znak 
Jeśli Bóg ześle swoje anioły 
Czy wszystko będzie w porządku? 
Bóg zdjął słuchawkę z widełek 
Kochanie, czy podniósłby ją gdyby mógł? 
JuŜ od dawna nie widzieliśmy tutaj  
tego dziecka 
Kręcącego się w sąsiedztwie 
Jego matka handluje w bramie 
Ś

więty Mikołaj ma miseczkę Ŝebraka 

Oczy siostry Jezusa są całe spuchnięte... 
Ta wspaniała ulica  
nigdy nie wyglądała tak źle 
To ślepcy prowadzą blondynki... 
To gliny zbierają datki dal oszustów 
Gdzie jest nadzieja gdzie wiara... i miłość? 
Czy to właśnie mi powiedziałaś 
Czy miłość... rozświetla twoją choinkę? 
W następnej chwili przepalasz bezpiecznik 
I dziennik zastępuje kreskówki na ekranie 
Jeśli Bóg ześle swoje anioły 
Jeśli Bóg da nam znak 
Jeśli Bóg ześle swoje anioły 

Dokąd pójdziemy? 
Jezus nigdy mnie nie zawiódł 
Jezus pokazywał mi wynik 
A potem wstawili Jezusa do show biznesu 
I teraz trudno dopchać się do drzwi 
To temat piosenek country 
Ale to chyba będzie trwać 
Jeśli Bóg ześle swoje anioły 
Jeśli Bóg da nam znak 
Jeśli Bóg ześle swoje anioły 
Dokąd pójdziemy... 
 
 

5

5

.

.

 

 

S

S

t

t

a

a

r

r

i

i

n

n

g

g

 

 

A

A

t

t

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

u

u

n

n

 

 

/

/

 

 

W

W

p

p

a

a

t

t

r

r

u

u

j

j

ą

ą

c

c

 

 

s

s

i

i

ę

ę

 

 

w

w

 

 

s

s

ł

ł

o

o

ń

ń

c

c

e

e

 

 

 

 

Lato kładzie się blaskiem na trawie...  
obok przechodzą letnie sukienki  
W cieniu wierzby coś zaczyna po mnie 
pełzać  
Po mnie i po tobie połączonych BoŜym 
klejem  
Który stanie się jeszcze bardziej lepki...  
To było długie gorące lato  
Ukryjmy się gdzieś  
Nie próbuj pogrąŜać się w myślach...  
przestań w ogóle myśleć  
Nie jestem jedynym,  
który wpatruje się w słońce  
I który boi się co zobaczy  
gdy zajrzy mocno w głąb  
Nie jestem głuchy ani niemy,  
wpatruję się w słońce  
Nie jestem jedyny, który z radością 
oślepnie  
Masz w uchu owada,  
nie zniknie nawet gdy się podrapiesz  
Będzie cię swędziało, bolało i piekło  
Czy chcesz zobaczyć efekt swojego 
drapania?  
Fale, które trzymają mnie z daleka  
Rozbijając się o twe plecy niczym o piach  
Czy kiedykolwiek będziemy Ŝyli w 
spokoju?  
Bo ci którzy nie mogą często muszą  
Ci którzy nie mogą często  
muszą wygłaszać kazania  
Do tych, którzy wpatrują się w słońce  
Bojąc się co zobaczą gdy zajrzą mocno w 
głąb  

background image

Nie jestem głuchy ani niemy...  
wpatruję się w słońce  
Nie jestem jedynym, który wolałby 
oślepnąć  
Nikt nie chce ustąpić...  
wojsko wciąŜ jest w mieście  
Zbrojone Ŝelazem garnitury i krawaty...  
tatuś nie powie ci do widzenia  
Sędzia nie uŜyje gwizdka, Bóg jest dobry,  
ale czy będzie słuchał  
Ocieram się o wielkość  
Ale czegoś mi brakuje  
zostawiłem to w sklepie wolnocłowym  
Choć tak naprawdę  
nigdy do mnie nie naleŜałaś  
Nie jesteś jedyną,  
która wpatruje się w słońce  
Bojąc się co zobaczysz,  
jeśli cofniesz się do środka  
Nie ssę kciuka, wpatruję się w słońce  
Nie jestem jedynym,  
który z radością oślepnie  
 
 

6

6

.

.

 

 

L

L

a

a

s

s

t

t

 

 

N

N

i

i

g

g

h

h

t

t

 

 

O

O

n

n

 

 

E

E

a

a

r

r

t

t

h

h

 

 

/

/

 

 

O

O

s

s

t

t

a

a

t

t

n

n

i

i

a

a

 

 

n

n

o

o

c

c

 

 

n

n

a

a

 

 

z

z

i

i

e

e

m

m

i

i

 

 

 
Ona czuje jak ziemia ustępuje jej spod nóg 
Ale uwaŜa, Ŝe tak będzie nam lepiej 
"Im więcej bierzesz tym mniej czujesz 
Im mniej wiesz, tym mocniej wierzysz 
Im więcej masz tym więcej dzisiaj 
stracisz" 
Musisz to oddać 
Musisz to oddać 
Musisz to oddać 
Ona nie dba ile to jest warte 
ś

yje tak jakby to była ostatnia noc na 

ziemi 
Ona nie czeka na przyjście zbawiciela 
Stoi na przystanku z gazetami pod pachą 
To się powoli zbliŜa 
Ona na nikogo nie czeka 
Musisz to oddać 
Musisz to oddać 
Musisz to oddać 
Ona nie dba ile to jest warte 
ś

yje tak jakby to była ostatnia noc na 

ziemi 
Musisz to oddać 

To się wymyka... usuwa 

 

 

Ziemia wiruje  

 

 

Nam kręci się w głowie 

 

 

To się wymyka 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zegar mówi jej 

 

 

 

ś

e czas mija   

 

 

 

 

Wskazówki splątały się 
Dzieje się coś 
O czym ona nie wie 
Ziemia wiruje a nam kręci się w głowie 
Czy dla ciebie wiruje tak samo 
Jak dla mnie? 
Ona Ŝyje juŜ przyszłym tygodniem 
Wiesz, Ŝe jakoś to spłaci 
Przyszłość jest tak przewidywalna 
Przeszłość jest zbyt wygodna 
Musisz to oddać 
Musisz to oddać 
Musisz to oddać 
Ona juŜ wie, Ŝe to boli 
ś

yje tak jakby to była  

ostatnia noc na ziemi 
Ostatnia noc na ziemi 
Ostatnia noc na ziemi 
 
 

7

7

.

.

 

 

G

G

o

o

n

n

e

e

 

 

/

/

 

 

O

O

d

d

s

s

z

z

e

e

d

d

ł

ł

e

e

m

m

 

 

 
Czujesz się tak winny,  
Ŝ

e masz tak duŜo za tak niewiele 

To uczucie za nic nie chce cię opuścić 
Tak mocno trzymasz się  
najmniejszej nawet rzeczy 
AŜ w końcu juŜ nic ci nie zostanie 
Do widzenia,  
moŜesz zatrzymać ten garnitur świateł 
Ja wzniosę się wysoko w słońce 
I nie wrócę... Wcale nie wrócę 
Nie zamierzam wrócić 
Tak bardzo chciałeś gdzieś dojść 
Lecz zgubiłeś się po drodze 
Zmieniłeś nazwisko, w porządku...  
to było konieczne 
I tak nie będzie ci brakować tego  
co zostawiłeś za sobą 
Do widzenia,  
moŜesz zatrzymać ten garnitur świateł 
Ja wzniosę się wysoko w słońce 

background image

I nie wrócę... Wcale nie wrócę 
Nie zamierzam wrócić 
JuŜ odszedłem 
Czuję, Ŝe juŜ mnie tu nie ma 
Jestem bliŜej ciebie co dnia 
I tak nie bardzo tego pragnąłem 
Robisz kroki,  
od których kręci ci się w głowie 
A potem uczysz się lubić to uczucie 
Ranisz samego siebie ranisz swą ukochaną 
A potem odkrywasz 
ś

e to co uwaŜałeś za wolność  

jest tylko zwykłą Ŝądzą 
Do widzenia... pozbawione emocji 
dobranoc 
Wzniesiemy się wysoko na słońce 
Czy trzymasz się mocno 
Ja nie wrócę 
Nie wrócę 
 
 

8

8

.

.

 

 

M

M

i

i

a

a

m

m

i

i

 

 

 
Pogoda tutaj zmienia się i szaleje 
Operacje plastyczne wiszą w powietrzu 
Koszule w palmy i akcent z południa 
Cygara i długie włosy 
Mamy gablotę, benzyna jest tania 
Przyjechaliśmy tutaj na tydzień 
Mamy słońce mamy piasek 
Mamy baterie w małej kamerze... 
Jej oczy lśnią lazurem morza 
Głupiutka ślicznotka na trampolinie 
Malutką zawsze pociąga to czego się boi 
DuŜa lalunia ze słodkim uśmiechem 
Ogląda sesję zdjęciową chudej panienki 
Studenci pachną czystością 
Jaj skóra smakuje chlorem 
Miami, my mammy 
Uwielbiam filmy...  
kocham odwiedzać plany zdjęciowe 
Musze kogoś postrzelić 
Muszę wypalić parę papierosów 
Nie ma sprawy, wiemy o co biega 
Wróciłem właśnie z wypoŜyczalni kaset 
Mam samochód i lubię pościgi 
Co on ma w tej walizce 
Chcę zbliŜenie tej twarzy 
No i mamy piękny pościg 
Miami, my mammy 

Miami 
Kupiłem dwa nowe garnitury... Miami 
RóŜowy i niebieski... Miami 
Zrobiłem ci zdjęcie... My mammy 
W tej budce z automatem, było nam 
nieźle... 
Miami 
Powiedziałem, Ŝe wyglądasz jak madonna 
Odparłaś... moŜe... powiedziałem,  
Ŝ

e chcę mieć twoje dziecko... dziecko 

Moglibyśmy zrobić coś pięknego 
Coś co nie byłoby problemem 
Przynajmniej nie w... Miami 
Wiesz niektóre miejsca są jak twoja ciocia 
Ale nie ma takiego drugiego jak 
Miami, my mammy 
 
  

9

9

.

.

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

P

P

l

l

a

a

y

y

b

b

o

o

y

y

 

 

M

M

a

a

n

n

s

s

i

i

o

o

n

n

 

 

/

/

 

 

P

P

o

o

s

s

i

i

a

a

d

d

ł

ł

o

o

ś

ś

ć

ć

 

 

p

p

l

l

a

a

y

y

b

b

o

o

y

y

a

a

 

 

 
Jeśli Cola jest tajemnicą 
A Michael Jackson... historią 
Jeśli piękno jest prawdą 
A operacje plastyczne krynicą młodości 
Co mam zrobić 
Czy mam dość darów, które pomogą mi 
przejść 
Przez bramy tej posiadłości 
Jeśli sok pomarańczowy jest czymś więcej  
niŜ tylko napojem 
A Big Mac jest większy niŜ myślisz 
Jeśli perfumy są obsesją 
A talk show... spowiedzią 
Co mamy do stracenia 
Jeszcze jeden duŜy krok i przejdziemy 
Przez bramy tej posiadłości 
Nigdy nie kupiłem kuponu Lotto 
Nigdy nie zaparkowałem na cudzym 
miejscu 
Banki przypominają widokiem katedry 
Chyba kasyna zajęły ich miejsce 
Kochanie chodź no tutaj 
Nie budź jej, sama się ocknie 
Przypadek jest rodzajem religii 
W której twoim przekleństwem  
jest łut szczęścia 
Nigdy nie widziałem tego filmu 
Nigdy nie czytałem tej ksiąŜki 
Kochanie, chodź no tutaj 

background image

Niech wypadną moje numery 
Nie wiem, czy sobie poradzę 
Nie wiem, czy jestem aŜ tak silny 
Nie wiem, czy mogę czekać aŜ tak długo 
AŜ rozbłysną feerią blasku kolory 
I zapali się światło 
Nie będzie wtedy czasu na smutek 
Nie będzie czasu na wstyd 
I choć nie potrafię powiedzieć dlaczego 
Wiem, Ŝe musze w to uwierzyć 
Ponurkujemy w tym basenie 
WaŜne jest kogo naprawdę znasz 
Bramy posiadłości playboya 
Posiadłości playboya 
Posiadłości playboya 
Nie będzie czasu na smutek 
Nie będzie czasu na ból 
Nie będzie czasu na smutek 
I nie będzie czasu na wstyd 
 
  

1

1

0

0

.

.

 

 

I

I

f

f

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

W

W

e

e

a

a

r

r

 

 

T

T

h

h

a

a

t

t

 

 

V

V

e

e

l

l

v

v

e

e

t

t

 

 

D

D

r

r

e

e

s

s

s

s

 

 

/

/

 

 

J

J

e

e

ś

ś

l

l

i

i

 

 

z

z

a

a

ł

ł

o

o

Ŝ

Ŝ

y

y

s

s

z

z

 

 

t

t

ę

ę

 

 

a

a

k

k

s

s

a

a

m

m

i

i

t

t

n

n

ą

ą

 

 

s

s

u

u

k

k

n

n

i

i

ę

ę

 

 

 

 

Dziś wieczór księŜyc znów robi swoje 
sztuczki 
Znów kręci mi się w głowie 
Cały świat mógłby się rozpuścić...  
w szklance wody 
Byłem grzeczny, bo wiem,  
Ŝ

e tego nie chciałaś 

Czy naprawdę pragniesz  
bym był smutny jak ty... 
Jeśli światło pomaga nam przetrwać 
Byliśmy juŜ kiedyś tutaj...  
ostatni raz skrobałaś w moje drzwi 
KsięŜyc był nagi i zimny  
a ja czułem się jak dwulatek 
Który chciał jeszcze więcej 
Jeśli załoŜysz tę aksamitną suknię 
Jeśli załoŜysz tę aksamitną suknię 
Dziś wieczór księŜyc zaciągnął zasłony 
To prywatny pokaz  
nikt więcej się o nim nie dowie 
Pragnę... 
Blask słońca rozświetla mój pokój 
Jest ostry i bardzo przejrzysty 
Lecz w niczym nie przypomina księŜyca 
Jest w porządku... walka o to,  

by nie powiedzieć pewnych rzeczy 
I tak nigdy cię nie słuchałem 
I mogę złoŜyć własne ręce do modlitwy... 
Lecz jeśli załoŜysz tę aksamitną suknię 
Lecz jeśli załoŜysz tę aksamitną suknię 
Dziś wieczór księŜyc jest świetlistą kulą 
Ś

wiatełka migoczą w przedpokoju 

Kto złapie gwiazdkę, gdy zacznie spadać... 
Jeśli załoŜysz tę aksamitną suknię 
 
 

1

1

1

1

.

.

 

 

P

P

l

l

e

e

a

a

s

s

e

e

 

 

/

/

 

 

P

P

r

r

o

o

s

s

z

z

ę

ę

 

 

 
Nigdy nie poczułeś miłości  
dopóki nie przekroczyłeś linii łaski 
Nigdy nie czułeś się potrzebny  
dopóki ktoś nie uderzył cię w twarz 
Nigdy nie czułeś, Ŝe Ŝyjesz,  
dopóki o mało co nie umarłeś 
Musiałeś wygrać 
Nie mogłeś sobie odpuścić 
Najmądrzejszy dupek 
W swojej klasie 
Dumny z herbu 
I drzewa genealogicznego 
I wszystkich lekcji historii 
Proszę...proszę... proszę...  
wstań z kolan... proszę... 
Nie wciągaj mnie w to 
Proszę... 
Nigdy nie wiedziałeś  
jak bardzo moŜesz się ugiąć 
By wykonać ten telefon 
I nigdy nie wiedziałeś co jest na ziemi  
dopóki nie kazali ci się czołgać 
I nigdy nie wiedziałeś,  
Ŝ

e twoje niebo jest kradzione 

Twój katolicki blues 
Twoje zakonne sandały 
Zamiłowanie do tatuaŜy 
Zaraz trafiają do wiadomości 
Twoja święta wojna 
Twoja gwiazda północy 
Twoje kazanie na górze 
Z bagaŜnika samochodu 
Proszę...proszę... proszę...  
wstań z kolan... proszę... 
Nie wciągaj mnie w to 
Proszę... 
Miłość jest twarda, miłość jest trudna 

background image

Lecz nie jest tym o czym myślisz 
Wrzesień...  
ulice wywracają się do góry dnem...  
wszystko się przelewa 
Okruchy szkła szaleją jak deszcz  
lecz ty czujesz tylko 
swój ból... październik...  
gadasz zmierzasz donikąd...  
listopad... 
grudzień... pamiętaj...  
czy zaczynamy na nowo... 
Miłość jest więc większa od nas 
Lecz miłość nie jest tym o czym myślisz 
To umowa między kochankami  
to kradzione chwile 
Wiesz, Ŝe nie mogę tego przyjąć 
Bo nigdy nie mogłem ci uwierzyć, kochana 
 
  

1

1

2

2

.

.

 

 

W

W

a

a

k

k

e

e

 

 

U

U

p

p

 

 

D

D

e

e

a

a

d

d

 

 

M

M

a

a

n

n

 

 

/

/

 

 

W

W

s

s

t

t

a

a

w

w

a

a

j

j

 

 

m

m

a

a

r

r

t

t

w

w

y

y

 

 

c

c

z

z

ł

ł

o

o

w

w

i

i

e

e

k

k

u

u

 

 

 
Jezu, Jezu pomóŜ mi 
Jestem sam na tym świecie 
I to na całkiem popieprzonym 
Opowiedz, opowiedz mi historię 
Tę o wieczności 
I o tym jak to będzie 
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku  
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
Jezu, czekam tutaj szefie 
Wiem, Ŝe troszczysz się o nas 
Lecz moŜe masz związane ręce 
Twój ojciec stworzył świat w siedem dni 
Teraz rządzi w niebie 
Czy szepniesz za mną słówko 
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
Posłuchaj swoich słów, powiedzą ci co 
robić 
Posłuchaj rytmu, który powoduje 
zmieszanie 
Posłuchaj brzmienia saksofonu 
Posłuchaj brzęczenia radia 
Posłuchaj brzmienia wirujących łopat 
Wsłuchaj się w odgłosy ruchu ulicznego 
Nasłuchuj jak nadzieja i pokój  
próbują się zrymować 
Posłuchaj maszerujących i grających 
orkiestr 

Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
Jezu, czy byłeś tuŜ za rogiem 
Czy próbowałeś ją ostrzec 
Czy tez moŜe pracowałeś nad czymś 
nowym 
Czy w tym chaosie jest choć cień porządku 
Czy to jest jak magnetofon? 
Czy moŜna jeszcze raz  
przewinąć taśmę do początku? 
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
Wstawaj, wstawaj martwy człowieku 
 
 

A

A

L

L

L

L

 

 

T

T

H

H

A

A

T

T

 

 

Y

Y

O

O

U

U

 

 

C

C

A

A

N

N

'

'

T

T

 

 

L

L

E

E

A

A

V

V

E

E

 

 

B

B

E

E

H

H

I

I

N

N

D

D

 

 

[

[

2

2

0

0

0

0

0

0

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

B

B

e

e

a

a

u

u

t

t

i

i

f

f

u

u

l

l

 

 

D

D

a

a

y

y

 

 

2

2

.

.

 

 

S

S

t

t

u

u

c

c

k

k

 

 

I

I

n

n

 

 

A

A

 

 

M

M

o

o

m

m

e

e

n

n

t

t

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

C

C

a

a

n

n

'

'

t

t

 

 

G

G

e

e

t

t

 

 

O

O

u

u

t

t

 

 

O

O

f

f

 

 

3

3

.

.

 

 

E

E

l

l

e

e

v

v

a

a

t

t

i

i

o

o

n

n

 

 

4

4

.

.

 

 

W

W

a

a

l

l

k

k

 

 

O

O

n

n

 

 

5

5

.

.

 

 

K

K

i

i

t

t

e

e

 

 

6

6

.

.

 

 

I

I

n

n

 

 

A

A

 

 

L

L

i

i

t

t

t

t

l

l

e

e

 

 

W

W

h

h

i

i

l

l

e

e

 

 

7

7

.

.

 

 

W

W

i

i

l

l

d

d

 

 

H

H

o

o

n

n

e

e

y

y

 

 

8

8

.

.

 

 

P

P

e

e

a

a

c

c

e

e

 

 

O

O

n

n

 

 

E

E

a

a

r

r

t

t

h

h

 

 

9

9

.

.

 

 

W

W

h

h

e

e

n

n

 

 

I

I

 

 

L

L

o

o

o

o

k

k

 

 

A

A

t

t

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

W

W

o

o

r

r

l

l

d

d

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

N

N

e

e

w

w

 

 

Y

Y

o

o

r

r

k

k

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

G

G

r

r

a

a

c

c

e

e

 

 

 

 

background image

1

1

.

.

 

 

B

B

e

e

a

a

u

u

t

t

i

i

f

f

u

u

l

l

 

 

d

d

a

a

y

y

 

 

/

/

 

 

C

C

u

u

d

d

o

o

w

w

n

n

y

y

 

 

d

d

z

z

i

i

e

e

ń

ń

 

 

 
 
Serce rośnie jak kwiat, przebija się wśród 
skał 
Lecz w tym mieście juŜ nie znajdziesz 
miejsca, choćbyś chciał 
Prześladuje cię pech i poczucie, Ŝe nie 
warto juŜ, 
Utknąłeś w miejscu i na ulicach zamarł 
cały ruch. 
Myślałeś, Ŝe ten ktoś zabierze cię daleko 
stąd 
Ktoś, kto odwdzięczy się, gdy mu 
pomocną podasz dłoń 
 
To jest cudowny dzień, niebo się wali 
A ty czujesz, Ŝe to 
Cudowny dzień 
Niech nie ominie cię 
 
Wyruszasz stąd, ale nie znasz kierunku 
jazdy 
Przez błoto brnąc i labirynt jej wyobraźni 
To miasto w sercu masz, chociaŜ brzmi to 
dziwnie dość 
Znasz je na wylot - ono przeszywa cię na 
wskroś 
 
To jest cudowny dzień 
Niech nie ominie cię 
To jest cudowny dzień 
Niech nie ominie cię 
 
Dotknij, w tamto miejsce zabierz mnie 
Naucz mnie, nie jest ze mną całkiem źle 
 
Zobacz świat niebiesko-zielony 
Zobacz Chiny jak na dłoni 
Zobacz kaniony przecięte chmurami 
Zobacz ławice łowione kutrami 
Zobacz w noc ognie na pustynnym piasku 
Zobacz naftowe pola o brzasku 
Zobacz, jak ptak przynosi listek 
A po potopie kolory rozbłysły 
To był cudowny dzień 
Niech nie ominie cię 
 
Dotknij, w tamto miejsce zabierz mnie 
Natchnij mnie, nie jest ze mną całkiem źle 

Czego nie masz, teraz nie musisz mieć 
Czego nie wiesz, wyczuć moŜesz teŜ 
Czego nie masz, teraz nie musisz mieć 
Nie musisz mieć, nie musisz mieć 
To jest cudowny dzień 
 
 

2

2

.

.

 

 

S

S

t

t

u

u

c

c

k

k

 

 

I

I

n

n

 

 

A

A

 

 

M

M

o

o

m

m

e

e

n

n

t

t

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

C

C

a

a

n

n

'

'

t

t

 

 

G

G

e

e

t

t

 

 

O

O

u

u

t

t

 

 

O

O

f

f

 

 

 

 

Utknąć w chwili  
 
Nie boję się  
Niczego na tym świecie.  
Nie ma niczego czym moŜesz we mnie 
rzucić,  
Czego juŜ wcześniej bym nie słyszał.  
 
Po prostu próbuję znaleźć  
Przyzwoitą melodię,  
Piosenkę, którą będę mógł śpiewać  
W moim własnym towarzystwie.  
 
Nigdy nie myślałem, Ŝe byłaś głupia,  
Ale, kochanie, spójrz na siebie,  
Musisz stanąć prosto,  
Dbać o swoją własną wagę,  
Te łzy nigdzie nie zmierzają skarbie.  
 
(Ref.)  
Musisz się pozbierać,  
Utknęłaś w chwili  
I nie moŜesz się z niej wydostać.  
Nie mów, Ŝe później będzie lepiej,  
Teraz utknęłaś w chwili  
I nie moŜesz się z niej wydostać.  
 
Nie będę uwzględniał  
Kolorów, które przynosisz,  
Nocy, które wypełniasz fajerwerkami,  
One zostawiają cię z niczym.  
 
Ciągle jestem oczarowany  
Ś

wiatłami, które do mnie przyniosłaś.  

Słucham twoimi uszami,  
Przez twoje oczy widzę  
I jesteś taka głupia  
Martwiąc się w ten sposób.  
Wiem, Ŝe to trudne,  
I Ŝe nigdy nie będziesz miała dosyć  

background image

Tego, czego tak naprawdę teraz nie 
potrzebujesz  
Moja, o moja.  
 
(Ref.)  
Musisz się pozbierać...  
 
Byłem niesumienny, na pół śpiący,  
Woda jest ciepła dopóki nie odkryjesz jak 
głęboko  
Skakałem, dla mnie to był upadek,  
To długa droga w dół do nikąd.  
 
(Ref.)  
Musisz się pozbierać...  
 
I jeśli noc się powtórzy,  
I jeśli dzień nie będzie ostatnim  
I jeśli nasza droga powinna się skończyć  
Na kamiennym uskok,  
 
I jeśli noc się powtórzy,  
I jeśli dzień nie będzie ostatnim  
I jeśli nasza droga powinna się skończyć  
Na kamiennym uskoku,  
 
To tylko chwila,  
Ten czas minie. 
 

3

3

.

.

 

 

E

E

l

l

e

e

v

v

a

a

t

t

i

i

o

o

n

n

 

 

 
Wzniesienie!  
Woohoo *7  
 
Wysoko, wyŜej niŜ słońce  
Zastrzeliłaś mnie z pistoletu  
Potrzebuję wznieść się tu  
Na kąciki Twoich ust  
Nad orbitę Twoich bioder  
Zaćmienie, Ty wzniosłaś moją duszę  
 
Nie miałem Ŝadnej samokontroli  
ś

yłem jak kret  

Teraz spadam w dół, wykopany  
Ja i tylko ja na niebie  
Sprawiasz, Ŝe mogę latać  
Tak wysoko, wzniesienie  
 
Woohoo *3  
Wzniesienie!  

Gwiazda zabłysła jak cygaro  
Przywiązana do gitary  
MoŜe mogłabyś dokształcić mój umysł  
Wytłumaczyć wszystkie te władze  
Nie mogę śpiewać, ale mam duszę  
Celem jest wzniesienie  
 
Kret, Ŝyjący w dziurze  
Podkopuję moją duszę  
Spadam w dół, wykopany  
Ja i tylko ja na niebie  
Sprawiasz, Ŝe mogę latać  
Tak wysoko, wzniesienie  
 
Woohoo *7  
Wzniesienie!  
 
To miłość uniosła mnie nad to wszystko  
Nie powiesz mi niczego prawdziwego?  
Wierzę w Ciebie  
 
Kret, podkopujący dziurę  
Podkopuje mi moją duszę  
Spadam w dół, wykopany  
Ja i tylko ja na niebie  
Sprawiasz, Ŝe mogę latać  
Tak wysoko, wzniesienie  
 
Wzniesienie  
 
Wzniesienie  
 
Wzniesienie  
 
Wzniesienie  
 
Wzniesienie  
 
Wzniesienie 
 
 

4

4

.

.

 

 

W

W

a

a

l

l

k

k

 

 

o

o

n

n

 

 

/

/

 

 

I

I

d

d

ź

ź

 

 

d

d

a

a

l

l

e

e

j

j

 

 

 
Miłość - to nie jest prosta rzecz  
To tylko bagaŜ, który musisz nieść...  
Miłość - to nie jest prosta rzecz  
To tylko bagaŜ, który musisz nieść  
To wszystko, czego nie potrafisz 
pozostawić za sobą  
 

background image

I jeśli ciemność złapie Cię samego  
I jeśli świt wydaje się daleki  
I jeśli Twe szklane serce pęknie  
I na sekundę odwrócisz się  
O nie, bądź silny  
 
Idź dalej, idź dalej  
Nie mogą Ci ukraść tego, co masz  
Nie, oni nie mogę tego poczuć  
Idź dalej, idź dalej  
Uchroń się tej nocy  
 
Pakujesz walizkę by wyruszyć w miejsce, 
którego nikt z nas nie widział  
Miejsce, które trzeba wierzyć, by je 
zobaczyć  
Mogłeś odlecieć daleko  
Ś

piewający ptak w otwartej klatce,  

Który będzie tylko leciał, tylko leciał... do 
wolności  
 
Idź dalej, idź dalej  
Oni nie mogą wyprzeć się tego, co masz  
Nie mogą sprzedać ani kupić  
Idź dalej, idź dalej  
Wytrzymaj tej nocy  
 
I wiem, Ŝe to boli  
I wiem, Ŝe Twoje serce łamie się  
I moŜesz brać tylko za duŜo  
Idź dalej, idź dalej  
 
Dom... cięŜko powiedzieć, co to jest, jeśli 
nigdy go nie miałeś  
Dom... nie mogę powiedzieć, gdzie to jest, 
ale wiem, Ŝe zmierzam do domu  
Jest tam, gdzie i ból jest...  
 
Wiem, Ŝe to boli  
Jak bardzo Twe serce łamie się  
I moŜesz tylko brać za duŜo  
Idź dalej, idź dalej  
 
Zostaw to za sobą  
Musisz zostawić to za sobą  
Wszystko, co stworzysz  
Wszystko, co zrobisz  
Wszystko, co zbudujesz  
Wszystko, co zburzysz  
Wszystko, co ukradniesz  

Wszystko, co moŜesz zostawić za sobą  
Wszystko, co ma sens  
Wszystko, co powiesz  
Wszystko, co planujesz.... 
 
 

5

5

.

.

 

 

K

K

i

i

t

t

e

e

 

 

/

/

 

 

L

L

a

a

t

t

a

a

w

w

i

i

e

e

c

c

 

 

 
Coś wkrótce zmieni się  
Czuję, Ŝe nadchodzi  
I chyba wiem, co to jest  
Ś

mierć nie przeraŜa mnie  

ś

yć się nie boję teŜ  

Ale gdy padam na wznak,  
Chcę znowu czuć, jak to jest  
 
Bo twardość wgryza się  
Im cieńszą masz skórę,  
Tym grubiej kładź krem  
 
Zapamiętaj więc,  
ś

e juŜ nie potrzebujesz mnie  

Zapamiętaj więc  
Nie potrzebujesz nic, nikt ci nie przyda się  
 
KtóŜ to wie, dokąd wiatr cię poniesie  
KtóŜ to wie, co cię złamie lub zmiecie  
Nie wiem sam, jaki zawieje wiatr  
KtóŜ to wie, kiedy przyjdzie na nas czas  
Rozstania czas i łez  
Lecz wiem, Ŝe teraz jeszcze nie  
 
Latem czuję morza słony smak  
Latawiec leci w górę i porywa go wiatr  
Ty myślisz, co dziś ze mną dzieje się  
Co z tobą dziać się będzie myślę ja  
 
Teraz wiem, mam więcej lat  
Teraz wiem, czym jest cień, co gasi oczu 
twych blask  
 
KtóŜ to wie, dokąd wiatr cię poniesie  
KtóŜ to wie, co cię złamie lub zmiecie  
Nie wiem sam, jaki zawieje wiatr  
KtóŜ to wie, kiedy przyjdzie na nas czas  
Rozstania czas i łez  
Lecz wiem, Ŝe teraz jeszcze nie  
 
Mogłem lepiej?  
To co było, było nasze  

background image

ś

ycie ma być Ŝywe  

Od piwnicy po poddasze  
Graliśmy rocka dalej  
Kiedy wjechali ziomale  
Gdy nowe media są wszędzie  
Bez względu na czas i miejsce  
To był nasz czas i miejsce 
 
 

6

6

.

.

 

 

I

I

n

n

 

 

A

A

 

 

L

L

i

i

t

t

t

t

l

l

e

e

 

 

W

W

h

h

i

i

l

l

e

e

 

 

 
In a little while 
Surely you'll be back 
In a little while I'll be there 
 
In a little while 
This hurt will hurt no more 
I'll be home, love 
 
When the night takes a deep breath 
And the daylight has no end 
If I crawl, if I come crawling home 
WiIl you be there 
 
In a little while 
I will blow by every breeze 
Friday night running 
To Sunday on my knees 
 
That girl, that girl 
She's mine 
And I've know her since 
 
Since you were a little girl 
With Spanish eyes 
Oh, when I saw her 
In a pram they pushed her by 
 
My, how you've grown 
Well it's been 
It's been a little while 
 
Slow down my bleeding heart 
Man dreams one day to fly 
A man takes a rocketship into the skys 
He lives on starlets dying in the night 
And follows in the trail 
The scatter of light 
 
Turn it on 

Turn it on 
You turn me on 
 
Slow down my bleeding heart 
Slowly, slowly love 
Slow down my bleeding heart 
Slowly, slowly love 
Slow down my beating heart 
Slowly, slowly love 
 
 

7

7

.

.

 

 

W

W

i

i

l

l

d

d

 

 

H

H

o

o

n

n

e

e

y

y

 

 

 

 

Za dni  
Kiedy kołysaliśmy na drzewach  
Byłem małpą  
Kradnącą miód z roju pszczół  
Mogłem spróbować  
Mogłem poczuć Cię nawet wtedy  
I bym ścigał Cię wzdłuŜ wiatru  
 
Mogłaś tam pójść, gdyby Ci się to 
podobało  
Dziki miodzie  
I jeśli tam pójdziesz, pójdź tam ze mną  
Dziki miodzie  
 
Czy ja Cię znałem?  
Czy znałem Cię nawet wtedy?  
Zanim zegary przetrzymywały czas  
Zanim stworzył się świat  
 
Z okrutnego słońca  
Byłaś schronieniem  
Byłaś moim schronieniem i moim cieniem  
 
Jeśli pójdziesz tam ze mną  
Dziki miodzie  
MoŜesz robić wszystko co Ci się Ŝywnie 
podoba  
Dziki miodzie  
Tak, jedynie dmuchając w wiatr  
Dziki miodzie  
Dziki, dziki, dziki  
 
WciąŜ stoję, wciąŜ stoję  
Tam, gdzie mnie zostawiłaś  
Czy nadal rośniesz dziko?  
Ze wszystkim oswojonym wokół Ciebie?  
 

background image

Wysłałem Ci kwiaty  
Ucięte kwiaty na Twoją cześć  
Wiem, Ŝe Twój ogród jest pełen  
Ale czy jest tam choć trochę słodyczy?  
 
Jeśli pójdziesz tam ze mną  
Dziki miodzie  
Nie zabierzesz mnie, zabierz mnie proszę  
Dziki miodzie  
Tak, huśtając się pomiędzy drzewami  
Dziki miodzie  
Dziki, dziki, dziki 
 

8

8

.

.

 

 

P

P

e

e

a

a

c

c

e

e

 

 

O

O

n

n

 

 

E

E

a

a

r

r

t

t

h

h

 

 

 

 

Nieba na ziemi  
Potrzebujemy teraz  
Rzygać mi się chce z tego wszystkiego  
Wałęsając się  
Chory ze smutku  
Chory z cierpienia  
Chory ze słyszenia znowu i znowu  
ś

e będzie kiedyś  

Pokój na Ziemi  
 
Tam gdzie dorastałem  
Nie było wielu drzew  
Gdzie to było, chciałoby się je wyrwać  
I uŜyć przeciw naszym wrogom  
Mówi się, Ŝe to, co wyśmiejesz  
Z pewnością dopadnie cię  
I stajesz się potworem  
Więc Ŝaden potwór cię nie zniszczy  
 
To zaszło juŜ za daleko  
Kto powiedział, Ŝe jeśli znieczulasz się  
Nie zostaniesz zraniony  
 
Jezu, mógłbyś znaleźć chwilę  
By rzucić tonącemu linę  
Pokój na Ziemi  
Powiedz tym, którzy nie słyszą nic  
Których synowie Ŝyją na ziemi  
Pokój na Ziemi  
Nie czyiś, nie "czemu"  
Nikt nie płacze tak, jak matki  
O pokój na Ziemi  
Ona nie moŜe nigdy poŜegnać się  
By zobaczyć kolor w jego oczach  
Teraz on w błocie jest  

Pokój na Ziemi  
 
Oni wyczytują przez radio nazwyska osób  
Których inni ludzie, reszta z nas nigdy nie 
pozna  
Sean i Julia, Ann i Brenda  
Ich Ŝycie jest warte więcej od kaŜdej 
wielkiej idei  
 
Jezu, mógłbyś znaleźć chwilę  
By rzucić tonącemu linę  
Pokój na Ziemi  
ś

eby powiedzieć tym, którzy nie słyszą nic  

Których synowie Ŝyją na ziemi  
Pokój na Ziemi  
 
Jezu, ta pieśń, którą napisałeś  
Jej słowa nie przechodzą mi przez gardło  
Pokój na Ziemi  
Słyszę o nim w kaŜde Święta  
Ale nadzieja i historia nie idą w parze  
Więc jaka jest wartość  
Tego pokoju na Ziemi?  
 
Pokój na Ziemi  
Pokój na Ziemi  
Pokój na Ziemi 
 

9

9

.

.

 

 

W

W

h

h

e

e

n

n

 

 

i

i

 

 

l

l

o

o

o

o

k

k

 

 

a

a

t

t

 

 

t

t

h

h

e

e

 

 

w

w

o

o

r

r

l

l

d

d

 

 

/

/

 

 

K

K

i

i

e

e

d

d

y

y

 

 

p

p

a

a

t

t

r

r

z

z

ę

ę

 

 

n

n

a

a

 

 

ś

ś

w

w

i

i

a

a

t

t

 

 

 
Kiedy patrzysz na świat  
Co właściwie widzisz?  
Ludzie znajdują najróŜniejsze rzeczy  
Które rzucają ich na kolana  
Ja widzę wyraz twarzy  
Tak szczery i tak prawdziwy  
ś

e aŜ zmienia atmosferę  

Kiedy wchodzisz do pokoju  
 
Więc staram się być taki jak ty  
Staram się poczuć to tak jak ty  
Ale bez ciebie to nie ma sensu  
Nie mogę zobaczyć tego, co ty widzisz  
Kiedy patrzę na świat  
 
Kiedy noc naleŜy do kogoś innego  
A ty starasz się choć trochę przespać  
Kiedy twoje myśli są zbyt drogie  
By w ogóle chcieć je zatrzymać  

background image

Kiedy jest tyle chaosu  
A wszyscy ludzie kuleją  
Teraz juŜ nawet nie mrugniesz, prawda?  
Ani nawet nie odwrócisz wzroku  
 
Więc staram się być taki jak ty  
Staram się poczuć to tak jak ty  
Ale bez ciebie to nie ma sensu  
Nie mogę zobaczyć tego, co ty widzisz  
Kiedy patrzę na świat  
 
Nie mogę dłuŜej czekać  
Nie mogę czekać aŜ będę silniejszy  
Nie mogę dłuŜej czekać  
By zobaczyć to, co widzisz  
Kiedy patrzę na świat  
 
Jestem w poczekalni  
Nie widzę przez dym  
Myślę o tobie i twojej świętej ksiąŜce  
Podczas gdy reszta z nas się dławi  
 
Powiedz mi, powiedz co widzisz?  
Powiedz mi, powiedz co jest ze mną nie 
tak? 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

 

 

N

N

e

e

w

w

 

 

Y

Y

o

o

r

r

k

k

 

 

 

 

In New York freedom looks like 
Too many choices 
In New York I found a friend 
To drown out the other voices 
 
Voices on a cell phone 
Voices from home 
Voices through the hard sell 
Voices down a stairwell 
In New York 
 
Just got a place in New York 
In New York summers get hot 
Well into the hundreds 
You can walk around the block 
Without a change of clothing 
 
Hot as a hair dryer in your face 
Hot as handbag and a can of mace 
New York 
I just got a place in New York 
 

New York New York 
 
In New York you can forget 
Forget how to sit still 
Tell yourself you will stay in 
But it's down to Alphaville 
 
New York 
New York, New York 
 
New York, New York 
New York 
 
The Irish been coming here for years 
Feel like they own the place 
They got the airport, city hall 
The asphalt dance floor 
They even got the police 
 
Irish, Italians, Jews and Hispanics 
Religious nuts, political fanatics in the 
stew 
Happily not like me and you 
That's where I lost you 
 
New York 
New York, New York 
New York 
New York, New York 
 
New York 
New York 
 
In New York I lost it all 
To you and your vices 
Still I'm staying on to figure out 
Midlife crisis 
 
I hit an iceberg in my life 
You know I'm still afloat 
You lose your balance, lose your wife 
In the queue for the lifeboat 
 
You better put the women and children 
first 
But you've got an unquenchable thirst for 
New York 
 
New York 
New York 

background image

New York, New York 
 
In the stillness of the evening 
When the sun has had its day 
I heard your voice whispering 
Come away now 
 
New, New York 
New... 
New York 
 
New York 
 
 

1

1

1

1

.

.

 

 

G

G

r

r

a

a

c

c

e

e

 

 

 

 

Grace 
She takes the blame 
She covers the shame 
Removes the stain 
It could be her name 
 
Grace 
It's a name for a girl 
It's also a thought that 
Changed the world 
 
And when she walks on the street 
You can hear the strings 
Grace finds goodness 
In everything 
 
Grace 
She's got the walk 
Not on a wrapper on chalk 
She's got the time to talk 
 
She travels outside 
Of karma, karma 
She travels outside 
Of karma 
 
When she goes to work 
You can hear the strings 
Grace finds beauty 
In everything 
 
Grace 
She carries a world on her hips 
No champagne flute for her lips 

No twirls or skips 
Between her fingertips 
 
She carries a pearl 
In perfect condition 
What once was hers 
What once was friction 
What left a mark 
No longer stains 
 
Because grace makes beauty 
Out of ugly things 
 
Grace finds beauty 
In everything 
 
Grace finds goodness 
In everything 
 
 
 

H

H

O

O

W

W

 

 

T

T

O

O

 

 

D

D

I

I

S

S

M

M

A

A

N

N

T

T

L

L

E

E

 

 

A

A

N

N

 

 

A

A

T

T

O

O

M

M

I

I

C

C

 

 

B

B

O

O

M

M

B

B

 

 

[

[

2

2

0

0

0

0

4

4

]

]

 

 

 

 

 

 

 

 

L

L

i

i

s

s

t

t

a

a

 

 

u

u

t

t

w

w

o

o

r

r

ó

ó

w

w

:

:

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

V

V

e

e

r

r

t

t

i

i

g

g

o

o

 

 

2

2

.

.

 

 

M

M

i

i

r

r

a

a

c

c

l

l

e

e

 

 

D

D

r

r

u

u

g

g

 

 

3

3

.

.

 

 

S

S

o

o

m

m

e

e

t

t

i

i

m

m

e

e

s

s

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

C

C

a

a

n

n

'

'

t

t

 

 

M

M

a

a

k

k

e

e

 

 

I

I

t

t

 

 

O

O

n

n

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

O

O

w

w

n

n

 

 

4

4

.

.

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

P

P

e

e

a

a

c

c

e

e

 

 

O

O

r

r

 

 

E

E

l

l

s

s

e

e

 

 

5

5

.

.

 

 

C

C

i

i

t

t

y

y

 

 

O

O

f

f

 

 

B

B

l

l

i

i

n

n

d

d

i

i

n

n

g

g

 

 

L

L

i

i

g

g

h

h

t

t

s

s

 

 

background image

6

6

.

.

 

 

A

A

l

l

l

l

 

 

B

B

e

e

c

c

a

a

u

u

s

s

e

e

 

 

O

O

f

f

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

7

7

.

.

 

 

A

A

 

 

M

M

a

a

n

n

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

A

A

 

 

W

W

o

o

m

m

a

a

n

n

 

 

8

8

.

.

 

 

C

C

r

r

u

u

m

m

b

b

s

s

 

 

F

F

r

r

o

o

m

m

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

T

T

a

a

b

b

l

l

e

e

 

 

9

9

.

.

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

S

S

t

t

e

e

p

p

 

 

C

C

l

l

o

o

s

s

e

e

r

r

 

 

1

1

0

0

.

.

 

 

O

O

r

r

i

i

g

g

i

i

n

n

a

a

l

l

 

 

O

O

f

f

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

p

p

e

e

c

c

i

i

e

e

s

s

 

 

1

1

1

1

.

.

 

 

Y

Y

a

a

h

h

w

w

e

e

h

h

 

 

 

 

 

 

 

 

1

1

.

.

 

 

V

V

e

e

r

r

t

t

i

i

g

g

o

o

 

 

/

/

 

 

Z

Z

a

a

w

w

r

r

o

o

t

t

y

y

 

 

g

g

ł

ł

o

o

w

w

y

y

 

 

 
1, 2, 3... 14 
[Spoken vocal] 
Zrób głośniej, Kapitanie! 
 
Ś

wiatła gasną, jest ciemno 

Twoja głowa to dŜungla - nie moŜe rządzić 
sercem 
Uczucie jest o wiele silniejsze 
Twoje oczy są szeroko otwarte 
I przez twoją duszę (to) nie moŜe być 
kupione 
Twój umysł moŜe zabłądzić [dosł. dziwić 
się] 
 
Hello, hello... (Hola - hiszp. witaj, cześć) 
Jestem w miejscu zwanym Vertigo (gdzie 
jesteś?) 
To wszystko czego chciałbym nie wiedzieć 
Chyba Ŝe dasz mi coś 
Co będę czuł [dosł. mogę czuć] 
 
Noc jest pełna dziur 
Bo kule rozrywają niebo atramentu ze 
złotem 
Migoczą, gdy chłopcy grają rock & rolla 
Wiedzą, Ŝe nie potrafią tańczyć - chociaŜ 
to wiedzą 
 
Nie mogę znieść tych uderzeń 
Proszę o czek 
Dziewczyna z purpurowymi paznokciami  
Jezus okrąŜył jej szyję 
Kołysząc się w rytm muzyki Whoooaaa 
Kołysząc się w rytm muzyki Whoooaaa 
Whoooaaa 
Whoooaaa 
Whoooaaa 
 
Hello, hello... (Hola) 

Jestem w miejscu zwanym Vertigo (gdzie 
jesteś?) 
To wszystko czego chciałbym nie wiedzieć 
Chyba Ŝe dasz mi coś 
Czuję [dosł. mogę czuć] 
 
Potrząśnij tym 
ś

eby 

Wskoczyć  
 
[Edge solo] 
 
To wszystko... to wszystko moŜe być twoje 
To wszystko... to wszystko moŜe być twoje 
To wszystko... to wszystko moŜe być twoje 
Tylko daj mi to, czego pragnę i nikt nie 
zostanie skrzywdzony 
Hello, hello... (Hola) 
Jestem w miejscu zwanym Vertigo (gdzie 
jesteś?) 
Ś

wiatła zachodzą i wszystko co wiem, to 

to 
ś

e dasz mi coś... 

Czuję Ŝe twoja miłość uczy mnie 
Aaahhhhh-aaahhh-aaahhh-aaahhh... 
Twoja miłość uczy mnie 
Aaahhhhh-aaahhh-aaahhh-aaahhh... 
Jak się przewracać (klęczeć) 
 
Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, 
YEAH,  
Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah... 
 
 

2

2

.

.

 

 

M

M

i

i

r

r

a

a

c

c

l

l

e

e

 

 

D

D

r

r

u

u

g

g

 

 

/

/

 

 

C

C

u

u

d

d

o

o

w

w

n

n

y

y

 

 

n

n

a

a

r

r

k

k

o

o

t

t

y

y

k

k

 

 

 
Pragnę podróŜy w głąb twojego umysłu 
Chcę spędzić tam jeden dzień... 
Aby usłyszeć rzeczy, których nie 
wypowiedziałaś 
I widzieć, co ty moŜesz widzieć 
 
Chcę słyszeć, jak dzwonisz 
Czy czujesz cokolwiek? 
Chcę widzieć twoje myśli, przybrać kształt 
I wyjść właśnie teraz 
 
Wolność ma woń 

background image

Jak czubek głowy nowonarodzonego 
dziecka 
 
Piosenki są w twoich oczach 
Widzę je, gdy się uśmiechasz 
Widziałem wystarczająco duŜo, nie 
poddaję się 
Cudownemu narkotykowi 
 
Nauka i serce człowieka  
Nie mają ograniczeń 
Tu nie ma niepowodzenia, skarbie 
Dokładnie wtedy gdy rzucasz 
(opuszczasz)... 
 
Jestem twój a ty jesteś moja  
Miłość odbiera nonsens przestrzeni 
I czas... zniknie 
Miłość i logika trzymają nas jasno 
Powód opowiada się po naszej stronie - 
miłość... 
 
Piosenki są w twoich oczach 
Widzę je, gdy się uśmiechasz 
Mam dość romantycznej miłości  
Rzucam to, tak, rzucam to 
Dla cudu, cudownego narkotyku 
 
BoŜe, dziś wieczorem potrzebuję twojej 
pomocy 
 
PoniŜej hałasu 
PoniŜej zgiełku [dosł. din teŜ oznacza 
hałas] 
Słyszę głos 
Szepcze 
W nauce i medycynie  
"Byłem nieznajomym 
lecz przygarnęłaś mnie" 
 
Piosenki są w twoich oczach 
Widzę je, gdy się uśmiechasz 
Mam dość romantycznej miłości  
Rzucam to, tak, rzucam to 
Dla cudu, cudownego narkotyku 
 
Cudu, cudownego narkotyku... 
 

3

3

.

.

 

 

S

S

o

o

m

m

e

e

t

t

i

i

m

m

e

e

s

s

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

C

C

a

a

n

n

'

'

t

t

 

 

M

M

a

a

k

k

e

e

 

 

I

I

t

t

 

 

O

O

n

n

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

O

O

w

w

n

n

 

 

/

/

 

 

N

N

i

i

e

e

 

 

w

w

s

s

z

z

y

y

s

s

t

t

k

k

o

o

 

 

m

m

o

o

Ŝ

Ŝ

n

n

a

a

 

 

z

z

r

r

o

o

b

b

i

i

ć

ć

 

 

s

s

a

a

m

m

e

e

m

m

u

u

 

 

 

 

 
Twardy, myślisz Ŝe masz to 'coś'  
Mówisz mi i wszystkim 
ś

e jesteś wystarczająco silny 

 
Nie musisz zaczynać walki 
Nie musisz zawsze mieć racji 
Pozwól mi przejąć część ciosów  
Za ciebie 
 
Słuchaj mnie 
Muszę ci to powiedzieć 
Nie musisz zmagać się z tym samemu 
 
To ty, gdy patrzę w lustro 
To ty, gdy nie podnoszę słuchawki 
Nie wszystko moŜna zrobić samemu 
 
Walczymy cały czas 
Ty i ja... W porządku 
Jesteśmy jedną duszą 
Nie chcę... nie chcę słyszeć jak mówisz 
[dosł. potrzebuję]  
ś

e gdybyśmy nie byli tak podobni 

Lubiłbyś mnie o wiele bardziej 
 
Słuchaj mnie 
Muszę ci to powiedzieć 
Nie musisz przechodzić tego samotnie 
 
Widzę cię, gdy patrzę w lustro 
Słyszę cię, gdy nie podnoszę słuchawki 
Nie wszystko moŜna zrobić samemu 
 
Wiem, Ŝe nie rozmawiamy 
Mam juŜ tego wszystkiego dość 
Czy - słyszysz - mnie gdy -  
Ś

piewam, dla ciebie śpiewam 

To z twojego powodu opera jest we mnie 
 
Gdzie teraz jesteśmy? 
Muszę ci jeszcze powiedzieć 
ś

e dom nie staje się domem1 

Nie zostawiaj mnie tutaj samego... 
 
Widzę cię, gdy patrzę w lustro 
Słyszę cię, gdy nie podnoszę słuchawki 

background image

Nie wszystko moŜna zrobić samemu 
Nie wszystko moŜna zrobić 
Najlepsze co moŜesz zrobić to udawać 
Nie wszystko moŜna zrobić samemu 
 

4

4

.

.

 

 

L

L

o

o

v

v

e

e

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

P

P

e

e

a

a

c

c

e

e

 

 

O

O

r

r

 

 

E

E

l

l

s

s

e

e

 

 

/

/

 

 

M

M

i

i

ł

ł

o

o

ś

ś

ć

ć

 

 

i

i

 

 

p

p

o

o

k

k

ó

ó

j

j

 

 

a

a

l

l

b

b

o

o

 

 

c

c

o

o

k

k

o

o

l

l

w

w

i

i

e

e

k

k

"

"

 

 

 
OdłóŜ 
OdłóŜ 
OdłóŜ swoją słodką rozkosz na ziemię 
PołóŜ miłość na drodze (torach, szynach) 
Zniszczymy tyły wroga 
Tak, zrobimy to 
OdłóŜ twój skarb 
odłóŜ go teraz, bracie 
Nie masz czasu 
Dla zazdrosnego kochanka 
 
Kiedy wchodzisz w to Ŝycie 
Modlę się o Ŝebyś odleciał (odstąpił) 
Z twarzą pełną zmarszczek 
I nowiuteńkim sercem 
Nie wiem, czy podołam 
Nie jest mi łatwo na kolanach  
Tu jest moje serce, moŜesz je złamać 
 
Potrzebuję uwolnienia, uwolnienia, 
uwolnienia 
 
Potrzebujemy 
Miłości i pokoju 
Miłości i pokoju 
 
PołóŜ 
PołóŜ swoje pistolety 
Wszystkie twoje córki Syjonu 
Wszyscy twoi synowie Abrahama 
 
Nie wiem, czy podołam 
Nie jest mi łatwo na kolanach  
Tu jest moje serce, moŜesz je złamać 
Potrzebuję uwolnienia, uwolnienia, 
uwolnienia 
 
Potrzebujemy 
Miłości i pokoju 
Miłości i pokoju 
 
Nie walcz, kochanie 

MoŜemy to omówić 
To nie problem 
To tylko ja i ty 
MoŜesz zadzwonić lub ja zadzwonię 
TV jest ciągle włączony 
Ale głos jest przyciszony 
I Ŝołnierze na ziemi 
Szykują się do podkopania 
 
Zastanawiam się gdzie jest miłość? 
Gdzie jest miłość? 
Gdzie jest miłość? 
Gdzie jest miłość? 
Miłość i pokój 
 

 

 

 

5

5

.

.

 

 

C

C

i

i

t

t

y

y

 

 

O

O

f

f

 

 

B

B

l

l

i

i

n

n

d

d

i

i

n

n

g

g

 

 

L

L

i

i

g

g

h

h

t

t

s

s

 

 

/

/

 

 

M

M

i

i

a

a

s

s

t

t

o

o

 

 

o

o

ś

ś

l

l

e

e

p

p

i

i

a

a

j

j

ą

ą

c

c

y

y

c

c

h

h

 

 

ś

ś

w

w

i

i

a

a

t

t

e

e

ł

ł

 

 

 
Im więcej widzisz tym mniej wiesz 
Z wiekiem coraz mniej się dowiadujesz 
Kiedyś wiedziałem znacznie więcej niŜ 
wiem teraz 
 
Neonowe serce, oczy świecące w dzień 
Miasto oświetlone przez świetliki 
Robiące reklamę w niebiosach 
I ludzie nas lubią  
 
Tęsknię za tobą, gdy nie ma cię w pobliŜu 
Szykuję się do opuszczenia ziemi 
 
Wyglądasz dziś tak pięknie... 
 
Nie patrz zanim nie zaczniesz się śmiać 
Wyglądasz brzydko na fotografii 
Błyskające Ŝarówki, róŜowe tęczówki 
aparatu nie widzą 
 
Widziałem cię jak idziesz nieustraszona 
Widziałem cię w ciuchach, które sama 
zrobiłaś 
Czy moŜesz dostrzec we mnie piękno? 
Co się stało z pięknem, które było we 
mnie? 
 
Tęsknię za tobą, gdy nie ma cię w pobliŜu 
Szykuję się do opuszczenia ziemi 
 
Wyglądasz dziś tak pięknie... dziś 

background image

W mieście oślepiających świateł 
 
Czas... czas... czas... nie zostawi mnie 
takiego jakim jestem 
Ale teŜ nie wydobędzie chłopca z tego 
męŜczyzny 
Wyglądasz dziś tak pięknie 
Wyglądasz dziś tak pięknie 
Wyglądasz dziś tak pięknie 
 
W mieście oślepiających świateł,  
Im więcej wiesz 
Tym mniej czujesz 
Jedni się modlą, inni kradną 
Błogosławieństwo nie tylko dla tych, 
którzy potrzebują, na szczęście 
 

6

6

.

.

 

 

A

A

l

l

l

l

 

 

B

B

e

e

c

c

a

a

u

u

s

s

e

e

 

 

O

O

f

f

 

 

Y

Y

o

o

u

u

 

 

/

/

 

 

W

W

s

s

z

z

y

y

s

s

t

t

k

k

o

o

 

 

p

p

r

r

z

z

e

e

z

z

 

 

c

c

i

i

e

e

b

b

i

i

e

e

 

 

 
Urodziłem się jako dziecko szczęścia 
[dosł. wdzięku] 
Ani słowa więcej o miejscu 
Wszystko oprócz twojej pięknej twarzy 
było brzydkie 
I nie pozostawiło mi Ŝadnych złudzeń 
 
Widziałem cię w księŜycowym łuku 
W cieniu rzuconym na mój pokój 
Słyszałaś mnie w mojej melodii 
Kiedy ja słyszałem tylko zamieszanie 
 
Wszystko przez ciebie 
Wszystko przez ciebie 
Wszystko przez ciebie 
Jestem... jestem... 
 
Lubię dźwięk mojego głosu  
Nikomu nie dałem wyboru 
Intelektualny Ŝółw 
Ś

cigający się z pociągiem ekspresowym 

 
Niektórzy są miaŜdŜeni na szynach 
(torach, drodze) 
Inni dostają w plecy wysokimi 
podwyŜkami 
Nie jestem zepsuty, ale widzisz rysy 
MoŜesz sprawić, bym był idealny 
ponownie  
 

Wszystko przez ciebie 
Wszystko przez ciebie 
Wszystko przez ciebie 
Jestem... jestem... 
 
ś

yję 

Rodzę się [dosł. jestem rodzony] 
Właśnie przyjechałem, stoję przed 
drzwiami  
Miejsca od którego zacząłem 
I chcę dostać się z powrotem do środka 
 
Wszystko przez ciebie 
Wszystko przez ciebie 
Wszystko przez ciebie 
Jestem... jestem... 
 

 

 

7

7

.

.

 

 

 

 

A

A

 

 

M

M

a

a

n

n

 

 

A

A

n

n

d

d

 

 

A

A

 

 

W

W

o

o

m

m

a

a

n

n

 

 

/

/

 

 

M

M

ę

ę

Ŝ

Ŝ

c

c

z

z

y

y

z

z

n

n

a

a

 

 

i

i

 

 

k

k

o

o

b

b

i

i

e

e

t

t

a

a

 

 

 
Maleńka zapomnij dziś o swoich 
zmartwieniach 
Bierz ciepło od słońca 
Maleńka 
Wiem, Ŝe nie wszystko jest w porządku 
Ale ty jesteś jak miód dla mojego języka 
 
Prawdziwa miłość nie moŜe być 
wypoŜyczana, lecz 
Tylko prawdziwa miłość moŜe zatrzymać 
niewinne piękno 
 
Nigdy nie miałem szansy 
Stracić miłości aby znaleźć romans 
W tym tajemniczym dystansie 
Pomiędzy męŜczyzną a kobietą 
Nigdy nie miałem szansy 
Bo nigdy nie mogłem zrozumieć 
Tego tajemniczego dystansu 
Pomiędzy męŜczyzną a kobietą 
 
MoŜesz uciekać przed miłością 
Ale jeśli to miłość prawdziwa, to znajdzie 
cię 
Złapie za piętę 
Ale nie moŜesz być ślepy na miłość 
Jedynym bólem jest nie czuć nic 
Jak mogę cię zranić przytulając cię? 
 
Nigdy nie miałem szansy 

background image

Stracić miłości, aby znaleźć romans 
W tym tajemniczym dystansie 
Pomiędzy męŜczyzną a kobietą 
 
To ty jesteś jedyną, nie ma nikogo więcej 
Powodujesz, Ŝe chcę oddać się 
Temu tajemniczemu dystansowi 
Pomiędzy męŜczyzną a kobietą 
 
Brązowooka dziewczyna po drugiej stronie 
ulicy 
Na ulicy Saint Divine 
Myślałem, Ŝe to ta jedyna dla mnie 
Ale była juŜ moja 
Byłaś juŜ moja... 
 
Maleńka 
Kolejny raz spałem na ulicy 
Jak zagubiony pies 
Maleńka 
Próbowałem ponownie się spełnić 
Ale ty odeszłaś i odszedł Bóg 
 
Dusza potrzebuje piękna dla bratniej duszy 
Kiedy dusza pragnie... dusza czeka... 
 
Nie, nigdy nie miałem szansy 
Stracić miłości aby znaleźć romans 
W tym tajemniczym dystansie 
Pomiędzy męŜczyzną a kobietą 
 
Dla miłości i wiary i seksu i strachu 
I tych wszystkich rzeczy, które trzymają 
nas tutaj 
W tym tajemniczym dystansie 
Pomiędzy męŜczyzną a kobietą 
Jak mogę cię zranić kiedy cię trzymam? 
 

8

8

.

.

 

 

C

C

r

r

u

u

m

m

b

b

s

s

 

 

F

F

r

r

o

o

m

m

 

 

Y

Y

o

o

u

u

r

r

 

 

T

T

a

a

b

b

l

l

e

e

 

 

/

/

 

 

O

O

k

k

r

r

u

u

c

c

h

h

y

y

 

 

z

z

 

 

t

t

w

w

o

o

j

j

e

e

g

g

o

o

 

 

s

s

t

t

o

o

ł

ł

u

u

 

 

 
Z najjaśniejszej gwiazdy 
Pochodzi najciemniejsza dziura 
Miałaś tak duŜo do zaoferowania 
Dlaczego zaproponowałaś duszę? 
Byłem tam dla ciebie, kochanie 
Kiedy potrzebowałaś mojej pomocy 
Zaprzeczysz 
Czego Ŝądałaś od siebie? 
 

Wyluzuj mamo, uspokój się 
Wyluzuj mamo, uspokój się 
 
Mówisz o znakach i cudach 
Ja potrzebuję czegoś innego 
Uwierzyłbym, gdybym był w stanie 
Ale czekam na okruchy z twego stołu 
 
Byłaś ładna jak obrazek 
To wszystko było widoczne 
Potem twoja twarz dogoniła twoją 
psychologię  
Z ustami pełnymi zębów 
Zjadłaś wszystkich twoich przyjaciół 
I łamałaś serca myśląc, Ŝe dojdą do siebie  
 
Mówisz o znakach i cudach 
Ja potrzebuję czegoś innego 
Uwierzyłbym, gdybym był w stanie 
Ale czekam na okruchy z twego stołu 
 
Nie powinnaś decydować gdzie mieszkasz 
ś

yć czy umrzeć 

Trzecia do łóŜka 
Siostra Anna, powiedziała 
Godność mija 
 
A ty mówisz o znakach i cudach 
Ja potrzebuję czegoś innego 
Uwierzyłbym, gdybym był w stanie 
Czekam na okruchy z twego stołu 
 

 

 

 

9

9

.

.

 

 

O

O

n

n

e

e

 

 

S

S

t

t

e

e

p

p

 

 

C

C

l

l

o

o

s

s

e

e

r

r

 

 

/

/

 

 

(

(

J

J

e

e

d

d

e

e

n

n

)

)

 

 

k

k

r

r

o

o

k

k

 

 

b

b

l

l

i

i

Ŝ

Ŝ

e

e

j

j

 

 

 
Jestem za rogiem nierzeczywistości 
Jestem po drugiej stronie drogi nadziei 
Jestem pod mostem w prądzie rzeki 
Który porwał wszystko, co nazywam 
własnym 
 
Krok bliŜej do poznania  
Krok bliŜej do poznania 
 
Jestem na wyspie, na ruchliwym 
skrzyŜowaniu 
Nie mogę iść naprzód, nie mogę się cofnąć 
Nie widzę przyszłości 
(Ona) ucieka ode mnie 

background image

Oglądam błysk tylnych świateł 
 
Krok bliŜej do poznania  
Krok bliŜej do poznania 
Krok bliŜej do poznania 
Poznania, poznania 
 
Wiszę na zewnątrz Ŝeby wyschnąć 
Z moimi starymi ciuchami 
Palce wciąŜ czerwone od ukłucia starej 
róŜy 
CóŜ, serce, które cierpi 
To serce, które bije 
Czy słyszysz perkusistę zwalniającego 
grę? 
 
Krok bliŜej do poznania  
Krok bliŜej do poznania 
Krok bliŜej do poznania 
Poznania, poznania 
 

 

 

 
 

1

1

0

0

.

.

 

 

O

O

r

r

i

i

g

g

i

i

n

n

a

a

l

l

 

 

O

O

f

f

 

 

T

T

h

h

e

e

 

 

S

S

p

p

e

e

c

c

i

i

e

e

s

s

 

 

/

/

 

 

J

J

e

e

d

d

y

y

n

n

a

a

 

 

w

w

 

 

s

s

w

w

o

o

i

i

m

m

 

 

r

r

o

o

d

d

z

z

a

a

j

j

u

u

 

 

 
Zwolnij, kochanie 
Koniec nie jest tak przyjemny jak początek 
Proszę, zostań dzieckiem gdzieś w głębi 
serca 
 
Dam ci wszystko, czego pragniesz 
Oprócz tego, czego chcesz 
Jesteś pierwsza w swoim rodzaju 
 
I czujesz się jak nikt przedtem  
Kradniesz dokładnie pod moimi drzwiami 
A ja klęczę, poniewaŜ pragnę ciebie 
bardziej 
Chcę tego, co masz 
I nie chcę niczego, czym nie jesteś 
 
Gdziekolwiek pójdziesz wykrzycz to 
Nie musisz się tego wstydzić [dosł. nie 
musisz być nieśmiała] 
 
W niektórych rzeczach nie powinnaś być 
zbyt dobra 
Jak śmiech, płacz i sława 

Niektórzy ludzie mają za duŜo pewności 
siebie, skarbie 
 
Dam ci wszystko, czego pragniesz 
Oprócz tego, czego chcesz 
Jesteś pierwsza w swoim rodzaju 
 
I czujesz się jak nikt przedtem  
Kradniesz dokładnie pod moimi drzwiami 
A ja klęczę, poniewaŜ pragnę ciebie 
bardziej 
Chcę tego, co masz 
I nie chcę niczego, czym nie jesteś 
 
Gdziekolwiek pójdziesz wykrzycz to 
Nie musisz się tego wstydzić 
I nigdy nie będziesz sam 
Chodź i pokaŜ swą duszę 
Kontrolowałaś miłość 
 
Gdziekolwiek idziesz wykrzycz to 
Nie musisz się tego wstydzić 
Gdziekolwiek idziesz wykrzycz to 
Oh my my 
 
I czujesz się jak nikt przedtem  
Kradniesz dokładnie pod moimi drzwiami 
A ja klęczę, poniewaŜ pragnę cię bardziej 
Pragnę cię bardziej, pragnę cię bardziej 
 

1

1

1

1

.

.

 

 

Y

Y

a

a

h

h

w

w

e

e

h

h

 

 

/

/

 

 

J

J

a

a

c

c

h

h

w

w

e

e

 

 

 
Weź te buty 
Stukające obcasami wzdłuŜ jakiejś ślepej 
uliczki 
Weź te buty 
I dopasuj je 
Weź tę koszulę 
Poliester - biały śmieć made in nigdzie 
Weź tę koszulę 
I wyczyść ją, wyczyść 
Weź tę duszę 
Uwięzioną w skórze i kościach [dosł. 
uziemioną] 
Weź tę duszę  
I kaŜ jej śpiewać 
 
Jachwe, Jachwe 
Zawsze ból przed narodzinami dziecka 
Jachwe, Jachwe 

background image

WciąŜ czekam na świt 
 
Weź te dłonie 
Naucz je co nosić 
Weź te dłonie 
Nie rób pięści 
Weź te usta 
Tak chętne do krytykowania [dosł. 
szybkie] 
Weź te usta 
Pocałuj je 
 
Jachwe, Jachwe 
Zawsze ból przed narodzinami dziecka 
Jachwe, Jachwe 
Ciągle czekam na świt 
 
Czekając na świt słońce pojawia się 
Słońce wschodzi nad oceanem 
Miłość jest jak kropla w oceanie 
Miłość jest jak kropla w oceanie 
 
Jachwe, Jachwe 
Zawsze ból przed narodzinami dziecka 
Jachwe, powiedz mi 
Dlaczego zawsze przed świtem jest noc? 
 
Weź to miasto 
Miasto powinno połyskiwać na wzgórzu 
Weź to miasto 
Jeśli taka będzie twoja wola 
Którego Ŝaden człowiek nie posiądzie, 
Ŝ

aden człowiek nie zabierze; Weź to serce 

Weź to serce 
Weź to serce 
I kaŜ je złamać