background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Rozdział 12 

 
- Panowie. Gotowi?  
Obydwaj chłopcy skinęli głowami, salutując Seniorowi  Alvarezowi i sobie, po czym 
założyli maski szermiercze.  
En garde*. Gotowi? Walczcie. 
 
Ponieważ Richard natarł mocno na Ranjita, ten cofnął się krok do tyłu, odparował i 
zripostował. Cassie z trudem napinała klamrę przy bucie. Nie szło jej najlepiej 
zakładanie tego stroju, poza tym wiedziała, że nigdy nie będzie wyglądać tak 
elegancko jak Ranjit albo Richard. Albo którekolwiek z nich, jeśli już o to chodzi. 
Isabella, w  szermierczej bieli, z błyszczącym końskim ogonem, który jak kaskada 
spływał na jej plecy, wyglądała jak waleczna bogini. Oparła rękę niedbale o szpadę, 
maskę włożyła pod jedno ramię, gdy gadała z Perrym, którego pobiła z kretesem. 
 
Wina dręczyła Cassie. Isabella bardzo się starała zachowywać normalnie, ale jej 
zachowanie w stylu „nic mnie to nie obchodzi”, nie było do końca prawdą. Kiedy w 
końcu usiadła, odsunęła z czoła wilgotne kosmyki mahoniowych włosów. Cassie 
uśmiechnęła się. Może zbyt dużo się ostatnio uśmiecha, a żaden z jej uśmiechów nie  
jest zbyt normalny? 
Cassie nabrała tchu.  
 
- Isabella? -Urwała.- Martwisz się, że to ja dostałam zaproszenie na rozmowę?  
 
„ O Boże! To już jutro.” Ta myśl nie dawała jej spać, a teraz jeszcze mały dreszczyk 
przebiegł jej po plecach. 
Po raz pierwszy Isabella nie protestowała i nie śmiała się, wzruszając ramionami na 
to pytanie. Poważnie przyglądała się Cassie. 
 
- Naprawdę, nie mam nic przeciwko. Zasługujesz na to...- Isabella przerwała.- Być 
może jestem rozczarowana. Że znowu mnie nie zapytali. Ale jestem szczęśliwa za 
ciebie. OK? - Uśmiechała się choć jej twarz była spięta.. 
- To powinnaś być ty. Przykro mi. Jestem nowa, a ty masz do tego większe prawo i... 
- Nie, to nie tak. Po prostu …- Czerwieniąc się, Isabella zacisnęła usta i zamilkła.  
- Co? - Cassie zmarszczyła brwi.  
- Nic.  
- To nie jest żadne nic. No mów.- Ton głosu Cassie zabrzmiał groźnie.- No dawaj, 
Isabella.  
- Słuchaj, to nie tak, że ja to myślę. Ludzie są zdziwieni. Ponieważ …  
Cassie czekała. 
Jej współlokatorka szybko dopowiedziała.  
 

 

*en garde - Postawa szermiercza przed rozpoczęciem lub w trakcie walk  

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

- Żaden stypendysta nigdy nie został poproszony wcześniej. To wszystko.  
- Widzę.- Cassie szarpnęła swoje rękawiczki do szermierki i zmięła je.  
Isabella pociągnęła za włosy ze swojego kucyka. 
- Cassie, nie uważam, że to źle, czy coś. To tylko dowodzi, jak jesteś wyjątkowa. 
Tyle, że niektórzy w szkole są...  
- Zaskoczeni – powiedziała Cassie. - I to niekoniecznie w miły sposób. 

 

Isabella otworzyła usta, by jej odpowiedzieć, ale elektroniczny dźwięk, 
zasygnalizował kolejne trafienie. Cassie zwróciła uwagę na planszę.  
Ranjit, pewnie trafił Richarda.   Jeszcze raz. 
Przeciętny i wybitny.  
Twarze zasłonięte czarną siatką, kaftany i spodnie mocno podkreślały ich 
muskulaturę. To wystarczyło, żeby przyprawić dziewczynę o zawrót głowy. Nawet z 
zasłoniętymi twarzami, można ich było bez trudu rozpoznać.

 

Obydwaj byli szybcy i 

zwinni, ich ruchy były zręczne jak u węża, ale tylko jeden z nich był niesamowicie 
elegancki, każdy ruch był oszczędny, pełny gracji i niesamowicie skuteczny. 
Rany boskie, czyż Ranjit nie wyglądał dobrze z bronią? 

 

- Cassie! 
Mrugnęła ogłuszona, gdy Isabella szturchnęła ją mocno.  
- Miej oczy szeroko otwarte. Teraz ty. - Jej współlokatorka szepnęła dokuczliwie; 
chyba wrócił jej dobry humor. 
Pojedynek się skończył; Richard i Ranjit zdjęli maski i uściskali sobie ręce. 
Piętnaście do dziewięciu, zauważyła rzucając okiem na wynik. Dla Ranjita, 
oczywiście. 
Próbowała udawać rozczarowanie.  
- Cassie, - ponownie powiedział Senior Alvarez.- Na planszę proszę. I niech jeden z 
was zostanie.  
- Ja będę z nią fechtował - zaproponował Richard z zapałem.  
- Nie.- Ranjit stanął przed nim. - Ja chcę. 
Wydawało się, że Richard chce zaprotestować, w końcu jednak wzruszył ramionami i 
zdjął z siebie giętki drucik, zakończony niewielkim aparacikiem* i podał go Cassie.  
 
- Cholera – wymamrotała. - On nie zostawi na mnie suchej nitki.  
- Ha - wyszeptał Richard, urażony. - Nie sadzisz, że ja też bym mógł? 
- Tak, na pewno - uśmiechnęła się. 
 
Przyczepił kabelek pod jej kaftanem, odwrócił przez jedno ramię i zapiął na szyi  
rzep. Był tak blisko, że mogła poczuć jego ciepły oddech, zapach jego świeżego potu; 
jego palce prawie otarły się o jej gardło. Czuła też dezaprobatę,  promieniującą od 
cichego Ranjita jak fizyczną siłę. Ranjit nie uśmiechał się, gdy salutował, po czym 
założył czarną maskę na twarz. 
 
 
*

specjalne urządzenie elektryczne nazywane aparatem sędziowskim

, służące do 

sygnalizowania trafień 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

- Pamiętaj Cassie, - powiedział Senior Alvarez, stojąc przy niej, - trzymaj prosto swój 
nadgarstek, a ciało ustaw pod kątem. Wciąż dajesz swojemu przeciwnikowi zbyt 
wiele szans, jesteś otwarta na trafienie. Nie cofaj się przez cały czas! Nie bój się 
pchać. Teraz! Gotowi?  
Kiwnięcie głową, pozdrowienie, maska na twarz. 
En garde. Gotowi? Fechtujcie! 
 
To było beznadziejne. Ranjit bez żadnego wysiłku  blokował każdą paradę, każde 
pchnięcie, które robiła. Elektroniczny licznik uderzał z wprawiającą w zakłopotanie 
regularnością i Cassie prawie zemdlała z ulgi, kiedy Ranjit zrobił jeden błąd i mogła 
go trafić. Przynajmniej nie sprawił jej tęgiego lania, 15 do 0. 
Cassie była świadoma obecności Kateriny, przypatrującej się jej atakom i 
uśmiechającej się z wyższością, a kiedy Ranjit cofnął się i zsunął  maskę, zsuwając 
rękawiczki aby szorstko uścisnąć dłoń, Cassie zdecydowanie odczuła  zadowolenie, 
że to już koniec. 
 
- Piętnaście do jednego dla zawodnika po mojej prawej stronie. - W głosie Señor 
Alvareza zabrzmiało rozczarowanie, ale nie był ani trochę zaskoczony. -  Isabella, 
Richard. Na planszę proszę.  
Gdy Cassie odłączyła kabelek od ciała i oddała mu z powrotem, Richard pogłaskał  ją 
po palcach.  
- Bardzo niehonorowy. - szepnął.- Ja pozwoliłbym  ci na kilka trafień.  
- A co by to dało. - Ranjit mruknął pogardliwie i ruszył w kierunku ławki.  
Kiedy ich minął, Cassie puściła oko do Richarda. - On ma rację.  
- Mimo, że jest wrzodem na tyłku? 
- Powodzenia.- Uśmiechnęła się, a Richard odwrócił się, by pozdrowić Isabellę. 
 
Ranjit usiadł samotnie na ławce, w odległości sześciu stóp od ucznia ostatniego roku 
Hamida, który mimo, że też był jednym z Few, przyglądał się Ranjitowi z 
niepokojem. Cóż, Cassie się go nie bała. 
W każdym bądź razie nie poza planszą...  
Cassie opadła koło Ranjita i podrzucała maskę lekko do góry.  
 
- Możesz tego nie robić? To bardzo irytujące. 
Wzdychając, Cassie położyła maskę na kolanach. Katerina sztyletowała ją wzrokiem  
ze swojego miejsca koło dystrybutora wody, ale szybkie uderzenia szpadami na 
planszy  i stałe brzęczenie monitora oznaczało, że nie mogła słyszeć niczego, co 
Ranjit mówi do Cassie. 

 

- Któregoś dnia cię dopadnę, kolego, - powiedziała wesoło. 
- Zapewne tak będzie. Ale nie dlatego, że ci pozwolę.- rzucił pogardliwe spojrzenie 
na Richarda, który cofał się przed Isabellą.  
I on ośmielał się mówić, że ona jest irytująca?  
Cassie powiedziała ze złością.  
- Nie lubisz mnie, prawda?  
- To nie ma z tym nic wspólnego.  

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

- Nie ma wspólnego z czym? Z finansowaniem edukacji?  
- Jesteś ponad to. 
- Zabawne. Pomyślałam to samo o tobie.  
- Cassandra, - głośno westchnął. -  Nie próbuj robić z siebie takiej zołzy. 
 
Wzruszyła ramionami. 
- Nie myślę, że muszę tego próbować. Muszę? 
- Powiedziałem ci, że to nie ma nic wspólnego z tym, czy cię nie lubię.  
- Nie powiedziałaś mi z czym to jest związane. A może powiedziałeś? 

 

Szarpnął brutalnie przy rzepie zapinającym jego maskę, robiąc przy tym hałas. 
Ponownie zapiął i znowu odpiął. Stojący w pobliżu, Senior Alvarez, skrzywił się, 
więc Ranjit przestał bawić się rzepem i wbił wzrok w Cassie. 
- Nie lubię uczucia, które we mnie wzbudzasz. Jasne?  
- Oh,- zamarła.  
- Myślisz, że mógłbym związać się z kimś takim jak ty?  
 
Złość pojawiła się jeszcze raz; szybka i gwałtowna.  
- Palant. Zresztą, jak chcesz.- Wstała.  
Ranjit przegryzł wargę. 
- Nie chciałem... 
- Myślę, że chciałeś. 
 
Chwycił ją za nadgarstek i pociągnął, szybko opadła z powrotem na ławkę. Był 
niewiarygodnie silny. 
- Nie chciałem tego wyrazić w taki sposób, przysięgam.- Puścił ją i potarł ręką 
czoło.- Mam na myśli to, że mi się podobasz i nie mogę się z tym pogodzić, 
Casandro. 
- Pogodzić? 
- Naprawdę. - Nagle i niespodziewanie, wyciągnął rękę i łagodnie pogłaskał jej 
włosy. 
 
Lekkość jego dotyku sprawiła, że zadrżała. 
- To znaczy?-  Wycofując się, złożyła ręce. 
- To znaczy, to co mówię.-  Irytacja wkradła się z powrotem do jego głosu. - Zawsze 
tak robię.  
 
Cassie poczuła na sobie piorunujące spojrzenie: Katerina gorzała wściekłością.  
- Wygląda na to, że lekcja się skończyła. - powiedziała nagle, wstając ponownie. - A 
ja zaraz spłonę, jeśli nie zniknę z czyjegoś wzroku. 
Spojrzawszy za nią, twarz Ranjita stwardniała, gdy dostrzegł płomienny wzrok  
Szwedki. 
 
Co w nim było? Działał jej na nerwy, tak jakby przejechała paznokciami po tablicy 
ale wciąż szuka jego towarzystwa. Nie mogłaby nawet marzyć o przegranej 15:1,  
gdyby jej nie zlekceważył. 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Wracając do rzeczywistości, podeszła do Richarda i Isabelli, którzy pakowali swoje  
bronie i kabelki.  
Richard ociekał potem. 
- Zbiła mnie, - powiedział do Cassie z żalem.  
- Naturalnie, - uśmiechnęła się Isabella.  
- Nigdy już nie będę z tobą walczył, kiedy jestem zmęczony. Rzuć, mi ten ręcznik, 
jak możesz?  
 
Gdy Isabella odwróciła się by po niego sięgnąć, Richard zrzucił swój szermierczy 
kaftan i plastron. Pod spodem nosił kamizelkę bez rękawów, która mocno opinała 
jego mięśnie. Próżny diabeł, pomyślała Cassie rozbawiona. Wiedział bardzo dobrze, 
że wygląda znakomicie nawet przegrywając. 
 
Kiedy zwijała kabelki od swojego stroju, nagle spochmurniała. Zobaczyła bliznę na 
jego łopatce. Gdy przyjrzała się jej bliżej, pomyślała, że wygląda to jak ślad 
przecięcia się dwóch linii, mający około dwóch cali średnicy. To było trwałe, tak jak 
piętno. Nigdy nie widziała czegoś podobnego. 

 

Richard uśmiechnął się przez ramię, ale złapał jej wzrok i jego uśmiech zamarł.  
Pośpiesznie chwycił bluzę i wciągnął. Nie miałam tego zobaczyć pomyślała Cassie.  
Popełnił błąd. A widząc błysk w oku Ranjita stwierdziła, że on też to zauważył.  

 

- Hej!- Isabella trąciła ją mocno łokciem i wepchnęła ręcznik do jej rąk. - Może 
przestaniesz pożerać wzrokiem Richarda.

 

Chodźmy pod prysznic, ty grzeszna 

dziewczyno. Zanim zobaczysz coś czego się nie spodziewasz! 
 
Cassie spróbowała złapać wzrok Richarda, gdy Isabella wyciągała ją z sali sportowej, 
ale odwrócił się.  
- Isabella,- szepnęła pod nosem.-  Myślę, że już to widziałam.                                    
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Rozdział 13 

 
- Richard kochanie, dziękuję za przyprowadzenie kandydatki. 
 
Katerina siedziała na pozłacanym krześle, elegancko krzyżując kostki. Nie tylko ona 
spoglądała na Cassie, co druga osoba w pokoju to robiła. Czuła na sobie ich 
spojrzenia niczym fizyczną siłę.

 

Jeśli Richard nie trzymałby twardo ręki na jej 

plecach obróciłaby się na pięcie i wyszła. 

 

- Będzie dobrze,- szepnął, po czym powiedział głośno. - Myślę, że większość z was 
zna Cassie, prawda? Z wyjątkiem was .- Richard wskazał ręką w kierunku trzech 
wysokich, pięknych uczniów z ostatniego roku, których Cassie widziała z daleka.  
- Vassily, India, Sara, to Cassie Bell. Wstąpiła do Akademii w tym semestrze.  
 
- Każdy zna Cassie.- Katerina nalała sobie szklaneczkę czerwonego wina, 
wymieniając chytre uśmieszki z Keiko. - Mam wrażenie, że zawsze z nami była.  
- Wejdź i usiądź, Cassie.- Cormac Doyle wskazał krzesło pośrodku ich grupy, 
mrugnął do niej i uśmiechnął się czarująco. - Katerina może budzić grozę, ale nikogo 
jeszcze nie ugryzła.  
Richard zachęcająco potrząsał krzesłem. 
- Tak. - Dodała Ayeesha z promiennym uśmiechem.- Powiedz nam coś o sobie, 
Cassie. Po to tu jesteś. 

 

Cassie niepewnie usiadła, spodziewając się, że poduszka wyda niepokojący odgłos. 
Nie było jednak takich dziecinnych trików. Siedzieli półkolem wokół niej, niektórzy 
w niedbałej pozie, inni sztywno wyprostowani, ale każdy skupiony i czujny. Nie 
mogła zauważyć Ranjita. Znowu. 

 

- Czy Ranjit  dołączy do nas? - zapytał Cormac, jakby czytając w jej myślach. 
- Nie. - Szybko odpowiedziała Katerina.  
Wyczuwało się napięcie w jej głosie, ale  stwierdziła to z pewną ulgą.  
- Michaił, jeśli już dobrze się czujesz, możemy zaczynać. 
- Już w porządku. - odezwał się ochrypły głos z brzegu półkola.-  Zaczynajmy.  
 
Cassie odwróciła się by spojrzeć na niego. Chłopak z  ostatniego roku,  z 
zmierzwionymi blond włosami, miał tak samo regularne rysy twarzy jak Katerina, aż 
nazbyt  widoczne. Jego twarz była wychudzona i wymizerowana, skóra blada i sucha 
jak  papier. Butelka z wodą stała na podłodze obok krzesła,  gdy jednak podniósł ją 
okazała się pusta. Katerina westchnęła rozdrażniona, gdy Ayeesha wstała i przyniosła 
mu inną. Z wdzięcznością chwycił butelkę i pociągał z niej wielkimi łykami. 

 

- Nadal masz ten okropny wirus? - zapytał Richard gładko. - Pech, Michaił. Zostałem 
poproszony by wysunąć kandydaturę Cassie. Co mogę powiedzieć? Jest mądra, 
nieustępliwa, została wychowana w trudnych warunkach – w przeciwieństwie do 
większości z nas – i jest uderzająco ładna. 
- Hhm, - mruknęła Keiko.  

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Katerina uniosła palce do ust, nie do końca ukrywając wyniosły uśmiech. 
- I  - kontynuował Richard nieporuszony - podkreślę to jeszcze raz: wpadła w oko  
bardzo szanowanego członka Few. Wszyscy dobrze wiemy, jakie znaczenie ma ta 
szczególna opinia, więc sądzę, że wszystko już powiedziałem. Jakieś pytania?  
- No Richardzie, - powiedział Michaił po krótkiej ciszy.- Nikt nie może cię oskarżyć  
o długie tyrady. - Chrząknął, i pociągnął długi łyk wody. 

 

- Cassie.-  Ayeesha pochyliła się do trochę do przodu i Cassie uśmiechnęła się z ulgą. 
Przynajmniej ona była przyjacielsko nastawiona.- Co sprowadziło cię do Darke 
Akademy?  
Nie wahała się.  
- Stypendium.  
Ayeesha kiwnęła głową, a Keiko zachichotała. Cassie z trudem udało się 
powstrzymać. 
- Oczywiście, wiemy o tym, - powiedziała Ayeesha. Wyglądała na zadowoloną z 
obcesowej odpowiedzi Cassie.- To było dobre dla ciebie.- Podniosła ostrzegawczo 
palec. - To jest mały problem. Szczegół techniczny, naprawdę.  
- Wcale nie. Stypendium, - odezwał się Cormac, - oznacza, że Sir Alric sprowadził  ją 
tu. Sprawdza rezultaty egzaminu i wywiadu. Cóż, czy może być jakaś lepsza 
rekomendacja?-  Rozejrzał się po zgromadzonych osobach, uśmiechając się. 
- Few nigdy nie przyjęli stypendysty.- Odezwała się Keiko. Oczywiście. Szczelnie 
złożyła ramiona i zacisnęła usta. - Nigdy nie słyszałam o czymś podobnym. 
- Aż do teraz, - mruknęła Katerina.- Muszę przyznawać, że byłoby to całkowite 
zerwanie z tradycją. Ale zawsze jest ten pierwszy raz, Keiko. 
 
Cassie zacisnęła usta, by po raz pierwszy powstrzymać się od uśmiechu niż od 
burknięcia. Katerina i Keiko były śmiesznie pompatyczne i niektórzy z Few  też 
pewnie myśleli tak samo.

 

India udawała ostentacyjnie ziewanie za plecami Kateriny. 

Ayeesha trąciła łokciem Cormaca, chichocząc. Richard, siadając na kanapie, mrugnął 
do niej. 
 
Katerina zignorowała wszystkich.  
- Dlaczego nie powiesz nam trochę o swojej rodzinie?  
- Bo jej nie ma, - warknęła Keiko, cała czerwona z upokorzenia.  
„Spokój, Cassie. Zachowaj spokój”.  
- Tatę znam tylko ze zdjęcia,-  powiedziała lakonicznie, - ale miałam go jak wszyscy. 
- A twoja matka porzuciła cię. Byłaś dla niej niewygodna? 
- Ona po prostu taka jest, - rzuciła z przekąsem Keiko.  
- Albo może, - kontynuowała Katerina, - po prostu nie jesteś warta wysiłku.  
Cassie zrobiło się gorąco i musiała nabrać oddechu. To wciąż bolało. Usiłowała 
wmówić jej to, tak jak kiedyś Jilly Beaton. „Nie warta wysiłku, zdzira”. 
 
Richard popatrzył na nią uspokajająco.  
Cassie uśmiechnęła się, szeroko i nieszczerze. 
-  Moja mama nie radziła sobie ze mną.  
 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Richard skinął głową. 
- Kto mógłby? 
- Mówiąc wprost, - powiedziała Cassie szorstko, - jej nowy facet nie chciał 
dziewczynki, a ona pragnęła go bardziej niż mnie. A poza tym, teraz mają już moje 
zastępstwo. Chłopca. I szczerze mówiąc jestem z tego zadowolona. Jestem tak samo 
zainteresowana nimi, jak oni mną. Kolejne pytanie?  
 
Ale ich uciszyłam, pomyślała z satysfakcją. Chociaż na chwilę uciszyłam tych 
zadowolonych z siebie dupków.  
W ciszy, która panowała, ktoś odkaszlał głośno i powiedział ochryple.  
- Rozważmy, jakie płyną z tego korzyści dla szkoły. 
 
Ponownie Michaił. Mimo że jego uwaga skupiona była na Cassie, cały czas  popijał 
wodę. Krople płynu wyciekły mu z ust i wytarł brodę drżącą ręką. Wyglądał znacznie 
gorzej niż wcześniej, ale nikt nie zwracał na to uwagi. Cassie zmarszczyła brwi. 
- Był taki czas ... - ciągnął dalej, jego głos był już prawie szeptem - gdy stypendyści 
mieli przydatniejszą funkcję niż … reklama wizerunku szkoły.  
 
Współczucie Cassie roztopiło się, zastąpione przez niepokój. Funkcja? Wróciły do 
niej słowa Keiko wypowiedziane tamtej nocy w holu: „Jesteś tu dla naszej korzyści, 
nie odwrotnie”. 

 

- Michaił.- Odezwał się Yusuf, cudowne dziecko szachów, z jednego ze starszych 
roczników. Stał w cieniu, i Cassie nie zauważyła go, dopóki nie przemówił.- Nie 
jesteś jednym z nas długo. Jesteś nowy i niedoświadczony. Nie wyobrażaj sobie, że 
wiesz lepiej o tym, kim jesteśmy, niż my.  
- To jest część historii Few. Czytałem o tym.- Michaił złożył palce razem tak mocno, 
że aż zbielały. Jego ciało było zgarbione, zwinięte jak sprężyna, ale nie mógł oderwać 
wzroku od Cassie. 
 
Powinna teraz wstać i wyjść. To byłaby ucieczka, ale do diabła; nawet świetlica jej 
się nie podobała, a musi tu siedzieć. Wszystko tu było ciemne. Krzesła, zasłony, 
tapeta, jedwabne abażury: materiały były rubinowe, fioletowe i ciemno zielone. 
Pokój był ciepły, ale w jakiś sposób groźny. Piękny, ale przytłaczający. Nie chce tu 
być. Ani teraz, ani kiedykolwiek. 
Nie. Nie wstanie i nie wyjdzie stąd. To była okazja by odkryć tajemnice Few, ale nie 
tylko. Nie była gorsza od reszty. Lepiej. Nie będzie rwać włosów z głowy i uciekać 
jak wystraszona mysz. Wysuwając brodę do przodu,  spojrzała na Keiko, tak 
szczegółowo i pogardliwie jak ona na nią. 
Japonka miała na sobie świeżo wyprasowaną białą koszulę, która stanowiła 
olśniewający kontrast w stosunku do jej kruczoczarnych włosów. Chyba to Chanel? A 
może George At Asda*; podobną koszulę Isabella odrzuciła w zeszłym tygodniu. 
Lepiej nie mówić tego Keiko. Sztywny grymas Cassie przeobraził się w prawdziwy, 
szeroki uśmiech. Czuła się już dużo lepiej. 

 

* George At Asda – Marka odzieży dostępna w sieci supermarketów Asda. 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

- Tradycje się zmieniają. - Richard uśmiechnął się do niej promiennie. Wyglądał na 
zadowolonego i dumnego. - One się rozwijają. Wszystko się rozwija. Nawet my.  
Zaśmiał się. 
- Jestem taki spragniony, - jęknął cicho Michaił. 
- Ej.- powiedziała Cassie, spoglądając z niepokojem na pozostałych członków Few, a 
następnie z powrotem na Michaiła.-  Wiem, że to nie mój interes, ale dobrze się 
czujesz? 
- Dobrze, - rzucił Michaił, Jego oczy płonęły gorączkowo. 
- Na litość boską.- Katerina strzeliła palcami.  
Z tyłu pokoju podniósł się westchnieniem Hamid, i ponownie wymienił pustą butelkę 
na pełną.  
Cassie wpatrywała się w Michaiła. 
- Z nim nie jest dobrze. 
- Teraz, to naprawdę już nie twoja sprawa.- Katerina posłała jej cierpki uśmiech.- 
Nie, dopóki nie jesteś jedną z nas. 
 
Jedna ze starszych dziewczyn, Sara, pochyliła się do przodu, uśmiechając się.  
-  Myślę, że masz naprawdę dużą na to szansę, Cassie. Jestem pewna, że możemy 
pokonać … przeciwności. A tak poza tym, ona jest bardzo ładna.- Zwróciła się z tą 
uwagą do ogółu, nie oczekując odpowiedzi. - Starsi, lubią to w kandydacie. 
 
Czemu służy ta zbieranina płytkich cudaków? Ręka Richarda na jej ramieniu 
powstrzymała Cassie od zadania tego pytania. 

 

- Piękna?- Zadumała się Katerina.- Przypuszczam, że tak. Ma niezwykłą urodę. Ale 
prawdziwe piękno wymaga odrobiny drapieżności. A tego jej brakuje. 
- I dobrze, - wymamrotała pod nosem Cassie. 
Richard posłał jej ostrzegawcze spojrzenie . 
- Zgodnie z kanonem urody, myślę, że mogłaby być śliczna.- Sara uśmiechnęła się 
jeszcze raz. Cassie powoli przestawały podobać się te uśmiechy. - Zgadzasz się? 
 
„Wyjdź  stąd! Few są nie tylko płytcy, ale i złowrodzy. Może czas już odpuścić.”  
 
Richard klaskał w ręce. 
- Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania?  
- Najważniejsze.- Głos Michaiła był słaby. - Musimy kogoś wybrać. 
- Oczywiście.- Katerina kręciła kieliszkiem, przyglądając się, jak wiruje czerwone 
wino.- Mamy tylko jedno wolne miejsce, które jest gorąco pożądane przez kilku 
studentów.  
- Perry Hutton to jeden – rzuciła Keiko. Było oczywiste kogo pragnęła. 
- I Isabella Caruso,- śpiewnie dorzuciła Katerina. - Bella, bella Isabella. 
Głos Yusufa był hipnotycznym pomrukiem. 
- Tak więc nasze pytanie brzmi …?  
- Jak czułabyś, się …? - Powiedział Vassily.  
- Odmawiając swojej przyjaciółce prawa…? - Dorzuciła  Sara.  
Katerina skrzywiła usta w promiennym uśmiechu. - … do spełnienia jej marzeń?  

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Zapadła cisza, wszyscy na nią patrzyli. Cassie przełknęła ślinę. Nienaganna Katerina 
Svensson, zauważyła z rozbawieniem, miała maleńkie czerwone plamy wina w 
kącikach ust. Nie bała się ich, ale mieli rację. Tego czego się bała, to sprawić ból 
Isabelli. Cóż za sprytne pytanie, a od niego ma zależeć jej przyszłość w Few. 
Czy chce tego, aż tak bardzo? Nawet jeżeli miałaby poznać ciemne serce Akademii? 
Czy pragnie tego dość mocno, by złożyć w ofierze przyjaźń Isabelli? 

 

- Chce mi się pić.- wycharczał Michaił. 
Jego gardło drgało, gdy szybko wypił wodę. Inni traktowali go z łagodną litością, ale 
i z małą troską. Jaki mieli problem? Nie był wystarczająco ładny gdy był chory? 
Isabella była piękniejsza niż ktokolwiek z nich, ale okrucieństwo do niej nie 
pasowało. Jej piękno nie tkwiło w wyglądzie. 

 

- Więc,- rzuciła Katerina, - czekamy. Potrafisz sprawić ból swojemu najlepszemu 
przyjacielowi? Do szpiku kości?  
Odpowiedź przyszła nagle, i wyglądała na olśniewająco oczywistą.  
- Nie.- Cassie rzuciła twarde spojrzenie każdemu po kolei.- Nie. Dlaczego miałabym?  
Vassily nie ustawał. 
- Ponieważ ona jest twoim najlepszym przyjacielem i jest ci  bliska? Po prostu  
pomyśleliśmy, że musisz to rozważyć - dodał sarkastycznie. 
- Wy zepsute bachory! 
- Hey, - przerwał jej Cormac, - do kogo mówisz zepsute bachory? 
Cassie zignorowała go. 
- Wy nie wiecie co to oznacza być w tej szkole. Nie oczekuję, że zrozumiecie. Nigdy 
nie będziecie wiedzieć jaki to przywilej, prawda? Nigdy nie byliście nieszczęśliwi i 
bezsilni. 
 
Wszyscy zdębieli. Nawet przyjazny uśmiech Ayeesh'y przygasł. Michaił wyglądał, 
jakby właśnie miał zerwać się na nogi i do niej podejść, ale Katerina podniosła 
ostrzegawczo rękę, więc chwycił poręcz krzesła i został tam gdzie był. Starsi: Sara, 
Vassily, Yusuf, mieli dziwne miny. Rozbawione? Zaciekawione? 
 
Teraz, pomyślała Cassie. Teraz jest okazja by powiedzieć im wszystkim co o nich 
myśli i wyjść. Co ona tu z nimi robi? Może więc nie chcesz tu być, Cassie … 
Nie. Kopnęła się w duchu. Wiedziała bardzo dobrze co tutaj robi. Im więcej widziała 
tym więcej chciała wiedzieć. Wiedza jest siłą, Cassie. I trochę siły musi okazać  
wszystkim wokół, jeśli nie chcesz pójść na dno. 
 
Wzięła głęboki oddech.  
- Darke Akademy to moja szansa, by zrobić coś dla siebie. Gdybym należała do Few? 
Nigdy nie byłabym nieszczęśliwa, bezsilna albo biedna ponownie, prawda? Mam 
tego wszystkiego dość. Rzygać mi się chcę. 
- Naprawdę? - Vassily zapytał gładko. 
- Nie jestem głupia, żeby myśleć, że wszyscy mnie lubicie, - powiedziała Cassie, 
równym głosem, - ale macie kontakty. Jesteście siecią, nieprawdaż? Czy to nie o to 
chodzi w Few? ’  

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Wszyscy z Few, spojrzeli na siebie. Niektórzy z nich uśmiechnęli się.  
„Nie możesz stchórzyć Cassie, nie teraz.” 
- Więc może stracę przyjaciela. I co z tego? Mogę zyskać więcej. Faktycznie, lubię 
Isabellę. Ale ona nie jest … - jej serce stanęło, nabrała tchu.-  Nie jest niezastąpiona.   
 
Cisza stała się ciężka do zniesienia. Richard spoglądał przed siebie, zamarły. Sara 
była rozbawiona, Ayeesha rozczarowana. Katerina miała zadziwiająco zadowoloną 
minę. Vassily odchylił się się do tyłu na krześle i przeciągnął.  
- Myślę, że Cassie uporała się z naszą główną troską w sposób godny podziwu. 
Dziękuję Cassie. Możemy kontynuować. Czy wszyscy zgadzamy się, że można tą 
kandydaturę pchnąć do przodu?   
 
Rozejrzał się po pokoju pytająco.  
- Całkowicie, - powiedziała Ayeesha, patrząc na zegarek.-  Ja się zgadzam i nie widzę 
potrzeby, by to przeciągać. Powiedziałam Frey, że spotkam się z nią w bibliotece za 
kwadrans, i nie chcę jej zawieść.  
- Szczerze mówiąc, - wymamrotał Vassily złośliwie, - po tym wszystkim, ona nigdy 
cię nie zawiedzie.  
 
Cormac spojrzał na niego z obrzydzeniem.  
- Chodźmy Ayeesha.- Wstał. - Nie traćmy więcej czasu. Cassie, to był bardzo 
interesujący wywiad. Bardzo ciekawy. Miałem cię za kogoś innego. 
- Ja również. - Ayeesha uśmiechała się raz jeszcze, ale nieco bardziej ostrożnie. 
Następnie wzięła Cormac’a za rękę i wyszli. 
 
Ku zakłopotaniu Cassie,  paru innych również, wśród nich India. Nie było już żadnej 
przyjaznej twarzy, oprócz oczywiście Richarda. 
- Ok. - powiedziała wyraźnie.- Myślę, że też już powinnam iść. Dziękuję za 
zaproszenie. To była …  
- Zostań trochę dłużej, - wyszeptał Richard, popychając ją z powrotem na miejsce.- 
Myślałem, że chcesz zobaczyć świetlicę? 
- Ale...-  Rzuciła trochę rozpaczliwe spojrzenie na drzwi, które właśnie zamykały się  
za dziewczyną z ostatniego roku, którą znała i lubiła. 
- No chodź pokażę ci Matisse*. Te obrazy są niewiarygodne.  
- Może innym razem.  
 
Za późno. Drzwi się zamknęły z cichym kliknięciem, i w pokoju zapadła intensywna 
cisza. Cassie spróbowała złapać Richarda wzrokiem, ale on nagle przestał zwracać na 
nią uwagę. Wiercąc się na krześle, zastanawiała się, czy właściwie nie powinna wstać 
i  wyjść.  
 
 
 

*

Henri Matisse - ur. 31 grudnia 1869 w Le Cateau-Cambrésis w Pikardii, zm. 3 

listopada 1954 w Nicei – francuski malarz uważany za najsłynniejszego fowistę.  
Był rywalem Pabla Picassa.

 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

Ale nagle wstał Michaił przewracając butelkę, i zrobił krok ku niej. Cassie nie była  
niespokojna, teraz była już przerażona. 
- Nie czuję się dobrze.  
Hamid, aż podskoczył. 
- Katerina, zatrzymaj go! 
Katerina rzuciła.  
- Michaił! 
 
Zatrzymał się, chwiejąc. 
- Wracaj do swojego pokoju. Nie jesteś w dobrej formie, by być tutaj. Twój 
współlokator musi szybciej wrócić od rodziców. Może on … zajmie się tobą. 
- Oh, Katerina, niech się napije. - Keiko rzuciła spojrzenie spod rzęs. - Właściwego 
napoju. A dlaczego nie zaoferujemy też jednego Cassie, jak już przy tym jesteśmy? 
- Ja jestem za. - Powiedział Yusuf, patrząc na Michaiła, którego klatka piersiowa 
gwałtownie wznosiła się i opadała. - Co jest w tym złego?  
 
Zszokowany Hamid odwrócił się. 
- Yusuf! Wiesz co on powiedział.  
- Oh, Hamid! - Zaśmiała się Keiko.- Można obawiać się Ranjita, ale nie Kateriny. 
- Oczywiście, że nie.-  Rzuciła Katerina.- Ale pewne życzenia musimy respektować.  
- Myślałam, że to robimy. Miej litość. 
- Opinie są różne, Keiko. Opinie są różne.  
- Ktoś… powinien zaproponować naszemu gościowi … napój. Proszę.  
- Michaił, zaczynasz majaczyć. Jesteś żółtodzióbem. Następnym razem oczekuję, że 
zachowasz się lepiej! Hamid, zabierz go do jego pokoju.  
- Ale, Katerina … - wyjęczał Michaił. 
- Szczerze mówiąc, - wzruszył ramionami Vassily,- popieram Keiko i Yusufa. 
Możemy na nią wzgląd potem.

 

To tylko jeden kieliszek.  

 
Sara zachichotała. 
- Hamid, Katerina, wyluzujcie! Cassie może pomyśleć, że jesteśmy niegościnni. 
Napijesz się z nami? - Wstała i podeszła do tacy na ciemnym kredensie. 
Cassie patrząc się na posągową piękność, czuła się szalenie niespokojna. Nie 
wydawało jej się słuszne, żeby teraz wstać i wyjść. To byłaby ucieczka. Ale i tak nie 
chciała tego napoju. 

 

- Słuchajcie wszyscy, - powiedziała przeciągając samogłoski Keiko.- Ranjita tu nie 
ma. On nie może się tak o wszystko troszczyć.  
- Myślałem, że dostałaś ostatnie ostrzeżenie, Keiko?- Vassily wydawał się 
rozbawiony jej buntowniczością.  
- Tak, ale Sir Alric'a też tutaj nie ma.- Powiedziała z zadowoleniem Keiko. 
- Oh, niech wam będzie, - rzuciła Katerina.- Tylko szybko, Michaił!  
Michaił westchnął z ulgą, napięcie powoli odpływało z jego ciała. Podszedł do 
Cassie, wyciągając ku niej drżącą rękę. 
 
 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

- Co tu się dzieje?  
 
Wszyscy zamarli. Drzwi otworzyły się i stanął w nich Ranjit, sztywno 
wyprostowany. Jego zimny wzrok błądził po sali, zatrzymując się na Richardzie a 
następnie na Katerinie. Niektórzy z Few z zakłopotaniem spojrzeli pod nogi, nawet 
starsi uczniowie wyglądali na zażenowanych. W końcu wstrząśnięty i zły, oniemiał 
na chwilę, popatrzył na Cassie. 
- Co ona tu jeszcze robi?  
 
Ten człowiek, wiedział jak ją wkurzyć – nawet jeśli to było to o co w duchu prosiła. 
Podrywając się z miejsca, Cassie była gotowa rzucić kilka przekleństw i wyjść, ale 
widząc wyraz jego twarzy oniemiała. 
Serce waliło jej mocno. W wyrazie jego twarzy przelotnie dostrzegła coś, czego nie 
umiała zdefiniować.:  Strach? Bał się? Jej?  
Na pewno nie.  
O nią?? 
 
Richard przerwał ciszę. 
- To kandydatka, Ranjit. 
- Ona? Myślałem, że jasno się wyraziłem? 
Katerina wsunęła rękę pod jego ramię, odwracając go stanowczo od Cassie; 
pogłaskała klapę jego marynarki. 
- Chodź Ranjit, kochany. Podoba mi się twój nowy garnitur. To Armani? 
Ranjit się skrzywił. 
- Michaił, wyglądasz okropnie. Idź do swego pokoju. 
- Dopiero co, mu to mówiłam. - Wyszeptała Katerina pochlebczo. 
 
Jasnowłosy chłopak wymknął się szybko ze świetlicy, kurczowo ściskając w dłoni 
kolejną butelkę. Ranjit nawet się za nim nie obejrzał.  
- Proszę o wybaczenie Casandro. Twój wnioskodawca…- spojrzał zimno na 
Richarda, - odprowadzi cię do pokoju.  
- Dzięki,- powiedziała ostro.- Nie potrzebuje eskorty. 
- Richard.- Ton głosu Ranjita nie pozostawiał żadnych wątpliwości. 
- Chodźmy, Cassie.- Richard objął ją ramieniem; Ranjit znowu rzucił w ich stronę 
nieprzyjazne spojrzenie.- Chodźmy poszukać twojej przyjaciółki. Mam na myśli  
Isabellę, oczywiście.  
- Nasza decyzja zostanie podjęta w przeciągu miesiąca. - Uśmiechnęła się z 
wyższością Katerina.- Trzeba jeszcze przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną z 
innymi kandydatami, a ostateczna decyzja i tak należy do Starszych. Damy ci znać.-  
 
Machnęła palcami w lekceważącym geście. 
- Dobrze sobie poradziłaś, - powiedział Richard, gdy drzwi cicho zamknęły się za 
nimi i szli wzdłuż korytarza z popiersiami. 
- Dobrze? - powiedziała smutno Cassie. - To nie tak się czuję.  
- Myślę, że masz szansę. I wiesz co? Nie sądzę, że Isabella będzie przywiązywała do 
tego wagę. Pokazałaś swoją determinację. Twoją ambicję. 

background image

POOLE GABRIELLA 

 DARKE ACADEMY

 

Praca : Killari i anku35 

- Bezwzględność. - Wymamrotała.  
- Jeśli tak uważasz.  Ale było warto? 

 

Mam nadzieję, pomyślała Cassie żałośnie. Gdy wyobraziła sobie jak Isabella może 
zareagować miała nadzieje, że Few ją odrzuci. Ale również miała silną nadzieję, że 
zostanie zaakceptowana. 

 

W każdym razie, powtarzała to sobie po raz któryś z rzędu, musi wiedzieć kim oni są 
i do czego zmierzają. Demaskowanie rzeczy, demaskowanie ludzi, dbanie o siebie: to 
pomogło jej przeżyć Cranlake Crescent.  
To pomogło jej wyjechać stamtąd i przywiodło ją tu, do Paryża.  
Jeśli zagra tymi kartami również tutaj, to pomoże jej to przeżyć Akademię.