background image

 

   ŹRÓDŁA KONFLIKTU 

 

W roku 1094 cesarz bizantyjski Aleksy I doszedł do 

wniosku, że działania wojskowe i zabiegi dyploma-
tyczne Bizancjum mające na celu odzyskanie utraco-
nych ziem w Anatolii nie przynoszą spodziewanych 
rezultatów. Zdecydował się prosić o pomoc chrześci-
jańskie kraje Europy Zachodniej i zrobił to w następnym 
roku. Można doszukiwać się w tym genezy pierwszej 
krucjaty. 
  Cesarstwo bizantyjskie w roku 1095 nie było w tak 
tragicznym położeniu, jak się czasem sugeruje. Od 
czasu wielkiej klęski armii bizantyjskiej pod Manzi-
kertem w roku 1071 i wojnach domowych, do których 
po niej doszło, pojawiły się też sukcesy. Jednak nie 
przegrana bitwa, lecz głównie wojny domowe przyczy-
niły się do przejęcia kontroli nad większością Anatolii 
przez wędrowne plemiona Turków i Turkmenów. Alek-
sy I, zasiadłszy na tronie cesarskim, ujednolicił system 
rządów na ziemiach pozostających nadal pod jego pa-
nowaniem. Wykorzystując spory między najgroźniej-
szymi wrogami cesarstwa, zatrzymał ich ekspansję, ale 
nie był w stanie ich pokonać. Po rozbiciu w 1091 roku 
niezwykle niebezpiecznego sojuszu pogańskich Pie-
czyngów z południowo‒wschodniej Europy i muzuł-
mańskiego tureckiego emira Çaki udało mu się przy-
wrócić panowanie bizantyjskie nad znaczną częścią 
Bałkanów. Çaka kontrolował jednak Smyrnę (Izmir), ale 
wkrótce zginął z rąk innego, ważniejszego tureckiego 

background image

przywódcy, Kilidża Arslana I, władcy seldżuckiego 
sułtanatu Rum (czyli pobizantyjskiej Anatolii zwanej 
„Rzymem”). 
  Próby odbicia Anatolii rozpoczęły się w kolejnym 
roku wyprawą morską dowodzoną przez Jana Dukasa. 
Próbowano odzyskać wyspy Morza Egejskiego, które 
dostały się pod władzę Çaki. Podczas innych wypraw 
usunięci zostali zbuntowani zarządcy Krety i Cypru. 
Zagrożenie dla wielowiekowej dominacji Bizancjum na 
wschodnich morzach traktowano poważnie. W okresie 
pierwszej krucjaty przeprowadzano na stosunkowo 
niewielką skalę operacje lądowe i morskie w celu od-
zyskania części Anatolii nad morzem Marmara i Mo-
rzem Czarnym i odnoszono w nich pewne sukcesy. 
  Interesujące, że kilku kronikarzy muzułmańskich 
opisywało rok 487 h. (po hidżrze -1094/1095) jako rok 
katastrof. Zanotował to także późniejszy historyk ma-
melucki Ibn Taghribirdi: Rok ten nabywany jest rokiem 
śmierci kalifów i dowódców. 
Umarli wówczas między 
innymi kalif Fatymidów al‒Mustansir z Egiptu, jego 
wielki wezyr Badr al‒Jamali oraz rywalizujący z nim 
kalif Abbasydów, al‒Muktadi z Iraku. Już wcześniej, w 
roku 1092, zmarł sułtan Wielkich Seldżuków Malikszah 
oraz jego wielki wezyr Nizam al‒Mulk. Śmierć tych 
władców spowodowała  przejściowy chaos,  niemal 
anarchię w świecie muzułmańskim. Rozgorzałe wów-
czas spory podzieliły świat muzułmański na sunnitów                    
i szyitów, chociaż ostra rywalizacja występowała nawet 

background image

 

między różnymi odłamami szyickimi. Co więcej, śmierć 
szyickiego Fatymidy, izmaility, kalifa al‒Mustansira, 
doprowadziła do rozłamu wśród zwolenników jego sy-
nów. Starszy, Nizar, został pominięty przy obsadzaniu 
kalifatu, a władza przypadła w udziale młodszemu bratu 
al‒Mustalemu. Nizar wszczął bunt, podczas którego 
został zabity. Po śmierci Nizara jego zwolennicy utwo-
rzyli separatystyczny ruch nizarytów zwanych w Iranie  
i Syrii asasynami. Chociaż spory pomiędzy odłamami 
islamu krzyżowcom, a nawet uczonym Bizantyjczykom 
mogły wydawać się nieistotne, przyczyniły się jednak 
do późniejszych podziałów i osłabienia muzułmań-
skiego Bliskiego Wschodu. Taką sytuację zastali w roku 
1096 uczestnicy pierwszej krucjaty. 
  Pierwsza wyprawa krzyżowa jest jednym z tych 
problematycznych wydarzeń, co do których „przyczyn” 
historycy nie są zgodni. Wszystkie wydarzenia histo-
ryczne są oczywiście częścią pewnego procesu, a doko-
nywany przez badacza wybór „tła” odzwierciedla za-
zwyczaj jego przekonania i zależy od kultury, w której 
żyje. Niektórzy mogą twierdzić, że pierwsza krucjata 
„spowodowana była” rozwojem islamu oraz muzuł-
mańskimi podbojami w VII wieku w Palestynie, Ziemi 
Świętej chrześcijan. Inni skupiają się na serii wydarzeń 
poprzedzających krucjatę, począwszy od odzyskania 
przez Bizancjum terenów wschodniej Anatolii i pół-
nocnej Syrii, czyli ziem, które wówczas od trzystu lat 
należały do świata muzułmańskiego. Przejęcie przez 

background image

cesarza kontroli wojskowej w Armenii, we wschodniej 
Anatolii, w połowie XI wieku oraz rozbrojenie wolnej 
wojskowej arystokracji ormiańskiej mimowolnie osła-
biło wschodnią granicę cesarstwa i ułatwiło najazd 
Turków zaledwie kilkadziesiąt lat później. Innym waż-
nym wydarzeniem było podbicie przez Turków sel-
dżuckich w XI wieku większości wschodniej i środko-
wej części świata muzułmańskiego. Złamało to szyicką 
dominację na tych terenach i poskutkowało od-
rodzeniem islamu sunnickiego, co w końcu doprowa-
dziło do zaniechania krucjat. Wywołało to również wę-
drówki nastawionych na grabieże, muzułmańskich tylko 
z nazwy, plemion Turkmenów. 
  Po podboju bizantyjskim wschodnia i południowo‒
wschodnia Anatolia stała się strefą zmilitaryzowaną,                    
w której dominowały garnizony cesarstwa. Służyło                          
w nich wielu rycerzy z zachodniej i północnej Europy 
oraz Ormian, zarówno chrześcijan, jak i wyznawców 
innych religii, niechrześcijańskich i niemuzułmańskich. 
Byli tam też chrześcijanie semiccy, uważani za herety-
ków zarówno przez chrześcijan obrządku greckiego, jak 
i przez katolików. Zajęcie przez Bizancjum Armenii 
miało poważne reperkusje po obu stronach religijnego 
frontu. Królestwo Armenii, rządzone przez Gagika II, 
zostało poddane pod władzę bizantyjskiego zarządcy 
wojskowego  (dux)  Iberii, na którą składały się ziemie 
odebrane niezależnej Gruzji. Źródłem napięć były wy-
sokie podatki, z których dochód przeznaczano na opła-

background image

 

canie armii bizantyjskiej, powodujące upadek miej-
scowych ormiańskich feudałów, oraz różnice religijne 
między Grekami a Ormianami. Część elity wojskowej 
wyemigrowała na północ do niepodległej Gruzji lub na 
zachód do bizantyjskiej Kapadocji, podczas gdy inni 
przeszli na terytorium muzułmańskie. 
  W tym samym czasie w sąsiednim świecie muzuł-
mańskim zachodziły ogromne zmiany spowodowane 
przybyciem Seldżuków. Był to ród lub klan z tureckiego 
ludu zwanego Oguzami. Rządy Seldżuków opierały się 
na podziale władzy w ramach rodziny. Nie spoczywała 
ona w rękach seniora rodu. System ten był do pewnego 
stopnia kontynuowany w sułtanacie Wielkich Seldżu-
ków, powstałym na terytorium Iranu, Iraku, Syrii i nie-
których sąsiadujących z nimi ziemiach. Chociaż Turcy 
mieszkający na terenach muzułmańskich uważali Sel-
dżuków niemal za barbarzyńców, to bezpośredni ich 
przodkowie należeli do rodziny ludów tureckich Azji 
Centralnej i mieli duże doświadczenie w budowaniu                        
i władaniu rozległymi państwami. Po zajęciu Iranu przez 
Seldżuków ich kultura wchłonęła wiele elementów 
perskich i przyjęła mistyczny, niemal ludowy wariant 
islamu, różniący się w szczegółach od uczonego wa-
riantu typowego dla arabskiego Bliskiego Wschodu. 
  Seldżucy stwierdzili, że granica z Bizancjum jest 
słabo strzeżona. Już na kilka lat przed bitwą pod Man-
zikertem Turkmeni i inni najeźdźcy zapuszczali się                          
w głąb Anatolii. Niektórzy z nich jako ghazi, czyli wo-

background image

jownicy dobrowolnie walczący za wiarę, próbowali 
odzyskać ziemie stracone na rzecz Bizancjum około stu 
lat wcześniej, podczas gdy inni byli rozbójnikami. Sel-
dżucy nie planowali ataku na cesarstwo bizantyjskie, 
które wydawało się im zbyt potężnym przeciwnikiem. 
To cesarz bizantyjski Roman IV zainicjował kampanię 
przeciw Seldżukom, która skończyła się straszliwą 
klęską jego i cesarstwa, gdy sułtan Wielkich Seldżuków 
Alp Arslan wygrał bitwę pod Manzikertem w roku 1071. 
  W następnych latach władza bizantyjska w Anatolii 
stopniowo słabła. Wiele garnizonów zaszyło  się                 
w ufortyfikowanych twierdzach, tracąc kontrolę nad 
okolicą. Jednak ani Turcy nie podbili tych terenów do 
końca, ani Bizantyjczycy do końca się nie wycofali. 
Paradoksalnie, różni pretendenci do tronu cesarskiego 
prosili Turków, by ci przejęli jakieś miasto lub obszar  
w zamian za wsparcie wojskowe. Sam Aleksy I wezwał 
w tej sprawie do Nicei (obecnie Iznik) ojca Kilidża 
Arslana, Sulajmana. 
  Po śmierci Sulajmana sułtan Wielkich Seldżuków 
Malikszah, wziął Kilidża Arslana jako książęcego za-
kładnika. Gdy Kilidż Arslan został wypuszczony i wró-
cił do Anatolii, by umocnić władzę Seldżuków, napotkał 
poważne problemy, ponieważ na ziemiach tych zdążyły 
już pojawić się nowe tureckie siły, z których najważ-
niejszą byli Daniszmendydzi. 
  Od lat 70. XI wieku do pojawienia się pierwszej 
krucjaty w południowo‒środkowej Anatolii i wzdłuż 

background image

 

północnych granic Syrii kilku przywódców ormiańskich 
założyło efemeryczne księstwa. Gdzie indziej część sta-
rej ormiańskiej elity wraz z potomkami greckich i za-
chodnioeuropejskich żołnierzy na służbie bizantyjskiej 
poddała się władzy Turków, przyjmując część tureckiej 
kultury i język. Wielu z nich przeszło na islam. Podob-
nie jak Ormianie chrześcijańscy stanowili oni oddzielną 
grupę i mieli duże znaczenie militarne. 
  Pod koniec lat 90. XI wieku państwo Wielkich Sel-
dżuków zdawało się upadać wskutek waśni między 
miejscowymi książętami a zarządcami. Śmierć sułtana 
Malikszaha w roku 1092 zachęciła kalifat Fatymidów do 
podjęcia próby odzyskania Syrii, a osłabienie władzy 
centralnej przyczyniło się do wybuchu buntów wśród 
dominujących niegdyś na tych terenach plemion arab-
skich. Fatymidzi ponieśli porażkę, a większość Arabów 
zmuszono do podporządkowania się, jednak sytuacja  
w całym regionie pozostała niestabilna. Trzeba też pa-
miętać, że w niektórych częściach Bliskiego Wschodu 
dominowali arabscy chrześcijanie, a w innych stanowili 
liczącą się mniejszość. W miastach regionu były duże 
gminy żydowskie, odgrywające ważną rolę polityczną  
i kulturową pod panowaniem licznych muzułmańskich 
władców. Oprócz tego mieszkały tam również inne 
znaczące wspólnoty religijne nie należące ani do 
chrześcijaństwa, ani do judaizmu, ani do islamu. 
  Przekonanie, że kalifat Fatymidów założony 

                             

w Egipcie był w tym okresie w fazie schyłkowej jest 

background image

także mylące. Wiek X był apogeum potęgi kalifatu, 
jednak w XI wieku skomplikowała się sytuacja w Syrii, 
a w Egipcie nastał chaos i głód. Sytuacja zmieniła się, 
gdy wielkim wezyrem został Badr al‒Jamali, dowódca 
fatymidzki pochodzenia ormiańskiego, który przeszedł 
na islam. Jako fatymidzki zarządca Palestyny poprowa-
dził w roku 1074 do Kairu armię składającą się głównie 
z Ormian i przywrócił porządek. Potem władał pań-
stwem jako dyktator wojskowy, podczas gdy kalif był 
właściwie tylko marionetką. 
  Badr al‒Jamali był najprawdopodobniej dobrze 
przyjęty przez Kościół koptyjski w Egipcie i interesował 
się sytuacją chrześcijan. Wzmocnił dawne kontakty 
między Egiptem Fatymidów a jego afrykańskimi, 
chrześcijańskimi sąsiadami w Nubii, Sudanie i Etiopii. 
Zachował też  ścisłe więzy ze swoją chrześcijańską 
przeszłością i zrekrutował do armii licznych chrześci-
jańskich Ormian. Poza tym armia Fatymidów składała 
się głównie z czarnych Afrykańczyków wcielonych jako 
niewolnicy przez chrześcijańską Nubię albo jako na-
jemnicy z Nubii i Sudanu. Paradoksalnie może być 
prawdą, że duża część armii Fatymidów, która zmie-
rzyła się z pierwszą krucjatą, składała się z chrześcijan 
lub ludzi o korzeniach chrześcijańskich. Syn Badra al‒
Jamalego, al‒Afdal, objął po ojcu urząd wielkiego we-
zyra, jednak źle zinterpretował cele pierwszej krucjaty                    
i poniósł klęskę w roku 1099. 
 

background image

 

  

DOWÓDCY WALCZĄCYCH ARMII 

  Pierwsza krucjata nie miała naczelnego dowódcy. 
Podobnie jej muzułmańscy przeciwnicy. Tylko cesar-
stwo bizantyjskie  posiadało podlegający cesarzowi 
ujednolicony system dowodzenia. 

  

DOWÓDCY 

KRZYŻOWCÓW 

 

Pierwsza krucjata składała się z kilku grup, z których 

każda miała swojego dowódcę. Jednak niektórzy z nich 
odegrali ważniejszą rolę od pozostałych. Zaliczał się do 
nich  Boemund  z  Tarentu,  prawdopodobnie naj-
skuteczniejszy dowódca wojskowy krucjaty. Był on 
synem Roberta  Guiscarda, słynnego normańskiego 
zdobywcy południowych Włoch. Urodził się w latach 
50. XI wieku, a podczas chrztu otrzymał imię Marek. 
Boemund to nazwa legendarnego olbrzyma, która jako 
imię miała odzwierciedlać siłę i potężną budowę Marka. 
Boemund był  świetnym rycerzem i sprytnym polity-
kiem, chętnie stającym do walki z potężniejszymi od 
siebie przeciwnikami. Nie miał jeszcze dwudziestu lat, 
gdy został dowódcą armii najemników swojego ojca. 
Wiedząc, że jego macocha będzie utrudniać mu karierę, 
by ułatwić ją jego przyrodniemu bratu Robertowi Bor-
sic, Boemund zainteresował się terytorium bizantyj-
skim. Przegrał jednak kilka starć z nowym cesarzem 
Aleksym I. 
  Ogłoszenie pierwszej krucjaty było Boemundowi                        
z Tarentu na rękę, ponieważ otwierało nowe możliwości 

background image

kariery na Wschodzie. Armia, którą wziął na krucjatę, 
była niewielka, ale odegrała poważną rolę. Zaraz po 
zakończeniu pierwszej krucjaty, podczas której przejął 
kontrolę nad Antiochią, Boemunda schwytał emir Da-
niszmendydów. Po długiej niewoli został wykupiony                    
i wrócił do Włoch, zostawiwszy jako regenta Antiochii 
swojego siostrzeńca, Tankreda. Ponownie udał się na 
Wschód i znów wszedł w coraz bardziej osobisty kon-
flikt z cesarzem Aleksym I. Główna kampania wojenna 
z roku 1105 zakończyła się uznaniem Boemunda za 
księcia Antiochii przez Aleksego, zaś Boemund zaak-
ceptował cesarza jako swego zwierzchnika. Boemund 
zmarł w marcu 1111 roku w południowych Włoszech                        
i pochowany został obok katedry w Canosie di Puglii. 
 

Rajmund z SaintGilles pochodził z jednej z naj-

starszych rodzin we Francji. Był hrabią Tuluzy, mar-
grabią Prowansji, księciem Narbony i hrabią Saint‒
Gilles, skąd czerpał większość swych dochodów. Umarł 
jednak jako hrabia Trypolisu w Libanie. Dlaczego po-
został na Wschodzie, jest dla nas tajemnicą. Nic nie za-
grażało jego pozycji w południowej Francji, gdzie był 
jednym z najbogatszych arystokratów i szanowanym 
rycerzem. Wyraźnie jednak nie zamierzał wracać. Zło-
żył przysięgę, że pozostanie, zabrał ze sobą żonę, a syna 
zostawił jako dziedzica w Tuluzie. W przeciwieństwie 
do niektórych innych dowódców pierwszej krucjaty 
Rajmund z Saint‒Gilles kierował się głównie pobud-
kami religijnymi. Miał dużą, dobrze wyposażoną armię, 

background image

 

wyćwiczoną w prowadzeniu oblężeń, jednak w walkach 
krzyżowców nie odegrał tak poważnej roli, jak można 
by się spodziewać. 
  Gotfryd z Bouillon urodził się około 1061 roku. Był 
drugim synem hrabiego Boulogne Eustachego II. Jego 
matką była córka Gotfryda II, księcia Dolnej Lotaryngii, 
jednak w roku 1076 cesarz niemiecki nie pozwolił  
Gotfrydowi z Bouillon odziedziczyć księstwa po 
dziadku. Gotfryd został księciem dopiero w roku 1089. 
Przedłużający się konflikt z cesarzem Henrykiem mógł 
doprowadzić do utraty księstwa, dlatego przed wy-
ruszeniem na Wschód Gotfryd sprzedał lub zastawił 
większość posiadłości, najprawdopodobniej nie zamie-
rzając wracać. 
  Oddziały Gotfryda wyróżniły się dopiero w oblęże-
niu Jerozolimy, gdy jako pierwsze wdarły się do miasta. 
Gotfryd został później wybrany w drodze kompromisu 
na władcę  świeżo podbitego Świętego Miasta. Nie 
chciał jednak przyjąć tytułu królewskiego „w miejscu, 
gdzie Chrystus nosił koronę cierniową”. Zamiast tego 
mianował się Obrońcą Świętego Grobu. Zmarł w lipcu 
1100 roku, a jego miejsce zajął jego młodszy brat 
Baldwin. W ciągu kolejnych lat wokół  życia Gotfryda                    
z Bouillon urosła legenda, do czego przyczynił się 
głównie pieśni krucjatowe powstające od XII wieku. 
 

Robert hrabia Flandrii był niezwykle bogaty i nie 

interesowały go ziemia ani władza na Wschodzie. Wy-
ruszył na krucjatę najwyraźniej z pobudek religijnych                          

background image

i od początku zamierzał wrócić do ojczyzny. Takie same 
plany miał Robert hrabia Normandii. Był najstarszym 
synem Wilhelma Zdobywcy, księcia Normandii i króla 
Anglii. Dwukrotnie był wyznaczany na dziedzica włości 
swojego ojca, ale za każdym razem ich objęcie unie-
możliwiał mu bunt. W końcu jednak, po śmierci ojca                        
w 1087 roku, udało mu się zostać księciem Normandii. 
Próbował pozbawić tronu angielskiego swojego brata 
Wilhelma II. Z krucjaty wrócił w roku 1100, gdy władzę 
w Anglii zdążył już przejąć jego młodszy brat jako król 
Henryk I. Robert po raz kolejny spróbował sięgnąć po 
koronę. Poniósł porażkę, stracił Normandię na rzecz 
Henryka I i zmarł w więzieniu w zamku Cardiff w roku 
1134. 
 

Baldwin z Boulogne odniósł największy sukces. 

Dołączył do krucjaty z braćmi: Gotfrydem z Bouillon                          
i  Eustachym III z Boulogne. Z początku był mało 
znaczącym dowódcą o niewielkim zapleczu politycz-
nym. Prawdopodobnie z tego właśnie powodu od po-
czątku miał ogromne ambicje. Wykroił dla siebie pań-
stewko zaraz po tym, gdy krucjata dotarła do Syrii. Było 
to hrabstwo Edessy. Gdy zmarł Gotfryd z Bouillon, 
Baldwin odziedziczył po nim tytuł królewski i został 
koronowany w Jerozolimie. 
 

Stefan hrabia Blois był jednym z najbogatszych 

uczestników pierwszej krucjaty. Wydaje się, że kierował 
się głównie pobudkami religijnymi, chociaż na wyprawę 
namówiła go jego apodyktyczna żona Adela, córka 

background image

 

Wilhelma Zdobywcy. Nie miał zamiaru zostawać na 
Wschodzie i nawet powrócił do domu przed zdobyciem 
Jerozolimy, jednak żona kazała mu znowu tam jechać, 
by wypełnić śluby pielgrzymie. 
  Spośród tych, którzy dali się poznać tylko dzięki 
krucjacie, najbardziej bezwzględnym człowiekiem był 
Tankred.  Jego ojciec był Normanem z południowych 
Włoch. Miał na imię Odon i nazywany był „Dobrym 
Margrabią”. Matką była córka Roberta Guiscarda.                        
O młodych latach Tankreda wiemy niewiele. Prawdo-
podobne jest, że nauczył się greki i arabskiego. Jego 
wuj, Boemund z Tarentu, namówił go do przyłączenia 
się do krucjaty w roku 1096. Podczas gdy Boemund 
pozostał w Antiochii, Tankred przypuszczalnie udał się 
wraz z główną częścią armii do Palestyny, obawiając 
się, że zostanie usunięty w cień przez swojego wuja. 
Resztę życia spędził Tankred jako książę Galilei, a także 
regent Antiochii podczas długiej niewoli Boemunda. 
Stale próbował powiększyć swoje terytoria o sąsiednie 
ziemie, znajdujące się pod panowaniem zarówno mu-
zułmańskim, jak i chrześcijańskim. Zmarł w roku 1112. 

  

DOWÓDCY 

BIZANTYJSCY 

  Cesarz Aleksy I Komnen panował od kwietnia 
1081 roku do śmierci w sierpniu 1118 roku. Był synem 
Jana Komnena. Karierę rozpoczął jako dowódca za 
rządów cesarza Michała VII i Nicefora III. Aleksy i jego 
brat zwrócili się przeciw Niceforowi i w lutym 1081 

background image

roku zajęli stolicę cesarstwa - Konstantynopol. Aleksy 
zasiadł na tronie z pomocą bizantyjskiej arystokracji 
wojskowej. Jego wpływowa żona Irena z Dukasów 
także pochodziła z potężnej rodziny o wojskowych 
tradycjach. Odniesiony sukces był po części wynikiem 
działań militarnych, a po części dyplomatycznych. 
Aleksy I próbował też na nowo zorganizować warstwę 
rządzącą w Bizancjum. Chciał ją zcentralizować                         
i uczynić z niej narzędzie swojej władzy. Chociaż 
Aleksy był prawdziwie religijnym człowiekiem, nie do-
puszczał Kościoła do udziału w rządzeniu cesarstwem. 
 

Tatikios towarzyszył pierwszej krucjacie do An-

tiochii. Miał bardzo interesującą przeszłość i zrobił 
niezwykłą karierę. Urodził się około 1057 roku. O jego 
ojcu mówiono, że był Saracenem schwytanym przez 
Jana Komnena, ojca cesarza Aleksego. Tatikios jest 
ogólnie uważany za pierwszego Turka, który osiągnął 
wysoką pozycję w armii bizantyjskiej. Źródła dotyczące 
krucjat podają, że Tatikios miał odcięty lub rozcięty nos. 
Był to w cesarstwie bizantyjskim sposób oznaczania 
niewolnika. Chociaż na samym początku pełnił, jak się 
zdaje, zaledwie funkcję zwiadowcy, z czasem Aleksy I 
wyniósł go do rangi wielkiego primikeriosa. Podczas 
działań wojennych przeciwko najeźdźcom normańskim 
na Bałkanach Tatikios dowodził Turkami mieszkają-
cymi wokół Ochrydy. W latach 1086‒1095 walczył                          
z Pieczyngami na Bałkanach i Seldżukami w Anatolii. 
Zbierał pochwały za umiejętności dowódcze, zdolność 

background image

 

przewidywania i kompetencję w dowodzeniu oddzia-
łami najemników tureckich i zachodnioeuropejskich. 
Dowodząc kontyngentem wojsk bizantyjskich, który 
towarzyszył krzyżowcom w marszu przez Anatolię, 
występował jako przedstawiciel Aleksego i w jego 
imieniu przyjmował kapitulacje różnych miast. 

  

DOWÓDCY 

MUZUŁMAŃSCY 

  Kilidż Arslan I, syn Sulajmana ibn Kutulmisza, był 
drugim seldżuckim władcą Anatolii. Przebywał w An-
tiochii, gdy jego ojciec zginął w walce z Tutuszem                        
z Syrii. Został potem przekazany sułtanowi Wielkich 
Seldżuków Malikszahowi. Po śmierci tego ostatniego  
w roku 1092 Kilidż Arslan uciekł i powrócił do Nicei      
w Anatolii, gdzie został uznany za zwierzchnika Turk-
menów walczących z Bizantyjczykami. Bardziej jednak 
zależało mu na nawiązaniu dobrych stosunków z sel-
dżuckimi władcami na wschodzie niż na atakowaniu 
Bizancjum. 
  Chociaż Kilidż Arslan pokonał wyprawę ludową, 
sam poniósł klęskę w starciu z głównymi siłami pierw-
szej krucjaty. Zmuszony do opuszczenia Nicei, ustano-
wił stolicę w Konyi, która przetrwała dłużej. Kilidża 
Arslana uważa się za założyciela seldżuckiego sułtanatu 
Rum, który istniał do początku XIV wieku. Kilidż 
Arslan szanowany był przez poddanych chrześcijań-
skich i muzułmańskich z powodu cechującej go tole-

background image

rancji, a także dlatego, że udało mu się ożywić podupa-
dłą gospodarkę Anatolii. Zginął w walce w roku 1107. 
 

Jaghi Sijan, władca małego państewka wokół An-

tiochii, był jedynym z pierwszych Seldżuków, który 
nadal sprawował władzę, gdy na miejsce dotarła 
pierwsza krucjata. Panował od roku 1090. Terytorium 
mu podlegające zostało powiększone o Manbidż i Tal 
Baszir, zapewne dzięki Tutuszowi z Syrii. Jednak Jaghi 
Sijan często wchodził w konflikty z synem Tutusza, 
Ridwanem, który przejął kontrolę nad Aleppo w roku 
1095. Konflikt ten miał istotny wpływ na przebieg 
pierwszej krucjaty. 
 

Ridwan ibn Tutusz z Aleppo w kronikach arab-

skich jest zazwyczaj przedstawiany jako postać nega-
tywna. Obwiniany jest o wprowadzanie podziałów, 
które ułatwiły najazd krzyżowcom. Większość tych 
kronikarzy to muzułmanie sunniccy, dlatego krótko-
trwałe kontakty Ridwana z szyitami z Syrii oraz z kali-
fatem Fatymidów także były przez nich krytykowane. 
Faktycznie Ridwan uczynił sobie wrogów ze wszystkich 
sąsiadów, łącznie ze swym teściem, atabegiem Dżana-
hem al‒Daulą Husajnem oraz bratem Dukakiem z Da-
maszku. Biorąc to pod uwagę, nie powinniśmy się dzi-
wić, że Ridwan szukał sojuszników wszędzie, gdzie 
tylko mógł ich znaleźć, nawet wśród szyitów. Mimo 
tych trudności utrzymał władzę aż do śmierci w roku 
1113. 

background image

 

 

Kurbugha  był  potężnym  seldżuckim  emirem, 

wspierającym Berka Jaruka w walkach między synami 
Malikszaha. Został schwytany i uwięziony w Syrii, ale 
gdy Berk Jaruk odniósł zwycięstwo, Kurbugha został 
uwolniony i w roku 1095 mianowany zarządcą Mosulu. 
Utrzymał władzę w tym ważnym mieście, reprezentując 
interesy sułtana Wielkich Seldżuków w podzielonej 
zachodniej części państwa. Władzy Kurbughi sprze-
ciwiało się kilku innych seldżuckich zarządców i ksią-
żąt, a po klęsce, którą poniósł pod Antiochią w walkach 
z krzyżowcami, stracił dotychczasową wysoką pozycję. 
Śmierć Kurbughi w roku 1102 doprowadziła do dal-
szych podziałów i wojen domowych w północnym Ira-
ku. 
  Odrodzenie fatymidzkiego kalifatu Egiptu rozpo-
częło się pod despotycznymi rządami Ormianina i mu-
zułmanina,  wielkiego  wezyra  Badra  al‒Jamalego,                           
i trwało dalej, gdy władzę przejął po ojcu jego mniej 
wojowniczo nastawiony syn, wielki wezyr al‒Afdal ibn 
Badr al‒Jamali. Urodził się on około roku 1066. Pier-
wotnie nazywał się Abu al‒Kasim Szahan‒szah. Znany 
jest jednak jako al‒Afdal. Urząd wezyra objął podczas 
śmiertelnej choroby swego ojca w roku 1089. Biograf 
Ibn Khallikan pisze o nim, że był władcą sprawnym, 
którego wyróżniał bystry umysł. 
Gdy w roku 1094 zmarł 
kalif Fatymidów al‒Mustansir, al‒Afdal praktycznie 
uwięził nowego kalifa al‒Mustalego w jego pałacu, sam 
przejmując władzę nad państwem Fatymidów. Al‒

background image

Mustali zmarł w roku 1101, a jego następca był jeszcze 
dzieckiem. Jednak gdy dorósł, w 1121 roku zlecił za-
mordowanie zbyt potężnego al‒Afdala. Był to koniec 
trwającego 27 lat pokoju wewnętrznego, nie zakłóco-
nego łagodnie przebiegającym konfliktem z nowym 
Królestwem Jerozolimskim utworzonym przez krzy-
żowców. Reformy finansowe al‒Afdala sprawiły, że 
państwo Fatymidów znacznie się wzbogaciło, na czym 
skorzystał wielki wezyr, gromadząc też ogromny mają-
tek osobisty. 
  O Ifticharze  al‒Dauli  wiemy niewiele. Był do-
wódcą garnizonu stacjonującego w Jerozolimie podczas 
ataku krzyżowców. Tuż po upadku Jerozolimy wymie-
niany jako zarządca Askalonu, co może oznaczać, iż w 
roku 1099 władał całą fatymidzką Palestyną. Prawdo-
podobnie Iftichar należał do elity żołnierzy wyłonionej 
spośród niewolników przez poprzedniego wielkiego 
wezyra,  Badra  al‒Jamalego.  Według  syryjskiego 
chrześcijańskiego kronikarza Bara Hebraeusa, faty-
midzki zarządca Jerozolimy był człowiekiem pocho-
dzącym z ziemi Egipcjan i nazywał się Eftichar ad

Daula. To wskazywałoby na jego nubijskie lub sudań-
skie pochodzenie, ponieważ ludzi o korzeniach arab-
skich lub tureckich tak właśnie określano. Iftichar nie 
był Berberem, ponieważ w źródłach, takich jak kronika 
Bara Hebraeusa, byli oni zazwyczaj nazywani Arabami. 

Imię Iftichar al‒Daula jest rzadkie. Może wskazywać, 

że noszący je był raczej szyitą niż sunnitą. Człowiek                          

background image

 

o takim imieniu i mniej więcej w podobnym wieku 
wspomniany jest w słynnej autobiografii Usamy ibn 
Munkiza. Usama wychował się w Szajzarze nad Oron-
tesem w zachodniej Syrii. Pisze on, że emir o imieniu 
Iftichar al‒Daula Abul‒Futuh ibn Amrun, czyli wyższy 
dowódca, być może już w stanie spoczynku, był panem 
w sąsiednich zamkach Abu Kubajs, Kadmus i al‒Kaf,                  
a jego siostra wyszła za mąż za wuja Usamy, władcę 
Szajzaru. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

   STRONY KONFLIKTU 

   KRZYŻOWCY 
  Według 

Gesta Francorum fatymidzki wielki wezyr 

al‒Afdal opisał zwycięskich krzyżowców jako armie 
żebraków, nieuzbrojonych i dotkniętych ubóstwem, 
których jedyny majątek stanowiły worek i torba. 
Krzy-
żowcy przedstawiali samych siebie jako biednych piel-
grzymów i powyższy opis dowodzi, że robili co sku-
tecznie. Jednak papież podkreślał potrzebę poczynienia 
odpowiednich przygotowań oraz przypominał, że do-
wódcy zobowiązani są troszczyć się o podwładnych. 
Uczestnicy krucjaty skupiali się wokół najstarszych                          
i  najszlachetniej  urodzonych  dowódców,  chociaż 
większość z nich należała do ludzi dość majętnych. 
  W pierwszej krucjacie brali udział przedstawiciele 
wielu narodowości, chociaż większość określała się jako 
Frankowie, nawet jeśli nie pochodziła z Francji. Być 
może termin ten oznaczał jedność zachodniego chrze-
ścijaństwa. Dużą część stanowili Prowansalczycy z po-
łudniowej Francji. Wiele wskazuje na to, że czuli się oni 
odmienni od Francuzów z północy i od Normanów. 
Wśród tak zwanych Normanów z południowych Wioch 
byli zarówno ludzie o pochodzeniu normańskim, jak                        
i Bretończycy, Flamandowie, mieszkańcy okolic Poi-
tiers i nieliczni Andegawenowie. W wojskach lądowych 
Włochów było niewielu, ale we flocie odgrywali istotną 
rolę. W wojskach Gotfryda z Bouillon Niemcy z Lota-

background image

 

ryngii stanowili mniejszość. O wiele więcej było Fla-
mandów i mieszkańców francuskojęzycznego Artois. 
  Gdy papież ogłaszał krucjatę, wzywał na nią jazdę  
i piechotę. Tej drugiej od samego początku było w sze-
regach krzyżowców więcej niż rycerstwa. Dużą część 
pieszych stanowili zamożni chłopi, których stać było na 
utrzymanie siebie i na odpowiedni wojskowy ekwipu-
nek. Mimo to dobrze uzbrojeni żołnierze stanowili 
mniejszość uczestników, a wielu nie miało żadnej broni. 
Do osób, które z założenia miały nie walczyć, zaliczali 
się kapłani i mnisi, którym pozwolono na udział w kru-
cjacie, oraz grupa kobiet - żon, które wyruszyły z mę-
żami. Obecność dużej liczby kobiet i dzieci powodowała 
czasem problemy. Wiele z nich umarło po drodze. We-
dług najnowszych badań do Konstantynopola dotarło co 
najmniej 30 tysięcy ludzi. 
  Skład armii maszerującej na wschód w pierwszej 
krucjacie mógł się nieco różnić od zwykłego składu 
armii europejskich, jednak jej organizacja była podobna. 
Członkowie arystokracji obejmowali dowództwo woj-
skowe  i  kierowali  działaniami  dyplomatycznymi. 
Uznawali to nawet ludzie wywodzący się z mieszczań-
stwa (z wyjątkiem kilku przypadków we Włoszech), 
ponieważ w systemie feudalnym miasta w Europie nadal 
funkcjonowały, choć czasem jedynie w teorii. Mniej 
znaczący uczestnicy krucjaty dołączali do otoczenia 
ważnych osobistości. Bardzo rzadko zwykli rycerze 
albo biedota grupowali się wokół kogoś spośród ich 

background image

stanu, jak na przykład okrutnego, legendarnego Tafura. 
Inni, szczególnie piechota, mogli walczyć i maszerować 
w  oddziałach  wydzielonych  według  narodowości, 
zgodnie z miejscem pochodzenia. 
  Chociaż oficjalna pierwsza krucjata była bardziej 
zdyscyplinowana niż tak zwana wyprawa ludowa, to 
jednak nie była armią, lecz zbieraniną oddziałów. Nie 
miała jednego i ujednoliconego systemu dowodzenia,                          
a jej struktura była bardzo luźna. Za wojskiem podążało 
wielu ludzi, którzy nie podlegali nikomu. Ci spośród 
krzyżowców, którzy stanowili regularne wojsko, sku-
piali się wokół arystokratów i ich świty, a wielu z nich 
mogło być krewnymi pozostającymi na utrzymaniu 
bogatszych członków rodu. Silne przyjaźnie pomiędzy 
członkami rycerskiej elity były czasem interpretowane 
jako mające ukryty lub wyraźny podtekst homosek-
sualny. Nie jest to jednak właściwa interpretacja. Ideały 
braterstwa były kluczowe dla rycerskiego stylu życia, 
struktury społecznej i etosu, a także dla metod walki. 
  Włosi odegrali istotną rolę, wysyłając swoją flotę, 
bez której pierwsza krucjata zapewne nie odniosłaby 
sukcesu. Pierwszym państewkiem, które zdobyło mocną 
pozycję na morzu, było Amalfi. Nie brało ono jednak 
udziału w działaniach ofensywnych przeciw muzuł-
manom. Wenecję bardziej interesowało cesarstwo bi-
zantyjskie. Piza i Genua wręcz przeciwnie: od dziesię-
cioleci prowadziły nieoficjalną morską „krucjatę”     
przeciw państwom muzułmańskim. 

background image

 

   BIZANTYJCZYCY 
  Wraz z utratą Anatolii Bizancjum straciło zaplecze 
do rekrutacji armii. W rezultacie pod koniec XI wieku 
miało więcej oddziałów składających się z obcych żoł-
nierzy, niż z rekrutowanych w kraju. W tych drugich 
byli uchodźcy z utraconych prowincji wschodnich, nie-
ślubni synowie oraz żołnierze z ziem nadal należących 
do Bizancjum. Do żołnierzy niemówiących po grecku 
zaliczali się Bułgarzy i Serbowie, ale coraz ważniejszą 
rolę odgrywali żołnierze tureccy. Byli wśród nich po-
konani na Bałkanach Pieczyngowie i Turcy z pół-
nocno-zachodniej Anatolii, których Aleksy skłonił do 
przejścia pod sztandary Bizancjum i na chrześcijaństwo. 
Rhos, czyli Rusini służący w armii bizantyjskiej, byli 
prawdopodobnie przedstawicielami arystokracji skan-
dynawskiej, która dominowała wówczas na większości 
ziem ruskich. 
  Wszyscy żołnierze pochodzący z Europy Zachodniej 
byli najemnikami. Wiele z ich oddziałów stacjonowało 
na wschodniej granicy cesarstwa przed jej przerwaniem, 
do którego doszło pod koniec XI wieku. Znaczna ich 
część została na miejscu także później. Wśród żołnierzy 
byli Francuzi, Duńczycy, Sasowie z Niemiec, Pizań-
czycy i Liguryjczycy z Wioch, Fryzowie, Flamandowie, 
Węgrzy oraz Anglosasi, którzy uciekli z Anglii po na-
jeździe normańskim. Liczącą się grupą w armii Bizan-
cjum pod koniec XI wieku byli Normanowie. Większość 
z nich pochodziła z utworzonego niedawno królestwa 

background image

Normanów w południowych Włoszech. Warto wspo-
mnieć, że na początku panowania Aleksego w armii 
bizantyjskiej brakowało koni. Nowy cesarz zakupił 
odpowiednie wierzchowce dla jazdy w muzułmańskiej 
Syrii, prawdopodobnie na wybrzeżu rządzonym przez 
Fatymidów. To kolejny dowód na dobre stosunki pa-
nujące pomiędzy kalifatem Fatymidów a cesarstwem 
bizantyjskim. Oba te państwa miały wspólnego wroga - 
seldżuckich Turków. 
  Armia bizantyjska pod koniec XI wieku i w wieku 
XII składała się z dwóch części: jednej stacjonującej                      
w prowincjach europejskich, drugiej w azjatyckich. 
Zwierzchnikiem obu był wielki domestikos. Piechotę                        
i jazdę podzielono na oddziały lekkie i ciężkie. Jednostki 
zazwyczaj były jednolite pod względem etnicznym. 
Armię też podzielono na siły centralne i „prowincjo-
nalne”. Dowódca zwany sebaste  dowodził oddziałami 
„zagranicznymi”. Prawdopodobnie chodziło o takie, 
które nie były w pełni zintegrowane z armią bizantyjską. 
Jednak bizantyjskie wojska z prowincji nigdy nie pod-
niosły się z upadku, jakiego doświadczyły w XI wieku. 

   ORMIANIE 
 

Po klęsce Bizancjum pod Manzikertem w roku 1071 

Ormianie musieli sami zadbać o siebie. Kilka miast 
utworzyło własne straże. Przez wiele lat dawny wysoki 
dowódca bizantyjski Filaret odpierał ataki Turków                          
w górach na północ od Antiochii. Jego wojsko było 

background image

 

złożone głównie z Ormian i elity najemników normań-
skich służących niegdyś cesarzowi. Jednocześnie wielu 
przedstawicieli  ormiańskiej  arystokracji  wojskowej 
emigrowało ze wschodniej Anatolii w górskie regiony 
na granicy z Cylicją. Doprowadziło to do powstania 
nowego ormiańskiego królestwa w Cylicji. Najlepszymi 
oddziałami armii tego państwa były lekka jazda                               
i uzbrojona w łuki piechota. Jednak najbardziej znaczące 
migracje ludności ormiańskiej w XI wieku dotyczyły 
bogatych  mieszkańców  miast.  Przed  przybyciem 
pierwszej krucjaty dominowali oni w Edessie (Urfie). 
Miasto było wówczas bardzo dobrze uzbrojone i miało 
sprawną straż. 
  Niektóre rodziny ormiańskie emigrowały do krajów 
muzułmańskich, w których walczyły zarówno po stronie 
tureckiej, jak i arabskiej. Jak Turcy przyjmowali chrzest 
i walczyli po stronie Bizancjum, tak i Ormianie prze-
chodzili na islam. Według kronikarza krucjaty Raj-
munda z Aguilers, wielu Ormian i Greków turcaverant, 
czyli „zostało Turkami”, i pomagało bronić Antiochii. 
Inni Ormianie wspierali Jaghiego Sijana, pozostając 
przy wierze chrześcijańskiej. 
  Oprócz chrześcijan i muzułmanów byli też wśród 
Ormian członkowie mniej znanych wspólnot religij-
nych, na przykład arewordik, czyli „dzieci słońca”. Ich 
religia przypominała ormiańskie wierzenia z czasów 
przedchrześcijańskich i była podobna do irańskiego 
zoroastryzmu. 

background image

   TURCY 
  Jeszcze przed przybyciem Seldżuków rekrutowani                          
z niewolników tureccy ghulamowie byli dobrze wy-
szkolonymi i cennymi żołnierzami. Złożone z nich od-
działy można było nająć tylko za duże sumy pieniędzy. 
Ich uzbrojenie też było kosztowne. Umieli jednak po-
konać znacznie silniejszą miejscową piechotę i lekką 
jazdę. W rzeczywistości rekrutację żołnierzy w świecie 
muzułmańskim, aż do przybycia Mongołów w XIII 
wieku, przeprowadzano według starych zwyczajów. Pod 
tym względem nawet plemiona Seldżuków praktyko-
wały dawne tradycje, gdy zapanowały nad większością 
Bliskiego Wschodu. Tradycyjny sposób rekrutowania 
armii opisano w słynnym traktacie o sprawowaniu 
władzy seldżuckiego wielkiego wezyra Nizama al‒
Mulka. Autor zaleca, by w celu uniknięcia buntów po-
zyskiwać żołnierzy różnych narodowości: Dajlamitów, 
Chorasańczyków, Gruzinów i Persów. W rzeczywistości 
wśród „Turków”, którzy wdarli się w granice bizantyj-
skiej Anatolii, byli także Persowie, Dajlamici oraz 
Kurdowie. Ludzie o pochodzeniu nietureckim z pew-
nością odgrywali znaczącą rolę w wojskach pomniej-
szych władców jedenastowiecznej Syrii, a straże miej-
skie północnej Syrii i al‒Dżaziry (północna Mezopota-
mia) broniły murów dla Turków i przed Turkami. 
  Późniejsze armie Seldżuków były zazwyczaj nie-
wielkie. Liczyły nie więcej niż 10‒15 tysięcy żołnierzy. 
Gdy sułtanat Wielkich Seldżuków podzielił się na czę-

background image

 

ści, autonomiczne państwa Żyznego Półksiężyca miały 
jeszcze mniejsze armie. Zazwyczaj władcy mogli po-
zwolić sobie na małą straż przyboczną (askar)  rekru-
towaną spośród niewolników (ghulamów lub mamelu-
ków). Wokół niej mogły się zbierać liczniejsze oddziały 
lokalne (adżnad).  Straż miejska (ahdath) nadal odgry-
wała istotną rolę, a w wielu regionach kobiety tureckie  
i arabskie nie tylko walczyły w obronie swych domów, 
ale też gdy było to konieczne, przywdziewały zbroje. 
Podczas kryzysów władcy większych miast syryjskich 
mogli wezwać także „sprzymierzone” wojska wę-
drownych Turkmenów nawet z tak dalekich okolic jak 
północna Mezopotamia. 
  Większość Turków w XI wieku była muzułmanami 
z nazwy. Bizantyjska kronikarka i księżniczka Anna 
Komnena uważała ich za bardziej rycerskich i cywili-
zowanych od „Franków” i krzyżowców. Rządzący                        
w zachodniej Anatolii Seldżucy z Rum próbowali zbu-
dować armię na wzór tej, jaką mieli wcześniej Wielcy 
Seldżucy w Iranie. Jednak w czasach pierwszej krucjaty 
ich wojska składały się głównie z Turkmenów i dobrze 
wyszkolonej elity ghulamów. Ci ostatni pochodzili                              
z różnych miejsc. Część z nich stanowili greccy jeńcy 
wojenni. Do nowej warstwy rycerskiej weszło też wielu 
przedstawicieli broniącej granic dawnej bizantyjskiej   
elity wojskowej. Istotną rolę odgrywali  też  żołnierze             
o mieszanym, grecko‒tureckim pochodzeniu. Na zie-
miach położonych dalej na wschód, pozostających pod 

background image

panowaniem emirów daniszmendydzkich, sytuacja wy-
glądała podobnie. 
  Sułtanat Wielkich Seldżuków podzielony był teo-
retycznie na 24 strefy wojskowe. Każdą dowodził ofi-
cer, którego zadaniem było zebranie, wyszkolenie                          
i wyekwipowanie określonej liczby oddziałów i po-
prowadzenie ich każdej wiosny na przegląd wojsk.                            
W praktyce okazało się to niewykonalne i sułtani sel-
dżuccy korzystali z najemników i domagali się kon-
tyngentów żołnierzy od miejscowych wasali. 
  Armie małych księstw seldżuckich w Syrii były 
zapewne podobne do tej, którą w XII wieku miał Da-
maszek. Źródła podają na jej temat wiele informacji. 
Podzielona była na 5 części według pochodzenia lub 
funkcji żołnierzy. Elitarne oddziały pałacowe tworzyły 
askar regularnej jazdy. Oddziały regularne przebywały 
w obrębie miasta, a wojska plemienne, wzywane w razie 
potrzeby, obozowały wokół niego na terenach nawad-
nianych. Straż miejska i walczący za wiarę ochotnicy 
mutatawwi’a  pracowali w niepełnym wymiarze czasu. 
Mimo to dostawali żołd i bardziej przypominali regu-
larne oddziały niż tymczasowe oddziały pomocnicze. 

   FATYMIDZI 
  Najważniejszą zmianą w tradycyjnych armiach 
Bliskiego Wschodu był wzrost liczby żołnierzy zawo-
dowych. Wymagania, jakie stawiano żołnierzom, były 
teraz tak wysokie, że stare straże miejskie i wojska 

background image

 

plemienne nie były w stanie im sprostać. Było to dobrze 
widoczne w kalifacie Fatymidów, gdzie system rekru-
tacji i struktura armii zmieniły się znacznie od zajęcia 
Egiptu i Syrii w X wieku. Kalifat miał armię mniejszą, 
ale też lepszą, niż się powszechnie uważa. Największe 
armie z późnego okresu istnienia państwa liczyły po 
kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Większość z nich sta-
nowili sunnici, chociaż sam kalifat był państwem szy-
ickim. Również większość kontyngentów, które od-
grywały ważną rolę na początku istnienia kalifatu, stra-
ciła na znaczeniu, ponieważ żołnierzy zaczęto rekruto-
wać z nowych miejsc. Na przykład ormiański wielki 
wezyr Badr al‒Jamali rozwiązał oddziały Berberów                          
w roku 1073, chociaż we flocie Berberowie i Arabowie 
nadal służyli. Główną rolę w wojsku Fatymidów od-
grywały później oddziały afrykańskiej piechoty. Od-
działy te, tworzone z niewolników, były tak lojalne, że 
wielu kalifów używało ich jako straży przybocznej.                          
W szeregach innych sudani,  czyli czarnoskórych, jak 
określały ich źródła arabskie, znajdowali się najemnicy 
z Nubii, Erytrei, Etiopii i dalej położonych krajów. 

  Znaczącą rolę, choć mniej liczne, odgrywały od-

działy arabskie pochodzenia beduińskiego. To głównie 
dzięki Arabom z południowej Palestyny Fatymidzi mo-
gli tak długo bronić twierdzy Askalon. Pod panowaniem 
Fatymidów niebeduińskie plemiona arabskie  miały 
ograniczone znaczenie militarne. Należały zazwyczaj do 
straży  ahdath,  która była bardziej rozpowszechniona  

background image

w Syrii i Palestynie niż w Egipcie. W czasach pierwszej 
krucjaty liczni w Jerozolimie Żydzi współpracowali                        
z faty-midzkim garnizonem i walczyli w obronie miasta. 

Doświadczenie zdobyte podczas walk z tureckimi 

mamelukami i ghulamami w Syrii i Palestynie szybko 
utwierdziło kalifa w przekonaniu, że nową armię należy 
zbudować według tego samego wzoru, co wschodni 
przeciwnicy. Trudno się dziwić, że owi przeciwnicy nie 
chcieli, by elitarne oddziały mameluków dotarły do 
Fatymidów. Ci ostatni mieli więc trudności w zatrud-
nieniu tylu żołnierzy, ilu potrzebowali, i w rezultacie 
elita ich przyszłej armii była mieszaniną najemników                        
i jeńców wojennych. Możliwe, że gdy Fatymidzi odzy-
skali Jerozolimę w roku 1098, zatrudnili u siebie część 
tamtejszego garnizonu. 

  Fatymidzi najmowali wielu Ormian, zarówno do 

jazdy, jak i uzbrojonej w luki piechoty. Oddziały te stały 
się tak ważne, że pod koniec XI i w XII wieku spośród 
wywodzących się z nich dowódców wybrano kilku 
wielkich wezyrów. Prawdopodobnie stanowili połowę 
garnizonu kairskiego, a na początku XII wieku odgry-
wali istotną rolę w Askalonie. Niewykluczone, że or-
miańscy ghulamowie w armii Fatymidów ułatwili za-
trudnienie w niej ormiańskim uchodźcom w drugiej 
polowie XI wieku. Podstawowym zadaniem Ormian 
była obrona Egiptu przed Seldżukami i przeprowadzanie 
kontrataków w celu odbicia Syrii. 

background image

 

  Do Egiptu napłynęli też służący w piechocie Daj-

lamici. Kalifowie przyjmowali ich szczególnie chętnie, 
ponieważ podobnie jak oni, Dajlamici byli szyitami. Ci 
zawodowi żołnierze prawdopodobnie tworzyli oddziały 
naffatun  - łuczników używających płonących strzał. 
Słynny opis noworocznej parady wojsk fatymidzkich 
pióra Ibn al‒Tuwajra zawiera wzmiankę o oddziale 
piechoty składającym się z „Franków”, czyli żołnierzy 
pochodzenia zachodnioeuropejskiego. 

  Gdy w X wieku Fatymidzi podbili Egipt, próbowali 

naśladować tradycyjną abbasydzką organizację wojsk                        
i utrzymywać w Kairze duży garnizon. Jednak więk-
szość ich armii stacjonowała w Syrii, póki nie została 
pokonana przez Seldżuków w XI wieku. Potem Faty-
midzi silnie bronili się, by utrzymać kontrolę nad wy-
brzeżem Palestyny i terenami dzisiejszego Libanu. W tej 
sytuacji zastała ich w roku 1099 pierwsza krucjata. 

  Armia Fatymidów składała się z jednostek identy-

fikowanych za pomocą imienia władcy, który je powo-
łał, albo imienia dowódcy czy funkcji, którą pełniły                        
w armii. Podzielone były na mniejsze części; najmniej-
sze z nich liczyły 10 żołnierzy. Armia była sprawnie 
dowodzona, a większość skomplikowanej wojskowej 
administracji  prowadzili  chrześcijańscy  skrybowie 
koptyjscy. 
 

 

background image

PLANY WOJENNE STRON KONFLIKTU 

  

PLAN 

KRZYŻOWCÓW 

 

Historycy do dziś spierają się, co miał na celu papież 

Urban II, nawołując w roku 1095 do zorganizowania 
wyprawy na Wschód. Tradycyjnie przyjmuje się, że 
krzyżowcy chcieli dotrzeć do Jerozolimy i odebrać 
Ziemię  Świętą  „niewiernym”,  czyli  muzułmanom. 
Jednocześnie wydaje się oczywiste, że katolicki Kościół 
łaciński stawiał sobie dwa cele: pomoc cesarstwu bi-
zantyjskiemu i zdobycie Jerozolimy. Zapewne żywiono 
nadzieję, że realizacja pierwszego z tych celów zao-
wocuje wdzięcznością Kościoła greckiego i świata 
wschodniochrześcijańskiego, umożliwiając przywró-
cenie (po rozłamie z roku 1054) jedności chrześcijań-
stwa pod przywództwem papieża. 
  Gdy pierwsza krucjata wyruszała, głównym celem 
było zdobycie Ziemi Świętej, zaś pomoc Bizancjum                        
w odzyskaniu utraconych ziem zeszła na plan dalszy. 
Wcześniej, gdy głównym celem mogło być wsparcie 
cesarza Aleksego, pytanie o późniejsze stosunki krzy-
żowców z muzułmanami było nieistotne. Muzułmanie 
byli po prostu wrogami, których trzeba było pokonać. 
Trudno jednak powiedzieć, co zamierzano zrobić po 
zdobyciu Jerozolimy. Co na przykład stałoby się z mu-
zułmańską ludnością mieszkającą w jej okolicach? 
Mogła istnieć słaba nadzieja, że świat muzułmański da 
się nawrócić na chrześcijaństwo, chociaż nie mamy na 

background image

 

to dowodów. W atmosferze narastającej euforii religij-
nej zwykli krzyżowcy mogli nie zadawać sobie pytań, 
co będzie „po Jerozolimie”. Jednak ci, którzy planowali 
pozostać na Wschodzie, musieli się nad tym zastana-
wiać. Warto zauważyć, że przywódcy krucjaty, którzy 
potem osiedli na Bliskim Wschodzie, unikali składania 
wiążącej ich przysięgi wierności cesarzowi bizantyj-
skiemu w Konstantynopolu, podczas gdy ci, którzy 
wracali do domów, nie mieli z tym problemu. Plany 
zmieniały się też i ewoluowały już podczas krucjaty. Po 
pierwszych imponujących sukcesach wielu krzyżowców 
widziało się w roli wspierających zbrojnie szerzenie 
chrześcijaństwa, a nie tylko zdobywców Ziemi Świętej. 

Krucjata nie była kontynuacją wcześniejszych maso-

wych pielgrzymek, chociaż wielu mieszkańców Bli-
skiego Wschodu mogło ją z początku tak postrzegać. 
Zwykli pielgrzymi przybywali w ramach pokuty i za-
zwyczaj byli nieuzbrojeni. Krzyżowcy odprawiali „po-
kutę z bronią w ręku”. Było to nowe i rewolucyjne po-
dejście. Plan działania mieli w miarę przejrzysty, choć 
bardzo ambitny. Większość mieszkańców Europy Za-
chodniej pod koniec XI wieku miała jednolite pojęcie o 
„Wschodzie” i „Jerozolimie”, jednak spośród uczest-
ników wyprawy tylko nieliczni znali drogę. Niektórzy 
byli w Jerozolimie jako pielgrzymi, inni służyli wcze-
śniej jako najemnicy w armii Bizancjum. 

 
 

background image

  

PLANY 

BIZANTYJCZYKÓW 

  Prosząc o pomoc Zachodu, cesarz Aleksy I miał 
prawdopodobnie dokładnie opracowany plan działania. 
Potrzebował wojsk, które wsparłyby kampanię mającą 
na celu odbicie Anatolii. Cesarz chciał odzyskać moż-
liwie najwięcej ziem utraconych od czasów bitwy pod 
Manzikertem. Niestety, zastępy krzyżowców,  które 
przybyły pod Konstantynopol, nie spełniały oczekiwań 
Aleksego. Nie byli to najemnicy, ani nawet ochotnicy 
gotowi służyć pod dowództwem bizantyjskim. Wręcz 
przeciwnie, stanowili raczej zagrożenie dla stabilności 
cesarstwa. Obawiając się, że obecność krzyżowców 
może być przyczyną problemów, i podejrzewając, że 
kilku przywódców krucjaty zamierza zająć ziemie dla 
siebie, a nie odzyskać je dla Bizancjum, Aleksy wyko-
rzystał wszystkie swoje talenty polityczne, dyploma-
tyczne i wojskowe, by pokierować działaniami krzy-
żowców po swojej myśli. Trzeba przyznać, że czę-
ściowo mu się to udało. 
  Plan Bizantyjczyków polegał na niedopuszczaniu 
Seldżuków z Anatolii do wybrzeża, a w szczególności 
do morza Marmara, nad którym leżał Konstantynopol. 
Armia i flota bizantyjska osiągały na tym polu pewne 
sukcesy. Warto zauważyć, że kalifat Fatymidów rów-
nież nie chciał, by Seldżucy uzyskali dostęp do Morza 
Śródziemnego w Syrii, Libanie i Palestynie. Większość 
historyków nie dostrzega tej zbieżności interesów. 
Można jednak przypuszczać, że przyczyniła się ona do 

background image

 

intensywnych  kontaktów  dyplomatycznych  między 
Konstantynopolem a Kairem w czasie pierwszej kru-
cjaty. 
  Krzyżowcy musieli porzucić zamiar przejścia uży-
waną zazwyczaj przez pielgrzymów drogą przez Ankyrę 
(Ankarę). Za radą Bizantyjczyków ruszyli biegnącym na 
południe nieuczęszczanym szlakiem przez tereny suche 
i puste. Aleksy wiedział, że aby zdobyć Pizydię, musi 
zająć Antiochię Pizydyjską (Yalvaç). Dlatego marsz 
krzyżowców wpisał w szerszy plan odzyskania za-
chodniej Anatolii. 
  Cesarz mógł też mieć nadzieję, że horda krzyżow-
ców pomoże mu w odbudowaniu silnego, probizantyj-
skiego ormiańskiego księstwa wokół Antiochii i gór 
Taurus. Dlatego krzyżowcy zeszli z najkrótszej „piel-
grzymiej drogi” do Jerozolimy i pomaszerowali przez 
Maras (Kahramanmaras). Dzięki temu przebywający                            
w Antiochii Jaghi Sijan został odcięty od sułtanatu Rum 
położonego bardziej na północ. 

  

PLANY 

SELDŻUKÓW 

  Państwa muzułmańskie nie miały wspólnego planu 
przeciwdziałania krucjacie. Przybycie krzyżowców nie 
tylko całkowicie zaskoczyło muzułmanów, ale było też 
dla nich niezrozumiałe. Dlatego każde państwo sel-
dżuckie zareagowało na nową sytuację inaczej. Kilidż 
Arslan, władca sułtanatu Rum, z łatwością pokonał 
wyprawę ludową i spodziewał się, że podobnie poradzi 

background image

sobie z krucjatą. Po klęsce sprzymierzonych na krótko 
wojsk seldżucko-daniszmendydzkich pod Niceą i Do-
rylaeum (Eskișehir) Kilidż Arslan pozwolił krzyżow-
com przejść przez swoje ziemie. Może to wskazywać, że 
zrozumiał rzeczywisty cel krucjaty. Gdy krzyżowcy 
ruszyli dalej, zdołał odzyskać sporą część swego tery-
torium. Mógł też zdać sobie sprawę, że większym za-
grożeniem dla sułtanatu Rum są Bi-zantyjczycy, i skupić 
się na powstrzymywaniu ich ekspansji. 
  Emir Daniszmendydów zrozumiał, że krucjata nie 
zagrażała w poważny sposób jego ziemiom w północnej 
Anatolii, ale seldżuccy władcy Syrii z pewnością nie 
docenili grożącego im niebezpieczeństwa. Początkowo 
byli nawet mniej skłonni do sprzymierzenia się przeciw 
najeźdźcom niż Turcy z Anatolii. Gdy krzyżowcy 
obiegli Jaghiego Sijana w Antiochii, zawiązał się lo-
kalny sojusz, którego celem było wsparcie oblężonych, 
ale jego wojska szybko zostały pokonane. Druga próba 
zawarcia przymierza między Seldżukami oraz wojskami 
arabskimi z Syrii, Iraku i południowo‒wschodniej Tur-
cji też zakończyła się niepowodzeniem. Armia tego so-
juszu nieoczekiwanie poniosła porażkę w walkach                            
z krzyżowcami pod Antiochią. 
 

Rok po tych wydarzeniach opór Seldżuków znacznie 

zmalał. Pojawiły się natomiast szok, wyczerpanie                                
i ogólne osłabienie solidarności wśród Turków. Tym-
czasem krzyżowcy przegrupowali się i wymaszerowali 
na południe, poza ziemie należące nominalnie do Sel-

background image

 

dżuków, na tereny należące do kalifatu Fatymidów                          
i jego sojuszników. 

  

PLANY 

FATYMIDÓW 

 

Rząd kalifatu Fatymidów w Kairze miał plan wobec 

najazdu krzyżowców, jednak opierał się on na błędnej 
interpretacji wydarzeń. Fatymidzki wielki wezyr al‒
Afdal niemal na pewno został powiadomiony przez 
władze bizantyjskie o przybyciu i przemarszu krzy-
żowców. 
  Z początku Fatymidzi uważali krucjatę za część 
armii bizantyjskiej i próbowali zawrzeć z jej przywód-
cami sojusz wymierzony we wspólnego - według Fa-
tymidów - wroga, czyli Seldżuków. Próby te podejmo-
wano nawet podczas oblężenia Antiochii i po jej zdo-
byciu przez krzyżowców. Gdy krucjata maszerowała 
przez ziemie Fatymidów w Libanie, prawdopodobnie 
nadal była postrzegana jako niebezpieczni i kłopotliwi, 
bo uzbrojeni pielgrzymi, a nie jako zwykli najeźdźcy. 
Kalif mógł sądzić, że uda się ograniczyć lub całkiem 
wyeliminować szkody, które mogą spowodować. Wy-
daje się, że Fatymidzi pozbyli się tych złudzeń, dopiero 
gdy przybysze zaatakowali Jerozolimę. 
  Jednak nawet wtedy, gdy krzyżowcy zdobyli Święte 
Miasto i wybili większość mieszkańców, al‒Afdal wy-
słał do nich specjalne poselstwo, co oznacza, że nadal 
miał nadzieję na osiągnięcie rozsądnego porozumienia z 
przywódcami krucjaty. Dopiero po pokonaniu Askalonu 

background image

rząd Fatymidów zdał sobie sprawę, że krzyżowcom 
chodzi o podbój. Pomimo to nadal traktowali nowo 
przybyłych jako bufor przeciw Seldżukom. 
 

 

background image

 

   KAMPANIA WOJENNA 

  O marszu różnych grup krzyżowców przez Europę 
można by napisać osobną książkę. My jednak skupiamy 
się na tym, co działo się od wyjścia pierwszej krucjaty                        
z Konstantynopola (Istambułu) po przybycie do Jerozo-
limy i zwycięstwo nad armią Fatymidów pod Askalo-
nem. Ponieważ zabiegi dyplomatyczne Aleksego I 
miały wpływ na przebieg kampanii, dlatego poświęcimy 
im nieco uwagi. 
  Polityczne i terytorialne roszczenia Bizancjum zo-
stały przyjęte przez przywódców krucjaty z niechęcią. 
Ze źródeł wynika, że wszystkie zdobycze krzyżowców 
miały stać się własnością cesarstwa. Trwa jednak dys-
kusja nad interpretacją tych ustaleń. Niektórzy krzy-
żowcy mogli traktować zobowiązania wobec bizantyj-
skiego cesarza jako zwykłą formalność. Poważne na-
pięcia pojawiły się dopiero po zdobyciu Antiochii, gdy 
cesarz Aleksy dał do zrozumienia, że uznaje te zobo-
wiązania za wiążące. 
  Innym pomijanym często zagadnieniem jest kore-
spondencja prowadzona między Bizancjum a Fatymi-
dami. Nie zachował się żaden list, ale al‒Azimi, kroni-
karz z Aleppo, sugeruje, że w roku 1095 Bizantyjczycy 
poinformowali „muzułmanów” o przybyciu pierwszej 
krucjaty. Aleksy nie miał zamiaru ostrzegać Seldżuków 
z Anatolii, sułtana Wielkich Seldżuków lub jego za-
rządców w Syrii. Późniejsze źródła wyraźnie odnoszą 
się do korespondencji dyplomatycznej między Kon-

background image

stantynopolem a Kairem, stolicami dwóch państw, ma-
jących wspólnego wroga - Seldżuków. Fatymidzi mieli 
prawdopodobnie nadzieję, że po pokonaniu Seldżuków 
krzyżowcy zajmą dla Bizancjum północną Syrię, pod-
czas gdy oni przywrócą swoje panowanie w Libanie                              
i Palestynie. 
 

Seldżucy z Rum szybko dowiedzieli się o przybyciu 

wojsk krzyżowców pod Konstantynopol. Przekonawszy 
się, że krucjata zagraża jego terytorium, Kilidż Arslan 
zawarł porozumienie ze skłóconymi z nim Danisz-
mendydami i wspólnie z nimi pomaszerował na na-
jeźdźców. 

  

OBLĘŻENIE 

NICEI 

  Na początku roku 1097, gdy tylko poprawiła się 
pogoda, większość wojsk krzyżowców przeprawiła się                        
z Konstantynopola przez Bosfor na promach. Obóz 
rozbili pod Pelekanon (Maltepe) na brzegu zatoki Izmit, 
na krańcu północno‒zachodniej Anatolii, który Bizan-
tyjczykom udało się wcześniej odzyskać. Stąd więk-
szość wojsk krzyżowców weszła na terytoria należące 
do Seldżuków i ruszyła starą rzymską drogą z Nikome-
dii (Izmit) do Nicei (Iznik). Szóstego maja 1097 roku 
wojska dotarły do Nicei i rozpoczęły oblężenie. Od-
działy prowadzone przez Boemunda z Tarentu, Raj-
munda z Tuluzy, Roberta z Normandii i Sterana z Blois 
przybyły w ciągu kolejnych dni i tygodni. Wspierał je 
kontyngent bizantyjski liczący dwa tysiące żołnierzy                          

background image

 

i dowodzony przez Tatikiosa. Drugi kontyngent bizan-
tyjski dostarczył łodzi niezbędnych do przeprowadzenia 
oblężenia Nicei od strony jeziora. Ostatecznie siły 
krzyżowców, które obiegły Niecę, liczyły około 4200‒
4500 jazdy i 30 tysięcy piechoty, nie licząc tych 
uczestników wyprawy, którzy nie walczyli. Cesarz 
Aleksy pozostawał w tym czasie w Pelekanon, by nad-
zorować zaopatrzenie armii. 
 

Szesnastego maja śpiesząca z odsieczą armia Kilidża 

Arslana i emira Daniszmendydów poniosła dotkliwą 
klęskę. Przybyła z Meliteny, prawdopodobnie przez 
Ankyrę (Ankarę) i Dorylaeum (Eskifehir). Większość 
Turków, a może nawet wszyscy, była konno. Prze-
mieszczali się bardzo szybko, przez co mogli mieć na-
dzieję, że zdołają zaskoczyć krzyżowców, nim ci zor-
ganizują porządne oblężenie. Turcy zaatakowali Pro-
wansalczyków Rajmunda z Tuluzy stojących na połu-
dnie od murów miasta, ponieważ ten kontyngent z po-
łudnia Francji dopiero przybył i nie zdążył się jeszcze 
odpowiednio ustawić. Turcy zapewne chcieli się prze-
drzeć do miasta i wesprzeć broniący go niewielki gar-
nizon, jednak Prowansalczycy odpierali atak na tyle 
długo, że wojska Gotfryda z Bouillon i Roberta z Flan-
drii zdążyły przyjść im z pomocą ze wschodniej strony 
Nicei i uderzyć w skrzydło Turków. 
  Walka toczyła się na ograniczonej przestrzeni po-
między fortyfikacjami a lesistymi wzgórzami, co po-
wodowało, że Turcy mieli mało miejsca do manewro-

background image

wania. W rezultacie atak z zaskoczenia nie powiódł się     
i Kilidż Arslan wycofał się, poniósłszy poważne straty. 
Podniosło to krzyżowców na duchu, co pokazuje list 
Anzelma z Ribemont. Czytamy w nim, że zwycięzcy 
chrześcijanie powrócili, niosąc wiele głów na ostrzach                           
i włóczniach, radując oczy ludu Bożego. 
Głowy te potem 
rzucano do Nicei za pomocą onagerów, by osłabić mo-
rale obrońców. Walka jednak trwała nadal, a Fulcher                      
z Chartres opisał ją tak: Wróg strzelał do nas, a my do 
niego, a każdy wkładał w te starcia wszystkie swoje siły. 
Często atakowaliśmy miasto z pomocą naszych machin, 
ale broniły go silne mury i nasze działania nie przynosiły 
rezultatu. Wielu Turkotu ginęło ugodzonych strzałami 
lub kamieniami, ale Frankowie podobnie (...). Gdy za-
bijali kogoś z nas przy murach, wszystko jedno w jaki 
sposób, spuszczali w dół na linach żelazne haki i wcią-
gali ciało na górę. (...) Rozebrawszy ciało, rzucali je za 
mury. 
 

Oblężenie Nicei jeszcze się nie zakończyło, ale 

obrońcy nie mogli już spodziewać się żadnej odsieczy; 
Kilidż Arslan wycofał się, by zebrać większą armię. 
Pojawienie się dodatkowych łodzi oraz przybycie kon-
tyngentu krzyżowców z północy Francji zmusiło 
obrońców miasta do kapitulacji. Nicea przekazana zo-
stała Bizantyjczykom. Krzyżowcy, nie wiedząc nic                          
o turecko‒bizantyjskich  negocjacjach, dokonali 19 
czerwca jeszcze jednego ataku na inną część murów. 
Wieść o tym, że garnizonowi zapewniono bezpieczne 

background image

 

przejście na terytoria tureckie, dodatkowo ich rozju-
szyła. 
  Najeźdźcy z zachodniej Europy wzięli też bardzo 
dużo muzułmańskich jeńców, prawdopodobnie po po-
konaniu Kilidża Arslana 16 maja. Z początku powo-
dowało to problemy, ponieważ żądanie okupu za jeńców 
nie było tak popularne w Europie Zachodniej, jak                            
w Bizancjum czy państwach muzułmańskich. Krzy-
żowcy zdawali się całkiem nieprzygotowani ani do 
przyjmowania okupu, ani do jego płacenia. Najwyraź-
niej nie brali pod uwagę, że można być wziętym do 
niewoli przez „niewiernych”. Branie wrogów w niewolę 
było akceptowane i wielu Turków pojmanych pod Niceą 
wysłano do Konstantynopola na sprzedaż. Jednym                            
z nich był dziesięcioletni chłopiec, którego krzyżowcy 
oddali cesarzowi Aleksemu. Nadano mu nowe imię - Jan 
Aksouchos - i przydzielono jako towarzysza zabaw sy-
nowi cesarza, Janowi. Jan Aksouchos był oddanym 
sługą dynastii Komnenów. Gdy dorósł, został miano-
wany wielkim domestikosem, czyli dowódcą wschod-
nich armii Bizancjum. 
  Po zajęciu Nicei cesarz Aleksy przekonał przy-
wódców krucjaty, by wysłali posłów do kalifatu Faty-
midów w Egipcie. Krzyżowcy dowiedzieli się o sporach 
w świecie muzułmańskim, jednak po przybyciu do Syrii 
nie wykorzystali tej wiedzy, zachowując się jak igno-
ranci. Zlekceważyli też trudności, z jakimi przyszło się 
im zmierzyć. Widać to na przykładzie Stefana z Blois, 

background image

który w liście wysłanym do żony w czerwcu 1097 roku 
pisał:  Mówię Ci, ukochana, że za pięć tygodni powin-
niśmy dojść z Nicei do Jerozolimy (...), jeśli na    drodze   
nie stanie nam Antiochia. 
 

Podczas marszu przez Anatolie wojska bizantyjskie 

pod wodzą Tatikiosa szły na przedzie, ponieważ dys-
ponowały przewodnikami i prawdopodobnie tłuma-
czami. Tuż za nimi podążały wojska Boemunda z Taren-
tu i Roberta z Normandii. Armia nie maszerowała                          
w kolumnie; pomiędzy poszczególnymi kontyngentami 
były spore odstępy. To zadecydowało o przebiegu ko-
lejnej bitwy. 
  Krzyżowcy szli teraz szlakiem biegnącym u pod-
nóża gór Anatolii zachodniej i południowej. Po ich lewej 
stronie znajdował się pustynny Płaskowyż Anatolijski. 
Droga biegła w ponurym krajobrazie słonych jezior                
i pustyń pomiędzy miastami Amorium (Afyon), Baris 
(Isparta) oraz Ikonium (Konya). Nim jednak opuścili te 
ziemie, musieli znów zmierzyć się z Kilidżem Arslanem 
i jego sojusznikami w bitwie, którą błędnie nazwano 
bitwą pod Dorylaeum. 

  

ZASADZKA POD DORYLAEUM 

  Ostatnie badania trasy przemarszu krzyżowców 
przed bitwą przyniosły odpowiedzi na wiele pytań, które 
pojawiały się podczas prób odtworzenia wydarzeń                            
z tego etapu pierwszej krucjaty. Prawdopodobnie krzy-
żowcy szli starą rzymską drogą przez góry Ahl. Dzięki 

background image

 

temu ominęli wąskie i niebezpieczne przełomy rzeki 
Karasu. Pewien odcinek tej drogi biegł doliną rzeki 
Murat, potem doliną Karasu, by wreszcie skręcić gwał-
townie na zachód w miejscu, gdzie znajdowało się ujście 
małej okresowej rzeki Nane. 
 

Przypuszcza się, że pole bitwy znajdowało się aż 56 

kilometrów od Eskișehiru (starożytnego Dorylaeum). 
Wszystkie opisy bitwy zdają się to potwierdzać. Jest też 
pewne, że idące na przedzie oddziały krzyżowców zo-
stały zaatakowane bez ostrzeżenia przez nieprzyjaciół 
ukrytych za wzgórzami. Krucjata musiała być zatem 
śledzona, a Kilidż Arslan mógł dzięki temu wybrać takie 
pole bitwy, które dawało mu przewagę w tradycyjnej 
taktyce Turków. 
  W skład oddziałów przednich, czyli awangardy ar-
mii krzyżowców, wchodziły wojska prowadzone przez 
Tatikiosa i Boemunda z Tarentu. Stefan z Blois i Robert 
z Flandrii znajdowali się około 5 kilometrów przed 
drugą częścią krucjaty i tylną strażą. Mały odział 
zwiadowczy tureckiej jazdy mógł zająć pozycję na ni-
skich wzgórzach obok doliny Karasu, w miejscu, gdzie 
łączyła się ona z szerszą od niej doliną okresowej rzeki 
Nane. W tym samym czasie główne siły tureckie pod 
dowództwem Kilidża Arslana ustawiły się w poprzek 
doliny Nane, blokując najeźdźcom drogę do Dorylaeum. 
Były jednak tak rozlokowane, że krzyżowcy zauważyli 
je dopiero po wyjściu z doliny Karasu. Szyk bojowy 

background image

Turków składał się prawdopodobnie z centrum i dwóch 
skrzydeł. 
 

Gdy awangarda krzyżowców dotarła do zbiegu dolin 

rzek Karasu i Nane, zobaczyła po prawej stronie główne 
siły tureckie. Dowódcy krucjaty zapewne wiedzieli, że 
są śledzeni przez Turków. Dlatego Boemund z Tarentu 
rozkazał piechocie rozbicie obronnego obozu, czę-
ściowo chronionego przez „kwiecistą łąkę”, czyli bagno, 
które istnieje do dzisiaj. On też nakazał jeździe ustawić 
się tak, by chroniła pozycje obronne piechoty. Główne 
siły tureckie zaatakowały jazdę krzyżowców, zmuszając 
ją do wycofania się w stronę bronionej przez piechotę 
granicy obozu. Ze źródeł wynika jednoznacznie, że tu-
recka taktyka nękania wroga ostrzałem z łuków spo-
wodowała na początku zamieszanie wśród krzyżowców. 
Fulcher z Chartres opisał to następująco: Turcy pod-
kmdli się i wyjąc głośno, spuścili na nas grad strzał. 
Zaskoczeni, ledwo uchodząc z życiem, z dużą ilością 
rannych, natychmiast uciekliśmy. Nie ma w tym nic 
dziwnego. Z taką taktyką zetknęliśmy się po raz pierw-
szy. 
 

Gesta Francorum także czytamy, że Turcy ata-

kowali, rzucali ostrzami i oszczepami oraz strzelali                            
z łuków ze zdumiewającej odległości. 
W tym samym 
czasie część sił tureckich odbiła w lewo, by odnaleźć                          
i zaatakować resztę armii krzyżowców, o której istnie-
niu, jeśli zwiadowcy nie zawiedli, Kilidż Arslan musiał 
wiedzieć. Jednak ta część Turków zaatakowała fak-

background image

 

tycznie maruderów idących w znacznej odległości za 
awangardą, a przed oddziałami maszerującymi z tylu, 
prawdopodobnie biorąc ich mylnie za pozostałą część 
wojska. 
  Ci spośród krzyżowców, który przetrwali to starcie, 
uciekli najprawdopodobniej do oddziałów prowadzo-
nych przez Gotfryda z Bouillon i Rajmunda z Tuluzy, 
którzy mogli się znajdować około 5 kilometrów za 
awangardą. Być może zobaczywszy maszerujący kon-
tyngent Gotfryda z Bouillon, oddzielone od głównej 
armii lewe skrzydło Turków z powrotem się do niej 
przyłączyło. Prawdopodobnie jednak Turcy nie zorien-
towali się, że nieco dalej szły oddziały tylnej straży 
krucjaty prowadzone przez Rajmunda z Tuluzy. Jazda 
turecka, która wchodziła w skład domniemanego od-
działu zwiadowczego, mogła w tym czasie zaatakować 
obóz krucjaty od drugiej strony. 
  Gdy oddziały Gotfryda z Bouillon dotarły na pole 
bitwy, prawdopodobnie sformowały szyk na prawo od 
sił Boemunda z Tarentu, co mogło zmusić Turków do 
cofnięcia się i zwrócenia bardziej w lewo. Najważniej-
sze jednak były działania idącego na samym końcu 
krucjaty Rajmunda z Tuluzy. Prawdopodobnie wszedł 
on do doliny rzeki Nane przez boczną grań wzniesienia. 
Jego oddziały musiały pokonać kilka drumlinów, czyli 
niskich owalnych wzgórz pochodzenia lodowcowego. 
Nie stanowiły one poważnej przeszkody, a zasłaniały 
wojska Rajmunda, który z pewnością nieoczekiwanie 

background image

natarł na skrzydło tureckie. Armia Arslana ugięła się 
pod naporem nieprzyjaciela i wycofała się. Krzyżowcy 
odnieśli kolejne decydujące zwycięstwo. 
  Klęski poniesione przez Turków pod Niceą i Dory-
laeum były skutkiem błędów taktycznych Kilidża 
Arslana oraz liczebnej przewagi krzyżowców. Franko-
wie zwyciężyli pod Dorylaeum dzięki połączeniu sił 
jazdy i piechoty: rycerstwa oraz pieszych łuczników                        
i kuszników. Jednak w Gesta Francorum Turcy też są 
bardzo chwaleni: Trudno o kogoś tak mądrego i  uczo-
nego, by ośmielił się opisać Zalety, umiejętności                               
i dzielność Turków (...). Powiem prawdę, której nikt nie 
odważy się zaprzeczyć. Z pewnością, gdyby jeszcze się 
mocno oparli na wierze w Chrystusa i na świętym 
chrześcijaństwie (...), nikt nigdy nie znalazłby potężniej-
szych, odważniejszych i
  bardziej utalentowanych żoł-
nierzy niż oni. 
 

Rajmund z Aguilers zauważa, że po bitwie wzięto do 

niewoli wielu Turków, a niektórzy z nich ochrzcili się. 
Pewnie dlatego anonimowy autor Gesta  Francorum 
zamieścił przeinaczone informacje o armii Kilidża 
Arslana, pisząc, że w jego oddziałach walczyli agulani  
publicani. Pierwsi to zapewne ghulamowie, czyli eli-
tarne oddziały tworzone z niewolników, drudzy to 
prawdopodobnie paulicjanie, członkowie od dawna 
prześladowanej przez chrześcijan sekty religijnej ze 
wschodniej Anatolii. 

background image

 

 

Krucjata kontynuowała marsz na południe przez „złe 

ziemie”. Armia Daniszmendydów najprawdopodobniej 
wróciła po Dorylaeum na swoje terytorium, ale Kilidż 
Arslan podążył w tym samym kierunku, co krzyżowcy. 
Na tym etapie krucjata nie napotykała już poważniej-
szego oporu. Zamieszkujący miasta greccy chrześcijanie 
otwierali bramy krzyżowcom, a małe garnizony wyco-
fywały się. 
  Krucjata dotarła do Ikonium (Konya) w połowie 
sierpnia i została przyjęta przyjaźnie. Miasto jednak nie 
zostało zajęte ani przekazane garnizonowi bizantyj-
skiemu; krzyżowcy mogli uznać je za niemożliwe do 
obrony, natomiast Kilidż Arslan na pewno obrał je sobie 
na drugą stolicę, gdy krzyżowcy opuścili te okolice. Za 
Ikonium opór turecki nasilił się. Na początku września 
zastępy krzyżowców pokonały pod Herakleą (Eregli) 
miejscowy garnizon turecki, który próbował schwytać 
najeźdźców w zasadzkę. 

  

PODZIAŁ 

KRUCJATY 

  Wskutek długiego marszu przez Płaskowyż Anato-
lijski krucjacie zaczęło brakować koni i zwierząt jucz-
nych. Między krzyżowcami a Bizantyjczykami nie było 
tymczasem poważnych napięć. Stosunki mogły się po-
gorszyć, gdy wojska krucjaty podzieliły się na wschód 
od Heraklei (Eregli). To tu mały kontyngent wojsk 
krzyżowców pod dowództwem Baldwina z Boulogne                          
i Tankreda skierował się na południe i ruszył starożytną, 

background image

pielgrzymią drogą przez Wrota Cylicyjskie na nad-
brzeżną Równinę Cylicyjską. Mogli to uczynić z kilku 
powodów, na przykład w celu rekonesansu, odwrócenia 
uwagi wroga lub grabieży. Być może obawiali się za-
sadzki we Wrotach Cylicyjskich, które przez 300 lat 
były łatwą do obrony granicą pomiędzy cesarstwem 
bizantyjskim a państwami muzułmańskimi. Większa 
część krucjaty oraz kontyngent bizantyjski pod wodzą 
Tatikiosa poszły jednak na północny wschód, do Ka-
padocji. Tam też przeszły przez często zimą niedostępne 
z powodu śniegu przejścia pomiędzy Cezareą Kapa-
docką (Kayseri) i Maras, (Kahramanmaras). 
  Być może krucjata poszła tą drogą z przyczyn poli-
tycznych? W grę wchodziłyby wówczas raczej interesy 
Bizancjum niż krzyżowców, w północnej bowiem czę-
ści Taurusu i gór Soganli przetrwały jeszcze autono-
miczne księstwa ormiańskie. Bizantyjczycy mogli mieć 
więc nadzieje, że z pomocą krzyżowców uda im się 
odzyskać chrześcijańskie, ormiańskie miasta wschod-
niej Kapadocji. Jednak książęta ormiańscy z położonej 
bardziej na zachód części Taurusu byli wrogo nasta-
wieni do Bizancjum i tylko niektórzy przywódcy kru-
cjaty utrzymywali kontakty z częścią z nich. 
  Lokalni władcy tureccy nie poddali się bez walki.                  
W połowie września pod Augustopolis krzyżowcy po-
konali armię dowodzoną przez oficera imieniem Hasan 
lub Baldadżi, który niegdyś rywalizował z Kilidżem 
Arslanem o władzę nad sułtanatem Rum. W Gesta 

background image

 

Francorum  jest opis zajęcia miasta, najprawdopodob-
niej Pinarbasi, położonego w żyznej dolinie Zamanti: 
Wyszedłszy z Kapadocji przybyliśmy do pewnego bardzo 
pięknego i niezwykle urodzajnego miasta, które przed 
naszym przybyciem Turcy oblegali przez trzy tygodnie, 
ale nie zdobyli go. Gdy tylko dotarliśmy na miejsce, 
miasto poddało się naszej władzy z wielką radością. 
Pewien rycerz, którego nazywano Piotrem z Aups 
[na-
jemnik z Europy Zachodniej na służbie bizantyjskiej], 
błagał (...), by bronić miasta na chwałę Boga, Świętego    
Grobu, seniorów i cesarza. Przystano na to bez oporów. 
 

Na trasie przemarszu wojsk krucjaty pozostawiono 

w kilku miejscach garnizony bizantyjskie, na przykład          
w Cezarei Kapadockiej (Kayseri) i Koksonie (Göksun).  
Osłabiło to znacznie kontyngent prowadzony przez 
Tatikiosa. Mimo pomocy miejscowych książąt or-
miańskich armia zmagała się w górach z wieloma 
przeszkodami i straciła wielu żołnierzy. Straty w ko-
niach bojowych i zwierzętach jucznych były ogromne. 
Wielu żołnierzy próbowało sprzedawać uzbrojenie, by 
pozyskać pieniądze na jedzenie, inni wyrzucali je, bo 
bez koni nie byli w stanie go dźwigać. Na głodnych, 
wyczerpanych, ale pogrążonych w religijnej ekstazie 
ludziach duże wrażenie zrobiło pojawienie się komety. 
W tym czasie do krucjaty przyłączyło się wielu maru-
derów, którzy wcześniej pozostawali w tyle. Jednak 
Ormianie z Maras witali krzyżowców z radością. Ci 
odwdzięczyli się im, ustanawiając przed odejściem 

background image

nowego, probizantyjskiego władcę o imieniu Tatoul. 
Przyjaźnie nastawiony Maras miał się potem okazać 
niezwykle ważny nie tylko podczas oblężenia Antiochii, 
ale też w późniejszej historii państw krzyżowców.                        
W Maras do reszty armii przyłączył się także Baldwin                        
i jego wojska. 
  Brak oporu mieszkańców gór kilkakrotnie umożliwił 
krzyżowcom podział sił. W Arihi, daleko na północy 
Syrii, zainstalowano garnizon Prowansalczyków. Do-
wodzi to jednak nieprzygotowania miejscowych sil 
muzułmańskich i podważa wiarygodność twierdzenia, 
że krzyżowcom pozostało już wtedy tylko 700 do 1000 
koni bojowych. 
  Wojska krzyżowców, które najechały Cylicję, miały 
znacznie lżejsze zadanie. Obok Tarsu znalazły zacu-
mowane flamandzkie statki pirackie. Dowodził nimi 
Guynemer z Boulogne, który twierdził, że jest wasalem 
księcia Eustachego z Boulogne. Prawdopodobnie piraci 
działali w północno‒wschodniej części basenu Morza 
Śródziemnego od ośmiu lat. Niektórzy historycy uwa-
żają, że ta flota flamandzka stanowiła część floty an-
glosaskiej pozostającej na służbie Bizancjum i operu-
jącej w tej okolicy od marca 1098. Żeglowanie między 
cesarstwem bizantyjskim a północną Europą przez 
Cieśninę Gibraltarską było rzadkością. Statki, na któ-
rych Guynemer z Boulogne i uchodźcy anglosascy pod 
dowództwem Edgara Athelinga przypłynęli z kanału La 
Manche do wschodniej części basenu Morza Śród-

background image

 

ziemnego, najprawdopodobniej nie były okrętami wo-
jennymi, lecz skandynawskimi knörrami albo angiel-
skimi bussami. Jeśli były wśród nich jednostki bojowe, 
to musiały nimi być galery bizantyjskie 
  Po działaniach w Cylicji mniejsza część krucjaty 
ruszyła na wschód. Tankred dotarł do Mamistry (Misis), 
a Baldwin z Boulogne skierował się ku Edessie (Urfie), 
w odpowiedzi na prośbę o pomoc od jednej z rywali-
zujących ze sobą frakcji ormiańskich. Mały kontyngent 
Baldwina wymknął się seldżuckiemu garnizonowi Sa-
mosaty (Samsat), który próbował go zatrzymać i dotarł 
na miejsce 20 lutego 1098 roku. Władca Edessy Toros 
(Teodor) Kurbalat syn Hethouma, przejął panowanie po 
bizantyjsko‒ormiańskim władcy Filarecie, który przez 
kilka lat rządził też Antiochią. Frakcja, która zaprosiła 
Baldwina, była chyba nastawiona wrogo do Torosa.                      
Z jej pomocą Baldwin obalił go w marcu 1098 roku                          
i został pierwszym wywodzącym się spośród krzyżow-
ców hrabią Edessy. 

  

BIZANTYJCZYCY I MUZUŁMANIE 

  Pierwsza krucjata była częścią szerszej kampanii. 
Był rok 1098, gdy krzyżowcy maszerowali ku Syrii,                    
a cesarz Aleksy rozpoczął operację mającą na celu od-
bicie Seldżukom i innym Turkom zachodniej Anatolii. 
Armia pod dowództwem Jana Dukasa wylądowała pod 
Abydos obok dzisiejszego ęanakkale i ruszyła wzdłuż 
wybrzeża na Smyrnę (Izmir), by odebrać ją spadko-

background image

biercom emira Qaki. Armię wspierała flota bizantyjska 
dowodzona przez admirała Kaspaksa, która usunęła 
garnizony tureckie z Lesbos, Chios i Samos. Fortyfika-
cje Smyrny wzmocniono, a siły bizantyjskie połączyły 
się pod Efezem, skąd już sam cesarz poprowadził ją w 
głąb lądu, by zdobyć Sardes (Sart), Filadelfię (Alașehir) 
oraz Laodyceę (Denizli). Armia poszła przez góry                        
i znalazła się na tych samych ziemiach, przez które po-
przedniego lata szła krucjata. 
  W Filomelium (Akșehir) cesarz zorganizował swą 
kwaterę główną, a Kilidż Arslan zapewne zajął z po-
wrotem Ikonium. Aleksy nie był pewien następnego 
ruchu Seldżuków. Czy spróbują odzyskać utracone te-
reny, wesprzeć obrońców Antiochii albo tylko zacho-
wać Ikonium, przyszłą stolicę państwa? Okazało się 
jednak, że po odejściu krzyżowców doszło do ponow-
nego zaostrzenia sporu między Seldżukami z Rum                            
a Daniszmendydami o panowanie nad Melitene (Mala-
tya). 
  W międzyczasie Aleksy organizował dostawy dla 
krzyżowców oblegających teraz Antiochię. Wysyłał je 
drogą morską, ponieważ powracający Turcy uniemoż-
liwiali łączność między Bizantyjczykami w Filomelium 
i krzyżowcami wokół Antiochii. Kilku spóźnionych 
krzyżowców z Danii zginęło z rąk tureckich jeźdźców 
pod Filomelium. 
  Na początku lutego 1098 Tatikios wycofał swoje 
oddziały oblegające Antiochię i przyłączył się do cesa-

background image

 

rza w Fi-lomelium. Stąd wraz z wojskiem ruszył prze-
ciw flocie pi-zańskiej, która zaatakowała flotę bizan-
tyjską. Flotą bizantyjską dowodził prawdopodobnie 
Landulf. Pizańczycy chcieli przyłączyć się do krzy-
żowców, ale zostali pokonani przez Tatikiosa i Landul-
fa, którzy ścigali ich aż do wybrzeży Syrii, gdzie Pi-
zańczycy zaoferowali swoje usługi Boemundowi z Ta-
rentu. 
  Aleksy nadal był w Filomelium, gdy w czerwcu 
1098 przybył do niego zdesperowany Stefan z Blois, 
który odłączył się od wojsk oblegających Antiochię. 
Stefan był przekonany, że armia krzyżowców musiała 
już do tego czasu zostać zniszczona, co skłoniło Alek-
sego do planowania obrony w razie kontrataku Seldżu-
ków. Cesarz zatrzymywał też krzyżowców, którzy nie 
zdążyli wyruszyć z pierwszym kontyngentem wojsk. 
Niektórzy z nich szli jednak dalej, by, jak mówili, „od-
naleźć ciała przyjaciół”. Cesarz opuścił w końcu Filo-
melium, mieszkańców miasta przeniósł na Bałkany                          
i wycofał się na łatwą do obrony granicę w górach. Jego 
wojska spustoszyły okolicę, by stała się „ziemią bez-
ludną”. Wyglądało to tak, jakby cesarz Aleksy opuścił 
krzyżowców. Był to punkt zwrotny w relacjach między 
Bizancjum a krzyżowcami. Odtąd wzajemna nieufność 
stale się pogłębiała. 
  W tym czasie w Syrii tamtejsi Seldżucy i inni 
władcy uwikłani byli w spory lokalne. W roku 1096 
Ridwan z Aleppo wraz ze swoim atabegiem, czyli 

background image

opiekunem, Dżanahem al‒Daulą odebrał małe miasto 
Maarrat an‒Numan Jaghiemu Sijanowi z Antiochii. 
Nieco później tego samego roku Dżanah al‒Daula wraz 
z Ridwanem i Sukmanem ibn Artukiem z Dijar Bakr, 
który z bratem Ilghazim panował też w Jerozolimie, 
zaatakowali formalnego zwierzchnika Sukmana, Du-
kaka z Damaszku. Jednak Dżanah al‒Daula wycofał się 
przed zakończeniem kampanii. Jaghi Sijan z Antiochii 
próbował skłócić Ridwana i Dżanaha al‒Daulę. W roku 
1097 Dukak z Damaszku najechał ziemie Aleppo. 
Znowu Dżanah al‒Daula opuścił Ridwana i Sukmana, 
którzy sami musieli stawić czoła wrogowi. Ridwan 
zwyciężył pod Kinnisrin, wskutek czego Dżanah al‒
Daula uciekł z żoną, matką Ridwana, i zajął Hims, gdzie 
objął panowanie jako niezależny władca. Jaghi Sijan 
zawarł sojusz z Ridwanem i dał mu za żonę swą córkę. 
Nowi sojusznicy połączyli się z Sukmanem ibn Artu-
kiem i ruszyli na Hims, które chcieli odebrać Dżanahowi 
al‒Dauli przed atakiem na Damaszek. Najpierw jednak 
zwrócili się przeciw arabskiemu władcy Szajzaru, 
prawdopodobnie chcąc zaatakować Hims i Damaszek w 
drugiej kolejności. 
  Kilka tygodni po rozpoczęciu oblężenia Szajzaru 
sprzymierzone siły tureckie dowiedziały się o zbliżają-
cych się krzyżowcach. Jaghi Sijan ruszył więc z po-
wrotem do Antiochii, ale Ridwan i Sukman nie chcieli 
mu towarzyszyć i wrócili do swych posiadłości. 
  

OBLĘŻENIE 

ANTIOCHII 

background image

 

  W październiku 1097 krzyżowcy dotarli do ziem 
Jaghiego Sijana, który wysłał syna do okolicznych 
władców muzułmańskich z prośbą o pomoc. Jednak 
odzew był słaby. Pojawił się też problem ze stanowiącą 
dużą część mieszkańców chrześcijańską ludnością An-
tiochii. Ibn al‒Athir pisał: Gdy Jaghi Sijan (...) usłyszał, 
że oni 
[krzyżowcy] zbliżają, się, nie był pewien, jak za-
reaguje chrześcijańska ludność miasta. Kazał więc 
muzułmanom wyjść z miasta, by przygotować okopy,                        
a nazajutrz wysłał chrześcijan, by dokończyli pracę.     
Gdy wieczorem wrócili, nie wpuścił ich do miasta. 
  - Antiochia należy do was - powiedział - Musicie 
jednak mi ją oddać, dopóki nie przekonam się, co stanie 
się między mną a Frankami. 
  - Kto zatroszczy się o nasze dzieci i żony? - powie-
dzieli. 
  - Ja się nimi zaopiekuję .Poddali się więc jego woli                    
i na dziewięć miesięcy, na czas trwania oblężenia, za-
mieszkali w obozie frankijskim. 
 

W rzeczywistości Jaghi Sijan wyrzucił tylko naj-

bardziej wpływowych chrześcijan i dotrzymał słowa, 
zajmując się ich rodzinami. Dla porównania, gdy kru-
cjata dotarła do Baghras, chrześcijanie z miasta zabili 
dużą część tureckiego garnizonu, a resztę wysiedlili. 
Podobnie zachowali się mieszkańcy Artah. 
  W oblężeniu Antiochii kluczowe znaczenie miała 
dominacja chrześcijan na morzu między Anatolią, Cy-
prem i północną Syrią. Wsparcie floty bizantyjskiej 

 

background image

uzgodniono jeszcze w Konstantynopolu i należący do 
Bizancjum Cypr regularnie wysyłał statki z zapasami. 
Krzyżowcy potrzebowali też portów, jak na przykład 
św. Symeona (Samandag) czy Latakia. Kronikarz Ka-
mal al‒Din pisał, że statki chrześcijan z Cypru (flota 
anglosaska na służbie bizantyjskiej) zajęły Latakię już 
19 sierpnia 1097 roku. Prawdopodobnie statki te prze-
jęły też kontrolę nad portem św. Symeona. W paź-
dzierniku 1097 r. Guynemer z Boulogne przejął Latakię, 
wyrzucając stamtąd garnizon bizantyjski, podczas gdy 
jego sojusznik Tankred wyruszył przez położony na 
północy port Aleksandretta (Iskenderun), by dołączyć 
do oblegających Antiochię krzyżowców. 
  15 lipca 1097 r. wyruszyła z Genui flota 12 galer i 
jeden większy sandanum z żołnierzami i zapasami dla 
krzyżowców. Do portu św. Symeona płynęła nieco po-
nad 4 miesiące. Aż do upadku Jerozolimy galery te były 
jedynymi okrętami wojennymi, które krzyżowcy mieli 
do dyspozycji. Pod koniec listopada i w grudniu krzy-
żowcy przerzucili przez Orontes most z lodzi. Na lewej 
flance oblegających Antiochię krzyżowcy wybudowali 
wieżę nazywaną „Malregard”, która miała ich obronić 
przed wypadami organizowanymi przez garnizon tu-
recki stacjonujący w zamku Harenc (Harim), wcze-
śniejsza bowiem próba przejęcia Harencu zakończyła 
się niepowodzeniem. 
  Na początku oblężenia krzyżowcy byli pewni suk-
cesu.  W  innym  liście  do  żony  Stefan  z  Blois  pisał,  że  

background image

 

zawarto porozumienie z poselstwem Fatymidów i że 
wszyscy spodziewają się szybkiego zwycięstwa. Nie 
martwiło go, że armii może nie starczyć zapasów na 
zbliżającą się zimę. W styczniu 1098 r. pozostający na 
wygnaniu bizantyjski patriarcha Jerozolimy w liście 
pisanym spod Antiochii wzywał Europę do wsparcia 
krzyżowców. Pisał, że krucjata wygrała już 5 bitew, 
zajęła 40 miast i 200 twierdz oraz że liczyła 100 tysięcy 
zbrojnych, „nie licząc dużej ilości pospólstwa”. W rze-
czywistości armia nie była tak liczna. 
  Zima, która nadeszła, była bardzo surowa. Wśród 
krzyżowców ofiar oblężenia było niewiele, ale wielu 
umierało z powodu chorób i głodu. Nadto utrata koni i 
uzbrojenia podczas marszu przez Anatolię sprawiła, że 
coraz więcej osób było niezdolnych do walki. Z po-
dobnych przyczyn wielu tak zwanych biedaków stało się 
nędzarzami. To wówczas powstał oddział Tafura - do-
brze zorganizowana grupa „biedaków” pod przywódz-
twem niezależnego normańskiego rycerza, w której za-
równo mężczyźni, jak i kobiety brali udział w wypadach 
w poszukiwaniu żywności w okolicach Antiochii. 
  W tym samym czasie sytuacja w mieście poprawiła 
się. Chociaż zastępy krzyżowców były liczne, nie zdo-
łały jednak całkowicie zablokować miasta i mimo ob-
lężenia do Antiochii docierało zaopatrzenie. Do miasta 
można było wejść lub wyjść przez mury od strony 
wschodniej. Z pewnością również garnizon seldżucki 
mógł wychodzić poza obręb Antiochii, by nękać obo-

background image

zujących  krzyżowców  oraz  przejmować  konwoje                             
z żywnością z portu św. Symeona i Aleksandretty. 
  To oblegającym, a nie obleganym, brakowało zao-
patrzenia. Rajmund z Tuluzy, bogatszy i lepiej zorga-
nizowany niż przywódcy pochodzący z północy, prze-
znaczył 500 marek na dokupienie koni dla wielu ryce-
rzy. Nie jest jasne, skąd pochodziły te wierzchowce. Być 
może od miejscowych chrześcijan lub od Bizantyjczy-
ków, którzy przywieźli je z Cypru? Oblegającym bra-
kowało też drewna do budowy umocnień. To z tego po-
wodu nieudana wieża strażnicza Tankreda zbudowana 
naprzeciw Bramy św. Jerzego wykonana została z gru-
zów i ziemi. W kwietniu 1098 roku powstała druga, so-
lidniejsza wieża, zwana Kasztelem Tankreda. 
  Stosunki z Bizantyjczykami znacznie się pogorszy-
ły, choć antybizantyjskie nastroje były powszechniejsze 
wśród szeregowych uczestników krucjaty niż u jej 
przywódców. Tatikios proponował zacieśnić oblężenie, 
by garnizon turecki nie mógł wchodzić i wychodzić. 
Dowódcy krzyżowców utrzymywali jednak, że ich 
wojska będą wtedy bardziej narażone na organizowane 
przez Turków krótkie, niespodziewane uderzenia. Na 
początku lutego Tatikios nie był już w stanie bronić 
miejsca, w którym stacjonował. Wycofał więc swoje 
oddziały do portu św. Symeona i odpłynął do Filome-
lium, by przyłączyć się do cesarza. 
  Pierwszą próbę przyjścia z pomocą oblężonym 
przeprowadzono bez wyraźnego zapału i zakończyła się 

background image

 

rozbiciem małej armii Dukaka z Damaszku oraz emira    
z Hamy przez równie nieliczne oddziały krzyżowców, 
które oddaliły się od miasta w poszukiwaniu jedzenia. 
Krzyżowcami dowodzili Boemund z Tarentu i Robert                            
z Flandrii, a starcie miało miejsce 31 grudnia. Oddziały 
z Damaszku i Hamy ruszyły potem na północ, podczas 
gdy wojska krucjaty wycofały się do obwarowań                          
w Arihi. Dukak z Damaszku prawdopodobnie był                    
w drodze do Harencu, między Antiochią a Aleppo, gdzie 
zamierzał przyłączyć się do zbierającej się armii po-
siłkowej. Garnizon z Harencu już od końca października 
najeżdżał na pozycje krzyżowców wokół Antiochii. 
Teraz zbierały się tu siły Aleppo i Dijar Bakr, a wkrótce 
dołączyły wojska z Damaszku i Hamy pod zwierzchnim 
dowództwem Ridwana z Aleppo. 
  Ci nie najlepiej dobrani sojusznicy ruszyli w stronę 
Antiochii i ponieśli klęskę w bitwie nad Jeziorem An-
tiocheńskim 8 albo 9 lutego 1098 roku. Miejscowi or-
miańscy sprzymierzeńcy krzyżowców zajęli Harenc                        
i mimo że Seldżucy podpalili zamek przed wycofaniem 
się, znaleźli zapasy broni i być może konie. Łupy te 
trafiły prawdopodobnie do oddziałów Tankreda, co 
oznaczałoby, że odtąd jeden z mniejszych kontyngen-
tów wojsk krucjaty używał uzbrojenia i koni muzuł-
manów. 
  Wysyłane przez krzyżowców listy do domów były 
teraz mniej optymistyczne. Mowa w nich o poważnych 
problemach. Na oblężenie Antiochii składała się nie-

background image

pełna blokada, potyczki z nieprzyjacielem na ziemiach 
przyległych do miasta oraz ataki artyleryjskie prowa-
dzone przez obie strony. Jeńców zapewne traktowano 
brutalnie. Tankred odciął głowy kilku tureckim więź-
niom i wysłał je biskupowi Ademarowi jako dziesięcinę. 
Turcy powywieszali za to na murach głowy chrześcijan 
oskarżonych o zdradę. Próby wykupienia jeńców koń-
czyły się niepowodzeniem. 
  Czwartego marca 1098 roku do portu św. Symeona 
przypłynęła kolejna flota, opisana jako angielska. Nie 
były to jednak statki anglosaskie, które już wcześniej 
pływały w tych okolicach na służbie Bizancjum. Nowo 
przybyli wykazali się nie lada uporem, skoro przypłynęli 
w zimie, gdy nie żeglowano. Niektóre statki zatrzymały 
się po drodze w Genui i Pizie, zabierając włoskich 
ochotników, podczas gdy inne płynęły prosto do celu. 
Kilka dni później krzyżowcy wybudowali fort za Bramą 
Mostową Antiochii, by zamknąć przejście, przez które 
garnizon mógł wydostawać się i utrudniać oblegającym 
kontakty z wybrzeżem. 
  Antiochia upadła w końcu wskutek zdrady jednego                
z oficerów garnizonu. Obrońcy zebrali się wzdłuż pół-
nocnych i zachodnich murów naprzeciw linii krzyżow-
ców oraz na południu, przy Bramie św. Jerzego, na-
przeciw Kasztelu Tankreda. Wielu żołnierzy musiało też 
znajdować się w cytadeli, choć komunikacja między 
twierdzą a miastem w dole była utrudniona z powodu 
dzielących je urwisk. Oczywiście, broniono też reszty 

background image

 

murów, wież i bram tylnych. Być może Jaghi Sijan po-
pełnił błąd, powierzając je mniej zaufanym oddziałom. 
  Cytadelą, bramami tylnymi oraz odcinkiem murów 
na południowym wschodzie miasta dowodził prawdo-
podobnie Firuz al‒Zarrad, czyli Firuz „Zbrojmistrz”. 
Firuz był ważną postacią, być może Ormianinem, który 
przeszedł na islam. W liście wysianym przez Boemunda 
do papieża Urbana we wrześniu 1098 roku czytamy: Ja, 
Boemund, umówiłem się z pewnym Turkiem, który wydał 
miasto w moje ręce i z pomocą wielu rycerzy Chrystu-
sowych tuż przed świtem ustawiłem przy murach dra-
biny... 
 

Drugiego czerwca większość krzyżowców zebrała 

się na południe od miasta i ruszyła ku Dafne (Harbiye), 
pozorując wyprawę po żywność. Nocą jazda i piechota 
rozdzieliły się i osobno zawróciły do Antiochii. Jeźdźcy 
zsiedli z koni przed Bramą św. Jerzego, wspięli się na 
strome zbocze doliny Zuiby i zatrzymali na wschód od 
grzbietu góry Silpion. Piechota zaś podeszła do 
wschodnich murów Antiochii drogą z Dafne. 
  Oddział krzyżowców pod komendą Boemunda                             
z Tarentu przejął kontrolę nad wieżą dowodzoną przez 
Firuza, otworzył tylną bramę i wpuścił resztę żołnierzy, 
którzy przed świtem 3 czerwca mieli osłabić obronę 
miasta. Atak sił Gotfryda z Bouillon na cytadelę został 
odparty. O świcie ludzie Boemunda kontrolowali już 
„dziesięć wież” i wywiesili chorągiew na południowym 
szczycie góry Silpion. Chrześcijanie, którzy zostali                              

background image

w mieście, zaatakowali garnizon seldżucki. To znaczy-
łoby, że Jaghi Sijan na początku oblężenia wygnał je-
dynie przywódców i potencjalnych zdrajców. Jaghi Si-
jan, myśląc zapewne, że cytadela upadła, uciekł z mia-
sta. Na północ od Idlib zabili go ormiańscy żołnierze. 
  Gdy krzyżowcy weszli do miasta, większość garni-
zonu uciekła urwiskiem do cytadeli. Wielu Turków za-
bito podczas wspinaczki. Nie zdoławszy zająć cytadeli, 
krzyżowcy z góry Silpion weszli do miasta prawdo-
podobnie przez Bramę Żelazną, znajdującą się dalej na 
północ. 
  Najbardziej osobisty przekaz zajęcia Antiochii po-
chodzi z listu niejakiego Bruna, żołnierza z Lukki, pi-
szącego do mieszkańców swego miasta: Było czterech 
krewnych, szlachetnie urodzonych mieszkańców Antio-
chii. Drugiego dnia czerwca obiecali oni poddać miasto 
Boemundowi, Robertowi Krótkoudemu i Robertowi 
hrabiemu Flandrii. Jednak po naradzie wszystkich na-
szych książąt postanowiono, że nocą, w tajemnicy przed 
Turkami, nasze wojska podprowadzone zostaną pod 
mury miasta. Rano, gdy mieszkańcy Antiochii otworzyli 
bramy, by przyjąć tylko tych trzech wspomnianych wyżej 
książąt (...), wszyscy nasi ludzie niespodziewanie wtar-
gnęli do środka. Nastała wielka wrzawa. Nasi ludzie 
zajęli wszystkie umocnienia z wyjątkiem najwyższej cy-
tadeli. Co do Turków, to cześć zabito, a część zrzucono   
w przepaść. 

background image

 

 

Zdobycie Antiochii znajduje się we wszystkich 

źródłach. Boemund z Tarentu tak o nim pisze: Zatrzy-
maliśmy ich żony, dzieci  i  sługi,  a  także  złoto,  srebro                            
i dobytek.
 
  Podczas oblężenia Antiochii kalifat Abbasydów                         
w Bagdadzie próbował pomóc obrońcom i namówił 
sułtana Wielkich Seldżuków Berka Jaruka, by wysiał 
posiłki. Jednak wojska sułtana zajęte były w północnym 
Iranie, dlatego nakazał on obronę Antiochii Kurbudze, 
zarządcy Mosulu. Faktycznie stosunki Kurbughi i Berka 
Jaruka były skomplikowane, być może więc władca 
Mosulu działał z własnej inicjatywy. 
  W końcu „armie Syrii, zarówno Turków jak i Ara-
bów”, z wyjątkiem Ridwana z Aleppo, dołączyły do 
Kurbughi pod Aleppo. Ridwan nie przybył zapewne                        
z powodu ostrej rywalizacji z Dukakiem z Damaszku, 
który pełnił najważniejszą funkcję w wojskach sojuszu. 
Mimo to pozwolił tym wojskom zebrać się na swoich 
ziemiach. Wojska muzułmańskie zgromadziły się pod 
Mardż Dabik niedaleko Kinnisrin, gdzie od dawna 
zbierały się armie, ponieważ było tam dużo pastwisk dla 
koni. Przed przybyciem na miejsce Kurbugha próbował 
odebrać hrabiemu Baldwinowi Edessę. Jej nieskuteczne 
oblężenie trwało trzy tygodnie, a w tym czasie krzy-
żowcy zajęli Antiochię. Kurbugha przybył z dużą armią, 
ponieważ w drodze dołączyli do niego inni emirowie 
seldżuccy. Pod Mardż Dabik przybyły także wojska                      
z Hims, Damaszku i Dijar Bakr. Sojusznicza armia do-

background image

tarła do rzeki Orontes przy Moście Żelaznym prawdo-
podobnie 5 czerwca, a pod zajętą przez krzyżowców 
Antiochię podeszła cztery dni później. 
  Niektórzy historycy szacują, że krzyżowcy mieli 
wówczas zaledwie 100‒120 należycie uzbrojonych 
jeźdźców, a reszta walczyła bez koni obok piechoty. 
Liczby te mogą być zaniżone, jednak większą część 
armii, która starła się z Kurbugha, stanowiła piechota. 
Ograniczyło to skuteczność bojową rycerstwa. Według 
Gesta Francorum przed bitwą pokazano Kurbudze kilka 
sztuk broni odebranej krzyżowcom: Był to między in-
nymi bardzo słaby miecz cały pokryty rdzą, Źle wyko-
nany drewniany łuk [z jednego kawałka drewna] oraz 
bezużyteczna  włócznia.  
Po zajęciu Antiochii sojusz 
krzyżowców, Bizantyjczyków i Ormian praktycznie 
wygasł i krucjata zdana była teraz tylko na siebie. 
  Starcie, do którego doszło, było naprawdę niezwy-
kłe. Krzyżowcy zwyciężyli, choć ich położenie wyda-
wało się beznadziejne. Ibn al‒Athir napisał nawet, że 
przed bitwą próbowano zawrzeć ugodę z Kurbughą, 
prosząc, by pozwolił krzyżowcom wrócić do ojczyzny, 
większość z nich jednak trwała w religijnej euforii, którą 
14 czerwca wzmogło odnalezienie tzw. Świętej Włócz-
ni. Powszechny entuzjazm zatarł podziały między bo-
gatymi i biednymi, a armia działała solidarnie w po-
czuciu wyższego celu. 
  Kurbugha nie miał szczęścia. Wielu sojuszników 
opuściło go z powodu krótkowzrocznej rywalizacji 

background image

 

między seldżuckimi władcami. W jego armii pojawiały 
się niesnaski między Turkmenami a Arabami. Rosła 
nieufność między Turkami i mówiącymi po arabsku 
muzułmanami z miast. Kurbugha próbował zjednoczyć 
tę niejednorodną armię. Być może wierzył, że zwycię-
stwo nad krzyżowcami pomoże mu podporządkować 
sobie innych władców seldżuckich. 
  Piątego czerwca Kurbugha rozbił obóz obok stru-
mienia Karasu na północ od Antiochii. Siódmego 
czerwca zmusił krzyżowców do opuszczenia przyczół-
ków i schronienia się za murami miasta, a nazajutrz po-
prowadził oddziały na wzgórza, by nawiązać  łączność                               
z garnizonem seldżuckim w cytadeli. Krzyżowcy, pró-
bując temu zapobiec, zaatakowali z trzech stron. W na-
stępnych dniach Seldżucy próbowali odzyskać miasto, 
atakując z cytadeli. Ponieważ nie byli w stanie zejść                            
w dół po urwisku, próbowali pokonać zbudowany przez 
krzyżowców kamienny mur biegnący prawdopodobnie 
od fortyfikacji po południowej stronie cytadeli aż do 
krańca urwiska. Mur uniemożliwiał Turkom oskrzydle-
nie kontrolujących mur krzyżowców. Czternastego 
czerwca Kurbugha wycofał się na równinę, gdzie za-
kończył organizowanie oblężenia miasta. Podobnie jak 
wcześniej krzyżowcy Turcy stanęli pod murami od 
północy i zachodu, a do strzeżenia Bramy św. Jerzego 
wysłali jeden kontyngent. 
 
 

background image

  KLĘSKA KURBUGHI 
  Pod dowództwem Boemunda z Tarentu krzyżowcy 
zdecydowali się stawić czoła Turkom w otwartym polu. 
Była to przełomowa decyzja podyktowana nie tylko 
nastawieniem wojsk krucjaty, ale też kończeniem się 
zapasów. Boemund przewidywał, że walka będzie bar-
dzo ciężka i większość sil zatrzymał w rezerwie. Raj-
mund z Tuluzy i część Prowansalczyków zostali na gó-
rze Silpion, by uniemożliwić cytadeli włączenie się do 
bitwy. Wczesnym rankiem 28 czerwca większość 
krzyżowców wyszła przez Bramę Mostową. Na czele 
szedł Gotfryd z Bouillon i oddziały z północnej Francji, 
które zaatakowali Turcy stojący na wprost bramy. 
Kontratak przeprowadził Hugon z Vermandois, który 
być może dowodził znaczną częścią jazdy krzyżowców. 
Kurbugha wstrzymał atak, jednak nie z powodu działań 
Hugona; według niektórych źródeł oczekiwał, że 
wszyscy krzyżowcy wyjdą z miasta, dzięki czemu 
mógłby zniszczyć całą ich armię i uniknąć przedłuża-
jącego się oblężenia oraz napięć w słabej koalicji. Było 
to posunięcie taktycznie sprytne, ale politycznie błędne. 
  Według piszącego sto lat później Ibn al‒Athira 
Dżanah al‒Daula z Hims i Sukman ibn Artuk, kontro-
lujący Dijar Bakr, Suruę i Jerozolimę, „zostali schwy-
tani w pułapkę”. Możliwe, że zamiast wstrzymać atak, 
Kurbugha udawał odwrót, by zwabić wojska krzyżow-
ców w zasadzkę. Dżanah i Sukman prawdopodobnie 
byli ustawieni przed Bramą Psią i Bramą św. Pawła. Ibn 

background image

 

al‒Athir zauważa, że inni (niewymienieni z imienia) 
„zbuntowani emirowie” wykorzystali odwrót jako pre-
tekst do opuszczenia pola walki. Podkreśla jednak, że 
władcy Hims i Jerozolimy byli ostatnimi, którzy uciekli. 
Ibn al‒Athir pisze dalej, że jedynymi  muzułmanami, 
którzy trwali na swoich pozycjach, był oddział z Ziemi 
Świętej 
[Palestyny], który walczył, by zasłużyć na uzna-
nie w oczach Boga i by oddać życie za wiarę. 
Ci religijni 
ochotnicy z pewnością walczyli pieszo, więc mieli zbyt 
małe szanse na ucieczkę. Boemund nie wysłał wszyst-
kich swoich sił za cofającym się wrogiem. Ponieważ 
większość krzyżowców nie miała koni, pościg za Tur-
kami i tak byłby niemożliwy. Mały oddział seldżucki 
patrolujący okolice Bramy św. Jerzego przesunął się 
teraz do Bramy Mostowej, żeby pomóc pilnującym jej 
żołnierzom. Odparł go jednak będący częścią sił re-
zerwowych kontyngent Renalda z Toul. Jazda seldżucka 
prawdopodobnie przecięła linie krzyżowców i przesu-
nęła się na drugą stronę miasta, przypuszczalnie w celu 
uniemożliwienia  biskupowi  Ademarowi  manewru 
okrążającego lub by zbiec od Kurbughi. Kontyngent                        
z południa Francji dowodzony przez Ademara musiał 
wyraźnie  zwolnić,  nękany  chaotycznymi  atakami. 
Zbliżającym się głównym siłom krzyżowców stawiła 
czoła muzułmańska piechota. 
  Niewykluczone, że właśnie w tym momencie ogar-
nięci religijnym zapałem chrześcijanie rzekomo ujrzeli 
na wzgórzach zastępy wojsk niebieskich, które przybyły 

background image

na pomoc rycerzom Chrystusa. Historie takie obrastały 
później legendą, którą tłumaczono trudną do wy-
jaśnienia ucieczkę nieprzyjaciela. Nie da się odtworzyć 
prawdziwego przebiegu wypadków. Wydaje się, że wy-
cofująca się piechota muzułmańska przeszła przez doli-
nę al‒Kifajsija i zatrzymała na niskim wzgórzu. Została 
jednak zmuszona do dalszej i chaotycznej już ucieczki. 
Przypuszczalnie wówczas Turcy podpalili suchą trawę, 
żeby spowolnić pościg krzyżowców. 
  Biskup Ademar najprawdopodobniej dotarł do doli-
ny al‒Kifajsija, zagrażając flance Kurbughi, który teraz 
szedł na nieprzyjaciela. To, co zdarzyło się później, jest 
jeszcze bardziej niejasne. Czy żołnierze Kurbughi roz-
pierzchli się, widząc uciekających z pola bitwy sojusz-
ników? A może część z nich zaangażowana była                            
w spisek przeciwko Kurbudze? Oba te wyjaśnienia są 
mało prawdopodobne, ponieważ w skład kontyngentu 
Kurbughi wchodziła jego własna elitarna askar złożona 
z ghulamów i mameluków oraz turkmeńskie wojska 
zaciężne i piesze oddziały straży, które nie miały szans 
na ucieczkę, gdyby zostały opuszczone przez swoją 
jazdę. Jakkolwiek było, Kurbugha podpalił obóz i po-
spiesznie się wycofał. Widząc klęskę sprzymierzonej 
armii i niezdolny do walki wskutek działań Rajmunda  
z Tuluzy, garnizon cytadeli się poddał. 
 

Niektóre źródła podają, że gdy krzyżowcy wkroczyli 

do obozu Kurbughi, pozabijali wszystkich, którzy w nim 
zostali. Boemund miał podobno wysłać do domu jako 

background image

 

trofeum osmalony namiot Kurbughi. Jednak w Gesta 
Francorum  
czytamy, że wiele elitarnych oddziałów 
ghulamów zostało wziętych w niewolę: Agulanów były 
trzy tysiące. Nie bali się ani włóczni,
 ani strzał, ani innej 
broni dlatego, że wraz z końmi pokryci byli zbroją że-
lazną
”. Niektórzy z nich przeszli na chrześcijaństwo                          
i prawdopodobnie już w szeregach pierwszej krucjaty 
wzięli ponownie udział w późniejszych działaniach 
wojennych, jak grupa Żydów pojmana w Antiochii lub 
w obozie Kurbughi. 

  

MARSZ NA JEROZOLIMĘ 

  Pod Antiochią zginęło wielu żołnierzy piechoty 
muzułmańskiej z Ziemi Świętej. Miało to wpływ na 
przebieg wydarzeń w Jerozolimie. Seldżucy nie byli 
popularni w Palestynie, a Sukman ibn Artuk był obwi-
niany za opuszczenie podległej mu piechoty. Rząd Fa-
tymidów postanowił wykorzystać tę trudną sytuację 
Seldżuków. Wielki wezyr al‒Afdal poprowadził własną 
askar, by zajęła Jerozolimę. 
  Według Ibn al‒Kalanisiego al‒Afdal rozbił obóz                          
i zażądał od Sukmana ibn Artuka, by „poddał mu Jero-
zolimę bez walki i rozlewu krwi”. Gdy Turcy odmówili, 
zaatakował „wieloma onagerami”, które przebiły mur, 
aż Sukman się poddał. Ibn al‒Athir stwierdził, że walka 
trwała ponad 6 tygodni. Fakt, że onagery al‒Afdala były 
w stanie rozbijać kamienne umocnienia, jest jednym                      
z wielu dowodów na to, że wykorzystujące dźwignię 

background image

trebusze znane były wcześniej, niż się powszechnie 
uważa. Al‒Makrizi, opisując te wydarzenia, mówi, że 
al‒Afdal „odzyskał  Święte Miasto od Ormian”. Na tej 
podstawie można się domyślać, że w garnizonie sel-
dżuckim byli też chrześcijanie pochodzenia ormiań-
skiego. 
  Dowódców seldżuckich potraktowano dobrze; po-
zwolono im odejść. Udali się do Damaszku i przez Eu-
frat do Suruҫ - miasta pod panowaniem Artukidów. Al‒
Afdal zabrał armię z powrotem do Egiptu, ale zostawił 
Iftichara al‒Daulę jako fatymidzkiego namiestnika                        
w Jerozolimie razem z małym garnizonem piechoty 
sudańskiej oraz elitarnej jazdy arabskiej w sile około 
400 osób. Iftichar dostał też rozkaz naprawienia znisz-
czonych umocnień. Tyr (Sur) został już wcześniej ode-
brany nielojalnemu zarządcy w roku 1097, a władzę                        
w Sydonie (Sajda) przywrócono w roku 1098. Warto 
zauważyć, że w roku 1098 garnizon fatymidzki w Akce 
składał się częściowo z oddziałów ormiańskich i że 
jednym z oficerów był chrześcijanin Bahram al‒
Armani, ormiański arystokrata z Tal Baszir, który został 
później wielkim wezyrem fatymidzkiego kalifa. 
  Fatymidzi nadal za większe niebezpieczeństwo 
uważali Seldżuków niż krzyżowców. Gdy krucjata 
przekroczyła granicę ziem Fatymidów na Psiej Rzece 
(Nahr al‒Kalb), nadbrzeżne miasta fatymidzkie dostały 
rozkaz przygotowania się do ewentualnej konfrontacji. 
Garnizon Jerozolimy został prawdopodobnie wzmoc-

background image

 

niony, a do miasta zwieziono dodatkowe zapasy żyw-
ności. Jednak dopiero gdy krzyżowcy zaatakowali, al‒
Afdal obiecał sprowadzić do końca lipca armię posił-
kową. 
  Zastępy krzyżowców pozostawały wokół Antiochii 
do 11 grudnia 1098 roku. Nie mogły jej opuścić, żeby 
miasta nie zajęli z powrotem Seldżucy. Niektórzy 
przywódcy krucjaty chcieli oddać Antiochię Bizantyj-
czykom, ale jej szeregowi uczestnicy mieli mniejszą 
ochotę na współpracę z Bizancjum. Gdy Aleksy wycofał 
się do zachodniej Anatolii, krzyżowcy zaczęli się za-
stanawiać, jak rozwiązać problem Antiochii bez udziału 
cesarza. 
  Korzystając z przerw w walkach, próbowano kupić 
w okolicy konie. Posiłki przybywały bardzo nielicznie. 
W sierpniu w porcie Św. Symeona wylądowało około 
półtora tysiąca żołnierzy, jednak wkrótce poumierali 
wskutek zarazy. 
  Rozmowy z poselstwem fatymidzkim pokazały, że 
krzyżowcy nie muszą się bać ani Egiptu, ani skłóconych 
Seldżuków. Posłowie wysłani do Dukaka z Damaszku 
prawdopodobnie zapewnili go, że krucjata nie zamierza 
go atakować, choć władca ten spodziewał się najazdu 
zarówno z północy, jak i z południa. Muzułmański na-
miestnik Azazu, który buntował się przeciwko Ridwa-
nowi z Aleppo, uznał teraz za zwierzchnika Gotfryda                        
z Bouillon w zamian za wsparcie wojskowe. 

background image

  Jednak wielu zwykłych krzyżowców zaczynało się 
burzyć. Gdy w lipcu zajęto zamek położony w pobliżu 
Maarrat an‒Numan, jeńcom dano wybór: nawrócenie 
lub śmierć. Gdzie indziej księża chrzcili umierających 
muzułmanów, niezależnie od ich woli. Gdy Rajmund                      
z Tuluzy zajął we wrześniu al‒Barę, ludność miasta zo-
stała zabita. W tym samym czasie naradzano się, kto 
zostanie władcą Antiochii. Bizantyjczycy spodziewali 
się, że będzie nim Boemund z Tarentu. Ten, przekonany, 
że będzie rządzić, już 14 lipca 1098 roku wydał przy-
wileje handlowe dla Genueńczyków. Skończyło się 
jednak tym, że zwolennicy Boemunda wyrzucili z mia-
sta wojska jego rywala, Rajmunda z Tuluzy, który 
również widział siebie w roli panującego. 
  Największą operacją wojskową w tym czasie było 
zdobycie Maarrat an‒Numan 11 grudnia 1098 roku. Był 
to jeden z najmniej chlubnych epizodów pierwszej kru-
cjaty. Według Ibn al‒Athira niektórzy z obrońców mia-
sta, prawdopodobnie członkowie garnizonu, wycofali 
się z murów i próbowali wykorzystać jako umocnienia 
największe budynki. Wskutek tego pozostali obrońcy, 
prawdopodobnie straż miejska, też zeszli z murów, by 
bronić swoich domów. Krzyżowcy  wtargnęli  do  środka                    
i zdziesiątkowali miejscową ludność. Wielu krzyżow-
ców było tak wygłodniałych, że w desperacji kilku                          
z nich dopuściło się kanibalizmu. To wówczas dali                          
o sobie znać tafurowie - zwarta, gotowa na wszystko 
grupa fanatyków. Na ich czele stali najprawdopodobniej 

background image

 

rycerze, którzy stracili uzbrojenie, a co za tym idzie 
wysoki status w armii. Przywódcy krucjaty też już 
zdążyli zużyć wszystkie swoje zapasy. Masową histerię 
wzmogło zaćmienie słońca, które miało miejsce w 
grudniu 1098 roku. 
  Kilku arabskich autorów kronik z przerażeniem 
opisuje wydarzenia w Maarrat an‒Numan. Jednym                        
z nich jest Ibn al‒Adim: Wielu zamęczyli na śmierć. Pod 
groźbą  śmierci wymuszali od ludzi ich majątek. Unie-
możliwiali mieszkańcom dostęp do wody, a potem 
sprzedawali im ją. Wielu ludzi zmarło z pragnienia. 
Zachował się list pewnego kupca, w którym opisane 
zostały zniszczenia: Przyjacielu, Bóg skazał moje mia-
sto na zagładę. Pozabijali wszystkich mieszkańców, 
nawet starców i dzieci. 
Anonimowy poeta pisał: Nie 
wiem już sam, czy to żerowisko dzikich bestii, czy mój 
dom,  moje rodzinne miasto. 
 

Miesiąc później Rajmund z Tuluzy ruszył na połu-

dnie. Szły z nim tysiące ludzi, w tym wielu krucjato-
wych „biedaków”. Władcy Szajzaru i Hims, mając 
wojska, które nie mogły dorównać liczebnością zastę-
pom krzyżowców i nie miały szans w walce z nimi, 
pozwolili przejść krucjacie przez swoje terytoria, a na-
wet uzupełnili jej zapasy. Czternastego lutego 1099 roku 
Rajmund rozpoczął oblężenie ufortyfikowanego miasta 
Arka, którego garnizon podlegał emirowi Trypolisu. 
Trzy dni później prowansalski rycerz Rajmund Pilet 
zajął nadbrzeżne miasto Tartus. W rezultacie znajdujący 

background image

się w pobliżu zamek Markab też się poddał. Dzięki 
kontroli nad Tartusem chrześcijanie zdobyli jeden port, 
jednak dalej na południe władzę na morzu sprawowali 
Fatymidzi. 
  Wielu szeregowych uczestników krucjaty zaczęło 
uważać, że ich przywódcom chodzi jedynie o zagarnię-
cie ziem. Istnieją niezbite dowody, że Rajmund z Tuluzy 
chciał wykroić dla siebie państwo ze stolicą w Try-
po-lisie. Zapewne jednak zrozumiał, że musi zadowolić 
się Arką, ponieważ nie miał dostatecznie licznych 
wojsk, znajdował się w głębi terytoriów muzułmań-
skich, daleko od Antiochii, i zbliżał się do granicy Fa-
tymidów. Widoczna w lutym na niebie wielka, czer-
wona zorza wywołała kolejną euforię religijną. W maju 
anglosaskie załogi 9 czy 10 statków pozostających na 
służbie bizantyjskiej spaliły swoje jednostki i przyłą-
czyły się do wyprawy. Także niektóre oddziały opusz-
czały stojące w Antiochii kontyngenty Gotfryda z Bou-
illon, Roberta z Flandrii i Boemunda z Tarentu, żeby 
przyłączyć się do idącego na południe Rajmunda.                          
W lutym ci trzej dowódcy, pod wpływem nacisków 
swych podwładnych, poprowadzili armie do Latakii. 
Boemund jednak wkrótce powrócił do Antiochii,                         
w której objął niepodzielną władzę. 
  Gotfryd i Robert obiegli Dżabalę, ale wycofali się                          
z oblężenia w zamian za trybut, gdy dowiedzieli się, że 
Rajmund z Tuluzy spodziewa się ataku pod Arką. 
Dżabala, podobnie jak Tartus, była prawdopodobnie 

background image

 

częścią nadbrzeżnego emiratu należącego do szyickiej, 
arabskiej dynastii Banu Ammar z Trypolisu. Mimo za-
silenia wojsk Rajmunda dwoma dodatkowymi kontyn-
gentami Arka nie poddała się. Do obozu krzyżowców 
przybyło kolejne poselstwo fatymidzkie. 
  Wydaje się, że rozmowy między posłami Fatymi-
dów a przywódcami krucjaty dotyczyły wspólnych 
operacji wojskowych przeciw Seldżukom. Przy pomocy 
krucjaty Fatymidzi chcieli odzyskać różne miasta,                            
a w zamian za to - oddać krzyżowcom Jerozolimę.                            
W tym czasie kalif jeszcze się wahał między zawarciem 
sojuszu z krzyżowcami przeciw Seldżukom a zawar-
ciem go z Seldżukami przeciw krzyżowcom. Według 
jednego ze źródeł do historii krucjat, miejscowi władcy 
seldżuccy proponowali Fatymidom trybut w zamian za 
sojusz, a nawet obiecywali, że będą „czcić Alego”, czyli 
porzucą islam sunnicki i zostaną szyitami. Jednak                          
z powodu religijnego fanatyzmu, jakim kierowali się 
szeregowi uczestnicy krucjaty, do porozumienia z Fa-
tymidami nie doszło. Szesnastego marca 1099 roku ob-
lężenie Arki zostało przerwane, a zastępy krzyżowców 
ruszyły na południe. 
  Tym razem krzyżowcy trzymali się wąskiej, nad-
brzeżnej równiny, dzięki czemu od emiratu Damaszku 
oddzielały ich wysokie góry. Możliwe, że władca Try-
polisu obiecał krzyżowcom, że jeśli uda się im pokonać 
Fatymidów, to „przejdzie na chrześcijaństwo” i będzie 
rządził swoimi ziemiami jako wasal Europejczyków. 

background image

Trudno jednak uwierzyć, by emir zamierzał przyjąć 
chrzest. Z fragmentu pewnej zaginionej kroniki wiemy, 
że poseł emira Trypolisu szedł z Rajmundem z Tuluzy  
i pomagał mu w nawiązywaniu dobrych kontaktów                              
z miastami położonymi dalej na południe. 
  Po przekroczeniu Psiej Rzeki na północ od Bejrutu 
krzyżowcy weszli na ziemie Fatymidów. Niektórzy                        
z miejscowych namiestników, chcąc ochronić uprawy 
rolne  przed  zniszczeniem,  zaopatrzyli  najeźdźców                         
w prowiant oraz dali im pieniądze i przewodników. 
Natomiast  fatymidzki  zarządca  Sydonu  odmówił 
współpracy, a jego garnizon zaatakował krzyżowców, 
gdy łupili okoliczne wsie. Większość miast położonych 
na południe poszła za przykładem Bejrutu. Krzyżowcy, 
nim dotarli do Akki, byli już zorientowani w lokalnych 
sporach politycznych i religijnych. Jednak fakt, że 
Bahram al‒Armani, służący Fatymidom chrześcijański 
oficer ormiańskiego pochodzenia, uznał za konieczną 
„ucieczkę przed Frankami” świadczy, iż w garnizonach 
miast nadmorskich doszło do napięć i różnic zdań. 
 

Dotarłszy do Arsuf na początku czerwca, krzyżowcy 

skierowali się w głąb lądu. Według niektórych źródeł, 
mały garnizon fatymidzki w Jaffie próbował zrównać                      
z ziemią umocnienia przed wycofaniem się do Askalo-
nu. Anonimowy kronikarz syryjski podaje, że najeźdźcy 
przez kilka dni oblegali Jaffę, co oznaczałoby, że forty-
fikacje jednak zostały, a garnizon nie wycofał się 
wcześniej. Większość miast i wsi palestyńskich ewa-

background image

 

kuowano na polecenie władz muzułmańskich przed 
nadejściem krucjaty. Jednak niektórzy miejscowi za-
rządcy zostali na miejscu, na przykład dawny „władca 
saraceński” z Ramli, muzułmańskiej stolicy Palestyny. 
Prawdopodobnie nawrócił się on potem na chrześcijań-
stwo i towarzyszył armii krzyżowców w oblężeniu fa-
tymidzkiego Askalonu. Człowiek ten mógł być lokal-
nym raisem, wodzem plemiennym, wyznania zarówno 
chrześcijańskiego, jak i muzułmańskiego. W nocy z 6 na 
7 czerwca Tankred i Baldwin z Bourg zajęli Betlejem,  
a główne siły krucjaty podeszły pod mury Jerozolimy. 
  Naruszając granice Fatymidów, krzyżowcy rzucili 
wyzwanie państwu, które było siłą liczącą się na mo-
rzach. Flota fatymidzka składała się z ponad 70 okrętów 
wojennych. Większość z nich stała zazwyczaj w portach 
w Kairze, Aleksandrii, Damietcie i Tinnisie w Egipcie. 
Mniejsze eskadry znajdowały się w Askalonie i Akce 
oraz sporadycznie w Tyrze i Bejrucie na wybrzeżu li-
bańsko-palestyńskim. Flota chrześcijańska nie towarzy-
szyła krzyżowcom, lecz zatrzymała się w Tartusie, po-
nieważ na południe od Trypolisu statki krzyżowców nie 
mogły przybić do brzegu w celu uzupełnienia zapasu 
wody bez narażania się na ataki ze strony miejscowych 
garnizonów. Dlatego gdy armia szła na południe, statki 
krzyżowców i Bizancjum pozostały w kontrolowanym 
przez krucjatę Tartusie i należącej do Bizancjum Lata-
kii. Znajdujący się między nimi port Dżabala pozo-
stawał w rękach muzułmanów aż do roku 1109. Flota 

background image

pizańska, która starła się z flotą bizantyjską w drodze na 
Wschód, dotarła do Syrii późnym latem 1099 roku                        
i przyłączyła się do bezskutecznie atakującego bi-
zantyjską Latakię Boemunda, teraz już księcia Antio-
chii. 
  Między władcami seldżuckimi północnej Syrii od-
żyły dawne spory. Ridwan z Aleppo czuł się zagrożony, 
mając za sąsiadów Boemunda w Antiochii, a Dżanaha 
al‒Daulę w Hims. Artukidzki władca Dijar Bakr wezwał 
Sukmana ibn Arnika, ostatniego seldżuckiego władcę 
Jerozolimy, by pomógł mu w konflikcie z Kurbughą, 
który próbował odzyskać dominującą pozycję, utraconą 
wskutek klęski pod Antiochią. W końcu, zgodnie                            
z ówczesną praktyką w tego rodzaju konfliktach, Suk-
mana ibn Artuka wypędzono. 

  

OBLĘŻENIE 

JEROZOLIMY 

  W roku 1099 Jerozolima była bogatym miastem, 
mimo że nie tak dużym i ważnym, jak we wczesnym 
okresie muzułmańskim. Po okresie upadku odżyła w X 
wieku pod panowaniem Fatymidów. Przybyło w niej 
Żydów, zwłaszcza karaimów, którzy liczebnie dorów-
nywali  ortodoksom  uznającym  autorytet  rabinów. 
Liczba Żydów za panowania Seldżuków znacznie 
zmalała. Ci, którzy zostali, witali z ulgą powrót Faty-
midów w roku 1098. Rok później krzyżowcy całkiem 
zniszczyli wspólnoty żydowskie. 

background image

 

 

W roku 1033 silne trzęsienie ziemi zburzyło znaczną 

część Jerozolimy, w tym Fortyfikacje. Fatymidzi szybko 
je odbudowali, używając kamienia ze zburzonych ko-
ściołów. Zmniejszyli przy tym obszar chroniony mu-
rami. W rezultacie stara żydowska dzielnica na południe 
od Wzgórza Świątynnego znalazła się poza umocnie-
niami. Żydzi zostali przesiedleni na północno‒wschodni 
kraniec miasta. Pod panowaniem krzyżowców tę część 
Jerozolimy nadal nazywano dzielnicą żydowską, mimo 
że Żydów już tam nie było. Chrześcijanie zamieszkali  
w północno-zachodniej części miasta, a muzułmanie                          
w części południowej. Znaczny obszar południowo‒
wschodniej Jerozolimy zajmowało Wzgórze Świątynne 
(Haram al‒Szarif). Było to miejsce kultu, a nie dzielnica 
mieszkalna czy handlowa. Obok Bazyliki Grobu Pań-
skiego, wybudowano za panowania Fatymidów kilka 
chrześcijańskich klasztorów, które jednak podupadły 
podczas  krótkiej  okupacji seldżuckiej.  Zniszczenia                            
i prześladowania dotyczyły nie tylko chrześcijan i Ży-
dów, ale też szyickich muzułmanów. 
  Gdy pojawiła się krucjata, zarządca Jerozolimy, 
Iftichar al‒Daula, przygotował się wstępnie do obrony, 
mimo iż nie był pewien, czy najeźdźcy zaatakują. Roz-
kazał zanieczyścić studnie poza miastem, by krzyżowcy 
nie mieli z czego pić oraz odprowadzić daleko stada 
zwierząt, by nie skonfiskowali ich na prowiant. Przy-
gotowano drewno na machiny obronne, a resztę drzew 
ścięto i schowano między innymi w jaskiniach. Więk-

background image

szość chrześcijan wygnano z miasta. Żydzi natomiast 
zostali, by pomóc w obronie. 
  Wydalenie chrześcijan dowodzi, że w garnizonie 
raczej nie było Ormian. Wiele ważnych postaci świata 
chrześcijańskiego było już poza miastem, ponieważ 
uciekło przed Seldżukami i nie zdążyło wrócić. Jednak 
niektórzy chrześcijanie zostali. Był wśród nich bł. Ge-
rard, opiekun w szpitalach amalfijskich w Jerozolimie. 
Przeżył w mieście całe oblężenie, a także był tam, gdy 
władzę przejęli krzyżowcy. Wydaje się, że dopiero 
wtedy fatymidzki wielki wezyr al‒Afdal zdał sobie 
sprawę, że krzyżowcy stanowią realne zagrożenie. Za-
czął więc zbierać armię, by przejść z nią przez pustynię 
Synaj do Askalonu i stamtąd próbować zmusić wojska 
krucjaty do wycofania się z oblężenia Jerozolimy. 
 

Gdy krzyżowcy przybyli pod Jerozolimę, ich wojska 

liczyły około 12 tysięcy zbrojnych, w tym mniej więcej 
tysiąc dwieście do tysiąca trzystu rycerzy. Jeszcze wię-
cej było tych, którzy nie walczyli, zarówno mężczyzn, 
jak i kobiet. Chociaż zastępy krzyżowców były znacznie 
liczniejsze niż broniący Jerozolimy garnizon i straż 
miejska, nie byli oni w stanie okrążyć miasta w taki 
sposób, by ich linie stanowiły realną zaporę. Ustawili się 
zatem wokół północno-zachodniego odcinka muru. 
Rajmund z Tuluzy stal po prawej, Gotfryd i Tankred                        
w środku, a Robert z Normandii i Robert z Flandrii po 
lewej. 

background image

 

  Pierwszy atak, 13 czerwca, przeprowadzono ze 
zdumiewającym zapałem. Być może wierzono, że mia-
sto upadnie od razu. Oblegającym brakowało jednak 
drewna do tego stopnia, że zdołali zbić tylko jedną dra-
binę, którą ustawiono między Tankredem a dwoma 
Robertami. Podczas pierwszego ataku kwatera główna 
Ihichara al‒Dauli mieściła się w miejscu, gdzie później 
wybudowana została tak zwana Ośmiokątna Wieża, zaś 
garnizon fatymidzki i straż miejska obsadziły mur na-
przeciw atakujących. Rezerwowe oddziały arabskie 
trzymane były na razie w odwodzie. 
  Wkrótce krzyżowcy przekonali się, że obrońcy też 
mają wiele skutecznych machin wojennych, które 
ustawiono jak zwykle na wieżach, i które wykonano                      
z materiałów o wiele lepszych niż te, do których mieli 
dostęp krzyżowcy.  Według Williama z Tyru  było to 
zrozumiałe, ponieważ mieszkańcy Jerozolimy mieli na 
swoje usługi znacznie więcej wprawnych rzemieślników 
oraz dostęp do narzędzi i zapasów żelaza, miedzi, lin                       
i tym podobnych niż nasi ludzie. 
Przetłumaczona nie-
dawno relacja mówi o tym, że jedna z machin znajdo-
wała się w bramie, której pilnował hrabia Tuluzy. 
Prawdopodobnie chodzi o Bramę Jaffy albo o sąsiadu-
jącą z nią cytadelę. Machina mogła służyć do rzucania 
pocisków ogniowych na obóz Prowansalczyków. Wy-
buchające pożary uszczuplały poważnie i tak skąpe za-
pasy wody krzyżowców. Kobiety pomagały gasić pło-
mienie i nosiły żołnierzom wodę pitną, podczas gdy 

background image

starsi lub chorzy pomagali przy budowie machiny, która 
miała służyć do kontrataku. Machina krzyżowców była 
wyposażona w potrójny, żelazny hak zawieszony na 
żelaznym łańcuchu, przymocowanym prawdopodobnie 
do długiego pnia lub drewnianej ramy i być może miała 
służyć do zaczepienia i wywrócenia machiny jerozo-
limczyków. Gdy jej użyto, jeden z obrońców, narażając 
życie, odczepił i wyrzucił żelazny hak. 
  Skoro pierwszy atak zakończył się niepowodzeniem, 
krzyżowcy rozpoczęli przygotowania do oblężenia. 
Przez miesiąc nie atakowali. W tym czasie przyłączyło 
się do nich wielu maruderów oraz służący na tych tere-
nach żołnierze najemni z Europy Zachodniej. Jednym      
z nich był Hugh Bunel, który na Bliskim Wschodzie 
przebywał od 20 lat po tym, jak został wygnany                            
z Francji za morderstwo. Jednak nie ludzi brakowało 
najbardziej oblegającym, lecz materiałów do budowy 
machin oblężniczych. 
  Siedemnastego czerwca przypłynęło z Tartusu do 
Jaffy 6 galer chrześcijańskich. Dwie z nich na pewno 
należały do Genueńczyków. Dowodzili nimi Guglielmo 
i Primo Embriaco. Pozostałe też prawdopodobnie po-
chodziły z Genui. Nie tylko udało im się wymknąć pa-
trolom Fatymidów, ale też wypłynęły na wody, gdzie nic 
mogły liczyć na łatwe zaopatrzenie w wodę pitną. In-
nymi słowy musiałyby wrócić, gdyby nie udało im się 
znaleźć przyjaznego portu. Pod Jaffą natychmiast po-
jawiła się eskadra floty fatymidzkiej. Jeden statek 

background image

 

chrześcijan uciekł z powrotem do Latakii pod żaglami i 
siłą wioseł, ale pozostałe wyciągnięto w porcie na brzeg. 

Dowódcy floty w Latakii musieli wysłać tę niewielką 

eskadrę załadowaną zapasami dla armii w nadziei, że 
uda jej się dotrzeć do takiego miejsca za linią obrony 
Fatymidów, w którym możliwy będzie wygodny roz-
ładunek. Było co działanie wymagające odwagi i jako 
takie zostało docenione przez obozujących pod Jerozo-
limą krzyżowców. Gdy flota Fatymidów chciała wpły-
nąć do Jaffy, żeglarze genueńscy rozmontowali statki, 
zabrali najlepsze kawałki drewna pod Jerozolimę,                    
a resztę spalili. 

  Jeden z oficerów genueńskich, Guglielmo Embriaco, 

był inżynierem i nadzorował budowę mobilnej wieży 
oblężniczej dla Rajmunda z Tuluzy. Do budowy użyto 
właśnie drewna pochodzącego ze statków oraz zapasów, 
które na nich były. Skonstruował on też machinę mio-
tającą dla Gotfryda z Bouillon. Genueńczycy byli do-
brze znani z umiejętności ciesielskich, chociaż część 
cięższych prac wykonali jeńcy muzułmańscy. 

  Wkrótce Gotfryd i pozostali przywódcy krucjaty 

stojący przy północnym murze Jerozolimy zaczęli do-
magać się wybudowania takiej samej wieży oblężniczej, 
jaką skonstruowano dla Rajmunda. Brakowało już jed-
nak odpowiedniego drewna. Drwale zostali wysłani na 
północ w okolice Nablusu, ale nie wiemy, czy udało im 
się coś pozyskać. Wiadomo tylko, że sukcesem zakoń-
czył się zorganizowany w tamte strony wypad po żyw-

background image

ność. Potem krzyżowcom dopisało szczęście; Tankred, 
który cierpiał na dyzenterię, oddalił się na chwilę do 
jaskini i tam znalazł skład drewna ukrytego wcześniej na 
rozkaz fatymidzkiego władcy. Dla Gotfryda z Bouillon 
wybudowano zatem drugą wieżę. 

  Ósmego lipca armia krzyżowców i uczestnicy kru-

cjaty, którzy nie walczyli, przeszli dookoła Jerozolimy 
w procesji, która zakończyła się kazaniem i mszą na 
Górze Oliwnej. Nie chodziło jedynie o uzyskanie bo-
skiej pomocy, ale też o podniesienie na duchu krzy-
żowców i wywołanie lęku u muzułmańskich i żydow-
skich obrońców. Wprawdzie krzyżowcy poczuli się 
pokrzepieni, ale na obrońcach nie wywarło to wrażenia. 

W nocy z 9 na 10 lipca wieża Gotfryda z Bouillon zo-

stała rozłożona na części i przeniesiona na wschodni 
kraniec północnego muru. Ta część umocnień nie była 
dotąd atakowana i istnieją dowody, że obrona była tu 
słabsza niż gdzie indziej. Było to naprzeciw miejsca,                      
w którym miał zaatakować Rajmund z Tuluzy. Gotfryd, 
Tankred i dwaj Robertowie przesunęli się na lewo, 
podczas gdy Rajmund wykonał podobny ruch w prawo. 
Wobec tego Iftichar al‒Daula musiał podzielić siły. 
Kwaterę główną przeniósł prawdopodobnie do cytadeli, 
mniej więcej w połowie drogi między oddziałami bro-
niącymi murów północno-wschodnich a tymi, które 
walczyły na odcinku południowo-zachodnim. 

  Źródła podają, że podzielono także onagery. Gar-

nizon Fatymidów musiał być jednak świadomy zagro-

background image

 

żenia z południa, gdzie budowano właśnie wieżę ob-
lężniczą Rajmunda. Gdy zaczął się ostateczny atak, 
obrońcy odpowiedzieli strzałami z 9 onagerów wyce-
lowanych w wieżę Rajmunda i 5 w wieżę północną. 
Fakt, że wieżę tę atakowało tylko 5 onagerów dowodzi, 
że jej przesunięcie z placu budowy na zachodnim krańcu 
północnego muru na kraniec wschodni zaskoczyło 
obrońców. 

  

ATAK KOŃCOWY 

  Ostateczny atak trwał od 13 do 15 lipca 1099 roku. 
Wojska krucjaty miały już własne machiny miotające 
kamienie. Wedle opisów rzucano nimi bloki marmuru ze 
zrujnowanych budynków, jednak przekazy takie należy 
przyjmować ostrożnie, bowiem pociski do onagerów 
musiały mieć ściśle określoną masę. Krzyżowcy strze-
lali też płonącymi strzałami w bele słomy, którymi 
obrońcy chronili mury przed atakami onagerów. Raj-
mund z Aguilers pisał o tym tak: Młodzi  mężczyźni 
strzelali strzałami z płonącymi kawałkami płótna                               
w szańce Saracenów, którzy bronili się naprzeciw 
drewnianej wieży Gotfryda i dwóch hrabiów 
[po stronie 
północnej]. Wkrótce buchające płomienie przegoniły        
obrońców z murów. 
 

To umożliwiło krzyżowcom wejście 15 lipca na 

północny mur. Według Gesta Francorum pierwszym, 
który to zrobił, był rycerz o imieniu Lethold. Po wejściu 
do miasta krzyżowcy wpadli w szał. Zabijali wszystkich 

background image

muzułmanów i Żydów, którzy stanęli im na drodze. 
Prowansalczycy Rajmunda atakujący południowy mur 
mieli trudniejsze zadanie. Rajmund z Aguilers tak o nim 
pisze: W południe zaczęło ogarniać nas zwątpienie. By-
liśmy zmęczeni i mieliśmy coraz mniej nadziei, że uda się 
przełamać zaciekły opór niektórych obrońców, pokonać 
wysokie i niezdobyte mury oraz przechytrzyć przeciw-
nika. Gdy dowódcy naradzali się, czy nie wycofać ma-
chin, ponieważ wiele zostało spalonych lub uszkodzo-
nych, stojący na Górze Oliwnej rycerz, którego imienia 
nie znam, dal hrabiemu ipozostałym dowódcom znak 
tarczą, żeby poprowadzili natarcie. 
 

Wojska Rajmunda uderzyły więc ponownie i tym 

razem skutecznie. Ibn al‒Athir pisze, że południowa 
wieża oblężnicza została spalona, ale niezadługo potem 
zdobyto mur północny. Jego obrońcy poprosili o pomoc 
żołnierzy z południowego odcinka, przez co linia obrony 
się załamała. Niektóre oddziały z południowej strony 
wycofały się do cytadeli, by połączyć się z dowódcą 
Ifticharem al‒Daulą. Tam, jak napisał o tym Ibn al‒
Athir,  grupa muzułmanów  zabarykadowała  się               
w Mihrabie Da’ud 
[cytadeli] i wałczyła przez kilka dni. 
W zamian za poddanie się, darowano im życie. Fran-
kowie uwierzyli danemu przez nich słowu i nocą grupa 
ta wyruszyła do Askalonu. 
 

Rajmund i jego rycerstwo zachowali się lepiej niż ci 

krzyżowcy, którzy wtargnęli do Jerozolimy od północy. 
Zamiast zabijać  Żydów, Rajmund wziął wielu jeńców. 

background image

 

Innym pozwolono odejść z resztkami garnizonu faty-
midzkiego. Innym obrońcom walczącym dookoła góry 
Syjon w południowo-zachodniej Jerozolimie odmó-
wiono litości. Według Rajmunda z Aguilers Saraceni 
walczyli tu zaciekle z silami Rajmunda tak, jakby mieli 
jeszęzę szanse na zwycięstwo (...) Niektórym poganom 
litościwie ścięto głowy, inni, przekłuci strzałami, spadali 
z wież, inni znów, torturowani przez długi czas, ginęli                            
w płomieniach. Stosy głów, rąk i stóp leżały w domach            
i na ulicach, deptane i poniewierane przez wszystkich. 
 

Jeszcze większa rzeź miała miejsce na Wzgórzu 

Świątynnym, gdzie obrońców zabito wraz z chroniącą 
się tam ludnością. W Gesta  Francorum  znajduje  się 
opis, jak mordowanie muzułmanów w świątyni wyglą-
dało następnego dnia: Nad ranem nasi ludzie wdrapali 
się ostrożnie na dach świątyni i zaatakowali Saracenów, 
zarówno mężczyzn, jak i kobiety, obcinając im głowy 
mieczami. Inni Saraceni rzucali się z dachu świątyni. 
 

Ibn al‒Athir potwierdza rzeź i grabieże: W Masdżid 

al‒Aksa  [na południowym krańcu Haram al‒Szarif] 
Frankowie zabili ponad 70 tysięcy ludzi, a wśród nich 
wielu imamów i muzułmańskich uczonych, świątobli-
wych i żyjących w ubóstwie ludzi, którzy opuścili swoje 
domy, by mieszkać w pobożnym odosobnieniu w świę-
tych miejscach. Frankowie obdarli Kopulę na Skale                        
z ponad 40 srebrnych kandelabrów. Każdy z nich ważył 
3600 dram, a największa lampa ważyła 44 rutle syryj-

background image

skie. Wzięli też 150 mniejszych srebrnych kandelabrów          
i ponad 20 złotych, a także wiele innych łupów. 
 

Do masakry doszło w głównej synagodze, gdzie 

modlili się Żydzi. Krzyżowcy spalili budynek, w którym 
byli jeszcze ludzie. Innych Żydów wysłano do Włoch 
jako niewolników, ale po drodze większość zabito. 
Podczas oblężenia w mieście było trochę chrześcijan. 
Schronili się w Bazylice Grobu Pańskiego. Niektóre 
źródła podają, że ci Żydzi, którzy przeżyli, a także 
miejscowi chrześcijanie byli zmuszeni do zbierania ciał 
zabitych krzyżowców. 
  Z powodu upału najważniejsze było pozbycie się 
ciał. Niektórzy z religijnych przywódców krucjaty za-
dali krzyżowcom jako pokutę zbieranie ciał wroga. 
Muzułmanów, którzy przeżyli, zmuszono do wynosze-
nia ciał poza miasto i układania z nich stosów „tak 
wielkich, jak domy” naprzeciw bram miasta. 
  Wydarzenia te odbiły się echem w różnych czę-
ściach świata muzułmańskiego. Ibn al‒Athir opisywał, 
jak uchodźcy przybywający do Bagdadu podczas ra-
madanu opowiadali sługom abbasydzkiego kalifa histo-
rię, od której „ściskały im się serca, a łzy napływały do 
oczu”.  W  piątek,  w   dzień  modlitwy,   niektórzy                            
z uchodźców poszli do meczetu kongregacyjnego                              
i błagali o pomoc, płacząc tak, że i słuchający szlochali, 
i opisywali cierpienia muzułmanów w Świętym Mieście; 
o pozabijanych mężczyznach, kobietach i dzieciach 

background image

 

wziętych w niewolę, obrabowanych domach. powodu 
doznanych ich cierpień, zwolniono ich z postu.
 

  

BITWA POD ASKALONEM 

  Dzięki panowaniu Fatymidów na okolicznych mo-
rzach wielki wezyr al‒Afdal mógł zebrać liczną armię 
pod Askalonem. Liczył, że uda mu się odeprzeć oble-
gających  Jerozolimę  krzyżowców.  Jednak  pomoc 
przybyła za późno z powodu poważnych problemów 
organizacyjnych. Przetransportowanie dużej ilości od-
działów przez Synaj z Egiptu do Palestyny nie było ła-
twe; w normalnych warunkach taka operacja trwała 2 
miesiące. Al‒Afdal zaczął zbierać armię w połowie 
czerwca, gdy Jerozolima została zaatakowana po raz 
pierwszy, a zamiary krzyżowców rozpoznane. Oczy-
wiście, wojska krucjaty zintensyfikowały oblężenie, gdy 
na początku lipca dotarła do nich wiadomość, że do 
Askalonu zbliżają się posiłki. 
  Armia, która zbierała się pod Askalonem, była 
wprawdzie liczna, ale nie aż tak ogromna, jak mogłoby 
to wynikać z niektórych kronik opisujących dzieje kru-
cjaty. Przypuszczalnie w jej skład wchodziły zawodowe 
jednostki stacjonujące w Kairze i podlegające bezpo-
średnio rozkazom al‒Afdala. Według Ibn al‒
Kalanisiego oddziały te rozbiły 4 sierpnia obóz pod 
Askalonem. Przyłączyły się do nich miejscowe siły                          
z  sahil  - nadbrzeżnych nizin Palestyny. Czekano na 
przybycie floty i Beduinów - plemion z południowej 

background image

Palestyny, które przez następne ponad pół wieku od-
grywały kluczową rolę w obronie tych ziem i Askalonu 
do czasu, gdy miasto skapitulowało przed krzyżowcami. 
Teraz ci ostatni zaatakowali al‒Afdala, nim dotarły po-
siłki. Określenie „flota” najprawdopodobniej odnosiło 
się do statków z zapasami żywności i materiałami do 
budowy machin oblężniczych. 
  Armia Fatymidów stanęła prawdopodobnie po pół-
nocno‒wschodniej stronie Askalonu, gdzie były ujęcia 
wody pitnej. Sam Askalon był dobrze ufortyfikowany, 
położony na niewysokim klifie. Tuż za północną granicą 
miasta znajdowała się słabo osłonięta reda dla statków. 
Wokół były zarówno tereny pustynne i półpustynne                          
z pojedynczymi krzewami i drzewami, jak i sady oraz 
gaje oliwne. Były też łąki i pastwiska. 
  W liście wysłanym przez al‒Afdala do krzyżowców 
w Jerozolimie wezyr wyraził większy żal z powodu 
mordów popełnionych na ludności muzułmańskiej niż 
zajęcia Świętego Miasta. Być może miał nadzieję, że 
nadal jest możliwy jakiś rodzaj porozumienia, i nie 
chciał całkiem zrywać stosunków. Krzyżowcy jednak 
trwali w euforii. Wielu uczestników krucjaty mogło 
nawet wierzyć, że są uczestnikami wydarzeń prowa-
dzących do końca świata. Przywódcy dali posłom al‒
Afdala wymijającą odpowiedź, po czym zebrali wojska, 
by ruszyć na przeciwnika, idąc tuż za powracającymi 
posłami. Część krucjaty, która nie należała do armii, 
pozostała na miejscu. 

 

background image

 

  Rajmund z Aguilers pisze o krążącej wśród krzy-
żowców pogłosce, że al‒Afdal zamierzał schwytać 
wszystkich Franków poniżej 20. roku życia: chciał złą-
czyć frankijskich mężczyzn z kobietami ze swojego na-
rodu i frankijskie kobiety z mężczyznami z jego ziem,                                
i w ten sposób dać początek narodowi wojowników na 
wpół  frankijskiego  pochodzenia.  
W tradycji muzuł-
mańskiej praktykowano wcielanie młodych niewolni-
ków i jeńców do oddziałów elitarnych. Dziesiątego 
sierpnia oddziały krzyżowców zebrały się pod Jibną 
(Jawne), blisko wybrzeża, mniej więcej w połowie drogi 
między Jaffą a Askalonem. Wybór Jibny wskazuje na 
chęć utrzymania łączności zarówno z Jaffą, jak i z Je-
rozolimą. Rajmund z Aguilers tak opisał pochód armii: 
Przywódcy wezwali wszystkich silnych mężów, pomo-
dlili się do Boga, i wyszli z Jerozolimy w pełnej zbroi, 
niosąc Świętą Włócznię i tego samego dnia przyszli na 
równinę. Następnego dnia 
[11 sierpnia] nasze połączone 
armie ruszyły przed siebie w szwadronach ze strażą po 
bokach. 
 

Oddziały krzyżowców ustawiły się teraz w niety-

powym dla wojsk zachodnich szyku, składającym się                       
z dziewięciu jednostek ustawionych w kwadracie „trzy 
na trzy”, w którym jazda przemieszana była z piechotą. 
Ten sposób ustawiania oddziałów stał się później cha-
rakterystycznym szykiem bojowym krzyżowców, któ-
rzy teraz mieli za sobą doświadczenie w walce z Tur-
kami i Fatymidami, przy czym szyk ten nie miał nic 

background image

wspólnego ze znanym skądinąd bizantyjskim szykiem 
przyjmowanym podczas marszu przez wrogie teryto-
rium. Przypominał raczej szyk stosowany w Chinach                            
i armiach tureckich Azji Środkowej, a także w seldżuc-
kim Iranie. Być może układu „trzy na trzy” nauczyli 
krzyżowców tureccy jeńcy, którzy „przeszli” na drugą 
stronę, a których część z pewnością podążała teraz z 
wojskami krucjaty. 
  Do pierwszego kontaktu z Fatymidami doszło wie-
czorem 11 sierpnia na południe od Isdud (Aszdod). 
Schwytano wiele bydła należącego do przeciwnika. 
Rajmund z Aguilers dodaje kilka szczegółów: O za-
chodzie słońca zbliżyliśmy się do rzeki, która jest po 
drodze z Jerozolimy do Askalonu. Zobaczyliśmy Arabów 
pasących stada   owiec i wielkie stada   bydła   i wiel-
 
błądów. Wysłaliśmy więc 200 rycerzy na rekonesans, 
ponieważ byliśmy przekonani, że skoro napotykamy na 
tak licznych Arabów i tyle zwierząt, musi wywiązać się 
walka. (...) Pasterze arabscy uciekli na widok naszych 
rycerzy (…). Podążyliśmy za nimi i zobaczyliśmy nie-
przebrane ilości dobytku. Kilku Arabów zabiliśmy,                            
a kilku pochwyciliśmy. Ponieważ było już późno, rozbi-
liśmy obóz i zmusiliśmy jeńców, by zdradzili nam plany 
nieprzyjaciela, stan przygotowań oraz liczebność wojsk 
(...). [Jeńcy] dodali, że emir [al‒Afdal], który rozbił się 
obozem pięć lig dalej, pomaszeruje na nas następnego 
dnia (...). Armia otrzymała rozkazy, że o świcie wszyscy 
muszą być gotowi do walki, każdy ma stawić się w swoim 

background image

 

oddziale i nikt nie może brać łupów przed zakończeniem 
bitwy. 
 

Wspomniana przez Rajmunda z Aguilers rzeka, to 

prawdopodobnie Sukhray (Lakhis) lub Ibtah (Ewtah), 
które jako jedyne znajdują się między Isdud a Askalo-
nem. Na tej podstawie można sądzić, że obóz krzy-
żowców znajdował się 10‒15 kilometrów na północ od 
Askalonu. 
  Tymczasem duża część floty fatymidzkiej przycu-
mowała prawdopodobnie na północ od Askalonu. Armia 
Fatymidów była bez wątpienia nieprzygotowana i zo-
stała zaatakowana z zaskoczenia poza ufortyfikowanymi 
murami  Askalonu.  Zobaczywszy zbliżających  się 
krzyżowców, Fatymidzi próbowali sformować szyk bi-
tewny. Zawodowi żołnierze z kairskich oddziałów al‒
Afdala na pewno nie mieli z tym poważnych trudności, 
ale armia składała się także z miejscowej straży oraz 
ochotników. Można sobie wyobrazić zamieszanie, jakie 
powstało, gdy setki niedoświadczonych żołnierzy wy-
biegały z bram Askalonu i próbowały ustawić się na 
swoich pozycjach na północ od miasta. Armia Fatymi-
dów była zorganizowana i szkolona według tradycyj-
nych metod z czasów złotego wieku kalifatu Abbasy-
dów w IX i X stuleciu. Ostrożność, dokładne przygo-
towanie,  niezmienna  strategia  prowadzenia  bitew                         
i wojskowa biurokracja mogą w pewnych okoliczno-
ściach być pożyteczne, lecz nie wówczas, gdy fana-

background image

tycznie nastawiony wróg pojawia się w odległości kilku 
kilometrów. 
  W opisie oddziałów fatymidzkich w Gesta Fran-
corum 
czytamy, że każdy żołnierz miał na szyi butelkę                             
z wodą, z której mógł pić. 
To dowód, że nawet w tak 
ogromnym pośpiechu wielu z nich sądziło, że mają dość 
czasu, by przygotować się na długi, upalny dzień. 
Krzyżowcy przygotowywali się znacznie lepiej. Raj-
mund z Aguilers pisał: Tuż przedświtem dano sygnał 
trąbkami i rogami do ustawienia się w szyku. Wyruszy-
liśmy o świcie ze strażą idącą po bokach, tak jak już 
wcześniej pisałem (...) Arabowie pozostali w obozie, 
gdyż byli przekonani, że na wieść o ich nadejściu bę-
dziemy trzymać się blisko murów 
[Jerozolimy]. Dotarły 
do nich wieści o zabiciu i ucieczce pasterzy i tak odpo-
wiedzieli: „Frankowie przyszli po lup i teraz odejdą”. 
Codziennie otrzymywali raporty o ucieczkach z Jerozo-
limy, o małych rozmiarach naszej armii oraz o osłabie-
niu naszych łudzi i koni (...). Szliśmy w dziewięciu ko-
lumnach (...). A Bóg sprawił, że nasza armia wydawała 
się dorównywać siłom Arabów. Cud ten zdarzył się w ten 
sposób, że zwierzęta, które uwolniliśmy, zebrały   się                   
w stada i bez zaganiania poszły za nami, stając tam, 
gdzie my stawaliśmy, biegnąc, gdy biegliśmy, i idąc 
przed siebie, gdy i my maszerowaliśmy. 
 

Obecność stad zwierząt nie wynikała zapewne                          

z tego, że bezmyślne zwierzęta wolały towarzystwo 
chrześcijan. Mógł to być nierozpoznany przez autora 

background image

 

przykład wpływu dawnych seldżuckich żołnierzy na 
nową taktykę krzyżowców. Zaganianie zwierząt na linie 
nieprzyjaciela było bowiem starą muzułmańską taktyką 
wojenną. Jedyny list z tego okresu, który przetrwał do 
dziś, wysiano we wrześniu 1099 roku jako oficjalną re-
lację z wyprawy. Pisano w nim o stadach wielbłądów                          
i owiec wbiegających w szeregi nieprzyjaciela. 
  Krzyżowcy ustawili się do bitwy. Na prawym 
skrzydle Rajmund z Tuluzy, w centrum Tankred, Robert 
z Normandii i Robert z Flandrii, na lewym skrzydle 
Gotfryd z Bouillon. Atak rozpoczęto, nim armia faty- 
midzka zdołała się zebrać. To, co wydarzyło się później, 
ginie w mroku dziejów. Fulcher z Chartres twierdził, że 
łucznicy krzyżowców strzelali do zbliżającego się 
przeciwnika, nim rycerze Fatymidów zdołali kontr-
atakować. To pokazuje, że jazda fatymidzka próbowała 
spowolnić atak krucjaty, ponieważ piechota nie była 
gotowa do przyjęcia natarcia. Atak wyprzedzający nie 
powiódł się i linie obrony Fatymidów zostały prze-
rwane, nim zdołały się sformować. Rajmund z Aguilers 
pisał dalej: Arabowie, widząc, że giną ich towarzysze,                    
a obóz jest rabowany bez przeszkód, porzucili walkę                       
i
 zapytali samych siebie: „Skoro i tak musimy uciekać, 
to czemu zwlekać? (...) Skończyło się więc na tym, że 
podupadli na duchu Arabowie powrócili w większości 
do Askalonu. 
 

Lewe skrzydło armii Fatymidów wycofało się ku 

wybrzeżu, szukając schronienia na statkach przycu-

background image

mowanych przy redzie. W pościg za nimi ruszył kon-
tyngent wojsk Rajmunda z Tuluzy. Gdy załamało się 
centrum armii Fatymidów, Tankred i Robert z Nor-
mandii zajęli obóz al‒Afdala. Prawe skrzydło faty-
midzkiej armii uciekło najprawdopodobniej na połu-
dnie, ścigane przez Gotfryda z Bouillon. Oddziały 
arabskie, które według relacji szukały schronienia wśród 
sykomor, pochodziły zapewne z prawej flanki. Wygo-
niono je ogniem i strzałami z łuków. Prawdopodobne 
jednak żołnierze ci chcieli spowolnić pościg krzyżow-
ców, szykując zasadzki wśród krzewów lub atak                         
z ukrycia, zgodnie z tym, co zalecano w zachowanym 
fatymidzkim podręczniku wojskowym. Ofiary wśród 
muzułmanów były bardzo liczne. Według Ibn al‒
Kalanisiego zabito około 10 tysięcy żołnierzy piechoty, 
ochotników i ludzi z miasta, a obóz splądrowano. Za-
smuca fakt, że śmiertelne żniwo wśród ludności Aska-
lonu objęło świadków 
[ludzi o wystarczająco wysokiej 
pozycji, by świadczyć w sądzie], rezydentów  [zamoż-
nych obywateli], kupców i ahdath [członków zwykłej 
straży].  Zginęło ich dwa tysiące siedmiuset, a do tego 
doliczyć trzeba straty w ajnad 
[garnizonie] miasta. 
 

Wielki wezyr Fatymidów uciekł do Askalonu razem 

ze swoją hawass, czyli załogą i służbą, jednak źródła nie 
są zgodne, czy od razu wycofał się do Kairu, zostawiając 
negocjacje ze zwycięzcami lokalnym dowódcom, czy 
sam poprowadził wstępne rozmowy. 

background image

 

  Przy okazji tych wydarzeń Rajmund z Aguilers 
opowiada o jednym z pojmanych wcześniej seldżuckich 
jeńców, który odcisnął swoje piętno na dziejach kru-
cjaty: Rajmund postanowił wysłać Boemunda, Turka, do 
emira 
[al‒Afdala] z propozycją pokoju, ale też po to, by 
przypomnieć mu, że on sam nie chciał uwolnić Jerozo-
limy i walczył przeciw nam. Boemund miał też przyjrzeć 
się sytuacji i zorientować się, czy emir planuje ucieczkę 
czy dalszą walkę i jak zareagował na klęskę. Boemund, 
chociaż był Turkiem, mówił kilkoma językami, był bystry 
i przenikliwy, a także lojalny wobec nas. Nazwano go 
Boemund ze względu na wielkiego Boemunda 
[z Ta-
rentu],  który był jego ojcem chrzestnym, gdy zmienił 
wiarę i przyszedł do nas ze swoją żoną i bronią. 
 

Według innych wersji Iftichar al‒Daula jako za-

rządca Askalonu przygotowywał się do poddania mia-
sta, ale potem zdał sobie sprawę, że wśród krzyżowców 
są pogłębiające się podziały. Miasto chciało się poddać 
Rajmundowi z Tuluzy, nikomu innemu, ponieważ po-
zostałych przywódców obwiniano za rzeź mieszkańców 
Jerozolimy. Rajmund negocjował też warunki poddania 
się Iftichara al‒Dauli w Jerozolimie i dotrzymał słowa, 
że pozwoli namiestnikowi i jego ludziom udać się bez-
piecznie do Askalonu. Jednak nalegania Iftichara do-
prowadziły do kłótni w obozie krzyżowców. W rezul-
tacie Rajmund i dwaj Robertowie wycofali się na pół-
noc, a do poddania Askalonu nie doszło. 
 

background image

   NASTĘPSTWA 

KAMPANII 

  Sukces pierwszej krucjaty był wynikiem dużej li-
czebności i spójności armii krzyżowców. Muzułmanie 
przegrali głównie z powodu podziałów istniejących 
wśród miejscowych władców i braku koordynacji mię-
dzy nimi. Wyjątkiem było pokonanie Kurbughi przez 
krzyżowców pod murami Antiochii, gdzie znaczna 
część sił muzułmańskich opuściła pole bitwy, nie chcąc 
ułatwiać Kurbudze zwycięstwa, które uczyniłoby go 
zbyt potężnym władcą. Krzyżowcy zaś byli pełni zapału 
do walki. Nie ma natomiast dowodów taktycznej lub 
technicznej przewagi wojsk z Europy Zachodniej. Pod 
tym względem mogło być w rzeczywistości wręcz 
przeciwnie. Nieprawdą było na przykład przekonanie, 
że Europejczycy mieli większe konie niż przeciwnicy                      
i dlatego bez problemu wysadzali wrogów z siodła. Elita 
zawodowych żołnierzy armii seldżuckiej i fatymidzkiej 
miała większe wierzchowce niż rycerze krucjaty. Nadto, 
nim krzyżowcy dotarli do Jerozolimy, stracili większość 
koni, które mieli, rozpoczynając wyprawę. 
 

Niemal od razu po bitwie pod Askalonem większość 

krzyżowców zaczęła wracać do domów. Ruszyli lądem 
do północnej Syrii i dopiero tam wsiedli na statki pły-
nące na zachód, ponieważ wody wybrzeża palestyńsko‒
libańskiego nadal kontrolowała flota fatymidzka. Do 
obrony Jerozolimy, Ramli i Hajfy, czyli zalążka póź-
niejszego Królestwa Jerozolimskiego, pozostało nie 
więcej niż 300 rycerzy i nieznana ilość piechoty. 

background image

 

  Po pierwszej krucjacie powstały na Wschodzie 
cztery państwa krzyżowców: hrabstwo Edessy i księ-
stwo Antiochii na północy oraz hrabstwo Trypolisu                              
i Królestwo Jerozolimskie na południu. Stosunki między 
księstwem Antiochii a cesarstwem bizantyjskim, które 
nadal rościło pretensje do tych terenów, były skompli-
kowane i napięte. Sytuacja nie zmieniła się również, gdy 
pomiędzy nimi, w Cylicji, powstało królestwo Malej 
Armenii. 
  Jerozolima była bardzo zniszczona i żyło w niej 
kilkaset osób, które przybyły z krucjatą. Większość 
zamieszkała w okolicach Bazyliki Grobu Pańskiego. 
Niewielki garnizon nie był w stanie obsadzić wszystkich 
wież i bram. Do miasta nie wróciła większość arabskich 
chrześcijan, ponieważ krzyżowcy traktowali ich bardzo 
nieufnie. Błogosławiony Gerard nadal kierował szpita-
lami. Za jego sprawą działające przy nich bractwa prze-
kształciły się wkrótce w zakon szpitalników św. Jana. 
Stare wspólnoty chrześcijańskie ze wschodniego brzegu 
Jordanu osiedliły się w Jerozolimie dopiero po kampa-
niach króla Baldwina I w latach 1115‒16. Miasta, które 
masowo opuszczali, takie jak Madaba czy Umm al‒
Rasas, znacznie wówczas podupadły. Większość nowo 
przybyłych zajmowała domy w starej dzielnicy ży-
dowskiej, w północno-wschodniej części miasta. 
  Osadnikom z krucjaty nadal bardzo brakowało koni. 
Nadal nie było też szans na sprowadzenie ich drogą 
morską. Tuż po zdobyciu Jerozolimy dotarły do krucjaty 

background image

posiłki. Była wśród nich norweska flota dowodzona 
przez brata króla Magnusa, która przybyła na czas, by 
wspomóc krucjatę w blokadzie fatymidzkiego Sydonu. 
Jesienią 1099 roku wypłynęły też statki z Wenecji i pod 
koniec czerwca 1100 roku dotarły do Jaffy. 

  Mimo rosnącego zagrożenia ze strony Normanów      

w południowych Włoszech Bizancjum wysłało swe 
wojska do zachodniej Anatolii, by opanować sytuację  
w tym regionie. Do roku 1105 udało się odebrać Turkom 
sporą część terytoriów. Inna część wojsk bizantyjskich 
zdobyła dla Bizancjum wybrzeże Morza Czarnego, 
jednak cesarz Aleksy zmarł, nim zdołał w pełni zreali-
zować swój wielki plan odzyskania władzy nad za-
garniętymi przez Turków terenami. Ta część Anatolii, 
która położona była dalej od wybrzeża, pozostała pod 
panowaniem Seldżuków mimo działań podejmowanych 
przez Bizancjum. 

  Ormianom też nie udało się odbudować swojego 

państwa. Powstało jedynie królestwo Małej Armenii, 
które istniało przez kilka wieków. Na wschodzie Da-
niszmendydzi zajęli Malatyę, podczas gdy Kahraman-
maras oraz Kajsun Raban przeszły pod panowanie 
krzyżowców. Ormianie nadal odgrywali istotną rolę                          
w Syrii i co ważniejsze, w fatymidzkim Egipcie. Jaruk-
tasz, muzułmanin i Ormianin z pochodzenia, przez 
krótki czas w latach 20‒tych XII wieku kontrolował 
nawet Aleppo. Podobny władca panował w regionie 
Hawran na terenie dzisiejszej południowej Syrii i pół-

background image

 

nocnej  Jordanii,  pomiędzy tureckim  Damaszkiem                       
a kontrolowanym przez krzyżowców Królestwem Je-
rozolimskim. 

  Wskutek działań pierwszej krucjaty największe 

straty ponieśli bliskowschodni chrześcijanie; w najgor-
szym położeniu byli ci z Syrii. Mimo zajęcia w roku 
1099 Jerozolimy przez krucjatę wyżsi duchowni prawo-
sławni, którzy opuścili miasto za panowania Seldżuków 
i udali się na Cypr, nadal tam pozostawali. Krzyżowcy 
zastąpili ich duchownymi katolickimi, co było jednym                            
z powodów nieufności arabskiej ludności chrześcijań-
skiej zamieszkującej Palestynę do krzyżowców. Inaczej 
sytuacja wyglądała w Libanie: tu chrześcijańskie 
wspólnoty maronitów porozumiały się z krzyżowcami                   
i zostały ich sojusznikami. 
  Mimo zniszczenia żydowskich wspólnot w Jerozo-
limie Żydzi w innych częściach Bliskiego Wschodu nie 
ucierpieli tak znacznie i na tak długi czas, jak chrześci-
janie. Nie należy też się dziwić, że po tych wydarzeniach 
stali się oni jeszcze bardziej lojalni wobec kalifatu Fa-
tymidów. Chociaż na mniejszą skalę, to jednak i ludność 
żydowska zaznała cierpień. Mówi o tym na przykład list 
znaleziony kilka lat temu w kairskiej genizie: Dotarły do 
nas wieści, że niektórym spośród tych, których wyku-
piono od Franków i którzy pozostali w Askalonie, grozi 
śmierć z głodu. Inni są nadal trzymani w niewoli, a in-
nych zabito na oczach ich braci, którzy potem także 
zginęli w mękach, gdy 
[wróg] wyładowywał na nich swój 

background image

gniew. Dalej w tym samy liście czytamy: Teraz wśród 
tych, którzy dotarli w bezpieczne miejsce 
[do Kairu], są 
tacy, którzy uciekli na drugi czy trzeci dzień po bitwie 
lub odeszli z miasta z namiestnikiem, któremu zagwa-
rantowano prawo do odejścia. Są też inni, którzy poj-
mani przez Franków pozostawali w niewoli przez pe-
wien czas i którym udało się uciec później. Tych jest 
jednak niewielu. Największą grupę stanowią ci, za któ-
rych zapłacono okup. Ogarnia nas żal na myśl, że część 
musiała umrzeć w cierpieniu i nieszczęściu. 
 

Mamy też interesujące informacje na temat Żydów 

pojmanych przez krzyżowców w Antiochii w poprzed-
nim roku. Wielu uciekło do Askalonu, a tamtejsza 
wspólnota przetrwała aż do roku 1153, gdy miasto 
poddało się krzyżowcom. Żydzi z Askalonu i Egiptu 
wykupili też od chrześcijan wiele ksiąg zrabowanych 
przez nich w Jerozolimie. 
  W poszczególnych częściach świata muzuł-
mańskiego reakcje na podboje krzyżowców były bardzo 
różne. W Anatolii zagrożenie ze strony należącej do 
krzyżowców Antiochii oraz dążącego do odzyskania 
ziem Bizancjum spowodowało, że Kilidż Arslan i Da-
niszmendydzi zawarli krótkotrwały sojusz, któremu                      
w latach 1100‒02 udało się pokonać Europejczyków. 
Mimo obojętności, z jaką przyjmowano te wydarzenia 
we wschodnich częściach sułtanatu Wielkich Seldżu-
ków, niektórzy tamtejsi uczeni muzułmańscy nawoły-
wali do usunięcia najeźdźców. Brak reakcji na te wy-

background image

 

darzenia stał się też tematem poezji. Irakijczyk 
Abu’l-Muzaf-far al‒Abiwardi nawoływał rodaków do 
udzielenia pomocy braciom w Syrii i Palestynie: 
Jak możecie drzemać w błogosławionym cieniu bezpie-
czeństwa, 
Gdzie życic jest tak łagodne jak kwiat z sadu? Jak mo-
żecie spać w czas nieszczęść, 
Które obudziłyby każdego? 
Gdy wasi bracia z Syrii mogą spać jedynie na grzbietach 
końskich 
Albo w trzewiach sępów! 
  Stosunek Syryjczyków do pierwszej krucjaty znalazł 
swoje odbicie w wierszu Ibn al‒Khajjata, napisanym po 
upadku Jerozolimy: 
Jak długo to będzie jeszcze trwać? 
Wyznawcy wielu bogów zalali nas jak powódź 
Tak wielka, że nawet morze się jej obawia. Armie jak 
góry najechały nas z ziem Franków, Niosąc ze sobą 
zniszczenie. Ile młodych kobiet drży ze strachu 
I matek młodych dziewcząt, które nie zaznały jeszcze 
upału dnia Ani nie cierpiały od zimna w nocy? 
Teraz mdleją ze strachu, umierają ze smutku i bolesnej 
obawy. 
  Sukces pierwszej krucjaty wiązany jest niekiedy                          
z rozbiciem sułtanatu Wielkich Seldżuków. Jednak w 
latach 1098‒99 sułtanat jeszcze istniał. Bardziej zgodne 
z prawdą byłoby twierdzenie, że pierwsza krucjata 
przyczyniła się do upadku seldżuckiego państwa. Klę-

background image

ska Kurbughi i utrata zarówno autorytetu, jak i siły mi-
litarnej, mogła zniszczyć ostatnią szansę na odbudowa-
nie silnej państwowości. 
  Minęło wiele czasu, nim muzułmanie zaczęli prze-
jawiać bojowy entuzjazm równie silny, jak ten towa-
rzyszący krzyżowcom. Niezależnie od tego oburzenie                            
z powodu najazdu było powszechne, ponieważ był on 
tak różny od wcześniejszych „cywilizowanych” wojen                          
z Bizantyjczykami i innymi muzułmanami. Odrodzenie 
islamu sunnickiego nasiliło wrogość do niemuzułma-
nów. Sunnici nie tolerowali też szyitów i wszystkich, 
którzy w ich oczach byli nie dość ortodoksyjni. 
  Mniejszy wpływ miała krucjata na kalifat Fatymi-
dów. Jak Żydzi z Jerozolimy, tak większość arabskiej 
elity muzułmańskiej przeniosła się do Askalonu. Ludzie 
ci obawiali się, że ich żony mogłyby dostać się w ręce 
europejskich żołnierzy. Klęska al‒Afdala zmusiła Fa-
tymidów do poważnych zmian w armii. Al‒Afdal 
umieścił jednego ze swoich synów na stanowisku do-
wódcy wojsk fatymidzkich w Palestynie. Prawdopo-
dobnie to właśnie wtedy poprzedni zarządca, Iftichar al‒
Daula, porzucił służbę u Fatymidów i przeniósł się do 
zamku Abu Kubajs w północnej Syrii. 

 
 
 
 
 

background image

 

   POLA BITEW 

OBECNIE

 

  Pierwsza krucjata była nie tylko kampanią wojenną, 
ale też podróżą. Kilku autorów próbowało wyruszyć jej 
śladami. Jednym z nich jest Tim Severin, choć jego 
książka nie jest pozbawiona wad. Po pierwsze, autor 
próbował pojechać konno, żeby zrozumieć trudności, 
jakie niesie ze sobą taka podróż, ale niestety wybrał 
nieodpowiednie zwierzę. Po drugie, pojechał w chwili, 
gdy na Bliskim Wschodzie sytuacja była bardzo napięta, 
dlatego też nie był w stanie iść szlakiem krucjaty na 
większości terytorium Libanu i Izraela. 
  Historycy z Europy Zachodniej skupiają się głównie 
na niezwykłych osiągnięciach krzyżowców, a mniej 
uwagi poświęcają miejscom, gdzie zbierały się lub 
walczyły armie Bizancjum i muzułmanów. Skutkiem 
tego jest jednostronny obraz opisywanych wydarzeń. 
  Historia, której poświęcona jest ta książka, rozpo-
czyna się w Istambule, który obecnie jest dużym cen-
trum turystycznym, posiadającym zarówno dobrą ofertę 
noclegową, jak i wygodne środki transportu. Pierwsze 
miasto, do którego szła krucjata, którego współczesna 
nazwa brzmi Iznik, znajduje się w turystycznym regio-
nie zachodniej Turcji. Tereny położone dalej są znacznie 
mniej rozwinięte. Drogi są dobre, ale transport dostępny 
jest w postaci niewygodnych autobusów oraz nieco 
tylko lepszych busów zwanych dolmuszami. Niestety, 
samo miejsce tak zwanej bitwy pod Dorylaeum nie na-

background image

 

daje się do zwiedzania. Znajduje się tam parking dla 
ciężarówek oraz zabudowania przemysłowe. Szlak, 
którym krzyżowcy szli dalej z Eskisehiru (Dorylaeum) 
pod Afyon (Amorium) prowadzi obecnie po niewy-
godnych i nieutwardzonych drogach wiejskich. Z Afy-
onu do Konyi dojechać już można w większości do-
brymi, nowoczesnymi szosami. W każdym z tych ty-
powo tureckich miasteczek jest wiele tanich i miłych 
hoteli oraz małych restauracji, które umilają po-
dróżowanie. 
  Dalej na wschód podróż staje się trudniejsza. Tim 
Severin stwierdził, że szlak, którym szli krzyżowcy, nie 
pokrywał się z nielicznymi utwardzonymi drogami 
biegnącymi obecnie przez urwiste wzniesienia Taurusu. 
Co ciekawe, szlaki, z których korzystali Seldżucy i Da-
niszmendydzi wokół Malatyi oraz gdy szli na zachód na 
spotkanie krzyżowcom, przebiegały prawdopodobnie 
tam, gdzie teraz kilka ważnych współczesnych dróg. 
Jeśli próbujemy iść  śladami krzyżowców w górach 
Taurus, dojdziemy do przełęczy szlakiem, który pod 
szczytem jest niemal zupełnie dziki. Przejście po nim 
jest nie lada wyzwaniem, z którego można być dumnym. 

Poruszanie się po Syrii, czy to samochodem własnym, 

czy wynajętym na miejscu, jest znacznie łatwiejsze niż 
podróżowanie po niektórych częściach południowo‒
wschodniej Turcji. Podobnie sytuacja wygląda, czy 
wyglądała, w Iraku. Dróg jest tu mniej, ale zazwyczaj są 
nowocześniejsze i lepiej utrzymane. Małe, przyjemne    

background image

 

i tanie hotele są w Syrii łatwo dostępne, ale w północ-
nym Iraku jest ich znacznie mniej. Po drodze znaj-
dziemy wiele restauracji, chociaż nie tak wiele i nie tak 
różnorodnych, jak w Turcji. Wędrówka szlakiem po-
szczególnych kontyngentów wojsk krucjaty oraz ich 
muzułmańskich przeciwników jest w Syrii łatwa, po-
nieważ trasa biegnie przez gęsto zaludnione, zurbani-
zowane regiony północy i zachodu. Bitwy i oblężenia 
też miały miejsce na tych terenach. 

  Krzyżowcy szli wzdłuż wybrzeża libańskiego, które 

jest obecnie dostępne dla zwiedzających, a jedyną 
przeszkodą jest granica między Libanem a Izraelem. 
Dzisiaj turyści mogą też oglądać tereny znajdujące się 
tuż na północ od tej granicy, zdewastowane podczas 
izraelskiej inwazji i okupacji. Obecna sytuacja na zie-
miach, które niegdyś były Palestyną, a teraz składają się 
z Izraela i palestyńskich terytoriów okupowanych na 
Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, jest zupełnie inna. 
Komunikacja jest całkiem dobra, a hotele wygodne, 
chociaż nie ma ich zbyt wiele i często znajdują się                          
w dużej odległości od siebie. 

  Niestety, obecna sytuacja na tych ziemiach może 

znacznie utrudnić, a nawet uniemożliwić nam wędrówkę 
śladami krzyżowców. 
 

 

background image

 

CHRONOLOGIA 

1071, sułtan Wielkich Seldżuków Alp Arslan pokonuje 
cesarza bizantyjskiego Romana IV w bitwie pod Man-
zikertem.  
1074, Badr al‒Jamali zostaje głównym wezyrem (wiel-
kim wezyrem) i w rezultacie dyktatorem wojskowym 
kalifatu Fatymidów.  
1081, Aleksy Komnen zostaje cesarzem Bizancjum. 
1092,  śmierć sułtana Wielkich Seldżuków, Maliksza-
ha. Wojna domowa między jego synami, Mahmudem                        
i Berkiem Jarukiem. 
1093,  bunt Tutusza ibn Alp Arslana, seldżuckiego 
władcy Syrii,  przeciwko  zwierzchnictwu  Wielkich 
Seldżuków. 
1094,  Berk Jaruk ibn Malikszah zostaje sułtanem 
Wielkich Seldżuków (od grudnia 1096 uznawany za 
jedynego sułtana); śmierć abbasydzkiego kalifa al‒
Muktadiego w Bagdadzie,  następca: al‒Mustazhir; 
śmierć fatymidzkiego kalifa w Kairze, następca: nie-
pełnoletni kalif al‒Mustali; śmierć wielkiego wezyra 
Fatymidów, następca: syn al‒Afdal. 
1095,  Kurbugha zostaje namiestnikiem Mosulu. Rid-
wan i Dukak, synowie Tutusza, ostatniego seldżuckiego 
władcy Syrii, zajmują Aleppo i Damaszek. 
 Marzec, synod w Piacenzie, cesarz bizantyjski 
zwraca się o pomoc do państw zachodniej Europy; Tu-
tusz, władca Syrii, pokonany i zabity przez sułtana 
Berka Jaruka. 

background image

 

 

Lipiec (do września 1096), podróże papieża Urbana 

II po Francji. 
 Listopad, synod w Clermont, 27 listopada papież 
Urban  II po raz pierwszy wzywa do zorganizowania 
krucjaty. 
  Grudzień (do lipca 1096), krzyżowcy prześladują 
europejskich Żydów. 
1096,  wojna domowa między Ridwanem z Aleppo                              
i Dukakiem z Damaszku; Ridwan odbiera Maarrat an‒
Numan Jaghiemu Sijanowi z Antiochii. 
 Marzec, wyrusza pierwsza część pierwszej krucjaty. 
  Czerwiec (do sierpnia), pierwsze trzy części armii 
krzyżowców rozbite i rozproszone na Węgrzech. 
 Lipiec, krucjata prowadzona przez Waltera bez 
Mienia przybywa do Konstantynopola. 
  1 sierpnia, krucjata prowadzona przez Piotra Pu-
stelnika przybywa do Konstantynopola. 
  1 października, krucjata Piotra Pustelnika poko-
nana   w Anatolii przez Seldżuków z Rum. 
  23 grudnia, armia krzyżowców dowodzona przez 
Gotfryda z Bouillon przybywa do Konstantynopola. 
1097,  nadal trwają wojny domowe między seldżuckimi 
władcami w Syrii.  
  10 kwietnia, Gotfryd z Bouillon zostaje wasalem 
cesarza Aleksego i przeprawia się do Anatolii. 
  14 

maja, krzyżowcy atakują Niceę, stolicę sułtanatu 

Rum. 
  16 maja, krzyżowcy odpierają Seldżuków próbu-

background image

 

jących wesprzeć Niceę. 
  19 czerwca, Nicea poddaje się wojskom bizantyj-
skim.  
 

2628 czerwca, wojska krzyżowców opuszczają 

Niceę. 
  1 

lipca, połączone siły Seldżuków z sułtanatu Rum                            

i Daniszmendydów pokonane w tak zwanej bitwie pod 
Dorylaeum. 
  15 lipca, flota genueńska odpływa ku wschodnim 
wybrzeżom Morza Śródziemnego. 
  15 

sierpnia, krzyżowcy zajmują Ikonium. 

  19 

sierpnia, flota anglosaska na służbie Bizancjum 

zajmuje Latakię, odbierając ją najprawdopodobniej 
muzułmańskiej dynastii Banu Ammar z Trypolisu. 
  27 września, krzyżowcy zajmują Cezareę Kapa-
docką. 
  13 

października, krzyżowcy zajmują Maraf. 

  21 

października, krzyżowcy docierają do Antiochii                             

i rozpoczynają oblężenie. 
  Koniec 

października, flota Guynemera z Boulogne 

zajmuje port Latakia, odbierając go garnizonowi bi-
zantyjskiemu (anglosaskiemu). 
  31 

grudnia, krzyżowcy pod al‒Birą pokonują woj-

ska Seldżuków dowodzone przez Dukaka z Damaszku. 
  Koniec 1097wczesna wiosna 1098 r., armia bi-
zantyjska dowodzona przez Jana Dukasa i flota bizan-
tyjska dowodzona przez admirała Kaspaksa zajmują                          
z powrotem zachodnią Anatolię oraz Lesbos, Chios                              

background image

 

i Samos. Armia bizantyjska dowodzona przez cesarza 
Aleksego zbliża się do Filomelium. 
1098, początek lutego, dowódca bizantyjski Tatikios 
wycofuje swoich żołnierzy z oblężenia Antiochii                                 
i przyłącza się z powrotem do cesarza Aleksego pod 
Filomelium. 
  9 lutego, krzyżowcy pokonują nad Jeziorem An-
tiocheńskim wojska Seldżuków dowodzone przez Rid-
wana z Aleppo. 
 Marzec, eskadra floty składająca się z pozostają-
cych na służbie bizantyjskiej Anglosasów wpływa do 
portu Św. Symeona. 
  10 

marca, Baldwin z Boulogne zajmuje Edessę. 

  3 czerwca, krzyżowcy zajmują miasto Antiochię                      
z wyjątkiem twierdzy. 
  14 czerwca, krzyżowcy odkrywają w Antiochii 
Świętą Włócznię. 
  28 

czerwca, krzyżowcy pokonują idącą z odsieczą 

armię Seldżuków dowodzoną przez Kurbughę z Mosu-
lu. 
 Lipiec, nie wiedząc o zwycięstwie krzyżowców nad 
Kurbughą, cesarz Aleksy porzuca plan marszu z pomocą 
i wraca do Konstantynopola. Armia Fatymidów odbiera 
z powrotem Jerozolimę seldżuckiemu zarządcy Suk-
manowi ibn Artukowi. 
  11 grudnia, krzyżowcy zdobywają Maarrat an‒
Numan i dziesiątkują jego mieszkańców. 
1099, 13 stycznia, Rajmund z Tuluzy wznawia marsz 

background image

 

krzyżowców na południe. 
  16 stycznia, Rajmund z Tuluzy mija Szajzar bez 
atakowania.  
  28 

stycznia, Rajmund z Tuluzy zdobywa Hisn al‒

Akrad. 
  14 

lutego13 maja, Rajmund z Tuluzy bezskutecz-

nie oblega Arkę. 
  17 

lutego, krzyżowcy zajmują Tartus. 

  16 

maja, krzyżowcy przemaszerowują obok Trypo-

lisu. 
 2629 maja, krzyżowcy odpoczywają cztery dni 
pod Cezareą Nadmorską. 
  1 czerwca, krzyżowcy okupują Arsuf, ruszają                            
w głąb lądu w stronę Ramii i Jerozolimy. Garnizon fa-
tymidzki opuszcza i niszczy port Jaffa. 
 

26 czerwca, krzyżowcy oblegają Ramię i prze-

grupowują wojska, szykując się do marszu na Jerozo-
limę. 
 

67 czerwca, wojska krzyżowców pod dowódz-

twem Baldwina z Rethel i Tankreda zajmują Betlejem. 
  7 czerwca, krzyżowcy docierają do Jerozolimy                            
i rozpoczynają oblężenie. 
  16 czerwca, eskadra floty składająca się z sześciu 
okrętów genueńskich wchodzi do portu w Jaffie. 
Wszystkie, prócz jednego, zostają zatrzymane przez 
większą eskadrę floty fatymidzkiej. 
  15 

lipca, krzyżowcy zajmują Jerozolimę, odbierając 

ją kalifatowi Fatymidów. 

background image

 

 

22 lipca, krzyżowcy wybierają Gotfryda z Bouillon 

na władcę Jerozolimy. 
 

911 sierpnia, armia krzyżowców maszeruje z Je-

rozolimy przeciw armii Fatymidów pod Askalonem. 
  12 

sierpnia, pod Askalonem krzyżowcy zwyciężają 

armię Fatymidów dowodzoną przez al‒Afdala. 

 


Document Outline