background image

 

1

Jiří Vykoukal 

 

 

Polska historiografia XX wieku czyli przygody pewnych motywów historii 

nowożytnej i najnowszej (oczami czeskiego historyka) 

 

 

Nowoczesna historiografia polska charakteryzuje się specyficznym połączeniem historii 

i teraźniejszości. Czasami jest to połączenie na tyle silne, że w retrospektywie to wygląda jak-

by historia żyła dłużej niż jest to potrzebne i teraźniejszość jakby nie była w stanie wytrzymać 

bez ustawicznego korzystania z historii. Symbioza historii i teraźniejszości owszem nie jest 

wyłącznie sprawą XX wieku, ale przedstawia coś w rodzaju trwałej dyspozycji nowoczesnej 

historiografii polskiej przemawiającej do interpretacji średniowiecza jak i do wielkich syntez 

dziejów Polski, co widać już na przykładzie A. Naruszewicza, J. Lelewela czy M. Bobrzyń-

skiego. Ten typ połączenia historii i teraźniejszości, który obserwujemy w XX wieku po-

wstaje bowiem w czasie rozbiorów rodzących pierwszy wielki dylemat nowoczesnej historio-

grafii i w jego ramach uformowane zostaną pewne szczególne sposoby myślenia o historii 

narodowej sięgające głęboko do przyszłości, mianowicie: 

a) traktowanie historii jako pewnego rodzaju hipotezy: rozbiory zniszczyły szansę aby 

znaleźć odpowiedź na pytanie czy państwo i społeczeństwo polskie mogły zreformować się 

i osiągnąć stan porównywalny z rozwiniętymi społeczeństwami europejskimi – jeśli nie 

znajdowano odpowiedzi w historii, która się nie powtórzy, to tym więcej szukano racji 

w polityce, korzystając z argumentów historycznych, 

b) traktowanie historiografii jak synkrezji explanacji naukowej i moralno-politycznej 

sankcji: interpretacja historii narodowej miesza argumenty rzeczowe z kwestią odpowiedzial-

ności politycznej – jeśli znajduje się strategię działań prowadzącej do rozbiorów, to można też 

znaleźć strategię odwrotną, która była by może w stanie powstrzymać upadek, co natychmiast 

służy do legitymizacji tej czy owej polityki, 

c) rozumienie historii za pośrednictwem tzw. antynomii historycznych (państwo i naród, 

monarchia i republika, optymizm i pesymizm, Wschód i Zachód, organiczna praca i powsta-

nia) które powstają na pograniczu historiograficznego i politycznego dyskursu, swym alterna-

tywizmem dają poparcie hypotetyzmowi dziejów jak i symbiozę historii i polityki.  

background image

 

2

Historiografia nowoczesna charakteryzuje się nie-komplementarnością i trwałością wy-

mienionych sposobów widzenia historii co stwarza pewnego rodzaju konstrukcję z której ko-

rzystały formacje kulturalne XIX wieku i ich postrzeganie historii. U początków dwudziesto-

wiecznego dziejopisarstwa stoi ta sama konstrukcja czerpiąca nowe siły z dramatów polityki 

i modyfikująca jego emancypację od schematu, który nie nadaje się do rozwiązywania 

nowych problemów, ale trwa, bo jest wygodną i znaną formą. 

W ramach tej formy znajduje dwudziestolecie nowy temat – powstanie styczniowe. 

Z jego tradycji czerpie powojenna sytuacja i rok 1863 staje się jakimś niemal mitologicznym 

początkiem i źródłem dla sformułowań identyczności staro-nowych ugrupowań politycznych. 

Póki historiografia epoki rozbiorów starała się w pewnym sensie zdystansować od rozbiorów 

to dwudziestolecie jest charakterystyczne świadomą orientacją na rok 1863, którego politycz-

no-mentalna monopolizacja udowadnia roszczenia do politycznego i ideologicznego rządu 

dusz. Rok 1863 stał się ostatnim płomieniem romantycznego ducha buntu zgaszonego po-

piołami konformizmu i kompromisów zanim nowa generacja znów wskrzesiła ten płomień 

z którego powstała niepodległość. W tym sensie rok 1863 służył wszystkim i udowadniało się 

nim wszystko cokolwiek się chciało. Nie można się więc dziwić,  że wszyscy korzystali 

z nieszczęścia powstania styczniowego

1

 i że rok 1863 stał się tematem numer jeden polskiej 

historiografii międzywojennej poświęconej epoce rozbiorów.

2

 

Według endecji powstanie położyło kres archaicznej i mało pożytecznej dominacji for-

macji szlacheckiej i postawiło przed narodem twardą konieczność adaptacji do nowoczes-

ności w warunkach, kiedy zaborcy postanowili zakończyć stan tolerowanej wegetacji naro-

dowej i rozpoczęli ofensywę w celu wyeliminowania narodu polskiego.

3

 Formacja wokół 

Piłsudskiego widzi w powstaniu początek siebie samych – ruchu, który w czasach depresji, 

tchórzostwa i kolaboracji trzyma flagę niepodległości.

4

 Nie trzeba komentarzu do słów 

W. Pobóga-Malinowskiego, wielkiego adoratora Marszałka: „(...) rok 1863 to jeden z najgłęb-

szych u nas przełomów i przewrotów (...) Zwyciężał nowy nakaz: mierzyć zamiary na siły, 

a nie odwrotnie (...) Historia tej nielicznej początkowo i powoli rosnącej gromadki (piłsud-

                                                 

1

 Maria Janion, Maria Żmigrodzka, Romantyzm i historia. Warszawa 1978, s. 561. 

2

 Marceli Handelsman, Czasy porozbiorowe 1795–1918, Kwartalnik Historyczny, z. 1–2, 1937, s. 303. 

3

 Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka. Wrocław 1996, s. 44, 117. 

4

 Zob. naprzykład Piłsudskiego prace: Jak stałem się socjalistą (1903), Zarys historii militarnej powstania 

styczniowego (1912), Rok 1863 (1924), Wpływ Wschodu i Zachodu na Polskę w epoce 1863 roku (1924). Więcej 

Marcin Król – Wojciech Karpiński,  Od Mochnackiego do Piłsudskiego. Sylwetki polityczne XIX wieku. War-

szawa 1997, s. 183–194. 

background image

 

3

czyków – J.V.) to w dużej mierze historia szamotania się z niemocą wewnętrzną  własnego 

społeczeństwa.”

5

 

Nie wolna zapominać o ogólnym kontekście historycznym, w którym dojdzie do pow-

stania „dyskursu roku 1863”, tzn. o ostatniej ćwierci XIX wieku kiedy problem racjonalizacji 

rozbiorów i ich następstw łączył się coraz wyraźniej z konfliktem transformacyjnym tradycyj-

nych i nowoczesnych struktur i tendencji rozwojowych społeczeństwa polskiego. Ów konflikt 

weryfikował zdolności adaptacyjne podzielonego narodu i w atmosferze popowstaniowej 

miał wpływ na formowanie nowych wzorców mentalności politycznej. Jego reprezentanci to 

ziemiaństwo, z silną rusofobią po represjach popowstaniowej i oraz szlachta po wywłasz-

czeniach i reformie agrarnej, kiedy depolonizacja Kresów stwarza wielką grupę ludzi (50 – 

60 000), której brakuje dworu jak i możliwości znalezienia pracy, choć chęć do buntu staje się 

coraz bardziej cenioną wartością.

6

 

Wewnątrz tej grupy znajduje się kilka generacji poczynając od młodych uczestników 

powstania przez grupę trzeźwych realistów po generację urodzoną w latach 1856–1865, której 

doświadczenia powstańcze były raczej nikle. Rok 1863 staje się dla niej częściowo legendą, 

częściowo tym, co przeżywa w latach następujących. W tym kontekście rozpoczyna się kon-

spirowanie, tu się bunt przeciwko rusyfikacji i opresji łączy z krytycyzmem społecznym. Do-

piero w tej generacji i między jej następcami (1866–1875) znajduje się największa koncentra-

cja twórców i protagonistów Polski niepodległej (S. Żeromski, J. Piłsudski, S. Askenazy).

7

 

Wśród tych młodych niepokornych rozwija się polityczna infekcja nacjonalizmu i socjalizmu, 

to oni tworzą w oparciu o dyskurs roku 1863 swoją legendę grupową jako legendę niepodleg-

łości i potem całej historii narodowej.

8

 Grupa ta uczyniła z własnej legendy ideowe jądro 

dwudziestolecia, czego dowodzi fakt, że jej członkowie, urodzeni w większości w latach 

1860–1900, tworzyli około 95% politycznej i intelektualnej elity Polski międzywojennej.

9

 

Znaczące formacje polityczne korzystały z dyskursu roku 1863 dlatego, że ów rok jakby 

symbolizował i zagarnął radykalizm przemian podzielonej Polski, z których te prądy wyra-

stały, wydawały się drogą  do niepodległości, która te przemiany jakby koronowała. Odpo-

                                                 

5

 Władysław Pobóg-Malinowski, Najnowsza historia polityczna Polski, 1864–1945. Tom pierwszy. Paryż 

1953, s. 3. 

6

 Daniel Beauvois, Walka o ziemię. Szlachta polska na Ukrainie prawobrzeżnej pomiędzy caratem a ludem 

ukraińskim 1863–1914. Sejny 1996, s. 247–259. 

7

 Ludwik Hass, Inteligencji polskiej dole i niedole. XIX i XX wiek. Łowicz 1999, s. 104–145. 

8

 Bohdan Cywiński, Rodowody niepokornych. Warszawa 1996, s. 23 (první vydání 1971). 

9

 Roman Wapiński, Pokolenia Drugiej Rzeczypospolitej. Wrocław–Warszawa–Kraków 1991, s. 9. 

background image

 

4

wiedzialność za sukces była oczywiście przyjmowana chętniej niż przedtem odpowiedzial-

ność za rozbiory. 

Różniące się interpretacje historii i różniące się polityki w pełni tworzą dyskurs roku 

1863 w ten sposób, że podmiot polityczny stara się połączyć własne strategie polityczne z ob-

razem partycypacji na dziedzictwu roku 1863, czyli z własną genealogią polityczną. Jednakże 

sytuacja międzywojenna w praktyce konfrontuje wartość tego dyskursu z rzeczywistością. Po 

przewrocie majowym dyskurs 1863 roku został oficjalnie zawłaszczony przez sanacje, zastą-

piony dyskursem sanacyjnym,

10

 wkrótce tradycję powstańczą weryfikują dwie próby ogniem 

w 1939 i 1944 roku, no i potem zgłasza się ostatni pretendent – komuniści. 

W realiach po drugiej wojnie światowej tradycja powstańcza została przewartościowana 

na miarę Polski Ludowej, której elita rządząca starała się interpretować ją ponownie i inte-

grować do nowej historiozofii z celem udowodnienia własnej legitymizacji. Chociaż nowa 

elita ze względu na poparcie Moskwy i zdolność do zmiażdżenia społeczeństwa siłą nie za 

bardzo potrzebowała parać się z historią, wszakże chcąc osiągnąć status elity autochtonicznej 

starała się ulokować w jakiejś przynajmniej części obrazu historii narodowej. Jednakże po-

mimo prób korzystania z historycznych zaniedbań w rozwoju społeczeństwa i nauki historio-

grafia marksistowska

11

, starająca się udowodnić ambicje nowego reżymu, nie była w stanie 

znaleźć drogę do któregokolwiek planu historii narodowej, włącznie do dyskursu 1863 roku. 

Tradycja lewicowego dziejopisarstwa kojarzyła się z starą PPS, również rozwój innych gałęzi 

historiografii pozostawał mimo zasięg marksistów, także próby rewizji odbywały się raczej 

w sposób bardziej eklektyczny (i na różnych dostępnych płaszczyznach włącznie socjologii, 

dydaktyki i metodologii historii). 

Drogę do historii szukano poprzez próbę rewizji dotychczasowej tradycji historiografi-

cznej, która wobec dramatów dziejowych formowała się w ramach wyraziście upolitycznio-

nego pojmowania dziejów i inne wersje historii opierające się na analizach innych aspektów 

dopiero powoli zdobywały swoje miejsce. Kiedy historia została politycznie usatysfakcjono-

wana zdobyciem niepodległości, potrzeba syntezy historycznej opartej na zintegrowanym poj-

mowaniu polityki, gospodarki, kultury itd. staje się nakazem chwili, chociaż wołanie o syn-

                                                 

10

 Jan Prokop, Klerk i diabeł. Literatura. Ideologie. Mity. Kraków 1999, s. 48–64, Leszek Kamiński, Ro-

mantyzm a ideologia. Główne ugrupowania poliytczne Drugiej Rzeczypospolitej wobec tradycji romantycznej

Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1980. 

11

 Z pojęć marksizmmarksiści i marksistowski korzystam tutaj jako z pewnych uproszczeń, bo wiadomo, 

że były i są różne marksizmy i marksiści i że istnieje różnica na przykład między marksizmem i materializmem 

historycznym. 

background image

 

5

tezę nie zawsze respektuje fakt, ze braki bazy źródłowej i instytucjonalnej odziedziczone po 

epoce rozbiorów po prostu nie pozwolą na natychmiastową zmianę. 

Biorąc pod uwagę całość dziejów narodowych próby rewizji skoncentrowały się na 

trzech podstawowych punktach – na zmieniającej się geopolityce całego regionu Europy 

Środkowo-Wschodniej („historyczne” konsekwencje utraty wschodnich Kresów i przesunię-

cie granicy zachodniej), na problemie kontynuacji i zmiany w historii (problem ewolucji i re-

wolucji w rozwoju powojennym) i na wyróżnieniu momentu społeczno-klasowego (chłopi 

i robotnicy jako grupy społeczne mające tworzyć zaplecze nowego reżymu). 

W punkcie pierwszym mamy co czynienia z uzurpacją geopolityki tzw. ideą piastowską 

czyli historyzującym uzasadnianiem inkorporacji obszarów niemieckich (Ziem Odzyskanych) 

w wyniku rezygnacji na utracone obszary wschodnie i doszczętnego wyeliminowania kiedyś 

konkurencyjnego programu jagiellońskiego z dyskursu polityczno-historiograficznego. Z pań-

stwa, które stawiało czoło Rosji Radzieckiej Polska zmienia się w państwo satelickie, porów-

nywane z Królestwem Polskim stworzonym przez Kongres Wiedeński, chociaż nie wiadomo 

było czy to będzie Królestwo z lat 1815–1830, czy też z 1831–1863 czy 1864–1905.

12

 Nowa 

granica wschodnia znaczyła nie tylko utratę wschodniej rubieży polskiego antemurale, ale 

skompletowanie terytorialne państw narodowych Litwinów, Białorusinów i Ukraińców kosz-

tem Polski, stworzyła nowy obszar zewnętrzny radzieckiego imperium, coś w rodzaju ra-

dzieckiego antemurale, no tyle że w tym wypadku stojącego przeciwko Polsce. Jednakże oka-

zało się, że idea piastowska jako uniwersalny program czy też dyskurs polityczno-historiogra-

ficzny wystarczy tyko dla pewnych części dziejów narodowych i gdzież pomiędzy triumfami 

Grunwaldu i hołdu pruskiego traci na znaczeniu z powodów oczywistych – w tych czasach, 

kiedy państwo jagiellońskie rośnie, kierunek zachodni jego polityki jest nieporównywalnie 

słabszy w porównaniu z tym co się dzieje na wschodzie – no a to była przecież podstawa idei 

jagiellońskiej, którą wyparto z polityki oficjalnej włącznie z faktami historycznymi. Co jesz-

cze pozostawało? Pozostawała koncepcja genezy protonarodowej, której początki widziano 

właśnie w Grunwaldzie i w zmaganiach polsko-niemieckich/krzyżackich, kiedy ów „konflikt 

narodowy” przyczynił się do powstania pierwszych form jakby nowoczesnej narodowości 

polskiej.

13

 Podobnie jak idea piastowska i ta koncepcja kończy karierę gdzieś na początku 

historii nowoczesnej, bo wtedy już naród będzie konstruowany na podstawie nie tylko orga-

                                                 

12

 Andrzej Friszke, Państwo polskie-autonomiczna cześć imperium. In: Spór o PRL. Kraków 1996, s. 111. 

13

 Roman Grodecki, Powstanie polskiej świadomości narodowej. Katovice 1946 i Ewa Maleczyńska, Spo-

łeczeństwo polskie pierwszej połowy XV wieku wobec zagadnień zachodnich. Wrocław 1947.  

background image

 

6

nicznej solidarności borykającej się z germańskim  Drang nach Osten, ale w oparciu o mo-

menty klasowe. To nie znaczy, że koncepcja protonarodowa nie była dla nowego reżymu 

pożyteczna – posłużyła jako historyczne uzasadnienie etnicznych i religijnych przemian spo-

łeczeństwa polskiego po drugiej wojnie światowej na podstawie antyniemieckiej i jedno-

cześnie ułatwiała słabemu marksizmowi (mediewistyka powojenna niemal w całości nie była 

marksizmem dotknięta, bo nie było potrzeby) koncentrację na innych zagadnieniach.  

Historia nowoczesna tak została w całości opanowana przez starsze koncepcje historio-

graficzne i żyła w oczekiwaniu „najazdu” marksistowskiego. Podstawą owego „najazdu” była 

próba transferu upolitycznionej historii narodowej do specyficznego kontekstu społeczno-gos-

podarczego. Póki marksizm nie był w stanie obronić swojej racji stanu w polityce, próbował 

to osiągnąć w zakresie historii „zekonomizowanej”.  

W bezpośrednio powojennych latach problem ten jest bardzo widoczny w dyskusjach 

wokół referatu Jana Rutkowskiego, poznańskiego historyka dziejów gospodarczych, na wroc-

ławskim zjeździe historyków polskich w 1948 roku, który przemawiał o problemach dystry-

bucji dochodu społecznego w epoce feudalizmu.

14

 Jego wystąpienie spowodowało ostrą reak-

cję  młodych koreferentów, przeważnie marksistów. Witold Kula krytykował podejście Rut-

kowskiego jako metodologiczny błąd polegający na ahistorycznym przeniesieniu modelu dy-

strybucji, który powstał na podstawie analizy kapitalizmu, do feudalizmu, co spowodowało 

niedocenienie roli zysku jako głównego bodźca przemiany feudalizmu w kapitalizm.

15

 Bar-

dziej agresywna Żanna Kormanowa wprost zaatakowała Rutkowskiego za ignorowanie 

aspektu klasowego, co eliminuje z historii podstawową przyczynę powstania proletariatu, 

zwycięstwa kapitalizmu i jego przerastania w imperializm, żeby rewolucja komunistyczna 

w ogóle miała co robić.

16

 Dwaj krytycy oparli się na fakcie, że koncepcja historii społeczno-

gospodarczej Rutkowskiego nie zgadza się z tym, co według ich opinii było historyczną 

esencją sytuacji powojennej. W końcu, koncepcja Rutkowskiego nie mogła być inaczej 

w tych kręgach przyjmowana. 

Kula już w 1945 roku na ten temat napisał: „(...) poprzez badanie dziejów społeczno-

gospodarczych osiągniemy rewizję naszej historii politycznej, zrewidujemy całość obszaru 

                                                 

14

 Jan Rutkowski, Zagadnienie podziału dochodu społecznego do XVIII w. In: Pamiętnik VII Powszechnego 

Zjazdu Historyków Polskich we Wrocławiu 19–22 września 1948. T. 1. Warszawa 1948, s. 373–386. 

15

 Witold Kula, Wielkość i podział dochodu w ustroju feudalnym. In: Pamiętnik, T. 1, s. 387–396. 

16

 Archiwum Polskiej Akademii Nauk, Sg I–3, t.40, s. 108 [Żanna Kormanowa: „Głos w dyskusji” po refe-

racie prof. Jana Rutkowskiego]. 

background image

 

7

naszej przeszłości.”

17

 Tylko że takie badanie, które udowodni, że z marksistowskiej rewizji 

powstaje powojenny reżym jako historycznie legitymizowany. Znaczenie dyskusji wokół re-

feratu Rutkowskiego polegało na tym, ze odsłaniało prawdziwe oblicza i naturę argumentów 

historyków marksistowskich i jednocześnie jest kluczem do problematyki formowania tematu 

historii nowoczesnej po drugiej wojnie światowej. Do bramy otwierającej tak obszar nowo-

czesności (i otwartej nie argumentami naukowymi) wstępuje marksizm biorący folwark za 

punkt wyjściowy nowej interpretacji historii w sensie ich reorganizacji. Od folwarku 

rozpoczyna się szukanie podłoża nowych dróg rozwoju Polski w historycznej przestrzeni 

ewakuowanej przez idee jagiellońską i częściowo przygotowanej ideą piastowską i koncepcją 

genezy protonarodowej w sensie homogenizacji narodowościowo-religijnej tej przestrzeni, co 

ułatwiało formułowanie nowego projektu w ten sposób, że wyeliminowano potrzebę parania 

się sprawami narodowościowymi. 

Marksizm chciał udowodnić, że jego wersja dziejów jest lepsza od tych starszych, tudzież 

że i jego wersja teraźniejszości jest lepsza od tych, które oferują siły starsze czy „wsteczne”

Dlatego miało dojść do reorganizacji historii narodowej na podstawie zdefiniowania wy-

godnego początku połączonego z teraźniejszością siecią  łańcuchów przyczynowo-genealo-

gicznych, których sensem jest stworzenie samowystarczalnej konstrukcji historycznej. Zada-

niem historyków nie była weryfikacja warsztatowa prawdziwości tej konstrukcji, ale raczej 

udowadnianie, że historia z tą konstrukcją koresponduje (może być i wbrew jej woli). Mar-

ksiści chcieli po prostu takich dziejów, z których by wypłynęli w postaci ich legitymizo-

wanych dziedziców i protektorów. 

Od początku było bowiem oczywiste, że którykolwiek inny ruch polityczny uczestni-

czący w dramatach polskiej historii XX wieku dysponuje w ramach tej historii „silniejszą“ 

tradycją czy nawet legendą niż marksiści, którzy tylko pasożytowali na obcych tradycjach. To 

się stało w wypadku czysto narodowych tematów dotyczących korzystania z idei piastowskiej 

narodowo-demokratycznej proweniencji, w wypadku korzystania z tradycji agraryzmu doty-

czącej reformy agrarnej i zawłaszczenia radykalizmu ruchu chłopskiego (Kościuszko, kosy-

nierzy, rabacja) i nawet (a może głównie) w wypadku tematów rewolucyjnych, które uzurpo-

wano na niekorzyść starej PPS. W każdym razie sytuacja powojenna takie pasożytowanie na 

obcych przykładach i stwarzanie prawdy historycznej silą umożliwiała, jednakże na drugiej 

stronie marksistowska filozofia dziejów nie była w stanie wzbogacić repertuaru istniejących 

tradycji, mitów i legend historycznych jakimś własnym produktem. 

                                                 

17

 Witold Kula, Uwagi o historii gospodarczej. Kuźnica, nr 10, 1945. 

background image

 

8

Ze względu na własną  słabość marksiści akceptowali starą „grę na historie”, co było 

swego rodzaju także pasożytowaniem na synkretycznej tradycji dyskursu polityczno-historio-

graficznego i sygnałem, że nie są w stanie przeforsować zupełnie nowej płaszczyzny dyskusji 

eliminującej dotychczasowe modele. Ten fakt płynął z realnej słabości marksistów i jedno-

cześnie z ich dążenia do uzyskania pewnej dozy autonomii w stosunku do wschodniego patro-

na, co w gruncie rzeczy zaowocowało ambicją osiągnięcia statusu autochtonicznej siły naro-

dowej szczycącej się autentycznym miejscem w historii i polityce. W polityce tą sytuację bar-

dzo dobrze ilustrowało wystąpienie W. Gomułki na plenarnym posiedzeniu CK PPR w maju 

1945 roku, gdzie deklarował: „(...) niech nas atakują jako polskich komunistów, a nie jako 

agenturę.”

18

 Była to jednak fatalna perspektywa – bez poparcia Moskwy chcieli być auten-

tyczną silą narodową, ale bez poparcia Moskwy nie byli by niczym – i z dzisiejszego punktu 

widzenia możemy zaryzykować twierdzenie, ze akceptacja „gry na historię” była początkiem 

końca oryginalnych ambicji marksizmu. 

Kiedy na początku lat pięćdziesiątych rozlała się w historiografii polskiej fala stalinizmu, 

kulminująca nieudaną próbą zwrotu metodologicznego na konferencji otwockiej, rok 1863 

stał się datą uświęconą, tym razem nawet s poparciem radzieckich historyków asystujących 

w procesie  przekształcenia nie tylko roku 1863, ale całej historii nowoczesnej w kierunku 

pożądanym.

19

 Nie przypadkiem ofiarą krytyków starych porządków stały się prace Henryka 

Wereszyckiego, opublikowane parę lat wcześniej, które mówiły o różnicach między czasami 

przedwojennymi i powojennymi inaczej niż wymagała nowa władza albo traktowały problem 

roku 1863 jako początku historii nowoczesnej na płaszczyźnie historii politycznej, co pomimo 

umiarkowanego tonu oznaczało możliwość zachowania tej formy rozważania o dziejach 

popowstaniowych i zawierało szansę na powrót do dyskusji bardziej merytorycznych.

20

 Rok 

1863 stał się datą, kiedy skończył się feudalizm i rozpoczął się kapitalizm: epoka starsza 

otrzymała poetyczne nazwisko „narodowo-wyzwoleńczych i klasowych walk polskich pod-

danych w warunkach następującego układu kapitalistycznego” i epoka nowa stała się już 

prawdziwym kapitalizmem.

21

 

                                                 

18

 Protokół obrad KC PPR, maj 1945. Warszawa 1992, s. 14. 

19

 L. E. Gorizontov, Metodologiczeskij piereworod w polskoj historiografii na rubeze 1940–1950-ch godov 

i sovietskie istoriki. Slavjanovedenije, 1993, s. 59. 

20

 Henryk Wereszycki, O problematykę najnowszej historii polskiej. Dzieje Najnowsze, n. 1, 1947, s. 8–9; 

Henryk Wereszycki, Historia polityczna Polski w dobie popowstaniowej 1864–1918. Warszawa 1948. 

21

 Stanisław Arnold, Niektóre problemy periodyzacji dziejów Polski. In: Pierwsza Konferencja Metodolo-

giczna Historyków Polskich. Przemówienia. Referaty. Dyskusje. Tom I. Warszawa 1953, s. 168–185. 

background image

 

9

To zawężone pojęcie trwało w ramach stalinowskiej historiografii i dopiero sytuacja 

popaździernikowa spowodowała zmiany tego schematu.

22

 Nowa ekipa polityczna raczej rezo-

nuje na ten temat, w ramach dyskusji prowadzonej podczas kontrolowanej odwilży i nawet 

staro-nowy pierwszy sekretarz: „(...) Gomułka cierpiał na wszystkie tradycyjne polskie kom-

pleksy: strach przed potężnym sąsiadem wschodnim, obawa przed Niemcami, lęk przed moż-

liwością porozumienia obydwu sąsiadów (kompleks Rapallo) i jego następstwami (kompleks 

Księstwa Warszawskiego), a do tego przekonanie o wrodzonej polskiej skłonności do anarchii 

(nazwijmy to kompleksem liberum veto).

23

 Wyrazistym przykładem pokazującym siłę historii 

w polityce, stał się właśnie początek rządów Gomułki, kiedy to w odbiorze społecznym, nowy 

wódz sprawiał wrażenie, że posiada zdolność do obrony racji stanu przed dawnym rywalem 

wschodnim, jak i powstała wówczas iluzja, że „lud rządzi” i wszystko rozpocznie się od po-

czątku. Przez pewien czas wydawało się nawet, że polska droga do socjalizmu jest drogą, 

która jakąś się zmieści w ramach kanonu tradycji narodowej, bo komuniści są prawdziwi 

patrioci walczący o niepodległość.

24

 O końcu tej iluzji oczywiście (co wiemy teraz) zade-

cydował dokładnie ten moment, kiedy ją zaakceptowano, ale po drugiej stronie, potęga tej 

iluzji wystarczyła, aby w wyborach styczniowych roku 1957 niemal 90 % wyborców gło-

sowało na obóz Gomułki i wysłuchało apele o nie skreślaniu kandydatów z uzgodnionych 

miejsc mandatowych.

25

 

Drugi moment, kiedy historia przemawiała do polityki, przyszedł w połowie lat 60 kiedy 

reżym spotkał się z groźniejszym rywalem, mianowicie z Kościołem rzymskokatolickim przy 

okazji walki o monopol na korzystanie z „antyniemieckości” (list biskupów polskich w 1965 

roku) i sporu o charakter millenium polskiego (państwo versus Kościół w 1966 roku). Kościół 

był bowiem instytucją, która nie rezygnowała z własnej wersji idei jagiellońskiej. W roku 

1966, jak donosiły lokalne organy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w niektórych koś-

ciołach warszawskich eksponowano symbole misji Kościoła na wschodzie albo hasła Polska 

                                                 

22

 Wiecej na ten temat Rafał Stobiecki, Historia pod nadzorem. Spory o nowy model historii w Polsce (II 

połowa lat czterdziestych – początek lat piećdziesiątych). Łódź 1993. 

23

 Czesław Madajczyk, Na drodze do pojednania. Wokół orędzia biskupów polskich do biskupów niemiec-

kich z 1965 roku. Warszawa 1994, s. 37. Mówi się też o „oryginalnej“ historiozofii Gomułki zakładającej, że 

Polskę szlachecką zlikwidowala szlachta, Polskę burżuazyjną kapitaliści i Polskę robotniczą zlikwidują ro-

botnicy. 

24

 Paweł Machcewicz, Polski rok 1956. Warszawa 1993, s. 184, 244. 

25

 Paweł Machcewicz, Wstęp. In: Kampania wyborcza i wybory do Sejmu 20 stycznia 1957. Warszawa 

2000, s. 21. 

background image

 

10

przedmurzem chrześcijaństwa,  wspominające o polskim zwycięstwie nad bolszewikami, 

a czasem nawet podsłuchano rozmówki na temat powrotu na utracone obszary wschodnie.

26

 

Zresztą już w 1965 roku Prymas Wyszyński napisał w sprawie listu biskupów polskich: „Dziś 

Polska istotnie jest ostatnim bastionem katolicyzmu na wschodzie.“

27

 

Metamorfoza historycznego i politycznego potencjału roku 1863 przyjdzie w połowie lat 

70 lat kiedy zbankrutuje gierkowski projekt „drugiej Polski” i reżym rozpoczyna falę represji, 

z której powstaje zorganizowana opozycja, świadomie korzystająca z oferty ułożenia się 

z reżymem w sferze historii. Opozycja stara się dotrzeć do pożytecznych inspiracji, porozmy-

ślać o sojusznikach, szukać nowych paralel i wzorców politycznego sprawdzania się. Wtedy 

na przykład Adam Michnik w tekście o nowym ewolucjonizmie identyfikuje pewne ślady 

historii w polityce poselskiego ugrupowania Znak mówiąc o Stanisławie Stommie, który: 

„(…) chciał powtórzyć manewr wodza i ideologa obozu narodowo-demokratycznego, gdy jak 

Dmowski, wstępujący do carskiej Dumy w 1906 roku, wszedł w styczniu 1957 do Sejmu Pol-

skiej Rzeczypospolitej Ludowej.

28

 Może jeszcze ważniejsze było to, że w latach „szoku obfi-

tości“ i relatywnej liberalizacji sporo Polaków wyjechało do świata leżącego poza „demo-

ludami“ i wtedy w atmosferze wyraźnego załamania gospodarczego powstaje przekonanie, że 

coś nie jest w porządku, że miara zacofania jest groźna – to spostrzeżenie zrobiło dużo dla 

zdezawuowania reżymu, który obiecując najlepszy model społeczeństwa, spowodował kata-

strofę gospodarczą. Moment przesunięcia akcentu z polityki na cywilizację jakby antycypuje 

wielki temat postkomunizmu, temat polskiej identyczności cywilizacyjnej deklarowanej 

i weryfikowanej w czasie integracji do NATO i Unii Europejskiej sposobem może bardziej 

aksamitnym niż w przeszłości – co do metod, ale bardziej surowszym co do treści – i nie 

tylko w Polsce. Zniknięcie komunizmu wyeliminowało jeden „dobry” argument wyjaśniający 

dlaczego jest się zacofanym, co implikowało potrzebę ulokowania problemu zacofania do 

nowych kontekstów historycznych i odpowiedź na pytanie (teraz wolne od brutalnej presji 

politycznej) co znaczy być „zacofanym”, co znaczy być „cywilizowanym” oraz czy to jest 

sprawa odrębności, czy po prostu opóźnienia. 

                                                 

26

 Uroczystości milenijne 1966 roku. Sprawozdania urzędów spraw wewnętrznych. Źródła do historii Polski 

XX wieku – ze zbiorów Centralnego Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Seria C. Warszawa 1996, 

s. 176–179. 

27

 Czesław Madajczyk, op. cit., s. 94. 

28

 Adam Michnik, Letters from Prison and Other Essays. Berkeley, Los Angeles–London 1985, s. 136 (esej 

nazwany New evolutionism z roku 1976). 

background image

 

11

Wtedy właśnie moment polityczny powoli zostanie uzupełniony nowymi tematami roz-

woju cywilizacyjnego Polski nie tylko „ludowej”. To jest kontekst, w którym powstaje na 

przykład słynny książka Jerzego Jedlickiego o zapotrzebowaniach Polaków na cywilizację.

29

 

Doniosłość roku 1863 jako przełomu politycznego się tym trochę zmniejsza, chociaż zna-

czenie tego momentu nadal trwa w szeregu syntez historii Polski – sytuacja owszem raczej 

przypomina czasy międzywojenne, kiedy każdy brał z tego symbolu co potrzebował dla 

własnej polityki, dzisiaj zaś to samo zupełnie wystarczy historykom.

30

 Niemal systematycznie 

dąży do wyeliminowania tego typu daty z dziejów Polski na przykład Janusz Tazbir, który, 

będąc specjalistą od spraw wczesnej epoki nowożytnej, patrzy na ten rok jako na przykład 

tylko jednej z licznych konsekwencji katastrof historycznych spotykających Polskę od 17. 

wieku, kiedy właśnie powstał problem polskiej nowoczesności – nie w powstaniu stycznio-

wym, ale w procesach dzielących Europę na „zachód” i „wschód” decyduje się o charakterze 

polskiej cywilizacji. Rok 1863 jest nawet pewną przeszkodą, bo: „Powstanie styczniowe 

uniemożliwiło ‘finlandyzację’ Polski”; przypomnijmy, że Finlandia dotrwała z autonomią do 

końca caratu.”

31

 

Jakby w perspektywie negatywnej przewija się tutaj historia pierwszych lat po drugiej 

wojnie  światowej – zamiast zakazu idei jagiellońskiej – jakby jej renesans w postaci tzw. 

zwrotu wschodniego, zamiast historii klas „postępowych” – renesans badań nad Polską szla-

checką i szlachtą w ogóle, „antycypowany” jak w wypadku Jedlickiego pracami pióra 

Andrzeja Zajączkowskiego

32

 a J. Tazbira

33

. Obok wschodniego momentu, który w gruncie 

rzeczy jest spowodowany przyczynami oczywistymi i logicznymi, sprawa szlachty jest trochę 

                                                 

29

 Jerzy Jedlicki, Jakej cywilizacji Polacy potrzebują. Warszawa 1988 (2 wydanie 2002). 

30

 Piotr Wandycz, Pod zaborami. Ziemie Rzeczypospolitej w latach 1795–1918.. Warszawa 1994, s. 271n.

Polska na przestrzeni wieków. Warszawa 1995, s. 465n., Jerzy Topolski, Historia Polski. Warszawa 1995, 

s. 239n. 

31

 Janusz  Tazbir,  Polska na zakrętach dziejów. Warszawa 1997, s. 249, Henryk Samsonowicz – Janusz 

Tazbir, Tysiącletnie dzieje. Wrocław 2000, s. 247–248. Z szeregu prac zagranicznych taką ocení zob. na przy-

kład in: Russification in the Baltic Provinces and Finland, 1855–1914. Ed. Edward C. Thaden. Princeton 1981, 

s. 25–32

; Edward C. Thaden, Russia’s Western Borderlands, 1710–1870. Princeton 1984, s. 144n. 

32

 Andrzej Zajączkowski, Główne elementy kultury szlacheckiej w Polsce. Ideologia i struktury społeczne

Wrocław, Warszawa, Kraków 1961 (2 wydanie p.t. Szlachta polska. Kultura i struktura. Warszawa 1993). Pier-

wsze wydanie uzyskało u reżymowych władz taką popularność,  że autor natychmiast skoncentrował się na 

historii Afryki. 

33

 Janusz Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce. Rozkwit – upadek – relikty. Warszawa 1979 (2 wydanie 

2003). 

background image

 

12

inna. W kontekście kluczowego tematu cywilizacji historiografia powraca do pytań, które sta-

nęły przed generacjami polityków, historyków i pisarzy w czasie rozbiorów, kiedy sprawa 

odrębności, zacofania i zapóźnienia stała się oczywistą, chociaż odpowiedzi się różniły i róż-

ne konsekwencje z tego powstawały. Znalazł się także ktoś kto po prostu zanegował fakt 

zacofania argumentując, że zacofanym jest świat, bo Polska jest ideałem nieskazitelnym. Inni 

próbowali zrobić kombinację najlepszych części „swojskiego” i „cudzoziemskiego”, ale też 

byli i tacy, którzy chętnie zrezygnowaliby z czegokolwiek co było „swojskie” i zastąpiliby to 

modelem importowanym. 

Skoro więc w takim kontekście zrehabilitujemy elementy kultury szlacheckiej i legity-

mizujemy je, to musimy je jakąś inkorporować do nowej koncepcji Europy. Wtedy już nie 

wystarczy powtarzać, jak w czasach pierwszej Solidarności za Timothy Gartonem Ashem, że 

kultura ruchu i jego ludzi, to jak: „(...) ceremonia jak na dworskim balu

34

 i że struktura 

Solidarności wypłynęła z faktu historycznego, że: „(...) nacisk na autonomię regionalną 

wywodził się także z polskiej tradycji sejmików w czasach demokracji szlacheckiej.”

35

 

Dylematy europeizacji cywilizacyjnego zaplecza Polski i prób integrowania starego modelu 

szlacheckiej Rzeczypospolitej do nowego kontekstu pokazują niektóre teksty historio-

graficzne – na przykład interesujące interpretacje Piotra Wandycza (porównanie konstytu-

cyjnej rewolucji 1788–1792 i dekady Solidarności 1980–1990)

36

 albo Andrzeja Walickiego 

o stosunku demokracji szlacheckiej do nowoczesnej koncepcji narodu.

37

 Ich wspólnym mo-

tywem jest próba stworzenia takiego planu historii, w którym, na przykład, koncepcja narodu 

zachodniego koresponduje z parametrami konstrukcyjnymi narodu powstającego na drodze 

rozszerzenia szlacheckości na nieszlacheckie warstwy społeczeństwa (wyraziście się tutaj 

korzysta z paralel z sytuacją brytyjską). Po latach do tego tematu wrócił też Jerzy Jedlicki 

w pracy  poświeconej na przykład analizie antyindustrializmu i agrarnej krytyki nowoczes-

nego społeczeństwa przemysłowego w Wielkiej Brytanii i Polsce lub Europie Środkowo-

Wschodniej.

38

 

                                                 

34

 Timothy Garton Ash, Polska rewolucja. Solidarność 1980–1981. Warszawa 1987, s. 25. 

35

 Ibid, s. 46. 

36

 Piotr Wandycz, Two revolutions, 1788–1792, 1980–1990. In: Constitution and Reform in Eighteenth-

Century Poland. The Constitution of 3 May 1791. Ed. Samuel Fiszman. Bloomington and Indiana 1997, s. 531–

554. 

37

 Andrej Walicki, The idea of nation in the main curents of political thought of the Polish Enlightenment

In: Constitution and Reform, s. 155–174. 

38

 Jerzy Jedlicki, Świat zwyrodniały. Lęki i wyroki krytyków nowoczesności. Warszawa 2000, s. 113 an. 

background image

 

13

Jak wtedy i tak i dziś głównym problemem jest próba sformułowania nowej definicji pod-

stawowych parametrów cywilizacji europejskiej, tak, aby to była naprawdę koncepcja cywi-

lizacji Europy, a nie kontynentu podzielonego dalej na „prawdziwą” i jakąś „inną” Europę. 

Wydaje się że jest to problem kluczowy nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy.