background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Rozdział XIV 

A to dopiero jazda, Strider pomyślał szczerząc zęby. Kilka godzin temu Lucien przerzucił 

go i Williama do Parysa. Do wojownika, nie miasta. I pomyśleć, że wieczór dopiero się 

zaczął a Parys już był dobrze odurzony swoją ambrozją. Więc zamiast zostawić go i zająć 

się polowaniem na rodziców Gilly, Strider i William postanowili zostać i zaopiekować się 

wojownikiem. Przynajmniej do rana, kiedy to ambrozja wywietrzeje mu z głowy. 

W imię braterskiej miłości i takie tam. Nie żeby Strider był odurzony, był trzeźwy. Leżał 

wygodnie  rozwalony  na  leżaku,  przy  ogromnym  basenie,  w  domu,  który  wynajmował 

Parys. W Dallas, Texsasie. Rozpusta wystrojony był w kowbojski kapelusz, niesamowite 

kowbojskie  buty,  rozpięte  spodnie  i  oczywiście  żadnej  koszuli.  Laluś  był  tak 

wypucowany, że mógłby uwodzić nawet krowy, czy coś takiego. 

Przynajmniej Parys zaprosił na imprezkę dziewczyny. Wszystkie były w bikini. 

Najpiękniejsze pływały w ogromnym basenie, śmiejąc się i grając w piłkę. Strider patrząc 

na  nie  szybko  przypomniał  sobie,  że  zawsze  wolał  kobiety  z  dużymi  cyckami  i  ostrym 

makijażem.  Tyle,  że  był  w  stanie  zapomnieć  o  tym  wszystkim,  za  jedno  troskliwe 

spojrzenie, jakim Haidee obdarzała Amuna.  

Powinna być jego. 

- Stawiam na tą rozebraną do pasa, - William powiedział do Stridera, odstawiając na bok 

swoje  piwo  przyprawione  ambrozją.  –  I  tą  przepasaną  nitką  dentystyczną.  –  W  ciągu 

ostatnich dziesięciu minut zmienił zdanie już pięciokrotnie. Fakt był ,że podobała mu się 

każda kobieta w zasięgu jego wzroku. 

- To są stringi debilu, - Parys zachichotał to Stridera. Położyli się wygodnie na leżakach 

w nonszalanckich pozach. Trzy koguty w kurniku pełnym kobiet. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Dziewczyny pląsały przed nimi, śmiejąc się i chichocząc wokół basenu, niczym tancerki 

po  parkiecie.  Bogowie  jakże  podobały  im  się  współczesne  czasy,  żadna  z  kobiet  nie 

przejmowała się obecnością innych. 

-  Jeśli  to  co  ona  ma  pomiędzy  pośladkami  nazywasz  stringami,  to  jak  nazwiesz  to  co 

oplata jej sutki? – William zapytał. 

- Sznureczki – Parys powiedział, chichocząc w własnej pomysłowości. – I tak przy okazji 

ja  już  wygrałem.  Odkąd  sprowadziłem  je  tutaj,  jestem  zawsze  zaspokojony,  no  i 

zarobiłem mnóstwo forsy na ich nagości. 

- Skąd je wytrzasnąłeś? – Strider zapytał rozbawiony. Język powoli mu się plątał. 

-  W  klubie  striptizerskim.  –  Parys  rzucił  opróżniając  butelkę  do  reszty.  –  Za  pieniądze 

możesz mieć wszystko, czego zapragniesz. No może poza prażonymi Twinkies. Nigdzie 

nie mogę ich znaleźć. 

William potarł dwoma palcami podbródek. – Miałeś już je? 

-  Prażone  Twinkies?  –  Parys  potaknął.  –  Tylko  raz,  ale  nigdy  nie  zapomniałem  tego 

uczucia. To jak niebo w ustach, chłopie. 

- Prażynki? – Parys nieślubny bękarcie.- Zirytowany William potrząsnął głową. – Miałem 

na myśli kobiety. 

Zirytowany  Parys  wzruszył  ramionami.  –  Skąd  mogę  wiedzieć,  czy  te  kobiety  miały 

Twinkies? Dopiero, co je poznałem. 

- Wielcy bogowie. – William zazgrzytał zębami. – Czy je MIAŁEŚ! Czy spałeś z nimi? Z 

kobietami? Wcześniej? 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

- Och. Pewnie. Miałem je. Dlaczego od razu o to nie spytałeś? 

- Wreszcie – William powiedział. – Jakiś postęp. 

Z  powodu  swego  demona  Parys  nie  mógł  przespać  się  z  żadną  kobietą  dwa  razy.  Jeśli 

przynajmniej raz dziennie nie zaliczył panienki tracił siły. Niska cena za potężny zastrzyk 

energii. 

- Jeśli dobrze pamiętam – Parys dodał. 

- Twój kogut zawsze pamięta. 

- Cóż, aktualnie nie rozmawiamy, więc… 

- I w ten sposób dochodzimy do kolejnej ślepej uliczki. – William westchnął przeciągle. – 

W przeciwieństwie do ciebie, ja jestem w stanie mieć każdą. 

- Jak gdyby którakolwiek wybrałaby ciebie przede mną. 

William  parsknął.  –  Poczekaj  tylko  a  sam  zobaczysz.  Będę  miał  każdą  z  nich  i  nim  się 

obejrzysz będą jadły mi z ręki. 

- Tylko, jeśli znajdziesz prażone Twinkies – Parys sapnął. 

Strider  przewrócił  oczami.  Egoistyczni  debile.  Każdy,  kto  ma  oczy  przecież  widział,  że 

on był od nich obu o niego przystojniejszy. 

Jego demon natychmiast rozpoznał wyzwanie i przeciągnął się z gracją. Wygraj

Spokój kolego. Nie potrzebował dziś kłopotów. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

- Hej William - piękna blondynka figlująca w wodzie zamachała do nich. – Powiedziałeś, 

że  będziesz  chciał  mnie  przetestować  jak  tylko  będę  mokra.  Cóż,  jestem  bardzo  bardzo 

mokra.- Cmoknęła do wojownika znad basenu. – Chodź i skosztuj mnie. 

-  Nie  jesteś  wystarczająco  mokra,  złociutka.  Baw  się  dalej,  a  ja  dam  ci  znać,  kiedy 

będziesz gotowa. 

Przez  cały  ich  czas  pobytu  tutaj,  czyli  do  ładnych  kilku  godzin,  William  nie  dotknął 

jeszcze  ani  jednej  kobiety.  Strider  tak,  wziął  sobie  dziewczynę  w  niebieskim  skąpym 

stroju  i  włosami  wysoko  zaczesanymi  do  góry.  Na  czterdzieści  pięć  minut  spuścił  ze 

smyczy swoje seksualne pragnienia, ujeżdżając jej chętne ciało i sprawiając, że krzyczała 

i skręcała się z rozkoszy. Sprawił nawet, że błagała. 

Było  oczywiste,  że  był  najlepszym  kochankiem,  jakiego  miała.  Nie  żeby  kiedykolwiek 

wcześniej w to wątpił. Mimo to, czekał, przez kilka minut po tym jak już skończył się z 

nią kochać, oczekując na ból, jeśli ją zawiódł lub na rozkosz, jeśli jego wysiłki okazały 

się być skuteczne. 

Kiedy tylko on i Porażka zrozumieli, że mogą dodać kolejne nazwisko do bardzo długiej 

listy  usatysfakcjonowanych  kobiet,  nie  żeby  pamiętali  ich  imiona,  Strider  mógł  zaznać 

kolejnej rozkoszy. Tyle że wcale nie poczuł się lepiej, przeciwnie poczuł się gorzej. Jakby 

coś wydrążyło go od środka. 

Chwilę później dziewczyna zapadła w sen dzięki bogom. Gdyby zechciała z nim zamiast 

tego  rozmawiać  musiałby  sobie  obciąć  uszy.  Seks  okej.  Rozmowa  nie.  Powinien  ją 

zostawić samą, by odpoczęła, ale nie troszczył się o nią aż tak bardzo. Zaniósł ją, więc z 

powrotem na dół i położył koło basenu, gdzie nadal spała.  

Facet nie powinien za bardzo się przejmować, ot jego motto życiowe. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Nie stanowiła dla niego wyzwania i podobało mu się to. Lubił możliwość odprężenia się. 

Kiedy był z Eks wszystko było wyzwaniem, ciągle był spięty i w gotowości. Oczywiście 

czerpał z tego ogromną przyjemność, pokonując ją raz za razem. Im twardsza była, tym 

słodsze było zwycięstwo. 

Nie żeby mu zależało na tym gównie teraz. Nie tym 

razem chciał iść łatwiejszą drogą. Zasłużył sobie na 

to. Nawet jeśli łatwiejsza droga byłą do bani. 

- Parys dlaczego do nas nie dołączysz? – Brunetka 

jęknęła 

jedwabiście, 

mrugając 

jednocześnie 

kusząco  do  Stridera.  Siedziała  na  brzegu  basenu, 

stopy  zanurzała  w  ciepłej  wodzie.  Zagryzła 

zmysłowo  wargi,  końcówką  palca  obrysowując 

naprężone  sutki.  –  Chciałam  dostać  cię  w  swoje 

ręce  od  pierwszej  chwili,  kiedy  powiedziałeś  do 

mnie cześć. 

Kilka innych również westchnęło marzycielsko, jak 

gdyby  one  również  pamiętały  tak  bzdurną  rzecz. 

Jak  gdyby słowo cześć wypowiadane przez  Parysa 

było najbardziej pobudzającą kwestią na świecie? 

-  Tym  razem  będę  obserwował  was  wszystkie,  -  Parys  powiedział  mrucząc.  –  I  jak 

możesz  się  domyśleć  jestem  totalnie  rozpalony  by  cię  dostać.  Ale  muszę  zyskać  trochę 

kontroli nad sobą, nim spróbuję cię, chociaż pocałować. 

Dziewczyny zachichotały. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Takie  gładkie  teksty  Parys  mógł  im  prawić,  nie  raniąc  uczuć  żadnej  z  nich  i  robiąc 

dokładnie to, na czym mu zależało. Czyli na pozostaniu tam gdzie był i nie angażowaniu 

się wcale. Tyle, że to czego pragnął było  głupie, Strider pomyślał. Czy Parys zamierzał 

spędzić tę noc w samotności, nietknięty? 

I  co  to  do  cholery  miało  znaczyć?  Czy  już  kompletnie  pomieszało  się  mu  w  głowie? 

Gdzie  się  podziało  słynne,  choć  tu  kochanie  i  pobaw  się  ze  mną?  A  może  chciał  by 

myśleli że jest napalony na te dziewczyny? Przynajmniej nalegał by były toples. 

Wygraj.  Porażka  przeciągnęła  się  z  gracja  podsuwając  Striderowi  myśl  o  ukradzeniu 

dziewczyny adorującej Parysa. 

Psiakrew,  czy  nie  mogę  mieć,  choć  jednej  nocy  dla  siebie?  Demon  odpowiedział 

powarkując. Znaczy się piekło nie mógł. Dałem ci już jedno zwycięstwo dziś. 

Wygraj. 

Świetnie.  Jedno  więcej.  Tyle  że  nie  będzie  to  taka  walka  jakiej  oczekiwał  demon. 

Marszcząc brwi, Strider wskazał na najniższą kobietę w grupie. – Ty. 

Jej oczy rozszerzyły się z przyjemności. – Ja? 

Była nieznacznie starsza niż pozostałe, być może dobiegała już trzydziestki. Miała czarne 

włosy  i  zielone  oczy.  On  wolał  by  była  blondynką,  ale  miała  kilka  tatuaży  na  plecach. 

Ptaków, nie słów i twarzy, ale nie obchodziło go to. Nie zamierzał z nią rozmawiać, ani 

nic z tych rzeczy. Wiedział, czego chciał i nie było w tym nic złego. 

- Tak, ty. Choć tutaj złociutka. – Powiedział kiwając na nią palcem. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Zachichotała  i  zeskoczyła  z  leżaka.  Kilka  innych  dziewcząt  rzuciło  jej  zazdrosne 

spojrzenie,  kiedy  podchodziła  do  niego  i  klapnęła  na  jego  kolana.  Pokiwał  głową 

zadowolony. 

Teraz mu się pobadało. 

Jest twoja, ty mały bękarcie. 

Porażka uspokoiła się zadowolona ze zwycięstwa, znudzona jednak łatwością, z jaką się 

mu to udało. 

Strider westchnął. Dziewczyna wcześniej  kąpała się w basenie, jej skąpy stój był ciągle 

jeszcze  mokry.  Otarła  swój  tyłeczek  o  jego  przyrodzenie,  pocierając  go.  Jej  wielkie, 

naprawdę wielkie piersi, sterczały spod mokrego staniczka. Sutki miała stwardniałe. Wiła 

się na nim, próbując go pobudzić do pełnej gotowości. 

Nagle  zapragnął  trzymać  buzię  na  kłódkę.  Nie  miał  ochoty  by  się  o  niego  ocierała  nie 

miał  też  ochoty  z  nią  gadać.  Psiakrew  niech  szlag  trafi  jego  cholerny  magnetyzm 

seksualny. 

- Spokojnie - powiedział chwytając za jej biodra i upewniając się że zwolni. – Potrzebuję 

kilku minut by okiełznać podniecenie na twój widok. 

Powoli  uspokoiła  się.  Okręciła  się  odrobinę  spoglądając  na  niego  spod  długich  rzęs.  – 

Chcesz bym sobie poszła na chwilę? 

Pachniała brzoskwiniami i papierosami. – Faktycznie mogłabyś być dobrą dziewczynką i 

przynieść  mi  kolejne piwo z  kuchni.  – Zsunął ją ze swoich  kolan, serwują jej przy tym 

klapsa w pośladki. – Potrzebuję chwili odpoczynku, albo nie będę w stanie nadążyć za tak 

piękną i utalentowaną kobietą jak ty. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

Gest ten bardzo ją zaskoczył. Spojrzała na niego obrażonym wzrokiem. – Piwo? 

- Tak i coś innego wieczorkiem, - dokończył szybko, dając jej okazji do dalszych pytań. – 

Grzeczna dziewczynka. 

- Dla mnie też weź jedno, złociutka, - Parys zawołał. – Tylko nie otwieraj, okej? 

Rozdrażniona weszła do środka. Kuchnia była na prawo, tuż obok patio.  Szklane drzwi 

umożliwiały im obserwację jej ruchów, kiedy otwierała lodówkę i sięgała po piwo. Czas, 

który upłynął nim wróciła na taras pozwolił jej się nieco uspokoić. 

Kiedy  próbowała  ponownie  usiąść  mu  na  kolanach,  odebrał  od  niej  piwo  i  popchnął  ją 

leciutko  w  stronę  basenu.  –  Obserwowanie  ciebie  jak  pływasz  jest  najseksowniejszą 

rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem. Pokaż mi malutki łabędziu jak nurkujesz i popływaj 

trochę dla mnie. 

- Ale myślałam że chciałeś… Jeśli jesteś pewien, że nie chcesz… 

- Jestem pewien. Ale ślinię się na samą myśl o tobie. 

Ścisnęła mocno łopatki i uniosła dumnie głowę, potem odwróciła się na pięcie i odeszła. 

Strider podrzucił Parysowi jego piwo. 

- Właśnie wpadłem na genialny pomysł – William powiedział jak tylko zostali sami. Cóż, 

jeśli tylko trzech facetów może być samych przy basenie pełnym półnagich striptizerek. 

Wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Zadzwońmy do Maddoxa. 

Parys  wrzucił  odrobinę  ambrozji  do  butelki  i  pociągnął  spory  łyk.  Chwilę  później 

zakrztusił  się.  Dopiero  po  kilku  uderzeniach  w  mostek  odzyskał  oddech.  –  Chcesz  mu 

złożyć propozycję?  Staremu złemu Maddoxowi? Gówno Will. Dlaczego wcześniej nam 

nie  powiedziałeś,  że  jesteś  masochistą.  Rozerwie  cię  na  strzępy  w  chwili,  kiedy 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

 

wspomnisz  o  łóżku.  Zapominasz,  że  związał  się  z  Ashlyn.  Spróbuj  go  ruszyć,  a  jego 

słodka pięść przestawi twoją twarz. 

William  przewrócił  oczami.  Chwilę  później  wyciągnął  telefon  Parysa  ze  szlafroka 

zwisającego  na  leżaku.  –  Mam  na  myśli  rozmowę  idioto.  Co  się  dzisiaj  z  tobą  dzieje? 

Mózg  ci  uszkodziło,  czy  co?  Będziemy  bardzo  subtelni,  a  potem  zapytamy,  co  ma  na 

sobie. Zakładam, że nikt wcześniej nie bawił się z nim w seks telefon. 

-  Hej!-  Parys  zmarszczył  brwi  przypatrując  się  małemu  czarnemu  przedmiotowi.  – 

Zostawiłem swój telefon w sypialni. 

-  Wiem  o  tym.  Tam  właśnie  go  znalazłem,  kiedy  przeglądałem  twoje  rzeczy.  –  Jak 

zawsze  William  wcale  nie  był  skruszony  swoimi  grzeszkami.  –  Więc  kto  ma  teraz 

większe jaja i może zrobić wszystko, huu? 

Strider niczym dziecko w klasie uniósł dłoń do góry. – Och przestań, - Will warknął. - Ty 

już miałeś jedną dzisiaj. Chcesz więcej? 

-  Dlaczego  Maddox?  –  Strider  zapytał.  Jeśli  ktoś  był  w  stanie  skopać  im  tyłek  przez 

telefon,  to  właśnie  dozorca  demona  Furii.  Wojownik  pewnie  znajdzie  sposób  by  ich 

dorwać jak tylko zrozumie cel, w jakim dzwonią i świństwa, które chodzą im po głowie. 

William uśmiechnął się szeroko, pokazując przy tym idealnie białe zęby. – Ponieważ on 

klnie najgenialniej spośród was wszystkich i budzi we mnie niesamowitą wesołość. Więc 

wchodzicie w to, czy nie? 

- Daj mi ten seks telefon?  –  Strider powiedział otwierając dłoń i machając w powietrzu 

palcami. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

10 

 

- Seks telefon? – William roześmiał się głośno. – Zdajesz sobie sprawę jak śmiesznie się 

wyrażasz,  kiedy  jesteś  zdenerwowany?  A  wiecie  jak  to  mówią.  Prawdziwy  charakter 

mężczyzny  poznajesz,  w  trudnych  sytuacjach.  Więc  spojrzymy  faktom  w  twarz.  Jesteś 

delikatny  jak  niemowlę  Strider  i  boisz  się  swojego  kumpla.  –  Roześmiał  się  głośno.  – 

Przegrałeś. 

- Jestem wojownikiem, potężnym, wszechmocnym! 

Teraz nawet Parys się roześmiał. 

Strider  wyrwał  telefon  z  ręki  Williama  i  zaczął  wciskać  klawisze.  Tak  Maddox  był  jak 

każdy z wojowników łatwo było go podkręcić i wkurwić. Co jednak o tym pomyśle sądził 

Parys? Strider nie wiedział i wcale nie chciał wiedzieć. Jeśli tym razem nie wygra, będzie 

musiał wyzwać gnojków na pojedynek. A tego nie chciał. 

Kilka sekund później zrozumiał że wykręcił zły numer, bo jakieś dziecko zapytało. – Yo 

czego? 

Szybko  się  rozłączył.  Spróbował  ponownie.  Po  pierwszym  sygnale  przełączył  na 

głośnomówiący. Madox odpowiedział kilka sekund później, jego szorstki głos zgrzytał. – 

Co się dzieje Parys? 

Parys  i  William  siedzieli  na  brzegu  swoich  leżaków,  spoglądając  na  Stridera  z 

nieskrywaną  radością.  Już  dawno  nie  widział  wojowników  tak  zrelaksowanych  i 

pogodnych. Strider szybko zrozumiał że te wakacje były potrzebne im wszystkim. 

Nabrał  powietrza  w  usta,  potem  zaczął  pojękiwać,  jak  gdyby  był  spoconą  kobietą, 

zaplątaną w zwoje śliskiego prześcieradła. Próbował nie śmiać się przy tym. 

 - Parys? – Maddox zgłupiał. – Jesteś tam. Wszystko w porządku? 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

11 

 

Oboje wojownicy starali się nie śmiać. Dłońmi zatykali sobie usta, ale parsknięcia i tak 

wydostały się na zewnątrz. 

- Jesteś nagi, duży chłopcze? – Strider zapytał naśladując podniecony głos kobiety. – Bo 

ja jestem. 

Kolejne parsknięcia towarzyszyły jego słowom. 

-  Strider?  I  nie  zaprzeczaj.  Rozpoznaję  twój  głos.  Co  ty  do  cholery  robisz  z  telefonem 

Parysa? Sądziłem ,że jesteś w Rzymie. I co to ma znaczyć do cholery, czy jestem nagi, 

czy  nie?  Masz  dokładnie  dwie  sekundy  na  wytłumaczenie  się,  albo  sięgnę  przez  linię  i 

wyrwę język z twoich ust… 

Zapadła,  cisza,  bardzo  wymowna  cisza.  Potem…-  Daj  mi  to,  -  głos  oburzonej  kobiety. 

Chwilę  później  już  spokojnym  głosem  Ashlyn  odezwała  się.  –  Czy  ty  właśnie  nie 

próbowałeś wykręcić numeru mojemu mężowi? 

- Tak proszę pani, - Strider wyjąkał, a dwóch facetów siedzących obok niego zawyło ze 

śmiechu, skręcając się na swoich leżakach. – Faceci muszą się czasami zabawić. Nawet 

gdyby to miało grozić im śmiercią. Więc? Jest nagi, czy nie? 

- Nie, dla waszej informacji, pracował na dworze. To miło ,że próbujecie go rozerwać, bo 

czasami nie robi nic innego tylko wali głową w mur. 

Śmiali  się  przez  kilka  minut.  Nawet  Ashlyn  się  roześmiała.  –  Och  chłopcy  jesteście 

niepoprawni.  To  przecież  wcale  nie  było  zabawne.  Pewnie  zniszczy  kolejną  ścianę  w 

domu, nim się rozłączymy. 

-  To  dobrze,  może  w  końcu  wyjdzie  z  łóżka  i  zrobi  coś  innego.  –  Strider  powiedział, 

będąc całkowicie świadomym, że Maddox wściekłby się za te słowa. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

12 

 

-  Poza  sprawieniem  mi  przyjemności?  –  Ashlyn  zachichotała.  –  Zmienisz  zdanie  ,kiedy 

go  ponownie  zobaczysz.  Jest  kłębkiem  nerwówo.  Cały  czas  martwi  się  o  dzieci. 

Wszczyna  bójki  z  każdym,  kto  stanie  mu  na  drodze.  Dwukrotnie  nawet  go  już 

aresztowano. Zamierzamy wrócić do fortecy w przyszłym tygodniu. On was potrzebuje. 

Ponieważ, i proszę cię nie śmiej się kiedy ci to mówię. Ale jeśli zostanę z nim odrobinę 

dłużej sam na sam, to zamorduję go we śnie. 

- Ale to przecież ty uratowałaś go przed klątwą? – Strider zachichotał. Dawniej Maddox 

umierał, co noc z ręki Reyesa, a Lucien był zmuszony odprowadzać go do piekła. Ashlyn 

złamała klątwę, uwalniając ich wszystkich, od tego przykrego obowiązku. 

- Czy odrobina spokoju i ciszy to aż tak dużo, o co proszę? – Powiedziała głośno. Potem 

nieco łagodniejszym tonem dodała. – Więc wszystko u was w porządku? 

-  Nie  bądź  dla  nich  zbyt  miła,  -  Maddox  warknął  gdzieś  za  jej  plecami.  –  Powinnaś 

odpoczywać, a oni ci tylko przeszkadzają. 

- Och cisza – Zaszemrała. – Gdybyś sam stosował się do swoich słów, odpoczywałabym 

w  każdej  minucie  mojego  dnia.  Tymczasem  jak  mam  odpoczywać,  podczas  gdy  ty 

niszczysz kolejny budynek? Poza tym tęsknię za nimi i mam ochotę z nimi pogadać. 

To zamknęło Maddoxowi buzię. Nie mógł zaprzeczyć słowom Ahslyn, ani tym bardziej 

niczego jej odmówić. 

- U nas porządku. Ja Will i Parys jesteśmy na wakacjach. 

- Razem? 

Strider  potaknął. Rozparł się na leżaku w wygodnej  pozie. Wolną rękę założył sobie za 

głowę. Zdumiewające, że nigdy wcześniej nie rozmawiało mu się tak łatwo z kobietą. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

13 

 

- Więc wszystko u was okej? Nie pakujecie się więc w żadne kłopoty? 

- Poza dręczeniem Maddoxa? Nawet odrobinkę. 

Nie zapytał jej gdzie byli, ani co dokładnie robili. I nie zamierzał tego robić. Wolał nie 

wiedzieć.  Czasami  niewiedza  była  błogosławieństwem.  Poza  tym,  gdyby  kiedyś  łowcy 

postanowili zdjąć głowy z ich tyłków nie miałby żadnych sekretów im do wyjawienia. 

Sekrety. Amun. Eks. 

Jego  szczęka  odruchowo  zacisnęła  się.  Nie  miałeś  o  nich  myśleć,  pamiętasz?  –  Jak  się 

mają Stride i Stridette? – Mające się urodzić bliźniaki, jak je wojownik słodko po sobie 

nazwał. 

-  On  miał  na  myśli  Liam  i  Liama,  -  William  wrzasnął,  uśmiechając  się,  chociaż  cień 

smutku przemknął po jego twarzy. 

-  Madd  i  Madder,  kopią  jak  profesjonalni  piłkarze,  -  odpowiedziała  głosem  pełnym 

miłości i sympatii. – Przysięgam, że będziemy mieć pełne ręce roboty, kiedy one wreszcie 

pojawią się na świecie. 

-  A  tak  przy  okazji,  to  zrujnowałaś  nam  doskonały  kawalerski  wieczór,  słodkimi 

słówkami o dzieciach, wiesz? – William zaskrzypiał. 

- Poważnie - Parys przytaknął. 

Roześmiała się dźwięcznie. – Nie bardziej niż na to zasłużyliście sobie chłopcy. 

- Rozłącz się kobieto, - Maddox zagrzmiał. – Ktoś nadchodzi. 

-  Uch,  muszę  kończyć,  -  powiedziała  odkładając  słuchawkę,  nim  zdążyli  jej 

odpowiedzieć. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

14 

 

Strider rzucił telefon Parysowi. – Myślisz że mogą mieć kłopoty? 

- Nieee – Parys schował urządzenie nim William zdążył mu je na powrót odebrać. – Ten, 

kto nadchodził, to prawdopodobnie Maddox we własnej osobie. 

- Taaa, on prawdopodobnie kładzie ją na plecy, gdziekolwiek są, po to by mógł sam mógł 

się  wyszaleć.  –  William  powiedział  niedbale,  dodając  jeszcze  po  chwili.  -  Na  jej  ciele, 

oczywiście. 

Zanim  Porażka  zdążyła  podzielić  się  własnymi  spostrzeżeniami,  Strider  szybko  zmienił 

temat. – Więc co teraz będziemy robić? 

Zgodnie  ze  swoim  zwyczajem  uważnie  przeskanował  cały  teren.  Dziewczyny 

obserwowały  ich  zrozumiał  szybko.  Bawiły  się,  ale  wyraźnie  czekały  na  ich  ruch. 

Puszczały w ich kierunku pełne zapału spojrzenia, jak gdyby już planowały potrójny ślub. 

-  Zgaduję,  że  moglibyśmy  porwać  jedną  lub  dwie  dziewczyny  i  zaszyć  się  z  nimi  z 

naszych  sypialniach.  –  Parys  nie  brzmiał  co  prawda  na  zachwyconego  własnym 

pomysłem, ale przynajmniej nie wypierał się swojej codziennej dawki energii. 

- Tak, William potwierdził. On z kolei faktycznie brzmiał przygnębiająco. 

Strider znał problem Parysa. Kobieta,  której  pragnął nade wszystko, jedyna, z  którą był 

zdolny  uprawiać  dwa  razy  seks  umarła  w  jego  ramionach,  zastrzelona  przez  swoich 

towarzyszy, łowców. Takich jak Eks. 

Tym  razem  Strider  nie  próbował  nawet  odcinać  się  od  myśli  o  niej.  Jeszcze.  Czy  była 

pośród tych, którzy strzelali? Prawdopodobnie. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

15 

 

Nie  było  zimniejszej  suki  niż  ona.  Dosłownie.  Nigdy  wcześniej  spotkał  nikogo,  kogo 

ciało  byłoby  tak  zimne.  No  za  wyjątkiem  tych,  których  posłał  wcześniej  do  kostnicy. 

Zresztą Eks też tam kiedyś wysłał. 

Czy była zimna, bo ciągle jeszcze była martwa? Czy była chodzącym trupem? 

Możliwość  warta  rozważenia.  Później.  Teraz  chciał  rozszyfrować  niezwykłą  ciemność 

kryjącą się w oczach Williama. To był dużo bezpieczniejszy temat. Czy był ktoś w życiu 

wojownika, kogo pragnął, a nie mógł mieć? Kogoś stracił? Czy to, dlatego wydawał się 

być jeszcze większym desperatem niż Strider? Poważnie, jak do tej pory nie dotknął ani 

jednej striptizerki. Nawet po to, by dać im klapsa. 

- Czy tylko ja jestem jedynym, który widzi martwą dziewczynę u stóp Parysa? – William 

rzucił włączając się do konwersacji. 

Strider  i  Parys  zesztywnieli  natychmiast.  Marta  dziewczyna?  Strider  pierwszy  odzyskał 

głos. – Co masz na myśli? – Rozejrzał się uważnie, dookoła, ale nic nie dostrzegł. 

- To kawał? – Parys powiedział, ale nie było żadnej ulgi w jego głosie. 

-  Żaden  żart  przysięgam.  –  William  uniósł  w  geście  niewinności  dłonie  do  góry.  – 

Pokazała się kilka minut temu i zaraz potem padła obok twojego krzesła. Laluś ma ręce 

owinięte wokół twojej  kostki.  – Jego spojrzenie pozostało w tym samym  miejscu  jakby 

nadal studiował jej twarz.  – Ma ciemne włosy i umazaną brudem skórę. Nie to chyba są 

piegi.  Nosi  podartą  białą  szatę  i  czarne  skrzydła  wyrastają  z  jej  pleców.  Och  ma  takie 

ładne ręce. Tylko popatrz. Sądzę, że potrafi zrobić nimi wiele niegrzecznych rzeczy. 

Sekundę później Parys zerwał się na równe nogi. Dzikim spojrzeniem omiótł przestrzeń 

wokół leżaka. – Gdzie ona jest? Gdzie do diabła? 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

16 

 

Marszcząc brwi William patrzył dokładnie w miejsce gdzie Parys stał.  – Stoisz nad nią. 

Hej  dziewczyno?  Dziewczyno?  Nie  sądzę,  by  on  mógł  cię  zobaczyć,  albo  poczuć.  Nie 

sądzę też by rzucanie się na niego w ten sposób mogło ci pomóc. 

Parys z głośnym jękiem upadł na kolana, klepiąc beznadziejnie ziemię wokół swoich nóg.  

– Nie czuję jej. Jesteś pewien, że ona tutaj jest?  

Zdesperowany rzucał się po gładkich płytkach. 

- Yyy tak. – Brew Williama podskoczyła do góry. Zaraz jednak zrozumienie odmalowało 

się  na  jego  twarzy.  –  Zgaduję,  że  nigdy  nie  mówiłem  wam,  że  widuję  martwych  ludzi. 

Och i patrzcie, jest i Kronos. 

Król bogów. Oczy Stridera rozszerzyły się, kiedy zobaczył jaskrawe światło, zapowiedź 

pojawienia się króla. Nic jednak się nie wydarzyło, i Kronos nie ukazał się ich oczom, lub 

przynajmniej nie byli w stanie go dostrzec. Parys zesztywniał, furia kipiała z jego twarzy, 

obnażył zęby, złość wykrzywiła jego piękną twarz. 

Kronos dał im amulety by mogli ukryć się przed wścibskimi spojrzeniami bogów. Tylko, 

że król bogów chciał zawsze i wszędzie wiedzieć, co robią i gdzie są. Czy był w stanie 

ich dostrzec? A może widział tylko Williama? 

- Hej kolego. Jak ty to robisz? – William zamachał ręką. – Zabrałeś dziewczynę? – Cisza. 

– Łał świetny jesteś. Czy ona nie wyglądała jak dziewczyna? – Cisza. – Czy przypadkiem 

nie wyglądało na to, że ona próbuje uciec od ciebie? – Kolejna cisza. 

Widać nie przeszkadzało mu, że prowadzi tę dziwną konwersację sam ze sobą. – Okej, - 

powiedział po chwili w pustą przestrzeń, do czegoś, czego oni nie widzieli. Ale obchodź 

się  z  nią  delikatnie.  Sądzę,  że  Parys  ją  lubi.  Cóż  żegnaj.  Pomachał  mu  ręką  na 

dowidzenia. 

background image

Gena Showalter 

Mroczny Sekret 

 

17 

 

Parys  stał  i  słuchał  coraz  bardziej  zdezorientowany.  Po  słowie  żegnaj  najpierw  się 

roześmiał  głośno,  przerywając  nieznośną  ciszę  zaraz  potem  rzucił  się  na  Williama 

pięściami.