background image
background image
background image

KotarskaMaja

background image

Dracenaprzerywamilczenie01

background image

Dracenaprzerywamilczenie

Tajemnicęmorderstwawinstytucienaukowympróbują

rozwikłaćdrAgatkaCyryl(Holmes)idrJolaKapłan(Watson).

Pomagająimniecodzienniwspółpracownicy:uczuciowa

roślinaipsotnakotkaMopka,apopiętachdepczepolicja

wyposażonawdobrechęciicudatechniki.

AgatkaCyrylwróciłazwakacjiwstanieskrajnegowyczerpanianerwowegoi
fizycznego.Wczasy„podgruszą"wtowarzystwieczterechprywatnychmężczyzn
wyczerpałydocnazapasjejsił

witalnych.Znarażeniemzdrowiaspełniałaobowiązkiżonyimatki,pilnując
ogniskaipłachtynamiotowej.Codziennieranożegnałaswoichchłopców
wypływającychnajezioroicierpliwieczekałanaichpowrót.Zracjipanicznego
lękuprzedwodątaprzyjemnośćbyłajejniedostępna.Tulącdopiersipuszkęz
gulaszemwołowym,marzyła,żebychoćrazpołówsięnieudał.

Napróżno.

Dzieńwdzieńskrobałateryby,patroszyła,smażyłaipatrzyła,jakznikająw
przepastnychżołądkachmężaisynów.Wieczorem,pouczcie,szorowałatłuste
garygrubympiaskiemiliczyładnidokońcaurlopu.Przecieżżadenkoszmarnie
możetrwaćwiecznie!

Nasyciwszysięwodą,niezmordowanizdobywcywyruszalinapodbójlasów.Jak
nazłość,wtymrokurunoleśneobrodziłowręcznieprzyzwoicie.Dumni

iszczęśliwi,ustópnajdroższejkobietyskładalikoszepełnemalin,jagódi
grzybów,poczym,syciwrażeń,udawalisięnazasłużonyodpoczynek.OdAgatki
wymagalitylkoprzyrządzaniaulubionychposiłkówiprzetwarzaniaszczodrych
darównatury.

Bezmiarucierpieńdopełniałyowady.Komary,szczypawki,pająki,mrówki.

background image

Wszelkiepaskudztwopieniłosięwokolicyniemiłosiernieiszarąegzystencję
zamieniałowprawdziwepiekło.

Agatka,delikatnaidrobnakobietka,nieprzywykładospartańskichwarunków
życia.Zkażdymdniemczułasięgorzej,więdłaniczymroślinaprzesadzonaze
szklarninaugór.Jejprzodkowiewiekpowiekuwspinalisięnacorazwyższe
szczebleewolucji.Iterazco?Podwóchtysiącachlatmataknaglewrócićdo
punktuwyjścia?Odrzucićwkątcałydorobekpokoleń?

Przodkowiemężaprawdopodobnieulepienibylizcałkieminnejgliny.Miałw
sobiegenypierwotne,którewstycznościznaturąujawniałysięwcałejkrasie.
Obdzieliłnimisprawiedliwiesynów,iterazwszyscyczterejczulisięnatym
odludziujakrybawwodzie.Jakbynigdynieżyliwmieście,wsztywnychramach
cywilizacji.Wjednejsekundzierazemzodzieżąodrzuciliogólnieprzyjęty
sposóbbycia.Opaleni,wysportowani,tryskalizdrowiemiradościążycia.

Panidomu,znerwicowana,anemicznaiblada,niepotrafiłasprostaćrolikobiety
pierwotnej.Nieudałojejsięprzemycićnabiwaknawettakichpodstawowych
artykułówułatwiającychżycie,jakmydło,płyndonaczyń,kosmetykiczytelefon
komórkowy.Przegrałatakżebatalięokuchenkęgazową.

Nikogozatemniezdziwifakt,żeAgatkazdnianadzieńpopadaławcoraz
większąapatię,niezdolnadoucieczkianinawetdobuntu.Własnemarzenia
zredukowaładokilkupodstawowych:spaniepoddachem,kąpielwwannie,
fryzjer.Atowszystkomogłosięspełnićdopieropopowrociedodomu.Liczyła
więcdnidopowrotuicierpiaławsamotności.

Wkońcuzobojętniaładotegostopnia,żenawetniezauważyłakońcagehenny.Jak
zwykleranowytępiłarobactwownamiotachizezdziwieniemstwierdziła,że
wyciągniętenazewnątrzmateraceznikływczeluściachsamochodu.Potem
przyszłakolejnasprzętbiwakowy.Nakoniecmężczyźnidoprowadziliokolicędo
stanupierwotnegoinareszciesamochódruszył...

NatychmiastpopowrocieAgatkaskierowałakrokidołazienkiizamknęłasięna
czteryspusty.Mimoprotestównajbliższychpozostałatamprzezdługiegodziny.
Dotychczaspozbawionalustra,nawidokwłasnejwyblakłejfizjonomiipopadław
skrajnąrozpacz.

Zeszklanejtaflispoglądałyolbrzymiebrązoweoczy,osadzonewmałejgłówce,
obciągniętejzielonkawąpomarszczonąskórą.

background image

Całościdopełniałaokropnieskołtunionaszopawłosów.Takzapewnewyglądały
słynnepomniejszonegłowy,ztąróżnicą,żeonaprawdopodobniejeszczeżyła.
Prawdopodobnie...

-Mamo,długojeszcze?Cotytamtakdługorobisz?-Arekdobijał

siędodrzwiłazienki.

-Pływam!-warknęłakochającamatkaipozostałagłuchanawszelkieprośby.

-Alenamsięchcesikać!-poinformowałDarekzasiebieibratabliźniaka.

Odczekalitrochępoddrzwiamiłazienkiipowędrowaliporatunekdoojca.

-Tato,dajpiątaka-zażądali-pójdziemydokiblawpubie.

Wpełnejzgodziezjechalinadółwindąiskierowalikrokidoosiedlowego
śmietnika.Arekwsunąłgłowędośrodkairozejrzał

sięnaboki.

-Wporządku,lejpierwszy-zachęciłbrata-jastanęnaświecy.

SzoklustrzanywybudziłAgatkęzdotychczasowegoletarguipchnąłdodziałania.
Jeżelichciałauratowaćchoćbyresztkiurody,musiaładziałaćnatychmiast.

Jejdługie,ciemneiniezwyklepuszystedotądwłosywisiałysmętniewpostaci
grubych,lepiącychsięstrąków.Myteprzezdwatygodniedaraminaturyipłukane
wjeziorze,nabrałykoloruwodorostów.Niezważającnaprotestyotoczenia,
Agatkapostanowiłanieopuszczaćłazienki,pókinieosiągniewidocznejpoprawy.
Mążisynowiemogąpoczekać,wkońcutoimzawdzięczatedwanajgorsze
tygodnieżycia,pomyślałamściwie.

Najpierwzrobiłasobieprysznic,nieżałującgorącejwodyipachnącegomydła.
Umyławłosypięćrazyinalaławodydowanny.Wsypałagarśćsolirelaksującej,
starannieunikająctejozapachuleśnymirozpoczęłakompleksowemoczenie
ciała.

Pogodziniewyszłazkąpieliniecozrelaksowanaistanęłaprzednajtrudniejszym
zadaniem.Należałocośzrobićzwłosami!Co?

background image

Obciąć?Wyrwać?Rozczesać?Napoczątekspróbowałarozczesaćkołtun.Na
ostatecznerozwiązaniazawszejestczas-

pomyślała

smętnie.Pogodzinnejheroicznejwalcezbólemiopornąmateriąosiągnęłajaki
takirezultat.Wprawdziewumywalcepiętrzyłsięstoswyrwanychkłaków,alei
nagłowiepozostałoconieco.

Kuogromnejradościrodzinyopuściłałazienkęipowędrowaładopokoju.
Przechodząc,kątemokaujrzała,żewczasiejejprzydługiejnieobecnościw
mieszkaniuniezaszłyżadnezmiany.

Stosybagażunadalpiętrzyłysięwprzedpokoju,agłodnichłopcyczekali
niecierpliwienaprzynależnyposiłek.

Agatkaodnotowałaówfaktobojętnieizajęłasięwłasnymisprawami.Po
przeżytymszokuuczuciamacierzyńskiejeszczesięnieujawniły,anadstosunkiem
domężamusiałasiępoważniezastanowić.Wjejmózgutrzepotałysięjakieś
myśliorozwodziealboprzynajmniejseparacjinaczasprzyszłychurlopów.

Włożyłaulubionąsukienkę,zabrałatorebkę,kartękredytowąiwyszłanamiasto.
Miaławplaniewizytęwsalonieodnowybiologicznej,ufryzjeraizakupyw
eleganckimbutiku.Wogóleniewiedziała,czywrócidodomu...

Wróciła.Nanowopiękna,uczesana,obładowanatorbamipełnymiciuchów
wkroczyładomieszkaniamocnopóźnymwieczorem.Zzadowoleniem
spostrzegła,żetymczasembagażeznikłyzprzedpokoju,mążugotowałdlacałej
rodzinymakaroninawetposypałgoserem,awszyscyzachowująsiępodejrzanie
uprzejmie.Żadnychwymówek,krytykowaniaspóźnienia,piętnowania
rozrzutności,nic!

PodnieobecnośćAgatkijejmążSzymonzwołałnaradęnanajwyższymszczeblu.
Podwóchtygodniach

wspólnegowypoczynkupanowieodkryliniespodziewanie,żeichmatkaiżonanie
wyglądanajlepiej.Natleprzyrodyzmianyniezostałyzauważone,natomiastpo
powrocie-owszem:kontrastowałazotoczeniem.

-Chłopcy-zaczął-samiwidzicie,żemamanieczujesięnajlepiej.Nie

background image

zachowujesięnormalnie.

Synowiezezrozumieniemkiwnęligłowami.

-Prawdopodobniekobietomniesłużątakiemęskiewyprawy.Sąskonstruowane
niecoinaczej.Psychicznie,fizycznie-zresztąnieważne,otymbędąwasuczyćw
szkole.

-Nienadająsiędoniczego-orzekłdobitnieDarek,któryokreszainteresowania
płciąpięknąmiałjeszczeprzedsobą.

-Tegobymniepowiedział-zaoponowałojciec.

-Zresztąodbiegamyodtematu.Sprawajesttaka:musimypomócmamiewrócić
dodawnejformy.Ulżyćwobowiązkach,wspieraćduchowo,otoczyćmiłościąi
zrozumieniem.Wtłumaczeniunapolski:napewienczasprzejmujemyjej
obowiązki.Bliźniacyzajmąsięzmywaniemnaczyńiodkurzaniem;Olekzadbao
zakupyiwynoszenieśmieci,ajaspróbujęcośugotować.

Poostatnichsłowachwszystkiedzieciwykrzywiłysięjaknazawołanie.

-Niemalekko-podsumowałtroskliwytatuś.

-Niemuszęchybadodawać,żewszystkieżyczeniamamynależyspełniaćna
bieżąco,żadnego„później"czy„potem".Myćręce,uśmiechaćsięiniesprawiać
kłopotówwychowawczych.Naczasrekonwalescencjimamyprzejmujęrolę
sędziegoikata,awszelkieprze-

winienia,jakwczasiestanuwyjątkowego,karanebędąpodwójnie.

-Aletato-jęknąłnajstarszysyn-przecieżmamywakacje!

-Wakacjemaciecorok,amatkętylkojedną.Wtejchwilimamajest
najważniejsza.Musimyzrobićwszystko,żebyjaknajszybciejwróciładodawnej,
świetnejformy.Toleżywinteresiekażdegoznas,inaczejdokońcażycianie
uwolnimysięoddodatkowychobowiązków,acotoznaczy,chybanietrzebawam
tłumaczyć?

Westchnąwszygłęboko,czterejspiskowcyzabralisiędopracy.

background image

Olekodwaliłzakupyodrazunadwadni,młodszedziecirozpakowałytorby
podróżne.Nakoniecwszyscyzasiedliprzyprowizorycznymposiłku,z
niecierpliwościąoczekującnapowrótsprawczynicałegozamieszania.

NastępnegodniaAgatkawylegiwałasięwłóżkuprawiedopołudnia.Niemogła
sięnacieszyćmiękkościąmateraca,aksamitnągładkościąpościeliiciszą
panującąwmieszkaniu.

Wstając,zauważyłanastolikukubekzimnejkawyorazdwiepajdychlebaz
miodemiwzruszyłasięradośnie.Jaktodobrzewrócićnawłasneśmiecieimieć
przysobiewspaniałą,kochającąrodzinę.

Jakzadotknięciemczarodziejskiejróżdżkiopadłozniejcałezmęczenieize
zdwojonąenergiązabrałasiędodomowychobowiązków.Powyciągałazkątów
poutykanebrudy,włączyłapralkę,ugotowałaobiad

izabrałasiędoprasowania.Taczynnośćzawszedziałałananiąkojącoi
wzmagałaprocesymyślowe.Jakdzieckocieszyłasięosiągnięciamitechniki:
pralką,odkurzaczem,kuchenkągazowąorazlodówką.Tesameczynności
wykonywanepoddachem,wsuchymprzestronnympomieszczeniu,byłyłatwei
sprawiałyradość.Dopieroterazczuła,żeżyje.

Nasamąmyśloognisku,myciunaczyńwstawieispaniuwzarobaczonym
namiociewpadławszewskąpasjęizrezygnowałazprzygotowania
podwieczorku.Jakaśkaramusibyć!-

postanowiła.

Zamierzałaodtądwalczyćowłasneprawadoodpoczynkuwgodziwych,
cywilizowanychwarunkach.Wcodziennymżyciuteżnależałyjejsięjakieś
rozrywki:teatr,opera,wernisaże.Anajlepiejcośwłasnego,prywatnego,co
rozproszywszechobecnąnudęegzystencji...Właściwiemiaławszystko:
wspaniałąrodzinę,oddanychprzyjaciół,pracę,którąlubiła;więcdlaczegowciąż
odczuwałaniedosyt?Czasamiodnosiławrażenie,jakbyoglądaławłasneżyciew
czarno-białymtelewizorze.Nibytensamfilm,ajednakbrakujeczegośulotnego,
czegoś,cododajesmakucodzienności.Ażwkońcuzrozumiała-wjejżyciu
brakowałokolorów!

Męskaczęśćrodzinynatychmiastodkryłapozytywnezmiany,jakiezaszływ
Agacie.Zapanowałhura-optymizmiustaleniazpoprzedniegodniaposzływ

background image

zapomnienie.Przyobiedziesiłąrozpędupanowałamiłarodzinnaatmosfera,
niezmąconażadnymincydentem.WieczoremprzykolacjiSzymonniechcący
uruchomiłbombęonatychmiastowymzapłonie.Wspomniał

tylkooobozieprzetrwania,jakicorocznieorganizująwBieszczadach,iprzystole
rozpętałosiępiekło.Niezdążyłnawetwyjaśnić,żeobózdotyczywyłącznie
chłopcówijestraczejluźnąpropozycjąnaprzyszłyrok.

Agatkawykrzyczałaswójprotestdobitnie,przesadnie,możenawetodrobinę
histerycznie,alezamierzonyefektosiągnęła.

PrzeznajbliższelataniktwtymdomuzpewnościąniewspomnioBieszczadach.

Panidomuprzezdłuższąchwilęmiotałasiępopomieszczeniuniczymtrąba
powietrzna,niszczącprzeszkodynaswojejdrodze.

Wszystkieżyweistotynabezdechuoczekiwałyszczęśliwegokońcakataklizmu.
WreszcieAgatkatrafiłanadrzwiikorytarzemodpłynęładosypialni.

Ciszapoburzytrwaładługichkilkadziesiątsekund,ażgłosodzyskałSzymon-
mimowolnysprawcazamieszania.Otarłpotzczołaigłośnowypuściłzpłuccały
zapaspowietrza.Dziecinadalsiedziałyzotwartymibuziamiioczekiwałyodojca
jakiegośwyjaśnienia.

-Takasytuacjanigdywięcejniemożesiępowtórzyć-powiedział

zdławionymgłosem.-Samidoprowadziliśmymamędotakiegostanuiterazsami
musimyjąztegowyciągnąć.

Myślopsychiatrzejakośniechciałamuprzejśćprzezgardło.

Wahałsięprzezmoment,czypodzielićsięzsynamiswymniepokojem,alepo
zastanowieniuzrezygnował.Niemógł

niszczyćichbeztroskiegodzieciństwa.Całąodpowiedzialnośćmusiałprzejąćon
-głowarodziny.

-Toniepojedziemynatenobóz?-zapytałzdezorientowanyDarek.

-Drogisynu,oddzisiejszegodniatakiesłowajakobóz,przetrwanie,ryby,biwak

background image

sąwtymdomutabu.Zakazobejmujetakżeoglądaniefilmówprzyrodniczych,
przygodowychikorzystaniazgierkomputerowychwobecnościmamy.Jakieś
pytania?

-Tatusiu,ajakdługotopotrwa?-zaniepokoiłsięOlek.

-Niewiem,możedokońcawakacji,amożeznacznie,znaczniedłużej.Wdużej
mierzebędzietozależećodnas.Najważniejsze,żebypodżadnympozoremnie
denerwowaćmamy.

Zrozumiano?!

-Zrozumiano!-odpowiedzielichóremsynowie.

*

Agatkawpadładosypialniizmęczonausiadławfotelu.

Negatywneemocjeopadłyjużwprzedpokojuiterazpęczniałowniej
zadowoleniezwygranejbatalii.Wygrałaprzecieżbezapelacyjnie,rozbiła
przeciwnikawprochipyłiwybiłamuzgłowyniebezpiecznepomysły.Iżeby
własnymążtakierzeczy...

Itowobecnościdzieci.Prychnęłazezłości.Przecieżmogliporozmawiać
spokojnie,bezświadków,wsypialni,używajączupełnieinnychargumentów.Nie
jestwcaletakimpotworem,żebyżałowaćdzieciomprzyjemności.Mogłasię
zgodzićnaustępstwa:zoozamiastsafari,piknikwzastępstwiebiwaku,aszkołą
przetrwaniabyłaprzecieżkażdawizytauteściów.

Alemężanależysobiewychować.Teraz,kiedyodkryławsobietalentyaktorskie,
niezamierzałapoprzestaćnajednorazowymsukcesie.Stanowczominęłasięz
powołaniem.

Zadzwoniładoprzyjaciółki-pragnęławypłakaćsięnaczyimśramieniu,choćby
poprzezsłuchawkę.Sabinanadawałasiędotegoidealnie-potrafiłasłuchać.

AgatkawysłuchałagrzeczniesprawozdaniazpobytuwParyżuidopełniwszy
obowiązku,wylaławszystkieswojegorzkieżale.

-Wyobraźsobienamiotpełenrobactwa:pająki,szczypawkiijakieśtakieróżne

background image

karaluchy.-Wzdrygnęłasięnasamowspomnienie.-AodkądArekrozsypał
cukier,pocałychdniachwalczyłamzmrówkami.Iteokropnekomary,miliony,co
jamówię,miliardy...

-MójBoże-współczułaprzyjaciółka-jaktytowszystkowytrzymałaś?!

-Tojeszczenic,wyobraźsobie,wszędziewilgoć,tłustenaczyniaiteśmierdzące
rybyzflakami...Brr...Napewnonabawiłamsięreumatyzmu.Samaniewiem,jak
dałamsięnamówićnatenwyjazd.Ajeszczegrozimiartretyzm,wnajgorszym
wypadkumalaria.Zobacz,jednanieprzemyślanadecyzjaiczłowiekmoże
cierpiećdokońcażycia.

OstatniesłowausłyszałprzypadkiemSzymonizrozumiał,żejegomałżeństwo
wisinawłosku.Postanowiłdołożyćwszelkichstarań,abyniedopuścićdo
rozstrzygnięćdramatycznychiostatecznych,isłowadotrzymał.

OstatniedniurlopuAgatkaspędziłapodtroskliwąopiekąnajbliższych.

Początkowozradościąprzyjmowałanależnehołdy,traktująctojakomiły
przerywnikcodzienności.Jednakniezwyklegrzecznedzieciiczułymążna
dłuższą

metęstawalisięmęczącyiofiararodzinnegospiskuzaczęłamarzyćopowrocie
dopracy.

Jakkażdażywaistota,doprawidłowegofunkcjonowaniapotrzebowałabodźców
ozmiennymnatężeniu.Przedłużającasięstagnacjaźledziałałananiezwykle
wrażliwyukładnerwowyAgatki.Pustegodzinyspędzała,czytającpowieści
kryminalne,awieczoramipracowiciestudiowałaOpasłytom„Toksykologii".

Dobórlekturywzbudziłniepokójmężainiepotrzebnieskomplikowałitakjuż
trudnesprawyrodzinne.Niktjakośniepomyślał,żewiedzazzakresutoksyn
bakteryjnychjestAgatcepotrzebnadopracy.

Naszczęście,każdyurlop,nawetnajbardziejkoszmarny,kiedyśsiękończy.

Wszyscyzainteresowaniodetchnęlizulgą-wreszciebędzienormalnie.

WponiedziałkowyporanekdrAgataCyryludałasiędopracy.

background image

Pookropnymurlopieikilkudniachbezczynnościwprostniemogłasiędoczekać,
kiedyprzestąpiprogiuczelni.Żywiłajakieśdziwneprzekonanie,żedzisiejszego
dniaspotkającośnaprawdęniezwykłego.Jakmataprzyjemnośćwyglądaćico
tomabyć,niemiałabladegopojęcia.Ważnebyłomiejsceiczas.

Docisnęłagazwwysłużonejtoyocie,niełamiącjednakprzepisów.Nawetw
wyjątkowymdniunienależałokusićlicha.

Dokładniezapięćósmazaparkowałaprzedinstytutemnaul.

Podleśnej2igłębokoodetchnęłaznajomą,niepowtarzalnąatmosferą.Tęporę
rokulubiłanajbardziej.Wokółciszaispokój,niezakłócanyprzezhordy
rozwydrzonychstudentów.

Tryskającadobrymhumoremimiłościądocałegoświata,wpodskokach
pokonałasiedemschodkówiprzestąpiłaprogiszacownejinstytucji.

Stary,przedwojennybudynekposiadałtrzypiętrainakażdymznichurzędowała
osobnajednostkabadawcza.Agatkapracowaławkatedrzegenetykinaostatnim
piętrze.

Naparterzenatknęłasięnakolegęzsąsiedniejkatedry,MarianaZatopca.

-Dzieńdobry,paniedoktorze-zawołałaprzyjaźnie,posyłającmujedenze
swoichpromiennychuśmiechów.-Cotamnowegosłychaćużywieniowców?-
zapytała,spragnionanajnowszychwieści.

Takiuśmiechzdołałbyzapewnestopićlód,niestety,nadoktoranajwyraźniejnie
działał.Odburknąłcośnieparlamentarnie,skrzywiłsię,jakbyktośpoczęstowałgo
szklankąoctu,iostentacyjniezignorowałpytaniekoleżanki.

Agatkawzruszyłaramionamiiztrudempowstrzymałagestpuknięciasięwczoło.
AcomitamZatopiec-pomyślała.Wtakipięknydzieńgotowabyłapokochać
nawettegozdziwaczałegoponuraka.Wnaukowymświatkuzdarzająsięróżni
dziwacy,aletenbijewszystkichnagłowę,uznała.

Nawłasnychśmieciachspodziewałasięlepszegoprzyjęcia.

Przeskakującpodwaschodki,pognała,niczymnastolatka,natrzeciepiętro.

background image

-Jakjasięstęskniłamzatymnaszymgrajdołkiem!

-zawołała,gdyjużucałowaławszystkichwspółpracowników,zwyjątkiem
oczywiściekadryprofesorskiej.Podtymwzględemwkatedrzegenetykipanowały
obyczajearchaiczne.Profesorowieniespoufalalisięzszeregowympersonelem.

-Rozpakujcieciastkaizróbciedobrąkawkę.Idęzameldowaćsięstarymizaraz
wracam.Tylkoniezjedzciewszystkiegośami!-

pogroziłapalcem.

Wizytawrewirachprzełożonychnienależaładoprzyjemnościizawszekończyła
sięprzydzieleniemdodatkowychobowiązków.

ProfesorMarianSmolarziprofesorMariaPodgórskarezydowaliwgabinetachna
końcukorytarza.Dopomieszczeńpodwładnychzaglądalirzadkoitylkow
naprawdęważnychsprawach.

Wydawalipoleceniatelefonicznieiodczasudoczasuwzywalikogośnadywanik.
Kuradościpodwładnych,przezwiększączęśćdniazajmowalisięwłasnymi
sprawami,dziękiczemu,wchwilachwolnychodpracy,wpokojachmłodszej
kadrynaukowejkwitłowzmożoneżycietowarzyskie.

Agatkazgłosiłaswojągotowośćdopracy,odebrałagrafikiradośniewróciłana
łonoprzyjaciół.Wnajwiększympokojubrzęczałojakwulu.

-Słuchajcie,obiecujęprzyświadkach,żekiedyzostanęprofesorem,obalęten
murdzielącynasiich.Aściślej,mnieiwas

-oznajmiła.-Pozatymbędęwasmiałastalenaoku.Czywywogólekiedyś
pracujecie?

-spytałaniewinnie.

-Odezwałasiępracoholiczka-zakpiłGrześ,zajętyprzeglądaniempismao
tematycemotoryzacyjnej.

Odkilkumiesięcypróbowałznaleźćmodelsamochodu,którycharakteryzowałby
sięniezwykleniskąceną,przyzachowanychstandardachjakościowych.Jakna
raziebezowocnie.

background image

Prawdopodobniecośtakiegonieistniało.

-Praca,właśnietegomiprzezcałyczasbrakowało,dopieroterazczuję,żeżyję-
westchnęłaniedawnaurlopowiczka.

WszyscyzebraniobrzuciliAgatkęniedowierzającymispojrzeniami.

-Rozumiem,żestęskniłaśsięzanami-odezwałasięHalinkaMikuła-natomiast
wmiłośćdopracynieuwierzę.Ludzieniezmieniająsięwciągutrzechtygodni-
orzekłaautorytatywnie.

Agatkazjeżyłasiępodświadomie.

-Alepiłaśkiedyśpieroginadescedokrojenia,wwarunkachpolowych,bez
dostępudobieżącejwody?!-zripostowała.Nie?!

Awidzisz!Potakichprzejściachludziesięjednakzmieniają.

Zaczynajądoceniaćto,comają.Liczysięwyłączniestabilizacja.

Naukiścisłe,sterylnaczystość,żadnejimprowizacji

-zakończyła,niprzypiął,niprzyłatał.

-Tochybapomyliłaśpiętra,unaszpewnościąnieznajdzieszżadnejz
wymienionychrzeczy.Aimprowizacjatowarzyszynamwkażdejgodziniepracy.

-Możezaimprowizujemyjakąśmałąimprezę?

-wyciągnęławłaściwewnioskiIzaTetlak,niekwestionowanamissgenetyków.

Propozycjęprzyjętoprzezaklamację.Wszyscyzgodnieprzenieślisiędo
laboratorium,którezewzględunakorzystnąlokalizacjędoskonalenadawałosię

dospotkańocharakterzetowarzyskim.Drzwiodstronykorytarzazamkniętebyły
nagłuchoiabysiędostaćśrodka,należałonajpierwprzejśćprzezgłównypokój.

-Emil,otwórzbutlęzespirytusem,zrobimysobiekawępokapitańsku.

-Amożewściekłykogel-mogel?-rzuciłpomysłGrześ.-Cowynato?Skoczępo
jajkadozoologów.

background image

-Możebyćjednoidrugie-rozsądziłaIza.-NiecodzieńAgatawracazurlopu.
Pamiętacie,naszehasłobrzmi:to,comieliśmyzrobićdziś,spokojniemożna
przełożyćnajutro.

-Noproszę,jacypotraficiebyćmili-rozczuliłasięAgatka-atakiZatopiec
zachowałsięjakostatnicham.Zawszebył

nieprzyjemny,aletymrazemtojużprzesadził.-Zrelacjonowałakolegomporanne
spotkanie.-Icojamutakiegozrobiłam;zaoczniemoże?

-Niety,tylkoJola.Jolamuzrobiła-zachichotałaHalinka.-

Obraziłsięnacałąnasząkatedrę,atyprzecieżnależyszdostada.

Musiszcierpiećzamiliony-zakończyłafilozoficznie.

-Nadalnicztegonierozumiem,coonamutakiegozrobiła,wymordowała
rodzinę?

-Onniemarodziny-sprostowałaIza-alejesteśblisko.Zrobiłacośznacznie
gorszego:naszaJolawypuściłajegoukochanegokrólika,inadodatekwchwili
niepoczytalnościprzyznałasiędotego.

-Kubusia?-zainteresowałasięAgatka.-Cojejzawiniłbiednyzwierzak?-Z
wrażeniaażprzysiadłanakrawędzistołu.

MilczącadotądJolapostanowiłabronićswojegodobregoimienia.
Zaprotestowałagwałtownieprzeciwkoposądzeniuocelowedziałanie.

-Wcalegoniewypuściłam!-zaprzeczyłastanowczo.-Samuciekł,jamutylko
dawałamjeść.Sałatę,leżaławzlewie,niecoprzywiędła,topomyślałam,żedla
królikówsięnada.Zdobregosercadawałam.Otworzyłamdrzwiczki,aon-hyc,
rzuciłsięnamnie,kilkasusówijużgoniebyło.Odrazu,cwaniak,znalazłtę
dziuręwpłocieipognałwsinądal.Nawetniemiałamcołapać.

Wypadekprzypracy.Iodrazuwielkaafera?Poszłamprzeprosić,atenwariat
krzyczał,żetobyłospecjalnieionmijeszczepokaże.

-Awidzisz?Ipocosięprzyznałaś?Wdzisiejszychczasachuczciwośćnie
popłaca-spuentowałwracającyGrześ.-Mamdwadzieściadwajajka,więcejnie

background image

chcielidać.Starczynasześćosób?-zapytałzobawą.

-Znawiązką.

TymczasemHalinkazajrzaładoworkazcukremiwestchnęłażałośnie.Nadnie
znajdowałysięzaledwiedwiełyżeczkiniezbędnegoproduktu,cukiernicarównież
świeciłapustką.

-Niemamycukru.Możepożyczyć?

-Cośty?Dużotegopotrzebujemy-zaoponowałaJola.-Odrazuzacznąpytać,po
conamtyle?Apodiabłanamkonkurencja!

-Dobrzemówi-poparłająAgatka.-Lepiejkupić.Emil,skocznodosklepupo
„białąśmierć",przyokazjikupjeszczecośdlakontrastu,samymcukremsięnie
najemy.Najlepiejjakieśsałatkiibułki.Dzieciaki,robimyskładkępopięć
złociszów-zarządziła.

DoktorantEmilMatkiewicz,najmłodszenogiwzespole,bezszemraniawykonał
poleceniestarszejkoleżanki.

*

Zewzględunazłożoneprzygotowania,całaimprezaprzesunęłasięmocnow
czasie.Zupływemalkoholunabieraławłaściwegorytmu.Wszyscybawilisię
wyśmienicie,kiedyokołogodzinyjedenastejwtargnąłdopomieszczenia
nieproszonygość.

-Szukam...katedry...tego...genetyki-sylabizowałzkartkifacetolbrzymiej
postury,odzianywjadowicieżółtykombinezon.

Węszyłprzytymwpowietrzuiłakomiełypałnaobficiezastawionystół.-Sprzęt
przywieźliśmy-dodałjużpłynniej.-

Podpisaćtrzeba.-PodsunąłwymiętąkartkęnajbliżejsiedzącejHalince.

-ZGlasstromu?-zapytałaHalinkadlazyskanianaczasie.

-ZGlasstromu-potwierdziłnieznajomy.

background image

-Podpisać,touprofesora-zadecydowałanajbardziejprzytomnaJola.-Emil,
zaprowadźpana.

-Cozaidiotaniezałożyłalarmu-zasyczała,kiedyzaintruzemzamknęłysię
drzwi.

Systemalarmowystanowiłablaszanapuszka,wpołowiewypełniona
gwoździami.Umiejętniezainstalowana,spadałazhukiemprzykażdejpróbie
otwarciadrzwi.Powstałyprzytymhałasmógłśmiałoobudzićumarłegoalbo
żywychprzenieśćnatamtenświat.Wkażdymraziedawałczasniezbędnydo
powrotunastanowiskapracy.Tymrazemzostalizasko-

czeninagorącymuczynku,przezobcychludzi,anadodatekgroziłaim
profesorskawizytacja.

-Sprzątać!-krzyknęłaJolanieswoimgłosem.-Mamynajwyżejpięćminutna
zatarcieśladów.Odświeżaczdoustjestwapteczce.

Ruszciesię,zamurowałowas,docholery?

Ostatniesłowanaszczęściezadziałały,wszyscyzgodniewyskoczyliwpowietrze
jaksprężyny.Wpokojuzakotłowałosię,zestołuwokamgnieniuzniknęły
niedojedzonepotrawy,szklankiimenzurkizlekkorozcieńczonymspirytusem.Nie
byłoczasunamycieisprzątanie.

-Talerzedowirówki-dyrygowałaJola.-Gdziepchaszteszklanki?!-ryczałana
Grzegorza.-Niewidzisz,żesięniezmieści,władujdolodówkizpreparatami.
Niepogryząsię.Niechktośotworzyokno,śmierdzitujakwgorzelni.

Korzystajączsytuacji,JolaKapłanszarogęsiłasiębezkarnie.

Zwyklezepchniętanamarginesżyciatowarzyskiego,dzisiajmiałaswojepięć
minut.Mogłasięwreszciewykazaćzdolnościamiorganizacyjnymiiniezwykłym
refleksem.

Zamroczonealkoholemumysływspółpracownikówniezdolnebyłydo
samodzielnegodziałaniaanioporu.

Podjejkierownictwemwszystkoszłodoskonale.Agatkaukrywałamiseczkiz
sałatkąwśródpreparatówwformalinie.Jejzdaniemwątrobapsaimózgświni

background image

stanowiłyświetnetłodlaniedojedzonychresztek.Najważniejsze,żebyproduktów
jadalnychniemieszaćzniejadalnymi-kołatałosięwzmęczonymumyśle.

Dopodobnegownioskudoszłarównieżgłównodowodząca,broniącswoim
obfitymciałemdostępudoszafyzchemikaliami.

-Jeszczetylkowrzućcieobruszaszafęigotowe

-zawołała,pęczniejączdumy.-Aterazwszyscyidziemynadół.

Trzebazobaczyć,coprzywieźli,iprzewietrzyćgłowy.

NaschodachtroskliwiepodtrzymałasłaniającąsięnanogachAgatkę.

-Jestemtakazmęczona-powiedziałataostatniaizradościąprzyjęła
niespodziewanąpomoc.

Świeżepowietrzerzeczywiściepomogłoipokilkuminutachzespółnanowo
nabrałwigoru.WszyscyzwyjątkiemAgatkiczulisięnasiłachpodołaćnowym
obowiązkom.

-Cholera,przecieżmielitencałysprzętprzywieźćwśrodę-

piekliłsięGrzesiekDeresz.-Dodiabłaztakąorganizacją,ludziedotargania
przyjdąpojutrze,dzisiajjużnikogonieściągniemy.AtenAndrzejtocwaniak,
wiedział,kiedyjechaćdoWarszawy,onzawszepotrafisięwymigaćodroboty.

Rzeczywiście,jedynynieobecny,AndrzejPodymek,miał

niezwykłytalentdoznikania,kiedytylkoszykowałasięjakaśnadprogramowa
robota.Wtajemniczenitwierdzili,żerobitospecjalnie.

-ZostawAndrzejawspokoju-broniłakolegiIza.

-Skądmiałwiedzieć,żenamtowłaśniedzisiajzwaląnałeb.

Napodjeździerosłagórapakunkówróżnegokształtuiwielkości.

Panowiewżółtychuniformachuwijalisięjakwukropie.Poszesnastupudłach
przyszłakolejnatrzyzbitezdesekskrzynie,wielkościfortepianukażda.
Zjeżdżałyzpochylni,zjękiemlądującnatwardymbetonie.

background image

-Panowie,ostrożnie,tylkoostrożnie-interweniowałprofesorSmolarz.-Tojest
bardzodrogisprzęt.

Natransportowcachuwaganiezrobiławiększegowrażenia.

-Taniczydrogi,stawkazawszetasama-odezwałsiętenbardziejwygadany.-
Naszasprawawyładowaćszybkoispadaćdonastępnejroboty.

-Jakto?Panowiechcąjechać,aktowniesietowszystkonagórę?

-zdziwiłsięogromnieprofesor.-Panowie,miejciesumienie-

zaapelował.

Odpowiedziałmuironicznyśmiechobumężczyzn.Sumieniewdzisiejszych
czasachmiałoswojącenę.

-Asłyszałpan,żesumienieteżmusizczegośżyć?Terazjestkapitalizm.
Zapłacicie-wniesiemy,nie-todowidzenia-uciął

dyskusjęwygadany.

-Panowiepoczekają-zawołałprofesoripobiegłporadędoświatłejkoleżanki
Podgórskiej.

WjegozastępstwiedonegocjacjiprzystąpiłaJola.

-Ilepanowiesobieżyczązausługę?-zapytałaodniechcenia.

-Czterystówy!-zawołałstarszy,aoczyzabłysłymuchytrze.

-Bezżartów,tuniekabaret.Frajerówszukajciegdzieindziej-

zasyczałanegocjatorka.-Pytamserio-ile?

-Dwieście,szefowo,ipółliterka-padłanowapropozycja.-

Taniejhonornamniepozwala.Nonie,Heniuś?

Jolaprzekazałapropozycjęzainteresowanym.Wśródgenetykówzawrzało.
Wybuchłakrótka,gwałtownadyskusja.Panieraczejprzychylałysiędo

background image

propozycji,panowiewręczodwrotnie.

-Zrobimyściepę-doradzałaHalinka-najednąsztukęwcaleniewyjdziedużo.
Możenampotemzwrócą.

-Ktocizwróci;kto,życianieznasz?!Zresztą,niemożemyulecszantażowi,boto
jestzwyczajnyszantaż-wściekałsięGrześ.

-Niebędąnamjakieśdwanapakowanekwadratydyktowaćwarunków-nawiązał
Emildomuskularnychsylwetekpracownikówfizycznych.ObajzGrzesiem
stanowilicałkowiteichprzeciwieństwo.Smuklijaktrzcinyisłabijakkomary.

-Toco,chceciewedwóchtargaćnagórętetrzyfortepiany?Nanaswkażdym
razienieliczcie-zbuntowałasięIza.

Zniecierpliwieniprzedłużającąsiędyskusjąpracownicyfirmytransportowej
podeszlibliżej.

-Noijakbędzieztąfuchą?-zapytałtenzwanyHeniusiem.

Nimktokolwiekzdążyłzareagować,odpowiedziałaimAgatka,dotądtylko
przysłuchującasiędyskusji.Nieprzywykładoalkoholu,najbardziejzcałego
zespołuodczułaskutkilibacji.Naświeżympowietrzudoszładosiebietylko
połowicznie,czegoświadkamibyliterazwszyscy.

-1pstro!Trele-morele,głowapustajakkapusta,atletyzżarływszystkiekotlety-
terkotałajakkatarynka,ogromniezadowolonazwywartegowrażenia.

Obajatlecibezsłowawykonaliwtyłzwrot.Niepomogłynawoływania,
przeprosinyiobietnice.Samochódruszyłpełnymgazem,pozostawiajączasobą
duszącąchmurępyłu.

-Notojedenproblemmamyzgłowy-zauważyławściekłaIza.-

Ciekawetylko,cozrobimyzdrugim-wskazałanaskrzynie.-

Zawszeuważałam,żetewierszykidzieciomszkodzą,aczymskorupkazamłodu
nasiąknie,tymnastarośćtrąci.Maktośjakiśsensownypomysł?-rzuciław
przestrzeń.

background image

-Rozpakujemywszystkonatrawniku,takielaboratoriumpodgruszą-ironizowała
Jola.

-Tojestmyśl!-zawołałradośnieGrześ.-PomysłwartNobla.

-Nagłowęupadłeśczyprzedawkowałeśkogel-mogel?-

grzeczniespytałaHalinka.

-Rozpakowaćiwnosićpokawałku-sprecyzowałGrześ.-Z

kartonamidamyradęsami.Ztychwielkichskrzyńodbijemydechyipodzielimy
naporcje.Jaksiętraficoświększego,toskoczępozoologówiżywieniowców.
Chłopakinapewnonieodmówiąpomocy,najwyżejpotemodwalimyzanich
jakąśpańszczyznę.Icowynato?

-Jesteśboski!-orzekłaIzazcałymprzekonaniem,jużznówzadowolonaz
wyborużyciowegopartnera.Przezostatniekilkanaścieminutmiałaniejakie
wątpliwości,terazsięichwyzbyła.Lepszymądrychuderlakniżsilnypółgłówek,
niemożnaprzecieżmiećwszystkiego,westchnęła.

*

Praceruszyłypełnąparą,dziewczynyzaglądałydokartonówidostosowywały
wagępakunkówdowłasnychmożliwości.

Chłopcyzajęlisięskrzyniami.

-Przydałybysięjakieśnarzędzia,młotekiprzecinak-zauważył

Emil.-Zabilitedechynaamen,pazuraminierozerwiemy.

-Widziałammłotekwkrólikarni-pośpieszyłazinformacjąJolą-;

-Takizakręcony,dowyciąganiagwoździ.Zarazprzyniosę!-

zawołałaijużjejniebyło.

Zogólnieznanychpowodówwolałanikogozżywieniowcówniepytaćozgodę,
zwłaszczaZatopca.

background image

OdrębnyproblemstanowiłaAgatka.Zwiadomychprzyczynnienadawałasiędo
pomocy.Napodwórzuzostaćniemogła,bokręciłsiętamSmolarz.

Jolazłapaławjednąrękęprzygotowanąpaczkę,drugąpodparłaniedomagającą
koleżankęirozpoczęłamęczącąwędrówkęnatrzeciepiętro.Zamierzaław
bezpiecznymmiejscuzdeponowaćobaciężary.Niestety,wśrodkurezydowała
profesorPodgórska.

Wykazywałaniezwykłąaktywność,zaglądaładowszystkichzakamarków,
sprawniekierującakcjątransportową.OukryciuAgatkiniebyłowięcmowy,na
widokuteżzostaćniemogła.

Pijaństwowpracygroziłonaganązwpisaniemdoakt.

-Notosobiepochodzisz-szepnęłaJoladoAgatki.-Wzięlinaswkleszcze,
rozumiesz,innejradyniema.Zresztąsporttozdrowie.

WysiłekfizycznyrzeczywiściepomógłAgatcewodzyskaniuformy,popiątym
nawrocieudałojejsięwejśćnagóręsamodzielnie.Niosłanawetwobjęciach

dwakawałkistyropianuitaśmęsamoprzylepną.Zakażdymrazemwobiestrony
konwojowałająJola.

Wbrewpoczątkowymobawompracetransportoweprzebiegałyniezwykle
sprawnie.Obyłosięnawetbezpomagierówzzewnątrz.Przyużyciumłotka,
śrubokrętuiscyzorykaudałosięrozłożyćsprzętnaczynnikipierwszeociężarze
nieprzekraczającymmożliwościpracownikównaukowychpłcimęskiej.Personel
kobiecyteżposługiwałsięnarzędziamiprostymi,dzielniewspomagająckolegów.
Okołogodzinytrzeciejnapodjeździezostałytylkodeskiiresztkiopakowań.
Zmęczonyzespółzażywałzasłużonegoodpoczynku,akadraprofesorska
planowałazadanianadzieńnastępny.

Jakzadotknięciemczarodziejskiejróżdżkiotworzyłysięszczelniedotychczas
zamkniętedrzwinainnychpiętrach.Całepielgrzymkiruszyłyzwizytądo
genetyków.Zakotłowałosięprzyeksponatach,każdychciałzobaczyć,dotknąći
bodajskrytykowaćjakiśszczegół.NowysprzętZawszebudził

zainteresowanie,acóżdopieronowocześniewyposażonelaboratorium.Taka
gratkazdarzałasięrzadko.Zapanowałapo-wszechnazazdrość.Bojakto?
Wszyscychcieli,adalitylkojednym?!Niesprawiedliwość,machlojka,przekręt,

background image

niemalżespisek.Emocjewpowietrzukotłowałysięogromne,aleniktnie
wystąpiłzpretensjamiotwarcie.Natobędzieczaspóźniej,kiedyzostaną
wyłączniewewłasnymgronie.Zmieszająrywalizbłotem,wszystkichrazemi
każdegozosobna.

Genetycynapawalisięswoimtriumfem,smakowalizwycięstwopowoliiz
namaszczeniem.Znieukrywanąsatysfakcjąśledzilipoczynaniakolejnychgości.
Oni

teżpozostawialikomentarzenapóźniej.Narazieporozumiewalisięwyłącznie
spojrzeniami.

SielankęprzerwałaprofesorPodgórska.Bezceremonialniewkroczyławsam
środekprzedstawieniaizagnałazespółdosprzątania.

-Naschodachleżącałestosyśmieci.Ktośsiępośliźnieinieszczęściegotowe.-A
teodpadkinadworzetoktosprzątnie,możeja?-piszczałaswoimokropnie
denerwującymgłosikiem,przypominającympiłowaniedeski.

Niktniemiałbynicprzeciwkotemu,żebyrazwżyciuzrobiłacośsama,bodaj
kurzewytarła.Zabrakłojednakodważnych,żebypowiedziećtogłośno.Szefowa
nieznałasięnażartach,apamięćmiaładobrą.Nawyklidoposłuchu,zgrzytając
zębami,wykonalipoleceniewtrybienatychmiastowym.

Grubopogodzinieszesnastej,zmachaniniczymdzikieosły,rozjechalisiędo
domów.

Ogodzinie5:48budynkiemuczelniwstrząsnąłupiornykrzyk,jakimścudem
wydobywającysięzgardłaistotyludzkiejpłciżeńskiej.Przeniknąłprzezściany,
odbijającsięechemwpustychkorytarzach,ażzamilkłwgłębi,wspazmatycznym
jęku.

Sprzątaczkastaławciążzmrożona,poczęściprzerażającymwidokiem,poczęści
echemwłasnegogłosu.To,coujrzała,groząprzerastałowszystko,czego
doświadczyławżyciu.

Dopieropokilkudziesięciusekundachparaliżującystrachzelżał

natyle,żezdolnabyładojakiejkolwiekreakcji.Powoliwycofałasięzapróg,
położyłanapodłodzeruręododkurzaczaismagniętakolejnąfalązwierzęcego

background image

strachu,runęławstronęzbawczychschodów.Bylejaknajdalejstąd,byledoludzi
-podpowiadałinstynktsamozachowawczy.

Zbiegłanaparteridrżącymirękamiszarpałagrubypękkluczy.

Nareszciedrzwiustąpiłyiśmiertelniebladątwarzkobietyowiałafalaświeżego
porannegopowietrza.

Wokniestróżówkiprzyjaźniemigotałoświatłotelewizora.

Sprzątaczkawsprinterskimtempieprzebiegłaodległośćdzielącąobabudynkiiz
krzykiemwpadładopomieszczenia.

Brutalnieobudzonystróżspojrzałnaniązamglonym,nicnierozumiejącym
wzrokiem.

-Jakrany,paniLucyno,cosięstało?!-Przezskóręwyczuwał

dużekłopoty.

Woźnawyglądałajakbywłaśniezobaczyłaupiora,amożenawetdwa.Wyrzucała
zsiebiepojedyncze,oderwanesłowa,płakałaiwymachiwałarękoma,próbując
odsunąćjaknajdalejprzerażającąwizję.

-Zabili!!!Profesorkęzabili!!!Boże,Bożedopomóż!!!-jęczałarozdzierająco-
Zabili,naśmierćzabili!!!Ontamjest-morderca-

tamjest!-Szarpnęłastróżazaramię.-Niechpanidzie,szybko!

Trzebałapać,łapać...

Załkałaprzejmującoinawpółomdlałaopadłanafotel.Trzyplaśnięciawtwarz
skuteczniepowstrzymałyodpłynięciewniebyt.Ofiaraszokuspojrzałaprzy-

tomniej,zlekkąurazą;zachłanniewypiłapodanąwodęiodpowiedziałalogicznie
nadwapytania.

Zodpowiedziwynikało,żewbudynku2Apodnumeremsiedemnastymznajdują
sięzwłoki.Wtejsytuacjistróżowiniepozostawałonicinnego,jaktylko
przekonaćsięotymnaocznie.

background image

Widząc,żemężczyznaodchodzi,Lucynkaspanikowałaponownie.Znowąsiłą
wróciładoniejgrozaprzeżytegoprzedchwiląkoszmaru.Strachwypełzałzkątów
iczekałtylkonaokazję,abychwycićjązagardłowmorderczymuścisku.Za
żadneskarbyświataniemogłaterazzostaćsama.

-Niechmniepanniezostawia!-Złapaławychodzącegowpółikurczowo
zacisnęłapalcenajegokoszuli.

Stróżuwolniłsięzuściskudelikatnie,leczstanowczo.Pozostawił

kobietęwłasnemulosowiiruszyłnaposzukiwaniazwłok,abyćmożetakże
mordercy.

Uzbrojonywporęcznąłyżkędooponskradałsięostrożnienadrugiepiętro.
Drzwiodsiedemnastkistałyotworem,napodłodzerzeczywiścieleżałyzwłoki,
napierwszyrzutokakobiece.PanWacuśpodumałchwilęwprogu,przeżegnałsię
nawszelkiwypadekirozejrzałnabokiwposzukiwaniużywych.Uspokojony
panującąwokółcisząpodszedłbliżejidelikatniedotknął

ciała.Niebyłownimaniśladużycia.Dokładnieprzyjrzałsięofierze.

-Takimyślałem-powiedziałpółszeptem.-ProfesorkaKarpińska.

Niemiałtujużnicdoroboty.Zawróciłnapięcieidrapiącsiępołysejgłowie,
dokładnieanalizowałsytuację.

-Niedobrze,zabili,ajaspał!Oj,będąkłopoty

-martwiłsięnazapas.

-1co?!-zawołałanajegowidoksprzątaczka.

-Iii,diablinadali.-Machnąłrękąiwyjąłzszufladybrązowynotesztelefonami.
Numer,którywykręcił,oznaczonodopiskiem

„alarmowy"imożnagobyłoużywaćtylkowsytuacjachkryzysowych.

-Przepraszam,żebudzę,paniekierowniku-przeprosiłnawstępiestróż-ale
mamytutrupa!

background image

-Comipantuwyjeżdżawśrodkunocyzjakimśbełkotem!-

zadudniłowsłuchawce.

Nocnystróżupierałsięprzyswoim.

-Przecieżmówięwyraźnie-zdenerwowałsię.-Ktośzaciukał

profesorKarpińską.

KierownikWarcholiknajpierwpróbowałsobiewmówić,żemusiętotylkośni,
potemzmieniłtaktykęibezceremonialniezaatakowałrozmówcę.

-Copan,żartysobierobi?-krzyknąłgniewnie.

-Piłpan,docholery,czyco?

-JakBogakocham,paniekierowniku,kropliwustachniemiałem,atrupjestjak
amenwpacierzu.Lucynkaznalazłaprzysprzątaniu,jużcałkiemzimna.

-Ktozimny,Lucynka?!-zaryczałszef;miałjużdośćrozmowyztymbałwanem.-
Dajciejąnatychmiastdotelefonu-zażądał.

-Jesttrup,jest-potwierdziłasprzątaczkazałamującymsięgłosem.-Omało
samatrupemniepadłam.Otwieramdrzwi,aonależynapodłodze,bidulka,iani
zipnie.Totakistrachmnieogarnął...

-Zostaćnamiejscu,niczegoniedotykać,zarazprzyjadę!-padłyjasnerozkazy.

DwadzieściaminutpóźniejEugeniuszWarcholikwysiadłzsamochodu.Dokonał
oględzinmiejscazbrodniipowiadomiłosytuacjidziekana.

Policjaipogotowiepojawiłysiędopieroo8:14.Dotejporypokójdenatki
zdążyłoodwiedzićokołosześćdziesięciuosób.

Pierwsipożegnalinieboszczkęnajbliżsiwspółpracownicyorazkoledzyi
koleżankizpozostałychkatedrmieszczącychsięwferalnymbudynku.Nie
zabrakłopracownikówsąsiednichgmachów,adalszychkilkanaścieosób,
powiadomionychtelefonicznie,podążałowłaśnienamiejscezdarzenia.

Dokońcaniebyłowiadomo,ktoikiedyzawiadomiłpolicję.Z

background image

całąpewnościąstałosiętoowielezapóźno,bymócpodjąćjakieśsensowne
środkizapobiegawczeiuratowaćmiejscezbrodniprzedzadeptaniem.Mimo
trudnegopoczątkufunkcjonariuszeostrozabralisiędopracy,zaczynającod
usunięciatłumugapiów.

PodkomisarzDariuszWojsazłapałsięzagłowęijęczałjakpotępieniec.

-Zadeptali,wszystkozadeptali,żadnychśladów.

-Śladówtoakuratniebrakuje-wisielczozażartowałtechnik.-

Odciskówpalcówteżsobienieżałowali-dodałpochwili.Z

obrzydzeniemzabezpieczałnicniewartedowody,jak:kanapkazserem,
nadgryzionejabłkoczywiechećkwiatów.Wszystkietefantybyły,naoko,dużo
świeższeodzwłok.

-Notomamyszamboizurlopunici-podsumowałkomisarzGładysz.Pochylił
sięnadciałemizbliskaprzyjrzałsięobrażeniom.-Naraziemożemysobie

pogdybać.Moimzdaniemmordercazadałofierzecioswgłowę
tępokrawędziastymnarzędziemikiedyupadłanaziemię,dokończyłsprawę
nożem.Precyzyjnycioswsercetużpodłopatką.

Skoronóżnadaltkwiłwciele,niepotrzebageniusza,żebytoodgadnąć-
pomyślałWojsa,agłośnopowiedział:

-Możeposekcjidowiemysięczegoświęcej,bonaraziemarniewidzęto
śledztwo.

RozmowiezogromnymzainteresowaniemprzysłuchiwałsięEmilMatkiewicz,
doktorantwkatedrzegenetyki.Dogabinetuofiarywśliznąłsięniepostrzeżenie,
wrazzekipąpogotowia.

Ubranywfartuchniewyróżniałsięzotoczenia.Usiadłcichutkowkącikui
bezkarniechłonąłwiedzęoperacyjną.Szczęściedopisałomuwyjątkowo,bo
nawetpowyjściulekarzyzdążył

usłyszećsporo,zanimzostałwykryty.Pofakcieuśmiechnąłsięrozbrajającoi
dobrowolnieskierowałsięwstronęwyjścia.

background image

-Nietakszybko,kolego!-zawołałzanimpolicjant.-Popełnił

panpoważnewykroczenie.Panniemiałprawatubyć!

-Aczypanaprzełożeniwiedzą,żepanniewidział,żejatubyłem?-zapytał
niewinniedoktorant.

Dalszychpytańniebyło.

Wwąskimkorytarzutłoczylisiępracownicytrzechkatedrużytkującychbudynek,
tj.genetycy,żywieniowcyizoolodzy.

Wychodzącegodoktorantanatychmiastotoczyłtłumciekawskich.Dumnyz
wywołanegozainteresowania,Emilwłaśnierozpoczynałrelację,kiedydoakcji
wkroczylistróżeporządku.

-Proszęsięrozejść!Niechwszyscywracajądoswoichmiejscpracy.Iproszęnie
opuszczaćpomieszczeń,ażdoodwołania.

Pracownicynaukowizaszemraliniechętnieipowolirozeszlisiędosiebie.
Najszybciejwdrapałasięnatrzeciepiętroekipagenetyków,mającawswoim
groniejedynegowtajemniczonego.

Wciasnympokoikustłoczyłsięmłodszypersonelnaukowyipracownicy
techniczni.Wsumiesztuksiedem.

Pęczniejącyzdumydoktorantwyjrzałnakorytarz,odczekał

chwilkę,ażzamknąsiędrzwiwgabinetachprzełożonych,iuspokojonyrozpoczął
opowiadanie.

-Rąbnęlijąjeszczewczoraj-powtarzałzasłyszanerewelacje.-

Najpierwdostałaczymśtwardymwczachę,potemmordercawbiłjejwplecy
nóż.Takizczerwonąrączką.

-Towidzieliśmy-przerwałaAgata-mówtylkootym,czegoniesłyszeliśmy.

-Będęmówił,comisiępodoba-nadąłsięlekkoEmil,alenatychmiastwróciłdo
przerwanejopowieści.Dzisiajondyktowałwarunkiimógłbyćnawet

background image

wspaniałomyślny.Zresztąposiadanawiedzapaliłaniczymogieńimilczenie
przekraczałojegoskromnemożliwości.

Zająłnajwygodniejszyfotel,przerzuciłnogiprzezoparcieipowolicedzącsłowa,
dobrnąłdokońcaopowieści.

-1onipodejrzewająkogośznas!-wypaliłzgrubejruryisprawdził,jakie
wrażeniewywarłyjegosłowa.-Nas,toznaczywszystkichpracownikóww
ogóle.

-Nonsens,tutajpracująsamipoważni,wykształceniludzie-

oburzyłasięHalinka.-Najłatwiejwszystkozwalićnaobecnych.

-Tonapewnoktośzzoologów!-orzekłAndrzejPodymek.-

Przecieżunichbyłojeszczegorzejniżunas.Tababatrzęsławszystkim,niczym
jakaśudzielnawładczyni,nieliczącsięzludźmi.Nadłuższąmetęniktnie
wytrzymatakiegoterroru.Sammiałemochotękilkarazyjąstuknąć-przyznał
szczerze.

-liii...-całyzespółczekałniecierpliwienaostatecznewyznanie.

Przyznaniesiędowiny,możenawetaktskruchy.

-Cowy!Chybawamnamózgipadło-zdenerwowałsięAndrzej.

-Przypominam,żetylkojajedenmamtualibi.WczorajbyłemwWarszawiei
możecieminagwizdać.

-Skądmamywiedzieć,żenaprawdębyłeś?-zasiałazwątpieniejakzawsze
sceptycznaJolaKapłan.

-Był!-stanęławobroniekolegiHalinkaMikuła.

-DzwoniładomnieBasiaLisiakipytała,dlaczegoprzysłaliśmyimtakiego
kretyna.

Dwojezobecnych-GrzesiekDeresziIzaTetlak

-niezabierałodotądgłosu,ograniczającsiędowymianyporozumiewawczych

background image

spojrzeń.Znaczenietychsygnałówniebyłodokońcajasnedlareszty
zgromadzonych,mogłooznaczaćzarównoumizgizakochanych,jakiposiadanie
wspólnejtajemnicy.

-Coświecie?-zapytałaspostrzegawczaAgatka.

-NapewnosprzątnąłjąnaszSmolarz-zachichotałaIza.-Jeszczeniedawno
odgrażałsię,że„udusitę

babęwłasnymirękoma",pamiętacie?Wtedyjaknamsprzątnęłasprzednosa
pieniądzenaremont.

-Jesteścieobrzydliwi!-zawołałaJolanta,zajadajączapetytembułkęz
salcesonem.-Człowieknieżyje,awysobieżartyrobicie.

-Żadneżarty!-oburzyłasięAgatka.-Poprostunaukowotypujemymordercę.-
Teraz,kiedyminąłpierwszyszok,wszyscypoczulisięjakpowyjściuzkina.
Strasznyfilmdobiegłkońca,pozostałotylkolekkiemrowieniewplecachi
nieodpartachęćpodzieleniasięwrażeniamizpozostałymiwidzami.

-Pomyślciesami-dowodziłaAgatka-policjaniemanajmniejszychszansna
złapaniemordercy.Jeżelioczywiściezrobiłtoktośznaszegokręgu-zastrzegła.

-Minąlata,zanimprzeryjątouczelnianebagienko.Zatomymamywszystkieatuty
wrękach,wiemy,coigdziewtrawiepiszczy.Gdybychcieliwspółpracować

-rozmarzyłasięlekko-udostępniliwynikisekcji,wgląddoprotokółów...

-Zarazciudostępnią,czekajtatkalatka-przerwałaHalinka.-W

cudawierzysz?Policjaniewspółpracujezespołeczeństwem.

Zresztąuważamtwójpomysłzaniepoważny.Lepiejniechkażdyzajmujesię
własnąrobotą.Namnienaprzykładczekamikroskop.-Wstałaiostentacyjnie
skierowałasiędoswojegopokoju.

-1morderca-podsunąłEmil-jeślitojakiśpsychopata,szukapewnienastępnej
bezbronnejofiary.Wejdziesobiecichutko-

fantazjował-iwalnieHalinkęwtyłgłowy,potemwyjmienóżi...

background image

-Natychmiastprzestań!-zażądałapotencjalnaofiaraigrzeczniewróciłana
miejsce.-Macierację,musimygowykryć,nimuderzyponownie!

*

Rudakotkaniespokojniekrążyławpobliżubudynku.Panującewokółzamieszanie
wywoływałowniejuzasadnionyniepokój.

Podjeżdżałysamochody,wynoszonoiwnoszonojakieśprzedmioty,acogorsza,
ażsięroiłoodobcych.

Ukrytawkrzakachbezskutecznieczekała,ażwszystkopowrócidonormy.
Wreszciezdesperowana,popychanagłodem,cichowsunęłasiędownętrza.
Zgodniezcodziennymrytuałem,pokoleiobwąchaładrzwiwszystkichpracownii
zatrzymałasięprzedpokojemgenetyków.Dzisiajtutajzjeśniadanie.

Głośnymmiauknięciemoznajmiłaswojeprzybycie,wciągnęławnozdrza
powietrzeiskierowałakrokiwprostdoJolanty.

Rozpromienionakobietanałożyłanatalerzykpokaźnąporcjęsalcesonu,postawiła
przysmakprzedzniecierpliwionymgościemiwróciładoprzerwanegoposiłku.

-Obiejesteścieobrzydliwe-wzdrygnąłsięGrześnawidoksalcesonowejuczty.-
Nierozumiem,jakmożnajeśćtakieświństwo,samechrząstkipoprzetykane
tłuszczem.Dwatysiącekaloriijakwryjstrzelił.Sobiezaszkodziszijeszczekota
zatrujesz-prorokował.

-Zazdrościsz,boonanigdynicodciebieniewzięła-odgryzłasięJola.-Mądra
kicia,mądra.-Przejechałapieszczotliwiedłoniąpozmierzwionymfuterku.

-Nieprawda!-zaprotestowałGrześ.-Bigosjadła.

Resztazespołubezstronnieprzyznałaracjękoledze.Wszyscypamiętalidobrze-
kotkajadłabigosibigosnależałdoGrześka.Z

tejokazjisporządzilinawetstosownąnotatkęzopisemdoświadczenia,dokładnie
wyszczególniającproduktywchodzącewskładpotrawy.Wyciągnęliwnioski,
opatrzylikartkęwłasnymipodpisamiidumnieprzekazalidokument
żywieniowcom.

background image

Niestety,kuichrozgoryczeniu,sprawaminęłabezecha.

-Zauważyliście,żeMopkanigdyniechodziłanaposiłkidoofiary?-spytała
Agata.-Zwierzętaznająsięnaludziach.

Rudakotka,przezwanaMopkązracjidługiej,potwornieskudlonejsierści,
zakończyławłaśnieśniadanie.Przeciągnęłasięleniwieizadowolonazżycia
ułożyłasiędosnunawycieraczce.

Jeszczenamomentuniosłałepek,rozejrzałasięczujnie,czyktośnieczaisięz
grzebieniem,iuspokojonazasnęła.

Ekipagenetykówmiałanagłowieważniejszezajęcieniżczesaniekota.Czynność
tazresztąnosiławszelkieznamionapracysyzyfowej.Rekordzista,Emil,zdołał
doprowadzićdoładucałygrzbietiprzedniąłapę,nimpoległwnierównymboju.
Zwycięskakotkapodwóchgodzinachciężkiejpracyprzywróciłasierścidawny
wygląd,aleurażonaomijałaichpiętroprzezcałedwatygodnie.

Napozostałychpiętrachtrwałyintensywneprzesłuchaniapotencjalnych
zabójców,dlazmyłkizwanychświadkami.NapierwszympiętrzeWojsamaglo-

wałnajbardziejpodejrzanychzoologów,nadrugim,podczujnymspojrzeniem
Gładyszapocilisiężywieniowcy.Ekipatechnicznadziałałanamiejscuzbrodni,a
genetyków,zpowodubrakupersonelu,puszczononaraziesamopas.

Potrzechgodzinachciężkichzmagańzopornąmateriąkomisarzespotkalisięna
papierosieiporównaliwyniki.Byłyniemalidentyczne:niktnicniewidział,nikt
nicniesłyszał,awszyscyjakjedenmążkochalidenatkę.

-Dochrzanuztakąrobotą!-podsumowałWojsa,ciskającniedopałekwkrzaki.

Jedynąwątłąnadziejęnapopchnięciesprawydoprzodudawaligenetycy.
Policjancipostanowilipołączyćsiłyiwziąćpodejrzanychwkrzyżowyogień
pytań.Przybraligroźneminyidziarskoruszylinatrzeciepiętro.

Wejścierzeczywiściemielimocne.IdącyprzodemkomisarzGładyszjużwprogu
nadziałsięnaśpiącąkotkęizprzekleństwemnaustachrunąłnapodłogę.Bardziej
odpowłokicielesnejucierpiałagodnośćosobistafunkcjonariusza.Pozbierał

sięszybkoidladodaniasobiepowagiwygłosiłkrótkie,aczdosadne

background image

przemówienie.Niestety,wzacietrzewieniupowiedziałokilkasłówzadużo,co
natychmiastzostałowykorzystaneprzezinteligentnychsłuchaczy.

-Żebyniebyłożadnychnieporozumień-poinformował

zgromadzonych-jesteściepaństwoświadkamiwsprawieomorderstwo.Macie
mówićprawdę,samegołefaktybezkoloryzowania.Jeżeliporaztrzeciusłyszę
hymnypochwalnenacześćzmarłej,obiecujęsolen-

nie,wsadzęwszystkichdoaresztunadwadzieściaczterygodziny.Zapewniam,że
potymniemiłymdoświadczeniuodechcewamsięwprowadzaćwbłąd
przedstawicieliorganówścigania.Zrozumiano?

Odczuciaobecnychmożnabyłopodsumowaćjednymzdaniem:zrozumiano,ale
nieprzyjętodowiadomości.

Zespół,porozumiawszysięszybkospojrzeniami,postanowiłnarazienie
wyłamywaćsięzszeregu.PierwszalitaniępochwalnąwygłosiłaJola,dalej
poszłojakzpłatka.Znieznanychpowodówwyższypersonelnaukowybez
mrugnięciaokiem,bezkonsultacji,przyjąłidentycznątaktykę.Wokółzmarłej
zapadłaczarna,nieprzeniknionakurtyna.

Zdesperowanipolicjancizbezsilnościrwaliwłosyzgłowy.

Śledztwoutknęłowmartwympunkcie,nadomiarzłegoznikłagdzieśsprzątaczka,
któraznalazłazwłoki.WysłanydomiejscazamieszkaniaLucynyBieluń
wywiadowcabezradnierozkładał

ręce,dopierozmuszonyprzezzwierzchnikadowiększegowysiłku,zdobyładres
szwagierkinaKlecinie.Tymrazembyłtostrzałwdziesiątkę.Poszukiwana
kobietarzeczywiścieprzebywaławlokalunumerczterdzieścipięć,niestetyjej
stanpozostawiałwieledożyczenia,ponieważodkilkugodzinkoiłanerwy
alkoholem.

PaniLucynkaopowiedziałacałezdarzenieprzyjaciółceinadalszezwierzenia
najwyraźniejniemiałaochoty.

Wywiadowcapomedytowałprzezchwilęipostanowiłwnajważniejszejsprawie
poradzićsięzwierzchnika.Wkilkusłowachopisałokolicznościizapytał:

background image

-Szefie,przywieźćjądopana?

-Apocholeręmipijanababa?!-krzyczałrozsierdzonyWojsa.-

Jutroosiódmejchcęjąwidziećusiebiewkomendzie.

Odpowiadapanzatogłową,Maczek.

NieprzyzwyczajonadoszorstkiegotraktowaniaMopkapostanowiłaposzukać
spokojniejszegomiejscadospania.

Zbiegłapiętroniżej,przezchwilęzzainteresowaniemprzyglądałasiękolorowym
taśmomzagradzającymwejściedopokojudenatki,następniepobiegłatruchtemdo
końcakorytarza.

Zatrzymałasięprzedskładzikiemzręcznikamiiskoczyłanaklamkę.Przezkilka
sekund,uwieszonałapamibalansowaławpowietrzu,ażusłyszałaciche
szczęknięcieustępującejklamki.

Wepchnęłałapęwpowstałąszparęiznikławciemnymwnętrzu.

Wskoczyłanaulubionąpółkęizatrzymałasięjakwryta.Nalegowiskuleżałjakiś
przedmiotipachniałprzerażająco.

Zeskoczyłanaziemięityłemwycofałasięnazewnątrz.Zjeżonaidrżącausiadła
naprzeciwdrzwiczekirozpoczęładługąmonotonnąpieśń,miejscami
przechodzącąwprzeciągłewycie.

Kociamuzykainietypowezachowaniezwierzątkazainteresowałopracującąw
pobliżuekipętechniczną.Policjancizobawyostanwłasnychnerwówprzegonili
rozżalonąMopkęiprzystąpilidoszczegółowegoprzeszukaniapomieszczenia.

Nawynikiniemusielidługoczekać:napółcezręcznikamiznaleźlizakrwawiony
młotekmurarski.Zapakowaliprzypuszczalnenarzędziezbrodniwto

rebkęfoliowąiprzystąpilidousuwaniatłumugapiów.NajbliżejstałaAgata
Cyryl.Okrągłymizezdziwieniaoczymawpatrywałasięwmłotek.Wjejgłowie
lęgłosięwłaśnieprzerażającepodejrzenie.

Okołogodzinyczternastejnamiejscemorderstwazaczęlitłumniezjeżdżać

background image

dziennikarze,dotarłateżpierwszaekipatelewizyjna.

Zamordowana-profesorZytaKarpińska-należaładotakzwanychosób
publicznych.Odlatprowadziławtelewizjipopularnyprogram„Przyrodaimy",
należaładokilkunastutowarzystwistowarzyszeń,aplotkagłosiła,żemiała
kandydowaćdosejmuzramienianajważniejszejpartii.

Wobliczutaksensacyjnejzbrodnimedianiemogłypozostaćnauboczu.
Kilkugodzinneopóźnieniewynikłoznietypowegoobieguinformacji.Wieśćo
dramatycznymzdarzeniurozprzestrzeniałasięwyłączniepocztąpantoflową.
Najpierwdotarładopracownikównaukowychwszystkichuczelni,późniejwyszła
namiastoipłynąccienkimistrumieniami,jakimścudemdotarładodziennikarzy.

ZtłumureporterówwyróżniałasięjakzwykleKatarzynaSiekierska,zwanaprzez
licznychwrogówGilotynką.Górowałanadresztąinteligencją,sprytem,
bezwzględnościąi,jaksamatwierdziła,urodą.

Dziennikarkazaczaiłasięnaschodachidośćszybkoudałojejsięupolować
pierwsząofiarę,kierowniczkękatedryżywieniaprofesorIwonęKuś.Wywiadna
gorącozmiejscazbrodnistanowiłniezłypoczątek

planowanejseriiartykułów.Obiepaniezabierałysięwłaśniedodzieła,kiedy
bezceremonialniewtrąciłsiękomisarzRobertGładysz.

-Narazieniebędzieżadnychwywiadów-poinformowałsucho.-

Oficjalnykomunikatdlamediównadamywewłaściwymczasie.

Przypominampracownikomuczelniozakazieopuszczaniabudynku-dorzucił.

Wypowiedzitejtowarzyszyłygwizdyiniechętnepomruki.

Komisarzaotoczyłnatychmiastszczelnykordonżądnychinformacjiżurnalistów.Z
każdejstronypadałyniecierpliwepytania:omotywzabójstwa,okoliczności
śmierci,potencjalnychpodejrzanych...

Ponieważkomisarznieznałodpowiedzinażadnezzadanychpytań,obruszyłsię
gniewnieiwypowiedziałdwasłowa,którezakończyłyjegoudziałwśledztwie.

Stanąłnaszczycieschodówiomiótłkłębiącysięwdoletłumnienawistnym

background image

spojrzeniem.

-Spadajcie,sępy!-wycedziłprzezzęby,natylejednakgłośno,bystaćsię
wrogiempublicznymnumerjedenwolnychmediówpolskich.

Wypowiedźtę,jużwpopołudniowychserwisach,pokazałylokalnestacje
telewizyjne.Niezabrakłorównieżostrychkomentarzy,rozgorzałydyskusjena
tematstosunkupolicjidomediów,wolnościsłowaiswobódobywatelskich.

KomisarzGładyszzadarłzezbytpotężnymprzeciwnikiemijegokarierazawisła
nacienkimwłosku.Naraziezostałwtrybienatychmiastowymodsuniętyod
prowadzeniasprawy.

AgatkaCyrylprzezcałądrogępowrotnąmyślała0młotkuzdrewnianąrączką,
starannieowiniętączarnątaśmąizolacyjną.Feralnegodniatrzymałagow
dłoniach-onaicałaresztazespołu.Niezgadzałsiętylkojedenszalenieistotny
szczegół-wcześniejniebyłumazanykrwią.

Zidentyfikowałamorderczenarzędzienapierwszyrzutoka.

Młotekbezwątpienianależałdożywieniowców,alewponiedziałkowe
popołudniezawładnęlinimgenetycy.Służyłdorozbijaniadrewnianychskrzyń

ipodważaniagwoździ.Czyktośzichgronaposunąłsiędaleji...

zabił?

Tostrasznepytaniewracałoniczymbumerang.Tworzyliprzecieżzgranyi
zaprzyjaźnionyzespół.Zawszystkichrazemikażdegozosobnagotowabyła
ręczyć.Przynajmniejtakmyślaładodzisiaj,terazniemogłabyćpewnanikogoi
czułasięztymokropnie.Potrzebowałaczasuispokoju,żebyprzeanalizowaćcałą
sytuację,wyciągnąćjakieśwnioski...

Narazieospokojumogłatylkopomarzyć.Jaknazłość,zastaładompełen
nieproszonychgości.Jużnaprogupowitałająbratowaiczworoczypięcioro
sąsiadów.Mediazdążyłynagłośnićsprawęmorderstwa,więcterazkażdyz
przybyłychchciałpoznaćszczegóły,itozpierwszejręki.

Agatkazgrobowąminązasiadławkuchnidoobiaduiprzeraźliwiewolno
uzupełniałakalorie.Wpokojumążzabawiał

background image

gościizapowiadałrychłeprzybycieatrakcjiwieczoru.Agatcewcalesięnie
śpieszyło,niemiałacharakteruplotkarki,arozprawianieoczyjejśśmiercinie
należałodorzeczyprzyjemnych.Gorączkowoszukałajakiegośwyjściazsytuacji,
pocieszającsięmyślą,żedokuchniitakwszyscysięniezmieszczą.

Zadzwoniłdzwonek,zabrzęczałygłosywkorytarzuidokuchniwtargnęłytrzy
żądnesensacjiharpie,dowczorajprzyjaciółkipanidomu.Agatkapodicheskortą
udałasiędopokojuiposłusznieusiadłanawskazanymfotelu.

Wgłowienieśmiałokołatałajejsięmyśl,żeniektórymznajomościomnależałoby
nadaćzupełnieinnycharakter.Czyonawogólemaprzyjaciół?Wwolnymczasie,
gdyopadnąemocje,zamierzałazweryfikowaćstanposiadaniaiprzypisać
właściweokreśleniaposzczególnymosobom.Terazmiałaochotęwszystkichbez
wyjątkuwywalićnazbitypysk.

-Tomusiałobyćdlapanistraszneprzeżycie-trafniezauważyłasąsiadkazdołui
natychmiastzażądałamakabrycznychszczegółów.

-Akrew,dużobyłokrwi?-dopytywałasięstaruszkaspoddziesiątki.Caładrżąca
zemocji,słowo„krew"wymawiałazdykcjąwygłodniałegowampira.

-Mamo,naprawdęwidziałaśprawdziwegotrupa?-odezwałsięzkątaDarek,
nieopatrzniedekonspiru-jącsiebieiresztęrodzeństwa.

-Awycoturobicie?-zareagowałanatychmiastbezwzględnamatka.-Marszdo
swoichpokojów,toniesątematydladzieci.

Odprowadziłaopornepociechyistaranniezamknęładrzwi,perfidnie
ograniczającmożliwościpodsłuchiwania.Najchętniej,zajednymzamachem,
pozbyłabysiętakżeresztygości,aletoniebyłojużtakieproste.Nadniminie
miaławładzyrodzicielskiej,

ataktuizwyczajnejludzkiejgodnościprzybyszeniemielizagrosz.

Nadomiarzłegorozdzwoniłysiętelefony.OAgatceprzypomnielisobienaraz
wszyscyznajomi,nawetci,zktórymikontaktyurwałysięprzedwielulaty.Z
maniakalnymuporempytalioKarpińską.

PokilkudziesięciuminutachmęczarniwAgatcewyczerpałysiępokłady
cierpliwościipostanowiłarozwiązaćproblemkompleksowo.Zaczęłaod

background image

wyłączeniatelefonów,następniegrzecznie,alestanowczoprzystopowałagości.

-Przepraszampaństwa,aleprzeżyłamszokiniemogędłużejnatentemat
rozmawiać-ucięłaszorstko.

-Muszęsięnatychmiastpołożyć-dodałazałamującymsięgłosem.-Szymon,
odprowadźmniedosypialni!

-Namiłośćboską,wywaltehienycmentarne!

-zawołała,kiedynachwilęzostalisami.

-Beatęteż?-upewniłsięmążwsprawiebratowejAgatki.

-Jejpozbądźsięwpierwszejkolejności.Inaczejzostaniedopóty,dopókinie
wydrzezemniewszystkichtajemnic,nawetmałżeńskich.Niemamsiłysiębronić,
muszęodpocząć,zasnąć-

zakończyłacichutko,spoglądającbezradniewielkimisarnimioczami.To
spojrzeniedziałałozawsze.

Przejętyzadaniemmążwykonałmisjęwtempieekspresowym.

NarzucającąsięzpomocąBeatęwyprowadziłprawiesiłą,reszta,mocno
obrażona,wyszłasama.

Agatkataknaprawdęniemyślałaośnie.Musiaławreszcieprzemyślećwszystko
dokładnie;scenaposce-nie,minutapominucieodtworzyćwpamięcicały
wczorajszydzień.Podejrzenie,żewśródgenetykówznajdujesięmorderca,było
niedozniesienia.

ŻeńskiodpowiednikSherlockaHolmesazabrałsiędorzeczyfachowo.Na
wielkiejbiałejkartceAgatkawyrysowałaukładwspółrzędnych.Ośpoziomą
przyozdobiłaimionamiwspółpracowników,pionowąpotraktowałajakoprzedział

czasowy.Przeznastępnedwiegodzinyuzupełniaławykresrysunkamimłotków.
Szczegółoweopisyscenzamieszczaławnotatniku.Znaczkiwmiaręupływuczasu
przypisywałacoraztoinnymosobominieubłaganiezbliżałasiędogodziny
piętnastej.

background image

Potejgodzinieprawdopodobniedokonanomorderstwa.Ostatniąosobą,która
używałanarzędziazbrodni,byłaniejaka...Agatka.

AgatkaCyrylzwariowanyponiedziałekpamiętaładośćdobrze.

Wprawdzieokołopołudniaprzeżywałamałykryzysformy,spowodowany
nadużyciemalkoholu,aleszybkodoszładosiebie.

Władzeumysłowewróciłypokilkuminutachzaćmienia,przeznastępnegodziny
walczyłajedyniezesłabościąciała.Zwłaściwąsobiebystrościąobserwowała
otoczenie,dziękiczemumogłaterazprzywołaćzpamięcizarejestrowaneobrazy.

Pracowaliwtrzechdwuosobowychzespołach:JolaopiekowałasięAgatką,Iza
współpracowałazHalinką,aEmilzGrześkiemtworzyliekipędozadań
specjalnych.Odciskinaferalnymmłotkupozostawiliwszyscy.Najwięcej
oczywiściechłopcy,nimprzecieżrozbijalidrewnianeskrzynie.Jolanaoczach
Agatkipodważaławiekoplastikowejskrzyneczki;IzazHalin-

kąwyrywałysobienarzędziewbliżejnieokreślonychcelach.

Nadobrąsprawęwszyscybylijednakowopodejrzani.Aletowszystkodziałosię
dużowcześniej,przedbudynkiem.Ktozabrał

młoteknagórę?Kimbyłmorderca?Tepytanianadalpozostawałybez
odpowiedzi.

Pracęskończyliokołopiętnastej.Pierwszenagóręposzłydziewczyny.Zpola
widzeniaznikłteżnadzorującydziałaniazespołuprofesorSmolarz.Niosąca
pudełkozeszklanymirurkamiAgatkanastąpiłanieopatrznienadeseczkęnabitą
drobnymigwoździkami.ZłożyłakruchypakunekwręceJoliiprzystąpiłado
uwalnianiaobuwiazpułapki.Porządnaznatury,postanowiłazabezpieczyćinnych
przedpodobnąniespodzianką.Wzięłamłotekistaraniepozaginałaostrekolce,
następnieobaprzedmiotybeztroskocisnęłanatrawnikiwbiegładobudynku.

Nazewnątrzpozostalitylkochłopcyi...młotek.Nazegarzewybiławłaśnie
godzinapiętnasta...

KomisarzKarolHalwasodtygodniaspędzałurlopwmałejwioscewokolicach
BorówTucholskich.Odkryłtomiejscetrzylatatemuprzyokazjiścigania
seryjnegomordercy,iodtądcorokuspędzałtutajwakacje.Delektowałsię

background image

przyrodą,cisząikuchniągospodyni,uktórejwynajmowałprzytulnypokoik.

Odpoczynkowisprzyjałfakt,żeniedziałałytukomórki,aliniistacjonarnej
jeszczeniezałożono.Okolicznimieszkańcyżylipowolutku,wzgodziezprzyrodą,
nieprzejmującsięzbytniotym,codziejesięwwielkimświecie.

Karolzjadłsmacznąkolacjęijakzwyklezasiadłzgospodarzamiprzed
telewizorem.Jużpierwszawiadomośćzasiaławjegosercuniepokój,akomentarz
oniewłaściwymtraktowaniumediówprzezpolicjęodebrałresztkinadzieina
spokojnyurlop.

Przezkilkaminutrozważałjeszczemożliwośćnatychmiastowegowyjazduw
Bieszczady,alepogłębszymzastanowieniupostanowiłpoddaćsięlosowi.Na
wszelkiwypadekspakowałwalizkęznajpotrzebniejszymirzeczami.

BezpośredniprzełożonyHalwasa,inspektorHenrykReszka,doskonale
orientowałsięwzwyczajachpodwładnychiwraziepotrzebypotrafiłichznaleźć
nawetnakońcuświata.Rzadkoteżmiewałwyrzutysumieniazpowodu
przerwanychurlopów.U

niegonapierwszymmiejscuzawszebyłapraca.

Ogodzinie21:05przeddomzajechałradiowózzmiejscowegokomisariatu.
Młodziutkifunkcjonariuszprzekazałustnierozkazstawieniajutroogodzinie
siódmejranowgabinecieszefa.

-MampanaodwieźćdoWrocławia-poinformowałnazakończenie.

-Nietrzeba,jestemwozem-grzeczniepodziękowałkomisarz.

-Mampanaodwieźćpańskimwozemizadbać,bypanwypoczął

należycieimógłpodjąćodranaobowiązkisłużbowe-

wyrecytowałposterunkowy.

ZrezygnowanyHalwaspoddałsięterrorowiiustąpiłmiejscaprzykierownicy
ukochanegowozu.Całądrogędrzemałnatylnymsiedzeniu,aprzedświtemzdążył
nawetzażyćkomfortuwłasnegołóżka.

background image

Naspotkaniezszefemzjawiłsiępunktualnie,wyspany,ogolonyirozżalony.
Natychmiastpowejściudałwyraznagromadzonymuczuciom.

-Dzięki,stary!Wiedziałem,żemogęliczyćnazasłużonyodpoczynek!-przywitał
sięszorstko.

-Niemazaco!-inspektorReszkadostosowałsiędotonuprzyjaciela.-Jak
zwyklesiławyższa,anatoniemamwpływu.

PrzejmieszsprawęKarpińskiej!

-Dlaczegozawszedostajędrakizpierwszychstrongazet?

Okropnienielubię,gdymiktośbezprzerwypatrzynaręce.

-Bomaszznośnywyglądiumieszsobieradzićzmediami.Aztymostatniomamy
pewneproblemy.

-Noproszę,azawszemyślałem,żejestemnajlepszy!-zauważył

ironicznieHalwas.

-Aterazpoważnie.Niebędzieszmiałłatwegożycia.-Inspektorprzeszedłdo
konkretów.-Opróczwynikówzlaboratoriumniemamydosłownienic.Na
dodatekconajmniejdwatuzinypodejrzanych.

Rozległosiępukanie,dopokojunieśmiałowsunęlisiębohaterowiepoprzedniego
dnia,WojsazGładyszem,izajęlimiejscaprzystolenarad.Zpokorączekalina
pierwszegromy,alenaszczęścieszefskorzystałzprawałaski.

-Referujcie,panowie-zarządziłsucho-szczegółowo.Tylkofakty,nawnioski
przyjdziekolejpóźniej.

Gładyszodchrząknąłimonotonnymgłosemzacząłodczytywaćraport:

-ZwłokiZytyKarpińskiejznalezionowewtorekoświcie.

Zabójstwadokonanodniapoprzedniegowgodzinachpopołudniowych.Mamy
wynikizlaboratoriumiodlekarzapolicyjnego.Zgonnastąpiłmiędzypiętnastąa
szesnastą.Ofiarależałaprzybiurku,twarządopodłogi.Nagłowiedenatki

background image

znajdowałasięrana,zadanaprawdopodobnietępymnarzędziem.Wplecymiała
wbitynóż,dokładniewserce.

CioswgłowęmiałpozbawićKarpińskąświadomości,śmierćzadano,wbijając
ostrzewserce,gdyleżałanieprzytomna.

Zbrodnidokonanowgabinecieofiary.Zwłoknieruszanozmiejsca.Nie
stwierdzonożadnychśladówwalki.Wchwiliatakuofiarabyłaprawdopodobnie
odwróconatyłemdozabójcy.Nanożunieznalezionożadnychodciskówpalców.
Tępyprzedmiot-

młotek,którymogłuszonokobietę,sprawcaukryłwinnympomieszczeniunatym
samympiętrze,wciasnymschowkunakońcukorytarza.Zabezpieczononanim
śladykrwi,włosydenatkiinieprawdopodobnąilośćodciskówpalców.Nóż
wyjętyzciałanigdywcześniejniebyłużywany...-Dalej!

-Spisprzedmiotówznajdującychsięnabiurkuiwtorebceofiaryjestw
załączniku2.Przeczytać?

-Nie,referujdalej!

-Dalejmamytylkojedenwielkibajzel!-wtrąciłsięWojsa.-

Klamkaażsięlepiododciskówpalców.Podłogawpomieszczeniuzadeptana
przezkilkadziesiątosób,którezdążyłytamwleźćprzednaszymprzyjazdem,tak
sięwszyscyśpieszyli,żebypożegnaćzmarłą.

-Dorzeczy,panowie!-przerwałReszka.

-Zabójstwadokonanowgodzinachpracy.Wtymczasiewbudynkubyliprawie
wszyscypracownicy,

zresztą,nadobrąsprawę,mógłtamwejśćkażdyzulicy,stróżpilnujetylkow
nocy.

-Cudownie,nieograniczonaliczbapodejrzanych!Zawszemarzyłemotakiej
sprawie-niewytrzymałHalwas.Gorzejjużtrafićniemogłem,pomyślałz
rezygnacją.

-Chciałeś,tomasz,tymrazemniebędziepochwalnychartykułówwgametach!-

background image

złośliwieodezwałsięWojsa.

-Panowie,tylkobezosobistychwycieczek!-Reszkaprzywołał

podwładnychdoporządku.-Niejesteśmytunapikniku.-Zapalił

papierosaipoprosiłodalszyciąg.

Gładyszdyskretnieotarłpotzczoła.Nieubłaganiezbliżałsięmomentkrytyczny.
Zacząłpowoliprzekładaćkartki,szukającnatchnienialubpomocyzestrony
Wojsy,któryzeskupieniemobserwowałwielką,metaliczniebłyszczącąmuchę.
NieustannebrzęczeniezdenerwowałoHalwasa,wstałiprecyzyjnymuderze-niem
gazetyzlikwidowałźródłodźwięku...

Biednyreferentniemalpozazdrościłmuszetakiegolosu-dlaniejwszystkosię
skończyło,onmusiałsięnadalmęczyć.

-Notojeszczemamywynikiprzesłuchań.-Minawyraźniemuzrzedła.Zdawał
sobiesprawęzeznikomejwartościposiadanychdowodów.Terazmusiał
poinformowaćotymprzełożonego.-

Wszyscymówiąozmarłejwsamychsuperlatywach.Żadnychwrogów,niktnie
zauważyłniczegopodejrzanego-wyjąkał.-

Jestempewny,żewszyscykłamią,boprzecież...

-Niktniezabijaaniołów-dokończyłszefponurymgłosem.-Naraziepanom
dziękuję,zostawciemateriałynabiurku.Aha,komisarzuGładysz,pojedziepanz
Karolemwtereniobjaśniwszystkonamiejscu-zarządził.Usiadłciężkoprzy
biurkuizamyśliłsięnadczymśgłęboko.

-KiedyprzyjedzieGruszyński?-przerwałmilczenieHalwas.

-Twójpartnerjestprzecieżnaurlopie,niedługozostanieojcem,zapomniałeś?!
Dostanieszdopomocydziewczynę.

-Tożartczyweszływżyciejakieśnoweprzepisy?!-obruszyłsięHalwas.

-LidiaLarsson.Robiładoktoratnatejuczelni,znaśrodowiskoionijąznają.Jej
takłatwoniewcisnąkitu,jaknaszymspecjalistomodaniołów.Możektośw

background image

końcupowieprawdę.

Jakośniewierzę,żebytaKarpińskabyłatakimniewiniątkiem,wkażdymrazie
mordercazpewnościątaknieuważał.

Karolzciężkimwestchnieniemprzyjąłwyrokdowiadomości.

PrzekonywanieReszki,żetonieGruszyńskibędzierodził,tylkojegożona,mijało
sięzcelem.Wyrokjużzapadł.Noicałarobotaspadnienamojągłowę,pomyślał
gorzko.

-Skądjąwytrzasnąłeś?-zapytałgłośno.-Mamytakidobrywywiadczynastąpiła
rewolucjawkadrach?Tocudzoziemka?-

starałsięzgromadzićjaknajwięcejdanychnatematnowejwspółpracowniczki.

-Przeceniasznaszemożliwości.Zgłosiłasięsama,najpierwchciałemjąspławić,
alepowyczynachnaszychorłówzmieniłemzdanie.Anazwisko,oile

dobrzepamiętam,nosipomężu,prawdopodobniebyłym.

LidiaLarssonodponadgodzinycierpliwieczekałanakorytarzu.

Dladobrasprawymogłatusiedziećimiesiąc.Wreszciedostaławielkąszansęi
niezamierzałajejzaprzepaścić.Poddrzwiamigabinetunowegoszefaczułasięna
miejscujaknigdydotąd.

Pociągałajątajemnicaichęćsprawdzeniawłasnych-jakprzypuszczała,
olbrzymich-możliwości.Dotychczasniewiodłojejsięnajlepiej.Trafiłaz
deszczupodrynnę.Uciekłaoduczelnianejrutyny,bynatychmiastutonąćw
gąszczuparagrafówistosachprotokołów.Napróżnomarzyłaopoważnych
sprawach,jaknarazieniepatrolowałanawetulic.

WieśćozabójstwieKarpińskiejpodziałałanaLidięelektryzująco.Zabłysł
malutkipromyknadzieinaudziałwczymśpoważnym.Zareagowałanatychmiast.
Zgłosiłachęćwspółpracy,przedstawiłaargumentyniedopodważeniaiterazz
niepokojemoczekiwałanadebiutwprawdziwejsprawieozabójstwo.

Gromadzonamiesiącamienergiakipiałaiszukałaupustu.

background image

Wstępnyplanśledztwamiałajużgotowy,pozostałyjeszczedoopracowania
szczegóły.Tymoczywiściezajmiesięjużnamiejscu,planowała.Wieleteż
zależałoodwspółpracownika,alezmężczyznamizwykleradziłasobieświetnie.

OdWojsyiGładyszawyciągnęłaszeregniezbytpochlebnychinformacjinatemat
komisarzaHalwasa.Nienależałdoszczególnielubianych,aizpracąby-

wałoróżnie.Podobnomiałnaswoimkonciewieleznaczącychsukcesówikilka
równiespektakularnychporażek.

Dlarównowagizasięgnęłainformacjitakżezinnychźródełiwyrobiłasobie
wstępnąopinię.Facetnależałdotakich,cototrzebachodzićkilkakrokówza
nimi,abyniechcącynieprzydeptaćprzerośniętegoego.

Lidiaprzygotowałasięnaciężkąprzeprawę.Niezamierzaławtejsprawie
odgrywaćrolimarionetki,chciaładziałaćjawnieizobaczyćwłasnezdjęciew
gazecie.

Wreszciedoczekałasięzaproszeniadogabinetuszefa.Przywitałasię,zmierzyła
obupanówbacznymspojrzeniemi,zadowolonazwywartegowrażenia,skromnie
usiadławkąciku.

-Witamynowąwspółpracownicę-usłyszałanajwspanialszesłowanaświecie.-
Naczasprowadzeniasprawyzostałapanioficjalnieoddelegowanadonaszego
wydziału.ŚledztwoprowadzikomisarzHalwas.-Szefdokonałoficjalnej
prezentacji.

Podalisobieręceinatychmiastwrócilinamiejsca.Dziwnymtrafem,wtym
samymmomenciepoczuliwzajemną,chociażniczymnieuzasadnionąantypatię.

Tomisięwcaleniepodoba,pomyślałHalwas.Podświadomiewyczuwałkłopoty.
Te„kłopoty"miałystosiedemdziesiątcentymetrówwzrostu,blondwłosy,
niebieskieoczyiurodęmodelki.Apodtąsłodkąmaskączaiłsiędrapieżnik.

Bezzbędnychwstępów,wdużymskrócie,zreferowałsprawęioddałgłos
młodszejkoleżance.

Lidiawykorzystałaswojepięćminut,prezentującnowe,znacznieciemniejsze
obliczezmarłej.

background image

-Karpińskanienależaładoosóbszczególnielubianych,wręczprzeciwnie,każdy,
ktosięzniązetknąłbliżej,chętniebyjąutopił

włyżcewody.Studenciprzezwalijątrafnie„Piranią",itanazwaświetnie
odzwierciedlałajejcharakter-recytowałaprzygotowanąlekcję.-Miaławielu
wrogów,lubiłapomiataćludźmiiprawdopodobniewktórymśmomencie
posunęłasięzadaleko.

-Dziękujępani.Wreszciemamyjakieśkonkrety.Naszanioł

zaczynanabieraćrumieńców,itobrzydkich-podsumował

Reszka.-Aledośćżartów,zmarłaopróczwrogów,miałatakżewielu
ustosunkowanychprzyjaciół.Naciskająnanaszewszystkichstron,żądając
wyników.Tegosamegojaoczekujęodwas.Zabierajciesiędoroboty,straciliśmy
jużitaksporoczasu.

Wypytajciedokładnie,cokomuzrobiławostatnimczasie.Ijeślimogęcoś
doradzić,zacznijcieodprofesorów,onizwyklesąmniejskłonnido
fantazjowania.Powodzenia.

*

LucynkaBieluńodespałaekscesyalkoholowewewłasnymdomui,świadoma
obowiązków,oświciepojechaładopracy.

Wpółgodzinypóźniejpodmieszkaniemświadkazjawiłsięposterunkowy
Maczek.Nieśmiałonacisnąłdzwonek,odczekał

minutkęipowtórzyłoperację,wkładającwniąwięcejserca.Niedoczekawszy
siężadnegoodzewu,zastosowałbardziejradykalneśrodki,polegającegłównie
narytmicznymuderzaniupięściąwdrzwi.

-Halo,halo,jestpanitam?!Proszęnatychmiastotworzyć-

policja!

Pokilkuminutachnakorytarzwyjrzałazdenerwowanasąsiadka-

wyliniaładamawpapilotachirozchełstanymnapiersiach,brudnymszlafroczku.

background image

-Cosiępantaktłuczeszponocy?!-sarknęłagderliwie.-Jaknieotwiera,znaczy,
gdzieśwybyła.Traciszpantylkoczasiporządnymludziomspaćniedajesz.-I
nimzaskoczonyfunkcjonariuszzdążyłzadaćpytaniapomocnicze,zatrzasnęłamu
drzwiprzednosem.

Maczek,świadomyniespełnionegoobowiązkuiprzestraszonygroźbamiszefa,
zacząłszybkoanalizowaćsytuację,odkrył

podobieństwadodniapoprzedniegoiznadziejąwsercupojechał

naKlecinę.

WtymsamymczasiepaniLucynkaposprzątałajużpierwszepiętroizociąganiem
wdrapałasięnadrugie.Gabinetzmarłejominęłaszerokimłukiem,zamaszyście
kreślącwpowietrzuznakkrzyża.Wierzyławżyciepozagrobowe,wzbłąkane
duszeszwendającesiępozaświatachipostanowiłazażadneskarbyniewchodzić
tamsama.StrzeżonegoPanBógstrzeże,pomyślała.Narazie,kujejogromnej
uldze,niebyłotakiejpotrzeby.Drzwistaraniezabezpieczonoprzedintruzamii
paniLucynkazczystymsumieniemmogłapozostawićpokójodłogiem.

Następnegodzinyspędziłaniezwyklepracowicieiekipapolicyjnazastałająprzy
plewieniuklombu.IdącynakońcuHalwaszatrzymałsięnaschodach.

-Czytoczasemniepaniznalazławczorajzwłoki?-zapytałnawszelkiwypadek.

-Aznalazłam,znalazłam!-ciężkowestchnęłakobieta.

Strasznenieszczęście,straszne...

-Musiałtobyćdlapaniokropnywstrząs-zauważyłaLidiawspółczująco.-Może
usiądziemysobienaławeczce,wcieniu,iopowienampaniwszystkodokładnie-
zaproponowała.-Tobardzoważne-podkreśliła.-Proszęopowiedziećjakto
było,odsamegopoczątku.

Lucynkaprzysiadłanabrzeżkuławkiizaczęławyłuskiwaćzpamięciszczegóły
wtorkowegoporanku.Opowiadanieszłoopornie.Przerywałarazporaz,
wzdychała,ocierałaoczychusteczkąipolecaładuszęzmarłejboskiejopiece.

Policjancisłuchalicierpliwietegomonologu,nieprzerywalianiniepoganiali
kobiety.

background image

-...noiwtedyodkluczyłamdrzwiodsiedemnastki,tylkogórnyzamek,bodolny
niebyłprzekręcony,zapaliłamświatłoiweszłam...

LidiaiKarolzareagowalijednocześnie,porozumielisięwzrokiemizadali
pytaniepomocnicze.

-Jestpanipewna,żepokójbyłzamkniętynaklucz?!

-Tak,bonajpierwzobaczyłam,żedolnyzamekjestotwarty,topociągnęłamza
klamkę,aledrzwinieustąpiły.

Woźnawniosładosprawysporociekawychszczegółówijedenpoważnytrop.
Mordercadysponowałkluczem!

Lidiagłośnowypowiedziałato,oczymmyślelioboje.

-Mordercapracujewtymbudynkualbomadostępdokluczy-

zauważyła.-Toznaczniezawęziobszarposzukiwań.Kluczeofiaryzostaływ
torebce.Wejśćmógłbezproblemu,alezamknąćmusiałwłasnymkluczem.Zyskał
wtensposóbsporoczasunazatarcieśladów.Cootymsądzisz?-zwróciłasięz
pytaniemdostarszegokolegi.Na„ty"przeszlibezzbędnychceregieli,z
pominięciemstosownychrytuałów.

-Wzasadziemaszrację-zgodziłsięHalwas.

-Zapomniałaśtylkododaćjednosłowo:prawdopodobnie!W

naszymzawodzienigdynicniewiadomonapewno,amarginesbłędujestbardzo
duży.Wkażdymraziepoczątekmamyniezły,obytakdalej.Lubiętakiesprawy,im
bardziejkoronkowaintryga,tymwiększeprawdopodobieństwo,żewktórymś
miejscuzaczniesiępruć.Trzebatylkoumiejętniepociągaćzanitki.

MocnoniewyspanaAgatkaniezdołałaodsamegoranarozpocząćprywatnego
śledztwa.TymrazemnaprzeszkodziestanęłaprofesorPodgórska.Wygłosiła
pogadankęwstylu:cośsięstało,alemymusimyżyćdalej,izagoniławszystkich
dozaległychobowiązków.Nadobitkę,łamiącodlatustalonezasady,osobiście
nadzorowałaprzebiegprac.Snułasiępokątach,utrudniającbezpośrednie
kontaktypersonelu.

background image

-Diabełwniąwstąpiłczyco?-szepnęłaHalinkanauchoIzie.-

Jeślijeszczeosobiściezabierzesiędoroboty,pokropięjąnawszelkiwypadek
święconąwodą.

-Zachichotałyobie.

PracującaobokAgatkaspojrzałanakoleżankinieżyczliwieikontynuowała
rozmyślania.Mordercazpewnościąniezostawił

namłotkuodciskówpalców.Jejodciskitkwiłynasamymwierzchu,miaławięc
największąszansętrafićzakratki.

ProfesorPodgórskazmęczonanadzorowaniemodpłynęławkońcudowłasnego
gabinetuizespółgenetykówmógł

zrealizowaćpierwotneplany.

Wpierwszejkolejnościnależałozatrzećśladyponiedziałkowejlibacji.Poutykane
pokątachproduktyżywnościowezaczęływydawaćnieprzyjemnąwoń.Ze
względunanapiętyharmonogramusuniętojewrazznaczyniami.

Punktdrugibrzmiał:uzgodnićzeznania.Mielisporodoukrycia,acośprzecież
musielizeznawać.Wżadnymwypadkunienależałoprzyznawaćsiędowszystkich
grzeszków.Czasnaglił,policjanciszwendalisiępobudynkuiladachwilamogli
rozpocząćprzesłuchania.

Zebranieodbyłosięwustronnymmiejscu,przyzachowaniuwszelkichśrodków
bezpieczeństwa.Emilustawiłalarm,wzwiązkuzczymkażdapróbawtargnięcia
nieproszonychgościmusiałabyćsłyszalnawpromieniukilkudziesięciumetrów.

Genetycyzasiedliprzyokrągłymstole,mocnonadgryzionymzębemczasu,i
Grzegorzotworzyłobrady.

-Mamynasumieniudwagrzechy:pijaństwoikłamstwo.

Pierwszego,moimzdaniem,należysięwyprzećwcałości,zdrugimmożemymieć
niejakieproblemy.Niktnieuwierzy,żekochaliśmytęzołzę,nieświadomijejwad,
widzącnadodateknieistniejącezaletyzmarłej.Jakieśpomysły?-zapytałz
nadzieją.

background image

-Najpierwustalmy,corobiliśmydojedenastej-zaproponowałaHalinka.-
Najlepiejniechkażdypodato,corobiłnaprzykładwpiątek,isprawazgłowy.
Wtensposóbniewsypiemysięzniczym.AAgatkaszukałaliteraturydonowego
projektu.

Siedziałaprzystoleigrzebała.Wszyscyjąwidzieli?

-Widzieliśmy,jakAgatkasiedziałaigrzebała!-zawołalizgodnymchórem.

-Dobra,potempracowaliśmywpocieczołaimuchaniesiada,możemymówić
całąprawdę,ażdoobrzydzenia.

-AoKarpińskiejpowiemy,żeniechcieliśmyźlemówićozmarłejprzyświeżych
zwłokach-wymyśliłaJola.-Mamyprzecieżprawodowłasnychprzekonań,
zabobonówjakichś-

nie?Będziesiępotemzmorapętaćwokolicy,pokutować,ludziniepokoić!Amy
jejdobresłowonadrogęimamyświętyspokójznieboszczką.Teraz,jakzwłoki
zabrali,tocoinnego,możemywszystkopowiedziećszczerze,bezowijaniaw
bawełnę.Icowynato?

Odpowiedziąbyłyrzęsistebrawa.Propozycjawszystkimprzypadładogustu.

-Jajużnawetzdążyłamwtouwierzyć!-zawołałaIza.-Okropniebojęsię
duchów.Teraz,jakjużmamyproblemzgłowy,możezajmiemysięjakąśpracą?
Zatydzieńidęnaurlopichciałamskończyćprzynajmniejtrzeciąpróbę.Resztęi
takzwalęnagłowęAndrzejowi.

-Mnietamwsioryba-odezwałsięAndrzej.-Jaktrzebatosięzrobi,alenie
dzisiaj.Niewiemczemu,aleniemamnastrojudopracy.Możezagramyw
brydża?-zaproponowałbeztrosko.

Agatkadotejporysiedziaławcieniu,niezabierającgłosu.

Uważnieobserwowałatwarze,szukającnanichchoćbycienianieszczerości,
strachuczyinnych,bliżejnieokreślonychoznakprzestępstwa.Święciewierzyła,
iżkażdyczynkaralnypozostawiaślady,szczególnienaobliczu.Kujejogromnej
uldze,wszyscyzachowywalisięnormalnie.Próbowaliukryćdrobne
wykroczenia,beztroskopodchodzącdotematuzbrodni.

background image

Najwyraźniejczulisięwolniodwszelkichpodejrzeń,statystująctylkow
rozgrywającymsiędramacie.Wyglądalijakstadobaranówidącenarzeź,itona
dodatekzpieśniąnaustach.

Onajedynaposiadałatajemnicęmłotkaidladobraogółupostanowiłapodzielić
sięzobecnymiswoimciężkimbrzemieniem.

-Obawiamsię,żenaszeproblemyjeszczesięniezaczęły-

powiedziałaposępnie.Złewieścinależałoprzekazywaćstopniowo,abynie
wywołaćzbytwielkiegowstrząsu.Przybrałaodpowiednią,grobowąminę,
pragnącpodkreślićpowagęsytuacji.Niestety,zrozumianazostałaopacznie.

-Zobaczcie,pesymistka-zachichotałaHalinka.-Jedenurlopnałonieprzyrody,i
cosięzrobiłoznaszejkoleżanki;wzrokbłędny,włoszmierzwionyitengrymasna
twarzy...

AgatkazdenerwowałasięniestosownymzachowaniemHalinkiizapominająco
delikatności,wywaliłakawęnaławę.

-Chcecieusłyszećcośnaprawdęśmiesznego?-zapytałajadowicie.-Proszę
bardzo.Karpińskązamordowanomłotkiem,którymbawiliśmysiębeztrosko

całydzień!Każdyzwastrzymałwłapachnarzędziezbrodniizostawiłpiękne
odciskipalców,terazpolicjawybierzesobiejednąsztukęiumieściwwięzieniu
najakieśdwadzieścialat.

Reszta,dziękującopatrzności,będziepechowcowiwysyłaćpaczkidomamra.
Śmieszne,co?!

Wpomieszczeniuzapadłagrobowacisza,stosownadosytuacji.

KilkaosóbprzestałonagleoddychaćiAgatkazdążyłapomyśleć,żejednak
przeholowałaztymuświadamianiem.

-Skądwiesz?-pierwszyoprzytomniałAndrzej.

-Widziałam,jakgowkładalidoworka,rączkazalepionataśmą...

ireszta...Niemogłamsiępomylić.

background image

-Cholera-terazwszyscyjesteśmynaliściepodejrzanych.Czyjestktoś,oprócz
Andrzeja,ktoniebrałtegodziadostwadorąk?-

zapytałzmartwionyGrześ.

-Jatrzymałambardzokrótko-odezwałasięIzaizamilkła,zdającsobiesprawęz
bezsensuwypowiedzi.

Prawdabyłabezlitosna-bylipodejrzaniinicniemoglinatoporadzić!

Grześpostanowiłzmienićtemat.

-Widzieliście,przysłalicałkiemnowychgliniarzy

-facetaibabkę-zakomunikował.

-Awiecie,kimjesttablondynka?-szepnęłatajemniczoJola.

-No,gadaj!Końmimamyzciebiewyciągać?!

-zdenerwowałasięHalinka.-Mamyopóźnienia,atysiębawiszwzagadki.

-Już,niepalisię!NaszapolicjantkatoLidkaLarssen,robiładoktoratuSłonia,no
wiecie,tacowyszłazaSzweda.

-Jesteśpewna?Słuchajcie,możeonabędziewspółpracować?-

zapaliłsięEmil.

-Puknijsięwłeb!-sprowadziłgonaziemięAndrzejPodymek.-

Masięzwierzaćbandziepotencjalnychmorderców?!

Statystycznierzeczujmując,jesteśmynajbardziejpodejrzani,jestnas
dziewięcioro,siedemsztukużywieniowcówitylkopiątkazoologów.Razem
równeoczko,dwadzieściajedenosób.-

Policzyłcośszybkonakalkulatorze.

-Stanowimywsumieczterdzieścidwakomaosiemdziesiątsześćprocent
potencjalnychzabójców.Liczętakżesiebie,wnocywszystkiekotysączarne.

background image

Jeślijeszczedołożyćodciski,jesteśmynaczelewszystkichstatystyk.

-Wtakimrazie-zarządziłaHalinka-musimynajpierwprześwietlićsię
nawzajem.Niechkażdywyciągniekartkęiwpiszenajbardziejpodejrzanego
osobnikalubosobniczkę,maciepięćminutdonamysłu.

-Mnieniebierzciepoduwagę-przypomniałAndrzej-jamamalibi.-Słowo
„alibi"wypowiedziałznamaszczeniem.-Jedynysprawiedliwywśródbandy
grzeszników.

Halinkazebrałakartkiipodliczyłagłosyipodaławynikidowiadomości
publicznej.

-Smolarz-jeden,JolaKapłan-dwaiGrzesiekDeresz-cztery.

-Dlaczegoja,cosięczepiacie?!-zaprotestowałGrześ.-Nawetkuryniezabiję,
acodopieroczłowieka.

-Jesteśmężczyzną,maszwybuchoweusposobienie,mogłeśsięwściec,stuknąć
babęiteraznawetniepamiętasz-sugerowałaJola.

-Tonieon-stanęławobronienarzeczonegoIza.-Gdybytobyłazbrodniaw
afekcie,zgoda,aleKarpińskązamordowanozpremedytacją.Grzesiekniepotrafi
zaplanowaćnawetprostegodoświadczeniazmuszkamiowocowymi.

-Awłaśnie,żepotrafię!-oburzyłsięzainteresowany.-Umiemzaplanować,
wszystkocozechcę,wnajdrobniejszychszczegółach.

Zamiastodpowiedzikilkaosóbwymowniepuknęłosięwczoło.

Agatkapostanowiławziąćśledztwowewłasneręceiprzyokazjiwyjaśnićkilka
niejasnościzeswojegonotesu.Przemyślaławszystkojużwnocyiterazmogła
podzielićsięgotowymiwnioskami.Wskróciezaprezentowałazebranefakty.

-Niemogęzaprzeczyć,żejestemostatniąznanąmiosobą,któradotykałamłotka.
Dajęsłowo,żezostawiłamgonatrawniku,Jolaświadkiem.Nazewnątrzzostali
tylkonasipanowie,resztaweszławcześniej.OgodzinietrzeciejKarpińska
jeszczeżyła,bomieli-

śmymłotek.Emil,cobyłodalej?

background image

-Pozbieraliśmytedechynajednąkupęiteżposzliśmynagórę.

Zabrałemtylkomójszwajcarskiscyzoryk.Żadnegomłotkaniebrałem,Grzesiek
teżnie.

-Czylizostałnatrawnikuimógłgosobiezabraćkażdy,nawetosobapostronna-
podsumowałaAgatka.

Potwornyhukprzerwałdalszerozważania.Wszyscyjakjedenmążrzucilisiędo
urządzeniaalarmowego.Wprogustałaskamieniaławoźna,przyciskającdłońmi
łomoczącezprzerażeniaserce.

-Jużdobrze,paniLucynko-uspokajałoszołomionąkobietęEmil.-Totylko
puszkaspadłazpółki.-Usadziłniewinnąofiaręwnajwygodniejszymfotelui
zaproponowałszklankęwody.

-Po...poproszę-wyszeptałacichutko;nakredowo-białątwarzzaczęływracać
rumieńce.Upiłakilkałyczkówiwstała,dziękujączaratunek.-Jatylkoprzyszłam
sięzapytać,czyumyćoknawtymnowympokoju?

-Dzisiajnie,najpierwmusimysamizrobićtamporządki-

oznajmiłaJola.-Proszęusiąśćiodpocząć,trzebaoszczędzaćsiły.

Ajaksiępaniczuje?

-Ajakjamamsięczuć,panidoktor?-rozżaliłasiękobieta.-

Takienieszczęścieijeszczeodsamegoranamusiałamwszystkoopowiadać
policji.

Emilowizaświeciłysięoczy.

-Unasteżniemówisięoniczyminnym-podchwycił-alejestnamlżej,bo
pocieszamysięnawzajem,apanizostałasamiutkajakpalec.Właśnieurządzamy
cośwrodzajustypy,rozmawiamyozmarłej,itonamprzynosiulgę.Paniteż
powinnaspróbować.

IpaniLucynazaczęłamówićjaknaspowiedzi,całąprawdę,łącznieze
szczegółamiporannegoprzesłuchania.

background image

-Anajbardziejtosiędziwili,żedrzwibyłyzamkniętenaklucz-

wyznałanakoniec.

-Każdyznasmakluczedowłasnychpokoi-głośnozastanawiałasięIza.-Skąd
jeszczemożnawziąćklucz?

-Tylkozportierni,alenikomuobcemuniedadząitrzebasięwpisaćdozeszytu-
wyjaśniłGrześ,apaniLucynkapotwierdziłakiwnięciemgłowy.Dalejprowa-

dzonojużtylkorozmowę„kupokrzepieniuserc"ipaniLucynawróciładopracy
wdużolepszymnastroju.

Pojejwyjściuzarządzonopółgodzinnąprzerwęwceluzbadaniaaktualnej
sytuacjiidetektywiamatorzyrozpełzlisiępopiętrach.

*

Prawdziwidetektywiprzeprowadzaliwłaśniewizjęlokalną.

-Pokójofiaryznajdujesięprzysamychschodach,aschowek,wktórym
znalezionomłotek,nadrugimkońcuślepegokorytarza;pocoonsiętampchał?-
głośnomyślałHalwas.

-Mniezastanawia,pocowogólezabierałtenmłotek,skorozostawiłnóż-
wtrąciłaLidia.

-Młotekjestcharakterystyczny,widoczniemordercabałsię,żenaprowadzinas
najakiśtrop.

-Toczemugoniewyniósłzbudynku,tylkoukrył

wskładziku?

-Możektośgospłoszył.-Halwaskrokpokrokuodtwarzałruchyzabójcy.-
Zamknąłdrzwinaklucz,ktośszedłposchodach,wycofałsięzzasięguwzrokui
ukryłnarzędziewskładziku.Napewnozamierzałwrócićponiepóźniej,leczcoś
muprzeszkodziło.

Głośnawymianauwagsprzyjałaprocesommyślowymikierowaławyobraźnięna

background image

właściwetory.

-Słuchaj-zawołałaLidiapodnieconanagłąmyślą.-Niewszedł

dożadnegozpokojównadrugimpiętrze,atooznacza,że...?!

-Bingo!Maswójgabinetnainnympoziomie,toprawdopodobne.Niezłamyśl-
pochwaliłHalwas.

-Męczymniecośinnego,pomyśl,facetplanujezbrodnię,przygotowałsobie
klucze,kupiłnowiutkinóż,dlaczegoniepostarałsięonowymłotek?Pieniędzy
muzabrakło,zmienił

planywostatniejchwili?

-Moimzdaniemzmieniłplany.Zwietrzyłszansęiwykorzystałjąbezbłędnie.
Ryzykował,alejaksiętemuprzyjrzećzbliska,momentkrytycznytoopuszczenie
miejscazbrodni.Zaledwiekilkasekund.Potemstałsiętylkojednymzwielu
podejrzanychizyskałkilkanaściegodzinnazatarcieśladów.Wyrzuciłciuchy,
wziąłpryszniciczekałnadalszyrozwójwypadków.

-1miałdrańszczęście,ranowrazzinnymiposzedłzadeptywaćślady.Nawetjeśli
mujakimścudemudowodnimypobytnamiejscuzbrodni,łatwosięwywinie.

Nadolestuknęłydrzwi,zaskrzypiałyschodyidopolicjantówdobiegłwyraźny
szmergłosów.

-Zauważyłaś?Tenbudynekjestszalenieakustyczny.Trudnosiętutajporuszać
bezszelestnie.Jeśliktośsłuchałuważnie,miał

dziewięćdziesiątdziewięćprocentszans,abywymknąćsięniepostrzeżenie.
Cholera,przestajemisiętowszystkopodobać.

-Zatokrystalizujenamsiępewienportretpsychologicznysprawcy:inteligentny,
bezwzględny,nieboisięryzyka.

-1manerwyjakpostronki-dorzuciłKarol.

OddłuższegoczasunaschodachsiedziałaAgatkaCyryliprzysłuchiwałasię
rozmowie.Niesłyszaławszystkiegowyraźnie,wzwiązkuzczympostanowiła

background image

podejśćbliżej.

Najpierwweszładopokojubliźniaczek

Falskichipożyczyłaryzępapieru.Postałaprzezminutęprzylekkouchylonych
drzwiach,następnieodwiedziłakolegęLeszczykaiwyłudziłaspinaczeoraz
dwanaściekopertformatuA4.Wwynikuudanychmanewrówzbliżyłasię
znaczniedoźródłaupragnionychdźwiękówiuchwyciłapuentęrozmowy.

Szczegółoweoględzinygabinetuzmarłejnieprzyniosłyrewelacyjnychwyników,
zatopolicjantównasamąmyśloprzeczytaniuchoćbyczęścizgromadzonychtu
materiałówrozbolałagłowa.

Wpomieszczeniuznajdowałasięnieprawdopodobnailośćpapieru.Szafaz
aktamiifakturamizostatnichdwudziestulat,zasobnabibliotekapodręczna,
pokaźnailośćpracmagisterskichicałagórawszelkichszpargałów.Wszystkoto
poukładanezpedantycznąstarannością.

-Niewyglądanato,żebytuktośszperał,idealnyporządek-

wzdrygnąłsięlekkoKarol.-Napoczątekwystarczynamnotes,kalendarz,
organizer,wizytówki,tocośznumeramitelefonówitelefonkomórkowy.Po
południumusimyjeszczezajrzećdojejmieszkania,zdobyćbilingi,skontaktować
sięzrodzinąiprzyjaciółmi.Aletopotem-przyhamował.-Narazieidziemyna
dółizaczynamymaglowaćtocałepodejrzanetowarzystwo.Cotytamrobisz?-
zniecierpliwiłsię.Odpowiedźodrobinęwytrąciłagozrównowagi.

-Kwiatkipodlewam-usłyszałsłodziutkigłosikdobiegającyzkąta.-Zobacz,
jakaślicznadracena,szkoda,żebyzmarniała.

Zmarłamusiałamiećdobrą

rękędoroślin.Wiesz,żezroślinąmożnasięzaprzyjaźnićprawiejakzpsem?-
Karolniewiedział.Itaksięwłaśniepracujezbabami-zauważyłwduchu.
Rozczulająsięnadkażdympieskiem,kotkiemibadyl-kiem;bojąsiępająków,na
akcjęchodzązobstawą,mdlejąnawidokkrwiibrzydząsięprzemocą.

Takprzynajmniejtwierdzilikoledzyzkomisariatówdotkniętychdamskąplagą.-
Napewnoterazbardzotęskni.Potakiejtragediimożestracićwszystkieliście
albonawetumrzećzszoku.

background image

-Tobyłobyrzeczywiściestraszne-zauważyłjadowicie.-

Przecieżtonaszjedynyświadekzbrodni.-Jegopokładycierpliwościwłaśniesię
wyczerpałyiczuł,żezarazwpadniewszewskąpasję.Ironiapozwalałaupuścić
niecoparyiuniknąćgroźnegowskutkachwybuchu.-Jakbędzieszdlaniejmiła,
możeszepniecinauszkoimięzbrodniarza,aletojużpogodzinach,boterazmamy
cośważniejszegodoroboty!

Niewdającsięwdalszedyskusje,pierwszyopuściłpokój.

-Ażebyświedział-obruszyłasięLidia.-Roślinymająwięcejdopowiedzenia
niżniektórzyludzie...

Natrzecimpiętrzesześciorospiskowców,kłócącsięzacięcie,typowało
mordercę.

-UlaFalska-upierałasięJola.

-Bzdura,bliźniaczkiwszystkorobiąrazem-oponowałaIza.

-Nowłaśnie,pasująjakulał:jednatłukłamłotkiem,adrugadźgała.-Wodana
kawęzagotowałasięporazpiąty.SiedzącanajbliżejczajnikaIzacojakiśczas
beztroskopstrykałaguziczkiem,ozalaniufiliżanekwrzątkiemjakośnie
pomyślała.

-Zoologówmożemywykluczyć-przerwałaspórwracającawłaśnieAgatai
zrelacjonowałazasłyszanerewelacje.-Pętlazaciskasięwyraźniewokółszyi
żywieniowców-podsumowała.

Emilwyjąłczystąkartkęiwypisałnazwiskapodejrzanychdużymidrukowanymi
literami:

1.prof.IWONAKUŚ-kierownikkatedry,wiek-podeszły,prawdopodobnie
ponad60lat,mężatka.

2.mgrKATARZYNASZERSZEŃ-pracowniktechniczny,wiek-potrzydziestce
(grubo),panna.

3.drMARIANZATOPIEC-46lat,wdowiec.

background image

4.drDOMINIKAORŁOŃ-32lata,mężatka.

5.drDARIUSZPOTARZYCKI-38lat,żonaty.

6.drMONIKADONIEC-29lat(prawdopodobnieniewinna),mężatka.

7.FRANCISCULLEN-stypendystazMaroka,wiekok.28lat,stanrodzinny
nieznany.

-Mamytuwszystkichobecnych,czytychnaurlopieteżbierzemypoduwagę?

-Nie,zostawimyichnaraziepolicji,niechimsprawdząalibi-

zdecydowałaHalinka.ZajrzałaEmilowiprzezramięizaprotestowałażywo:-
Żadnychniewinnych,natychmiastwykreślwłasneuwagi.Twojeprywatne
sympatieniemogąmiećwpływunawynikśledztwa.

-Monikajesttakadelikatnaisubtelna-westchnąłEmil.-Kruchaiwrażliwai
zupełnieniepasujedo...

-Delikatnaczynie,jestpodejrzananarównizewszystkimi.

OgłuszyćmłotkiemidobićleżącąmogłanawetstaraKusiowa,trzebatylko
bardzochcieć.

-Niekłóćmysięodsamegopoczątku-interweniowałGrzegorz-

przypomnijciesobielepiejwszystkiehistorieonieboszczceipodejrzanych.
Każdazbrodniamaprzecieżjakiśmotyw.-

Podrapałsięwramię.-Rabunkowyiseksualnymożemywykluczyć,tomożebyć
jakiśpsychopata...

-Jakpsychopata,tonapewnoZatopiec-podsunąłAndrzej.-W

każdymraziesocjopatazniegojestnapewno.Niewiem,jakajestróżnicamiędzy
tymiod-chyłami,alezpewnościąniewielka.

Jemuzbrodniawyzierazoczu.Pozatympatologiczniegonieznoszę-wyznał.

ResztazespołuwłaśniezamierzałaprzychylićsiędozdaniaAndrzeja,kiedy

background image

niespodziewaniewyłamałasięHalinka.

-Nicztego,wkażdymkryminaleosobniknajbardziejpodejrzanyjestzawsze
niewinnyinaodwrót.WtymświetletwojaMonikaniewyglądanajlepiej-
docięłaEmilowi.

*

PierwsząnaprzesłuchaniewezwanoAgatkę.Idącposchodach,zastanawiałasię
nadprzyczynątakiegowyróżnieniaidoszładowniosku,żejejnadmierna
ciekawośćzostałazauważonaiprawdopodobnieniewłaściwiezinterpretowana.
Postanowiłaprawieniczegonieukrywaćiwspółpracowaćzorganamiścigania
odsamegopoczątku.

-Młotek,którymzabitoKarpińską,należydożywieniowcówimyśmygotylko
pożyczyli.Naszeodciskipalcówznalazłysiętamprzypadkowoinienależynas
braćpoduwagę,chociażpozorymogąwskazywaćnanas,aletonapewnoniemy
-

wypaliłazarazodprogu.-Wtedyonajeszczeżyła,anasjużtamniebyło-
zaczerpnęłapowietrza.-Ontomusiałzrobić,kiedywszyscybyliunas,bo...

Niecooszołomionykomisarzniewielezrozumiałzprzemowyświadka.Należało
zapewneznaćsłowa-klucze.Przerwałzatemmonolog,abyzadaćzasadnicze
pytanie.

-Ktotosą„my"?-zapytałinteligentnie.-Toznaczy,proszęsprecyzować-
poprawiłsięnatychmiast-kogomapaninamyśliużywającsłów:„my",„nas";„u
nas"toznaczygdzie?

-Miałamnamyślipracownikówkatedrygenetyki,zajmujemycałetrzeciepiętroi
kawałekstrychu.Nastrychubywamyraczejrzadko,ostatnioniepamiętamnawet
kiedy,bobyłamnaurlopie.

Miałamokropnyurlopijaktylkowróciłam,tozarazzdarzyłosiętostraszne
morderstwo...

Komisarzprzerwałopowieśćgrzecznie,chociażstanowczo.

-Świetnie,wtakimrazieproszęraczejopowiedzieć,gdziepanibyław

background image

poniedziałek.Szczegółowo,krokpokroku,icopaniwłaściwiewieotymmłotku.

Agatkawiłasięjakpiskorz,próbującukryćlibacjęalkoholową.

Własneczynnościniesprawiłyjejżadnychproblemów-

siedziała,grzebaławliteraturzeijuż.Czynnościwykonywaneprzez
współpracowni

kówwymykałyjejsięspodkontroli,zapomniałazapytać,cotakiegorobili,iteraz
byłozapóźno,należałoimprowizować.

Komisarznatychmiastzauważył,żepodejrzanakręci.

Zachowywałasięjakrasowyprzestępca:patrzyłanaboki,kluczyła,awtrudnych
chwilachtarmosiłaniezwyklebujneowłosienie.Zadawałpodchwytliwepytania,
próbującprzyprzećofiarędościany.Napróżno.Zakażdymrazemwymykałasięz
policyjnychkleszczy.

background image

-Niewiem,corobiliinni,kiedyczytam,zapominamocałymświecie-sprytnie
wybrnęłazopresji.

Okrywszyferalnegodzinymgłątajemnicy,Agatkawypłynęłanaszerokiewodyi
ażrozpływałasięwszczerości.Naoczachpolicjantaprzeszłazadziwiającą
metamorfozę.Zamiastjednostkinieufnej,zakłamanej,zdenerwowaneji
podejrzanej,miałprzedsobąuosobienieniewinności.Osobęszczerą,
prostolinijną,patrzącąwładzyprostowoczy,nadodatekobdarzonąfenomenalną
pamięciąwzrokową.

Agatkazreferowałakomisarzowiprzebiegakcjitransportowejwczasie,w
przestrzeniizpodziałemnarole.Wnioskikońcowezachowaładlasiebie.

-Dziękuję,wniosłapanidośledztwabardzowiele,tylko...jednasprawaniedaje
mispokoju:skądpaniwie,czymzamordowanoKarpińską?-zapytał
podchwytliwieHalwas.

-Widziałam,jakpolicjanciznaleźlimłotek,resztymożnasiębyłodomyślić,dwa
plusdwarównasięcztery.

-Podwarunkiem,żemasiędodyspozycjiwszystkiedane.W

paniwypadkubyłotorównaniezjedną

niewiadomą.Denatkęzabitonożem,takabyłaoficjalnawersja,omłotkuwiedział
tylkomordercaimy.

-Ktotosą„my"?-zapytałaniewinnieAgatka,lekkoogłuszająckomisarza.

Zrozpęduzamierzałnawetodpowiedziećnapytanie,aleszybkosięzreflektował.

-Bezżartów,jatu...

-Ajanie.

-Copani„nie"?

-Niezadajępytań,nieprowadzęśledztwainielubię,jaksięzemnierobi
wariata.Szczegółyzbrodniznanesąwszystkimpracownikomtegobudynku.Nasz

background image

kolegaEmilMatkiewiczbył

obecnyprzyrozmowachpanapoprzednikówipodzieliłsięwiedzązeznajomymi.
Tochybaniejestkaralne?Emilmówił,żejąnajpierwogłuszyliczymśtępym,a
Mopkaznalazłamłotekiwyłazprzerażenia.Niktniewyjetaksobie,bezżadnego
powodu.

Tochybajasne,nie?!Dwaplus...

-KtotojestMopka?-spytałśledczylekkołamiącymsięgłosem.

-Naszakotka,takaruda,onapierwszaznalazła...-Wtakimrazie,proszęnam
powiedzieć,gdzie

panibyłamiędzygodzinąpiętnastąaszesnastątrzydzieści-

włączyłasięLidia,bokomisarzwyglądał,jakbyzachwilęmiał

zemdleć.

Agatkazastanawiałasiędłuższąchwilęipogłębokiejanalizienieznalazła
jednoznacznejodpowiedzi.

-Właściwietowszędzie-odpowiedziałaniepewnie.

-Cotoznaczywszędzie?!-naciskałkomisarz.-Niemożepanimówićjaśniej?!

-Dokładnieotrzeciejrzuciłamnarzędzie,któreprawdopodobnieposłużyło
mordercy,natrawnikniedalekoschodów,weszłamnagórę,zjadłamkanapki,
późniejzaczęłamrozpakowywaćsprzętipokazywaćgościom,potem...

-Jakichgościmapaninamyśli?-zainteresowałasięLidia.

-No,kolegówzdołu,myślipan,żetakczęstodostajemycośnowego?Pomagać
toniechcieli,alejaktylkoskończyliśmy,tozarazprzylecieli.Wyposażenie
polskichuczelnijestkatastrofalne...

-Proszęnieodbiegaćodtematu!

UrażonaAgatkazbólemsercadostosowałasiędowymogówprzesłuchujących.

background image

-Anakońcuzamiatałamschody.Ztychkartonówwysypałysiętakiekulki
styropianoweiktośsięmógłzabić.Ajeszczeniewiedziałam,żejużmamy
jednegotrupa.

-Karpińskateżprzyszła?

-Pośmierci?Żywateżbynieprzyszła.Jąnależałozapraszać.

-Naraziepanidziękujemy.Jeszczepaniąpoprosimy.

Natymzakończyłasięrozmowa,jednakowomęczącadlaprzesłuchujących,jaki
dlaprzesłuchiwanej.Agatkawstałaiskierowałasięwstronęwyjścia.

-Nie,nie-zatrzymałjąpolicjant-proszęwyjśćtylnymwyjściem.

Tylnegowyjścianiebyło.

Agatkajednakbezzmrużeniaokawykonałapolecenieizamknęłazasobądrzwi.
Pomieszczenieoboknosiłonazwędziupliiniewieleodbiegałoodniejroz-

miarami.Przezmalutkieokienkoprzysuficiewpadałasmugaświatła,wktórej
wirowałypojedynczedrobinykurzu.

Wypełniającepakamerępomocenaukoweznacznieograniczałymożliwośćruchu.
Agatkausiadłanarozklekotanymfotelutużprzydrzwiachizgoryczą
rozpatrywaładoznanąporażkę.Chciałaprzecieżpomóc,awyszłojakzwykle.
Komentarzedobiegającezsąsiedniegopomieszczeniazdołowałyjąjeszcze
bardziej.

-WezwijteraztegocałegoEmila,spróbujemyzniegocośwydusić.Moimzdaniem
tenfacetwieowielezadużo.AtaCyrylprzynajmniejprzezchwilęniebędzie
mataczyć-odezwałsięmęskigłos.

-Maszrację,tapchłajestwyjątkowowścibskaistraszniekręci-dorzuciłaod
siebiekobieta.

WrażliwanapunkciewzrostuAgatkaodczułaostatniąuwagęwyjątkowo
boleśnie,apodejrzeniaojakieś„mataczenie"

wywołałyostryprotestwewnętrzny.Dotychczastosłowokojarzyłojejsię

background image

wyłączniezpolitykąipachniałodłuższymodosobnieniem.

DouszurozżalonejwięźniarkidobiegłpiskliwygłosEmila.CiałoAgatki,niczym
impulselektryczny,przeszyłanieprawdopodobna,szalenieekscytującamyśl:
Słyszywszystko!

Drżączemocjiprzysunęłauchodościanyizbłogimuśmiechemuczestniczyław
przesłuchaniu.Modliłasięwduchu,abychwilatatrwaławiecznie.Jejprośba
zostaławysłuchanawcałościiAgatkazapomnianaprzezwszystkich,siedziała
tamażdowyjściaostatniegoświadka.

ZwypowiedziIzy,GrześkaiPodgórskiejniedowiedziałasięniczegonowego.
DopieroJolaKapłanpodniosłajejciśnienie.Tawrednamałpasypałajakznut,
dobrowolnieibezprzymusuwywlekającnaświatłodziennewszystkiemniejszei
większegrzeszkizespołu.Powyczerpaniufaktówprzeszładoprzypuszczeńi
spekulacji,doszedłszyjednakdolibacjialkoholowejorazprowadzonegoprzez
genetykówprywatnegośledztwaniespodziewaniezamilkła.Prawdopodobnie
zrobiłojejsiężaldobrejzabawyispodziewanychemocji.Tymsposobem
największysekretgenetykównadalpozostałtajemnicą.

Agataprzezbliskokwadranszwijałasięzezłościiwymyślałatortury,jakimz
największąprzyjemnościąpoddałabywiarołomnąkoleżankę.Musiałateż
przyznaćsamaprzedsobą,żeniedoceniłainteligencjiJoli.Traktowałajązawsze
jaknieszkodliwąmarudę,zajętąwyłączniepochłanianiempokarmu.

JolaKapłanmożewnajbliższejprzyszłościstaćsięgroźnąprzeciwniczkąalbo
nieocenionymsprzymierzeńcem-odnotowaławpamięci.

PrawdziwabombapękładopieroprzyprzesłuchaniuBogusiStasiak,najbliższej
współpracownicyzamordowanej.

LidiaLarssonznałaBogusięosobiścieipostanowiłaprzeprowadzićrozmowęw
czteryoczy.NajejznakkomisarzHalwasopuściłpomieszczenie.

-Powiedzmiszczerze-zaczęłaLidia-dlaczegooniwszyscytakniecierpieli
Karpińskiejidlaczegopojejśmiercinabraliwodywusta.

Zapytanamilczaładłuższyczas,wyraźniewalczyłazsobą,wkońcubezradnie
zalałasięłzami.Lidiaobjęłakoleżankęipocieszałaciepłymi,serdecznymi
słowami.

background image

-Coonacizrobiła?-zapytała.-Obiecuję,żetozostaniemiędzynami.

Przełamawszyopory,BogusiaStasiakrozpoczęłaopowieść:

-Mójmążmniebił-wyznałazewstydem.-Znosiłamtobardzodługo,
najbardziejsiębałam,żebyniedowiedzielisięotymwpracy.Udawałomisię
jakośukrywaćprawdę.Wkońcuzdobyłamsięnaodwagęipostanowiłamod
niegoodejść.

Przeprowadziłamsiędorodziców,anasprawierozwodowejnieukrywałam
przyczynyrozstania.Dostałamrozwód,odzyskałammieszkanieinareszcie,poraz
pierwszyodwielulat,znowupoczułamsięczłowiekiem.

Przerwałanamomentiwyjęłazkieszenisuchąchusteczkę.

-Mojaradośćtrwałakrótko-kontynuowała.-Karpińskawjakiśsposób
dowiedziałasięowszystkim.Wyraziłaubolewanieizdziwienie,że
wykształcona,inteligentnakobietadałasiętraktowaćwpodobnysposób.
Poprosiłamją,abynikomuotymniemówiła,iwtedysięzaczęło.Najpierw
przychodziłazdrobnymiprośbami:cośprzepisać,znaleźćmateriały,później
zaczęłamnietraktowaćjakwłasnąsekretarkę.Wmyślachbuntowałamsię,
chciałamsiępostawić,alewjejobecnościtraciłamcałąodwagę.

-Czyszantażowałacięjeszczewjakiśinnysposób:

żądałapieniędzy,pomocywsprawachniezwiązanychzuczelnią?

-zapytałaLidia.

-Nie,pieniędzynigdynieżądała,tobyłraczejszantażemocjonalny,wywieranie
nieustannejpresji.Niepotrafiłamsięwyrwaćzjejszponów.Nienawidziłamjejz
całejsiły,alerobiłamwszystko,czegożądała.Późniejzauważyłam,żeinnirobią
tosamo.

LidiaiAgatkazamieniłysięwsłuch.

-Jacyinni,możeszpodaćjakieśnazwiska?!

-Wszyscynajpierwwieszalinaniejpsy,apóźniejwyświadczaliprzysługi,jak
najlepszejprzyjaciółce.ProfesorSmolarztowarzyszyłjejnaodczytachi

background image

bankietach,Zatopiecurządzał

ogródprzyjejwilli,profesorPodgórskasprowadzaładlaniejlekizeStanówi
nawettenMarokańczykrobiłdlaniejjakieśzestawie-nia.Anadwadniprzed
śmierciąAndrzejPodymekzrobiłjejstrasznąawanturę.Nieznamszczegółów,ale
krzyczałbardzogłośnoiwychodząc,trzasnąłdrzwiami,ażzadudniło.

Bogusianasekundęprzerwała,nabrałapowietrzawpłucaizdobyłasięna
szczerepodsumowanie.

-Wcalenieżałuję,żejązabili,tobyłzłyczłowiek!Jajejniezabiłam,nigdynie
potrafiępodjąćodważnejdecyzji!-zawołałairozpłakałasięponownie.

AndrzejPodymekokazałsiętwardymprzeciwnikiem.

Potwierdziłfaktsporu,natomiastnajwyraźniejpostanowiłnieujawniaćprzyczyny
gwałtownejwymianyzdań.

-Rozmawialiśmyowpływieantybiotykównazdrowiepopulacji-

zakomunikowałbezczelnie.-1towywołałoażtakieemocje?!-

zakpiłHalwas.

-Mieliśmyprzeciwnezdania,aobojemamygwałtownecharaktery.Ażebynie
byłoniedomówień,wdniumorderstwabyłemwWarszawie.

*

SalaopustoszałaiAgatkadyskretniewymknęłasięnazewnątrz.

Usiadłaprzyswoimbiurkuizanotowałazasłyszanerewelacje.

NapoczątekpostanowiłarozprawićsięzJoląiwydrzećtajemnicęzAndrzeja,bo
nieulegałowątpliwości,żetengagatekukrywałcośistotnego.Zbólemsercado
listypodejrzanychdopisaładwojegenetyków,profesorówSmolarzaiPodgórską.

Przeznastępnedwiegodzinyanalizowałafaktyisnułaprzypuszczenia.Wroli
detektywaczułasięświetnie.Powrótdodomupotraktowałajakoprzykrą
codziennąkonieczność.

background image

Oczywiściekochałarodzinę,aleegzystowaniewśródsamychmężczyznnie
należałodołatwych.Życiemiałoobrzydliwiejednostajnyrytm.Praca-dom,
praca-dom,itakwkółko.Drobneprzyjemnościpojawiałysięrzadkoi
przelotnie.

Zajętarozważaniaminaturyegzystencjalnejnawetniezauważyła,kiedydotarłado
domu.Wjechaławindąnagóręiprzeznastępnepięćminutszarpałasięzwłasnym
zamkiem.

Szymonmiałgonaprawićpółrokutemu,alewciążbrakowałomuczasu.Na
alarmującedzwonkiniktnieodpowiadałikiedyjużstraciłanadzieję,iżudajej
sięwejśćdomieszkania,zamekustąpił.Weszłaidrżącązezdenerwowaniaręką
powiesiłakluczenahaczyku.Zpokojudochodziłyznajomedźwięki.Rodzinaw
kompleciesiedzia-

łaprzedtelewizorem.Leciałwłaśniejakiśszalenieważnymeczinawchodzącą
paniądomuniktniezwróciłuwagi.

-Dawaj,dawaj,gdzielezieszimbecylu,faul,faul!

-Cholera,cogwiżdżesz,palancie!Krowypaść,aniesędziować!

-kibicowałSzymon,dającsynom„dobry"przykład.

Agatkazajrzaładolodówki.

-Dzisiajobiaduniebędzie!-wydaławyrokipowędrowaładołazienki.Umyła
ręceizawisłaspojrzeniemnasedesie.Deskaklozetowajakzwyklepodniesiona!
Toprzelałoszalęgoryczy.Aprzecieżprosiłatylerazy,napominała,niemal
błagała.Ico?!

Zawszetosamo!Niktwtymdomunierespektujeprawkobiety!

Konieczmęskimterrorem!

Weszładopokojuibezzbędnychdyskusjiwyłączyłatelewizor.

Wkilkukrótkichzdaniachprzedstawiławłasnypunktwidzenia,iunoszącpilota,z
godnościąoddaliłasiędosypialni.

background image

Wyczerpanaprzejściamizapadławkrótką,męczącądrzemkę.

Tropiłamordercę,przedzierającsięprzezgęstekolczastezarośla.

Dawałazsiebiewszystko,aleodległośćmiędzynimistalerosła.

Takbardzochciałaujrzećjegotwarz.Pokażtwarz,tytchórzu,pokażtwarz-
krzyczałazaodchodzącym.

-Kochanie,obudźsię-Szymondelikatniedotknąłmokregoodpoturamienia
żony.-Totylkozłysen.

AgatkawróciłazkrainyMorfeuszaniechętnie,byłaprzecieżtylkookrokod
rozwiązaniazagadkikryminalnej.Obrzuciłamężapełnymwyrzutuspojrzeniemi
dobiłagosłowami:

-Tyzawszeprzerywaszwnajważniejszymmomencie!

Lidiapodpierwszymlepszympretekstemudałasięponowniedopokojudenatki.
Korzystajączchwilowejsamotności,wykonałaszeregdziwnychi
niezrozumiałychczynności.Zzagadkowymuśmieszkiemobejrzałaolbrzymią
dracenęzkażdejstrony,zapomocątaśmydokonałakilkupomiarów,sporządziła
szkicliściaizapisałanakartcenajważniejszeparametryorazznakiszczególne.
Ukryłanotatkiwkieszeniijakbynigdynicwróciładokolegi.

-Zamknęłamoknoidrzwi,możemyjechać

-oznajmiłaizamyśliłasięnadczymśgłęboko.-Słuchaj!-

powiedziała-niemasensu,żebyśmyobojeoglądalimieszkanieKarpińskiej,jedź
tamzjakimśpolicjantem,ajazajmęsięmakulaturą-wskazaławzrokiemna
zgromadzonądokumentację.

-Pomysłdobry,tylkoniezapominaj,żetutajjawydajęrozkazy-

przypomniałKarol.

-Pamiętam,szefie,jatutylkosprzątam-podlizałasięLidia.

Wychodząc,minęlikilkarozdyskutowanychgrupek.

background image

-Zastanawiamsię,czytutajwogólektośpracuje

-złośliwiezauważyłHalwas.

NaparapecieokiennymleżałaMopkaizażywałaulubionejkąpielisłonecznej.Na
dźwiękkrokówuniosłalekkołepekizamarławoczekiwaniu.Oceniała
niebezpieczeństwo.Niechciałojejsięopuszczaćprzy-

tulnegolegowiska,alenawszelkiwypadekprzesunęłasiębliżejkrawędzi.
Obcującnacodzieńzestudentami,byłaprzygotowananaróżneprzykre
niespodzianki.Teraznaszczęścietrwaływakacje,okresochronny.Sezon
polowańrozpoczynałsiędopieropopierwszympaździernika.Zbliżającasię
kobietaniewyglądałagroźnie,wręczodwrotnie,budziłazaufanie.

-Zobacz,tochybatenrudykotek!-zawołałaLidiaipowolizbliżyłasiędo
zwierzaka.-Jesteśnaprawdęśliczna-szeptałapieszczotliwie,gładząc
skołtunionefuterkodelikatnymi,aksamitnymigłaśnięcia-mi.Kotkapoddawałasię
zabiegomznieukrywanąprzyjemnością,wyginałagrzbietimruczałaczule.

-No,jużstarczy,typieszczocho,jutroprzyniosęcicośdobrego-

obiecałakobietanaodchodnym.

Karolprzyglądałsięczułejscencezpobłażliwymuśmiechem,komentarzcisnący
sięnaustapostanowiłzachowaćnalepsząokazję.Nadalniepotrafił
rozszyfrowaćnowejkoleżanki.Byłapięknaibezsprzecznieinteligentna,ale
wyczuwałwniejcośdziwnienieokreślonego,coś,cokazałomutrzymaćsięna
dystans.

Jolazarazpowyjściuzpracyudałasiępozakupydonajbliższegosupermarketu.
Poczyniłaniemałespustoszeniewdzialespożywczymidalejbłąkałasię
właściwiebezcelu.ZwiedzaławłaśniesektorzartykułamiAGD,kiedy
niespodziewanienatknęłasięnaIwonęKuś.

Staraprofesorkastałaprzedwystawąiniezwykleintensywniewpatrywałasięw
nożezczerwonąrączką.

Jolęszczególnieuderzyłwyrazjejtwarzy.Wyglądajakwoskowafiguraz
latarkamiwoczach,pomyślała.Alboczłowiekwtransiehipnotycznym.Todrugie
porównanieuznałazatrafniejsze.Czytakwyglądapsychopata?

background image

Poczułanaplecachzimnydreszczstrachu.Wycofałasięniezauważonaiukrytaza
wyładowanymwózkiemobserwowałaniemąscenę.

PokilkudługichjakwiecznośćminutachKusiowadrgnęłajakzbudzonaz
głębokiegosnu.Bezradnierozejrzałasiędokoła,wykonałanapiersiach
nieznacznyznakkrzyżaizespuszczonągłowąpowlokłasiędokasy.

Jolaśledziłajączujnieizdołaładokładnieobejrzećzawartośćkoszyka
podejrzanej.Kuswojemurozczarowaniuniestwierdziłaaniśladunoża.Niepokój
mógłbudzićtylkowielkibłyszczącykorkociąg.Uruchomiławyobraźnięi
potencjalnemożliwościzastosowanianarzędziaprzeszłyjejnajśmielsze
oczekiwania.Poplecachponownieprzeleciałynieprzyjemneprądy.

Naparkingudługobiłasięzmyślami,czywracaćbezpieczniedodomu,czy
śledzićpodejrzanąażdoskutku.Nimwpakowałazakupydosamochodu,problem
rozwiązałsięsam-paniprofesorznikłazpolawidzenia.

WpokojuLidiipanowałniesamowityrozgardiasz,napodłodzewalałysięsterty
książek,czasopismiinnychpomocynaukowych.Wbrewpozorom,żadnaztych
rzeczynienależaładoKarpińskiej.Materiały

przywiezionezuczelnibezpieczniespoczywaływbagażnikusamochoduimiały
tampozostaćprzynajmniejdojutra.LidiaLarssonmiałaterazciekawszezajęcie.
PrzezmomentzastanawiałasięnawetnadreakcjąKarola,kiedyranoztajemniczą
minąoddamunieprzeczytanenotatki.Zadowolonynapewnoniebędzie,
pomyślała.Wzruszyłaramionami.Trudno,musiałazaryzykować,takaokazja
trafiasiętylkorazwżyciu.Niemogłazaprzepaścićszansynadokonanieczegoś
wyjątkowegoitak...oczywistego.Pocostudiowaćtomymakulaturyiwykonywać
tysiąceinnychniepotrzebnychczynności,kiedymożnazapytać...naocznego
świadka.

PlanLidiibyłprosty-zamierzaławydobyćzeznaniazrośliny!

Napierwszyrzutokapomysłwydawałsiędziwny,adlaniewtajemniczonych
brzmiałzgołaabsurdalnie,aleLidiawiedziała,corobi.Niechodziłooczywiście
orozmowęwogólnierozumianymznaczeniu,toznaczyprzyużyciusłów.Dzięki
zastosowaniunowoczesnychzdobyczytechniki,wXXIwiekumożnasię
porozumiećzroślinaminawieleinnychsposobów.

Nasi„zielonibracia"mająnamdopowiedzeniaznaczniewięcej,niżmożna

background image

przypuszczać.Badanianaukowewykazały,żeroślinyświetniewidzą,słysząi
pamiętają.Potrafiąkojarzyćfakty,wyciągaćwnioskiiconajważniejsze-nie
kłamią!

Lidiawyszłazprostegozałożenia,żejeżelicośjestmożliwewteorii,należyto
sprawdzićwpraktyce.Nadszedłczas,abydoświadczenialaboratoryjne
wykorzystaćnaszersząskalę,naprzykładwkryminalistyce.

Lidiacałeżyciemarzyłaowielkim,spektakularnymsukcesie,izanosiłosięnato,
żemagowzasięguręki.Zapewneniezdołazburzyćprzestarzałychfunda-mentów
kryminalistyki,alezawszewartospróbować.

Roślinyodtysiąclecibyłyświadkamiokrutnychiczęstoniewyjaśnionychzbrodni.
JedynymświadkiemmorderstwaKarpińskiejbyładracena,problempolegałna
tym,żebyzaczęła

„mówić".Ionawłaśnieznalazłasposób.No,możeniezupełnieona-
zreflektowałasię.AmerykańskikryminologBaxterwpadł

napodobnypomysłodrobinęwcześniej.

TowłaśniepublikacjizopisemdoświadczeniaBaxteraszukałaodgodziny.
Śmiała,nowatorskahipotezapotrzebowałaoparciawliteraturze.Tomusigdzieś
być,przecieżniedawnootymczytałam-przekonywałasamąsiebie.Zwyczajna
złośliwośćprzedmiotówmartwych,nigdyniemożnaznaleźćtego,cojest
człowiekowiakuratpotrzebne-zżymałasię.Wreszcienatrafiłanaposzukiwane
materiaływteczceznapisem„Ciekawostkiprzyrodnicze".Swójtriumf
obwieściłaświatugłośnymokrzykiemradości.

Przeczytałaartykułkilkakrotnieiupewniłasięcodowłasnychprzypuszczeń.
Mglistydotychczaspomysłzacząłnabieraćrealnychkształtów.

Amerykańskinaukowiecprzeprowadziłdoświadczenie,wktórymfilodendron,
będącyświadkiemzdarzenia,bezwzględniewskazałsprawcęzamordowania
innejrośliny.Udałosięzkwiatkiem,dlaczegobyniespróbowaćzczłowiekiem?
Życiesamonapisałoscenariusz:na„oczach"dracenyzostałazamordowana

kobieta.Czyroślinawskażemordercę?OtymLidiazamierzałasięprzekonać
doświadczalnie.

background image

Odstronytechnicznejniewydawałosiętospecjalnietrudne,wystarczyło
podłączyćdracenędoencefalografu,pokazaćjejpodejrzanychiczekaćnawynik.
Kilkaminutimordercaznajdziesięzakratkami

-marzyła.

Doszedłszydotakbudującychwniosków,Lidiapozwoliłasobienamałąprzerwę.
Wyjęłazzamrażalnikażelaznąporcjębigosuipokrzepiłanadwątlonesiły.
Chciałajeszczeskonsultowaćswójpomysłzprzyjacielem,specjalistąw
dziedzinieinteligencjiroślin

-KoląSzurkinem.Dochodziłajedenasta,otejporzeKolazwyklewracałdo
domu.

Zadzwoniłaiwkilkuzdaniachprzedstawiłaproblem.Rybkachwyciłahaczyk.
DoktorSzurkinuwielbiałnieformalneeksperymenty,lubiłteżspełniaćdobre
uczynki,szczególniekiedypomocypotrzebowałypięknekobiety.Wspólnie
przeanalizowaliwszystkiezaiprzeciw.Wnioskibrzmiałyzachęcająco:możesię
udaćiniezaszkodzispróbować!

-Kołeczka,kochany,przyjedźjaknajszybciej!

-prosiłaLidia.

KolaSzurkinoddwóchlatpracowałwInstytucieBiofizykiwMonachium.

ZpochodzeniaRosjanin,zwyboruNiemiec,samsiebienazywał

obywatelemświata.OdrokuasystowałprofesorOldzeAchmadowejwbadaniach
nadinteligencjąroślin.LidiaLarssondoskonalewiedziała,

gdzieszukaćsprzymierzeńca.Młodynaukowiecdysponowałnietylkoolbrzymią
wiedzą,ale,conajważniejsze,miałdostępdoniezbędnejaparatury.Chętnieteż
podejmowałróżne,nawetkarkołomnewyzwania,dlategobezwahaniazgodziłsię
naudział

wpolicyjnymeksperymencie.DoPolskiciągnęłagonietylkozagadka
kryminalna,aleprzedewszystkimbłękitneoczypięknejLidii.Porazpierwszy
spotkalisiękilkalattemunakongresiewPradzeiodtejporyniepotrafił
wydobyćsięspodjejuroku.

background image

Kolazabrałsiędodziełazwłaściwąsobiewerwą.Doinstytutupojechałjużz
walizką,namiejscuspakowałpotrzebnąaparaturę,wystawiłsobiedelegacjęna
trzydniicierpliwieczekałnawłaściwymoment,abyzdobyćpodpisprzełożonej.

OlgaAchmadowa,roztargnionajakwiększośćgeniuszy,bezczytaniapodpisała
przedłożonydokument.Kolapoczułnawetniejakiewyrzutysumienia,żeoszukuje
poczciwąkobietę,iobiecałsobiepopowrociewszystkorzetelnieodpracować.

Naraziemusiałsięśpieszyć.Wypełniłjeszczekilkaniezbędnychdokumentówi
umieściłpakunkizprzyrządaminatylnymsiedzeniusamochodu.Docisnąłgazi
zatopiłsięwprzyjemnychmarzeniach.TrzynocezKleopatrąkusiłynieodpartym
czarem.

Dojechałdogranicyinatknąłsięnanieprzewidzianetrudności...

*

Wbrewopiniipewnegokomisarzapracownicynaukowiniezawszeodpoczywali,
czasemnawetprowa-

dzilibadaniawterenie.Tegodniadowyjazduszykowalisięgenetycyi
żywieniowcy.Zadaniadowykonaniamieliróżne,łączyłichwspólnyśrodek
transportu.

Początkowomiałojechaćtylkoczworogenetyków,aleAndrzej,któremuz
nieznanychpowodówzależałonawyjeździe,zdołał

przekonaćprofesorPodgórską.

-Paniprofesor,jedźmywszyscy.Częśćzrobitepomiarynacielętach,jakbyło
ustalone,amyzajednymzamachempobierzemypróbkikrwi-argumentował.-1
takniemielibyśmycorobićnamiejscu,boprzeztocałezamieszanieniktnie
pomyślałozamówieniuodczynników.

Mikrobusmiałpodjechaćpunktualnieodziewiątej,wzwiązkuzczymwszyscy
biegalijakwukropie.

-Jolka,przynieśsprzętzpiwnicy-dyrygowałGrześ.-Dodiabła,gdziejest
walizkazestrzykawkami,czywynigdyniemożecieodstawićniczegonamiejsce

background image

-gderał,bezowocnierozkopującszafęzpomocami.Nakoniecwszystko,jakleci,
wepchnąłzpowrotemidocisnąłopornedrzwiczkinogą.-Jeszczetujesteś?

Jolanadęłasiębuntowniczoiodmówiławykonaniapolecenia.

-Zażadneskarbyniezejdęsamadopiwnicy!

-oświadczyłastanowczo.-Jeszczemiżyciemiłe.Samsiępofatygujzłaski
swojej!

-Złegolichonieweźmie-wtrąciłsięAndrzej.

-Karpińskazginęławewłasnympokoju,cokomupisane,togonieominie.Przed
losemnieuciekniesz,szkodanerwówifatygi.

-Takczysiak,niezamierzamnikomuułatwiaćzadania.Nieplanujęrobićaniza
przynętę,anitymbardziejzaofiarę.Jeśliktośjestinnegozdania-drogawolna.

-Jaztobąpójdę-nieoczekiwanieofiarowałasięAgatka.-Wedwiezawsze
raźniej.

TymrazemJoliniewypadałoodmówić,choćbyzewzględunakobiecą
solidarność.Podtrzymującsięwzajemnienaduchu,zeszłynadółipo
sforsowaniuobitychblachądrzwizagłębiłysięwmrocznymwnętrzumagazynu.
Naprowizorycznychstelażachspoczywałyprzyrządypomiarowezgatunku
odpornychnawilgoć,kurz,aszczególnieupływczasu.Wyprodukowanena
początkulatsiedemdziesiątych,służyłyjużdrugiemupokoleniugenetykówiw
najbliższymczasieniemiałyszansnaemeryturęwjakimśprzyjemnymmuzeum.
Joladziarskozabrałasiędokompletowaniawyposażenia.Agatkastaławprogui
główkowałanadczymśgłęboko.Zaaranżowałaspotkanie„samnasam"w
konkretnymceluiterazzastanawiałasię,jakzacząćrozmowę.Awłaściwieod
czego.Zjednejstronyzamierzałanapiętnowaćnagannepostępowaniekoleżanki,z
drugiejszukałasojusznikawprywatnymśledztwie.Obatewątkiponiekądsię
wykluczały.

Agatkaszukałazłotegośrodka,naraziebezskutecznie.Zrolioskarżycielajakoś
niemogłazrezygnować.Imdłużejtoroztrząsała,tymbardziejwściekałasięna
Jolę.Wrednykabel,pomyślała,przypominającsobieszczegóływczorajszej
rozmowykoleżankizzespołuzpolicją.Nastąpiłniekontrolowanywyciekemocji
iAgatkabezwstępówwywaliłakawęnaławę.

background image

-Wcalesięniedziwię,żemaszstracha-wysyczałaprzezzęby.

Nawszelkiwypadekzastawiławątłymcia-

łemprostokątwejścia,abyoskarżonanieuciekłaprzedogłoszeniemwyroku.-Po
tym,conagadałaśpolicji,potencjalnizabójcystojąwkolejce,żebyciędopaść.
Szkoda,żetylkojedenbędziemiałsatysfakcję,resztaobejdziesięsmakiem.
Donosićnanajbliższychwspółpracownikówmożetylkozwyczajnaświniabez
odrobinyhonoru.Mamokropnąochotęosobiścieukręcićciłeb,alebrzydzęsię
przemocą!-zakończyłagroźnie.

ZaskoczonanagłymatakiemJolapatrzyłanarozwścieczonąkoleżankęszeroko
otwartymioczami.Wizjagwałtownejśmierciniezdołałajejjakośprzerazić.Na
wszelkiwypadeksprawdziłajednakstanuzbrojenianarwanejkoleżankiinie
stwierdziwszywjejdłoniachżadnegoostregoprzedmiotu,skwitowałapogróżki
beztroskimrechotem.ŚwiniazhonoremiAgatkawroligladiatorarozbawiłyją
dołez.

-Przykromi,cha,cha,cha!-parskała,bezskuteczniepróbującopanowaćatak
śmiechu-aleniewalczymywtychsamychkategoriachwagowych.Chybaże
zamierzaszmnieukatrupićśmiechem,tosięmożeudać.-Klepnęłasiępoudach,
zadowolonazudanegodowcipu.

AgatkaspoglądałanabujnekształtyJolizodrobinązazdrości.

WyglądajakZbyszkozBogdańcaiJagienkawjednym-

pomyślała.Rzeczywiście,naturahojnieobdarzyłaJolęatutamiobupłci:kobieca
urodadoskonalewspółgrałazniespotykanąsiłąfizyczną.Podochronnąwarstwą
tłuszczykuprężyłysięstalowemuskuły,wkażdejchwiligotowedoużycia.

NajejtleAgatkawypadałablado.Niewysokaiwiotkajaktrzcina,brakifizyczne
nadrabiałainteli-

gencjąiniespożytąenergią.Kompleksnatlemikrejposturyukrywałastarannie,
alenieznosiłażartównatentemat.

-Słyszałaśdowcipomrówce,którachciałarozdeptaćsłonia?-

prowokowałaJola.

background image

AgatkawolałaopowieśćoDawidzieiGoliacie,aleniktjejniepytałozdanie.
WreszcieJolaumilkłaispoważniała.

-Przestańwtykaćnoswcudzesprawy,boktośrzeczywiściezrobicikrzywdę-
ostrzegła.-Jedentrupwzupełnościwystarczy,półtoratrupatojużlekka
przesada,niesądzisz?

TegoAgatcebyłozawiele.

-Przeprosinyalbośmierć!-zawołaławojowniczo,rzucającsięwkierunku
wyłącznikaświatła.Czarnakurtynatylkonamomentograniczyładziałania
wojenne.Oczyszybkoprzyzwyczaiłysiędopółmroku,przeciwniczkiwmilczeniu
krążyływciemnościach,czekającnaruchdrugiejstrony.

Jolapodstępniezmierzaładowyłącznika.Małymikroczkami,macającpalcami
ścianę,posuwałasięwewłaściwymkierunku.

Pociskistyropianowe,ciskaneprzezwściekłąAgatkę,nierobiłynaniejżadnego
wrażenia,chociażzdziwiłającelnośćtrafień.

Naglecośześwistemprzecięłopowietrzeiciężkiprzedmiotwyrżnąłwszafę,
czyniącspustoszeniewszklanychnaczyniach.

Jolawykonałaprzepisowypadiukryłagłowęwramionach.

-Sorry!-zawołałaAgatka.-Wyślizgnęłomisięniechcący.

-Dobra,rozejm!-krzyknęłaJolazpodłogi.

Światłozabłysłoponownie.NaburmuszonaJolaotrzepałaspódnicęiwskazała
brudnympaluchemnastertęszkła.

-Jategosprzątaćniebędę-oświadczyłasucho.-1czegotywłaściwiechcesz?!-
niewytrzymałanapięcia.-1skąd,udiabła,możeszwiedzieć,comówiłam
gliniarzom?

Agatkapodeszłabliżejistojącnapalcach,próbowałazajrzećprzeciwniczce
prostowoczy.Niestetybrakowałojejjakichśdwudziestucentymetrów.

-Słyszałamwszystko,niewyprzeszsię!-zapiszczałacienko.-

background image

Jesteśnielojalna,wścibskaikompletniepozbawionawyobraźni.

Beztroskokalaszwłasnegniazdo.Dziwimnietylkojedno-

dodałapochwilimilczenia-dlaczegoprzemilczałaśkilkabardzoistotnych
szczegółów?Wamnezjęjakośniewierzę,miałaśwtymcel,pytaniezasto
punktów-jaki?

-Samadecyduję,cojestważne,aconie-padłapowściągliwaodpowiedź.-Nie
podobałmisięstylprzesłuchania,ajużnajmniejrolagłównejpodejrzanej.
Zresztąszkodafatygi-Jolawzruszyłaramionami

-cibeznadziejnipolicjancinigdyniezłapiąmordercy,chybażesamzakujesięw
kajdanki.-Zmęczonaprzydługąprzemowąusiadłanabańcepomlekuizajęłasię
konsumpcjąwyjętegozkieszenibatonika.Onajużswojepowiedziała,następny
ruchnależałdoAgatki.

-Widzisz,ostatniowielemyślałamotymmorderstwie.

-Jakwszyscy-wtrąciłaJola.

-Porobiłamnotatkiiwyciągnęłamstrasznewnioski

-westchnęłaAgatka.-Ciężkomirzucaćpodejrzeniananajbliższych
współpracowników,alefaktysąporażające.

Wszyscymieliokazjępopełnieniazbrodni.Wszyscyoprócznas-

sprostowała.-Niewytypowałamnaraziekonkretnychpodejrzanych,zresztąmam
nadzieję,żemordercaniejestodnas.

Wkażdymrazieniemożnategotakzostawić...Słuchaj-padławkońcukonkretna
propozycja-skoroobiejesteśmyniewinneiobunamzależynaschwytaniu
sprawcy,tomożepołączymysiły?W

tensposóbdwukrotniezwiększymyszansępowodzeniamisji.

Joladoskonalerozumiała,ojakąmisjęchodzi,alemiałaobiekcjecodoudziału
wtymprzedsięwzięciu.

background image

-Maszciekawysposóbokazywaniazaufania-zakpiła.-Dziękujęzazaszczyt,ale
jaliczętylkonasiebie.Zresztą,skądmamwiedzieć,czymówiszprawdę?W
końcutotyostatniadotykałaśnarzędziazbrodni!

-Wypraszamsobie!-oburzyłasięobwiniona.-Ostatnidotykał

morderca!Atypopracujlepiejnadpamięcią-poradziłapojednawczo.Nie
chciałasiękłócić,kiedyrysowałasięrealnaszansaporozumienia.-W
poniedziałekbyłyśmynierozłącznejakbliźniaczkisyjamskie-przypomniała.-Od
dwunastejażdofajrantuaninamomentniestraciłamcięzoczu.Todziaławobie
strony,mogłyśmytozrobićrazemalbożadnaznas.

OstatniargumenttrafiłdoJoli.

-Naczymmiałabypolegaćtawspółpraca?-zapytałaostrożnie.

Agatkamiałajużgotowyplan.

-Będziemyśledzićipodsłuchiwaćwszystkichrazemikażdegozosobna.Potem
wspólnieomówimy

wynikiiustalimynajbardziejpodejrzanejednostki.Adalejtojużwszystko
potoczysięzgórki-zakończyłaoptymistycznie.-Aterazmów,cowiesz.

Usiadływstarychzakurzonychfotelachipółgłosemwymieniłyindywidualnie
zdobyteinformacje.

-WczorajpodpadłamiKusiowa.-Jolaopowiedziaławspólniczceospotkaniuw
supermarkecie,niepomijającdetaliorażsubiektywnychodczuć.

-Przecieżwcaleniekupiłatychnoży-powątpiewałaAgatka.

-Ależebyświdziaławyrazjejtwarzy,wyglądałaupiornie.

Zresztąwzięłakorkociąg!-upierałasięJola.-Tobardzoniebezpieczne
narzędzie,szczególniewrękachpsychopaty.-

Zabrałasiędodemonstracji.Zobacz,możnaprzecieżogłuszyćofiaręmłotkiemi
wkręcićkorkociągwrdzeńkręgowy,wiesz,tamgdziesięłączygłowazszyją,
jesttakiodpowiednidołek-dotknęłaszyiAgatki,wywołującjejżywyprotest.

background image

-Cozamakabrycznepomysły!Mamnadzieję,żemordercaniegrzeszy
wyobraźnią.Jednojestpewne,wszyscypodejrzaniświetniesięznająnaanatomii
człowieka,jaktobiolodzy.

Dalszerozważanianatematprzydatnościumiejętnościzawodowychdocelów
przestępczychprzerwałowtargnięcieAndrzeja.

-Dziewczyny!Jesteścietam?!-krzyczałzpołowyschodów.-Pośmierćwas
posłać!Wszyscyjużsiedząwautobusie,czekamytylkonawas.

-Tylkoniepośmierć!-zaprotestowałyzgodnie,wymieniającporozumiewawcze
spojrzenia.

Paktzostałzawarty.

Błyskawicznieodnalazłypotrzebneprzyrządyipośpiesznieopuściłypiwnicę.

Miejscawpojeździezajętozgodniezezwyczajowymschematem.Zprzodukadra
profesorska,tużzanimiżywieniowcy,potemrządekpustychfoteli;całytył
stanowił

królestwogenetyków.

Spóźnialskiezostałyprzywitanegłośnymbuczeniemzirytowanychkolegów,ale
niewzięłysobietegodoserca.

UsiadłyrazemikuogromnemuzdziwieniuHalinki,zaczęłysobiecośszeptaćdo
uchaniczymnajlepszeprzyjaciółki.

Autobusruszył.Napierwszyrzutokawszystkobyłojakzwykle,aleprzy
wnikliwszejobserwacjirzucałosięwoczykilkaszczegółów.Wbrew
zwyczajowirozmowyprowadzonobardzocichoiwyłączniewewłasnymgronie,
niktnieodwiedzał

sąsiadów.Genetycyposyłalidoprzoduwymownespojrzenia,ażywieniowcy
odwzajemnialisiętymsamymdotyłu.

-Oninaspodejrzewają?!-oburzyłasięIza.-Niechlepiejzacznąszukaćusiebie.

Odpowiedziałjejzgodnypomrukaprobaty.-1jakimprawemjadądonaszej

background image

obory,conasobchodząichproblemy!Każdysobierzepkęskrobie.

DoniedawnażywieniowcyprowadzilibadaniawWidliszkachWielkich.
Przeprowadzalitamniezwykleważnyeksperymentżywieniowyiniedopuszczali
namiejsceżadnychpostronnychekip.Zdumnychminiluźnorzucanychuwag
wynikało,żedokonalijakiegośniebywałegoodkrycia.Wynaleźlidietę-cud.W

uproszczeniupolegałotonaograniczeniużywieniazielonką,zwiększeniuudziału
pasztreściwychztajemniczym

dodatkiemX.Cudownadietadawałapodobnonadspodziewanerezultaty:
zwierzętadoświadczalnerosłyjaknadrożdżach,wymionakrówtryskały
mlekiem,anotatnikibadaczypęczniałykolumnamicyfr.Natychmiastpo
zakończeniubadańzamierzaliopatentowaćrewelacyjnyspecyfikiwspokoju
oczekiwaćnaprzyznanienagrodyNobla.Naraziezacieraliręceitęsknie
wyglądalibliskiegokońcadoświadczenia.

Dosensacjirzeczywiściedoszło,alecałkieminnegokalibru.

Bombapękłazhukiemiwjednejchwiliobróciławpyłpółrocznąpracę.

Azawiniłoborowyzdobrymsercem.

StrasznegoodkryciadokonałyMonikaDonieciKasiaSzerszeń.

Znalazłysięprzypadkowowoborzewporzekarmieniaizauważyły,żezamiast
dwóchprzyczepzielonkiprzywiezionocztery.

-PanieWojciechu,przecieżmiałpandawaćtylkodwieprzyczepyzielonki-
przypomniałykarcąco,zadowolone,żeznalazłysięwewłaściwymmiejscuwe
właściwymczasie.-Naścianiewisiharmonogram,wraziepotrzebyproszędo
niegozaglądaćalbopytać.

-Jakjabymsłuchał,cosobieróżnemądralewymyśliły,tobybiednekrówkijuż
dawnozgłodupowyciągałynogi-odparł

hardooborowy,protestującstanowczoprzeciwkowprowadzaniubezsensownych
udziwnień.-Jamammiętkieserceiżywinyskrzywdzićniedam!

-Czytoznaczy,żepanjetakkarmioddawna?!-zapytałałamiącymsięgłosem

background image

doktorMonikaDoniec.

-Jakświatświatemkrowyzawszeżrątylesamo-padłafilozoficznaodpowiedź.

Itymsposobemżywieniowcystalisiępośmiewiskiemcałegoświatka
naukowego.Dlaratowaniatwarzypróbowalijeszczeusunąćzestanowiska
sprawcęnieszczęścia,aletymrazemzaczął

bruździćdyrektorgospodarstwa.

-Jeszczenieoszalałem,żebysiępozbywaćjedynegopracownika,którytroszczy
sięozwierzęta.Takiczłowiektoskarbipókijatujestem,panWojtuśbędzie
pełniłfunkcjęoborowego.Inawetpremięmudam-tymargumentemzakończył

wszelkiedyskusje.

Pokonaniidożywegourażeniżywieniowcyporzuciliniegościnnyobiekti
przenieśligłównąbazędoPrzytulisk.

WspomnianePrzytuliskaodwielulatznajdowałysięwstrefiewpływów
genetyków.Trudnosiędziwić,iżnowąsytuacjęodebralijakozamachna
prywatnośćiprzeszkodęwrealizacjiwłasnychcelównaukowych.Cicho,
aczkolwiekgorącokomentowaliniesprawiedliwądecyzjęprzełożonych.

WburzliwejdyskusjiniebrałudziałutylkoAndrzejPodymek.

PatrzyłuparciewkierunkuMonikiDonieciłowiłjejporozumiewawcze
spojrzenia.

Podejrzanekonszachty,wykorzystującswąpodzielnąuwagę,obserwowała
Agatka.

Namiejscuwyładowanosprzętizanimdokonanopodziałuzadań,wybuchła
wściekłaawanturapomiędzyzespołami.Poszłojakzwykleowszystkoionic.
Ktośskrzesałiskrę,adalejpłomieńrozprzestrzeniałsięsam.Nagromadzonew
ostatnichdniachemocjeprzerwałytamyirozlałysięwokółszerokąfalą
nienawiści.

Kłóconosięzaciekleoprawopierwszeństwadoziemiiinwentarza.Legendarna
polskagościnnośćposzławkąt.Gośćbyłzwyczajnymintruzem,czylipersonanon

background image

grata.

-Niedamygłodzićnaszychkrów!-skandowałaIza,popieranaprzezpozostałych
genetyków.

-Doświadczeniomgenetykówmówimynie!-krzyczałastronaprzeciwna.-Łapy
preczodPrzytuliskikodugenetycznego!

Wykorzystujączamieszanie,MonikaDoniecdyskretnieopuściłaterenbitwyi
chyłkiemskierowałasięwkierunkupobliskiejkępydrzew.Wśladzaniąpodążył
AndrzejPodymek.Świeżymtropem,kilkadziesiątmetrówztyłu,pochylonawpół,
dreptałaAgatka.PierwszazatrzymałasięMonika,zapaliłapapierosainerwowo
podrygiwaławmiejscu.DołączyłAndrzejiobojeprzesunęlisięgłębiej,wcień
wielkiegodębu.

-Aha,ciekawe...Tajnespotkanieczłonkówwrogichobozów-

notowaławmyślachAgatka.Płećprzeciwnamożewskazywaćnaschadzkę
kochanków,amożetowspólnicywzbrodni,zresztąjednoniewykluczadrugiego.

Konfiguracjaterenuuniemożliwiałazainteresowanejpodejścienaodległość
głosu.UkrytawkrzakudzikiejróżyAgatkabyłaświadkiemdziwnej,fascynującej
pantomimy.Najpierwdwiepostacistałybezruchu,twarząwtwarzibezgłośnie
poruszaływargami.Pojakimśczasieniemrawepoczątkoworuchybohaterów
dramatunabrałyostrości,ożywionejgestykulacjitowarzyszyływybuchy
niepohamowanegogniewu.Oboje,mężczyznaikobieta,krzyczelicorazgłośniej,
niezwracającuwaginaotocznie.Doróżanegokrzewudolatywałyjedynie
zniekształconestrzępyiAgatkamogładowoliposługiwaćsięwyobraźnią,
dorabiajączakończenialubpoczątkizdań.

ZdenerwowanaMonikapróbowałaodejść,dającjasnysygnałdozakończenia
awantury.Andrzejniezamierzałtakłatwozrezygnować,miałjeszczesporodo
powiedzenia.Zatrzymałjągwałtownymszarpnięciemzaramięiostrym
rozkazującymgłosem.Uderzeniewtwarzostudziłojegorozszalałytemperament.
Namomentobojezastygliwmilczącymbezruchu.

Monikaoprzytomniałapierwsza,odeszłaszybkim,pewnymkrokiem,
niezatrzymywanaprzeztowarzysza.

Andrzejzostałsam,drżącymidłońmizapaliłpapierosaiwspartyopieńmętnym

background image

wzrokiemwpatrywałsięwniebo.Naglebezżadnegowyraźnegosygnałuruszył
przedsiebie.

PrzejętawidowiskiemAgatkazapóźnozdecydowałasięnaodwrót.W
decydującejchwilijejdługiekręconewłosyzaplątałysięwkolczastymkrzewie.
Szarpałasiębezskuteczniejakmuchawsieci,gdypająkzbliżasięwielkimi
krokami.NawidokAgatyAndrzejstanąłjakwryty.Domyśliłsięwszystkiegoi
dopierocostłumionawściekłośćwybuchłananowo.Jakwulkanblu-znął

przekleństwami,awyglądałprzytymtakstrasznieidrapieżnie,żeadresatka
inwektywzamarławoczekiwaniunatychmiastowejegzekucji.Naszczęście
Andrzejzmęczyłsięwymyślaniem,obrzuciłszpiegapogardliwymspojrzeniemi
zagroziłnapożegnanie:

-Słuchaj,tyróżanapluskwo,niewiem,cousłyszałaś,alejeślipiśnieszkomuś
choćsłówko,wyrwęci

językrazemzmigdałkami!-iodszedł,nieoglądającsięzasiebie.

Falaprzerażeniapowoliopadałaiwkrótceosiągnęłapoziomtylkolekko
podwyższony.Odzyskawszywładzęwkończynach,Agatkakilkomawężowymi
ruchamiwyplątałasięzpułapki,poprawiłasukienkęiusiadłanatrawie.
Uruchomiłaprocesymyślowe,niedoszłajednakdożadnychkonkretnych
wniosków.

Niewiedziałanawet,czegobyłaświadkiem.Czynaprawdęzagrażałojej
niebezpieczeństwo?Wokółtoczyłasięfascynującagraoskomplikowanych
regułach.Mogładoniejwejśćlubpozostaćnauboczu.Czychwilastrachuikilka
kosmykówwłosówtozbytwysokacenaza...?Zaco?-zastanawiałasięwdrodze
powrotnej.

*

Chwiejnezawieszeniebronitrwałojużponadgodzinęiprzydobrejwoliobu
stronistniałaszansanazrealizowaniecelówbadawczych.Agatka,HalinkaiIza
podkierunkiemprofesorPodgórskiejprowadziłypomiarycieląt.Nieobyłosię
przytymbezśmiechów,piskówizachwytównadurodąmaluchów-tych
wszystkichochówiachów,którewzbudzająwkobietachwszelkiemaleństwa.

-Sątakieśliczniutkie,żemogłabymjewszystkieschrupać-

background image

szczebiotałaHalinka,delikatniegładzącbeżowechrapki.

-Nowiesz?!-oburzyłysiękoleżanki.-Jakmożeszmówićojedzeniuprzy
zainteresowanych.Odbieraszimsłodkiedzieciństwo,toniemoralne!

-Przecieżmówiłamwprzenośni!-broniłasięHalinka.Uwagaprzyjaciółek
uraziłajądogłębi.

-Ajakwcinaciekotlety,tojestmoralne?Możetakobieprzejdzieciena
wegetarianizmzamiastwciskaćmigłodnekawałki?

-Zobaczcie,jakiemająśliczneoczyiterzęsy,długiejakwachlarze-Agatka
zręczniezmieniłatemat.

-Ztakąurodąmiałabymustópcałyródmęski.

-Chcemisiępłakać,kiedypomyślę,żemusimyimpobraćkrew.

Tojebędzieboleć.Niecierpięwidokuigieł

-wzdrygnęłasięnasamowspomnienie.-Aswojądrogą,ciekawe,gdzie
przepadlinasichłopcy?Jużdawnopowinnitubyć.

-Popatrzcie,jakieonewszystkiepodobnedotatusia-zauważyłaHalinka.

Tatuścielaczków,1250-kilogramowybuhajrasyszarole,zwanypieszczotliwie
Kajtusiem,przebywałwosobnymkojcuwsąsiednimbudynku.Zwyklełagodny
jakbaranek,dziśwykazywałwszelkieoznakizaniepokojenia.Prychał,fukałi
nerwowogrzebałwściółceprzednimikończynami.Wokolicykręciłosięzbyt
wieluludziwbiałychfartuchach.Mądryzwierzakbiałyfartuchkojarzył
bezbłędniezweterynarzem,ategoostatniegozgrubąnieprzyjemnością.Duża
liczbaweterynarzydoprowadziłaKajtusianieomaldopaniki.Miotałsięw
boksie,toczyłślinęigroźniełypałnawrogówprzekrwionymiślepiami.

Wokółkrążyłotrzechrównieprzestraszonychgenetyków.Odponadgodziny
bezskuteczniepróbowaliwykonaćniezbędnepomiaryolbrzymaipobraćpróbki
krwi.

-Totwojawina!-krzyczałnaAndrzejaGrzesiek.

background image

-Zachciałocisięwycieczki,tosięterazbawwbohatera.-Usiadł

nabelisłomyiostentacyjnieschowałręcedokieszeni.

-Dziękuję,jeszczemiżyciemiłe-oświadczyłAndrzejizajął

miejsceobokkolegi.-Cowniegodzisiajwstąpiło?Nigdygoniewidziałemw
takimstanie.Teraznicniezrobimy,dajmymutrochęczasu,możesięuspokoi.A
wogóle,tomamtowszystkogdzieś

-podsumowałswójstosunekdoświata.

-Tomożejatymczasemprzygotujęsprzęt?-zaofiarowałsięEmilinieczekając
naodpowiedź,zabrałsiędodzieła.Otworzył

blaszanąwalizeczkę,wyłuskałzwnętrzasporychrozmiarówstrzykawkę,
umocowałigłę...

WszystkieteczynnościwykonywałtużprzednosemKajtusia.

Nawidokstrzykawkibuhajoszalałzestrachu.Niczymrozszalałybizon
zaszarżowałnaogrodzenie,omaływłosnieroznoszącwięzieniawpył.Stalowe
ruryjęknęłygłuchoiboleśnie.

Następnyatakmógłzakończyćichżywot.

Nieświadomysprawcazamieszania,Emil,zamarłwniewygodnejpoziejak
eksponatzgaleriifigurwoskowych,zafascynowanymrożącymkrewwżyłach
widowiskiem.Zuporemdzierżyłwwyciągniętejdłoniniebezpiecznyprzyrząd,
współczesną

„płachtęnabyka".

-Zejdźmuzoczu,idioto,bonaswszystkichpozabija!-ryknął

Grześipchnąłkolegęwstertęsłomy.

NagłezniknięciezagrożeniapodziałałokojąconazszarganenerwyKajtusia.
Zaprzestałszturmowaniabariery,miotałsiętylkowewnętrzukojcanawypadek,
gdybygroźnyintruzzamierzałwrócić.

background image

Emilwygrzebałsięzesłomypozbawionyczęścigodnościwłasnejiprzyrządu,
którytakrozsierdziłbuhaja.Próbaodnalezieniasprzętuzostałaudaremniona
przezAndrzeja.

-Prędzejciłapyuschnąniżpowtórzysztengłupinumer-

wysyczałgroźnie.-Anajlepiejzejdźnamwszystkimzoczu,dladobranauki,
rozumiesz?!-Delikatniepchnąłmłodegodoktorantawstronęwyjścia.

NatęwłaśniescenętrafiłaIza.Przyjrzałasięwszystkimobecnym,zarówno
dwunożnym,jakiczworonożnym,iszybkowyciągnęławnioski.

-Przyszłamzapytać,cotutajrobicietakdługo,alejużznamodpowiedź.Trzej
mężczyźniibyk!-zachichotałazłośliwie.-

Corridaczymożeinnaformarywalizacji?

-Znalazłasięmądrala,gadaćtokażdypotrafi!Poskromgosama!

-zawołałurażonydożywegoEmil.-Zastosujeszhipnozę,amożewystarczysama
perswazja?-podpuszczał.

-Wystarczydobreserce-oznajmiłaIzaipowolizbliżyłasiędokojca.-
Odejdźcienabok,zdejmijcietebiałefartuchyipilnujcie,żebyżadnabiałazmora
niewlazładośrodka,bozaskutkinieręczę.

-Iza,niezgrywajgieroja-zaniepokoiłsięGrześ.Zabawazaczynałasięrobić
niebezpieczna.-Zasłońprzynajmniejtączerwonąbluzkę!-krzyknąłza
odchodzącą.Odpowiedziałmutylkoperlistyśmiech.

IzapodchodziładoKajtusiapowoli,aleśmiało.Przemawiaładoniego
pieszczotliwie,pragnączdobyćzaufanieprzerażonegoolbrzyma.

-Kajteczkukochany,zobacz,comamdlaciebie.

Twojeulubionejabłuszko.-Trzymałaowocwwyciągniętejdłoni.Różowe
chrapyzadrgałynieśmiało.Apetycznyzapachkręciłwnozdrzach,awidok
dziewczynyprzyjemniekoiłnapiętejakstrunynerwyzwierzęcia.Kajtekwypuścił
zpłuccałyzapaspowietrza,cozabrzmiałoniczymwestchnienieulgiiwystawił

background image

łebnazewnątrz.Smakjabłkaprzełamałostatniebarieryirozejmzostałzawarty.
Izabezstrachugłaskałakudłatągłowęzwierza,klepałagopogrzbieciei
czochrałazauszami.

-Aterazpójdziemysiękąpać,uwielbiaszsiękąpać,tymałyzłośniku-szeptała
czule.-Przypięładrążekdokółkawnosie,otworzyładrzwiczkiipoprowadziła
buhajadołaźni.

-Chodź,chodź-zachęcała,aonszedłzaniągrzeczniejakpieseknasmyczy.

Świadkowietegocudupodążalikilkakrokówztyłu,zachowującwszelkieśrodki
ostrożności.Patrzyli,jakdrobnaistotkapolewagroźnegoolbrzymawodązwężai
szorujegrzbietszczotką.

-Dobra,terazmożeciemierzyć-pogoniłaichIza.-Kajtuśuwielbiakąpieli
nawetniezwróciuwaginawasząobecność.

Uwinęlisięszybko,nienapotykającnajmniejszychtrudności.

Nawetukłucieigłąprzeszłoulgowo,Kajtuśtylkomachnął

ogonem,jakbyodganiałnieznośnegokomara.

PoszczęśliwiezakończonejoperacjiGrześjakdługirunąłnakolanaiwygłosiłna
cześćwybrankisercahymnpochwalny.

Napomknąłcośtakżeowiecznejmiłości,ślubieibijącymsercu.

-Oświadczynywoborze?Ażtakromantycznatojaniejestem!-

zachichotaładziewczyna,zręcznieumykajączachłannymramionom.

JolaKapłansamowolnieporzuciłastanowiskopracy.Odprzyjazduuważnie
śledziłapoczynaniaIwonyKuśizauważyła,żezestarąprofesorkądziejesięcoś
niedobrego.DopodobnegownioskudoszedłprawdopodobnieprofesorSmolarz.
Jakiśczaskręciłsięniezdecydowaniewpobliżu,wkońcuzebrałsięnaodwagę,
podszedłizapytałwprost.

-Cośpaniprofesorniezadobrzedzisiajwygląda.Jakieśproblemy?Możew
czymśpomóc?

background image

Zagadniętawzdrygnęłasięizaprzeczyłacokolwiekzagwałtownie.

-Nie,nie,skądże,żadnychproblemów,żadnych!-zawołała.

Wbiławkolegębłędnywzrokinaglezdobyłasięnaodwagę.-

Tylkotaksobiemyślę,pocotowszystko,człowiekpracuje,starasię,atunagle
Bóg,ottaksobie,zdmuchujegojakświeczkę!.

Wystarczypuknąćmłoteczkiemitrup!-zaśmiałasięhisterycznie.-Amożeto
człowiekbawisięwBoga...bawisięwBoga!-

mówiącto,bezwiednieszarpałaprofesorazaklapymarynarkiiwyczekująco
zaglądałamuwoczy.-Niechmipanpowie,czyBógjużskończył!Jamuszę
wiedzieć-muszę,inaczejoszaleję!

Niezwykłepodniecenieznikłotaksamoszybkojaksiępojawiło.

Starszapaniponowniepopadławapatię.

-Koleżanka,widzę,mocnoprzejęłasięśmierciąnieodżałowanejprofesor
Karpińskiej-zacząłdelikat-

nieSmolarz.-Jateż,tego...niemogęsięotrząsnąć...-Przerwałizniepokojem
spojrzałzaodchodzącą.Matakidziwnywyraztwarzy,jakbyczegośsię
domyślała-uznałipodążyłzaniądyskretnie.

KryjącasięwcieniuJolaruszyłażwawowpościg.Nieuroniłaanisłowaz
zagadkowegodialoguimiałaochotęnawięcej.

Zajętaśledzeniem,niepatrzyłapodnogiiwciemnymkorytarzykuwpakowałasię
najakieśprzyrządy.Zgrzytmiażdżonegoszkłaidźwiękprzekleństwzlałysięw
jedno.Jolaniewiedziałajeszcze,cozniszczyła,alenieulegałowątpliwości,że
właścicielemtegoczegośbyłZatopiec.Tengłosikrozpoznamnawetwpiekle-
pomyślaławpanice.Postanowiłanieczekać,ażdojdziedorękoczynów,i
podwinąwszyspódnicę,pognałaprzedsiebierównymświńskimtruchtem.Na
szczęściegoniłyjąwyłącznieobelgi,zktórychokreślenie„tłustakrowa"brzmiało
jakpieszczota,resztazaśmogłaurazićuszyprzysłowiowegoszewca.

DosamegoodjazduJolażywiłanadzieję,żemożeniezostałarozpoznana,ale

background image

bazyliszkowespojrzenie,jakimprzywitałjąwautobusiekolegaMarianZatopiec,
mówiłosamozasiebie.

-Ażebyśtakspojrzałwlusterko,tywyliniałybazyliszku-

zamamrotałapodnosemidefinitywniezrezygnowałazprzeprosin.Zjejpunktu
widzenia„tłustakrowa"byłazwrotemnajbardziejobraźliwym.

LidiaiKarolspotkalisięranonaodprawieuszefa.Obojeniewyspani,leczw
skrajnieróżnychnastrojach.

Lidiapromieniałajakimśwewnętrznymblaskiemiztrudemdusiławsobie
tajemnicę.Karolpałałniechęciądocałegoświataiztrudemtłumiłrozdrażnienie.

Lidiaszybkozorientowałasięwsytuacjiipostanowiłalekkoprzystopować,żeby
nienadziaćsięnajakiśstanowczysprzeciw.

Lepiejjużpodążaćdoprzodumałymikroczkaminiżstaćwmiejscu.Wiedziałaz
doświadczenia,żewszelkienowościwtymkrajuprzyjmująsiępowoli,apolicja
niestetynienależaładowyjątków.Kopernikteżniemiałłatwo,pomyślałana
pocieszenie.

Noijeszczetowrażenietymczasowości.Dlasportupostanowiławywalczyć
własnąprzestrzeńżyciową.Swojebiurkozostawiławpoprzednimmiejscupracy
iwobecnymczułasięniejakobezdomna.Materiałydotycząceśledztwatrzymała
wsamochodzie,awiększośćczasuspędzaławpracowniczymbufecie.Po
cichutkumarzyła,żezostanietutajnadłużej,awłasnykącikmiałjejułatwić
zapuszczeniekorzeni.

Wykorzystałamoment,gdyzostalizszefemsami,iwyłuszczyłaprośbę:

-Panieinspektorze,chciałampanaprosićoprzydzieleniejakiegośstanowiskado
pracy.Biurkaalbochociaższafkizamykanejnakluczyk.

-Stanowiska,notak,gdziebytupaniąposadzić?-zastanawiał

sięgłośnoprzełożony.-Jużwiem!Proszęnaraziewprowadzićsiędopokoju
Halwasa.Jegopartnerwrócidopierozadziesięćdni.Dotegoczasunapewno
uporaciesięześledztwem.

background image

Itakprysłypięknemarzenia.Murzynzrobiswoje,Murzynmożeodejść-
pomyślałazgoryczą.Nie

zamierzałajednakpoddaćsiębezwalki.Teraz,kiedypoznałasmakpracy
śledczej,powrótdopapierkówwydawałjejsięniezasłużonąkarą.Wniczym
przecieżnieustępowałaHalwasowi,mimobrakudoświadczeniawyciągała
identycznewnioskiinadobrąsprawęmogłarozwiązaćtęzagadkębezniczyjej
pomocy.Ponadtodysponowałaświeżościąspojrzeniaorazwiedzą,októrejnawet
komisarzowisięnieśniło,iwniejupatrywałaswojąszansę.

Powrótkomisarzaprzerwałterozmyślania.

-AndrzejPodymekrzeczywiściemaalibi-oznajmiłzżalem.-W

dniuzabójstwabyłwWarszawie.Wywołałtamnawetjakąśawanturę,dzięki
czemuzapamiętałogokilkanaścieosób.Czujęprzezskórę,żetenfacetmacośna
sumieniu,alenapewnonamniepowie.Niemamynaniegożadnegohakaiono
tymwie.

Dostałemteżinformacjenatematinnychosób,alejaknarazieniewieleznich
wynika.

-AcozmieszkaniemKarpińskiej?-zapytałReszka.Halwasskrzywiłsię
okropnie.

-Koszmar,tababamawchacieprawdziwearchiwum.Kopiategozgabinetu;
żebytoprzekopać,potrzebakilkulatituzinaludzi,najlepiejksięgowych.
Zabrałemtrochęluźnychszpargałówiczytałempółnocy,aletalekturanasnie
zainteresuje.Samerachunki,spisyitympodobnepierdoły.

-Miałajakichśkrewnych?-zainteresowałasięLidia.

-Podobnosiostrzeńca,mieszkanastałewAustralii,dotychczasniedałznaku
życia.Możepojawisięjutronapogrzebie,wkońcuczekananiegoniczego

sobiewilla.Naraziewszystkimisprawamizajmujesiępełnomocnikzmarłej.
Swojądrogą,mocnoantypatycznajednostkaipodejrzaniemałomówna.Musimy
dzisiajprzycisnąćkilkaosób,szczególnienatematichpowiązańzdenatką,
inaczejbędziemysiękręcićwkółkodośmierci.

background image

-Życzępowodzenia,bowraziewpadkizamierzamwasrzucićnapożarcieprasy
itychwszystkichważnia-ków,którzynieustanniepopędzająorganyścigania.
Bierzciesięwięcdoroboty.Jutrochcęwidziećnabiurkujakieśkonkrety-
zakończyłReszka.

Namiejscuczekałośledczychsporerozczarowanie.Zamkniętenagłucho
pracowniegenetykówiżywieniowcówdoprowadziłyHalwasadobiałej
gorączki.

-Ajednakczasempracują-kąśliwiezauważyłaLidiainatychmiastpożałowała
nadmiernejszczerości.Doprzeprowadzeniawłasnychplanówpotrzebowała
Karolaspokojnego,zrównoważonegoiotwartegonaświat.Wobecnymstanie
nadawałsięjedyniedowyważaniadrzwi.-Napewnoniedługowrócą-
zbagatelizowałaproblem.-Zaczniemyodobecnych,potemewentualniejeszcze
razdokładnieprzeszukamypokójofiary,wycieczkowiczówzostawimysobiena
deser.

-Naobecnychakuratnajmniejmizależy-burknąłpoirytowanyKarol.

NapierwszyogieńposzłaznerwicowanaBogusiaStasiak.Dowczorajszych
zeznańdorzuciłasporociekawychszczegółów.

-Byłamuniejprzeddwunastą,zaniosłamkorespondencję.

Oświadczyła,żechcespokojniepopracować,iżądałażebyjejniktnie
przeszkadzał.Częstotakrobiła,wtedywszyscyoddychalizulgąikażdy
zajmowałsięsobą.

-Gdziewtedybylipozostalipracownicy?

-Najpierwwkatedrze,apotemtoniewiem.Pojechałamzawieźćwykazydo
dziekanatu,apóźniejudałamsięprostododomu.

Innipracownicyrównieżwykorzystaliokazjęirozpełzlisiępookolicy.Każdy
miałmożliwość,abypozbyćsiędespotycznejszefowej,motywacjiteżim
zapewneniebrakowało.Policjanciodnotowaliskrzętniekażdesłowoizmienili
miejsceurzędowania.

Mopkategodnianiedostałaśniadania.Włóczyłasiępopiętrach,wąchała,
odchodziłaiznowuwracała.Nawetdługotrwałemiauczenietymrazemnie

background image

przyniosłorezultatu.Jedyniludzieznajdowalisięnadrugimpiętrze,aleioni
zachowywalisięnietypowo.Biegalizaaferowani,szeptalipokątachipalili
więcejśmierdzącychpapierosówniżzwykle.Wpowietrzuunosiłsięmdłyzapach
potuistrachu.Rudakotkaprzysiadłaniezdecydowananaschodach.Zawsze
mogłazjeśćśniadaniewportierni,aledomoweodpadkiipokruszonekanapkinie
należałydojejulubionychdań.Wweekendyiświętastołowałasiętamz
konieczności,ależebywzwyczajnydzień,toprzechodziłokociepojęcie.
Wprawdziepokażdymtakimpościepławiłasięwprostwpoświątecznych
przysmakach...

Westchnęłapokociemuipostanowiłajeszczetroszeczkępoczekać.Nawidok
Lidiimiauknęłaprzeraźliwieibiegiemruszyłanaspotkanie.Wbiławdziewczynę
spojrzeniepełnenadziei,miłościioczekiwania.

-O,jestmojaślicznakicia!-zawołałaradośnieLidia.-Zobacz,codlaciebie
mam!Rybkę,prostozesklepu!-Rozwinęłapapieripołożyłanapodłodze
apetycznypakiecik.Dobrzewychowanakotkanajpierwkilkarazyotarłasięojej
nogi,odśpiewałaswojenajpiękniejszemurmurandoizgodnościązabrałasiędo
konsumpcji.Nakoniecodebrałajeszczesporąporcjępieszczotizakochałasięna
zabójwtejcudownejistocie.Potemcichutkoprzysiadłapoddrzwiami,za
którymiznikłaukochanapani,izajęłasiępielęgnacjąfuterka.

WgabinecieKarpińskiejpanowałnieopisanyzaduch.Lidiaotworzyłaoknoi
troskliwieskontrolowaławilgotnośćglebywdoniczcezdraceną.Podlała
odrobinę,nawilżyłapowietrzespryskiwaczemizastanawiałasię,jakbytuzacząć
rozmowę.

PierwszyodezwałsięKarol.

-Denatkanapewnobędziezobowiązanazatakątroskliwość-

zauważyłironicznie.

-Śmiejsię,śmiej!Takobietamożenielubiłaludzi,alenapewnokochałarośliny.
Nigdyniewidziałamdorodniejszejdraceny.

Roślinybezbłędniewyczuwająstosunekludzidonichiodwdzięczająsiępięknym
wyglądem.

Karolziewnąłpowątpiewająco.

background image

-Idęozakład,żewswoimmieszkaniuniemasznawetkaktusa-

powiedziałaLidia.

Zgadła.Odkąddwalatatemupadłaostatniapaprotka,Karolzrezygnowałz
dalszychprób.Ktośmunawetpowiedziałnapocieszenie,żewidocznieniema
rękidoroślin.Wtedyprzyznał

temukomuśrację,aleniezamierzałtegomówićprzemądrzałejpodwładnej.

-Brakujetukomputera-zauważył.-Dobryinformatykpotrafizniczego
wyczarowaćkupęinformacji.Ateśmieci-wskazałnatonypapieru-tylko
pożerająnaszcennyczas.-Usiadłzabiurkiemizobrzydzeniemwertował
przybornikzwizytówkami.

Nawstępieznalazłkilkanazwiskzpierwszychstrongazetiprzestałsiędziwić
złemuhumorowiinspektoraReszki.Jeszczejednaperełkadokolekcji.-Tababa
miałaniewąskieznajomości-

poinformowałlojalniekoleżankę.-Jeślinierozwiążemytejsprawy,wywaląnas
nazbityryj.

-Niemiałakomputera,bowydzielaneprzezniepromieniowanieźlewpływana
żyweorganizmy-rozwinęłatematLidia.

-Ciekawateoria,szkodatylko,żenieprawdziwa-obojętniesprostowałKarol.-
Podobnoniepotrafiłagoobsługiwać,zresztąmająctylupomagierów,mogłanie
umiećwielurzeczy.

-Alemiaławieżęiwolnychchwilachsłuchałasobiejakiejśfajnejmuzyki.-
Lidiauparcietrzymałasiętematudraceny.-Jeślichceszwiedzieć,roślinynależą
dokoneserówinajchętniejsłuchająmuzykipoważnej.Wiesz,Bach,Beethoven,
Mozart...

Karolmiałnagłowieważniejszeproblemy.Zamiastsłuchaćgłupot,wolał
przeanalizowaćdotychczaszdobyteinformacje.

Listapodejrzanychskurczyłasiędo

kilkuosóbiwłaśnienanichzamierzałskoncentrowaćcałąuwagę...

background image

NagłaciszazmyliłaLidię,którauznałanaiwnie,żenadszedł

wreszciemoment,abyzagraćnajważniejsząkartą.Rozmowajakośsamatoczyła
sięwokółwłaściwegotematu,należałotylkonadaćjejbardziejoficjalny
charakter.Wgręwchodziłaprzecieżnowatorskametodaśledcza,aniejakieśtam
ciekawostkizżyciaroślin.

-Słuchaj-zaczęładelikatnie-chciałamcipowiedziećcośbardzoważnego!-
Zrobiłaodpowiedniąpauzęiprzystąpiładowykładaniakawynaławę.-Ona
możenampomóczłapaćsprawcę-wskazałanaroślinę.-Widziałamordercęi...
nocóż...

zamierzamjąprzesłuchać!

-Słucham?!-DoHalwasawypowiedźkoleżankidotarłazpewnymopóźnieniem,
alejednakdotarła.Zareagowałmożezbytemocjonalnie,aleco,dodiabła,miał
zrobić?Pogłaskaćpogłowieiodprowadzićdoszpitala?-Jużcicałkiemnamózg
padło?!-

piekliłsię,miotającsiępopomieszczeniujakzranionynoso-rożec.Lidiaza
każdymrazemprzezornieschodziłamuzdrogi.-

Niedość,żewrobilimniewbeznadziejnąsprawę,tojeszczezamiastpartnera
dostałemnawiedzonegożółtodzioba!-komisarznieprzebierałwsłowach.
Musiałsięwyładować,ażetrafiłowłaśnienaLidię,tosamasobiewinna-
rozgrzeszyłsięwmy-

ślach.Złośćpowoliustępowałamiejscauszczypliwejzłośliwości.-Amoże
jeszczepożyczymydokompletugadającąpapugęitresowanąmałpę?-rzucił
ironicznie.

Lidiacierpliwieczekałanazmianęklimaturozmowy.

Uszczypliwościniezrobiłynaniejwiększegowrażenia.Wkońcumiałado
czynieniazdyletantem.

-Skończyłeś?-zapytałagrzecznie.-Jeślitak,topozwólmijednakdokończyć
zdanie.Nieczekającnaodpowiedź,przystąpiładowykładu:-Zprzykrością
muszęprzyznać,żepomysłzprzesłuchaniemroślinyniewyszedłodemnie.Jakiś
czastemujedenfacetzCIAwpadłnafenomenalnypomysł.

background image

Podłączyłroślinędourządzeniapodobnegodowykrywaczakłamstw.-Zawiesiła
głoswceluzbudowaniawiększegonapięcia,alenajwyraźniejwysilałasięna
próżno.Karolodgrywał

rolęurażonego,znudzonegoizamkniętegonawiedzę.Tabajkawcalegonie
interesowałainiezamierzałtegoukrywać.

LidiaoczekiwałaodpanakomisarzaKarolaHalwasajedynieodrobinyuwagi.
Przedstawioneargumentymiałyzdziałaćcudidotrzećdojegociasnejczaszki.

-Posłuchajmnieprzezchwilę,docholery!-krzyknęłarozdrażnionajawnym
lekceważeniem.

-Dobra,dobra,nawijaj-ustąpiłkomisarz.Jakwiększośćmężczyznnielubił
wysłuchiwaćkobiet,nawetjeślirzeczywiściemiałycośdopowiedzenia.
Prelegentkastreszczałasięjakmogła.

-Nowięctengliniarzkazałjednemufacetowina„oczach"tejroślinyukatrupić
innąroślinę,potempokazałjejkilkupodejrzanychionabezbłędniewskazałana
winnego.Słyszałeś-

wskazaławinnego!Icotynato?!-zawołałatriumfalnie.

Karolniewyglądałnawstrząśniętego;spokojniezapalił

papierosaizpobłażliwymuśmieszkiemczekałnaciągdalszy.

-Wprawdziewtymdoświadczeniuofiarąbyłaroślina,aleczłowiekwcalenie
jestgorszy-gorącozapewniałaLidia.-TadracenanapewnokochałaKarpińskąi
zrobiwszystko,żebynampomóczłapaćmordercę.

-Boże!-Halwasteatralniezłapałsięzagłowę.-Wżyciuniesłyszałem
podobnegostekubzdur.Skoromasztakipociągdonauki,trzebabyłozostać
profesorem.Mogłabyśdowolimordowaćkwiatuszkialbogonićstudentów
depczącychtrawniki.Nierozumiem,pojakiegodiabłapchałaśsiędopolicji?

-Chceszwiedzieć?Proszębardzo,bosięniemieściłamwsztywnychramach
uczelni.Chciałamcośrobićnaprawdę.Naukamożepchnąćprzestarzałemetody
policyjneocałelataświetlnedoprzodu,tylkonajpierwmusząusunąćtakich
konserwatystówjakty!

background image

Karolpodszedłdodracenyizsadystycznymzacięciemwypuścił

wjejkierunkukilkakłębówdymu.

-Noijakmyślisz,jużmnienielubi?Zapytajjąwmoimimieniu,comyślio
wpływiepalenianażyweorganizmyiczy...

Prowokacjaodniosłaskutek.

-Jesteśzagłupi,żebybyćpolicjantem.Zapewnewybrałeśtenzawód,mającna
uwadzeswojesadystyczneskłonności,alezapewniamcię,teczasyjużminęły!
Nienadążaszzawłasnąepoką!Naprawdęjesteśtakzadufanywsobie,żetegonie
widzisz?

-Chceszrozmawiaćpoważnie?Proszębardzo!Ciekawe,jaksobiewyobrażaszto
wszystkowpraktyce?Powiedzmy,żemaszrację,roślinawskażemordercęico?!
Pójdziemydosąduiprokuratorspalisięzewstydu,sędziadostanieczkawkize
śmiechu,aobrońcaoskarżonegowogóleniebędziepotrzebny.

Zejdźnaziemię,dziewczyno,albowracajdoprzekładaniapapierków.Anajlepiej
zacznijpisaćkryminały,bodoniczegoinnego...

DalszejczęścimonologukomisarzaHalwasaLidiajużniesłyszała.Trzasnęła
drzwiamiiopuściłabudynekwtempieekspresowym.Niezamierzałasię
poddawać,chciałatylkodopaśćszefa,zanimzrobitoHalwas.Wsamochodzie
jeszczerazprzemyślaławszystkodokładnie,wyciągnęławnioskiznieudanej
rozmowyiwprowadziładoplanuniezbędnepoprawki.

UwagkomisarzaHalwasaodowodachisądzieniestetyniemożnabyło
zlekceważyć.

InspektorowiReszceprzedstawiłasprawęobrazowoiwmiaręmożliwości
przystępnie.Zademonstrowałaosiągnięciaamerykańskichkolegówiwskazała
analogiezesprawąKarpińskiej.Nakoniecprzybliżyłatechniczneaspekty
doświadczeniaizadeklarowałapomocwybitnegospecjalisty.

-Panieinspektorze-przekonywała-zdajęsobiesprawę,żejeślipoznamy
nazwiskomordercy,niebędziemymiećjeszczedowodówzbrodniniezbędnych
dlasądu.Alebędziemymogliskierowaćcałynaszwysiłeknakonkretnąosobę.
Naraziemamydwudziestupodejrzanychikręcimysięwkółko.Proponuję,żeby

background image

operacjęzdracenąprzeprowadzićwścisłejtajemnicy,niezaprzestając
jednocześnienormalnychprocedurśledczych-

zakończyłaizawisławzrokiemnaustachszefa.

Wgabineciezapadłamęczącacisza.Reszkasięgnąłpoartykuł

opisującyeksperymentBaxteraizatopiłsięwlekturze.Cojakiśczaswydawałz
siebiemruknięciatypu„niedowiary",„hm",

„ciekawe",„niemożliwe",„no,no".

Lidiasiedziałajakmyszpodmiotłąigubiłasięwewszystkichmożliwych
interpretacjachzasłyszanychdźwięków.Ponieprawdopodobniedługimczasie
padłypierwszekonkretnepytania:

-Jaksięnazywaprzyrząddobadaniareakcjirośliny?Gdzieewentualniemożna
takisprzętzdobyć?Czydracenaniejestgłupszaodfilodendrona?

Lidiastłumiłagwałtownebiciesercaiudzieliłanatychmiastwyczerpujących
odpowiedzi.

-Przyrządwykorzystywanywpodobnychbadaniachtoencefalograf.Dziś
wieczoremdoktorSzurkinprzyjedziedoWrocławiaiprzywieziezsobącałe
niezbędnewyposażenie.

Jeżelichodzionaszkwiatek,todracenawniczymnieustępujeinnymroślinom.
Wykonywanozichudziałemdużobardziejskomplikowanedoświadczenia,a
wynikibyłyrewelacyjnei...

InspektorReszkaniemiałinnegowyjściajakzgodzićsięnaprzeprowadzenie
nietypowegodoświadczenia.Wgręwchodziłypowodydalekieodnaukowo-
poznawczych.Poprostumiałnóżnagardle.Odranaodebrałjużkilkanaście
telefonówwsprawieKarpińskiejinawięcejstanowczoniemiałochoty.Wtej
chwiligotowybyłzaprzedaćduszędiabłu,jeślito

przybliżyłobyrozwiązaniezagadki.Narazie,zbrakudiabła,zdał

sięnanaukowca.Zaszkodzićniezaszkodzi,azawszemożepomóc-pomyślał
filozoficznie.

background image

-Wtakimraziekiedypanimożeprzesłuchaćnaszego„zielonegoświadka"?-
padłopytanie,któresamowsobiebyłoodpowiedzią.

-Jutrorano!-zawołaładziewczyna,zcałychsiłpowstrzymującchęć
wycałowaniakochanegoszefa.

-Wobectegowyznaczamnajutrorozpoczęcieoperacjipodkryptonimem„Niemy
świadek"iprzypominamozachowaniutajemnicy.Jeżelidziałanianieprzyniosą
spodziewanychrezultatów,zapomnipani,żekiedykolwiekrozmawialiśmynaten
temat.Zrozumiano?!

-Takjest!-padłasłużbistaodpowiedź.

KomisarzHalwassamodzielniedokończyłprzeszukaniegabinetu,sporządził
raportiwydałdyspozycjenadzieńnastępny.

Mianowiciewyznaczyłnagodzinę9ranozebraniepersonelunaukowego„...w
celuprzeprowadzeniadziałańśledczych.

Obecnośćobowiązkowa".

SprawąnagłegowyjściakoleżankiLarssonnieprzejąłsięwcale,wręcz
przeciwnie,potraktowałjejakonieoczekiwanyuśmiechlosu.Doszefapojechał
wyłączniepoto,żebygopoinformowaćofakcieiotrzymaćprzydziałnowego
współpracownika.

NaLidięnatknąłsięnapolicyjnymparkingu.Obdarzyłagopromiennym
uśmiechemipomachałarękąprzezoknosamochodu.Karol,odrobinęzaniepoko-

jonytympojednawczymgestem,udałsięnatychmiastdoReszki.

-Jużwiesz?!-zapytał,częstującsięleżącyminastolefajkami.

Bezświadkówmoglirozmawiaćszczerzeinaluzie,wkońcubyliprzyjaciółmi.-
Apowiedziałaciwszystkooswoim„genialnym"

pomyśle?!Roślinawrolidetektywa!Śmiechuwarte!

-Będzieszmusiałszybkozmienićswójstosunekdonajnowszychosiągnięćnauki,
boodjutrazaczynacieeksperymentzdraceną.

background image

Nieuważasz,żewtympokojubrakujerośliny?-zapytał

niewinnieReszka.

Halwasowirękazpapierosemzawisławpołowiedrogidoust.

-Chybaniechceszpowiedzieć,żezgodziłeśsięnatęszopkęz

„wykrywaczemkłamstw",przecieżztakimidowodamiwyśmiejąnaswkażdym
sądzie,anajgłośniejbędziesięśmiałmorderca.

-Słuchaj,drogiprzyjacielu,czycisiępodoba,czynie,jedziemynajednym
wózku.OdpoczątkutejaferyprzeróżneVIP-yniedająmispokoju.Połowęczasu
spędzamnabacznośćzesłuchawkąprzyuchu,poddrzwiamikoczują
dziennikarze,blokującjedynądrogęucieczki.TąkoszmarnąSiekierską
wyrzucałemzgabinetuczteryrazy.Terazzapewneczaisiępodoknem.

Zadzwoniłtelefon,Reszkaskrzywiłsięokropnie,podświadomieprzybrał
postawęzasadnicząizrezygnacjąpoddałsięprzeznaczeniu.Przezkilkanaście
minutpowtarzałnaprzemian

„takjest"i„dołożęwszelkichstarań",nakoniecwyczerpanyopadłnafotel.

Karolprzyglądałsięprzyjacielowizdośćniepewnąminą.Zanicniechciałby
terazbyćnajegomiejscu.

-Samwidzisz-przerwałmilczenieinspektor-dlaodrobinyświętegospokoju
zgodzęsięnakażdąmetodęśledczą.No,możezwyjątkiemtortur-dodałpo
chwilinamysłu.-Dowodyzdobędziemypóźniej,wystarczy,żenajpierwpoznamy
sprawcę.

WkońcuniejesteśmywniczyrngorsiodjakichśtamAmerykanów.Moglioni,
możemyimy.Iprzestańsiędąsaćjakpanienka.-Poklepałprzyjacielapo
ramieniu.-Tenmałyeksperymentwniczymciprzecieżnieprzeszkadza.Nadal
prowadziszśledztwo,pomóżdziewczynieiróbswoje.Chybasięnieboisz,żeta
małapierwszarozwiążezagadkę?

-Pracujemyrazemijeślinowemetodymająpchnąćsprawędoprzodu,niemam
nicprzeciwkonim.Chciałemtylkowyjaśnićniedomówienia.

background image

-Nowidzisz,dogadaliśmysięjakoś.Zadzwońterazdopartnerkiiustalcie
szczegóły.Maciemałoczasu.Jutrooszesnastejtrzydzieścijestpogrzeb
Karpińskiej.Musiciesięzmieścićzprzesłuchaniaminajpóźniejdopiętnastej.
Wartoteżpokazaćsięnacmentarzu,możezdarzysięcościekawego.

Autobuszatrzymałsięprzedbudynkiemuczelnipóźnympopołudniem.
Wyładowanosprzętipracownicynaukowipowykonaniuniezbędnychczynności
zakończylipełenwrażeńdzień.Jutrzejszeprzesłuchaniaprzyjętodowiadomości
bezzwyczajowychkomentarzy.Zmęczeniewzięłogóręnadciekawością.

Naplacubojupozostałytylkonajbardziejzdesperowanejednostki.AgatkaiJola
spacerowałypodrękępopobliskimparku.Wymieniałyostatniozdobyte
informacjeidokonywałyanalizyosobowościwspółpracowników.

-Nawetniewiedziałam,żeżyłyśmywtakzakłamanymotoczeniu-wzdrygnęłasię
Agatka.-1pomyśleć,żeniektóreztychtajemnicsąśmiertelne,trzebatylko
sprawdzićktóre.

Jolaspojrzałananiązwyższością;niedotyczyłotowyłącznieznacznejróżnicy
wzrostu,aleprzedewszystkimznajomościludziiświata.Dlaniejrewelacje
koleżankiniebyłyżadnąniespodzianką.Zawszechętniewtykałanoswcudze
sprawy,coowocowałoponadprzeciętnąwiedząnatematbliźnich.

Dotychczaszdobyteinformacjezostawiaławyłączniedlasiebie,teraz,dladobra
sprawy,mogłasięnimipodzielićzprzyjaciółką.

-OddawnapodejrzewałamAndrzejaoromanszMoniką-

przyznała.-Twojeobserwacjetopotwierdzają.Bardziejmnieinteresuje,co
ukrywanaszprzystojnyMarokańczyk,Podgórska,noioczywiścieSmolarz.
Słuchaj,taKusiowazabiłaminiezłegoklina.Albobyłamświadkiempoczątków
chorobyumysłowej,alboonawiewięcej,niżnamsięśniło.Odniosłamwrażenie,
żedlaniejBógiSmolarzstanowiąjedność.JeślipytałaSmolarza,czyBóg
będziedalejzabijał,toczymiałanamyślitosamocoja?

Agatkaprzytaknęłabezsłowa.DoskonalepojmowałaintencjeJoli.

-Aleitakjestempewna,żeKarpińskąstuknąłZatopiec-

wypaliłaJola.Niemogłasięjakośpogodzić

background image

zfaktem,żewrógpublicznynumerjedenniemaczałpaluchówwzbrodni.Ujrzała
wwyobraźniszczurząmordęzrozbieganymioczkamiiprzylepionymdowarg
pogardliwymuśmieszkiem.

Cechycharakterurównieżpredysponowałygodorolimordercy.

-Podstępny,mściwy,agresywny.Jużjaznajdęnaniegojakiegośhaka-wysyczała
mściwie.

Agatkauznała,żeczasprzejąćkontrolęnadsprawą.Wspólniczkazbytwyraźnie
kierowałasięprywatnymianimozjami.

-Zatopiectoświnia-zgodziłasię-alenaraziejesttoświnianiewinna.Nicna
niegoniemamy,nawetnajmniejszejposzlaki.

Jakoprofesjonalistkimożemyzrobićtylkojedno-zająćsięprawdziwymi
podejrzanymi.

-Aprzeczuciasięnieliczą?Kobiecaintuicjamipodpowiada...

-Dajwreszciespokójtemuprymitywowi-prych-nęłapoirytowanaAgatka-ibez
twojejzachętymamgociąglepodpowiekami.Podajmichoćjedengołyfakt
świadczącyojegowinie!

-Awidzisz!Samawidzisz,tenfacetjestzdolnydowszystkiego.

Idęozakład,żetengadnawetbyniepodałbrzytwytonącemu!

LekkoogłuszonaostatnimargumentemAgatkapostanowiładotrzećdokoleżanki
zapomocąbardziejobrazowychprzykładów.

-Piananaustachnieświadczyodrazuowściekliźnie-zaczęła.

-Aoczym?!-zareagowałanatychmiastJola.-Obrakuhigienyosobistej?!

Agatkaniezamierzałatolerowaćtakiegobrakusubordynacji.

-Ukierunkowujeszśledztwowniewłaściwąstronę.-Dźgnęłaoskarżycielsko
palcemwpokaźnybrzuchpartnerki.-Osobnikinajbardziejpodejrzanesązawsze
niewinne,inaczejpolicjabyłabycałkowiciezbędna,wystarczyłabyprofilaktyka.

background image

Potencjalnychprzestępcówneutralizowanobyjużwprzedszkolu.-Zadowolonaz
takdługiegoibłyskotliwegowywodu,przeszładokonkretów.-Oddzisiaj
bazujemywy-

łącznienasprawdzonychwiadomościach,żadnychprzypuszczeń,wszystkie
zdobyteinformacjepoddajemywstępnejobróbce,aproduktkońcowynaukowej
analizie.Wiemydużo,aleciąglezamało,najwyższyczaszabraćsiędoroboty.-

Podrapałasiępogłowiewcelupobudzeniaprocesówmyślowychipokrótkiej
pauziekontynuowaławywód.-Klucze,skądmordercamiałkluczedogabinetu
Karpińskiej?Dajęgłowę,żeniezportierni.Dorobiłwcześniej.Czekałnaokazję
imymujądaliśmy!Obudźsię-szturchnęłakoleżankę-samawszystkiegonie
wymyślę.Zadaniedomowenanoc:ustalić,kto,gdzieikiedymógłdorobić
klucze.Jutroporównamywyniki.

PowykluczeniuulubionegoobiektupodejrzeńJolaoklapłaistraciłaconajmniej
połowęzainteresowaniadlasprawy.Miaławnosietencałyprofesjonalizmi
postanowiłaprywatnie,nawłasnąrękętropićZatopca.Ipostawięnaswoim,
choćbymgomiaławrobićwtązbrodnię,pomyślałanienawistnie.Wtensposób
pod-budowawszysięnaduchu,podreptałazaświeżozdobytąprzyjaciółką.

Okrążyływłaśnieparkporaztrzeciizmęczonespoczęłynacienistejławeczce.
Parkotejporzezaludniłsiędziećmi,psamiorazopiekunamijednychidrugich.
Dwieławkidalejjakieśszemranetowarzystwopopijałowinoowocowe.Od
czasudoczasuwykrzykiwaliwstronępańsprośneuwagi.Brakodpowiedzi
skłoniłjednegozosobnikówdopróbybezpośredniegokontaktu.Namiękkich
nogachprzebył

przestrzeńmiędzyławkami,lądującnaziemizaledwiedwukrotnie.

-Panietaksame?!-wybełkotał,nitopytając,nistwierdzającfakt.-Takieładne...
lalei,fiu,fiu...same?-czknąłsiarczyścietanimwinemiciągnąłniewyraźnie:-
Naimprezęzapraszam,aco?Winojest,kumplesą,tylkokobietniema.Jaknie
makobiet-

toniemaimprezy-nonie?

Pijanyamantniezdołałdokończyćciekawejpropozycji.Jolazerwałasięzławki,
spojrzałanaintruzazpoziomumetraosiemdziesięciuiryknęłastraszliwym,
godnymsłonicybasem.

background image

Dobórsłów,nieprzypadkowyimocnoobraźliwy,natychmiastzniechęciłpijaczka
dozaczepek.Potykającsięowłasnenogi,umykałprzedszarżującąbabą,
odprowadzanyśmiechemkompanów.

-Afe!-zawołałaAgatkazniesmakiem,nieukrywającjednocześniepewnejdozy
podziwu.Jolawfuriiwyglądałaimponującoigroźnie.-Damanieużywatakich
wyrazów!-

dodała.

-Jaksięmaczterechstarszychbraci,toniemożnabyćdamą-

skwitowałaJola.-Odkądwypadłamzkołyski,musiałamznimiwalczyćo
wszystko:zabawki,psa,własnykącikdozabawy.Akiedybawiliśmysię

wpancerniaków,zawszegrałamrolęSzarika,rozumiesz?NigdyJankaalbo
Gustlika.-Westchnęłażałośnienasamowspomnienieciężkiegodzieciństwa.-Aż
kiedyśwdesperacjizapisałamsięnakarateidziękitemuradzęsobiewtrudnych
sytuacjach.Zbraćmiteżniemamkłopotów,rozłożyłamwszystkichnałopatkii
odtądnabraliszacunkudlakobiet.-Zachichotała.

-Nieboiszsiębandypijaków,awystraszyłaśsięZatopca?-

wyraziłazdziwienieAgatka.

-Myliszpojęcia,dziecino.Poprostudbamoreputację.

Wyobrażaszsobieplotki,jakiebynatychmiastpowstały:JolaKapłanpobiław
oborzekolegęZatopca.Wspaniałapożywkadlaznudzonychpracowników
naukowych.Jużsłyszętedocinkinatematkońskichzalotówikwestionowanie
mojejrównowagipsychicznej,itp.Aterazdzisiejszascena:JolaKapłan
bohaterskoobroniłasięprzednapaściąchuliganów.Wtakiejsytuacjiwszyscy
powiedzą-odważnababka,inicwięcej.

Miałarację.Agatkapogratulowałasobiewduchutakdoskonałegodoboru
partnerki.Dlasiebie,jużnasamympoczątku,zarezerwowałarolękierowniczą,
Jolamiałapełnićfunkcjepomocniczo-porządkowe.Nowoodkrytetalenty
wspólniczkipozwalałyzoptymizmempatrzećwprzyszłość.

Automatycznieodpadłproblembroni,nadktórymAgatkagłowiłasięwchwilach

background image

wolnychodzajmowaniasięważniejszymisprawami.ZJoląubokumogławrazie
potrzebyporuszaćsiębezpieczniepociemnychzaułkachczyskładaćwizytyna
cmentarzachwporachzarezerwowanychdladuchów.

-Proszę,proszę-rzekła,spoglądającnaogromnąpostaćtowarzyszki-żemasz
końskąsiłę,wiedziałamodzawsze.Ależeitechnikę,todlamnienowość.Itak
powinnobyć,nienależyodkrywaćprzedświatemwszystkichatutów-
pochwaliła.-

Razemtworzymyidealnytandem.Ale,ale-odbiegamyodtematu-zajmijmysię
faktami.Zachwilęzastanienastunoc,arodzinyzpewnościąumierajązgłodu.

-Askądzamierzaszwziąćtefakty?Jaknaraziedysponujemywyłącznie
przypuszczeniami.Zresztąwkażdejplotcejestodrobinaprawdy-zauważyła
Jola,uparciewracającdoosobyZatopca.

-Maszrację-niepołapałasięAgatka.-Dlategonależyzwiększyćczujność.Tam,
gdzierozmawiajądwieosoby,jednaznasmusibyćwzasięgusłuchu.Nadal
bierzemyudziałwewspólnymśledztwie,aleniepchamysięnapierwszyplan.A
zdobytąwiedzęnależytrzymaćwukryciu.Niezamierzamzostaćnastępnąofiarą.

-Acozrobimy,jakodkryjemymordercę?-zainteresowałasięJola.-Będziemy
gołapać?

-Zastanawiamsięwłaśnienadmoralnymaspektemsprawy.

Pomyśl,Karpińskabyłaprawdopodobnieszantażystką,osobąuciążliwą
społecznie,wwolnymtłumaczeniu-zwyczajnymwrzodemnadupie.Wtakim
raziemordercajestjednocześniesprawcąiofiarą.Należynajpierwpoznać
okoliczności,apóźniejzadecydowaćoewentualnejkarze.Możewyświadczył
światuprzysługę,eliminującjednostkęspołecznieszkodliwą?

-Trele-morele-przerwałatefilozoficznewywodyJola.-Niezamierzam
pracowaćpodjednymdachem

zezbrodniarzem,nawetjeślikierowałynimszlachetnepobudki.

Karęzostawmysądowi.Zresztąnajpierwmusimygozłapać.Niedzielmyskóryna
niedźwiedziu.Toznaczy,chciałampowiedzieć:namordercy.

background image

Agatabawiłasięwłosami,nawijałajenapaleciszarpałabezwiednie.Wjej
przypadkuczynnośćtabyłaoznakąniezwykłegowysiłkuumysłowego.

-Bowidzisz-zaczęła-właściwietochciałamztobąporozmawiaćoczymś
ważnym,alesięzagadałyśmy.Mamświetnyplan!-oznajmiłazolbrzymią
pewnościąsiebie.-

Genialnyiprostywwykonaniu

-uzupełniłaskromnie.-Jeślisięuda,będziemywiedziećtylesamocopolicja.-
NachyliłasięizaczęłaszeptaćJolidouchaszczegóły.Projektwywarłna
wspólniczcesporewrażenie,doceniłapomysł,aleteżwidziałapewne
zagrożenia.

-Naprawdęniebędzieszsiębać?Mogącięprzecieżzłapaćnagorącymuczynku!
Aresztować!Jesteśszalona!

-Notoco?Nawetjakzłapią,toitakwypuszczą-bagatelizowałasprawęAgatka.
-1takmająomniezłąopinię,chociażzupełnieniewiemdlaczego.Trzeba
zaryzykować,inaczejniczegosięniedowiemy.Wchodziszwto?Samaniedam
rady,wieszprzecież.

Wrazieczegoniewydamwspólniczkinawetnatorturach

-obiecaławspaniałomyślnie.

-Dobra,dobra,takastrachliwatojaznowuniejestem-żachnęłasięJola.-
Martwsięlepiejosiebie.Wymyśliłaśtocałkiemniegłupio,chociażmamkilka
uwag.Musimytojeszczerazprzedyskutowaćidopiąćwszystkonaostatniguzik,
bojutroniebędzie

czasunażadnepoprawki.-Agdybycoś,będęciprzysyłaćpaczkidowięzienia-
obiecałasolennie.

LidiaLarssonprzygotowaławspaniałąkolacjędladwojga,włożyła
najpiękniejsząkreacjęiniecierpliwieoczekiwałagościa.

Koladzwoniłzgranicy,żejegobagażiwschodniakcentwzbudziłyniezdrowe
zainteresowaniesłużbgranicznych.Stracił

background image

nawyjaśnieniaponadgodzinę,ale,jakzapewniał,załatwił

wszystkoiterazmknąłjużpodziurawychpolskichdrogach.

Swójprzyjazdzapowiadałnagodzinędziewiętnastąisłowadotrzymał.

Czułepowitaniewprzedpokojuzajęłoimzaledwiekilkanaścieminut.Lidia,
świadomaobowiązkówgospodyni,uwolniłasięwreszciezniecierpliwych
ramionchłopakaizaprosiłagościanasalony.Kątemokazlustrowałaskromny
bagażKoliizdrętwiałazezgrozy.

-Asprzęt,Kola,cozrobiłeśzaparaturą?Zostawiłeśwsamochodzie?!-zapytała
znadzieją.Równiedobrzesprzętmógł

zostaćnagranicylubwprzydrożnymbarze.UroczyKolagubił

jużnietakierzeczy.NasamąmyśloutraciecennegourządzeniaLidięoblałzimny
pot.

Kolaprzezmomentpoddałsięuczuciupaniki,aleszybkowrócił

dorównowagi.

-Niedenerwujsię,kochanie,wszystkojestpodkontrolą-

powiedziałmiękko.-Przecieżwiem,jakietodlaciebieważne.

Wszystkojestwsamochodzie.

-Trzebatonatychmiastwnieśćnagórę-zarządziłaLidia.

-Apoco?Niechsobieleżywsamochodzie,przecieżniebędziemytegotargać
tamizpowrotem-jęknąłKola.

-Unaskradną!-upierałasiędziewczyna.

-Unasteż,aleprawdopodobieństwo,żedokonająkradzieżydzisiejszejnocy,jest
raczejnikłe-zauważyłlogicznie.

-Kołeczka,kochany,zróbtodlamnie!Inaczejzezdenerwowaniaprzezcałąnoc
niezmrużęoka.-Dlazakochanegomężczyznytakaprośbajestrozkazem.Kola

background image

westchnąłcichoipierwszyruszyłdowindy.Lidiapodążyłazanim.Cztery
kartonyiwalizkapokoleipowędrowałynagórę.Młodynaukowiecwytężał
swojewątłesiły,niepozwalającLidiinażadnąpomoc.Trzymaładrzwiwindyi
każdorazowodziękowałapromiennymuśmiechem.

-Miałaśrację,niesąwcaletakieciężkie-wysapał.Ustawiłwprzedpokoju
ostatnikartonipadłwyczerpanynafotel.Myślojutrzejszymporankuodsunąłna
dalszyplan.Zzadowoleniemobejrzałzastawionystół,zawadziłwzrokiemo
drzwisypialniizabrałsiędootwieraniawina.Wieczórwedwojezapowiadał
siębardzoromantycznie.

KarolHalwaszaparkowałkilkametrówdalejizzainteresowaniemobserwował
wysiłkitowarzyszącegoLidiimężczyzny.Zdusiłwsobiewszelkieodruchy
współczuciaidokońcapozostałwroliwidza.Odczułnawetztegopowodumałą,
brzydkąsatysfakcję.Wkońcutonieonzamówiłtezabawki.

Dałparzejeszczekilkaminutnazagospodarowanieinacisnął

guzikdomofonu.Odezwałsięmęskigłosiponiemieckupoinformował,żepani
Larssondzisiajnieprzyjmuje,poczymkontaktsięurwał.

Karolniestraciłgłowy.Zadzwoniłpodpierwszylepszynumer:

-Przepraszam,żeprzeszkadzam,wynosiłemśmieciiniezabrałem.kluczy,może
panizłaskiswojejotworzyć?-

Podziękowałwylewnieijużpochwilidzwoniłdowłaściwychdrzwi.Otworzyła
Lidiainieokazawszyzdziwienia,grzeczniezaprosiłakolegędośrodka.

-Szefmnieprzysłał-usprawiedliwiłnajście.-Mamynajutroopracować
dokładnyplandziałania.Totamaszyna?-wskazałnapakunki.

-Tak.Kola,pozwóltudonas-zawołaławgłąbmieszkania.-

Poznajciesię:komisarzKarolHalwas,mójpartnerzpolicji,atodoktorMikołaj
Szurkin,mójpartnerżyciowy-wyjaśniłabezogródek.-Specjalistaodbadańnad
inteligencjąroślin-dodała.

-Miłomi-odpowiedziałKola,tymrazemporosyjsku.Całąswojąpostawą
zaprzeczałjednakwypowiedzianymsłowom.Był

background image

wściekłynaintruzainajchętniejwykopałbyfacetazadrzwi.

-Onpowiedział,że...-próbowałatłumaczyćLidia-azresztą,przestańciesię
wygłupiaćirozmawiajciepopolsku-poprosiła.

-O,czyżbymtrafiłnaprzyjęcie?-niewinniezauważyłKarol,pakującsiędo
pokoju.

-Rozgośćsię,zarazpodamnakrycie-zatroszczyłasięgospodyni.

NaburmuszonyKolaograniczyłswojądziałalnośćdorozlewaniawina,z
premedytacjąomijająckieliszekgościa.Dialogkulałodsamegopoczątkuinawet
Karolzrezygnowałzpróbrozruszaniatowarzystwa.Poposiłkuprzystąpilido
omawianiaszczegółówakcji.

Komisarzrozłożyłnastoleplikfotografii.

-MamtuzdjęciazgabinetudenatkiAotozdjęcienaszegojedynegoświadka-
zauważyłkpiąco.

Dracenawyglądałaimponująco.Dwumetrowyokazzajmował

całyrógpokoju,tworzącwysokonadbiurkiemcośwrodzajubaldachimu.Zgóry
spływałakaskadabłyszczącychliści,przeciętychwzdłużjaśniejsząsmugą.

Kolazprawdziwąprzyjemnościąprzyglądałsięfotografii.

Niedawnaapatiaznikłabezśladu.Nawłasnymgrunciepoczułsiępewniei
zamierzałpognębićrywalawiedząniedostępnądlazwykłychśmiertelników.

Karolowicałataszopkakojarzyłasięraczejzwizytąuwróżki.

Jakzauważył,granicepomiędzynaukąajasnowidzeniembyłyniezwyklecienkie,
przynajmniejwwykonaniuSzurkina.

Młodynaukowieczniezwykłymskupieniemoglądałprzyszłyobiektbadań.

-Wspaniałyokaz-odezwałsięwreszcie.-Zauważyłemwielecech
świadczącychopozytywnymsprzężeniupomiędzypodmiotami.Więcejbędęmógł
powiedziećoczywiściedopieroprzybezpośrednimkontakcie-zastrzegłsię-ale

background image

jużterazjestempewien,żemiędzyopiekunemaroślinąistniałastabilnanić

porozumienia.Jeżelitaroślinazarejestrowałaśmierćopiekunki,tobyćmożejuż
jutrodowiemysięcałejprawdy-zakończyłispojrzałnasłuchaczy.Lidia
wpatrywałasięwniegojakwobraz,Halwasdokonywałheroicznychwysiłków,
abynieparsknąćśmiechemwnosprelegentowi.

-Pannaprawdęwierzywpowodzenietegoeksperymentu?-

zapytał.Naglezalęgłosięwnimpodejrzenie,żeobojezLidiąrobiązniego
balona.

-Apannegujewszystko,cowymykasięmożliwościpojmowaniakomisarza
policji?-odbiłpiłeczkęSzurkin.DlanichobusalonLidiiwydawałsię
stanowczozaciasny.Początkowaniechęćzaczęłasięprzeradzaćwotwarty
konflikt.Kolabyłzazdrosny0dziewczynę,Karolniemógłsiępogodzićzutratą
kontrolinadśledztwem,Lidiawtymtowarzystwienieświadomiepełniłarolę
katalizatora.

-Dodiabła!-zirytowałsiępolicjant.-Narazietojaprowadzęśledztwoiżądam
odpowiedzinapytania.Wiem,żepańskiudział

wprzedsięwzięciujestnieoficjalnyispołeczny,alejeśliuznam,żeniewnosinic
dosprawy,rozstaniemysięwtrybieprzyśpieszonym.Zrozumiano?!

Kolawmilczeniuprzełknąłgorzkąpigułkę,zrobiłtowyłączniedlaLidii.Nałożył
natalerzyksałatkę

izgrobowąminązająłsiękonsumpcją.

Komisarzniepoprzestałnajednorazowymsukcesie.Zamierzał

zajednymzamachemwyjaśnićniedomówieniaiopracowaćszczegółowyplan
działania.

-Nieukrywam,żedotychnowinekpodchodzędosyćsceptycznie.Odpanazależy,
czyzmienięzdanie

-zwróciłsiędonaukowca.-Pytaniepierwszeibyćmożeostatnie:wjakisposób
roślinarozpoznamordercę:pozapachu,rysachtwarzy,wyczujenegatywne

background image

wibracje?...

-Hipotezynatentematsąróżnorodne.Przyjmijmy,żeodbierająpromieniowanie
właściwedlakażdegoczłowieka.Zresztą,dlanasnajważniejszyjestfakt,że
roślinypotrafiąprzyswajaćiprzekazywaćinformację.Widzą,słyszą,czują,a
dziękirozwojowinaukipotrafiąsięznamipodzielićswoimispostrzeżeniami.

-Kolawstałidałznakpozostałym,abyposzlizanim.

-Wtychkartonachmamcośwrodzajuwykrywaczakłamstw.

Elektrodyikabledasięukryćwliściach,problemstanowiresztamaszynerii.-
Kopnąłczubkiembutanajwiększepudło.-Jeżelidoświadczeniechcemy
zachowaćwtajemnicy,trzebatojakośsprytniezamaskować.

Komisarzzezrozumieniemkiwnąłgłową,wykrywaczkłamstwpodziałałnajego
wyobraźniębardziejniżcaływcześniejszywywódKoli.Dalszeobrady
przebiegałyjużbezwiększychzgrzytówisporówkompetencyjnych.Plan
działaniazostał

ustalony,arolepodzielone.Pozostaładorozwiązaniatylkokwestia
charakteryzacjiKoli;jegoobecnośćwczasieeksperymentubyłaniezbędna,
należałojednakwymyślićcoś,żebyzbytnionierzucałsięwoczy.

-Najlepiejprześpijmysięztymproblemem-powiedział

komisarznaodchodnym.-Przedsiódmąprzyślępowasfurgonetkęzludźmi.
Załadująsprzętirozładująnamiejscu.Mamnadzieję,żeczekanas

jutrodzieńpełenwrażeń.Narazieżyczęspokojnejnocy.Cześć.

Wradiuwybiłagodzinaszósta.Jolanigdytakwcześnieniejechaładopracy.
Świtzdarzałojejsięoglądaćniejakoodkońca,kiedykładłasięspaćpo
wyczerpującejimprezie:Alewstawaćotejporze-nigdy.

NatylnymsiedzeniuleżałazwiniętawkłębekAgatkaipółgłosemudzielała
przyjaciółceostatnichwskazówek.

-Wyłącztoradio.Przytymjazgociezupełnieniemogęsięskupić.

background image

-Otejporzepowinnosięspać,aniemyśleć.-Jolanieukrywałazłegohumoru.-
Zresztątencałypomysłcorazmniejmisiępodoba.Wczorajbyłamchyba
niepoczytalna,żedałamsięnatonamówić,aledzisiajwidzęwszystkotrzeźwoi
proszęcięostatniraz-odpuśćsobie!

Pasażerkauniosłasięnałokciuiwepchnęłagłowęmiędzyprzedniefotele.

-Pękasz?!Przecieżmówiłamcitysiącrazy,bioręwszystkonasiebie!Proszęcię
tylkooniewielkąprzyjacielskąprzysługę.Czytotakwiele?!

-Comampowiedziećpolicji,kiedyociebiezapytają?-

skapitulowałaJola.ZdwojgazłegowolałajużtrzymaćrękęnapulsieAgatkiniż
puścićjąsamopas.

-Nic,skądnibymaszwiedzieć,gdziejestem?Znamysiętylkozpracy.Niech
sobieszukająsami.-Agatkazachichotałazudanegodowcipu.-1przestańbyć
takaśmiertelniepoważna.Grajestwartaświeczki.

Zgłoszęsiędonichpopołudniuiwymyślęjakąśbajeczkę-

dodałapojednawczo.-Chybaniezostawiszmnienalodzie?!

Jolawyładowałanagromadzonązłośćnapieszympchającymsiępodkołaijuż
znaczniespokojniejszawróciładoprzerwanejrozmowy.

-Robimywszystkowedługplanu.Tylkouważajnasiebie,niemamochoty
oglądaćnastępnychzwłok.

-Spokojnagłowa.-Agatkawyjęłaztorebkigazparaliżującyizaczęła
manipulowaćprzywyzwalaczu.

-Wystarczytylkomocnonacisnąćtenguziczekiskierowaćstrumieńcieczyw
stronęwroga.TakprzynajmniejmówiłtakijedenMariusz,niemiałamjeszcze
okazjiwypróbować.

-Całkiemmnieuspokoiłaś.-Jolaniemiałanajmniejszejochotysłużyćzakrólika
doświadczalnego,zwłaszczakiedyprowadziła.

Zpewnymniepokojemobserwowaławlusterkupoczynaniakoleżanki.-Schowaj

background image

towreszcie,bojeszczektośzobaczy-

warknęła.

Agatkazociąganiemwykonałapolecenie;miałajeszczewtorebcepistoletna
kapiszonyiporęczny,niezwykleostryśrubokręt,aleprzytomniezrezygnowałaz
demonstracji.Jolamogłabysobieubrdać,żerzeczywiściegrozijejjakieś
niebezpieczeństwo,ipopsućzabawę,nimsięnadobrezaczęła.

-Wiesz-zmieniłatematnabezpieczniejszy-przezchwilęsiębałam,żeten
mordercatoktoścałkiemobcy,żewszedłsobiedobudynku,zabiłispokojnie
wyszedłnaulicę.Aleterazjestempewna,żeonjestnasz

-oznajmiłazsatysfakcją.-Miałdorobionyklucz,młotekzkrólikarniizrobiłtow
białydzień,wmieszał

sięwtłum.Mordercaztytułemnaukowymtoplamanahonorzeuczelniimyją
zmyjemy.

Jolaosobiściewolałatuzinobcychmordercówniżjednegoznajomego,ale
argumentacjaprzyjaciółkiteżmiałajakiśsens.

Pokrętny,bopokrętny,alemiała.

-Jesteśmynamiejscu-zakomunikowała.Wysiadłaiczujnierozejrzałasiępo
okolicy.Terenbyłczysty,otejporzeporządniludziejeszczespali.-Wyłaź-
rzuciłaprzezramię.

TylnedrzwiuchyliłysifcihutkoiAgatkanakolanachwypełzłanazewnątrziW
arładoJoliiprzyjęłapostawęwyprostowaną.

Tasiępnieobieruszyłyposchodach;zprzoduAgatka,tużzaniąJola,
rozpościerającnadwspólniczkąochronnyparasolswoichbujnychkształtów.
Agatkawśliznęłasiędobudynku,Jolazawróciłanaportiernię.

-Dzieńdobry!-zawołałaradośnie.-Poproszękluczodsaliwykładowej2A.

-Adobry,dobry.Acóżtakraniutko?-zdziwiłsięportier.-Tylepracy?

-Atyle,tyle.Wczorajbyliśmywterenie,adzisiajtrzebatoodpracować-Jola

background image

westchnęłaciężko.-Wezmętylkoprzyrządyzpakameryizarazodniosę!-
zawołała,wychodząc.

Agatkawierciłasięniecierpliwiepoddrzwiami.Rozpierałająenergiaitonowe
nieokreślone„coś",cododajeżyciukolorówisprawia,żeczłowiekzaczyna
wierzyćwewłasnemożliwości.

Wykradłalosowiprzepustkęnaniecodziennyspektakl,naktóryniezostała
zaproszona-zapewneprzezpomyłkę.Najbliższegodzinymiałypokazać,czy
ryzykosięopłaci.Czysiętokomuśpodoba,czynie-zamierzałazrealizować
plan,zJoląalbobez.

-Pośpieszsię-syknęła-bonamsięzwalinagłowęjakiśpracuś.

Iprzynieśżarcieipoduszkęzsamochodu.

Planmiałaśmiały,nowatorskiigenialnywswojejprostocie.Nimniej,niwięcej,
umyśliłapowtórzyćprzypadkowyśrodowysukces.Ztąmalutkąróżnicą,żetym
razemzamierzałasięzamknąćwkantorkudobrowolnieiwścisłejtajemnicy.

Wyznaczonenagodzinędziewiątąprzesłuchaniadawałystuprocentową
gwarancjępowodzenia.Należałotylkobyćwewłaściwymmiejscuowłaściwym
czasie.Tenwarunekwłaśniespełniła,resztazależałaodsprawnegouchaidobrej
woliprzesłuchiwanych.

Kilkakluczowychpytańwciążpozostawałobezodpowiedzi.Zaparęgodzinbyć
możezniknąostatniebiałeplamyiwtedyobiezJolązajmąsięrzeczą
najprzyjemniejszą-łapaniemmordercy.

Pracawywiadowczadawałapewnąsatysfakcję,alenadłuższąmetębyłażmudna
imęcząca.Wymagałacierpliwościisystematyczności,atychcechżadnaz
dziewczynnieposiadaławnadmiarze.Zapowiadałsiędługi,pełenemocjidzień.
PoprzednipobytwciasnymibrudnympomieszczeniuzmobilizowałAgatkędo
wprowadzeniakilkuzmiannaturyestetycznej.Starłakurze,wywietrzyła
zagrzybionąklitkęimetodyczniezabrałasiędourządzaniamiejscaczasowego
pobytu.Wymościłasiedziskopoduszkami,nastolerozłożyłaprzyborypiśmienne
oraztalerzykzprzekąską.Pozostałeproduktyżywnościoweodwinęłaz
szeleszczącychopakowań

ipodzieliłanaporcjeprzeznaczonedoszybkiejkonsumpcji.Nadobrąsprawę,do

background image

szczęściabrakowałojejtylkodostępudoinstalacjisanitarnej.Dlatego,
dmuchającnazimne,postanowiładrastyczniezmniejszyćspożycienapojów.

RolaJoliograniczałasięwyłączniedozamknięciaiotwarciadrzwizewnętrznych
orazmonitorowaniasytuacjinazewnątrz.

Ciekawerzeczydziałysięjednocześnienawielupoziomach,więcobiemusiały
sięzdobyćnamaksymalnywysiłek,abynieuronićanikropelki.

Czasmijał,aJolawcaleniezabierałasiędoodejścia.Kręciłasiębezcelu,
udzielającprzyjaciółcesetekniepotrzebnychrad.

Praworządnaznatury,próbowałaskłonićAgatkędozejściazdrogiprzestępstwa,
zajakieuważałapodsłuchiwaniepolicji.

Oczywiściebezskutecznie,łatwiejnamówićosładouprawianiakulturystykiniż
Agatkędorezygnacjizrazpowziętychzamiarów

-pomyślałazrezygnacją.

-Dobra,spadaj!-pogoniłająAgatka.-Zamykajiznikaj!

Przyjdzieszdopiero,jakglinyodjadą,ianisekundywcześniej,choćbysięnawet
paliło,dymiłoiszczękałołańcuchami.

-Awyłączyłaśkomórkę?-Jolaporazpierwszyzdobyłasięnarozsądneijaksię
okazałoważnepytanie.

-Okurczę,zapomniałam!Alezemnieidiotka!Gdybyktośzadzwoniłto...wolę
nawetniemyślećokonsekwencjach.-

Agatkapuknęłasięboleśniewczołoijednympstryknięciemkciuka
unieszkodliwiłazdradliwązabawkę.

PowyjściuJolizablokowaładrzwiprzygotowanymiklinami,tąprostąmetodą
czyniącswojąfortecęniedo-

stępnąnawetdlaposiadaczyklucza.Dodziewiątejbrakowałojeszczesporo
czasu.Umościłasięnakanapieibezwiednieprzeniosładokrainyfantazji.Na
przemianbyłanieuchwytnymprzestępcąinieprzeciętnieinteligentnąkobietą

background image

detektywem.Cokilkaminutwracaładorzeczywistości,staraniekontrolując
upływczasu.

Dokryjówkidochodziłystłumionegłosyzparkingu,zgrzytaniekluczywzamkui
tupotnógnaschodach.PrzezpierwszągodzinęodosobnieniaAgatkaczułasię
doskonalewcharakterzemyszypodmiotłą,potemcośzaczęłosiępsuć.Zaplątała
sięwpętliczasuiprzerażeniemrozpoznałausiebiepierwszeoznaki
klaustrofobii.Pojęcieznanedotychczaswyłączniezliteraturyzaczęłonabierać
realnychkształtów.Nieznośneduszeniewpiersiach,trudnościzoddychaniemi
zawrotygłowy.Napiłasięwodyizdesperackąnadziejąprzykleiłauchodo
ściany.Nic!

Cisza,cisza,cisza!Spojrzałanazegarek-piętnaściepoósmej.O

tejporzewszyscypijąkawę,żartująalbokłócąsięokolejnośćdyżurów-
pomyślałazrozrzewnieniem.Zawszelkącenępróbowałaniedopuścićdo
świadomościfaktu,żemarzytylkoojednym-uciecztejklatkiiwrócićmiędzy
ludzi.Kilkakrotnienabrałapowietrzawpłuca,policzyłaodstudojednegoi
rozpoczęłaoperacjęodpoczątku.

*

Policjancitakżeniewyspalisiętejnocy.Przygotowaniadoakcjirozpoczęli
wczesnymrankiem,kiedysłoneczkostałojeszczeniskonadhoryzontem.Lidia

długobudziłaKolę,najpierwsubtelnie;potem,zbrakurezultatu,zastosowała
metodybardziejdrastyczne,zatoskuteczniejsze.

Popchnęłabezwładnąkukłęwstronęłazienkiizagrodziładostępdowanny.

-Jeszczesięutopisz,mójmiły,weźzimnyprysznic-poradziłaprzyjacielsko.-
Dajęcidziesięćminut,słyszyszKolka,dziesięć!

Chybaniezapomniałeś,codzisiajrobimy?

Zamiastodpowiedzidobiegłjejuszuszumpłynącejwody.

Kola,zmęczonypodróżąiurokaminocy,wracałdorzeczywistościbardzo
niechętnie.Jedynienadziejananastępnącudownąnocdodawałamusił,do
zmierzeniasięznadchodzącymdniem.Musiałzasłużyćnadowodywdzięczności,

background image

atowymagałosporegowysiłkuintelektualnego.Skorzystałzradyukochaneji
bohaterskoodkręciłkurekzzimnąwodą.

Wtymsamymczasiepodstępnakobietazastawiaławpokojupajęczesieci.
Wyciągnęłazszafyblondperukę,kilkaspódnic,bluzekiniecierpliwieczekałana
ofiarę.Kola,nieświadomszczegółówoperacji,wyśpiewywałpodprysznicem
arieoperoweowielkiejmiłości.Gdywyszedłzłazienki,Lidiaodrazu
przystąpiładorzeczy.

-Rozwiązałamproblemzkamuflażem.Awansowałeśwłaśnienaspecaod
rachunków.Siądzieszsobietyłemibędzieszprzeglądał

segregatorywpokojuKarpińskiej.Rutynowakontrola,nikomunieprzyjdziedo
głowywłaściwypowódtwojejobecności.

Nieźle,co?-Objęłachłopakawpół,uniemożliwiającwtenprostysposób
natychmiastowąucieczkęiwprowadziładopokoju.

-Woliszspódnicęwkwiatkiczyjednoliciezieloną?

-zapytałaniewinnie,wzmacniającchwyt.

-Onie!Niezrobiszmitego!-Kolabezradniezatrzepotał

powiekami.

-Cociszkodzi,koteczku?Przecieżwiem,żejesteśstuprocentowymmężczyzną.
Odegrasztylkomałąrólkęteatralnądlapotrzebśledztwa-prosiłaprzymilnie.

-Zróbtodlanas,koteczku.

Kolaodmowniekręciłgłowąimałymikroczkamiwycofywałsięwstronę
zbawczejłazienki,aledziewczynaniezamierzaławypuścićzdobyczy.Tymrazem
onazatrzepotałapowiekami,demonstrującnaczarnychrzęsachdwiebłyszczące
łzy.Nawięcejniemogłasobiepozwolićwobawieocałośćmakijażu.

Dwiewystarczyły.

-Zgoda,włożętesztucznewłoski,alenawięcejnielicz-

background image

skapitulowałKola.-Spódnicyniewłożęzażadneskarbyświata.

Itakniemamdoniejodpowiednichbutów-znalazłwreszcielogicznyargument.

-1makijaż-dorzuciłasłodkoLidia,zabierającsiędodzieła,zanimofiara
otrząsnęłasięzszoku.Pokilkuminutachwytężonejpracyprzystojnychłopak
upodobniłsiędozmęczonejżyciempięćdziesięcioletniejksięgowej
nadużywającejkosmetyków.

PerukadopełniładziełaiLidianawszelkiwypadektrzymałaprzyjacielazdala
odlustra.Wbrewobiegowejopiniimężczyźnisąrównieczulinapunkcie
wyglądujakkobiety.Szczególniegdywgręwchodzidziewczynaipotencjalny
rywal.

KomisarzHalwaszjawiłsiękwadransposzóstejimilezdziwionyzastał
wszystkozapiętenaostatni

guzik.Wkorytarzupiętrzyłysiępudła,składanystolikturystycznyiświeżo
odprasowanyobrus.Tylkogospodynizachowywałasiędziwnie,wypchnęła
gościanaklatkęschodowąiszepnęłamudoucha:

-Słuchajuważnie,niemamczasunawyjaśnienia

-syczała,groźniełypiącbiałkamioczu.-Żadnychgłupichuwagnatematwyglądu
Koli-zrozumiano?

Zagadkarozwiązałasięsama.WprzedpokojupojawiłsięKolawewłasnej
osobieipatrzyłwyczekująconaKarola,gotowynanajmniejszygestlekceważenia
cisnąćperukąoziemięiwrócićdoNiemiec.

-1otowłaśniechodziło,świetnykamuflaż-przyznałKarolbezcieniaironii.-
Całąnocgłowiłemsięnadprzebraniemiwymyśliłemtylkoto-wskazał
dodatkowypolicyjnymundur-alewaszpomysłjestoniebolepszy.Niktnie
zwróciuwaginatakąniepozornąkobitkę.Księgowajakżywa.Izostawtenkarton

-przystopowałKolę-jakokobietamożesznajwyżejzabraćpodręcznąteczkę.
Resztązajmąsięmoiludzie.No,cotakstoicie

-jedziemy!-pogoniłtowarzystwo.

background image

-Niewiemjakwy-odezwałasięLidia,kiedyzajęlimiejscawsamochodzie-
alejajestemokropniezdenerwowana.Jakpomyślę,żezakilkagodzinpoznamy
nazwiskomordercy,to...

Jolaoddałakluczeportierowiiwychodząc,omałonienadziałasięnaparkującą
furgonetkępolicyjną.Zwiadomychpowodówniemiałaochotynaprzedwczesne
spotkanie.Przyczaiłasięwcieniuiwsprzyjającymmomencieprysnęławstronę
królikarni.

Postanowiłatamsiedziećażdorozpoczęciapracy.BałasiętylkooAgatkę;
spodziewałysięstróżówprawanajwcześniejprzeddziewiątą,mogliją
zaskoczyć.Coterazmogłarobićwspólniczka?Pobudzonawyobraźniana
zawołaniepodsuwałaobrazprzyjaciółkitańczącejmazura,beztroskośpiewającej
piosenkiludowe,itd.WszystkokończyłosięzakuciemAgatkiwkajdany.

Czasmijałinaszczęścienicniewskazywałonaspełnieniesięktóregośz
czarnychscenariuszy.PowoliJolaodzyskiwałazdrowyrozsądekipowstępnym
opanowaniupanikistwierdziła,żeukrywaniesięniemanajmniejszegosensu.Jej
samochódstał

przecieżprzedsamymwejściem,apolicjazwykleniemaproblemuzustaleniem
właściciela.Szukaławgłowiepretekstu,któryusprawiedliwiłbyjejporanną
obecnośćwmiejscupracy,idoszładowniosku,żejakowolnyczłowiekma
prawoprzebywaćwszędzie.No,chybażeznajdąAgatkęalbo...drugiegotrupa,to
wtedy...

Takrozmyślając,szłasobiewzdłużogrodzeniakrólikarni.Naglecośzwróciłojej
uwagę,raczejwyczuła,niżzauważyłajakiśpodejrzanyruch.Zatrzymałasię,
ostrożniezlustrowaławzrokiemnajbliższąokolicęinatychmiastzapomniałao
nurtującychjąproblemach.Krewzaczęłakrążyćżywiej,członkinabrały
sprężystości-todałaosobieznaćwrodzonażyłkałowiecka.W

dużejkępietrawy,niecałepięćkrokówdalejsiedziałkrólikKubuś.Ulubieniec
Zatopcaiprzyczynawszystkichnieszczęść.

Nieznośnyuciekinierzatęskniłwidoczniezaprzyjaciółmi,acobardziej
prawdopodobne,zaporząd-

nymśniadaniem.Szukałznajomejdziury,przezktórąwydostał

background image

sięnawolność.Nawidokczłowiekazamarłwbezruchu,węszącintensywnie.
Podjęciedecyzjizgatunkuzostaćczyuciekaćzajęłomuzbytwieleczasu.
WykorzystałatoJola-powolutku,prawieniezauważalnieposuwałasięw
kierunkuniezdecydowanegogryzonia.Czujnykrólikniepozwoliłjejjednakna
zbytwiele,zapobiegawczo"zwiększyłdystansireagowałtaknakażdąpróbę
zbliżenia.Nowazabawawyraźnieprzypadłamudogustu.

-Tuś-tuś,Kubusiu-wabiłasłodkoJola.-Chodźdomnie,dostaniesz
marcheweczkę.Tuś-tuś.-Przykucnęła,zerwałapęczekmleczuipowoliwysunęła
przedsiebierękęzprzynętą.

Królikzaprzestałzabawywkotkaimyszkę,wykrzywił

śmieszniemordkę,opuściłuszyinieśmiałymikicnięciamizaczął

sięzbliżaćdospodziewanegoprzysmaku.Trawnadietazdążyłamujużzbrzydnąć,
aczłowiekkojarzyłsiędobrąwyżerką.

Dystanspowolimalał,czterykroki,trzy,dwa...Wciągnął

powietrzeinatychmiastzorientowałsięwoszustwie.Niesprzedawolnościza
zwykłezielsko.Wyprężyłciałoibłyskawicznieprysnąłwbok.Wtymsamym
ułamkusekundyskoczyłaJola.

Zwinnaniczymzawodniksumoposzybowaławgórę,chwyciłakrólikaiz
głuchymłoskotemrunęłanazbitąglebę.

Jękłowcyikwilenieofiaryzlałysięwjedno.Kubuśzdobyłsięnaostatni
desperackizryw,szamotałsięjakszalonywewszystkichkierunkach,nieżałując
pazurków.Ikiedybyłjużnaprawdębliskiwolności,chwyciłagodrugapara
bezlitosnychrąk.

-Amamcię,łobuzie-zachichotałradośnieczłowiek.-Wolnościcisięzachciało,
niewdzięczniku.

MarianZatopiec,boontoprzyszedłniespodziewaniewsukursJoli,podałjej
wolnądłońipomógłpodnieśćsięzziemi.Wjegopostawieniedopatrzyłasię
cieniawrogości.Potwarzyplątałomusięnawetcośwrodzajuuśmiechu.

-Proszę-podniósłzziemikluczeipodałskamieniałejwłaścicielce.-Dziękuję

background image

koleżancezapomocwzatrzymaniuzbiega-rzuciłiodszedł,nieoglądającsięza
siebie.

Jolaotrzepałasięzkurzuizdumienia,włożyłapogubionesandałyilekkokulejąc,
podreptaładopracy.Słowo„dziękuję"wustachZatopcaprzebiłowszystkie
wrażeniadzisiejszegodnia.

Zpolicyjnejfurgonetkiwyładowanosprzętsprawniei,jakprzypuszczano,bez
świadków.Towarzyszącyekipieportierzniknął,gdytylkonadarzyłasię
sposobność,unikającsmutnejrolitragarza.Ostatnipomknąłnagórę
ucharakteryzowanymężczyzna.

Kiedymundurowiopuściligabinet,wtajemniczonatrójkaodbyłaostatniąnaradę.
Dracenaspokojniestaławswoimkąciku,nieświadomaważnościchwili.Amoże
wiedziaławszystko,tylkoczekała,ażludziezrobiąpierwszykrok?

-Zabieramysięostrodoroboty!-zawołałapodekscytowanaLidia.-Kolka,teraz
wszystkowtwoichrękach.Odczegozaczynamy?

Aparaturępomiarowądlakamuflażuzastawionostolikiemprzykrytymprzydługim
obrusem.Nawierzchuułożonoszeregeksponatów.Wszystkorazemwyglądało
całkiemnaturalnie.

Podejrzanimielikolejnodefilowaćprzed„świadkiem"wceluidentyfikacji
zgromadzonychnastolemateriałów.NastępniedelikwentamiałprzejąćKaroli
przesłuchaćwsąsiednimpomieszczeniu.Wtensposóbzamierzaliupiecdwie
pieczenienajednymogniu,niewchodzącsobieprzytymwdrogę.

Lidiadopracowywaładetale.

-Kolka,ileczasutakaosobamusiprzebywaćwpomieszczeniu?

-Wystarcządwie,trzyminuty,alekoniecznesąprzerwymiędzynimi,minimum
pięćminut.

Kolawyraźnieodzyskałhumorichętnieprzejąłinicjatywę.

Rozejrzałsiępopokojuiwydałkilkapoleceń.Większośćznichkierowałw
stronęKarola.Zamierzałwykorzystaćswojepięćminutidaćzarozumiałemu
gliniarzowipotężnegoprztyczkawnos.Teraz,gdyeksperymentowiniegroziłojuż

background image

zawieszenie,mógłsobienatopozwolićbezżadnychprzykrychkonsekwencji.

-Stolikpostawcietutaj,potemgotrochędosuniemy;komisarzu,proszęnarazie
odsunąćtepudłapodścianęiotworzyćokno;niezaszkodzinamodrobina
świeżegopowietrza.Ktośroztaczawokółnegatywneemocje-wypuściłnastępną
celnąstrzałę.-Naczasprzesłuchaniaproszęozachowanieciszyiwysyłaniew
eterwyłączniesygnałówdobraimiłościbliźniego.Inietrzaskaniedrzwiami-
uzupełniłjużpogwałtownymwyjściuHalwasa.

Nadszedłczasnagłównypunktprogramu.Kolazminąchirurgaszykującegosię
goarcytrudnejoperacjizacząłrozpakowywaćkartony.Sprawniewyjmował
poszczególneelementyiłączyłjewcałość.Dopasowywał,regulował,wykonując
jednocześnieszalenieskomplikowaneobliczenia.Kątemokaobserwował

dziewczynę.Jedenjejuśmiechwartbyłcałegotrudu.Lidiapatrzyłananiego
zamglonymwzrokiemizaciskałakciukizapowodzenie,pełnawiarywsukces.

Kolapodłączyłdoliściaostatnieelektrodyizbłyskiemwokuwłączyłurządzenie
pomiarowe.Pomieszczeniewypełniłcichyszelestprzesuwającejsiętaśmy,na
którejpisakkreśliłprostączarnąlinię.

-Działa-szepnąłpodekscytowanynaukowiec.-Widzisz,terazlinianiewykazuje
najmniejszychodchyleń.Naszaobecnośćniewywołujeuroślinyżadnychemocji.
Miejmynadzieję,żepoodwiedzinachpodejrzanychtosięzmieni.Powizycie
mordercypowinniśmymiećtutajlinięfalistą-wskazałpalcem.-Jajużswoje
zrobiłem,terazwszystkozależyoddraceny-zakończyłzpatosem.

-Naprawdęchciałbymwtowierzyć,alejakośtrudnomiuwierzyćw
nadprzyrodzonezdolnościroślin-odezwałsięKarol,podświadomieściszając
głosdoszeptu.Niezwykłośćchwilidziałałatakżenaniego,chociażniezamierzał
siędotegoprzyznawać.Powypaleniudwóchpapierosówwróciłwznacznie
lepszymnastroju.-Niekrzywciesiętaknamnie.Jeślionarzeczywiście
„przemówi",obiecujęjużnigdynieznęcaćsięnadroślinami.Mamnamyśli
koszenietrawy,przycinanieżywopłotuitympodobnetortury-sprecyzował.

-Przestańjąstraszyć-syknęłaostrzegawczoLidia.-Wszystkozepsujesztym
swoimgadaniem.Zajrzyjlepiejdonaszychklientówiprzygotujichdozabiegu...
NiewiernyTomasz-rzuciłazawychodzącym.

Aparaturapomiarowadziałałabezzarzutu.

background image

-Niechsobiepopracujekilkanaścieminutnaluzieimożemyzaczynać-
zdecydowałKola.-Aterazczasnarelaks,wszyscypowinniśmysięodprężyć,
pozbyćstresuiniepewności.-Włączył

magnetofonipokójwypełniłasubtelnamuzykaCzajkowskiego.

-Niezawiedziesznas,malutka,prawda?-powiedziałcichymmiłymgłosem.-
Pamiętasz,miałaśtakądobrąpanią,kochałacię,dbałaotwojepotrzeby.Na
pewnobyłyścierazembardzoszczęśliwe.Apotemprzyszedłzłyczłowiek...-
zawiesiłnachwilęgłos-inatwoichoczachdokonałstraszliwejzbrodni.I
zostałaśsama.Amordercanadalcieszysięwolnością.Przyjdziedzisiajdociebie
itymusiszgowskazać!Rozumiesz?Jesteśnasząjedynąnadzieją.Onzabiłtwoją
panią,atymusiszsięzemścićzawasobie.Terazodpocznijsobietroszeczkę,
uspokójsięiprzygotujpsychicznie.Tobędzietrudne,aleniemożeszsięzałamać,
będziemycałyczasprzytobie.Zaraztuprzyjdziedużoludziizłyczłowiekbędzie
wśródnich.Dajnamtylkoznak,amyzajmiemysięresztą.Nammożeszzaufać!-
zakończył.

*

Halwaszradościąopuściłpokójiznówzapaliłpapierosa.Całątęhistorię
traktowałraczejzprzymrużeniemoka.Bawiłogozachowanieresztyzespo-

background image

łu,ichwiarawmagięroślin.Przypominałotobardziejwywoływanieduchówza
pomocątalerzykaniżdziałaniapolicyjne.Onwierzyłtylkowto,cowidział,w
prawdziwe,niepodważalnedowody.Właśniewpadłamudogłowyinteresującai
odrobinęprzewrotnamyśl.Znajdowalisięprzecieżwinstytucienaukowym,
wszyscypodejrzanisposobemmyśleniabylibliżsidoktorowiSzurkinowiniż
komisarzowiHalwasowi.

Jakzachowalibysię,znającprawdęoplanowanymeksperymencie?Czyjako
naukowcypotraktowalibysprawęserio?Możezdesperowanymordercawkradłby
sięnocądobudynkuizamordowałjedynegoświadka?Ciekawateoria.

Zaskoczyłagowłasnapomysłowość.Czyżbypodświadomieulegałwpływom
Lidii?

OdkrywczerozmyślaniaprzerwałopojawieniesięniejakiejpaniKapłan.Już
trzecirazwędrowałanadół,zakażdymrazemnatrętnieprzyglądającsię
poczynaniompolicjanta.Wjejmniemaniudokonywałaobserwacjidyskretnie,nie
zwracającniczyjejuwagi.Karolodniósłzgołaodmiennewrażenie:rozbiegane,
szpiegująceoczka,podejrzanamina,stylizowananaobojętność,inadmierna
częstotliwośćwędróweknatychmiastwzbudziłypodejrzeniarasowegogliniarza.
Przyczaiłsięnapółpiętrzeizgóryobserwowałpoczynaniakobiety.

Rybkanatychmiastzłapałaprzynętę.Napaluszkachpodbiegładoniestrzeżonego
obiektu,przyłożyłauchododrzwi,uniosłaprawąnogędowysokościtwarzyiz
pozycjibocianaoglądałarozbitekolano.Preteksttaksamodobryjakkażdyinny.
Prezentowałaprzytymzadziwiającewygimnastykowanie,aiwidokstanowiła
przekomiczny.

Przedstawienieprzedstawieniem,atajemnicatajemnicą-Karolzdecydowanie
wkroczyłdoakcji.NajegowidokJolazwdziękiempoprawiłapodartestopkii
wygładziłaspódniczkę.

-Och,właśniechciałamzapytać,niemająpaństwoapteczki?-

zapytała,-bezczelnieprezentującotartekolanoipodrapanedłonie.

-Niestetyniemożemypanisłużyćpomocą!-nieszczerzezmartwiłsięKarol.-
Widzę,żezdarzyłsięjakiśmaływypadek?-

background image

kontynuował,szczegółowemaglowaniepodejrzanejpozostawiającnapóźniej.

-Złapałamkrólika!-zdumąoświadczyłaJola,wprawiająckomisarzaw
autentycznezdziwienie.

-Aha,zrozumiałemdowcip.Łapałapanizajączkaizwierzątkojakzwykle
uciekło!-podjąłżartobliwyton.

-Złapałamkrólika-sprostowałagrzecznie,leczstanowczoJola.-

Królikizając,proszępana,todwaróżnegatunkiinienależyichzesobąmylić-
pouczyła.-Obagatunkioczywiściewystępująnawolności,alejaoczywiście
łapałamkrólikahodowlanego.

Wybrałwolnośćkilkadnitemu,alegowkońcudopadłam.

Halwaszauważył,żerozmowadziwniewymykamusięspodkontroli,stracił
wątekianiwząbnierozumiał,ocotejbabiechodzi.

-Oczywiście,mapanirację-przytaknąłdlaświętegospokoju.-

Czymogęmiećdopaniprośbę?Zakilkaminutrozpoczynamyprzesłuchaniaw
pokojunu-

mersiedemnaście,proszęzłaskiswojejpoinformowaćwspółpracowników,żeby
nieopuszczalibudynku,będziemywzywaćimiennie...

Jolapolowaławłaśnienatakąinformację.Oddłuższegoczasupodejrzewała,że
cośsięświęci,terazzyskałapewność.Pognałanadół,zanimpolicjantskończył
mówić.MusiałauwolnićAgatkę,zanimzaczniesięprzesłuchanie.

Przyniosłakluczeicichutkoweszładosalki.

-Agata,Agata-zapukaładodrzwipakamery.-Toja!Wyłaź,znaszegoplanunici,
słyszysz?!PolicjasiedziwpokojuKarpińskiejiniezamierzająsięprzenosić.
Trafiłyśmyztympomysłemjakkuląwpłot-orzekłazniechęcona.-Tylezachodu,
stresówiwszystkonamarne.Otwieraj,zamierzasztamsiedziećdowieczora?
Odezwijsię,głosciodjęłozwrażenia?

-zniecierpliwiłasięwkońcu.

background image

-Niemogęwyjąćklinów,chybasięzaklinowałynaamen-

usłyszałapłaczliwygłosAgatki.

-Odtegosą.Spróbujczymśpodważyć-poradziłaJola.Napomysłzklinami
wpadłaosobiście,przyniewielkiejtylkopomocymężabudowlańca,idotejpory
uważała,żejesttonajmocniejszypunktprzedsięwzięcia.

-Niedamrady,podajmiprzezokienkojakiśmłotekalbołom-

poprosiłaAgatka.Wtejchwilimarzyłatylkoojednym:żebynatychmiastwyjść
nazewnątrz.Wnosiemiałamordercę,śledztwo,wogólewszystkomiaławnosie.
Bezradnieszarpałaklamkę,klnącgłośnoparszywedrewienkainiewdzięczną
Jolkę,któraniespodziewanieodmówiłapomocy.

-Żadnychtakich,dopókiniezłapiąmordercy,niedotknęsiędożadnegomłotka...
iłomuteż-odparłakategorycznie.-Spróbujwyleźćoknem-zaproponowała.

Odpowiedziałjejrytmiczny,bardzogłośnyłomotdochodzącyzdrugiejstrony
barykady.WściekłaAgatkakopaławdrzwi,niezważającnahałas.Podwpływem
drgańkawałkidrewnaobluzowałysięiofiarawłasnychpomysłówopuściła
więzienie.

-Niewiedziałam,żejesteśtakąświnią!-wysyczaławkierunkuwspólniczkii
śmiertelnieobrażonaopuściłapomieszczenie.

Jolazatarłaśladyniedoszłegoprzestępstwa,oddałakluczeizrezygnowana
poczłapałanagórę.Męczyłojącośwrodzajukacamoralnego.

KoleżankaCyrylstałanakorytarzuitłumaczyłasięprzedSmolarzemze
spóźnienia.Ugodowynaogółprofesornapunkciepunktualnościmiał
przysłowiowegohopla,itymrazemwypruwałzwinowajczyniflaki.

-...isamochódstanąłminasamymskrzyżowaniu-wiłasięwtłumaczeniach
delikwentka.Nadeserczekałająjeszczepogadankaumoralniającai
przyrzeczeniepoprawy.

-Alejąmagluje-zauważyłaHalinka.-Widaćstarywróciłjużdoformy.Nic,co
dobre,nietrwawiecznie.Atakibyłostatniocichutki.

background image

-Nieidziecienapogrzeb?-zapytałEmilnawidokkolorowychkreacjikoleżanek.

-Idziemy,przebierzemysięprzedwyjściem.Ścisłażałobaobowiązujewyłącznie
rodzinę.

-Cholerka,szkoda,żeniewpadłemnapodobnypomysł-

westchnąłEmil.-Czarnygarniturwsierpniujestszalenieniepraktyczny.

-Granatowyteż-poparłgoGrześ.Wprawdziedawnojużzrzucił

marynarkę,aledolnejczęścigarderobyniemógłzdjąćzwrodzonejskromności.
Potcałymistrugamispływałmudoskarpetek,grożącprzemoczeniem
eleganckiegoobuwia.-

Ciekawe,czymordercabędzienapogrzebie?-zmieniłtemat.-

Podobnoonizawszechodząnapogrzeby.

-Mordercawracanamiejscezbrodni,tumanie

-niegrzeczniesprostowałaIza.-Wnaszymprzypadkunigdygonieopuścił,ciągle
czaisięgdzieśzaścianą.Słuchajcie!-

zawołała-acobędzie,jeślipolicjanigdygoniezłapie,jakmybędziemydalej
żyć?

Odpowiedziałajejpełnazadumy,mrożącakrewwżyłachcisza.

Niktnadłuższąmetęniechciałpracowaćpodjednymdachemzmordercą.Czarna
wizjanajbardziejprzeraziłaHalinkę.

Zeskoczyłazestołkaiusiadłaplecamidościany.

-Jeśligoniezłapią,natychmiastprzenoszęsiędoOlsztyna!Iniechniktnieważy
sięjechaćtamzamną!

-zapiszczałahisterycznie.

-Nowiesz?!Namchybamożeszufać-oburzyłasięJola.-Mamnamyśli
oczywiściedziewczyny.Zbrodniarzemjestnapewnojakiśfacet,onizabijanie

background image

mająwgenach.

DopokojuwróciłaAgatkaiciężkoklapnęłanakrzesło.

-Alemniewymaglował-westchnęła.-Zaledwiekilkadziesiątminutspóźnieniai
jużsądostateczny,

nawetsięczłowieknienacieszywykroczeniem.Aha,nadzisiajgórazaplanowała
praceporządkowewnowymlaboratorium.

Zjedzcie,robaczki,śniadanie,żebyściemielisiłępracować.

-Ładnemiporządkowe!-zawołałaIza.-Trzebawynieśćnakorytarzpołowę
mebliiopróżnićwszystkieregały.Nieznacieprzypadkiemjakiegośbezrobotnego
Herkulesa?-zapytałaznadzieją.

Niestetynieznali.

-Aktomówił,żeżyciejestproste-zauważyłfilozoficznieGrześ.

-Chcieliścienowysprzęt,aterazżałujeciepotuiłez.Niemaróży...

-Darujsobie!-przerwałabłyskotliwywywódJola.-Powiemwamcoś
naprawdęniesamowitego-powstępiezrobiładłuższąpauzędlawzmocnienia
efektu-Zatopiecpowiedziałdzisiaj

„przepraszam"i„dziękuję".-Dowcipnieopowiedziałaporannezdarzeniei
czekałanareakcjękolegów.

-Niemożliwe!-upierałsięGrzegorz.-Onnieznatakichsłów.-

WśródgenetykówopinienatematkolegiZatopcabyływyjątkowozgodne-
arogantpozbawionytaktuiogłady.

-Sławodaję!-zaklinałasięJola.-Nawłasneuszysłyszałam.

-Amożesięprzesłyszałaś,możepowiedział„przestraszam"i

„dzióbciskuję"-podsunąłAndrzej,rozbawiająctowarzystwodołez.

AgatkaprzysiadłasiędoJoli.

background image

-Spakowałaścałążywność?-zapytałaodniechcenia.Jakoosobaniepamiętliwa
pierwszawyciągnęładłońdozgody.

-Tak,oczywiścieizatarłam...toznaczyposprzątałam-Jolaskwapliwiepodjęła
temat.Podsunęłaprzyjaciółcetorbęzproduktamiiprzesłałajejprzepraszający
uśmiech.-Wiesz,możerzeczywiściepowinnam„to"przynieść,przepraszam.

-Nie,miałaśrację,noszenie„tego",wtejsytuacjitoczystagłupota-również
szyfremodpowiedziałaAgatka.-Wzaistniałejsytuacjimusimy
przewartościowaćnaszstanposiadaniaipodjąćzdecydowanekrokizaradcze-
postanowiła.

Zespółgenetykówjużdawnozauważyłniezwykłązażyłośćobupańinawet
skomentowałtoodpowiedniozaplecamizainteresowanych.Terazsłuchali
dziwnegodialogumocnoskonsternowani.NajbardziejdociekliwabyłaHalinka.
PrzezcałelatakolegowałasięzAgatkąinagłeodstawienienabocznytor
potraktowałaniemaljakozdradęstanu.Rozwiązaniezagadkipostawiłasobiena
punkthonoru.

Idyllaprzystoletrwałanadal.

-Chceszkanapkę?-zachęcałaJola.-Zpieczonymschabem.

-Chętnie-przyjęładarAgata.

-Boże!-niewytrzymałtegowersaluAndrzej.-Jaksięzacznącałować,to
natychmiastzwymiotuję.

-Atypewniewoliszcałowaćmężatki?!-odgryzłasięJolainatychmiast
zrozumiałaswójbłąd.Ztakdługimjęzorem,pomyślałasmętnie,zpewnościąnie
dożyjętrzydziestychósmychurodzin.

Andrzejpociemniałnatwarzyiopuściłpokój,głośnotrzaskającdrzwiami.

-Comuodbiło?Jakiemężatki?-pytanozewsząd.

-Niewiem!Taksobiechlapnęłam-wzruszyłaramionamizapytana.

Wszystkieżyweistotymająniezaprzeczalneprawodomiłościichoćbyodrobiny
zainteresowania.Pozrelaksowaniudracenyprzyszedłczasnarudąkotkę.

background image

Pojawiłasię"nahoryzonciewnajodpowiedniejszymmomencieinaznak
przyjaźniocierałasięonogiukochanejpani.Kręciłakółeczka,stawałasłupka,
domagającsiępieszczot.Siłąrzeczydracenaodeszłanadalszyplan.Rozpoczęła
sięsesjagłaskania,przytulaniaidrapaniazauszkami.Całejoperacji
towarzyszyłodziękczynnemruczenieuszczęśliwionejMopki.

-No,dośćtychkaresównadzisiaj-zdecydowaławreszcieLidia,znikającpo
drugiejstroniedrzwi.

PorzuconaMopkamiauczałażałośnienaznakprotestuizpremedytacjądrapała
okładzinę.Bezskutecznie.Wreszcieprzycupnęłaprzyproguiczekała,szarpana
ciekawością,żalemiprzemożnąchęciądołączeniadoukochanejopiekunki.

WpokojuKarpińskiejdokonywanoostatnichuzgodnień.

-ZacznijmyodtegoPodymka,tylkoonmaalibi-zaproponował

Karol.-Zobaczymy,conampowieonimwaszaroślinka.-

Słówkiem„wasza"delikatnieodciąłsięodpozostałych.-

Będziemyprzynajmniejwiedzieli,czytowszystkomajakiśsens.

-Dziękizaoptymizm,szaleniepodniosłeśnasnaduchu-

zdenerwowałasięLidia.-Przyślijnamtujakiegośchłopakawmundurzeizajmij
sięswojąrobotą-prychnęłagniewnie.

-Dobra,gdybyktośpytał,będęwpokojuobok.Szurkinnałożył

znienawidzonąperukę,dająctym

samymznakdorozpoczęciaeksperymentu.Odtegomomentupierwszeskrzypce
miałagraćroślina.Czasrozstrzygnie,czyspełnipokładanewniejnadzieje.A
nadziejebyłyogromne,dwiejednostkiludzkiewierzyływtoświęcie,trzecia
zamierzałazaśdołączyćdoobozuzwycięzców,kimkolwiekbybyli.

-Kolka,jakmyślisz,odkogozaczniemy?-Niechbędzietenniewinny,potem
weźmiemy

background image

resztęnachybiłtrafił.Powpisujprzynazwiskachnumerkiilecimypokolei.

AndrzejPodymeknajwyraźniejnieczułsięwyróżnionypierwszeństwem.Wszedł
dopokojuskoncentrowanyiuważnierozejrzałsiępogabineciezmarłej.Oprócz
niegoznajdowałysiętamtylkodwiekobiety.Znajomapolicjantkaijakaśdruga,
grzebiącawsegregatorachitłukącazimpetemwprzedpotopowąmaszynędo
pisania.

-Mamdopanatylkokilkapytań-zaczęłaLidia.-Proszęsiędokładnieprzyjrzeć
przedmiotomnastoleipowiedzieć,czypanjewidziałwcześniej;możewpadły
panuwokonaprzykładwczasieostatniejrozmowyzezmarłą?

Andrzej,dlazyskanianaczasie,dokładnieobejrzałfantyipostanowiłnadal
trzymaćsiępoprzedniejwersjiwydarzeń.

PorannywyskokJoliniepotrzebniewyprowadziłgozrównowagi.Terazojego
romansiezMonikąDoniecwiedzielijużwszyscy,conieznaczy,

żedowiesięotympolicja-kalkulował.Liczyłnasolidarnośćzespołu.Wkońcu
tonieonzamordowałtędwulicowąmodliszkę,chociażbardzosięotoprosiła.I
najważniejsze-niemiał

zielonegopojęcia,ktostuknąłKarpińską.

-Niejestemwstaniezidentyfikowaćtychrzeczy,niemajążadnychcech
szczególnych.Każdyznasmatakiesameprzyborybiurowe.Przykromi,alenie
potrafiępanipomóc.

-Wtakimraziedziękujępanu,kolegabędziemiałdopanajeszczekilkapytań,
proszęprzejśćdopokojunumerszesnaście.

Gdytylkotrzasnęłyzamykanedrzwi,LidiaiKolabiegiemrzucilisiędo
urządzenia.Linianataśmiebyłaprostajakdrutinawetnamomentniezafalowała.

-Znaczy,rzeczywiścieniewinny-stwierdziłSzurkin.

-Dracenapowiedziała:niewinny-podkreśliłaLidia.

Postaciewpokojuzmieniałysięjakwkalejdoskopie.Każdemupodejrzanemu
aplikowanojednakowyzestawpytań.Notowanoodpowiedziipowyjściu

background image

delikwentasprawdzanozapisnataśmie.

Popiątejosobiewyniknadalbyłnegatywny.Świadeknierozpoznałmordercy.

-Boże,nigdywżyciutaksięniedenerwowałam.-Lidiaodłożyładługopisi
wytarłaspoconeręcewobrus.-Nawetkiedyczekałamnawynikimatury.

-Spokojnie,prawdziwynaukowiecnigdynieokazujeemocji.

Przebadaliśmydopierodwadzieściaprocentprzypadków.Musiszsięuzbroićw
cierpliwość,zbrodniarzmożewejśćzachwilęlubzjawićsięostatni-pocieszał
Kola.-Zrobimymałąprzerwęilecimyznastępnąpiątką.

NazewnątrzczuwałaMopka.Zdążyłajużzawrzećprzyjaźńzpilnującymdrzwi
policjantemizzainteresowaniemobserwowała,jakprzyprowadzazsobącoraz
tonowychludziiwpuszczaichdownętrza.Zaktórymśnawrotemwykorzystała
okazjęicichutkowsunęłasiędopokoju.Kociaintuicjapodpowiadałajej,żejest
tutajnielegalnie,iostrzegałaprzedzbytwczesnymujawnieniem.Siedziałazatem
grzeczniepodszafąisłuchałasłodkiegogłosudobrejpani.Popodłodze
przesuwałysięróżnenogi,snułysięobcezapachy,podszafędobiegałyteż
dziwnegłosyiszmery.Szczególniejeden,cichyibrzęczący,intrygowałkotkęod
samegopoczątku.Byłtakinowy,dziwnyimruczący.Dobiegałzokolicystolika,
doktóregopodchodziliwszyscyludzie.NiemogącsięoprzećciekawościMopka
powolutku,jaknapolowaniu,popełzławkierunkuodgłosu.

Wlazłapodserwetęizbliskaobserwowałaprzesuwającąsiętaśmę.Pokilku
minutachporzuciłanużącezajęcie,odeszłakilkakrokówiułożyłasięwygodnie
zadoniczkązkwiatkiem.

Maładrzemkawyśmieniciepoprawiłajejnastrój.Kiedysięobudziła,w
pomieszczeniuznajdowałasiętylkojednaosoba.

Ściągaławłaśniezpółekwielkiesegregatory,czyniącdużohałasu.Mopka
przeciągnęłaleniwiegrzbiet,zaczepiłapazurkiodonicę,następniewdrapałasię
wyżejidrapiącbrązowąkoręwykonałacodziennymanikiur.

Brutalniepotraktowanadracenazawyłabezgłośniezbóluizareagowała
wyraźnymzafalowaniemwykresudokładniewmomencie,kiedydopokoju
wszedłkolejnypodejrzany.

background image

Spłoszonaodgłosemotwieranychdrzwikotkawróciłagrzeczniepodszafę,nie
zdającsobiesprawyznastępstwniewinnegopostępku.

ŚwiadkowizadanostandardowepytaniaiodesłanodokomisarzaHalwasa.Jeden
rzutokanataśmęwynagrodził

eksperymentatoromwcześniejszerozczarowania.Wykresfalowałgwałtownie,
wyraźnieinadużejpowierzchni.Dopieropowyjściupodejrzanegopowoli,
małymiskokamiwróciłdonormy,osiągająclinięprostą.

-Boże,mamygo!Kola,mamymordercę!-Lidiaztrudempowstrzymywałasię
przedwykrzyczeniemtejcudownejwiadomościcałemuświatu.Niemogąc
zapanowaćnadszalonąradościązawisłanaszyiprzyjaciela,niszczącztakim
trudemnałożonymakijaż

-Mówiłem,żetotylkokwestiaczasu-odezwałsięKolaspokojnymgłosem.Rolę
wszechwiedzącegogeniuszaodgrywał

doskonale.Czegóżniezrobimężczyzna,żebyzaimponowaćukochanejkobiecie?I
jemuspadłzsercaogromnykamień,aletęinformacjęzachowałwyłączniedla
siebie.

-Dowóddowodem,akaruzelakręcisięnadal-sprowadził

asystentkęnaziemię.-Dlazachowaniupozorów,aconajważniejszedla
prawidłowościbadań,musimydoprowadzićeksperymentdokońca.-Sukces
uczcimywdomu-obiecał

skwapliwie.-Aterazspójrzwlustro.-Pocałunki„księgowej"

pozostawiłynatwarzydziewczynywyraźneślady.-Mniesiępodo-baszw
każdymwydaniu,aleniewtajemniczenimogąwyciągnąćzgołaniestosowne
wnioski-zachichotał.

-Zapięćminutkontynuujemyzabawę.

-Awiesz,czegoniemogęsiędoczekać?Chcęzobaczyćminępanakomisarza,
kiedyzobaczydowód,czarnonabiałym,iodszczekawszystkieinsynuacje

-zsatysfakcjąpowiedziałaLidia.

background image

*

Kiedydosaliwszedłmorderca,dracenarozpoznałagonatychmiast.Zadrżała
wewnętrznieodkorzeniapoczubkiliści.

Tysiąceimpulsówprzeszyłojejtkanki.Elektrycznareakcjaroślinyzostała
natychmiastzarejestrowanaprzezurządzeniemonitorujące.Przyrządypiszące
drgnęłyizaczęłykreślićwyraźnąfalistąlinię.

Zabójcanieokazywałnazewnątrzżadnychemocji.Rozgrywałzpolicjąpartię
szachówizkażdągodzinąjegoszansanawygranąrosła.Jedynieprzez
pierwszychkilkanaściegodzinmęczyłogouczucieniepewności.Czyniepopełnił
błędu?

Zuporemmaniakaanalizowałszczegółowokażdykrok.Nie,niepopełniłbłędu,
nigdyichnierobił.Zaplanowałizrealizował

zadaniezperfekcyjnąprecyzjąiniezostawiłżadnychśladów.

Wykonałwyrokiniezamierzałwięcejwracaćdoprzeszłości.

Policjabezradniekręciłasięwkołoniczymstadozagubionychbaranów.Badali
fałszywetropyinieposunęlisiędoprzoduaniokrok.Czułsięwolnyodwinyi
kary.Nabrałwłaściwegodystansuizacząłpatrzećnasprawęzperspektywy
widza.Nawszelkiwypadekdokładnieobejrzałleżącenastoleeksponaty.Kątem
okaobserwował

kobietęgrzebiącąwdokumentacji.Czegoszuka?Poplecachprzebiegłmuzimny,
nieprzyjemnydreszcz,alenatwarzyniedrgnąłnajmniejszymuskuł.Lataćwiczeń
zrobiłyswoje.

Najbardziejbałsiępapierów,tawariatkazapisywaławszystko...

jeśliznajdąprzypadkiem...Nie,toniemożliwe,odrzucił

niedorzecznąmyśl.Itakjeszczemusielibymiudowodnić,pomyślał,atonie
będziełatwe.Niezwykłprzegrywaćpartii,wktórychstawkąbyłożycie.Własne
życie.

Działaniapolicjicałkowiciezrujnowałyambitneplanygenetyków.Wywoływani

background image

naprzesłuchanieniewracalijużnagóręiwkrótcezabrakłomęskichrąkdopracy.
Wątłekobiecebarkinieutrzymałyzdwojonegociężaruipraceporządkowe
utknęływmartwympunkcie.

-Onitorobiąumyślnie-zauważyłaIza.-Zabraliwszystkichfacetów,ico,może
mamywetrzydygaćteszafynakorytarz?Afigę!-zawołałaiusiadłanakrześle.
JolaiAgatkaposzływjejślady.PotemIzazeszłanadółizostałysame.

-Ciekawe,dlaczegozostawilinasnasamkoniec?-zastanawiałasięAgatka.-
Ostatniobyłampierwsza,ateraz...-Rozejrzałasięuważniedookołaizaczęła
pokazywaćcośtowarzyszcenamigi.

Wskazałapalcemnaścianęiwymowniezłapałasięzauszy.

„Podsłuchująnas"-zrozumiałaJola.

-Ponichmożnasięspodziewaćwszystkiego-powiedziałagłośno.Jednocześnie
przyłożyłazwiniętedłoniedooczugestemimitującymlornetkę.

„Czynasobserwują?"-odczytałanatychmiastAgatka.

-Raczejnie-uspokoiłakoleżankę.Następniekłapnęłatrzykrotniedłońmi.„Mów
coś!".Jolaodpowiedziałaidentycznymgestemidodatkowobezradnierozłożyła
ręce.„Niewiem,comammówić".Gestkołysanianiemowlęcia:„Mówo
dzieciach".

-Naprawdęniewiem,cowyrośniezmojegoMaćka-zaczęłaJola.-Popobycie
wgospodarstwieagroturystycznymmamjaknajgorszeprzeczucia.Todzieckonie
mapodejściadozwierząt.

Jużpierwszegodniauszczypnęłagogęśipobódłbaran;drugiegospadłzkuca,a
żabywstawiepróbowałymuodgryźćpalceunóg.

Przynajmniejtaktwierdził,kiedyzpłaczemwróciłdodomu.

Kiedyugryzłagomrówka,stanowczoodmówiłopuszczaniapokoju.Natakie
dictumspakowaliśmyzmężemmanatkiiwróciliśmydodomu.Iwyobraźsobie,
żeoncałądrogęryczał,żebyśmywrócili,bomusiętambardzopodobało.Icoty
nato?

background image

-Natojesttylkojednarada,sprawciemubraciszkaalbosiostrzyczkęiproblemz
głowy-poradziłaAgatka.

Jolawróciławmyślachdotejrozmowy,kiedyzostaławpokojusama.
Rzeczywiście,dlaczegomielibyniemiećdrugiegodziecka?Takiejmałej
dziewczynki,kropkawkropkępodobnądomamy,rozmarzyłasię.TaAgatama
czasemświetniepomysły,przyznała.Postanowiłajeszczedzisiejszejnocy
porozmawiaćzmężemopowiększeniurodziny.

-Notomamycholernyproblem-odezwałsięKolapowyjściuostatniego
badanego.Zjegoniedawnejpewnościsiebieniepozostałanawetodrobina.
Słowo„klęska"niechciałomujednakprzejśćprzezzaciśniętegardło.Zpunktu
widzenianaukieksperymentzakończyłsiętotalnymfiaskiem.Dwóch
podejrzanychojednomorderstwotoabsurd.

-Naprawdęniewiem,cosięstało,gdziepopełniliśmybłąd.-

Miotałsiębezradniepopomieszczeniu.

-Możepowinniśmypowtórzyćwszystkoodpoczątkuiporównaćwyniki.Im
większaliczbaprób,tymwiększeprawdopodobieństwo...

Lidiasiedziałaprzybiurkuzopuszczonągłową.

-Abyliśmytakblisko,takblisko.-Niepotrafiłapogodzićsięzporażką.-To
koniec,Kola,drugiejszansyniebędzie.Inspektordałmiwyraźniedo
zrozumienia,żepodpiszesięwyłączniepodsukcesem.Amycomamy?Podwójny
sukces!-zakpiła.-Amożejednaktomajakiśsens,jeżelidracenawskazała
wyraźnienadwieosoby,toprzecieżcośwtymjest.Mamyjakiśpunktwyjścia,
dwóchpodejrzanychtomniejniżdwudziestu-chwytałasięostatniejdeski
ratunku.

KolamilczałtaktownieZpunktuwidzenianaukidoświadczeniespaliłona
panewce.Lidiasnułacorazfantastyczniejszedomysły.

-Teoretyczniejesttomożliwe,aleistniejeteżdużeprawdopodobieństwo,że
żadenznichniejestmordercą.Byćmożedracenazareagowałanajakiśinny
czynnik,któregoniejesteśmywstaniebliżejokreślić-zprzykrościąrozwiał
złudzeniadziewczyny.

background image

Lidianiezamierzałatakłatwosiępoddać.Naczystejkartcepapieruwielkimi
literamizapisałanazwiskapodejrzanych:1.MARIANZATOPIEC,doktor,lat46,
pracownikkatedryżywieniazwierząt.

2.MARIANSMOLARZ,profesor,lat61,pracownikkatedrygenetyki.

SmolarzczyZatopiec,ZatopiecczySmolarz-niepotrafiławskazaćnażadnegoz
nich.Cośjątknęło,jeszczerazprzyjrzałasięwykresom.

-Kola,zobacz!-krzyknęłapodekscytowana.-Tewykresywyraźniesięróżnią.
Pierwszy-liniałamiesięgwałtownie,częstotliwośćiamplitudawychyleńsąo
wielewiększeniżwdrugimprzypadku,tutajmamydoczynieniazrównomiernym
falowaniemnacałejdługości.Wedługciebie,któryznichjestbardziej
podejrzany?

-Moimzdaniemnaginaszfakty...

-Kola,zapomnijnachwilę,żejesteśdoktoremMikołajemSzurkinem.
PrzyjechałeśprywatniedoPolski,abypomócprzyjaciółcewrozwiązaniuzagadki
kryminalnej.Czyjeślipoproszę,żebyśniewyjawiałswoichwątpliwości
komisarzowiHalwasowi,pomożeszmi?

-Dwóchpodejrzanychtozawszemniejniżdwudziestu-zgodził

sięKola.

KomisarzHalwaszakończyłprzesłuchaniaświadkówzrezultatem,oględnie
mówiąc,miernym.Niedowiedziałsięwłaściwieniczegonowego.Miałdoczy-

nieniazludźmiinteligentnymi,którzyniepopełnialiprostychbłędówlogicznych.
Owszem,przyznawalisiędokontaktówzzamordowaną,wyświadczalijejróżne
przysługi,aleoczywiściebezinteresownie.Byłyto,jakmówili,zwyczajne
koleżeńskieprzysługi.JedynieMarokańczykFrancisCullenwyznał,iżzmarła
pomagałamuprzedłużyćwizę,zaco„byłjejdozgonniewdzięczny".Grasłów,a
możezawoalowanaprawda?-tegokomisarzniezdołałustalić.

Pokilkugodzinachtakichbezowocnychpogaduszeknawetświętemupuściłyby
nerwy.Halwasświętymniebył.Niebył

takżeidiotąidoskonalezdawałsobiesprawęzwłasnejbezsilności.Nadodatek

background image

całahistoriazzewnątrzwyglądałabanalnieprosto.Klasycznazagadka
kryminalna:zamkniętykrągpodejrzanych,jedentrup,zbrodnidokonanow
godzinachpracy,niemalnaoczachtłumu.Ico?Niktniczegoniewidział?

Ukrywająwłasnegrzeszkiczytakżemordercę?Ofiarąpadłwilkoddawna
nękającystadoczarnychowieczek.Czystadostaniepostroniemordercyczy
prawa?Naostatniepytaniewłaśnieznalazł

odpowiedź:czarneowcezrobiąwszystko,abyuratowaćwłasnąskórę,łapanie
zbrodniarzanieleżywichinteresie.

Komisarzusiadłwygodnieijeszczerazprzeanalizowałfakty.Polewejstronie
kartkinapisał„niewinni",poprawej„winni".AlibimiałwyłącznieAndrzej
Podymek,resztępowinienwpisaćpoprawejstronie,aleopadłymuręce.Taki
wynikpokilkudniachprzesłuchańmógłzałamaćnawetoptymistę.

Odrobinęnadzieinapchnięciesprawydoprzodudawałjedynieeksperyment
Lidii,aleitutajHalwasa

spotkałzawód.Pozapoznaniusięzrezultataminiepozostawiłnaniedowarzonych
naukowcachsuchejnitki.

-Dodiabłazwaszyminaukowymibzdurami!Chceciemiwmówić,żezabilijąna
spółkę?!Jedentłukł,adrugikłuł?!AmożeonanielubiimieniaMarian?!-
ironizował.

-Świetnie,najłatwiejkrytykować-nadąsałasięLidia.-

Przedstawzatemswojerewelacyjneosiągnięcia!

-Niemamniciwłaśniedlategosięwściekam-zKarolauszłacałazłośćiresztki
energii.

-Toniekrytykujpracyinnych!Mamydwóchpodejrzanych,zajmiemysięnimi
dokładniej,możewpadniemynajakiśtrop-

próbowałagozachęcić.

-Dziewczyno,zejdźnaziemię.Skądwiesz,ocochodzitejroślinie?Możejej
któryśzMarianówoberwałliśćalbostrzepnął

background image

popiółdodoniczki!

Kolatymrazemwyjątkowozgadzałsięzprzedmówcą,alepomnyobietnicy
poparłLidię.

-Reakcjanaobecnośćtychpanówbyłabardzowyraźnaizpewnością
nieprzypadkowa.Niezaszkodzichybawziąćobupodlupę.

-PodlupętonasweźmieReszkanaponiedziałkowejodprawie.

Zresztąróbciesobie,cochcecie,jasięidęprzewietrzyć.

*

-Chwilaminienawidzętegofaceta-zasyczałaLidia.-Z

pewnościązwalinamniecałąodpowiedzialność.Trudno,przynajmniejniebędę
musiaładłużejoglądaćtegokabotyna.

-Napewnodostanieszinnąsprawę-wyrwałsięKola.

-Dziękujęzawiaręwmojemożliwości!-rzuciłazironią.-

Zabierzsięlepiejdopakowania,przynajmniejniezraniszniczyichuczuć.

-Janietomiałemnamyśli,chciałemtylko...

-Wiem,alenierozmawiajmyjużotym.

Lidiapodeszłado'dracenyizanurzyładłoniewzielonymgąszczu,szukając
pocieszenia.Wyglądałanatakązagubionąibezradną,żegdybyroślinanadalbyła
podłączonadoaparatury,zpewnościąwyraziłabyjejwspółczucie.

Zpocieszeniemruszyłateżinnażywaistota,ocierającsięonogiLidiiimruczaąc
kojąco.

-Atycotutajrobisz,Mopeczko?-zapytałaLidia,tulącdotwarzyrudefuterko.-
Przyszłaśsiępożegnać?Kochanakicia,awiesz,żemogłaśtuzostaćzamkniętana
caływeekend?Chodź,pójdziemysobienasłoneczko.

WdzieńpogrzebumediaponowniezainteresowałysięśmierciąprofesorZyty

background image

Karpińskiej,osobistościzażyciaznanej,cenionejijaksięokazało,niezmiernie
ustosunkowanej.Ekipyreporterskierozsypałysiępomieściewposzukiwaniu
gorącychtematów.

Najbardziejzdeterminowanidotarlitakżenamiejscezbrodni.

Niestety-napróżno.Cerberprzywejściujakkatarynkapowtarzałjednozdanie:
„Nieuprawnionymwstępwzbroniony!".

Blokowałdostępszerokąpiersią,głuchynaargumenty,obietniceizakamuflowane
po-

gróżki.Marzeniaowywiadziezewspółpracownikamizmarłejspełzłynaniczym.
Napożegnaniebłysnęłokilkafleszyipodwórzeopustoszało.

NaplacubojupozostałatylkoKatarzynaSiekierskaznieodłącznymfotografem
Leonem.Gilotynkaodlotinnychsępówprzyjęłazwyraźnąulgą.Odkądodkryła
zasadę,żewtłumiesmacznekąskitrafiająsięsporadycznie,chadzaławłasnymi,
krętyminierazścieżkami.Kierowałasięwęchem,któryzawodziłjąniezwykle
rzadko.

Niestety,ostatnionieodnotowaławiększychsukcesów.Pismo,dlaktórego
pracowała,płaciłotylkozaekstrakawałki,wzwiązkuzczymkontodziennikarki
zaczęłowysychaćwzastraszającymtempie.PosprawieKarpińskiejobiecywała
sobiewiele,toteż,niezra-żonadrobnymiszykanamizestronypolicji,spokojnie
czekałanaswojąszansę.Cokilkaminutpoprawiałamakijaż,bo,jakwiadomo,
uroda,szczególniedobrzezakonserwowana,pomagawodnoszeniusukcesów,
zarównoprywatnych,jakizawodowych.

Cierpliwośćdziennikarkizostaławkońcuwynagrodzona.Kiedywdrzwiach
pojawiłsiękomisarzHalwas,natychmiastruszyładoataku.Przywitałasięi
niewinniepoprosiłaopapierosa,potemnawiązaławesołą,niezobowiązującą
rozmowę.

KatarzynaSiekierska,postrachkomendyiprywatnywróginspektoraReszki,
wywarłanaKarolujaknajlepszewrażenie.

Bezoporudałsięzłapaćwsidłamłodościiurody.Dziewczynadziałałajakmiód
naserceibalsamnaskołatanenerwy.

background image

Zauroczonypięknymzjawiskiemzatraciłgdzieśpolicyjnenawyki.

Zapragnąłzwierzyćsiękomuśizłasławadamyjakośumknęłamuzpamięci.I
zapewnewychlapałbyzradościąwszystko,gdybyniebrutalnainterwencjaz
zewnątrz.

Lidiawyniosłakotkęnadwóriposadziłananagrzanymmurku.

OdruchowozlustrowałaokolicęinawidokKarolazGilotynkąwpadławdziką
furię.Jaktornadowtargnęławśrodeksielankiiprzerwałaspowiedźnasamym
początku.

-Paniekomisarzu,dzwoniinspektorReszka,proszęnatychmiastpodejśćdo
telefonu!Natychmiast!

-rzuciłagroźnie.

-Tomożezachwileczkę,pankomisarzwłaśnieudzielawywiadudlaprasy-
słodkozaprotestowałapięknaKatarzyna.

-Bardzomiprzykro,alesprawajestpilnainiecier-piącazwłoki.

Alejabardzochętniezastąpiękolegę

-podjęławyzwanieLidia.

Obiepaniezmierzyłysiębadawczym,sondującymwzrokiem.

Pierwszarundawypadłaremisowo,atutymłodościiurodywydawałysięrówne.
Własnąprzewagęmogływykazaćtylkowbezpośrednimstarciu.

Lidia,pomnawpadkikomisarzaGładysza,niezamierzaładaćsięsprowokować.
Pozornieoddałapolerywalce,przybierającpostawęobronną.

-Zuwaginadobrośledztwanarazienieudzielamyżadnychinformacji-
wycedziłasucho.-Natychmiastpozakończeniudochodzeniawydamydlame-

diówoficjalnykomunikat.Miłosięrozmawiało,alemuszęwracaćdopracy.-
Odwróciłasięzwyraźnymzamiaremodejścia.

-Poczekaj!Porozmawiajmyspokojnie-odezwałasiępojednawczoGilotynką.

background image

Postanowiłaporozmawiaćzpolicjantkąjakkobietazkobietąinawstępie
wyjaśnićwszelkienieporozumienia.-Rozumiem,żetołóżkojestjużzajęte-

mrugnęłaznacząco.-Facetwartzachodu,aleniebędziemysięoniegobić.
Właściwie,tonawetniejestemzainteresowana.

Odpowiedztylkonakilkapytańiznikamnazawszezwaszegożycia.Notojak?
Umowastoi?

-Zuwaginadobrośledztwa...

-Pożałujesztego,zobaczysz!-krzyknęłarozwścieczonaGilotynką.

Doprawdziwejawanturydoszłowpokojunumersiedemnaście.

MęskiegłosygrzmiałydonośnieipomrukiburzyLidiausłyszałajużnaschodach.
Przyśpieszyłakroku.WwalcewręczKolaniemiałnajmniejszychszans.Należało
zdusićutarczkęwzarodku,niedopuszczającdorozlewukrwi.

-Spokojnie,panowie,pierwszarundaskończona!-wtrąciłasiębezpardonowo.-
Ocoposzło?!

-Ociebie!-wysyczałKarol,przenoszącgniewnanowyobiekt.-

Mamdośćtwojegoszarogęszeniasięiwtrącaniasięwnieswojesprawy.
Przypominam,żetojaprowadzęśledztwo,ialbosiępodporządkujesz,albo
wracajdodomurazemztymswoimtresowanympajacem.

Lidiausiadłanaszerokimparapecieokiennymizzainteresowaniemobserwowała
miotającegosiękomisarza.

Przeczekała,ażemocjeopadnądoumiarkowanegopoziomu,ioznajmiła
spokojnie:

-Typowomęskisposóbmyślenia-urażonadumainiezaspokojoneambicje.
Kiedytylkotraciciegruntpodnogami,natychmiastowszystkieplaginaziemi
obwiniaciekobiety.Awystarczyodrobinasamokrytyki.

-Aciebiedokądzaprowadziłtwójtypowokobiecysposóbmyślenia?Przestaję
siędziwić,żetwójmążprysnąłdoSzwecji,musiałmiećztobącholernieciężkie

background image

życie-wypaliłzgrubejruryKarolinatychmiastpoczuł,żeodrobinęprzesadził.
Zmieszałsięidlazyskanianaczasiesięgnąłpopapierosy.

PoLidiispłynęłotojakwodapogęsi.Poczułaprzewagęnadrozmówcąi
przeszładokonkretów.Dalszaprzepychankasłownaniemiałażadnegosensu,
szczególnieżeKola-dżentelmenażrwał

siędogłosu,atomogłosięskończyćgrubsząawanturą.

-Gwolisprostowania-mójmążnierozumiałPolakówwogóle,wzwiązkuz
czymmojeprywatnewyskokiniemiaływiększegoznaczenia.Aterazpoważnie:
jeśliszczegółyakcji„Niemyświadek"przedostanąsiędoprasy,toobojemożemy
sobieszukaćnowejpracy,wnajlepszymraziewdrogówce.Tylechciałamci
przekazać,przerywającczułesamnasamztądziennikarką.

-Rozmowa,októrejwspomniałaś,miałacharakterwyłącznieprywatnyiw
niczymniezahaczałaotematysłużbowe-

stanowczozaprzeczyłHalwas.-Acałatahecazprzesłuchiwaniemroślinyto
wyłącznietwojawpadkaimniedotegoniemieszaj.

-1tusięwłaśniemylisz!Typrowadziszśledztwoityzawszystkoodpowiadasz.
Jatujestemwyłącznienadoczepkę-przypomniałagrzecznie.

Karoljakośniepotrafiłznaleźćszybkiejodpowiedzi,Lidiawięczradościągo
wyręczyła.

-Maszpoważnyproblemdorozwiązania;taharpiabędzietamsiedziećdo
śmierci,amymusimywynieśćsprzęt,niewzbudzającniezdrowejsensacji.Kola
teżniemożezostaćtunawieki.

-Tocowedługciebiemamzrobić-aresztowaćją?

-Areszttokiepskipomysł.Lepiejudzieljejwywiadu,zaprośnarandkę,zresztą
rób,cochcesz-tylkozabierzjąnabezpiecznąodległość.Będzieszmiałokazję
dokończyćmiłąpogaduszkę,amyzKolązajmiemysięresztą.Spotkamysięo
szesnastejnacmentarzu.Ciekawe,ktoprzyjdziepożegnaćzmarłą?

Uroczystościpogrzebowezorganizowanozwielkimrozmachem.

background image

Tłumnieprzybyliprzedstawicieleświatanauki,biznesuipolityki.Niezabrakło
reprezentantówwładzmiejskichorazkilkudziesięciuorganizacjispołecznych.
Wygłaszanomowypożegnalne,wktórychpodniebiosawychwalanozalety
profesorZytyKarpińskiejijejzasługidlapotomności.

Uroczystośćuświetniłaorkiestrawojskowa,aczerńżałobyrozpraszałyzłotem
haftowanesztandaryisetkiwieńcówułożonychnagrobie.

Zniebalałsiężar.

-Anajejgrobieaniołyniezapłaczą-zauważyłafilozoficznieHalinkaMikuła,
dyskretnieocierającpot

zczoła.Najbliżsiwspółpracownicyzmarłejstaliwgromadzie,zdalaodnotablii
obiektywówkamer.Wmiaręjaktłumyrzedły,przesuwalisiędoprzodu,by
złożyćnieboszczcenależneuszanowanie.Dopierotutaj,nacmentarzu,wpełni
dotarładoichświadomościcaławymowatragedii.Nawetmordercaprzeżegnał

sięnabożnieiuroniłłezkę,ulegającnastrojowichwili,gdyorkiestrazagrała
marszażałobnego.

*

PoniedziałekwmniemaniuLidiinosiłwszelkieznamionaferalnego.Dopieroco
pożegnałanarzeczonego,ajużzanosiłosięnanastępnerozstanie,tymrazemz
firmą.Porannytelefonodszefaniewróżyłnicdobrego.Zresztąniespodziewała
sięniczegoinnego.Eksperymentzdracenąokazałsięjednymwielkim
niewypałem.Mogłaoszukiwaćcałyświat,aleprzedsamąsobąpowinnabyć
szczera,dwóchpodejrzanychczydziesięciu,najednowychodzi.Poniosła
porażkę,całajejwiedza,zaangażowanieientuzjazmniezdałysięnanic.Szef
otrzymał

relacjęzpierwszejręki,pożałowałzpewnościązaufania,jakimobdarzył
niedoświadczonąpolicjantkę,każejejspakowaćmanatkiiwracać,skądprzyszła.
Wtejsytuacjipozostałojejtylkojednowyjście-odejśćzklasą,toznaczynie
rozpłakaćsięjakdzidziuśpostraciezabawki.

PrzedgabinetemszefaLidiapozbierałasiętrochę,zacisnęłazębyiodważnie
weszładosekretariatu.Sekretarkazajętaprzekładaniemdokumentówzwiększej
kupkinamniejszą,alboodwrotnie,obrzuciłająnieżyczliwymspojrzeniem.

background image

-Szefczekanapaniąodgodziny!-poinformowałatonempełnymnagany.

Wzadymionympomieszczeniuobradowałokilkufacetów.

WejścieLidiinieprzerwałoożywionejdyskusji.Reszkagestemwskazał
dziewczyniemiejsceipółgłosemwydawałdyspozycjedwómwywiadowcom.

Halwasmrugnąłdoniejdyskretnie.

Podpucha?-zastanowiłasięLidia.Niemiałaczasunagłębszerozważania,bo
szefraczyłwreszciezaszczycićjąswojąuwagą.

-Odwaliłapanikawałroboty,resztazależyodwywiadowcówiodtejodrobiny
szczęścianiezbędnegownaszymzawodzie.

Lidiamilczałataktownie.Wypowiedzianesłowamogłyoznaczaćzarówno
pochwałę,jakisubtelnepodziękowaniezawspółpracę.

Radośćnaobliczuprzełożonegojeszczebardziejkomplikowałasytuację.Cieszy
się,żemniejużwięcejniezobaczy,czystałosięcoś,oczymniewiem?-myślała
wpopłochu.Naszczęścieniemusiaładługoczekaćnarozwiązaniezagadki.

Sytuacjawyglądałanastępująco.KomisarzHalwasjeszczewpiąteknadałbieg
sprawie.Zarządziłdokładneprześwietlenieżyciorysówobupodejrzanych,dzięki
czemujużwponiedziałekranonabiurkuszefaznalazłysięciekawemateriały.

-Jedenzpanówmiałwieledoukrycia,takdużo,żemógłzabić.

Jakpanimyśli,który?-zapytał.

-Smolarz!-wypaliłaLidiabezsekundyzastanowienia.

-Strzałwdziesiątkę-potwierdziłKarol.-Właściwiemieliśmydużoszczęścia,
policjant,doktórego

dotarliśmy,doskonalepamiętałsprawęsprzedlat.Naszszanownyprofesorma
bardzointeresującąprzeszłość.Mieszkał

kiedyśwmałymmiasteczkuniedalekoBydgoszczy.Czternaścielattemuzostał
oskarżony

background image

0gwałt.Sprawęzatuszowano,pokrzywdzonapokilkudniachwycofałaskargę,
aleswądzostał.ProfesorwyjechałdoWrocławia,apokilkumiesiącachna
świeciepojawiłsięsyn.

Smolarzregularniepłacialimenty,alezpotomkiemnieutrzymujeżadnych
kontaktów.Mateżdrugiegonieślubnegosyna,czteroletniego.Tutajsytuacjajest
analogiczna,alimentyinicpozatym.Obiepaniekategorycznieodmówiły
udzieleniawyjaśnień,adoprofesoraodnosiłysięnieżyczliwie.Przyznaciechyba,
żetodziwne,żekobietyniechcąnawetrozmawiaćnatematojcaswoichdzieci?
Możewobuprzypadkachmamydoczynieniazgwałtem?Możepanprofesorjest
zwyczajnymzboczeńcem

imanasumieniuwięcejtakichgrzeszków?JeśliKarpińskadowiedziałasięo
tym,zapewneszantażowałakolegę,awtedy...

-Takiprzebiegwydarzeńwydajesiędośćprawdopodobny-

zgodziłsięReszka.-Facetmiałwieledostracenia.Utrataszacunkuśrodowiska,
możenawetwięzienie.Niestety,narazieoperujemywyłączniewsferze
domysłówiszczerychchęci:jakichkolwiekdowodówbrak-sprowadził
podwładnychnaziemię.-Wydałempolecenieścisłejobserwacjipodejrzanego.

Każdywkońcupopełniabłędy.Terazczujesiębezkarnie,przy-warowałkilka
dni,odczekał.Jeśliwtym,ocogopodej-rzewamy,jestodrobinaprawdy,to
wcześniejczypóźniejpójdziewmiasto,itobędziejegoostatnietango.

-Atendrugi,Zatopiec,teżdostaniejakiegośaniołastróża?-

wtrąciłaLidia.-Nadobrąsprawęniemożemywykluczyć,żeon...

-Niewidzętakiejpotrzeby.Naszemożliwościsąograniczone,zresztąnajakiej
podstawiemamygopodejrzewać.Statecznywdowiec,wybitnynaukowiec,aże
odludekigbur,tojużjegoprywatnasprawa.

Pokilkudniachzamętuidezorganizacjiuczelniaotrząsnęłasięzparaliżującego
bezwładuizaczęłapulsowaćwłaściwymjednostajnymrytmem.Poniedziałkowy
poraneknieprzyniósł

żadnychnowychniespodzianekiwszyscyodetchnęlizulgą.

background image

Nawetpolicjazrezygnowałategodniazodwiedzin.

ProfesorSmolarzzwołałzebranieinakreśliłszczegółowyplanprac.Nowysprzęt
zalegałwpracowniachicośnależałoztymfantemzrobić.

-Tenbałaganniemożetrwaćwiecznie-moralizo-wałswoimzwyczajem,a
znudzonypersonelażrwałsiędodziałania.

Wszystkobyłolepszeodsłuchaniatokującegoprofesora.

-Ble,ble,ble-mruczałapodnosemAgatka.Zadaniewbrewpozoromnie
należałodołatwych.

Wytypowanepomieszczenieodlatpełniłorolęczegośpośredniegomiędzy
magazynemaskłademrupieci.Zbiegiemlat,opróczczęścizapasowych,
upychanotamwszystko,cosięmogłojeszczeprzydać.Przytrudnejsytuacji
finansowejpolskiejnaukiwyrzucanoniewiele.Czterdzieścilathistoriizalegało
pomieszczenieodpodłogiposufitiobecnepokoleniegenetyków

korzystałowyłączniezdwóchszafstojącychnajbliżejdrzwi.

Pousunięciupołamanychkrzeseł,kulawychstolikóworazsetekprzedmiotów
niewiadomegopochodzeniaizastosowania,uzyskanodostępdodawno
zapomnianychrewirów.Każdymetrpodłogicofałczasokilkalatidostarczał
nowychniezapomnianychwrażeń.

Znamaszczeniemsięgniętodonajstarszych,przezkilkadziesiątlatnieotwieranych
szaf.Muzealneeksponatybyłypokrytepokładamisfilcowanegokurzu,wolne
drobinywirowaływpowietrzu,tamującoddechidrażniącoczy.

-Musimydotrzećdookna-wykrztusiłaJola-inaczejnaswydusitazaraza.Teraz
wiem,dlaczegoniktwcześniejsiętutajniepchał

-dokończyłajużnakorytarzu.-Taarcheologiatoszalenieniebezpiecznanauka.

Dostępdooknablokowałocośniesprecyzowanego-podest,mównicaczymoże
podiumdlazwycięzców,zdanianatentematbyłypodzielone.Drewnianepudło
sporychrozmiarów,zdwomaschodkami,zarzuconestertąskołtunionychśmieci.
Napierwszymplaniepiętrzyłsięlasmetalowychwieszaków,oplątanychzwojami
wyblakłejzielonejmaterii.Wśrodekdośćstabilnejkonstrukcjiupchanorolki

background image

brystolu,kłębkikablai...

szkieletkrowy,niecotylkowybrakowany.Dółzastawionopudłamiróżnej
wielkości,tworzącbryłębezpoczątkuikońca.

-Jaktougryźć?-zastanawiałasięgłośnoHalinka,patrzącbezradniena
doskonałytwórpoprzedników.-Najpierwchybatepudła,co?

-Samaniewiem-wtrąciłaAgatka.-Jakbypociąćszmaty,tomożechociażgóra
puści.

PrzysłuchującysięrozmowieAndrzejpowiedziałcośniepochlebnegonatemat
damskiejlogikiizdecydowanieruszył

wkierunkuprzeszkody.Odbiłsięlekko,zwdziękiem,iominął

schodki,celującwsamskrajskrzyni.

-Uważaj!-przeraźliwiezapiszczałaAgatka.Głosjejzdolnybył

strącićanioławlocie.Andrzejgibnąłsięlekko,zamachałrękami,niepotrafił
jednakprzezwyciężyćsiłyciążenia.Wylądowałwsamymśrodkuchłamu,z
trudemłapiącrównowagę.Odwróciłsiępowoli,spojrzałnaAgatkęwzrokiem
bazyliszkaiwysyczał:

-Nieróbtaknigdywięcej-nigdy!Nawetjeślistanęnagrzechotniku,minie
przeciwpiechotnej,spróchniałymmoście-

milcz!Twójgłoszabijarównieskutecznie,omałoniedostałemzawału.

Zezłościtupnąłnogąijakbyzapadłsiępodziemię.Procesowiznikania
towarzyszyłchrzęstłamanychdesek,łomotwalącychsiędekoracjiiprzeciągły
jękofiary.Czeluśćzamknęłasięzhukieminastałaprzerażającacisza.Tumany
kurzubezszelestnieosiadałynawierzchustosu,nieburzącpodniosłejatmosfery.Z

wnętrzakurhanuwystawałypożółkłekości,adołemwyciekałajakaśwyjątkowo
śmierdzącaciecz.

-Ratować!-ryknęłaniespodziewanieAgatka,agłosjejpobudził

background image

dożycianietylkoekipęratunkową,aleiniedoszłąofiarę.Podzwałamiśmieci
cośnagleożyło,zawyłoupiornie,następniezaczęłosięmiotać,prychać,wierzgać
iwniebogłosywzywaćpomocy.Odzewbyłspontaniczny.

Wszyscyobecnirzucilisiędoprzodu,gołymirękamirwąc,szarpiąciodrzucając
nabokipogruchotanekawałkipodestu,kościipomniejszeprzedmioty.

-Mamnogę!-radośniezawyłEmil.-Cholera!Czemuontakwierzga?!

-Urwiesz,kretynie!-zaskomlałospoddesek.-Przestańciągnąć,idioto,odgóry
odkopuj.

-Nicmuniejest-zauważyłaHalinka.-Nawetwłasnypogrzebniezmieniłmu
charakteru.Gburemsięurodziłigburemumrze-

zauważyłauszczypliwie.

-Bezdusznasadystka!-zadudniłozgłębi.Zespółzaprzestałnachwilękopaniai
nasłuchiwał,

próbujączlokalizowaćposzkodowanego.Przestraszonanagłącisząofiara
zamilkłarównież.

-Hop,hop,odezwijsię!-ryknąłGrześilesiłwpłucachprostowwystającyz
rumowiskarulonbry-stolu.Efektprzeszedłjegonajśmielszeoczekiwania.

-Auuuu,mojeuszy!!!-odpowiedziałoztejsamejrury.WściekłyAndrzej
przeszedłsamegosiebie,zasypujączadziwionychsłuchaczystekiem
niewyszukanychobelg.

-Jestpodrugiejstronietejtubyizdajesię,żesłyszynasdoskonale-domyśliła
sięJola.-Andrzejku,nicsięniemartw,wrazieczegopodamyciwodę,tlen,a
nawetcośdojedzenia,leżspokojnieiczekajnaratunek.

Spodrumowiskawydobyłosięzgrzytaniezębamiiniewyraźnesłowo,któreprzy
odrobiniezłejwolimożnabyłozinterpretowaćjako„świnie".

Poodkopaniugłowydalszaakcjaratunkowaprzebiegałaowielesprawniej.
Tułówuwolnionobez

background image

problemu,nogi,przygniecionemetalowymipoprzeczkami,sprawiłynieco
kłopotu,aleiztymdanosobieradę.

UniesionyprzezsześćparpomocnychrąkAndrzej,całyizdrowystanąło
własnychsiłach.Widokprzedstawiałniecodzienny:zakurzony,wposzarpanej
odzieży,bezprawegobuta;sypał

wokołobiałympyłem,azjegospodnikapałanapodłogęjakaśprzeraźliwie
cuchnącaciecz.

-Atoco?-zainteresowałasięniewinnieIza.

-Formalina,formalina!-krzyknął,niespodziewaniegłośno,zapytanyipognałna
korytarz.-Jesteścieświnie!-uzupełnił

wypowiedźjużzdaleka.

-Manamyślinaszwyglądczycośznaczniegorszego?-spytałaAgatka.

-Prawdopodobniebiedaczekprzeżyłszok,zachowajmysięjakludzieiw
najbliższymczasieniewracajmydotematu.Tabu.

Rzeczywiście,ratownicyniewieleodbiegaliwyglądemodofiary.

Zadaniewypełnializpełnymzaangażowaniem,nieżałujączdrowianiodzieży.

Akcjaprzeniosłasięzatemdotoalet,gdzieprzyszumiewodyplanowanodalsze
prace.

Wdamskiejtoalecierozmowyprzebiegałyspontanicznieinawesoło.Jeszczeraz
przeżywanocałezdarzenie,nieszczędzącbłyskotliwychkomentarzy.

-Cokolwiekbymówić-podsumowałaJola-Andrzejodwalił

kawałdobrejroboty.Zyskaliśmydostępdookna,awkawałkachtazawalidroga
niestanowiwiększegoproblemu.Wyniesiemywszystkoraz,dwa.

Wmęskiejtoalecie,zewzględunaobecnośćgłównegobohatera,panowaładosyć
napiętaatmosfera.Rozmowytoczyłysięwokół

przyszłości,skrzętnieomijającprzeszłośćiteraźniejszość.

background image

Andrzejwziąłprysznic,nagołeciałowłożyłfartuchizgrobowąminązabrałsię
dopraniaodzieży.Wszelkiepróbynawiązaniadialoguucinałwzarodku.

-Spadajcie!-warczał,blokującdostępdoumywalki.Spodnieipodkoszulek
wywiesiłzaokno,slipypoosuszeniuręcznikiemwciągnąłnasiebie.Cisnąłdo
śmietnikarozmiękłąpaczkępapierosówiodezwałsięporazpierwszypoludzku:

-Dawaćfajki!-Zapalił,zadumałsięnadulotnościążyciainiespodziewanie
wyżaliłsięprzedświatem:-Wiecie,cojestwtymwszystkimnajgorsze?
Bezsilność!Żrącasubstancjalejesięczłowiekowinanajcenniejszeorganyinic
niemożnanatoporadzić!Bezradność!Bezwładkończynibandaidiotówidącana
ratunek!Icosięgapicie,zamknijcieterozdziawionepyskiidoroboty.Trutnie,
leniwehipopotamy,pasożytyludzkie!-zpasjąciskałepitetami,powoli
odzyskującdobryhumorizachwianąrównowagęducha.

Pousunięciukurzuzapomocąodkurzacza,mokrychszmatiinnychpomniejszych
wynalazków,przystąpionodoprzyjemniejszychczynności-penetracjiszaf.Jużpo
kilkuminutachdokonanokilkuepokowychodkryć.

-Cozakretynwepchnąłtucałkiemnowefiltry?-pytałaoburzonaHalinka.-No
proszę,menzurki,probówki,nawetnierozpakowane.

-Znalazłamszkiełkadomikroskopu!-piszczałaradośnieIza.-

O,rękawiczkijednorazowe,dwiepaczki.

Oprócznowiutkichrzeczywydobytonaświatłodzienneszereginnych:prawie
nowych,trochęzepsutychionieznanymprzeznaczeniu.Nadkażdymprzedmiotem
odbywałysiętargiizaciętedyskusje.

-Wywaltegotrupa-upierałsięGrześ-kiedyśpewnieniemieliczęści
zamiennych,terazjużczegośtakiegonieprodukują-

epokakamieniałupanego.

Napodłodzewyznaczonotrzykupki,naktóreskładanowyjętezszaffanty:
pierwszazawierałarzeczypotrzebne,drugaśmieci,trzecia-wszystkiepozostałe.
Trzecistosrósłniepokojącoiwłaśnienadnimtoczyłysięnajbardziejzażarte
spory.Przytakimsystemiepracywidokinazakończenieporządkóww
najbliższychdniachspadałydozera.Słabłyteżchęci.

background image

Wkażdejszufladzieznajdowałysiękluczeróżnychrozmiarówinieznanego
pochodzenia.Potrzechgodzinachszperaniazebrałosiętegokilkagarści.

-Skądtylekluczy?-zdziwiłasięJola.-Odkądpamiętam,niewymienianotu
żadnychzamków.Ciekawe,czypasujądonaszychdrzwi?

-Tojaskoczęsprawdzić-zgłosiłsięEmilizprzyjemnościąopuściłzakurzone
wnętrze.Wróciłpokwadransie,niekryjączadowolenia.

-Czterypasują:małyjestodszafywkorytarzu,tenodpiwnicy,adwaoddrzwi
wejściowych.Corobimyzresztą,wywalamyczypodrzucićsąsiadom?

-Asprawdziłeś,czyktóryśniepasujedogabinetuKarpińskiej?-

rzuciłaAgatka.

Emilwykonałzwrotnapięcie.

-Zarazsprawdzę!-zawołałzgotowością.

-Stój,gdzielezieszkretynie!-brutalniepowstrzymałgoAndrzej.-Doresztywas
pogięło?!Naprawdęzależywam,żebyktóryśpasował?!Małowammłotka,to
jeszczekluczawamsięzachciewa?!

Tamiażdżącakrytykapodziałałanazespółtrzeźwiąco;bezsłowaprotestutrefny
towarzapakowanodoworkaiwnajwiększejtajemnicyusuniętozbudynku.

Następneznaleziskapodreperowałyniecozwarzonehumory.

Agatkawygrzebałakolekcjępodków,aJolastrusiejajo.

-Pamiętaciejajo?DostaliśmyjenasympozjumwPoznaniu,jakieśpięćlattemu.
Mówiłam,żebyzjeśćodrazu,awynie,bopamiątka.Ico,zmarnowałosię-
stwierdziłazżalem.

Emilnatychmiastzainteresowałsięjajem.Zakręciłnimpostole,potrząsnąłw
powietrzuiprzyłożyłnajbliżejsiedzącejHalincedoucha.

-Słyszysz,cośwśrodkugrzechocze,chybawyschło.Zamawiamsobiena
Wielkanoc,doświęcenia,alebędąjaja.Możeteżśmiałorobićzainstrument

background image

muzyczny.

Uniósłjajonadgłowęipotrząsającnimmiarowo,przesuwałsiępopokoju
zgrabnienaśladująclatynoskiegotancerza.Przyostatnim„cza"jajkojakżywe
wystrzeliłowgórę,wykonałosaltowpowietrzuigwałtowniezaczęłoobniżać
parabolęlotu.

Pierwszykontaktzpodłożemprzetrwałoszczęśliwie,odbiłosięjak

piłeczka,podskoczyłoiopadłoponownie.Tymrazemostatecznie.Skorupapękła
natysiąckawałków,awnętrzetrysnęłożrącymgejzerem.Pomieszczeniezaczął
wypełniaćnieprzeciętnieśmierdzącygaz.

-Siedemlatnieszczęścia-skwitowałaJolaipierwszarunęławstronędrzwi.
Resztaposzławjejślady.Pokrótkiejszamotaniniewwąskimprzejściu,
pojedynczesztukimijałypółpiętrawostrympędzie,krzyczącostrzegawczo.
Zatrzymalisiędopieronapodwórku.Pokilkusekundachdogenetykówdołączyli
zdezo-rientowanipracownicyinnychkatedr.Ewakuacjaprzebiegłasprawnieibez
ofiarwludziach.

Agatkazachłanniełykałaświeżepowietrze,czekając,ażtętnopowrócido
właściwegorytmu.Ponastępnychkilkuminutachudałojejsięnawetzmusićlekko
przytrutymózgdodziałaniazgodniezprzeznaczeniem,tojestdomyśleniaoraz
wysnuwaniawniosków.

Wnioskiokazałysięniecoprzerażające:byłponiedziałek,późnepopołudnie,i
jeślimordercanależałdogrupy„seryjnych",stworzylimuwłaśnieznakomitepole
dodziałania.Drugitrupwisiałwpowietrzu,amożejużleżałgdzieśnapodłodze
wkałużykrwi!Wzdrygnęłasięnasamąmyślidyskretniespojrzaławokół.

Zgenetykówbrakowałosprawcycałegozamieszania-Emila-

orazprofesoraSmolarza,innezespołybyływkomplecie.

Liczenienienależałodotrudnych,napodwórzuobradowałytrzyodrębnegrupy,
przyczymdwieznichbardzonieprzychylnieodnosiłysiędogenetyków.

Śmierdzącejajowietrzałobardzopowoli,anieprzyjemnezapachypętałysięod
strychuażpopiwnice,

background image

dezorganizującrobotęwszystkimbezwyjątku.Godzinypracyminęły
bezproduktywnieiwkońcunadszedłczaspowrotudodomu.

Przezcałydzieńnazbierałosięwielespraw,którenależałoomówićnaosobności.
AgatkazJoląudałysiędoparkuwceluwymianypoglądówiustaleniametody
działania.Znalezieniemordercystałosięproblemempalącym.Atmosferana
uczelnizaczęłarobićsięmęcząca.Wokółpracownikówkatedrygenetykizebrały
sięczarnechmury.Sprawazmłotkiemstałasiętajemnicąpoliszynela,apowstałe
plotkibrukałydobreimiękażdegozosobnaiwszystkichrazem.Znaczące
spojrzenia,złośliwedocinki,anawetjawnawrogośćtowarzyszyłyimoddnia
pogrzebu.Nadłuższąmetępracawtakichwarunkachbyłaniemożliwa.

-Pomyśl,cobędzie,jeślipolicjanigdyniezłapietegodrania?-

zapytałazdruzgotanaAgatka.-Mamyżyćipracowaćwatmosferzepotwornych
podejrzeń,wyrzucenipozanawiasspołeczeństwaakademickiego?Jesteśmy
wtórnymiofiaramitejstrasznejzbrodni.Tojużniejestzabawawdetektywów.
Musimygozłapać,żebyratowaćhonorcałejnaszejkatedry!-zakończyłazmocą.

-Głowędaję,żetoniktodnas!-zawołałaJola.-Bandadwulicowych
pawianów.Zobaczymy,copowiedzą,kiedypolicjaaresztujektóregośznich?!
Zmuszęich,żebyodszczekaliwszystkieoszczerstwa,itonakolanach.

-Zdajsię,mojadroga,napolicję,adokońcażyciabędzieszparadowaćz
piętnemmorderczyninaczole

-ucięłatenaiwnerozważaniaracjonalniemyślącaprzyjaciółka.-

Policjaodpoczątkukręcisięzawłasnymogonemimampoważneobawy,że
pozostanietakdokońca.

JolaprzyznałaAgatcerację.Mogłyliczyćwyłącznienasiebie.

Zmęczonewysiłkiemfizycznymzrezygnowałyzespaceruiodrazupowędrowały
wkierunkuprzytulnejławeczki.Pijakówwsąsiedztwieniebyło,mogływięc
rozmawiaćdowoli,bezzbędnychświadków.Losjednakniebyłdlanich
łaskawy.

Wszystkieławkiwzasięguwzrokuopatrzonokartkamiznapisem:„Uwaga!
Świeżomalowane".

background image

-Notak,jaknieurokto...-skomentowałaJola.

-Człowiekowinogiwłażądosiedzenia,atuwszystkieławkipohoryzont
zapaskudzone.

Agatkazatrzymałasięijakzahipnotyzowanazaczęłasięwpatrywaćwzieloną
farbę...

-Wtedyteżmalowalinazielono-odezwałasiębezsensu.

Zatopiecmiałwłapachklucze,jestemtegocałkowiciepewna!-

oświadczyłaznienacka,wprowadzającwspólniczkęwniebotycznezdumienie.

-Tomusiałbyćon!

Oszalała?-przemknęłoJoliprzezgłowę.Ledwiesamazdołałasięodczepićod
ulubionegoobiektupodejrzeń,natychmiastpadłonaAgatkę.Epidemiajakaś?

-Tyjesteśrzeczywiścienienormalna,ajużnapewnoniekonsekwentna-
skwitowała.

Agatkanatychmiastwyprowadziłakoleżankęzbłędu-byłapoprostugenialna!

Przedniąjakżywaprzewinęłasięscenasprzedkilkumiesięcy.

Robotnicymalowaliławkiobokkatedry,takąsamązielonąfarbą.

ZbudynkuwybiegłaKarpińska,jakzwykleśpieszyłasięnawykłady.Stojącna
schodach,wydawałaostatniepoleceniabliźniaczkom,położyłakluczenaławce,
wyciągałaztorebkijakieśpapierydoskserowania.Potemsięgnęłapoodłożone
kluczei...rozpętałosiępiekło.Mokrafarba,obficienakładana,okleiłaklucze
dokumentnie.

WKarpińskąwstąpiłdiabeł,zfuriązaatakowałamalarzy,groziłaadministracji,
jadkapałjejzpyskainawetmimowolniświadkowienawszelkiwypadekzeszli
jejzdrogi.InaglejakspodziemiwyrósłZatopiec.Całkowiciedobrowolnie
zaproponowałwyczyszczeniekluczyizgrabniezażegnał

awanturę.Iwszystkotobezinteresownie!

background image

-Słyszysz,comówię?Bezinteresownie!-ryknęłaAgatkaprostowuchoJoli,
skuteczniepobudzającjądożycia.-No,samapomyśl,facet,któryniepodałby
kropliwodyumierającemu,naglesamzadeklarowałpomoc.Itoprzytakiej
brudnejrobocie,botekluczebyłykompletnieoblepionezielonąmazią.Ona
nosiławszystkowjednympęku,służbowe,prywatne,wszystkiespiętetakim
misterniekutymbrelokiem.Odrazunasuwasiępytanie,coznimizrobił?
Wyczyścił,ico?Dorobiłiczekałnastosownąokazję?...

Poszczególneelementyukładankizaczęłydosiebiepasować.

Jolęzatkałoiprzezkilkaprzerażającodługichsekundmilczałyobie.

-Nodobra,okazjęrzeczywiściemiał-zgodziłasięJola.-Alenadalniemamy
motywu-zawszemusibyćmotyw!No,chybażewariat,wtedyniekoniecznie.
Powiedziećpolicji?

-Czyjawiem?-zastanowiłasięAgatka.-Naraziedysponujemywyłącznie
poszlakami.Niemamypewności,czyzabiłKarpińską,alezłatwościąmógł
zdobyćkluczedojejpokoju,inietylko.

Możehobbymatakie,brudneczyścić,lubipomagaćkobietomal-botylkotej
jednej.Wyprzesię,spłoszyifigęsiędowiemy.

Trzebasposobem,obserwować,śledzić,przeprowadzićwywiadśrodowiskowy-
zdecydowała.

Jolipomysłwyraźnieprzypadłdogustu,zawierałczynności,którymoddawałasię
amatorskoodlat.Lubiławiedzieć,terazmogłajeszczezdobytąwiedzę
wykorzystaćdladobraogółu.

-Zatopiec!-wymówiłatwardoiznienawiścią.-Odrazuwiedziałam,żetoon.
Kiedynamniepatrzył,czułamciarkiwkręgosłupieiwśrodkurobiłomisiętakie
dziwne„coś",nieprzyjemnetakie.-Będziemygośledzić?-ożywiłasięnagle.

Agatkamiałanawszystkogotowąodpowiedź.

-Popracy.Musimypoznaćjegorozkładdnia,nawyki,znajomych.Takierzeczy
bywajączasemszalenieprzydatne.-

Wygrzebałaztorebkinotesizapisałakilkapunktów.

background image

-Możezamordujekogośnanaszychoczach?-rozmarzyłasięJola.

-Zgłupiałaś?!Zabićmożeibeznas.Namchodziobezkrwawełowy,każdanowa
ofiarabędzieporażkąnasząiwymiarusprawiedliwości.Niejestempewna,

czypolicjaniezamknienaswtedyzautrudnianieśledztwa.Jakieśryzykozawsze
istnieje.

Zamilkłynamoment.Wokolicypojawiłasięmatkazczworgiemupiornychdzieci
wróżnymwieku.

-Niedotykajcieławek,sąmokre.Noiproszę,maciecałełapkizielone.
Zostawciepieskawspokoju;niełamciegałęzi;Marynka,niejedztychkwiatków,
przedchwilązjadłaśpodwieczorek.-

Kobietawyraźnieniepanowałanadprzychówkiem,wołała,krzyczała,prosiła-
bezskutku.Kolorowesukieneczkiwskazywałynażeńskąpłećdiabląt.Małe
kobietki,zmęczonebieganiem,dlaodmianyzapragnęłyzawrzećbliższą
znajomośćznaszymibohaterkami,zmuszającjedosromotnejucieczki.

Konspiratorkizatrzymałysiędopierowtakzwanychciemnychrewirach,gdzie
spacerowiczomgrozilipijacy,zboczeńcyinarkomani.Natakieprzeszkodybyły
przygotowane.

-Wiesz-wyznałaJola-zastanawiamsię,czycóreczkatodobrypomysł?Ajuż
zaczęłamsięprzyzwyczajaćdotejmyśli.-

Westchnęłaciężko.

-Dobry,wszystkozależyodliczby,jednawamchybawystarczy?

Klucząctakpoalejkach,niepostrzeżeniedotarłydopunktuwyjścia.Na
uczelnianymdziedzińcunatknęłysięnadwóchfacetówwkombinezonach,
zajętychwykonywaniemskomplikowanychpomiarów.

*

SierżantKonopkozarządziłzwroto90°wceluoderwaniasięodprzeciwnika.
Natrętnaobecnośćdwóchkobiet,wniewiadomymcelukręcącychsiępookolicy,
zmuszałalipnychmierniczychdowzmożonychwysiłkówfizycznych.Minęła

background image

właśniegodzinasiedemnastaiwywiadowcyzaczęlisięobawiać,że
obserwowanyobiektjakiścudemzdołałsięwymknąć.Zminącierpiętników
ciągalizasobąciężkisprzęt,modlącsięonatychmiastowyzachódsłońcaalbo
przynajmniejburzęzpiorunami.

Bezskutecznie.Słońcenadalświeciłojakwściekłe,adamyniepierwszejjuż
młodościzataczaływswejwędrówcecorazwęższekręgi,zakażdymnawrotem
zbliżającsiędoprzerażonychmężczyznwcelach-terazpolicjancizyskali
całkowitąpewność-

jednoznaczniepodrywczych.

Napróżnoodwracalisięplecamiizmienialimiejscapostojów.

Brakzachętyzestronypłciprzeciwnejnierobiłnapaniachnajmniejszego
wrażenia.

-Jajestemżonaty!-zdecydowanieoświadczyłsierżantiwymowniespojrzałna
podwładnego.

-Ajamamtowszystkow...nosie.Przyjaciółkinierozłączkizrobiłyostatnie
kółeczko.

Doomówieniapozostałajeszczejednapalącakwestia.

-Śledzićdraniazaczniemyodjutra,zarazpopracy-

zadecydowałaAgatka.-Musimyustalićdyżury.Daszradęwyrwaćsięzdomu
późnymwieczorem?

-Cośwymyślę,aty?

-Jamamwolnąrękę,mążzabrałchłopcówdoteściów,wrazieczegomogę
wziąćnocnedyżury.Jakmyślisz,coZatopiecrobiwnocy?

-Śpi-skwitowałaJola.-Niemożemyprzesadzaćztąinwigilacją,doranapod
jegochatąwarowaćnie

zamierzam,najwyżejdopółnocy.Potemniechsobierobi,cochce.

background image

Wstępnieustaliłygrafiknatrzydni.PierwszazmianaprzypadłaAgatce.

Itakniezależnieodsiebiedwieekipydochodzeniowerozpoczęłyinwigilację
podejrzanych,niewchodzącsobiewparadę.Obiektyzostałyrozdzielone
sprawiedliwie,jedenpodejrzanynagrupę.

Nagłeodejściekobietpolicjanciprzyjęlizwyraźnąulgą.Pięćminutpóźniejna
schodachpojawiłsiępodejrzany-profesorMarianSmolarz.Zadaniezostało
wykonane.Obserwacjęprzejęłaekipanr2.

*

KomisarzKarolHalwaspozostawałzwywiadowcamiwstałymkontakcie
telefonicznym.

-PodejrzanywysiadłzsamochoduiwszedłdoknajpyPodPingwinem,totaka
miejscowamordownia-odebrałmeldunek.

Dwadzieściaminutpóźniejnastępnytelefon.

-Szefie,facetwypiłdwapiwazwkładkąiusiadłzakółkiem.Niewiem,ileto
będziepromili,alenapewnozadużo.

-Zdejmujemygozaprowadzeniepopijanemu?

-Nie,biorętonawłasnąodpowiedzialność-podjąłdecyzjęKarol.-Jedźcie
dyskretniezanim.Interweniowaćwyłączniewostateczności.

Profesorbezproblemówdojechałdodomuizniknąłwciemnymwnętrzu
kamienicy,skazującpolicjantównakilkagodzinbezczynności.Ponowniepojawił
siędopieroozmierzchu,wtowarzystwienieprzeciętnieotyłegojamnika.

Panipiesruszylinawieczornyspacer,zanimikrokwkrokpodążalipolicyjni
wywiadowcy.Dziwnybyłtospacer.

Marszruta,rozpoczętawpobliskimparku,zakończyłasięwokolicachrynku.
Profesordośćdługopętałsiępowąskichuliczkach,zaczepiającstojącetui
ówdziemłodekobiety.W

końcuprzyjednejzatrzymałsięnadłużej,poszeptalichwilęirozeszlisięw

background image

zgodzie.

Śmiertelniezmęczonyjamnikrozkraczyłsięnaśrodkuchodnika,odmawiając
dalszejwspółpracy.Troskliwypanwziąłgonaręceidodomuwrócili
tramwajem.TaksięzakończyłpracowitydzieńprofesoraSmolarza.

Jolawróciładodomumocnopóźnymwieczoremiodrazuprzystąpiładoszturmu
owychodne.Sprawędrugiegodzieckaodłożyłanabardziejstosownąchwilę.

-Mamystraszniedużopracy-jęknęła,ciężkopadającnakanapę.

-Nowelaboratoriumijeszczetewykoty.

Mążwyjrzałzzagazetyiżywozainteresowałsięszczegółamipracyżony.

-Jakiekoty?Czymwysiętamwogólezajmujecie?Idlaczegopogodzinach,
płacąwamchociażzato?Zresztą,cotozapieniądze,śmiechuwarte-zaczął
swojąulubionąśpiewkę.

-Niekoty,tylkowykoty-sprostowałazimnoigrzecznie.

Okropnienielubiła,kiedyniedocenianojejpracy.Zwyklereagowaławtakich
sytuacjachbardziejżywiołowo,tymrazemmocnotrzymałasięwryzach.-Nocne
wykotykrólików-

uzupełniła.

-Czyoneniemogątegorobićsameiwdzień?Idlaczegoakuratty,innisięna
pewnowykręcili,co?-dochodziłmąż."

Jolaitymrazemniepodjęłarękawicy.

-BędziemypracowaćzAgatąCyryl,tobardzoważnedoświadczenieijestem
dumna,żemniedoniegowyznaczono.

-Takieważne,ajakośnigdyotymniewspominałaś-zauważył

Pawełpodejrzliwie.

-Botynigdyniesłuchasz,cojamówię!Licząsiętylkotwojebudowy,dostawcyi
kontrahenci.Mojakarierawcalecięnieobchodzi,nicanic!-rzuciłazwyrzutem.

background image

-Jesteśwdomugościem,dzieckoprawiezapomniało,jakwyglądatatuś,i
uważasz,żetojestwporządku.Amnierozliczaszzkażdejminuty.Tojawna
dyskryminacja.

PotymwstępieJolarzuciłakontrolnespojrzeniewkierunkumałżonkaiz
zadowoleniemstwierdziła,żemiękniejakwosk.

Natychmiastporzuciłanapastliwyton,przybierającpozębezbronnejkobietki
opuszczonejprzezcałyświat.Tametodadotychczasnigdyniezawiodła.Jak
jeszczetrochępojęczę,możezdołamsięwyrwaćnawetnacałąnoc-
kombinowała.

MążJoli,człowiekznaturyłagodnyiugodowy,zkażdejawanturywycofywałsię
rakiem,coznacznieułatwiałopożyciezwybuchowąpołowicą.Zonieufał

bezgranicznieiniemiałnicprzeciwkojejzawodowymambicjom.Odczasudo
czasupotrzebowałtylkolekkiegodopingu.Jakoprzedsiębiorcabudowlany
niewieleznałsięnazwierzętach,aledlaświętegospokojugotówbyłuwierzyć
nawetwlatającewielbłądy.Nocnewykotykrólikówpotrafiłsobieodbiedy
wyobrazić.Oszczegóływolałnarazieniepytać.Niezadał

takżekilkuinnych,cisnącychmusięnaustapytań:jakdługotopotrwa,conato
mążtejAgatyiktobędziegotowałobiady?

Odpowiedzinatepytaniaudzieliłosamożycie.

*

Dwajwywiadowcy,udającypracownikówpogotowiagazowego,zainstalowali
sięnadziedzińcuuczelnikilkaminutprzedgodzinąósmą.Symulowaliprace
ziemneileniwierozglądalisiępookolicy.Przeznastępnychkilkagodzinmielitu
prowadzićdyskretnąobserwację.Naraziewszystkoprzebiegałowedługplanu.
Zielonyopelzaparkowałwłaśniewpobliżu,wysiadłzniegoniepozornystarszy
paniskierowałsiędobudynku.

-Obiektzostałprzejęty-zameldowałsierżantLenik.-Jedynka,możeszwracać
dobazy.

-Dzięki,zrozumiałem,bawciesiędobrze.Rzeczywiście,bawilisięjaknigdy.
Ekipagazowa

background image

wtymodizolowanymzakątkunatychmiastwzbudziłazainteresowanie
pracownikówuczelni.Coruszpodchodziłktośzzapytaniemorodzajiskalę
awarii.NatakiejLegnickiejmoglistaćsobiecałydzieńipieszkulawąnogąby
sięniezainteresował,atuodrazucałezbiegowisko.

Klnącnaczymświatstoi,odwalalibrudnąrobotęizastanawialisię,jakiidiota
wymyśliłtakbeznadziejnykamuflaż.Wtopilisięwplenerniczymkataryniarzz
małpkąwkonduktpogrzebowy.

Poddaniciągłejpresjiotoczenia,wyrylinatrawnikusporychrozmiarówdziurę,
omijającnaszczęściewszelkieinstalacje.

Olbrzymimnakłademsiłwydobylizziemisporychrozmiarówgłaz,następnie
przystąpilidojegosystematycznegokruszenia.

Uzyskanekruszywowsypalinadnozagłębienia,poczymrozpoczęlirekultywację
terenu.

Minęławłaśniegodzinadziesiąta.

Podejrzanyzłośliwienieopuszczałmiejscapracy,wzwiązkuzczymnależało
wymyślićpretekstdlapozostaniawwyznaczonymterenie.

-Kopiemydrugidół-zarządziłsierżantlekkozałamującymsięgłosemi
zamaszystymruchemotarłpotzczoła.Nowyodcinekwykopówwyznaczył
kilkanaściemetrówdalej,podosłonązbawczegocienia.

Towarzyszmilczącokiwnąłgłową,splunąłpodnogiibezszemraniachwyciłza
łopatę.

Zmianafronturobótzostałazauważonanatychmiastzokienbudynkuijużwkilka
sekundpóźniejpojawilisiępierwsigapie.

Wgłosachbrzmiałaciekawośćpomieszanazobawą,pytanoomożliwość
zagrożeniawybuchemiewentualnenastępstwaeksplozji.

-Ależproszępaństwa,naprawdęniemanajmniejszychpodstawdoniepokoju-
uspokajałdelegacjęfałszywypracownikgazowni.

-Wymieniliśmyzawór,aterazprzeprowadzamypracekonserwacyjne,tak

background image

przyokazji.Pocomamyjeździćdwarazy?Wszystkojestwnajlepszymporządku
-zapewniałgorliwie.

Odejściegapiówprzyjąłznieukrywanąulgą.Wścibstwopersonelunaukowego
jużterazdałoobuwywiadowcomnieźlewkośćizastanawialisiępółgłosem,jak
przetrwaćwtychekstremalnychwarunkachdogodzinyszesnastej.

Korzystajączzamieszania,tajemniczajednostkaspuszczałapowietrzezkół
peugeotanależącegodoMarianaZatopca.

Nienawykładodziałalnościdestrukcyjnej,męczyłasięstrasznie,alezawzięcie
realizowaławyznaczonycel.Zdrugimkołemporadziłasobieznacznielepiej,ina
tympoprzestała.Wycofałasięniezauważonaisprawniewtopiławotoczenie.

Gilotynkaobiecywałasobiewieleporandcezprzystojnymkomisarzeminie
zawiodłasięwkalkulacjach.Bawiłasięświetnie,aponadtobezboleśniezdobyła
materiałdosensacyjnegoartykułu.

Karolek,zajętyukrywaniemeksperymentuzdraceną,winnychsprawachsypał
bezwstydnie.Zaprosiłdziewczynędokawiarniiprzylampcekoniakuzabawiałją
anegdotkamizżyciapolicji.

Rozmowatoczyłasięwartkoinawetsięniezorientował,kiedyzahaczyłao
najnowsześledztwo.Powiedziałmożeconiecozadużo,alewybrnąłzopresjiz
twarzą,wkrytycznejchwiliżartobliwiezasłaniającsiętajemnicąśledztwa.

Wkonfrontacjizwyrafinowanąprzeciwniczkąniemiałjednakżadnychszans.W
takichmomentachKasiazręczniezmieniałatematidocieraładocelu

okrężnądrogą.Czasamizastanawiałasię,dlaczegoludzietakniechętniemówią
prawdę,iznalazłanatopytaniesetkiodpowiedzi.Każdyprzypadekbyłinnyi
wymagał

indywidualnegopodejścia.Nauczyłasiębezbłędnieklasyfikowaćrozmówców,
pływaćwmętnejwodzieiczytaćmiędzywierszami.Osiągałasukcesy
zawodowe,ponieważwysnuwałatrafnewnioski,nawetjeślinieotrzymywała
konkretnychodpowiedzi.

WpółgodzinyzdobyławięcejdanychosprawieKarpińskiej,niżpozostali
dziennikarzerazemwzięci-wtydzień.Wiedzyszokującejifascynującej.

background image

Gilotynkaniezwykłamarnowaćdarówlosu.Jednympociągnięciempióra
obnażyłaprawdziweobliczezmarłej.Niepoprzestałanazrzuceniupomnikaz
piedestału.ZamiastwaleizasłużonychumieściłaKarpińskąwgalerii
przestępców.Pisałanagąprawdę,nieoglądającsięnanicinanikogo.

Publikacjeprasybrukowejrzadkokiedywzbudzałytyleitakróżnorodnych
emocji.Artykuł,któryukazałsięwewtorek,nadługopozostałwpamięci
czytelników.Gilotynceudałosięjednychoburzyć,drugichzaszokować,trzecich
przestraszyć.Doostatniejgrupynależałyniedawneofiaryszantażu.Zaledwieod
tygodniaspalispokojnie,pewni,żeKarpińskazabrałatajemnicedogrobu,atu
nagledowiedzielisięoistnieniupamiętnika!

Zielonynotes-produktwyobraźniautorkiartykułu-którymiał

sięstaćjęzyczkiemuwagiipunktemwyjściadonastępnychpublikacji,
niespodziewaniezapoczątkowałseriętragicznychwydarzeń.

*

Człowiek,którymiałdostracenianajwięcej,dowiedziałsięostatni.Widział
oczywiściepodawanezrąkdorąkczasopismo,słyszałkomentarze,aleswoim
zwyczajemwolałstaćzboku.Z

zasłyszanychfragmentówrozmówzdołałodgadnąćtreśćartykułu.

Nareszciektośnapisałcałąprawdęotejpodstępnejharpii,pomyślał.Poczuł
nawetpewnąsatysfakcję.Usunąłztegopadołukrwiożerczegopasożyta,
wyświadczającspołeczeństwuprzysługę.Pogardliwymspojrzeniemobrzucił
rozgorączkowanądyskusjągromadkę.Bandahipokrytów.Niemalżałował,że
ochronnympłaszczykiemokryłnietylkosiebie,alerównieżcałestadorozmaitych
kreatur.No,alenatonicjużniemógłporadzić.

Naporzuconyegzemplarzgazetynatknąłsięprzypadkiemwpalarniidyskretnie
ukryłgowkieszenifartucha.Wzaciszuwłasnegogabinetuspokojniezająłsię
lekturą.Nakamiennejzwykletwarzykolejnoodmalowałysięzdziwienie,
niedowierzanieiwściekłość.

Jednymruchemprzedramieniazmiótłzestołuwszystkieszpargałyinerwowym
krokiemzacząłsięprzechadzaćpopokoju.

background image

Pamiętnik,jakmogłemotymniepomyśleć?Tawariatkazapisywałaprzecież
wszystko.Tejejkalendarzyki,notesiki,listyidiabliwiedzącojeszcze.Trzeba
byłozadbaćowyczyszczenietyłów.Równiedobrzemogłemzostawićwizytówkę
namiejscuzbrodni-wściekałsięnasamegosiebie.Tojużdruginiewybaczalny
błąd,najpierwmłotek,aterazto.

Naszczęściepolicjateżniczegonieznalazła.Jeszczenieznalazła!Czasdziałał
najegoniekorzyść-zda-

wałsobieztegodoskonalesprawę.Sprawamłotkawciążniedawałamuspokoju,
niepowinienbyłgozabieraćzmiejscazbrodni.Przekombinowałiomałonie
wpadł.Takiesąskutkiimprowizacji.Aleprzecieżniemógłzaprzepaścićtakiej
okazji.

Porazkolejnywróciłmyślamidotamtegodnia.Karpińskasamasięprosiłao
śmierć.Zachichotałnerwowo.Wyrokśmierciwydał

jużdawno,opracowałmetodęiczekałtylkonastosownymoment.Idoczekałsię!
Owszystkimzadecydowałwłaściwieprzypadek.Cudownyzbiegokoliczności.A
taksięzżymał,kiedyKarpińskakilkadniwcześniejpoprosiłagoozawieszenie
naścianiegabloty.Miałdośćrolichłopcanaposyłki.Odkładał

sprawęzdnianadzień,ażprawiezapomniał,kiedywidokmłotka
przekazywanegozrękidorękiprzypomniałmuoprzykrymobowiązku.To
popsułomuostatecznieitakzwarzonyhumor.

Olśnienieprzyszłonagle-dlaczegoniedziś,zapytałsamsiebie.

Wpobliżuniebyłożywegoducha.Jedenrzutokanatrawnikipodjąłostateczną
decyzję.Szybkimkrokiemskierowałsięwstronęsamochodu.Otworzyłbagażnik,
wyjąłzeschowkarękawiczkiitekturowątubęznożemkuchennym.Wszystko
fabrycznienowe,seryjneiżadnymdetalemniewskazującenawłaściciela.
Starannienałożyłrękawiczkiidyskretnierozejrzał

sięwokoło.Naraziewszystkograło.Ruszyłwstronęwejściadobudynku.W
połowiedrogizboczyłnatrawnikipłynnymruchemzłowiłmłotek.Ukryłgo
natychmiastwfuterale.Naschodachniespotkałżywegoducha,wszystkoszło
wedługplanu.

Zresztąnarazienieryzykowałniczego,jeszczemógłsięwycofać.Dopokoju

background image

Karpińskiejwszedłbezpukania,oznajmił

celprzybyciaispokojniewyjąłzukrycianarzędziazbrodni.

Niespodziewałasięniczego!Apowinna-ktomieczemwojuje,tenodmiecza
ginie.Odwróciłasięplecamidomordercyiupierścienionądłoniąwskazała
miejscenaścianie.

Uderzył.Osunęłasięnapodłogęprawiebezjęku.Spokojniedokończyłdziełai
badawczymspojrzeniemobrzuciłgabinet.Niezamierzałzostawiaćżadnych
śladów.Tomusiałabyćzbrodniadoskonała.Pokrótkimzastanowieniu
postanowiłusunąćzpolawidzeniamłotek,którymiałzbytwielecech
szczególnych.Itobyłbłąd-niewybaczalnybłąd.Terazwidziałtozcałą
jasnością,wtedyzgubiłygoemocje.

Trefnenarzędzieukryłwtubieinakilkanaściesekundprzylgnął

uchemdodrzwi.Cisza.Wymknąłsięnakorytarziprzygotowanymkluczem
zamknąłdrzwi.Todawałomukilkagodzinnazatarciewszelkichśladów.Usunąć
fartuch,rękawiczkiioczywiściepozbyćsięmłotka.Tak,potrzebowałczasu.

Zrobiłdwakrokiwkierunkuschodówiwtedyusłyszał,żektośnadchodzizdołu.
Wtymsamymmomenciezacząłsięteżruchnagórze.Wycofałsięszybkow
najdalszyzakamarekkorytarza.

Narzędziezbrodnizaczęłomunagleprzepalaćkieszeń.Błyska-wicznadecyzjai
metalowyprzedmiotwylądowałwschowku.

Powinienbyłzostawićgowgabinecie...tyleodcisków,takwielupotencjalnych
morderców-natłokmyśliniemalrozsadzałmuczaszkę.Nascho-

dachponowniezapadłacisza.Wepchnąłzmiętypokrowieczakoszulęi
niezauważonyprzeznikogowróciłdosiebie.

Trzaskmiażdżonegoplastikuprzywróciłgodorzeczywistości.

Wyrzuciłdokubłaresztkidługopisuizpedantycznądokładnościąpoukładał
wszystkozpowrotemnabiurku.Nigdywięcejżadnejimprowizacji.

Strzepnąłzubranianiewidzialnedrobiny.Jakzwyklemiałnasobiebrązowy

background image

garnituriskórzanesandały.Jużdawnotemuprzestałsięprzejmowaćmodą,
stawiającnawygodęiużyteczność.Miałzatowielesłabostek,którestarannie
ukrywał

przedświatem.Ludziewidzątylkoto,cochcąwidzieć-itakłatwonimi
manipulować.

Usiadłwygodnieijeszczerazprzeczytałbulwersującytekst.

Tymrazemnazimno,słowoposłowie,starannienotującwpamięci
najważniejszefragmenty.

„Zzeznańświadkówwynika,żedenatkawichobecnościczęstoposługiwałasię
zielonymnotesem-pamiętnikiem"...

„Dotychczaspolicjinieudałosiętrafićnaśladpamiętnika.Czyzostałonzabrany
przezmordercę?"-zastanawiałasięautorka.

Nakoniecapeldoczytelnikówopomocwodnalezieniunotesu,którybyćmoże
przyczynisiędoschwytaniazbrodniarza.

Odetchnąłzulgą.Sameprzypuszczenia,żadnychkonkretów.

PoczułwdzięcznośćdotejKatarzynySiekierskiej,ostrzegłagowostatniej
chwili.Wyścigtrwałnadal.Celpostawiłsobiejasny-

zniszczyćdowód,zanimdotrzedoniegopolicja.Machinalniewyjąłzszuflady
zapalniczkę.Patrzyłwpłomień,tenwidokzawszegorelaksował.Wszystkiesiły
skupiłnaopra-

cowaniuprzestępstwadoskonałego.Osukcesielubklęscezwykledecydowały
szczegóły.Tymrazemniemógłsobiepozwolićnanajmniejszynawetbłąd.
Stawkąbyłożycie.

*

Natrzecimpiętrzekipiałojakwmrowisku.Genetycy,pozbawieniświatłego
nadzoruprzełożonych,nie-śpieszniekontynuowalipraceporządkowe.Potmieszał
sięzkurzem,upał

background image

odbierałresztkioptymizmu,leczmimotojakimścudemposuwalisiędoprzodu.
Nowelaboratoriumrodziłosięwbólach,przywtórzeciężkichwestchnieńibez
pieśninaustach.

Pracowaliramięwramię,zwalającnaEmilawszystkienajgorszeczynności,z
wynoszeniemśmieciwłącznie.Młodydoktorantpoddawałsięlosowibez
szemrania,wierzącoptymistycznie,żewkońcumuprzecieżwybaczą.W
powietrzuunosiłosiędelikatnewspomnieniestrusiegojaja.

Dziewczynywmilczeniuporządkowałyszafy,aGrześzAndrzejemsegregowali
śmieci.

-Chemikaliatrzebagdzieśoddać,jutrodowiemsięgdzie-

zaofiarowałsięAndrzej.-Atepreparatywywalamyodrazu.-

Skrzywiłsię,ładująccieknąceopakowaniadokartonu.

Wczorajszywypadekzpodestemmocnonadwerężyłwiekoweeksponatyw
formalinie,częśćwyciekłaodrazu,resztaulatniałasięsukcesywnie,rozsiewając
dokołatrudnądowytrzymaniawoń.-Notohulajdośmietnika!-zawołałdo
Emila.-Co?!

Śmierdzi?Typrzecieżlubisznietypoweperfumy-dociął

bezlitośnie.

ObjuczonywoniejącymładunkiemEmilkursowałtamizpowrotem,
rozprowadzającpodejrzanearomatypocałymgmachu.

BogusiaStasiakwracaławłaśnieztoalety,kiedywyczułanakorytarzu
niepokojący,drażniącynozdrzazapach.Zatrzymałasię,powęszyładokładnieji
zaniepokoiłasięniecobardziej.

Obecnośćekipygazowejnasunęłajejjedynemożliwewytłumaczenie-wbudynku
ulatniasięgaz!

-Gaz,gazsięulatnia!!!-ryknęłastrasznymgłosem,mobilizującnajbliższych
współpracownikówdonatychmiastowejewakuacji.

background image

Ryzykującżycie,zatrzymałasiępiętroniżej.-Gazsięulatnia!

Uciekajcienapodwórze!-obwieściłagroźnąnowinęidlawzmocnieniaefektów
akustycznychwaliłapięściamiwkażdenapotkanedrzwi.

Wdwieminutypóźniejbudynekświeciłpustkamioddrugiegopiętrawdół.W
zamieszaniujakośniktniepomyślałogenetykach.Pracowalisobiespokojnie,
zagłuszającwłasnymhałasemdźwiękidochodzącezzewnątrz.

Rozgorączkowanytłumekbiegiemruszyłwkierunkudomniemanychpracowników
gazowni.Inimzaskoczenistróżeprawazdołaliprzyjąćpozycjęobronną,zostali
osaczeni,obezwładnieniiuprowadzeniwniewiadomymkierunku.Z

kilkunastugardełjednocześniepłynęłysłowaskargi,groźbyiżądania
natychmiastowejinterwencji.Falarąkprzeniosładwaszamoczącesięciałapo
schodach,przepchnęłaprzezwąskiedrzwiiporzuciłanaparterze.Policjanci
usłyszelizaplecamigłuchestuknięciedrzwiichrzęstoddalającychsiękroków.

-Coto,docholery,było?!-pierwszyodzyskałgłosmłodszyzmężczyzn.-Oco
tymwszystkimludziomchodzi?-zastanawiał

sięgłośno.

SierżantLenikmyślałpocichu,aleznacznieszybciej.Pogłębszymzastanowieniu
słowa„gaz"i„wybuch"nabrałygroźnegoznaczenia,ito,copodejrzewał,bardzo
musięniespodobało.Niuchnąłwielkimnochaleminabrałpewności-wbudynku
rzeczywiścieulatniałsięgaz!Uznałzastosownepoinformowaćoodkryciu
kolegę.Dalszepozostawaniewzagrożonejwybuchemstrefieniemiałosensu.
Żadenznichniepotrafiłodróżnićrurgazowychodwodociągowych,ponadtoobaj
paniczniebalisięgazu...

-Spadamy!-sierżantdałsygnałdoodwrotu.Nasztywnychnogachpodeszlido
drzwiirozejrzelisiędyskretniewposzukiwaniuniedawnychprześladowców.
Zbitaludzkagromadkastałakilkadziesiątmetrówdalej.

-Proszępozostaćnamiejscu!-krzyknąłwichkierunkupolicjant.

-Idziemyzakręcićgłównyzwór-wyjaśniłpowódrejterady.

Poudanymwstępie,niedbającjużożadnepozory,pognalizgodniewstronę

background image

betonowegośmietnika.Tutajdopiero,ukryciprzedokiemgapiów,rozpoczęli
gorączkowąnaradę.Sytuacjabyłapoważna,niesłychanieskomplikowanaipod
każdymwzględemprzerastałaichdotychczasowedoświadczenia.Z

jednejstronygroziłaimdekonspiracja,zdrugiej,byćmoże,zagrożonebyło
ludzkieżycie.

-Niemacosięzastanawiać-odezwałsięposterunkowyMiłek.-

Dzwońdogazowni.-Niechcęmieć

nasumieniutychludzi,kiedytowszystkowyleciwpowietrze.

Cholera,całyczasmyślę,czyprzytymkopaniunierozwaliliśmyjakiegoś
przewodu.

-Bzdura-zaoponowałLenikmocnoniepewnymgłosem.-

Wtedybyśmierdziałotu,nietam-argumentował.

-Tuteżśmierdzi,nawetmocniejniżtam-zauważył

posterunkowyiwiedzionyciekawościązniknąłzabetonowymmurkiem.Wyszedł
stamtądpominuciewwyśmienitymhumorze.

-Formalina,jakbabciękocham,formalina!-piałzradościibrudnymkułakiem
ocierałcieknącełzy.-Odkryłemgłówneźródłogazu.-Zademonstrował
przełożonemuznalezisko.-

Preparatybiologiczne,niechskonam,pewnieprzeterminowane.Iotobyłotyle
krzyku!Alewalitapadlinanieziemsko!

-Dobrarobota,Grzesiu.Maszumniepiwoalboicośmocniejszego-obiecał
sierżant,zadowolony,żetanimkosztemuratujereputację.-Aterazidźiprzekaż
tympanikarzomdobrąnowinę.

Ledwomłodywywiadowcazdążyłpoinformowaćzgromadzonychoprzyczynie
zamieszania,naschodachpojawił

sięEmil.Pogwizdującradośnie,niósłwobjęciachogromnysłójz

background image

niezidentyfikowanązawartością.Cieczwnaczyniufalowaławściekle,a
ulatniającysięaromatprzekonałostatnichniedo-wiarków.

Nieświadomwywołanegozamieszaniadoktorantprzedefilował

przedtłumem,skupiająccałąuwagęnakruchymładunku.

Dopierowdrodzepowrotnejzauważyłdziwnezbiegowisko.

Kilkanaścieparoczu

wpatrywałosięwniegogroźnie,karcąco,lodowatoinienawistnie.

-Cosięsta...-próbowałspytać,aleniezdążył.Najegoniewinnągłowęposypał
sięgradstraszliwychoskarżeń.Nieczekającnarozwójsytuacji,podałtyłyi
przeskakującpoczterystopnienaraz,dostałsięnagóręwrekordowymtempie.

-Onimyślą,żetomy!-poinformowałwspółpracowników.-

Wszystkomy!Karpińską,smródiwogólewszystkiezbrodnie...-

wyrzucałzsiebiejakzkatapulty.

-Oczymtymówisz?-przerwałatendziwnymonologAgatka.-

Stałosięcoś?

-Niewieminiepójdęsiępytać!Nawetmnieotonieproście.

Mamdość,wszystkiegomamdość!Rozumiecie?!Onitamstojąwszyscyna
dworzeizłorzeczą.Rzucilisięnamniezupełniebezpowodu.Jaknaszlinczują,to
sięprzestaniecietakgłupiouśmiechać!-warknąłzurazą.-Niktnietraktujemnie
poważnie.

Naiwnebarankiprzeznaczonenarzeź!-dodałrozżalonyiusunął

siędoswojegokąta.

-Czyktośzrozumiał,oczymonbredzi?-zapytałaHalinka.Niedoczekawszysię
odpowiedzi,postanowiłaosobiściewyjaśnićzagadkę.

background image

Wróciłazpałającątwarząimordemwoczach.Tyluoszczerstw,skierowanych
podwłasnymadresem,niesłyszałanigdywżyciu.

-Emilmiałrację,kompletnieimodbiło!-powiedziała.

Napośpieszniezwołanejnaradzieopracowanostrategięprzetrwania.
Najważniejszypunktgłosił:

ograniczyćdziałaniazaczepnedominimum,toznaczyśmiecipakowaćwfoliowe
worki,nietupaćnaschodachoraznaczasnieokreślonyzaprzestaćwizyt
towarzyskich.

Napytanie,jakdługomatrwaćtendziwnystanzawieszenia,niepotrafił
odpowiedziećnikt.Możekilkadni,amożeznacznie,znaczniedłużej.Wariant
pesymistycznyoscylowałwokół

średniejdługościżycialudzkiego.

Agatkaniezamierzałaczekaćtakdługo.Wogóleczekanienacokolwieknie
leżałowjejnaturze.Wolaładziałać.Należałoznaleźćmordercę,nimwojna
domowarozpoczniesięnadobre.

Gromadanazewnątrzpieniłasięburzliwie,syczałaiwrzała.Poczym
osiągnąwszypunktkrytyczny,naglestraciłanaimpecie,oklapłaisflaczała.
Jednostkiawanturniczerozeszłysiędoprzerwanychzajęć.Pozorniewszystko
wróciłodonormy,aletylkopozornie.Pozostałżaliwzajemnanieufność.

Wywiadowcypolicyjnidoczekalisięzmienników.

Wykończonychfizyczniegazownikówzastąpiłaekipamalarska.

Pomniprzestrógpoprzednikówzainstalowalisięwokolicachbramywjazdowej,
zdalaodwścibskichoczu.

Wokółpanowałasennawakacyjnaatmosfera.Ruchnapodwórzupraktycznie
ustał.Policjancirozłożylisprzętileniwiesymulowalidziałalnośćzawodową.

Kilkaminutpopiętnastejdrzwiwejścioweuchyliłysiębezszelestnieiprzez
szparęwyjrzałaczarnaszo-

background image

pawłosów,spodktórejbystreoczypenetrowałyokolicę.

Oględzinywypadłypomyślnie,ośmielonaAgatkawyszłanazewnątrzipodążyła
wkierunkuparkingu.Obejrzałasamochodyiuspokojonawróciłanagórę.Dwa
lewekołapeugeotanadalsiedziały,prawdopodobieństwo,żeZatopiecodjedzie
niezauważony,byłorównezeru.

Kilkasekundposzesnastejwiększośćpracownikówopuściłabudynek.Pozostali
tylkoobserwowaniiobserwatorzy.Pierwsizłośliwienieśpieszylisiędodomu,
drudzydostosowalisiędookoliczności.

JolazażadneskarbyniepotrafiłasobieodmówićwidokuZatopcapompującego
opony.Tobyłosilniejszeodniej.WykiwałaAgatkę,odstawiłasamochódw
bezpiecznemiejsceichyłkiemwróciłanamiejscespodziewanegospektaklu.

Wupatrzonychkrzaczkachnatknęłasięniespodziewanienaekipęmalarską.Bez
słowazawróciłanapięcie.

-Epidemiajakaśztymmalowaniem-prychnęłapodnosem.

ZnalezienienowejkryjówkiskuteczniestorpedowałZatopiec.

Wylazłnapodwórzewnajmniejstosownymmomencie,zmuszającJolędo
odwrotu.Wziętawdwaognie,pokrótkimnamyślewybrałatowarzystwoobcych.
NakonfrontacjęzwściekłymZatopcemniemiałajakośochoty.Coinnego
obserwowaćzboku,acoinnegopchaćsięgadowiwoczy.

-Panowiedługotakjeszczebędąmalować?-niezręcznienawiązałarozmowę,na
siłęwpraszającsiędotowarzystwa.

Wszystkimnaglezrobiłosięciasno.

-Ażskończymy!-niegrzecznieodpowiedziałniższyzfachowców,prezentując
żywąniechęćdozawieraniaznajomościdamsko-męskich.Zniespotykanąwtym
zawodzieenergiązabrał

siędomalowania,rozchlapującfarbęwpromieniukilkumetrów.

Jolaodsunęłasięnieznacznie,zaledwietyle,żebyuniknąćpo-plamieniaodzieży.

background image

NaparkinguZatopieczabrałsięwłaśniedopompowaniakół.

Pracowałsprawnie,wmilczeniu,niedostarczającwidzompowodówdouciechy.

-Ładnykolor-kontynuowałarozmowęJola-taki,taki...

soczysty.Czytenodcieńmajakąśspecjalnąnazwę?-zapytała.

-Owszem,zielony!

Tematwyczerpałsięszybkoizapadłodenerwującemilczenie.

Żadnazestronniezamierzałaopuścićbezpiecznegoazyluisytuacjazaczynałasię
robićpatowa.

OdjazdzielonegopeugeotaJolaprzyjęłagłośnymwestchnieniemulgii
natychmiastuwolniłapolicjantówodswegotowarzystwa.

*

Agatkatkwiłanaposterunkujużodkilkudziesięciuminut.Żarlał

sięznieba,blachypojazdurozgrzałysięprawiedoczerwoności,awnętrzez
powodzeniemmogłospełniaćfunkcjępiekarnika.

Przezlekkouchylonedrzwiprzedostawałysiędośrodkapodmuchysuchego,
gorącegopowietrza,którenieprzynosiłoulgi.

Przyrodaobezwładnionabezlitosnąaurązapadławletarg.Liściezwisały
smętnie,ptakinieśpiewały,

awszelkierobactwoukryłosięwciemnychichłodnychzakamarkach.

Młodakobietaprzeciwnościlosuprzyjmowałazestoickimspokojem.
Uskrzydlonaduszaopuściłacielesnąpowłokęisurfowałaswobodnienafalach
wyobraźni.Fantazjadziałałajakorzeźwiającabryza,letnideszczyk,parasol
ochronny,botylkojednostkazwyobraźniąmogłaprzetrwaćskrajnieniekorzystne
warunkipogodowe;tkwićbezruchuwpojeździebezklimatyzacji,wgodzinach
wolnychodpracy.

Myślkrążyłatakżewokółbardziejprzyziemnychspraw.Agatkazjadowitą

background image

satysfakcjąodmalowałasobieobrazZatopcapompującegokoła:wściekłego,
zlanegopotem,tryskającegonienawiściądocałegoświata.Oczadziałaupojną
wizją,zaczęławłaśnieżałować,żeniespuściłapowietrzazewszystkichkół,
kiedyobokzdużąprędkościąprzemknęłoznajomeauto.

Womdlałeciałonatychmiastwstąpiłduchpradziadkarajdowcaizpiskiemopon
ruszyławpogoń.ŚledzonyobiektrósłwoczachiprzywjeździenaMickiewicza
Agatkaniespodziewanieznalazłasiętużzanim.Wpanicewepchnęłagłowępod
kierownicę,wdalszejjeździeposługującsięwyłączniesłuchem.Odliczyła
powolidosiedmiuiponowniespojrzałanadrogę.

Jeszczerazpotwierdziłasięteoria,żeszaleńcyciesząsiętamnagórze
specjalnymiwzględami.Kilkuaniołówstróżówotarłopotzczołaiległona
zasłużonyspoczyneknaniebiańskichobłokach.

Przeprawazrozpędzonymtiremtonieprzelewki,alewszystkoskończyłosię
dobrze-samochódwidmowcałościprzejechał

skrzyżowanie.

Zatopiecmknąłprzedsiebie,zmuszającAgatkędopopełnianianiezliczonych
wykroczeńdrogowych.Minąłmost,wjechałnaSwojczycką,tużzamostem
Strachocińskimgwałtownieskręcił

wlewoizatrzymałsięprzywjeździenaterenogródkówdziałkowych
„Koniczynka".

NagłymanewrzaskoczyłAgatkędotegostopnia,żezatrzymałasiędopiero
kilkadziesiątmetrówdalej,wzatoczceautobusowej.

Wysiadłaipognałazpowrotem.Bezradniestanęłaprzywysokiej,zamkniętej
bramie,obserwującmężczyznęniknącegonakońcualejki.

Szturmnabramęzakończyłsięfiaskiem,butynaobcasachnienadawałysiędo
wspinaczki,aiumiejętnościalpinistyczneteżpozostawiaływieledożyczenia.W
czasachkiedyinniuczylisięwspinać,onabeztroskograławklasy-uprzytomniła
sobiezgoryczą.

PierwszaklęskawprawiłaAgatkęwautentycznądzikąfurię.

background image

Zasobyenergiipowstałejakoproduktubocznywykorzystaładopenetracji
otoczenia.Zamiastkwitnąćprzywejściudopóźnejstarości,wolałaposzukać
prozaicznejdziurywpłocie.Centymetrpocentymetrzesprawdziłaszczelność
siatkipolewejstroniebramyiwłaśniezamierzałazbadaćodcinekpoprawej,
kiedyusłyszałazgrzytkluczawzamku.Naucieczkębyłostanowczozapóźno.
Strusiąmetodąwepchnęłagłowęwżywopłot,wychodzączzałożenia,żetylna
częśćciałajestznacznietrudniejrozpoznawalna.Koncepcjaokazałasięsłuszna;
krokioddaliłysięmiarowo,adźwięksilnikaoznajmiłkoniectortury.Nim
wyplątałasięzzielonejpułapki,obserwowanyobiektdawnozniknąłza
horyzontem.

Dokonująccudówzakierownicą,dogoniłagonapętlitramwajowejdziewiątkii
jużbezżadnychkomplikacjieskortowałapodsamdom.Zaparkowałaprawie
naprzeciw,przycałodobowymsklepiespożywczym,iwbrewwszelkimzasadom
opuściłaposterunekwceludokonaniazakupuniezbędnychdlażycianapojów
chłodzących.Wróciłapokilkunastuminutachizprzerażeniemujrzała
odjeżdżającegopeugeota.Cisnęłazakupynatylnesiedzenieizprzekleństwemna
uszminkowanychustachruszyławpogoń.

Tymrazemtrasawiodławprzeciwnymkierunku.Zatopieczuporemprzebijałsię
wgodzinachszczytuprzezcentrummiastawkierunkuLegnickej.

CałatawycieczkawychodziłajużAgatcedziurkamiwnosierazemzdwutlenkiem
węgla.Wykorzystująckorek,przyssałasięłapczywiedobutelkizmineralną,
dziękiczemuuniknęłaśmiertelnegoprzegrzaniaorganizmu.

PrzedmarketembudowlanymwcentrumLeśnicyzaparkowaławstanie
przedagonalnymipowlokłasiępieszoślademtropionegoczłowieka.Odchłodu
wewnętrzusklepuzakręciłojejsięwgłowie.Opartaofilarprowadziła
wzrokiemfacetawżółtejkoszuli.

Zatopieckluczyłpostoiskachwłaściwiebezcelu.Oglądał

wykładziny,kafelki,stolarkębudowlaną,niepoświęcającniczemuszczególnej
uwagi.Wkońcurozglądającsięnabokidokonałzakupukilkubutelek
przezroczystegopłynu.

NapisunaetykiecieAgatkaniezdołałaodczytaćmimosokolegowzroku.Na
wszelkiwypadekzmniejszyładzielącyichdystans.

background image

Dwastoiskadalejpodejrza-

nynabyłkombinezonroboczywkolorzeniebieskim.Czyżbyplanowałjakiś
remont?Zalałająfalaobezwładniającegorozczarowania.Spodziewałasię
czegośfascynującego,atufiga.

Dlaczegoodwróciłsięwłaśniewtymmomencie?Przeczucieczytylkozwykła
ostrożność?Ichspojrzeniaspotkałysięnaułameksekundy-czyzdołałcoś
wyczytaćzjejoczu?Olbrzymiąsiłąwolizdołałanadsobązapanować.Omiotła
obojętnym,nieobecnymspojrzeniemczłowieka,półkisklepoweipewnym
krokiemskierowałasięwprzeciwnymkierunku.

*

JolaKapłan,pokilkuminutachkrążeniapowąskichuliczkach,zdołaławreszcie
zaparkowaćsamochód,cudemunikajączderzeniazżółtąfurgonetką,polującą
bezwstydnienatosamomiejsce.Wymianęgrzecznościzrozwścieczonym
kierowcąprzerwał,wnajprzyjemniejszymzresztąmomencie,telefonodAgatki.
Jolaniechętnieporzuciłalekkotylkoogłuszonąofiaręicierpliwiewysłuchała
wiadomościzpierwszejliniifrontu.

Agatkawręcztryskałaemocjami.Domagałasięnatychmiastowegospotkaniaw
celuomówieniapodejrzanegozachowaniaZatopca.Jejzdaniem,tylkoburza
dwóchmózgówmogładaćjakieśrezultaty.Samagubiłasięwdomysłachi
przypuszczeniach.Dlazaspokojeniaciekawościprzyjaciółkiprzytoczyłakilka
dziwnychfaktów,resztęzostawiłanadeser.

NiemalnabezdechuopisaładramatycznespotkanieokowokozZatopcem.

-Omałoniedostałamzawału!-relacjonowała.

-Przemykamsobieodfilaradofilara,jestemwłaśnienasamymśrodku,aon
nagle,niztego,nizowego,odwracasię!Patrzynamnietymswoimgadzim
wzrokiem,zodległościnajwyżejpięciumetrów.Omałotrupemniepadłamna
miejscu!Samaniewiem,jakzdołałamsięruszyć.Możejestemodpornana
hipnozę?Brr...

Żebyświdziałateoczy!Bazyliszek!Udałam,żegoniezauważyłam,inamiękkich
nogachpognałamprzedsiebie.Naszczęścienadziałamsięnatensklep
ogrodniczyiuczepiłamkwietników...

background image

SłuchającadotądcierpliwieJola,zaczęłapowolitracićwątek,przejęławięc
prowadzenierozmowy,zadająckilkapytańpomocniczych.

-Goniłzatobą?Idlaczegoczepiałaśsiętychkwietników?Chybaniezasłabłaś?-
spytałazniepokojem.

-Niewiem,czygonił,takagłupiatojaniejestem,żebysięodwracać!-wyjaśniła
Agatka.-Akwietnikibyłymosiężneiczepiałamsięichteoretycznie.Właśnie
czegośtakiegoszukałamdlateściowej.Powiedziałamgłośnoekspedientce,że
przyjechałamspecjalniepotozdrugiegokońcamiasta,igrzebałamwtym
chłamiechybaprzezdwadzieściaminut,zmusiłamjąnawetdoprzytarganiakilku
sztukzzaplecza,jeszczenierozpa-kowanych.Kupiłamnajwiększy,zczterema
podstaw-kami.Bardzoładny.

-Tomiło,żecisięudałyzakupy-przerwałaJola

-ciekawajestemtylko,cozrobiłaśznaszympodejrzanym?

-Jestempewna,żestałtużzamną,czułam,jakwiercimidziuręwplecach.
Specjalniesięgrzebałam,

widoczniemusięznudziłotakczekaćiczekać,iwreszciesięodczepił.Na
parkingugoniema.

-Nopięknie!Zgubiłaśgo!-podsumowałaJola,niekryjącwyrzutu.

-1dobrze!-zdenerwowałasięAgatka.-MamjużtegocałegoZatopcapodziurki
wnosie.Jakgokiedyśspotkamwieczorowąporą,tojakmiBógmiły,zacznę
wrzeszczećbezostrzeżenia.Toniejestnormalne,żebytakjeździćzjednego
końcamiastawdrugi,niewiadomopoco.Oncośknuje,ajaniewiemco,ito
mnienajbardziejwkurza!

-Słuchaj,amożeonwie,żegośledzisz,ispecjalnietakrobidlazmylenia
śladów?-zastanowiłasięJola.-Tobybyłojakieśwytłumaczenie.

-Bzdura!-zaprzeczyłaAgatkazrozpędu.Następnieprzypomniałasobieprzebieg
dzisiejszegodniaistraciłanieconapewnościsiebie.-Samajużniewiem,coo
tymmyśleć,nicnierozumiem,alewszystkorazemjestmocnopodejrzane.
Musimypogadać,możerazemcośwymyślimy.Mamwrażenie,żeumknęłomicoś
bardzoważnego.Coś,cołączywszystkieelementywjednąlogicznącałość.To

background image

co,spotkamysięzapół

godzinywtejkawiarniPodJamnikiem?

-Dobra,alezagodzinę.Mamjeszczejednąsprawęnamieście.

Jolaniechętnieuległapresji,odłożyłakomórkędoschowkawsamochodzieiz
głośnymmlaśnięciemodlepiłasięodfotela.

Nienawidziłasierpniowychupałów,wtakichdniachograniczałaaktywność
fizycznąiumysłowądoniezbędnegominimum.

Dzisiajmiaławszystkiegownadmiarzeinadodatekmusiałasięśpieszyć.

Zamknęłasamochódiszybkimkrokiempodążyławstronęrynku.Cokilkanaście
metrówdyskretnymruchemodlepiałasukienkęodspoconychud.Nienawidziła
latawmieście.

Naschodkachkościoła,jakzwykle,siedziałokilkużebraków.

Opatuleniwciemne,bezkształtnełachy,zestoickimspokojemznosili
trzydziestostopniowyupał.Popatrzyłazszacunkiemnatychdobrowolnych
męczennikówiwiedzionanagłymporywemsercasięgnęłapoportmonetkę.

Drobnapostać,siedzącanaszczycieschodów,drgnęłajakrażonaprądem.
Skurczyłasię,zapadławsobie,brzuchemprzylegającniemaldogranitowych
stopni.Obronnymgestemukryłatwarzwdłoniach.

Wystarczyłojednospojrzenie,bymatczynesercedrgnęło,dziabnięteznienacka
ostrymcierniem.Jolajaklwicazłapaławijącesięszczenięzakapturi,nie
zwracającuwaginazdziwionespojrzeniaprzechodniów,powlokłaprzebierańca
wstronęprzystankutramwajowego.

-Mamo,nocoty?Przestań,mamo!-skamlałprzestraszonyMaciek.

-Milcz!-zasyczałamatkadziwnym,stłumionymgłosem.

Wzmocniłauchwytijużbezsłowakontynuowałamarsz.Jakaśresztarozsądku
podpowiadałajej,żewobecnymstanieniepowinnaprowadzićsamochodu.

background image

Wtramwajupanowałścisk,potwydostawałsięzumęczonychludzkichistot
wszystkimiporami.Za

duchtamowałoddechinawetnajbardziejodpornymodbierał

chęćpodróżowaniatransportempublicznym.Tylkojednaosobaniezwracałana
nicuwagi:zacięta,mrocznaiprzerażająca.

TakiejmatkiMaciekniewidziałnigdywżyciu;czasemkrzyczała,gderałai
moralizowała,alenigdyniezdarzałojejsięmilczeć.Ciszaprzedburzą
zapowiadałajakiśnieznanydotąd,straszliwykataklizm.Poddałsiętemuz
pokorą,świadomyrangipopełnionegoprzestępstwa.Dopierowmieszkaniu
rozpaczliwymzrywempróbowałumknąćdowłasnegopokoju,aleostresłowa
zatrzymałygowpółdrogi.Usiadłwewskazanymfotelu,zespuszczonągłowąi
sercempełnymtrwogi.

-Czymyztatąniedajemycijeść?!-padłypierwszepytania-oskarżenia.-Czymy
ztatążałujemycinaubrania,zabawki,rozrywkę?!

Maciekniezdobyłsięnażadnąodpowiedź,siedziałskulonyjakkupka
nieszczęściaibrudnymipaluchamirozcierałspływającepotwarzyłzy.

-Płakaćbędzieszsobiepóźniej,terazproszę,żebyśodpowiedział

mamojepytania!-matka-inkwizytornatymetapieprzesłuchanianieznałalitości.

-Dajecie-wyszeptałcichoiniewyraźnie,aleJolausłyszaładoskonale.

-Wtakimraziecorobiłeśpodtymkościołem,ubranywpodartełachy,brudnyi
zaniedbany,ztabliczką„Proszęowsparcie"?!

No,słucham!-Nieczekającnaodpowiedź,ciągnęładalejmowęoskarżycielską.
Wzbierającydotądwulkanwściekłościigoryczyeksplodowałtużnadgłową
przerażonejlatorośli.-

Swoimubioremizachowaniemmówiłeśwszystkimwokół,żejesteśbiednym,
nieszczęśliwymchłopcem.Świadomieoszukiwałeśludzi,wykorzystującich
dobreserca,azemnieiztatyzrobiłeśzłych,wyrodnychrodziców!Niewiem,
dlaczegotozrobiłeś,przecieżdawaliśmyciwszystko!-zakończyłalekko
załamującymsięgłosem.

background image

Usiadłaciężkonakanapieiukryłatwarzwdłoniach.TegoMaciekjużnie
wytrzymał.Objąłmatkęmocnozaszyję,szepczącgorącosłowaprzeprosin.

-Mamusiu,janiechciałem,naprawdęniepomyślałem...Ja...jabyłemgłupi!To
Gracjanmnienamówił,janiewiedziałem,żetotakbardzoźle...chcieliśmy
zarobićnagry...Jaoddamwszystko...

Mamusiu,mamusiu...

Jolaobrzuciłasynazatroskanymspojrzeniem.

-Możetorzeczywiścieniecałkiemtwojawina.Możezapomnieliśmyci
powiedzieć,cowżyciujestnaprawdęważne.-

Zamyśliłasięgłęboko.-Nodobrze,konieckazania!

SłowateMaciekprzyjąłznieopisanąulgąinawetkaręprzyjąłzpokorą,bez
targowaniasięizwyczajowychprotestów.Wolał

wszystkoodtegostrasznegomilczenia.

-Szlabannakomputer,szlabannawychodzeniezdomu,konfiskata
kieszonkowegodokońcaroku

-brzmiałwyrok.-Aterazprzynieśskarbonkę.Iletegomasz?-

zapytała,kiedyMaciekprzybiegłzplastikowąkasetką.

-Siedemdziesiątdwazłoteidwadzieściagroszy

-padłanatychmiastowaodpowiedź.

Joladołożyłabanknotstuzłotowy.

-Masztutajpoleceniewpłaty-wręczyłachłopcuczerwonydruczek.-Wpiszcałą
sumę,nadolenaszadres,tobędzierodzinnydardlanaprawdębiednychdzieci.
Jutroznajdziemyadresinstytucjicharytatywnejinadamyprzekaznapoczcie.Itak
będziecomiesiąc

-postanowiła.-Pisz,ajasobieporozmawiamzmamąGracjana.

background image

Ciekawe,czywie,jakjejsynzarabiapieniądze?-dorzuciłakąśliwie.

NawspomnienieoprzyjacieluMacieknanowozalałsięłzami.

-Mamo,proszę,niemówmamieGracjana,dobrze?-jęczał

żałośnie.-Pomyśli,żenaniegonakapowałem.Mamo?!

ProśbysynaspłynęłypoJolijakwodapogęsi.

-Jeśliktośjestkłamczuchemioszustem,równiedobrzemożebyćskarżypytą-
skwitowałazimno.

-Gracjanowizpewnościąwyjdzietonadobre!

Wykręciłaznajomynumeriwtajemniczyłaprzyjaciółkęwszczegóły
przestępczegoprocederu.Rozmowa,zmałymiprzerwaminaprzeprowadzenie
śledztwawdomuJustyny,trwałakilkadziesiątminutiprzyniosłaszereg
dodatkowychstrasznychodkryć,któreponowniewytrąciłyJolęzrównowagi.

Wdrzwiachzazgrzytałkluczidomieszkaniawszedłobładowanypapierami
Paweł.

-Znaszegosynazpewnościąwyrośnieniebezpiecznyprzestępca!-usłyszał
zamiastpowitania.

-Porozmawiajznimsam,bomnieznadmiaruwrażeńokropnierozbolałagłowa.

PrzeztowszystkoJolanaśmierćzapomniałaospotkaniuzAgatką...

Agatkaspożyładwieporcjelodów,popiłasokiempomarańczowymizirytacją
spojrzałanazegarek.Jolaspóźniałasięjużponadgodzinę.Wydzwaniaładoniej
cokilkaminut,nazmianę:razkomórka,razstacjonarny.Zajęteizajęte.Nagrała
sięnapocztęgłosową,nieszczędzącgorzkichsłówprawdy.Aprawdabyła
oczywista,szokującaismutna.Jolaniezasługiwałanawetnaodrobinęzaufania.
Udawałabratniąduszę,czarowałapięknymisłówkami,ponoćrwałasiędo
czynu...Ico?Inic!

Głupiamałpa!Nawetnaspotkanieniechciałojejsięprzyjść,bozagorąco.Do
gadaniatopierwsza,akasztanyzogniawoliwybieraćcudzymirękoma.Jedno

background image

dobre,żepokazałaprawdziweobliczezaraznapoczątku-pocieszyłasię,
wychodzączkawiarni.

Minęławłaśniedwudziestapierwsza.Agatkastraciłanatoczekaniekupęcennego
czasu,azostawionybezopiekiZatopiecwyczyniałzapewneróżnebezeceństwa!
Możewłaśnieszukanowejofiaryalbo,cogorsza,znalazłispokojniezaciera
ślady!

Ogarnęłojądziwneprzeczucie,ba-prawiepewność,żedzisiajstaniesięcoś
naprawdęważnego!Tylkocoztego,kiedyitakniedowiesięco!
Przeanalizowałajeszczerazwszystkiezaiprzeciwsamodzielnemu
kontynuowaniuśledztwa-wynikbyłmałozachęcający.Najlepiejzrobi,jeśli
natychmiastwrócidodomu.

Wsiadładosamochoduibezzastanowieniaskręciławlewo.

Kilkaminutpóźniejpodjechałapoddom-ztym,żeniepodwłasny,leczpod
dom,wktórymmieszkałzłoczyńca.

Zaparkowałanapoprzednimmiejscuiuważniezlustrowałaokolicę.Wszystko
wskazywałonato,żeZatopiecsiedziałwchacie.Samochódstałnapodjeździe
przedgarażem,acałybudynekjarzyłsięświatłami,którerozjaśniałypółmrok
ogrodu.

Uspokojona,wbiławzrokwobiekticzekała,pewna,żenieprzegapinawet
myszy.

*

Mężczyznaprzezkilkanaściesekundukrywałsięwcieniu,zanimuspokojony
odważyłsięwyjśćnaotwartąprzestrzeń.Tylnymwyjściemwydostałsięnaulicę
iniezauważonyprzeznikogoruszyłwstronępostojutaksówek.Niezatrzymałsię
jednak.

Szybkimkrokiemdoszedłdoskrzyżowania,minąłdwieprze-czniceiskręciłw
wąską,ciemnąuliczkę.Poprawejstronie,niecowgłębi,rysowałysięwmroku
czarneprostokątygaraży.Tamteżskierowałswojekroki.

BlaszakoznaczonynumerempięćnależałdoinżynieraWitoldaKonopki.Łączyła
ichwspólnapasjainiezobowiązującaprzyjaźń.Potrafiligodzinamiskładaćstare

background image

motocykle,niezamieniającprzytymanisłowa.Czasami,gdynachodziłagota
dziwnachandra,przychodziłtuwnocy,brałjedenzmotocykliinżynieraijeździł
bezcelu,ścigającsięzwiatrem.Dzisiajjednakprzywiodłagozgołainnasprawa.
Obojętnieminąłstojącerzędemniklowanecudaiznajgłębszego

zakamarkawywlókłniepozornymotorower.Nadzisiejsząeskapadęnadawałsię
wyśmienicie.Dopiąłkombinezon,poprawiłplecakiukryłtwarzzaszybąkasku.
Śpieszyłsię.

Zaplanowałwszystkozmatematycznądokładnością.DowilliKarpińskiej
zamierzałdojechaćdłuższą,alemniejuczęszczanądrogą.Powodzeniecałego
planuzależałoodprecyzjiitajemnicy.

Żadnych,nawetprzypadkowychświadków.

background image

Szczęściemusprzyjało.Nigdzieniezauważyłżadnychludzi,nawetpsyszczekały
sennieibezzaangażowania.Najbliższadrzwiwejściowychlatarniażarzyłasię
tylkoostatkiemmocy,rzucającwokółanemiczneświatło.Jednymruchemzerwał

plombyikluczamiotworzyłwszystkiezamki.Całaoperacjatrwałanajwyżej
dziesięć,dwanaściesekund,coodnotowałzzadowoleniem.

Wkorytarzuzdjąłplecak,zapaliłniewielkąlatarkęipewnymkrokiemskierował
siędopracowninieboszczki.Rozkładpomieszczeńznałdoskonale,ostatnimi
czasybywałtutajczęsto,jaknajegogust-zaczęsto.Wyjąłzplecakatrzybutelki
rozpuszczalnikaistaranieoblałbiurko,regałyzdokumentamiiniewielkiozdobny
sekretarzyk.Resztęcieczywylałnadywan.

Tenpokójmusiałspłonąćdoszczętnie,areszta,jakBógda.

Zachichotałnerwowo.

ZnałKarpińskąodlat,jeśligdziekolwiekukryłateswojepamiętniki,totylkotu.
Utejcholernejbabywszystkomiałoswojemiejsce-papierdopapierka,talerz
dotalerza,pieniądzedoskarbonki,żadnychodstępstwodnormy.Zachwilęto
wszystkozamienisięwpopiółipołowęrobotybędziemiałzgłowy.

Cieniutkąstrużkępodprowadziłażdodrzwiwejściowych,zapalił

zapałkęizniknąłwciemnościach.Obejrzałsiędopierouwylotuulicy-oknona
piętrzebuchałoogniem.Odterazkażdasekundabyłanawagęzłota.Rozpoczął
sięwyścigzczasem.

DojazdnaPodleśnązająłmuponadsześćminut.Zmieściłsięwgórnejgranicy
czasu.Ukryłskuterwkrzakach.Naterenuczelniwszedłodstronyparku,dziurąw
płocieużywanąprzezstudentów.Wokniestróżówkipaliłosięświatło.Przemknął
podmuremizgiętywpółdostałsięnaschody.Tutajmusiałuważaćznacznie
bardziej.Dlapewnościściskałwdłonikrótkiłom.Jaknarazieszłoświetnie;
otworzyłzamek,zamknąłstaranniezasobąiwbiegłnadrugiepiętro.

DorobionymkluczemotworzyłgabinetKarpińskiejiodetchnąłzulgą.Ostatniakt
dramatu-pomyślał,rozlewającrozpuszczalnik.

Wychodząc,włączyłdoprądugrzałkęipołożyłnapodłodze,tworzącwten

background image

sposóbprosteurządzeniezopóźnionymzapłonem.

Potrzebowałczasu,żebybezpiecznieopuścićbudynek.Zbiegł

piętroniżej,otworzyłokno,przełożyłnogiprzezparapet,mocnouchwyciłłodygi
dzikiegowinainiespodziewanieszybkoznalazł

sięnadole.Łomzgłuchymłoskotemwylądowałnabetonowychpłytach,burząc
harmonięnocnychdźwięków.Nienadajęsięnakaskadera-zakląłpodnosem.
Podniósłsięciężkoziemi,pozbierałpogubioneprzedmiotyilekkokulejąc,
zniknąłwciemnościach.

Nocnystróżjakzwykleotejporześledziłlosybohaterówargentyńskiegoserialu.
Przezotwartenaościeżoknowdzierałysięodgłosynocy.Kojącebrzęczenie
świerszczycochwilaprzerywałyprzeraźliwekociewrzaski.

Początkowegniewnepomrukiiprychnięciaprzeszływzajadłąregularnąwojnę,a
towarzyszącybezpośrednimstarciomjazgotmógłwyprowadzićzrównowagi
nawetświętego.

Stróżzpewnościądomianaświętegoniepretendował.Chwycił

miotłęiruszyłdoboju,kierująckrokikuzakoluścieżki.Gdydotarłnamiejsce,
bitwazostałajużrozstrzygnięta.Pokonanykocurschroniłsięnadrzewoiz
bezpiecznejodległościprodukowałdźwięki

0uciążliwejtonacji.Zwycięzcadziarsko,znastroszonąsierścią,patrolował
okolicę.Stróżpodszedłdodrzewaikońcemmiotłypróbowałdosięgnąćnocnego
wyjca.Niestety,próbasięniepowiodła,achytryzwierzakwdrapałsięwyżeji
terazzwysokościdrugiegopiętrawywrzaskiwałswojeżaledoświata.

Człowiekniedawałzawygraną;podniósłzziemipatykijużzamierzałsiędo
rzutu,kiedywśrodkowymoknieniespodziewaniezabłysłoświatło;zamigotało,
zgasło,byposekundziepojawićsięnanowo.

-Złodziej,kurdemol!-zachrypiałdozorca.-Ty...wmordękopany!Złapię,to
wszystkiegnatypoprze-trącam.Nogizdupypowyrywam...

Wjednejsekundziezapomniałostarymwroguiilesiłwnogachpognałdo
stróżówkipokijbejsbolowy

background image

ikluczedogmachu.

Skradałsięposchodachostrożnie,wkażdejchwiligotowydoobronylubataku.
Jegonozdrzadrażniłzapachrozpuszczalnika.

Kilkaschodkówprzedcelemzaczaiłsięiwskupieniunasłuchiwał.Wokół
panowa-

łaniczymniezmąconacisza.Ośmielony,zapaliłświatłonakorytarzuizajrzałdo
mrocznegopomieszczenia.Napodłodzeżarzyłasięniewielkaczerwonakula.
Pożar!!!

Zadziałałinstynktownie:zerwałześcianygaśnicę,odbezpieczyłiskierował
dyszęwkierunkuźródłaognia.Dokładniewtymsamymmomenciekulanagle
urosła,pękłaidrapieżnejęzoryogniazaczęłygnaćwewszystkichkierunkach.
Smaganestrugamipianywiłysię,zmieniałykierunek,bywkońcuzniknąćpod
białąpierzyną.Mimobłyskawicznejakcjiratunkowejogieńzdołał

strawićzasłony,dywaniczęśćarchiwum.Pokójwypełniłsięgęstym,gryzącym
dymem,wyganiającdzielnegodozorcęnazewnątrz.Terazdopiero,zczystym
sumieniem,powiadomiłozajściustrażpożarnąipolicję.

PożarwdomuKarpińskiejdogorywał.Naulicystałydwiejednostkistraży
pożarnejiradiowózpolicyjny.Bystrysierżantpodotarciunamiejscezdarzenia
skojarzyładreszniedawnoprowadzonymśledztwemipowiadomiłcentralę.Do
komisarzaHalwasawiadomościopożarachdotarłyniemaljednocześnie.

Zwierzwychyliłsięznoryizaatakowałwnajmniejoczekiwanymmomencie,
pomyślał.Jednegobyłpewny-

mordercazacierałślady!

ZadzwoniłdoLidiiipostawiłnanogicałąekipędochodzeniową.

Potempróbowałskontaktowaćsięzludźmipilnującymipodejrzanego.
Bezskutecznie.WXXIwiekutelefonynadaldziałałyodczasudo

czasu.Spróbowałzestacjonarnegoiwreszcieuzyskał

połączenie.

background image

Wywiadowcyniezauważyliniczegopodejrzanegowzachowaniuprofesora
Smolarza.Ichzdaniem,prowadził

niezwykleunormowanytrybżycia:pracapogodzinach,potemknajpa,domi
wieczornyspacerzpsem.No,możetylkospacerróżniłsięniecood
wczorajszego.Dwierundkipoparku,potemodprowadziłjamnikadodomui
samotniekontynuował

przechadzkę.Dokładniepowczorajszejtrasie.

-Facetmaniezłąkondychę-zauważyłsierżant.

-Zasuwaćkilkakilometrówzwypchanymplecakiemnagrzbiecie,apotem
jeszczeprzezdwiegodzinyzabawiaćsięzpanienką.Chciałbymbyćwtakiej
formie,kiedyskończęsześćdziesiątkę.

-Nieinteresująmniepańskieprzemyślenia,sierżancie!-

niegrzecznieprzerwałkomisarz.-Pytałempana,gdzieobecnieznajdujesię
podejrzany?

-Oddwóchgodzinprzebywawmieszkaniupewnejmłodejkobietynaulicy
Szewskiej-padłasłużbistaodpowiedź.-

Prawdopodobniewcelachrozrywkowych.

Raportwywołałżyweniezadowoleniekomisarza.

-Dwiegodzinyzprostytutkątochybaodrobinęzadługo,nieuważacie,
sierżancie?Daciegłowę,żenieopuszczałmieszkaniatejkobietynawetna
sekundę?!

SierżantOlinek,napodstawiewłasnychdoświadczeń,teżuznał,żeto
zdecydowaniezadługo.Profesorniewyglądałnatakiego,cotonieliczysięz
forsą.Natrętnepytaniaprzełożonegodałymusporodomyślenia.Czyżby
wydarzyłosięcośnieprzewidzianego?

-zastanawiałsięgorączkowo.Przecieżgoniezgu-

bili?!Amoże?-przeleciałomuprzezgłowęstrasznepodejrzenie.

background image

-Kołonasnieprzeszedł,chybażebybyłodrugiewyjścietowtedy...-jąkałsię.

-Toidźcienagóręisprawdźcie!Nacoczekacie,docholery?!

-Mamytamwejść?Beznakazu?

-Bez!Odtęgamaciegłowęnakarku,żebysięniąposługiwać!

Czekamnawiadomość!Tylkoszybko!

Długołomotalidodrzwi.Wkońcuprzezwąskąszparęwyjrzałamocno
roznegliżowanadziewczynaiobrzuciłaprzybyłychniechętnymwzrokiem.

-WydziałdoSprawNieletnich-zakomunikowałsierżant,ajegokolegabez
słowamachnąłodznaką.-Otrzymaliśmyzgłoszenie,żewtymmieszkaniudoszło
dodeprawacjinieletniej.

Gdzieśztyłulekkouchyliłysiędrzwi.Sąsiedzijakzwykleczuwali.

-Proszęwejść,niebędziemyrozmawiaćnakorytarzu-

zaproponowałakobietaniezbytgościnnie,głosempełnympretensji.

Bezzaproszeniawpakowalisiędosypialni.

Przerażonystarszyfacetszarpałsięnieporadniezespodniami.Z

koszulązdołałjużsięuporać.Nałóżkuipodłodzewalałysięjakieśskórzane
rekwizytyniewiadomegoprzeznaczenia.

-Dowodyosobistepoproszę!-zażądałstróżprawa.-Jeżelitapanijest
niepełnoletnia,niechciałbymbyćwpańskiejskórze-

postraszyłfaceta.

Mężczyznazbladłjeszczebardziejizacząłtłumaczyćłamiącymsięgłosem:

-Panowie,uwierzcie,janaprawdęniewiedziałem,żetapanijestniepełnoletnia!
Przezmyślminieprzeszło...Przysięgam!Jatylko...

Dziewczynazwyrazemniesmakucisnęłanastoliketuizdokumentami.Policjant

background image

obejrzałdowód,porównałzdjęciezoryginałemidłuższąchwilęmedytowałnad
legitymacjąstudencką.

-Noproszę,studentka!-zawołałzudawanymzdziwieniem.-

BeataGrzyś,dwadzieściadwalata.Acopanistudiuje-

seksuologię?-zapytałuszczypliwie.

-Niepanainteres,costudiuję!-dziewczynaodzyskałaanimusz.-

Proszęwyjśćalbozłożęnapanówskargę.-Żyjemywwolnymkrajuikażdymoże
robićwdomu,comusiężywniepodoba.

-Panteżnanaszłożyskargę,profesorze?-sierżantniemógł

sobieodmówićdrobnejzłośliwości.-Zdajesię,żeprzerwaliśmykorepetycje,ito
wnajciekawszymmomencie.

-Nie,janie,skądże!Panowie,błagam-niemówcienikomu...

Jestemskończony,skończony-jęczał.

-Wszystkowporządku!-zameldowałpolicjantnatychmiastpoopuszczeniu
podejrzanegolokalu.-Ptaszekaninamomentnieopuściłklatki,zabawiałpewną
miłąstudentkę.

-Dojasnejcholery,nicniejestwporządku!-usłyszałipołączeniezostało
przerwane.

AgatkatwardowarowałaprzeddomemZatopca.Akcjaobserwacyjnaprzedłużyła
sięponadwszelkie

granice.Zdrętwiałyjejnogi,bolałkrzyż,ażołądekipęcherzbrutalnie
dopominałysięoswojeprawa.Wsąsiednichdomachjednopodrugimgasły
światła,aobserwowanawillaświeciłazkażdejstronyjakneon.Tenpodłygad,
zapewnenazłośćAgatce,niezamierzałudaćsięnaspoczynek.

Wkońcusiłynaturyzmusiłyjądoopuszczeniaposterunku.

Niczymwicherpognaładopobliskiejpizzerii,gdzieskorzystałazsanitariatuiz

background image

czystymsumieniemwrzuciłacośnaruszt.Nazewnątrzniezaszłyżadnezmiany.

Odrazuwidać,żetegopasożytaniedotknęłypodwyżkienergii-

zauważyłazpewnązazdrością.Uniejwdomupanowałypodtymwzględemostre
rygoryikażdygasiłświatło„zaogonem".Niechciałojejsięwracaćdo
samochodu.Zaczęłasięprzechadzaćwzdłużulicy.

Mimodośćpóźnejporypanowałjeszczesporyruch.Narogustałarozbawiona
grupkamłodzieży,właścicielepsówspacerowalizeswymiczworonogami,aw
cieniuwielkiegokrzakacałowałasięzakochanapara.Zaczwartymnawrotem
Agatkazatrzymałasięidyskretniezajrzaławgłąbogrodu.Z

oddalidobiegałycichedźwiękimuzyki.

Wiedzionanagłymimpulsempchnęłafurtkęirozejrzałasięwposzukiwaniu
kryjówki.Przecięłatrawnikiprzycupnęłazakamiennąobudowąfontanny.Stąd
doskonalewidziałacałyfrontwilli.Wduchupogratulowałasobieświetnego
pomysłuizastygławoczekiwaniu.Niewidzialnadlaciekawskichoczu,mogła
spokojnierealizowaćzadanie.

Czaswlókłsięwżółwimtempie.Napróżnowbijaławzrokwjasnyprostokąt
werandy-wewnętrzudomuniezaobserwowałanajmniejszegoruchu.Zatona
zewnątrzkwitłożycie:najpierwtużobokprzemknąłszczur,potemkrwawąucztę
rozpoczęłykomary.Doskonałydotądpunktobserwacyjnyokazałsiękomarzą
jadłodajnią.Skądsiędodiabławzięłotyletegorobactwa?-zastanawiałasię
Agatka.Półgodzinytemuwcaleichniebyło.Amożebyły,tylkodobrzeukryte?
Puszczonaswobodniemyślwzbiłasięnawyżyny,zatoczyłaogromnykrągi
opadając,zahaczyłaoZatopca.Zatopiecteżbył,ajakbygoniebyło!-
natychmiastznalazłaanalogię.Naglezalęgłasięwniejcałkiemnowaintrygująca
myśl.Amożegowcaleniema,tylkochce,żebywszyscymyśleli,żejest?!
Zostawi!samochódwwidocznymmiejscu,światławoknach,włączony
telewizor.Tobyłotakieproste,żeażniewiarygodne.Czyżbydałasięzwieść
pozorom?

Zatrzęsłasięzoburzenianatakąbezczelnośćipostanowiłaprzekonaćsię
naocznie.Bezcieniażaluopuściłapechowestanowiskoiruszyłanaobchód
wokółwilii.Zjakichśpowodówwolałazacząćodtyłudomostwa.Jaksięszybko
okazało,właścicielposesjidbałtylkootrawnikprzeddomem.Resztaogrodu
tworzyłatrudnądoprzebyciadżunglę.Puszczonasamopasroślinnośćpieniłasię

background image

nieprzyzwoicie,szczelniezapeł-

niającwszystkienisze.Poziemipełzałyzielonewnyki,przestrzeniepomiędzy
drzewamizarastałykrzaki-wwiększościkolczaste,oczymAgatkaboleśniesię
przekonała.Ajakbytegobyłomało,wszędziezwieszałysięjakieśpnącza.

Niezrażonaprzeszkodami,parładoprzodupowoli,alesystematycznie.
Orientowałasięnaplamyświatła.Wreszciepierwszyprzystanek.Ukrytawcieniu
muruostrożniezajrzałaprzezokienkodopiwnicy.Zauważyławąskikorytarzyki
niewielkifragmentschodów,aniśladuczłowieka.

Wiatrzaszeleściłwliściachirozdmuchałnawszystkiestronybujnączuprynę
Agatki.Kędziorypchałysiędojejoczuitamowałyoddech.Sprawnymruchem
zgarnęłaztwarzyniesfornekosmykiispięłaspinką.Uwolnionaodczarnej
kurtynyuniosłagłowęi...ujrzałanaścianiezłowieszczycień.Zastygław
męczącymoczekiwaniu,niezdolnadoucieczki,spętanaparaliżującymstrachem.
Wreszcieodzyskaławładzęwzdrę-

twiałychczłonkach,odwróciłasięzszybkościąłasicy,cieńnaścianiezachybotał
zajejplecami.Przedsobąujrzałajedynieniekształtnąplamęzieleni.Totylko
wyobraźniaspłatałajejgłupiegofigla.Ztrudemzłapałaoddech.Umysłniechętnie
zaprzestałtworzeniadramatycznychwizjiitylkogłupiesercenieprzytomnie
tłukłosięożebra.

-Aniechtowszyscydiabliwezmą!-zaklęłapółgłosem.-

Spokojnie-dodawałasobieotuchy-stresskracażycie.Przeztegocholernego
Zatopcapożyjękilkamiesięcykrócej!

Jejtrudprzyniósłznikomeefekty.Narazieniepodejrzałaniczego.Ztyłuświeciło
siętylkowoknienapoddaszu,natomiastoszklonytaraswyglądałzachęcająco.

Bezszelestniepokonałaschodkiiprzezszparywżaluzjizajrzaładopokoju.
Telewizorryczałnacałyregulator,wgłębi,nafotelu,ujrzałaniewyraźnyzarys
ludzkiejsylwetki.Przykleiłanosdoszyby,aleztegomiejscaniemogładojrzeć
niczegowięcej.

Cichutkoprzemknęłanaprzeciwległykoniectarasuistającnaczubkachpalców,
przylgnęładojasnejszczeliny.

background image

Niesłyszałazbliżającychsiękroków.Poprostunagleuświadomiłasobie,żestoi
tużzanią.Odwróciłasię,żebyspojrzećwtwarzmordercy...

Niedałjejnajmniejszychszans.Precyzyjnycioswgłowę...

Upadłabezjęku.Krewcienkąstrugąspływałanamarmurowepłytki.

Przeciągnąłciałowcieńiporzuciłpodkrzakiemjałowca.W

obecnejsytuacjiukrywaniezwłokniemiałożadnegosensu.Całymisternie
ułożonyplanrunąłwgruzy.Czynnikludzkiokazałsięjakzwykle
nieprzewidywalny.

Dodiabła,zakląłwduchu,powinienzaufaćpierwszemuprzeczuciu.
Popołudniowespotkanieniebyłoprzypadkowe,dał

sięzwieźćpozorom.GłupiutkaAgatkaodegrałanajlepsząrolężycia.Ostatnią,ale
najlepszą-pomyślałzwściekłością.Szkodatylko,żepublicznośćspóźniłasięna
ostatniakt.Aleprzyjadą,przyjadąnapewno.Niemiałzłudzeń,przeztęidiotkę
grozimudożywocie.Terazmógłtylkouratowaćwolność.Wszystkietemyśli
przewinęłysięprzezprecyzyjnyumysłwułamkusekundyinatychmiastwyrzucił
jepozanawias.Przeszłośćniemogłarzutowaćnateraźniejszośćiprzyszłość.

Szybkimkrokiemwszedłdodomuidogranatowejtorbypodróżnejzaczął
pakowaćnajcenniejszeprzedmioty,przepustkidowolności.Nowatożsamość
kosz-

towaładrogo,bardzodrogo.Spojrzałnazegarek,dałsobietylkokwadrans;
potemzapewnedomieszkaniawkrocząłowcy.Kiedyprzyjadą,będziejużdaleko,
wogóleprzestanieistnieć.

Zwściekłościązatrzasnąłdrzwi.Zostawiałwszystko,ocotakbezwzględnie
walczył-pieniądze,karierę-latatytanicznejpracy.

Dniadziewiątegosierpnia2005rokuzmarłdlaludzkościMarianZatopiec-
wielokrotnymorderca.Niezbytpiękneepitafium,aletrudno.Zakilkadninarodzi
sięnanowo.Nowatwarz,nowenazwiskoiczystakartoteka-otowartowalczyć
dokońca.

Wrzuciłtorbęnaprzedniesiedzeniesamochoduiprzeznikogoniezatrzymywany

background image

dojechałdocentrummiasta.Nagonkaprawdopodobniejeszczenieruszyła.Nowy
planjaknaraziedziałałbezzarzutu.ParkingprzedDworcemGłównym-tutaj
rozstałsięzsamochodem-ostatnimogniwemłączącymgozprzeszłością.

Bolesnąstratęzrekompensowałsobieprzynajbliższymbankomacie.Pobrałsutą
zaliczkęnapoczetprzyszłegożycia,azbędnekartykredytowecisnąłdokoszana
śmieci.Niebędąmuwięcejpotrzebne.

MarianZatopieczniknąłwczeluścidworcaiudałsięwostatniąpodróż-do
nowegożycia.

*

LidiapierwszawpadładogabinetuKarpińskiej.Krztuszącsiędymem,rzuciłasię
naratunekdracenie.Dotejczęścipokojupłomienienaszczęścieniedotarłyi
szansanauratowanieroślinybyłaspora.Liczyła

siękażdasekunda.Nadludzkimwysiłkiemtargaładonicęwstronędrzwi,
zachrypłymodczadugłosemwzywającpomocy.

Karoljednymszarpnięciemotworzyłoknoirzuciłsięjejnaodsiecz.Samnie
wiedział,conimkierowało.Prawdopodobniepodświadomiezdawałsobie
sprawę,żealbowyciągnieobie,albożadnej.Życieludzkiebyłoprzecież
nadrzędnąwartością,ażycierośliny?Nocóż...

Brutalnymszarpnięciemprzepchnęlidracenępoprzezwąskiedrzwi.Drewniana
donicaniewytrzymałatejoperacji,rozkładającsięnaczynnikipierwsze,ale
głównabohaterkawyglądałanacałąizdrową.

-Wiesz,tyjesteśnaprawdęnienormalna!-powiedziałKarol,kiedyoboje
przestalijużzanosićsiękaszlem.-Ryzykowaćżyciedlakupyzielska!-z
niedowierzaniemidezaprobatąpokręcił

głową.

Lidianieodpowiedziałanazaczepki.Naklęczkachgrzebaławszczątkachdonicy.
Wtajemnymschowkuodkryłasporychrozmiarówbrulion.Gorączkowo
odwracałakartki,ażtrafiłanawłaściwąstronicę.Poznałanazwiskomordercy!

-Ajednaknampowiedziała!-zawołałatriumfalnie.Przeddomemmordercy

background image

bezszelestniezaparkowałyczteryradiowozy.Czarnesylwetkipolicjantów
rozsypałypookolicy,systematyczniezaciskającoczkaobławy.Niestetyprzybyli
zapóźno.Domświeciłpustkami,anatrawnikuleżałozakrwawioneciałokobiety.

*

Dopierosiedzącwbezpiecznejkryjówce,pozwoliłsobienarozliczeniez
przeszłością.Niełatwopogodzić

sięzklęską,szczególniekiedyspadanaczłowiekaznajmniejoczekiwanejstrony.
Nerwowoprzemierzałwielki,zprzepychemurządzonypokój-jegonowydomna
najbliższychkilkatygodni,możenawetmiesięcy.Musiałczekać,aższumwokół
sprawyniecoucichnie.Tobezczynneczekaniedoprowadzałogodobiałej
gorączki.

Awszystkoprzez'kobiety,toonezawszestawałynaprzeszkodzie.Najpierwżona,
potemKarpińska,ateraztatrzecia.

AnawetlubiłtęCyryl-uprzejma,pogodnaijakaśtakabezinteresownieżyczliwa
dlacałegoświata.Ktobypomyślał,żemadrugą,fałszywąnaturę.Zresztąone
wszystkiesątakie,bezwyjątku-uznałzniezachwianąpewnością.

Wróciłmyślamidopoczątkówswojegomałżeństwa.Barbarateżnapoczątkubyła
inna.Tobyłotakzwane„małżeństwozrozsądku".Zawarliukład,onzapewniał
jejopiekęitowarzystwo,wzamianoczekiwałspokojuizabezpieczenia
materialnego.

Małżeństwoprawiedoskonałe.Dziękiniejwyrwałsięzeslumsów,mógł
studiować,pracowaćiniemartwićsięojutro.

Miałwłasnywóz,eleganckąwillęiwyrozumiałążonę.Doczasu!

WypadeksamochodowyBarbaryzniszczyłdotychczasowąsielankową
egzystencję.Szpital,długotrwałarehabilitacjaiwkońcuwózekinwalidzki
pozostawiłyśladynajejpsychice.

Zaczęłabyćnieznośna,kapryśna,wymagaładlasiebiestałegozainteresowaniai
poświęceń,doktórychniebyłzdolny.Wkrótcejejjedynymhobby,dającym
radośćżycia,stałosiępsychiczneznęcanienadmężem.Czerpałaztegojakąś
chorą,sadystycznąprzyjemność.Wiedziała,żejejnieopuści,bowrazznią

background image

porzuciłbytowszystko,doczegotakbardzosięprzywiązał-

pieniądzeipozycjęspołeczną.

Samnieposiadałnic,byłnikimizdawałsobieztegosprawę.

Cierpiałniemalfizycznemękiicodziennieprzedzaśnięciemzabijałjąwmyślach
natysiącesposobów.Zamieniławspólneżyciewpiekłoistałosięjasne,żejedno
znichmusiodejść-

odeszłaBarbara.

Jakzwykle,wsukursprzyszedłmuprzypadek.ZnajomiBarbarypodarowalijej
naurodzinypsa-szczeniakadoga.Barbarazakochałasięwnimbezpamięci,
otrząsnęłasięzapatiiiwreszciezaczęławychodzićnazewnątrz,nadługie
spacerywtowarzystwienowegoprzyjaciela.Nawłasnenieszczęścienie
zrezygnowałazprzyjemnościdręczeniamęża.

Szczeniakrósłjaknadrożdżachiwkrótceprzypominałsporegocielakaosilelwa
imózguleminga.Barbarawierzyła,żezczasemproporcjesięwyrównają.Na
razie,gdyniemogłazapanowaćnadjegotemperamentem,wiązałasmyczdo
oparciawózka.

Spacerowalitakkilkarazydziennie.Najbardziejlubiłaspaceryoświcie-nie
byłowtedyludziiniktnieoglądałjejkalectwa.W

ładnąpogodęzapuszczałasiędaleko,ażzamost.Zeszczytuwału
przeciwpowodziowegoobserwowałabudzącysięświatiwtychszczególnych
momentachbyłaprawieszczęśliwa.

Zaplanowałwszystkozzegarmistrzowskąprecyzją.Prosto,alegenialnie.I,co
najważniejsze,miałalibi.WracałzsympozjumwOlsztynie.

DziękidwómprzesiadkomzdążyłnapośpiesznywPoznaniuizaoszczędził
prawiedwiegodziny.Kiedy

opuszczałbudynekwrocławskiegodworca,nadworzepanował

jeszczezmrok.Wsiadłdoautobusu.Wysiadłdwaprzystankiprzedcelem,dalej
poruszałsiępieszo,minąłdomiruszyłślademżony.

background image

Barbaręodnalazłnaprzybrzeżnejłączce.Piesprzywitałgoradosnym
skomleniem,żonakrzywymuśmiechem.Nieprzejął

sięjejfochami;oddzisiajzamierzałkochaćcałyświat.Przywitał

sięuprzejmieitroskliwiezająłżoną.Przywiązałsmyczdoporęczyipowoli
pchałwózekstromąścieżką.

Właściwemiejsceznajdowałosiękilkadziesiątmetrówdalej.

Wybrukowanebrzegistromoopadałydowody.Zatrzymałsięipodniósłzziemi
grubypatyk.Dogzamerdałradośnieogonemwoczekiwaniuzabawy.Panspełnił
tenadzieje,cisnąłpatykdalekodowody,apiesbezzastanowieniarunąłzanim.

WoczachBarbarydojrzałprzerażenieicośjeszcze,alenigdyniedowiedziałsię
co.Wózekstoczyłsiępopochyłości-itakzostał

wdowcem.

Nieszczęśliwywypadek-powiedziałpolicjant,kiedyoficjalniewróciłdodomu.
Zwłokijużwyłowiono.Przerażonypiestuliłsiędojegonóg.Popogrzebie
Barbaryoddałgodoschroniska.Jakpowiedziałznajomym,zwierzakzabardzo
przypominałmuzmarłą.

IwówczasjakzłyduchpojawiłasięKarpińska.Pechchciał,żewracałatym
samympociągiem.Widziałagowsiadającegodoautobusu.Wysłuchałajego
wersjiwydarzeńiwyciągnęławłaściwewnioski.Zaskoczyłagopytaniem,nie
potrafiłsklecićwiarygodnejodpowiedziiwtedyzyskałapewność.Początkowo
niechciałazbytwiele,alezczasemżądałacorazwięcej.

Przekroczyłagranicęidlategomusiałaumrzeć.

IwtedynascenęwkroczyłaAgatka.Widziałazawieleidlategomusiałaumrzeć...

Najpierwzaczęłasłyszećdźwięki,niewyraźne,szeleszczące,nibyszemranie
strumyczkapożwirowympodłożu.Zczasemgłosyzaczęłynabieraćsensu,
układaćsięwsłowaizdania,którekiedyśznała.

Powielupróbachodważyłasięwkońcuotworzyćoczyipierwszyrazodwielu
dnispojrzałanaświatprzytomnie.Szarysufit,jasnyprostokątokna,kobietaw

background image

różowymszlafroku.

Wszystkorazemobceijakieśtakiebardzodalekie.

Wmomenciekiedywłaśniepróbowałasobieprzypomnieć,cowłaściwietutaj
robi,ktośnaglezgasiłświatło.Bezwładniezapadłasięwczarnytunel,wirując
wokółwłasnejosi.Następnepowrotyprzebiegałypodobnie,ztym,żeświatło
paliłosięcorazdłużej.

-Witamywrealnymświecie-powiedziałmłodymężczyzna,uśmiechającsięod
uchadoucha.-Długopanikazałanasiebieczekać.Mamnadzieję,żetymrazem
zostaniepaniznaminadłużej.-Usiadłnataborecie,tużprzyłóżkuiuważnie
zbadałpulschorej.

Agatkamilczałazawzięcie.Układaławłaśnieostatniepuzzledręczącejją
łamigłówki,ito,cosobieprzypomniała,wprawiłojąwewściekłość.

-Zaaliaania?-wyrzuciłazsiebiedręczącepytanie,patrząclekarzowiprostow
oczy.-Abięaania!-nadmiaremocjiidłuższaprzerwawużywaniuaparatumowy
zrobiłyswoje-lekarzniezrozumiałanisłowa.

-Spokojnie,proszęnicniemówić,musipaniterazbardzodużoodpoczywać.

Agatkaanimyślałamilczeć,musiaławiedzieć,itojuż.Zuporempowtarzała
swoje„zaali",ażwezwanaprzezlekarzapielęgniarkazrobiłajejzastrzyk
uspokajający.Bardzobolesny.

Spotkaniezrodzinąprzebiegłoniesamowiciełzawo.Czterejnajbliżsimężczyźni,
wbrewwcześniejszymustaleniomrozkleilisięprzyłóżkuchorejipokilku
minutachzostaliusunięciprzezpersonelmedyczny.

Agatcenadmiarwzruszeńniezaszkodziłtylkodlatego,żepoostatnichprzejściach
nabrałaniesłychanejodporności.Dozdrowiawracaławrekordowymtempie.W
łóżkutrzymałjątylkookropnybólgłowy,ujawniającysięprzykażdym
gwałtowniejszymruchu.Niestwierdziłausiebiezanikówpamięci,ruszała
wszystkimikończynami,zmysłyteżdziałaływnormie.No,możezwyjątkiem
zmysłusmaku,aleto,jakpodejrzewała,mogłobyćwynikiemwpływuszpitalnej
kuchni.

Ucieszyłasięstraszniewidokiemznajomychtwarzy,aletołzawepowitanienie

background image

bardzoprzypadłojejdogustu.Byłaciekawatyluspraw:cochłopcyjedlina
obiad,jaksiębawiliudziadków,noijeszczekilkurzeczy,októrechciałazapytać
męża.Oraztonajważniejszepytanie,któredręczyłojąodczasuodzyskania
przytomności.Ico?Inic?Tylkołzyiłzy!Noprzecieżwkońcunicjejniejest,za
kilkadniwyzdrowiejeiwszystkoznowubędziejakdawniej.

*

Jolaprzychodziładoszpitalacodziennie.Całymigodzinamiprzesiadywaław
poczekalni.Znajomapielęgniarkaprzeczącokręciłagłową-rannawciążnie
odzyskałaprzytomności.

OdczasuwypadkuJolaniemogłasobieznaleźćmiejsca.Winiłasięzazaistniałą
sytuację.NawaliłaiprzezniąAgatkaomałoniestraciłażycia.Gdybywtedy
pojechałanaspotkanie,wszystkopotoczyłobysięinaczej.Gdyby!Niepotrafiła
cofnąćczasu.

Najchętniejzamieniłabysięzprzyjaciółkąmiejscami,wzięłanasiebiecałybóli
cierpienie.Tastrasznaniepewnośćbyłaniedozniesienia.Odciągłego
zmartwieniaschudłakilkakilogramów,ajejtwarzzapomniałacotouśmiech.

Dzisiajporazpierwszyotrzymaładobrąwiadomość-Agatkaodzyskała
przytomność.Obładowanaprezentaminatychmiastpojechaładoszpitala.Tuż
przeddrzwiamizderzyłasięzwychodzącąlekarką.

-Panidokogo?!-usłyszałagroźnepytanie.

-Wodwiedziny!JadopaniAgatyCyryl,tuleży,wtympokoju-

wskazałapalcem,żebyniebyłożadnychwątpliwości.

-Wiem,gdzieleży,alewpuszczamytylkonajbliższąrodzinę-

poinformowałalekarkasucho.-Proszęprzyjśćzakilkadni.

Jolaniemogłaczekać.MusiałazobaczyćAgatkę:teraz,natychmiast,dziś...
Powiedziećjejwszystko,wyjaśnić,błagaćowybaczenie...

-AlejajestemsiostrąAgatki,toprzecieżnajbliższarodzina!-

background image

odpowiedziałazuchwale.

Lekarkaspojrzałazniedowierzaniem,próbującwyłowićjakiekolwiek
podobieństworodzinne.Jużotworzyłausta,abycośpowiedzieć,kiedy
młodziutkapielęgniarkaodwołałajądochorego.Machnęłarękąiszybkim
krokiempodążyładosalinumerjeden.

Jolazostałanakorytarzusama.Nabrałapowietrzawpłucaizdecydowanym
ruchemweszładosali.Agatkależałanaśrodkowymłóżkupolewejstronie.

NajejwidokJoliścisnęłosięgardło.Maleńkafigurkaprzyjaciółkiginęłapod
szpitalnąkołdrą.Drobna,woskowatwarzwbiałymturbaniebardziejpasowała
doporcelanowejlalkiniżżywegoczłowieka.

NawidokgościaoczyAgatkizapłonęłyżywszymblaskiem.

Wreszciedowiesięwszystkiegozpierwszejręki.Ignorującsłowapowitania,
zadaładręczącejąoddawnapytanie:

-Złapalidrania?!

-Zwiał-grobowymgłosemoznajmiłaJola.

-Zabijędrania!-zgrzytnęłazębamichora.

-Jagozabiję!-spontaniczniezadeklarowałasięJola.

Pierwszelodyzostałyprzełamane.Przysiadłanabrzeżkupościeliigorączkowo
szukałajakiegośneutralnego,najlepiejpogodnegotematurozmowy.

Agatkaniechciałarozmawiaćopogodzie-żądałafaktów.

Wszyscyobchodzilisięzniąjakześmierdzą-

cymjajkiem,napytaniaodpowiadającpokrętnieikarmiącjąjakąśprzetrawioną
papkąinformacyjną,jakobyodpowiedniądlajejstanuzdrowia.Miałatego
serdeczniedość.Bezwzględnieprzyparłaprzyjaciółkędomuruizmusiłado
szczegółowegozrelacjonowałaostatnichwydarzeń.

-NajpierwpodpaliłdomKarpińskiej,potempojechałdoinstytutuispaliłjej

background image

gabinet,aletylkotrochę,bozdążyliugasić-

opowiadałaJola.-Potemwróciłdodomui...-tutajnamomentsięzawahała,nie
wiedząc,jakdelikatnieominąćproblem.

-Teszczegółyznamzautopsji,możeszmówićdalej-popędziłająAgatka.

Wkażdejchwilispodziewałasięwizytylekarza,cozwiastowałodefinitywne
zakończeniewizyty.Wolałakażdąprawdęoddręczącejniepewności.

-PotempojechałnaDworzecGłównyizniknąłjakkamfora.

Znaleźlitamjegosamochód,alesamegoZatopcaniktniewidział.Wysłalizanim
listgończy,pokazywaliwtelewizji.

Moimzdaniemwcaleniebyłdosiebiepodobny.Aha,oskarżyligoteżo
zabójstwożony!-uzupełniłaJolachaotycznąrelację.-

Karpińskapodobnocośprzewąchałaidlategomusiałsięjejpozbyć.

Agatkazadumałasięnadniesprawiedliwościąpanującąnaświecie.Szumowiny
zawszewypływająnawierzch,aporządniludzieleżąwszpitalachalbona
cmentarzu.

-Zobaczysz,złapiągo,dostaniedożywocie!-pocieszyłająnatychmiastJola.-
Zobacz,przyniosłamcikilkadrobiazgów-

zmieniłatemat.Zprzepastnejsiat-

kizaczęławyjmowaćproduktyspożywcze,kosmetyki,puchowąpoduszeczkę.
Przysłoikuzbigosemzastanowiłasięniecoizwahaniemodłożyłagonabok.-
Bigosraczejnie,jesteśpewnienadiecie?

-Mamchorągłowę,nieżołądek-dawaj!-burknęłaAgatka.

-Alezimny,tutajniemagdziepodgrzać-lekkobroniłasięJola.

Bigoszabrałaprzezprzypadek,ponieważstałnatejsamejpółcecomus
jabłkowy,iterazuważała,żejednakmożezaszkodzić.

-Jednąłyżkę-Agatkaposzłanakompromis.Przełknęłapotrawęizulgą

background image

stwierdziła,żezmysłsmakumajednakwporządku.

Nadalniecierpibigosu!

PoopuszczeniuszpitalawJolęwstąpiłynowesiły.Podjęłanajważniejszą
decyzjęwżyciu:postanowiłazawszelkącenęodnaleźćtegołobuzaZatopca,
zabićprawienaśmierćioddaćpolicjiwstaniemocnouszkodzonym.

Umysłuwolnionyoddręczącychjąprzezkilkaostatnichdnikoszmarówdziałał
jasnoiprecyzyjnie.Pierwszywnioseknasunąłsięsam:Zatopiecniebyłgłupi-
jeślizostawiłsamochódprzeddworcem,tochciał,żebywszyscymyśleli,że
wyjechał.

Gdziemożnasięlepiejukryćniżnawłasnychśmieciach,gdzieznasiękażdykąt,
masięprzyjaciół,rodzinę.

Ostrozabrałasiędodzieła.

Aktualnychznajomychnaraziesobieodpuściła,policjanapewnojużtambyła.
Należałodotrzećznaczniegłębiej,możenawetdoczasównieszczęśliwego
dzieciństwa,bojednegobyłapewna:tenzwyrod-nialecmusiałmieć
nieszczęśliwedzieciństwo,skorowyrósłnatakiegodrania.

Dopracyzabrałasięmetodycznie.Krążyłaodosobydoosoby,oddomudodomu,
corazbardziejzagłębiającsięwprzeszłość.Niebyłotołatwe,ludzieniechętnie
przyznawalisiędoznajomościzmordercą.Wkońcujednakpostawiłanaswoimi
wpiątkowepopołudniepojawiłasięwkolebceZatopca-domu,wktórymsię
wychował.

Zakazanydomwzakazanejdzielnicy.

Przezciemnąbramędostałasięnazamknięteztrzechstronpodwórze;dopiero
tutajznajdowałysięwejścianaposzczególneklatkischodowe.Numerówklatek
nigdzieniebyło,miejscowiitakorientowalisięświetnie,aobcychnikttutajnie
lubił.

Przekonałasięotymjużpokilkuminutach.

Wśrodkuśmierdziałogrzybemiuryną.Napółpię-trzenacałejszerokości
schodówleżałpijak.Bełkotałpodnosem,niepodejmującżadnychpróbzmiany

background image

pozycjinastojącą.Musiał

jednakcośkojarzyć,bokiedyprzechodziłanadnim,próbowałjejzajrzećpod
sukienkę.Zostałzatosurowoukarany.

Wwiększościmieszkańniktnieodpowiadał,choćwyraźniesłyszałagłosypo
tamtejstronieiczułaspojrzeniapadająceprzezwizjer.Gdyweszławyżej,
słyszałaskrzypienieuchylającychsiędrzwi.

Wreszciewdrugiejklatcedopisałojejszczęście.Młoda,schludniewyglądająca
kobietawyraźniemiałaochotęzkimśpogadać.NawzmiankęoZatopcu
odpowiedziałapytaniem:

-Apanimożezgazetyalboztelewizji?-Zjejoczuwyzierałanieposkromiona
ciekawość.

-Właśniezbieraminformacjenajegotemat.-Jolaniepotwierdziłaaninie
zaprzeczyła.-Panigoznała?

-Właściwiesłabo,Zatopcewyprowadzilisięstąd,kiedymiałamkilkalat,ale
dużoonichsłyszałam.Wiepani,tumieszkająsamiswoiikażdywie,codrugiw
garachgotuje.

-Zkimrozmawiasz,Gabryśka?-dobiegłzwnętrzazachrypniętygłos.

-Mójstarysięobudził-szepnęłanaglespłoszona.-Zpaniązgazety-rzuciław
głąbmieszkania.

Pokrótkiejchwilitużzaniąpojawiłsięrozczochranyfacetwsamychgaciach.
Delikatnieodsunąłżonęizimpetemzatrzasnął

drzwi,omaływłosniemiażdżącJolitwarzy.Przynastępnychwizytachbyłajuż
ostrożniejsza.Nawstępieanalizowaładrogęodwrotu,dziękiczemuuniknęła
pogryzieniaprzezpsaipróbyzrzuceniazeschodów.Niestety,byłytojedyne
sukcesy.Wtejdzielnicyrzeczywiścienielubianoobcych,szczególniejeślipytali
osprawy,którymiinteresowałasiępolicja.

Zrezygnowanausiadłanapołamanejławceizapaliłapapierosa.

Wpobliżupodrachitycznymdrzewkiemsiedziałastaruszkanawózku

background image

inwalidzkim.Onateżzamierzałasobiezapalić.Wyjęłazkieszenifartucha
pogniecionyniedopałekibezsukcesupstrykałazapalniczką.Jolazauważyłate
zabiegi,podeszłabliżejipoczęstowałastarowinkępapierosem.Użyczyłateż
ognia.

-Dziękuję,dziecko.Czekasznakogoś?-zapytałababcia,uśmiechającsię
przyjaźnie.WykorzystałanieuwagęJoliiwpakowaładokieszenisporyzapas
fajek.

-ChciałamdowiedziećsięczegośorodzinieZatopców,awłaściwieoMarianie,
aleniktniechcezemnągadać-poskarżyłasięJola.-Strasznienerwowiludzietu
mieszkają-zauważyłazgoryczą.

-Ostrożnościnigdyzawiele,obcytozawszekłopoty-

potwierdziłarozmówczyni.-Milczenietozłoto-dodałaizachłanniezaciągnęła
siędymem.Zakrztusiłasię,zaniosłaokropnymkaszlem,potemdługołapała
powietrze.-Mocne!-

zdołaławydyszeć,jakbynausprawiedliwienie.

Jolaniebardzowiedziała,jakjejpomóc.

Wkońcuoddechsięwyrównał,pomarszczonepowiekiopadłynaoczyizgardła
siedzącejwydobyłosięchrapliwesapanie-oznakasnu.

Notokonwersacjaskończona,pomyślałaJola,przydeptałapetainapalcach
ruszyławstronębramy.

-AManiusiatojaznałam,bardzozmyślnychłopak-dobiegłojąztyłu.Obejrzała
się.Staruszkasiedziałanafoteluwyprostowana,pełnaenergii,wblado-
błękitnychoczachbłyskałyiskierkiironii.

Jolazawróciła,przycupnęłacichutkoobokiwyciągnęławstronęsąsiadki
rozpoczętąpaczkę.Towarwcałościprzeszedłzrękidoręki.Niepadłożadne
słowoitaksobierazemsiedziaływmilczeniu.

Tymrazemkobietaniezasnęła;uważnielustrowałanowąznajomąiwidocznie
oględzinywypadłypozytywnie,boodezwałasiępierwsza:

background image

-Tobyłdziwnychłopak,niepasowałdotejdzielnicy:czytał

książki,majstrowałwynalazki,chodził

wieczniezamyślonyinieobecny.Innynajegomiejscubysiętunieuchował,ale
onpotrafiłsięprzystosować-znalazłsobiesilnychprzyjaciół.-Zamyśliłasię,
cofającpamięciądoodległychczasów.-BraciaBarszczetrzęślicałądzielnicą,
podichskrzydłamibyłnietykalny.Początkowowszystkichdziwiłataichpaczka:
największełobuzyBarszczeiMilekRudzikprzyjaźniłysięztakimmięczakiem.I
jeszczezanimibiegałgarbatyHenioBogorian.-Przerwała,bowichstronębiegł
możesześcioletniszkrab.

-Babciu,babciu!-wołał.-Tatuśmówi,żebybabciaszładodomubrać
lekarstwo.

-Aidźtydodiabła!-wyraźniezdenerwowałasięstarucha.-Niebędziemijeden
zdrugimmówił,comamrobić.-Zaszuraławózkiemigniewniewygrażała
pięściaminiewidzialnymwrogom,bomaluchjużdawnowziąłnogizapas.

-Ładnegomapaniwnuczka-odezwałasięJola,żebyprzerwaćniezręczne
milczenie.

-Ajakiontamwnuczek!Przysłaligozostrzeżeniem.Niepodobaimsię,żez
paniąrozmawiam,ityle.

Jolawyraźniesięstropiła.Niemiałazamiarunarażaćmiłejstarszejpanina
nieprzyjemnościipowiedziałajejtootwarcie.

Humorstaruszcenatychmiastsiępoprawił,zmarszczkinaczolezłagodniały.
Wyraźniespodobałajejsiętadziewczyna.

-Tutajnieoniwydająrozkazy!-wyjaśniłaznieukrywanądumą.

-Mampięciusynówijedenastuwnukówidlategomożnamnietylkoprosić-
rozkazywaćnigdy!Naczymtoskończyłyśmy?-

wyraźnieuznała,żepowiedziałajużzbytwiele,ipostanowiłazmienićtemat.

-Natym,żetworzylidziwnąpaczkę-przypomniałaJola.Onatakżewolała
rozmawiaćoprzeszłościniżoteraźniejszości.

background image

-Anowłaśnie,ludzietakmyśleli,aletaknaprawdętoonbył

mózgiemcałejbandy,botobyłabanda.Napadalinasklepy,okradalipociągiico
tamjeszcze.Ażwkońcuwpadli,braciaBarszczeiMilekRudziktrafilido
poprawczaka,aManiuśjakośsięwykręcił.Ciągaligopokomisariatach,alesię
wykręcił-

kumpleniewydali.

-1cobyłdalej?

-Dalej?Jaktowżyciu,wszystkosięrozpadło.Milekutopiłsięwgliniance,
Barszczeznowutrafilidokicia,Zatopcesięwyprowadzili,agarbatyHeniuś
Bogorianzostałksiędzem.Dlakalekitonajlepszerozwiązanie-westchnęła
współczująco.

-Apóźniej,poprzeprowadzce,przychodziłtutaj,możeodwiedzałkolegów,
przyjaźniłsięzkimś?

-Podobnobogatosięożenił,zjakąśstarsząkobitą,znalazłsobielepszych
przyjaciół.Onzawszepotrafiłsięprzystosować.Z

miejscowychtochybatylkozIrkiemBociębąmielijakieśinteresy.TenIrekzostał
marynarzemizamieszkałgdzieśnadmorzem...Dajmijeszczezapalniczkę-
poprosiłapochwili.-

Dzieciniepozwalająmipalić,mówią,żetoszkodzi.Mamosiemdziesiątsiedem
lat,comijeszczemożezaszkodzić?

Zamknęłaoczyizapadławzasłużonądrzemkę.

WizytapolicjinieprzypadłaAgatcedogustu.Najzwyczajniejwświecieczułasię
głupio.Miałaobecniewieleczasunamyślenieiwnioski,dojakichdoszła,nie
należałydobudujących.Niemacoowijaćwbawełnę,zachowałasięjakostatnia
kretynka,wlazłamordercyprostowłapyi,jakpodejrzewała,ostropomieszała
szykipolicji.Musząbyćnaniąwściekli.Nawszelkiwypadekpostanowiła
symulowaćpogorszeniestanuzdrowia,awmomentachkrytycznychratowaćsię
omdleniem.

Napoczątekpomogło.Przyszliwedwoje,cisami,conauczelni,Lidiaiten

background image

przystojnykomisarz.Zachowywalisięgrzecznieitaktownie-tylkopytania,
żadnychwyrzutów.

Nawszystkoprzyjdzieczas-Agatkaniedałasięnabraćnateplewy.Narazie
postanowiławspółpracować.Krokpokrokuopisałazdarzeniaferalnegodnia,na
koniecbohaterskoprzyznającsiędobłędu.

-Wiem,niepowinnambyłapchaćsięnatentaras,aleprzyfontanniecholernie
cięłykomary.

Lidiaztrudempowstrzymałasięodkomentarza.GłupotaAgatkibyławprost
rozbrajająca.

Karolściśletrzymałsięzaleceńlekarza:żadnychstresów,najwyżejkwadrans
rozmowy.Osiemminutjużminęło,achorazdradzałapierwszeoznaki
zniechęcenia.Należałosiępośpieszyć.

-Askądpaniprzyszłodogłowy,żebyśledzićakuratZatopca?-

zadałdręczącegoodpoczątkupytanie.

-PokluczachKarpińskiej!-usłyszałinamomentcałkiemsiępogubił.Na
szczęścieAgatkaraczyłauzupełnićskąpąwypowiedź.Wkilkuzdaniachopisała
całąhistorię.-Pozatym-

kontynuowałazwerwą-odpoczątkuwydawałnamsięmocnopodejrzany.

Użycieliczbymnogiejwyraźniejąstropiło.Odpoczątkustarannieukrywała
udziałJoliwcałejimprezieiterazomałosięniewygadała.Zakaręuszczypnęła
siępodkołdrą.

-TypowaliśmywkatedrzepotencjalnychmordercówiwypadłonaZatopca-
inteligentniewybrnęłazsytuacji.

Ztegowszystkiegostraciłaochotęnadalszezwierzenia.Jęknęłacichoi
bezwładnieopadłanapoduszkę,jednoznaczniedającpolicjantomsygnałdo
opuszczeniasali.

-Omaływłos!-westchnęłagłośno,gdytylkozostałasama.

background image

Długijęzorodzawszestanowiłjejpiętęachillesową.Nadomiarzłegopodłożyła
sięsama,wystarczyłatylkolekkazachętazzewnątrz.Wobecnościpolicjii
psychiatryszczerośćniepopłaca.

DzisiajAgatkadosłowniezatrzymałasięnakrawędziprzepaści.

Wbrewrozsądkowiniezrezygnowałazpojmaniamordercy.

Dotkliwaporażka,zamiastzniechęcić,podrażniłatylkojejambicję.Zamierzała
złapaćdraniaosobiście,zawszelkącenę.

Przystosowałaplanydoaktualnychmożliwości.Jolaodgrywaławtychprojektach
kluczowąrolę.Wszpitaluzałożyłacentrumkoordynacyjne,aJolastanowiła
ruchomyorganterenowy.

Szarpanawyrzutamisumieniaprzyjaciółkabezszemraniapoddawałasię
psychicznemuterrorowi.Znosiłacodzienniepracowiciezdobyteinformacjei
razempoddawałyjeszczegółowejanalizie.

-Byligliniarze-poinformowałaAgatkawchodzącąJolę.

-1co?-zapytałaJola.Dodolnejszufladydyskretniewsunęłazakazaneprodukty
żywnościowe.-Woliszptysiaczyfaworki?

-Ptysia.Bardzogrzeczniepytaliowszystko.-Agatkapalcemwybierałakremze
środka,szerokieotwieranieustsprawiałojejpewnątrudność.-Zapomniałamim
powiedziećotwojejroliwtejspawie,więcbądźtakmiłainiewyprowadzaj
policjizbłędu.

Pycha,ciekawe,dlaczegomamnibybyćnadiecie?Jestcośnowego?

-Niewiele,awłaściwienic.RozmawiałamzżonąjednegoBarszcza,Mariusza-
siedzązbratemwpudle,chybawStrzelcachOpolskich,jużdwalataijeszczez
pięćimzostało.-

Jolawestchnęłaciężkoiusiadłanaokrągłymtaborecie.Brakwyraźnych
postępówwśledztwieodbierałjejcałąenergię.

Siedziałaapatycznaibezwiedniewiązałasupłynapaskuodsukienki.-Niemam
żadnychnowychpomysłów-skapitulowała.

background image

OdpomysłówwtymtandemiebyłaAgatka.Długieszpitalnegodzinyprzeznaczała
wyłącznienaplanowanie,iwtychplanachniemogłozabraknąćprzyjaciółki.
Przydzielałajejcoraztonowezadania,nigdyniepytającozdanie.

Tymrazembyłopodobnie.

-Znajdziesztegomarynarza-podpowiedziałatonemnieznoszącymsprzeciwu.

-Jaktosobiewyobrażasz?„Gdzieśnadmorzem"toraczejmałoprecyzyjnyadres.

Agatkapomyślałaowszystkim.

-Sprawdziłamtelefony.Nadmorzemiwokolicachznalazłamażtrzech
Bociębów-oznajmiłaradośnie.Zjednegoprawdopodobniecieszyłabysię
znaczniemniej.Jolamiałanatentematcałkowicieodmiennezdanie,alecóż,nie
mogłaprzecieżmartwićchorej.Lekarzzabronił.Dalszerewelacjezwarzyłyjej
humordoreszty.-Imionawprawdziesięniezgadzają,aletonicnieszkodzi,
telefonymogąbyćzarejestrowanenaczłonkówrodziny.Zresztąwszystkiego
dowieszsięnamiejscu.

PoostatnichsłowachwgłowieJolizapaliłasięlampkaalarmowainatychmiast
zgasłazalanawyrzutamisumienia.Niechbędzie,pojedzieiwyśledziosobiście.

-PojedzieszwpiątekpopracypośpiesznymdoSzczecina,tammieszkapierwszy
zBociębów.PotemWejherowoiewentualnieGdańsk.Połączeniasprawdziszna
miejscu.-1ostatnigwóźdźdotrumny:-Aha,teadresyniesązabardzodokładne,
niechcielimipodaćnumerówmieszkań,ochronadanychitakietambrednie.

Jakośsobieporadzisz,przecieżniewszyscymieszkająwblokach

-dodałaAgatkanapocieszenie.

*

DoSzczecinaJoladotarławczesnymświtem,wściekłainieprzytomnaz
niewyspania.Przezcałąpodróżnawetprzezsekundęniezmrużyłaoka.

LiniaWrocław-Szczecinoddawnacieszyłasięzłąsławą.Odczasudoczasu
jakiśpodróżnybezwidocznejprzyczynywysiadał

background image

wbiegu,anapadyikradzieżebyłynaporządkudziennym.

TymrazemJolanawłasnejskórzeprzekonałasię0prawdziwościzarzutów.
Zaczęłosięnatychmiastpoodjeździepociągu.Prawdziwipasażerowiejużdawno
zdążylizająćmiejscaiulokowaćwalizy,alenakorytarzachnadalpanował
ożywionyruch.Podejrzanetypyozakazanychmordachmiotałysiębezcelutami
zpowrotem.Odczasudoczasuktóryśzaglądałdoprzedziału,uważnielustrując
podróżnychiichbagaże.

-Sąwolnemiejsca?-zapytałwysoki,potężniezbudowanydrabinieczekającna
odpowiedź,zniknąłtaksamoszybko,jaksiępojawił.Otakichjakoniczęsto
rozpisywałysięgazety,nadającimszumnąnazwę„gangówkolejowych".Pobicia
ikradzieżetowizytówkapolskichkolei.

Trudnosiędziwić,żezprzyczynynieproszonychgościwwagoniepanowała
nerwowaatmosfera.Wprzedzialejaknazłośćsiedziałysamekobiety,nielicząc
dzieci.Dwiezakonnice,babciazwnukami,JolaiPrzynęta.

PrzynętąochrzciłaJolastarszą,eleganckoubranąpanią,obwieszonązłotem
niczymchoinkawsupermarkecie.Osobatasiedziałanajbliżejdrzwiiprzykażdej
wizyciegroźnychgościprzyciskaładopiersiogromnątorebkę.Gangsteromnajej
widokkapałaślinaizapewneczekalitylkonasposobnąchwilę,abyschrupać
smacznykąsek.

Spaniewtejsytuacjirównałosięsamobójstwu.Zamiastczekaćnanapad,Jola
wolaładziałać.Skórzanympaskiemzwiązałauchwytydrzwi.Terazruchnależał
doprzeciwników.

Niebylizadowoleni.Szarpalidrzwi,rzucalimięsem,wkońcuodeszli.

Szczecinprzywitałazogromnąulgą.

Wczesnaporaniezachęcaładoskładaniawizytnieznajomym,natomiastświetnie
nadawałasiędospożywaniaposiłków.Z

takimzamiaremJolaprzestąpiłaprógdworcowegobaru.W

lokalutymzjakichśtajemniczychpowodówniepodawanośniadań.Właścicielpo
długichnagabywaniachzgodziłsiępodgrzaćpierogi,choć,jakzaznaczył,otej
porzepierogówniepodawano.Wokółkręciłosięsporoklientówiwszyscyjak

background image

jedenmążzamawialipiwo.

Zwiedzaniemiastaograniczyładogodzinyio9:01stanęłaprzedwłaściwym
blokiem.Niestety,blokiem!

Spośród38numerówjedenoznaczonybyłdopiskiem-tłumaczprzysięgły.Tacy
ludzieprzyzwyczajenisądowizytobcychizapewnenierzucąsłuchawkąnim
skończyzadawaćpytanie,pomyślała.

Wcisnęłaósemkę.Miłymęskigłoswyraziłżal,żeniejestposzukiwanąosobą,i
zaproponowałwciśnięciedziewiątki,dziewiątka-siedemnastki...Bocięba
mieszkałpodnr32,niestetyniebyłto„ten"Bocięba.

NawłaściwegoBociębętrafiładopieropodostatnimadresem,wGdańsku.
Mieszkałwzadbanymdomkunaperyferiachmiasta.

Drzwiotworzyłasympatyczna,tlenionablondynkaipopierwszychsłowach
wyjaśnieniazaprosiłaJolędownętrza.Jolazafundowałajejstarannie
przemyślanąhistoryjkę,popartąogromnymsłojemmioduakacjowego.

-Jakwspomniałam-kontynuowałaprzyherbacie-przyjechałamwdelegację,z
Wrocławia.Znajomy

poprosiłmnieoprzysługę,alezapomniałamadresuistądtewszystkiepytania.
Miałamprzekazaćprezentidowiedziećsię,coztąobiecanąmapą.

-Alejanicniewiemomapie-stropiłasięgospodyni.-Właściwiewcalenie
znamkolegówmężazWrocławia,japochodzęstąd.Acotozamapa,może
spróbujęposzukać?Wiepani,mążjestnamorzu,ajaniebardzosięorientujęw
jegosprawach.

-MapaKanałuPanamskiego,takaduża,poangielsku-wyjaśniłaJola.

PaniBociębamocnozmieszana,wyraziłażalzpowodubrakumapyiobronnym
gestemprzesunęłasłójzmiodemwstronęgościa.

-Nie,nie,wżadnymwypadku-zaprotestowałaJola.-Poprostuwpadnęprzy
najbliższejokazji.Kiedyspodziewasiępanipowrotumęża?

-Niestetynajwcześniejzadwamiesiące.Możezostawipanitelefon,toja

background image

natychmiastzadzwonię,jakmąż...

-Ależproszęsobienierobićkłopotu,tojużpanowiezałatwiąmiędzysobą.-Jola
pożegnałasięiwyszła.

Noiklops!Totalnefiaskobezsensownejimprezy.Dotakichwnioskówdoszła
Jola,spacerującpopustejplaży.

Odczasudoczasuschylałasię,zbierającdrobnemuszelki.Ostryporywistywiatr
potęgowaćpesymistyczneuczucia.Przytrzecimfalochroniepodjęłaostateczną
decyzję-koniec.

Całetośledztwoodpoczątkuniemiałosensu.Policjajakkrajdługiiszerokina
próżnoszukałamordercy,aonechciałydokonaćtegosame.Jakimsposobem?
NawetjeśliZatopiecprzyjechałdoGdańska,tomiałjużstookazji,byprysnąćw
morskądal.

Icomamterazzrobić-rzucićsięwpław?-pomyślałazgoryczą.

Koniecijuż!

TeraznależałotylkojakośdelikatniezakomunikowaćdecyzjęAgatce.

Delikatnośćniezdałasięnanic.Agatkaobraziłasięśmiertelnie.

ZerwałazJoląwszelkiestosunki,zabraniającjejraznazawszeprzekraczania
progówszpitala,asalinumer3wszczególności.

Przedtemwygłosiładługąoskarżycielskąmowę,bezlitośnieobnażając
prawdziweobliczebyłejprzyjaciółki.

Bladedotychczaspoliczkichorejnabrałyceglastejbarwy,aoczyświeciły
niezdrowymblaskiem.Nakoniecjęknęłarozdzierającoiteatralnymgestem
opadłanaposłanie.

Jolaniewiedziała,czypowinnawtejsytuacjiwyjść,czymożezostać.Wkońcu
podjęładecyzjęinapalcachopuściłapokój.

Choranapewnopotrzebowałaspokoju.Wjejstaniekażdywstrząsgroził
nieprzewidywalnymikonsekwencjami.Mogłanaprzykładzapaśćwśpiączkęalbo

background image

dostaćzapaleniamózgujakciotkaGenowefa.Przeraziłasięnasamąmyślotakiej
ewentualności.

-Polakzawszemądryposzkodzie-przypomniałasobiestareprzysłowie.

Zupełnieniepotrzebniezaczęłatentemat...Zatydzień,dwa,możewtedy...Czuła
siępodle,alenaprawdęniemiałasiłyciągnąćtegodłużej.

Nakażdegowżyciuprzychodzitakachwila,żemawszystkiegopoprostudość.
Takbędzienajlepiejdlanichobu.Agatkateżtokiedyśzrozumieimożewtedy
wybaczy...

Wymownaciszatrwałajuż,zdaniemAgatki,wystarczającodługo.Ofiaraz
pewnościąskruszałaiczekateraznajakiśgestpojednawczy.Zamierzałabyć
łaskawa,wkońcukażdymaprawodochwilisłabości.

Poprawiłasięnapoduszceidyskretniezerknęłaspodrzęs.W

zasięguwzrokuniezauważyłażadnejżywejistoty.Uniosłasięnałokciachi
strasznepodejrzeniezamieniłosięwpewność.

Jolauciekła!

Zostawiłaśmiertelniechorąprzyjaciółkęipoprostuwyszła.Tawiadomość
ogłuszyłająjakmłotpneumatyczny.Tegosięniespodziewała.Kantemdłoni
otarłatymrazemprawdziwąłzę-

żalu,wściekłościibezradności.

*

KasiaSiekierskazradościąwróciładosprawyKarpińskiej.Toprzecieżdzięki
niejosiągnęłasukceszawodowy,i,cosobieceniłaznaczniebardziej,osobisty.

Pewienuroczykomisarzzawróciłdziewczyniewgłowie,auzyskanie
wzajemnościbyłotylkokwestiączasu.

Gilotynkanienależaładoosóbnieśmiałych,zpokorączekającychnauśmiech
losu-onadziałała.Zaaranżowała

background image

„przypadkowe"spotkanie,azadzierzgniętanićsympatiiszybkooplątałaichna
dobre.Wpa-

dławewłasnesieci,nieżałująctegoaniprzezmoment.Bylidlasiebiestworzeni.
Uwielbiała,gdyszeptałjejdoucha„Kasieńko",wogólelubiłagosłuchać!Jak
niktumiałaprzeganiaćtroski,pocieszaćwniepowodzeniach,atychKarolowi
Halwasowiniebrakowało.

SprawaZatopcautknęławmiejscu,zbrodniarzprzepadłjakkamieńwwodę.W
ogóleschrzaniliwszystkoodsamegopoczątku;fałszywytrop,przezco

0małoniezginąłczłowiek.Przełożeniniepogłaskaligozatopogłowie,onie.

ZeswoichkłopotówzwierzałsięKasi,pokawałeczkuopowiedziałowszystkich,
nawetnajbardziejtajnychszczegółach.Itaksprawaokryptonimie„Niemy
świadek"

ujrzałaświatłodzienne.

Wystarczyłotylkozłożyćukładankęwcałośćiprzelaćsłowanapapier.Przez
kilkagodzinGilotynkawalczyłazesobą.Czymaprawowykorzystaćpoufne
informacje?W

końcużyłkadziennikarskazwyciężyła.Potajemniezaniosłatekstdoredakcji.
Sprzedałsięświetnie.

Poopublikowaniuartykułuwdomurozpętałosiępiekło.Karolekwściekłsię
bardziej,niżmogłaprzypuszczać.Nadidealnymdotądzwiązkiemprzetoczyłasię
burzazpiorunamiigradobiciem.Potemnastałokilkacichychdniiwreszcie
upragnionazgoda.Byliprzecieżdlasiebiestworzeni.

Echasensacyjnejpublikacjiodbiłysięszerokimkręgiemiprzezdługiczas
destabilizowałynietylkożycieprywatneKarolaHalwasa,aleipracękomendy.

Nowatorskąmetodąśledczązainteresowalisięzwierzchnicy,dziennikarze,a
nawettajnesłużbyspe-

cjalne.Wszyscynarazpragnęlipoznaćszczegółyizobaczyćnawłasneoczy
niezwykłąroślinę.

background image

LidiaiKarolspotkalisięnaparkinguirazemweszlidobudynku.

-MaciesięzameldowaćodziewiątejuinspektoraReszki,oboje-

rzuciłzanimidyżurny.

-Wiemy.

-Notomamyprzechlapane-zauważyłaLidia,rozkładającmokryparasolwkącie
przyoknie.

Karolpodszedłdobiurkaizirytacjąspojrzałnależącątamkartkępapieru.
Centralnączęśćzajmowałrysunekkaktusasplecionegowuściskuznagim
mężczyzną.Napispodspodemgłosił:„Miłośćnieznagranic!".Zmiąłpapieri
cisnąłkulkąwplecynajbliżejsiedzącegokolegi.

Miałdośćgłupichdowcipów.Poprzednimrazemwywiesilinadrzwiachtoalety
transparent:„Powierzmiswojątajemnicę,ajutroprzeczytaszoniejwgazetach.
Dyskrecjagwarantowana".

TymrazemżądłoironiiwymierzonebyłowLidię.

Odczasupublikacjiartykułuzkoniecznościstanęlipotejsamejstroniebarykady.
Nieszczęsnyprzeciekdoprasyzaważyłtakżenajejkarierze.

Karolodczuwałcośwrodzajuwyrzutówsumienia,coobjawiałosięniezwykłą
dlaniegotroskąodobresamopoczuciekoleżanki.

Popublikacjiartykułupolicjazostałazmuszonadozwołaniakonferencji
prasowej.NapożarciedziennikarzomrzuconooczywiścieLidię.Przyczyny
znalazłysięconajmniejdwie:świetnienadawałasiękozłaofiarnego,ponadto
onajednaznałasięnabotanice.

SprawaKarpińskiej,przezostatnietygodnieniezmienniegoszczącanapierwszych
stronachdzienników,siłąrzeczyzeszłanadalszyplan.Zdewaluowałasię.Cały
impetzainteresowaniamediówskierowałsięnasensacyjnąmetodębadawczą.

Następnegodniawyobraźnięczytelnikówrozpaliływiadomościzpogranicza
faktówifikcji.Wsensacyjnychartykułachwprostzaroiłosięod„mówiących
roślin",„zielonychszpiegów"iinnych,czasamidośćdziwacznychokreśleń,

background image

świadczącychraczejowybujałejfantazjiniżrzetelnejwiedzyautorów.Do
dracenyKarpińskiejnadobreprzylgnęłanazwaDra-Kaukutaprzezmedia.Wten
sposóbwyróżniałasięspośródmilionówinnychdracen,stającsięczymś
wyjątkowymigodnymzobaczenia.

LidiaLarssonzdnianadzieńniespodziewaniestałasięosobąniezwykle
popularną.Wpublikacjachprasowychzyskałamiano

„zaklinaczkiroślin"i„nadzieipolskiejkryminalistyki".

Wszystkorazemzaowocowałozaproszeniemdoznanegoprogramutelewizyjnego.
Lidiawkilkusłowachopowiedziałaoswojejpracy,potemciekawiei
przystępniewprowadziłatelewidzówwświat,októrymniemielidotądpojęcia-
światinteligentnychroślin.

-Zreasumujmy-odezwałasięprowadzącaprogramOlgaBorem.

-Dowiedzieliśmysięwłaśnie,żeroślinymyślą,czująibiorąaktywnyudziałw
naszymżyciucodziennym.Czyniewydajesiętopani-zwróciłasiędoLidii-
odrobinęprzerażające?

-Wręczprzeciwnie,uważam,żetojestwspaniałeiekscytujące.

Dlaczegomielibyśmysiębać?Przecieżukładroślina-człowiekfunkcjonujeod
zaranialudzkości,inicsiępodtymwzględemniezmieniło.Totylkomy,ludzie,
nauczyliśmysięlepiejrozumiećświat,którynasotacza.

-Uspokoiłamniepani.Proszęnamjeszczepowiedziećkilkasłównatemat
swojejpracyzawodowej.Pracujepaniwpolicji;jakiesąmożliwości
wykorzystania„inteligentnychroślin"wkryminalistyce?

-Teoretycznie,wprzyszłości,nieograniczone-odparłaLidia.-

Obecniepoczynionodopieropierwszedelikatneprzymiarki.

Przednamijeszczeogrompracy.Naukowcynacałymświeciekażdegodnia
dokonujązadziwiającychodkryć,doskonaląmetodybadawcze.Możejużniedługo
każdyznasbędziemógł

porozmawiaćzeswojąulubionąrośliną?-Uśmiechnęłasiętajemniczo.

background image

Widowniawstudiuwydałazsiebiegłośnypomrukzdziwieniainiedowierzania.

Lidiazadowolonazwywartegowrażeniakontynuowałaswobodnie:

-Narazieżadnapolicjanaświecieniejestgotowanatakiezmiany.Zrobiliśmyw
tymkierunkujedyniemaleńkikroczek.

Musielibyśmynajpierwzrewolucjonizowaćcałynaszsystemprawny,bokto
brałbydzisiajpoważnieroślinęzeznającąwsądzie?-zakończyłaefektownie.

Znowudostałarzęsistebrawa.

-Dziękuję-powiedziałaprezenterka.-Moimipaństwagościembyłapanidoktor
LidiaLarsson.

Przeznajbliższągodzinęnaszgośćbędzieodpowiadaćnapaństwatelefonypod
numerem...

Programmiałolbrzymiąoglądalność,apoaudycjirozdzwoniłysiętelefonyz
pytaniamiodtelewidzów.

*

Halwasowiprogramsiępodobał,aleopiniepozostałychkolegówbyłybardziej
sceptyczne.Zdaniezwierzchnikamielipoznaćzachwilę.Nadmiernyrozgłosnie
służyłsprawie,którautknęławmartwympunkcie.

Karolspojrzałnazegarek.

-Doegzekucjipozostałynamjeszczetrzykwadranse.Idziemynakawęczy
udajemy,żepracujemy?

-Wnaszejsytuacjinicjużnamniemożezaszkodzić.Idziemynakawę.

Bufetotejporześwieciłpustkami.Zajęlistolikprzyoknie.

Rozmowajakośsięniekleiła.Obojebylimyślamicałkiemgdzieindziej.

Lidiamiałapełnąświadomość,żejejpięćminutwłaśniedobiegłokońca.
Huśtawkafortunyzaczęłaszybkoopadaćwdół,ciągnączasobąniedawną
gwiazdę.

background image

-Wieszco,szefzpewnościąurwiemiłebzatętelewizję-

odezwałasię.-Alenieżałuję-bawiłamsięnaprawdęświetnie.

Szczególniepoprogramie.Przezgodzinęodpowiadałamnapytaniatelewidzów.
Mówięci,ludziesąniesamowici.Dwatelefonybyłynaprawdęodlotowe.

Karolwmilczeniupiłkawę,razporazpotakującgłową.

-Słuchaj,pewnastaruszkapodejrzewała,żesąsiedzizatruwająpowietrzewjej
mieszkaniu,ponieważtrzykolejneroślinyuschływtajemniczychokolicznościach.
Żądała,abypolicjainterweniowała,zanimbędzienapóźno.Zadałamniewinne
pytanie,jakczęstopodlewaładenatki,atamilutkaosóbkawzamianobsypała
mnieobelgamiiobiecałazłożyćskargęuprezydenta.Lidia'nadgryzłapączeki
kontynuowałaopowieść:-

Niezdążyłamjeszczeochłonąć,kiedyzadzwoniłazazdrosnażona,
podejrzewającamężaoromanszktórąśzeswoichprzyjaciółek.Ponieważgrono
podejrzanychbyłodośćszerokie,postanowiłapoprosićmnieopomoc.Aha,
zapomniałamnadmienić,żezdradymiałymiejscewczasienieobecnościżony,w
małżeńskiejsypialni.-Zachichotała.-Aterazdochodzimydosedna:wsypialni
stałapalma,ulubienicapanidomu.Resztysiępewniedomyślasz.

-Nieźle.Jaknaswywalązroboty,założymywłasnąagencjędetektywistyczną,
reklamęjużmamy.-Halwaszerknąłnazegarek.-Zaczteryminutygodzinazero,
zbierajsię,dzisiajlepiejniedrażnićstarego.

Sekretarkaszefawyglądała,jakbywłaśniedostałaniestrawności.

Zresztąwyglądałatakzawsze.Karolnigdyniepotrafił

rozszyfrowaćnastrojówtejkobiety.Powinnagraćwpokera,pomyślałprzelotnie.

Szefdlaodmianywydawałsięwwyśmienitymhumorze.

Przyczynamidobregonastrojuniezamierzałnaraziedzielićsięzprzybyłymi.
Napsulimuostatniotylekrwi,żenależałaimsięostrareprymenda.Jadłsałatkę
jarzynowąwprostzesłoika,nieprzerywającaninamomentprzeglądania
meldunków.Tensystemdawałsporąoszczędnośćczasu,ategoinspektorowi
zawszebrakowało.Wreszcieskończył.Odłożyłnabokostatnidokumentistaranie

background image

otarłustachusteczką.

-Najpierwpani-zadaniespecjalne.Proszęnatychmiastusunąćzsali
konferencyjnejtęDra-Kęczyjakjejtam.Jaksłyszałem,mapanidotego
dostatecznekwalifikacje-zauważyłironicznie.

Lidiaspokojniepoddałasięprzeznaczeniu.

-Czymamjąodwieźćnauczelnię?-zapytałaoddrzwi.

-Niechwraca,skądprzyszła.Mamdośćwszystkichciekawskichtypów,
włóczącychsiępokorytarzach.Tokomendapolicji,anieogródbotaniczny!Na
copanijeszczeczeka,proszęwykonaćpolecenieinatychmiastpopowrocie
zameldowaćsięumnieosobiście.

Lidiazespuszczonągłowąopuściłagabinetszefa.

-Terazkolejnaciebie,zwróciłsięReszkadoHal-wasa.-Nieurwęciłbatylko
dlatego,żejesteśmibardzopotrzebny.-

Staraniewydzieliłplikdokumentówiprzesunąłwstronępodwładnego.-Mamy
dwanowesygnaływsprawiezamordowaniaKarpińskiej.Nareszciecośdrgnęło.
-Z

zadowoleniemzatarłręce,zabębniłpalcamioblatstolikaiuważnieprzyjrzałsię
przyjacielowi.Karolniewyglądałnaszczególnieprzejętegousłyszaną
informacją.-Bochybanadalprowadzisztęsprawę?Amożesięmylę,może
woliszpracowaćwtelewizji?!

OdpowiedźnatopytaniewdużejmierzezależałaodReszki.

Karolpostanowiłbohaterskowypićpiwo,któregonawarzyłaKasieńka.Albo
prowadzętęspra-

węzLidią,albowcale,powziąłpostanowienie.Głośnozaśzapytał:

-CzyLidiaLarssonzostałaoficjalnieodsuniętaodsprawy?

-Dlaczegomiałazostaćodsunięta?-inspektorudałzdziwienie.-

background image

Przecieżtoświetnapolicjantka!Musisobietylkoustalićpriorytety-mrugnął
porozumiewawczo.-Dobra,dośćtychdemonstracjiprzyjaźni,bierzciesięserio
doroboty.Zapalił

kolejnegopapierosaisięgnąłpozielonąteczkę.-Mamydwaniezależnesygnały,
obazWrocławia.Popierwsze,jakiśfacetwidziałZatopcawychodzącegoz
kamienicynaKościuszki.

Poszukiwanyodjechałczerwonymmotocyklem,świadekniezdążyłzapisać
numeru.

-Facetjestwiarygodny?-zapytałHalwasbezentuzjazmu.-

Poprzedniomieliśmykilkasetekpodobnychinformacji,wszystkiefałszywe.

Pokażdymapelupolicjidospołeczeństwatelefonywprostsięurywały.Oprócz
ludzidobrejwolidzwoniliżartownisie,jasnowidzeiwariaci,zktórychcodrugi
podawałsięzaZatopca.

Częśćtychinformacjibrzmiałacałkiemprawdopodobnieinależałojesprawdzić.
Wymagałotoczasu,siłiśrodków.

Wyłowienieztakiejilościmateriałuprawdziwejinformacjigraniczyłozcudem.
WtymświetlesceptycyzmKarolawydawał

sięuzasadniony.

-Tymrazemwyglądatocałkiemobiecująco-odparłReszka.-

ŚwiadekznałZatopca,kiedyśpodobnopracowalirazem,itwierdzi,żemimo
brodypoznałgonatychmiast.Porozmawiaszsobieznimnażywo,będzietuza
kilkaminut.Późniejprześwietlicielokatorówwskazanejkamienicy,tylko
ostrożnie,żebynikogoniespłoszyć.Porozmawiajzdzielnicowym,zresztą,sam
wiesz,conależyzrobić.-Położyłmłodszemukoledzerękęnaramieniu.-

Tylkotymrazemniewygadajwszystkiegoswojejpanience-

ostrzegłpoprzyjacielsku.

-Tasytuacjanigdysięniepowtórzy-obiecałwinowajcazpełnymprzekonaniem.

background image

KilkadniwcześniejKarolprzeprowadziłzKasieńkąpoważnąrozmowę.
Wspólnieustalilizasadywspółżycia,nienaruszająceprawżadnejzestron.Odtej
poryżadnatajemnicaniemiałaopuścićprogówsypialni,chybażezainteresowana
uzyskaspecjalnepozwolenie.

Dziennikarkanatychmiastpostanowiłaskorzystaćzprecedensu.

PrzygotowaławłaśniedrugączęśćartykułuokulisachśmierciKarpińskiej.Z
niewinnąminkąpodsunęłatowszystkoukochanemu.

-Nicztego-usłyszałaniespodziewanywyrok.

-Cenzorrekwirujetekst,treścituzawartesąszkodliwespołecznie.

Zrobiłasmutnąminkę,woczachbłysnęłyjejłezki.Karolekzmiękłjakwosk,
objąłdziewczynęwpółidelikatniepogładził

włosy.

-Później,pozamknięciusprawy,napiszesznajlepszyartykułwżyciu,obiecuję.
Wiesz,żezawszedotrzymujęsłowa...

Dopokojuweszłasekretarkaidyskretnieszepnęłaszefowikilkasłównaucho.

-Cholera,teżsobiewybraliporę.Proszęichwprowadzićdosalikonferencyjnej
-zadecydowałReszka.

-NiechmnienaraziezastąpiMroczek,przyjdęza

jakieśdwadzieściaminut.Musimysięstreszczać-zwróciłsiędoHalwasa.-
Drugitropteżjestobiecujący-pewienantykwariuszdostałdowycenymały,ale
bardzocennydrobiazg.Przypadeksprawił,żetowłaśnieonkilkalatwcześniej
sprzedałtosamocackopewnejpaniodziwacznymnazwisku.Sprawdziłwspi-
sach:kobietanazywałasięBarbaraZatopiec,aponieważnaszświadekczytuje
gazety-natychmiastzadzwoniłnapolicję.Namarginesiemuszęnadmienić,że
naszantykwariuszodpewnegoczasubardzolubipolicję.Miałpewnekłopotyz
prawem,ateraz,żetakpowiem...zbierazasługi.Resztęznajdzieszwraporcie.

Swojądrogąciekawe-prawda?Najpierwdługo,długonicinagledwasygnały
wciągudwóchdni.IobazWrocławia.

background image

Karolzastanawiałsięwłaśnienadtymsamym.

-Wyglądanato,żefacetpoczułsiębezpiecznieiodważyłsięzrobićnastępny
krok-powiedział.-Alboodwrotnie-gruntzacząłmusiępalićpodnogami.
Ukrywasięwmieściealbookolicy,aletakistanniemożetrwaćwiecznie.Jeśli
upłynniafanty,toznaczy,żepotrzebujeforsy.Pytanie-naco?Zycieuciekiniera
drogokosztuje.Nowedokumenty,operacjaplastycz-na,wyjazdzagranicę...

-Mamnadzieję,żepowienamotymosobiście.

Dwajtragarzezpolicyjnymiodznakamiwnieślidoniczkęzdracenąnadrugie
piętroiprawieucelutrafilinaniespodziewanąprzeszkodę.Drzwidopokoju
blokowałszczupłymężczyznawbiałymfartuchu.

-Noniewiem,panowie,noniewiem.Napewnonietu!Możetamwkącie?-
wykonałrękąniezdecydowanygest.

Policjancibezsłowapostawiliciężartużustópniezdecydowanegoczłowieczkai
oddalilisięzgodnością.Oniswojezrobili.

Operacjiprzyglądałsiętłumstudentów,którymwyznaczononadzisiajtermin
egzaminówpoprawkowych.Okrążylidoniczkęgęstym,pulsującymemocjami
pierścieniemciał.Spotkałichzaszczytobcowaniazlegendą.Wszyscyjakjeden
mążsięgnęlipokomórki,abypodzielićsięinformacjązeznajomymi.

-Beata,słuchaj,alenumer!-nadawałpryszczatymłodzieniec.-

Właśnieprzywieźlitę„gadającąroślinę",nowiesz,Dra-Kę,serio,nie
ściemniam.ZabierzpodrodzeSzymkaiJowitę.Nadrugimwzoo-zakończył
zagadkowo.

Lidialedwieprzepchnęłasięprzezpodekscytowanytłumek.

-ProfesorLudwikSypek-przedstawiłsięstarszypan.-Następcatragicznie
zmarłejprofesorKarpińskiej-wyjaśnił.UjąłLidiępodrękęiwprowadziłdo
świeżowyremontowanegogabinetu.-1otymwłaśniemówiłemprzeztelefon,za
chwilębędziemytumielitłumgapiów.Niejesteśmynatoprzygotowani.Może
jednakpolicjaprzyjmiedarowiznęoduczelni?-zapytałznadzieją.

Myteżniejesteśmy,pomyślałaLidia,aleniepowiedziałategogłośno.

background image

-Atutajwgabinecie?-zaproponowała.Dawnykątświecił

pustkami,ajakzdążyłazauważyć,wpomieszczeniuniebyłoanijednegokwiatka.

Profesorzmieszałsięwyraźnie.

-Wiepani,wstydsięprzyznać,aleniemogęznieśćmyśli,żeonabędziemisię
całymidnamigapićnaplecy.Itakniejestmiłatwo,tengabinetiwogóle...

Jeszczejeden,którymacośdoukrycia,zauważyłaLidia.Notomasz,człowieku,
problem,pomyślałabezcieniawspółczucia.

WstałaipodałaSypkowirękęnapożegnanie.

-Niestety,muszęwracaćdopracy.Napewnopansobiejakośporadzi.

Nakorytarzutrwałaniezwykłabitwa.Zjednejstronytłumstudentównapierałna
stojącąpoddrzwiamidracenę,zdrugiejdoktorBogusławaStasiakwłasnąpiersią
odpierałaataki,chroniącniezwykłąroślinęprzedstratowaniem.Zwyklełagodnai
nieśmiała,tymrazemzaskakiwaładeterminacją.Walczyłajaklwicawobronie
młodych.

Lidiizaświtałpomysłnadobryuczynek.LubiłaBogusię,aleniepotrafiła
przedrzećsięprzezmur,którymtaodgrodziłasięodświata.Zatymmurem
hodowałaswojekompleksyifobie,corazbardziejoddalającsięodludzi.
Potrzebowałanatychmiastprzyjacielaiodrobinępewnościsiebie.

Lidiauśmiechnęłasięradośnie,bowłaśnieznalazłarozwiązanie,którepowinno
zadowolićwszystkiestrony.WróciładogabinetuSypka.

-Panieprofesorze,właśnierozwiązałampańskiproblem!-

zawołałaoddrzwi.-Nimprzejdędosedna,muszępanuzdradzićtajemnicę,o
którejniepisałyżadnegazety-namomentzawiesiłagłos.-Profesorcały
zamieniłsięwsłuchichłonąłjakgąbkakażdenastępnesłowo.-Wczasie
eksperymentuzdracenądokonaliśmy,niezależnieodprowadzonegośledztwa,
pewnegoodkrycia.Jednazbadanychosóbposiadaniezwykłezdolności,potrafi
nawiązaćkontaktzroślinąbezudziałusprzętu-szepnęłaLidiakonfidencjonalnie.
-Zaobserwowaliśmyniezwyklesilnepozytywnesprzężenie.Naszspecjalista
powiedział,żetakiezdolnościmajednaosobanamilion.Toszczególnydar,który

background image

należyuszanować.Wiepanoczywiście,kogomamnamyśli?

Profesorniemiałzielonegopojęcia,okimmowa,alebardzochciałsię
dowiedzieć.Machinalniezdjąłokularyioddłuższegoczasuwycierałszkłapołą
fartucha.

Lidiauznała,żeczasjużnafinał,inaczejszkłomprofesoragrozicałkowita
zagłada.

-Zdradzętopanuwnajwiększejtajemnicy-ściszyłagłosdoszeptu.-ONA
wybraładoktorStasiak!

-WybraładoktorStasiak?-powtórzyłprofesorbezwiednie,opatrując
wypowiedźolbrzymimznakiemzapytania.-Przezcałąrozmowępróbował
odgadnąćtożsamośćtegofenomenunatury,alewymienionenazwiskoanirazunie
przyszłomudogłowy.-

PaniBogusia,nigdybymnieprzypuszczał.Totakaskromnakobieta,
powiedziałbymnawet,niepozorna...

-Taktojużbywazgeniuszami-spuentowałaLidia.-My,zwyczajniludzie,
częstoulegamypozorom,nadającoglądanymzjawiskomniewłaściweznaczenie.
Niestety,częstokrzywdzącedlabliźnich.

Profesorpootrząśnięciusięzszokupotrafiłznaleźćsięelegancko.

-Oczywiścienaszakatedrachętniewystąpizdarowiznąnarzeczpanidoktor
Stasiak!-zawołałzentuzjazmem.-Mamnadzieję,żepanidoktorzgodzisię
zabraćroślinędodomu.Uczelniaoczywiściezapewnitransportizałatwi
wszelkieformalności-

obiecywałgorąco.

Deszczlałnieprzerwanieodkilkudni.Wtakąpogodęnikomuniechciałosię
pracować.Przerwaśniadaniowagenetykówprzeciągnęłasięnieprzyzwoicie.

-Grzybysą!-zakomunikowałznienackaGrześ.-Przywożąpociągami-uzupełnił
lakonicznąwypowiedź.

Potejinformacjiatmosferaniecosięożywiła.Grzybylubilizbieraćwszyscyz

background image

wyjątkiemAndrzeja,którypreferowałgotoweprzetworyidolasujeździł
wyłączniedlatowarzystwa.

-Tomożepojedziemynategrzyby?Kiedyśwkońcuprzestaniepadać-
zaproponowałaHalinka.

-Gdzie?-zainteresowałsięEmil.

-Dolasu,dziecino,grzybyrosnąwlesie-grzeczniewyjaśniłaJola.Pomysłz
grzybobraniemwyraźnieprzypadłjejdogustu.-

Możewsobotę?

NiezrażonyEmilpowtórzyłpytanie:

-Dolasu,tylkogdzie?

-NajlepiejodrazudopaniHaneczki.Pamiętacie,ostatniobawiliśmysię
świetnie.

Ubiegłorocznegrzybobranierzeczywiścienależałodoudanych:las,ogniskoi
zabawadobiałegoświtu.Nawetbrakgrzybówniezepsułnikomuhumoru.

AndrzejiMonikaDoniecspędziliwlesiecałąnocinikomujakośnieprzyszłodo
głowy,żebysięonichmartwić.Aletobyłodawnoijużnigdyniewróci.

Wszyscyzebranipomyśleliwidocznieotymsamym,bonastrójdziwnieoklapł.

-BezAgatkitakjakośnijako-odezwałasięIza.-Boże,kiedytowszystkosię
skończy,jajużnaprawdęniemamsiły.Ciąglejakieśpretensje,wszyscypatrząna
siebiewilkiem.TerazjeszczetaaferazeSmolarzem.

ProfesorSmolarzniespodziewaniezdecydowałsięprzejśćnaemeryturę.Tanagła
decyzjaspowodowałalawinęplotek,domysłówispekulacji.Najbardziej
złośliwi,powołującsięnaartykułSiekierskiej,twierdzili,żemiałcośwspólnego
zzamordowaniemKarpińskiej.Genetycystanęlimuremwobronieswojego
profesoraichłodnedotychczasstosunkimiędzykatedramiuległygwałtownemu
zlodowaceniu.

Siedzeniebezsensumęczyłotaksamojakpraca,nadodateknieprzynosiło

background image

żadnychefektów.PierwszazerwałasięJola,opłukałakubekpoherbacieizminą
pokutnicywciągnęłanagranatowąsukienkębiałyfartuchupstrzonysetkądziur.
Resztaposzławjejślady.

KtośenergiczniezastukałdodrzwiiwpokojupojawiłasięBogusia,promiennai
tryskającażyczliwościądocałegoświata.

-Cześćpracy!-zawołałaodprogu,obdarzajączebranychuśmiechem,któryod
kilkudninieupuszczałjejoblicza.

Przyczynytejbłyskawicznejmetamorfozybyłyogólnieznane.

ProfesorSypeknienależałdoosóbdyskretnych.

Todziałałamagiadraceny.

-Cześć!-odpowiedziałazawszystkichIza.-Dzisiajprzyjmujemytylkodobre
wiadomości-zastrzegłazgóry.-1niejedziemynagrzyby-dodałatrochębez
związku.

-Jednadobra,adruganijaka-zaszczebiotałaBogusia.-Najpierwnijaka:
chciałampożyczyćpaczkęszkiełeknakrywkowych,atakwogóletodzisiaj
wypisująAgatkędódomu-tojesttadobra.

Szczegółowewyjaśnieniazagłuszyłonieziemskiewycie,wkręgach
wtajemniczonychmogąceuchodzićzaoznakiradości.

-Wiedziałam,żesięucieszą-powiedziałaBogusiadosamejsiebiei
bezszelestniewymknęłasięnazewnątrz.Szkiełkapożyczysobiepóźniej.

-JutrojedziemydoAgatki!-wrzeszczałaHalinka.-Upiekędlaniejptysiowcaz
jeżynami,wielkiegojakkołomłyńskie.

Jolapopierwszymspontanicznymakcieradościucichłanagleipodejrzanie
straciłahumor.Podeszładooknaizamglonymspojrzeniemwpatrywałasięw
ścianędeszczu.

-Niestety,jestemjużumówionanajutro-usłyszaławłasnygłos.

Lidiazogromnąulgąstwierdziła,żedobreuczynkiczasamizostają

background image

wynagrodzone.Topórwiszącyodrananadjejgłowąokazałsięzwyczajnym
straszakiem.Nadalpracowaławpolicji,prowadziłasprawęKarpińskiejina
dodatekotrzymałasamodzielnezadanieogromnejwagi.

Karolprzekazałjejdobrąnowinęszorstkoinatychmiastzapędził

dopracy,aściślejmówiącdomyślenia.

-Postawsięnamiejscumordercy-zażądał.-Cobyśzrobiła?

-Zostałamwmieścieczywyjechałam?

-Zostałaś.

LidiazastanowiłasięnadpołożeniemZatopca.

-JeżelizostałweWrocławiu,toznaczy,żemaświetnąmetę-

zasugerowała.-InaczejzwiałbynadrugikoniecPolski,zbytdużeryzyko
przypadkowegospotkaniazludźmi,którzygoznają.

-Wkońcuwylazłznory;jakmyślisz,dlaczego?

-Właściwieprzychodząmidogłowydwierzeczy:realizujedalszączęśćplanu
alboktośwymówiłmukwaterę.

Karolkombinowałpodobnie.Prywatnieskłaniałsięraczejdopierwszejopcji.
Zatopiecprzystąpiłdotrzeciejrundy.Pierwszązdecydowaniewygrał,drugą
zremisował,trzeciawłaśniesięrozpoczęła.Opowodzeniuoperacjidecydował
czasiumiejętnośćprzewidywaniaposunięćprzeciwnika.

Obatropywyglądałyobiecująco,dlategorozdzielilisiły.Karolpojechałna
Kościuszki,Lidiazajęłasięhandlarzemdziełamisztuki.

Antykwariat,botakinapiswidniałnadwejściem,bardziejprzypominał
składowiskorupieciniżprzybyteksztuki.

Zakurzonerekwizytywalałysiępowszystkichzakątkachciemnegownętrza,
zniechęcającpotencjalnychklientówjużodprogu.Prawdziwyhandelodbywał
sięzaciężkązielonąkotarą,wjednymzprzytulnychgabinetów.

background image

Wysoki,otyłymężczyznazaprosiłLidięnatyłysklepu.

Zachowywałsiębezzarzutu,aleitaksprawiałwrażenieprzyczajonego
drapieżnika.Nadodatekpociłsię.Lidiazniesmakiemobserwowałakroplepotu
perlącesięnajegoczole.

-Kawę,herbatę,możecośmocniejszego?-zaproponował

grzecznie.

Lidiapodziękowała,wyjęłaztorebkinotesiprzystąpiładoprzesłuchania.Szło
imopornie.Jaksięszybkozorientowała,facetmiałmałodopowiedzeniana
interesującyjątemat,natomiastdużodoukrycia.Szczególniepytaniadotyczące
interesówwywoływałyjegożywąniechęć.Swobodniewypowiadałsięjedynieo
sztucejakotakiej.Konkretneprzedmioty,aszczególnieichpochodzenieirodzaj
transakcjiwywoływaływświadkuatakikaszluinawrotyamnezji.Nazło-dzieju
czapkagore,pomyślałaLidia.

Podwóchkwadransachzabawywkotkaimyszkęmiałaserdeczniedość.
PoinformowałaotympanaHaczykadośćdosadnie.

Ostrzeżenielubgroźba,wzależnościodinterpretacji,odniosłopewienskutek.
Świadekczęściowoodzyskałpamięći,conajważniejsze,przeszedłdo
konkretów.Postawiłnablaciestolikaniewielką,kunsztownierzeźbionąszkatułkę
izasypał

gościagrademinformacji.Odziełachsztukimógłmówićgodzinami.Ofacecie,
któryprzyniósłfant,wiedziałznaczniemniej:wysokiszczupłyblondyn,po
trzydziestce,bezznakówszczególnych.Lidiazdecydowanieprzerwałamonolog;
systempytanie-odpowiedźwydawałsięodpowiedniejszy,ajużnapewno
szybszy.

-Czytenczłowiekprzychodziłtujużwcześniej?-zapytała.

-Skąd,pierwszyrazwidziałemgościanaoczy.

-Aten?-ZaprezentowałaświadkowizdjęcieZa-topca.

-Nie-zaprzeczyłbezchwiliwahania.-Całkiemobcyczłowiek.

background image

-Tojestmążkobiety,zktórąrobiłpaninteresy.Nigdyniebył

obecnyprzytransakcjach?-Lidiaświadomieużyłaliczbymnogiej,a
antykwariuszautomatyczniepotwierdziłjejpodejrzenia.

-Nie,onazawszeprzychodziłasama.

Lidiabezbłędniewychwyciłasłówko„zawsze"inatychmiastposzłazaciosem,
niedającdelikwentowiczasunaochłonięcie.

-Toznaczy,żehandlowaliściewielokrotnie-bardziejstwierdziła,niżzapytała.-
Jakośzapomniałnampanotympowiedzieć,alemożemyszybkonaprawićten
błąd.Poproszęodokładnyopiszakupionychprzedmiotów,przypuszczalną
wartość,datytransakcjiiadresymiejsc,gdziemożnaterzeczysprzedaćbez
zwracanianasiebieuwagi.Amożedysponujepanfotografiami?

Zasypanylawinąpytańświadekjakośstraciłchęćdodalszejwspółpracyz
policją.Oklapłispociłsięobficie,mimochłodupanującegowpomieszczeniu.

-Tobyłotakdawno,naprawdęniepamiętam-zasłoniłsięamnezją.

Pamiętasz,pamiętasz,pomyślałaLidia.Pamiętaszkażdyszczegółtych
nielegalnychtransakcji.Żebyłynielegalne,niemiałanajmniejszychwątpliwości.
Słod-

kimgłosemwytłumaczyłapanuHaczykowi,jakajestróżnicapomiędzy
niepamięciąautrudnianiemśledztwaorazmiędzyświadkiemaoskarżonym.
Widoczniemiaładużąsiłęprzekonywania,bohandlarzodrazuzgłosiłchęć
współpracy.

-Musiałbymposzukaćwrachunkach-odezwałsięszybko.-

Pogrzebaćwarchiwum,totrochępotrwa.

-Wtakimrazieniebędępanuzabieraćcennegoczasu-

oświadczyłaLidia.-Zagodzinęzgłosisiędopanawywiadowca,mamnadzieję,
żeniewrócizpustymirękoma.Nakoniec-

dodała,wstając-chciałampanaprosićotrzyrzeczy:dyskrecję,lojalnośći

background image

natychmiastowytelefon,gdybycośsięzaczęłodziać.

-Oczywiście,tak.-Westchnąłgłęboko.-Zrobię,cowmojejmocy.Tylkojateż
chciałbymprosićodyskrecję,wmoimzawodziereklamazestronypolicjiniejest
milewidziana-dodał

zprzepraszającymuśmieszkiem.-1proszęszepnąćzamnąsłówkoinspektorowi
Reszce.

-Nieomieszkam.

WtymsamymczasieKarolHalwaszasięgałinformacjinatematmieszkańców
domu,wktórymwidzianoZatopca.Rozmowazeświadkiemniewniosłado
sprawynicnowego.Dokomisariatówrozesłanoaktualnyportretpamięciowy
sprawcyizaleconodyskretnąobserwacjeokolicy.

Miejscowydzielnicowyudzieliłkilkucennychwskazówek.

Dostarczyłspislokatorówiwskazałdwapodejrzaneadresy.

Policyjnykomputerdorzuciłjeszcze

jednonazwisko.Sporojaknajednąklatkęschodową,pomyślał

Halwas.Napisałnakartcetrzynazwiska:1.MARTAORCZYK-drobne
kradzieże,prostytucja.2.PIOTR

MIARCZYK-fałszerstwadokumentów,paserstwo.

3.ROBERTPIASECKI-pobicia,kradzieżzwłamaniem.

PrzytejczynnościzastałagoLidia.Ostrożnieusiadłanabrzegukrzesłaizdjęłaz
nógprzemoczoneadidasy.

-Okropnydzieńiokropnyfacet-podsumowała.PokrótcezapoznałaKarolaz
przebiegiemrozmowyzeświadkiem.-Narazienicrewelacyjnego,alemożesię
cośztegowykluje.Facetnapewnożałuje,żetakbezmyślniezdecydowałsięna
współpracęznami.Terazniemawyjścia.Zawiadominas,jeślicośzaczniesię
dziać,aledlapewnościpoślijmudopomocyjakiegośbystregochłopaka.Ajak
tamuciebie?

background image

-Nijak.

*

Następnydzieńprzyniósłpierwszedrobnesukcesy.

Antykwariuszrozpoznałnawskazanychzdjęciachklientaodszkatułki.Facet
mieszkałnaKościuszkiinazywałsięRobertPiasecki.Jegoteczkależałana
biurkuinspektoraReszki,aonsamdawałswoimpodkomendnymostatnie
instrukcje.

-Takjakmówiłem,ztympanemporozmawiamysobiepóźniej.

Narazieobserwacjaprzezcałądobę.Iżadnejprasy-zastrzegł

groźnie-botymrazemnaprawdęcośwamzrobięznogami.

OdtejchwiliRobertPiaseckistałsięnajpilniejstrzeżonymczłowiekiemw
mieście.Krokwkrokpodążalizanimpolicyjniwywiadowcy.

Lidiabyłapewna,żewcześniejczypóźniejdoprowadziichdomordercy.

Joladotarłado"mieszkaniakuzynkiwpóźnychgodzinachpopołudniowych.
Rzuciłanałóżkopękatątorbęizażądałaherbaty.Iwonazajętabyłapakowaniem.
Aściślejmówiąc,wywlekałazszafróżneczęścigarderobyirzucałatowszystko
nałóżko.

-Jakmyślisz,wziąćpiżamęczykoszulęnocną?Wogólemusiszmipomóc,bo
samaniepotrafięsięnaniczdecydować-

westchnęła.-Wieczoramimająbyćtańce,wdzieńzabiegi,nakasęchorych
oczywiście,ajeszczespacerypoplaży,kawiarnie.Iwyobraźterazsobie,na
każdąokazjęinnakreacja.-Buziajejsięniezamykała.

Jolazrobiłasobieherbatę,wróciładopokojuirozpakowałaprzywiezione
manatki.

-Zacznijodtego:dres,polar,kurtkaortalionowaiszlafrok.

Ciągleniemogęzrozumieć,pocopchaszsięnadmorzejesienią.

background image

Otejporzejesttamobrzydliwiezimnoiśmiertelnienudno.

Znowudostanieszkorzonkówityle-prorokowała.

-Nieprawda-zaprotestowałakuzynka.-Grażynabyławzeszłymrokuiwróciła
caławskowronkach.Spacerowałasobiepoplażach,niepotykającsięnakażdym
krokuostadapółnagichludzkichfok,schudładwakiloiprzestałojejstrzykaćw
kolanach.Ina

dodatekprzywiozłacaływórsuszonychgrzybów.Możnasuszyćwkotłowni
pensjonatu,tylkotrzebadaćpalaczowipółlitra-

zakończyłatriumfalnie.

-Dobra,dobra,porozmawiamynatentemat,kiedywrócisz.Dajmilepiej
instrukcjęobsługitegocałegokramu.

Jolanaczasnieobecnościkuzynkiobiecałazająćsięmieszkaniem,atonie
należałodorzeczyprostych.

Dwalatawcześniejwpodobnejsytuacjidopuściłasiękarygodnychzaniedbań,w
wynikuczegozaginął(bezpowrotnie)dwumetrowypytonAsik.Iwonabardzo
ciężkoprzeżyłastratę,pocieszającsiętylkomyślą,żeulubieniecznalazłnową
kochającąrodzinę.Jolaukryłaprzedniąswojąpesymistycznąwizję,związanąz
rurąkanalizacyjną.Wkońcuwężeświetniepływają...

PotychtraumatycznychprzeżyciachIwonkanawetnadzieńnieopuszczała
mieszkania.Wkońcupodwóchlatachpoświęceńzapragnęłajednakchoćby
odrobinyrelaksu.Jolananieszczęściebyłajejjedynąrodziną...

-Tylkoniekramu,tosążywe,czująceistoty-prychnęłaurażonawłaścicielka.

Iwonapoprostukochałaprzyrodępodkażdąpostacią.

Mieszkanietonęłowzieleni,doniczkizkwiatamistałynaparapetach,podłogach,
afantastycznepnączapełzałynawetposuficie.

Wdomuniebrakowałoteżprzedstawicieliświatazwierzęcego;kotOskar,
kanarkiDorianiZuziaorazkilkatuzinówbezimiennychrybekwymagałystałej
troskliwejopieki.TozadaniezostałopowierzoneJoli.

background image

-Teżsobiekupiędrespopowrocie-zakomunikowałaIwona,dopinajączamek
bluzy-chociażtoniewmoimstylu.Obiepanienosiłytensamrozmiar.-Tylko
trzynumerymniejszy-dodałazłośliwie.-Oskarku!-zawołaładokota.-Nie
poznaszpanipopowrocie.BądźgrzecznyisłuchajciociJoli.Niedrażnij
Doriankaiżebyminiebrakowałożadnejrybkiwakwarium,bodokońcażycia
będzieszżarłsuchąkarmę.

ZdegustowanaJolaostentacyjniewyglądałaprzezokno.

-Zobacz,cisekciarzeznaprzeciwkazrobilisobiegeneralnyremont-rzuciła
Iwona.-Jasięciebiepytam,skądnatobiorą.W

naszymkościeleodlatprzeciekadachinikogotonieobchodzi.

Brakfunduszyikoniecrozmowy.Atychstaćnawszystko-

mruknęłazzazdrością.

-Tozmieńwyznanieiprzestańwreszciegadaćjaknawiedzonadewotka.W
końcu,sądzącznazwy,oniteżwierząwBoga,ażeinaczej,totylkoiwyłącznie
ichsprawa.-Jolaconajmniejodrokuwysłuchiwałaodkuzynkirewelacjio
„Bogorianach"izdążyłasobiewyrobićnaichtematcałkiemodmiennezdanie.

Iwonanapropozycjękuzynkiażzatrzęsłasięzoburzenia.

Należaładowszystkichmożliwychorganizacjikościelnychimiałainformacjez
pierwszejręki.

-1tusięmylisz,mojadroga.-Dziabnęłapalcempowietrzedwacentymetryod
okaJoliiprzystąpiładokontrataku.-Nazywająsię„Bogorianie",aletonieod
Boga,tylkoodnazwiskazałożyciela.TenBogoriantopomiotszatańskinarodzony
złonaKościoła.Wy-

słannikSzatananaziemi.Judasziodstępcawiary.Obowiązkiemwszystkich
chrześcijan...

WiadomośćwstrząsnęłaJolątak,żenachwilęstraciławładzęwczłonkach.Po
głowietłukłysięjejtabunyrozpędzonych,skotłowanychmyśli,zbliżałosię
olśnienie.Napewnosłyszałajużgdzieśtonazwisko.

background image

-Tymniewcaleniesłuchasz!-doleciałskądśzoddalizirytowanygłoskuzynki.

Bogorian,Zatopiec,Bogorian,Zatopiec-wszystkozaczęłosięukładaćw
logicznącałość.

-Słucham,słucham,tylkoniedokońcazrozumiałam,comówiłaś

-odezwałasięwkońcu,ztrudemwydobywającsłowazzaciśniętegoemocją
gardła.

-Anibytakawykształcona-kpiłaIwona.-Jużniewiem,jakmożnamówić
jaśniej.TenBogorianbyłkiedyśksiędzemkatolickim,późniejzdradziłChrystusa
izałożyłwłasnąsektę.

Dlategojesttakiniebezpieczny,rozumiesz?!

-CzyonmanaimięHenryk?

-Adiabliwiedzą,jakmanaimię.Razgonawetwidziałamosobiście,taki
przygarbiony,przyczajonywsobie.Bardzonieciekawapostać.

Razkozieśmierć!Jolaodważnienacisnęłaguzikdzwonka.

Drzwiotworzyławysoka,szczupłakobietaociemnychwłosach,mocnojuż
przyprószonychsiwizną.

-JadoAgatki-wydukałaJola-niewiemtylko,czyonazechce...

-Ależproszę,proszę!Synowanapewnosięucieszy.Straszniesięnudzi
biedactwo-szepnęładama

konfidencjonalnieibezzbędnychceregieliwprowadziłagościadosypialni
chorej.

Agatkasiedziaławłóżku,wspartaplecamiostospoduszekiciekawiełowiła
odgłosydochodzącezkorytarza.Rozpoznałagłosprzyjaciółkiipoczułacośna
kształtulgi,obficieprzetykanejnićmisatysfakcji.Nienależaładoosób
zawziętychimocnożałowałasłów,którewygłosiłapodadresemJoli.Terazsię
pogodzą.DasięprzeprosićinamówiJolędoponownejwspółpracy-
kombinowała.Poprawiłanagłowieżółtąperukęiuśmiechemprzywitała

background image

wchodzącą.

-Cześć!-odezwałasięJola.

-Cześć!-odpowiedziałaAgatka.-Fajnie,żewpadłaś.Nawetniewiesz,jakieto
leżeniejestmęczące.-Westchnęła.-Jakwyzdrowieję,każępomalowaćsufitna
kolorowo,konieczniezwzorkami.

Otworzyłysiędrzwiistarszapanipostawiłaprzedgościemfiliżankęherbatyi
talerzykzmakowcem.

-Bawciesiędobrze-powiedziałainapaluszkachopuściłapokój.

-Teściowa-wyjaśniłaAgatka.-Bardzozyskałaprzybliższympoznaniu-dodała
zlekkimzdziwieniem.-Możenawetsięzaprzyjaźnimy,lepiejpóźnoniżwcale.

-Ajaksięterazczujesz?

-Świetnie,nawetjużtrochęchodzę.Odczasudoczasukręcimisięwełbie,ale
topodobnonormalne.Włosyteżjużodrastają,patrz!

ZamaszystymruchemściągnęłaperukęipokazałaJoliczarnygęstymech.

-Jużsięnawetzaczynajązwijaćwloczki-usłyszałakomplement.

Agatkapieszczotliwieprzejechałapalcamipogłowieizobrzydzeniemcisnęła
sztuczneowłosienienakomodę.

-Paskudztwo-wykrzywiłasięokropnie.-Dostałamwprezencieodbratowej.

Przejętarolągospodyni,postanowiłarozruszaćwyraźniespiętegogościa.
Historyjkaoperucebratowejnadawałasiędotegoznakomicie.

-Mojabratowaszalenielubiszpanować-zaczęła.-Mójbratjakimścudem
zdołałsięprzyzwyczaićdojejdziwactw,resztarodzinyniemiałatyleszczęścia.
Beatazjakichśpowodówpostanowiłabłysnąćurodąprzywiększejwidownii
wybraładotegoceluwielkanocneśniadanie.Wparowaładopokojuwy-strojona
wperukęikapelusikwkształciepiramidy.Efektprzeszedłjejoczekiwania,
większościodjęłomowę,awujekMichałdostałześmiechuatakuślepejkiszkii
wylądowałwszpitalu.-Zachichotała.-Beatkazpłaczemuciekładodomuinikt

background image

więcejniedostąpiłzaszczytuoglądaniabratowejwrolisobo-wtóraMarylin
Monroe.Odtejporyżółtaperukapowracaławyłączniewdowcipachrodzinnych.
Niktsięnawetniedomyślał,żeBeatkanigdyniezrezygnowałazmarzeń,przeszła
tylkodokonspiracji.Kiedyprzyszłatuprzedwczorajiwyciągnęłazpudełkaswój
skarb,prawieoniemiałamzezdziwienia.Ogromniesięwzruszyłamtymdowodem
sympatii.Przeztylelatmusiałosiębiedactwobardzodoniejprzywiązać.
Przyjęłamzgrzeczności,pobawiłamsiętrochę,ajakwyzdrowieję,odniosęjejz
powrotem.Niechma.Tak,prawdziwychprzyjaciółpoznajesięwbiedzie-rzu-

ciłanieopatrznie.-Acotamnauczelni?-zmieniłaszybkotemat.

Jolanatychmiastchwyciłarzuconekołoratunkowe.Tematpracywydawałsię
tematemneutralnym.

-Robimytrzeciepowtórzenie,badaniaporównawcze8Awogólewypadłyz
planów,azmrożeniemczekamynaciebie.

-Tomożetrochępotrwać.-Agatkawyraźnieposmutniała.-

Leczenie,potemrehabilitacja,apotemjeszczemuszęzłapaćtegocholernego
Zatopca!-Wjejgłosiepojawiłysiętwardenuty.

-Widzę,żeciwcalenieprzeszło-orzekłaJola.Odpoczątkurozmowywahała
się,czypodzielićsięzchorąostatnimodkryciem.Terazwyzbyłasięobaw.
Agatceprędzejzaszkodzibrakwiadomościniżichnadmiar.

-Atobiebyprzeszło?!-prychnęłagniewnieAgatka.-Szlagmnietrafia,kiedy
leżęwłóżku,ataparszyważmijapełzanawolnościibezkarniełamieprawo.
Nagminniełamie.

Jolauśmiechnęłasiępodnosem.Toznowubyładawna,zwariowanaAgatka.
Wszystkodobre,cosiędobrzekończy.

-Teżciopowiemfajnąhistoryjkę-zaczęła-tylkoonawcaleniejestśmiesznai
jeszczeniemazakończenia.

-Eee...-żachnęłasięAgatka.

-Jakniebędzieszprzerywać,tomożerazemwykombinujemyjakiśmocnyfinał.
Słuchaj,aniepożałujesz.

background image

Poprawiłachorejpoduszkęiustawiłakrzesłobliskołóżka,bymiećokona
przyjaciółkęiprzerwaćnatych-

miast,gdybycośbyłonietak.Zemocjaminigdyniewiadomo.

-Dawno,dawnotemuwubogiejdzielnicyżyłsobiekalekichłopiecimieniem
Henryk-zaczęła.-Jaksięzapewnedomyślasz,lostakiegodzieckaniebyłgodny
pozazdroszczenia.

Samotny,wyrzuconypozanawiasdziecięcejspołeczności,spędzałczasna
ukrywaniusięprzedprześladowaniamizestronystarszychchłopców.Itakmijał
dzieńzadniembeznadzieinapoprawęlosu.Ażtuktóregośdnianiespodziewanie
błysnął

płomyczeknadziei-ba,promyczek-stałsięcud!GarbatyHenioznalazł
przyjaciela,przyjacielaipotężnegoprotektorajednocześnie.Zpodwórzowego
pariasastałsiękimśwrodzajuordynansaniepisanegoprzywódcymłodocianych
przestępców.

Zyskałdostępdonajtajniejszychplanów,szacunekotoczeniai-

conajważniejsze-nietykalnośćosobistą.MałyHenioporazpierwszywżyciu
uwierzył,żejesttakimsamymchłopcemjakinni.

Agatkasłuchałaopowiadaniazrosnącymzainteresowaniem.

Oczybłyszczałyjejgorączkowo,anapoliczkachwykwitł

ceglastyrumieniec.Wiedziała,kimbyłtenchłopiec,i,conajważniejsze,znała
jegoprzyjaciela-nazywałsięMarianZatopiec.

-Minęłokilkalat-kontynuowałaJola-ijaktobywawżyciu,chłopcydoroślii
każdyposzedłwłasnądrogą.HenioBogorianponowniezostałsam.Aleniebyłto
jużtenprzerażony,zaszczutydzieciak,leczmłodymężczyzna,świadomywłasnych
zaletiograniczeń.Podługimnamyślewybrałkarieręduchownego.

Tutajjegokalectwotakbardzonierzucałosięwoczy,aprzyodrobiniewysiłku
mogłonawetstanowićatut.Itak

przeznastępnychkilkanaścielatBogoriangorliwiesłużył

background image

Kościołowi.NauczyłsięgłosićsłowoBożeibezresztywładaćludzkimi
duszami.Takidartomajątek-powiedziałkiedyśbiskup,oczarowany
wystąpieniemmłodegoksiędza.Bogorianpotraktowałopinięprzełożonego
dosłownie.NaukipobranekiedyśuZatopcanieposzływlas.KsiądzHenryk
uznał,żeczaszacząćpracowaćnawłasnyrachunek.PorzuciłKościół,alenie
sutannę.Stanąłnaczelezgromadzeniareligijnegoonazwie

„Bogorianie".Aterazdochodzimydosednanaszejopowieści.

SiedzibaBogorianmieścisiędokładnienaprzeciwkamienicymojejkuzynki.A
jakiwidokzokna!-Jolaażcmoknęłazzachwytu.-Tosąfakty-podsumowała.-
Nadesermamyrównaniezdwiemaniewiadomymi:czyZatopiecszukał

schronieniauprzyjacielazdawnychlaticobyzrobiłBogorian,gdybydojego
drzwizapukałdawnydobroczyńca?

Agatkaanalizowałacośintensywnie,skubiącprzytymzaciekleświeżowyklute
włoski.Przeszłośćzwiązałatychdwóchludzinazawsze,tegobyłapewna.Jeden
dałdrugiemunoweżycie,ategosięniezapomina.Zatopiecdoskonalezdawał
sobieztegosprawę,wiedziałteż,żepotym,cozrobił,niezostałomuzbytwielu
przyjaciół.WreszcieusiadłaiutkwiławJoliświdrującespojrzenie.

-Nadrugiepytaniemożemyśmiałoodpowiedziećpozytywnie.

Jeślitendrańzapukałdobramy,zpewnościązostałprzyjęty,itozotwartymi
ramionami.Jolka,ontamjest!Wiem,żetamjest!-

zachrypiała,drapieżniechwyciłaprzyjaciółkęzarękęiścisnęłanadspodziewanie
mocno.

-Teżtakmyślę-powiedziałaJolaspokojnie.-Notomapecha.

Loschciał,żeprzeznajbliższetygodnieopiekujęsięmieszkaniemkuzynki.Od
czasudoczasumogęzerknąć,cosiędziejezamurem.Jakcośodkryję,
powiadomimypolicjęipokrzyku.Wcześniejsięnieda,beznakazunikttamnie
wlezie,tylkospłosząptaszka.

-Naprawdęzrobisztodlamnie?-Agatkanieukrywaławzruszenia.-Słuchaj,już
dawnochciałamcięprzeprosićzatamto,wiesz...Wcaletakniemyślałam...ja
tylko...

background image

-Niemasprawy.JateżmamporachunkizpanemZatopcem-

zasyczałaJola.-Pożyczmilepiejlornetkę,przyjrzęsiętemuzbliska.

-Lornetkę?Słuchaj,BoguśLawinamalunetę,wiesz,takądopodglądanialudzi.
Oglądagołepanienkiwblokunaprzeciwko.

-Co,jeszczejedenzboczeniec?

-Raczejdewiant,alemniejszaztym,przyciśnijgotrochę,topożyczy.Będziesię
wypierał,aleniedajsięspławić.Kiedyśsamsięwygadałprzywódce,potem
zaprzeczał,alesątacy,cowidzieli.Zresztą,samadoniegozadzwonię-
postanowiłaAgatka.

Copewienczasdrzwiuchylałysięlekkoidopokojuzaglądalikolejnowszyscy
członkowierodziny.Zamienializchorąkilkasłówiznikali.

-Sprawdzają,czydobrzesięczuję-wyjaśniłaAgatka.-Miłe,choćnieco
krępujące.

Obdarzonazajęczymsłuchem,napierwszyodgłoskrokówprzybierałapozycję
horyzontalnąiudawałaosobęidealniezrelaksowaną.

Tymrazemdosypialniweszłateściowa.

-Kochanie,czasnawieczornąporcjęleków-przypomniała,dająctymsamym
znaćgościowi,żeporakończyćprzydługąwizytę.

Agatkaczulepożegnałaprzyjaciółkę,naodchodnymwciskającosłupiałejJoli
garśćlekarstw.

-Zajmijsiętymdyskretnie-mrugnęłafiluternieokiem.-Nadłuższąmetęrośliny
odtegochorują.

Niebyłożadnychwątpliwości-Agatkazdrowiałanapotęgę.

BoguśLawinanietylkolunetępożyczył,aletakżedowiózłnamiejscei
zamontował.Iwcaleniewyglądałnadewianta,poprostuinteresowałsiężyciem
innychludzi.

background image

Jolaprzyjęławyjaśnieniezezrozumieniem,postanawiająctylkoszczelniej
zasłaniaćwieczoramiokna.Teżmieszkaławbloku.

Natychmiastpowyjściukolegizajęłasięmaskowaniemprzyrząduoptycznego.W
tymceluprzysunęładooknapiętrowystojaknakwiaty,opróżniłaśrednipoziomi
wwolnemiejscewsunęłalunetę.Obejrzaładziełowłasnychrąkistwierdziłaz
zadowoleniem,żekamuflażdziałabezbłędnie.Nietracącwięcejczasuprzysunęła
miękkiekrzesłoirozpoczęłaobserwację.

Zciekawościązlustrowałaokolicę.

RezydencjęBogorianaotaczałwysokimurzcegłyklinkierowej.

Naprzeciwległymkońcuwidniaławielkaszarabrama.Bliżej,tużprzyulicy,
znajdowałasięniepozornafurtkazdomofonem.

ZoknatrzeciegopiętraJolamiaładoskonaływidoknafrontowąibocznąścianę
olbrzymiegogmaszyska,lunetaobejmowałateżsporączęśćogrodu;natomiasttył
budynkupozostawałpozawszelkąkontrolą.

Wbrewpoczątkowymprzypuszczeniomnazamkniętejposesjidziałosiędużo.
Szczególnieoświcieiozmierzchu.Podjeżdżałyolbrzymiesamochody,gromady
ludziwnosiłyiwynosiłyjakieśpaki.Pracawrzałajakwmrowisku.

TrzeciegodniaJoliudałosięrozpoznaćsamegoprzywódcęsekty.Ubranywcoś
jakbyskrzyżowaniesutannyzpeleryną,zwysokościschodówkierowałpracą
podwładnych.Minęmiał

wielkopańskąijednocześnienatchnioną,cowpołączeniuzułomnąsylwetką
nadawałomunimbświętości.Odbierałhołdyodwyznawców;Zatopcajednak
wśródnichniebyło.

Joliciężkobyłopogodzićpracęzawodowąznadliczbowymiobowiązkami.
Jesienneszarugiskutecznieutrudniałyobserwację,toteżcałynadchodzący
weekendpostanowiłaspędzićwmieszkaniukuzynki.

Rozmowęzmężem,niewtajemniczonymwsprawę,rozłożyłanadwieraty.

Wpiątekpóźnymwieczoremzadzwoniładodomuzinformacją,żezpowodu
późnejporyprzenocujenamiejscu.Wsobotęranopojawiłasięwdomuize

background image

zbolałąminąprzyznałasiędootruciakotaIwony.

-Tomojawina,niepowinnammudawaćtychresztek,aleskądmiałamwiedzieć,
żemutakzaszkodzi.JeśliOskarzdechnie,Iwonanigdymitegoniewybaczy-
jęczała.-Dammutelekarstwa-tuzaprezen-

towałaopakowanie-ibędęgoobserwowaćprzeznoc;jeślisiępogorszy,
pojedziemydokliniki.

-Możeprzywiezieszgodonas?-zaproponowałwielkoduszniePaweł.

-Jaksobietowyobrażasz?-zaoponowałaJola.-Ciekniemuzdwóchkońców,
zresztąkotyprzywiązująsiędomiejsca,takapodróżmożegonawetzabić.

ItakJolapostawiłanaswoimiradośnieopuściładom.Chorobękotazamierzała
przedłużyćjeszczenaniedzielę.

Podrodzezrobiłaniezbędnezakupy,rzuciłatorbęwkuchniiniecierpliwie
przypięłasiędolunety.Wsamczas,bozamuremrozgrywałasięfantastyczna
scena.Trzechrosłychmężczyznpróbowałowprowadzićdospecjalnejprzyczepy
rozszalałegokonia.Skądsiętamwzięłotopięknezwierzę?Jolaniemiała
zielonegopojęcia.Możemieszkałtamzawsze,amożeprzywieźligorano.

Ogierbiłkopytami,stawałdęba,odskakiwałnabok,dającpiękneistraszne
widowisko.Nimzatrzasnęłysięzanimdrzwiczkiprzyczepy,zdołałnieźle
poturbowaćprześladowców.Całemuzamieszaniuprzyglądałsięzokientłum
rezydentów.Wielkigurupojawiłsiędopieropozakończeniuprzedstawienia,
uniósłręceiprawdopodobniepobłogosławiłodjeżdżających.

Tegodniamiałnasobieprostąszarąsuknię,przepasanąbłękitnąszarfą,ana
głowieczapeczkęzokrągłymdenkiem.

PrzeznastępnekilkaminutnicsięniedziałoiJolapostanowiławykorzystać
przerwęnaprzygotowanieobiadu.Wkuchniczekałająprzykraniespodzianka.
Korzystajączesposobności,Oskarzeżarłcałąrybęiwiększośćparówek.Zdołał
teżwporęwycofaćsięzpolawalki,unikającprzykrychkonsekwencji.

Jakbytegojeszczebyłomało,odezwałsiędzwonekprzydrzwiach.Jolaz
przerażeniemrozpoznałagłosPawła-niemogłaudawać,żeniemajejwdomu.

background image

Rzuciłasiędopokojuiwprzypływiegeniuszuowinęłastojakzlunetąkocem,a
nawierzchnarzuciłafoliowypokrowiec.

Zbijącymsercemwpuściłamęża.

TajemniczyobiektnatychmiastwzbudziłzainteresowaniePawła,który,cotu
ukrywać,itakpodejrzewałżonęojakieśniecnepraktyki.

-Atocotakiego?-zapytał.

-To?Iwonaukorzeniajakąśrzadkąroślinętropikalną.Bezdostępuwody,
powietrzaipromieniultrafioletowych-odparłaprzytomnieJola.-Samajestemj
ciekawa,cototakiego,alepodżadnympozoremniewolnotamzaglądać-
wyjaśniła,gotowabronić

pakunkuwłasnąpiersią.Naszczęścieniebyłotakiejpotrzeby,mążzadowoliłsię
wyjaśnieniem.

Niebezpieczeństwoprzyszłozcałkieminnejstrony.

-Aha.Słuchaj,wpadłem,bozostawiłaśwdomutokocielekarstwo.Ajaksię
czujebiednyOskarek?-zapytałznienacka.

-Naszczęścieśpi,sentonajlepszelekarstwo.Jaknazłośćpodłyzdrajca
przybiegłwpodskokach

obejrzećsobiegościa.Zatrzymałsięjakwrytynaśrodkupokoju,stanąłna
szerokorozstawionychłapach,wygiąłgrzbiet,wybałuszyłoczyibluznąłna
podłogę

zawartościążołądka.Wielkieobżarstwonajwidoczniejniewyszłomuna
zdrowie.Uciekłiwkorytarzupowtórzyłoperację.

-1tojuższóstyrazdzisiaj-poskarżyłasięJola.Przyniosłapapierizabrałasiędo
sprzątania.Natenwidokwrażliwymężczyznanatychmiastopuściłprogi
mieszkania.Byłauratowana.

*

Iwreszcie,wsłonecznyniedzielnyporanek-stałosię!

background image

Podejrzeniezamieniłosięwpewność-JolazobaczyłaZatopca.

Naprawiałmotocyklnaplacykuprzedbudynkiem.Potemwstałirozmawiałz
jakimśmężczyzną.Jolapoznałacharakterystycznegesty,chóditwarzniezdarnie
zamaskowanązarostem.

Przezbliskogodzinęniespuszczałagozoka.Wtymczasieobiektobserwacji
skończyłnaprawęiwykonałrundkęhonorowąpoplacu.Następniezostawił
motorprzybocznejfurtceiznikłwgmachu.

Jolazadrżałazemocji-czuła,żetozdarzysiędzisiaj.

Musiałasięprzygotować.

Przebrałasięwzielonydresiwygodneadidasy.Dozapiętejnapasiesaszetki
wsunęłanotes,portfelitelefonkomórkowy.Nakoniecdowąskiejpłóciennej
kiszkinasypałakociegopiaskuicałośćzanurzyławwodzie.

Byłagotowa.

Oczekiwanieprzeciągnęłosiędopóźnychgodzinwieczornych.

Zapadłzmrok.Wreszciezbrodniarzzdecydowałsięopuścićkryjówkę.Przez
bocznąfurtkęwyjechałnaulicęizniknąłzazakrętem.

WtedydoakcjiwkroczyłaJola.Zamknęłamieszkanieicichozeszłaposchodach.
Wprawejdłonitrzymałaociekającywodąworek,wlewejdużąbiałąkopertę.
Przecięłajezdnię,podeszładodrzwiczekiwsunęłapodnierógkoperty.
Rozejrzałasięnabokiiniezauważonaprzeznikogoumknęławcieńgęstego
jałowca.

Czekaładługiedwiegodziny.

Wreszciezoddalidobiegłodgłossilnikaimotocyklzatrzymałsięnapodjeździe.
Odzianywskóręmężczyznaustawiłmaszynę,zdjąłkaskiodruchowoschyliłsię
poprzesyłkę.Niespodziewanysilnycioswtyłgłowypozbawiłgoprzytomności.

Joladziałałabłyskawicznie.Ujęłaofiarępodbokiiuprowadziławkierunku
pobliskiegoskweru.Ułożyłaciąglebezwładneciałonaławceidlapewności
wmontowałastopęwięźnia,niczymwokowy,wozdobneoparcie.

background image

Wreszciemogłatrochęodetchnąć.Pozostałydozrobieniatylkodwierzeczy:
poinformowaćpolicjęiobwieścićAgatcedobrąnowinę.

ZajętaszukaniemwizytówkiLidiiLarssonJolanaułameksekundyosłabiła
czujność.Towystarczyło!Zimnepalcezacisnęłysięnajejgardle.

Mordercaniedoceniłdeterminacjiprzeciwniczki.Jolawniczymnie
przypominaładelikatnejikruchejAgatki.Jednymszarpnięciemwyrwałasięz
uściskuisamazadałamiażdżącycios,którymzmiotłanapastnikazławki.
Upadkowitowarzyszył

chrzęstłamanejkościiokropny,bolesnyokrzyk.

Jolawstałaibezemocjiprzyjrzałasięwijącemusięzbólumężczyźnie.Jego
lewanoga,wygiętadziwacz-

nie,nadaltkwiłauwięzionawoparciuławki,podczasgdyresztaciała
spoczywałanaziemi.

-Niekrzycz!Módlsięlepiej,żebypolicjaprzyjechałaszybko-

wysyczałaprzezzaciśniętezębyiwróciładoprzerwanegozajęcia.Znalazła
wizytówkępolicjantki,wybrałanawetdwiepierwszecyfry,alepochwili
wahaniawystukałanajpierwnumerAgatki.

-Złapałamdrania!-krzyknęłaradośnie.-Właśnieczekamynaprzyjazdpolicji.
Wszystkowporządku,opowiemcijutro.Pytaszotekrzyki?Nictakiego,Zatopca
rozbolałanoga.Zresztą,pocomunoga,jakitakbędziesiedział!-Zachichotała
nerwowo.-Tocześć,muszękończyć.

Pierwszyradiowózprzyjechałpokwadransie,Lidiadziesięćminutpóźniej.
Mordercazeskortąpolicyjnąodjeżdżałwłaśniedoszpitala.

NaplacubojupozostałatylkoszlochającaJolaKapłan.Lekarzstwierdziłuniej
silnyszokpourazowyipodałśrodkiuspokajające.Oprzesłuchaniuświadkanie
mogłobyćmowy.

Wciążpowtarzałacośonapaściipiaskudlakota.Wyjaśnienieintrygującej
zagadkimusiałopoczekaćdojutrzejszegoprzesłuchania.

background image

WnocyzmieszkaniaIwonyznikłaluneta,kwietnikwróciłnadawnemiejsce,a
jakaśpracowitaniewidzialnarękawypastowałanawetpodłogi.Wtajemniczeni
nabraliwodywusta,apolicjausłyszałastaranieprzemyślanąhistoryjkę.

Brzmiałotomniejwięcejtak:JolaKapłanopiekowałasięmieszkaniemkuzynki.
Karmiłazwierzęta,

podlewałakwiatkiigrzeczniewracaładodomu.Ażtupewnegodniakot
zachorowałnażołądekipaniKapłannadwadniprzeniosłasiędomieszkania
kuzynki.Pechchciał,żewniedzielnywieczóropiekunkaodkryłabrakpiasku,
niezbędnegodokociejkuwety.

Niezważającnapóźnąporęwybrałasiępopiaseknapobliskąbudowęiwłaśnie
wracaładodomu,kiedyzostałazaatakowanaprzezjakiegośtypa.

Tutajzeznanianiecosięgmatwały.Ofiarajakimścudem(niepamiętaszczegółów)
zdołałasięobronić,zatonapastnikleżałnachodnikubezżycia.Zdjęta
współczuciemJolaprzeniosłanieprzytomnegomężczyznęwbezpiecznemiejscei
udzieliłamupierwszejpomocy.Przyświetlelampyrozpoznaławnapastniku
poszukiwanegoprzezpolicjęMarianaZatopcaipowiadomiłaorganyścigania.
Tymczasemzbrodniarzponowiłatak,aletaknieszczęśliwie,żespadłzławkii
złamałnogę.

-Przecieżtojednawielkalipa-zawyrokowałKarol,kiedyLidiaskończyła
odczytywaćprotokółprzesłuchania.-Niewierzęwanijednosłowo.

-Jateżnie,aletojużniejestnaszasprawa-zawyrokowałaLidia.

-Mordercasiedzizakratkami,sprawazamknięta.Atakprywatnie,tochciałabym
jednakpoznaćcałąprawdę.

-Jednojestpewne,znowuubiegłanasamatorka.

-Amatorkaalboamatorki.

*

Minęłokilkamiesięcy.

JolaKapłanodebrałanagrodęzapomocwujęciuniebezpiecznegomordercy.

background image

Nikomu,opróczAgatki,

niezdradziłaszczegółówtamtejnocy.Nagrodęprzeznaczyłanacele
charytatywne.

AgatkaCyrylwyzdrowiałaiponowniepodjęłapracęnauczelni.

Wwolnychchwilachuczęszczanakurskarate.

LidiaLarssonzostałaprzeniesionanastałedowydziałuzabójstw,nadal
współpracujezkomisarzemHalwasem.

KatarzynaSiekierskaopublikowałakilkasensacyjnychartykułówotematyce
kryminalnej,odniedawnaprowadziteżwłasnyprogramwtelewizji.

MarianZatopiecpokrótkimprocesiezostałskazanynadożywotniepozbawienie
wolności.

Tęwiadomośćjakopierwsząpodaływszystkieserwisyinformacyjne:

„Wczorajwpóźnychgodzinachwieczornychzamordowanyzostałznany
wrocławskibiznesmenWiktorMałmaga.

Niezidentyfikowanysprawcawypchnąłswojąofiaręzoknadwunastegopiętra
apartamentowca,będącegowłasnościątragiczniezmarłegobiznesmena.Z
nieznanychprzyczynmordercawśladzaofiarąwyrzuciłnazewnątrzsiedem
roślinpokojowych,wtymbliskodwumetrowąpalmę.Zpogromuuratowałsię
jedynieniewielkikaktus,przeoczonyzapewneprzezmordercę-szaleńca"...