background image

Wojciech Kazimierz Olszewski

Współczesna harmonia

i harmonia jazzowa

background image

Spis treści:

1. Od autora ...............................................................................................     1
2. Pojęcie harmonii jazzowej ...................................................................     3
3. Interwały ................................................................................................     7
4. Tercjowa budowa akordów – ciąg tercjowy .....................................   13
5. Trójdźwięki ............................................................................................   18
6. Czterodźwięki .......................................................................................   22
7. Zapis funkcji za pomocą symboli .......................................................   26
8. Budowanie akordów w oparciu o skale ............................................   47
9. Dominanta, centrum tonalne, kadencja “II-V-I” ..............................   54
10. Substytuty ..............................................................................................   71
11. Następstwa akordowe, wzbogacanie harmonii ...............................   77
12. Układ składników w akordzie (voicing), prowadzenie głosów ....   82
13. Akordy kwartowe ................................................................................. 103
14. Aspekt wykonawczy harmonii ........................................................... 110
15. Podsumowanie ...................................................................................... 118
16. Bibliografia ............................................................................................. 119

background image

Od autora

Schyłek XX wieku zaowocował znacznym złagodzeniem zasad i praw rządzących

sztuką   tworzenia   muzyki.   Stało   się   tak   zapewne   dzięki   rozwojowi   jazzu,   ale   także
znacznej   liberalizacji   wszelkich   kanonów   twórczości   artystycznej.   Nie   znaczy   to,   że
harmonia nie podlega dzisiaj żadnym zasadom. Współczesna muzyka przecież, w wielu
swych   odmianach,   nie   wykracza   zbytnio   poza   struktury   oparte   na   modelu
neoromantycznym i tonalności dur-moll (z pewnymi wyjątkami sztuki awangardowej).
Można więc powiedzieć, że to wciąż ta sama harmonia, ale podejście do niej dość znacznie
się  zmieniło. Pomijając wszystkie przyczyny takiego stanu rzeczy można stwierdzić, że
nierealne   jest   tworzenie   współczesnej   muzyki   (tak   jazzowej   i   rozrywkowej,   jak   i   tzw.
klasycznej)   w   oparciu   o   tak   skostniałe   zasady,   jakimi   posługuje   się   do   dzisiaj   nasza
rodzima edukacja muzyczna. Muzyka to żywy twór, ciągle się rozwijający. Zamykanie jej
w     ramy   niereformowalnych   zasad,   nie   sprzyja   jej   rozwojowi,   a   edukacja   oparta   na
nieprzystających   zupełnie   do   współczesności   podręcznikach,   może   wykształcić   tylko
niedouczonych, nieprzystosowanych do dzisiejszych czasów pseudomuzyków.

Do dzisiaj zresztą, w szkołach muzycznych panuje przesąd o zgubnym wpływie

jazzu na młodych muzyków. Wzbudza to w umysłach uczniów swoiste poczucie winy, z
powodu – choćby - ich zainteresowania tą muzyką. Nie dostrzega się pozytywnych cech
jazzu (które niestety zanikają w tzw. współczesnej muzyce klasycznej), przejawiających się
w   ciągłej   ewolucji   i   rozwoju,   dzięki   swobodzie   twórczej   i   dostosowywaniu   zasad   do
muzyki,   a   nie   odwrotnie.   W   Polsce,   zamiast   przyciągać   młodych   do   sztuki,   dając   im
możliwości   nowoczesnej   edukacji,   wtłacza   im   się   na   siłę   zupełnie   nie   przystające   do
współczesności   zasady,   próbując   im   wmówić,   że   to   jedyna   słuszna   droga.   Szanowane
uczelnie  zachodnie  (zwłaszcza  amerykańskie)  akceptują fakt, że  młodzi muzycy  godzą
występy   w   filharmoniach   z   jazzowym   improwizowaniem   w   nocnych   klubach,   co
zdecydowanie   przecież   poszerza   ich   horyzonty.   W   dobie   internetu   zresztą,   polscy
uczniowie   są   w   stanie   zapoznać   się   z   nowoczesnymi   zagranicznymi   materiałami

1

background image

dydaktycznymi,   traktującymi   te   tematy   w   sposób   naturalny,   prosty   i   praktyczny.
Konfrontacja z rodzimym  programem nauczania  i materiałami dostępnymi na polskim
rynku wydawniczym, wypada bardzo żałośnie.

Moje   osobiste   doświadczenia,   jako   wykładowcy   akademickiego,   pozwalają

stwierdzić, że wiedza studentów po kilku latach nauki teorii muzyki, w zakresie harmonii
nie  wykracza  znacznie  poza  pojęcie  triady   harmonicznej.  To   prosty   przykład  skutków
jakie rodzi brak odpowiednich polskojęzycznych wydawnictw.

Stąd pomysł na tę książkę, która – mam nadzieję – uporządkuje wiedzę w temacie

harmonii, uwspółcześni podejście do tematu i choć trochę przyczyni się do podniesienia
kultury muzycznej młodego pokolenia.

Fakt, że  odwołuję  się  często do  jazzu, jest  zamierzony. Ta stylistyka wniosła do

harmonii   najwięcej   świeżości,   a   jej   obecność   w   kulturze   światowej   jest   od   dawna
ugruntowana.   Cała   tzw.   muzyka   rozrywkowa   (czyli   95%   muzycznej   twórczości),
pochodzi   w   prostej   linii   od   jazzu,   mając   z   nim   wspólne   korzenie   w   bluesie.   Prawa
rządzące   harmonią   jazzową,   odnoszą   się   więc   bezpośrednio   także   do   wszystkich
współczesnych gatunków jemu pokrewnych. 

Książka przeznaczona jest dla średnio zaawansowanych teoretycznie muzyków i

uczniów   szkół   muzycznych,   znających   podstawowe   zasady   teorii   muzyki,   akustyki   i
klasycznej harmonii. Zawiera podstawowe wiadomości na temat konstruowania akordów,
współczesnego podejścia do zależności między nimi, wzbogacania harmonii w aspekcie
teoretycznym   i   estetycznym,   problemów   wykonawczych   z   tym   związanych,   a   także
systemu   zapisu   funkcji   harmonicznych   za   pomocą   symboli   literowo-liczbowych.   Jest
bogato ilustrowana przykładami nutowymi oraz moimi osobistymi poglądami na niektóre
tematy. 

  

2

background image

 

Pojęcie harmonii jazzowej

3

background image

Harmonia to porządek.
Harmonia   w   muzyce   to   uporządkowane,   współbrzmiące   grupy   dźwięków,

tworzące   struktury   barwowe   i   napięciowe.   Kolorystyka   jednocześnie   brzmiących
dźwięków   jest   zdeterminowana   spektrum   akustycznym   i   zasadom   nim   rządzącym,   a
także przyzwyczajeniom ludzkiego ucha, kształtowanym przez lata historii muzyki. To
samo przyzwyczajenie powoduje, że pewne współbrzmienia posiadają niepohamowane
napięcie,   dążące   do   rozwiązania   na   inne,   że   wokół   niektórych   z   nich   grupuje   się
emocjonalnie cała reszta, że odczuwamy w muzyce radość, smutek, niepokój lub błogość
melancholii.

Setki   lat   kształtowania   się   systemu   tonalnego   (dur   –   moll)   i   olbrzymia   ilość

literatury muzycznej, utrwaliły w ludzkim uchu jego dominującą rolę i ciągły wpływ na
rozwój większości gatunków muzycznych. Lata ewolucji muzyki stworzyły wiele praw i
zasad teoretycznych, do których kompozytorzy, tworząc swoje dzieła – w mniejszym lub
większym  stopniu  –  się   dostosowywali.   Dyskusyjnym  wydaje   się   być  stwierdzenie,  że
zasady te pozytywnie wpływały na rozwój sztuki muzycznej. Nasuwa się więc pytanie,
czy   łamanie   ich   nie   miało   większego   znaczenia   w   tworzeniu   nowych   dróg   rozwoju?
Odpowiedź mogłaby być twierdząca, chociaż najbardziej trafne wydaje się stwierdzenie,
że najlepszym rozwiązaniem jest (i było) znalezienie tzw. “złotego środka”, czyli – z jednej
strony – trzymanie się zasad, z drugiej – ich twórcze łamanie (czy omijanie).

Ta pozorna sprzeczność ma głęboki sens – żeby zmieniać zasady, należy je najpierw

poznać i nauczyć się z nich korzystać, stopniowo poszukując własnej drogi.

Zasady rządzące harmonią, zostały już wielokrotnie ściśle opisane, ale z biegiem

czasu   i   one   uległy   (i   wciąż   ulegają)   ewolucji.   Nowe   trendy   w   muzyce,   poszukiwania
artystyczne   twórców,   zrywają   więzy   pewnych   ograniczeń   i   stopniowo   wprowadzają
swoje   nowe   prawa.   Musimy   zdać   sobie   sprawę,   że   to   ciągły   proces   i   na   pewno   nie
zakończy się dzisiaj. Dlatego też należy na bieżąco aktualizować swoją wiedzę i próbować
dostosowywać zasady do współcześnie panujących nurtów.

Harmonia jest jedną z dziedzin, która podlega najbardziej radykalnym zmianom

ewolucyjnym, niewątpliwie dzięki rozwojowi jazzu. Główne znaczenie ma tutaj swobodne
podejście do zasad nią rządzących, determinujące jej wspaniały rozkwit. Muzyka jazzowa
szeroko   otworzyła   drzwi   dla   harmonii   i   jej   możliwości.   Dlatego   warto   zająć   się   tym
tematem z punktu  widzenia  tego   tak  twórczego  i  rozwojowego   gatunku  muzycznego,
korzystając z bogatych doświadczeń i talentu wielkich jazzu.

Należy  zadać sobie  pytanie, czy  w ogóle istnieje  zjawisko, które można nazwać

harmonią   jazzową.   Czy   harmonia,   kształtowana   przez   lata   rozwoju   jazzu   jest   czymś

4

background image

odmiennym od tej klasycznej?

Przy pierwszym kontakcie z muzyką “nieklasyczną”, jesteśmy wręcz przekonani,

że   jednym  z głównych  elementów  wyróżniających   jej  stylistykę  jest  właśnie  harmonia.
Zagłębiając się jednak w temat, dokonując bardziej szczegółowych analiz stwierdzamy, że
harmonia jazzowa niewiele, albo wręcz wcale, nie wykracza poza ramy romantycznej, czy
neoromantycznej   –   oczywiście   z   małymi   wyjątkami   z   zakresu   free   jazzu   czy   nurtów
ortodoksyjnie   awangardowych.   Tym,   co   rzeczywiście   odróżnia   stylistykę   harmonii
jazzowej   od   klasycznej,   jest   niewątpliwie   jej   brzmienie.   Ten   element   bowiem   leży   u
podstaw jej tworzenia. Muzyk jazzowy, w pełni wykorzystując swoją wolność twórczą,
konstruuje warstwy harmoniczne w oparciu tylko o estetykę brzmieniową (tę specyficzną
dla   jazzu).   Jest   ona   pełna   napięć   i   dążeń   do   ściśle   określonych   celów,   albo   wręcz
przeciwnie – do celów pozornych, nigdy nie osiągniętych. Wspomniana wolność daje mu
nieograniczoną swobodę twórczą, w ramach dobrego smaku i pewnej – specyficznej dla
jazzu -  poprawności stylistycznej.

Harmonię jazzową bardzo często utożsamia się z harmonią Fryderyka Chopina i

według mnie jest to trafne porównanie, zwłaszcza w kontekście budowy poszczególnych
akordów.   Zasadnicza   różnica   między   klasyką   a   jazzem   w   tym   zakresie,   polega   na
odmiennym podejściu do analizy przebiegów harmonicznych, a przede wszystkim, do ich
teoretycznej interpretacji oraz zapisu.

W klasyce, świętym elementem jest tonacja utworu. Wokół tego “centrum” obraca

się cały przebieg harmoniczny, z kadencjami, modulacjami i innymi zależnościami. Każdy
akord   (czyli   element   harmonii)   pełni   tutaj   jakąś  funkcję,   która   odnosi   się   do   akordu
tonicznego, określającego właśnie tonację całości.

Takie   podejście   do   harmonii,   chociaż   na   pierwszy   rzut   oka   nie   stwarza

namacalnych   ograniczeń,   niesłychanie   komplikuje   teoretyczną   analizę   wszystkich
zależności,   ponieważ   punktem   odniesienia   zawsze   jest   jakaś   tonacja.   W   harmonii
klasycznej (u nas teoretycznym wykładnikiem od wielu lat jest system nauczania według
Kazimierza   Sikorskiego),   do   tonacji   właśnie   odnosi   się   wszystkie   pozostałe   elementy
harmonii  (akordy), próbując  niejako  dopasować   je za pomocą określenia  ich  funkcji w
utworze  -  jako całości.  Powoduje  to  często sytuacje znacznego  skomplikowania zapisu
takich   przebiegów   (zwłaszcza   za   pomocą   symboli   literowych)   i   “przeteoretyzowania”
harmonii.   W   rezultacie   może   to   stać   się     powodem   niezrozumienia   prawdziwych
zależności między akordami i logiki przebiegu harmonicznego.

W   jazzie   i   gatunkach   pokrewnych   (także   w   popularnej   muzyce   rozrywkowej   –

chociaż tu harmonia występuje w dość “prymitywnej” postaci), harmonię traktuje się w
bardziej   swobodny   sposób.   Muzycy   jazzowi   dużo   większy   nacisk   kładą   na   brzmienie
akordów  niż   na  ich   prawidłową   –  w   sensie   klasycznym   –   budowę.   Wynika   z   tego   w
bezpośredni sposób ich podejście do całego przebiegu harmonicznego, tak diametralnie
różne   od   klasycznego.   Przejawia   się   ono   w   znacznie   bardziej   zawężonym   obszarze
oddziaływania   (wzajemnie   na   siebie)   poszczególnych   akordów,   czyli   pojmowaniu
zależności harmonicznej wśród najbliżej sąsiadujących ze sobą współbrzmień. Specyficzne
jazzowe układy akordowe budują więc ciągłe napięcia w stosunku do swoich najbliższych
sąsiadów. Zależności dominantowe  pojawiają się bardzo często, powodując dążenie  do

5

background image

właściwych   akordów   tonicznych,   które   z   kolei   wcale   nie   muszą   się   pojawić,   tworząc
kolejne napięcia harmoniczne. W związku z takim podejściem do konstrukcji harmonii,
trudno byłoby określić wszystkie zależności funkcyjne względem tonacji głównej utworu,
nie   komplikując   znacznie   całej   struktury   harmonicznej,   a   zwłaszcza   jej   zapisu.
Jednocześnie   specyfika   stylistyki   jazzowej   narzuca   nam,   poprzez   swoje   bogactwo
emocjonalne, przejawiające się w harmonii właśnie tymi konstrukcjami pełnymi napięć i
nieoczekiwanych   zwrotów   tonacyjnych,   uproszczenie   całego   systemu   zapisu   i   bardziej
swobodnego podejścia do niego. W jazzie nie określamy więc funkcji harmonicznych jako
odniesienia   do   tonacji,   chociaż   pojęcie   tonacji   oczywiście   istnieje.   Oznaczamy
współbrzmienia literami nazw dźwięków, na których dany akord jest zbudowany.

Tak więc akord C-dur oznaczamy po prostu literą “C”, D-dur literą “D” itd. Dzięki

tej prostej zasadzie uwalniamy się od poszukiwania zależności każdego akordu od toniki,
a tym samym od tonacji głównej. Jest to istotne także z innego punktu widzenia. Muzyka
jazzowa operuje ogromna ilością modulacji, często tylko chwilowych, by w dalszym ciągu
pojawiły się następne. W tym kontekście, poszukiwanie związku każdego takiego zwrotu
modulacyjnego   z  tonacją  główną,   jest   zupełnie   bezcelowe,  a   zapis   harmonii   oparty   na
literach pochodzących od nazw dźwięków, zdecydowanie upraszcza całą procedurę. 

Oczywiste jest, powtarzam, że nie uciekniemy od zależności harmonicznych, i nie o

samą   prostotę   zapisu   tu   chodzi,   zwłaszcza,   że   opieramy   się   jednak   na   klasyczno–
romantycznym modelu. W muzyce jazzowej przyjmuje się (w dużym uproszczeniu), że
mamy  tylko   dwa   rodzaje   akordów   –  akordy   toniczne   i  dominantowe.   Mają  one   wiele
odmian, ale ich funkcje są jasno określone. Dominanta zawsze dąży do rozwiązania na
tonikę i tworzy strukturę zwaną  centrum tonalnym, która jest odpowiednikiem tonacji,
ale   w   wymiarze   mikroskopijnym.   Wszędzie   tam   gdzie   pojawia   sie   dominanta   (jako
konstrukcja harmoniczna), a wraz z nią (po  niej) tonika,  lub coś “zamiast”, tworzy się
zalążek tonacji – czyli właśnie centrum tonalne, żyjące jakby swoim życiem. W utworze
jazzowym, pełnym dominant, modulacji (które w harmonii klasycznej byłyby nazwane
“dominantami   wtrąconymi”   lub   “zboczeniami   modulacyjnymi”),   czasami   w   każdym
takcie można odnaleźć takie centrum. Są to jakby małe tonacje wewnątrz jednego utworu.

Do   pojęcia   centrum   tonalnego   jeszcze   powrócimy,   omawiając   je   bardziej

szczegółowo. Na tym etapie chciałem tylko uświadomić czytelnikowi bardzo ogólnie, na
ile prostsze i klarowniejsze jest takie podejście do harmonii i – co za tym idzie – do jej
zapisu symbolami literowo–liczbowymi.

6

background image

Budowanie akordów 

w oparciu o skale

47

background image

Znamy   już   zasady   zapisu   harmonii   symbolami   i   mamy   ogólne   pojęcie   o

możliwościach konstrukcji akordów. Teraz czas na odniesienie tej wiedzy do tonalnego
systemu  dur-moll, czyli do  zasad  budowania  wielodźwięków w  kontekście  tonacji.  To
właśnie ten drugi aspekt konstruowania harmonii, w którym najważniejszym elementem
jest   wzajemna   zależność   poszczególnych   struktur   harmonicznych   determinowana   ich
budową i miejscem w przebiegu.

Ciąg  tercjowy, który  już znamy, posłużył  nam głównie  do poznania  możliwości

konstruowania   pojedynczych   akordów,   zrozumienia   ich   wewnętrznych   układów,   a
przede   wszystkim   jako   szkielet   zapisu   symbolicznego.   Współbrzmienia   nie   są   jednak
oderwane od siebie, tworząc związki bardziej lub mniej ścisłe, bardziej dynamiczne, pełne
napięć   lub   obojętne.   Wszystko   to   odbywa   się   w   dobrze   znanym   systemie   tonalnym   i
pomimo dużej swobody twórczej, jaką dysponuje jazz, większość tych związków się na
nim opiera. Pomimo, że w stylistyce jazzowej pojęcie tonacji nie determinuje większości
zależności   między   elementami   harmonii   (pisałem   już   o   tym),   tonalność   jako   taka,
wywiera   decydujący   wpływ   na   konstrukcje   harmoniczne.   W   dużym   jednak   stopniu
wykracza poza ograniczenia jakie istnieją w muzyce klasycznej.

Przyjrzyjmy   się   teraz   czterodźwiękom,   które   można   zbudować   na   wszystkich

stopniach   skali   durowej   (jońskiej),   wykorzystując   tylko   dźwięki   właściwe   dla   tej   skali
(diatoniczne) i odległości tercji:

48

background image

Powstało  siedem   różnych  czterodźwięków,  o   -  podanych  powyżej   pięciolinii  (w

formie  symboli) – funkcjach, na – podanych poniżej – stopniach skali. Oto zestawienie
tych akordów z określeniem ich charakterystycznych składników:

Stopień skali

Rodzaj akordu

Charakterystyczne składniki

I, IV

Durowy z wielką septymą

Tercja wielka, septyma wielka

V

Dominanta septymowa

Tercja wielka, septyma mała

II, III, VI

Molowy z septymą małą

Tercja mała, septyma mała

VII

półzmniejszony

Tercja mała, septyma mała, kwinta

obniżona

W   naturalny   sposób   stworzyliśmy   więc   cztery   bardzo   popularne   i   ważne

konstrukcje,   wykorzystując   tylko   diatoniczne   tony   skali   durowej.   Fakt   ten   ma
fundamentalne znaczenie w zrozumieniu związków i zależności między tymi akordami.
Związki te są bardzo silne, biorąc chociażby pod uwagę dźwięki, z których się składają.
Zwróćmy uwagę ile jest ich wspólnych dla wybranych par akordów. Współbrzmienia na I
i III stopniu, lub na II i IV, mają aż po trzy wspólne (jednakowe) dźwięki. Zresztą nie tylko
one. Taka sytuacja występuje w wielu konfiguracjach akordów i jest przyczyną silnych
związków między nimi i wielkiego wzajemnego oddziaływania.

Stopnie,   na   których   leżą   poszczególne   akordy   pozwolą   nam   zrozumieć   takie

podstawowe związki i role, jakie te akordy pełnią w określonych układach i następstwach
harmonicznych. Główne role pełnią tu oczywiście współbrzmienia leżące na I i V stopniu
gamy, czyli tonika i dominanta, a także subdominanta, będąca akordem zbudowanym na
stopniu   IV.   Te   trzy   funkcje   tworzą   tzw.  triadę   harmoniczną.   Pokrewieństwa   innych
akordów z tymi podstawowymi funkcjami, które przejawiają się wspólnymi dźwiękami,
dają wielkie możliwości rozbudowywania harmonii przez ich wzajemne zastępowanie lub
przejmowanie   ich   funkcji.  Pierwszorzędne  jednak   znaczenie   mają   te   trzy   akordy,   a
wszystkie “pokrewne” (tzw. substytuty) – drugorzędne.

  Jest sprawą nie podlegającą dyskusji, że dominanta w naturalny sposób dąży do

rozwiązania na tonikę. Dążenie to przejawia się także w innych układach. Tonika oscyluje
w kierunku subdominanty, a ona sama w kierunku dominanty. Wynika z tego, że funkcje
drugorzędne (ponieważ niejako “wynikają” z tych głównych) poddają się takim samym
prawom.   Popatrzmy   na   podstawowy   przebieg   harmoniczny,   zgodny   z   wzajemną
dążnością   akordową   i   możliwości   zastępowania   akordów   pierwszorzędnych   tymi
drugorzędnymi:

49

background image

Funkcje pierwszorzędne:

Tonika

Subdominanta

Dominanta

Tonika

I = ma7

IV = ma7

V = 7

I = ma7

Funkcje drugorzędne:

Iii = mi7

Iii = mi7

VI = mi7

II = mi7

VII = mi7(Ñ5)

VI = mi7

W   powyższym   przykładzie   przedstawiłem   najpowszechniejsze   możliwości

wymiany  funkcji pomiędzy  spokrewnionymi akordami.  Zwróćmy uwagę  zwłaszcza na
subdominantę. Tutaj bardzo ważne jest zastosowanie akordu molowego, położonego na II
stopniu skali zamiast klasycznego - na IV-tym. II stopień, z uwagi na odległość od kolejnej
funkcji – dominanty, pełni rolę zastępczej dominanty w stosunku do niej. Jego położenie
jest   takie   samo,   jak   klasycznej   dominanty   w   stosunku   do   właściwej   toniki.   W   obu
przypadkach występuje  stosunek kwintowy  między dwoma akordami (II – V = V – I).
Ten   fakt   ma   fundamentalne   znaczenie   w   konstruowaniu   jazzowych   przebiegów
harmonicznych ze względu na zależność i napięcie,  które  w naturalny  sposób  tworzy.
Zawsze zresztą takie położenie dwóch akordów (V – I, II – V, I – IV itp.) jest odbierany
jako naturalne dążenie dominanta  –  tonika, niezależnie od trybu akordów, co znacznie
rozszerza możliwości wzbogacania następstw harmonicznych.

Kolejny   przykład   zilustruje   nam   konstrukcję   naturalnej   dla   jazzu   progresji

funkcyjnej, wynikającej w prostej linii z zależności dominanta  –  tonika, ze stopniowym
wprowadzaniem akordów drugorzędnych (przykład w tonacji C-dur):

Tonika

Dominanta

Tonika

Cma7

Cma7

G7

G7

Cma7

Tonika

Subdominanta

 II st.

Dominanta

Tonika

Cma7

Cma7

Dmi7

G7

Cma7

Tonika

Tonika

 VI st.

Subdominanta

 II st.

Dominanta

Tonika

Cma7

Ami7

Dmi7

G7

Cma7

W  kolejnych  wierszach  powyższego  przykładu  następuje   rozwój  harmoniczny  z

zastosowaniem   naturalnych   dążeń   funkcyjnych   i   substytutów   akordów
pierwszorzędnych.   W   drugim   wierszu   wykorzystano   naturalne   dążenie   toniki   do
subdominanty,   co   jednocześnie   przyczyniło   się   do   zastąpienia   pierwszej   dominanty

50

background image

subdominantą w formie akordu molowego na drugim stopniu skali, który tym samym stał
się  zastępczą dominantą  dla   “prawdziwej”  G7. Wiersz  trzeci  przynosi  nam  zastąpienie
drugiej   toniki   akordem  zastępczym  Ami7,  stającym   się   z   kolei   zastępczą   dominantą  dla
następnego – Dmi7. W każdym momencie, taką zastępczą dominantę możemy przekształcić
w   “klasyczną”   (w   sensie   konstrukcji),   zmieniając   jej   tryb   na   durowy   i   zachowując
obecność septymy małej.

Dzięki   takim   zabiegom   prosty   przebieg   “tonika   –   dominanta   –   tonika”   został

wzbogacony  o   dodatkowe   akordy,  które   będąc   zastępczymi   funkcjami   tych   głównych,
mogły nabrać cech innych funkcji. Wynika z tego fakt, który w jazzie jest naturalną cechą
konstrukcji   harmonicznych,   że   punkt   odniesienia   zależności   akordowych   może   leżeć
wszędzie,   że   każdy   akord   może   w   danej   chwili   pełnić   rolę   toniki   czy   dominanty,   a
wszystko to zależy przede wszystkim od kontekstu.

Opierając się tylko na akordach zbudowanych na diatonicznych dźwiękach gamy

C-dur,   zachowując   zależności   kwintowe,   a   jednocześnie   zachowując   naturalny   ciąg
funkcyjny   “tonika   –   subdominanta   –   dominanta   –   tonika”,   możemy   zbudować   taki
przebieg (przykład w C-dur):

I

IV

VII

III

VI

II

V

I

Cma7

Fma7

Bmi7(Ñ5)

Emi7

Ami7

Dmi7

G7

Cma7

Tonika

Subdomin.

Dominanta

Tonika

Tonika

Subdomin.

Dominanta

Tonika

Zależności   kwintowe  (I  –  IV,  IV  –  VII   itd.)   powodują,  że   emocjonalnie  czujemy

pozorne dążenie dominanta  –  tonika, a jednocześnie akordy drugorzędne poprzez swój
związek z głównymi (za pomocą wspólnych dźwięków) mogą przejąć ich funkcje.

To   co   tu   widzimy   to   jedna   z   podstawowych   możliwości   następstw   akordów   –

następstwa kwintowe. Są to jednak kwinty w oparciu wyłącznie o dźwięki diatoniczne dla
skali  durowej  i  nie  są  one   jednakowe   (czyste).  Między  dźwiękami   F  –  H  na  przykład
występuje tryton.

Możliwy jest oczywiście także ciąg akordów oddalonych od siebie o jednakowe –

czyste kwinty. Będą tu występować dźwięki nie należące do jednej skali, a w zasadzie do
wszystkich,   bo   w   postępie   kwintowym   wykorzystamy   wszystkie   dwanaście   tonów
chromatycznych. Taki szereg oparty jest na tzw.  kole kwintowym.  Temat ten powinien
być doskonale znanym czytelnikowi. W sytuacji budowania na tym schemacie akordów,
jesteśmy w zasadzie ograniczeni do użycia kolejnych dominant, dążących do następnych
dominant. W wypadku czystych kwint, odchodzimy bowiem od składników jednej skali i
traktujemy spektrum dźwiękowe jako równe chromatycznie dwanaście dźwięków. Takim
strukturom poświęcę więcej uwagi w rozdziale o dominantach.

Spróbujmy teraz przyjrzeć się tonacji molowej. Ponieważ istnieją różne rodzaje tych

skal,  na  początek  skala  molowa   naturalna  (eolska).   Poniższy   przykład  zbudowałem   w
tonacji A-moll, która wykorzystuje te same dźwięki co C-dur (tonacje równoległe):

51

background image

Najważniejszy fakt, który niewątpliwie rzuca się od razu w oczy, to identyczność

wszystkich tych akordów ze współbrzmieniami zbudowanymi na dźwiękach gamy C-dur.
Oczywiście  jest  to, że operując tymi samymi dźwiękami,  uzyskaliśmy  te same  akordy.
Ciekawe   jest   jednak   ich   usytuowanie   względem   tonacji.   Tonika   w   tonacji   A-moll   (I
stopień)   staje   sie   w   tonacji   C-dur   akordem   molowym   na   VI   stopniu,   tonika   w   C-dur,
akordem durowym na stopniu III w A-moll itd. Tutaj także widać różnorodne możliwości
określenia funkcji, przede wszystkim w zależności od kontekstu harmonicznego. Daje to
jednocześnie  duży  obszar  wolności  do  swobodnego  rozszerzania  warstw i  przebiegów
harmonicznych.

W  tym aspekcie,  problem konstrukcji akordów z wykorzystaniem diatonicznych

składników   skal,   może   wyglądać   w   następujący   sposób:   oto   różne   typy   akordów
zbudowane na dźwięku podstawowym “C” i ich możliwe odniesienia do innych tonacji
durowych:

Cma7

C7

Cmi7

Cmi7(Ñ5)

I – C-dur

V – F-dur

II – Bb-dur

VII – Db-dur

IV – G-dur

III – Ab-dur

VI – Eb-dur

 

Powyższy przykład uwidacznia nam, że ta sama konstrukcja akordowa może mieć

kilka znaczeń. Może pełnić różne funkcje w różnych tonacjach (centrach tonalnych) i tym
samym mieć wiele możliwości rozwiązań i tworzenia różnorodnych napięć. 

Podam   jeszcze   przykłady   dwóch   skal   molowych   i   zbudowane   na   ich   stopniach

czterodźwięki,   uświadamiając   czytelnikowi   możliwości   konstrukcyjne   wykorzystujące
tylko składniki diatoniczne tych skal. Skala molowa harmoniczna (oba przykłady w C-
moll):

52

background image

Widzimy tutaj, że różnorodność skal zmienia w dość zasadniczy sposób możliwości

konstrukcyjne akordów i ich użycie zdecydowania wzbogaca nasz warsztat harmoniczny.

Teraz jeszcze czterodźwięki zbudowane na skali doryckiej:

To   tylko   kilka   przykładów   zastosowania   skal   i   ich   składników   do   budowy

współbrzmień,   które   oczywiście   nie   wyczerpują   tematu.   Mają   tylko   uświadomić   taką
możliwość   czytelnikowi   i   sposób   myślenia   o   harmonii   za   pomocą   stopni   gamy.   Przy
okazji   chciałbym   zwrócić   uwagę   na   fakt,   że   substytuty   funkcji   pierwszorzędnych,   w
poszczególnych skalach będą się różnić konstrukcyjnie, a tym samym mogą pełnić różne
role w przebiegu harmonicznym. Przyda to się nam w dalszych rozważaniach. W tym
miejscu   warto   tylko   zaproponować   czytelnikowi,   by   w   ramach   ćwiczeń   spróbował
budować   takie   konstrukcje   na   różnych   skalach   i   przede   wszystkim   we   wszystkich
możliwych tonacjach. To w zdecydowany sposób pomoże dość sprawnie poruszać się po
harmonii w ogóle.

53

background image

Akordy kwartowe

105

background image

Wszystko   co   wokół   harmonii   dotąd   napisałem,   obracało   się   wokół   interwałów

tercji, jako podstawowego budulca współbrzmień akordowych. Nieograniczona wolność
twórcza   muzyków   jazzowych   i   ich   ciągłe   poszukiwania   spowodowały,   że   powstały
również konstrukcje harmoniczne, składające się z interwałów kwarty. Mam tu na myśli
takie   akordy,   które   zawierają   wyłącznie   te   interwały,   a   nie   pojedynczo   stosowane   w
towarzystwie tercji. Jednak także i takie konstrukcje, pełnią tradycyjne role w przebiegach
akordowych, a kwestią teoretycznej interpretacji jest ich właściwe określenie.

Akordy składające się z kwart mają jednak sporo zalet i dlatego wśród muzyków

jazzowych  – począwszy  od  epoki  bebopu  zwłaszcza  – ich  znaczenie   jest  godne  naszej
uwagi.

Trójdźwięki kwartowe mogą występować w trzech postaciach:

Kolejno są to układy (licząc od dołu):

kwarta czysta + kwarta czysta

kwarta czysta + kwarta zwiększona

kwarta zwiększona + kwarta czysta

W konstruowaniu większych struktur kwartowych możemy zastosować schemat

myślowy znany z poprzednich rozważań, mianowicie  ciąg kwartowy,  jako analogię do
tercjowego,   którym   dotąd   się   zajmowaliśmy.   Poniżej   dwie   struktury   zawierające
wszystkie diatoniczne składniki skali miksolidyjskiej (tej właściwej dla ciągu tercjowego –
z septymą małą) w układzie tercjowym i kwartowym:

106

background image

Ten   drugi   zestaw   dźwięków   jest   identyczny   jak   pierwszy,   zawiera   te   same

składniki, ma tylko inną ich kolejność. Konstruując akordy kwartowe według tego ciągu,
pojawi nam się czasami kwarta zwiększona (w przykładzie pomiędzy dźwiękami Bb – E),
będąca jego diatonicznym składnikiem (w tej skali).

Możemy jednak konstruować też akordy kwartowe składające się tylko z czystych

kwart.   Taki   ciąg   będzie   zawierał   wszystkie   12   dźwięków   skali   chromatycznej   i   każdy
dźwięk będzie mógł być jego prymą (dźwiękiem podstawowym):

Wszystkie   te   dywagacje   mają   jednak   znaczenie   czysto   teoretyczne,   ponieważ

układy   kwartowe   i   tak   wynikają   przeważnie   z   zasad,   dotyczących   tercjowej   budowy
akordów.   Ważny   jest   tu   raczej   aspekt   wykonawczy,   który   preferuje   konstrukcje
zawierające   więcej   napięciowych   dysonansów,   które   brzmią   agresywniej,   eliminując
prawie   całkowicie  “słodkie”  tercje.  Przejawia  się  to   zwłaszcza   w  twórczości   muzyków
jazzu   nowoczesnego   od   epoki   bebopu   począwszy.   Okraszone   interwałami   kwarty,   a
właściwie   skonstruowane   prawie   wyłącznie   z   nich   akordy,   zawierają   sporą   dawkę
interwałów dysonansowych, a jednocześnie są “normalnymi” funkcjami.

Dysonanse, które tworzą konstrukcje kwartowe to przede wszystkim septymy małe

i wielkie. Popatrzmy jeszcze raz na trzy możliwe do zbudowania trójdźwięki i ich skrajne
głosy:

107

background image

Powstały tu septymy, których obecność w zdecydowany sposób wzmacnia napięcie

dysonansowe, nadając współbrzmieniu dużo agresywniejszy charakter. Wystarczy więc,
że   w   konstrukcji   akordowej   uda   nam   się   umieścić   tak   ułożone   dźwięki,   a   jego   siła
emocjonalna znacznie się wzmocni.

Popatrzmy jak może wyglądać na przykład akord C-dur – tutaj wzbogacony sekstą

i noną:

Pomimo zdecydowanie  durowego charakteru tego akordu, jego siła emocjonalna

jest   zdecydowanie   większa,   niż   gdybyśmy   go   zbudowali   z   “łagodnych”   tercji.   Obok
zastosowania   ostrzejszych   kwart,   mamy   tu   aż   dwie   septymy,   które   jeszcze   bardziej
wzmagają napięcie w tym akordzie.

W dość prostej dominancie G13, układ składników również utworzył septymę (tym

razem   wielką),   niezależnie   od   septymy   właściwej   dla   tej   funkcji.   Odległości   między
trzema górnymi głosami, oczywiście kwartowe:

Jak   widzimy,   kwarty   nie   są   podstawowymi   składnikami   akordów,   nie   są   tym

fundamentalnym budulcem, a ich użycie jest zabiegiem czysto kolorystycznym. Wszystkie
elementy konstrukcji harmonicznych są – pomimo interwałów ich dzielących (tutaj kwart)
– tylko pochodnymi ciągu tercjowego i tylko na nim wszystko jest oparte. Operowanie
wyłącznie   konstrukcjami  kwartowymi  może  mieć  specyficzny  wyraz  wykonawczy,  ale
jest to jedynie sposób wybierania tych czy innych składników podstawowych akordów i
ułożenie   ich   w   odpowiedniej   kolejności.   Wystarczy   w   powyższym   przykładzie
zastosować prawo równoległości trytonów (charakterystyczny dla dominanty tryton F –
H) i zamiast dźwięku “G” użyć podstawy harmonicznej “Db”, żeby nasz akord stał się
dominantą DÑ7(#9) . 

Bardzo często taki kwartowy sposób grania spotyka się u pianistów, którzy w lewej

ręce dość bezkrytycznie nadużywają takich struktur (chcą być może naśladować McCoy
Tynera,   dla   którego   był   to   –   swego   czasu   –   charakterystyczny   sposób   grania).   W
niektórych przypadkach może to przynieść zadowalający efekt, ale w większości jest to

108

background image

dość przypadkowa papka. 

O   niezłym   efekcie   możemy   mówić   stosując   kwarty   w   konstruowaniu   funkcji

molowych.   Tutaj   składniki   skali   doryckiej,   pozwalają   na   dość   dużą   różnorodność
układów, z których większość mieści się w granicach poprawności. Oto kilka przykładów
takich akordów:

 

W pierwszym z nich tercja akordu jest częścią składową konstrukcji kwartowej, a w

pozostałych dodałem ją do współbrzmienia, by zachować poprawność funkcji. W praktyce
wykonawczej,   tego   typu   przebiegi,   nawet   bez   użycia   tercji,   mają   zdecydowanie
odczuwalny charakter molowy z powodu użycia innych składników skali doryckiej.

Jeszcze   jedna uwaga praktyczna:  zaleca  się  używać  maksymalnie  pięć  kolejnych

interwałów kwarty w jednym akordzie. Zastosowanie następnych spowoduje powstanie
niepożądanych sekundowych dysonansów.

Użycie   kwart   jest   więc   bardzo   pożądane   w   konstrukcjach   harmonicznych

nowoczesnego jazzu. Niewątpliwie zdarzają się sytuacje, kiedy tylko one są wykorzystane
do budowy współbrzmień, a nawet całych konstrukcji harmonicznych i nie zawsze można
wytłumaczyć   tego   za   pomocą   teorii   ciągów   tercjowych.   Są   to   jednak   tylko   przypadki
marginalne, które – jak sądzę – gdzieś tam “podskórnie” zawierają te tradycyjne napięcia i
dążenia do tych samych rozwiązań o jakich tu mówiliśmy w poprzednich rozdziałach.

109