background image

 

Czy Biblia

 

rzeczywiście jest

 

Słowem Bożym?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dedykowano prawdzie,

 

którą pragną poznać

 

szczerzy ludzie we wszystkich krajach

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

 
 
 
 
 

Czy Biblia rzeczywiście jest Słowem Bożym? 

Wydano w języku angielskim w r. 1969 

w języku polskim w r. 1979 

 

przez 

 

WATCHTOWER BIBLE AND TRACT SOCIETY OF NEW YORK

,

 INC

International Bible Students Association Brooklyn, New York, U.S.A. 

 

 

Pierwszy nakład angielski 3 000 000 egzemplarzy 

 

 

Is the Bible Really the Word of God? Polish 

 

 

 

 

 

 

Made in the United States of America   

Drukowano w Stanach Zjednoczonych A.P. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

SPIS RZECZY 

 

ROZDZIAŁ   

 

 

           

 

 

           STRONA 

 

1     

Dlaczego należy badać Biblię?   

 

 

 

 

5

 

2     Biblijne sprawozdanie o stwarzaniu - prawda czy fikcja?          

11

 

3     Czy 

potop był na całej ziemi? 

 

 

 

 

 

35

 

4     

Czy Biblia jest zgodna z historią starożytną? 

 

 

 

45

 

5     

Czy wiadomości o początkach chrystianizmu są wiarogodne?   

62

 

6     

Czy naprawdę miały miejsce cuda opisane w Biblii?   

 

74

 

7     

Czy w Biblii są sprzeczności?   

 

 

 

 

81

 

8     

Czy biblijne mierniki moralne nie zawierają sprzeczności? 

 

89

 

9     Znaczenie proroctw biblijnych 

 

 

 

 

 

102

 

10    

Proroctwa biblijne, które się spełniły na twoich oczach   

 

119

 

11    

Czy Biblia ma praktyczną wartość w naszych czasach?   

 

134

 

12    Jak o

trzymaliśmy Biblię   

          

 

 

 

150

 

13    

Czy kościoły chrześcijaństwa ujmują się za Biblią? 

 

 

162

 

14    

Biblia wskazuje ci drogę do szczęśliwej przyszłości 

 

 

180

 

Odsyłacze 

 

 

 

         

 

          

189

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 1 

Dlaczego należy badać Biblię?

 

 

CZY Wszechmocny Bóg dał człowiekowi jakieś pisemne pouczenia? Czy wierzysz, że te 

pouczenia są zawarte w Biblii? A może twoim zdaniem Biblia jest po prostu tylko „dobrą 

książką” napisaną przez starożytnych mędrców? 

Są  ludzie,  którzy  nie  wątpią,  że  Biblia  została  spisana pod natchnieniem Stwórcy 

człowieka. Inni nie są o tym przekonani. Dlaczego? Wielu z nich nigdy nie czytało Biblii i 

dlatego w najlepszym razie mogą mieć zaledwie mgliste pojęcie o tym, co ona zawiera. 

Niejeden pyta: 

Co mi to da, gdy w dzisiejszym no

woczesnym świecie będę czytał Biblię, którą przecież napisano 

setki lat temu? 

Jaką praktyczną wartość może mieć Biblia dla ludzi, którzy muszą ciężko pracować na utrzymanie 

rodziny? 

Jeżeli  Biblia  wywiera  korzystny  wpływ  na  swych  czytelników,  to  dlaczego  narody 

„chrześcijańskie” prowadzą wojny, w czasie których tyle ludzi straciło życie? 

A  co  powiedzieć  o  wynikach  badań  naukowych?  Czy  one  nie  dowodzą,  że  akceptowanie 

wszystkiego, co mówi Biblia, byłoby nierozsądne? 

Może i ciebie nurtowały już kiedy takie pytania. Ale co mówią fakty? Czy kiedykolwiek 

próbowałeś je zbadać, żeby znaleźć odpowiedź? Jeżeli nie, powinieneś uczynić to teraz. 

Dlaczego? 

UZASADNIONE POWODY DO PROWADZENIA BADAŃ 

Nie  chodzi  jedynie  o  to,  że  Biblia  jest  bardzo  starą  księgą,  której  pewne  fragmenty 

powstały  z  górą  3400  lat  temu.  Sam  wiek  nie  jest  najważniejszym  powodem  do 

interesowania  się  nią.  Skoro  jednak  dzieje  człowieka  liczą  już  tysiące  lat,  trudno  się 

spodziewać, żeby księga, która ma być Słowem Wszechmocnego Boga dla całej ludzkości, 

powstała dopiero niedawno. Również niebywałe rozpowszechnienie Biblii nie jest główną 

przyczyną,  dla której warto się  nią  zainteresować.  Chociaż  i tu, logicznie rzecz  biorąc, 

należałoby  się  spodziewać,  że  książka,  która  ma  być  drogowskazem  dla  rodzaju 

ludzkiego,  będzie  dostępna  dla wszystkich ludzi bez względu  na  rasę.  I  rzeczywiście, 

Biblia trafiła do każdego kraju na ziemi. Obecnie jest dostępna, w całości lub częściowo, 

w  ponad  1600  językach.  Tylko  nieliczne  książki  doczekały  się  milionowych  nakładów, 

natomiast Biblia została  już  wydrukowana w miliardach egzemplarzy. W The World 

Book Encyclopedia (1966, t. 2, s. 218) jest powiedziane: 

„Prawie 

każdy  mieszkaniec ziemi może  czytać  przynajmniej fragmenty Biblii w  swoim  języku 

ojczystym. 

(...)  Żadna  inna  książka  nie  miała  takich  nakładów.  W  ciągu  zaledwie  jednego roku 

rozpowszechniono tyle Biblii, że w przeliczeniu wynosi to 47 egzemplarzy na minutę każdej godziny 
dnia i nocy”. 

Chociaż już same te fakty wywołują wielkie wrażenie, to jednak są jeszcze ważniejsze 

background image

powody  do  zbadania  Biblii.  W  księdze  tej  są  omówione  sprawy,  które  mają  żywotne 

znaczenie dla ciebie  -  dla  twej  pomyślności,  twojego  szczęścia  i  bezpieczeństwa,  bez 

względu na to, kim jesteś i gdzie mieszkasz. Do prawdziwego szczęścia i wewnętrznego 

spokoju  człowiek  potrzebuje  dostatecznej  ilości  zdrowego  pokarmu,  odpowiedniej 

odzieży i wygodnego mieszkania. Poza tym potrzebuje zabezpieczenia przed szkodą dla 

siebie  i  swych  najbliższych.  Dalszym  warunkiem  jest  dobre  zdrowie  i  długie  życie.  W 

Biblii  można  znaleźć  wskazówki,  jak  zaspokoić  te  istotne  potrzeby.  Czy  wobec  tego 

możemy sobie pozwolić na niezbadanie jej treści? 

Niektórzy  powiedzą:  „Przecież  Biblię  napisano  tysiące  lat  temu,  a  my  żyjemy  w 

nowoczesnym,  naukowym  świecie”.  To  prawda,  ale  nadal  istnieją  i  domagają  się 

rozwiązania  odwieczne  problemy  ludzkości.  Postęp  techniczny,  który  przyniósł  ze  sobą 

szybkie  środki  transportu  i  komunikacji,  a  zarazem  dalekosiężny  sprzęt  wojenny, 

zmniejszył odległości między ludami ziemi. Nie zmniejszył jednak trudności, z którymi 

ludzkość  musi  się  borykać,  tylko  jeszcze  je  zwiększył.  Chociaż  dzięki  nowoczesnym 

wynalazkom  udało  się  wprowadzić  wiele  udogodnień  i  ułatwić  człowiekowi  pracę,  to 

jednak  do  tej  pory  nie  zdołano  rozwiązać  najważniejszych  problemów  życia  ludzkiego. 

Czy  istniała  już  kiedykolwiek  tak  pilna  potrzeba  uczenia  się  współżycia  z  innymi  w 

pokoju i jedności, zacieśniania serdecznych więzów rodzinnych, rozwijania umiejętności 

podejmowania  mądrych  decyzji  w  trudnych  sytuacjach?  A  właśnie  Biblia  zajmuje  się 

takimi problemami i dlatego wszędzie cieszy się uznaniem. Jest to bardzo istotny powód, 

dla którego w dzisiejszych niebezpiecznych czasach należałoby bliżej zbadać jej treść. 

Ale jest jeszcze ważniejsza przyczyna. Biblia zasługuje na staranne zbadanie, ponieważ 

skupia  uwagę  na  samym  celu  życia.  Zwierzę  może  się  zadowolić  pokarmem, 

schronieniem oraz możliwością rozmnażania się. Obdarzonemu inteligencją człowiekowi 

to nie wystarcza. Ludzie mogą być naprawdę zadowoleni i szczęśliwi tylko wtedy, gdy ich 

życie  ma  jakiś  cel.  Może  i  ty,  podobnie  zresztą  jak  wielu  innych,  zadawałeś  sobie  już 

następujące  pytania:  „Jak  powstało  życie?  Po  co  tu  jestem?  Co  przyniesie  przyszłość?” 

Skoro w ogóle potrafimy zadawać takie pytania, należałoby przyjąć, że Stwórca postarał 

się też o możliwość udzielenia na nie zadowalającej odpowiedzi. W każdym zakątku ziemi 

znajdują się ludzie, którzy uznają Biblię za Słowo Boże właśnie dlatego, że znaleźli w niej 

odpowiedzi na nurtujące ich pytania. 

Wiąże się z tym ściśle godny uwagi fakt, że sama Biblia otwarcie mówi, iż jest Słowem 

Stwórcy  rodzaju  ludzkiego.  Ona  zresztą  ustawicznie  to  podkreśla.  Na  przykład  król 

Dawid, pisarz licznych psalmów, oświadcza: „Duch Jahwe [Jehowy] mówi przeze mnie i 

Jego słowo jest na moim języku” (2 Samuela 23:1, 2). Prorok Izajasz napisał: „Tak mówi 

Pan, Jahwe [Jehowa] Zastępów” (Izajasza 22:15). Apostoł Paweł powiedział: „Całe Pismo 

jest natchnione przez Boga” (2 Tymoteusza 3:16, NW).  Czy takie wypowiedzi pisarzy 

Biblii  są  przejawem  zarozumialstwa?  A  jeśli  Biblia  rzeczywiście  jest  orędziem  Stwórcy 

skierowanym  do  rodzaju  ludzkiego,  to  czy  jej  pisarze  postąpiliby  uczciwie,  gdyby  nie 

ujawnili,  że  Autorem  tej  księgi  jest  Bóg?  Biblia  zdecydowanie  obstaje  przy  tym,  że  jest 

Słowem Bożym. Czy wobec tego nie postąpiłbyś mądrze, gdybyś zbadał jej treść? 

Istnieje  jeszcze  jedna  przyczyna,  dla  której  powinieneś  starannie  zbadać  Biblię,  i  to 

właśnie teraz. Z księgi tej wynika, że żyjemy w ostatnich dniach obecnego niespokojnego 

systemu rzeczy. Nawet przywódcy światowi otwarcie przyznają, że z wielu stron zagraża 

powszechna katastrofa. A przecież Biblia już tysiące lat temu zapowiedziała taki kryzys 

background image

światowy  i  szczegółowo  opisała  wszystko,  czego  świadkiem  ma  być  obecne  pokolenie. 

Biblia wyjaśnia, dlaczego światu grozi zagłada, oraz wskazuje na źródło tego zagrożenia. 

Podaje przy tym, jakie wymagania trzeba spełnić, żeby przeżyć tę katastrofę, i zaznacza, 

że  ludzie,  których  Bóg  zachowa,  będą  mieć  wspaniałą  sposobność  dostąpienia  życia 

wiecznego na ziemi, na której zapanują sprawiedliwe, szczęśliwe warunki. Takie widoki 

powinny ucieszyć wszystkich, którzy codziennie ciężko pracują, aby polepszyć sobie byt, i 

stwierdzają jedynie, że w obecnym systemie szczęście w najlepszym wypadku jest tylko 

krótkotrwałe. Gdy na starość człowiek opada z sił, okazuje się, że jest jeszcze wiele rzeczy, 

które pozostały nieosiągalne, że szczerze chciałoby się jeszcze wiele zdziałać, ale trzeba z 

tego  zrezygnować.  Jeżeli  Biblia  naprawdę  jest  księgą,  w  której  Bóg  mówi  nam,  jak  On 

zamierza  zapewnić  ludzkości  wiecznotrwałe  błogosławieństwa,  to  za  wszelką  cenę 

powinniśmy zabiegać o to, żeby się dowiedzieć, co jest w niej napisane. 

Co prawda wiele ludzi odmawia zbadania Biblii, ponieważ ta księga kojarzy się im z 

kościołami  chrześcijaństwa.  Dostrzegają,  że  wiele  ludzi  chodzących,  do  kościoła  traci 

wiarę albo nie trzyma się zasad swej wiary. Ale czy Biblia jest temu winna? A może te 

kościoły wcale nie chcą stosować się do Biblii? Ilu uczestników nabożeństw przeczytało 

już całą Biblię? Dlatego zwracamy się także do członków różnych wyznań, żeby zbadali 

zebrane tu dowody, które mają dać odpowiedź na pytanie: Czy cała Biblia rzeczywiście 

jest Słowem Bożym? 

SPRAWDŹ JĄ 

Dlaczego  więc  nie  zbadać  bezstronnie  Biblii?  Sprawdź  ją,  jak  to  już  zrobiło  wielu 

innych. Należał do nich były przewodniczący Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych 

Salmon P. Chase. Mając wątpliwości, czy Biblia jest Słowem Bożym, postanowił ją zbadać 

tak, jak się bada sprawę w sądzie: rozpatrzył dowody przemawiające za Biblią i przeciw 

niej. O wyniku tych dociekań powiedział: 

„Studiowałem  to  zagadnienie  długo,  rzetelnie  i  gruntownie;  stosowałem  w  tej  sprawie  religijnej 

takie same zasady postępowania dowodowego, jakich zawsze przestrzegałem w sprawach świeckich, i 

doszedłem do wniosku, że Biblia jest księgą nadprzyrodzoną, że pochodzi od Boga”.

1

 

Ale po co polegać na czyimś zdaniu? Dlaczego nie zbadać faktów osobiście? 
Jeżeli Biblia jest tym, za co się podaje, to ludzie, którzy ją chcą zdyskredytować, są w 

rzeczywistości  nieprzyjaciółmi  Wszechmocnego  Boga.  Gdybyś  padł  ofiarą  ich 

przebiegłych machinacji, poniósłbyś niepowetowaną szkodę. A jeżeli Biblia rzeczywiście 

jest  Słowem  Bożym,  to  powinieneś  się  podporządkować  jej  mądremu  przewodnictwu  i 

stosować  się  do  jej  pouczeń,  żebyś  mógł  korzystać  z  dobrodziejstw,  których  nie  można 

dostąpić w żaden inny sposób. 

Zapraszamy cię zatem, a nawet usilnie zachęcamy, żebyś zbadał dowody. Przekonaj się 

dla własnego dobra, czy Biblia rzeczywiście jest Słowem Bożym. 

 

[Ilustracja na str. 6] 

Łączny nakład Biblii wynosi miliardy egzemplarzy w ponad 1600 językach. 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 2 

Biblijne sprawozdanie o stwarzaniu   

- prawda czy fikcja? 

 

„NA  POCZĄTKU  Bóg  stworzył  niebo  i  ziemię”.  Takimi  słowami  rozpoczyna  się  Księga 

Rodzaju (1 Mojżeszowa), pierwsza księga Biblii. Dzisiaj wiele ludzi wyraża pogląd, jakoby 

nauka współczesna udowodniła, że biblijne sprawozdanie o stwarzaniu, a zatem również 

wyżej  przytoczone  zdanie,  mijało  się  z  prawdą.  Podzielają  to  stanowisko  nawet 

duchowni. 

Na  przykład  w  pewnej  publikacji  protestanckiego  zjednoczonego  kościoła 

kanadyjskiego  pierwszych  jedenaście  rozdziałów  Księgi  Rodzaju  nazwano  „mitem”.

2

 

wydanym w Holandii nowym katechizmie katolickim powiedziano o tych rozdziałach, że 

po większej części jest to poezja i legendy.

3

 

Czy  te  twierdzenia  odpowiadają  prawdzie?  Musimy  się  o  tym  upewnić,  gdyż 

sprawozdanie  Księgi  Rodzaju  stanowi  podstawę  szeregu  kluczowych  nauk  całej  Biblii. 

Czy  już  kiedy  przeczytałeś  to  sprawozdanie?  Zechciej  wziąć  do  ręki  Biblię  i  odszukać 

pierwszy rozdział, żeby się dowiedzieć, co tam jest napisane. Następnie porównaj to, co 

przeczytasz, z poniższymi informacjami. 

OPARTE NA STAROŻYTNYM MICIE? 

W czasach starożytnych krążyły wśród ludów „opowiadania o stworzeniu”. Do jakich 

wniosków prowadzi porównanie ich z biblijnym sprawozdaniem o stwarzaniu? Czy to 

sprawozdanie rzeczywiście jest na nich oparte? Rozpatrz dowody: 

Według  najbardziej  znanego  babilońskiego  mitu  o  stwarzaniu  bóg  Marduk  podczas 

buntu  bogów  rozciął  boginię  Riamat  „jak  mięczaka  na  dwie  części”;  z  jednej  połowy 

powstała  ziemia,  a  z  drugiej  niebo.  Z  naczyń  krwionośnych  innego  boga,  który  został 

stracony,  bogowie  mieli  rzekomo  ukształtować  ludzi  (Pritchard:  Ancient Near Eastern 

Texts, s. 67, 68). Egipcjanie wierzyli, że bóg słońca Ra stworzył ludzi ze swoich łez. 

A co mówi biblijne sprawozdanie  o stwarzaniu? Przede wszystkim jest w nim 

powiedziane,  że  Bóg  stworzył  „niebo  i  ziemię”.  Potem  zaczął  przygotowywać  ziemię  na 

mieszkanie  dla  ludzi.  Na  początku  tej  działalności  spowodował,  że  dla  planety  ziemi 

„stała się światłość”. Następnie utworzył nad powierzchnią globu przestworze, przy czym 

zarówno  pod  tym  przestworzem,  jak  i  nad  nim  była  woda.  Z  kolei  nad  powierzchnię 

morza  pokrywającego  cały  glob  wyłonił  się  suchy  ląd  -  kontynenty oraz inne obszary 

ziemi - i Bóg sprawił, że pojawiła się roślinność, a wśród niej drzewa owocowe. Potem 

‚powstały światła na rozpostarciu’ w przestworzu, żeby odmierzać pory roku, dni i lata. 

Później  nastąpiło  stworzenie  zwierząt  morskich  i  stworzeń  skrzydlatych.  W  dalszej 

kolejności  zostały  stworzone  zwierzęta  lądowe,  a  w  końcu  Bóg  ukształtował  z  prochu 

ziemi człowieka. - 1 Mojżeszowa 1:1-28; 2:7, NW

Porównaj to sprawozdanie ze wspomnianymi mitami. Czy rozsądne jest twierdzenie, 

że  biblijne  sprawozdanie  o  stwarzaniu  opiera  się  na  tych  mitach?  Profesor  J.  A. 

background image

Thompson mówi:  „[Biblijne  sprawozdanie]  jest  wzniosłym,  majestatycznym  opisem, 

pozbawionym  elementów  prostackich,  którymi  są  przepojone  niebiblijne  opowieści  o 

stworzeniu”.

4

  Biblijne sprawozdanie o stwarzaniu pozostaje w takim stosunku do tych 

mitów, jak pałac do chlewa. Co prawda oba budynki mają ściany, ale na tym kończy się 

podobieństwo. 

A  co  można  powiedzieć  o  kształcie  ziemi?  Czy  Biblia  odzwierciedla  średniowieczny 

pogląd, według którego ziemia jest płaska, albo czy zawiera takie mity, jak mit pewnego 

starożytnego  plemienia  hinduskiego,  które  wierzyło,  że  ziemia  leży  na  grzbietach  słoni 

stojących  na  ogromnym  żółwiu  morskim,  który  z  kolei  usadowił  się  na  kobrze?  Nic 

podobnego. Już dawno temu w Biblii powiedziano o Bogu: 

„On rozciąga północny kraj [północ, NW] nad próżnią i zawiesza ziemię nad niczym”. „Do kogóż 

to przyrównacie Boga (...) [On] mieszka nad okręgiem ziemi”. - Joba 26:7, Wk; Izajasza 40:18, 22. 

Chociaż  pisarze  Biblii  nie  okrążali  ziemi  w  statku  kosmicznym  ani  nie  oglądali  jej  z 

orbity  okołoksiężycowej,  to  jednak  ich  opis  jest  zupełnie  dokładny  i  wolny  od  wpływu 

starożytnej mitologii. 

POCHODZENIE WSZECHŚWIATA 

A co wykazały badania naukowe nad pochodzeniem wszechświata? Czy nie dowiodły, 

że biblijne sprawozdanie o stwarzaniu jest anachroniczne i niedokładne? Niektórzy tak 

właśnie myślą, a są też naukowcy, którzy przynajmniej to sugerują. Na przykład znany 

astronom  brytyjski  Fred  Hoyle  pisze  w  swej  książce  The Nature of the Universe 

(nazywanej przez niektórych „Biblią w tej dziedzinie”): 

„Moim zdaniem nie da si

ę zaprzeczyć, że kosmologia starożytnych Hebrajczyków to zwykły kicz 

w  porównaniu  z  zachwycającą  wspaniałością  obrazu  odkrywanego  przez  dzisiejszą  naukę.  (...)  nie 

ulega wątpliwości, że zupełnie nie zdawali sobie sprawy z wielu rzeczy, które dla nas są oczywiste”. - 
1960, s. 137. 

Rzecz jasna Mojżesz, który spisał biblijne sprawozdanie o stwarzaniu, nie korzystał z 

takiego  wyposażenia  technicznego,  jakim  dysponują  dzisiejsi  astronomowie.  Mają 

możność posługiwania się olbrzymimi teleskopami o średnicy zwierciadła 2,5 i 5 metrów 

oraz  radioteleskopami,  którymi  można  „widzieć”  jeszcze  dalej  niż  teleskopami 

optycznymi. 

A jakich odkryć dokonała za pomocą wszystkich tych przyrządów współczesna nauka, 

jeśli  chodzi  o  pochodzenie  wszechświata?  Czy  może  nam  powiedzieć  coś,  czego  by  nie 

mówiło biblijne sprawozdanie o stwarzaniu albo co by mu zaprzeczało? 

Wybitni astronomowie brytyjscy P. D. Kahn i H. P. Palmer rozpoczynają swą wydaną 

w roku 1967 książkę Quasars (Kwazary) następującym szczerym wyznaniem: 

„Prawie nic nie wiemy o 

początkowych dziejach Wszechświata”. 

Czy  to  możliwe?  Naukowcy  powinni  przecież  cos  wiedzieć  o  pochodzeniu 

wszechświata. Rzeczywiście coś wiedzą, a nawet stawiają trzy różne hipotezy nazywane 

popularnie  „teorią  prawybuchu”,  „teorią  stanu  stacjonarnego”  i  „teorią  pulsującego 

Wszechświata”. 

[*]

 

Czy miałbyś więcej zaufania do biblijnego sprawozdania o stwarzaniu, gdyby ono było 

zgodne z którąś z tych współczesnych teorii, powiedzmy z „teorią stanu stacjonarnego”? 

background image

Jeżeli tak, to jak wpłynęłaby na twoje zaufanie następująca wiadomość zamieszczona w 

czasopiśmie Science Digest z grudnia 1965? 

„Astronom  brytyjski  Fred  Hoyle,  czołowy  rzecznik  teorii  stanu  stacjonarnego  Wszechświata, 

przyznał, że głoszony przez niego od 20 lat pogląd na powstanie Wszechświata może być błędny”. 

A może bardziej wiarogodna jest któraś z dwóch pozostałych teorii? Zwróćmy uwagę 

na  wypowiedź  uczonych  E.  M.  Harbecka  i  L.  K.  Johnsona  na  temat  tych  trzech  teorii, 

podaną  w  ich  książce  pt.  Earth and Space Science (Nauka o ziemi i przestrzeni 

kosmicznej): 

„Żadna  z  nich  nie  jest  lepsza  od  pozostałych.  Czytelnik  może  sobie  wybrać  tę,  która  mu  się 

najbardziej podoba, albo może wszystkie odrzucić”. - 1965, s. 224. 

Biblijne sprawozdanie o stwarzaniu wyraźnie góruje nad sprzecznymi teoriami nauki 

dwudziestego  wieku.  Dlaczego?  Ponieważ  te  teorie  nie  zajmują  się  najważniejszym 

zagadnieniem: Skąd się wzięła pierwotna materia lub energia dająca początek materii, z 

której powstał wszechświat? Natomiast Biblia daje odpowiedź na to pytanie. 

ŹRÓDŁO ENERGII I MATERII 

Szwedzki fizyk Hannes Alfvén z Królewskiego Instytutu Techniki w Sztokholmie pisze, 

że rzecznicy teorii prawybuchu „dają bardzo wymijające odpowiedzi, gdy ich zapytać, co 

było  przed  wielkim  wybuchem.  Czasem  twierdzą,  że  istniał  jakiś  wcześniejszy 

Wszechświat, całkiem podobny do naszego. (...) Ale równie często wmawia się nam, że 

przedtem nie było nic”. Przyznaje on całkiem otwarcie: 

„Nie wiemy, jak ‚pierwotnie’ powstał wszechświat, i chyba nigdy nie będziemy tego wiedzieć na 

pewno”. - Varlden - Spegelvarlden 

(Światy - antyświaty). 1966, s. 3, 11, 26. 

Czy  wobec  tego  rozsądne  jest  twierdzenie,  że  wierzący  w  stworzenie  wszechświata 

przez Boga, jak o tym mówi sprawozdanie w 1 Mojżeszowej, jest naiwny, podczas gdy ten, 

kto  woli  którąś  ze  współczesnych  teorii,  ma  pogląd  naukowy?  Zwróćmy  uwagę  na 

wypowiedź  docenta  nauk  przyrodniczych  Allana  Bromsa  zamieszczoną  w  jego  książce 

Our Emerging Universe (Nasz nowy obraz Wszechświata). O głównym rzeczniku teorii 

stanu stacjonarnego Broms pisze: 

„On nie mówi nam, jak powstaje ta 

nowa  materia,  tylko  żąda,  żebyśmy  (przynajmniej  na  razie) 

stopniowe  tworzenie  się  jej  przyjęli  na  wiarę  (to  jest  wiarę  w  sensie  naukowym),  co  oczywiście 

znaczy, że natychmiast się z tego wszystkiego wycofamy, gdy tylko jakiś pozytywny fakt da nam do 

tego jakikolwiek pretekst. (...) A gdy się wahamy, nie mogąc się zdobyć na tyle wiary, słusznie nam 

przypomina,  że  przecież  nie  mamy  żadnego  innego  wyjaśnienia  powstania  materii  (...)  i  że  do 

przyjęcia teorii prawybuchu potrzeba prawie takiej samej wiary”. - 1961, s. 18. 

W  gruncie  rzeczy  chodzi  o  to,  czy  się  zechce  uwierzyć  sprawozdaniu  biblijnemu, 

którego  nigdy  nie  trzeba  było  uaktualniać,  czy  też  łatwowiernie  przyjmie  się  teorie 

ludzkie, które się ciągle zmieniają. 

Ciekawa rzecz, że większość współczesnych naukowców pod jednym względem zdaje 

się  być  zgodna.  Na  podstawie  sformułowanej  przez  Einsteina  zasady  równoważności 

masy i energii naukowcy utrzymują, że tak jak materię można przemienić w energię, tak 

też  energię  można  przemienić  w  materię.  Jeżeli  tak  jest,  oznaczałoby  to,  że 

inteligentnemu  Stwórcy,  Źródłu  ogromnej  energii,  nie  sprawiało  żadnych  trudności 

utworzenie materialnego wszechświata. Biblia mówi o tym Źródle energii: 

background image

„Podnieście  oczy  ku  górze  i  zobaczcie.  Kto  stworzył  te  rzeczy?  Ten,  który wywodzi ich poczet 

nawet według liczby, wszystkie je woła nawet po imieniu. Dzięki obfitości energii dynamicznej - bo 

on jest także pełen siły żywotnej - żadna z nich nie zawodzi”. - Izajasza 40: 26, NW. 

Biblia nazywa tego Stwórcę Jehową Bogiem. - Jeremiasza 10:10-12. 

SZEŚĆ DNI 

A  jak  się  przedstawia  sprawa  wieku  wszechświata?  W  książce  pt.  Science Year 

(Rocznik naukowy) z roku 1968 jest mowa o tym, że „pierwiastki chemiczne” powstały 

„jakieś 7 do 15 miliardów lat temu”. Czy jednak biblijne sprawozdanie o stwarzaniu nie 

podaje,  że  wszechświat  został  stworzony  mniej  więcej  sześć  tysięcy  lat  temu  w  ciągu 

zaledwie sześciu dni? 

Nie,  gdyż  sześć  „dni” wspomnianych w sprawozdaniu biblijnym nie dotyczy 

wszechświata, tylko planety Ziemi. Biblia nie mówi, jak dawno temu powstała materia, z 

której  się  składa  nasza  planeta.  Sześć  „dni”  odnosi  się  jedynie  do  okresu 

przygotowywania  już  istniejącej  planety  na  mieszkanie  dla  człowieka.  Nie  jest 

powiedziane, ile czasu upłynęło od stworzenia „na początku” materialnego wszechświata 

- jak to podano w wierszu 1 - do rozpoczęcia się pierwszego „dnia” opisanego w wierszach 

3 i 4. Już więc przez sam fakt, że Biblia nic nie mówi, kiedy miał miejsce ów „początek”, 

nie zaprzecza ona obecnym ocenom wieku wszechświata ani żadnym przyszłym rewizjom 

takich ocen. 

Niektórzy mogą jednak powiedzieć: „Mimo to nadal nie mogę uwierzyć, żeby ziemia, 

która  była  ‚próżna  i  pusta’,  w  ciągu  zaledwie  sześciu  dni  dwudziestoczterogodzinnych 

stała  się  tym,  czym  jest  obecnie  -  planetą  z  kontynentami,  porosłą  drzewami  i  inną 

roślinnością, zamieszkaną przez zwierzęta i ludzi!” A gdzież to w biblijnym sprawozdaniu 

o stwarzaniu jest powiedziane, że te sześć dni były dniami dwudziestoczterogodzinnymi

Co  prawda  niektóre  wyznania  religijne  uczą  czegoś  takiego,  ale  to sprawozdanie nic o 

tym  nie  wspomina.  Może  i  ty  sam  używasz  wyrazu  „dzień” w szerszym znaczeniu, gdy 

mówisz o „naszych dniach”.  Tak  samo  w  Biblii  słowo  „dzień”  często  ma  szersze 

znaczenie. - 1 Mojżeszowa 2:4, Gd. 

Nie wolno zapominać, że w pierwszym rozdziale 1 Mojżeszowej jest mowa o dziełach 

Boga, a nie człowieka. Człowiek pojawił się dopiero pod koniec omawianego okresu. Czy 

nie należałoby więc zgodzić się z tym, że chodzi tu o okresy czasu stosowane przez Boga, 

a nie przez człowieka? Czy długość Bożych „dni” pracy wyznacza ruch obrotowy ziemi? 

Skądże!  Biblia  mówi  o  Bogu:  „Jeden  dzień  u  Pana  [Jehowy,  NW]  jest  jak  tysiąc  lat,  a 

tysiąc  lat  jak  jeden  dzień”  (2  Piotra  3:8).  Nawet  u  Boga  „dzień”  może  mieć  więcej  niż 

jedno znaczenie, na co wskazuje porównanie  tego wersetu z Psalmem 90:4, gdzie jest 

powiedziane: „Tysiąc lat w Twoich oczach jest [nie jak pełny dzień, tylko] (...) niby straż 

nocna”. 

Słowo  „dzień”  może  więc  służyć  do  określenia  dnia  dwudziestoczterogodzinnego, 

całego życia ludzkiego, 1000 lat, a nawet jeszcze dłuższego okresu. Biorąc za podstawę 

długość siódmego „dnia”, można przyjąć, że każdy okres, czyli „dzień” stwarzania trwał 

7000 lat. 

 

background image

NAJDAWNIEJSZE DZIEJE ZIEMI 

Czy można się spodziewać, że nauka współczesna potwierdzi prawdziwość zawartego 

w  1  Księdze  Mojżeszowej  sprawozdania  o  najdawniejszych  dziejach  ziemi?  Nie,  i  to  z 

bardzo  istotnych  przyczyn.  Dzisiejsza  nauka  ciągle  usiłuje  znaleźć  własne  wyjaśnienie 

powstania ziemi. Geofizyk Arthur Beiser pisze: 

„Chociaż  poznawanie  wielkości  i  kształtu  Ziemi jest tak stare, jak geometria grecka, i tak 

nowoczesne,  jak  rakiety  wystrzeliwane  z  Przylądka  Kennedy’ego,  to  jednak  wiedza  człowieka  o 

pochodzeniu naszej  planety  oraz  o  jej dokładnej budowie  jest  wysoce  nieścisła.  (...)  [Jak]  powstały 
kontynenty (..

.) to jedno z najtrudniejszych pytań, które można zadać w odniesieniu do Ziemi, (...) Jest 

znacznie więcej hipotez niż kontynentów - prawie tyle, ilu jest geologów”. 

5

 

Jeszcze  bardziej  otwarcie  wypowiada  się  na  temat  tych  wątpliwości  profesor  J. H. F. 

Umbgrove, który pisze: 

„Dlaczego jednak nie mielibyśmy wkroczyć [na ten teren], jeżeli każdy, kto chciałby wziąć udział 

w  naszej  ‚geopoetyckiej’  wyprawie  w  nieznaną  dziedzinę  wczesnego  dzieciństwa  Ziemi,  został  od 

początku ostrzeżony, że prawdopodobnie ani razu nie uda się stanąć na twardym gruncie?”

6

 

Nauka  dwudziestowieczna  nadal  błądzi  po  omacku  nie  tylko  w  kwestii  pochodzenia 

wszechświata, lecz także w kwestii najdawniejszych dziejów ziemi. Czy więc można uznać 

jej teorie za miernik autentyczności biblijnego sprawozdania o stwarzaniu? 

To prawda, że biblijne sprawozdanie o stwarzaniu jest bardzo proste. Ale czy twoim 

zdaniem straciło przez to na wartości? Czy z tego powodu uważasz je za „nienaukowe”? 

Nie  powinieneś.  Dlaczego?  Ponieważ  nawet  współcześni  naukowcy  zmuszeni  są  uznać 

wartość  i  sugestywność  prostoty.  W  książce  Earth’s Shifting Crust (Ruchy skorupy 

ziemskiej)  czytamy,  że  prostota  była  u  Einsteina  jedną  z  głównych  cech  naukowego 

myślenia.  Biblijne  sprawozdanie  o  stwarzaniu  cechuje  prostota,  a  zarazem  daje ono 

zadowalającą odpowiedź na wszystkie ważniejsze pytania, które sobie zadaje człowiek. 

Poza  tym  nie  wolno  zapominać,  że  wiedza  stale  się  rozwija  i  że  nowe  odkrycia 

zmuszają  do  wprowadzania  drastycznych  zmian  w  poglądach  naukowych,  które 

uznawano za ostateczne. Profesor nauk przyrodniczych Merritt Stanley Congdon udziela 

następującej przestrogi: 

„Nauka jest sprawdzoną wiedzą, ale ciągle jeszcze jest narażona na wpływ błędnych wyobrażeń i 

niedokładności.  (...)  Jej  początkiem  i  końcem  nie  jest  pewność,  tylko  możliwość.  (...)  Wnioski 

naukowe nie są ostateczne. Naukowiec mówi: ‚Poznane dotąd fakty przedstawiają się tak a tak’”.

7

 

Pamiętając o tym, rozpatrzmy teraz niektóre zarzuty wysuwane przez krytyków Księgi 

Rodzaju (1 Mojżeszowej). 

CO SIĘ DZIAŁO W PIERWSZYM I CZWARTYM DNIU 

Często  słyszy  się  argument,  że  w  biblijnym  sprawozdaniu  o  stwarzaniu  jest 

powiedziane,  iż  Bóg  w  „pierwszym  dniu”  stworzył  światło,  a  dopiero  „czwartego  dnia” 

uczynił słońce, księżyc i gwiazdy (Księga Rodzaju 1:3-5, 14-19). Jak to wyjaśnić? 

Przede  wszystkim  trzeba  uzyskać  pełny  obraz  tego,  o  czym jest mowa w tym 

sprawozdaniu. W żadnym z tych „dni” nie zostało stworzone słońce, księżyc ani gwiazdy. 

Słowo  „uczynić” (asah),  którego  użyto  w  opisie  czwartego  „dnia”, nie jest 

odpowiednikiem tego  samego  wyrazu  hebrajskiego  co  słowo  „stwarzać” (bara), 

background image

występujące w wersetach 1, 21 i 27. Z Księgi Rodzaju 1:1 wynika, że „niebo”, do którego 

należy słońce, księżyc i gwiazdy (porównaj Psalm 8:4; 19:2-5), było już stworzone, kiedy 

się  rozpoczął  pierwszy  „dzień”. Ale przed nastaniem „pierwszego dnia”  sama ziemia 

pozostawała  w  ciemności  (Księga  Rodzaju  1:2).  Dlaczego  było  na  niej  ciemno,  skoro 

przecież istniało już słońce i ziemia krążyła wokół niego? 

Biblia nie mówi, dlaczego promienie słoneczne wówczas nie mogły dotrzeć do naszej 

planety. Wiadomo, że w orbicie Drogi Mlecznej - Galaktyki, do której należy nasz Układ 

Słoneczny - istnieją regiony zaciemnione pyłem kosmicznym czy może gazami (smogiem 

kosmicznym) i że potrafią przez nie przeniknąć tylko fale radiowe, wychwytywane przez 

radioteleskopy.  Bez  względu  na  przyczynę  ciemności  otulających  ziemię  przed 

„pierwszym dniem”, czyli przed pierwszym okresem przygotowania, została ona w tym 

„dniu” usunięta. Obracająca się planeta nie pozostawała już w całkowitej ciemności, lecz 

była z jednej strony oświetlona, podczas gdy druga strona pozostawała w cieniu. 

Co się wydarzyło „czwartego dnia”? Musimy pamiętać, że między „pierwszym dniem” 

a „czwartym dniem”  pojawił  się  nowy  czynnik.  W  drugim  okresie  stwarzania  powstał 

„przestwór”,  atmosfera.  Sprawozdanie  podaje,  że  przestwór,  w  którym  później  miały 

latać ptaki, powstał przez rozdzielenie wód; w rezultacie część wód znalazła się poniżej 

przestworza, a część zawisła nad nim. Zwróćmy uwagę, że w „czwartym dniu” właśnie 

tym przestworzu ‚stały się’ światła (1 Mojżeszowa 1:6-8, 20 NW)Jak do tego doszło? 

Niewątpliwie kluczem do zrozumienia tej sprawy jest wskazówka, że były ‚wody nad 

przestworzem’. Te wody  prawdopodobnie  uniemożliwiały  przenikanie  promieni 

świetlnych  do  przestworza.  W  podanym  w  księdze  Joba  opisie  powstawania  globu 

ziemskiego  jest  mowa  o  tym,  że  dany  był  „obłok  za  szatę  jego,  a  ciemność  za  pieluchy 

jego”. - Ijoba 38:4-9, Gd. 

Posłużmy się następującym przykładem: Jedna z planet naszego Układu Słonecznego, 

Wenus,  jest  otoczona  gęstą  pokrywą  chmur.  Astronomom,  mimo  posiadania  silnych 

teleskopów,  nie  udało  się  zobaczyć  jej  powierzchni.  „Pieluchy”  Ziemi  mogły  mieć  inny 

skład, ale obecny wygląd Wenus poniekąd unaocznia, jak sąsiednia planeta Ziemia mogła 

wyglądać przed nastaniem „czwartego dnia”. 

Jedno  jest  pewne:  W  tym  czwartym  okresie  zaszła  godna  uwagi  zmiana.  Nie  wiemy 

dokładnie, jakie procesy przyczyniły się do tego. Biblia nic o tym nie mówi. Naukowcy 

nie  potrafią  nam  tego  wyjaśnić.  Widocznie  Bóg  sprawił,  że  znajdująca  się  wysoko  nad 

ziemią „pielucha” stała się przezroczysta, wskutek czego rozjaśniła się panująca pod nią 

ciemność. Swą mocą twórczą Bóg „uczynił”, że słońce, księżyc i gwiazdy stały się wtedy 

widoczne w obrębie atmosfery ziemskiej, że „świeciły nad ziemią” (Księga Rodzaju 1:15). 

Człowiekowi, który został stworzony później, miało to ułatwić mierzenie czasu. Wschody 

i zachody słońca zaczęły oddzielać dni od nocy. Fazy księżyca miały odmierzać miesiące. 

Położenie  słońca  na  niebie  w  czasie  jego  pozornego ruchu w kierunku zwrotnika 

południowego lub północnego miało wyznaczać pory roku i lata. 

ROŚLINNOŚĆ W „TRZECIM DNIU” 

W trzecim „dniu” stwarzania, po ukazaniu się suchego lądu i ukształtowaniu się mórz 

Stwórca  sprawił,  że  ziemia  wydała  „zieleń,  trawę  rodzącą  nasienie,  drzewo  owocowe 

wydające owoc według swego gatunku (rodzaju, Gd.)”. - Księga Rodzaju 1:9-13, Kr. 

background image

Tu nasuwa się pytanie: Jak to było możliwe, że te rośliny mogły istnieć i rozwijać się 

przez całe tysiąclecia aż do „czwartego dnia”, kiedy się pojawiło słońce? Jak była możliwa 

fotosynteza, proces, dzięki któremu zielony barwnik roślin zwany chlorofilem reaguje na 

światło, umożliwiając przemianę wody i dwutlenku węgla w życiodajny pokarm? Czyżby 

więc podana w sprawozdaniu biblijnym kolejność, według której roślinność pojawiła się 

w trzecim okresie stwarzania, była nieścisła? 

Oczywiście  i  w  tym  wypadku  nikt  nie  może  z  całą  pewnością  powiedzieć,  co  we 

wczesnym okresie dziejów ziemi było możliwe, a co niemożliwe. Godny uwagi jest pod 

tym względem artykuł, który się ukazał w czasopiśmie Science News Letter z 25 sierpnia 

1962, pt. „Fotosynteza bez światła”. Dowiadujemy się z niego, że dwaj biochemicy, Kunio 

Tagawa  i  Daniel  Arnon,  zdołali  uzyskać  w  ‚warunkach  bezświetlnych  wywołującą 

przemianę  energii,  ważną  reakcję  procesu  fotosyntetycznego’  w  liściach  szpinaku. 

„Według teorii (...), które jeszcze kilka lat temu były powszechnie uznawane, uchodziłoby 

to za niemożliwe”. W dalszej części tego artykułu czytamy: 

„W miejsce światła słonecznego za bodziec energetyczny użyli wodoru w postaci gazowej, który 

jest znany jako potężne źródło elektronów”. 

„W  rezultacie  chloroplasty  w  całkowitej  ciemności  wytworzyły  zredukowane  nukleotydy 

pirydynowe (tzn. powstał podstawowy zapas energii chemicznej)”. 

W eksperymencie  chodziło  jedynie  o  wywołanie  „części  wstępnego  procesu 

fotochemicznego  bez  udziału  światła”.  Może  się  to  wcale  nie  pokrywać  z  dokonaniami 

Stwórcy  w  trzecim  okresie  stwarzania  albo  może  być  tylko  zbliżone  do  nich.  Mamy  tu 

jednak przykład, że to, co często uchodziło za „niemożliwe”, okazuje się możliwe, gdy się 

wykorzysta nieznane dotąd czynniki. Kto wie, jakie warunki atmosferyczne panowały na 

ziemi, kiedy się pojawiły rośliny, albo kto może powiedzieć, jakie siły wówczas działały? 

Czy rozsądne byłoby  zaprzeczanie prawdziwości biblijnego sprawozdania o stwarzaniu, 

gdy się weźmie pod uwagę, że wielu szczegółów jeszcze w ogóle nie znamy? Rzecz ma się 

tak, jak to wyraził Eugeniusz Rabinowicz, biochemik i fizyk rosyjskiego pochodzenia: 

„Pod względem rozumienia fotosyntezy jesteśmy niby podróżni w nieznanym kraju obserwujący, 

jak podczas unoszenia się porannej mgły wyłaniają się powoli niewyraźne zarysy krajobrazu”.

8

 

Horyzonty wiedzy ludzkiej nadal będą się rozszerzać. Dzięki postępom wiedzy już się 

okazało, że poglądy wielu krytyków Biblii były zbyt ciasne. 

Dotyczy  to  również  zapylania  roślin.  Fakt,  że  stworzenie  roślin  w  „trzecim  dniu” 

wyprzedziło  stworzenie  owadów,  nie  może  stanowić  podstawy  do  powątpiewania  w 

prawdziwość  sprawozdania  biblijnego.  Istnieją  przecież  różne  sposoby  zapylania. 

Profesor J. D. Meeuse pisze na ten temat w wydanej w roku 1961 książce pt. The Story of 

Pollination (Dzieje zapylania): 

„Wbrew  słynnej  wypowiedzi Darwina (‚Przyroda  unika  wiecznego  samozapładniania’)  fakty 

dowodzą, że u wielu roślin, do których należą ważne rośliny uprawne, jak groch, samozapładnianie się 

występuje  bardzo  regularnie.  Poza  tym  zapylenia  dokonuje  wiatr,  na  przykład  u  traw,  roślin 

zimozielonych  oraz  u  różnych  kwitnących  wiosną  drzew  liściastych.  W  niektórych  nielicznych 

wypadkach  zapylenie  następuje  za  pomocą  wody,  i  wreszcie  zdarzają  się  rzadkie  wyjątki,  kiedy 
zapylenie w ogóle nie jest potrzebne”. - S. 209. 

Ponadto ów uczony  dodaje,  że  nawet  w  obrębie  rodzin  niektórych  drzew,  takich  jak 

klony, dęby i kasztany, jedne odmiany są wiatropylne, inne zaś są zapylane przez owady. 

background image

Kto  wie,  które  z  tych  drzew  są  starsze?  I  dlaczego  mielibyśmy  powątpiewać,  czy  Bóg, 

który stworzył tak zdumiewająco różnorodną roślinność, był w stanie zatroszczyć się o to, 

żeby  przed  pojawieniem  się  owadów  roślinność  ta  była  zapylana  jednym  ze 

wspomnianych sposobów albo w jakiś inny sposób, którego ludzie jeszcze nie odkryli? 

Nie wolno nam przy tym zapominać o pewnym decydującym czynniku. Sprawozdanie 

biblijne  mówi,  że  w  tych  dniach  stwarzania  działał  cudownie  w  najróżnorodniejszy 

sposób duch Boży, czynna moc Boża. - Księga Rodzaju 1:2. 

SPRAWOZDANIE O STWARZANIU, 

A „KRONIKA SKAŁ”, NA KTÓRĄ SIĘ POWOŁUJĄ GEOLODZY 

Po  wzmiance  o  powołaniu  do  istnienia  roślin  i  uwidocznieniu  się  ciał  niebieskich 

sprawozdanie biblijne opisuje stworzenie w piątym i szóstym „dniu” zwierząt morskich, 

ptactwa i zwierząt lądowych. - Księga Rodzaju 1:20-25. 

Chociaż Biblia pozwala przyjąć, że „dni” stwarzania trwały tysiące lat, niektórych ludzi 

to nie zadowala. Czytali bowiem wypowiedzi geologów i innych naukowców, którzy 

twierdzą, że rośliny i zwierzęta istnieją już na ziemi setki milionów lat. Czy to prawda? 

Czym  jest  tak  zwana  „kronika  skał”,  która  ma  jakoby  dowodzie  słuszności  tego 

twierdzenia? 

Gdy  człowiek  mający  przeciętne  wykształcenie  czyta  książkę  o  budowie  i  dziejach 

ziemi, mogą go zbić z tropu, a nawet oszołomić obce terminy, takie jak: kambr, dewon, 

karbon. Może nie zdawać sobie sprawy, że okresy, którym nadano te nazwy, jak również 

inne  okresy,  o  których  mówią  geolodzy,  w  gruncie  rzeczy  są  wytworem  ludzkiej 

interpretacji.  Oto  co  pisze  pewien  profesor  geologii  w  podręczniku  pt.  Outlines of 

Geology (Zarys geologii): 

„Wiele info

rmacji zawartych w tej książce można uznać za bezsporne fakty. Ale nikt nie powinien 

zabierać  się  do  studiowania  nawet  podstaw  geologii,  dopóki  sobie  nie  uświadomi,  że  szybko 

opuszczamy  grunt  potwierdzonych  faktów  i  przenosimy  się  w  dziedzinę  wniosków,  gdzie  już  nie 

możemy  twierdzić:  ‚Rzecz  się  ma  tak’  tylko  musimy  mówić:  ‚Rzecz  ma  się  chyba  tak’  i  że  od  tej 

chwili pogrążamy się w ciemności, którą tylko gdzieniegdzie rozjaśnia jakieś przypuszczenie, jakaś 

hipoteza. W procesie myślenia stawianie hipotez jest dozwolone, dopóki myślący pamięta o tym, że 
tylko teoretyzuje. Kiedy jednak tylko teoretyzuje, a przy tym wmawia sobie (oraz, co gorsza, swoim 

słuchaczom), że wyciąga wnioski na podstawie faktów, wtedy nie może już być mowy o pogłębianiu 

wiedzy.  Czytelnik  tej  książki  powinien  przy  każdej  stronicy  pamiętać  (...),  że  prawie  zawsze 

należałoby  dodać  lub  milcząco  założyć,  iż  tego  nie  wiemy  i  że  to,  czego jeszcze nie wiemy, 

wypełniłoby niezliczone tomy”. - 1949, s. 12. 

Zajmijmy  się  teraz  wspomnianą  „kroniką  skał”.  Patrzącemu  na  tabelę  formacji 

geologicznych  może  się  wydawać,  że  geolodzy  znajdują  takie  nawarstwienia prawie 

wszędzie,  gdzie  tylko  kopią  dostatecznie  głęboko.  Czy  to  prawda?  Nic podobnego! W 

książce The Earth Our Home (Ziemia, nasz dom) czytamy: 

„Kroni

ka skał jest niejasna i fragmentaryczna, a wielu rzeczy w ogóle w niej nie ma”. - 1957, s. 30. 

W innym dziele naukowym jest powiedziane: 

„Nie ma takiego miejsca na ziemi, gdzie by wszystkie warstwy skał występowały w tej kolejności. 

Wszędzie niektóre z nich uległy zniszczeniu. Geolodzy zbadali w wielu miejscach najwyraźniejsze z 
rozmaitych nawarst

wień  skalnych.  Następnie  po  długich  i  żmudnych  badaniach  zestawili  te 

background image

warstwy”.

9

 

Ponieważ  geolodzy  nigdzie  nie  znaleźli  kompletnego  zestawu  warstw,  więc 

niewątpliwie sami ustalili kolejność pokładów skalnych, zbadanych w różnych miejscach, 

i według własnego widzimisię określili czas trwania poszczególnych formacji. Miliony lat, 

które  rzekomo  miał  trwać  każdy  z  tych  okresów  geologicznych,  są  zatem  wielkościami 

arbitralnie wyznaczonymi przez geologów. Jak do tego doszli? Przede wszystkim 

kierowali się długością czasu, jaki ich zdaniem musiałby upłynąć, żeby pasował do teorii 

ewolucji. 

[*]

 

Jednakże  od  niedawna  geolodzy  twierdzą,  jakoby  nowe  metody  datowania 

potwierdzały ich oceny, że pewne okresy geologiczne trwały miliony lat. Stosowanie tych 

metod  opiera  się  na  używaniu  takich  pierwiastków,  jak  węgiel  radioaktywny  oraz 

promieniotwórczy  potas,  uran  i  tor,  które  emitują  cząsteczki  radioaktywne.  Naukowcy 

mierzą  ilość  materiału  radioaktywnego  oraz  końcowy  wynik  jego  rozpadu,  czyli  utraty 

radioaktywności.  Następnie  porównują  ustalony  dla  danego  pierwiastka  „okres 

połowicznego  rozpadu”.  Zakładają,  że  od  czasu  powstania  tej  substancji  nic  się  nie 

zmieniało,  że  okres  połowicznego  rozpadu  był  zawsze  jednakowy,  i  na  podstawie  tego 

wniosku obliczają wiek przedmiotu, w którym się znajduje materiał promieniotwórczy. 

Czy te „zegary” radioaktywne są dokładne? 

Do zmierzenia czasu potrzebny jest jakiś początek, jakiś „punkt zerowy”, od którego 

zegar zaczynałby odmierzać. Astronom Allan R. Sandage wskazuje w książce pt. Science 

Year (Rocznik naukowy) z roku 1968, że chcąc określić punkt zerowy, od którego zegar 

zaczął „chodzie”, trzeba najpierw ustalić, jaka była pierwotna zawartość takiej substancji 

promieniotwórczej, po czym pisze: 

„Wiemy,  w  jakich  ilościach  te  pierwiastki  występują  we  Wszechświecie  obecnie.  Moglibyśmy 

odczytać  czas,  gdyby  nam  się  udało  stwierdzić,  jak  te  pierwiastki  się  kształtowały,  bo  wtedy 

bylibyśmy w stanie ocenić, ile każdego z nich powstało”. - S. 64. 

Czy naukowcy potrafią spełnić to ważne wymaganie? Allan Sandage zaprzecza temu. 

Dlaczego!  Ponieważ  żaden  astrofizyk  nie  był  obecny  przy  powstawaniu  tych 

pierwiastków. A profesor metalurgii Melvin A. Cook pisze: 

„Niestety  można  się  tylko  domyślać,  jaka  była  ta  zawartość  [substancji  promieniotwórczej],  i 

dlatego 

uzyskiwane w ten sposób oceny wieku nie mogą być lepsze niż te domysły”.

10

 

I  co  powiedzieć  o  zegarze,  o  którym  nie  tylko  nie  wiadomo  dokładnie,  kiedy  zaczął 

chodzić, ale który do tego jeszcze nie zgadza się z innymi zegarami, a nawet są oznaki, że 

jego mechanizm  został  uszkodzony?  W  książce  How Old Is the Earth? (Ile lat liczy 

ziemia?) można znaleźć taką wypowiedź na temat zegara izotopowego: 

„Wada  tej  metody  [izotopowej]  polega  na  tym,  że  minerały  promieniotwórcze  nie  występują 

powszechnie  i  wykazują  tak  znaczne  zmiany  wywołane  promieniowaniem,  że  pomiary  często 

prowadzą do rozbieżnych ocen wieku”. - 1959, s. 105. 

Nic  więc  dziwnego,  że  określanie  ilości  lat  za  pomocą  zegarów  izotopowych  daje 

błędne  wyniki.  Do  jak  sprzecznych  wniosków  może  prowadzić  ocena  wieku  za  pomocą 

takiego  uszkodzonego  zegara,  wskazuje  następujące  doniesienie  z  Rumunii 

opublikowane w New York Times z 26 marca 1967: 

„Od  blisko  pięćdziesięciu  lat  antropolodzy  toczą  między  sobą  spór  o  to,  kiedy  istniała  kultura 

Vinča.  Przeprowadzone  w  latach  1953/54  badanie  ilości  węgla  radioaktywnego  w  zwęglonych 

background image

kawałkach drewna znalezionych na terytorium Vinča wykazało, że pochodzą one mniej więcej z roku 

4100 przed Chr., ale ta data zaprzecza świadectwu warstwy skalnej, które nasuwa wniosek, że owa 
kul

tura datuje się gdzieś od roku 2900 przed Chr.” 

Przyznaje  się  przy  tym,  że  i  w  innych  wypadkach  są  możliwe  pomyłki  sięgające  kilku 

tysięcy lat. 

Czy  metoda  określania  wieku,  przy  której  można  się  pomylić  o  tysiące  lat  i  której 

punktem  wyjściowym  są  przypuszczenia,  może  stanowić  odpowiednią  podstawę  do 

powątpiewania w dokładność biblijnego sprawozdania o stwarzaniu? Czy polegałbyś na 

zegarze, gdybyś nie miał pewności, czy został właściwie nastawiony, i gdybyś stwierdził, 

że jego mechanizm jest wadliwy? 

ADAM I EWA 

Chyba żaden fragment sprawozdania biblijnego nie jest tak atakowany, jak miejsce, w 

którym opisano stworzenie pierwszego mężczyzny i pierwszej kobiety w ogrodzie Eden. 

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i 

niewiastę”. - Księga Rodzaju 1:27; 2:8. 

Czego  potrzeba,  żeby  komuś  dowieść  prawdziwości  sprawozdania  o  Adamie  i  Ewie? 

Czyżby  egzemplarza  Echa Edenu z  roku  4026  p.n.e.,  zawierającego  zdjęcie  aktu 

stwarzania? Takiego dowodu, rzecz jasna, nie sposób dostarczyć.  A  jakie  zastrzeżenia 

może budzić w rozsądnym człowieku biblijne sprawozdanie o stwarzaniu? Czy są powody 

do powątpiewania, że ludzkość wywodzi się z jednej pary rodzicielskiej? Czy wiara w to 

jest „nienaukowa”? 

W pewnej publikacji wydanej w Paryżu  z  inicjatywy  Organizacji  Narodów 

Zjednoczonych  do  spraw  Oświaty,  Nauki  i  Kultury  znajdujemy  następującą  odpowiedź 

na to pytanie: 

„Gdyby każdy z nas cofnął się setki pokoleń w przeszłość, wówczas dotarlibyśmy wszyscy do tego 

samego miejsca -  do korzeni 

drzewa  genealogicznego  ludzkości,  do  pierwszego Homo sapiens (...) 

Tego  naszego  wspólnego  przodka  można  równie  dobrze  nazwać  Adamem,  co  po  hebrajsku  znaczy 

człowiek, ponieważ owa słynna opowieść biblijna stanowi zarys świadectwa nauki, że dzisiejsi ludzie 

wywodzą się ze wspólnego pnia”.

11

 

A w innej publikacji naukowej pt. The Races of Mankind (Rasy ludzkie) jest 

powiedziane: 

„W  biblijnej  opowieści  o  Adamie  i  Ewie,  ojcu  i  matce  całego  rodu  ludzkiego,  tkwi  odwieczna 

prawda,  którą  ujawniły  współczesne  badania  naukowe,  że  wszystkie  ludy  ziemi  stanowią  jedną 

rodzinę i pochodzą od wspólnego przodka”. - 1951, s. 3, 4. 

Jak naukowcy doszli do takiego wniosku? Antropolog M. F. Ashley Montagu wyjaśnia: 

„Wszystkie rasy ludzkie należą do tego samego gatunku i wywodzą się od wspólnego dalekiego 

przodka. Taki wniosek nasuwają wszystkie odnośne dowody z anatomii porównawczej, paleontologii, 

serologii  i  genetyki.  Już  choćby  tylko  ze  względów  genetycznych  właściwie  nie  da  się  obronić 

założenia, że rasy ludzkie powstały niezależnie od siebie”.

12

 

Fakt,  iż  ludzie  wszystkich  ras  są  podobnie  zbudowani,  mogą  między  sobą  zawierać 

małżeństwa  i  wydawać  na  świat  dzieci,  wskazuje,  że  wszyscy  pochodzą  od  jednej  pary 

rodzicielskiej  -  od  „mężczyzny  i  niewiasty”.  Dlaczego  więc  mielibyśmy  się  obawiać 

background image

nazywania tej pierwszej pary rodzicielskiej Adamem i Ewą? 

Niektórzy  pokpiwają  sobie  z  fragmentu  sprawozdania  biblijnego  opisującego 

stworzenie kobiety. Powiedziano tam, że gdy Adam był pogrążony we śnie, Jehowa Bóg 

zbudował  „z  żebra,  które  wyjął  z  Adama,  niewiastę  i  przywiódł  ją  do  Adama”  (Księga 

Rodzaju 2:21, 22 Wujek).  Niektórzy  nie  chcą  w  to  uwierzyć,  a  przecież  sami  czytują  z 

wielkim  zainteresowaniem  i  traktują  poważnie  artykuły  podobne  do  tego,  jaki 

opublikowano  w  czasopiśmie  Life z 10  września  1965. Opisano w nim dokonane przez 

biologów  eksperymenty  na  komórkach  roślinnych  i  zamieszczono  między  innymi 

następującą wypowiedź: 

„Oni  [biolodzy]  mają  nadzieję,  że  uda  im  się  osiągnąć  równie  pomyślne  rezultaty  z  komórkami 

zwierzęcymi.  Nie  ma  więc  nic  absurdalnego  w  założeniu,  że  pewnego  dnia  uda  się  z  pojedynczej 

maleńkiej  komórki,  pobranej  ze  skóry  największego  geniusza  na  świecie  wyhodować  drugą  osobę, 

która by pod każdym względem była taka sama”. - S. 72. 

A  zatem  ludziom  łatwiej  jest  uwierzyć,  że  jakiś  naukowiec  byłby  w  stanie 

wyprodukować kobietę lub mężczyznę z pojedynczej komórki niż przyjąć za prawdę, że 

Bóg  utworzył  kobietę  z  żebra.  Nasuwa  to  wniosek,  że  dla  takich  ludzi  biblijne 

sprawozdanie o stwarzaniu byłoby „wiarygodniejsze”, gdyby słowo „Bóg” zastąpić w nim 

słowem „naukowiec”. 

WYDARZENIA W EDENIE 

Przy czytaniu dalszej części sprawozdania o wydarzeniach w Edenie znowu rzuca się w 

oczy  jego  prostota.  Ale,  jak  wiadomo,  sama  prostota  jeszcze  nie  upoważnia  do 

powątpiewania w jego prawdziwość. Co najważniejsze, to sprawozdanie wyjaśnia pewne 

sprawy, których inaczej nie dałoby się wytłumaczyć. 

Bez względu na to, kim jesteśmy i gdzie mieszkamy, wszędzie znajdujemy dowody, że 

mamy wspólnych przodków. Tę wzniosłą prawdę, podaną w biblijnym sprawozdaniu o 

stwarzaniu,  apostoł  Paweł  w  czasie  swego  pobytu  w  Atenach  w  Grecji  sformułował  w 

następujący  sposób:  „[Bóg]  z  jednego  człowieka  wyprowadził  cały  rodzaj  ludzki,  aby 

zamieszkiwał  całą  powierzchnię  ziemi”  (Dzieje Apostolskie 17:26). Ta prawda stanowi 

podstawę  do  osiągnięcia  od  dawna  upragnionego  celu,  jakim  jest utworzenie ze 

wszystkich ludów i ras jednej rodziny. 

Dalszym bezspornym faktem, z którym się ciągle spotykamy, jest wrodzona wszystkim 

niedoskonałość.  Niesie  ona  ze  sobą  nie  tylko  choroby,  starość  i  śmierć,  lecz  także 

niegodziwe  postępowanie,  trudności  i  błędy;  poza  tym  prowadzi  do  przestępstw, 

niemoralności  i  przelewu  krwi.  Dlaczego  człowiek  jest  niedoskonały?  Wyjaśnienie  tego 

można  znaleźć  tylko  w  pierwszej  księdze  Mojżeszowej  zwanej  Księgą  Rodzaju. 

Powinieneś więc uważnie przeczytać zawarte w niej informacje. 

POŁOWICZNE UZNAWANIE NIEDOPUSZCZALNE 

Czy  chcąc  uznawać  Biblię  za  natchnione  Słowo  Boże,  koniecznie  trzeba  wierzyć  we 

wszystko, co podaje Księga Rodzaju? Czy nie można wybrać z niej tylko to, co się komu 

podoba  i  co  pasuje  do  jego  poglądów?  Takie  nastawienie  zdradza  coraz  więcej  tzw. 

„chrześcijańskich”  duchownych.  Na  przykład  podczas  pierwszego  udanego  lotu  na 

księżyc astronauci amerykańscy czytali sobie urywki z Księgi Rodzaju. A co powiedzieli 

background image

potem  duchowni  kościoła  episkopalnego,  do  którego  należało  dwóch  astronautów? 

Pospiesznie  zaprzeczyli  prawdziwości  biblijnego  sprawozdania  o  stwarzaniu,  a  nawet 

jeden z nich nazwał je „mitem”.

13

 

Natomiast Chrystus Jezus niedwuznacznie uznawał  prawdziwość  biblijnego 

sprawozdania  o  stwarzaniu.  Zwracając  się  do  współczesnych  mu  krytyków  religijnych, 

Jezus powiedział: 

„Czy  nie  czytaliście,  że  Stwórca  od  początku  stworzył  ich  jako  mężczyznę  i  kobietę?  I  rzekł: 

Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak 

już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”. - Mateusza 
19:4-

6; Księga Rodzaju 1:27; 2:24. 

Jeden z pisarzy Biblii, Łukasz, który zapewnia, że ‚zbadał dokładnie wszystko’, wylicza 

przodków Jezusa  aż  do  Adama.  Jeżeli  treść  Księgi  Rodzaju  jest  mitem,  to  od  którego 

przodka między Jezusem a Adamem rodowód staje się niehistoryczny? - Łukasza 1:1-4; 

3:23-38. 

Poza  tym  Juda,  przyrodni  brat  Jezusa  Chrystusa,  mówi,  że  Enoch  był  „siódmy po 

Adamie” (Judy 14). Jaki sens miałoby powoływanie się na kogoś jako na „siódmego” w 

linii rodowej, gdyby początek tej linii był zwykłym mitem? 

Apostoł  Paweł,  który  był  człowiekiem  wykształconym,  nie  wątpił  w  wiarogodność 

biblijnego sprawozdania o Adamie i o pochodzeniu grzechu. Napisał bowiem: „Dlatego 

też  jak  przez  jednego  człowieka  grzech  wszedł  na  świat,  a  przez grzech  śmierć,  i  w  ten 

sposób  śmierć  przeszła  na  wszystkich  ludzi,  ponieważ  wszyscy  zgrzeszyli...  A  przecież 

śmierć  rozpanoszyła  się  od  Adama  do  Mojżesza  nawet  nad  tymi,  którzy  nie  zgrzeszyli 

przestępstwem  na  wzór  Adama”  (Rzymian  5:12,  14).  Z  tego  wynika,  że  zastosowanie 

ofiary  okupu  Jezusa  Chrystusa  dla  dobra  całej  ludzkości  jest  możliwe  tylko  dlatego,  że 

wszyscy ludzie pochodzą od Adama. 

Kto odrzuca biblijne sprawozdanie  o  stwarzaniu,  ten  może  nawet  nie  zdaje  sobie 

sprawy  z  tego,  że  tym  samym  odrzuca  chrystianizm.  Dlaczego?  Ponieważ  postępek 

Adama  sprawił,  że  stała  się  konieczna  ofiara  okupu  Jezusa  Chrystusa,  a  kto  uznaje  tę 

ofiarę,  ten  musi  też  wierzyć,  że  biblijne  sprawozdanie  o  stwarzaniu  zawiera  prawdę 

historyczną, ponieważ jedno zazębia się ściśle o drugie. Połowiczne uznawanie tego jest 

niedopuszczalne. O czym więc świadczą te dowody? Że wszystko przemawia za tym, aby 

uznać  biblijne  sprawozdanie  o  stwarzaniu  za  prawdę  historyczną.  Chociaż  jest  ono 

sprzeczne z pewnymi teoriami,  to  jednak  zgadza  się  z  dowiedzionymi  faktami 

naukowymi. Obejmuje znacznie więcej niż drobiazgi mające ograniczoną wartość i daje 

odpowiedzi na żywotne pytania, co dla każdego z nas ma doniosłe znaczenie. 

 
[Ilustracja na str. 13] 

Ziemia widziana przez astronautów okrążających Księżyc. Mogli się przekonać, że - jak to zostało 

powiedziane w Biblii tysiące lat temu - jest okrągła i zawieszona „nad niczym”. 
 
[Ilustracja na str. 16] 
Naukowcy pr

zyznają: „Prawie nic nie wiemy o początkowych dziejach Wszechświata”. „Nie wiemy, jak 

‚pierwotnie’ powstał wszechświat”. 
 
[Ilustracja na str. 31] 

background image

Biblia mówi, że wszyscy ludzie pochodzą od Adama i Ewy. Naukowcy przyznają, że „wszystkie ludy 

ziemi stanowią jedną rodzinę i pochodzą od wspólnego przodka”. 
 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 3 

Czy potop był na całej ziemi? 

 
BIBLIA donosi, że za  czasów Noego ziemia była „pełna gwałtu”,  co zresztą ma miejsce 

również w dobie obecnej. Co wówczas z tego wynikło? 

Jak  mówi  Pismo  Święte,  Bóg  powiadomił  Noego,  że  wytraci  przez  potop  cały 

rozbestwiony ród ludzki, ponieważ „wszelkie ciało skaziło swą drogę na ziemi”. Noe miał 

zbudować  przestronną  arkę,  w  której  mogłaby  znaleźć  ocalenie  jego  rodzina  oraz 

wszelkie rodzaje zwierząt lądowych i ptaków. Potem na rozkaz Boży spadły wody potopu, 

które  pokryły  nawet  najwyższe  góry.  Z  ludzi  przeżyli  tylko  ci,  którzy  byli  w  arce  (1 

Mojżeszowa 6:12, 13, NW; 7:1-24). Czy to się rzeczywiście wydarzyło? Tak; potwierdzają 

to przekonywające dowody. 

Niektórzy byliby skłonni  przyjąć  te  informacje  za  prawdę  historyczną  jedynie  pod 

warunkiem uznania potopu za wydarzenie lokalne.  Ale  to  nie  byłoby  zgodne  z  Biblią. 

Jeżeli potop był tylko powodzią o ograniczonym zasięgu, to dlaczego Bóg po prostu nie 

nakazał Noemu, żeby się przeniósł gdzie indziej? Po co byłoby potrzebne tyle pracy przy 

budowie  ogromnej  arki  umożliwiającej  ocalenie?  Jeżeli  wody  potopu  nie  zalały  całej 

ziemi, to po co zabierano do arki wszelkie rodzaje zwierząt lądowych i ptaków, żeby je 

ocalić?  Zwierzęta  przebywające  w  innych  okolicach  pozostałyby  przecież  przy  życiu,  a 

ptaki  mogłyby  się  z  łatwością  uratować,  gdyby  poleciały  gdzie  indziej.  Jeżeli  zatem 

wierzymy,  że  to  sprawozdanie  jest  prawdziwe,  to  pozostaje  nam  tylko  uznać,  że  potop 

objął swym zasięgiem cały glob ziemski. 

WODY POTOPU - SKĄD SIĘ WZIĘŁY I GDZIE SPŁYNĘŁY? 

Oczywiście może ci się tu nasunąć pytanie: Skąd się wzięło tyle wody? Sprawozdanie 

biblijne  mówi,  że  w  drugim  okresie,  czyli  w  drugim  „dniu”  stwarzania, kiedy została 

utworzona atmosfera ziemska, czyli „rozpostarcie”,  były  ‚wody  pod  rozpostarciem’ i 

‚wody nad rozpostarciem’ (1 Mojżeszowa 1:6, 7, NW)Wodami „pod” rozpostarciem były 

wody znajdujące się już na ziemi. Wodami „nad” rozpostarciem były ogromne masy pary 

wodnej zawieszone wysoko nad ziemią i stanowiące „źródła przepaści wielkiej”. Właśnie 

te wody spadły za czasów Noego. - 1 Mojżeszowa 7:11, 12, Gd. 

background image

W  książce  pt.  The Genesis Flood (Potop biblijny), s. 240, 241, profesor Henry M. 

Morris z Instytutu Politechnicznego Stanu Virginia w USA wdaje  się  w  rozważania 

naukowe na temat takiego baldachimu wodnego nad ziemią, pisząc: 

„Na  wysokości  powyżej  120  km  jest  bardzo  gorąco;  temperatura  wynosi  tam  ponad  40°C  i 

prawdopodobnie sięga nawet do 1600°C. Właśnie z tego powodu strefę tę nazwano termosferą. Jak 

wiadomo, wysoka temperatura stanowi podstawowy warunek magazynowania olbrzymich ilości pary 

wodnej. Poza tym wiadomo, że para wodna jest znacznie lżejsza od powietrza”. 

Oczywiście nikt dzisiaj nie wie, z czego się składały bardzo dawno temu górne warstwy 

atmosfery albo jakie miały właściwości. Profesor Morris pisze jednak dalej: 

„Z fizykalnego punktu widzenia nie można więc nic zarzucić koncepcji istnienia kiedyś w górnych 

warstwach atmosfery ogromnej powłoki z pary wodnej”. 

W Biblii jest powiedziane,  że  wody,  które  unosiły  się  nad  ziemią  i  potem  opadły, 

„podnosiły  się  coraz  bardziej  nad  ziemię,  tak  że  zakryły  wszystkie  góry  wysokie,  które 

były  pod  niebem.  Wody  podniosły  się  więc  na  piętnaście  łokci  [około  6,5  m]  ponad 

górami i zakryły je”. - Księga Rodzaju 7:19, 20. 

Czy trudno ci to sobie wyobrazić? Ponieważ większość z nas mieszka na stałym lądzie, 

może  to  być  niełatwe.  Nie  wolno  nam  jednak  zapominać,  że  obecnie  71  procent 

powierzchni ziemi pokrywają wody. Tylko 29 procent zajmuje powierzchnia lądów. A czy 

wiedziałeś,  że  powierzchnia  lądów  wznosi  się  przeciętnie  tylko  800  metrów  ponad 

powierzchnię  morza,  natomiast  przeciętna  głębokość  wszystkich  mórz  wynosi  4000 

metrów? Ziemia jest w gruncie rzeczy planetą wód. W książce pt. The Sea (Morze), z serii 

„Life Nature Library”, powiedziano: 

„Gdyby 

zniwelować wszystkie nierówności ziemi - zarówno nad, jak i pod powierzchnią wody, tak 

że nigdzie nie byłoby wzniesień ani wgłębień, wówczas nie byłoby żadnego lądu. Ocean pokryłby całą 

ziemię na wysokość 2700 metrów, czyli prawie 3 km”. - Wydanie duńskie. 

Czyżby więc ziemia nie była kiedyś tak górzysta, jak obecnie? Czyżby wysokie góry, jak 

wznoszące się na wysokość ponad 8000 m Himalaje albo Alpy, Andy czy Góry Skaliste 

nie były kiedyś tak wysokie? Tak, to prawda. 

Na przykład w czasopiśmie The Scientific Monthly wyrażono pogląd, że we wczesnym 

okresie dziejów ziemi „nie było wysokich gór, które by stanowiły naturalną zaporę, czyli 

granicę klimatyczną”.

14

 Jest wiele dowodów, że na powierzchni ziemi zaszły uderzające 

zmiany.  Nawet  jeszcze  niedawno  nastąpiły  znaczne  zmiany  w  ukształtowaniu 

powierzchni naszego globu. Na skutek wielkiego trzęsienia ziemi, które miało miejsce w 

roku  1950  na  terytorium  stanu  Asam  w  Indiach,  zmienił  się  kształt  całych  łańcuchów 

górskich  we  wschodnich  Himalajach.  Kiedy  więc  Biblia  mówi,  że  wody  potopu  zakryły 

najwyższe  góry,  nie  możemy  sobie  wyobrażać,  iż  stan  wód  był  wówczas  tak  wysoki,  że 

mogłyby pokryć dzisiejszy Mount Everest. 

A  co  można  powiedzieć  o  głębokościach  mórz?  Czy  one  też  się  zmieniały?  Niejedno 

przemawia  za  tym,  że  tak  się  stało.  Na  przykład  we  wspomnianej  już  książce  pt.  The 

Genesis Flood jest powiedziane: 

„W ostatnim dziesięcioleciu odkryto wiele ‚gór podwodnych’, które po prostu są zatopionymi w 

oceanie wyspami. (...) Wiele przemawia za tym, że niegdyś wystawały ponad powierzchnię wody”. - 
1967, s. 124, 125. 

background image

Głęboko pod powierzchnią morza znaleziono kolonie koralowców, które żyją tylko w 

płytkich  wodach.  Geolog  morski  Edwin  L.  Hamilton  napisał  w  związku  z  tym  w 

czasopiśmie The Scientific Monthly: 

„Z jakiegoś nieznanego powodu, który prawdopodobnie miał związek z przystosowaniem się [do 

siły ciążenia] lub z siłami działającymi pod skorupą ziemską cały podmorski łańcuch górski zatonął 

tak szybko, że rafotwórcze koralowce, których strefą życia są płycizny, zginęły”.

15

 

Jeżeli  więc  przed  potopem  góry  były  niższe  niż  dzisiaj,  a  baseny  morskie  nie  tak 

głębokie  jak  obecnie,  to  wody  znajdujące  się  teraz  na  ziemi  wystarczyły  do  zatopienia 

całej jej powierzchni. A co spowodowało, że potem wody potopu ‚powoli ustępowały’, jak 

o tym mówi sprawozdanie z Księgi Rodzaju? Było to najwidoczniej wynikiem pogłębiania 

się mórz, czyli zapadania się dna morskiego, czemu towarzyszyło wypiętrzanie się lądów. 

- Zobacz też Psalm 104:6-8. 

ZMIANA KLIMATU 

Ponieważ  dzięki  otaczającej  ziemię  powłoce  wodnej  wszędzie,  nawet  w  strefach 

podbiegunowych, panował klimat cieplarniany, więc po zalaniu tymi wodami całej ziemi 

musiała  nastąpić  radykalna  zmiana  klimatu.  Czy  są  jakieś  dowody,  że  taka zmiana 

rzeczywiście  nastąpiła?  Tak,  są.  I  ta  zmiana  jest  tak  uderzająca,  że  geologom,  którzy 

ignorują sprawozdanie biblijne, bardzo trudno jest ją wytłumaczyć. 

W różnych publikacjach naukowych przedstawia się dowody, że kiedyś na całej ziemi 

panował łagodny klimat. Na przykład naukowiec francuski Henri Decugis mówi w swej 

książce pt. Le vieillissement du monde vivant (Zwyrodnienie żywej przyrody): 

„Niegdyś  pod  każdą  szerokością  geograficzną  klimat  był  jednakowo  łagodny  i  wilgotny.  (...) 

Wyspy i kontyn

enty stale pokrywała bujna roślinność. (...) Początkowo różnice między temperaturą 

lata  i  zimy  były  nieznaczne.  Na  Grenlandii  pod  70°  szerokości  geograficznej  północnej  wykopano 
drzewa figowe, a na Syberii - palmy”. - 1941, s 12, 13. 

Są  zatem  dowody,  że  nastąpiło  to,  co  musiało  nastąpić  wskutek  opadnięcia 

baldachimu wodnego podczas powszechnego potopu  -  dowody radykalnej zmiany 

klimatu. 

OGROMNE, NAGŁE ZNISZCZENIA 

Oczywiście  należałoby  się  spodziewać,  że  oprócz  zmian  klimatycznych  potop 

spowodował też na całej ziemi ogromne, nagłe zniszczenia. Czy są na to dowody? Tak, i 

można je znaleźć nie tylko w jednej okolicy, lecz na całej ziemi. 

W wyniku prac wykopaliskowych odkryto liczne cmentarzyska, w których znaleziono 

kości i całe zwłoki niezliczonych tysięcy zwierząt. Często nie są to zwierzęta stadne. Stan, 

w jakim się je znajduje, świadczy o tym, że śmierć zaskoczyła wszystkie jednocześnie i że 

potem jakaś potężna siła zniosła ich ciała na jedno miejsce. 

Profesor F. C. Hibben pisze o tego rodzaju wykopaliskach na Alasce: 

„Są  dowody  świadczące  o  niesłychanie  gwałtownych  zaburzeniach  atmosferycznych.  Mamuty  i 

bizony zostały porozdzierane i poskręcane jakby jakąś kosmiczną ręką, kierowaną gniewem Bożym. 

(...) Zwierzęta zostały porozrywane na strzępy i porozrzucane, jak gdyby były ze słomy i sznurka, a 

przecież niektóre z nich ważyły po kilka ton”.

16

 

background image

Pisarz francuski François Derrey wspomina o tych znaleziskach w swej książce pt. La 

Terre Cette Inconnue (Nieznana Ziemia) i dodaje: 

„Takie  jaskinie  są  nie  tylko  na  Alasce.  Na  całym  świecie  znajduje  się  podobne  ‚kostnice’ 

wypełnione pod sam strop kośćmi tysięcy zwierząt”. 

Jeszcze bardziej zdumiewa fakt, że w niezwykle mroźnych rejonach dalekiej północy 

znaleziono  zwłoki  dziesiątków  tysięcy  zwierząt,  które  normalnie  nigdy  nie  żyją  w 

zimnych strefach. Niektóre były zamrożone i tak doskonale zachowane, że obecnie, choć 

już upłynęło tysiące lat, mięso z nich po rozmrożeniu nadawałoby się jeszcze do spożycia. 

W  żołądkach,  a  także  między  zębami  tych  zwierząt  znaleziono  jeszcze  zieloną  trawę  i 

świeże  kwiaty.  Znaleziono  w  tych  rejonach  nawet  drzewa  owocowe  z  doskonale 

zachowanym,  dzięki  nagłemu  zamrożeniu,  listowiem  i  owocami.  Nie  ma  najmniejszej 

wątpliwości, że kiedy te drzewa rosły i kiedy się pasły te zwierzęta, panował tam ciepły 

klimat i że potem nagle nastąpiła katastrofa. 

Dowody  potwierdzają  akurat  to,  czego  należało  się  spodziewać  w  następstwie 

opadnięcia wielkiej, zapobiegającej utracie ciepła powłoki wodnej. Strefy podbiegunowe 

nagle zostały skute mrozem. Stworzenia, które przebywały w tych rejonach albo gdzieś w 

pobliżu,  dostały  się  jakby  w  potrzask  i  nagle  zamarzły.  Zwierzęta,  które  katastrofa 

zaskoczyła  w  innych  częściach  ziemi,  zostały  masowo  pogrzebane  pod  zwałami  mułu  i 

kamieni. Przypuszczenia, że te zwierzęta umarły śmiercią naturalną albo że powpadały 

do  rzeki  i  utonęły  czy  też  że  zginęły  od  jakiejś  choroby,  nie  stanowią  dostatecznego 

wyjaśnienia tych faktów. Natomiast wyjaśnia je wystarczająco powszechny potop, który 

pociągnął za sobą radykalną zmianę klimatu. 

ROZPOWSZECHNIONE PODANIA O POTOPIE 

Należałoby się spodziewać, że ludzkość długo pamiętała tę gigantyczną katastrofę, jaką 

był powszechny potop. Czy poza Biblią są jeszcze jakieś dowody, że faktycznie tak było? 

Tak, we wszystkich częściach świata zachowały się wśród pewnych ludów podania o 

wielkim potopie, w  którym  potonęli  wszyscy  ludzie  oprócz  nielicznych  wybrańców.  W 

książce Target: Earth (Cel: Ziemia) jest powiedziane: 

„Na ogół w dziejach ludzkości nie było tak wielkich i rozległych powodzi, żeby ludzie byli skłonni 

stworzyć legendę o gigantycznym, niszczycielskim potopie (...) Dlaczego więc prawie wszystkie rasy 

powtarzają  legendę  o  wielkim  potopie?  Dlaczego  wśród  ludów  mieszkających  z  dala  od  morza  na 

suchych wyżynach, na przykład na Wyżynie Meksykańskiej albo na wyżynach Azji Środkowej krąży 
legenda o potopie? (...) 

„Gdyby powszechny potop nie wydarzył się naprawdę, wówczas niektóre szczepy kazałyby zginąć 

swym  złym  przodkom  w  następstwie  straszliwych  wybuchów  wulkanów,  wielkich  burz  śnieżnych 
albo suszy (..

.) A zatem powszechność podań o potopie stanowi sama przez się jeden z najlepszych 

dowodów potwierdzających ich prawdziwość. 

„Gdyby  rozpatrywać  te  legendy  każdą  z  osobna,  można  by  je  uznać  za  wytwór  bujnej  fantazji 

człowieka,  ale  (...)  razem  wzięte  i  z  racji  występowania  na  całym  świecie  (...)  dostarczają  niemal 
niezaprzeczalnego dowodu”. - 1953, s. 239, 253. 

CZY W ARCE MOGŁO SIĘ POMIEŚCIĆ TYLE ZWIERZĄT? 

Ponieważ w Biblii jest powiedziane, że Noe zabrał do arki po kilka z każdego rodzaju 

background image

zwierząt  lądowych  i  ptaków,  więc  niektórzy  pytają:  „Jak  mogło  się  tam  pomieścić  tyle 

zwierząt?” 

Z opisu biblijnego wynika, że arka była wielką pływającą skrzynią bez dzioba i rufy, 

które  nie  były  potrzebne,  ponieważ  ta  skrzynia  miała  się  tylko  utrzymywać  na 

powierzchni wody.  Miała  300  łokci  długości,  50  łokci  szerokości  i  30  łokci  wysokości. 

Długość łokcia wynosiła prawdopodobnie jakieś 44,5 do 61 centymetrów. Gdyby przyjąć 

krótszy  łokieć,  wówczas  arka  miałaby  133,5  metra długości,  22,25  metra  szerokości  i 

13,35  metra  wysokości.  Dopiero  od  niedawna  buduje  się  jeszcze  większe  jednostki 

pływające. Arka miała trzy kondygnacje. - Księga Rodzaju 6:14-16. 

Gdy się odliczy 2800 metrów sześciennych na pokłady i inne konstrukcje wewnętrzne, 

to  pozostaje  jeszcze  ponad  36  700  metrów  sześciennych  przestrzeni  użytkowej. 

Odpowiada to ładowności 10 pociągów towarowych, których każdy składałby się mniej 

więcej z 48 amerykańskich wagonów bydlęcych! 

Poza  tym  badania  wykazały,  że  spośród  około  3000 „gatunków”  ssaków  lądowych, 

które  wymieniają  systematycy  świata  zwierzęcego,  zaledwie  jakieś  300  przewyższa 

rozmiarami  konia,  a  co  najmniej  2200  gatunków  nie  jest  większe  od  królika.

17

  Ssaki 

morskie,  na  przykład  ogromne wieloryby  i  delfiny,  nie  stanowiły  dla  Noego 

najmniejszego problemu, ponieważ mogły pozostać poza arką. Noe musiał więc zadbać o 

stosunkowo niewiele dużych zwierząt. 

Ponadto  nie  wolno  zapominać  o  bardzo  ważnej  sprawie,  że  to,  co  współcześni 

systematycy nazywają „gatunkiem”, nie pokrywa się z biblijnymi „rodzajami”, które Noe 

zabrał  do  arki  (Księga  Rodzaju  6:20).  Na  przykład  do  rodziny  kotów  należą  liczne 

„gatunki”:  tygrysy,  pantery,  lamparty  itd.  Wiele  z  nich  może  się  jednak  wywodzić  z 

pierwotnego „rodzaju” kotów. Dotyczy to również rozmaitych odmian w rodzinie psów. A 

zatem nie wszystkie  odmiany  znanych  obecnie  zwierząt  lądowych  i  ptaków  trzeba  było 

umieścić  w  arce.  Musieli  się  w  niej  znaleźć  tylko  przedstawiciele  każdego  „rodzaju”. 

Kiedy się analizuje fakty, staje się rzeczą oczywistą, że arka była dostatecznie wielka, aby 

pomieścić wszystkie te zwierzęta. 

CHRZEŚCIJAŃSKI PUNKT WIDZENIA 

Oczywiście  niektórzy  wątpią  w  prawdziwość  sprawozdania  o  powszechnym  potopie. 

Dziwna  rzecz,  należą  do  nich  również  niektóre  rzekomo  chrześcijańskie  organizacje 

religijne.  Na  przykład  najnowsze  z  wydanych  w  Ameryce  encyklopedii  luterańskich  i 

katolickich  podają,  że  sprawozdanie  o  potopie  jest  oparte  na  „micie”  względnie 

„imaginacji”.

18

  Czy jednak wobec wszystkich  przedstawionych  tu  dowodów  mają  rację 

bytu  jakiekolwiek  zastrzeżenia  przeciw  temu  sprawozdaniu  biblijnemu? Wykazano 

dobitnie, że pod każdym względem jest ono rozsądne i zgodne ze znanymi faktami. 

Kto odrzuca to sprawozdanie, ten popada w konflikt nie tylko z przedstawionymi tu 

dowodami, lecz także z Jezusem Chrystusem, Założycielem chrystianizmu. Jezus mówił o 

„dniach Noego” i o zniszczeniu ludzi, którzy „nie  zważali  na  nic,  aż  przyszedł  potop  i 

zmiótł ich wszystkich” (Mateusza 24:37-39, NW)Również Paweł, apostoł Jezusa, uważał 

potop  biblijny  za  wydarzenie  historyczne,  bo  przecież  napisał,  że  Noe  „zbudował  arkę, 

aby zbawić swą rodzinę” (Hebrajczyków 11:7). Apostoł Piotr powiedział, że Bóg „Noego, 

kaznodzieję,  sprawiedliwości,  zabezpieczył  wraz  z  siedmioma  innymi,  gdy  sprowadził 

background image

potop na świat ludzi bezbożnych”. - 2 Piotra 2:5, NW. 

Czy wobec tego mądrze jest odrzucać biblijne sprawozdanie o potopie jako zwykły mit 

albo odtrącać je jako coś mało ważnego? Czy postępując w ten sposób bylibyśmy uczciwi 

wobec samych siebie? 

Należałoby się nad tym poważnie zastanowić”. Dlaczego? Ponieważ Biblia wskazuje, że 

potop  jest  ostrzegawczym  przykładem  większego  zniszczenia,  które  Bóg  ześle  na  ludzi 

odrzucających Jego Słowo; poza tym Pismo Święte stanowczo ostrzega, że to zniszczenie 

grozi pokoleniu, które właśnie teraz żyje na ziemi (Mateusza 24: 36-42; 2 Piotra 3:5-7). A 

jeśli to ostrzeżenie rzeczywiście pochodzi od Boga, to czy swoim nastawieniem do Biblii i 

swoim postępowaniem zaskarbisz sobie łaskę, gdy nadejdzie dzień, w którym wypadnie 

zdać rachunek? 

 
[Rysunek na str. 37] 

Gdyby zniwelować wszystkie nierówności ziemi, wówczas woda pokryłaby cały glob ziemski na 

wysokość około 2700 m. 

71% powierzchni ziemi pokrywają wody. Przeciętna głębokość wynosi 4000 m. 
29% 

lądu 

 
[Ilustracja na str. 43] 

Nie wszystkie ze znanych obecnie zwierząt lądowych i ptaków trzeba było umieścić w arce. Na przykład 

wszystkie „odmiany” z rodziny psów, które krzyżują się między sobą, mogą się wywodzić z jednej pary. 
 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 4 

Czy Biblia jest zgodna 

z historią starożytną? 

 
KSIĘGA, która jest Słowem Bożym, musi się okazać prawdziwa w każdym omawianym w 

niej  szczególe.  Jeżeli  wymienia  jakieś  miasta  czy  inne  miejsca,  to  one  musiały  istnieć. 

Ludzie, o których jest w niej mowa, musieli  żyć.  Jeżeli  doniesiono  w  niej  o  jakimś 

wydarzeniu,  to  musiało  ono  mieć  miejsce.  Czy  pod  względem  rzetelności  historycznej 

Biblia  okazuje  się  taką  księgą?  W  ciągu  ostatnich  dwóch  stuleci  wykopaliska 

archeologiczne rzuciły dużo światła na historię starożytną. Grobowce faraonów egipskich 

oraz wspaniałe pałace królów Asyrii, Babilonii i Persji, jak również ruiny setek miast i wsi 

dostarczyły dosłownie tony materiału do badań. Czy ten materiał potwierdza historyczne 

sprawozdania biblijne? 

background image

LICZNE ZBIEŻNOŚCI 

Zawarte w Biblii  dane  geograficzne  potwierdzają  się  w  każdym  szczególe. 

Prawdopodobnie z tego powodu dr Ze’ev Shremer, kierownik ekspedycji geologicznej na 

półwyspie Synaj, powiedział: 

„Oczywiście mamy własne mapy i plany geodezyjne, ale gdzie Biblia i mapy sobie zaprzeczają, 

tam dajemy pierwszeństwo Księdze ksiąg”.

19

 

Znaleziono  starożytne  inskrypcje,  w  których  występują  imiona osób znanych 

dotychczas  tylko  z  Biblii.  W  pobliżu  bramy  Isztar  w  Babilonie  znaleziono  pewną  ilość 

tabliczek pokrytych pismem klinowym, zawierających imiona robotników i niewolników 

otrzymujących  przydziały  produktów  żywnościowych.  Na  kilku  z  nich  pojawia  się  imię 

„Jaukina, króla ziemi Jahud”; tak Babilończycy pisali imię „Jojakina, króla Judzkiego”. 

W sprawozdaniu biblijnym w 2 Królewskiej 25:27-30  jest  powiedziane,  że  Jojakin  był 

więźniem  w  Babilonie  i  otrzymywał  codziennie  racje  żywnościowe.  Na  pokrytych 

znakami  klinowymi  tabliczkach  z  czasów  dawnych  władców  asyryjskich  znaleziono 

imiona królów judzkich i izraelskich, jak Achaza, Manassesa, Omriego, Jehu, 

Menachema i Ozeasza. 

Oprócz imion tych królów hebrajskich odkryto jeszcze wiele innych imion postaci 

historycznych,  znanych  do  niedawna  tylko  z  Biblii,  nie  występujących  poza  tym  w 

żadnym  innym  dziele  historycznym.  Od  wieków  tylko  z  Biblii  wiedziano  o  istnieniu 

Sargona,  władcy  asyryjskiego  (Izajasza  20:1).  Dopiero  w  roku  1843  odkryto  w  pobliżu 

Chorsabadu rozległe ruiny jego pałacu. Dzisiaj Sargon II należy  do królów  asyryjskich, 

których panowanie zostało wyczerpująco udokumentowane. 

Wspomniane  w  Biblii  wydarzenia,  zwyczaje,  tytuły  itp.  znalazły  potwierdzenie  w 

inskrypcjach oraz innych wykopanych przedmiotach.  Dotyczy  to  na  przykład 

sprawozdania podanego w Księdze Rodzaju, w rozdziałach 39 do 50, gdzie jest opisane 

życie  Józefa  w  Egipcie  na  początku  drugiego  tysiąclecia  p.n.e.  Egipskie  pomniki, 

inskrypcje  i  obrazy  stanowią  potwierdzenie  licznych  szczegółów tego sprawozdania. 

Imiona egipskie, więzienie, tytuły „przełożony podczaszych” i „przełożony piekarzy”, fakt, 

że  Józef  musiał  się  ogolić,  zanim  stanął  przed  faraonem,  stanowisko  najwyższego 

urzędnika  w  państwie  i  zarządzającego  żywnością  (które  Józef  otrzymał  od  faraona), 

wielkie  wpływy  czarowników  na  dworze  egipskim,  egipskie  ceremonie  pogrzebowe  - 

wszystko  to  potwierdziły  wykopaliska.  W  książce  pt.  New Light on Hebrew Origins 

(Nowe światło na pochodzenie Hebrajczyków) jest powiedziane o pisarzu dziejów Józefa: 

„Używa  właściwego  tytułu,  jaki  w  owym  czasie  nadawano,  i  czyni  to  w  sposób  powszechnie 

przyjęty w omawianym okresie; gdzie nie było żadnego stosownego odpowiednika hebrajskiego, tam 

po prostu przenosi do tekstu hebrajskiego transliterowane słowo egipskie”. - 1936, s. 174. 

Sprawozdanie biblijne nosi wszelkie cechy opartej na faktach historycznych relacji 

naocznego świadka. 

CZY ZGODNOŚĆ ABSOLUTNA? 

Czy  to  znaczy,  że  Biblia  jest  absolutnie  zgodna  ze  wszystkimi  innymi  starożytnymi 

źródłami  historycznymi?  Na  pewno  nie.  Nie  powinniśmy  też  sądzie,  że  wszystkie 

interpretacje znalezisk archeologicznych pod każdym względem są zgodne z Biblią. Czy 

jednak w związku z tym mielibyśmy zmienić nasz pogląd na Biblię i na jej dokładność 

background image

historyczną? W żadnym wypadku. 

Przede  wszystkim  Biblia  często  wspomina  o  wydarzeniach,  które  miały  miejsce  w 

czasach tak odległych, że nie ma o nich wzmianki w żadnym innym starożytnym źródle 

historycznym. Ponadto większość historyków nowożytnych przyznaje, że dawne kroniki 

egipskie i mezopotamskie tracą wszelką wartość, gdy zaczynają sięgać wstecz poza pewną 

określoną  granicę.  Weźmy  na  przykład  „sumeryjski  spis królów”,  który  się  rozpoczyna 

takimi słowami: 

„Kiedy królestwo zostało zesłane z nieba, było królestwo (najpierw) w Eridu. (W) Eridu Alulim 

(został) królem i panował  28 800 lat. Alalgar panował 36 000 lat. Dwóch królów panowało (więc) 
przez 64 800 lat”. - Ancient Near Eastern Texts 

(Starożytne teksty bliskowschodnie), s. 265. 

Wreszcie, po wzmiance, że ośmiu królów panowało ogółem 241 000 lat, jest mowa o 

tym,  że  ‚potop  zalał  ziemię’.  Jaki  sens  miałaby  próba  uzgodnienia  z  tym  biblijnego 

sprawozdania o czasach przedpotopowych?  Jak dalece Biblia może się więc zgadzać ze 

starożytnymi zapiskami historycznymi? 

WCZESNE DZIEJE PO POTOPIE 

Zwróć  uwagę,  co  Biblia  mówi  o  czasach  po  potopie.  Dowiadujemy  się  z  niej,  że  w 

drugiej  połowie  trzeciego  tysiąclecia  p.n.e.  ludzkość  rozproszyła  się  po  całej  ziemi  z 

jednego  punktu  centralnego.  Tym  centrum  była  równina  Szinear.  Na  tej  równinie,  jak 

donosi Biblia,  ludzie  wbrew  woli  Boga  rozpoczęli  budowę  miasta  zwanego  Babel  i 

usiłowali wznieść wielką wieżę, „której wierzchołek będzie sięgał nieba”. Bóg pomieszał 

jednak ich wspólny język i „rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi” (Księga 

Rodzaju 11:1-9).  Czy  można  się  spodziewać,  że  historia  lub  archeologia  potwierdzi  to 

sprawozdanie? A jeśli tak, to w jakim stopniu? 

To miejsce jest znane. Archeolodzy odkryli w Mezopotamii ruiny miasta Babel, czyli 

Babilonu. Ale współcześni historycy i archeolodzy przyznają, że nie potrafią dowieść ani 

zaprzeczyć prawdziwości pozostałej części sprawozdania biblijnego. Za przykład może tu 

posłużyć  kwestia  pochodzenia  rozmaitych  języków  ludzkich.  Zdaniem  G.  L.  Tragera, 

profesora  antropologii  i  językoznawstwa,  liczne  dowody  przemawiają  za  tym,  że 

wszystkie  dawne  języki  są  jednakowo  stare,  a  mimo  to  uczeni  nic  nie  wiedzą  o  ich 

pochodzeniu. Profesor Trager pisze: 

„Nasza znajomość dziejów istniejących języków sięga zaledwie parę tysięcy lat wstecz (...) Nie ma 

żadnych  ‚prymitywnych’  języków,  wszystkie  bowiem  zdają  się  być  jednakowo  stare  i  jednakowo 

rozwinięte. 

„Nie wiadomo, czy wszystkie języki wywodzą się z jednego źródła i jak długo się rozwijały”.

20

 

Studia  nad  rozprzestrzenianiem  się  dawnych  języków  w  różnych  częściach  świata 

zdradzają jednak coś bardzo ważnego. Co takiego? Okazuje się, że to rozprzestrzenianie 

miało  początek  w  określonej  części  ziemi.  Angielski  orientalista  Sir  Henry  Rawlinson 

wskazuje na to centrum, kiedy pisze: 

„Gdybyśmy się kierowali wyłącznie odgałęzieniami linii językowych, nie biorąc przy tym w ogóle 

pod uwagę sprawozdania biblijnego, to i tak doszlibyśmy do wniosku, że centrum, z którego rozchodzą 

się promieniście te rozmaite linie, znajduje się na równinie Szinear [w Mezopotamii]”.

21

 

Dawniej w przeciwieństwie  do  Biblii  historycy  twierdzili,  że  Egipt  jest  ośrodkiem 

background image

najstarszej  cywilizacji.  Zwróćmy  jednak  uwagę,  co  pisze  archeolog  pani  Jaquetta 

Hawkes, wydawczyni The World of the Past (Świat przeszłości): 

„Przez długi czas wierzono, że Egipt (...) stanowił ośrodek, z którego przeniknęły do reszty świata 

wszelkie osiągnięcia cywilizacyjne. Badania archeologiczne wykazały coś zupełnie innego. Zarówno 

w uprawie roli, jak i w rozwijaniu prawdziwej kultury Egipt odegrał drugorzędną rolę w porównaniu z 

Azją Zachodnią”. - T. I, s. 443. 

Taki pogląd jest zgodny ze sprawozdaniem biblijnym. 

Poza  tym  liczne  odnalezione  zikkuraty  (wieże  w  kształcie  piramid)  potwierdzają 

sprawozdanie  biblijne,  według  którego  budowniczowie  „wieży  Babel”  używali 

wypalanych cegieł i zaprawy bitumicznej. Cegła była powszechnie używanym materiałem 

budowlanym,  a  w  Ur  znaleziono  pewną  wieżę  zbudowaną  przy  użyciu  zaprawy 

bitumicznej (asfaltowej). Oczywiście nikt nie twierdzi, że któraś z tych wież jest „wieżą 

Babel”. Jest jednak rzeczą interesującą, że w Babilonie znaleziono inskrypcje dotyczące 

tych  wież,  zawierające  prawie  taki  sam  zwrot,  jaki  się  znajduje  w  sprawozdaniu 

biblijnym: „Jej wierzchołek ma sięgać aż do nieba”. - Porównaj Księgę Rodzaju 11:4. 

Wszystko to dowodzi, że dostępne nam dokumenty starożytne są zgodne z Biblią, jeśli 

chodzi o dane geograficzne, opis zwyczajów lub inne szczegóły. Zazwyczaj jednak mają 

one jedną zasadniczą wadę: Nie wyjaśniają, dlaczego  się wykształciły pewne stosunki i 

dlaczego  nastąpiły  pewne  wydarzenia.  Poza  tym  trudno  chyba  się  spodziewać,  aby 

niebiblijne sprawozdania przyznały, że Jehowa, Bóg Biblii, ingerował w sprawy ludzkie. 

OCENA WIARYGODNOŚCI HISTORYKÓW STAROŻYTNYCH 

Wyłania  się  tu  jeszcze  jeden  ważny  powód,  dla  którego  nie  można  się  spodziewać 

pełnej zgodności między starożytnymi zapiskami historycznymi a Biblią. Chodzi o ludzi, 

którzy pisali takie sprawozdania historyczne. W World Book Encyclopedia (1966) 

czytamy na ten temat: 

„Historyk jest człowiekiem. Miłuje i nienawidzi tak samo, jak inni ludzie. Ma własne przekonania, 

poczucie wartości, określone nastawienie i pogląd, a także określone nadzieje i obawy (...) Wybiera to, 

co uznaje za ważne”. - T. 9, s. 233. 

Tu  nasuwa  się  pytanie:  Jacy  ludzie  spisywali  w  starożytności  świeckie  dzieła 

historyczne? Czy oni zasługują na nasze zaufanie? Czy bieg ich życia wskazuje, że można 

na nich polegać bardziej niż na pisarzach biblijnych? 

U  wielu  narodów  starożytnych  weszło  w  zwyczaj,  że  pisanie  kronik  powierzano 

kapłanom.  Nawet  pisarze  królewscy  kształcili  się  najwidoczniej  w  szkołach 

prowadzonych przez kapłanów. Olbrzymia większość starożytnych inskrypcji egipskich, 

asyryjskich,  babilońskich  i  perskich  wysławia  króla  albo  bóstwa  danego  narodu,  które 

król reprezentował. Historycy i archeolodzy mogą dziś uważać te kroniki państwowe za 

„świeckie”  w  przeciwieństwie  do  „religijnego” sprawozdania biblijnego. Ale w 

rzeczywistości te starożytne niebiblijne zapiski są daleko bardziej religijne niż „świeckie”. 

Bez  względu  na  to,  czy  się  to  komu  podoba,  przy  układaniu  tych  sprawozdań 

niewątpliwie wielką rolę odgrywała religia. Wyłania się zatem następująca kwestią: Czy 

inne starożytne religie nie wydały uczciwszych pisarzy historycznych niż religia Biblii? 

Weźmy  na  przykład  pisarzy  asyryjskich.  O  ich  sprawozdaniach  mówi  na  podstawie 

wnikliwych badań asyriolog D. D. Luckenbill: 

background image

„Od razu nasuwa 

się  wniosek,  że  pisarzom  królewskim  nie  zależało  zbytnio  na  dokładnym 

opisaniu wydarzeń w poszczególnych latach panowania króla. (...) Jeszcze częściej rzuca się w oczy 

fakt,  że  schlebianie  próżności  króla  wymagało  złożenia  w  ofierze  ścisłości  historycznej”.  -  Ancient 
Records of Assyria and Babylonia
, t. I, s. 7. 

Potwierdza to inny autorytet w sprawach Bliskiego Wschodu, profesor Olmstead, 

wskazując,  że  władca  asyryjski  Assurbanipal  „bez  skrupułów  stopniowo  przejmował 

zasługi  za  przeprowadzenie  przez  jego  ojca  dwóch  ostatnich  wypraw  egipskich,  aż  w 

końcowym  wydaniu  kronik  nie  ma  już  nic,  czego  by  nie  przypisał  sobie” (Assyrian 

Historiography, s.  7).  Niehebrajscy  pisarze  nie  odznaczali  się  więc  dokładnością  ani 

rzetelnością. 

Czego zatem -  logicznie rzecz biorąc  -  można  się  spodziewać  po  takich  dziełach 

historycznych? Przypuśćmy, że sprawozdanie biblijne mówi o zwycięstwie odniesionym 

przez któryś z tych narodów nad królestwem izraelskim albo judzkim. Czy wzmiankę o 

tym będzie można znaleźć w kronikach pozabiblijnych? Na pewno! W dodatku mogą być 

przesadzone  rozmiary  odniesionego  zwycięstwa,  ponieważ  wśród  tych  ludów  panował 

taki  zwyczaj,  jak  na  to  wskazują  tabliczki  z  pismem  klinowym.  Czy  jednak  można  się 

spodziewać, że w kronikach takiego narodu znajdą się wzmianki o poniesionej porażce? 

Rozpatrzmy poniższy przykład. 

WYJŚCIE Z EGIPTU 

Wiele ludzi zastanawia się, dlaczego kroniki egipskie całkowicie przemilczają wyjście 

narodu izraelskiego z Egiptu oraz zniszczenie doborowych oddziałów egipskich w Morzu 

Czerwonym. Egiptolog J. A. Wilson wyjaśnia to następująco: 

„Kroniki egipskie zawsze są pozytywne; podkreślają sukcesy faraona względnie bóstwa, natomiast 

nigdy nie  wspominają  o  niepowodzeniach  i  klęskach,  jeśli  nie  liczyć  pewnych  dopisków  z  dalekiej 

przeszłości”.

22

 

Nowy  władca  po  wstąpieniu  na  tron  potrafił  nawet  pousuwać  z  wcześniejszych 

zapisków  wszystko,  co  uznał  za  niepożądane.  Okazało  się  na  przykład,  że  po  śmierci 

królowej  Hatszepsut  jej  następca  Totmes  III  kazał  usunąć  jej  imię  i  podobiznę  z 

kamiennego pomnika odkrytego później w Dejr el-Bahari w Egipcie. 

A czy za naszych czasów nie postępuje się podobnie? Czy dzisiejsze rządy są skłonne 

powiedzieć swoim poddanym wszystko o swych wielkich porażkach i niepowodzeniach? 

Czy nie usiłują ich zatuszować? A czy nie zdarza się, że z podręczników historii usuwa się 

wszystko, co przedstawiało w korzystnym świetle jakąś znienawidzoną mniejszość? Czy 

nie postąpiono tak w Niemczech za panowania reżimu faszystowskiego? A czy inne rządy 

nie kazały przeredagować historii swego kraju ze względów politycznych lub innych? 

Nic  więc  dziwnego,  że  w  dawnych  kronikach  egipskich  nie  ma  takich  imion,  jak 

Mojżesz czy Aaron, albo imion innych Izraelitów czy opisu związanych z nimi wydarzeń. 

Należałoby  się  dziwić,  gdyby  było  inaczej.  Oznaczałoby  to  przecież  przyznanie  się  w 

kronikach egipskich do tego, co powiedziano w Księdze Wyjścia 12:12, że ‚Jahwe odbył 

sąd nad wszystkimi bogami Egiptu’. 

Z  drugiej  strony  zwróćmy  uwagę  na  to,  co  w  Biblii  jest  powiedziane  o  zwycięskim 

najeździe faraona Szeszonka na niewierną Judę za królowania Roboama, syna Salomona 

(1 Królewska 14:25, 26). Ma się rozumieć, potwierdzają to kroniki egipskie! Wiadomość o 

background image

zwycięstwie odniesionym w Palestynie Szeszonk kazał uwiecznić na murach świątyni w 

Karnaku w Egipcie. Wśród miast, które rzekomo zdobył w królestwie judzkim, znalazły 

się Gabaon i Soko. 

PORÓWNANIE Z INNYMI STAROŻYTNYMI KRONIKAMI 

Czy  kroniki  innych  ludów  starożytnych  są  podobne  do  kronik  egipskich?  Zwróćmy 

uwagę  na  następujący  przykład  z  historii  asyryjskiej:  W  Biblii  jest  powiedziane,  że  za 

panowania  Ezechiasza  król  asyryjski  Sennacheryb  dokonał  najazdu  na  Judę.  Zdobył 

wiele obronnych miast judzkich. Król Ezechiasz opłacił się trzydziestoma talentami złota 

i  trzystu  talentami  srebra  (równowartość  około  1  500  000  dolarów),  żeby  zapobiec 

atakowi na stolicę. Mimo to jednak Sennacheryb zażądał kapitulacji. Jeruzalem znalazło 

się  w  niebezpieczeństwie.  Ale  miasto  nie  zostało  zdobyte  ani  nawet  zaatakowane. 

Dlaczego?  Biblia  podaje,  że  Jehowa  w  ciągu  jednej  nocy  poraził  śmiercią  185  000 

żołnierzy  asyryjskich  (2  Królewska  18:13  do  19:36).  A  co  z  tego  zanotowali  kronikarze 

asyryjscy? 

Podczas  prac  wykopaliskowych  wydobyto  graniastosłup  Sennacheryba  (wielokątny 

cylinder  gliniany),  na  którym  jest  utrwalony  asyryjski  opis  tej  inwazji  na  Judę.  Jak  on 

brzmi? Między innymi czytamy tam: 

„A  Ezechiasz,  Żyd,  ten  nie  poddał  się  pod  moje  [Sennacheryba]  jarzmo;  obiegłem  46  z  jego 

silnych,  warownych  miast  i  niezliczoną  ilość  małych  wiosek  w  ich  okolicy,  i  wziąłem  [je]  (...) 

wyprowadziłem  (z  nich)  200  150  ludzi  (...)  [jako]  łup.  [Ezechiasza]  zamknąłem  w  Jeruzalem,  jego 

królewskiej rezydencji, jak ptaka w klatce (...) Sam Ezechiasz (...) posłał mi później do Niniwy, mojej 
rez

ydencji,  30  talentów  złota,  800  talentów  srebra,  (...)  wszelkiego  rodzaju  kosztowności  (...)  Żeby 

zapłacić mi daninę i złożyć mi hołd jako niewolnik przysłał do mnie swego (osobistego) posłańca”.

23

 

Kiedy  chodzi  o  asyryjskie  zwycięstwa,  relacja  Sennacheryba  zgadza  się  ze 

sprawozdaniem  biblijnym.  Co  prawda  podwyższa  o  500  talentów  ilość  wymuszonego 

srebra  -  czego  zresztą  należało  się  spodziewać  -  i  podaje  olbrzymią  liczbę  jeńców. 

Oceniając asyryjską rzetelność w takich sprawach, profesor Olmstead pisze: 

„(...) kiedy Sennac

heryb donosi, że uprowadził z (...) Judy co najmniej 200 150 więźniów, mimo że 

samo Jeruzalem nie zostało zdobyte, możemy odjąć 200 000 jako wytwór bujnej fantazji kronikarza 

asyryjskiego  i  uznać  pozostałe  150  za  bardziej  zbliżone  do  rzeczywistej liczby pojmanych i 
uprowadzonych”. - Assyrian Historiography, s. 7, 8. 

Warto  zaznaczyć,  że  Sennacheryb  nie  wyjaśnia,  dlaczego  nie  zdobył  Jeruzalem,  a 

nawet twierdzi, że powrócił spokojnie do Asyrii, gdy tylko Ezechiasz obiecał mu zapłacić 

nałożoną  daninę.  Ira  M.  Price,  emerytowany  profesor  języków  semickich,  mówi 

wyraźnie: 

„Wydaje  się,  że  podając  taką  kolejność  wydarzeń,  chciał  ukryć  coś,  o  czym  wolałby  nie 

wspominać”.

24

 

O  utracie  całej  armii  nie  wspomina  ani  słowem.  Czy  to  nie  było  do  przewidzenia? 

Profesor Jack Finegan tak pisze na ten temat w swej książce Light from the Ancient Past 

(Światło z dalekiej przeszłości): 

„Gdy się weźmie pod uwagę z reguły chełpliwy ton inskrypcji królów asyryjskich, (...) to trudno 

się spodziewać, żeby Sennacheryb kazał upamiętnić taką porażkę”. - 1946, s. 178. 

I znowu nasuwa się pytanie: Czy dzisiaj dzieje się inaczej? 

background image

Pod  względem  rzetelności  historycznej  kroniki  babilońskie  i  perskie  niewiele  się 

różnią  od  starożytnych  kronik  egipskich  i  asyryjskich.  Oto  przykład:  „Perska 

wierszowana kronika Nabonida”.  Asyriolog  A.  Leo  Oppenheim  nazywa  zarówno  tę 

kronikę,  jak  i  „cylinder  Cyrusa”  „zniekształconym  opisem  całego  okresu  rządów 

Nabonida”,  a  profesor  Olmstead  nazywa  je  „świadomą  propagandą”, niemniej jednak 

można się z niej dowiedzieć, co się stało z kronikami babilońskimi po zdobyciu Babilonu 

przez Cyrusa. Uzupełniony tekst brzmi: 

„(...)  [Cyrus]  usunął  obrazek/symbol  [Nabonida]  (...)  inskrypcje  z  jego  imieniem  zostały 

wyskrobane, [(...) cokolwiek on (Nabonid) stwo]rzył, to (Cyrus) kazał spalić”.

25

 

Czy wobec tego można się spodziewać, że kroniki babilońskie będą kompletne? 

W związku z istnieniem takiego zwyczaju czy można się dziwie, że w starych kronikach 

brak  imion  osób  wymienionych  w  Biblii,  na  przykład  Daniela,  jego  trzech  hebrajskich 

towarzyszy albo Żydówki Estery, która została królową Persji? Nie wolno zapominać, że 

te opisy historyczne z reguły sporządzali kapłani, którzy byli jednocześnie kronikarzami, i 

że  wielu  z  nich  było  zaciekłymi  wrogami  religii  żydowskiej.  Byłoby  doprawdy  rzeczą 

dziwną, gdyby uwiecznili w ten sposób imiona i czyny Żydów albo choćby tylko imiona 

przychylnych im królów, takich jak Dariusz Med. - Daniela 6:1-28. 

RÓŻNICE NIE POWINNY NIEPOKOIĆ 

Czy  mielibyśmy  się  niepokoić  w  razie  stwierdzenia,  że  o  niektórych wydarzeniach 

opisanych  w  Biblii  nie  ma  wzmianki  w  innych  kronikach  historycznych  albo  że  takie 

kroniki przedstawiają pewne szczegóły nieco inaczej niż Biblia? Wcale nie. Poniższe dwa 

przykłady,  z  których  jeden  dotyczy  Sennacheryba,  a  drugi  Baltazara,  wskazują,  że  nie 

powinno się nigdy powątpiewać o prawdomówności Biblii. 

W 2 Królewskiej 19:36, 37 czytamy, że król asyryjski Sennacheryb został zabity przez 

swych dwóch synów Adrameleka i Saresera. Tymczasem zarówno w sprawozdaniu 

przypisywanym królowi babilońskiemu  Nabonidowi,  jak  i  w  kronice  kapłana 

babilońskiego  Berossosa  (z  3  wieku  p.n.e.)  jest  powiedziane,  że  morderstwa  dokonał 

tylko  jeden  syn  Sennacheryba.  Czy  to  jest  powód  do  niepokoju?  Bynajmniej.  Może 

wymieniono  tylko  jednego  syna,  ponieważ  on  był  prowodyrem,  a  może  był  jakiś  inny 

powód.  Bez  względu  na  przyczynę  rzetelność  sprawozdania  biblijnego  potwierdził 

fragment graniastosłupa Assarhaddona, trzeciego syna Sennacheryba, o którym również 

wspomniano w Biblii jako o następcy tronu Sennacheryba. Na tym graniastosłupie jest 

napis: 

„Niezłomne  postanowienie  opanowało  moich  braci.  Oni  (...)  uciekli  się  do  przemocy  (...)  Chcąc 

zdobyć władzę królewską, zabili Sennacheryba, swego ojca”.

26

 

Sprawozdanie biblijne jest więc po prostu dokładniejsze niż inne źródła znane przed 

odkryciem tego graniastosłupa. 

Podobnie rzecz się ma ze wzmianką o Baltazarze. W księdze Daniela jest powiedziane, 

że  w  czasie  upadku  Babilonu  na  tronie  królewskim  zasiadał  Baltazar.  Inni  starożytni 

historycy, jak Babilończyk Berossos i Grek Herodot oraz Ksenofont piszą, że w tym czasie 

królem Babilonu był Nabonid. Niedawno znaleziono jednak tablice z pismem klinowym, 

z  których  wynika,  że  Baltazar  był  synem  Nabonida,  że  przez  szereg  lat  był  jego 

współregentem  i  że  pod  nieobecność  ojca  panował  w  Babilonie  do  chwili  zdobycia 

background image

miasta.  Niewątpliwie  z  tego  powodu  Baltazar  zaproponował  Danielowi,  że  będzie 

„panował  jako  trzeci  w  królestwie”,  a  nie  drugi,  bo  drugim  był  sam  Baltazar  (Daniela 

5:16, 29). Chociaż Berossos, Herodot i Ksenofont mogli po prostu pominąć te sprawy w 

swoich  dziełach  historycznych,  to  jednak  po  porównaniu  księgi  Daniela  z  ich  dziełami 

profesor na Yale University B. P. Dougherty wydał następującą opinię: 

„Trzeba 

przyznać,  że  sprawozdanie  biblijne  góruje  nad  innymi,  ponieważ  użyto w nim imienia 

Baltazara, ponieważ przypisuje ono Baltazarowi władzę królewską i ponieważ uwzględnia fakt, że w 

królestwie istniało dwuwładztwo”. - Nabonidus and Belshazzar, s. 200. 

Można  by  przytoczyć  jeszcze  wiele  innych  przykładów,  ale  te  dwa  wystarczą, aby 

pokazać, że pozorny brak zgodności jest często po prostu wynikiem błędnej interpretacji. 

Uwidaczniają  one,  jak  niemądre  jest  wszczynanie  sporu  z  powodu  powierzchownej 

różnicy w zamiarze wygrywania źródeł niebiblijnych przeciw sprawozdaniu biblijnemu. 

DATOWANIE WYDARZEŃ HISTORYCZNYCH 

Przypuśćmy,  że  zachodzi  różnica  między  biblijną  datą  jakiegoś  wydarzenia  a  datą 

przyjętą  przez  historyków  na  podstawie  pogańskich  źródeł  historycznych  oraz 

interpretacji archeologów - która data zasługuje wtedy na większe zaufanie, oczywiście z 

uwzględnieniem materiału dowodowego? 

W rozdziale zatytułowanym „Nauka o ustalaniu dat historycznych” książka The Secret 

of the Hittites (Tajemnica Hetytów) zawiera następujące spostrzeżenie: 

„Każdy, kto dopiero zaczyna studiować historię starożytną, jest pod wrażeniem pewności siebie, z 

jaką historycy współcześni określają daty wydarzeń, które miały miejsce tysiące lat temu. W trakcie 

dalszych studiów ten podziw jeszcze wzrasta, bo gdy się bada źródła historii starożytnej, wychodzi na 

jaw, jak skąpe, niedokładne i zakłamane były one już w okresie powstawania. A jeśli były ubogie na 

samym początku, to o ileż uboższe przetrwały do dnia dzisiejszego, na pół zniszczone zębem czasu 

albo uszkodzone na skutek ludzkiej nieostrożności i niedbalstwa”. - S. 134. 

W  dalszej  części  tej  książki  określa  się  zbudowaną  przez  historyków  strukturę 

chronologiczną  jako  „układ  czysto  hipotetyczny,  w  którym  lada  chwila  rozpadną  się 

wszystkie  wiązania”.  Przykładem  na  to  są  podawane  przez  nich  najrozmaitsze  daty 

początku  panowania  pierwszej  dynastii  egipskiej.  Umieszcza  się  je  w  okresie  między 

rokiem 5867 a 2224 p.n.e.! 

Chronologia starożytnych narodów niehebrajskich w jej obecnym stanie jest zwykłym 

zlepkiem.  Zestawiono  ją  mozolnie  z  fragmentarycznych  informacji  zaczerpniętych  z 

najróżniejszych  źródeł.  W  przeciwieństwie  do  tego Biblia utrwala na swych kartach 

niezwykle konsekwentne i szczegółowe dane historyczne obejmujące okres mniej więcej 

czterech  tysięcy  lat,  przedstawiając  barwnie  i  wiernie  blisko  szesnastowieczne dzieje 

narodu izraelskiego. Dzięki temu chronologia biblijna jest niezawodna, czego nie można 

powiedzieć o innych starożytnych dziełach historycznych. 

BIBLIA ZASŁUGUJE NA ZAUFANIE 

Z  jakich  więc  powodów  Biblia  jest  bardziej  wiarogodnym  źródłem  historycznym  niż 

inne dzieła historyczne? Dlaczego powinniśmy wierzyć, że ludzie użyci do spisania Biblii 

byli uczciwsi niż współcześni im kronikarze innych narodów? 

Uzasadnienie  tego  można  znaleźć  w  samej  Biblii.  Między  treścią  sprawozdań 

background image

biblijnych a innymi starożytnymi dziełami historycznymi istnieje niewątpliwie ogromny 

kontrast.  W  źródłach  pozabiblijnych  rzuca  się  w  oczy  przede  wszystkim  chełpliwy  ton, 

gloryfikowanie  jednostek  i  materialistyczny  pogląd  na  świat,  co  stanowi  odbicie 

zapatrywań  religijnych  ich  autorów.  Najbardziej  brak  w  nich  szczerości,  skromności  i 

pokory, a właśnie te cechy odróżniają pisarzy biblijnych od wszystkich innych autorów 

dawnych dzieł historycznych. Oto wyjątek z inskrypcji króla asyryjskiego Assarhaddona: 

„Jestem potężny, jestem wszechpotężny. Jestem bohaterem, jestem mocarzem, jestem tytanem”.

27

 

Porównajmy tę wypowiedź ze słowami króla judzkiego Jozafata, zapisanymi w Drugiej 

Księdze Kronik 20:6,12: 

„Jahwe,  Boże  naszych  ojców,  czy  to  nie  Ty  jesteś  Bogiem  w  niebie,  i  czyż  nie  Ty  rządzisz  w 

każdym królestwie pogan? W Twoim to ręku jest siła i moc. Nie ma takiego, który by z Tobą mógł się 

mierzyć (...) Jesteśmy bowiem bezsilni wobec tego ogromnego mnóstwa, które na nas napadło. Nie 

wiemy, co czynić, ale oczy nasze zwracają się ku Tobie”. 

Czy  nie  zgodzisz  się  z  tym,  że  między  wypowiedziami  tych  władców  jest  ogromna 

różnica? Tylko w sprawozdaniu biblijnym można znaleźć tak szczere przyznanie się do 

słabości człowieka; mówi ono o hańbie i nieszczęściu spowodowanym przez niewiernych 

królów  izraelskich  oraz  o  upokarzającej  niewoli  i  uciemiężeniu.  -  Psalm 51:3-7; 

Nehemiasza 1:5-7. 

Cała Biblia utwierdza nas w przekonaniu, że wielbienie prawdziwego Boga zapewnia 

błogosławieństwa w postaci pokoju, sprawiedliwości i zadowolenia zarówno teraz, jak i 

po  wszystkie  czasy,  natomiast  przekraczanie  Boskich  praw  i  lekceważenie  Jego  rad 

prowadzi do cierpień, wykroczeń, sporów i śmierci. Bezpośredniość i szczerość biblijnego 

sprawozdania  historycznego  świadczy  o  praktycznym  oddziaływaniu  tego,  co  ta  księga 

zawiera, i dobitnie przemawia za jej autentycznością. 

Porównując  sprawozdanie  biblijne  z  innymi  starożytnymi  dziełami  historycznymi, 

należy  pamiętać  o  jednym:  Kroniki  pozabiblijne  mogą  być  wyryte  w  kamieniu  albo  w 

glinie  -  w  materiałach,  które  mogły  przetrwać  tysiące  lat.  Ale  ambitne  osobistości  oraz 

imperia, o których mówią, jak również liczne bóstwa, których kult opisują, nie wywierają 

dziś żadnego wpływu na życie ludzi. W najlepszym wypadku kroniki te są eksponatami 

muzealnymi, a przedstawione w nich idee dawno się przeżyły. Natomiast sprawozdanie 

biblijne  zostało,  jak  wiadomo,  spisane  na  papirusie  albo  pergaminie,  a  więc  na 

materiałach,  które  stosunkowo  szybko  niszczeją  i  są  mało  odporne  na  szkodliwe 

działanie  czasu  oraz  wpływów  atmosferycznych.  Mimo  to  jednak  jego  treść  nic  nie 

straciła  na  aktualności!  Biblię  ciągle  odpisywano  i  czytano;  przez  tysiące  lat  była 

przekazywana z pokolenia na pokolenie. Religie starożytnych  Egipcjan,  Asyryjczyków  i 

innych ludów dawno  poszły  w zapomnienie, natomiast wielbienie Jehowy, Boga Biblii, 

do  dziś  wywiera  silny  wpływ  na  życie  setek  tysięcy  ludzi  na  całej  ziemi.  -  Porównaj 

Izajasza 40:6-8. 

Często  się  zdarza,  że  dzięki  odkryciu  starych,  pozabiblijnych  dokumentów 

historycznych  zostaje  potwierdzona  słuszność  krytykowanego  sprawozdania biblijnego. 

W takich dokumentach występują imiona wielu osób, nazwy ludów i miejscowości oraz 

opisy zwyczajów i wydarzeń znanych dotąd jedynie z Biblii. Ale trudno się spodziewać, 

żeby inskrypcje sporządzone przez niedoskonałych, żądnych władzy ludzi pokrywały się 

całkowicie z treścią sprawozdania biblijnego. Nie można też oczekiwać, żeby w pismach 

background image

dawnych  czcicieli  mnóstwa  mitycznych  bożków  i  bogiń  znalazły  się  potwierdzenia 

czynów, których Jehowa dokonał w przeszłości na rzecz swoich sług. Starożytne kroniki 

wcale nie zasługują na zaufanie. Z drugiej strony czyż nie jest zachętą i pokrzepieniem 

świadomość,  że  Biblia  pod  każdym  względem  jest  godna  zaufania,  jak  przystoi  Słowu 

Bożemu? 

 
[Ilustracja na str. 53] 

Biblia podaje, że faraon Szeszonk pokonał Judę; wieść o tym zwycięstwie została uwieczniona na murach 

świątyni  w  Karnaku.  A  dlaczego  w  inskrypcjach  egipskich  nie  ma  ani  słowa  o  wyjściu  Izraelitów  z 

Egiptu? Czy sądzisz, że Egipcjanie uwieczniliby wiadomość o swej klęsce? 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 5 

Czy wiadom

ości o początkach chrystianizmu 

 

są wiarogodne? 

 

OPIS  początków  chrystianizmu  stanowi  ukoronowanie  sprawozdania  biblijnego. 

Sporządzony  w  języku  greckim  w  pierwszym  wieku n.e. mówi o naukach i wielkich 

czynach przypisywanych Jezusowi Chrystusowi i jego apostołom.  W  opisie  tym  można 

znaleźć słowa Jezusa, że mówił „prawdę usłyszaną u Boga” (Jana 8:40). Apostoł Paweł 

oświadcza,  że  wierzący  przyjęli  te  wiadomości  „nie  jako  słowo  ludzkie,  ale  -  jak jest 

naprawdę - jako słowo Boga”. - 1 Tesaloniczan 2:13. 

Czy jednak  fakty  usprawiedliwiają  takie  zaufanie  do  sprawozdania  biblijnego  o 

początkach chrystianizmu? Czy ono polega na prawdzie, czy też chodzi jedynie o wytwór 

fantazji jakichś pobożnych ludzi? 

Interesujące  porównanie  przeprowadził  w  związku  z  tym  orientalista  George 

Rawlinson, który pisze: 

„Nic  tak  nie  odróżnia  chrystianizmu  od  innych  religii  światowych,  jak  jego  obiektywny, 

historyczny  charakter.  Religie  Grecji  i  Rzymu,  Egiptu,  Indii,  Persji  i  Wschodu  były  na  ogół 

oderwanymi od rzeczywistości systemami, które nawet nie wymagały podbudowy historycznej. (...) 

Całkiem inaczej ma się rzecz z religią Biblii”. 

Jeżeli jednak można tak powiedzieć o stronie historycznej sprawozdania biblijnego, to 

jak wygląda sprawa samych jego nauk? Rawlinson pisze dalej: 

„Zarówno w St

arym, jak i w Nowym Testamencie (...) można znaleźć system doktrynalny oparty 

background image

na faktach, całkowicie od nich uzależniony, a bez nich nie przedstawiający żadnej wartości; jeżeli one 

zasługują na wiarę, to cały system, praktycznie rzecz biorąc, można uznać za uzasadniony”.

28

 

Zbadaliśmy  już  dowody  dotyczące  Pism  Hebrajskich  -  nazywanych przez wielu 

„Starym Testamentem” - i stwierdziliśmy, że można na nich polegać. Czy jednak równie 

godne zaufania są Chrześcijańskie Pisma Greckie, nazywane też „Nowym Testamentem”? 

JEZUS POSTACIĄ HISTORYCZNĄ 

Przede  wszystkim  zajmijmy  się  postacią  samego  Jezusa  Chrystusa.  Czy  jego 

działalność w Palestynie na początku naszej ery jest faktem historycznym? 

Tacyt,  historyk  rzymski  z  drugiej  połowy  pierwszego  wieku  naszej  ery  nie  był 

chrześcijaninem, a jednak w swych Rocznikach przyjmuje to za fakt: 

„Początek tej nazwie [chrześcijanie] dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został 

na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa [Piłata]”.

29

 

Również  Józef  Flawiusz,  historyk  żydowski  z  pierwszego  stulecia  nie  był 

chrześcijaninem; on także wspomina o Jezusie Chrystusie. W swoich Dawnych dziejach 

Izraela pisze o straceniu Jakuba, „brata Jezusa zwanego Chrystusem”. - Księga XX, r. 9, 

ust. 1. 

Słusznie  więc  doktor  T.  B.  Glover,  wykładowca  historii  starożytnej  na  uniwersytecie 

Cambridge, oświadczył: 

„Gdy się w tej sprawie zastosuje mierniki historyczne stosowane w każdym innym wypadku, to 

bez wątpienia Jezus okaże się postacią historyczną. Jeżeli nie jest on postacią historyczną, to pozostaje 

tylko uznać, że w ogóle nie  ma żadnej historii - oczywiste szaleństwo; wtedy byłoby lepiej, gdyby 

istota rozumna zajęła się kolekcjonowaniem tabakierek. A jeśli nie ma historii, to nie ma też żadnej 
innej wiedzy”.

30

 

CZY SPRAWOZDANIA EWANGELICZNE SĄ WIAROGODNE? 

Są  ludzie,  którzy  co  prawda  zgadzają  się  z  tym,  że  kiedyś  żył  Jezus  Chrystus,  ale 

chcieliby wiedzieć, jak można dowieść, że wiadomości o życiu Jezusa zawarte w czterech 

Ewangeliach  są  godne  zaufania.  Czy  Jezus  rzeczywiście  dokonał  tego  wszystkiego, co 

opisuje Biblia? 

Wtedy  nie  było  jeszcze  kamer  filmowych  ani  magnetofonów.  Nie  ma  wśród  nas 

współczesnych  mu  ludzi.  Musimy  się  zatem  zdać  na  pisemne  świadectwa  osób,  które 

wówczas  żyły.  Gdzie  można  znaleźć  takie  świadectwa!  Jedyne  istniejące  obecnie 

dokładne sprawozdanie o życiu Jezusa znajduje się  w Biblii. Ciekawa rzecz, że zawiera 

ona cztery Ewangelie, cztery oddzielne sprawozdania, które choć traktują rzecz z różnych 

punktów widzenia i zawierają pewne szczegóły pominięte w pozostałych, to jednak są ze 

sobą zgodne. 

A jak się przedstawia sprawa ze świadectwem innych źródeł? Warto tu wspomnieć o 

relacjach zawartych w Talmudzie żydowskim. Co prawda zaprzeczają one Ewangeliom, 

ale  pod  jakim  względem:  Zaprzeczenie  nie  dotyczy  samego  faktu  zajścia  pewnych 

wydarzeń,  tylko  przyczyn,  które  je  wywołały.  Talmud  nie  kwestionuje,  że  Jezus  się 

urodził,  tylko  zaprzecza  nadprzyrodzonym  okolicznościom  towarzyszącym  jego 

urodzinom.  Nie  zaprzecza  też,  że  Jezus  dokonał  uzdrowień  i  innych  cudów,  tylko 

background image

twierdzi,  że  posługiwał  się  przy  tym  zaklęciami  i  magią.  Innych  szczegółów  ze 

sprawozdań  ewangelicznych  Talmud  nie  atakuje.  Czy  jednak  wypowiedzi  Talmudu 

dyskwalifikują  Ewangelie?  Wcale  nie.  Z  Ewangelii  wynika  bowiem,  że  religijni 

przeciwnicy  Jezusa  właśnie  w  tych  sprawach  toczyli z nim spory (Jana 8:41, 48; 

Mateusza  12:24).  Tym  samym  więc  Talmud  raczej potwierdza sprawozdanie 

ewangeliczne. 

Po  zbadaniu  zawartych  w  Talmudzie  wypowiedzi  o  Jezusie  uczony  żydowski  Joseph 

Klausner przynaje bezstronnie: 

„Nie wszystko, o czym mówi

ą  Ewangelie,  było  negowane;  uczyniono  z  tego  jedynie  przedmiot 

kpin i obelg”. - Jezus von Nazareth, s. 18, 19, 66. 

Również starożytni pisarze rzymscy wspominają o chrystianizmie, chociaż najczęściej 

są  to  tylko  krótkie  wzmianki.  Tacyt,  Swetoniusz,  Juwenalis, a nawet Seneka, 

wychowawca Nerona, potwierdzają, że chrystianizm rozprzestrzeniał się szybko w całym 

imperium rzymskim. 

Trudno się jednak spodziewać, żeby ci czciciele mitycznych bóstw powiedzieli coś na 

korzyść orędzia zawartego w pismach chrześcijańskich. Przecież właśnie w tych pismach 

zaatakowane  zostały  podstawy  ich  politeistycznej  religii.  Nie  można  się  więc  dziwić,  że 

Celsus,  przemyślny  filozof  z  drugiego  wieku  n.e.,  napisał  dzieło  skierowane  przeciw 

chrystianizmowi.  Orygenes,  znany  pisarz  kościelny,  który  żył  w  następnym  wieku, 

zacytował  poszczególne  zarzuty  z  tego  dzieła  i  obalił  je.  Celsus  skrytykował  w  swoim 

obszernym dziele sprawozdania ewangeliczne, wyśmiał je i odrzucił. Na poparcie swych 

oskarżeń nie podał jednak żadnego dowodu historycznego. 

Charakterystyczne  dla  jego  wywodów  są  następujące  argumenty:  Chrystus  nie  może 

być Boskiego pochodzenia, ponieważ sprawozdania ewangeliczne podają, że pochodził z 

prostej rodziny, był biedny, zdradzono go, cierpiał i został skazany na śmierć (Orygenes: 

Contra Celsum,  księgi I i II). To  dowodzi, że Celsus nie neguje tego, co Biblia mówi o 

okolicznościach,  w  jakich  Chrystus  żył  i  umarł  na  ziemi,  jednakże  jest  odmiennego 

zdania  o  tym,  co  ta  księga  mówi  na  temat  pochodzenia  Chrystusa,  ale  nie  opiera  swej 

opinii na faktach, tylko na własnych przekonaniach religijnych. 

Co wobec tego mówią fakty? Czy w tych dokumentach pozabiblijnych jest choć jeden 

niezbity  dowód,  że  biblijny  opis  pierwotnego  chrystianizmu  nie  polega  na  prawdzie? 

Warto  się  nad  tym  poważnie  zastanowić.  Rozpatrzmy  więc,  co  w  tej  sprawie  mają  do 

powiedzenia Chrześcijańskie Pisma Greckie. 

NIEZBITE DOWODY WIAROGODNOŚCI 

W przeciwieństwie do pism mitologicznych Chrześcijańskie Pisma Greckie traktują o 

osobach, które rzeczywiście żyły, oraz o miejscowościach istniejących po dzień dzisiejszy. 

Poza tym określają bardzo dokładnie czas poszczególnych wydarzeń. Prawnik Irwin H. 

Linton pisze w swej książce A Lawyer Examines the Bible (Prawnik bada Biblię): 

„Podczas  gdy  w  romansach,  legendach  i  fałszywych  zeznaniach  usiłuje  się  umiejscawiać 

omawiane  wydarzenia  gdzieś  daleko  i  w  czasie  bliżej  nieokreślonym,  naruszając  w  ten  sposób 

wszczepioną nam, prawnikom podstawową zasadę dobrej obrony: ‚W oświadczeniu musi być podany 
czas i miejsce’, to opowiadania biblijne p

odają  nam  z  największą  dokładnością  daty  i  miejsca 

omawianych spraw”. - S. 38. 

background image

Przykładem tego jest werset z Ewangelii według Łukasza 3:1, 2: 

„Było  to  w  piętnastym  roku  rządów  Tyberiusza  Cezara.  Gdy  Poncjusz  Piłat  był  namiestnikiem 

Judei,  Herod  tetrarchą  Galilei,  brat  jego  Filip  tetrarchą  Iturei  i  kraju  Trachonu,  Lizaniasz  tetrarchą 

Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna 
Zachariasza, na pustyni”. 

Wymieniono  tu  siedem  wysoko  postawionych  osobistości  politycznych i religijnych 

razem z ich tytułami. Do potwierdzenia autentyczności sprawozdania Łukasza musiałoby 

się okazać, że wszyscy ci ludzie żyli współcześnie na podanych  przez niego obszarach i 

zajmowali  wymienione  stanowiska.  A  tak  właśnie  było.  Dowody  na  to  możesz  znaleźć 

sam  w  dziełach  historycznych.  Nie  ma  ani  cienia  czczej  przechwałki  w  tym,  co  Łukasz 

pisze  na  początku  Ewangelii  nazwanej  jego  imieniem:  „Postanowiłem  więc  i  ja  zbadać 

dokładnie  wszystko  od  pierwszych  chwil  i  opisać  (...),  abyś  się  mógł  przekonać  o 

całkowitej pewności nauk, których ci udzielono”. - Łukasza 1:3, 4. 

Dokładność  Chrześcijańskich  Pism  Greckich  jest  też  widoczna  w  księdze  Dziejów 

Apostolskich. F. F. Bruce z Uniwersytetu Manchester pisze na ten temat: 

„Tłem  jego  [pisarza  Dziejów  Apostolskich]  opowiadania  jest  historia  współczesna;  często 

wymienia magistraty miejskie, zarządców prowincji, królów lennych itp., przy czym za każdym razem 

okazuje się, że te wzmianki dotyczące miejscowości i czasu zawsze są zgodne z prawdą. Minimalną 

ilością słów oddaje prawdziwy koloryt rozmaitych miast, które wymienia w swoim sprawozdaniu. A 

jego  opis  podróży  Pawła  do  Rzymu  (...)  jest  do  dnia  dzisiejszego  jednym  z  najważniejszych 

dokumentów starożytnej sztuki żeglarskiej”.

31

 

Dawniej krytycy Biblii wysuwali  zastrzeżenia  co  do  niektórych  szczegółów  tego 

sprawozdania  biblijnego.  Twierdzili  na  przykład,  że  występujący  w  Biblii  grecki  wyraz 

politarches niesłusznie był zastosowany do „przełożonych” miasta Tesalonika. Czy Biblia 

okazała się w tym miejscu nieścisła? Przeciwnie, znaleziono już bowiem dziewiętnaście 

starych  inskrypcji  potwierdzających  istnienie  takich  tytułów,  znanych  dotąd  tylko  z 

Biblii, a pięć tych inskrypcji pochodzi z Tesaloniki. - Dzieje Apostolskie 17:6, 8. 

Krytycy  usiłowali  też  pomniejszyć  znaczenie  Dziejów  Apostolskich  z  uwagi  na  to,  że 

Sergiusza  Pawła,  zarządcę  Cypru,  nazwano  w  nich  „prokonsulem”  (Dzieje Apostolskie 

13:7). Ale nie mieli racji i zostali zmuszeni do milczenia, kiedy na tej wyspie wykopano 

starą inskrypcję zawierającą słowa „prokonsul Paweł”. 

Można  by  przytoczyć  dziesiątki  podobnych  przykładów.  Przy  dokonywaniu  oceny 

autentyczności pism należałoby jednak zadać sobie inne pytanie: Czy pisarze starają się 

chwalić samych siebie? Bo pokora i uczciwość zazwyczaj idą w parze. 

Co  pod  tym  względem  można  powiedzieć  o  Chrześcijańskich  Pismach  Greckich? 

Piszący  otwarcie  przyznają  się  do  swych  słabości  i  błędów.  Mówią  nam,  że  przywódcy 

religijni traktowali ich z pogardą jako ‚ludzi nieuczonych i prostych’ (Dzieje Apostolskie 

4:13). Uczciwie przyznają, że nie byli pojętni, że mieli mało wiary i że zostali zganieni za 

spieranie  się  o  to,  kto  z  nich  jest  największy  (Mateusza  16:5-12; 17:18-20;  Łukasza 

22:24-27). Przyznają, że opuścili Jezusa, kiedy go pojmano, i że Piotr nawet trzykrotnie 

wyparł się jakichkolwiek powiązań z Jezusem (Mateusza 26: 36-45, 56, 75). Wyznają, iż z 

początku trudno im było uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa (Łukasza 24:10, 11). Czy 

ludzie, którzy by chcieli sfałszować swoje sprawozdanie, zamieściliby w nim coś takiego? 

Dlaczego nie mieliby przedstawiać siebie jako bohaterów? 

background image

Również  w  listach  apostolskich  można  znaleźć  wzmianki,  że  wśród  pierwszych 

chrześcijan  było  wiele  niedociągnięć,  że  niektórzy  znowu  wracali  do  niemoralnego 

prowadzenia  się,  a  inni  odpadali  od  wiary  albo  stawali  się  materialistami  i  że  w 

niektórych  zborach  zdarzały  się  rozłamy  (1  Koryntian  1:10-13; 2 Tymoteusza 2:16-18; 

4:10; 2 Piotra 2:14, 17, 18, 20-22; 3 Jana 9). Apostołowie nie starali się niczego upiększać 

ani „wybielać”. Otwarcie przedstawiali fakty. 

Szczerość  pisarzy  biblijnych  wprowadziła  w  błąd  Celsusa.  Ten  człowiek  pozostający 

pod  wpływem  mitologii  rzymskiej  nie  mógł  pojąc,  dlaczego  uczniowie  tak  otwarcie 

wypowiadają  się  o  „swoim  Panu”.  Wspomnieli,  w  jak  skromnych  warunkach  Jezus  się 

urodził i jak przeżył dzieciństwo. Opisali nie tylko wypadki, w których słuchacze Jezusa 

uwierzyli w niego, lecz i te, w których go odrzucili. Opowiedzieli otwarcie, że Jezus, jak 

każdy  inny  człowiek,  odczuwał  pragnienie,  głód  i  zmęczenie,  że  bywał  smutny  i  płakał 

oraz że prosił Boga o pomoc. 

Właśnie  w  tych  pismach  noszących  wszelkie  znamiona  wiarogodnej  historii  i 

zawierających dowody niewątpliwej uczciwości jest przedstawione życie Chrystusa. Czy 

wierzysz, że one rzeczywiście są tym, za co się podają - autentycznym Słowem Bożym? 

Wszystko przemawia za tym, że tak jest. 

DLACZEGO NIEKTÓRZY ODRZUCAJĄ PISMA CHRZEŚCIJAŃSKIE 

Dlaczego  więc  niektórzy  zaprzeczają,  autentyczności  biblijnego  opisu  wczesnego 

chrystianizmu? Dlaczego zalicza się do nich coraz więcej księży? Np. pewien duchowny 

anglikański nazwał sprawozdania ewangeliczne „zręcznymi zmyśleniami”. Według gazety 

Kolundborg Folkeblad dziekan  kościoła  Holmen  w  Kopenhadze  w  Danii  miał 

powiedzieć: „Nowy Testament nie ma wartości historycznej ani nie zasługuje na wiarę”. 

Jak się już przekonaliśmy, takie oskarżenia nie są oparte na faktach. Ale dlaczego się je 

wytacza? 

Czyżby  kościoły  reprezentowane  przez  tych  ludzi  nie  odpowiadały  wysokim 

miernikom  biblijnym?  Interesująca  jest  w  związku  z  tym  wypowiedź  austriackiego 

kardynała Koeniga, którą opublikowała włoska gazeta La Stampa z 15 listopada 1964: 

„To,  co  się  podaje  za  chrystianizm,  bardzo  często  nie  ma  nic  wspólnego  z  religią  Chrystusową. 

Egoizm,  nacjonalizm,  kolonializm,  oświadczył  kardynał  Koenig,  wyrządziły  w  przeszłości  wiele 

złego, wykorzystując do tego spaczony chrystianizm. (...) 

„[Hindus] Gandhi miał zwyczaj mawiać, że europejski chrystianizm stanowi zaprzeczenie religii 

Jezusowej”. 

A  co  można  powiedzieć  o  samym  duchowieństwie?  Czy  czasem  nie  pomniejsza 

znaczenia Biblii dlatego, że nie żyje zgodnie z jej zasadami? Na przykład Jezus ostrzegł, 

żeby  wobec  ludzi  nie  udawać  sprawiedliwych  (Mateusza  6:1-8;  Łukasza  16:14,  15). 

Powiedział swym uczniom, żeby nie wyróżniali siebie takimi tytułami, jak rabbi czy ojciec 

(Mateusza 23:6-12). Nauczał, że ci, którzy obejmują przewodnictwo, nie mają „panować” 

nad  innymi,  lecz  mają  im  służyć  (Mateusza  20:25-28,  Gd.).  Nie  kazał  też  swym 

apostołom  zbierać  składek  podczas  kazania  lub  po  nim,  lecz  powiedział:  „Darmo 

otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mateusza 10:8). A może kler nie życzy sobie, aby ludzie 

czytali te pouczenia biblijne, mogłyby bowiem trafić im do przekonania? 

Za naszych czasów napisano wiele książek i artykułów krytykujących Chrześcijańskie 

background image

Pisma Greckie. Ale co one zawierają! Są pełne długich i zawiłych argumentacji, licznych 

oskarżeń  i  insynuacji.  Ale  wszystko  to  jest  zwykłym  teoretyzowaniem,  produktem 

wyobraźni  autorów  tych  publikacji.  Nie  podają  oni  żadnych  niezbitych  dowodów  ani 

żadnych faktów historycznych, a w dodatku wyrażają sprzeczne poglądy. Czy różnią się 

czymkolwiek od tych, którzy występowali przeciw Jezusowi, kiedy go przesłuchiwano? W 

Marka 14:55, 56 jest napisane: 

„Arcykapłani  i  cała  Wysoka  Rada  szukali  świadectwa  przeciw  Jezusowi,  (...)  lecz  nie  znaleźli. 

Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne”. 

CO OZNACZA UZNANIE TEGO SPRAWOZDANIA 

Niektórym  ludziom  cena  przyjęcia  nauk  podanych  w  Chrześcijańskich  Pismach 

Greckich wydaje się zbyt wysoka. Musieliby bowiem zrezygnować z poważania w świecie 

i  uniżyć  się,  żeby  służyć  Bogu  i  bliźnim.  Musieliby  też  przyjąć  nowe  mierniki  moralne. 

Twierdzą,  że  nie  potrafią  uwierzyć.  Ale  w  czym  tkwi  trudność?  Czy  te  pisma  nie 

przemawiają do inteligentnego umysłu? Czy może brak jest dowodów ich wiarogodności? 

A  może  chodzi  po  prostu  o  to,  że  znajdują  one  uznanie  tylko  u  ludzi  pokornych, 

miłujących prawdę i sprawiedliwość? 

Chcąc  się  ustosunkować  do  biblijnego  sprawozdania  o  wczesnym  chrystianizmie, 

trzeba  najpierw  odróżnić  czyste  nauki  biblijne  od  nauk  niektórych  ugrupowań 

religijnych,  rzekomo  opartych  na  Biblii.  Uznając  Chrześcijańskie  Pisma  Greckie,  nie 

trzeba jednocześnie wierzyć, że Jezus Chrystus jest ‚prawdziwym Bogiem i prawdziwym 

człowiekiem’  albo ‚Bogiem-człowiekiem’. Wprost przeciwnie,  apostoł  Jan  napisał  pod 

koniec swego sprawozdania ewangelicznego: 

„Te  zaś  zapisano,  abyście  wierzyli,  że  Jezus  jest  Mesjaszem,  Synem  Bożym,  i  abyście  wierząc 

mieli życie w imię [przez imię, NW] Jego”. - Jana 20:31. 

Jezus nigdy nie podawał się za Boga, tylko powiedział: „Ojciec większy jest ode Mnie”. - 

Jana 14:28. 

Z  drugiej  strony  uznawanie  Chrześcijańskich  Pism  Greckich  nie  oznacza  uznawania 

Jezusa po prostu za „dobrego człowieka”, za wielkiego „przyjaciela ludzkości”, który poza 

tym  nie  różnił  się  od  innych  ludzi.  A  właśnie  taki  pogląd  wyznaje  obecnie  wielu 

duchownych. Jednakże Biblia tego nie uczy. 

Biblia  naucza,  że  zanim  Jezus  stał  się  człowiekiem,  żył  w  dziedzinie  duchowej  w 

obecności Boga i chętnie zgodził się na to, żeby Bóg przeniósł jego siłę życiową na ziemię, 

gdzie  się  urodził  jako  człowiek  doskonały.  Kiedy  przebywał  na  ziemi,  Bóg  powiedział  z 

nieba: „Ten jest mój Syn”  (Jana  6:62;  Łukasza  1:26-32; Mateusza 3:17). W Biblii jest 

powiedziane, że Jezus został posłany, aby służył cierpiącej ludzkości, aby przez złożenie 

w  ofierze  swego  życia  umożliwił  wyzwolenie  od  grzechu  i  śmierci.  Dowiadujemy  się  z 

niej, że po śmierci Jezusa jego niebiański Ojciec wskrzesił go do życia duchowego (Jana 

3:16; Mateusza 20:28; 1 Piotra 3:18). Wskazuje ona, że Chrystus panuje teraz w niebie 

jako Król; wierzącym w niego Bóg zapewni wkrótce za jego pośrednictwem trwały pokój, 

zdrowie,  szczęście  oraz  sposobność  życia  wiecznego  (1  Koryntian  15:24-26; Objawienie 

21:3,  4).  Uznawanie  Chrześcijańskich  Pism  Greckich  oznacza,  że  się  w  to  wszystko 

wierzy. 

Jeżeli opisana w nich nadzieja jest uzasadniona, to czy nie warto obudzić jej w swoim 

background image

sercu? Jak wielu przyznaje, nadzieja ta znacznie przewyższa wszystko, cokolwiek mogą 

zaofiarować  ludzie  z  całą  swoją  wiedzą  polityczną,  lekarską  i  techniczną.  Dlaczego  nie 

miałbyś bliżej poznać takiej nadziei? Przeczytaj Chrześcijańskie Pisma Greckie, a dowiesz 

się  z  nich,  co  jest  wymagane,  żeby  się  cieszyć  uznaniem  Boga  i  móc  dostąpić 

błogosławieństw, których On udzieli przez Jezusa Chrystusa. 

Co prawda zaufanie do tych Pism wymaga wiary. Ale czy po  rozważeniu 

przedstawionych tu dowodów jest jeszcze jakiś poważniejszy powód, żeby nie wierzyć? 

 
[Ilustracja na str. 69] 

Pokora i uczciwość cechują biblijne sprawozdanie historyczne o pierwotnym chrystianizmie. Piszący 

otwarcie przyznają się do swoich błędów - np., że opuścili Jezusa, kiedy go pojmano. 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 6 

Czy naprawdę miały miejsce cuda opisane w Biblii? 

 
WIELU  szczerym  czytelnikom  Biblii  trudno  jest  zrozumieć,  jak  mogły  się  wydarzyć 

opisane w niej cuda. 

Kiedy  na  przykład  czytają,  że  za  czasów  Jozuego  stanęło  słońce,  trudno  im  w  to 

uwierzyć. A kiedy czytają, że Jezusa urodziła dziewica, że chodził po wodzie, uzdrawiał 

chorych i wskrzeszał umarłych, wówczas dochodzą do wniosku, że te wydarzenia przeczą 

ich dotychczasowemu doświadczeniu. 

Czy jednak mielibyśmy  sądzie,  że  wszystko,  z  czym  się  nigdy  nie  zetknęliśmy,  nie 

mogło się zdarzyć? Zastanów się: Czy w ostatnich latach tacy jak ty ludzie nie dokonali 

wyczynów, które twoi pradziadkowie uznaliby za „niemożliwe”? Na pewno sam też byłeś 

świadkiem  zdumiewających  rzeczy.  Ale  czy  te  osiągnięcia  naukowe  dają  podstawę  do 

uwierzenia w cuda opisane w Biblii? 

Nie, ponieważ te zdobycze człowiek zawdzięcza licznym eksperymentom, stosowaniu 

już istniejących praw fizycznych i korzystaniu ze skomplikowanych urządzeń. Inaczej ma 

się  rzecz  z  cudami  opisanymi  w  Biblii.  Cudami  nazywa  się  na  ogół  procesy  lub  skutki 

fizyczne, których nie można wytłumaczyć działaniem jakichkolwiek znanych sił, czyli sił 

przyrody, i dlatego przypisuje się je siłom nadprzyrodzonym. Zdumiewające osiągnięcia 

ludzkie  nie  wyjaśniają  więc  cudów,  o  których  mówi  Biblia.  Ilustrują  natomiast 

background image

następującą  ważną  prawdę:  Nigdy  nie  należy  pochopnie  twierdzić,  że  coś  jest 

„niemożliwe”. 

W  związku  z  tym  zwróćmy  uwagę  na  wypowiedz  Johna  R.  Brobecka,  profesora 

fizjologii na Uniwersytecie Pensylwańskim: 

„Rzetelny naukowiec nie może już twierdzić, że coś jest niemożliwe. Może jedynie powiedzieć, że 

to jest nieprawdopodobne (...) Trzeba przy tym uwzględnić źródło energii nieznane jeszcze w biologii 

i fizjologii. W Piśmie Świętym to źródło energii bywa nazywane mocą Bożą”.

32

 

A  zatem  nikt  nie  ma  prawa  mówić,  że  wiara  w  cuda  jest  „nienaukowa”. Ale czy jest 

rozsądna? 

Czyż  nie  jest  rzeczą  oczywistą,  że  widzialny  wszechświat, którego ogrom przechodzi 

ludzkie pojęcie, musiał powstać wskutek działania mocy, której człowiek w żaden sposób 

nie  potrafi  dorównać?  A  czy  życie  na  ziemi  z  całą  jego  złożoną  różnorodnością  nie 

świadczy o istnieniu mocy twórczej, której człowiek w ogóle nie potrafi sobie wyobrazić? 

Biblia  mówi,  że  ta  moc  pochodzi  od  Boga.  Apostoł  Paweł  napisał  do  pewnych 

mieszkańców Rzymu: 

„Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego [Boże] przymioty - wiekuista Jego potęga oraz 

bóstwo - 

stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą wymówić się od winy”. - 

Rzymian 1:20. 

Czy  byłoby  więc  rzeczą  rozsądną,  gdyby  ktoś  z  nas,  mieszkańców  tego  pyłku  w 

bezkresnym  wszechświecie,  twierdził,  że  żadna  siła  nie  mogłaby  dokonać  cudów 

opisanych w Biblii? 

SPRZECZNE Z „NATURĄ”? 

Niektórzy  jednak  zarzucają,  że  cuda  są  sprzeczne  z  prawami  „natury”, to znaczy z 

prawami rządzącymi wszechświatem i procesami życiowymi. A czy ten, kto ustanowił te 

prawa, nie mógł tak nimi pokierować, żeby dokonać cudu? 

Posłużmy  się  następującym  przykładem:  Przypuśćmy,  że  chciałbyś  nastawić  swój 

zegarek  według  innego  czasu  strefowego.  Wystarczyłoby  wtedy  posunąć  lub  cofnąć 

wskazówki.  W  takim  wypadku  zatrzymujesz  zegarek,  nie  naruszając  tym  żadnego 

przepisu właściwego użytkowania go; nawet konstruktor zegarka zadbał o to, żeby można 

go było nastawiać. Czyż nie jest rzeczą logiczną, że Stwórca wszechświata mógł postąpić 

podobnie,  na  przykład  za  czasów  Jozuego,  kiedy  spowodował,  że  (z  ludzkiego  punktu 

widzenia) zatrzymało się słońce? - Jozuego 10:12-14. 

Biblia opisuje, jak sługa Boży Elizeusz sprawił, że siekiera wypłynęła na powierzchnię 

wody; z Biblii również dowiadujemy się, że Jezus chodził po morzu (2 Królewska 6:5-7; 

Jana 6:16-21).  Niedorzeczność?  Niektórzy  mogą  sobie  tak  myśleć.  Ale  na  ekranach 

swoich  telewizorów  sami  mogli  widzieć,  jak  podczas  podróży  w  „kosmosie”  ludzie i 

przedmioty unosili się w stanie nieważkości. Oczywiście potrzebne były do tego potężne 

rakiety  i  inne  wyposażenie.  Dlaczego  więc  wydaje  im  się  nieprawdopodobne,  żeby 

Stwórca wody i prawa ciążenia mógł użyć swej nieporównanie większej mocy i oddziałać 

na to, co sam stworzył, dzięki czemu siekiera wypłynęła, a Jezus chodził po wodzie? 

 

background image

URODZENIE PRZEZ DZIEWICĘ 

A  jak  się  zapatrywać  na  tę  część  sprawozdania  biblijnego,  która  mówi o urodzeniu 

Jezusa przez dziewicę? Czy nawet tak zwany chrześcijański kler nie odrzuca tej nauki? 

Niestety  tak.  Na  przykład  doktor  William  Snow,  duchowny  kościoła  anglikańskiego, 

powiedział: 

„Czy  którykolwiek  inteligentny  człowiek  w  dwudziestym  wieku  mógłby  uwierzyć  (...),  że  Jezus 

narodził się z dziewicy bez udziału ludzkiego ojca? 

„Gdyby  każdemu,  kto  nie  wierzy  w  narodzenie  z  dziewicy,  kazano  wystąpić  z  kościoła 

anglikańskiego,  to  dałby  się  odczuć  wielki  brak  duchownych,  a  na  uczelniach  teologicznych nie 

byłoby chyba ani jednego profesora”.

33

 

Warto  zwrócić  uwagę,  że  za  główny  powód  powątpiewania  w  ten  cud  podaje  się 

„inteligencję” oraz fakt, że żyjemy „w dwudziestym wieku”. Czy takie rozumowanie jest 

rozsądne?  Czy  człowiek  dwudziestowieczny  wie  w  tej  sprawie  dużo  więcej  niż  jego 

przodkowie? 

Jakie istotne czynniki wiążą się z narodzeniem przez dziewicę? Najważniejszym z nich 

jest samo życie. Co w dwudziestym wieku wiedzą o tym ludzie z naukowcami włącznie? 

World Book Encyclopedia (1966) czytamy: 

„W m

iarę rozwoju nauki ludzie zaczęli badać rozmaite (...) żywe organizmy. Dowiedziano się, jak 

te organizmy rosną, czego potrzebują do życia, jak reagują na otoczenie i jak się rozmnażają. (...) Ale 

nadal nie wiadomo, czym w gruncie rzeczy jest samo życie”. - T. 12, s. 241. 

Inteligentny  człowiek  dwudziestowieczny  nie  może  więc  określić  istoty  życia 

dokładniej niż jego inteligentny przodek z pierwszego stulecia. 

Wysuwanie  twierdzenia,  że  urodzenie  dziecka  przez  dziewicę  -  nawet  dzięki  mocy 

Stwórcy  -  było  niemożliwe,  bo  za  naszych  czasów  nic  takiego  się  nie  zdarzyło,  nie 

świadczy  o  inteligencji,  tylko  o  powierzchownym  myśleniu.  Co  jest  bardziej 

skomplikowane: rozwój dziecka w łonie już żyjącej kobiety czy stworzenie życia z materii 

nieożywionej!  Czy  ktoś  na  ziemi  obserwował  stworzenie  życia!  Nie.  Nawet  w 

dwudziestym  wieku  uczeni  przyznają,  że  życie  musiało  mieć  początek.  A  przecież  nie 

widzieli tego początku. Nie udało im się też dotąd odtworzyć go w swoich laboratoriach. 

Mimo to są przekonani, że taki nie widziany i niepowtarzalny początek na pewno miał 

miejsce. 

Podobnie  ma  się  rzecz  z  przekazywaniem  życia.  Korzystając  z  mikroskopów 

elektronowych i innych przyrządów, ludzie znacznie poszerzyli swą wiedzę o plemnikach 

i komórkach jajowych, o chromosomach i genach, jak również o związkach chemicznych, 

z  których  one  się  składają.  Wiedzą  wprawdzie,  jak  te  substancje  chemiczne  się 

zachowują,  ale  nadal  nie  wiedzą,  dlaczego  tak  się  dzieje.  W  dwudziestym  wieku  nadal 

mogą tylko snuć przypuszczenia i teorie, jak coś tak maleńkiego, jak czubek szpilki, może 

zawierać  wszystkie  plany  budowy,  które  kierują  kształtowaniem  się  i  organizowaniem 

miliardów rozmaitych komórek, dzięki czemu w ciągu dziewięciu miesięcy powstaje cały 

organizm dziecka. 

Jeżeli  człowiek  nie  jest  w  stanie  w  pełni  pojąć,  w  czym  tkwi  istota  życia  i  zdolności 

rozmnażania  się,  to  jakież  rozsądne  podstawy  mogą  go  uprawniać  do  zaprzeczania,  że 

Źródło  życia  i  zdolności  rozmnażania  się  mogło  spowodować  urodzenie  dziecka  przez 

background image

dziewicę?  Wiemy  tylko,  jak  powstaje  normalna  ciąża.  Ale  to  nas  nie  upoważnia  do 

powątpiewania,  że  Stwórca  wszelkiego  życia  może  spowodować  ciążę  w  jakiś  inny 

sposób, w tym wypadku przez przeniesienie siły życiowej swego niebiańskiego Syna do 

łona żydowskiej dziewicy Marii. 

DLACZEGO W SPRAWOZDANIU BIBLIJNYM JEST MOWA O CUDACH 

Zastanów  się:  Czy  byłoby  więcej,  czy  mniej  podstaw  do  uznawania  Biblii  za  Słowo 

Boże,  gdyby  ona  nic  nie  mówiła  o  cudach?  Odpowiedź  może  być  tylko  jedna:  Tych 

podstaw  byłoby  mniej.  Cuda  dokonane  przez  Mojżesza  i  proroków,  jak  również  przez 

Jezusa  i  jego  apostołów  były  przekonywającym  dowodem,  że  oni  reprezentowali  Boga. 

Kiedy  faraon  egipski  odmówił  usłuchania  orędzia  przekazanego  mu  przez  Mojżesza  i 

Aarona,  Jehowa  Bóg  poparł  ich  słowa  tak  niezwykłymi  cudami,  że  praktykujący  magię 

kapłani  egipscy  byli  zmuszeni  przyznać:  „Palec  to  Boży”.  -  Księga  Wyjścia  8:15  (w  Gd 

8:19). 

Wyobraź sobie, że dzisiaj ktoś by twierdził, iż przychodzi z nieba i jest Synem Bożym. 

Czy  uwierzyłbyś  mu,  gdyby  potrafił  zrobić  tylko  tyle  co  inni  ludzie?  Czy  nie  miałbyś 

prawa  oczekiwać,  że  potrafi  dać  dowody  Boskiego  poparcia  uczynieniem  czegoś,  czego 

nie  są  w  stanie  dokonać  zwykli  ludzie?  Apostoł  Piotr  powiedział  kiedyś  do  tysięcy 

słuchaczy: 

„Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, 

cudami  i  znakami,  jakich  Bóg  przez  Niego  dokonał  wśród  was,  o  czym  sami  wiecie”.  -  Dzieje 
Apostolskie 2:22. 

Biblia  mówi,  że  pod  panowaniem  Królestwa  Bożego  nie  będzie  bólu  ani  śmierci 

(Izajasza 25:8; Apokalipsa 21:1-4). Czy ta obietnica byłaby  równie  przekonywająca, 

gdyby  jednocześnie  w  Biblii  nie  było  ani  słowa  o  tym,  że  Jezus  i  jego  uczniowie 

uzdrawiali ciężko i nieuleczalnie chorych, a nawet wskrzeszali umarłych? Czy brano by 

równie  poważnie  oświadczenie  apostołów,  że  byli  naocznymi  świadkami 

zmartwychwstania  Jezusa,  gdyby  nie  mogli  dostarczyć  przekonywających  dowodów,  że 

wspiera ich Bóg, na przykład przez cudowne dary mówienia obcymi językami, których się 

przedtem nie uczyli! 

DOWODY, KTÓRYCH NALEŻAŁO SIĘ SPODZIEWAĆ 

Niektórzy mogą jednak powiedzieć: „Ale dzisiaj coś takiego w ogóle się nie zdarza”. To 

prawda,  ale  nawet  gdyby  się  zdarzało,  czy  wtedy  wszyscy  by  uwierzyli?  Czy  cud  zdoła 

przekonać kogoś, kto nie chce wierzyć? 

Biblia mówi, że Jezus wskrzesił Łazarza, gdy ten był już od czterech dni martwy! Czy 

po  tym  wydarzeniu  religijni  przeciwnicy  Jezusa  uwierzyli  w  niego?  Apostoł  Jan  pisze: 

„Arcykapłani naradzali się, aby i Łazarza zabić. Gdyż wielu Żydów z powodu niego (...) 

uwierzyło  w  Jezusa” (Jana 11:3844, 53; 12:10, 11, NP). Wszystko wskazuje  na  to,  że  ci 

ludzie nie chcieli dać się przekonać. 

Biblia nie daje żadnych podstaw do spodziewania się teraz cudów na dowód, że Pismo 

Święte  pochodzi  od  Boga.  Przeciwnie,  powiedziano  w  niej  wyraźnie,  że  cudowne  dary 

miały  ustać,  ponieważ  stały  się  niepotrzebne,  gdy  zbór  chrześcijański  wyszedł  z  okresu 

dzieciństwa (1 Koryntian 12:27-31; 13:8-10). Czy jednak są jakieś wiarygodne dowody, że 

background image

te cuda rzeczywiście miały miejsce? 

Przypuśćmy,  że  posiadalibyśmy  oryginalny  dokument  z  wynikami  szczegółowej 

analizy chemicznej wody, którą Jezus podczas wesela w Kanie Galilejskiej przemienił w 

wino,  oraz  wyniki  późniejszej  analizy  płynu,  w  który  zamieniona  została  woda  (Jana 

2:1-11). Czy byłby to dowód, że taki cud został dokonany? Czy nasza wiara w ten cud nie 

byłaby  zależna  raczej  od  rzetelności  osób,  które  sporządziły  i  poświadczyły  ów 

dokument?  Podobnie  byłoby  w  wypadku  posiadania  świadectwa  zgonu  Łazarza  oraz 

świadectwa lekarskiego, które by stwierdzało, że po czterech dniach Łazarz znowu żył. A 

chociaż  dzisiaj  do  udokumentowania  czegoś  używa  się  fotografii  i  taśmy 

magnetofonowej,  to  jednak  nawet  takie  dokumenty  mogą  być  sfałszowane.  Jesteśmy 

więc nadal zdani na zaufanie do osób, które takie dowody przedstawiają. 

Biblia  zawiera  więc  najsilniejszy  dowód,  jakiego  słusznie  można  się  spodziewać: 

pisemne świadectwo naocznych  świadków.  Czy możemy na nich polegać? Owszem,  ale 

dopiero po przeczytaniu ich pism i sprawdzeniu, czy zawierają prawdę - po sprawdzeniu, 

czy byli szczerzy, czy mieli jakieś wzniosłe ideały, czy się kierowali czystymi pobudkami i 

czy ich przekonania miały rozsądne podstawy. 

Czy nie widzisz nic osobliwego w fakcie, że mieszkańcy naszej ziemi stale głodują i że 

w dobie dzisiejszej są całe miliony takich ludzi? Wobec tego biblijne sprawozdanie o tym, 

że Jezus nakarmił tysiące ludzi, wyda ci się prawdopodobnie mało ważne. Czy uważasz to 

za rozsądne, że zwykły żółw żyje ponad 150 lat; a człowiek, stworzenie wyższego rzędu, 

żyje  mimo  wysiłku  współczesnej  medycyny  z  reguły  mniej  więcej  tylko  połowę  tego 

okresu?  W  takim  razie  nie  zainteresują  cię  zbytnio  zawarte  w  Biblii  wiadomości  o 

cudownych uzdrowieniach. A czy twoim zdaniem jest rzeczą logiczną, że z chwilą śmierci 

ginie wszelka nadzieja na powrót do życia? Wówczas to, co Biblia mówi o wskrzeszaniu 

zmarłych, nie wzbudzi w tobie żadnej nadziei. Jeżeli jednak wszystko to daje ci wiele do 

myślenia, jeżeli zdajesz sobie sprawę, że w obecnych warunkach życia na ziemi wszystko 

jest  na  opak,  wówczas  wiadomości  o  tych  cudach  mogą  rozproszyć  twoje  wątpliwości, 

mogą stanowić dla ciebie dowód, że Stwórca nie tylko chce, ale też jest w stanie dopomóc 

ludzkości  i  że  wszystko  doprowadzi  do  porządku.  Wtedy  cuda,  o  których  mówi  Pismo 

Święte,  zamiast  być  dla  ciebie  kamieniem  obrazy,  mogą  się  stać  przekonywającym 

dowodem, że Biblia jest Słowem Bożym. 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 7 

Czy w Biblii 

są sprzeczności? 

 
TYLKO  książka  wolna  od  sprzeczności  potrafi  zdobyć  zaufanie  czytelnika.  Szczególnie 

Biblia  musi  spełniać  ten  warunek,  żeby  zasługiwać  na  miano  Słowa  Bożego.  Czy 

rzeczywiście nie zawiera ona sprzeczności? Czy jest od początku do końca harmonijna? 

Niektórzy  odpowiedzą:  „Ale  przecież  Biblia  sama  sobie  zaprzecza”.  Może  sam 

spotkałeś  się  już  z  takim  twierdzeniem.  W  takim  razie przypomnij  sobie:  czy  człowiek, 

który  tak  twierdzi,  otworzył  Biblię  i  pokazał  ci  przykład  takiej  sprzeczności?  Zazwyczaj 

bowiem  ludzie,  którzy  mówią,  że  Biblia  zawiera  sprzeczności,  wcale  nie  próbują  tego 

dowieść.  Nie  potrafią  przytoczyć  żadnego  przykładu,  tylko  po  prostu  powtarzają,  co 

posłyszeli od innych. 

Ale są i tacy, którzy podczas czytania Biblii nie mogli zrozumieć pewnych wersetów. 

Łamali  sobie  nad  tym  głowę  i  być  może  doszli  do  przekonania,  że  w  Biblii  są  jakieś 

rozbieżności.  Czy  na  ich  pytania  można  dać  zadowalające  odpowiedzi?  Skąd  się  biorą 

takie trudności? 

POZORNE SPRZECZNOŚCI W ANALOGICZNYCH WYPOWIEDZIACH 

Niektóre wydarzenia Biblia opisuje nie tylko w jednym miejscu. Zdarza się nawet, że 

jakiś  szczególny  temat  jest  kilkakrotnie  omawiany  w  tej  samej  księdze  biblijnej.  Czy  te 

analogiczne fragmenty zawsze są ze sobą zgodne? 

Ktoś  mógłby  zapytać:  „Jak  można  mówić  o  braku  sprzeczności,  jeżeli  apostoł  Jan 

pisze,  że  Jezus  ‚udzielał  chrztu’,  a  kilkanaście  wierszy  dalej  twierdzi,  że  ‚sam  Jezus  nie 

chrzcił,  lecz Jego uczniowie’?  (Jana  3:22;  4:2).  A  jeśli  Mateusz  zgodnie  z  prawdą 

powiada, że ‚setnik’  prosił Jezusa, aby uzdrowił jego chorego sługę, to dlaczego Łukasz 

pisze, że posłał do Jezusa ‚starszyznę’, aby go prosiła o uzdrowienie tego sługi! (Mateusza 

8:5;  Łukasza  7:3)  Poza  tym  Mateusz  pisze,  że  matka  synów Zebedeusza  podeszła  do 

Jezusa ze swymi synami i prosiła: ‚Daj słowo, że ci dwaj synowie moi będą mogli zasiąść 

w twoim królestwie jeden po twej prawicy, a drugi po twej lewicy’. Marek natomiast 

podaje, że tę prośbę przedstawili dwaj synowie, Jakub i Jan (Mateusza 20:20, 21, NW; 

Marka 10:35-37). Jeżeli nie ma tu sprzeczności, to jak to wytłumaczyć?” 

Zastanów się: Czy w naszym języku potocznym nie jest przyjęte przypisywanie komuś 

czynu dokonanego w gruncie rzeczy przez kogo innego, ale na jego polecenie i 

odpowiedzialność?  Na  przykład  w  Encyclopœdia Britannica (wydanie z roku 1959) 

czytamy  pod  hasłem  „Agra”  o  mauzoleum  zwanym  Tadż  Mahal:  „Zbudowane  przez 

Szahdżehana  dla  jego  żony”. Ale nieco dalej czytamy w tym samym artykule: 

„Rzemieślników,  którzy  przez  17  lat  pracowali przy jego budowie, sprowadzono ze 

wszystkich  stron  Azji;  prawdopodobnie  znalazł  się  wśród  nich  także  francuski  złotnik 

Austin de Bordeaux”. 

Czy  można  się  w  tym  dopatrzyć  jakiejś  sprzeczności?  Szahdżehan  kazał  budować,  a 

prace budowlane wykonali inni. 

background image

Podobnie rzecz się ma ze wspomnianymi cytatami biblijnymi. Sam Jezus nie chrzcił, 

tylko  chrzcili  jego  uczniowie  pod  jego  kierownictwem.  Z  prośbą  o  uzdrowienie  sługi 

wystąpił  sam  setnik,  który  posłał  do  Jezusa  kilku  starszych,  żeby  przedstawili  jego 

prośbę. A w wypadku synów Zebedeusza matka prawdopodobnie działała za ich namową 

albo przynajmniej za ich zgodą. Potwierdza to Mateusz, który pisze, że po usłyszeniu tej 

prośby i inni uczniowie oburzyli się nie na matkę, tylko na obu braci (Mateusza 20:24). 

W tych  wypowiedziach  wydarzenia  zostały  więc  przedstawione  z  różnych  punktów 

widzenia. Czy wobec tego można tu mówić o jakichś sprzecznościach? 

Nie ulega wątpliwości, że przy ocenie analogicznych wypowiedzi trzeba się kierować 

rozwagą. Na przykład na rozprawach sądowych istnieje małe prawdopodobieństwo, żeby 

dwóch  świadków  opisało  jakiś  wypadek  dokładnie  tak  samo.  Fakt,  że  jeden  świadek 

wymienił  pewne  szczegóły,  które  drugi  pominął,  wcale  nie  dowodzi,  że  ich  zeznania  są 

sprzeczne. Podobnie w jedynym sprawozdaniu biblijnym  mogą  być  podane  szczegóły, 

które  pominięto  w  drugim,  analogicznym  sprawozdaniu,  ale  to  nie  znaczy,  że  te 

sprawozdania sobie wzajemnie zaprzeczają. Pochopne dopatrywanie się sprzeczności w 

razie stwierdzenia różnic nie jest więc mądre. 

PUNKT WIDZENIA PISARZA 

Do wytłumaczenia innych pozornych sprzeczności często wystarczy wziąć pod uwagę 

punkt widzenia pisarza biblijnego. 

Przykładem na to może być użycie przez Mojżesza określenia „z tej strony Jordanu”. 

W  4  Mojżeszowej  35:  14  (Gd) „z tej strony Jordanu”  znaczy po wschodniej stronie 

Jordanu.  Jozue  natomiast  mówi  o  obszarach  po  wschodniej  stronie,  że  leżą  „z

Jordanem” (Jozuego 14:3; 17:5; 22:4). Czy sprzeczność między tymi wypowiedziami jest 

rzeczywista,  czy  tylko  pozorna?  Mojżesz  pisał  na  terytorium  Moabu, na wschód od 

Jordanu,  i  to  było  dla  niego  „z  tej  strony”.  Jozue  zaś  był  w  Kanaanie,  po  zachodniej 

stronie rzeki, i dla niego tereny na wschód do Jordanu leżały „za Jordanem”. Znajomość 

punktów  widzenia  pisarzy  może  się  więc  przyczynić  do  wyjaśnienia  tego rodzaju 

sprzeczności. 

Powyższa  zasada  dotyczy  także  na  pozór  sprzecznych  sprawozdań  biblijnych  o 

uzdrowieniu przez Jezusa ociemniałych żebraków w pobliżu Jerycha. Przy czytaniu tych 

sprawozdań można zauważyć, że Marek i Łukasz piszą o uzdrowieniu jednego ślepego, 

Mateusz natomiast mówi o dwóch. Sprzeczność? Czy powiesz, że Łukasz, który mówi o 

uzdrowieniu  ‚  jakiegoś  nie  widomego,  zaprzecza  Markowi,  który  twierdzi,  że  został 

uzdrowiony „niewidomy  żebrak,  Bartymeusz”? Raczej jeden pisarz przedstawia rzecz 

bardziej  szczegółowo  niż  drugi,  podaje  bowiem  imię  niewidomego  i  pisze,  że  był  on 

żebrakiem. A czy któreś z tych sprawozdań wyklucza możliwość, że w tym samym czasie 

został  uzdrowiony  jeszcze  inny  niewidomy  żebrak,  towarzysz  Bartymeusza,  jak  o  tym 

wspomina Mateusz, który mówi o ‚dwóch niewidomych’?  Nie;  tu  także  nie  ma  żadnej 

sprzeczności,  tylko  Mateusz  podaje  po  prostu  dodatkowe  fakty  i  przedstawia  je  z 

odmiennego punktu widzenia. - Mateusza 20:29-34; Marka 10:46-52; Łukasza 18:35-43. 

A  gdzie  miało  miejsce  to  uzdrowienie?  Mateusz  i  Marek  piszą,  że  Jezus  wtedy 

„wychodził” z Jerycha. Natomiast Łukasz powiada, że to się zdarzyło, kiedy Jezus „zbliżał 

się”  do  Jerycha.  Oczywiście  w  tym  wypadku  nie  można  tego  uznać  za  dodatkowy 

szczegół.  Wygląda  to  na  sprzeczność.  Ale  czy  tak  jest  naprawdę?  Zwróćmy  uwagę  na 

background image

poniższą ciekawą informację z książki pt. Archaeology and Bible History (Archeologia a 

Biblia): 

„Na  początku  dwudziestego  wieku  po  Chr.  (1907-1909) Ernest Sellin z Niemieckiego 

Towarzystwa Orientalnego prow

adził  prace  wykopaliskowe  na  terenie  Jerycha.  Okazało  się,  że  za 

czasów Jezusa Jerycho składało się z dwóch miast. Stare miasto żydowskie leżało w odległości około 

półtora kilometra od miasta rzymskiego”. - 1950, s. 295. 

Czy  więc  nie  mogło  tak  być,  że  Jezus  spotkał  żebraków,  kiedy  opuścił  miasto 

żydowskie,  a  zbliżał  się  do  miasta  rzymskiego  albo  na  odwrót?  Znajomość  stanu 

faktycznego,  jaki  istniał  w  czasie,  kiedy  spisywano  sprawozdanie,  pomaga  zrozumieć 

punkt widzenia pisarza. Wyjaśniają się przy tym rozmaite pozorne sprzeczności, których 

mógłby się dopatrzyć czytający to sprawozdanie kilkaset lat po jego napisaniu, nie znając 

ówczesnych warunków. 

KONTEKST CZĘSTO WYJAŚNIA POZORNE SPRZECZNOŚCI 

W razie wyłonienia się jakiejś wątpliwości co do znaczenia wersetów, które zdają się 

sobie  zaprzeczać,  zawsze  warto  zbadać  kontekst,  czyli  tekst,  którego  częścią  jest  dany 

wyraz  lub  zwrot.  Może  i  ty  zostałeś  już  kiedyś  źle  zrozumiany,  ponieważ  twoje  słowa 

wyrwano  z  kontekstu.  Rozumiesz  więc,  że  można  przekręcić  znaczenie  wersetu 

biblijnego, gdy się nie bierze pod uwagę jego kontekstu. 

Na  przykład  w  Jana  1:18  jest  napisane:  „Boga  nikt  nigdy  nie  widział”. Natomiast w 

Księdze Wyjścia 24:9, 10 czytamy: „Wstąpił Mojżesz wraz z Aaronem, Nadabem, Abihu i 

siedemdziesięciu  starszymi Izraela. Ujrzeli Boga Izraela”. Czy te wersety sobie 

zaprzeczają? Można odnieść takie wrażenie, gdy się je wyrwie z kontekstu. Jednakże w 11 

wierszu 24 rozdziału Księgi Wyjścia (NW) jest pewien szczegół, który wszystko wyjaśnia. 

Jest tam bowiem powiedziane: „Mieli widzenie prawdziwego Boga”.  Czy  można  więc 

powiedzieć, że widzieli Boga w dosłownym znaczeniu tego wyrazu? 

Uwzględnienie kontekstu dostarcza również odpowiedzi na często zadawane pytanie: 

Skąd  Kain,  pierwszy  syn  Adama  i  Ewy,  wziął  sobie  żonę?  (Księga  Rodzaju  4:1,  2,  17) 

Czyżby  Ewa,  jego  matka,  nie  była  jedyną  kobietą  na  ziemi?  Nie,  bo  z  Księgi  Rodzaju 

5:1-5, gdzie się znajduje krótki życiorys Adama, dowiadujemy się, że Adam „miał synów 

oraz córki”. Niewątpliwie Kain wziął sobie za żonę jedną ze swych sióstr. Bóg zezwolił, 

żeby  potomkowie  pierwszej  pary  ludzkiej  pobierali  się  między  sobą  w  celu  zaludnienia 

ziemi  (Księga  Rodzaju  1:28;  2:23,  24).  Ponieważ  człowiek  był  wtedy  znacznie  bliższy 

doskonałości  cielesnej,  którą  cieszył  się  na  początku  Adam,  więc  takie  małżeństwa 

między rodzeństwem nie odbijały się ujemnie na potomstwie, jak to ma miejsce w dobie 

dzisiejszej. 

Dalszym przykładem pozornych sprzeczności są dwa rodowody Jezusa przedstawione 

przez  Mateusza  i  Łukasza  (Mateusza  1:1-16;  Łukasza  3:23-38).  Chociaż  w  pewnych 

miejscach obie linie rodowe są ze sobą, zgodne, to jednak najczęściej różnią się od siebie. 

A czy sobie wzajemnie zaprzeczają? Mateusz i Łukasz należeli do najstarszych członków 

zboru  chrześcijańskiego.  Ten,  który  sporządzał  swoje  sprawozdanie  później,  na  pewno 

wiedział,  co  napisał  drugi.  Nie  ma  więc  najmniejszej  wątpliwości  co  do  tego,  że 

wprowadził te różnice świadomie. Z jakiego powodu? 

Gdy  się  czyta  kontekst,  można  zauważyć,  że  w  Ewangelii  według  Mateusza  Józef, 

background image

ojczym Jezusa, jest wymieniany znacznie częściej niż Maria. Mateusz opisuje, jak Józef 

był zatroskany, kiedy się dowiedział, że Maria jest brzemienna, jak Bóg objawił mu, co to 

ma znaczyć, jak Józef otrzymał polecenie, żeby uciekł z żoną i dzieckiem do Egiptu, i jak 

potem przeniósł  się  z  rodziną  do  Nazaretu.  Czytając  natomiast  sprawozdanie  Łukasza, 

stwierdzamy,  że  znacznie  więcej  pisze  on  o  Marii,  o  Józefie  zaś  wspomina  tylko 

przelotnie.  Z  jego  sprawozdania  dowiadujemy  się,  że  Maria  otrzymała  przekazaną  jej 

przez anioła wiadomość od Boga, że odwiedziła swoją kuzynkę Elżbietę, że śpiewała ku 

chwale Jehowy, że urodziła syna oraz że zachowała w sercu wypowiedzi pasterzy, którzy 

ich odwiedzili. 

Wszystko wskazuje na to, że Mateusz podaje rodowód Jezusa ze strony jego ojczyma 

Józefa, Łukasz zaś ze strony matki, Marii. Dlaczego? I znowu kontekst pomaga nam to 

zrozumieć.  W  obu  sprawozdaniach  przedstawiono  dowody,  że  Jezus  pochodził  z 

królewskiego  rodu  Dawida  i  że  królestwo  należało  mu  się  prawnie  przez  jego  ojczyma 

Józefa,  a  cieleśnie  przez  matkę  Marię.  W  ten  sposób  przedstawiony  został  podwójny 

dowód, że Jezus jest królewskim dziedzicem Dawida. 

Uwzględnianie  kontekstu  pomaga  więc  wyjaśnić  pozorne  sprzeczności  i  ułatwia 

właściwe zrozumienie Biblii. 

WŁAŚCIWY POGLĄD NA POZORNE SPRZECZNOŚCI 

Omówione tu przykłady wskazują, że na ogół można znaleźć rozsądne wytłumaczenie 

pozornych sprzeczności. W każdym wypadku okazało się, że w Biblii nie ma sprzeczności. 

Co  wobec  tego  powinieneś  zrobić,  gdybyś  pewnego  dnia  napotkał  w  Biblii  jeszcze  inne 

pozorne sprzeczności! 

Bez  żadnych  uprzedzeń  przeczytaj  najpierw  dokładnie,  co  naprawdę  mówi  Biblia. 

Często stwierdzisz, że domniemana trudność wynika z błędnego zrozumienia. Odczytaj 

sąsiednie wersety w celu ustalenia, jaki temat jest omawiany i jaki jest punkt widzenia 

pisarza.  Weź  też  pod  uwagę  czas,  w  którym  się  coś  wy  darzyło,  oraz  panujące  wtedy 

warunki.  Odszukaj  w  Biblii  wersety  pokrewne.  Możesz  je  znaleźć  za  pomocą 

konkordancji  biblijnej.  Ale  co  zrobić,  gdy  mimo  wszystko  nie  uda  ci  się  znaleźć 

zadowalającego wyjaśnienia? 

Warto  pamiętać,  że  choćby  problem  wydawał  się  trudny,  a  nawet  niemożliwy  do 

rozwiązania, nie znaczy to jeszcze, że nie da się go rozwiązać. Ktoś lepiej znający Pismo 

Święte  może  szybko  i  łatwo  znaleźć  wyjaśnienie.  Możesz  na  przykład  bezskutecznie 

starać się rozwiązać jakieś równanie algebraiczne, a tymczasem ktoś inny potrafi znaleźć 

całkiem  proste  rozwiązanie.  Gdy  początkującemu  w  tej  dziedzinie  nie  uda  się  od  razu 

rozwiązać trudniejszych zadań algebraicznych, na pewno nie powie, że jego podręcznik 

jest  do  niczego.  Tak  samo  ma  się  rzecz  z  Pismem  Świętym.  W  razie  natrafienia  na 

trudniejsze problemy powinieneś je omówić z kimś, kto ma szacunek dla Biblii i dobrze 

zna  jej  treść.  Powinieneś  też  wiedzieć,  że  często  niezbędnym  warunkiem  zrozumienia 

głębokiego sensu udzielanych ci odpowiedzi jest twoja własna wiedza. Bądź cierpliwy. 

W toku dalszego czytania Biblii możesz dojść do wniosku, że nawet występujące w niej 

pozorne  sprzeczności  -  a  są  one  stosunkowo  nieliczne  i  raczej  nieistotne  -zaczynają 

nabierać w twoim umyśle całkiem nowego znaczenia. Zamiast budzić wątpliwości, mogą 

wzmocnić twoją wiarę. W jaki sposób! Ponieważ takie odchylenia dowodzą, że pisarze 

background image

Biblii nie byli ze sobą w zmowie. Staje się wtedy rzeczą oczywistą, że nikt nie sfałszował 

Pisma  Świętego.  Sprawozdanie  biblijne  zawierające  wypowiedzi  wielu  świadków  nosi 

wszelkie znamiona prawdomówności. Jest harmonijne. Stanowi to jeszcze jeden powód, 

aby wierzyć, że Biblia jest tym, za co się podaje - Słowem Bożym. 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 8 

Czy biblijne mierniki moralne 

nie zawierają 

sprzeczności? 

 
CZY  można  znaleźć  jakąkolwiek  podstawę  do  krytykowania  biblijnych  mierników 

moralnych?  Czyż  Pismo  Święte  nie  zakazuje  mordowania,  cudzołożenia,  kradzieży  i 

dawania fałszywego świadectwa o bliźnim? Ponadto Biblia wymaga znacznie więcej niż 

prawo ludzkie. Biblia nakazuje bowiem, żeby nawet nie pożądać własności bliźniego oraz 

żeby go miłować jak samego siebie. - Księga Wyjścia 20:13-17; Marka 12:31. 

Jednakże  niektórzy  są  zdania,  że  pewne  fragmenty Biblii zaprzeczają  tym  zasadom 

moralnym.  Wysuwają  zastrzeżenia:  „Jakże  mogę  wierzyć,  że  Biblia  pochodzi  od  Boga, 

jeżeli z jednej strony zawiera wspaniały kodeks moralny, a z drugiej strony donosi o tak 

szokujących  wydarzeniach,  jak  na  przykład  upicie  się  Noego  albo  zgwałcenie  Tamar 

przez jej przyrodniego brata Amnona?” 

PRZYKŁADY ZŁYCH POSTĘPKÓW 

Zastanów  się:  Dlaczego  Biblia  wspomina  o  takich  wydarzeniach?  Czy  po  to,  żeby 

dostarczyć  „rozrywki”,  która  by  podniecała  wyobraźnię  niemoralnych  ludzi,  albo  żeby 

pobudzać do podobnego postępowania? 

Czy  na  przykład  o  upiciu  się  Noego  Biblia  mówi  po  to,  żeby  zachęcić  czytelnika  do 

pijaństwa?  W  sprawozdaniu  podanym  w  Księdze  Rodzaju  9:20-27 nic nie nasuwa 

wniosku, że ten postępek jest godny naśladowania. Wprost przeciwnie, w wersetach tych 

podkreślono,  że  w  następstwie  upicia  się  Noego  jeden  z  jego  potomków  zachował  się 

niestosownie i to pociągnęło za sobą przykre skutki, inni zaś okazali należny szacunek, co 

przyniosło  błogosławieństwa.  Podobnie  ma  się  rzecz  ze  sprawozdaniem  o  zgwałceniu 

Tamar  przez  Amnona.  Biblia  wyraźnie  wskazuje,  że  Tamar  doznała  uczucia  palącego 

background image

wstydu,  Amnon  natomiast  przypłacił  swój  postępek  życiem  (2  Samuela  13:1-29). Opis 

tego wydarzenia na pewno nie zachęca nikogo do pójścia w ślady Amnona. 

Dlaczego więc w Biblii jest mowa o takich niegodziwościach? Możemy się z tego dużo 

nauczyć. Apostoł Paweł powiedział, że to wszystko „jest napisane ku przestrodze dla nas” 

(1 Koryntian 10:11, NP).  Uzmysławia  nam  to  wartość  wysokich  mierników  moralnych, 

jasno sformułowanych w innych rozdziałach Biblii. - Księga Przysłów 20:1; 1 Koryntian 

6:9, 10. 

Poza tym ujawnianie grzesznego postępowania ludzi, którzy zostali nazwani sługami 

Bożymi, świadczy o szczerości i prawdomówności Biblii, czego na próżno szukalibyśmy u 

starożytnych  historyków  egipskich,  asyryjskich  czy  innych.  A  jak  jest  dzisiaj?  Iluż  to 

pisarzy przyznaje się do własnych grzechów, jak to czynili pisarze Biblii? Mojżesz mówi 

otwarcie  o  błędach,  które  popełnił  on  sam  i  jego  lud.  Nie  zostały  też  zatajone  grzechy 

takich wybitnych postaci, jak Dawida, Salomona, apostoła Piotra i innych. 

Ta  uczciwość  i  szczerość  pozostaje  w  całkowitej  zgodności  z  faktem,  że  Biblia  jest 

księgą  prawdy,  obstającą  przy  wysokich  miernikach  moralnych.  Nie  spodziewasz  się 

chyba,  że  Słowo  Boże  będzie  przekręcać  lub  ukrywać  prawdę.  Jeżeli  więc  niektórzy 

krytykują Biblię za nieprzemilczanie prawdy, to kto właściwie jest w błędzie: Biblia czy ci, 

co krytykują jej uczciwość? Felietonista Sydney J. Harris napisał na ten temat w artykule 

zatytułowanym „Biblia jest z gruntu uczciwa”: 

„Gdyby  ta  księga  zawierała  jedynie  zręcznie  sformułowaną  propagandę  religijną,  wówczas 

kompilatorom łatwo byłoby usunąć wszystkie gorszące fragmenty tekstu (...) 

„Niewybredni ateiści, którzy pokazują z triumfem takie miejsca jako ‚dowód’, że Biblia jest księgą 

barbarzyńską i pełną sprzeczności, uznają za błąd to, co w rzeczywistości jest cnotą (...) 

„Żadna  inna  książka,  jaką  kiedykolwiek  napisano,  nie  jest  przepojona  tak  rozbrajającą 

szczerością”.

34

 

SKĄD SIĘ BIORĄ POZORNE SPRZECZNOŚCI 

Z  Biblii  można  się  dowiedzieć,  jak  Bóg  postępował  z  ludźmi  w  ciągu  tysięcy  lat. 

Przedstawiono w niej ludzi, którzy się Bogu podobali, i ludzi, którzy Mu się nie podobali; 

takich,  którzy  zaskarbili  sobie  Jego  łaskę,  i  takich,  którzy  ściągnęli  na  siebie Jego 

niezadowolenie  albo  potępienie.  Jeżeli  Biblia  naprawdę  jest  Słowem  Bożym,  jak na to 

wskazują  wszystkie  już  przytoczone  dowody,  to  przez  studiowanie  tej  księgi  możemy 

poznać  Boga  i  dowiedzieć  się,  co  trzeba  robić,  aby  Mu  się  podobać.  Czy  szczerze  tego 

pragniemy? Nie każdy, kto bada Biblię, kieruje się takimi pobudkami. 

Niektórzy sięgają do Biblii w przekonaniu, że jej treść będzie zgodna z ich poglądami. 

Oczywiście takie nastawienie prowadzi nieuchronnie do trudności. Dlaczego? Sam Bóg 

daje w Biblii następującą odpowiedź: „Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje 

nad  waszymi  drogami  i  myśli  moje  nad  myślami  waszymi”  (Izajasza 55:9). Ponadto 

Biblia  uczy,  że  wszyscy  jesteśmy  niedoskonali  i  popełniamy  błędy  (Rzymian  3:23). 

Potwierdzają  to  wyraźnie  ludzkie  doświadczenia.  Gdy  się  patrzy  na  Biblię  z  punktu 

widzenia  niedoskonałego  człowieka,  wówczas  opisane  w  niej  czyny  Boga  mogą  się 

niekiedy  wydać  dziwne,  a  nawet  niekonsekwentne.  Ale  czyż  zgodność  Biblii  z  naszymi 

ciasnymi,  ludzkimi  poglądami  miałaby  świadczyć  o  jej  Boskim  pochodzeniu?  Jaką 

korzyść odnieślibyśmy z poznawania Biblii i jak mogłaby nam ona pomóc, gdyby jedynie 

background image

potwierdzała nasze poglądy! Logicznie rzecz biorąc, należałoby się spodziewać, że księga 

będąca Słowem Bożym powinna nas korygować, oświecać i podnosić na wyższy poziom 

duchowy. 

W Biblii czytamy, że nieposłuszni Izraelici krytykowali kiedyś Boga, mówiąc: „Sposób 

postępowania Jahwe nie jest słuszny”. Bóg odpowiedział im: 

„Czy mój sposób postępowania nie jest słuszny, domu Izraela, czy to nie wasze postępowanie jest 

przewrotne?  (...)  Odstąpcie  od  wszystkich  waszych  grzechów,  aby  wam  już  więcej  nie  były 

sposobnością do przewiny [kamieniem obrazy, który prowadzi do błędu, NW]”. - Ezechiela 18:29, 30. 

Gdy sobie uświadomimy,  że  tak  jak  wspomniani  Izraelici  nie  mamy  dzisiaj  żadnego 

prawa osądzać Boga, wówczas, sięgając do Biblii, możemy żywić nadzieję, że zostaniemy 

oświeceni. Do przykładów, z których wypływa cenna nauka, należy biblijne sprawozdanie 

o wytępieniu Kananejczyków - sprawozdanie, które dla niejednych stało się „kamieniem 

obrazy”. 

BOSKI WYROK NA KANANEJCZYKÓW 

Przypomnijmy  sobie  najpierw  najważniejsze  szczegóły  z  tego  sprawozdania:  Po 

wyzwoleniu  Izraelitów  z  niewoli  egipskiej  Jehowa  zaprowadził  ich  do  Kanaanu.  Mniej 

więcej 400 lat wcześniej uroczyście obiecał dać tę ziemię wiernemu Abrahamowi i jego 

potomkom.  Jehowa  dotrzymał  tego  przyrzeczenia.  Upoważnił  Izraelitów  do  wytępienia 

mieszkańców Kanaanu (Księga Powtórzonego Prawa 7:2; Jozuego 10:40). Mieli wytracić 

całe plemiona. Dlaczego? Mojżesz wyjaśnił to następująco: „Skutkiem niegodziwości tych 

ludów  twój  Bóg,  Jahwe,  wypędził  [wypędza,  Gd]  je  przed  tobą,  a  także  aby  dopełnić 

słowa  przysięgi  danej  twoim  przodkom:  Abrahamowi,  Izaakowi  i  Jakubowi”  (Księga 

Powtórzonego Prawa 9:5). Jednakże mieszkańcy kilku miast kananejskich, jak również 

pojedynczy  Kananejczycy,  którzy  zrozumieli,  że  Bóg  popiera  Izraelitów,  przeszli  na  ich 

stronę i uratowali życie. 

Jaka z tego wypływa nauka? Czy to sprawozdanie podważa wiarygodność wypowiedzi 

zawartych  w  innych  miejscach  Biblii,  np.  że  Jehowa  jest  Bogiem  miłości  i  że  „miłuje 

sprawiedliwość”? - 1 Jana 4:8; Psalm 37:28. 

Wprost przeciwnie, wpaja nam to bardzo ważną zasadę: Bóg miłuje sprawiedliwość, 

ale nienawidzi niegodziwości. Rozdział 18 Księgi Kapłańskiej, zwanej też 3 Mojżeszową, 

informuje  o  wszystkich  „obrzydliwościach”,  których  się  dopuszczali  Kananejczycy,  i  z 

powodu których  Bóg  sprawił,  że  ziemia  ‚wypluła  ich’.  Ale  są  jeszcze  inne  źródła 

historyczne  mówiące  o  tym,  jak  zdeprawowani byli Kananejczycy.  Profesor Merrill F. 

Unger pisze: 

„Brutalność,  zmysłowość  i  wyuzdanie  występują  w  mitologii  kananejskiej  w  znacznie  większym 

nasileniu niż w wierzeniach innych ludów mieszkających wówczas na Bliskim Wschodzie. Bóstwom 

kananejskim  obca  była  wszelka  moralność;  ta  zaskakująca  cecha  musiała  wyzwalać  u  ich  czcicieli 

najgorsze  instynkty  i  doprowadzić  do  rozpowszechnienia  się  najhaniebniejszych  zwyczajów  owych 

czasów, takich jak: prostytucja sakralna, składanie ofiar z dzieci i kult węży. 

„(...)  Nakreślony  w  literaturze  ugaryckiej  obraz  religii  kananejskiej  stanowi  szerokie  tło  (...) 

biblijnego opisu okropnego zwyrodnienia Kananejczyków pod względem moralnym i religijnym oraz 

potwierdza dokładność sprawozdania biblijnego”.

35

 

Nie  jest  chyba  rozsądne  mniemanie,  że  miłość  Boga  do  rodzaju  ludzkiego  zobowiązuje 

background image

Go również do umiłowania nieprawości. 

Nie  chodzi  tu  jedynie  o  uwypuklenie  zasady,  że  Bóg  brzydzi  się  niegodziwością.  Ze 

sprawozdania  tego  wynika  również,  że  Bóg  nie  wytraca  niedoskonałych  ludzi  zaraz  po 

pierwszych  przejawach  grzesznego  postępowania.  Bóg  zwrócił  uwagę  na  nieprawość 

amorejskich  mieszkańców  Kanaanu  już  przeszło  400  lat  wcześniej,  ale  ich  wtedy  nie 

wytępił  (Księga  Rodzaju  15:13-21).  Zgadza  się  to  z  innymi  wypowiedziami  Pisma 

Świętego,  według  których  Bóg  ‚nie  pragnie  śmierci  występnego’,  lecz  jest  miłosierny  i 

daje ludziom sposobność porzucenia złych dróg (Ezechiela 33:11; Psalm 103:8). Zamiast 

więc  odpychać  nas  od  Boga,  to  sprawozdanie  powinno  tylko  rozproszyć  nasze 

wątpliwości  i  przybliżyć  nas  do  Niego.  Jednocześnie  nakaz  wytracenia  Kananejczyków 

dowodzi, że Bóg nie pobłaża niegodziwości. Dlatego możemy być pewni, że nie będzie bez 

końca tolerował zła, które coraz bardziej kazi ziemię i zagraża życiu jej mieszkańców. 

Ktoś  może  jednak  powiedzieć:  „Ale  przecież  w  Kanaanie  wytraceni  zostali  nie  tylko 

mężczyźni i kobiety, lecz nawet małe dzieci”. To prawda. Czy z tego wynika, że Bóg jest 

niekonsekwentny? Czy można tu wysnuć jakieś pouczające wnioski? A co ważniejsze, czy 

gotowi  jesteśmy  uznać  przedstawione  fakty  i  dostosować  ‚swoje  postępowanie’ do 

zdrowych i sprawiedliwych zasad? Zobaczmy. 

Biblia  uczy,  że  Bóg  obarcza  rodziców  pełną  odpowiedzialnością  za  nieletnie  dzieci, 

które wydali na świat. Taka odpowiedzialność jest szczególnym przywilejem otrzymanym 

od Boga. Ale jest to zarazem nałożony przez Boga obowiązek. Rodzicom, którzy chcą się 

podobać Bogu, nie wolno zaniedbywać tego obowiązku ani przerzucać go na inne barki. 

Bóg trzymał się tej samej zasady, kiedy powiedział do Izraelitów: 

„Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc 

życie,  abyście  żyli  wy  i  wasze potomstwo,  miłując  Boga  swego,  Jahwe,  słuchając  Jego 

głosu, lgnąc do Niego”. - Księga Powtórzonego Prawa 30:19, 20. 

Okazaniem  posłuszeństwa  lub  nieposłuszeństwa  Izraelici  mogli  obrać  życie  albo 

śmierć  dla  siebie  i  swoich  dzieci.  Na  każdym  kroku  w  życiu  potwierdza  się 

niezaprzeczalny fakt, że to, kim są i jak postępują rodzice, przynosi dzieciom pożytek lub 

szkodę.  To  prawdziwe  dobrodziejstwo  dla  dzieci,  gdy  ojciec  jest  człowiekiem  prawym  i 

sumiennym  i  gdy  serdecznie  troszczy  się  o  materialny  i  duchowy  dobrobyt  rodziny.  W 

przeciwnym  razie  dzieci  nieuchronnie  cierpią,  choćby  nawet  ktoś  chciał,  żeby  było 

inaczej.  Mężczyzna  prowadzący  się  niemoralnie  ryzykuje  nabawienie  się  choroby 

wenerycznej. Czy  może  się  wtedy  słusznie  spodziewać,  że  Bóg  uchroni  od  przykrych 

następstw tej choroby jego dzieci już urodzone lub mogące się dopiero urodzić? Czy leń 

lub pijak ma prawo oczekiwać, że Bóg przejmie jego obowiązki albo obarczy nimi innych, 

aby  jego  dzieci  nie  musiały  cierpieć?  Czy  Bóg  byłby  konsekwentny,  gdyby  pomagał 

ludziom zaniedbującym swoje obowiązki? Kto zatem jest winien, że dzieci cierpią? Biblia 

wykazuje, że wyłącznie ci, na których Bóg włożył obowiązek troszczenia się o dzieci, to 

znaczy rodzice. 

A  co  można  powiedzieć  o  rodzicach  kananejskich?  Oni  również  mogli  wybrać  dla 

siebie i swoich dzieci życie lub śmierć, błogosławieństwo lub przekleństwo. Mieszkańcy 

czterech miast kananejskich, podobnie jak Rachab z Jerycho i jej rodzina, 

podporządkowali się woli Bożej. W rozgrywających się wówczas wydarzeniach dostrzegli 

palec  Boży  i  dlatego  stanęli  po  stronie  ludu  Bożego.  Dzięki  temu  pozostali  przy  życiu 

razem z dziećmi (Jozuego 2:1-21; 6:25; 9:3-27). Inni rodzice kananejscy mogli postąpić 

background image

tak samo, ale nie chcieli (Księga Liczb 21:21-24). Tym samym obrali śmierć dla siebie i 

swoich dzieci. 

Wypływa stąd istotna nauka. Dzisiaj niektórym rodzicom może się zdawać, że sposób 

postępowania  Jehowy  ‚nie  jest  słuszny’;  można  by  ich  jednak  zapytać,  czy  słuszny  jest 

sposób  postępowania  dzisiejszych  rodziców?  Skąd  się  bierze  na  całej  ziemi  taki  wzrost 

przestępczości wśród młodocianych, przejawiający się w braku szacunku, niemoralności i 

zbrodniach  -  niekiedy  popełnianych  z  niesłychanym  okrucieństwem? Nie tylko Biblia, 

lecz  także  wielu  prawników  odpowiedzialnością  za  ten  stan  obarcza  przede  wszystkim 

zaniedbujących  swe  obowiązki  rodziców.  Z  drugiej  strony  -  jak na to wskazuje Pismo 

Święte - wszyscy rodzice, którym na tym zależy i którzy naprawdę miłują Boga, siebie i 

swą rodzinę, mogą się nauczyć przestrzegania w życiu Boskich zasad. Mogą wychowywać 

swe nieletnie dzieci „w karności i według wytycznych Jehowy” (Efezjan 6:4, NW). Biblia 

mówi, że gdy Bóg usunie z ziemi wszelkie zło, wówczas okaże się, iż tacy rodzice wybrali 

życie dla siebie i swych dzieci. - 1 Koryntian 7:14; 2 Tesaloniczan 1:6-10. 

CZY MIERNIK CHRZEŚCIJAŃSKI JEST INNY? 

A  co  powiedzieć  na  temat  poglądu,  że  wymagania  podane  w  Pismach  Hebrajskich 

różnią się od wymagań stawianych chrześcijanom? 

Biblia uczy, że Bóg nie dawał swoim sługom jednakowych poleceń w każdym okresie 

dziejów.  Noe  otrzymał  polecenie  zbudowania  arki,  ale  potem  powiedziano  mu,  że  taki 

powszechny potop nigdy się już nie powtórzy (Księga Rodzaju 9:11). Zbiór praw, który 

Bóg dał narodowi izraelskiemu, zobowiązywał do przestrzegania przymierza Prawa tylko 

ten  naród  (Psalm  147:19,  20;  Księga  Wyjścia  31:16,  17).  W  Biblii  jest  powiedziane,  że 

chrześcijanie  nie  podlegają  Prawu  Mojżeszowemu,  ponieważ,  jak  to  wyjaśniono  w 

Rzymian 10:4, „kresem Prawa jest Chrystus”. Dlaczego tak jest? 

To nie znaczy, że się zmieniły zasady Boże. W Galatów 3:24 (NW) jest powiedziane: 

„Prawo  stało  się  zatem  wychowawcą  prowadzącym  nas  do  Chrystusa,  abyśmy  dzięki 

wierze zostali uznani za sprawiedliwych”. Przepisy zawarte w tym Prawie to „cienie 

spraw  przyszłych,  a  rzeczywistość  należy  do  Chrystusa”  (Kolosan  2:17).  Chociaż  więc 

wymagania  stawiane  podlegającym  Prawu  Żydom  różnią  się  od  wymagań  stawianych 

chrześcijanom, to jednak nie ma między nimi sprzeczności. Porządek żydowski stanowił 

proroczy wzór systemu chrześcijańskiego. - Hebrajczyków 10:1. 

Ktoś może jednak zapytać: Czyż nie chodzi tu o różne mierniki moralne? Czy prawo 

Mojżeszowe nie zachęca do stosowania odwetu, kiedy mówi: ‚Życie za życie, oko za oko’? 

(Księga  Powtórzonego  Prawa  19:21)  Jakże  bardzo  różni  się  to  od  chrześcijańskiej 

gotowości do przebaczania!” Czy rzeczywiście tak jest? 

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że Prawo nie nakłaniało Izraelitów do osobistego 

wywierania zemsty czy dochodzenia  swych  praw  na  własną  rękę.  Przeciwnie,  Bóg 

okazywał gotowość przyjmowania ofiar i przebaczania Izraelitom, ucząc ich w ten sposób 

wzajemnego przebaczania sobie (Księga Kapłańska 4:20). Prawa „oko za oko” nie miały 

stosować  poszczególne  osoby,  tylko  sędziowie  narodu  powoływani  do  rozpatrywania 

spraw  (Księga  Wyjścia  21:1,  22-25). Sprawiedliwe stosowanie przepisów tego Prawa 

skutecznie  odstraszało  od  złośliwego  napadania  i  kaleczenia  niewinnych  ludzi. 

Zaszczepiało  głęboki  szacunek  dla  bliźniego.  Czyż  w  obecnych  czasach,  kiedy  ludzie  są 

background image

coraz bardziej narażeni na napady przestępców, nie widzimy wyraźnie, jak mądre było 

stosowanie takiego środka odstraszającego? Jednakże sprawa ta ma jeszcze inny aspekt. 

Jaki? 

Biblia uczy, że Jehowa Bóg, Najwyższy Sędzia, sam trzyma się zasady „życie za życie”. 

Kierował  się  nią,  gdy  podejmował  kroki  zmierzające  do  uwolnienia  ludzi  od  przykrych 

skutków buntu pierwszego człowieka Adama. Przez popełnienie grzechu Adam ściągnął 

na  wszystkich  swych  potomków  grzech  i  karę  śmierci.  Żeby  uczynić  zadość  Boskiej 

sprawiedliwości i uwolnić ludzkość od śmierci, ktoś bezgrzeszny musiał zaofiarować swe 

życie w celu zniesienia tej kary. Bóg był konsekwentny i nie uchylił wyroku, jaki wydał na 

Adama  w  Edenie.  Jednakże  zgodnie  z  zasadą  prawną  „życie  za  życie”  utorował 

potomkom  Adama  drogę  do  zbawienia  dzięki  ofierze  okupu  ze  swego  własnego  Syna 

Jezusa Chrystusa (Rzymian 5:12; 1 Tymoteusza 2:5; Jana 3:16). Zasada ta ma więc ścisły 

związek z samą istotą chrystianizmu. 

W sprawie wywierania zemsty dano chrześcijanom następującą przestrogę: „Kochani, 

nie  mścijcie  się  sami,  lecz  pozostawcie  miejsce  dla  gniewu”. I to napomnienie jest 

poparte cytatem z Prawa Mojżeszowego: „Bo napisano [w Księdze Powtórzonego Prawa 

32:35, 41]: ‚Pomsta jest moja, ja odpłacę, mówi Jehowa’” (Rzymian 12:19, NW). A zatem 

zarówno  członkowie  narodu  żydowskiego,  jak  i  chrześcijanie  byli  zachęcani  do 

pokładania ufności w Bogu, który na swój sposób karci i odpłaca za zło. 

A  jak  się  przedstawia  sprawa  wysuwanego  niekiedy  zarzutu,  że  „Bóg Starego 

Testamentu jest Bogiem wojny, natomiast Bóg Nowego Testamentu jest Bogiem 

pokoju”? Zbadanie tego zarzutu wykazuje, że nie ma on żadnego uzasadnienia. 

Pisma Hebrajskie co prawda mówią o wojnach, lecz można też w nich znaleźć ważne 

proroctwa dotyczące  „Księcia  Pokoju”  i  jego  pokojowego  panowania,  które  ma  być 

ustanowione dzięki „gorliwości Jehowy zastępów”. - Izajasza 9:6, 7, NW; Psalm 72:1-7; 

Micheasza 4:1-4. 

Prawdą  jest,  że  Bóg  nie  wyznaczył  chrześcijanom  takiego  zadania  jak  Izraelitom, 

którzy mieli być wykonawcami wyroku Bożego. Biblia mówi bowiem, że chrześcijanom 

Bóg  nakazał  prowadzenie  walki  duchowej,  którą  się  toczy  „mieczem  ducha”  -  Słowem 

Bożym  (Efezjan  6:10-17).  Poza  tym  chrześcijanie  -  w  przeciwieństwie  do  Żydów  -  nie 

mieli  mieć  żadnego  ziemskiego  królestwa,  lecz  mieli  być  narodem  duchowym, 

rozproszonym  po  całej  ziemi.  Mieli  więc  żyć  jako  usposobieni  pokojowo,  prawomyślni 

poddani wielu istniejących rządów (Rzymian 13:1-7; 1 Piotra 2:9-17). Bóg miał jednak w 

dalszym  ciągu  prowadzić  wojnę  ze  złymi  i  wykonać  na  nich  swój  wyrok  w  wojnie 

Armagedonu, ale już nie za pośrednictwem ludzi, tylko za pośrednictwem aniołów. Syn 

Boży  Chrystus  Jezus  miał  objąć  przewodnictwo  i  ‚paść  narody  rózgą  żelazną’  (2 

Tesaloniczan 1:6-10; Apokalipsa 16:13-16; 19:11-16).  Chrześcijańskie  Pisma  Greckie 

mówią wyraźnie, że tylko dzięki temu zaistnieją warunki, w których ‚Boża wola będzie się 

spełniać  na  ziemi,  tak  jak  i  w  niebie’  ku  błogosławieństwu  wszystkich  ludzi  miłujących 

sprawiedliwość  (Mateusza  6:10).  A  zatem  Pisma  Hebrajskie  są  całkowicie  zgodne  z 

Chrześcijańskimi  Pismami  Greckimi,  jeśli  chodzi  o  zamierzenie  Boże  co  do  wojny  i 

pokoju. 

 

background image

ODKRYWA TAJNIKI SERCA 

Zarówno dzięki formie, w jakiej Biblia została spisana, jak i samej treści przenika ona 

głęboko  do  serca  ludzkiego  i  wywołuje  znamienną  reakcję.  Czytamy  w  niej:  „Żywe 

bowiem jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny (...) zdolne 

osądzić  pragnienia  i  myśli  serca.  (...)  wszystko  odkryte  i  odsłonięte  jest  przed  oczami 

Tego, któremu musimy zdać rachunek” (Hebrajczyków 4:12, 13). Gdybyśmy byli skłonni 

dawać  pierwszeństwo  własnym  pragnieniom  i  poglądom  przed  zamierzeniami  Stwórcy 

oraz  ustalonymi  przez  Niego  miernikami  dla  rodzaju  ludzkiego  i  gdybyśmy  przy  tym 

kierowali się uczuciem, a nie właściwymi zasadami, to czy nie musielibyśmy liczyć się z 

ujawnieniem tego przez Słowo Boże? 

W  niektórych  wypadkach  Biblia  szczegółowo  wyjaśnia,  dlaczego  działanie  Boga 

przyniosło jednym błogosławieństwo, a drugim nieszczęście. Niekiedy jednak nie podano 

żadnych  powodów.  Pewni  ludzie  mogą  odrzucać  całą  Biblię,  ponieważ  jakiś  jej  urywek 

nie zawiera wystarczającej ilości szczegółów potrzebnych im do rozproszenia wszystkich 

wątpliwości. Ale czy taka nieufność jest uzasadniona? 

Czy przy  starannym, a nie powierzchownym tylko badaniu biblijnych mierników 

moralnych  nie  stwierdzamy,  że  są  one  odbiciem  mądrości  daleko  przewyższającej 

mądrość  ludzką!  Zapoznanie  się  z  tymi  miernikami  pozwala  zrozumieć,  dlaczego 

wszechmocny Stwórca niezmierzonego wszechświata tak długo czekał z usunięciem zła z 

małej  planety  Ziemi  (Księga  Wyjścia  9:16;  2  Piotra  3:8,  9;  Apokalipsa  11:18).  Biblia 

przedstawia  szczegółowo  miłościwe  zamierzenie  Boga  wobec  ludzkości;  wyjawia,  jakie 

kroki Bóg podejmował stopniowo, żeby wyzwolić na zawsze ludzi pragnących żyć zgodnie 

z  tym,  co  jest  słuszne  i  prawdziwe  (Galatów  4:4;  1  Jana 4:9, 10; Apokalipsa 21:4, 5). 

Przystępnym  językiem,  zrozumiałym  nawet  dla  dziecka,  Biblia  wyłuszcza  podstawowe 

wymagania, jakie Bóg stawia tym, którzy chcą  Mu  się  podobać;  wymagania  te  może 

spełnić  każdy  (Jana  17:3;  Micheasza  6:8).  Pismo  Święte  konsekwentnie  zachęca  swych 

czytelników, żeby przez spełnianie tych wymagań obrali dla siebie i swych rodzin życie, a 

nie śmierć. - Jozuego 24:15. 

Dlaczego więc pewne fragmenty Biblii są dla niektórych kamieniem obrazy? Dlaczego 

powstrzymują ich od uwierzenia w nią? Czy może dlatego, że zawarte w niej objawienie 

Boże rzeczywiście jest niekonsekwentne albo zawiera sprzeczności? Nie, fakty dowodzą 

czegoś wręcz przeciwnego. A może ich zastrzeżenia wypływają stąd, że uznając Biblię za 

Słowo Boże, musieliby dokonać zmian w swoim życiu? Tylko nieliczni przyznają się do 

tego otwarcie. A tymczasem Biblia wskazuje, że źródłem trudności jest najczęściej serce. 

- Księga Przysłów 4:23; Jeremiasza 17:9, 10; Marka 3:1-6. 

Słusznie  wychodzimy  z  założenia,  że  w  Słowie  Bożym  nie  ma  sprzeczności.  Nie 

spodziewamy  się  też  po  nim  wypowiedzi  przepraszających,  tylko  stanowczych,  choć 

nacechowanych serdecznością i wyrozumiałością. Czytaj więc Biblię bez uprzedzenia, ze 

szczerym sercem i sprawdź, czy odpowiada tym wymaganiom. 

 
 
 

 

background image

ROZDZIAŁ 9 

Znaczenie proroctw biblijnych 

 
WYBITNĄ  cechą  charakterystyczną  Biblii  są  jej  proroctwa.  Na  jej  stronicach  Bóg 

‚obwieszcza od początku to, co ma przyjść, i naprzód to, co się jeszcze nie stało’. (Izajasza 

46:10). W jej proroczych księgach przepowiedziano setki lat naprzód, które królestwa i w 

jakiej  kolejności  staną  się  mocarstwami  światowymi.  Ponadto  wymieniono  w  niej  po 

imieniu  niektórych  mężczyzn,  zanim  się  jeszcze  urodzili,  oraz  opisano  szczegółowo 

czyny,  których  mieli  dokonać.  Zapowiadano  naprzód  interwencje  Boga.  Zawarte  w  tej 

Księdze  proroctwa  stanowią  chyba  najistotniejszą  cechę  wyróżniającą  Biblię  spośród 

wszystkich  innych  starożytnych  świętych  ksiąg.  Ma  to  -  jak  się  przekonamy  -  wielkie 

znaczenie. 

Możesz jednak zapytać: „Czy poza wymienionymi w Biblii prorokami hebrajskimi nie 

było w starożytności żadnych innych proroków? Niewątpliwie byli, jednakże G. R. Berry, 

profesor Uniwersytetu Colgate, pisze na ten temat: 

„Nie zachował się żaden ważniejszy dokument z wypowiedzią choćby jednego z tych proroków 

nieizraelskich. (...) Prorocy innych narodów, nie-Hebrajczycy, byli zazwyczaj swego rodzaju 

jasnowidzami, którzy odpowiadali pojedynczym osobom na określone pytania; toteż ich wypowiedzi 

nie miały żadnego znaczenia dla ogółu ani trwałej wartości”.

36

 

Historia  dowodzi,  że  wieszczkowie  i  autorzy  wyroczni  u  starożytnych  Greków  oraz 

innych dawnych narodów byli czymś w rodzaju dzisiejszych wróżbitów. Nie szli do ludu, 

żeby mu oznajmiać prorocze wypowiedzi Boże, tylko poszczególni ludzi przychodzili do 

nich,  aby  się  dowiadywać  o  swej  przyszłości.  Pytający  otrzymywali  jednak  z  reguły 

dwuznaczne odpowiedzi i to dopiero po opłaceniu kosztownych ceremonii i ofiar. Kto nie 

miał  pieniędzy,  ten  nie  otrzymał  przepowiedni.  Natomiast  proroctwa  biblijne  były  i  są 

bezpłatne dla każdego. - Izajasza 55:1-3; Apokalipsa 22:17. 

NATCHNIONE PROROCTWA CZY PRZEPOWIEDNIE LUDZKIE? 

Niektórzy  mają  wątpliwości.  Mówią:  „Czy  proroctwa  biblijne  rzeczywiście  są 

natchnione przez Boga? Czy nie mamy tu czasem do czynienia z przepowiedniami 

mądrych ludzi, ułożonymi na podstawie zaobserwowanej przez nich ogólnej tendencji w 

rozwoju  wydarzeń?  Czy  i  dzisiaj  nie  ma  ludzi,  którzy  potrafią  przepowiedzieć,  w  jakim 

kierunku potoczy się rozwój tego czy innego narodu?” 

Ludzie  mogą  coś  przepowiedzieć  i  czasami  to  się  sprawdza.  Podobnie  jak  szachiści 

potrafią niekiedy drogą wnikliwych rozważań przewidzieć ruch przeciwnika, tacy ludzie 

potrafią niekiedy odgadnąć, jakie kroki podejmie rząd. Ale zbyt często się mylą. Zupełnie 

co  innego  jest  przepowiedzieć  dokładnie  na  przekór  wszelkim  oznakom  cały  łańcuch 

ważnych wydarzeń historycznych. A już nikt nie potrafi przepowiedzieć takich wydarzeń 

setki lat naprzód. Czy w Biblii rzeczywiście można znaleźć takie prorocze zapowiedzi i 

czy  chodzi  przy  tym  o  dokładne  przepowiadanie  wydarzeń,  czy  też  o  zwykłe  składanie 

oświadczeń  na  chybił  trafił?  Gdyby  jednak  ta  księga  zawierała  prawdziwe  proroctwa, 

wówczas nie można by już słusznie zaprzeczać, że jest ona natchnionym Słowem Bożym. 

background image

Zapraszamy więc do rozpatrzenia dowodów. 

DALEKOSIĘŻNE PROROCTWA O BABILONIE I JERUZALEM 

W  ósmym  wieku  p.n.e.  prorok  Izajasz  napisał,  że  Bóg  kazał  mu  prorokować  o 

Babilonie.  W  proroctwie  przedstawił  on  Babilon  jako  głowę  potężnego  imperium, 

„władczynię królestw”. Przepowiedział również, że to imperium zdobędzie Judeę oraz jej 

stolicę Jeruzalem, spustoszy kraj, a jego mieszkańców uprowadzi w niewolę. - Izajasza 

24:1-3; 39:3-7; 47:5. 

Za czasów Izajasza Babilon był  jeszcze  podrzędnym  państwem,  przeciętnym  satelitą 

potężnego  imperium  asyryjskiego.  Dopiero  całe  sto  lat  później  uzyskał  przewagę  nad 

Asyrią  i  stał  się  największym  mocarstwem  na  Bliskim  Wschodzie.  Dziesiątki  lat  po 

zniknięciu Izajasza z widowni Nabuchodonozor, król Babilonu, obiegł Jeruzalem. Kazał 

je zrównać z ziemią, a Judeę spustoszył i wyludnił. 

Mniej więcej 18 lat przed zburzeniem Jeruzalem prorok Jeremiasz tak ostrzegł przed 

nadchodzącą niewolą: 

„Cały  ten  kraj  zostanie  spustoszony  i  opuszczony,  a  narody  będą  służyć  królowi  babilońskiemu 

przez siedemdziesiąt lat”. - Jeremiasza 25:1, 2, 8-11; porównaj 2 Kronik 36:10,21. 

Na początku dwudziestego wieku niektórzy krytycy mieli wątpliwości, czy tak się stało. 

A  jaki  pogląd  panuje  teraz,  po  półwieczu  badań  archeologicznych? Archeolog W. F. 

Albright pisze: 

„Prace  wykopaliskowe  i  penetracje  terenu  w  Judei  wykazały,  że  podczas  dwóch  najazdów 

chaldejskich 

miasta judzkie nie tylko uległy zniszczeniu, ale pozostawały niezamieszkane przez szereg 

pokoleń, często już na zawsze”.

37

 

Proroctwo  spełniło  się  więc  nieomylnie.  Czy  można  to  wyjaśnić  twierdzeniem,  że 

Jeremiasz po prostu umiał trafnie przewidywać albo że był bystrym obserwatorem? 

Ale to  jeszcze  nie  wszystko.  Izajasz  ogłosił  postanowienie  Boże,  że  Babilon  zostanie 

zdobyty  przez  Medów  sprzymierzonych  z  Persami.  Wymienił  nawet  imię  przyszłego 

wodza  zwycięskiej  armii:  Cyrusa;  uczynił  to  jakieś  200  lat  wcześniej,  na  długo  przed 

narodzinami Cyrusa! - Izajasza, rozdziały 13 i 14; również 44:26-28. 

Babilon leżał po obu brzegach Eufratu. Miasto otaczał rozgałęziony system kanałów i 

fos.  Chroniły  je  silne  bramy  i  mury.  Jakże  więc  Cyrus  miał  wziąć  to  zdawałoby  się 

niezdobyte miasto? Proroctwa biblijne mówiły: 

„To  mówi Pan [hebr.: Jehowa] pomazańcowi swemu Cyrusowi, którego prawicę ujmę, a porażę 

przed nim narody, i (...) pootwieram przed nim wrota, i bramy nie będą zamknięte”. - Izajasza 45:1, 
Gd. 

„Miecz (...) na mieszkańców Babilonu, (...) na jego wody, by wyschły”. „Bohaterowie babilońscy 

odstąpili od walki (...) goniec zabiega drogę gońcowi, a posłaniec posłańcowi, by zawiadomić króla 

Babilonu, że zdobyte jest zewsząd jego miasto, że brody są zajęte”. - Jeremiasza 50:35-38; 51:30-32. 

Co  się  stało?  Czy  te  proroctwa  się  spełniły?  Zwróćmy  uwagę,  jak  opisał  zdobycie 

Babilonu historyk grecki Herodot: 

„Cyrus (...) wprowadził rzekę kanałem do jeziora, które właściwie było bagnem, i sprawił przez to, 

że  stare  łożysko  rzeki,  której  woda  opadła,  stało  się  możliwe  do  przejścia.  Gdy  to  nastąpiło  (...) 

background image

Persowie (...) wdarli się z tej strony do Babilonu. Gdyby Babilończycy byli wprzód się dowiedzieli o 

zarządzeniu Cyrusa lub je zauważyli, byliby spokojnie przeczekali, aż Persowie wejdą do miasta, a 
potem haniebnie 

ich wytępili. Wystarczyłoby im bowiem zamknąć wszystkie furtki, które wiodły do 

rzeki, a samym wejść na wały, poprowadzone wzdłuż brzegów rzeki - żeby Persów schwytać niby do 

klatki. Atoli Persowie zaszli ich całkiem niespodziewanie. Z powodu wielkości miasta, jak donoszą 

tamtejsi mieszkańcy, najdalsze jego części były już w rękach wroga, a Babilończycy mieszkający w 

środku nic jeszcze o tym nie wiedzieli, lecz (ponieważ właśnie obchodzono u nich święto) tańczyli w 

tym czasie i  zabawiali  się, aż wreszcie, i to nazbyt dokładnie, o tym się dowiedzieli. I tak Babilon 
wtedy po raz pierwszy zdobyto”. - Herodot: Dzieje

, t. I, księga pierwsza, ustęp 191; porównaj Daniela 

5:1-4, 30. 

Podobny  opis  wydarzeń  pozostawił  starożytny  historyk  Ksenofont.  Opowiada  on,  że 

Cyrus  zmienił  bieg  wód  Eufratu  i  posłał  korytem  rzeki  wzdłuż  murów  miejskich  swoje 

wojska,  które  niespodziewanie  obezwładniły  straże  i  w  ciągu  jednej  nocy  zawładnęły 

miastem. - Cyropaedia, VII, 5:7-34. 

Proroctwa  biblijne  spełniły  się  co  do  joty!  Babilon  upadł  w  roku  539  p.n.e.,  około 

pięćdziesięciu lat po ogłoszeniu przez Jeremiasza jego proroctwa i blisko dwieście lat po 

czasach  Izajasza!  Jakże  więc  można  twierdzić,  że  te  proroctwa  były  jedynie  tworem 

mądrości ludzkiej? 

PROROK DANIEL A ALEKSANDER WIELKI 

Podczas  pobytu  Żydów  na  wygnaniu  w  Babilonie  prorok  Daniel  miał  niezwykłe 

widzenia dotyczące przyszłości. Ujrzał w nich jakby pochód kolejnych potęg światowych 

mających się pojawić w następnych stuleciach. Daniel przepowiedział upadek imperium 

medo-perskiego,  które  w  widzeniu  przedstawiał  dwurogi  baran  (potęga  dwuczłonowa). 

Jak  to  miało  nastąpić?  Daniel  prorokował,  że  to  imperium  zostanie  znienacka 

gwałtownie  zaatakowane  i  pokonane  przez  Grecję,  którą  wyobrażał  kozioł  z  okazałym 

rogiem (Daniela 8:1-7, 20, 21). Zwróćmy uwagę, co według tej przepowiedni miało potem 

nastąpić: 

„Kozioł urósł niezmiernie, ale gdy był w pełni sił, wielki róg uległ złamaniu, a na jego miejscu 

wyrosły cztery inne ku czterem stronom świata”. - Daniela 8:8. 

Co to oznaczało? W proroczych pismach Daniela znajdujemy następujące wyjaśnienie: 

„Kozioł zaś [oznacza] króla Jawami [Grecji], a wielki róg między jego oczami - pierwszego króla. 

Róg  zaś,  który  uległ  złamaniu,  i  cztery  rogi,  co  wyrosły  w  jego miejsce,  to  cztery  królestwa,  które 

powstaną z jego narodu, będą jednak pozbawione jego mocy”. 

„Ulegnie  jego  państwo  upadkowi  i  podziałowi  na  cztery  wiatry  nieba,  jednak  nie  między  jego 

potomków. Nie będą nim rządzić, tak jak on rządził”. - Daniela 8:21, 22; 11:4. 

Jeśli  czytałeś  historię  greckiego  mocarstwa  światowego,  to  wiesz,  że  miały  miejsce 

następujące wydarzenia: 

Po blisko dwustuletniej dominacji imperium medo-perskie zostało podbite w wyniku 

błyskawicznego najazdu wojsk greckich pod dowództwem Aleksandra Wielkiego. W roku 

331 p.n.e. rozbił on w puch mocarstwo medo-perskie. Zdobyte miasto Babilon zamierzał 

przekształcić  w  stolicę  swego  państwa,  ale  zachorował  na  malarię  i  umarł  w  roku  323 

p.n.e., mając 32 lata. Tak jak to zostało przepowiedziane, zmarł jako władca świata „gdy 

był w pełni sił”! 

background image

Aleksander  miał  dwóch  synów:  jednego  ślubnego  z  księżniczką  Roksaną  i  jednego 

nieślubnego z niejaką Barsiną. Jednakże w widzeniu danym Danielowi powiedziano, że 

królestwo  przejdzie  „nie  między  jego  potomków.  Nie  będą  nim  rządzić,  tak  jak  on 

rządził”. Komu więc przypadło ono w udziale? 

Bratu i synom Aleksandra nie udało się zawładnąć królestwem. W ciągu kilku lat po 

śmierci Aleksandra i po decydującej bitwie pod Ipsos jego imperium podzieliło między 

sobą  czterech  jego  dowódców:  Seleukos  Nikator,  Kasander,  Ptolemeusz  Lagos  i 

Lizymach.  Jednakże  zgodnie  z  proroctwem  żaden  z  nich  nie  zdobył  takiej  władzy,  jaką 

miał „pierwszy król”, Aleksander. 

Czy jest to tylko ‚historyczny przypadek’?  Żaden  rozsądny  człowiek  nie  zgodzi  się  z 

takim  twierdzeniem.  Nigdzie  poza  Biblią  nie  znajdziemy  tak  szczegółowego  i  tak 

dalekosiężnego  proroctwa.  Przez  proroctwa  Daniela  Biblia  zwróciła  uwagę  na  te 

wydarzenia światowe 200 lat naprzód. 

[*]

 Warto przy tym zaznaczyć, że Daniel wskazał 

na Boga jako na Dawcę proroctw, a nawet przyznał, iż niezupełnie rozumiał niektóre z 

nich: „Ja wprawdzie usłyszałem, lecz nie zrozumiałem”. - Daniela 12:8. 

HISTORIA POD MASKĄ PROROCTWA? 

Wobec  takiego  dowodu  Boskiej  inspiracji  niektórzy  współcześni  krytycy  starają  się 

uzasadnić odrzucanie proroctw twierdzeniem, że są „po prostu historią przyobleczoną w 

szaty proroctwa”.  Mówią,  że  te  pisma  powstały  dopiero  po  rozegraniu  się  opisanych  w 

nich wydarzeń, a nie wcześniej: Co odpowiedzieć na takie oskarżenia? 

Przede  wszystkim  po  bliższym  zbadaniu  tej  sprawy  okazuje  się,  że  krytycy  nie  mają 

żadnego  dowodu  na  poparcie  swoich  twierdzeń.  Utrzymują, jakoby znaczne fragmenty 

pism  proroków:  Izajasza,  Jeremiasza,  Ezechiela,  Daniela  i  innych  zostały  sfałszowane 

przez  ludzi,  którzy  żyli  później.  Nie  mogą  jednak  oprzeć  swego  oskarżenia  ani  na 

zeznaniach świadków, ani na przekonywających dowodach. Gdyby owe pisma pochodziły 

od ludzi żyjących później, wówczas należałoby zadać pytanie: Kim byli ci ludzie? Krytycy 

nie podają żadnych imion; historia też milczy. 

Krytycy  nie  potrafią  też  przedstawić  żadnych  rozsądnych  motywów  sporządzania 

sfałszowanych  dodatków  do  tych  ksiąg  biblijnych.  Opiekę  nad  Pismem  Świętym 

sprawowali  w  Izraelu  kapłani  z  rodu  Aarona.  Dołączanie  sfałszowanych  tekstów 

musiałoby  się  odbywać  w  porozumieniu  z  nimi.  Po  co  jednak  kapłani  mieliby 

współdziałać w takich fałszerstwach? A gdyby nawet dopuszczali się fałszerstw, wówczas 

staraliby się raczej, żeby te proroctwa nie znalazły się w Piśmie Świętym. Dlaczego? Bo 

właśnie  te  proroctwa  najsurowiej  potępiają  kapłaństwo  izraelskie  z  powodu  częstego 

popadania w niewierność. 

Na  przykład  Bóg  opisuje  tam  kapłanów  izraelskich  jako  ‚ślepych  stróżów’, ‚pasterzy 

niezdolnych do zrozumienia’, ‚chciwych zysku’, ‚hołdujących kłamstwu’ i Bezczeszczących 

świętość’ (Izajasza 56:10, 11; Jeremiasza  8:10;  Sofoniasza  3:4).  Gdyby  oszukańczy 

kapłani  „spreparowali”  którąś  z  tych  ksiąg,  wówczas  na  pewno  usunęliby  takie 

wypowiedzi  kompromitujące  przywódców  religijnych.  Z  drugiej  strony,  gdyby  ludzie 

dokonujący  w  tych  księgach  rzekomych  „poprawek” byli szczerymi, oddanymi Bogu 

kapłanami, to trudno uwierzyć, żeby się dopuścili fałszowania Słowa Bożego. 

Ponadto, gdyby te proroctwa rzeczywiście były falsyfikatami, to dlaczego sami Żydzi 

background image

nigdy  nie  kwestionowali  ich  autentyczności?  W  tym  okresie  starożytności  pisma  były 

stosunkowo  rzadkim  zjawiskiem,  a  sporządzanie  kopii  było  kosztowne.  Toteż  każda 

nowość musiała zwracać większą uwagę niż dzisiaj. Falsyfikaty musiałyby wywołać spór, 

którego echa na pewno znalazłyby odbicie w kronikach historycznych. 

Autentyczne  pisma  święte  cieszyły  się  wśród  Żydów  wielkim  poważaniem.  Szeregu 

dzieł apokryficznych, w tym również dziejów walk Machabeuszy, nie zaliczyli do świętego 

kanonu  natchnionych  ksiąg.  Już  samo  to  dowodzi,  że  czuwali  nad  tym,  aby  do  tego 

kanonu nie wkradło się nic, co by nie nosiło wyraźnych znamion natchnienia Bożego. 

Jest rzeczą charakterystyczną, iż nawet współcześni krytycy nie próbują twierdzić, że 

którekolwiek z proroctw biblijnych zawartych w Pismach Hebrajskich powstało później 

niż  w  drugim  wieku  p.n.e.  Dlaczego?  Jednym  z  powodów  jest  odkrycie  starożytnych 

dokumentów znanych pod nazwą „Zwojów znad Morza Martwego”, które według zgodnej 

opinii pochodzą z pierwszego lub drugiego wieku przed naszą erą. Z ksiąg biblijnych jest 

tam między innymi proroctwo Izajasza. Ale jeszcze bardziej przekonywający jest fakt, że 

przed nastaniem drugiego  wieku  p.n.e.  podjęto  prace  nad  tłumaczeniem  Pism 

Hebrajskich na język grecki. Przekład ten, zwany „Septuaginta”, zawiera wszystkie księgi 

prorockie, które mamy w dobie obecnej. Wszystkie te fakty zadają kłam twierdzeniu, że 

proroctwa przeredagowano, aby je dopasować do wydarzeń historycznych. Dlaczego? 

Otóż  Septuaginta  powstała  na  długo  przed  wydarzeniami,  które  spełniły  pewne 

proroctwa. Zastanów się także nad poniższymi przykładami takich proroctw. 

MIASTO, KTÓRE JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE ZAMIESZKANE 

Co  byś  sobie  pomyślał,  gdybyś  słyszał  przepowiednię,  że  któraś  z  metropolii 

światowych,  takich  jak  Londyn,  Rzym,  Nowy  Jork  albo  Moskwa,  zostanie  całkowicie 

spustoszona i już  nigdy  nie  będzie  odbudowana?  A  przecież  właśnie  coś  takiego 

przepowiedziano o Babilonie,  który  niegdyś  był  stolicą  świata.  W  proroctwie  biblijnym 

zapowiedziano,  że  to  miasto  stanie  się  „polem  gruzów”  oraz siedliskiem szakali i sów. 

Przepowiedziano  też,  że  „nie  będzie  nigdy  więcej  zamieszkany”!  -  Jeremiasza 51:37; 

Izajasza 13:20-22; 14:22, 23. 

Czy  była  to  jedynie  „historia  przyobleczona  w  szaty  proroctwa”? Wykluczone. 

Dlaczego? Ponieważ jeszcze w pierwszym wieku n.e. Babilon był zamieszkany. Poza tym 

było  rzeczą  wprost  nieprawdopodobną,  żeby  takie  miasto  jak  Babilon  miało  na  zawsze 

pozostać  nie  zamieszkane.  Archeolodzy  doskonale  wiedzą,  że  w  starożytności  istniał 

zwyczaj odbudowywania zniszczonego miasta w tym samym miejscu, zwłaszcza gdy było 

dogodnie  położone.  A  właśnie  dzięki  dogodnemu  położeniu  Babilon  stał  się  jednym  z 

najznamienitszych miast w historii. Mimo to jednak proroctwo się spełniło. 

Na  początku  naszej  ery  całe  miasto  Babilon  stało  się  w  końcu  rzeczywiście  „polem 

gruzów”. André Parrot,  główny  konserwator  Francuskiego Muzeum Narodowego, tak 

opisuje ruiny Babilonu: 

„Miasto leży w pobliżu Bagdadu, skąd prawie codziennie przybywają do niego gromady turystów. 

Wracają  zazwyczaj  głęboko  rozczarowani  i  niemal  jednogłośnie  orzekają:  ‚Nie  ma  tam  nic  do 

oglądania’. Jadąc tam, spodziewali się ujrzeć pałace, świątynie i ‚wieżę Babel’. Tymczasem pokazano 

im  wielkie  rumowisko  (...)  szarych,  rozsypujących  się  bloków  glinianych,  przedstawiających  wcale 

nieciekawy widok. Dzieła zniszczenia dokonanego przez człowieka dopełniła przyroda (...) Żadna siła 

background image

ludzka nie potrafi powstrzymać tego nieustannego rozpadu. Babilonu nie da się już odbudować; jego 

los się dopełnił”.

38

 

Nie zamieszkany -  cel  wycieczek  turystów,  którzy  po  obejrzeniu  tych  ruin  każą  się 

wieźć  w  dalszą  podróż.  Czy  Izajasz  i  Jeremiasz  mogli  spowodować  spełnienie  się 

postanowienia Bożego zawartego w proroctwach, które spisali? Rzecz jasna, że nie. Ale 

mógł to uczynić Jehowa Bóg, który inspirował te proroctwa, i On to rzeczywiście uczynił. 

NARODY, KTÓRYCH JUŻ NIE MA 

Wiele ludów, które istniały w starożytności, istnieje jeszcze dzisiaj, po upływie tysięcy 

lat.  Może  już  zetknąłeś  się  z  Żydami,  Grekami,  Egipcjanami  lub  Etiopami.  Ale  czy 

spotkałeś  kiedy  Moabitów,  Ammonitów  albo  Edomitów?  Nie!  Za  naszych  czasów  nie 

widział  ich  zresztą  nikt.  Dlaczego?  Ponieważ  proroctwo  biblijne  przepowiedziało,  że 

„stanie  się  Edom  przedmiotem  zgrozy  (...)  Jak  przez  obalenie  Sodomy  z  Gomorą” 

(Jeremiasza 49:17, 18, BT,  wyd.  I).  A  inny  prorok  Boży  powiedział:  „Moab  będzie  jak 

Sodoma, a synowie Ammona jak Gomora: ziemią pokrzyw, usypiskiem soli i pustynią na 

wieki”. - Sofoniasza 2:9. 

Znowu możesz się sam przekonać, czy te proroctwa się spełniły. Stwierdzisz przy tym, 

że chociaż niedobitki tych ludów przetrwały do początków naszej ery, to jednak nigdy już 

nie odzyskały samodzielnego bytu narodowego. Wchłonęły je w końcu plemiona arabskie 

i wszelki ślad po nich zaginął. Te narody nie przestały istnieć w okresie spisywania Pism 

Hebrajskich, tylko dopiero setki lat po ich skompletowaniu. 

PROROCTWA MESJAŃSKIE 

Tysiące  lat  czekali  potomkowie  Abrahama  na  „nasienie  Abrahama”, to znaczy na 

Mesjasza.  Na  podstawie  proroctw  o  Przychodzącym  ukształtowały  się  w  ciągu  wieków 

wyobrażenia o tym, jaki miał być i co miał robić (Dzieje Apostolskie 3:20-24). Setki lat 

po  napisaniu  ostatniej  księgi  Pism  Hebrajskich  wszystkie  te  proroctwa  zaczęły  się 

urzeczywistniać. Spełniły się na Jezusie Chrystusie. 

W  książce  pt.  Archaeology and Bible History (Archeologia a historia biblijna) 

profesor J. P. Free  ocenia,  ile  różnych  proroctw  z  Pism  Hebrajskich  spełniło  się  na 

Jezusie Chrystusie. I jaką liczbę podaje? 332! A w komentarzu na ten temat pisze: 

„Prawdopodobieństwo  spełnienia  wszystkich  tych  proroctw  przez  jednego  człowieka 

jest  tak  nieskończenie  małe,  że  w  żadnym  wypadku  nie  mogą  to  być  jedynie  trafne 

przewidywania ludzkie”. - 1950, s. 284. 

Oto wykaz zaledwie  części  tych  proroctw  biblijnych,  w  którym  podano,  gdzie  dane 

proroctwo jest zapisane w Pismach Hebrajskich, oraz wyszczególniono wersety z 

Chrześcijańskich Pism Greckich, z których wynika, że się spełniło na Jezusie: 

 

Pisma Hebrajskie 

Proroctwo 

Spe

łnienie się 

Księga Rodzaju 49:10; 
Izajasza 9:7; 11:1, 10   

Narodził się z pokolenia Judy, z rodu 
Dawida, syna Jessego   

Mateusza 1:1-16; 

Łukasza 

3:23-33   

Micheasza 5:2   

Narodził się w Betlejem   

Mateusza 2:1, 5, 6   

Izajasza 7:14   

Narodził się z dziewicy   

Mateusza 1:18-

23; Łukasza 

1:30-35   

background image

Ozeasza 11:1   

Wezwany z Egiptu   

Mateusza 2:15   

Psalm 78:2   

Mówił w przypowieściach   

Mateusza 13:11-13, 31-35   

Izajasza 53:1-3; Psalm 
69:5   

Nie wierzono w niego; był nienawidzony 
bez przyczyny   

Jana 12:37, 38: 15:24, 25; 

Łukasza 23:13-25   

Zachariasza 9:9; Psalm 
118:26   

Wjazd do Jeruzalem na oślęciu ; witany 

jako król i jako przychodzący w imieniu 
Jehowy   

Mateusza 21:1-9; Marka 11:7-11, 
NW   

Psalm 41: 10; 109:8; 
Zachariasza 11:12   

Zaufany przyjaciel stał się niewierny; 
zd

radził go za 30 srebrników   

Mateusza 26:15, 47-50; 27:3-10; 
Dzieje Ap. 1:16-20   

Zachariasza 13:7   

Uczniowie się rozproszyli, opuścili go   

Mateusza 26:31, 56   

Psalm 27:12 Izajasza 
53:7   

Postawiono przeciw niemu fałszywych 

świadków ; milczał wobec oskarżycieli   

Mateusza 26:59-61; 27:12-14; 
Marka 14: 56-61; 15:4. 5   

Izajasza 50:6; 
Micheasza 4:14; Psalm 
22:17   

Bito go, opluto, przebito mu ręce i nogi   

Mateusza 26:67; 27:26, 30; Jana 
20:25   

Izajasza 53:12; Psalm 
22:19   

Zaliczono go do przestępców ; rzucano 
losy o jego szaty   

Mateusza 26:55, 56; 27:35, 38   

Psalm 22:8, 9; 69:22   

Szydzono z niego, gdy wisiał na palu; 

napojono go octem 1 żółcią   

Mateusza 27:34, 39-43, 48; 
Marka 15:23, 29-32   

Izajasza 53:5; 
Zachariasza 12:10; 
Psalm 34:21   

Przebito go, lecz nie z

łamano mu żadnej 

kości   

Jana 19:33-37   

Izajasza 53:5, 8, 11,12   

Zmarł śmiercią ofiarną, żeby odjąć grzechy 

i otworzyć drogę do uznania nas przez 
Boga za sprawiedliwych   

Mateusza 20:28; 2 Koryntian 
5:21; Hebrajczyków 9:12-15; 1 
Piotra 2:24   

Izajasza 53:9   

Pogrzebany u bogacza   

Mateusza 27:57-60   

Jonasza 2:1; Psalm 
16:8-11   

Leżał w grobie przez niecałe trzy dni, 

potem wskrzeszony przed skażeniem ciała   

Mateusza 12:39, 40; 1 Koryntian 
15:3, 4   

 
Nawet  te  nieliczne  proroctwa  nie  mogły  się  spełnić  na  skutek  zwykłego  zbiegu 

okoliczności. A co powiedzieć o krańcowym poglądzie ludzi, którzy twierdzą, że Jezus tak 

pokierował swoim życiem, by te proroctwa spełniły się właśnie na nim? 

Jak  myślisz,  czy  Jezus  mógł  tak  pokierować  biegiem  wypadków,  żeby  się  urodzić  w 

pokoleniu Judy jako potomek Dawida i w miejscu urodzenia Dawida, w Betlejem? Nie, 

pokierowanie  sprawami  w  taki  sposób,  aby  spełnić  proroctwa  dotyczące  początkowego 

okresu jego życia, nie było w jego mocy. 

Czy  Jezus  mógł  się  postarać,  żeby  kapłani  zapłacili  Judaszowi 30 srebrników za 

zdradzenie go? Czy mógł sprawić, żeby wrogowie pluli mu w twarz, żeby władze rzymskie 

skazały go na przygwożdżenie do pala, żeby żołnierze rzucali losy o jego szaty albo żeby 

po przebiciu mu boku włócznią nie połamano mu kości, jak to wówczas było w zwyczaju? 

I  czy  w  ogóle  takie  oszukańcze  manewrowanie  wydarzeniami  dałoby  się  pogodzić  z 

tym,  co  Jezus  głosił?  Z  Kazania  na  Górze  i  ze  wszystkich  innych  jego  nauk  przebija 

najwyższa  moralność,  która  nie  ma  sobie  równej  w  całej  literaturze  starożytnej  i 

współczesnej. Kto więc zasługuje tu na miano przebiegłego krętacza: oskarżany, czy ci, 

którzy  go  oskarżają?  Czy  ci  oskarżyciele  mogliby  się  powołać  na  własne  uczynki lub 

nauki, z których by jasno wynikało, że są niezdolni do takiego krętactwa? 

background image

NAJWIĘKSZY PROROK WSZYSTKICH CZASÓW 

Jezus Chrystus był największym ze wszystkich proroków biblijnych. W znamiennym 

proroctwie przepowiedział on całkowite zburzenie Jeruzalem za niewierność wobec Boga 

i odrzucenie Jezusa Chrystusa jako Mesjasza. 

„O gdy

byś  i  ty  poznało  w  ten  dzień  to,  co  służy  pokojowi.  Ale  teraz  zostało  to  zakryte  przed 

twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem [zbudują wokół 

ciebie palisadę, NW], obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie 

zostawią  w  tobie  kamienia  na  kamieniu  za  to,  żeś  nie  rozpoznało  czasu  twojego  nawiedzenia”.  - 

Łukasza 19:41-44. 

W późniejszej rozmowie z uczniami Jezus oświadczył wyraźnie, że przyszłe zniszczenie 

nie  ominie  także  świątyni.  Ostrzegł  ich  przy  tym,  że  mają  uciec  z  tego  skazanego  na 

zagładę  miasta  po  ujrzeniu  znaku,  którym  miało  być  otoczenie  go  przez  wojska.  Oto 

ostrzegawcze proroctwo Jezusa: 

„Gdy  zaś  ujrzycie  Jeruzalem  otoczone  przez  wojska,  wówczas  wiedzcie,  że  przybliżyło  się  jego 

zburzenie.  Wtedy  mieszkańcy  Judei  niech  uciekają  w  góry  (...)  Będzie  bowiem  wielka  niedola  na 

ziemi  i  gniew  nad  tym  ludem,  i  padną  od  ostrza  miecza,  i  zostaną  uprowadzeni  do  niewoli  u 

wszystkich narodów, a Jeruzalem będzie zdeptane przez pogan”. - Łukasza 21:20-24, NP; Marka 13: 
2, 14. 

A co odpowiedzieć, gdyby ktoś wyraził przypuszczenie, że Marek i Łukasz napisali to 

proroctwo  dopiero  po  zburzeniu  Jeruzalem?  Możesz  zajrzeć  do  którejś  z  bezstronnych 

dzisiejszych  publikacji  naukowych.  Stwierdzisz,  że  właściwie  wszyscy  uczeni  za  datę 

powstania Ewangelii Marka podają dziesięciolecie przed rokiem 70 n.e., to znaczy przed 

upadkiem Jeruzalem. 

Porównanie  Łukasza  1:1-4  z  Dziejami  Apostolskimi  1:1  wykazuje,  że  Ewangelia 

Łukasza  została  napisana  przed  księgą  Dziejów  Apostolskich,  które  się  kończą  na 

dwuletnim  uwięzieniu  Pawła  w  Rzymie  (Dzieje  Apostolskie  28:16-31).  Kiedy  to  było? 

Punktem  oparcia  przy  ustalaniu  daty  powstania  księgi  Dziejów  Apostolskich  są  dane 

dotyczące okresu urzędowania wymienionych w niej przedstawicieli władz rzymskich. Za 

najwcześniejsza datę uwięzienia Pawła przyjmuje się lata 56-58 n.e., a za najpóźniejszą 

lata 62-64 n. e. (Zobacz Encyclopœdia Britannica, wydanie 1959, t. 3, s. 528.) Obie te 

daty prowadzą do wniosku, że Łukasz napisał swoje sprawozdanie ewangeliczne na wiele 

lat przed zburzeniem Jeruzalem. 

Co  spotkało  Jeruzalem?  Gdy  miasto  zbuntowało  się  przeciw  Rzymowi,  wojska 

rzymskie  ruszyły  przeciw  niemu  w  roku  66  n.e.  Zdawało  się,  że  miasto  niechybnie 

zostanie  zdobyte.  Jednakże  ze  słów  Jezusa  przytoczonych  przez  Marka  i  Łukasza,  jak 

również przez Mateusza wynikało, że dla mieszkańców miasta miała się jeszcze otworzyć 

możliwość  ucieczki  (Mateusza  24:15,  16;  Marka  13:14;  Łukasza  21:21).  Czy  tak  było? 

Oczywiście. Józef Flawiusz, ówczesny historyk żydowski, który nie był chrześcijaninem, 

pisze: 

„Nagle  (...)  Cestius  [wódz  rzymski]  (...)  dał  znak  do  odwrotu  i  choć  żadnej  nie  poniósł  klęski, 

wszelako straciwszy nadzieję zdobycia miasta, z niepojętych powodów odstąpił”.

39

 

Ten odwrót, którego ludzie  nie  byli  w  stanie  przewidzieć,  umożliwił  chrześcijanom 

usłuchanie proroczego wezwania Jezusa i opuszczenie miasta. 

Co się potem stało?  W okresie Paschy roku 70 n.e.  wojska rzymskie pod naczelnym 

background image

dowództwem  Tytusa  otoczyły  zatłoczone  miasto  i  rozpoczęło  się  decydujące  oblężenie. 

Józef  Flawiusz  pisze,  że  podczas  narady  wojennej  Tytus  nalegał,  żeby  miasto  otoczyć 

palisadą. Jego plan został przyjęty. Ogołocono z drzew całą okolicę w promieniu ponad 

piętnastu  kilometrów  i  w  ciągu  zaledwie  trzech  dni  wzniesiono  palisadę,  która  miała 

niemal  osiem  kilometrów  długości.  Po  blisko  pięciomiesięcznym  oblężeniu  Jeruzalem 

zostało zdobyte. 

Jaki  los  spotkał  miasto  i  świątynię?  Według  Józefa  Flawiusza,  który  był  naocznym 

świadkiem  tych  wydarzeń,  Tytus  nie  chciał  dopuścić  do  zniszczenia  miasta  i  świątyni. 

Podobno powiedział potem do ocalałych Żydów: 

„Niechętnie wysunąłem machiny przeciwko waszym murom, powstrzymywałem żołnierzy od rzezi 

a niby zgromiony a nie gromiący po każdem zwycięstwie o pokój do was wołałem. Na progu waszej 

świątyni  jeszcze  zapomnieć  chciałem  o  tem  prawie  wojennem,  jakie  miałem  za  sobą,  jeszcze  was 

wzywałem  abyście  o  Przybytku  waszym  i  jego  losach  pomyśleli,  pozwalałem  wam,  gdybyście  się 

poddali, pociągnąć, dokąd wola, a nie, to stoczyć walkę na innem miejscu”.

40

 

Jednakże  wbrew  pierwotnym  intencjom  wodza  rzymskiego  miasto  i  jego  świątynia 

zostały  całkowicie  zburzone.  Ostały  się  tylko  trzy  wieże  i  część  zachodniego  muru 

miejskiego. Flawiusz pisze: 

„Resztę murów zrównano z ziemią tak, że gdyby się tam przybysz jaki zjawił a w koło rozejrzał, 

aniby nawet przypuścił, że stało tam miasto przez ludzi zamieszkałe”.

41

 

Co  zatem  oznacza  spełnienie  się  tych  wszystkich  proroctw  biblijnych?  Aby  uzyskać 

odpowiedź, zwróćmy uwagę na następujące słowa Jezusa: „Już teraz, zanim się to stanie, 

mówię  wam,  abyście,  gdy  się  stanie,  uwierzyli,  że  Ja jestem”  (Jana 13:19). Jezus 

twierdził, że jest Synem Bożym, Mesjaszem, i na poparcie swojego twierdzenia nie tylko 

czynił cuda, lecz przepowiedział koniec Jeruzalem z taką dokładnością, że to proroctwo 

nigdy nie mogłoby się spełnić przez czysty przypadek. Każde z tych spełnionych proroctw 

dowodzi, że nie mogło ono pochodzić od człowieka. A wszystkie proroctwa razem wzięte 

stanowią niezbity dowód, że ich Autorem mógł być tylko Bóg, co z kolei oznacza, że Biblia 

- księga zawierająca te proroctwa - musi rzeczywiście być Słowem Bożym! 

Ale  to  jeszcze  nie  wszystko.  Proroctwa  biblijne  nie  dotyczą  wyłącznie  dalekiej 

przeszłości.  Jak  się  o  tym  jeszcze przekonamy, niektóre z nich w znamienny sposób 

spełniają się w naszych czasach. 

 
[Ilustracja na str. 117] 
Jezus Ch

rystus przepowiedział daleko naprzód szczegóły zburzenia Jeruzalem w roku 70 n.e. Prorokował, 

że po rozpoczęciu się oblężenia będzie dana możliwość ucieczki. Tak się łez słało i wszyscy ci, którzy 

uwierzyli proroctwu, uszli z życiem. 

 

 

 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ 10 

Proroctwa biblijne, 

które się spełniły na twoich oczach 

 
NIE byłeś naocznym świadkiem potopu za dni Noego. Nie słyszałeś, jak Jezus głosił, ani 

nie  widziałeś  cudów,  których  dokonał.  Są  co  prawda  przekonywające  dowody,  że  to 

wszystko się wydarzyło, ale ciebie przy tym nie było. Byłeś jednak naocznym świadkiem 

czegoś, co niezbicie dowodzi, iż Biblia jest Słowem Bożym. Widziałeś bowiem na własne 

oczy spełnienie się proroctw biblijnych za naszych czasów. 

Te  proroctwa  wypowiedział  kiedyś  Jezus  Chrystus  i  jego  apostołowie.  Najważniejsze 

zostały  zanotowane  w  24  i  25  rozdziale  Ewangelii  według  Mateusza,  w  13  rozdziale 

Ewangelii  według  Marka,  w  21  rozdziale  Ewangelii  według  Łukasza,  w  3  rozdziale 

drugiego Listu do Tymoteusza i w 6 rozdziale Apokalipsy (Objawienia). Jezus Chrystus i 

jego apostołowie przepowiedzieli znamienne wydarzenia, które miały cechować tzw. „dni 

ostatnie”. 

Ktoś  może  zapytać:  „Czy  niektóre  z  tych  proroctw  nie  dotyczą  raczej  zburzenia 

Jeruzalem przez Rzymian, w roku 70 n.e.?” Tak, to prawda, niektóre z nich dotyczą tego 

wydarzenia,  ale  kiedy  się  je  uważnie  czyta,  widać,  że  odnoszą  się  też  do  znacznie 

późniejszego okresu, to jest do czasu ustanowienia Królestwa Bożego pod panowaniem 

Chrystusa  Jezusa,  Syna  Bożego  (Łukasza  21:  31-36).  Nie  doszło  do  tego  w  okresie 

zburzenia Jeruzalem ani w latach następnych. Skąd o tym wiemy? 

Wynika  to  przede  wszystkim  z  księgi  Apokalipsy.  Apostoł  Jan  napisał  ją  pod  koniec 

pierwszego wieku n.e., dziesiątki lat po zburzeniu Jeruzalem. W pierwszym wersecie tej 

księgi czytamy, że jest to „objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg” o tym, co ma 

nastąpić  w  przyszłości  (Apokalipsa  1:1).  Proroctwa  zawarte  w  Apokalipsie  opisują  w 

symbolach  przyszłość,  w  której  Chrystus  Jezus  miał  ująć  władzę,  stanąć  do  walki  ze 

wszystkimi swoimi wrogami i doprowadzić tę walkę do zwycięskiego końca (Apokalipsa 

6:1, 2; 12:7-12; 19:11-20:3). Jak się przekonamy, proroctwa te najwyraźniej spełniają się 

za naszych czasów. 

Dlaczego Biblia zawiera te proroctwa? Aby jeszcze bardziej umocnić naszą wiarę, aby 

nam  wyjaśnić  znaczenie  przerażających  stosunków  panujących  obecnie  na świecie,  aby 

nas poinformować, w jaką fazę weszło urzeczywistnienie się zamierzenia Bożego, i żeby 

nam  wskazać  cel  w  życiu.  Patrząc  na  spełnianie  się  tych  proroctw,  lepiej  sobie 

uświadamiamy,  że  koniecznie  musimy  działać,  jeżeli  chcemy  mieć  widoki  na  przeżycie 

końca obecnego złego systemu rzeczy i znalezienie się w obiecanym przez Boga nowym 

porządku, ‚w którym ma mieszkać sprawiedliwość’. - 2 Piotra 3:13, NW. 

Dla zachęty ludzi miłujących sprawiedliwość, którzy mieli oglądać spełnianie się tych 

proroctw, Jezus powiedział: 

„Ale  gdy  się  to  zacznie  dziać,  wyprostujcie  się  i  podnieście  głowy,  ponieważ  zbliża  się  wasze 

wyzwolenie”. - 

Łukasza 21:28, NW. 

Jakież to wydarzenia przepowiedział Jezus? 

background image

„WIELKI MIECZ” DO PROWADZENIA WOJNY 

Zgodnie  z  przepowiednią  Jezusa  częścią  wielkiego  „znaku”  rozpoczęcia  się  jego 

królewskiego panowania miała być wojna. Jeżeli ta wojna miała stanowić część składową 

określonego  znaku,  to  musiało  w  niej  być  coś  szczególnego.  Wynika  to  wyraźnie  z 

Apokalipsy 6:3, 4. Przepowiedzianą wojnę wyobraża tam symbolicznie jeździec na koniu 

barwy  ognia.  Jeździec  ten  dzierży  wielki  miecz  i  dano  mu  ‚odebrać  pokój’ nie kilku 

narodom, lecz „ziemi”,  żeby  ludzie  się  wzajemnie  zabijali.  To  proroctwo  jest  zbieżne  z 

wcześniejszym  oświadczeniem  Jezusa,  według  którego  ‚naród  miał  powstać  przeciw 

narodowi i królestwo przeciw królestwu’. - Mateusza 24:6, 7. 

Czy widziałeś spełnienie się tego proroctwa o wojnie? Tak, ponieważ żyjesz w czasie, 

kiedy wojny prowadzi się zupełnie inaczej niż dawniej. Może nawet żyłeś już na początku 

tego  okresu;  zaczął  się  on  ponad  pół  wieku  temu  wojną,  która  trwała  od  roku  1914  do 

1918  i  którą  historycy  nazwali  „wielką  wojną”  albo  pierwszą  wojną  światową.  Była  to 

pierwsza wojna totalna, pierwsza wojna o zasięgu światowym. Pierwsza wojna światowa 

była  inna  niż  wszystkie  poprzednie  wojny.  Specjalista  w  zakresie  wojskowości  H.  W. 

Baldwin tak pisze w swej książce World War I (Pierwsza wojna światowa): 

„Pod  względem  zasięgu,  okrucieństwa,  a  przede  wszystkim  totalnego  charakteru  stała  się  ona 

precedensem.  Pierwsza  wojna  światowa  zapoczątkowała  wiek  wojny  totalnej,  wiek  w  pełnym 
znaczeniu tego wyrazu wojny globalnej. (...) 

„Przed latami 1914-

1918 nigdy  nie  było  wojny, która  by  pochłonęła  tyle  ogólnych  zasobów  tak 

wielkiej  liczby  uczestników  i  która  by  objęła  swym  zasięgiem  tak  ogromne  połacie  ziemi.  Nigdy 

jeszcze nie było uwikłanych w wojnę tyle narodów. Nigdy przedtem nie pozbawiono życia tyle ludzi i 

w tak masowy i bezwzględny sposób”. - 1962, s. 1, 2. 

Nawet jeśli podczas pierwszej wojny światowej nie było cię jeszcze na świecie i dlatego 

nie  możesz  ocenić,  jakim  ona  była  wstrząsem,  to  jednak  mimo  to  jesteś  świadkiem 

spełnienia  się  proroctwa  Jezusa,  bo  jak  pisze  profesor  H.  S.  Commager z Amherst 

College: 

„[Pierwsza wojna światowa] zapoczątkowała półwiecze konfliktów, niepokojów, wojen, rewolucji, 

spustoszeń  i  zniszczeń  na  skalę,  jakiej  dotąd  nie  znano  ani  nawet  sobie  nie  wyobrażano”.  -  The 
Saturday Review 
z 9 listopada 1968. 

Druga wojna  światowa  była  jeszcze  o  wiele  gorsza  niż  pierwsza,  pochłonęła  bowiem 

cztery  razy  więcej  ofiar  w  ludziach  i  spowodowała  czterokrotnie  większe  zniszczenia. 

Wcale  nie  można  więc  twierdzić,  że  wymieniony  w  proroctwie  „wielki  miecz”  został 

schowany  do  pochwy.  W  roku  1967  powiedziano  w  czasopiśmie  U.S. News & World 

Report: 

„Czy świat jest bardziej wzburzony niż przed drugą wojną światową? Nie ma co do tego żadnych 

wątpliwości. 

„Przeciętnie  raz  na  miesiąc  dochodzi do incydentów zbrojnych. Statystyki  wykazują,  że  od 

zakończenia drugiej wojny światowej na całym świecie było ponad 300 rewolucji, zamachów stanu, 

powstań, buntów, rozruchów i przewrotów, nie licząc prawdziwych wojen, takich jak wojna koreańska 
i wojna w Wietnamie”.

42

 

Ludzie,  którzy  zapowiadali  pokój,  okazali  się  fałszywymi  prorokami.  Nadzieje 

przywódców  światowych,  którzy  liczyli  na  to,  że  pierwsza  wojna  światowa  „zapewni 

światu demokrację” i że „stanie się wojną, która na zawsze położy kres wojnom”, okazały 

background image

się  złudne.  Równie  złudne  okazały  się  przepowiednie,  że  druga  wojna  światowa 

przyniesie ‚wszystkim ludziom na całym świecie wolność wyznania i słowa, wolność od 

strachu  i  nędzy’.  Jezus  natomiast  dokładnie  opisał  w  swym  proroctwie  zgubne 

poczynania dzisiejszego wojowniczego świata. Czy nie wypływa stąd oczywisty wniosek, 

że spełni się również jego obietnica bliskiego już „wyzwolenia”? 

ERA BRAKU ŻYWNOŚCI POMIMO OSIĄGNIĘĆ NAUKOWYCH 

Wojna światowa była jednakże tylko częścią proroczego „znaku”, jaki się miał pojawić 

w  związku  z  objęciem  w  niebie  władzy  królewskiej  przez  Jezusa  Chrystusa.  Jezus 

przepowiedział, że w ślad za jeźdźcem z „wielkim mieczem” miał podążyć inny jeździec 

wyobrażający  braki  żywności  (Apokalipsa  6:5,  6).  W  równoległym  proroctwie  w 

Mateusza 24:7 Jezus ostrzegł: 

„Będą miejscami (...) głody”. - Wydanie I. 

Czy nie widziałeś spełniania się tego proroctwa? Po pierwszej wojnie światowej wiele 

krajów  nawiedziły  straszliwe  klęski  głodu.  Możesz  potwierdzić,  że  to  proroctwo  się 

sprawdziło,  nawet  jeśli  wówczas  nie  było  cię  jeszcze  na  świecie,  bo  chyba  czytałeś 

doniesienia  prasowe  albo  oglądałeś  programy  telewizyjne  świadczące  o  powadze 

obecnego  kryzysu  żywnościowego.  W  czasopiśmie  New  York  Times  z 29 grudnia 1967 

czytamy: 

„W krajach gospodarczo zacofanych co 8,6 sekundy u

miera  człowiek  z  powodu  choroby 

wywołanej niedożywieniem. (...) tzn. 10 000 osób dziennie, ponad 3 500 000 rocznie”. 

Ale  czy  klęski  głodu  nie  były  w  ogóle  częstym  zjawiskiem  w  dziejach  ludzkości? 

Owszem, były, ale obecne braki żywności są pod wieloma względami paradoksem. Kryzys 

żywnościowy trwający już od roku 1914 nastąpił pomimo wielkich osiągnięć naukowych 

w dziedzinie rolnictwa. Prace na roli bardzo ułatwiają różne maszyny rolnicze. A jednak 

pomimo obfitych plonów  w  wielu  częściach  świata  daje  się  odczuć  poważny  kryzys 

żywnościowy. Profesor Commager pisze: 

„U  schyłku  życia  obecnego  pokolenia,  które  osiągnęło  niezrównane  postępy  w 

dziedzinie  nauki  i  techniki,  ludzkość  musi  przyznać,  że  głód  staje  się  zjawiskiem  coraz 

powszechniejszym, że stosowanie przemocy przybiera coraz brutalniejsze formy i że życie 

stało się bardziej niepewne niż kiedykolwiek przedtem w naszym stuleciu”. 

Niezwykłość obecnego kryzysu żywnościowego polega również na tym, że eksperci od 

spraw  wyżywienia  nie  widzą  żadnych  możliwości  rozwiązania  tego  problemu.  Dr  Paul 

Ehrlich,  biolog  z  uniwersytetu  w  Stanford,  przyznaje  otwarcie  w  swej  książce  pt.  The 

Population Bomb (Bomba populacyjna), wydanej w roku 1968: 

„Zmagania  o  nakarmienie  całej  ludzkości  już  się  skończyły.  W  latach  siedemdziesiątych  świat 

będzie  głodował  -  setki  milionów  ludzi  umrze  z  głodu  bez  względu  na  to,  jakie  natychmiastowe 

programy  pomocy  zostaną  wcielone  w  życie.  Już  za  późno,  żeby  zapobiec  znacznemu  wzrostowi 

światowego wskaźnika śmiertelności”. - Przedmowa. 

Dokładność, z jaką się spełniają słowa Jezusa, pozwala żywić nadzieję, że ten problem 

zostanie  rozwiązany,  ale  nie  przez  wiedzę  ludzką,  tylko  przez  Królestwo  Boże,  które 

zapanuje nad całą ziemią. 

 

background image

EPIDEMIE I CHOROBY MIMO OSIĄGNIĘĆ WSPÓŁCZESNEJ MEDYCYNY 

Żyjemy w epoce zdumiewających osiągnięć w dziedzinie medycyny. Jednakże prorocze 

widzenie,  które  dał  Jezus,  wskazuje,  że  ziemię  miał  przemierzać  jeszcze  inny  jeździec, 

symbolizujący  śmierć.  Niektóre  jego  ofiary  miały  zginąć  od  „śmiertelnej plagi” 

(Objawienie 6:7, 8, NW). Według Łukasza 21:11 Jezus przepowiedział to słowami:   

„Będą (...) miejscami zarazy”. - N P. 

Czy  widzimy  spełnianie  się  tych  proroctw?  Bardzo  możliwe,  że  jesienią  roku  1918 

nawet ktoś z twoich krewnych padł ofiarą epidemii grypy zwanej hiszpanką. Wybuchła 

całkiem  nieoczekiwanie,  szybko  zabijała  i,  przenosząc  się  z  jednego  miejsca  na  drugie, 

obiegła  całą  ziemię. Jak  wypada  porównanie  jej  z  dawniejszymi  epidemiami!  Zwróćmy 

uwagę  na  następujące  doniesienie  zamieszczone  w  czasopiśmie  The Saturday Evening 

Post z 26 września 1959: 

„Żadna epidemia w dziejach ludzkości nie pochłonęła tyle ofiar, co epidemia w latach 1918-1919. 

Ocenia się, że w ciągu tych dwóch lat umarło na grypę na całym świecie 21 000 000 ludzi, a 850 000 
w samych Stanach Zjednoczonych”. 

Dwudziestowieczna medycyna była bezsilna wobec tej zarazy. Od równika po obszary 

polarne więcej ludzi straciło życie wskutek tej epidemii grypy niż na polach bitew w ciągu 

czterech  lat  pierwszej  wojny  światowej.  Uchowały  się  tylko  dwa  miejsca  na  świecie: 

Wyspa Świętej Heleny i Mauritius! 

Pomimo  postępów  w  dziedzinie  medycyny  choroby  i  epidemie  pochłaniają  na  całej 

ziemi coraz więcej ofiar. Zarówno w krajach „rozwiniętych”, jak i „zacofanych” ludność 

nawiedzają różne choroby, chociaż nie wszędzie te same. Ile znanych ci osób zmarło na 

raka! Ilu znałeś takich, którzy zmarli na serce? W pewnym czasopiśmie Amerykańskiego 

Stowarzyszenia  Lekarzy,  w  wydaniu  z  roku  1965,  jest  powiedziane,  że  w  roku  1900 

wypadki  raka  płuc  były  w  Stanach Zjednoczonych niezmiernie rzadkie. „Od roku 1930 

liczba ich wzrosła o ponad 90%”. Ponieważ coraz więcej ludzi zapada na chorobę serca 

zwaną  miażdżycą  tętnic  wieńcowych,  więc  nazwano  ją  w  tym  czasopiśmie  „epidemią 

dwudziestego wieku”.

43

   

Zagrożenie zdrowia ludzkiego jest obecnie tak powszechne, jak jeszcze nigdy w całych 

dziejach  ludzkości;  przyczynia  się  do  tego  skażenie  wody,  gleby  i  powietrza.  Barry 

Commoner pisze na ten temat w książce pt. Science & Survival (Nauka a utrzymanie się 

przy życiu): 

„Jako 

biolog doszedłem do następującego wniosku: sprawa istnienia człowieka na ziemi weszła w 

okres krytyczny (...) Myślę, że jeśli się nie położy kresu dalszemu zatruwaniu ziemi, to w końcu nasza 

planeta przestanie się nadawać na mieszkanie dla człowieka”. - 1966, s. 122. 

‘SILNE TRZĘSIENIA ZIEMI - MIEJSCAMI’ 

Jak  wynika  z  Mateusza  24:7,  Marka  13:8  i  Łukasza  21:10,  11,  do  „znaku”, o którym 

mówił  Jezus,  miał  należeć  jeszcze  jeden  ważny  szczegół.  Co  takiego?  „Miejscami 

trzęsienia ziemi”, „silne trzęsienia ziemi”. Czy od roku 1914 widzimy spełnianie się tego 

proroctwa? Zwróćmy uwagę na poniższe fakty: 

W roku 1915 trzęsienie ziemi w Avezzano we Włoszech pociągnęło za sobą 29 970 ofiar 

w ludziach; w roku 1920 w wyniku trzęsienia ziemi w Chinach zginęło 180 000 ludzi; w 

background image

roku 1923 w Tokio i w Jokohamie w Japonii postradało życie na skutek trzęsienia ziemi 

143 000 ludzi; w roku 1935 trzęsienie ziemi w Kwecie (Indie) pociągnęło za sobą 60 000 

ofiar. 

Może ktoś  zapyta: „Przecież tak  silne trzęsienia ziemi zdarzały się chyba zawsze?” Z 

zamieszczonego w World Almanac na  rok  1969  zestawienia  większych  trzęsień  ziemi, 

opartego na danych Amerykańskiego Instytutu Geodezyjnego, wynika, że w okresie 200 

lat  przed  rokiem  1914  nastąpiło  zaledwie  16  większych  trzęsień  ziemi.  Natomiast  w 

okresie  nieco  więcej  niż  50  lat  po  roku  1914  miało  miejsce  blisko  dwa razy tyle 

większych trzęsień ziemi. W czasopiśmie Scientific American z września 1950 wskazano 

na  niezwykłą  okoliczność:  w  latach  od  1917  do  1948  zaznaczyły  się  cztery  okresy 

aktywności  trzęsień  ziemi  poprzedzielane  okresami  spokoju;  w  dalszej  części  tego 

artykułu czytamy: 

„Okresy aktywności stają się jednak coraz krótsze i częstsze. W roku 1948 rozpoczęła się nowa 

faza: Obecnie silne trzęsienie ziemi zdarza się mniej więcej raz na rok”. 

W samym tylko dziesięcioleciu  po  roku  1960  silne  trzęsienia  ziemi  nawiedziły  Iran, 

Chile,  Maroko,  Jugosławię,  Libię,  Salwador,  Związek  Radziecki,  Kolumbię,  Francję, 

Indonezję,  Turcję,  Wenezuelę,  Sycylię  i  inne  kraje.  Występujące  „miejscami”  coraz 

liczniejsze  trzęsienia  ziemi  po  pierwszej  wojnie  światowej  niewątpliwie  stanowią 

spełnienie proroctwa. Ten szczegół „znaku” jest dla ciebie widoczny bez względu na to, 

gdzie mieszkasz. 

WSZYSTKO MA SIĘ SPEŁNIĆ ZA ŻYCIA OBECNEGO POKOLENIA 

Wszystkie te fakty nie napawają  optymizmem,  ale  potwierdzają  prawdziwość 

proroctwa  biblijnego.  Przepowiedziane  w  nim  wydarzenia  i  stosunki  można  by 

przyrównać  do  elementów  składanki.  Brane  pojedynczo  nie  mogłyby  stanowić  „znaku” 

„dni ostatnich”. Ale gdy występują wszystkie jednocześnie w skali zapowiedzianej przez 

Jezusa, stanowią kompletny i bardzo wymowny obraz. 

Jezus  opowiedział  pewną  przypowieść,  abyśmy  mogli  zrozumieć  jego  wielkie 

proroctwo oraz sposób spełnienia się go za życia pokolenia, które widziało początek tych 

znamiennych wydarzeń. Powiedział: 

„Patrzcie  na  drzewo  figowe  i  na  inne  drzewa.  Gdy  widzicie,  że  wypuszczają  pączki,  sami 

poznajecie,  że  już  blisko  jest  lato.  Tak  i  wy,  gdy  ujrzycie,  że  to  się  dzieje,  wiedzcie,  iż  blisko  jest 

królestwo  Boże.  Zaprawdę  powiadam  wam:  Nie  przeminie  to  pokolenie,  aż  się  wszystko  stanie”.  - 

Łukasza 21:29-32. 

Nie myślimy chyba, że nadchodzi lato, gdy w środku zimy po kilku cieplejszych dniach 

jedno drzewo wypuści pączki. Ale kiedy widzimy, że wszystkie drzewa wypuściły pąki, że 

dni stają się dłuższe, a słońce jest coraz wyżej, wtedy wiemy, że lato jest blisko. Podobnie 

rzecz  się  ma  z  tym,  co  przepowiedział  Jezus:  Kiedy  widzimy  wszystkie  zapowiedziane 

wydarzenia,  mamy  wszelkie  podstawy,  aby  wierzyć,  że  Biblia  jest  Słowem  Bożym,  i 

możemy nabrać przekonania, że wyzwolenie jest naprawdę bliskie. 

Są  jednak  jeszcze  inne  ważne  szczegóły  uzupełniające  kompletny  obraz  owego 

„znaku”. Sprawiają one, że wydarzenia i stosunki, których jesteś naocznym świadkiem, 

nabierają  jeszcze  większego  znaczenia.  Chodzi  o charakterystyczne dla naszych czasów 

nastawienie ludzi. 

background image

ATMOSFERA STRACHU 

Jezus zapowiedział, że szczególną cechą charakterystyczną pokolenia żyjącego podczas 

objęcia  władzy  przez  jego  Królestwo  miała  być  atmosfera  strachu  i  złowieszczych 

przeczuć.  Mówił,  że  „ludzie  mdleć  będą  ze  strachu,  w  oczekiwaniu  wydarzeń 

zagrażających ziemi”. - Łukasza 21:25, 26. 

Czy nie sądzisz, że słowa te odnoszą się do pokolenia, które żyje w okresie ostatniego 

półwiecza? Czy którekolwiek pokolenie w przeszłości miało więcej powodów do strachu? 

Po  raz  pierwszy  w  dziejach  ludzkości  przywódcy  światowi  mówią  z  całą  otwartością  o 

możliwości  zagłady  rodzaju  ludzkiego  w  razie  użycia  nowoczesnej  broni.  W  telewizji 

mogłeś oglądać wystrzeliwanie rakiet z załogowymi statkami kosmicznymi. A z doniesień 

prasowych wynika, że takie rakiety można zaopatrzyć w kilka głowic nuklearnych, które 

mogą  siać  śmierć  i  zniszczenie  na  znacznych  obszarach.  W  politycznych  zmaganiach  o 

władzę bierze się pod uwagę nawet księżyc; niektórzy wyrażają obawy, czy nasz satelita 

nie  zostanie  przekształcony  w  bazę  wojskową.  Nowego  rodzaju  niebezpieczeństwo 

zagraża także z morza. Jego głębiny przemierzają atomowe łodzie podwodne uzbrojone w 

rakiety  z  głowicami  nuklearnymi,  które  mogą  każdej  chwili  spaść  na  większe  miasta, 

nawet położone w głębi lądu. 

Czy ustne i pisemne umowy międzynarodowe rzeczywiście uwolniły ludzi od strachu 

przed tymi niebezpieczeństwami? Wprost przeciwnie, wszędzie ludzie odnoszą wrażenie, 

że są uwikłani w sytuację, która nieuchronnie zmierza do niszczycielskiego konfliktu. Ani 

narody,  ani  ich  przywódcy  nie  widzą  żadnego  wyjścia,  żadnego  sposobu  zażegnania 

powszechnego  kryzysu,  który  z  dnia  na  dzień  staje  się  coraz  bardziej  skomplikowany  i 

niebezpieczny.  Nie  tak  dawno  w  artykule  wstępnym  czasopisma  The Saturday Review 

tak opisano obecną sytuację międzynarodową: 

„Na  całym  świecie  dochodzi  wśród  ludzi  do  jakiegoś  konwulsyjnego  przełomu.  Trudno  już 

doszukać się śladów odwiecznego rytmu historii. Dawniej mijało 100 lat lub więcej, zanim doszło do 
stanu 

wrzenia  z  powodu  konfliktów  społecznych  lub  innych,  teraz  zaś  ten  stan  utrzymuje  się  stale. 

Wszystko  jest  stłoczone:  czas,  przestrzeń,  państwa,  narody,  konflikty.  I  do  wszystkiego  jest 
przyczepiony lont”. - 22 czerwca 1968. 

Wiele  ludzi  stara  się  w  ogóle  nie  myśleć  o  tych  problemach  światowych.  Jednakże 

przytłaczające  obecne  pokolenie  uczucie  lęku  ogarnia  w  coraz  większym  stopniu 

poszczególnych ludzi, zagrożenie zbliża się bowiem do ich domów. Jak to rozumieć? 

ROZMNOŻENIE SIĘ BEZPRAWIA I BRAK MIŁOŚCI 

Jezus przepowiedział  również,  że  „bezprawie  się  rozmnoży” (Mateusza 24:12, NP). 

Jesteś  świadkiem  spełniania  się  tego  proroctwa,  a  może  nawet  doświadczyłeś  skutków 

przestępczości.  Nie  chodzi  tu  o  jakieś  zjawisko  przejściowe,  o  lokalny  wzrost  liczby 

przestępstw, tylko - jak czytamy w czasopiśmie New York Times z 6 czerwca. 1968 - o to, 

że 

„Plaga bezprawia i gwałtu (...) zalewa ziemię”. 

Niektórzy mogą jednak powiedzieć: „To tylko na skutek przyrostu ludności i lepszych 

metod  przekazywania  informacji  odnosi  się  wrażenie,  jakoby  nastąpił  wzrost 

przestępczości”. Ale poniższa notatka prasowa mówi co innego: 

„Waszyngton, 31 maja (AP) - 

J. Edgar Hoover, dyrektor Federalnego Biura Śledczego, zaatakował 

background image

dzisiaj tych wszystkich, którzy problem przestępczości w Ameryce usiłują zbagatelizować składaniem 

go na karb znacznego zwiększenia się liczby młodzieży wskutek przyrostu naturalnego oraz na karb 

prowadzenia  dokładniejszych  statystyk  przez  policję.  (...)  powiedział,  że  ci,  którzy  usiłują 

‚usprawiedliwić  szokującą  prawdę  kryjącą  się  w  statystyce  dokonywanych  przestępstw’,  popełniają 

błąd w swych rachubach”.

44

 

Z  artykułu  zamieszczonego  w  czasopiśmie  U.S. News & World Report z 3 czerwca 

1968 można się dowiedzieć, jak wygląda owa „szokująca prawda” o tym ‚rozmnożeniu się 

bezprawia’: 

„Nasze  dzielnice  mieszkaniowe  stały  się  niebezpieczne  zarówno  dla  dzieci,  jak  i  dla  dorosłych. 

Kupcy się żalą, że policja nie zapewnia dostatecznej ochrony ich pracownikom oraz ich własności w 

miastach.  Ludność  na  ogół  boi  się  chodzić  ulicami  oraz  korzystać  z  komunikacji  miejskiej.  Parki 

miejskie stają się punktem zbornym dla młodocianych gangsterów (...) mieszkańcy przedmieść boją 

się  dokonywać  zakupów  w  dzielnicach  handlowych  czy  też  chodzić  do  teatru.  Turyści  stronią  w 
miastach od zabytków historycznych

, które niegdyś chętnie zwiedzano”. 

Przyczyn  takiego  stanu  rzeczy  autor  artykułu  dopatruje  się  w  powszechnym 

lekceważeniu prawa, po czym dodaje: 

„Odrzucanie wszelkich autorytetów, tolerowanie aktów przemocy, przestępczość i brak dyscypliny 

zdaje się dochodzić na całym świecie do punktu szczytowego”. 

Jakże  aktualne  w  tej  sytuacji  są  słowa  Jezusa:  „Ponieważ  wzmoże  się  nieprawość, 

oziębnie  miłość  wielu”  (Mateusza 24:12). Czy nie dostrzegasz znacznej zmiany w 

nastawieniu  ludzi  wobec  bliźnich?  Kiedyś  ludzie  byli  gotowi  udzielić  pomocy,  gdy  ktoś 

znalazł  się  w  opałach;  dzisiaj  wolą  udawać,  że  nic  nie  widzą,  z  obawy,  żeby  sami  nie 

zostali zaatakowani. 

A  jaki  jest  stosunek  ludzi  do  Boga?  Czy  zauważyłeś,  że  postępowanie  większości 

rzekomych  chrześcijan  jest  odbiciem  ‚oziębienia’  miłości  do  Boga?  Świadczą  o  tym 

następujące doniesienia: 

„Dla co trzeciego Niemca w Republice Federalnej Bóg jest martwy”. -  Der Spiegel z 18 grudnia 

1967. 

„Większość Duńczyków żyje bez Boga”. - Dziekan Nepper-Christensen w Kristeligt Dagblad z 26 

września 1963. 

„Zdetronizowano  Boga;  na  ołtarze  wyniesiono  seks”. -  Courier-Mail  z Brisbane w Australii, 15 

czerwca 1964. 

„Klasa robotnicza w Anglii, Francji i Niemczech pra

wie  zupełnie  zrywa  z  kościołem.  Życie 

codzienne ludzi w naszej cywilizacji staj

e  się  coraz  bardziej  świeckie,  toczy  się  bez  jakiejkolwiek 

więzi z Bogiem”. - Toronto Daily Star z 2 stycznia 1960. 

Paweł, apostoł Jezusa, również dał prorocze ostrzeżenie, że takie nastawienie będzie 

cechować  ludzi  w  „dniach  ostatnich”. W drugim  Liście  do  Tymoteusza 3:1-12 (NW

czytamy: 

„W dni ostatnie nastaną czasy krytyczne, trudne do zniesienia. Bo ludzie będą samolubni, miłujący 

pieniądze, (...) nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, (...) nieprzystępni dla żadnego porozumienia, (...) 

uparci,  nadęci  poczuciem  własnej  godności,  miłujący  raczej  rozrywki  niż  Boga,  mający  formę 

zbożnego oddania, ale okazujący się fałszywymi względem jego mocy”. 

Czy nie dostrzegasz tego na każdym kroku? Wiele ludzi myśli tylko o sobie; dla wielu 

background image

głównym  celem  w  życiu  jest  zdobywanie  pieniędzy.  Zastraszające  rozmiary  przybiera 

przestępczość  wśród  młodocianych,  którzy  naśladują  dorosłych  w  łamaniu  prawa  i 

lekceważeniu wszelkich autorytetów. Ciągle się tylko mówi i mówi, podczas gdy strajki i 

najrozmaitsze  spory  dowodzą,  że  ludzie  -  jak na to wskazuje proroctwo -  są 

„nieprzystępni  dla  żadnego  porozumienia”.  Pogoń  za  rozrywkami  sprowadza  „zbożne 

oddanie” milionów ludzi do zwykłej „formy”, która jest zbyt słaba, żeby nimi pokierować 

i skłonie do właściwego postępowania. 

Niezwykły  jest  jednak  nie  tylko  zasięg  obecnej  niemoralności.  Filozof  Will  Herberg 

pisze: 

„Obecny kryzys moralny polega nie tyle na powszechnym łamaniu uznanych zasad moralnych - bo 

w które j ż epoce tego nie było? - ile na odrzucaniu samych zasad moralnych (...) właśnie to świadczy 

o skrajnym załamaniu moralnym”.

45

 

Ten  pęd  do  obalania  i  odrzucania  wszelkich  mierników  moralnych jest niezwykle 

charakterystyczny dla obecnego pokolenia, i to zostało przepowiedziane w Biblii. 

CO OZNACZA SPEŁNIANIE SIĘ TYCH PROROCTW 

Wszystko,  co  tu  omówiono,  dzieje  się  na  twoich  oczach.  Nie  chodzi  tu  o  jakieś 

sporadyczne  zjawiska  ani  o  chwilowe,  przejściowe  warunki.  Od  roku  1914, 

[*]

  który 

zdaniem historyków zasługuje na miano „punktu zwrotnego naszych czasów”, a więc od z 

górą  pięćdziesięciu  lat,  ilość  dowodów  rośnie  z  roku  na  rok.  Podczas  gdy  ludzkie 

przepowiednie na temat światowego pokoju i dobrobytu z reguły zawodzą, pogarszające 

się stosunki światowe konsekwentnie potwierdzają zdumiewającą dokładność proroctw 

biblijnych.  Czyż  nie  jest  to  najlepszy  dowód,  że  Biblia  nie  pochodzi  od  ludzi? 

Niewątpliwie tylko Bóg mógł tak dokładnie przewidzieć setki lat naprzód postępowanie 

poszczególnych jednostek, jak i całych narodów, a nawet wstrząsy skorupy ziemskiej. 

Większość ludzi nie znajduje żadnego wytłumaczenia obecnych wydarzeń i stosunków. 

Znajomość  proroctw  biblijnych  pozwala  jednak  pojąc  ich  znaczenie;  okazuje  się,  że 

wszystkie  razem  tworzą  jeden  ogólnoświatowy  „znak”. Ten „znak”  może  dostrzec  i 

zrozumieć  każdy  mieszkaniec  ziemi,  jeśli  tylko  zechce  zbadać  go  w  świetle  proroctw 

biblijnych. Liczne części składowe proroczego „znaku” wskazują, że nasze pokolenie żyje 

w „dniach ostatnich”  obecnego niesprawiedliwego systemu rzeczy. Wskazuje na 

zbliżającą  się  zmianę  na  świecie,  zmianę,  którą  sprawi  moc  Boża  działająca  za 

pośrednictwem  królewskiego  rządu  Syna  Bożego,  Jezusa  Chrystusa  (Łukasza  21:31; 

Daniela 2:44; 7:13, 14). Ów „znak”  świadczy  więc  o  tym,  że  natychmiast  trzeba  zacząć 

działać,  jeżeli  chcemy  dostąpić  obiecanych  przez  Boga  błogosławieństw  i  uniknąć 

ściągnięcia na siebie Jego gniewu. - Łukasza 21:34-36; 2 Piotra 3:13, 14. 

Proroctwa biblijne są jedynym godnym zaufania źródłem nadziei w obecnym okresie 

największego kryzysu w dziejach ludzkości. Tylko one podają uzasadniony powód, żeby 

‚podnieść  głowy,  ponieważ  zbliża  się  wyzwolenie’.  Czy  to  nie  dowodzi,  że  Biblia  jest 

rzeczywiście księgą przewidzianą na nasze czasy? 

 
 

 

background image

ROZDZIAŁ 11 

Czy Biblia ma praktyczną wartość w naszych czasach? 

 
PO  KSIĘDZE,  która  jest  Słowem  Bożym,  należałoby  się  chyba  spodziewać,  że  będzie 

najpraktyczniejszą książką na świecie. Zbadanie jej nauk powinno potwierdzić słuszność 

tych  oczekiwań.  Ludzie  kierujący  się  w  życiu  jej  radami  powinni  odczuwać  zbawienne 

skutki  takiego  postępowania.  I  właśnie  te  skutki  powinny  przewyższać  wszystko, co da 

się  osiągnąć  w  jakikolwiek  inny  sposób.  Jeżeli  można  tak  powiedzieć  o  Biblii,  to 

niewątpliwie mamy przekonywający dowód, że ta księga jest Boskim przewodnikiem dla 

człowieka, ‚lampą dla jego stóp i światłem na jego ścieżce’. - Psalm 119:105. 

Ale  co  daje  kierowanie  się  radami  Biblii  w  dobie  dzisiejszej?  Czy  biedny  stanie  się 

przez to bogatym? Czy chory przyjdzie przez to do czerstwego zdrowia albo czy 

całkowicie  rozwiąże  to  problemy,  z  którymi  się  borykają  mężczyźni,  kobiety  lub  całe 

rodziny? 

Nie, Biblia nie mówi, że dojdzie do tego w warunkach narzuconych przez obecny stan 

rzeczy.  Biblia  nie  jest  księgą  filozoficzną,  oderwaną  od  rzeczywistości.  Jak  żadna  inna 

książka, przedstawia tę rzeczywistość tak, jak ona wygląda, i wyjaśnia, dlaczego w życiu 

niedoskonałego  człowieka  nie  da  się  uniknąć  trudności.  Jednakże  żadna  inna  książka 

poza Biblią nie zawiera zasad, które by umożliwiały rozwiązanie zarówno wielkich, jak i 

małych trudności powstających w każdej dziedzinie życia ludzkiego. Dzięki temu Słowo 

Boże  wskazuje  nam,  jak  już  teraz  możemy  prowadzić  lepsze  i  szczęśliwsze  życie,  oraz 

daje nam wspaniałą nadzieję na przyszłość. Mogą z tego skorzystać ludzie wszystkich ras 

i narodowości bez względu na warunki, w jakich żyją. Zastanówmy się więc nad radami, 

jakich Biblia udziela w niektórych istotnych dziedzinach życia. 

PRZEZWYCIĘŻANIE TRUDNOŚCI GOSPODARCZYCH 

Na ogromnych obszarach ziemi największy problem stanowi nędza. Czy Biblia może 

człowiekowi  pomóc,  żeby  miał  więcej  chleba?  Tak,  może,  jeżeli  prowadzi  do tego 

sumienniejsza  i  energiczniejsza  praca.  Biblia  zachęca  do  pracowitości  i  wyjaśnia, 

dlaczego  Bóg  brzydzi  się  lenistwem  (Księga  Przysłów  6:6-11; 10:26; 2 Tesaloniczan 

3:10-12). Biblia może wyzwolić człowieka z okowów zabobonnych tradycji, które często 

tłumią oświatę i hamują postęp (Izajasza 44:14-20; Marka 7:6-8; Jana 8:32). Przyczynia 

się  do  oszczędzania  pieniędzy,  wszczepiając  człowiekowi  nowe  pojęcie  wartości  i 

pomagając  mu  zrozumieć,  jak  niemądre  jest  liczenie  na  szczęście  w  różnych  grach  z 

myślą o wzbogaceniu się (1 Tymoteusza 6:6-12; Izajasza 65:11). Przez usłuchanie biblijnej 

rady  zalecającej  unikanie  nieczystych  praktyk  można  się  wyzbyć  jeszcze  innych 

kosztownych przyzwyczajeń (2 Koryntian 7:1). Człowiekowi, który się stosuje do tego, co 

Biblia  mówi  o  umiarkowaniu,  nie  grozi  nędza  z  powodu  pijaństwa  (Księga  Przysłów 

23:29,  30).  Człowiek  kierujący  się  w  życiu  radami  Biblii  nie  dopuści  do  tego,  żeby 

zawziętość  lub  zazdrość  podkopywała  mu  siły  (Psalm  37:1-5). A nawet gdyby go 

potraktowano niesprawiedliwie  albo  gdyby  się  spotkał  z  szykanami,  czyż  w  końcu  nie 

stawia  się  wyżej  człowieka,  który  ma  opinię  uczciwego,  pilnego  i  niezawodnego 

pracownika niż kogoś, kto takim nie jest? - Księga Przysłów 10:4; 12:24. 

background image

Jak wiadomo nastawienie pracownika wywiera decydujący  wpływ  na  wyniki  jego 

pracy. Przyczyną zmęczenia, wypadków i wielu innych niepożądanych zjawisk może być 

niewłaściwe  nastawienie.  Biblia  ma  i  pod  tym  względem  niemałą  wartość  praktyczną, 

gdyż pracownik kierujący się jej radami rozwija w sobie pozytywne nastawienie, a poza 

tym  ma  pewność,  że  otrzyma  nagrodę  bez  porównania  lepszą  niż  wynagrodzenie  od 

pracodawcy. Nawet niewolnicy w dawnym imperium rzymskim, którzy się stosowali do 

tych rad, mogli pracować nie dla przypodobania się człowiekowi, lecz szczerze, „z całej 

duszy jako Jehowie, a nie ludziom”, wiedzieli bowiem, że ‚od Jehowy otrzymają należną 

nagrodę dziedzictwa’. - Kolosan 3:22-25, NW; zobacz też Efezjan 6:5-9. 

LEPSZE ZDROWIE PSYCHICZNE I FIZYCZNE 

Pomimo osiągnięć  współczesnej  medycyny  zachowanie zdrowia nadal pozostaje 

jednym  z  najważniejszych  problemów  życiowych.  Czy  Biblia  może  się  przyczynić  do 

poprawy  zdrowia?  Tak,  ponieważ  są  pewne  czynniki,  które  oddziałują  korzystnie  na 

zdrowie  każdego  człowieka.  Należy  do  nich  między  innymi  wpływ,  jaki  na  nasze  ciało 

wywiera nastawienie i wzruszenia. O istnieniu tego wpływu Biblia mówi wielokrotnie. Na 

przykład  w  Księdze  Przysłów  14:30  czytamy:  „Życiem  dla  ciała  jest  serce  spokojne, 

próchnieniem  kości  jest  zazdrość” (wyd. I). Tysiące  lat  później  w  The  Encyclopedia 

Americana (wyd. 1956, t. 18, s. 582 b) powiedziano: 

„Od  roku  1940  staje  się  rzeczą  coraz  bardziej  oczywistą,  że  istnieje  ścisła  zależność  między 

fizjologiczną funkcją ludzkich narządów oraz ich układów a stanem psychicznym człowieka i że w 
nar

ządzie wystawionym na taki wpływ może nawet dojść do zmian tkankowych”. 

W książce wydanej przez Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy jest powiedziane: 

„Przypuszczalnie 50 do 70 procent pacjentów leczących się u swego lekarza domowego cierpi na 

zaburzenia o 

podłożu emocjonalnym, a nie fizycznym”.

46

 

W  książce  pt.  Cancer  (Rak)  dr  J.  E.  Hett  tak  ocenia  wpływ  różnych  stanów 

emocjonalnych na zdrowie organizmu: 

„Uczucia  strachu,  żalu,  nienawiści,  gniewu,  zazdrości,  zemsty  i  wrogości  stanowią  dodatkowe 

obciążenie dla gruczołów dokrewnych. Upośledzają pracę żołądka i jelit. Powstają jady, które z kolei 

oddziałują szkodliwie na tkanki i osłabiają sprawność umysłu. Powstaje błędne koło”. - S. 85. 

Biblia pomaga przezwyciężyć szkodliwe dla zdrowia uczucia i nastawienie. Ona radzi: 

„Niech  zniknie  spośród  was  wszelka  gorycz,  uniesienie,  gniew,  wrzaskliwość, 

znieważanie - wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni” 

(Efezjan 4:31, 32).  Pomaga  wydawać  owoce  ducha  Bożego,  to  znaczy  „miłość,  radość, 

pokój,  wielkoduszność,  życzliwość,  dobroć,  wiarę,  łagodność,  panowanie  nad  sobą”.  - 

Galatów 5:22, 23, NW. 

Wypieranie negatywnych, szkodliwych uczuć przez uczucia pozytywne i budujące daje 

bezsprzecznie skutki korzystne dla zdrowia. Niektórzy mogą tu jednak wysunąć zarzut: 

„Łatwiej  powiedzieć  niż  zrobić”.  Owszem,  ale  tak  zwykle  bywa,  gdy  chodzi  o  coś 

wartościowego.  Nie  znaczy  to  jednak,  że  nie  da  się  tego  osiągnąć.  Biblia  umożliwia 

człowiekowi przeobrażenie się. Jaki Dostarczając tyle zdrowego pokarmu duchowego, że 

można  nim  karmie  umysł  i  serce  przez  całe  życie.  -  Księga  Przysłów  3:7,  8;  4:20-22; 

Filipian 4:8. 

Biblia uczy, że człowiek winien być posłuszny Bogu oraz tym prawom ludzkim, które 

background image

nie są sprzeczne z prawami Bożymi. Ma to dla człowieka doniosłe znaczenie, ponieważ 

powstrzymuje go od udziału w przestępstwach, rozruchach i innych wykroczeniach. Ma 

czyste  sumienie,  co  jest  dla  niego  błogosławieństwem,  ponieważ  służy  to  zachowaniu 

dobrego zdrowia cielesnego i pogodnego usposobienia. - 1 Piotra 3:16-18. 

Poza  tym  przestrzeganie  wysokich  mierników  biblijnych  dotyczących  czystości  i 

moralności chroni przed zapadaniem na wiele odrażających chorób (Księga Przysłów 7:5, 

22-27). Również usłuchanie biblijnego napomnienia, żeby zachować umiar w jedzeniu i 

piciu, pomaga  zachować  zdrowie  (Księga  Przysłów  23:20;  Łukasza  21:  34).  W  artykule 

zatytułowanym  „Długowieczność”  dr med. Sr. Humphry Rolleston i statystyk Alfred J. 

Lotka piszą o ludziach, którzy dożyli stu lat i więcej: 

„Większość  z  nich  (...)  jadała  niewiele,  (...)  przejadanie  się  nadmiernie  obciąża  narządy  i  w 

rezultacie  prowadzi  do  chorób  przemiany  materii,  takich  jak  cukrzyca  (...)  choroby  naczyń 

krwionośnych,  serca  i  nerek.  (...)  Ze  statystyk  towarzystw  ubezpieczeniowych  wynika  niezbicie,  że 

nadużywanie alkoholu jest szkodliwe”.

47

 

A więc we wszystkich tych dziedzinach rady podane w Biblii mają praktyczną wartość. 

Kierując się nimi, można przedłużyć swoje życie o całe lata. 

A co powiedzieć o podanych w Biblii wymaganiach moralnych? Czy obecne stosunki 

nie zmuszają  do  poważnego  zastanowienia  się  nad  wartością  biblijnego  kodeksu 

moralnego? 

MORALNOŚĆ I MAŁŻEŃSTWO 

Wiele ludzi odrzuca dzisiaj biblijne mierniki moralne. Dlaczego? Czy może dlatego, że 

są niepraktyczne? A może ma to być usprawiedliwieniem rozwiązłego prowadzenia się? 

Czy człowiek „traci na tym”, gdy się trzyma mierników biblijnych? Zwróćmy tu uwagę 

na znamienną wypowiedź Maurice Zolotowa: 

„Od  blisko  piętnastu  lat  jestem  powiernikiem  aktorów  i  aktorek  pracujących  na  Broadwayu  i  w 

Hollywood, którzy mają dosyć sposobności do prowadzenia nieutemperowanego życia płciowego. I 

niektórzy  z  nich  robią  to  bez  opamiętania  (...)  Ale  w  chwilach  szczerości  przyznają,  że  jest  to 

beznadziejne i nie daje żadnego zadowolenia”.

48

 

Co  jest  rozsądniejsze:  Kilka  minut  niedozwolonego  podniecenia  płciowego  czy 

posiadanie  przez  24  godziny  na  dobę  rok  po  roku  czystego  sumienia  i  szacunku  dla 

samego siebie? Co może dać prawdziwe zadowolenie i szczęście? Jakże niepodważalnie 

praktyczna jest następująca rada biblijna: 

„Miód wycieka z wa

rg obcej [żony], (...) lecz w końcu będzie gorzka niby piołun (...) pod drzwi jej 

domu nie podchodź, byś obcym swej sławy nie oddał (...) Na końcu przyjdzie ci wzdychać, gdy ciało i 

siły wyczerpiesz. (...) znajduj radość w żonie młodości”. - Księga Przysłów 5:3-11, 18, 

W  Biblii  jest  powiedziane,  że  Jehowa  Bóg  potępia  mężczyznę  obchodzącego  się 

zdradliwie  ze  swą  żoną,  która  jest  ‚jego  towarzyszką’  (Malachiasza 2:14-16). Ze 

wszystkich  związków  małżeństwo  jest  związkiem  najściślejszym.  Czy  jakiemukolwiek 

innemu  związkowi,  na  przykład  spółce  handlowej,  wychodzi  na  dobre  oszukiwanie 

wspólnika przez nielojalne poświęcanie czasu i sił innemu przedsięwzięciu, może nawet 

w firmie konkurencyjnej? Jaka byłaby korzyść z takiej spółki! Mężczyźni i kobiety, którzy 

brzydzą się niewiernością i szanują swoje małżeństwo, kochają się wzajemnie, są sobie 

background image

oddani  i  całkowicie  sobie  ufają.  Owoce  tego  w  postaci  lojalnego  poparcia  i  współpracy 

stanowią dla nich ogromną wartość w życiu.   

Jakie  są  następstwa  lekceważenia  mierników  biblijnych? Obecnie w wielu krajach 

świata rośnie liczba rozwodów. W czasopiśmie Medical World News z 19 stycznia 1968 

tak opisano skutki tego zjawiska: 

„Wyniki  [spisu  ludności  przeprowadzonego  w  Kalifornii]  dowodzą,  że  problemy  stanu 

zdrowotnego ludności - choroby społeczne, alkoholizm, choroby psychiczne i zaburzenia ciążowe - 

mają  określony  związek  z  sytuacją  panującą  w  rodzinie  i  że  rozwód  i  separacja  są  przy  tym 

najczęstszą przyczyną zapadania na zdrowiu”. 

Każdy rozwód wyrządza szkody, zwłaszcza gdy są dzieci. Każdy rozwód jest porażką, a 

nie  sukcesem.  Czy  nie  warto  więc  usłuchać  rad  biblijnych  i  przez  to  umocnić  swoje 

małżeństwo? - Mateusza 19:4-9; Hebrajczyków 13:4. 

Wierność małżeńska to oczywiście tylko jeden z warunków szczęścia w małżeństwie. 

Biblia podaje  praktyczne  wskazówki  i  przykłady,  które  pomagają  rozwiązywać  jeszcze 

inne problemy życia rodzinnego. 

SZCZĘŚLIWE ŻYCIE RODZINNE 

Twórca  małżeństwa  i  rodziny  wie  najlepiej,  co  jest  potrzebne  do  prawdziwego 

szczęścia w małżeństwie i harmonijnego życia rodzinnego. Możemy być pewni, że w Jego 

Słowie  znajdziemy  najpraktyczniejsze  wskazówki  na  ten  temat.  Zastanów  się  nad 

następującą kwestią: 

Czy  życie  rodzinne  może  się  układać  harmonijnie,  gdy  poszczególni  członkowie 

rodziny  nie  wiedzą  dokładnie,  jaka  pozycja  im  przysługuje  oraz  jakie  mają  obowiązki  i 

prawa? A jednak w dobie obecnej panuje pod tym  względem  coraz  większy  zamęt. 

Szczególnie niejasna jest kwestia przewodnictwa. W niektórych częściach świata mąż nie 

tylko ma niekwestionowane prawo do sprawowania przewodnictwa, ale korzysta z tego 

prawa  w  sposób  szorstki,  bezwzględny,  zatruwając  życie  swojej  żonie.  Gdzieindziej  zaś 

żony  przejawiają  coraz  większą  skłonność  do  podawania  w  wątpliwość,  a  nawet 

odrzucania przewodnictwa męża, i w takich okolicach liczby rozwodów są wysokie. 

Biblia  nie  pochwala  żadnej  z  tych  skrajności.  Chociaż  bezsprzecznie  przyznaje  ona 

stanowisko  głowy  mężczyźnie,  to  jednak  wskazuje,  że  żona  zajmuje  razem  z  nim 

uprzywilejowaną  pozycję  przed  Bogiem.  Profesor  Woody  pisze  w  Encyclopœdia 

Britannica:  „Hebrajsko-chrześcijańska etyka podźwignęła kobietę na wyższą pozycję w 

społeczeństwie”.

49

  Kobiecie przyznaje  się  „cześć  jako  naczyniu  słabszemu,  żeńskiemu”; 

dobra i dzielna żona jest opisana jako „korona” swego męża; ponadto jest powiedziane, 

że „jej wartość przewyższa perły” i że jest warta tego, aby mąż ją sławił (1 Piotra 3:7, NW; 

Księga Przysłów 12:4; 31:10, 28). A jednak Biblia nieodmiennie trzyma się zasady, że mąż 

jest głową. Czy to rzeczywiście ma praktyczną wartość? 

Wyniki  badań  naukowych  coraz  wyraźniej  potwierdzają  istnienie  różnic  między 

mężczyzną a kobietą, na które już od dawien dawna wskazuje Biblia. Biolodzy twierdzą, 

że  potrafią  określić,  czy  pojedyncza  komórka  ludzka  pochodzi  od  mężczyzny,  czy  od 

kobiety.  Nie  tylko  rola  mężczyzny  w  akcie  zapładniania  oraz  silna  budowa,  lecz  także 

hormony, które produkuje jego organizm, świadczą o tym, że ma być bardziej agresywny 

niż  kobieta  i  obejmować  przewodnictwo.  Już  małe  dziewczynki  i  chłopcy  wyborem 

background image

zabawek  ujawniają,  jaką  rolę  będą  później  odgrywać  w  życiu.  Chociaż  mężczyzna  i 

kobieta prawie się nie różnią pod względem inteligencji, to jednak istnieją między nimi 

zasadnicze różnice psychiczne umożliwiające im wykonywanie przypadających im zadań. 

Psycholog  Cleo  Dawson,  której  amerykańskie  Zrzeszenie  Pracodawców  zleciło 

przeprowadzenie specjalnych badań, tak napisała w swoim sprawozdaniu: 

„(...) w gruncie rzeczy kobiety 

czują, a mężczyźni myślą. Kobiety często dorównują mężczyznom, 

a  nawet  przewyższają  ich  inteligencją,  ale  są  obciążone  balastem  uczuć,  który  jest  im  zawadą. 

Mężczyźni  są  praktyczniejsi,  co  ich  uzdalnia  do  wydawania  sądów,  organizowania  i  kierowania. 

Wydaje się więc, że sama natura zaplanowała nadzorowanie kobiet przez mężczyzn, choćby one temu 

zapamiętale zaprzeczały”.

50

 

A zatem Biblia  trafia  w  sedno,  kiedy  daje  następującą  receptę  na  szczęśliwe 

małżeństwo: 

„Żony  niech  będą  poddane  mężom  tak  jak  Panu  (...)  Mężowie  powinni  miłować  swe  żony  jak 

własne ciała. (...) bo nikt nie żywi nigdy nienawiści do swego ciała, ale je karmi i pielęgnuje, (...) z 

drugiej strony żona powinna mieć głęboki szacunek dla swego męża”. - Efezjan 5:22-33, NW. 

Czy  nie  dałoby  się  przezwyciężyć  mnóstwa  najrozmaitszych  trudności  powstających 

między mężami a żonami, gdyby mężowie okazywali żonom więcej uczucia, a żony miały 

więcej szacunku dla mężów? 

Innym  poważnym  problemem  naszych  czasów  jest  przestępczość  młodocianych. 

Jednocześnie daje się zauważyć, że coraz więcej rodziców pozwala dzieciom na wszystko i 

coraz mniej je nadzoruje. Biblia ostrzega: „Chłopiec pozostawiony sobie jest wstydem dla 

matki”  i  „w  sercu  chłopięcym  głupota  się  mieści,  rózga  karności  wypędzi  ją  stamtąd” 

(Księga  Przysłów  29:15;  22:15).  Czy  więc  wystarczy  być  zawsze  surowym  albo  stale 

stosować kary cielesne? Nie, to nie wystarczy, i dlatego dana jest rodzicom następująca 

rada: 

„Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha”. - Kolosan 3:21. 

Jeżeli  rodzicom,  którzy  są  równie  niedoskonali,  jak  ich  dzieci,  udaje  się  łączyć 

stanowczość z miłością, to są szanowani i kochani przez swoje potomstwo. 

W  dobie  obecnej  więzy  rodzinne  kruszą  się  i  pękają  pod  naporem  warunków 

współczesnego  życia.  Sam  fakt,  że  członkowie  rodziny  mieszkają  razem  i  są  ze  sobą 

spokrewnieni,  jeszcze  ich  ze  sobą  nie  wiąże.  Jak  Biblia  może  się  przyczynie  do 

zjednoczenia  rodziny,  do  tak  koniecznego  umocnienia  łączących  ją  więzów!  Przez 

budzenie poczucia odpowiedzialności i lojalności wobec Tego, który jest wyższy niż każdy 

członek rodziny. 

Nauki  Biblii  pomagają  każdemu  w  rodzinie  zdać  sobie  sprawę,  że  musi  odpowiadać 

przed niebiańskim Życiodawcą za wszystko, co mówi i czyni. Nadaje to większe znaczenie 

radzie  i  karceniu  ze  strony  ojca  oraz  pouczeniom  udzielanym  dzieciom  przez  matkę. 

Pomaga  mężowi  w  wywiązywaniu  się  z  jego  obowiązków  i  sprawia,  że  żona  znajduje 

większą  przyjemność  w  swej  pracy;  przypomina  dzieciom,  że  ich  rodzice  również 

podlegają Boskiej dyscyplinie (Hebrajczyków 12:8-11). Każdy członek rodziny pragnie tak 

postępować, żeby życie rodziny przynosiło Jehowie cześć, a nie ujmę. 

Dalszym dowodem praktyczności Biblii są jej rady dla członków rodziny rozdzielonej 

pod względem religijnym. Jezus  Chrystus  powiedział otwarcie, że głoszone przez niego 

background image

prawdy  podziałają  w  niektórych  rodzinach  jak  „miecz”,  gdy  jeden  lub  kilku  członków 

takiej rodziny przyjmie te prawdy, a inni je odrzucą (Mateusza 10:34-37). Nawet w takich 

wypadkach można znaleźć w Biblii pociechę i mądrą radę (1 Koryntian 7:12-16; 1 Piotra 

3:1-6). A miłość, której Biblia naucza i która „nie szuka własnych korzyści, nie daje się 

rozdrażnić  (...)  nie  prowadzi rachunku krzywdy”, lecz „wszystko znosi (...) wszystkiego 

się spodziewa, wszystko przetrzymuje”, pozwala być szczęśliwym nawet w tych trudnych 

okolicznościach. - 1 Koryntian 13:4-7, NW

POKOJOWE STOSUNKI Z LUDŹMI POSTRONNYMI   

I PROBLEM BEZPIECZEŃSTWA 

Człowiek  nie  spędza  całego  życia  w  domu.  Co  prawda  nietrudno  jest  przebywać  z 

obcymi ludźmi, którzy są przyjaźni i wyrozumiali (Mateusza 5:46, 47), ale niestety takich 

ludzi  spotyka  się  dziś  bardzo  rzadko.  A  jak  reagujesz,  gdy  ktoś  jest  wobec  ciebie 

nieuprzejmy, szorstki lub niesprawiedliwy? 

W Biblii znajdujemy następującą radę: „Cierpliwy jest lepszy niż mocny, opanowany - 

od zdobywcy grodu” (Księga Przysłów 16:32). Czy taka postawa jest praktyczna? Kiedy w 

Paryżu  pewnego  razu  przechodzień  niosący  skrzynię  przeszedł  tuż  obok  nowego 

samochodu,  kierowca  wyskoczył  z  wozu  i  zaczął  na  niego  krzyczeć,  że  porysował  mu 

karoserię, a następnie uderzył go tak silnie, że człowiek ten stracił przytomność i już jej 

nie odzyskał. W obecnych niespokojnych czasach takie wybuchy gniewu są typowe. Czy 

jednak mają one jakąś praktyczną wartość? 

Ludzie bardzo  często  postępują  w  myśl  zasady  „człowiek  człowiekowi  wilkiem”. Czy 

tacy  ludzie  mogą  być  naprawdę  szczęśliwi?  Kto  znosi  niesprawiedliwość,  temu  Biblia 

udziela pociechy i pokrzepienia,  żeby  mógł  trzymać  się  szlachetnych  mierników 

postępowania. Czytamy w niej na przykład: 

„Nikomu złem za złe nie oddawajcie (...) Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi 

pokój miejcie. 

Najmilsi!  Nie  mści  j  cię  się  sami,  ale  pozostawcie  to  gniewowi  Bożemu,  albowiem 

napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan. Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm 

go;  jeśli  pragnie,  napój  go;  bo  czyniąc  to,  węgle  rozżarzone  zgarniesz  na  głowę  jego.  Nie  daj  się 

zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. - Rzymian 12:17-21, NP. 

Niektórzy  nazywają  takie  rady  ‚,utopia”  i  twierdzą,  że  w  dzisiejszych  czasach  trzeba 

myśleć  „bardziej  realnie”.  Pytają:  „Co  by  to  było,  gdyby  większość  mieszkańców  kraju 

miała  takie  nastawienie?  Czy  bylibyśmy  wtedy bezpieczni!”  A  jak  ta  sprawa  wygląda 

dzisiaj, kiedy większość ma wprost przeciwne nastawienie? Czy dzięki temu ludzie czują 

się bezpieczni? I czy ty sam czujesz się bezpieczny? 

Czy  czułbyś  się  bezpieczny,  gdyby  wszystkie  domy  w  twojej  okolicy  były  ogrodzone 

płotami naładowanymi prądem elektrycznym, gdyby wszystkie ogrody były zaminowane, 

a  przy  wszystkich  furtkach  i  bramach  były  ustawione  karabiny  maszynowe?  Ten  obraz 

może ci się wydać przejaskrawiony, jednakże właśnie w tym kierunku zmierza ludzkość 

nękana nieufnością, strachem i uprzedzeniami. Czy potrafiłbyś ją zawrócić? Nie, Biblia 

wcale  nie  żąda  od  ciebie  podejmowania  takiej  próby.  Ona  mówi,  że  tylko  Bóg  może  to 

zrobić  i  że  On  to  zrobi.  Jest  rzeczą  oczywistą,  że  żadne  propozycje  i  żadne  wysiłki 

zmierzające  do  rozwiązania  problemu  „bezpieczeństwa”  nie  mają  praktycznej  wartości, 

jeżeli nie uwzględnia się przy tym Boga. - Psalm 37:8-11. 

background image

Jak  się  już  o  tym  dowiedzieliśmy  z  poprzedniego  rozdziału,  proroctwa  biblijne 

przepowiedziały  obecną  katastrofalną  sytuację,  w  jakiej  się  znalazł  człowiek,  obecne 

czasy,  w  których  ludzie  nie  uznający  Biblii  za  swój  drogowskaz  obmyślają  plany 

niemożliwe  do  zrealizowania  albo  dokonują  wynalazków  zagrażających  dalszemu 

istnieniu życia na ziemi. Należałoby się więc spodziewać, że Biblia pouczy nas, co trzeba 

robić w tym czasie największego zagrożenia. Rzeczywiście ona to mówi. 

Biblia nie zachęca nas do biernego wyczekiwania, tylko wskazuje, że koniecznie trzeba 

działać już teraz. Chodzi jednak nie o popieranie jakiejś z góry przegranej sprawy, tylko 

dzieła kierowanego mądrością Bożą, które na pewno zostanie uwieńczone powodzeniem. 

Przede wszystkim powinniśmy poznać zasady i nauki Biblii oraz nauczyć się stosowania 

ich  w  życiu  codziennym.  Następnie  powinniśmy  przyłączyć  się  do  rozproszonego po 

całym  świecie  ludu  Bożego  i  pomagać  innym,  żeby  postąpili  podobnie  (Apokalipsa 

22:17). Wszystko to ma istotne znaczenie dla ocalenia i dostąpienia życia wiecznego, nie 

gdzieś  na  innej  planecie,  tylko  tu,  na  naszej  ziemi,  w  nowym  porządku  ustanowionym 

przez Boga. Czy to jest rozsądne? Czy od czasu do czasu nie czytasz albo nie słyszysz o 

tym,  jak  znane  osobistości  i  przywódcy  światowi  ostrzegają,  że  któregoś  dnia  człowiek 

może zniszczyć wszelkie życie na ziemi? Dlaczego więc wydaje ci się dziwna myśl, że Bóg 

zajmie  się  tą  sprawą  i  zniszczy  wszystkich  złych,  a  zachowa  sprawiedliwych?  W  tej 

sytuacji  biblijna  rada  dotycząca  zbożnego  postępowania  rzeczywiście  jest  wyrazem 

praktycznej mądrości. - Psalm 37:9; 2 Piotra 2:9. 

WYMOWNE ŚWIADECTWO PRAKTYCZNEJ WARTOŚCI BIBLII 

Omawiane  tu  zasady  i  nauki  biblijne  nie  są  zwykłą  teorią.  Istnieje  wymowne 

świadectwo  ich  praktycznej  wartości.  Zwróć  uwagę  na  następujące  wypowiedzi  ludzi 

postronnych  dotyczące  pewnej  społeczności  chrześcijan,  którzy  się  kierują  zasadami 

biblijnymi: 

Gazeta New York Times  pisała  o  zorganizowanym  w  roku  1958  międzynarodowym 

kongresie  tej  społeczności,  którego  uczestnicy  zjechali  się  ze  123  krajów.  Ludzie  ci 

pochodzili  z  najróżniejszych  ludów  i  ras  rodziny  człowieczej.  Mimo  to  jednak  we 

wspomnianym reportażu czytamy: 

„Od sześciu dni odbywa się w Nowym Jorku kongres, który można uznać za największy z dotąd 

zorganizowanych w naszym mieście, a zachowanie jego uczestników za najbardziej wzorowe. 

„Od niedzieli około 180 000 Świadków Jehowy je, śpi i pracuje na terenie miasta. (...) 
„Nowojorczycy (...) jednomyślnie przyznają, że Świadkowie zachowują się nienagannie. (...) Ich 

czystość jest już niemal przysłowiowa”. - 1 sierpnia 1958. 

Reportaż  z  tego  kongresu  zamieszczony  w  czasopiśmie  Life  potwierdza praktyczne 

znaczenie ich nastawienia oraz metod organizacyjnych. Czytamy tam: 

„Przybyło  około  35  000  delegatów  zagranicznych.  Przywiozły  ich  dwa  wynajęte  statki,  osiem 

pociągów, 65 samolotów, 500 autobusów i 18 000 samochodów prywatnych. Wszystko przebiegało 

tak sprawnie, że zrobiło to wrażenie nawet na zblazowanych nowojorczykach”. - 11 sierpnia 1958. 

We włoskim czasopiśmie Selezione Piacentina powiedziano w roku 1968 o tej samej 

społeczności: 

„Są  tak  uprzejmi  i  nie  zepsuci  (...)  niezwykle  skromni,  szczęśliwi,  swobodni,  zajęci  pilnym 

background image

studiowaniem  Słowa  Bożego,  Biblii.  (...)  Ich  moralność,  podobnie  zresztą  jak  ich  wiara,  nie  zna 

żadnych furtek, wykrętów, kompromisów ani obłudnego maskowania się”. 

W  książce  pt.  Christians of the Copperbelt (Chrześcijanie  w  Pasie  Miedzionośnym) 

jest między innymi mowa o afrykańskich członkach tej społeczności zamieszkujących Pas 

Miedzionośny w Zambii. O ich rzetelności oraz zachowaniu się autor pisze: 

„Afrykańscy  nauczyciele  i  przedstawiciele  opieki  społecznej,  którym  wykształcenie  umożliwia 

wydanie  bardziej  bezstronnego  sądu,  mówią,  że  ‚ludzie  Strażnicy  [Świadkowie  Jehowy]  są  bardzo 

rzetelni  i  punktualni.  Są  zdyscyplinowani  i  nigdy  się  nie  upijają’.  (...)  Stwierdziliśmy,  że  pod  tym 

względem zaskakująco różnią się od większości innych ugrupowań społecznych”. - 1961, s. 231. 

Książka  ta  mówi  też  o  wpływie,  jaki  nauki  biblijne  wywarły  na  życie  rodzinne  i  jak 

pomogły ludziom uwolnić się od zakorzenionych zwyczajów i tradycji: 

„Poznane przez nas [afrykańskie] rodziny Strażnicy prowadzą chyba wyjątkowo hormonijne życie 

rodzinne i są szczęśliwe. 

„Ta gotowość męża i żony do współpracy w gronie rodziny rzuca się w oczy szczególnie w domu. 

(...)  Podczas  gdy  w  większości  innych  zgromadzeń  religijnych  dość  trudno  było  ustalić,  kto  z  kim 

stanowi  małżeństwo,  ponieważ  mężowie  i  żony  nie  chodzą  razem  do  kościoła  ani  nie  siedzą  obok 

siebie  na  mszy,  to  rodziny  Strażnicy  można  było  z  łatwością  rozpoznać  na  ich  zgromadzeniach, 

tworzyli bowiem grupki złożone z ojca, matki i dzieci”. - S. 235, 112. 

Ta społeczność z biegiem lat staje się coraz liczniejsza, mimo że w wielu krajach jest 

prześladowana. Znany dziennikarz szwedzki, Björn Hallström napisał o przeżyciach tych 

chrześcijan w nazistowskich obozach koncentracyjnych: 

„Traktowano ich gorzej niż każdą inną grupę, ale dzięki swej wierze w Boga znosili to lepiej niż 

wszyscy inni”. 

Bruno  Bettelheim,  profesor  psychologii  wychowawczej,  który  sam  był  więźniem 

obozów  koncentracyjnych  w  Dachau  i  Buchenwaldzie,  również  wspomina  o  tych 

chrześcijanach,  wskazując  przy  tym,  dzięki  czemu  zdołali  przetrwać. 

W swej książce pt. 

Aufstand gegen die Masse (Bunt przeciw masie) Bettelheim pisze: 

„Mam  na  myśli  Świadków  Jehowy,  którzy  nie  tylko  zachowywali  niezwykłe  poczucie  godności 

ludzkiej oraz wysoki poziom moralny, 

ale  również  zdawali  się  być  uodpornieni  na  wpływy  życia 

obozowego, które w krótkim czasie niszczyły osobowość ludzi uznanych przez zaprzyjaźnionych ze 

mną psychoanalityków oraz przeze mnie samego za doskonale zespolonych ze sobą. 

„Uwięzienie robiło na nich jeszcze mniejsze wrażenie niż na więźniach politycznych i pozostawali 

zespoleni dzięki niezachwianym przekonaniom religijnym. (...) 

„Ponieważ byli sumiennymi pracownikami, więc często wybierano ich na kapów. (...) Byli jedyną 

grupą więźniów, którzy nigdy nie lżyli ani nie maltretowali innych więźniów w obozie (...), mimo to 

esesmani woleli ich jako kapów, ponieważ byli pracowici, zręczni i skromni. W przeciwieństwie do 

innych  grup  więźniów,  które  prowadziły  między  sobą  stałą,  morderczą  wojnę  podjazdową, 

Świadkowie Jehowy nigdy nie wykorzystywali swoich kontaktów z esesmanami do uzyskania 
uprzywilejowanych stanowisk w obozie”. - 1960, s. 27, 135. 

Wszędzie na ziemi są więc liczne dowody na to, że rady biblijne do dziś nic nie straciły 

na  aktualności.  Czy  wobec  tego  można  twierdzić,  iż  Biblia  nie  ma  już  praktycznej 

wartości, jeżeli dzięki niej tysiące, a nawet setki tysięcy ludzi tak zmieniło swoje życie, że 

odpowiadają  miernikom  biblijnym  i  osiągają  pod  tym  względem  wspaniałe  wyniki? 

Słowa,  które  kiedyś  napisał  do  współchrześcijan  apostoł  Paweł,  dotyczą  również 

background image

chrześcijan doby obecnej: 

„A pr

zeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście 

nie  jako  słowo  ludzkie,  ale,  jak  jest  prawdziwie,  jako  Słowo  Boże,  które  też  w  was  wierzących 

skutecznie działa”. - 1 Tesaloniczan 2:13, NP. 

Biblia zaprasza cię, żebyś wypróbował jej nauki w swoim życiu. Dzięki temu będziesz 

się mógł przekonać, że te nauki  nie są teoriami ani filozofiami ludzkimi, lecz stanowią 

część składową Słowa żywego Boga. - Psalm 34:9; Malachiasza 3:10; Mateusza 6:31-33. 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 12 

Jak otrzy

maliśmy Biblię 

 
WSZYSTKIE fakty prowadzą do wniosku, że Biblia rzeczywiście jest Słowem Bożym. Ale 

jak otrzymaliśmy Biblię? Czy to Bóg ją napisał i potem wręczył człowiekowi? A jeśli do 

napisania jej posłużył się ludźmi, to jak można mówić, że ta księga jest Słowem Bożym? 

Czy  Bóg  podyktował  ją  słowo  po  słowie?  Jeżeli  nie,  to  skąd  można  mieć  pewność,  że 

pisarze nie popełnili żadnego błędu albo że nie spisali tylko własnych wymysłów?   

Chcąc  uzyskać  odpowiedzi  na  te  pytania,  musimy  dociec,  jak  należy  rozumieć 

wypowiedź, że Biblia jest „natchniona przez Boga”. 

JAK ZOSTAŁA NATCHNIONA? 

Nawet ludzie, którzy uważają Biblię jedynie za dobrą książkę, mówią niekiedy, że jest 

natchniona.  Ale  co  przez  to  rozumieją?  Ich  zdaniem  pisarze  Biblii  byli  natchnieni  tak 

samo,  jak  bywają  natchnieni  poeci  i  muzycy.  Wyobrażają  sobie,  że  pisarz  biblijny,  na 

przykład Izajasz czy Dawid, niby utalentowany poeta tak bardzo przejął się wspaniałym 

tematem, że jego talent niejako „natchnął” go do stworzenia arcydzieła. 

To znaczy, że ludzie tak myślący uznają Biblię jedynie za zbiór ksiąg napisanych przez 

pobożnych ludzi, a nie za dzieło jedynego Boskiego Autora spisane dzięki oddziaływaniu 

Jego świętego ducha, Jego niewidzialnej czynnej mocy. Ten drugi pogląd jest zgodny z 

twierdzeniem samej Biblii, która mówi, że „całe pismo jest natchnione przez Boga” oraz 

że „proroctwo (...) nigdy nie było dane z woli człowieka, lecz mężowie Boży mówili tak, 

jak byli uniesieni duchem świętym”. - 2 Tymoteusza 3:16; 2 Piotra 1:21, NW. 

background image

Wyrażenie „natchnione przez Boga” jest tłumaczeniem greckiego słowa oznaczającego 

„tchnięte przez Boga”. Przez ‚tchnięcie’ na wiernych ludzi swego ducha Bóg skłonił ich do 

spisania świętych Pism. To znaczy, że Bóg przekazywał tym ludziom swoje orędzia lub 

widzenia,  wszczepiając  je  w  ich  podatne  umysły.  Prorocy  zaś  mieli  obowiązek  spisania 

tego. - 2 Samuela 23:2; Apokalipsa 1:19. 

W  początkowym  okresie  powstawania  Biblii  „palec  Boży”  napisał  Dziesięcioro 

Przykazań na tablicach kamiennych (Księga Wyjścia 31:18). Przykazania te są jedynym 

fragmentem Biblii napisanym przez samego Boga dzięki bezpośredniemu oddziaływaniu 

Jego  ducha  na  tablice.  Do  spisania  wszystkich  innych  części  Biblii  Bóg  posłużył  się 

ludźmi jako swymi pisarzami, czyli sekretarzami. 

Niekiedy  Bóg  dyktował  wiernym  ludziom  swoje  orędzia  albo  przekazywał  je  za 

pośrednictwem  anielskiego  posłańca,  a  oni  spisywali  te  orędzia  dokładnie  tak,  jak  je 

otrzymali (Księga Wyjścia 34:27; Izajasza 56:1; Jeremiasza 11:1). Wiele swych orędzi Bóg 

podyktował  Mojżeszowi,  który  sumiennie  je  zapisał.  Kiedy  na  górze  Synaj  Mojżesz 

otrzymał Prawo, Bóg powiedział do niego: „To oznajmisz synom Izraela”. A jaki dowód 

mieli  inni  Izraelici,  że  Bóg  rozmawiał  z  Mojżeszem?  Bóg  dał  znaki,  dzięki  którym  lud 

mógł się przekonać, iż Mojżesz rzeczywiście jest na ziemi rzecznikiem Boga. Bóg sprawił, 

że „rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się 

głos  potężnej  trąby,  tak  że  cały  lud  przebywający  w  obozie  drżał  ze  strachu”. Dla 

milionów Izraelitów, którzy byli świadkami tego zjawiska, był to przekonywający dowód, 

że Bóg mówił do nich za pośrednictwem Mojżesza. - Księga Wyjścia 19:3-25. 

Setki  lat  później,  gdy  Bóg  założył  zbór  chrześcijański,  znowu  dowiódł  za  pomocą 

nadprzyrodzonych znaków widzianych przez przedstawicieli wielu narodowości, że Jego 

duch  spoczywa  na  członkach  tego  zboru.  Niektórych  członków  zboru  Bóg  użył  do 

spisania  Chrześcijańskich  Pism  Greckich.  W  Biblii  czytamy:  „Bóg  zaś  uwierzytelnił  je 

cudami,  znakami  przedziwnymi,  różnorakimi  mocami  i  udzielaniem  Ducha  Świętego 

według swej woli”. - Hebrajczyków 2:4; Dzieje Apostolskie 2:1-43. 

Nie ulega wątpliwości, że w wielu wypadkach Bóg pozostawiał natchnionym pisarzom 

pewną  swobodę,  jeśli  chodzi  o  wybór  stylu.  Chociaż  święty  duch  Boży  kierował  ich 

myślami, to jednak sami dobierali słowa, którymi chcieli wyrazić orędzie Boże. Mimo to 

nadal pozostawało ono orędziem Bożym. Można to unaocznić następującym przykładem 

z naszych czasów: Dyrektor  przedsiębiorstwa  może  polecić  swemu  sekretarzowi,  żeby 

odpisał  na  jakiś  list,  zaznaczając  przy  tym,  jakie  istotne  punkty  powinien  uwzględnić. 

Przy  pisaniu  listu  sekretarz  kieruje  się  wskazówkami  dyrektora,  a  poza  tym  z 

doświadczenia  wie  mniej  więcej,  jak  dyrektor  postępuje  w  takich  sprawach.  Dyrektor 

odczytuje list, stwierdza, że został napisany po jego myśli, i podpisuje go. Taki list uznaje 

się za list samego dyrektora. - 1 Koryntian 2:11-16; 4:1, 2. 

Niekiedy  duch  Boży  sprawiał,  że  pisarze  Biblii  miewali widzenia, to znaczy  w ich 

umysłach powstawały obrazy. Potem opisywali to, co ujrzeli. - Ezechiela 1:1; Daniela 7:1; 

Apokalipsa 1:10, 11; 4:1. 

Dzisiaj nie powinno być trudno zrozumieć, jak przebywający w niebie Stwórca mógł 

spowodować, że ci pisarze Biblii na ziemi widzieli w duchu obrazy albo słyszeli głos Boży. 

W  dobie  obecnej  można  sobie  siedzieć  w  mieszkaniu  i,  patrząc  na  ekran  telewizyjny, 

oglądać  obrazy  przekazywane  z  wielkiej  odległości  dzięki  wykorzystaniu  praw  fizyki 

ustanowionych dawno temu przez Stwórcę. Czyżby więc Bogu miało sprawiać trudność 

background image

przekazanie do umysłu Jego sług obrazów rzeczy przyszłych? 

Podczas  okrążania  księżyca  kosmonauci  przekazywali  na  ziemię  wiadomości 

odbierane  tu  z  niezwykłą  wyrazistością.  Czy  zatem  Bóg  nie  mógł  przekazywać  z  nieba 

swoim  sługom  wiadomości  w  sposób  bez  porównania  doskonalszy?  Niewątpliwie  tak! 

Warto też zaznaczyć, że tylko ludzie, którzy mieli odpowiednie urządzenia, mogli słyszeć, 

co  mówią  kosmonauci.  A  zatem  również  Bóg  mógł  przekazywać  swe  orędzie  na  ziemię 

wiernym ludziom, którzy mieli właściwe nastawienie wobec Niego; On to czynił i nakazał 

im zapisać otrzymane w ten sposób wiadomości. 

Zastosowanie  tej  niezwykłej  metody  redagowania  tekstu  doprowadziło  do 

powstawania  jedynego  w  swoim  rodzaju  arcydzieła  -  księgi,  która  ma  jednego  Autora, 

lecz wielu pisarzy. Charakteryzuje ją wspaniała harmonia wewnętrzna odzwierciedlająca 

mistrzowski  umysł  tego  jednego  Autora.  Od  Księgi  Rodzaju  aż  do  Apokalipsy,  inaczej 

mówiąc  od  ‚raju  utraconego’  aż  do  ‚raju  odzyskanego’,  przewija  się  przez  nią  jeden 

podstawowy temat: Królestwo Boże. Spisanie całej Biblii zajęło około 1600 lat, a udział w 

tym miało co najmniej 39 osób. O czym to świadczy? O tym, że ci pisarze w żaden sposób 

nie mogli „się zmówić”, żeby wszystko dopasować. Nie mogło też dojść między nimi do 

tajnego porozumienia,  ponieważ  w  niektórych  wypadkach  dzieliły  ich  całe  stulecia. 

Niejedni z nich oświadczyli nawet, że nie zrozumieli tego, co napisali (Daniela 12:8, 9; 1 

Piotra 1:10-12). Rozumiał to jednak Boski Autor i właśnie Jemu zawdzięczamy jednolitą 

treść Biblii. 

BOSKA BIBLIOTEKA 

Czy znalezienie  czegoś  w  Biblii  sprawia  ci  trudności?  Jeżeli  tak,  to  możesz  sobie 

wyobrazić,  jak  onieśmielone  musi  być  dziecko,  które  po  raz  pierwszy  znalazło  się  w 

bibliotece publicznej  i  widzi  długie  szeregi  książek.  Jednakże  nawet  już  po  krótkim 

wyjaśnieniu  wie,  jak  sobie  poradzić.  Stopniowo  pojmuje,  dlaczego  książki  nie  są 

ustawione  na  półkach  w  takim  porządku,  w  jakim  zostały  napisane.  Pojmuje  też, 

dlaczego nie są tak ułożone, jak by się to jemu podobało, to znaczy książki najbardziej dla 

niego  interesujące  na  pierwszej  półce,  a  książki,  które  je  najmniej  interesują,  na 

ostatniej. 

To  przyrównanie  do  biblioteki  dobrze  pasuje  do  Biblii.  Słowo  „Biblia” pochodzi od 

greckiego wyrazu bibli’a,  którym  z  biegiem  czasu  zaczęto  określać  rozmaite  zwoje, 

książki,  a  w  końcu  zbiór  książeczek,  z  których  składa  się  dziś  nasza  Biblia.  Hieronim, 

znany  z  dokonania  przekładu  Biblii  na  język  łaciński,  nazwał  ten  zbiór  „Boską 

Biblioteką”. 

Pierwsze  39  ksiąg  Biblii  (według  porządku  przyjętego  w  większości  współczesnych 

przekładów)  zostało  napisane  głównie  po  hebrajsku,  a  tylko  krótkie  fragmenty  -  po 

aramejsku. Ostatnie 27 ksiąg spisano w języku greckim, który w czasie pobytu Jezusa na 

ziemi  był  powszechnie  używanym  językiem  międzynarodowym.  Można  więc  słusznie 

powiedzieć, że Biblia dzieli się na „Pisma Hebrajskie” i „Pisma Greckie”. 

Chociaż  porządek  39  ksiąg  Pism  Hebrajskich  może  być  w  niektórych  przekładach 

nieco odmienny, to jednak zazwyczaj dzieli się je na następujące trzy główne części: (1) 

historyczne, od Księgi Rodzaju do Księgi Estery - 17 ksiąg; (2) poetyckie, od Księgi Joba 

do Pieśni nad Pieśniami - 5 ksiąg; (3) prorockie, od Izajasza do Malachiasza - 17 ksiąg. 

background image

Oczywiście  jest  to  jedynie  podział  ogólny,  ponieważ  pewne  fragmenty  każdej  części 

można  by  zaliczyć  do  którejś  z  dwóch  pozostałych.  Również  27  ksiąg  Chrześcijańskich 

Pism  Greckich  dzieli  się,  logicznie  rzecz  biorąc,  na  następujące  3  części:  (1)  5  ksiąg 

historycznych, mianowicie cztery Ewangelie i Dzieje Apostolskie; (2) 21 listów niektórych 

apostołów  i  uczniów  oraz  (3)  Apokalipsa  (Objawienie),  która  zapowiada  przyszłe 

doniosłe wydarzenia i stanowi wspaniałe zakończenie całej Biblii. 

Im  więcej  czytasz  Biblię,  tym  wyraźniej  dostrzegasz  współzależność  poszczególnych 

części tej księgi. Chrystianizm przyniósł ze sobą wielkie zmiany. Mimo to Chrześcijańskie 

Pisma Greckie są najzupełniej zharmonizowane z Pismami Hebrajskimi. Nie można ich 

od  siebie  oddzielić.  Pisarze  chrześcijańscy  rozwinęli  rozmaite  tematy  poruszone  już 

uprzednio w Pismach Hebrajskich. Przytoczyli z nich bezpośrednio ponad 365 wersetów, 

a poza tym jeszcze około 375 razy powołali się na nie. Cztery Ewangelie stanowiły cel, ku 

któremu  zmierzały  prorockie  Pisma  Hebrajskie.  W  pozostałych  księgach 

Chrześcijańskich  Pism  Greckich  można  znaleźć  zastosowanie  i  wyjaśnienie  z  punktu 

widzenia  chrystianizmu  wielu  szczegółów  zawartych  w  Pismach  Hebrajskich.  Nawet 

proroctwa  podane  w  natchnionych  Pismach  Greckich  stanowią  rozwinięcie  proroctw 

zawartych w Pismach Hebrajskich. 

Biblia  nie  jest  więc  dowolnym  zlepkiem  fragmentów  piśmiennictwa  żydowskiego  i 

chrześcijańskiego,  tylko  starannie  dobraną  biblioteką  natchnionych  ksiąg,  które  łączy 

jeden główny temat i które zostały zachowane do naszych czasów, żeby nas pocieszać i 

zachęcać.  Ta  wspaniała  księga  wyraża  mądrość  jej  Autora  i  pozwala  dostrzec jednolity 

charakter zamierzenia Stwórcy. 

CZY TEKST MOJEJ BIBLII JEST ZGODNY Z ORYGINAŁEM? 

Takie  pytanie  zadaje  wiele  ludzi.  A  co  mówią  fakty!  Materiał,  na  którym  pierwotnie 

spisywano księgi biblijne, był bardzo nietrwały i dlatego nie zachował się żaden oryginał. 

Jest jednak do dyspozycji mnóstwo odpisów tekstów oryginalnych. Już w początkowym 

okresie  spisywania  ksiąg  biblijnych  Bóg  zezwolił  na  sporządzanie  kopii  natchnionych 

pism. - Księga Powtórzonego Prawa 17:18. 

Ale skąd można wiedzieć, czy te odpisy są całkowicie zgodne z oryginałem? Czy można 

mieć pewność, że nasze Biblie rzeczywiście zawierają Słowo natchnione przez Boga? 

Jak  się  dowiadujemy  z  historii,  kopiści  Pism  Hebrajskich  słynęli  z  pedantycznej 

dokładności.  Odręczne  kopie  (rękopisy)  były  bardzo  starannie  sporządzane  przez 

wyspecjalizowane  szkoły  skrybów.  Co  prawda  nie  wykonywali  oni  tej  pracy  pod 

natchnieniem, ale wielu z nich było ludźmi bogobojnymi; należał do nich między innymi 

Ezdrasz, o którym czytamy: „Był on pisarzem biegłym w prawie Mojżeszowym, które dał 

Jahwe [Jehowa], Bóg Izraela” (Ezdrasza 7:6, Kr).  Wiadomo,  że  późniejsi  odpisywacze, 

tak  zwani  masoreci,  kierowali  się  następującą  myślą  przewodnią:  „Nic  nie  zmieniać, 

wszystko  powtarzać  i  chronić,  wszystkiego  strzec”.  Starożytne  rękopisy  zawierają  ślady 

niezwykłej  staranności,  z  jaką  je  sporządzano,  gdyż  odpisywacze  pracowicie  zliczali  i 

notowali na marginesie nie tylko liczbę słów, ale nawet liter, żeby się ustrzec od pomyłek 

lub opuszczenia czegokolwiek. 

Ktoś  może  powiedzieć:  „Ale  pomimo  całej  tej  staranności  przy  sporządzaniu  kopii  z 

kolejnych  odpisów  w  ciągu  setek,  a  nawet  tysięcy  lat  mogło  się  przecież  zakraść  wiele 

background image

błędów”.  A  jednak  nie,  choć  może  trudno  w  to  uwierzyć.  Za  przykład  mogą  posłużyć 

słynne  Zwoje  znad  Morza  Martwego.  Rękopisy  te  znaleziono  podczas  prac 

wykopaliskowych  w  latach  1947  do  1955.  Wśród  zwojów  znajdują  się  również  odpisy 

ksiąg  Pism  Hebrajskich  pochodzące  z  pierwszego  lub  drugiego  wieku  przed  naszą  erą. 

Jeden  zwój  zawiera  odpis  księgi  Izajasza.  Najstarszy  ze  znanych  dotąd  hebrajskich 

tekstów  księgi  Izajasza  pochodził  z  dziesiątego  wieku  n.e.  Dzięki  temu  odkryciu  czas 

dzielący  powstanie  pierwotnego  rękopisu  Izajasza  od  najstarszego  ze znanych odpisów 

został  skrócony  o  połowę!  A  kiedy  porównano  tekst  proroctwa  Izajasza  w  Zwoju  znad 

Morza Martwego z odpisem sporządzonym 1000 lat później, stwierdzono tylko drobne 

odchylenia, polegające najczęściej na zmianie pisowni. 

Poza tym istnieje mnóstwo  innych  dawnych  rękopisów,  tak  iż  przez  porównywanie 

można  wykryć  i  sprostować  nawet  te  nieliczne  błędy,  które  się  do  nich  zakradły.  W 

książce The Bible from the Beginning (Biblia od początku swego istnienia) czytamy: 

„Pod względem ilości ms [manuskryptów], które poświadczają zgodność z oryginałem, oraz pod 

względem  czasu,  jaki  dzieli  powstanie  oryginału  od  sporządzenia  poświadczających  go  ms,  Biblia 

wyraźnie góruje nad utworami klasyków [np. Homera, Platona i innych], (...) W porównaniu z ilością 
ms 

biblijnych  istnieje  zaledwie  garstka  ms  klasyków.  Żadna  ze  starożytnych  książek  nie  jest  tak 

dobrze poświadczona jak Biblia”. - S. 74, 76. 

W  bibliotekach  i  muzeach  całego  świata  znajduje  się  ponad 1700 kompletnych lub 

fragmentarycznych hebrajskich rękopisów Biblii. Najstarszy z tych rękopisów pochodzi z 

pierwszego  lub  drugiego  wieku  p.n.e.  Istnieje  też  tysiące  odpisów  natchnionych  Pism 

Greckich. Wiele z nich pochodzi z trzeciego wieku n.e. Najstarszym jest papirus z 

fragmentem Ewangelii według Jana; pochodzi on gdzieś z roku 150 n.e., a zatem został 

sporządzony zaledwie jakieś 50 lat po napisaniu tej Ewangelii przez Jana! Rzecz ma się 

istotnie tak, jak pisze Sir Frederic Kenyon: 

„Różnica  czasu  między  powstaniem  oryginałów  a  sporządzeniem  najstarszych  zachowanych do 

dziś  tekstów  staje  się  tak  niewielka,  że  w  gruncie  rzeczy  można  ją  pominąć.  Tym  samym  upada 

ostatnia podstawa do powątpiewania, czy Pismo Święte rzeczywiście przetrwało do naszych czasów 

tak, jak zostało spisane”. - The Bible and Archaeologys. 288, 289. 

Co  prawda  w  starych  odpisach  mogą  się  zdarzać  drobne  odchylenia.  Nie  mają  one 

jednak żadnego wpływu na treść tych odpisów. Słynni znawcy języka greckiego, Westcott 

i Hort, tak piszą o Chrześcijańskich Pismach Greckich: 

„Jeżeli  pominąć  stosunkowo  nieznaczne  odchylenia,  jak  zmiany  kolejności,  wtrącenia  lub 

pominięcia rodzajnika przy imionach itp., to naszym zdaniem słowa, które mogłyby jeszcze budzić 

wątpliwości, stanowią najwyżej jedną tysięczną całego Nowego Testamentu”.

51

 

Jeżeli więc ktoś twierdzi, iż nie da się udowodnić, że tekst Biblii przetrwał bez zmian 

do naszych czasów, ten widocznie nie zna wyżej ustalonych faktów. Możemy być pewni, 

że  Bóg  czuwał  nad  zachowaniem  swego  Słowa,  aby  zawarte  w  nim  prawdy,  zasady  i 

wiadomości  nie  doznały  żadnego  uszczerbku.  W  samej  Biblii  Bóg  dał  obietnicę 

zachowania swego Słowa w takiej formie. - Daniela 12:4; 1 Piotra 1:24, 25; Apokalipsa 

22:18, 19. 

DLACZEGO TYLE RÓŻNYCH PRZEKŁADÓW? 

Gdybyś  znał  starożytne  języki:  hebrajski,  aramejski  i  grecki,  wówczas  nie  byłby  ci 

background image

potrzebny przekład Biblii, mógłbyś ją bowiem czytać w językach oryginalnych. Większość 

ludzi musi się jednak zadowolić czytaniem Biblii w swoim języku ojczystym. Cała Biblia, 

albo przynajmniej jej fragmenty, jest dzisiaj dostępna w ponad 1600 językach. 

Poza  tym  język  ciągle  się  zmienia  i  dlatego  trzeba  dokonywać  coraz  to  nowych 

przekładów Biblii, żeby dostosować do tych zmian język biblijny, i powinniśmy się z tego 

cieszyć. Zobaczmy na przykład, jak na przestrzeni z górą 400 lat różnie oddawano werset 

z Mateusza 11:12: 

„Gdzieto od dniów tegoto Jana chrciciela 

asz [i] teras królestwu niebieskiemu gwałt się dzieie a 

gwałtownicy gwałtem bierzą ie”. - St. Murzynowski, ok. 1551. 

„A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd, królestwo niebieskie gwałt cierpi, a gwałtownicy porywają 

je”. - Wujek, 1599. 

„Lecz od dni Jana Chrzci

ciela aż dotąd królestwo niebios jest celem, do którego ludzie się cisną, a 

cisnący się pochwytują je”. - Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata (z języka ang.), 1961. 

W  nowszych  przekładach  nie  tylko  zastosowano  bardziej  dla  nas  zrozumiały  język 

współczesny,  ale  uwzględniono  także  lepszą  znajomość  języków  starożytnych.  Ponadto 

usunięto wszelkie błędy, które uczeni odkryli dzięki starannemu porównywaniu licznych 

dawnych  rękopisów.  Przykładem  tego  może  być  wtręt  w  5  rozdziale  Pierwszego  Listu 

Jana.  Końcowa  część  wersetu  7  i  początek  wersetu  8  brzmi  według  Biblii  ks.  Jakuba 

Wujka wydanej w roku 1599 (w protestanckiej Biblii gdańskiej z roku 1632 obie części 

tych wersetów brzmią prawie identycznie): „(...) na niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty; a 

ci trzej jedno są. A trzej są, którzy świadectwo dają na ziemi”. Jednakże słów tych nie ma 

w  żadnym  rękopisie  greckim  z  pierwszych  trzynastu  wieków  n.e.  W  katolickiej  Biblii 

Tysiąclecia  zupełnie  je  pominięto,  wyjaśniając  w  przypisach:  „Słów  tych  (...)  brak  w 

najstarszych rkp gr. [rękopisach greckich] i w najstarszych przekładach. Nie spotykamy 

ich również w ważniejszych kodeksach Wlg [Wulgaty]”. Podobnie postąpiono w innych 

polskich przekładach, zarówno katolickich, jak i protestanckich. 

Nowoczesne  przekłady  Biblii  ułatwiają  nam  więc  poprawne  zrozumienie  znaczenia 

tego, co czytamy. 

CZY TRUDNO CI ZROZUMIEĆ BIBLIĘ? 

Język  Biblii  jest  prosty  i  jasny,  a  przy  tym  dobitny  i  obrazowy.  Czyny  i  wydarzenia, 

prorocze symbole  i porównania  -  wszystko  jest  przedstawione  słowami,  które  można 

jasno i dokładnie przetłumaczyć na większość języków nowożytnych. Język Biblii nie jest 

niezrozumiały  ani  zawiły  jak  język  ludzkich  dzieł  filozoficznych.  A  mimo  to  wiele  ludzi 

twierdzi,  że  zrozumienie  Biblii  sprawia  im  trudności.  Dlaczego?  Jezus  powiedział  przy 

pewnej sposobności: 

„Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, iż zakryłeś to przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś 

to maluczkim. Tak, Ojcze! bo tak się spodobało Tobie”. - Mateusza 11: 25, 26, Szczepański. 

Czy  to  znaczy,  że  Biblię  mogą  zrozumieć  tylko  ludzie,  którzy  nie  są  mądrymi  i 

uczonymi?  Nie,  ponieważ  zachęca  ona  do  nabywania  wiedzy;  zresztą  sam  Jezus  był 

zarówno  mądry,  jak  i  uczony;  apostoł  Paweł  był  znany  z  wielkiej  uczoności  (Księga 

Przysłów 1:1-7; Mateusza 12:42; 13:54; Dzieje Apostolskie 26:24). Co więc miał na myśli 

Jezus,  kiedy  mówił  te  słowa?  Chciał  przez  to  powiedzieć,  że  jeśli  chodzi  o  zrozumienie 

prawdziwego  znaczenia  i  głębokiego  sensu  orędzia  biblijnego,  to  ludzie,  którzy  według 

background image

pojęć światowych są mądrzy i uczeni, nie górują nad tymi, którzy zdobyli skromniejsze 

wykształcenie i nie mają tak oświeconych umysłów. - Dzieje Apostolskie 4:13. 

Dlaczego tak jest? Dlatego, że „Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę” 

(Jakuba  4:6).  Chociaż  nie  wszyscy  starannie  wykształceni  ludzie  są  pyszni,  to  jednak 

często  tak  bywa.  Chociaż  nie  wszyscy,  którzy  otrzymali  niewielkie  albo  podstawowe 

wykształcenie, są pokorni, to jednak wielu z nich przejawia tę cechę. Jest to jeszcze jeden 

dowód,  że  Biblia  rzeczywiście  jest  Słowem  Bożym.  Zdolnym  ludziom  nietrudno  jest 

napisać coś w taki sposób, żeby zrozumiał to tylko człowiek z wyższym wykształceniem. 

Ale  ułożenie  książki,  którą  mogłoby  zrozumieć  więcej  ludzi  z  podstawowym 

wykształceniem  niż  takich,  którzy  mają  za  sobą  wyższe  studia,  wymaga  już  mądrości 

Bożej. - 1 Koryntian 1: 19, 20, 26-29. 

Zrozumienie Biblii zależy więc nie tyle od umysłu, ile od serca. Ważną rolę odgrywa 

przy tym szczerość, pokora oraz umiłowanie prawdy i sprawiedliwości (Księga Przysłów 

3:5-7; 28:5; Mateusza 18:1-6).  Bez  względu  na  to,  czy  ktoś  otrzymał  rozległe,  czy  tylko 

skromne  wykształcenie,  zrozumienie  tej  księgi  wymaga  poważnego  wysiłku.  Ponadto 

potrzebna jest przy tym modlitwa. - Psalm 119:34. 

[*]

 

Sposób spisania  Biblii  oraz  fakt,  że  cała  jej  treść  obraca  się  wokół  jednego  tematu, 

stanowi przekonywający dowód, że jej Autorem jest Jehowa Bóg. A zachowanie jej w nie 

zmienionej postaci przez całe tysiąclecia dowodzi, że Bóg interesuje się ludzkością. Są to 

uzasadnione  powody,  żeby  ją  zbadać.  Zachęcają  nas  one  do  ‚ustawicznego proszenia i 

szukania’, do poszukiwania zrozumienia „jak skarbów ukrytych”. Biblia zapewnia nas, że 

znajdziemy wówczas prawdę i mądrość cenniejsze niż złoto, srebro czy drogie kamienie. - 

Mateusza 7:7, 8; Przypowieści 2:1-9, NW

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 13 

Czy kościoły chrześcijaństwa ujmują się za Biblią? 

W  POJĘCIU  wielu  ludzi  Biblia  jest  nierozłącznie  związana  z  chrześcijaństwem. 

Określenie  chrześcijaństwo  odnosi  się  do  krajów  i  narodów,  w  których  większość 

ludności  podaje  się  za  chrześcijan.  Jeżeli  mieszkasz  w  którymś  z  tych  krajów,  to  może 

będziesz zdziwiony, gdy się dowiesz, że miliony ludzi w krajach niechrześcijańskich nie 

interesują się Biblią głównie z uwagi na przeszłość chrześcijaństwa. A jeżeli mieszkasz w 

kraju niechrześcijańskim, to prawdopodobnie będziesz wiedział, co mamy na myśli. 

background image

Większość  ludzi  na  pewno  nie  życzy  sobie  wojny,  ucisku,  niezgody  i  przestępczości. 

Jednakże  w  obrębie  chrześcijaństwa,  które  twierdzi,  że  reprezentuje  Boga,  wrogość  i 

samolubstwo  stale  prowadziły  do  straszliwych  aktów  gwałtu,  których  punktem 

szczytowym  stały  się  masowe  rzezie  podczas  obu  wojen  światowych.  W  drugim  z  tych 

konfliktów  jeden  z  krajów  chrześcijaństwa  zapoczątkował  erę  wojen  nuklearnych, 

zrzucając bomby atomowe na wrogi kraj niechrześcijański. 

Oczywiście  wszędzie  na  świecie  popełnia  się  przestępstwa,  ale  należałoby  się 

spodziewać,  że  w  chrześcijaństwie,  które  rzekomo  kieruje  się  Słowem  Bożym,  popełnia 

się  ich  mniej  niż  gdzie  indziej.  A  jednak  wcale  tak  nie  jest,  ponieważ  w  krajach 

chrześcijaństwa  przestępczość  osiąga  zatrważające  rozmiary,  niespotykane  poza  jego 

granicami. Wobec takiego stanu rzeczy wiele ludzi odwraca się od Biblii. Czy słusznie? 

Zastanówmy się. Należałoby najpierw znaleźć odpowiedź na następujące ważne pytania: 

Czy  kościoły  chrześcijaństwa  ujmują  się  za  Biblią?  Czy  przestrzegają  podanych  w  niej 

zasad?  Czy  rzeczywiście  idą  w  ślady  Chrystusa  i  czy  zawsze  wywierały  na  inne  narody 

wpływ  czysto  chrześcijański?  Gdyby  na  te  pytania  trzeba  było  odpowiedzieć  przecząco, 

znaczyłoby to, że te kościoły oszukują ludzi. Warto więc uczciwie zbadać fakty. 

POSTAWA CHRZEŚCIJAŃSTWA WOBEC BIBLII 

To prawda, że Biblia jest najbardziej rozpowszechniona w krajach chrześcijaństwa. Ma 

ją większość jego wyznawców. Ale czy samo posiadanie jakiejś książki jest równoznaczne 

z czytaniem jej? A czy nawet czytanie Biblii stanowi dowód, że się w nią wierzy? I choćby 

ktoś twierdził, że wierzy, czy to już znaczy, że kieruje się w życiu jej naukami? Wprost 

przeciwnie, księga ta może nawet potępiać jego postępowanie. 

Ilu  wyznawców  chrześcijaństwa  czyta  Biblię?  W  roku  1961  w  tokijskim  czasopiśmie 

Yomiuri Shimbun zamieszczono  następującą  wypowiedź  sekretarza  generalnego 

Zjednoczonych Towarzystw Biblijnych: 

„Biblię  kupuje  dzisiaj  miliony  ludzi,  ale  oprócz  niechrześcijan  mało  kto  ją czyta”. -  11 czerwca 

1961. 

W  znanym  czasopiśmie  religijnym  The Christian Century z  5  września  1962 

powiedziano bez ogródek: 

„Szczerze  mówiąc,  czy  zamknięta  i  zakurzona  Biblia  pełna  pożółkłych  nekrologów  nie  byłaby 

lepszym symbolem obecnego stanu protestantyzmu?” 

Czy o ludziach, którzy nie czytają Biblii, można powiedzieć, że ją reprezentują? 

Ale  skąd  się  bierze  ta  obojętność  wobec  Biblii!  A  co  powiedzieć  o  przywódcach 

religijnych,  o  klerze  pouczającym  wyznawców  chrześcijaństwa!  Mogłoby  się  zdawać,  że 

duchowni żywo interesują się Biblią i bardzo ją cenią. Czy to prawda? 

W gazecie katolickiej Luxemburger Wort z 16 stycznia 1965 znalazła się następująca 

wypowiedź na temat sytuacji, jaka panuje w Luksemburgu: 

„Czy to 

nie  jest  niepokojące,  (...)  że  znaczna  większość  naszych  katolików,  a  nawet  naszych 

duchownych, jeszcze nigdy nie przeczytała całej Biblii ani nawet Nowego Testamentu?” 

Czy  ten  widoczny  w  chrześcijaństwie  brak  zainteresowania  Biblią  wynika  tylko  z 

opieszałości  jego  członków  oraz  duchowieństwa?  Przyczyna  tkwi  znacznie  głębiej. 

Wchodzi  tu  w  grę  nie  tylko  zainteresowanie.  Jest  to  przede  wszystkim  kwestia  wiary. 

background image

Niewątpliwie sam czytałeś już oświadczenia podobne do niżej przytoczonych, ponieważ 

często pojawiają się na łamach różnych gazet i magazynów. 

Według  ukazującego  się  w  Melbourne  w  Australii  czasopisma  The Age z 18 lutego 

1967,  pewien  proboszcz  anglikański  oświadczył:  „Dla  80  procent  Starego  Testamentu 

najlepszym miejscem byłoby muzeum”. 

W niemieckim magazynie Der Spiegel podano: 

„Dla szeregu profesorów teologi

a jest mianowicie ‚nauką jak każda inna’, a ich ‚krytyczny umysł’ 

czyni  z  Pisma  Świętego  ‚zbiór  mitów  i  symboli,  bajek,  utworów  poetyckich  i  przenośni’”.  -  16 
sierpnia 1961. 

Czołowy  odłam  kościoła  prezbiteriańskiego  w  Stanach  Zjednoczonych  podał  do 

wiadomości,  że  nie  uważa  Biblii  za  „wolną  od  błędów”.

52

  A w jednym z  artykułów 

czasopisma  Time

53

  powiedziano o pewnym konserwatywnym teologu metodystów z 

uniwersytetu  stanu  Michigan,  że  uczy  swoich  studentów,  iż  „Biblia  jest  największym 

zbiorem mitów w dziejach zachodniej cywilizacji”. 

[*]

 

Takie  poglądy  nie  datują  się  dopiero  od  niedawna.  W  roku  1929  zadano  500 

studentom  teologii  będącym  baptystami,  kongregacjonalistami,  wyznawcami  kościoła 

episkopalnego, ewangelikami,  luteranami,  metodystami  i  prezbiterianami  następujące 

pytanie:  „Czy  wierzysz,  że  Biblia jest  całkowicie  wolna  od  legend i  mitów?”  95 procent 

zapytanych  odpowiedziało  „Nie”.

54

  Odpowiedzi  te  zdradzają,  czego  ich  nauczyli 

przywódcy religijni. 

W obecnej  sytuacji  różnica  polega  głównie  na  tym,  że  kler  chrześcijaństwa  coraz 

otwarciej demonstruje swą niewiarę w Biblię jako natchnione Słowo Boże. 

CO MYSLĄ O BOGU BIBLII? 

Negując  fakt,  że  Biblia  jest  natchnionym  Słowem  Bożym,  ci  przywódcy  religijni  w 

gruncie rzeczy twierdzą, że Bóg jest niemy, że milczy, nie komunikuje się z ludźmi. Warto 

przy  tym  podkreślić,  że  specjalnie  starają  się  podkopywać  wiarę  w  pewne  fragmenty 

Biblii,  które  mówią  o  tym,  jak  Bóg  ingerował  w  sprawy  ziemi  i  jej  mieszkańców,  dając 

wyraz swej suwerennej władzy i swojej woli. Uznają tylko te fragmenty Biblii, które da się 

wytłumaczyć w sposób czysto ludzki. W gruncie rzeczy zmierzają więc do wykazania, że 

Bóg nie jest zdolny zająć się sprawami ludzi. 

Toteż  nic  dziwnego,  że  niektórzy  przywódcy  religijni  posuwają  się  znacznie  dalej  w 

swoim zaprzeczaniu prawdziwości Biblii. Występują oni z teorią, że „Bóg jest martwy”, i 

głoszą  naukę  o  „nieobecności  Boga  za  naszych  czasów”.  Taki  wniosek  jest  logiczną 

konsekwencją nie uznawania Biblii za natchnione Słowo Boże. Kim są ci rzecznicy teorii, 

że „Bóg jest martwy”? 

Kanadyjski  duchowny  E.  Harrison  pisze  w  swej  książce  A Church Without God 

(Kościół bez Boga): 

„Werner Pelz, który napisał książkę pt. God Is No More [Boga już nie ma], jest pastorem kościoła 

anglikańskiego; (...) Ojciec Jackson, który twierdzi: ‚Jeżeli istnieje Bóg, to nie możemy o nim mówić 

jako o istocie najwyższej’, jest kapelanem uniwersyteckim; Thomas Altizer, który napisał Ewangelię 

chrześcijańskiego ateizmu [The Gospel of Christian Atheism], jest profesorem nadzwyczajnym teologii 

biblijnej  na  jednym  z  uniwersytetów  amerykańskich;  ja  jestem  duszpasterzem  w  pewnej  parafii 

background image

anglikańskiej w Toronto. Uważam się za chrześcijanina i anglikanina; jednakże mogę z całą powagą 

powiedzieć, że BOGA NIE MA”. - 1966, s. 39. 

Tacy  ludzie  wcale  nie  są  rzadkim  wyjątkiem  wśród  duchownych  chrześcijaństwa.  W 

czasopiśmie  National Observer  powiedziano m. in.: „90 procent teologów 

protestanckich w wieku poniżej 40 lat opowiada się za teorią, że ‚Bóg jest martwy’”.

55

 A 

mimo to ci duchowni uważają się za „chrześcijan”! 

CO DUCHOWNI MYŚLĄ O MORALNOŚCI BIBLIJNEJ 

Kościoły  chrześcijaństwa  od  dawien  dawna  twierdzą,  że  są  stróżami  moralności 

publicznej. Ale czy przywódcom religijnym rzeczywiście zależy na przestrzeganiu zasad 

biblijnych?  Czy  w  obecnej  dobie  załamywania  się  porządku  społecznego,  rozwodów, 

nieobowiązkowości  i  zbrodni  uznają  Biblię  za  źródło  siły  moralnej  i  czy  bronią  jej 

wysokich mierników postępowania? Co oni głoszą? 

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że biblijne mierniki moralne są całkiem jasne. Na 

przykład apostoł Paweł napisał: 

„Jak  to!  Czyż  nie  wiecie,  że  niesprawiedliwi  nie  odziedziczą  królestwa  Bożego?  Nie  dajcie  się 

zwodzić.  Ani  wszetecznicy,  ani  bałwochwalcy,  ani  cudzołożnicy,  ani  mężczyźni  utrzymywani do 

celów  przeciwnych  naturze,  ani  mężczyźni,  którzy  się  kładą  z  mężczyznami,  ani  złodzieje,  ani 

chciwcy, ani pijacy, ani lżyciele, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego”. - 1 Koryntian 6: 9, 
10, NW. 

Biblia  całkiem  wyraźnie  ogranicza  stosunki  płciowe  do  ludzi  związanych  węzłem 

małżeńskim.  Powiedziano  w  niej  stanowczo:  „Uciekajcie  od  wszeteczeństwa”, 

powstrzymujcie  się  od  wszeteczeństwa’,  „niech  (...)  łoże  małżeńskie  [będzie]  bez 

splamienia,  bo  Bóg  będzie  sądził  wszeteczników  i  cudzołożników” (1 Koryntian 6:18; 1 

Tesaloniczan 4:3, Hebrajczyków 13:4, NW). Czy  przywódcy  kościołów  chrześcijaństwa 

ujmują się za tymi naukami biblijnymi? 

Coraz więcej duchownych propaguje tak zwaną „nową moralność”. Cóż to jest! Joseph 

Fletcher, profesor episkopalnego seminarium teologicznego, wyjaśnia: „Według tej etyki 

nie ma nic złego w pozamałżeńskich stosunkach płciowych, a w niektórych wypadkach 

nawet  wychodzą  one  na  dobre”.

56

  Rzymskokatolicki teolog Eugene Hillman  wyraził 

pogląd, że poligamia „może służyć dobrym i konstruktywnym celom społecznym”.

57

 

Tacy ludzie zdają sobie sprawę, że ich oświadczenia są sprzeczne z Biblią. Wynika to z 

pewnego artykułu zatytułowanego „Pogląd na seks w wieku pigułki”, zamieszczonego w 

magazynie  The Christian Century  z 8 stycznia 1969.  Autor,  prezbiteriański  duchowny 

Gordon Clanton, pisze: 

„Za czasów Jezusa i w okresie blisko 2000 lat istnienia kościoła nauka, że obcowanie płciowe jest 

zastrzeżone wyłącznie dla ludzi związanych małżeństwem, była słuszna (...) ale dzisiaj taka surowa 
r

eguła nie jest już potrzebna. (...) 

„Już  od  jakiegoś  czasu  ‚liberalni’  teolodzy  napomykają  o  pojawieniu  się  ‚nowej  moralności’. 

Zdobyli  się  na  śmiałość,  aby  powiedzieć,  że  obcowanie  płciowe  między  ludźmi  wolnymi 

niekoniecznie  zasługuje  na  potępienie.  Musimy  teraz  pójść  jeszcze  dalej  i  ogłosić,  że  właściwie 

pojmowane  i  praktykowane  z  miłości  pozamałżeńskie  stosunki  płciowe  naprawdę  wychodzą  na 
dobre”. 

Pastor  Clanton,  który  określa  mierniki  biblijne  mianem  „przedpigułkowej 

background image

moralności”, pisze ponadto: 

„Kościół  powinien  się  starać  raczej  o  osłabienie,  a  nie  o  umocnienie  wpływu,  jaki  wywiera  na 

społeczeństwo moralność przedpigułkowa”. 

Jak można uznać, że duchowni ujmują się za Biblią, jeżeli zamiast umacniać wpływ, 

jaki  nauki  biblijne  wywierają  na  ludzi,  starają  się  go  osłabić?  A  nie  są  to  bynajmniej 

wypadki odosobnione. Czasopismo Time  podaje,  że  taki  pogląd  na  moralność  ma 

„imponujący zastęp rzeczników”. - 21 stycznia 1966. 

Jak  się  już  dowiedzieliśmy  z  1  Koryntian  6:9,  10,  Biblia  stanowczo  potępia 

homoseksualizm. A jakie jest stanowisko kleru w tej sprawie? Czy w ostatnich latach nie 

spotkałeś doniesień prasowych z gatunku niżej przytoczonych? 

12 lutego 1966 gazeta New York Times przyniosła wiadomość, że w Wielkiej Brytanii 

wniesiono  projekt  ustawy  uchylającej  sankcje karne za stosunki homoseksualne 

uprawiane za obopólną zgodą przez osoby dorosłe. W artykule czytamy: 

„Na  czele  domagających  się  reformy  znalazły  się  kościoły.  Zarówno  kościół  anglikański,  jak  i 

ugrupowania rzymskokatolickie i metodystyczne domagały się uchwalenia [nowej ustawy]”. 

W  następnym  roku  w  tym  samym  czasopiśmie  powiedziano  w  reportażu  z 

odbywającej się w Nowym Jorku konferencji biskupów kościoła episkopalnego: 

„Wczo

raj 90 duchownych kościoła episkopalnego zgodnie doszło do wniosku, że kościół powinien 

traktować  stosunki  homoseksualne  uprawiane  za  obopólną  zgodą  przez  osoby  dorosłe  za  ‚moralnie 

neutralne’  i  uznać,  że  w  niektórych  wypadkach  takie  stosunki  mogą  nawet  być  pożyteczne.  (...) 

Episkopalna diecezja San  Francisco zupełnie otwarcie poparła organizację homoseksualistów”. - 29 
listopada 1967. 

Z Hagi w Holandii nadeszła następująca wiadomość: 

„W  ubiegłym  tygodniu  w  Rotterdamie  duchowny  rzymskokatolicki  potajemnie  udzielił  ‚ślubu’ 

dwom homoseksualistom. (...) Wśród duchowieństwa katolickiego podnoszą się liczne głosy za takim 
samym traktowaniem sto

sunków między homoseksualistami, jak między mężczyzną a kobietą”.

58

 

Nie  do  przyjęcia  jest  twierdzenie,  że  chodzi  tu  tylko  o  odosobnione  poglądy 

pojedynczych kapłanów czy pastorów. W czasopiśmie De Gelderland z 14 czerwca 1968 

zamieszczono informację o zjeździe około 260 duchownych katolickich i protestanckich, 

którzy  przybyli  z  różnych  krajów  do  Zeist  w  Holandii.  Ci  przywódcy  religijni  doszli  do 

następującego  wniosku:  „Należy  dążyć  do  całkowitego  zespolenia  z  kościołem 

bliźniego-homoseksualisty jako zbiorowości”. 

Chociaż  nie  każdy  duchowny  pochwala  homoseksualizm,  to  jednak  w  wielu  krajach 

wyraźnie zaznacza się taka tendencja. A co Biblia mówi na temat homoseksualizmu i jego 

rzeczników? Jej stanowisko w tej sprawie nie budzi żadnych wątpliwości: 

„Znikczemnieli w swoich myślach (...) Podając się za mądrych stali się głupimi. (...) Prawdę Bożą 

przemienili  oni  w  kłamstwo  (...)  Dlatego  to  wydał  ich  Bóg  na  pastwę  bezecnych  namiętności: 
mianowicie kobiety ich 

przemieniły  pożycie  zgodne  z  naturą  na  przeciwne  naturze.  Podobnie  też  i 

mężczyźni,  porzuciwszy  normalne  współżycie  z  kobietą,  zapałali  nawzajem  żądzą  ku  sobie, 

mężczyźni  z  mężczyznami  uprawiając  bezwstyd  i  na  samych  sobie  ponosząc  zapłatę  należną  za 
zboczenie”. - Rzymian 1:21-27. 

Ktoś mógłby jednak powiedzieć: „Ależ ja nigdy nie słyszałem, żeby nasz ksiądz mówił 

coś  takiego”.  Być  może,  ale  czy  pytałeś  go  kiedy,  jak  on  się  zapatruje  na  te  sprawy?  A 

background image

choćby nawet wielu księży nie zgadzało się z przytoczonymi wypowiedziami, to gdzie są 

ich głosy zdecydowanego protestu? Gdzie można usłyszeć albo przeczytać, że duchowni 

lojalnie  bronią  Biblii  przed  jej  wrogami?  A  co  myśleć  o  wyznaniach,  które  godzą  się  z 

tym,  żeby  cytowani  tu  ludzie  pozostali  ich  ordynowanymi  przedstawicielami? Czy te 

kościoły chrześcijaństwa mogą zrzucić z siebie odpowiedzialność za to, co mówią i czynią 

ich duchowni! Czyż Biblia nie ostrzega, że „trochę kwasu ma moc zakwasić całe ciasto” i 

że „nie może (...) złe drzewo wydawać dobrych owoców”? - Galatów 5:9; Mateusza 7:18. 

Może powiesz: „Ależ takie jednoczesne występowanie w charakterze przedstawicieli i 

przeciwników  Boga  i  Jego  Słowa  to  czysta  obłuda!”  Nie  tylko  ty  tak  myślisz.  Nawet 

duchowni chrześcijaństwa wypowiadają się w podobnym duchu. Oto wyznanie biskupa 

Austina Pardue z pittsburskiej diecezji protestanckiego kościoła episkopalnego: 

„Nasza  obłuda  jest  nie  tyle  wyrachowana,  ile  wygodna.  Przyczyną  dokuczliwej  choroby 

prawowiernych wyznań amerykańskich jest żrący kwas niewiary, który do tego stopnia osłabił nasze 

przekonania, że nasza religia stała się już tylko kwestią przyzwyczajenia i tradycji”.

59

 

A czy inaczej było w czasie, kiedy na ziemi przebywał Jezus? Ówczesnym przywódcom 

religijnym powiedział on otwarcie: „Ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie 

Boże”. Przyrównał ich do „grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz 

wewnątrz  pełne  są  kości  trupich  i wszelkiego plugastwa”,  oraz  dodał:  „Tak  i  wy  z 

zewnątrz  wydajecie  się  ludziom  sprawiedliwi,  lecz  wewnątrz  pełni  jesteście  obłudy  i 

nieprawości”  (Mateusza 15:1-9;  23:27,  28).  Co  Jezus  powiedziałby  o  ludziach,  którzy 

dzisiaj postępują podobnie? Czy tacy duchowni rzeczywiście ujmują się za Bogiem i Jego 

słowem? 

JAKIMI POBUDKAMI SIĘ KIERUJĄ? 

Czy  jednak  postępowanie  kościołów  chrześcijaństwa  oraz  ich  duchownych 

przywódców  miałoby  budzie  wątpliwości  co  do  tego,  że  Biblia  jest  Słowem  Bożym? 

Wprost przeciwnie, powinno raczej zwiększyć nasze zaufanie do tego Słowa. Dlaczego? 

Ponieważ Biblia potępia praktyki duchowieństwa, a przy tym wyraźnie przepowiedziała 

tę  jego  obłudę.  Poza  tym  wskazuje  ona  dobitnie,  z  jakich  pobudek  duchowni 

przeciwstawiają się Biblii i naukom chrystianizmu. 

Dziewiętnaście wieków temu apostoł Paweł przepowiedział takie odstępstwo: 

„Przyjdzie bowiem c

hwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - 

ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli”. - 2 Tymoteusza 4:3. 

Kler  chrześcijaństwa  chce  się  przypodobać  swoim  słuchaczom,  żeby  mieć  dużo 

wiernych i żeby sobie zapewnić większe poparcie finansowe. W pogoni za popularnością 

stale pomija zasady Biblii i coraz bardziej się oddala od jej sprawiedliwych mierników. 

Duchowni „rozwodnili”  Słowo  Boże  na  wzór  starożytnych  handlarzy  wina,  którzy 

dolewali do niego wody, żeby go było więcej (2 Koryntian 2:17, NW)Czy tacy ludzie oraz 

ich  kościoły  mogą  być  ostojami  moralności,  za  jakie  się  podają?  Czy  można  brać 

poważnie wypowiedzi takich ludzi, gdy występują  z  oskarżeniami  pod  adresem  Biblii? 

Nie, ponieważ ich postępowanie dowodzi, że brak im siły moralnej oraz że nie potrafią i 

nie chcą się stosować do wysokich mierników biblijnych. 

Znamienna jest pod tym względem wypowiedź pastora kościoła uniwersalistów (First 

Universalist Church) w Denver na temat kleru chrześcijaństwa: 

background image

„Cz

łonkowie  naszych  kościołów  oceniają  nas  na  podstawie  danych  statystycznych  o  naszych 

osiągnięciach w zakresie werbowania nowych członków, zdobywania pieniędzy, organizowania misji 

i udzielania poparcia finansowego naszym nadrzędnym instytucjom kościelnym. 

„Pod  wieloma  względami  dzisiejszy  duchowny  jest  najemnikiem  swojej  parafii.  Bardzo  szybko 

przekształcamy  się  w  ‚organizatorów’  -  a  przez  włączenie  się  do  systemu  zapewniamy  sobie 

dożywotnią  posadę.  Gdy  zachowujemy  się  przyzwoicie,  to  wiemy,  że  zostaniemy  przeniesieni do 

większej  parafii  i  będziemy  otrzymywać  wyższą  pensję.  (...)  W  rezultacie  bardziej  nam  zależy  na 

budowaniu kościoła niż ludzi. (...) Szybko stwierdzamy, co ludzie chcą usłyszeć, i mówimy im to”.

60

 

W Biblii jest przepowiedziane, że „w dni ostatnie nastaną czasy krytyczne, trudne do 

zniesienia”  i  że  ludzie  będą  mieli  ‚formę  zbożnego  oddania,  ale  okażą  się  fałszywi 

względem  jego  mocy’.  Kościoły  chrześcijaństwa  oraz  ich  przywódcy  zachowują  dzisiaj 

jeszcze  tylko  „formę”.  Nie  ulega  wątpliwości,  że  brak im „mocy”  Słowa  Bożego  i 

zawartego w nim orędzia. Biblia radzi: „Od tych się odwróć”. - 2 Tymoteusza 3:1-5, NW. 

JAK DOSZŁO DO ODSTĘPSTWA 

To  odstępowanie  od  mierników  i  nauk  biblijnych  rozpoczęło  się  już  w  pierwszych 

wiekach naszej ery. Jezus Chrystus, założyciel  chrystianizmu,  wiedział,  że  dojdzie  do 

takiego  odstępstwa,  i  przepowiedział  je  w  jednej  ze  swych  przypowieści.  Prawdziwych 

chrześcijan, „synów królestwa”, przyrównał do dobrego nasienia pszenicy, posianego na 

roli, która jest świat. Tymczasem nieprzyjaciel Boży, Szatan Diabeł, posiał na owej roli 

„chwast”  -  „synów  Złego”.  Bóg  miał  dopuścić,  żeby  zarówno  „pszenica”, jak i „chwast” 

rosły razem aż do „żniwa”. Potem miał umożliwić odróżnienie „pszenicy” od „chwastu” i 

rozkazać  żeńcom,  żeby  „pszenicę”  zebrali, a „chwast” zniszczyli. -  Mateusza 13:24-30, 

36-43. 

Również uczniowie Jezusa przepowiedzieli to odstępstwo. Apostoł Paweł skierował do 

chrześcijan w Azji Mniejszej następujące ostrzeżenie: 

„Wiem,  że  po  moim  odejściu  wejdą  między  was  wilki  drapieżne,  nie  oszczędzając  stada.  Także 

spośród  was  samych  powstaną  ludzie,  którzy  głosić  będą  przewrotne  nauki,  aby  pociągnąć  za  sobą 
uczniów”. - Dzieje Apostolskie 20:29, 30. 

Historia  potwierdza,  że  tacy  ludzie  o  usposobieniu  wilków  rzeczywiście  odciągnęli 

wielu  od  mierników  biblijnych  do  świeckiego  trybu  życia.  Chrystus  Jezus  powiedział 

wyraźnie:  „Królestwo  moje  nie  jest  częścią  tego  świata”.  Uczeń  Jakub  nazwał  ludzi 

szukających przyjaźni ze światem „cudzołożnicami” i dodał: „Ktokolwiek więc chce być 

przyjacielem świata, staje się wrogiem Boga” (Jana 18:36; Jakuba 4:4, NW)Odstępczy 

chrześcijanie  zignorowali  te  nauki  biblijne.  W  czwartym  wieku  naszej  ery  rzekomo 

„nawrócił się” rzymski cesarz Konstantyn. 

[*]

 Ludziom, którzy odpadli od prawdziwego 

chrystianizmu, otworzyło to drogę do światowych zaszczytów. W Cyclopœdii M’Clintocka 

i Stronga czytamy: 

„Prostota  ewangelii  została  skażona;  wprowadzono  wystawne  rytuały  i  ceremonie;  nauczycieli 

chrystianizmu obsypano światowymi zaszczytami i wyznaczono im hojne wynagrodzenie, a królestwo 

Chrystusa przekształciło się w znacznym stopniu w królestwo tego świata”. - T. 2, s. 488. 

Nie  miało  to  nic  wspólnego  z  chrystianizmem  biblijnym.  Taki  chrystianizm  był 

sfałszowany,  oszukańczy.  Biblia  wskazuje,  że  Chrystus  Jezus  odrzucił  zaproponowane 

mu  przez  przeciwnika  Bożego,  Szatana,  panowanie  nad  politycznymi  królestwami  tego 

świata (Mateusza 4:8-11). Zupełnie inaczej postąpił w piątym wieku n.e. papież Leon I, 

background image

który oświadczył: 

„Chcę  na  tej  ziemi  jeszcze  raz  powołać  do  życia  rząd  -  nie przez przywrócenie Cezarów, tylko 

przez obwołanie nowej teokracji, przez uczynienie siebie namiestnikiem Chrystusa (...) Będę nosił nie 

diadem, tylko tiarę, symbol powszechnego zwierzchnictwa, przed którym pierzchnie barbarzyństwo, a 
przywrócone zostani

e szczęście”.

61

 

Skutek był taki, że zamiast szczęścia nastał okres zepsucia, przesądów i przelewu krwi. 

Dla Europy Zachodniej nastało mroczne średniowiecze. Praktycznie rzecz biorąc, lud nie 

miał dostępu do Biblii w swoim języku. W tym okresie Biblia nie była czytana najczęściej, 

tylko  najrzadziej.  Przeczytaj  sobie  w  jakimś  dobrym  podręczniku,  co  przyniosło  takie 

odstępstwo  od  mierników  biblijnych  ludziom  żyjącym  w  owym  okresie  największego 

rozkwitu  potęgi,  bogactwa  i  wpływów  chrześcijaństwa.  Przeczytaj  sobie o wyprawach 

krzyżowych,  zapoczątkowanych  w  jedenastym  wieku  n.e.  w  wyniku  zabiegów 

przywódców  kościelnych,  o  tym,  jak  hordy  krzyżowców  ciągnęły  jedna  po  drugiej  na 

Wschód plądrując i pustosząc wszystko. Przeczytaj coś o tym, jak krzyżowcy po zdobyciu 

Jerozolimy  bezlitośnie  wycięli  w  pień  mahometan  i  żydów.  W  książce  pt.  The Story of 

Civilization  (Dzieje  cywilizacji)  pewien  historyk  współczesny  zamieścił  następującą 

zwięzłą wypowiedź na temat tych „świętych wojen”: 

„Krótko mówiąc, te krucjaty były przejawem rozpasanego, pozbawionego wszelkich skrupułów i 

niepohamowanego barbarzyństwa w imię Chrystusa”. - S. 587. 

Zastanów  się  teraz:  Czy  ci  krzyżowcy  chrześcijaństwa  spełniali  proroctwo  biblijne 

zapisane w Izajasza 2:4 (NW)? Jest tam powiedziane: 

„Będą  musieli przekuć swe  miecze na  lemiesze, a swoje włócznie na nożyce ogrodnicze. Naród 

przeciw narodowi nie podniesie miecza ani nie będą się już uczyć wojowania”. 

Czy  kierowali  się  zasadami  prawdziwego  chrystianizmu,  których  uczyli  apostołowie? 

Apostoł Paweł napisał: 

„Choć chodzimy w ciele, nie toczymy boju według tego, czym jesteśmy w ciele. Bo oręż naszego 

boju nie jest cielesny, ale jest potężny za sprawą Boga, żeby obalać silne obwarowania”. - 2 Koryntian 
10:3, 4, NW. 

Pamiętaj  o  tej  nauce  biblijnej  przy  czytaniu  poniższej  wypowiedzi  kompetentnych 

przedstawicieli  kościoła  katolickiego  zamieszczonej  w  broszurze  The Truth About the 

Inquisition (Prawda o inkwizycji): 

„Kościół nie zdoła się uwolnić od odpowiedzialności za stosowanie tortur oraz za palenie ofiar na 

s

tosie.  (...)  Otwarcie  uznajemy  odpowiedzialność  papieży  za  stosowanie  tortur  i  spalenie  na  stosie 

tysięcy heretyków. Sankcjonowanie przez nich takich okrutnych, brutalnych metod jest bezsprzecznie 

jednym  z  najbardziej  ponurych  rozdziałów  w  dziejach  Świętego  Oficjum  i  na  zawsze  okryło 

papiestwo wstydem i hańbą”. - S. 47, 49. 

Reformacja, która się zaczęła w szesnastym wieku, sprawiła, że przez jakiś czas ludzie 

częściej czytali Biblię. W parze z tym szedł postęp w szkolnictwie i prawodawstwie, a w 

ślad  za  tym  większa  sprawiedliwość  i  tolerancja.  Jednakże  duchowni  kościołów 

protestanckich nie  wzięli  sobie  do  serca  biblijnej  rady,  której  apostoł  Paweł  udzielił  w 

Pierwszym Liście do Koryntian 1:10-13: 

„A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by 

nie  było  wśród  was  rozłamów;  byście  byli  jednego  ducha  i  jednej  myśli.  (...)  Czyż  Chrystus  jest 
podzielony?” 

background image

Nie  tylko  nie  było  między  nimi  zgody,  ale  oni  także  nie  odrzucili  wielu  nauk 

sprzecznych  z  Biblią,  np.  nauki  o  trójcy  bogów,  którzy  są  sobie  równi,  współwieczni  i 

mają tę samą naturę. A przecież Jezus powiedział: „Ojciec większy jest ode Mnie” (Jana 

14:28; 5:19, 30). Zatrzymali naukę o piekle, według której Bóg rzekomo męczy złych w 

literalnym ogniu. Tymczasem Biblia  mówi:  „Zmarli  niczego  zgoła  nie  wiedzą”  oraz: 

„Zapłatą za grzech jest śmierć”, a nie wieczne męki (Eklezjastesa 9:5,10; Rzymian 6:23). 

Chociaż  odrzucili  autorytatywne  rządy  papiestwa,  to  jednak  zachowali  podział  kościoła 

na duchownych i laików. Jezus natomiast uczył swych uczniów, żeby nie używali żadnych 

tytułów, bo - jak powiedział: „wy wszyscy braćmi jesteście” i „kto się wywyższa, będzie 

poniżony”. - Mateusza 23:8-12. 

Protestanccy przywódcy kościelni nie zawahali się też zawierać sojuszów z państwem. 

Udzielali  błogosławieństwa  zaborczym  wojnom  prowadzonym  przez  rządy  polityczne  i 

popierali  ich  politykę  kolonialną.  Z  powodu  powiązań  kościołów  chrześcijaństwa  z 

kolonializmem  ich  misjonarze  często  są  nienawidzeni  przez  ludność  krajów,  w  których 

działają. 

Czy słyszałeś kiedy o „wojnach opiumowych”, które w połowie dziewiętnastego wieku 

kraje  chrześcijaństwa  prowadziły  z  Chinami?  Przeczytaj  poniższy  opis  zamieszczony  w 

czasopiśmie Life z 23 września 1966: 

„Podczas szeregu interwencji zbrojnych [Brytyjczycy] dowiedli, że nikt - a już najmniej 

rząd cesarski [Chin] - nie może im przeszkodzić w prowadzeniu handlu narkotykami czy 

innymi towarami, które przynoszą wielkie zyski, jeśli tylko znajdą chłonny rynek (...) 

„W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia wwożono co roku do Chin 4000 ton [opium]. (...) 
„Najważniejszym  rezultatem  wojny  opiumowej  było  wydzielenie  pięciu  portów,  w  których 

cudzoziemscy kupcy mogli mieszkać i handlować pod nadzorem własnych konsulów. Zezwolono też 
na przyjazd misjonarzy (...) 

„Ale pa

ństwa  zachodnie  chciały  jeszcze  więcej  ustępstw.  (...)  Francja  i  Wielka  Brytania 

zorganizowały wspólną ekspedycję, która w roku 1860 dotarła do stolicy [Chin]. (...) W końcu Chiny 

zostały zmuszone do otwarcia jeszcze innych portów, do pokrycia kosztów ekspedycji oraz do uznania 

poselstw Zachodu. Zezwoliły także na swobodną działalność misyjną w całym kraju; zostało przez to 

zasiane  ziarno,  z  którego  po  40  latach  wykiełkowało  zaciekłe,  antychrześcijańskie  powstanie 
Bokserów”. 

Zastanów się również nad następującym oświadczeniem pastora metodystów Gabriela 

Setiloane,  złożonym  na  Ogólnoafrykańskiej  Konferencji  Kościelnej  zorganizowanej  w 

roku 1963 w Ugandzie: 

„W Afryce kościół nacierał ramię w ramię z awanturnikami, odkrywcami, kolonizatorami, a nawet 

imperialis

tami.  Ręka,  która  ustawiała  krzyż  (...)  na  tym  kontynencie,  nie  była  ręką  kapłana  ani 

apostoła. Była to zbroczona krwią ręka żołnierza. (...) Nawet już w naszym stuleciu kościół, pomimo 

protestów, nie potrafił się puścić ‚spódnicy’ Cezara”. 

Kto  więc  ocenia  wartość  Biblii  na  podstawie  dziejów,  nauk  i  postępowania 

chrześcijaństwa, ten popełnia wielki błąd. Potwierdza to następujące wyznanie znanego 

duchownego Harry’ego Emersona Fosdicka: 

„Historia Zachodu to opis licznych, następujących po sobie wojen. (...) 
„Jednym  kątem  ust  głosimy  o  Księciu  Pokoju,  a  drugim  wysławiamy  wojnę.  O  tym,  jak  dobrze 

nauczyliśmy  się  mieszać  ze  sobą  Chrystusa  i  rzeź,  ewangelię  i  zorganizowane  ludobójstwo,  świadczy 

background image

niedawne przeżycie jednego z misjonarzy działających w pewnym kraju na Wschodzie. Po wygłoszeniu 

kazania na temat chrześcijańskiej dobrej woli jeden tubylec odwołał go na stronę i powiedział: ‚Chciałem 

tylko  zaznaczyć,  że  w  tym  kraju  ludzie  wykształceni  widzą  w  chrystianizmie  religię  wojny  i  przelewu 
krwi’”.

62

 

Za uprzedzenia milionów ludzi  do Biblii nie ponosi winy ugruntowany na Biblii 

chrystianizm, tylko chrześcijaństwo i jego skłócone między sobą kościoły. Ale właśnie w 

Biblii  jest  napisane,  że  Bóg  potępia  postępowanie  chrześcijaństwa  i  że  chrześcijaństwo 

dopuściło  się  w  imię  chrystianizmu  niesłychanego  oszustwa!  Do  chrześcijaństwa  i  jego 

kościołów odnoszą się bowiem słowa: 

„Twierdzą, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą”. - Tytusa 1:16. 

CHRZEŚCIJAŃSTWO ZBIERA, CO POSIAŁO 

Nastało  przepowiedziane  w  Biblii  „żniwo”.  Różnica  między  „chwastem”, to znaczy 

rzekomymi  chrześcijanami  nasianymi  przez  przeciwnika  Bożego,  a  „pszenicą”, czyli 

chrześcijanami  prawdziwymi,  jest  teraz  wyraźnie  widoczna.  Chrześcijaństwo  wcale  nie 

jest  rajem  duchowym  wydającym  owoce  ducha  Bożego,  tylko  zachwaszczoną  grzędą 

braku jedności i wiary oraz postępowania wyzutego z wszelkich zasad. W wielu częściach 

świata  wychowało  jedynie  „ryżowych  chrześcijan”, tzn. ludzi, którzy przystali do jego 

kościołów, bo się spodziewali korzyści materialnych. 

Jakże słuszna jest zanotowana w Biblii wypowiedź: 

„Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie”. - Galatów 6:7. 

Ponieważ  chrześcijaństwo  rozsiewało  nasiona  przeciwne  Słowu  Bożemu,  Biblii,  więc 

teraz zbiera zasłużone plony: zaciekłe walki wewnętrzne, dotkliwy brak kandydatów do 

seminariów  duchownych,  stały  spadek  liczby  wyznawców,  coraz  większą  utratę 

wpływów,  publiczną  krytykę  z  powodu  mieszania  się  do  polityki  oraz  szerzenie  się 

przestępczości  i  niemoralności.  Ponieważ  kościoły  chrześcijaństwa  starały  się  uzyskać 

wpływ na władze polityczne przez uprawianie z nimi nierządu, więc nie zdołają uniknąć 

uznania  ich  za  część  składową  nierządnego  „Wielkiego  Babilonu”, symbolicznego 

‚Wielkiego  Miasta,  mającego  władzę  królewską  nad  królami  ziemi’ (Apokalipsa 17:1-6, 

18). W niemniejszym stopniu niż do pogaństwa, również do chrześcijaństwa odnoszą się 

słowa: 

„Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami grzechów jego i aby was nie dotknęły 

plagi na niego spadające, gdyż aż do nieba dosięgły grzechy jego i wspomniał Bóg na nieprawości 
jego”. - Objawienie 18: 4, 5, NP

Jeżeli  chcesz  należeć  do  tych,  których  Bóg  nazywa  ‚ludem  swoim’, to nie wolno ci 

kierować się wypowiedziami chrześcijaństwa na temat Słowa Bożego ani wierzyć, że ono 

postępuje  zgodnie  z  naukami  i  zasadami  Biblii.  Jednakże  są  dzisiaj  prawdziwi 

chrześcijanie,  którzy  wierzą,  że  Biblia  jest  Słowem  Bożym,  i  oni  są  przekonani  o 

słuszności  jej  mierników  i  zasad,  starają  się  żyć  zgodnie  z  tymi  zasadami  i  wolą  raczej 

umrzeć  niż  od  nich  odstąpić.  Ci  chrześcijanie  żyją  we  wszystkich  częściach  świata  i 

pochodzą ze wszystkich ras i narodów, ale żyją w pokoju ze sobą, miłują się nawzajem i 

jednomyślnie  biorą  udział  w  niesamolubnym  pomaganiu  ludziom,  którzy  chcą  poznać 

prawdę  o  Bogu  i  Jego  Słowie.  Jakaż  to  wspaniała  nadzieja  -  której  i  ty  mógłbyś  się 

uchwycić - tak ich zjednoczyła? Powie ci o tym ostatni rozdział niniejszej książki. 

background image

ROZDZIAŁ 14 

Biblia wskazuje ci drogę do szczęśliwej przyszłości 

 
DO JAKIEGO wniosku doszedłeś po rozpatrzeniu dowodów? Czy Biblia rzeczywiście jest 

Słowem Bożym? Dowody to potwierdzają. Mogliśmy się przekonać, że nawet podnoszone 

przeciwko niej zarzuty, po bliższym zbadaniu ich, poświadczają tylko wyższość Biblii nad 

mądrością ludzką. 

A w co ty wierzysz? Miałeś możność przekonać się, że Biblia odpowiada na zasadnicze 

pytania, na które gdzie indziej nie można znaleźć odpowiedzi. Zrozumiałeś, że naukowcy 

nie mogą wyjaśnić pochodzenia wszechświata ani naszej planety Ziemi oraz życia na niej, 

a  Biblia  to  wyjaśnia.  Tłumaczy,  dlaczego  człowiek  musi  walczyć  z  trudnościami  oraz 

dlaczego choruje i umiera. Wskazuje też, skąd można oczekiwać pomocy. Biblia nie jest 

martwą  literą,  jest  bowiem  żywym  źródłem  praktycznej  mądrości  i  niezawodnym 

drogowskazem. Wzywa nas do działania już teraz, bo tylko w tym wypadku nasze życie 

będzie  mieć  sens  i  tylko  wtedy  będziemy  się  mogli  spodziewać  szczęśliwej  przyszłości. 

Czy pragniesz tego? 

Czy  wierzysz,  że  Stwórca  wszechświata  jest  dostatecznie  mądry  i  potężny,  aby 

wszystko uporządkować na naszej planecie? Jeżeli tak, to zechcesz się dowiedzieć, co On 

postanowił. Zechcesz się też do tego dostosować. 

NOWY RZĄD DLA CAŁEJ ZIEMI 

Biblia ujawnia, dlaczego panowanie człowieka nad ziemią sprawiło tyle rozczarowań. 

Wyjaśnia,  że  Jehowa  Bóg  nie  po  to  stworzył  człowieka,  żeby  rządził  się  na  ziemi 

niezależnie od swego Stwórcy (Jeremiasza 9:23, 24; 10:23). Dlatego Chrystus Jezus, Syn 

Boży, uczył ludzi modlić się do Boga: 

„Niech przyjdzie Królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie”. - 

Mateusza 6:9. 

Czy  modlisz  się  w  ten  sposób?  Jeżeli  tak,  to  powinieneś  zdawać  sobie  sprawę,  że 

wysłuchanie  przez  Boga  tej  modlitwy  będzie  oznaczać  koniec  rządów  ludzkich.  Cała 

ziemia będzie wtedy podlegać jednemu rządowi, którego siedziba znajduje się w niebie: 

Królestwu Bożemu. - Daniela 2:44. 

„To nie do wiary!” -  mógłby  ktoś  powiedzieć.  A  jednak  przywódcy  światowi  coraz 

wyraźniej  uświadamiają  sobie  pilną  konieczność  scentralizowanego  zarządzania 

sprawami  ziemi.  Podzielają  pogląd  angielskiego  historyka  Arnolda J. Toynbee, który 

oświadczył,  że  ‚cywilizacja  osiągnęła  punkt  krytyczny,  w  którym  dalsze  istnienie 

ludzkości zależy od utworzenia Rządu Światowego’.

63

 Próbują nawet położyć podwaliny 

pod jego istnienie. Mówią, że taki rząd jest ich „marzeniem”. 

Ale dla Jehowy Boga to nie jest marzenie. Obiecany w  Słowie  Bożym  rząd  dla  całej 

ludzkości  odniesie  sukces,  którego  nie  było  dane  uzyskać  ludziom  pomimo 

międzynarodowych  wysiłków.  Dlaczego?  Ponieważ  głową  tego  rządu  nie  jest 

niedoskonały,  śmiertelny  człowiek,  tylko  Syn  Boży.  Ponieważ  ten  rząd  nie  zawdzięcza 

background image

swej  potęgi  i  władzy  partiom  politycznym  ani  siłom  zbrojnym,  tylko  Najwyższemu 

Suwerenowi,  Jehowie  Bogu  (Daniela  7:13,  14,  27).  Jehowa  Bóg,  który  potrafi  czytać  w 

sercu ludzkim, sięgnie aż do korzeni ludzkiej nieprawości (Jeremiasza 17:9, 10). Sprawi, 

że Jego Syn wprowadzi w życie na całej ziemi zasadę zapisaną w Przypowieściach 2:21, 

22 (NW): 

„Bo prawi będą przebywać na ziemi (...) Jeśli chodzi o złych, ci będą wyplenieni z ziemi; a jeśli 

chodzi o zdradliwych

, będą z niej wyrwani”. 

Nie tylko nieliczni dyktatorzy czy zbrodniarze wojenni, ale wszyscy, którzy podjudzają 

innych lub popierają niesprawiedliwość, zostaną wykorzenieni, gdy Bóg będzie niszczył 

całą  religię  fałszywą  albo  potem,  w  Jego  wojnie  Armagedonu  (Apokalipsa 17:5-18; 

16:14-16; 19:11-21). Co więcej, Syn Boży usunie niewidzialny, pozaziemski wpływ, który 

pobudza  do  złego.  Nie  mamy  tu  na  myśli  wpływu  jakichś  obcych  stworzeń 

zamieszkujących  rzekomo  Marsa  czy  inną  planetę  we  wszechświecie.  Chodzi  o 

niewidzialne moce, które Biblia utożsamia z Szatanem Diabłem oraz współdziałającymi z 

nim  złymi  duchami  (Efezjan  6:12).  Widziałeś  dowody  wywieranego  dziś  przez  nich 

wpływu, który pobudza ludzi do takiej brutalności i wywołuje taką żądzę krwi, jaka jest 

nieznana  nawet  wśród  zwierząt.  Król  rządu  Bożego  posiada  moc  umożliwiającą  mu 

dokonanie  tego,  czego  nigdy  nie  zdołaliby  dokonać  fizycy  atomowi:  położy  kres 

działalności sił demonicznych. - Hebrajczyków 2: 14, 15: Apokalipsa 20:1-3. 

TRWAŁY POKÓJ I BEZPIECZEŃSTWO 

Czym  się  stanie  ta  oczyszczająca  akcja  dla  ludzi,  którym  dane  będzie  ją  przeżyć? 

Będzie  oznaczać  koniec  wojen  i  przekreślenie  wszystkich  programów  zbrojeniowych 

(Psalm 46:10). Pomyśl o dobrodziejstwach, jakie stąd wynikną. Świat wydaje obecnie na 

broń i na wojsko ponad 20 milionów dolarów na godzinę. Ale to jeszcze nie wszystko. W 

gazecie New York Times ukazała się następująca wiadomość: 

„[Ponieważ] co najmniej cztery osoby muszą pracować na to, aby można było uzbroić, wyżywić i 

odpowiednio zaopatrzyć tylko jednego żołnierza (...), więc gdyby ustał wyścig zbrojeń, wówczas 75 

000 000 ludzi mogłoby się zająć pracą pokojową”.

64

 

Czy nie byłbyś szczęśliwy, gdyby do tego doszło? Jednakże podstawy do powszechnego 

rozbrojenia  może  stworzyć  tylko  rząd  Boży.  Każdy,  kto  chciałby  dożyć  panowania  tego 

sprawiedliwego rządu, musi najpierw spełnić wymaganie zapisane w Izajasza 2:4 (NW): 

„Będą  musieli przekuć swe  miecze na  lemiesze, a swoje włócznie na nożyce ogrodnicze. Naród 

przeciw narodowi nie podniesie miecza ani nie będą się już uczyć wojowania”. 

„A  co  zapobiegnie  ponownemu  wzrostowi  przestępczości,  który  mógłby  zakłócić 

spokój  i  porządek  na  ziemi?”  -  może  ktoś  zapytać.  Zatroszczy  się  o  to  rząd  Królestwa 

(Izajasza  9:6,  7).  Jest  przepowiedziane,  że  Syn  Boży  będzie  kierować  sprawami 

ziemskimi sprawiedliwie i bezstronnie, ale zarazem stanowczo. 

„Upodoba sobie w bojaźni Jahwe. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; 

raczej  rozsądzi  biednych  sprawiedliwie  i  (...)  tchnieniem  swoich  warg  uśmierci  bezbożnego”.  - 
Izajasza 11:3, 4. 

Pod  rządami  Jezusa  nie  będziesz  musiał  zamykać  na  klucz  drzwi  swego  domu  ani 

obawiać  się  o  bezpieczeństwo  swoich  najbliższych.  Złym  uczynkom  nie  będą  wtedy 

zapobiegać  elektroniczne  aparaty  podsłuchowe  ani  ukryte  kamery  telewizyjne,  tylko 

background image

duch Boży, który oddziałuje na umysły i serca ludzi w taki sposób, że pomaga im wyzbyć 

się zwierzęcych skłonności do warczenia, wyszczerzania zębów i wzajemnego napadania 

na siebie (Galatów 5:22, 23, Jakuba 3:13-18). Rząd Chrystusa będzie wspierać działanie 

tego  ducha  i  zapewni  ludziom  najwyższe  wykształcenie,  kładąc  nacisk  na  zdobywanie 

wiedzy o Stwórcy, jak również o Jego dziełach, prawach i zamierzeniach. - Izajasza 11:2, 

6-9. 

Czy  nie  cieszyłbyś  się,  gdyby  twoimi  bliźnimi  byli  ludzie  szczerze  miłujący  Boga z 

całego  serca  i  miłujący  innych  jak  samych  siebie?  Czy  ty  sam  chciałbyś  być  takim 

bliźnim! (Psalm 133:1; Mateusza 22:37-39) Jeżeli tak, to zechcesz być objęty programem 

szkoleniowym realizowanym obecnie przez rząd Królestwa Bożego. 

OGÓLNOZIEMSKI EDEN 

Może  widziałeś  barwne  fotografie  naszej  planety,  wykonane  przez  kosmonautów  w 

pobliżu  Księżyca.  Patrząc  na  nie,  można  się  domyślić,  dlaczego  Ziemia  jest  nazywana 

„klejnotem w przestrzeni kosmicznej”.  Dzisiaj  jednakże  widzimy  na  ziemi  wiele  rzeczy 

brzydkich,  a  nawet  odrażających.  Wielkie  miasta  zatruwają  powietrze,  a  przeludnione 

dzielnice  biedoty  są  siedliskiem  zwątpienia  i  rozpaczy.  Czy  nie  cieszy  cię  biblijna 

obietnica, że Bóg wkrótce ‚zniszczy tych, którzy niszczą ziemię’? - Apokalipsa 11:18. 

Gdy burza Armagedonu oczyści ziemię ze wszystkich, którzy ją niszczą, wówczas lasy i 

pola,  góry  i  doliny,  jeziora  i  rzeki  odzyskają  swoje  naturalne  piękno.  Odpowiednio 

uprawiana, cała ziemia stanie się podobna do parku, do ogrodu Bożego (Księga Rodzaju 

1:28; Łukasza 23:43). Zapanuje pokój między człowiekiem a zwierzętami (Ozeasza 2:18). 

Ludzie,  którzy  przeżyją  Armagedon,  będą  zabiegać  o  błogosławieństwo  i  kierownictwo 

Boże,  dzięki  czemu  ziemia  wyda  obfite  plony.  Bóg  spełni  swoją  obietnicę  zapisaną  w 

Izajasza 25:6 (NW): 

„Jehowa zas

tępów  na  pewno  sprawi  dla  wszystkich  ludów  na  tej  górze  ucztę  z  dań  suto 

omaszczonych  oliwą,  ucztę  z  wina  na  drożdżach,  z  suto  omaszczonych  oliwą  dań  napełnionych 
szpikiem”. 

Kiedy Syn Boży zapanuje nad ziemią, skończą się raz na zawsze męki głodu i śmierci 

głodowej. - Ps. 67:7, 

CZERSTWE ZDROWIE - NA ZAWSZE 

Chociaż  medycyna  zrobiła  dziś  wielkie  postępy,  to  jednak  nadal  toczy  beznadziejną 

walkę z chorobami. Życie ludzkie nadal jest krótkie. Zaledwie człowiek zacznie się uczyć i 

gromadzie  wiedzę  oraz  doświadczenie,  a  już  zaczyna  się  starzec.  Jehowa  Bóg  obiecał 

przez swego proroka Izajasza, że „raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Jahwe Pan otrze 

łzy  z  każdego  oblicza”  (Izajasza  25:8).  Czy  trudno  ci  w  to  uwierzyć?  Więc  pomyśl  o 

Bożym  dziele  stworzenia.  Przypatrz  się  takim  drzewom,  jak  sekwoje  czy  cyprysy,  które 

niekiedy  żyją  tysiące  lat.  Czy  nie  jest  rzeczą  logiczną,  że  Stwórca  tak  stworzył 

obdarzonego rozumem człowieka, by mógł żyć znacznie dłużej niż rośliny? Bóg Stwórca 

obdarzył rozgwiazdę zdolnością regenerowania całego utraconego ramienia. Czy wobec 

tego Bóg nie może doprowadzić ludzi do doskonałego zdrowia i przywrócić im utracone 

członki  lub  narządy?  Oczywiście,  że  tak.  Nawet  tego  dowiódł.  W  jaki  sposób?  Dając 

swemu Synowi podczas jego pobytu na ziemi moc uzdrawiania chorych. 

background image

Dzięki  mocy  otrzymanej  od  Boga  Jezus  Chrystus  uzdrawiał  niewidomych,  głuchych, 

sparaliżowanych,  jak  również  chorych  na  straszliwy  trąd.  Historyczne  sprawozdanie  o 

tym można znaleźć w Biblii (Mateusza 4: 23; Marka 5:25-34; 7:31-37; Łukasza 5:12, 13; 

13:11-13; Jana 9:1-32).  Jezus  nie  dokonywał  przeszczepów  narządów  lub  tkanek, 

pobranych od ludzi bądź zwierząt, tylko zawsze uzdrawiał chory narząd lub chorą część 

ciała.  Czy  chciałbyś  należeć  do  ludzi,  którzy  doświadczą  na  sobie  zostosowania przez 

niego  tej  uzdrawiającej  mocy  pod  jego  królewskim  panowaniem?  Nie  będzie  żadnej 

choroby ani dolegliwości, której nie potrafiłby uleczyć. Na podstawie zasługi swej ofiary 

okupu  usunie  odziedziczony  grzech  i  niedoskonałość  -  przyczynę  chorób,  starości  i 

śmierci. - 1 Koryntian 15:25, 26; Apokalipsa 21:4. 

A co się stanie z tymi wszystkimi, którzy pomarli i których ciała rozpadły się w prochu 

ziemi? W Biblii jest napisane, że Bóg wyzwoli z grobów ofiary śmierci (Apokalipsa 20:12, 

13). Dlatego Jezus powiedział: 

„Nie  dziwcie  się  temu,  ponieważ  nadchodzi  godzina,  w  której  wszyscy,  co  są  w  grobowcach 

pamięci, usłyszą [mój] głos i wyjdą”. - Jana 5:28, 29, NW. 

Fakt,  iż  w  czasie  swego  pobytu  na  ziemi  Jezus  wskrzeszał  umarłych,  w  tym  także 

człowieka, który już cztery dni był martwy, stanowi rękojmię, że leży to w jego mocy. - 

Jana 11:43, 44. 

Wskrzeszonym  z  martwych  również  będzie  dana  sposobność  dostąpienia  życia 

wiecznego (Apokalipsa 20:12-15). Czy te obietnice biblijne nie są wzruszające? Któż nie 

odczuwa wdzięczności wobec Boga, gdy się dowiaduje, że wskrzesi On z martwych ofiary 

wojen, morderstw, chorób i nieszczęśliwych wypadków? 

Może ci się tu nasunąć słuszne pytanie: „Czy w warunkach, kiedy wszyscy ludzie będą 

się  cieszyć  doskonałym  zdrowiem,  nie  dojdzie do przeludnienia ziemi?”  W pierwszym 

rozdziale  pierwszej  księgi  biblijnej  przedstawiono  wyraźnie  zamierzenie  Boże  co  do 

ziemi. Pierwszej parze ludzkiej Bóg polecił: 

„Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię”. - Księga Rodzaju 1:28. 

Możesz  być  pewien,  że  Bóg  nie  postępuje  jak  człowiek,  który  po  zrobieniu  jakiegoś 

naczynia nierozsądnie usiłuje wtłoczyć do niego więcej niż ono może pomieścić. Stwórca 

obdarzył ludzi zdolnością rozmnażania się. Jako ich niebiański Ojciec potrafi pokierować 

korzystaniem z tej zdolności i sprawować nad nią kontrolę, żeby Jego ziemska rodzina 

dostatecznie napełniła ziemię, nie przeludniając jej. - Izajasza 40:12-14. 

PORA NA DECYZJĘ 

Każdy  normalny  człowiek  chciałby  żyć  dostatnio  i  szczęśliwie.  Ale  ileż  to  ludzi 

chciałoby żyć pod rządami Królestwa Bożego? Ilu jest gotowych dostosować swoje życie 

do zasad biblijnych? W dobie dzisiejszej wiele ludzi wcale tego nie pragnie. A jak ty się na 

to zapatrujesz? 

Stoisz dzisiaj wobec takiego samego wyboru, jaki Bóg, za pośrednictwem  Mojżesza, 

pozostawił Izraelitom: 

„Kładę  przed  wami  życie  i  śmierć,  błogosławieństwo  i  przekleństwo.  Wybierajcie  więc  życie, 

abyście żyli wy i wasze potomstwo”. - Księga Powtórzonego Prawa 30:19. 

Możesz wybrać. Nie zapominaj jednak, że w myśl proroctw biblijnych pozostało ci już 

background image

niewiele  czasu.  Nastała  pora  na  podjęcie  decyzji.  Czy  wierzysz,  że  Biblia  jest  Słowem 

Bożym, czy też ją odrzucasz? A może jest ci to obojętne? Niewątpliwie twoje nastawienie 

i  postępowanie  odbija  się  na  innych.  Jeżeli  jesteś  w  stanie  małżeńskim,  to  twoje 

postępowanie wywiera wpływ na współmałżonka i na dzieci. A co z nimi? Czy chciałbyś, 

żeby  dostąpili  łaski  Bożej  i  żyli  pod  panowaniem  Królestwa  Bożego?  Czy  chciałbyś  coś 

zrobić, aby im pomóc? 

Biblia  wskazuje,  że  tylko  jedna  droga  prowadzi  do  życia  w  pokoju  i  szczęściu.  Tego 

życia  nie  uzyskuje  się  od  człowieka  ani  przez  przypodobanie  się  człowiekowi.  Jezus 

Chrystus wskazał na najważniejszy krok, jaki trzeba uczynić, kiedy powiedział: 

„To znaczy życie wieczne: ich nabywanie wiedzy o tobie, jedynym prawdziwym Bogu, i o tym, 

któregoś posłał, Jezusie Chrystusie”. - Jana 17:3, N W. 

Jak  można  zdobyć  taką  wiedzę?  Na  pewno  nie  przez  chodzenie  na  nabożeństwa  do 

kościoła,  który  co  prawda  twierdzi,  że  służy  Bogu,  ale  nie  pomaga  swym  członkom w 

poważnym  studiowaniu  Słowa  Bożego.  Nie  zbliżysz  się  też  do  Stwórcy  człowieka  przez 

chodzenie do kościoła, w którym być może cytuje się urywki Biblii, ale nie przestrzega się 

jej  mierników  moralnych.  Jak  na  to  wskazują  wypowiedzi  samych  rzeczników 

chrześcijaństwa,  nie  ujmuje  się  ono  za  Biblią.  Nie  możesz  się  więc  spodziewać,  że 

spodobasz się Bogu, gdy będziesz szukać wskazówek w kościołach chrześcijaństwa, albo - 

jeżeli już jesteś członkiem któregoś z nich - gdy nim pozostaniesz. 

Nie zdołasz także zaskarbić sobie uznania Bożego, gdy się staniesz odludkiem (Księga 

Przysłów 18:1). Biblia niedwuznacznie radzi: 

„Zważajmy jedni na drugich, aby się pobudzać do miłości i właściwych uczynków, nie opuszczając 

naszych wspólnych zebrań, jak to niektórzy mają zwyczaj czynić, ale zachęcając się wzajemnie, i to 

tym więcej, gdy widzicie zbliżanie się dnia”. - Hebrajczyków 10:24, 25, NW. 

Ale  z  kim  chcesz  się  zbierać  dla  oddawania  czci  Bogu!  Na  pewno  byłoby  mądrze 

zbierać się z ludźmi, którzy wierzą, że Biblia rzeczywiście jest Słowem Bożym, którzy się 

stosują do niej w swoim życiu i ujmują się za nią wobec innych. Dzisiaj są setki tysięcy 

takich,  ludzi  w  ponad  200  krajach  i  na  wyspach.  Są  to  chrześcijańscy  Świadkowie 

Jehowy.  Ci  Świadkowie  postępują  zgodnie  ze  swą  nadzieją  życia  w  nowym  porządku 

Bożym.  Szczerze  starają  się  pomóc  jak  największej  liczbie  ludzi,  żeby  i  oni  poznali  tę 

nadzieję. Dlatego na całej ziemi prowadzą setki tysięcy bezpłatnych studiów biblijnych. Z 

radością pomogą również tobie i twojej rodzinie. 

Skontaktuj  się  ze  Świadkami  Jehowy  w  najbliższej  Sali  Królestwa albo napisz do 

wydawców niniejszej książki i poproś o prowadzenie z tobą studium biblijnego. Będzie 

cię  wtedy  odwiedzał  co  tydzień  wykwalifikowany  nauczyciel.  Na  podstawie  biblijnego 

podręcznika Prawda, która prowadzi do życia wiecznego będziesz mógł w ciągu sześciu 

miesięcy  zdobyć  we  własnym  mieszkaniu  podstawową  wiedzę  biblijną.  Kurs  ten  jest 

bezpłatny.  Chcąc  jednak  odnieść  z  niego  pełny  pożytek,  będziesz  musiał  włożyć  w  to 

nieco wysiłku. 

Jehowa  Bóg zaprasza  cię  do  zdobywania  życiodajnej  wiedzy  i  do  praktycznego 

zużytkowania jej. Na kartach Biblii usilnie wzywa cię: 

„Synu mój, nie zapomnij mych nauk, twoje serce niech strzeże nakazów, bo wiele dni i lat życia i 

pełnię ci szczęścia przyniosą (...) na tablicy serca je zapisz, a znajdziesz życzliwość i łaskę w oczach 

Boga i ludzi. Z całego serca Bogu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku”. - Księga Przysłów 3:1-5. 

background image

Biblia  może  nadać  nowy  sens  twojemu  życiu,  jak  go  już  nadała  życiu  wielu  ludzi 

wszelkich  ras,  narodowości  i  języków.  Studiuj  ją.  Niech  ona  się  stanie  twoim 

drogowskazem.  Żyj  według  niej.  Dowiedź  swoim  zdecydowanym  postępowaniem,  że 

wierzysz,  iż  Biblia  rzeczywiście  jest  Słowem  Bożym.  W  obecnej  porze  podjęcia  decyzji 

‚wybierz więc życie, abyś żył ty i twoje potomstwo’. 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ODSYŁACZE 

 
The Book of Books: An Introduction, 1948, s. 194. 
The Junior Teacher’s Guide, rok 1, 1964, s. 4. 
Daily Star, 

Toronto w Kanadzie, 14 października 1967. 

The New Bible Dictionary, 1963, s. 270. 
The Earth, 1963, s. 35, 38, 87. 
Earth’s Shifting Crust, 1958, s. 133. 
The Evidence of God in an Expanding Universe, 1958, s. 34. 
Scientific American Reader, 1953, s. 230. 
Science Problems, 1958, s. 469. 
10 Prehistory and Earth Models, s. 24. u What Is Race?, 1957, s. 11, 12. 
12 Man’s Most Dangerous Myth: the Fallacy of Race, 1964, s. 83. 
13 New York Times, 30 grudnia 1968, s. 18. 
14 The Scientific Monthly, 

sierpień 1949, s. 71. 

15 The Scientific Monthly, 

grudzień 1957, s. 303. 

16 Earth’s Shifting Crust, 1958, s. 269. 
17 Oparte na Mammals of the World pióra Ernesta P. Walkera. 
18 The Encyclopedia of the Lutheran Church, 1965, t. II; New Catholic Encyclopedia, 1967, t. II, s. 509. 
19 The Sun, 

San Bernardino w Kalifornii, 19 października 1967. 

20 Encyclopaedia Britannica, 1959, t. 13, s. 698, 699. 
21 The Historical Evidences of the Truth of the Scripture Records, 1862, s. 287. 
22 The World History of the Jewish People, 1964, t. I, s. 338, 339. 
23 Ancient Near Eastern Texts, 1955, s. 288. 
24 Funk i Wagnalls: A New Standard Bible Dictionary, 1936, s. 829. 
25 Ancient Near Eastern Texts, 1955, s. 315. 
26 Archaeology and the Old Testament, 1964, s. 270. 
27 Light from the Ancient Past, 1959, s. 215. 
28 The Historical Evidences of the Truth of the Scripture Records, 1862, s. 25, 26. 
29 Tacyt: 

Dzieła, 1964, t. I, s. 461.   

30 Beyond the Gospels, 1957, s. 161. 
31 The New Bible Dictionary, 1962, s. 11 
32 Time, 4 lipca 1955. 
33 The Sunday Express, England, 6 sierpnia, 1967. 
34 Telegraph-Journal, Saint John, New Brunswick w Kanadzie, 16 grudnia 1959. 
35 Archaeology and the Old Testament, 1964, s. 175, 176. 
36 The Encyclopedia Americana, 1956, t. 22, s. 664. 
37 The Bible After Twenty Years of Archaeology, 1954, s. 546.   
38 Babylone et l’Ancien Testament, 1956, s. 5. 
39 Józef Flawiusz: Dz

ieje wojny żydowskiej przeciwko Rzymianom, 1908, ks. II, rozdz. 19, ust. 7. 

40 

Jak wyżej, ks. VI, rozdz. 6, ust. 2. 

41 

Jak wyżej, ks. VII, rozdz. l, ust. 1. 

42 U.S. News d World Report, 27 listopada 1967, s. 62. 
43 Today’s Health Guide, s. 380, 412. 
44 New York Daily News, 1 czerwca 1968, s. 8. 
45 The Bakersfield Californian, 1 czerwca 1968. 
46 Today’s Health Guide, 1965, s, 188. 
47 Encyclopaedia Britannica, 1959, t. 14, s. 377. 
48 Reader’s Digest, 

kwiecień 1954, s. 9. 

49 Encyclopaedia Britannica, 1959, t. 23, s. 702. 

background image

50 Reader’s Digest, 

grudzień 1957, s. 212. 

51 The New Testament in the Original Greek, 1957, s. 565. 
52 New York Times, 25 maja 1966. 
53 Time, 4 luty 1966, s. 75. 
54 A Guide to the Religions of America, 1955, s. 236.   
55 National Observer, 31 stycznia 1966. 
56 Commonweal, 14 stycznia 1966, s. 427. 
57 Daily Star, Toronto w Kanadzie, 10 lutego 1968. 58 New York Post, 5 lipca 1967. 
59 Powiedziane 7 sierpnia 1950. 
60 The Denver Post, Religious News Weekly, 10 grudnia 1966. 
61 John Lord: Beacon Lights of History, 1884, t. m, s. 244, 245. 
62 The Modem Use of the Bible, 1951, s. 204. 
63 Depesza Associated Press, Nowy Jork, 20 lutego 1965. 
64 New York Times, 26 lutego 1961. 
 
 
 
 
 
 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, wersety biblijne są przytoczone według brzmienia zrewidowanego wydania 
Biblii 

Tysiąclecia z r. 1971. Symbole innych przekładów Pisma świętego przytoczonych w tej 

książce: 
 
Gd - 

Biblia gdańska (1632), wyd. Bryt. i Zagr. Tow. Bibl. 

Kr - Pismo 

święte Starego Testamentu tłum. przez ks. dra J. Kruszyńskiego. 

NP - Nowy P

rzekład Nowego Testamentu wyd. przez Bryt. i Zagr. Tow. Bibl. 

NW - Pismo 

święte w Przekładzie Nowego Świata, w jęz. ang. 

Wk - Pismo 

święte Starego Testamentu w przekładzie polskim W. O. Jakuba Wujka, 1962. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

CZEGO NAPRAWDĘ UCZY BIBLIA 

Czy chciałbyś skorzystać z krótkiego, zwięzłego, zrozumiałego objaśnienia tego, czego naprawdę uczy 

Biblia?  Znajdziesz  je  w  niewielkiej  książeczce  zatytułowanej  „Prawda,  która  wprowadzi  do  życia 

wiecznego”. Książka ta cieszy się tak wielkim popytem, że w ciągu zaledwie czterech lat po wydaniu jej 

trzeba było wydrukować aż 50 000 000 egzemplarzy w 80 językach. 

 

Omówione są w niej między innymi następujące prawdy biblijne: 
 

Dlaczego starzejemy się i umieramy 

 

Gdzie się znajdują nasi zmarli krewni? 

 

Jak można się upewnić, która religia podoba się Bogu? 

 

W jaki sposób złe duchy zwodzą ludzi? 

 Dlaczego 

Bóg dotąd dopuszcza zło? 

 

Jak się modlić, żeby Bóg wysłuchał 

 

Co Biblia mówi o kształtowaniu szczęśliwego życia rodzinnego 

 

Ta 192-

stronicowa  książka  w  twardej  oprawce  jest  ładnie  ilustrowana.  Otrzymasz  ją  przez  pocztę  z 

opłaconym portem za jedyne 35 centów. Po dalsze informacje zwróć się proszę do WATCH TOWER pod 

jednym z poniżej podanych adresów: