background image

1

DRUGI LIST OTWARTY DO JANA TOMASZA GROSSA 

 
W trakcie publicznego wyst pienia 29 marca 2001 r. w Lublinie, o wiadczy  Pan,  "e jest cz owiekiem 

niewierz cym. Jak"e by em mile zaskoczony, gdy w czasie powitania na lotnisku, ujrza em Pana z kip na 
g owie co  wiadczy o, "e obecnie ju" jeste wierz cym %ydem, który jak mniemam ma przybit na futrynie 
drzwi mezuz(, by wchodz c i wychodz c przez jej dotykanie w pantomimie  wiadczy* Bogu, sobie i 
ludziom, "e nie tylko wewn trz ale i na zewn trz domu post(pujesz sprawiedliwie do czego obliguje Tora – 
dekalog, m.in.: „Nie b(dziesz mówi  przeciw bli1niemu twemu fa szywego  wiadectwa” (Exodus 19, 16). 

 

Pierwszy, bez odpowiedzi okólny List do Grossa 

 „Zach(cony mo"liwo ci porozmawiania z panem Grossem po tym spektaklu (w Lublinie 29 03 01), ju" na podium, 

na rutynowe pytanie czy czyta em ksi "k(? Odpowiedzia em, tak, dodaj c,  "e Pan j bardzo tendencyjnie napisa .
Poprzez pytania usi owa em rozwia* swoje w tpliwo ci, ale otrzymane odpowiedzi tylko pog (bi y moje 
prze wiadczenie o instrumentalnym, wr(cz nieuczciwym manipulowaniu materia em faktograficznym opisywanych 
zdarze=. Zapyta em go: czy na przestrzeni ub. dziewi(ciu wieków zamieszkiwania %ydów w Polsce,   cznie z okresem 
II RP, okupacji, i a" do obecnych czasów jest on w stanie wskaza* jak kolwiek polsk si ( polityczn , która by 
nawo ywa a do eksterminacji %ydów? Odpowied1 zgodnie z prawd brzmia a: Nie by o. Wobec tego czy do  mierci 
Pi sudskiego %ydzi byli w Polsce dyskryminowani? Odpowied1 brzmia a: Nie. W tym  wietle jest rzecz oczywist , "e
przedwojenne czteroletnie antysemickie ekscesy polskiej endecji w obronie ekonomicznych zagro"e= ze strony 
konkurencji  "ydowskiej, ani te" udzia  nielicznych Polaków w zbrodniach na %ydach okresu okupacji i po jej 
zako=czeniu, w trakcie walki z narzuconym Polsce systemem komunistycznym, nie mo"e zniweczy* dobrodziejstw, 
jakie od wieków %ydzi do wiadczali ze strony Polaków!  

Nast(pnie zapyta em: czy jeszcze w jakiejkolwiek cz( ci Polski, oprócz  om"y=skiego, wydarzy a si( podobna 

zbrodnia oraz czy jest w stanie wyja ni*, dlaczego akurat tam to nast pi o? Odpowiedzia , "e nie wie i sam by chcia 
otrzyma* odpowied1 na to pytanie. Zarzuci em,  "e w sposób fa szywy przedstawi  obraz „entuzjastycznego (oprócz 
%ydów) witania w 1941 wojsk hitlerowskich przez Polaków na Wschodzie i kolaborowania z Niemcami, w  czywszy 
si( równie" w proces eksterminacji %ydów” (s. 109-111). Zaznaczy em, "e przecie" Polacy stanowili tam mniejszo *, a
po czterech deportacjach na Sybir ponad miliona obywateli nie mieli podstaw si( smuci*, "e sowiecki koszmar i dalsze 
deportacje - wywózki ju" si( sko=czy y. W odpowiedzi obstawa , "e jednak jeszcze du"o Polaków tam mieszka o i
powo a  si( na meldunek Grota-Roweckiego, w którym nie ma "adnej wzmianki o Polakach, lecz tylko o miejscowej 
ludno ci. W „S siadach” autor zupe nym milczeniem pokry  inne wi(kszo ci etniczne zamieszkuj ce te tereny, usi uj c
w rozmowie imputowa* tre ci depeszy jakich nie zawiera. Wielka szkoda, "e zapomnia  zacytowa*, co w swej ksi "ce 
W czterdziestym roku nas matko na Sybir zes ali” na s. 32 napisa :

„Kiedy do Lwowa, W odzimierza i Brze cia przyby y komisje niemieckie dla umo liwienia wyjazdu za Bug w a nie 

masy tych „dobrowolców” $ydów wiwatowa y setkami tysi%cami na cze & Niemiec i Hitlera. Prosz+ sobie wyobrazi&
t umy $ydów krzycz%cych: niech  yje Hitler! ... Pewien oficer niemiecki zwróci si+ do t umu $ydów i zapyta : „$ydzi 
dok%d jedziecie przecie my was zabijemy”. 

Po takiej „edukacji” ofiarowa em panu Grossowi moj ksi "k( o %ydach - „Alij( Izraela”. Napisa em j z potrzeby 

serca dania  wiadectwa Prawdzie, w tym o stosunkach polsko – "ydowskich, które znam z autopsji. Zosta a ona 
przet umaczona i wydana wy  cznie za moje pieni dze w polskim i niemieckim j(zyku, a ponadto z takim samym 
obci "eniem finansowym przet umaczona i przygotowana do druku w rosyjskim, rumu=skim i francuskim j(zyku. Od 
nikogo nie otrzyma em na ten cel ani jednego dolara i dlatego w ocenie faktów mog( zachowa* zupe n niezale"no * i 
obiektywizm. 

(…) Przyjecha  Pan do Lublina, dawnej, oprócz Wilna, Jerozolimy wschodu. Przyjecha  Pan zarazem na kirkut 

Lubelszczyzny, który przyj   prochy jednego miliona ofiar ca opalnych Shoah. Niegdy Bóg Izraela rozkaza 
Moj"eszowi by zdj   obuwie, bo ziemia na której stoi jest  wi(ta. Wszyscy, którzy usi uj pisa* lub mówi* na temat 
ca opalnej ofiary Holocaustu, a nie czyni tego z nale"n czci i pokor , bez wzgl(du na ich tytu y, s profanami, a w 
takiej roli nie chcia bym Pana widzie*.

S dz(, "e Polacy b(d Panu wdzi(czni za pomoc w pokucie, za faktycznie pope nione narodowe przest(pstwa. 

Pokuta jest najlepszym  rodkiem naprawiaj cym krzywe drogi, tak jednostek, jak i narodów. Mam jednak nadziej(, "e
Pan ma te" wdzi(czne pole do pracy w stosunku do "ydowskich nie-%ydów, którzy tak ju" znies awili i nadal 
znies awiaj naród  "ydowski. Proponowa bym Panu, by u"y  swych talentów i wp ywu, aby pa=stwo Izraelskie 
przesta o otacza* parasolem ochronnym "ydowskich przest(pców, którzy w okresie stalinowskim dopu cili si( ci("kich 
zbrodni na narodzie polskim. A mo"e uda si( Panu sk oni* Helen( Woli=sk -Brus, b. prokurator, "on( pa=skiego 
przyjaciela prof. Brusa z Oxfordu, oskar"anej o wspó -morderstwo bohatera i m(czennika narodowego gen. Emila 
Fildorfa, do stawienia si( przed majestatem niezawis ego s du III RP, by mog a dowie * swej niewinno ci lub 
odpokutowa* za pope nione przest(pstwa? By oby to osi gni(cie z Pa=skiej strony i z ca ego serca "ycz( sukcesów. 

%ywi( cich nadziej(, "e we1mie Pan pod uwag( wykazane powy"ej nie cis o ci i nie pogardzi pokutn w osiennic

w naprawie z a, jakie wyrz dzi  sw nieodpowiedzialn publikacj . W walce z ksenofobi i antysemityzmem nale"y si(
pos ugiwa* tylko prawd , bo wszelkie pó prawdy, zafa szowania, stanowi idealn po"ywk( do rozpleniania si( plagi 

background image

2

antysemityzmu, a taki plon, obym si( myli , niestety wyda ksi "ka „S%siedzi”. Obawiam si(, bym po jej lekturze, sam 
nie stal si( antysemit nie-"ydowskich semitów i mam nadziej(, "e naprawienie krzywdy uczynionej Polsce przez 
Pa=sk publikacj(, przywróci wiar( w "ydowskie nie-%ydów poczucie sprawiedliwo ci”. 

 

Przed laty tej tre ci list opublikowa em na stronie www: alija.4me.pl  lecz  dot d nie doczeka em si(

odpowiedzi. Wywiad w telewizji z p. Olejnik do reszty pozbawi  mnie z udze=, "e Ja , jak Pana 
pieszczotliwie zwie Adam Michnik, nie przeistoczy  si( w Jankiela, a czemu ma s u"y* kipa to tylko zna ten, 
który si( ni afirmuje. Opublikowane w stylu i duchu S%siadów, Zag ada i Strach, w "adnym calu  nie 
zawieraj godnej uwagi historii porównawczej, lecz stanowi publikacje na okre lone zamówienie. Mam 
nadziej(, "e polscy historycy i publicy ci zapoznaj opini( publiczn z wszystkimi przek amaniami w 
Pa=skich ksi "kach, wi(c pozostawiam Pana z nimi i po"ydowskimi piernatami i t. p., bo jak zapewnia 
Angora z 20 stycznia 2008 na s. 57 „W ponad 300–stronicowej publikacji Gross po wi(ca trebli=skiemu 
Eldorado (hienom, zaledwie –JG) kilkana cie zda=”. By bym niezmiernie wdzi(czny za wyja nienie, w jaki 
sposób i gdzie Polacy za zgod hitlerowców, mieli zdeponowa* pozostawione przez ofiary mienie oraz by 
unikn * pomówie=, kiedy i komu przekaza* po wojnie? O bezspornych faktach pope nionych przest(pstw, 
bez wzgl(du na to kto, gdzie i przeciw komu je pope ni  lub pope nia, nikt uczciwy nie b(dzie dyskutowa .

Zapewniam, "e jako zdeklarowany przyjaciel %ydów, b(d c zobligowany przez Pana Boga do mi owania 

wszystkich ludzi, bez wzgl(du na rozmiar wyrz dzanego przez nich Polakom z a, nie zamierzam pogardza*
nie "ydowskimi %ydami. Poprzez stosowne publikacje na ww. stronie internetowej usi uj( przyj * z pomoc
wszystkim zainteresowanym problematyk "ydowsk i nie tylko. W tym celu zamie ci em na niej oprócz 
Otwartego listu do Pana, listy do prof. Steinlaufa, p. Bikont i K. Geberta.  

W wywiadzie telewizyjnym z p. S. Krajewskim na temat ksi "ki „Strach”, zauwa"y em z jej 

opublikowania zadowolenie wyra"one w s owach, dobrze si( sta o, "e „trup z szafy” – historii stosunków 
polsko-"ydowskich w latach powojennych w Pa=skiej interpretacji - pojawi  si( na forum publicznym. 
Oczywi cie, dzi(ki temu wielu – „ekspertów” zab y nie w mediach. To nic, "e nie "yli w czasach Zag ady, 
nie czuli powonienia palonych "ydowskich cia , ale z Holokaustu i z smrodu „trupa z szafy” nie omieszkaj
dla siebie i wspó plemie=ców uzyska* wymierne profity a nawet  wiatowy rozg os. 

Panie Gross! Jestem w wieku prof. Bartoszewskiego, z rz(du ostatnich naocznych  wiadków omawianych 

wydarze=, wi(c z autopsji posiadam pewn wiedz(, któr ci gle pog (biam i m.in. przekazuj( poprzez 
Internet w Aliji i w Zag adzie. W niniejszym li cie podziel( si( niektórymi wybiorczymi do wiadczeniami, 
uzupe nione Aneksami - fragmentami z Listów Otwartych, literatury i dokumentów przedmiotu. 

 

Sprawa zaw%aszczonego mienia )ydowskiego 

W pozwie cywilnym do S du Okr(gowego w USA w za  czeniu, w poz. 35-37, oddalonego 24 czerwca 

2002 roku przez s(dziego, ”Peter” oskar"a Polsk( i " da nale"no ci za utracony w Breslau - Wroc awiu 
maj tek. Hitlerowska twierdza Breslau, na podobie=stwo Warszawy zosta a zamienione w gruzowisko. 
Dot d mam przed oczyma tylko szkielety jego budynków. Cokolwiek warto ciowego by o na Ziemiach 
Odzyskanych, w tym wyposa"enie fabryk, wywieziono do ZSRR, wraz z byd em p(dzonym przez nasz kraj, 
ale konsekwencje tego wg Skar" cych, oczywi cie ma ponie * Polska. 

W poz. 39 Judah Weller domaga si( od Skarbu pa=stwa zwrotu maj tku w Ka uszynie, który w 1950 r. 

rzekomo sprzeda a pierwsza "ona ojca Judath, a ona przecie" zmar a 8 lat przed tym, to jest w 1942 r. 

Znam wiele podobnych przypadków. Tytu y w asno ci zaginionych osób jest w adny zmieni* tylko s d. 

Ocaleni z Zag ady  %ydzi wnosili pozwy do s du i na podstawie fa szywych  wiadków, jako rzekomi 
spadkobiercy, uzyskiwali w s dach tytu y w asno ci i w ten sposób wyprzedawali nie swoj w asno *. W
taki sposób kpt. UB Lipster sprzedawa  w %ó kiewce a inni w Lublinie i w okolicznych miasteczkach. Ten 
proceder wraz z s(dziami zako=czyli w wi(zieniu. Prosz( zbada* akta tych spraw. Pini z Pukowa 
opowiedzia  nam, jak ich komitet zast(puj c rabina, polubownie za atwia  interesy faktycznych i fa szywych 
spadkobierców "ydowskich nieruchomo ci, dzi(ki czemu "adna z tych spraw nigdy nie znalaz a si( w s dzie. 

 

„Wdzi+czno,-” niektórych z uratowanych 1ydów! 

W Lublinie  na Kalinowszczy1nie ubogie ma "e=stwo Or owscy przez ca   okupacj( przechowywali 

"ydowskiego ch opca i wspólnie z p. Ziemb pomagali w ukrywaniu dwu %ydówek, z których jedna zosta a
jego "on . Za  czam list córki Or owskich p. Jasionowicz, której starania w Yad Vashem o uhonorowanie jej 
rodziców w akcie „wdzi(czno ci” sparali"owa a uratowana Ziembowa. 

Yad Vashem wymaga by osoby ukrywaj ce  %ydów udowodni y,  "e bezinteresownie zaopatrywa y w

"ywno * ukrywane osoby, której wszystkim brakowa o. Niemcy kontyngentami ogo acali wie z "ywno ci, a 
kto nie odda  w terminie, to kilka tysi(cy rolników, w tym mego stryja Stanis awa, osadzili w obozie na 

background image

3

Majdanku. Na ka"dej rogatce w miastach, "andarmi odbierali "ywno *, a masowo na stacjach w(z owych, 
jak D(blin zw. Go ocinem, mieszka=com g oduj cej Warszawy, Lwowa i wszystkich miast w Polsce. 

Pani Jasionowicz napisa a do Yad Vashem: 

„W zwi zku z tym, "e w fa szywym  wietle przedstawi a ona moich rodziców Jana i Katarzyn( Or owskich, którzy 

przez okupacj( przechowywali ch opca  "ydowskiego Nechemi Nisenbauma, w uzupe nieniu dodam, "e za 
po rednictwem Komitetu %ydowskiego, pa=stwo Ziembowie otrzymali na w asno * ten dom wraz z piekarni , a p. 
Ziembowa "w nagrod(" za wszystko co nasi rodzice dla nich uczynili, w swej chciwo ci pozbawi a nas jednej facjatki, 
wynajmuj c j innym ludziom. Wobec czego nasza pi(cioosobowa rodzina do 1964 roku gnie1dzi a si( w jednej 15 m2 
facjatce bez sanitariatów. Gdy p. Nechemi w 1984 roku przez p. Mizyryckiego z Argentyny, który odwiedzi  p. 
Ziembow , usi owa  uzyska* nasz adres, ok ama a go twierdz c, "e wszyscy ju" nie "yj , ale przyw aszczy a sobie 50 $ 
jakie t drog poda  dla nas. Dopiero po wyje1dzie p. Mizyryckiego odnalaz  mnie p. Gruszczak i przes a  nasz adres, 
dzi(ki czemu nawi zali my bezpo redni kontakt z p. Nechemi, który utrzymywali my a" do jego  mierci w 1998 r. 
Chocia" p. Mizyrycki by  jeszcze dwukrotnie w Lublinie, to go ci  u mnie a nie u p. Ziembowej, któr okre li  jako "z   
kobiet(". 

   Z 

powa"aniem  Anna Jasionowicz 

Chaim Zylberklang, w II Cz( ci ksi "ki „Z $ó kiewki do Erec Israel” zamie ci  relacje Polaków 

ratuj cych  %ydów, któr negatywnie zaopiniowa  ks. dr. Weksler - Waszkinel – dziecko Holokaustu, w 
zwi zku z czym Norbertinum  zrezygnowa o z druku a Michnik z podania do publicznej wiadomo ci w 
Gazecie Wyborczej.

W zamieszczonej relacji Genowefy Sawickiej o emocjonalnych zwi zkach z %ydami we wsi D bie i 

uratowania licznej rodziny Wagnerów, skontaktowa em Oriego Wagnera, syna Joska z Izraela z p. Sawick ,
ale nie wykaza  zainteresowania losem tych, dzi(ki którym dzi "yje, w tym dwiema wdowami matk i córk
Terentewicz z D bia - spraw odznaczenia za ich po wi(cenie i heroizm, do czego p. Chaim go zach(ca .

W ksi "ce tej na s. 188 przedstawia swe losy w czasie Zag ady Mirla Fridrich, w tym wiele faktów 

nieprawdziwych, w zwi zku z czym jej relacje nie zosta y zamieszczone w hebrajskim przek adzie. Na 
pomniku w %ó kiewce widnieje jako jedna z trzech fundatorów, ale jak stwierdzaj dwaj pozostali, na ten cel 
nie da a ani jednego dolara. Zamiast tego mia a op aci* nale"no * za wykonane ogrodzenie. Istotnie zleci a
p. Danielowej jego wykonanie, ale do dzi nie zwróci a nikomu za to ani centa, wi(c Chaim zosta  zmuszony 
uregulowa* jej zobowi zania. Aby si( upewni*, w jaki sposób odwdzi(czy a si( licznym osobom, którym 
zawdzi(cza  "ycie, nawi za em z ni kontakt e- mail. Obieca a o tym poinformowa*, ale z jej milczenia 
wynika, "e nikogo nie poda a do Yad Vashem, ani w inny sposób si( nie odwdzi(czy a, wi(c nie na co mi 
napisa*, Czekam na to ju" kilka lat i si( nie doczekam, bo w Rio de Janeiro jest tak zaj(ta pilnowaniem 
supermarketów i fabryki, "e kr " c opancerzonym autem nie ma czasu zaprz ta* sobie tym g owy. 

Z kilu tysi(cy je=ców "o nierzy polskich "ydowskiego pochodzenia, z obozu przy ul. Lipowej w Lublinie 

ocala  tylko jeden, Wolf Binder, ukrywany przez rodzin( kolejarza Thury w jednopokojowym mieszkaniu z 
kuchenk przy ul. D ugiej 20 w Lublinie. Jak weszli sowieci, przyprowadza  do tego mieszkania "ydowskich 
"o nierzy, wprost szalej c z rado ci pokazywa  wszystkim przez kogo i gdzie by  ukrywany. Po wyje1dzie do 
Wa brzycha i jednej lakonicznej wiadomo ci,  lad po nim zagin  . Uwiadkiem wszystkiego by  Nuchym 
Szyc, a po jego  mierci, na pro b( córki Thurów, Izabeli Statkiewicz, notarialnie po wiadczy a ten fakt Klara 
Szyc, ale to nie wystarcza, bo musi jeszcze za wiadczy* drugi  %yd, w zwi zku z czym córka zaniecha a
dalszych stara= o odznaczenie. Na terenie by ego  "ydowskiego, jenieckiego obozu, izraelski biznesman 
wybudowa  kompleks  Plazy.  Zobaczymy, czy znajdzie si( na nim miejsce chocia"by na zamontowanie 
tablicy, upami(tniaj cej tragiczny los je=ców "ydowskich z obozu przy ul. Lipowej w Lublinie. 

A teraz podam pozytywny przyk ad. W ksi "ce „Ten jest z ojczyzny mojej”, na s. 302-;349-359 i innych, 

s relacje Feliksa Cywi=skiego i Antoniny, "ony dr. Jana %abi=skiego dyr. ZOO, o losach rodziny 
Kenigswein, która ocala a z Zag ady, a dwaj synowie z rodzinami "yj w Izraelu. Teraz Mosze nazywa si(
Tirosh, by  zawodowym oficerem izraelskim, uczestniczy  we wszystkich wojnach obronnych i w stopniu 
pp k. przeszed  na emerytur(. Mieszka w Karmielu. Okoliczno ci urodzenia brata Stasia, Cywi=ski opisa  w
relacji. Mosze jest naszym serdecznym przyjacielem, odda  nam cenne us ugi, okaza  serce w czasie pobytu 
w Izraelu w 2005 r., go ci  nas, a w rewan"u mieli my przyjemno * dwukrotnie przyjmowa* go u siebie w 
Lublinie i s ucha* opowiada= z czasów Zag ady i prze"y* po 1945 roku, jak w "ydowskim sieroci=cu w 
Uródborowie by  g odzony przez jego "ydowsk dyrektork(, której w Izraelu nawet si( nie uk oni .

W ksi "ce Lewinówny i Bartoszewskiego, jak i w powy"szych relacjach nie ma nawet wzmianki o 

Zygmuncie Pi(taku, zwyk ym warszawskim ch opaku. A to w a nie on obroni  przed szmalcownikami matk(
Regin( Kenigswein, gdy wysz a z getta w poszukiwaniu "ywno ci, ponadto zainteresowa  si( ich losem, 
dostarcza  do getta  "ywno * i przed jego likwidacj w brawurowy sposób doro"k , przez dwa posterunki 
niemieckie wywióz  ich z getta. Dla zmylenia "andarmów obla  doro"k( i ubrania wódk , sam usiad  na 
ko1le obok doro"karza udaj c pijanego, nakry  rodzin( bud , bo pada  deszcz i przewióz  na aryjsk stron(.
W ksi "ce Zylberklanga w Cz II pod fotografi autora z Janem Wacem, obok "ony Micha a Merskiego stoi 
ten cichy warszawski bohater, odznaczony przez Yad Vashem, mieszka  w Sulejówku i w lecie 2007 r. zmar 

background image

4

na raka. Mosze z Izraela cz(sto przyje"d"a  do Sulejówka, wspiera  go lekami i finansowo, ale jak 
zaproponowa  bratu, by co przekaza  dla niego, milczenie by o odpowiedzi , bo on jako niemowlak nic nie 
rozumia  co si( z nim dzia o i do dzi w pe ni nie uzmys awia sobie, komu zawdzi(cza "ycie. 

Na tym przyk adzie mo"e si( Pan przekona*, "e nawet rodziny zajmuj zró"nicowane stanowiska do innej 

rasy, narodu i jednostek. Prosz( w Internecie przeczyta* moje wyst pienie na konferencji IPN z udzia em 
przedstawicieli prezydentów Polski i Niemiec po wi(conej akcji Reinhardt. Poda em przyk ad rodziny 
Lange, z której Rudolf, ekspert od masowych mordów, z ramienia gestapo uczestniczy  w konferencji w 
Wannse.  

O tym, "e Polacy umiej odró"ni* ziarno od plew,  wiadczy g o na sprawa w s dach sadysty z Bezpieki 

A. Humera. Po kremacji zw ok, urn( z prochami przewioz a do Izraela jego siostra Wanda, "ona
"ydowskiego funkcjonariusza PRL w wiadomych s u"bach. Ich brat Edward Umer, który nie bra  udzia u z
rodze=stwem w ich procederze, za zwi zki rodzinne nie by  przez nikogo dyskryminowany, a jego córka 
Magda, jest docenian przez publiczno * artystk .

Znam Polaków sprzed wojny, okropne ich po o"enie w czasie wojny i po niej i dostaj( wstr(tu i 

obrzydzenia w stosunku do tych, którzy wyrabiaj nam opini( antysemickiego narodu, nienawidz cego 
%ydów. Tak mog twierdzi* tylko tacy, którzy sami rozwijaj nienawi * do bli1nich, w tym do Polaków, co 
uzewn(trznia si( nawet na ich fizjonomii. Jezus tak ich scharakteryzowa : „Uwiat em cia a jest oko. Je li tedy 
oko twoje jest zdrowe, ca e cia o twoje jasne b(dzie. A je liby oko twoje by o chore, ca e cia o twoje b(dzie 
ciemne. Je li tedy  wiat o, które jest w tobie, jest ciemno ci , sama ciemno * jaka" b(dzie” (Mt 6, 22-23).  

 

Mordowania 1ydów po Zag%adzie 

Operowanie szacunkowymi liczbami "ydowskich ofiar, bez rozgraniczania funkcjonariuszy aparatu 

bezpiecze=stwa, partii i administracji narzuconego Polsce przez Stalina systemu, z pomini(ciem losu 
Polaków w trakcie likwidacji struktur podziemnego pa=stwa, takie ksi "ki kwalifikuje tylko na makulatur(.

W 1945 - 46 r. z poboru by em  "o nierzem 18 dywizji, 65 pu ku LWP stacjonuj cego w Bia ymstoku, 

który bra  udzia  w walkach z reakcyjnym podziemiem i chocia" s u" c w plutonie gospodarczym ani razu 
nie uczestniczy em w bratobójczych akcjach z oddzia ami po akowskimi w tych okolicach, to niemniej z 
wszystkimi  "o nierzami pu ku do uprawnie= kombatanckich mam zaliczony udzia  w utrwalaniu w adzy 
ludowej. Pisz( dlatego, by uwiarygodni* wiedz( jak posiadam,  "e w akcji zatrzymywania poci gów, 
zabijania funkcjonariuszy w adzy ludowej, w obecno ci  "o nierzy, którzy do swych domów je1dzili na 
urlopy w ró"ne strony Polski, nie s ysza em, "eby w czasie napadów zabito %yda, z racji jego pochodzenia. 

Ma gorzata Niezabitowska opublikowa a w Wi+zi 4 kwiecie= 1983. „Przymiarki do tematu” m.in. o 

Nuchymie z Lublina, parasolniku z ul. Lubartowskiej, znanym i szanowanym przez mieszka=ców Lublina a 
jego  mier* pozostawi a bolesn luk( dla wszystkich jak abp. Pylaka, pewnych profesorów KUL np. 
K oczowskiego i dla nas pozosta ych jego przyjació . W "ydowskim  rodowisku warszawskim, jest dobrze 
znana jego córka Edyt S., która mo"e potwierdzi*, czy jej ojciec kiedykolwiek by  prze ladowany, czy 
szykanowany przez kogokolwiek z tutejszych mieszka=ców?  

Dla przeciwwagi wspomn( o innym nie - "ydowskim  %ydzie. Poniewa" ju" nie  "yje i nie ma rodziny, 

wymieni( nazwisko pp k. Wereszczy=skiego, który z NKWD gen. Sierowem zaprowadzali krwawe porz dki 
w Polsce. Jego "ona pracowa a w lubelskim UB, wi(c tu mieszka  i pl ta  si( po Lublinie jako rezydent SB w 
kilku zak adach, ostatnio w Herbapolu. Gdy si( przekona , "e jeste my przyjació mi %ydów, kilka razy nas 
odwiedzi  i zwierza  si( z niektórych swych wyczynów. W Poznaniu by  prokuratorem i s(dzi w wojskach 
lotniczych, gdzie na  mier* skazano wielu polskich oficerów. Wspomnia  o jednym procesie, w którym 
skazano i wyrok wykonano na pi(knej dziewczynie, domy lam si(, "e na procesie w Gda=sku    czniczce 
mjr. Zygmunta Szyndzielarza, „Pupaszki” (1910-1952). 

S dz(, "e tych kilka przyk adów poszerzy Pa=sk wiedz( na tematy, którymi si( Pan pasjonuje. Reszt(

informacji przekazuj( w za  czonych Aneksach, z niezb(dnymi uzupe nieniami. Na koniec zapytam, czy 
"ydowska krew ma inn warto * od polskiej, oddanej za ukrywanych %ydów po ich zdekonspirowaniu i w 
czasie mordów dokonywanych prze NKWD i ich dyspozycyjny polski aparat represji z udzia em  %ydów? 
Czy %ydom w Izraelu i w diasporze, obecnie i w przysz o ci nie s i nie b(d potrzebni polscy przyjaciele, "e
tak lekkomy lnie, odtr caj od siebie Polaków? Z wiatru nienawi ci, przypuszczam, obym si( myli , pr(dzej 
czy pó1niej wywo aj antysemick burz( przeciwko sobie. Do kogo b(d wówczas mieli o to pretensje? 
Nale"y zatem wykorzysta* obecny czas na niwelowanie wzajemnych uprzedze=, zwalczanie antysemityzmu 
i antypolonizmu -  nienawistnej, bezdennej g upoty. 

Czy mamy bezczynnie czeka* na nast(pn katastrof( "ydowsk , przepowiedzian w proroctwie na Izrael - 

inwazji hord Goga i Magoga, z krajów pó nocnych? (Ezechiela 38 – 39).  

Pozostaj(

Julian Grzesik 

 

background image

5

ANEKSY:  

1. Listy okólne;  

1. 1. Do Steinlaufa: 

„Zastrzegam si(, "e to co poni"ej napisz(, w "adnym stopniu nie jest podyktowane li tylko usprawiedliwieniem 

Polaków lub zwolnieniem kogokolwiek od odpowiedzialno ci za bezsporne winy pope nione w stosunku do %ydów w 
czasie Zag ady, lecz zwróceniem uwagi na pó prawdy, *wier* prawdy i t. p., które w swej istocie s gorsze od fa szu. W 
zwi zku z powy"szymi Pa=skimi stwierdzeniami o mielam si( zapyta*: Czy w trakcie Holokaustu Polacy mieli lub nie 
mieli mo"liwo ci wp ywania na los %ydów? W zwi zku z tym, w obliczu Najwy"szego, Dawcy nakazu Tory (Exodus 
20,16), by nie mówi* fa szywego  wiadectwa, czy jest Pan w stanie podtrzyma* i udokumentowa* powy"sze i wiele 
innych oskar"e= kierowanych pod adresem Polaków i Polski?  

Z zarzutu „postawy biernych  wiadków” wynika, "e na ten czas zaproponowa by Pan jakie skuteczniejsze 

rozwi zanie tych problemów. W zwi zku z tym pytam: gdyby jako Polak "y  Pan w owych strasznych czasach, jaki 
wp yw na zmian( postawy chocia"by cz( ci narodu by by w stanie wywrze*, bez nara"enia go na jeszcze wi(ksze, 
przy pieszone, totalne wyniszczenie?  

Czy ewentualne przewinienia Polaków nie s w stanie zrekompensowa*: udzia  zbrojny w czasie II wojny, 

pocz wszy od zmobilizowania milionowej armii i walki w 1939 r., pierwsze or("ne przeciwstawienie si( hitleryzmowi i 
zdradzieckiej napa ci ZSRR, tragiczny fina  wojny z dwoma sprzymierzonymi wrogami, dalsza, do ko=ca wojny 
nieprzerwana walka na wszystkich frontach armii na Zachodzie, Wschodzie, w kraju, zorganizowanie oko o 400 
tysi(cznej ochotniczej armii podziemnej, dzia alno * partyzancka; nie licz c rannych, ponad dwa miliony zabitych, 
u miercenie przesz o 200 tysi(cy mieszka=ców i oko o 40 tysi(cy powsta=ców, kompletne zniszczenie Warszawy i 
dokonane w ca ej Polsce wprost nie do obliczenia kolosalne zniszczenie dóbr materialnych! Czy dla oskar"ycieli 
Polaków nie przedstawia si y dowodowej eksterminacja polskiej inteligencji, masowe rozstrzeliwania przez obu 
okupantów, niezliczone dziesi tki tysi(cy zam(czonych w kator"niczej pracy na Sybirze, ponad milion deportowanych 
na Wschód, z których zaledwie po owa powróci a do Polski, uwi(zionych w Gu agu, rozstrzelanych w wi(zieniach, w 
tym tysi ce je=ców wojennych, dziesi tki tysi(cy przesiedlanych z Zachodniej Polski do Generalnej Guberni i na 
pocz tek tylko z kilku powiatów okr(gu zamojskiego (297 wsi, 110 000 mieszka=ców, w tym trzydzie ci kilka tysi(cy 
dzieci a cztery i pó  tysi ca do zgermanizowania w Niemczech), osadzonych przez Niemców w obozach 
koncentracyjnych, wiele milionów zap(dzonych do niewolniczej pracy w kraju, b d1 wywiezionych do Niemiec? Niech 
to pobie"ne przypomnienie ofiar i hekatomby przelanej polskiej krwi, m.in. w pokonaniu wroga %ydów, hitlerowskich 
Niemiec, cho*by w minimalnym stopniu pomo"e trze1wiej spojrze* i na t bolesn kart( wzajemnej historii, której 
kwintesencj( na s. 42 zawar  Pan w s owach:  

Niemniej jednak w  adnym innym kraju tego rodzaju porównanie nie by oby potrzebne; nigdzie indziej masowy 

mord $ydów nie dokonywa si+ po ród tak straszliwej rzezi narodu zamieszkuj%cego t+ sam% ziemi+”.  

3. Na s. 53, przypis 42 czytamy: „pomimo stara= %egoty liczba Polaków, których ruch oporu skaza  na  mier* za 

zbrodnie przeciw %ydom, stanowi a 1 procent wszystkich Polaków straconych przez ruch oporu”. Marek Jan 
Chodakiewicz na s. 634 t( spraw( tak u ci la:  

„Wydzia Sprawiedliwo ci Delegatury Rz%du zaj%  si+ równie karaniem szmalcowników i donosicieli. Karano 

infami%, ch ost% b%d8 wyrokiem  mierci. Historyk podziemnego s%downictwa Leszek G%dek ustali , e rozpatrzono 
ponad 5 tysi+cy spraw. Zgodnie z wydanymi wyrokami przeprowadzono oko o 2,5 tysi%ca akcji, zabijaj%c od 3 do 3,5 
tysi%ca ludzi. ... Trudno jest ustali&, które osoby zabito za zbrodnie przeciw $ydom, bowiem cz+sto ci sami ludzie byli 
winni tak e przest+pstw przeciw Polakom”.  

4. Poza lakoniczn wzmiank na s. 54, "e: „Za ukrywanie $ydów grozi a mier& i wiadomo o wielu Polakach, którzy 

zap acili t+ cen+, czasami razem z ca ymi rodzinami” z odes aniem do przypisu 94 na s. 58, nie doczyta em si( w
Pa=skiej ksi "ce omówienia historii tej bolesnej karty. Chodakiewicz na s. 213 precyzyjniej to przedstawia pisz c:  

„W 1996 roku G ówna Komisja Badania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu (GKBZPNP), opublikowa a list( 704 

Polaków, którzy zgin(li za pomaganie %ydom (Those Who Helped 1993, 1996, 1997 – JG). Wcze niej w 1988 roku dr. 
Wac aw Zaj czkowski z USA udokumentowa  716 przypadków  mierci z r k niemieckich jednego b d1 wielu 
chrze cijan za pomoc uciekinierom "ydowskim. Zaj czkowski odnotowa  tak"e przypadki masowych rozstrzeliwa= i
pacyfikacji, je li by y one kar za pomoc „bandom "ydowskim”. W 1987 roku Wac aw Bielawski ustali  nazwiska 872 
osób zamordowanych za pomoc %ydom i dalszych 1400 bezimiennych chrze cijan, którzy zgin(li z tego powodu”. T
wstrz saj c

statystyk( uzupe ni( wypowiedzi

z 1988 roku Arnolda Mostowicza, prezesa Stowarzyszenia 

Kombatantów  %ydowskich:  „ aden naród nie z o y na o tarzu pomocy $ydom takiej hekatomby ofiar jak Polacy, 
bowiem w wielu krajach okupowanych pomoc ta nie nios a zagro enia  mierci%”
.

6. Na s. 73 odnosi si( Pan do tych „Polaków, którzy przeprowadzili si( do niegdy "ydowskich domów, biur, 

synagog, i instytucji gminnych, korzystali z ziemi, fabryk, magazynów, pieni(dzy, bi"uterii, mebli, ubra=, naczy= i
po cieli nale" cych do %ydów”. 

Gwoli  cis o ci nale"a oby wspomnie*, które to pa=stwa i narody, a niektóre z nich pod szyldem neutralno ci, na 

ró"ne sposoby wspiera y nazistów i bogaci y si( nie  mieciem pozostawionym po ofiarach w sztet ech po Zag adzie, 
lecz dewizami, z otem, bi"uteri zdeponowanymi przez zbrodniarzy w ich bankach. W celu przyj cia z pomoc w
zrozumieniu ówczesnych realiów, podziel( si( z Panem niektórymi informacjami. Jest wiadomym, "e Niemcy 
dezinformowali ofiary obietnicami przesiedlenia na inne tereny, dlatego zabierali oni z sob wszystkie najcenniejsze 
rzeczy, pieni dze, bi"uteri( i t.p. Nie b(d( wchodzi  w szczegó y ograbiania przez nich ofiar przed i po ich zg adzeniu 

background image

6

nie tylko z najcenniejszych rzeczy, ale dos ownie ze wszystkiego, bo sprawy te s ogólnie znane i zosta y dobrze 
udokumentowane. Nie mo"na jednak zaprzeczy*, "e po dok adnym ograbieniu getta przez Niemców ze wszystkiego, 
polska administracja zasiedla a puste mieszkania, w zwi zku z czym w jakim stopniu nowi lokatorzy korzystali z 
mebli biedoty "ydowskiej i t.p. Lecz grabie" indywidualna przez Polaków by a na miejscu karana  mierci . Synagogi 
przewa"nie by y wysadzane, niszczone a nie u"ytkowane przez fizyczne osoby. Fabryki i posiad o ci ziemskie 
przechodzi y na w asno * niemieck i by y przez nich administrowane. Po wojnie nie tylko opuszczone nieruchomo ci i 
maj tki "ydowskie, ale i polskie, komuni ci znacjonalizowali.  

Szanowny Panie Profesorze! Powy"szymi, tego rodzaju *wier* prawdami, kolportowanymi na Zachodzie w ród nie 

znaj cych ówczesnych polskich realiów czytelników Pa=skiej ksi "ki, wystawia Pan Polakom fataln opini(. Natomiast 
w Polsce b(d one tylko podgrzewa y antysemickie resentymenty. Mówienie prawdy i tylko prawdy mo"e przygasi* t(
gro1n chorob( spo eczn naszych czasów”. 

 

1. 2. Do p. Bikont: 

„Z lektury ksi "ki odnios em wra"enie,  "e autorka jako wzi(ty adwokat, na wszelkie sposoby, nie licz c si( z

nast(pstwami i wyrz dzan krzywd , wykonuje zadanie, w tym przypadku utwierdzania czytelników i zleceniodawców 
w przekonaniu, "e Polacy s antysemitami. Na ksi "k( pro polonijn , obalaj c ten stereotyp, zapewne nie otrzyma aby 
pieni(dzy - na diety, rozjazdy po  wiecie, utrzymanie rodziny, za pisanie i t. p.  

W latach siedemdziesi tych, poza cenzur pod pseudonimem, na rotaprincie, na swój koszt powieli em 

300 egz. Rozproszenie i zgromadzenie Izraela. W ko=cu osiemdziesi tych, na Commodorze przygotowa em 
i nast(pnie wydrukowa em ponad 3000 egz. Aliji, za . w j. niemieckim przygotowa em i na swój koszt 
wydrukowa em 600 egz. Niezale"nie od tego op aci em t umaczy j(zyka rosyjskiego i rumu=skiego i III 
Cz( ci francuskiego. Nie maj c mo"liwo ci ich wydruku, robi em ksero i tam gdzie mia em mo"liwo * 
rozpowszechnia em i nadal w ten sposób rozpowszechniam. 

Zwraca em si( z pro b o pomoc w sprawie wydruku Aliji do ró"nych osób i kilku instytucji, w tym do Batorego, ale 

wszyscy si( wy gali. Dlaczego? Bo nie opluwam Polski i Polaków i w miar( obiektywnie staram si( przedstawia* nasz
wspóln histori(. Nie znalaz em wsparcia od "ydowskich nie"ydów. Na tak publikacj( u nich nie ma zapotrzebowania. 
Pan Bóg za po rednictwem prawdziwych Izraelitów, rozwi za  ten problem w Moskwie. Tamtejsi, "ydowscy 
intelektuali ci, w maju br. przyczynili si( do wydania rosyjskiej Aliji pod tytu em:  Wozwraszczenije-Historia narodu 

ydowskiego w staro i nowotestamentowych proroctwach.

Szanowna Pani! Oby si( Pani sta a prawdziwie wierz c Izraelitk , tego  "ycz( z ca ego serca. 

Przyznawa* si( bowiem do pokolenia Judy, które dochowa o wierno ci zawartemu z Bogiem przymierzu, 
równocze nie manifestuj c sw niewiar(, jest braniem Jego imienia nadaremno, co si( tak dla jednostek, jak 
i narodu 1le ko=czy o. Zgodnie z porzekad em: kto sieje wiatr, zbiera burz(, grzech niewdzi(czno ci, w tym 
te" w stosunku do Polski i Polaków, w przysz o ci mo"e wyda* gorzkie owoce”. 

 

1. 3. Do Konstantego Geberta  

„Podobnie jak w prze omowej pracy Grossa, tak i w Pa=skim artykule ok. 30 razy we wszystkich przypadkach s

okre lane zbrodnie pope nione przez Polaków w  om"y=skim. Natomiast nie znalaz em wzmianki cho*by o jednej 
pope nionej "z sowieckiej inspiracji a "ydowskim wykonawstwie", jak chocia"by w polskim Katyniu - Grabowcu w 
powiecie hrubieszowskim na Zamojszczy1nie1.  

Doszuka  si( Pan jej korzeni w stosunkach przedwojennych, wi(c tym samym nie mo"e si( uchyla* od wyja nienia 

gehenny, jakiej do wiadczy a pacyfikowana przez sowietów ludno * ziemi  om"y=skiej i to na niespotykan skal( w
"adnym innym rejonie Polski. Zapewne nie jest trudno poj *, jaki koszmar wielu prze"y o w sowieckich wi(zieniach i 
syberyjskich  agrach, a kto zliczy ilu z nich w sposób bestialski zosta o zamordowanych przez NKWD. 

Przyzna Pan, "e cena  "ydowskiej i polskiej krwi winna mie* jednakow warto *, czego nie chc potwierdzi*

tendencyjni publicy ci obu zantagonizowanych stron.  

Powiedzia  Pan, "e %ydzi maj swoich, a Polacy swoich zbrodniarzy pokroju Dzier"y=skiego, za czyny których nie 

musz przeprasza* innych narodów, co zgromadzona w auli KUL publiczno * przyj( a z aplauzem. W przerwie obrad 
prosi em Pana by "ydowscy publicy ci w jednoznaczny sposób zdystansowali naród "ydowski od jego 
komunistycznych renegatów, - jak wymieni  Pan Morela - pozbawiaj c w ten sposób antysemitów ich argumentów.  

Wydaje mi si(, "e przyk adem mo"e by* tu John Sack, autor ksi "ki Oko za Oko, który w przedmowie pisze:  
„My  %ydzi, nie mo"emy obwieszcza*: "nie po" daj" "nie kradnij", "nie zabijaj", je li sami to robimy a potem 

ukrywamy. To te" zbieraj c materia y w Europie poczu em,  "e musz( zda* relacj( z tego, co czynili "ydowscy 
komendanci (chodzi o obozy i wi(zienia na Ul sku - JG), o ile nasz naród ma zachowa* jakikolwiek autorytet moralny.  

Spodziewa em si(, "e cz( *  %ydów zapyta mnie: -jak %yd móg  napisa* t( ksi "k(? I wiedzia em,  "e moja 

odpowied1 musi brzmie*:- Nie, jak %yd móg by j nie napisa*?... Tora ka"e nam dawa* wiadectwo prawdzie, w istocie 
mówi nam Ona, i" je li kto grzeszy, za my wiemy o tym i nie mówimy, tak"e ponosimy win(". (...) 

$ydzi zabijali Niemców, w 1945 r. zg adzili oni ogromn% liczb+ Niemców - nie nazistów, nie  o nierzy Hitlera tylko 

niemieckich cywilów - m+ czyzn, kobiety, dzieci, których jedyn% zbrodni% by o to,  e byli Niemcami. W ten sposób 

 

1

prof. Wiktor Zin, Ma y KatyB, na stronie internetowej 

background image

7

Niemcy utracili wi+cej cywilów ni w Dre8nie (bombardowanie -JG), JapoBczycy w Hiroszimie, Brytyjczycy w bitwie o 
Angli+, czy wreszcie sami $ydzi we wszystkich pogromach w Polsce i by em pora ony t% wiedz%". 

O roli  "ydowskich oprawców w organach bezpiecze=stwa John Sack przytacza z ksi "ki  Oni  wywiad Teresy 

Tora=skiej z Bermanem:  

„na prze omie 1948/49 aresztowali cie cz onków akowskiej rady pomocy $ydom "$egota". - No, tak (...) - 

odpowiedzia Jakub. - Prosz+ pana! - powiedzia a ToraBska - UB, w którym wszyscy lub prawie wszyscy dyrektorzy byli 
$ydami, aresztuje Polaków za to,  e w czasie okupacji pomagali $ydom, a pan twierdzi,  e Polacy s% antysemitami, 
nie adnie. (...) - Po tym wszystkim zwolnili my, odpar Jakub, a na to ToraBska: - W adys aw Bartoszewski siedzia
prawie siedem lat. (...)  

I nie rozumiem - mówi a pisarka, która ca ymi godzinami musia a przypomina& mu jak Urz%d torturowa Polaków, 

jak wyrywa im paznokcie, wycina im j+zyki, wypala oczy, nie mówi%c ju jak ich zabija , po czym s ucha a jak Jakub z 
uporem powtarza , e "rewolucja to rewolucja" - I nie rozumie pan dlaczego? Nie, odpowiedzia Jakub”. 

%a uj(, "e w trakcie pisania artyku u, nie uwzgl(dni  Pan mojej pro by i nie skorzysta  z przyk adu Johna 

Sacka. Z kolei dziel( si( informacjami na temat mordu na "ydowskich mieszka=cach  %ó kiewki. Ksi "ka 
Chaima Zylberklanga Z $ó kiewki do Izraela podobnie jak S%siedzi J. T. Grossa jedynie przypomnia a o
zbrodniach. W obu przypadkach zeznania o tych wydarzeniach od powojennych lat znajdowa y si( w
archiwach %IH i Yad Vashem, a wi(c nie stanowi y odkrycia na miar( Kolumba czy Kopernika.  

Chaim Zylberklang w przygotowanym do druku II wydaniu swej ksi "ki Z $ó kiewki do Erec Israel, 

przedstawi  relacj( Natana Irlanda, który imiennie wymienia ofiary dwu najbogatszych rodzin: Goldmanów i 
Feldmanów w sumie licz ce 17 osób i kilka przypadkowych. Upada wi(c jej polityczne pod o"e, a pozostaje 
o mordzie rabunkowym dokonanym przez grup( z marginesu spo ecznego.  Uwiadek wydarze= Józef 
Ko odziejczyk w Wspomnieniach pisze:  

„W %ó kiewce by o nieweso o. Sowieci zacz(li robi* swoje porz dki. Zorganizowali i uzbroili milicj( ludow , która 

sk ada a si( z samych m odych %ydów, którzy zacz(li za atwia* swoje osobiste porachunki z ludno ci polsk . M oda 
robotnica, która jaki czas pracowa a u ojca oskar"y a sowietom,  "e "bur"uj" Ko odziejczyk oszuka  j przy 
rozliczeniach za prac(. Przyszed  patrol sowiecki i zabrali ojca na ich komend(. Ca e szcz( cie, "e ojciec by  powa"any 
a nawet lubiany przez %ydów, którzy uratowali ojca przed dalszymi dochodzeniami (...)  

Nast(pnej nocy po wycofaniu si( wojsk sowieckich, zdarzy y si( w %ó kiewce niecodzienne, makabryczne wypadki. 

Uzbrojona grupa mieszka=ców  %ó kiewki wymordowa a dwie dziesi tki  %ydów za ich wspó prac( z sowietami. 
Przypuszczalnie mord zorganizowano z przyczyn politycznych, w rzeczywisto ci mia  on jednak znamiona 
bandytyzmu, gdy" przewa"nie mordowano zamo"niejszych %ydów i ograbiano ich domostwa. Zaznaczy* wypada,

 

"e

%ydzi wchodz cy w sk ad milicji uciekli z %ó kiewki, uchodz c razem z wycofuj cymi si( oddzia ami wojsk 
radzieckich. Nast(pnego dnia ponownie wkroczy y oddzia y niemieckie. By em  wiadkiem, jak %ydzi skar"yli si(
Niemcom opowiadaj c im o dokonanym mordzie. Na ich lamenty niemiecki dowódca oddzia u odpowiedzia  %ydom 
"zu venig", co oznacza o,  "e za ma o ich zgin( o. Nieprawdopodobny cynizm. Nast(pnie oddzia  ten rozbi  kilka 
sklepów z artyku ami przemys owymi, rozdaj c ludno ci polskiej sk adowane w nich towary”. 

Bohdan Kie basa (Dzieje %ó kiewki i okolic, s. 172-3) relacjonuje:  
ugrupowania komunistyczne, szczególnie "ydowskie wykazywa y entuzjazm i rado * i w tym nastroju witali 

wkraczaj ce radzieckie wojska. Przy wje1dzie do %ó kiewki, wystawili powitaln bram( udekorowan czerwonymi 
sztandarami oraz czerwon gwiazd . Wkraczaj ce wojska radzieckie przez komunistów i m odzie" %ydowsk witane 
by y chlebem i sol . (...) 

W tym czasie aktywi ci "ydowscy wspólnie z NKWD aresztowali grupk( rozbitków wojska polskiego, wracaj cego 

ju" w ubraniach cywilnych do swych domów. Nie jest znany los tych "o nierzy, niektórzy twierdz , "e zostali 
wywiezieni w g  b Rosji. 

Jeden z aktywnych, komunistycznych milicjantów z %ó kiewki Josif Libster, w roku 1939 wyjecha  wraz z 

sowietami i w 1944 r. z wojskiem Berlinga powróci  do Polski. Nast(pnie w stopniu kapitana UB s u"y  we Wroc awiu. 
Tam te" spotka  si( z Chaimem Zylberklangiem, mówi c:  czuje si+ zm+czony, musz+ si+ przespa-, bo w nocy 
byli,my zaj+ci wy%apywaniem akowców.
 

Napisa  Pan,  "e krótki pobyt sowietów w %ó kiewce uniemo"liwia pos u"enie si( jako alibi rzekom "ydowsk

kolaboracj z sowietami, do której w ci gu tych kilku dni nie mog o doj *.

Od siebie dodam, "e i tak byli oni za d ugo, bo a" 10 dni, jak równie" za d ug by a jedna tragiczna noc w 

%ó kiewce, w czasie której dokonano tyle okropno ci. Okres pobytu wojsk radzieckich i kolaboracja "ydowskiego 
marginesu dot d stanowi bia   plam( i pole bada= dla historyków. Ogranicz( si( zatem do podania tylko kilku 
przypadków. W drodze powrotnej z za Buga, rodzina Zylberklangów w czasie dwudniowego bezrz du znalaz a si( w
Che mie, opanowanym przez grasuj cych rabusiów, którzy dotkliwie pobili ojca, ale niczego im nie zrabowali. 

Od naocznego  wiadka wiem, jakich wyczynów pod sowietami dopuszczali si( uprzednio w tym mie cie niektórzy 

%ydzi, w tym zastrzelenia sier"anta polskiego, który odmówi  oddania im rewolweru. 

W niedaleko od %ó kiewki po o"onym Frampolu, czerwona milicja, której komendantem by  %yd, na posterunku w 

szkole zamordowa a podchor "ego Panasa, studenta pedagogiki jedynie za to, "e odmówi  zdj(cia orze ka z czapki. Nie 
zniech(ci o to miejscowego m odego Polaka od ukrywania przed hitlerowcami na strychu sklepu, w którym pracowa ,
m odej %ydówki. Gdy po denuncjacji, oboje zostali aresztowani i osadzeni w piwnicy, rodzina i inni Polacy umo"liwiali 
mu ucieczk(, z której nie skorzysta , i wraz z ni zosta  zastrzelony.  

background image

8

Wiele zatrwa"aj cych informacji, na temat zachowania si( komunizuj cej m odzie"y "ydowskiej na wschodnich 

rubie"ach kraju okupowanych przez sowietów, przekazywali powracaj cy do domów, jak"e cz(sto rozbrajani i niekiedy 
zabijani przez %ydów polscy "o nierze, oficerowie, policjanci i t.p. My l(, "e wobec znanych i powszechnie 
uznawanych za wiarygodne licznych przekazów na te tematy, bezcelowym jest powo ywanie si( na 1ród a. 

W tym kontek cie, w imi( prawdy historycznej, nie radzi bym Panu w tak beztroski sposób usprawiedliwia* tego, 

czego nie jest si( w stanie udokumentowa*, i zast(powa* frazesami o rzekomej "ydowskiej kolaboracji z sowietami. To 
s bolesne rany, które by* mo"e czas zabli1ni, o ile nie b(d j trzone takimi art. jak Ksi "ka o k amstwie. 

Dziel( si( posiadan wiedz z tego okresu, w szczególno ci dotycz cej  %ó kiewki, by zneutralizowa* ewentualne 

fa szerstwa i przeciwdzia a* profanacji ofiar dla politycznych i rasistowskich brudnych rozgrywek”. 

 

1. 4. DO REDAKCJI

 Rzeczypospolitej 

-

„Cierpienia nasze i wasze" 

Z du"ym zainteresowaniem przeczyta am artyku  prof. Ireneusza Krzemi=skiego „Cierpienia nasze i wasze" („Plus 

Minus" z 22 -23 listopada). Jestem pe na uznania dla autora, który przedstawi  krzywdz cy obraz Polaków w czasie 
drugiej wojny  wiatowej, mocno ju" utrwalony na Zachodzie. Je"eli Polacy nie staraj si( polemizowa* z nie-prawd ,
jeszcze bardziej ona si( utrwala. Niedawno, przegl daj c ksi "k( prof. Jana Tomasza Grossa „Upiorna dekada" (2003), 
ze zdumieniem przeczyta am na jej stronach: „Pe niejsz informacj( na temat miejscowo ci, w których mordowano 
%ydów masowo podczas akcji wysiedle=czych, i okoliczno ci tych zbrodni mo"na uzyska*, studiuj c kolekcj(
archiwaln , zatytu owan "Relacje indywidualne nr 301» w %ydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie. Po 
przeczytaniu 1500 relacji z depozytu zawieraj cego oko o 7000 zezna= mo"na zestawi* nast(puj c , niepe n list(
miast i miasteczek, w których si( to wydarzy o (...)". Z dalszych wywodów prof. Grossa mo"na jednoznacznie 
wywnioskowa*, "e mordercami %ydów w kilkunastu miastach okupowanej Polski byli s siedzi Polacy, a zbrodnie takie 
zosta y równie" pope nione przez Polaków -mieszka=ców Olkusza podczas wysiedlania %ydów z tego miasta. 

Mam dzisiaj osiemdziesi t pi(* lat. Kiedy by am uczennic szko y powszechnej przy ul. Górniczej w Olkuszu. 

Prawie po ow( uczennic mojej klasy stanowi y %ydówki. (...) religia to by a jedyna istotna ró"nica mi(dzy nami. 

Podczas okupacji hitlerowskiej jako osoba znaj ca j(zyk niemiecki otrzyma am prac( w biurze Urz(du Gminy 

Rabsztyn w Olkuszu. Okropne wra"enie wywar o na mnie w tym okresie publiczne powieszenie przez Niemców na 
kasztanach w Olkuszu przy ul. Ko ciuszki trzech m odych ch opców  "ydowskich. Polacy byli zmuszani, aby ten 
straszny widok ogl da*. By am  wiadkiem w czerwcu 1942 r., pracuj c w biurze mieszcz cym si( przy rynku w 
Olkuszu, jak Niemcy wyprowadzali w du"ej kolumnie %ydów ul. S awkowsk . Wtedy nie wiedzia am, "e wi(kszo * z 
nich zginie wkrótce w komorach gazowych w KL Auschwitz--Birkenau. Z przera"eniem tylko mówili my,  "e w
nast(pnej kolejno ci to my, Polacy, tak pójdziemy. (...) Tak si( z o"y o,  "e nie tylko latem 1942 r by am  wiadkiem 
wyprowadzania przez hitlerowców %ydów z Olkusza, których w tym mie cie mieszka o oko o trzech tysi(cy, lecz tak"e
jestem w posiadaniu kopii relacji %yda olkuskiego, który prze"y  gehenn( wysiedlania i pobytu w obozie 
o wi(cimskim. Orygina  tego  wiadectwa, spisanego w lutym 1948 r., jest przechowywany w %ydowskim Instytucie 
Historycznym w Warszawie (Relacje indywidualne, sygn. 301/3321). Jego autorem jest Marian G uszecki, w obozie 
o wi(cimskim wi(ziony pod swoim prawdziwym nazwiskiem Auerhahn Marian, numer obozowy 176512: „W czerwcu 
1942 r. nast pi a likwidacja getta w Olkuszu. (...) Akcja rozpocz( a si( nad ranem. Dzielnica obstawiona by a
podwójnym szpalerem policji niemieckiej. (...) Milicjanci "ydowscy, którzy na akcj( t( przyszli specjalnie z B(dzina i 
Sosnowca, zn(cali si( w niemo"liwy sposób nad lud1mi, bij c i kopi c ich nogami. Jeden z nich szczególnie wyró"nia 
si( pod tym wzgl(dem brutalno ci . (...) Zawo a  mnie jeden z gestapowców i zapyta , wskazuj c na to, co robi milicja 
"ydowska, jak mi si( to podoba, i co ja o tym s dz(. Powiedzia , "e ordnerzy "ydowscy zachowuj si( znacznie gorzej 
ni" gestapowcy i "e wzywa mnie na  wiadka,  "e gestapo w ogóle ludzi nie bije, jak sam zreszt widz( (...). Wspo-
mniany wy"ej gestapowiec w mojej obecno ci zawo a  jednego ordnera do siebie, zbi  go i zrzuci  ze schodów, pytaj c
si( mnie, czy s usznie zrobi . Po sko=czonej likwidacji okaza o si(, "e w kryjówkach znajduje si( ca a masa %ydów (...). 
Kryjówki zazwyczaj by y z góry przygotowane i tak dobre, "e odkrycie ich przez Niemców by o niemo"liwe. 
Wynajdywali je jednak, prze cigaj c si( w gorliwo ci "ydowscy ordnerzy, doprowadzaj c tych ludzi na punkt zborny. 
Ludzi ukrywaj cych si( (...) do  czono automatycznie do transportu o wi(cimskiego. Ka"dy  %yd spotkany w tym 
czasie na ulicy getta byt nara"ony na  mier* przez zastrzelenie na miejscu". 

Autor powy"szej relacji ginekolog Marian Auerhahn by  bardzo cenionym lekarzem. Powróci  do Olkusza w 1945 r. 

Zmieni  wtedy nazwisko na G uszecki. Pracowa  pó1niej w klinice po o"niczo-ginekologicznej w Krakowie. Wszystkie 
kobiety z ci("kimi przypadkami z Olkusza trafia y do tej krakowskiej kliniki, gdzie pracowa  jako ordynator. By am 
jedn z jego pacjentek. Niedawno ukaza a si( ksi "ka olkuszanina Krzysztofa Kocjana „Zag ada  %ydów olkuskich", 
której autor obszernie cytuje w swojej pracy wspomnian relacj( doktora Mariana Gluszeckiego. Nie wiem, czym prof. 
Gross kierowa  si(, przypisuj c Polakom masowe mordowanie %ydów podczas akcji wysiedle=czej prowadzonej przez 
hitlerowców w tym mie cie, ale mog( stwierdzi* jako jedna z nielicznych jeszcze "yj cych  wiadków tamtych zdarze=,
"e jest 

to 

nieprawda 

     Janina 

Cyra,Otez 

1. 5.  Anna Jasionowicz 

Lublin 15 04 04 

Gospodarcza 8 m. 17 
20 217  Lublin, tel. 81/ 746 01 20 

Mgr Robert Kuwa%ek 

z-ca przewodnicz cego Towarzystwa Polsko – Izraelskiego w Lublinie 

Szanowny Panie! 

background image

9

W roku 2002 pod patronatem prezydentów miast Rishon LeZion i Lublina, opublikowano ksi "k( pt. "Ucie"ki 

Pami(ci". W podtytule "W Getcie i kryjówce w Lublinie" na s.27-36 spisa  i opracowa  Pan relacj( p. Heleny Ziemby 
(Dina Herszeborn). A poda a rzeczy wprost makabryczne o morderstwach, szkieletach, walizkach z ota, wspó pracy z 
Niemcami itp. Swym nazwiskiem bez skonfrontowania opisywanych zdarze= w prokuraturze autoryzowa  Pan 
wszystko, co ta 86 lat wówczas licz ca kobieta Panu zaaplikowa a. Nie b(d( po niewczasie wyr(cza a Pana w 
uwiarygodnieniu nieprawdy, bo spoczywa to na tym, który swym podpisem j autoryzowa .

W zwi zku z tym, "e w fa szywym  wietle przedstawi a ona moich rodziców Jana i Katarzyn( Or owskich, którzy 

przez okupacj( przechowywali ch opca "ydowskiego Nechemi Nisenbauma, tylko si( do tego ustosunkuj(.

Relacje pani Ziembowej  

Jak by o faktycznie 

s. 31; Na dzie= przed likwidacj geta na Majdanku kto
mnie wypchn   za druty, nie wiem kto. Posz am na 
Kalinowszczyzn(, a razem ze mn

posz a Ma ka 

Akermanowna. Jako zabezpieczenie wzieli my ze sob
m odego ch opaka Abrama Nisenbauma, który mia 
sporo z ota - mieszka w Argentynie.  

Mój ojciec z p. Ziemb byli kolegami i mieszkali w 

jednym domu przy ul. Kalinowszczyzna 70. To oni, a 
nie ona, przyprowadzili do nas do tego domu, w 
którym one ju" si( ukrywa y, znanego im Nechemi a 
nie zmy lonego Abrama.  

s. 35, Zg osi am si( do m("a. Ukrywali my si( z

Ma k w ma ym domku, na facjacie, gdzie na strychu 
przygotowana by a kryjówka, ale tak ma a,  "e mo"na 
by o w niej tylko le"e*. (...) W nocy te", razem z Ma k
i m("em wypiekali my bu ki i p czki, które m " 
odstawia  do piekarni. Bieda by a straszna ...Czasami 
nie jad y my z Ma k przez cztery dni, (...) cz(sto nie 
by o warunków, by poda* jedzenie. Do naszej kryjówki 
wchodzi o si( od strony klatki schodowej i trzeba by o
uwa"a* na ludzi.(...) W styczniu 1944 r. urodzi am 
syna. Przyprowadzili my ksi(dza, który go ochrzci  i
wypisa  metryk(, ale syn nie móg  by* zemn , bo jak 
mój m " jako kawaler wyt umaczy by, "e ma syna. (...) 

Wielu Polaków wiedzia o,  "e si( ukrywamy, 

niektórzy wiedzieli nawet gdzie. Byli tacy, którzy 
przynosili nam jedzenie. (...) Mój m " by  zagro"ony 
aresztowaniem, ale pewna znajoma Niemka zatrudni a
go u siebie w piekarni, mimo "e wiedzia a,  "e go 
poszukuje gestapo. O nas wiedzia  te" Niemiec, który 
mieszka  w tym domu. (...) O nas wiedzia a te"
Ukrainka z naszego domu, kobieta, która mówi a do 
mojego m("a,  "eby si( nie martwi , bo ona wie co to 
znaczy by* przesiedlon . Potem Niemcy wywie1li j na 
robot( do Niemiec 

 
Pewni ludzie opiekowali si+ Abramem.
W s siednim domu, w podobnej kryjówce ukrywa 

si( Abram. By o to w mieszkaniu u Or osia, któremu 
Abram si( op aca , ale za to byli my bezpieczne, "e
Or o nas nie wyda. Raz przestrzeg y my Abrama "eby  
nic nie mówi  Or osiowi, ile ma pieni(dzy, bo ten mo"e
go obrabowa* i zamordowa*

Na tym poddaszu by o 4 mieszkania po 15 m2 

ka"dy. Jedno zajmowa  p. Ziemba, drugie jego 
kuzynka, a dwie facjatki  nasza rodzina. Jako piekarz 
p. Ziemba i jego podopieczne wypiekaj c bu eczki nie 
mog y cierpie* g odu. Pan Ziemba cho* obiecywa  nie 
wzi   razem m("a Ma ki.  

 
Ziembowa urodzi a syna w naszym mieszkaniu i 

przez tydzie= le"a a u nas. Nie jest prawd , "e ksi dz 
go w tym domu ochrzci  i wystawi  metryk(. Jak 
poda a, "e sama przechrzci a si( 27 08 44 r. 

 
Nie  "pewni ludzie", lecz konkretnie moi rodzice 

zaopiekowali si( i ukrywali u siebie Nechemia 
Nisenbauma, a nie zmy lonego przez ni Abrama.  

To u nas a nie u p. Ziemby Niemcy przeprowadzali 

trzykrotnie rewizj(. Dzisiaj nie jestem w stanie 
powiedzie* czego i kogo poszukiwali, ale nic 
obci "aj cego nas nie znale1li. 

Ani gestapo nie poszukiwa o p. Ziemby, a w tym 

domu na parterze mieszkali sami Polacy, a nie Niemcy 
i Ukrai=cy.  

Nie by  to "aden s siedni dom ani  jaki zmy lony 

przez ni nieistniej cy Or o , lecz Or owscy, moi 
rodzice, ukrywali nie Abrama lecz Nechemi w trzech 
miejscach: na strychu nad nieczynn piekarni , w
piwnicy naszej komórki i na stryszku, do którego 
wchodzi o si( z mieszkania przez ma e drzwiczki 
zastawiane szafk .

Raz podaje ona, "e mia  sporo z ota i dlatego dla 

swego zabezpieczenia zabra y go z sob z getta, a tu, 
"e mia  tylko pieni dze. 

Wydaje mi si(, "e powy"sze wyja nienia powinny zwróci* Panu uwag( na ogrom krzywdy, jak

ta 

nieodpowiedzialna publikacja wyrz dzi a nie tylko niewinnym ludziom, ale przede wszystkim dobremu imieniu Polski i 
Polaków. W uzupe nieniu dodam, "e za po rednictwem Komitetu %ydowskiego, pa=stwo Ziembowie otrzymali na 
w asno * ten dom wraz z piekarni , a p. Ziembowa "w nagrod(" za wszystko co nasi rodzice dla nich uczynili, w swej 
chciwo ci pozbawi a nas jednej facjatki, wynajmuj c j innym ludziom. Wobec czego nasza pi(cioosobowa rodzina do 
1964 roku gnie1dzi a si( w jednej 15 m2 facjatce bez sanitariatów. Gdy p. Nechemi w 1984  roku przez p. 
Mizyryckiego z Argentyny, który odwiedzi  p. Ziembow , usilowa  uzyska* nasz adres, ok ama a go twierdz c,  "e
wszyscy ju" nie "yj , ale przyw aszczy a sobie 50 $ jakie t drog poda  dla nas. Dopiero po wyje1dzie p. Mizyryckiego 
odnalaz  mnie p. Gruszczak i przes a  nasz adres, dzi(ki czemu nawi zali my bezpo redni kontakt z p. Nechemi, który 
utrzymywali my a" do jego  mierci w 1998 r.. Chocia" p. Mizyrycki by  jeszcze dwukrotnie w Lublinie, to go ci  u
mnie a nie u p. Ziembowej, któr okre li 

jako "z   kobiet(". 

Z poważaniem

 

Anna Jasionowicz 

Tyle informacji poda em z Listów. Co si( tyczy %ó kiewki, to dodam, "e to z mej inicjatywy w ksi "ce 

Zylberklanga, której hebrajskie wydanie w cz( ci sfinansowa  Vad Yashem, zamie cili my opis o 

background image

10 

 

dokonanym tam mordzie. W Izraelu na ta mie magnetofonowej nagra em wywiad z ostatnim "yj cym 

wiadkiem tych wydarze= Natanem Irlandem, który stanowczo twierdzi , "e napastnicy nie przyszli zabija*,

tylko rabowa*. Jego zeznanie przekaza em prokuratorowi IPN i ta ma stanowi dowód w sprawie. 

W trakcie wieczoru autorskiego na KUL, wr(czy em ksi "k( Zylberklanga A. Michnikowi prosz c, by o 

jej wydruku zamieszczono notatk( w Gazecie Wyborczej, odmówi  twierdz c,  "e to nie mie ci si( w jego 
mo"liwo ciach, natomiast p. Gebert ubolewa , "e publicy ci nie podj(li tego tematu, za %ydzi protestowali 
po umorzenia  ledztwa, które zako=czy o si( cho*by z tej przyczyny, "e "aden ze sprawców ju" nie "yje. 

W pozwie do s du w Ameryce zamieszczonym ni"ej, jest podniesiona sprawa zastrzelenia w Lublinie 

Leona Felhendlera, prezesa Judenratu w %ó kiewce i uciekiniera z Sobiboru. Doprowadzi em do zapoznania 
z historykami p. Sad o H., w którego domu Leon po ucieczce si( ukrywa  a potem w rewan"u zosta  przez 
niego zatrudniony w garbarni. Pomimo usilnych stara= historycy nie dotarli do akt  ledztwa zabójstwa, bo 
podobno takowych nie ma. Kto z "ydowskich  ledczych UB i MO je ukry  i jaki mia  w tym cel, nie jest 
wiadomo. Co si( tyczy wykonanie wyroku na Blanka, za wydanie kilkunastu ukrywaj cych si( cz onków 
podziemia, co kwestionuje Blatt, to istotnie Blank nie musia  by* etatowym szpiclem, ale móg  si( podzieli*
informacj ze znajomym %ydem, który by  funkcjonariuszem UB. Je"eli wyrok wyda  s d okr(gu AK, a 
wykonywa a grupa cichociemnego por. Jemio y, co wyja ni em w Zag adzie, to ta sprawa musia a by*
udokumentowana. W odwecie dokonano mordu s dowego na 11 "o nierzach podziemia, w tym nad dwoma 
cichociemnymi oficerami. Przy wej ciu do Zamku, jest tablica z wykazem wszystkich zamordowanych w 
tym procesie. List od Toma Blatta z USA podwa"a powy"sze fakty i lansuje niczym nie uzasadniony pogl d
o jakiej zmowie niewiadomych si  przeprowadzaj cych eksterminacj( i wyp(dzanie %ydów z Polski. 

 

Szanowny Panie Grzesik  Chc( w skrócie odpowiedzie* na pytania. 

Mosze Blank i Leon Felhendler prowadzili w Lublinie wspólnie garbarnie. Byli bogatymi i znanymi w Lublinie 

%ydami. Najpierw zosta  zamordowany w swoim mieszkaniu przez grup( AK syn Blanka. Jak t umacz teraz niektórzy 
z tej organizacji, ch opak ten by  agentem UB w  rodowisku AK. W Izbicy byli my s siadami i zna em zabitego 
doskonale. Przed wojn studiowa  w Jeszywie w Lublinie. 

By  to m("czyzna raczej s abej postury, s abo mówi cego po polsku, a je"eli mówi  to z bardzo "ydowskim 

akcentem, jak wielu %ydów w ma ych miasteczkach. %artowa em nieraz mówi c "e wygl da jak Czech, to znaczy jak 
trzech %ydów razem wzi(tych. I ten ch opak mia  by* w rodowisku AK szpiegiem, a" miech bierze. Po zastrzeleniu 
Blanka, jego ojciec z du"  grup %ydów wyjecha a z Lublina. Ale Leon si( zosta . Trzeba zrobi* co aby reszta %ydów 
uciek a z Lublina, wiec przysz a kolej na Leona. I faktycznie znowu %ydzi opu cili masowo Lublin. To "e strzelali z za 
drzwi nie znaczy ze byli znajomymi i mogli go pozna*, przecie" i tak by  przeznaczony na zabicie. Strzelali z za drzwi 
bo sadz( "e obawiali si(, "e on te" ma bron. To by a prawda, mia  ma y pistolet dla obrony. Fakt "e w wypadku Blanka 
i Leona nie rabowali wskazuje raczej na zbrodnie na tle politycznym. Po prostu na sianie paniki w  rodowisku 
"ydowskim i to sie im uda o. (…) B(d( w Sobiborze 14 pa1dziernika. Na razie pozdrawiam i "ycz( najlepszego. Tom 

Chcia em jeszcze doda*, "e ja rozumiem "e uczciwy Polak wstydzi si( tego co opisa em powy"ej. I z tego powodu 

powstaj tego rodzaju wyt umaczenia ale prawda jest niestety inna i bolesna”. 

 

2. WyjCtki z publikacji,    

 

2. 1. Zenon Chocimski – Komnistyczny antysemityzm 

%ydo - komuna"? Jak pogodzi* wiadomo ci o prze ladowaniu %ydów przez komunistów z rozpowszechnionym w 

okresie mi(dzywojennym poj(ciem „"ydokomuny". W jednym ze swoich tekstów Dawid Warszawski przytacza 
nast(puj c anegdot(: „Po rewolucji bolszewickiej g ówny rabin Moskwy mia  rzekomo powiedzie* Trockiemu: - No 
tak. Troccy robi rewolucje, a p ac Bronsteinowie". Wbrew pozorom nie jest to tylko anegdota: Lew Trocki po 
przyje1dzie do Moskwy ani razu nie zainteresowa  si( losami swojego ojca, Dawida Bronsteina, ch opa (czy jak go sam 
nazywa : ku aka) z Ukrainy, który podczas rewolucji komunistycznej straci  ca y maj tek i zmar  pó1niej na tyfus. 

W 1920 r. w rz dzie bolszewickim na ogóln liczb( dwudziestu dwóch komisarzy ludowych a" siedemnastu by o

%ydami. W Komisariacie Wojny na czterdziestu trzech cz onków — trzydziestu trzech by o %ydami. W pozosta ych 
komisariatach  %ydzi stanowili powy"ej 80 procent cz onków." Praw r(k Lenina by  wówczas Trocki. Zdaniem 
komunistycznego historyka, Izaaka Deutschera, rewolucja bez Trockiego nie mia aby szans powodzenia. To w a nie ten 
ostatni - jak uwa"a Paul Johnson - „bardziej ni" ktokolwiek inny by  odpowiedzialny za rozpowszechnione 
uto"samianie rewolucji z %ydami". s. 65 

Nad reprezentacja osób pochodzenia "ydowskiego we w adzach komunistycznych nie oznacza a wcale ochrony 

"ydowskich interesów w Rosji sowieckiej. Wr(cz przeciwnie: byli to — jak wspomnieli my — %ydzi wykorzenieni ze 
swojej tradycji narodowej, gardz cy, a nawet nienawidz cy w asnego narodu. Dlatego nie uczynili oni "adnego gestu 
pomocy czy solidarno ci, gdy pa=stwo komunistyczne rozpocz( o prze ladowania %ydów. Z drugiej strony uto"samie-
nie %ydów z ruchem bolszewickim spowodowa o, "e si y kontrrewolucyjne traktowa y wszystkich %ydów jak swoich 
wrogów. Z tego powodu "ydowski historyk D. S. Pasmanik uwa"a  udzia  swoich rodaków w rewolucji komunistycznej 
za najwi(ksze nieszcz( cie w historii w asnego narodu. Do * powiedzie*, "e wojska bia ych Rosjan, które dokonywa y
krwawych pogromów, na samej Ukrainie wymordowa y oko o 70 tysi(cy %ydów. s. 67 

background image

11 

 

„Troccy robi rewolucje, a p ac Bronsteinowie"... W partiach komunistycznych prym wiedli „nie "ydowscy %ydzi", 

a g owami p acili biedni, bogobojni, wierni swojej tradycji i nie interesuj cy si( polityk %ydzi z ma ych miasteczek, 
wiosek i gett. Wykorzenieni %ydzi, którzy wyrzekli si( judaizmu, przyj(li na jego miejsce now religi( - bolszewizm. 

Podobnie by o w Polsce. Jeszcze przed wojn

w KPP rej wodzili dzia acze komunistyczni pochodzenia 

"ydowskiego. Jak pisa  wybitny  "ydowski pisarz, laureat Nagrody Nobla Isaac Bashevis Singer: „Prawie wszyscy 
komuni ci w Warszawie byli %ydami" cho* - nale"y doda* - wi(kszo * %ydów daleka by a od komunizmu. Po wojnie 
natomiast kluczowe stanowiska w Ministerstwie Bezpiecze=stwa Publicznego, MSZ, prokuraturze, s downictwie, 
propagandzie obejmowali cz(sto w a nie %ydzi. Jak wspomina w swoim Dzienniku Marian Brandys, „nie byli to %ydzi 
zasymilowani, wro ni(ci w kultur( polsk , upodobnieni do rdzennie polskiego otoczenia, lecz w wi(kszo ci %ydzi jak 
najbardziej odmienni od autochtonów, wywodz cy si( wprost z getta ma ych miasteczek ukrai=skich, bia oruskich i 
litewskich. Obcy polskiej kulturze, cz(sto wychowani w nienawi ci do «bur"uazyjno-szlacheckiej» Polski, aroganccy i 
o niewy"ytych kompleksach, nie zawsze dobrze mówi cy po polsku". Nie b(d c rzeczywist reprezentacj polskiego 
narodu, a zawdzi(czaj c swe funkcje jedynie  asce Moskwy, tym gorliwiej wype niali oni jej polecenia. Tym samym 
rozniecali w spo ecze=stwie nastroje antysemickie, które obraca y si( potem przeciw zupe nie niewinnym %ydom. 

 (…) Wybuch nienawi ci w 1968 r. nie by  zreszt aktem odosobnionym, stanowi  jedynie apogeum antysemickich 

nastrojów, jakie panowa y w cz( ci obozu komunistycznego zarówno przed tym wydarzeniem, jak i po nim. 
Przyk adem mo"e by* rasistowska uchwa a PRL-owskiej Rady Pa=stwa z 1958 r., która automatycznie pozbawia a
obywatelstwa polskiego ka"dego, kto wyje"d"a  do Izraela z tzw. jednorazowym biletem podró"nym, czy te"
dzia alno * w latach 80. wspomnianego ju" Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald. 

Warto wspomnie*, "e istniej nie tylko ideowe, polityczne czy propagandowe, ale równie" osobowe wi(zi mi(dzy 

wydarzeniami z 1968 a pogromem kieleckim z 1946 r. Pos uguj ca si( antysemityzmem „grupa partyzantów", w sk ad 
której wchodzili mi(dzy innymi genera owie Moczar i Korczy=ski czy pu kownicy Sobczy=ski i Janic, wywodzi a si( z
dzia aj cych na Kielecczy1nie oddzia ów komunistycznych, które mia y swój udzia  w pogromie kieleckim. 

Szefem UB w Kielcach by  wówczas pu kownik W adys aw Sobczy=ski, który latem 1944 zamordowa  "ydowskich 

uciekinierów ze starachowickiego getta, pragn cych przy  czy* si( do partyzantki AL. Tak si( sk ada, "e w czasie, gdy 
by  szefem UB w Rzeszowie, wybuch y tam zaj cia anty"ydowskie, a gdy przebywa  w Krakowie - dosz o tam do 
pogromu. Podobnie by o w Kielcach. Sobczy=ski nie poniós  "adnych konsekwencji za to, "e podleg e mu jednostki nie 
reagowa y na zaj cia. Co wi(cej, wkrótce po wydarzeniach kieleckich b yskawicznie awansowa , zostaj c nawet szefem 
Informacji Wojskowej KBW i WOP, czyli wywiadu. s.106 

Prokuratura Wojewódzka w Kielcach po przeanalizowaniu 23 tomów akt  ledztwa stwierdzi a,  "e pogrom by 

wynikiem zaplanowanej prowokacji komunistycznych s u"b specjalnych i wojska. Podobnie uwa"a Prokuratura 
Apelacyjna w Krakowie, która zakwestionowa a wyniki  ledztwa prowadzonego przez G ówn Komisj( Badania 
Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Ta ostatnia stwierdzi a bowiem, "e nie mo"na jednoznacznie stwierdzi*, czy 
pogrom by  prowokacj ”

Jak potem informowała agencja rządowa PAP, podżegacze przebrani w mundury żołnierzy gen. Andersa z armii 

polskiej na zachodzie, mieli krzyczeć: "Bij ŻydówNiech żyje rząd emigracyjny, Niech żyje Anders". 

W cytowanym wyżej dzienniku Stefan Bratkowski pisze: 
Parę  dni  wcześniej  przywieziono  do  Kielc  i  zatrudniono  w  pobliskim  Ludwikowie  kilkudziesięciu  „robotników” 

którzy potem znikli i z fabryki i z terenu Kielc; do miejsca zajść ich dowieziono. Chłopczyka, którego rzekomo porwali 
Żydzi, synka konfidenta bezpieki, miejscowy Urząd Bezpieczeństwa trzymał potem przez pół roku wraz z jego rodziną 
w kieleckim  więzieniu,  żeby  nie  znaleźli  go  zachodni  dziennikarze.  ...  Nie  sądzono  potem  sprawców.  Procesy 
wytoczono ludziom przypadkowym, katowanym długo w miejscowej kaźni bezpieki, winę za pogrom przypisując ... 
polskiemu podziemiu. Zachód uwierzył we wszystko. Chciał uwierzyć. Pogrom kielecki udowodnił, że Polacy zasłużyli 
na swój los i należy zostawić ich Sowietom”. 

 

2. 2. 

John Sack - Oko za oko 

John Sack - ur. 24 marca 1930 r. w Nowym Jorku. Uko=czy  z wyró"nieniem Harvard College, studiowa  na 

Uniwersytecie Columbia. Od czterdziestu czterech lat jest dziennikarzem. By  reporterem w Pó nocnej i Po udniowej 
Ameryce, Europie, Afryce oraz Azji. Jest autorem i producentem licznych programów radiowych i telewizyjnych 
Pracowa  dla The New Yorker, The Atlantic,wspó pracowa  z Esquire. ... Ma w swym dorobku dziewi(* ksi "ek z 
zakresu literatury faktu, mi(dzy innymi "From Here to Simbashi", "M". "Lieutenant Calley", "Company C" Jest 
jedynym ameryka=skim dziennikarzem, który by  korespondentem wojennym na wszystkich wojnach toczonych przez 
USA od blisko pi(*dziesi(ciu lat. 

"Oko za oko" to wstrz saj ca relacja o wypadkach maj cych miejsce po zako=czeniu drugiej wojny  wiatowej na 

Ul sku. Autor opisuje histori( "ycia Loli, %ydówki - wi(1niarki obozu w O wi(cimiu, która po wyzwoleniu zostaje 
komendantem wi(zienia w Gliwicach, Pinka - jej towarzysza dzieci=stwa, który zosta  naczelnikiem UB na obszar 
Ul ska oraz Szlomo - komendanta obozu dla Niemców w Uwi(toch owicach.  

Autor stara si( odpowiedzie* na pytanie co popycha o ludzi, którzy przeszli tak niewyobra"alne cierpienia do 

dokonania zwrotu i zadawania takich samych cierpie= innym. Sprawa "ydowskiego udzia u w tych wydarzeniach jest 
kontrowersyjna, ale jest to pierwsza publikacja na ten temat. Aby opisa* t( histori( John Sack po wi(ci  siedem lat na 
zbieranie materia ów w Polsce, Niemczech”.  

 

Przedmowa:

(…) 

Dowiedzia em si(, "e setki  %ydów, którzy we wczesnych latach czterdziestych przeszli przez ramp( w

O wi(cimiu (b d1 licznych podobnych miejscach) umia y wyobrazi* sobie to, czego ja nie potrafi em i, w 

background image

12 

 

rzeczywisto ci, rzeczy, których w latach trzydziestych nie mog yby sobie nawet wyobrazi*. Kiedy Holocaust dobieg 
ko=ca, jak stwierdzi em, pewna liczba %ydów zosta a, podobnie jak Lola, komendantami wi(zie=. Zorientowa em si(,
"e %ydzi ci byli czasem równie okrutni, jak ich odpowiednicy w O wi(cimiu, a nawet za o"yli organizacj(, która 
kierowa a tymi wi(zieniami, oraz - o czym tak"e si( przekona em - obozami koncentracyjnymi dla niemieckich 
cywilów w Polsce i administrowanej przez Polsk( cz( ci Niemiec. Raz jeszcze poczu em, "e staj( wobec czego zbyt 
wielkiego dla jednego, ma ego, trzyfuntowego mózgu, albowiem poj  em, "e istotnie Holocaust mia  miejsce. Niemcy 
zabijali %ydów, lecz zdarzy a si( tak"e druga okropno *, ukryta przez tych, którzy jej dokonali: kiedy to %ydzi zabijali 
Niemców. Bóg wie, "e mieli do tego powody, ale ja dowiedzia em si(,

)e w roku 1945 zg%adzili oni ogromnC

liczb+ Niemców - nie nazistów, nie )o%nierzy Hitlera, tylko niemieckich cywilów-m+)czyzn, kobiety, 
dzieci, których jedynC zbrodniC, by%o to, )e byli Niemcami.
 Na skutek gniewu 1ydów, jak by on nie by%
zrozumia%y, Niemcy utracili wi+cej cywilów ni) w DreGnie, wi+cej, lub tyle samo co JapoHczycy w 
Hiroszimie, Amerykanie w Pear% Harbour, Brytyjczycy w Bitwie o Angli+, czy wreszcie sami 1ydzi we 
wszystkich pogromach w Polsce - tego w%a,nie si+ dowiedzia%em, i by%em pora)ony tC wiedzC.

To nie by  Holocaust, ani moralny ekwiwalent Holocaustu, lecz by em  wiadom, "e je li o tym opowiem, zostanie to 

uznane za, hm, nazwijmy to chucp , poniewa" mog em si( domy li* co powie  wiat. Mimo to czu em, "e zrobi( rzecz 
s uszn , zarówno jako reporter, jak i cz owiek b(d cy %ydem. 

(…) Kiedy wróci em z Europy i rozpocz  em pisanie, postanowi em jednak skoncentrowa* si( na osobistej historii 

Loli i jej otoczenia. Napisanie ca ej oficjalnej historii, takiej, jak w latach sze *dziesi tych opracowali Niemcy, z 
niemieckiego punktu widzenia, w trzy tomowym dziele nie wspominaj c ani razu o %ydach, wymaga oby zatrudnienia 
batalionu historyków, którzy mimo wszystko zapewne nie wyjawiliby ca ej prawdy o tajnej organizacji z 1945 roku. ... 
Mog( tylko zapewni*, "e jestem rzetelnym reporterem i ksi "ka Oko za oko zawiera prawd(.

(John Sack, W. Apaus, Gliwice 1985) 

(…) Kiedy w roku 1945 nadci gn(li Rosjanie, liczba Niemców "yj cych w Polsce wynosi a 1 293 000, w Gda=sku 

373 000, za w administrowanej przez Polsk( cz( ci Niemiec 8 182 100,   cznie 9 848 100 osób. Niemcy zostali 
wyrzuceni tak"e z Czechos owacji, W(gier, Rumunii i Jugos awii, co daje   czn liczb( przesiedlonych wynosz c 16 
600 000 ludzi. Po wojnie policja polska nazywa a si( Milicj . Szefem policji w Katowicach by  Pinek Piekanowski, a 
we Wroc awiu Szmul "Gross" który u"ywa  polskiego imienia Mieczys aw. Cz( * spo ród pozosta ych  "ydowskich 
szefów policji w Polsce i administrowanej przez Polsk( cz( ci Niemiec to:  

Yechiel Grynspan w Hrubieszowie, Ayzer M ka w Bielsku-Bia ej, oraz niezidentyfikowany m("czyzna w 

Z bkowicach. Partyzanci w Lublinie - dwustu m("czyzn, sami %ydzi - nale"eli do "Grupy Chiela" batalionu Ho oda.
Dowódc grupy by  kapitan Yechiel "Chiel" Grynspan, za dowódc batalionu zabitym w roku 1944, by  kapitan 
Aleksander Skotnicki, pseudonim Zewa. Szefem policji polskiej by  Jó1wiak, znany jako genera  Witold, który 
rozmawia  w Lublinie z kapitanem Grynspanem i jego szefem sztabu, kapitanem Szmulem "Grossem". "Gross" zosta 
szefem policji w Lublinie (a w maju 1945 zosta  przeniesiony do Wroc awia, za szefem jednego z o miu 
podlegaj cych mu rejonów by  Sever Rubinstein. Wed ug "Grossa" osiemdziesiCt procent oficerów policji w Lublinie 
i pi+-dziesiCt procent tamtejszych policjantów by%o 1ydami.
 Inni "ydowscy partyzanci, którzy dostali przydzia y w
roku 1944 i 1945 to: Jacob Alfiszer na policjanta w Katowicach, Chanina i Shimon Barbanel na policjantów gdzie w
Polsce, Efraim Blaichman na oficera wywiadu w Lubartowie i Kielcach. Yunk Cholomski na oficera w Katowicach. 
Stefan Finkel na szefa wi(ziennictwa w Krakowie, Yechiel Grynspan na szefa policji w Hrubieszowie, Efraim Lewin na 
oficera wi(ziennictwa w Lublinie i Katowicach oraz na komendanta wi(zienia w Nysie, Szlomo Morel na oficera 
wi(ziennictwa w Lublinie i Katowicach oraz na komendanta w Uwi(toch owicach, Opolu, Katowicach i Jaworznie, 
David Rubinstein na policjanta w Hrubieszowie. We Wroc awiu szefem sekcji zajmuj cej si( Niemcami by  Kleks, 
szefem Korpusu Bezpiecze=stwa Wewn(trznego polskiej armii by  pu kownik Rubinstein, za burmistrzem zosta 
Drobner z Krakowa, który w po owie roku 1945 mianowany zosta  polskim Ministrem Pracy. Cz( * spo ród 
pozosta ych %ydów we Wroc awiu to Nachum "Salowicz" znany jako Tadeusz Zalewski, szef zajmuj cy si( Niemcami 
sekcji Urz(du w województwie wroc awskim. oraz Schumacher, który by  szefem wi(ziennictwa na ca ym obszarze 
Dolnego Ul ska. (..) s. 344 

Katowice by y stolic Ul ska i Urz d Bezpiecze=stwa Publicznego prowadzi  tam nabór do s u"by na tym obszarze. 

Beatestrasse to dzisiaj ulica Ko ciuszki. (…) Barek Eisenstein ocenia , "e 90 procent %ydów w katowickim Urz(dzie 
zmieni o imiona na polskie. Twierdzi , "e jeden z nich zosta  nawet pochowany na katolickim cmentarzu. Pinek MCka, 
Sekretarz BezpieczeHstwa Publicznego na obszar JlCska w roku 1945, twierdzi%, )e 70 do 75 procent oficerów na 
tym terenie 
by* mo"e by%a 1ydami. Barek Eisenstein szacowa% t+ liczb+ na 75 lub wi+cej procent, Stanis%aw 
Gazda sCdzi%, )e "wi+kszo,-" z nich by%a 1ydami, Adam "Krawecki", )e 70 do 80 procent, t
 ". Józef Musia ,
polski wiceminister sprawiedliwo ci w roku 1990 powiedzia , "e "nie lubi o tym mówi*", ale wi(kszo * oficerów 
Urz(du w ca ej Polsce by a %ydami. Jedynymi gojowskimi oficerami w Katowicach, o których mi powiedziano by 
kapitan Zdzisiek Kupczy=ski, szef kadr, Kowalski i Zawicki, dwaj zast(pcy w Wi(ziennictwie, oraz pewien ukrai=ski 
porucznik, który, prawd( mówi c, zosta  stracony. Pinek ocenia , "e na  Ul sku pracowa o dla Urz(du od dwustu do 
trzystu oficerów, z czego trzy czwarte daje liczb( 150 do 225. 

(...) By em przez dwa tygodnie w Izraelu i oczywi cie pojecha em do Jeruzolimy, gdzie na gor cym zboczu 

niewielkiego wzgórza trafi em do archiwów Yad Vashem, zarz du izraelskiej agencji zajmuj cej si( Holocaustem. 
Pos annictwem Yad Vashem jest "Nigdy nie zapomnie*" i jak dot d organizacja ta zgromadzi a dokumenty mówi ce o 
wojennych losach praktycznie wszystkich europejskich %ydów. Zatem Yad Vashem posiada o pi(*dziesi t milionów 
stron,  rednio po pi(* na ka"dego m("czyzn(, kobiet(, czy dziecko, milowej d ugo ci tunel kartek, kartek z których 

background image

13 

 

wszystkie by y skatalogowane i umieszczone w indeksach, tote" by em zdziwony, "e nie znalaz em tam zupe nie nic na 
temat Urz(du Bezpiecze=stwa Publicznego, ani %ydów którzy nim kierowali. Nie mieli nic na temat Loli, a kiedy o niej 
wspomnia em, przewodnicz cy Yad Vashem powiedzia : - Ta historia wygl da na zmy lon - natomiast dyrektor 
Archiwów o wiadczy  - To chyba spreparowane. 

- Dlaczego? - zapyta em go. 
- Komendantka, która by a %ydówk ? Polacy nie byliby do tego sk onni - wyja ni  mi dyrektor. On sam by  %ydem i 

Polakiem. Siedzia  teraz w zar(kawkach za swym zawalonym mnóstwem papierów biurkiem. - Radz( to panu 
sprawdzi*. - Ju" to sprawdzi em - powiedzia em. - Spotka em oko o czterdzie cioro ludzi, g ównie  %ydów, którzy j
pami(tali i widzia em pismo mianuj ce j na to stanowisko. 

- Ale kto mia by j mianowa*? - Jej szefowie te" byli %ydami. - Niemo"liwe! - stwierdzi  dyrektor. W a ciwie zrobi 

fanfar( z owego "Nie" wymawiaj c je jako: "Nnniieee" i dodaj c na ko=cu "Mo"liwe!" Spogl da  na mnie gro1nie 
jakby mia  zamiar udusi* mnie, go cia który móg  pewnego dnia napisa*, "e %ydzi zabijali Niemców, cho* ca e
pi(*dziesi t milionów stron za wiadcza o, "e zawsze by o dok adnie odwrotnie. 

(…) Wracaj c jednak do mojego pobytu w Izraelu. Bez udzia u Yad Vashem odszuka em innego  ledczego z Nysy, 

który mieszka  w Haifie, oraz g ównego przes uchiwacza z Gliwic, Adama, w Tel Avivie. Adam okaza  si( bardzo 
szczery. Opowiada  mi i pokazywa  przyk adaj c gwó1d1 do swego paznokcia, oraz zamykaj c drzwi na swojej d oni, 
jak Urz d torturowa  Niemców. W sierpniu 1945 pojecha  poci giem do Pilzna, w Czechos owacji i przeszed  piechot
przez las - poprzez zielon kurtyn(, jak nazywali to %ydzi - do Schwandorf, w Niemczech. Po raz ostatni widzia  Lol(
w a nie tam bo potem pop yn   do Izraela, o"eni  si( z %ydówk z Warszawy, mia  jednego syna oraz jedn córk(,
prowadzi  Czerwon Gwiazd( Dawida (odpowiednik Czerwonego Krzy"a) i oddawa  si( czytaniu Tory. s. 56. (…) W 
"adnej z teczek Yad Yashem nie zdo a em znale1* Chaima, zimnookiego szefa Wi(ziennictwa, ale w ksi "ce 
telefonicznej Tel Avivu figurowa  jako Heinrich. W 1948 jak si( dowiedzia em, zosta  zwolniony z katowickiego 
wi(zienia, po czym przez dziesi(* lat kierowa  wszystkimi  l skimi hotelami a nast(pnie wyjecha  do Izraela.  

(…) Jakub Berman z Warszawy by  rzeczywistym szefem Urz(du, chocia" nominalnym dowódc by  Stanis aw 

Radkiewicz, którego "ona, Ruta Teish, by a %ydówk , cho* on sam by  prawdopodobnie katolikiem. Niektórzy 
"ydowscy szefowie wydzia ów to: David Schwartz, znany jako genera  Juliusz Hibner,Natan Grunsapau-Kikiel, znany 
jako genera  Roman Romkowski; Josef Goldberg, znany jako pu kownik Józef Ró"a=ski; Josef Licht, znany jako 
pu kownik Józef Uwiat o, trzej %ydzi, wyst(puj cy jako pu kownik Anatol Fejgin, pu kownik Czaplicki, oraz Zygmunt 
Okr(t, a tak"e %ydówka, Luna Brystygier. Prawdziwe nazwiska szefów wydzia ów pojawia y si( w polskich i 
rosyjskich gazetach w latach pi(*dziesi tych. Adam by  g ównym administratorem o wi(cimskiego szpitala, a jego 
naczelnym lekarzem by  dr Wollmans. 298-299   

(...) Jakub Berman z Warszawy, by  ostatni na ziemi osob , która nazwa aby Niemca " wini ". W dzieci=stwie 

s czy  wino ze srebrnego kielicha, ilekro* w pi tek jego ojciec mówi : - B d1 b ogos awion, o Panie, który stworzy e
winne grono. - Jeden z Jego braci zosta  chirurgiem, drugi nauczycielem, a trzeci psychologiem, siostra obroni a
doktorat z germanistyki, za sam Jakub doktoryzowa  si( z historii Polski, pisz c prac( na temat s u"by domowej z 
ko=ca osiemnastego wieku. W Partii Komunistycznej zosta  szefem wywiadu, ale dba  tak"e o siebie, donosz c o tym i 
owym polskiej policji. Kiedy wkroczyli Niemcy zbieg  do Rosji. Stalin wyznaczy  go do polskiego rz du 
tymczasowego i w styczniu 1945 Jakub powróci  do Warszawy jako elegancki dowódca Urz(du Bezpiecze=stwa 
Publicznego. Jego krawiec zrobi  sobie manekina jego postaci i szy  garnitury, których nie powstydzi aby si( Wali 
Street. Jakub nosi  je w pa acu prezydenckim, gdzie siadywa  w wykonanym w Indiach, wy cie anym jeleni skór ,
fotelu z oparciem w kszta cie liry, i d ugimi, zgrabnymi palcami unosi  kielich Beaujolais, mówi c: - Za Now Polsk(!
W Warszawie Jakub by  g ównym cz owiekiem Stalina. Na jego biurku sta  telefon, w którego s uchawce, je li si( j
podnios o, kto mówi : - Tutaj Moskwa. - Jakub nie nosi  "adnego tytu u, poniewa" wola  by* "szar eminencj ". 

(...) Którego dnia pojecha em do Warszawy, ale dowiedzia em si(, "e Jakub ju" nie  "yje. Przez dwana cie lat 

kierowa  Urz(dem zajadaj c w Warszawie   ososie i homary, w Moskwie za pa aszuj c pieczonego brunatnego 
nied1wiedzia, a nawet ta=cz c walca z Mo otowem (który chcia  mu co szepn * na ucho), podczas gdy Stalin nakr(ca 
patefon i puszcza  na nim p yty na 78 obrotów z gruzi=sk muzyk . Potem Jakub zosta  wylany z pracy, wyrzucony z 
partii i usuni(ty z Wielkiej Encyklopedii - t( seri( nieszcz( * Berman, ubrany w stary, szary sweter, s cz c herbat( i z
wdzi(kiem obieraj c pomara=cz( z Izraela, przypisa  w czasie pogaw(dki, któr odby  w 1983 z nale" c do 
Solidarno ci polsk pisark , polskiemu antysemityzmowi - spo ecze=stwo polskie - powiedzia  Jakub, s cz c herbat( i
obieraj c wychud ymi palcami pomara=cz( - jest w swojej konsystencji bardzo antysemickie. 

- Pan to mówi? Pan? - obruszy a si( kobieta z Solidarno ci. 
- Bo taka jest, niestety, prawda. Moj córk( wielokrotnie przezywano w szkole  ledziar .
I nie rozumiem -mówi a pisarka, która ca ymi godzinami musia a przypomina* mu jak Urz d torturowa  Polaków, 

jak wyrywa  im paznokcie, wycina  j(zyki, wypala  oczy, nie mówi c ju" o tym, jak ich zabija , po czym s ucha a, jak 
Jakub z uporem powtarza, "e "Rewolucja to rewolucja." - I nie rozumie pan dlaczego? 

- Nie... - odpowiedzia  Jakub. Zmar  na raka j der w roku 1984. 

Wypowiedzi Bermana i pisarki wg ksi "ki T. Toru=skiej "Oni"  s. 237 

 (…) G ówn organizacj antykomunistyczn w Polsce by a Armia Krajowa, czyli AK. Po ród Polaków siedz cych 

w dawnym wi(zieniu Loli znalaz a si( kobieta, która wpu ci a antykomunistów do swojego domu oraz m("czyzna 
który da  im pó  tony m ki, worek ziemniaków, karton papierosów i krow(. Kobieta dosta a pi(tna cie lat, a m("czyzna 
który nazywa  si( W adys aw Pietrzak dosta  kar( mierci. s. 34 

background image

14 

 

Wi(kszo * %ydów z Urz(du wyw(drowa a do Ameryki. Ju" w czerwcu 1945 komendant G ucho az, niedaleko Nysy, 

przeszed  wraz ze z otem, które zabra  swym wi(1niom przez zielon granic( do Niemiec, a stamt d pop yn   do 
Nowego Jorku, za Lola i jej doktor Micha  polecieli tam w grudniu 1948 jako zespó  sk adaj cy si( z lekarza i jego 
asystentki. Mieli tam cztery córki. Lola przeprowadzi a si( potem, ale  ledczy z Nysy by  teraz baltimorskim 
producentem p aszczy, ch opak z Wywiadu w Kielcach pracowa  jako przedsi(biorca budowlany w Qucens, jeden z 
ch opaków bywaj cych na jublach w Uwi(toch owicach dzia a  jako kupiec w Paramus, w New Jersey, za pewien 
katowicki wywiadowca zosta  chicagowskim ginekologiem. Barek, bokser wagi  redniej oraz jego Regina, cho* oboje 
stracili nadziej( kiedy "andarmi powiedzieli im: - Wasze dokumenty s fa szywe - (ale potem kupili chleb od jakiego
Czecha i w(druj c przez ca y dzie=, zdo ali przekroczy* zielon kurtyn() mieszkali teraz w Toronto, byli na emeryturze 
i zbli"ali si( do swej radosnej, czterdziestej czwartej rocznicy, a ich syn, dwie córki i czworo wnucz t odwiedzali ich i 
telefonowali cz(sto. Szlomo,  wi(ty cz owiek, oraz Ryfka, jego za wysoka przyjació ka, która nagle pewnego dnia 
powiedzia a sobie: No wi(c jestem wy"sza. I co z tego?, po czym wraz z nim przekroczy a granic(, "yli teraz na 
Brooklynie. Odwiedzi em ich tam i skosztowa em wspania ej nadziewanej ryby sporz dzonej przez Ryfk(. Na pro b(
Szlomo rozpocz  em modlitw( przed jedzeniem "Baruch ata Adonoy elohenu". ale pogubi em si( beznadziejnie i mój 
gospodarz, z u miechem, natychmiast przeprowadzi  mnie przez hebrajski, abym nie wypowiedzia  s owa "Adonoy, 
imienia Boga, w nieca kiem nieskazitelny sposób. Szlomo i Ryfka mieli teraz jednego syna i dwie córki, a kiedy 
jedli my t( godn najwy"szego szacunku nadziewan ryb(, przysz o na  wiat ich jedenaste wnucz tko. 

Ca ymi tygodniami przebywa em na wschodzie poluj c na  %ydów z Urz(du, ale wielu z nich nie chcia o ze mn

rozmawia*, albo je li nawet rozmawiali mówili same k amstwa. Uledczy z Nysy powiedzia  mi: -Nie mog( panu pomóc 
- stra"nik z katowickiej piwnicy o wiadczy : -Nie zamierzam nic mówi* na swój temat - a by y komendant z Mys owic 
stwierdzi : - Nie by em "adnym komendantem - Nie pracowa em w Mys owicach - oraz: - Nie wiem o czym pan mówi. 
- Mosze, adiutant Loli, który w Gliwicach w tak zabójczy sposób za atwi  jej dom, a obecnie zajmowa  si(
budownictwem w Linden, w New Jersey, nie powiedzia  zupe nie nic, za jego  "ona o wiadczy a mi sztywno przez 
telefon: -Nie dajemy panu zezwolenia na napisanie o tym. -Ja...Pani... Nikt...-b ka em. -Nie rozumie pan? -Nie potrzeba 
"adnego zezwolenia-powiedzia em, ale "ona Mosze od o"y a s uchawk(.

Jadzia, stra"niczka z Gliwic, powiedzia a mi przez telefon:- Nigdy nie by am w Gliwicach! -a potem stwierdzi a: - 

By am w Gliwicach, ale nie b(d( o tym rozmawia*! - za jeszcze pó1niej rozmawia a ze mn przez godzin( upieraj c
si(: -Nie wiem nic! nic! 

Którego dnia wpad em na Jadzi( i innych pracowników Urz(du na ogromnym cmentarzu w Woodbridge, w New 

Jersey. By  to szczególny dzie= bowiem setki %ydów z B(dzina zgromadzi o si( pomi(dzy grobami, aby wspomina*
swoje matki i ojców, siostry i braci którzy zgin(li z r k SS. By o zimno, niebo mia o kolor o owiu i Jadzia mia a na 
sobie zgrabny, czarny prochowiec, który mia  j os oni* przed nadci gaj cym deszczem. Gdy tylko mnie ujrza a
zawo a a w jidysz: -Nie chc( z nim rozmawia*! - a kiedy odesz a na bok zbli"y  si( do mnie przewodnicz cy Bractwa 
B(dzi=skiego i z twarz nabieg   krwi zawo a : - Je"eli pan o niej napisze, zaskar"( pana! - Nie przyszed em tam z 
powodu Jadzi, ale ze wzgl(du na uroczysto *, wi(c usiad em na jednym z zimnych, sk adanych krzese .

G ównym mówc by  Pinek, cz owiek, który kiedy pe ni  funkcj( Sekretarza Bezpiecze=stwa Publicznego. - Jak"e

stosown mamy dzi pogod( - rozpocz  , staj c przy mikrofonie. - To tak, jakby niebo chcia o p aka* wraz z nami. - 
Pinek mia  t( sam , przypominaj c ksi("yc w pe ni twarz, która, jak s ysza em cechowa a go i w B(dzinie, a cho*
mówi  po angielsku, jego samog oski wymyka y mu si( odrobin( spod kontroli i jego "To-tak- jakby" brzmia o raczej 
jak: "To-tek- jekby". We wrze niu 1946 Shoshana, jego siostra, zmar a w Merano jako niemiecka ofiara z opó1nionym 
dzia aniem, a Pinek przyjecha  do Ameryki i do New Jersey. Po lubi  %ydówk(, która w czasie wojny ukrywa a si( w
rosyjskich lasach. Mieli córk(, dwóch synów oraz czworo rozhukanych \wnucz t. Jako wychowanek Politechniki 
Warszawskiej Pinek za o"y  firm(, która wycina a prostok tne otwory w plastikowych p ytach wierzchnich telefonów 
guzikowych, ale, podobnie jak inni wywodz cy si( z Urz(du zosta  macherem, by  wiceprezydentem Zjednoczonych 
Synagog Ameryki oraz przewodnicz cym Zjednoczonego Kongresu %ydów. Raz do roku bywa  g ównym mówc tutaj, 
w Woodbridge, gdzie przypomina  %ydom z B(dzina jak te "zwierz(ta", albo "barbarzy=cy", albo "ci nazi ci yimach sh` 
mom czyli Przekl(ci Nazi ci, w ci gu jednej straszliwej nocy w lipcu 1943 zniszczyli  wiat, w którym wyro li ci %ydzi. 
Tego roku Pinek powiedzia  z powag : - Na naszych dzieciach i dzieciach naszych dzieci ci "y odpowiedzialno * za 
przekazywanie pochodni pami(ci kolejnym pokoleniom, do czasu gdy  wiat zda sobie spraw( z tego, "e nigdy wi(cej - 
s owa nigdy wi(cej wymówi  z naciskiem - takie okropno ci nie mog si( przydarzy* "adnej istocie ludzkiej. 

Potem "ona Pinka zapali a sze *  wiec dla sze ciu milionów zmar ych. Zacz( o m"y*, wiece pali y si( nadal. %ydzi 

z B(dzina odeszli a Pinek zabra  mnie do swojego pi(trowego domu w Montrose. Wprowadzi  mnie do  rodka. Do dzi
jest ciep ym, wra"liwym, pe nym staro wieckiej kurtuazji cz owiekiem jakim by  zawsze, i czu bym si( g upio gdybym 
o tym nie wspomnia . Zasiedli my w izdebce Pinka i opowiedzia em mu o jego starych przyjacio ach, których 
spotka em w Polsce, w innych miejscach Europy oraz w Izraelu. Wszelako czu em, "e oszukiwa bym go, gdybym nie 
opowiedzia  mu o jego dawnych niemieckich wi(1niach, wi(c wr(czy em mu moje fotokopie o wiadcze= z niemieckich 
archiwów narodowych.  

Podniós  jedn z zeznaniem kobiety z Bunziau (Boles awca), w pobli"u Wroc awia, która napisa a,  "e Urz d

przes uchiwa  j od trzeciej po po udniu do ósmej wieczorem w niedziel(, 3 lipca 1945, i Pinek zacz   to czyta*.

Deszcz za oknem Pinka la  teraz ca ymi strugami. Mój gospodarz mia  na sobie szary sweter z krzykliwym czarno 

niebiesko zielono czerwonym geometrycznym wzorem. Pinek zmarszczy  brwi. - Ale" w a nie to robili Niemcy %ydom 
-powiedzia . Na jego biurku sta a przedwojenna fotografia prze licznej Shoshany.- Nie, to robili Niemcy z nami. My 
tego nie robili my - powiedzia  Pinek. - To musia  pisa* jaki SS-man. Nie mog( w to uwierzy* -rzek  Pinek. s. 241-248 

background image

15 

 

2. 3.  Terror sowiecki- (NKWD) i  Resortu  Bezpiecze stwa na Lubelszczy!nie 

Armia Krajowa - aresztowania i deportacje 

Nie  sposób  sobie  wyobrazić  położenia  Żydów  ocalałych  z  Zagłady  i  powracających  z  ZSRR  po 

wkroczeniu do Polski zwycięskiej Armii Czerwonej, a za nią aparatu represyjnego osławionego Berji. Z tych 
względów,  poniższy  opis  likwidacji  tylko  jednej  ze  struktur  podziemnego  Państwa  jakim  była  Armia 
Krajowa  ujawnia  następstwa  układów  jałtańskich  i  ubezwłasnowolnione  położenie  Polaków  i  Żydów 
obywateli polskich.  

(…) 

Mobilizacja  sierpniowa  była  przeprowadzona  w  czasie,  kiedy  po  okresie  zróżnicowanego  stosunku 

poszczególnych dowódców odcinków frontów do oddziałów Armii Krajowej, otrzymali oni już szczegółowe wyty-
czne w tej sprawie. Otóż w dniu 13 sierpnia 1944 r. Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej skierowało do dowódców 
1,2  i  3  Frontu  Białoruskiego,  1  Frontu  Ukraińskiego  oraz  Naczelnego  Dowódcy  WP  i  1  armii  WP  szyfrogram 
Stalina, który zakazywał jakichkolwiek rozmów z przedstawicielami Armii Krajowej na zapleczu frontowym. Wg tych 
wytycznych wszystkie napotkane oddziały AK miały podlegać rozbrojeniu, oficerowie internowani, a podoficerowie i 
szeregowcy kierowani do zapasowych batalionów przy poszczególnych frontach, a dopiero stamtąd po specjalnych 
działaniach  „filtracyjnych"  kierowani  do  zapasowego  pułku  do  Lublina

73

. Wiele  wskazuje  na  to,  że  szyfrogram  z  13 

sierpnia  i  odzew  organizacji  AK  na  apel  gen.  „Bora"  były  bezpośrednim  impulsem  do  wydania  przez  PKWN 
dekretu z 24 sierpnia, opublikowanym 31 sierpnia 1944 r., o rozwiązaniu tajnych organizacji wojskowych na terenach 
wyzwolonych, który stanowił m.in., iż „z chwilą powołania jednolitego WP i uwolnienia wielkich połaci kraju tracą 
rację bytu wszystkie tajne organizacje wojskowe i pomocniczo-wojskowe na terenach wyzwolonych", przewidując 
za nie zastosowanie się do niego ostre sankcje, łącznie z karą śmierci

74

.

Wytyczne  naczelnego  dowództwa  Armii  Czerwonej  zostały  natychmiast  wprowadzone  w  życie,  a  wszystkie 

kontakty i rozmowy z AK przerwane. W dniu 13 sierpnia aresztowano kadrę 9 DP i 34 pp, tego samego dnia zakończyły 
się definitywnie wszelkie prace związane z próbą ponownej mobilizacji 3 DP Leg., a jej dowódca, gen. Adam Świtalski, 
został  uwięziony.  Również  w  tym  samym  dniu  w  Chełmie  aresztowano  nauczycieli-oficerów  AK,  zwabionych  pod 
pozorem  przygotowań  do  rozpoczęcia  roku  szkolnego.  Aresztowania  oficerów  tego  dnia  miały  miejsce  także  w 
Międzyrzecu Podlaskim i w innych miejscowościach.

*

Sprawy  te  zdecydowane  były  już  wcześniej.  Przybyły  do  Lublina  w  dniu  3  sierpnia  1944  r.  gen.  Nikołaj 

Bułganin jako oficjalny przedstawiciel rządu ZSRR przy PKWN otrzymał uprawnienia wydawania radzieckim organom 
wojskowych  poleceń,  rozporządzeń  i  instrukcji  w  sprawach  „rozwiązywania"  problemu  przedstawicielstw  rządu 
polskiego  na  emigracji  i  podległej  mu  Armii  Krajowej.  Jak  pisze  A.  F.  Noskowa,  autorka  Wprowadzenia  do  zbioru 
dokumentów  „NKWD  a  polskie  podziemie  1944-1945",  przed  Bułganinem  „postawiono  następujące  wojskowo-
polityczne zadania:  

«Ze  wszech  miar  okazywać  pomoc  PKWN  w  tworzeniu  organów  władzy  oraz  wspierać  ich  działalność»  i  «Na 

terytorium  Polski nie uznawać żadnych organów władzy, w tym i organów polskiego „rządu" emigracyjnego; osoby, 
które uznają się za przedstawicieli tych organów, należy uznać za samozwańców i aresztować jako awanturników [...], 
bezwzględnie  nadzorować  dokładne  i  ścisłe  wykonanie  dyrektyw  otrzymanych  z  Naczelnego  Dowództwa  w  sprawach 
oczyszczania  tyłów  Armii  Czerwonej  od  wszelkiego  rodzaju  grup  i  formacji  „rządu"  emigracyjnego,  od  uzbrojonych 
oddziałów  tak  zwanej  Armii  Krajowej,  a  także  nadzorować  rozbrajanie  wyżej  wymienionych  grup  i  oddziałów  oraz 
internowania przez organa Smierszu ich kadry oficerskiej»"

75

.

Zadania te były bez zwłoki realizowane. Już 23 sierpnia 1944 r. komendant okręgu AK informował swoje wła-

dze, że na terenie województwa trwają „masowe aresztowania" i występuje „silna propaganda przeciwko rządowi 
polskiemu w Londynie"

76

.

Aresztowania  żołnierzy  AK  rozpoczęły  się  już  na  przełomie  lipca  i sierpnia, ale wyraźnie nasiliły się po 13 

sierpnia  1944  r.  Zgodnie  z  dyrektywą  szyfrogramu  Stalina  i  instrukcjami  Bułganina  początkowo  Rosjanie  wyraźnie 
zmierzali  do  izolowania  kadr  dowódczych  i  przywódczych  polskiego  podziemia.  W  sierpniu  i  we  wrześniu  w  8 
transportach  internowanych,  skierowanych  do  Kijowa,  Brześcia,  Riazania  i  Charkowa  wywieźli  z  okręgu  lubelskiego 
około  400  oficerów,  podchorążych,  działaczy  delegatury  oraz  osób  uznanych  za  dowódców.  Największy  z  nich, 
sformowany na III polu obozu na Majdanku, liczył około 250 osób i został w dniu 23 sierpnia odprawiony koleją 
do obozu w Riazaniu.

*

Pozostałe natomiast wysyłano samolotami z lotniska wojskowego w Świdniku. Transport z III 

pola  w  przeważającej  części  składał  się  z  żołnierzy  okręgu  lubelskiego.  Znalazło  się  w  nim  ponad  100  oficerów  i 
podchorążych. Wśród nich była również grupa oficerów AK z terenu okręgu, którzy ochotniczo wstąpili do ludowego 
Wojska  Polskiego.  Bardzo  zbliżoną  strukturę  kadrową  miał  pierwszy  transport  internowanych  z  woj.  lubelskiego, 
wysłany 11 sierpnia samolotem ze Świdnika do Kijowa. Znalazło się w nim 21 przedstawicieli delegatur RP, 8 oficerów 
sztabowych obwodów i większych jednostek wojskowych, 5 komendantów rejonów i placówek oraz 8 oficerów Polskiej 
Armii  Ludowej  (PAL)  z  okolic  Warszawy,  którzy  zgłosili  się  do  dyspozycji  PKWN.  Część  oficerów  i  działaczy 

 

73  I. Poksi=ski, $o nierze Armii Krajowej w ludowym Wojsku Polskim[-w:] 

Armia Krajowa. Dramaty' - epilog. Warszawa 1994. s. 134. 74

 

Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej" 1944. nr 3. poz. 12. 70 

*

75 NKWD i polskoje podpolje 1944-1945 (Po osobym apkam" J. W.Staliiia). Moskwa 1994. s. 12. 

76, Armia Krajowa w dokumentach, t. VI. Uzupe nienia, s. 415.  

background image

16 

 

delegatury  wywieziono  początkowo  do  moskiewskiego  więzienia Lefortowo  i poddano przesłuchaniom, mającym na 
celu  rozpoznanie  przez  radziecki  kontrwywiad  struktury  Armii  Krajowej,  obsady  personalnej  poszczególnych  ogniw 
dowodzenia, uzbrojenia, zadań organizacji itp., a później umieszczono ich w obozie w Charkowie. Również wrześniowe 
i październikowe transporty składały się prawie wyłącznie z oficerów.

 

Inaczej postępowano w tym czasie z szeregowymi żołnierzami. Po zatrzymaniu i odłączeniu od nich oficerów byli oni 

przymusowo wcielani do zapasowych jednostek WP. W ten sposób do wojska trafiła grupa żołnierzy 34 pp, wspomniani 
już partyzanci oddziałów hrubieszowskich, zatrzymani żołnierze oddziałów AK zmierzających na pomoc Warszawie oraz 
żołnierze plutonów terytorialnych, których składy nieopatrznie ujawnili ich dowódcy przed komendantami wojennymi 
Armii Czerwonej lub zostali do tego zmuszeni.

 

Stosunek  do  szeregowych  żołnierzy  AK  uległ  radykalnej  zmianie  po  upadku  powstania  warszawskiego,  przede 

wszystkim  jednak  po  powrocie  z  Moskwy  (9  października  1944  r.)  delegacji  KRN  z  Bolesławem  Bierutem  na  czele, 
gdzie  przedstawiciele  Polski  Lubelskiej"  zostali  skrytykowani  przez  Stalina  m.in.  za  „brak  śmiałości  w  walce  z 
wrogiem  klasowym"

77 

oraz  po  znanym  wystąpieniu  na  posiedzeniu  PKWN  kierownika  Resortu  Bezpieczeństwa 

Publicznego Stanisława Radkiewicza (4 października), wytyczającym twardy i bezkompromisowy kurs w stosunku do 
ludzi  związanych  z  niepodległościowym  nurtem  polskiej  konspiracji  .  Przyczyniła  się  do  tego  również  dezercja  12 
października  1944  r.  31  pp  w  Białce  pod  Krasnystawem.  Od  tego  momentu  szeregowi  żołnierze  AK  zaczęli  być 
traktowani na równi z oficerami, a więc aresztowani, osadzani w więzieniach lub obozach przejściowych, a następnie 
wywożeni do obozów dla internowanych na terenie ZSRR.

 

Dramatyzm sytuacji obrazują m.in. depesze komendanta okręgu z tego okresu, choć najtrudniejsze dni miały dopiero 

nastąpić. W depeszy z 26 sierpnia pisał m.in.: „Terror w postaci masowych aresztowań AK i Administracji. Zastępczej] 
przez NKWD przy pomocy PPR trwa. 200 oficerów i podoficerów AK osadzonych na Majdanku wywieziono do Rosji. 
Komendant  Okręgu  i  ujawnieni  dowódcy  dywizji  wywiezieni  na  wschód.  Delegat  Okręgu  wraz  z  pomocnikiem 
wywiezieni [...]. NKWD panuje -PKWN bez znaczenia, jest narzędziem szkalowania w prasie rządu londyńskiego i gen. 
Sosnkowskiego  [...].  Zapowiada  się  odruchowe  wystąpienie  zbrojne  przeciwko  Sowietom,  którego  powstrzymać  nie 
mogę,  a  które  w  skutkach  może  być  groźne.  Interwencja  Aliantów  u  Sowietów  konieczna  i  szybka.  W  razie  akcji 
odruchowej zmuszony będę stanąć na jej czele -proszę o wskazówki. Odruch sprowadzi nieobliczalne skutki odwetu ze 
strony  sowieckiej"

79*

. W innej  depeszy  z  tego  dnia,  przekazanej  do  dowódcy  AK,  ppłk  Franciszek  Żak,  ps.  Wir, 

meldował:  „Po  ujawnieniu  i  aresztowaniu  ob.  Edwarda  [Kazimierz  Tumidajski  -  przyp.  I.C.]  objąłem  w  zastępstwie 
Komendę  Okręgu.  Weszliśmy  w  podziemie  pomimo  aresztowań  oficerów  i  żołnierzy  AK  przez  NKWD  i  dalszych 
poszukiwań dowódców. Pomimo mobilizacji  i  rejestracji  oficerów i podoficerów  chcę utrzymać sieć organizacyjną. 
[...] pomimo terroru NKWD i ohydnej nagonki propagandy berlingowskiej na nas, nie ugniemy się i wytrwamy do końca. 
Z bólem nadsłuchujemy wiadomości o walkach w Warszawie, ciężko nam tu bezczynnie siedzieć, gdy tam nasi koledzy 
giną  -  jesteśmy  bezsilni  -  szereg  naszych  oddziałów  nie  mogąc  przejść  linii  frontu  wróciło,  względnie  zostały 
rozbrojone i internowane przez Sowiety. Proszę Panie Generale, o rozkazy i wytyczne
" .

„Aresztowania oficerów i żołnierzy AK - pisał z kolei w depeszy z 19 października - w ostatnich dniach b. duże. Z 

Zamku  wywożą  ich  w  nieznane.  Na  dłuższą  metę  nie  utrzymamy  się.  [...]  Stałe  obławy  Milicji  Obywatelskiej  dla 
oczyszczenia  terenów  z  żołnierzy  AK  w  powiecie  lubelskim  [...].  Oficerowie  i  żołnierze  AK  internowani  w  Brześciu, 
wywiezieni do Kazania, względnie Riazania. Terror NKWD taki sam jak gestapo. Interwencja konieczna [...1. W związku 
z konferencją  w  Moskwie  władze  sowieckie  i  PKWN  puściły  w  ruch  całą  maszynę  propagandową  i  terrorystyczną. 
NKWD  i  Milicja  Obywatelska  chcą  za  wszelką  cenę  zniszczyć  AK,  jako  reakcję  i  faszystów.  Prasa  PKWN  całymi 
szpaltami  opluwa  nas,  nazywając:  bandyci,  pachołki  Hitlera,  faszyści  i  nakazując  bezwzględną  walkę  z  nami.  [...] 
Nakazałem samoobronę"

81

.

Poczynając od połowy października 1944 r. terror przybrał nie spotykane dotąd rozmiary. Jak wynika z raportów zastępcy 

ludowego  komisarza  spraw  wewnętrznych  ZSRR  Iwana  A.  Sierowa,  kierującego  zwalczaniem  Armii  Krajowej  na  terenach 
uwolnionych spod okupacji niemieckiej, tygodniowo aresztowano w tym czasie ponad 1000 osób (członków AK, BCh, NSZ, 
dezerterów z LWP, osób uchylających się od poboru itp.). W ciągu miesiąca, od 15 października do 14 listopada 1944 r., na 
terenie  .Polski  Lubelskiej"  grupy  specjalne radzieckich i polskich organów bezpieczeństwa ujęły ponad 4200 żołnierzy Armii 
Krajowej, w tym wielu dowódców. Ogółem do połowy stycznia 1945 r. Rosjanie  i  organa bezpieczeństwa  PKWN,  a  następnie 
Rządu Tymczasowego, aresztowały około 15 tys. ludzi, w tym ponad 9100 członków AK. 

2

W ostatnim  kwartale  1944  r.  oraz  w  styczniu  1945  r.  oddziały  NKWD  wspólnie  z  grupami  operacyjnymi  Wojsk 

Wewnętrznych,  UB  i  MO  przeprowadziły  w  kilkunastu  wsiach  akcje  o  charakterze  pacyfikacji,  w  toku  których  - 
najczęściej  na  podstawie  gotowych  już  list,  sporządzonych  przez  konfidentów  -  aresztowano  kilkuset  członków 
konspiracji.  Z  pojmanych  w  ten  sposób  składały  się  w  dużym  procencie  transporty  wysłane  w  grudniu  1944  r.  z 

 

*

78  (77AAN, O. VI. 295/V/l) s. 10-18). AAN. 118, Protokó z posiedzenia PKWN z 4 X 1944 r. Podczas tego 

posiedzenia Radkiewicz stwierdzi : „Mo"na powiedzie*, "e figura Miko ajczyka sta a si( sztandarow figur polityczn
w Polsce, grupuj c wrogie nam si y i obozy polityczne [...]. Nasza polityka bezpiecze=stwa sz a przede wszystkim w 
kierunku zwalczania NSZ jako najbardziej reakcyjnej grupy, nast(pnie przeciwko sanacji pi sudczykowskiej. W stosunku 
do BCh uwa"ali my, "e nasza polityka musi by* bardzo ogl(dna, bowiem BCh prze"ywa proces wewn(trznych waha=
politycznych. Zamierzali my t( cz( * AK poci gn * za sob . To stanowisko musi ulec zmianie w sprawie oceny AK, 
które dawali my. To przeciwstawienie wewn(trzne - NSZ, pi sudczyzna i BCh, które wchodzi w sk ad AK - nie 
potwierdzi o "ycie [...]" 79 Armia Krajowa w dokumentach, t. IV. Lipiec-pa8dziernik 1944, s. 200-

 

2

(Tam"e, s. 201. 81Tam"e. t. V. Pa8dziernik 1944 - lipiec 1945. Londyn 1981. s. 86-87. 82)

 

background image

17 

 

Sokołowa Podlaskiego (do Stalinogorska) i w styczniu 1945 r. z Lublina (do Nagornej i Kizla). W listopadzie 1944 r. 
Rosjanie  zaczęli  „oczyszczać"  przepełnione  więzienia,  areszty,  obozy  przejściowe  i  wysyłać  aresztowanych  w  głąb 
Związku Radzieckiego. Były to już nie kilkudziesięciu osobowe grupy, lecz liczące od 800 do ponad 1000 osób transpor-
ty. W 50-60% składały się one z żołnierzy polskiego podziemia, głównie Armii Krajowej.

 

W porównaniu do sierpnia, września i października 1944 r. oficerowie stanowili w nich tylko niewielkie grupy (część 

z nich  nie  przyznała  się  do  stopni  oficerskich).  Od  października  bowiem  oficerowie  AK,  aresztowani  pod  zarzutem 
działalności na tyłach frontu, za nie zgłoszenie się do wojska lub po prostu za przynależność do AK, stawiani byli przed 
sądami wojennymi Armii Czerwonej (sądzono ich na podstawie radzieckiego wojskowego kodeksu karnego) lub przed 
wojskowymi  sądami  polskimi  na  podstawie  dekretów  PKWN  (głównie  O ochronie  państwa).  Sądy  te  najczęściej 
orzekały wówczas najwyższy wymiar kary. Do wiosny 1945 r. wojskowe sądy polskie wydały na terenach tzw. Polski 
Lubelskiej około 100 wyroków śmierci. Tylko w nielicznych przypadkach zostały one później zamienione na długoletnie 
więzienie. Do tego należy dodać co najmniej kilkanaście wyroków śmierci wydanych przez sądy wojenne Armii Czer-
wonej. Te ostatnie najczęściej skazywały żołnierzy AK na wieloletni pobyt w obozach o zaostrzonym rygorze. Znane są 
również przypadki rozstrzeliwania ludzi bez sądu. Tak zginęli m.in. szef II oddziału sztabu komendy okręgu Aleksander 
Bieniecki, ps. Łodzią, jego żona Jadwiga, oraz inspektor zamojski Stanisław Prus, ps. Adam.

 

Najwięcej  żołnierzy  AK  okręgu  zostało  wywiezionych  transportami  z 12 listopada z Sokołowa Podlaskiego do 

Borowicz, 18 listopada z Lublina do Borowicz, 30 listopada z Sokołowa Podlaskiego do Borowicz, 31grudnia 1944 r. z 
Sokołowa  Podlaskiego  do  Stalinogorska  oraz  21  stycznia  1945  r.  z  Lublina  do  Nagornej  i  Kizla.  Liczne  grupy, 
zwłaszcza z inspektoratu radzyńskiego i obwodu włodawskiego, znalazły się w trzech transportach wysłanych 8, 13 i 22 
listopada 1944 r. z białostockiego więzienia do Ostaszkowa oraz w transporcie skrobowskim z 21 kwietnia 1945 r. do 
Stalinogorska.  Znane  są  również  przypadki,  że  trafiali  oni  do  łagrów  także  poprzez  obóz  w  Bakończycach  pod 
Przemyślem  (głównie  transport  z  23  listopada  1944  r.  do  Borowicz)  lub  zostali  wywiezieni  razem  z  jeńcami 
niemieckimi  w  lutym  1945  r.  z  Dęblina  do  Baskai  i  Kizla.  Należy  szacować,  że  z  terenu  okręgu  lubelskiego 
deportowano  około  4  tys.  osób.  Z  całą  pewnością  co  najmniej  50%  wywiezionych  stanowili  żołnierze  Armii 
Krajowej.  Spośród  wywiezionych  około  40%  internowano  w  obozach  w  rejonie  Borowicz,  15%  w  Nagornej  i 
Kizlu, 16% w Ostaszkowie, ponad 10% w Riazaniu i Stalinogorsku, niecałe 2% w Charkowa i około 1% w  Kijowie.

 

Kim  byli  internowani  żołnierze?  W  3/4  stanowili  oni  szeregowych  członków  organizacji,  w  przeważającej  części 

wywodzących  się  ze  środowiska  wiejskiego.  Pod  względem  wieku  były  to  w  większości  roczniki  dorosłe  podczas 
okupacji. Rosjanie internowali ponad 40 członków sztabów komendy okręgu, inspektoratów, obwodów i podobwodów. 
Ponad 60 osób pełniło funkcje komendantów rejonów, placówek i dowódców plutonów, które  w  części  obwodów od 
1943  r.  przejęły  organizacyjne  zadania  placówek.  Do  obozów  deportowano  około  250  żołnierzy  oddziałów  par-
tyzanckich, w tym 15 dowódców i zastępców dowódców oddziałów. Sporą grupę stanowili żołnierze zmobilizowani w 
okresie odtwarzania sił zbrojnych, największą z 34 pułku piechoty. 

Rozbicie  struktur  organizacyjnych: 

W wyniku  działań  antyakowskich  prowadzonych  przez  organa 

bezpieczeństwa radzieckiego (NKWD, „Smiersz") i pekawuenowskiego (UB, MO) w drugiej połowie 1944 r. wiele 
ogniw Armii Krajowej utraciło dyspozycyjność, a cała organizacja była zdezatomizowana. 

3

W listopadzie  przestał  praktycznie  istnieć  sztab  komendy  okręgu.  Do  momentu  rozwiązania  Armii  Krajowej  w 

ograniczonym  zakresie  -  i  tylko  lokalnie  -  udało  się  zrekonstruować  częściowo  siatkę  organizacyjną,  przywrócić 
elementy  łączności,  opanować  dezorganizację  oraz  zahamować  opuszczanie  organizacji.  Było  to  przede  wszystkim 
wynikiem  ogromnych  represji  zastosowanych  przez  Rosjan  w  stosunku  do  żołnierzy  Armii  Krajowej,  niejednolitości 
postaw  samych  jej  członków oraz -  co  podkreślał później  inspektor  lubelskiego  WiN  -  „braku  instrukcji  z  góry, 
rozbicia sztabu okręgu" i „przejścia szeregu żołnierzy na służbę w PKWN, UB i MO"

84

.

Nie  mały  wpływ na rozbicie  struktur  organizacyjnych  AK,  zwłaszcza  w obwodach i rejonach, gdzie po scaleniu 

funkcje  dowódcze  sprawowali  bechowcy,  miała  postawa  ludowców.  W  dniu  29  września  1944  r.  po  rozmowach  z 
przedstawicielami  organów  bezpieczeństwa  komendant  okręgu  IV  Jan  Pasiak  wystosował  do  komendy  okręgu  AK 
pismo zawiadamiające o zerwaniu scalenia BCh z AK. Stwierdzał w nim m.in.: „Zawiadamiam, że w dniu dzisiejszym 
występuję  wraz  z  podległymi  Batalionami  Chłopskimi  z  Komendy  Okręgu,  wstępując  w  szeregi  Armii  Polskiej".  Co 
prawda rozkaz ten Pasiak wydał w zamian za zwolnienie go z aresztu, ale faktem jest, że nie został on nigdy odwołany 
i znalazł  się  w  terenie,  doprowadzając  do  sporego  zamieszania,  zwłaszcza  w  obwodach,  w  których  po  scaleniu 
bechowcy pełnili funkcje dowódcze

85

.

Nie  był  to  pierwszy  przykład  dostosowywania  się  BCh  do  nowej  sytuacji  i  szukania  rozwiązań  sprzecznych  ze 

stanowiskiem dowództwa AK. Już 21 sierpnia 1944 r. komendant podokręgu IV BCh Edward Michoński, ps. Lis, wydał 
rozkaz, w którym nakazywał: „Skoncentrować wszystkie Bataliony Chłopskie służbowo mi podległe z żywnością na 
dwie doby. Miejsce koncentracji wskażą moi komendanci obwodów. Na miejsce zbiórki należy przyjść z bronią, 
amunicją,  kto  takową  posiada,  gdzie  będzie  przeprowadzona  ewidencja  i  oddanie  broni  Armii  Czerwonej.-z  wielu 
powodów  znaleźli  się  w  nowym  środowisku  konspiracyjnym.  Jak  się  wydaje,  jedną  z  przyczyn  tego  było  zjawisko 
swoistego  „wypalenia  się"  ludzi  długoletnią  działalnością  w  podziemiu  (ale  obok  tego  mamy  w  tym  czasie  do 

 

3

I. Caban, Powojenne deportacje Polaków, t. 2, s. 76-77 (druk, praca nie opublikowana 

background image

18 

 

czynienia  z  wyraźnym  zawężeniem  się  kręgu  konspiracji,  zaskoczeniem  rozmiarem  terroru  wobec  żołnierzy  Polski 
Podziemnej, wreszcie niedocenieniem przeciwnika.

*

Wiele zeznań aresztowanych, które przyczyniły się do dalszego rozeznania struktur i ludzi AK, uzyskano na drodze 

stosowania tortur w śledztwie. „Przeżyłem już dni - pisał w grypsie jeden z żołnierzy sądzonej w kwietniu 1945 r. 
grupy  ,Jemioły"  -  o  jakich  sobie  trudno  wyobrazić,  niestety,  jesteśmy  nie  w  rękach  ludzi,  lecz  zwierząt  [...]. 
Znęcają  i  katują  nas  tak,  jak  chyba  nawet  Niemcy  tego  nie  robili"

90

. Podobne  przekazy  zawierają  zachowane 

grypsy. 

Bilans strat 

Okręg  lubelski  w ostatnim półroczu  istnienia  Armii  Krajowej  poniósł  ogromne  straty  kadrowe,  które  trudno  nawet 

porównywać z okresem wielkich „wsyp" z lat 1941-1942. W okresie od lipca 1944 r. do chwili oficjalnego rozwiązania 
AK w dniu 19 stycznia 1945 r., z kręgu komendy okręgu aresztowano ponad 30 osób, w tym komendanta okręgu, poza 
jednym wyjątkiem, wszystkich (w tym kolejnych) szefów oddziałów sztabu; 6 z nich zostało rozstrzelanych z wyroków 
sądów wojskowych, a 6 internowano w obozach na terenie ZSRR. Spośród komendantów obwodów i pod obwodów NKWD 
lub polskie organa bezpieczeństwa ujęły 10 osób (3 zostały wywiezione). Rosjanie aresztowali 4 z 5 inspektorów, 3 z nich 
rozstrzelano na Zamku lubelskim, a 1 wywieziono do obozu w Riazaniu.

*

Ogromne  straty  poniósł  okręg  w  kadrze  dowódczej  jednostek  wojskowych  z  okresu  OSZ  i  dowódców  oddziałów 

partyzanckich.  W  1944  r.  lub  na  początku  1945  r.  zginęli  dowódcy  8  pp  Leg.  i  9  pp  Leg.  oraz  8  komendantów 
oddziałów.  Radzieckie  organa  bezpieczeństwa  aresztowały  wszystkich  dowódców,  szefów  sztabów  i  wielu  wyższych 
oficerów 3, 9 i 27 dywizji, a także dowódcę 35 pp. Poza płk. Janem Kotowiczem, ps. Twardy, dowódcą 27 WDP (był 
więziony  w  kraju)  i  mjr.  Konstantym  Witkowskim,  ps.  Muller, dowódcą 35  pp (odbity z  celi  śmierci w  lutym 1945 r.)

91

,

wszyscy znaleźli się później w obozach dla internowanych w Riazaniu i Charkowie. 

(Patrz: Straceni na Zamku lubelskim. Dokumenty procesu 11 żołnierzy AK (kwiecień 1945), Opr. Z. Leszczyńska, 

Lublin 1995. s. 159.)

 

Z czołowej  kadry  okręgu  i  inspektoratów  aresztowania  uniknęli  tylko,  wchodzący  w  skład  ekipy  zastępczej,  szef 

sztabu okręgu ppłk Franciszek Żak, ps. Wir, i mjr Jan Kucharczak, ps. Kazimierz, szef III oddziału, oraz dwaj inspektorzy: 
chełmski - ppłk Władysław Zalewski, ps. Leśnik, i puławski - mjr Zygmunt Żyłka-Żebracki, ps. Żeliwa, ale ten ostatni 
funkcję tę objął dopiero w październiku 1944 r.. po aresztowaniu inspektora mjr. Stanisława Kowalskiego, ps. Konrad, 
Podpułkownik,  a  następnie  pułkownik  Franciszek  Żak,  który  kierował  okręgiem  po  aresztowaniu  gen.  Kazimierza 
Tumidajskiego, został w październiku 1944 r. mianowany oficjalnie komendantem okręgu, a mjr Jan Kucharczak szefem 
sztabu.  Mniej  więcej  w  tym  samym  czasie  utworzono  funkcję  zastępcy  komendanta  okręgu.  Został  nim  inspektor 
chełmski  ppłk  Władysław  Zalewski.  Jak  głębokie  były  konsekwencje  uderzenia  Rosjan  w  kadrę  kierowniczą  Armii 
Krajowej w okręgu świadczy fakt, że spośród 15 komendantów obwodów z ostatnich dni okupacji niemieckiej, w chwili 
rozwiązania organizacji na swoich stanowiskach pozostało tylko pięciu. Najmniejsze straty poniósł inspektorat zamojski, 
którego  kadra  -  poza  inspektorem  mjr.  Stanisławem  Prusem,  ps.  Adam  -  przetrwała  okres  największego  terroru. 
Niewielkie straty miał także inspektorat chełmski, gdzie po scaleniu dominującą pozycję zdobyli ludowcy.

 

Samowola  radzieckich  organów  bezpieczeństwa  budziła  zastrzeżenia  nawet  wśród  niektórych  członków 

PKWN. Np. kierownik Resortu Administracji Publicznej, ludowiec Stanisław Kotek-Agroszewski, w piśmie 
do  wojewodów  z  20  września  1944  r.  pisał:  „Niniejszym  podaję  do  wiadomości,  że  w  porozumieniu  z 
władzami Związku Sowieckiego zabrania się aresztowania przez władze sowieckie obywateli polskich”,

 

Dla zilustrowania skali antypolonizmu "ydowskiego w Ameryce, w tym Jana Tomasza Grossa, wystarczy 

w nienawi ci spreparowana cz( * Pozwu Cywilnego przeciw: Rzeczpospolitej Polskiej i Skarbowi Pa=stwa. 

(Z Internetu) 

3SCd Okr+gowy Stanów Zjednoczonych Wschodni Okr+g stanu Nowy Jor, Pozew Cywilny No. CV 

Skar" cy – 11 %ydowskich powodów  24 czerwca 2002 roku s(dzia oddali  pozew 

(…) „Niemcy wykorzysta y antysemicki klimat w Polsce, umieszczaj c tam okryte najgorsz s aw obozy  mierci, w 

tym O wi(cim i Treblink(. Kiedy nazi ci wycofali si( z Polski, obywatele polscy, Skarb, rz d polski oraz inni Pozwani 
d "yli do wzbogacenia si( kosztem nieszcz( cia  %ydów polskich poprzez powielenie nazistowskiego planu rasowej i 
etnicznej czystki i czerpanie zysków z zajmowania w asno ci "ydowskiej na cele komercyjne. 

Aby zmusi* %ydów do ucieczki z Polski oraz porzucenia swoich dóbr i praw w asno ci, wprowadzony zosta  w "ycie 

morderczy plan czystek rasowych i etnicznych, skierowany przeciwko powracaj cym  %ydom, którzy prze"yli 
Holocaust. Gdy %ydzi powrócili do domów w Polsce, tysi com z nich gro"ono, a nast(pnie okrutnie bito i/lub 
mordowano w ich dotychczasowych domach, wsiach i miastach. Zako=czy o si( to masow ucieczk z Polski 
wi(kszo ci polskich %ydów. Szacuje si(, "e ponad 60 tys. %ydów uciek o z Polski od lipca do wrze nia 1946 roku 

 

Archiwum S du Wojewódzkiego w Lublinie, Akta Sr. 651/1946, t. 3. k. 18. Sprawozdanie wywiadowcze za okres od 

31 lipca 1944 do 31 grudnia 1945; 

 85 Caban, PPR wobec ruchu ludowego na Lubelszczy1nie (1944-1947), „Rocznik 

Lubelski", t. XVII, 1974, s. 28. 77 

91 Akcj( t( przeprowadzi a grupa "o nierzy WP z Batalionu Ochrony Je=ców (m.in. ochrania  on wiezienia na 

Zamku) w nocy z 18 na 19 II 1945 r. z inspiracji lubelskiej organizacji AK. a jej organizatorem i dowódc byt Józef 
Mazurkiewicz. b. "o nierz oddzia u ..Ma ego". 

background image

19 

 

wskutek pogromu kieleckiego i potwornej kampanii przemocy skierowanej przeciwko %ydom polskim. Wielu innych 
nie odwa"y o si( powróci* do Polski. Porzuci o wszelk nadziej( na odzyskanie swoich dóbr i w asno ci. 

Pozwani w tej sprawie mogli odnosi* i nadal odnosz korzy ci z realizacji planu czystek rasowych i etnicznych 

skierowanego przeciwko %ydom polskim. Przej(li oni w posiadanie zasadniczo wszystkie dobra trzech milionów 
%ydów polskich, w tym warto ciowe nieruchomo ci, maszyny, przedmioty osobiste, meble, walut(, polisy 
ubezpieczeniowe, obligacje, akcje, z ote monety, bi"uteri(, diamenty, przedmioty religijne i inne. W nast(pnych latach i 
dziesi(cioleciach Pozwani w sposób nielegalny zapewnili sobie prawo w asno ci tych dóbr, zmieniaj c tytu  w asno ci, 
wszystko przy milcz cej zgodzie Polski i Skarbu. 

(…)  %ydzi powrócili po II wojnie  wiatowej do setek miast w ca ej Polsce. Po pi(ciu latach nazistowskich 

prze ladowa= wracali do domu, bo jako polscy obywatele nie mieli dok d pój *. W wielu miastach %ydów nie widziano 
od lat. Zamiast traktowa* ich jak uchod1ców, Pozwani przeszkadzali im w powrocie do domu, stosuj c potworne akty 
przemocy i morderstwa. Pozwani powielili nazistowski plan "Juden Rein" na w asnych obywatelach, oczyszczaj c swój 
kraj z %ydów. Dzi(ki temu Pozwani mogli zaj * i czerpa* zyski z "ydowskich dóbr i w asno ci. 

Wyrzucenie %ydów z Polski i zaj(cie ich dóbr i w asno ci zosta o dokonane przy wspó udziale polskiego rz du, w 

tym polskiej policji i armii. Poprzez sponsorowany przez pa=stwo terroryzm Polacy inicjowali i uczestniczyli w atakach 
na powracaj cych  %ydów. W mniejszych miastach %ydzi byli linczowani i duszeni, rozstrzeliwani lub zak uwani na 

mier*. Publiczne wieszanie %ydów by o opisywane w prasie, co przera"a o tych, którzy zostali w Polsce, i tych, którzy 

zamierzali lub próbowali wróci*. W oparciu o informacje i przekonania pozywaj cych te ataki by y cz( ci planu 
maj cego wymaza* wszelkie  lady rasy "ydowskiej z Polski po II wojnie  wiatowej. 

Pozwani kierowali si( nie tylko nienawi ci , ale równie" chciwo ci . Po wyp(dzeniu  %ydów z Polski Pozwani 

przej(li kontrol( nad maj tkiem "ydowskim, przejmuj c prawa w asno ci i zarz dzaj c nim dla zysku. 

W momencie zako=czenia II wojny  wiatowej, ignoruj c prawne konsekwencje ludobójstwa, zbrodni wojennych, 

zbrodni przeciwko ludzko ci i czystek rasowych, polski rz d i Pozwani pozwolili na kontynuacj( okrucie=stw 
skierowanych przeciwko %ydom w Polsce przez kilka kolejnych lat, do momentu, gdy %ydzi poddali si( z powodu 
wyczerpania, zostawiaj c za sob Polsk( i swój maj tek. 

Zamiast dogl da* i gospodarowa* maj tkiem z korzy ci dla pozosta ych przy "yciu  %ydów i ich spadkobierców, 

Pozwani, pos uguj c si( mordem, zastraszaniem i przemoc , starali si( pozbawi* ofiary Holocaustu ich w asno ci i 
maj tków. Rozpowszechni a si( praktyka dopuszczania si( gró1b, przemocy, tortur, gwa tów i mordów, która 
poci gn( a za sob przymusowe wysiedlenia i niemal"e ca kowit eksterminacj( ludno ci "ydowskiej w Polsce. 

 (…) Po wojnie Wroc aw zosta  przyznany Polsce. Wszystkie niemieckie dobra by y przekazane pod kontrol( Skarbu 

lub/i innych Pozwanych. Rodzin( Petera przera"a a my l o powrocie po wojnie do Polski ze wzgl(du na fal( terroru i 
brutalnej przemocy przeciwko %ydom. By odzyska* sw w asno *, Peter zatrudni  w latach 90. prawników w 
Niemczech, ale mimo jego sprzeciwu Skarb, rz d polski oraz pozostali Pozwani zezwolili wnukom nazistowskiego 
okupanta na sprzeda" maj tku niemieckiej firmie Thyssen (cz( * Krupp Group) za kilka milionów marek niemieckich. 
Peter nie otrzyma  "adnej rekompensaty za utracony maj tek rodziny. 

39. Ojciec Judah ba  si( wróci* do Polski w celu odzyskania swojej w asno ci z powodu niebezpiecze=stw, jakie 

czeka y na %ydów w Polsce. W latach 60. ojciec Judah zg osi  si( do Foreign Claims Settlement Commission (Komisji 
Rozpatrywania Wniosków Zagranicznych), domagaj c si( rekompensaty za maj tek skonfiskowany przez nazistów. 
Jego wniosek zosta  odrzucony. Zmar  w roku 1973. W 1999 Judah rozpocz   dochodzenie w sprawie maj tku w 
Ka uszynie. Odkryto dokumenty, z których wynika%o,  )e pierwsza  )ona ojca Judah sprzeda%a majCtek w 1950 
roku. W rzeczywisto,ci osiem lat wcze,niej zosta%a zamordowana przez nazistów.
 Judah uwa"a,  "e Pozwani 
uczestniczyli w realizacji planu, maj cego na celu pozbawi* jego rodzin( maj tku. Pozwani wiedzieli lub powinni 
wiedzie*, "e jego macocha zosta a zamordowana - administracja miejska Ka uszyna wys a a 22 pa1dziernika 1945 roku 
nast(puj cy list: "Administracja Miejska Ka uszyna informuje obywatela Wellera S. E., "e jego rodzina zosta a zabita w 
roku 1942 przez Niemców, jego "ona i dzieci zosta y rozstrzelane razem z rodzicami Kiferbaum, podczas gdy m odzi 
Kiferbaumowie zostali zabrani do obozów pracy przymusowej o nieznanej lokalizacji. (...) 

W ko=cu 1944 r. armia radziecka rozpocz( a wyzwalanie cz( ci ziem polskich. W przeci gu kilku nast(pnych 

miesi(cy ca a Polska zosta a wyzwolona. Nazi ci zostali zmuszeni do porzucenia nieruchomo ci i innego mienia, które 
skonfiskowali %ydom. 

Fakty: Rola Polski, Skarbu i innych nie wymienionych z nazwy Pozwanych: 

Przed Holocaustem %ydzi z klasy  redniej i wy"szej posiadali znaczne aktywa i maj tki w Polsce. Gdy rozpocz   si(

Holocaust, %ydzi ukryli na terenie swych posiad o ci, co tylko mogli, aby unikn * nazistowskich grabie"y. 

Z ko=cem Holocaustu ci, którzy cudem prze"yli obozy koncentracyjne i pi(* lat nazistowskiej okupacji, wyniszczeni 

i cz(sto ci("ko chorzy, powrócili do domów w Polsce, poszukuj c krewnych i swego mienia. Inni, którzy schronili si(
w Rosji i innych krajach, tak"e powracali do Polski. Wi(kszo * z nich odkry a, "e s jedynymi pozosta ymi przy "yciu 
cz onkami swych licznych rodzin. 

Ani polska administracja, ani miejscowi Polacy nie byli zadowoleni z powrotu %ydów. Wielu zak ada o, "e zostali 

oni ostatecznie zlikwidowani, wi(c ich maj tki do nich ju" nie nale" . Polacy, w tym wszyscy Pozwani, bezprawnie 
zaj(li aktywa i nieruchomo ci  %ydów, zanim zg osili si( ci, którzy prze"yli. Nie zamierzali odda* maj tków ich 
prawowitym w a cicielom i zachowali nad nimi kontrol(.

Po wojnie %ydzi, którzy pozostali przy "yciu, starali si( odzyska* swe mienie w polskich s dach. Próbowali te"

uzyska* wst(p na teren swych posiad o ci, aby zabra* ukryte tam podczas wojny warto ciowe przedmioty. By y to 
mi(dzy innymi: dokumenty dzier"awy nieruchomo ci, inne dokumenty prawne i dokumenty w asno ci, gotówka, 

background image

20 

 

papiery warto ciowe, obligacje, polisy ubezpieczeniowe, diamenty, bi"uteria, przedmioty osobiste o warto ci 
emocjonalnej, fotografie rodzinne. 

Jednak  %ydzi nie zostali przyj(ci do swego dawnego kraju. Polska wyra1nie pragn( a zako=czy* tysi cletni

obecno * "ydowsk [na swych ziemiach] i nie by a gotowa pozwoli* %ydom na ponowne osiedlenie si( i odzyskanie 
ich nieruchomo ci i innego mienia. Zamiast tego przyst pi a do realizacji przera"aj cego planu. 

92. Rozpowszechni a si( postawa gwa townego, niekontrolowanego antysemityzmu przeciwko powracaj cym 

%ydom. Zamordowano, okaleczono i bito tysi ce bezbronnych %ydów - ofiar Holocaustu. Polski rz d, Polacy, policja i 
armia bra y w tym rzeczywisty udzia . Wkrótce potem "aden  %yd nie czu  si( tu bezpiecznie. Gazety donosi y o
sterroryzowanych  "ydowskich obywatelach: "Niewiarygodne, "e mordowanie  %ydów w Polsce trwa o jeszcze przez 
ponad dwa lata od kapitulacji Niemiec. W a nie ten polski antysemityzm oparty na przemocy da  silny bodziec do 
»Bricha« - ucieczki %ydów do Palestyny. Po zamordowaniu dwóch m odych  %ydów w Bia ej Podlaskiej wszystkich 
pozosta ych 30 wyjecha o. W Lublinie Leon Felhendler, jeden z przywódców buntu w obozie w Sobiborze, zosta%
zamordowany;
 podobnie jak 19 marca 1946 roku zabito w Lublinie Chaima Hirschmana, jednego z dwóch wi(1niów, 
którym jako jedynym uda o si( prze"y* obóz  mierci w Be "cu". [Martin Gilbert, "Atlas of the Holocaust", str. 240 
(William Morrow and Company, Inc. 1993)] 

93.  Ten powszechny proceder trwa  od ko=ca II wojny  wiatowej a" do 1947 r. i pó1niej. Mia  on na celu 

eksterminacj( i/lub wyp(dzenie %ydów z Polski przy pomocy przymusowych wysiedle= i mordów. 94. Polacy, którzy 
dopu cili si( na  %ydach zbrodni czystek etnicznych i tortur, rzadko stawali przed s dem lub wypuszczano ich po 
krótkim okresie aresztu”. 

4 lipca 1946 r. dopuszczono si( straszliwej masakry %ydów w Kielcach. Wymordowano od 42 do 70 %ydów, w tym 

kobiety i ma e dzieci, a wielu innych zosta o rannych w jednym z najkrwawszych pogromów, jakie kiedykolwiek 
wydarzy y si( w Polsce. Nowe dowody wskazuj na to, "e polska policja i rz d mieli w tym swój udzia , wiadkowie 
zeznali, "e miejscowa policja i "o nierze polscy zach(cali t um do czynnej agresji i si   wywlekali %ydów z domów na 
ulice, gdzie ich atakowano. %o nierze, odnosz c rannych  %ydów do pobliskiego szpitala, jeszcze po drodze bili ich i 
okradali. Zaobserwowano, "e polscy "o nierze byli bezpo rednio zaanga"owani w mordowanie %ydów i rabowanie ich 
maj tku. Szef Okr(gowego Biura Bezpiecze=stwa Publicznego major Sobczy=ski, odpowiedzialny za bezpiecze=stwo 
w Kielcach, by  bezpo rednio zaanga"owany w eskalacj( tej masakry. %ydom odmawiano równie" mo"liwo ci 
skompletowania niezb(dnych dokumentów zabezpieczaj cych ich prawa w asno ci. 

Po pogromie kieleckim 4 lipca 1946 r. nast pi  masowy odp yw %ydów z Polski (...). %ydzi uciekali z Polski przez 

ca y nast(pny rok. Samo przedstawicielstwo w adz USA w Niemczech przyj( o 45 tys. "ydowskich uchod1ców, 
przyby ych tam przez Austri(.

Przed II wojn

wiatow %ydzi stanowili 50 proc. ludno ci Kielc. Krótko po pogromie w 1946 r. nie by o w tym 

mie cie ju" ani jednego %yda. Polacy sami zrealizowali w Kielcach ide( "Judenrein". Inne, mniej g o ne pogromy mia y
miejsce w innych cz( ciach Polski. 

Bezpo rednim rezultatem zachowania polskiego rz du i Polaków by o to, "e %ydzi, którzy prze"yli, zmuszeni zostali 

do opuszczenia Polski i pozostawienia maj tku w Polsce. 

Pocz tkowo wszystko, co nale"a o do %ydów w Polsce, by o konfiskowane przez nazistów. Gdy nazi ci wycofali si(

z Polski, Skarb i inni Oskar"eni zaw adn(li tym maj tkiem i traktowali go jak swoj w asno *.

%aden z tych maj tków nigdy nie nale"a  do nazistów. Zosta y skradzione  "ydowskim rodzinom. Z powodu 

powszechnego planu realizowanego przez polski rz d, Skarb i innych Oskar"onych  %ydzi, którzy prze"yli, zostali 
zmuszeni do opuszczenia Polski i nigdy nie dano im mo"liwo ci odzyskania w asno ci. 

Rz d polski przyj   wiele bezprawnych i korzystnych dla rz du praw umo"liwiaj cych zmian( tytu u w asno ci 

"opuszczonego maj tku". Zgodnie z raportem rz du polskiego Skarb mia  prawo do przejmowania maj tku 
"ydowskiego, który nie zosta  skonfiskowany przez nazistów mi(dzy 1933 a 1945 r. 

Nast(pnie rz d polski, Skarb i inni Oskar"eni nadal przejmowali maj tek  "ydowski,  nie próbujCc nawet ustali-

miejsca pobytu tych, którzy prze)yli, i ich spadkobierców.

Od wojny ci, którzy prze"yli, i ich spadkobiercy stale staraj si( o odzyskanie swoich nieruchomo ci i innego 

maj tku, na ogó  bez powodzenia. Tym sposobem Pozwani kontynuowali okrutne czyny rozpocz(te przez nazistów i 
skierowane przeciw polskim %ydom. W 1998 r. przedstawiciel Skarbu przyzna  w rozmowie z ameryka=skim 
dziennikarzem, "e Skarb posiada prawa do ponad 170 tys. w asno ci nale" cych uprzednio do ofiar Holocaustu. 

Do niedawna przedstawiciele grupy w a cicieli zg aszali,  "e nie mieli mo"liwo ci dotarcia do odpowiednich 

dokumentów, dzi(ki którym mo"na by uzasadni* roszczenia do w asno ci w Polsce. Polscy urz(dnicy powiedzieli 
ocala ym  %ydom oraz ich spadkobiercom, "e nie mo"na im udost(pni* odpowiednich dokumentów. Z powodu 
pogró"ek, aktów przemocy i bezowocno ci swych stara= ludzie ci przera"eni s perspektyw powrotu do Polski w celu 
ubiegania si( o zwrot swojej w asno ci. W adza Polski, Skarbu i innych nie wymienionych z nazwiska Pozwanych: 

Przez ca y okres opisywanych tu wydarze= polscy ministrowie, oficerowie i dyrektorzy, Skarb oraz inni Oskar"eni 

wiedzieli lub zdawali sobie spraw( z tego, "e wiedzie* powinni, i" ich dzia ania by y cz( ci planu "czystek etnicznych 
i rasowych", które (I) przyczyni y si( do pozbawienia ofiar Holocaustu oraz ich spadkobierców maj tku i w asno ci i 
(II) zapewni y Polsce, Skarbowi oraz innym Oskar"onym olbrzymi dochód z grabie"y rozpocz(tych przez nazistów, a 
kontynuowanych przez Polaków. Pogró"ki, pobicia, gwa ty i morderstwa wymierzone przeciw polskim %ydom by y
elementem popieranej przez rz d fali czystek etnicznych maj cych na celu usuni(cie z Polski %ydów. 

Oficerowie, dyrektorzy oraz urz(dnicy  Pozwanych nie próbowali nawet ustali-, którzy z w%a,cicieli prze)yli 

wojn+. Nie trudzili si+ równie) ustaleniem miejsca pobytu spadkobierców majCtków. (…) 

Bez komentarzy!!!