background image

CO PISAŁ KATOLIK 

o Woźnikach i okolicy

lata 1870 - 1922

wybrał i opracował

Piotr Kalinowski

Woźniki 2012

background image

Biblioteczka Wiedzy o Mieście i Gminie Woźniki

Wydano staraniem

Alojzego Cichowskiego

Burmistrza Woźnik

ISBN 978-83-62995-54-7

2

background image

Słowem wstępu.

W   1869   roku   Karol   Miarka   odkupił   od   Józefa   Chociszewskiego 

ukazującego   się   w   Chełmnie   „Katolika”   i   od   tego   czasu   jest   to   gazeta 
Górnośląska, silnie związana z „Centrum” (początkowo) i ruchem katolickim. 
Była   to   propolska   gazeta,   zajmująca   się   jednak   więcej   sprawami   kościoła 
i zwykłych ludzi. Gazeta ta wzywała do oparcia stosunków między robotnikami 
a   pracodawcami   na   zasadach   moralności   chrześcijańskiej.   W   1881   roku 
z powodu aresztowania Miarki redaktorem naczelnym „Katolika” został ksiądz 
Stanisław   Radziejewski.   W   końcu   pismo   te   stało   się   w   1889   fundamentem 
koncernu prasowego Adama Napieralskiego do którego należały również inne 
tytuły prasowe. Początkowo pismo to wychodziło jako tygodnik, jednak już od 
1881   roku   rozpoczęto   wydawanie   pisma   dwa   razy   w   tygodniu,   we   wtorki   i 
piątki.   Prawie   cały   numer   zajmowały   doniesienia   z   poszczególnych   śląskich 
miast, miasteczek i wsi.

Woźniki, 2012

Piotr Kalinowski

3

background image

Rok 1870

Nr 44 

Przemiany w posadach.
b. Nauczycieli:
Adjuwant

1

  Józef   Lasecki   z   Laskowic   do   Kamieńca   powiat   Lubliniecki; 

Alexander Zimecki na adjuwanta do Laskowic pow. Oleśno; Konstanty Winkler  
z Himmelwitz za adjuw. Do Jakobswalde pow. Kozielski.

Rok 1871

Nr 8

Korespondencya z powiatu Gliwickiego
Kiedy wszyscy Katolicy wybierają tylko doświadczonych wiarusów; kiedy na 
całym   Górnym   Szlązku   najlepszy   duch   ożywia   katolickich   obywateli,   u   nas, 
pożal się Boże, śpią katolicy w staréj gnuśności, nie troszcząc się o to, że około 
nich uwijają się lwy szukające, kogoby pożreć. Nie dosyć na tém, że przeciwnicy 
mają   wolne   pole   do   działania,   na   większe   nieszczęście   nasze   pokazały   się 
między nami wyrodki, którzy chociaż są po katolicku ochrzczoni zwodzą dziatki 
kościoła,   namawiając   wiarusów,   aby   nie   wybierali   katolika   za   posła. 
O fałszywych wieściach które rozsiewają, i o zdradzieckich podstępach, których 
się dopuszczają, muszę nieco powiedzieć: Krzątają się ludzie między katolikami, 
którzy   pokazują   odpis   listu   Najprzewielebniejszego   Księcia   –   Biskupa, 
polecającego duchowieństwu wybór księcia na Ujaździe. Zuchwalcy tak daleko 
się   ośmielili,   że   sfałszowany   list   wymyślili,   aby   uwieść   łatwowiernych;  
z najpewniejszégo źródła mogę was zapewnić, że to jest podrabiany list, którego 
nigdy   nasz   Arcypasterz   nie   pisał.   Zwodziciele   przedstawiają   ludowi,   że 
ewanielicki książę na Koszentynie  i Ujazdzie  wiernie nas będzie zastępował, 
ponieważ dotąd katolików nie krzywdził. Czyliż już to koń dobry dla gospodarza 
dlatego, że nie kopie i nie gryzie! – mnie się zdaje, że kupujący konia szuka 
innych przymiotów.
Wiarusy powiatu Gliwickiego i Lublinickiego, nie dajcież się zbałamucić, lecz  
odpędźcie   zwodzicieli,   a   choćby   byli   i   nauczycielami   albo   nawet   książmi.  
Komitet katolicki polecił wam za posła radcę ministeryalnego, Dr. Kraetzig, 
który dotąd był najwierniejszym obrońcą praw katolickich i którego nietylko 
kocha Najprzewielebniejszy Książę – Biskup, lecz także poważa Najj. Cesarz 
Król.   Lepszego   na   całym   świecie   nie   znajdziecie   zastępcy.   Chytrość  
przeciwników i tu bałamuci, roznosząc wieści, że Dr. Kraetzig będzie obrany 

1

 Stopień nauczycielski.

4

background image

w   powiecie   Münsterbergskim.   Nie   słuchajcie   na   fałszywych   proroków,   lecz 
jednozgodnie obierajcie Doktora Kraetzig, a nie inszego.
F.G. w imieniu wiele wiarusów.
(Przypisek Redakcyi) Smutne z powiatu Gliwicko – Lublinieckiego dochodzą nas 
wieści.   Wiarusy   dwóch   parafij   uskarżali   się   przed   nami,   że   ich   proboszcze  
namawiali do wyboru księcia koszencińskiego, oświadczając, że się im wybór  
innowiercy w dzisiejszych tak przykrych czasach w głowie pomieścić nie może.  
Opowiadali nam także o łaskach, podarunkach i lepszych posadach, które po  
ostatnich   wyborach   tegoż   księcia   na   pewnych   podchlebiaczy   spływały. 
Niemożemy uwierzyć, żeby nawet księża dla doczesnych widoków kojarzyli się 
z liberalistami, i dlatego dziś nie oznajmiamy ani parafij ani osób, spodziewając  
się,   że   sprawa   wyborów   pomyślny   koniec   weźmie.   Jednak   jeżeliby,czego  
zachowaj Boże,   niektórzy katolicy któregobądź stanu względem wyborów się 
przeniewierzyli,   ogłoszę   ich   nazwiska   w   „Katoliku”   bez   względu   na   osobę 
i   dostojeństwo.   Mogę   wam   zaręczyć,   że   Przewielebni   Duszpasterze 
w Poniszowicach, Toszku, Lublińcu, Pyskowicach, Gliwicach, Sobieszowicach, 
Kochanowicach,   Pawonkowie,   Wiśnicy,   Lubszy,   Sodowie,   Wielowsi 
(Langendorf), w Gierałtowicach, Ostropie, Przyszowicach, Łabędach, Lubecku, 
Dobrodzieniu,   Sierotach,   Ziemięcicach,   Kopcu,   Kamieniu  i   w   Koszencinie 
wiernie popierają wybór Dra. Kraetzig’a.
Wiarusy! – wzywam was do jedności! – za pomocą Bożą zwycięztwo nasze!

Nr 36

Z Lublinca. Wiadomo w powiatach Gliwickim i Lublinickim jakiemi środkami  
przeprowadzono wybór księcia Koszencińskiego. Książe ten najpierw żądał od 
Najprzewielebniejszego Księcia – Biskupa aby rozkazał duchowieństwu, żeby 
tylko jego wybór popierali, na co Książe – Biskup odpowiedział, że tego uczynić  
nie może, ponieważ wolności duchowieństwa krępować nie chce. Kiedy się nie  
udało   użyć   biskupa,   chwicili   się   innych   środków,   mianowicie   rozdawano  
gorzałkę, piwo, cygary itd., i mówią ludzie, że wybór księcia na posła kosztował  
kilku   tysięcy   talarów.   Narzekaliśmy   na   zgwałcenie   naszych   wyborów,   i 
ubolewaliśmy nad wiarusami, którzy przez gorzałkę i inne pokuszenia dali się 
uwieść   do   głosowania   przeciw   swemu   sumieniu,   lecz   nigdy   nie 
przypuszczalibyśmy,   żeby   królewska   rejencya   mieszała   się   do   spraw 
wyborczych,   które   podług   ustaw   krajowych   mają   być   wolnemi,   aż   tu 
niespodziewanie   powiatowy   inspektor   szkół,   ks.   Konsalik   w   Pawonkowie   od 
królewskiej   rejencyi   otrzymał   urzędowe   pismo,   którego   treść   podajemy   do 
wiadomości:
Reskrypt  ubolewa nad tém, że wiele księży nadzorców  szkolnych brało żywy 
udział w agitacjach przedwyborczych, że nietylko rozdawali kartki, lecz nadto 
przyczyniali się do wydawania i rozszerzenia odezw przedwyborczych, jako też 

5

background image

księża   używali   nauczycieli   do   tychże   agitacyj.   Przy   czynności   téj   używano 
wyrazow które zaufanie wieśniaków do zwierzchności i do rządy osłabić miały.
Także   po   wyborach   po   największéj   części   za   pomocą   nauczycieli,   niektórzy  
księża, osobliwie proboszcze: ks. Tschirner w Sodowie, ks. Hermierż w Lubecku, 
ks. Eisenecker w Boronowie, ks. Filistyn w Sierakowie spisywali protokoły o 
nieporządkach, zaszłych przy wyborach. Takie czynności (podług mniemiania 
rejencyi. Przypis Redakcyi) nie należą do duchowieństwa i dlatego zasłużyły na  
naszą naganę, a tem więcéj, ponieważ wyznania przysłuchanych świadków nie 
sprawdziły wszystkie oskarzenia. (Więc niektóre oskarzenie przecieź sprawdzily! 
Przypis Redakcyi). Osobliwie konstatujemy, że fałszowanie wyborów, o których 
ks. Tschrirner doniósł, wcale nie zostały dowiedzione.
Musimy   żałować   i   potępiać   takie   postępowanie   szkolnych   urzędników,   i 
podajemy Wmu  księdzu  do wiadomości,  że wyborcze  agitacye bynajmnij nie  
zgadzają   się   u   służbą   szkolną,   i  że   na   przyszłość   oczekujemy   stanowczo,   że  
nadzorcy   szkoły   (księża   Przyp.   Redakcyi)   i   nauczyciele   nie   dopuszczą   do 
agitacyj przy  wyborach. Spodziewamy się, że Wy.  ks. inspektór szkół, o tém 
pouczysz urzędników szkół, abyśmy nie mieli powodu z karami dyscyplinarnemi 
wystąpić   przeciw   urzędnikom   szkół,   nad   czym   byśmy   tém   więcéj   ubolewali 
względem nauczycieli, gdy ci przez swych przełożonych do agitacyj uwiedzyni  
byli.   Do   dni   14   oczekujemy   sprawozdania   o   tém,   że   treść   naszego 
rozporządzenia doszła do wiadomości nadzorców szkół i nauczycieli. 
Opole, 3 Lipca 1871
Królewska Rejencya
v. Eienhorn
Do powiatowego inpsektóra szkół i proboszcza, Wielebnego ks. Konsalika w 
Pawonkowie.

Rok 1872

Nr 13

Sprawozdanie Redakcyi
Ile egzemplarzy „Katolika” na pojedyńczych miejscach w Szlązku zapisano w I. 
kwartale bieżącego roku: 301 egz. Królewska Huta; 70 egz. Pszczyna; 56 egz. 
Opole; 55 egz. Głogówek; 52 egz. Stary Bieruń; 50 egz. Katowice; 39 egz. 
Racibórz;   po   32   egz.   Mikołów,   Żory;   po   29   egz.   Gliwice,   Mysłowice, 
Tarnowice;   po   28   egz.   Tychy,   Ruda;   27   egz.   Wielkie   Strzelce;   25   egz.  
Krzyżanowice; po 24 egz. Świentochlowice, Biała (Zülz); po 21 egz. Wodzisław, 
Lubliniec; 20 egz. Zabrze; 19 egz. Wirek (Antonienhütte); po 18 egz. Raciborska  
Kuźnia, Bytom; 17 egz. Tworog; 12 egz. Wrocław; 11 egz. Wielkie Piotrowice; 
po 10 egz. Proszków, Dobrydzień, Chrapkowice, Miechowice, Szopienice; po 9 
egz. Jastrzemb, Ozimek (Malapane), Polska Cerkwia, Olesno; po 8 egz. Bralin, 
Chrzelice, Siemianowice, Kup, Rybnik, Ujazd; po 7 egz. Bogumin (dworzec),  

6

background image

Bodzanowice,   Kluczborek,   Czerwionka,   Pawłewiczki   (Gnadenfeld),   Gogolin, 
Nowy   Bieruń,   Pilchowice,   Syców   (Pol.   Wartenberg);   po   6   egz.   Koźle, 
Königshuld, Łabęd, Orzesze,  Bycin (Pitschen);  po 5 egz. Gliwice (dworzec), 
Kujaw,   Pyskowice,   Popilow;   po   4   egz.   Baborów   (Bauerwitz),   Czernice, 
Kalenowice,   Małe   Strzelce,   Leźnice,   Nakiel,   Szarlej,   Stubendorf,   Toszek, 
Wieszowa; po 3 egz. Chudoba, Kandzierzyn, Koszencin, Namysłow, Rudziniec, 
Sławiencice,   Wojnowice,   Wojzniki;   po     2   egz.   Dobra,   Miasteczko  
(Georgenberg),   Dancuś,   Morgenroth,   Rudy,   Walce;   po   1   egz.   Beneszów, 
Brzezinka,   Spokój   (Carlsruh),   Murcki,   Festenberg,   Kaczer,   Miasteczko 
(Kieferstadtel), Głupczyce, Nysa, Nejdek, Oels, Paczków, Pols. Korona, Rychałt, 
Szurgast, Trzebnice.

Rok 1873

Nr 13

Woźniki.  W   tutejszéj   okolicy   –   niezawodnie   wskutek   nieustającej   wilgoci   w 
miesiącu maju – pokazały się chrosty pomiędzy dziećmi, wskutek czego wiele ich  
umiera, jak n.p. w parafij Lubszeckiéj w drugie Święto umarło ich 16. Nie tak  
dawno jeszcze, jak pozbyliśmy się tak brzydkiéj choroby – niedaj więc Boże, aby  
się znów po Szlązku szerzyć miała.

Nr 46

Polityczne wiadomości.
Berlin.
  W   sejmie   zebranym   w   Berlinie   liczy   frakcya,   zwana   „Centrum”  
(chrześciańska)   89   posłów;   dawniéj   liczyła   tylko   53,   więc   przybyło   nam 
36 posłów. Zarówno z frakcyą „Centrum” głosuje za ludem „frakcya polska”,  
do   któréj   prowincya   poznańska   obrała   15,   Prusy   Wschodnie   3,   razem 
18 posłów.
Mamy   więc   w   Berlinie   wiernych   posłów   107,   a   ponieważ   „frakcya 
postępowała”   i   po   większéj   części   z   naszą   głosuje   (liczy   69   posłów)   także 
jeszcze   10   –   15   głosów   z   frakcyj   konserwatystów   spodziewać   się   można, 
obawiają się urzędowe gazety, że nasza frakcya często réj wodzić i zwyciężać  
będzię, czego daj Boże. Najlepiéj z wszystkich prowincyj popisało się Górne 
Szlązko, które dotąd liczyło ledwie 6 posłów, lecz dziś będzie zastąpione przez 
17 wiernych posłów, którzy do frakcyi „Centrum” się przyłączyli.
Dzielnie i szczęśliwie wybrały posłów następujące powiaty: 
1. Opolski: hr. Matuszka i p. Donat; Gliwicki: hr. Howerden;
2. Bytomski: hr. Lazarza Hekla i radcę sądowego p. Meissa;
3. Pszczyńsko – Rybnicki: p. sołtysa Nitsche, ks. dziekana Marxa i p. sędziego 

Górnika;

4. Kozielsko – Głupczycki: ks. Münzera, p. sołtysa Kaube i hr. Neuhaus;

7

background image

5. Nysko – Grotkowski: p. Luxa Wellenhof i p. Scholza;
6. Prudnik z Niemodlińskim: hr. Praszma i p. Deloch;
7. Frankenstein i Minsterberg: p. sołtysa Nitsche i p. Kraetziga.
W powiatach wymienionych pod Nr 1,2,3,4, i 5 wybierał przeważnie polki lud,  
jemu  zawdzięczamy   zwycięztwo.   Z  smutkiem   ogłosić   musimy,   że   następujące 
powiaty   górnoszląskie   nie   obierali   wiernych   posłów   katolickich,   i   że   tam 
liberaliści   zwyciężyli:   powiat   Kluczborski   i   Oleśnicki   2   posłów,   powiat 
Raciborski 2 posłów, powiat Wielko Strzececki i Lubliniecki 2 posłów. Utraciło 
więc   Górne   Szlązko   6   krzeseł   poselskich,   nad   czem   ubolewać   będziemy,   aż  
gnuśni   wyborcy   w   tychże   powiatach   się   ocucą   i   przez   lepsze   wybory   się 
odznaczą.
Lud w ogóle wszędzie dobrze wybierał i byłby zwyciężył nawet i w ostatnich  
powiatach, lecz po części brakowało tam przewodników, po części panuje po  
wyżej wzmiankowanych powiatach okropna ciemnota, ponieważ tam nie czytają  
dobrych gazet. Cóż  nareszcie  narzekać  na lud, kiedy nawet niektórzy  księża 
głosowali na liberalistów, bynajmniej nie zważając na list arcypasterski, inni 
zaś dla łaski p. landrata lub innego liberalisty, nic nie uczynili dla katolickich 
wyborów. Niech nas Pan Bóg zachowa przed pasterzami za których lud wierny  
wstydzić się musi.
Z następującéj liczby poznajcie, jak wiarusy wybierali walmanów

2

:

Katolików

Liberalistów

Niemieckie Racławice wszystkich

9

-

Roździeń

10

-

Bogucice

8

2

Zawodzie

5

1

Dombrowka wszystkich

6

-

Burowiec

2

4

Zależę

5

1

Żaleńska Holda

1

2

Prudnik

38

5

Wieszowa wszystkich

15

-

Opole

14

34

Neudorf (Nowawieś)

6

-

Gostawice

4

-

Jelowa

5

-

Chmielowice

3

-

Zakrzew

3

2

Chrząstków

3

-

Zelazna

4

-

Birkowice

4

-

2

 Zgodnie z ordynacją wyborczą do Sejmu Pruskiego wybory posłów odbywały się pośrednio, za pośrednictwem 

wyborców   (walmanów).   Jeden   walman   przypadał   na   250   uprawnionych   do   głosowania   i   był   wybierany 
bezpośrednio przez mieszkańców danej gminy. Jedynie walmani byli upoważnieni do dokonania wyborów na 
posłów do Landtagu. 

8

background image

Chrzumczyce

4

1

Lesznice

5

-

Goszyce

4

1

Pyskowice

6

5

Chełmska parafja

19

7

Stara Bieruńska parafja

18

4

Łaziska

5

1

Pszczyna

5

10

Mikołów

9

11

Łąka

5

-

Cwiklice

3

-

Rudołtowice

3

-

Bresce

4

1

Kryry

3

-

Goczołkowice

5

1

Stara Wieś

6

1

Polska Wisła

4

-

Niemiecka Wisła

3

-

Bojszów

3

-

Poremba

4

-

Kobier

2

2

Studzienice

6

-

Miedźna

6

-

Radosłowice

4

-

Studzionka

4

-

Góry

2

-

Susec

5

-

Wyry

6

-

Górne Łaziska

6

-

Gostyn

6

-

Panewniki

5

-

Podlesie

5

1

Wola

3

-

Wodzisław

5

4

Żory

12

4

Hulczyn parafia

33

4

Lipiny

21

4

Królewska Huta

53

17

Dombrowa

11

-

Bytom

33

37

Lubsza z całéj parafii

13

3

Woźniki miasto

3

2

Z innych miejsc nie posłano nam wiadomości, nad czem bardzo ubolewamy.

9

background image

Rok 1874

Nr 3

Ligota przy Woźnikach. Miło było patrzeć, jak wszystko co żyło a prawo mając 
do głosowania, do urny wyborczéj się garnęło. Widać było starców zgrzybiałych 
i wielu chorowitych, którzy swój święty obowiązek spełnić chcieli.
Lecz   jakiż   rezultat?   Oto   otrzymaliśmy   kartki   drukowane   podobno   we 
Wrocławiu, a że druk przebijał, dla tego nam wiele unieważnili, gdyż około sto.
Dla tego tę wiadomość przesyłam, aby nas świat nie sądził, przy okazie listy o  
naszą oziębłość.                                                                        K.N. wiarus.

Nr 17

Ligota.  W   parafii   lubszeckiéj   ks.   E.   Braun

3

  dawał   ślub   rzadki,   pierwszy   w 

parafii i dla ks. proboszcza. Jan Poręba 78 lat stary i Monika żona jego 69 
letnia obchodzili złote swe wesele. Jesteśmy wdzięczni ks. proboszczowi że tak  
pięknie urządził tę uroczystość w kościele bo było nawet: „Te Deum laudamus”. 
Jan nie bardzo zdrów, żona jego czerstwa.

Rok 1876

Nr 32

Woźniki   w   początkach   sierpnia.  Ostatnie   dnie   ubiegłego   miesiąca,   były   we 
wypadki   przez   pijaństwo,   zemstę   i   nikczemną   zazdrość,   w   swych   skutkach  
niegodziwe i podłe.
W   dniu   25   zm

4

,   żona   golarza   tutejszego,   charakteru   lekkomyślnego,   młoda, 

zalotna, przytém lubieżna, szukając okazyi, weszła pod wieczór do sklepu kupca 
B. Spostrzegłszy tamże, dawnego swego miłośnika z Wrocławia, zaczęła się do  
niego   wdzięczyć,   pokazując   jemu   przez   słowa   namiętne   i   gesta,   dawną   nie 
zastygłą ochotę. Na to, żony szukając, wszedł niespodzianie golarz do sklepu. 
Zastawszy swą żonę godną zajętą z dawnym swym rywalem, nic nie mówiąc,  
wypadł ze sklepu. Po niejakiéj chwili przybywa, ale już dobrze podchmielony, 
z   oczami   zazdrością   iskrzącemi,   i   groźnemi   wymówkami,   wpada   na   żonę  
i dawnego rywala. Z téjże przyczyny, wszczęła się zobowpólna kłóntia nader 
żywa i wyzywająca  do zapasów. Lecz  na szczęście  kupiec obecny téj kłótni, 
rozdzielił obie strony, i o ile mógł uspokoił. Ależ młoda małżonka, wypiwszy 
poprzednio z dawnym swym miłośnikiem już parę miarek wódki nabrała przez to 
odwagi i nie dała sobie od męża pluć w kaszę. Powstała z różnemi wymówkami  

3

 Winno być Broll. Ks. Edward Broll był proboszczem Lubszy w latach 1858 – 1901.

4

 25 lipca 1876

10

background image

przed gośćmi, na męża, broniąc swego miłośnika, który niewiele na to wszystko  
zważał, lecz daléj z innymi przybyłemi wódką się traktował. Przeciągło się to 
zdarzenie  do późnej nocy. O  jedenastéj godzinie  rozeszli  się. Stałem jeszcze 
z innymi na ulicy, gdy wtém usłyszeliśmy w mieszkaniu golacza, na piętrze wraz  
z uderzeniami wielki krzyk rozdzierający o ratunek i wołanie, że mąż chce mię  
zabić.   Sąsiedzi   różnéj   płci   i   wieku   wyskoczyli   z   łóżek   w   myśli,   iż   gore.   Na  
rozruch  uliczny  nadbiegli stróże,  a usłyszawszy  krzyk  i lament żony  golarza  
wkroczyli do mieszkania na piętrze, w celu uspokojenia hałaśników.
W chwili wejścia do izby golarza źona jego wyskoczyła z okna pierwszego piętra  
na ulicę. Teraz stróże nie wiedzieli co czynić, czy brać golarza w obroty, czy  
kobietę  ratować.  Zszedłszy  wprzódy   na  ulicę,  przy  świetle  świecy  ujrzeliśmy 
krwią   oblaną,   w   rynsztoku   leżącą   golarkę.   Na   widok   tegoż   obrazu   stróże  
oniemieli z oburzeni; wpadli do mieszkania golarza i zaprowadzili go do kozy. 
Potém   nieszczęśliwą   golarkę   na   wpół   nieżywą   zaniesiono   do   mieszkania,  
posłano po aptekarza, bo nie mamy obecnie lekarza. Po zrewidowaniu, obmyciu  
ze   krwi   i   obandużowaniu   uszkodzonych   członków   okazało   się,   iż   przez  
upadnięcie na kamienie straciła równowagę i udeżyła głową w ostry kamień, 
przez co wybiła sobie wielką dziurę w głowie, po nad prawem okiem, przyczém 
prawa ręka przy pięści i prawa noga przy biodrze były mocne zbite i krwią  
zalane.
Obecnie znajduje się golarka na drodze do zdrowia.
Drugi wypadek zaszedł u nas następujący:
Dnia 29 lipca w lesie, należącym do hrabstwa Najdek, wybuchł wielki ogień. W  
południowéj   godzinie   w   kilku   miejscach   naraz   zaczęło   się   palić.   Z   czego  
wnioskują, iż umyślnie ze zemsty las podpalono. Przy powstałym gwałtownym 
wichrze   rozwinął   się  ogień, i  w  kilku chwilach  objął  obszar   pańskiego  lasu 
przeszło   30   hektarów.   Przeszedł   także   do   lasu   miejskiego,   graniczącego   z 
Najdeckim, a w mgnieniu oka pożarł ogień zagajenie, obejmujące przeszło 5 
hektarów.
Lud spieszący na ratunek i deszcz rzęsisty, zagasił żywioł pożerający.
Na Miotku mieszkają dwie pańskie komornice

5

  zamężne, Sudzina i Gajdzina. 

Pierwsza bezdzietna posiadała w polu kartofle, rokujące dobry i obfity zbiór;  
ostatnia   zaś,   obarczona   familią,,   zleciła   dzieciom   swym,   aby   Sudzinie 
podbierały   kartofle.   Pierwsza   tj.   Sudzina,   schwyciła   raz   dzieci   na   gorącym 
uczynku. Dowiedziawszy się od dzieci, iż mają rozkaz matki do przestępowania 
siódmego przykazania Bożego, udała się Sudzina do Gajdziny z wymówkami. 
Ależ ta, bez zachłyśnięcia się odpowiedziała Sudzinéj, iż ona tak chce, i jéj się to 
podoba. A więc od słowa do słowa, nie namyślajac się długo Gajdzina porwała  
garnek żelazny i nim uderzyła Sudziną w głowę, tak nieszczęśliwie, iż Sudzina 
zaraz bez najmniejszej przytomności padła na ziemię. Po dość długiéj chwili, 
dała znak życia, została przez inne osoby podniesiona  i zaprowadzona do swéj 

5

 Komornik – osoba mieszkająca komorą (w jednym pokoju cała rodzina) u gospodarza. Najbiedniejsza warstwa 

wsi śląskiej.

11

background image

izby.   W   ubiegłą   sobotę,   tj.   5go   tm

6

.   Przysłano   po   księdza,   ale   za   późno. 

Przybywszy bowiem ks. proboszcz z Najświętszém do Miotka (milę  drogi od 
Woźnik oddalonego) do Sudziny, zastał ją w objęciach śmierci, i tylko ostatnim 
olejem   namaścił,   pomodlił   się   i   odjechał,   wywiedziawszy   się   wprzódy   o 
przyczynie nagłéj śmierci. Zaraz na drugi dzień odesłano do sądu powiatowego  
skargę o zabójstwo z prośbą o wymierzenie sprawiedliwości w téjże sprawie.
Od   połowy   tego   miesiąca   tj.   16go   otworzony   będzie   urząd   telegraficzny   w 
połączeniu z pocztowem. Godziny służbowe przy telegramie będą tylko we dnie.
Przytém nadmieniam, iż na polach i ogrodach szerzą się kradzieże i to prawie 
codziennie.

Nr 41

Lubliniec. W niedzielę odbyło się w Woźnikach przedwyborcze zgromadzenie; z 
wielkim zajęciem przysłuchiwali się wiarusy rozprawom p. Miarki

7

 i przyrzekli 

wybierać   podług   sumienia   tylko   wiernych   niezawisłych   wyborców.   W 
poniedziałek   na   wiec   w   Boronowie   zgromadziło   się   mnóstwo   wiarusów,   z 
zapałem   witając   mówców   i   gości.   Na   pochwałę   poczciwych   wiarusów   z 
Boronowa   wyznać   musimy,   że   ich   stałość   w   wierze,   odwaga   i   męstwo   w 
politycznych   sprawach   nas   rozczuliło.   Boronowianie   pewnie   nie   obiorą   ani 
wójta, ani nauczyciela, ani żadnego urzędnika za walmanów,  ponieważ  tacy 
ludzie nie mogą głosować, jak sobie wiarusy życzą.

Nr 41

Woźniki,   5   października.  1go   bm.   odbyło   się   tutaj   wielkie   zgromadzenie 
przedwyborcze w ogrodzie ks. proboszcza, ponieważ kontrakt co do sali najętéj 
złamany został. Głównym mówcą na tym zgromadzeniu był pan Miarka, z tąd 
też wielki udział, bo oprócz licznie zgromadzonych ludzi i piękne grono księży 
było między nami.

Rok 1877

Nr 2

Woźniki, 8 stycznia.  Rok stary 1876 pozostawił ślady po sobie; owoc kultury  
teraźniejszéj nieomal każdy kątek monarchii Pruskiéj nawiedza.
Dwa tygodnie starego roku pozostaną dla Woźnik i okolicy przez morderstwo i  
złodziejstwo.

6

 5 sierpnia 1876

7

  Karol   Miarka   (1825-1882)   nauczyciel,   publicysta,   literat,   polski   działacz   narodowy,   redaktor  Zwiastuna 

Górnośląskiego  (1868-1869) i  Katolika  (1869-1880). W 1879 zorganizował  komitet  pomocy dla głodującej 
ludności Górnego Śląska.

12

background image

Mąż pewnéj gospodyni został wzięty do poszukunku, i przed odejściem żonie  
swéj zagroził, iż skoro on odsiedzi swą karę, (za pobicie leśnego i odgrażanie  
mu śmiercią), a żona w czasie tym porodzi dziecię, to ją za przeniewierstwo 
zabije.
Żona owa zmartwiona  swem  położeniem,  a mając świeżo  w pamięci  groźbę  
srogiego męża, - nie spodziewając się tak prędkiego porodu, myślała nad tém, 
jakim sposobem zatrzeć ślady połogowe – i wymyśliła.
Czas połogowy nadszedł, akuszerki nie wezwała, tylko drzwi zamknąwszy na 
klucz sama przy rodzeniu dziecię odebrała sobie – i zadusiła, pościerała ślady  
krwi,   a   dziecię   zaduszone   w   małym   pudełku   czekając   nocy,   wyniosła   na 
cmentarz – i tam je zakopała.
Śledztwo sądowe w téj sprawie już jest w biegu i nie długo okrutna matka za 
kratą więzienną będzie miała czas do rozpamiętania swego niegodziwego czynu.
Drugi wypadek zdarzył się w nocy między 11 a 12 blisko wsi Dyrdów.
Jechał   pachciarz   z   mlekiem   i   masłem   do   Bytomia;   naraz   ujrzał   kilku   ludzi,  
zastępujących mu drogę; wydobył flintę i na postrach wystrzelił; ale w téj chwili 
jeden z tych ludzi zarzucił mu na głowę płachtę, drugi schwycił konia, a inni 
z wozu pachciarza wszystko wynieśli, tj. dwie konwie mleka, laskę masła, sera  
i maślanki, i w mgnieniu oka owi ludzie ze zdobyczą zniknęli.
Doprawdy, strach teraz nocą jechać, bo szosa przerzyna  na dwie części las  
Najdecki, a przy tém gęsty i ciemny.
To   są   czyny   postępu   i   wyższej   cywilizacji.   Oprócz   tego,   złodziejstwa   tu   w 
mieście na porządku dziennym. – Jużeśmy się do nich przyzwyczaili.
Daléj! Nowy rok zaczął się nieomal także zabójstwem i złodziejstwem. – Po 
krótce opowiem. 
Po północy tj. z 31 Grudnia na 1 Stycznia był na zaletach pewien młodzian, 
porządny i dobrze się prowadzący, syn majętnego gospodarza tu z miasta, około 
2   po   północku,   nic   nie   myśląc   złego   tylko   zatopiony   w   myślach   o   swéj 
narzeczonej, blisko już domu rodziców wypada z nienacka, tj. z ukrycia syn  
sąsiada i jednym uderzeniem  w piersi powalił go o ziemię, potem kolanami  
przycisnąwszy   piersi,   zaczął   go   grubym   kijem   bić   po   głowie   i   szyi   –   i   tym  
sposobem całe miasto zostało tak wzruszone, iż dzisiaj jeszcze nie mogą się  
upamiętać   z   gniewu   i   żałości.   Pomoc,   która   nadbiegła   na   krzyk   o   ratunek, 
zbitego zaniosła do domu. Śledztwo już wytoczono napastnikowi.
Dnia 2 bm

8

 przed południem mała dziewczyna upatrzywszy nieobecność kupca 

w sklepie, wemknęła się cichaczem do sklepu, i prędko wyjąwszy pieniądze w  
ilości 12 Tal. ze szufladki, i przepadła z niemi. – Kupie kazał ją wsadzić do kozy, 
ale pieniędzy nie znalazł.

8

 2 stycznia 1877

13

background image

Nr 3

Gliwice – Toszek – Lubliniec.
Kandydaci: nasz – Baron Szalsza – lib. Książę Hohenlohe.
Miejscowość

Liczba głosów
Nasz.

Liber.

Łabęty

268

177

Woiżniki (miasto)

150

67

Woiżniki (zamek) i Łona

77

43

Zielona

41

64

Łubsze

98

4

Ligotka Woiżnicka

120

50

Psaar – Babiniec

182

21

Kamieniec

107

12

Boronow

102

143

Chechło i Widow

240

14

Łona

107

22

Toszek

118

129

Bogucice

130

33

Sarnow

84

34

Kotliszowice

94

20

Gliwice

632

1007

Szubiszowice

392

82

Trynek

271

54

Richtersdorf

216

2

Sośniczkowiec

132

25

Dobrodzień (miasto)

251

113

Dobrodzień (zamek)

80

44

Ligota (Dobr.)

99

23

Żandowice

164

67

Simorowice (nikt nie został w domu)

104

6

Gwoździany

80

37

Pludry

127

23

Szywold

256

9

Na Zamku (Toszek)

130

33

Lubliniec

99

226

Brzezinka

82

41

Kozłów

153

27

Rachowice

40

190

Wojtowawieś

200

2

Ligota (Greling.)

28

17

Kotulin

65

116

Sieroków

260

132

14

background image

Poniszowice

156

65

Słupsko

60

35

Lubecko

Wszystkie

Sodow

Wszystkie

Hadra – Droniowice

79

47

Olszyn – Kalina

91

40

Szeckowice

126

6

Błażejowice i Giegowice

70

7

Wisznicz

70

8

Radunia w Kolonii i Kieleczce

126

10

W Wojsce I,II,III

120

22

Szwilbie

117

68

Dąbrówka

35

22

Łubsze

502

87

Gierałtowice 

95

55

Ostropa

172

24

Pyskowice

346

89

Zaolsze

38

3

Pławniowice

158

8

Stachowice

150

277

W. Radno

157

56

Rudziniec

85

88

Żernik

170

10

Ziemięcice

234

16

Brzezinka

82

41

Skrzydłowice i Pawonków

107

60

Koszmider i Solarnia

117

30

Taciszowe

120

19

 Dotąd obrani są do frakcyi Centrum 95 posłów; z Szląska samego 13.
Na Górnym Szląsku otrzymali:
Opole: hrabia Ballestrem 10664 – hrabia Garnier 3856 głosów.
Wielkie Strzelce – Koźle: ks. Dr Franz 11856 – baron Tschirski – Reichell 2242.
Lubliniec – Toszek – Gliwice: baron Szalsza 11811 – książę Hohenlohe 5992.
Bytom   –   Tarnowice:   ks.   książę   Radziwiłł   13524   –   generał   dyrektor   Bichter  
7455.
Katowice – Zabrze: ks. proboszcz Edler 9013 – p. Borsig 8430.
Pszczyna – Rybnik: ks. radca duchowny Müller 14051 (9600 więcej jak książę 
Raciborski).
Racibórz: Major v. Wallhoffen (nasz) 10523 – książę Lichnowski 6774.
Głupczyce: hrabia Nayhauss – Cormons (nasz) 6229 – landrat Bischoff 3140.
Prudnik:   hrabia   Stollberg   –   Stollberg   (nasz)   8642   –   landrat   doktor 
v. Wittenburg 2563.
Nimodlin – Grotków: hrabia Praschma (nasz) 7950 – Leipelt (lib) 3401.

15

background image

Nysa: p. rządca Horn (nasz) 10441 – lib 2247.

Nr 25

Łubsza, 16 czerwca.  Wczoraj stał za kratkami sądu w Lublińcu ks. proboszcz 
Broll,   oskarżony   za   obrazę   dwóch   liberalnych   przewodniczących   przy  
wyborach, których pisemnie był napomniał, żeby się podobnych fałszowań przy 
wyborach   strzegli,   jakich   się   dopuścili   w   roku   1874.   Ponieważ   w   dwóch  
terminach sam się broniąc, dowiódł prawdę oczywistą, uwolniony został od kary  
i kosztów. Nie dać się; są to niekiedy strachy na Lachy; prawda przecież wyjdzie  
na jaw.

Nr 27

Wezwanie do przedpłaty.
Z dzisiejszym numerem zaczyna się III kwartał, i najwyższy czas do zapisania  
sobie na poczcie, albo w niżej wymienionych komandytach, albo w redakcyi  
„Katolika”.   Na   pocztach   płaci   się   1   markę,   z   odnoszeniem   do   domu   przez  
listonosza 1 m. 15 fen.; kto zaś żąda, aby redakcya posełała mu każdy numer 
pod opaską aż do domu, niechaj w znaczkach czyli markach pocztowych nadeśle 
nam w liście 1 m 20 fen.
Przedpłatę na nasze pisma przyjmują następujący panowie, którzy „Katolika” 
(po   1   M),   „Monikę”   (po   50   fen)na   kwartał   szan.   Abonamentom   regularnie 
dostarczać będą:
w Katowicach księgarnia pana Kraus’a
w   Królewskiej   Hucie   księgarnie:   p.   Kamieńskiego,   p.   Nowaka,   p.   Hoda 
i p. kupiec Kandora.
w Bytomiu księgarnia p. Weltzel
w Opolu księgarnia p. Messer
w Szopienicach księgarnie p. Potempa i p. Zakrzewskiego
w Wirku (Antonienhütte) księgarnia p. Förster
w Mysłowicach zamiast u p. Ziegler u p. restauratora Fabiana
w Ostrogu p. organista Zaruba
w Pszczynie u p. Fr. Żabka
w Oleśnie p. F. Andrysiek
w Wielk. Strzelcach p. kupiec Stokowy
w Białéj w księgarni pani Müller
w Rudzie p. Banedyks Walczuch
w Świętochłowicach p. mistrz piekarski Czajka
w Kochłowicach p. kupiec Kocurek
w Woźnikach p. kupiec Breuer
w Gogolinie w Konsumie
w Głupczycach księgarnia p. Kothe

16

background image

w Żorach księgarnia p. Werzig
w Pyskowicach księgarnia p. Cieślika
w Porembie p. Schönder
w Małéj Dąbrówce p. Franc. Broda
w Lubowicach p. A. Tomulka
w Czyszkach p. Kasper Nikel
w Rybniku u Franciszka Sollers
w Raciborzu p kupiec Robert Benke
w Leśnicy p. Józef Folwarczny
Także są u powyżej wymienionych panów wszystkie wydania naszego nakładu 
do nabycia.
Prosimy innych księgarzy, kupców, oberżystów i przyjaciół „Katolika” aby się 
zgłosili jako agenci dla rozszerzania naszego pisma. Przy zapisaniu większéj 
liczby dajemy rabat.

Redakcya.

Rok 1878

Nr 2

Lubliniec. W jasny dzień, ledwie 300 kroków za miastem, na szosie do Wojźnik  
napadło szafarkę

9

 z Sodów kilku młodych nicpotsków; zrabowali różne towary, 

które szafarka  dla swego  państwa nakupiła na święta i wiozła na wozie do  
domu; między innemi także parę nowych botów. Gdy inny powoz się zbliżał,  
uciekli napastnicy, a Szafarka dziękuje Bogu, że została nie zraniona.

Nr 13

Czy polscy rodzice nie potrzebują nauk „Moniki”? Czy zaniedbanie przez kilka  
wieków   oświaty   polskiego   ludu   téj   oziębłości   w   pełnieniu   najświętszych 
obowiązków jest główną przyczyną? Czy już doprawdy mamy się uważać za 
skazanych na zupełną zagładę i na wieczne wymazanie z liczby narodów? Czy  
mamy narzekać na rozpacz i odrętwienie, że już nawet nie myślimy o ratunku  
i odpychamy od siebie wszelkie lekarstwo?
Rodacy!   Odpowiedźcie   sami   sobie   na   powyższe   pytania,   które   wskroś 
przeszywają serca nasze.
Nie znalazłszy poparcia postanowiliśmy zamknąć wydawnictwo od 1 kwietnia 
br.   lecz   kilku   zacnych   księży,   dowiedziawszy   się   o   śmiertelném   konaniu 
„Moniki” proszą nas usilnie, abyśmy nie ustawali w ciężkiéj pracy.
Uważamy za powinności podać parafie, w których gorliwi kapłani i szlachetni 
przewodnicy „Monikę” dotąd rozszerzali. Zapisali dotąd parafie: Lipiny 200 
egzemplarzy, Królewska Huta 38, Gliwice i Opole po 34, Wiśnice 30, Katowice  

9

 Szafarz – zarządca majątku.

17

background image

25, Pyskowice i Raciborz po 24, Łabędy 21, Lubliniec i Biała po 20, Toszek 19, 
Chorzów 18, Tarnowice 17, Kandrzyn 16, Mikołów, Lubowice i Bytom po 15, 
Olesno 13, Flotów, Wieszowa, Rokicz, Berent po 12, Koźle i Wodzisław po 11, 
Wielkie   Strzelce,   Trzemeszno   po   10,   Krzyżanowice,   Rychtal   i   Rudy   po   9,  
Kościan,   Miechowice   i   Syców   po   8,   Boguszyce,   Poremba,   Czernice, 
Friedrichshütte, Nędza i Woźniki po 7, Siemianowice, Ruda, Gogolin, Leśnice, 
Głogowek, Pszczyna, Wirek, Polsk. Cerkwia, Ślawencice, Carlarmb, Chełm, i 
Miasteczko (Kieferstädtel) po 6 egzemplarzy.
Oprócz wymienionych egzemplarzy żadna parafia, żadna poczta nie zapisała 
więcéj jak 1 do 5 egzempl. Ogólna liczba abonamentów nie doszła do 1000 egz.
Wyliczywszy   parafie   „Monikę”   czytające   możemy   powiedzieć:   „wielu 
powołanych ,lecz tylko kilku wybranych!”
Czemuż w Lipinach i w kilku innych parafiach czytają tak pilnie „Monikę”, a w 
innych ani jéj nie znają? Czemuż „Towarzystwo matek chrześcjańskich” tylko w  
kilku parafiach uznali za pożyteczne i potrzebne?
Właśnie z tychże – można powiedzieć – wybranych parafij nakłonili nas Przew.  
Duszpasterze, że jeszcze daléj wydawać będziemy „Monikę” w nadziei, że Pan 
Bóg poruszy serca polskich rodziców do liczniejszego zapisywania „Moniki”, 
która kwartalnie kosztuje na pocztach tylko 50 fen. Od 1 kwietnia powiększamy  
„Monikę” do 8 stronic, lecz przytém oświadczamy, że to ostatnia odezwa nasza, 
i   że   to   ostatni   kwartał   jéj   wydawnictwa,   jeżeli   nie   znajdziemy   życzliwego 
popierania przez liczniejszy abonament. Czynimy co można, więcéj od nas P. 
Bóg nie żądał. Jeżeli ziomkowie nie chcą słuchać głosu „Moniki”, nie na nas 
lecz na nich spadnie odpowiedzialność.
Donosimy   także   rodakom,   że   posiadając   w   zapasie   Iszy   i   IIgi   rocznik,  
sprzedajemy jeden rocznik broszurowany po 2 marki 20 fen., ozdobnie i mocno 
związany po 3 marki.

Redakcya „Moniki”

Nr 19 

Magdeburskie Stowarzyszenie Zabezpieczenia od gradobicia

Kapitał statutowy dziewięć milionów Marek.
Aż dotąd ustalone

         4,501,500 Marek

Oszczędzony fundusz na koniec 1877 roku

 

    

                132,883    ”

 

 

Gotowego i gwarantowanego funduszu więc

4,634,385 Marek

Zabezpiecza ziemiopłody wszelkiego rodzaju przeciw gradobiciu przy stałych 
premiach,   bez   późniejszego   dopłacania.   Zabezpieczone   sumy   wypłacają   się 
zupełnie   najpóźniéj   w   przeciągu   4   tygodni   po   obliczeniu   szkody   gradowéj. 
Zabezpieczenia można na rok, na więcéj lat, jak téż na nieograniczony czas  
z   rocznym   wypowiedzeniem   zawierać.   Jeżeli   się   przynajmniej   na   sześć   lat  
zabezpieczy, towarzystwo daje premijowy rabat, od pięciu procentów, który to 
rabat po każdém od gradu wolnym roku się podwyższa o jeden procent. Słomę 

18

background image

można,   jeśli   się   podoba,   wykluczyć   za   małą   premijową   dopłatę   od 
zabezpieczenia.   Przy   przynajmniéj   szescioletniem   zabezpieczeniu   czeka 
towarzystwo na premiję aż do 31 paźdz. zabezpieczonego roku. Dziś po istnieniu 
24 letnim przyjęło towarzystwo zabezpieczeń 805,827 i wypłaciło 30,463,801 
milionów   Marek   premij   za   szkody   gradowe.   Ogólna   suma   zabezpieczeń 
wynosiła w roku 1877 161,750,615 milionów Marek. Z zabezpieczeniami można  
się do niżej wymienionych agentów zgłosić, którzy bliższéj wiadomości udzielą.
Opole, w Kwietniu 1878
Generalna agentura
W. Rüffer
W powiecie Lublińskim
Najemnik dóbr p. C. Krause w Babinicach
Kupiec p. A Sachs w Dobrodzieniu
Kupiec p. Ad. Fuchs w Lublincu

Nr 41

Z   pod   Woźnik  odbieramy   wiadomości   po   8śmiu   tygodniach,   z   wyborów   do  
parlamentu, następującej treści.
Nauczyciel   pewnéj   wioski   podczas   ostatnich   wyborów   z   całą   swą   energią 
wystąpił przeciw nam, popierając kandydata liberalnego.
Takaż   czynna   agitacya   jest   kary   godną,   co   go   także   i   spotkało.   W   dzień  
wyborczy zaprowadzał sąsiadów za rękę do urny, wciskając im kartki liberalne, 
innych   częstował   śniadaniem,   drugim   odgrażał   wypędzeniem   z   roboty,   daléj 
sługom   dworskim   zakazywał   bez   inspektora   kartki   oddawać,   i   z   lokalu 
wyborczego ich wydalał, na innego zaś zaniósł skargę inspektorowi, że oddał 
kartkę ultramońtańską

10

, którego zaraz inspektor ze służby dworskiéj wypędził. 

Słuszna też kara go spotkała za jego gorącą pracę.
Otóż słuchajcie! W gminie są dwie klasy szkolne, a ponieważ 2gi nauczyciel  
opuścił nas, ów gorliwiec uczył w obóch klasach, pobierając pensye za dwóch  
nauczycieli. Naraz została mu za drugiego nauczyciela pensya zatrzymana, cóż 
robi? Udał się z prośbą do inspektora szkół, lecz odmowną odpowiedź otrzymał. 
Po tak hojnéj nagrodzie, spodziewamy się na przyszły raz, że wejrzy w siebie i  
nawróci  się, bo powinien  wiedzieć,  że  łaska pańska  często  na pstrym  koniu  
jeździ. (Inny raz nie przyjmiemy tak staréj korespondencji. Red.)
Wiarus

10

 Kartka z kandydatami „Centrum”.

19

background image

Rok 1879

Nr 42

Z   Woźnik.  O   ciemnocie   i   ospałości   między   obywatelami   Woźnik   świadczą  
ostatnie wybory, w których mieszczanie, chrzczeni niegdyś w kościele katolickim 
obrali za walmanów 3 żydów i 2 liberalistów, a z naszych ani jednego. Przeszło  
300 mężów nikomu niepodległych nie zdołało obrać ani swego duszpasterza za 
walmana. Aż mnie wstyd przyznać się, że należę do Woźnik, kiedy cały Górny 
Szląsk  i wszystkie  miasta popisały  się  męztwem  i gorliwością  we  wyborach.  
Ładna parafija, kiedy w całéj obrano 7 liberałów, a tylko dwóch czarnych

11

Lecz cóż się dziwić, kiedy u nas nikt się nie zajmuje ludem, aby przez kółka lub  
rozszerzanie gazet wypędzić ciemność i rozszerzać oświatę?

Nr 42

W   Lubczu  obrano   14   naszych,   a   panowie   liberaliści   wybrali   w   pierwszych  
klasach 3 swoich, w czemeśmy przeszkodzić nie mogli.

Nr 43

Dobrodzień.  18   Października.   O   tutejszych   wyborach.   Cośmy   czytali   w 
„Katoliku” o Woźnikach, że tam samych tylko liberałów obrano za walmanów,  
to   nas   to   tém   więcéj   gorszy,   iż   teraz   wiemy,   że   tam   z   300   Obywateli 
przynajmniéj   jeden   się   wstydzi,   że   się   tak   wybornie   popisali   obojętnością,  
i dziwujemy się, że on się nie zajmuje ludem, nad którego ciemnota i ospałością  
narzeka.   Na   te   same   zarzuty   zasłużyli   hojnie   wiarusy   w   Koszentynie,  
w Kochanowicach i Kochczycach i osobliwie w Lublińcu, z których parafji ani 
jednego katolickiego walmana nie posłali do Dobrodzienia. Tam pono myślą 
nad ruską granicą, że im to nic nie pomoże, bo trzeba się bać pana, myśliwca,  
urzędnika i innych. Czy to gdzie indziéj w tym Lublinieckim powiecie nie ma 
panów potężnych? A jednak wiarusy dobrze wiedzą, że strachy na Lochy i że  
tylko   tym   grożą,   którzy   się   boją   i   słuchają   groźby.   Oto   u   nas   téż   grożono 
robotnikom, zagrodnikom i siodłakom, dla tego tu też bardzo ciężka była walka 
wyborcza przez 7 lat, ale jednak ćwiczyliśmy się we wyborach rozmaitych tak,  
żeśmy teraz przy wyborach do sejmu niemieckiego jak i do pruskiego landtagu  
(w naszej parafii) przeciwników do szczętu pokonali.
Otóż dowód w parafii dobrodzieńskiéj:
W Dobrodzieniu obrano 6 kat. walm. i tylko 3 liber.
W Ligocie obrano 2 kat. walm. i tylko 1 liber.
W Szymrowicach obrano 5 kat. walm. i tylko 1 liber.

11

 Katolików.

20

background image

(Z tych 5 jeden dał się namówić do głosowania z przeciwnikami przynajmniej  
raz,   bo   myślał,   że   gdy   obierano,   że   mu   zbudują   szosę   i   żeby   nie   dostał  
pozwolenia na postawienie Karczmy nad szosą gdyby dał głos na katolickiego  
kandydata).
Daléj w Rzędowicach obrali 3 kat. walm. i 1 liber.
W Głupczycach obrali 3 kat. walm. i 1 liber. 
W Gwoździanie obrano 3 kat. walm. i 2 liber p.P.
W Tworkowskiéj p[arafii] 10 kat. walm. i 2 liberałów
W Lubeckiéj p. 12 kat. walm. i 5 liberałów
W Ludowskiéj p. 11 kat. walm. i 3 liberałów
Cześć   dla   tego   wiarusom,   którzy   obowiązków   wyborczych   tak   sumiennie  
dopełnili. Dla tego przynajmniéj tą razą mieliśmy też w powiecie Lublinieckim 
większość głosów, bo nas było 81, a przeciwników głosowało 77. W Wielko-
Strzeleckim powiecie było Katolickich walmanów 136, a przeciwników tylko 86. 
Dla tego górą nasi.

Rok 1880

Nr 13

Sadów,  w   Dzień   Świętego   Józefa   1880   roku

12

.   Niżéj   podpisani   duchowni 

powiatu Lublinieckiego ośmielają się niniejszém wyrazić swe najserdeczniejsze 
podziękowanie   naczelnemu   Redaktorowi   „Katolika”   p.   Karólowi   Miarce,   za  
przesyłkę więcéj niż 8000 cetnarów żywności dla małych posiedzicieli powiatu 
Lublinieckiego,   a   zarazem   wypowiadają   uprzejmą   prośbą,   aby   p.   Miarka 
zechciał w łamach „Katolika” wyrazić tysiąckrotne „Bóg zapłać” za wszelkie  
datki wszystkim szlachetnym dawcom nie tylko w imieniu niżéj podpisanych, ale 
zarazem w imieniu licznych ubogich parafian.
Ksiądz Herenersch, dziekan w Lubecku i członek sejmu, Ks. Broll, proboszcz w 
Lubrzaniu,   Ks.   Cichoń,   proboszcz   w   Lublińcu,   Ks.   Dittrich,   kuratór   w 
Korzęcinie, Ks. Filistin, proboszcz w Szerokiéj, Ks. Fürstenmühl, proboszcz w 
Korzanowicach, Ks. Kruppa, proboszcz w Wojźnikach, Ks. Koniecki, wikaryusz 
w Lubecku, Ks. Szafranek, wikaryusz w Dobrodzieniu, Ks. Hrabak, proboszcz  w 
Sodowie i członek Komitetu głodowego dla Górnego Śląska.

12

 19 marca 1880.

21

background image

Rok 1881

Nr 73

Woźniki.  Kilku chłopaków poszło kraść owoc. Syn gospodarza strzelił i zabił  
jednego. Za przekroczenie 7go przykazania już kara doczesna. – Żyd F. popełnił  
okropny grzech cielesny gwałtem na pięcioletniem dziecku, które pasło gęsi na 
polu. Dziecko okropnie poranione. – Moskale chcieli tańczyć na weselu nad 
granicą,   a   kiedy   im   nie   pozwolono,   zastrzelili   młodego   pana   i   drużbę.   To  
wszystko stało się w jednym tygodniu.

Rok 1883

Nr 4

Lubsza.  (Jubileusz   kapłański)  Na   dniu   dzisiejszym   obchodziła   nasza   parafia 
25letni jubileusz objęcia probostwa przez naszego czcigodnego proboszcza ks. 
Brolla. Parafianie zgromadzili się na tę uroczystość jak najliczniej. Przybyło 
także   licznie   na   ten   dzień   duchowieństwo   dekanalne   i   z   innych   sąsiednich 
dekanatów,   w   imieniu   którego   wręczył   w   darze   ks.   dziekan   Hermierz 
szanownemu   Jubilatowi   piękny   pacyfikał,   jako   dowód   szacunku   i   szczerej 
miłości   ze   strony   konfatrów.   Gmina   parafialna   podarowała   na   dowód   swej  
wdzięczności   za   prace   około   jej   dobra   duchownego   i   materyalnego   przez  
szanownego   Jubilata   przez   25   lat   podejmowane,   śliczny   ornat.   Po 
odprowadzeniu  Jubilata z  probostwa  w procesyi  do kościoła,  powiedział ks. 
dziekan mowę, w której wskazał na nieustraszone apostolskie prace szanownego  
Jubilata i życzenia serdecznego, aby Pana Bóg raczył jak najdłużej przy tak 
czerstwem zdrowiu zachować, jakiém się dotąd cieszy i żeby ich zachował od  
smutnego   losu   osierocenia,   jaki   już   spotkał   sąsiednie   parafie   Koszeńską 
i Bornowską. Po odprawieniu mszy św. i Tedeum przez szanownego Jubilata  
odprowadzono   go   w   procesyi   do   domostwa   jego,   gdzie   przyjmował   miły 
gospodarz ze znaną gościnnością swych przyjaciół i konfatrów.

Nr 20

W Lublinieckiem też pełno gospodarstw subhastrowanych

13

. W okolicy Woźnik 

sprzedano przez dwa lata 62 gospodarstw.

13

 Oddanych pod zastaw długu bankowego.

22

background image

Nr 22

Od Woźnik. Przybył  tu niedawno do pewnego gospodarza młody człowiek  z 
obrazkami jakoby od księdza z Woźnik posłany i namówił gospodarza, żeby go 
po wsi oprowadzał. Oszukaniec sprzedawał obrazek po marce i mówił, że są  
przez biskupa wydane. Ludzie łatwowierni wiele kupowali. W sąsiedniej wiosce 
nawet   sołtys   oprowadzał   oszusta.   Lecz   tu   go   żandarm   złapał   i   zawiódł   na 
policyą, ale mu nie mogli nic zrobić, bo miał papiery w porządku. Podobno to 
był żyd, a obrazek taki ani połowy nie wart tego, za co sprzedawał.

Nr 62

Woźniki. Służyła tu u jednego żyda porządna dziewczyna, a była z zagranicy, a 
stateczna, to żydzi bardzo dokuczali jéj, lecz wszystko to cierpliwie znosiła. Ale 
gdy mieli dziecko z ostrupiałym karkiem i świńską słoniną (szpyrką) kilka dni 
okładali, a potem dziewusze na obiad uwarzyli i kazali jeść, gdy nie chciała, to 
ją bili. Ze skargą dziewczyna przyszła na policyą, lecz żyd ją wygnał, a ona 
rada była, gdy mogła iść za granicę i dała skardze spokój.
Drugi żyd ten z całą rodziną wybrał się na Jasną Górę, na oględy, zapłacił 
jednemu słudze kościelnemu, który go tam wszędzie oprowadzał, bo powiedział, 
że są katolikami. Gdy już wszystko poobchodzili, bo byli i w skarbcu, to ich ów  
sługa pytał, jeżeliby spowiedzi chcieli. Dobrze, odpowiedział żyd, ale my się nie 
możemy   słuchać   tylko   u   niemieckiego   księdza.   Odpowiada   sługa,   że   na  
nieszczęście właśnie dzisiaj odjechał, lecz może państwo będzie tu aż do jutra? 
A tak jest, rzekł żyd, poto my tu przyjechali, żeby się mogli dłużéj pomodlić, lecz 
w ten sam dzień przyjechali do domu. 
Przypomina mi się powiastka, że djabeł kiedy widział ludzi przystępujących do 
spowiedzi   bardzo   splugawionych,   a   odchodzących   od   spowiedzi   bardzo  
pięknych,   nabył   wiekiéj   ochoty   spowiedź   odprawić.   Gdy   przystąpił   i   począł  
swoje grzechy wyliczać, tedy się spowiednik zdziwił, i mówił: „Synu, chociaż 
bym był tysiąc lat stary, tobym tyle nie nagrzeszył. Djabeł mu odpowiada, jam  
jest starszy! Spowiednik się przeląkł i rzeknie: „Zaklinam cię, na imię Jezusa  
Chrystusa, powiedz mi ktoś ty jest? Jestem Djabeł, i widziałem tak sprosnych  
ludzi do ciebie przychodzących, a tak ślicznych odchodzących, przetoż i ja przez  
pokutę chcę być piękny; bardzo prosił o pokutę. Spowiednik nie mógł go się  
pozbyć i mówi mu: „idź przed Ukrzyżowanego i po trzy razy upadnij na swoją  
twarz i uczyń mu pokłon”. Czart mówi: „tego nie mogę uczynić” i zniknął.

23

background image

1884

Nr 5

Psary.  Na   Nowy   rok   wyprawił   żyd   muzykę.   Z   początku   jeden   pantoflarz  
tańcował, lecz skoro się zciemniło, naszła pełna karczma katolików. O godzinie 
3 rano hałas ogromny powstał, chłopi ledwo się nie bili, kobiety które po mężów  
przyszły, krzyczały na nich i na żyda.
Na abonament na „Katolika” to ani pieniędzy ani czasu do czytania nie mają, a  
w tę jedną noc tyle stracił nie jeden, że nie na ćwierć roku lecz na cały rok  
miałby na „Katolika”.
Żyd,   o   którym   mowa,   często   nie   ma   drobnych,   aby   wydać   z   marki.   Zostaje  
reszta, przychodzisz po nią późniéj, wypijesz znowu jednego. Kiedy jeszcze nie 
ma drobnych, to przychodzisz drugi i trzeci raz i za każdym razem wypijesz  
jednego, a w końcu i nie potrzeba drobnych, chyba, jeszcze musisz dopłacić.

Nr 77

Woźniki.  Donoszę   z   bolesnem   sercem,   że   oziębłość   jeszcze   jest   pomiędzy 
katolikami. U nas w Woźnikach miało być wyborców 320 a ledwie było 115, od 
których dostał p. Schalscha 97 głosów, młynarz Gorecki z Gliwic 12, a książę na  
Koszencinie 6 głosów. Bardzo lud ciemny, nie wiedzą nic, nie czytają nic, toż 
jest   wielka   głupota.   Na   „Katolik”   nie   ma   pieniędzy,   ale   do   szynków   to   są, 
a wiele razy to piją i podczas nabożeństwa.

Nr 77

W   Lubszy  najemnikowi   dóbr   spalił   10   letni   chłopak   bróg,   w   którym   się  
znajdowało 200 kóp owsa. To są owoce teraźniéjszéj kultury szkólnéj, któréj 
nasze dzieci nie rozumienją.

Nr 86

Od Lubszy. Wiadomo, że naszą kompanią nieszczęście spotkało na odpuście u  
św. Anny. Niemieckie gazety piszą, że nasza kompania wypaliła tam ludzi. Ani  
kompania nasza, ni żadna inna nie były winne pożarowi, owszem nasi pątnicy  
mają na co narzekać, bo im się wszystko spaliło co mieli. Pożar wybuchnął rano 
w Niedzielę, jak wyśli do klasztoru na ranne msze św. i nie wzięli nic ze sobą, 
ani czapek, i też wszyscy nieomal przyjechali bez czapek, bez parasoli, niewiasty 
miały niektóre chusty po 5 tal., w Sobotę pokupiły książki niektóre po 5 M. 
Jednem   słowem   spaliły   się   wszystkie   tłomoczki   i   żywność.   Ponieważ   pewnéj  
przyczyny   nikt   nie   wie,   toteż   różni   różnie   mówią.   Świadkowie   i   sama 
właścicielka chałupy tak mówią: właśnie jak żeście wszyscy wyśli, i jeden chłop  

24

background image

został   z   pątników   szukając   w   słomie   marki   po   ciemku,   jam   to   ujrzała   i 
oświeciłam mu świeczką, jakeśmy szukali, upadło mi ognia do słomy i poczęło 
się   palić.   Kobieta   mówi   chłopu:   gaścież   suknią,   a   chłop   uciekł.   Kobieta 
pobiegła na dół po wodę, ale tymczasem się wszystka słoma chwyciła i już tam 
nie było można wnijść. Spaleni na pątników nie narzekali, przy rozstaniu rękę  
im dawał gospodarz, i mówił: za rok przyjdźcie, będzie dom stał, i żałowali ci  
sami gospodarze naszych pątników, że tak ogołoceni u nich zostali. Żadni z 
pątników nie są przyczyną pożaru, kiedy ich sami właściciele nie posądzali, tak 
też   nikt   inny   nie   ma   prawa   za   winnych   podpalenia   ani   umyślnego,   ani  
lekkomyślnego   posądzać.   Może   też   Pan   Bóg   swego   czasu   tę   sprawę   lepiéj 
wyjaśni, a niewinność, która teraz cierpi, potem zajaśnieje.

1885

Nr 10

Woźniki.  U nas więcéj katolik wierzy żydowi aniżeli swemu bratu. Przychodzi  
młody pan katolik i targuje gorzałkę na swoje wesele. Katolik myśląc, iż ten 
młody pan kupi te biedne 30 litrów gorzałki u niego zecenia mu liter po 25 fen. 
Żyd żądał za swoją gorzałę po 22 fen. za liter, to jest 3 fenygi taniéj jak u 
katolika.. katoik chciał do 30 litr. 2 litry dubeltowéj wódki przylać, przez co liter 
nie po 25 fen., ale po 20 fen, by wypadł. A cóż ten młody panoczek zrobił? Na 
drugi dzień rano widzi katolik, jak młody pan od żyda gorzałkę niesie, choć 
katolikowi zaręczył, iż rano po trunek przyjdzie. Młody pan wypił  u katolika 2 
araki i dostał 2 cygara, utarł wąsy, których jeszcze nie ma, i rzekł „gut namt”. 
To jest zarobek, który katolik od katolika zyskał.

Nr 42

Od Woźnik.  Czytałem korespondencyą w „Katoliku” ze Starego Chechła, że  
tam   mają   bardzo   wielkie   podatki.,   że   nie   ma   ratunku   dla   ludzi.   Kochany  
Czytelniku , u nas jeszcze gorzej jak u was. Rok ma miesięcy 12, a my musimy 
płacić 13 razy do roku, bo na miesiąc Luty były dodatki i każdy musiał dać raz 
tyle   jak   zwyczajnie.   Od   1   Kwietnia   jeszcze   wszystkim   więcej   przyczyniono 
podatku jak przedtem, a długu jest więcéj jak 300 marek w gminie. Płacimy  
u nas na 421 proc. Bytom jest miasto, a płacą tylko 325 proc. Komornicy płacą 
u nas 1 mrk. 57 fen. Jest u nas najwięcéj robotników, płacy w robocie nam nie 
podwyższają,   jeżeli   nie   umniejszą,   podatku   nam   podwyższają,   gospodarstwa 
będą   musiały   pobankrocić,   gdyż   tu   wielka   renta   i   podatki,   a   liche   grunta. 
Pewien   posiedziciel   płaci   klasowego   75   fen.   ma   jeden   dom,   a   10   morgów

14 

gruntu; inne gospodarstwo ma 4 domy, a na 500 morgów gruntu i komorników  

14

 1 morga  = 0,25 ha. 

25

background image

płaci też tylko 75 fen. – Mamy tu 3 nauczycieli. „Katolika” przychodzi tu na 20  
numerów, to bardzo mało na taką wielką wieś.

Nr 44

Od Woźnik.  W ostatniéj korespondencyi porobił drukarz błędy. 1) komornicy 
płacą 1,05 M. tylko (wydrukowano 1,57 M.); 2) drugie gospodarstwo podane za  
przykład obejmuje nieco nad 50 mórg roli (nie 500).

Nr 58

Od Lubszy.  Na Kalytach (Stahlhammer) 20 tm

15

  stało się podobno objawienie 

N.P. Mayi. Rzecz się miała stać w ten sposób. Robotnicy z fabryki przyszedłszy  
na południe na kwater, jak pojedli gwarzyli sobie, jeden był się położył przy  
węzełku jakiegoś robotnika, który przyszedłszy od swoich do roboty, siedział 
tamże na kwaterze  w izbie. Naraz  nagle skoczył  ten co leżał i wylęknionym 
głosem   woła:   Matka   Boska!   drudzy   patrzą,   a   tu   na   tłomoczku   stoji   jakby  
dzieciątko   do   chrztu   ubrane   w   szatę   niebieską.   A   co   inny   to   ineczéj   miał 
widzenie, niektórzy widzieli w koronie złotéj, otoczonej gwiazdami, niektórzy 
widzieli dwie osoby, bo to trwało 3 godziny, było tam ludzi z całéj miejscowości  
pełno, jedni śpiewali, drudzy płakali, bo nie wiedzieli co mają robić. Przyszedł i 
policyjny urzędnik na to ale nic nie widział i mówi: cóż wy głupi ludzie robicie, 
czyście poszaleli itp. ale ich nie rozganiał tylko sam wyszedł. Jeden woła: bo 
patrzy za wami. Jak ludzie potém mówili pacierze, gdy wymawiali „Zdrowaś 
Marya”, to się na nich obejrzała, a ma się rozumieć że tam była jasność wielka,  
promienie od niéj choćby miecze padały na przedmioty bliższe. Na drugi dzień 
się   tam   ześli   ludzie   o   téj   samej   godzinie,   ale   nic   nie   widzieli.   Trzeba   i   to  
nadmienić,   ze   tam   mają   kościół   budować,   bo   ludzie   mają   do   parafialnego  
kościoła siedem ćwierci mili

16

. (Czyście widzieli to co opisujecie? – Red.)

Nr 63

Od Lubszy. Ks. proboszcz ostrzegał na kazalnicy przed oszustami, bo jak się w 
Tarnowskich   Górach   dowiedzieli   żydzi,   że   się   na   Kaletach   objawiła   Najśw. 
Marya Panna, zaraz rozszerzali w okolicy jakieś obrazy,  niby to objawienie  
przedstawiające i sprzedawali po 3 Mk. jeden. Przytem kłamali, że obrazy są 
uprzywilejowane  i odpustami obdarzone. Ksiądz  ogłosił, że gdyby miały być 
o tem obrazki, to zostanie sprawa ogłoszona w kościele. Niechaj więc nikt nie 
da się żydom oszukać. – Objawienia nie widziałem, lecz pełna okolica tej wieści. 
Izbę, w której  miało być objawienie  przemieniono  na kapliczkę  i świece  się 
ciągle palą przed obrazem.

15

 20 lipca 1885

16

 1 mila = 7,532 km

26

background image

Nr 66

Gniazdów   (Król.   polskie)  Już   dawno   nie   pisałem   do   „Katolika”   z   naszej  
okolicy, przeto postanowiłem podzielić się z kochanymi czytelnikami z podanemi 
tu wiadomościami:
Dnia 2go Sierpnia przechodziła tutaj dość liczna kompania pobożnych pątników 
z muzyką aż z Frydka w Austryi, idąca do Częstochowy na odpust, na dzień  
Przemienienia Pańskiego, i powracała 7 tm. Kompania ta każdego roku chodzi 
tędy   do   Częstochowy   –   wiozą   z   sobą   3   wozy   naładowane   skrzyniami   z 
żywnością. Ta kompania przechodzi przez dwie granice: Austyacko – Pruską 
i   idzie   przez   cały   Górny   Szląsk   i   przez   granicę   Prusko   –   Polską   i   ma   do 
Częstochowy blisko 30 mil.
Z   dnia   14   na   15   lipca   ,   o   godz   2   ½   w   nocy   zgorzały   tu   4   stodoły   przez 
podpalenie i dwa wozy w stodołach. Dobrze, że były jeszcze przed żniwami, bo 
ci gospodarze z licznymi rodzinami pozostali by bez chleba, a i tak są biedni. 
Pan Bóg obronił całą wieś  od grożącego  jéj nieszczęścia,  dla tego, że było 
cicho.   Ratunek   był   bardzo   lichy,   dla   tego   że   nie   ma   żadnych   narzędzi   do 
gaszenia,   a   z   bliskiego   miasteczka   Koziegłów   nie   przybył   nikt   na   ratunek 
z narzędziami i sikawkami, ponieważ wszyscy spali, nawet nocni stróże, których  
tam   pięciu   –   także   spali   i   nic   nie   widzieli.   Kilkanaście   sikaw   żelaznych 
tłokowych   przed   ogniem   było   sprowadzono   z   Warszawy,   które   miały   być 
rozdane po wsiach, lecz po dziś dzień leżą na składzie w tamtejszym urzędzie  
gminnym i nie są rozdane.
Na   wiosnę   tutaj,   wystrzałem   z   rewolweru   odebrał   sobie   życie   strażnik 
pograniczny. Przyczyną samobójstwa podobno było, że zostawił w domu żonę, 
która przez 3 lata nie odpisywała mu na jego listy; w dzień odebrania sobie 
życia, odebrał z domu od kolegi list, który mu pisał, że jego żona złamała wiarę 
małżeńską i żyje z innem.
Teraz   znowu   drugi   strażnik   tylko   co   przybył   na   granicę,   także   chciał   sobie 
odebrać życie z karabinu, który postawił na ziemi i mierzył sobie pod szyję, lecz 
gdy chciał nogą spuścić kurek nieznacznie położył dłoń na koniec lufy i kula 
przeszła mu przez dłoń na wylot i chybiła go, i oddany został do lazaretu, a po  
wyzdrownieniu będzie sądzony.
Trzeci strażnik stary, poranił drugiego młodego bagnetem w brzuch za to, że ten 
nie chciał przepuścić z zagranicy idącego szwarcownika, który się temu staremu 
okupił i napoił go wódką.
Na granicy od strony Prus i Austryi, Rosyania powiększyli straż o pięć razy 
więcéj jak było przedtem, i tak mocno obwarowali granicę, że jeden od drugiego  
stoi   na   kilka   kroków,   aby   się   mogli   widzieć.   Teraz   już   będzie   nie   podobno 
szwarcownikom przenosić wódkę z Prus do Polski. Strażnicy, którzy przybyli dla 
powiększenia, są sprowadzeni  z granic: Rumuńskiéj, Tureckiéj i Azyatyckiéj, i z 
piechotnych pułków bliżej stojących przy granicy. Pruskie miasta i wsie nad 

27

background image

granicą licznie zwiedzali szwarcerze, lecz teraz nie widać ani jednego z nich.  
Straż   wewnętrzną,   tak   nazywającą   się   „akcyzną”   także   powiększono  
wysłużonymi żołnierzami: po 3 do wsi i po 4 do miast, którzy dozurują aby 
wewnątrz kraju na 3 i 4 mile od granicy nie była sprzedawaną szwarcowana  
wódka, która by się jakimkolwiek sposobem przekradła. Krajowa wódka teraz  
już podrożała: co dawniéj liter kosztował 10 czeskich, teraz kosztuje 20, i nie 
ma jej tylko po miastach, bo po wsiach od dawna karczm nie ma. Karczmarzom  
nie wolno mieć wódki inaczéj jak w beczkach zapieczętowanych przez akcyzną  
straż,   aby   do   nich   nie   lać   szwarcowanéj,   i   tylko   cedzić   przez   pieczętowany  
kurek, tyle ile komu potrzeba do wypicia na miejscu; a do domu nie wolno także  
dawać, jak w opieczętowanych przez straż butelkach, i z kartką z napisem, jak 
mocna jest wódka, aby w drodze lub domu nie lać do niej zagranicznéj – co się 
poznaje przez próbę zostawioną w karczmie zapieczętowaną. Opieczętowanie 
robi każdy taki strażnik przy wlewaniu wódki w naczynie i w tenczas dopiero  
znowu on odpieczętuje jak się wszystka wódka wysprzeda, a wódka musi być po 
wszystkich   karczmach   jednakowo   mocna   tj.   40   stopni   (trallesa)   przez   co 
karczmarz nie może jéj fałszować, jak dawniéj – a gdyby wódka okazała się 
mocniejsza   lub   słabsza   od   wziętéj   w   składzie   i   zapieczętowanej   –   to   winni 
podpadają karze zabraniu wszystkiéj wódki i 25 do 150 rubli.
Przed tem ludzie wsdzędzie pili szwarcowaną wódkę jak wodę, która jakby rzeką  
lała się z Prus i Austryi do Polski, i w każdem domu była szwarcówka; a teraz 
na wsi nigdzie nie ma ani kropli szwarcowanéj i nijakiej wódki. Widać, że rząd  
dla pogranicznych mieszkańców założył przymusowe bractwo wstrzemięźliwości  
i trzeźwości, a to bardzo dobrze! Po pierwsze, że pijaństwo zaraz ustało, ludzie 
sobie zaoszczędzą zdrowia, pieniędzy i mienia; a po drugie zboża na polach  
będą   zachowane   od   deptania   szwarcowników   i   będzie   mniej   nieszczęść   i 
wypadków, a zatem sami szwarcownicy, to szajka łobuzów i próżniaków, muszą  
wziąść się do poczciwéj pracy, bo przed tem nie można było nająć robotnika na 
pole, bo każdy wolał iść za granicę po szwrcówkę. Teraz jak straż złapie kogo ze  
szwarconą wódką, to nakłada na niego 120 rubli kary, a za drugi raz płaci 250  
rubli kary i wydalają go na zawsze aż do trzeciéj guberni od granicy.
Często   czytałem   w   „Katoliku”,   że   wszystkich   stron   skarżą   się,   że   grad   w  
niektórych miejscowościach wytłukł zboże na polu więc nie źle by zrobili ci, 
których to nieszczęście  spotkało, aby zaraz  tak zrobili jak w naszéj okolicy, 
gdzie   grad   wytłukł   dużo   zboża.   Gospodarze   zaraz   mierzwę   zebrali,   gdzie 
potrzeba   ponawozili   nawozem   i   pole   zaorali   i   po   posiewali   puste   bruzdy   i 
zabrenowali, tak jak się robi po każdem zasiewie: wymłócone gradem zboże tak  
pięknie powschodziło, jak po zwykłym siewie i teraz już miejscami jest duże, 
upierzone. Żyta pozostaną tak, aż do przyszłorocznego zbioru, a jęczmienie i 
owsy   będą   kosić   pod   zimę   na   paszę   dla   bydła.   Z   takiego   postępku   można  
zaoszczędzić   obsiew   ozimny,   a   przy   tem   można   się   spodziewać   niechybnie 
dobrego urodzaju przez wczesny siew.

28

background image

Nr 67

Gniazdów.  Jak się  to dziwnie  wydaje, kiedy  ludzie mieszkający  obok siebie,  
jednéj   religji,   a   nie   jednokowo   obchodzą   i   święcą   święta   i   to   raz   w   roku 
przypadające. Tak się zdarzyło u nas w dzień Wniebowzięcia Matki Boskiéj; 
w Polsce było to święto obchodzone jak najuroczyściéj, a w na drugiéj stronie  
granicy Woźniczanie,  tacy sami chrześcianie  i Polacy, robili i wozili zborze 
z   pola.   (W   dyecezyi   wrocławskiéj   i   innych   kościół   przekłada   latem   święta  
przypadające   w   tygodniu   wszystkie   na   niedzielę,   ponieważ   tu   wielu 
protestanckich panów. – Red.)
Dnia   17go   Sierpnia   przyjeżdżali   tutaj   do   obéjrzenia   komory   celnéj   i   straży  
granicznéj   powiększonéj,   tutaj   ulokowanéj,   dyrektór   główny   departamentu 
komór celnych w cesarstwie i królestwie z Petersburga, tajny radzca Tuchołko 
i   inpektór   straży   pogranicznéj,   generał   Han.   Pojechali   daléj   oglądać 
i rewidować komory i wojska na cełéj granicy pruskiéj leżące.
Nasz parafialny kościół w mieście Koziegłowach, za staraniém ks. proboszcza  
Jasińskiego, który z wielką gorliwością zachęcał każdą niedzielę parafian, w 
przeszłym roku zewnątrz odmalowany został bardzo gustownie i chór odzłocony.  
W bieżącym roku znowu za jego staraniem odnowiono dwa ółtarze, a trzeci się 
odnawia,   po   ukończeniu,   mają   się   odnowić   pozostałe   trzy,   lecz   jeżeli 
ofiarodawcy   nie   poskąpią   na   ich   odnowienie   swojego   datku.   Daléj   bracia, 
składając ofiary jak najprędzéj i szczodrze, a będziemy mieć kościół zupełnie 
odnowiony, w którym będzie miło jak w niebie. A za staranie się około domu 
Bożego   księdzu  proboszczowi   wdzięczni  parafianie   składają  podziękowanie  i 
serdeczne   „Bóg   zapłać!”   Odnowienie   kościoła   i   ółtarzy   dopełnia   malarz   z 
Piekar p. Maciołowicz, który bardzo gustownie maluje i złoci, i którego można 
polecić do każdego kościoła potrzebującego odnowienia.

Nr 70

Woźniki.  Pewien śpiewak prowadzący pątników z Górnego Szląska na odpust 
św. Piotra i Pawła do Częstochowy zgubił pieniądze, które znaleziono późniéj i 
oddano na policyą. Niechaj się zgłosi do policyi we Woźnikach, która mu udzieli 
bliższych wiadomości.

1886

Nr 4

Ligota pod Woźnikami.  Chociaż nasza parafia jest w najodleglejszéj okolicy 
Górnego Szląska, bo na saméj polskiéj granicy w powicie Lublinieckim to się  
jednak przed całem Górnem Szląskie zaszczycić możemy, bo na prośbę naszego 
szanownego   i   czcigodnego   ks.   proboszcza   Broll   z   Lubszy,   dnia   23   Grudnia  

29

background image

przyjechał   na   plebanią   szanowny   radca   sądowy   pan   Lechota   z   Berlina, 
któregośmy   ubiegłéj   jesieni   po   pierwszy   raz   na   posła   do   sejmu   Pruskiego  
obierali,   i   w   pierwsze   Święto   Narodzenia   Bożego   był   na   nabożeństwie   od 
Jutrzenki aż do Nieszporów w naszem kościele, wspólnie się z nami kmieciami 
modląc. Gdy się  parafianie dowiedzieli,  że  to jest ten szanowny  nasz  poseł, 
wielka   radość   z   tego   była,   i   w   drugie   święto   go   chcieli   powitać,   ale   rano  
odjechał.   Tak   serdecznie   dziękujemy   naprzód   naszemu   czcigodnemu   ks.  
proboszczowi Brollowi za sprowadzenie i miłe przyjęcie tak dostojengo pana 
i gościa, potem dziękujemy dostojnemu panu Letosze, że nas z Berlina w tak  
dalekiéj okolicy w polskich wioskach odwiedził, a zaraz też prosimy, aby to było  
nie pierwszy i ostatni raz, bo nam takich posłów potrzeba, więc wołamy dla obu 
wespół z ks. proboszczem po trzy kroć: wiwat! niech żyją! – i winszujemy im  
zdrowia i szczęśliwego powodzenia na ten Nowy Rok.

Nr 9

W Woźnikach puszczono rzeźnikowi Gräser, który za obrazę majestatu skazany 
była na 2 lata więzienia, połowa téj kary z okoliczności jubileuszu królewskiego.

Nr 35

Przy   Woźnikach  zatrudniony   na   polu   obywatel   chcąc   od   sąsiada   roli 
zagranicznéj odebrać płachtę pożyczoną mu, został przez rosyjskich strażników 
granicznych wystrzałem zraniony, do krwi zbity, sponiewierany, nareszcie do 
więzienia zamknięty i dopiero na drugi dzień wypuszczony.

Nr 56

Gniazdów   (Królestwo   Polskie).  Korespondent   z   Modrzejowa,   w   Nr   50 
„Katolika” donosił: że na tamtejszéj komorze celnéj dlatego kazano grać na 
próbę   przechodzącym   muzykantom   z   Prus   do   Polski,   aby   się   przekonać   czy  
umieją grać, czyli nie przenoszą instrumentów itp. Oto odpowiem na to. Przez  
tutejszą takąż samą komorę celną na dzień św. Piotra i Pawła liczne kompanie 
ludu z Górnego Szląska przechodziły z muzyką, z okolic: Radzionkowa, Żyglina,  
Miasteczka,   Bytomia,   Rudy,   od   Biskupic   i   inne,   idące   na   odpust   do 
Częstochowy. Bywa, że przechodzą sami muzykanci z Prus do Polski grać na 
wesela, jak to miało miejsce w Modrzejowie, i każda taka muzyka, przechodząca 
przez kontrolę gra, nie dla tego, aby się przekonać czy ona przemyca swoje 
instrumenta, ale dla tego, że na komorach, w czasie gdy się wizuje paszporta  
i podpisuje, muzykanci przygrywają państwu i dzieciom ich dla rozweselenia.  
Z   przechodzących   tędy   do   Częstochowy   i   z   powrotem   kompanij,   najlepsza 
i najprzyjemniejsza dla ucha była muzyka przy kompanii z Rudy. Muzykanci téj 

30

background image

kompani zasłużyli na wielką pochwałę. Jak muzyka tak i śpiew kompanii z Rudy 
sprawiał miłe wrażenie na słuchaczach.
Boże   Ciało,   z   Woźnik   masarze   przejeżdżali   tutaj   do   Polski,   zrobili   przed  
południem taki jarmark, że aż serce zabolało niejednego z takiego pogwałcenia 
święta. Mieli tu na składzie świnie od Środy, zamiast zatrzymać się, ładować  
i wywozić dopiero w Piątek, to umyślnie to zrobili w dzień Bożego Ciała. Kiedy 
ludzie   szli   do   kościoła,   na   ulicy   był   taki   zgiełk,   ryk,   pisk   świń   wiązanych 
i  kładzionych   na  wozy,   że  nie  można   było  słuchać.   Dla  jednego  innowiercy  
kilkunastu katolików pogwałcili święto i odpuścili nabożeństwo. Tutejsi furmani,  
co zawsze odwożą do Woźnik świnie masarzom, w ten dzień nie chcieli jechać, 
musieli sobie sami Woźniczanie odwozić. 
W sąsiedniej wsi, Siedlcu jednemu gospodarzowi jego sąsiad, w nocy z zemsty  
poprzebijał nożem trzy sztuki bydła: krowę, wołu i cielę.

Nr 62

Woźniki. W Poniedziałek, 2 bm

17

 nad ranem wybuchł ogień w zabudowaniach  

krawca,   p.   Kwiecinskiego.   Z   tąd   przeniósł   się   ogień   na   sąsiednie   budynki   i 
zniszczył domostwo wdowy Otrembnikowéj, rzeźnika Jana Potrawy i piekarza  
Urbańczyka, oraz w sąsiedniéj obok miasta leżącéj wsi Łoni domostwo Karóla 
Schröttera   i   Michała   Potempy.   Budynki   karczmarza   Schmidta   i   Leopolda 
Brauera   zostały   także   znacznie   uszkodzone.   Pomiędzy   spalonemi 
zabudowaniami znajdowało się 4 stodół napełnionych sprzętém tegorocznego 
zboża. Podobno byli wszyscy zabezpieczeni.

1887

Nr 16

Wybory
Górą nasi!
Może żadna część kraju niemieckiego nie przedstawiała tak zaciętéj walki przy 
wyborach jak właśnie Górny Szląsk. Ale też może żaden lud tegoż kraju nie  
pokazał się tak wytrwałym i trzymającym się swej świętéj katolickiéj Wiary, jak  
zacny   i   uczciwy   lud   górnoszląski.   Posłów,   których   chcieliśmy,   mamy!   Nie  
pomogły   z   przeciwnéj   strony   fioletowe,   białe   i   inne   palkaty;   nie   pomogły  
namowy   i   groźby;   nie   pomogły   zdzierania   plakatów   na   centrum   szablami. 
Górnoszlązak poczuł się obywatelem wolnym według konstytucyi i głosował nie  
jak go namawiano, ale jak sam chciał, jak obywatelowi pojmującemu własną  
godność, własne nakazywało przekonanie. 

17

 2 sierpnia 1886

31

background image

Jeszcze dotąd nie nadeszły wszystkie sprawozdania, podajemy tylko poniżéj, o 
ile   się   dowiedzieliśmy,   i   o   ile   czas   starczył,   jak   u   nas   wybory   wypadły 
wpojedyńczych   obwodach.   Pewną   jest,   że   pp.   posłowie   Szmula,   Letocha,  
Metzner, Gliszczyński, ks. Müller, ks. dr. Franz przeszli znaczną większością  
głosów.
Oto wykaz pojedyńczych obwodów wyborczych:

Okręg: Lubliniec – Toszek – Gliwice

Wiśnicz: Metzner 67, przeciwnik 4
Szwikie: Metzner 151, przeciwnik 48
Giegowice i Błażejowice: Metzner 71, przeciwnik 2
Radunia, Kolonia i Kielcze: Metzner 128, przeciwnik 10
Wojska: Metzner 72, przeciwnik 23
Dombrówka: Metzner 56, przeciwnik 18
Schieroth: Metzner 111, przeciwnik 65
Rachowice: Metzner 148, przeciwnik 117
Widow, Chechło: Metzner 139, Hohenlohe 48, Górą nasi!
Rudno, Laskarzówka, Pielahuta: Metzner 145, Hohenlohe 77
Woźniki: Metzner 172, przeciwnik 55
Rzendowice i Warłów: Meztner 154, przeciwnik 15
Dobrodzień: Metzner 235, przeciwnik 154
Łona: Metzner 69, przeciwnik 44.

Nr 44

Psary.  Niech będzie pochwalony Jezus  Chrystus! Czytając korespondencye z 
różnych   stron,   smutno   się   człowiekowi   robi,   że   gdzieindziej   to   budują,   to 
odnawiają kościoły, a u nas tego być nie może. Mamy tu Bożą mękę drewnianą i  
przy niej dzwonek na słupie, lecz ta Boża męka ze dzwonkiem znajduje się przy 
karczmie żydowskiej. Nie można o to naszych przodków winować, bo kiedy Bożą  
mękę budowano, to owo miejsce nie było ani żydowskie, ani też karczmy nie  
było. Ale figura ze dzwonkiem mogłaby być teraz na innem miejscu postawioną,  
boć mamy dosyć kawałków gruntu gmińskiego.
O dwa staja odewsi znajduje się stara kapliczka

18

, która koniecznie potrzebuje 

reparacyi tak zewnątrz jak wewnątrz. O tej kapliczce chodzą wieści, że ona była  
kościołem dla pierwszych chrześcijan w tych stronach. Pamiętają jeszcze ludzie, 
że   ta   kapliczka   była   główną   stacją   dla   pątników   dążących   do   cudownego 
miejsca na Jasnej Górze. W koło niej musiał być niegdyś cmentarz, bo jeszcze  
wyorują kości.
W samej kapliczce za ołtarzem wisi kadzielnica, a nawet teraz znaleziono na 
ołtarzu relikwiarzyk w kształcie krzyża. Jest on drewniany, grubości nogi od 
stołu. Chociaż cały zanieczyszczony i popruchniały, jednakże zdołano znaleść 
na nim 8 zaklęśnięć, widocznie na przechowywanie relikwi śś. przeznaczonych. 

18

 Kaplica w Psarach przy obecnej ulicy Powstańców.

32

background image

Wszystkie były swego czasu zaszklone i z karteczkami, jakiego św. relikwia się  
tam znajdowała. Karteczki i piso drobne, jednak dało się odczytać św. Barbara,  
Św. Benedictus, trzeciej nie można odczytać. Z tych zagłębień tylko trzy jeszcze  
zostały,   bo   pięć   było   próżnych,   zapewne   je   jaka   niegodziwa   ręka   złupiła.  
Kapliczka   teraz   zamknięta   na   kłódkę,   a   o   wszystkiem   doniesiono   ks. 
proboszczowi w Lubszy, który obiecał do nas zjechać i kapliczkę zobaczyć.

Nr 49

Psary. W korespondencyi z Psar w nr 44 zaszła pomyłka w doniesieniu, wiersz 
czwarty. Zamiast „kościoły” ma być kaplice. Relikwiarzyk nie jest spróchniały i  
próżny, ale zdrowy i są jeszcze trzy zagłębienia zaszklone ze św. kościami, które  
każdego czasu można oglądać.
Tegoroczne mokre lato u nas bardzo się daje we znaki, bo grunta są zimne.  
Jarzyny   poczerwieniały,   ziemniaki   pogniły,   biadanie   więc   wielkie   pomiędzy 
ludźmi.

Nr 56

Woźniki. Dnia 14 bm

19

 wybuchł straszliwy pożar, który zniszczył do szczętu 70 

posiadłości, a 17 mocno uszkodził. Około 500 osób jest bez dachu. W pożarze  
stracił życie 3 ½ letni chłopczyk. Zaraz nazajutrz  po pożarze przybyło  kilku 
wyższych  urzędników  na miejsce  pożaru  oraz  utworzył  się  komitet, który  na 
pogorzelców   zarządził   składkę.   Na   natychmiastowe   wsparcie   przeznaczyła 
regencya z kasy dość znaczną sumę, bo 500 marek.

Nr 99

Woźniki. Pomiędzy bydłem w tutejszym dworze wybuchła zaraza.

Rok 1888

Nr 13

Woźniki. 6go bm

20

 obchodził tutaj pensyonowany rektór szkólny p. Jan Krupa z 

małżonką swoją uroczystość złotego wesela. W kościele przemówił do nich syn 
ich, miejscowy duszpasterz

21

, pobłogosławił ich związkowi i wręczył im medal 

jubileuszowy udzielony przez Najj. Cesarza.

19

 14 lipca 1887

20

 6 lutego 1888

21

 Karol Kruppa, proboszcz Woźnicki w latach 1875 - 1898

33

background image

Nr 71

Z   Woźnik.  donoszą   co   następuje:   Rosyjska   straż   graniczna   napoczyna   w 
kozacki   sposób   kary   wymierzać   i   wobec   tutejszych   mieszkańców  
nadgranicznych,   czego   następujący   wypadek   dowodzi.   Dnia   22go   Sierpnia  
powracało czterech rzeźników z Polski przez Gniazdów do domu. Na drodze  
w pobliżu komory napotkali dwie niewiasty, jak się późniéj wykazało, była to  
żona granicznego  kapitana ze służącą. Przechodząc  obok nich zapytał jeden 
z   rzeźników,   gdzieby   szły,   czyby   z   nimi   do   Prus   nie   chciały   pójść.   Lecz  
otrzymawszy od pani kapitanowéj w rosyjskiéj mowie słuszną odprawę, poszedł  
daléj   ze   swemi   kolegami.   Następnego   dnia   znów   ci   sami   rzeźnicy   idąc   na 
jarmark do Koziegłów, przechodzić musieli przez komorę w Gniazdowie. Po 
przejrzeniu   paszportów   zostało   jednak   dwóch   rzeźników   na   komorze  
zatrzymanych i przez żołnierzy przywołanych do koszar, gdzie ich zamknięto. 
Gdy za niejakiś czas kapitan przybył, napoczął ich ostremi słowy karcić, grożąc 
im,   że   ich   nauczy,   jak   się   powinni   w   Rosyi   zachowywać.   Poczém   ich  
zaprowadzono do stajni, gdzie winowajcę po obnażeniu części ciała, używanéj  
zwykle do siedzenia, na ławę powalono i w przeciągu pół godziny kilkadziesiąt  
smolnych wlepiono. Poczem tak skaranego oddano dwom żołnierzom, którzy go 
wśród kułaków kolbami do granicy odprowadzili. Towarzyszowi zaś jego, który 
był świadkiem téj brutalności, nakazano się wynosić z Polski, zalecając mu, 
żeby o wszystkiem co zaszło, w Prusach rozgłosił.

Rok 1889

Nr 57

Woźniki.  8go   Lipca   powstał   w   Ligocie   -   Woźnikach   ogień,   który   zniszczył 
zabudowania 14 gospodarzy, niestety bardzo nisko tylko zabezpieczone.

Rok 1890

Nr 50

Woźniki. W pobliskim lesie zadusił lis gospodarzowi Dudzie w przeciągu dwóch  
godzin  13  gęsi,   znajdujących   się  na  pastwisku,   z  których  6  zaniósł   do  swéj  
kryjówki.   Sztuczka   udała   mu   się   wybornie,   skoro   chytrych   jego   zamiarów  
prędzej nie spostrzeżono!

34

background image

Nr 81

Od   Woźnik.  W   Kamieńcu  założył   się   pewien   rzemieślnik,   że   wypije   kwartę  
wódki. Wypił, ale zaraz zachorował na porażenie płuc i zmarł. Czy to rozum,  
aby dla kwarty „śmierdziuchy” życia się pozbawiać? Kiedyż też ludzie pić to  
paskudztwo?

Nr 82

Woźniki.  Burmistrzem   naszego   miasta   obrany   został   zastępca   amtowego   w 
Radzionkowie p. Fabian.

Nr 84

Woźniki.  W   Ligocie   –   Woźnikach   spaliła   się   19go   Października   szkoła. 
Domyślają   się,   że   ją   ktoś   podpalił.   Nauczycielowi   G.   spaliły   się   wszystkie 
sprzęty.

Nr 86

Woźniki.  Dozórca szosowy, Plitzko, zmarł tutaj w wieku 99 lat i 9 miesięcy. 
Należał on do tych, którzy w latach 1813/14 przeciw Napoleonowi walczyli.

Rok 1891

Nr 23

Lubliniec.  Według   ostatniego   spisu   ludności   liczy   nasz   powiat   43,686   dusz.  
Przez ostatnie 5 lat liczba osób zmniejszyła się o 392. Na miasto Dobrodzień  
przypada 2405, Lubliniec 3086, Woźniki 1536, na wsie i gminy 36659 osób.

Nr 31

Woźniki. W Piątek dnia 10go Kwietnia umarł tutejszy pozasłużbowy nauczyciel  
Jan Krupa w 77mym roku życia.

Nr 34

Woźniki.  Miasto  nasze  wybrało  sekretarza   F.  z   Radzionkowa  na  burmistrza 
miasta tutejszego. Oboru tego król. regencya nie chciała jednakże potwierdzić,  
wskutek tego trzeba będzie na nowo burmistrza obierać.

35

background image

Nr 35

Woźniki.  Burmistrzem naszego miasta wybrano p. Zimmermanna

22

 sekretarza 

miejskiego w Żorach.

Nr 97

Woźniki.  W roku przyszłym zjedzie tudotąd sąd i będzie odbywał terminy w  
ratuszu:   od   12   do   15   Stycznia,   od   16   do   19   Lutego,   od   29   Marca   do   1go  
Kwietnia, od 17 do 19 Maja, od 21 do 24 Czerwca, od 27 do 30 Września, od 8 
do 11 Listopada i od 27 do 30 Grudnia.

1892

Nr 3

Woźniki.  Pewien   gościnny   tutejszy   zrobił   sobie   żart,   który   może   za   sobą  
pociągnie niemiłe dla niego następstwa. Napisał on na papierze, jaki się do 
telegramów używa, jakoby telegram do pewnego posiedziciela hotelu, że tenże 
wygrał na swój los razem z kilku innymi 150 tysięcy marek. Znalazło się wielu 
przyjaciół, którzy hoteliście z powodu tego swe życzenia złożyć pośpieszyli, za  
co ich tenże serdecznie  ugościł, bo uwierzył, że telegram prawdziwy.  Teraz, 
kiedy   się   wykazało,   że   to   żart,   chce   figlarza   uczynić   odpowiedzialnym   za 
wydatki, które przy tej sposobności porobił.

Nr 8

Od Lubszy  donoszą, że tam jeszcze ani słychu ani widu o petycji, a ten co to 
donosi, pisze, że tam się ludzie boją podpisać. (A odpowiedzialności za dziatki  
przed Bogiem się nie boją? – Red.)

Nr 42

Z pogranicza. Dziesięciu przemytników z Królestwa Polskiego, którzy towary w 
Woźnikach zakupione przez las Woźnicki potajemnie przez granicę przenieść  
chcieli,   zatrzymali   się   na  chwilę   dla   odpoczynku   w   lesie.   Kiedy   się   właśnie  
posilić chcieli, wpadli na nich rosyjscy strażnicy pograniczni i zabrali im cały 
towar w wartości 600 rubli. Napadnięci zaledwie mieli czasu tyle, ażeby uciec z 
życiem.

22

 Hipolit Zimmermann, burmistrz Woźnik w latach 1891 – 1908

36

background image

Nr 42

Z powiatu Lublinieckiego.  W Ludwikowie

23

  (Ludwigsthal) wyszedł chałupnik 

Maruszczyk 15 bm

24

 w nocy na swe pole, aby odstraszyć zwierzynę, która nocą z 

boru wyszedłszy, znaczne mu szkody wyrządzała. Przy tej sposobności strzelił go  
ktoś   w   plecy.   Upadłszy,   zaczął   wołać   o   pomoc,   a   kiedy   jego   domownicy  
nadbiegli, miał jeszcze tyle przytomności, iż mógł im powiedzieć, iż postrzelił go 
urzędnik leśny. Krótko po przeniesieniu go do łóżka wydał ostatnie tchnienie. – 
Posiedziciel  Jan Kozioł z Kokotka został zaprzysiężony  jako przewodniczący 
gminy.

Nr 47

Woźniki. Żona robotnika Podkownika z Woźnik była zajęta pracą na polu kiedy 
grom uderzył w biedaczkę i zabił ją na miejscu, podpaliwszy przy tem jej suknie 
i włosy.

Nr 58

Z   nad   granicy.  Pewnego   dnia   wieczorem   pomiędzy   8   a   9   godziną   weszło 
niespodziewanie   w   Karolahucie   w   powiecie   Lublinieckim   3   konnych 
i 10 pieszych żołnierzy rosyjskich pod dowództwem oficera do domu niejakiegoś 
Kadłubka   i   usiłowało   go   zabrać   gwałtem   ze   sobą   za   granicę.   Podczas  
zamieszania,   które   z   tego   powodu   powstało,   zraniono   nieco   kobietę   jego 
i dziecko. Innej kobiecie, która się ujęła za swego przez nich również pojmanego 
syna,   grożono   rewolwerem   i   strzelono   też   raz   jeden,   ale   tylko   w   powietrze.  
Dwóch   żołnierzy   wpadło   do   domu   niejakiego   Moszczyńskiego,   chcąc 
przypadkiem obecnego tamże mężczyznę z Królestwa Polskiego zabrać ze sobą.  
Skutkiem   wrzawy   i   strzelaniny   pozlatywali   to   sąsiedzi,   uzbrojeni   w   strzelby 
i kosy, na pomoc, napastnicy jednak dopiero wtedy się cofnęli, kiedy nadbiegła  
kobieta   wołając,   że   żandarmowie   nadjeżdżają.   Na   drugi   dzień   miał   rosyjski  
oficer powiedzieć żandarmom pruskim na komorze, że stało się to wszystko tylko 
skutkiem tego, iż oficer rosyjski nie znał granicy. Zajście całe wydaje się nam 
nie bardzo jasne, zapewne  najlepiej będzie odczekać,  co rząd w tej sprawie  
powie.

Nr 70

Z pow. Lublinieckiego.  W lasach hrabiego Henckela w Lubszy wszczął się w 
pobliżu toru kolejowego ogień i zniszczył w krótkim czasie 150 mórg pięknie  
zarosłego boru.

23

 Piasek

24

 15 marca 1892

37

background image

Nr 74

Od   Woźnik.  Wycużnik

25

  Tomasz   Kadłubek   w   Okrągliku   dostał   się 

nieszczęśliwym sposobem przy młóceniu lewą ręką w młóckarnię, która mu ją 
zupełnie urwała.

Nr 92

Psary. Smutno bardzo, że tylko 2 numery „Katolika” do naszej wsi przychodzą; 
aż wstyd pomyśleć na taką dużą wieś, tylko 2 numery. (W drugiej wsi Babinie  
nawet wcale nic nie czytają) Tylko karczmarze trzymają tam jakieś Anzeigry, bo 
są innej wiary, ale my katolicy powinniśmy katolickie gazety czytać, takie jak  
np.   „Katolik”.   Ale   cóż,   kiedy   nasi   gospodarze   wcale   o   gazetach   nie   chcą 
słyszeć, choć ich jest dużo takich, coby mogli czytać. Ale nie dziw, bo kobiety 
niektóre mężami żądzą.  Ja namawiałem niejednego do czytania, lecz mi jeden 
mówił, żeby za dużo wiedział jakby czytał, drugiemu nic po papierze,  trzeci 
powiada, że mu żona nie da, a czwarty, ze papier na niego nie będzie robił, żeby 
on na papier dawał marki, a jak sobie kupi tabaki za markę, to mu na cały  
miesiąc starczy. Gdy jednak zajrzysz w Niedzielę pod wieczór do karczmy, to  
tam ludu, jak w mrowisku mrówek, a wiele tam przepiją, osobliwie jak muzyka  
jest, to tylko karczmarze wiedzą. Naturalnie, że nic mi do tego właściwie, bo jak 
się kto pościele, tak się wyśpi, ale i nasz Przew. ks. proboszcz mówi, że tam nie 
trzeba chodzić, gdzie djabeł siedzi, a jak komu się chce pić, ten niech sobie każe  
przynieść do domu. Ale słowa jego, to taki mają skutek, jakby groch rzucał na  
ścianę.   Myślę,   że   co   tu   piszę,   będzie   zachętą   do   czytania   dla   naszych 
gospodarzy. Niezadługo napiszę, czy się zebrało więcej, lub czy tylko wciąż dwa 
numery do nas dochodzą. Garnijcie się do oświaty, teraz wieczory długie, to 
może każdy czytać.
Ów myśliwy, co to zastrzelił owego gospodarza z Ludwikowa (Ludwigsthal), jak 
swego czasu donosił „Katolik”, został puszczony na wolność.

Nr 114

Woźnik. Prezes regencyjny pozwolił lekarzowi tutejszemu, dr. Kaiserowi, mieć 
u siebie aptekę i dostarczać z niej lekarstw chorym, znajdującym się w jego 
opiece.

25

 Robotnik najemny

38

background image

Rok 1893

Nr 17

Woźniki. Jarmark kramny i na bydło wyznaczony na 27 Kwietnia br. odbędzie 
się już w Poniedziałek 24 Kwietnia, a jarmark przypadający na 13 Czerwca br.  
już w Poniedziałek 12 Czerwca br.

Nr 47

Z Lublinieckiego. W Czwartek przed świętami

26

 powiesił się niejakki Jakub C. z 

Babieniczy. Pracował na Szarleju, podobno na kopalni „Helenie”. Słychać, że 
tam miał mieć proces, który przegrał, a to miało być powodem samobójstwa.

Nr 55

Obwód   regencyi   Opolskiej.  Prezydent   regencyjny   wydał   następne 
rozporządzenie:   Dowóz   i   przewóz   koni   z   Królestwa   Polskiego   jest   odtąd 
dozwolony   tylko   przez     Mysłowice,   Bańgów,   Herby,   Woźniki,   Bocianowice  
i Sosnowice, a mianowicie przez Mysłowice w Środę, przez Bańgów, Woźniki  
i Sosnowice w Czwartek, a przez Herby i Bocianowice w Piątek. Konie, które  
mają   być   wewiezione,   należy   zameldować   najpóźniej   wieczorem   przed 
przeprowadzeniem i to weterynarzowi pogranicznemu Grasnikowi z Katowic, 
jeśli   chodzi   o   przeprowadzenie   przez   Mysłowice   i   Bańgów,   weterynarzowi  
pogranicznemu   Tappemu   w   Bytomiu   dla   Sosnowic,   weterynarzowi   pogr. 
Lütkenmülier   w   Lublińcu,   gdy   chodzi   o   Herby   i   Woźniki,   wreszcie  
weterynarzowi   pogr.   dr.   Kochowi   w   Oleśnie   przy   wprowadzaniu   koni   przez  
Bocianowice.   W  razie,   gdyby   się   chciało   konia  wprowadzić   w   inne  dni,   niż 
wymieniono   powyżej,   należy   prócz   zwykłych   taksy   za   podszukanie   jeszcze 
zapłacić podróż weterynarzowi podług ustanowionej wysokości.

Nr 98

Woźniki. W przeszłym tygodniu spadła z góry pewna kobieta i potrzaskała się 
tak, że na drugi dzień umarła. Słychać, że nieszczęściu sama winna, nie będąc w  
trzeźwym stanie. Ile to już ofiar zabrała ta nieszczęsna gorzałka, a jednak się 
ludzie poprawić nie chcą. Smutno to dla całej parafii, gdy zejdzie ze świata ktoś,  
nie połączywszy się z Panem Bogiem przez Sakramenta św.
Niedawno temu zapytałem się agenta „Katolika” ile też tu ludzi czyta gazety 
polskie. Niestety przekonałem się, że tak mało jak może nigdzie gdzieindziej.  
Przypuszczam,   że   żal   im   wydać   na   trzy   miesiące   jednej   marki   na   rzeczy 
pożyteczne i potrzebne, lecz nie jeden przemarnuje przez ten czas daleko więcej.  

26

5 kwietnia 1893

39

background image

Tak was proszę bracia, ocknijcie ze snu, bo czas już wielki, abyśmy coraz więcej 
oświatę   rozszerzali.   Dzisiejsze   zagrożone   czasy   wymagają   dużo   obrótności, 
której   nie   mamy   ze   szkoły,   ale   której   nabędziemy   przez   czytanie   naszych 
polskich gazet.

Nr 124

Woźniki.  Między   Dąbrową   a   Bibielą   przeszedł   pewien   przemycacz   przez  
granicę, i został przez rosyjskiego kozaka zastrzelony. Przy trupie znaleziono 
większą paczkę herbaty rosyjskiej, którą z Niemiec do Rosyi przemycał. Dwóch 
kozaków stało na miejscu wypadku tak długo na straży, aż komisya przybyła.  
Nazwisko   i   miejscowość,   z   której   nieszczęśliwy   pochodził,   dotąd   jeszcze   nie 
wiadomo.

Rok 1894

Nr 61

Woźniki.  Podczas   ostatnich   burz   uderzył   grom   w   topól,   stojącą   przy   stajni  
właściciela Janusa w Głazówce. Ztamtąd przeskoczył na stajnię i zabił dwie  
sztuki bydła.

Nr 86

Woźniki.  Jakaś   złośliwa   ręka   podłożyła   ogień   w   miejskim   boru.   Dzięki 
energicznej pracy myśliwych i gajowych zdołano ogień ograniczyć, tak że tylko 
około 4 morgów się spaliło. Podobno już jednę osobę podejrzaną o ten czyn 
uwięziono.

Nr 151

Woźniki. W ostatni dzień przed adwentem odbyła się u nas jeszcze muzyka, w 
której   garstka   katolików   wzięła   także   udział.   Pomiędzy   innemi   zabawił   tam 
pewien   młodzieniec   aż   do   późnej   nocy,   a   powracając   przez   pole   do   domu 
zabłąkał   się   gdzieś   i   przeszedł   przez   granicę   rosyjską.   Tu   go   przytrzymali 
strażnicy nadgraniczni i smykają go gdzieś w Polsce, tak że nawet krewni nie 
wiedzą, gdzie się znajduje. Istną zagadką pozostaje to, jak mógł przez granicę 
przejść, gdyż owa oberża jest tylko kawałek od jego pomieszkania położona.

40

background image

Rok 1895

Nr 44

Woźniki. Hrabia Najdecki

27

 ma zamiar ścieżkę kościelną z Zielonej do Woźnik  

skasować. Kto by się przez to czuł poszkodowanym, niechaj w ciągu czterech  
tygodni   zażalenie   do   wydziału   powiatowego   nadeśle.   Bliższych   szczegółów  
dowiedzieć się można u amtowego tutejszego.

Rok 1897

Nr 22

W Woźnikach spaliły się na początku tego tygodnia dwie posiadłości, należące 
do gospodarzy Krupy i Larysza.

Nr 75

Życie i praca Józefa Lompy.
Górny Ślązk mało posiadał mężów, którzyby tak wielkie zjednali sobie zasługi  
około   swych   rodaków,   jak   sławny   niegdyś,   ale   dzisiaj   zapomniany   pisarz 
Ludowy Józef Lompa. Wiele pracował i cierpiał dla ludu, szczerze kochał jego  
mowę i zwyczaje, lecz mało znalazł w swych dążnościach poparcia i jeszcze  
mniej wdzięczności u tych, którzy mieli od niego się uczyć. Liczne pisał książki 
i broszurki treści religijnej, pedagogicznej, historycznej, etnograficznej, itd. lecz 
dzisiaj tylko z największą trudnością można odszukać jaki zżółkły egzemplarz 
jego   książek.   Niektóre   z   jego   prac,   w   których   znajdowały   się   drogocenne 
materyały, przepadły prawdopodobnie na zawsze. 
W tych dniach przypadają jego stuletnie urodziny. Ważna to rocznica dla ludu, 
któremu   poświęcił   swe   życie,   pracując   dla   pożytku   ogólnego.   Wdzięczność  
wymaga,   abyśmy   przynajmniej   w   skromny   sposób   uczcili   jego   pamiątkę 
i w krótkości podali niektóre szczegóły o jego życiu i pracach.
Józef   Lompa   narodził   się   dnia   29   Czerwca   1797   w   Oleśnie   (Rosenberg),  
miasteczku górnoślązkiem, liczącem wtedy około 1300 mieszkańców przeważnie 
polskich. Jego ojciec trudnił się kupiectwem. Nie mogąc się postarać o wyższe  
wykształcenie uzdolnionego syna, oddał go jako pisarza do kancelaryi sądowej 
w Oleśnie. Tak już 14-letni chłopiec musiał zarabiać na własne utrzymanie.  
W   roku   1813   został   młody   Józef   przesadzony   do   sąsiedniego   Gorzowa 
(Landsberg).   Zawsze   pilnie   wykonując   służbę   według   możności   dalej   się  
kształcił, bo pragnął zostać nauczycielem, aby miał szersze pole do działania. 
Od roku   1815 do  1817 odwiedzał  seminaryum  nauczycielskie   w  Wrocławiu.  

27

 Świerklaniec

41

background image

Złożywszy   świetny   egzamin   był   przez   krótki   czas   nauczycielem   w   Łomnicy 
i Lublińcu. Od roku 1819 do 1858 pełnił z największą sumiennością obowiązki 
nauczyciela i organisty w Łubszy pod Woźnikami, gdzie więcej niż 100 polskich 
dziatek bywało pod jego opieką. Trudne było jego zadanie i liche utrzymanie, 
lecz   gdy   mu   przez   regencyą   w   Bydgoszczy   i   Poznaniu   zostały   ofiarowane 
korzystniejsze posady przy seminaryach nauczycielskich, on wolał pozostać w  
zaciszu wiejskiem. Tutaj mało było rozrywki, tem spokojniej mógł się zajmować 
studyami prywatnemi i tem swobodniej mógł zbierać rzeczy ludowe. Szczęśliwie  
przepędził wśród licznej rodziny więcej niż 30 lat i zjednał sobie przez swoje  
prace miłość i szacunek w jak najdalszych kołach.
Wolny   czas   poświęcił   piśmiennictwu,   dotąd   na   Ślązku   zaniedbanemu.   Już   w 
roku 1821 wydał własnym nakładem „Krótkie wyobrażenie Historyi Ślązka dla 
szkół  elementarnych”,  w krótkim  czasie  rozeszło  się  3000 egzemplarzy.  „To 
było powodem, że p. Feistel, drukarz prześwietnej Regencyi w Opolu, w roku 
następnym swoim  nakładem drugą edycyą  (wydanie) zrobił”. Tak pisze  sam  
Lompa   w   przedmowie   do   „Pielgrzyma   w   Lubopolu”,   który   wyszedł   1844 
w Lublińcu. W r. 1833 ukazały się w Gliwicach jego „Pieśni nabożne” i „Zbiór  
pieśni na Boże Ciało”, są to pierwsze zbiory pieśni kościelnych na Ślązku. Od  
roku 1840 prawie każdorocznie wyszły z pod jego pióra nowe dzieła rozmaitej 
treści. W Opolu wydał 1841-43 w 3 zeszytach „Zbiór wierszy, które częścią  
z niemieckich klasycznych autorów tłómaczył, częścią zaś sam ułożył”. W tych 
wierszach   przebija   czasem   jakaś   tęsknota   i   żal   nad   niestałością   ludzką,   ale  
z drugiej strony mocne zaufanie do Pana Boga i spokój czystego sumienia. Jego  
„Książka do czytania dla średnich klas elementarnych” wyszła we Wrocławiu  
1842   i   została   uwieńczona   nagrodą;   jego   „Wzory   kaligraficzne”   wyszły  
w   Raciborzu,   „Geografia   Ślązka”   w   Głogówku   1847,   „Historya   naturalna” 
w Oleśnie 1847, „Podręcznik do rachunków” w Lesznie 1848. Równocześnie 
drukowały się w różnych  miastach jego moralne i pouczające powiastki  dla 
ludu, np. Mały górnik, o Gryzeldzie, o Meluzynie, itd. Duchowieństwo dekanatu 
Gliwickiego zachęciło Lompę do pisania, „aby lud nasz dla stosownych książek  
nie   trawił   czasu   na   biesiadach,   dla   moralności   szkodliwych”.   Ks.   Laxy,  
proboszcz w Ligocie pod Białą pisał do niego 10 Lutego 1846 co następuje:  
„Fahren   Sie   so   fort   in   Ihren   regen   Eifer   und   opfern   Sie   Ihre   Talente   der 
oberschlesischen Volksbildung auf ...” (Postępuj Pan w żywej pilności i poświęć 
pan swój talent oświacie ludu górnoślązkiego). W „Schles. Kirchenblatt” (1846  
str 504) ks. prob. z Dobrodzienia w bardzo pochlebnych słowach poleca polską  
„Historyą państwa pruskiego” opracowaną przez Lompę (170 str). Czysty zysk 
z niej był przeznaczony na budowę kościoła w Dobrodzieniu, jak honorarium za  
inne dzieła na wsparcie ubogich nauczycieli.
W roku 1848 zostało za staraniem Lompy, Kosickiego, Łepkowskiego i Smołki, 
nauczyciela   z   Bytomia,   założono   Towarzystwo   pracujących   dla   ludu 
górnoślązkiego,   które   założyło   czytelnie   w   Bytomiu,   Lublińcu,   Woźnikach,  
Rybniku i Mysłowicach, wszędzie licznie uczęszczano do czytelni.

42

background image

Przez swe prace zyskał Lompa wielu przyjaciół i wywierał wielki i zbawienny  
wpływ   między   ludem   górnoślązkim,   ale   z   drugiej   strony   powstali   zazdrośni 
denuncyanci, którzy go posądzili o „wielkopolską agitacyą”. Chociaż zawsze  
odznaczał   się   lojalnością   i   rządowi   pruskiemu   przez   tłumaczenie   ważnych 
rozpraw   urzędowych   wielkie   wyświadczył   usługi,   jednakowoż   w   roku   1851 
został zrzucony z posady nauczycielskiej.
Smutne   teraz   nastały   dla   niego   czasy,   gdyż   często   zabrakło   chleba   dla 
ukochanej   żony   i   12   dziatek,   któremi   go   Pan   Bóg   obdarzył.   Lecz   pewne  
przysłowie w zbiorach Lompy powiada: „Jak trwoga to do Boga”. Jemu Lompa 
zawsze wiernie służył, do Niego udał się po pomoc; jako stały charakter pełen  
poświęcenia i ofiarności z wszelkich sił pracował dla dobrej sprawy, nigdy nie  
tracąc nadziei w lepszą  przyszłość. Pan Bóg i dobrzy ludzie mu dopomogli. 
Pewnego razu, gdy bieda dokuczała, pewna pani polska, wzruszona pieśniami 
i   wierszami   Lompy,   przesłała   mu   znaczną   sumę,   podobnie   postąpił   Michał 
Konarski. Zacny pan F.   Niegolewski wielką zrobił mu uciechę, gdy w 1858 
ofiarował   mu   158   talarów,   aby   w   Woźnikach   (Woischnik)   miasteczku 
w powiecie lublinieckim, mógł zakupić sobie skromny domek. Tutaj przepędził 
ostatnie swoje lata, zupełnie poświęcone pisaniu pożytecznych książek. Tutaj 
dnia 29go Marca 1863 roku spokojnie zasnął w Panu. Jeszcze krótko przed  
śmiercią oświadczył, że się chce udać do klasztoru w Częstochowie, aby na tem 
świętem miejscu, które tak często odwiedzał i tak ślicznie w dwóch dziełkach 
opisał,   mógł   lepiej   służyć   Panu   Bogu   i   N.   M.   Pannie   Częstochowskiej. 
„Niedługo przeżył”, tak pisał wtedy „Przegląd Poznański” o Lompie, „innego 
zasłużeńszego   jeszcze   w   tym   samym   kierunku,   choć   na   innej   drodze,   męża 
nieodżałowanej pamięci ks. Kanonika Ficka z Piekar. Śmierć obu stanowi wielki  
ubytek”.
Według rozmaitych życiorysów miał śp. Lompa wydać około 100 dziełek, nie 
licząc   mnóstwa   artykułów   w   rozmaitych   czasopismach   i   gazetach.   Pisywał  
często do „Gwiazdki Cieszyńskiej”, „Poradnika górnoślazkiego w Bytomiu”, 
„Przyjaciela   ludu   (w   Lesznie)”,   „Ziemianina”,   „Nadwiślanina”,   „Gazety  
Codziennej”   i   „Gazety   Polskiej”   w   Warszawie   i   do   niemieckich   gazet 
wychodzących   w   Gliwicach,   Bytomiu,   Tarnowskich   Górach,   Oleśnie, 
i Wrocławiu. Oprócz licznych powiastek i dziełek religijno – moralnych pisał  
w ostatnich latach podręczniki o gospodarstwie i ogrodnictwie, (Piekary 1850, 
Bytom   1852,   Ostrowo   1855),   o   chmielu   (Poznań),   o   warzywach   (Piekary) 
i   o   pszczelnictwie   (Leszno   1859   roku).   osobny   dział   tworzą   jego   książki 
historyczne i opisowe np. Histoya Oleśna (po niemiecku napisana w 1855 roku),  
Opis Palestyny, Przewodnik Częstochowski i Historya Częstochowy, Życiorysy 
biskupów   Wrocławskich,   które   pozostały   w   manuskrypcie,   jak   dwa   tomiki 
wierszy   poważnych   i   dowcipnych   i   rozmaite   drogocenne   zbiory   rzeczy  
ludowych.
Z wielką zręcznością i sumiennością spisywał w domu i w podróży przysłowia, 
pieśni i opowiadania ludu góroślązkiego.

43

background image

Żeby należycie mógł dla ludu pisać i trafić do serca, chciał najprzód doskonale 
poznać,   co   lud   myśli,   mówi   lub   śpiewa,   chciał   świat   uczony   zapoznać   z 
bogactwem rzeczy ludowych na Ślązku, zbijać przesądy i wytłumaczyć niektóre  
ciekawe   zjawiska.   Niestety   tylko   jego   „Przysłowia   i   mowy   potoczne   ludu 
polskiego na Ślązku” drukiem Wawrzyńca Pisza w Bochni 1858 roku zostały 
ogłoszone.   Drugi   rękopis   z   przysłowiami,   podobnie   jak   wielka   liczba   pieśni 
i   opowiadań   zaginął.   Inne   zbiory   znajdują   się   w   bibliotekach   w   Poznaniu 
i Wrocławiu.
Rzeczoznawcy, np. prof. Nehring w Wrocławiu, prof. Malinowski w Krakowie,  
prof. Weinhold w Berlinie, radca rejencyjny dr. Schrotter w Opolu, o zbiorach  
Lompy bardzo pochlebnie się wyrażają i w odpowiednich pracach często z nich  
przytaczają wzory. 
Z   rozmaitymi   uczonymi   tak   polskiego   jak   niemieckiego   narodu   utrzymywał  
korespondencyę i według życzenia o stosunkach gospodarczych i ludoznawczych 
przesyłał im wiadomości. Towarzystwa w Poznaniu, w Krakowie i w Warszawie  
w zaszczytny sposób uznały jego zasługi. Czasopisma polskie jak niemieckie, 
nawet   nieprzychylna   nam   „Schlesische   Zeitung”   1863   r   nr   163   z   wielkiem 
uszanowaniem się o nim wyrażały. „Tygodnik Ilustrowany” (Warszawa 1861 
roku   nr   48)   podał   jego   portret.   Prof.   Łepkowski   już   w   roku   1849   pisał   o  
Lompiedo   biblioteki   warszawskiej.   Bol.   Limanowski   w   swej   pracy   „Losy  
narodowości polskiej na Ślązku” charakteryzuje nam Lompę tak:
„Zdziwiony owocami prac kolosalnych tego męża, postanowiłem go odwiedzić 
jako jedynego wysoko wykształconego Ślązaka. Z czcią prawie zbliżyłem się do 
jego   skromnej   wiejskiej   chaty   naprzeciw   kościoła   lubczeskiego;   zastałem   go 
pełniącego   obowiązki   organisty,   który   to   urząd   od   posady   nauczyciela   jest  
nieoddzielny.   Niepodobnem   mi   prawie   do   uwierzenia   zdawało   się,   jak   mąż 
sędziwy,  otoczony  nader liczną rodziną,  podejmujący sam jeden trudy około  
udzielenia   nauki   stu   przeszło   wiejskim   dzieciom,   jak   mówię,   mógł   tyle   prac 
podjąć dla dobra swej rodzinnej ziemi. Zaiste, wielka tzasługa i wielka cześć 
tego męża.”

Nr 75

Do Józefa Lompy.

Nie chcę Cię, panie Józefie, wychwalać
Podnosząc w niebo w poetycznym locie,
Ani kadzideł próżnych Ci zapalać,
By nie ubliżyć Twej skromnej prostocie.

Ale hołd złożyć, jaki Ci należy,
Uczcić Twą pamięć, jestto obowiązkiem,
Oraz przyjemnością dla nas młodzieży,
I jak myślimy pokazać przed Ślązkiem.

Bo Ty, wieszczu ślązki, śmiały i skromny,
Sam najpiękniejszy sobie wystawiłeś,
Trwalszy nad kruszec pomnik wiekopomny,

44

background image

A swoje imię cnotę uświetniłeś.

Boś nie wystąpił dla zysku i sławy,
Lecz w ojczystego języka obronie
Mężnieś się ujął zaniedbanej sprawy
Z ogniem młodzieńczym jaki w wieszczu płonie.

W domowem zaciszu jako ogrodowy
Swe proste, polne hodowałeś kwiatki,
A miłość własną do ojczystej mowy
Z naukąś wszczepiał w zlecone Ci dziatki.

Takeś nam przykład zostawił stałości,
Zapału i męstwa niezachwianego,
I wzniecił iskrę drzemiącą miłości
Znów do języka, od ojców świętego.

Ks. Damroth

Nr 151

Woźniki. Dni sądowe w Woźnikach odbędą się w roku następnym 1898: 18go, 
19go, 20go i 21go Stycznia, 1go, 2go, 3go i 4go Marca, 12go, 13go, 14go i 
15go Kwietnia, 24go, 25go, 26go i 27go Maja, 5go, 6go, 7go i 8go Lipca, 27go, 
28go, 29go i 30go Września, 8go, 9go, 10go i11go Listopada, 20go, 21go, 22go  
i 23go Grudnia.

Rok 1898

Nr 104

Woźniki.  Ks. prob. Karol Krupa zmarł tutaj w Poniedziałek

28

  rano na paraliż 

mózgu.   Zmarły   urodził   się   dnia   24   Stycznia   1839   r,   święcenia   kapłańskie 
otrzymał 1 Lipca 1865, a od 24 Czerwca 1875 był proboszczem we Woźnikach. 
Niech odpoczywa w pokoju.

Nr 134

Psary  pod   Lublińcem.   Na   drodze   stąd   do   Lubszy   znaleziono   w   Sobotę

29

 

wieczorem trupa komornika Kalidonta z ciężką raną na głowie. Wdrożono już 
śledztwo, celem wykrycia, czy nieboszczyk padł ofiarą zbrodni, albo czy zmarł  
na kurcze.

28

29 sierpnia 1898

29

5 listopada 1898

45

background image

Rok 1899

Nr 1

Woźniki.  W dniu 22 Grudnia żegnaliśmy przew. ks. administratora Feikego

30

który odjeżdżał na inne probostwo. Dzień ten pozostanie na długo tutejszym  
parafianom w pamięci, bo żegnając jednego duszpasterza witali drugiego, w 
osobie przew. ks. proboszcza Kiebla

31

. Nad jedną okolicznością tylko ubolewali 

niektórzy parafianie; i to nad tem, że napisy na bramach tryumfalnych, prócz  
jednego, były wszystkie niemieckie. Tem więcej napisy powinny być polskie, że 
cała   okolica   polska   i   obydwaj   Duszpasterze   po   polsku   się   witali. 
Opuszczającemu   parafię   ks.   administratorowi   Feikemu   wdzięczni   parafianie 
składają   szczere   życzenia   zdrowia   i   błogosławieństwa   Bożego   na   nowem  
miejscu pracy pasterskiej. Oby go Pan Bóg zawsze swą łaską wpierał.

Nr 8

Psary  w  powiecie  lublinieckim.  Bieda  i bardzo   wielka  bieda dzieje  się   nam 
ojcom rolnikom. My rolnicy potrzebujemy też dzieci do pomocy, bo mamy role 
kiepskie,   liche,   a   przy   tem   płacić   musimy   wielkie   podatki.   Nie   możemy 
najemników ani służebników utrzymać, bo nie starczy nas na to, a potem nie  
chcą   u   nas   jeszcze   robić,   bo   idą   do   wielkich   miast.   Chcielibyśmy   się   więc  
dziećmi naszemi wyręczyć, a to się nie da, bo dzieci musimy od 6 do 15 roku do  
szkoły posyłać, a jak ich nie poślemy, to zaraz kara pieniężna. Mąż musi iść na 
pole z koniem, a żona z bydłem w pole. Kogo zostawić wtedy w domu przy  
najmniejszych dzieciach?
(Drugiej   części   korespondencyi   zamieścić   nie   możemy,   bo   „Katolikowi” 
wytoczono   by   proces   o   to.   Radzimy   zrobić   tak,   jakeśmy   już   ustnie   mówili. 
Prosimy   przy   sposobności   nas   odwiedzić   i   powiedzieć   jak   daleko   sprawa  
postąpiła. Radą i nadal chętnie służymy. Pozdrowienie. – Red.)

Nr 42

Lubliniec.  Pograniczni kozacy dopuścili się następującego nadużycia: banda 
przemytników składająca się z 12 osób, zamierzała nad ranem z 14 na 15 bm

32 

przejść   granicę   polską   pod   Woźnikami.   Na   noc   rozłożono   się   obozem   w 
miejskim   lesie   niedaleko   granicy,   na   śląskiej   ziemi.   Tymczasem   nad   ranem,  
pomiędzy   4   a   5tą   napadło   przemytników   trzech   uzbrojonych   kozaków 
pogranicznych. Na odległość trzech kroków jeden z żołnierzy dał ognia i tym 
jednym   strzałem   zranił   jedną   osobę   ciężko   a   dwie   inne   lekko.   Przemytnicy 

30

 Ks. Karol Feike, proboszcz Lubszy w latach 1901 – 1932.

31

 Ks. Paweł Kiebel, proboszcz Woźnik w latach 1899 - 1926

32

 14 na 15 kwietnia 1899

46

background image

upuścili swoje towary i rozbiegli się na wszystkie strony. Kozacy zaś zabrali 
wszystko i powrócili z łupem za granicę. Ciężką ranę otrzymał niejaki Kaczuga,  
któremu kula przeszyła prawe kolano i zraniła lewą rękę. Nie mogąc powstać 
popełzał Kaczuga trochę dalej w las, gdzie wskutek upływu krwi po krótkim  
czasie   przytomność   utracił.   Następnego   dnia   odstawiono   go   do   szpitala 
w Lublińcu. Miejscowa władza policyjna zainteresowala się żywo wypadkiem 
i sprawdziła, że napad wykonany został 850 kroków od granicy, na śląskiej  
ziemi. Dwaj inni przemytnicy otrzymali lekkie rany na ręce względnie na głowie. 
Dalsze dochodzenie w biegu.

Nr 100

Woźniki.  Ciężkie nieszczęście wydarzyło się u nas w sobotę po południu. W  
czasie gdy żona gospodarza Kaźmirczyka jechała na żniwnym wozie w pole, 
spłoszyły się konie. Gospodyni spadła z woza a koła przeszły przez nią. Ciężko 
ranną   odwieziono   na   innym   wozie   do   domu,   a   przybyły   lekarz   stwierdził  
niebezpieczne wewnętrzne obrażenia, z czego biedna kobieta pewnie zdrowa nie 
wyjdzie.

Nr 100

Tarnowskie Góry. O projekcie budowy kolei z Radzionkowa przez Woźniki do  
Herb   donoszą   co   następuje:   W   niezadługim   czasie   projekt   ten   ma   się  
urzeczywistnić

33

. W tym celu rząd udzielił już firmie berlińskiej Hennig, Hartwig  

Sp.   pozwolenia.   Kolej   będzie   szerokotorowa   i   łączyć   będzie   Radzionków 
z koleją w Herbach nad granicą rosyjską.  Tór kolei pójdzie z Radzionkowa  
przez Stare Chechło, Bizię, Brynicę, Bibielę, Gustavshaim (?), Woźniki, Ligotę, 
pomiędzy Babińcem i Kamieńcem, Boronów, Hadrę do Herb. Początkowo tór 
miał   przerzynać   zwierzyniec   hr.   Henkla   Donnersmarcka,   lecz   zarząd   dóbr 
hrabiowskich przeciw temu zaprotestował.

Nr 109

Do  Woźnik  do  majstra   rzeźnickiego   Karola   J.  przywiózł   rzeźnik  Lakwa   17-
letnią   chorą   córkę.   Nit   nie   wiedział,   że   chora   cierpi   na   czarną   ospę.   L. 
przeprowadzał się z Królestwa Polskiego do Katowic lub okolicy. Żona jego  
chciała teraz córkę do siebie do nowego pomieszkania zabrać, ale dziewczyna 
podczas transportu w Wielkim Żyglinie zmarła.

33

 Kolej do Woźnik doprowadzono dopiero w 1932 roku.

47

background image

Nr 133

Woźniki. Przy wyborach do rady miejskiej przeprowadzili żydzi 2 kandydatów 
w Iszej klasie, podczas gdy ustępował tylko jeden żyd a jeden katolik. W trzeciej  
klasie zwyciężyli posiedziciele Stefan Adamiec i Teodor Maxis.

Nr 142

W   Lubszy  powiat   lubliniecki,   poszturchał   przed   pewnym   czasem   pewien 
posiedziciel swego starego ojca , za co go sąd skazał na miesiąc więzienia., 
ponieważ   ojciec   się   pokaleczył.   Sąd   opolski   odrzucił   apelacyę.   Niech   dzieci  
pamiętają o czwartem przykazaniu.

Nr 152

Woźniki.  W Nowy Rok opuści nasze  miasto dotychczasowy  lekarz Wosnitza,  
który kilka lat u nas praktykował. Było by dobrze, gdyby się zgłosił tęgi lekarz 
Polak, ponieważ u nas jest ludność polska, a na odległość około 2 ½ mili nie ma  
lekarza,  bo  dopiero   w  Miasteczku   i  w  Koszęcinie  są   najbliżsi.  Tutaj  miałby 
dosyć praktyki, bo i do Królestwa go czasami żądają. W niedługim czasie będzie 
ta posada urzędowo ogłoszona. Ten, który urzędowo będzie ustanowiony, będzie 
pobierał   tak   jak   każdy   inny   900   marek   od   rejencyi   (z   funduszu  
germanizacyjnego?),   300   marek   od   miasta   a   resztę   z   dóbr   hrabiego   ze  
Świerklańca.
Wosnitza będzie w Groszowicach.

Nr 152

Do   Wo.   Nie   dziwimy   się   już   teraz,   ze   wasz   lekarz   jest   tak   gorącym 
„kriegerferajnistą”. Kto pobiera od rejencyi 900 marek, ten musi starać się o 
to,   aby   jej   się   przypodobać   przez   działalność   patryotyczną.   Kto   z   funduszu 
germanizacyjnego   dostaje   wsparcie,   musi   się   nawet   do   tego   zobowiązać.  
Ludność polska powinna się poznać na farbowanych lisach i baczyć pilnie na  
tych, którzy w „ferajnach” wielką rolę odgrywają. Baczność wszędzie – a swój 
do swego.

Rok 1900

Nr 7

Woźniki. Niejaka S. kupiła odpadków mięsa i zdechłą kurę i ugotowała z tego  
obiad   dla   siebie   i   3   dzieci.   Zaledwie   obiad   spożyli   pokazały   się   złe   skutki. 

48

background image

Wszyscy   tak   zachorowali,   że   trzeba   było   leków   zażywać,   aby   się   żołądek 
wypróżnił i trucizna odeszła.

Nr 31

Woźniki.  Kilku chłopaków zapaliło tutaj nabój, chcąc go wystrzelić, ale gdy 
jakoś długo strzał nie następował, zbliżyli się by nabój poruszyć. Wtem padł 
strzał i zranił jednego z chłopaków w trzy palce a drugiego w czoło. Rodzice  
powinni czuwać nad dziećmi swemi i przestrzegać je.

Nr 47

Woźniki.  Na   ostatniem   posiedzeniu   radnych   miasta   ustanowiono   dochód   i 
rozchód gminy na rok bieżący w wysokości 25 tys. mk. Miasto pobierać będzie z 
podatków od wyszynku do 36 mk. 50 procent, z podatków od wyszynku ponad 36  
mk. 100 procent; dalej z podatków gruntowych, budynkowych i procederowych 
150 procent, z podatków państwowych, dochodowych i od dochodów ponad 400 
mk.   125   procent.   –   Lista   podatków   procederowych   będzie   wyłożona   do  
przejrzenia w kasie miejskiej od 14 do 21 bm

34

, natomiast lista podatkowa od 

dochodów mniejszych niż 900 mk. od 17 do 30 bm. Każdy mający płacić podatek 
może te listy przeglądać i w razie gdyby miał za wielki podatek płacić, może 
reklamacyę założyć. Gdzie to ma czynić powiedzą w biurze, gdzie te listy są 
wyłożone.

Nr 65

Woźniki.  W Zielonej spaliła się w niedzielę posiadłość gospodarza Nawrata. 
Posiadłość była  tylko na 600 marek zabezpieczona, a więc za nisko. Ponieważ 
pożar   zniszczył   sprzęty   gospodarskie,   meble   i   cielę,   więc   N.   ponosi   wielką  
szkodę. Sąsiedzi wyratowali z biedą małe dziecko. N. był na polu.

Nr 105

Woźniki.  Do   nieszczęścia,   jakie   spotkało   dawniejszego   maszynistę   Kruka, 
otrzymujemy i sprostowanie i dalsze szczegóły, które chętnie umieszczamy, gdyż  
śp. Kruk był długoletnim czytelnikiem „Katolika”. Mieszkał w Brynowie pod 
Katowicami i z tamtąd przyjechał nie na kole, ale koleją aż do Kalet, a ztąd  
powozem aż do Woźnik do swej córki. Zięć jego miał koło zepsute, nieboszczyk  
je naprawiał i chciał zaraz popróbować, czy na nim można jeździć. Nieszczęście  
chciało,   że   spadł   do   rowu,   nie   odnosząc   jednak,   prócz   wewnętrznego  
wstrząśnienia, żadnego pokaleczenia. Ale przez to wstrząśnienie powróciła jego 

34

 14 do 21 kwietnia 1900

49

background image

dawniejsza choroba , i to z taką gwałtownością,  że nieszczęśliwy po dniach 
przeniósł się do wieczności. N.o.w.p.

Nr 107

Woźniki.  W   ostatnich   dniach   sierpnia,   a   w   pierwszych   dniach   września  
odprawił   tu   Wielebny   ks.   proboszcz   tychowski   Kapica   pięciodniową   misyę,  
celem rugowania pijaństwa a szerzenia wstrzemięźliwości. Słowa Wielebnego 
Księdza padły na żyzną rolę. W niedzielę wnet wszyscy parafianie wyrzekli się 
pijaństwa i zapisali się do bractwa wstrzemięźliwości. Oby im Bóg pomagał  
wytrwać w szlachetnym przedsięwzięciu!

Nr 132

Boronów.  Droga prowadząca tuztąd na Niwy ma zostać przełożona na inne 
miejsce     na   wniosek   generalnej   dyrekcji   hrabiego   Gwidona   Henkla   w 
Świerklańcu   (Najdeku).   Na   tutejszej   policyi   można   przeglądać   plany 
i   dowiedzieć   się   dokładnie   według   karty,   kędy   nowa   droga   ma   prowadzić.  
Najdalej do 20go listopada br. może założyć protest ten, który by się na to nie  
zgadzał.

Nr 140

Woźniki.  Dnia   15   bm

35

  odbyły   się   wybory   do   sejmiku   powiatowego.   Został 

wybranym p. burmistrz Zimmermann większością głosów, bo otrzymał 3 głosy, 
a gospodarz Stefan Adamietz 2 głosy. W chwili, gdy kartki były zaliczone, zaraz  
przewodniczący   zamknął   wybory,   a   wtem   przybyli   dwaj   walmani   z   Ligoty 
Woźnickiej, ale już swych głosów nie mogli oddać. To podpada. P. Zimmermann  
nie byłby został obrany. Zrobiliśmy zażalenie. (Tak jest dobrze).
Muszę nieco o naszym miasteczku napisać, gdyż niektórzy może już zapomnieli o  
niem i nie wiedzą gdzie Woźniki leżą, albo że to miasto jak Berlin. Tak nie jest. 
Nasze miasteczko ma około 1500 mieszkańców. Za to karczmy i wyszynki są  
liczne. Kto wie czy nie przewyższa jakiego większego miasta, bo mamy ich aż 
12, pomiędzy temi jest jeden, który hurtownie sprzedaje, ale za to   w dziewięciu  
można się upijać. Przed około trzema laty policya pozwoliła na jeden wyszynk,  
chociaż nie było, według mojego uznania, potrzeby. Na jeden wyszynk przypada  
125 osób, między tymi licząc i niemowlęta.

Nr 145

Woźniki.  Na   posiedzeniu   radnych   naszego   miasteczka   przyszedł   pod   obrady 
między   innemi   wniosek   p.   burmistrza   o   podwyższenie   myta.   Dotąd   pobierał 

35

 15 listopada 1900

50

background image

1500 m jako przewodniczący i 600 na pisarza, który był do pomocy, ale z tych  
600 nie wydał ani połowy, a za prowadzenie listy dla czarnego dobytku   50 m.  
Do pensji były tylko 1500 m. Dnia 13 lutego rb. zwołał burmistrz komisyę, która 
miała myta urzędników ustanawiać i podwyższać podług nowego prawa. Podług  
mojego   zdania,   tylko   chodzi   o   tych   urzędników,   którzy   dożywotnie   są  
ustanowieni, ale p. burmistrz się do nich zaliczył, choć tak nie jest. Komisya 
podwyższył myto z 1500 m na 2400 m, i to całe do pensji. Lecz rejencja tego nie  
zatwierdziła, ale dała do zrozumienia, iż jak nowo obrany burmistrz będzie to 
rejencja myto ustanowi. Gdy w zeszłym miesiącu na posiedzeniu nad tem znowu  
obrady się toczyły, to tak jego zwolennicy za podwyższeniem przemawiali, iż 
wniosek przeszedł.

Nr 148

W Woźnikach spadł syn gospodarza Jan Horcinek z woza w lesie, pozostał na 
ziemi i zmarzł.

Rok 1901

Nr 18

Zmiany w stanie duchownym. Ks. kapelan Goerlich przesiedlony z Lublińca do 
Lubszy, ks. kapelan lic. Grabas z Szerokiej do Lublińca.

Nr 51

Woźniki.  Za   skuteczną   naukę   niemczyzny   otrzymali   nauczyciele   Frost   w 
Kaletach (Stahlhammer), Radlik w Łoni, Mierzowski w Strzebinie i Kubisch w 
Boronowie po 60 mk nagrody z funduszu germanizacyjnego. Co to znaczy to wie  
każdy z naszych czytelników.

Nr 72

Z Lublinieckiego. Do Woźnik przybyła pewna niewiasta z Królestwa Polskiego 
po rozmaite towary, które próbowała przemycić. Na pograniczu zastrzelił ją 
żołnierz rosyjski, lecz wtedy, gdy 55 kroków od granicy w krzakach na pruskiej 
stronie była. Trupa wlókł żołnierz jakie 50 kroków, lecz zostawił go 5 kroków od 
granicy na pruskiej stronie, gdzie się czyste pole zaczyna, żeby go tam ludzie w 
pobliżu pracujący nie spostrzegli i nie przytrzymali. Towary zabrał żołnierz z  
sobą. Oficer rosyjski zażądał od policyi aby wydała trupa, ale amtowy tego nie 
uczynił. Komisya ma zbadać, czy żołnierz stojąc na rosyjskiej stronie zastrzelił 
kobietę na pruskiej stronie.

51

background image

Nr 82

Lubsza. W wtorek, 9 bm

36

 ochrzcił ks. kapelan Goerlich żydówkę dorosłą  i jej 

syna, liczącego jeden rok. Chrzestnymi byli nauczyciel z swą żoną. Dla nas 
katolików jest to wielka radość. Nawrócona na łono Kościoła Chrystusowego  
przyjęła zaraz też pierwszą Komunię św. Ks. proboszcz ugościł nową katoliczkę 
na probostwie, a ks. kapelan na pamiątkę pierwszej Komunii św. podarował jej  
piękny   obraz,   który   na   swój   koszt   kazał   oprawić.   Nowonawrócona   ma  
niezadługo wstąpić w związki małżeńskie z mężem katolickim. Pomiędzy żydami 
panuje wielkie zgorszenie.

Nr 86

Woźniki.  Ponieważ   przemycanie   towarów   niemieckich   do   Rosyi   w   tutejszej  
okolicy   się   zmaga,   władze   rosyjskie   gęściej   jak   dotąd   granicę   żołnierzami 
obsadziły.   Oprócz   porostawianych   co   50   kroków   wzdłuż   granicy   żołnierzy  
pieszych,   łańcuch   graniczny   objeżdżają   kozacy.   W   obec   tego   ciężkie   dla 
przemytników   nastały   czasy   i   o   ile   im   się   udaje,   wchodzą   z   niektórymi 
żołnierzami w porozumienie, płacąc im za każdą osobę z towarami do Polski 
wchodzącą 3 ruble

37

.

Nr 93

Woźniki. W czwartek spaliły się tutaj posiadłości siodlaków Teodora Zdebika i 
Wilhelma Szczygła. Była wielka obawa, iż ogień przybierze znaczne rozmiary,  
bo panował dość silny wiatr a upały straszne. Jednakże wytężono wszystkie siły, 
by pożar opanować, co się nareszcie udało. Ogień wybuchł u Zdebika, z jakiej 
przyczyny, dotąd nie ustalono.

Nr 95

Woźniki.  Powiat   lubliniecki.   Przed   kilku   dniami   oddział   przemytników 
przytrzymany został przez żołnierzy rosyjskich na granicy. Przemytnicy widząc, 
że nie ma dla nich ratunku, porzucili paki z towarami (jedwabiem) i uszli do  
Prus.

Nr 102

Woźniki.  W   ostatnią   środę   szalała   nad   tutejszą   okolicą   ciężka   nawałnica.  
Piorun uderzył w kapliczkę na polu młynarza Długosza w Śliwie. Znajdujące się 

36

 9 lipca 1901

37

 Średni kurs rubla w 1901 roku to 2,15 marki niemieckiej.

52

background image

w   kapliczce   obrazy   i   figury   świętych   zupełnie   zniszczone.   Dach   kapliczki 
zerwany.

Nr 119

Woźniki.  Dobra   Glinice   spadkobierców   Rotaxa   kupiło   dwóch   braci   Luis   i  
Wilhelm Kohanowsky z Oleśnicy za 300000 marek.

Nr 119

Z Lublinieckiego.  Lubsza. Ksiądz proboszcz Broll otrzymał przy ustąpieniu z 
urzędu   proboszczowskiego,   przez   około   45   lat   sprawowanego,   order  
czerwonego orła IV klasy.

Nr 125

Lubsza  pod   Woźnikami.   Nowego   ks.   proboszcza   Feikego,   który   ze 
Świętochłowic do nas przybył, przyjmowano tu bardzo uroczyście. Osiem bram 
tryumfalnych   wystawiono   przez   wieś.   Sołtys   i   członek   kościelnego   zarządu  
przyjmowali   go   przy   wstąpieniu   do   wsi,   skąd   go   w   procesji   do   kościoła 
zaprowadzono. Tam ks. dziekan Pluszczyk w obecności starego ks. prob. Brolla 
i ks. ks. proboszczów z Woźnik i Żyglina wprowadził nowego ks. proboszcza  
w  urząd,  oddał  mu  klucze,  kościół   i  dekret   biskupi,  poczem  ks.   prob.  Feike 
odprawił uroczyste nabożeństwo.

Nr 126 

Lubsza. O przyjęciu nowego ks. proboszcza Feikego piszą nam jeszcze:
Parafianie  ze starym  ks. proboszczem  Brollem  i z ks.  kapelanem w  wielkiej  
procesyi ze wszystkimi chorągwiami ruszyli do pierwszej bramy tryummfalnej, 
przy której go przywitali. Ks. proboszcz Broll opowiadał nowemu proboszczowi 
o stósunkach w duszpasterstwie, że są drogi dalekie, odległe, óciążliwe, a po 
nocach jechać trzeba. Jeżeli będziesz miał zdrowie, to i wytrzymasz 43 lat i 9 
miesięcy   jak   ja.   –   mówił   ks.   proboszcz.   W   kościele   ks.   dziekan   Pluszczyk 
wypowiedział  mowę   po  niemiecku  i  po  polsku   wspominając   pracę   staruszka  
proboszcza, który ustępuje z duszpasterstwa. Rozpłakali się parafianie. Nowy 
proboszcz   ks.   Feike   z   ambony   zapowiedział   staranie   i   naukę   i   że   pragnie 
dobrym przykładem prowadzić wiernych parafian, aby żaden bez zaopatrzenia 
go na drogę wieczną nie umierał.

53

background image

Nr 130

Woźniki.  Do tutejszego więzienia przyprowadził przed kilku dniami żandarm 
pewnego   przemytnika,   który   w   Helenowie

38

  podpalił   dom   robotniczy.   Po 

pierwszych przesłuchaniach odprowadzono aresztanta do więzienia w Lublińcu.

Nr 131

Woźniki.  Za pobliską granicą znaleziono węgiel. Z Zawiercia mają podobno 
kolej budować aż do Bizyi.
Skoro tam jest węgiel, będzie i po naszej stronie

39

.

Nr 147

Woźniki.  Tutejszy kościółek św. Walentego został w ostatnim czasie wewnątrz  
pięknie odmalowany. Koszta tego odnowienia, wynoszące przeszło tysiąc marek, 
pokryte zostały ze składek parafian. Kościółek św. Walentego jest bardzo starą 
budową, mniej więcej z 15 lub 16 stulecia.

Rok 1902

Nr 18

Woźniki  pow lubliniecki. Ruch graniczny pomiędzy tutejszymi mieszkańcami a 
Polską   jest   z   każdym   rokiem   większy.   W   roku   ubiegłym   wydano   tutaj   1598  
półpasków. Największa część mieszkańców używa półpasków na przenoszenie z 
Polski mięsa w mniejszych ilościach. W Polsce kosztuje 5 funtów tamtejszych = 
4 pruskie funty

40

 mięsa 1 mk 60 fen, podczas gdy w Prusach za 4 funty zapłacić  

trzeba 2 mk 40 fen.

Nr 33

Woźniki. We wtorek odbył się pogrzeb śp. ks. proboszcza Klosego w Jędrysku.  
Udział   ludzi   był   wielki,   księży   przybyło   przeszło   20.   Uroczyście   żałobne 
nabożeństwo   odprawił   ks.   dziekan   Konietzko   z   Radzionkowa,   mowę   polską 

38

 Czarny Las

39

 Wyniki przeprowadzonych badań przez księcia Donnersmarcka skomentowano w Polsce Zachodniej Nr 204 

z 1930 roku Artykułu mówiący o tym nosi nazwę „Śląskie Koleje Krajowe” Badania przeprowadzone w rewirze 
Woźniki, Czarny Las i Kamienica wykazały mianowicie w rudach tych 
[ruda darniowa] zawartość 40 do 50 %  
metalicznego   żelaza,   ustalając   złoża   samych   rud   na   około   45   miljonów   ton.   Stwierdzono   tam   następnie  
zawartość rudy siarczanej (Woźniki, Kamienica), rudy cynkowej (Zielona, Miasteczko, Ligota Woźnicka), rudy 
ołowiowej (Lubsza Śląska), pokłady węgla (Ligota Woźnicka), oraz złoża wapienia w bardzo wielkich ilościach  
w   doskonałym   gatunku;   wreszcie   znajdują   się   wszędzie   wzdłuż   trasy   nowej   kolei   doskonałe   gatunki   glin  
nadające się do nietylko do masowej produkcji cegieł, ale także do wyrobu lepszych naczyń.

40

 1 funt pruski = 0,5 kg

54

background image

wygłosił ks. proboszcz z Wielkiego Żyglina, mowę niemiecką ks. proboszcz z 
Nakła.

Nr 34 

Jędrysek. Zmarły ks. dziekan Klose, nasz dobry duszpasterz, wydał przeszło 120 
tyś. marek na ufundowanie parafii naszej. Niech mu Bóg da niebo!

Nr 61

Woźniki.  W   Książu   pod   Miechowem   w   pobliżu   granicy   pruskiej,   mieszkał  
bogaty   rabin,   właściciel   większej   posiadłości.   W   nocy   na   zeszły   czwartek  
włamali się do pomieszkania jego złodzieje i zastali w całym domu tylko rabina 
i żonę, śpiących snem twardym. Obojgu rozbili czaszki, a następnie zabrali się 
do plądrowania pomieszkania. Gdy się dobywali do żelaznej szafy, nie obeszło 
się   bez   łoskotu,   który   usłyszawszy   sąsiedzi,   spłoszyli   rabusiów.   Jako 
podejrzanych o popełnienie zbrodni aresztowano trzech mężczyzn z Miechowa.

Nr 65

Woźniki.  W sobotę dnia 24 maja rb. szła robotnica Muszik, matka 7 dzieci,  
drogą   prowadzącą   z   Ligoty  do   Woźnik.   przy   oberży   Freunda,   gdzie   kobieta 
przechodziła, przeprowadzano konie. Jednego konia trzymał Freund na linie, 
puścił   go   jednak,   uderzywszy   go   przedtem   kilka   razy   biczem.   Koń   zaczął  
wierzgać czyli kopać nogami i uderzył kobietę tak silnie w brzuch, że na miejscu 
upadła.   Zaraz   odwieziono   nieszczęśliwą   do   domu,   lecz   nazajutrz   zmarła,  
wskutek odniesionego uderzenia.

Nr 89

Woźniki. Aresztowana została przy granicy przez urzędnika poborowego córka 
pewnego chałupnika z tutejszej okolicy. Owa dziewczyna wracała z Królestwa 
Polskiego i zamiast iść drogą, która prowadzi obok komory celnej, poszła inną 
drogą, żeby ominąć komorę. Przy rewizji wykryło się, że miała przy sobie mięso  
wieprzowe,   które   jeszcze   nie   było   badane   na   trychiny   w   komorze   pruskiej. 
Zdarza się często u niektórych ludzi, że zamiast zapłacić kilka fenygów, wolą  
towary ukryć, lecz gdy sprawa się wykryje, muszą potem wielką karę płacić a  
nawet muszą iść do więzienia.

Nr 95

Woźniki.  Tutejszemu   masarzowi,   Janowi   Potrawie,   skradziono   na   targu   w 
Bytomiu konia z wozem. Wszelkie poszukiwania pozostały dotąd bez skutku.

55

background image

Nr 102

Woźniki.  W   tutejszem   miasteczku,   jako   i   w   najbliższej   okolicy   wybuchła 
pomiędzy   dziećmi   szkarlatyna   i   dyfterya.   Prawdopodobnie   szkoły   niebawem  
zostaną zamknięte.

Nr 150

Lubsza.  Zawiązało   się   u   nas   pod   przewodnictwem   ks.   proboszcza   Feike 
towarzystwo   budowy   kościoła,   którego   celem   jest   wybudowanie   nowego 
kościoła w miejsce starego. Parafia tutejsza liczy 4000 dusz, kościółek tutejszy 
ma atoli miejsca najwyżej na kilka set osób, dlatego nawet przy podwójnym  
nabożeństwie   w   niedzielę   wiele   osób   nie   może   się   dostać   do   kościoła. 
Parafianie,   wprawdzie   ubodzy,   są   tego   samego   zdania,   co   przewielebny   ks. 
proboszcz, że nareszcie w sprawie budowy coś trzeba postanowić i przyobiecali  
składać   ofiary   przez   całe   lato.   Także   od   patrona   kościoła,   księcia 
Donnersmarcka spodziewają się parafianie pomocy.

Nr 155

Woźniki. Burmistrz Zimmermann został zatwierdzony na dalsze 12 lat w swoim  
urzędzie.

Rok 1903

Nr 20

Woźniki.  W   jednej   z   ubiegłych   nocy   zgorzało   doszczętnie   zabudowanie 
gospodarza   Franciszka   Kornika   z   Psar.   Zabudowanie   było   bardzo   nisko  
zabezpieczone na przypadek ognia. Bydło, narzędzia rolnicze i sprzęty domowe 
zdołano   zawczasu   wyratować.   Zgorzała   jednak   część   zeszłorocznego   żniwa, 
które nie było zabezpieczone. K. ponosi wskutek tego znaczne szkody. W jaki 
sposób powstał pożar, dotychczas nie jest wyjaśnione, przypuszczać należy, że 
wskutek lekkomyślnego obchodzenia się z światłem.
Zdarza się bardzo często, że gospodarze nasi nie zabezpieczają się wcale albo 
bardzo nisko na przypadek  ognia. Żałują kilku marek rocznie na zapłacenie 
składki od zabezpieczenia, a nie zważają na to, że w razie nieszczęścia całe ich 
mienie idzie z dymem pożaru. Tyle mamy przypadków, że wskutek pożaru dużo  
ludzi   straciło   swój   majątek,   na   który   pracowali   przez   długie   lata.   Każdy  
gospodarz   powinien   nie   tylko   zabudowania   zabezpieczyć,   ale   także   bydło, 
sprzęty domowe, żniwo, narzędzia rolnicze itp. Światlejsi gospodarze powinni  
nieczytających gazet o tem pouczyć.

56

background image

Nr 25

Z Lublinieckiego. W Ludwigsthal

41

 (?) więcej niż 50 dzieci katolickich, a tylko 

tuzin   dzieci   protestanckich   naucza   protestancki   nauczyciel,   a   ponieważ   ten 
zachorował,   dlatego   naucza   obecnie   protestancki   pastor.   Czy   to   nie  
oburzające?
Takich stosunków doczekaliśmy się pod rządami pruskimi? Czy by rząd pozwolił 
na to, aby ksiądz katolicki nauczał dzieci protestanckie?

Nr 34

Woźniki.  Tutejszym   rzeźnikom   nie   pozwala   komora   rosyjska   w   Sosnowcu 
przekraczać granicy na półpasek. Urzędnicy rosyjscy twierdzą, że Woźniki są 
dalej niż trzy mile od Sosnowca oddalone. To jest prawdą, ale przecież półpaski 
są przeznaczone dla ludności, która mieszka w obrębie trzech mil od granicy, 
a   nie   trzech   mil   od   Sosnowca.   Woźniki   zaś   są   tylko   pół   mili   od   granicy 
oddalone.
Niedawno temu odebrano w Sosnowcu półpaski niektórym z Bytomia, którzy 
przez Sosnowiec byli pojechali koleją do Częstochowy i tam przenocowali w 
hotelu.
Częstochowa przecież nie jest więcej niż trzy mile od granicy, a bytom jest tylko  
pół mili oddalone od granicy, więc półpaski powinny wystarczyć.
(Najlepiej jechać przez Herby do Częstochowy – Red.)

Nr 47

Woźniki.  Podatki komunalne będą wynosiły 125 procent od dochodowego, a 
150 procent od budynkowego, gruntowego i procederowego. Las miejski, 6000 
mórg, przynosi daleko mniej, niż dawniej; za drzewo płacą handlarze o 20 %,  
czyli o piątą część mniej.

Nr 52

Lubsza.  W niedzielę znaleziono robotnika górniczego Karola Diskau w lesie. 
Zasypała   go   przed   tygodniem   śnieżyca,   gdy   wracał   z   pracy   na   kopalni   w 
Pasiekach pod Bibielą.
Cieśla   śp.   Szymon   Szprycha   z   Olszyn   został   pomiędzy   Sodowem   i 
Kochanowicami zasypany przez śnieg. Zwłoki znaleziono po czterech dniach. 
Pozostawia żonę i czworo dzieci.

41

 Piasek

57

background image

Nr 52

Woźniki  również   ucierpiały   od  nadmiernych   śniegów.   W lasach   okolicznych 
dużo   drzew   połamanych   ,   i   to   tak   w   miejskich   jak   i   w   lasach   księcia  
Donnersmarcka,   gdzie   40   robotników   przez   4   lata   będzie   miała   pracę 
z   uprzątnięciem,   jak   piszą   do   niemieckich   gazet.   Omnibus   z   Kalet 
(Stahlhammer) tudotąd jeżdżący napotkał na drodze wiele połamanych drzew i z 
wielkim trudem dojechał tudotąd. Furmanki do Bytomia, choć już od 5 dni są w  
drodze nie wróciły dotąd.

Nr 52

Woźniki. W piątek 17 kwietnia br. kilku przemytników śpieszyło tuztąd do domu, 
lecz   wskutek   śnieżycy   nie   doszli.   W   wtorek   znaleziono   w   małym   lasku   5 
przemytników   jeszcze   żyjących.   Rosyjska   straż   pograniczna   zabrała   2   na 
odwach (krodon) do Chatek, a 3 odwieziono sankami do Koziegłów, gdzie ich  
oddano pod opiekę wójtowi, aby postarał się o wyleczenie.

Nr 83

Woźniki.  Dzisiaj, dnia 22 bm

42

  około południa powstał tu na Solarni ogień. 

Posiadłość Ludwika Bronzla się zupełnie spaliła. Niestety i chłopak komornika 
Sikory, we wieku 4 lat, życie w płomieniach utracił. Ogień prawdopodobnie 
dzieci podłożyły.

Woźnicki

Nr 93

Woźniki.  W Kamienicach w nocy na czwartek zgorzała posiadłość rzeźnika i 
oberżysty   Piotra   Hadamusa.   Zdaje   się,   że   podpalono.   Posiedziciel   był   dość 
nisko zabezpieczony.

Nr 95

Woźniki.  Korespondent   do   niemieckich   gazet   donosi,   że   pruski   urzędnik  
pograniczny (zielonka) przytrzymał w nocy dwie krowy, które wraz z czterema 
innemi próbowano z Gniazdowa przypędzić na pruską stronę.
Przemytnicy uciekli.
Na drugi dzień przybył właściciel Feliks Duda z Gniazdowa z poświadczeniem 
swego wójta, iż owe krowy mu skradziono w nocy. Żądał je z powrotem, ale  
pruski amtowy ich nie wydał.

42

 22 lipca 1903 roku.

58

background image

Korespondent twierdzi, że przemytnicy zwykle w ten sposób się wykręcają, aby 
nie   tracić   bydła.   Niedawno   temu   przytrzymano   owce.   Zaraz   znalazł   się  
posiedziciel   z   poświadczeniem,   iż   pies   przepędził   owce   przez   granicę.   Gęsi 
zabrane również same przeleciały granicę. Pruskie władze nie wierzą takiemu 
uniewinnieniu, lecz przedłożą sprawę do wyższej władzy.
A przecież jest to możliwe, co mieszkańcy Gniazdowa twierdzą.

Nr 104

Woźniki. Władza celna kazała sprzedać dwie krowy przepędzone z Ganizdowa 
przez granicę. Nie pomogło świadectwo wójta, że krowy zostały skradzione i 
przez złodziei zapędzone do Prus.

Nr 118

W Woźnikach  przygniotła  żona robotnika dworskiego  Joanna M. we śnie 6 
tygodniowe   dziecko,   które   spało   w   jej   łóżku,   tak   nieszczęśliwie,   że   dziecko  
zmarło.

Nr 128

Woźniki.  Kopalnia   rudy   cynkowej.   Książę   Donnersmarck   kazał   pod   nazwą  
Zarach już trzy kopalnie zapisać. Zarach III leży w obwodzie jego dóbr Pasieki i  
Truszczyce i w gminie Zielonej.

Nr 128

Woźniki. Jarmark i targ na bydło odbędzie się zamiast 14 października dopiero  
21 października rb.

Nr 133

Woźniki.  Pewien   żydowski   zagraniczny   handlarz   zdradził   przemytników, 
których przytrzymała rosyjska straż pograniczna. W tych dniach spotkali owi 
przemytnicy   owego   handlarza,   zbili   go   strasznie   i   wyrwali   mu   całą   brodę. 
Pobity i pokaleczony leży chory.

Nr 140

Woźniki.  Za   niesłychane   sponiewieranie   rodziców   skazał   sąd   lubliniecki 
siodlarza O. na 4 miesiące więzienia. Sprawą miał się zająć sąd opolski, gdyż 
O. złożył rewizyę, lecz w końcu ją cofnął. Nieszczęsna porywczość.

59

background image

Rok 1904

Nr 25

Woźniki. Niedaleko granicy pomiędzy Koziegłowami a Żarkami, napadło kilku 
rabusiów   żydowskiego   handlarza   Weingartena,   który   wracał   z   jarmarków.  
Żądali pieniędzy i przeszukali kieszenie Weingartena, lecz ten miał pieniądze  
w butach, więc ich nie znaleźli. Gdy się zbliżały dwie furmanki, rabusie uciekli.  
Z złości jednak strzelili kilka razy do Weingartena i ranili go ciężko w głowę.

Nr 25

Z Woźnik donoszą, że według opowiadań na pograniczu zakaże Rosja wywozu  
koni. Półpaski w Królestwie  Polskim trudno uzyskać.  Handel na pograniczu  
ustaje – z powodu wojny.

Nr 80

Woźniki.  W piątek spaliło się około 8 jutrzyn lasu 40 letniego i kilkanaście  
metrów   drzewa   opałowego   w   lasach   księcia   Donnersmarcka   z   Najdeku.  
Przyczyną pożaru było cygaro, które ktoś tlejące odrzucił na ziemię. W lasach 
kiedy susza panuje, należy wogóle palenia cygar lub fajek zaniechać. Są nawet 
przepisy policyjne, które latem palić w lasach zakazują.

Nr 90

Woźniki. W poblizkiej Lubszy służąca Agnieszka Filipkówna dolewała nafty do 
ognia. Nafta eksplodowała i bardzo ciężko poparzyła nieostrożną dziewczynę. 
Wątpią o utrzymaniu jej przy życiu. Kiedyż będzie koniec dolewania nafty?

Nr 96

Woźniki.  Przemytnik Bauer ze Storczy z Królestwa Polskiego, kupiwszy tutaj 
kilka   litrów   spirytusu   i   2   kosy,   chciał   ten   towar   przenieść   ukradkiem   przez 
granicę do domu. Lecz spostrzeżony na granicy, gdy na trzykrotne wezwanie 
kozaka nie stanął, został ugodzony kulą tego ostatniego i na miejscu zabity.  
Nieszczęśliwy pozostawia wdowę z trojgiem małych dzieci.

Nr 97

Woźniki.  Dwóch rosyjskich żołnierzy pogranicznych, rzuciwszy strzelbę i inną 
broń, uciekło tutaj do Woźników ze zamiarem udania się do Austryi. W jesieni 
tego roku upływa ich czas służby, ale obawiając się, że ze względu na wojnę na  

60

background image

dalekim Wschodzie będą nadal we wojsku zatrzymani, woleli uciec. Będzie to 
ich   szczęście,   jeśli   ich   policya   pruska   nie   przytrzyma   i   nie   odda   władzom 
rosyjskim.

Nr 97

Woźniki.  Pewien   gospodarz   z   Głazówki,   zaopatrzywszy   się   w   półpasek, 
zamierzał   iść   do   Polski   przez   komorę   celną   w   Gniazdowie.   Idąc   drogą   na 
granicy, został zatrzymany przez kozaka, który go pytał, dla czego tędy idzie.  
Gospodarz   odpowiada,   że   tą   drogą   ma   bliżej,   a   ponieważ   droga   ta   jest  
neutralna, więc wolno nią chodzić. Gospodarz poszedł dalej. Nagle zastępuje  
mu drogę kapitan rosyjski Stanikowski, aresztuje go i odprowadza do komory  
celnej w Gniazdowie. Tu spisano protokół na kilku arkuszach papieru, co trwało 
aż 7 godzin. Potem atoli przyszło do sporu między kapitanem, a dyrektorem  
komory, który się skończył tem, że gospodarza puszczono wolno.
Taka jest „grzeczność” rosyjska za słuszność pruską.
Obecnie donoszą, że zażaleń władz pruskich w tej sprawie, kapitan Stanikowski 
został   za   przekroczenie   przepisów   granicznych   i   za   pozbawienie   wolności 
rzeczonego gospodarza skazany na 5 dni aresztu, którą to karę odsiadywał w 
więzieniu w Częstochowie.
Kto chce, niech wierzy, że kapitan Stanikowski siedział w kozie. Za brutalność w  
Rosyi nagradzają, a nie karzą.

Nr 99

Woźniki.  Śnieżyca   w   kwietniu   ur.   nałamała   tu   dużo   drzewa   w   okolicznych 
lasach.   Lichsze   gatunki   drzewa   dawano   tedy   ludziom   prawie   za   darmo.  
A   ponieważ   tutejsi   ludzie   wszystkiego   drzewa   spotrzebować   nie   mogli,   więc 
kilka tysięcy fur drzewa zabrali obywatele z Królestwa Polskiego, zaopatrując 
się na kilka lat w drzewo opałowe. W Polsce bowiem w lasach skarbowych, jak 
również   i  w   lasach   prywatnych   obywatele   tamtejsi   drzewa   nie   dostaną   i  są  
zmuszeni  zaopatrywać  się w drzewo  ze Ślązka. To też tego roku  tysiące fur  
drzewa wywieziono ze Ślązka do Polski.

Nr 103

Woźniki.  Rosyjscy   żołnierze   pograniczni   kradną   siano   i   ziemniaki   na 
pograniczu   ślązkiem.   Obywatelowi   Rackiemu   i   Kawalcowi   z   Woźnik   skradli 
kilka kopek koniczyny dla swych koni, zaś obywatelom Otrębnikowi, Rackiemu, 
Maksysiowi i Mierzwie skradli na polach różne ilości ziemniaków. Podpobno 
kradzieże kozaków pogranicznych na polach Śląsku nie są rzadkością.

61

background image

Nr 104

Woźniki.  Zdarzyła   się   tu   następująca   historya   przemytnicza:   Niejaki   B., 
przemytnik z Królestwa Polskiego, kupił tu trzy pudła blachowe spirytusu, we 
wartości   ogólnej   50   marek,   i   zamierzał   ten   towar   do   Polski   po   kryjomu 
przenieść.   Udał   się   na   pogranicze   i   we   dworze   Helenowie

43

  zaczekał   na 

stosowną porę do przejścia przez granicę. W dworze tym on wlazł do stogu 
słomy i czekał. Wkrótce przyszło do niego troje ludzi, z których jeden jakiemś 
ostrem urządziem uderzył przemytnika w głowę i ciężko go zranił. Następnie 
wyrwał   mu   blachówki   ze   spirytusem,   poczem   wszyscy   trzej   nieznani   ludzie 
uciekli. Okaleczony B. powrócił  do Woźnik.  przypuszcza  się tu, że owi trzej  
ludzie   byli   rosyjskimi   pogranicznymi   kozakami,   którzy   podobno   często  
przechodzą przez granicę na ziemię Śląską i tu przemytników łapią.
-   Dziewięcioletnie   dziewczę   gospodarza   Bartościa   z   Lubszy,   powracając   ze  
szkoły do domu, dostało napadu kurczy, przy czem upadając uderzyło głową o 
kamień przydrożny. Nieszczęśliwa dziewczynka zmarła na miejscu.

Nr 108

Woźniki.  Dzieci gospodarzy Nierady, Matysika i Skopa z Pakułów powracały  
pewnego wieczoru z pracy do domu, idąc drogą pograniczną. Wtem spotyka ich  
kozak pograniczny i zabiera dzieci ze sobą, ponieważ miały rzekomo przestąpić 
granicę i znajdować się na ziemi, należącej już do państwa rosyjskiego. Kozak  
zawlokł dzieci na stację pograniczną do Huczyska, gdzie dzieci nocowały, a 
zkąd w następny dzień zaprowadzono je na komorę celną do Gniazdowa.
Tu rodzice musieli zapłacić za każde dziecko 4 ruble kary, poczem zawiadomili 
o wypadku władze celne. Te rozpoczęły śledztwo. Na miejsce zjechała komisya, 
złożona   z   rosyjskich   i   pruskich   urzędników.   Komisya   stwierdziła,   że   dzieci  
granicy   nie   przekroczyły,   ale   raczej   kozak   przeszedł   przez   granicę.   Kozak 
skazany   tedy   został   na   8   dni   aresztu,   a   władze   rosyjskie   zwróciły   rodzicom 
dzieci zapłaconą karę.
Tak   szczęśliwie   skończyła   się   przynajmniej   sprawa,   która   nie   jest   jedyną   w 
swoim rodzaju, gdyż podobne wypadki na pograniczu rosyjskiem zdarzają się  
często. Brutalność kozacka nie zna granic.

Nr 113

Woźniki.  Utworzyła się tu spółka przedsiębiorców, która zamierza na polach 
gminy   Głazówka   bić   dziurę   wiertniczą   poszukując   tamże   rudy   żelaznej. 
Przypuszczają,   że   tam   rudę   znalezą,   ponieważ   na   pobliskiem   pograniczu  
w Polsce również znaleziono duże pokłady rudy. Właściciele gruntów niech się 
mają na baczności!

43

 Czarny Las

62

background image

Nr 117

Woźniki.  Przez   tutejszy   urząd   celny   nie   wolno   od   jakiegoś   czasu   przewozić  
żywego drobiu z Polski, ponieważ w Polsce mają rzekomo panować choroby  
między drobiem. Jeżeli kto chce taniego drobiu z Polski, sam musi w Polsce 
drób   pozabijać,   a   przenosząc   przez   urząd   celny   mięso,   dzielić   je   według  
przepisów. 
Żywych gęsi z Polski tutejszy urząd celny już od wielu lat wcale nie przepuszcza  
przez  granicę.  Jest to tem dziwniejsze,  że np. przez  Mysłowice  rocznie  setki  
tysięcy   gęsi   z   Polski   na   Ślązk   bywa   wprowadzonych,   a   ztąd   zaś   dalej 
transportowanych do całych Niemiec, choroby drobiu jakoś nie obawiają się 
władze z tej strony. Dla czego jej się koniecznie obawiają przez Woźniki?

Nr 140

Woźniki.  W   tych   dniach   wielki   pożar   zniszczył   doszczętnie   całą   posiadłość 
gospodarza Jana Kulisza w Ligocie pod Woźnikami. Dom, stodoła, wszystkie  
zapasy żniwne, 1 krowa  i 1 jałówka się spaliły. Inną krowę musiano dobić, 
ponieważ była strasznie poparzona. Właściciel miał budynki zabezpieczone, lecz 
niestety żniwa i inwentarza  zabezpieczonego  nie miał, wskutek  czego ponosi 
bardzo bolesne straty.

Nr 147

Z Lublinieckiego.  Służący u gospodarza Zornika w Psarach parobek Słowik 
skradł swemu gospodarzowi 330 marek i uciekł do Polski, gdzie go dotąd nie  
wyśledzono, jakkolwiek już cały tydzień minął po kradzieży.

Nr 153

Woźniki.  U zabitego psa na polach Pawełskich pod Kochcicami stwierdzono  
urzędowo wścieklizną. Psy tedy należy wiązać w całej okolicy.

Nr 154

Woźniki.  Na   polach   miejscowości   Głazówki   znaleziono   w   ziemi   pokłady 
kruszczu,   który   przedsiębiorcy,   kupcy   Guttmann   z   Bytomia   i   Schwerin  
z Kluczborka zamierzają wydobywać. 
Pomiędzy   właścicielami   gruntów   a   przedsiębiorcami   stanęła   ugoda 
następująca:
Wydobywanie   kruszcu   ma   być   rozpoczęte   nie   później   jak   w   przeciągu   roku 
najbliższego. Jako wynagrodzenie otrzymają właściciele gruntów od każdego 
cetnara wydobytego kruszcu 3 ½ fenyga a 30 marek odszkodowania za każdą  

63

background image

jutrzynę   gruntu,   jeżeli   pole   tak   zostanie   zajęte,   że   go   uprawiać   nie   będzie 
można.   Jeżeli   zaś   pole   przez   dziury,   doły,   szyby   itp.   całkiem   stało   się  
nieużyteczne, wtedy przedsiębiorcy kopalniani kupią zniszczony grunt płacąc po 
300 marek za jutrzynę.
Rzeczeni wyżej przedsiębiorcy zawarli także układ z gminą miejską woźnicką. 
Układ z miastem jest podobny do układu z obywatelami z Głazówki i ma tę tylko 
różnicę, że przedsiębiorcy tu płacić będą nie 3 ½ fenyga, ale 5 fen. od każdego 
cetnara   wydobytego   kruszcu.   Układ   z   miastem   ma   być   jeszcze   zatwierdzony 
przez wydział obwodowy w Opolu.
Tak powinni obywatele  wszędzie  dbać zawczasu  o to, żeby  ich kopalnie nie 
poszkodowały. Zawsze się trzeba  starać o korzystne układy, aby też i sobie jaki  
zysk zapewnić.

Rok 1905

Nr 38

Woźniki.  Gdy  zielonka Blobel z Ligoty pod Woźnikami  szedł  w  tych dniach 
wzdłuż granicy w sprawach służbowych, nagle na neutralnym obszarze opodal 
Pakułów zaczęli rosyjscy kozacy pograniczni do niego strzelać. Ogółem 9 kul 
wystrzelono na niego, lecz go nie trafiono, bo Blobel padł plackiem na ziemię i  
czekał aż się strzelanina skończy, poczem wstał i prędko uciekł z nieszczęsnego  
miejsca. Później przybyły rosyjski tłómaczył się, że kozak strzelał bezprawnie, a 
strzelał dlatego , że nowi kozacy nie są jeszcze w służbę wćwiczeni. A dla czego  
im każą służbę pełnić i dają im broń do ręki.

Nr 42

Woźniki.  W   niedzielę

44

  podczas   głównego   nabożeństwa   nawiedzili   złodzieje 

probostwo. Rozbili oni drzwi i szafę żelazną i zabrali około 50 marek gotówki 
brzęczącej, zostawiając natomiast nietknięte pieniądze papierowe i inne papiery 
wartościowe.   Przypuszcza   się,   że   złodziej,   albo   raczej   złodzieje,   byli   dobrze  
obeznani ze stosunkami na probostwie. Dotąd śladu nie ma po włamywaczu.

Nr 47

Woźniki.  Majster   rzeźnicki   Karol   Janus   tuztąd   przewoził   z   Polski   4   sztuki  
wieprzy   bez   odpowiedniego   pozwolenia   władz   tutejszych.   Zielonkowie   mu 
skonfiskowali wieprze, syna jego aresztowali, podczas gdy on sam uciekł.

44

2 kwietnia 1905

64

background image

Nr 51

Woźniki.  Pewien rzeźnik został przytrzymany przez zielonków w chwili, gdy z 
Polski przenosił 14 funtów wołowiny i około 50 funtów mąki. Wołowiny z Polski  
wcale przewozić nie wolno, a mąki tylko po 7 funtów polskiej wagi na dzień i na  
jedną   rodzinę.   Za   przenoszenie   wołowiny   z   Polski   wyznaczone   są   kary 
więzienne.

Nr 59

Lubliniec.  Podróż   wizytacyjna   Najprzew.   ks.   biskupa   Marxa   w   tutejszym  
archiprezbyteracie

45

,   podczas   której   udzielał   sakramentu   św.   Bierzmowania, 

zakończona została w sobotę w Lubszy, skąd po południu tego dnia ks. biskup 
powrócił do Wrocławia. W czasie wizytacyi wybierzmował ks. biskup ogółem 
8548   wiernych,   mianowicie   dnia   5   bm

46

  w   Sierakowie   803,   dnia   6   bm  

w Dobrodzieniu 1412, dnia 7 bm w Pawonkowie 725, dnia 8 bm w Lublińcu  
1034, 9 bm w Lubecku 732, dnia 10 bm w Kochanowicach 549, dnia 11 bm 
w Sodowie 889, dnia 12 bm w Koszęcinie 834 i tamże z parafii Boronowskiej  
174, dnia 13 bm w Lubszy 1096, między tymi ostatnimi 152 z parafii Woźnickiej.
Od   10   lat   w   tutejszej   okolicy   nie   było   żadnego   biskupa,   stąd   też   liczba 
bierzmowań była wielka. Biskupa przyjmowano wszędzie z wielką serdecznością  
i   wielkimi   uroczystościami   i   pewnie   wizyta   ta   na   długo   wszystkim   w   miłej  
pamięci zostanie.
Jako   ciekawość   dziwolężna   i   znak   czasu   zaznaczyć   to   jedno   wypada,   że   w 
Sierakowie, siedzibie ks. proboszcza Eberharda Wicka patron miejscowy baron 
Klitzing witał dostojnego gościa szczególną przemową, w której zaznaczył, że  
przybycie biskupa przyniesie błogosławieństwo dla popierania niemczyzny.
Czego   to   jeszcze   niektórzy   Niemcy   nie   będą   chcieli   używać   dla   popierania 
niemczyzny? Przecież to chyba Zbawiciel Pan nie założył kościoła świętego dla  
popierania niemczyzny? Kościół katolicki i słudzy jego mają się starać jedynie 
o zbawienie dusz ludzkich, a nie o popieranie niemczyzny!

Nr 65

Woźniki.  We   czwartek

47

  wieczorem   pewna   służąca   jednego   z   tutejszych 

rzeźników   została   aresztowana   na   pograniczu   za   przemytnictwo.   Niosła   ona 
prosiaka we wartości około 15 mk, i aby nie podpadło, niosła go w sposób, jak 
się   małe   dzieci   nosi   na   rękach.   Wieprzaka   władze   zabrały   a   dziewczynę 
aresztowały.

45

 Okręg kościelny odpowiadający dekanatowi.

46

 5 maja 1905

47

1 czerwca 1905

65

background image

Nr 110

Woźniki. Około czternastu przemytników chciało tu opodal przemycić do Polski  
rozmaity towar jaki na Śląsku zakupiono. Na granicy zostali jednak spostrzeżeni 
przez kozaków, rzucili tedy towary i ratowali się ucieczką. Jeden przemytnik, 
niejaki Baroka, został przez kozaka przytrzymany, bagnetem pożgany, a w końcu 
zastrzelony. Skonfiskowany towar odstawiono do Gniazdowa.

Nr 151

Woźniki.  Do  rady   miejskiej   wybrano   tu   radnych   pp.   Stefana  Adamca,  Jana  
Maksysa, lekarza Drischela, Floryana Janusa, Jana Kazimirczyka i Grzegorza 
Mierzwę. Kupcy Dawid Breuer i S. Kosterlitz nie zostali wybrani.

Rok 1906

Nr 31

Ligota pod Woźnikami. Straszną śmiercią zginęło dwoje ludzi w Helenowie

48

 we 

dworze dnia 27 lutego br. – Wieczorem tego dnia zapalił się tutaj tak zwany  
czeladnik, czyli dom familijny, przyczem zgorzała jedna kobieta z Helenowa i 
jeden mężczyzna z Austyi. Nieszczęśliwi spalili się tak, że tylko trochę popiołu 
zostało.   Z   jakiej   przyczyny   pożar   ten   powstał,   dotąd   nie   wiadomo,   ludzie 
bowiem już wszyscy spali.

Abonent

Nr 55

Od   Lublińca.  (W   sprawie   robotników   dworskich)   mało   kto   zabiera   głos   w 
sprawie   stosunków   na   dworach.   Zdawaćby   się   mogło,   iż   robotnicy   są 
zadowoleni, tem co mają, ale tak temu nie jest. Mój śp. nieboszczyk ojciec służył  
przez całe życie swoje po dworach, naostatku pod świerklańskiem (najdeckiem)  
państwem.   Wiem   przeto   co   tam   była   za   dobroć   w   pewnym   dworze   pod  
Woźnkami.   Miał  tam   mój  ojciec   jedną   izbę   5  metrów   na   kwadrat   i  komorę  
2 metry szeroką, a w niej ziemniaki, opał, kury i inne. W izbie jedno okno,  
a wkomorze  takie okienko, coby chłop nie wlazł przez  nie. Otrzymywał mój  
ojciec 26 talarów

49

 myta na rok, zboża 24 albo 26 cetnarów

50

, jutrzynę roli na 

ziemniaki,   a   3   litry   mleka   na   dzień.   I   to   wszystka   zapłata.   Siostra   dostała 
40 fenygów na szychtę, a 18 lat liczyła; brat zaś liczący 19 lat, pobierał po 
60 fenygów na szychtę. – Było nas wszystkich 8 głów, więc niejednemu staną 

48

 Czarny Las

49

 1 talar = 3 marki

50

 1 cetnar = 50 kg

66

background image

włosy na głowie, jak w tak małej budzie tyle ludzi może mieszkać; jeszcze bez  
dylin izba była. Mnie kładziono siennik (stróżak) do komory na ziemniaki, i tam 
było moje spanie w zaduchu i smrodzie. To też nigdy zdrowy nie byłem. Ale  
teraz dzięki Bogu śpię sobie swobodnie na materasie i we własnej chałupie,  
którą   moja   żona   otrzymała   po   swoich   ojcach   i   pilnuję   rzemiosła.   –   często  
rzemieślnicy dworscy nie mają lepszych mieszkań. A to jest wina rzemieślnika,  
bo jak przyjmuje służbę, to zaraz ma powiedzieć, że jak dwóch izb i kuchni nie 
dostanie, to nie może przyjąć służby, a panowie się muszą postarać o takie  
mieszkanie. Na co rzemieślnik 3 lata za darmo robił i jeszcze płacił za naukę, 
jeżeli teraz ma być gorzej traktowany, jak pierwszy lepszy wyrobnik? Zdarza się 
również,   że   pracodawca   każe   dozór   mieć   stodolnemu   na   rzemieślnikiem,  
a   stodolny   potem   każe   rzemieślnikowi   miechy   nosić   na   sypanie.   To   być   nie  
powinno.   Przy   tej   sposobności   muszę   nadmienić,   iż   jakby   się   takiemu 
rzemieślnikowi przydało jakie nieszczęście przy inszej pracy niż swojej pracy 
zawodowej, to w takim razie „unfal

51

” nic nie chce dać. Znam jednego kowala, 

któremu kawałek palca urwało przy dźwiganiu woza. „Unfall” mu potem nie 
chciał nic dać, ale iż kowal miał dobrych za sobą, tak mu trzy marki renty na 
miesiąc usądzono.

Wiarus

Nr 78

Z   parafii  Lubszyckiej  w   powiecie   lublinieckim.   W  naszej   parafii   posiadamy 
kościół murowany z kamienia, który się okazał przed dwoma latami naszemu  
zarządowi   kościelnemu   za   mały   i   to   pewnie   z   tej   przyczyny,   że   wszyscy  
potrzebują szerokiego miejsca w kościele, aby mogli wygodnie siedzieć, choć 
przecież do kościoła nie idziemy, ażebyśmy tam przyjemności użyli, ale żebyśmy  
się tam do Boga gorąco modlili. Tak swego czasu powstał komitet, który się 
zajął zbieraniem dobrowolnych składek na cel budowy nowego kościoła, i tak 
zbierano   nieomal   przez   jeden   rok.   Naraz   w   drugim   roku   ustanowił   zarząd 
kościelny   20   proc.   od   gruntowego,   budynkowego,   procederowego 
i   dochodowego   podatku   na   kościół.   Dość   na   tem,   że   niektóre   gminy   się 
wzbraniały przystać na ten podatek, tak był zarząd zmuszony aż do landrata się 
uskarżyć, ażeby on nakazał ten podatek kościelny z parafian ściągnąć, i tak się  
też stało. Nie chodzi mi oto, bo na dobry cel dać to człowiek nie zubożeje,  
chociaż corocznie te parę groszy da, ale tu się pokazuje, że nasz kościół jest  
zadość   wielki,   gdyż   Wielebny   ksiądz   proboszcz   z   ambony   nawołuje   do 
liczniejszego uczęszczania do kościoła, gdyż w żadną niedzielę nie jest pełny, 
oprócz uroczystych świąt i odpustów. Przyznaję, że nasz kościół nie jest zbyt 
pięknie zbudowany, ale jest zbudowany jak w dawniejszych czasach budowali, 
więc się naszemu zarządowi nie podoba.

Parafianin

51

 Ubezpieczenie społeczne.

67

background image

(Podajemy   ten   głos   dla   wyjaśnienia   sprawy,   i   dlatego   też   zauważamy,   że  
najlepiej będzie  gdy parafianie będą się  trzymali  zdania księdza  proboszcza  
w tej sprawie. Jeżeli ks. proboszcz uznał, że niezadługo trzeba będzie budować 
nowy kościół, to należy się do jego woli zastosować. Być może, iż kościół teraz  
jest jeszcze wystarczający, ale za kilka lat będzie za mały, więc należy zapewnie  
już teraz pomyśleć nad gromadzeniem pieniędzy, bo później naraz się ich nie 
zbierze. Pozdrawiamy – Red.)

Nr 79

Woźniki. Zbudowany przed dwoma laty młyn wodny Józefa Śmiatka na koloni  
Mokruskiej, zgorzał w środę ostatnią prawie zupełnie. Przypuszcza się, że ogień  
został podłożony z zemsty. Pan Śmiatek ponosi bardzo wielką szkodę.

Nr 99

Od Woźnik z powiatu lublinieckiego piszą nam (nazwy wsi nie wymienimy): Jest  
tu jedna mała wioska, przez którą gdy kto jedzie lub przechodzi, to myśli, iż tam  
ludzie mieszkają w spokoju jak w niebie. Ale tak nie jest. Są tam procesy na  
porządku dziennym. O lada drobnostki zaraz się ludzie do sądów udawali.
Jakaś kobieta naprzykład  poszła do lasu patyków  sobie nazbierać, druga ją 
widziała   i   zaraz   do   zarządu   leśnego   zadenuncyowała.   I   był   z   tego   proces. 
Kobieta oskarżona aż trzy mile

52

 drogi musiała pieszo przebyć do Lublińca na 

termin. Jednakże sąd ją uwolnił od kary i kosztów. Trzebaż było tych trudów  
i tego procesu?
Kilka dni później jakiś pan z Lublińca przyjechał do tej wsi (mówiono, iż to jakiś 
pan   ze   sądu)   i   prosił   ludzi,   żeby   się   już   nie   procesowali.   „Szkoda   waszych  
pieniędzy!”. Tak ludziom tłómaczył. Czy to co pomoże? Zobaczymy!
Niebawem też tam i krew się polała w jednej rodzinie, przyczem podobno     i  
siekiera nie miała spokoju. A dlaczego to wszystko? Oto pewien ojciec z matką 
puścili  synowi  gospodarstwo,  a  nie  kazali   sobie  zapisać  do  ksiąg   sądowych 
wycugu. Tak im teraz syn ze synową nie chce nic dać. – Jest to nauczka dla  
innych!
Może by w tej wsi było lepiej, gdyby ludzie czytali gazety polskie. Ale tam nikt  
nic nie  czyta  i  nie ma  tam oświaty,   niema wyrozumienia   ani  trzeźwiejszego  
pojmowania   rzeczy   na   tym   Bożym   świecie.   Kto   czyta   nasze   gazety,   ten   ma 
szerszy pogląd na świat, pojmuje więcej i jest wyrozumialszy do wszystkiego, bo 
gazety nasze nawołują do zgody, do jedności, a także do unikania procesów 
niepotrzebnych.
Niemczyzna też tu w okolicy pachnie między młodzieżą. Niektóre dziewczyny  
niemieckie książki noszą do kościoła. Nic też dziwnego, że śpiew po kościołach  
tu i ówdzie nie jest najlepszy. Naprzykład w Lubszy podczas odpustu to tylko w 

52

 1 mila = 7,532 km.

68

background image

kościele śpiewali, a przed kościołem na cmentarzu, gdzie było wiele dziewczyn 
także, nikt nie śpiewał.
A i socyalistów też tu i ówdzie nie brak, to jest takich ludzi, co do kościoła nie  
chodzą ani do spowiedzi świętej, a na księży wyzywają.
Oczywiście, że nie piszę tego o wszystkich ludziach, bo ogół ludu jest dobry, a 
byłby jeszcze lepszy i dzielniejszy, gdyby tu więcej czytano pism, czyli gazet 
polskich. – Więc kto już gazety nasze czyta, niech je poleca innym i zachęca 
znajomych do czytania!

Czytelnik

(Pierwszą   korespondencyę,   o   ile   ją   znajdziemy,   zamieścimy.   Na   razie 
dziękujemy i pozdrawiamy. – Red.)

Nr 137

Woźniki.  Niemcy  zamierzają  tu utworzyć  „flotenferajn”, więc  przestrzegamy 
przed   wszelkimi   „ferajnami”   niemieckimi   wogóle,   a   w   szczególności   przed  
„flotenferajnami”! niech Polacy będą rozumni i ostrożni!

Nr 145

Woźniki.  W  nocy   z   środy   na   czwartek   wybuchł   ogień   w   domu  mieszkalnym 
obywatela Jurczyka w Ligocie pod Woźnikami. W chwili wybuchu pożaru spali 
Jurczyk i jego żona snem twardym i dopiero sąsiedzi zdołali nieszczęśliwych 
wydostać   z   płomieni,   lecz   bezprzytomnych.   Po   długich   zabiegach   zdołano 
kobietę otrzeźwić, lecz mąż jej nie dał już żadnego znaku życia. Ogień został 
prawdopodobnie podłożony.

Nr 153

Od Woźnik. Kochani bracia, jak zeszłego roku, tak i znów latoś nauczyciele w 
Ligocie zbierają od naszych dziatek po 20 fen. na tak zwany „Christbaum” czyli  
choinkę, i to jak mi wiadomo od zeszłego roku, dają oni pozdrowić ojców przez 
dzieci i prosić ich, aby się zeszli we wigilię Bożego Narodzenia wraz z dziećmi  
na   wieczorek,   aby   się   przyglądali   różnym   różnym   rzeczom,   wszystko 
niemieckim. Dodaję, że liczni ojcowie z kolonii mają i 4 kilometry drogi na ten 
wieczorek.
Ale ja wam powiadam, że ten „Christbaum” nie jest dla nas katolików Polaków. 
Kochani gospodarze, czy to chcecie zarzucić nasze piękne starodawne zwyczaje  
wigilijne? W całym świecie wigilia jest obchodzona w kółku rodzinnem, a nie  
gdzie   indziej.   Polacy   od   wieków   mają   swoje   zwyczaje   chrześcijańsko   – 
katolickie – tych zwyczajów się trzymajmy! Nikt nas nie zmusza, ani zmusić nie  
może,   abyśmy   mieli   inne   obce   zwyczaje   przyjmować.   Więc   według   tego 
postępujcie, rozumnie a sprawiedliwie!

69

background image

A dalej nie mogę też z myśli pozbyć tego, że tu w kościele (w Lubszy?) z ambony  
zwalczają naszą gazetę, głosząc o niej rzeczy, nie zgadzające się z prawdą. Ja  
czytam   naszą   gazetę   i   jest   mi   wszystko   wiadomem,   co   gazeta   nasza   polska 
pisała.   Nie   naruszała   ona   nigdy   powagi   Kościoła   w   żadnych   rzeczach,   ale  
zawsze Kościoła broniła. Co innego jest Kościół, a co innego ten i ów polityk.
Bardzo tu też ubolewamy nad tem, że szkoły, które opłacamy, nie uczą religii w  
ojczystym   naszym   języku   dzieci.   Dzieci   nie   musiały   by   przez   dwie   zimy 
wieczorem aż 5 kilometrów drogą uczęszczać do parafialnej szkoły, gdyby dzieci  
nasze w szkołach po polsku religii uczono. A do tego dzieci nasze i w te dni 
kiedy   mają   w   parafialnej   szkole   naukę   religii   nie   są   zwolnione   od   nauki 
rządowej.
Księża, którzy walczą z gazetami polsko – katolickimi, niech lepiej te wysiłki  
swoje skierują na uzyskanie nam się należnej polskiej nauki religii w szkołach 
dla naszych dzieci, a będziemy im za to wdzięczni, za zwalczanie gazet polskich  
lud im wdzięczny być nie może.

Współcierpiący

Rok 1907

Nr 9

Z   parafii   Lubszyckiej.  W   poniedziałek   dnia   14   bm

53

  odbyło   się   centrowe 

zebranie przedwyborcze w Lubszy na sali p. Sośnicy, na które nas przewiel. ks. 
prob.   Feike  w   ubiegłą   niedzielę   z   ambony   zawezwał,   ażeby   się   parafianie  
jaknajliczniej zgromadzili.
Na zapowiedziane zebranie przybyło także aż trzech obcych księży, mianowicie 
kandydat centrowy, ks. prob. dr. Chrząszcz z Pyskowic, i dwaj ze sąsiednich 
parafii, ks. proboszcz Böhm z Boronowa i ks. prob. Kibel z Woźnik. posiedzenie 
zagaił ks. prob. Böhm. Następnie udzielił głosu kandydatowi centrowemu ks. dr. 
Chrząszczowi. Ten zaczął się rozwodzić  o partyi centrowej,  jaka jest silna i 
wielka, gdyż ks. oraz inni posłowie w niej zasiadają i jak wiele dobrego dla nas  
zdziałała. Każda liszka swój ogon chwali, a my przecie dobrze centrum znamy i 
wiemy ile nam to już gorzkiego chleba napiekło, a my Polacy musieliśmy go 
zjeść.   Wtem   zabrał   głos   pewien   obywatel   z   K

54

  w   imieniu   rolników   i   żądał 

gwarancji od kandydata, ażeby nas bronił przynajmniej  w tych trzech sprawach 
jak następują.
1. Ażeby cła na zagraniczne zboża były zmniejszone, gdyż one małym rolnikom  
nie przynoszą żadnej korzyści, gdyż mały rolnik nie wyprodukuje tyle zboża,  
żeby je mógł wagonami sprzedawać, tak jak wielcy posiedziciele.
2.   Żeby   nie   głosował   na   nowe   wydatki   na   kolonie   Afrykańskie,   na   wojnę   z  
murzynami, chociaż honor i sława niemieckiego narodu tego wymaga.

53

 14 stycznia 1907 roku.

54

 Kamienica

70

background image

3. Ażeby nauka religii w szkołach udzielana była w języku ojczystym.
Na te słowa powstał ks. prob. Böhm i rzekł: Nie byłbym nigdy przypuszczał,  
żeby który z rolników przeciw cłom wystąpił, i potem nas zaczął nauczać jak to 
mamy gospodarować, że on też miał rolę rozmaitą, piaszczystą i bagnistą, na 
której się też nie rodziło w dawniejszych czasach, ale dzisiaj założył aż dwie 
wielkie stodoły i jeszcze jeden wielki stóg zboża. Na to odpowiadam: gdzie ks.  
proboszcz miał rolę mokrą i bagnistą, żądał od parafian odwodnienia, parafia 
to musiała wykonać, żądał drugiej stodoły, parafia wybudowała, zażąda jakiej 
reparatury, parafia wszystkie koszta ponosi, gdyby ks. prob. to musiał zapłacić 
ze swojej kieszeni, toby się kilka razy nad tem namyślał. Tego jednak nie ma  
biedny rolnik. Dalej co do drugiego mówił ks. prob., że Niemcy muszą mieć  
armię mocną, nawet w kieszeni muszą mieć szablę, gdyż z przodu stoi Rosya, a z 
tyłu Francya, tak Niemcy muszą być zawsze przygotowane. Co do trzeciego, to 
prob. Böhm powiedział, że centrum swego czasu stawiło interpelacyę w sprawie 
polskiej   nauki   religii,   i   życzy   sobie   ażeby   polska   nauka   religii   w   polskich  
dzielnicach   przywrócona   została.   Dalej   mówił   ks.   prob.,   że   my   nie   możemy 
żądać od naszego posła takich rzeczy, albowiem jako katolicki ksiądz i Polak 
będzie nas bronił podług sumienia i przekonania, i polecał go nam gorąco, jako 
kandydata do centrum.
Na ten ostatni wywód ks. prob. Böhma przytaczam przykład z Judasza zdrajcy.  
Judasz też posiadał dobre sumienie, gdyż go pan Jezus na Apostoła wybrał, w  
niedługim czasie zmieniło się jego sumienie i weszła w nie chciwość pieniędzy i 
– zaprzedał swego mistrza żydom.
Tak też śląskie centrum, gdy chodzi o mandat poselski, przymila się do ludu 
polskiego, gdyż bardzo dobrze o tem wie, że los posła leży w jego ręku, wtenczas 
obiecuje ludowi polskiemu złote góry, lecz jak mandat otrzyma, odwróci się od  
ludu polskiego. Potem przemawiał jeszcze ks. prob. Kibel i ks. prob. Feike. Obaj 
polecali gorąco ks. prob. dr. Chrząszcza.
Na tem zakończyło się zebranie a gdy wykrzyknięto na cześć kandydata niech  
żyje,   to   wiecownicy   wołali:   niech   żyje   Koło   Polskie,   ba,   niektórzy   nawet   w 
podeszwy przyklaskiwali.
Szanowni   wyborcy   z   Lublinieckiego,   nie   dajcie   się   zastraszyć   i   odwieść   od 
głosowania   na   polskiego   kandydata,   którem   jest   ks.   proboszcz   Jankowski 
z   W.   Kotorza,   i   dajmy   mu   wszyscy   nasze   głosy   jak   jeden   mąż,   bo   takiemu 
posłowi, który otwarcie się przyznaje do polskości, i nie dba nawet na pogardę 
innych księży, taki poseł jest wart świetnego zwycięstwa, co daj Boże!

Obecni

A   więc   w   Lublińcu   oświadczył   ks.   dr.   Chrząszcz,   że   jest   niemieckim  
narodowcem, i że będzie uchwalał miliony dla rządu. Oświadczył tak, gdy go  
młody hr. Ballestrem, Niemiec przycisnął do muru. Gdy jednak polscy wyborcy 
przycisnęli ks. dr. Chrząszcza do muru, i chcieli, aby nie głosował za milionami,  
kazał powiedzieć, że Niemcy nawet w kieszeni muszą mieć szablę, że będzie 
głosował wedle sumienia, tj. tak, jak zobowiązał się w Lublińcu.

71

background image

W Lublińcu był Niemcem – narodowcem, w Lubszy zaś przedstawiano go jako 
Polaka!
Czemżesz jest w istocie ks. dr. Chrząszcz?!
Mądrej głowie dość na słowie.
Wyborcy głosujcie na ks. prob. Jankowskiego.

Nr 9

Od   Lubszy  z   Lublinieckiego.   Muszą   się   tem   i   owem   podzielić   z   kochanymi 
czytelnikami naszej gazety, bo zewsząd się bracia nasi odzywają, jeno u nas 
jeszcze wcale cicho i bardzo smutnie, ponieważ jeszcze wiele jest takich, co o 
wyborach dotąd nic nie wiedzą, a to dlatego, że się nie zajmują czytaniem gazet  
polsko – katolickich. Jak się komu mówi, żeby czytał gazetę, to powiada zwykle:  
Co tam gazeta, lepiej sobie wypić gorzałki. – A do tego nasz ks. proboszcz też 
powiada, żeby ludzie jeno czytali „Gazetę Katolicką”, a nie inne polskie gazety. 
„Katolika”   już   raz   wyzywał,   powiadając,   żeby   się   mógł   lepiej   nazywać  
„Antychryst”, a nie „Katolik”. – O wyborach nasz ks. proboszcz jeszcze nic nie 
mówił, jeno w niedzielę z ambony ogłosił zebranie przedwyborcze centrowe, 
jakie się w poniedziałek wieczorem u p. Sośnicy odbyło. Co tam mówiono, nie 
wiem, bom tam nie był obecny. Tyle na dzisiaj. (Potrzeba zawsze donieść, czy  
ksiądz w kościele zwalcza gazety polskie lub poza kościołem, bo to jest rzecz 
najważniejsza. Za wiadomość dziękujemy. Znaczek pocztowy (10 fen) oddaliśmy 
do kasy na cele wyborcze. – Pozdr. – Red.)

Nr 18

Od   Woźnik.  W   niedzielę   zwołali   centrowcy   na   żądanie   p.   landrata  
zgromadzenie,   na   które   się   dość   pokaźna   liczba   uczestników   zebrała. 
Nasamprzód   przemawiał   główny   nauczyciel   p.   Ż.   z   Woźnik   i   rozwodził   się 
o starej Polsce i jej rządach; dalej mówił o pruskim rządzie, jaki to on jest 
dobry dla nas, ile to z głównej kasy w Lublińcu rocznie wypłacają inwalidom  
wojskowym, wdowom itd. też zachwalał centrum, ale w końcu powiedział po  
trzykroć: „Macie rozum, to wiecie co macie czynić”. Na ostatku wzniósł okrzyk  
na Papieża Piusa X i cesarza Wilhelma II.
Drugim mówcą był inspektor (rządca) gospodarczy, p. Gomotha z Lubszy. Ten 
gorąco centrum zachwalał; powiedział, iż ze 600 księży na Górnym Śląsku jest 
588 za centrum, a tylko 12, którzy odpadli, są przeciw; iż mam się trzymać 
większości, tak jak dotąd było; iż to jest hańbą dla Polaków dać się uwieść; iż to  
robią wszystko polscy redaktorzy, którzy tu z Poznania przybyli lud bałamucić; 
iż   redaktorzy   za   te   gazety,   które   my   czytamy,   pieniądze   do   kieszeni   sobie 
chowają. (Jam myślał, iż niemiecki redaktor pieniądze na ulicę wyrzuca). Prosił 
nas, abyśmy na ks. Chrząszcza głosy oddali. Gospodarz p. Franciszek Morcinek 
zapytał   się   potem   mówcy,   dlaczego   to   na   zebraniu   miszmaszu   tak   centrum 

72

background image

ganili, a rządowca zachwalali, a dziś zaś centrowca chwali? Na to pytanie nie 
znalazł odpowiedzi, tylko błagał o nasze głosy. Wtem wszyscy polscy wyborcy,  
którzy tam byli obecni zawołali: Niech żyje Koło Polskie i opuścili salę. Tak to 
zebranie centrowe jeszcze bardziej utwierdziło Polaków; nawet ci, którzy na 
pierwszych wyborach nie byli przyszli na ścisłe, a ks. Jankowski otrzymał 25 
głosów więcej jak w pierwszych.

Nr 41

Odezwa do Rodaków w Lublinieckim!
Rodacy!   Jak   zapewne   Wam   wiadomo,   że   podczas   niedawno   minionych 
wyborów,   nie   było   można   w   całym   powiecie(ani   za   100   marek   na   godzinę)  
uzyskać sali na zebranie, przez co też nasz kandydat, a teraźniejszy poseł Wiel. 
ks. proboszcz T. Jankowski, nie mógł ani razu do swych wyborców przemówić. 
Ażeby na przyszłość nie było tak samo, postanowili niżej podpisani zawiązać 
komitet w celu zbierania dobrowolnych składek na budowę sali w Lublińcu. –  
Rodacy!   Gdy   każden   z   Was   choć   mały   datek   złoży,   to   salę   będziemy   mieli 
w   krótkim   czasie   i   będziemy   mogli   o   naszej   ciężkiej   doli   sami   radzić.   Jak  
widzieliście, jest nas moc wielka, to też i składek będzie wiele, gdy każdy z nas 
złoży choćby najmniejszą ofiarę, która nikogo nie zuboży, a przyczyni się do 
dzieła   tak   potrzebnego.   –   Dalej   więc   w   Imię   Boże,   składajcie   u   niżej 
podpisanych lub wprost do p. Dr. Franciszka Willerta w Lublińcu, który złożone  
składki kwitować będzie w naszych gazetach.
Ks.   prob.   Rogowski,   Jendrysek,   Dr.   F.   Willert,   W.   Kiser,   M.   Rzeźniczek,  
Lubliniec, J. Stasiak, Babinica, J. Bednarz, Dobrodzień, W. Wainczyk, Wielki  
Łagiewniki,   P.   Soloch,   Glinica,   T.   Rużański,   Gaszyna,   J.   Czarnecki,   Hadra, 
Kalinowski,   Jędrysek,   J.   Odaj,   Koszęcin,   J.   Weber,   Koszmider,   J.   Broll, 
Kochczyce,  P. Gruca, Molno, J. Jaszczok, Sieraków,  F. Hadzik, Wędzina,  J. 
Fuchs, Wierzbie, St. Adamiec, Woźniki.
(Wszystkie polskie gazety prosimy o powtórzenie co tydzień powyższej odezwy).

Nr 52

Woźniki.  Zarząd   knapsztaftu   górnośląskiego   postanowił   na   ostatnim   swem 
posiedzeniu   stworzyć   tutaj   osobny   okręg   lekarski.   Lekarzem   knapsztaftowym  
został tu ustanowiony Dr. Drischel, który przyjmować będzie chorych od godz. 9  
do 12 przed południem a od godz. 2 do 4 po południu. Górnicy okoliczni pewnie 
cieszyć się będą z tego, że maja lekarza teraz w pobliżu.

Nr 59

Woźniki.  Zarząd   tarnogórskiego   knapsztaftu   ustanowił   lekarza   Dr.   Drischla  
jako   lekarza   knapsztaftowego   dla   miejscowości:   Woźniki,   Niwy,   Bukowiec,  

73

background image

Babinice,   Psary,   Dyrdowe,   Lubsza,   Gustavshain   (?),   Pakuły,   Okrąglik,  
Kamieniec,   Dąbrowa,   Boronów,   Ludwikowiec

55

  (Ludwigstahl)   i   Ligota 

Woźnicka. Lekarz będzie przyjmował od godz. 8 do 9 przed południem i od 
godz. 2 do 3 po południu, a w niedziele od godziny 8 do 10.

Nr 113

Z Lublinieckiego. W Dyrdach zabito psa podejrzanego o wściekliznę. Dlatego 
nakaz wiązania psów, wydany dnia 27 lipca br. przedłużono do 25 października  
br. dla całej okolicy.

Rok 1908

Nr 19

Z   Lublinieckiego.  (Z   parafii   Lubszeckiej).   W   niedzielę   dnia   26   stycznia   br. 
urządził sobie tutejszy „kriegerferajn” doroczny bal połączony z poprzednim 
nabożeństwem   kościelnem.   Ale   pożal   się   Boże,   nasi   „ferajniści”   choć 
przeważnie katolicy, a nieomal wszyscy i Polacy, poszli do kościoła luterskiego 
na nabożeństwo. Z pewnością się ucieszył pan pastor, kiedy spostrzegł, że mu 
tak   wiele   owiec   przybyło.   Ale   serce   każdego   katolika   i   Polaka   ścisnęło   się 
z bólu, patrząc na takie zobojętnienie pod względem religijnym i narodowym.  
Powyższy wypadek to najlepszy dowód, że germanizacya to protestantyzacya. – 
Pytam się, gdyście przestąpili progi zboru ewangelickiego, czy nie odezwało się 
sumienie   wasze   na   myśl,   żeście   podwójnie   zbłądzili   opuszczając   własne 
nabożeństwo w kościele katolickim a biorąc udział w nabożeństwie luterskim,  
które   dla   katolika   sumiennie   jest   zakazane?   –   roztropnie   postąpiło   sobie 
przynajmniej kilku członków z tego „ferajnu”, którzy na to nabożeństwo i na ten  
festyn nie poszli, a zarazem oświadczyli, że już więcej do tego „ferajnu” nie 
pójdą.   Sława   im!   dla   katolika   i   Polaka   nie   powinno   być   miejsca  
w „kriegferajnach”!

Lubszecki

Nr 19

Woźniki  w Lublinieckim. Stary cmentarz okazał się już nie wystarczającym i 
dlatego   gmina   katolicka   zakupiła   obok   starego   cmentarza   za   1000   marek  
półtora jutrzyny ziemi, którą na wiosnę urządzą na cmentarz.

55

 Piasek

74

background image

Nr 19

Dla dzieci z dzielnicy miejskiej Dąbrowy, oddalonej o przeszło milę od Woźnik, 
będzie urządzona osobna klasa w Dąbrowie, ponieważ dzieci nie mogą codzień  
przeszło milę do szkoły chodzić, zwłaszcza w zimie. Sądy też niejednokrotnie 
uwolniły rodziców od kary za żmudę szkolną dzieci, uznając, że dzieci w danych 
razach nie mogą tak daleko biegać bez narażenia swego zdrowia na szkodę.

Nr 57

Woźniki.  (Poszukują   burmistrza).   Magistrat   miasta   Woźniki   w   pow. 
lublinieckim rozpisał konkurs na posadę burmistrza. Płaca początkowa wynosi 
1800 marek i wzrasta aż do 2400 mk., a pozatem burmistrz pobiera 400 marek 
na   pomoc   pisarską.   Ostatni   burmistrz   miał   prócz   tego   około   1000   marek  
pobocznego   dochodu   jako   zawiadowca   dwóch   obwodów   policyjnych   i   jako 
urzędnik stanu cywilnego.

Nr 64

Kamieniec w Lublinieckiem (Pożar) w tych dniach wybuchł w gospodarstwie p. 
Kudleka pożar. Wszystkie zabudowania gospodarskie i dom mieszkalny zgorzały 
doszczętnie. Ogień tak szybko się rozszerzał, iż nawet trudno było już bydło 
ocalić, które odniosło poparzenia. Straże pożarne, które przybyły na miejsce 
pożaru, tylko z trudnością uratowały sąsiednie budynki.

Nr 94

Woźniki  w   Lublinieckiem.   (Nowe   organy).   Tutejszy   kościół   otrzymał   nowe 
piękne organy, które już ustawiono i po zbadaniu oddano do użytku kościelnego.  
Stare organy były już bowiem za liche.

Nr 121

Woźniki.  Burmistrzem został wybrany p. Stallmach z Zabrza, urzędnik stanu,  
który otrzymał 7, jego przeciwnik Rischke z Królewskiej Huty 6 głosów.

Nr 126

Z   Lublinieckiego.  Burmistrzem   we   Woźnikach   został   obrany   sekretarz 
magistracki pan Krawczyk z Gliwic, który wybór już przyjął.

75

background image

Nr 135

Z Lublinieckiego. Po raz trzeci odbyły się wybory burmistrza we Woźnikach. Tą 
razą   wybrano   referendaryusza   p.   Hiltawskiego   z   Wrocławia.   Jeżeliby   i   ten  
wyboru   nie   przyjął,   wtedy   regencja   nasłałaby   do   Woźnik   burmistrza 
komisarycznego.

Nr 141

Woźniki  w Lublinieckiem. (Smutne  wesele).  Podeszła w latach, bo 77-letnia 
kobieta   Skopa,   gdy   tu   podczas   wesela   jej   syna   dawała   nowożeńców  
błogosławieństwo,   została   rażona   paraliżem,   prawdopodobnie   z   powodu 
wielkiego wzruszenia, upadła i na miejscu Bogu ducha oddała.

Nr 152 

Woźniki  w   Lublinieckiem.   Obrany   burmistrzem   tutejszego   miasteczka 
referendaryusz Hiltawski został przez regencję opolską zatwierdzony.

Nr 155

Piasek  w   Lublinieckiem.   (Dwoje   dzieci   spalonych).   Piszą   nam:   We   wiosce 
Piasek   pod   Lubszą   wybuchł   pożar   w   zabudowaniach   księcia   z   Najdeku. 
U mieszkającego tamże Franciszka Piątkowskiego zostawiła matka zamknięte 
w mieszkaniu bez dozoru dwoje dzieci (jedno dziewięciomiesięczne, a drugie 
trzechletnie),   które   wskutek   pożaru   doszczętnie   zostały   zwęglone.   –   Matki 
bądźcie   rozumne,   a   nie   zastawiajcie   zamkniętych   dzieci   samych   bez   dozoru 
starszych.   Gdybyście   czytały   jaką   gazetę   polską,   tobyście   wiedziały,   jak   się 
macie zachować pod tym względem. W Miasteczku  w Tarnogórskiem aż dwa 
podobne   takie   wypadki   niedawno   się   zdarzyły.   A   więc   matki   jeszcze   raz  
nawołuję, byście nie zostawiały waszych dzieci samych, bez dozoru starszych 
osób.

Dębina

Rok 1909

Nr 16

Z   Lublinieckiego.  Wybór   przewodniczącego   spółki   drenarskiej   w   Psarach 
odbędzie   się   we   wtorek   dnia   16   lutego   w   Lubszy.   Wybory   zarządu   spółki 
drenarskiej w Lubszy w poniedziałek dnia 15 lutego o godz. 10 przed południem 
w kancelaryi amtowego w Lubszy.

76

background image

Nr 20

Z Lublinieckiego. (Korespondencya). Podróżą szedłem od Woźnik dnia 7 lutego 
przez pewną wioskę, a tam pełno chłopów w karczmie, i pytam się: Co tu mają? 
–   Mówiono   mi,   iż   to   związek   gospodarzy   ma   swoje   posiedzenie.   –   A   jaki? 
Polski? – pytam dalej. – Odpowiedziano mi żartem: Ale przecie teraz Polskie  
nie może być! – A dyć tu są sami Polacy – powiedziałem – I na to mi znów 
złośliwie odpowiedziano: Ale gdzie tam! Tu są wszyscy „feste dajcz”, jeno się 
rozmówić po niemiecku który wcale nie umie. – Aż mi włosy na głowie stanęły 
na takie żarty, iż tu tacy starzy Polacy niemieckie Związki zakładają! – I pytam 
się dalej: Naco tam idą? – A mówiono mi, iż tam mają grunta bardzo liche, więc 
ich   tam   uczą   gospodarzyć.   –   No,   ale   to   po   polsku   nie   można   się   uczyć 
gospodarzyć? Ten co ma pieniądze nakupi nawozów sztucznych, i urodzaj ma; 
dalej zaabonuje jaką polską gazetę i nauczy się wiele. Poza tem można założyć 
polski Związek gospodarczy, gdzie o wiele lepiej, bo zrozumialej,  można się 
nauczać o gospodarce rolnej. – Mówiłem potem pewnemu gospodarzowi dalej: 
Nawozy sztuczne są bardzo dobre, ale drogie. Czy wy tu nie macie dobrego  
swego nawozu? – Na to odpowiada ten, z którym mówiłem: Mamy swój nawóz,  
ale nie wiele, bo ani pod ziemniaki nie starczy. – A to dla czego? – pytałem –  
czy nie macie słomy? – Na to rzekł gospodarz: Słomy mało mamy, juz teraz 
niektórzy z nas słomy dla paszy kupować muszą, a o używaniu słomy jako ściółki  
ani   mowy   być   nie   może.   –   Na   to   rzekłem:   A   dyć   podobno   ściółki   z   lasa  
dostajecie jako dodatek do gonu, któryście wydzierżawili? – Gospodarz odrzekł:  
Dostajemy,   jak   zamarznie   i   śnieg   ją   zapada,   dopiero   wtedy   ją   wydają.     – 
A   czemu   nie   prędzej?   –   A,   darmo   „przełożonymi”   kierować   –   odrzecze  
gospodarz   i   dodaje:   Tu   są   „przełożeni”   bardzo   mądrzy,   i   darmo   tutaj   co  
powiedzieć, boby wszyscy na mnie buczeli, musimy milczeć a cierpieć wiele. –  
Na tem się skończyła nasza rozmowa. Poszedłem dalej, myśląc o tem, że to  
przecie   nie   musieliby   ci   nasi   gospodarze   „milczeć   i   cierpieć”   gdyby   się 
w gazecie odzywali więcej, pisząc i radząc o swojej doli i niedoli. W ten sposób  
niejedno   dałoby   się   naprawić,   niejedną   rzecz   można   by   wyświetlić   i   ogół 
pouczyć z pożytkiem nie raz dużym. Ale jakoś mało nasi gospodarze odzywają 
się w gazecie naszej.

Podróżny

Nr 40

Z   Lublinieckiego.  Pod   Zieloną   powódź   przerwała   pewne   ogroblenie, 
zbudowane przez Zarząd Dóbr księcia Donnermarcka. Wskutek tego powódź 
rozlała się szeroko bardzo i wyrządziła za około 10 000 marek szkody.

77

background image

Nr 41 

Z   Lublinieckiego.  W   Zielonej   zgorzała   zupełnie   posiadłość   posiedziciela   p. 
Teofila Skopa. Budynki były zabezpieczone.

Nr 94

Z   Lublinieckiego.  (Korespondencya).   W   naszej   wiesce   Miotku   nie   wesoło   z 
powodu ciągłych deszczów i niepogód. Siana woda pozabierała lub poniszczyła. 
Ludzie biadają, że drogo i że wszystko jeszcze bardziej drożeje. Pogody niema, 
a   tu   wielki   czas   do   żniwowania.   Tak   nasz   Wiel.   ks.   prob.   mówił   nam: 
„Przyjdźcie   do   kościoła,   będziemy   się   modlić   o   pogodę”.   Więc   poszli   do 
kościoła, ale ich bardzo mało było, bo pewni „weseli” ludzie sprawili muzykę  
i tańce w gminie, przeto na muzykę poszli do karczmy, a poszli nie tylko sami  
młodzi i niestateczni! Gdyby Pan Bóg ludzi potopem pokarał, toby jeszcze byli  
ludzie, coby na dach weszli i tańcowali. Ale wielu ludziom nie można się dziwić, 
bo   gazety   żadnej   nie   czytają,   żal   im   kilka   ceskich   na   gazetę,   bo   muszą 
w karczmie kilka marek utrwonić. Nie czytają, nic nie wiedzą, pytają się, czemu 
tak drogo, więc im trzeba mówić, aby sobie gazetę zapisali. Byłby czas, aby się 
ludzie więcej zastanawiali i rozmyślali nad swą dolą.

Miotecki

Nr 111

Z   Lublinieckiego.  Z   3   miast   tutejszego   powiatu   największe   podatki   ma 
miasteczko Woźniki, bo dochodowego 250%, gruntowego i budynkowego 275%, 
Lubliniec ma gruntowego, budynkowego i dochodowego po 236%, Dobrodzień  
ma dochodowego 250%, gruntowego i budynkowego 200%.

Rok 1910

Nr 9

Woźniki. (Znowu napad). Gdy w tych dniach poczta jechała z dworca z Kalet i  
wypadło jej jechać przez las, przystąpił jakiś mężczyzna do pocztyliona i prosił 
go, aby go zabrał ze sobą. Pocztylion przystanął. Gdy nieznajomy wchodził na 
wóz,   pytał   się,   czy   też   pocztylion   wiezie   ze   sobą   pieniądze.   Ponieważ 
pocztylionowi wydawał się wskutek tego ów człowiek podejrzany, przeto zaciął 
konie i pojechał. Wskutek tego mężczyzna ów spadł z wozu, a gdy wstał, strzelił  
kilka razy za pocztylionem, lecz go na szczęście nie trafił.

78

background image

Nr 12

Dąbrowa  w Lublinieckiem. Wskutek silnego podejrzenia o wykonanie licznych 
kradzieży, jakie popełnione zostały w ostatnim czasie w okolicy, zarządzono u 
dwóch   tutejszych   posiedzicieli   rewizyę.   Zauważono,   iż   u   nich   przebywali   w 
ostatnim czasie różni mężczyźni podejrzani, o których owi posiedziciele mówili, 
że są to „narzeczeni” ich córek. Rewizya wydała nadzwyczaj ciekawy wynik. 
Znaleziono   u   nich   bowiem   podobno   wielką   skrzynię   ze   złodziejskimi 
narzędziami   różnego   rodzaju.   Oprócz   tego   skonfiskowano   rewolwery   i   kule, 
oraz   luźny   proch.   Znaleziono   także   wiele   rzeczy   pochodzących   podobno   z  
kradzieży. Obydwu posiedzicieli natychmiast przyaresztowano.

Nr 17

Z Lublinieckiego. Prezes regencji opolskiej ogłasza, że w powiecie lublinieckim 
wykonano w ubiegłym roku w październiku a w tym roku w styczniu napady i 
kradzieże w Dralinie u karczmarza Brauera, w Lisowcu (Lissau), u rzeźnika 
Freidländera, w Pustce  (Wüstenhammer), w karczmie Kowolika, w Lubszy u  
kupca Heymanna, w Kaletach u karczmarza Seidemanna. Włamywacze kradli 
różne przedmioty, a nadto pieniądze w ilości kilkudziesięciu, a nawet kilkuset 
marek.   Za   wykrycie   złoczyńców   wyznacza   prezes   po  100   marek   nagrody   za  
każdy wypadek.

Nr 40

Łony  przy  Woźnikach.  (Wybory).  Smutne  stosunki  utworzyły  się  tu w naszej 
gminie. Pewien wycużnik chodził po domach i namawiał wszystkich ludzi, żeby 
głosowali na jego partyę. I ta partya jego też zwyciężyła we wyborach, chociaż 
tego   pochwalić   nie   można.   A   przecież   w   gminie   mamy   innych   lepszych  
gospodarzy!

Łoński

Nr 94

Lubliniec.  Mnożą   się   w   tutejszej   okolicy   pożary.   Niedawno   temu   spłonęła 
wielka   stodoła   dominium   „Helenenthal”  (?)   a   wtych   dniach   w   Koszęcinie  
zgorzały  dwie   stodoły  należące  do  posiedziciela  Krausa.   Stodoły  napełnione 
były żniwem.

79

background image

Nr 95

Lubliniec. W Babienicach szalał w tych dniach olbrzymi pożar, który zniszczył  
doszczętnie 7 posiadłości. W płomieniach zginęło wiele bydła. Pogorzelcy po 
większej części nie byli zabezpieczeni. Szkody są nadzwyczaj wielkie.

Nr 105

Lubliniec.  W   Ligocie   pod   Woźnikami   spaliła   się   w   tych   dniach   doszczętnie 
stodoła wraz z całorocznem zbiorem żniwnym.

Nr 127

Woźniki  w Lublinieckiem. Olbrzymi pożar szalał tu w ubiegłą niedzielę. Trzy 
wielkie   domy   mieszkalne,   20   mniejszych   domostw   spłonęło.   Dopiero   po 
czterogodzinnej pracy licznych straży pożarnych z okolicy udało się opanować 
pożar i go stłumić. Przyczyna pożaru na razie nie zbadana.

Rok 1911

Nr 7

Woźniki.  (Korespondencya).   Na   święta   Bożego   Narodzenia   odwiedziłem 
krewnych. Byliśmy w kościele na nabożeństwie. Ale pożal się Boże nad naszym  
starodawnym śpiewem polsko – katolickim. Mamy dobrego kapłana, który daje 
nam   dobre   nauki,   więc   powinniśmy   mieć   i   śpiew   inny   w   kościele,   ale   nasz  
p. organista nam jeno gra te same pieśni: przed kazaniem „Duszo moja”, zaś 
w czasie błogosławieństwa „Tantum ergo”. To nie jest wystarczający śpiew na 
chwałę Bożą dla ludu polskiego, dla nas Polaków. Kochani bracia, ile to mamy  
pięknych   polskich   pieśni!   Czy   to   potrzeba   nam   wciskać   łacińskie,   których  
przodkowie   nie   znali?   Przed   Przenajświętszym   Sakramentem   mamy   złożyć 
szczerą modlitwę, szczera pieśń Bogu samemu, ale jaka to jest ta modlitwa, 
skoro się śpiewa, a nie wie co to jest? Upraszamy p. organistę i wszystkich 
parafian, aby się to zmieniło. Bądźmy dobrymi katolikami, a nie gubmy naszego  
języka ojczystego polskiego, bo powiedział śp. ks. Bączek: Kto te ojców skarby 
spodli, darmo się do Boga modli.

Parafianin

Nr 10

Z   Miotka  pod   Woźnikami   w   Lublinieckiem.   Wyczytaliśmy   w   gazecie   naszej 
korespondencyę z Woźnik, iż nasz pan organista ino śpiewa „Duszo moja”, a 
nie inne pieśni. A przecież  ta pieśń jest piękna, jeno sobie jej słowa trzeba  

80

background image

zwarzyć dobrze co w sobie zawierają. A co do łacińskiego śpiewa, to też nie  
zawsze ten śpiew jest, bo się także śpiewa i po polsku. Nasz p. organista zresztą  
tak   pięknie   śpiewa,   że   daleko   i   szeroko   takiego   organisty   nie   ma,   coby   tak  
pięknie śpiewał. Jakby jednak inną pieśń śpiewał, u nas nie używaną, toby ją 
sobie musiał sam śpiewać – jak już tu bywało, bo ludzie mi nie pomagają. Ile tu 
razy inną pieśń śpiewa, to jeno sam p. organista śpiewa. Niech się ci, co u nas 
są niezadowoleni przejdą po świecie, to dopiero zobaczą, że gdzie indziej jest 
gorzej. My możemy być tedy zadowoleni.

Miotkowianie

Nr 22

Z Lubszy w Lublinieckiem. W naszym kościele w niedziele i święta taki zawsze  
panuje ścisk, że się nie można modlić swobodnie. Nieraz potrzeba by z bolu 
krzyczeć,  jak człowieka  przycisną  do ławki. W całym kościele ludzie się tak 
kołyszą, jak bałwany morskie. W takim ścisku nie można się pobożnie pomodlić.  
Dawniejszy pan amtowy mówił, że tam nowego kościoła nie potrzeba. Dlaczego 
nie? On sobie przyjdzie do zakrystyi lub też siądzie sobie przy ołtarzu   i nic nie 
wie o ścisku i utrapieniu ludzi w kościele. Dlatego upraszamy czcigodną władzę  
biskupię we Wrocławiu i patrona, księcia z Najdeku, żeby się starali o nowy  
kościół. Przew ks. proboszcz nasz już zebrał na ten cel 18 000 marek. – dalej 
uprasza   się   parafian,   żeby   się   w   naszym   kościele   postarali   o   śpiew   więcej 
jednolity, gdyż ten teraźniejszy śpiew nie ma wiele ładu w sobie.

B.Y.Ł.

Nr 28

Z parafii Lubszyckiej  w Lublinieckiem. Szan. korespondent z Lubszy rozpisał  
się nieco przesadnie o naszym kościele, pisze bowiem, że w niedziele i święta  
zawsze w kościele panuje taki ścisk, że się nie można modlić swobodnie, ale tak  
źle nie jest. W uroczyste święta i odpusty, to przyznaję, że jest ścisk, ale  w takie 
uroczystości to wszędzie, chociażby też był największym kościół, to jest ciżba. 
Kto rychlej do kościoła przychodzi, ten w zwykłe niedziele nieraz sobie będzie 
mógł i w ławce usiąść. Dalej uprasza  szan.  korespondent  władzę biskupią i 
patrona   o   nowy   kościół.   Na   to   mu   odpowiadam,   że   władza   biskupia   już 
przyzwoliła na powiększenie kościoła! Ale cóż z tego, gdy jeszcze nie mamy tyle  
środków (pięniędzy), ażeby budować nowy kościół, gdyż patron nie chce nic 
dać. Zaś te 18 000 mk., któreśmy złożyli jako podatek kościelny, a do którychby 
szan. korespondent jeszcze musiał dość dużo dołożyć, żeby nie starczyły nawet 
na tymczasową kaplicę. Tak szan. korespondent będzie musiał jeszcze kilka lat  
czekać. A co do śpiewu, że nie ma ładu w sobie, to radzę szan. korespondentowi,  
ażeby założył Towarzystwo śpiewackie, a wyćwiczył ludzi w śpiewie. Nasz pan 

81

background image

organista   chętnie   się   przychyli   do   tego,   gdyż   nie   jest   przeciwnikiem   śpiewu 
polskiego.

Cz.Z

Nr 67

Lubliniec.  (Smutny   koniec   wesela).   Wielkie   nieszczęście   zdarzyło   się   w 
Majkach

56

 przy Babienicach. U posiedziciela domu odbywało się wielkie wesele  

córki.   Wśród   gości   znajdował   się   także   pewien   urzędnik   graniczny.   Ojciec 
młodego   pana,   niejaki   Bogiel   wezwał   urzędnika,   aby   się   z   nim   z   żartu  
pojedynkował.   Przyniósł   sobie   w   tym   celu   starą   strzelbę.   Lecz   nieszczęście  
chciało,  iż  urzędnik   nie  zamknął  i  zabezpieczył  kurka.  Toteż   gdy  zaczęli   się 
duelować, nagle strzelba urzędnika puściła. Strzał ugodził Bogiela w głowę, tak 
iż śmierć nastąpiła na miejscu.

Nr 100

Woźniki.  Jak   tutaj   panowie   z   zarządu   miasta   gospodarują,   dowodzą 
następujące wypadki: Z wiosną tego roku upłynął termin wynajmu polowania. 
Wynajmu   polowania   nie   obwieszczono,   ale   według   bieżących   pogłosek   miał 
p.   burmistrz   za   800   marek   drogą   prywatną   polowanie   wynająć.   Sprawa   ta 
dostała się do landrata w Lublińcu, który wydał rozporządzenie, aby polowanie  
publicznem obwieszczeniem wynająć, co też rzeczywiście nastąpiło, mianowicie 
za   2050   marek   rocznie.   W   ten   sposób   uratowano   7000   marek   dla   kasy 
publicznej.   Gdy   się   to   jako   tako   uspokoiło,   wyszło   inne   szydło   z   worka, 
a mianowicie drzewo, które p. Goldstein z Bytomia zakupił, nie było dobrze 
odmierzone i to na niekorzyść miasta. Do magistratu nadszedł list, w którym  
grożono opublikowaniem całej sprawy, jeżeli natychmiast drzewa nie wymierzą.  
Widocznie mieli sumienie niespokojne, bo po wymierzeniu drzewa pokazało się, 
że z reszty drzewa uratowano 2000 marek na dobro miasta. Oburzającem jest, 
co   jeden   z   tych   panów   magistrackich   powiedział:   „Dajmy   tego   roku   temu  
spokój,   na   przyszły   rok   będziemy   lepiej   uważać”.   Na   to   oczywiście   się   nie 
zgodzono, skoro tak wysokie podatki u nas płacić trzeba. A po tem wszystkiem 
p. burmistrz wyjechał sobie na wakacye, na świeże powietrze.

Nr 111

Lubsza  w Lublibnieckiem. Jak w całym świecie, tak i u nas jest w tym roku 
sucho i bieda jest wielka bez deszczu. Każdy widzi, iż to jest już kara Boża, ale 
nie każdy to sobie rozważy. U nas to tak wygląda, jakgdybyśmy się tu najlepiej 
wszyscy   mieli.  W  niedzielę   dnia   3  bm

57

  sprawił   pewien   karczmarz   w   naszej  

56

 Mzyki

57

 3 września 1911 roku

82

background image

parafii jakiś festyn niemiecki. Ale pożal się Boże, co to się robi w naszej cichej 
katolickiej wiosce, w której zaledwie 6 rodzin jest innej wiary, a cała gmina jest 
katolicka. Cośmy to słyszeli w owej nocy z 3 na 4 bm! ludzie, czy nie chodzicie  
do kościoła? Czy nie słyszycie nauk naszego Wiel. ks. proboszcza? Macie dla 
jego nauk uszy zawarte? Przecie nam jest bardzo pilno Boga o deszcz prosić, a  
nie jeszcze go przez takie krzyki w dzień święty obrażać! Jak sobie jaki pan chce 
taką zabawę sprawić, to sobie niech sam krzyka, ale na nas katolików to bardzo 
nie przystoi na taki czas, jaki przed sobą widzimy.

Jeden

Nr 148

Woźniki.(Wybory do rady miejskiej). W tych dniach odbyły się tu wybory do 
rady miejskiej. W pierwszym oddziale wybrano kupca Brauera i kupca Juliusza 
Kuszla   jednogłośnie,   w   trzecim   oddziale   wybrano   chałupnika   Franciszka 
Morcinka i Grzegorza Mierzwę.

Rok 1912

Nr 9

Woźniki  w Lublinieckiem. Jak dawniej tak też i przy teraźniejszych wyborach  
usiłują różni ludzie zbałamucić naszych tutejszych wyborców polskich, mówiąc 
im,   aby   nie   wybierali   Polaka   (ks.   Jankowskiego),   lecz   Niemca,   bo   gdyby  
wybierali Polaka, to rząd za karę za to nie zezwoli na budowę kolei żelaznej ku  
Woźnikom, której sobie ludzie w całej okolicy bardzo życzą. – Na to ja wam tak  
odpowiadam:   Kochani   bracia,   właśnie   każdy   (nietylko   Polak,   ale   nawet   i 
Niemiec, i żyd), który chce, aby przyszło do budowy kolei, ten powinien przy 
nadchodzących   wyborach   ściślejszych   głosować   tylko   na   Polaka,   na   ks. 
Jankowskiego. Bo wtedy, gdy padnie w naszej okolicy jak najwięcej głosów na  
Polaka, to wtedy najprędzej jest nadzieja, że rząd tę oczekiwaną kolej do skutku  
doprowadzi, a to ze strachu przed polszczyzną. Bo sobie rząd powie tak: Kiedy 
tam   niemczyzna   tak   słabo   stoi,   to   ją   musimy   wesprzeć   (wspomóc)   i   kolej  
wybudować, gdyż w takim razie dostanie się tylu a tylu niemieckich urzędników 
itp. w te polskie okolice. – że rząd za wybieranie Niemca nie da nam kolei, to  
z   przeszłych   lat   aż   nadto   dobrze   wiemy.   Wszak   przez   więcej   niż   30   lat 
wybieraliśmy   Niemców   –   centrowców,   na   ostatku   nawet   takiego   lidera 
niemczyzny i rządu hr. Ballestrema! A czy kolej wybudowano? Nie! Lecz jakby  
na kpiny co kilka lat ją nam obiecywano, nie myśląc o wypełnieniu obietnicy. – 
Więc   bracia   z   Woźnik   i   całej   tutejszej   okolicy,   objaśniając   o   tem   inszych,  
zwłaszcza tych obałamuconych, co to w naszym miasteczku  i okolicy Niedta  
głosowali, aby teraz wszyscy do jednego poszli na wybory, a głosowali tylko na 

83

background image

ks. Jankowskiego, nie tylko dlatego, że to ksiądz, Polak i brat nasz, ale i ze 
względu na ową wspomnianą kolej.

Znawca stosunków

Nr 16

Wybory ściślejsze z dnia 22 stycznia

Powiat lubliniecki

Jankowski

Warle

I okręg Lubliniecki

13

62

II okręg Lubliniecki

23

224

III okręg Lubliniecki

51

199

Dobrodzień

127

361

Sodów

62

125

Lubecko

55

84

Lisowice

82

45

Pawonków

97

76

Woźniki

128

66

Łona

94

17

Gwoździan

52

23

Kamienica

139

10

Łysa

126

49

Kochcice

168

76

Olszyny

92

80

Sieraków

213

68

Wendziny

103

26

Ponoszów

149

28

Zborowskie

106

89

Ciasnów

43

37

Psary

136

72

Głowczyce

121

22

Szemczyce

103

23

Wendziny

55

4

Ligota Dobrodzieńska

69

52

Zawodzie

124

103

Lubszów

93

35

Solarnia

54

14

Rzendowice

137

32

Brynica

34

50

Glinica

64

42

Koszęcin

120

165

Boronów

113

113

84

background image

Cieszowa

35

33

Strzebień

88

64

Piaski (Ludwigstahl)

28

33

Rusinowice

93

33

Kochanowice

87

75

Wielkie Droniowice

109

71

Koszmider

198

53

Ligota Woźnicka

130

9

3945

2869

Nr 43

Lubliniec. W pobliskim dominium księcia Donnersmarcka wybuchł w nocy na 1  
kwietnia   pożar,   który   zniszczył   doszczętnie   stodołę.   Tylko   szybkiej   pomocy 
straży ogniowej i także tej okoliczności, że wiatr dął w przeciwną stronę, należy  
zawdzięczać, że ogień się na pobliskie budynki nie rozszerzył.

Nr 116

Kamienica  w Lublinieckiem. Wiec w kamienicy odbył się w niedzielę 22 bm

58 

popoł.   na   polu   p.   Jana   Hankego.   Zebrało   się   około   500   ludzi.   Przemawiał  
przeszło   2   godziny   p.   redaktor   Piotrowski   ze   Zabrza   o   naszem   położeniu  
narodowem.   Wiecownicy   słuchali   ze   zajęciem   i   podziękowali   mówcy.  
Zakończono wiec odśpiewaniem piosenki „Serdeczna Matko”. Przewodniczył 
p. Hanke Jan, bardzo dobry patryota.

Nr 143

Lubsza  w Lublinieckiem. W niedzielę dnia 17-go bm

59

  urządził nam związek 

rolniczy, niestety niemiecki, na sali pana L w Lubszy tak zwaną wystawę płodów 
rolniczych,   na   którą   z   kilku   dworów   sprowadzono   różne   próby   nasion,   a  
niektóre także od chłopów rolników. Przybył też i p. landrat z Lublińca, książę 
Hohenlohe z Koszęcina i dyrektor szkółki rolniczej p. Arndt z Gór Tarnowskich.  
Pan landrat po mowie powitalnej otworzył wystawę hymnem niemieckim, który 
także   orkiestra   przygrywała.   Potem   wygłosił   p.   landrat   dłuższą   przemowę, 
w   której   zaznaczył,   jak   to   rząd   niemiecki   pragnie   podźwignąć   stan   rolniczy 
(w   słowach,   ale   nie   w   czynach),   i   rozwodził   się   dłuższy   czas   o   kulturze 
niemieckiej.   Następnie   zabrał   głos   nauczyciel   szkółki   rolniczej   p.   Arndt. 
W długiej przemowie pouczał nas o hodowaniu bydła, jak się mamy obchodzić 
z bydłem, ażeby jak największy zysk osiągnąć. Następnie mówił o tuczeniu świń,  
ile to paszy darmo spotrzebujemy a świnie się nie tuczą tak, jak powinny, nawet  

58

 22 września 1912 roku.

59

 17 listopada 1912 roku

85

background image

nam obrachunki   przedstawił,   ile to  musi  tuczenie  osiągnąć.  –  Lecz  zapytuję 
p.   Arndta,   czy   on,   gdy   był   w   Boronowie   inspektorem,   osiągnął   te   korzyści 
w praktyce, jakie nam przedstawiał teoretycznie? Mnie się zdaje, że nie osiągnął 
takiego   rezultatu.   –   Następnie   przystąpiono   do   świetlanych   obrazów,   które 
przedstawiały różne rasy bydła, tj. fryzyjskie, holenderskie, itd. itd., na które 
nam   p.   Arndt   zwracał   uwagę   i   objaśniał   nam   owe   rasy.   Po   bydle   przyszły  
obrazy na rasy świń, o których nam także wyjaśnienie dał, które są lepsze do  
płodu,   a   które   do   tuczenia.   Na   ostatek   jeszcze   raz   zabrał   głos   p.   landrat   i  
napomniał nas, ażebyśmy jak najwięcej korzystali z owego związku, i zakończył  
ową wystawę drugim hymnem niemieckim, i tu także orkiestra przygrywała. – 
Po   zakończeniu   udano   się   oglądania   owych   próbek,   które   nam   także   były  
objaśniane, gdzie i na jakiej roli jakie nasiona siać, ażeby jak najlepszy plon 
osiągnąć. Lecz mnie się zdaje, najpewniej, gdybyśmy dostali nasion z Rosyi, 
z   zimniejszego   klimatu,   niż   jest   u   nas,   toby   była   pewnie   poprawa,   ale 
z cieplejszego klimatu na zimniejszy rośliny przenosić, to się rzadko tylko uda. 
Nasza Lubsza i okolica jest położona wysoko na wzgórzach, ma klimat zimny, 
a grunta także zimne. – Po oględzinach próbek nastąpiły tańce. – W ogólności  
lud polski bardzo mało z tego niemieckiego urządzenia miał korzyści. Gdyby to 
ludowi po prostu w polskim powiedziano języku, byłby skutek lepszy.

Byłtamski

Rok 1913

Nr 33

Woźniki  w   Lublinieckiem.   Kolej   żelazna   z   Kalet   do   Woźnik   ma   być   jednak 
budowana, i to chyba w czasie już niedalekim. Rząd zaciąga wielką pożyczkę na  
budowanie   nowych   kolei.   Z   pożyczki   tej   przeznacza   2   090   000   marek   na  
budowanie kolei z Kalet do Woźnik. wynika z tego, że chyba już wnet budowę tej  
kolei rozpoczną

60

. Kolej ta była już od dawna bardzo pożądana.

Nr 53

Psary  w Lublinieckiem. W sobotę dnia 26 kwietnia nawiedziła naszą okolicę  
straszna burza, która się poczęła o 5 po południu a trwała do późnego wieczora. 
Burza była połączona z błyskawicą bez przerwy i silnym grzmotem i trwała do  
późnego wieczora. Na polach było widać tylko wodę. Deszcz był połączony z 
gradem wielkości laskowych orzechów i padał przez 5 minut. Burza i ulewa była 
wielka.

60

 Budowę kolei do Woźnik rozpoczęto dopiero w 1928 roku.

86

background image

Nr 73

Woźniki. Mają tu ustanowić i budować sąd okręgowy. W magistracie odbyła się 
tu konferencya  z udziałem  prezydenta  sądu  nadziemiańskiego.  Prezydent  ten 
uznał sam potrzebę takiego sądu w Woźnikach. Magistrat zaś obiecał fiskusowi  
jak najdalej idące ustępstwa w sprawie budowy sądu.

Nr 86

Lubliniec.  (Mordy)   Ze   wsi   Piasek   (Ludwigstal)   donoszą,   że   tam   znaleziono  
służącą   Bot   z   przerżniętą   szyją.   Ze   Sadowa   zaś   dochodzi   wiadomość   o 
zmordowaniu   w   lesie   pięcioletniego   synka   robotnika   Sprota.   Synek   ten   był 
z dwoma innymi w lesie harbułtowskim zbierać jagody. Tam go spotkał pewien  
30 – leni mężczyzna, który niby z żartów chłopca zabrał ze sobą; krótko potem  
chłopca znaleziono z poderzniętą szyją jako trupa. Dwie godziny później ujęto 
zabójcę. Jestto nieżonaty jeszcze syn pewnego poważanego gospodarza, słabego 
umysłu;   czyn   zbrodniczy   popełnił   prawdopodobnie   w   przystępie   zaćmienia  
umysłowego.   Aresztowanego   odstawiono   chwilowo   do   więzienia   śledczego 
w Lublińcu; podobno już przyznał się do zbrodni.

Nr 89

Lubliniec.  W   sprawie   dziewczyny,   którą   znaleziono   ciężko   ranną   w   Piosku 
tutejszego powiatu, donoszą jeszcze: Nie nazywa się ona Bot, tylko Heliś, a 
służyła u leśniczego Bota. Nie ma też ona gardła poderżniętego, tylko ma ciężką  
i bardzo niebezpieczną ranę na czole; czaszka jej została rozbita i mózg został  
odkryty. Dziewczyna dotąd żyje w lazarecie w Lublińcu i może wyzdrowieje. Na  
razie nic sobie nie przypomina z tego, co się z nią stało i w jaki sposób została  
skaleczona.

Nr 110

Lubliniec.  (Niewyjaśniony   mord).   Swego   czasu   w   gminie   Piosek   znaleziono 
Matyldę Heniś, służącą u leśniczego Bota, ciężko zranioną w głowę. Przed kilku 
dniami dziewczyna ta zmarła. Przypuszczano, że została uderzona siekierą w 
głowę, atoli pośmiertne badanie zwłok wykazało mylność tego przypuszczenia; z 
drugiej jednak strony nic stwierdzić nie można.

Nr 131

Lubliniec.  (Wścieklizna).  Na Babińcu  zabito psa wściekłego. Z tego powodu 
zarządzono na całą okolicę wiązanie psów.

87

background image

Nr 138

Woźniki.  W dniu 17 bm

61

  odbędą się tu wybory do rady miejskiej. Ostatnie 

posiedzenie   rady   miejskiej   postanowiło   dla   lepszego   oświetlenia   ulic 
wybudować małą gazownię. Burmistrz ma najpierw zasięgnąć informacyi co do 
budowy małych gazowni.

Rok 1914

Nr 29

Woźniki  w   Lublinieckiem.   Tutejszy   magistrat   jak   i   okoliczne   gminy 
powiadomione zostały w ostatnim czasie przez dyrekcję kolei, że prace około 
zbudowania   toru   kolejowego   pomiędzy   Woźnikami   a   Kaletami   niebawem 
rozpoczęte   zostaną.   Przy   tej   sposobności   zwraca   dyrekcja   kolejowa   na   to 
uwagę, że kasa państwowa udziela wynagrodzenia za szkody wyrządzone na 
polach z powodu prac około tego toru kolejowego.

Nr 40

Woźniki.  Podatki   i   tutaj   są   bardzo   wielkie.   Na   rok   bieżący   ustalono   je   jak  
następuje:   270   procent   dochodowego,   gruntowego   i   budynkowego,   a   200 
procent   wyszynkowego.   Tego   roku   będą   więc   podatki   miejskie   o   5   procent  
niższe, niż były w roku ubiegłym.

Nr 57

Psary  pow.   lubliniecki.   (Zabita   przez   piorun).   Czternastoletnia   córeczka 
gospodarza   Nowaka  została   przez   piorun  zabita.  Pasła  ona gęsi,   przy  czem  
zaskoczyła ją burza. Ojciec jej śpieszył na pole z kołdrami, żeby młode gąsięta 
pozbierać i do domu przynieść.  W oddaleniu kilku kroków od swej córeczki  
uderzył piorun i zabił dziewczynę na miejscu, a ojca ogłuszył.

Nr 65

Lubliniec.  Potrzeba   kolei   z   Radzionkowa   przez   Woźniki,   koło   Kamienicy   i 
Lubszę do Herbów. O tem już dawniej pisano

62

, a nawet kolei była wymierzana.  

Będą   budowli   kolei   z   Kalet   do   Woźnik.   To   nie   wystarcza   bo   w   niektórych 
częściach   powiatu   lublinieckiego   jeszcze   2   mile   drogi   ludzie   mają   do   kolei. 
Gdyby budowano kolei dłuższą, byłoby więcej roboty, a przedewszystkim byłaby 
korzyść dla ludności po wsiach okolicznych. W ziemiach naszych są rozmaite  

61

 17 listopada 1913 roku

62

 Katolik Nr 100 z 1899 roku

88

background image

skarby, jak ruda, kamień itp., któreby można wykorzystać, gdyby była kolei. 
Przy teraźniejszych stosunkach są wielkie trudności a my posiedziciele nic nie 
mamy ze skarbów naszej ziemi. (Radzimy wiadomość o rudzie itd. posłać do 
firmy, które się o to starają. Skarby się nie stracą). Od dziesiątek lat wybieramy  
posłów   do   centrum,   hrabiego   Strachwitza   i   innych.   Przed   wyborami   dużo  
obiecanek, dużo opowiadania o sile i mocy centrum, ale kolei tej jak nie ma tak  
nie ma. Wiem, że to rzecz trudna, ale przy tej sile i mocy, jaką niby centrum ma,  
powinno byłoby się już stać. Widać, że za mało się o nas starają. Wiem jednak, 
ze przy przyszłych wyborach znów będą te same obiecanki i opowiadania o sile  
centrum.   Mnie   się   posłowie   centrowi   z   naszego   powiatu   już   dawno   nie  
podobają. O tem opowiadam innym.

Prosty

Nr 70

Woźniki  w   Lublinieckiem.   Pożary   w   ostatnich   dniach   mnożą   się   tu 
nadzwyczajnie. Niewątpliwie jakiś zbrodniarz ze swawoli pożary te wznieca. We 
czwartek  zgorzały  tu  posiadłości  obywateli:  Tomasza  Kazimierczyka,  Karola 
Wieczorka,   wdowy   Kołodziejczykowej   oraz   stodoła   wdowy   Schroeterowej.  
Następnego   dnia   spaliły   się   domostwa   posiedzicieli   Szewczyka   (starszego) 
i Ludwika Brącla, a tegoż dnia po południu dalsze trzy posiadłości obywateli: 
Franciszka Musika, Tomasza Rożanki i Franciszka Stefańca. Oprócz domóstw 
zgorzały także liczne zabudowania poboczne.

Nr 76

Woźniki  (w pow. lublinieckim). Niedawno temu wybuchł w domu zagrodnika  
Bernarda   Wysockiego   ogień   i   zniszczył   go   doszczętnie.   Straty   powstałe   są 
znaczne, ponieważ W. był tylko nizko zabezpieczony. Policya przypuszcza, że 
ogień został podłożony. Jako domniemanego złoczyńcę aresztowano pewnego 
łazęgę i odstawiono go do więzienia.

Nr 107

Lubliniec.  Wydział   prowincyonalny   postanowił   zażądać   od   sejmiku 
prowincyonalnego zapomogi dla miasta Lublińca na osuszenie lasu miejskiego, 
i to zapomogi we wysokości 8 100 marek. Podobna zapomoga we wysokości aż  
do 10 000 mk ma być przyznana miastu Woźnikom na osuszenie tamtejszego 
lasu miejskiego.

89

background image

Nr 110

Lubliniec. Jarmarki na konie na pograniczu w Polsce odbywać się mają przez 
kilka następnych czwartków, a mianowicie w Gniazdowie opodal Woźnik i w 
Herbach na stronie polskiej. Dostęp na jarmarki te mają tylko ci posiedziciele,  
którzy   mają   od   landrata   lub   nadburmistrza  poświadczenie,   że   konie   swoje  
oddać musieli wojsku. Wolno im zaś nakupić tyle koni ile własnych koni wojsku  
sprzedali. Handlarze jako kupcy są wykluczeni z tych jarmarków. Przewóz tych 
koni przez granicę jest obecnie bez cła. Ceny koni zaś nie są wygórowane, gdy 
konie same są często nader dobre.

Rok 1915

Nr 17

Od   Woźnik.  (Złoty   jubileusz   małżeństwa).   W   Goralach   obchodzi   13   lutego 
wycużnik   p.   Franciszek   Skopp   z   żoną   swoją   Zofią,   urodzoną   Gorol,   złoty  
jubileusz małżeństwa.
Jubilat należy do najstarszych naszych czytelników. Abonował „Katolika” już  
za czasów, gdy Karol Miarka

63

 był jego redaktorem. Obchodził z nami 25 – letni 

jubileusz „Katolika” i dziś jeszcze wiernie go trzyma.
W   dniu   złotego   wesela   składamy   parze   czcigodnych   jubilatów   serdeczne  
życzenia błogosławieństwa i opieki Bożej na dalsze lata. Szczęść Boże!

Nr 32

Woźniki  w Lublinieckiem. Miasto tutejsze posiada w południowej stronie od 
miasta obszar około 6000 mórg obejmujący, w czem jest ¼ łąką a reszta lasem.  
Obszar ten jest za mokry i dlatego tylko zbyt małe przynosi korzyści. Należałoby 
tam   przeprowadzić   system   rowów,   i   to   dosyć   kosztownych,   aby   obszar   ten 
naprawić i uczynić go wydatniejszym. Odwodnienie całkowite kosztowałoby 160 
000 marek. Takich wydatków miasto zrobić nie może. Dlatego postanowiło tylko 
najważniejsze rowy odwadniające przeprowadzić kosztem około 40 000 marek. 
Od   rządu   miasto   ma   dostać   na   ten   cel   10   000   marek   zapomogi,   ale   pod 
warunkiem, że i prowincya takąsamą sumę da miastu na tensam cel. Sejmik 
prowincyonalny sumę tę (10 000 mk.) na ostatniem swym posiedzeniu uchwalił.

63

  Karol   Miarka   (1825-1882)   nauczyciel,   publicysta,   literat,   polski   działacz   narodowy,   redaktor  Zwiastuna 

Górnośląskiego  (1868-1869) i  Katolika  (1869-1880). W 1879 zorganizował  komitet  pomocy dla głodującej 
ludności Górnego Śląska.

90

background image

Nr 49

Babiniec  w Lublinieckiem. Zafuntował egzekutor sądowy u wycużnika K. dwa  
wieprzki. Gdy później przybył, aby je na miejscu sprzedać licytacyjnie, już ich 
nie   było   –   były   już   „zjedzone”.   Gdy   z   tego   powodu   egzekutor   groził 
wycużnikowi podaniem go do kary, ten zaczął egzekutora wyzywać, wycisł go  
z izby  i szukał  kija, grożąc,  że  egzekutora  obije. – Sprawą  tą zajmował  się 
obecnie sąd wojenny w Opolu i skazał wycużnika na 14 dni więzienia za opór  
wobec urzędnika.

Rok 1916

Nr 10

Lubliniec. W Niwach zgorzała posiadłość gospodarza Piotra Maronia zupełnie.  
Mieszkańcy   domu   uratowali   z   biedą   życie,   zresztą   zgorzało   wszystko,   nawet 
zaoszczędzone  300 marek oraz dwie świnie. Przyczyna  pożaru nieznana, ale 
przypuszcza się podpalenie ze zemsty.

Nr 40

Dyrdy  w   pow.   lublinieckim.   (Przemytnik).   Sąd   wojenny   w   Opolu   skazał 
tutejszego   gospodarza   Hetmańczyka   za   przemycenie   konia   z   Królestwa 
Polskiego na 14 dni więzienia i zabranie konia, lub 1 100 mk. wynagrodzenia,  
ponieważ na taką sumę oszacowano wartość konia.

Nr 63

Lubsza.  (Korespondencya).   Czasu   swego   rozpisywali   się   korespondenci   o 
powiększeniu kościoła w Lubszy, lecz od tego czasu jeszcze nic nie zrobiono, 
a już upłynęło około 10 lat. Nawet już kilka rysunków i kosztorysów zrobiono,  
które pochłonęły dość znaczną sumę pieniędzy. 
Kto temu winien? Patronat nie chce przyłożyć ręki, a zarząd kościelny nie chce 
udać się z prośba do patronatu, w tem tkwi ów sęk. Nasza parafia jest dosyć 
wielka,   ale   jest   za   uboga,   ażeby   była   wstanie   sama   bez   pomocy   patronatu  
wybudować   kościół.   Już   kilkanaście   lat   temu   jak   jest   ustanowiony   podatek 
kościelny tzw. (Kirchensteuer) na budowę kościoła, ale to do tego czasu jest 
wszystko   za   mało,   gdyż   ta   suma   pieniędzy,   którą   zebrano   z   podatku,   nie  
wystarczyła   by   na   rozebranie   starego   kościoła   i   na   fundamenta   pod   nowy, 
wobec czego musimy jeszcze kilkanaście lat odczekać, aż by się większa suma 
zebrała. Nasz kościół wprawdzie nie jest jeszcze tak lichy, żeby gwałtowna była  
potrzeba   wybudowania   nowego,   jest   jednakże   trochę   za   mały,   za   to   mamy 
w   zimie   cieplej,   a   w   lecie   to   i   tak   wszyscy   nie   wchodzą   do   kościoła,   tylko 

91

background image

pozostają   na   cmentarzu.   Organy   w   naszem   kościele   mamy   już   bardzo   stare  
i liche, w których mechanizm jest całkiem zużyty. Należałoby organy sporządzić 
nowe albo stare naprawić, gdyż obecnie przy każdem nabożeństwie piszczałki 
wygrywają, chociaż organista klawiszy nie porusza.

Dawniejszy członek zarządu.

Nr 104

Woźniki.  (Przemytnictwo). Żandarm Gohl otrzymał list anonimowy, w którym 
donoszono mu, że u gospodarza Wyleżałka przebywają przemytnicy. Żandarm 
wybrał   się   do   W.   i   zastał   tam   trzech   przemytników,   którzy   gdy   zauważyli  
żandarma,   zbiegli.   Żandarm   strzelał   za   zbiegami,   lecz   chybił.   Przeciwko  
Wyleżałkom   wytoczono   sprawę   karną   przed   sądem   wojennym,   który   skazał  
Wyleżałka na 200 marek, a żonę jego na 75 mk grzywny.

Rok 1917

Nr 68

Woźniki.  (Przemycanie   koni).   Sąd   wojenny   w   Opolu   rozpatrywał   sprawę 
przeciw chałupnikowi Kowalcowi, oskarżonego o przemycenie konia. Kowalec 
kupił konia  w  Królestwie  za  1300  marek  i  przemycił  go  przez  granicę.  Sąd 
skazał przemytnika na 30 mk. grzywny i konfiskatę konia, w razie gdyby koń był  
już sprzedany, na odszkodowanie w wysokości 1300 marek.

Nr 113

Lubliniec.  (Ogromny   pożar).   Gazety   donoszą,   że   wioskę   Lubszę   nawiedził 
pożar, który rozszerzył się nadzwyczajnie szybko, obejmując 18 gospodarstw. 
Bliższych szczegółów na razie brak.

Nr 124

Woźniki  w   Lublinieckiem.   (Wydzierżawienie   gonu).   Na   przeciąg   lat   6 
wydzierżawiła gmina tutejsza swój gon inżynierowi Wodakowi z Bytomia. Teren  
gonu liczy 12 000 morgów, dzierżawa roczna wynosi 1600 marek.

Nr 131

Psary. (Kradzież). Włamywacze skradli żonie kupca Grzyczki różnych towarów 
za przeszło 4000 marek.

92

background image

Nr 132

Lubliniec. (Morderstwo). Na Niwach pod Boronowem napadło trzech rabusiów 
na kolonistę Nosołka

64

, którego kilku strzałami z rewolweru tak okaleczyli, że 

nieszczęśliwy wkrótce zmarł. Rabusie zbiegli niepoznani.

Nr 134

Lubliniec.  Wioski   pograniczne,   jak   Grojec,   Niwy   i   inne,   dostają   często  
nieproszonych gości nocnych, którzy uprowadzają przeważnie krowy i konie. 
Właściciele muszą wobec tych częstych odwiedzin włamywaczy czuwać przez 
całą noc na podwórzu.

Nr 134
Lubliniec. Opolski sąd wojenny zarządził energiczne kroki w celu wyśledzenia  
trzech   bandytów,   którzy   w   czwartek   zeszłego   tygodnia   wieczorem,   jak   już 
donosiliśmy,   wtargnęli   w   Niwach   (w   pow.   lublinieckim)   do   mieszkania 
zagrodnika Nosolika i zastrzelili go. Nosolik wezwany przez bandytów, aby im 
wydał swe pieniądze,  oświadczył,  że uczyni to i udał się do przyległej  izby.  
Pomimo, że pieniądze, których ilości jeszcze nie stwierdzono, wręczył bandycie, 
tenże wpakował mu z rewolweru w głowę. Nosolik wybiegł z okrzykiem: „Jezus,  
Marya,   Józef!”   na   ulicę   i   padł   tam   trupem.   Bandyci   uciekli   niepoznani, 
ponieważ sąsiedzi bali się ich ścigać lub udać się po pomoc do wsi Boronowa,  
odległej o 5 kilometrów.

Rok 1918

Nr 68

Lubliniec.  Wiece zapowiedziane na 2-go bm

65

  w Lisie (Lissau), w Glinicy  i w 

Woźnikach nie mogły się odbyć, bo pozwolenie z komendy na wniosek z dnia 28 
maja nie przyszło na czas. Ludzi zebrało się wszędzie dużo; przyszli z daleka, 
niektórzy szli aż dwie mile, pragnąc usłyszeć ciepłe, gorące słowo polskie, idące 
z   serca   do   serca,   pełne   nadziei   w   lepszą   przyszłość.   Cierpliwości   kochani. 
Wiarusy, Pan Bóg nie rychliwy, lecz sprawiedliwy! 

B.K.

Nr 122

Lubliniec.  (Ujęty morderca). Kilku zamaskowanych bandytów wdarło się, jak  
wiadomo,   do   mieszkania   gospodyni   Grabowskiej   w   Kamieńcu.   Gospodyni 

64

 Winno być Nosolik.

65

 2 czerwca 1918.

93

background image

zawołała   swego   służącego   Milanetę,   będącego   w   mieszkaniu,   lecz   skoro   się  
pokazał przed domem, bandyci położyli go trupem wystrzałem z rewolweru. Po 
dokonaniu zbrodni uciekli sprawcy do Królestwa, gdzie dwóch z nich ujęto. Są 
nimi bracia Władysław i Konstanty Muskowie ze Starczy.

Nr 145

Żandarm zastrzelił członka Rady ludowej w Woźnikach.
W   czwartek,   dnia   28-go   bm

66

  Rada   Ludowa   w   Woźnikach   –   w   powiecie 

Lublinieckim   –   postanowiła   u   żandarma   tamtejszego   Gohla,   który   rzekomo  
ukrywał u siebie wielkie zapasy żywności, odbyć rewizyę. Udała się do jego 
mieszkania, żandarm wzbronił wstępu, a gdy Rada na swym żądaniu nalegała,  
z rewolweru na dwa kroki strzelił do gospodarza Janusa, którego śmiertelnie 
zranił. Janus w klika godzin potem umarł.
O sprawie tej Polska naczelna Rada Ludowa dla Śląska jeszcze tego samego 
dnia dała znać Radzie wykonawczej w Berlinie na ręce p. Haesego, jak     i 
radom   żołnierskim   w   Wrocławiu   i   Bytomiu.   Na   żądanie   ich   Gohl   został 
aresztowany.
Dalsze sprawozdanie o tym wypadku, tak znamiennym dla naszych stosunków 
jeszcze podamy. Rada Ludowa w Woźnikach, do której p. Janus należał, żądała  
już po kilkakroć usunięcia żandarmów i zastąpienia innemi, albowiem brutalne 
obchodzenie ich z ludnością już od długich czasów dawało powód do wielkiego 
rozgoryczenia.  Landrat  w  Lublińcu  ani tego,  ani żadnych  innych  życzeń  nie 
uwzględnił.

Rok 1919

Nr 79

Woźniki w Lublinieckiem. (Rewizya). Wszędzie są rewizye i czytam w gazetach,  
że wszędzie ludziom rewizyami kłopot robią. Ale tak jak mnie, to chyba nigdzie 
rewizyi nie robią. W dzień moich imienin Piotra i Pawła wyjrzałem oknem o 
godz. ½ 7 rano i zobaczyłem, że około 50 chłopa na koniach a 6 chłopa piechotą  
walą wprost bez pytania do mojej cegielni. Przewrócili tam wszystko do góry 
nogami i nic nie znaleźli, bo tam nic nie było. Nadmieniam, że ta rewizya z  
rzędu   jest   siódma.   W   pierwszych   rewizyach   szukali   broni   i   polskich 
dokumentów,  a  znaleźli  tylko  5 listów  prywatnych  osobistych.   Te listy  wziął 
żandarm   i   mówił:   „Das   wird   in   Beschlag   genommen

67

”.   Do   dzisiaj   ich   nie 

zwrócono, choć listy te z polityką i ze sprawami publicznemi lub polskiemi nie  
mają nic wspólnego.                                                                                     Paweł

66

 28 listopada 1918

67

 Konfiskujemy je

94

background image

Nr 88

Woźniki  w   Lublinieckiem.   (Niesłychane   postępowanie   „grenzschutzu”). 
Obywatel   tutejszy,   pan   Paweł   Skop,   ma   oprócz   tutejszego   mniejsze 
gospodarstwo   w  niedalekiem   Czarnym  Lesie,   które   leży  przy  samej  granicy, 
i które jego synowie 19-letni Hubert i 17-letni Franciszek obrabiają. Zabawili 
się oni tam w sobotę dłużej (gdyż w sobotę się zwykle dłużej pracuje ze względu  
na odpoczynek niedzielny) i dopiero wieczorem już dość późnym udali się do 
domu.   Aby   drogę   skrócić   szli   niedaleko   granicy.   Wtem   spotkali   patrol 
„grenzschutzu”,   który   im   zaraz   bez   uwzględnienia,   że   są   tutejsi   i   wracają  
z pracy do domu, surowo kazał iść przed sobą na odwach. Trwało to aż do dziś  
popołudnia,   zanim   ich   pewnie   bardzo   zatrudniony   p.   porucznik   raczył  
przesłuchać. Lecz tym czasem był się dowiedział, że najstarszy syn p. Skopa jest 
w   polskiem   wojsku   i   że   pan   Skop   sam   się   nie   taił   z   polskiem   uczuciem.  
Odpowiednio do tego wypadł wyrok. Jako podejrzani o szpiegostwo, choć nic 
ich obwiniającego u nich nie znaleziono, ci dwaj młodzi aresztowani mają być 
przed sąd wojenny. Tak więc wieziono ich do Lublińca pod dozorem czterech 
żołnierzy,   jakby  aresztowani  byli  kogo zamordowali  albo  miliony  zrabowali, 
a   ojciec   temu   mógł   się   tylko   przyglądać.   Gdy   synom   zgłodniałym, 
przechodzącym   koło  domu   ojca,  ten   podał  trochę   chleba  i   uskarżał   się   nad 
postępowaniem   „grenzschutzu”,   to   jeden   z   żołnierzy   mu   odpowiedział,   że 
Polacy, gdy przyjdą na Śląsk, o wiele gorzej się będą obchodzili z ludem (!!?). 
Takto jeszcze sobie kpią z uczciwych ludzi! I w taki sposób, jak wyżej opisano, 
w   całej   okolicy   jeszcze   dziś   po   podpisaniu   pokoju   „grezschutz”   obdarza 
stroskaną i skrępowaną ludność polską nibyto taką wolnością niemiecką! Tak 
się prawa ludu szanuje! Oby jak najprędzej przyłączono nas do Matki – Polski 
i zaświeciło nam słońce sprawiedliwości i wolności!

Woźnicki.

Nr 100

Woźniki  w   Lublinieckiem.   (Nowy   burmistrz).   Następcą   dotychczasowego 
burmistrza, który został radcą miejskim w Wałbrzychu na Średnim Śląsku, jest  
dotychczasowy sekretarz miejski Kawaletz tustąd.

Nr 127

Woźniki w Lublinieckiem. Baczność Woźniczanie! U nas do wyborów miejskich 
stanęły dwie partye: nasza narodowo – polska, i miszmaszowa. Więc baczność, 
bo stary miszmasz  chce na wszelki  sposób  pozostać  nadal w urzędzie! Nam 
potrzeba sumiennych i sprawiedliwych ludzi w radzie miejskiej, aby była równa  
miara,   równa   sprawiedliwość   dla   wszystkich   w   całej   gospodarce   miejskiej! 
Dotąd u nas tak bywało, że wujki, kmotrowie, kuzynowie i rozmaici przyjaciele 

95

background image

panów   radnych   mieli   liczne   względny   i   udogodnienia,   których   się   innym 
odmawiało.   Obywatele,   przypomnijcie   sobie   jeno   jak   to   bywało   z   budową 
rowów   (przekopami),   mostów,   z   wydzielaniem   ściółki   leśnej,   ze   sprzedażą 
drzewa budulcowego? A jak było z rozdziałem towarów, z naftą (petrolejem) 
itd? – Wszyscy wiemy, jakto było! A pragniemy, żeby było lepiej sprawiedliwiej,  
jednakowa miara dla wszystkich. A więc Polacy, brońcie swojej skóry! Brońcie 
sprawiedliwości! Oddajcie kartki wyborcze w dniu wyborów wszyscy tylko na 
swoją polską narodową partyę, a nie na miszmasz! Czuwajmy, a nie śpijmy!  
Pouczajmy sąsiadów i znajomych i agitujmy za swoją partyą narodowo – polsą!  
Dalej wszyscy do dzieła!

Czujny.

Nr 129

Z Lublinieckiego. W gminie Piasku w powiecie Lublinieckim obywatele zanieśli 
listę   kandydatów   Polskiej   Partyi   Narodowej   do   sołtysa   tamtejszego   Jana 
Schrotta.   Pan   Schrott   atoli   z   oburzeniem   oświadczył,   że   takiej   listy   nie 
przyjmuje (!) I takiej partyi wogóle nie zna. Dlaczego? – Za kilka dni udano się 
znowu do p. sołtysa, myśląc, że już się poinformował, jakie partye w naszej  
wiosce i wogóle na Górnym Śląsku się zbierają do wyborów komunalnych. Lecz  
sołtys w uporze swym trwa dalej. Nie pozostało więc nic, jak wystosować protest  
podpisany przez świadków owego bezprawnego postępowania p. Jana Schrotta.  
–   (O   ile   lista   kandydatów   odpowiada   przepisom   prawnym,   sołtys   musi   ją 
przyjąć. Sołtys nie ma nic do mówienia w tej sprawie, czy mu się partya jakaś, 
albo  kandydaci   na   liście   podobają  czy   też   nie   podobają.   Każdy   sołtys   musi 
przyjąć  listę wyborców,  o ile listy wyborców  są prawidłowo sporządzono.  – 
Red.)

Nr 133

Woźniki  w   Lublinieckiem.   (Z   wyborów).   I   w   naszem   na   wskroś   polskiem  
miasteczku   Niemcy   razem   ze   żydami   chcą   nadal   dostać   się   do   zarządu 
miejskiego. Postawiono dwie listy: jedną polską, drugą niemiecką. Niemiecka 
lista, na której czele stoi p. Fus, zawiera także dwu żydów: z tych jeden przed  
kilku laty przybył z rodziną przybył z rodziną swą do nas: było to biedactwo, co 
aż strach. Dzisiaj posiada wielki dom i z pewnością także wielki majątek, bo 
córki jego się stroją jak szlachcianki, a przez całą wojnę nie doznał ani on, ani 
jego rodzina   żadnej  biedy.  A  skąd  to wszystko?   Wszystko   to od  was,  ludzie  
polscy.   Teraz   bogaty,   nie   chce   tego   ludu   znać,   owszem   jest   wielkim 
przeciwnikiem Polaków, co już się nieraz pokazało. Pan ten piastując w naszem  
katolickiem miasteczku różne urzędy honorowe, używa swego stanowiska, aby 
ratować pruski „faterland”. Czego on sobie życzy? Możecie to z niego poznać, 
że   publicznie   on   raz   takie   głupstwa   powiedział,   że   Amerykanie   posłali   cały  

96

background image

wagon   rzemieni,   którymi   Niemcy   mają   obkładać   nas   Polaków!   Nie   twoje 
doczekanie,   panie  Hofman!  Może   te  rzemienie  raz  będą   tańcowały  na  innej 
skórze! – A teraz, kochani rodacy, na taką listę gdzie stoją tacy polakożercy, nie 
wolno wam ani jednego głosu oddać! Nie dajcie się obałamucić a słuchajcie na  
głos tych, którzy wam dobrze ze szczerego serca radzą! Wy wszyscy, mężowie, 
niewiasty, młodzieńcy i dziewczyny, wszyscy jak jeden oddawajcie głosy wasze 
tylko   na   listę   polską,   a   pokażcie,   że   Woźniki   to   miasteczko   nasze   polskie  
i katolickie.

Swój

Nr 133

Czarny Las w Lublinieckiem. Nagrodę w wysokości 2000 marek wyznaczono za 
wykrycie   morderców,   którzy   w   sierpniu   rb.   pozbawili   życia   w   lesie   dozorcy  
drzewa Nichthausera i Teodora Jędrysika z Górolów. Śledztwo wykazało, że 
jako mordercy wchodzą w rachubę dwaj mężczyźni we wieku 25 i 28 lat.

Nr 136

Dalsze wyniki wyborów gminnych
Powiat Lubliniecki
Lubliniec   (miasto):   Polacy   (196),   centrowcy   (721),   Zjedn.   obyw.   (433),  
nieważne (4)
Lubsza: Polacy 6 (185), Niemcy 3(88)
Woźniki: Polacy 9 (449), Niemcy 3 (104)
Łony pod Woźnikami: Polacy 9 (136), Niemcy 3 (55)
Zielona, Dyrdy: Polacy (52), Niemcy (36), socyaliści (12)
Psary: Polacy 7 (190), Niemcy 2 (54)

Nr 138

Lubsza  w Lublinieckiem. Wynik wyborów gminnych u nas należy sprostować. 
Na listę polską oddano 185, na listę niemieckiego miszmaszu 83 głosy.

Nr 144

Ligota  pod   Woźnikami   w   Lublinieckiem.   (W   sprawie   wyborów).   Listy 
kandydatów   były   dwie   w   naszej   gminie.   Pierwsza   była   polska   narodowa, 
a   druga   niemiecka.   Na   listę   polską   zyskaliśmy   206   głosów   (17   radnych), 
podczas gdy na listę niemiecką tylko 67 głosów padło (mają 2 radnych). Dwa  
głosy były nieważne, a 85 osób nie przybyło na wybory. Błogosławieństwo Boże  
i sława naszym narodowcom, bo pokazali, że są Polakami i trzymają się prawa  
Bożego.   Przeciwnicy  nasi   są  to  tacy  ludzie,   którzy  bardzo  mało  albo  nawet 

97

background image

wcale nie umieją po niemiecku, ale ludzi niektórych jednak potrafią zbałamucić 
na   korzyść   niemiecką.   Kandydaci   na   liście   niemieckiej   byli   przeważnie 
twardymi   Polakami,   bo   nawet   nie   znają   języka   niemieckiego   należycie,   ale 
mimo tego nie chcą uchodzić za Polaków, jeno za Niemców. W rozdawaniu 
odezw   popełniono   wielki   fałsz,   bo   niemiecka   partya,   zamiast   niemieckie 
rozdawała polskie odezwy i takim sposobem bałamuciła lud i zyskała na swoją  
stronę 67 głosów. Do jakiego narodu tacy ludzie należą, tego sami nie wiedzą,  
bo brak im oświaty i ducha narodowego. Znajdują się tu nawet takie rodziny,  
które   książek   do   modlitwy   używają   niemieckich,   mówiąc   niemądrze,   że   to 
„fanie”. Ale Pan Bóg nam pozwoli doczekać się lepszej przyszłości i oświeci  
serca i rozum  tych naszych ludzi zbłąkanych, którzy znów będą tem, czem ich 
Pan Bóg stworzył i czem ich chciał mieć.

Jeden z wielu.

Nr 144

Psary w Lublinieckiem. Wojacy z „reichswehry” przybyli także tutaj i byli przez  
noc także u wdowy P. i potem się okazało, że u tej wdowy zniknęły płótna, które  
prawie sobie była kupiła dla siebie i dla swej dziewczyny służącej za 200 marek. 
Poszła zatem zameldować ten wypadek do oficera; ten ją jeszcze poszturchał,  
mówiąc, że on nie ma złodziei, jeno porządnych chłopów.              S.

Rok 1920

Nr 20

Woźniki  w   Lublinieckiem.   (Korespondencya).   Dzisiaj,   8   lutego   był   dla   nas 
bardzo wesoły. Bo i nas także opuścił swawolny i bezczelny „grenzschutz”. I po 
rozjaśnieniu  się pochmurnego nieba śmiało teraz  wokoło spogląda jeden na  
drugiego. I tak zaraz nam przyszło do głowy, aby też co uczynić na ten dzień 
pamiętny. I to był dzień 3 lutego, gdyśmy tu na miejscu, u gospodarza p. Józefa  
Pentoka w Woźnikach, założyli Towarzystwo Śpiewu „Jutrzenka”. Naraz dała 
się spora liczba młodzieńców i panien zapisać. Wybraliśmy zarząd, który się 
składa   z   prezesa   p.   Jakóba   Hajdy,   sekretarza   p.   Tomka   Kołodziejczyka,  
i skarbnika p. Jędry Skopa. Tak kochani bracia i siostry, wstępujcie do tego 
Towarzystwa śpiewu „Jutrzenka”, bo jest to jedyne Towarzystwo, w którem się  
zabawić możemy wszyscy, tak starsi jak młodsi, niewiasty i mężczyźni. A nie  
tylko   zabawić,   ale   i   pouczyć,   i   wzmocnić,   i   umocnić   na   duchu.   –   Nowej  
„Jutrzence” serdeczne „Szczęść Boże” – Niech nam świeci coraz jaśniej!

Woźnicki.

98

background image

Nr 24

Woźniki w Lublinieckiem. (Korespondencya). U nas we Woźnikach było wojsko  
francuskie   przez   jeden   tydzień;   miasto   uroczyście   je   przyjęło.   W   sobotę,   14  
lutego wojsko znów odeszło, a hakatystyczna strona się ucieszyła, że to niby 
zwyciężyli Niemcy. Kochani bracia, nie dajcie się bałamucić, bo to wszystko jest  
cygaństwem. A co to są tutaj za hakatyści? Są to sami Polacy, przemytnicy,  
którzy na Polsce grosz zarobili a teraz się boją, że te cygaństwa przemytnicze  
dalej nie będą możliwe, gdy tu granicy nie będzie. Jest też u nas oberżysta, 
Polak, z rodziny przemytników, który za pieniądze na przemytnictwie zarobione  
sobie najął oberżę i teraz stał się Niemcem. Kochani bracia, nie dajcie się za 
nos wodzić i nie chodźcie tam i nie popierajcie swoim ciężko zapracowanym  
groszem   takiego   pana!   Dzieci   innego   przemytnika   oklaski   biły,   gdy   wojsko 
francuskie wychodziło. A więc można tu takich przemytników z partyi zdrajców 
więcej   naliczyć;   dziś   są   panami,   ale   w   krótkim   czasie   pieniądze   mogą   się 
rozproszyć, a wtedy przemytniki będą się sami wieszać, jak to już u nich było; 
wtedy postradają ubrania sportowe i pierścienie, i będą radzi, że zaś dostaną  
gdzie   flaków   kupić.   W   nocy   na   5-go   lutego   przemytnicy   bardzo   hałasowali  
i   śpiewali   „Deutschland,   Deutschland   über   alles”,   i   wołali   „wy   pierońskie 
Polaki, gdzie macie Francuzów?” – tacy to głupcy ci przemytnicy! Głupcy jak 
bydło! Więc baczność bracia, do jedności jak jeden mąż, a wtedy zwyciężymy, 
i tych przemytników potem, jeżeli się nie poprawią i nie nabędą innego rozumu,  
weźmiemy za rogi.

Swój.

Nr 26

Woźniki w Lublinieckiem. (Bandytyzm najemników pruskich). Sześciu obywateli  
z   Woźnik   podczas   pracy   w   szkole   było   świadkami   niesłychanego   gwałtu 
pruskich najemników. Dwóch agentów tajnych pruskiej policyi we Woźnikach, 
idąc z miasta w stronę budynku szkolnego, bez żadnego powodu zaczęło strzelać  
na dwie kobiety, które zatrzymały się niedaleko szkoły. Kule na szczęście nie 
spowodowały   żadnego   wypadku,   odbijając   się   o  ściany   domostw.   Oburzenie 
obywateli   polskich   we   Woźnikach   nie   ma   granic   wobec   tak   niesłychanego  
dowodu   pruskiego   zdziczenia   13   umundurowanych   żołnierzy 
„sicherheitswehry”   i   około   25   tajnych   najemników   pruskich   we   Woźnikach, 
którzy szerzą postrach w okolicy. Oburzenie mieszkańców wzrasta z dnia na 
dzień, bo owi „stróże bezpieczeństwa” chodzą bezkarnie po polach i niszczą 
zasiewy, chcąc sprowokować ludność polską. Niechaj fakt ten będzie nowym 
dowodem   bezprawia   pruskiego   i   prędszego   rozwiązania   i   wypędzenia   tego 
rodzaju „stróżów”.

W.W.

99

background image

Nr 31

Woźniki  w Lublinieckiem. (Korespondencya). U nas w Woźnikach w niedzielę 
29-go   lutego   zeszli   się   przemytnicy   u   głównego   władcy   tej   swojej   partyi,   i 
strasznie wyzywali na polską radę gminną, że uchwaliła 1500 marek na ozdobę  
miasta w dniu przyjazdu wojsk koalicyjnych. Nie dziw, że ci cyganie już nie liczą 
na sta, tylko na tysiące. Rada miejska uchwaliła nie 1500 tylko 341 marek. I tyle 
w   rzeczywistości   ta   uroczystość   kosztowała.   Pieniądze   te   nie   są   zgubione; 
zostały u nas w mieście. Suma 341 mk to niespełna tyle, ile ci przemytnicy i 
paskarze na kartach przy koniaku przepiją. Ci dobrodzieje także się uskarżali,  
że do nich po podarek sługi miejskiego posłano. Tym paskarzom się wspominają 
te czasy, gdy przez wojnę jedli i pili z urzędnikami pruskimi, podczas gdy żony, 
które mężów miały na wojnie, dręczono i musiały ciężkie podatki płacić. Jeden z  
paskarzy powiedział, że mają wszyscy ubodzy pozdychać. Przed wojną to ten 
paskarz,   który   się   tak   wyraził,   był   dosyć   niemądry,   a   potem   się   nauczył 
„szwärmować”   przy   paszeniu   cieluchów   w   Polsce.   Teraz   zaś   się   trudni 
paskarstwem. My Woźniczanie jesteśmy zadowoleni z naszej rady miejskiej i jej 
rządami,  tylko paskarzom  się to nie podoba. W sobotę 28 lutego o godz.  8  
wieczorem przyszli nieproszeni goście na rabunek do wdowy M.F. i poturbowali  
tę  starą   kobietę,  wybili  jej  2  zęby,  i  wzięli  ze   sobą  300  marek;   resztę  łupu  
pozostało rozrzucone po domostwie, bo byli rozpłoszeni. Już i czwarty wypadek 
od jednych i tych samych; wielkie oburzenie panuje po całem mieście; jeżeli się 
policya nie postara, to my sami się musimy postarać tych drabów do porządku  
przywieść.

Czujny.

Nr 65

Lubsza w Lublinieckiem. Koniecznie musimy napiętnować niegodne zachowanie 
się   młodzieńców   z   naszej   parafii   podczas   nabożeństw   niedzielnych.   Nasz 
kościółek jest mały i wszyscy młodzi pozostają na cmentarzu dookoła kościoła, 
ale   zamiast   wyciągnąć   różaniec   lub   otworzyć   książkę   modlitewną,   to   oni  
prowadzą gawędy jak w karczmie u żyda. Podczas podniesienia, na Baranek 
Boży, podczas Komunii św i Błogosławieństwa to tylko kilku uklęknie, ale reszta  
to siedzi jak przykłuta i rozprawek nie przerywa. Niechaj ta przestroga i to  
ojcowskie napomnienie tym razem wystarczy i spodziewamy się że poskutkuje, 
bo   w   przeciwnym   razie   bylibyśmy   zmuszeni   takich   łajdaków   i   nicponiów, 
kalających   swojem   zachowaniem   całą   parafię   po   imieniu   i   nazwisku 
w   „Katoliku”   i   innych   gazetach   wymienić.   Niechby   hańba   spadła   na   nich 
samych. Zaręczamy, że naszą groźbę spełnimy.

Kilku starszych parafian.

100

background image

Nr 72

Woźniki w Lublinieckim. Miasto nasze i okolica czysto polskie i % Niemców jest 
ogromnie nikły, bo nie ma ani jednego. Jednakowoż mieszka tutaj parę familii 
żydowskich i najbardziej aktualnym polakożercą jest Mojżesz Hoffmann, płatny 
agitator „Freie Vereinigung”. Człowiek ten nie trudni się żadnym handlem, lecz 
żyje  tylko  ze  szpiclostwa.  Drugim  Moszkiem   jest  żyd  Riesenfeld   Oskar,  jego 
hejnały do naszego ludu i jego tesame: „ty głupia babo, ty myślisz iż do Polski  
przyjdziesz”. Potem jest tutaj jedna grupka dwuch niedołęgów idyotów żydów,  
którzy uciekli z Polski, i na jednego z nich jest 10000 marek wynagrodzenia,  
żeby jego przydybano. Wspomniani żydkowie trzymają naszych obywateli pod 
kuratelą i grają sobie w paluszki i myślą, że nikt ich nie widzi i nie słyszy co 
uprawiają. Dzisiaj rozsyłają „Porady” ks. Nieborowskiego i rzekome i sławne  
dokumenta   wrocławskiej   „Kreuzspinne”   do   naszych   wybitnych   Polaków.     – 
Panie  Mojżeszu   Hoffmann,  lepiej  by było  żebyś   zapłacił  miastu  podatek,  bo  
siedzisz  na polskiej ziemi, okłamujesz lud i nie starczy  ci ani na zapłacenie 
podatku. Dawno się miasto uskarża, że zaś fenyga podatku płacić nie chce, a nie  
ma mu co wziąć? Przecież ja myślę, że ma budę, to przecież jest jemu co wziąć, 
a także ma złoty zegarek, i to bez kłopotu i podatek jest zapłacony.
Dawam także do wiadomości, że doszły nas słuchy, że przeciwnicy chcą nasz  
„Dom Polski" gdy się p. Sitko wyprowadzi, rozburzyć. My atoli zaręczmy, gdy 
Niemcy nam nasz Dom Ludowy uszkodzą, to my Polacy nie będziemy długo  
czekali   i   zmarnujemy   cały   przeciwny   majątek.   My   Polacy   do   dzisiaj   się 
spokojnie   przypatrywali,   jak   nas   żydzi   prowokowali,   lecz   miarka   już   się 
przebrała  i  nie  ścierpimy   ani  joty  i  za  naszą  szkodę  policzymy  wszystko   co  
żydowskie i nam przeciwne. Niech potem inni kuplowie się nie skarżą, że oni nie  
winni, niech tylko pamiętają, że wszyscy będą cierpieć za jednego.
A p. Hoffmannowi radzimy, żeby zapłacił podatek i nie szczuł na nas Polaków,  
bo bardzo prędko może wylecieć z Woźnik.

Nr 81

Zielona  w   Lublinieckiem.   Wiadomość   o   koniecznym   rozwiązaniu   zielonej 
policyi   wywołała   w   hakatystycznych   kołach   w   całym   Lublinieckim   duże 
zaniepokojenie. Nauczyciel Cygan z Dyrdów wygotował memoryał, w którem 
pomiędzy   innemi   czytamy:   „Niżej   podpisani   są   zdania,   że   reorganizacya  
„sicherheitswery”   silnie   zagraża   bezpieczeństwu   ludności”.   Obok   pedagoga 
z   Dyrdów   podpisało   ów   memoryał   kilka   osób   o   nazwiskach   polskich,   jak: 
Potępa,   Szatan,   Bartocha,   Lasaj,   Toj,   Madaler,   Stanowski,   Rożanka   i   inni.  
Ciekawi jesteśmy, czy zwolennicy „sicherki” zdecydują się raz jeszcze wnieść 
podobne podanie. Sądzimy, ze starczy im tej kompromitacyi i że nareszcie w ich  
głowach się rozjaśni.

Kilku obywateli.

101

background image

Nr 88

Z Lublinieckiego. Agitacya wszechniemiecka. W Piasku parafia Lubsza rozbija 
się za Niemcami p. S. i jego żona, posługując się przeciw nam Polakom i Polsce  
kłamliwymi   zarzutami.   Ostrzegamy   ich   przed   dalszym   szkalowaniem,   bo   w 
przeciwnym razie bylibyśmy zmuszeni ich zaskarżyć. – Drugim takim agitatorem  
jest niejaki Palszczymąka, rodem z Psar, który u nas założył „heimattrojów” i  
„bund rolniczy”. Polacy nie słuchajcie go bo to wilk w owczej skórze.

Nr 92

Woźniki  w Lublinieckiem. W tych dniach aresztowała policya bezpieczeństwa, 
posiłkowana   przez   żandarmeryę,   ściganego   za   rozmaite   zbrodnie   listami 
gończymi   przestępcę   Brolla,   zabawiającego   się   w   oberży   Lysta.   Przy 
aresztowaniu   stawił   Broll   silny   opór,   a   koledzy   jego,   szumowina   społeczna 
rozmaita,   zaczęli   do   policyi   strzelać.   Mimo   to   powędrował   opryszek   i   jego  
obrońcy w kajdankach do kryminału.

Nr 103

8 powiatów w rękach polskich.
Z innych części Górnego Śląska.
Woźniki,   24   sierpnia.   Według   dotychczasowych   wiarygodnych   wiadomości 
przeniósł się ruch samoobrony polskiej także na powiat lubliniecki. Dotąd zajęli 
Polacy:   Woźniki,   Koszęcin,   Ligotę   Woźnicką,   Babienice,   Kamieniec,   Lubszę, 
Miasteczko i Piasek.

Nr 105

Woźniki w Lublinieckim. Nasze miasteczko oswobodziło się w nocy z 22 na 23 
sierpnia z pod jarzma krzyżackiego. Niestety ponieśliśmy jedną ofiarę śmierci. 
Nasz wierny druh, narodowiec Franciszek Dybała zmarł wskutek odniesionej 
rany   po   trzechgodzinnych   ciężkich   i   bolesnych   cierpieniach.   Śp.   Dybała  
pozostawił wdowę i 9 małych sierót. Niech odpoczywa w pokoju. Wdzięczną 
pamięć   zachowamy   mu   po   długie   czasy.   O   pozostałej   wdowie   i   sierotach  
pamiętać będziemy.

Nr 112

Woźniki powiat lubliniecki. Od chwili kiedy służbę bezpieczeństwa objęła nowa 
straż   obywatelska   nastały   całkiem   normalne   i   spokojne   stosunki   w   naszem 
mieście. Nie słyszy się nic o bojówkach niemieckich ani o napadach, które były 

102

background image

poprzednio na porządku dziennym. Między 5 a 8 bm

68

 odkryto sprawców dwóch 

ciężkich   kradzieży,   popełnionych   przed   nadejściem   do   Woźnik   nowej   służby 
bezpieczeństwa. Także niemieccy obywatele wyrażają się o nowej policyi.

Nr 128

Woźniki  w   Lublinieckiem.   Dnia   14   października   założyliśmy   u   nas   filię  
polskiego   związku   inwalidów   wojennych.   Zarząd:   Skarbnik   p.   Franciszek 
Morcinek,   sekretarz   pocztowy   p.   Franciszek   Kletta   i   2   zastępców.   Bracia! 
Łączmy   się   jak   jeden   w   naszej   organizacyi,   bo   tego   nam   bardzo   potrzeba. 
W niedzielę dnia 24 października po południu o 3-ciej odbędzie się zebranie  
w Domu narodowym u p. Hajdy. 

Jeden z inwalidów.

Nr 137

Woźniki  w   Lublinieckiem.   (Korespondencya).   Od   czasu   gdyśmy   sobie   naszą 
republikę woźnicką trochę oczyścili, nikt już głosu nie zabiera i myślałby już 
każdy że u nas już po plebiscycie. Właśnie, ze u nas już plebiscytu nie potrzeba, 
jednakowoż nie chcemy być tchórzami i na plebiscyt się szykujemy oficyalnie. 
Niemcy w naszej republice ogromnie zmaleli i uszy pospuszczali, bo u nas, jak  
„heimatlosse” mówią „in Woźnik ist doch nichts zu machen”

69

. Więc Woźniki i 

okolica są polską republiką i basta. W czasie samoobrony naszej

70

, to żydzi i 

rozmaici   wrogowie   pouciekali,   a   najbardziej   śmiesznie   to   już   Hoffmannowi  
poszło, gdy z swoją Salomeją darł ku Wrocławiowi, szeptając sobie wzajemnie:  
„Mach schnell, die Polen kommen”

71

. Jeszcze parę żydków tu pozostało, lecz i 

ci manatki zwijają i myślą o Palestynie. Naturalnie, że my Polacy o nich nie  
będziemy   płakali   i  niechaj   zginą   jak  wiatr   i  bałwan   na  morzu.   Jednakowóż 
prosimy ich bardzo, aby w naszej czystej okolicy polskiej nie uprawiali agitacyi,  
bo wszystko wiemy i widzimy. Panowie, patrzcie na Hoffmanna, jak jemu poszło  
i co teraz we Wrocławiu porabia, więc pamiętajcie i miejcie się na baczności.
Mamy jeszcze parę chłystków, opłacanych od Fryderykowskiego chachrajstwa, i 
ci uprawiają brudną robotę. Niedawno temu jak chcieli p. Kule poturbować i 
jemu zadać cios, jednakowóż możemy już dzisiaj niecoś zdradzić, ze już długo 
się waszej pracy nie będziemy przyglądali i oddamy was tam, gdzie słonko nie  
doświeci. Pamiętaj hołoto, że i na cię przyjdzie czas i rada.
Jest jeszcze paru takich ludzi rodzaju Hoffmanna i to nauczyciel w Kaletach, i  
ten tak też uchodzi za świętego wobec Polaków, jednakowóż mamy dokumenta w  
ręku,   jak   ten   pan   myśli   o   Polakach.   Raportuje   dosłownie:   „die   Gemeinde 
Jendrysek,   die   ist   überwiegend   polnisch,   diese   wurde   von   dem   ehemaligen 

68

 5 – 8 września 1920.

69

 W Woźnikach już nic nie można zrobić.

70

 II Powstanie Śląskie

71

 Idź szybciej, Polacy nadchodzą.

103

background image

Pfarrer   Rogowski   vollständig   polnisch   verseucht”

72

.   Potem   się   wyraża   „die 

Polen aus Jendrysek haben in Stahlhammer eine Versamlung einberufen, als 
Redner traten auf, ein Giestlicher als Agitator und ein Kula aus Woźnik, lezterer  
eine   „Bestie   in   Menschengestalt””

73

.   Więc   to   jest   litania   tego   niewinnego 

świętoszka z Kalet. Wiec bratku, my dokument mamy w ręku i bądź pewny, że i  
my ci umiemy być sprawiedliwi. Szan. panie hkt., jeszcze będziesz kamienie w  
Polsce na szosie trzaskał i szkoda twej nauki. Co ty rozumiesz pod wyrazem  
„verseucht”

74

?   albo   kto   jest   verseucht?   Ty   renegacie,   wierna   podporo 

prusacyzmu. Albo co ma znaczyć „Bestie in Menschengestalt”

75

? Pana Kulę 

znamy wszyscy, że jest partyotą czystej wody i że wam na wiecu dokuczył, to ma 
być już bestyą? Pan Kula pracuje całą swą siłą dla narodu polskiego i poświęcił 
już zdrowie  na ołtarzu  kochanej ojczyzny.  Zaprzedałeś  nasz  naród i myślisz  
w Polsce panka grać?

Polacy.

Nr 142

Woźniki. W nocy na czwartek 18 listopada napadło kilku uzbrojonych bandytów 
na   leśniczówkę   w   Dąbrowie   pobliskiej.   Rabusie   zrabowali   leśniczemu 
Gregorowi wszystką broń i amunicyę oraz rzeczy wartościowe. Po bandytach  
zaginął ślad.

Nr 149

Woźniki. Kochani rodacy i rodaczki z Woźnik i okolicy, dobrze wam wiadomo, 
że chcemy w Woźnikach urządzić gwiazdkę i to już ostatnią gwiazdkę oddzieleni 
jak   sieroty   od   naszej   matki   ukochanej   Polski.   musimy   więc   wszystkich   sił 
dołożyć, aby pokazać wrogowi,  że jesteśmy  zgodni i jednością silni. Drodzy 
bracia   i   siostry,   wołam   do   was,   dopomóżcie   nam   finansowo   i   materyalnie, 
abyśmy   mogli   nasze   biedne   dzieci,   sieroty   i   wdowy   obdarzyć   szczupłymi  
podarkami.   Wiem   dobrze,   że   panuje   bieda,   niedostatek,   lecz   i   wiem   też,   bo  
znając was, że i tu mi nie odmówicie waszego poparcia. Którybądź czuje się 
Polakiem,   niechaj   złoży   małą   ofiarę,   czy   to   pieniądze,   czy   też   mąkę   do  
przewodniczącej   Polskiego   Czerwonego   Krzyża   w   Woźnikach,   Długajównej  
Wiktoryi, ul. Koziegłowska.  R. Kula, urzędnik plebiscytowy w Woźnikach

72

  W   gminie   Jędrysek   przeważa   polskość,   doprowadził   do   tego   dawniejszy   proboszcz   Rogowski,   zupełnie 

polskością zarażony.

73

 Polacy z Jędyska chcą w Kaletach urządzić wiec, mają na nim wystąpić mówcy, agitatorzy i  Kula z Woźnik, 

obecnie nazywany „bestią w ludzkim ciele”.

74

 Zarażony

75

 Bestia w ludzkim ciele.

104

background image

Rok 1921

Nr 6

Woźniki.  Filia   Związku   Inwalidów   w   Woźnikach   urządza   w   niedzielę   16 
stycznia   o   godzinie   1-szej   zebranie   miesięczne.   Przybędzie   mówca  
pozamiejscowy.   O   liczny   udział,   także   tych,   co   jeszcze   nie   są   zapisani   na 
członków uprasza Zarząd.

Nr 15

Woźniki.  (Narodowe obudzenie w powiecie lublinieckim). Jeszcze przed kilku 
miesiącami   było   można   zauważyć   pewną   oziębłość   ludu   naszego.   Można   to 
sobie   tłomaczyć   tem,   że   nauczyciele   i   inni   urzędnicy,   którzy   byli   płatnymi 
agitatorami, lud terroryzowali, i jemu się odgrażali, również bandy zabijaków  
niemieckich, którzy tu w okolicy grasowali, trzymali lud w ciągłej niepewności. 
Dzisiaj   atoli,   po   niezmordowanej   pracy   kierowników,   lud   zrzucił   kajdany 
zupełnie,   sztostrupierzy   pouciekali,   a   niektórzy   urzędnicy,   nie   czekając   sądu 
okłamanego ludu, dawno ich nie ma i klepią biedę w Wrocławiu i Berlinie.
Wioski   jak   Kalety,   Drutarnia,   Kuc,   Miotek,   Zielona,   Dyrdy,   Łony,   Ligota, 
Lubsza,   Kamienica,   Babinice,   Psary,   Boronów,   Koszęcin,   Trzebiń   i   szeregi  
innych   gmin   stały   się   na   wskroś   polskiemi,   i   tu   chyba   Niemcy   otrzymają  
5   procent   głosów.   W   tych   wszystkich   wioskach   lud   nasz   stoi   jak   jeden   za 
komisarzem p. Korfantym i my tu emigrantów nie przyjmujemy. Wykazały to 
olbrzymie wiece, np. w Kaletach 1200, Kucu 400, Zielonej 700, w Woźnikach  
1400, Drutarni 300, Dyrdach 450, w Ligocie 400, na tych wiecach jedno tylko  
wszędzie słyszałem: „Niech żyje Korfanty! Emigrantów nie przyjmujemy!”
Są   to   gminy,   które   należą   do   mej   widowni   oświatowej,   a   zatem   do  
„Rzeczypospolitej   Woźnickiej”,   i   w   innych   centrach   oświatowych   również  
sprawa stoi bardzo dobrze, i komisarz p. Korfanty może być dumny, że lud cały  
jego, jako ojca czci, i za jego hasłami chce należeć do Polski, do raju ludów na 
ziemi.
Koalicya   zrobi   mądrze   i  dobrze,   gdy   tu   do   nas   emigrantów   nie   przyśle,   bo 
chociaż tutaj ludek dobry i cichy, ale praw swoich sobie pogwałcić nie daje, 
i już potem ludu tego utrzymać  nie zdołam i za następstwa odpowiadać nie 
mogę.
Wszelkie uznanie należy się kierownikom powiatowym: wiel. ks. prof. Opiełce, 
p.   Brelińskiemu,   i   sekretarzowi   p.   Zielińskiemu,   którzy   to   wszystkich   sił 
dokładają, by uwolnić lud i doprowadzić go do lepszej przyszłości.
Również   czytałem   mamidła   przeklętej   „Woli   Ludu”   „Plebiscit   –   Schleber”, 
podpisani   pracownicy   plebiscytowi   czyli   związek   pracown.   pleb.   Renegaci   i 
szubrawcy,   nic   wam   nie   pomogą   wasze   „Gedichty”,   bo   my   już   urzędnicy  
plebiscytowi jak jeden mąż stoimy za naszym komisarzem Korfantym, a za nami  

105

background image

cały lud i my wam się odpłacimy i pójdziecie z waszym Oberrenegatem glizdy 
trzaskać.   Być   może,   żeście   podpłacili   Kupkę   i   stał   się   naszym   zdrajcą,   lecz  
pamiętajcie, że już pomiędzy nami Kupki niema. I my wam wskażemy drogę. 
Tylko tak dalej piszcie, a przyjdźcie między lud, a patrzcie, jakie macie korzyści  
i my pracownicy plebiscytowi dziękujemy wam bardzo za agitacyę waszą, bo 
siejecie zemstę sami na siebie, a my mamy przez to mniej pracy agitacyjnej. 
Piszcie głupki, a mądrzy się śmieją.

R.K.

Nr 15

Ligota Woźnicka w Lublinieckiem. (Usunięcie niemieckich nauczycieli!). w dniu 
11   stycznia   br.   wprowadziła   rada   gminna   w   naszej   Ligocie   pierwszego  
nauczyciela   Polaka   do   szkoły.   Miesiące   upływały   od   czasu,   jak   na   ręce  
p.   kontrolera   angielskiego   Bonda   złożyliśmy   kilka   energicznych   podań 
z żądaniem nauczyciela Polaka dla naszej polskiej dziatwy. P. Kontroler wogóle 
nie odpowiadał na nasze słuszne żądania, albo zbywał obiecankami, a Niemcy  
śmiali   się   po   cichu,   że   oni   są   jednak   „die   Herren   im   Lande”

76

  –   Komisya 

Aliancka i jej rozporządzenia o językowem równouprawnieniu, to tylko kpiny. 
Na 170 dzieci polskich i troje niemieckich, siedziało u nas trzech nauczycieli  
Niemców, z których ledwo jeden mówił trochę po polsku. Główny zaś rektór 
Bahr,   rodem   z   Wrocławia   był   szpiegiem   donosicielem   –   agentem 
Heimattreuerów, tak tośmy się dowiedzieli z pochwyconych jego listów. 
Ale przebrała się nasza miarka cierpliwości. Za zgodą 90% mieszkańców gminy 
wyrzuciliśmy Niemców. Za dobre i wygodne życie między nami odpłacali oni 
tylko   jadem   nienawiści   i   kijem   na   dzieci   nasze.   Wyszukaliśmy   więc   sobie 
młodego energicznego nauczyciela Polaka, który napewno z nami w zgodzie żyć  
będzie i dzieci nasze po Bożemu chować i uczyć będzie. Wszelkie zakusy na 
osobę   jego   i   stanowisko   potrafimy   chociażby   siłą   odeprzeć,   cośmy   już 
w urzędach lublinieckich zaznaczyli.
Nauczyciel Wicher, trochę kaleczący po polsku, pozostał na razie , jako drugi z 
ramienia   rządu   niemieckiego,   o   ile   nam   nie   będzie   robił   trudności   z  
nauczycielami Polakami. Stary zarząd szkoły „Schulvorstand” składający się z 
Niemca   Weinstocka,   Górnoślązaka   zaprzańca   Józefa   Potempy   i   sołtysa 
usunęliśmy ponieważ wobec władz zawsze nas zaprzedawali i wybraliśmy sobie  
nowy zarząd po naszej myśli. Musimy zaznaczyć, że na naukę religii w języku 
niemieckim   zapisali   następni   „urdeustrche   Eltern”

77

  swoje   dzieci:   Osadnik 

3   dzieci,   zatem   Paliga   Mikołaj,   Michalski   Ludwik,   Nokielski   Franciszek 
i Rzeźniczek Anna. Z dworu zaś w Ligocie: Parys 2 dzieci, Nowak Szczepan  
i   Gorzelak   Władysław   po   jednym.   Gorzelak   dopiero   w   1914   przywędrował 
z   Polski   na   Śląsk,   a   teraz   zmienił   swe   polskie   serce   i   brzydzi   się   o   tem 

76

 Panowie tego kraju.

77

 Niemieccy rodzice.

106

background image

wspominać.   Takie   energiczne   zachowanie   się   dzielnych   obywateli   Ligockich 
niech służy przykładem dla wszystkich tych polskich gmin, gdzie jeszcze dzieci  
nasze jęczą pod uciskiem pruskiego nauczyciela. Zatruwają tacy nauczyciele 
dusze naszych młodych pokoleń, a wszak najświętszym obowiązkiem rodziców 
jest wychować swe dzieci na dobrych i pożytecznych obywateli swego polskiego 
kraju.   Tylko   energiczna   postawa   i   działalność   ludności   może   nam   dać   tak 
upragnione polskie szkoły „W walce zdobędziesz ty swoje prawo”.

Jastrzębiec

Nr 36

Wyniki głosowania ludowego na Górnym Śląsku
Powiat lubliniecki
Gwoździany (gmina) Polska 82, Niemcy 48
Gwoździany (dwór) Polska 29, Niemcy 48
Psary Polska 271, Niemcy 113
Babienice Polska 263, Niemcy 119
Kamienica Polska 420, Niemcy 80
Piasek Polska 81, Niemcy 80
Ligota Woźnicka Polska 347, Niemcy 87
Strzebińska Kolonia Polska 67, Niemcy 35
Woźnickie Łany Polska 264, Niemcy 30
Zielona Polska 291, Niemcy 86
Zborowskie Polska 314, Niemcy 326
Pludry Polska 244, Niemcy 234
Boronów Polska 626, Niemcy 458
Kośmidry Polska 373, Niemcy 140
Wędzina Polska 257, Niemcy 237
Kokotek Polska 93, Niemcy 31
Drótarnia Polska 120, Niemcy 121
Olszyna (gmina) Polska 230, Niemcy 89
Olszyna (dwór) Polska 18, Niemcy 117
Makowczyce Polska 35, Niemcy 75
Steblów Polska 43, Niemcy 113
Lubliniecki Zamek Polska 72, Niemcy70
Bziniec Stary Polska 112, Niemcy 154
Dobrodzieńska Ligota Polska 173 Niemcy 191
Skrzydłowice Polska 100, Niemcy 152
Klekotna Polska 106, Niemcy 53
Rusinowice Polska 105, Niemcy 152
Wierzbie Polska 60, Niemcy 47
Kochanowice Polska 208, Niemcy 185
Kochcice Polska 528, Niemcy 325

107

background image

Lisów (gmina) Polska 124, Niemcy 109
Lisów (dwór) Polska 14, Niemcy 74
Hadra Polska 53, Niemcy 116

Nr 38

Wyniki głosowania ludowego na Górnym Śląsku
Powiat lubliniecki
Lubliniec (miasto) Polska 352, Niemcy 2581
Dobrodzień (miasto) Polska 430, Niemcy 1665
Zamek Dobrodzieński Polska 16, Niemcy 72
Woźniki (miasto) Polska 516, Niemcy 314
Zamek Woźnicki Polska 24, Niemcy 48
Boronów (dwór) Polska 38, Niemcy102
Brusiek Polska 82, Niemcy 112
Ciasna Polska 105, Niemcy 203
Chwostek (dwór) Polska 30, Niemcy 17
Dralin Polska 128, Niemcy 57
Dzielna Polska 38, Niemcy 47
Kolonia Strzebińska Polska 67, Niemcy 35
Glinice Polska 198, Niemcy 192
Gosławice Polska 100, Niemcy 67
Droniowice Wielkie Polska 178, Niemcy 135
Łagiewniki Wielkie Polska 214, Niemcy 127
Harbułtowice Polska 53, Niemcy 92
Kalina Polska 107, Niemcy 86
Droniowice Małe (wieś) Polska 147, Niemcy 313
Droniowice Małe (dwór) Polska 21, Niemcy 32
Łagiewniki Małe Polska 205, Niemcy 145
Kochanowice (dwór) Polska 81, Niemcy 98
Kochcice (dwór) Polska 173, Niemcy 259
Lisowiec Polska 240, Niemcy 73
Molna Polska 132, Niemcy 221
Rzędowice Polska 140, Niemcy 110
Kalety (wieś) Polska 371, Niemcy 222
Kalety (dwór) Polska 141, Niemcy 119
Warłów Polska 178, Niemcy 136
Wierzbie (dwór) Polska 60, Niemcy 99
Nowy Bziniec Polska 3, Niemcy 99
Zwóz Polska 123, Niemcy 106

108

background image

Nr 58

Woźniki  w   Lublinieckiem   (Ruch   obrony)   w   powiecie   lublinieckim 
zapoczątkowany   został   w   Woźnikach.   Jak   słychać   Lubliniec   znajduje   się   już 
w   rękach   polskich.   Oddziały   polskie   posuwają   się   w   kierunku   Olesna. 
Aresztowano licznych niemieckich strostrupierów, rozsypanych w bezładzie po 
całym   powiecie.   Strostrupierzy   niemieccy   zbierają   się   w   okolicy   Olesna 
i   Kluczborka,   skąd   zamierzają   uderzyć   na   nadchodzące   oddziały   polskie. 
Ogólna liczba aresztowanych niemieckich winowajców wynosi 28. W walkach 
poległo   2   niemieckich   policjantów   plebiscytowych,   nadto   raniono 
3 strostrupierów. Po nadzwyczaj ciężkich walkach zdobyto Dobrodzień, główną  
siedzibę niemieckich bojówek. Bliższych szczegółów brak jeszcze.

Nr 139

Woźniki w Lublinieckiem. Kochani Bracia i Siostry! Jestem zmuszony parę słów 
do Was napisać. Pożal się Boże, jak to u nas teraz wygląda. Gdzie jest kółko  
śpiewackie, Towarzystwo Polek, kółko rolnicze? Wszystko śpi. Pytam: czy nam 
to tak dobrze? O nie, Bracia i Siostry! My śpiemy, a nieprzyjaciel kąkol sieje. 
Wejrzyjmy   tylko   na   naszą   młodzież,   jak   ona   się   psuje,   jak   bardzo   jej   brak 
wychowania. Zajrzyjmy tylko do kościoła a przekonamy się, że mam zupełną 
słuszność.
Brak szacunku dla starszych jest bardzo wielki; nawet w kościele zauważyć to  
można. Ławki zajmują wyłącznie dziewczyny, a starzy i kalecy wojenni skazani 
są na stanie podczas całego nabożeństwa. A do tego są to dziewczyny tak zwane  
„fajniejsze”,   które   uważają   siebie   za   lepsze   i   nigdy   nie   stanęłyby   wśród  
wieśniaczek, gdyż mogłyby się zarazić. Przybysze więc wysiadują się w ławkach,  
podczas gdy my starzy parafianie, którzyśmy się tu urodzili i całe życie spędzili 
musimy stać i patrzeć na tę niesprawiedliwość. Ławki sprawili nasi ojcowie, a 
więc my mamy do nich pierwszeństwo. Proszę Wiel. ks. proboszcza i cały zarząd  
kościelny, aby sprawą ławek się zajęli i zaprowadzili w kościele ład i porządek.
Sprawiedliwość i dobre obyczaje wymagają, że pierwszeństwo do ławek mają  
starsi i ułomni. Dopiero, gdy jest miejsce, mogą usiąść i młodsi. Ale tylko wtedy.  
Serce boli człowieka patrząc na to, jak staruszkowie i inwalidzi wojenni, którzy 
ledwie na nogach utrzymać się mogą, muszą się uciskać i męczyć, zaś zdrowe  
osoby zajmują ławki i ani z nich wydostać ich nie można. Moim zdaniem, młoda,  
zdrowa  dziewczyna  godzinę a nawet dwie postać może. Nie zaszkodzi  jej to  
wcale na zdrowiu. Sądzę, ze te kilka słów wystarcza, aby nastąpiła zmiana na  
lepsze, przedewszystkiem, że czynniki miarodajne przyczynią się do tego, że w  
przyszłości   nie   będzie   już   narzekania   na   naszą   młodzież,   która   dotąd   nie  
zasłużyła sobie na to, aby ją można pochwalić.

Swój

109

background image

Nr 143

Ligota  pod Woźnikami. (Koorespondencya). Już dawno nie słyszeliśmy nic o 
naszej  wiosce.  Była to  wioska,  w  której  wszyscy  jak  młody tak  i stary,   byli  
bardzo poważani. Ale dziś, pożal się Boże, gdzie się te czasy podziały? Wielkie 
zdziczenie   i   niepoważanie   starszych   zapanowało   u   nas.   Odbywało   się   tutaj  
przed niedawnym czasem wesele, a jak to teraz jest zwyczaj, nieproszeni goście 
chcą mieć większe prawa, jak goście weselni. I tak pewien gość weselny, chcący  
utrzymać niecoś porządku na sali, przyszedł do sprzeczki  z pewnymi (muszę  
powiedzieć) smarkaczami. Ci smarkacze na sali nie zaczęli żadnej awantury, bo  
wiedzieli dobrze, że z nimi każdy będzie gotowy. Dopiero, gdy ów gość wracał 
wieczorem z żoną swoją do domu, wtedy ci smarkacze zaczatowali na niego 
i zbili go tak sztachetami od płotu, ze mu kość u ręki zdruzgotali. Nie chcę tu 
tych   sprawców   nazwiskami   wymieniać,   ale   gdyby   chodziło   o   to,   to   wtedy 
wymienić mogę. Wystarczy już to, że żona obitego sprawców poznała i cała  
sprawa przyjdzie przed sąd, ażeby ich zasłużona kara nie minęła.

Stąd pochodzący.

Nr 151

Woźniki  w Lublinieckiem. (Korespondencya). „Dzbanek tak długo chodzi po 
wodę, aż się ucho urwie”. Właśnie czekamy, aż będzie położony kres tutejszemu  
przemytnictwu,   które   wzięło   tak   szalony   rozmach   w   naszej   okolicy, 
przedewszystkim cukrem, iż żal się robi człowiekowi, że tak niesumienni ludzie 
w   ten   sposób   okradają   społeczeństwo   i   przyczyniają   się   do   podrożenia  
artykułów   pierwszej   potrzeby.   Musimy   nie   zapominać,   że   chodzi   tu 
o przemytnictwo, które jest plamą na charakterze i o uprawianie lichwy, za co 
należy się stryczek.
Zajdzie się do sklepu i chce się upragnionego cukru, to płaci się go drożej, jak 
gdzieindziej, albo też – zimno wzruszy kupiec ramionami i odpowie: „nie ma”,  
nie dba nawet już o miejscową klientelę, bo ma lepszych odbiorców.
Właśnie   chciałbym   tu   napiętnować   naszych   kupców,   którzy   naraz   się   chcą 
zbogacić   i   dziś   widać,   jak   tacy,   którzy   przed   kilku   dopiero   miesiącami 
rozpoczęli kupiectwo, chełpią się dziś setkami tysiącami, i to nie zarobionymi 
uczciwie, lecz na szmuglu. Przyznać trzeba, iż i inni próbują szmuglować, ale 
ani   myśli   nie   ma   o   tem,   aby   choć   w   części   mógł   ich   szmugiel   dorównać  
przemytnictwu naszych kupców młodych. Nie uchroni ich też przed publiczną 
sromotą ta okoliczność, iż płacą podatek od obrotu (Warenumsatzsteuer), czem 
lubią się wymawiać. Bo nie płacą podatku od tego szmuglu, ani daleko w tej 
wysokości jakby się należało.
Szanowni czytelnicy dobrze wiedzą, kogo mam na myśli i wzywam publiczność 
do stanowczego działania. Mamy przecież policyę obywatelską, możemy także 
omijać   składy   kupców   –   przemytników:   w   każdym   trzeba   obmyśleć   środki  

110

background image

zaradcze. Dodać należy, iż ci kupcy chcą uchodzić za Polaków, my zaś sądzimy,  
iż Polak w ten sposób swojego charakteru nie plami.

Dobrze widział

Nr 151

Woźniki  w   Lublinieckiem.   Skazany   przez   sąd   koalicyjny   został   robotnik 
Jarząbek   na  trzy   miesiące   więzienia.   Dnia  23   listopada   przeprowadzono   na 
drodze z Woźnik obławę na bandytów. Przy tem aresztowano J. i odebrano mu 
rewolwer. Za nieprawne noszenie broni skazał go sąd koalicyjny na powyższą 
karę.

Rok 1922

Nr 8

Lubsza w Lublinieckiem. (Kilka słów uwagi godnych). Jestem zmuszony napisać  
kilka słów o naszej parafii lubszeckiej. Mamy tu kościółek, przy którym pracuje 
jako duszpasterz Wiel. ks. prob. Feike. Jest to kapłan, którego każdy czcić i 
szanować powinien. A jednak znajdują się między parafianami ludzie, którzy 
podkupują powagę naszego ks. proboszcza i szczują przeciwko niemu. Kiedy  
pojawiła się pogłoska, że ks. proboszcz ma zamiar opuścić Lubszę i objąć inne 
probostwo, wtenczas niektórzy nie posiadali się z radości. Lecz gdy w niedzielę 
Nowego Roku ks. prob. oświadczył, że pozostanie nadal w Lubszy, wtedy nawet 
pewien mężczyzna latał do sołtysów sąsiednich wsi i namawiał ich, by gminy 
zebrały   podpisy   przeciwko   dalszemu   pozostaniu   ks.   proboszcza.   O   ile   mi 
wiadomo, ani jedna gminna nie poszła za namową tego wichrzyciela, za co im  
sława.   A   tobie   Panie,   któryś   latał   za   podpisami,   niech   będzie   hańba.   Nie  
pamiętasz już może, jak ks. proboszcz ciebie zawczasu ostrzegł, gdy ci groziło 
niebezpieczeństwo. To co robisz, ma być twoją zapłata dla ks. proboszcza za 
jego dobroduszność.
Zresztą   zadziwia   mnie   bardzo   tego   rodzaju   postępowanie   względem   osoby 
naszego   Wiel.   ks.   proboszcza.   Jest   prawdą,   że   ks.   proboszcz   Feike   jest  
rodowitym Niemcem. Lecz mimo wszystko jest duszpasterzem sprawiedliwym.  
Takich księży mamy w polskiej części Górnego Śląska więcej więcej. Było by to 
z naszej strony krótkowidztwem, gdyby tych wszystkich księży miano radykalnie  
usunąć.   Pamiętać   przecież   musimy,   że   także   w   niemieckiej   części   Górnego  
Śląska   mamy   polskich   księży.   Czyż   ci   wszyscy   mieliby   być   przez   Niemców 
usunięci? Do tego dopuścić nie można. Jeżeli są szowiniści w naszym obozie,  
którzyby   chcieli   zaprowadzić   radykalny   „porządek”,   wtenczas   trzeba   im   się 
bliżej przypatrzyć i nie dopuścić do urzeczywistnienia ich dążeń.

Ubolewający

111

background image

Nr 15

Lubsza  w   Lublinieckiem.   (Oświadczenie).   W   odpowiedzi   na   koresponcyę  
„Ubolewającego”,   zamieszczoną   w   numerze   8   „Katolika”,   odpowiadam: 
Ks.   Feikego   jako   kapłana   szanowaliśmy   i   szanujemy.   Twierdzenie,   jakoby 
niektórzy parafianie podkopywali powagę ks. prob. Feikego i szczuli przeciwko 
niemu, jest mylne. Ks. prob. Feikego nikt nie usuwał. Wiadomo, iż ks. prob. 
Feike   sam   starał   się   o   wymianę   probostwa.   W   tej   sprawie   był   osobiście  
w R. u ks. prob. A., z którym się porozumiał w sprawie wymiany, godząc się na  
objęcie probostwa w Popielowie (w Opolskiem). To ks. kardynał Bertram, jako  
patron   kościoła   w   Popielowie,   jakoteż   książę   Donnersmark,   jako   patron  
kościoła w Lubszy, zgodzili się na wymianę. W międzyczasie z pewnej strony  
wszczęto usiłowania, aby uniemożliwić objęcie probostwa w Lubszy przez ks. A., 
który – jak wiadomo – jest Polakiem i należy od maja 1921 r do licznych księży  
uchodźców

78

.   Szły   listy   do   patrona   naszego   kościoła   w   Świerklańcu,   które 

osiągnęły cel, gdyż patron cofnął swoją pierwotną zgodę na objęcie probostwa 
naszego   przez   ks.   A.   Na   dowód,   że   ksiądz   Feike   rzeczywiście   miał   zamiar 
przenieść się do Popielowa dowodzi fakt, że odroczył poświęcenie sztandaru  
parafialnego, które miało się odbyć 8 stycznia, oświadczając, że poświęcenia 
dokonać może nowy ks. proboszcz. Mimo wszystkiego ks. prob. Feike pozostał, 
co   mamy   do   zawdzięczenia   wspomnianym   już   machinacyom   poza   kulisami.  
Wobec tego przedstawiciele wszystkich gmin należących do parafii lubszeckiej 
zwrócili   się   do  właściwych   instancji   i   przedłożyli   tamże   rezolucye,   żądające 
przysłania ks. A. w błędzie jest korespondent, jeżeli twierdzi, że ani jedna gmina  
nie poszła za namową wichrzyciela. Pod rezolucye bowiem podłożyli podpisy 
i   pieczątki   wszystkie   gminy   bez   wyjątku,   za   co   im   cześć   i   sława.   Dowiodły 
temsamem,   że   rozumią   ciężkie   położenie   naszych   księży   uchodźców,   których 
powrót do swych parafii jest niemożliwy, gdyż niewątpliwie spotkałby ich taki 
sam los,  jaki spotkał śp.  ks. dziekana  Strzybnego  w  Mozurowie. Tymczasem 
ks.   proboszcz   Feike,   jako   rodowity   Niemiec,   może   w   spokoju   sprawować  
duszpasterstwo w niemieckiej części Górnego Śląska, gdyż tam mu nie spadnie  
ani   jeden   głos   z   głowy.   Uwaga,   jakoby   ks.   proboszcz   ostrzegł   kogoś   przed 
grożącym   mu   niebezpieczeństwem,   jest   niejasna;   tu   w   parafii   naszym 
kierownikom takie ostrzeżenie jest zupełną nowością. Korespondent minął się  
z   prawdą,   twierdząc,   że   ks.   Feike   jest   duszpasterzem   sprawiedliwym.   O   tak 
wysławianej sprawiedliwości nie może być mowy. Na koniec jeszcze zaznaczyć 
wypada, że nikt z nas wobec ks. prob. Feikego radykalnie nie postępował, ani 
też nie miał zamiaru zaprowadzić radykalnego „porządku”. Postępowaliśmy na  
drodze lojalnej, tak jak na katolików i Polaków przystoi.

Dobrze poinformowany parafianin.

78

 Wydalony z terytorium Rzeszy Niemieckiej za udział w III Powstaniu Śląskim.

112

background image

Nr 20

Z   parafii   lubszeckiej  w   Lublinieckiem.   W   uroczystość   Matki   Boskiej 
Gromnicznej nasz Wiel. ks. proboszcz Feike powiedział na kazaniu, że mamy 
taki mały i lichy kościół, a moglibyśmy mieć większy i wspanialszy, gdyby ludzie  
dawali   pieniądze   na   budowę   nowej   świątyni.   Wywody   ks.   proboszcza 
rozgoryczyły wszystkich parafian. My bowiem parafianie już całe lata na nowy 
kościół   składamy.   Niejeden   z   nas   od   ust   sobie   odjął   a   dał   na   kościół,  
przekonany,   że   daje   na   swój   grosz   ciężko   zapracowany   na   cel   zbożny.   Tak 
składaliśmy całe lata i przed wojną było wszystkich składek 92 tysiące marek. 
Ponieważ   jednak   ks.   proboszcz   do   budowy   nowego   kościoła   nie   przystąpił, 
parafianie   się   tem   zrazili   i   zaprzestali   dalszej   ofiarności.   Wprawdzie   ks. 
proboszcz  dał  zrobić  rysunki,  jak  nowy  kościół  będzie  wyglądał.  Dał  zrobić 
jeden, drugi i trzeci rysunek i to olbrzymim kosztem 30 tysięcy marek. Lud i to 
wybaczył, bo myślał, że nareszcie będzie miał nowy kościół. To też w okresie 
wojny   światowej   rozpoczęto   znowu   składkowanie,   a   dobrowolne   datki   były 
stosunkowo   obfite.   Lecz   mimo   wszystkiego   budowy   nowego   kościoła   nie 
rozpoczęto.   Natomiast   odnowiono   wnętrze   świątyni.   Lecz   jak   to   odnowienie 
wyglądało? Jak się wyszło z kościoła , człowiek wyglądał tak, jakgdyby wylazł  
z młyna. Cały biały, bo gdzie się dotknął ściany tam się zbielił.
Zaniedbano więc budowę kościoła przed wojną i podczas wojny. Teraz to już  
nawet nie można myśleć o budowie, gdyż za jedną cegłę trzeba płacić markę. Aż  
strach   pomyśleć,   ile   by   tych   marek   trzeba.   A   potem   wieś   parafialna   jest 
oddalona   17   kilometrów   drogi   od   cegielni.   Ileżby   to   kosztowały   furmanki 
konieczne do zwózki potrzebnej cegły? Przy hojnej ofiarności doczekalibyśmy 
się   może   nowego   kościoła.   Lecz   parafianie   są   przekonani,   iż   jak   długo 
urzędować   będzie   u   nas   ks.   proboszcz   Feike,   tak   długo   nie   będziemy   mieli  
nowego   kościoła.   Stanie   się   tak,   jak   nam   powiedział   jeden   kaznodzieja 
w ostatnią niedzielę roku kościelnego: że na ołtarzu oset porośnie! I tak się też 
stanie,   gdyż   ks.   proboszcz   Feike   nie   czyni   nic,   aby   zapoczątkowane   dzieło 
doprowadzić do końca. Wogóle stosunku w naszej parafii są bardzo naprężone. 
Większość   parafian   nie   życzy   sobie   ks.   Feikego,   gdyż   dotąd   nie   okazał   ani  
odrobiny   życzliwości   dla   jego   polskich   parafian.   Uwydatniło   się   to   znowu 
podczas poświęcenia sztandaru (dnia 15 stycznia). Aktu poświęcenia dokonał 
ks.   proboszcz   w   taki   sposób,   że   przybyli   wierni   nawet   nie   wiedzieli,   iż   to  
sztandar polski. Toteż byłoby lepiej dla samego ks. Feikego i dla nas parafian,  
gdyby dobrowolnie zrzekł się lubszeckiej parafii. Przypuszczam, iż nie sprawi  
mu to żadnych trudności, kiedy już raz z tym zamiarem się nosił.

Parafian

113

background image

Nr 25

Z   parafii   lubszeckiej  w   Lublinieckiem.   Na   korespondencję   umieszczoną   w 
„Katoliku” z  podpisem  „dobrze   poinformowany  parafianin”  musimy  w  imię 
sprawiedliwości   i   prawdy   odpowiedzieć.   P.   korespondent   twierdzi,   że   pod 
rezolucyą   wysłaną   do   instancyi   przeciwko   naszemu   ks.   prob.   F.   podłożyły 
podpisy i pieczątki wszystkie gminy tutejszej parafii bez wyjątku za co im cześć  
i sława. Twierdzenie to nie zgadza się z prawdą. Każdemu wiadomo, że prawo 
podpisu i przyłożenia pieczątki gminnej ma tylko sołtys, w jego nieobecności  
pierwszy ławnik. W gminie Kamienicy nie chcemy naszemu ks. proboszczowi za 
jego gorliwą pracę płacić niewdzięcznością, dlatego urząd gminny popisu pod 
ową rezolucyą nie dał i pieczątki nie przyłożył. Pana korespondenta zapytujemy, 
kto   gminę   Kamienica   w   owej   rezolucyi   reprezentował,   ponieważ   pieczątka 
gminna   jest   wciąż   w   rękach   sołtysa;   w   jaki   sposób   dostała   się   pod   ową  
rezulucyę? Musiała by być tylko na nieprawy sposób przyłożona, a wtenczas ta 
sprawa by się musiała dostać do rąk prokuratora. Inaczej niech w przyszłości  
p. korespondent  nie ogłasza  w gazetach rzeczy  nieprawdziwych,  w zamiarze  
krzywdzenia kapłana.
Dalej   robi   jakiś   korespondent   w   Nr   20   „Katolika”   ks.   prob.   nieprawdziwe 
zarzuty. Kto stosunki w naszej parafii dobrze zna, ten przyzna, że chce się ks. 
proboszczowi ubliżyć. Nie chcemy się nad tem długo rozwodzić, lecz twierdzenie 
owego korespondenta, że większość nie życzy sobie teraźniejszego ks. prob., nie  
zgadza się z prawdą. Ks. proboszcz F. całe 20 lat pracował w parafii; w tym  
czasie okazał się jako rzadko gorliwy kapłan. Jedynym celem jego była praca 
około zbawienia dusz, nie oddawał się polityce i naszej polskiej sprawie nie 
szkodził. Ubolewamy bardzo, że teraz ci, którzy  chcą być dobrymi katolikami, 
się w taki sposób ks. prob. odwdzięczają.

Sołtys, ławnicy i zastępcy gminni w Kamienicy

Nr 53

Lubsza  w   Lublinieckiem.   (Korespondencya).   Dla   wyjaśnienia   kłamliwych 
wiadomości rozszerzanych w naszej parafii, podaję co następuje: Dnia 3-go 
kwietnia rb. ks. proboszcz Feike opuścił naszą parafię, nikomu o tem przedtem 
nie wspominając. Z powodu nagłego wyjazdu ks. proboszcza puszczono plotkę, 
że Polacy napadli na probostwo, ostrzeliwali go, a nawet niektórzy twierdzili, że 
ks. proboszcz został wywieziony przez Polaków w samochodzie. Gdy rano 3-go 
kwietnia   parafianie   przybyli   na   nabożeństwo   i   nie   mogli   się   doczekać   ks. 
proboszcza, poszło kilku z ich grona na probostwo, by się dowiedzieć, co się 
stało. Siostra ks. proboszcza dawała wymijające odpowiedzi, a nawet podawała 
umyślnie kłamliwe szczegóły o wyjeździe ks. proboszcza, aby wywołać rozłam 
i   zaburzenia   w   parafii.   Nam   parafianom   dała   wyjaśnienia   polegające   na 

114

background image

nieprawdzie, a z drugiej strony zwierzyła się osobom zaufanym, że ks. proboszcz  
udał się do regencyi w Opolu i do księcia – biskupa w Wrocławiu.
Dnia   6   –go   kwietnia   ks.   proboszcz   Feike   powrócił   do   Lubszy.   Natychmiast  
udała się do niego straż gminna, by się dowiedzieć ile jest prawdy w wszystkich 
pogłoskach. Lecz ks. proboszcz nie udzielił straży żadnych informacyi. Wobec  
tego żądano od ks. proboszcza, aby uspokoił wzburzonych parafian i z ambony  
odwołał kłamliwe wiadomości, które rozpuścili jego polityczni zwolennicy. Na 
to   ks.   proboszcz   odpowiedział,   że   tego   nigdy   nie   uczyni.   Skutki   tego 
nieodwołania były poważne, bo nawet w kościele podczas sumy został jeden z  
najlepszych   Polaków   przez   pewnego   Niemca   obity.   Nie   byłoby   się   to   stało,  
gdyby   ks.   proboszcz   był   wyświetlił   sprawę   swego   wyjazdu,   gdyż   wtenczas  
wzburzone umysły byłyby się uspokoiły.
Na koniec jeszcze kilka uwag. Mieliśmy otrzymać ks. A., lecz ks. Feike nie chce 
zrezygnować z probostwa. Nie chcemy ubliżać powadze kapłańskiej, lecz tutaj  
byłoby   wskazaniem,   żeby   się   ks.   F.   zrzekł   parafii   lubszeckiej.   Jesteśmy 
przekonani, że tylko zmiana proboszczów przyczyni się do zakończenia ciągłych 
zatargów. Myślimy, że bliskie obsadzenie naszej części Górnego Śląska przez 
prawowite władze przyczyni się w znacznej mierze do tego, że ks. F. jednak  
zdecyduje się na wyjazd.

Czujny

Nr 125

Woźniki  w Lublinieckiem. (Poświęcenie sztandaru). Ubiegłą niedzielę

79

  odbył 

się   tu   wspaniała   uroczystość   poświęcenia   sztandaru   Związku   byłych 
powstańców. W uroczystości tej wzięło udział wojsko i około 14 gmin i delegaci 
z różnych powiatów.

79

15 października 1922

115