background image

 

 

 

 

 

 

 

 

 

RAFAŁ 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wysłuchał i spisał: Jarosław Dudała 

 

background image

 

Człowieku,  jeżeli  jesteś  przywiązany  do  tego  świata,  w  rzeczy  samej  już  nie 
jesteś chrześcijaninem i straciłeś wszystkie przywileje z tym imieniem związane. 
Albowiem  w  przyrzeczeniu  danym  na  Chrzcie  świętym  wobec  nieba  i  ziemi 
wyrzekłeś się świata i jego pychy, a bez tego wyrzeczenia nie byłbym cię przyjął 
za  syna  bądź  córkę.  Jeżeli  potem  wróciłeś  do  świata,  jesteś  nie  tylko 
wiarołomny,  ale  gorszy  od  poganina,  który  przecież  nie  składał  takiego 
przyrzeczenia.  Lepiej,  bowiem  by  było  dla  ciebie  wcale  nie  przyrzekad,  aniżeli 
przyrzeczenia nie dotrzymad. 

Zapytaj  umarłych,  co  sądzą  o  świecie. 

Zbawieni  powiedzą,  że  ich  szczęście 

zaczęło się właśnie od pogardy rzeczy światowych, a źli powiedzą, że świat ich 
oszukał  i  zgubił.

  Kiedyś  ty  sam,  synu  lub  córko,  będąc  wśród  jednych  lub 

drugich,  poznasz  i  przekonasz  się,  co  to  jest  świat.  Człowieku,  bądź  rozsądny, 
abyś  nie  żałował  za  późno.  Idź  śladami  Świętych,  stroniąc  od  świata  i 
zachowując serce wolne od niego. 

Jezus tak mówi do każdego z nas codziennie 

WSTĘP 

Wysłuchał i spisał: Jarosław Dudała 

Zrozumiałem, co to znaczy: 

„...i nie opuszczę Cię aż do śmierci”.

  

Mariola chciała poduszką udusid własne dziecko. Z nożem rzucała się na męża 
Rafała, a on tak mówi o swoim doświadczeniu życiowym...  

MOJA ŻONA BYŁA OPĘTANA 

Posłuchajcie jego opowieści: Między nami zaiskrzyło 10 lat temu na urodzinach 
koleżanki.  Na  pierwszym  spotkaniu  Mariola  powiedziała  mi,  że  jest  chora  na 
epilepsję. Lekki niepokój wkradł się w serce, ale powiedziałem:, — Co z tego? 

Bardziej uderzyła mnie sytuacja w jej domu. Zauważyłem, że między rodzicami 
trwa  wojna.  Dało  się  odczud,  że  Mariola  jest  w  tej  rodzinie  odstawiona  na 
boczny tor. Kiedyś powiedziałem jej: — Ja cię i tak stąd ukradnę. 

Pamiętam,  jak  pierwszy  raz  widziałem  u  Marioli  atak.  To  były  rytmiczne 
uderzenia, nienaturalne wykręcanie rąk, twarzy, całego ciała. 

NIE WIEM, JAK PANI POMÓC 

Lekarze  nie  potrafili  stwierdzid,  co  to  jest.  Pierwsza  diagnoza  mówiła,  że  to 
padaczka.  Ale  jej  ataki  trwają  do  15  minut,  a  ataki  u  Marioli  trwały  nawet 
półtorej  godziny.  Dawki  leków  były  zwiększane,  ale  to  nie  pomagało.  Kilku 
neurologów przyznało: — Nie wiemy, jak pani pomóc.  

background image

 

Po  dwóch  latach  pobraliśmy  się.  Mariola  nie  potrafiła  przygotowad  ani  nawet 
zjeśd  wspólnego  posiłku.  Gdy  chciała  zrobid  mi  chodby  kawę,  od  razu 
przychodził napad. Nie mogła uczynid dla mnie nic dobrego. 

Może ktoś inny na moim miejscu uderzyłby pięścią w stół. Ale ja wolałem robid 
wszystko  sam.  Przygotowywałem  śniadania,  obiady,  kolacje.  Mariola  nie 
potrafiła  zrozumied,  jak  to  możliwe,  że  ja  chcę  coś  zrobid  dla  niej.  Później 
okazało się, że już przez taką codzienną miłośd zły duch był pokonywany. 

A SZEF NA TO... 

Na 100 problemów 98 było rozwiązywanych tak, jak chciała Mariola. Starałem 
się schodzid jej z drogi, bo inaczej był napad. Po każdym z nich była wykooczona 
fizycznie.  

Dwa lata po ślubie urodziła się Martyna. Stan Marioli się pogorszył. Już w ciąży 
miała  po  kilka  ataków  dziennie.  Nie  mogła  chodzid  po  schodach,  przewracała 
się,  więc  musiałem  wynosid  ją  na  drugie  piętro.  Gdy  urodziła  się  Martyna, 
najpierw  brałem  z samochodu  dziecko  i wózek,  potem  biegiem  na  dół  po 
Mariolę... 

Czy  miałem  dośd?  Nie,  nigdy  nie  myślałem,  żeby  się  spakowad.  Czasem  tylko 
pojawiało  się  pytanie,  dlaczego  tak  jest  i ile  jeszcze  musi  się  pogorszyd,  żeby 
mogło  się  zacząd  poprawiad?  Ale  nadziei  nie  było  żadnej.  Było  jedno  pasmo 
niepowodzeo:  problemy  finansowe,  mieszkaniowe,  sprawa  w sądzie  przeciw 
Marioli i wyrok w zawieszeniu za rzekome ustawienie przetargu. Musiałem się 
nią opiekowad jak dzieckiem, zwalniad się z pracy. Od szefa usłyszałem w koocu: 
— Ty to mi już żadnych zysków nie przynosisz... 

Wkrótce  Mariola  nie  potrafiła  już  nawet  wstad.  Trafiła  do  szpitala.  Operacja 
ucha, błędnika. Obudziła się po narkozie, chciała mi coś powiedzied. Nachyliłem 
się, podniosłem jej maskę tlenową. 

— Misiu, kocham cię — powiedziała. 

I od razu napad! Wszystko pozrywane! Krew się leje! 

NA INTENSYWNĄ TERAPIĘ! 

Mariola czuła, że umiera, a lekarze mówili, że wszystko jest OK. Ona się dusiła, 
a aparatura pokazywała, że wszystko jest w porządku! 

Potem  musiałem  się  nią  opiekowad:  umyd,  przebrad,  zaspokajad  wszelkie 
potrzeby.  Miałem  26  lat,  ale  to  była  największa  lekcja  życia.  Wszystko  inne 
trzeba  było  zostawid.  Dziecko  zawiozłem  do  siostry.  Codziennie  po  pracy 
jeździłem  kilkadziesiąt  kilometrów  do  szpitala   —  gotowałem  i przywoziłem 
obiady,  karmiłem,  byłem  przy  niej  cały  czas.  Wtedy  zrozumiałem,  co  znaczą 
słowa:  „...  i nie  opuszczę  cię  aż  do  śmierci”.  Kiedy  człowiek  wypowiada  je  na 

background image

 

ślubie, nie myśli, że może byd źle. Że trzeba będzie się opiekowad, że żona nie 
będzie się mogła ruszad. Że nie będzie odwzajemniad uczud. 

To  trwało  3  miesiące.  Potem  kolejny  szpital.  Mariola  zaczęła  siadad.  Na 
szpitalnym korytarzu na nowo uczyła się ze mną chodzid. 

Z NOŻEM NA DZIECKO 

Wynajęliśmy  domek  w cichej  okolicy.  Ale  spokój  był  pozorny.  Mariola  zaczęła 
widzied duchy, miała dziury w pamięci, bała się sama iśd spad. Ruszała z nożem 
na naszą córeczkę, by po chwili się otrząsnąd. Nie mówiła mi o tym. Bała się, że 
ją  zostawię.  Uczęszczała  na  terapię  psychiatryczną,  ale  nic  nie  pomagało.  Do 
tego zerowe życie towarzyskie, konflikty Marioli z sąsiadami.  

Także  między  nami  kłótnie  wybuchały  o byle  co.  Ciągle  rzucała  zaczepki 
o rozwodzie. W koocu powiedziałem: — Chcesz rozwodu? Dobrze, ale pamiętaj, 
że Martyna zostanie ze mną. To był dobry straszak. 

Z powodu problemów mieszkaniowych i finansowych przeprowadziliśmy się do 
rodziców  Marioli.  Rodzice  niszczyli  Mariolę  psychicznie,  wmawiali  jej,  że  jest 
nikim,  napuszczali  nas  na  siebie.  Gdy  Mariola  przechodziła  obok  ojca,  potrafił 
syknąd:  —  Suka!  Pytałem  ich:,  —  Dlaczego  tak  traktujecie  własną  córkę?  Nie 
potrafili odpowiedzied. 

Po  dwóch  miesiącach  uciekliśmy  do  mojej  siostry.  Tam  Mariola  cały  czas 
siedziała w internecie. Znalazła wpis dziewczyny, która pisała o lęku w kościele, 
o wydarzeniach podobnych do jej przeżyd. Nie wiedziała i do dziś nie wie, kim 
była ta internautka, ale opisała jej całe swoje życie. W odpowiedzi usłyszała: — 
Jesteś opętana! 

W TOBIE CHYBA DIABEŁ SIEDZI 

Pokazała  mi  wpis  tej  dziewczyny.  Co  czułem?  Nadzieję.  Nareszcie  ktoś 
powiedział, o co tu może chodzid, bo medyczne możliwości zostały wyczerpane. 
Przypomniało  mi  się,  jak  w święta  Bożego  Narodzenia  u mojej  mamy  Mariola 
trzęsła się i miała wykręconą twarz, jakby jej szczęka wyskoczyła. Wtedy po raz 
pierwszy, pomyślałem: — W tobie chyba diabeł siedzi. 

Myśleliśmy,  żeby  iśd  z tym  do  jakiegoś  księdza.  Ale  Mariola  powiedziała,  że 
poradzi sobie sama. 

Jednocześnie szukaliśmy mieszkania. Mariola umówiła się z Panem Bogiem, że 
jak da nam mieszkanie, to ona pójdzie do kościoła. No i znaleźliśmy mieszkanie.  

Poszliśmy w niedzielę do kościoła, ale Msza skooczyła się na Ewangelii. Mariola 
przewróciła  się  w ławce,  sztywniała,  traciła  przytomnośd.  Trzeba  było  wyjśd 
z kościoła. Za tydzieo to samo.  

background image

 

DEMOLKA W KOŚCIELE 

W naszej  parafii  od  śmierci  Papieża  organizowane  są  wieczorne  czuwania. 
Mariola poszła na jedno z nich. Wróciła przerażona. Mówiła:, — Gdy chciałam 
iśd do spowiedzi, to jakby mnie ktoś przymurował do ławki. Ale gdy chciałam iśd 
do domu, to mogłam wstad. 

Za  tydzieo  sytuacja  się  powtórzyła.  Marioli  zdawało  się  też,  że  przewraca 
Najświętszy  Sakrament,  demoluje  kościół.  Widziała  ludzi  o twarzach 
wykręconych jak w horrorach. 

W koocu  poszła  do  księdza  wikarego.  Przyjechała  z tej  rozmowy  bardzo 
zadowolona. Powiedziała: — Ksiądz dał mi numer telefonu do egzorcysty. 

Po  jakimś  czasie  dowiedziałem  się  od  wikarego,  jak  naprawdę  wyglądało  to 
spotkanie. Gdy Mariola zaczęła mu opowiadad o swoim życiu, jej twarz zaczęła 
się  nienaturalnie  wykrzywiad.  Przerwał  rozmowę,  mówiąc,  że  on  tu  nic  nie 
poradzi, że trzeba iśd do egzorcysty. 

TAMTE ATAKI TO BYŁ PRYSZCZ 

Jechaliśmy tam z nadzieją, że to się skooczy. Myślałem, że żonę zawiozę, trochę 
poczekam  i przywiozę  z powrotem.  Egzorcysta  archidiecezji  katowickiej, 
w której  mieszkamy,  ks.  Michał  Wolioski,  wysłuchał  nas,  pooglądał  wypisy  ze 
szpitali. Powiedział: — No to pomódlmy się. Wtedy przed moimi oczami zaczęło 
się dziad coś, na co nie byłem przygotowany. Złe duchy zaczęły wykręcad ją tak, 
że  epilepsja,  którą  widziałem  wcześniej,  wydała  mi  się  bardzo  łagodna. 
Wiedziałem  już,  że  to  jest  to.  Ksiądz  utwierdzał  nas,  że  zwyciężymy.  Przy 
trzecim  egzorcyzmie  wydawało  się,  że  jest  dobrze.  Mariola  przez  cały  czas 
mogła się modlid razem z nami. 

Mieliśmy  kłopoty  finansowe,  więc  zaplanowaliśmy  wyjazd  Marioli  do  pracy 
w Holandii. Ks. Michał nam to odradzał. Z Holandii Mariola wróciła szybciej, niż 
pojechała. 

WIDZĘ TWOJE GRZECHY 

W Holandii napady wróciły. Mariola miała wizje grzechów ludzi, którzy się z nią 
stykali.  Czuła  się  obciążona  ich  winami.  Dodatkowym  ciężarem  była  nasza 
rozłąka.  Musiała  wrócid,  tracąc  wszystko,  co  zarobiła,  bo  musiała  zapłacid  za 
pobyt w holenderskim szpitalu. 

Od  tej  pory  całkowicie  zaufaliśmy  egzorcyście.  A on  nas  ostrzegał,  że  walka 
dopiero się zaczęła, że może byd gorzej,  ale nie można się zrażad. — Teraz ty, 
jako  mąż,  musisz  iśd  przez  to  razem  z żoną.  Ważna  jest  spowiedź  i codzienna 
Eucharystia. 

background image

 

Ale  jak,  skoro  na  samą  myśl  o niej  następowała  manifestacja  złego?  Nie  było 
łatwo  wyjśd  z Mariolą  z domu,  zawieźd  ją  do  kościoła,  tam  się  z nią  szarpad. 
Mariola  miała  sine  ręce  i nogi.  Ja  byłem  opluty,  wulgarnie  znieważony. 
Egzorcysta tłumaczył mi, że to nie Mariola mnie nienawidzi, ale złe duchy, które 
ryczały  paskudnym,  grubym  głosem.  Wtedy  dopiero  poznałem,  co  znaczy 
sakrament  małżeostwa.  Gdy  Mariola  próbowała  mnie  atakowad  czy  dusid, 
mówiłem: — I tak cię kocham, i tak jesteś moją żoną. 

O. PIO KAŻE DEMONOWI MÓWID 

Podczas  rozmowy  z egzorcystą  Mariola  zobaczyła  o.  Pio,  który  kazał  złemu 
duchowi  powiedzied  o źródle  opętania. 

Był  nim  pakt  zawarty  ze  złym  przez 

przodka  Marioli.  To  było  w czasie  wojny.  Bojąc  się  o swoje  życie,  zamiast 
zwrócid się o pomoc do Boga, zwrócił się do Złego.

 Dlatego szatan rościł sobie 

prawo  do  całej  rodziny.  Śmiał  się,  że  jest  nie  tylko  w Marioli,  ale  posiadł  całą 
rodzinę.  Dlatego  musieliśmy  pozbyd  się  wszystkiego,  co  nas  łączyło  z rodziną 
Marioli;  wszystkiego,  co  dostaliśmy  od  jej  rodziców,  m.in.  mebli  kuchennych. 
Żeby  je  spokojnie  zdemontowad,  trzeba  było  Mariolę  wywieźd  z domu.  Kiedy 
wróciła,  mebli  już  nie  było,  ale  były  garnki  i sztudce  od  rodziców.  Było  chyba 
wpół  do  dwunastej  w nocy,  jak  zacząłem  to  wszystko  pakowad  i wynosid. 
Mariola wyjęła z szuflady nóż. 

— Ty złodzieju! To moje! — krzyczała, ruszając na mnie. 

W TYM AUCIE ŚMIERDZI 

W tym momencie zaczęła się moja walka duchowa. Czy zaufad Bogu, że nic się 
nie stanie, wziąd te rzeczy i wyjśd? Czy może postawid na swoim i jak mężczyzna 
ochraniad żonę własnym ciałem? Trzeba było zrezygnowad z własnej siły, zaufad 
Panu Bogu. Wyszedłem. Wracam, i co widzę? Mariola siedzi sobie spokojnie. 

Z tego  samego  powodu  pozbyliśmy  się  samochodu.  Daliśmy  ogłoszenie  do 
gazety, ludzie dzwonili z ofertami. Telefony odbierała Mariola i mówiła, że auto 
jest po wypadku, że było malowane, że w nim śmierdzi... W koocu sprzedaliśmy 
je,  a pieniądze  oddaliśmy  siostrom  zakonnym.  Zły  straszył,  że  zniszczy  nas,  że 
zniszczy nabywców. 

Wtedy  przez  3  dni  nie  chodziłem  do  pracy.  Przez  moją  mamę  przekazałem 
szefowi, dlaczego nie mogę przyjśd. Cały czas trzymałem Mariolę i nie mogłem 
nawet  zadzwonid. Szef  był  przerażony,  ale  powiedział:  — Nie wiem,  jak  mogę 
pomóc, ale jeśli czegoś potrzeba, to nie ma sprawy. 

Po  pozbyciu  się  kolejnych  rzeczy  od  rodziców  Marioli  Zły  działał  coraz  słabiej. 
Już  nie  rzucał  Marioli  przez  całą  Mszę,  ale  tylko  na  czytaniu  Ewangelii, 
Przeistoczeniu,  modlitwie  „Ojcze  nasz”  i Komunii  Świętej.  Różnie  było  na 
modlitwie  wiernych.  Śmiał  się,  gdy  była  to  modlitwa  za  chorych,  a kiedy  była 

background image

 

o pokój  na  świecie,  śmiał  się  i wołał:,  —  Jaki  pokój?  Patrzcie:  tu  wojna,  tam 
przemoc! A to wszystko moja sprawka! 

TCHÓRZE, GDZIE UCIEKACIE! 

Wtedy  też  doświadczyliśmy,  czym  jest  Eucharystia.  Podczas  Mszy  siedzieliśmy 
w zakrystii,  drzwi  były  zamknięte,  ale  Zły  i tak  czuł,  kiedy  wejdzie  kapłan 
z Eucharystią.  Walczył,  ale  musiał  klęknąd.  Ksiądz  wchodził  i mówił:  „Ciało 
Chrystusa”.  A my,  tzn.  ja  i dwaj  siostrzeocy,  musieliśmy  ją  trzymad,  żeby  nie 
wywróciła  kielicha  i nie  opluła  księdza.  Ja  mam  1,86  m  wzrostu  i 100  kg  wagi, 
a siostrzeocy  są  jeszcze  wyżsi.  Mimo  to  tarmosiła  nas  równo!  Ale  zawsze 
przyjmowała Komunię, chod w różnych pozycjach: na ziemi, na ławce. Czasem 
przepędzane złe duchy wołały na pomoc inne, wołały za nimi: — Tchórze, gdzie 
uciekacie! 

Kiedy wracaliśmy ze Mszy, jeszcze 2—3 godziny modliliśmy się, żeby złe duchy 
poszły.  We  dwóch,  trzech  musieliśmy  ją  trzymad,  żeby  nie  zrzuciła  krzyża  ze 
stołu, rwała różaoce. Mimo tego wszystkiego byłem spokojny dzięki modlitwie 
i łasce od Boga. Koledzy w pracy, którzy niczego nie wiedzieli, patrzyli na mnie 
i mówili: — Chłopie, coś ty taki spokojny! Weź sobie jakiś horror obejrzyj... 

Kiedy  modliłem  się  na  różaocu,  złe  duchy  się  manifestowały?  —  Co  ci  to 
pomoże?  Gdzie  ten  twój  Bóg,  Wybawiciel?  —  naśmiewały  się  ustami  Marioli, 
ale zmienionym, grubym, męskim głosem. 

Czasami mówiły jej miękkim głosem: — Misiu, po co ty się modlisz? I tak ci to 
nie pomoże... Ja na to: — Milcz! A ona mnie opluła. 

Modliłem  się;  jeden  Różaniec,  drugi.  W koocu  nie  potrafiłem  się  modlid, 
płakałem,  nie  wiedziałem,  co  robid.  Czasem  ściskałem  żonę  z całej  tej 
bezsilności.  A demon  na  to:  —  Wyrzud  przez  okno,  zabij  ją,  będziesz  miał 
spokój... 

Wiele  ataków  Złego  działo  się  na  oczach  paroletniej  Martynki.  Ona  też 
doświadczyła  mocy  modlitwy.  Najpierw  się  buntowała,  nie  chciała  się  modlid, 
„bo  mama  znowu  rzuca  wszystkim”.  Ale  kiedy  zaczęła  się  ze  mną  modlid  na 
różaocu, Mariola była rzucana na ziemię i wykręcana, a złe duchy aż piszczały. 

— Co się dzieje? — pytała Martynka z rumieocami na twarzy. 

—  Widzisz,  złe  duchy  się  boją,  kiedy  ty  się  modlisz  —  odpowiedziałem.  No  to 
Martyna wtedy jeszcze głośniej! A Mariola wstaje z podłogi, przytula się, jest już 
dobrze. 

I tak  się  toczyło  nasze  życie;  co  tydzieo,  czasem  kilka  razy  w tygodniu  do 
egzorcysty,  codzienna  Msza.  I cały  czas  było  coraz  gorzej.  Kiedyś  gotowałem 
w kuchni. Kluski mi kipią, a tu Mariola chce się topid w wannie, skakad z okna... 

background image

 

Zastanawiałem się, kiedy to się skooczy? Kiedy Pan Bóg pokaże, że coś zaczyna 
robid?  

DEMON POWALONY 

Pamiętam moją radośd, gdy staliśmy przed kościołem. Wtedy jakby ktoś uderzył 
Mariolę  z tyłu  w kolana.  Uklękła,  a raczej  została  powalona,  położyła  się 
krzyżem.  Wtedy  łzy  stanęły  mi  w oczach.  To  była  Rezurekcja  albo  Wielki 
Czwartek... To był pierwszy znak, że Bóg jest z nami. Zły został powalony, musiał 
oddad pokłon Bogu. 

Rodzina wiedziała, co się dzieje. A sąsiedzi? Bałem się, że wezwą policję i mnie 
zamkną, że niby ją biję, bo miała ręce i nogi w siocach. Widzieli też kiedyś, jak 
uciekła mi z auta, a ja ją goniłem, trzymając w ręku wodę święconą w... butelce 
po winie. Myśleli pewnie, że oboje pijemy... 

SKOOCZYŁA SIĘ TWOJA UDRĘKA 

Walka  trwała  półtora  roku.  Pod  koniec  ktoś  zafundował  nam  wczasy  nad 
morzem.  Pojechaliśmy  tam  z młodym  księdzem  i małżeostwem  z grupy 
wspierającej  egzorcystę.  Po  drodze  odwiedziliśmy  sanktuarium  maryjne 
w Gietrzwałdzie. Mariola — jak radar — zanim cokolwiek zobaczyła, wiedziała, 
w którym miejscu były objawienia Matki Bożej.  

O  dziwo,  Zły  duch  prosił  o  błogosławieostwo  krzyżem  zrobionym  z  klonu,  na 
którym ukazała się Maryja. 

Podczas  Drogi  Krzyżowej  odeszło  kilka  duchów.  Najpierw  Mariola  rzucała 
kamieniami w kolejne stacje, krzyczała, przewracała się, uspokajała, wstawała i 
mówiła: — Jest dobrze. Poszedł. 

Zadzwoniła  do  nas  mama  Madzi  Buczek  i powiedziała,  że  na  modlitwie 
usłyszała,  że  ma  nam  powiedzied,  żebyśmy  pojechali  do  sanktuarium  Matki 
Bożej  Gwiazdy  Morza  w Swarzewie.  Pojechaliśmy.  Kościół  był  zajęty  przez 
pielgrzymkę.  Poszliśmy  na  plażę.  Przy  drodze  stała  kapliczka  z figurką  Maryi 
i studnia. Ksiądz naciągnął trochę wody i... znowu atak! 

Marioli wydawało  się, że  to coś  jest jej przodkiem, który zawarł pakt ze Złym. 
Czuła jego przeogromny strach. Krzyczała. Mówiła głosami różnych osób.  

DUCH PRZODKA NAPISAŁ JEJ RĘKĄ, KIM JEST I ŻE ZAWARŁ PAKT Z SZATANEM.  

Opisał niektóre okoliczności. Sprawdziliśmy to potem w książkach historycznych 
i rzeczywiście, w tym czasie była wojna, w której jej przodek mógł  brad udział. 
Zaczęliśmy  się  modlid  za  duszę  tego  przodka.  Uspokoiło  się.  Poszliśmy  do 
pustego  już  kościoła.  Widziała  Jezusa  i Maryję,  słyszała  skierowane  do  jej 
przodka słowa: — Skooczyła się twoja udręka. 

background image

 

KOŚCIÓŁ — MOJA RODZINA 

Parę  dni  później  wydarzył  się  jeszcze  jeden,  ostatni  atak  Złego  —  wykręcanie 
twarzy  na  widok  figurki  Matki  Bożej  Fatimskiej.  Jeszcze  raz  pojechaliśmy  do 
egzorcysty. To było niespełna rok temu. Od tego czasu — spokój! 

Wcześniej nie byliśmy blisko Pana Boga. Wprawdzie Mariola chodziła kiedyś na 
oazę, na pielgrzymki, a ja byłem ministrantem, ale potem, gdy miałem 17 lat, to 
skooczyła  się  ministrantura  i moja  bliskośd  z Panem  Bogiem.  Jakim  ja  byłem 
przeciwnikiem  spowiedzi...!  Dopiero  te  wszystkie  doświadczenia  nauczyły  nas 
inaczej patrzed na życie, świat i na Kościół, który jest teraz naszą rodziną. 

— Mówi się, że miłośd trwa 4 lata. Ale ja wiem, że jeśli do tej miłości włączony 
jest Bóg, to nie pokona jej nikt, nawet szatan — mówi Rafał. 

Wysłuchał i spisał Jarosław Dudała 

POSTSCRIPTUM 

Z  wypowiedzi  bohaterów  powyższego  tekstu  wynika,  że  problem  opętania 
może dotyczyd także ich dalszej rodziny.  

Oznacza to, że w i życiu dalszej rodziny Marioli mogą działad siły zła uruchomione 
przez  ich  przodków  dawno  temu,  nawet  w  poprzednich  pokoleniach.  Natomiast 
my  z  punktu  widzenia  obserwatora  obserwujemy  tylko  fakty,  okoliczności,  ich 
stosunki  rodzinne,  temperament,  których  nie  da  się  wytłumaczyd  wyłącznie  na 
podstawie  zdarzeo  z  tego  wynikających.  Albowiem  tak  jak  w  tym  przypadku 
korzeniem zła w każdej rodzinie może byd zdarzenie z dalekiej przeszłości, o którym 
nie wiemy, gdy nasz przodek obawie o własne życie zawiera przymierze z szatanem. 

Nie  chcemy,  by  efektem  naszej  publikacji  były  spekulacje  na  temat  tego,  czy 
jakaś konkretna osoba jest opętana czy nie. Dlatego autor reportażu oraz jego 
bohaterowie zdecydowali się nie podawad w tekście nazwiska Marioli i Rafała. 

Źródło

:

-OPOKA CZYTELNIA 

MODLITWA EGZORCYZM 

Święty  Michale  Archaniele,

  broo  nas  w  walce.  Przeciw 

niegodziwości i zasadzkom złego ducha, bądź naszą obroną. 
Niech go Bóg pogromid raczy, pokornie o to prosimy. A Ty, 
wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które 
na  zgubę  dusz  ludzkich  po  tym  świecie  krążą,  mocą  Bożą 
strąd do piekła. Amen. 

(Egzorcyzm Leona XIII