background image
background image

 

Ec​khart Tol​le

 

PRAK​TY​KO​WA​NIE

PO​TĘ​GI

TE​RAŹ​NIEJ​SZO​ŚCI

background image

Po​cząt​kiem wol​no​ści jest świa​do​mość, że nie je​steś „my​śli​cie​lem”. W mo​men​cie, w któ​rym za​-

czy​nasz ob​ser​wo​wać tego, któ​ry my​śli, zo​sta​je ak​ty​wo​wa​ny wyż​szy po​ziom świa​do​mo​ści.

Za​czy​nasz  zda​wać  so​bie  spra​wę,  że  po​nad  my​ślą  ist​nie​je  bez​kre​sny  wy​miar  in​te​li​gen​cji,

a  samo  my​śle​nie  jest  tyl​ko  ma​leń​kim  jej  aspek​tem.  Jed​no​cze​śnie  uświa​da​miasz  so​bie
wszyst​kie rze​czy, któ​re rze​czy​wi​ście mają zna​cze​nie – pięk​no, mi​łość, kre​atyw​ność, ra​dość,
we​wnętrz​ny po​kój.

Wszyst​ko to wy​ła​nia się w to​bie, gdy prze​kra​czasz umysł.

Za​czy​nasz się bu​dzić.

background image

WSTĘP ECKHARTA TOLLE

Od cza​su pierw​sze​go wy​da​nia w 1997 roku, Po​tę​ga Te​raź​niej​szo​ści wy​war​ła wpływ na zbio​ro​-

wą świa​do​mość, w spo​sób, w jaki nie by​łem w sta​nie so​bie wy​obra​zić. Książ​ka zo​sta​ła prze​tłu​ma​-
czo​na na pięt​na​ście ję​zy​ków, a ja co​dzien​nie otrzy​mu​ję e-ma​ile od czy​tel​ni​ków z ca​łe​go świa​ta. Pi​szą
jak bar​dzo od​mie​ni​ło się ich ży​cie, kie​dy we​szli w kon​takt z za​war​ty​mi w niej na​uka​mi.

Cho​ciaż skut​ki sza​leń​stwa ego​tycz​ne​go umy​słu są na​dal bar​dzo wi​docz​ne, po​ja​wia się coś no​we​-

go. Ni​g​dy wcze​śniej tak wie​lu lu​dzi nie było go​to​wych, aby wy​rwać się z ko​lek​tyw​nych sche​ma​tów
umy​słu, któ​re utrzy​my​wa​ły całą ludz​kość w cier​pie​niu od nie​pa​mięt​nych cza​sów. Bu​dzi się nowy stan
świa​do​mo​ści. Wy​cier​pie​li​śmy już wy​star​cza​ją​co wie​le! Na​wet te​raz po​ja​wia się ten nowy stan w to​-
bie,  kie​dy  trzy​masz  tę  książ​kę  w  rę​kach  i  czy​tasz  sło​wa,  mó​wią​ce  o  moż​li​wo​ści  pro​wa​dze​nia  wy​-
zwo​lo​ne​go ży​cia, w któ​rym nie za​da​jesz już bólu ani so​bie, ani in​nym.

Wie​lu czy​tel​ni​ków, któ​rzy pi​sa​li do mnie, wy​ra​zi​ło ży​cze​nie, aby prak​tycz​ne aspek​ty nauk za​war​-

tych  w  Po​tę​dze  Te​raź​niej​szo​ści  zo​sta​ły  wy​ra​żo​ne  w  bar​dziej  przy​stęp​nej  for​mie,  tak  by  mo​gły  być
uży​tecz​ne w co​dzien​nej prak​ty​ce. Ta proś​ba stwo​rzy​ła im​puls do na​pi​sa​nia tej książ​ki.

Oprócz  ćwi​czeń  i  me​dy​ta​cji,  po​zy​cja  ta  za​wie​ra  kil​ka  krót​szych  frag​men​tów  z  ory​gi​na​łu,  któ​re

mogą po​słu​żyć jako przy​po​mnie​nie nie​któ​rych pod​sta​wo​wych za​gad​nień i idei. Z róż​ny​mi kwe​stia​mi
mo​że​my wte​dy ob​co​wać na co dzień.

Wie​le frag​men​tów tej książ​ki na​da​je się do czy​ta​nia w spo​sób me​dy​ta​cyj​ny. Kie​dy ro​bisz to w ten

spo​sób, czy​tasz nie po to by gro​ma​dzić in​for​ma​cje, ale by wejść w od​mien​ny stan świa​do​mo​ści. Dla​-
te​go te same frag​men​ty mo​żesz czy​tać wciąż na nowo i za​wsze od​naj​dziesz w nich coś świe​że​go. Tyl​-
ko sło​wa, któ​re zo​sta​ły na​pi​sa​ne czy też wy​po​wie​dzia​ne w sta​nie obec​no​ści mają moc trans​for​ma​cji.
Jest to moc bu​dze​nia obec​no​ści w to​bie.

Naj​le​piej czy​tać po​szcze​gól​ne frag​men​ty wol​no i bez po​śpie​chu.

Wie​le razy bę​dziesz chciał zro​bić prze​rwę i po​zwo​lić so​bie na mo​ment ci​chej re​flek​sji czy nie​-

po​ru​szo​nej ci​szy. In​nym ra​zem mo​żesz po pro​stu otwo​rzyć książ​kę na chy​bił tra​fił i prze​czy​tać kil​ka
li​ni​jek tek​stu.

Dla wszyst​kich, któ​rzy po​czu​li się onie​śmie​le​ni i nie​co przy​tło​cze​ni przez Po​tę​gę Te​raź​niej​szo​ści,

ta książ​ka może po​słu​żyć jako wstęp.

Ec​khart Tol​le, 9 lip​ca 2001 roku.

background image

Część PIERW​SZA

– 

DO​STĘP DO PO​TĘ​GI TE​RAZ

 

Gdy two​ja świa​do​mość zwró​co​na jest na ze​wnątrz, po​wsta​je umysł i świat.

Gdy jest zwró​co​na do we​wnątrz, od​kry​wa wła​sne Źró​dło i po​wra​ca do domu, w Nie​prze​ja​wio​-

ne

background image

Roz​dział 1

– 

ISTNIENIE I OŚWIECENIE

Po​nad mi​liar​da​mi form ży​cia, któ​re pod​le​ga​ją na​ro​dzi​nom i śmier​ci ist​nie​je bez​cza​so​we, wszech​-

obec​ne Jed​no Ży​cie. Aby je opi​sać, wie​lu lu​dzi uży​wa wy​ra​zu Bóg, ja okre​ślam je mia​nem Ist​nie​nia.
Za​rów​no sło​wo Bóg jak i Ist​nie​nie nic nie wy​ja​śnia​ją, jed​nak to dru​gie okre​śle​nie ma prze​wa​gę, bo
jest  po​ję​ciem  otwar​tym.  Nie  re​du​ku​je  nie​skoń​czo​ne​go  nie​wi​dzial​ne​go  do  ogra​ni​czo​nej  for​my.  Nie
moż​na stwo​rzyć jego men​tal​ne​go ob​ra​zu. Nikt nie może przy​pi​sy​wać so​bie wy​łącz​ne​go pra​wa do po​-
sia​da​nia Ist​nie​nia. To jest sama obec​ność i jest ona na​tych​mia​sto​wo do​stęp​na, wła​śnie jako od​czu​cie
two​jej wła​snej obec​no​ści. Tyl​ko je​den krok dzie​li sło​wo Ist​nie​nie, od do​świad​cze​nia tego, czym jest
Ist​nie​nie.

IST​NIE​NIE JEST NIE TYL​KO POZA, ALE RÓW​NIEŻ GŁĘ​BO​KO WE​WNĄTRZ KAŻ​DEJ

FOR​MY,  jako  jej  naj​bar​dziej  ukry​ta,  nie​wi​dzial​na  i  nie​znisz​czal​na  esen​cja.  Ozna​cza  to,  że
w  każ​dej  chwi​li  jest  do​stęp​na  rów​nież  to​bie,  jako  two​ja  naj​głęb​sza  jaźń,  praw​dzi​wa  na​tu​ra.
Ale nie sta​raj się po​jąć jej swo​im umy​słem. Nie pró​buj jej zro​zu​mieć.

Mo​żesz ją roz​po​znać tyl​ko wte​dy, gdy umysł jest ci​chy i spo​koj​ny. Kie​dy je​steś obec​ny, kie​dy

two​ja uwa​ga spo​czy​wa w peł​ni w TE​RAZ, mo​żesz od​czuć Ist​nie​nie. Men​tal​nie nie jest to ni​g​dy
moż​li​we.

Po​wrót do przy​tom​no​ści Ist​nie​nia i trwa​nie w sta​nie świa​do​me​go od​czu​wa​nia jest oświe​ce​niem.

Sło​wo oświe​ce​nie su​ge​ru​je pew​ne wy​obra​że​nie nad​ludz​kie​go osią​gnię​cia, a ego bar​dzo lubi po​-

strze​gać to wła​śnie w ten spo​sób. Jed​nak w isto​cie to twój na​tu​ral​ny stan od​czu​wa​nia jed​no​ści z Ist​-
nie​niem.  To  stan  po​łą​cze​nia  z  czymś  bez​kre​snym  i  nie​znisz​czal​nym,  z  czymś,  co  pa​ra​dok​sal​nie  jest
esen​cjo​nal​nie  tobą,  a  jed​no​cze​śnie  jest  dużo  więk​sze  niż  ty.  To  od​kry​cie  two​jej  praw​dzi​wej  na​tu​ry
po​nad imie​niem i for​mą.

Nie​zdol​ność od​czu​wa​nia tego po​łą​cze​nia two​rzy ilu​zję od​dzie​le​nia od sa​me​go sie​bie i od ota​cza​-

ją​ce​go świa​ta. Po​strze​gasz wte​dy sie​bie – świa​do​mie bądź nie​świa​do​mie – jako wy​izo​lo​wa​ną część.
Po​ja​wia się lęk, a kon​flik​ty we​wnątrz i na ze​wnątrz sta​ją się re​gu​łą.

Naj​więk​szą  prze​szko​dą  w  do​świad​cza​niu  re​al​no​ści  two​je​go  po​łą​cze​nia  ze  Źró​dłem  jest  utoż​sa​-

mie​nie się ze swo​im umy​słem, któ​re spra​wia, że myśl sta​je się przy​mu​sem. Brak moż​li​wo​ści za​trzy​-
ma​nia stru​mie​nia my​śli jest fa​tal​ną przy​pa​dło​ścią, ale nie uświa​da​mia​my so​bie tego, po​nie​waż pra​-
wie wszy​scy cier​pią z jej po​wo​du, więc jest trak​to​wa​na jako coś nor​mal​ne​go. Nie​prze​rwa​ny men​tal​-
ny ha​łas unie​moż​li​wia ci od​kry​cie kró​le​stwa we​wnętrz​nej ci​szy, któ​re jest nie od​dziel​ne od Ist​nie​nia.
Wy​twa​rza rów​nież fał​szy​wą, wy​two​rzo​ną przez umysł jaźń, któ​ra rzu​ca na wszyst​ko cień lęku i cier​-
pie​nia.

Iden​ty​fi​ka​cja  z  umy​słem  wy​twa​rza  za​mglo​ny  ekran  kon​cep​cji,  ety​kie​tek,  wy​obra​żeń,  słów,  ocen

oraz  de​fi​ni​cji  i  w  re​zul​ta​cie  blo​ku​je  wszyst​kie  praw​dzi​we  re​la​cje.  Two​rzy  za​po​rę  po​mię​dzy  tobą
i two​im ja, po​mię​dzy tobą i two​im part​ne​rem, po​mię​dzy tobą i na​tu​rą i wresz​cie po​mię​dzy tobą i Bo​-
giem.

background image

Ekran my​śli wy​twa​rza ilu​zję od​dzie​le​nia, złu​dze​nie, że ist​nie​jesz ty i cał​ko​wi​cie od​dzie​le​ni inni.

Za​po​mi​nasz wte​dy pod​sta​wo​wy fakt, że po​ni​żej po​zio​mu fi​zycz​nej ma​ni​fe​sta​cji i od​ręb​nych form, je​-
steś jed​no​ścią ze wszyst​kim, co jest.

Umysł to cu​dow​ne na​rzę​dzie, je​śli jest wy​ko​rzy​sty​wa​ny w od​po​wied​ni spo​sób. Ale uży​ty nie​pra​-

wi​dło​wo  sta​je  się  bar​dzo  de​struk​cyj​ny.  Mó​wiąc  do​sad​niej,  nie  jest  tak,  że  ko​rzy​stasz  ze  swo​je​go
umy​słu nie​wła​ści​wie – zwy​kle nie ko​rzy​stasz z nie​go wca​le. To on uży​wa cie​bie. I to jest cho​ro​ba.
Wie​rzysz, że je​steś swo​im umy​słem, a to złu​dze​nie. Na​rzę​dzie prze​ję​ło nad tobą kon​tro​lę.

To pra​wie tak, jak​byś zo​stał znie​wo​lo​ny nie wie​dząc o tym i bio​rąc ten znie​wa​la​ją​cy byt za sie​-

bie.

PO​CZĄT​KIEM WOL​NO​ŚCI jest świa​do​mość, że nie je​steś tym znie​wo​lo​nym by​tem – my​śli​-

cie​lem.  Roz​po​zna​nie  tego  umoż​li​wia  ci  ob​ser​wa​cję.  W  chwi​li,  w  któ​rej  za​czy​nasz  pa​trzeć  na
tego, któ​ry my​śli, ak​ty​wu​je się wyż​szy po​ziom świa​do​mo​ści.

Za​czy​nasz so​bie uświa​da​miać, że ist​nie​je bez​kre​sne kró​le​stwo in​te​li​gen​cji po​nad my​ślą, a my​śle​-

nie  jest  tyl​ko  ma​leń​kim  jej  aspek​tem.  Uświa​da​miasz  so​bie  rów​nież,  że  wszyst​kie  rze​czy,  któ​re  na​-
praw​dę mają zna​cze​nie – pięk​no, mi​łość, kre​atyw​ność, ra​dość i we​wnętrz​ny po​kój – po​wsta​ją poza
umy​słem.

Za​czy​nasz się bu​dzić.

*****

background image

UWALNIANIE SIĘ OD UMYSŁU

Do​bra wia​do​mość jest taka, że mo​żesz uwol​nić się ze swo​je​go umy​słu. To jest je​dy​ne praw​dzi​we

wy​zwo​le​nie. Pierw​szy krok mo​żesz uczy​nić wła​śnie TE​RAZ.

TAK  CZĘ​STO  JAK  TO  MOŻ​LI​WE,  ZA​CZNIJ  SŁU​CHAĆ  GŁO​SU  W  SWO​JEJ  GŁO​WIE.

Zwróć szcze​gól​ną uwa​gę na wszel​kie po​wta​rza​ją​ce się wzor​ce men​tal​ne – te sta​re ta​śmy, nie​-
ustan​nie od​twa​rza​ne w two​jej gło​wie, być może od wie​lu lat.

Wła​śnie to mam na my​śli, gdy mó​wię o ob​ser​wo​wa​niu my​śli​cie​la. Ina​czej mó​wiąc, słu​chaj

gło​su w swo​jej gło​wie. Trwaj tam, jako bę​dą​ca świad​kiem obec​ność.

Kie​dy słu​chasz tego gło​su, bądź bez​stron​ny.

To zna​czy nie oce​niaj. Nie osą​dzaj ani nie po​tę​piaj tego, co sły​szysz, po​nie​waż je​śli tak zro​-

bisz, to znak, że głos po​wró​cił ku​chen​ny​mi drzwia​mi. Wkrót​ce uświa​do​misz so​bie – tam jest
głos, a tu je​stem ja, słu​cham go i ob​ser​wu​ję. Ta świa​do​mość, że JA JE​STEM, po​czu​cie swo​jej
wła​snej obec​no​ści, nie jest my​ślą. Po​wsta​je poza umy​słem.

A więc, gdy słu​chasz my​śli, je​steś świa​do​my nie tyl​ko ich, ale rów​nież sie​bie jako świad​ka tych

my​śli. Wy​ła​nia się w ten spo​sób nowy po​ziom świa​do​mo​ści.

GDY  SŁU​CHASZ  MY​ŚLI,  od​czu​wasz  świa​do​mą  obec​ność  –  two​ją  głęb​szą  jaźń  –  nie​ja​ko

z tyłu lub pod po​wierzch​nią my​śli. Tra​cą one wte​dy swo​ją wła​dzę nad tobą i szyb​ko się uci​sza​-
ją, po​nie​waż nie do​star​czasz umy​sło​wi ener​gii po​przez iden​ty​fi​ka​cję z nim. To po​czą​tek koń​ca
na​wy​ko​we​go my​śle​nia.

Kie​dy  myśl  się  uci​sza,  do​świad​czasz  prze​rwy  w  men​tal​nym  stru​mie​niu  –  wy​ło​mu  nie-umy​-

słu.

Na po​cząt​ku prze​rwy będą do​syć krót​kie, być może kil​ku​se​kun​do​we, jed​nak stop​nio​wo sta​ną

się co​raz dłuż​sze. Za każ​dym ra​zem, gdy się po​ja​wią, od​czu​jesz w so​bie pe​wien spo​kój i ci​szę.
To  jest  po​czą​tek  two​je​go  na​tu​ral​ne​go  sta​nu  od​czu​wa​nia  jed​no​ści  z  Ist​nie​niem,  któ​ry  jest  za​-
zwy​czaj prze​sło​nię​ty przez umysł.

Wraz z dal​szą prak​ty​ką po​czu​cie we​wnętrz​nej ci​szy i po​ko​ju bę​dzie się po​głę​biać. W rze​czy​-

wi​sto​ści  nie  ma  koń​ca  tej  głę​bi.  Od​czu​jesz  rów​nież  sub​tel​ną  ema​na​cję  ra​do​ści  wy​ła​nia​ją​cej
się głę​bo​ko z wnę​trza – ra​do​ści Ist​nie​nia.

W  sta​nie  we​wnętrz​ne​go  po​łą​cze​nia  je​steś  bar​dziej  czuj​ny  i  prze​bu​dzo​ny,  niż  w  zwy​kłym  sta​nie

iden​ty​fi​ka​cji  z  umy​słem.  Je​steś  w  peł​ni  obec​ny.  Pod​no​si  to  rów​nież  wi​bra​cję  czę​sto​tli​wo​ści  pola
ener​ge​tycz​ne​go, któ​ra daje ży​cie i za​si​la cia​ło fi​zycz​ne.

Gdy wcho​dzisz głę​biej do tego kró​le​stwa nie-umy​słu – jak to cza​sa​mi jest na​zy​wa​ne na Wscho​-

dzie – do​świad​czasz sta​nu czy​stej świa​do​mo​ści. Czu​jesz wte​dy swo​ją wła​sną obec​ność z taką in​ten​-
syw​no​ścią  i  ra​do​ścią,  że  wszel​kie  my​śle​nie,  emo​cje,  fi​zycz​ne  cia​ło,  jak  rów​nież  cały  ze​wnętrz​ny
świat, za​czy​na​ją w po​rów​na​niu z tym zna​czyć nie​wie​le. A jed​nak nie jest to stan na​ce​cho​wa​ny ego​-
izmem. Wręcz prze​ciw​nie, jest go cał​ko​wi​cie po​zba​wio​ny. Za​bie​ra cię poza to, co zwy​kle my​śla​łeś

background image

o swo​im ja. Ta obec​ność, to two​ja esen​cja, któ​ra jest jed​no​cze​śnie nie​wy​obra​żal​nie więk​sza od cie​-
bie.

ZA​MIAST OB​SER​WO​WAĆ MY​ŚLI​CIE​LA, mo​żesz wy​two​rzyć lukę w stru​mie​niu my​śli, kie​-

ru​jąc po pro​stu uwa​gę na TE​RAZ. Zwy​czaj​nie stań się świa​do​my obec​nej chwi​li.

To po​dej​ście da​ją​ce wie​le speł​nie​nia. W ten spo​sób od​cią​gasz świa​do​mość od ak​tyw​no​ści umy​-

słu  i  wy​twa​rzasz  prze​strzeń  nie-umy​słu,  w  któ​rej  je​steś  w  naj​wyż​szym  stop​niu  czuj​ny  i  obec​ny,  ale
nie my​ślisz. To jest esen​cja me​dy​ta​cji.

W  SWO​IM  CO​DZIEN​NYM  ŻY​CIU  mo​żesz  to  prak​ty​ko​wać,  po​świę​ca​jąc  peł​ną  uwa​gę

wszyst​kim ru​ty​no​wym czyn​no​ściom, któ​re zwy​kle trak​tu​jesz jako śro​dek do osią​gnię​cia ja​kie​-
goś celu. Wte​dy taka czyn​ność sta​je się ce​lem sa​mym w so​bie. Na przy​kład ile​kroć wcho​dzisz
po scho​dach w swo​im domu czy w pra​cy, zwra​caj dużą uwa​gę na każ​dy krok, każ​dy ruch, a na​-
wet swo​je od​dy​cha​nie. Bądź cał​ko​wi​cie obec​ny.

Albo,  kie​dy  my​jesz  ręce,  za​uwa​żaj  wszel​kie  od​czu​cia  zmy​sło​we  zwią​za​ne  z  tą  czyn​no​ścią  –

dźwięk i do​tyk wody, ruch swo​ich dło​ni, za​pach my​dła i tak da​lej.

Albo, gdy wsia​dasz do sa​mo​cho​du za​my​ka​jąc za sobą drzwi, zrób prze​rwę na kil​ka se​kund

i ob​ser​wuj prze​pływ swo​je​go od​de​chu. Bądź świa​do​my ci​che​go, ale po​tęż​ne​go po​czu​cia obec​-
no​ści.

Jest pew​ne kry​te​rium, dzię​ki któ​re​mu mo​żesz zmie​rzyć suk​ces we wła​snej prak​ty​ce – to po​-

ziom po​ko​ju, któ​ry od​czu​wasz we​wnątrz.

Je​dy​ny, naj​bar​dziej istot​ny krok w two​jej po​dró​ży ku oświe​ce​niu to opa​no​wa​nie sztu​ki nie utoż​-

sa​mia​nia  się  ze  swo​im  umy​słem.  Za  każ​dym  ra​zem,  gdy  two​rzysz  lukę  w  stru​mie​niu  my​śli,  świa​tło
świa​do​mo​ści sta​je się sil​niej​sze.

Pew​ne​go dnia mo​żesz zła​pać się na tym, że śmie​jesz się z tego gło​su w gło​wie, tak samo jak z hu​-

mo​rem trak​to​wał​byś wy​bry​ki dziec​ka. Ozna​cza to, że prze​sta​jesz trak​to​wać tre​ści pod​su​wa​ne przez
umysł tak bar​dzo po​waż​nie. Wiesz, że two​je po​czu​cie sie​bie, nie za​le​ży od nie​go.

*****

background image

OŚWIECENIE – WZNOSZENIE SIĘ PONAD MYŚL

Wraz z upły​wem lat, kie​dy do​ra​stasz, two​rzysz men​tal​ny ob​raz tego, kim je​steś, opar​ty na oso​bi​-

stym  i  kul​tu​ro​wym  uwa​run​ko​wa​niu.  Mo​że​my  okre​ślić  tę  fan​to​mo​wą  jaźń  jako  ego.  Skła​da  się  ona
z ak​tyw​no​ści umy​słu i jest pod​trzy​my​wa​na przez cią​głe my​śle​nie. Samo po​ję​cie ego może być róż​nie
ro​zu​mia​ne, ale ja uży​wam je zwy​kle, okre​śla​jąc fał​szy​wą jaźń, po​wsta​łą z nie​świa​do​mej iden​ty​fi​ka​-
cji z umy​słem.

Dla ego chwi​la obec​na pra​wie nie ist​nie​je. Tyl​ko prze​szłość i przy​szłość uzna​wa​ne są za waż​ne

i mają zna​cze​nie. To cał​ko​wi​te od​wró​ce​nie praw​dy, wy​ja​śnia, dla​cze​go po​przez funk​cjo​no​wa​nie jako
ego, umysł jest taki dys​funk​cjo​nal​ny. Cią​gle zaj​mu​je się utrzy​my​wa​niem przy ży​ciu prze​szło​ści, po​-
nie​waż bez niej – kim je​steś? Umysł sta​le wy​bie​ga też w przy​szłość, aby za​pew​nić so​bie prze​trwa​nie
i zna​leźć ja​kiś ro​dzaj uwol​nie​nia czy też speł​nie​nia. Mówi on – Któ​re​goś dnia, gdy wy​da​rzy się to
lub tam​to, wszyst​ko bę​dzie w po​rząd​ku, a ja sta​nę się szczę​śli​wy i pe​łen po​ko​ju.

Na​wet,  je​śli  wy​da​je  się,  że  ego  zaj​mu​je  się  chwi​lą  obec​ną,  tak  na​praw​dę  wca​le  jej  nie  wi​dzi.

Po​strze​ga ją błęd​nie, bo pa​trzy ocza​mi prze​szło​ści. Albo re​du​ku​je te​raź​niej​szość do środ​ka dla osią​-
gnię​cia ja​kie​goś celu – obiek​tu, któ​ry umiej​sco​wio​ny jest za​wsze w przy​szło​ści, wy​two​rzo​nej przez
pro​jek​cje umy​słu. Ob​ser​wuj swój umysł, a zo​ba​czysz, że dzia​ła do​kład​nie w ten spo​sób.

Obec​na  chwi​la  za​wie​ra  w  so​bie  klucz  do  wy​zwo​le​nia.  Ale  nie  mo​żesz  za​nu​rzyć  się  w  niej  tak

dłu​go, jak je​steś swo​im umy​słem.

Oświe​ce​nie  ozna​cza  wznie​sie​nie  się  po​nad  myśl.  W  tym  sta​nie  na​dal  wy​ko​rzy​stu​jesz  my​ślą​cy

umysł, gdy jest to po​trzeb​ne, ale w bar​dziej spój​ny i efek​tyw​ny spo​sób niż do​tych​czas. Uży​wasz go
głów​nie dla ce​lów prak​tycz​nych, ale je​steś wol​ny od bez​wied​nej, we​wnętrz​nej pa​pla​ni​ny i do​świad​-
czasz ci​szy.

A gdy już uży​wasz umy​słu, szcze​gól​nie, gdy po​trzeb​ne jest ja​kieś kre​atyw​ne roz​wią​za​nie, oscy​lu​-

jesz  przez  kil​ka  mi​nut  po​mię​dzy  my​ślą,  a  ci​szą,  po​mię​dzy  umy​słem,  a  nie-umy​słem.  Nie-umysł  jest
świa​do​mo​ścią bez my​śli. Tyl​ko w ten spo​sób moż​na my​śleć twór​czo, po​nie​waż tyl​ko wte​dy myśl ma
ja​kąś re​al​ną siłę. Kie​dy nie wy​pły​wa z kró​le​stwa świa​do​mo​ści i nie jest z nim po​łą​czo​na, szyb​ko sta​-
je się ja​ło​wa, obłą​ka​na i de​struk​cyj​na.

*****

background image

EMOCJA – REAKCJA CIAŁA NA UMYSŁ

Umysł  –  zgod​nie  ze  spo​so​bem,  w  ja​kim  uży​wam  tego  sło​wa  –  jest  nie  tyl​ko  my​ślą.  Za​wie​ra  on

rów​nież  two​je  emo​cje  oraz  wszel​kie  men​tal​no-emo​cjo​nal​ne  wzor​ce  re​ago​wa​nia.  Na  sty​ku  cia​ła
i umy​słu po​wsta​je emo​cja. Moż​na po​wie​dzieć, że jest to re​ak​cja cia​ła na umysł albo ina​czej – od​bi​-
cie umy​słu w cie​le.

Im bar​dziej iden​ty​fi​ku​jesz się z my​śle​niem – tym, co lu​bisz i cze​go nie lu​bisz, osą​da​mi i in​ter​pre​-

ta​cja​mi – to zna​czy im mniej je​steś obec​ny jako ob​ser​wu​ją​ca świa​do​mość, tym bar​dziej na​ła​do​wa​na
ener​gią emo​cja bę​dzie się po​ja​wiać czy bę​dziesz tego świa​do​my czy nie. Je​że​li nie po​tra​fisz od​czu​-
wać wła​snych emo​cji lub, je​śli od​ci​nasz się od nich, do​świad​czysz ich w koń​cu na czy​sto fi​zycz​nym
po​zio​mie, jako pe​wien symp​tom lub pro​blem.

GDY MASZ TRUD​NO​ŚCI Z OD​CZU​WA​NIEM EMO​CJI, za​cznij od kon​cen​tra​cji uwa​gi na

we​wnętrz​nym polu ener​gii swo​je​go cia​ła. Czuj cia​ło od we​wnątrz.

To spra​wi, że na​wią​żesz lep​szy kon​takt z nimi.

Je​śli  na​praw​dę  chcesz  po​znać  swój  umysł,  cia​ło  za​wsze  da  ci  praw​dzi​we  od​bi​cie,  tego,  co

jest jego tre​ścią. Patrz, więc na swo​je emo​cje, a ra​czej od​czu​waj je w swo​im cie​le. Je​że​li jest
oczy​wi​sty kon​flikt mię​dzy nimi, a tym, co po​ja​wia się w umy​śle – myśl bę​dzie kła​mać, emo​cja
po​wie praw​dę. Oczy​wi​ście nie osta​tecz​ną praw​dę o tym, kim je​steś, ale tę względ​ną, o sta​nie
two​je​go umy​słu w da​nym mo​men​cie.

Mo​żesz  nie  być  w  sta​nie  ob​jąć  nie​świa​do​mej  ak​tyw​no​ści  umy​słu  czy​stą  uwa​gą,  ale  za​wsze

bę​dzie to od​zwier​cie​dlo​ne w cie​le jako emo​cja i wła​śnie tego mo​żesz stać się świa​do​my.

Ob​ser​wo​wa​nie  emo​cji  w  ten  spo​sób,  jest  za​sad​ni​czo  tym  sa​mym,  co  słu​cha​nie  i  śle​dze​nie

my​śli, któ​re opi​sa​łem wcze​śniej. Je​dy​ną róż​ni​cą jest to, że, pod​czas gdy myśl jest w two​jej gło​-
wie,  emo​cja  po​sia​da  sil​ny  kom​po​nent  fi​zycz​ny  i  może  być  od​czu​wa​na  w  ca​łym  cie​le.  Mo​żesz
po​zwo​lić emo​cji na peł​ne prze​ja​wie​nie, nie bę​dąc jed​no​cze​śnie przez nią kon​tro​lo​wa​ny. W ten
spo​sób prze​sta​jesz być emo​cją – sta​jesz się świad​kiem, ob​ser​wu​ją​cą obec​no​ścią.

Je​śli  bę​dziesz  to  prak​ty​ko​wał,  wszyst​ko,  co  nie​świa​do​me  w  to​bie,  zo​sta​nie  wpro​wa​dzo​ne

w świa​tło świa​do​mo​ści.

NIECH  WEJ​DZIE  CI  W  NA​WYK  PY​TA​NIE  SIE​BIE,  –  Co  wy​da​rza  się  we  mnie  wła​śnie

w tej chwi​li? To py​ta​nie po​ka​że ci praw​dzi​wy kie​ru​nek. Ale nie ana​li​zuj go, zwy​czaj​nie ob​ser​-
wuj. Na​kie​ruj swo​ją uwa​gę na wła​sne wnę​trze. Po​czuj ener​gię emo​cji.

Je​że​li  nie  za​uwa​żysz  żad​nej  emo​cji,  spro​wadź  swo​ją  uwa​gę  głę​biej,  do  we​wnętrz​ne​go  pola

ener​gii cia​ła. To jest bra​ma do Ist​nie​nia.

background image

Roz​dział 2

– 

POCHODZENIE LĘKU

W  sen​sie  psy​cho​lo​gicz​nym,  lęk  po​zba​wio​ny  jest  ja​kie​go​kol​wiek  związ​ku  z  kon​kret​nym,  bez​po​-

śred​nim za​gro​że​niem. Prze​ja​wia się on w wie​lu for​mach, jako: nie​po​kój, mar​twie​nie, oba​wa, ner​wo​-
wość, na​pię​cie, strach, fo​bia itp. Taki psy​cho​lo​gicz​ny lęk do​ty​czy za​wsze cze​goś, co może się wy​da​-
rzyć, a nie tego, co ak​tu​al​nie się dzie​je.

Ty je​steś tu i te​raz, pod​czas gdy twój umysł prze​by​wa w przy​szło​ści. To two​rzy lę​ko​wy roz​ziew.

I je​śli iden​ty​fi​ku​jesz się z umy​słem, tra​cąc kon​takt z po​tę​gą i pro​sto​tą TE​RAZ, ta lę​ko​wa wy​rwa bę​-
dzie  sta​le  ci  to​wa​rzy​szyć.  Za​wsze  ja​koś  dasz  so​bie  radę  z  obec​ną  chwi​lą,  ale  nie  je​steś  w  sta​nie
zmie​rzyć się z czymś, co jest tyl​ko pro​jek​cją umy​słu, z przy​szło​ścią.

Po​nad​to tak dłu​go jak utoż​sa​miasz się z umy​słem, to ego rzą​dzi two​im ży​ciem. Z po​wo​du jego ilu​-

zo​rycz​nej na​tu​ry i wy​pra​co​wa​nych me​cha​ni​zmów obron​nych, jest ono bar​dzo nie​pew​ne i po​dat​ne na
wszel​kie​go  ro​dza​ju  zra​nie​nia.  Po​strze​ga  sie​bie  w  cią​głym  za​gro​że​niu.  Jest  tak  na​wet  wte​dy,  gdy  na
ze​wnątrz jawi się jako bar​dzo pew​ne sie​bie. Pa​mię​taj, że emo​cja jest re​ak​cją cia​ła na umysł. A jaką
to wia​do​mość nie​ustan​nie otrzy​mu​je cia​ło od tej fał​szy​wej, wy​two​rzo​nej przez umysł jaź​ni? Nie​bez​-
pie​czeń​stwo – je​stem za​gro​żo​ny. Czy już do​my​śla​cie się, jaka emo​cja ge​ne​ro​wa​na jest przez ten cią​-
gły prze​kaz? Oczy​wi​ście – lęk.

Z po​zo​ru wy​da​je się, że lęk po​sia​da wie​le przy​czyn. Jest lęk przed utra​tą, lęk przed po​raż​ką, lęk

przed  zra​nie​niem,  ale  osta​tecz​nie  każ​dy  lęk  jest  tyl​ko  lę​kiem  ego  przed  śmier​cią  i  uni​ce​stwie​niem.
Dla nie​go śmierć czy​ha za​wsze tuż za ro​giem. W tym sta​nie iden​ty​fi​ka​cji z umy​słem, lęk przed śmier​-
cią wpły​wa na każ​dy aspekt two​je​go ży​cia.

Na przy​kład weź​my tak try​wial​ną i po​zor​nie nor​mal​ną rzecz jak na​wy​ko​wa po​trze​ba po​sia​da​nia

ra​cji  w  spo​rze.  Obro​na  men​tal​nej  po​zy​cji,  z  któ​rą  się  iden​ty​fi​ku​jesz  spo​wo​do​wa​na  jest  lę​kiem  ego
przed śmier​cią. Utoż​sa​mia​jąc się ze sta​no​wi​skiem, że je​steś w błę​dzie, two​je opar​te na umy​śle po​-
czu​cie sie​bie, jest po​waż​nie za​gro​żo​ne uni​ce​stwie​niem. A więc ty jako ego, nie mo​żesz po​zwo​lić so​-
bie na to, aby się my​lić. Być w błę​dzie – zna​czy umrzeć. Z tego po​wo​du to​czo​no wie​le wo​jen, a nie​-
zli​czo​na ilość związ​ków zo​sta​ła ze​rwa​na.

Gdy już prze​sta​jesz utoż​sa​miać się z umy​słem, to czy masz ra​cję czy nie, nie czy​ni żad​nej róż​ni​cy

two​je​mu po​czu​ciu sie​bie. A więc ta sil​nie kom​pul​syw​na i głę​bo​ko nie​świa​do​ma po​trze​ba po​sia​da​nia
ra​cji, któ​ra jest swo​istą for​mą prze​mo​cy, nie bę​dzie się po​ja​wiać. Mo​żesz ja​sno i sta​now​czo okre​ślać
jak  się  czu​jesz  i  co  my​ślisz,  ale  nie  bę​dzie  w  tym  żad​nej  agre​syw​no​ści,  ani  od​ru​chów  obron​nych.
Swo​je po​czu​cie sie​bie bę​dziesz czer​pać nie z umy​słu, a głęb​sze​go i praw​dziw​sze​go miej​sca w so​bie.

OB​SER​WUJ W SO​BIE WSZEL​KIE PRZE​JA​WY DE​FEN​SYW​NO​ŚCI. Cze​go bro​nisz? Fik​-

cyj​ne​go  two​ru.  Ilu​zo​rycz​nej  toż​sa​mo​ści  i  wy​obra​że​nia  w  swo​im  umy​śle.  Czy​niąc  te  wzor​ce
świa​do​my​mi, po​przez ich ob​ser​wa​cję, prze​sta​jesz się z nimi utoż​sa​miać.

W świe​tle świa​do​mo​ści każ​dy nie​świa​do​my sche​mat, szyb​ko ule​ga roz​pusz​cze​niu. To bę​dzie

ko​niec wszel​kich spo​rów i gier o wła​dzę, któ​re są tak nisz​czą​ce dla wszyst​kich re​la​cji. W isto​-

background image

cie pa​no​wa​nie nad in​ny​mi jest sła​bo​ścią ukry​tą pod oka​zy​wa​ną siłą. Praw​dzi​wa moc jest we​-
wnątrz i jest ci do​stęp​na TE​RAZ.

Umysł za​wsze sta​ra się za​prze​czyć TE​RAZ i uciec od nie​go. Mó​wiąc ina​czej, im bar​dziej iden​ty​-

fi​ku​jesz się z nim, tym bar​dziej cier​pisz. I od​wrot​nie – im bar​dziej je​steś zdol​ny usza​no​wać i przy​jąć
TE​RAZ, tym bar​dziej je​steś wol​ny od bólu i cier​pie​nia, wol​ny od ego​tycz​ne​go umy​słu.

Je​śli nie chcesz już two​rzyć bólu dla sie​bie i in​nych, je​śli nie chcesz do​da​wać no​we​go cier​pie​nia

do tego, któ​re od daw​na no​sisz w so​bie, nie ge​ne​ruj wię​cej cza​su albo przy​naj​mniej nie wię​cej, niż
to ko​niecz​ne w prak​tycz​nych aspek​tach ży​cia. Jak prze​stać two​rzyć czas?

UŚWIA​DOM  SO​BIE  GŁĘ​BO​KO,  ŻE  OBEC​NA  CHWI​LA  JEST  WSZYST​KIM,  CO  MASZ.

Spraw, aby TE​RAZ sta​ło się głów​nym cen​trum two​je​go ży​cia.

O  ile  wcze​śniej  ży​łeś  w  cza​sie,  skła​da​jąc  krót​kie  wi​zy​ty  w  TE​RAZ,  obec​nie  za​miesz​kaj  na

sta​łe w TE​RAZ i skła​daj krót​kie wi​zy​ty w prze​szło​ści i przy​szło​ści. Rób to tyl​ko wte​dy, gdy jest
to po​trzeb​ne, by po​ra​dzić so​bie z ak​tu​al​ną sy​tu​acją.

Za​wsze mów – TAK – obec​nej chwi​li.

*****

background image

KONIEC ILUZJI CZASU

Oto  klucz  –  za​kończ  ilu​zję  cza​su.  Czas  i  umysł  są  nie​ro​ze​rwal​nie  ze  sobą  zwią​za​ne.  Usuń  czas

z umy​słu, a on się za​trzy​ma – do​pó​ki zno​wu nie zde​cy​du​jesz się go użyć.

Iden​ty​fi​ko​wa​nie  się  z  umy​słem  ozna​cza  by​cie  uwię​zio​nym  w  cza​sie  –  przy​mus  ży​cia  wy​łącz​nie

w pa​mię​ci lub ocze​ki​wa​niu. To two​rzy nie​koń​czą​ce się za​ab​sor​bo​wa​nie prze​szło​ścią i przy​szło​ścią
oraz nie​chęć do usza​no​wa​nia i uzna​nia obec​nej chwi​li – po​zwo​le​nia na jej ist​nie​nie. Ten przy​mus po​-
wsta​je, po​nie​waż prze​szłość daje ci toż​sa​mość, a przy​szłość utrzy​mu​je obiet​ni​cę zba​wie​nia i daje ja​-
kąś for​mę speł​nie​nia. Oby​dwie są złu​dze​nia​mi.

Im bar​dziej je​steś skon​cen​tro​wa​ny na cza​sie – prze​szło​ści, bądź przy​szło​ści – tym mniej do​strze​-

gasz TE​RAZ, któ​re jest naj​cen​niej​szą rze​czą, jaka ist​nie​je.

Dla​cze​go  jest  ona  tak  cen​na?  Po  pierw​sze,  dla​te​go,  że  jest  to  je​dy​na  rzecz,  jaka  ist​nie​je.  To

wszyst​ko, co jest. Wiecz​na te​raź​niej​szość to prze​strzeń, w któ​rej roz​wi​ja się całe ży​cie. Je​dy​ny czyn​-
nik, któ​ry po​zo​sta​je sta​ły i nie zmien​ny. Ży​cie jest TE​RAZ. Ni​g​dy nie było ta​kie​go cza​su, gdy ży​cie
nie było te​raz. Ni​g​dy też ta​kie​go nie bę​dzie.

Po dru​gie TE​RAZ jest je​dy​nym miej​scem, któ​re może wy​nieść cię poza ogra​ni​cze​nia umy​słu. To

je​dy​ny punkt do​stę​pu do po​zba​wio​ne​go cza​su i for​my kró​le​stwa Ist​nie​nia.

Czy  kie​dy​kol​wiek  do​świad​czy​łeś,  zro​bi​łeś,  po​my​śla​łeś  czy  od​czu​łeś  co​kol​wiek  poza  TE​RAZ?

Czy my​ślisz, że kie​dy​kol​wiek coś ta​kie​go zro​bisz? Czy moż​li​we, aby co​kol​wiek wy​da​rzy​ło się albo
ist​nia​ło poza TE​RAZ? Od​po​wiedź jest oczy​wi​sta, czyż nie?

Ni​g​dy nic nie wy​da​rzy​ło się w prze​szło​ści. Wy​da​rzy​ło się w TE​RAZ. Nic ni​g​dy nie wy​da​rzy się

w przy​szło​ści. Wy​da​rzy się w TE​RAZ.

Esen​cja  tego,  o  czym  mó​wię,  nie  może  być  zro​zu​mia​na  przez  umysł.  W  mo​men​cie,  gdy  to  poj​-

miesz, na​stą​pi prze​su​nię​cie świa​do​mo​ści od umy​słu do Ist​nie​nia, z cza​su w obec​ność. Na​gle od​czu​-
jesz, że wszyst​ko oży​wa, pro​mie​niu​je ener​gią i ema​nu​je Ist​nie​niem.

background image

Roz​dział 3

– 

WKRACZAJĄC W TERAZ

Wraz z bez​cza​so​wym wy​mia​rem po​ja​wia się inny ro​dzaj po​zna​nia, któ​ry nie za​bi​ja du​cha, miesz​-

ka​ją​ce​go  w  każ​dej  isto​cie  i  każ​dej  rze​czy.  Po​zna​nie  to  nie  nisz​czy  świę​to​ści  i  ta​jem​ni​cy  ży​cia,  ale
wy​ra​ża głę​bo​ką mi​łość i sza​cu​nek dla wszyst​kie​go, co jest. Umysł nic nie wie o tego ro​dza​ju wie​dzy.

PRZE​ŁAM  STA​RY  SCHE​MAT  za​prze​cza​nia  obec​nej  chwi​li  i  sta​wia​nia  jej  opo​ru.  Uczyń

swo​ją prak​ty​ką wy​co​fy​wa​nie uwa​gi z prze​szło​ści lub przy​szło​ści, je​śli nie są ci do ni​cze​go po​-
trzeb​ne. W co​dzien​nym ży​ciu sta​raj się jak naj​wię​cej prze​by​wać poza wy​mia​rem cza​su.

Je​śli na po​cząt​ku bę​dzie ci trud​no wejść w TE​RAZ bez​po​śred​nio, za​cznij ob​ser​wo​wać na​wy​-

ko​wą  skłon​ność  umy​słu,  aby  z  nie​go  ucie​kać.  Za​uwa​żysz,  że  po​strze​ga​na  w  wy​obraź​ni  przy​-
szłość jest lep​sza lub gor​sza niż te​raź​niej​szość. Je​śli jest lep​sza, daje ci na​dzie​ję albo przy​jem​-
ne ocze​ki​wa​nie. Je​śli gor​sza – bu​dzi nie​po​kój. Obie są złu​dze​niem.

Dzię​ki sa​mo​ob​ser​wa​cji, co​raz wię​cej obec​no​ści po​ja​wia się au​to​ma​tycz​nie w ży​ciu. Gdy tyl​-

ko uświa​da​miasz so​bie, że nie je​steś obec​ny – sta​jesz się obec​ny. Ile​kroć je​steś w sta​nie ob​ser​-
wo​wać swój umysł, nie je​steś jego więź​niem. Po​ja​wia się nowy czyn​nik – coś, co nie po​cho​dzi
z umy​słu – bę​dą​ca świad​kiem obec​ność.

Bądź  obec​ny  jako  ob​ser​wa​tor  wła​sne​go  umy​słu  –  swo​ich  my​śli,  emo​cji,  a  tak​że  re​ak​cji  na

róż​ne  sy​tu​acje.  Bądź  przy​naj​mniej  tak  za​in​te​re​so​wa​ny  wła​sny​mi  re​ak​cja​mi,  jak  sy​tu​acją  czy
oso​bą, któ​ra je wy​wo​łu​je.

Za​uważ rów​nież jak czę​sto two​ja uwa​ga wra​ca do prze​szło​ści lub wy​bie​ga w przy​szłość. Nie

osą​dzaj i nie ana​li​zuj tego, na co pa​trzysz. Ob​ser​wuj myśl i re​ak​cję, od​czu​waj emo​cję. Nie rób
z  tego  oso​bi​ste​go  pro​ble​mu.  Od​czu​jesz  wte​dy  coś  znacz​nie  po​tęż​niej​sze​go,  niż  ja​ka​kol​wiek
rzecz,  któ​rą  pod​da​jesz  ob​ser​wa​cji  –  ci​chą,  nie​po​ru​szo​ną  obec​ność,  ukry​tą  za  tre​ścią  umy​słu,
mil​czą​ce​go świad​ka.

In​ten​syw​na obec​ność jest nie​zbęd​na, gdy pew​ne sy​tu​acje wy​zwa​la​ją re​ak​cje o moc​nym, emo​cjo​-

nal​nym cha​rak​te​rze. Jest tak zwłasz​cza wte​dy, gdy za​gro​żo​ne jest two​je wy​obra​że​nie o so​bie, po​ja​-
wia się wy​zwa​nie, któ​re po​wo​du​je lęk, spra​wy nie ukła​da​ją się do​brze lub od​zy​wa się ja​kiś daw​ny
kom​pleks emo​cjo​nal​ny. W  ta​kich chwi​lach masz  skłon​ność do po​pa​da​nia  w nie​świa​do​mość. Two​ja
re​ak​cja  lub  emo​cja  cał​ko​wi​cie  przej​mu​ją  kon​tro​lę.  Sta​jesz  się  nimi.  Od​gry​wasz  je.  Uspra​wie​dli​-
wiasz, fe​ru​jesz wy​ro​ki, ata​ku​jesz, bro​nisz – za​po​mi​na​jąc, że to nie ty sam, tyl​ko na​wy​ko​wa re​ak​cja –
umysł w swo​im zwy​cza​jo​wym try​bie prze​trwa​nia.

Kie​dy  iden​ty​fi​ku​jesz  się  z  umy​słem,  za​si​lasz  go  ener​gią.  Kie​dy  go  ob​ser​wu​jesz,  wy​co​fu​jesz  ją

z  nie​go.  Utoż​sa​mie​nie  z  umy​słem,  ge​ne​ru​je  czas.  Ob​ser​wa​cja  –  otwie​ra  wy​miar  bez​cza​so​wo​ści.
Ener​gia wy​co​fa​na z umy​słu za​mie​nia się w obec​ność. Kie​dy już po​tra​fisz od​czuć, co to zna​czy być
obec​nym, bę​dzie ci dużo ła​twiej wy​kro​czyć poza czas, gdy prze​sta​je być po​trzeb​ny do ce​lów prak​-
tycz​nych. Mo​żesz wte​dy jesz​cze głę​biej wejść w TE​RAZ.

background image

To by​naj​mniej nie osła​bia zdol​no​ści po​słu​gi​wa​nia się cza​sem – prze​szło​ścią lub przy​szło​ścią –

kie​dy wy​ma​ga​ją tego wzglę​dy prak​tycz​ne. Nie osła​bia to rów​nież zdol​no​ści do ko​rzy​sta​nia z umy​słu.
Wręcz prze​ciw​nie wzmac​nia ją. Kie​dy go uży​jesz bę​dzie bar​dziej prze​ni​kli​wy i sku​pio​ny.

Oso​by oświe​co​ne są za​sad​ni​czo sku​pio​ne na TE​RAZ, po​zo​sta​jąc pe​ry​fe​ryj​nie świa​do​me wy​mia​-

ru cza​su. Mó​wiąc ina​czej, na​dal uży​wa​ją cza​su ze​ga​ro​we​go, ale są wol​ne od cza​su psy​cho​lo​gicz​ne​-
go.

*****

background image

WYZWOLENIE Z CZASU PSYCHOLOGICZNEGO

Na​ucz się po​słu​gi​wać cza​sem (na​zwij​my go ze​ga​ro​wym) w prak​tycz​nych aspek​tach swo​je​go ży​-

cia.  Kie​dy  jed​nak  za​ła​twisz  spra​wy,  któ​re  go  wy​ma​ga​ją,  na​tych​miast  po​wra​caj  do  chwi​li  obec​nej.
W ten spo​sób unik​niesz na​war​stwia​nia cza​su psy​cho​lo​gicz​ne​go, któ​ry za​wie​ra w so​bie utoż​sa​mie​nie
z prze​szło​ścią i nie​ustan​ną, na​wy​ko​wą pro​jek​cję w przy​szłość.

Kie​dy  wy​zna​czysz  so​bie  cel  i  dą​żysz  do  jego  osią​gnię​cia,  uży​wasz  cza​su  ze​ga​ro​we​go.  Je​steś

świa​do​my punk​tu, do któ​re​go chcesz do​trzeć, po​świę​ca​jąc jed​no​cze​śnie peł​ną uwa​gę każ​de​mu kro​ko​-
wi,  któ​ry  sta​wiasz  w  tej  wła​śnie  chwi​li.  Jed​nak,  je​śli  nad​mier​nie  sku​pisz  się  na  wy​ty​czo​nym  celu,
po​nie​waż  szu​kasz  szczę​ścia,  speł​nie​nia  czy  bar​dziej  kom​plet​ne​go  ob​ra​zu  sie​bie,  nie  sza​nu​jesz  już
TE​RAZ. Re​du​ku​jesz go do za​le​d​wie od​skocz​ni ku przy​szło​ści, któ​ra sama w so​bie nie ma więk​sze​go
zna​cze​nia. Czas ze​ga​ro​wy za​mie​nia się wte​dy w czas psy​cho​lo​gicz​ny. Two​ja ży​cio​wa po​dróż prze​-
sta​je być przy​go​dą. Sta​je się ob​se​syj​ną po​trze​bą osią​ga​nia, do​cie​ra​nia i suk​ce​su. Prze​sta​jesz do​strze​-
gać  kwia​ty  przy  dro​dze  i  nie  czu​jesz  ich  za​pa​chu.  Tra​cisz  świa​do​mość  pięk​na  i  cu​dow​no​ści  ży​cia,
któ​re roz​kwi​ta wszę​dzie, wo​kół, kie​dy je​steś obec​ny w TE​RAZ.

Czy za​zwy​czaj pró​bu​jesz zna​leźć się gdzie in​dziej niż aku​rat je​steś? Czy więk​szość two​ich dzia​-

łań to tyl​ko środ​ki do uzy​ska​nia ja​kie​goś celu w przy​szło​ści? Czy speł​nie​nie jest za​wsze tuż za ro​-
giem  albo  ogra​ni​cza  się  do  krót​ko​trwa​łych  przy​jem​no​ści  ta​kich  jak  seks,  je​dze​nie,  pi​cie,  nar​ko​ty​ki
czy  roz​ma​ite  pod​nie​ty  i  atrak​cje?  Czy  kon​cen​tru​jesz  się  na  tym,  aby  stać  się  kimś,  coś  zdo​być  lub
osią​gnąć?  Czy  usta​wicz​nie  uga​niasz  się  za  nową  por​cją  przy​jem​no​ści  lub  dresz​cza​mi  emo​cji?  Czy
wie​rzysz, że gdy zgro​ma​dzisz wię​cej dóbr ma​te​rial​nych, uzy​skasz speł​nie​nie, bę​dziesz wy​star​cza​ją​co
do​bry albo psy​chicz​nie speł​nio​ny? Czy cze​kasz na męż​czy​znę lub ko​bie​tę, któ​rzy nada​dzą sens two​je​-
mu ży​ciu?

Kie​dy świa​do​mość po​zo​sta​je w nor​mal​nym, nie​oświe​co​nym sta​nie iden​ty​fi​ka​cji z umy​słem, moc

i nie​skoń​czo​ny kre​atyw​ny po​ten​cjał, któ​ry skry​wa w so​bie TE​RAZ są pra​wie cał​ko​wi​cie prze​sło​nię​-
te przez czas psy​cho​lo​gicz​ny. Two​je ży​cie tra​ci wte​dy swo​ją świe​żość, ży​wot​ność i po​czu​cie cu​dow​-
no​ści. Sta​re wzor​ce my​śli, emo​cji, za​cho​wań i pra​gnień są od​gry​wa​ne w nie​koń​czą​cych się po​wta​-
rza​ją​cych  przed​sta​wie​niach.  Sce​na​riu​sze  kre​owa​ne  przez  umysł  dają  ci  kon​kret​ną  toż​sa​mość  i  rolę,
ale wy​pa​cza​ją lub przy​sła​nia​ją rze​czy​wi​stość chwi​li obec​nej. Po​wsta​ją wte​dy ob​se​sje na te​mat przy​-
szło​ści, jako uciecz​ki te​raź​niej​szo​ści, któ​ra nie przy​no​si sa​tys​fak​cji.

To, co po​strze​gasz jako przy​szłość jest nie​od​łącz​ną czę​ścią two​je​go obec​ne​go sta​nu świa​do​mo​-

ści.  Je​śli  twój  umysł  dźwi​ga  cięż​kie  brze​mię  prze​szło​ści,  do​świad​czysz  tego  jesz​cze  wię​cej.  Prze​-
szłość  nie​ustan​nie  od​ra​dza  się  przez  brak  obec​no​ści.  Ja​kość  two​jej  świa​do​mo​ści  w  tej  chwi​li,  jest
tym, co kształ​tu​je przy​szłość – któ​ra oczy​wi​ście może być do​świad​czo​na tyl​ko TE​RAZ.

Sko​ro to ja​kość two​jej świa​do​mo​ści w tej chwi​li de​ter​mi​nu​je two​ją przy​szłość, to co prze​są​dza

o ja​ko​ści two​jej świa​do​mo​ści? To, w ja​kim stop​niu je​steś obec​ny. A więc to TE​RAZ jest je​dy​nym
punk​tem,  w  któ​rym  może  po​ja​wić  się  praw​dzi​wa  zmia​na.  Je​dy​nie  w  TE​RAZ  może  roz​pu​ścić  się
prze​szłość.

Być może cięż​ko ci roz​po​znać, że to czas jest przy​czy​ną two​je​go cier​pie​nia i pro​ble​mów. Skła​-

dasz je zwy​kle na karb okre​ślo​nych sy​tu​acji i z kon​wen​cjo​nal​ne​go punk​tu wi​dze​nia masz ra​cję. Do​-

background image

pó​ki jed​nak nie upo​rasz się z pod​sta​wo​wą, stwa​rza​ją​cą pro​ble​my, dys​funk​cją umy​słu – jego przy​wią​-
za​niem do prze​szło​ści i przy​szło​ści oraz ne​go​wa​niu TE​RAZ – pro​ble​my będą po​ja​wiać się je​den po
dru​gim.

Na​wet gdy​by ja​kimś cu​dem, jesz​cze dziś uwol​nio​no cię od wszyst​kich pro​ble​mów i tego, co po​-

strze​gasz jako przy​czy​ny cier​pie​nia i nie​szczę​śli​wo​ści, ale ty nie stał​byś się bar​dziej obec​ny i bar​-
dziej świa​do​my, od​krył​byś wkrót​ce, że na​po​ty​kasz te same sy​tu​acje, któ​re po​dą​ża​ją za tobą jak cień,
do​kąd​kol​wiek się udasz. W grun​cie rze​czy ist​nie​je bo​wiem tyl​ko je​den pro​blem – umysł po​chło​nię​ty
cza​sem.

Nie od​naj​dziesz zba​wie​nia w cza​sie. Nie od​zy​skasz wol​no​ści w przy​szło​ści.

TO OBEC​NOŚĆ JEST KLU​CZEM do wol​no​ści, a więc mo​żesz być wol​ny tyl​ko TE​RAZ.

*****

background image

ODNAJDYWANIE ŻYCIA PRZESŁONIĘTEGO TWOJĄ

SYTUACJĄ ŻYCIOWĄ

To, co okre​ślasz mia​nem ży​cia po​win​no być na​zwa​ne ży​cio​wą sy​tu​acją. Jest ona zwią​za​na z cza​-

sem psy​cho​lo​gicz​nym – prze​szło​ścią i przy​szło​ścią. Ja​kieś mi​nio​ne spra​wy nie po​to​czy​ły się tak jak
chcia​łeś. Wciąż opie​rasz się temu, co się wy​da​rzy​ło, wzbra​niasz się też przed tym, co dzie​je się te​-
raz. Na​dzie​ja do​da​je ci sił, ale jed​no​cze​śnie sku​pia two​ją uwa​gę na przy​szło​ści. W ten spo​sób utrwa​-
la się skłon​ność do ne​go​wa​nia TE​RAZ i tym sa​mym utrzy​mu​je się two​ja udrę​ka.

PRZEZ  CHWI​LĘ  ZA​PO​MNIJ  O  SWO​JEJ  SY​TU​ACJI  ŻY​CIO​WEJ  i  skup  całą  uwa​gę  na

ży​ciu.

Sy​tu​acja ży​cio​wa roz​gry​wa się w cza​sie. Ży​cie jest TE​RAZ.

Sy​tu​acja ży​cio​wa to wy​twór umy​słu. Ży​cie jest rze​czy​wi​ste.

Znajdź wą​ską furt​kę wio​dą​cą do ży​cia. Ta furt​ka to TE​RAZ. Za​węź swo​je ży​cie do tego mo​-

men​tu.  Two​ja  sy​tu​acja  ży​cio​wa  może  być  peł​na  pro​ble​mów  –  jak  dzie​je  się  to  w  więk​szo​ści
przy​pad​ków, – ale przyj​rzyj się czy masz ja​kiś pro​blem w tej chwi​li. Nie ju​tro lub za dzie​sięć
mi​nut, ale obec​nie. Czy wła​śnie TE​RAZ masz ja​kiś pro​blem?

Kie​dy  przy​tła​cza​ją  cię  pro​ble​my  nie  ma  miej​sca  na  co​kol​wiek  no​we​go.  Nie  ma  prze​strze​ni  na

roz​wią​za​nie.  Dla​te​go  kie​dy​kol​wiek  mo​żesz,  zrób  tro​chę  miej​sca,  stwórz  odro​bi​nę  prze​strze​ni,  aby
od​na​leźć ży​cie prze​sło​nię​te sy​tu​acją ży​cio​wą.

W PEŁ​NI UŻY​WAJ ZMY​SŁÓW. Bądź tam, gdzie je​steś. Roz​gląd​nij się. Po pro​stu patrz, nie

in​ter​pre​tuj. Do​strze​gaj świa​tło, kształ​ty, bar​wy, fak​tu​ry. Bądź świa​do​my ci​chej obec​no​ści każ​-
dej rze​czy. Bądź świa​do​my prze​strze​ni, dzię​ki któ​rej wszyst​ko ist​nie​je.

Słu​chaj dźwię​ków. Nie oce​niaj ich. Słu​chaj ci​szy ukry​tej pod dźwię​ka​mi.

Do​tknij cze​goś. Cze​go​kol​wiek. Po​czuj i roz​po​znaj w tym Ist​nie​nie.

Ob​ser​wuj rytm swo​je​go od​de​chu. Czuj jak po​wie​trze wpły​wa i wy​pły​wa. Od​czu​waj ży​cio​wą

ener​gię we​wnątrz cia​ła. Po​zwól wszyst​kie​mu być – za​rów​no we​wnątrz, jak i na ze​wnątrz. Po​-
zwól na ist​ność wszyst​kich rze​czy. Wejdź głę​bo​ko w TE​RAZ.

W  ten  spo​sób  po​zo​sta​wiasz  za  sobą  za​bój​czy  świat  cza​su  i  men​tal​nych  abs​trak​cji.  Wy​cho​dzisz

z obłą​ka​ne​go umy​słu, któ​ry wy​sy​sa two​ją ży​cio​wą ener​gię, po​wo​li za​tru​wa​jąc i nisz​cząc zie​mię. Bu​-
dzisz się ze snu cza​su i wcho​dzisz w obec​ność.

*****

background image

WSZYSTKIE PROBLEMY TO UROJENIA UMYSŁU

SKUP SWO​JĄ UWA​GĘ NA TE​RAZ i po​wiedz mi, jaki masz pro​blem w tym mo​men​cie?

Nie udzie​lasz od​po​wie​dzi, po​nie​waż to nie​moż​li​we, abyś miał ja​ki​kol​wiek pro​blem, kie​dy two​ja

uwa​ga sku​pio​na jest w peł​ni na TE​RAZ. Ow​szem być może jest sy​tu​acja, któ​rą mu​sisz się za​jąć lub
za​ak​cep​to​wać. Ale dla​cze​go ro​bić z niej pro​blem?

Umysł nie​świa​do​mie uwiel​bia pro​ble​my, po​nie​waż stwa​rza​ją mu ro​dzaj toż​sa​mo​ści. To jest nor​-

mal​ne i sza​lo​ne za​ra​zem. Pro​blem ozna​cza, że roz​trzą​sasz w my​ślach daną sy​tu​ację, nie ma​jąc jed​nak
szcze​re​go za​mia​ru, ani moż​li​wo​ści pod​ję​cia już te​raz ja​kie​go​kol​wiek dzia​ła​nia. Nie​świa​do​mie wpla​-
tasz  go  we  wła​sną  toż​sa​mość,  Zo​sta​jesz  przy​tło​czo​ny  sy​tu​acją  ży​cio​wą,  tra​cąc  po​czu​cie,  że  ży​jesz.
Gu​bisz  po​czu​cie  Ist​nie​nia.  Albo,  kie​dy  in​dziej  dźwi​gasz  w  umy​śle  obłęd​ne  brze​mię  stu  róż​nych
spraw, któ​re masz zro​bić lub bę​dziesz mu​siał za​ła​twić w przy​szło​ści, za​miast sku​pić uwa​gę na jed​nej
czyn​no​ści, któ​rą mo​żesz wy​ko​nać te​raz.

KIE​DY TWO​RZYSZ PRO​BLEM – kreu​jesz ból. Wszyst​ko za​le​ży od pro​ste​go wy​bo​ru, pro​stej

de​cy​zji.:  Nie​za​leż​nie  od  tego,  co  się  wy​da​rza,  nie  będę  już  two​rzył  bólu  dla  sie​bie.  Nie  będę
wię​cej two​rzył pro​ble​mów.

Cho​ciaż to pro​sty wy​bór, jest za​ra​zem bar​dzo ra​dy​kal​ny. Nie do​ko​nasz go do​pó​ki na​praw​dę nie

masz dość cier​pie​nia. Nie bę​dziesz w sta​nie tego do​ko​nać, do​pó​ki nie do​trzesz do po​tę​gi TE​RAZ. Je​-
śli nie bę​dziesz two​rzył bólu dla sie​bie, nie bę​dziesz też po​wo​do​wał go u in​nych. Prze​sta​jąc kre​ować
pro​ble​my, nie bę​dziesz rów​nież za​nie​czysz​czać pięk​nej zie​mi, swo​jej we​wnętrz​nej prze​strze​ni i zbio​-
ro​wej ludz​kiej świa​do​mo​ści.

Je​śli po​wsta​nie sy​tu​acja, z któ​rą na bie​żą​co na​le​ży się upo​rać, two​je dzia​ła​nie bę​dzie kla​row​ne

i  spój​ne  pod  wa​run​kiem,  że  wy​ło​ni  się  ze  świa​do​mo​ści  obec​nej  chwi​li.  To  doda  mu  efek​tyw​no​ści.
Nie bę​dzie re​ak​cją po​cho​dzą​cą z uwa​run​ko​wa​ne​go prze​szło​ścią umy​słu, ale in​tu​icyj​ną od​po​wie​dzią
na sy​tu​ację. W in​nym przy​pad​ku, – kie​dy uwię​zio​ny w cza​sie umysł ze​chce za​re​ago​wać po swo​je​mu
– bar​dziej sku​tecz​ne oka​że się być może nie dzia​ła​nie – zwy​czaj​ne by​cie sku​pio​nym na TE​RAZ.

*****

background image

RADOŚĆ ISTNIENIA

Aby spraw​dzić czy nie da​łeś wcią​gnąć się w czas psy​cho​lo​gicz​ny, mo​żesz po​słu​żyć się pro​stym

kry​te​rium.

ZA​PY​TAJ SIE​BIE – Czy w tym, co te​raz ro​bię jest ra​dość, swo​bo​da i lek​kość? Je​śli ich nie

ma, to znak, że czas prze​sło​nił obec​ną chwi​lę, a ży​cie po​strze​gasz jako brze​mię albo wal​kę.

Je​śli w tym, co ro​bisz nie ma ra​do​ści, swo​bo​dy i lek​ko​ści to nie​ko​niecz​nie ozna​cza, że mu​-

sisz  za​cząć  ro​bić  coś  in​ne​go.  Może  wy​star​czy  zmie​nić  spo​sób  wy​ko​ny​wa​nia  da​nej  czyn​no​ści.
Jak jest za​wsze waż​niej​sze niż co. Sprawdź, czy mo​żesz zwró​cić więk​szą uwa​gę na samą czyn​-
ność, niż re​zul​tat koń​co​wy. W peł​ni skup się na tym, co nie​sie ze sobą ten mo​ment. To za​kła​da
cał​ko​wi​tą  ak​cep​ta​cję  tego,  co  jest,  po​nie​waż  nie  mo​żesz  ob​da​rzyć  peł​ną  uwa​gą  tego,  przed
czym jed​no​cze​śnie się wzbra​niasz.

Gdy tyl​ko usza​nu​jesz chwi​lę obec​ną, cała nie​szczę​śli​wość i zma​ga​nie roz​pu​ści się, a ży​cie po​pły​-

nie  ra​do​śnie  i  lek​ko.  Kie​dy  to  co  ro​bisz  –  na​wet  naj​prost​sza  czyn​ność  –  wy​pły​wa  ze  świa​do​me​go
kon​tak​tu z te​raź​niej​szo​ścią, jest w niej do​sko​na​łość, tro​ska i mi​łość.

NIE KON​CEN​TRUJ SIĘ NA OWO​CACH SWYCH DZIA​ŁAŃ – po pro​stu skup peł​ną uwa​gę

na sa​mej czyn​no​ści. Owoc po​ja​wi się we wła​ści​wym cza​sie. To po​tęż​na du​cho​wa prak​ty​ka.

Kie​dy uwal​niasz się od na​wy​ko​we​go uni​ka​nia TE​RAZ, ra​dość Ist​nie​nia prze​pły​wa przez wszyst​-

ko co ro​bisz. W mo​men​cie, gdy swo​ją uwa​gę kie​ru​jesz na TE​RAZ, od​czu​wasz obec​ność, ci​szę i po​-
kój. Przy​szłość prze​sta​je ci być po​trzeb​na jako źró​dło speł​nie​nia i sa​tys​fak​cji. Nie ocze​ku​jesz po niej
zba​wie​nia.  Nie  przy​wią​zu​jesz  się  więc  do  efek​tów  tego,  co  ro​bisz.  Ani  po​raż​ka  ani  suk​ces  nie  ma
mocy, aby wpły​nąć na twój we​wnętrz​ny stan Ist​nie​nia. Od​na​la​złeś ży​cie prze​sło​nię​te sy​tu​acją ży​cio​-
wą.

Pod nie​obec​ność cza​su psy​cho​lo​gicz​ne​go two​je po​czu​cie sie​bie wy​ra​sta z Ist​nie​nia, a nie oso​bi​-

stej  prze​szło​ści.  Dla​te​go  nie  od​czu​wasz  po​trze​by  sta​wa​nia  się  kimś  in​nym  niż  je​steś.  Ow​szem
w świe​cie, na po​zio​mie sy​tu​acji ży​cio​wej mo​żesz stać się za​moż​ny, zdo​być wie​dzę, od​nieść suk​ces,
uwol​nić się od tego czy tam​te​go, ale na głęb​szym po​zio​mie Ist​nie​nia, już te​raz je​steś kom​plet​ny i cał​-
ko​wi​ty.

*****

background image

STAN ŚWIADOMOŚCI POZA CZASEM

Kie​dy każ​da cząst​ka cia​ła jest tak obec​na, że od​czu​wa tęt​nią​ce w niej ży​cie i kie​dy mo​żesz po​-

czuć ży​cie w każ​dym mo​men​cie jako ra​dość Ist​nie​nia, moż​na po​wie​dzieć, że wy​zwo​li​łeś się z cza​su.
Być wol​nym od cza​su, to być wol​nym od psy​chicz​nych uwa​run​ko​wań prze​szło​ści jako two​jej toż​sa​-
mo​ści i przy​szło​ści jako na​rzę​dzia speł​nie​nia. To ob​ra​zu​je naj​bar​dziej do​głęb​ną prze​mia​nę świa​do​-
mo​ści, jaką moż​na so​bie wy​obra​zić.

KIE​DY  DO​ŚWIAD​CZY​ŁEŚ  JUŻ  PIERW​SZYCH  PRZE​BŁY​SKÓW  BEZ​CZA​SO​WE​GO

STA​NU  ŚWIA​DO​MO​ŚCI,  za​czy​nasz  oscy​lo​wać  po​mię​dzy  wy​mia​rem  cza​su  i  obec​no​ścią.  Na
po​cząt​ku  zda​jesz  so​bie  spra​wę  jak  rzad​ko  two​ja  uwa​ga  sku​pio​na  jest  na  TE​RAZ.  Jed​nak  ta
wie​dza, że nie je​steś obec​ny jest i tak wiel​kim suk​ce​sem – to zro​zu​mie​nie jest obec​no​ścią – na​-
wet, je​śli po​cząt​ko​wo przy​da​rza się tyl​ko na kil​ka se​kund, by zno​wu znik​nąć.

Po​tem z więk​szą in​ten​syw​no​ścią sam de​cy​du​jesz, aby kie​ro​wać świa​do​mość na chwi​lę obec​-

ną, za​miast na prze​szłość, bądź przy​szłość. I choć TE​RAZ wciąż ci umy​ka, je​steś w sta​nie wy​-
trwać w nim już nie parę se​kund, ale we​dług cza​su ze​ga​ro​we​go, dłuż​sze okre​sy.

Za​nim moc​no ugrun​tu​jesz się w sta​nie obec​no​ści, czy​li za​nim sta​niesz się w peł​ni obec​ny, przez

ja​kiś  czas  bę​dziesz  oscy​lo​wał  po​mię​dzy  świa​do​mo​ścią  i  nie​świa​do​mo​ścią,  mię​dzy  obec​no​ścią,
a iden​ty​fi​ka​cją z umy​słem. Tra​cisz kon​takt z TE​RAZ, ale raz za ra​zem do nie​go po​wra​casz. Osta​tecz​-
nie, obec​ność sta​nie się two​im do​mi​nu​ją​cym sta​nem.

background image

Roz​dział 4

– 

ROZPUSZCZANIE NIEŚWIADOMOŚCI

To  bar​dzo  waż​ne,  abyś  wno​sił  co​raz  wię​cej  świa​do​mo​ści  do  swo​je​go  ży​cia,  w  zwy​kłych  sy​tu​-

acjach, na​wet, gdy wszyst​ko ukła​da się w mia​rę do​brze. W ten spo​sób wzra​stasz w mocy obec​no​ści.
Wy​twa​rza  ona  w  to​bie  i  wo​kół  cie​bie  pole  ener​gii  o  wy​so​kiej  czę​sto​tli​wo​ści.  Żad​na  ne​ga​tyw​ność,
nic, co nie​świa​do​me, nie​zgo​da, dys​har​mo​nia czy prze​moc, nie może wejść do tego pola i prze​trwać,
po​dob​nie jak ciem​ność nie może ist​nieć w obec​no​ści świa​tła.

Kie​dy na​uczysz się być świad​kiem wła​snych my​śli i emo​cji – co jest istot​ną czę​ścią by​cia obec​-

nym – mo​żesz się zdzi​wić, gdy po raz pierw​szy za​uwa​żysz roz​brzmie​wa​ją​cy gdzieś w tle szum zwy​-
kłej  nie​świa​do​mo​ści  i  zro​zu​miesz  jak  rzad​ko,  je​śli  w  ogó​le,  czu​jesz  się  we  wła​snym  wnę​trzu  na​-
praw​dę swo​bod​nie.

Na po​zio​mie my​śle​nia od​kry​jesz wie​le form opo​ru w po​sta​ci oce​nia​nia, nie​za​do​wo​le​nia i umy​-

sło​wej  pro​jek​cji  od​ry​wa​ją​cej  cię  od  chwi​li  obec​nej.  Na  po​zio​mie  emo​cji  za​ob​ser​wu​jesz  nie​po​kój,
na​pię​cie, nudę i ner​wo​wość. Wszyst​ko to prze​ja​wy dzia​ła​nia umy​słu, któ​ry w swo​im zwy​cza​jo​wym
try​bie dzia​ła​nia opie​ra się każ​dej rze​czy.

OB​SER​WUJ NA JAK WIE​LE SPO​SO​BÓW PO​JA​WIA SIĘ W TO​BIE NIE​PO​KÓJ, nie​za​do​-

wo​le​nie, na​pię​cie, nie​po​trzeb​ne osą​dza​nie, opór prze​ciw​ko temu, co jest, i ne​go​wa​nie TE​RAZ.

Wszyst​ko, co nie​świa​do​me roz​pusz​cza się, kie​dy kie​ru​jesz na to świa​tło świa​do​mo​ści.

Gdy tyl​ko na​uczysz się roz​pusz​czać zwy​kłą nie​świa​do​mość, świa​tło two​jej obec​no​ści bę​dzie ja​-

sno  świe​cić  i  bę​dzie  ci  dużo  ła​twiej  upo​rać  się  z  głę​bo​ką  nie​świa​do​mo​ścią,  ile​kroć  po​czu​jesz  jej
moc przy​cią​ga​nia. Nie​mniej jed​nak zwy​kła nie​świa​do​mość może nie być na po​cząt​ku ła​twa do wy​-
kry​cia, po​nie​waż wy​da​je się czymś tak nor​mal​nym.

UCZYŃ STA​ŁYM NA​WY​KIEM BA​DA​NIE WŁA​SNE​GO MEN​TAL​NE​GO I EMO​CJO​NAL​-

NE​GO STA​NU na dro​dze sa​mo​ob​ser​wa​cji.

Do​bre py​ta​nia, któ​re war​to czę​sto so​bie za​da​wać to: Czy w tym mo​men​cie je​stem w zgo​dzie

z sa​mym sobą? Czy czu​ję się ze sobą swo​bod​nie? Co te​raz dzie​je się we mnie?

Bądź, co naj​mniej rów​nie za​in​te​re​so​wa​ny tym, co dzie​je się w to​bie, jak zda​rze​nia​mi ze​wnętrz​ny​-

mi. Je​śli do​pro​wa​dzisz do po​rząd​ku wła​sne wnę​trze, to, co na ze​wnątrz samo uło​ży się we wła​ści​wy
spo​sób. Rze​czy​wi​stość pier​wot​na tkwi we​wnątrz, a ze​wnętrz​na jest wo​bec niej wtór​na.

ALE NIE OD​PO​WIA​DAJ NA TE PY​TA​NIA NA​TYCH​MIAST. Skie​ruj swo​ją uwa​gę do we​-

wnątrz. Wej​rzyj w sie​bie.

Ja​kie​go ro​dza​ju my​śli two​rzy twój umysł?

Co czu​jesz?

Zwróć uwa​gę na cia​ło. Czy jest w nim ja​kieś na​pię​cie?

background image

Sko​ro od​kry​jesz nie​wiel​ki na​wet po​ziom nie​po​ko​ju – ten nie​ustan​nie roz​brzmie​wa​ją​cy w tle

szum – roz​po​znaj, w jaki spo​sób uni​kasz, sta​wiasz opór czy też za​prze​czasz ży​ciu, ne​gu​jąc TE​-
RAZ.

Ist​nie​je wie​le spo​so​bów, na któ​re lu​dzie nie​świa​do​mie ro​bią uni​ki przed te​raź​niej​szo​ścią. Wraz

z  prak​ty​ką  two​ja  moc  sa​mo​ob​ser​wa​cji  i  ba​da​nia  wła​sne​go  wnę​trza  sta​nie  się  co​raz  bar​dziej  wy​-
ostrzo​na.

*****

background image

GDZIEKOLWIEK JESTEŚ, BĄDŹ TAM CAŁYM SOBĄ

Czy je​steś spię​ty? Czy aż tak bar​dzo chcesz zna​leźć się w przy​szło​ści, że te​raź​niej​szość sta​je się

tyl​ko  środ​kiem,  aby  się  tam  do​stać?  Stres  spo​wo​do​wa​ny  jest  tym,  że  je​steś  tu​taj,  a  chciał​byś  być
gdzie  in​dziej,  albo,  że  je​steś  tu​taj,  a  chciał​byś  być  gdzieś  w  przy​szło​ści.  Ten  we​wnętrz​ny  roz​ziew
roz​ry​wa cię od środ​ka.

Czy  prze​szłość  po​chła​nia  znacz​ną  część  two​jej  uwa​gi?  Czy  czę​sto  mó​wisz  bądź  my​ślisz  o  niej

po​zy​tyw​nie lub ne​ga​tyw​nie? Te wszyst​kie wspa​nia​łe rze​czy, któ​re osią​gną​łeś. Two​je nie​zwy​kłe przy​-
go​dy  i  do​świad​cze​nia  albo  hi​sto​rie  ofia​ry,  któ​rą  się  czu​łeś  i  strasz​ne  rze​czy,  któ​re  ci  wy​rzą​dzo​no,
albo, któ​re ty zro​bi​łeś ko​muś in​ne​mu.

Czy z two​ich pro​ce​sów my​ślo​wych ro​dzi się po​czu​cie winy, duma, ura​za, gniew, roz​ża​le​nie bądź

li​to​wa​nie nad sobą? Je​śli tak, to nie tyl​ko wzmac​niasz fał​szy​we po​czu​cie toż​sa​mo​ści, ale przy​spie​-
szasz rów​nież pro​ce​sy sta​rze​nia się cia​ła, gro​ma​dząc prze​szłość w swo​jej psy​chi​ce. Zwe​ry​fi​kuj czy
mam ra​cję, ob​ser​wu​jąc te oso​by z two​je​go oto​cze​nia, któ​re mają ten​den​cję trzy​ma​nia się prze​szło​ści.

NIECH PRZE​SZŁOŚĆ Z CHWI​LI NA CHWI​LĘ W TO​BIE UMIE​RA. Nie po​trze​bu​jesz jej.

Od​wo​łuj się do niej tyl​ko wte​dy, gdy jest to ab​so​lut​nie ko​niecz​ne z punk​tu wi​dze​nia te​raź​niej​-
szo​ści. Od​czuj moc tego mo​men​tu i peł​ni Ist​nie​nia. Od​czuj swo​ją Obec​ność.

Nie​po​ko​isz  się?  Czy  na​cho​dzi  cię  wie​le  my​śli  typu  –  co  bę​dzie,  je​śli...?  Je​śli  tak,  to  znak,  że

utoż​sa​miasz się z umy​słem, któ​ry wy​bie​ga w wy​obra​żo​ną przy​szłą sy​tu​ację, a to po​wo​du​je lęk. Nie
ma żad​ne​go spo​so​bu, abyś mógł upo​rać się z tym wy​da​rze​niem, po​nie​waż ono zwy​czaj​nie nie ist​nie​-
je. To tyl​ko stwo​rzo​ne przez umysł wid​mo.

Mo​żesz prze​rwać to nisz​czą​ce zdro​wie i ży​cie sza​leń​stwo, przez usza​no​wa​nie obec​nej chwi​li.

BĄDŹ ŚWIA​DO​MY SWO​JE​GO OD​DE​CHU. Od​czu​waj po​wie​trze wpły​wa​ją​ce i wy​pły​wa​ją​ce

z  cia​ła.  Czuj  we​wnętrz​ne  pole  ener​gii.  Wszyst​ko,  z  czym  kie​dy​kol​wiek  mia​łeś  do  czy​nie​nia
w praw​dzi​wym ży​ciu – w prze​ci​wień​stwie do nie​re​al​nych pro​jek​cji umy​słu – to ta chwi​la.

Za​py​taj sie​bie – Jaki pro​blem mam wła​śnie TE​RAZ? Nie w przy​szłym roku, ju​tro czy za pięć

mi​nut. Co jest nie tak z obec​ną chwi​lą?

Za​wsze dasz so​bie radę z tym mo​men​tem, ale ni​g​dy nie spro​stasz przy​szło​ści. Zresz​tą wca​le nie

mu​sisz. Od​po​wiedź, siła, wła​ści​we dzia​ła​nie czy też środ​ki do tego po​ja​wią się, gdy bę​dzie taka po​-
trze​ba – nie wcze​śniej, ani nie póź​niej.

Czy  z  re​gu​ły  na  coś  cze​kasz?  Ile  cza​su  spę​dzasz  w  ży​ciu  na  ocze​ki​wa​niu?  Ist​nie​je  ocze​ki​wa​nie

krót​ko​fa​lo​we – w ko​lej​ce na po​czcie, w ulicz​nym kor​ku, na lot​ni​sku, na umó​wio​ne spo​tka​nie, na za​-
koń​cze​nie pra​cy. Jest też ocze​ki​wa​nie dłu​go​fa​lo​we, na przy​kład na na​stęp​ne wa​ka​cje, aż dzie​ci do​ro​-
sną, na lep​szą pra​cę, na praw​dzi​wy zwią​zek, na od​nie​sie​nie suk​ce​su, za​ro​bie​nie du​żych pie​nię​dzy, na
to, by stać się kimś po​wa​ża​nym albo oświe​co​nym. Nie​rzad​ko lu​dzie cze​ka​ją całe ży​cie, aby wresz​cie
za​cząć żyć.

Ocze​ki​wa​nie  jest  sta​nem  umy​słu.  Za​sad​ni​czo  ozna​cza,  że  pra​gniesz  przy​szło​ści,  a  od​rzu​casz  te​-

raź​niej​szość. Od​trą​casz to, co masz, pra​gniesz zaś tego, cze​go nie masz. Ile​kroć na coś cze​kasz wy​-

background image

wo​łu​jesz we​wnętrz​ny kon​flikt, po​mię​dzy swo​ją te​raź​niej​szo​ścią, w któ​rej wo​lał​byś nie być, a uro​jo​-
ną przy​szło​ścią, w któ​rej chciał​byś się zna​leźć.

Na przy​kład wie​lu lu​dzi cze​ka na więk​szą ob​fi​tość. Ale ona nie może po​ja​wić się w przy​szło​ści.

Gdy  usza​nu​jesz,  uznasz  i  w  peł​ni  za​ak​cep​tu​jesz  obec​ną  rze​czy​wi​stość  –  to  gdzie  je​steś,  kim  je​steś
i co ak​tu​al​nie ro​bisz – gdy szcze​rze przyj​miesz to, czym dys​po​nu​jesz, bę​dziesz wdzięcz​ny Ist​nie​niu za
wszyst​ko,  co  jest.  Wdzięcz​ność  za  obec​ną  chwi​lę  i  peł​nia  ży​cia  w  TE​RAZ  jest  praw​dzi​wą  ob​fi​to​-
ścią. Nie może za​ist​nieć w przy​szło​ści. W od​po​wied​nim cza​sie sama za​czy​na się prze​ja​wiać na roz​-
ma​ite spo​so​by.

Je​śli  nie  za​do​wa​la  cię  to,  czym  dys​po​nu​jesz  w  obec​nej  chwi​li  albo  je​steś  wręcz  sfru​stro​wa​ny

z  po​wo​du  obec​ne​go  nie​do​stat​ku,  może  cię  to  ow​szem  mo​bi​li​zo​wać  do  zdo​by​cia  bo​gac​twa.  Ale  na​-
wet, gdy za​ro​bisz mi​lio​ny, na​dal bę​dziesz od​czu​wał we​wnętrz​ny stan bra​ku i głę​bo​ko w so​bie wciąż
po​zo​sta​niesz nie​speł​nio​ny. Mo​żesz mieć wie​le eks​cy​tu​ją​cych do​świad​czeń, któ​re moż​na ku​pić za pie​-
nią​dze, ale one po​ja​wią się i znik​ną, po​zo​sta​wia​jąc cię za​wsze z po​czu​ciem pust​ki i pra​gnie​niem dal​-
szych przy​jem​no​ści. W ten spo​sób nie ugrun​tu​jesz się w Ist​nie​niu i nie od​czu​jesz peł​ni ży​cia w TE​-
RAZ, któ​re samo w so​bie jest praw​dzi​wym suk​ce​sem.

PO​RZUĆ OCZE​KI​WA​NIE JAKO STAN UMY​SŁU. Ile​kroć zła​piesz się na tym, że znów na

coś  cze​kasz...  obudź  się.  Wróć  do  chwi​li  obec​nej.  Po  pro​stu  bądź  i  ciesz  się  wła​snym  ist​nie​-
niem. Kie​dy je​steś obec​ny, nie ma żad​nej po​trze​by, aby na co​kol​wiek cze​kać.

A więc gdy na​stęp​nym ra​zem ktoś po​wie ci – Wy​bacz, że ka​za​łem ci cze​kać – po pro​stu od​po​-

wiedz – Wszyst​ko w po​rząd​ku, wca​le nie cze​ka​łem. Zwy​czaj​nie sta​łem so​bie tu​taj i cie​szy​łem
się sobą.

To  tyl​ko  kil​ka  przy​kła​dów  na​wy​ko​wych  stra​te​gii,  za  po​mo​cą  któ​rych  umysł  opie​ra  się  chwi​li

obec​nej.  Są  one  czę​ścią  zwy​kłej  nie​świa​do​mo​ści.  Dla​te​go  ła​two  je  prze​oczyć,  po​nie​waż  w  du​żym
stop​niu sta​no​wią część nor​mal​ne​go ży​cia. Gdzieś w tle sta​le roz​brzmie​wa szum wiecz​ne​go nie​za​do​-
wo​le​nia. Im czę​ściej bę​dziesz ba​dał swój we​wnętrz​ny, men​tal​ny i emo​cjo​nal​ny stan, tym ła​twiej bę​-
dzie  ci  roz​po​znać,  kie​dy  da​jesz  się  uwi​kłać  w  prze​szłość  i  przy​szłość,  czy​li  kie​dy  ze​śli​zgu​jesz  się
w nie​świa​do​mość. Tym ła​twiej bę​dzie ci rów​nież obu​dzić się ze snu cza​su do te​raź​niej​szo​ści.

Ale bądź czuj​ny – ta fał​szy​wa, nie​szczę​śli​wa jaźń, opar​ta na iden​ty​fi​ka​cji z umy​słem, żyje w cza​-

sie. Ona wie, że obec​na chwi​la jest jej wła​sną śmier​cią i czu​je się przez to bar​dzo za​gro​żo​na. Zro​bi
wszyst​ko, aby cię od niej od​cią​gnąć. Spró​bu​je utrzy​mać cię uwię​zio​ne​go w cza​sie.

W  pew​nym  sen​sie  stan  obec​no​ści  może  być  po​rów​na​ny  do  ocze​ki​wa​nia.  Jed​nak  ja​ko​ścio​wo  to

zu​peł​nie inny jego ro​dzaj. Wy​ma​ga two​jej cał​ko​wi​tej czuj​no​ści. W każ​dej chwi​li coś może się wy​da​-
rzyć,  ale  gdy  nie  bę​dziesz  obec​ny,  ci​chy  i  spo​koj​ny,  prze​oczysz  to.  W  tym  sta​nie  cała  two​ja  uwa​ga
jest w TE​RAZ. Nie ma miej​sca na ma​rze​nia na ja​wie, my​śle​nie, przy​po​mi​na​nie so​bie czy prze​wi​dy​-
wa​nie. Nie ma też miej​sca na na​pię​cie i lęk – zo​sta​je po pro​stu czuj​na obec​ność. Je​steś obec​ny ca​łym
swo​im Ist​nie​niem, każ​dą ko​mór​ką swo​je​go cia​ła.

W tym sta​nie two​je ja, któ​re ma prze​szłość i przy​szłość i któ​re moż​na na​zwać oso​bo​wo​ścią, pra​-

wie  nie  ist​nie​je.  Jed​nak  nic  war​to​ścio​we​go  nie  zo​sta​je  utra​co​ne.  Na​dal  za​sad​ni​czo  je​steś  sobą.
W grun​cie rze​czy je​steś na​wet bar​dziej sobą, niż by​łeś kie​dy​kol​wiek wcze​śniej. A ra​czej – do​pie​ro
TE​RAZ je​steś sobą.

background image

*****

background image

PRZESZŁOŚĆ NIE MOŻE PRZETRWAĆ W TWOJEJ

OBECNOŚCI

Co​kol​wiek  po​trze​bu​jesz  wie​dzieć  o  nie​świa​do​mej  prze​szło​ści,  któ​rą  w  so​bie  no​sisz,  po​ka​że  ci

te​raź​niej​szość. Je​śli za​czniesz grze​bać w prze​szło​ści, sta​niesz się bez​den​ną głę​bi​ną. Za​wsze wy​pły​-
nie coś jesz​cze. Być może my​ślisz, że po​trze​bu​jesz wię​cej cza​su, żeby zro​zu​mieć prze​szłość albo się
od niej uwol​nić. Lub mó​wiąc ina​czej, że przy​szłość osta​tecz​nie wy​zwo​li cię z tego, co mi​nio​ne. To
jed​nak złu​dze​nie. Tyl​ko te​raź​niej​szość może uwol​nić cię od prze​szło​ści. Mno​żąc czas, nie wy​zwo​lisz
się z cza​su.

Zwróć się ku po​tę​dze TE​RAZ. Ona jest klu​czem. Po​tę​ga TE​RAZ jest ni​czym wię​cej tyl​ko po​tę​gą

two​jej wła​snej obec​no​ści, two​jej świa​do​mo​ści, wy​zwo​lo​nej z my​ślo​wych form. Roz​praw się z prze​-
szło​ścią  na  po​zio​mie  te​raź​niej​szo​ści.  Im  więk​szą  uwa​gą  ob​da​rzasz  prze​szłość,  tym  wię​cej  do​star​-
czasz jej ener​gii i tym więk​sza moż​li​wość, że zbu​du​jesz z niej wła​sną toż​sa​mość.

Nie zro​zum tego źle – sku​pie​nie uwa​gi ma za​sad​ni​cze zna​cze​nie, ale nie na prze​szło​ści jako ta​-

kiej.  Ob​darz  uwa​gą  te​raź​niej​szość  –  swo​je  ak​tu​al​ne  za​cho​wa​nia,  re​ak​cje,  na​stro​je,  my​śli,  emo​cje,
lęki i pra​gnie​nia. Ta​kie, ja​kie są obec​nie. To jest prze​szłość, któ​rą w so​bie no​sisz. Je​śli po​tra​fisz być
wy​star​cza​ją​co  obec​ny  ob​ser​wu​jąc  wszyst​kie  te  rze​czy  –  nie  kry​tycz​nie  czy  ana​li​tycz​nie,  tyl​ko  bez​-
stron​nie – to znak, że roz​pra​wiasz się z wła​sną prze​szło​ścią i roz​pusz​czasz ją mocą obec​no​ści.

Nie zdo​łasz od​na​leźć sie​bie, grze​biąc w prze​szło​ści. Od​naj​dziesz sie​bie za​głę​bia​jąc się w te​raź​-

niej​szość.

background image

Roz​dział 5

– 

PIĘKNO BUDZI SIĘ W CISZY TWOJEJ OBECNOŚCI

Obec​ność jest nie​zbęd​na, aby stać się świa​do​mym pięk​na, ma​je​sta​tu i świę​to​ści na​tu​ry. Czy wpa​-

try​wa​łeś się kie​dyś w bez​kre​sną prze​strzeń bez​chmur​nej nocy? Czy nie za​pie​ra​ła ci tchu w pier​siach
jej ab​so​lut​na ci​sza i nie​po​ję​ty ogrom? Czy słu​cha​łeś kie​dyś na​praw​dę dźwię​ku gór​skie​go stru​mie​nia
w le​sie? Albo śpie​wu kosa w ci​chy let​ni wie​czór?

Aby uświa​do​mić so​bie te zja​wi​ska umysł musi znie​ru​cho​mieć. Stać się ci​chy i mil​czą​cy. Ty sam

mu​sisz odło​żyć na chwi​lę oso​bi​ste brze​mię pro​ble​mów, prze​szłość i przy​szłość, całą swo​ją wie​dzę.
W prze​ciw​nym wy​pad​ku bę​dziesz pa​trzył, ale nie zo​ba​czysz, bę​dziesz słu​chał, ale nie usły​szysz. Po​-
trzeb​na jest two​ja cał​ko​wi​ta obec​ność.

PO​NAD  PIĘK​NEM  ZE​WNĘTRZ​NYCH  FORM  jest  coś  wię​cej  –  coś,  co  nie  może  być  na​-

zwa​ne, coś nie​uchwyt​ne, ja​kaś głę​bo​ka, we​wnętrz​na, świę​ta esen​cja. Kie​dy​kol​wiek i gdzie​kol​-
wiek po​ja​wia się pięk​no, ta we​wnętrz​na esen​cja prze​świe​ca na ze​wnątrz. Od​kry​wa sama sie​bie
tyl​ko wów​czas, gdy je​steś obec​ny.

Czy to moż​li​we, że ta nie​na​zwa​na esen​cja i two​ja obec​ność są jed​nym i tym sa​mym?

Czy ona mo​gła​by ist​nieć bez two​jej obec​no​ści?

Wej​rzyj w to głę​bo​ko. Od​kryj to dla sie​bie.

*****

background image

URZECZYWISTNIENIE CZYSTEJ ŚWIADOMOŚCI

Za każ​dym ra​zem, gdy pa​trzysz na umysł, wy​co​fu​jesz go z men​tal​nych form. Sta​jesz się ob​ser​wa​-

to​rem, świad​kiem. W re​zul​ta​cie ob​ser​wa​tor – czy​sta świa​do​mość, po​nad for​mą – ro​śnie w siłę, na​to​-
miast two​ry umy​słu słab​ną.

Kie​dy mó​wię o ob​ser​wa​cji umy​słu mam na my​śli wy​da​rze​nie o praw​dzi​wie ko​smicz​nym zna​cze​-

niu. Dzię​ki to​bie świa​do​mość bu​dzi się ze snu iden​ty​fi​ka​cji z for​mą i wy​co​fu​je z niej. Jest to za​po​-
wiedź,  a  wła​ści​wie  już  po​czą​tek  zda​rze​nia,  któ​re  we​dług  cza​su  ka​len​da​rzo​we​go  na​stą​pi  do​pie​ro
w od​le​głej przy​szło​ści. Zda​rze​nia okre​śla​ne​go jako ko​niec świa​ta.

ABY PO​ZO​STAĆ OBEC​NYM W CO​DZIEN​NYM ŻY​CIU po​moc​ne jest głę​bo​kie ugrun​to​wa​-

nie  w  so​bie.  W  prze​ciw​nym  ra​zie  umysł,  z  nie​wia​ry​god​nym  im​pe​tem,  po​rwie  cię  za  sobą  jak
dzi​ka rze​ka.

By​cie obec​nym to prze​by​wa​nie w peł​ni w swo​im cie​le i kie​ro​wa​nie przy​naj​mniej czę​ści uwa​-

gi na we​wnętrz​ne pole ener​gii. Ina​czej mó​wiąc, od​czu​wa​nie for​my cia​ła nie​ja​ko od we​wnątrz.
Świa​do​mość cia​ła utrzy​mu​je cię wte​dy w obec​no​ści, a to za​ko​twi​cza cię w TE​RAZ.

Cia​ło, któ​re mo​żesz zo​ba​czyć i któ​re mo​żesz do​tknąć, nie może za​brać cię do Ist​nie​nia. Ale ta wi​-

docz​na  i  uchwyt​na  po​stać  to  je​dy​nie  ze​wnętrz​na  sko​ru​pa,  a  ra​czej  ogra​ni​czo​ny  i  wy​pa​czo​ny  ob​raz
głęb​szej  rze​czy​wi​sto​ści.  W  two​im  na​tu​ral​nym  sta​nie  po​łą​cze​nia  z  Ist​nie​niem,  ta  głęb​sza  rze​czy​wi​-
stość, może być w każ​dej chwi​li od​czu​wa​na jako nie​wi​dzial​ne we​wnętrz​ne cia​ło, oży​wia​ją​ca obec​-
ność w to​bie. A więc miesz​kać w cie​le ozna​cza od​czu​wać je od środ​ka, od​czu​wać ży​cie we​wnątrz
cia​ła i przez to roz​po​znać, że je​steś czymś wię​cej niż ze​wnętrz​na for​ma.

Tak dłu​go je​steś od​cię​ty od Ist​nie​nia, jak umysł zaj​mu​je całą two​ją uwa​gę. Gdy tak się dzie​je –

a dzie​je się tak nie​prze​rwa​nie u więk​szo​ści lu​dzi – nie je​steś w swo​im cie​le. Umysł po​chła​nia całą
two​ją świa​do​mość i prze​kształ​ca ją w my​ślo​we two​ry. Nie mo​żesz prze​stać my​śleć.

Jed​nak, aby stać się świa​do​mym Ist​nie​nia, mu​sisz wy​co​fać świa​do​mość z umy​słu. To jed​no z naj​-

bar​dziej istot​nych za​dań na two​jej du​cho​wej ścież​ce. Uwol​nij te ol​brzy​mie ilo​ści świa​do​mo​ści, któ​re
są uwię​zio​ne w bez​u​ży​tecz​nym i na​wy​ko​wym my​śle​niu. Bar​dzo sku​tecz​nym na to spo​so​bem, jest po
pro​stu wy​co​fa​nie uwa​gi z my​śle​nia i prze​nie​sie​nie jej na cia​ło. Mo​żesz wte​dy po​czuć Ist​nie​nie, jako
nie​wi​dzial​ne pole ener​gii, któ​ra daje ży​cie temu, co po​strze​gasz jako fi​zycz​ne cia​ło.

*****

background image

ŁĄCZENIE SIĘ Z CIAŁEM WEWNĘTRZNYM

Pro​szę wy​pró​buj to te​raz. Na po​cząt​ku po​moc​ne może być za​mknię​cie oczu. Po​tem w mia​rę prak​-

ty​ki, gdy by​cie w cie​le sta​nie się na​tu​ral​ne i ła​twe nie bę​dzie to ko​niecz​ne.

SKIE​RUJ UWA​GĘ NA CIA​ŁO. Po​czuj je od we​wnątrz. Czy jest żywe? Czy od​czu​wasz ży​cie

w swo​ich rę​kach, ra​mio​nach, no​gach i sto​pach – w brzu​chu i klat​ce pier​sio​wej?

Czy czu​jesz sub​tel​ne pole ener​gii, któ​re prze​ni​ka cia​ło i ob​da​rza tęt​nią​cą esen​cją ży​cia każ​-

dy or​gan i każ​dą tkan​kę? Czy po​tra​fisz od​czuć wszyst​kie czę​ści cia​ła jako jed​no nie​po​dziel​ne
pole ener​gii?

Utrzy​muj  uwa​gę  na  od​czu​wa​niu  swo​je​go  cia​ła  we​wnętrz​ne​go  przez  kil​ka  chwil.  Nie  myśl

o nim. Po​czuj je.

Im wię​cej uwa​gi kie​ru​jesz na we​wnętrz​ne pole ener​gii, tym ja​śniej​sze i wy​raź​niej​sze sta​nie się to

do​zna​nie. Bę​dziesz czuł, że każ​da ko​mór​ka sta​ła się bar​dziej żywa. Je​śli masz roz​wi​nię​ty zmysł wy​-
obraź​ni, może po​ja​wić się ob​raz cia​ła, któ​re sta​je się jak​by świe​tli​ste. Cho​ciaż chwi​lo​wo ta wi​zja
może ci po​móc, nie za​trzy​muj się na niej. Zwra​caj wię​cej uwa​gi na od​czu​cie, niż na ja​ki​kol​wiek ob​-
raz, któ​ry może się po​ja​wić. Nie​za​leż​nie od tego jak może być pięk​ny i pe​łen mocy, to już pew​na for​-
ma men​tal​na, a więc zo​sta​wia mniej miej​sca na głęb​sze do​zna​nie.

*****

background image

WCHODZENIE GŁĘBOKO W CIAŁO

Aby wnik​nąć głę​biej w cia​ło po​służ się na​stę​pu​ją​cą me​dy​ta​cją. Po​win​no wy​star​czyć na nią dzie​-

sięć – pięt​na​ście mi​nut.

NAJ​PIERW ZA​DBAJ, ABY NIE BYŁO ŻAD​NYCH ZE​WNĘTRZ​NYCH PRZE​SZKÓD, któ​-

re  mo​gły​by  cię  roz​pra​szać.  Usiądź  na  krze​śle,  ale  nie  opie​raj  się.  Utrzy​muj  pro​sty  krę​go​słup.
To po​zwo​li ci po​zo​stać bar​dzo czuj​nym. Ewen​tu​al​nie mo​żesz wy​brać swo​ją wła​sną, ulu​bio​ną
po​zy​cję do me​dy​ta​cji.

Zre​lak​suj się i za​mknij oczy. Weź kil​ka głę​bo​kich od​de​chów. Po​czuj jak po​wie​trze wy​peł​nia

dol​ną  część  brzu​cha.  Za​uważ  jak  z  każ​dym  wde​chem  i  wy​de​chem,  lek​ko  roz​sze​rza  się  ona
i kur​czy.

Póź​niej  uświa​dom  so​bie  we​wnętrz​ne  pole  ener​gii  cia​ła.  Nie  myśl  o  nim.  Po​czuj  je.  W  ten

spo​sób  wy​co​fu​jesz  świa​do​mość  z  umy​słu.  Je​śli  bę​dzie  to  po​moc​ne  użyj  wi​zu​ali​za​cji  świa​tła,
o któ​rej wcze​śniej wspo​mnia​łem.

Kie​dy wy​raź​nie od​czu​jesz we​wnętrz​ne cia​ło, jako nie​po​dziel​ne pole ener​gii, uwol​nij, o ile to

moż​li​we, każ​dy men​tal​ny ob​raz i skup się wy​łącz​nie na od​czu​ciu. Je​śli mo​żesz, po​rzuć rów​nież
ja​ki​kol​wiek wi​zu​al​ny ob​raz cia​ła fi​zycz​ne​go, któ​ry mo​głeś mieć do tej pory. To po​zwo​li ci za​-
nu​rzyć się we wszyst​ko-obej​mu​ją​cym od​czu​ciu obec​no​ści albo ist​no​ści, w któ​rym we​wnętrz​ne
cia​ło nie po​sia​da już żad​nych gra​nic.

Na​stęp​nie wnik​nij jesz​cze głę​biej w to od​czu​cie. Po​łącz się z nim. Po​łącz się z po​lem ener​-

gii,  tak,  aby  zni​kła  du​al​ność  ob​ser​wa​to​ra  i  ob​ser​wo​wa​ne​go  –  cie​bie  i  two​je​go  cia​ła.  Roz​róż​-
nie​nie po​mię​dzy tym, co we​wnątrz, a tym, co na ze​wnątrz rów​nież za​ni​ka, więc nie ma już wię​-
cej we​wnętrz​ne​go cia​ła. Przez głę​bo​kie wej​ście w cia​ło, wy​kro​czy​łeś poza nie.

Po​zo​stań  w  kró​le​stwie  czy​ste​go  Ist​nie​nia,  tak  dłu​go  jak  czu​jesz  się  wy​god​nie.  Po​tem  znów

stań  się  świa​do​my  fi​zycz​ne​go  cia​ła,  od​de​chu,  zmy​słów  i  po​wo​li  otwórz  oczy.  Po​patrz  przez
chwi​lę na oto​cze​nie w spo​sób me​dy​ta​cyj​ny, to zna​czy bez men​tal​nych ety​kie​tek – i na​dal od​czu​-
waj cia​ło we​wnętrz​ne pod​czas tej ob​ser​wa​cji.

Po​sia​da​nie do​stę​pu do tego po​zba​wio​ne​go for​my kró​le​stwa jest na​praw​dę wy​zwa​la​ją​ce. Uwal​nia

od przy​wią​za​nia do for​my i iden​ty​fi​ka​cji z nią. Mo​że​my je na​zwać Nie​prze​ja​wio​nym, nie​wi​dzial​nym
Źró​dłem wszyst​kich rze​czy, Ist​nie​niem we wszyst​kich ist​nie​niach. To jest kró​le​stwo głę​bo​kiej ci​szy
i po​ko​ju, ale rów​nież ra​do​ści i in​ten​syw​ne​go od​czu​wa​nia ży​cia. Za każ​dym ra​zem, gdy je​steś obec​ny,
sta​jesz się w pew​nym sen​sie prze​źro​czy​sty dla świa​tła czy​stej świa​do​mo​ści, któ​ra ema​nu​je ze Źró​-
dła.  Uświa​da​miasz  so​bie  rów​nież,  że  Świa​tło  nie  jest  od​dzie​lo​ne  od  tego,  kim  je​steś,  ale  sta​no​wi
two​ją praw​dzi​wą esen​cję.

Gdy two​ja świa​do​mość jest zwró​co​na na ze​wnątrz po​ja​wia się umysł i świat. Gdy kie​ru​je się do

we​wnątrz, uświa​da​mia so​bie swo​je źró​dło i po​wra​ca do domu, do Nie​prze​ja​wio​ne​go.

Po​tem, gdy znów na​wra​ca do prze​ja​wio​ne​go świa​ta, przyj​mu​jesz na nowo toż​sa​mość for​my, któ​rą

chwi​lo​wo opu​ści​łeś. Masz imię, prze​szłość, sy​tu​ację ży​cio​wą i przy​szłość, ale w pe​wien spo​sób nie

background image

je​steś już tą samą oso​bą, któ​rą by​łeś wcze​śniej. Masz prze​błysk tej we​wnętrz​nej rze​czy​wi​sto​ści, któ​-
ra nie jest z tego świa​ta, cho​ciaż nie jest od nie​go od​dzie​lo​na, tak samo, jak nie jest od​dzie​lo​na od
cie​bie.

A te​raz niech two​ja prak​ty​ka du​cho​wa bę​dzie na​stę​pu​ją​ca:

GDY IDZIESZ PRZEZ ŻY​CIE, nie po​świę​caj ca​łej uwa​gi ze​wnętrz​ne​mu świa​tu i swo​je​mu

umy​sło​wi. Po​zo​staw jej tro​chę we​wnątrz.

Od​czu​waj cia​ło we​wnętrz​ne, na​wet, gdy je​steś za​ję​ty ru​ty​no​wy​mi czyn​no​ścia​mi. Szcze​gól​nie,

gdy an​ga​żu​jesz się w związ​ki albo masz kon​takt z na​tu​rą. Od​czu​waj, nie​po​ru​szo​ną ci​szę głę​bo​-
ko w so​bie. Trzy​maj bra​mę za​wsze otwar​tą.

To  cał​kiem  moż​li​we  i  wy​ko​nal​ne,  być  świa​do​mym  Nie​prze​ja​wio​ne​go  w  cza​sie  co​dzien​ne​go

ży​cia. Od​czu​jesz to jako głę​bo​kie po​czu​cie po​ko​ju, gdzieś w tle – ci​chy bez​ruch, któ​ry ni​g​dy cię
nie opusz​cza, nie​za​leż​nie od tego, co dzie​je się na ze​wnątrz. Sta​niesz się w ten spo​sób mo​stem
po​mię​dzy Nie​prze​ja​wio​nym i prze​ja​wio​nym, po​mię​dzy Bo​giem i świa​tem.

Oto stan po​łą​cze​nia ze Źró​dłem, któ​ry na​zy​wa​my oświe​ce​niem.

*****

background image

ZAKORZEŃ SIĘ GŁĘBOKO W SOBIE

Klu​czem do wszyst​kie​go jest sta​ła łącz​ność ze swo​im cia​łem we​wnętrz​nym – to, aby od​czu​wać

go nie​prze​rwa​nie przez cały czas. To szyb​ko nada głę​bi i prze​mie​ni two​je ży​cie. Im wię​cej świa​do​-
mo​ści kie​ru​jesz na we​wnętrz​ne cia​ło, tym wyż​sza sta​je się jego czę​sto​tli​wość. Po​dob​nie jak świa​tło,
któ​re tym sil​niej świe​ci, im sil​niej pod​krę​cisz prze​łącz​nik prą​du. Na wyż​szym po​zio​mie ener​gii, żad​-
na ne​ga​tyw​ność nie ma do cie​bie do​stę​pu. Za​czniesz więc przy​cią​gać ku so​bie nowe sy​tu​acje, któ​re
od​zwier​cie​dla​ją wyż​szą wi​bra​cję.

Im bar​dziej utrzy​mu​jesz uwa​gę na cie​le, tym bar​dziej je​steś za​ko​twi​czo​ny w TE​RAZ. Nie za​gu​-

bisz  się  już,  ani  w  ze​wnętrz​nym  świe​cie,  ani  w  swo​im  umy​śle.  My​śli  i  emo​cje,  lęki  i  pra​gnie​nia,
mogą jesz​cze zaj​mo​wać tro​chę miej​sca, ale nie za​wład​ną już tobą.

SPRAWDŹ PRO​SZĘ, GDZIE ZNAJ​DU​JE SIĘ TWO​JA UWA​GA W TYM MO​MEN​CIE. Słu​-

chasz tego, co mó​wię albo czy​tasz książ​kę. Sku​piasz się, więc na mo​ich sło​wach. Two​ja świa​-
do​mość ogar​nia rów​nież w pe​ry​fe​ryj​ny spo​sób oto​cze​nie i in​nych lu​dzi. Jed​no​cze​śnie może być
obec​na umy​sło​wa ak​tyw​ność, któ​ra ko​men​tu​je na bie​żą​co to, co wi​dzisz i sły​szysz.

Jed​nak nie ma po​trze​by, aby któ​raś z tych rze​czy po​chła​nia​ła całą two​ją uwa​gę. Sprawdź czy

mo​żesz  rów​no​cze​śnie  pod​trzy​mać  kon​takt  ze  swo​im  we​wnętrz​nym  cia​łem.  Utrzy​muj  część
swo​jej  uwa​gi  w  środ​ku.  Nie  kie​ruj  jej  ca​łej  na  ze​wnątrz.  Od​czu​waj  cia​ło  od  we​wnątrz,  jako
jed​no pole ener​gii. To pra​wie tak, jak​byś czy​tał lub słu​chał ca​łym cia​łem. Ćwicz w ten spo​sób
przez naj​bliż​sze dni i ty​go​dnie.

Nie po​świę​caj ca​łej uwa​gi umy​sło​wi i świa​tu ze​wnętrz​ne​mu. Sku​piaj się na tym, co ro​bisz,

ale w mia​rę moż​li​wo​ści czuj rów​no​cze​śnie cia​ło we​wnętrz​ne. Po​zo​stań za​ko​rze​nio​ny w so​bie
i ob​ser​wuj, jak to zmie​nia twój stan świa​do​mo​ści i ja​kość tego, co ro​bisz.

Pro​szę nie przyj​muj na wia​rę tego, co mó​wię i nie za​prze​czaj temu. Sam to wy​pró​buj.

*****

background image

WZMACNIANIE SYSTEMU IMMUNOLOGICZNEGO

Ist​nie​je  pro​sta,  ale  po​tęż​na,  samo-uzdra​wia​ją​ca  me​dy​ta​cja,  któ​rą  mo​żesz  wy​ko​ny​wać,  dla

wzmoc​nie​nia  ukła​du  od​por​no​ścio​we​go.  Jest  szcze​gól​nie  efek​tyw​na,  gdy  za​sto​su​jesz  ją  przy  pierw​-
szych symp​to​mach cho​ro​by, ale dzia​ła rów​nież przy za​daw​nio​nych scho​rze​niach, zwłasz​cza, je​śli wy​-
ko​nu​jesz  ją  czę​sto  i  z  du​żym  sku​pie​niem.  Me​dy​ta​cja  ta  prze​ciw​dzia​ła  rów​nież  ne​ga​tyw​nym  wpły​-
wom, mo​gą​cym wy​wo​łać za​bu​rze​nia w two​im polu ener​ge​tycz​nym.

Jed​nak nie da się nią za​stą​pić nie​ustan​nej prak​ty​ki by​cia obec​nym w cie​le. Wte​dy jej efekt bę​dzie

tyl​ko cza​so​wy. Oto jej opis.

KIE​DY MASZ WOL​NĄ CHWI​LĘ – zwłasz​cza wie​czo​rem przed za​śnię​ciem i rano po obu​-

dze​niu  za​nurz  cia​ło  w  świa​do​mo​ści.  Za​mknij  oczy.  Leż  pła​sko  na  ple​cach.  Kie​ruj  uwa​gę  na
róż​ne czę​ści cia​ła – dło​nie, sto​py, ra​mio​na, nogi, brzuch, klat​kę pier​sio​wą, gło​wę. Tak moc​no
jak po​tra​fisz od​czuj tkwią​cą w nich ener​gię ży​cio​wą. Po​święć w ten spo​sób każ​de​mu miej​scu
oko​ło pięt​na​ście se​kund lub wię​cej.

Na​stęp​nie po​zwól swo​jej uwa​dze prze​pły​nąć kil​ka razy falą, po ca​łym cie​le – od stóp do gło​-

wy i z po​wro​tem. Wy​star​czy na to oko​ło mi​nu​ty. Po​tem po​czuj cia​ło we​wnętrz​ne jako ca​łość,
jako jed​no pole ener​gii. Utrzy​maj to uczu​cie przez kil​ka mi​nut.

Bądź cały czas in​ten​syw​nie obec​ny. Bądź obec​ny w każ​dej ko​mór​ce cia​ła.

Nie przej​muj się, je​śli umysł, co pe​wien czas od​wró​ci two​ją uwa​gę od cia​ła i za​gu​bisz się w my​-

ślach. Gdy tyl​ko to za​uwa​żysz, po pro​stu skup się po​now​nie na we​wnętrz​nym cie​le.

*****

background image

TWÓRCZE WYKORZYSTYWANIE UMYSŁU

Je​śli  po​trze​bu​jesz  po​słu​żyć  się  umy​słem  w  kon​kret​nym  celu,  zrób  to  za​cho​wu​jąc  kon​takt

z cia​łem we​wnętrz​nym. Tyl​ko wte​dy, gdy je​steś w sta​nie być świa​do​mym bez my​śli, mo​żesz uży​-
wać umy​słu w kre​atyw​ny spo​sób. A naj​prost​sza dro​ga do tego wie​dzie przez cia​ło.

KIE​DY​KOL​WIEK  PO​TRZEB​NA  JEST  OD​PO​WIEDŹ,  ROZ​WIĄ​ZA​NIE  LUB  TWÓR​CZA

IDEA, za​trzy​maj na chwi​lę my​śle​nie, sku​pia​jąc uwa​gę na we​wnętrz​nym polu ener​gii. Uświa​-
dom so​bie nie​po​ru​szo​ną ci​szę.

Po​tem, kie​dy wzno​wisz my​śle​nie, bę​dzie ono bar​dziej świe​że i twór​cze. Uczyń swo​im zwy​cza​-

jem, aby w ja​kiej​kol​wiek umy​sło​wej dzia​łal​no​ści, prze​cho​dzić, co kil​ka mi​nut, od my​śle​nia, do
we​wnętrz​ne​go słu​cha​nia, od men​tal​ne​go cha​osu do ci​che​go bez​ru​chu.

Ina​czej mó​wiąc – nie myśl samą gło​wą, ale ca​łym cia​łem.

*****

background image

POZWÓL, ABY ODDECH WPROWADZIŁ CIĘ W CIAŁO

Je​śli kie​dy​kol​wiek po​czu​jesz, że trud​ne jest kon​tak​to​wa​nie się z we​wnętrz​nym cia​łem, za​zwy​czaj

ła​twiej bę​dzie naj​pierw sku​pić się na od​de​chu. Świa​do​me od​dy​cha​nie, któ​re samo w so​bie jest po​-
tęż​ną prak​ty​ką, po​zwo​li ci stop​nio​wo na​wią​zać kon​takt z cia​łem.

PO​DĄ​ŻAJ  UWA​GĄ  ZA  SWO​IM  OD​DE​CHEM  i  ob​ser​wuj  jak  po​wie​trze  wni​ka  w  cia​ło

i opusz​cza je. Od​dy​chaj w głąb cia​ła i czuj jak przy każ​dym od​de​chu brzuch lek​ko się uno​si,
a po​tem znów kur​czy.

Je​śli po​tra​fisz użyć wy​obraź​ni, za​mknij oczy i zo​bacz sie​bie oto​czo​ne​go świa​tłem lub za​nu​-

rzo​ne​go  w  świe​tli​stej  sub​stan​cji  –  mo​rzu  świa​do​mo​ści.  Po​tem  od​dy​chaj  tym  świa​tłem.  Czuj
jak ta świe​tli​sta sub​stan​cja wy​peł​nia two​je cia​ło i czy​ni je po​dob​nie świe​tli​stym.

Stop​nio​wo  sku​piaj  wię​cej  uwa​gi  na  tym  od​czu​ciu.  Nie  przy​wią​zuj  się  do  żad​nych  men​tal​-

nych wi​zji. Oto je​steś w swo​im cie​le. Masz po​łą​cze​nie z po​tę​gą TE​RAZ.

background image

Część DRU​GA

– 

ZWIĄZ​KI JAKO DU​CHO​WA PRAK​TY​KA

 

Mi​łość jest sta​nem Ist​nie​nia.

Nie jest na ze​wnątrz – jest głę​bo​ko w to​bie. Nie mo​żesz jej utra​cić, a ona nie może cię opu​ścić.

Nie za​le​ży od żad​nej ze​wnętrz​nej for​my, ani in​ne​go cia​ła.

background image

Roz​dział 6

– 

ROZPUSZCZANIE CIAŁA BOLESNEGO

Więk​sza  część  ludz​kie​go  cier​pie​nia  jest  nie​po​trzeb​na.  Zwy​kle  jest  ono  two​rzo​ne  tak  dłu​go,  jak

nie​pod​da​ny ob​ser​wa​cji umysł kie​ru​je na​szym ży​ciem.

Ból, któ​ry kreu​jesz obec​nie po​wsta​je za​wsze z bra​ku ak​cep​ta​cji. Jest for​mą nie​świa​do​me​go opo​-

ru wo​bec tego, co jest. Na po​zio​mie my​śli opór ten przy​bie​ra po​stać osą​du. Na po​zio​mie emo​cji jest
taką czy inną for​mą ne​ga​tyw​no​ści. In​ten​syw​ność bólu za​le​ży od po​zio​mu opo​ru przed obec​ną chwi​lą.
To z ko​lei jest zwią​za​ne z po​zio​mem iden​ty​fi​ka​cji ze swo​im umy​słem. Umysł za​wsze sta​ra się za​prze​-
czyć TE​RAZ i ucie​kać od nie​go.

In​ny​mi sło​wy – im bar​dziej utoż​sa​miasz się z umy​słem, tym bar​dziej cier​pisz. Z dru​giej stro​ny –

im  bar​dziej  po​tra​fisz  usza​no​wać  i  za​ak​cep​to​wać  obec​ną  chwi​lę,  tym  bar​dziej  je​steś  wol​ny  od  bólu
i cier​pie​nia, wol​ny od ego​tycz​ne​go umy​słu.

Nie​któ​re du​cho​we na​uki twier​dzą, że wszel​ki ból jest osta​tecz​nie ilu​zją i jest to praw​da. Ale czy

jest to praw​dzi​we dla cie​bie? Sama wia​ra nie wy​star​czy. Czy chcesz do​świad​czać bólu przez resz​tę
swo​je​go  ży​cia  i  po​wta​rzać,  że  to  tyl​ko  złu​dze​nie?  Czy  to  uwol​ni  cię  od  cier​pie​nia?  Szu​ka​my  tu​taj
spo​so​bu, aby praw​da sta​ła się rze​czy​wi​sta w two​im wła​snym do​świad​cze​niu.

Ból jest nie​unik​nio​ny tak dłu​go, jak iden​ty​fi​ku​jesz się ze swo​im umy​słem, to zna​czy tak dłu​go, jak

je​steś nie​świa​do​my. Mó​wię tu głów​nie o bólu emo​cjo​nal​nym, któ​ry jest za​ra​zem pod​sta​wo​wą przy​-
czy​ną bólu fi​zycz​ne​go i scho​rzeń cie​le​snych. Ura​za, nie​na​wiść, uża​la​nie się nad sobą, po​czu​cie winy,
gniew, de​pre​sja, za​zdrość czy na​wet naj​drob​niej​sza iry​ta​cja – to wszyst​ko for​my bólu. Wszel​ka przy​-
jem​ność  czy  emo​cjo​nal​ny  wyż,  rów​nież  za​wie​ra  w  so​bie  ziar​no  bólu  –  swo​je  nie​od​łącz​ne  prze​ci​-
wień​stwo, któ​re ujaw​ni się za ja​kiś czas.

Każ​dy, kto kie​dy​kol​wiek pró​bo​wał nar​ko​ty​ków, wie, że po od​lo​cie, w koń​cu lą​du​je się w dole,

a wcze​śniej​sza przy​jem​ność za​mie​nia się w ból. Wie​le osób, wie rów​nież z wła​sne​go do​świad​cze​-
nia,  jak  ła​two  bli​ska  re​la​cja,  ze  źró​dła  ra​do​ści,  może  za​mie​nić  się  w  źró​dło  cier​pie​nia.  Pa​trząc
z szer​szej per​spek​ty​wy wi​dać ja​sno, że oba bie​gu​ny po​zy​tyw​ny i ne​ga​tyw​ny, są dwie​ma stro​na​mi tej
sa​mej mo​ne​ty. Ból jest ich nie​od​łącz​ną czę​ścią i to​wa​rzy​szy za​wsze ego​tycz​ne​mu sta​no​wi świa​do​mo​-
ści.

Ist​nie​ją dwa po​zio​my bólu. Je​den stwa​rzasz w tej oto chwi​li, dru​gi, choć po​cho​dzi z prze​szło​ści,

jest wciąż żywy w two​im umy​śle i cie​le.

Tak dłu​go jak nie je​steś w sta​nie po​łą​czyć się z mocą TE​RAZ, każ​dy emo​cjo​nal​ny ból, któ​re​go

do​świad​czasz, po​zo​sta​wia po so​bie osad cier​pie​nia. Żyje on w to​bie jesz​cze dłu​go po fak​cie i łą​czy
się  z  za​daw​nio​nym  bó​lem,  któ​ry  wcze​śniej  w  so​bie  no​si​łeś.  Wra​sta  w  ten  spo​sób  w  umysł  i  cia​ło.
Do​ty​czy to rów​nież bólu – od​czu​wa​ne​go jako dziec​ko – spo​wo​do​wa​ne​go nie​świa​do​mo​ścią świa​ta,
w któ​rym przy​szło ci się na​ro​dzić.

Ten na​gro​ma​dzo​ny ból two​rzy ne​ga​tyw​ne pole ener​gii, któ​re wy​peł​nia cia​ło i umysł. Je​śli masz

wra​że​nie, że to nie​wi​dzial​ny, od​ręb​ny byt, nie​wie​le się my​lisz. Oto masz do czy​nie​nia z emo​cjo​nal​-

background image

nym cia​łem bo​le​snym.

Cia​ło bo​le​sne po​sia​da dwa try​by funk​cjo​no​wa​nia – uta​jo​ny i ak​tyw​ny. U jed​nej oso​by może być

uśpio​ne przez dzie​więć​dzie​siąt pro​cent cza​su, a u in​nej, głę​bo​ko nie​szczę​śli​wej, po​tra​fi być sta​le ak​-
tyw​ne. Pod​czas gdy nie​któ​rzy lu​dzie żyją pra​wie cał​ko​wi​cie przez pry​zmat swo​je​go cia​ła bo​le​sne​go,
inni mogą je od​czu​wać tyl​ko w pew​nych oko​licz​no​ściach, ta​kich jak – bli​skie re​la​cje, sy​tu​acje zwią​-
za​ne z prze​szłą stra​tą lub po​rzu​ce​niem, czy fi​zycz​nym, bądź emo​cjo​nal​nym zra​nie​niem.

Cia​ło  bo​le​sne  może  się  ujaw​nić  szcze​gól​nie  wte​dy,  gdy  re​zo​nu​je  z  okre​ślo​nym  wzor​cem  bólu

z prze​szło​ści. Gdy jest go​to​we się obu​dzić, na​wet jed​na myśl czy nie​win​na uwa​ga, po​czy​nio​na przez
ko​goś z naj​bliż​sze​go oto​cze​nia, może je uak​tyw​nić.

*****

background image

ZERWANIE IDENTYFIKACJI Z CIAŁEM BOLESNYM

CIA​ŁO BO​LE​SNE NIE LUBI, GDY BEZ​PO​ŚRED​NIO  na  nie  pa​trzysz  i  wi​dzisz,  czym  ono

jest. Kie​dy za​czy​nasz je ob​ser​wo​wać, kie​dy czu​jesz w so​bie pole jego ener​gii i kie​dy kie​ru​jesz
na nie uwa​gę, zni​ka łą​czą​ca więź iden​ty​fi​ka​cji.

Po​ja​wia  się  wyż​szy  wy​miar  świa​do​mo​ści.  Ja  na​zy​wam  go  obec​no​ścią.  Je​steś  te​raz  świad​-

kiem i ob​ser​wa​to​rem cia​ła bo​le​sne​go. Ozna​cza to, że nie może cię wię​cej wy​ko​rzy​sty​wać, uda​-
jąc, że jest tobą i nie może dłu​żej od​na​wiać się two​im kosz​tem. Od​na​la​złeś swo​ją naj​głęb​szą
siłę.

Nie​któ​re  cia​ła  bo​le​sne  są  nie​zno​śne,  ale  względ​nie  nie​szko​dli​we  –  tro​chę  jak  roz​ka​pry​szo​ne

dziec​ko.  Inne  są  zło​śli​wy​mi  i  de​struk​tyw​ny​mi  po​two​ra​mi,  ist​ny​mi  de​mo​na​mi.  Jed​ne  po​słu​gu​ją  się
agre​sją fi​zycz​ną, inne – i tych jest znacz​nie wię​cej – ucie​ka​ją się do prze​mo​cy emo​cjo​nal​nej. Nie​któ​-
re ata​ku​ją przede wszyst​kim lu​dzi z two​je​go oto​cze​nia, inne ży​wią się głów​nie tobą – swo​im ży​wi​-
cie​lem. My​śli i uczu​cia, któ​re masz na te​mat ży​cia sta​ją się wte​dy głę​bo​ko ne​ga​tyw​ne i au​to​de​struk​-
cyj​ne. Czę​sto bywa to przy​czy​ną scho​rzeń i nie​szczę​śli​wych wy​pad​ków. Nie​któ​re cia​ła bo​le​sne do​-
pro​wa​dza​ją swo​ich ży​wi​cie​li na​wet do sa​mo​bój​stwa.

Mo​żesz prze​żyć spo​ry szok, je​śli wy​da​wa​ło ci się, że ko​goś do​brze znasz, aż do cza​su, gdy po raz

pierw​szy sta​niesz oko w oko z tym ob​cym, pa​skud​nym stwo​rem, któ​ry się w nim ujaw​nił. Waż​niej​sze
jest jed​nak ob​ser​wo​wa​nie wła​sne​go cia​ła bo​le​sne​go, niż do​strze​ga​nie go w kimś in​nym.

DO​STRZE​GAJ W SO​BIE KAŻ​DY OB​JAW NIE​SZCZĘ​ŚLI​WO​ŚCI. Może to ozna​czać bu​dze​-

nie  się  cia​ła  bo​le​sne​go  i  przy​jąć  for​mę  iry​ta​cji,  nie​cier​pli​wo​ści,  po​nu​re​go  na​stro​ju,  po​trze​by
by​cia zra​nio​nym, gnie​wu, fu​rii, de​pre​sji, pra​gnie​nia dra​ma​tu w swo​im związ​ku. Wszyst​ko to
może wska​zy​wać, że cia​ło bo​le​sne pró​bu​je obu​dzić się z uśpie​nia. Uchwyć ten mo​ment.

Cia​ło  bo​le​sne  chce  prze​trwać  jak  każ​da  isto​ta.  A  prze​trwa  tyl​ko  wte​dy,  gdy  skło​ni  cię  do  nie​-

świa​do​me​go utoż​sa​mie​nia. Może wte​dy wyjść z ukry​cia, prze​jąć kon​tro​lę, stać się tobą i żyć za two​-
im po​śred​nic​twem.

Po​trze​bu​je cię, aby do​stać swo​je po​ży​wie​nie. Bę​dzie się ży​wi​ło każ​dym do​zna​niem i do​świad​-

cze​niem, któ​re re​zo​nu​je z jego wła​snym po​lem ener​gii. Ze wszyst​kim, co two​rzy dal​szy ból, pod ja​ką​-
kol​wiek  po​sta​cią  –  gnie​wu,  skłon​no​ści  de​struk​cyj​nych,  nie​na​wi​ści,  żalu,  emo​cjo​nal​ne​go  dra​ma​tu,
prze​mo​cy, a na​wet cho​ro​by. Gdy więc cia​ło bo​le​sne prze​ję​ło nad tobą kon​tro​lę, w nie​unik​nio​ny spo​-
sób stwo​rzy sy​tu​ację, któ​ra od​bi​je ku nie​mu ener​gię, na​stro​jo​ną na jego wła​sną czę​sto​tli​wość. Wte​dy
bę​dzie  się  mo​gło  na​kar​mić.  Ból  może  się  ży​wić  je​dy​nie  bó​lem.  Nie  może  ży​wić  się  ra​do​ścią,  bo
zwy​czaj​nie jej nie tra​wi.

Z chwi​lą, gdy cia​ło bo​le​sne przej​mie wła​dzę nad tobą, po​czu​jesz po​trze​bę do​zna​wa​nia bólu. Sta​-

niesz się ofia​rą albo opraw​cą. Ze​chcesz za​da​wać cier​pie​nie albo cier​pieć – zresz​tą jed​no dru​gie​go
nie  wy​klu​cza.  Tak  na​praw​dę  nie  ma  wiel​kiej  róż​ni​cy.  Oczy​wi​ście  nie  je​steś  tego  świa​do​my  i  bę​-
dziesz twier​dził z za​pa​łem, że wca​le bólu nie pra​gniesz. Jed​nak przyj​rzyj się uważ​niej – two​je my​-
śle​nie i za​cho​wa​nie są pod​po​rząd​ko​wa​ne temu, aby ból nie usta​wał. Za​rów​no twój wła​sny, jak i cu​-
dzy. Gdy​byś był tego świa​do​my, cały ten sche​mat szyb​ko uległ​by roz​syp​ce, bo trze​ba być obłą​ka​nym,

background image

aby pra​gnąć bólu, a nikt nie jest sza​lo​ny świa​do​mie.

Cia​ło bo​le​sne, któ​re jest mrocz​nym cie​niem ego boi się świa​tła two​jej świa​do​mo​ści. Boi się, że

zo​sta​nie od​kry​te. Jego prze​trwa​nie za​le​ży od nie​świa​do​mej iden​ty​fi​ka​cji oraz od nie​świa​do​me​go lęku
przed od​czu​wa​niem bólu, któ​ry żyje w to​bie. Ale je​śli nie zmie​rzysz się z wła​snym bó​lem i nie wpro​-
wa​dzisz do nie​go świa​tła świa​do​mo​ści, bę​dziesz mu​siał wciąż na nowo go prze​ży​wać.

Cia​ło  bo​le​sne  może  ci  się  wy​da​wać  nie​bez​piecz​nym  po​two​rem,  na  któ​re​go  nie  masz  od​wa​gi

spoj​rzeć, ale za​pew​niam cię – jest tyl​ko zwiew​nym wid​mem, któ​re nie oprze się, mocy two​jej obec​-
no​ści.

KIE​DY STA​NIESZ SIĘ OB​SER​WA​TO​REM i prze​sta​niesz iden​ty​fi​ko​wać się z wła​snym bó​-

lem, cia​ło bo​le​sne przez ja​kiś czas bę​dzie jesz​cze funk​cjo​no​wać, pró​bu​jąc pod​stę​pem skło​nić
cię, abyś znów się z nim utoż​sa​mił. Cho​ciaż nie za​si​lasz go już ener​gią po​przez nie​świa​do​mą
iden​ty​fi​ka​cję,  ma  na​dal  pe​wien  im​pet.  To  tro​chę  jak  ko​ło​wro​tek  –  przez  ja​kiś  czas  wciąż  się
ob​ra​ca, mimo że nikt już nie na​ci​ska na pe​dał. Na tym eta​pie może wy​wo​ły​wać fi​zycz​ne bóle
w róż​nych czę​ściach cia​ła. Nie​ba​wem to wszyst​ko ustą​pi.

Po​zo​stań obec​ny. Po​zo​stań świa​do​my. Bądź czuj​nym straż​ni​kiem wła​snej we​wnętrz​nej prze​-

strze​ni.  Mu​sisz  być  na  tyle  obec​ny,  aby  bez​po​śred​nio  ob​ser​wo​wać  cia​ło  bo​le​sne  i  czuć  jego
ener​gię. Nie uda mu się wte​dy prze​jąć kon​tro​li nad two​im my​śle​niem.

W  mo​men​cie,  gdy  two​je  my​śle​nie  ze​stra​ja  się  z  ener​ge​tycz​nym  po​lem  cia​ła  bo​le​sne​go,  utoż​sa​-

miasz się z nim, a ono znów może ży​wić się two​imi my​śla​mi. Na przy​kład, je​śli ener​gia gnie​wu jest
do​mi​nu​ją​cą czę​sto​tli​wo​ścią cia​ła bo​le​sne​go, a ty je​steś po​chło​nię​ty peł​ny​mi zło​ści my​śla​mi – roz​pa​-
mię​tu​jesz, co kie​dyś ci zro​bio​no lub pla​nu​jesz od​wet w przy​szło​ści – sta​jesz się nie​świa​do​my, a cia​-
ło bo​le​sne sta​je się tobą. Gniew za​wsze pod​szy​ty jest bó​lem.

Po​dob​nie, kie​dy ogar​nia cię mrocz​ny na​strój, a ty wpa​dasz w ne​ga​tyw​ny tryb dzia​ła​nia umy​słu –

bę​dąc  roz​ża​lo​ny,  że  tak  okrop​ne  jest  two​je  ży​cie  –  two​je  my​śli  ze​stra​ja​ją  się  z  cia​łem  bo​le​snym
i znów tra​cąc świa​do​mość, sta​jesz się na​ra​żo​ny na jego ata​ki.

Przez nie​świa​do​mość ro​zu​miem tu​taj utoż​sa​mie​nie się z ja​kimś wzor​cem men​tal​nym lub emo​cjo​-

nal​nym – stan, któ​ry wska​zu​je na cał​ko​wi​tą nie​obec​ność ob​ser​wa​to​ra.

*****

background image

PRZEMIANA CIERPIENIA W ŚWIADOMOŚĆ

Nie​ustan​nie pod​trzy​my​wa​na uwa​ga prze​ci​na łącz​ność po​mię​dzy cia​łem bo​le​snym i two​im my​śle​-

niem,  po​wo​du​jąc  tym  sa​mym  prze​mia​nę.  Moż​na  po​wie​dzieć,  że  ból  sta​je  się  wte​dy  pa​li​wem,  któ​ry
pod​sy​ca i za​si​la ogień świa​do​mo​ści.

Oto ezo​te​rycz​ne zna​cze​nie pra​daw​nej sztu​ki al​che​mii – prze​mia​ny zwy​kłe​go me​ta​lu w zło​to, czy​li

cier​pie​nia  w  świa​do​mość.  We​wnętrz​ne  roz​dar​cie  zo​sta​je  uzdro​wio​ne,  a  ty  znów  je​steś  jed​ną  ca​ło​-
ścią. Od​tąd sta​jesz się od​po​wie​dzial​ny za to, aby nie przy​spa​rzać wię​cej bólu.

ZWRÓĆ UWA​GĘ NA TO, CO CZU​JESZ W SO​BIE. Wiedz, że jest to cia​ło bo​le​sne. Przyj​mij

jego obec​ność. Nie myśl o nim – nie po​zwól, aby czu​cie ustą​pi​ło miej​sca my​śle​niu. Nie oce​niaj
i nie ana​li​zuj. Nie twórz z nie​go wła​snej toż​sa​mo​ści. Po​zo​stań obec​ny i wy​trwa​le ob​ser​wuj, co
dzie​je się w to​bie.

Po​zo​stań  świa​do​my  nie  tyl​ko  emo​cjo​nal​ne​go  bólu,  ale  i  tego,  kto  ob​ser​wu​je,  mil​czą​ce​go

świad​ka.  Na  tym  ba​zu​je  moc  TE​RAZ,  po​tę​ga  two​jej  wła​snej,  świa​do​mej  obec​no​ści.  Sam
sprawdź, co da​lej się wy​da​rzy.

*****

background image

EGO UTOŻSAMIONE Z CIAŁEM BOLESNYM

Pro​ces, któ​ry przed chwi​lą opi​sa​łem jest bar​dzo głę​bo​ki, a za​ra​zem nie​zwy​kle pro​sty. Moż​na go

na​uczyć na​wet dziec​ko. Mam zresz​tą na​dzie​ję, że bę​dzie on kie​dyś jed​ną z pierw​szych rze​czy prze​ka​-
zy​wa​nych w szko​le. Kie​dy już poj​miesz, że pod​sta​wo​wą za​sa​dą jest by​cie obec​nym i ob​ser​wo​wa​nie
tego, co wy​da​rza się w to​bie – i zro​zu​miesz to przez wła​sne do​świad​cze​nie – do​sta​niesz do ręki naj​-
po​tęż​niej​sze na​rzę​dzie prze​mia​ny.

Je​śli przez więk​szość ży​cia iden​ty​fi​ko​wa​łeś się ze swo​im emo​cjo​nal​nym bó​lem, a two​je po​czu​-

cie sie​bie w ca​ło​ści lub w znacz​nej czę​ści opie​ra się na tym utoż​sa​mie​niu, może się oka​zać, że per​-
spek​ty​wa ze​rwa​nia łą​czą​cej z nim wię​zi, bu​dzi duży opór. In​ny​mi sło​wy, może się zda​rzyć, że z cia​ła
bo​le​sne​go zbu​do​wa​łeś so​bie nie​szczę​śli​we ja i głę​bo​ko wie​rzysz, że je​steś tą zro​dzo​ną z umy​słu fik​-
cją. A sko​ro tak, pod wpły​wem nie​świa​do​me​go lęku przed utra​tą toż​sa​mo​ści, po​ja​wi się w to​bie sil​-
ny opór przed od​zy​ska​niem świa​do​mo​ści. Bę​dziesz wo​lał cier​pieć – być cia​łem bo​le​snym – niż sko​-
czyć w nie​zna​ne i za​ry​zy​ko​wać utra​tę nie​szczę​śli​we​go ja, któ​re jest ci do​brze zna​ne.

W TA​KIM PRZY​PAD​KU OB​SER​WUJ OPÓR, KTÓ​RY PO​JA​WIA SIĘ W TO​BIE. Ob​ser​wuj

przy​wią​za​nie do wła​sne​go bólu. Bądź bar​dzo czuj​ny! Ob​ser​wuj tę oso​bli​wą przy​jem​ność, jaką
spra​wia ci wła​sne cier​pie​nie. Ob​ser​wuj prze​moż​ną chęć mó​wie​nia lub my​śle​nia o nim. Opór
usta​nie, je​śli obej​miesz go świa​do​mo​ścią.

Bę​dziesz mógł wte​dy sku​pić uwa​gę na cie​le bo​le​snym, po​zo​stać obec​nym jako jego świa​dek,

a to za​po​cząt​ku​je prze​mia​nę.

Tyl​ko ty mo​żesz to zro​bić. Nikt cię nie wy​rę​czy. Ale je​śli bę​dziesz miał szczę​ście spo​tkać ko​goś,

kto jest bar​dzo świa​do​my i je​śli uda się mu to​wa​rzy​szyć, dzie​ląc z nim przy​tom​ną obec​ność, może to
po​móc i przy​spie​szy cały pro​ces. W ten spo​sób two​je wła​sne świa​tło szyb​ko za​ja​śnie​je.

Kie​dy  ga​łąź,  któ​ra  do​pie​ro  za​czę​ła  się  tlić  po​ło​ży​my  obok  dru​giej,  pa​lą​cej  się  sil​nym  ogniem,

a po chwi​li je roz​dzie​li​my, pierw​sza bę​dzie bar​dziej roz​pa​lo​na, niż na po​cząt​ku. W obu pło​nie prze​-
cież ten sam pło​mień. Taka jest wła​śnie jed​na z ról na​uczy​cie​la du​cho​we​go. Rów​nież nie​któ​rzy te​ra​-
peu​ci  mogą  być  po​moc​ni,  ale  tyl​ko  wte​dy,  je​śli  sami  wznie​śli  się  po​nad  po​ziom  umy​słu  i  pra​cu​jąc
z pa​cjen​tem po​tra​fią pod​trzy​mać w so​bie stan in​ten​syw​nej, świa​do​mej obec​no​ści.

Tak,  więc  pierw​szą  rze​czą,  o  któ​rej  mu​sisz  pa​mię​tać  jest  to,  że  tak  dłu​go  jak  iden​ty​fi​ku​jesz  się

z  cier​pie​niem,  nie  uwol​nisz  się  od  nie​go.  Tak  dłu​go  jak  cześć  cie​bie  jest  uwi​kła​na  w  emo​cjo​nal​ny
ból, bę​dziesz się nie​świa​do​mie opie​rał lub sa​bo​to​wał każ​dą pró​bę uzdro​wie​nia go.

Dla​cze​go? Po​nie​waż chcesz, aby two​je po​czu​cie ja po​zo​sta​ło nie​na​ru​szo​ne, a ból trak​tu​jesz jako

nie​ro​ze​rwal​ną część sie​bie. To nie​świa​do​my pro​ces i je​dy​nym spo​so​bem, aby go prze​zwy​cię​żyć jest
uczy​nie​nie tego świa​do​mym.

*****

background image

MOC TWOJEJ OBECNOŚCI

NA​GŁY PRZE​BŁYSK, że je​steś lub by​łeś uwi​kła​ny we wła​sny ból, może być nie​zwy​kle szo​-

ku​ją​cym od​kry​ciem. Jed​nak w mo​men​cie, gdy so​bie to uświa​do​misz, więź utoż​sa​mie​nia zo​sta​-
je ze​rwa​na.

Cia​ło bo​le​sne jest po​lem ener​gii, któ​re pra​wie jak nie​za​leż​ny twór, cza​so​wo za​miesz​ka​ło w two​-

jej we​wnętrz​nej prze​strze​ni. To uwię​zio​na ener​gia ży​cio​wa, któ​ra prze​sta​ła pły​nąć.

Sta​ło się tak, po​nie​waż pew​ne rze​czy wy​da​rzy​ły się w prze​szło​ści. Moż​na po​wie​dzieć, że to ży​-

ją​ca  w  to​bie  prze​szłość,  któ​ra  je​śli  iden​ty​fi​ku​jesz  się  z  nią,  czy​ni  cię  więź​niem  tego,  co  mi​nio​ne.
Skut​kiem  ta​kie​go  nie​wol​ni​cze​go  utoż​sa​mie​nia  sta​je  się  prze​ko​na​nie,  że  prze​szłość  jest  po​tęż​niej​sza
niż te​raź​niej​szość. A to oczy​wi​ście nie​praw​da. To tyl​ko prze​ko​na​nie, że inni lu​dzie i to, co zro​bi​łeś,
są od​po​wie​dzial​ni za to, kim je​steś, za twój emo​cjo​nal​ny ból oraz nie​zdol​ność do roz​po​zna​nia praw​-
dzi​wej jaź​ni.

Praw​dą  jest,  że  je​dy​na  moc,  któ​ra  ist​nie​je,  za​war​ta  jest  we​wnątrz  tej  chwi​li.  To  po​tę​ga  two​jej

obec​no​ści. Kie​dy to roz​po​znasz, uświa​do​misz so​bie, że ty – a nikt inny – je​steś od​po​wie​dzial​ny za tę
we​wnętrz​ną prze​strzeń i że prze​szłość nie może prze​ciw​sta​wić się mocy TE​RAZ.

Nie​świa​do​mość stwa​rza cia​ło bo​le​sne, świa​do​mość prze​mie​nia je w samą sie​bie. Świę​ty Pa​weł

ujął to w pięk​ne stwier​dze​nie – Wszyst​ko sta​je się ja​sne, kie​dy wy​do​by​te jest na świa​tło, a to, co zo​-
sta​ło roz​świe​tlo​ne, samo świa​tłem się sta​je.

Po​dob​nie jak nie da się wal​czyć z ciem​no​ścią, nie moż​na wal​czyć z cia​łem bo​le​snym. Ta​kie pró​-

by  za​wsze  wy​wo​ła​ją  kon​flikt  i  w  re​zul​ta​cie  stwo​rzą  wię​cej  bólu.  Wy​star​czy  ob​ser​wo​wać,  być
świad​kiem. Kie​dy ob​ser​wu​jesz cia​ło bo​le​sne, przyj​mu​jesz je jako część tego, co sta​no​wi treść tego
mo​men​tu.

background image

Roz​dział 7

– 

OD ZWIĄZKÓW UZALEŻNIAJĄCYCH DO OŚWIECONYCH

RELACJE Z INNYMI – MIĘDZY MI​ŁO​ŚCIĄ A NIENAWIŚCIĄ

Do​pó​ki  nie  do​stro​isz  się  do  czę​sto​tli​wo​ści  obec​no​ści,  wszyst​kie  two​je  związ​ki,  a  zwłasz​cza  te

in​tym​ne będą do​tknię​te głę​bo​ką ska​zą i dys​funk​cjo​nal​ne. Chwi​lo​wo mogą wy​da​wać się ide​al​ne – jak
wte​dy,  gdy  czu​jesz  się  za​ko​cha​ny  –  ale  ta  po​zor​na  do​sko​na​łość  ule​ga  za​bu​rze​niu,  kie​dy  spo​ry,  kon​-
flik​ty, wy​bu​chy nie​za​do​wo​le​nia i akty emo​cjo​nal​nej, a na​wet fi​zycz​nej prze​mo​cy po​ja​wia​ją się co​raz
czę​ściej.

Wy​da​je się, że więk​szość tak zwa​nych związ​ków mi​ło​snych po nie​dłu​gim cza​sie oscy​lu​je po​mię​-

dzy mi​ło​ścią i nie​na​wi​ścią. Mi​łość może w jed​nej chwi​li za​mie​nić się w dzi​ki atak, po​czu​cie wro​go​-
ści albo cał​ko​wi​te wy​co​fa​nie uczu​cia. Uzna​je się to za w mia​rę nor​mal​ną ko​lei rze​czy.

Je​śli w swo​ich związ​kach do​świad​czasz za​rów​no mi​ło​ści, jak i jej prze​ci​wień​stwa – ata​ków lub

emo​cjo​nal​nej prze​mo​cy – bar​dzo praw​do​po​dob​ne, że my​lisz przy​wią​za​nie do ego i na​ło​go​we uza​leż​-
nie​nie z mi​ło​ścią. Nie mo​żesz w jed​nej chwi​li ko​chać swo​je​go part​ne​ra, a już w na​stęp​nej go ata​ko​-
wać. Praw​dzi​wa mi​łość nie ma prze​ci​wień​stwa. Je​śli w two​jej mi​ło​ści od​naj​du​jesz prze​ciw​ne ob​li​-
cze, to w isto​cie nie jest to mi​łość, a po​trze​ba ego, by wzmoc​nić i ugrun​to​wać swo​ją toż​sa​mość. To
po​trze​ba, któ​rą ta dru​ga oso​ba chwi​lo​wo speł​nia. Dla ego to na​miast​ka zba​wie​nia i przez krót​ki czas
rze​czy​wi​ście tak to od​czu​wa.

Ale przy​cho​dzi mo​ment, gdy part​ner prze​sta​je speł​niać two​je ocze​ki​wa​nia, a ra​czej po​trze​by ego.

Wte​dy  po​ja​wia  się  lęk,  ból  i  po​czu​cie  bra​ku,  któ​re  są  za​sad​ni​czą  czę​ścią  ego​tycz​nej  świa​do​mo​ści,
a któ​re cza​so​wo zo​sta​ły ukry​te pod płasz​czem mi​ło​sne​go związ​ku.

Jed​nak​że, tak jak w przy​pad​ku każ​de​go in​ne​go na​ło​gu, je​steś „na haju” do cza​su gdy nar​ko​tyk jest

w za​się​gu ręki. Ale nie​ubła​ga​nie zbli​ża się chwi​la, gdy używ​ka prze​sta​je na cie​bie dzia​łać.

Kie​dy bu​dzą się te bo​le​sne uczu​cia, za każ​dym ra​zem od​czu​wasz je sil​niej i co wię​cej po​strze​-

gasz  part​ne​ra  jako  ich  przy​czy​nę.  Ozna​cza  to  ni  mniej  ni  wię​cej,  że  pro​jek​tu​jesz  cier​pie​nie  na  ze​-
wnątrz i ata​ku​jesz dru​gą oso​bę z całą dzi​ką prze​mo​cą, któ​ra jest czę​ścią two​je​go bólu.

Taki atak może obu​dzić rów​nież ból w two​im part​ne​rze i on albo ona ode​prze go w po​dob​ny spo​-

sób. Na tym eta​pie, ego nie​świa​do​mie na​dal ma na​dzie​ję, że jego atak czy też pró​by ma​ni​pu​la​cji będą
wy​star​cza​ją​cą karą, by skło​nić part​ne​ra do zmia​ny za​cho​wa​nia i za ja​kiś czas zno​wu po​słu​żyć się nim
jako pa​ra​wan dla wła​sne​go bólu.

Każ​de znie​wo​le​nie po​wsta​je z nie​świa​do​mej od​mo​wy sta​wie​nia czo​ła wła​sne​mu bó​lo​wi i przej​-

ścia przez nie​go. Każ​dy na​łóg za​czy​na się i koń​czy bó​lem. Czym​kol​wiek by​ła​by sub​stan​cja, od któ​rej
je​steś  uza​leż​nio​ny  –  al​ko​hol,  je​dze​nie,  le​gal​ne  czy  nie​le​gal​ne  nar​ko​ty​ki,  inna  oso​ba  –  uży​wasz  ich,
aby ukryć swój ból.

Wła​śnie, dla​te​go, gdy mija po​cząt​ko​wa eu​fo​ria po​ja​wia się tak wie​le cier​pie​nia i nie​szczę​śli​wo​-

background image

ści  w  bli​skich  re​la​cjach.  Jed​nak  to  nie  związ​ki  są  ich  przy​czy​ną.  One  tyl​ko  wy​do​by​wa​ją  na  po​-
wierzch​nię  cier​pie​nie,  któ​re  już  jest  w  to​bie.  Dzia​ła  tak  każ​dy  na​łóg.  A  w  każ​dym  przy​cho​dzi  mo​-
ment, kie​dy nar​ko​tyk już na cie​bie nie dzia​ła. Wte​dy od​czu​wasz ból jesz​cze in​ten​syw​niej niż do​tych​-
czas.

To je​den z po​wo​dów, dla​cze​go więk​szość lu​dzi pró​bu​je uciec od obec​nej chwi​li, szu​ka​jąc zba​-

wie​nia w przy​szło​ści. Gdy bo​wiem sku​pia​ją się na TE​RAZ, pierw​szą rze​czą, któ​ra sta​je im na dro​-
dze jest ich wła​sny ból. Wła​śnie tego tak bar​dzo się oba​wia​ją. Gdy​by tyl​ko wie​dzie​li, jak ła​two bę​-
dąc w TE​RAZ do​świad​czyć mocy obec​no​ści, któ​ra roz​pusz​cza całą prze​szłość wraz z ca​łym cier​pie​-
niem.  Gdy​by  tyl​ko  wie​dzie​li,  że  w  obec​no​ści  rze​czy​wi​sto​ści  zni​ka  ilu​zja,  a  oni  znów  są  tak  bli​sko
Boga.

Uni​ka​nie  związ​ków  nie  jest  do​brym  spo​so​bem  na  uni​ka​nie  bólu.  On  do​ty​ka  nas  tak  czy  owak.

Bar​dziej praw​do​po​dob​ne, że trzy nie​uda​ne związ​ki w cią​gu trzech lat prę​dzej wy​rwą cię z uśpie​nia,
niż trzy lata na bez​lud​nej wy​spie albo w za​mknię​tym po​ko​ju. Nie​mniej jed​nak gdy​byś w swą sa​mot​-
ność wpro​wa​dził in​ten​syw​ną obec​ność, to rów​nież oka​za​ło​by się sku​tecz​ne.

*****

background image

OD ZWIĄZKÓW UZALEŻNIAJĄCYCH DO OŚWIECONYCH

OBO​JĘT​NIE CZY ŻY​JESZ SA​MOT​NIE CZY MIESZ​KASZ Z PART​NE​REM, klucz po​zo​sta​-

je  ten  sam  –  by​cie  obec​nym  i  po​tę​go​wa​nie  wła​snej  obec​no​ści  przez  co​raz  głęb​sze  wni​ka​nie
w TE​RAZ.

Aby mi​łość mo​gła roz​kwit​nąć, świa​tło two​jej obec​no​ści musi być wy​star​cza​ją​co sil​ne, abyś

już wię​cej nie pod​le​gał kon​tro​li my​śli​cie​la albo cia​ła bo​le​sne​go. Abyś nie po​my​lił tych rze​czy
z tym, kim na​praw​dę je​steś.

Wie​dzieć, że jest się Ist​nie​niem pod po​wierzch​nią my​śli​cie​la, ci​chym bez​ru​chem pod men​-

tal​nym ha​ła​sem, mi​ło​ścią i ra​do​ścią pod po​kła​da​mi bólu – oto wol​ność, zba​wie​nie i oświe​ce​-
nie.

Nie utoż​sa​mia​nie się z cia​łem bo​le​snym ozna​cza wpro​wa​dze​nie obec​no​ści do bólu, a za​tem prze​-

trans​for​mo​wa​nie go. Nie iden​ty​fi​ko​wa​nie się z my​śle​niem to by​cie ci​chym ob​ser​wa​to​rem my​śli i re​-
ak​cji, szcze​gól​nie tych po​wta​rza​ją​cych się wzor​ców umy​sło​wych i ról od​gry​wa​nych przez ego.

Kie​dy wy​zbę​dziesz się utoż​sa​mie​nia z umy​słem, prze​sta​nie kom​pul​syw​nie na​rzu​cać się ze swym

przy​mu​sem osą​dza​nia, czy​li opie​ra​nia się temu co jest. To wła​śnie to two​rzy kon​flikt, dra​ma​ty i nowy
ból. W mo​men​cie, kie​dy prze​sta​niesz fe​ro​wać wy​ro​ki, ak​cep​tu​jąc to, co jest, uwol​nisz się od umy​słu.
Zro​bisz miej​sce mi​ło​ści, ra​do​ści i po​ko​jo​wi.

NAJ​PIERW PRZE​STAŃ OCE​NIAĆ SIE​BIE, po​tem swo​je​go part​ne​ra. Naj​więk​szy prze​łom

w  związ​ku  dwoj​ga  lu​dzi  ma  miej​sce,  kie​dy  cał​ko​wi​cie  ak​cep​tu​jesz  part​ne​ra  ta​kim,  jaki  jest
i wy​zby​wasz się po​trze​by zmie​nia​nia go.

To  na​tych​miast  wy​no​si  cię  po​nad  ego.  Do​bie​ga​ją  koń​ca  wszyst​kie  umy​sło​we  gier​ki,  usta​je

na​ło​go​we przy​wią​za​nie. Nikt nie jest już ofia​rą ani spraw​cą. Nie ma oskar​ży​cie​la i oskar​żo​ne​-
go.

To rów​nież ko​niec wza​jem​ne​go uza​leż​nie​nia i by​cia wcią​ga​nym w czy​jeś nie​świa​do​me wzor​ce.

Wte​dy zaś albo roz​sta​je​cie się, ale w at​mos​fe​rze mi​ło​ści albo wspól​nie wcho​dzi​cie jesz​cze głę​biej
w TE​RAZ. Czy to, aby nie za pro​ste? Tak, to jest pro​ste.

Mi​łość jest sta​nem Ist​nie​nia. Ona nie jest na ze​wnątrz, tyl​ko głę​bo​ko w to​bie. Ni​g​dy nie mo​żesz

jej  utra​cić,  ani  ona  nie  może  cię  opu​ścić.  Nie  jest  za​leż​na  od  żad​nej  ze​wnętrz​nej  for​my  czy  in​ne​go
cia​ła.

W CI​SZY WŁA​SNEJ OBEC​NO​ŚCI, mo​żesz od​czuć sa​me​go sie​bie jako po​zba​wio​ne​go for​my

i  cza​su.  Mo​żesz  od​czuć  sie​bie  jako  nie​prze​ja​wio​ne  ży​cie,  któ​re  uży​wa  two​jej  fi​zycz​nej  for​my.
To samo ży​cie wy​peł​nia wszyst​kich lu​dzi i każ​dą ludz​ką isto​tę. Przej​rza​łeś na wskroś za​sło​nę
for​my i od​dzie​le​nia. Oto re​ali​za​cja jed​no​ści. Oto mi​łość.

Cho​ciaż mogą ci się przy​da​rzać ta​kie krót​kie prze​bły​ski, mi​łość nie może roz​kwit​nąć w peł​ni do​-

pó​ki nie wy​zwo​lisz się z utoż​sa​mie​nia z umy​słem, a two​ja obec​ność nie bę​dzie wy​star​cza​ją​co in​ten​-
syw​na,  aby  roz​pu​ścić  cia​ło  bo​le​sne  (albo  przy​naj​mniej  nie  na​uczysz  się  trwać  w  sta​nie  przy​tom​nej
ob​ser​wa​cji). Cia​łu bo​le​sne​mu nie uda się już prze​jąć nad tobą kon​tro​li i znisz​czyć mi​ło​ści.

background image

*****

background image

ZWIĄZKI JAKO DUCHOWA PRAKTYKA

Jako  że  ludz​kie  isto​ty  co​raz  bar​dziej  utoż​sa​mia​ją  się  z  umy​słem,  więk​szość  związ​ków  nie  jest

osa​dzo​na w Ist​nie​niu, a tym sa​mym sta​je się źró​dłem bólu. Pro​ble​my i kon​flik​ty są na po​rząd​ku dzien​-
nym.

Je​śli w re​la​cjach za​si​la​ne są ego​tycz​ne struk​tu​ry umy​słu i ak​ty​wo​wa​ne jest cia​ło bo​le​sne, tak jak

dzie​je się to po​wszech​nie, dla​cze​go za​miast ucie​kać od tych fak​tów, nie przy​jąć je do wia​do​mo​ści.
Może  le​piej  za​cząć  współ​dzia​łać  z  tą  ten​den​cją,  za​miast  uni​kać  związ​ków  lub  nie​ustan​nie  po​szu​ki​-
wać ide​al​ne​go part​ne​ra, któ​ry po​zwo​li roz​wią​zać wszyst​kie pro​ble​my i dać speł​nie​nie.

Kie​dy uzna​jesz i ak​cep​tu​jesz fak​ty, za​ra​zem w pew​nym stop​niu się od nich uwal​niasz.

Na przy​kład, je​śli jest w to​bie zro​zu​mie​nie, że masz do czy​nie​nia z dys​har​mo​nią i trwasz w tej

wie​dzy, po​ja​wia się nowy czyn​nik, dzię​ki któ​re​mu ta dys​har​mo​nia może ulec prze​mia​nie.

JE​ŚLI WIESZ, ŻE NIE JE​STEŚ SPO​KOJ​NY, two​je zro​zu​mie​nie stwa​rza ci​chą, nie​ru​cho​-

mą prze​strzeń, któ​ra bie​rze w ra​mio​na twój nie​po​kój i prze​mie​nia go w spo​kój.

Mó​wiąc o we​wnętrz​nej prze​mia​nie, nie ma nic, co mógł​byś z nią zro​bić. Nie mo​żesz zmie​nić

sie​bie, a z pew​no​ścią nie mo​żesz tego uczy​nić w sto​sun​ku do swo​je​go part​ne​ra czy ko​goś in​ne​-
go. Wszyst​ko, co mo​żesz zro​bić to wła​śnie stwo​rzyć prze​strzeń, aby prze​mia​na mo​gła za​ist​nieć,
aby mo​gła po​ja​wić się ła​ska i mi​łość.

Za  każ​dym  ra​zem,  gdy  źle  się  dzie​je  w  two​im  związ​ku,  ile​kroć  wy​do​by​wa  on  na  po​wierzch​nię

sza​leń​stwo w to​bie lub two​im part​ne​rze, bądź za​do​wo​lo​ny. To, co po​zo​sta​wa​ło nie​świa​do​me, zo​sta​ło
wy​nie​sio​ne na świa​tło. Jest to za​wsze szan​sa na uzdro​wie​nie.

Z  CHWI​LI  NA  CHWI​LĘ  PIE​LĘ​GNUJ  WIE​DZĘ  O  KAŻ​DYM  MO​MEN​CIE.  Szcze​gól​nie

bądź  świa​do​my  swo​je​go  we​wnętrz​ne​go  sta​nu.  Je​że​li  po​ja​wia  się  gniew  –  wiedz,  że  jest  to
gniew.  Je​śli  ogar​nia  cię  za​zdrość,  od​ru​chy  obron​ne,  po​ku​sa,  aby  to​czyć  spo​ry  czy  sta​wiać  na
swo​im, je​śli we​wnętrz​ne dziec​ko do​ma​ga się mi​ło​ści i uwa​gi albo do​ty​ka cię emo​cjo​nal​ny ból,
roz​po​znaj rze​czy​wi​stość tej chwi​li i utrzy​muj w so​bie to zro​zu​mie​nie.

Re​la​cja z dru​gą oso​bą sta​je się wte​dy sa​dha​ną – two​ją du​cho​wą prak​ty​ką. Gdy za​uwa​żysz ja​kie​-

kol​wiek nie​świa​do​me za​cho​wa​nie u part​ne​ra, weź je w ob​ję​cia two​je​go zro​zu​mie​nia, a nie bę​dziesz
re​ago​wał.

Nie​świa​do​mość  i  praw​dzi​wa  wie​dza  nie  mogą  iść  ze  sobą  w  pa​rze  –  na​wet,  je​śli  zro​zu​mie​nie

jest tyl​ko w in​nej oso​bie, niż ta, któ​ra po​stę​pu​je nie​świa​do​mie. Dla for​my ener​ge​tycz​nej sto​ją​cej za
wro​go​ścią i ata​kiem, obec​ność mi​ło​ści jest ab​so​lut​nie nie​straw​nym to​wa​rzy​stwem. Kie​dy w ja​ki​kol​-
wiek  spo​sób  re​agu​jesz  na  nie​świa​do​mość  part​ne​ra,  sam  sta​jesz  się  nie​świa​do​my.  Ale  je​śli  po​tem
przy​po​mi​nasz so​bie, że masz być świad​kiem wła​snej re​ak​cji, nic nie jest utra​co​ne.

Ni​g​dy  wcze​śniej  związ​ki  nie  były  tak  pro​ble​ma​tycz​ne  i  szar​pa​ne  kon​flik​ta​mi  jak  dzie​je  się  to

obec​nie.  Pew​nie  już  za​uwa​ży​łeś,  że  nie  po  to  wcho​dzisz  w  re​la​cję,  aby  zna​leźć  tam  szczę​ście  czy
speł​nie​nie.  Je​śli  na​dal  bę​dziesz  pró​bo​wał  uczy​nić  ze  związ​ku  na​rzę​dzie  zba​wie​nia,  do​znasz  wie​lu
roz​cza​ro​wań. Ale gdy za​ak​cep​tu​jesz, że dzię​ki nie​mu masz zy​skać świa​do​mość, a nie szczę​ście, rze​-

background image

czy​wi​ście  da  ci  zba​wie​nie,  a  ty  ze​stro​isz  się  z  wyż​szą  świa​do​mo​ścią,  któ​ra  za​mie​rza  na​ro​dzić  się
w tym świe​cie.

Tym, któ​rzy ze​chcą trzy​mać się sta​rych wzor​ców i sche​ma​tów, cze​ka nie​ste​ty co​raz wię​cej bólu,

prze​mo​cy, po​mie​sza​nia i sza​leń​stwa.

Ilu  lu​dzi  po​trze​ba,  aby  two​je  ży​cie  sta​ło  się  du​cho​wą  prak​ty​ką?  Mniej​sza  o  to  czy  twój  part​ner

zde​cy​du​je  się  na  współ​pra​cę.  Uzdro​wie​nie  –  świa​do​mość  –  może  za​ist​nieć  na  tym  świe​cie  tyl​ko
przez cie​bie. Nie mu​sisz cze​kać, aż świat do​zna od​no​wie​nia czy ktoś sta​nie się bar​dziej świa​do​my,
za​nim osią​gniesz oświe​ce​nie. Mo​żesz cze​kać na to przez wie​ki.

Nie  za​rzu​caj​cie  so​bie  na​wza​jem  nie​świa​do​mo​ści.  W  mo​men​cie,  gdy  za​czy​na​cie  się  kłó​cić,  do​-

cho​dzi do iden​ty​fi​ka​cji z ja​kimś men​tal​nym sta​no​wi​skiem, a każ​de z was bro​ni tej po​zy​cji oraz wła​-
snej  toż​sa​mo​ści.  Ego  przej​mu​je  rzą​dy,  a  wy  stra​ci​li​ście  świa​do​mość.  Nie​kie​dy  może  być  słusz​ne
wska​za​nie  part​ne​ro​wi  pew​nych  aspek​tów  jego  za​cho​wa​nia.  Je​śli  bę​dziesz  przy  tym  bar​dzo  czuj​ny
i obec​ny, mo​żesz to zro​bić bez udzia​łu ego – bez ob​wi​nia​nia, oskar​ża​nia i wy​ty​ka​nia błę​dów.

Kie​dy twój part​ner za​cho​wu​je się nie​świa​do​mie, po​rzuć wszel​ki osąd. Osą​dza​nie to albo utoż​sa​-

mie​nie  spraw​cy  z  jego  nie​świa​do​my​mi  za​cho​wa​nia​mi  albo  pro​jek​to​wa​nie  na  dru​gie​go  swo​jej  wła​-
snej nie​świa​do​mo​ści i uzna​wa​nie tego, za czy​jeś praw​dzi​we ob​li​cze.

Po​rzu​ce​nie  osą​dza​nia  nie  ozna​cza,  że  nie  po​tra​fisz  roz​po​znać  dys​funk​cji  czy  nie​świa​do​mo​ści.

Ozna​cza ra​czej we​wnętrz​ne zro​zu​mie​nie i praw​dzi​wą wie​dzę, niż by​cie re​ak​cją i sę​dzią. Wte​dy masz
wy​bór  –  albo  za​re​agu​jesz  po​zo​sta​jąc  jed​no​cze​śnie  wie​dzą,  czy​li  prze​strze​nią,  w  któ​rej  re​ak​cja  ma
miej​sce  i  po​zwa​la  jej  za​ist​nieć  albo  bę​dziesz  cał​ko​wi​cie  wol​ny  od  ja​kiej​kol​wiek  re​ak​cji.  Za​miast
zwal​czać ciem​ność, wpusz​czasz świa​tło. Za​miast re​ago​wać w ob​li​czu złu​dze​nia, do​strze​gasz je ja​sno
i pa​trzysz jak​by na wskroś.

Bę​dąc  wie​dzą  i  zro​zu​mie​niem  two​rzysz  ja​sną  prze​strzeń  mi​łu​ją​cej  obec​no​ści,  któ​ra  po​zwa​la

wszyst​kim rze​czom i lu​dziom być tym, czym są. Nie ma sku​tecz​niej​sze​go ka​ta​li​za​to​ra prze​mia​ny. Je​śli
w tym wy​trwasz, twój part​ner nie może po​zo​stać z tobą i na​dal być nie​świa​do​my.

Je​śli obo​je zgo​dzi​cie się, aby wasz zwią​zek był du​cho​wą prak​ty​ką, tym le​piej. Mo​że​cie wte​dy na

bie​żą​co wy​ra​żać swo​je my​śli i uczu​cia, jak tyl​ko po​ja​wi się ja​kaś nie​świa​do​ma re​ak​cja. Nie do​pu​-
ści​cie do zwło​ki w cza​sie, pod​czas któ​rej nie​wy​ra​żo​ne czy zi​gno​ro​wa​ne emo​cje lub ura​zy mo​gły​by
umoc​nić się i na​war​stwić.

NA​UCZ SIĘ BEZ OB​WI​NIA​NIA WY​RA​ŻAĆ TO, CO CZU​JESZ. Na​ucz się słu​chać part​ne​-

ra w otwar​ty spo​sób, bez od​ru​chów obron​nych.

Daj mu prze​strzeń na wła​sną eks​pre​sję. Bądź obec​ny. Oskar​ża​nie, obro​na, atak i inne wzor​-

ce, któ​re słu​ży​ły wzmoc​nie​niu lub ochro​nie ego, sta​ją się wte​dy zbęd​ne. De​cy​du​ją​ce jest ob​da​-
rze​nie prze​strze​nią – za​rów​no sie​bie, jak in​nych lu​dzi. Bez tego mi​łość nie może roz​kwit​nąć.

Gdy  zo​sta​ły  usu​nię​te  dwa  czyn​ni​ki  naj​bar​dziej  de​struk​cyj​ne  dla  związ​ków  –  a  więc  za​rów​no  ty

jak  i  twój  part​ner  prze​mie​ni​li​ście  cia​ło  bo​le​sne  oraz  wy​szli​ście  po​nad  utoż​sa​mie​nie  z  umy​słem  –
zwią​zek cu​dow​nie roz​kwi​ta. Za​miast oglą​dać w dru​gim czło​wie​ku lu​strza​ne od​bi​cie wła​sne​go bólu
i  nie​świa​do​mo​ści,  za​miast  za​spo​ka​jać  po​trze​by  ego,  za​cznie​cie  na​wza​jem  od​bi​jać  ku  so​bie  mi​łość,
któ​rą ma​cie we​wnątrz, a któ​ra bu​dzi się wraz ze świa​do​mo​ścią jed​no​ści wszyst​kie​go, co jest.

background image

Oto mi​łość, któ​ra nie ma ne​ga​tyw​ne​go od​po​wied​ni​ka.

Je​śli  twój  part​ner  na​dal  iden​ty​fi​ku​je  się  z  cia​łem  bo​le​snym  oraz  umy​słem,  a  ty  wy​kro​czy​łeś  już

po​nad – bę​dzie to wiel​kie wy​zwa​nie – nie dla cie​bie, lecz dla part​ne​ra. Nie jest ła​two żyć z oświe​-
co​ną oso​bą. A ra​czej ina​czej – żyje się z nią tak ła​two, że ego czu​je się nie​zwy​kle za​gro​żo​ne.

Pa​mię​taj,  ego  po​trze​bu​je  pro​ble​mów,  kon​flik​tów  i  wro​gów,  aby  wzmoc​nić  swo​je  po​czu​cie  od​-

dzie​le​nia, od któ​re​go za​le​ży jego toż​sa​mość. Umysł nie​oświe​co​ne​go part​ne​ra po​pa​da w głę​bo​ką fru​-
stra​cję, że jego sztyw​ne sche​ma​ty nie na​po​ty​ka​ją opo​ru, chwie​ją się i słab​ną, a na​wet ist​nie​je nie​bez​-
pie​czeń​stwo, że mogą cał​ko​wi​cie ru​nąć, aż do utra​ty toż​sa​mo​ści.

Cia​ło bo​le​sne do​ma​ga się sprzę​że​nia zwrot​ne​go, lecz go nie otrzy​mu​je. Nie​za​spo​ko​jo​na jest po​-

trze​ba spo​rów, dra​ma​tu i kon​flik​tów.

*****

background image

PORZUĆ ZWIĄZEK Z SAMYM SOBĄ

Oświe​co​ny lub nie, na po​zio​mie fi​zycz​nej for​my je​steś na​dal męż​czy​zną lub ko​bie​tą, a więc nie

sta​no​wisz  peł​ni,  a  tyl​ko  jej  po​ło​wę.  Z  tego  fak​tu  ro​dzi  się  mę​sko-żeń​ski  ma​gne​tyzm,  przy​cią​ga​nie
prze​ciw​staw​ne​go bie​gu​na ener​gii, któ​re od​czu​wa się bez wzglę​du na po​ziom świa​do​mo​ści. Lecz je​śli
two​je  we​wnętrz​ne  łą​cza  sta​ły  się  już  ak​tyw​ne,  do​świad​czasz  tego  przy​cią​ga​nia  za​le​d​wie  na  po​-
wierzch​ni albo pe​ry​fe​riach ży​cia.

To nie zna​czy, że nie masz głę​bo​kiej re​la​cji ze swo​im part​ne​rem czy in​ny​mi ludź​mi. Jed​nak głę​bo​-

ki kon​takt jest moż​li​wy, tyl​ko, je​śli masz świa​do​mość swo​je​go Ist​nie​nia. Wy​cho​dząc od Ist​nie​nia wy​-
kra​czasz uwa​gą po​nad za​sło​nę form. W Ist​nie​niu to, co mę​skie i to, co żeń​skie two​rzy jed​nię. Two​ja
for​ma może na​dal cze​goś po​trze​bo​wać, ale Ist​nie​nie już nie. Samo jest ca​ło​ścią i sta​no​wi peł​nię. Je​-
śli two​je po​trze​by są za​spo​ko​jo​ne to wspa​nia​le, ale two​je​mu naj​głęb​sze​mu, we​wnętrz​ne​mu wy​mia​ro​-
wi nie czy​ni to żad​nej róż​ni​cy.

Zda​rza się więc, że oświe​co​na oso​ba może pra​gnąć kon​tak​tu z prze​ciw​staw​nym bie​gu​nem ener​gii

– męż​czy​zną lub ko​bie​tą – i je​śli to się nie uda​je, może czuć pe​wien nie​do​syt czy brak, od​czu​wa​jąc
za​ra​zem cał​ko​wi​tą we​wnętrz​ną peł​nię i po​kój.

Kie​dy nie po​tra​fisz czuć się swo​bod​nie kie​dy je​steś sam, praw​do​po​dob​nie za​czniesz po​szu​ki​wać

ja​kiejś re​la​cji, aby za​spo​ko​ić ten brak. Mo​żesz być jed​nak pe​wien, że to, co chcia​łeś ukryć, wyj​dzie
na jaw w two​im związ​ku, a ty ob​cią​żysz za to od​po​wie​dzial​no​ścią part​ne​ra.

WSZYST​KO,  CZE​GO  PO​TRZE​BU​JESZ  TO  PRZY​JĄĆ  TEN  MO​MENT  W  PEŁ​NI.  Po​czu​-

jesz się wte​dy swo​bod​nie w te​raź​niej​szo​ści i wo​bec sa​me​go sie​bie.

Ale na do​brą spra​wę czy po​trze​ba ci ja​kiej​kol​wiek re​la​cji ze sobą sa​mym? Dla​cze​go zwy​czaj​nie

nie mo​żesz być sobą? Kie​dy two​rzysz zwią​zek ze sobą, to tak jak​byś roz​cze​piał się na dwo​je – sie​bie
i swo​je ja, pod​miot i przed​miot. Stwo​rzo​na w ten spo​sób przez umysł du​al​ność jest głów​ną przy​czy​-
ną wszyst​kich nie​po​trzeb​nych kom​plek​sów, pro​ble​mów i kon​flik​tów.

W sta​nie oświe​ce​nia je​steś sobą – ty i two​je ja sta​no wi​cie jed​nię. Nie osą​dzasz już sie​bie, nie

uża​lasz się nad sobą. Nie mu​sisz się ko​chać czy nie​na​wi​dzić. Nie mu​sisz być z sie​bie dum​ny. Od​dzie​-
le​nie wy​two​rzo​ne przez nie​świa​do​me ja goi się i zni​ka. Prze​sta​je ist​nieć od​ręb​na jaźń, któ​ra wy​ma​ga
ochro​ny czy po​ży​wie​nia.

Kie​dy  je​steś  oświe​co​ny,  re​la​cja  z  sa​mym  sobą  prze​sta​je  być  po​trzeb​na.  Gdy  z  niej  re​zy​gnu​jesz,

wszyst​kie inne związ​ki sta​ją się związ​ka​mi mi​ło​sny​mi.

background image

Część TRZE​CIA

– 

AK​CEP​TA​CJA I POD​DA​NIE

 

Kie​dy pod​da​jesz się temu co jest i sta​jesz się w peł​ni obec​ny, prze​szłość tra​ci ja​ką​kol​wiek moc.

Wy​miar Ist​nie​nia, któ​ry był prze​sło​nię​ty przez umysł, otwie​ra się.

Na​głe wspa​nia​ła, nie​po​ru​szo​na ci​sza bu​dzi się w to​bie, jako bez​kre​sne po​czu​cie po​ko​ju.

A z tym po​ko​jem – po​ja​wia się ra​dość.

Az tą ra​do​ścią, bu​dzi się mi​łość.

A w sa​mym cen​trum – świę​tość.

To, co nie​ogar​nio​ne. To, cze​go nie moż​na na​zwać.

background image

Roz​dział 8

– 

AKCEPTACJA TERAŹNIEJSZOŚCI

NIETRWAŁOŚĆ I CYKLE ŻYCIOWE

Ist​nie​ją dwa ro​dza​je ży​cio​wych cy​kli – cy​kle ko​rzyst​ne, w któ​rych wszyst​ko roz​kwi​ta i samo do

cie​bie przy​cho​dzi oraz cy​kle po​ra​żek, kie​dy coś się koń​czy i roz​pa​da. Mu​sisz wte​dy po​zwo​lić odejść
temu, co sta​re, by zro​bić miej​sce no​we​mu albo stwo​rzyć prze​strzeń, któ​ra umoż​li​wi prze​mia​nę.

Je​śli opie​rasz się tej dru​giej fa​zie i nie chcesz na nią po​zwo​lić, ta​mu​jesz na​tu​ral​ny prze​pływ ży​-

cia i two​rzysz wła​sne cier​pie​nie. Roz​pad jest nie​zbęd​ny, aby mo​gło za​ist​nieć coś no​we​go. Je​den cykl
nie może ist​nieć bez dru​gie​go.

Ruch  ku  do​ło​wi  jest  ab​so​lut​nym  wa​run​kiem  du​cho​we​go  wzro​stu.  Być  może  wła​śnie  na  ścież​kę

prze​bu​dze​nia  pchnę​ło  cię  do​świad​cze​nie  głę​bo​kie​go  bólu  lub  stra​ty.  Być  może  twój  suk​ces  stał  się
pu​sty i bez zna​cze​nia, oka​zu​jąc się po​raż​ką.

W isto​cie, ziar​no po​raż​ki tkwi w każ​dym suk​ce​sie, a w każ​dej po​raż​ce skry​wa się suk​ces. W tym

świe​cie, gdzie wszyst​ko funk​cjo​nu​je na po​zio​mie for​my, każ​dy w koń​cu po​no​si po​raż​kę, a wszyst​ko
prę​dzej czy póź​niej ob​ró​ci się w ni​wecz. Żad​na for​ma nie jest trwa​ła.

Oczy​wi​ście wciąż mo​żesz za​cho​wy​wać ak​tyw​ność, cie​sząc się two​rze​niem no​wych form i sy​tu​-

acji, ale pa​mię​taj, aby się z nimi nie utoż​sa​miać. Nie po​trze​bu​jesz ni​cze​go, co da ci po​czu​cie toż​sa​-
mo​ści. Nic, co przy​cho​dzi z ze​wnątrz, nie jest two​im ży​ciem, a tyl​ko sy​tu​acją ży​cio​wą.

Każ​dy cykl w ży​ciu może trwać od kil​ku go​dzin do kil​ku lat. By​wa​ją cy​kle wiel​kie oraz za​war​te

w nich małe. Wie​le cho​rób po​wsta​je wów​czas, gdy wal​czysz z cy​klem ob​ni​żo​nej ener​gii, któ​ry jest
nie​zbęd​ny dla ca​ło​ścio​wej re​ge​ne​ra​cji. Przy​mus dzia​ła​nia oraz skłon​ność do czer​pa​nia po​czu​cia wła​-
snej  war​to​ści  i  toż​sa​mo​ści  z  czyn​ni​ków  ze​wnętrz​nych,  ta​kich  jak  osią​gnię​cia,  w  koń​cu  oka​zu​je  się
nie​unik​nio​ną ilu​zją, tak dłu​go jak utoż​sa​miasz się z umy​słem.

Trud​na lub pra​wie nie​moż​li​wa sta​je się wte​dy ak​cep​ta​cja okre​sów ob​ni​żo​nej ener​gii i po​zwo​le​-

nie  na  ich  ist​nie​nie.  W  ta​kiej  sy​tu​acji  mą​drość  or​ga​ni​zmu  może  sama  pod​jąć  dzia​ła​nie,  wy​wo​łu​jąc
cho​ro​bę. Zmu​si cię do wy​ha​mo​wa​nia, a wów​czas może na​stą​pić po​trzeb​na re​ge​ne​ra​cja.

Tak dłu​go jak umysł oce​nia daną sy​tu​ację, bądź rzecz jako do​brą – obo​jęt​nie czy bę​dzie to re​la​cja

z in​nym czło​wie​kiem, przed​miot po​sia​da​nia, rola spo​łecz​na czy kon​dy​cja cia​ła – przy​wią​zu​je się do
niej i utoż​sa​mia. Uczy​ni cię szczę​śli​wym i za​do​wo​lo​nym, jed​nak spra​wi, że sta​nie się to czę​ścią tego,
kim je​steś lub tego, kim my​ślisz, że je​steś.

A  prze​cież  w  tym  wy​mia​rze,  gdzie  wszyst​ko  jest  zże​ra​ne  przez  mole  i  rdzę,  nic  nie  jest  trwa​łe.

Wszyst​ko  koń​czy  się  lub  zmie​nia.  Wszyst​ko  może  ulec  cał​ko​wi​te​mu  od​wró​ce​niu  –  to,  co  jesz​cze
wczo​raj czy rok temu ukła​da​ło się do​brze, może cał​kiem się ze​psuć. To, co jesz​cze nie​daw​no czy​ni​ło
cię za​do​wo​lo​nym, te​raz cię uniesz​czę​śli​wia. Dzi​siej​szy suk​ces może za​mie​nić się w ju​trzej​szą po​raż​-
kę lub kon​sump​cyj​ny styl ży​cia. Po szczę​śli​wym we​se​lu i mio​do​wym mie​sią​cu przyj​dzie roz​sta​nie lub

background image

peł​ne kon​flik​tów ży​cie we dwo​je.

Bywa, że coś zu​peł​nie od​cho​dzi z na​sze​go ży​cia i rów​nież to nas uniesz​czę​śli​wia. Gdy stan lub

sy​tu​acja, do któ​rych umysł się przy​wią​zał zmie​nia się lub zni​ka, on nie może tego za​ak​cep​to​wać. Kur​-
czo​wo  cze​pia  się  tego,  co  od​cho​dzi,  opie​ra​jąc  się  zmia​nie.  Dla  nie​go  to  pra​wie  tak,  jak​by  utra​cić
rękę lub nogę.

W isto​cie szczę​ście i nie​szczę​ście są dwie​ma stro​na​mi tej sa​mej mo​ne​ty. Od​dzie​la je od sie​bie

tyl​ko ilu​zja cza​su.

ZA​NIE​CHA​NIE  OPO​RU  WO​BEC  ŻY​CIA  to  trwa​nie  w  sta​nie  ła​ski,  pro​sto​ty  i  świa​tło​ści.

Nie ma wte​dy zna​cze​nia czy spra​wy mają się do​brze czy źle.

Wy​glą​da to jak pa​ra​doks, ale gdy po​rzu​casz za​leż​ność od sfe​ry form, two​ja ogól​na sy​tu​acja ży​-

cio​wa, prze​ja​wia​ją​ca się w for​mach ze​wnętrz​nych, za​zwy​czaj ule​ga znacz​nej po​pra​wie. Rze​czy, oso​-
by czy sy​tu​acje, o któ​rych my​śla​łeś, że są ci po​trzeb​ne do szczę​ścia, po​ja​wia​ją się w two​im ży​ciu bez
żad​nej wal​ki lub wy​sił​ku. Mo​żesz się nimi cie​szyć i je do​ce​niać.

Wszyst​kie prę​dzej czy póź​niej prze​mi​ną, po​dob​nie jak ży​cio​we cy​kle, ale gdy zni​ka uza​leż​nie​nie,

zni​ka też lęk przed utra​tą. Ży​cie pły​nie swo​bod​nie i ła​two.

Szczę​ście  czer​pa​ne  z  ze​wnętrz​ne​go  źró​dła  ni​g​dy  nie  jest  głę​bo​kie.  Jest  za​le​d​wie  bla​dym  od​bi​-

ciem ra​do​ści Ist​nie​nia, tęt​nią​ce​go ży​ciem po​ko​ju, któ​ry od​naj​dziesz w so​bie, gdy po​nie​chasz opo​ru.
Ist​nie​nie po​zwa​la ci wy​kro​czyć poza bie​gu​no​wość stwo​rzo​ną przez umysł i uwol​nić się z za​leż​no​ści
od świa​ta form. Choć​by wszyst​ko wo​kół cie​bie mia​ło się za​paść, na​dal w swo​im rdze​niu bę​dziesz
od​czu​wał głę​bo​ki po​kój. Może nie bę​dziesz szczę​śli​wy, ale na pew​no spo​koj​ny.

*****

background image

ROZPOZNANIE I PORZUCENIE NEGATYWNOŚCI

Cały  we​wnętrz​ny  opór  to  pe​wien  ro​dzaj  ne​ga​ty​wi​zmu.  Moż​na  po​wie​dzieć,  że  wszel​ki  ne​ga​ty​-

wizm jest opo​rem. W tym kon​tek​ście są to nie​mal sy​no​ni​my.

Ist​nie​je  bar​dzo  wie​le  po​staw  ne​ga​tyw​nych  –  od  iry​ta​cji  lub  znie​cier​pli​wie​nia  po  gwał​tow​ną

złość, od przy​gnę​bie​nia i po​nu​rej ura​zy po sa​mo​bój​czą roz​pacz. Nie​raz zda​rza się, że to opór wy​zwa​-
la emo​cjo​nal​ne cia​ło bo​le​sne. Wte​dy na​wet mała drob​nost​ka może wy​wo​łać sil​ną ne​ga​tyw​ną re​ak​cję
w po​sta​ci gnie​wu, de​pre​sji czy głę​bo​kie​go żalu.

Ego wie​rzy, że po​przez ne​ga​ty​wizm może wpły​wać na rze​czy​wi​stość i uzy​skać to, cze​go pra​gnie.

Wie​rzy, że dzię​ki nie​mu może przy​cią​gnąć po​żą​da​ną sy​tu​ację lub po​zbyć się tej, któ​ra mu nie od​po​-
wia​da.

Gdy​byś ty – twój umysł – nie wie​rzył, że nie​szczę​śli​wość ma zna​cze​nie, po co miał​byś ją two​-

rzyć?  Praw​da  jest  taka,  że  ne​ga​ty​wizm  nie  przy​no​si  po​żą​da​nych  skut​ków.  Za​miast  przy​cią​gnąć  to,
cze​go chce​my, wręcz to po​wstrzy​mu​je. Za​miast od​su​nąć, co nam nie od​po​wia​da, utrwa​la to. Jego je​-
dy​na po​ży​tecz​na funk​cja to wzmac​nia​nie ego, dla​te​go ono tak bar​dzo go ko​cha.

Je​śli utoż​sa​mi​łeś się z czymś ne​ga​tyw​nym, nie chcesz się z tym roz​stać i na głę​bo​kim, nie​świa​do​-

mym po​zio​mie, wca​le nie pra​gniesz po​zy​tyw​nej zmia​ny. To za​gro​zi​ło​by two​jej toż​sa​mo​ści jako ko​goś
gniew​ne​go,  po​krzyw​dzo​ne​go  czy  ma​ją​ce​go  de​pre​sję.  Bę​dziesz  igno​ro​wał,  ne​go​wał  lub  sa​bo​to​wał
wszyst​ko, co po​zy​tyw​ne. To czę​ste zja​wi​sko, a za​ra​zem zu​peł​ny obłęd.

SPÓJRZ  NA  DO​WOL​NĄ  RO​ŚLI​NĘ  CZY  ZWIE​RZĘ  I  PO​ZWÓL,  ABY  NA​UCZY​ŁY  CIĘ

zgo​dy na to, co jest, pod​da​nia te​raź​niej​szo​ści.

Niech na​uczą cię Ist​nie​nia.

Niech na​uczą cię au​ten​tycz​no​ści – czy​li tego jak być jed​nią, jak być sobą i jak być rze​czy​wi​-

stym.

Niech na​uczą cię jak żyć i jak umie​rać.

Niech na​uczą cię nie ro​bić pro​ble​mu, ani z ży​cia, ani z umie​ra​nia.

Po​wra​ca​ją​ce  na  nowo  ne​ga​tyw​ne  emo​cje  nio​są  czę​sto  ze  sobą  ja​kąś  wia​do​mość,  po​dob​nie  jak

czy​ni to cho​ro​ba.

Ale wszel​kie zmia​ny, ja​kie do​ko​nasz, za​rów​no w pra​cy, związ​kach czy w oto​cze​niu, będą czy​sto

ko​sme​tycz​ne,  do​pó​ki  nie  wy​wo​ła  ich  prze​mia​na  świa​do​mo​ści.  To  może  do​ko​nać  się  tyl​ko  w  je​den
spo​sób – po​przez więk​szą obec​ność. Kie​dy osią​gniesz pe​wien jej po​ziom, nie bę​dziesz po​trze​bo​wał
ni​cze​go ne​ga​tyw​ne​go, aby zro​zu​mieć cze​go wy​ma​ga ży​cio​wa sy​tu​acja.

Do​pó​ki od​zy​wa się w to​bie ne​ga​ty​wizm w ja​kiej​kol​wiek po​sta​ci, wy​ko​rzy​staj go. Niech przy​po​-

mi​na ci, że po​wi​nie​neś być bar​dziej obec​ny.

KIE​DY​KOL​WIEK  CZU​JESZ,  ŻE  JA​KAŚ  NE​GA​TYW​NOŚĆ  BU​DZI  SIĘ  W  TO​BIE  –  pod

wpły​wem ze​wnętrz​ne​go bodź​ca, wła​snej my​śli czy bez żad​nej wi​docz​nej przy​czy​ny – po​trak​tuj
to jak po​ży​tecz​ne przy​po​mnie​nie.: Uwa​ga. Tu i Te​raz. Obudź się. Wyjdź z umy​słu. Bądź obec​ny.

background image

Na​wet naj​mniej​sza iry​ta​cja ma zna​cze​nie i wy​ma​ga roz​po​zna​nia i przej​rze​nia ją na wskroś.

W prze​ciw​nym ra​zie będą aku​mu​lo​wa​ły się w to​bie po​kła​dy nie​za​ob​ser​wo​wa​nych re​ak​cji.

Mo​żesz  się  ich  po​zbyć,  gdy  uświa​do​misz  so​bie,  że  nie  chcesz  już  no​sić  w  so​bie  ne​ga​tyw​ne​go

pola ener​gii i że nie słu​ży to żad​ne​mu ce​lo​wi. Ale wte​dy zrób to grun​tow​nie. Je​śli nie mo​żesz tego
uczy​nić, po​gódź się z ich ist​nie​niem i obej​muj uwa​gą po​ja​wia​ją​ce się emo​cje.

AL​TER​NA​TY​WĄ  DLA  PO​RZU​CE​NIA  NE​GA​TYW​NEJ  RE​AK​CJI,  może  być  wy​obra​że​nie,

że sta​jesz się prze​źro​czy​sty dla ze​wnętrz​nej przy​czy​ny, któ​ra ją wy​wo​ła​ła.

Ra​dzę że​byś naj​pierw prze​ćwi​czył tę umie​jęt​ność w drob​nych, try​wial​nych spra​wach. Po​wiedz​-

my, że sie​dzisz spo​koj​nie w domu. Na​gle po dru​giej stro​nie uli​cy za​czy​na wyć sa​mo​cho​do​wy alarm.
Bu​dzi  się  iry​ta​cja.  Czy  jest  ci  po​trzeb​na?  Ab​so​lut​nie  nie.  Dla​cze​go  więc  ją  wy​wo​ła​łeś?  To  nie  ty.
Zro​bił to umysł. Sta​ło się to w peł​ni au​to​ma​tycz​nie, bez udzia​łu świa​do​mo​ści.

Dla​cze​go  umysł  wy​two​rzył  tę  ne​ga​tyw​ność?  Po​nie​waż  trwa  w  nie​świa​do​mym  prze​ko​na​niu,  że

jego opór, któ​ry ty od​czu​wasz jako iry​ta​cję lub inną for​mę cier​pie​nia, w ja​kiś spo​sób od​da​li nie​po​żą​-
da​ną sy​tu​ację. To oczy​wi​ście złu​dze​nie. Opór, któ​ry two​rzy umysł – w tym wy​pad​ku jako iry​ta​cja –
jest o wie​le bar​dziej szko​dli​wy, niż pier​wot​na przy​czy​na, któ​rą chciał usu​nąć.

Jak wi​dzisz wszyst​ko może stać się przed​mio​tem du​cho​wej prak​ty​ki.

PO​CZUJ,  ŻE  STA​JESZ  SIĘ  PRZE​ŹRO​CZY​STY.  Po​czuj  jak​byś  tra​cił  trwa​łe,  ma​te​rial​ne

cia​ło. Te​raz po​zwól, aby ha​łas lub inny bo​dziec, któ​ry wy​wo​łu​je ne​ga​tyw​ną re​ak​cję, zwy​czaj​nie
prze​pły​nął przez cie​bie. Wte​dy nie ude​rzy już w so​lid​ną za​po​rę w to​bie.

Jak wspo​mnia​łem, po​ćwicz naj​pierw z drob​ny​mi rze​cza​mi. Niech to bę​dzie sa​mo​cho​do​wy alarm,

szcze​ka​nie psa, dzie​cię​ce krzy​ki czy ko​rek ulicz​ny. Za​miast two​rzyć ścia​nę opo​ru, w któ​rą wciąż ude​-
rza coś, co nie po​win​no mieć miej​sca, niech prze​pły​nie to przez cie​bie.

Ktoś mówi coś ob​raź​li​we​go albo spra​wia ci ból? Za​miast ucie​kać w nie​świa​do​mą i ne​ga​tyw​ną

re​ak​cję, taką jak atak, obro​na czy wy​co​fa​nie, po​zwa​lasz, aby usły​sza​ne sło​wa swo​bod​nie przez cie​-
bie  prze​pły​nę​ły.  Nie  sta​wiaj  opo​ru.  To  tak,  jak​by  nie  ist​niał  w  to​bie  nikt,  kogo  moż​na  zra​nić.  Oto
praw​dzi​we wy​ba​cze​nie. W ten spo​sób sta​jesz się od​por​ny.

Oczy​wi​ście, je​śli chcesz, mo​żesz po​wie​dzieć roz​mów​cy, że jego za​cho​wa​nie jest nie do przy​ję​-

cia. Ale on sam nie kon​tro​lu​je już two​je​go we​wnętrz​ne​go sta​nu. Za​le​żysz w peł​ni od sie​bie, a nie od
ko​goś in​ne​go. Umysł też nie ma nad tobą wła​dzy. Nie​za​leż​nie od tego czy bę​dzie to alarm sa​mo​cho​-
do​wy, nie​grzecz​ne za​cho​wa​nie, po​wódź, trzę​sie​nie zie​mi czy utra​ta ma​jąt​ku, me​cha​nizm obron​ny jest
taki sam.

Wciąż po​szu​ku​jesz na ze​wnątrz i nie mo​żesz tego po​nie​chać. Masz na​dzie​ję, że ko​lej​ny warsz​tat

lub nowa tech​ni​ka przy​nio​są ci od​po​wiedź. Chcę ci jed​nak po​wie​dzieć:

NIE SZU​KAJ PO​KO​JU. Nie szu​kaj żad​ne​go in​ne​go sta​nu, niż ten, w któ​rym aku​rat je​steś.

W prze​ciw​nym ra​zie wy​wo​łasz we​wnętrz​ny kon​flikt i nie​świa​do​my opór.

Wy​bacz so​bie, że nie je​steś spo​koj​ny. Kie​dy cał​ko​wi​cie po​go​dzisz się ze swo​im nie​po​ko​jem,

prze​isto​czy się on w spo​kój. Co​kol​wiek za​ak​cep​tu​jesz w peł​ni, do​pro​wa​dzi cię do po​ko​ju. Na
tym po​le​ga cud pod​da​nia.

background image

Kie​dy zga​dzasz się na to co jest, ża​den mo​ment nie jest lep​szy od dru​gie​go. Każ​dy jest naj​-

lep​szy. Oto oświe​ce​nie.

*****

background image

NATURA WSPÓŁCZUCIA

WY​KRA​CZA​JĄC  PO​NAD  SPRZECZ​NO​ŚCI,  KRE​OWA​NE  PRZEZ  UMYSŁ  sta​jesz  się  jak

głę​bo​kie je​zio​ro. Two​ja sy​tu​acja ży​cio​wa jest jego po​wierzch​nią. Cza​sem jest spo​koj​na, in​nym
ra​zem wzbu​rzo​na – za​leż​nie od cy​kli i pór roku. Jed​nak głę​bo​ka toń je​zio​ra za​wsze po​zo​sta​je
nie​po​ru​szo​na. Pa​mię​taj, że je​steś ca​łym je​zio​rem, nie tyl​ko po​wierzch​nią. Je​steś w kon​tak​cie
ze swo​ją głę​bią, któ​ra trwa w ab​so​lut​nym bez​ru​chu.

Nie  opie​rasz  się  już  zmia​nom,  przez  kur​czo​we  trzy​ma​nie  się  ja​kiejś  sy​tu​acji.  Twój  we​wnętrz​ny

spo​kój  nie  za​le​ży  od  tego.  Trwasz  w  Ist​nie​niu  –  nie​zmien​nym,  nie​zna​ją​cym  śmier​ci,  po​zba​wio​nym
cza​su – a two​je speł​nie​nie nie pod​le​ga już ze​wnętrz​ne​mu świa​tu, nie​ustan​nie zmie​nia​ją​cych się form.
Mo​żesz cie​szyć się nimi, ba​wić, two​rzyć nowe, do​ce​nia​jąc ich pięk​no. Ale przy​wią​za​nie do żad​nej
nie jest ci już po​trzeb​ne.

Tak  dłu​go  jak  nie  je​steś  świa​do​my  Ist​nie​nia,  roz​mi​jasz  się  z  tym,  co  rze​czy​wi​ste  w  in​nych  lu​-

dziach. Dzie​je się tak, dla​te​go, że nie roz​po​zna​łeś go jesz​cze w so​bie. For​my, w ja​kich ma​ni​fe​stu​ją
się lu​dzie – za​rów​no ich cia​ła, jak umy​sły – mogą po​do​bać się umy​sło​wi lub nie.

Jed​nak au​ten​tycz​na re​la​cja sta​je się moż​li​wa tyl​ko wte​dy, gdy je​steś świa​do​my Ist​nie​nia.

Ma​jąc z nim kon​takt, do​strze​gasz, że cia​ło i umysł in​ne​go czło​wie​ka jest jak​by za​sło​ną, za któ​rą

wy​czu​jesz  jego  praw​dzi​wą  toż​sa​mość,  tak  jak  od​czu​wasz  wła​sną.  Kie​dy  więc  sta​niesz  w  ob​li​czu
czy​je​goś cier​pie​nia lub nie​świa​do​me​go za​cho​wa​nia, po​zo​sta​niesz obec​ny, w kon​tak​cie z Ist​nie​niem.
Bę​dziesz w sta​nie prze​nik​nąć za​sło​nę for​my i przez pry​zmat wła​sne​go je​ste​stwa, po​czu​jesz pro​mien​-
ne i czy​ste Ist​nie​nie dru​giej oso​by.

Na po​zio​mie Ist​nie​nia, całe cier​pie​nie jawi się jako ilu​zja. Jego przy​czy​ną jest utoż​sa​mie​nie się

z for​mą. Je​śli ktoś jest go​to​wy może do​świad​czyć cu​dow​ne​go uzdro​wie​nia po​przez samo prze​bu​dze​-
nie świa​do​mo​ści Ist​nie​nia.

Współ​czu​cie to świa​do​mość głę​bo​kiej wię​zi po​mię​dzy tobą i ca​łym stwo​rze​niem. Kie​dy na​stęp​-

nym ra​zem po​wiesz – Nie mam nic wspól​ne​go z tym czło​wie​kiem – pa​mię​taj jak wie​le was łą​czy. Za
parę lat (za dwa, a może za sie​dem​na​ście) obaj bę​dzie​cie roz​kła​da​ją​cy​mi się nie​bosz​czy​ka​mi, po​tem
kup​ką pro​chu, a w koń​cu ni​czym. To otrzeź​wia​ją​ce i skła​nia​ją​ce do po​ko​ry spo​strze​że​nie, któ​re nie
zo​sta​wia wie​le miej​sca na dumę.

Czy  jest  w  tym  coś  ne​ga​tyw​ne​go?  Nie,  to  zwy​kły  fakt.  Dla​cze​go  nie  bie​rzesz  go  pod  uwa​gę?

Z tego punk​tu wi​dze​nia, pa​nu​je ab​so​lut​na rów​ność, po​mię​dzy tobą i ca​łym stwo​rze​niem.

JED​NĄ  Z  NAJ​BAR​DZIEJ  PO​TĘŻ​NYCH  DU​CHO​WYCH  PRAK​TYK  jest  me​dy​ta​cja  nad

śmier​tel​no​ścią  wszel​kich  form  fi​zycz​nych,  włą​cza​jąc  w  to  two​ją  wła​sną.  Prak​ty​ka  ta  za​le​ca,
abyś umarł, za​nim jesz​cze umrzesz.

Za​nurz się w tym głę​bo​ko. Two​ja fi​zycz​na for​ma zni​ka i już jej nie ma. Po​tem za mo​ment

umie​ra​ją też wszel​kie umy​sło​we for​my i my​śli. Ty jed​nak – jako bo​ska obec​ność – wciąż ist​-
nie​jesz. Je​steś pro​mien​ny i w peł​ni prze​bu​dzo​ny.

Nic, co rze​czy​wi​ste ni​g​dy nie umie​ra – tyl​ko na​zwy, for​my, ilu​zje.

background image

Na  tym  głę​bo​kim  po​zio​mie  współ​czu​cie  sta​je  się  nie​zwy​kle  lecz​ni​cze.  W  tym  sta​nie  twój

uzdra​wia​ją​cy  wpływ  opie​ra  się  nie  tyle  na  dzia​ła​niu,  ile  na  tym,  że  po  pro​stu  je​steś.  Każ​dy,
z kim masz kon​takt zo​sta​je do​tknię​ty przez two​ją obec​ność i po​kój, któ​rym ema​nu​jesz. Dzie​je
się to nie​za​leż​nie od tego czy ta dru​ga stro​na jest tego świa​do​ma czy nie.

Kie​dy je​steś w peł​ni obec​ny, a lu​dzie wo​kół cie​bie po​stę​pu​ją nie​świa​do​mie, nie czu​jesz po​trze​by

re​ago​wa​nia, a przez to nie na​da​jesz temu cech rze​czy​wi​sto​ści. Twój po​kój jest tak głę​bo​ki i nie​zmie​-
rzo​ny, że wszyst​ko, co nim nie jest roz​pusz​cza się, jak​by ni​g​dy nie ist​nia​ło. To prze​ry​wa kar​micz​ny
cykl ak​cji i re​ak​cji.

Zwie​rzę​ta,  drze​wa,  kwia​ty  czu​ją  twój  po​kój  i  re​zo​nu​ją  z  nim.  Po​przez  sam  fakt,  że  je​steś  –  na​-

uczasz, ma​ni​fe​stu​jąc Boży po​kój.

Sta​jesz się świa​tło​ścią świa​ta, ema​na​cją czy​stej świa​do​mo​ści i eli​mi​nu​jesz cier​pie​nie na po​zio​-

mie przy​czy​ny. Usu​wasz nie​świa​do​mość ze świa​ta.

*****

background image

MĄDROŚĆ PODDANIA

Ja​kość two​jej świa​do​mo​ści w tej chwi​li wpły​wa na przy​szłość, ja​kiej do​świad​czysz, stąd pod​-

da​nie jest naj​waż​niej​szą rze​czą, któ​rą mo​żesz uczy​nić, aby wy​wo​łać ko​rzyst​ne zmia​ny. Żad​ne, praw​-
dzi​wie po​zy​tyw​ne dzia​ła​nie nie może po​wstać, gdy nie ma pod​da​nia.

Dla nie​któ​rych lu​dzi sło​wo pod​da​nie ma ne​ga​tyw​ny wy​dźwięk. Czę​sto ko​ja​rzy się z po​raż​ką, wy​-

co​fa​niem, ka​pi​tu​la​cją w ob​li​czu ży​cio​wych trud​no​ści czy le​tar​giem. Ale praw​dzi​we pod​da​nie to coś
zu​peł​nie  in​ne​go.  Wca​le  nie  ozna​cza  bier​ne​go  go​dze​nia  się  z  sy​tu​acją,  w  któ​rej  się  znaj​du​je​my  czy
bra​kiem dzia​ła​nia. Nie prze​kre​śla rów​nież ini​cjo​wa​nia po​zy​tyw​nych zmian czy pla​no​wa​nia.

W POD​DA​NIU ZA​WAR​TA JEST PRO​STA i nie​zwy​kle głę​bo​ka mą​drość, któ​ra za​le​ca ra​czej

ule​głość niż opór wo​bec nur​tu ży​cia. A je​dy​nym punk​tem, w któ​rym mo​żesz go po​czuć jest TE​-
RAZ. Pod​dać się, ozna​cza bez​wa​run​ko​wo, bez żad​nych za​strze​żeń po​go​dzić się z chwi​lą obec​-
ną.

Cał​ko​wi​cie po​rzu​cić we​wnętrz​ny opór, wo​bec tego, co się wy​da​rza.

We​wnętrz​ny opór to nie​zgo​da na to, co jest, któ​ra ma​ni​fe​stu​je się w po​sta​ci my​ślo​wych osą​dów

i emo​cjo​nal​nej ne​ga​tyw​no​ści. Prze​ja​wia się szcze​gól​nie wte​dy, gdy coś się nie ukła​da. Szcze​li​nę po​-
mię​dzy ocze​ki​wa​nia​mi i wy​ma​ga​nia​mi umy​słu, a tym co jest, wy​peł​nia ból. Two​rzy się roz​ziew cier​-
pie​nia.

Je​śli  ży​jesz  wy​star​cza​ją​co  dłu​go,  za​pew​ne  zdą​ży​łeś  się  prze​ko​nać,  że  dość  czę​sto  coś  się  nie

ukła​da. I wła​śnie dla​te​go po​trzeb​ne jest pod​da​nie. To ono po​ma​ga wy​ple​nić z ży​cia ból i smu​tek. Ak​-
cep​ta​cja  tego,  co  jest,  na​tych​miast  wy​zwa​la  cię  z  iden​ty​fi​ka​cji  z  umy​słem  i  po​zwa​la  od​no​wić  więź
z Ist​nie​niem. Opór i umysł są, bo​wiem jed​nym.

Pod​da​nie jest zja​wi​skiem czy​sto we​wnętrz​nym. Nie ozna​cza ono, że na ze​wnątrz nie mo​żesz pod​-

jąć dzia​ła​nia, aby zmie​nić sy​tu​ację.

Tak na​praw​dę, nie cho​dzi na​wet o to, aby ak​cep​to​wać całą sy​tu​ację ze​wnętrz​ną. Wy​star​czy, je​śli

pod​dasz się ma​łe​mu jej wy​cin​ko​wi – temu, któ​ry jest TE​RAZ. Na przy​kład gdy​byś ugrzązł w bło​cie,
nie po​wie​dział​byś so​bie – No do​bra, ugrzę​złem. Zo​sta​ję tu. Re​zy​gna​cja to nie to samo, co pod​da​nie.

WCA​LE NIE MU​SISZ GO​DZIĆ SIĘ NA NIE​PO​ŻĄ​DA​NE CZY NIE​MI​ŁE SY​TU​ACJE ŻY​-

CIO​WE. Nie mu​sisz się oszu​ki​wać, wma​wia​jąc so​bie, że nie dzie​je się nic złe​go. Naj​pierw roz​-
po​zna​jesz,  że  chcesz  wy​do​stać  się  z  ja​kiejś  sy​tu​acji,  a  na​stęp​nie  sku​piasz  się  wy​łącz​nie  na
obec​nej chwi​li, nie opa​tru​jąc jej w my​ślach żad​ną ety​kiet​ką.

Ozna​cza  to,  że  nie  osą​dzasz  TE​RAZ.  Po​rzu​casz  opór  i  emo​cjo​nal​ną  ne​ga​tyw​ność.  Go​dzisz

się z ist​no​ścią tego mo​men​tu.

Do​pie​ro wte​dy po​dej​mu​jesz dzia​ła​nie i ro​bisz, co mo​żesz, aby wyjść z sy​tu​acji.

Ta​kie dzia​ła​nie na​zy​wam po​zy​tyw​nym. Jest dużo bar​dziej efek​tyw​ne, niż to, któ​re wy​ra​sta z gnie​-

wu, roz​pa​czy czy fru​stra​cji. Do​pó​ki nie osią​gniesz za​mie​rzo​ne​go re​zul​ta​tu, na​dal pod​da​jesz się te​raź​-
niej​szo​ści, nie na​da​jąc jej żad​nych ety​kie​tek.

background image

Wy​tłu​ma​czę to ob​ra​zo​wo na przy​kła​dzie. Po​wiedz​my, że idziesz w nocy ścież​ką i ota​cza cię gę​sta

mgła. Masz jed​nak moc​ną la​tar​kę, któ​ra prze​bi​ja się przez mgłę, two​rząc wą​ski, ja​sny snop świa​tła
przed tobą. Mgła sym​bo​li​zu​je two​ją sy​tu​ację ży​cio​wą, któ​ra ma swo​ją prze​szłość i przy​szłość. La​tar​-
ka to two​ja świa​do​ma obec​ność, ja​sne świa​tło to TE​RAZ.

Brak pod​da​nia utwar​dza two​ją psy​cho​lo​gicz​ną struk​tu​rę, sko​ru​pę ego i przez to two​rzy sil​ne po​-

czu​cie od​dzie​le​nia. Świat wo​kół cie​bie, a w szcze​gól​no​ści inni lu​dzie są po​strze​ga​ni jako źró​dło za​-
gro​że​nia. Po​ja​wia się wte​dy nie​świa​do​my przy​mus nisz​cze​nia in​nych za po​mo​cą osą​dów. Bu​dzi się
po​trze​ba  do​mi​na​cji  i  ry​wa​li​za​cji.  Na​wet  na​tu​ra  sta​je  się  two​im  wro​giem,  a  lęk  rzą​dzi  tym  jak  po​-
strze​gasz i in​ter​pre​tu​jesz wszyst​ko do​ko​ła. Cho​ro​ba psy​chicz​na zwa​na pa​ra​no​ją to tyl​ko tro​chę wy​ol​-
brzy​mio​na po​stać tego nor​mal​ne​go, lecz w isto​cie za​bu​rzo​ne​go sta​nu świa​do​mo​ści.

Opór  utwar​dza  i  usztyw​nia  nie  tyl​ko  two​ją  for​mę  psy​chicz​ną,  ale  rów​nież  fi​zycz​ną,  czy​li  cia​ło.

W róż​nych jego czę​ściach two​rzy się na​pię​cie. Cia​ło wręcz się kur​czy. Swo​bod​ny prze​pływ ener​gii,
któ​ry jest pod​sta​wą zdro​we​go funk​cjo​no​wa​nia ule​ga moc​ne​mu ogra​ni​cze​niu.

Aby go przy​wró​cić mogą być prak​ty​ko​wa​ne róż​ne me​to​dy pra​cy z cia​łem czy fi​zjo​te​ra​pii, jed​nak,

je​śli,  na  co  dzień  nie  bę​dzie  prak​ty​ko​wa​ne  pod​da​nie  efekt  bę​dzie  krót​ko​trwa​ły.  Wszel​kie  za​bie​gi
przy​nio​są tyl​ko chwi​lo​wą ulgę i usu​ną ob​ja​wy, po​nie​waż pod​sta​wo​wa przy​czy​na – na​wy​ko​wy opór –
nie zo​sta​ła usu​nię​ta.

Ist​nie​je w nas coś, co po​zo​sta​je nie​tknię​te, po​mi​mo cią​gle zmie​nia​ją​cych się oko​licz​no​ści ży​cio​-

wych. Mamy do tego do​stęp je​dy​nie przez pod​da​nie. Tym czymś jest na​sze Ży​cie, samo Ist​nie​nie, któ​-
re trwa wiecz​nie w bez​cza​so​wym kró​le​stwie obec​no​ści.

JE​ŚLI  UWA​ŻASZ,  ŻE  SY​TU​ACJA  ŻY​CIO​WA  NIE  SPEŁ​NIA  TWO​ICH  OCZE​KI​WAŃ  lub

jest wręcz nie do znie​sie​nia, mo​żesz prze​ła​mać nie​świa​do​my na​wyk sta​wia​nia opo​ru, któ​ry ją
utrwa​la, tyl​ko wte​dy, gdy się pod​dasz.

Pod​da​nie  do​sko​na​le  współ​gra  z  po​dej​mo​wa​niem  dzia​łań,  ini​cjo​wa​niem  zmian  czy  osią​ga​niem

ce​lów.  W  sta​nie  pod​da​nia  zu​peł​nie  inna  ener​gia  i  ja​kość  to​wa​rzy​szy  two​im  czyn​no​ściom.  Jed​no​czy
cię ze źró​dłem Ist​nie​nia i je​śli two​je dzia​ła​nie jest nim na​peł​nio​ne sta​je się ra​do​snym prze​ży​wa​niem
ener​gii ży​cia, za​bie​ra​jąc cię co​raz głę​biej w TE​RAZ.

Dzię​ki  po​rzu​ce​niu  opo​ru  ja​kość  two​jej  świa​do​mo​ści,  a  co  za  tym  idzie  war​tość  wszyst​kich  po​-

dej​mo​wa​nych  dzia​łań  bar​dzo  wzra​sta.  Re​zul​ta​ty  pra​cy  dba​ją  same  o  sie​bie  i  od​zwier​cie​dla​ją  twój
nowy stan. Moż​na to okre​ślić jako pod​da​ne dzia​ła​nie.

W STA​NIE POD​DA​NIA wi​dzisz ja​sno, co na​le​ży zro​bić i po​dej​mu​jesz się tyl​ko jed​nej czyn​-

no​ści na​raz, kon​cen​tru​jąc się na niej w da​nej chwi​li.

Bierz przy​kład z na​tu​ry – spójrz jak wszyst​ko dzie​je się samo i jak cud ży​cia od​sła​nia się na​-

tu​ral​nie i bez wy​sił​ku.

To dla​te​go Je​zus po​wie​dział: Przy​pa​trz​cie się li​liom po​lnym, jak ro​sną; nie pra​cu​ją, ani przę​dą.

JE​ŚLI TWO​JA OGÓL​NA SY​TU​ACJA NIE PRZY​NO​SI CI SA​TYS​FAK​CJI albo jest nie​przy​-

jem​na, wy​dziel z niej obec​ną chwi​lę i pod​daj się temu, co jest. Sta​nie się wte​dy tak, jak​byś sno​-
pem świa​tła la​tar​ki prze​ciął mgłę. Twój stan świa​do​mo​ści prze​sta​nie być kon​tro​lo​wa​ny przez
ze​wnętrz​ne wa​run​ki. Nie bę​dziesz dłu​żej mo​ty​wo​wa​ny po​trze​bą re​ago​wa​nia i opo​rem.

background image

Spójrz wte​dy na sy​tu​ację i za​py​taj sie​bie – Czy mogę zro​bić co​kol​wiek, aby ją zmie​nić, po​-

pra​wić lub się wy​co​fać? Je​śli tak, po​dej​mij od​po​wied​nie dzia​ła​nie.

Za​miast obej​mo​wać uwa​gą set​kę róż​nych spraw, któ​re zro​bisz lub bę​dziesz mu​siał za​ła​twić, skup

się wy​łącz​nie na tej jed​nej, któ​rą mo​żesz za​jąć się wła​śnie TE​RAZ. To nie ozna​cza, że masz po​rzu​cić
pla​no​wa​nie. Może się oka​zać, że aku​rat w tej chwi​li to je​dy​ne, co mo​żesz zro​bić. Jed​nak upew​nij się,
że nie wy​świe​tlasz w gło​wie fil​mów i nie wy​bie​gasz w przy​szłość, bo wte​dy tra​cisz z oczu te​raź​niej​-
szość. To, co zro​bisz może nie dać na​tych​mia​sto​wych efek​tów. Do​pó​ki to nie na​stą​pi, nie opie​raj się
temu, co jest.

JE​ŚLI NIE MO​ŻESZ POD​JĄĆ ŻAD​NE​GO DZIA​ŁA​NIA, ani wy​co​fać się z sy​tu​acji, wy​ko​-

rzy​staj ją do jesz​cze głęb​sze​go pod​da​nia, głęb​sze​go za​nu​rze​nia w TE​RAZ, w Ist​nie​nie.

Gdy  wkra​czasz  w  bez​cza​so​wy  wy​miar  obec​no​ści,  zmia​na  czę​sto  po​ja​wia  się  sama.  Nie  bę​dzie

du​żej po​trze​by dzia​ła​nia z two​jej stro​ny. Ży​cie bę​dzie cię wspie​rać i po​ma​gać. Je​śli two​ją ak​tyw​ność
ha​mo​wa​ły  do​tych​czas  ta​kie  czyn​ni​ki  jak  –  lęk,  po​czu​cie  winy  czy  wy​co​fa​nie,  znik​ną  one  w  świe​tle
świa​do​mej obec​no​ści.

Jed​nak nie po​myl pod​da​nia z po​sta​wą typu – Nie za​wra​caj​cie mi gło​wy, czy Nic mnie to już nie

ob​cho​dzi. Je​śli przyj​rzysz się bli​żej, od​kry​jesz, że są ska​żo​ne ne​ga​tyw​no​ścią w po​sta​ci ukry​te​go żalu.
Nie jest to więc wca​le pod​da​nie, lecz za​wo​alo​wa​na for​ma opo​ru.

Kie​dy się pod​da​jesz, skie​ruj uwa​gę do we​wnątrz i sprawdź czy nie po​zo​stał w to​bie ja​kiś ślad

opo​ru.  Bądź  bar​dzo  uważ​ny,  kie​dy  to  ro​bisz.  W  prze​ciw​nym  wy​pad​ku  ja​kaś  po​zo​sta​łość  sprze​ci​wu
może na​dal ukry​wać się w ciem​nym za​ka​mar​ku, w po​sta​ci my​śli albo emo​cji, któ​rej nie po​zwo​li​łeś
dojść do gło​su.

*****

background image

OD ENERGII UMYSŁOWEJ DO DUCHOWEJ

NA PO​CZĄ​TEK ROZ​PO​ZNAJ, ŻE W OGÓ​LE STA​WIASZ OPÓR. Bądź przy tym, kie​dy się

po​ja​wia. Ob​ser​wuj jak stwa​rza go twój umysł opa​tru​jąc ety​kiet​ką sy​tu​ację, cie​bie lub in​nych
lu​dzi. Przyj​rzyj się pro​ce​som my​ślo​wym, któ​re mu to​wa​rzy​szą. Po​czuj ener​gię emo​cji.

Bę​dąc świad​kiem opo​ru, prze​ko​nasz się, że ni​cze​mu nie słu​ży. Sku​pia​jąc całą uwa​gę na TE​-

RAZ, na​wy​ko​wy opór sta​je się świa​do​my i to ozna​cza jego ko​niec.

Jed​no​cze​śnie nie mo​żesz być świa​do​my i nie​szczę​śli​wy, świa​do​my i pe​łen ne​ga​tyw​no​ści. Ne​ga​-

tyw​ność,  nie​szczę​śli​wość  czy  cier​pie​nie  w  ja​kiej​kol​wiek  for​mie,  ozna​cza,  że  ist​nie​je  opór.  On  zaś
jest za​wsze nie​świa​do​my.

Czy sam wy​brał​byś ból? A je​śli nie, to jak miał​by po​wstać? Jaki był​by w tym cel? Kto pod​trzy​-

mu​je go przy ży​ciu?

Na​wet,  je​śli  zda​jesz  so​bie  spra​wę  ze  swo​ich  ne​ga​tyw​nych  od​czuć,  praw​da  jest  taka,  że  wciąż

iden​ty​fi​ku​jesz się z nimi i pod​trzy​mu​jesz przy ży​ciu przez kom​pul​syw​ne my​śle​nie. Wszyst​ko to dzie​je
się nie​świa​do​mie. Gdy​byś był świa​do​my, to zna​czy cał​ko​wi​cie obec​ny w TE​RAZ, cała ne​ga​tyw​ność
znik​nę​ła​by nie​mal na​tych​miast. Nie mo​gła​by prze​trwać w two​jej obec​no​ści. Utrzy​mu​je ją przy ży​ciu
wy​łącz​nie two​ja nie​obec​ność.

Na​wet cia​ło bo​le​sne nie może dłu​go prze​trwać, kie​dy je​steś obec​ny. Sam pod​trzy​mu​jesz swą nie​-

szczę​śli​wość,  da​jąc  jej  czas.  A  ona  nim  wła​śnie  się  żywi.  Gdy  usu​niesz  czas  przez  świa​do​mość
obec​nej chwi​li, on ob​umie​ra. Ale czy na​praw​dę tego chcesz? Czy na​praw​dę masz już dość? Kim był​-
byś bez nie​go?

Do​pó​ki  nie  prak​ty​ku​jesz  pod​da​nia  o  du​cho​wym  wy​mia​rze  mo​żesz  co  naj​wy​żej  czy​tać,  roz​ma​-

wiać,  pi​sać  książ​ki,  roz​my​ślać  czy  eks​cy​to​wać  się.  Mo​żesz  wie​rzyć  lub  za​prze​czać  jego  ist​nie​niu.
Nie robi to żad​nej róż​ni​cy.

DO​PIE​RO, GDY SIĘ POD​DASZ, du​cho​wy wy​miar sta​je się ży​ją​cą rze​czy​wi​sto​ścią w two​im

ży​ciu.

Gdy to zro​bisz ener​gia, któ​rą ema​nu​jesz i któ​ra pro​wa​dzi cię przez ży​cie, za​czy​na wi​bro​wać

znacz​nie wyż​szą czę​sto​tli​wo​ścią, niż ener​gia umy​słu, któ​ra na​dal rzą​dzi świa​tem.

Po​przez pod​da​nie, do świa​ta zstę​pu​je ener​gia du​cho​wa. Nie two​rzy ona cier​pie​nia dla cie​-

bie, ani dla in​nych lu​dzi czy ja​kiej​kol​wiek for​my ży​cia na tej pla​ne​cie.

*****

background image

PODDANIE W RELACJACH MIĘDZYLUDZKICH

Praw​dą jest, że tyl​ko nie​świa​do​ma oso​ba, bę​dzie pró​bo​wa​ła wy​ko​rzy​stać czy ma​ni​pu​lo​wać in​ny​-

mi, ale praw​dą jest rów​nież, że tyl​ko nie​świa​do​ma oso​ba może być wy​ko​rzy​sty​wa​na czy pod​da​wa​na
ma​ni​pu​la​cji. Je​śli sta​wiasz opór cu​dzym nie​świa​do​mym za​cho​wa​niom albo z nimi wal​czysz, sam sta​-
jesz się nie​świa​do​my.

Nie​mniej jed​nak pod​da​nie nie ozna​cza, że po​zwa​lasz, aby wy​ko​rzy​sty​wa​li cię lu​dzie po​zba​wie​ni

świa​do​mo​ści. Nie w tym rzecz. To ab​so​lut​nie moż​li​we, aby udzie​lić sta​now​czej i wy​raź​nej od​mo​wy
lub wy​co​fać się z sy​tu​acji i za​ra​zem być po​zba​wio​nym we​wnętrz​ne​go opo​ru.

KIE​DY MÓ​WISZ NIE oso​bie bądź sy​tu​acji, niech nie bę​dzie to sku​tek two​jej emo​cjo​nal​nej

re​ak​cji,  ale  niech  wy​pły​wa  z  wnę​trza  jako  ja​sna  świa​do​mość  tego,  co  dla  cie​bie  słusz​ne  lub
nie​słusz​ne w da​nej chwi​li.

Niech to nie bę​dzie zwy​kłe nie. Niech bę​dzie to od​mo​wa wy​so​kiej ja​ko​ści, wol​na od wszel​-

kiej ne​ga​tyw​no​ści i nie two​rzą​ca no​we​go cier​pie​nia.

Je​śli  nie  po​tra​fisz  się  pod​dać,  na​tych​miast  po​dej​mij  dzia​ła​nie  –  po​wiedz  coś  lub  zrób,  aby

zmie​nić sy​tu​ację albo wy​co​faj się z niej. Weź od​po​wie​dzial​ność za wła​sne ży​cie.

Nie za​nie​czysz​czaj ne​ga​tyw​no​ścią two​je​go pięk​ne​go, pro​mien​ne​go Ist​nie​nia, ani tej pla​ne​ty. Nie

twórz we wła​snym wnę​trzu miej​sca dla ja​kiej​kol​wiek for​my cier​pie​nia.

JE​ŚLI NIE MO​ŻESZ POD​JĄĆ ŻAD​NE​GO DZIA​ŁA​NIA, bo na przy​kład je​steś w wię​zie​niu,

masz do wy​bo​ru dwie rze​czy – opór lub pod​da​nie. Nie​wo​lę lub we​wnętrz​ną wol​ność od wa​run​-
ków ze​wnętrz​nych. Cier​pie​nie lub we​wnętrz​ny po​kój.

Two​je  re​la​cje  ule​gną  głę​bo​kiej  prze​mia​nie  po​przez  pod​da​nie.  Je​śli  nie  po​tra​fisz  zgo​dzić  się  na

to, co jest, nie bę​dziesz mógł rów​nież za​ak​cep​to​wać in​nych lu​dzi ta​ki​mi, jacy są. Bę​dziesz ich osą​-
dzał, kry​ty​ko​wał, od​rzu​cał, przy​kle​jał ety​kiet​ki lub pró​bo​wał zmie​nić.

Co wię​cej, je​śli sta​le trak​tu​jesz obec​ną chwi​lę tyl​ko jako śro​dek do celu, po​dob​nie bę​dziesz trak​-

to​wał każ​dą oso​bę, któ​rą spo​tkasz lub z któ​rą się zwią​żesz. Zwią​zek – a więc i dru​gi czło​wiek – bę​-
dzie mieć dla cie​bie dru​go​rzęd​ną war​tość albo nie bę​dzie mieć jej wca​le. Przede wszyst​kim zwró​-
cisz  uwa​gę  na  to,  co  dzię​ki  da​nej  re​la​cji  mo​żesz  uzy​skać  –  ko​rzyść  ma​te​rial​ną,  po​czu​cie  wła​dzy,
przy​jem​ność fi​zycz​ną, bądź inną for​mę za​do​wo​le​nia ego.

Po​zwól, że opi​szę, w jaki spo​sób pod​da​nie dzia​ła w re​la​cjach z in​ny​mi.

JE​ŚLI AN​GA​ŻU​JESZ SIĘ W KŁÓT​NIĘ LUB KON​FLIK​TO​WĄ SY​TU​ACJĘ czy to z part​ne​-

rem czy kimś bli​skim, przyj​rzyj się naj​pierw jak przyj​mu​jesz po​sta​wę obron​ną, kie​dy two​ja po​-
zy​cja jest za​gro​żo​na. Po​czuj siłę agre​sji, kie​dy sam ata​ku​jesz dru​gie​go.

Ob​ser​wuj przy​wią​za​nie do wła​snych opi​nii i po​glą​dów. Sta​raj się czuć my​ślo​wo-emo​cjo​nal​-

ną  ener​gię,  któ​ra  stoi  za  po​trze​bą  po​sia​da​nia  ra​cji  i  udo​wad​nia​nia  dru​giej  stro​nie,  że  jest
w błę​dzie. Jest to ener​gia umy​słu ego​tycz​ne​go. Sta​je się ona świa​do​ma, gdy ją uzna​jesz i od​-
czu​wasz tak moc​no jak to moż​li​we.

background image

Dzię​ki temu pew​ne​go dnia, w sa​mym środ​ku kłót​ni, na​gle uświa​do​misz so​bie, że masz wy​-

bór i mo​żesz po​rzu​cić swo​je ra​cje. Zwy​czaj​nie za​ob​ser​wuj, co wte​dy się sta​nie. Oto pod​da​nie.

Nie cho​dzi o to, że​byś za​nie​chał wła​snej re​ak​cji tyl​ko wer​bal​nie, mó​wiąc na przy​kład – No do​-

bra, masz ra​cję – z wy​ra​zem twa​rzy, któ​ry mówi – Je​stem po​nad tą całą dzie​cin​ną nie​świa​do​mo​ścią.
To prze​su​nie tyl​ko opór na inny po​ziom, gdzie na​dal pa​nu​je ego​tycz​ny umysł, do​ma​ga​ją​cy się wła​snej
wyż​szo​ści. Mam ra​czej na my​śli uwol​nie​nie my​ślo​wej i emo​cjo​nal​nej ener​gii we​wnątrz cie​bie, któ​ra
wal​czy​ła o wła​dzę.

Ego jest prze​bie​głe, więc mu​sisz być bar​dzo uważ​ny, obec​ny i cał​ko​wi​cie szcze​ry wo​bec sie​bie,

aby  roz​po​znać  czy  rze​czy​wi​ście  po​rzu​ci​łeś  swo​ją  iden​ty​fi​ka​cję  z  men​tal​nym  sta​no​wi​skiem,  a  co  za
tym idzie uwol​ni​łeś się od umy​słu.

JE​ŚLI NA​GLE PO​CZU​JESZ WIEL​KĄ LEK​KOŚĆ, JA​SNOŚĆ I GŁĘ​BO​KI SPO​KÓJ, to nie​-

wąt​pli​wie znak, że na​praw​dę się pod​da​łeś. Za​ob​ser​wuj wte​dy, co dzie​je się z men​tal​nym sta​no​-
wi​skiem  in​nej  oso​by,  gdy  nie  za​si​lasz  go  dłu​żej  wła​snym  opo​rem.  Kie​dy  zni​ka  utoż​sa​mie​nie
z my​ślo​wym wzor​cem, roz​po​czy​na się praw​dzi​we po​ro​zu​mie​nie.

Brak opo​ru nie​ko​niecz​nie ozna​cza brak dzia​ła​nia. Za​kła​da ra​czej, że każ​da czyn​ność po​zba​wio​na

jest  ele​men​tu  re​ak​cji.  Przy​po​mnij  so​bie  głę​bo​ką  mą​drość,  któ​ra  leży  u  pod​ło​ża  wschod​nich  sztuk
wal​ki – Nie sta​wiaj opo​ru sile prze​ciw​ni​ka. Ule​gnij jej, aby zwy​cię​żyć.

Nie​podej​mo​wa​nie dzia​ła​nia, kie​dy je​steś w sta​nie in​ten​syw​nej obec​no​ści, sta​no​wi bar​dzo po​tęż​-

ny śro​dek trans​for​ma​cji i uzdro​wie​nia lu​dzi i sy​tu​acji.

Jest to coś zu​peł​nie in​ne​go, niż brak dzia​ła​nia w zwy​kłym sta​nie świa​do​mo​ści, a ra​czej nie​świa​-

do​mo​ści,  któ​ra  ma  swo​je  źró​dło  w  lęku,  bier​no​ści  czy  nie​zde​cy​do​wa​niu.  Praw​dzi​we  nie  dzia​ła​nie
za​kła​da brak we​wnętrz​ne​go opo​ru i in​ten​syw​ną obec​ność.

Z dru​giej stro​ny, je​śli ko​niecz​ne bę​dzie dzia​ła​nie, nie bę​dziesz już re​ago​wał z po​zio​mu uwa​run​-

ko​wa​ne​go  umy​słu,  ale  od​po​wiesz  na  sy​tu​ację  przez  pry​zmat  wła​snej  świa​do​mej  obec​no​ści.  W  tym
sta​nie twój umysł bę​dzie wol​ny od wszel​kich ro​zu​mo​wych kon​cep​cji, na​wet tego, że nie na​le​ży ucie​-
kać się do prze​mo​cy. Kto za​tem prze​wi​dzi, co w koń​cu zro​bisz?

Ego wie​rzy, że two​ja siła ma swo​je źró​dło w opo​rze, pod​czas gdy tak na​praw​dę sprze​ciw od​ci​na

cię  od  Ist​nie​nia  –  je​dy​ne​go  źró​dła  praw​dzi​wej  mocy.  Opór  to  sła​bość  i  lęk,  któ​ry  przy​bie​ra  ma​skę
siły. To, co ego uzna​je za sła​bość, jest two​im Ist​nie​niem, w ca​łej jego czy​sto​ści, nie​win​no​ści i mocy.
To zaś, co trak​tu​je jako siłę, w rze​czy​wi​sto​ści jest sła​bo​ścią. Ego funk​cjo​nu​je w cią​głym sta​nie opo​-
ru, od​gry​wa​jąc fał​szy​we role, po to, aby ukryć tę sła​bość, któ​ra w isto​cie jest two​ją mocą.

Do​pó​ki  nie  po​ja​wi  się  au​ten​tycz​ne  pod​da​nie,  nie​świa​do​me  od​gry​wa​nie  ról  sta​no​wi  dużą  część

ludz​kich in​te​rak​cji. W pod​da​niu nie po​trze​bu​jesz już obro​ny ego i jego fał​szy​wych ma​sek. Sta​jesz się
bar​dzo pro​sty i bar​dzo praw​dzi​wy.

Ego mówi zwy​kle – To nie​bez​piecz​ne. Zo​sta​niesz skrzyw​dzo​ny. Sta​niesz się po​dat​ny na zra​nie​nie.

Nie  wie  jed​nak,  że  tyl​ko  dzię​ki  po​rzu​ce​niu  opo​ru  i  by​ciu  bar​dzo  de​li​kat​nym,  mo​żesz  od​kryć  swo​ją
praw​dzi​wą, esen​cjo​nal​ną od​por​ność na za​gro​że​nia.

background image

Roz​dział 9

– 

PRZEMIANA CHORÓB I CIERPIENIA

OD CHOROBY DO OŚWIECENIA

Pod​da​nie  jest  we​wnętrz​ną  ak​cep​ta​cją  wszyst​kie​go,  co  jest,  bez  żad​nych  wy​jąt​ków.  Mó​wi​my  tu

o two​im ży​ciu – tej oto chwi​li – a nie o wa​run​kach czy oko​licz​no​ściach, czy​li tym, co okre​ślam mia​-
nem sy​tu​acji ży​cio​wej.

Cho​ro​ba jest wła​śnie jej czę​ścią i jako taka ma swo​ją prze​szłość i przy​szłość. Two​rzą one nie​-

prze​rwa​ne  kon​ti​nu​um,  do​pó​ki  zbaw​cza  moc  TE​RAZ  nie  zo​sta​nie  obu​dzo​na  przez  two​ją  świa​do​mą
obec​ność. Jak wia​do​mo, pod po​wierzch​nią wa​run​ków i oko​licz​no​ści, któ​re skła​da​ją się na sy​tu​ację
ży​cio​wą,  trwa​ją​cą  w  cza​sie,  jest  coś  głęb​sze​go  i  bar​dziej  za​sad​ni​cze​go  –  two​je  Ży​cie,  samo  two​je
Ist​nie​nie w bez​cza​so​wym TE​RAZ.

Po​nie​waż w tym TE​RAZ nie ist​nie​ją pro​ble​my, nie ma tam rów​nież miej​sca na cho​ro​bę. Wia​ra

w  ety​kiet​kę,  któ​rą  ktoś  opa​trzył  twój  stan,  utrwa​la  go  i  na​da​je  mu  moc.  Z  chwi​lo​we​go  za​kłó​ce​nia
rów​no​wa​gi czy​ni po​zor​nie sta​łą rze​czy​wi​stość. To spra​wia, że twój stan sta​je się rze​czy​wi​sty i lity,
a tak​że trwa w cza​sie, któ​re​go wcze​śniej był po​zba​wio​ny.

DZIĘ​KI SKU​PIE​NIU SIĘ NA OBEC​NEJ CHWI​LI i po​wstrzy​ma​niu od men​tal​nych ety​kie​-

tek, cho​ro​ba zo​sta​je zre​du​ko​wa​na do jed​ne​go lub kil​ku na​stę​pu​ją​cych czyn​ni​ków – ból fi​zycz​-
ny, osła​bie​nie, nie​wy​dol​ność lub nie​moc. I temu wła​śnie się pod​da​jesz – TE​RAZ. Nie ule​gasz
cho​ro​bie jako ta​kiej, ale sta​no​wi, któ​ry się ma​ni​fe​stu​je.

Po​zwól niech cier​pie​nie zmu​si cię do by​cia obec​nym i wpro​wa​dzi w stan in​ten​syw​nej, świa​-

do​mej obec​no​ści. Wy​ko​rzy​staj go do oświe​ce​nia.

Pod​da​nie nie zmie​nia tego, co jest, a przy​naj​mniej nie bez​po​śred​nio. Pod​da​nie prze​kształ​ca cie​-

bie. Kie​dy ty się zmie​nisz, cały świat do​ko​ła też ule​ga trans​for​ma​cji, po​nie​waż sta​no​wi tyl​ko od​bi​cie
we​wnętrz​ne​go sta​nu.

Cho​ro​ba  nie  jest  pro​ble​mem.  Pro​ble​mem  je​steś  ty  sam  –  tak  dłu​go,  jak  pod​le​gasz  kon​tro​li  ego​-

tycz​ne​go umy​słu.

KIE​DY  DO​TKNIE  CIĘ  CHO​RO​BA  CZY  INNA  NIE​MOC,  nie  czuj  się  win​ny  i  nie  upa​truj

w tym po​raż​ki. Nie miej pre​ten​sji do ży​cia, że nie​spra​wie​dli​wie się z tobą ob​cho​dzi. Nie ob​wi​-
niaj też sa​me​go sie​bie. Wszyst​ko to są for​my sta​wia​nia opo​ru.

Je​śli cięż​ko za​cho​ru​jesz, wy​ko​rzy​staj to dla oświe​ce​nia. Co​kol​wiek złe​go spo​ty​ka cię w ży​ciu

po​trak​tuj to jako po​dob​ną szan​sę.

Po​zbaw cho​ro​bę cza​su. Od​bierz go jej. Za​ne​guj prze​szłość i przy​szłość. Niech cho​ro​ba zmu​-

si cię do in​ten​syw​nej świa​do​mo​ści obec​nej chwi​li – i ob​ser​wuj, co się wy​da​rzy.

background image

Bądź  al​che​mi​kiem.  Prze​mie​niaj  po​spo​li​ty  me​tal  w  zło​to,  cier​pie​nie  w  świa​do​mość,  ka​ta​stro​fę

w oświe​ce​nie.

A może je​steś cięż​ko cho​ry i masz mi za złe, to, co przed chwi​lą po​wie​dzia​łem? To wy​raź​ny sy​-

gnał, że cho​ro​ba moc​no wro​sła w cie​bie i chro​nisz te​raz swo​ją toż​sa​mość, tak jak utrzy​mu​jesz przy
ży​ciu cho​ro​bę.

Stan, któ​ry okre​śla​my mia​nem cho​ro​by nie ma nic wspól​ne​go z tym, kim na​praw​dę je​steś.

Kie​dy​kol​wiek  przy​gnia​ta  cię  nie​szczę​ście  albo  spra​wy  mają  się  bar​dzo  źle  –  cho​ro​ba,  nie​moc,

utra​ta domu czy pie​nię​dzy, po​zy​cji spo​łecz​nej, roz​pa​da się zwią​zek, przy​cho​dzi śmierć lub cier​pie​nie
two​ich bli​skich albo za​po​wiedź two​jej wła​snej śmier​ci – wiedz, że to tyl​ko jed​na stro​na me​da​lu, a ty
je​steś za​le​d​wie o krok, od cze​goś nie​zwy​kle waż​ne​go – cał​ko​wi​tej prze​mia​ny nie​szla​chet​ne​go me​ta​-
lu, ja​kim jest ból i cier​pie​nie w zło​to. Ten nie​zbęd​ny krok to two​je pod​da​nie.

Wca​le nie twier​dzę, że bę​dziesz szczę​śli​wy w ta​kiej sy​tu​acji. Nie bę​dziesz. Ale lęk i ból zo​sta​ną

prze​mie​nio​ne w głę​bo​ki po​kój i po​go​dę du​cha, po​cho​dzą​ce z bar​dzo głę​bo​kie​go po​zio​mu – z sa​me​go
Nie​prze​ja​wio​ne​go.  Bę​dzie  to  po​kój  Boży,  któ​ry  prze​kra​cza  wszel​kie  zro​zu​mie​nie.  W  po​rów​na​niu
z nim szczę​ście to stan bar​dzo płyt​ki.

Wraz z tym pro​mien​nym spo​ko​jem po​ja​wia się zro​zu​mie​nie – nie na po​zio​mie umy​słu, ale w głę​bi

two​je​go Ist​nie​nia – że je​steś nie​śmier​tel​ny i nie​znisz​czal​ny. To nie wie​rze​nie. To cał​ko​wi​ta pew​ność,
któ​ra nie po​trze​bu​je ze​wnętrz​nych do​wo​dów, ani po​twier​dzeń z dru​giej ręki.

*****

background image

PRZEMIANA CIERPIENIA W POKÓJ

W  pew​nych  eks​tre​mal​nych  sy​tu​acjach,  może  się  wy​da​wać,  że  zgo​da  na  te​raź​niej​szość  nie  jest

moż​li​wa. Ale za​wsze do​sta​jesz ko​lej​ną szan​sę.

PIERW​SZĄ SZAN​SĄ JEST POD​DA​NIE SIĘ RZE​CZY​WI​STO​ŚCI każ​de​go przy​cho​dzą​ce​go

mo​men​tu. Wie​dząc, że to, co jest nie może być inne – wła​śnie dla​te​go, że jest – przyj​mu​jesz to,
co jest, lub go​dzisz się z bra​kiem tego, cze​go nie ma.

Po​tem ro​bisz to, co masz zro​bić, co​kol​wiek wy​ma​ga sy​tu​acja.

Je​śli trwasz w sta​nie ak​cep​ta​cji, nie two​rzysz ne​ga​tyw​no​ści, ani cier​pie​nia w ja​kiej​kol​wiek

po​sta​ci. Ży​jesz, nie sta​wia​jąc opo​ru, ob​da​rzo​ny ła​ską i lek​ko​ścią. Nie wal​czysz.

Ile​kroć to się nie uda​je, kie​dy ucie​ka ci szan​sa, aby się pod​dać – albo dla​te​go, że nie je​steś na

tyle  świa​do​my,  aby  po​wstrzy​mać  na​wy​ko​we,  nie​świa​do​me  sche​ma​ty  opo​ru  albo  sy​tu​acja,  w  któ​rej
się znaj​du​jesz jest tak eks​tre​mal​na, że nie po​tra​fisz się z nią po​go​dzić – po​now​nie stwa​rzasz ból.

Może  się  wy​da​wać,  że  to  czyn​ni​ki  ze​wnętrz​ne  są  jego  przy​czy​ną,  ale  w  rze​czy​wi​sto​ści  tak  nie

jest. Spraw​cą je​steś ty sam, a ra​czej twój opór.

I TU PO​JA​WIA SIĘ DRU​GA SZAN​SA NA POD​DA​NIE. Je​śli nie mo​żesz za​ak​cep​to​wać tego,

co wy​da​rza się na ze​wnątrz, po​gódź się z tym, co dzie​je się w to​bie. Sko​ro nie mo​żesz za​ak​cep​-
to​wać sta​nu ze​wnętrz​ne​go, za​ak​cep​tuj we​wnętrz​ny.

Nie wzbra​niaj się przed bó​lem. Po​zwól mu za​ist​nieć. Prze​żyj w peł​ni smu​tek, lęk, roz​pacz,

osa​mot​nie​nie – czy ja​ką​kol​wiek for​mę cier​pie​nia. Ob​ser​wuj wszyst​ko bez men​tal​nych ety​kie​-
tek. Przy​gar​nij swój ból.

Po​tem  zo​bacz  jak  cud  pod​da​nia  prze​mie​nia  głę​bo​kie  cier​pie​nie  w  głę​bo​ki  po​kój.  To  two​je

ukrzy​żo​wa​nie.  Niech  sta​nie  się  rów​no​cze​śnie  two​im  zmar​twych​wsta​niem  i  wnie​bo​wstą​pie​-
niem.

Kie​dy ból jest głę​bo​ki, całe to mó​wie​nie o pod​da​niu za​pew​ne wyda ci się ja​ło​we i po​zba​wio​ne

zna​cze​nia. Bę​dziesz miał ra​czej ocho​tę, aby od nie​go uciec, niż się mu pod​dać. Nie bę​dziesz chciał
czuć tego, co czu​jesz. Czy moż​na wy​obra​zić so​bie coś bar​dziej nor​mal​ne​go? Może i tak, ale w rze​-
czy​wi​sto​ści nie ma uciecz​ki przed bó​lem, nie ma wyj​ścia.

Ow​szem ist​nie​je bar​dzo  wie​le po​zor​nych roz​wią​zań  – pra​ca, al​ko​hol,  nar​ko​ty​ki, gniew, pro​jek​-

cja, tłu​mie​nie uczuć, ale żad​na z tych rze​czy nie wy​zwo​li cię z bólu. Cier​pie​nie nie stra​ci na in​ten​-
syw​no​ści, tyl​ko dla​te​go, że uczy​nisz je nie​świa​do​mym. Kie​dy wy​pie​rasz emo​cjo​nal​ny ból, wszyst​ko
co ro​bisz czy my​ślisz, a tak​że two​je związ​ki z ludź​mi sta​ją się nim prze​siąk​nię​te. Roz​sie​wasz ujem​ne
emo​cje w po​sta​ci ener​gii, któ​rą ema​nu​jesz na ze​wnątrz, a inni pod​skór​nie to od​bie​ra​ją.

Je​śli  są  nie​świa​do​mi,  mogą  na​wet  po​czuć  po​trze​bę  za​ata​ko​wa​nia  cię  lub  zra​nie​nia.  Rów​nież  ty

mo​żesz  za​dać  ból,  w  re​zul​ta​cie  nie​świa​do​mej  pro​jek​cji  wła​sne​go  cier​pie​nia.  Przy​cią​gasz  i  ma​ni​fe​-
stu​jesz to, co od​zwier​cie​dla twój we​wnętrz​ny stan.

PA​MIĘ​TAJ, ŻE NA​WET JE​ŚLI Z CZE​GOŚ NIE UDA​JE SIĘ WYJŚĆ, MOŻ​NA TO JESZ​-

background image

CZE PRZEJŚĆ. Więc nie od​wra​caj się  od bólu. Staw  mu czo​ła. Po​czuj go  w peł​ni. Nie myśl
o nim – tyl​ko go po​czuj. Je​śli jest taka po​trze​ba, wy​raź go, ale nie twórz wo​kół umy​sło​wej hi​-
sto​rii. Skup całą uwa​gę na uczu​ciu, a nie na oso​bie, wy​da​rze​niu, oso​bie czy sy​tu​acji, któ​ra do
nie​go do​pro​wa​dzi​ła.

Nie po​zwól, aby umysł wy​ko​rzy​stał ból, aby uczy​nić z cie​bie ofia​rę. Je​śli za​czniesz uża​lać się

nad sobą i opo​wia​dać in​nym o swo​im cier​pie​niu, utkniesz w nim na do​bre.

Po​nie​waż nie moż​na uciec od bólu, je​dy​ną szan​są na zmia​nę, jest wnik​nię​cie w nie​go. Bez

tego trans​for​ma​cja nie jest moż​li​wa.

Za​tem skup całą uwa​gę na tym, co czu​jesz i po​wstrzy​maj się od men​tal​nych ety​kie​tek. Gdy

wcho​dzisz w to uczu​cie, bądź nie​zwy​kle czuj​ny.

Na po​cząt​ku może się wy​da​wać, że wkra​czasz w ja​kieś ciem​ne i prze​ra​ża​ją​ce miej​sce. Gdy

po​ja​wi  się  chęć  uciecz​ki,  za​ob​ser​wuj  ten  od​ruch,  ale  nie  po​dą​żaj  za  nim.  Cały  czas  sku​piaj
uwa​gę na bólu i od​czu​waj co​kol​wiek się po​ja​wia – smu​tek, lęk, prze​ra​że​nie, sa​mot​ność.

Po​zo​stań uważ​ny, po​zo​stań obec​ny – obec​ny całą swo​ją isto​tą, każ​dą ko​mór​ką cia​ła. W ten

spo​sób roz​świe​tlasz wła​sną ciem​ność. Wno​sisz w mrok pło​mień świa​do​mo​ści.

Na  tym  eta​pie  nie  mu​sisz  się  już  mar​twić  o  pod​da​nie.  Ono  już  się  do​ko​na​ło.  W  jaki  spo​sób?

W peł​ni sku​pio​na uwa​ga jest rów​no​znacz​na z peł​ną ak​cep​ta​cją, a więc pod​da​niem. Przez ob​da​rze​nie
cze​goś peł​ną uwa​gą, ko​rzy​stasz z mocy sa​me​go TE​RAZ, któ​re jest po​tę​gą two​jej wła​snej obec​no​ści.

Gdy  je​steś  obec​ny,  nie  utrzy​ma  się  ani  jed​no  ukry​te  gniaz​do  opo​ru.  Obec​ność  spra​wia,  że  czas

zni​ka, a bez nie​go nie prze​trwa żad​ne cier​pie​nie czy ne​ga​tyw​ność.

AK​CEP​TA​CJA CIER​PIE​NIA JEST PO​DRÓ​ŻĄ W ŚMIERĆ. Kon​takt z głę​bo​kim bó​lem, po​-

zwo​le​nie, aby za​ist​niał i sku​pie​nie na nim uwa​gi, to świa​do​me wkro​cze​nie w zja​wi​sko śmier​ci.
Kie​dy taką śmierć przej​dziesz, zdasz so​bie spra​wę, że ona nie ist​nie​je. Nie ma się cze​go bać. To
tyl​ko ego umie​ra.

Wy​obraź so​bie, że pro​mień słoń​ca za​po​mniał, że jest jego nie​ro​ze​rwal​ną czę​ścią i wma​wia so​-

bie, że musi wal​czyć o prze​trwa​nie i trzy​mać się toż​sa​mo​ści in​nej niż słoń​ce. Czy śmierć ta​kie​go złu​-
dze​nia nie by​ła​by nie​zwy​kle wy​zwa​la​ją​ca?

CZY CHCESZ MIEĆ LEK​KĄ ŚMIERĆ? Czy chciał​byś umrzeć bez bólu i ago​nii? Je​śli tak,

to  z  chwi​li  na  chwi​lę  umie​raj  dla  prze​szło​ści  i  po​zwól  świa​tłu  swo​jej  obec​no​ści  roz​świe​tlić
sta​rą, za​mknię​tą w cza​sie toż​sa​mość, o któ​rej my​śla​łeś, że jest praw​dzi​wym tobą.

*****

background image

DROGA KRZYŻOWA – PRZEZ CIERPIENIE DO OŚWIECENIA

Dro​ga krzy​żo​wa to sta​ry szlak wio​dą​cy ku oświe​ce​niu. Do nie​daw​na była to je​dy​na dro​ga. Ale

nie od​rzu​caj i nie umniej​szaj jej zna​cze​nia. Ona na​dal dzia​ła.

Dro​ga  krzy​żo​wa  to  zu​peł​ne  od​wró​ce​nie  po​strze​ga​nia.  Oto  naj​gor​sza  rzecz  w  ży​ciu,  twój  krzyż,

oka​zu​je  się  naj​lep​szą,  któ​ra  mo​gła  cię  spo​tkać.  To  ona  zmu​si​ła  cię  do  pod​da​nia  i  śmier​ci.  To  ona
zmu​si​ła cię do sta​nia się ni​czym, by​cia po​dob​nym jak Bóg – bo on też nie jest czymś.

Oświe​ce​nie na sku​tek cier​pie​nia – dro​ga krzy​żo​wa – ozna​cza, że do kró​le​stwa nie​bie​skie​go zo​-

sta​jesz  wtrą​co​ny,  cho​ciaż  gry​ziesz  i  ko​piesz.  Osta​tecz​nie  się  pod​da​jesz,  bo  nie  mo​żesz  już  znieść
bólu. Nie​ste​ty za​nim to na​stą​pi może bo​leć cię bar​dzo dłu​go.

JE​ŚLI ŚWIA​DO​MIE WY​BIE​RASZ OŚWIE​CE​NIE, do​bro​wol​nie po​rzu​casz przy​wią​za​nie do

prze​szło​ści i przy​szło​ści i sku​piasz uwa​gę na TE​RAZ. Wy​bie​rasz ist​nie​nie w obec​no​ści, a nie
w cza​sie.

Wy​bie​rasz zgo​dę na to, co jest.

A wte​dy ból nie jest po​trzeb​ny.

Jak  my​ślisz,  ile  cza​su  musi  upły​nąć,  za​nim  bę​dziesz  w  sta​nie  po​wie​dzieć  –  Nie  będę  two​rzył

wię​cej bólu ani cier​pie​nia. Ile jesz​cze po​trze​ba ci bólu, abyś mógł do​ko​nać ta​kie​go wy​bo​ru?

Je​śli my​ślisz, że po​trze​bu​jesz wię​cej cza​su, do​sta​niesz go – a wraz z nim wię​cej bólu. Czas i ból

są nie​ro​ze​rwal​nie zwią​za​ne.

*****

background image

MOC WYBORU

Aby do​ko​nać wy​bo​ru trze​ba być świa​do​mym. Bez wy​so​kie​go stop​nia świa​do​mo​ści, nie ma o nim

mowy. Do​pie​ro, gdy prze​sta​jesz utoż​sa​miać się z umy​słem i jego uwa​run​ko​wa​ny​mi sche​ma​ta​mi, sta​-
jesz się obec​ny i po​ja​wia się au​ten​tycz​na moż​li​wość wy​bo​ru.

Do​pó​ki tego nie osią​gniesz, z punk​tu wi​dze​nia du​cho​we​go je​steś nie​świa​do​my. To ozna​cza, że je​-

steś zmu​szo​ny, aby my​śleć, czuć i po​stę​po​wać zgod​nie z wzor​ca​mi umy​słu.

Do​bro​wol​nie  nikt  nie  wy​bie​ra  za​bu​rzeń,  kon​flik​tu  czy  bólu.  Nikt  nie  wy​bie​ra  sza​leń​stwa.  To

wszyst​ko ma miej​sce, po​nie​waż nie ma w to​bie wy​star​cza​ją​cej obec​no​ści, aby roz​pu​ścić prze​szłość.
Nie ma świa​tła, aby roz​ja​śnić ciem​ność. Nie je​steś tu​taj w peł​ni. Jesz​cze się cał​kiem nie prze​bu​dzi​-
łeś. Tym​cza​sem więc two​im ży​ciem kie​ru​je uwa​run​ko​wa​ny umysł.

Je​śli na​le​żysz do osób, któ​re mają za​daw​nio​ny żal do ro​dzi​ców, za to, co zro​bi​li lub nie zro​bi​li,

to znak, że na​dal wie​rzysz, że mie​li ja​kiś wy​bór, aby po​stą​pić ina​czej. Na po​zór wy​da​je się, że lu​dzie
mają swo​bo​dę wy​bo​ru, ale to tyl​ko złu​dze​nie. Tak dłu​go jak umysł, ze wszyst​ki​mi wzor​ca​mi kie​ru​je
two​im ży​ciem, tak dłu​go jak sam je​steś umy​słem, jaki masz wy​bór? Nie masz żad​ne​go. Na​wet nie ma
cię tu​taj. Iden​ty​fi​ka​cja z umy​słem to stan po​waż​nie za​bu​rzo​ny. To for​ma obłę​du.

W pew​nym stop​niu pra​wie każ​dy jest uwi​kła​ny w tego ro​dza​ju cier​pie​nie. Kie​dy sta​jesz się tego

świa​do​my ura​zy zni​ka​ją. Czy mo​żesz wi​nić ko​goś za jego cho​ro​bę? Je​dy​ną wła​ści​wą re​ak​cją po​zo​-
sta​je współ​czu​cie.

Je​śli kon​tro​lu​je cię umysł, to, cho​ciaż nie masz wy​bo​ru, do​tkną cię skut​ki wła​snej nie​świa​do​mo​-

ści. Na​dal bę​dziesz two​rzył cier​pie​nie. Bę​dziesz dźwi​gać cię​żar lęku, kon​flik​tów, pro​ble​mów i bólu.
Stwo​rzo​ne w ten spo​sób cier​pie​nie prę​dzej czy póź​niej wy​trą​ci cię jed​nak z nie​świa​do​mo​ści.

NIE  MO​ŻESZ  PRAW​DZI​WIE  WY​BA​CZYĆ  SO​BIE  lub  in​nym  tak  dłu​go,  jak  two​ją  toż​sa​-

mość  two​rzy  prze​szłość.  Au​ten​tycz​ne  wy​ba​cze​nie  po​ja​wia  się,  gdy  do​trzesz  do  po​tę​gi  TE​RAZ,
któ​ra jest two​ją wła​sną mocą. Cała prze​szłość utra​ci wte​dy swo​ją siłę. I zro​zu​miesz, że nic, co
kie​dyś zro​bi​łeś lub, co uczy​nio​no to​bie, nie mo​gło na​wet w naj​mniej​szym stop​niu do​tknąć two​-
jej praw​dzi​wej na​tu​ry, pro​mien​nej esen​cji tego, kim je​steś.

Kie​dy  pod​da​jesz  się  temu  co  jest  i  sta​jesz  się  w  peł​ni  obec​ny,  prze​szłość  tra​ci  ja​ką​kol​wiek

moc. Już jej nie po​trze​bu​jesz. Obec​ność i TE​RAZ są klu​czem.

Po​nie​waż  opór  jest  nie​ro​ze​rwal​nie  zwią​za​ny  z  umy​słem,  po​rzu​ce​nie  go  to  ko​niec  jego  pa​no​wa​-

nia. To ko​niec wła​dzy fał​szy​we​go boż​ka, uda​ją​ce​go, że jest tobą. Zni​ka wszel​kie osą​dza​nie i cała ne​-
ga​tyw​ność.

Kró​le​stwo Ist​nie​nia, któ​re do​tych​czas prze​sła​niał umysł – otwie​ra się.

Na​gle wspa​nia​ła, nie​po​ru​szo​na ci​sza bu​dzi się w to​bie, jako bez​kre​sne po​czu​cie po​ko​ju.

A we​wnątrz tego po​ko​ju – wiel​ka ra​dość.

A we​wnątrz tej ra​do​ści – mi​łość.

A w sa​mym cen​trum – świę​tość. To, co nie​ogar​nio​ne. To, cze​go nie moż​na na​zwać.

background image

Ko​niec książ​ki

Prak​ty​ko​wa​nie Po​tę​gi Te​raź​niej​szo​ści

background image

Table of Contents

Stro​na ty​tu​ło​wa
WSTĘP EC​KHAR​TA TOL​LE
Część PIERW​SZA – DO​STĘP DO PO​TĘ​GI TE​RAZ

Roz​dział 1 – IST​NIE​NIE I OŚWIE​CE​NIE

UWAL​NIA​NIE SIĘ OD UMY​SŁU
OŚWIE​CE​NIE – WZNO​SZE​NIE SIĘ PO​NAD MYŚL
EMO​CJA – RE​AK​CJA CIA​ŁA NA UMYSŁ

Roz​dział 2 – PO​CHO​DZE​NIE LĘKU

KO​NIEC ILU​ZJI CZA​SU

Roz​dział 3 – WKRA​CZA​JĄC W TE​RAZ

WY​ZWO​LE​NIE Z CZA​SU PSY​CHO​LO​GICZ​NE​GO
OD​NAJ​DY​WA​NIE ŻY​CIA PRZE​SŁO​NIĘ​TE​GO TWO​JĄ SY​TU​ACJĄ ŻY​CIO​WĄ
WSZYST​KIE PRO​BLE​MY TO URO​JE​NIA UMY​SŁU
RA​DOŚĆ IST​NIE​NIA
STAN ŚWIA​DO​MO​ŚCI POZA CZA​SEM

Roz​dział 4 – ROZ​PUSZ​CZA​NIE NIE​ŚWIA​DO​MO​ŚCI

GDZIE​KOL​WIEK JE​STEŚ, BĄDŹ TAM CA​ŁYM SOBĄ
PRZE​SZŁOŚĆ NIE MOŻE PRZE​TRWAĆ W TWO​JEJ OBEC​NO​ŚCI

Roz​dział 5 – PIĘK​NO BU​DZI SIĘ W CI​SZY TWO​JEJ OBEC​NO​ŚCI

URZE​CZY​WIST​NIE​NIE CZY​STEJ ŚWIA​DO​MO​ŚCI
ŁĄ​CZE​NIE SIĘ Z CIA​ŁEM WE​WNĘTRZ​NYM
WCHO​DZE​NIE GŁĘ​BO​KO W CIA​ŁO
ZA​KO​RZEŃ SIĘ GŁĘ​BO​KO W SO​BIE
WZMAC​NIA​NIE SYS​TE​MU IM​MU​NO​LO​GICZ​NE​GO
TWÓR​CZE WY​KO​RZY​STY​WA​NIE UMY​SŁU
PO​ZWÓL, ABY OD​DECH WPRO​WA​DZIŁ CIĘ W CIA​ŁO

Część DRU​GA – ZWIĄZ​KI JAKO DU​CHO​WA PRAK​TY​KA

Roz​dział 6 – ROZ​PUSZ​CZA​NIE CIA​ŁA BO​LE​SNE​GO

ZE​RWA​NIE IDEN​TY​FI​KA​CJI Z CIA​ŁEM BO​LE​SNYM
PRZE​MIA​NA CIER​PIE​NIA W ŚWIA​DO​MOŚĆ
EGO UTOŻ​SA​MIO​NE Z CIA​ŁEM BO​LE​SNYM
MOC TWO​JEJ OBEC​NO​ŚCI

Roz​dział 7 – OD ZWIĄZ​KÓW UZA​LEŻ​NIA​JĄ​CYCH DO OŚWIE​CO​NYCH

RE​LA​CJE Z IN​NY​MI – MIĘ​DZY MI​ŁO​ŚCIĄ A NIE​NA​WI​ŚCIĄ
OD ZWIĄZ​KÓW UZA​LEŻ​NIA​JĄ​CYCH DO OŚWIE​CO​NYCH
ZWIĄZ​KI JAKO DU​CHO​WA PRAK​TY​KA
PO​RZUĆ ZWIĄ​ZEK Z SA​MYM SOBĄ

Część TRZE​CIA – AK​CEP​TA​CJA I POD​DA​NIE

Roz​dział 8 – AK​CEP​TA​CJA TE​RAŹ​NIEJ​SZO​ŚCI

NIE​TRWA​ŁOŚĆ I CY​KLE ŻY​CIO​WE
ROZ​PO​ZNA​NIE I PO​RZU​CE​NIE NE​GA​TYW​NO​ŚCI
NA​TU​RA WSPÓŁ​CZU​CIA

background image

MĄ​DROŚĆ POD​DA​NIA
OD ENER​GII UMY​SŁO​WEJ DO DU​CHO​WEJ
POD​DA​NIE W RE​LA​CJACH MIĘ​DZY​LUDZ​KICH

Roz​dział 9 – PRZE​MIA​NA CHO​RÓB I CIER​PIE​NIA

OD CHO​RO​BY DO OŚWIE​CE​NIA
PRZE​MIA​NA CIER​PIE​NIA W PO​KÓJ
DRO​GA KRZY​ŻO​WA – PRZEZ CIER​PIE​NIE DO OŚWIE​CE​NIA
MOC WY​BO​RU


Document Outline