background image

Look into my eyes - you will see 
What you mean to me 
Search your heart - search your soul 
And when you find me there you'll search no more 

Bezchmurne niebo pełne złocistych maleńkich gwiazdeczek rozpościerało się nad całą 
Szkocją. Ciepły wiatr poruszał korony drzew w rytm znanej tylko dla siebie melodii. Z 
ciemnej otchłani lasu dobiegało ciche pohukiwanie sowy. Falująca tafla jeziora 
błyszczała w świetle księżyca. 
- Zaczekaj! 
- Proszę Cię, zostaw mnie! - dwie osoby wybiegły z ogromnego zamku zakłócając ciszę 
nocną. 
- Ale wysłuchaj mnie chociaż. 
Niska dziewczyna stanęła i spojrzała się na niechcianego towarzysza. W jej oczach widać 
było jedynie ból i rozterkę. 
- Proszę cię, nie uciekaj już więcej. Wiem, że jest to dla ciebie niemożliwe z mojej 
strony, ale ja naprawdę cię kocham. Nie przerywaj mi - szepnął, gdy otworzyła usta. - To 
co się wydarzyło przez ostatnie tygodnie nie ma dla ciebie znaczenia? Nie jest 
wystarczającym dowodem na moje uczucie? Nie zauważyłaś, że się zbliżyliśmy do 
siebie? Przez te siedem lat byłem ślepcem, że nie dostrzegłem tak cudownej i delikatnej 
dziewczyny. Przepraszam cię za moje zachowanie, przepraszam za wyrządzone krzywdy, 
za okrutne słowa. 
Jednym ruchem dłoni otarł pojedyncze łzy spływające po policzkach. Podszedł krok 
bliżej. Nie odsunęła się. Pochwycił jej dłonie i przycisnął do swojej klatki piersiowej. 
Czuła jak jego serce bije jak oszalałe. Widziała pożądanie i uwielbienie w jego szarych 
oczach. Nie mogła jednak zapomnieć o wypowiedzianych w drugiej klasie słowach "... ty 
nędzna szlamo". Wtedy zabolało ją najbardziej. Dotąd pamięta jego złośliwy uśmiech. 

Don't tell me it's not worth tryin' for 
You can't tell me it's not worth dyin' for 
You know it's true 
Everything I do - I do it for you 

- Proszę nie odrzucaj mnie. Wiem, że nie zasługuję na tak wyjątkową osobę, jednak 
proszę żebyśmy spróbowali. 
Łzy płynęły obficie po bladej twarzy szatynki. Jedyną przeszkodą był strach i niemiłe 
wspomnienia. Musiała to przyznać, Dracon zawrócił jej w głowie i to dość dawno. 
Wszystko zaczęło się od zwykłego spotkania. Coraz częściej o nim myślała, raz nie spała 
w nocy. Przyczyną tego był mały wypadek na schodach. Ale wszystko jest teraz 
nieważne. Bała się spróbować, bała się, że zostanie odrzucona. Zaangażuje się, a Draco ją 
porzuci. 

Look into your heart - you will find 
There's nothin' left to hide 
Take me as I am - take my life 
I would give it all I would sacrifice 

background image

Don't tell me it's not worth fightin' for 
I can't help it there's nothin' I want more 
You know it's true 
Everything I do - I do it for you 

Wiedziała o tym, że dla niej sprzeciwił się swojej rodzinie I nie został sługą Czarnego 
Pana, nie został Śmierciożercą. Poświęcił dla niej swoje życie. Nie wkraczając w kręgi 
Voldemorta skazał siebie na śmierć poprzez tortury. Tym bardziej, że zrobił to dla 
szlamy, dla mugolki. 
Jednak nie tylko to poświęcił. Cały Slytherin odwrócił się od niego. Nawet jego 
przyjaciel - Blaise Zabini. Uważają go już za kogoś innego, traktują jak odmieńca, jak 
szlamę. 
Od kiedy się z nią spotyka zmienił swoje nastawienie do świata, nie jest już takim 
oziębłym gnojkiem jak kiedyś, zaczął zauważać, że nie ilość galeonów na koncie się 
liczy, lecz to jaki jesteś w środku. 
Dzisiaj ma urodziny. Rano dostała podczas śniadania ogromny bukiet goździków, nawet 
Ron i Harry zapomnieli o jej święcie. A przecież byli jej najlepszymi i najbliższymi 
przyjaciółmi. Zapomnieli. 
- Hermiono - ucałował opuszki palców dziewczyny. - Przyjmij mnie takim, jaki jestem, 
weź moje życie. Nie mogę tego powstrzymać, niczego nie pragnę bardziej od ciebie. 
Kocham cię. 
Postąpił krok bliżej. Uniosła głowę w górę i spojrzała w te przenikliwe szare oczy. 
- Draco... Ja... Ja też cię kocham. 

There's no love - like your love 
And no other - could give more love 
There's nowhere - unless you're there 
All the time - all the way 

Popatrzył na nią z nadzieją i obietnicą w oczach. W tej chwili przysiągł sobie, że jeśli 
ktoś skrzywdzi tą cudowną małą istotkę popamięta go do końca życia. Objął silnymi 
ramionami łkającą cicho gryfonkę. Czuł się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. 
Odsunął się od niej i pocałował lekko rozchylone rozpalone usta. Pocałunek był długi i 
namiętnym. Drobne rączki trzymały go za szyję. Przylgnęła do niego całym ciałem. Jego 
dłonie błądziły po plecach ukochanej. 
Poszli w stronę dużej wierzby płaczącej. Usiedli pod grubym konarem drzewa. Draco 
usadowił się za partnerką i objął. Oparła się wygodnie i wtuliła w ciepłe ciało chłopaka. 
Nie rozmawiali więcej. Od czasu do czasu ślizgon pocałował ją w pachnące migdałami 
włosy. 

Dwa lata później 

You can't tell me it's not worth tryin' for 
I can't help it there's nothin' I want more 
I would fight for you - I'd lie for you 
Walk the wire for you - I'd die for you 

background image

Tegoroczne lato od samego początku nie wróżyło nic dobrego. Przez prawie dwa 
miesiące ostry deszcz zacinał w okna domów, porywisty wiatr targał koronami drzew, a 
złote błyskawice przecinały szaro-czarne niebo. Od dawna nie wyjrzało słońce. Nastrój, 
który panował w Braemar można było nazwać grobowym. Ludzie wychodzili raz, dwa 
razy w tygodniu żeby zrobić zapasy na najbliższy czas. Na ulicach miasteczka dniami nie 
widywało się żywej duszy. 
W jednym z pięknych starych domków rozległ się głośny krzyk kobiety. 
- Miona uciekaj! Ja ich zatrzymam! 
- Ale Draco... 
- Biegnij na górę! 
- Draco... 
- Rób co mówię! 
Całą posiadłość okrążyła grupka ludzi ubranych w długie czarne szaty sięgające do 
ziemi. Na twarzach mieli białe maski. 
Szatyna za namową swojego męża pobiegła na strych. Wyciągnęła ze starego kufra swoją 
starą różdżkę i zeszła do sypialni. Czekała na najgorsze. 
Frontowe drzwi otworzyły się z hukiem. 
- Nareszcie cię znaleźliśmy Draconie! - odezwał się męski głos. - Czas zapłacić za 
zniewagę naszego rodu czystej krwi. 
- Najpierw ojcze będziesz musiał trochę powalczyć! 
- Myślisz, że mam czas na jakieś gierki! - wyciągnął różdżkę w stronę wysokiego 
blondyna. 
- Expelliarmus! - kobiecy głos pochwycił magiczny przedmiot. 
- Ty mała dziwko! 
Do pomieszczenia wkroczyło jeszcze dwóch ludzi. 
- Avada Kedavra! - szatynka nie mogła się poruszyć. W jej stronę pędziła zielona smuga 
światła. Nie dotarła. Rozległ się tylko huk upadającego ciała. 

You know it's true 
Everything I do - I do it for you 

..:: KONIEC ::..