background image

 

ARCHIWUM 

Nowego Przeglądu 
Wszechpolskiego

 

Andrzej J. Horodecki

 

 

 

Polityka i Strategia 

 

 

 

  

NPW 1-2, 2002

 

 

 

1. Źródła personalizmu 

Człowieczeństwo, wskutek grzechu pierworodnego jest rozpięte między  jednostką 

i  osobą.  Jednostka wyraża się poprzez indywidualizm  i widzi siebie w centrum 

własnego układu odniesienia. Oprócz tego jednostka jest uzależniona 

egzystencjalnie od środowiska przyrodniczego  i od innych ludzi – zachowanie i 

pomnażanie własnej egzystencji jest zatem jej nadrzędnym celem. 

Osoba może być opisana w ten sam sposób jak jednostka, z jedną tylko, ale 

zasadniczą różnicą. Dla niej własny układ odniesienia jest  częścią  nadrzędnego 

układu odniesienia,  w którego centrum znajduje się sam Bóg. Dążenie do bycia w 

pełni osobą jest zatem dążeniem do świętości, a zatem do Boga. 

Doświadczenie prawa naturalnego uczy, a Objawienie to potwierdza, że własnym 

układem odniesienia jest dla człowieka jego naturalna rodzina: matka, ojciec, 

rodzeństwo, babcia, dziadek itd. Doświadczenie potwierdza jeszcze i to, że w 

ludzkiej rodzinie – paradoksalnie – pełnia  życia osobowego rozwija się we 

współpracy jednego męża i jednej żony. Dopiero ich  zgodne współżycie duchowe

z zachowaniem  specyfiki płci, pozwala każdemu z nich  znaleźć się w 

nadrzędnym układzie odniesienia, w którego centrum jest sam Bóg. Taka rodzina 

jest  źródłem pełni  personalizmu (por. NPW 7-8, 2001).   W  przypadku 

szczególnego,  jednostkowego powołania mężczyzny lub kobiety do życia 

konsekrowanego  personalizm rozwija się już we własnym, ale nadrzędnym 

układzie odniesienia, bo wprost w relacji do samego Boga.  Porzucenie własnego, 

jednostkowego układu odniesienia prowadzi wówczas wprost do świętości. 

Nie sposób nie zwrócić tutaj uwagi na starożytny Rzym – państwo zbudowane 

wokół interesu rodziny, opartej w całych jego dziejach na monogamicznym 

małżeństwie.  Prawo familijne, majątkowe i spadkowe stanowią razem  korzeń 

prawa rzymskiego – trzeba o tym pamiętać, gdy w potocznym myśleniu 

postrzegamy Europę jako syntezę filozofii greckiej, prawa rzymskiego i Ewangelii. 

Upadek moralny rodziny rzymskiej był skutkiem naporu gromadnościowych 

cywilizacji z Bliskiego Wschodu, a w tym cywilizacji żydowskiej. W tej sytuacji 

chrześcijaństwo zostało zbyt późno zrozumiane przez Rzymian, aby uratować 

Page 1 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

państwo, ale dostatecznie wcześnie, aby „zagospodarować” cywilizację rzymską 

(por. Hanna Malewska Przemija postać  świata). Państwo rzymskie patronowało 

jedynej w starożytności cywilizacji personalistycznej, a ta z kolei oparta była  na 

prawie  naturalnym,  nie mającym dla siebie alternatywy w dziejach ludzkości, w 

takim samym sensie, jak nie ma alternatywy dla Objawienia (por. NPW 11-12, 

2001) 

Wniosek nasuwa się sam: monogamiczna rodzina, państwo na straży dobra   tej 

rodziny oraz Kościół,  głoszący Objawienie, które Bóg zechciał  ukazać  ludziom 

właśnie poprzez  naturalne doświadczenie monogamicznej  rodziny – oto warunki 

odbudowy cywilizacji łacińskiej i przetrwania ludzkości (por. NPW 9-10, 2000). 

Nie ma żadnego dobra,  żadnej wartości, które by nie docierały od Boga do 

człowieka jedną z dwóch dróg: albo drogą naturalną przez rodzinę, albo drogą  

nadprzyrodzoną przez Objawienie. Troska o harmonię,  a nie  mieszanie ról tych 

dwóch dróg, leży w sercu cywilizacji łacińskiej i powinna być  głosem sumienia 

każdego człowieka. 

Warto dodać jeszcze, że gdy mówimy o wielkich i małych religiach świata, to 

zachowując cały szacunek należny ludziom je reprezentującym, należy ustawicznie 

wyjaśniać kolejnym pokoleniom tę oczywistą prawdę,  że tylko religia 

rzymskokatolicka jest z istoty swojej w pełni zharmonizowana z prawem 

naturalnym.  Jeżeli zaś są miejsca lub czasy, gdy mamy co do tego wątpliwości, to 

oznacza tylko tyle, że odchodzimy wówczas od istoty  tej religii. Głoszenie zatem, 

że wszystkie religie są równouprawnionymi drogami do Boga, zawiera w sobie co 

najmniej ryzyko naruszania prawa naturalnego, a już to samo stanowi największe 

zagrożenie dla  znękanej i zdezorientowanej ludzkości. 

Rola prawa naturalnego w Europie dała się poznać dzięki kształtowaniu przez 

Kościół cywilizacji łacińskiej na gruzach starożytnego Rzymu. Cywilizacja ta 

utrwalała i pogłębiała chrześcijaństwo w sposób niepowtarzalny. Najlepszy 

przykład  to Niemcy. Granica podwyższonej odporności na luteranizm pokryła się 

z granicą zasięgu Cesarstwa Rzymskiego, oznaczającą zarazem granicę zasięgu 

cywilizacji  łacińskiej. Trzeba z całym naciskiem podkreślać,  że społeczne 

konsekwencje misyjnej pracy Kościoła są zawsze proporcjonalne do „dawki”  tej 

cywilizacji, jaką otrzymują chrystianizowane ludy (por. NPW 3-4, 1999). 

Smutnym obrazem słabości cywilizacji łacińskiej są państwa Ameryki 

Południowej, jak na ironię nazywanej  „Łacińską”, ponoszące kolejne  klęski w 

nieuświadomionej do końca walce z cywilizacją  żydowską. Jakże inaczej 

potoczyły się losy dawnej Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, której – paradoksalnie 

– oderwanie się od Kościoła rzymsko-katolickiego nie przeszkodziło w 

upowszechnieniu cywilizacji łacińskiej na różnych kontynentach. Jest to dobitne 

potwierdzenie nauki Feliksa Konecznego, że cywilizacja – o ile z istoty swojej nie 

jest sakralna – nie zależy od religii  (znamy aktualnie dwie cywilizacje sakralne: 

bramińską  i żydowską). 

Odrodzenie się misyjności Kościoła,   wymaga  świadomego zharmonizowania w 

pracy misyjnej aspektu nadprzyrodzonego i cywilizacyjnego. Inaczej 

 

ewangelizacja staje  się pracą syzyfową. Dlaczego? 

Otóż  Centralne Siły Polityczne (a nie żaden „rozwój” ani jakieś  „wyzwania 

Page 2 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

współczesności” itp. eufemizmy) są odpowiedzialne za wytrwałą i przemyślaną 

promocję wszystkiego, co godzi w rodzinę (NPW 1-2, 2000).  Rozumieją bowiem, 

lepiej niż kto inny, że skuteczna walka z Bogiem polega na wykorzenieniu 

personalizmu,  a to można osiągnąć przede wszystkim, podważając cierpliwie i 

wytrwale – per fas et ne fas – każdą cegiełkę gmachu życia rodzinnego, 

zbudowanego w ciągu wieków przez cywilizację  łacińską (szatan też umie 

korzystać z ludzkich cnót... (NPW 3-4, 2001). 

Niestety, konsekwencje grzechu pierworodnego nie są dostatecznie doceniane. 

Utarło się bowiem wśród chrześcijan – pod wpływem protestantyzmu – 

odwoływanie się do znanego wezwania z Księgi Rodzaju: „Czyńcie sobie ziemię 

poddaną”, nieadekwatne do sytuacji człowieka po popełnieniu grzechu 

pierworodnego. Cywilizacja żydowska w kulturze marksistowskiej idzie jeszcze 

dalej, kiedy wzywa do zerwania z „przekleństwem pracy w pocie czoła”. Ale przez 

to zrywa ona całkowicie z  antropologią, ponieważ zharmonizowany wysiłek 

fizyczny i umysłowy jest elementarnym warunkiem zachowania zdrowia duszy i 

ciała człowieka, o czym wie doskonale medycyna. 

Tak więc okazuje się po raz któryś, że CSP, można by rzec, „zagospodarowują” 

do końca  skutki grzechu pierworodnego. Sprzyja im tutaj  sakralność cywilizacji 

żydowskiej:  Bóg jest wysoko, a my jesteśmy nisko i mamy konkretne doczesne 

interesy. Wpływ cywilizacji żydowskiej na społeczeństwa rzymskokatolickie 

wyraża się w tym, że katolik zaczyna podświadomie traktować  kapłaństwo 

sakralne jako środowisko eksperckie w drodze do zbawienia. Tak dalece są 

niebezpieczne postępy antropocentryzmu w XX w. w walce z personalizmem 

cywilizacji łacińskiej. 

2. Walka z historyzmem 

Jeżeli etymologia  słowa „kultura” mówi nam o pracy duchowej, jaką jest 

kształtowanie siebie samego po to, aby harmonizować swoje życie osobiste z 

życiem społecznym, to nie dzieje się to w próżni.   Według Feliksa Konecznego 

istnieje sześć  kategorii kultury umysłowej: historyzm,  ludowość, praca umysłowa 

nad darami przyrody, nad handlem, nad przemysłem  oraz  oświata. Zatrzymajmy 

się teraz nad historyzmem, który w cywilizacji łacińskiej oznacza nie tylko samą 

znajomość historii, ale i ustawiczną refleksję  historyczną  nad  życiem osobistym  

i społecznym i wyciąganie stosownych wniosków. 

Chociaż geneza monogamicznej, wielopokoleniowej rodziny rzymskiej ginie w 

głębi dziejów (Roman Dmowski, Duch Europy), nie ulega wątpliwości fakt, że 

tylko taka rodzina gwarantowała ciągłość pomnażania majątku, a więc 

perspektywę coraz lepszego bytowania kolejnych pokoleń. Jednakże jest wartość, 

której   materialne dobra nie są w stanie zadośćuczynić, a mianowicie miłość do 

rodziny i ziemi ojczystej. Każdy człowiek urodzony i wychowany przez 

kochających go rodziców, gdy obejrzy się wstecz, w kierunku początków swojej 

świadomości, napotka niezwykłe uczucie ciepła i bezpieczeństwa. To jest właśnie 

początek jego osobistego historyzmu, który przeplata się z historyzmem 

społecznym. Rozbicie rodziny i reforma szkolna mają razem na celu pozbawienie 

człowieka  podstawy jego świadomości, a więc godzą   w  personalizm cywilizacji 

łacińskiej 

Page 3 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

Niestety, na tym nie koniec. Odbiera się  kolejnym  pokoleniom prawo do 

przeżywania – jako swoich własnych – niepowtarzalnych, ponadczasowych treści 

życia duchowego. Zilustrujmy to przykładem. Wiadomo, że   dorobek  duchowy 

romantyzmu w Polsce stanowi potężny fundament patriotyzmu. Co robić, aby 

uwolnić” od niego naród? Oto krytycy literaccy biorą „na warsztat” jakieś dzieło 

– powiedzmy Mickiewicza – i zaczynają kwestionować jego znaczenie dla 

kolejnego pokolenia młodzieży. Zaczynają dawać do zrozumienia opinii 

publicznej, że przecież „ciągle czytamy i czytamy tego Mickiewicza”. Drugi krok 

mogą zrobić  „specjaliści oświatowi” i przesunąć dane dzieło np. do kategorii 

fakultetu. Powtarzanie takich kroków może eliminować całkowicie danego autora. 

Gdy krytycy są już znudzeni, to znaczy, że i młodzież nie powinna zetknąć się z 

taką literaturą (sic!). 

Postępowanie takie, jak wyżej, zostało sformalizowane dla ułatwienia wykpiwania 

prób ratowania wartości, które chroni historyzm we wszystkich dziedzinach życia. 

Oto krytyk - publicysta pisze, używając francuskiego porzekadła déja vu, to znaczy 

„ja już to widziałem”  i w domyśle – „to nic szczególnego, czym warto by się 

zajmować, trzeba to odstawić na margines”. 

Niszczenie przestrzeni życia osoby. Terroryzm déja vu, czyli odrzucanie prawa 

osoby do przeżywania spraw społecznie znanych, ale młodemu człowiekowi jeszcze 

nieznanych ( vide lektury szkolne, „wypłukiwanie” klasyki, romantyzmu itd. z 

programów szkolnych). 

Inna metoda walki z historyzmem w Polsce wykorzystuje nasz kompleks niższości 

wobec Zachodu. Oto jakiś  obcokrajowiec rodem z Zachodu   deklaruje  Polsce 

sympatię, a bywa, że i miłość  bezinteresowną, i wygłasza swoje poglądy na temat 

Polski i Polaków, wprowadzane  przez CSP w środowiska inteligenckie. 

Weźmy dwa przykłady: Jean-Charles Gille-Maisani oraz Norman Davies Ten 

pierwszy to Francuz urodzony w Niemczech, profesor matematyki i teorii regulacji 

na Uniwersytecie Laval w Quebecu (Kanada), a ponadto doktor medycyny w 

zakresie psychiatrii.  Maisani otrzymał od mickiewiczologów wszystkie możliwe 

udogodnienia dla napisania  książki  Adam Mickiewicz, poete national de la 

Pologne. Etude psychoanalytique et caracéerologique (Montreal, Paris 1987), 

przetłumaczonej na język polski jako „Adam Mickiewicz człowiek” (PIW 1987). 

Maisani udowadnia „naukowo” w tej książce,  że wieszcz był chory psychicznie, 

że  był paranoikiem (sic!). 

Ten drugi to Anglik,  doktorant historii Uniwersytetu Jagiellońskiego i lektor 

języka angielskiego PAN. Jest autorem dwutomowej książki  Boże igrzysko – 

Historia Polski, (Wyd. Znak 1987), dzieła tyle złośliwego, co prymitywnego. Tom 

I, obejmujący okres  do 1795 r., ukazał się na Zachodzie już w 1982 r. pod tytułem 

God’s Playgorund. A History of Poland  (Columbia University Press, N.Y.) przy 

współpracy profesorów Karola Modzelewskiego, Stefanii Ochman, Adolfa 

Juzwenki i Michała Kaczmarka. 

Omawiając położenie geograficzne państwa polskiego, autor pisze: 

„W różnych okresach dziejów Europy Wschodniej państwo polskie bywało 

wszędzie i nigdzie... używając terminologii historyków pruskich, którzy pierwsi 

Page 4 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

objaśnili szerokiemu światu Europę Środkowowschodnią. Polska to był Saisonstaat 

– <państwo sezonowe>”. 

Uzupełnieniem do tego „odkrywczego spostrzeżenia” profesora zwyczajnego 

School of Slavonic and East European Studies w Londynie jest pogląd, jakoby 

praojczyzną  Słowian były tereny dzisiejszej Ukrainy, skąd zaczął się  słowiański  

Drang nach Westen”, na tereny zasiedlone przez Germanów. Natomiast 

praktycznie cała dzisiejsza Polska oraz tereny między  Łabą i Odrą   miałyby 

stanowić według Daviesa praojczyznę Germanów (!). Pogląd ten ilustruje mapka, 

podpisana Praojczyzna Słowian

Koncepcja p. Daviesa owego Drang nach Westen nie jest jednak oryginalna. W 

czasopiśmie „Deutsche und Polen - Informationen zur politischen Bildung” 

142/143 z 1985r. zamieszczony jest wykład historii Polski od pradziejów aż po 

czasy „Solidarności”. Zawiera on mapkę wędrówek Słowian i Germanów. Główna 

teza jest ta sama: najpierw Słowianie ze swojej praojczyzny wśród błot Prypeci 

ruszyli na zachód, a potem dali początek plemionom  Polan, Pomorzan, Ślęzan, 

Obotrytów, Lutyków, Serbołużyczan itd. Współczesna Polska jest tu terenem 

ścierania się napierających ze Skandynawii Germanów i prących na zachód 

Słowian, przy czym Germanie zapuszczają się aż nad Morze Czarne. 

Oba przykładowo wymienione „dzieła” mogą stanowić dla elit umysłowych 

Zachodu intelektualny odpowiednik szerzących się tam w prasie brukowej tzw. 

żartów o Polakach. 

Aż się prosi, aby jakieś odważne wydawnictwo zechciało wydać – jako odtrutkę na 

powyższe „rewelacje”, propagujące zgodnie praojczyznę  Słowian na wchód od 

linii Curzona – książkę Józefa Kisielewskiego Ziemia gromadzi prochy 

 (Księgarnia  św. Wojciecha 1939, reprint IW PAX 1990, nakład wyczerpany). 

Może   ktoś z Ministerstwa Edukacji Narodowej odważyłby   się wówczas 

wprowadzić  ją na listę lektur z historii dla szkół  średnich wszystkich typów. 

Gwarantuję,  że  udokumentowane doświadczenia, zdobyte przez polskiego 

dziennikarza podczas  podróży samochodem ze znakami PL po III Rzeszy tuż 

przed napadem na Polskę mogą konkurować u inteligentnego, młodego  Czytelnika 

z każdym programem TVP. 

Powiem więcej: Czy Polonia nie mogłaby sfinansować tłumaczenia i edycji książki 

Kisielewskiego w trzech – językach angielskim, francuskim i niemieckim, 

jednocześnie w  Nowym Jorku, Londynie, Paryżu i Berlinie? Bo na polskie 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie ma co liczyć.               

3. Za Odrą  bez zmian 

Interesująca jest geografia polityczna wydawnictw propagujących  źródło 

Słowiańszczyzny na wschód od linii Curzona. Książkę Daviesa wydał w 1989 r. 

Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK, natomiast  czasopismo niemieckie wydało 

Bundeszentrale fur politische Bildung, a korzystało z niego Biuro Turystyki 

Młodzieżowej ZSMP – Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży. 

Wydaje się,  że polskie elity polityczne, są – co najmniej od 30 lat – intensywnie 

przygotowywane do wyrzeczenia  się suwerenności za miskę soczewicy z Berlina. 

Page 5 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

Dlaczego z Berlina, a nie z Brukseli? Na to pytanie odpowiedział niemiecki 

dziennik „Suddeutsche Zeitung” (20.10.2001): 

Kiedy Niemcy, znajdujący się w samym środku europejskiego kontynentu olbrzym 

zbyt mocno porusza się, wywołuje to nerwowe rekcje jego sąsiadów. Kiedy jednak 

olbrzym ten postępuje zbyt ostrożnie, także wzbudza to podejrzenia... Istnieje 

wyjście z tego dylematu, a jest nim droga przez Brukselę. Unia Europejska jest 

pierwszą polityczną podporą, z pomocą której możliwe jest wykonanie podwójnego 

skoku. Wywierać wpływ nie zachowując się arogancko i  nie prowokując tworzenia 

się   przeciwnych  koalicji – na dłuższą metę możliwe jest tylko dzięki 

integracji” (PAP 02.11.01). 

No cóż, Niemcy nie tracili czasu na demonstracje przeciw obecności wojsk 

amerykańskich na ich terytorium, ale pracowali ponad pół wieku nad swoją 

gospodarką, nad 

 młodzieżą. Dziś mają odwagę nazywać się olbrzymem 

gospodarczym i przygotowują się – za parawanem UE – do walki o rząd nad 

światem. Dziś – dla przykładu – na jednego Adama Małysza przypada  dziesięciu 

Niemców o podobnej klasie sportowej. 

W dwa dni po ogłoszeniu wyników badania opinii publicznej, kiedy to poparcie 

dla UE wśród Polaków spadło poniżej 50%, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, 

Związek Ukraińców w Polsce oraz Fundacja Batorego – zorganizowały 

pospiesznie konferencję na temat roli mediów w informowaniu o integracji z UE. 

Podczas   tej  konferencji wiceprezes Polskiego Radia przestrzegał przed 

jednostronnym opowiedzeniem się mediów za przystąpieniem Polski do UE, 

ponieważ takie zachowanie może być odebrane przez społeczeństwo jako 

propaganda (por. NPW 9-10, 1998). Dyskusję podsumował przewodniczący KRR i 

T  Juliusz Braun: 

„Najlepiej, gdy informacje o Unii są przekazywane mimochodem” (PAP 21.11.01). 

4. Rozum i serce 

Dwudziesta rocznica stanu wojennego zmusza do refleksji nad stanem 

świadomości kolejnych pokoleń Polaków. Jesteśmy niewątpliwie jako Słowianie 

narodem bardziej uczuciowym niż np. Germanie czy Anglosasi i wszelkie  

merytoryczne zaniedbania w dziedzinie wychowania historycznego są dla nas 

bardzo niebezpieczne. Walczymy o pamięć dla naszych odczuć sprzed 20 lat, nie 

troszcząc   się o to, czy  odpowiadały one naszej ówczesnej wiedzy o faktach. 

Potwierdza to dobitnie powołanie do życia Instytutu Pamięci  Narodowej zamiast 

Instytutu Studiów nad Najnowszą  Historią  Polski. IPN to raczej skansen, 

ograniczony do pamięci o historii odczuć narodowych. 

Aby nie urazić nikogo, a zwłaszcza tych, którzy w dobrej wierze serce  i duszę 

rzucili  20 lat temu na szalę „Solidarności”, przytoczę jeden tylko przykład z 

historii Polski – bliższe okoliczności wybuchu Powstania Listopadowego. Jest to 

przykład bardzo ważny, ponieważ dzień wybuchu Powstania jest obchodzony w 

wojsku uroczyście jako Dzień Podchorążego. Otóż  młodzi spiskowcy na samym 

wstępie wymordowali „ ...prawie całą starszyznę polskiego wojska... generałów  

Haukego, Trębickiego, Blumera, Siemiątkowskiego, Nowickiego a wreszcie 

Stanisława Potockiego... płk Meciszewskiego...” – wylicza Jędrzej Giertych  

Page 6 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

(Tysiąc lat historii polskiego narodu). Opis tych wydarzeń, z tymi samymi 

nazwiskami, zamieściła „Gazeta Stołeczna” (dodatek do „Gazety Wyborczej”) w 

167. rocznicę wybuchu Powstania pod kpiącym tytułem „Nocne Polaków 

strzelanie”. 

Według  źródeł cytowanych przez J. Giertycha inspiracja Powstania pochodziła z 

kręgów węglarzy, czyli faktycznie masonerii, i nawiązywała m.in. do zemsty za 

proces  węglarza –  mjr. Waleriana Łukasińskiego. Niestety, wiedza taka stanowi 

tylko alibi, gdyby ktoś chciał się dopatrywać  „białych plam” w historii XIX w. 

Nie dotarła ona do szkół,  co oznacza  w najlepszym przypadku, że nadużywana 

jest zasada podnoszenia ducha narodu. Nieznajomość  własnej historii jest klęską 

personalizmu, a więc ciosem zadanym cywilizacji łacińskiej. 

Trzeba tutaj dodać,  że zafałszowanie historii Polski jest częścią zafałszowania 

historii Europy. Pomostem jest tu Rewolucja Francuska. Pisałem już na tych 

łamach o niektórych groźnych aspektach ustaw okołokonstytucyjnych Konstytucji 

3 Maja, które – paradoksalnie, dzięki rozbiorom –  nie weszły   w  życie.  Święto 

Narodowe Francji to rocznica zburzenia Bastylii 14 lipca 1789 r. Rzetelny historyk 

zapisał,  że „...w lipcu 1789 r. było tu tylko siedmiu więźniów: czterech fałszerzy, 

dwóch umysłowo chorych i jeden uwięziony na życzenie swego ojca... Cała załoga 

Bastylii składała się ze 125 żołnierzy, w tym 95 inwalidów. Na prośbę delegatów 

miasta komendant Bastylii usunął wymierzone na miasto, ale nieczynne od przeszło 

stu lat armaty... Załoga Bastylii nie była przygotowana do oblężenia i zresztą nie 

zamierzała się bronić. Pod jej wpływem Launay zgodził się na kapitulację, 

uzyskawszy od atakujących przyrzeczenie puszczenia wolno całej załogi, i spuścił 

most zwodzony. Zaledwie jednak tłum wtargnął do twierdzy, zamordowano sześciu 

obrońców, a później i Launey’a. Część załogi została ranna. Głowy zabitych 

obnoszono na pikach w mieście. Uwolniono także więźniów Bastylii, oklaskując ich 

jako bohaterów”. (Mieczysław Żywczyński, Historia Powszechna 1789-1870

CSP są zainteresowane w pielęgnowaniu zafałszowań  i przemilczeń   historii 

Polski w ogóle – a tej okołopowstaniowej w szczególności – adresowanych do 

najszerszych kręgów społecznych.    Przykładem niech tu będzie lekceważenie, z 

jakim traktowane są  dzieje Polski w latach 1815-1830. Oto znakomite dzieło 

wybitnego historyka krakowskiego Stanisława Smolki  Polityka Lubeckiego miało 

w Polsce dwa wydania, pierwsze w  1907 r., drugie zaś      w ... 1983! Pisze w 

przedmowie Ryszard Kołodziejczyk: „Ani przedtem, ani potem nie spotkamy w 

historii Polski równie dynamicznego, świadomie kreowanego programu rozwoju 

gospodarczego kraju. Może tylko schyłek II Rzeczypospolitej, z ówczesną polityką 

inwestycyjną ministra E. Kwiatkowskiego, stanowił w nowych historycznych 

warunkach jakąś kontynuację programu Lubeckiego”. 

Powstania XIX w. skierowały   rodzącą się inteligencję polską na boczny tor, 

omijający cywilizację  łacińską. Najgorszymi konsekwencjami tego było 

przeniesienie patriotyzmu w dziedzinę abstrakcji ideowej oraz wyprowadzenie 

Ojczyzny na pierwsze miejsce przed Bogiem. Dziś na frontonie ważnego gmachu 

w Warszawie zostały już tylko dwa słowa Honor i Ojczyzna, ale w duszach jego 

użytkowników próżno by się dopatrywać choćby jednego z nich. 

Czy tak musiało być? Na pewno nie, ale na deficyt elit nie ma naturalnego 

lekarstwa. Feliks Koneczny  ze swoim doskonałym wyczuciem fizyki (por. Rozwój 

Page 7 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

moralności - wyd. ANTYK -Marcin Dybowski)  tak pisze w swoim syntetycznym, 

zwięzłym opracowaniu O ład w historii  (wyd. NORTOM - Wrocław): 

„Życiu duchowemu nieznane jest prawo zachowania energii... Nowa ilość 

duchowej energii może powstać zawsze, a bez związku z ilością jej  już istniejącą... 

energia duchowa jest twórcza, materialna – nie.” 

Myślę, że idąc tym tropem, trzeba by szukać odpowiedzi na bardzo ważne pytanie, 

które postawił p. Jerzy Chodorowski  w artykule zamieszczonym w NPW nr 11-

12. z 2001 r.: Kto przewodzi koalicji atakującej cywilizację łacińską? 

5. Depersonalizacja od podstaw 

Dzięki historyzmowi możliwa jest przede wszystkim ocena pracy ludzkiej i jej 

znaczenia dla człowieka. Historyzm uzdalnia do przewidywania przyszłości, 

uwalnia człowieka od niewolniczego  przywiązania do „tutaj i teraz”.  Źródłem  

historyzmu jest powszechne u wszystkich ludów odczucie transcendencji 

człowieka, towarzyszące każdej, nawet najprymitywniejszej religii. W cywilizacji 

łacińskiej historyzm jest świadectwem personalizmu, kiedy człowiek pyta się: kto  

odpowiada za to, co się  stało, i za to, co się może stać? 

W XX w. CSP przeforsowały reformę edukacji publicznej w USA i w krajach UE, 

a za rządów Jerzego Buzka także i w Polsce Istota tej reformy polega na przejściu 

od  kształcenia   operacyjnego  (por. np. człowiek operatywny, z inicjatywą, 

wychodzący naprzeciw trudnościom i niespodziankom życia itd.)   do 

adaptacyjnego  (por. człowiek biernie przystosowujący się do nowych 

okoliczności, idący po linii najmniejszego oporu, konformista itd.) Kształcenie 

operacyjne polega na tym, że uczeń dostaje uniwersalne, nie starzejące się 

narzędzia poznawcze, wystarczające na całe  życie. Może z ich pomocą  śledzić 

rozwój nauki, oceniać rzeczywistość w jej przekroju historycznym, 

odpowiedzialnie współpracować nad zmianą rzeczywistości.   Takie  kształcenie 

kompletuje podstawy wolności człowieka, na które składają się jeszcze zdrowie,  

osobisty majątek nieruchomy i uzdolnienie moralne do pełnienia dobra na rzecz 

innych ludzi, uszlachetniane wszystkie razem przez piękno. 

Kształcenie operacyjne jest nie tylko niezbędne do życia społecznego w 

cywilizacji  łacińskiej, ale  również   ułatwia zrozumienie  Dziejów Zbawienia 

zawartych w Piśmie św. i Tradycji

Inaczej jest z kształceniem adaptacyjnym, które ma  na celu wdrożyć człowiekowi 

odruch ustawicznego przystosowywania się do zmieniających się warunków życia 

i bytowania, a więc uniemożliwić mu kształtowanie i zachowywanie swojej 

osobowości. Kształcenie takie jest charakterystycznym wyróżnikiem cywilizacji 

gromadnościowych, takich jak np. bizantyńska, turańska czy żydowska. 

Istotnie,  kształcenie adaptacyjne oznacza, że osoba w procesie kształcenia ma 

ograniczony dostęp do historyzmu, przez co łatwo może stać się nieświadomym 

narzędziem                          w rękach anonimowej władzy. O znaczeniu, jakie CSP 

przywiązują do kształcenia adaptacyjnego, świadczy fakt, że szkoły niepubliczne 

prowadzone przez osoby prywatne nie mogą odejść od tej zasady. Mogą się 

wyróżniać co najwyżej wysokością czesnego, fartuszkami, sposobem naboru 

Page 8 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

uczniów itp. Tak więc nadal obowiązuje państwowy system  oświaty, groźniejszy 

niż  w czasach PRL, po pierwsze – bo za parawanem rzekomej demokracji, po 

drugie – działający pod dyktando globalistów. 

6. Historyzm w polityce 

W języku mediów przyjmuje się coraz częściej, wzięte   żywcem z języka 

angielskiego pojęcie  „newsy”  („niusy”), czyli po prostu nowości – świeże jak 

ciepłe bułeczki. Newsy czy historyzm? Taka alternatywa nie istnieje. Jeżeli polityk 

nie czuje potrzeby historyzmu, nie jest w stanie rozkodować informacji zawartej w 

newsach i odbiera je tylko jako mniej lub bardziej atrakcyjne, a nawet oderwane 

wydarzenia z różnych dziedzin życia społecznego. 

Doświadczony polityk,  nawet taki, który w życiu nie słyszał o Feliksie 

Konecznym, wie, że na przekór coraz szybszym postępom nauki i technologii, 

zawirowaniom lokalnym i wojnom światowym  naturalne siły społeczne 

(zwłaszcza różnego rodzaju poziome więzi międzyludzkie) – żywe  świadectwo 

cywilizacji łacińskiej –  trwają i próbują wywierać wpływ na życie publiczne. W 

cywilizacji bizantyńskiej siły te są narzędziem w ręku państwa, w cywilizacji 

łacińskiej – to państwo jest pośrednio ich narzędziem, podobnie jak samorząd 

terytorialny, profesjonalny, kulturowy, oświatowy itd. 

Z tego porównania widać, jakie niebezpieczeństwo pociąga za sobą wejście Polski 

do Unii Europejskiej. Tak jak w całej naszej tysiącletniej historii,   Niemcy 

przedstawiają sobą zawsze śmiertelne zagrożenie, ponieważ (i) przeciętny Niemiec 

jest przekonany o swej rzekomej wyższości cywilizacyjnej (sic!), uważa się ciągle 

za Kulturtragera (ii), gęstość zaludnienia Niemiec jest dwa razy wyższa niż Polski, 

a generalnie jest ich dwa razy więcej niż Polaków, i co najważniejsze (iii), Niemiec 

prezentuje cywilizację bizantyńską w kulturze pruskiej albo jej ulega, jeśli 

pochodzi z południowo-zachodnich landów. 

Zgodnie z prawem dziejowym Konecznego niższa cywilizacja bizantyńska  

wypiera wyższą cywilizację łacińską i gdyby doszło do nieszczęścia, czyli wejścia 

do UE, ci Polacy, którzy by przetrwali okupację europejską, najdalej w ciągu 

dwóch pokoleń zostaliby z ducha bizantyńcami – Prusakami. Trzeba tu nazywać 

rzecz po imieniu, ponieważ w cywilizacji bizantyńskiej państwo jest ponad religią, 

ponad wszystkim. Można powiedzieć,  że   słowa pieśni  Deutschland  ueber alles 

dokładnie wyrażają, wręcz materializują  ducha tej cywilizacji. 

Ale to jeszcze nie wszystko. Nowożytna historia Niemiec rozszczepia się na dwa 

jakby pasma. Habsburgowie, dynastia katolicka, usiłują patronować niemieckiej 

tradycji  łacińskiej i monarchii austro-węgierskiej, a kierunek jej naturalnej 

ekspansji wyznacza Półwysep Bałkański.   Hohenzollernowie,  dynastia 

protestancka, pasożytują na pradawnych ziemiach słowiańskich, ogarniętych od 

1000 lat przez cywilizację bizantyńską, i to ona reprezentuje koncepcję agresywnej 

ekspansji  Drang nach Osten. Taki otwarty ekspansjonizm charakteryzuje 

społeczeństwa należące do cywilizacji gromadnościowych bądź do mieszanek 

cywilizacyjnych. 

7. Dwie głowy czarnego orła 

Page 9 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

Z chwilą kiedy oficjalny rząd polski w kontaktach z Unią Europejską zaczyna 

oficjalnie lekceważyć społeczeństwo (Cimoszewicz) albo sam zaczyna być 

publicznie lekceważony (Geremek),  powinien wrócić instynkt samozachowawczy 

narodu, a następnie rozum patriotyczny. Rozum ten podpowiada, że w państwach 

Unii Europejskiej musi być jakaś siła przewodnia, która trzyma w cuglach cały ten 

kołchoz, i że siłą tą mogą być tylko Niemcy

Dziś  nie ma już na mapie cesarstw ze stolicami w Wiedniu i w Berlinie, ale żyją  

ich polityczni spadkobiercy i walczą o ich powrót do znaczenia. Owi spadkobiercy 

są reprezentowani przez działające w Niemczech dwie wpływowe organizacje 

społeczno-polityczne:  Paneuropa-Deutschland oraz Instytut   Schillera. Mają one 

ten sam strategiczny  cel: ponadnarodową potęgę Niemiec. Po likwidacji I 

Rzeczypospolitej nastąpił dla Prus „długi oddech”, po czym przyszła kolej na 

Anglię i Francję jako konkurentów  w polityce globalnej. Kierunek ekspansji  

przez   Bałkany na Bliski Wschód  miała zabezpieczać   monarchia  austro   -

węgierska (por. NPW 7-8, 1999). 

Po I wojnie światowej  monarchia ta rozpadła się, ale już  w 1923 r. hr. Richard  

Coudenhove -Kalergi rzucił hasło  „Paneuropa” , które stanowi  fundament i rdzeń  

dzisiejszej UE. Jego następcą został w 1973 r. Otto von Habsburg (!). Nowy 

prezydent   przekształcił Paneuropę w ruch masowy pod nazwą „International 

Paneuropa Union”. Okazuje się, że to nie „Solidarność”, ale Paneuropa dokonała  

pierwszego wyłomu w Żelaznej Kurtynie podczas pikniku na granicy Austrii i 

Węgier w dniu  19 sierpnia 1989 r.(!) 

IPU głosi cztery główne zasady: wolnościowość, chrześcijaństwo, socjalność oraz 

europejskość,  która ma być  „patriotyzmem  XXI wieku” (!). Wytycza także 12 

głównych celów, a wśród nich wspólny pieniądz europejski oraz  niezależny 

Europejski Bank Centralny. Wszystko to, co dzieje się na kolejnych konferencjach 

UE, to nic innego jak forsowanie przez Niemcy  wcześniej wypracowanego 

programu IPU. Np. gdy  rządzący dziś Polską  doznają jakby zakłopotania wobec 

żądania okresów przejściowych na pracę w Niemczech ze strony 

 

socjaldemokratycznego kanclerza Schroedera, to przecież już w czerwcu 1998 r. 

chadecki kanclerz Kohl mówił w imieniu UE o konieczności wprowadzenia 

okresów przejściowych dla przepływu siły roboczej po wejściu nowych państw do 

UE (PAP, 19.06.1998). 

Formalnie IPU ma swoje państwowe i regionalne przyczółki. Istnieje zatem 

Paneuropa-Deutschland, ale także   Paneuropa-Union  Danzig, albo Paneuropa-

Union Silesia (Śląsk,  prezydentem jest Willibald Fabian z Raciborza). 

Duch drugiego cesarstwa – pruskiego – żyje we wspomnianej wyżej, znacznie 

młodszej organizacji Stowarzyszenie Kulturalno-Naukowe – Instytut Schillera, 

sympatyzującej oficjalnie z polityką Roosevelta oraz de Gaulle’a.  Instytut ten ma 

od dawna oddział w Polsce i wydaje pismo „Nowa Solidarność”. IS oferuje co 

najmniej dwa rozczarowania  osobom naiwnym: utopijność   naukową   oraz 

globalizm Kalego (tego od Sienkiewicza). 

8. Globalizacja po niemiecku 

Wobec koncepcji Unii Europejskiej między tymi dwoma nurtami polityki 

Page 10 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

niemieckiej panuje zgoda. Na terenie Polski Paneuropa-Deutschland jest bliższa 

Kościołowi, podczas gdy socjalkomuniści – z oczywistych względów –  preferują 

Instytut Schillera. Przyjrzyjmy się teraz bliżej historyzmowi na usługach 

niemieckiej polityki globalnej (NPW 1-2, 2001). 

Czasopismo „Nowa Solidarność”, wydawane przez Instytut Schillera, publikuje w 

numerze 6 z listopada 1994 r. Program odbudowy gospodarki światowej. Czytamy 

w nim: 

„Od ok. 20 lat istnieje przygotowany przez Lyndona La Rouche i Instytut Schillera 

szkic takiego programu. Zawiera on w skrócie następujące elementy: (i) 

zamrożenie lub całkowite umorzenie długów zagranicznych państw rozwijających 

się,... (ii) utworzenie długoterminowego, taniego kredytu na realizację projektów 

rozbudowy infrastruktury... 

W celu odbudowy gospodarki światowej należy rozpocząć od  Eurazji, gdyż 

zamieszkiwana jest ona przez największą liczbę ludzi... Nasza strategia rozwoju 

Chin obejmuje budowę w ciągu najbliższych 100 lat około 1000 nowych miast, w 

których ma zamieszkiwać od 0,5 do 1 miliona osób... ten projekt budowy nowych 

miast nazywany jest urbanizacją zasilaną energią atomową”. 

Realizacja projektów  La Rouche’a - IS „zmieniłaby życie ponad 4 miliardów ludzi. 

Dodajmy do tego częściowo jedynie wykorzystaną siłę roboczą, która na terenie 

Eurazji wynosi 500 milionów ludzi (w samej Europie Zachodniej oficjalnie 35 

milionów ludzi nie ma pracy!)... należy przekształcić ten niewykorzystany ludzki 

potencjał w wydajną, dobrze wykształconą siłę roboczą”. 

W tym samym numerze, w artykule Batalia o szybką kolej,   wyłożona jest rola 

Unii Europejskiej jako niemieckiego przyczółka do opanowania Eurazji. Według 

niemieckiego ministra transportu z 1994 r. Matthiasa Wissmanna: „fundamentalne 

zmiany w krajobrazie politycznym Europy w ciągu ostatnich pięciu lat stwarzają  

konieczność podjęcia nowych zadań”.  O jakie zadania chodzi? 

„20 września [1994 r.] odbyło się spotkanie ministrów transportu Rosji i Niemiec, 

na którym omówiono projekt budowy kolei Berlin - Warszawa - Moskwa. Minister 

Wissmann potwierdził wcześniejsze zobowiązanie rządu niemieckiego do uzyskania 

funduszy na ten cel od rządów państw Unii Europejskiej... W czasie spotkania z 

niemieckimi przemysłowcami w Stuttgarcie 

 Jelcyn wystąpił z apelem 

 o 

rozpoczęcie budowy szybkich kolei Paryż  -  Frankfurt  -Berlin  -  Warszawa  - 

Moskwa oraz równoległej autostrady... Władze polskie zobowiązały się rozpocząć 

prace  nad tym projektem od unowocześnienia   linii  kolejowej Frankfurt - 

Warszawa w celu umożliwienia   osiągnięcia na tej trasie prędkości 160 

km/h” (podkr. moje AJH). 

Ilustracją ww. programów jest zamieszczona mapa modernizacji sieci kolejowej od 

Gibraltaru aż po Japonię i Singapur  oraz druga, bardziej szczegółowa mapka, 

obejmująca UE i europejską część Rosji. Środek ciężkości owej sieci znajduje się 

oczywiście w Niemczech. Powyższe zamiary wskazują, że globalizm niemiecki ma 

kolektywistyczno- socjalistyczny charakter i chce zacząć opanowanie ludzkości od 

opanowania   Eurazji, aby w konsekwencji doprowadzić  do    konfrontacji z 

Ameryką Północną. 

Page 11 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

Tak więc obecna postawa eurooszołomów z ul. Wiejskiej ma swoje korzenie w 

zobowiązaniach sprzed 8 lat, kiedy to  w dniu 8 kwietnia 1994 r. Polska zgłosiła 

swój akces do UE. Obecnie Niemcy chcą  jak najszybciej rozpocząć swobodną 

budowę szybkiej kolei i autostrady przez  Polskę.  Jak widać  –   tak czy owak – 

znowu  chodzi o korytarz... (por. NPW 1-2, 1999). 

Historyzm historyzmem, ale czytelnik może jednak powątpiewać o aktualności 

powyższych danych. Otóż, niestety, tak  właśnie działa  urok rzucony przez klimat 

newsów, który jest najpotężniejszym narzędziem panowania mediów nad umysłem 

jednostki. Dodajmy jeszcze do tego zabobonną wiarę w Europę Zachodnią, 

wzmocnioną solidarną polityką wszystkich ekip rządzących,  od Edwarda Gierka 

poczynając. W efekcie La Rouche, amerykański germanofil o francuskim 

nazwisku, potraktował polskich parlamentarzystów jak dzieci, podczas spotkania 

w dniu 22 maja 2001 r., kiedy to wygłosił odczyt zatytułowany  Polska wobec 

perspektywy globalnego rozwoju eurazjatyckiego

„Wybitny  polityk z Zachodu” powiedział wówczas, że  nie istniały  żadne realne 

przyczyny najazdu  Hitlera na Polskę (sic!): „ Hitler po prostu chciał wojny”

Następnie stwierdził: 

„Europa zachodnia znajduje się w stanie nieodwracalnego bankructwa. Jedyną 

nadzieją na ratowanie zachodnich ekonomii byłaby przeprowadzona pod 

przewodnictwem Niemiec ofensywa eksportowa... do Azji. Pierwsze echa tego 

rodzaju refleksji można odnaleźć w rozmowach przeprowadzanych ostatnio między 

kanclerzem Schroederem i  prezydentem Putinem. Planowane jest opracowanie 

stałych zasad współpracy gospodarczej między Rosją a krajami Azji i Europy 

Zachodniej. Ta obustronna otwartość wobec perspektywy eurazjatyckiego 

partnerstwa jest stałym motywem, obecnym  już od dawna w kulturze europejskiej, 

a zapoczątkowanym w obszarze tradycji rosyjskiej przez Piotra 

Wielkiego” („Nowa Solidarność”, nr 22, grudzień 2001, podkr. moje AJH) 

Oczywiście Niemcy nie do końca jeszcze panują nad Unią Europejską. Przyznaje 

to La Rouche, kiedy mówi: 

„Istnieje wiele projektów reform, które poprawiłyby sytuację w Polsce... ale 

Międzynarodowy Fundusz Walutowy pospołu z Unią Europejską zgłaszają veto, 

kończące całą sprawę”. 

Jak by nie spojrzeć, jedna sprawa powinna ostudzić szaloną, chorobliwą miłość 

polityków z ul. Wiejskiej do Unii Europejskiej, a mianowicie motyw współpracy 

Niemcy - Rosja, skutecznej i sprawnej - bo w ramach jednej i tej samej cywilizacji 

bizantyńskiej(!). Niestety, nasz historyzm jest nieobecny w polityce od początku 

czasów nowożytnych. Był czas krzepienia serc polskimi zwycięstwami – dziś 

trzeba ten kierunek podtrzymywać, ale zarazem, ten kto aspiruje do elit 

politycznych, musi znać także i słabe strony naszej myśli politycznej. 

To właśnie dlatego pisałem na tych łamach o groźnych intencjach, wpisanych w 

ustawy okołokonstytucyjne   Sejmu  Czteroletniego, a dziś zwróciłem uwagę na 

okoliczności towarzyszące wybuchowi Powstania Listopadowego oraz 

przemilczanie dzieła gospodarczego ks. Druckiego-Lubeckiego (NPW 5-6, 2000). 

Utrata zrozumienia dla historyzmu jest konsekwencją pilotowania niemal całej 

Page 12 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

naszej historii rozbiorowej przez CSP. Stąd się bierze bezradność, nieskuteczność, 

a w końcu obojętność milionów wyborców, broniących – nieraz resztkami  sił – 

tego wszystkiego, czemu na imię Polska (por. NPW 11-12, 1998). 

Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego  wyborcy powinni – mimo tych 

wszystkich uwarunkowań – próbować szybciej dojrzewać do swojej historycznej 

roli.   Tragedia z 11 września, dramaturgia  wystąpień pos. Leppera w Sejmie, 

wkalkulowana w ryzyko ekipy rządzącej,  a ostatnio wydarzenia w Argentynie to 

przykłady, które  dowodzą,  że CSP postanowiły przyspieszyć tempo prowadzące 

do rozwiązań globalnych. Świadczy o tym  również pełne pasji oskarżycielskiej 

pod adresem USA cytowane już wyżej wystąpienie La Rouche’a: 

„W trakcie ostatniej kampanii wyborczej na urząd prezydenta z pomocą intryg 

wykluczono wszystkich, chociażby trochę kwalifikowanych kandydatów, dopóki na 

placu boju nie pozostało jedynie dwóch niebezpiecznych idiotów, Gore i Bush”

Następnie, kontynuując   skandalizujące określenia, autor ujawnia, że ma 

zbudowany przyczółek w Azji, gdzie „rozpoczęła się już rewolta przeciwko 

Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Także w Europie – nawet w 

Wielkiej Brytanii – coraz powszechniejsze   staje  się przekonanie, iż obecna  

amerykańska administracja jest zbiorem niebezpiecznych półgłówków, i że 

koniecznym jest przedsięwzięcie   odpowiednich  kroków w obliczu tego 

zagadnienia”. Trzeba tu dodać, że La Rouche kandyduje na fotel prezydenta USA 

w 2004 r. 

Mówi się czasem, że niektórzy politycy sejmowi są inspirowani przez IS. Coś w 

tym jest, jeżeli głębiej się zastanowimy nad owym wystąpieniem La Rouche’a 

przed polskimi parlamentarzystami. Czy jest zatem sens każdego nowego polityka 

w Sejmie traktować od razu jako mannę z nieba? 

Istota misji IS polega na zwalczaniu wpływów międzynarodowych USA i Anglii,  

a w szczególności zastąpienie ich przez Niemcy w zbliżeniu Zachodu z Rosją. IS 

zwalcza takie instytucje, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank  

Światowy, bo są to instrumenty globalizmu - nominalnie angloamerykańskiego. 

Stara praktyka dyplomatyczna, głosząca, że wrogowie naszych wrogów są naszymi 

przyjaciółmi, nie nadaje się do odbudowy personalistycznej cywilizacji łacińskiej. 

9. Dla kogo jest państwo? 

Tematyka zastępcza to zbrodnie okresu stanu wojennego i wcześniejsze, 

nierozpoznane sądownie do końca. Odwracają one uwagę już drugiego  pokolenia 

od losów Ojczyzny. Była „prawica” u władzy, ale tonęła w aferach. Obecnie 

startuje „lewica”, więc temat wraca. CSP znają lepiej niż kto inny sądownictwo 

jako filar państwa cywilizacji łacińskiej  i dlatego paraliżują różnymi ustawami 

funkcjonowanie własnego sądownictwa w danym państwie. Zmuszają w ten 

sposób ludzi do szukania sprawiedliwości poza granicami własnego państwa ( por. 

NPW 11-12, 2001). 

To prawda, że system socjalkomunistyczny został narzucony siłą. Ale ujawnił z 

konieczności prosty fakt, że można zapewnić wszystkim pracę i dach nad głową.  

Cywilizacja  żydowska  wystawiła za tę możliwość cenę nie do zaakceptowania: 

Page 13 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

partnerstwo przed rodziną, życie bez trwałej lokalizacji domu rodzinnego, życie w 

mieście przed życiem na wsi, życie na kredyt przed życiem z własnych 

oszczędności,  handel przed produkcją, pieniądz fikcyjny przed pieniądzem 

fizycznym, inteligencję przed mądrością, a w końcu – panowanie nad człowiekiem 

przed służbą człowiekowi (por. NPW 11-12, 2000). 

Siła wymienionych przeciwieństw pozwala 

 zrozumieć walkę cywilizacji 

żydowskiej z cywilizacją  łacińską w danym społeczeństwie, a następnie 

odpowiedzieć na pytanie zawarte w podtytule. Otóż apologeci ustroju 

kapitalistycznego postrzegają sprawiedliwość  indywidualistycznie. Mówią tak: 

jestem zdolny, obrotny - więcej zarobiłem - to moja sprawa i nic nikomu do tego. 

Tymczasem cywilizacja łacińska opiera się na równowadze prawnej i materialnej 

między obywatelem i państwem, czyli wymaga obustronnej odpowiedzialności, a 

więc postawy  personalistycznej (por. NPW 7-8, 2000). 

Jak można mówić o równowadze prawnej i materialnej między bezrobotnym i 

bezdomnym  obywatelem a państwem? Czy można antropomorfizować - państwo 

to my silni, sprawni i wykształceni

Państwo jest urządzeniem społecznym, które ma wiele celów, ale wszystkie one 

mają  służyć   dobru  powszechnemu, a zatem powinny być (i) wzajemnie 

niesprzeczne, (ii) uzupełniające się oraz (iii) uhierarchizowane. Zasłanianie się 

Ewangelią,  że „zawsze biednych między sobą mieć  będziecie”,  jest 

nadużywaniem 

 Ewangelii, kiedy planowo likwiduje się miejsca pracy, 

powiększając rzeszę ludzi bezrobotnych i bezdomnych. Wtedy mówi się,  że nie 

chcą pracować, że chcieliby pieniądze za darmo. A kiedy wielu z nich z rozpaczy 

upije się i zamarznie, to się mówi „zamarzł, bo był pijany”

10. W poszukiwaniu prawdy 

Im więcej mówi się o wolnym  rynku, tym bardziej jest on spętany przepisami. Im 

więcej mówi się o godności człowieka, tym więcej jest bezrobotnych i 

bezdomnych. Im więcej mówi się o nauce, tym więcej jest ludzi 

niedokształconych. Im więcej otwieramy się na Zachód, tym bardziej pogłębia się 

przepaść między tymi, co szwargoczą po angielsku, a tymi, którzy jeszcze nie 

umieją   swobodnie   posługiwać się 

 ustawicznie deformowanym językiem 

polskim, którzy nie potrafią jeszcze organizować się w walce o  własne  państwo. 

Im częściej władze  składają wieńce w miejscach pamięci narodowej, tym bliżej 

jesteśmy utraty suwerenności Rzeczypospolitej. 

Naturalną  cechą  młodego, zdrowego na duszy i ciele człowieka jest chęć 

sprawdzenia się  poprzez uczciwą  pracę  w  życiu swojego pokolenia. Cywilizacja 

łacińska, jako personalistyczna, harmonizuje potrzebę osobistej ambicji z radością 

wspólnej pracy dla powszechnego dobra. Naturalną  cechą   wspólnej pracy   jest  

to,  że zbliża   ludzi między sobą.  Naturalną  cechą  narodu jest to, że chce się 

sprawdzić  i  żyć  własnym  życiem we własnej Ojczyźnie, nabytej u Boga krwią  i 

krwawym trudem poprzednich pokoleń.  Współpraca międzynarodowa powinna 

mieć tylko pomocnicze znaczenie, bo pokoju między narodami nie da się kupić w 

ramach  żadnej transakcji handlowej. Kiedy słyszymy jęki oszołomów 

politycznych na czele z każdorazowym premierem: „No to co – jak nie wejdziemy 

do UE, to będziemy izolowani, to będziemy Białorusią”,  to wiadomo, że ludzie ci 

Page 14 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...

background image

nie mają  żadnych uczciwych, rzeczowych argumentów, przemawiających za 

wejściem Polski do Unii Europejskiej (por. NPW 3-4, 2000). 

Kiedy zaś widzimy, że cywilizacja żydowska paraliżuje coraz bardziej możliwość 

pracy narodu polskiego na jego własnej ziemi,  to miejmy odwagę powiedzieć 

twardo:  Polska jest ziemią  dla ludzi należących do cywilizacji łacińskiej (por. 

NPW 5-6, 1999). Zabierzmy się do ciężkiej pracy dla naszej Ojczyzny i nie 

pozwólmy się w tej pracy nigdzie i nikomu wyręczać! 

Powrót do strony głównej Archiwum

 

Powrót do strony głównej NPW

 

  

Page 15 of 15

Człowiek i Społeczeństwo w cywilizacji łacińskiej

2010-05-05

http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_01_02/PIS-H...