background image

 

12 

przerywał i został wyproszony z sali. Dalszego ci gu słuchał ju  w celi. S dzia zgodził si  w 

jednym punkcie z Czikatiło. Chodziło o to,  e Zwi zek Radziecki długo nie przyznawał si  do 

tego,  e kto  w tym kraju zdolny jest do popełniania morderstw na tak  skal . Dzi ki temu 

Czikatiło tak długo był nieuchwytny. 

15 pa dziernika 1992 roku, Andriej Romanowicz Czikatiło został uznany winnym popełnienia 

52 morderstw, jedn  spraw  umorzono z powodu braku wystarczaj cych dowodów. Andriej 

został wyprowadzony z klatki, stan ł przed s dzi  by wysłucha  wyroku. Wspomniano 

wszystkie 52 morderstwa. Ostatnie słowa tego dnia padły z ust Czikatiło. Wychodz c z sali, 

odwrócił si  do s dziego i krzykn ł: 'Oszustwo! Nie b d  słuchał twoich kłamstw!' 

Szesna cie miesi cy pó niej, 14 lutego 1994 roku, Andriej Czikatiło, człowiek zwany 

Rze nikiem z Rostowa i rosyjskim Hannibalem Lecterem, został zabity strzałem w tył głowy. 
 

background image

 

11 

Andriej pokazuje jak mordował. 

W czasie, gdy przyznawał si  do kolejnych zbrodni był 

równie  wo ony po kraju. Wskazywał miejsca popełniania 

zbrodni. Był niesamowicie dokładny, nie tylko w 

lokalizacji owych miejsc, ale tak e pami tał daty, wiedział, 

co ofiary miały na sobie, jakiego no a u ył by je zabi . W 

wielu przypadkach, w zasadzie przy ka dej nadarzaj cej 

si  okazji pokazywał detektywom, w jaki sposób mordował 

ofiary. Przy pomocy manekina pokazywał jak ustawiał si  

by nie poplami  si  krwi . W czasie jednej z takich 

wycieczek Andriej przypomniał sobie jeszcze jedn  ofiar . 

Była to 20-letnia Litwinka, zamordował j  w 1984 roku. Przyznał si  do zamordowania 53 osób, 

co czyni go jednym z najbardziej typowych i brutalnych seryjnych morderców w historii  wiata. 

Proces 

Proces rozpocz ł si  14 kwietnia 1992 roku. Czikatiło został wprowadzony na sal  s dow  i 

zamkni ty w specjalnej klatce, strze onej przez uzbrojonych stra ników. Powodem tego nie była 

jaka  specjalna obawa przed morderc , ale obawa przed przyjaciółmi i rodzinami ofiar. Chodziło 

o to, by nie było z ich strony jakichkolwiek prób zbli enia si  do Andrieja i skrzywdzenia go. 

S dzi  prowadz cym ten trwaj cy dwa dni proces był Leonid Akubzanow. S dzia pozwolił na 

uczestniczenie w procesie przedstawicieli prasy. Mieli oni tak e wgl d w materiał dowodowy. 

Było to dotychczas niespotykane w Zwi zku Radzieckim. Potem skrytykowano te pozwolenia i 

przywileje, poniewa  prasa uznała Andrieja winnym zanim odczytano ko cowy wyrok.  

16 kwietnia s d udzielił głosu Czikatiło. Andriej mówił przez dwie godziny, cz sto zupełnie 

niezrozumiale. Chyba chciał, by uznano go za umysłowo chorego. Proces trwał dalej, jednak 

Czikatiło stawał si  coraz bardziej niezno ny. W ko cu zacz ł krzycze ,  e w jego klatce s  

szczury, jak równie ,  e jest wysoki stopie  napromieniowania. W pewnym monecie zdj ł 

ubranie i wyj ł swojego penisa. Wymachiwał nim przed tłumem krzycz c: 'Patrzcie na t  

bezu yteczn  rzecz. Jak my licie, co mógłbym z ni  zrobi ?' Po tym incydencie zało ono mu 

kajdanki. 

Mimo prób przerwania procesu, ten trwał nadal. Czikatiło skar ył si  na s dziego,  e jest 

stronniczy. Chciał, by usuni to kobiet  pracuj c  jako sekretarka, poniewa  rozbudza jego 

dze. Czasem te  mówił s dziemu,  e jest w ci y, i  e stra nicy bij  go w brzuch by 

skrzywdzi  jego dziecko. Mimo wszystko uznano,  e mo e przebywa  na sali, chocia  wi ksz  

cz

 dowodów przedstawiono podczas jego nieobecno ci. 

Wreszcie proces zbli ał si  do ko ca. Obro ca Andrieja, Marat Kabibulin, starał si  wykaza ,  e 

nie było  adnych dowodów wi

cych jego klienta z morderstwami. Nawet no e, którymi 

podobno dokonywano morderstw nie miały  adnego z nimi zwi zku. Gdy obro ca sko czył 

swoja przemow , s d spytał Czikatiło czy chce co  doda . Andriej odmówił. Na tym proces si  

zako czył. Gdy s dzia zbierał si  do opuszczenia sali, kto  z tłumu rzucił w kierunku klatki 

krótk  metalow  rurk . Rurka na szcz cie min ła głow  Andrieja o kilkana cie centymetrów. 

Napastnikiem okazał si  brat jednej z ofiar. Został zatrzymany przez stra ników, ale po krótkim 

czasie wypuszczono go. 

Wyrok 

S d ponownie zebrał si  14 pa dziernika. Czikatiło poprowadzony został do swojej klatki, 

u miechaj c si  do tłumu, z którego raz za razem padały jakie  okrzyki pod jego adresem. S dzia 

poprosił o cisz  na sali by mógł odczyta  werdykt. Gdy s dzia zacz ł czyta , Andriej cz sto mu 

 

 

Andrej Czikatilo na miejscu zbrodni 

background image

 

10 

czynów, o które został oskar ony. 

Wkrótce po aresztowaniu Czikatiło został sfotografowany i przesłuchany. Nast pnie został 

przewieziony do izolatki w wi zieniu KGB. Rozpocz ło si  wła ciwe przesłuchanie. Jednak Issa 

Kostojew miał z tym pewne problemy. Czikatiło odmawiał odpowiedzi na pytania sugeruj ce 

jego zwi zek z gwałtami i morderstwami. Twierdził nawet,  e wcze niej niesłusznie został 

aresztowany i skazany pod zarzutem kradzie y akumulatora. Nie tylko odmawiał odpowiedzi na 

niektóre pytania. Starał si  wykaza ,  e nie ma  adnego zwi zku z morderstwami. Przypominał, 

e Kostojew ju  kiedy  go przesłuchiwał w tej sprawie i uznał go za niewinnego. 

Tydzie  po rozpocz ciu przesłuchania, Czikatiło wysłał list do generalnego oskar yciela: 

 

'Czułem odrobin  szale stwa w perwersyjnych aktach seksualnych. Nie mogłem kontrolowa  

mojego zachowania, poniewa  ju  od dzieci stwa nie mogłem realizowa  si  jako m czyzna, 

jako pełnowarto ciowy m czyzna.' 

 

Ów list pokazał Kostojewowi, z kim ma do czynienia. Nast pnego dnia Andriej przyznał si  do 

popełniania napa ci o tle seksualnym na swych byłych uczniów. Nast pnego dnia napisał 

kolejny list: 

 

'Moje zachowanie nie powinno by  traktowane jako próba unikni cia odpowiedzialno ci za 

czyny, jakie popełniłem. Nawet po moim zatrzymaniu nie zdawałem sobie sprawy jak powa nie 

gro ne były czyny, których si  dopu ciłem. Ta sprawa jest zwi zana tylko ze mn . To nie jest 

obawa przed odpowiedzialno ci , ale moje nerwowe i psychiczne napi cie. Jestem gotowy 

opowiedzie  o wszystkich zbrodniach, ale prosz  mnie nie zam cza  pytaniami o ich szczegóły. 

Moja psychika mogłaby tego nie wytrzyma . Nie mam zamiaru niczego ukrywa . Wszystko, co 

zrobiłem przyprawia mnie o dreszcze. Jestem wdzi czny detektywom,  e mnie złapali.' 

 

29 listopada Kostojewowi wci  nie udawało si  pokona  bariery, za któr  schował si  Andriej. 

Kostojew poprosił o pomoc psychiatr , dr Bukanowskiego. Dr zgodził si  pod warunkiem,  e 

ta my, które b d  nagrane podczas tego przesłuchania nie zostan  u yte jako materiał 

dowodowy. 

30 listopada rozpocz ło si  kolejne przesłuchanie. Dr Bukanowski wytłumaczył Andriejowi,  e 

materiały z tego przesłuchania mogłyby pomóc wyja ni  spraw  w s dzie, ale mogłyby równie  

wytłumaczy  jego zachowanie rodzinie Andrieja. Po tym jak Andriej spotkał si  z  on , podczas 

którego to spotkania wzruszył si  i płakał, Bukanowski zacz ł wypytywa  go o zbrodnie. Ju  po 

chwili Andriej zacz ł opowiada  prawdziw  histori  morderstw. 

Tego samego dnia po południu Andrieja przesłuchiwał Kostojew. Spowied  trwała do 5 grudnia. 

Andriej opisał ze szczegółami jak brutalnie zabił 34 z 36 ofiar, o które został oskar ony. Kolejne 

dwa przypadki zostały opisane pó niej. Z ka dym dniem Andriej przyznawał si  i opisywał 

morderstwa kolejnych osób. Wszystko ze szczegółami. Gwałty, morderstwa, czasami 

rozczłonkowywanie zwłok, zjadanie cz ci ciał, picie krwi. Opisał 52 morderstwa, przewa nie 

młodych ludzi. 

background image

 

Andriej schwytany 

Po tym jak znaleziono ciało Tiszczenki, w ci gu 24 godzin zorganizowano wielkie poszukiwania 

mordercy. Sprawdzano ka d  stacje kolejow  i autobusow . Milicjanci z noktowizorami szukali 

kogo , kto nie pasowałby do otoczenia. Atrakcyjne milicjantki, ubrane w prowokacyjny sposób, 

spacerowały po stacjach. Inna grupa milicjantów przesłuchiwała sprzedawców biletów, chcieli 

znale  m czyzn , który sprzedał mu bilet, którego fragment znaleziono przy ciele. 

Na dworcu w Szakti znaleziono sprzedawc , który rozpoznał chłopca. Przypomniał sobie 

równie ,  e razem z chłopcem bilet kupował wysoki, schludnie ubrany, starszy, siwy m czyzna, 

w okularach na nosie. Sprzedawca powiedział milicjantom,  e jego córka widziała ju  tego 

m czyzn  rok temu. Przypomniała sobie jak m czyzna rozmawiał z jakim  młodym chłopcem. 

Chciał go nakłoni  by z nim wysiadł z poci gu. Chłopiec odmówił i uciekł. Córka zgodziła si  

opisa  m czyzn . Powiedziała te ,  e on du o podró ował poci gami i cz sto zagadywał 

młodych ludzi. 

Milicjanci byli coraz bli si schwytania Andrieja. On jednak zabił ponownie. Kolejna ofiara to 

22-letnia Swietłana Korostik. Jak zwykle, Andriej poznał j  na dworcu. Zaprowadził do lasu, 

zacz ł bi . Nast pnie kilkakrotnie ugodził ja no em. Odci ł jej koniec j zyka i sutki. Zjadł je. 

Nagie ciało przykrył gał ziami i li mi. Gdy wrócił na peron zauwa ył cztery kobiety i 

m czyzn . Był to sier ant Igor Rybakow. Zauwa ył jak Czikatiło wchodz c na peron wyciera 

pot z czoła. 

Gdy Andriej zbli ył si  do niego, milicjant zauwa ył  lady krwi na jego twarzy i uchu, a tak e 

banda  na palcu prawej r ki. Milicjant zatrzymał go i poprosił o dokumenty, z których wynikało, 

e Czikatiło jest in ynierem w fabryce poci gów w Rostowie. Gdy miał zadawa  dalsze pytania, 

na stacj  przyjechał poci g. Andriej poprosił o pozwolenie na odjazd owym poci giem. Nie 

maj c  adnych powodów by zatrzyma  Andrieja milicjant pozwolił mu wsi

 do poci gu i 

odjecha . Opis owego zdarzenia został doł czony do akt. 

Po odnalezieniu ciała Tiszczenki, detektywi za dali akt wszystkich podejrzanych osób w tej 

okolicy. Akta trafiły na stół Rybakowa. Milicjanci znów przygl dali si  Andriejowi Czikatiło. 

Kostojew zauwa ył,  e Czikatiło został zatrzymany 14 maja 1988 roku. W tym dniu został 

zamordowany Alosza Woronka w Iłowajsku. Gdy milicjanci sprawdzili raporty z fabryki, w 

której pracował Andriej, okazało si ,  e tego samego dnia Czikatiło był słu bowo w tym 

mie cie. Natychmiast wysłano ekip , która miała zatrzyma  Andrieja Czikatiło. 

20 listopada, we wtorek, Czikatiło był w pracy. Jego zabanda owany palec, w który został 

ugryziony przez jedna z ofiar, bolał go coraz bardziej. Z pracy wyszedł wcze niej, udał si  na 

prze wietlenie dłoni. Okazało si ,  e palec jest złamany. Andriej wrócił do domu. Po chwili 

wyszedł kupi  piwo. Po drodze spotkał młodego chłopca. Zacz ł rozmow . Wystraszył si  

jednak zbli aj cej si  kobiety. Po chwili spotkał nast pnego chłopca. Równie  zacz ł rozmow . 

Jednak chłopiec musiał i , wołała go matka. Po pewnym czasie został zatrzymany przez trzech 

milicjantów. Został skuty kajdankami i aresztowany. Nie sprzeciwiał si . Został przewieziony do 

biura Michaiła Fetisowa. Nie odezwał si  ani słowem. 

Przesłuchanie 

W dniu aresztowania Andriej miał przy sobie torb , w której znajdował si  nó , długi sznur i 

słoik wazeliny. W dniu, w którym został aresztowany, chciał nie tylko przynie  piwo. Po 

przeszukaniu jego mieszkania, odnaleziono 23 no e, młotek i par  butów, których  lady 

pasowały do  ladów odnalezionych przy niezidentyfikowanej ofierze znalezionej w Krasnym 

Sulinie. 

Milicjanci wreszcie zobaczyli, kogo przez tyle lat szukali. Mimo wszystko, trudno im było 

uwierzy ,  e ten spokojny, kulturalny m czyzna mo e by  zdolny do popełnienia strasznych 

background image

 

wszelkie podejrzane zachowania i sytuacje. Ka dy nocny lokal i sklep z kasetami porno w tych 

miastach był obserwowany, w nadzieji,  e napastnik b dzie regularnie korzystał z oferowanych 

przez nie usług. Kostojew nie zostawił  adnego kamienia bez sprawdzenia czy nie ma na nim 

ladów zabójcy. Sprawdzał te  swoich współpracowników. Je li który  z nich nie wywi zywał 

si  ze swoich obowi zków w sposób zadowalaj cy, był zwalniany. 

Lata mijały, milicjanci mieli ju  dosy  informacji na temat mordercy by spokojnie odró ni  

morderstwo b d ce jego zasług  od innych. Powoli, ale stale, wszystko układało si  w jedn  

cało . Doniesiono o dwóch podobnych morderstwach, jednak bardzo daleko, w Taszkiencie, 

stolicy Uzbekistanu. Tamtejsza milicja jednak nie była pewna czy w jednym przypadku ma do 

czynienia z morderstwem czy te  z wypadkiem przy pracy. Ciało było potwornie zmasakrowane. 

Równie dobrze mogło to by  efektem wypadku w polu, np. przy kombajnie. 

W grudniu 1985 roku Burakow i Kostojew zarz dzili patrole w poci gach poruszaj cych si  w 

okolicach trzech wspomnianych miast. Milicjanci bior cy w nich udział mieli zatrzymywa  i 

legitymowa  osoby wygl daj ce podejrzanie. Wojskowe helikoptery patrolowały linie kolejowe 

i lasy. Wszystko to mogło mie  wpływ na to,  e Andriej przestał mordowa  przez blisko dwa 

lata. Czikatiło, jako pracownik Wydziału Spraw Wewn trznych, wiedział,  e milicja szuka 

mordercy tylko w obszarze trzech miast. Dzi ki temu mógł mordowa  gdzie indziej, daleko od 

Rostowa, Szakti i Nowoszakty ska. 

Morderstw ci g dalszy... 

W kwietniu 1988 roku Czikatiło zabił ponownie. Ofiar  była 30-letnia kobieta, poznana na 

dworcu kolejowym w mie cie Krasnyj Sulin. Czikatiło został tam wysłany słu bowo. Po tym jak 

zwabił j  do opuszczonej parceli, uprawiał z ni  seks. Nast pnie kilkana cie razy kłuł ja no em i 

oszpecił jej ciało. Gdy znaleziono jej ciało na pocz tku kwietnia, znaleziono równie  dobrze 

odci ni ty  lad buta; rozmiar 9 lub 10. 

W przeci gu nast pnego roku Andriej zamordował osiem osób. Wszystkie morderstwa zostały 

dokonane w miejscowo ciach, do których Czikatiło został wysłany słu bowo. Tylko jedno 

morderstwo miało miejsce w mieszkaniu jego córki, w Szakti. Mieszkanie to stało puste odk d 

córka rozwiodła si  z m em i wróciła do rodziców. Zwabił tam 16-letni  Tatjan  Ryzow . 

Pocz stował wódk , nast pnie zacz ł j  uwodzi . D gn ł j  no em. Oczywi cie uprawiał z ni  

seks. Wiedział o tym,  e nie mo e zostawi  ciała w mieszkaniu. Odci ł głow , r ce, nogi. 

Zapakował to wszystko w gazety. Pakunki te ci gn ł na sankach ulicami Szakti. W 

odpowiednim miejscu pozbył si  baga u. 

Kolejn  ofiar  zabił podczas podró y na przyj cie urodzinowe swego ojca. Była to 19-letnia 

Jelena Warga. Zaproponował jej,  e odprowadzi j  z przystanku autobusowego do domu. 

Zaci gn ł j  do lasu i zad gał no em. Wyci ł jej macic  i cz

 twarzy. Zawin ł to w cz ci jej 

ubrania i spokojnie udał si  na przyj cie. Ostatnia ofiara w tym roku był 10-letni chłopiec, 

którego Andriej poznał w sklepie z kasetami wideo. Zgin ł od ciosów no em. Andriej pochował 

go na cmentarzu w Rostowie. 

Gdy milicja odnajdywała ciała, wiele z nich było niekompletnych. Wiele kobiet nie miało macic 

i sutków, m czy ni za  byli pozbawieni penisów lub czasem j zyków. Były ucinane lub 

odgryzane. Kolejne morderstwo miało miejsce dopiero w styczniu 1990 roku. W tym roku, do 

listopada, Andriej zabił jeszcze 9 osób. W ostatnim roku na wolno ci Andriej zdecydował si  nie 

mordowa  kobiet. Siedem z dziewi ciu ofiar to młodzi chłopcy, w wieku 7 - 16 lat. Jedna z jego 

ostatnich ofiar był Wadim Tiszczenko. Jego ciało zostało znalezione 3 listopada niedaleko 

dworca kolejowego w Rostowie. Dworzec ten był obserwowany od wielu miesi cy, ale w dniu, 

w którym Andriej zaatakował nie było patrolu. Powodem był brak ludzi. 

background image

 

chłopca. Kilka osób, które mieszkały niedaleko jego tajnej chatki zeznało,  e Andriej cz sto 

zabawiał si  tam z prostytutkami. Oczywi cie pobrano jego krew. Miał grup  A. Pobrano 

równie  próbki spermy, włosów i  liny. Po dalszych badaniach okazało si ,  e jego krew ma 

grup  AB. Jednak samo badanie krwi wskazywało na grup  A, i w tym przypadku okazało si  

niewystarczaj ce, poniewa  we krwi była znikoma ilo  grupy B. Dopiero badanie spermy,  liny 

i włosów dało odpowiedni wynik. 

Teraz jego teczka zawierała tylko prawdziwe dowody. Niestety, nie udało si  zał czy  no a i 

innych narz dzi zbrodni, poniewa  zostały zagubione. Nie było wystarczaj cych dowodów by 

skaza  Andrieja za morderstwa. Został skazany na rok wi zienia za kradzie . Został równie  

wykluczony z Partii Komunistycznej. W grudniu 1984 roku, po odbyciu tylko trzech miesi cy z 

wyznaczonego roku wi zienia, Czikatiło zosta wypuszczony. Zanosowski, który nadal uwa ał go 

za morderc  został przeniesiony do innych zada . Powodem było zbyt gorliwe wypełnianie 

swoich obowi zków. 

Andriej wspólnie z rodzin   wi tował Nowy Rok. Znalazł tak e now  prace w fabryce 

poci gów, w Nowoczerkasku. Tak jak poprzednio, jego nowa praca wi zała si  z wyjazdami 

słu bowymi. Przez ponad połow  roku Andriej nie zabił nikogo. Dopiero podczas słu bowej 

podró y do Moskwy jego potrzeby znów zostały zaspokojone. 1 sierpnia 1985 roku, po 

załatwieniu słu bowych spraw w stolicy, Andriej udał si  do Rostowa. W poci gu poznał 

osiemnastoletni , umysłowo opó nion  dziewczyn . Zaproponował jej troch  wódki w zamian 

za to, by wysiadła z nim na najbli szej stacji. Zgodziła si . Poszli razem do pobliskiego lasu. 

Chwil  potem dziewczyna ju  jest martwa. Trzydzie ci osiem ran kłutych w jej nagim ciele. 

Czikatiło zako czył swoj  podró  i wrócił do domu. W tym samym miesi cu poznał kolejna 

kobiet . Miało to miejsce na dworcu autobusowym w Szakti. Kobieta nie miała gdzie spa . 

Ofiarował jej mieszkanie w zamian za seks. Poszli do lasu. Gdy nie mógł osi gn  erekcji 

kobieta zacz ła si  z niego  mia . Zabił j . Ciało zostawił w szczerym polu. Było to jego ostatnie 

morderstwo w tym roku. 

Kolejne ofiary 

Czas sp dzony w wi zieniu był dla Andrieja czym  strasznym. Po tym jak został aresztowany i 

wypuszczony był jeszcze bardziej spragniony tego, czego mu brakowało - młodych niewinnych 

ofiar. Podczas gdy opłakiwał strat  w postaci wydalenia go z Partii Komunistycznej, jego nowa 

praca okazała si  znacznie ciekawsza ni  poprzednia. Wi kszo  czasu w 1985 roku sp dził na 

podró ach po kraju,  ci le zwi zanych z jego prac . 16 pa dziernika obchodził 50-te urodziny. 

Niestety nie wiadomo czy kogo  w tym czasie zabił. Pierwsze morderstwo o jakim dowiedziała 

si  milicja miało miejsce w maju 1987 roku. Podczas pobytu w miasteczku Redwa, w górach 

Kaukazu zabił 13-letniego chłopca. 

W lipcu, w czasie kolejnej słu bowej podró y na Zaporo e na Ukrainie zabił kolejnego chłopca. 

Ciało znaleziono w lesie. Andriej zaatakował chłopca tak brutalnie,  e złamał nó . Kawałek 

ostrza znaleziono przy ciele ofiary. Potem podró  do Leningradu. Tutaj kolejne morderstwo 

młodego chłopca. Gdy Andriej je dził po kraju i mordował,  ledztwo w jego sprawie nabierało 

rozp du. W 1985 roku Issa Kostojew przej ł dowództwo nad  ledztwem. Podzielił istniej cy 

zespól detektywów na trzy grupy. Jedna zajmowała si  morderstwami w Szakti, druga w rejonie 

Rostowa, trzecia w Nowoszakty sku. Plan był prosty. Bardzo skrupulatnie badano ka de 

morderstwo, a tak e okolice, w którym zostało ono popełnione. 

Ka dy kto byłzatrzymany pod zarzutem jakiegokolwiek przestepstwa na tle seksualnym był 

bardzo drobiazgowo sprawdzany i przesłuchiwany. Głównie chodziło o homoseksualistów. 

Seksuolodzy byli poproszeni o dostarczenie listy swoich pacjentów, zwłaszcza chorych na 

choroby weneryczne. Takie polecenia wydano po tym jak na ciele jednej z ofiar znaleziono wszy 

łonowe. Wszyscy pracownicy kolei byli bardzo dokładnie sprawdzani. Zwracano uwag  na 

background image

 

przypuszcze . Oczywi cie, zabójca był dewiantem seksualnym, miał popularna grup  krwi, miał 

25 - 50 lat, buty rozmiaru 10 lub wi cej, około 175 cm wzrostu. Bukanowski domy lał si ,  e 

morderca niedomaga seksualnie i dlatego morduje swoje ofiary w tak brutalny sposób. 

Po krótkim czasie zatrudniono dodatkowych ludzi, którzy mieli patrolowa  stacje kolejowe i 

przystanki autobusowe. Najwi cej ludzi zostało przydzielonych do patrolowania tego typu 

miejsc w Rostowie. Nie tylko dlatego,  e było to najbardziej prawdopodobne miejsce kolejnych 

napadów. Tutaj te  miały miejsce ostatnie dwa morderstwa. Aleksander Zanosowski, miejscowy 

inspektor milicji tez został przydzielony do tego zadania. Miał przygl da  si  podejrzanym 

m czyznom, zwłaszcza tym, którzy zaczepiali młode dziewcz ta i chłopców. 

Ju  na pocz tku akcji Zanosowski zauwa ył pewnego m czyzn . Był w  rednim wieku, nosił 

okulary. Chodził bez celu przygl daj c si  zwłaszcza młodym dziewcz tom. Po pewnym czasie 

Zanosowski poprosił owego pana o wylegitymowanie si . Człowiek wydawał si  

zdenerwowany. Tłumaczył,  e wraca do domu z podró y słu bowej. Inspektor sprawdził 

wszystkie dokumenty, 4 tak e dokument mówi cy o wykonywaniu wolnego zawodu w 

Departamencie Spraw Wewn trznych - dział KGB. Jako  e pracownicy KBG byli 'w porz dku', 

Zanosowski przeprosił zatrzymanego i pu cił go wolno. Jednak miał dziwne przeczucie,  e 

człowiek ten, Andriej Czikatiło, co  ukrywał. 

Areszt 

Kilka tygodni pó niej Zanosowski znów patrolował w towarzystwie innego oficera milicji t  

stacj  autobusow . Pó no po południu, gdy obaj milicjanci mieli uda  si  do domów, 

Zanosowski zauwa ył Andrieja. Obaj milicjanci zacz li go  ledzi . Czikatiło je dził autobusami, 

w ko cu wrócił na stacj . 

Milicjanci obserwowali jak Andriej podchodził do kilku kobiet i starał si  nawi za  rozmow . 

Cz sto był odtr cany, jednak nie poddawał si . Wydawało si ,  e jest bardzo zdeterminowany. 

W ko cu usiadł na wygodnym krzesełku i zdrzemn ł si  około dwie godziny. Gdy si  obudził, 

zauwa ył,  e jest przez kogo  obserwowany. Po pewnym czasie, obok niego usiadła młoda 

dziewczyna i zacz li rozmow . Po chwili Andriej obj ł dziewczyn . 

W ko cu dziewczyna poło yła głow  na jego kolanach, on wsadził r k  pod jej bluzk  i zacz ł j  

pie ci . Dziewczyna, która wygl dała na pijan , nie sprzeciwiała si . Czikatiło był czerwony na 

twarzy. Wygl dał na podnieconego. Kilka minut pó niej dziewczyna podniosła si , co  

krzykn ła do Andrieja i oddaliła si . 

Zanosowski ju  nie czekał, zbli ył si  i poprosił o dokumenty. Kiedy powiedział Andriejowi  e 

obserwuje go od dłu szego czasu, i  e jest on aresztowany, Czikatiło zacz ł si  bardzo 

denerwowa  i poci . Zanosowski chciał tak e obejrze  zawarto  walizki jak  miał przy sobie 

Andriej. W  rodku był długi sznur, słoik z wazelin  i długi, ostry nó . 

Rok wi zienia 

aden rosyjski obywatel nie mo e by  aresztowany dłu ej ni  72 godziny. Jednak w sprawie 

Czikatiło detektywi potrzebowali troch  wi cej czasu by zebra  wszystkie dowody przeciwko 

niemu. Zdecydowano si  aresztowa  go pod zarzutem 'napastowania kobiety w miejscu 

publicznym'. Za to przest pstwo mo na było zatrzyma  Andrieja na 15 dni. Tyle czasu 

wystarczało milicji. W czasie sprawdzania akt Andrieja odkryto,  e został ju  'obserwowany'. 

Ukradł rolk  linoleum i akumulator z zakładu pracy. W Zwi zku Radzieckim kradzie  była 

bardzo surowo karana. Dzi ki temu, milicjanci mogli zatrzyma  Andrieja na wiele miesi cy. W 

tym czasie detektywi mogli spokojnie przygotowywa  materiały obci aj ce. 

Podczas  ledztwa, detektywi odkryli jego skłonno  do dzieci, zwłaszcza małych dziewczynek. 

Odkryli kulisy incydentów, które miały miejsce w klasach, gdy jeszcze uczył w szkole. 

Dowiedzieli si  tak e o jego zamiłowaniu do podgl dania, tak e o próbie molestowania  pi cego 

background image

 

miejsce zdarze  wysła  majora Michaiła Fetisowa. Po krótkim przejrzeniu dokumentacji, 

Fetisow wysłał raport do swoich zwierzchników. Krytykował prace rostowskiej milicji, a tak e 

wysnuł przypuszczenie,  e ostatnich sze ciu morderstw dokonał jeden zwariowany na punkcie 

seksu m czyzna. Zwierzchnicy wszystko to przyj li 'pozytywnie', tylko nie pasował im seryjny 

morderca w Rosji. Uznali to za wymysł  wiata zachodniego, w Zwi zku Radzieckim było to 

niemo liwe. 

Wi kszo  morderstw miała miejsce w okolicach Rostowa, zwłaszcza w miasteczku Szakti. 

Powołano specjaln  grup  milicjantów do zbadania tej sprawy. Na czele tej grupy stan ł Wiktor 

Burakow, jeden z najbardziej do wiadczonych detektywów. Wkrótce cały zespół przeniósł si  do 

nowo powstałego biura w budynku milicji w Rostowie. Zespół został nazwany Działem 

Szczególnie Niebezpiecznych Przest pstw. 

Poniewa  osoba, której szukano wydawała si  by  nienormalna, zacz to od zapoznania si  z 

aktami wszystkich pacjentów szpitali psychiatrycznych. Szczególnie zwracano uwag  na 

pacjentów, których choroba mogła powodowa  ch  popełniania przest pstw na tle seksualnym. 

Przygl dano si  tak e ludziom w przeszło ci zatrzymanym pod zarzutem popełnienia 

jakichkolwiek przest pstw o tym e podło u. Zadanie to było bardzo pracochłonne, poniewa  

ka da osoba, która spełniała owe kryteria musiała by  przesłuchana, pobierano równie  próbki 

krwi. Próbki nasienia pobrane z ciał ofiar wskazywały na to,  e morderca posiadał grup  krwi 

AB. Gdy która  ze sprawdzanych osób miała tak  grup  krwi, została zatrzymywana do dalszego 

przesłuchania. 

Jednym z zatrzymanych był Andriej Romanowicz Czikatiło. Został wypuszczony, poniewa  jego 

grupa krwi nie pasowała do grupy krwi mordercy. Niedługo po tym zdarzeniu zatrzymano 

m czyzn , który kr cił si  po dworcu tramwajowym w Rostowie. Podejrzany, nazwisko 

Szaburow, podczas przesłuchania przyznał si ,  e niedawno wraz z czterema m czyznami 

ukradli samochód. Powiedział te ,  e zabili kilkoro dzieci. Oczywi cie zostali oni wszyscy 

aresztowani i przesłuchiwani przez 24 godziny. 

M czy ni ci (poznali si  w szkole dla umysłowo opó nionych) bardzo ch tnie przyznali si  do 

popełnienia 7 morderstw wchodz cych w skład 'Le nych morderstw'. Nie potrafili jednak 

wskaza  miejsc, w których zostawili ciała. Podczas gdy podejrzani przebywali w areszcie 

popełnionych zostało kilka morderstw. Milicjanci uznali,  e zatrzymani s  członkami 'Gangu 

obł kanych'. Aresztowano kilka nast pnych osób. Przesłuchania były tak brutalne,  e jeden z 

zatrzymanych zmarł. Inny popełnił samobójstwo. 

Gdy morderstwa miały miejsce nadal, pomysł z gangiem został porzucony i m czy ni zostali 

zwolnieni. Kolejna teoria na ten temat mówiła,  e morderca mo e pracowa  jako kierowca 

jednej z pobliskich fabryk. To tłumaczyłoby jak w tak krótkim czasie przemieszczał si  po 

okolicy. Teraz ka dy, kto miał prawo jazdy i pracował jako kierowca był zatrzymywany i 

przesłuchiwany. W sumie przesłuchano około 150 000 ludzi. T  teori  tez porzucono po jakim  

czasie. 

Kolejne zatrzymanie 

We wrze niu 1984 roku, poza zbadaniem  ladów krwi nie zdobyto  adnych przydatnych 

dowodów. Krew o takiej grupie ma około 10 % Europejczyków. W zasadzie nic to nie dawało. 

W czasie, gdy milicja wykonywała swoje rutynowe czynno ci morderstw przybywało w 

zastraszaj cym tempie. Od stycznia do wrze nia Andriej zamordował pi tna cie osób, w tym a  

jedena cie w czasie wakacji. 

Detektyw Burakow wezwał na pomoc psychiatrów, psychologów i patologów seksualnych by 

nakre lili portret psychologiczny mordercy. Wi kszo  z powołanych specjalistów nie była w 

stanie nic powiedzie , poniewa  milicja miała za mało dowodów. Tylko jeden psychiatra, 

Aleksander Bukanowski, zaoferował swoj  pomoc. Nie miał za bardzo na czym opiera  swoich 

background image

 

1981, gdy uznano,  e jest on zbyteczny. Gdy nie mógł znale  pracy jako nauczyciel, rozpocz ł 

prac  w kompleksie przemysłowym Rostovnerund jako zaopatrzeniowiec. Praca ta wymagała 

cz stych podró y po kraju. Był odpowiedzialny za dostawy surowców do fabryki. Długie okresy 

poza domem pozwalały mu spokojnie szuka  kolejnych ofiar. Sze  miesi cy pó niej 

zamordował ponownie. 

Pierwsze ofiary 

Larisa Tkaczenko była zupełnie inn  dziewczyn  od tych, z którymi Czikatiło miał dotychczas 

do czynienia. Ju  jako siedemnastolatka była znacznie bardziej rozwini ta ni  jej rówie niczki, 

tak e miała wi ksze do wiadczenia seksualne. Spotkała swojego morderc  podczas ucieczki z 

internatu, na przystanku autobusowym przy bibliotece w Rostowie. Umawiała si  z  ołnierzami, 

i oferowała im usługi seksualne za jak  drobn  sum  pieni dzy lub posiłek. Andriej 

zaproponował jej to samo, wi c poszła z nim bez najmniejszego oporu. Zabrał j  w odludne, 

zalesione miejsce. Tam zacz ł j  gwałtownie rozbiera . Gdy Larisa broniła si , Andriej zacz ł j  

bi  pi ciami po twarzy i głowie. 

Gdy zacz ła krzycze , zatkał jej usta i zacz ł dusi . Odgryzł jej jeden sutek. Potem przyznał 

milicji,  e z rado ci ta czył nad jej ciałem. Nast pnie zakrył ciało gał ziami i ukrył ubrania. Jej 

ciało znaleziono nast pnego dnia. 

Andriej był podniecony. Podczas gdy jego pierwsza ofiara nie dała mu  adnej satysfakcji i 

zadowolenia, Larisa dała mu wielka rado  i spełnienie. W czerwcu 1982 roku, podczas kolejnej 

słu bowej podró y zamordował 13-letni  Ljub  Biriuk. Spotkał ja na przystanku autobusowym. 

Po nieudanej próbie zgwałcenia dziewczynki, zad gał j  no em. Uderzał no em wsz dzie, kilka 

razy kłuł w oczy. Jej ciało znaleziono dwa tygodnie pó niej. Był to ju  prawie sam szkielet. 

Przez nast pny rok Andriej zamordował sze  osób. Jedna w lipcu, dwie we wrze niu i jedna w 

grudniu. Te nowe morderstwa niewiele ró niły si  od poprzednich. Mo e jedyn  nowo ci  byli 

zamordowani dwaj m czy ni. To znacznie pomieszało podejrzenia milicjantów. Milicja nie 

miała praktycznie  adnego do wiadczenia je li chodzi o seryjnych morderców. W Zwi zku 

Radzieckim nigdy nie było takiego przypadku. Szukano wi c dwóch osobnych morderców. 

Kolejnym odkryciem, które miało wpływ na prace milicji był fakt, i  dwóch morderstw 

dokonano poza okr giem Rostowa. Ale nawet gdyby wszystkie  lady były wyra nie powi zane, 

nawet wtedy nikt by nie ł czył a  tylu morderstw z jednym człowiekiem. 

Po tym jak Andriej zabił 10-letni  dziewczynk  w grudniu, zrobił sobie przerw  na pół roku. 

Kolejn  ofiar  była Laura Sarkisyan, 15-letnia amerykanka. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. 

Dopiero po uj ciu, Andriej pokazał milicjantom jej grób. Ten nie miały impotent szybko nauczył 

si  wybiera  odpowiednie ofiary. Sporo czasu sp dzał na stacjach kolejowych i przystankach 

autobusowych. Pozwalało mu to poznawa  młodych włócz gów obojga płci. Zwabiał je 

obiecuj c jedzenie lub inne rzeczy. Wyprowadzał na bezludzie, cz sto do lasów granicz cych z 

wi kszo ci  rosyjskich miasteczek. Od czasu do czasu proponował im usługi seksualne. Nie 

wa ne w jaki sposób opu ciły z nim stacje kolejowe czy przystanki autobusowe. Wszystkie ju  

wtedy były stracone. Nikt te  nie szukał włócz gów, poniewa  nigdzie nie istniały ich 

dokumenty. Nikt o nich nie wiedział. Poza tym, Zwi zek Radziecki t pił włócz gostwo. Dopiero 

po znalezieniu ich zwłok, stawali si  znani i sławni. 

W nast pnym roku, nim przyszło lato Andriej zabił ju  trzy osoby. 24-letnia Ljuda Kutsjuba, 

niezidentyfikowana kobieta, w wieku 18-25 lat i bestialsko zar ni ty 7-letni chłopczyk, Igor 

Gudkow. 

'Gang obł kanych'. 

We wrze niu 1983 roku liczba ofiar wzrosła do czternastu. Z tego udało si  odnale  sze  ciał. 

Centrala Milicji w Moskwie, w wyniku coraz wi kszej liczby ofiar w ród dzieci, postanowiła na 

background image

 

pierwsz  par  okularów. Bardzo te  cierpiał z powodu ci głego moczenia nocnego. Z trudem 

utrzymywał to w tajemnicy. 

Gdy wkroczył w okres dojrzewania, panował nad wszystkim. Zacz ł szybko rosn . Stał si  

wysokim i silnym m czyzn . Znany ju  był ze swego zamiłowania do lektur. Miał te  

doskonał  pami . W wieku 16 lat był redaktorem szkolnej gazetki, jak te  zajmował si  

publikowaniem informacji politycznych. Dawało mu to powód do dumy. Podczas gdy jego  ycie 

polityczne rozkwitało, jego stosunki towarzyskie pozostawały w miejscu, w zasadzie nie istniały. 

Zwłaszcza, je li chodzi o kontakty z dziewcz tami. 

Gdy sko czył 18 lat wyjechał do Moskwy by studiowa  prawo. Nie zdał egzaminu wst pnego, 

jednak win  za to obarczał swojego ojca i jego 'zdrad '. W tym czasie stał si  te  bardziej  miały 

je li chodzi o kontakty z kobietami. Czasem nawet podejmował próby uprawiania seksu, jednak 

nic z tego nie wychodziło. Miał problemy z erekcj . Gdy zdał sobie spraw ,  e jest impotentem, 

zacz ł si  masturbowa . Stało si  to jego obsesj . Podczas pobytu w wojsku miał ciekaw  

przygod . Pewna kobieta nie chciała uprawia  z nim seksu. Zmusił j  do tego. Przestał dopiero 

wtedy, gdy zdał sobie spraw ,  e miał zdecydowanie przedwczesny wytrysk. Wtedy tez odkrył, 

e wi ksz  satysfakcj  sprawia mu przełamywanie niech ci i oporu, ni  sam stosunek seksualny. 

Kilka lat po odbyciu słu by wojskowej wyjechał do Rosji by szuka  pracy. Szybko j  znalazł 

jako spec od telefonów w małym miasteczku, Rodionowo-Nieswietajewsko, na północ od 

Rostowa. Gdy odło ył pewna sum  pieni dzy, wysłał je rodzicom. Sprowadził ich i siostr  do 

swojego nowego domu. Kilka lat pó niej, jego siostra Tatiana poznała go ze swoja znajom  

Fain . Znajomo  si  rozwijała, w 1963 roku Andriej po lubił ow  kobiet . Faina szybko 

zauwa yła,  e jej m  nie tylko nie jest w stanie skonsumowa  mał e stwa, ale nawet nie jest 

tym zainteresowany. My lała,  e powodem tego jest jego chorobliwa nie miało . Zacz ła si  

przymila , prowokowa , oswaja  go. W wyniku tych 'zabiegów' mieli dwójk  dzieci. Ludmiła 

urodziła si  w 1965 roku, a Jurij w 1969 roku. 

Andriej - nauczyciel 

Po krótkim czasie Andriej zapisał si  na korespondencyjny kurs prowadzony 

przez Uniwersytet w Rostowie. W 1971 roku nawet osi gn ł pewne sukcesy 

je li chodzi o znajomo  rosyjskiej literatury, in ynieri  i tematyk  leninizmu-

marksizmu. Po zdobyciu nowych umiej tno ci Andriej został nauczycielem z 

Szkole Zawodowej nr 32 w Nowoszakty sku. Ju  pocz tki jego kariery jako 

nauczyciela były opłakane. Jego wrodzona nie miało  nie pozwalała mu na 

nauczanie i kontrolowanie uczniów. Był stale upokarzany i wy miewany, nie 

tylko przez swoich uczniów, ale tak e przez grono pedagogiczne. Uwa ano go 

za dziwaka. 

Pomimo braku efektów i sukcesów, Czikatiło nadal uczył. Pó niej przyznał,  e 

grupki młodych dzieci bardzo go podniecały. Na pocz tku ograniczało si  to 

tylko do podgl dactwa, jednak pó niej toalety szkolne były miejscem napastowania tak 

chłopców jak i dziewcz t. Gdy rodzice zaczynali co  podejrzewa , Andriej rezygnował z 

nauczania w danej szkole i przenosił si  do innej. W pewnej szkole został przydzielony jako 

opiekun w chłopi cej bursie. Kilka miesi cy pó niej, gdy został przyłapany na dobieraniu si  do 

pi cego chłopca, starsi uczniowie pobili go. Od tego momentu, Andriej uzbroił si  w nó . 

Nigdy tez nie został poci gni ty do odpowiedzialno ci za swoje czyny, mo e dlatego,  e w tych 

czasach jakiekolwiek pos dzenie nauczyciela mogło odbi  si  na całej nauczycielskiej 

społeczno ci. 

W 1978 roku Andriej przeniósł si  z rodzin  do miasteczka Szakti. Niedługo potem kupił 

chałupk  przy rzece i zwabił tam swoja pierwsz  ofiar . Po oczyszczeniu si  z podejrze  o 

zamordowanie Leny Zakotnowej, Andriej kontynuował swoj  karier  nauczyciela a  do roku 

 

 

background image

 

Pierwsze aresztowanie 

Nast pnego dnia, po tym, gdy ciało Leny zostało znalezione w rzece, Swietłana Gurienkowa 

zeznała milicjantom,  e widziała t  dziewczyn  na przystanku tramwajowym, z niskim 

m czyzn  w  rednim wieku. M czyzna był w okularach i czarnym płaszczu. Milicjanci 

sporz dzili portret pami ciowy. Tego samego dnia aresztowany m czyzn , Aleksandra 

Krawczenko. Krawczenko odsiedział w przeszło ci 6 lat z 10. Został skazany za gwałt i 

morderstwo 17-letniej dziewczyny w roku 1970. Krawczenko miał 25 lat i nigdy nie nosił 

okularów. 

W czasie przesłuchania Krawczenki, portret pami ciowy sporz dzony na podstawie opisu 

Gurienkowej został wysłany 'w miasto'. Portret został pokazany dyrektorowi jednej z 

miejscowych szkół. Dyrektor ten powiedział milicjantom,  e m czyzna na portrecie 

przypomina mu jednego z jego nauczycieli, Andrieja Czikatiło. Dyrektor miał nikomu nie mówi  

o tym, co zauwa ył. Po pewnym czasie, przeszukuj cy miasto i brzeg rzeki milicjanci znale li 

lady krwi prowadz ce do małej drewnianej chałupy. Gdy milicjanci dowiedzieli si  od 

s siadów,  e chałupka nale y do Andrieja Czikatiło, postanowili go zatrzyma . Jednak musieli 

go wypu ci  po tym, jak jego  ona powiedziała,  e Andriej był z ni  przez cały wieczór, w dniu, 

gdy zgin ła Lena. 

Nawet gdyby były jakie  znaczne dowody obci aj ce Andrieja, milicjanci nadal podejrzewaliby 

Krawczenk . Podczas  ledztwa wymusili na nim przyznanie si  do winy. Otrzymał wyrok 15 lat 

ci kich robót w obozie pracy. Gdy mieszka cy miasteczka dowiedzieli si  o wyroku, 

natychmiast wysłali pismo z pro b  o zmian  s dziego i ponowny proces. Byli niezadowoleni z 

łagodno ci kary. Nowy s dzia nie tylko poparł protest mieszka ców, ale i podniósł kar . Teraz 

Krawczenko został skazany na kar   mierci. Do chwili wykonania wyroku w 1984 roku zgin ło 

ponad dwana cie kobiet i dzieci. 

Pocz tek 

Andriej Czikatiło 

Andriej Romanowicz Czikatiło urodził si  16 pa dziernika 1936 roku w 

Jabłocznoje, małej wiosce na Ukrainie. Były to czasy, w których Józef Stalin 

kolektywizował wsie. Andriej ju  jako dziecko miał do czynienia ze  mierci  i 

zniszczeniem. Gdy miał 5 lat, matka opowiedziała mu o jego starszym bracie 

Stiepanie. Dwa lata przed urodzeniem Andrieja, Stiepan znikn ł bez  ladu. 

Rodzice podejrzewali,  e został porwany i zjedzony przez s siadów. Opowie  

ta wywarła gł boki wpływ na Andrieja. Pó niej powtarzał,  e cz sto wyobra ał 

sobie, co przytrafiło si  jego starszemu bratu. 

Kilka lat pó niej, gdy wybuchła Druga Wojna  wiatowa, ojciec Andrieja - 

Roman, został powołany do armii. Pokonany i pojmany przez Niemców, długo 

nie wracał do domu. Został nazwany przez Stalina zdrajc  narodu. Gdy wrócił, 

Andriej miał 10 lat. Mimo tak młodego wieku był ju  zatwardziałym komunist  i otwarcie 

krytykował ojca za jego 'zdrad '. 

Od pocz tku Andriej wi cej czasu sp dzał nad ksi kami ni  na zabawach z rówie nikami. 

Szczególnie interesowały go ksi ki opisuj ce walki rosyjskich partyzantów z  ołnierzami 

niemieckimi. Jedna z nich dokładnie opisywała jak rosyjscy partyzanci pojmali garstk  

niemieckich  ołnierzy, zabrała ich do lasu i torturowała. 

Z powodu jego spokojnego trybu  ycia i zniewie cienia, Andriej nie miał przyjaciół i stale 

na miewano si  z niego. Był krótkowidzem, ale z obawy przed jeszcze wi kszym 

po miewiskiem nie nosił okularów. Nie były mu potrzebne. Dopiero około dwudziestki zało ył 

 

 

background image

 

Czikatiło Andrej 

 
Dziewczynka w czerwonym palcie 

Pó nym popołudniem, dnia 22 grudnia 1978 roku, Swietłana Gurienkowa czekała w małym 

miasteczku Szatki na autobus. Jej uwag  zwróciła pewna pulchna dziewczynka, która siedziała 

niedaleko. Dziewczynka ubrana była w czerwone palto, obszyte czarnym futrem. Na głowie 

miała czapk  zrobiona z futerka królika, na szyi wełniany szalik. 

Jednak Swietłan  bardziej zainteresował m czyzna, który był z dziewczynk . Był to wysoki, 

raczej starszy m czyzna. Miał siwe włosy. Ubrany był w długi czarny płaszcz, miał ze sob  

torb  na zakupy. Człowiek ten miał poci gł  twarz, długi nos i zniszczone okulary. Nawet nie to 

zwróciło uwag  Swietłany. Zauwa yła jak dziwnie m czyzna przygl da si  dziewczynce, jak 

jej cos szepta do ucha. Nie wygl dali na znajomych, ale dziewczynka była chyba zainteresowana 

tym, co mówił jej ten starszy człowiek. Po chwili m czyzna odszedł. Dziewczynka po pewnym 

czasie tak e gdzie  si  udała. Wygl dała na zadowolon . Swietłana nie mogła za długo si  temu 

przygl da , poniewa  przyjechał autobus, na który czekała. 

Lena Zakotnowa 

Ta mała dziewczynka to Lena Zakotnowa. Spotkała ju  wcze niej owego 

starszego m czyzn . Wracała do domu. Czekała na autobus. W szkole chwaliła 

si  kole ankom,  e dostała bardzo dobr , 'zagraniczn ' gum  do  ucia od owego 

poczciwego staruszka. Chyba to skłoniło j  do tego, by poszła z tym 

człowiekiem do jego małego, 'sekretnego' domku, niedaleko dworca 

autobusowego. 

 

 

 

Po chwili doszli do domku. M czyzna wpu cił dziewczynk , zapalił  wiatło, 

zamkn ł drzwi na klucz. Gdy znale li si  w  rodku, m czyzna ju  nie tracił 

czasu. Przewrócił dziewczynk  na podłog  i zacz ł zdziera  z niej ubranie. Gdy 

zacz ła krzycze , przycisn ł przedramieniem jej szyj . Przyciskał do czasu a  

dziewczynka si  nie uspokoiła. Miała otwarte oczy. Zasłonił je szalikiem, 

nast pnie próbował odby  z ni  stosunek seksualny. 

Nie mógł osi gn  erekcji. Zacz ł penetrowa  narz dy rodne dziewczynki za 

pomoc  palców. To doprowadziło do orgazmu, jakiego jeszcze nigdy w  yciu 

nie prze ył. W tym czasie dziewczynka odzyskiwała siły, próbowała oddycha  

przez uszkodzone gardło. 

Dziewczynka mogła komu  opowiedzie  o tym, co si  stało. Chwycił nó  i wbił 

go trzy razy w jej brzuch. Chwycił jej ciało, wyniósł z domu, w kierunku pobliskiej rzeki. W 

po piechu nie zauwa ył dwóch rzeczy.  lady krwi zostały na progu domku... ci gn ły si  za 

nim. Zapomniał równie  zgasi   wiatła. 

Gdy doszedł do brzegu, rzucił ciało do lodowatej wody. Poczekał a  pójdzie na dno. Wyrzucił 

równie  jej szkoln  torb  i wrócił w kierunku domu. Nie zdawał sobie sprawy,  e wtedy 

dziewczynka ta jeszcze  yła. 

 

 

 

 

Sekretny dom