background image

Przewietrzanie kapelusza                                                  

Tygodnik Faktycznie, № 12 / 2017

                     Strach się bać

Radość na twarzy dziecka - bezcenne! Niekłamana radość na twarzy prezesa - 

strach się bać!

Szczerze rozradowaną twarz prezesa Kaczyńskiego, wyłaniającą się spoza pokaźnego 

bukietu, ujrzeli widzowie wszystkich telewizji informacyjnych w Polsce, oglądając powitanie
premier Szydło po powrocie z posiedzenia Rady Europejskiej. Mnie ogarnęła trwoga, 
bo zrozumiałam...

Jeszcze chyba nigdy nie było tak, żeby na powitanie któregokolwiek z premierów 

pojawiła się na wojskowym Okęciu niemal cała oficjalna kamaryla - pół rządu. Jeszcze chyba
nigdy nie było tak, aby tak gromka i solidarnie rozhukana radość połączyła niemal całą 
parlamentarną opozycję w celebrowaniu klęski rządu i prezesa z powodu wyboru Donalda 
Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. A mnie było - jak mawiają Rosjanie - 
„i straszno, i śmieszno".

Te uchwycone z mediów obrazki wyświetliły przed moimi oczami straszną prawdę - 

cała ta sytuacja wokół wyboru Tuska nie jest żadną klęską prezesa, a wręcz przeciwnie, jest 
jego sukcesem. Po prostu udało mu się zrealizować swój plan niemal doskonale. 
Zrozumiałam, że jego plan to oddalanie Polski od Unii Europejskiej. Już dawałam wyraz 
temu. że nie jestem entuzjastką UE w jej obecnym kształcie chciałabym, aby ją 
zdemokratyzować i oprzeć integrację europejską o harmonizowanie całej jej gospodarki. 
O wspólną politykę gospodarczą, międzynarodową i obronną. Taka Unia to nie tylko rynki 
otwarte dla przepływu towarów, ale także wspólna prospołeczna polityka fiskalna, wyważona
polityka walutowa i praktyczna realizacja wszystkich praw człowieka. Taka Unia 
zapewniłaby Polakom bezpieczeństwo i zrównoważony rozwój oraz stworzyła Europie dobrą
pozycję konkurencyjną wobec innych światowych mocarstw. Taka Unia to także podstawa 
zachowania pokoju dla Europy.

Tymczasem to, do czego zmierza Kaczyński, 

to Polska poza UE, albo jedynie luźno 

z nią powiązana

. Prezes nie może wyrazić swych intencji wprost. Wie przecież, że ponad 

60 proc. Polaków chce widzieć nasz kraj w Unii. Więc co czyni? Realizuje swój podstępny 
plan. Prowokuje szefów państw europejskich do odrzucenia wystawionej przez niego 
kandydatury na przewodniczącego Unii Europejskiej. A potem przedstawia Polakom Unię 
jako niemieckie kondominium - potwora, który chce prawdziwym Polakom odebrać Polskę 
i lekceważy naszą wolę. Wskazując kandydaturę Saryusza-Wolskiego na przewodniczącego 
Rady Europejskiej Kaczyński wiedział doskonale, że go nie wybiorą. Nie mogli go wybrać, 
bo wrzucił tę kandydaturę na chwilę przed decyzją, a także dlatego, że jego kandydat nie był 
nigdy premierem ani prezydentem (a to miejsce jest właśnie dla takich kandydatów) oraz 
dlatego, że to nie były przecież wybory, na które państwa zgłaszają kandydatów. Było to 
jedynie potwierdzenie kontynuacji kadencji Tuska.

Liczył co prawda na to, że poprą go jego (jak sądził) sojusznicy: Orban i występująca 

z UE Wielka Brytania. Gdyby tak się stało, mógłby powiedzieć, że Unia nie szanuje opinii 
całego bloku krytycznych wobec Unii państw, a jednak ponieważ nawet oni nie poparli 
polskiej propozycji, został na placu boju sam. Ale to wcale nic zniweczyło jego planów. 
Teraz może sprzedawać „głupiemu ludowi” kit, że Unia jest do szpiku kości zła, sterowana 
przez Niemców - odwiecznych wrogów Polski - i niemieckiego kandydata Tuska. Że nie 
liczy się z opinią Polaków. Teraz prezes może spokojnie udawać, że bardzo chce, aby Polska 
należała do Unii. tylko wstrętna Unia nie chce w swoim składzie wolnej i suwerennej Polski 
i prawdziwych Polaków, tak właśnie Kaczyński buduje niechęć Polaków do członkostwa 

background image

w UE. Liczy na to, że za jakiś czas uda mu się zmienić opinię Polaków co do 
przynależności do UE i to pozwoli na bezbolesny Polexit.

Nic wiem, w co wierzy pan prezes. Czy wierzy w to, że państwo polskie poza UE 

będzie lepsze, bardziej przyjazne dla obywateli, bezpieczniejsze i bogatsze? Nie wiem, 
czy wybiera kurs oderwania Polski od UE, aby bez kłopotu i bez skrępowania budować 
swoją coraz bardziej totalitarną władzę. Nie wiem, czy szuka dla siebie poza Unią nowych 
sojuszników, czy może wierzy w Polskę neutralną jak Szwajcaria. Bo jeśli mają się objawić 
nowi sojusznicy Polski poza Unią, to kto? Rosja? Turcja? Białoruś? Nie wiem! Ale wiem 
na pewno, że Kaczyński, realizując swoje plany, nie spowoduje, że Polska będzie bardziej 
bezpieczna i bardziej sprawiedliwa. Nie wierzę, że ma zamiar zbudować Polskę fair.
Wiem też, że patrząc na rozradowaną twarz prezesa - strach się bać. ■

                                                                                                                                               Anna Grodzka