background image

 

 

Gabriele i Bertold Ulsamer 

 

 

Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

Na podstawie koncepcji 

więzi rodzinnych Berta Hellingera 

 

 
 

PORADNIK DLA RODZICÓW 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Kielce 2003

background image

 

Spis treści 

Wstęp 
Którędy prowadzą drogi wychowawcze?       4  
Struktura ksiąŜki  5 

Rozdział 1 
Wychowanie dzisiaj: Gdy rady deprymują  6 
Nacisk wytwarza kontrnacisk  6 
Błędne koło     8 
Poczucie winy osłabia 9 
„Prawdziwa matka jest taka jak ja"    10 

Rozdział 2 
Gdy odnajduje się dwoje ludzi  12 
Związek między kobietą i męŜczyzną 12 
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie 13 
Dzieci czy kariera?   14 
Aborcja jako naruszenie związku  15 
Od teściów nie moŜna uciec    16 

Rozdział 3 
I nagle było ich troje: Od pary do rodziny 18 
Gdy para staje się rodzicami      18 
Dzieci kochają swych rodziców bezwarunkowo  20 
Wtrącanie się dzieci zabronione!   23 

Rozdział 4 
Rodzice i dzieci - „duzi" i „mali"
      25 
O naturalnej nierówności: Kto daje - kto bierze?  25 
„DuŜy" i „mały" - co to oznacza w praktyce? 27 
„Moje dziecko moŜe się swobodnie rozwijać"  28 
Co muszą znosić rodzice  31 
„Moja córka i ja - najlepsze przyjaciółki na świecie" 33 
Nikt nie jest doskonały 34 
„Czasami wolałabym być dzieckiem". O trudności bycia „duŜym"...     35 
Młodsze i starsze rodzeństwo 37 
Dziadkowie   38 

Rozdział 5 
Rodzina patchworkowa: N
owe porządki i rozwiązania   42 
Dzieci mają prawo do obydwojga rodziców      42 
Gdy dzieci stają się bronią   43 
Rodzice ponoszą odpowiedzialność    45 
Dzieci nie są sojusznikami   47 
Kto ma pierwszeństwo: nowy partner czy dziecko?      49 
O dobrych i złych ojczymach i macochach   50 
„Nie potrzebuję męŜczyzny"    52 

Rozdział 6 
Dzieci w sieci rodziny
 54 
Pieszczoszek mamusi    55 
Syn marnotrawny   55 

background image

 

Pieszczoszek tatusia    56 
Co mogą zrobić rodzice 56 

Rozdział 7 
O początku i końcu: Dzieci dorastają 58 

Suplement   61 
Kiedy terapia rodzinna jest korzystna? 61 
Jak funkcjonują terapie? 61 
 

background image

 

Wstęp 

Którędy prowadzą drogi wychowawcze? 

Jeszcze  niedawno  wychowanie  dzieci  nie  było  tematem,  który  poruszałby  szeroką  rzeszą  osób, 
poniewaŜ rodzice w całkiem oczywisty sposób byli przekonani o swej umiejętności właściwego 
wychowywania  dzieci.  Nie  wątpili  we  własne  moŜliwości  oraz  nie  kwestionowali  siebie  ani 
swych metod. Pewność tę czerpali po prostu z faktu posiadania dzieci. 
W  przypadku  pojawienia  się  trudności  wychowawczych,  brali  przykład  z  własnych  rodziców. 
Wychowanie,  jakiego  sami  doświadczyli,  z  jego  mocnymi  i  słabymi  stronami,  stanowiło 
podstawę  ich  postępowania  jako  wychowawców.  Dokładali  wszelkich  starań,  czynili  wszystko, 
co uwaŜali za stosowne, aby swe dzieci wyprowadzić na „porządnych ludzi". 
Tymczasem  obecnie  rodzice  stali  się  bardziej  niepewni  w  swym  postępowaniu  i  wraŜliwsi  na 
potrzeby  swych  dzieci.  W  ksiąŜkach,  czasopismach  oraz  w  telewizji  szukają  informacji  na 
tematy  wychowawcze.  Posiadają  przy  tym  duŜą  wiedzę  dotyczącą  dziecięcego  rozwoju  i 
rozwaŜają  swe  postępowanie.  DuŜo  wymagają  od  siebie  i  kontaktów  ze  swymi  dziećmi,  co 
objawia  się  w  hasłach:  „partnerstwo",  „równouprawnienie",  „swobodny  rozwój".  Wiele  rzeczy 
pragną robić lepiej od własnych rodziców. 
Są  to  wymagania,  które  motywują,  a  jednocześnie  zbijają  z  tropu.  Co  jest  teraz  właściwe?  Jak 
wychowywać  dziecko?  Gdzie  i  jak  ustalić  granice?  Czy  dziecko  powinno  współdecydować  o 
wszystkich kwestiach, czy nie? Czy klaps w pupę szkodzi, czy wręcz przeciwnie? 
W  dzisiejszych  czasach  rodzice  chcą  wychowywać  dzieci  bardziej  nowocześnie.  W  zasadzie 
nieuchronnie  zmusza  ich  do  tego  szybki  rozwój.  Co  zatem  powinno  być  dla  nich  punktem 
odniesienia? Jakie są recepty na wychowanie? 
Kochani  Czytelnicy,  w  tej  ksiąŜce  takich  recept  nie  znajdziecie.  Zamiast  tego,  przedstawimy 
wam jako rodzicom kilka zasadniczych myśli oraz ich wpływ na codzienne wychowanie. Mamy 
nadzieję, Ŝe w ten sposób uzyskacie impulsy do pełnionej przez was roli. 
PodłoŜe tej ksiąŜki stanowi integralna koncepcja Berta Hellingera, który na nowo odkrył, zbadał 
i  opisał  funkcjonujące  w  rodzinach  więzi.  Są  to  porządki  działające  w  naszym  wnętrzu, 
porównywalne z głębszą strukturą rodziny. Choć struktura ta nie jest postrzegana świadomie, w 
duŜej  mierze  określa  współŜycie,  zachowanie  i  postępowanie  rodziców  i  dzieci.  Jego  odkrycia 
nie przeczą panującym pedagogicznym poglądom, lecz uzupełniają je w waŜnych punktach. 
Hellinger  doszedł  do  tych  przekonań  dzięki  swej  pracy  w  charakterze  rodzinnego terapeuty. W 
konkretnej  pracy  z  pacjentami  stworzył  własną  formę  terapii  i  później  opisanych  porządków. 
Błyskawiczne rozprzestrzenianie się terapii drogą ustnej propagandy uczestników ukazuje, iŜ dla 
wielu osób praca ta juŜ stała się poŜyteczna i owocna. 
My  sami  w  naszych  rolach  matki  i  ojca  doświadczyliśmy,  jak  pomocna  jest  koncepcja  Berta 
Hellingera  dla  kontaktu  z  własnym  dzieckiem.  Uświadomiliśmy  sobie  pewne  rodzinne 
powiązania  i  ich  olbrzymie  następstwa.  Decydujące  problemy,  które  wcześniej  wydawały  się 
trudne, prawie nierozwiązywalne, znikły dzięki tej pracy. Nie oznacza to, iŜ rodzice i dzieci nie 
doświadczają  juŜ  wzajemnych  strać  -  takie  jest  Ŝycie.  Jednak  bardziej  jasny  stał  się  dla  nas 
głębszy sens bycia ojcem i matką. Przy tym serce dla dzieci rośnie. Ojciec, matka i dzieci mogą 
się zrelaksować, a wzajemne stosunki stają się bardziej ugodowe i partnerskie. 
Przedstawiając  tę  koncepcję,  posuwamy  się  w  kierunku  głębi  stosunków  między  rodzicami  a 
dziećmi.  Nie  chodzi  bynajmniej  o  określone  sposoby  postępowania.  Naszym zamiarem nie jest 
proponowanie „instrukcji obsługi" dziecka lub recept na jego wychowanie. Zamiast tego chodzi 
nam  o  postawy  wewnętrzne.  To  one,  a  nie  zachowanie,  odgrywają  decydującą  rolę  w 
kształtowaniu  dobrego  stosunku  między  rodzicami  i  dziećmi.  Kto  ukazuje  zachowanie  bez 
odpowiednich postaw, ten porusza się jedynie na powierzchni. 
Podane  przez  nas  przykłady  nie  zawierają  doskonałego  rozwiązania,  lecz  powinny  zilustrować 
oraz  wyjaśnić  podłoŜa  i  postawy.  Przy  danym  problemie  nigdy  nie  ma  tego  właściwego 
rozwiązania,  tego  jedynie  słusznego  zachowania.  KaŜdy  musi  znaleźć  sposób  postępowania, 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

odpowiedni do swej niepowtarzalnej sytuacji. 
Opisane  porządki  nie  są  widoczne  na  co  dzień,  gdyŜ  leŜą  głębiej.  Komuś,  kto  te  słowa  czyta, 
trudno  jest  natychmiast  to  zrozumieć.  Słusznie  będzie  miał  wątpliwości.  Prowadzi  nas  to  do 
granic tego, co jest moŜliwe do zawarcia w takiej ksiąŜce. Staraliśmy się do tych granic dotrzeć i 
opisać, jak te porządki wyglądają oraz jak w nich funkcjonować. 
 

Gabriele i Bertold Ulsamer 

 

 

 

 

Struktura ksiąŜki 

Rozdział  pierwszy  jest  remanentem  obecnych  wewnętrznych  mechanizmów  wychowawczych 
oraz wprowadzeniem w kwestię znaczenia postawy. 
Rozdziały drugi i trzeci dotyczą podstaw porządków, panujących w obrębie par i rodzin. 
Istotę ksiąŜki stanowi rozdział czwarty, który opisuje stosunek między rodzicami a dziećmi jako 
stosunek między „duŜym" a „małym". 
W  rozdziale  piątym  przedstawiono  porządki  w  swym  praktycznym  zastosowaniu  w  przypadku 
rodzin „patchworkowych". 
Rozdział  szósty  ukazuje  kilka  przykładów  dotyczących  powiązań  i  uwikłań,  sięgających  poza 
rodzinę podstawową. 
Rodzice wciąŜ muszą swym dzieciom dawać wolność. Traktuje o tym rozdział siódmy. 
W aneksie znajduje się ogólny opis terapii rodzinnej oraz dalsze wskazówki i porady. 

background image

 

Rozdział 1 

Wychowanie dzisiaj: 

Gdy rady deprymują 

Hanię całkowicie pochłania wychowanie dwójki dzieci, Damiana j i Kasi. Jej mąŜ Robert dobrze 
zarabia,  dlatego  po  urodzeniu  pierwszego  dziecka,  Damiana,  mogła  sobie  pozwolić  na 
rezygnację  z  pracy  i  pozostanie  w  domu,  aby  troszczyć  się  o  swego  syna.  Dwa  lata  później, 
przyszła  na  świat  Kasia  i  od  tej  pory  Hania  jest  całkowicie  zajęta  wychowaniem  obydwojga 
dzieci. 
Szalenie  lubi  czytać  pedagogiczne  ksiąŜki  i  czasopisma  dla  rodziców.  Treści  przedyskutowuje 
później  z  Robertem  lub  kilkoma  zaprzyjaźnionymi  matkami.  Być  doskonałą  matką  i  mieć 
wzorowe dzieci to jej skryte, gorące Ŝyczenie. 
Niestety,  nie  wszystko  dzieje  się  po  jej  myśli,  gdyŜ  czteroletni  Damian  jest  „trudnym" 
dzieckiem. WciąŜ kłóci się z Kasią, prowokuje ją, bije i zabiera zabawki. Kasia nie daje sobie w 
kaszę  dmuchać  i  głośno  się  broni.  Teraz  Damian  zaczyna  komenderować  swymi  kolegami  w 
przedszkolu  i  na  placu  zabaw  oraz  ich  prowokować.  Gdy  matka  przywołuje  go  do  porządku, 
staje się krnąbrny i uparty. 
Dzieci  moich  przyjaciółek  są  wychowane  o  wiele  lepiej  -  myśli  Hania.  Czasami  ogrania  ją 
rozpacz. Co moŜe być przyczyną negatywnego zachowania Damiana? Czy powinna być bardziej 
surowa? A moŜe jest za mało wyrozumiała? Co jeszcze mogłaby zrobić? 
Hania  bardzo  się  stara.  Niekiedy  jest  bardzo  zmęczona  i  czuje  olbrzymi  nacisk.  Stawia  sobie 
wysokie wymagania i sama dla siebie jest najsurowszym krytykiem. 
WciąŜ szuka nowych moŜliwości wywierania pozytywnego wpływu na Damiana. Wypróbowuje 
wszystkie  porady  ze  swych  pedagogicznych  ksiąŜek  i  czasopism  dla  rodziców.  Kiedy  Damian 
zachowuje się w sposób zwracający uwagę, Hania odczuwa to jako osobistą poraŜkę i dowód na 
to, iŜ jest złą lub przynajmniej nieudolną matką. 
Hania  ma  najlepsze  zamiary,  lecz  znajduje  się  w  stanie  duŜego,  wewnętrznego  napięcia.  Im 
bardziej się stara i wysila, tym większy staje się nacisk. 

Nacisk wytwarza kontrnacisk 

Podczas  gdy  męŜczyźni  zazwyczaj  traktują  swą  pracę  jako  teren,  na  którym  mogą  zrealizować 
swe  dąŜenia  do  sukcesu  i  ambicję,  niepracującym  kobietom  przewaŜnie  pozostaje  jedynie 
zajmowanie się domem i dziećmi. Tu skupia się ich cała ambicja. Dom i dzieci stają się miarą 
własnej  wartości  i  zdolności.  Im  bardziej  wzorowo  funkcjonuje  dom  i  im  lepiej  wychowane 
dziecko, tym większe są własne umiejętności. 
Wychowanie  staje  się  osiągnięciem,  mierzonym  przez  samego  siebie  i  innych.  Patrząc  na 
dziecko moŜna się zorientować, czy ktoś jest dobrą matką lub dobrym ojcem. Nic dziwnego, Ŝe 
kaŜdą „awarię" ocenia się jako dowód osobistej poraŜki. Hania nie uświadamia sobie, iŜ jej stany 
napięcia są „własnej roboty". Dotychczas przyczyny nacisku widziała tylko na zewnątrz. 
Jedną  z  nich  jest  matka  Roberta,  która  często  przychodzi  w  odwiedziny.  Wprawdzie  ogólnie 
rzecz  biorąc  nie  wtrąca  się  w  wychowanie  swych  wnuków,  jednakŜe  wystarczy  juŜ  mały 
komentarz lub spojrzenie, aby Hania poczuła się zaatakowana. A tak bardzo chciałaby wywrzeć 
na teściowej dobre wraŜenie swymi wychowawczymi umiejętnościami. Chce uchodzić za zdolną 
i  opanowaną,  tak  jak  gospodyni  domowa  z  telewizyjnej  reklamy  proszku  do  prania,  która 
wszystko robi z łatwością i nawet w największym stresie pozostaje uśmiechnięta i zrelaksowana. 
Za  kaŜdym  razem,  kiedy  Damian  źle  się  zachowuje  podczas  odwiedzin,  chce  zapaść  się  pod 
ziemię. Próbuje wówczas być dzielna, choć w gruncie rzeczy nie wie, co począć. Ale przyznać 
się do tej niepewności przed teściową? Nigdy! 
TakŜe  i  spotkania  z  przyjaciółkami  Hania  odczuwa  czasem  jako  stresujące.  Z  jednej  strony 
cieszy się z wymiany doświadczeń, związanych z wychowywaniem dzieci. Rozmowy te dają jej 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

poczucie  bycia  nowoczesną,  otwartą  i  aktywną  matką  oraz  stanowią  takŜe  pewną  pomoc.  Ale 
istnieje i mniej przyjemna strona medalu. Inne matki wciąŜ opowiadają krótkie, miłe historyjki o 
swych dzieciach i chełpią się nimi. 
Po takich spotkaniach Hania przewaŜnie źle się czuje. Opowieści o dzieciach stoją jej kością w 
gardle.  Nie  rozumie,  jak  innym  udaje  się  wychowanie  dzieci  w  sposób  tak  pedagogicznie 
przemyślany i trafny. Ogarnia ją prawdziwa zazdrość. Dlaczego w jej i Damiana przypadku jest 
inaczej?  Historyjki  przyjaciółek  nie  opuszczają  jej.  Zawsze,  gdy  złości  się  na  syna,  na  myśl 
przychodzą jej przyjaciółki i czuje się wtedy jak nieudacznica. 
Winę za swe złe samopoczucie Hania przypisuje otoczeniu - teściowej i przyjaciółkom. Czuje się 
przez nie obserwowana i krytykowana. Jeśli byłyby inne, mniej krytyczne lub nie aŜ tak zdolne, 
wówczas mogłaby się bardziej rozluźnić i swobodniej postępować w sprawach wychowania. 
JednakŜe  jest  to  tylko  jej  marzenie,  sama  siebie  oszukuje.  Gdyby  Ha-  i  nia  była  samodzielna  i 
zrelaksowana, mogłaby z uśmiechem zlekcewaŜyć propozycje ulepszeń ze strony swej teściowej 
lub  przyjaciółek.  PrzecieŜ  nie  musi  się  kierować  wyobraŜeniami  i  opiniami  innych!  Ale  tak 
właśnie postępuje i sama stwarza sobie ten olbrzymi nacisk, który stanowi obciąŜenie nie tylko 
dla  niej,  lecz  takŜe  dla  Damiana.  Hania  chce  zmienić  swe  dziecko,  aby  odpowiadało  jej 
wyobraŜeniom  i  wymaganiom.  Dlaczego  Damian  nie  chce  tego  samego,  co  ja  -  myśli  czasem 
Hania.  Niekiedy  jest  na  niego  bardzo  rozgniewana,  gdyŜ  chłopiec  niespodziewanie  „urządza 
sabotaŜ" i występuje przeciwko niej, jak gdyby zaprzeczał, Ŝe jest dobrą matką! 
KaŜdy  nacisk  wytwarza  kontrnacisk.  Damian  z  przekorą  reaguje  na  nacisk,  który  matka 
wywiera. Hania widzi tę przekorę i denerwuje się. Przypisuje Damianowi winę i nie dostrzega, iŜ 
przekorę tę wywołuje własnym zachowaniem. 
Dlatego  jej  dylemat  jest  na  początku  nie  do  rozwiązania.  Kierując  się  swym  wewnętrznym 
naciskiem  chce  zmieniać  syna.  Dopóki  z  takich  pobudek  będzie  pragnąć  zmiany,  kaŜdy  w  jej 
otoczeniu  będzie  się  bronić  przeciwko  wpływowi.  Być  moŜe  osiągnie  powierzchowny  sukces, 
jednakŜe nie potrwa on długo. Poza tym, częste napięcia kształtują rodzinny klimat. 
Dopiero  wtedy,  gdy  Hania  rozpocznie  pracę  nad  problemem  własnego  nacisku,  posunie  się  o 
decydujący  krok  naprzód,  który  zmieni  coś  w  zasadniczy  sposób.  Zamiast  wciąŜ  patrzeć  na 
zewnątrz  i  zastanawiać  się,  co  myślą  sąsiedzi,  wychowawczynie,  rodzice  i  przyjaciółki  i  co 
uwaŜają za słuszne, odkryje w sobie przyczyny trudności, a moŜe takŜe rozwiązania. 
Gdy  Hania  zacznie  badać  swój  własny  nacisk,  będzie  się  uwaŜnie  obserwować  w  codziennych 
sytuacjach.  Pomogą  jej  w  tym  następujące  pytania:  Jak  stwarza  sobie  ten  nacisk?  Do  czego  go 
potrzebuje? 
Odkryje,  Ŝe  jej  główne  dąŜenie  sprowadza  się  do  tego,  aby  jako  matka  nie  popełniać  Ŝadnych 
błędów.  Jeśli  będzie  szczera,  wówczas  przyzna:  Chciałabym  być  doskonała,  być  typem  matki 
„do pokazywania", która zawsze mogłaby występować jako wzór w programach o wychowaniu. 
W końcu dlatego zrezygnowałam z pracy, aby całkowicie poświęcić się dzieciom! 
Jej  kolejne  myśli  dalej  prowadzają  tym  śladem:  Skąd  w  ogóle  wie,  czym  są  błędy  i  jak 
zachowuje się bezbłędna matka? Kto jej o tym mówi? 
Hania ma wiele źródeł, z których czerpie wiedzę o właściwym i błędnym wychowaniu. Jednym z 
nich  jest  takŜe  jej  własne  wychowanie.  Jeszcze  pamięta,  jak  się  kiedyś  złościła  na  swą  matkę, 
gdy ta nie mogła nad sobą zapanować. W Ŝadnym wypadku nie chce sama popełniać tego błędu. 
Wiele  o  wychowaniu  Hania  dowiaduje  się  równieŜ  z  czasopism,  z  telewizji  i  pedagogicznych 
ksiąŜek.  Innych  rzeczy  uczy  się  dzięki  rozmowom  ze  swymi  przyjaciółkami,  wśród  których  są 
dwie panie pedagog, chętnie dzielące się swą wiedzą. 
Oczywiście  opinie  na  temat  właściwego  zachowania  matek  są  często  odmienne.  Między 
poszczególnymi  wypowiedziami  występują  niejasności,  a  nawet  sprzeczności.  Na  przykład, 
kiedy  Damian  bije  swą  siostrę!  Czy  to  dobrze,  gdy  dzieci  załatwiają  to  między  sobą?  Czy 
chłopiec  potrzebuje  tak  polecanego  przez  teściową  klapsa  w  pupę?  Czy  teŜ  Hania  powinna 
spróbować  go  zrozumieć,  zbadać  jego  motywy  i  łagodnie  mu  wszystko  wyperswadować?  Z 
pewnością nie jest dobre uparte obstawanie przy zachowaniu zasad. Ale kiedy powinna przy tym 
obstawać? A kiedy ma zrobić wyjątek? 
Hania  czuje  się  czasem  skonfundowana  i  zmieszana.  Tylu  ekspertów  i  tyle  opinii!  A 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

rzeczywistość i tak wygląda całkiem inaczej niŜ w podręczniku! 

Błędne koło 

Hania przebywa ze swoimi dziećmi na placu zabaw. Obydwoje wraz Z innymi dziećmi zgodnie 
kopią łopatkami w piaskownicy. 
Nagle Damian uderza swą łopatką jakąś dziewczynkę w głowę. W pierwszym odruchu strachu, 
Hania  chce  doskoczyć  do  chłopca,  odebrać  mu  łopatkę  i  porządnie  go  zbesztać.  W  ostatnim 
momencie  wycofuje  się.  Tak  zrobiłaby  jej  matka!  Poddałaby  się  uczuciu  strachu  i  gniewu,  a 
później zareagowałaby bez opanowania! 
Hania bierze się w garść i spokojnym, rzeczowym tonem wyjaśnia Damianowi, iŜ nie wolno bić 
innych. Jednak chłopiec nie słucha i uderza ponownie. 
Hania  opanowuje  się  i  -  drŜąc  z  gniewu  -  zabiera  Damianowi  z  ręki łopatkę, surowo upomina, 
aby przestał bić innych. 
Zaraz  potem  pojawiają  się myśli: Czy to było właściwe, czy teŜ powinnam tak zareagować juŜ 
wcześniej!  Byłoby  to  wtedy  spontaniczne!  Dla  dzieci  jest  to  takŜe  bardzo  waŜne!  Jeszcze 
medytuje  nad  swym  zachowaniem,  kiedy  Damian  znów  uderza  dziecko.  Teraz  miarka  się 
przebrała  i  Hania  wybucha.  Z  wypiekami  na  twarzy  beszta  syna  i  przyciąga  go  do  siebie  na 
ławkę. Damian głośno płacze. 

Krótko  potem  Hania  odczuwa  wyrzuty  sumienia.  Co  biedne  dziecko  jest  temu  winne,  Ŝe  jego 
matka jest taka rozdraŜniona! Damian z pewnością tego nie chciał! Hani teraz wydaje się, Ŝe jest 
wyrodną  matką,  która  w  niewystarczającym  stopniu  rozumie  i  kocha  swe  dzieci.  Ogarnia  ją 
przygnębienie. 
W  domu  czuje  się  tak  źle,  iŜ  musi  zapytać  Damiana,  czy  ją  jeszcze  kocha.  Powoli  znów  się 
uspokaja.  Później  złości  się  na  samą  siebie  i  w  głębi  się  gani.  Jej  przyjaciółki  z  pewnością 
dzielniej opanowałyby całą sytuację! Następnym razem zrobi to lepiej! Musi się udać! 
Teraz  Damian  i  Kasia  zaczynają  jeszcze  kwękać.  Ostatkiem  sił  bierze  się  w  garść,  aby  ich 
nerwowo nie ofuknąć. Tylko nie to! Prawdopodobnie Robert wkrótce przyjdzie do domu. 
 
 

 

 
Hania  znajduje  się  w  błędnym  kole.  Dręczy  się  własnymi wymaganiami, uczuciami zwątpienia 
w  siebie  i  wyrzutami  sumienia.Wywołuje  to  u  niej  cały  wewnętrzny  niepokój,  dlatego  rzadko 
jest  spokojna  i  skupiona,  i  przewaŜnie  odczuwa  stres.  Gdy  w  takim  napięciu  otrzymuje  z 
zewnątrz  niewielkie  wymaganie,  reaguje  nieadekwatnie.  Niekiedy  traci  cierpliwość,  innym 
razem jest za bardzo powściągliwa. Po takiej sytuacji jeszcze silniej wątpi w siebie i robi sobie 
duŜe wyrzuty. Wewnętrzny niepokój rośnie. Zostaje zaprogramowane następne niepowodzenie... 
„Ciągłe, publiczne dyskusje na temat za i przeciw róŜnym stylom wychowania są wodą na młyn 
matczynego  poczucia  winy.  Sprawiają,  Ŝe  kaŜda  kobieta  moŜe  się  czuć  źle,  czy  swe  niemowlę 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

kładzie  do  snu  na  brzuchu,  czy  na  plecach,  czy  dzieci  w  wieku  szkolnym  wysyła  na  lekcje 
muzyki i judo, czy teŜ pozwala im marnować czas. Co w tym tygodniu jest dobre, w następnym 
uchodzi za złe". 
W  powyŜszych  słowach  socjolodzy  Cheryl  Benard  i  Edit  Schlaffer  stwierdzili,  w  jaki  sposób 
potok  wychowawczych  rad  sprawia,  iŜ  kobiety  podobne  Hani  mają  wyrzuty  sumienia  na  tle 
wychowania. 
Hanię otaczają doradcy, którzy dobrze jej Ŝyczą. Przyjaciele i przyjaciółki udzielają jej dobrych 
rad  z  własnego  doświadczenia.  Psycholog  w  czasopiśmie  dla  rodziców wyjaśnia i daje bodźce. 
Pedagogiczne  ksiąŜki  przedstawiają  recepty  na  wychowanie,  zwieńczone  sukcesem.  Wręcz 
zalewa ją pomoc, dotycząca jej problemów. 
Niektóre  rzeczy  są  dla  Hani  owocne.  Wyciągnęła  juŜ  z  tego  wiele  korzyści  i  otrzymała 
wartościowe  bodźce.  Mimo  to,  czasem  nie  uwaŜa  tych  rad  za  pomocne,  gdyŜ  kaŜda  z  nich 
ukazuje jej własną nieudolność w porównaniu z osobą, która tej rady udzieliła. 
Poza  tym  często  sprzeczne  rady  zbijają  Hanię  z  tropu.  Jej  głowa  huczy  od  wszystkich  za  i 
przeciw. Im więcej otrzymuje rad, tym bardziej staje się niepewna. JuŜ nawet nie ma odwagi na 
zawierzenie  swej  intuicji.  Znikły  jej  spontaniczne  reakcje.  Nie  słychać  juŜ  cichego  głosu  w  jej 
wnętrzu,  którego  niegdyś  słuchała.  Zamiast  tego,  w  głowie  szumią  jej  sprzeczne  zdania, 
działające paraliŜująco. Rady zaczęły ją deprymować. 
Jej postępowanie w takich sytuacjach bardziej podobne jest do zachowania małego, niepewnego 
dziecka,  które  rozpaczliwie  próbuje  „zrobić  to,  co  właściwie",  niŜ  do  postępowania  osoby 
dorosłej,  działającej  rozwaŜnie  i  odpowiedzialnie.  Nic  dziwnego,  Ŝe  Damian,  który  tę 
niepewność czuje, nerwowo reaguje. 

Poczucie winy osłabia 

Hania  chciałaby  zmienić  Damiana  i  odwieść  go  od  agresywnego  zachowania,  dlatego  dokłada 
wszelkich  starań,  próbuje  wszystkiego,  co  jej  powiedzą  mądrzy  (i  mniej  mądrzy)  doradcy. 
Jednocześnie przypisuje sobie winę za, jak mówi, „złe wychowanie" syna. 

„Poczucie  winy  nie  jest  w  tym  kontekście  wielkością  obiektywną,  lecz  składnikiem  struktury 
kobiecej  psychiki.  Obojętne,  jak  dobrze  coś  robi,  typowa  matka  dręczy  się  myślą,  iŜ właściwie 
powinna była to zrobić całkiem inaczej i o wiele lepiej". 

(Benard / Schlaffer) 

Hania ma w głowie głosy, które usiłują ją przekonać: „To niepodobna, jak znów potraktowałaś 
Damiana".  „Mogłaś  to  zrobić  lepiej".  „Nie  musisz  tracić  cierpliwości  z  powodu  kaŜdej 
drobnostki!" „To było wstrętne i niesprawiedliwe!" 
Głosy  upominają  ją,  zniewaŜają  lub  upokarzają.  Chce  od  nich  uciec,  ale  nie  potrafi,  gdyŜ 
wszędzie  podąŜają  za  nią.  Szepczą  i  szemrzą  w  jej  głowie  i  nieustannie  pobudzają  ją  do 
działania.  Hani  czasem  się  wydaje,  iŜ  jest  podobna  do  chomika  w  obrotowym  kole:  biegnie  i 
biegnie - a mimo to pozostaje w miejscu. 
CzyŜ nie jest to poczucie winy, które skłaniają do tego, aby stać się lepszą matką? 
Jest to szeroko rozpowszechniona wiara. Wielu ludzi uwaŜa, iŜ poczucie winy jest nieodzowne. 
Boją  się,  Ŝe  bez  tego  wewnętrznego  nacisku  zatrzymają  się  w  swych  staraniach  lub  nawet 
pozostaną w tyle. Czy te uczucia nie stanowią ciągłego bodźca i nie są z tego względu waŜne i 
pozytywne? 
Wiara ta jest jednak błędna. Poczucie winy rzadko jest odpowiednim bodźcem do trwałej zmiany 
swego zachowania i raczej ją utrudnia. 
Hania czuje się wyczerpana i osłabiona. Głosy dręczą ją, gdyŜ wciąŜ zajęta jest słuchaniem ich, a 
to zabiera jej energię i podkopuje siły. Nic dobrego z tego nie wynika. Nie budzi się dzięki temu 
jej odwaga, lecz przeciwnie, Hania jest zdeprymowana. Poczucie winy osłabia ją. 
Ale dlaczego w ogóle poczucie winy? Musi ono mieć i swoje dobre strony, gdyŜ w przeciwnym 
razie nie byłoby tak szeroko rozpowszechnione! 
Poczucie  winy  jednocześnie  chroni  i  uniemoŜliwia  spojrzenie  na  rzeczywistość.  Dla  Hani  jest 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

10 

drogą  uniknięcia  realności,  która  wygląda  następująco:  Doskonałe  matki  nie  istnieją. Hania nie 
jest doskonałą matką i nigdy nią nie będzie. 
DostrzeŜenie  i  uznanie  tej  rzeczywistości  jest  nieprzyjemne.  Jest  to  krok,  który  boli.  Mając 
poczucie winy moŜe dalej śnić swój sen o idealnej matce, którą tak bardzo chciałaby uosabiać. 
Ten  sen  to  dziecinada,  lecz  jest  do  niego  tak  mocno  przywiązana,  iŜ  trudno  jej  z  niego 
zrezygnować. Jednak, kiedy o nim zapomni, wówczas utoruje sobie drogę do niewymuszonego i 
realistycznego nastawienia do siebie i swego dziecka. 

„Prawdziwa matka jest taka jak ja" 

Do tej pory Hania nie zajmowała się własnym prawem do roli matki. Własne prawo wywiera na 
nią ogromny nacisk. Wprawdzie Hania zawsze wykazuje się stosownym zachowaniem, jednak z 
przeciwną,  wewnętrzną  postawą.  Starała  się,  aby  spokojnie  i  stanowczo  odebrać  Damianowi 
łopatkę,  gdy  ten  bił  swą  małą  koleŜankę.  W  głębi  duszy  czuła  się  jednak  niepewnie  i  krucho, 
dlatego jej postępowanie z zewnątrz wyglądało nienaturalnie i sztucznie. Damiana to irytowało, 
choć dla jego matki był to duŜy akt siły. 
Istnieje  sprzeczność  między  pedagogicznym  zachowaniem  Hani  a  jej  postawą  wewnętrzną. 
Jednak postawą jest to, co dzieci postrzegają jako rzecz istotną. Sięga ona o wiele dalej i głębiej 
niŜ jakiekolwiek zachowanie. Postawy mają regularnie większe reperkusje niŜ zachowania. 
Jak wygląda dobra postawa matki i ojca? Dana osoba postępuje w sposób pewny i zrozumiały, a 
jej  postawa  wewnętrzna  pokrywa  się  z  zachowaniem  zewnętrznym.  Dziecko  doświadcza 
działania,  czuje  kryjącą  się  za  tym  powagę  i  szczerość  oraz  powaŜnie  traktuje  rodziców  i  ich 
wolę. 
W  większości  sytuacji,  postawa  wewnętrzna  w  codziennym  Ŝyciu  jest  punktem  decydującym. 
Jeśli  Hania  naprawdę  chce  coś  zasadniczo  zmienić,  znaleźć  więcej  wewnętrznego  pokoju  i 
zadowolenia, wówczas musi zmienić i rozwiązać coś w „głębszej strukturze", u podstaw swego 
zachowania. Dotrze tam, jeśli zacznie uwalniać się od wewnętrznego nacisku. Nie zawsze jest to 
łatwe i przyjemne. 
Być  moŜe  najwaŜniejsza  -  i  jednocześnie  najtrudniejsza  -  postawa  matki  lub  ojca  to  uznanie 
własnych granic. 
Większość  rodziców  chce  dla  swych  dzieci  tylko  tego,  co  najlepsze,  dlatego  Hania  dokłada 
starań, aby zadbać o Damiana i dobrze go wychować. Jednak nawet wkładając w to największe 
wysiłki, nikt nie będzie bezbłędny, choć bardzo by tego chciał. To, co znajduje się w sferze sił i 
zdolności Hani, jest oczywiście ograniczone. KaŜdy ma swoje wady. 
Hania ma wadę, czyjej się to podoba, czy nie. Szybko staje się rozdraŜniona i niesprawiedliwa, 
gdy  kończy  się  jej  cierpliwość.  Nawet  wtedy,  gdy  bardzo  się  stara,  by  kontrolować  swój 
temperament, czasem traci nad sobą panowanie. Odczuwa to jej otoczenie, łącznie z Damianem. 
Do  tego  dochodzi  fakt,  iŜ  nikt  nie  wychowywał  się  w  doskonałym  otoczeniu.  KaŜdy  w  ciągu 
Ŝycia  otrzymuje  zranienia  i  blizny.  Matka  Hani  równieŜ  dokładała  wszelkich  starań  w 
wychowanie swej córki. TakŜe i ona znajdowała się pod podobną presją, która była wprawdzie 
podzielona,  gdyŜ  Hania  miała  dwójkę  starszego  rodzeństwa.  PrzeŜywany  przez  matkę  stres 
Hania jako dziecko odczuła na własnej skórze. 
Damianowi  i  Kasi  daje  to,  co  potrafi.  Rodzice  kochają  swe  dzieci  i  czynią  wszystko,  co  w  ich 
mocy, aby o nie zadbać. Hania kocha Damiana i Kasię, i stara się w miarę swych sił. Chłopiec 
otrzymuje duŜo od swej matki i to wystarczy mu, aby później, jako człowiek dorosły, zrobić coś 
dobrego ze swym Ŝyciem. 
Jeśli Hania chce przejść od swej dotychczasowej postawy do postawy bardziej konstruktywnej, 
musi przyjąć te fakty oraz swe słabości i błędy jako istniejące. Są one elementem Ŝycia. Nawet 
przy największym trudzie i staraniu nikt nie moŜe ich uniknąć - ani ona sama, ani Damian, ani 
pozostali w jej otoczeniu. 
Dzięki  tym  rozwaŜaniom  zbliŜamy  się  do  istoty  stosownej  postawy  zasadniczej-jako  rodzice  i 
wychowawcy. Gdy Hania odnajdzie do niej drogę, jej pierwszy, najwaŜniejszy sposób myślenia 
będzie następujący: ,, Czynię najlepszą rzecz, jaką potrafię. Czynię to, co znajduje się w zakresie 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

11 

moich sił i zdolności. I to wystarcza ". 
Hania  wraca  do  rzeczywistości,  opuszczając  „chmury"  swych  ideałów.  Tu  moŜe  działać  w 
sposób niewymuszony i aktywny. Jest to grunt, który ją później uniesie. 
Przekonania Berta Hellingera, przedstawione w następnych rozdziałach, ułatwiają dotarcie do tej 
konstruktywnej i stosownej postawy jako 
ojca lub matki, gdyŜ nie wystarczy, jeśli będzie ona jedynie logicznie uzasadniona i zrozumiana. 
Jej działanie rozwinie się dopiero wtedy, gdy zostanie wewnętrznie uznana i uwzględniona. 
Kto osiągnie tę postawę jako matka lub ojciec, wzrośnie w nim wewnętrzna siła i moc. Matka i 
ojciec  nie  staną  się  przez  to  doskonali,  jednak  wychodząc  od  takiej  podstawy,  niemal 
automatycznie  zmieni  się  ich  zachowanie  oraz  jego  działanie.  Ustąpi  wewnętrzny  nacisk,  a  na 
jego miejsce zawita spokój i odpręŜenie. 

 

Impulsy: Zbadać wewnętrzny nacisk 

Aby zbadać nacisk, który sam wywołujesz, zadaj sobie następujące pytania: 
Jak dokładnie wywołuję ten nacisk? 
Jak się on wyraŜa? 
Jak go postrzegam? 
Co on ma na celu? Do czego go potrzebuję? 
Jeśli masz jedynie niejasne wyobraŜenia o tym, jak ten proces wewnętrznie przebiega, 
 poniŜsze pytania pomogą to wyjaśnić. 
Gdybym jeszcze bardziej chciał poddać się stresowi i napięciu, jak musiałbym postępować? 
Co musiałbym przy tym myśleć? 
Jakie straszne wyobraŜenia pomogłyby mi? 
Jak musiałyby brzmieć wewnętrzne zadania, które słyszę? 
I jaka byłby intonacja, która najbardziej dałaby mi się we znaki? 
Co dokładnie wtedy czuję? 
Gdy tylko rozpoznasz, jak moŜesz wzmagać nacisk, wyraźniej ujrzysz takŜe 
moŜliwości złagodzenia go. 
Jeśli bardzo dąŜysz do perfekcjonizmu, pomocne będą poniŜsze pytania o źródła twych norm. 
Skąd wiem, czym są błędy? 
Skąd wiem, jak zachowuje się doskonała matka lub doskonały ojciec? 
Kto mi to mówi? 
Czyich sądów najbardziej się boję? 
 
 

background image

Rozdział 2 

Gdy odnajduje się dwoje ludzi...

 

Joanna  poznaje  Rafała  na  przyjęciu.  Między  dwojgiem  iskrzy  juŜ  przy  pierwszym  spojrzeniu. 
Cały  wieczór  intensywnie  ze  sobą  flirtują.  Krótko  przed  wyjściem  Joanny,  wymieniają  numery 
telefonów. 
Cały  następny  dzień  dziewczyna  czuje  łaskotanie  w  brzuchu.  Powinna  zadzwonić,  czy  lepiej 
zaczekać,  aŜ  on  to  zrobi?  I  wtedy  dzwoni  telefon:  to  Rafał!  Umawiają  się  do  kina,  a  na 
poŜegnanie  męŜczyzna  całuje  ją.  Tego  samego  wieczoru  Joanna  dzwoni  z  domu  do  swej 
najlepszej przyjaciółki: „Jestem tak zakochana! On ma na imię Rafał i jest po prostu bajeczny!" 
Joanna buja w obłokach. 
Prawie codziennie umawia się z Rafałem. Tydzień później, męŜczyzna po raz pierwszy zostaje u 
niej na noc. Stają się prawie nierozłączni, widują się tak często, jak tylko mogą. A jeśli to nie jest 
moŜliwe, godzinami rozmawiają ze sobą przez telefon. 
Podczas  wspólnego  spaceru  po  mieście,  spotykają  Bartka,  znajomego  Rafała.  MęŜczyzna 
przedstawia  swemu  przyjacielowi  Joannę  tymi  słowy:  „A  to  jest  moja  dziewczyna,  Joanna  ". 
Serce dziewczyny skacze z radości. 

Joanna  i  Rafał  są  teraz  parą.  Choć  trwałość  ich  związku  to  jeszcze  daleka  przyszłość,  zrobili 
pierwszy krok, prowadzący do utworzenia rodziny. Para jest podstawą rodziny. Śpią ze sobą i - 
przy zachowaniu wszelkiej przezorności - wciąŜ istnieje moŜliwość, Ŝe Joanna zajdzie w ciąŜą. 
Zanim  przystąpimy  do  kwestii  rodziny  z  dziećmi,  najpierw  powiedzmy  coś  o  jej  podstawie  - 
parze. 

Związek między kobietą i męŜczyzną 

Niestety, związek Joanny i Rafała trwał zaledwie rok. W ostatnich miesiącach zaczęli się coraz 
częściej kłócić o drobiazgi. 
Gdy  Rafał  pragnie  zawodowo  wyjechać  na  rok  do  Ameryki  bez  Joanny,  podczas  wspólnego 
obiadu  dochodzi  do  ostatniego  sporu.  Joanna  zarzuca  Rafałowi,  iŜ  kariera  jest  dla  niego 
waŜniejsza od niej. Jedno słowo pociąga za sobą następne, aŜ Joanna rozwścieczona wybiega z 
restauracji. Wielka miłość kończy się gwałtowną kłótnią. 
Pół  roku  później  Joanna  poznaje  Michała,  który  całkowicie  róŜni  się  od  Rafała.  Najchętniej  z 
miejsca  by  się  z  nią  oŜenił.  Dziewczyna  uznaje  to  za  romantyczne.  O  Michale  opowiada  swej 
najlepszej przyjaciółce, która dopytuje się „A co z Rafałem? " „ Och, to juŜ skończone ", mówi 
Joanna.  

Większość z nas nie jest juŜ ze swym pierwszym partnerem, pierwszą miłością. Srebrne i złote 
gody,  według  statystyk,  coraz  częściej  stają  się  rzadkością.  Niegdyś  poślubiano  swą  pierwszą 
miłość.  Dzisiaj  poszukiwania  trwają  trochę  dłuŜej,  aŜ  znajdzie  się  ten  właściwy  /  ta  właściwa. 
Kto  chce  wtedy  załoŜyć  rodzinę,  przeciętnie  po  dwóch  lub  trzech  rozstaniach,  tworzy  z 
partnerem trwalszą parę. Stare związki pozostawiamy za sobą i je zamykamy. 
Słowo  „zamykać"  precyzyjnie  opisuje  ten  proces.  Istnieje  pomieszczenie,  w  którym  spoczywa 
wiele  zranień,  wyrzutów,  smutków,  pięknych  rzeczy  i  tęsknot,  pochodzących  ze  związku. 
Pomieszczenie  zostaje  opuszczone,  drzwi  zamknięte,  a  klucz  zdecydowanym  ruchem 
przekręcony w zamku. Jest „zamknięte". Spojrzenie wybiega na przód, w nowy związek. 
Jednak  to,  co  leŜy  w  tym  pomieszczeniu  za  nami,  zachowuje  dla  nas  znaczenie  i  poprzez 
zamknięte drzwi odbija się na naszym Ŝyciu. Dawne związki wpływają na związki późniejsze i 
ułatwiają  je  bądź  utrudniają.  I  choć  moŜe  to  być  dla  nas  zadziwiające,  wciąŜ  dotknięte  są  tym 
takŜe nasze dzieci. 
Terapie rodzinne ukazują, iŜ istnieje więź między męŜczyzną i kobietą. Gdy dwoje śpi ze sobą i 
czynią to z miłością, wówczas powstaje taka więź. Nie zaleŜy to od woli zainteresowanych, czy 
pragną takiego związku, czy teŜ nie. To po prostu się dzieje. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

13 

Owa  więź  tworzy  z  męŜczyzny  i  kobiety  parę,  lub  na  odwrót:  „bycie  parą" tworzy więź. Co ją 
powoduje?  Dawny  partner  lub  dawna  partnerka  zaliczają  się  teraz  do  waŜnych  osób  naszego 
Ŝycia. Do tych szczególnych męŜczyzn i kobiet w Ŝyciu naleŜą „pierwsze miłości", wcześniejsi 
narzeczeni i byłe Ŝony lub byli męŜowie. 
Na terapiach, rozmawiając o aktualnych problemach, często przytacza się kwestię współczesnej 
rodziny, w celu zbadania tych więzi. Do tego systemu naleŜy partner lub partnerka, dzieci, które 
ma kaŜde z nich, równieŜ te usunięte przez aborcję. NaleŜą tu takŜe dawni partnerzy i partnerki, 
gdyŜ są częścią współczesnego systemu i wywierają wpływ na tę rodzinę. 
W podanym wyŜej przykładzie, Rafał zalicza się więc do waŜnych osób w Ŝyciu Joanny, do „jej 
męŜczyzn",  chociaŜ  się  z  nim  rozstała  i  (przypuszczalnie)  zaczyna  nowy  związek  z  Michałem. 
Rafał na zawsze będzie naleŜeć do współczesnego systemu Joanny. 
Terapie często przedstawiają fascynujący obraz, gdy skonfrontują się dawni partnerzy i partnerki 
-  zwłaszcza  pierwsze  duŜe  miłości.  Od  tego  czasu  mogło  upłynąć  10,  20  lub  30  lat.  Zastępcy 
jednak patrzą na siebie promiennym wzrokiem i pokazują, jak silnie się pociągają. Odznacza się 
zdumiewająca więź, która w tej głębi nie była świadoma osobie, która to rekonstruuje. 
Więź wymaga, aby w swym Ŝyciu szanować tego męŜczyznę / tych męŜczyzn lub tę kobietę / te 
kobiety,  to  znaczy  przyznać  im  to  szczególne  miejsce,  które  mają,  nawet  wtedy,  gdy  związek 
skończył się kłótnią i walką. 
Takiej  więzi  nie  rozwija  przelotna  seksualna  przygoda,  chyba  Ŝe  zostanie  przy  tym  poczęte 
dziecko.  Dzięki  wspólnemu  dziecku,  między  męŜczyzną  i  kobietą  zawsze  powstaje  więź  i  w 
przyszłości będą się dla siebie nawzajem liczyć, czy tego chcą, czy nie. 
Dlatego  kaŜdy  stosunek  płciowy  -  takŜe  pozbawiony  miłości  -  zawsze  niesie  za  sobą  ryzyko 
zaistnienia  więzi  poprzez  ewentualne  dziecko.  Być  moŜe  tłumaczy  to  fakt,  dlaczego  zazdrość 
spowodowana „małym", pozornie mało znaczącym skokiem w bok, jest niekiedy tak silna. 

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie 

W  dobrym  związku  istnieje  ciągle  wyrównywanie  między  dawaniem  i  braniem.  KaŜdy  daje  i 
kaŜdy otrzymuje. 
Jeśli na przykład męŜczyzna daje coś dobrego kobiecie, dochodzi do zachwiania równowagi i ze 
strony  kobiety  powstaje  potrzeba  wyrównania.  Niekiedy  wcześniej  lub  później,  czuje  się  ona 
winna. Gdy odda męŜczyźnie cos dobrego, wówczas napięcie ustępuje. Jeśli da odrobinę więcej, 
niŜ otrzymała, wtedy z kolei męŜczyzna czuje potrzebę wyrównania. Teraz jest kolej na dawanie 
z  jego  strony.  W  ten  sposób  w  związku  zachowuje  się  pozytywne  napięcie,  gdyŜ  męŜczyzna  i 
kobieta pozostają we wzajemnym odniesieniu do siebie. 

„Szczęście w związku zaleŜy od obrotu braniem i dawaniem. Mały obrót przynosi mały zysk. Im 
większy  obrót,  tym  głębsze  szczęście.  Ma  to  jednak  duŜą  niekorzyść  –  wiąŜe  jeszcze  bardziej. 
Kto  chce  wolności,  temu  wolno  dawać  i  brać  bardzo  mało  i  ten  pozwala  na  małe  wpływy  i 
wydatki”.(Hellinger) 

Związki, w których jeden tylko daje, a drugi tylko bierze, groŜą rozbiciem się. Kiedyś jedna ze 
stron  nie  wytrzyma  braku  równowagi  i  odejdzie.  MoŜe  to  być  osoba,  która  otrzymała  za  duŜo, 
względnie  nie  potrafi  juŜ  dokonać  wyrównania.  Wówczas  kończy  się  związek,  gdyŜ  nie  moŜe 
juŜ znieść napięcia. 
Drugiej  osobie  wolno,  więc  dawać  tylko  tyle,  ile  jest  ona  w  stanie  oddać.  Jeśli  obsypiemy  ja 
dobrodziejstwami, nie uczynimy jej, sobie i związkowi niczego dobrego. 
Szczególnie  zaskakuje  wypowiedz  Hellingera,  iŜ  to,  co  uchodzi  za  wyrównanie  w  „dobrym”, 
działa takŜe przy wyrównaniu w „złym”. 

Marlena  i  Piotr  są  od  pięciu  lat  szczęśliwym  małŜeństwem.Gdy  Piotr  wraca  z  pięciodniowego 
kursu  dokształcającego,  jest  bardzo  zamyślony  i  powściągliwy.  Początkowo  Marlena  myśli,  iŜ 
jego zachowanie to wynik męczącego kursu. Jednak, gdy Piotr po upływie trzech nadal jest taki 
dziwny, Marlena zaczyna się dopytywać. 
Piotr  skruszony  opowiada,  Ŝe  podczas  kursu  zdradził  ja  z  jedną  z  uczestniczek.  Dalej  mówi,  iŜ 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

14 

skusiła go tylko przygoda, a tej kobiety nie kocha i nigdy więcej nie zobaczy. Marlena czuje się, 
jakby ktoś uderzył ja w głowę obuchem. Jest całkowicie zszokowana. 
W  nastepny  wieczór  Marlena  i  Piotr  rozmawiają.  Piotr  zapewnia  ja  o  swej  miłości  i 
usprawiedliwia  się:  Nie  wiem,  co  we  mnie  wstąpiło.  Nie  poznałem  sam  siebie.  Kobieta  jest 
zraniona. „Wybaczysz mi?” szepce Piotr. 
Marlenie  huczy  w  głowie.  Kocha  męŜa  i  nie  chce  go  stracić.  I  był  wobec  mnie  szczery,  myśli 
sobie. Marlena przełyka ślinę i kiwa głowa: „Nie rozmawiajmy o tym więcej!” Piotr oddycha z 
ulgą. 

Taka  sama  potrzeba  wyrównania  powstaje  wtedy,  gdy  jedna  osoba  wyrządzi  coś  drugiej  i  ją 
zrani. Istnieje negatywny brak równowagi. Jak moŜna uzyskać wyrównanie? 
Marlena wybacza Piotrowi – jednak to nie jest wyrównanie, gdyŜ Piotr ją zranił. Teraz naleŜy się 
jej  wyrównanie.  Winy  powinien  dać  „ofiarę”  lub  inne  zadośćuczynienie,  które  mniej  więcej 
odpowiada  zranionej  osobie.  To  pomaga  związkowi.  Zraniony  bądź  zraniona  takŜe  pomoŜe 
związkowi, gdy zaŜąda odszkodowania jako wyrównania. Później zraniony moŜe zrobić coś, aby 
zadbać o równowagę. 
W odróŜnieniu od tego, zemsta ma na celu dotknąć i zranić druga osobę i nie uwzględnia kwestii 
związku. 

Marlena juŜ długo marzy o tym, aby Piotr poszedł nią na coroczny bal sportowców. Jednak jej 
mąŜ uwaŜa bale za drobnomieszczańskie, monotonne i nudne, i do tej pory skutecznie się przed 
nimi wzbraniał. 
”Co  myślisz  o  tym,  abyśmy  w  następnym  miesiącu  poszli  na  bal  sportowców?”  pyta  Marlena 
Piotra.  „Dla  wyrównania.  Ty  juŜ  wiesz,  dlaczego”.  Piotr  przełyka  ślinę  i  zdecydowany  kiwa 
głowa. ChociaŜ nienawidzi balów, czuje lekka ulgę. 
Piotr moŜe działać, aby znów wyrównać brak równowagi. To sprawia mu ulgę. 

Pomocna dla związku podczas wyrównania zła jest sytuacja, w której Ŝąda się mniej, niŜ zostało 
wyrządzone. Jeśli ktoś czyni więcej, aby wyrównać zło, wówczas druga osoba słusznie czuje, iŜ 
znów powinna zrobić coś złego dla równowagi i spirala moŜe zacząć nakręcać się na nowo. 
Kto  jest  za  dobry  na  to,  by  Ŝądać  wyrównania,  na  przykład  wspaniałomyślnie  wybaczając, 
głęboko  szkodzi  związkowi,  gdyŜ  uniewaŜnia  istniejącą  potrzebę  wyrównania,  a  winnemu  nie 
daje  szansy  na  zadośćuczynienie.  W  ten  sposób  dodatkowo  powiększa  brak  równowagi. 
Wprawdzie  jest  ofiarą,  lecz  z  drugiej  strony  stawia  się  nad  sprawcą,  wybaczając  mu.  Pokazuje 
się jako lepszy człowiek, ale niekoniecznie nim jest.

 

Dzieci czy kariera? 

Beata i Marcin są od trzech lat parą. Łącząca ich miłość jest duŜa. Beatę całkowicie absorbuje 
praca. Aby awansować, coraz dłuŜej musi przebywać za granicą. 
Stopniowo Marcin pragnie mieć z Beatą dziecko. Kobieta wzbrania się. Po pierwsze, uwaŜa, iŜ w 
dzisiejszych  czasach  niebezpiecznie  jest  rodzić  dzieci.  Po  drugie,  nie  chce  ryzykować  swej 
zawodowej kariery. 

Związek  między  męŜczyzną  i  kobietą,  łącząca  ich  seksualność  nie  stanowią  celu  samego  w 
sobie.  Jeśli  biologiczny  instynkt  nie  ma  przeszkód,  dąŜy  do  posiadania  potomstwa  jako 
naturalnej kontynuacji związku dwojga ludzi. Jest więc rzeczą naturalną, gdy w męŜczyźnie lub 
kobiecie obudzi się kiedyś Ŝyczenie posiadania wspólnego dziecka. 
A co się dzieje, jeŜeli ktoś nie chce dziecka? 
Jak  pokazują  terapie  rodzinne,  w  takim  przypadku,  jaki  przedstawiono  powyŜej,  decydujące  są 
nie tylko osobiste powody i decyzje. 
Wszyscy otrzymaliśmy Ŝycie od naszych rodziców. Działa w nas ogromna siła, aby przekazać je 
dalej. Ta biologiczna siła jest o wiele większa niŜ wola pojedynczej jednostki. Aby móc się jej 
oprzeć,  jednostka  ta  potrzebuje  przekonywających  powodów.  A  one  wypływają  z  więzi  danej 
osoby ze swą rodziną i odbijają się na decyzji o bezdzietności, celibacie lub sterylizacji. Jak się 
odbije na związku Marcina i Beaty? Jeśli w takich okolicznościach Marcin rozstanie się z Beatą, 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

15 

będzie to „w porządku", gdyŜ Ŝaden partner nie moŜe wymagać, aby druga osoba z jego powodu 
rezygnowała  z  dziecka.  Partner,  który  nie  chce  dziecka,  bądź  nie  moŜe  go  spłodzić,  względnie 
nie  moŜe  zajść  w  ciąŜę,  nie  ma  prawa  do  tego,  aby  druga  osoba  została  z  nim,  jeśli  pragnie 
dziecka.  Musi  pozwolić  jej  odejść.  Wszystko  inne  sprzeciwiałoby  się  zasadniczemu  sensowi 
związku. Jeśli jednak Marcin zostanie z Beatą i z tego względu nie będzie mieć własnych dzieci, 
wówczas sprawi jej szczególny prezent. 
Gdy  obydwoje  partnerów  decyduje  się  na  bezdzietność,  osłabia  to  ich  więź.  Natomiast 
bezdzietność nie zamierzona, jest dla par cięŜkim losem. Jeśli będą go nieść wspólnie, wówczas 
los ten ich połączy. 
W związku z bezdzietnością, warto przemyśleć kolejną wypowiedź Hellingera: 

„Jeśli  się  na  coś  decydujemy,  z  reguły  musimy  zrezygnować  z  czegoś  innego.  To,  na  co  się 
decydujemy,  jest  tym,  co  będzie  realizowane...  JeŜeli  pogardzamy  rzeczą  niezrealizowaną, 
wówczas  zabiera  ona  coś  z  tego,  co  wybraliśmy.  Staje  się  tego  mniej.  Gdy  doceniamy  rzecz 
niezrealizowaną,  choć  jej  nie  wybieramy,  wówczas  dodajemy  coś  do  tego,  co  wybraliśmy. 
Kobiety, które są świadome straty i świadomie z tego rezygnują (z dzieci i in.) oraz świadomie 
się  na  to  zgadzają,  zachowują  swą  kobiecość,  przenosząc  ją  w  nowy  zakres.  Zyskuje  to  inną 
jakość.  Poprzez  świadomą  rezygnację  zostaje coś pozyskane. To, czego nie wybrałem, zaczyna 
działać, gdy to doceniam, nawet jeśli sam tego nie realizuję". 

Kto  w  Ŝyciu  zdecyduje  się  na  jedną  alternatywę  (np.  rodzicielstwo  lub  nie),  powinien  takŜe 
uszanować  drugą.  Kobieta  lub  męŜczyzna,  którzy  nie  mają  dzieci,  nie  będą  więc  gardzić 
matkami i ojcami. Kto dewaluuje nie wybraną alternatywę - matki i ojców - aby mieć poczucie, 
iŜ dokonał „właściwej" decyzji, staje się ograniczony. Kto dopuszcza ból z powodu tego, co go 
ominęło - zyskuje szersze horyzonty myślowe. 

Aborcja jako naruszenie związku 

Sylwia  i  Paweł  są  parą.  Obydwoje  studiują.  Nagle  Sylwia  zachodzi  w  ciąŜę.  MoŜe  kiedyś 
posiadanie dziecka uwaŜaliby za wspaniałą rzecz, lecz teraz, gdy przed sobą mają jeszcze kilka 
semestrów nauki? A co z pieniędzmi dla trzech osób, jeśli nawet teraz czasem się nie przelewa! A 
ich rodzice teŜ nie będą zachwyceni tak wczesnym potomstwem. Z cięŜkim sercem decydują się 
na aborcję. 
Gdy  Paweł  odbiera  płaczącą  Sylwię  od  ginekologa,  bierze  ją  w  ramiona  i  obiecuje:  „Jeszcze 
będziemy mieć ze sobą duŜo dzieci". 
Związek między Pawłem i Sylwią bardzo szybko się zmienia. JuŜ nie rozumieją się tak dobrze, jak 
na początku i coraz częściej się kłócą. 

KaŜda  aborcja  chwieje  związkiem,  który  do  tej  pory  był  nienaruszony.  Aborcja  to  przełom, 
naruszenie dotychczasowej więzi. 
Spłodzenie dziecka jest dla pary elementarnym przeŜyciem. Terapie rodzinne ukazują, iŜ aborcje 
są regularnie odbierane jako krzywda i wina. Na instancji w naszym wnętrzu, która to odczuwa, 
nie moŜna wywrzeć wraŜenia argumentami i usprawiedliwieniami, gdyŜ działa ona niezaleŜnie. 
We wnętrzu pozostaje rana. 
To,  co  się  odczuwa  potajemnie,  moŜna  wprawdzie  stłumić,  lecz  wpływ  tego  ujawnia  się  na 
zewnątrz w działaniach. Sylwia i Paweł od tego czasu kłócą się. Czują napięcie, jakie wywołała 
w nich aborcja. 
Usunięcie  ciąŜy  wewnętrzna  instancja  przewaŜnie  odbiera  równieŜ  jako  decyzję,  wymierzoną 
przeciw partnerowi. Sylwia podejmuje decyzję przeciw Pawłowi, gdy usuwa swe dziecko. Paweł 
decyduje się przeciw Sylwii, poniewaŜ nie chce jej dziecka. 
I  ta  wewnętrzna  instancja  poszukuje wyrównania. Czasem ceną za aborcję jest rozpad związku 
lub  ustąpienie  z  niego  seksualności.  Poza  tym,  osoba  czuje  potajemny  wyrzut  w  stosunku  do 
swego partnera, choć powierzchownie istnieje zgoda.

 

Kto  chce  uzdrowić  ranę,  musi  się  rozprawić  z  rzeczywistością  aborcji.  Istniało  dziecko,  które 
zostało  spłodzone,  jednak  później  nie  mogło  przyjść  na  świat.  Terapie,  na  których  takŜe 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

16 

zastępuje  się  nienarodzone  dziecko,  a  zastępca  odczuwa w jego imieniu, pomagają uczynić ten 
krok. 
Tam następuje konfrontacja z tym, co się stało. Jest to bolesne i jednocześnie kojące. 
Oto słowa, jakie Hellinger wypowiedział kiedyś do rodziców po takiej terapii: 

„Potrzeba  czasu,  aŜ  nadejdzie  ból.  Wtedy  zróbcie  dla  niego  miejsce  ze  względu  na  dziecko. 
Dziecku moŜna takŜe przez pewien czas zrobić miejsce w swym Ŝyciu. Na przykład moŜecie mu 
pokazać  jego  rodzeństwo,  wewnętrznie,  a  przez  rok  pokaŜecie  mu  piękne  rzeczy  na  świecie. 
Jednak  później  musi  juŜ  umrzeć.  Wina  musi  po  pewnym  czasie  minąć.  A  później  nikt  juŜ  nie 
będzie o tym rozmawiać. Dziecko będzie mieć swój spokój, a wy popatrzycie naprzód". 

Od teściów nie moŜna uciec 

Katarzyna  i  Artur  po  raz  pierwszy  chcą  razem  obchodzić  Wigilię.  Artur  kupił  drzewko  i 
boŜonarodzeniowe  świeczki.  Katarzyna  zaopatrzyła  się  w  sklepach  we  wszystkie  moŜliwe 
choinkowe ozdoby. Teraz obydwoje chcą przystroić drzewko. 
Katarzyna z poświęceniem wiesza na choince czerwone bombki i słomiane gwiazdy. Artur krzywi 
się:  „Nie  masz  niczego  innego?  U  nas  w  domu  cale  drzewko  było  przybrane  na  srebrno". 
Katarzyna  wyjaśnia  mu,  iŜ  prawdziwa  boŜonarodzeniowa  choinka  ma  czerwone  bombki  i 
słomiane gwiazdy. Zawsze tak było u nich w domu. 
Gdy Artur wypakowuje z torby elektryczne boŜonarodzeniowe świece. Katarzynie niemal odbiera 
mowę:  „Chyba  nie  chcesz  powiesić  tych  niegustownych  rzeczy  na  drzewku?"  „Co  znaczy 
niegustownych?  U  nas  zawsze  na  choince  były  elektryczne  świeczki.  Jest  to  o  wiele  bardziej 
praktyczne",  odpiera  Artur.  „Praktyczne!  BoŜe  Narodzenie  nie  musi  być  praktyczne..."                   
I wybucha gwałtowna dyskusja. 

Artur  i  Katarzyna  są  zszokowani.  KaŜde  z  nich  ma  jasne  wyobraŜenie  o  tym,  jak  naleŜy  ubrać 
choinkę. Naturalnie tak jak to się robiło w ich rodzinach! I nagle druga osoba, z którą tak wiele 
łączy i która jest tak bliska, ma całkiem inne pomysły. Jest to jak kubeł zimnej wody. 
Obydwoje oczywiście uwaŜają zwyczaje i zasady panujące w ich rodzinach za właściwe, dlatego 
chcą  je  kontynuować  w  swym  nowym  domu.  Ale  druga  strona  tego  nie  chce!  Wobec  tego 
rozczarowania,  najłatwiej  jest  posądzić  partnera  o  złą  wolę  lub  podwaŜyć  wartość  jego 
pomysłów. 
Teściowie, jeszcze więcej - cała rodzina partnera jest „współpoślubiona", gdyŜ partner wnosi do 
wspólnego  Ŝycia  zasady  i  tradycje  swojej  rodziny.  KaŜdy  jest  święcie  przekonany  o  tym,  iŜ 
zasady, które dotychczas uwaŜał za dobre, są tymi właściwymi. Zatem zasady drugiej osoby są 
błędne. (Naturalnie odnosi się to takŜe do sytuacji, w której para nie jest małŜeństwem!) 

„Aby związek dwojga ludzi się powiódł, kaŜdy z partnerów musi opuścić swą rodzinę. Nie tylko 
w sensie zewnętrznym. KaŜdy musi zrezygnować z niektórych zasad, które funkcjonują w jego 
rodzinie, a z partnerem uzgodnić nowe, które, Ŝe tak powiem, oddadzą sprawiedliwość! obydwu 
rodzinom. Na tej nowej płaszczyźnie para moŜe Ŝyć w serdecznym związku. Niektórzy mówią: 
«Moja rodzina jest OK., ale rodzina partnera jest zła». Na związek dwojga ludzi działa to niczym 
trucizna Kto poślubia partnera, musi poślubić takŜe jego rodzinę. To znaczy, Ŝe musi szanować i 
kochać  jego  rodzinę,  jak  gdyby  był  to  sam  partner.  Tylko  wtedy  miłość  ta  moŜe  się  udać". 
(Hellinger) 

Naturalnie  zasady  wychowania  dzieci  róŜną  się  w  poszczególnych  rodzinach.  Nie  jest  dobrze, 
gdy w wychowaniu dominują jedynie zasady z jednej rodziny. 

Mariola  i  Dariusz  idą  wraz  ze  swym  siedmioletnim  synkiem  do  włoskiej  restauracji.  Filip 
zamawia  sobie  spaghetti.  Zaledwie  zaserwowano  makaron,  a  chłopiec  juŜ  kroi  go  noŜem  i 
widelcem  na  małe  kawałki.  Dariusz  zdenerwowany  jęczy:  „Kiedy  wreszcie  ten  chłopak  nauczy 
się porządnie jeść spaghetti łyŜką i widelcem? " Filip spogląda na swą matkę. 
Jednak  Mariola  kiwa  tylko  głową  i  mówi:  „Jedz  dalej  Filipie.  U  nas  w  domu  takŜe  krojono 
spaghetti. Wtedy moŜna je łatwiej zjeść, nieprawdaŜ? " 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

17 

Jak je się spaghetti? Kto ma rację, Mariola czy Dariusz? 
To pytanie jest błędne! Nie chodzi przecieŜ o słuszność lub błędność, lecz o to, kto postawi na 
swoim, czy mogą być waŜne dwie zasady, czy teŜ trzeba ustalić między sobą nowe zasady. Jeśli 
jedna osoba przeforsuje swe zdanie, dzieje się to zawsze kosztem drugiej i nie wywiera dobrego 
wpływu na parę i dzieci. 
W  krótkiej  historii  Hellinger  opowiada,  co  mówi  pewien  nauczyciel  na  temat  zasad  we 
właściwym wychowaniu: 

„1.  W  wychowaniu  swych  dzieci,  ojciec  i  matka  uwaŜają  za  właściwe  to,  co  w  ich  rodzinach 
było właściwe lub czego brakowało. 
 2.Dziecko słucha i uznaje za słuszne to, co dla jego obydwojgu rodziców jest słuszne lub czego 
im brakuje. 
 3.Jeśli jeden z rodziców chce postawić na swoim w sprawach wychowania, dziecko sprzymierza 
się z tym, który ulega". 
 

 

Impulsy: Dawne związki / zasady we własnej rodzinie 

Dawni  partnerzy  nieświadomie  odgrywają  waŜną  rolę  dla  naszego  dalszego  Ŝycia.  Dlatego 
celowe jest, aby dowiedzieć się więcej prawdy na ten temat. 
Kto naleŜy do męŜczyzn, kobiet twojego Ŝycia? 
Które rozstania były nagłe i / lub kończyły się kłótnią? 
Czy istnieje ktoś, z kim wprawdzie „skończyłeś", ale czujesz się z nim związany? 
Czy jest ktoś, kogo najchętniej wykreśliłbyś ze swojego Ŝycia? 
Wyobraź sobie przed oczyma duszy szereg twych byłych partnerów lub partnerek. 
Z kim pozostajesz w zgodzie? Z kim nie? 
WaŜne jest dla naszego związku i dla wychowania dzieci, abyśmy zaakceptowali zasady z naszej 
rodziny i rodziny naszego partnera, względnie ustanowili nowe wspólnie z naszym partnerem. W 
tym celu koniecznie powinniśmy te zasady trochę zbadać. 
Jakie reguły często słyszałeś jako dziecko od swych rodziców? 
Jakie reguły były u ciebie w domu „niepisanymi prawami"? 
Które zasady we wspólnym Ŝyciu są dla ciebie waŜne? Które nie tak bardzo? 
Które zasady w wychowaniu są dla ciebie waŜne? Które nie tak bardzo? 
Gdzie róŜnią się twoje zasady wychowawcze od zasad twego partnera? 
Czy stawiasz na swoim? Czy twój partner? 
Jak się przy tym czujesz? 
Czy istnieją reguły, które obydwoje musicie „wymyślić" na nowo? 
 
 

background image

 

18 

Rozdział 3 

nagle było ich troje: Od pary do rodziny 

Klaudia i Tomasz są od trzech lat parą. Teraz Klaudia jest w ciąŜy i oczekuje dziecka. Obydwoje 
są z tego powodu bardzo szczęśliwi. Rodzina równieŜ cieszy się z potomstwa. 
Gdy  wspólna  przyjaciółka  pyta  ich,  czy  nie  boją  się  zmian  w  swym  Ŝyciu,  Klaudia odpowiada: 
„No cóŜ, tak wiele przecieŜ się nie zmieni. Sn początku nie będziemy chyba przesypiać nocy. Po 
urlopie  macierzyńskim  będę  pracować  na  pól  etatu,  ale  ogólnie  rzecz  biorąc  większość  rzeczy 
pozostanie po staremu. 
RównieŜ i Tomasz nie widzi Ŝadnych zbliŜających się duŜych zmian. .. Ot będzie nas troje! A jeśli 
będziemy coś przedsiębrać, dziecko weźmiemy po prostu ze sobą ". 

Pary,  które  mają  juŜ  jedno  lub  kilkoro  dzieci,  będą  się  uśmiechać  czytając  o  oczekiwaniach 
Klaudii  i  Tomasza.  Być  moŜe  przeniosą  się  myślami  w  przeszłość,  kiedy  przed  narodzeniem 
pierwszego  dziecka  w  podobnie  naiwny  sposób  myśleli  o  swej  wspólnej  przyszłości  we trójkę. 
Wówczas  nie  mogli  sobie  tego  wyobrazić,  iŜ  narodziny  dziecka  radykalnie  zmieniają  Ŝycie 
męŜczyzny i kobiety. 
„Spotyka  to  nas,  gdy  wydajemy  na  świat  dzieci.  I  poniewaŜ  jest  niezmiernie  trudno  wyobrazić 
sobie we wczesnym stanie niewinności tę dojrzałą, przepełnioną troskami i odpowiedzialnością 
przyszłość,  wszystkie  decyzje,  które  w  tym  stanie  podjęliśmy,  są  do  pewnego  stopnia 
oszukiwaniem  samego  siebie.  Niezawodnie  obowiązują  tu  tylko  dwie  zasadnicze  reguły,  Ŝe  z 
dziećmi  wszystko  jest  inne  niŜ  bez  nich;  Ŝe  nie  istnieje  idealna  pora  na  ich  narodziny"  -  pisze 
Susanne Gaschke w swojej ksiąŜce „Wieczny rodzinny dramat. Z dziećmi jest wszystko inaczej 
niŜ bez nich". 

Gdy para staje się rodzicami 

Iza  i  Max  stają  przed  łóŜeczkiem  swego  trzymiesięcznego  dziecka  i  nie  mogą  wyjść  z  podziwu. 
Naraz  leŜy  taki  mały  człowiek.  Iza  i  max  spoglądają  na  siebie  z  pewna  doza  dumy.  To  ich 
dziecko. Teraz są rodzicami! 

Poprzez narodziny dziecka, para staje się rodzina z ojcem matką i dzieckiem. Jest to radykalna 
zmiana. Do związku dwojga ludzi dochodzi związek między rodzicami i dzieckiem. MęŜczyzna i 
kobieta stają się ojcem i matką. 
Dopóki  para  jest  tylko  we  dwójkę,  najwaŜniejszą  osoba  jest  partner.  Z  nim  pragnie  się  dzielić 
Ŝycie,  do  niego  wszystko  się  odnosi.  PrzewaŜnie  juŜ  w  trakcie  ciąŜy,  dziecko  doswiadcza  się 
jako  nowej  osoby  w  związku.  Najpóźniej  wraz  z  narodzinami  potomka,  ze  związku  dwóch 
partnerów powstaje związek trzech osób. 
Gdy dziecko pojawi się juŜ na świecie, wiele rzeczy ulega zmianie. Związek między rodzicami a 
dzieckiem, właśnie na początku jest o wiele bardziej intensywny niŜ związek dwojga ludzi, gdyŜ 
maleństwo jest bezradne i potrzebuje całkowitej uwagi. 
Matka pełni przy tym role najbliŜszej osoby, natomiast męŜczyzna – rolę dawcy. Z jednej strony 
jest to uwarunkowane społecznie. Gdy przykładowo istnieje za mało Ŝłobków, matka niechybnie 
musi o wiele dłuŜej przez cały dzień troszczyć się o dziecko, niŜ gdyby było tych Ŝłobków duŜo. 
A  kiedy  kobieta  w  dawniejszych  czasach  rodziła  piętnaścioro  dzieci,  wówczas  męŜczyzna,  czy 
tego chciał czy nie, był zepchnięty do roli dostawcy. 
JednakŜe ewidentnie istnieją takŜe przyczyny natury biologicznej, iŜ matka czuje silną skłonność 
do troszczenia się o swoje dziecko. Urosło ono w jej brzuchu. Odczuwała jego pierwsze ruchy, z 
jej  ciała  pobierało  substancje  odŜywcze  do  swego  wzrostu.  Ona  rodzi  je  i  mimo  wszystkich 
osiągnięć  nowoczesnej  medycyny,  ryzykuje  przy  tym  swym  Ŝyciem.  Ma  piersi,  które  dają 
dziecku pierwszy  naturalny pokarm. W ten sposób matka posiada szczególnie bliski stosunek z 
dzieckiem. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

19 

Dlatego  to  przewaŜnie  matka  zostaje  w  domu  z  dzieckiem  i  nadal  pozostaje  z  nim  w  tym 
serdecznym związku i troszczy się o nie. Ojciec, który pracuje i duŜo czasu spędza poza domem, 
znajduje się trochę poza tym intensywnym związkiem między matką a dzieckiem. 
Właśnie w pierwszym okresie po narodzinach, niemowlę wymaga od pary całej jej siły. Prawie 
nie  ma  juŜ  czasu  na  pielęgnowanie  związku  tak,  jak  się  to  zwykło  robić  przed  narodzinami 
dziecka.  Obydwoje  są  dla  siebie  tylko  ojcem  i  matka  i  całkowicie  pochłania  ich  nowa  rola. 
Widoczne jest to wówczas, gdy mąŜ dla kobiety takŜe staje się „tatą” lub „tatusiem”, natomiast 
Ŝona dla męŜa „mamą” lub „mamusią”. 

Monika i Marek maja pierwsze dziecko. Maksymilian jest „krzykaczem”. JuŜ zaraz po urodzeniu 
krzyczy, jakby ktoś obdzierał go ze skóry i nie daje się uspokoić. Później na sali płacze o wiele 
częściej i dłuŜej niŜ inne noworodki. RównieŜ w domu jest bardzo niespokojny i duŜo krzyczy. 
Cicho zachowuje się tylko wtedy, gdy Monika nosi go na rękach. Dlatego młoda mama postarała 
się  o  nosidełko  i  prawie  cały  dzień  ma  chłopca  przy  sobie.  TakŜe  w  nocy  Maksymilian  jest 
niezwykle  meczący.  Prawie  co  godzina  płacze,  a  Monika  z  Markiem  noszą  go  na  zmianę.  Po 
kilku  tygodniach  małŜeństwo  dzieli  się  ‘nocnym  dyŜurem”.  Maksymilian  jest  starszy,  ale 
sytuacja niewiele się zmienia. Pozostaje dzieckiem, które potrzebuje duŜo uwagi i nie przesypia 
całej nocy. 
W pierwsze urodziny Maksymiliana Monika i Marek są niemal u kresu sił. 

Monika  i  Marek  potrzebują  dla  dziecka  całej  swojej  siły.  Znajdują  się  w  trudnej  fazie  i  są 
całkowicie  pochłonięci  rola  matki  i  ojca.  Prawie  nie  pozostaje  czasu  ani  miejsca  dla  nich  i  ich 
związku. 
Młoda  parka  wciąŜ  ze  sobą  grucha.  To  wczesne  stadium  związku  (Przynajmniej  większość 
czasu), rodzice zostawili za sobą. Wkroczyli w nowy, powaŜny etap. Troska o dzieci właśnie w 
pierwszych  miesiącach  Ŝycia,  wymaga  często  wszystkich  sił.  Decydujący  dla  jakości  związku 
jest  wewnętrzny  stosunek  wobec  siebie.  Osoby  stojące  z  boku  często  mogą  bardziej  się  tego 
domyślić, odczytać z drobnych gestów niŜ rzeczywiście zaobserwować. 
Związek  dwojga  ludzi  jest  źródłem  i  podstawa  wspólnego  Ŝycia  we  trojkę.  Gdy  kobieta  i 
męŜczyzna zwracają uwagę tylko na dziecko, a przez to tracą z oczu drugą osobę, cierpi na tym 
ich  związek.  Jeśli  kobieta  w  swym  męŜczyźnie  widzi  tylko  ojca  swych  dzieci,  a  męŜczyźni  w 
kobiecie tylko matkę, wówczas przepadło coś decydującego. 
Rodzicielstwo  kryje  w  sobie  niebezpieczeństwo,  iŜ  będziemy  rozmawiać  tylko  z  dziećmi  lub  o 
dzieciach.  Poza  tym  zniknie  to,  co  było  wspólne.  Kobieta  stanie  się  niezadowolona,  Ŝe 
męŜczyzna za mało pomaga w domu i za mało w nim przebywa. MęŜczyzna będzie się skarŜył, 
iŜ kobieta nie interesuje się nim ani seksem. śaden związek długo tego nie wytrzyma i rozpadnie 
się. 
Aby pielęgnować lub na nowo osiągnąć dobry związek jako męŜczyzna i kobieta, konieczny jest 
przede  wszystkim  czas.  Moniki  i  Marek  potrzebują  dla  siebie  czasu,  w  którym  obydwoje  nie 
będą  musieli  wypełniać  roli  rodziców.  Będzie  to  czas  spędzony  ze  sobą  bez  Maksymiliana, 
obojętne, czy zorganizują coś wspólnie we dwoje, czy te; będą mieć wolne chwile w tygodniu, 
kiedy Maksymilian jest na przykład u babci. 
Naturalnie w dzisiejszych czasach moŜna spotkać coraz więcej samotnych matek, co wiąŜe się z 
najprzeróŜniejszymi powodami. Ali większość z nich odczuwa samotne wychowywanie dziecka 
najpierw  jako  niedostatek,  który  ze  wszystkich  sił  próbują  wyrównać.  TakŜe  i  samotne  matki 
potrzebują  dla  siebie  czasu,  aby  mogły  odpocząć  bez  dziecka,  być  moŜe  jeszcze  bardziej  niŜ 
para, która wzajemnie się wspiera. 
Dopiero  dzięki  parze  powstają  dzieci.  Dlatego  związek  dwojga  ludzi  ma  pierwszeństwo  przed 
związkiem rodzice - dziecko. 
Lub jak wyraŜa to Bert Hellinger: „...ich miłość jako pary poprzedza miłość jako rodziców. Jak 
korzenie  drzewo,  tak  ich  miłość  jako  pary  niesie  i  karmi  takŜe  ich  miłość  jako  rodziców  do 
dziecka". 
Dla  Moniki  i  Marka  waŜne  jest,  aby  nie  stracić  z  oczu  związku  z  powodu  prawdziwego 
rodzicielskiego szczęścia (lub rodzicielskiej frustracji), lecz go pielęgnować. Para, która dobrze 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

20 

ze sobą Ŝyje, czerpie sił ze swego związku. Tak więc dobry związek jest najlepszą podstawą di 
wychowywania dzieci. 
W  takiej  rodzinie,  siła  do  trosk  o  dzieci  Ŝywi  się  miłością  i  szacunkiem  między  męŜczyzną  i 
kobietą. Im lepszy jest związek, tym lepiej rodzice mogą współdziałać dla dobra dziecka. Bycie 
parą podsyca bycie rodzicami. A dzieci, które widzą, iŜ rodzice traktują się z miłością, czują się 
bezpieczne. 
Na  kursie  Berta  Hellingera,  pewna  kobieta  opowiada,  jak  trudno  jest  jej  przyznać  pierwsze 
miejsce swemu związkowi. Jej pierwszy impuls idzie do dziecka, gdy syn czegoś od niej chce. 
Często ma poczucie. iŜ jej związek na tym cierpi. Bert Hellinger odpowiada jej: „Dam ci małą 
wskazówkę. Gdy zajmujesz się synem, zajmij się w osobie syna jego ojcem. Jednocześnie". 
Tak  kobieta  zbliŜa  się  więc  takŜe  do  swego  męŜa,  jeśli  ma  serdeczny  kontakt  z  ich  wspólnym 
dzieckiem.  Rodzice  spotykają  się  w  osobach  swych  dzieci.  Jeśli  będą  tego  świadomi,  zamiast 
ograniczeni staną się w swej miłości bardziej ubogaceni. 

Dzieci kochają swych rodziców bezwarunkowo 

Irena  jest  dzieckiem  adoptowanym.  Zaraz  po  jej  urodzeniu,  matka  oddalają  do  domu  dziecka. 
Gdy dziewczynka miała trzy lata, została adoptowana przez pewną rodzinę. 
Przybrana  matka  uwaŜała  imię  Irena  za  zbyt  staromodne  i  kazała  Irenę  przemianować  na 
Katarzynę. 
Irena  /Katarzyna  była  niespokojnym  i  mało  skoncentrowanym  dzieckiem.  Jej  przybrani  rodzice 
nie  dawali  sobie  z  nią  rady i kiedy miała dziewięć lat, z powrotem oddali ją do domu dziecka. 
Dopiero w tym czasie Irena / Katarzyna dowiedziała się, Ŝe była adoptowana. 
Gdy  w  wieku  osiemnastu  
lat  została  zwolniona  z  domu  dziecka,  odszukała  swych  przybranych 
rodziców,  aby  wyjaśnić  sprawę  swego  pochodzenia.  Dowiedziała  się  od  nich,  Ŝe  Irena  to  jej 
prawdziwe imię. Ze świadectwem urodzenia poszła do urzędu stanu cywilnego, imię Katarzyna z 
powrotem  zmieniła  na  Irena  i  udała  się  na  poszukiwanie  swej  matki.  Wypytywała  w  urzędzie 
opieki  nad  nieletnimi,  w  którym  zgłoszono  jej  narodziny. Pisała listy do kobiet, które w czasie, 
gdy  się  urodziła,  nosiły  to  samo  imię  jak  jej  matka  i  były  zameldowane  w  pobliŜu  szpitala 
połoŜniczego. śadna z tych kobiet nie dała się poznać jako jej matka. 
Tymczasem Irena ma 28 lat i dalej szuka swej matki. 

Tęsknota  za  biologicznymi  rodzicami  jest  czymś,  co  nie  ustaje.  Adoptowane  dzieci  dręczy 
elementarna potrzeba poznania prawdziwych rodziców. Nieślubne dzieci chcą wiedzieć, kto jest 
ich  ojcem.  To  palące  pragnienie  moŜe  się  wydawać  niewyobraŜalne  dla  tego,  kto  wychowywał 
się z własnymi rodzicami. 
Dlaczego  ta  tęsknota  jest  tak  duŜa?  Dlaczego  adoptowane  dzieci, które szczęśliwie wychowują 
się w swych adopcyjnych rodzinach, szukają swych biologicznych rodziców? 
Stosunku  między  rodzicami  a  dziećmi  nie  da  się  porównać  z  niczym  innym.  Jest  jedyny  w 
swoim rodzaju i niepowtarzalny. 
KaŜdy inny związek moŜna z rozmysłem zakończyć. MoŜna rozstać się z przyjaciółmi, męŜami i 
Ŝonami.  Jednak  to,  co  w  głębi  wiąŜe  rodziców  i  dzieci,  róŜni  się  od  wszystkich  innych 
osobistych  związków.  Kto  jest  ojcem  lub matką, pozostanie nim / nią dla swego dziecka przez 
całe  Ŝycie.  TakŜe  i  dziecko  zawsze  będzie  dzieckiem  swoich  rodziców.  Te  szczególne  więzy 
między rodzicami a dziećmi są nierozerwalne. 

Trzyletnia  Paulina  szarpie  swego  tatę  za  kurtkę.  Robi  powaŜną  miną.  „Tato,  chcę  ci  coś 
powiedzieć, ale nikt nie moŜe tego usłyszeć ". A więc Paulina wdrapuje mu się na kolana. Pełna 
zachwytu patrzy na swego tatę promiennym wzrokiem. Późnej szepcze mu na ucho: „ Tata, gdy 
będę duŜa, zostanę twoją Ŝoną". 

Dzieci  Ŝywią  do  swych  rodziców  bezgraniczną  miłość.  Im  są  młodsze,  tym  bardziej  miłość  ta 
wychodzi na jaw. Dzieci, które biegną naprzeciw swym rodzicom z promieniejącymi oczami, na 
policzkach  składają  im  lepkie  pocałunki  lub  szepczą  na  ucho:  „Taaak  cię  kocham".  Rodzice 
wiedzą o tej miłości swych dzieci. Spotykają się z nią dzień w dzień. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

21 

Gdy dzieci są starsze, wydaje się, iŜ ta miłość zanika. Pięciolatka mówi: „ Mama, jesteś głupia!", 
dziesięciolatek  szorstko  odrzuca  pieszczoty  i  uściski,  piętnastolatka  jest  zasadniczo  przeciw 
swym rodzicom.  
I gdy się rozejrzymy, odkryjemy wiele rodzin, w których stosunek między rodzicami i dorosłymi 
dziećmi jest obciąŜony lub mocno zakłócony. 
Miłość  dziecka  do  rodziców  wydaje  się  być  czymś  przejściowym,  przelotnym.  Rodzice  mają 
dlatego niekiedy poczucie, iŜ muszą pozyskać miłość swych dzieci i na nią zasłuŜyć. Lub zadają 
sobie szczególny trud, aby tej miłości sprostać. Czynią wiele, by tylko nie stracić miłości swego 
dziecka. 
Starania te wspiera szereg terapeutycznych modeli. Ich przedstawiciele wychodzą z załoŜenia, iŜ 
dziecku  nie  pozostaje  nic  innego,  jak  tylko  kochać  swych  rodziców.  Aby  przeŜyć,  zaleŜne  i 
będące w potrzebie dziecko musi dostosować się do swych rodziców, ich postępowania i Ŝyczeń. 
PoniewaŜ potrzebuje opieki rodziców, czyni wszystko, aby ją zyskać i tym samym się zdradza. 
Tak więc dzieci są poszkodowane z powodu swych warunków rodzinnych i potajemnie złoszczą 
się na rodziców. 
Kto słyszy o tym będąc ojcem czy matką, prawie naturalnie odczuwa wyrzuty sumienia. Jest to 
przecieŜ  okropne  wyobraŜenie:  Istnieje  mała,  niewinna,  zaleŜna  istota,  która  ze  strachu 
„skrzywia  się",  aby  dogodzić  rodzicom.  A  po  drugiej stronie są ci źli, czyli rodzice, którzy nią 
manipulują i ją „skrzywiają". 
Jednak  ten  sposób  widzenia  nie  we  wszystkich  wymiarach  oddaje  sprawiedliwość  stosunkowi 
rodzice - dzieci, gdyŜ kto dzisiaj jest rodzicem, wczoraj sam był dzieckiem swych rodziców. A 
obecne dzieci będą jutro rodzicami. Ten biegun, który mówi o tym, iŜ dzieci potrzebują opieki i 
dostosowują  się,  istnieje  i  jest  waŜny,  ale  stanowi  tylko  jedną  stronę  tego  stosunku  -  stronę 
negatywną. 
Drugi biegun stosunku między rodzicami a dziećmi jest pozytywny. W czasie terapii rodzinnych 
wciąŜ dostrzegamy, iŜ miłość dzieci do rodziców jest o wiele większa, niŜ większość z nas sobie 
uświadamia. Gdy spojrzymy wystarczająco głęboko do korzeni więzi dzieci i rodziców, ukazuje 
się nam głęboka i naturalna miłość dzieci do rodziców. 
Dzieci  kochają  ojca  i  matkę  miłością  bezwarunkową,  z  ogromną  siłą  i  oddaniem.  Jeśli  to 
konieczne, dzieci są gotowe na poświęcenie swego Ŝycia dla rodziny. Przez całe Ŝycie pozostają 
głęboko związane z rodzicami i rodziną. Ta więź jest niezaleŜna od aktualnego kontaktu, a więc 
na przykład od tego, u kogo wychowuje się dziecko oraz od powierzchownych uczuć („Mojego 
ojca lubię, ale matkę nie".). 
Rodzice,  którzy  wiedzą  o  tej  dziecięcej  miłości,  mogą  się  rozluźnić,  gdyŜ  nie  muszą  na  nią 
zasługiwać. 
Ale  dlaczego  w  takim  razie  istnieją  kłopoty  z  dziećmi?  Rodzice  dokładają  wszelkich  starań, 
jednakŜe dzieci są krnąbrne i uparte. Wydaje się, iŜ nie da się tego pogodzić z miłością. Gdzie 
ma ona tkwić? 
JuŜ  tradycyjna  integralna  terapia  rodzinna  wykazała,  iŜ  miłość  dzieci  do  rodziców  nie  zawsze 
jest widoczna na zewnątrz. Istnieje w ukryciu pod codzienną powierzchnią. Czasami ukazuje się 
właśnie w zachowaniu, które sprawia wraŜenie nieczułego i całkowicie przeciwstawnego. 

Marek  nie  pozwala  swym  rodzicom  na  odpoczynek.  WciąŜ  wierci  się  i  skacze  jak  pajac.  Nie 
potrafi spokojnie usiedzieć w miejscu ani się skoncentrować. Nieustannie coś upuszcza na ziemię 
lub psuje. Gdy jego matka i ojciec rozmawiają, ciągle im przerywa. 
Ania i Romek, jego rodzice, są zrozpaczeni. Zadają sobie pytanie, co robią źle. Ania skarŜy się 
przed  swą  przyjaciółką  na  swoje  zmartwienie:  „Zwariujemy  z  tym  Markiem.  Próbujemy 
przemawiać do niego po dobroci i ostro, ale nic nie pomaga. Tak nas absorbuje, iŜ na nic poza 
tym  nie  mamy  czasu.  Codziennie  łajam  go  sto  razy,  ale  na  próŜno.  MoŜe  powinien  zmienić 
przedszkole. Wcześniej taki nie był". 

Marek  doprowadza  swych rodziców do rozpaczy. Coś jest z nim nie w porządku. MoŜe jest to 
defekt neurologiczny? 
Ania i Romek zapomnieli, Ŝe krótko przed tym, gdy Marek poszedł do przedszkola, przeŜywali 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

22 

duŜy  małŜeński  kryzys,  podczas  którego  myśleli  o  rozwodzie.  Wówczas  zaczęły  się  u  Marka 
zaburzenia i od tego czasu rozwód przestał być przedmiotem dyskusji. 
Marek  nieświadomie  spaja  związek  swych  rodziców.  Kocha  matkę  i  ojca  i  chciałby  mieć  ich 
obydwoje. Dzięki temu, iŜ nie daje im odetchnąć i wciąŜ ich zajmuje, powstrzymuje rodziców od 
rozstania.  Marek  postępuje  według  zasady:  „Wiercę  się  i  skaczę  jak  pajac,  pozwalam  się 
strofować, aby tylko mama i tata pozostali razem". 
Ale  jak  wygląda  kwestia  kłótni  i  sporów  między  dorastającymi  lub  dorosłymi  dziećmi  i 
rodzicami? Dzieci zarzucają rodzicom błędy, zaniedbania i zranienia. WciąŜ dochodzi takŜe do 
całkowitego rozłamu między rodzicami i dziećmi. Gdzie kryje się tam miłość? 
Gdy mówimy o miłości dzieci do rodziców, przed oczami mamy często określone wyobraŜenie 
miłości:  Dziecko  jest  miłe  i  uprzejme,  serdecznie  obchodzi  się  ze  swym  rodzeństwem  i 
rodzicami, łatwo nim kierować, to mały promyczek, krótko mówiąc nie sprawia swym rodzicom 
Ŝadnych kłopotów. 
Jednak  nawet  wtedy,  gdy  dziecko  jest  małym,  rozgniewanym  diabełkiem,  moŜe  to  być  wyraz 
dziecięcej miłości. Miłość młodych ludzi ukazuje się w tym, iŜ są podobni do swych rodziców. 
Jest to najgłębsza forma więzi. Dzieci przejmują uczucia i zachowania swych rodziców. 
Zdanie, które w tym miejscu podczas rodzinnych terapii dzieci wypowiadają do rodziców i które 
spotyka się z aprobatą, brzmi: „Jestem do ciebie podobny - z miłości". Dlatego gniewny ojciec 
lub gniewna matka mają gniewne dziecko. Dzieci podzielają te uczucia. 

Robert  wciąŜ  przeŜywa  stres  w  związku  ze  swym  szesnastoletnim  synem  Łukaszem.  Szczególnie 
cięŜko  jest  w  weekend,  gdy  Łukasz  wieczorem  chce  dokądś  pójść  z  paczką  swych  przyjaciół. 
Robert upiera się przy tym, aby syn był w domu o dziesiątej, jednak chłopiec wzbrania się, gdyŜ 
chce  być  dłuŜej  poza  domem.  „Zrobię,  co  zechcę",  syczy  przez  zęby  do  swojego  ojca.  Robert 
odparowuje:  „Jeśli  nie  będziesz  punktualny,  dostaniesz  zakaz  korzystania  z  Internetu!" 
„Zobaczymy!", odpyskuje Łukasz i z hukiem zatrzaskuje za sobą drzwi. 

Dzieci  zachowują  się  podobnie  jak  rodzice,  gdy  byli  w  tym  samym  wieku.  Istnieją,  Ŝe  tak 
powiem, rodzinne tradycje określonych zachowań. Przykładowo są rodziny, w których wszystkie 
dziewczyny  w  wieku  dziewiętnastu  lat  po  raz  pierwszy  zachodzą  w  ciąŜę,  w  których  chłopiec 
zawsze  emigruje  do  innego  kraju  lub  istnieje  wielka  miłość  do  morskich  podróŜy,  chociaŜ 
rodzina od zawsze mieszka w głębi kraju. 
Związek  między  dziećmi  i  rodzinami  ich  rodziców  moŜe  równieŜ  rozciągać  się  na  choroby, 
wypadki, a nawet problemy natury dziedzicznej. 
Istnieją  rodziny,  w  których  prawie  w  kaŜdym  pokoleniu  kobieta  choruje  na  raka  piersi  lub  w 
kaŜdym pokoleniu rodzeństwo kłóci się o spadek, obojętnie, jak dobrze sporządzono testament. 
Wszystko to wypływa z daleko idącego związku z rodziną. 
Gdy Robert zastanowi się, wówczas pojawią się wspomnienia podobnych scen z jego młodości. 
Oczywiście nie pozwalał swemu ojcu dmuchać sobie w kaszę! Jedyna róŜnica polega na tym, iŜ 
wówczas  on,  Robert,  był  krnąbrnym  szesnastolatkiem,  a  jego  ojciec  odgrywał  tego  surowego, 
strofującego. 
Kto jako syn chce naleŜeć do tej rodziny, ten musi się buntować przeciwko swemu ojcu. Tak jest 
juŜ od wielu pokoleń. A ojcowie są najpierw surowi, rozgniewani i nietolerancyjni. 
Dzieci,  które  ucierpiały  z  powodu  wychowania,  często  w  głębi  ducha  sobie  mówią:  „Zrobię  to 
inaczej  i  lepiej  niŜ  wy!"  W  takich  I  zdaniach  pobrzmiewa  lekka  pogarda  dla  rodziców,  a 
dzieciom wydaje I się, iŜ są lepsze i zdolniejsze niŜ ich rodzice. Później, gdy sami zostaną ojcem 
lub  matką,  będą  musiały  stwierdzić,  jak  podobne  stały  się  do  rodziców,  pomimo  wszelkich 
wysiłków, aby było inaczej. 
W  ten  sposób  pozostały  wierne  swej  rodzinie  -  nawet  wtedy,  gdy  o  tych  podobieństwach 
zapominają lub ich nie dostrzegają. 
Jednak istnieją jeszcze inne formy powiązania dzieci i ich rodziców: 

Janek  wciąŜ  kłóci  się  ze  swoją  młodszą  siostrą  Niną.  Dziewczynka  odpłaca  się  pięknym  za 
nadobne.  Tak,  często  nawet  prowokuje  swego  brata.  Codziennie  odbywają  się  między  nimi 
głośne  walki.  Rodzice,  GraŜyna  i  Henryk,  nie  potrafią  tego  zrozumieć.  Im  konflikty  strasznie 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

23 

działają  na  nerwy.  Są  całkiem  inni.  Jak  sami  mówią  ich  małŜeństwo  jest  harmonijne  i  prawie 
nigdy nie ma w nim sporów. Skąd Nina i Janek mają takie skłonności? 

Jak  to  wygląda  w  przypadku  Niny  i  Janka?  Tu  nie  widać  Ŝadnych  podobieństw  do  rodziców! 
GraŜyna i Henryk prawie nie znają konfliktów, a harmonia jest dla nich najwaŜniejsza. Mimo to, 
mają dwoje bardzo kłótliwych dzieci. 
Dzieci wyczuwają takŜe ukryty i przytłumiony gniew. Przejmują go i wyraŜają. Jeśli GraŜyna i 
Henryk  są  szczerzy,  muszą  przyznać,  iŜ  w  ciągu  kilku  lat  ich  małŜeństwa  nagromadziło  się 
mnóstwo  frustracji.  Zwalczają  je  w  ten  sposób,  iŜ  kaŜde  z  nich  bardziej  skupia  się  na  swych 
zainteresowaniach  i  obowiązkach.  Henryka  całkowicie  absorbuje  jego  praca  i  hobby  - 
alpinistyka.  GraŜyna  poświęca  się  domowi,  a  w  kaŜdej  wolnej  chwili  szalenie  lubi  jeździć 
konno. 
Pod  tą  powłoką  panują  napięcia,  które  są  jednak  zakrywane.  Dzieci,  Janek  i  Nina,  czują  je  i 
wyraŜają w postaci kłótni. Niemal moŜna by powiedzieć: Dopóki dzieci ze sobą walczą, dopóty 
rodzice będą Ŝyć w zgodzie. 
Kto, będąc ojcem lub matką, uświadamia sobie tę miłość dzieci do rodziców, moŜe odetchnąć. 
Ta głęboka więź jest zawsze obecna. Warunki zewnętrzne nie mogą jej zaszkodzić. 

Wtrącanie się dzieci zabronione! 

Martyna  i  Kamil  są  od  dwudziestu  lat  małŜeństwem.  Mają  piętnastoletnią  córkę  Klarę  i 
siedemnastoletniego  syna  Fabiana.  Od  pewnego  czasu  w  ich  małŜeństwie  zanosi  się na kryzys. 
Martyna jest sfrustrowana i skrycie cierpi. 
Klara od jakiegoś czasu wciąŜ sprzeciwia się swemu ojcu. Jest krnąbrna i nieznośna. Źle mówi o 
swym ojcu w obecności przyjaciółek i krewnych. Z dnia na dzień sytuacja się zaostrza. 
Przed  k
ilkoma  dniami  podczas  kłótni  wstała  i  głośno  krzyknęła:  ..UwaŜam,  Ŝe  źle  traktujesz 
mamę! Gardzę tobą!" Później wybiegła z pokoju. 
Poza  tym  Klara  nalega na matkę, aby rozstała się z ojcem. „ ZasłuŜyłaś na kogoś lepszego, to 
nie jest męŜczyzna dla ciebie". 

Klara  wtrąca  się  w  związek  swych  rodziców,  choć  jest  dzieckiem  i  nie  powinno  ją  to 
interesować. Związek rodziców jest wyłącznie ich sprawą. MoŜe on być trudny i niemoŜliwy, a 
mimo  to  rodzice  muszą  sobie  z  tym  poradzić  sami.  Wsparcie  ze  strony  dzieci  przeszkadza, 
obojętnie, w jakiej formie chcą pomóc. 
Tutaj  Klara  chce  pomóc,  zwłaszcza  matce.  Ojca  nie  moŜe  ścierpieć.  Gdzie  jest  miłość  do 
obydwojga rodziców, o której uprzednio była mowa? 
Dziecko zawsze kocha obydwoje rodziców, matkę i ojca. Gdy gardzi jednym z nich, te naturalne 
więzy miłości spycha na dno. 
TakŜe  Klara  kocha  obydwoje  rodziców,  jednak  widzi,  Ŝe  jej  matka  cierpi  i  czuje 
niewypowiedzianą  wściekłość  i  pogardę  matki  w  stosunku  do  ojca.  Podczas  nie 
wyartykułowanych  konfliktów  lub  małŜeńskiego  sporu,  dziecko  często  opowiada  się  za 
rodzicem  tej  samej  płci. Córka staje po stronie matki, natomiast syn - po stronie ojca. Dziecko 
wyraŜa później uczucia tego właśnie rodzica. 
Klara  odczuwa  uczucia  swej  matki,  przejmuje  je  i  wyraŜa.  W  tym  solidaryzowaniu  się  fatalne 
jest to, iŜ w ten sposób zostaje cięŜko zakłócony jej kontakt z ojcem. 
Gdy  Klara  w  małŜeńskim  sporze  „reprezentuje"  matkę,  „rośnie"  lub,  jak  wyraŜa  to  socjolog 
Gerhard Amendt, otrzymuje „dla swego wieku niestosowne podwyŜszenie". Z perspektywy tego 
„podwyŜszenia"  zwrócenie  się  jej  jako  dziecka  do  ojca  jest  dla  Klary  trudne,  jeśli  nie 
niemoŜliwe. Jest to dla niej niekorzystne, gdyŜ w ten sposób coraz bardziej traci swego ojca. 
Rodzice, a tutaj przede wszystkim matka, powinni odciąŜyć dziecko, które obarcza się czymś, co 
nie jest jego sprawą. Dlatego rodzice muszą zdjąć cięŜar z jego barków i dalej ponieść go jako 
swój własny. 
Klarze  to  nie  pomoŜe,  gdy  jej  matka  będzie  przy  stole  artykułować  swą  frustrację  z  powodu 
małŜeństwa  i  pogardę  w  stosunku  do  swego  męŜa.  Jednak  pomocne  moŜe  być  rzeczywiste 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

24 

rozmówienie  się  rodziców  Martyny  i  Kamila,  i  rozstrzygnięcie  konfliktów  we  dwoje  lub  przy 
wsparciu małŜeńskiej poradni. 
Wewnętrzna  postawa  matki  wobec  Klary  powinna  być  następująca:  „Widzę,  Ŝe  jesteś  zła  na 
ojca. Załatwię to z tatą sama. Spór jest tylko moją i jego sprawą. MoŜesz kochać swego tatę". 
Być  moŜe  takie  lub  podobne  zdania  moŜna  powiedzieć  dziecku  w  spokojnym  momencie.  Jeśli 
się  sprzeciwia,  waŜne  jest,  aby  nie  dać  wciągnąć  siew  dyskusję  i  niczego  juŜ  nie  dodawać.  W 
głębi duszy takie wypowiedzi zdejmą z dziecka cięŜar. 
 

 

Impulsy: Być nie tylko rodzicami 

Mając dzieci waŜne jest, aby znaleźć czas dla siebie i partnera oraz zająć się sobą bez zbytniego 
pośpiechu. Przypomnij sobie, Ŝe gdy troszczysz się o siebie i partnera, bezpośrednio robisz takŜe 
coś dla dobra dzieci, gdyŜ one czują się najlepiej widząc, Ŝe mama i tata kochają się, rozmawiają 
i dobrze się ze sobą bawią. 
W pewien wieczór lub weekend świadomie zdejmuj mamine lub ojcowskie okulary i świadomie 
spójrz na partnera jak na męŜczyznę i kobietę. 
Czy  nie  masz  wyrzutów  sumienia,  gdy  robicie  coś  we  dwoje,  a  dziecko  /  dzieci  zostawiasz  u 
opiekunki lub babci? 
Pozwól  odŜyć  przedsięwzięciom  we  dwoje,  które  organizowaliście  będąc  świeŜo  zakochaną 
parą, na przykład teatr, kino, jedzenie na mieście itd. 
Pozwól sobie kiedyś na zatrudnienie opiekunki przez cały dzień, aby mieć dla siebie czas. 
Postaraj się, by kilka dni (urlopu) przeznaczyć dla siebie i partnera. 
Więcej ze sobą rozmawiajcie. 
Jeśli samotnie wychowujesz dziecko: 
Zorganizuj coś, samodzielnie lub z przyjaciółmi, co chętnie robiłeś / robiłaś przed narodzinami 
dziecka. 
Od czasu do czasu, bez poczucia winy, zostawiaj dziecko u babci lub opiekunki. 
Regularnie rób coś bez udziału dziecka. 
 
 

background image

 

25 

Rozdział 4 

Rodzice i dzieci - „duzi" i „mali" 

JuŜ  samo  sformułowanie  moŜe  oburzyć  czytelnika.  Czy  takie  określenia  nie  przywołują 
hierarchii,  która  nie  odpowiada  juŜ  naszym  czasom?  Na  myśl  o  tym  mogą  się  pojawić  obrazy 
gnębicieli i gnębionych. 
Celem  jest  dzisiaj  partnerskie  współŜycie  w  rodzinie  i  dlatego  waŜne  jest  zaakcentowanie 
zasadniczej równości zamiast róŜnic! 
Teraz moŜna się spotkać z dwojakim rozumieniem partnerstwa w rodzinie. Niegdyś pojmowano 
to  w  ten  sposób,  iŜ  „partnerzy"  mają  na  siebie  wzgląd,  szanują  się  i  akceptują.  Tę  formę 
partnerstwa w rodzinie uwaŜamy za konieczną, trafną i poŜądaną. 
Z  drugiej  strony  pod  pojęciem  tym  rozumie  się,  iŜ  rodzice  postrzegają  dzieci  jako „podobne" i 
dlatego traktują je jako równouprawnione w moŜliwie wszystkich sferach. 
Jednak partnerzy w rodzinie, rodzice i dzieci, nie są jednakowi, lecz róŜni. KaŜda matka i kaŜdy 
ojciec uświadamia sobie, Ŝe partnerskie Ŝycie, w którym kaŜdy głos - rodziców i dzieci - liczy się 
jednakowo,  nie  jest  od  razu  moŜliwe.  Małe  dziecko  jeszcze  nie  moŜe  być  równouprawnionym 
partnerem, podobnie jak pięcio- lub dziesięciolatek. Jednak wraz z wiekiem, waga głosu dziecka 
będzie wzrastać i wpływać na decyzje rodziców. 
Mimo to, pozostaje zasadnicza róŜnica, a rodzice i dzieci o tym wiedzą. 

O naturalnej nierówności: Kto daje - kto bierze? 

Renata  jest  w  ostatnim  tygodniu  ciąŜy.  Oczekuje  swego  pierwszego  dziecka.  W  środku  nocy, 
budzi się pod wpływem ucisku w krzyŜu i lekkiego parcia w brzuchu. 
„Czy to są juŜ bóle porodowe? "- przechodzi jej przez myśl. Szturcha śpiącego obok niej Eryka. 
„Sądzę, Ŝe się zaczyna!" Renata i Eryk są podenerwowani. Razem jadą do szpitala. Na początku 
Renata  wsparta  na  ramieniu  Eryka  chodzi  po  korytarzach  tam  i  z  powrotem.  Jednak  później 
sytuacja staje się powaŜna. Bóle nasilają się i są coraz dotkliwsze. 
Renata dostaje się na salę porodową. Teraz nie trwa to juŜ długo. Eryk masuje jej plecy. A potem 
pojawiają  się  bóle  parte.  Renata  zbiera  wszystkie  swe  siły,  raz,  dwa  razy,  trzy.  Jeszcze  ostatni 
ból i juŜ jest: maleńkie dziecko, sklejone włoski, zamknięte oczy - ich córeczka Agata. 

Agata jest dzieckiem Eryka i Renaty. Przez dziewięć miesięcy Renata nosiła ją w swym brzuchu 
i czuła, jak dziecko rosło. 
Teraz  Agata  jest  na  świecie.  Renata  jest  wyczerpana,  szczęśliwa  i  odczuwa  ulgę.  Jeszcze  nie 
moŜe  tego  pojąć.  Po  raz  pierwszy  widzi  dziecko,  które  przez  tak  długi  czas  było  częścią  niej 
samej. 
Rodzice  dają  dzieciom  Ŝycie  -  stanowi  to  między  nimi  elementarną  róŜnicę.  Proces  ten  jest 
oczywistą podstawą naszego Ŝycia. Działo się tak z kaŜdym. Dzięki rodzicom dziecko otrzymuje 
Ŝycie. 
Tak jak Renata i Eryk otrzymali Ŝycie dzięki swym rodzicom, tak teraz obydwoje przekazali to 
je swej córeczce Agacie. Przy czym nie stanowi ono prywatnej własności rodziców. Poeta Kahlil 
Gibran wyraŜa to w następujących słowach: 

„Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi. 
Są to synowie i córki pragnienia Ŝycia. 
Przychodzą przez was, jednak nie od was. 
I są takŜe u was,  
Choć do was nie naleŜą". 

JuŜ samo przekazywanie Ŝycia, biologiczny fakt jako taki, czyni z kobiety matkę, a z męŜczyzny 
ojca.  Zapomina  o  tym  wiele  matek  i  wielu  ojców,  którzy  nie  uświadamiają  sobie  znaczenia  i 
wartości tego, co dali dzieciom. Gdyby mieli tę świadomość i większe zrozumienie siebie jako 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

26 

rodziców,  wówczas  przypisaliby  sobie  większe  znaczenie.  Zamiast  tego,  próbują  udowodnić 
sobie, swemu dziecku i otoczeniu, Ŝe nadają się na matkę i ojca. Przy tym to, co jest naprawdę 
istotne,  juŜ  się  stało.  Bert  Hellinger  tak  formułuje  zasadniczą  róŜnicę  między  rodzicami  i 
dziećmi: 

„Do porządków miłości między rodzicami a dziećmi jako pierwszy naleŜy fakt, iŜ rodzice dają, a 
dzieci biorą. Jednak nie chodzi tu o jakieś dawanie i branie, lecz o dawanie i branie Ŝycia. Gdy 
rodzice dają dzieciom Ŝycie, nie dają im czegoś, co do nich naleŜy. Dają to, czym sami są, i do 
tego  nie  mogą  ani  nic  dodać  czy  coś  z  tego  pominąć,  lub  zachować  dla  siebie.  Wraz  z  Ŝyciem 
dają się dzieciom takimi, jacy są, bez dodatku i bez potrącenia. Odpowiednio do tego, gdy dzieci 
biorą od rodziców Ŝycie, mogą wziąć rodziców takimi, jacy oni są, i nie mogą niczego do tego 
dodać ani pominąć, lub coś z tego odrzucić". 

Ale  czy  nie  jest  to  postrzegane  zbyt  radykalnie?  Do  czego  dobrego  ma  słuŜyć  taki,  raczej 
teoretycznie  brzmiący  punkt  widzenia?  List  jednego  z  naszych  uczestników  dokształcającego 
kursu na temat rodziny (sam ojciec kilkorga dzieci) bardzo jasno wyraŜa swe powątpiewanie w 
takie zapatrywanie: 

„Mam  przy  tym  mały  problem  z  bezwzględnością  wyraŜenia:  'Rodzice  dają,  a  dzieci  biorą'. 
Rodzice  dają  coś  nie  będącego  ich  własnością:  Ŝycie.  Przy  okazji  zapomina  się  o  tym,  co  dają 
dzieci  i  co  równieŜ  całkowicie  do  nich  nie  naleŜy.  Poprzez  dzieci  rodzice  otrzymują  nowy 
społeczny status. Jest to coś, co dają dzieci. W ten sposób podnosi się wartość rodziców. I dzięki 
dzieciom rodzice otrzymują jeszcze wiele innych rzeczy. Rodzice mogą i muszą poprzez dzieci 
pracować nad własnym rozwojem. Jest to branie. I mogą brać udział w młodości. To wszystko 
przechodzi przez dzieci do rodziców.; Tak jak Ŝycie przechodzi przez rodziców do dzieci. CzyŜ 
nie  jest  to  obopólne  dawanie  i  branie?  Na  bardzo  egzystencjalnej  płaszczyźnie.  Czy  nie 
naleŜałoby powiedzieć: 'Rodzice dają, a dzieci biorą. Dzieci, dają, a rodzice biorą?' Wprawdzie 
to,  co  się  daje  i  bierze,  nie  jest  za  kaŜdym  razem  tym  samym.  Czy  moŜna  to  wyrównać?  Co 
właściwie  chciałem  powiedzieć:  dzieci  nie  tylko  biorą,  ale  takŜe  i  dają.  Jest  to  bardziej  niŜ 
widoczne. I trzeba to docenić". 

Ten  punkt  widzenia  jest  w  pewnym  względzie  właściwy.  KaŜdy,  kto  ma  dzieci,  wie,  iŜ  dzięki 
nim  zyskuje  się  między  innymi  wiele  radości  i  oŜywienia,  jak  równieŜ  własnych  „szans 
rozwoju".  Na  tej  płaszczyźnie  otrzymują  takŜe  i  rodzice.  I  oczywiście  dobrze  jest,  gdy  jako 
rodzic dostrzega się to i docenia. 
„Rodzice  dają,  a  dzieci  biorą"  to  opis  wydarzeń  na  drugiej,  głębszej  płaszczyźnie.  Dzieci 
przychodzą na świat dzięki rodzicom. Bez rodziców nie ma dzieci. 
RóŜnica ta jest tak olbrzymia, iŜ to, co otrzymują za to rodzice, nie zawaŜą tak bardzo na szali i 
nie da się wyrównać. Przekazywanie Ŝycia trzeba uznać w jego całkowitym znaczeniu. WyraŜa 
to zdanie: „Rodzice dają, dzieci biorą". 
Bert Hellinger tak naświetla ten ogólny związek: 

„Rodzice  dają  swym  dzieciom  to,  co  wcześniej  wzięli  od  swoich  rodziców,  takŜe  z  tego,  co 
wcześniej  jako  para  wzięli  od  siebie  nawzajem.  Dodatkowo,  oprócz  dawania  Ŝycia,  rodzice 
troszczą się jeszcze o swe dzieci. W ten sposób między rodzicami i dziećmi powstaje olbrzymia 
pochyłość brania i dawania, której dzieci nie mogą zrównowaŜyć, nawet gdyby chciały". 

Większość  rodziców  nie  jest  przyzwyczajona  do  tej  postawy  w  takiej  wyrazistości  i  jasności. 
Wydaje się ona przesadzona, a moŜe nawet arogancka. Wielu rodziców przykłada dzisiaj wagę 
do tego, aby być dla swych dzieci raczej kumplami, dorosłymi przyjaciółmi lub starszym bratem 
czy siostrą, niŜ rodzicami. 
Jednak poprzez czynniki biologiczne, istnieje naturalna pochyłość, Prowadząca od rodziców do 
dzieci. Duzi są osobami „nadrzędnymi". Rodzice byli juŜ na świecie przed dziećmi, dzieci dzięki 
nim przychodzą na świat, a więc po nich. Duzi dają- mali biorą. 
W  pracy  terapeutycznej  odczuwalna  jest  wielkość  owego  procesu  Przekazywania  Ŝycia,  której 
domyśla  się  kaŜdy  z  nas. W głębi duszy wszyscy o tym wiemy, nawet jeśli na zewnątrz często 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

27 

nie chcemy tego uznać. 
Tak  więc  podczas  terapii  wciąŜ  doświadczamy  tego,  iŜ  zdanie  „rodzice  dają,  a  dzieci  biorą" 
wykazuje  dobre  działanie.  Rodzicom  daje  ono  siłę  i  sprawia  ulgę,  oraz  uwalnia  dzieci.  Jedni  i 
drudzy dzięki temu zyskują - nawet jeśli dokładnie nie rozumiemy, dlaczego. 
Naturalną  nierówność  odzwierciedla  takŜe  kolejne  zdanie,  którego  wciąŜ  uŜywa  się  podczas 
terapii.  Jest  to  zdanie  matki  lub  ojca,  wypowiedziane  do  dziecka:  „Ja  jestem  duŜa  /  duŜy,  a  ty 
jesteś mała / mały". Podaje ono zasadniczą róŜnicę w stosunku rodzice - dzieci, a to, co wyraŜa, 
odpręŜa rodziców i dzieci. 
Nierówność  ukazuje  się  takŜe  w  tym,  Ŝe  dzieci  „potrzebują"  czegoś  od  rodziców.  Dzieci 
potrzebują  „bezpieczeństwa,  orientacji  i  oparcia"  (Rogge)  oraz  „wiedzy  na  temat  własnego 
miejsca  w  obrębie  struktury  socjalnej"  (Dreikurs).  Aby  rodzice  mogli  dać  swym  dzieciom  to 
pewne miejsce, wewnętrznie muszą być „duzi". 
Co  jest  przy  tym  waŜne:  być  duŜym  nie  oznacza,  iŜ  rodzice  jako  duzi  są  lepsi,  a  dzieci  wobec 
nich mniej warte. Jako ludzie, rodzice i dzieci mają tę samą wartość. 
Dreikurs, klasyk pedagogiki, dzieci i dorosłych nazywa „równowartościowymi społecznie". 

„Równowartościowość  nie  oznacza  równości!  Równowartościowość  znaczy,  iŜ  wszyscy,  bez 
względu  na  swe  osobiste  róŜnice  i  zdolności,  mają  to  samo  prawo  do  szacunku  i  ludzkiej 
godności". 

Inny  pedagog,  A.S.  Neill,  mówi  tak:  „Ogólnie  rzecz  biorąc,  respektujemy  indywidualność  i 
osobowość  dziecka  w  ten  sam  sposób,  jak  w  przypadku  osoby  dorosłej,  nie  zapominając,  iŜ 
dziecko róŜni się od dorosłego". 
Ktoś, kto jest „duŜy", szanuje godność, osobowość i indywidualność dziecka, ale moŜe jeszcze 
interweniować z koniecznym autorytetem. Być moŜe jest to zaskakujące, Ŝe A. S. Neill, twórca 
antyautorytarnego  wychowania,  w  swej  pracy  pedagogicznej  z  trudnymi  i  mocno  obciąŜonymi 
dziećmi  w  Ŝadnym  wypadku  nie  zachowuje  się  „antyautorytarnie",  I  tak  jak  wielu  tych,  którzy 
próbowali go naśladować. 

„Sześciolatkowi  nie  pozwolimy,  aby  decydował,  czy  moŜe  iść  na  dwór,  czy  teŜ  nie,  jeśli  ma 
gorączkę.  I  nie  zapytamy  teŜ  przemęczonego  dziecka,  czy  chce  iść  do  łóŜka.  Chorego  dziecka 
nie pyta się o zgodę, gdy daje się mu lekarstwo". (Neill) 

Kto  uwaŜnie  czyta  tę  ksiąŜkę,  ten  zwróci  uwagę,  jak  waŜna  jest  postawa  wychowawcy  jako 
„duŜego".  Dzięki  niej  znajduje  on  konieczną  i  stosowną  miarę  dawanej  dzieciom  wolności.  I 
wydaje się, Ŝe olbrzymi zamęt, jaki przed trzema dziesięcioleciami wywołało w Niemczech tak 
zwane  wychowanie  antyautorytarne,  pochodzi  stąd,  iŜ  rodzice  ukazywali  jedynie  zachowanie 
zewnętrzne, nie przyjmując koniecznej do tego postawy. 

„DuŜy" i „mały" - co to oznacza w praktyce? 

Klaudia nie lubi juŜ chodzić ze swą córeczką Zosią na zakupy, gdyŜ przy kasie w supermarkecie 
regularnie odbywa się ta sama scena. Czteroletnia Zosia nagle chwyta lizaka. Klaudia chce, aby 
dziewczynka odłoŜyła go na miejsce. Zosia mocno go trzyma w ręku i wybucha płaczem. 
Gdy Kl
audia upiera się, aby córka odłoŜyła lizaka, Zosia czerwieni się, tupie nogami i zaczyna 
krzyczeć: „Jesteś złą mamą! Nie lubię cię, ty głuupia!" 
Prawie zawsze w tym miejscu Klaudia ustępuje, a Zosia otrzymuje swego lizaka. 

Klaudia nie znosi, kiedy Zosia jest na nią zła. W takich chwilach, jak opisana w supermarkecie, 
obawia się utraty miłości córki. To napięcie odczuwa jako nieznośne i dlatego ustępuje. 
W  takim  momencie  Klaudia  jest  właściwie  stroną  potrzebującą.  Pragnie  miłości  swej  córki,  a 
Zosia moŜe jej tę miłość dać lub odmówić. Tak więc Klaudia wciąŜ się stara, aby kupić miłość 
swej córki lub okazać się jej „godna". Nie ma odwagi, by powiedzieć „nie", poniewaŜ Potrzebuje 
miłości i przywiązania swej córki. 
Między matką a dzieckiem wciąŜ dochodzi do zaostrzenia sytuacji; 

Czasami Klaudia ma juŜ dosyć scen w supermarkecie! Nie zawsze chce ustępować. Potem pęka 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

28 

ze złości: „ Zośka, przestań beczeć! Teraz idziesz ze mną i to natychmiast! W przeciwnym razie 
dostaniesz w skórę!" 
Zazwyczaj sensacja, jaką Klaudia wywołuje przed tymi wszystkimi ludźmi, stojącymi przy kasie, 
jest dla niej bardzo przykra, lecz w takim momencie jest to jej obojętne. Czerwieni się podobnie 
jak jej córka, daje Zosi klapsa w pupę i Ŝelaznym chwytem odciąga ją od słodyczy. Zosia broni 
się ile sił i niemiłosiernie krzyczy. 

Klaudia  postawiła  na  swoim.  To  ona  decyduje,  co  się  dzieje,  a  Zosia  musi  jej  słuchać.  Jednak 
czy  dzięki  temu  jest  teraz  „duŜa"?  Kto  ją  w  tej  sytuacji  uwaŜa  za  „duŜą",  ten  się  myli,  gdyŜ 
ocenia  sytuację  według  zewnętrznego  zachowania.  My  jednak  mówimy  w  tej  ksiąŜce  o 
postawach. 
Postawa  „duŜego"  oznacza  określone  uczucia  i  konkretny  sposób  myślenia.  Kto  jest  „duŜy", 
znajduje się w stanie, w którym dysponuje pełnią środków. Pozostaje w zgodzie z samym sobą, 
jest  wewnętrznie  rozluźniony  i  spokojny.  Pewna  matka  opisała  się  kiedyś  w  tym  stanie  jako 
„przejrzysta"  i  „oddalona".  Na  drugim  planie  znajduje  się  uczucie  miłości  i  zrozumienia  dla 
sytuacji  dziecka.  Z  miłości  i  zrozumienia  wynika  później  działanie,  które  stosowne  jest  dla 
rodzica, dziecka i sytuacji. 
Działania „duŜego" nie moŜna kategoryzować po zewnętrznych pozorach. MoŜe ono być bardzo 
silnym przebiciem się, uporczywym sprzeciwem lub teŜ ustąpieniem. Jest to Ŝyczliwa postawa, 
która w razie przyswojenia, będzie bazą przy rozwiązywaniu wszystkich problemów. 
W  sytuacji  z  supermarketu,  Klaudia  nie  czuje  się  ani  „oddalona",  ani  „przejrzysta",  czy 
serdeczna,  lecz  po  prostu  przeciąŜona.  Postrzega  swe  dziecko  jako  przeciwniczkę  równowaŜną 
lub nawet przewyŜszającą ją, która ma wobec niej złe zamiary. 
Klaudia czuje, iŜ musi postawić na swoim wobec właściwie silniejszej Zosi i jedyną rzeczą, jaką 
w tej chwili dysponuje, jest fizyczna przewaga, którą wykorzystuje z powodu bezradności. 
Rodzice  uŜywają  siły,  np.  bicia,  gdy  czują  się  mali,  bezsilni  i  pozbawieni  autorytetu.  Jedynym 
argumentem, jak wtedy posiadają, jest siła fizyczna, która ukrywa wewnętrzną słabość. 
Z powodu kary cielesnej, dziecko czuje się upokorzone, odczuwa strach i bezradność. I na swój 
sposób będzie się bronić, na przykład wciąŜ prowokując, ściągając na siebie kolejne razy, a tym 
samym  przekornie  wykazując  rodzicom  ich  bezradność.  Powstaje  walka  o  władzę  między 
rodzicami a dzieckiem. 
O tym nie będziemy tutaj mówić. Jeśli Klaudia poczuje się „duŜa", nie będzie bić Zosi po pupie, 
aby postawić na swoim, lecz odnajdzie konieczny spokój i siłę. 
W  rym  stanie  wewnętrznego  opanowania  będzie  równieŜ  mogła  znieść  to,  Ŝe  Zosia  jest  na  nią 
zła. Kto jako matka lub ojciec odnajdzie drogę do uczucia bycia „duŜym", ten będzie wiedzieć, 
iŜ  jest  to  częścią  bycia  rodzicem.  Zosia  ma  prawo  wyrazić  swe  niezadowolenie,  jednakŜe 
Klaudia nie pozwoli się przez to odwieść od swego postępowania. Jeśli chce, moŜe, ale nie musi 
ustępować. 
Gdy  Zosia  będzie  tupać  i  krzyczeć:  „Jesteś  złą  mamą!  Nie  lubię  cię,  ty  głuupia!",  wówczas 
Klaudia jest świadoma tego, iŜ dotyczy to tylko tej chwili. Pewnie Zosia jest - ze swego punktu 
widzenia słusznie - zła na matkę i uwaŜa ją za głupią, jednak Klaudia nie powoli się przez to zbić 
z tropu i nie będzie się bać wściekłości swej córki. 
Dla  sytuacji  z  supermarketu  istnieje  duŜy  repertuar  moŜliwości  postępowania,  jednakŜe  nie ma 
idealnego  rozwiązania.  Tak  więc  Klaudia  mogłaby  umówić  się  ze  swą  córką,  iŜ  będzie  ona 
dostawać  lizaka  przy  okazji  co  drugich  zakupów  lub  tylko  w  określonym  sklepie.  Gdy  Zosia 
znów  zacznie  tupać  i  krzyczeć,  mogłaby  równieŜ  powiedzieć  jasno  i  wyraźnie  „nie"  i  mocno 
przytrzymać  Zosię  za  rękę.  Albo  mogłaby  dziecko  zaskoczyć,  tupiąc  i  krzycząc  tak  jak  ono 
(cudownie opisane u Rogge). 
W  przypadku  wszystkich  moŜliwości  i  kaŜdego  zachowania,  decydująca  jest  postawa 
wewnętrzna  matki,  a  mianowicie  wewnętrzna  pewność,  Ŝe  jest  „duŜa",  a  dziecko  „małe".  Gdy 
straci równowagę, zawsze moŜe sobie o tym przypominać, aby w ten sposób znów odnaleźć w 
sobie ten stan. 
Podczas  terapii  pomocne  okazały  się  zdania,  które  przypominają  o  tym,  kto  jest  „duŜy",  a  kto 
„mały". „Nawet jeśli w tym momencie tak się nie czuję, jestem duŜy, a ty jesteś mały". 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

29 

Niekiedy wspomnienia innych członków rodziny zasłaniają obraz dziecka, którego nie widzi się 
w  sposób  realny.  Wówczas  moŜe  pomóc  następujące  zdanie:  „  Nawet  jeśli  w  tym  momencie 
czuję się bezradna/ zdenerwowana / nieudolna itd. jestem matką, a ty jesteś - tylko - dzieckiem - 
nic więcej". 
Przypominanie sobie tego rodzaju zdań pomaga takŜe na co dzień. 

„Moje dziecko moŜe się swobodnie rozwijać" 

Trzyletni  Konrad  stoi  na  dole  przy  schodach,  podczas  gdy  jego  matka  Joanna  czeka  juŜ  przy 
drzwiach do mieszkania. Konrad bawi się kamykami. 
Joanna  woła  sprzed  drzwi:  „Konrad,  proszę,  chodź  juŜ!"  Konrad  nie  przychodzi.  Znowu: 
„Konrad, proszą, chodź juŜ!" Konrad nie przychodzi. Trzeci raz: „Konrad, nie słyszałeś? Masz 
przyjść!" 
Konrad niewzruszenie bawi się dalej kamykami, podczas gdy Joanna otwiera drzwi i wchodzi do 
mieszkania. 10 minut później, Konrad podrzucając kamyki idzie po schodach do mieszkania. 

Konrad odmawia prośbom matki, która wprawdzie długo próbuje, ale później rezygnuje. 
Co  się  tutaj  dzieje  między  matką  a  dzieckiem?  Wydaje  się  raczej,  iŜ  jest  to  stosunek  między 
równouprawnionymi osobami, podobnie jak między kolegami. Jeden kolega czegoś chce, prosi o 
to, natomiast drugi nie ma ochoty. 
W przykładzie moŜna dostrzec kilka pomieszanych ze sobą przekazów. Czy matka rzeczywiście 
prosi? Czy teŜ Ŝąda? Kto o coś prosi, ten zawsze znajduje się w pozycji podrzędnej. (Nie chodzi 
tu  o  uprzejme  „proszę"  w  codziennych  kontaktach).  Kto  jest  o  coś  proszony,  osiąga  silniejszą 
pozycję, gdyŜ prośbę moŜe przyjąć lub odrzucić. Poprzez kilkakrotne prośby Joanna dostaje się 
na pozycję podległą proszącego i dzięki temu czyni Konrada duŜym. 
Matka nie chce być dla syna autorytetem, lecz partnerem. Jej Ŝyczeniem jest, aby syn reagował 
na  jej  prośby  tak  jak  dorosły.  Jednak  nie  traktuje  go  po  partnersku.  W  tym  wieku  jest  to  dla 
Konrada zbyt duŜym wymaganiem. 
W  rzeczywistości  Joanna  przeŜywa  to  w  ten  sposób,  Ŝe  jej  starania  są  daremne.  Wymaganie, 
jakie stawia synowi jest zbyt wysokie, jednak kobieta nie chce tego widzieć. Raczej kieruje się 
marzeniami  o  partnerstwie  między  rodzicami  i  dziećmi,  aniŜeli  dostrzega,  jaki  jest  istotnie 
stosunek  między  nią  a  jej  trzyletnim  synem.  Sprzeczność  między  marzeniem  a  rzeczywistością 
sprawia, Ŝe Joanna jest bezradna i niezadowolona. 
Jednocześnie rozczarowuje ją zachowanie jej dziecka, co pokazuje mu w dosadny sposób. 

Konrad Ŝwawo wchodzi do mieszkania. W kuchni stoi matka z zaciętym wyrazem twarzy. Dąsa 
się i nie odzywa do Konrada ani słowem. 
Po upływie krótkiego czasu, chłopiec czuje, Ŝe coś jest nie w porządku. Zwraca się do matki, ale 
ona  nie  reaguje.  Konrad  szarpie  ją  za  kurtkę,  jednak  matka  odwraca  się.  Zmieszany,  zaczyna 
płakać. 

Po  długim  czekaniu  Joanna  zaczyna  się  dąsać.  Czuje  się  jak  dziecko,  które  zlekcewaŜono  i 
odpowiednio reaguje. 
Nie  jest dla niej jasne, iŜ sama przez swe zachowanie spowodowała reakcję Konrada. Jeśli coś 
jest dla niej waŜne i chce, aby chłopiec odpowiedział na wezwanie, nie wolno jej manifestować 
tego  jako  prośby.  Musi  to  jednoznacznie  sformułować  i  zwyczajnie  przeforsowywać.  Tym 
samym, dla Konrada stanie się bardziej jasne, kiedy chodzi o prośbę, którą moŜe spełnić lub nie, 
a kiedy o Ŝądanie, które jest dla matki powaŜne. 
Joanna odstąpiła dziecku kierowanie. Jednocześnie nie czuje się z tym dobrze, dlatego karze je 
wycofując  się.  Konrad  nie  rozumie  związku  między  swym  „guzdraniem  się"  a  zachowaniem 
matki.  Wycofanie  matki  nie  jest  dla  niego  zrozumiałym,  „naturalnym"  następstwem  (tak 
formułuje to Dreikurs) swego postępowania. Dlatego czuje się zbity z tropu i zaczyna odczuwać 
strach. Konrad znów staje się „mały". 

Kiedy  Joanna  słyszy,  Ŝe  Konrad  płacze,  opamiętuje  się,  bierze  chłop,  ca  na  kolana  i  mówi  do 
niego: „Dlaczego nie przychodzisz, gdy cię wołam? To nie było ładne z twojej strony. Kochane 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

30 

dzieci zawsze przychodzą, gdy woła je ich mama ". 

Płacz Konrada powoduje, Ŝe jego matka przestaje się dąsać. Ponownie odkrywa go jako dziecko 
i teraz czuje się potrzebna w swej roli jako „duŜa". W ten sposób znów moŜe podjąć kontakt ze 
swym synem. 
Mimo  to,  jeszcze  nie  przezwycięŜyła  frustracji.  Poza  tym  chciałaby,  aby  w  przyszłości  Konrad 
jej słuchał. JednakŜe nie wyraŜa tego bezpośrednio, lecz pośrednio. 
Joanna  częściowo  kryje  się  z  tym,  czego  chce.  Nie  wyraŜa  się  wprost.  Aby  zaakcentować  swe 
Ŝyczenia,  chowa  się  za  zdaniem:  „Kochane dzieci zawsze przychodzą, gdy woła je ich mama". 
Ma nadzieję, Ŝe w przyszłości osiągnie swój cel. 
Joanna próbuje manipulować Konradem. Ma on zachowywać się według jej woli, przy czym nie 
wyraŜa swego Ŝądania otwarcie i nie musi tego przeforsowywać poprzez swój autorytet. 
Dzięki  takim  samym  mechanizmom  pozwalamy  manipulować  sobą  jako  osobami  dorosłymi. 
PodłoŜe  tego  sugestywnie  opisuje  Manuel  J.  Smith  w  swej  ksiąŜce  „Bez  skrupułów  powiedz 
nie". Autor ukazuje, w jaki sposób my, jako dorośli, pozwalamy na to, aby inni wywoływali w 
nas poczucie winy i tym samym dajemy się wodzić za nos. 
Początek  tego  tkwi  w  czasach  dzieciństwa.  Rodzice  boją  się  powiedzieć  dziecku  z  pewnością 
siebie i mocą swego autorytetu, co ma ono zrobić na ich Ŝyczenie. Zamiast tego, ukrywają się za 
pojęciami  i  wartościami,  czego  się  nie  robi  lub  jak  zachowuje  się  kochane,  grzeczne,  miłe  i 
porządne  dziecko.  Co  nie  odpowiada  rodzicom,  jest  określane  takimi  pojęciami,  jak:  uparty, 
złośliwy, zły, niewychowany, straszny. 
„UŜycie  pojęć  <<dobry>>  czy  <<zły»  jest  skuteczną  metodą  kontroli  zachowania,  ale  jest  to 
kontrola ukryta, związana z manipulacją, nie natomiast uczciwa interakcja". (Smith) 
Uczciwe traktowanie polega na tym, iŜ Joanna mówi do Konrada: „Bardzo bym chciała, abyś w 
przyszłości przychodził, gdy cię wołam". 
Tym  zdaniem  zajmuje  pozycję  autorytetu,  który  kieruje  i  mówi,  co  chce,  a  Konrad  wie,  czego 
ma się trzymać. 
Czy  matce  lub  ojcu  w  ogóle  wolno  Ŝądać?  I  jeszcze  przeforsowywać  to  poprzez  przewagę 
fizyczną?  Dziecko,  które  rzuca  się  na  ulicy,  po  prostu  podnieść  do  góry  i  odejść  niosąc  je  na 
rękach?  Czy  nie  jest  to  dokładnie  ohydny  autorytet  i  niestosowne  roszczenie  sobie  prawa  do 
władzy, którego wielu rodziców chce, według moŜliwości, uniknąć? 
Nowoczesny świat takŜe i dzisiaj jest jeszcze dla dziecka niczym dŜungla z nieprzewidywalnymi 
niebezpieczeństwami.  Dziecko  potrzebuje  „duŜych",  którzy  jeśli  wprowadzą  je  w  ten  świat, 
zatroszczą się o bezpieczeństwo i przeŜycie. 
Naturalnie matka i ojciec mogą dlatego stawiać Ŝądania i muszą być w stanie je przeforsowywać. 
Świat dookoła nie jest bezpiecznym miejscem. Troska rodziców wymaga, aby stawiane dziecku 
Ŝądania  były  jednoznaczne.  Gdy  maluch  chce  się  wyrwać  i  pobiec  na  drogę  szybkiego  ruchu, 
wówczas  matka  i  ojciec  przeciwstawiają  się  temu  i  zatrzymują  go  dzięki  swej  przewadze 
fizycznej - podobnie jak i inni dorośli, kiedy widzą niebezpieczeństwo. 
„Rodzice,  którzy  się  denerwują,  poniewaŜ  ich  dziecko  <<nie  robi  tego,  co  mówię>>, 
przypuszczalnie  stawiają  nierozsądne  Ŝądania  i  tylko  próbują  nim  zawładnąć.  Zazwyczaj 
prowadzi to do walki o władzę". (Dreikurs) 
Rodzice mający w sobie uczucie „bycia duŜym", wykorzystują swą wielkość dla dobra dziecka i 
stosownie  do  jego  wieku.  Jeśli  uwaŜają  coś  za waŜne i właściwe, są gotowi na przeforsowanie 
tego wobec swej latorośli. Im bardziej jest to dla dziecka jasne, tym w mniejszym stopniu rodzic 
musi  to  wyjaśniać.  Dzieci  czują  wówczas,  kiedy  matka  lub  ojciec  mówią  coś  na  serio. 
Jednocześnie wiedzą takŜe, iŜ takie Ŝądanie nie jest despotyzmem, lecz czymś waŜnym. 
Gdy matka lub ojciec są „duzi", potrafią się stosownie zachowywać. Mają siłę do kierowania, a 
ich dzieci mogą im ufać i ich słuchać. 
PoniŜsze przykłady ilustrują to, co zostało powiedziane do tej pory: 

Mariola wysiada z samochodu. Z tyłu, na foteliku dla dzieci siedzi jej syn, 2,5 roczny Jacek. 
Gdy  Mariola  chce  go  wyjąć  z  samochodu,  chłopiec  zaczyna  się  wiercić.  Nie  chce  wysiąść. 
Mariola  łagodnie  go  przekonuje:  „Chodź  Jacuś.  Idziemy  na  zakupy".  „Nie  chcę  zakupów!", 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

31 

piszczy  Jacek.  Mariola  próbuje  odpiąć  pasek  przy  foteliku.  „Chodź  Jacuś.  Bądź  kochanym 
dzieckiem ". „Nie, nie, nie!", płacze Jacek i zasłania zamek. 
Wreszcie  Mariola  otwiera  zapięcie.  Oblana  potem  próbuje  podnieść chłopca z fotelika. Powoli 
zaczyna się denerwować. „Natychmiast idziesz ze mną!", syczy. 
Jednak  Jacek  uczepia  się  fotelika  jak  opętany  i  cały  czerwony  beczy:  „Nie  chcę,  nie  chcę,  nie 
chcę!" 

Mariola  najchętniej  by  się  teraz  odwróciła  i  zostawiła  za  sobą  dziecko  i  samochód  -  tak,  jak 
gdyby  nie  miała  z  tym  wszystkim  nic  wspólnego.  Albo  usiadłaby  na  najbliŜszych  schodach  i 
wypłakała się. Codziennie ten sam cyrk! Kobieta jest wyczerpana i ma poczucie, iŜ nie sprosta 
Jackowi i jego sile. 
Wyczerpanie na zmianę z niepohamowanym gniewem to elementy Ŝycia rodziców. WaŜne jest, 
aby  zachowania  Jacka  Monika  nie  odnosiła  do  siebie.  To  nie  jest  atak,  skierowany  przeciwko 
niej jako osobie - choć czasem tak to moŜna pojąć. 
Fazy  krnąbrności  naleŜą  do  Ŝycia  dzieci  i  rodziców.  Jacek  jest  małym  dzieckiem  i  dlatego 
potrzebuje uporu jako kroku w rozwijaniu się. Od czasu do czasu musi być krnąbrny, jak kaŜde 
dziecko (prawie w kaŜdym wieku). 
Gdy  Mariola  sobie  o tym przypomni, zyska konieczny wewnętrzny dystans do sytuacji i będzie 
umiała odnaleźć spokój. I wtedy łagodnie, ale stanowczo podniesie Jacka z fotelika. 

Leon jest ojcem samotnie wychowującym dziecko. Wspólne Ŝycie z jedenastoletnią córką Kingą 
układa się doskonale. 
Jednak  pewien  problem  powoli  rośnie:  pieniądze.  Kinga  nie  otrzymuje  kieszonkowego,  gdyŜ 
Leon uwaŜa to za niewłaściwe. Jego zdaniem, powinna dostawać tylko to, czego potrzebuje. 
Tak  więc  za  kaŜdym  razem,  gdy  przychodzi  do  niego  Kinga,  z  uśmiechem  daje  jej  wyproszone 
pieniądze. Jej Ŝądania stają się oczywiście coraz większe. Wydaje się, Ŝe dziewczyna potrzebuje 
coraz więcej pieniędzy. Jednak Leon boi się połoŜyć temu tamę. 

Kinga  doświadcza,  iŜ  zawsze  gdy  czegoś  „potrzebuje",  otrzymuje  od  swego  ojca  pieniądze.  W 
ten sposób powstaje naturalna skłonność do tego, aby „potrzebować" więcej, a potrzeby rosną. 
Rodzice  dają  swym  dzieciom  duŜo  i  chętnie.  KaŜdy  rodzic  ma  przy  tym  takŜe  granice.  W 
obrębie tych granic daje i działa chętnie i czuje się dobrze. Później nadchodzi punkt, w którym to 
miłe  uczucie  się  kończy.  Kto  jest  szczery,  wyraŜa  to  i  tym  samym  wyjawia  swą  granicę  i 
przyznaje się do niej. Kto się tak zachowuje, odbierany jest jako stabilny i moŜna mu zaufać. 
Naturalną potrzebą jest testowanie i mierzenie granic. Dotyczy to zwłaszcza dzieci. Kto obawia 
się  pokazania  swych  granic  lub  teŜ  spowodowanego  czymś  gniewu,  odbierany  jest  jako 
nieszczery  i  /  lub  słaby.  Powstaje  wówczas  skryte,  nieodparte  pragnienie,  aby  człowieka  tego 
doprowadzić do jego granic. (Musimy sobie teraz przypomnieć nasz okres szkolny i określonych 
nauczycieli.) 
Kogoś  draŜni  się  tak  długo,  aŜ  nakreśli  on  granice.  Wówczas  znów  powraca  bezpieczeństwo  i 
odpręŜenie. Kinga będzie wymagać od Leona coraz więcej, aŜ męŜczyzna pokaŜe i określi swe 
granice. 
Dzieci  potrzebują  granic  -  tak  brzmi  tytuł  bestsellera  pośród  ksiąŜek  o  wychowaniu.  Ale  jak 
Leon dojdzie do wniosku, iŜ jest w stanie je nakreślić? 
Leon  musi  przypomnieć  sobie  o  tym,  Ŝe  jest  ojcem  i  znaleźć  w  sobie  uczucie  „bycia  duŜym". 
Wtedy będzie mu łatwiej wyjawić swe granice i według nich postępować. 

Co muszą znosić rodzice 

Mirosław,  mąŜ  ElŜbiety  i  ojciec  pięcioletniego  Bogusia,  nosi  się  z  zamiarem przejęcia praktyki 
stomatologicznej  ojca  w  swym  rodzinnym  bieście.  ElŜbiecie  w  ogóle  nie  podoba  się  pomysł 
ewentualnej  przeprowadzki,  jednak  z  drugie]  strony,  za  zmianą  miejsca  zamieszkania  prze-
mawiają rozsądne powody. 
ElŜbieta  uwaŜa,  iŜ  Bogusia  takŜe  trzeba  powiadomić  o  moŜliwych  nowych  perspektywach, 
dlatego  wyjaśnia  mu  całą  sytuacją:  Ŝe  tata  chce  objąć  praktyką  po  dziadku,  więc  muszą 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

32 

przenieść się do innego miasta, w którym pójdzie do nowego przedszkola i zyska wielu nowych 
przyjaciół. 

MoŜliwa  jest  rychła  przeprowadzka.  Czy  trafnym  pomysłem  jest  wtajemniczenie  w  swe  plany 
dziecka,  czy  teŜ  nie?  Bogusia  uznaje  się  tutaj  za  równoprawnego  członka  rodziny,  który 
informowany  jest  o  wszystkich  ewentualnych  decyzjach.  Czy  nie  odpowiada  to  ideałowi 
partnerstwa między rodzicami i dziećmi? 
Spójrzmy na rozwój sytuacji: 

Gdy  Boguś  słyszy  o  przeprowadzce,  wykrzywia  usta:  „Chcę  zostać  tutaj.  Nie  chcą  nowych 
przyjaciół". ElŜbieta próbuje osłodzić mu moŜliwą przeprowadzką, jednak Boguś zaczyna płakać 
i biegnie do swego pokoju. 
Cały następny tydzień chłopiec lamentuje i plącze, gdyŜ nie chce się przeprowadzać. 
Po  tym,  jak  Mirosław  wszystko  powaŜnie  omówił  ze  swym  ojcem,  który  mu  odradził 
przeprowadzkę, decyduje się pozostać na starym miejscu. 
Boguś  jeszcze  długo  podkreśla,  iŜ  w  Ŝadnym  wypadku  nie  chce  opuszczać  swego  przedszkola  i 
przyjaciół. 

Tą rozmową ElŜbieta tylko obciąŜa Bogusia. CięŜar jest chłopcu niepotrzebny. Jednak ElŜbieta 
w  ten  sposób  przekazuje  swą  własną  niepewność  i  niezadowolenie  z  przeprowadzki,  czemu 
Boguś  daje  wyraz  kaŜdego  dnia.  Gdy  ElŜbieta  mu  o  tym  opowiada,  pod  pozorem  otwartości  i 
równouprawnienia, pozbywa się cięŜaru. 
Po pierwsze, Boguś nie ma prawa do współdecydowania o przeprowadzce. Jest to sfera, w której 
rodzice  dostrzegają  swą  odpowiedzialność  i  według  niej  postępują.  Po  drugie,  temat  ten 
pozostaje w zawieszeniu, 1 gdyŜ nie zapadło jeszcze Ŝadne postanowienie. Jeśli głos dzieci nie 
czy  się  podczas  decydowania,  wówczas  informowanie  ich  przed  podjęciem  decyzji  nie 
przyniesie niczego poza niepotrzebnym stresem. 
Zadaniem  rodziców  jest  zachowanie  dla  siebie  takich  sytuacji,  które  pozostają  w  zawieszeniu. 
Czynią  oni  wszystko,  co  tylko  mogą,  aby  podjąć  najlepszą  decyzję  dla  dobra  całej  rodziny.  Są 
„duŜymi", którzy sami przetrwają ewentualne niepewności, aŜ zapadnie postanowienie. 
Dotyczy to takŜe decyzji mniej obfitujących w następstwa, jak na przykład zaplanowane wizyty, 
przechadzki  po  mieście,  wycieczki.  Nie  jest  to  Ŝadna  mowa  obrończa  za  tym,  aby  rodzice 
wydawali decyzje nie pytając dzieci o zdanie. Jednak gdy sami nie są jeszcze pewni tego, czego 
chcą,  informowanie  dziecka  jest  niemądre  i  obciąŜające.  Mamy  wtedy  do  czynienia  z 
pseudopartnerstwem, które wywołuje u dzieci jedynie zamęt. 

MąŜ  Pauliny  miał  przed  sześcioma  miesiącami  śmiertelny  wypadek.  Jej  smutek  i  rozpacz  są 
olbrzymie. Za dnia bierze się w garść i idzie do pracy, dba o dom i swą dziewięcioletnią córkę 
Marzenę. 
Jednak wieczorami, gdy zapada zmrok, jej smutek wciąŜ rośnie. Często szuka więc pocieszenia u 
swej córki. Pozwala jej wtedy spać z nią w małŜeńskim łoŜu, aby nie czuć się samotna. Niekiedy 
Paulinę ogarnia ból i wypłakuje się w obecności Marzeny. 
Dziewczynka stała się bardziej powaŜna, ale poza tym wydaje się, Ŝe juŜ uporała się ze śmiercią 
ojca. Właściwie płakała tylko raz, podczas pogrzebu. 

Po  wypadku  męŜa,  Paulina  trzyma  się  resztkami  sił.  Marzenie  daje  wszystko,  co  tylko  moŜe. 
Jednak obserwując jej zachowanie moŜna dostrzec, iŜ dziewczynka przejęła część cięŜaru. 
Marzena  bierze  się  w  garść,  gdyŜ  czuje,  Ŝe  jej  matka  przypuszczalnie  nie  zniesie  dodatkowo 
jeszcze jej smutku. W ten sposób dźwiga ból razem z matką, natomiast własny odrzuca. Paulina 
moŜe zaniedbywać się, a u córki szukać wsparcia i pocieszenia. 
Tylko  wtedy,  gdy  Paulina  sama  udźwignie  swą  Ŝałobę,  będzie  mogła  być  oparciem  dla  swego 
dziecka.  Jeśli  smutek  stanie  się  zbyt  duŜy,  Paulina  będzie  musiała  poszukać  zaufania, 
pocieszenia  i  wsparcia  u  przyjaciółki  lub  nawet  u  doradcy.  Ale  nie  u  Marzeny!  Wówczas  da 
córce miejsce i okazje, do wyraŜenia jej własnego smutku. 
„Ja jestem duŜa, a ty jesteś mała" - dla matki i ojca oznacza: To, co jest złe we własnym Ŝyciu, 
kaŜdy dorosły musi znosić sam. Dziecku nie wyjdzie to na dobre, gdy będzie musiało wspierać 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

33 

lub chronić swego rodzica. Tym samym odbiera coś rodzicom i niesie to na własnych barkach. 
Jeśli rodzice w głębi ducha przyjmą swój los wraz ze wszystkimi bólami i cięŜarami, jakie on ze 
sobą niesie, wówczas nie będą potrzebować swego dziecka jako podpory, lecz będą mogli być do 
jego dyspozycji. 

„Moja córka i ja - najlepsze przyjaciółki na świecie" 

Irmina  swą  czternastoletnią  córkę  Iwonę  traktuje  coraz  bardziej  jak  powiernicę.  Spędzają  ze 
sobą duŜo czasu, chodzą na zakupy, wymieniają się ubraniami i tajemnicami. Irmina chciałaby 
być  najlepszą  przyjaciółką  swej  córki  i  jest  bardzo  dumna,  Ŝe  Iwona  zdradza  jej  swe  małe 
tajemnice. 
Irmina  takŜe  się  jej  zwierza.  Opowiada  o  swym  młodszym  koledze  z  pracy,  o  którym  marzy. 
Coraz bardziej wtajemniczają w związek z Mateuszem, jej męŜem i ojcem Iwony. SkarŜy się takŜe 
na małą satysfakcję seksualną, jaką daje jej Mateusz. 
Irmina  uwaŜa,  Ŝe  Iwona  powinna  dokładnie  wiedzieć,  co  się  rozgrywa  między  kobietą  a 
męŜczyzną aby później mogła to robić lepiej. 
Pewnej  przyjaciółce  opowiada  z  dumą:  „My  z  Iwoną  jesteśmy  bardziej  przyjaciółkami.  Od 
niedawna Iwona nie zwraca się do mnie 'mama', lecz 'Irmina'". 

Iwona jest dumna ze swego układu z matką. śadna z jej przyjaciółek nie ma takiej tolerancyjnej 
matki, z którą mogłaby rozmawiać o wszystkim. KoleŜanki jej tego zazdroszczą. 
Jednocześnie często czuje się wzburzona. Coś dzieje się inaczej niŜ kiedyś. Odkąd tak duŜo wie 
o swym ojcu, juŜ nie potrafi go traktować w naturalny sposób. Czasami nie umie mu spojrzeć w 
oczy. 
Poprzez  poufałości,  matka  wciągnęła  ją  na  dorosłą  płaszczyznę  w  środek  Ŝycia  dwojga  ludzi. 
Irmina nie pozwala juŜ Iwonie na bycie dzieckiem w tym związku. Potrzebuje jej, a jednocześnie 
ją wykorzystuje. Zdejmuje z siebie cięŜar, czyniąc z córki powiernicę i potajemnie przeciąga ją 
na swoją stronę. 
Dzieci nie obchodzi stosunek ich rodziców. Irmina nie wyświadcza swej córce Ŝadnej przysługi, 
gdyŜ  zakłóca  jej  stosunek  do  ojca.  Fakt,  iŜ  pozwala  Iwonie  na  zwracanie  się  do  siebie  po 
imieniu, jest jedynie kolejnym symptomem tego zasadniczego nieładu. 
śadne  dziecko  nie  powinno  być  powiernikiem  swego  rodzica.  Trzymany  w  tajemnicy  układ 
rodzica z dzieckiem, wcześniej czy później burzy sferę dzieciństwa. Granica, którą się przy tym 
przekracza, jest linią dzielącą pokolenia. 
Nawet  gdy  matka  kaŜe  sobie  opowiadać  tajemnice  swej  córki,  zostaje  przekroczona  ta  sama 
granica,  która  chroni  dziecko.  Iwona  rewanŜuje  się  opowiadaniem  matce  swych  własnych 
tajemnic,  gdyŜ  ta  odnosi  się  do  niej  z  pełnym  zaufaniem.  Ale  kiedy  dziecko  w  okresie 
dojrzewania zacznie zachowywać dla siebie swe przeŜycia, myśli i uczucia, wówczas pomoŜe to 
mu w odgraniczaniu się, które jest konieczne do procesu stawania się dorosłym. Iwona nie moŜe 
przeciąć pępowiny, łączącej ją z matką. 
Podczas terapii rozwiązanie tej sytuacji przedstawiłoby się bardzo prosto. Stoi przedstawicielka 
Irminy - matki, przed przedstawicielką córki - Iwony. Spogląda na nią i mówi: „Jestem matką a 
ty jesteś córką. Jestem duŜa, a ty jesteś mała. Jeśli wykorzystuję cię jako swą podporę, nie jest to 
właściwe".  Taka  przedstawicielka  przewaŜnie  sama  czuje,  Ŝe  negatywnie  obciąŜa  dziecko. 
Wtedy pada następne zadanie: „Przykro mi". 
Te zdania zazwyczaj przynoszą ulgę zarówno matce, jak i córce. Uwalniają, a jednocześnie dają 
siłę.  Matka  czuje  się  nagle  silniejsza,  -większa",  dostrzega  odpowiedzialność  za  dziecko  i  swe 
własne  Ŝycie,  np.  za  to,  Ŝe  czuje  się  samotna.  Dziecko  oddycha  z  ulgą.  Czuje  się  bardziej  jak 
dziecko, gdyŜ z jego barków zdjęto brzemię, które ciąŜyło na "im z powodu zaufania. 
Pełne  zaufania  układy  między  rodzicami  i  dziećmi  często  nie  są  stosowne.  Gerhard  Amendt 
badał szczególny związek zaufania między matką a synami. Na temat stosunku matki - synowie 
Amendt pisze: 

„  (...)  A  jednak  zaczyna  się  nieszczęście,  gdy  między  matką  i  synem  powstanie  stosunek 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

34 

zaufania. NaleŜałoby o tym mówić tylko wtedy, gdy dwoje ludzi sąponiekąd równorzędni, co się 
tyczy  umysłu  i  uczucia.  Wszystko,  co  asymetryczne,  stoi  takiemu  stosunkowi  na  przeszkodzie. 
Czasami słabszy moŜe się zwierzyć silniejszemu. Ale nie na odwrót. Stosunek zaufania między 
dzieckiem  a  rodzicem  jest  zawsze  stosunkiem  nieprawnym.  Jeśli  matka  zwierza  się  synowi, 
zmieniają się role. Dziecko staje się tym silniejszym i to je przeciąŜa". „Pod względem struktury, 
stosunek  rodziców  do  ich  dzieci  jako  powierników  obiecuje  coś  nader  osobliwego,  gdyŜ  gdzie 
dziecko zdane jest na siłę, niezawodność i przewagę swych rodziców, którzy je chronią i w ogóle 
dopiero  tworzą  ochronną  przestrzeń  dzieciństwa,  zmienia  się  stosunek  wyŜszości  w  status 
zaufania.  Stopniowo  rodzic  przechodzi  w  pozycję  podległego.  Córka  lub  syn,  którzy  stają  się 
powiernikiem  rodzica,  doświadczają  niestosownego  dla  swego  wieku  wywyŜszenia.  Przypisuje 
się im znaczenie, które nie odpowiada ich dojrzałości. Tym samym odwracają się role rodziców i 
dzieci, które wpływają na dalszy przebieg dzieciństwa". 

To samo dotyczy sytuacji, kiedy matka czyni córkę swą powiernicą lub gdy ojciec sprzymierza 
się  z  córką  lub  synem.  Amendt  opisuje  szczególny  cięŜar  dziecka,  któremu  powierzane  są 
tajemnice: 
„Jeszcze  bardziej  budzi  obawy,  gdy  syn  musi  milczeć  i  aferę  z  matką  zachować  dla  siebie. 
Wówczas  świat  dzieli  się  na  wtajemniczonych  i  wykluczonych.  Ta  skrytość  nie  tylko  budzi 
obawę,  lecz  jest  takŜe  agresywna.  Przede  wszystkim  wobec  osób,  które  są  wykluczone,  a  więc 
ojca.  A  agresja  ciągnie się dalej, kiedy matka wymaga od syna milczenia jako dowodu na jego 
lojalność. W końcu idzie z nią ręka w rękę, aby usunąć ojca z rodziny". 

Nikt nie jest doskonały 

Hanię przez cały dzień boli głowa. Właśnie połoŜyła się na sofie, gdy w kuchni rozlega się głośny 
brzęk,  Hania  zrywa  się  i  sprawdza,  co  się  dzieje.  W  kuchni,  przed  rozbitą  butelką  mleka  stoi 
dwuletnia  Kasia  i  czteroletni  Damian.  Kasia  płacze,  a  Damian  niezgrabnie  próbuje  zetrzeć  z 
podłogi mleko. 
Hani puszczają nerwy: „Damian, co znowu zbroiłeś? Ile razy muszę ci mówić, Ŝe nie powinieneś 
sobie sam nalewać mleka!" Teraz zaczyna płakać takŜe i Damian. Nagle jej córka mówi: „Kasia 
chce pić mleko". Damian jeszcze płacząc wskazuje na Kasią: „ To zrobiła Kasia ". 
Hania jest przeraŜona. 

Hania widzi, Ŝe niesłusznie oskarŜyła i zbeształa Damiana. Popełniła błąd. Błądzenie jest rzeczą 
ludzką. Obojętne, czy ktoś jest „mały" czy „duŜy", on lub ona popełnia błędy. Hania zbytnio się 
pospieszyła i wyrządziła Damianowi krzywdę. 
Istnieje kilka moŜliwości potraktowania jej błędu. 

Hania klęka, przyciska do siebie Damiana i głaszcze go po głowie. „Damian, Damian, nie płacz 
juŜ! Nie chciałam tak powiedzieć. Proszę powiedz mi, Ŝe wszystko jest w porządku". 
Damian próbuje uwolnić się z jej objęć. 

Hania czuje się winna i traci panowanie. Jednocześnie czuje się nieudolna i nieszczęśliwa. Aby 
uciec od poczucia winy, chce, aby Damian jej wybaczył i powiedział, Ŝe ją kocha. 
Chłopiec jest jednak - i słusznie! - rozgniewany. Swymi prośbami matka wywiera na nim presję. 
Damian nie moŜe być zły, gdyŜ jeszcze bardziej obciąŜa Hanię i umacnia ją w poczuciu winy. W 
głębi duszy czuje się „mała" i zaleŜna od Damiana. Powinien się wziąć w garść, lecz jest to dla 
niego zbyt duŜe wymaganie. 
Jeśli Hania pozostanie sobą i nadal będzie „duŜa", odnajdzie drogę do innego rozwiązania. 

Hania  spokojnie  mówi  do  Damiana:  „Damian,  przykro  mi.  Skrzyczałam  cię.  To  nie  było  w 
porządku". Chłopiec jest nadal zraniony i nie Patrzy na nią. 
Jednak Hania nie reaguje juŜ na to, lecz mówi: „I dziękuję, Ŝe zacząłeś ścierać mleko". 

TakŜe  teraz  Hania  Ŝałuje  swego  nietaktu.  Rozumie,  Ŝe  przed  chwilą  była  niesprawiedliwa. 
Oczywiście  wie,  Ŝe  nie  moŜe  cofnąć  błędu  ani  zranienia.  Teraz  musi  to  znieść,  ale  postanawia 
następnym razem lepiej uwaŜać. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

35 

Damian jest rozgniewany, jednak Hania nie wybija mu tego z głowy. Jest to częścią zaistniałej 
sytuacji i jej następstwa ona musi udźwignąć. Dzięki dorosłej postawie uczucia się nie zmieniają 
ale Hania postrzega je jako własny problem, który nie dotyczy Damiana. 
Na tym sytuacja jest dla niej załatwiona. Jako osoba dorosła wie, Ŝe takie niesprawiedliwości się 
zdarzają i takŜe dla Damiana są i będą częścią jego Ŝycia - nawet jeśli ona tego Ŝałuje. 
Zobaczmy na kolejnym przykładzie, jak rodzice postępują ze swoim brakiem doskonałości: 

Wakacje.  Cały  tydzień  Ŝarzy  słońce.  Siedmioletnia  Mirka  jest  namiętną  pływaczką.  Jej  ojciec 
Jerzy obiecał, Ŝe w niedzielę pojedzie z nią nad jezioro. Mirka cieszy się na to cały czas, gdyŜ z 
tatą jest nad jeziorem zawsze bardzo wesoło. 
W niedzielę Jerzego boli głowa i jest trochę chory. Ale czuje się związany obietnicą. Jak będzie 
wyglądać przed Mirką, gdy złamie swą obietnicę? Będzie całkowicie niewiarygodny! 

Jest  to dla Jerzego trudna sytuacja. Nie chce rozczarować swego dziecka. Mirka powinna mieć 
do zaufanie do niego i jego obietnicy! 

MęŜczyzna ma do wyboru dwa kierunki. Oto pierwszy: 

Jerzy zaciska zęby i jedzie nad jezioro. Tam tylko leŜy na kocu pod parasolem. Mirka prosi, aby 
poszedł  z  nią  do  wody,  pograł  w  piłkę  lub  badmintona.  Jednak  Jerzy  mruczy  tylko  pod 
przeciwsłonecznym kapeluszem. 
Przez  całe  popołudnie  Mirka  próbuje  zachęcić  ojca  do  zabawy,  ale  w  pewnym  momencie 
zawiedziona  rezygnuje.  W  drodze  do  domu  mówi:  „  To  było  strasznie  głupie.  Jeśli  nie  miałeś 
ochoty, mogliśmy zostać w domu”. 

Mirka  i  Jerzy  -  obydwoje  są  zawiedzeni.  Wprawdzie  Jerzy  dotrzymał  swej  obietnicy,  jednak 
efekt nie odpowiada potrzebom jego i córki. 
Jerzy  chciałby  być  superojcem,  który  nigdy  nie  łamie  przyrzeczenia  j  nie  ściąga  na  siebie 
niechęci  swej  córki,  ale  jest  to  nierealne.  Bardziej  prawdopodobne  i  realne  jest  to,  Ŝe  takie 
sytuacje mogą wystąpić. Jerzy musi się. do tego przyznać. 
Wygląda to później tak: 

Wczesnym rankiem w niedzielę, Mirka cieszy się na wycieczkę nad jezioro. Jerzy do niej mówi: 
„Wiem,  stwierdzisz,  Ŝe  to  głupie,  ale  dziś  nici  z  naszej  wycieczki.  Boli  mnie  głowa  i chciałbym 
raczej zostać w domu, w cieniu ". 
Mirka jest rozczarowana: „Ale tato, przecieŜ mi obiecałeś. A sam zawsze mówisz, Ŝe przyrzeczeń 
trzeba  dotrzymywać!"  Jerzy  zachowuje  spokój.  „Mirka,  to  było  głupie  z  mojej  strony,  Ŝe 
obiecywałem ci coś. czego nie mogę dotrzymać. Nie moŜemy dziś pojechać się kąpać. To nie jest 
twoja wina. Ale przy następnej okazji nadrobimy to". 

Rodzice pragną być doskonali i nie popełniać Ŝadnych błędów. Nie chcą, aby ich dzieci słusznie 
były  na  nich  złe,  poniewaŜ  oni,  rodzice, zrobili coś niewłaściwego. Jednak popełnianie błędów 
jest częścią wspólnego Ŝycia. TakŜe w przypadku matki lub ojca! 
Kto jest w głębi duszy duŜy, ten przyznaje się do swych błędów i zaniedbań. Nie wypiera się ich 
ani niczego sobie przy tym nie wybacza. Dokłada wszelkich starań, aby wyciągnąć z tego naukę 
na przyszłość, jednakŜe wie, Ŝe nawet wtedy nie pozostanie bezbłędny. 

„Czasami wolałabym być dzieckiem": 

 O trudności bycia „duŜym" 

Hania zrobi wszystko dla dwojga swych dzieci - Damiana i Kasi. Odkąd usłyszała, jak waŜne jest 
dla rodziców bycie „duŜym ", spostrzega wiele sytuacji związanych z codziennym wychowaniem, 
w  których  tego  nie  realizuje.  Od  czasu  do  czasu  czuje  w  sobie  spokój  i  siłę  jako  matka.  Mało 
istotne przyczyny szybko jednak wyprowadzają ją z równowagi. 
Wówczas  coś  się  w  niej  wywraca  i  traci  łączność  z  tą  wewnętrzną  siłą  Odkrywa,  Ŝe  czasami 
wołałaby być dzieckiem. 
Bardzo  chciałaby  na  trwałe  zyskać  tę  siłę i postawę, ale w jakiś sposób jest zablokowana. Czy 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

36 

musi bardziej wziąć się w garść? A moŜe uŜyć całej siły woli? 

Hanię  juŜ  spotkaliśmy  kilkakrotnie.  Jej  zaangaŜowanie  i  wysiłki  są  duŜe,  a  mimo  to  kobieta 
wciąŜ odnosi poraŜki, a jej próby nie przynoszą efektów. 
Czy moŜe brakuje jej czegoś zasadniczego? Ale czego? 
Słaby punkt Hani tkwi w więzi z jej rodzicami. Taki jak stosunek do swych rodziców będzie jej 
układ  z  własnymi  dziećmi.  Jeśli  stosunek  do  rodziców  był  obciąŜony,  skutkiem  tego  będzie 
trudny układ z własnymi dziećmi. 

Jako  dziecko  Hania  była  powiernicą  swej  matki.  Dzięki  temu  czuła  dumę,  ale  z  drugiej  strony 
takŜe duŜą presję. W okresie dojrzewania dochodziło do gwałtownych kryzysów. W końcu Hania 
była tak rozgniewana, Ŝe wyprowadziła się z domu i na kilka lat zerwała kontakt z matką. 
Tymczasem  kontakt  istnieje  znowu,  ale  jest  dość chłodny i pełen dystansu. Hania uwaŜa, Ŝe jej 
matka jest słaba i niezaradna. Dlatego tez mocno sobie postanowiła, Ŝe będzie od niej lepsza. 

Czy  Hani  nie  moŜna  zrozumieć  w  oparciu  ojej  stosunki  z  matką?  Czy  jej  próby  nie  są  godne 
uznania? 
Jednak,  niestety,  to  nie  działa  -  jak  musi  stwierdzić  Hania  z  wielkim  ubolewaniem.  Nie  jest 
lepsza  od  swej  matki.  A  najbardziej fatalne jest to, iŜ im bardziej chce być od niej lepsza,  tym 
bardziej  się  do  niej  upodabnia.  Hania  wciąŜ  odkrywa  te  nieprzyjemne  podobieństwa  i  jest 
przeraŜona. Wtedy zaciska zęby i podejmuje nowe, dobre postanowienia. 
Im  silniej  ktoś  chce  się  zmienić  jako  ojciec i matka, tym większe jest tajemnicze przyciąganie, 
które  rozwija  swój  wzór.  Na  zewnątrz  moŜe  to  początkowo  wyglądać  inaczej,  ale  potajemnie 
staje  się  on  coraz  bardziej  podobny.  A  własne  dzieci  odbierają  go  tak,  jak  on  odbierał  kiedyś 
swoich rodziców. 
Czy Hania nie ma więc Ŝadnych szans? Czy nieuchronnie musi stać się następczynią swej matki? 
Czy na zawsze pozostanie pod jej wpływem? 
Istnieje „tajemnica" dotycząca tego, jak mimo wszystko osiągnąć pozytywną siłę jako matka lub 
ojciec.  Kto  ją  zna,  znajdzie  do  tej  sity  drogę,  która  na  początku  jest  oczywiście  często 
nieprzyjemna i trudna. 
Tajemnica  ta  tkwi  w  szacunku  wobec  rodziców.  Hania  czuje,  Ŝe  przewyŜsza  swą  matkę.  W 
języku terapii określa się to jako „arogancję". Od szacunku znajduje się jeszcze bardzo daleko. 
Hania raczej gardzi swą matką. 
Ale  dopiero  wtedy,  gdy  kobieta  będzie  szanować  swą  matkę,  zniknie  skłonność  do 
nieuchronnego naśladowania. Tym samym w głębi ducha poczuje odpręŜenie. 
Co ten szacunek zawiera? Hania poczyni w tym kierunku pierwszy krok. jeśli zacznie postrzegać 
swą matkę jako człowieka i uzna cięŜary, jakie musiała ona dźwigać w swym Ŝyciu. 
Matka  Hani  przyszła  na świat w czasach powojennych. Ojciec wrócił z wojny chory i pozostał 
zamknięty  w  sobie.  JuŜ  jako  dziecko  musiała  przejąć  duŜą  odpowiedzialność  i  wspierać  swą 
matkę.  Hania  była  pierwszym  dzieckiem  spośród  trójki.  Została  gospodynią  domową  i  dbała  o 
swe dzieci. 
Gdy Hania zaczynie w ten sposób patrzeć na swą matkę, wówczas będzie mogła jej współczuć i 
dostrzeŜe,  Ŝe  matka  ją  kocha.  Miłość  ta  jest  tak  silna,  iŜ  czasem  sprawia  ból.  Hania  spojrzy 
swojej matce w oczy i odkryje wszystkie cięŜary, jakie ona dźwiga. 
Niemal automatycznie powstaje następny krok. Hania zaakceptuje swą matkę taką, jaka ona jest 
i  będzie  ją  szanować.  Najlepszym  wyrazem  na  szacunek  jest  ukłon.  Głowa,  która  tak  długo 
trzymana była sztywno do góry, schyla się. Znikają przemądrzałość i arogancja. 
Jednocześnie pojawia się wdzięczność, iŜ matka podarowała Hani Ŝycie. Kto odnajdzie drogę do 
tej postawy, stanie się wobec swych rodziców „mały" i wewnętrznie się uspokoi. Kto się pojedna 
ze swymi rodzicami, ten pojedna się z całym Ŝyciem. 
Dzieci  są  często  niezadowolone  i  skarŜą  się  na  zło,  które  otrzymały  i  dobro,  jakiego  im 
brakowało. Podczas terapii Bert Hellinger znalazł wydające wdzięczność, dobitne zdania, które 
wciąŜ uzdrawiają stosunek do rodziców na głębokiej płaszczyźnie: 
 
Dziecko stoi przed ojcem lub matką i mówi im: 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

37 

„Jesteś moim ojcem / moją matką, 
a ja jestem twoim dzieckiem. 
Poprzez ciebie przyszło do mnie Ŝycie 
i to jest największy prezent 
i za to ci dziękuję. 
Z wdzięcznością przyjmuję wszystko, co otrzymałem. 
Jest tego bardzo duŜo i to wystarczy. 
A czego od ciebie nie otrzymałem, 
z wdzięcznością przyjmę od innych. 
A teraz zostawię cię w spokoju". 

Wraz  z  tymi  zdaniami  topnieją  skargi  dotyczące  tego,  co  otrzymaliśmy.  Pokłon,  jaki  dziecko 
wykonuje  wypowiadając  powyŜsze  słowa,  wyraŜa  ich  znaczenie.  Przedstawiciele  rodziców, 
słysząc te zdania, stają się coraz bardziej mili i Ŝyczliwi. Uprzejmie patrzą na dziecko. 
Dzięki  szacunkowi  i  podziękowaniu  dziecko  staje  się  „małe".  Czuje  się  pewnie  i  bezpiecznie. 
Rodzice stoją przed nim jako „duzi". Dźwigają oni cięŜary, jakie istnieją w rodzinie i trudności 
swego  własnego  Ŝycia.  Być  moŜe  ukryta  wcześniej  miłość  i  siła  rodziców,  bez  przeszkód 
popłynie do dziecka. 
Wtedy moŜe się ono odwrócić. Jest otwarte na Ŝycie. Siłę od matki lub ojca odczuwa w swych 
plecach.  Przed  kimś  stoją  teraz  jego  własne  dzieci.  Mając  za  sobą  siłę  rodziców  jest  „duŜy" 
wobec  dzieci,  które  stoją  przed  nim  jako  „małe".  MoŜe  im  zaoferować  oparcie,  a  one  będą  się 
czuć bezpiecznie. 

Młodsze i starsze rodzeństwo 

Pięcioletnia  Ewa  i  siedmioletnia  Ola  stoją  przy  kuchennym  blacie  i  uwaŜnie  obserwują  matkę, 
która  kładzie  na  wagę  dwa  kawałeczki  czekolady,  patrzy  na  wskaźnik  i  dokłada  dwa  kolejne 
kawałki. 
„Kawałek  Ewy  waŜy  więcej  mamo.  To  nie  jest  sprawiedliwe.  Nie  dostanę  tyle,  co  ona",  mówi 
Ola. „AleŜ nie, jest dokładnie tyle samo, tyle samo", odpowiada jej siostra. 
„Nie Olu. Ewa ma rację. Spróbuję jeszcze raz". Matka jeszcze dokładniej waŜy kawałki, aŜ kaŜda 
dziewczynka dostaje dokładnie tyle samo". (Dreikurs) 

Rodzice starają się o sprawiedliwość. Matka Ewy i Oli chce obydwu dać co do grama tyle samo 
czekolady,  aby  Ŝadna  nie  czuła  się  pokrzywdzona.  Pomijając  fakt,  iŜ  ze  sprawiedliwością  teŜ 
moŜna przesadzić -równość nie zawsze jest sprawiedliwa. 
Dzieci  róŜnią  się  takŜe  wiekiem.  Nie  tylko  wśród  rodziców  i  dzieci  istnieje  coś  takiego  jak 
porządek  w  hierarchii.  Porównywalnie,  choć  nie  w  takim  wymiarze,  sprawa  się  przedstawia 
między  rodzeństwem.  Bert  Hellinger  stwierdził,  Ŝe  kolejność  podyktowana  wiekiem  ma  w 
rodzinach duŜe znaczenie. Najstarsze dziecko przychodzi jako pierwsze, później drugie, po nim 
trzecie itd. 
Dzieci  nie  mają  z  tym  porządkiem  Ŝadnych  trudności.  Wręcz  przeciwnie,  hierarchia  według 
wieku  odpowiada  ich  wewnętrznemu  poczuciu  i  w  tym  porządku  czują  się  dobrze  na  swoim 
miejscu. 

Dla  Sylwii  (13  lat)  i  Luizy  (10  lat)  nadchodzi  pora  do  pójścia  spać.  Podczas  mycia  zębów 
zaczyna się cowieczorny cyrk. Obydwie dziewczynki wszczynają kłótnię. 
Grzegorz,  ich  ojciec,  woła  z  pokoju:  „Koniec  i  marsz  do  łóŜek!"  Wtedy  z  łazienki  przychodzi 
Sylwia  i  markotna  staje  w  drzwiach  pokoju:  „A  poza  tym  to  jest  niesprawiedliwe,  Ŝe  muszę 
chodzić spać o tej samej porze co Luiza. W końcu jestem o trzy lata starsza!" 
Matylda,  matka,  kieruje  oczy  ku  niebu.  Co  wieczór  te  same  dyskusje.  „JuŜ  cię  tu  nie  ma. 
Obydwie szybko do łóŜka!", woła. Luiza i Sylwia idą do swojego pokoju. Po kilku minutach znów 
słychać głośną kłótnię. Matylda woła w kierunku pokoju: „JuŜ spokój!", a potem zdenerwowana 
odwraca się do swojego męŜa: „śe teŜ nie mogą raz pójść spokojnie do łóŜek!" 
 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

38 

Sylwia  jest  rozgniewana,  gdyŜ  musi  chodzić  spać  o  tej  samej  porze,  co  jej  młodsza  siostra. 
Rodzice  nie  robią  Ŝadnej  róŜnicy,  dlatego  Sylwia wyładowuje swój gniew na Luizie. Nie czuje 
się postrzegana i uwzględniana jako starsze dziecko. Jak mogłoby wyglądać rozwiązanie? 

W następnym tygodniu, mama wyjaśnia pewnego wieczoru: „W przyszłości Sylwia moŜe chodzić 
spać o pół godziny później niŜ Luiza ". Sylwia promienieje. 
Luiza  zaczyna  zrzędzić:  „  To  jest  niesprawiedliwe!  To  jest  niesprawiedliwe!  Dlaczego  Sylwia 
moŜe  później  iść  spać  niŜ  ja?  "Matka  spokojnie  odpowiada:  „Sylwia  jest  od  ciebie  trzy  lata 
starsza. Gdy ty będziesz mieć 13 lat, teŜ będziesz mogła zostać dłuŜej, tak jak Sylwia teraz". 

Jeśli  między  dziećmi  nie  wynikną  Ŝadne  problemy,  wówczas  odmienne  traktowanie  nie  jest 
konieczne.  Ale  właśnie  u  dzieci,  których  wiek  jest  relatywnie  zbliŜony,  przyczyna  sporu  moŜe 
tkwić w walce o swe miejsce. Wówczas do rodziców naleŜy wyjaśnienie im tej kwestii. 

Bracia Piotrek (5 lat) i Kacper (4 lata) bawią się w pokoju klockami lego. Nagle znów zaczynają 
się kłócić. „Teraz potrzebuję czerwonego klocka!" „Nie, on jest mój!" „Nie, bo mój!" 
T
ak dzieje się codziennie po kilka razy. Z niewytłumaczalnych przyczyn, z błahostek zaczyna się 
kłótnia.  Ich  matka  wchodzi  do  pokoju  i  łagodzi  spór:  „Przestańcie  wreszcie,  przecieŜ  obydwaj 
jesteście juŜ duzi. DuŜe dzieci nie muszą się wciąŜ kłócić. A więc, jak było z tym klockiem?" 

Rodzice  Piotrka  i  Kacpra  zawsze  starali  się  obydwóch  traktować  sprawiedliwie,  a  więc  w  ich 
oczach  jednakowo.  Piotrek  nie  powinien  mieć  wobec  Kacpra  Ŝadnych  przywilejów.  Ale  w  ten 
sposób  Kacper  czuje  się  sprowokowany  do  tego,  aby  zakwestionować  pozycję  Piotrka  jako 
starszego. 

Podczas  następnego  sporu,  matka  rozmawia  z  obydwoma  synami-Najpierw  mówi  do  Piotrka: 
„Ty jesteś starszym bratem, a Kacper młodszym". Piotrek cieszy się. 
Później  jeszcze  raz  stanowczo  przekazuje  Kacprowi:  „Ty  jesteś  mały,  a  Piotrek  jest  twoim 
starszym bratem". Kacper nagle odpręŜa się i patrzy z ulgą. 

Nie  chodzi  tu  o  to,  Ŝe  młodszy  musi  ustępować  starszemu,  czy  na  odwrót.  Ten  porządek  nie 
stwierdza  wartości  dziecka  lub  jego  szczególnych  cech.  Pierwsze  dziecko  nie  jest  lepsze  od 
drugiego  lub  trzeciego.  Chodzi  tu  jedynie  o  odpowiednie  miejsce  w  rodzinie.  Trzecie  dziecko 
moŜe  być  wysoce  uzdolnione  i  dwóm  starszym  pomagać  w  pracach  domowych,  ale  mimo  to 
pozostanie  trzecie.  W  kolejności  rodzeństwa  następuje  po  dwóch  starszych  dzieciach.  Jeśli 
trzecie wysoce uzdolnione dziecko wie o swoim trzecim miejscu, równie dobrze dwoje starszych 
z rodzeństwa moŜe przyjąć wyjaśnienia dotyczące młodszego. 
Doświadczenia  uczestników  seminarium  ukazują,  Ŝe  porządek  siedzenia  przy  stole  równieŜ 
moŜe się przyczynić do rozluźnienia w rodzinie. Dobry porządek często wygląda tak, iŜ według 
wskazówek zegara siadają najpierw ojciec i matka, a następnie dzieci według swego wieku. 

Dziadkowie 

Przed zaśnięciem Hania zagaja swego męŜa Roberta:,, W następnym miesiącu skończysz 35 lat. 
Byłaby  to  dobra  okazja  do  urządzenia  rodzinnej  uroczystości  i  zaproszenia  twoich  rodziców, 
brata i siostry ". 
Robert  nie  jest  zachwycony.  „Na  rodzinną  uroczystość  nie  mam  ochoty.  Moi  rodzice  szybko 
działają  mi  na  nerwy.  Wszystko  przewracają  tu  do  góry  nogami.  Chyba  niekoniecznie  muszę 
sobie to fundować z okazji moich urodzin ". 
„Ale  Kasia  i  Damian  z  pewnością  by  się  ucieszyli.  Tak  bardzo  lubią  swoich  dziadków.  A  twoi 
rodzice teŜ mają bzika na ich punkcie ", mówi Hania. Robert potrząsa głową. „W Ŝyciu tego nie 
zrozumiem, jak moi rodzice obchodzą się z Damianem i Kasią. ToŜ to ślepa miłość!" 

Kasia  i  Damian  kochają  swoich  dziadków,  którzy  takŜe  są  zachwyceni,  gdy  widzą  wnuki.  Za 
kaŜdym  razem  przynoszą  im  słodycze  i  uwaŜnie  przysłuchują  się  ich  paplaninie.  Robert  stoi 
obok i potrząsa głową. Takich rodziców nigdy nie znał. Mógłby poczuć prawdziwą zazdrość. 
Robert  nie  jest  odosobnionym  przypadkiem.  Wielu  rodziców  dziwi  się,  widząc  zmianę  u 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

39 

własnych  rodziców,  gdy  na  świat  przychodzą  wnuki.  Dziadkowie  często  potrafią  okazać  swym 
wnukom  duŜo  serca.  W  przypadku  własnych  dzieci  byli  bardziej  obciąŜeni  i  skryci.  Przy 
dzieciach  swoich dzieci otwierają się. Ze względu na to, Ŝe ich pokolenie znajduje się bardziej 
pośrodku, jest im łatwiej być „duŜymi". 
RównieŜ  i  wnuki  łączy  z  dziadkami  szczególna  miłość.  Ich  rodzice,  dzieci  ich  dziadków, 
dźwigają  czasem  jeszcze  złość  i  rozczarowania  z  okresu  dzieciństwa  i  dlatego są skryci wobec 
swych  rodziców.  Gdy  Robert  mówi  o  ślepej  miłości,  pobrzmiewa  tu  jeszcze  stara  złość.  Ale 
wnuki,  Damian  i  Kasia,  nie  są  tym  obciąŜone  i  dlatego  z  łatwością  mogą  nawiązać  kontakt  z 
dziadkami. 
W  miłości  dziadków  do  wnuków  często  kryje  się  takŜe  miłość  do  swych  własnych  dzieci, 
poniewaŜ  dzięki  nim  wnuki  przyszły  na  świat.  Gdy  rodzice  to  zrozumieją,  wówczas  przeminie 
zazdrość, a coś w ich wnętrzu ulegnie uzdrowieniu. 
Rodzice  działają  na  korzyść  dzieci,  wspierając  i  ułatwiając  im  kontakt  z  dziadkami,  wujkami  i 
ciociami.  Dzięki  temu  dzieci  czują  się  bezpiecznie  i  są  w  większym  stopniu  włączone  w  duŜą 
sieć rodziny. 
 
 
 

Impulsy: 
Siedem kroków, aby zyskać nową postawę rodzicielską 

Roman  wciąŜ  gwałtownie  kłóci  się  ze  swym  piętnastoletnim  synem  Markiem.  Gdy  tylko 

moŜna coś wytknąć, krzyczy, a Marek głośno się broni. Roman uwaŜa, Ŝe właśnie w dzisiejszych 
czasach dzieci potrzebują surowych wytycznych. 

Jego  Ŝona  Agnieszka  zachęca  go,  aby  zaczął  więcej  pytać  i  słuchać,  zamiast  zaraz 

wrzeszczeć. Postawa, według której dorastające dzieci traktuje się coraz bardziej po partnersku, 
jest Romanowi obca, gdyŜ sam jej nigdy nie doświadczył.

 

Ale przy najbliŜszej okazji wypróbowuje ją. Rozmawia z Markiem jak równy z równym, jak 

męŜczyzna  z  męŜczyzną.  Doświadcza  i  odkrywa  całkowicie  inne  dziecko.  Marek  oŜywia  się, 
opowiada ojcu o tym, jak się czuje i wyraźnie cieszy się z kontaktu z nim. 

Roman zastanawia się i powoli zaczyna zmieniać swą dotychczasową sztywną postawę. 
Pozytywne doświadczenia pomagają w zainicjowaniu i wspieraniu nowej postawy. Czasami, 

tak  jak  w  przykładzie  Romana,  wystarczy  odkryć,  jaką  nową  reakcję  ktoś  uzyskuje  od  swego 
dziecka dzięki innemu niŜ zwykle zachowaniu oraz o ile więcej moŜna przez to zdziałać. 

Ale  nie  zawsze  wszystko  udaje  się  tak  gładko.  Aby  zmienić  postawę,  często  musimy 

rozprawić  się  z  samym  sobą.  To,  co  osiągniemy  samym  wysiłkiem  woli  jest  niczym.  Musimy 
bardziej poznać i zrozumieć podstawy naszego zachowania. 

Oto opis siedmiu kroków, które są pomocne w uzyskaniu nowej postawy bycia „duŜym" jako 

matka  lub  ojciec.  Oczywiście  w  praktyce  nie  zawsze  moŜna  je  tak  wyraźnie  rozdzielić,  gdyŜ 
mogą się mieszać: 

Krok 1: Poznanie i zbadanie obecnej postawy wychowawczej. 
Zanim  ktoś  uzyska  nową  postawę,  najpierw  musi  poznać  postawy,  które  wyznaczają 

dotychczasowe  zachowanie.  Rzadko  będzie  to  tylko  jedna  jedyna  postawa,  kierująca  całym 
zachowaniem. O wiele częściej jest to zbiór niekiedy sprzecznych postaw, które są decydujące w 
zaleŜności od sytuacji. 

Dlatego  rozsądne  jest  analizowanie  sytuacji,  zdarzających  się  w  codziennym  wychowaniu  i 

zadanie sobie następujących pytań: 

Jak reaguję na określone zachowanie mojego dziecka? 
Jaka kryje się za tym postawa? 
Kolejne impulsy moŜna uzyskać badając okoliczności powstania postaw. 
Jakie jest źródło moich postaw? 
Czy je przejąłem? 
Które postawy bardziej pochodzą od mojej matki? 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

40 

Które  bardziej  od  mojego  ojca?  Od  innych?  (krewnych,  nauczycieli,  sąsiadów  itd.)  Czy 

nabyłem je przez własne doświadczenia? Przez jakie doświadczenia? 

Krok 2: Ocena obecnej postawy wychowawczej. 
Następny krok to bardziej obiektywne spojrzenie na obecne postawy 
z  zewnątrz  i  dokonanie  ich  oceny:  Co  jest  pozytywne  w  moich  postawach?  W  jakich 

sytuacjach, w jakich nie? Co jest negatywne w moich postawach? W jakich sytuacjach, w jakich 
nie? 

Krok 3: Intelektualne znalezienie nowej postawy. 
SłuŜy  temu  niniejsza  ksiąŜka,  która  ma  na  celu  otwarcie  nowych  perspektyw,  wzbudzenie 

zrozumienia dla rozsądnych postaw rodziców i opisanie zachowania, jakie z tego wynika. 

Krytycznie  rozprawcie  się  z  tym  i  porównajcie  z  własnymi  doświadczeniami.  Jeśli  nowa 

postawa wydaje się wam rozsądna i stosowna, gdy rozumiecie jej podłoŜe, wówczas zasiane jest 
w was ziarno nowego przekonania. 

Krok 4: Wyjaśnienie stosunku do własnych rodziców. 

Pomocne jest tutaj ćwiczenie w wyobraźni: 

Wyobraźcie sobie, Ŝe stoicie, wasze dzieci stoją przed wami, a wasi . rodzice za wami. 
Spójrzcie na dzieci i powiedzcie do nich: „Jesteście moimi dziećmi. Dla was jestem duŜy. 
Gdy czegoś potrzebuję, idę do moich rodziców. Tam jestem mały". 
Poczujcie, w którym momencie moŜecie przytaknąć, a w którym | odczuwacie opór. 
Intensywnie  rozprawcie  się  z  treścią  poprzedniego  rozdziału.  Podczas  |  próby  uzdrawiania 

stosunku  z  waszymi  rodzicami,  moŜecie  na-  I  tknąć  się  na  wewnętrzne,  niemoŜliwe  do 
samodzielnego przezwy-1 cięŜenia bariery. Czasami występują takŜe trudności, „uwikłania", 

które  pochodzą  z  systemu  rodziny  i  na  początku  nie  dadzą  się  samodzielnie  rozwiązać. 

Wówczas sensowna będzie terapia rodzinna. 

Krok 5: Wypróbowanie nowego zachowania w codziennym wychowaniu. 
Teraz  czas  na  to,  aby  owo  przekonanie przełoŜyć na działanie i zrealizować w codziennym 

wychowaniu.  Na  początku  wskazane  jest  wykonywanie  małych  kroków.  Wykorzystujecie 
drobne,  w  niewielkim  stopniu  obciąŜone  codzienne  sytuacje,  aby  wypróbować  nowe 
zachowanie, uosabiające nową postawę. 

WciąŜ przypominajcie sobie o tym, kto jest „duŜy", a kto „mały". 
Dokładnie  uwaŜajcie  na  to,  jak  odczuwa  się  „bycie  duŜym"  i  czym  się  to  róŜni  od  „bycia 

małym". 

Krok 6: Integracja nowej postawy. 
Nie powinniście wierzyć w nową postawę tylko dlatego, Ŝe dała wam autorytet. Tym samym 

nadal  pozostawalibyście  w  stanie  małoletniego  dziecka,  które  biegnie  za  autorytetem.  O  wiele 
waŜniejsze jest znalezienie własnego stanowiska, które ugruntowane jest w danym człowieku. W 
tym celu musicie oprzeć się na własnych doświadczeniach. 

Aby  zintegrować  nową  postawę,  rozsądne  jest  dokonanie  oceny  według  sytuacji  z  nowym 

zachowaniem. MoŜecie sobie zadać następujące pytania: 

Jaki skutek przyniosło to zachowanie? 
U mojego dziecka? U mnie? 
Czy jestem z tego zadowolony? 
Czy istnieją trudności i sprzeczności? 
Czy przez to doświadczenie nowa postawa stała mi się bardziej bliska? 
Jeśli nie - czy powód moŜe tkwić w tym, Ŝe wewnętrznie byłem przeciwny? 
Gdy  w  ten  sposób  przeanalizujecie  swe  doświadczenia,  powoli,  krok  po  kroku  moŜecie 

zmienić równieŜ głęboko zakorzenione 

wewnętrzne  postawy.  Czasami  natkniecie  się  na  swe  granice  i  będziecie  potrzebować 

wsparcia z zewnątrz. 

Krok 7: Popełnianie starych błędów jest częścią drogi. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

41 

Zmiany  wymagają  czasu  i  cierpliwości.  Popełnianie  starych  błędów  to  część  tej  podróŜy. 

Jeśli  błąd  wykorzystacie  do  tego,  aby  skrytykować  siebie  i  swe  starania,  wystąpicie  przeciwko 
sobie. Przestańcie robić sobie wyrzuty. Zamiast tego, w głębi ducha poklepcie się z uznaniem po 
ramieniu  za  dotychczasowe  wysiłki.  W  ten  sposób  najszybciej  znajdziecie  drogę  do  swego 
wnętrza i siły. 

background image

 

42 

Rozdział 5 

Rodzina patchworkowa: 

 Nowe porządki i rozwiązania 

W ostatnich latach „ rodzina patchworkowa " coraz częściej występuje jako hasło w dyskusjach 
o małŜeństwie i rodzinie. Pod tym pojęciem rozumie się nowe, róŜnorodne formy rodzinne. Stara 
struktura rodziny składała się z ojca, matki i jednego bądź kilkorga dzieci, którzy Ŝyli razem. 
Dzisiaj  coraz  częściej  struktura  ta  się  rozwiązuje.  Pary  z  dziećmi  rozstają  się.  Niektórzy  
głównie matki - samotnie wychowują dzieci. Wiele osób spotyka nowych partnerów, którzy stają 
się ojczymami i macochami. Ale podczas gdy w drugiej załoŜonej rodzinie wcześniej przewaŜnie 
zmarli ojciec lub matka, dzisiaj rodzice Ŝyją w bliŜszej lub dalszej okolicy, z nowym partnerem, 
ponownie mają dzieci i tak dalej. 
W  kaŜdym  razie  faktem  jest,  iŜ  w  Niemczech  spośród  okrągłych  dziesięciu  milionów  rodzin  z 
dziećmi,  1,5  miliona  to  rodziny  mieszane.  Inne  oceny  ekspertów  mówią  nawet  o  2,5  milionach 
ponownie załoŜonych rodzin. 
Tak więc dziecko ma przyrodnią siostrę z pierwszego związku matki i rodzeństwo z drugiego. I 
teraz  mieszka  razem  z  przyrodnim  rodzeństwem  trzeciego  męŜa  matki  i  jego  dzieckiem,  które 
wniósł do małŜeństwa. Porządek, jakkolwiek wcześniej niekiedy utrzymywany sztucznie, zmienia 
się w niejasny bałagan lub nawet chaos. Właściwie kto jest spokrewniony z kim i jak? 
Dzieci są w tym wszystkim najsłabszą stroną. Słuchają decyzji doro-sfych i muszą iść tam, gdzie 
wyślą lub wezmą ich ze sobą rodzice. 
Właśnie dla rodziców w patchworkowych rodzinach, pomocne są spowiedzi Berta Hellingera na 
temat porządków w rodzinach. 
 

Dzieci mają prawo do obydwojga rodziców 

Donata i Piotr są małŜeństwem od 12 lat i mają dwoje dzieci, dziesięcioletnią Anię i trzyletniego 
Kubę. 
Po weekendzie spędzonym u jej rodziców, Donata zauwaŜa na kuchennym stole list od Piotra, w 
którym  mąŜ  wyjaśnia  jej,  iŜ  niedawno  poznał  inną  kobietę  i  teraz  się  do  niej  przeprowadził. 
Donata czuje się wytrącona z równowagi. 
Gdy Piotr przychodzi po czterech tygodniach, aby odwiedzić dzieci, Donata odmawia mu wizyty. 
„Kto tak się zachowuje, ten nie jest ojcem! JeŜeli inna jest dla ciebie waŜniejsza niŜ ja i dzieci, 
moŜesz iść tam, gdzie pieprz rośnie'. " - krzyczy rozgniewana do słuchawki. 
Ania  i  Kuba  przestają  rozumieć  świat.  Wczoraj  tata  był  taki  bliski  i  waŜny,  a  dzisiaj  nie  mogą 
nawet  o  niego  zapytać,  nie  wywołując  przy  tym  złości  mamy.  „  Twój  ojciec  jest  kłamcą  i 
łajdakiem.  Nie  chcę  mieć  z  nim  więcej  do  czynienia!  I  ty  teŜ  lepiej  o  nim  zapomnij.  On  nic  od 
ciebie nie chce!" - rzuca w kierunku Kuby, gdy ten pyta o swego ojca. 

W  rodzinie  z  dziećmi,  dla  dorosłych  istnieją  dwie  płaszczyzny:  płaszczyzna pary i płaszczyzna 
rodzicielska.  Na  pierwszej  płaszczyźnie  Donata  i  Piotr  zakochali  się  i  pobrali.  Wraz  ze 
spłodzeniem i narodzinami Ani i Kuby doszła jeszcze nowa dodatkowa płaszczyzna rodzicielska. 
Donata  i  Piotr  rozstają  się  jako  para.  Tak  jak  weszli  w  związek  dwojga  ludzi,  tak  mogą  go 
rozwiązać.  Początkowa  miłość  wygasła.  Para  rozstaje  się  i  z  nowymi  partnerami  tworzy  nowe 
związki. 
Jednak  nie  moŜna  rozwiązać  więzi  między  rodzicami  i  dziećmi.  Naturalnie  zmienia  się  ona  na 
zewnątrz,  ale  wciąŜ  się.  utrzymuje.  Dzieci  stają  się  starsze  -  ale  przez  całe  Ŝycie  pozostają 
dziećmi. Rodzice takŜe pozostają rodzicami nawet po swoim rozstaniu. 
Piotr  spłodził  Anię  i  Kubę  i  zawsze  będzie  ich  ojcem  -  nawet,  jeśli  Donata  uwaŜa,  Ŝe  nie 
zachowuje się on jak ojciec. Dokładnie tak sarno Donata zawsze będzie matką tej dwójki, gdyŜ 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

43 

była z nimi w ciąŜy i wydała je na świat. 
Wprawdzie płaszczyzna pary i płaszczyzna rodzicielska wzajemnie na siebie oddziałują, jednak 
są wyraźnie róŜne. Gdy męŜczyzna i kobieta kochają się, między nimi powstaje więź w formie 
pary.  Gdy  para  ma  później  dziecko,  więź  ta  staje  się  silniejsza  i  bardziej  trwała.  Jednocześnie 
powstają dwie nowe więzi: jedna między ojcem a dzieckiem i druga między matką i dzieckiem. 
 
 

 

 
Jeśli  tylko  męŜczyzna  zbytnio  oddala  się  od  kobiety  lub  kobieta  od  męŜczyzny,  albo  teŜ 
obydwoje idą w przeciwne kierunki, więź między parą zrywa się. Kiedy nie ma dzieci, zrywa się 
ona jeszcze szybciej, gdyŜ nie była tak trwała. Pary są gotowe rozstać się szybciej, jeśli nie mają 
dzieci. Jednak nawet wtedy, gdy są dzieci, nie gwarantuje to trwałości związku. 
Ale  dalej  istnieje  więź,  która  łączy  ojca  z  dzieckiem  i  matkę  z  dzieckiem.  Nie  ma  ona  nic 
wspólnego z więzią pary. Tak więc rodzice są wprawdzie rozwiedzeni jako męŜczyzna i kobieta, 
jednak pozostają połączeni jako rodzice swego dziecka. 

Dla  Donaty  i  Piotra  waŜne  jest,  aby  dla  dobra  ich  dzieci  wewnętrznie  rozdzielili  obydwie 
płaszczyzny. Donata moŜe mieć urazę do Piotra, ale gdy chodzi o dzieci powinna trzymać swój 
gniew na wodzy. 

Gdy dzieci stają się bronią 

Donata wciąŜ odczuwa niepohamowaną wściekłość na Piotra, gdyŜ ten ją opuścił. 
Przy tym wie, jak moŜe go najbardziej dotknąć. Podczas roku, w którym się rozstali, a takŜe juŜ 
po rozwodzie, Donata za pomocą wszelkich środków uniemoŜliwia spotkania Piotra z dziećmi. 
MęŜczyzna zaczyna nieregularnie płacić na utrzymanie Ani i Kuby. 

Przy  rozstaniu  często  pojawia  się  wiele  zranień.  Jeden  decyduje  się  odejść,  a  drugi  czuje  się 
nagle  opuszczony.  Później  podnosi  się  olbrzymi  ból  i  gniew.  „Twój  ojciec  jest  kłamcą  i 
łajdakiem. Nie chcę mieć z nim więcej do czynienia! I ty teŜ lepiej o nim zapomnij. On nic od 
ciebie nie chce!" Są to zdania, które wypowiada w swym gniewie Donata. Gdy Piotr to słyszy i 
odpowiednio reaguje, sytuacja zaczyna się zaostrzać. 
Jak  zrozumiały  moŜe  być  gniew  Donaty,  tak  szkodliwy  jest  on  dla  dzieci,  jeśli  trwałe  określa 
klimat.  Obojętne,  jak  nędznie  zachował  się  piotr,  mimo  to  cały  czas  pozostaje  on  ojcem  Ani  i 
Kuby.  Dzieci  potrzebują  go  i  mają  do  niego  prawo.  W  gruncie  rzeczy  więź  ta  w  ogóle  nie 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

44 

obchodzi ich matki, poniewaŜ jest to osobista więź Ani i Kuby z ojcem. 
Dzieci  tak  dobrze  nadają  się  na  broń,  aby  dotknąć  drugiego  człowieka!  Gdy  wściekła  Donata 
uŜywa  swych  środków  władzy,  aby tę więź zniszczyć, tym samym rani swe dzieci. Wprawdzie 
dotyka Piotra, ale takŜe Anię i Kubę. Dzieci są później ofiarami jej gniewu. 
Ból  z  powodu  rozstania  jest  u  Donaty  niekiedy  tak  duŜy,  iŜ  kobieta  po  prostu  zamyka  się  w 
sobie: „Nie chcę mieć z Piotrem nic do czynienia, nie chcę o nim myśleć, mówić - a cóŜ dopiero 
z  nim  rozmawiać.  Nic  nie  powinno  mi  o  nim  przypominać.  Po  prostu  chcę  go  wymazać  z 
mojego Ŝycia, jakby nigdy nie istniał". 
„W  gorączce  walki"  dzieci  w  sam  raz  nadają  się  na  zastaw  i  środek  do  walki.  Donata 
uniemoŜliwia  spotkania  Piotra  z  dziećmi.  Piotr  zaczyna nieregularnie płacić na ich utrzymanie. 
Celuje się w drugą osobę, jednak trafia w dziecko. 
Donata  i  Piotr  muszą  prowadzić  swe  spory  bezpośrednio  ze  sobą.  Dzieci  powinni  trzymać  od 
tego z daleka. 
Czasami  jeden  z  rodziców  pragnie  zacząć  „nowe  Ŝycie"  i  dlatego  nie  chce  dostrzegać 
odpowiedzialności za swe dziecko. Zerwać ze „starym Ŝyciem" oznacza wówczas takŜe odsunąć 
na bok dziecko. PrzewaŜnie jest to ojciec, który nie płaci juŜ alimentów. 
Gdy  męŜczyzna  w  ten  sposób  uchyla  się  od  odpowiedzialności  za  swe  dziecko,  popełnia 
niesprawiedliwość. Kobieta jest słusznie na niego rozgniewana. JednakŜe ten gniew jest częścią 
płaszczyzny pary. Wszystkie spory o alimenty, pory wizyt i tym podobne rzeczy naleŜą do sfery 
między ojcem i matką. Oczywiście, jeśli to konieczne, Donata moŜe wykorzystać środki prawne 
i  uzyskać  prawo  do  pieniędzy  na  utrzymanie.  Ale  i  wówczas  Piotr  pozostanie  ojcem,  którego 
dzieci potrzebują. 
Kobiety  z  zemsty  odmawiające  prawa  do  odwiedzin,  to  znaczy  utrudniające  męŜczyźnie 
zachowanie jego miejsca jako ojca, wyrządzają krzywdę męŜczyźnie oraz dzieciom. 
Bert Hellinger zaproponował, co mogą zrobić ojcowie, jeśli nie wolno im spotykać się z dziećmi. 
Ojciec  powinien  przekazać  dziecku,  iŜ  jest  ojcem  i  Ŝe  cokolwiek  się  zdarzy,  dziecko  moŜe  na 
nim polegać takŜe w przyszłości. Ojciec nie musi mówić tego dziecku osobiście, jeśli nie ma do 
niego  dostępu.  MoŜe  na  przykład  przekazać  wiadomość  przez  przyjaciela  lub  przyjaciółkę 
rodziny. 
Prawie kaŜde rozstanie wiąŜe się z duŜym bólem. 

„PrzewaŜnie  kończy  się,  choć  nikt  nie  ponosi  winy.  Kończy  się,  gdyŜ  kaŜdy  jest  uwikłany  na 
swój sposób, lub poniewaŜ ktoś jest na innej drodze, albo na inną jest prowadzony. Jednak gdy 
tylko  wykryję  winę,  mam  wyobraŜenie  i  iluzję,  Ŝe  mógłbym  coś  zrobić  lub  druga  osoba,  lub 
moglibyśmy  się  inaczej  zachować  i  wszystko  byłoby  uratowane.  Wtedy  nie  docenia  się 
wielkości  i  głębi  sytuacji  i  kieruje  się  na  poszukiwanie  winy  i  wyrzutów,  które  czynimy  sobie 
nawzajem. Rozwiązanie polega na tym, aby obydwoje oddali się swemu smutkowi, głębokiemu 
bólowi, Ŝalowi, iŜ wszystko juŜ się skończyło". (Hellinger) 

Obok  poszukiwania  winy  istnieje  jeszcze  inny  psychiczny  mechanizm,  który  przeszkadza,  aby 
ten  pełny  smutek  był  odczuwany.  Gniew  jest  uczuciem  łatwiejszym  do  zniesienia  niŜ  ból. 
Dopóki jestem rozgniewany, nie odczuwam bólu i utraty. Dopiero wtedy, gdy pozostawię gniew 
za sobą, gdy przestanę obwiniać siebie lub drugą osobę, mogę zająć się utratą i smutkiem. 
Aby  nie  odczuwać  bólu,  pogarda  jest  takŜe  dobrym  środkiem  pomocniczym.  PrzewaŜnie 
pogarda przed rozstaniem jest szczególnie duŜa, poniewaŜ rozstanie przychodzi wtedy z większą 
łatwością. Gdy pogardzam moim byłym partnerem, nie odczuwam bólu z powodu rozstania- 
Odsunięcie  na  bok  własnego  gniewu  i  bólu  dla  dobra  dzieci,  wymaga  wewnętrznej  wielkości. 
Nie jest to łatwe i kosztuje często olbrzymie, warte podziwu przezwycięŜenie samego siebie. 
Podczas  terapii  często  wypowiada  się  waŜne  zdania,  które  trafiają,  w  sedno  związków  między 
rodzicami  i  dziećmi.  Ojciec  i  matka  stoją  przed  dziećmi,  spoglądają  na  nie  i  mówią  do  nich 
następujące zdania. Donata powiedziałaby na przykład Ani i Kubie: 
„Spór  jest  sprawą  naszą,  duŜych.  My  duzi  załatwiamy  to  między  sobą.  Wy  jesteście  mali  i 
moŜecie mieć nas nadal jako rodziców. Pozostanę waszą matkę i wasz ojciec pozostanie waszym 
ojcem. Nie musicie podejmować decyzji". 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

45 

Pomocą dla rodziców podczas rozstania moŜe być przekonanie, Ŝe do konfliktu zawsze potrzeba 
dwóch  osób  -  takŜe  wtedy,  gdy  czasem  wygląda  to  tak,  jak  gdyby  tylko  jeden  partner  ponosił 
winę, a drugi był niewinny. W gniewie własny udział jest często niewidoczny. Ale istnieje! 
Skuteczne  przy  rozstaniu  jest  w  czasie  terapii  następujące  postępowanie.  Partnerzy,  którzy  się 
rozstali, stają naprzeciw siebie. Później jeden mówi do drugiego: 
„Dziękuję  ci  za  wszystko,  co  od  ciebie  otrzymałem.  A  to,  co  otrzymałeś  ode  mnie,  moŜesz 
spokojnie  zachować.  Ja  przejmę  moją  część  odpowiedzialności  za  rozstanie,  a  twoją  część 
odpowiedzialności  pozostawiam  tobie.  Daję  ci  miejsce  w  mym  sercu  jako  mojemu  byłemu 
męŜowi  /  mojej  byłej  Ŝonie.  A  dzięki  naszym  dzieciom  pozostajemy  złączeni".  Drugi  partner 
odwzajemnia się tym samym. 
PowyŜsze zdania „uwalniają" często w dobry sposób. Oczywiście nie mogą jeszcze pochodzić z 
serca,  jeśli  walka  dopiero  się  zaczęła.  Ale  kiedyś  nadchodzi  ta  chwila  i  Ŝyczenie  -  moŜliwie 
szybko właśnie w interesie dziecka - aby ją zakończyć. 

Rodzice ponoszą odpowiedzialność 

Mariola i Jarek rozwiedli się przed trzema laty. Ośmioletnia Marysia mieszka z matką. 
Dziewczynka spędziła u swego ojca weekend. Gdy matka zanosi ją "° łóŜka, Marysia wyrywa się 
z  uwagą:  „UwaŜam,  Ŝe  jesteś  głupia,  bo  rozwiodłaś  się  z  tatą  ".  Marioli  na  chwilę  dobiera 
mowę. 

Marysia  jest  obciąŜona  rozstaniem.  Jako  dziecko  chciałaby  mieć  obydwoje  rodziców  i  swojej 
matce przypisuje winę za rozwód. Mariola czuje się dotknięta. 
Najpierw spójrzmy na dalszy ciąg sytuacji, gdy Mariola próbuje przeciągnąć Marysię na tę samą 
płaszczyznę, a więc nie mówi jak „duŜy" do „małego": 

Mariola wyjaśnia Marysi, dlaczego rozstała się z Jarkiem. Przedstawia jej wszystkie powody, dla 
których niemoŜliwe było dla niej utrzymanie małŜeństwa. „PrzecieŜ to rozumiesz? " - usilnie pyta 
Marysią. Jednak dziewczynka z przekorą w oczach siedzi na swym łóŜku. „Nie, nie rozumiem " 
mruczy. 
Mariola  zaczyna  tracić  panowanie.  PrzecieŜ  powody  rozstania  były  naprawdę  uzasadnione. 
Jeszcze raz, krok po kroku próbuje wyjaśnić to córce. Marysia wpada jej w słowo: „ To wszystko 
to jeszcze nie powód. TeŜ czasem byłaś dla taty niesprawiedliwa!" 
Mariola wysuwa argumenty i usprawiedliwia się. Powoli zaczyna się denerwować. Jej krnąbrne 
dziecko  musi  to  przecieŜ  zrozumieć!  Marysia  robi  jej  wyrzuty  i  zaprzecza.  Taka  wymiana  zdań 
trwa  jeszcze  przez  chwilę.  Na  koniec  Marysia  płacze,  a  Mariola,  u  kresu  wytrzymałości,  takŜe 
jest bliska łez. 

Dla  Marysi  stanowi  to  dodatkowe  obciąŜenie.  Dla  niej  jest  waŜne,  aby  jej  matka  pozostała 
„duŜa", działała jak osoba dorosła i dawała jej oparcie, poniewaŜ gdy dziewczynka czuje, Ŝe jej 
matka  oczekuje  od  niej  zrozumienia  lub  pozwala  pochłonąć  się  poczuciu  winy,  Marysia  musi 
wejść w rolę „duŜej". Na koniec, być moŜe musi jeszcze pocieszać swą matkę. To dla dziecka za 
duŜo! 
Oczywiście, Mariola ma poczucie winy z powodu rozstania. Czyni sobie wyrzuty, iŜ nie potrafiła 
zapobiec  rozwodowi  i  Ŝe  teraz  Marysia  z  tego  powodu  cierpi.  To  poczucie  winy  musi 
wytrzymać. Od swego dziecka nie moŜe otrzymać absolucji lub usprawiedliwienia. JuŜ pytanie o 
to stanowi dla Marysi obciąŜenie. 
Mariola  walczy  o zrozumienie u swej córki. W ten sposób stawia jej zbyt wysokie wymagania. 
Marysia chce mieć obydwoje rodziców i nie musieć niczego rozumieć. Wraz z Ŝyczeniem bycia 
zrozumianym, matka chce obarczyć dziecko częścią decyzji o rozstaniu. PoniewaŜ Marysia tego 
zrozumienia  jej  nie  okazuje  i  jako  dziecko  dać  nie  moŜe,  Mariola  czuje  się  zaatakowana  i 
przechodzi do pozycji obronnej. 
Oto jak mogłaby wyglądać ta sama scena, gdyby Mariola wewnętrznie pozostała „duŜa": 

Gdy  Mariola  kładzie  Marysię  do  łóŜka,  dziewczynka  wyrywa  się  z  uwagą:  „UwaŜam,  Ŝe  jesteś 
głupia, bo rozwiodłaś się z tatą ". 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

46 

Marioli na chwilę odbiera mowę. Później opanowuje się i siada na skraju łóŜka. Spokojnie mówi 
do Marysi: „Mogę sobie wyobrazić, jak się czujesz. Prawdopodobnie dość źle. Dla dzieci zawsze 
jest  to  głupie,  gdy  rozstają  się  ich  rodzice".  Marysia  nie  chce  tego  zgłębiać.  Zaczyna  prosić: 
„MoŜe  znów  mogłabyś  się  z  nim  porozumieć.  Ty  takŜe  przecieŜ jesteś winna. TeŜ czasem byłaś 
dla taty niesprawiedliwa". 
„Z pewnością obydwoje jesteśmy winni" - mówi Mariola. „Ale to jest sprawa między tatą a mną. 
Uzgodniliśmy  to  między  sobą  i  postanowiliśmy,  Ŝe  nie  chcemy  juŜ  być  razem  i  dlatego  się 
rozstajemy. Ale nadal obydwoje jesteśmy twoimi rodzicami". 
Marysi to nie zadowala i spog
ląda bardzo nieszczęśliwa, ale Mariola kończy rozmowę. 

Mariola dostrzega ból, jaki czuje Marysia. Wie, Ŝe rozwód rodziców jest dla dziecka bardzo zły. 
Ale to było najlepsze wyjście z moŜliwych. Odpowiada za tę decyzję oraz jej skutki. 
Dla  Marysi  waŜne  jest,  Ŝe  moŜe  pokazać  matce  swój  ból  i  Ŝal,  oraz  Ŝe  te  uczucia  nie  są  przez 
matkę negowane. Jako osoba dorosła Mariola wie, iŜ ból i smutek są częścią rozstania. Marysia 
ma  do  tego  prawo.  Mariola  takŜe  musi  znieść  ból  swojej  córki.  MoŜe  ją  pocieszyć  oraz  jej 
współczuć. 
Na  początku  rozmowy  dziewczynka  stwierdza,  Ŝe  jej  matka  jest  głupia  i  to  jest  konsekwencja 
decyzji Marioli o rozstaniu. Ona, matka, pozostaje „duŜa" i nie musi być rozumiana. Marysi nie 
musi się to Podobać. 
Mariola  wytrzymuje  napięcie.  Nie  wzbrania  się  przed  tym  uczuciem  ani  nie  szuka  dla  siebie 
usprawiedliwień. W ten sposób moŜe pozostać do dyspozycji Marysi i ją zrozumieć. 
Poza tym, Mariola wyjaśnia Marysi, Ŝe rozstanie jest sprawą rodziców. Stanowi to płaszczyznę 
pary i tutaj rodzice nie pozwalają się wtrącać dziecku. 
W przykładzie tym widać, Ŝe „bycie duŜym" nie jest cudownym lekiem na ciągle utrzymywanie 
w  rodzinie  harmonii  i  pokoju.  Konflikty  i  trudności  pozostaną  w  dalszym  ciągu.  Ale  będą  one 
rozstrzygane tak, aby dodatkowo nie obciąŜać dziecka. 
Dzieciom  rozpada  się  świat,  gdy  ich  rodzice  rozstają  się.  Czują  się  z  rodzicami  związane  i  od 
nich zaleŜne. I nagle nie ma ojca lub matki. Dzieci przestają rozumieć świat. Próbują to pojąć i 
zgłębić.  Szukają  „dlaczego".  Dzieci  często  zadają  sobie  pytanie,  czy  nie  są  winne  rozstania. 
Gdyby  były  bardziej  posłuszne,  gdyby  bardziej  się  starały,  wówczas  mama  i  tata  pozostaliby 
razem. 
Ośmioletnie  dziecko,  którego  rodzice  rozwiedli  się,  powiedziało  kiedyś  na  ten  temat:  „Dzieci 
uwaŜają, Ŝe rozwód to zawsze gówno". Ojciec jest zły na matkę, a matka jest zła na ojca, a dzieci 
stoją  między  nimi.  W  trakcie  i  po  rozwodzie  czują  się  rozdarte  między  rodzicami.  Czują,  Ŝe 
naleŜą zarówno do matki, jak i do ojca, lecz mogą zostać tylko z jednym z nich. 
Gdy są starsze, mniej więcej w okresie dojrzewania, czasami potrafią intelektualnie prześledzić 
rozwód. Być moŜe doświadczyły wiecznych kłótni między rodzicami i teraz widzą, Ŝe powrócił 
spokój. Ale mimo to, ból jest olbrzymi. 
Pewna  przyjaciółka  opowiadała  nam,  iŜ  jej  rodzice  rozstali  się  dopiero  wtedy,  gdy  miała 
dwadzieścia lat. W tym czasie studiowała wychowanie fizyczne w innym mieście i sama Ŝyła juŜ 
w  związku.  Matka  poinformowała  ją  o  rozwodzie.  Nie  było  Ŝadnych  walk.  Rodzice  od  dawna 
Ŝyli obok siebie i postanowili się teraz rozstać. 
ChociaŜ nasza przyjaciółka potrafiła prześledzić przyczyny rozstania i nadal miała dobry kontakt 
ze  swymi  rodzicami,  wpadła  w  depresję.  P°  pewnym  czasie  rozwinęła  się  u  niej  fizyczna 
blokada.  W  sferze  sportowej  nic  się  jej  nie  udawało,  dlatego  przez  pewien  czas  nie  mogła 
kontynuować swych studiów. 

Ryszard  i  Weronika  rozwodzą  się.  Rodzice  dokładają  wszelkich  starań,  aby  ich  siedmioletnia 
córeczka  Patrycja  nie  została  wciągnięta  w  spory.  Patrycja  powinna  jak  najmniej  na  tym 
ucierpieć,  dlatego  Ryszard  i  Weronika  postanawiają,  Ŝe  pozwolą  córce  zdecydować,  u  którego 
rodzica chce w przyszłości zamieszkać. 

Dziecko w połowie pochodzi od matki i w połowie od ojca. NaleŜy -na początku! - do obydwu w 
jednakowej mierze. I nasze dzieci kochają obydwoje rodziców w takim samym stopniu! Decyzja 
wyboru między ojcem a matką jest dla dziecka niemoŜliwa. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

47 

Siedmioletnia Patrycja jest przeciąŜona decyzją, jaką ma podjąć. Czuje się związana z rodzicami. 
Chciałaby mieć dla siebie obydwoje. 
Jeśli Patrycja zdecyduje się na mieszkanie u matki, automatycznie straci moŜliwość mieszkania 
u ojca - a jeśli będzie chciała mieszkać u ojca, straci część matki. Oznacza to, iŜ obojętnie, jaką 
decyzję podejmie, zawsze będzie to decyzja skierowana przeciw komuś, kogo kocha i z kim jest 
głęboko i silnie związana. W obliczu wyboru przeŜyje nierozwiązywalny dylemat. 
Rodzie  Patrycji  chcą  jej  pozostawić  decyzję.  Tym  samym  próbują  częściowo  zdjąć  z  siebie 
cięŜar. Ale w ten sposób obarczają nim dziecko, które jest do tego za słabe. Dopiero wtedy, gdy 
Patrycja  będzie  starsza  -  decydującym  momentem  jest  okres  dojrzewania  -  będzie  mogła 
współdecydować, jeśli rodzice uznają to za stosowne. 
Bert  Hellinger  poczynił  waŜne  obserwacje,  dotyczące  skutków  takiego  dylematu.  Niektórzy 
dorośli  mają  duŜe  trudności  z  podjęciem  decyzji.  Nawet  jeśli  są  one  mało  istotne,  dorośli 
wykazują  niezdecydowanie,  szukają  argumentów,  odrzucają  je  i  nie  znajdują  Ŝadnego 
rozwiązania. 
Tacy ludzie jako dzieci często byli zmuszani do dokonania wyboru między ojcem a matką. (To 
przymusowe  połoŜenie  moŜliwe jest  takŜe w  istniejącym małŜeństwie, w którym nie doszło  do 
rozwodu).  Zdecydowanie  się  między  ojcem  a  matką  jest  dla  dziecka  niemoŜliwe.  KaŜda  tak 
niewielka sytuacja, związana z decydowaniem, będzie budzić stare dziecięce zmartwienie. 
Zadanie rodziców polega na tym, aby dodatkowo nie pogarszać złej sytuacji dziecka. Dla niego 
waŜne  jest,  aby  nie  musiało  decydować  między  obydwojgiem  rodziców,  gdyŜ  jest  i  pozostanie 
dzieckiem  matki  i  ojca,  Zaakceptowanie  byłego  partnera  jako  rodzica  oznacza  duŜy  krok  w 
kierunku działania dla dobra ich dziecka. 

Dzieci nie są sojusznikami 

Emilia i Piotr rozstali się w „dobrej zgodzie". Podzielili się nawet dziećmi. Szesnastoletni Łukasz 
mieszka u ojca, natomiast piętnastoletnia Alicja u matki. Na zewnątrz wszystko przebiegło dość 
harmonijnie,  bez  większych  kłótni.  Jednak  pod  tą  powierzchnią wrze. Piotr odczuwa olbrzymią 
wściekłość, Ŝe Emilia juŜ podczas małŜeństwa miała przyjaciela. A Emilia sądzi, iŜ nowy związek 
to  jej  prawo,  gdyŜ  dla  Piotra  najwaŜniejsza  była  praca.  A  na  koniec,  raz  nawet  uderzył  ją 
podczas dyskusji. Nigdy mu tego nie wybaczy! 
Emilia  wciąŜ  opowiada  o  złych  stronach  męŜa,  jakim  jest  i  był  w  gruncie  rzeczy  brutalnym 
facetem  i  Ŝe  dlatego  jest  winny  rozstania.  Alicja  zgadza  się  z  matką.  JuŜ  się  zastanawia,  jak 
zamiast matki moŜe odpłacić się ojcu. Gdy go zobaczy, musi być dla niego bardziej niemiła. Albo 
moŜe go porządnie naciągnąć? 
Alicja  zawsze  spotyka  swego  brata  Łukasza  w  szkole.  Kiedyś  opowiada  mu,  co  matka 
powiedziała  jej  na  temat  ojca.  Łukasz  czuje  się  dotknięty  i  wieczorem  wypytuje  ojca.  Piotr 
wypowiada  się:  „Typowa  Emilia!  Codziennie  chodzę  do  biura,  do  domu  przynoszę  tyle 
pieniędzy,  Ŝe  moŜe  sobie  pozwolić  na  próŜnowanie,  a  później  na  kreatywnym  seminarium 
poznaje tego typa i po prostu porzuca mnie i was. Ta nieodpowiedzialna i egoistyczna koza!" 
Łukasza ogarnia złość na matkę. Następnego dnia w szkole, relacjonuje Alicji to, co powiedział 
ojciec. Dziewczyna broni matki. Łukasz ojca. KaŜde z nich rozwścieczone idzie do swojej klasy
Alicja odwołuje najbliŜszą wizytę u ojca, a Łukasz u matki. 
Fronty stają się coraz bardziej zatwardziałe. 

Piotr  i  Emilia  wciąŜ  odczuwają  w  stosunku  do  siebie  ogromną  wściekłość.  Teraz  zaczynają 
przeciągać na swą stronę dzieci jako sojuszników, opowiadając im poufne sprawy z ich Ŝycia we 
dwoje.  Często  coś  takiego  dzieje  się  pod  płaszczykiem  partnerstwa  i  otwartości.  Jednak  w 
gruncie rzeczy, rodzice wykorzystują Łukasza i Alicję jako sprzymierzeńców. 

Gdy dziecko staje się sojusznikiem jednego z rodziców, automatycznie staje się przeciwnikiem 
drugiego. Tak więc Łukasz staje się przeciwnikiem matki, natomiast Alicja przeciwniczką ojca. 
Obydwoje zaczynają dzielić gniew swych rodziców. Nic dziwnego, gdy Łukasz z biegiem czasu 
będzie  odczuwać pogardę wobec kobiet, a Alicja to samo uczucie będzie Ŝywić w stosunku do 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

48 

męŜczyzn! 
Dzieci  naleŜy  trzymać  z  daleka  od  sporów  osób  dorosłych,  gdyŜ  w  przeciwnym  razie 
wewnętrznie  stracą  jednego  z  rodziców.  Rodzice  szkodzą  dzieciom  wykorzystując  ich  jako 
współwalczących w małŜeńskiej lub rozwodowej kłótni. Wprawdzie znajdują u nich wsparcie i 
pocieszenie i w ten sposób pozbywają się cięŜaru. Jednak za to obciąŜają dziecko! 
Ten konflikt lojalności występuje zawsze wtedy, gdy matka szkaluje ojca, a ojciec matkę. Jak ma 
się zachować dziecko? PrzecieŜ kocha obydwoje! 
Dziecko  cierpi  z  powodu  napięcia  między  swą  matką  a  ojcem.  A  gdy  matka  jest  wściekła  na 
ojca, a dziecko pokazuje, Ŝe nadal go kocha, wówczas niechybnie takŜe odczuje wściekłość swej 
matki.  Ze  strachu,  by  nie  stracić  jej  miłości,  wypiera  się  ojca.  MoŜe  się  to  objawiać  w  tym,  iŜ 
dziecko nie chce go odwiedzać lub go szkaluje. Gdy trzyma stronę matki, musi szkalować ojca. 
Gdy  pozostanie  wierne  ojcu,  jest  nielojalne  wobec  matki.  Tego  dylematu  nie  wytrzyma  Ŝadne 
dziecko.  W  takim  konflikcie  nie  istnieje  dla  dziecka  Ŝadne  dobre  rozwiązanie.  Co  nie  uczyni, 
będzie się czuć źle. 

Renata i Krystian mają syna Konrada. JuŜ dwa lata po jego narodzeniu Renata rozwiodła się z 
męŜem, który stopniowo popadał w alkoholizm. 
Po rozstaniu, Krystia
n bardzo nieregularnie płacił alimenty i całkowicie odsunął się od swojego 
syna. 
Renata  wciąŜ  jeszcze  gniewa  się  na  byłego  męŜa.  Ma  dość  męŜczyzn.  Z  całą  swą  miłością 
troszczy się o syna, 
Trzynastoletni  Konrad  ubóstwia  matkę.  To  co  zrobił  jej  ojciec,  uwaŜa  za  wstrętne.  Renata  jest 
pewna, Ŝe Konrad będzie kiedyś lepszym męŜczyzną niŜ jego ojciec! 

Gdy  męŜczyzna  odrzuca  swą  Ŝonę,  lub  Ŝona  swego  męŜa,  wówczas  w  tle  zaznacza  się  często 
generalne  odrzucenie  drugiej  płci.  MęŜczyzna  nie  ma  wysokiego  mniemania  o  kobietach,  a 
kobieta o męŜczyznach. 
Kiedy  męŜczyzna  nie  ponosi  odpowiedzialności  jako  ojciec,  moŜe  to  często  powodować  brak 
szacunku ze strony kobiety. W trakcie terapii nierzadko wychodzi na jaw, Ŝe ta pogarda wobec 
męŜczyzn  istniała  juŜ  przed  rozstaniem.  Jeśli  w  rodzinie  kobiety  zawsze  pogardzano 
męŜczyznami, kobiecie tej sprawia niezwykłą trudność szanowanie męŜa i ojca swego dziecka. 
MęŜczyźni,  odczuwający  tę  pogardę,  zamykają  się  w  sobie.  MęŜczyzna  doświadczający  braku 
szacunku często mści się na kobiecie, np. nie płacąc alimentów lub porzucając dziecko. 
Renata nie ma dobrego zdania o męŜczyznach. Czuje to jej syn Konrad. W głębi duszy jest dla 
niego  jasne,  Ŝe  takŜe  u  niego  matka  odrzuca  cechy  męskie,  łączące  go  z  ojcem.  Na  zewnątrz 
chłopiec  czyni  wszystko,  aby  udowodnić  swej  kochanej  matce,  Ŝe  jest  lepszym  męŜczyzną  niŜ 
jego ojciec. Jednak uświadamia sobie, Ŝe to nieprawda i Ŝe nigdy nie będzie mógł tego osiągnąć. 
I potajemnie zaczyna odczuwać gniew w stosunku do matki. 
Socjolog  i  seksuolog  Gerhard  Amendt,  w  jednej  ze  swych  ksiąŜek  opisuje,  jak  w  niektórych, 
pozornie dobrze funkcjonujących rodzinach, zginął ojcowski autorytet. 

„Autorytet  ojca  daje  dzieciom  dopiero  tę  wolność,  która  umoŜliwia  im  drogę  do  Ŝycia  poza 
rodziną.  Dzieci  potrzebują  ojca  do  sprzeczania  się,  do  uczuciowego  odgraniczenia,  właśnie  do 
stania się dorosłym. Im bardziej nasila się krytyka feminizmu wobec nowoczesnej męskości, tym 
waŜniejsi  stają  się  mali  męŜczyźni,  a  więc  synowie,  dla  swych  matek.  Stają  się  oni  źródłem 
doŜywotniego  nadawania  sensu.  PoniewaŜ  dorośli  męŜczyźni  nie  spełniają  kobiecych  tęsknot, 
matki chcą swych synów ukształtować na idealnych męŜczyzn, na ksiąŜęta z bajki". 

Konrad  jest  takim  księciem  z  bajki.  Kto  dorasta  tak  jak  on,  ten  w  swym  późniejszym  Ŝyciu 
przewaŜnie idzie w dwóch kierunkach. Albo w pewnym momencie - w okresie dojrzewania lub 
później - buntuje się przeciw matce i zachowuje się podobnie jak ojciec. Być moŜe Konrad jako 
dorastający  męŜczyzna  nie  będzie  pić  alkoholu,  ale  za  to  będzie  zaŜywać  kokainę.  Środek 
odurzający jest inny, ale ucieczka od rzeczywistości podobna. 
Lub teŜ powstrzyma się od narkotyków i w pewien sposób będzie lepszy od ojca, ale stłumiony 
gniew  wobec  kobiet  nie  pozwoli  mu  Ŝyć  w  dobrym,  spełniającym  związku.  Na  swój  sposób 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

49 

będzie musiał odpłacić kobietom to, co wyrządzono ojcu. 
Dziecko jest wyłączone ze sporów rodziców, gdy obydwoje potrafią w nim uszanować partnera. 
Gdy Renata szanuje w swym synu Konradzie jego ojca Krystiana, wówczas chłopiec poczuje, Ŝe 
szanowane są w nim jego cechy męskie. 
Jak ukazuje przykład, brak szacunku dotyka w osobie Renaty coś elementarnego. Szacunek jest 
czymś, co moŜe ona osiągnąć po prostu przez wysiłek woli. 
Jak  zawsze  pokazują  terapie  rodzinne,  taki  gniew  na  męŜczyzn  jak  w  przypadku  Renaty, 
powstaje nie tylko dzięki doświadczeniom z własnego Ŝycia. W swej złości jest ona podobna do 
matki  i  do  kobiet  za  jej  matką.  Jest  z  nimi  związana,  gdyŜ  takŜe  dźwiga  ów  gniew.  Takie 
połączenie jest bardzo silne i potęŜne. Chcąc coś tutaj zmienić lub rozwiązać, trzeba zasadniczo 
rozprawić się ze sobą, swym Ŝyciem i rodziną. 
Dopiero  wtedy  Renata  będzie  mogła  dostrzec  w  Konradzie  dziecko  -  takŜe  dziecko  Krystiana. 
Zdanie  z  terapii,  które  wyraŜa  to  w  precyzyjny  sposób,  brzmi:  „Jeśli  staniesz  się  taki  jak  twój 
ojciec, twoja matka, zgodzę się". Lub inna waŜna wypowiedź: „Szanuję w tobie twego ojca". 
Dzięki temu dziecko moŜe się odpręŜyć. Nie musi być inne lub lepsze niŜ ojciec czy matka. Nie 
musi się zdecydować. Wolno mu być takim, jacy są jego rodzice. 
Nawet  jeśli  później  miłość  się  skończy,  dziecko  było  przecieŜ  często  bakiem  lub  owocem 
niegdyś  istniejącego uczucia. Dobrze jest, aby później sobie o tym przypominać. Wtedy będzie 
nam łatwiej szanować drugą osobę w dziecku. 

Kto ma pierwszeństwo: nowy partner czy dziecko? 

Ania  jest  od  niedawna  rozwiedziona  i  samotnie  wychowuje  dwójkę  dzieci:  sześcioletniego 
Norberta  i  trzyletnią  Joannę.  Podczas  ostatniego  bankietu  w  firmie  poznała  Marka.  Kobieta 
czuje się jak w siódmym niebie. 
Marek i Ania często spotykają się wieczorami w Ani mieszkaniu. RównieŜ i dziś wieczorem. Ania 
jest  juŜ  podekscytowana.  Ma  nadzieję,  Ŝe  dzieci  zachowają  się  znośnie.  śeby  nie  było  tak 
stresująco jak ostatnim razem! 
Słychać dzwonek u drzwi i przychodzi Marek. Joanna cieszy się, uwaŜa, Ŝe Marek jest miły. Za to 
Norbert twierdzi, Ŝe jest on głupi. Po pewnym czasie, Ania zaprowadza dzieci do łóŜek. Oznacza 
to  mycie  zębów,  zakładanie  piŜam,  opowiedzenie  bajki  na  dobranoc,  czyli  cowieczorny 
„dziecięcy  program  ",  podczas  gdy  Marek  cierpliwie  siedzi  w  kuchni  i  czeka  na  Anię.  Jednak 
nawet  później  nie  ma  spokoju.  Ania  wciąŜ  musi  chodzić  do  dziecinnego  pokoju  i  uspokajać 
malców. 
Kobieta  jest  zdenerwowana.  Dzieci  wciąŜ  ją  zajmują,  a  tak  chciałaby  spędzić  z  Markiem  miły 
wieczór.  RównieŜ  i  on  zaczyna  powoli  tracić  cierpliwość.  Gdy  z  dziecinnego  pokoju  znowu 
dochodzą głośne sprzeczki, Ania wpada do pokoju, i krzyczy: „Do diabła! Niech wreszcie będzie 
spokój! Ja teŜ mam prawo do prywatnego Ŝycia. Nie jestem tylko mamą, jestem teŜ kobietą!" 
Dzieci  zaskoczone  milkną.  Gdy  Ania  znów  idzie  do  kuchni,  zaczyna  mieć  wyrzuty  sumienia. 
PrzecieŜ  wie,  jak  bardzo  Joasia  i  Norbert  cierpią  z  powodu  rozwodu.  A  teraz  jest  wobec  nich 
wstrętna. Na dokładkę Joasia przychodzi z płaczem z pokoju i wdrapuje się jej na kolana. 
Marek  przewraca  oczami.  Powoli  ma  
tego  dość.  Nie  zawsze  lubi  stać  w  tyle.  Ania  powinna 
wreszcie zdecydować, czego chce! 
Kobieta  czuje  się  rozdarta.  Z  jednej  strony chciałaby poświęcić się. dzieciom, a z drugiej mieć 
czas dla Marka. 

Ania  stoi  przed  dylematem,  który  ma  kaŜdy,  kto  sam  troszczy  się  o  swoje  małe  dzieci,  ale 
chciałby  mieć  nowego  partnera  i  go  poszukuje.  Do  głosu  dochodzą  kobiece  i  męskie  potrzeby, 
związane  z  partnerstwem,  a  jednocześnie  duŜo  siły  i  czasu  pochłania  troska  o  dzieci.  Jak  ten 
dylemat rozwiązać? Gdzie wyznaczyć priorytety? 
Dobry  porządek  w  „klasycznym"  małŜeństwie,  względnie  partnerskim  związku,  w  którym  para 
ma wspólne dzieci, polega na tym, iŜ męŜczyzna dla kobiety, a kobieta dla męŜczyzny stoją na 
pierwszym  miejscu.  Z  tego  związku  pochodzi  siła  dla  dzieci,  które  znajdują  się  na  drugim 
miejscu. Jak to wygląda u Ani? Kto jest pierwszy? 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

50 

Dzieci,  Joanna  i  Norbert,  pochodzą  z  wcześniejszego  związku  i  są  dla  Ani  na  pierwszym 
miejscu. Nowy męŜczyzna plasuje się dopiero za nimi. 
Pierwszeństwo według miejsc nie ma nic wspólnego z zewnętrznym zachowaniem. Nie chodzi o 
to, Ŝeby samotnie wychowująca matka pozwalała dzieciom kierować sobą lub wyznaczać nowy 
związek.  Gdy  łączy  się  z  nowym  partnerem,  działa  na  płaszczyźnie  pary,  a  ona  nie  powinna 
dzieci obchodzić. Jest to wewnętrzna wiedza dotycząca tego, kto zasadniczo figuruje wcześniej i 
ma pierwszeństwo. 
Sytuacja  często  wygląda  tak,  iŜ  nowi  partnerzy  nie  szanują  pierwszeństwa  rodzonych  dzieci  i 
chętnie  zajęliby  pierwsze  miejsce.  Marek  chciałby  być  dla  Ani  waŜniejszy  niŜ  jej  dzieci.  Gdy 
porządek ten nie jest przestrzegany, w powietrzu wisi nierozwiązalna niezgoda. 
Gdy nowy męŜczyzna chce lub ma zająć pierwsze miejsce u boku kobiety, dzieci odczuwają to 
tak, jak w przykładzie Joanny i Norberta. Zaczynają się bać, czują się zepchnięte ze swej pozycji 
i buntują się przeciwko nowemu partnerowi. 
Gdy  nowy  partner  ma  juŜ  dziecko,  jest  to  szczególna  trudność  dla  następców.  Jednak  dopiero 
wtedy, gdy respektowany będzie ten porządek, osoby zaangaŜowane mogą się odpręŜyć. 
Tak opowiadała jedna z uczestniczek naszego seminarium: 

Nowa  przyjaciółka  miała  czteroletniego syna. MęŜczyzna zdawał sobie sprawę z tego, Ŝe był w 
porównaniu z dzieckiem drugorzędny i nie chciał w zasadzie kwestionować jego miejsca. Syn od 
początku nie był o niego zazdrosny. Nawet wtedy, gdy męŜczyzna przychodził na noc i wypierał 
chłopca  z  jego  miejsca  w  sypialni,  dochodziło  do  małych  złości,  ale  nie  do  zasadniczego 
odrzucenia przez dziecko. 
Dzięki  wewnętrznej  postawie  męŜczyzny,  syn  pozostał  odpręŜony  i  miły,  nawet  gdy  na  krótko 
musiał ustąpić z placu. Nie istniał Ŝaden zasadniczy konflikt, lecz duŜo sympatii. 

Gdy  później  na  świat  przychodzi  wspólne  dziecko  z  nowym  partnerem,  wówczas  zaznacza  się 
pierwszeństwo  rodziców  wobec  siebie.  Do  tego  dochodzi  szczególnie  silna  więź  między 
dwojgiem  ludzi  dzięki  wspólnemu  dziecku.  Dlatego  w  nowym  związku  często  pojawia  się 
Ŝyczenie posiadania wspólnego dziecka. 
Jeśli  porządki  są  zagmatwane,  dla  wszystkich  zaangaŜowanych  jest  to  obciąŜające  i 
niszczycielskie. 
Oto  przykład  z  czasopisma  dla  rodziców:  Czternastolatka  pyta  o  radę,  gdyŜ  nie  lubi  nowej 
przyjaciółki  rozwiedzionego  ojca.  Poza  tym  sądzi,  Ŝe  nowa  przyjaciółka  jest  zazdrosna  i  chce 
stanąć między nią a jej ojcem. 
Odpowiedź  ekspertki  od  wychowania  brzmi  następująco:  „Ale  dla  przyjaciółki  Twojego  ojca  z 
pewnością  takŜe  nie  jest  łatwe  dzielenie  się  nim  z  czternastoletnią  córką.  Dobrze  mogę  sobie 
wyobrazić,  Ŝe  obydwie  boicie  się  o  utratę  pierwszego  miejsca".  Dalej  przypuszcza,  iŜ  ojciec 
takŜe zauwaŜy, „Ŝe coś nie zgadza się z jego kobietami". 
W zły sposób miesza się tu płaszczyznę pary i płaszczyznę rodzice -dziecko. Przez tę odpowiedź 
czternastolatkę  spycha  się  niemal  do  roli  kobiety  i  partnerki,  zamiast  do  roli  dziecka.  Tym 
samym  upowaŜnia  się  ją  do  mieszania  się  w  Ŝycie  uczuciowe  ojca,  chociaŜ  nie  powinno  jato 
obchodzić. 

O dobrych i złych ojczymach i macochach 

Od dwóch lat Krzysztof i jego syn Mikołaj mieszkają sami. Matka chłopca, ElŜbieta, rozwiodła 
się z Krzysztofem podczas studiów. Chciała pójść swoimi drogami, a Mikołaj pozostał z ojcem. 
Krzysztof  był  wtedy  bardzo  zraniony  i  od  tego  czasu  unika  kontaktu  z  ElŜbietą.  Mikołaj  często 
spędza u niej weekendy jak równieŜ przedszkolne wakacje. 
Krzysztof poznaje dziewiętnastoletnią Martę i po pewnym czasie zamieszkują razem. Marta jest 
całkowicie  oczarowana  pięcioletnim  Mikołajem:  „Taki słodki, mały chłopczyk! Jak ta wyrodna 
matka  mogła  go  opuścić",  przychodzi  na  myśl  Marcie.  Dziewczyna  w  pełni  angaŜuje  się  w 
wychowanie Mikołaja. Chce by dla niego „prawdziwą" matką, lepszą niŜ ta rodzona, która widzi 
go tylko na krótko. Jednak im bardziej się wysila, tym bardziej nieprzychylny staje się Mikołaj. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

51 

Napięty stosunek między Mikołajem i Martą obciąŜa równieŜ związek między nią a Krzysztofem. 
Poza  tym,  dziewczyna  wciąŜ  musi  się  bardzo  starać  o  Krzysztofa,  który  jest  jeszcze  nieufny  i 
szybko się wycofuje. 
„Jestem  trochę  ostroŜny  z  powodu  tamtego  związku  z  ElŜbietą.  Kto  się  sparzy,  ten  dmucha  na 
zimne",  mówi  do  Marty.  „Ta  głupia  krowa!"  wyzywa  dziewczyna.  „Po  prostu  na  ciebie  nie 
zasłuŜyła. Złapałeś prawdziwą czarownicę. Jak mogłeś dać się jej nabrać!" 
Krzysztof kiwa głową, wyzywa razem z Martą i czuje się pocieszony. 
Mimo to, powoli rosną napięcia między trojgiem. 

Krzysztof i Marta kochają się i mieszkają razem. Mają siebie na względzie i dokładają wszelkich 
starań,  aby  harmonijnie  Ŝyć  razem  jako  para.  Krzysztof  kocha  swego  syna,  a  Marta  takŜe  do 
niego przylgnęła. Obydwoje chcą dla chłopca jak najlepiej. 
Dlaczego  mimo  to  mają takie trudności? Nie moŜe tu przecieŜ być winna ich dobra wola! Czy 
Marta jest moŜe za młoda? Albo czy Krzysztof poniósł tak duŜą stratę przez związek z ElŜbietą 
Ŝe  moŜe  zapomnieć  o  nowym  związku?  Czy  jest  to  zgubny  wpływ  ElŜbiety  na  Mikołaja?  Czy 
coś innego? 
Poza  naszymi  osobistymi  błędami  i  słabościami,  które  oczywiście  prowokują  konflikty  w 
związku,  istnieją  inne  waŜne  przyczyny,  wytwarzające  napięcia.  Pochodzą  one  z  nieładu  w 
systemie rodziny. Nasuwające się wtedy pytania brzmią: Kim są ojciec i matka? Kim są dzieci? 
Co  jest  płaszczyzną  pary?  Kto  u  partnerów  ma  pierwszeństwo,  a  kto  zajmuje  drugie  miejsce? 
Istnieją określone porządki, które naleŜy wziąć pod uwagę podczas odpowiadania na te pytania. 
W przypadku Krzysztofa i Marty panuje duŜy nieład. Kumuluje się tu kilka waŜnych powodów 
niezgody. 
Marta  jest  bardzo  zakochana w Krzysztofie. Jest on jej pierwszym powaŜnym przyjacielem i w 
głębi ducha odczuwa ból, iŜ zajmuje u niego tylko drugie miejsce. Tak chciałaby być pierwszą 
kobietą Krzysztofa! Zawsze będzie istnieć ta druga, która była juŜ przed nią. Sprawia jej to ból, 
nawet jeśli się do tego nie przyznaje. 
Tak, Krzysztof ma nawet z tą drugą kobietą dziecko! I w ten sposób nie moŜe całkowicie zerwać 
kontaktu z ElŜbietą. Dla Marty, jej poprzedniczka często znajduje się gdzieś niewidoczna, wraz z 
nimi przebywa w jednym pomieszczeniu. 
Nic  dziwnego,  Ŝe  Marta  jest  zła  na  ElŜbietę.  Gdyby  ElŜbieta  nie  istniała!  Marta  czasem  o  tym 
marzy, jak by było, gdyby... 
Kierując  się  swym  rozczarowaniem,  dziewczyna  szkaluje  ElŜbietę,  a  Krzysztof  jej  przytakuje. 
Ale zniewaŜając dawną partnerkę Krzysztofa, Marta porusza się po kruchym lodzie, a Krzysztof 
brnie razem z nią. 
Gdy  Marta  krytykuje  byłą  Ŝonę  swego  przyjaciela,  miesza  się  w  coś,  co  jej  nie  dotyczy.  W 
rzeczywistości  nie  wie,  co  zaszło  między  dwojgiem.  Nie  moŜe  ocenić,  jaki  udział  w  rozstaniu 
miała ElŜbieta, a jaki Krzysztof. 
Wraz z krytyką dziewczyna utrzymuje, Ŝe przewyŜsza ElŜbietę. Jestem całkiem inna niŜ ElŜbieta 
i zrobię to o wiele lepiej". Czy rzeczywiście jest lepsza? Kto moŜe powiedzieć, Ŝe jej Ŝycie dalej 
nie potoczy się tak jak ElŜbiecie i nie zachowa się podobnie jak ona? Być moŜe pewnego dnia 
będzie siedzieć razem z ElŜbietą w kawiarni i obydwie stwierdzą, Ŝe powiodło się im podobnie. 
Poza tym, gdy Marta zniewaŜa ElŜbietę, pośrednio zniewaŜa Krzysztofa, gdyŜ mu zarzuca, iŜ źle 
wybrał. Niewłaściwy wybór musi mieć jakiś powód. Głupotę? Brak znajomości ludzi? Słabość? 
Nawet gdy Krzysztof przyłącza się do tych obelg, czuje, Ŝe one dotyczą takŜe i jego. RównieŜ i 
Marta  będzie  po  kryjomu  uwaŜać  na  to,  co  mówi  na  ElŜbietę  Krzysztof,  gdyŜ  jeśli  dziś 
lekcewaŜy  swą  byłą  partnerkę,  jutro  moŜe  ją  spotkać  ten  sam  los.  Krzysztof  będzie  moŜe 
szkalował takŜe ją. 
Tak więc obelgi Krzysztofa i Marty skierowane na ElŜbietę są dwuznaczne i niebezpieczne. Na 
zewnątrz  czują  się  oni  zgodni.  W  głębi  powstają  przez  to  napięcia,  które  w  przyszłości  będą 
obciąŜać związek. 
Jednak  powód  do  konfliktu  istnieje  nie  tylko  na  płaszczyźnie  pary,  lecz  takŜe  na  płaszczyźnie 
między rodzicami a dzieckiem. Dlaczego Mikołaj odpycha Martą? PrzecieŜ przylgnęła do niego 
i bardzo się stara. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

52 

Dziewczyna  czuje  swą  wyŜszość  wobec  ElŜbiety.  Postrzega  siebie  jako  lepszą  matkę  i  chętnie 
posłałaby  ją  w  odstawkę.  Najbardziej  chciałaby,  Ŝeby  ElŜbieta  nie  istniała.  Reaguje  ze 
szczególnym rozdraŜnieniem, gdy Mikołaj znów udaje się na weekend do swej matki. „PrzecieŜ 
teraz ma mnie! Dlaczego zawsze musi chodzić do tej kobiety?" 
Mikołaj  czuje,  Ŝe  Marta  chce  wyrugować  jego  matkę.  On  jednak  jest  dzieckiem  ElŜbiety  i 
pozostaje jej wierny. Dopóki Marta walczy z jego matką i nią pogardza, dopóty chłopiec będzie 
się buntował. 
Co moŜe zrobić Marta, aby mieć z Mikołajem lepszy kontakt? Jest to moŜliwe tylko wtedy, gdy 
uzna i uszanuje ElŜbietę jako matkę chłopca. Sama nigdy nie będzie potrafiła jej zastąpić. Mając 
tę  wewnętrzną  postawę,  moŜe  być  Mikołajowi  przychylna  i  wiele  mu  dać,  a  on  moŜe  to  z 
wdzięcznością  przyjmie,  gdyŜ  nie  popadnie  w  rozterkę.  Nie  zdradzi  swej  matki,  poniewaŜ  ta 
będzie uznana. 
Dobra  postawa  drugiej  kobiety  wyraŜa się podczas terapii w zdaniu, skierowanym do pasierba: 
„Matkę ma się tylko jedną. Ja jestem tylko nową partnerką twojego ojca". 
Skryta  troska  Marty,  iŜ  jest  ona  tylko  nową  partnerką,  stanowi  jednak  współprzyczynę  napięć. 
Nie pogodziła się jeszcze całkowicie z tymi faktami, dlatego tak chętnie marzy, Ŝe jest pierwszą 
kobietą  Krzysztofa.  Tym  samym  zasiane  jest  ziarno  późniejszych  trudności  między  nią  a 
Krzysztofem. 
Gdy  Marta  porzuci  te  marzenia,  dopiero  wtedy  poczuje  cały  ból,  który  tłumiła  do  tej  pory. 
Spojrzy faktom w oczy i zaakceptuje je. ElŜbieta była pierwszą kobietą Krzysztofa i zostanie nią 
na  zawsze.  To  miejsce  w  Ŝyciu  Krzysztofa  jest  zajęte  raz  na  zawsze.  Marta  jest  tylko  druga. 
ElŜbieta  i  Krzysztof  są  ponadto  rodzicami  Mikołaja,  który  zawsze  będzie  ich  łączył.  Matką 
Mikołaja jest ElŜbieta i tak będzie zawsze. 
Gdy Marta uzna te fakty i uszanuje ElŜbietę jako pierwszą kobietę i matkę Mikołaja, coś rozluźni 
się w związku między nią a chłopcem. 
Potem  dziewczyna  stanie  trochę  mocniej  na  gruncie  rzeczywistości  i  bardziej  wydorośleje. 
Będzie  wiedzieć,  Ŝe  jeśli  chce  być  matką,  sama  musi  urodzić  dziecko.  Stworzy  to  silną  więź 
między nią a Krzysztofem. 
Jak  Marta  moŜe  szanować  ElŜbietę?  Szacunek  jest  raczej  wewnętrzną  postawą  niŜ 
postępowaniem.  Jak  ktoś  moŜe  tę  postawę  uzyskać?  Gdy  Marta  poruszy  ten  temat  w  czasie 
terapii, wówczas jej zastępczyni stanie przed zastępczynią ElŜbiety. Lekko ukłoni się i powie do 
niej: „Szanuję ciebie i twoje miejsce. Ty przyszłaś przede mną a ja przychodzę po tobie. Jesteś 
pierwsza, ja jestem druga". Zdania te oczyszczają oraz rozluźniają. 
Jednak nie tylko Marta musi szanować ElŜbietę, lecz takŜe Krzysztof powinien respektować swą 
dawną  partnerkę  i  matkę  swego  dziecka  -  tak  jak  przedstawiono  to  juŜ  we  wcześniejszych 
rozdziałach. Tylko wtedy, gdy ElŜbieta uzyska swe uznane miejsce w systemie rodziny, Mikołaj 
będzie czuć się dobrze. 
Jeśli Marta i Krzysztof pozostaną parą przez dłuŜszy czas, wówczas dziewczyna przejmie wiele 
matczynych obowiązków względem Mikołaja. Będzie to coś, co zrobi szczególnie ze względu na 
Krzysztofa. Zadba o jego dziecko. 
Jest to szczególny prezent, za który Krzysztof nie moŜe dać wyrównania. Jeśli przyjmie go jako 
oczywistość,  wówczas  coś  między  nim  a  Martą  straci  równowagę.  Będą  to  czuć  obydwoje.  W 
ramach wyrównania, Krzysztof moŜe uznać prezent i być za niego wdzięczny Marcie. 

„Nie potrzebuję męŜczyzny" 

Anna  ma  35  lat,  a  jej  biologiczny  zegar  łyka.  Koniecznie  chce  mieć  dziecko,  ale  nie  chce 
męŜczyzny. Z powodu dziecka nie musi się przecieŜ zaraz z jakimś wiązać. UwaŜa, Ŝe ojcowie tak 
czy owak odgrywają podrzędną rolę. Nie pragnie związku, lecz dziecka - i to tylko dla siebie! 
Dlatego podczas krótkiego romansu z Darkiem celowo zachodzi w ciąŜę. Później szybko zrywa z 
nim  kontakt  i  nawet  nie  mówi  mu  o  swym  stanie,  poniewaŜ  gdyby  chciała  od  Darka  uzyskać 
utrzymanie, ten chciałby się tylko wtrącać. 
Gdy Przemek ma trzy lata, pyta o swego ojca. Anna odpowiada mu: „Nie potrzebujemy Ŝadnego 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

53 

taty, wspaniale potrafimy sobie dać radą sami", Przemek coraz bardziej cichnie... 

Anna  podjęła  decyzję,  nad  którą  dzisiaj  coraz  bardziej  dyskutuje  się  publicznie.  Z  pewnością 
związek  dwojga  ludzi  w  przewaŜającym  stopniu  stanowi  podstawę  rodziny.  Jednak  co 
obowiązuje  w  przypadkach, w których ktoś tak jak Anna świadomie i dobrowolnie wychowuje 
samotnie? Szczególnie w sytuacji, gdy kobieta nie ma i nie chce mieć kontaktu z ojcem dziecka? 
Pomocne  przy  udzieleniu  odpowiedzi  są  przedstawione  w  poprzednich  rozdziałach  porządki  i 
punkty widzenia. W tym miejscu kumulują się i są jeszcze raz krótko podsumowane. 
KaŜde dziecko ma dwoje rodziców - ojca i matkę. Więź ojca z dzieckiem powstała takŜe między 
Darkiem a Przemkiem, nawet jeśli Darek nic nie wie o swoim synu. Ojciec jest częścią systemu, 
choć  się  nie  pojawił.  Właśnie  jako  chłopiec,  Przemek  jest  związany  z  ojcem  poprzez  męskie 
cechy i późniejsze bycie męŜczyzną. 
Przemek o tym wie i pyta, gdzie jest ojciec, gdyŜ ma prawo do swego ojca, a przede wszystkim 
ma prawo wiedzieć, kto jest jego ojcem. 
śadna kobieta nie moŜe stać się matką bez męŜczyzny i Ŝaden męŜczyzna nie moŜe być ojcem 
bez  kobiety.  W  czasach  sztucznego  zapłodnienia  ta  dotychczas  wciąŜ  istniejąca  baza 
powstawania dziecka niekiedy schodzi w świadomości na drugi plan. Nawet wtedy, gdy kiedyś 
powiedzie  się  klonowanie,  a  dziecko  powstanie  tylko  z  matki,  wszyscy  męŜczyźni  i  kobiety, 
którzy dotychczas przyczyniali się do rozmnaŜania, będą naleŜeć do jego przodków. 
Przez  sam  biologiczny  fakt  ojcostwa  względnie  macierzyństwa,  między  rodzicami  powstaje 
więź, czy tego chcą, czy nie. Darek liczy się teraz jako męŜczyzna w Ŝyciu Anny. NaleŜy do jej 
obecnej  rodziny  i  jeśli  kobieta  z  szacunkiem  przyzna  mu  to  miejsce,  wówczas  będzie  to 
odpowiadać dobremu porządkowi. 
Anna nie potrafi i nie chce tego uczynić. LekcewaŜy męŜczyzn i wszystko, co męskie. Odczuwa 
to  równieŜ  Przemek  i  sytuacja  ta  nie  wpłynie  pozytywnie  na  niego,  ani  na  jego  późniejsze 
związki  z  kobietami.  Przyczyna  braku  szacunku  Anny  wobec  męŜczyzn  tkwi  w  relacjach  z  jej 
rodziną,  zwłaszcza  z  kobietami.  Dlatego  nie  ma  innego  wyboru,  niŜ  postępować  tak,  jak 
postępuje. 
Gdy  jednak  rozprawi  się  z  cięŜarem,  który  niesie  (nawet,  jeśli  wcale  tego  tak  nie  odczuwa), 
pomoŜe Przemkowi. Nie przekaŜe ślepo tego spadku swemu dziecku, lecz chłopiec uwolni się od 
cięŜaru dalszego ślepego dźwigania niechęci i walki między męŜczyznami a kobietami. 

Impulsy: Oczyszczanie związków 

Wyobraźcie  sobie  swego  wcześniejszego  partnera  /  swą  wcześniejszą  partnerkę,  z  którym  /  z 
którą  macie  wspólne  dziecko.  Stańcie  naprzeciw niego / niej, a następnie spójrzcie na dziecko, 
które stoi między wami, niczym w trójkącie. Do dziecka powiedzcie: 
Spory te są sprawą naszą duŜych. 
My duzi załatwiamy to między sobą. 
Wy jesteście mali i moŜecie mieć nas nadal jako rodziców. 
Pozostanę twoją matką i twój ojciec pozostanie twoim ojcem. 
Nie musisz podejmować decyzji. 
Aby  dobrze  zająć  miejsce  w  nowym  związku,  wskazane  jest  szanowanie  wcześniejszego 
partnera waszego związku. Wyobraźcie sobie, Ŝe stoicie przed byłą partnerką swego męŜczyzny 
lub  byłym  partnerem  swej  kobiety.  Spójrzcie  na  nią/  niego.  Jak  ona  /  on  na  was  patrzy?  Jakie 
macie  odczucia?  Wyobraźcie  sobie,  Ŝe  robicie  przed  nią/  nim  mały  ukłon,  jedynie  lekkie 
pochylenie głowy, jak kobieta do kobiety lub męŜczyzna do męŜczyzny. I powiedzcie: 
„Szanuję ciebie i twoje miejsce. 
Ty przyszedłeś przede mną, a ja przychodzę po tobie". 
Jak teraz patrzy były partner / była partnerka? Jak się czujecie? 
Niekiedy  nie  moŜna  się  ukłonić  lub  czujemy,  iŜ  nie  moŜemy  wypowiedzieć  zdania,  albo  Ŝe 
brzmi ono nieprawdziwie. Po prostu to zaobserwujcie. 

background image

 

54 

Rozdział 6 

Dzieci w sieci rodziny 

Odbywa  się  duŜa  rodzinna  uroczystość  u  Kamińskich.  Prababcia  kończy  90  lat.  Zaproszeni  są 
wszyscy krewni. RównieŜ Urszula ze swym męŜem i ich wspólnym synem, pięcioletnim Kacprem. 
Po wypiciu kawy, do Urszuli podchodzi starsza kuzynka jej matki i mówi: ,,No cóŜ, tylko powiem, 
Ŝe  Kacper  wygląda  jak swego czasu wujek Andrzej. Ta twarz i ten temperament, dokładnie jak 
Andrzej". 

Z  pewnością  kaŜdy,  kto  ma  dzieci,  zna  taką  lub  podobną  sytuacją.  Krewni  raptem  dostrzegają 
podobieństwo  naszych  dzieci  z  innymi  krewnymi,  kuzynkami,  stryjecznym  wujkami  lub 
ciociami.  Na  starych  rodzinnych  fotografiach  nagle  stają  się  widoczne  zadziwiające 
podobieństwa. 
Jednak równieŜ poza tym istnieją waŜne powiązania. Dzieci są związane ze swymi „przodkami" 
nie  tylko  dzięki  podobieństwom  zewnętrznym,  lecz  takŜe  przez  znacznie  głębsze,  niewidoczne 
podobieństwa. 
KaŜda rodzina tworzy ściśle związany splot, skupiający wiele pokoleń. Jest to system, w którym, 
jak odkrył Bert Hellinger, znajdują się określone prawidłowości. 

 

We  wszystkich  rodzinach  istnieje,  jak  się  zdaje,  wiedza  o  dobrym  porządku.  Zawiera  ona 

dwie rzeczy: 

KaŜdy członek rodziny naleŜy do niej w ten sam sposób i jest szanowany. Obojętne, jakie są 

jego kwalifikacje i jego los. Obojętne, czy jest wysoko uzdolniony, mało zdolny czy normalny. 
Obojętne,  czy  jest  upośledzony,  wcześnie  zmarł,  zwariował  lub  się  zabił.  KaŜdy  naleŜy  do 
rodziny. 

KaŜdy członek w rodzinie musi znosić swój los. Obojętne, jak jest on zły w poszczególnym 

przypadku. Musi go nieść wraz ze wszystkimi cięŜarami, ze wszystkimi ciosami i uczuciami. Do 
tego losu naleŜy takŜe osobista odpowiedzialność za to wszystko, co ktoś uczynił w swym Ŝyciu. 
Jeśli ktoś to zrobi, będzie „duŜy". 

Jednak  ten  dobry  porządek  istnieje  w  rodzinach  rzadko.  Jak  pokazuje  historia  kaŜdej  rodziny, 
zawsze  jacyś  jej  członkowie  byli  wykluczani,  a  inni  nie  chcą  dostrzec  ani  przejąć  swej 
odpowiedzialności  za  swe  Ŝycie  i  działanie.  Jeśli  członkowie  rodziny  wykroczyli  przeciw 
dobremu porządkowi, wówczas być moŜe bywa to zapominane przez innych, ale wiedza o tym 
nie znika bez śladu, lecz pokutuje w systemie. 
Mimo to, nadal istnieje potrzeba -jak duŜe pragnienie - dobrego porządku w całej rodzinie. Z tej 
fundamentalnej  potrzeby  rozwinęły  się  „porządki  zastępcze",  które  dbają  o  pewien  rodzaj 
„wyrównania". 
Rodzina  funkcjonuje  jak  mobil.  Jeśli  coś  nie  odpowiada  dobremu  porządkowi,  powstaje 
zachwianie równowagi, które zostanie wyrównane przez członka późniejszego pokolenia. JeŜeli 
ktoś  został  niesłusznie  wykluczony,  wtedy  ktoś  inny  przejmuje  ten  los,  prowadząc  podobne 
Ŝycie.  Gdy  ktoś  nie  przejmuje  swej  odpowiedzialności  lub  tłumi  uczucia  w  swym  Ŝyciu, 
wówczas przejmuje to później „nowy przybysz" i wyraŜa zamiast niego. 
„Nowymi przybyszami" w rodzinie są dzieci, które przejmują te energie oraz czują i zachowują 
się podobnie, jak ich przodkowie. Są z nimi związani, przejmując ich działania, uczucia i losy. 
W swym własnym Ŝyciu postępują tak, jak gdyby byli ich zastępcami. 
Jeśli słyszycie o tym po raz pierwszy, moŜe to dla was brzmieć niewiarygodnie, jednak te silne 
powiązania  istnieją.  W  naszej  pracy  podczas  terapii  rodzinnych,  wciąŜ  doświadczamy  ich  w 
dosadny sposób. Tutaj wkraczamy w sferę, w której rodzice w pierwszym rzędzie rozwiązują te 
uwikłania dla samych siebie. 
PoniŜej podano kilka przykładów, jak mogą być tym dotknięte własne dzieci. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

55 

 

Pieszczoszek mamusi 

Drugie dziecko Magdy ma na imię Paweł. Kobietą łączy z chłopcem wewnętrzna wiąŜ. Czuje się 
z nim blisko związana, prawie jak starsza siostra. Paweł jest jej szczególnym pieszczoszkiem. 
Gdy  chłopiec  ma  iść  do  przedszkola,  regularnie  towarzyszy  temu  krzyk.  Paweł  zawzięcie  broni 
się przed rozstaniem z matką i codziennie Ŝałośnie płacze. Magdzie równieŜ sytuacja ta niemal 
rozdziera serce. 
Wychowawczynie proponują wypisanie Pawła z przedszkola. 

Paweł  za  nic  w  świecie  nie  lubi  się  rozstawać  ze  swą  matką,  chociaŜ  będąc  w  tym  wieku  nie 
powinien  z  tego  robić  większego  problemu.  Dopiero  gdy  Magda  zagłębia  się  w  historię  swej 
rodziny, wychodzi na jaw przyczyna. 
Magda  miała  siedem  lat.  gdy  jej  pięcioletni  brat  Mirek  zginął  w  wypadku  drogowym.  Był  to 
szok  dla  całej  rodziny.  Później  nikt  nie  chciał  o  tym  mówić,  gdyŜ  było  to  dla  wszystkich  zbyt 
bolesne. 
Magda nie dostrzegła, jak jej syn Paweł zaczął odgrywać dla niej rolę jej małego brata. Dlatego 
Ŝywi wobec niego siostrzane uczucia. Paweł zastępuje swej matce wcześnie zmarłego młodszego 
brata, z tego względu odczuwa taki ból, gdy chłopiec rano ją opuszcza i idzie do przedszkola. 
Paweł to czuje i jest związany z nieŜyjącym bratem matki, swoim wujkiem. Czuje się podobnie 
jak on i dlatego ma takie trudności z rozstawaniem się z matką. 
Gdy wcześnie umiera rodzeństwo, wywiera to zawsze duŜy wpływ na pozostałym rodzeństwie. 
Gdy dziecko rodzi się martwe, wówczas takŜe jest to obfitująca w następstwa, wczesna śmierć. 
RównieŜ  i  takie  dziecko  liczy  się  jako  rodzeństwo.  KaŜde  dziecko,  które  z  pomocą  byłoby 
zdolne do przeŜycia (a więc od około piątego miesiąca), naleŜy do tych dzieci, a rodzeństwo jest 
połączone  z  jego  śmiercią.  Później  narodzone  dziecko  nie  musi  nawet  wiedzieć  o  istnieniu 
nieŜyjącego rodzeństwa, a mimo to spostrzega skutki. 
Dziecko,  któremu  zmarł  brat  lub  siostra, ma pewien rodzaj poczucia winy, Ŝe Ŝyje. Potajemnie 
ciągnie go do zmarłego rodzeństwa. „Następuję po tobie" - to zdanie, które najlepiej to wyraŜa. 
Gdy to dziecko 
dorośnie  i  później  samo  ma  dzieci,  wówczas  czują  one  pociąg  do  śmierci  matki  albo  ojca. 
Powstaje w nich potrzeba zdjęcia tego cięŜaru z rodzica. Dobrze wyraŜa to zdanie: „ Lepiej niech 
ja umrę, niŜ ty". 
Jeśli Paweł jest związany ze swym wujkiem, wówczas ciągnie go do śmierci. Nie oznacza to, iŜ 
koniecznie musi wcześnie umrzeć, ale jego siła Ŝycia jest osłabiona. 

Syn marnotrawny 

Od pewnego czasu Krystyna i Henryk mają problemy ze swym szesnastoletnim synem Jankiem. 
„Nie  rozumiemy  tego"  -
  mówi  jego  ojciec.  „Janek  był  zawsze  taki  rozsądny.  Gdy  wielu  jego 
kolegów kopciło papierosy, on nie brał w tym udziału. Jednak od pól roku pije alkohol. Więcej i 
więcej.  Coraz  częściej  zdarza  się,  Ŝe  w  weekend  przychodzi  do  domu  podchmielony.  JuŜ  z  nim 
dyskutowaliśmy,  zakazaliśmy  mu  wychodzenia  z  domu,  próbowaliśmy  mu  na  wszelkie  sposoby 
grozić, ale on tylko wzrusza ramionami. Odsuwają się  niego nawet jego dawni przyjaciele. JuŜ 
nie wiemy, co mamy robić. Nie moŜemy do niego dotrzeć ". 

Janek  coraz  bardziej  wycofuje  się  w  swój  własny  świat, i nikt nie potrafi zrozumieć, dlaczego. 
Nawet on sam. Chłopiec szkodzi samemu sobie i zamyka się na rady i inne propozycje pomocy. 
W  rodzinie  był  juŜ  kiedyś  ktoś,  kto  zachowywał  się  podobnie.  Janusz,  brat  dziadka,  zaczął  pić 
jako  nastolatek.  Wyrzucono  go  z  domu,  nie  miał  dachu  nad  głową  i  zmarł  w  młodym  wieku. 
Nikt w rodzinie o nim nie mówi, ani nie wymienia jego imienia. 
Losy  osób  wykluczonych  z  rodziny  powtarzają  się.  śaden  członek  rodziny  nie  moŜe  zostać  po 
prostu zapomniany, gdyŜ nie pozwala na to wewnętrzna instancja członków rodziny, moŜna by 
takŜe  powiedzieć  „rodzinne  sumienie".  Kto,  tak  jak  Janusz,  zostanie  wykluczony  z  rodziny, 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

56 

będzie  regularnie  zastępowany  przez  później  narodzonego  członka,  który  nakłada  na  siebie 
podobny  los.  Wygląda  to  tak,  jak  gdyby  wykluczona  osoba  i  jej  los  miały  znów  dotrzeć  do 
świadomości rodziny. Nawet imiona wskazują na takie powiązania. 
Janek  zastępuje  swego  wuja  i  jest  z  nim  związany.  Połączenia  z  przodkami,  ze  śmiercią  i 
krzywdą w przeszłości wyjaśniają, dlaczego dziecko lub nastolatek bez widocznego na zewnątrz 
powodu  zachowuje  się  tak,  iŜ  szkodzi  sobie  lub  innym.  Skutki  sięgają  od  przemocy  wobec 
innych,  czyny  karalne,  poprzez  niebezpieczne,  nadmierne  uŜywanie  narkotyków,  aŜ  do 
samobójstwa. 

Pieszczoszek tatusia 

Klaudia i Tomasz mają troje dzieci: dziesięcioletnią Anitą, siedmioletniego Feliksa i pięcioletnią 
Lucynę. Ojciec ma szczególny serdeczny stosunek do Anity. Feliks i Lucyna często skarŜą się, Ŝe 
faworyzuje on Anitę i „ bardziej ją lubi". Rodzeństwo kłóci się takŜe często między sobą. 
Z matką Anita ma napięte stosunki. Dziewczynka jest krnąbrna i wciąŜ się jej sprzeciwia. 

Anita  jest  jednoznacznie  pieszczoszką  swego  ojca  Tomasza.  Jako  ulubione  dziecko  ma  z  nim 
szczególnie  ścisły,  zaŜyły  kontakt.  Czy  to  nie  jest  piękne  dla  obydwojga,  gdy  ojca  i  dziecko 
łączy tego rodzaju serdeczna więź? A jeśli inni są zazdrośni, przecieŜ nie moŜna nic zrobić! 
Ale i tutaj Anita kogoś zastępuje. Liczy się w tej rodzinie jako ktoś więcej niŜ tylko dziecko. Jak 
odkrył  Bert  Hellinger,  byłe  miłości  i  związki  takŜe  zaliczają  się  do  członków  rodziny.  Gdy 
dawny związek zakończył się nieszczęśliwie, a przewaŜnie chodzi tu o pierwszy waŜny związek, 
później  dzieje  się  coś  zdumiewającego  i  nieoczekiwanego.  Takie  pierwsze  miłości  regularnie 
zastępuje  w  rodzinie  dziecko,  dawne  kobiety  są  przewaŜnie  zastępowane  przez  ulubione  córki, 
natomiast dawni męŜczyźni przez syna. 
Zanim  Tomasz  poślubił  Klaudię,  przez  dwa  lata  mieszkał  z  przyjaciółką  z  lat  młodzieńczych, 
Paulina.  Gdy  poznał  Klaudię,  nagle  zerwał  z  Paulina  i  zamieszkał  z  Klaudią.  Jego  pierwsza 
dziewczyna była bardzo zraniona. 
Anita  zastępuje  Paulina  i  częściowo  odgrywa  jej  rolę.  Dlatego  zajmuje  u  ojca  szczególną 
pozycję.  W  rodzinie  wyczuwalny  jest  powiew  tego  byłego  miłosnego  związku.  Córka  jest  jak 
mała miłość. 
Dlatego Anita uwaŜa się za lepszą niŜ matka. Skrycie czuje się tak, jak gdyby była lepszą kobietą 
dla swego ojca, lepiej go rozumiała, a ojciec byłby z nią bardziej szczęśliwy. Przez to Anita traci 
kontakt z matką i wciąŜ musi z nią rywalizować. Matka nie daje sobie rady z córką i zamyka się 
przed nią. 

Co mogą zrobić rodzice 

Wraz  z  tymi  przykładami  wkroczyliśmy  na  szerokie  pole  tego,  co  badają  terapie  rodzinne. 
Dzięki nim opisane wyŜej połączenia stają się wyraźne i widoczne. 
Im  więcej  robicie  dla  siebie  samego  jako  ojciec  lub  matka,  im  większe  czynicie  porządki,  tym 
mniej obciąŜone będą wasze dzieci. 
Elementem  tego  jest  sfera  waszego  osobistego  Ŝycia.  Co  dzieje  się  na  przykład  z  waszym 
pierwszym  waŜnym  męŜczyzną,  względnie  z  pierwszą  waŜną  kobietą?  Często  zrywamy  taki 
związek,  to  znaczy  nasze  uczucia  wkładamy  do  tylnej  komórki  naszego  serca.  Później 
przekręcamy w drzwiach klucz i „skończyliśmy" z tym człowiekiem. A czy jest jeszcze coś, co 
nie  zostało  wypowiedziane,  wyjaśnione?  (W  drugim  rozdziale  znajdziecie  impulsy  do  tematu, 
dotyczącego wcześniejszych związków.) 
Gdy  uporządkujecie  swą  osobistą  historię,  wówczas  powinniście  takŜe  rozprawić  się  z 
odpowiedzialnością  i  winą  we  własnym  Ŝyciu.  WaŜny  jest  tu  na  przykład  temat  przerwania 
ciąŜy. Jak ukazują terapie, w głębi duszy aborcją odczuwa się zawsze jako winę. Dlatego waŜne 
jest, aby się z tym uporać. 
Gdy  rodzeństwo  wcześnie  zmarło,  dajcie  mu  u  siebie  miejsce  jako  u  rodzeństwa,  gdyŜ  jeśli 
przyjmiecie do serca swego zmarłego brata lub zmarłą siostrę, coś rozluźni się takŜe u waszych 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

57 

dzieci. 
Z  drugiej  strony  zacznijcie  zajmować  się  historią  swej  rodziny.  Jako  ojciec  i  matka  razem 
niesiecie wiele napięć i energii z waszej rodzinnej historii, czy jest to na zewnątrz widoczne, czy 
teŜ  nie.  Często  nie  jesteście  tego  świadomi.  Własne  dzieci  są  sejsmografem,  delikatnym 
instrumentem, który pokazuje panujące w rodzinie napięcia i energie. 
W  plastyczny  sposób  moŜe  wam  to  przedstawić  taki  obraz:  śycie  jest  jak  rzeka.  Płyną  w  niej 
rodzinne  losy  i  uczucia.  Jeśli  ten,  do  którego  naleŜą,  nie  niesie  ich,  wówczas  płyną  dalej  do 
następnego  pokolenia.  Kto  je  przyjmie,  zachowa  je  przy  sobie.  Ale  jeśli  rodzice  nie  przyjmą 
tego,  co  przychodzi  do  nich  z  przeszłości  ich  rodzin,  wtedy  płynie  to  dalej,  aŜ  do  ich  dzieci.  I 
jednocześnie  nie  wszystko  zaleŜy  od  was  i  jest  w  waszej  mocy.  Wasze  dzieci  tak  jak  wy  są 
unoszone przez tą duŜą rzekę. 
Zbadajcie  rodzinną  historię  za  pomocą  poniŜszych  pytań  i  prześledźcie,  kto  naleŜy  do 
wykluczonych osób. W swym sercu przyjmijcie ich do rodziny, szanując osoby i ich los. 
To, co tutaj rozpoczynacie, jest dziedziną terapii. W tym celu rozwinięto tę metodę i w tym celu 
sieją stosuje. Dlatego, jeśli natkniecie się na granice, których sami nie potraficie przekroczyć, w 
terapiach znajdziecie środek pomocniczy. 

 

 

Impulsy: Badanie rodzinnej historii 

Narysujcie  drzewo  genealogiczne,  zawierające  wszystkich  członków  rodziny,  przy  których 
zanotujecie szczególne wydarzenia. NajwaŜniejsze fakty to: 
Czy ktoś wcześnie zmarł? (w młodszym wieku niŜ 30 lat - liczą się takŜe martwe płody). 
Czy w rodzinie miały miejsce przestępstwa albo cięŜkie zawinienia? 
Czy są wcześniejsze związki rodziców z innymi partnerami? 
Czy  są  cięŜkie  losy,  które  sprawiły,  Ŝe  ktoś  został  outsiderem,  np.  upośledzenie,  urodzenie 
nieślubnego  dziecka,  pobyt  w  szpitalu  psychiatrycznym  lub  więzieniu,  homoseksualizm, 
emigracja? 
Czy są cięŜkie losy, takie jak samobójstwo, powaŜne wypadki i choroby? 
Czy ktoś został adoptowany lub wychowywał się u przybranych rodziców? 
Czy ktoś opuścił swą ojczyznę? Czy ktoś został wygnany z ojczyzny? 
Czy ktoś ma rodziców z dwóch narodowości? 
 

background image

 

58 

Rozdział 7 

O początku i końcu: Dzieci dorastają 

„Dopóki dzieci są małe, daj im korzenie. 

Gdy dorastają, daj im skrzydła". 

Przysłowie indyjskie 

Patryk  i  Sabina  mają  troje  dzieci:  piętnastoletniego  Jakuba,  dwunastoletnią  Dorotą  i 
dziewięcioletnią Julię. Patryk i Sabina spędzają z nimi duŜo czasu i cieszą się, Ŝe są naprawdę 
dobrą rodziną z wieloma wspólnymi cechami. 
Od  pewnego  czasu  Jakub  odmawia  uczestnictwa  we  wspólnych  wędrówkach  i  wieczorach 
wypełnionych zabawami. Z tego powodu wciąŜ dochodzi do awantur. 
Rodzinny spokój jest powaŜnie zagroŜony, gdy Jakub wzbrania się przed wspólnym wyjazdem na 
urlop. Jego ojciec jest oburzony. 

Jakub jest w wieku, w którym odłącza się i staje się bardziej samodzielny. Dla rodziców jest to 
początkowo  trudne  do  przyjęcia.  Ojciec  Patryk  był  taki  dumny,  gdy  przebywał  z  rodziną  na 
jednej z wycieczek. Teraz czuje się niemalŜe opuszczony przez Jakuba. Ten niewdzięczny łobuz! 
Trudne  wymagania,  które  stawia  się  rodzicom  polegają  na  tym,  aby  powoli  dawali  swym 
dzieciom  wolność,  pozwalali  im  dorastać  i  sami  się  od  nich  odłączali.  Patryk  musi  się 
przyzwyczaić do tego, Ŝe jego syn zaczyna odrywać się od rodzinnego związku. MoŜe się temu 
procesowi  przeciwstawić,  a  będzie  to  oznaczało  cięŜkie  czasy  dla  ojca  i  syna.  Albo  moŜe 
stopniowo ulegać Ŝądaniu Jakuba. I tak dojdzie do wystarczająco wielu konfliktów i sporów, ale 
ich eskalacja będzie mniejsza. 
 tym  procesie  odłączania  się.,  rodzicom  pomoŜe  przywołanie  z  pamięci  czasów,  gdy  sami  byli 
nastolatkami. Gdy ojciec i matka razem usiądą i wspomną: „Jacy wydawaliśmy się sobie dorośli! 
Za jakich nudziarzy uwaŜaliśmy wówczas naszych rodziców! Jak mocno ciągnęło nas od rodziny 
do  paczki,  do  naszych  przyjaciół!  Dokładnie  tak  samo  czują  się  teraz  nasze  dzieci".  Dzięki 
takiemu spojrzeniu we własną przeszłość moŜliwe jest lepsze zrozumienie dziecka. To oddalanie 
się od rodziny jest częścią Ŝycia. 
Mając  tę  wiedzę,  Patryk  mógłby  na  przykład  wraz  ze  swym  synem  znaleźć  rozwiązanie 
urlopowego problemu i dokonać pewnych ustaleń. Być moŜe w tym roku Jakub pojedzie jeszcze 
na urlop z rodziną, a w następnym lub w najbliŜsze ferie weźmie udział w obozie dla młodzieŜy. 
Albo spędzi wakacje u zaprzyjaźnionej pary, w rodzinie szkolnego przyjaciela lub u krewnych. 
Wprawdzie  rodzice  zawsze  pozostaną  rodzicami  dziecka,  a  dziecko  zawsze  będzie  dzieckiem 
swych  rodziców,  to  całe  Ŝycie  z  dziećmi  jest  jednym  wielkim  procesem  odłączania  się, 
począwszy  od  narodzin,  poprzez  kaŜdą  nową  fazę  Ŝycia  dzieci  i  kaŜde  nowe  stadium  ich 
samodzielności. 
Istnieją naturalne procesy odłączania się, podczas których natura i dany wiek decydują o nowym 
kroku.  W  razie,  gdy  rodzice  nie  interweniują  w  sposób  kierujący,  dziecko  dalej  odłącza  się  od 
nich w swoim czasie i rytmie. 
Pierwszym  procesem  odłączania  się  są  narodziny.  Krok  ten  jest  tak  elementarny,  iŜ  matka  nie 
moŜe weń interweniować. Dziecko przychodzi na świat, czy ona tego chce, czy nie. Drugi waŜny 
krok  następuje  wtedy,  gdy  dziecko  odkrywa  swoje  „ja".  Teraz  postrzega  siebie  jako 
samodzielnego  człowieka,  oddzielnie  od  matki  i  ojca.  W  tym  czasie  zaczyna  się  równieŜ  faza 
uporu,  która  pomaga  w  wyjaśnieniu  tego  ,ja".  Takim  naturalnym  krokiem  jest  później  okres 
dojrzewania. 
Inne procesy odłączania się inicjuje społeczeństwo. Są one często sztywne, poniewaŜ kierują się 
jedynie  wiekiem,  a  nie  osobistym  rozwojem.  Gdy  przykładowo  dziecko  ma  sześć,  siedem  lat, 
przyjmuje sieje do szkoły, obojętnie czy jest na to gotowe, czy nie. 
Podczas procesów odłączania się zawsze chodzi o poŜegnanie. 
Gdy dzieci odłączają się, rodzice nie mogą ich zatrzymać. Nagle dziecko jest przedszkolakiem, 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

59 

uczniem, kończy szkołę, ma przyjaciół, których rodzice prawie nie znają, a wpływ ojca i matki 
staje  się  słabszy.  Rodzice  martwią  się,  czy  ich  dzieci  poradzą  sobie  bez  nich  w  świecie.  Mają 
wątpliwości, czy ich dzieci „właściwie" się zachowują, i Ŝywią nadzieję, iŜ nic złego im się nie 
przydarzy. 
Mocno  bije  im  serce,  gdy  ich  latorośl  po  raz  pierwszy sama idzie do przyjaciółki lub samotnie 
udaje się w drogę do szkoły. Rodzice martwią się, gdy juŜ starsze dziecko samo jedzie na obóz. 
To wszystko oznacza kamienie milowe w Ŝyciu dziecka - i w Ŝyciu rodziców, gdyŜ za kaŜdym 
razem muszą udzielić mu trochę więcej wolności, zaufać jemu i jego wychowaniu. 
„Musimy  odsunąć  się,  pozostawić  dziecku  miejsce,  odmówić  naszej  pomocy,  ale  dodać  mu 
zachęty". (Dreikurs) 
Dla  rodziców  następują  czasy,  w  których  mogą  się  cieszyć  z  dorastania  swojego  dziecka  i 
wewnętrznie mu towarzyszyć. Innym razem, kroku odłączania się doświadczają bardzo boleśnie. 
Odłączanie  się  nie  jest  dla  dzieci  trudne,  gdy  robią  to  we  właściwym  momencie.  Dalsza  droga 
stanowi dla nich rzecz naturalną. Dla rodziców, którzy w pewien sposób pozostają w tyle, jest to 
bardziej smutne. 
PoniŜszy wiersz traktuje o tym, jak ojciec uczy swą córkę jazdy na rowerze: 

„Jutro, nawet gdy będę za nią biegł 
z rozpostartymi ramionami, aby ją schwytać, 
utrzyma równowagę poza moim zasięgiem, 
aŜ odległość sprawi, Ŝe stanie się mała... 
Zatrzymam się i wiem, 
Ŝe musiałem za nią iść, aby ją uczyć. 
A gdy się nauczyła, 
musiałem pozwolić jej odejść". 

                                               Wyatt Prunty (z Rico) 

Gdy rodzice mocno trzymają swe dzieci, często kryje się za tym fakt, iŜ czegoś chcą od dziecka, 
Ŝe go potrzebują. Nie są duŜymi, którzy dają, lecz sami są w potrzebie. 
Rodzice,  którzy  są  „duzi",  podobnie  jak  w  powyŜszym  wierszu  zatrzymują  się  i  pozwalają 
dziecku odejść. Jeśli tego zechce, dziecko znów moŜe do nich przyjść. Rodzice są dalej do jego 
dyspozycji. Dziewczyna z zacytowanego wiersza za chwilę zawróci i znów przyjedzie do swego 
ojca. Jeszcze będzie to robić często - oddalać się i znowu wracać. A kiedyś „pojedzie dalej" ku 
własnemu Ŝyciu. 

Olga ma dwanaście i pół roku, i po raz pierwszy ma miesiączką. Jest to dla niej bardzo przykre i 
chowa swą bieliznę pod łóŜkiem. 
Dwa  dni  później,  Małgorzata,  jej  matka,  znajduje  bieliznę.  Jest  wstrząśnięta.  Teraz  Olga 
uczyniła  potęŜny  krok  naprzód,  aby  stać  się  kobietą.  Jednocześnie  kobieta  jest  rozczarowana, 
poniewaŜ Olga nic jej o tym nie powiedziała, chociaŜ jest to dla niej jasne, Ŝe ten jawny schowek 
to równieŜ sygnał dla niej jako matki. 
Małgorzata zastanawia się, czy powinna poruszyć ten temat z Olgą. Jednak zauwaŜa, Ŝe jest na 
to  za  bardzo  wzburzona.  Dlatego  dzwoni  do  swej  przyjaciółki  i  zaprasza  ją  na  kieliszek 
szampana,  aby  uczcić  wydarzenie.  Małgorzata  podnosi  kieliszek  i  zaczyna  się  cieszyć.  „  I 
wkrótce  zostaniesz  babcią..  To  takŜe  musimy  opić  "  -  śmieje  się  przyjaciółka.  Małgorzata  jest 
coraz bardziej odpręŜona i teraz teŜ moŜe się z tego cieszyć. 
W  następnych  tygodniach  kobieta  spostrzega,  iŜ  coś  zmienia  się  w  stosunku  do  jej  córki.  Jest 
bardziej opanowana w stosunku do humorów, związanych z okresem dojrzewania Olgi. Czuje, Ŝe 
moŜna objąć wzrokiem czas, w którym córka pozostanie u niej. Czasami widzi w Oldze przyszłą 
kobietę i czuje się z nią bardzo związana. Krótki czas później, gdy dziewczyna ma miesiączkę po 
raz drugi, opowiada o tym matce. 
Małgorzata przypomina sobie małą uroczystość z przyjaciółką i aby uczcić ten szczególny dzień, 
zaprasza Olgę na lody. 

Małgorzata  świętuje  tę  duŜą  zmianę.  Uroczystości  lub  samodzielnie  wymyślone  rytuały 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

60 

ułatwiają  następny  rozdział  w  Ŝyciu,  podobnie  jak  rytuał  „dobranockowy"  kaŜdego  wieczora 
ułatwia  rozstanie  małego  dziecka  z  rodzicami.  Niekiedy  dobrze  jest  poŜegnać  stary  rozdział, 
jeszcze raz rzucić nań okiem, a potem skierować się ku temu, co nowe. 
Wówczas  rodzice  mogą  dziecku  i  sobie  pogratulować  z  okazji  nowego  rozdziału  w  jego  i  ich 
Ŝyciu. 
Kiedy Małgorzata świętuje, wtedy aprobuje naturalny bieg Ŝycia. W takiej sytuacji jak ona była 
takŜe jej matka i wiele kobiet przed nią. PoŜegnanie stanowi element Ŝycia, a szczególnie Ŝycia z 
dziećmi. I tak samo jak ona, będzie się kiedyś czuła takŜe jej córka. 
 

background image

 

61 

Suplement 

Kiedy terapia rodzinna jest korzystna? 

Kochani Czytelnicy, do tej pory dzięki przykładom mogliście dostrzec, jak wykryte przez Berta 
Hellingera porządki odbijają się na codziennym Ŝyciu rodziców. 
Ale samo czytanie nie zastąpi doświadczeń. Rodzinne terapie przekazują te doświadczenia, które 
poszerzają  dotychczasowy  horyzont.  Kto  jest  przy  tym  obecny,  a  jeszcze  lepiej  przedstawi 
własną  rodzinę,  dzięki  temu  zyska  nowe  zrozumienie  zaleŜności  oraz  leczniczych  i 
wywołujących chorobę sił w rodzinie. 
Lektura  tej  ksiąŜki  moŜe  jedynie  częściowo  zastąpić  przeŜycie  rzeczywistej  terapii  rodzinnej. 
Porządki  opisane  w  poprzednich  rozdziałach  nie  są  efektem  teoretycznych  przemyśleń,  lecz 
powstały  na  bazie  praktycznej  pracy  dotyczącej  terapii.  O  tyle  mają  one  wartość,  o  ile  okazują 
się poŜyteczne. 
Terapie rodzinne są metodą bardzo silną i wywierającą duŜe wraŜenie. Dlatego polecamy Wam 
wzięcie w nich udziału: 

-  jeśli  macie  wątpliwości  co  do  zawartych  w  tej  ksiąŜce  zasadniczych  wypowiedzi  o 
związkach rodziców i dzieci i chcecie je wyjaśnić; 
- jeśli macie powaŜne trudności w rozwijaniu w sobie opisanej postawy bycia „duŜym"; 
-  jeśli  w  swym  osobistym  Ŝyciu  chcecie  wyjaśnić  związki  i  spojrzeć  na  swą  własną 
odpowiedzialność; 
- jeśli chcecie wyjaśnić i usunąć skutki wydarzeń w historii waszej rodziny. 

Jak funkcjonują terapie? 

W pracy dotyczącej terapii rodzinnych według Berta Hellingera, chodzi o spotkania z rodziną, z 
której pochodzimy (rodzina-źródło), a z drugiej strony z rodziną, którą sami chcemy załoŜyć lub 
załoŜyliśmy  (rodzina  obecna).  Rozległą  terapię  moŜna  by  określić  jako  „Ŝyjące"  drzewo 
genealogiczne.  Terapia  umoŜliwia  nam  kontakt  z  warstwami  głębszej  prawdy,  znajdującej  się 
pod prawdą codzienną. Sugestywnie ukazuje nam, co odbywa się w głębi rodziny. 
W  czasie  kilkudniowego  seminarium,  kaŜdy  uczestnik  z  pomocą  innych  uczestników 
przedstawia  swą  rodzinę  (w  innym  układzie  terapie  są  takŜe  moŜliwe  podczas  indywidualnych 
porad). W trakcie seminarium spotykają się uczestnicy, spośród których kaŜdy chce przedstawić 
swą rodzinę. PrzewaŜnie kaŜdy przychodzi dla samego siebie, do tej pracy nie potrzebuje innych 
członków swojej rodziny. Czasami przychodzi takŜe rodzeństwo, rodzic z dzieckiem lub pary. 
Praktyczna  realizacja  wygląda  następująco:  Kto  chce  przedstawiać,  najpierw  wybiera 
przedstawiciela dla kaŜdego członka rodziny. Następnie kaŜdemu z nich wyznacza spontanicznie 
- bez słów i Ŝadnego wyjaśniania - po kolei miejsce w pomieszczeniu i kierunek, w którym ma 
on spoglądać. 
Gdy wszyscy członkowie rodziny są juŜ ustawieni, klient znów siada. Od tej chwili, aŜ do końca 
terapii  jest  jedynie  obserwatorem  i  poddaje  się  wpływowi  tego,  co  osoba  kierująca  i 
przedstawiciele mówią i robią. 
Zadziwiające,  mistyczne  w  tym  rodzaju  terapii  jest  to,  iŜ  ustaleni  przedstawiciele  na  swych 
miejscach  mają  dostęp  do  uczuć  i  związków  danych  członków  rodziny.  Miejsca  posiadają  swą 
własną  siłę,  tak  iŜ  kaŜdy,  kto  na  tym  miejscy  stoi,  podobnie  reaguje.  Niekiedy  przedstawiciel 
uŜywa nawet zdań, których zawsze uŜywał członek rodziny. 
Ten fenomen dzieje się na nowo na kaŜdej terapii. Do tej pory nie moŜna wyjaśnić, dlaczego tak 
jest i jak to działa. Ale za pomocą tego „wiedzącego pola" moŜna wydobyć na jaw konflikty w 
danej  rodzinie  i  znaleźć  rozwiązania,  które  mają  często  naturę  zasadniczą  i  powstają  z 
porządków wykrytych przez Berta Hellingera za pomocą terapii. 
Według  tych  porządków  i  dzięki  sygnałom  zwrotnym  przedstawicieli,  kierownik  rozwija 
indywidualne rozwiązania. 

background image

Gabriele i Bertold Ulsamer

                                      Zasady Ŝycia w rodzinie 

 

Terapia  trwa  przewaŜnie  od  15  minut  do  godziny,  ale  zdarzają  się  takŜe  spotkania  krótsze  i 
dłuŜsze. 
Celem,  jaki  przyświeca  przedstawianiu  rodziny-źródła  nie  jest  odsłonięcie  nieskończonej 
róŜnorodności  wszystkich  powiązań  istniejących  w  rodzinie,  lecz  jedynie  najsilniejszego 
uwikłania,  w  którym  ktoś  jest  uwięziony  i  które  krępuje  jego  siłę.  Te  powiązania  z  dawnymi 
członkami  rodziny  stają  się  podczas  terapii  szczególnie  wyraźne.  Gdy  zostaną  rozpoznane  i 
usunięte,  często  moŜliwy  jest  dobry  porządek,  w  którym  kaŜdy  dobrze  się  czuje  na  swoim 
miejscu, a terapia ma naturalny koniec. 
Uczestnicy, którzy właśnie przedstawiają, zwracają baczną uwagę na wszystko, co się dzieje. Na 
koniec  podejmują  ten  nowy  obraz,  ustawiając  się  teraz  na  miejscu  swego  dotychczasowego 
przedstawiciela.  Ten  rozwój  wydarzeń  wraz  z  obrazem  kończącym  ma  często  lecznicze 
działanie.