background image

Powrót do spisu KIPPIN

PRZEDRUK

LYSSA ROYAL

MILENIUM

(Milenium. Tools for the Coming Changes / wyd. orygin. 1997)

 

DEDYKACJA

Książkę tę dedykuję naszym, moim i twoim, bliskim,

którzy dzielą z nami radość i łzy, i życzą nam

jak najlepiej, nawet kiedy potykamy się w ciemnościach,

uwikłani w swoje iluzje. W miarę jak postępuje

nasze duchowe i emocjonalne uzdrawianie,

nasze związki z ukochanymi osobami wznoszą się

na wyżyny. Książka ta jest wyrazem hołdu dla tych,

którzy cierpliwie czekają, aż dojrzejemy do obcowania

na coraz wyższym poziomie. Gdy sięgamy tych wyżyn,

dostrzegamy boski pierwiastek odbity w zwierciadle oczu

naszych ukochanych. Lecz najpierw musimy ujrzeć go

w nas samych.

Szczególnie dedykuję tę książkę memu ukochanemu Ronowi,

który przekonał mnie o potędze miłości.

 

*     *     *

Inne książki L.Royall wydane dotychczas w Polsce:

GWIEZDNE DZIEDZICTWO

PRZYGOTOWANI NA KONTAKT

MILLENIUM 

  

SPIS TREŚCI:

Podziękowania
Przedmowa
O autorce

MILENIUM

1. Przekraczanie progu
2. Transformacja i możliwości
3. Świadoma ewolucja
4. Odzyskiwanie kosmicznej pamięci
5. Klucz do transformacji fizycznej
6. Klucz do transformacji emocjonalnej
7. Uzdrawianie przez integrację
8. Zmień siebie a zmienisz swoją rzeczywistość
9. Jak mieć wszystkiego pod dostatkiem i być prawdziwie wolnym
10. Wyzbywanie się konfliktu i kontroli
11. Intymność i święte obcowanie
12. Tworzenie udanych związków
13. Sterując własnym życiem
14. Dążenie do pełni
15. Duchowa autonomia
16. Droga serca

background image
background image

Spis treści / Dalej

PODZIĘKOWANIA

Jesienią 1996 roku pracowałam nad kilkoma książkami jednocześnie, czekając, aż coś podpowie 

mi, która jest tą właściwą. Wysłałam pod adresem wszechświata żarliwą prośbę o natchnienie.

Ponieważ   nasz   poprzedni   wydawca   splajtował,   nie   wywiązawszy   się   ze   swych   zobowiązań 

finansowych – w grę wchodziła pokaźna suma – potrzebny mi był życzliwy inwestor. Musiałam też 
zdobyć rozeznanie co do tego, którą książkę opublikować najpierw.

W godzinę po wysłaniu tej żarliwej (i potajemnej) prośby, otrzymałam nieoczekiwaną wiadomość 

pocztą elektroniczną od przyjaciela, dawnego klienta. Zaofiarował wsparcie finansowe, a na dodatek 
wskazał   dokładnie,   o   jaką   książkę   mu   chodzi.   W   ten   sposób   naraz   zostały   spełnione   moje   dwa 
życzenia przez osobę, którą nazywam aniołem w ludzkiej skórze. Mówię o nim w skrócie Q. (On sam 
pragnie zachować anonimowość.)

Q poradził mi, abym przejrzała najciekawsze nagrania, zleciła ich transkrypcję i nadesłała mu je do 

opracowania. Format i konstrukcja tej książki są więc głównie jego zasługą. Po otrzymaniu roboczej 
wersji   tekstu,   dokonałam   skrupulatnej   redakcji,   jednocześnie   rozszerzając   go   o   nowe   przekazy   z 
duchowej dziedziny. Gdyby nie Q, książka, którą właśnie trzymasz w ręku, nigdy by nie powstała. 
Jestem mu wdzięczna za to, że roztoczył przede mną jej wizje i rozniecił we mnie zapał pracy.

Dwie osoby wzięły na siebie żmudne zadanie spisania materiału channelingowego nagranego na 

taśmach. Pierwsza  z nich, Sharon Jarrett, nie zdołała jednak z powodów osobistych  doprowadzić 
dzieła   do   końca,   tak   wiec   transkrypcje   zakończyła   Margot   Reed.   Obu   tym   wspaniałym   kobietom 
składam serdeczne podziękowania.

Margaret Pinyan zajmuje się redagowaniem moich książek od 1990 roku. Bez jej błyskotliwego i 

czujnego   umysłu   słowa   te   zabrzmiałyby   bardzo   nieporadnie.   Jestem   jej   dozgonną   dłużniczką   za 
miłość i troskę, jakie wkłada w każdy akapit.

John i Denise Head z firmy Visonary Media stworzyli obraz na okładkę, na podstawie zdjęcia, które 

zrobiłam   w   Chaco   Canyon   w   Nowym   Meksyku.   Choć   pochłonięci   swą   własną   działalnością,   nie 
szczędzili czasu i wysiłku, aby powstał obraz dokładnie taki, jaki chciałam przedstawić. Doceniam ich 
wkład w całe przedsięwzięcie.

I wreszcie, dzieło to nie zostałoby ukończone bez niewiarygodnej wręcz bezwarunkowej miłości i 

wsparcia ze strony mego męża, Rona Holta, który nauczył mnie, co znaczy prawdziwa miłość i otwarte 
serce.

PRZEDMOWA

W naszym chaotycznym i nierzadko pełnym zamętu świecie, który nazywamy Ziemią, tracimy z 

oczu najważniejsze bogactwo, to, które mamy w sobie.

Odkąd jako gatunek staliśmy się na tyle świadomi, aby zastanawiać się nad swym miejscem we 

wszechświecie, docierają do nas przekazy z niewidzialnego królestwa ducha. Mogą one przybierać 
postać wizji, pisania czy przemawiania w transie, dzieł sztuki czy jasnowidzenia. Daremną rzeczą jest 
podważanie   ich   realności;   przekazy   trafiają   do   naszego   świata   pomimo   naszej   sceptycznej   lub 
cynicznej postawy i dynamicznie włączają  się w  proces naszego  przeobrażenia.  Choć ich treść z 
pozoru ma charakter proroczy czy kosmologiczny, przyświeca im zgoła inny cel – uczą nas bowiem 
żyć w radości i w pokoju ze sobą nawzajem. Tej umiejętności zaś potrzeba nam na gwałt, jeśli mamy 
przetrwać jako gatunek.

Informacje przedstawione w tej książce stanowią owoc ponad dziesięciu lat duchowego wsparcia 

ze   strony   niezliczonych   miłujących   przewodników   ze   świata   ducha,   którzy   postanowili   wesprzeć 
ludzkość w tych czasach ogólnoplanetarnej transformacji. Dzieląc się swą wiedzą ze mną, pragnęły, 
aby każdy czytelnik pojął, jaki jest cel tych przekazów – uleczenie ludzkiego serca i wspomożenie 
ludzkości w zbudowaniu światowej społeczności samowładnych istot, które szanują i miłują siebie 
nawzajem oraz Matkę Ziemię.

Nauki tu zawarte są przeznaczone dla każdego, kto ma uszy i słyszy. Nie uważam się za kogoś 

wyjątkowego z racji posiadania umiejętności koniecznych do sprowadzenia tej wiedzy do naszego 

background image

wymiaru. Wszyscy mamy w sobie zdolność łączenia się ze światem ducha, jest to 
jedno z naszych przyrodzonych praw jako cząstek Źródła. Trzeba tylko poświęcić 
się kształtowaniu tej umiejętności oraz być gotowym na sprostanie wyzwaniom, 
jakie niesie.

Jest mym pragnieniem, abyś podszedł do tych słów z otwartym sercem i umysłem. Niech one 

pomogą ci docenić życie i widzieć w nim proces stawania się i uzdrawiania, a nie niekończące się 
pasmo cierpień i prób. Lecz przede wszystkim, niech te słowa pomogą ci docenić i uszanować swoich 
bliskich, którzy towarzyszą ci w tej wędrówce. Niech runą dzielące was mury, abyście mogli wspólnie 
zmierzać ku boskości... gdyż uzdrawiając swoje związki, uzdrawiamy planetę i razem wkraczamy w 
nowy rozdział ludzkiej ewolucji.

– Lyssa Royal

O AUTORCE

LYSSA ROYAL to znany w świecie autor, wykładowca i medium z Phoenix w stanie Arizona. W 

trakcie   studiów   licencjackich   w   dziedzinie   psychologii   zainteresowała   się   hipnozą   i   nauczyła   się 
wprowadzać siebie w odmienny stan świadomości w celu rozładowywania stresu. Na początku lat 
osiemdziesiątych ukazała się Lyssie we śnie duchowa istota, która oznajmiła jej, że zostanie medium. 
Nabyte zdolności autohipnozy pomogły Lyssie rozwinąć konieczne do tego umiejętności.

W 1979 roku Lyssa Royal prowadzi działalność channelingową na rzecz tysięcy osób z całego 

świata. Występuje w telewizji w kraju i za granicą oraz w programach radiowych. Regularnie publikuje 
na łamach takich czasopism jak The Sedona Journal of Emergence. Ze swoimi odczytami gościła już 
w   Niemczech,   Japonii,   Republice   Południowej   Afryki   i   Australii.   Prowadziła   też   wyprawy   do 
starożytnych miejsc mocy w Meksyku, Anglii, Egipcie, Peru i na Wyspach Wielkanocnych. Ma w swym 
dorobku   kilka   książek   przełożonych   na   siedem   języków:   Milenium,   Przygotowani   na   kontakt, 
Gwiezdne dziedzictwo, Przybysze z wewnętrznych światów. Jest wymieniona w Who's Who w dziale 
American Writers, Editors i Poets.

Mieszka w Arizonie ze swym, mężem Ronem Koltem i nadal pisze oraz podróżuje po świecie. Oto 

jej adres kontaktowy:

Royal Priest Research

PO Box 30973

Phoenix, Arizona 85046, USA

www.concentric.net/-lyral/homepage.htm

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

1. PRZEKRACZANIE PROGU

W trakcie swej ewolucyjnej wędrówki zbiorowa świadomość gatunku może kierować się wieloma 

drogowskazami. Niektóre z nich przejawiają się w postaci umownych, ustalonych kulturowo symboli.

Każde   nowe   tysiąclecie   zapoczątkowuje   przełom,   a   dzieje   się   tak   za   sprawą   powszechnych 

przekonań cywilizacji. Moc nie płynie jednak z odliczania lat w oparciu o gregoriański kalendarz, lecz 
ze   zbiorowego   przeświadczenia   o   progu   nowej   ery,   jaki   przedstawia   każde   rozpoczynające   się 
tysiąclecie.

W dzisiejszych czasach, gdy rozgoryczenie i zniechęcenie wzbierają równie szybko jak przemożny 

optymizm   i   nadzieja,   w   rękach   ludzkości   spoczywa   ogromna   siła   –   siła   tworzenia   planetarnej 
rzeczywistości opartej o wzniosłą wizję, niezachwiany optymizm i duchowy potencjał.

Wy, jako istoty ludzkie, przyszliście teraz na ten świat, gdyż chcieliście uczestniczyć w jednym z 

najbardziej ekscytujących rozdziałów w dziejach waszej cywilizacji.  Macie tu za zadanie pomóc w 
budowie raju na Ziemi. Liczba ludności ziemskiej jest obecnie tak wysoka dlatego, że całe rzesze dusz 
pragną włączyć się w dzieło planetarnej transformacji.

Okres przejściowy już się rozpoczął, co samo w sobie stanowi katalizator dalszych ogromnych 

przemian   w   ludzkim   postrzeganiu.   Świadomość   objawiająca   się   w   fizycznej   postaci   podlega 
naturalnemu cyklowi rozwojowemu. Gdy dobiega końca jeden cykl, zaczyna się następny.

Trwający obecnie cykl (zbliżający się do końca) można określić jako trzeci stopień gęstości, na 

szczególnej   skali   wyznaczającej   obszary   egzystencji.   Gęstość   oznacza   tu   poziom   częstotliwości 
drgań.   Częstotliwość   trzeciego   stopnia   gęstości   jest   niższa   od   częstotliwości   obszaru,   do  którego 
właśnie wkraczacie, nazywanego czwartym stopniem gęstości.

Rzeczywistością   3G   rządzi   idea   podziału.   Znaczy   to,   że   wiedziecie   tu   swoje   życie   jako   istoty 

odłączone od Boga, oddzielone od innych i skłócone wewnętrznie. Panuje tu nikłe rozumienie pojęcia 
jedności.   To   rozdzielenie   jest   w   rzeczywistości   złudzeniem,   niezbędnym   do   tego,   aby   wynieść   z 
trzeciego stopnia gęstości właściwe jemu nauki. Kiedy przyswoicie sobie całą tę wiedzę, przenosicie 
się naturalną koleją rzeczy z cyklu ewolucyjnego trzeciej gęstości do następnego.

W obszarze 4G wykazujecie wyższy poziom drgań na poziomie kwantowym. Tracicie na gęstości, 

ale zyskujecie na promienności, dosłownie i w przenośni. Zaczynacie w większym stopniu objawiać 
swój  naturalny stan  istnienia,  którym  jest  czysta  światłość.  W  rzeczywistości  4G zanika  złudzenie 
rozłączenia i zaczynacie odkrywać właściwy sobie stan jedności. Zaczynacie uświadamiać sobie,

że stanowicie jedno z wszechświatem i Boską Mocą. Dostrzegacie, że wszechświat istnieje tak 

poza wami jak i w środku was, a wasza rzeczywistość zewnętrzna to po prostu projekcja waszego 
wnętrza.
Pasma częstotliwości świadomości 

Stopień   gęstości   określa   stany   egzystencji   doświadczane   przez   świadomość   na   jej   drodze   ku 

jedności i całości. Gęstość to nic więcej jak zakres częstotliwości świadomości czy poziom drgań, 
zbliżony do długości fal na radiowej skali, gdzie występują fale długie, średnie, krótkie i UKF-y.

Czasami używa się pojęcia “wymiar" do wyrażenia tej samej idei, ale wymiar oznacza coś innego. 

W   obrębie   jednej   gęstości   istnieje   nieskończenie   wiele   wymiarów.   Gęstości,   lub   inaczej,   pasma 
częstotliwości świadomości, można zdefiniować w następujący sposób:

OBSZAR

 

PIERWSZEJ

 

GĘSTOŚCI:

 

ATOMY

 

I

 

CZĄSTECZKI

Świadomość jako punkt; materia

Jest   to   podstawowy   poziom   częstotliwości.   Dostarcza   on   budulca,   materii   oraz   energii,   do 

tworzenia atomów i cząsteczek. Podstawowe formy organiczne, woda i minerały na przykład, działają 
w   oparciu   o   zasadę   pierwszej   gęstości.   Wy   również   posiadacie   w   sobie   tę   częstotliwość   jako 
podstawę,   ponieważ   wchodzi   ona   w   skład   kodów   genetycznych   i   obejmuje   molekularną   strukturę 
ludzkiego ciała.

OBSZAR

 

DRUGIEJ

 

GĘSTOŚCI:

 

ROŚLINY

 

I

 

ZWIERZĘTA

Świadomość jako linia; rozwój tożsamości grupowej lub gatunkowej

background image

Świadomość   przejawiająca   się   na   poziomie   częstotliwości   drugiej   gęstości   nie   posiada 

wykształconego   poczucia   własnej   świadomości,   właściwego   dla   ego.   Do   tego   obszaru   należy 
większość przedstawicieli królestwa roślinnego i zwierzęcego. Ale ich umiejscowienie w konkretnej 
wymiarowej   rzeczywistości   i   gęstości   zależy   od   wielu   czynników   dodatkowych,   takich   jak 
występowanie ego lub jego brak. Tak jak ludzie przechodzą stopniowo z trzeciej gęstości do czwartej, 
podobnie pewne gatunki zwierząt, na przykład niektóre naczelne, zbliżają się obecnie do trzeciego 
stopnia i wykazują zaczątki rozwijających się struktur ego.

TRZECI

 

STOPIEŃ

 

GĘSTOŚCI:

 

LUDZIE

Świadomość   objętościowa; ego;  linearne  postrzeganie  czasu,  utrata  tożsamości  grupowej  i 
rozwój   tożsamości   jednostkowej;   umiejętność   zapamiętywania   przeszłości   i   przewidywania 
przyszłości z zachowaniem świadomości teraźniejszości

Na   tym   poziomie   wyłaniają   się   istoty   ludzkie.   Jemu   właściwa   częstotliwość   drgań   wytwarza 

złudzenie  podziału,  stanowiąc   zarazem   wezwanie   do   przebudzenia.  Ludzkość  przechodzi   obecnie 
okres przejściowy i wkracza powoli w obszar czwartej gęstości, co tłumaczy tak licznie zachodzące 
teraz gwałtowne zmiany i mnożące się wyzwania dla rasy ludzkiej. Trzeci stopień to częstotliwość 
najsilniejszego oddzielenia od całości i stąd właśnie płyną nauki o integracji.

CZWARTY STOPIEŃ GĘSTOŚCI: META-TERRANIE, PLEJADIANIE I INNE CYWILIZACJE 4G

Nadświadomość;   odtworzenie   tożsamości   grupowej   bez   utraty   tożsamości   indywidualnej; 
cykliczne   i   płynne   postrzeganie   czasu;   percepcja   wielowymiarowa   i   rzeczywistości 
wielostopniowe; trudność w zachowaniu wrogo usposobionej świadomości

W   dzisiejszych   czasach   na   Ziemi   obszar   czwartego   stopnia   gęstości   nakłada   się   na   trzeci. 

Częstotliwość drgań trzeciego stopnia ulega wzmożeniu, dlatego może wystąpić u jednostek nasilenie 
problemów osobowościowych. Gdy jaźń dąży do jedności czwartej gęstości, muszą zostać rozwiązane 
wewnętrzne   konflikty   a   relacje   z   innymi   –   uzdrowione.   W   tym   paśmie   częstotliwości   panują 
odpowiedzialność za siebie, duchowa autonomia i jasność w porozumieniu się. Jest to ostatni stopień 
gęstości, na którym świadomość wyraża się za pośrednictwem ciała fizycznego. Wiele cywilizacji z 
wyboru spędza długie okresy czasu w obrębie tej gęstości.

PIĄTY   STOPIEŃ   GĘSTOŚCI:   PRZEWODNICY   I   MISTRZOWIE   DUCHOWI

Świadomość   “ja"   jako   świadomość   zbiorowa;   stan   czystej   energii;   brak   ograniczeń   czasu 
linearnego

Na tym poziomie gęstości rozumna świadomość poznaje swoje dziedzictwo. To obszar mądrości. 

Wielu z tej dziedziny z wyboru zostaje przewodnikami duchowymi tych, którzy przebywają jeszcze w 
ciałach   fizycznych.   W   piątym   stopniu   gęstości   istota   utożsamia   się   ze   swą   duchową   macierzą   i 
zaczyna pamiętać. Tu po raz pierwszy występuje nakierowanie na niefizykalność.

UWAGA:   Przy   przechodzeniu   z   piątej   i   z   szóstej   do   siódmej   gęstości   znikają   wyraziste 

rozgraniczenia. Ponieważ obszary te nie są nakierowane na fizykalność, podziały się zacierają.

SZÓSTA   GĘSTOŚĆ:   (“Q",   POSTAĆ   Z   SERIALU   STAR   TREK,   JAKO   UPROSZCZONY 

PRZYKŁAD)
Samoistny   zakres   częstotliwości   świadomości,   który   może   objawić   się   jako   świadomość 
zbiorowa lub zindywidualizowana, lecz mimo to wyrażająca podstawowe cechy świadomości 
zjednoczonej oraz nieograniczoności

Często nazywana jest obszarem świadomości Chrystusowej. Odpowiada ona postawom, jakich 

świadectwo   dali   Chrystus   lub   Budda.   Na   tej   częstotliwości   następuje   całkowite   przypomnienie   i 
jednostka przyjmuje odpowiedzialność bardziej za całość niż za siebie. Proces ewolucji jaźni i całości 
staje się jednym i tym samym. Przykładem świadomości szóstej gęstości (z małym zastrzeżeniem) 
może być postać z serialu Star Trek: Następne Pokolenie zwana “Q".

SIÓDMA

 

GĘSTOŚĆ:

 

ŚWIADOMOŚĆ

 

HOLISTYCZNA

Świadomość jako doświadczenie wielowymiarowe. Analogia: rozbite lustro, którego odłamki z 
powrotem   poskładano   w   jedną,   niemal   idealną   całość,   lecz   które   zachowało   pamięć   o 
przeszłym rozdrobnieniu

Jest to częstotliwość całkowitej jedności lub integracji. Ci, którzy wibrują na tym poziomie, stapiają 

się w jedno i stają się świadomą całością. Przyciągają do siebie niczym magnes istoty na niższych 
stopniach gęstości i nadają bieg naturalnemu dążeniu ku integracji. Wytyczają drogę do następnej 
oktawy doświadczenia.
Przemierzanie kolejnych stopni 

background image

Egzystencja   nie   polega   na   kolejnym   przebywaniu   poszczególnych   obszarów   gęstości.   W 

rzeczywistości   istniejecie   na   wszystkich   stopniach   jednocześnie.   Tę   wielowymiarową   obecność 
postrzega wasza dusza; ego nie jest do tego zdolne. Twoja istota przenika raczej wszystkie gęstości 
naraz, niż ewoluuje krok po kroku.

Jest   tak,   ponieważ   poza   obrębem  ludzkiego   doświadczenia   czas   nie   płynie   liniowo.   Wszystkie 

doświadczenia i idee występują jednocześnie. Nie można tego zrozumieć za pomocą intelektu, gdyż 
intelekt   opiera   się   na   wiedzy   płynącej   z   ego,   która   ma   charakter   linearny.   Można   to   tylko   pojąć 
wewnętrznymi, alinearnymi zmysłami. Spróbuj poczuć swoim sercem, że przeszłość, teraźniejszość i 
przyszłość dzieją się w wiecznym teraz. Czas linearny to wytwór, który stwarza w tobie wrażenie, że 
wykonujesz jedną rzecz po drugiej.  Czas linearny pomaga ci również doświadczyć idei podziału  i 
rozbicia, niezbędnej do nauki w trzeciej gęstości.

Gdy   rzutujesz   swą   świadomość   przez   wszystkie   gęstości   naraz,   możesz   nawiązać   kontakt   z 

wyższą jaźnią, ze swymi przyszłymi wcieleniami. Jesteś nimi wszystkimi jednocześnie. To tylko twoje 
ego   potrzebuje   ciasnych   ram   rzeczywistości   czasu   linearnego   do   porządkowania   swego 
doświadczenia. To nic złego. To po prostu nieodłączny składnik ludzkiego doświadczenia w trzeciej 
gęstości.   Posłużmy   się   przykładem   z   dziedziny   komputerów.   Możesz   nadać   wiadomość   pocztą 
elektroniczną   do  kilku   odbiorców  naraz.   Jeśli  przyjmiemy,   że  nadawcą   przekazu   jest   twoja   dusza 
macierzysta, a odbiorcami poszczególne rozdzielone aspekty jaźni, wtedy widać, że wymiana energii 
może przebiegać jednocześnie na wielu poziomach. Na tym to polega. Z tą różnicą, że “adresaci" 
energii macierzystej duszy mogą znajdować się w “przyszłości" lub “przeszłości", co dla macierzystej 
duszy nie stanowi przeszkody.

Wyobraź   sobie   packę   i   piłeczkę   połączone   ze   sobą   gumową   taśmą.   Gdy   uderzysz   piłeczkę   i 

znajdzie się ona w najdalszym od ciebie położeniu, gumowa taśma się napręży. Przedstawia to trzeci 
stopień gęstości, ponieważ znajdujecie się obecnie w stanie najdalej posuniętej odrębności. Kiedy 
piłeczka wraca, jej siłą napędu jest energia separacji. Podobnie jest z waszą planetą. Gdy oddzielenie 
dobiega końca i zaczynacie powrót do źródła, piłeczka zdaje się pędzić i to z wielką siłą. Dostrzegacie 
to   wkraczając   w   czwartą   gęstość   i   przystępując   do   dzieła   integracji.   Proces   ten   ma   charakter 
cykliczny.

Pierwszy i drugi stopień – początek cyklu  – są o wiele bardziej spójne od trzeciego. Pierwsza 

gęstość obejmuje świadomość przenikającą Wszystko Co Jest. Są to atomy i molekuły składające się 
na podstawowy budulec życia. Nosisz w sobie stan pierwszej gęstości. Twym  odpowiednikiem na 
poziomie pierwszej gęstości są cząsteczki twego ciała.

Podstawowym   wyznacznikiem   drugiej   gęstości   jest   istnienie   pozbawione   ego.   Nie   ma   w   niej 

poczucia własnego “ja". Kiedy przechodzisz do trzeciej gęstości, osiągasz świadomość jednostkową. 
Podobnie   przebiega   ludzki   rozwój.   Gdy   zostajesz   poczęty,   istniejesz   w   łonie   matki   w   postaci 
świadomości pierwszej gęstości, niczym kosmiczna  “zawiesina". Gdy się rodzisz,  przechodzisz do 
drugiej  gęstości. Jeszcze  nie  wykształciłeś  ego  i nie rozgraniczasz siebie i swojego  otoczenia. W 
miarę dorastania rozwijasz świadomość ego i osiągasz trzeci stopień gęstości.

Na obecnym etapie dziejów stoicie przed szansą wzniesienia się na czwarty stopień świadomości. 

Oznacza   to   wykroczenie   poza   jednostkową   świadomość   ego   wyrażającą   się   przez   “ja   jestem"   i 
przejście na poziom świadomości, na którym możliwe staje się stwierdzenie “my jesteśmy".
Mechanizm przekraczania progu 

Przejście   w   czwartą   gęstość   nie   odbędzie   się   jak   za   wciśnięciem   klawisza   –   pstryk   i   już. 

Przebiegać   będzie   stopniowo.   Aby   wyrazić   to   bardziej   obrazowo,   powiedzmy,   że   jest   woda   i 
powietrze.   Woda   jest   znacznie   cieplejsza   od   powietrza,   zatem   wibrują   z   różną   częstotliwością. 
Wytwarza to mgiełkę, która łączy w sobie i jedno, i drugie.

Te trzy obszary – wodę, mgiełkę i powietrze – można porównać do 3G (woda), 4G (powietrze) i 

okresu   przejściowego   (mgiełka).   Obecnie   przebywacie   w   stanie   pośrednim,   nosicie   w   sobie 
właściwości zarówno 3G jak i 4G. Miną lata, zanim wyłonicie się z mgły i zaistniejecie wyłącznie w 
postaci powietrza.

Ewolucja   potrzebuje   czasu,   ponieważ   nie   zachodzi   wyłącznie   na   poziomie   fizykalnym.   Musi 

również   objąć   wasze   aspekty   emocjonalne,   umysłowe   i   duchowe.   Rozwój   świadomości   jest 
niezbędnym składnikiem przemiany.

Obecnie na Ziemi następuje przesunięcie częstotliwości, lecz świadomość jeszcze się nie dostroiła 

do nowych wartości. To złożony proces. W przypadku braku synchronizacji między częstotliwością 

background image

świadomości   a   częstotliwością   Ziemi   pojawia   się   swego   rodzaju   tarcie.   Ten   zgrzyt   jest   jednak 
chwilowy. Ponieważ świadomość związana jest z waszym ustrojem komórkowym, zaangażowanie się 
całym sercem w podnoszenie świadomości gwarantuje właściwie ewolucję fizyczną. To tylko kwestia 
czasu.

Jednostki   opierające   się   tej   przemianie   przeżyją   trudne   chwile.   Objaśnijmy   to   na   naszym 

przykładzie: Kiedy przechodzisz w mgłę, tracisz na gęstości i wszystko, co ze sobą niesiesz, cały 
bagaż   negacji   i   nie   rozwiązanych   problemów   osobowościowych,   ciągnie   cię   w   dół.   Stajesz   się 
dotkliwie świadomy tych spraw. Mrok w tobie uwidacznia się, nabiera wyrazistości.

Ego stosuje różne wybiegi, aby skłonić cię do przymknięcia oczu na ów cień, zamiast się z nim 

uporać. Może, na przykład, roztaczać przed tobą kuszące wizje, w których wybawiony zostajesz z 
tego ziemskiego padołu przez istoty pozaziemskie lub nawracasz się na określone wyznanie. W ten 
sposób ludzkość uchyla się tylko przed przyjęciem odpowiedzialności za swój los. Wybraliście życie 
na tym  świecie   z powodów  osobistych   i  ogólnoplanetarnych.  Eskapizm  nie  pomoże  ani  wam, ani 
waszej planecie, lecz jeszcze bardziej oddzieli was od samych siebie.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

2. TRANSFORMACJA I MOŻLIWOŚCI

O przedstawionej w poprzednim rozdziale transformacji niektórzy nauczyciele duchowi mówią jako 

o procesie wniebowstąpienia. Polega on w zasadzie na przeskoku z jednej rzeczywistości w drugą.

Słyszeliście   zapewne   wersje   interpretującą   wniebowstąpienie   jako   przeistoczenie   się   ciała 

fizycznego w świetliste i zniknięcie ze sceny świata materialnego. Inna wykładnia, z jaką być może się 
zetknęliście, mówi, że staniecie się podobni Chrystusowi i po swej fizycznej śmierci powstaniecie z 
umarłych.   Jeszcze   inna   interpretacja   wniebowstąpienia   widzi   ten   proces   jako   wybawienie   ludzi   i 
zabranie ich z tej planety przez istoty pozaziemskie. Z kolei bardziej tradycyjna, biblijna wersja tego 
procesu, zwanego również Wniebowzięciem, wyjaśnia, że każdy z was po prostu przestanie istnieć tu, 
na Ziemi, i rozpocznie żywot u boku Chrystusa.

Przemyślcie każdą z tych interpretacji. Czy zgadzacie się z nimi? Czy myślicie, że każdy z was 

doświadczy dokładnie tego samego?

Nie, wasze doznania nie będą identyczne. Każdy z was przejdzie własny, niepowtarzalny proces 

przeobrażenia. Dla jednych będzie on bardziej dramatyczny, dla innych mniej. Jeśli będziecie oceniać 
swój własny rozwój na podstawie postępów czynionych przez innych ludzi, przestaniecie dostrzegać 
istotę samego doświadczenia.

Pomyślcie przez chwilę o owadzich larwach. Wszyscy obecnie przypominacie gąsienice. Mają one 

przeróżne barwy, przeżywają właściwe sobie, bogate i piękne doświadczenia i nawet im się nie śni, że 
mogłyby przeżywać coś więcej. Pewnego dnia Pani Gąsienica stwierdza, że Pan Gąsienica zniknął. 
Tymczasem   on   przeszedł   po   prostu   metamorfozę,   którą   ona   błędnie   interpretuje,   ponieważ   nie 
rozumie doświadczenia, jakie właśnie stało się udziałem jej partnera.

Pan Gąsienica może powrócić do niej pod postacią motyla i próbować się z nią porozumieć. Pani 

Gąsienica, jeśli go rozpozna, może uznać, że ma do czynienia z szaleńcem, albo że jej partner doznał 
jakiegoś duchowego objawienia, które jej samej nie było dane i że powinna go czcić niczym bóstwo. 
Przeobrażenie   waszej   planety   nie   będzie   tak   wyraźne   i   spektakularne   jak   przekształcenie   się 
gąsienicy w motyla, ale swą przemianę odczujecie równie silnie.

Kiedy zaczniesz dostrzegać, że inna osoba przechodzi metamorfozę., będzie to oznaczać, że sam 

również rozpocząłeś podobny proces. Jeśli zauważasz to u kogoś innego, to samo doświadczenie jest 
i  twoim  udziałem.  Przyglądaj się   swym  bliskim  i  przyjaciołom.   Obserwuj  ich  przeistoczenie.  Kiedy 
zaczniesz dostrzegać w nich zmiany, możesz być pewien, że ty także się zmieniasz.

Zanim gąsienica ostatecznie przeistoczy się w motyla, zamyka się w kokonie, gdzie przechodzi 

fazę głębokiego  snu czy letargu. W czasie  tego odrętwienia doznaje swoistych  przeżyć będących 
ubocznym efektem procesu metamorfozy. Postrzegana przez nią dotąd rzeczywistość zaczyna się 
kurczyć, a gąsienica pogrąża się w poczuciu całkowitej izolacji, tak jakby cały świat zamykał się tuż 
wokół niej. Ilu z was czuje w tej chwili to samo?

Wielu ludzi ma poczucie odosobnienia i samotności. Niektórzy rozmyślnie izolują się od świata nie 

oglądając telewizji, nie słuchając radia i nie czytając gazet, skupiając się jedynie na swym rozwoju 
duchowym. Stanowią oni ludzki odpowiednik gąsienic przechodzących w stadium poczwarki, będącym 
pierwszym etapem ich metamorfozy.

Zamykając się w kokonie, otaczasz się energetyczną powłoką niczym skorupą ochronną, bardzo 

delikatną i lekką. Okrywa cię ona szczelnie i zaopatruje w energię od poziomu komórkowego aż po 
poziom meta-atomowy (wykraczający poza poziom atomu, i jak dotąd, nie dający się obserwować za 
pomocą   osiągalnych   przyrządów   naukowych).   Delikatne   włókna   kokonu   ładują   twe   ciało   energią. 
Leczą je. Zapewniają mu spokój i bezpieczeństwo, po to, by mogło kontynuować subtelny proces swej 
metamorfozy.

Jeśli   chcesz   wspomóc   ten   proces,   pomyśl   od   czasu   do   czasu   o   energetycznej   powłoce 

otaczającego  cię  kokonu.  Nadaje  mu dowolny,  wybrany przez siebie kolor.  Jego  barwa  może  się 
zmieniać w zależności od aktualnego poziomu naładowania energetycznego. Przebywając w kokonie, 
doświadczysz wielu zmian, które będą różnić się od zmian zachodzących u innych ludzi.

Najpierw nastąpi skok w sferze emocjonalnej. Zaczniesz doznawać zupełnie nowych, innych niż 

dotąd uczuć. Będziesz też doświadczać uczuć, z którymi,  jak sądziłeś,  już wcześniej udało ci się 

background image

uporać. Nie osądzaj się za to, jest to bowiem jeden z etapów terapii. Osoby parające się działalnością 
na   polu   medycyny   alternatywnej   dobrze   wiedzą,   że   pewne   symptomy   wskazujące   na   załamanie 
kuracji, w praktyce stanowią oznakę procesu ozdrowieńczego.

Kiedy   gąsienica   gotowa   jest   do   opuszczenia   kokonu?   Każdy   z   was   ma   swój   własny   “dzień 

narodzin" wynikający z indywidualnego stopnia dojrzałości, choć często zdarzają się przebudzenia 
grupowe. Na termin takich przebudzeń nierzadko wpływ mają szczególne koniunkcje astrologiczne, 
stanowiące odbicie reguł uniwersalnych i archetypowych.

Kiedy dojrzały motyl opuszcza w końcu swój kokon, wydaje mu się, że właśnie przebudził się z 

głębokiego snu. Przeciera oczy. Rozpościera skrzydła i wystawia je do słońca. Wcześniejszy żywot, 
pędzony w postaci larwy, jest dla niego mglistym, ulotnym jak sen, wspomnieniem. Motylowi wydaje 
się, że po prostu uciął sobie długą drzemkę. Nawet do głowy mu nie przyjdzie, że nie zawsze był 
motylem.

Przykład  ten niesie  ważne  dla  ludzi przesłanie. Ty  również nie obudzisz się pewnego  ranka z 

okrzykiem: “Stało się; osiągnąłem kolejny etap rozwoju!". Być może w ogóle nie zauważysz, że się 
zmieniłeś. Będziesz miał poczucie ciągłości swego istnienia, tak jakbyś przez cały czas był motylem. 
Dzięki temu możesz gładko przejść swoją metamorfozę nie odczuwając przy tym lęku.
Jasność i mrok 

Wcześniej   czy   później   przejdziesz   swoją   metamorfozę.   Musisz   być   jednak   wewnętrznie 

zintegrowany,   musisz  uznać istnienie   swej   mrocznej  połowy  i  polubić  ją  bardziej   niż  kiedykolwiek 
przedtem.   Wyrzekanie   się   tego,   kim   jesteś,   wypieranie   się   swej   natury,   szczególnie   tej   ciemnej, 
spowolni   twą   metamorfozę.   A   to   może   okazać   się   bolesne.   Musisz   postarać   się   zaakceptować 
ciemność, gdyż bez niej nie można prawdziwie otworzyć się na światło. (Akceptacja ciemnej strony, 
nie oznacza służenia jej. Do tego zagadnienia powrócimy w późniejszych rozdziałach.)

W   literaturze   profetycznej   wiele   miejsca   zajmuje   postać   Antychrysta.   Czy   on   rzeczywiście 

przyjdzie? Kim on właściwie jest? Czy to jedna osoba? A może tylko pojęcie? W sensie archetypowym 
idea nadejścia Antychrysta oznacza dojście do głosu twej własnej mrocznej strony. Obok pierwiastka 
Chrystusowego   twe   wnętrze   zamieszkuje   również   ciemność   –   twój   osobisty   Antychryst.   Do 
metamorfozy może dojść jedynie wtedy, gdy obie te biegunowo różne energie spotkają się w tobie. 
Przypomina   to   zmieszanie   dwóch   odczynników   prowadzące   do   określonej   reakcji   chemicznej. 
Reakcja nie zajdzie, jeśli użyje się tylko jednego składnika. Transformacja jest wynikiem połączenia 
się   tych   dwóch   elementów.   Dopiero   uznając   w   sobie   zarówno   światło   jak   i   ciemność,   zyskujesz 
zdolność przeistoczenia.

W jaki sposób stawiasz czoło swej mrocznej naturze? Jak z nią postępujesz? Jedynym narzędziem 

(namacalnym fizycznie), jakim dysponujesz tu i teraz, jest twe obecne cielesne życie. Ważne jest więc, 
byś   zapuścił   się   w  nie  jak  najgłębiej,   aż do  poziomu   bólu   i  ciemności.   Nie   oznacza   to,  że   masz 
odmienić swą mroczną naturę, musisz się tylko do niej przyznać.

By zaakceptować swe życie musisz zrozumieć, że ty sam, za pomocą własnych wyborów, jesteś 

jego twórcą. Nigdy nie odgrywasz roli ofiary. Twoje życiowe zadanie polega na dokonywaniu takich 
wyrobów, które umożliwią ci rozwój i uleczenie. Aby jednak proces ten mógł się rozpocząć, rozplątując 
poszczególne wątki swego życia, analizując je, oceniając i akceptując, musisz mieć na uwadze fakt, 
że   to   ty   jesteś   ich   sprawczą   przyczyną.   Kiedy   to   zrozumiesz,   zaczniesz   mierzyć   się   ze   swą 
ciemnością, a to z kolei zapoczątkuje ewolucyjną metamorfozę, podobną tej, jaką w swym kokonie 
przechodzi gąsienica. Nie możesz ograniczyć się jedynie do poziomu umysłowego. Proces ten musi 
zachodzić również na poziomie emocjonalnym i duchowym. Nie może być on sterowany przez umysł, 
ponieważ   umysł   rządzi   ego.   Zamiast   pozwolić   ci   stawić   czoło   ciemności,   ego   będzie   dokładać 
wszelkich starań, by cię przed tym uchronić, zwodząc cię przeróżnymi wyszukanymi iluzjami.

Istnieje wiele sposobów na poznanie wewnętrznej archetypowej ciemności. Na przykład, bicie w 

bębny i inne rytuały szamańskie, omijając umysł, docierają do najgłębszych pokładów psyche. Rytuał 
prowadzi do transformacji doświadczenia, a dzięki niej możliwe staje się połączenie sił ciemności i 
światła. Zaczyna się metamorfoza. Przez tysiące lat rdzenne ludy Ziemi poznawały moc tkwiącą w 
jasności i mroku, i doświadczały siły transformacji spowodowanej łączeniem się obu tych aspektów. 
Dzisiejsza cywilizacja Zachodu utraciła wiarę w archetypowe uzdrawiającą moc rytuału, uznając ją za 
relikt zamierzchłej, zabobonnej przeszłości.

Twoje   zadanie   nie   polega   na   nakłanianiu   ludzkości   do   zmiany   lub   do   zmagania   się   ze   swą 

mroczną   naturą.   Takie   działanie   odciągałoby   cię   tylko   od   leczenia   samego   siebie.   Wszystko,   co 
możesz zrobić jako jednostka, to wziąć pełną odpowiedzialność za siebie, działać zawsze uczciwie i 

background image

zdecydowanie, dążyć do własnego, indywidualnego uleczenia. Na tym polega jedna z największych 
przysług, jakie możesz oddać całej planecie.

Dziel się swym światłem z innymi bez zbytniego zaangażowania. Jeśli zbyt mocno skupisz się na 

odmienianiu innych ludzi, nigdy nie będziesz mógł prawdziwie odmienić siebie. Transformacja zawsze 
ma początek w tobie, a potem automatycznie rozchodzi się na zewnątrz.

Zmień siebie, a cały świat odpowie ci tym samym.
Jeśli raz stawisz czoło swej ciemnej stronie, to tak jakbyś jedną kulą śniegową zapoczątkował 

wielką lawinę. Dalej proces ten tętni już własnym życiem. Nie unikaj go. Jedyna rzecz, jaka pozostaje 
ci do zrobienia, to żyć trwającą chwilą. Nie uciekaj od mrocznych wspomnień przeszłości, nie kryj się 
przed nowymi doświadczeniami teraźniejszości. Zmierz się z nimi tu i teraz. Szukaj siły w konfrontacji i 
transformacji, a nie w uniku i uporze.

Za   każdym   razem,   gdy   wypierasz   się   swej   rzeczywistości,   ogłaszasz   światu:   “Ja   tego   nie 

stworzyłem; zabierzcie to ode mnie!". A przecież to, co tworzysz, jest jednym z aspektów twojej istoty, 
mówiąc tak wypierasz się samego siebie.

Wszystko, co ci się przydarza, jest twoim dziełem. Jeśli odsuwasz coś od siebie – jakbyś odsyłał 

zimną zupę w restauracji, której jesteś właścicielem – odrzucasz to, co sam stworzyłeś.

Każdy płynący z ciebie akt twórczy stwarza pewne możliwości. Otwórz się na nie bez względu na 

to,   jak   bardzo   wydają   ci   się   mroczne,   i   pamiętaj,   że   musiałeś   mieć   istotne   powody,   by   to 
urzeczywistnić,   gdyż   inaczej   nigdy   by   to   nie   zaistniało.   Każde   doświadczenie,   nawet   najbardziej 
mroczne, posiada jakąś ukrytą wartość, a to, jak ją odnaleźć i wykorzystać do własnego rozwoju, jest 
przedmiotem dociekań największych mistrzów duchowych.

Idea   dążenia   do   doskonałości   jest   rozumiana   opacznie.   Wielu   z   was   ma   wrażenie,   że   celem 

waszego przybycia na Ziemię jest osiągnięcie mistrzostwa duchowego. Tymczasem jest odwrotnie. 
Przybywając na Ziemię jesteście już mistrzami. Waszym zadaniem jest umiejętne wykorzystanie swej 
mądrości w tym wysoce mylącym i dezorientującym świecie trzeciej gęstości.

Toczyłeś niezliczone walki ze światłem i ciemnością i z pewnością potrafisz obie te siły zjednoczyć. 

Największe   ziemskie   wyzwanie   wiąże   się   z   pokonywaniem   czynników   rozpraszających   uwagę,   a 
wynikających   z   panującego   tu   chaosu   i   zamieszania.   Zamiast   skupić   się   na   przebiegu   własnego 
procesu zasilania interesujesz się tym, co robią inni. Kiedy oceniasz innych według własnego systemu 
przekonań i oczekiwań, rozpraszasz się.

Gdybyś całkowicie skupił się na samodoskonaleniu, w ogóle nie rozglądałbyś się na boki i zupełnie 

nie   dbałbyś   o   to,   co   się   wokół   dzieje.   Całą   twą   uwagę   pochłaniałby   proces   własnego   rozwoju, 
wiedziałbyś bowiem, że jest on odbiciem wszystkiego. Niektórym ludziom wydaje się, że opanowanie 
takich  sztuczek jak lewitacja, teleportacja  czy zginanie łyżeczek  przeniesie ich na  wyższy  stopień 
duchowego   mistrzostwa.   Jednak   skupianie   się   na   tego   typu   zewnętrznych   popisach   jest   błędem. 
Mistrz to nie ktoś, kto demonstruje różne sztuki. Te sztuki są jedynie naturalnym skutkiem ubocznym 
mistrzostwa   mającym   miejsce   tylko   wtedy,   gdy   się   nie   zapomina,   kim   się   jest.   Jeśli   jednak, 
paradoksalnie, dokładnie pamiętasz, kim jesteś, tego rodzaju popisy przestają cię fascynować!

PRZETRAWIANIE CIEMNOŚCI

(ćwiczenie medytacyjne)

Ćwiczenie   to   pomoże   ci   przetrawić   swą   mroczną   istotę.   Znajdź   dogodną   dla   siebie   pozycję   i 

używając dowolnej techniki wprowadź się w stan wewnętrznego wyciszenia.

Wyobraź sobie, że  idziesz korytarzem. Wchodzisz do pokoju, w którym  znajduje się olbrzymie 

lustro. Stajesz przed nim i przyglądasz się swemu odbiciu, które jest najohydniejszym wyobrażeniem 
własnej postaci, na jakie cię stać. Musi budzić prawdziwą odrazę. Jeśli na przykład martwisz się z 
powodu nadwagi, niech stworzone przez ciebie odbicie będzie monstrualnie grube.

Przełóż rękę przez taflę lustra i przyciągnij do siebie swój wizerunek. Niech wasze serca połączy 

strumień zielonej energii. Następnie obejmij swe odbicie, wzbudzając w sobie miłość i współczucie dla 
tej istoty, która żyje w tobie i która jest bardzo przestraszona. Połączcie swoje energie i stańcie się 
jednym, nie przestając obejmować swej scalonej jaźni.

*     *     * 

Ta   medytacja   ma   potężną   moc,   bowiem   im   bardziej   się   jej   oddajesz,   tym   więcej   energii 

przetwarzasz   na   poziomie   nieświadomości.   Ćwicz   więc   tak  często,   jak  tylko   możesz.   Im   częściej 

background image

będziesz ćwiczył, tym wyraźniej zauważasz, jakim zmianom ulegają twoje wizje. Z początku wydawać 
ci   się   mogą   bardziej   intensywne   i   mroczne,   z   czasem   okażą   się   silniejsze   i   bardziej   skuteczne. 
Zaczniesz   przetrawiać   swą   ciemność   dużo   szybciej   i   gwałtowniej.   Ćwiczenie   to   przekazuje   twej 
nieświadomości symboliczną wiadomość, że jesteś już gotów objąć całą swą istotę i stać się pełną 
całością, że jesteś już w stanie zaakceptować i pokochać swoją pełną jaźń.

Nie jest to proces, który możesz przeprowadzić jedynie na poziomie umysłu. Musi to być proces 

wewnętrzny, zachodzący przy pomocy wewnętrznego języka symboli, który dociera do nieświadomych 
pokładów twego umysłu. Możesz się z nimi porozumiewać nie językiem intelektu, lecz uniwersalnym 
językiem symboliki archetypowej,  a więc takim, do którego  odwołują się wszystkie  zalecane w tej 
książce ćwiczenia.

W waszym  dzisiejszym  świecie  ciemność wyraża się przez różnego rodzaju nałogi i lęki, które 

nękają społeczeństwo. Bardzo ważne jest, by widzieć w nich uzewnętrznienie mrocznego pierwiastka, 
co   samo   w   sobie   stanowi   raczej   optymistyczną   ich   interpretację.   Zamiast   skrywania   ciemności   w 
najgłębszych zakamarkach duszy i umysłu, przeżywacie właśnie punkt krytyczny terapii. Wyrażanie 
zgubnych  przyzwyczajeń  i nawyków jest ważnym  przełomem w procesie leczenia, gdyż ciemność 
zdołała wreszcie się ujawnić.

Kolejnym etapem tego procesu jest zaakceptowanie swej jaźni, uznanie dzieła własnego tworzenia 

i dalszy rozwój. Wielu ludzi dokonuje tego godząc się z bólem swego dzieciństwa, który ma źródło w 
rodzinnym alkoholizmie czy wykorzystaniu seksualnym. Ciemność wydostaje się na powierzchnię – 
musi się wydostać! Musi zostać rozpoznana. Im dłużej się ją skrywa, tym więcej powoduje bólu.

Stoisz obecnie u progu wielkiej transformacji. Jesteś gotowy do skoku w olbrzymią przepaść, ale 

nie ufasz jeszcze w pełni swym nowo wykształconym motylim skrzydłom. Droga na górę była długa i 
ciężka,   ale   jesteś   już   na   szczycie,   możesz   skakać.   Najtrudniejszy   etap   masz   za   sobą.   Czujesz 
zmęczenie, chciałbyś trochę odpocząć przed skokiem. Musisz jednak zdobyć się na ostatni wysiłek i 
zrobić ten krok, zaufać swym skrzydłom.
Oznaki transformacji 

Doświadczenie   transformacji  czy też “wniebowstąpienia" ma charakter subiektywny  i zależy  od 

indywidualnej   percepcji.   Subiektywny   punkt   widzenia   oznacza   po  prostu,   że   dana   osoba   zaczyna 
inaczej postrzegać czas i przestrzeń, być może czuje się przez nie mniej ograniczana niż do tej pory, 
odkrywa więc w sobie nowe, nieznane wcześniej możliwości.

Pamiętaj,   że   rzeczywistości   od   obserwatora   nie   da   się   rozdzielić.   Obserwator   i   obserwowana 

rzeczywistość   to   nierozerwalne   elementy   tej   samej   całości.   W   ogólnym   schemacie   wszechrzeczy 
właściwie   nie   istnieje   nic   takiego   jak   rzeczywistość   obiektywna!   To   tylko   iluzja   podtrzymywana   w 
trzeciej gęstości.

Jedną z oznak zachodzącej transformacji jest zmiana w postrzeganiu różnych punktów w czasie. 

Będą się one łączyć z innymi punktami w czasie w sposób dużo bardziej płynny. Odległości między 
tymi punktami będą się wydawać tak małe, jakby dzieliła je tylko chwila.

Wyobraź sobie, na przykład, że jest niedziela i masz właśnie spotkać się z kimś, kogo nie widziałeś 

od tygodnia i za kim bardzo tęskniłeś. Przez cały miniony tydzień czas wlókł się niemiłosiernie. Kiedy 
wreszcie się spotkacie, te dwa punkty w czasie – poprzednia i dzisiejsza niedziela – nagle łączą się ze 
sobą, jakby stanowiły jedno nieprzerwane wydarzenie. Masz wrażenie, że od ostatniego spotkania nie 
minęła ani jedna chwila.

Złudzenie to wynika stąd, że wykroczyłeś poza czas i przestrzeń przeskakując z jednego punktu w 

czasie   bezpośrednio   do   drugiego,   choć  między  jednym   a   drugim   upłynął   cały   tydzień.   Tego   typu 
zjawisk   będziesz   doświadczał   w   najbliższych   latach   coraz   częściej.   Spowodowane   to   będzie 
zmianami   zachodzącymi   w   postrzeganiu.   Naukowiec   kierujący   się   obiektywnym   spojrzeniem   na 
rzeczywistość skłonny byłby raczej interpretować to zjawisko w sposób mechanistyczny, podczas gdy 
ma ono  podłoże   czysto  percepcyjne.   Każda  próba  mechanistycznego  opisu   procesu   transformacji 
okaże   się   chybiona,   ponieważ   mechanika   jest   pochodną   percepcji.   Nie   można   o   tym   zapominać. 
Rzeczywistość zewnętrzna zawsze stanowi odbicie rzeczywistości wewnętrznej.

W   czwartej   gęstości   można   wyróżnić   kolejne   fazy.   W   chwili   obecnej   znajdujecie   się   w   fazie 

przejściowej; można powiedzieć, że  jedną nogą jesteście w 4G, a drugą nadal tkwicie w 3G. We 
wczesnej 4G, na przykład, wykraczanie poza czas i przestrzeń w celu podróżowania w czasie jest 
niemożliwe. Jednak w miarę coraz głębszego zanurzenia w 4G, będziecie się stopniowo uwalniać od 
praw rządzących w 3G i takie podróże stawać się będą coraz bardziej prawdopodobne. Osiągnąwszy 

background image

ten punkt, wasi naukowcy odrzucą stanowisko, na którym niewzruszenie stali przez ostatnie 500 lat. 
Przestaną się skupiać na mechanice i znów, tak jak kiedyś, staną się naukowcami-filozofami.

Kiedy ci nowi naukowcy-filozofowie posiądą umiejętność przemieszczania się w nadprzestrzeni, 

doznają   nagłego   olśnienia.   Cała   istota   rzeczywistości   w   jednej   chwili   stanie   się   dla   nich   jasna   i 
zrozumiała. Nie będą musieli poświęcać całych miesięcy na badania, ponieważ ich wiedza nie będzie 
już   opierać   się   na   prawach   mechaniki.   Chociaż   pełne   zrozumienie   stanie   się   możliwe   dopiero   w 
dalszych   fazach   4G,   już   wkrótce   zaczniecie   zauważać   filozoficzny   zwrot   w   świadomości,   który 
zapoczątkuje ogromną zmianę całego paradygmatu.

Wasze   przebudzenie   wymaga   przede   wszystkim   uświadomienia   sobie   świadomości,   które 

wykracza  poza  intelekt.  Ludzie   w waszym   świecie   na  ogół  nie  zdają   sobie  sprawy  z  tego,   że  są 
świadomi.   Nie  uzmysławiają   sobie   własnej  świadomości.   Pierwszym   poważnym   krokiem  ludzkości 
będzie   uzmysłowienie   jej   sobie   w   sposób   wykraczający   poza   ramy   zwykłego   rozumowania 
teoretycznego lub intelektualnego. Wasza świadomość musi się stać tak realna, że zacznie działać 
jako   podstawowa   siła   napędowa   waszej   zbiorowej   egzystencji.   Rezultatem   takiego   skoku 
samoświadomości będzie głęboka, powszechna zmiana percepcji.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

3. ŚWIADOMA EWOLUCJA

W czwartej gęstości zaczniecie całkiem inaczej postrzegać swe życie i własną świadomość. Ten 

trwający właśnie  skok świadomościowy potraktujcie jako  ranny sygnał do  przebudzenia. Kiedyś w 
końcu usłyszycie dźwięk budzika, nie można przedłużać drzemki w nieskończoność. Wcześniej czy 
później musicie się przebudzić do wyższej rzeczywistości.

Przedstawione   poniżej   ćwiczenie   jest   bardzo   proste   i   w   sposób   metaforyczny   wyjaśnia 

doświadczenie przebudzenia.

PRZEBUDZENIE JAŹNI

(ćwiczenie medytacyjne)

Znajdź   wygodną   dla   siebie   pozycję.   Oczy   możesz   mieć   otwarte   albo   zamknięte,   jak   wolisz. 

Oddychaj głęboko. Wsłuchaj się w panującą dokoła ciszę. Postaraj się zwiększyć swą wrażliwość 
percepcyjną i wyławiać również dźwięki, które zwykle są eliminowane przez filtr twojej świadomości.

Słuchaj   tykania   zegara,   świergotu   ptaków,   szumu   urządzeń   elektrycznych.   Skup   się   na   tych 

dźwiękach   i   doświadczaj   ich   realności.   Zwróć   uwagę   na   zapachy,   które   do   ciebie   dolatują;   na 
wewnętrzne wizje – kolory lub obrazy – których doznajesz; na wrażenia dotykowe, które odbierają 
receptory twojej skóry. Wyostrz wszystkie swe zmysły i rejestruj bodźce, które zwykle umykają twojej 
uwagi. Trwaj w takim stanie przez co najmniej piętnaście minut. Jeśli będziesz często wykonywał to 
ćwiczenie, twoje zdolności postrzegania znacznie się poszerzą. Otworzy się przed tobą całkiem nowy 
świat.

*     *     * 

Przez cały czas otaczają cię przeróżne bodźce, na przeróżnych poziomach, również tych bardziej 

ezoterycznych i energetycznych. Jeśli zaczniesz wykorzystywać powyższe ćwiczenie do postrzegania 
takich   subtelnych   bodźców,   dokonasz   wielkiego   kroku   na   drodze   do   odbierania   jeszcze   bardziej 
wysublimowanej energii pochodzącej z innych poziomów rzeczywistości.

Wykonując to ćwiczenie przenikasz do nowego świata swej świadomości. Schodzisz do samego jej 

środka i otwierasz granice percepcji po to, by dostrzec nowy wymiar wszechświata, wymiar zwykle 
sobie nieuświadamiany. Tego właśnie wymaga od ciebie przejście w czwartą gęstość. Musisz zacząć 
rozszerzać   swe   zdolności   percepcyjne   tak,   aby  nie   rejestrowane   dotąd   bodźce   przestały   umykać 
twojej uwagi.

Im dalej wnikniesz w czwartą gęstość, tym więcej będziesz nosił w sobie światła. Już zaczynasz 

stopniowo jednoczyć się ze Stwórcą, z innymi ludźmi, z samym sobą.

Zaczniesz miewać coraz bardziej znaczące sny. Doznasz głębszego wglądu, nabierzesz zdolności 

mediumicznych   i   umiejętności   jasnowidzenia.   Zupełnie   inaczej   niż   dotąd   będziesz   odczuwał   pola 
energetyczne i rozumiał swój wewnętrzny świat. Z bliskimi ci ludźmi połączy cię głęboka więź empatii. 
Przygotuj   się   na   to.   Musisz   bowiem   wiedzieć,   że   nigdy  nie   odbierzesz   żadnej  informacji,   ani  nie 
doświadczysz żadnej zmiany, jeśli nie będziesz do tego gotów.

Coraz   ważniejsze   stawać   się   będą   dla   ciebie   chwile   rozmyślań   i   medytacji,   choćby   podczas 

prowadzenia   samochodu   lub   zmywania   naczyń.   Wykorzystuj   je   na   ćwiczenie   przebudzenia   jaźni, 
wsłuchuj się we wszystko, co dzieje się dookoła na bardziej subtelnych poziomach. Będziesz stanowił 
coraz lepiej dostrojoną antenę mogącą odbierać nowe, cudowne światy, a wykonywane ćwiczenia 
wpłyną na wciąż doskonalszą jakość tego odbioru.

Niektórzy ludzie nie uznają takiej strony swojej natury. Są zwolennikami raz ustalonego spojrzenia 

na rzeczywistość i nie chcą poszerzać zakresu swej percepcji. Proces transformacji może się dla nich 
okazać szczególnie  trudny z powodu różnych  tarć pojawiających się w ich świadomości. Zjawisko 
takie   wzbudzać   w   nich   będzie   wiele   bolesnych   emocji.   Dlatego   też   dobrze   byłoby   przekazać   tę 
informację swym bliskim w dowolny, zrozumiały dla nich sposób. Zachęcajcie ich do otwarcia się i do 
pełniejszego postrzegania wszechświata. Dzięki temu będą mogli bez lęku poddać się nadchodzącym 
przemianom.
Kontakty z kulturami pozaziemskimi 

background image

Kiedy jakaś planeta zbliża się do cyklu trzeciej gęstości i zaczyna wchodzić w czwartą gęstość, jej 

mieszkańcy muszą   natknąć się  na inne  formy życia  obecne  we  wszechświecie.  W takim  punkcie 
znajduje się  obecnie  Ziemia.  Owe  obce formy inteligencji  mogą  istnieć w stanie bezcielesnym,  w 
rzeczywistościach   wielowymiarowych,   albo   też   odwiedzać   waszą   planetę   w   konkretnej   postaci 
fizycznej. Jednak bezpośrednie spotkanie twarzą w twarz będzie dla was możliwe dopiero wtedy, gdy 
wasze   światy   staną   się   na   tyle   podobne,   by   stworzyć   wspólny,   mocny   grunt   do   wzajemnych 
kontaktów. Ponieważ wasza planeta nie jest jeszcze gotowa do nawiązania powszechnego, otwartego 
kontaktu z istotami pozaziemskimi, komunikują się one z wami za pomocą jedynych dostępnych im 
dziś sposobów. Wyszukują jednostki szczególnie otwarte i wrażliwe i docierają do nich poprzez sny, 
medytacje, a także przekazy telepatyczne i channelingowe.

Pod względem genetycznym i duchowym ludzie mają z różnymi formami inteligencji pozaziemskiej 

wiele   wspólnego.   Mieszkańcy   Plejad,   na   przykład,   pochodzą   od   tych   samych   pozaziemskich 
przodków,   co   Ziemianie.   Uczą   was,   że   wywodzicie   się   od   małp.   Ale   gdyby   ewolucja   na   Ziemi 
przebiegała   w   sposób   całkowicie   normalny,   bez   jakiejkolwiek   ingerencji   zewnętrznej,   osiągnięcie 
obecnego etapu rozwoju zabrałoby ludzkości dużo więcej czasu.

W proces ewolucji człowieka ingerowały w różny sposób zarówno cielesne jak i bezcielesne byty 

pozaziemskie.   Nadawały   one   gatunkowi   Homo   sapiens   odpowiedni   kierunek   ewoluowania   i 
dopomogły w osiągnięciu obecnego poziomu rozwoju. Od bardzo dawna pozaziemscy przodkowie 
ludzkości   z   ciekawością   przyglądają   się   Ziemi.   Kiedy   wasza   planeta   osiągnie   stan   świadomości 
świadczący   o   globalnym   zjednoczeniu,   staniecie   przed   szansą   spotkania   się   oko   w   oko   ze   swą 
galaktyczną rodziną i wkroczenia w kolejną naturalną fazę planetarnej ewolucji. [Więcej informacji na 
ten temat znajdziesz w książkach Lyssy Royal Gwiezdne dziedzictwo  – (The Prism of Lyra) oraz 
Przygotowani na kontakt – (Preparing for Contact.)]

Wszelkie   istoty  czwartej   gęstości  odczuwają   potrzebę   porozumiewania   i   łączenia   się   z  innymi. 

Potrzeba jednoczenia stanowi siłę napędową rzeczywistości 4G. W trzeciej gęstości – przeciwnie: siłą 
napędową jest oddzielenie, separacja. Kształtuje to wojowniczą mentalność ludzi, która nie oddaje w 
pełni tego, kim naprawdę jesteście. W ten sposób uzewnętrzniacie jednak swoje lęki, które muszą 
zostać   poznane   i   pokonane   w   trzeciej   gęstości.   W   doświadczeniach   3G   nie   ma   nic   “złego",   ich 
zadaniem jest bowiem przekazywanie ważnych nauk wynikających z życia w tej rzeczywistości, które 
muszą być przyswojone przez każde społeczeństwo.

Wielu ludzi odczuwa już symptomy zachodzącej przemiany. W swych rozważaniach i modlitwach 

(jak i w głębi serca) wyrażają oni ideę wspólnej społeczności. Może się ona przejawiać jako chęć 
stworzenia   wielkiej   społeczności   globalnej,   lub   też   mniejszych   społeczności   –   miejskich   czy 
sąsiedzkich.   Tęsknota   taka   jest   dowodem   na   to,   że   wchodzicie   w   4G   i   zaczynacie   wykazywać 
silniejsze tendencje do jednoczenia się niż dzielenia. Wśród was znajdą się pionierzy, którzy staną na 
czele pochodu jednoczącej się ludzkości, a cała reszta w końcu podąży za nimi.

W czwartej gęstości zmienia się częstotliwość drgań i wasza rzeczywistość zacznie osiągać stan 

nieograniczoności właściwy wyższym wymiarom. Istotom pozaziemskim będzie wówczas dużo łatwiej 
z   wami   się   komunikować.   W   miarę   postępowania   procesu   transformacji   coraz   częściej   będziecie 
doświadczać bezpośrednich wzajemnych kontaktów, choć minie jeszcze sporo czasu, zanim kontakty 
te staną się zjawiskiem powszechnym.

Jednym z kluczowych czynników decydujących o typie doświadczanej przez was rzeczywistości 

(zarówno zbiorowo jak i indywidualnie) jest częstotliwość waszych fal mózgowych. Ludzie generują 
zbiorowe fale mózgowe, które tworzą i utrwalają obraz otaczającej ich rzeczywistości w oparciu o zbiór 
paradygmatów będących bezpośrednim odbiciem częstotliwości tych fal oraz stanów świadomości. 
Istoty   pozaziemskie   emitują   fale   o   innych   częstotliwościach,   poprzez   które   kreują   własną 
rzeczywistość.

Bardzo często te rzeczywistości fal mózgowych Ziemian i kosmitów są na tyle rozbieżne, że nie 

może  dojść  do  ich  bezpośrednich  kontaktów.  W miarę  przestrajania  swej  częstotliwości  będziecie 
nabierać coraz większych zdolności percepcyjnych i osiągać inne poziomy rzeczywistości. W miarę 
postępu   ewolucji   ludzkiej   świadomości   zwiększać   się   też   będzie   zakres   i   zdolność   adaptacji 
emitowanych fal mózgowych.

Już dziś istnieją pewne, na razie odosobnione, grupy ludzi, którzy starają się przyspieszyć tempo 

osiągania   czwartej   gęstości.   Poszerzają   swój   zakres   percepcji,   łączą   z   nowymi   poziomami 
rzeczywistości   i   zaczynają   doświadczać   uczucia   bezwarunkowej   miłości.   Są   jednak   i   tacy,   którzy 
opierają się zachodzącym zmianom i doświadczają z kolei wielu przejawów szaleństwa obecnego w 

background image

ich świecie wewnętrznym i zewnętrznym, które często przyjmuje postać przemocy i strachu. Świadczy 
to   o   silnej   polaryzacji   dzisiejszego   życia   na   Ziemi   i   dowodzi   konieczności   opowiedzenia   się   za 
zdrowym, postępowym paradygmatem wyrażającym kierunek ewolucji ludzkości.

Ci, którzy opierają się zmianom, w pewnym momencie będą zmuszeni ustąpić. Jeśli postanowili nie 

ulegać transformacji w ciągu aktualnego życia, to albo powybijają się nawzajem, albo dożywszy końca 
swych dni umrą śmiercią naturalną, albo też zginą jako ofiary klęsk żywiołowych. A wtedy pozostaje im 
do wyboru powrót na Ziemię już w czwartej gęstości lub też ponowne wcielenie w rzeczywistości 3G i 
przyswojenie   nie   wyuczonej   wcześniej   lekcji.   Każda   dusza   samodzielnie   decyduje   o   tym,   w   jaki 
sposób   chce   przejść   swą   metamorfozę.   Jest   to   indywidualna   sprawa   każdego   z   was.   Odmowa 
transformacji nie będzie w żaden sposób karana. Doprowadzi ona w końcu do głębszego zrozumienia 
samego siebie i wszechświata.

Za trzysta lat będziecie już na dobre przekonani o istnieniu bytów pozaziemskich. Niektóre z nich 

będą jawnie razem z wami zamieszkiwać Ziemię. Otworzycie się na galaktykę i zjednoczycie na swej 
planecie. Będzie to punkt węzłowy waszej przyszłej historii. Choć zawsze istnieją jakieś rzeczywistości 
prawdopodobne,   wiele   wydarzeń   oscyluje   zwykle   wokół   określonych   punktów   węzłowych 
czasoprzestrzeni.   Ostatnia   dekada   lat   90.   i  pierwsza   dekada   nowego   tysiąclecia   stanowią   główny 
punkt   węzłowy,   który   zadecyduje   o   prawdopodobnej   rzeczywistości,   jaką   wybierzecie   na   swoją 
przyszłość.

Nie   możecie   czekać,   aż   kto   inny   uzdrowi   wasz   świat;   każdy   z   was   musi   czuć   się   za   niego 

odpowiedzialny.   Przed   wami   stoi   nieskończenie   wiele   możliwości   wyborów   prowadzących   do 
nieskończenie wielu  wersji  waszej przyszłości.  Najważniejsze   jest, by już teraz,  wybierać mądrze. 
Działania podejmowane w wyniku tych wyborów kształtować bowiem będą waszą przyszłość.

Twoje wybory decydują o twojej częstotliwości, a częstotliwość decyduje o twojej rzeczywistości.
Rzeczywistość nigdy nie jest obiektywna. Wręcz przeciwnie, zawsze jest subiektywna, ponieważ to 

ty jesteś jej twórcą. Jeśli znajdowałoby się teraz razem z tobą w pokoju dziesięć innych osób, to 
nakładałoby   się   na   siebie   dziesięć   różnych   rzeczywistości.   Wszyscy   współdziałalibyście   w 
zachodzących na siebie rzeczywistościach, uzależnionych od waszych indywidualnych spostrzeżeń i 
poglądów.   Powstałaby   nadrzędna   rzeczywistość   konsensualna   składająca   się   z   przystających   do 
siebie   paradygmatów   każdej   z   dziesięciu   znajdujących   się   w   pokoju   osób.   Każda   zmiana 
rzeczywistości   indywidualnej   wymaga   zmiany   własnych   myśli   i   poglądów.   Z   kolei   zmiana 
rzeczywistości   konsensualnej   pociąga   za   sobą   konieczność   zmiany   samych   współistniejących 
paradygmatów. Wszystko więc sprowadza się do odpowiedzialności indywidualnej.
Paradygmat Płasklandii 

Doskonałą ilustrację problemu, jaki ludzie mają ze zrozumieniem rzeczywistości czwartej gęstości, 

jest opowieść o mieszkańcach Płasklandii, wielu  z was zapewne znana. Wyobraźcie sobie płaską 
kartkę papieru reprezentującą dwuwymiarowy  świat.  Jego mieszkańcy nie są w stanie postrzegać 
trzeciego   wymiaru   –   wysokości.   Paradygmat   ich   rzeczywistości   wyznaczany   jest   szerokością. 
Pewnego dnia na terytorium Płasklandii przybywa z wyższego wymiaru sfera.

Ponieważ Płasklandczycy nie widzą wysokości, nie mogą zobaczyć kuli w jej prawdziwej postaci. 

Przenikająca   przez   dwuwymiarową   powierzchnię   ich   świata   sfera   początkowo   jawi   im   się   jako 
tajemniczy punkt, który stopniowo rozszerza się tworząc coraz większy płaski okrąg, a potem znów 
kurczy się do rozmiarów punktu i w końcu znika. Płasklandczycy zawzięcie próbują rozwikłać zagadkę 
tego   dziwnego   punktu   i  okręgu   o   zmieniającej   się   średnicy,   ale   nigdy  nie   będą   w   stanie   poznać 
prawdy, ponieważ nie mogą wykroczyć poza przyjęty paradygmat.

Czwarta   gęstość,   postrzegana   z   punktu   widzenia   trzeciej   gęstości,   przypomina   kulę,   którą   tak 

usilnie   starają   sobie   wyobrazić   obserwujący   ją   z   ograniczonej   perspektywy   swego   świata 
Płasklandczycy.   Ograniczenia   waszej   rzeczywistości   (narzucane   przez   logiczne   i   linearne 
rozumowanie) z natury rzeczy nie pozwalają na stworzenie pełnego obrazu wyższej rzeczywistości. 
Ludzie   posiadają   jednak   narzędzie,   które   umożliwia   im   przemierzanie   wszystkich   obszarów 
świadomości, mogą więc odczuwać i zrozumieć przemiany zachodzące na głębszych, nieświadomych 
poziomach. Narzędziem tym jest wyobraźnia.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

4. ODZYSKIWANIE KOSMICZNEJ PAMIĘCI

Spróbuj  wyobrazić   sobie   stan,   w  jakim   znajdowałeś   się   przed   swym   narodzeniem,   jako   dusza 

przymierzająca się do życia na Ziemi. Wyobraź sobie blask swej duszy, kiedy łączyła się z wyższą 
jaźnią  i każdą  cząstką ciebie.  Pomyśl,   jak ta chwila  musiała  wyglądać,  jakie  podniecenie  musiała 
odczuwać twoja dusza szykując się do wielkiej ziemskiej przygody. Poczuj moc Stwórcy w świetle, 
którym   wówczas   emanowałeś.   Pamiętaj,   że   nie   ma   dla   ciebie,   ucieleśnienia   tego   światła,   rzeczy 
niemożliwych.

W   tamtej   rzeczywistości   wszystko   było   możliwe.   Byłeś   mistrzem   realizacji,   obfitości,   radości   i 

miłości. I jako mistrz postanowiłeś rozpocząć życie na Ziemi. Światło, którym w istocie jesteś, posiada 
ogromne zdolności twórcze. Jako światło, potrafisz się śmiać, dzielić się z innymi. W twojej naturze 
leży ciągłe posuwanie się do przodu w nie kończącym się cyklu rozwojowym. Wszystkie te przymioty 
posiadałeś   w   chwili,   kiedy   zdecydowałeś   się   rozpocząć   ziemskie   życie.   I   wszystkie   one   nadal 
pozostają częścią twej istoty.

Rozważając to zagadnienie posłuż się zarówno oczyma duszy jak i zmysłami cielesnymi. Wyobraź 

sobie   szklankę   wody.   Załóżmy,   że   woda   reprezentuje   ducha.   Jeśli   włożysz   te   szklankę   do 
zamrażalnika, po pewnym czasie znajdująca się w niej woda zamieni się w lód. Powstały lód nadal 
jest wodą; nadal jest duchem. Zmienił konsystencję, ale to wciąż ten sam duch.

Ciało, które dziś jest twoim domem, przypomina taki lód. Ciało to skrystalizowany duch. Duch nie 

zamieszkuje   w  tobie;   ty  jesteś  duchem.   Odpowiednik  ducha   w  rzeczywistości   materialnej   stanowi 
fizyczne ciało, tak jak lód stanowi odpowiednik wody w zimnym środowisku.

Dokonawszy   inkarnacji   w   materialnym   świecie,   posługujesz   się   fizycznym   ciałem 

(skrystalizowanym   duchem)   wykorzystując   talenty   i   zdolności,   jakie   posiada   duch.   Twą   naturalną 
cechą jest ciągłe ewoluowanie.

Twój duch, przedłużone ramię Stwórcy, wykazuje się również niezwykłymi zdolnościami twórczymi. 

Jako skrystalizowany duch, posiadasz ręce, którymi tworzysz w swym materialnym świecie. Jako duch 
potrafisz się śmiać, potrafisz kochać. Będąc skrystalizowanym duchem masz serce, którym wyrażasz 
swą   radość   i   miłość.   Masz   uśmiech.   Masz   błyszczące   oczy.   To   wszystko   są   przymioty 
skrystalizowanego ducha. To, dary, które otrzymałeś, by móc wyrażać swą duchową naturę.

Dlatego ruch i działanie są w fizycznym świecie takie ważne. W rzeczywistości niematerialnej duch 

wyraża   się   przez   samo   swoje   istnienie.   W   rzeczywistości   materialnej   (jako   skrystalizowany   duch) 
musisz wyrazić swą duchowość poprzez działanie posługując się narzędziami, takimi jak ręce i nogi, 
serce, uśmiech, iskierki w oczach.

Niektórym ludziom trudno jest przystosować się do życia na Ziemi w postaci skrystalizowanego 

ducha, zostaliście jednak bogato wyposażeni w przeróżne dary mające wam w tym dopomóc. Jako 
skrystalizowane   duchy   posiadacie   te   same   umiejętności,   co   wasze   bezcielesne   odpowiedniki   – 
umiejętności wszechstronnego i skutecznego tworzenia i kształtowania rzeczywistości, która stanowi 
odbicie tego, kim naprawdę jesteście.

Myśl o sobie jako o skrystalizowanym duchu, a inaczej będziesz odbierał swoją rzeczywistość. 

Odkryj w sobie skrystalizowanego ducha, a przestaniesz odczuwać granicę pomiędzy rzeczywistością 
fizyczną a swym duchem. Jest to sekret, który odkrywają również rodzime nauki waszego świata. Dla 
głoszących   je   nauczycieli   nie   istnieją   granice   pomiędzy   ich   duchem   a   otaczającym   ich   światem. 
Postaraj   się   ćwiczyć   takie   uczucie   choćby   przez   minutę   dziennie,   a   kiedy   stanie   się   to   twoim 
nawykiem, ta minuta z łatwością wydłuży się do dziesięciu minut, a w końcu sprawi, że będziesz 
przemierzał swą  rzeczywistość jako żyjący,  świadomy,  skrystalizowany duch, który potrafi przeżyć 
swe życie bez wysiłku.

Większość ludzi intuicyjnie wyczuwa, że lata 90. i kilka następnych to okres transformacji. Osoby, 

które   od   jakiegoś   czasu   zajmują   się   zagadnieniami   metafizycznymi   i   mistycznymi,   świadomie 
przygotowują się do tego okresu. Do końca obecnego tysiąclecia (i na początku następnego) możesz 
mieć wrażenie, że twój duch poddawany jest próbie.

Z pewnością zauważysz, że coraz więcej twej uwagi, dużo więcej niż kiedykolwiek dotąd, zacznie 

pochłaniać   własna   świadomość.   Szybciej   i   dokładniej   będziesz   się   uczył   i   zdobywał   nowe 

background image

umiejętności, wystarczy żebyś płynął z nurtem przemian zamiast brnąć pod prąd.

Ci z was, którzy noszą się z zamiarem napisania książki czy zaśpiewania własnej piosenki, muszą 

zrozumieć, że teraz jest właściwa chwila urzeczywistnienia tych pragnień. Przekonacie się, że jeśli 
tylko   poddacie   się   prądowi   przemian,   cała   otaczająca   was   rzeczywistość   będzie   wspierać   wasze 
działania.

Jeśli   natomiast   będziesz   się   czemuś   opierał,   to   nigdy   się   od   tego   nie   uwolnisz.   Opór   jest 

zaprzeczeniem   ducha.   Wstrzymując   naturalny   bieg   wydarzeń,   wstrzymujesz   bieg   ewolucji.   Wokół 
twego oporu skupia się coraz więcej energii, która sprawia, że to z czym walczysz, nigdy nie zostawi 
cię w spokoju.

Wszelki opór będzie stawał się coraz bardziej bolesny, z powodu ciągłego przyspieszenia, jakiemu 

ulega wasza planeta. Zjawisko to przypomina kulę śniegu toczącą się z góry. Wy wszyscy, podobnie 
jak ta kula, nabieracie coraz większego rozpędu. Ten zjazd może być dla was pasjonującą, wspaniałą 
zabawą, lecz może też, w wyniku waszego oporu, okazać się prawdziwym koszmarem.

Niektórzy z was czują niepokój, ponieważ wydaje im się, że często osiągnąwszy stan wyższej 

świadomości   szybko   powracają   do   rzeczywistości   jeszcze   bardziej   przyziemnej   niż   ta,   z   której 
wyruszyli.   Zjawisko   to   wynika   z   silnej   polaryzacji   panującej   w   waszym   świecie.   Kiedy   ludzie 
doświadczają   czegoś   na   jednym   z  biegunów,   to  dążąc  do   równowagi,   często   nieświadomie   chcą 
również   doświadczyć   tego,   co   znajduje   się   na   przeciwległym   krańcu.   Tendencja   ta   nie   musi   być 
całkiem   świadoma   i   na   pewnym   etapie   ewolucji   zanika.   Kiedy   doświadczasz   tego   typu   huśtawki, 
możesz świadomie wybrać odpowiednie miejsce, żeby się zatrzymać i osiągnąć równowagę.

Jeśli na przykład twoja medytacja unosi cię bardzo wysoko, ale zaraz spadasz z powrotem na dół, 

czujesz się mocno ociężały. Kiedy tylko zaczniesz odczuwać ociężałość, zamknij na chwilę oczy i weź 
kilka   głębokich   oddechów.   Podejmij   raz   jeszcze   swą   wyprawę   ku   wysokościom,   ale   tym   razem, 
zamiast sięgać samych wyżyn, zatrzymaj się gdzieś pośrodku drogi.

Będziesz   zapewne   odczuwał   chęć  unoszenia   się   coraz  wyżej   i   wyżej,   ponieważ   popadanie   w 

skrajności jest typowym zachowaniem w twoim świecie. Postaraj się jednak odnaleźć punkt centralny 
pomiędzy   skrajnymi   biegunami,   a   kiedy   się   w   nim   znajdziesz,   otwórz   oczy   i   powróć   do   zwykłej 
rzeczywistości. Gdyby powrót okazał się utrudniony, ponownie zamknij oczy i drogą wizualizacji zejdź 
na poziom rozdzielenia. Postaraj się połączyć ducha z materią. Znajdź punkt środkowy i zostań tam. 
Kiedy zdobędziesz wprawę, zaczniesz intuicyjnie wyczuwać ośrodek równowagi i przestaniesz tak 
łatwo popadać w skrajności.

Ludzie pragną dziś w swym życiu prostoty. Tym z was, którzy dążą do uproszczenia, łatwiej będzie 

tworzyć własne rzeczywistości. Z kolei ci, którzy pogrążą się w chaosie, będą tworzyć wokół siebie 
jeszcze   większy   chaos.   Dlatego   też   bardzo   ważne   jest   dokładne   zrozumienie   swych   potrzeb   i 
pragnień, oraz podejmowanie stosownych działań. Przekraczając próg czwartej gęstości, każdy z was 
doświadczać będzie skutków ogromnego skoku energetycznego na planecie.

Nie ma na co czekać. Już teraz musicie zacząć działać – realizować swe marzenia, oddawać się 

pasjom i odrzucać wszystko, co przestało wam już służyć. W przeciwnym razie będziecie obciążeni 
olbrzymim balastem.

Dążenie do prostoty mogłoby również okazać się zbawienne dla struktury społeczeństwa. Już teraz 

niektóre jej systemy, na przykład system dystrybucji żywności, są poważnie nadwerężone. Jeszcze 
sto   lat   temu   większość   z   was   była   albo   samowystarczalna,   albo   żyła   w   samowystarczalnej 
społeczności. Dzisiaj, przy scentralizowanym systemie rozdziału żywności, pierwszy większy kryzys 
przerywający łańcuch dystrybucyjny, może pogrążyć większość ludzi w całkowitej bezradności.

Dobrze byłoby więc, aby wszyscy uprościli swe życie poprzez osiąganie coraz większego stopnia 

samowystarczalności. W ten sposób odciążylibyście system, wzmacniając go i dając mu możliwość 
rozwoju. Każdy system może bowiem upaść, jeśli uzależnionych jest od niego zbyt wielu ludzi.

Wasza podróż po fizykalnym świecie wciąż trwa. I tylko z fizycznej perspektywy wydaje się ona 

taka wolna. Z kosmicznego punktu widzenia odbywa się ona w mgnieniu oka. Zawsze kiedy zamiast 
cieszyć się samą podróżą, za bardzo skupiasz się na tym, by nie zbłądzić, wydaje ci się ona wlec w 
nieskończoność.   Jeśli   się   bacznie   obserwuje   wszystko,   co   dzieje   się   we   wszechświecie,   proces 
integracji   ciemności   i   światła,   który   właśnie   przechodzicie,   jest,   jak   twierdzi   wielu   mieszkańców 
galaktyki, świetną zabawą!

Wyobraź sobie, że budzisz się nagle w środku nocy wisząc głową w dół i czując krew spływającą ci 

do skroni oraz silny ucisk w piersiach, a dokoła rozlegają się straszne krzyki. W takiej sytuacji na 

background image

pewno   pomyślałbyś:   “O   rany,   dzieje   się   tu   coś   strasznego!   Muszę   się   stąd   wydostać!".   A   teraz 
wyobraź   sobie,   że   jesteś   w   wesołym   miasteczku,   na   huśtawce   obrotowej,   w   której   w   pewnym 
momencie   zawisasz  do   góry   nogami;   teraz  również   czujesz   ucisk   w  piersiach,   a  wszyscy   dokoła 
strasznie krzyczą. Nagle uzmysławiasz sobie, że znalazłeś się na tej huśtawce z własnego wyboru. 
Tak, ty też wrzeszczysz ile sił w płucach, ale masz przy tym ogromną frajdę! Wszystko więc zależy od 
punktu widzenia.

“Budząc się" podczas narodzin w rzeczywistości fizycznej, nie rozumiałeś otoczenia, w którym się 

znalazłeś, ani nie czułeś się odpowiedzialny za swoje pojawienie się w nim. Ale kiedy w wesołym 
miasteczku, na huśtawce,  zwisasz nagle głową  w dół, dobrze pamiętasz,  jak się w takiej sytuacji 
znalazłeś. Dziwne wrażenia, których wówczas doznajesz, wydają ci się nawet całkiem przyjemne.

Podczas ziemskiego życia staracie się odzyskać kosmiczną pamięć. Kiedy wam się to uda, czas i 

przestrzeń   nabiorą   nowego   znaczenia   i   nie   będziecie   już   doświadczać   nagłego   przebudzenia   w 
zataczającej pętlę kolejce górskiej. Najważniejsza stanie się dla was jakość samej jazdy i to, co z niej 
wynosicie.
Empatia i telepatia 

Ludzie są z natury obdarzeni zdolnością telepatii, choć wmówili sobie, że tak nie jest. Przekonacie 

się, że wasza więź telepatyczna (i wasze zdolności empatyczne w ogóle) z innymi ludźmi zacznie się 
pogłębiać. Będzie to wynikiem zwiększającej się częstotliwości drgań oraz waszego indywidualnego 
dążenia do rozwoju.

Empatia   i   zdolności   telepatyczne   są   charakterystycznymi   cechami   rzeczywistości   czwartej 

gęstości. Nie zauważyłeś, że ostatnio lepiej odbierasz innych ludzi, a czasem nawet przejmujesz ich 
emocje?   Gdy   przekraczasz   granice   czwartej   gęstości,   stajesz   przed   koniecznością   nauczenia   się 
oddzielania emocji własnych od emocji twych towarzyszy.

Konieczność   ta   spowodowana   jest   twoją   rosnącą   wrażliwością.   Z   powodu   różnego   rodzaju 

indywidualnych filtrów, emitowanej energii i złudnych odczuć, trudno jest czasem określić, do kogo 
dane emocje rzeczywiście należą.

Przypuśćmy, że jesteś terapeutą, do którego przychodzi pacjentka bardzo rozgniewana na swego 

ojca.   Podczas   sesji   cały   czas   analizuje   swoją   złość.   Po   skończonej   wizycie   niespodziewanie 
odkrywasz, że sam odczuwasz silne uczucie irytacji, a w domu bez powodu krzyczysz na swojego 
ojca. Oznacza to, że przejąłeś energię swojej pacjentki. Samo powtarzanie sobie: “To nie ja; to emocje 
mojej pacjentki" najprawdopodobniej nie rozwiąże problemu. To, że doświadczyłeś tej emocji – czy 
pierwotnie należała do ciebie czy nie – oznacza bowiem, że również w tobie została poruszona jakaś 
czuła struna. Twoja reakcja wskazuje na to, że jakiś nie rozwiązany problem domaga się twojej uwagi.

Tym problemem niekoniecznie musi być złość na ojca. Rozmowa z pacjentką mogła wyzwolić w 

tobie niechęć do własnej męskiej energii, autorytatywnej jaźni, wewnętrznego archetypu rodzica lub 
czegoś w tym rodzaju. Nie ignoruj tych emocji, przypisując je po prostu swej pacjentce i puszczając w 
niepamięć.   Skoro   je   odczuwasz,   musisz   się   do   nich   przyznać,   ponieważ   ujawniły   się   dlatego,   że 
powinny zostać w jakiś sposób przeanalizowane. Nie musisz ich rozumieć; musisz je poczuć jako 
własne, przetrawić i uwolnić.

Kiedy zrozumiesz, w jaki sposób wszyscy z was wzajemnie pobudzają się do rozwoju za pomocą 

emocjonalnych wyznań, nauczysz się odcinać się od emocji innych ludzi. Kiedy przyznasz, że ktoś 
poruszył w tobie czułą strunę, będziesz mógł sobie z tym łatwo poradzić i zrzucić z siebie ciążącą ci 
energię. Dzięki temu pozostaniesz emocjonalnie oczyszczony.
Aspekty transformacji 

Wyobraź sobie, że znajdujesz się w pokoju przedstawiającym trzecią gęstość. Otwierasz drzwi 

prowadzące   do   sąsiedniego   pomieszczenia   i   przechodzisz   w   czwartą   gęstość.   Ściany   są   tu 
obwieszone jakimiś dziwnymi przedmiotami, ale miejsce to wydaje ci się ciekawe. Możesz tu inaczej 
odbierać   samego   siebie,   ponieważ   wystrój   tego   wnętrza   jest   bardziej   harmonijny   i   wzbogacający 
duszę. Po pewnym czasie zaczynasz zdawać sobie sprawę, że ściany pokoju pokryte są lustrami. 
Odbija   się   w   nich   i   powraca   do   ciebie   to,   co   z   siebie   wysyłasz:   jeśli   emanujesz   blaskiem 
wewnętrznego piękna wyrażającego się w prawdzie, uczciwości i bezwarunkowej miłości, pokój ten 
będzie dla ciebie miejscem bardzo przyjemnym. Jeśli jednak nie przetrawiłeś swoich emocji i wciąż 
wyrażasz siebie poprzez strach, fałsz, skrytość i władzę, zobaczysz brzydotę, której nie będziesz w 
stanie znieść i cofniesz się do pokoju 36, gdzie łatwiej jest się ukryć przed swym odbiciem.

Na tym właśnie polega zmiana rzeczywistości, której już zaczynacie doświadczać na co dzień. 

background image

Wielu z was widzi odbicie własnego piękna i siły (4G), które na razie jednak was przeraża, i sprawia, 
że wycofujecie się do bezpiecznej strefy osądów charakterystycznych dla 3G. Stopniowo uczycie się 
przebywać   w   pokoju   czwartej   gęstości   coraz   dłużej.   Kiedyś   w   końcu   osiągniecie   masę   krytyczną 
energii, która pozwoli wam pozostać w nim na zawsze.

Ludzie często zadają pytanie, po czym poznają, że znaleźli się już w czwartej gęstości. Nie będzie 

to tak wyraźne jak włączenie czy wyłączenie światła. Definicja 4G nie jest zbyt zrozumiała dla ego. 
Jedynym   sposobem   na   określenie,   ile   czasu   spędzasz   w   4G,   jest   oszacowanie   długości   czasu 
spędzanego na osądzaniu, w strachu i oddzieleniu. Przebywanie w pokoju 4G wymaga odrzucenia 
wszelkich mamiących cię złudzeń i iluzji. To może okazać się dużo trudniejsze, niż ci się zdaje.

Symptomem  zmiany  będzie   również  nowa   jakość odczuwania.   Te  same,   stare   bodźce  zaczną 

wywoływać   u   ciebie   nowe   reakcje.   Na   przykład,   przestaniesz   się   martwić   czymś,   co   do   tej   pory 
uważałeś za  powód do zmartwienia.  Na podstawie  swych   reakcji będziesz  więc mógł ustalić, czy 
zmiana  w tobie  już się   dokonała.  Inne  symptomy  mogą  się  okazać  bardziej   subtelne  i trudne  do 
odczytania.

Każda przemiana, która staje się twym udziałem, przypomina wchodzenie po schodach na coraz 

wyższe piętra. Skok rozwojowy przepowiedziany przez Majów na rok 2012 będzie śródlądowaniem na 
następnym, wyższym podeście przed startem w dalszy lot.

Wszyscy wchodziliście po tych schodach w jednym szeregu. Możecie po drodze odpoczywać i 

przepuszczać   idące   za   wami   osoby.   Niemożliwe   jest   natomiast   zablokowanie   całej   szerokości 
schodów i zatrzymanie dalszego pochodu, ponieważ rozpęd, jakiego nabrała zbiorowa świadomość, 
będzie was pchał ciągle w górę. Postęp zapowiedziany na rok 2012 będzie wspólnym osiągnięciem 
ogromnej   grupy   ludzi,   którzy   osiągną   kolejne   piętro   rozwoju.   Wszyscy   będą   trzymać   się   za   ręce 
(metaforycznie mówiąc) i wspólnie ustalać plan dalszej podróży na jeszcze wyższe kondygnacje.

W wyniku transformacji najbardziej oczywiste zmiany fizyczne znajdą odbicie w funkcjonowaniu 

mózgu, torując drogę wszystkim pozostałym przemianom, którym ulegnie wasze ciało, nie wyłączając 
genetycznych   zmian   na   poziomie   DNA.   Obecnie   wykorzystujecie   tylko   niewielki   procent   swych 
możliwości   genetycznych.   Wasza  pamięć   gatunkowa   jest   wciąż   więziona   w   czeluściach   genetyki. 
Pamięć ta dotyczy pochodzenia gatunku i waszego pozaziemskiego rodowodu.

Utrata tej pamięci sprawiła, że rasa ludzka zawsze czuła się osierocona. W miarę postępowania 

zmian genetycznych, zaczniecie powoli odzyskiwać utracone wspomnienia. Możecie to odczuć jako 
falę uderzeniową przenikającą całą waszą istotę, docierającą do każdej komórki ciała. Gdy ludzkość 
odzyska  już w pełni świadomą pamięć swego   dziedzictwa,  stanie się  dosłownie nową  rasą, którą 
będzie można określić mianem rasy meta-humanoidalnej.
Przemiana czasu linearnego w doświadczalny 

W trzeciej gęstości nauczyliście się linearnego postrzegania czasu. Dostrzegacie jego upływ na tle 

otaczającej was rzeczywistości. Odmierzacie czas w oparciu o zjawiska zewnętrzne, jakimi są cykle 
Księżyca i Słońca.

W dobie zdobywania kosmosu i uwalniania się od wpływów Słońca i systemu słonecznego, wasza 

cywilizacja   staje   przed   pytaniem   “Jak   odmierzać   czas?".   Czy   na   pokładzie   statku   kosmicznego 
powinno się tworzyć sztuczny system mierzenia czasu na wzór tego, z którego się wywodzicie? A jeśli 
członkowie załogi pochodzić będą z wielu różnych światów? Nie jest to problem, który wymaga od was 
natychmiastowego   rozwiązania.   Kiedyś   jednak   się   pojawi.   Wprowadzenie   pojęcia   czasu 
doświadczalnego   (w   miejsce   obiektywnego)   stawać   się   będzie   coraz   ważniejsze   w   miarę 
przechodzenia w czwartą gęstość. Zaczniecie inaczej postrzegać czas i, aby uniknąć zamętu, dobrze 
byłoby się na to odpowiednio przygotować.

Czas doświadczalny można zdefiniować jako ciąg doświadczeń w kontinuum czasu. Miarą czasu, 

zamiast   zjawisk   zewnętrznych,   stanie   się   doświadczenie   wewnętrzne.   Czas   w   rzeczywistości   3G 
można porównać do linii prostej reprezentującej przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Gdybyś na 
niej   stanął   i   spojrzał   przed   siebie,   zobaczyłbyś   jedynie   prostą   linię.   Zobaczyłbyś   linearny   obraz 
przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Wyobraź   sobie,   że   jesteś   ptakiem   stojącym   na   linii   symbolizującej   linearny   czas   w   3G.   Jeśli 

wzbijesz się w powietrze i znajdziesz się wysoko ponad linią, zobaczysz, że nie jest ona wcale prosta, 
lecz   zakrzywiona.   Im   wyżej   się   wzniesiesz,   tym   zakrzywienie   to   będzie   wyraźniejsze.   Wcześniej 
patrzyłeś na linię ze zbyt małej odległości; widziałeś jedynie niewielki fragment, który sugerował, że 
linia  jest  prosta.  Dopiero   patrząc  na  nią   z  góry  przekonałeś  się,  że   tak nie  jest.   Zobaczyłeś  ją   z 

background image

zupełnie innej perspektywy.

To samo zjawisko zachodzić będzie w czwartej gęstości. Uniesiesz się ponad linię, dzięki czemu 

twoja   perspektywa   oglądu   czasu   rozszerzy   się   wykraczając   poza   przeszłość,   teraźniejszość   i 
przyszłość. Przekonasz się, że wszystkie te kategorie istnieją jednocześnie. Zaczniesz doświadczać 
wielowymiarowej myśli w stopniu dużo większym niż dotąd. Ten proces już się zaczął.

W trzeciej gęstości pole twojego widzenia ograniczone jest przez linearność. W czwartej gęstości 

czas przybiera postać sferyczną; nie istnieje tu nic takiego jak początek i koniec, jest tylko cykl (jak w 
przypadku pór roku). Struktura rzeczywistości 4G tak bardzo różni się od 3G, że raz narodziwszy się i 
wychowawszy w tym modelu, z łatwością osiąga się świadomość wielowymiarową.

Wszyscy doświadczają  zmian. Zmieniają się wasze   mózgi  i zdolności rozumowe.  Już niedługo 

ludzkość   na   poziomie   zbiorowym   w   wyrażaniu   rzeczywistości   zacznie   zastępować   linearność 
krzywizną.

Cykliczność rzeczywistości postrzegana była przez rdzenne ludy Ziemi już od prehistorycznych 

czasów. Kiedy cywilizacja Zachodu zapoczątkowała erę techniki, wizja ta została czasowo zakłócona 
koncepcją   rzeczywistości   linearnej.   Ponieważ   zachodni   system   poglądów   zdominował   całą   myśl 
planety,   wiele   pradawnych   ziemskich   kultur   duchowych   utrzymuje   swą   wiedzę   o   cykliczności 
wszechświata   w   tajemnicy   i   ujawni   ją   dopiero   wtedy,   gdy   cała   ludzkość   przypomni   sobie   swe 
pochodzenie.

Załóżmy, że podróż w kosmos stanie się dla ludzi możliwa. Udoskonalając własne poczucie czasu 

doświadczanego, zaczniecie poddawać się fali powszechnej synchroniczności. Wasze nowe widzenie 
czasu opierać będziecie na doświadczeniu i gwałtownie zmieniających się częstotliwościach drgań 
Ziemi. Wszystkie galaktyczne społeczeństwa 4G doświadczają czasu w ten sposób. Wasza percepcja 
zaczęła się zmieniać dopiero niedawno, dlatego może się wam to z początku wydawać nieco dziwne. 
Musicie   przestać   angażować   linearny,   zależny   od   ego,   logiczny   umysł,   a   w   zamian   nauczyć   się 
doświadczać czasu duszą.

Ponieważ   wszystkie   doświadczenia   przebiegają   w   rytm   kosmicznej   pulsacji   (uniwersalnej 

częstotliwości wyznaczanej przez spiralę złotego środka), przynależność gatunkowa nie będzie miała 
znaczenia.   Rytm   nadawać   będzie   serce   wszechświata   a   wyrażać   się   on   będzie   przez   prawa 
synchroniczności. Oznacza to, że wszystkie istoty w końcu się zjednoczą i zestroją ze sobą nawzajem 
w oparciu o wyższe częstotliwości serca.

WYCZUWANIE CZASU DOŚWIADCZANEGO

(ćwiczenie)

Jadąc gdzieś samochodem, wyobraź sobie kawałek dobrze przeżutej gumy, której jeden koniec 

przyczepiony jest do twego serca, a drugi do miejsca, do którego zmierzasz. Poczuj związek łączący 
serce z celem twej podróży. Odpręż się i poczuj płynność czasu i przestrzeni. Doświadczenie podróży 
do miejsca przeznaczenia odczuwaj jako równie ważne co samo dotarcie do celu. Czas twej podróży 
jest ważny. Gdyby nie on, nigdy nie dojechałbyś na miejsce. Czas podróży otwiera przed tobą jeszcze 
jedną możliwość doświadczenia świadomości.

*     *     * 

Ćwiczenie to ukazuje ci, że nigdy nie jesteś oddzielony od swego przeznaczenia. Istnieje energia, 

która   łączy   cię   ze   wszystkim.   Jeśli   skupisz   się   na   przemierzeniu   tej   energii   –   jak   na   jeździe 
samochodem – nigdy nie będziesz miał poczucia straconego czasu. Kiedy już nabierzesz wprawy, 
rozwiniesz w sobie tak wyczulony zmysł punktualności, że nawet jeśli będziesz spóźniony, osoba, z 
którą masz się spotkać, również się spóźni. A jeśli oboje się spóźnicie i przybędziecie na miejsce 
równocześnie, czyż nie będziecie na czas?
Teraz to Wszystko, Co Jest 

Znajdujecie się właśnie na etapie przetwarzania starego przekonania, iż czas jest niekończącym 

się marszem wzdłuż linii, w którym każdy krok jest konsekwencją poprzedniego. Dopiero uczycie się 
zauważać,   że   wasza   siła   tkwi   w   teraźniejszości,   a   przeszłość   i   przyszłość   istnieją   jednocześnie. 
Podobnie jak przeszłość i przyszłość mają wpływ na teraźniejszość, tak i teraźniejszość oddziałuje na 
przeszłość i przyszłość. Twoja moc tkwi w trwającym teraz a wyrażana jest poprzez podejmowane w 
nim decyzje i działania. To, co robisz w teraźniejszości, przeredagowuje zarówno twą przeszłość jak i 
przyszłość w każdym momencie twego istnienia.

background image

Zawsze myślałeś, że ciągniesz za sobą raz ukształtowaną przeszłość niczym walizkę z dnia na 

dzień coraz cięższą. Takie rozumowanie było skutkiem życia w paradygmacie linearnego czasu, który 
jest niczym innym jak złudzeniem stworzonym dla potrzeb rzeczywistości 3G.

W twym   naturalnym,  duchowym  stanie  egzystencji  nie istnieją żadne ramy czasowe,  jest  tylko 

doświadczenie. Jako dusza posiadasz ogląd całości obrazu i wiesz, że możesz żyć równocześnie we 
wszystkich   prawdopodobnych   planach   czasowych.   Tak   silnie   odczuwany   przez   ciebie   związek   z 
przeszłością   zrodził   się   nie   bez   powodu.   Kiedy   już   przypomnisz   sobie   i   pojmiesz,   że   ze   swej 
przeszłości  możesz wyciągnąć jakąś  naukę, odrzucisz  łączące  cię  z  nią  cumy,  a  całą  jej  energię 
skierujesz do trwającego tu i teraz. Stanie się ona wówczas częścią twej teraźniejszości. Uleczenie 
może nastąpić tylko w teraźniejszości, bowiem to właśnie tu objawia się prawdziwa moc.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

5. KLUCZ DO TRANSFORMACJI FIZYCZNEJ

Wasze ciała fizyczne istnieją w trzeciej gęstości od wielu tysięcy lat. W rzeczywistości tej działają 

one według pewnych kodów biochemicznych i genetycznych, określonych przez podstawowy wzorzec 
tworzenia   waszego   gatunku.   Działanie   to   nakierowane   jest   na   to,   czego   zarówno   jako   rasa   jak  i 
indywidualne dusze pragniecie się nauczyć – integrację i opanowanie biegunowości.

Najwyższym wyrazem polaryzacji jest złudzenie, że jesteście oddzieleni od Wszystkiego, Co Jest, 

złudzenie, któremu ulegaliście przez ostatnie kilka tysięcy lat. Teraz uczycie się żyć z tym złudnym 
uczuciem   rozdzielenia   i  jednocześnie   odkrywać   łączność   ze   Wszystkim,   Co   Jest,   zyskując   w  ten 
sposób możliwość przejścia z fazy oddzielenia do fazy zjednoczenia.

W miarę zagłębiania się w 4G złudzenie to stopniowo zacznie zanikać, a na plan pierwszy wysunie 

się świadome rozumienie ludzkiego potencjału i jedności z tym, co boskie.
Twoje elektryczne ciało 

Energia   ta   będzie   przewodzona   przez   przetworniki   elektryczności,   jakimi   są   twoje   ciało   i 

świadomość. Ponieważ potencjał tej energii będzie wzrastał, twe ciało musi się do tego przystosować. 
Niezbędne   do   tego   zmiany   będą   zachodzić   samoistnie,   jeśli   jednak   nie   będziesz   się   starał   ich 
wspomagać, cały proces potrwa o wiele dłużej, a dla niektórych okaże się wręcz nieprzyjemny. Z 
czasem nauczycie się rozpoznawać symptomy zachodzących zmian i poczujecie się panami sytuacji, 
która dotąd budziła w was onieśmielenie.

Wasze ciała przewodzą  elektryczność i są bioelektryczne. W ponad 90% składają się z wody. 

Ponieważ   zwiększy   się   potencjał   ładunku,   będziecie   musieli   przewodzić   elektryczność   i   energię 
kosmiczną w inny, bardziej efektywny niż dotąd sposób.
Woda 

Ponieważ   woda   stanowi   tak   duży   procent   twojego   ciała,   to   właśnie   ona   okaże   się   w   okresie 

transformacji elementem najważniejszym. Bardzo duże znaczenie będzie miało wypijanie jej w dużych 
ilościach, najlepiej w oczyszczonej postaci (zamiast zwykłej, niefiltrowanej wody kranowej). Woda z 
sieci wodociągowej zawiera różne substancje toksyczne. Wypijaj codziennie 8-12 szklanek wody albo 
i więcej – tyle, ile twoim zdaniem wymaga twe ciało, by oczyścić się z zalegających w nim toksyn. 
Pamiętaj też o spożywaniu produktów zawierających dużo wody, takich jak owoce i warzywa.

Poczuj w sobie istotę płynną. Być może zabrzmi to nieco abstrakcyjnie, ale kiedy poczujesz się 

zmęczony   lub   silnie   pobudzony   emocjonalnie,   wyobraź   sobie,   że   jesteś   prądem   rzecznym.   Im 
wyraźniej   ujrzysz   siebie   w   postaci   płynącej   wody,   tym   łatwiej   przystosujesz   się   do   elektrycznych 
zmian, których doświadczacie ty i twoja planeta. Woda oczyszcza  twoje pole elektromagnetyczne. 
Wypita, pomaga wypłukać z twego ciała różne trujące substancje. Użyta do kąpieli, w wannie lub pod 
prysznicem, uwalnia cię od toksyn emocjonalnych, wszystko razem przynosi ci poczucie oczyszczenia 
i równowagi.

Jeśli mieszkasz nad morzem lub jeziorem, masz doskonałą okazję do częstego przebywania w 

pobliżu   wody.   Jeśli   mieszkasz   z   dala   od   naturalnych   zbiorników   wodnych,   możesz   zastąpić   je 
sztucznymi.   Możesz,   na   przykład,   wykopać   koło   domu   sadzawkę,   wyłożyć   jej   dno   kamieniami, 
napełnić wodą i wpuścić parę ryb, tak by przypominała prawdziwe oczko wodne. Często siadaj przy 
nim i obserwuj wodę, odczuwaj ją, wdychaj jej zapach. Umieścić w sadzawce różne rodzaje skał i 
kryształów. Otaczanie swej aury wodą wpłynie korzystnie na twe ciało przystosowujące się do zmian 
częstotliwości.
Ziemia 

W  tej  trudnej,  przejściowej  fazie,   kiedy  uczysz  się  przewodzić   większą  ilość  energii,   niezwykle 

ważny jest również żywioł ziemi. Wielu z was słyszało zapewne, jak pomocne okazuje się dotykanie 
Ziemi   bosymi   stopami   w   przypadku   zbytniego   oderwania   od   rzeczywistości   i   utraty   kontaktu   ze 
światem.   Ziemia   absorbuje   nadmiar   energii   i   pomaga   odzyskać   stan   równowagi.   Swój   kontakt   z 
Ziemią możesz jeszcze zwiększyć dotykając jej jednocześnie stopami i dłońmi, a nawet kładąc się na 
niej całym ciałem. Warto pamiętać, że receptory energii elektrycznej znajdują się w kręgosłupie.

Nie bez powodu wielu z was zbiera kawałki różnych skał i kryształów. Jak wspomniano wyżej, 

Ziemia w sposób naturalny pochłania nadmiar energii elektrycznej, której twe ciało nie jest w stanie 

background image

przetworzyć.   Chętne   otaczanie   się   skałami   jest   wyrazem   nieświadomego   dążenia   do   bliższego 
kontaktu z Ziemią, która absorbując nadmiar energii pomaga ci zachować balans.
Powietrze 

Mieszanina tlenowo-azotowa, której używasz do oddychania, jest ważnym czynnikiem również w 

procesie   zwiększania   częstotliwości   twego   ciała.   Bardzo   ważne   dla   równowagi   ciała   w   okresie 
przyspieszenia   drgań   będą   ćwiczenia   głębokiego   oddychania,   takie   jak   joga   lub   medytacje 
oddechowe. Musisz przestawić przeponę i płuca na nowy sposób oddychania. Wykorzystuj pełnię ich 
możliwości, oddychaj głęboko, a nauczysz się wpływać na poziom stresu.

Stres pojawia się wtedy, gdy przetrzymujesz w swym ciele duże ilości nie uwolnionej energii. Kiedy 

nauczysz się głęboko oddychać, zaczniesz wchłaniać energię wszechświata i pozbywać się nadmiaru 
wewnętrznej  energii,  być  może  skażonej  toksynami  emocjonalnymi i  energetycznymi.   Dzięki   temu 
zachowasz   równowagę.   Jeśli   mieszkasz   w   środowisku   wielkomiejskim,   jak   najczęściej   chodź   na 
spacery   do   parku   lub   okolicznego   lasu,   aby  twoje   płuca   nie   zapomniały,   co   to   znaczy   oddychać 
czystym powietrzem.

Wdychając   większą   ilość   tlenu   i   przestawiając   organizm   na   nowy,   wydajniejszy   sposób 

oddychania, lepiej odżywiasz wszystkie komórki swego ciała i mózgu. Wszystko to wspomaga twe 
ciało   w   procesie   przemiany,   a   także   uczy   je   sprawniejszego   przewodzenia   energii.   Jeśli   chcesz, 
możesz spróbować oddychać powietrzem w zmodyfikowanej postaci instalując w swym mieszkaniu 
specjalne   urządzenie   do   filtrowania   albo   do   wytwarzania   ozonu.   Urządzeń   tych   należy   używać 
okazjonalnie,   przyzwyczajając   swe   ciało   do   wdychania   nieco   innego,   bardziej   rozrzedzonego 
powietrza, co z kolei może działać regulujące na cały organizm.
Ogień 

Jeśli zapragniesz pozbyć się jakiegoś ciążącego ci bagażu – emocjonalnego bądź energetycznego 

– możesz skorzystać z pomocy ognia. Załóżmy, że nie możesz sobie poradzić z żalem odczuwanym 
po śmierci współmałżonka lub innego członka rodziny. Taki bagaż nieprzetrawionych emocji powoduje 
wiele bólu i cierpienia. Rozpal więc piękne ognisko i przeprowadź rytualną ceremonię “uwolnienia". 
Wykorzystaj ogień do  uwolnienia skrywanych  od dawna emocji  wykonując  następujące ćwiczenia: 
znajdź jakiś przedmiot należący do zmarłej osoby, który wciąż przypomina ci ból rozstania (a którego 
nie musisz zachować); z czcią i nabożnością wrzuć go do ognia i wpatrując się w płomienie odmów 
modlitwę uwolnienia.

Taka ceremonia, choć wydaje się zwykła i bardzo prosta, posiada wielką moc, ponieważ ogień 

przetwarza   jedną   formę   energii   w   inną.   Dzięki   temu   możesz   się   uwolnić   od   balastu,   który 
niepotrzebnie dźwigasz. Kiedy będziesz już wolny, twe ciało łatwiej podda się czekającym je zmianom.

Przejrzyj wszystkie szafy oraz bagażnik samochodu. Pozbądź się wszystkiego, czego ostatnio nie 

używałeś i co nie będzie ci potrzebne w najbliższej przyszłości. To, co można spalić, spal. To, co 
nadaje się do ponownego wykorzystania, przeznacz na surowce wtórne. To, co przyda się innym, 
rozdaj. Pozbycie się zbędnego bagażu jest w tym okresie skoku energetycznego i świadomościowego 
szczególnie ważne.

Odrzucenie ciężaru dźwiganego na barkach jest również metaforycznym odbiciem uwolnienia się 

od   ciężaru   wewnętrznego.   Jeśli   podejmujesz   odpowiednie   kroki   w   rzeczywistości   fizycznej,   twoja 
rzeczywistość wewnętrzna także ulega zmianie. Wyobraź sobie, że wybierasz się w podróż dookoła 
świata i masz ze sobą dwie walizki. W jednej jest wszystko, czego potrzebujesz; druga zawiera to, 
czego się boisz oraz rzeczy od dawna ci niepotrzebne. Choć tę drugą walizkę zdarza się otwierać 
bardzo rzadko, wszędzie ją ze sobą taszczysz. Pomyśl, jak na ten zbędny balast zareaguje twe ciało! 
Dwie   walizki   sprawią,   że   będzie   ono   szybciej   się   męczyć.   Pozbycie   się   niepotrzebnego   bagażu 
pomoże mu odpocząć i nabrać siły, a twoja podróż stanie się dużo przyjemniejsza.

Wielu   ludzi   odczuwa   dziś   coraz   większe   zmęczenie,   a   to   dlatego,   że   przechodząc   w   stan 

zwiększonej częstotliwości mają przy sobie zbyt wiele bagażu. Wyobraź sobie, że na lotnisku zamiast 
iść musisz szybko biec. Obciążony dużą ilością pakunków bardzo się zmęczysz, a w każdym mięśniu 
poczujesz   silny   ból.   Wlokąc   ze   sobą   bagaż   emocjonalny,   gdy   zaśmiecasz   swą   rzeczywistość 
rzeczami, które ci nie służą, pośrednio obciążasz swoje ciało fizyczne.

Ciało   jest   przedłużeniem   duszy,   przełożeniem   twojego   stanu   emocjonalnego   na   rzeczywistość 

fizyczną. Jeśli więc twój dom przypomina graciarnię oznacza to, że równie zagracona jest twoja sfera 
emocjonalna. A jeżeli przeładowane są emocje, to i ciało jest zaśmiecone. Dlatego też tak wielu ludzi 
starających się odchudzić, nie osiąga oczekiwanych rezultatów. Dzieje się tak dlatego, że próbują się 

background image

oni   pozbyć   nie   tego,   co   trzeba.   Zamiast   zadręczać   się   różnego   rodzaju   dietami,   powinni   raczej 
przyjrzeć się swemu wnętrzu oraz temu, co ich otacza. Powinni zastanowić się, co dźwigają w swym 
podręcznym   bagażu  i starać się  od  tego  uwolnić –  czy będzie   to  jakiś  stan emocjonalny czy też 
materialne przedmioty, do których są bardzo przywiązani – ponieważ ciężar ten stanowi odbicie ich 
stanu wewnętrznego. Jeśli uda im się zmienić dotychczasowy stan rzeczy, zgubią zbędne kilogramy 
albo też nadwaga po prostu przestanie im przeszkadzać.

By ułatwić sobie proces transformacji, możesz korzystać z pomocy wszystkich czterech żywiołów: 

wody,   ziemi, powietrza  i ognia. Klucze  do metamorfozy znajdziesz w samym sobie  oraz w swym 
najbliższym otoczeniu. Są wszędzie. Podarowała ci je Matka Ziemia, aby umożliwić ci przeistoczenie 
się w pełną całość.

Innym   korzystnym   dla   przebiegu   tego   procesu   elementem   jest   ruch.   W   swym   organizmie 

przetwarzasz ogromne ilości energii. Zastanów się, co by się stało, gdybyś wciąż był doładowywany w 
ogóle się przy tym nie ruszając. Energia wzbierałaby w tobie, nie znajdując żadnego ujścia. Wkrótce 
zacząłbyś   odczuwać   niezwykłą   postać   przeładowania   energią,   objawiającego   się,   na   przykład, 
niewielkim   podwyższeniem   temperatury   ciała,   skrzywieniem   kręgosłupa,   częstymi   stanami 
przygnębienia. Na takie nagromadzenie energii każdy może reagować inaczej.

W równoważeniu potencjału energetycznego  pomaga ruch. Przykładem  doskonałego  ćwiczenia 

ruchowo-oddechowego, które jednocześnie reguluje przepływ wewnętrznej energii, jest Tai Chi. Warto 
również korzystać z pomocy takich form aktywności fizycznej jak bieganie, spacery, pływanie, taniec i 
inne proste ćwiczenia. Wszelkie zakłócenia przepływu  energii przez twoje ciało mogą powodować 
różnego   rodzaju   przykre   doznania.   Pamiętaj,   że   najlepsze   są   takie   rodzaje   aktywności   ruchowej, 
podczas których, poza wzmacnianiem swego ciała, dobrze się bawisz i dajesz wyraz swej pasji.

Na ćwiczenia najlepiej wybrać taką porę, kiedy żadne inne zajęcia nie angażują umysłu i całą 

uwagę   można   skupić   na   ruchu.   Niewskazane   jest   łączenie   zajęć   ruchowych   z   codziennymi 
obowiązkami,   takimi   jak   różnego   typu   prace   domowe   czy   wyprowadzanie   na   spacer   psa,   gdyż 
przepływ energii jest w takich przypadkach nieco inny. Postaraj się znaleźć dla siebie trochę wolnego 
czasu   i  wybierz   taką   formę   aktywności   ruchowej,   jaka   sprawia   ci   największą   przyjemność.   Niech 
stanie się ona stałym rytuałem.
Wpływy zewnętrzne 

Często zastanawiacie się czy nie powinniście unikać kontaktów z telewizją i komputerem. Ostatnio 

bardzo   często   słyszy   się   niepokojące   sugestie,   jakoby   urządzenia   te   emitowały   energię,   która   w 
podstępny sposób przejmuje kontrolę nad ludzkimi umysłami. Tymczasem wszystko sprowadza się do 
rodzaju jednego, bardzo ważnego, żywionego przez was przekonania.

Czy jesteś twórcą swej rzeczywistości, czy też to nie tyją tworzysz? Czujesz się panem czy ofiarą? 

Jeśli dajesz się przekonać groźbie  opanowania przez złe  moce działające pod postacią urządzeń 
elektronicznych (lub jakąkolwiek inną), obierasz postawę ofiary, a twoja rzeczywistość przekształca się 
tak,   aby   umacniać   w   tobie   przekonanie,   iż   to   nie   ty   jesteś   panem   sytuacji.   Tymczasem   twoja 
rzeczywistość   wzmacniana   jest   wyłącznie   decyzjami,   które   sam   podejmujesz.   Uważaj   więc   na 
przejmowane opinie i poglądy, abyś nie powoływał do istnienia tego, czego najbardziej się lękasz.

Elektryczność,   znajdująca   w   waszych   domach   tak   szerokie   zastosowanie,   rzeczywiście   nie 

najlepiej   wpływa   na   zdrowie   ludzkiego   organizmu.   Jeśli   jednak   jesteś   normalnym   człowiekiem, 
posiadaczem   zwykłego   telewizora   lub   komputera,   nie   musisz   się   obawiać   z   ich   strony   żadnego 
zgubnego wpływu. Jeśli korzystasz z komputera, musisz pamiętać, że można go wyposażyć w szereg 
elementów ograniczających szkodliwe promieniowanie. Na przykład, monitory LCD (wyświetlające za 
pomocą   ciekłych   kryształów),   wykorzystywane   między   innymi   w   komputerach   przenośnych,   są 
delikatniejsze dla oczu i całego systemu elektrycznego ludzkiego ciała. Przy monitorach większych 
komputerów   można   zainstalować   specjalne   osłony,   które   zatrzymują   część   promieni 
elektromagnetycznych. Częstotliwości promieniowania emitowanego przez komputer czy telewizor nie 
zrobią ci żadnej krzywdy; mogą jednak spowolnić proces detoksykacji i uzdrawiania, szczególnie jeśli 
spędzasz przed ekranem kilka godzin dziennie.

Wszystko   to   jest   oczywiście   uzależnione   od   przekonań   i   lęków   twego   świadomego   i 

nieświadomego   umysłu.   Jeżeli   żywisz   przekonanie,   choćby   nieświadomie,   że   żaden   element 
otoczenia nie jest w stanie wpływać na twoje zdrowie, możesz mieszkać nawet pod linią wysokiego 
napięcia albo  spać przy komputerze  bez najmniejszej  szkody  dla  swego   organizmu.  Pamiętaj, że 
powyższe sugestie to tylko wskazówki i że decydujący głos zawsze należeć będzie do twoich opinii i 
przekonań.

background image

Jeśli naprawdę wierzysz w to, że sam tworzysz swą rzeczywistość i nie jesteś niczyją ofiarą, nie 

możesz zgodzić się z opinią, że czynniki zewnętrzne mają na ciebie jakikolwiek wpływ. Albo wierzysz 
w swą wewnętrzną moc albo w siły zewnętrzne – jedno z dwojga. Jeśli sądzisz, że jesteś jedynie 
ofiarą, byle co może cię załamać.

Wiele płynących zewsząd informacji i opinii budzi strach, bunt, poczucie beznadziejności. Pamiętaj, 

że   jeśli   słyszysz   jakąś   niepokojącą   wiadomość,   masz   okazję   ją   przemyśleć   i   samodzielnie 
zdecydować, czy w nią uwierzysz. Nie możesz słuchać głosu płynącego z zewnętrznego źródła bez 
uzgodnienia   tego,   co   mówi,   z   głosem   własnej   intuicji.   Dlatego   musisz   nauczyć   się   odróżniać 
podszepty swych lęków od tego, co głosi twoja własna prawda.

Wszelkie   budzące  grozę   informacje   pozwalają   ci  zatem   uporać się   z  własnymi  lękami,  co  jest 

zjawiskiem wielce pożądanym. Dopóki wierzysz, że czynniki zewnętrzne nie mają nad tobą żadnej 
władzy, żaden z nich nie będzie wykazywał najmniejszego wpływu.
Gdzie przechowywane są poglądy 

Wszystkie twe najgłębsze przekonania i opinie przechowywane są nie tylko w świadomości, ale 

również w fizycznym ciele. Ich największymi magazynami są czakry – siedem głównych ośrodków 
energii rozmieszczonych wzdłuż pionowej osi ciała.

Ośrodek   pierwszy   znajduje   się   u   podstawy   kręgosłupa   i   gromadzi   przekonania   dotyczące 

przetrwania (w tym jego strony finansowej), tożsamości i roli, jaką odgrywasz tu, na Ziemi. Jest to 
podstawowy   ośrodek   energii.   Jego   zadaniem   jest   również   utrzymywanie   cię   w   stanie   mocnego 
osadzenia w ziemskiej rzeczywistości.

Cały zbiór przekonań na temat seksu, energii związanej z płcią oraz stosunków i zależności między 

kobietami a mężczyznami przechowywany jest w drugim ośrodku, który mieści się między pępkiem a 
kością   łonową.   To   w   nim   powstają   wszelkie   zaburzenia   równowagi   między   energią   tkwiących   w 
każdym z was pierwiastków – męskiego i żeńskiego. Czakra ta jest kluczowym ośrodkiem uzdrawiania 
fizycznego i emocjonalnego.

Ośrodek mieszczący się w splocie słonecznym związany jest z ego i całą sferą emocjonalną. Jest 

on  ściśle  związany  z  trzecią   gęstością,  podczas,  gdy  czakra  serca  reprezentuje  czwartą   gęstość. 
Ponieważ   jesteście   w   trakcie   dokonywania   energetycznego   skoku   z   jednej   gęstości   w   drugą, 
większość  fizycznych   dolegliwości   i  chorób  umiejscowionych   jest  właśnie   w  okolicach   tych  dwóch 
ośrodków – w jamie brzusznej i klatce piersiowej (np. wrzody żołądka czy choroby serca). Stopniowo 
zmieniacie sposób życia z przyziemnego i nieświadomego, skupiającego się głównie na trzewiach, na 
bardziej   wzniosły   i   emocjonalnie   zrównoważony,   skierowany   ku   sercu.   Postęp   tej   przemiany 
uzależniony jest od twoich starań zmierzających do odblokowania niższych ośrodków energii. Dlatego 
właśnie   tak   ważne   dla   procesu   transformacji   jest   uporanie   się   z   emocjami   i   zmierzenie   się   z 
wewnętrzną strefą cienia. Wyższe aspekty twej istoty potrzebują silnych fundamentów budowanych na 
poziomie niższych ośrodków energii.

Ośrodek serca jest miejscem przechowywania opinii dotyczących kochania i bycia kochanym, nie 

wyłączając   negatywnych   przekonań   na   temat   miłości.   Choroby   serca   należą   dziś   na   Ziemi   do 
najczęstszych przyczyn zgonów. Dla większości ludzi najtrudniejsze okazuje się pokochanie siebie! 
Zawał, rak płuc, rak piersi, palpitacje serca i inne choroby zlokalizowane w klatce piersiowej związane 
są z kwestią miłości. Blokady ośrodka serca wynikają z lęku przed pokochaniem samego siebie lub 
obdarzeniem miłością drugiej osoby, i związanej z tym szczególnej wrażliwości emocjonalnej.

Opinie i przekonania dotyczące zdolności do porozumiewania się i wyrażania siebie mieszczą się 

w ośrodku gardła. To z niego czerpiesz siłę do głoszenia własnej prawdy. Jeśli znajduje się on w 
równowadze   z   ośrodkiem   serca,   możesz   wyrażać   swą   prawdę   mową   serca.   Twoje   zdolności 
intuicyjnego widzenia i odczuwania gromadzone są w ośrodku zwanym trzecim okiem, który mieści się 
pośrodku  czoła,  między  brwiami.   Ośrodek  ten  w  waszym   społeczeństwie   często  bywa   zamknięty, 
ponieważ   intuicja   nie   należy   dziś   do   cech   szczególnie   przez   ludzi   cenionych.   To,   co   sądzisz   o 
własnych zdolnościach intuicyjnych, ma swoje źródło właśnie w trzecim oku.

Twoje   przekonania,   dotyczące   związku   z   Bogiem   mają   swą   siedzibę   w   ośrodku   ciemienia 

usytuowanym na czubku głowy. Siódma czakra reprezentuje twoją duchową łączność z kosmosem. 
Ciekawe,   że   niektóre   ziemskie   religie   wymagają   od   swych   wyznawców   zakrywania   tego   miejsca 
stosownym   nakryciem   głowy,   podczas   gdy   inne   takie   praktyki   uważają   za   bluźniercze.   Tak   czy 
inaczej,   czubek  głowy,   od   tysięcy   lat   jest   przez   różne   ziemskie   kultury  uznawany   za   szczególnie 
ważną część ciała.

background image

Wszystkie ośrodki energii są bardzo ważne dla utrzymania ciała fizycznego w stanie równowagi. Im 

więcej się o nich dowiesz, tym większy będzie twój świadomy wpływ na ich funkcjonowanie. Do tego 
tematu powrócimy jeszcze w późniejszych rozdziałach.
Detoksykacja 

Niektórzy ludzie rozpoczęli już program detoksykacji, poddając się różnym, nadzorowanym przez 

doświadczonych lekarzy, kuracjom, takim jak: oczyszczanie okrężnicy, dieta sokowa, głodówki czy 
przyjmowanie   środków   homeopatycznych.   Połączenie   odtrucia   organizmu   z   detoksykacją 
emocjonalną   za   pomocą   dowolnej   terapii,   rebirthingu   czy   innych   metod,   stanowi   silny   fundament 
transformacji pozwalający eliminować zakłócenia podczas przechodzenia na wyższe częstotliwości. 
Usunięcie   tych   zakłóceń   dostarcza   siły   napędowej   twemu   ciału   i   jego   systemowi   elektrycznemu. 
Ponieważ   substancje   toksyczne   tamują   przepływ   sygnałów   elektrycznych,   wraz   ze   wzrostem 
potencjału przewodzonej energii zwiększa się również zakres powodowanych przez trucizny zakłóceń.

W   dzisiejszych   czasach   wasz   kontakt   z   tego   typu   substancjami   jest   bardzo   częsty.   Najwięcej 

toksyn wprowadzacie do swego ciała za pośrednictwem kosmetyków, które zwykle zawierają dużą 
ilość szkodliwych związków chemicznych. Najzdrowsze są kosmetyki ze składników naturalnych; w 
przypadku  dużej  zawartości   sztucznych  substancji  otrzymywanych  drogą  chemiczną,  detoksykacja 
będzie wymagała od twojego ciała o wiele większego wysiłku. Niemal wszyscy z was używają, na 
przykład, dezodorantów i antyperspiratorów. Tymczasem większość tego typu kosmetyków zawiera 
aluminium, pierwiastek wykazujący po pewnym czasie szkodliwy wpływ na organizm, często blokujący 
system   limfatyczny.   A   przecież   istnieje   wiele   skutecznych   naturalnych   środków   dezodorujących   – 
warto o nie popytać w sklepach ze zdrową żywnością i tak zwanymi artykułami ekologicznymi.

Wielu ludzi skarży się ostatnio na często powracające stany lekkiego podwyższenia temperatury 

ciała. Pierwszym ich odruchem są w takich sytuacjach próby zbicia gorączki. Jednak w podnoszeniu 
swej   ciepłoty   ciało   ma   pewien   określony   cel:   niszczenie   drobnoustrojów   i   usuwanie   substancji 
szkodliwych   dla   organizmu.   Usiłując   obniżyć   gorączkę   przy   pomocy   leków,   zatrzymujesz   proces 
leczenia i sprawiasz, że “choroba" wnika głębiej w ciało.

Stany niewysokiej gorączki są jeszcze jedną oznaką zachodzących zmian. Ponieważ zwiększa się 

twoja   częstotliwość,   rośnie   też   ilość   wydzielanego   ciepła.   Niewielkie   podwyższenie   temperatury 
przyzwyczaja twoje ciało do przetwarzania większej ilości energii elektrycznej. Zamiast więc zażywać 
środki przeciwgorączkowe, rób sobie kąpiele w roztworze gorzkiej soli. Wpłynie to korzystniej na twoje 
pole elektryczne, a dodatkowo woda wypłucze zalegające toksyny, pobudzi funkcjonowanie systemu 
limfatycznego   i   złagodzi   przebieg   gorączki.   Solne   kąpiele   wspomagają   proces   przechodzenia   w 
czwartą gęstość; warto je więc stosować również przy normalnej temperaturze ciała.

Niektóre dolegliwości, takie jak przeziębienie czy gorączka, nie zawsze są tym, na co wyglądają. 

Ciało często samo próbuje się oczyścić za pomocą własnych naturalnych metod. Może też, poprzez 
pewne przykre objawy chorobowe, starać się coś ci zakomunikować. Takie drobne przejawy gorszego 
samopoczucia mają neutralną wymowę: to, że męczy cię katar czy przeziębienie nie oznacza, że 
jakieś twoje działania są z duchowego punktu widzenia “złe". Pozwól swej chorobie skończyć to, co 
zaczęła. Postaraj się z nią współpracować, a nie będzie cię długo niepokoić.

Niektórzy   ludzie   odczuwają   niepokój,   ponieważ   zdarza   im   się   słyszeć   jakieś  niewytłumaczalne 

dźwięki   albo   widzieć   przebłyski   światła.   To   również   są   oznaki   przechodzenia   do   rzeczywistości 
czwartej gęstości. Podobne wrażenia słuchowe występują na przykład w samolocie, a powoduje je 
zmieniające   się   ciśnienie   atmosferyczne.   Oczywiście   to   niepokojące   dzwonienie   w   uszach   jest 
skutkiem zmiany nie ciśnienia powietrza, ale ciśnienia kosmicznego czy energii kosmicznej. Ludzkie 
zmysły rejestrują wszelkie zmiany energii kosmicznej i mogą interpretować je jako różnice ciśnienia.

Innej natury jest światło, które dostrzegacie. Ma ono powiązanie z waszym rosnącym otwarciem na 

przewodnictwo duchowe, na swą wyższą jaźń. Często zdarza się, że energia wielowymiarowa osiąga 
tak duży potencjał, że przenika do rzeczywistości 3G i ukazuje się wam w formie fizycznej. Poza tym 
wasze   oczy   zaczynają   przystosowywać   się   do   nowego,   bardziej   wielowymiarowego   mechanizmu 
widzenia, obejmującego dużo szerszy zakres barw. Wasz udoskonalony zmysł wzroku będzie odbierał 
również nowe, typowe dla czwartej gęstości długości fal świetlnych.
Nowy paradygmat 

Rzeczywistość trzeciej gęstości można porównać do bardzo gęsto utkanego gobelinu. Patrząc na 

niego   pod   światło,   nie   dostrzega   się   żadnych   prześwitów.   Dlatego   też   podtrzymywanie   więzi   z 
niewidocznym przez niego światłem wymaga silnej wiary, zaufania i umiejętności odczuwania jego 
obecności. Rzeczywistość czwartej gęstości jest tkana o wiele luźniej. Kiedy na tkaninę o luźnym 

background image

splocie patrzy się  pod światło,   wyraźnie  widać przeświecające  przez nią  promienie.  I wy właśnie, 
przejmując częstotliwości charakterystyczne dla 4G, stopniowo zaczynacie te promienie dostrzegać. 
Światło staje się dla was widzialne, u jednych budząc strach, u drugich zadowolenie.

Niektórzy z was, w tym trwającym właśnie okresie przemiany, skarżą się na pewne problemy z 

pamięcią. Są one oczywistym wynikiem procesu przezwajania mózgu. W trzeciej gęstości opieraliście 
się na myśli linearnej. W czwartej podstawą stanie się myśl sferyczna (cykliczna). Przechodząc z 
trzeciej gęstości w czwartą będziecie musieli nauczyć się nowego sposobu korzystania z pamięci, 
odrzucając  dotychczasowy  mechanizm   jej  wykorzystywania.   Ponieważ  jedną  nogą  jesteście   już  w 
czwartej   gęstości,   powoli   zaczynacie   odchodzić   od   linearnego   sposobu   myślenia   i   rozumowania. 
Może się wam wydawać, że tracicie fanty, wypadacie z gry, ale tak nie jest. Uczycie się po prostu grać 
według całkiem nowych reguł!

Wasza   rzeczywistość   opiera   się   na   liniowym   upływie   czasu   –   kolejno   następującej   po   sobie 

przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. W taki właśnie sposób procesy myślowe zakodowane są w 
waszych   zwojach   mózgowych.   Według   nich   określona   przeszłość   prowadzi   do   określonej 
teraźniejszości,   która   z   kolei   prowadzi   do   jakiejś   przyszłości.   Wy   nazywacie   to   związkiem 
przyczynowo-skutkowym.

Założenie o słuszności takiego rozumowania jest typowe dla rzeczywistości 3G. Wróćmy jednak do 

przytaczanego wcześniej przykładu wzbijającego się do lotu ptaka. Patrząc na narysowaną na ziemi 
prostą linię z coraz większej wysokości, ptak ze zdziwieniem wykrzykuje: “O kurczę, ta linia wcale nie 
jest   prosta!   To,   co   wcześniej   widziałem,   było   tylko   małym   wycinkiem   większej   całości.   W 
rzeczywistości linia jest zakrzywiona!".

Kiedy ptak unosi się coraz wyżej, to, co widzi, wprawia go w jeszcze większe zdumienie. Mówi 

wtedy: “O kurczę! Ta zakrzywiona linia w ogóle nie jest linią! To koło!". Ptak zaczyna zdawać sobie 
sprawę,   że   o   obrazie   całej   rzeczywistości   wnioskował   do   tej   pory   na   podstawie   maleńkiego   jej 
fragmentu.   Teraz,   gdy   widzi   większą   całość,   musi   zweryfikować   swój   obraz   rzeczywistości 
uwzględniając   nowo   uzyskane   głębsze   zrozumienie.   Mając   przed   sobą   taki   widok   “z   lotu   ptaka" 
dochodzicie do oczywistego wniosku, że stosowanie starego modelu linearnego okazuje się bardzo 
ograniczające.   Patrząc   w   nowy,   sferyczny   sposób,   nie   widzi   się   przeszłości,   która   tworzy 
teraźniejszość, która tworzy przyszłość. Wszystko musi istnieć jednocześnie.

Czy to oznacza, że rzeczywistość jest nieskończonym cyklem, w którym po prostu powtarzacie w 

kółko te same doświadczenia? Przypuśćmy, że nasz przykładowy ptak unosi się coraz wyżej. Jego 
oczom wkrótce ukaże się jeszcze bardziej zaskakujący widok. Zobaczy on, że większa rzeczywistość 
nie jest nawet kołem, lecz spiralą! Poruszanie się po spirali oznacza, że wasze doświadczenia nigdy 
się nie powtarzają. Doświadczacie wciąż nowych  cykli,  nowych pór roku, dostarczających  nowych 
okazji do tego, by się uczyć i rozwijać. Na tym polega przemiana. Rzeczywistość spiralna, zwana 
spiralą złotego środka, właściwie ściślej związana jest z piątą gęstością.

Połóżmy tę spiralę na boku. Na górnej jej powierzchni znajduje się brama prowadząca do innej 

spirali  biegnącej  w  przeciwnym   kierunku!   Wielu  z  was  słyszało   zapewne   o  istnieniu   równoległych 
wszechświatów.   Ta   druga   spirala   zawiera   właśnie   taki   wszechświat   równoległy,   który   stanowi   jej 
dopełnienie.   Model   tan   wyjaśnia   koncepcję   dualistycznej   natury   rzeczywistości,   której   wszyscy 
jesteście częścią. Jeden z jej biegunów nazywacie dodatnim, drugi ujemnym.

Dodatni nie oznacza tu lepszego, a ujemny gorszego. Przyglądając się baterii zauważycie, że jej 

końce oznaczone są symbolami “plus" i “minus". Nie oznacza to wcale, że jest ona z jednej strony zła, 
a   z   drugiej   dobra.   Są   to   po   prostu   oznaczenia   dwóch   przeciwnych   ładunków,   koniecznych   do 
zamknięcia   obwodu   i   wzbudzenia   przepływu   prądu,   który   zasili   urządzenie   elektryczne.   Wszyscy 
nosicie w sobie dwa przeciwne ładunki; do ich określenia używacie terminów męski i żeński. “Jako w 
niebie, tak i na ziemi".

Szablon   reprezentujący   rzeczywistość   konsensualną   ma   charakter   dualistyczny,   czyli 

spolaryzowany. Charakter szablonu przechodzi na strukturę rzeczywistości. W środku spirali znajduje 
się   brama,   przez   którą,   jeśli   chcecie,   możecie   przechodzić   z   jednej   rzeczywistości   do   drugiej. 
Skupiacie   w   sobie   energię   obu   możliwości   wyboru,   również   tej   odrzuconej.   W   miarę   postępu 
ewolucyjnego  i rozwoju  waszej świadomości, polaryzacja będzie stopniowo  zanikać rozpoczynając 
proces   integracji.   Przez   tworzenie,   niezależnie   od   dokonywanych   wyborów,   doświadczacie 
praktycznie wszystkiego. Rozwijacie się poprzez doświadczenia całości.

Linearny sposób myślenia służył wam dotąd całkiem nieźle, nadszedł jednak czas poszerzenia 

horyzontów. W końcu będziecie musieli zmienić przebieg procesów myślowych. Powoli uczycie się 

background image

inaczej korzystać z pamięci, dlatego mogą się w niej na razie pojawiać niepokojące luki. Odchodzicie 
od liniowego oglądu rzeczywistości, stopniowo zastępując go cyklicznym. Przypomina to naukę jazdy 
na rowerze bez użycia bocznych kółek. W końcu opanujecie tę sztukę i stanie się ona nierozerwalną 
częścią waszej istoty.

Wraz ze zmianami w sposobie postrzegania rzeczywistości i nabywaniem nowych umiejętności, 

odpowiednio   rozwijać   się   musi   również   ludzkie   ciało.   Zmianom   ulega   między   innymi   struktura 
szkieletu. Dlatego właśnie w okresie transformacji tak bardzo ceni się terapeutów specjalizujących się 
w kręgarstwie, masażu czy akupunkturze.

Terapeuci oddziałujący na fizyczną konstrukcję ludzkiego ciała, skracają proces, który normalnie 

trwa bardzo długo. Jeśli zauważysz jakieś zmiany w swym układzie kostnym, nie wpadaj w panikę. 
Skorzystaj z dobroczynnego działania wody, która pomoże ci w detoksykacji i przemianie. Niektóre 
cywilizacje   (na   przykład   z   gwiazdozbioru   Plejad)   egzystujące   w   czwartej   gęstości,   nie   posiadają 
kośćca podobnego do waszego. W zamian wykształciły mocną i bardziej elastyczną od kostnej tkankę 
chrzestną.

Aby przemiana mogła przybierać optymalny obrót, twoja sfera emocjonalna powinna być dokładnie 

udrożniona   i   odtruta.   Dokładniej   będziemy   o   tym   mówić   w   następnych   rozdziałach.   Toksyny 
emocjonalne magazynowane są w komórkach ciała. Dlatego fizycznej detoksykacji mogą towarzyszyć 
gwałtowne wybuchy emocji, nieraz wywołujące wręcz spazmy, gdyż podczas uwalniania stłumionych 
uczuć ciało ulega przebudowie. Kluczem do odmłodzenia organizmu jest tak trudny przez was do 
zaakceptowania   całkowicie   swobodny   przepływ   emocji.   Obawiacie   się,   że   taki   przepływ   emocji 
wniósłby   do   waszej   społeczności   wielki   chaos.   Obawy   te   są   częściowo   uzasadnione,   ponieważ 
gdybyście wszyscy naraz nagle uwolnili swe długo skrywane uczucia, powstałaby fala tak silna, że 
mogłaby niemal zniszczyć waszą planetę. Ta fala to po prostu emocje, które w sobie więzicie. Jednak 
usunięcie   blokad   i   osiągnięcie   stanu   równowagi   umożliwiłoby   swobodny   przepływ   emocji,   który 
przyniósłby wam raczej siłę i zdrowie niż chaos.

Ludzie często pytają o korzystny wpływ różnych magicznych ziół i innych substancji na proces 

transformacji. W przypadku niektórych osób mogą one być rzeczywiście pomocne, nie należy jednak 
zapominać,   że   wszelkie   środki   pomocnicze,   choćby   całkowicie   naturalne,   wydłużą   wręcz   okres 
transformacji, jeśli ich zażywaniu towarzyszyć będzie przekonanie, iż to właśnie w nich tkwi moc, a nie 
w ludzkiej jaźni.

Jeśli   głównym   przedmiotem   zainteresowania   stają   się   zewnętrzne   środki   wspomagające,   siła 

transformacyjna   pozostaje   ukryta   na   swym   najgłębszym   poziomie.   Dlatego   właśnie   w   danych 
kulturach   spożywaniu   świętych   ziół   towarzyszyły   zawsze   przestrzegane   z   wielką   skrupulatnością 
obrzędy rytualne. Dzięki nim główny nacisk kładziony był na wewnętrzną potęgę jaźni i ducha, a nie na 
cudowną moc rośliny. By doznać objawienia nie potrzebujesz niczego, poza tym, co nosisz w sobie. 
Jeśli   chcesz   poeksperymentować   –   proszę   bardzo.   Pamiętaj   jednak,   że   do   odbycia   prawdziwie 
odkrywczej wewnętrznej podróży nie potrzebujesz żadnych środków pomocniczych.
Aktywizacja serca 

Odpowiednikiem   przeskoku   z   trzeciej   gęstości   w   czwartą   jest   przeniesienie   energii   ze   splotu 

słonecznego do ośrodka serca. W związku z tym przeniesieniem przed sercami mieszkańców waszej 
planety piętrzą się nowe zadania. Ponieważ rośnie wasz potencjał energetyczny, a rzeczywistość 4G 
opiera się wyłącznie na energii serca, musi ono pozostawać w doskonałym zdrowiu.

Najpoważniejszemu   “przezwajaniu"   ulega   dziś   ludzki   mózg   oraz   układ   oddechowo-krążeniowy. 

Duże  znaczenie  ma więc odpowiednia ilość ruchu, ponieważ ćwiczenie  mięśni tego układu działa 
wzmacniająco na samo serce. Dzięki temu będzie ono w stanie przewodzić większą ilość energii, a 
przepływu tego nie będą ograniczać żadne blokady.

Wraz z sercem uaktywniają się wszystkie górne ośrodki energii, w szczególności ośrodek gardła. 

Wielu  ludzi   odczuwa  ostatnio   objawy  zachodzącej  przemiany  w  postaci  suchego  kaszlu   i  uczucia 
drapania w gardle.

Transformacja wzywa was do mówienia prawdy – zawsze i za wszelką cenę. Nie oznacza to, że 

wasze słowa mają kogokolwiek ranić, ale że wypowiadane być powinny uczciwie, szczerze i z wielką 
delikatnością, zgodnie z prawem do samostanowienia i zasadą osobistej odpowiedzialności.

Głoszenie własnej prawdy to wielce odpowiedzialne zadanie. Wypełniając je staraj się korzystać z 

pomocy swej intuicji, wyższej jaźni i duchowego przewodnictwa. Ośrodek energii mieszczący się w 
gardle reprezentuje wprowadzenie takiego przewodnictwa do twego życia fizycznego. Nie oznacza to, 

background image

że musisz rozwijać w sobie jakieś nowe umiejętności. Wystarczy, abyś usiadł w zaciszu własnego 
domu, odpowiednio ustawił antenę i rejestrował to, co odbierasz. Gdy nie udaje ci się odkryć własnej 
prawdy albo nie możesz jasno wyrazić swego stanowiska, nastrój się na swój głos wewnętrzny, a na 
pewno w końcu go usłyszysz.

Rasa ludzka przechodzi głęboką, złożoną, wielopoziomową ewolucję. Jej przejawy można łatwo 

zauważyć poddając analizie przemiany, jakim ulegała ludzkość w ciągu ostatnich stu lat. Niektóre z już 
rozpoczętych procesów ewolucyjnych nie zostaną jednak zakończone przez najbliższe trzy stulecia. 
Tkwiąc w chaosie trudno je nawet zauważyć. Są to przemiany długoterminowe i bardzo głębokie, i 
dopiero z perspektywy wielu  lat będziecie w stanie ocenić nadchodzące dekady jako przełomowy 
punkt historii ludzkości.
Płodność i wewnętrzne cykle 

Osiągając czwartą gęstość, zauważycie znaczne zmiany w przebiegu ziemskiego żywota. Wasze 

dzisiejsze życie składa się z kilku oddzielnych etapów: dzieciństwa, dorastania, dojrzałości i starości. 
Stanowią  one  całkowicie  odrębne  aspekty ludzkich  cech  i zachowań.  Granice  te  będą  się jednak 
stopniowo   zacierać.   W   rezultacie   tego   procesu   kobiety   do   samej   śmierci   zachowają   płodność   i 
zdolność do prokreacji. Już dziś coraz częściej zdarzają się przypadki urodzenia dziecka przez matki, 
które przekroczyły czterdziesty, a nawet pięćdziesiąty rok życia.

Mówiąc   o   tym   aspekcie   transformacji   wygodnie   będzie   odwołać   się   do   przykładu   cywilizacji 

plejadiańskiej,   ponieważ   pod   względem   genetycznym   jej   przedstawiciele   są   z   wami   najbliżej 
spokrewnieni.   Cykl   kobiety  plejadiańskiej  różni   się   od  miesiączkowania   znanego   Ziemiankom,   ma 
bowiem   naturę   emocjonalną,   duchową   (podobnie   zresztą   jak   ludzki   cykl   owulacyjny   na   swym 
najbardziej podstawowym poziomie). Krwawienie miesiączkowe to okres internalizacji. U niektórych 
rdzennych   kultur   kontynentu   amerykańskiego,   obyczaj   nakazuje   kobietom   spędzać   ten   okres   w 
odosobnieniu. Nie ma to nic wspólnego z poczuciem wstydu czy męskimi przesądami. Kobieta składa 
przez to hołd swej wewnętrznej mocy, swemu miesięcznemu cyklowi sił yin i yang, a czyniąc tak 
pozostaje w ściślejszym związku ze sobą i całą planetą.

Kobiety plejadiańskie potrafią wywołać (w pewnym stopniu) u siebie krwawienie miesiączkowe w 

celach   symbolicznych.   Niektóre   osiągają   dzięki   temu   stan   oczyszczenia,   a   robią   to   siłą   woli   i 
wewnętrznej wiedzy. Menstruacja nie jest czymś, co im się przydarza. Podobnie jest z poczęciem 
nowego życia.

Ludzie   również   zmierzają   w   kierunku   pełnej   kontroli   urodzeń.   Nie   chodzi   tu   jednak   o   kontrolę 

osiąganą za pomocą propagowania “bezpiecznego seksu" czy stosowania różnego rodzaju zabiegów 
uniemożliwiających  zapłodnienie.  W  swym  rozwoju   osiągniecie   kiedyś  etap,  kiedy  będziecie  mogli 
dokładnie określić moment gotowości do poczęcia dziecka. U kobiety nastąpi wtedy owulacja – będzie 
to po prostu kwestia wiedzy. Proces ten będą mogły też stymulować odbierane przez przyszłą matkę 
sygnały płynące ze świadomości dziecka. Moment poczęcia jest przez Plejadian darzony szczególną 
czcią. Ich przyrost naturalny jest bardzo niski, co wynika z faktu, że ich życie trwa znacznie dłużej niż 
wasze.

Wiele kobiet może zauważać zmiany w swym cyklu owulacyjnym. Zmieniać się będzie również 

sposób odczuwania własnego ciała oraz cykli, którym ono podlega. W końcu może dojść do tego, że 
stosowanie środków antykoncepcyjnych stanie się coraz mniej konieczne.

Plejadianie   płci   męskiej   również   świadomie   decydują   o   swej   gotowości   do   powołania   nowego 

życia. Nie muszą więc przez cały czas produkować spermy zdolnej do zapłodnienia. Kiedy nadchodzi 
odpowiednia pora, kobieta uwalnia komórkę jajową, a nasienie mężczyzny staje się płodne. Oboje 
wyczuwają właściwy moment osiągając stan doskonałej synchronizacji.

Zapłodnienie stawać się będzie aktem coraz bardziej świadomym. Już dziś wielu ludzi bezbłędnie 

opanowało sztukę świadomego rodzicielstwa i kontroli urodzeń. A proces ten dopiero się zaczął.

U was, na Ziemi, wewnętrzna moc związana z cyklem płodności jest charakterystyczna zarówno 

dla mężczyzn, jak i kobiet. Dzięki niej nie zapominacie o swej duchowej naturze oraz łączności z 
Bogiem.   Niektóre   wyznania   i   przesądy   dopatrują   się   w   kobiecej   menstruacji   czegoś   skażonego, 
nieczystego.   Wynika   to   prawdopodobnie   stąd,   że   w   czasie   miesiączki   kobieta   może   w   sposób 
naturalny łączyć się ze swą duchowością, a w społeczeństwie patriarchalnym siła kobieca, jako coś 
niepożądanego i budzącego lęk, zawsze była podważana i negowana.

Mężczyźni   również   podlegają   cyklom   płodności.   Jeśli   mężczyzna   pozostaje   w   długotrwałym 

związku z kobietą, ich cykle zwykle ze sobą harmonizują. Jej menstruacja jest zazwyczaj okresem, w 

background image

którym oboje zagłębiają się w sobie. Kobieta po prostu wyraża ten proces w postaci fizycznej. Cykl 
mężczyzny nie posiadającego stałej partnerki jest nieco bardziej subtelny i daje się zaobserwować 
jako wahania siły życiowej wyrażanej przez seks. W jego seksualnej sile życiowej mniej lub bardziej 
wyraźnie widoczne są przypływy i odpływy. To one stanowią istotę męskiego cyklu płodności. Gdyby 
wszyscy mężczyźni i kobiety na waszej planecie szanowali swe naturalne cykle i podporządkowywali 
im swe zachowania, stopień niedopasowania między partnerami byłby dużo mniejszy.
Układ trawienny 

Wasze procesy trawienne wkrótce również ulegną poważnym zmianom. Ponieważ całe ciało wciąż 

ewoluuje, w końcu konieczne stanie się odżywianie go innymi niż dotąd substancjami. Zmieni się 
wasze   zapotrzebowanie   na   niektóre   produkty   żywnościowe.   Mięso   przestanie   być   podstawowym 
źródłem białka potrzebnego do odżywiania fizycznego ciała. Niektórzy z was już dziś mają problemy z 
trawieniem mięsa. To dopiero początek czekających was zmian.

Przestawicie się na produkty żywnościowe pozyskiwane bez użycia pestycydów, ponieważ wasze 

ciała nie zechcą tolerować wszelkich zbędnych, wytwarzanych sztucznie substancji. Wasze reakcje 
będą   wówczas   zależały   od   stopnia   zatrucia   organizmu.   U   osób,   które   jedzą   duże   ilości   mięsa, 
smażonych   potraw   oraz   produktów   konserwowanych   chemicznie,   poziom   ten   może   być   bardzo 
wysoki, co z kolei negatywnie wpływa na transformację. Im czystsza dieta, tym łatwiej zachodzić będą 
zmiany w procesie trawienia. A dlaczego te zmiany są konieczne? Ano dlatego, że budulcem waszego 
ciała   będą   fale   świetlne   o   coraz   większej   częstotliwości   (co   jest   waszym   stanem   naturalnym)   i 
pożywienie w postaci gęstej materii przestanie mu odpowiadać.

Nie oznacza to, że musicie natychmiast zmienić swój sposób odżywiania. Nawet jeśli nie będziecie 

dążyć do żadnych zmian, wasza  dieta w końcu i tak stanie się inna. Aby jednak zapewnić sobie 
gładkie przejście przez ten okres, możecie starać się zawsze o krok wyprzedzać jej samoistne zmiany. 
Najważniejszym z tych kroków jest uwolnienie toksyn pochodzących z konserwantów, pestycydów i 
środków farmakologicznych. Wielu z was już poddaje się detoksykacji za pomocą homeopatii.
Mózg i rdzeń kręgowy 

Rdzeń kręgowy jest waszym głównym przewodem elektrycznym, który niczym wtyczka łączy was 

ze źródłem energii. Swemu kręgosłupowi powinniście więc poświęcać dużo uwagi. Kiedy przewodzicie 
prąd o zwiększonym napięciu, wasze kanały energetyczne muszą być doskonale drożne. Jedną z 
metod utrzymywania ich drożności stanowi kręgarstwo, dziedzina terapii manualnej, niestety na razie 
przez was nie doceniana.

Kiedy któryś z kręgów ulega przemieszczeniu, może uciskać nerwy i blokować dopływ energii do 

różnych ważnych organów. Pozbawione niezbędnej ilości energii ciało może popaść w chorobę. Do 
skrzywień kręgosłupa i powodowanego przez nie bólu przyczyniają się emocje i przeżycia duchowe.

Wasze   ciało   przypomina   olbrzymią   antenę   odbierającą   energię   kosmiczną.   Każda   deformacja 

anten   powoduje   znaczne   ograniczenie   absorbowanej   energii.   Ponieważ   wasz   kościec   ewoluując 
zmienia   swą   gęstość   i   przybiera   postać   świetlną   o   wciąż   zwiększającej   się   częstotliwości, 
przemieszczenia   kręgów   będą   zjawiskiem   coraz   rzadszym.   Na   razie   należy   je   traktować   jako 
symptomy rosnącego potencjału energetycznego, na który wystawione są wasze ciała.

Każdy   z   kręgów   może   stać   się   elementem   przerywającym   obwód   elektryczny.   Wasze   ciało 

absorbuje   energię   poczynając   od   pierwszego   ośrodka   energii   mieszczącego   się   u   podstawy 
kręgosłupa.   Następnie   energia   płynie   do   góry,   w   kierunku   mózgu.   Jeśli   po   drodze   trafi   na   jakąś 
przeszkodę lub jeśli ciało uzna, że mózg nie da rady przetworzyć tak dużej jej ilości, uruchamia się 
system zabezpieczający, który przemieszcza któryś z kręgów. Ten zaczyna uciskać rdzeń kręgowy i 
sąsiednie nerwy, na skutek czego do mózgu dociera znacznie mniejsza ilość energii.

Ten   mechanizm   obronny   działa   na   waszą   korzyść,   gdyż   zapobiega   stanom   przeciążenia 

energetycznego. Ponieważ wiecie już, że istnieje możliwość wspomagania przemian zachodzących w 
waszych   organizmach   (na   przykład   przez   korzystanie   z   zabiegów   kręgarskich)   możecie   przejąć 
dowodzenie i współpracować ze swym ciałem przygotowując je do przewodzenia większych ładunków 
elektrycznych.   Kiedy   ciało   się   do   nich   przystosuje,   nie   będzie   już   potrzeby   korzystania   z 
bezpieczników   –   kręgów   odcinających   dopływ   energii.   Zacznie   ona   docierać   do   mózgu   całą   swą 
mocą, bez jakichkolwiek zakłóceń.

Mózg   ludzki   potrzebuje   energii   dostarczanej   mu   przez   rdzeń   kręgowy   do   zmiany   składu 

chemicznego neurohormonów. Dzięki tym zmianom możecie przejawiać pewne cechy typowe dla 4G, 
takie jak zdolności mediumiczne czy bardziej elastyczne, wykraczające poza linearny punkt widzenia, 

background image

postrzeganie czasu i przestrzeni.

Słyszeliście zapewne, że ludzie wykorzystują tylko niewielki ułamek możliwości swego mózgu. Nie 

dzieje się tak dlatego, że nie chcecie z niego korzystać. Wasz mózg można porównać do domu, w 
którym nie dokończono jeszcze instalacji elektrycznej. W miarę wzrostu częstotliwości i przewodzenia 
coraz większych ładunków energii, cała instalacja ruszy pełną parą, a wasz mózg zacznie absorbować 
więcej kosmicznej energii.

Kiedy   już   nawiązana   zostanie   łączność   pomiędzy   mózgiem   i   rdzeniem   kręgowym   a   energią 

kosmosu,   zauważycie,   że   zmienia   się   wasz   sposób   postrzegania   rzeczywistości.   Do   tej   pory 
patrzyliście na nią w sposób linearny, ponieważ taka perspektywa na dotychczasowym etapie rozwoju 
warunkowała   wasz   dalszy   wzrost.   Nadszedł   jednak   czas,   aby   naturalny   bieg   ewolucji   waszego 
gatunku   przeniósł   was   na   wyższy   poziom   istnienia,   który   odmieni   wasz   dotychczasowy   sposób 
postrzegania rzeczywistości. Będzie to początek rasy metahumanoidalnej.

Zmiana   percepcji   czasu   wpłynie   na   wasze   życie   i   zachowania,   ponieważ   tworzona   przez   was 

rzeczywistość   nie   będzie   już   ograniczana   czasem   liniowym.   Zaczniecie   ją   tworzyć   w   oparciu   o 
nieograniczoność czasu cyklicznego. Odmieni to całe wasze życie! Ta wyższa funkcja mózgu właśnie 
zaczyna  się w was  budzić.  Umożliwia  wam  ona postrzeganie   wymiarów równoległych,  przeszłych 
żywotów i myśli wielowymiarowej w sposób, o jakim waszym przodkom nawet się nie śniło.
Poznawanie fizycznych zakotwiczeń 

Waszym   naturalnym   stanem   egzystencji   jest   stan   świadomej   energii.   W   tej   naturalnej   postaci 

posiadacie zdolność doświadczania rzeczywistości wielowymiarowej w jej nieskończonej ilości form. 
Kiedy podejmujecie decyzję pojawienia się na planie fizycznym i rozpoczynacie życie na Ziemi, wasza 
zdolność   postrzegania   rzeczywistości   ulega   zmianie.   Nabieracie   złudnego   przekonania,   że   nie 
jesteście  zdolni odczuwać rzeczywistości wielowymiarowej.  Pewna część waszej istoty  służy wam 
jako kotwica przytwierdzająca was do planu fizycznego, by nie wchłonęła was nieograniczoność bytu 
niematerialnego.   Ta   cząstka,   która   zakotwicza   was   i   całą   waszą   uwagę   w   tej   rzeczywistości, 
nazywana jest ludzkim ego.

To   wasze   ego   pełni   rolę   kotwicy.   Podobne   zadanie   utrzymywania   łączności   z   rzeczywistością 

fizyczną   stoi   również   przed   różnymi   tak   zwanymi   zaburzeniami,   chorobami   czy   nałogami.   Tego 
rodzaju “defekty", oceniane z reguły jako doświadczenia negatywne, są na swój sposób bardzo ważne 
dla ostatecznego celu ludzkiej duszy.

Każdy z was zanim się narodzi, obiera sobie ścieżkę życia, podobnie jak wszelkie czające się na 

niej wyzwania. Wybieracie też swoje kotwice. Stanowią je określone wzorce zachowań lub schorzenia, 
które   przykuwają   was   do   planu   fizycznego.   Bez   nich   wasza   energia   nie   byłaby   wystarczająco 
zagęszczona, by was tu utrzymać.

Niektórzy   wybierają   różnego   rodzaju   zaburzenia   funkcjonowania   organizmu   albo   przewlekłe 

choroby,   które   są   na   tyle   dokuczliwe,   by   nie   pozostały   niezauważone,   a   jednocześnie   nie   mają 
decydującego wpływu na sposób życia. Przykładowym schorzeniem tego typu jest skolioza (boczne 
skrzywienie kręgosłupa), które co prawda powoduje ból, ale nie tak silny, by uniemożliwiać pracę. 
Ponieważ w większości przypadków wady tej nie da się całkowicie wyleczyć, może ona odgrywać rolę 
stałego czynnika zakotwiczającego w planie fizycznym.

Są też tacy,  którzy  decydują  się  na emocjonalne  problemy  związane  z alkoholizmem,  stanami 

uczuciowego uzależnienia od drugiej osoby albo bardzo silną, dominującą osobowością. Wyzwaniem, 
jakie stawiają przed ludźmi tego typu sytuacje, jest dążenie do samodoskonalenia, umożliwiającego 
im osiągniecie takiego punktu, w którym świadomie będą mogli wybrać dla siebie kotwicę.

Wyobraź sobie, że jesteś alkoholikiem. Pamiętaj, że możesz zmienić swój nałóg w coś, co wręcz 

wzbogaci twoje życie. To, co dotąd uważałeś za złe, może się okazać pożyteczne przyciągając twą 
uwagę   i  umożliwiając  ci  wykonanie  zadania,   dla  którego  tu   przybyłeś.  Choroba   alkoholowa   może 
nawet służyć uduchowieniu, ponieważ otwiera przed osobą uzależnioną szansę podjęcia świadomego 
działania i przejęcia całkowitej odpowiedzialności za siebie poprzez walkę z nałogiem. Stwarza też 
okazję   służenia   innym   ludziom   cierpiącym   na   tę   samą   chorobę.   W   taki   oto   sposób   destrukcyjne 
uzależnienie   może   zostać   wykorzystane   do   wspomagania   całkiem   obcych   ludzi   w   ich   własnym 
dążeniu do uzdrowienia swego życia.

A   zatem   granica   pomiędzy   wyniszczającym   nałogiem   (doprowadzającym   cię   do   rozpaczy)   a 

stanem zakotwiczenia umożliwiającym ci dalsze życie a nawet pomaganie innym, jest bardzo cienka i 
płynna. Pamiętaj, że nie ma powodu, abyś winił się za to, że nie możesz sobie poradzić z jakimkolwiek 

background image

niepożądanym   stanem   czy   uzależnieniem.   Obwinianie   siebie   będzie   jedynie   utwierdzać   cię   w 
przekonaniu o swej niskiej wartości, podczas gdy stan, który osądzasz, może faktycznie służyć nie 
znanym ci wyższym celom.

Jeśli podczas medytacji zdarzyło ci się odczuwać jedność ze wszechświatem, prawdopodobnie 

widziałeś  lub  odczuwałeś  całość większego  obrazu,  w którym  ty nie byłeś  już oddzielnym   bytem. 
Gdyby   nie   zakotwiczenie,   po   tego   typu   transcendentnych   przeżyciach   nie   powróciłbyś   już   do 
rzeczywistości 3G. Twoja kotwica nie jest zbyt ciężka, ale wystarczająco silna, by ściągnąć cię tu z 
powrotem,   chyba   że   nadszedł   czas,   abyś   na   dobre   opuścił   ziemski   wymiar.   Bezpośrednio   po 
medytacji, kiedy większą uwagę poświęcasz swemu ciału, kotwica ciąży ci bardziej niż kiedykolwiek. 
Jednak  żyjąc   w   ciągłym   poczuciu   całkowitej   jedności   nie   mógłbyś   zrealizować   swego   ziemskiego 
zadania. Kotwice są zatem bardzo ważne.

Wszystko zależy od punktu widzenia. Jeśli dla kogokolwiek z was rzeczywiście nadeszła pora do 

odejścia, z pewnością już by go tu nie było! Jesteście tu z własnego wyboru; chcieliście doświadczyć 
tej   rzeczywistości.   Ego   jest   doskonałą   kotwicą,   która   wykorzystuje   nałóg   (albo   inne   wyzwanie 
emocjonalne   lub   fizyczne)   do   zapewnienia   sobie   przyswojenia   pożądanych   nauk   i   osiągnięcia 
pożądanej mądrości.

Kiedy   nauczycie   się   darzyć   siebie   prawdziwą   miłością   i   szacunkiem,   to,   co   uważaliście   za 

uzależnienia (cechy, za które się potępialiście) przestanie być uprzykrzonym ciężarem. A wtedy okaże 
się, że można żyć ze swymi dolegliwościami – skolioza, alergią pokarmową, chorobą alkoholową – a 
jednocześnie kochać siebie. Negatywny wpływ tych stanów na wasze życie będzie wówczas niewielki. 
Na tym polega uczenie się miłości do siebie.

Ludzie nie tylko indywidualnie zakotwiczeni są w realiach 3G; w podobny sposób połączona jest 

świadomość   zbiorowa.   Jej   kotwica   może   przybierać   różne   postacie.   Obecnie   jest   nią   skażenie 
środowiska (zanieczyszczone rzeki i oceany, wycinanie lasów tropikalnych, odpady radioaktywne itp.). 
Nie oznacza to jednak, że działania wymierzone przeciwko skażeniu są niewskazane. Nauki, które 
wyciągacie   ze   swych   zakotwiczeń,   są   bardzo   cenne.   W   pewnym   momencie   wszelkie   kotwice 
przestaną   wam   być   potrzebne,   ponieważ   ewolucja,   którą   przechodzicie,   sprawi,   że   będziecie   na 
wszystko patrzeć z dużo szerszej perspektywy. Kiedy przejmiecie pełną odpowiedzialność za swoją 
planetę,   a   tym   samym   i   za   siebie,   zwykła   kolej   rzeczy   sprawi,   że   zatrucie   środowiska   stanie   się 
zbędne. Wy i wasza planeta wspólnie osiągniecie kolejny stopień rozwoju, a wtedy wszelkie kotwice 
będą już niepotrzebne.

Rolę   indywidualnej  kotwicy  w  wielu   przypadkach   pełnią   zatrucie   organizmu   lub   skażone   myśli. 

Wasza planeta w różnych epokach wybiera różne zakotwiczenia. To, co łączy ją z planem 3G, często 
stanowi zbiorowe odbicie kotwic jej mieszkańców. Gdyby jutrzejszego ranka wszyscy ludzie obudzili 
się oczyszczeni z toksycznych opinii na temat własnej jaźni, stopień skażenia planety znacznie by się 
obniżył. To, co sądzisz o sobie i swej rzeczywistości, tworzy parametry twego doświadczenia.

Większość   ludzi   nie   potrafi   rozpoznać   swych   mechanizmów   zakotwiczających,   ponieważ   ego 

tworząc szereg złudnych obrazów nie pozwala im na dokładniejsze poznanie siebie. Często trudno 
jest wam nawet zauważyć własne uzależnienia, a co dopiero zrozumieć, czemu one właściwie służą.

Najlepsze, co możesz zrobić chcąc zmienić jakiś swój nawyk lub nałóg, to zamienić go na inny – 

nawet   gdyby   miało   to   oznaczać   zwykłe   zastąpienie   jednego   przyzwyczajenia   drugim,   mniej 
szkodliwym.   Nie   obawiaj   się,   że   pozbycie   się   starego   wzorca   pozbawi   cię   punktu   zaczepienia   i 
łączności z rzeczywistością 3G. Twoje ego dopilnuje, by to połączenie nie zostało zerwane. Staraj się 
nie   popadać   w   nerwowe   rozmyślania   próbując   znaleźć   przyczyny   swych   nałogów   i   wyzwań 
emocjonalnych.   Swe   dążenia   do   osiągnięcia   pełni   opieraj   na   uleczeniu   emocjonalnym,   a   nie   na 
intelektualnych rozważaniach.

W   niniejszym   rozdziale   omówiliśmy   wpływ   nowej   energii   na   twe   ciało   fizyczne   oraz   niektóre 

psycho-duchowe aspekty życia w 3G. W następnych rozdziałach dokładniej zajmiemy się procesem 
uzdrowienia emocjonalnego, niezbędnego do dalszej ewolucji świadomości.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

6. KLUCZ DO TRANSFORMACJI EMOCJONALNEJ

Istnieje   wiele  kroków,   które   możesz  podjąć by  wspomóc  przemiany  zachodzące   w  twej   sferze 

emocjonalnej. Najważniejszym z nich jest przetworzenie leku.

Cech charakterystycznych dla trzeciej gęstości nie da się przepchnąć przez drzwi prowadzące do 

czwartej gęstości. Najwięcej miejsca w twym dodatkowym bagażu zajmuje strach, którego nie można 
przełożyć   na   realia   panujące   w   4G,   dlatego   przetworzenie   swych   lęków   jest   dla   każdego   z   was 
zadaniem nr 1. To, że zauważasz ostatnio zwiększenie ilości docierających zewsząd przerażających 
informacji, wskazuje na to, jak bardzo pragniesz uporać się ze swymi lękami. Pozbądź się wrażenia, 
że wszędzie wokół coś się na ciebie czai. Daj sobie szansę dalszego rozwoju i transformacji stawiając 
czoło temu, czego się obawiasz. Oto ćwiczenie, które wielu ludziom pomogło uwolnić swe lęki.

UWALNIANIE LĘKU

(ćwiczenie)

ETAP PIERWSZY: Postaw sobie pytanie: “Czego się boję?" i analizując je na różnych poziomach 

sporządź   listę   odpowiedzi.   Wymień   swe   lęki   natury   fizycznej   (takie   jak   lęk   przed   wężami   czy 
karaluchami)   oraz   emocjonalnej   (np.   obawa   przed   samotnością   lub   byciem   kochanym).   Wypisz 
wszystkie swe fobie, które przychodzą ci do głowy. Postaraj się niczego nie przeoczyć.

Kiedy skończysz, sprawdź czy na twojej liście powtarza się jakiś dominujący temat, na przykład 

strach przed utratą kontroli. Zobacz, ile wymienionych przez ciebie punktów dotyczy przejawów tego 
jednego   największego   lęku.   Postaraj   się   ze   swej   listy   wydzielić   kilka   głównych   wątków,   które 
obejmowałyby wszystkie lub większość jej punktów.

ETAP DRUGI: Odpowiedz sobie na pytanie: “W jaki sposób lęki przejawiają się w moim życiu?". 

Zastanów się, czy budzą one w tobie agresję, czy sprawiają raczej, że się wycofujesz. Opisz swój 
typowy wzorzec reagowania w sytuacji lękowej. To może ci zająć trochę czasu. Kiedy zrozumiesz, w 
jaki sposób wzorzec ten jest uruchamiany, w obliczu strachu będziesz mógł wybrać przyjęcie całkiem 
innej postawy.

Każdego wieczora przed pójściem spać, opisuj swe przejawiane w ciągu dnia zachowania, które 

były dla ciebie niewygodne lub szkodliwe i pozostawiły po sobie pewien niesmak. Bądź wobec siebie 
szczery i uczciwy. Przeczytaj swój zapis i odpowiedz na pytania: “Które z tych zachowań wynikały z 
poczucia zagrożenia?", “Z jakimi lękami się wiązały?".

Jeśli, na przykład, napisałeś, że ośmieszałeś lub krytykowałeś swego brata, możesz dopatrzeć się 

w swym postępowaniu przejawów pewnego lęku. Pomoże ci to określić swoje mechanizmy zachowań, 
dzięki   czemu,   przyłapawszy   się   jeszcze   kiedyś   na   powtarzaniu   utartego   wzorca,   będziesz   mógł 
świadomie go przełamać. W ten sposób dokonasz własnego “przeprogramowania".

Przyjmijmy, że wykonałeś to ćwiczenie zgodnie z poleceniem i masz już świadomość niektórych 

swych reakcji lękowych. Wyobraź sobie, że uczestniczysz w jakiejś rodzinnej uroczystości i właśnie 
podchodzi do ciebie twój brat. Czujesz się zagrożony, ponieważ podobna sytuacja zwykle oznacza dla 
ciebie   utratę   kontroli.   On   zaczyna   coś   mówić,   a   ty,   jak   zwykle,   masz   ochotę   go   zgasić.   W   tym 
momencie możesz przerwać swe destrukcyjne zachowanie, ponieważ potrafisz już rozpoznać swój 
wzorzec  i  jego  powiązania   z  odczuwanym   lękiem.   Możesz się  “przeprogramować"   i  już nigdy  nie 
powielać starego schematu. Pomoże ci w tym kilka technik, które niebawem krótko opiszemy.

ETAP TRZECI: Rysowanie angażuje archetypowy poziom twej świadomości bardziej niż pisanie. 

Uważając   swój   strach   za   niewidzialnego   i   nieuchwytnego   potwora,   nie   możesz   go   skutecznie 
rozpracować.   Nie   widzisz   go,   wiec   wydaje   ci   się   większy   i   groźniejszy   niż   jest   w   istocie.   Ta 
niepewność nie pozwala ci działać. Postaraj się spersonifikować swój lęk. Nadaj mu cielesną powłokę; 
sprowadź na plan fizyczny, byście mogli stanąć na tym samym poziomie.

Weź ołówek i kartkę; popuść wodze fantazji. Odrzuć skrępowanie; baw się. Narysuj postać, jaką 

twoim zdaniem naprawdę przybiera rezydujący w tobie Pan lub Pani Strach. Może to być potwór z 
długimi zębiskami. Wyobraź go sobie jak najdokładniej, jak najpełniej, a potem narysuj jego portret.

Kiedy już skończysz swe dzieło i zobaczysz swego Pana Stracha w całej okazałości, zdobędziesz 

klucz do przemiany. Za każdym razem, gdy poczujesz jego bliskość, wywołaj jego postać w swym 

background image

polu energii i porozmawiaj z nim. Będzie to rozmowa z konkretną, cielesną istotą, a nie z bezkształtną, 
pozbawioną twarzy masą. Pamiętaj, że teraz ty i ta istota stoicie na tym samym poziomie, a ona wcale 
nie   jest   od   ciebie   większa.   Przemów   do   niej,   porozmawiaj   z   nią,   okaż   jej   zrozumienie,   miłość   i 
wsparcie.   Wysłuchaj,   co   ma   do   powiedzenia.   Nawiązanie   przyjacielskich   stosunków   ze   swym 
strachem pomaga w emocjonalnym uleczeniu i transformacji.

KONFRONTACJA Z LĘKIEM

(ćwiczenie medytacyjne)

Usiądź   wygodnie,   zrelaksuj   się   i   wycisz.   Przenieś   się   w   myślach   do   jakiegoś   sekretnego, 

należącego   tylko   do   ciebie,   miejsca,   na   przykład   do   jaskini,   gdzie   staniesz   twarzą   w   twarz   z 
zakapturzoną postacią Pana Stracha. Zbliż się do niego i spójrz mu w oczy. Rozpoznaj w nim cząstkę 
siebie. Poczuj łączącą cię z nim więź.  Okaż mu miłość, obejmij go i wchłoń obdarzając własnym 
światłem.

Pan,   czy   też   Pani,   Strach   odwołują   się   do   poziomu   archetypów   i   oddziałują   na   sferę 

nieświadomości nie za pomocą słów, lecz uczuć, myśli i wzorców zachowań. Ćwiczenie to nadaje 
twemu lękowi kształt i obdarza go głosem, dzięki czemu może on rozpocząć proces swego uleczania 
na poziomie fundamentalnym.

TERAPIA WSTRZĄSOWA

(ćwiczenie)

Jedną z wielu technik, które mogą ci pomóc w przerwaniu ciągu destrukcyjnych i w jakiś sposób 

szkodzących   ci   zachowań,   jest   terapia   wstrząsowa.   W   momencie,   gdy   zaczynasz   poddawać   się 
lękowi reagując nie tak, jakbyś chciał (np. drwiąc z kogoś), przerwij swą reakcję i weź głęboki wdech. 
Następnie poszukaj jakiegoś ustronnego i niekrępującego miejsca; możesz,  na przykład, pójść do 
łazienki.

Kiedy jesteś sam, zacznij robić coś, co jest dla ciebie absolutnie nietypowe i nie przystaje do twojej 

rzeczywistości. Możesz, na przykład, zdjąć buty i skarpety, po czym wkładać stopy, raz jedną, raz 
drugą, do umywalki pod strumień zimnej wody. Wymyśl sobie takie czynności terapii szokowej, które 
najbardziej pasują do twej osobowości.

*     *     * 

Powyższe   ćwiczenie   sprawi,   że   twa   podświadomość  (która   zazwyczaj   automatycznie   odtwarza 

ustalone wzorce) zatrzyma program odtwarzanie i spyta zdziwiona: “Chwileczkę! Co tu właściwie jest 
grane?".   Przykuwając   jej   uwagę   swym   niecodziennym   zachowaniem   masz   okazję   się   z   nią 
porozumieć. Moment, w którym moczysz stopy w zimnej wodzie, a podświadomość zastanawia się: 
“Co u licha się tu wyprawia", stwarza możliwość rozpoczęcia przestrajania. Automatycznie odtwarzany 
program   może   zostać   zastąpiony   nowym,   konstruktywnym   zachowaniem,   które   wspiera,   zamiast 
sprawiać ból tobie lub innym ludziom,

Kiedy   tak  stoisz  w   tej   łazience   z   jedną   nogą   w   umywalce,   powtarzaj   sobie:   “Nie   będę   więcej 

wyładowywać swych lęków na innych. Biorę za nie 100-procentową odpowiedzialność". Odmawiaj tę 
formułę wielokrotnie, poważnie i z przekonaniem.

Z początku takie przestrajanie może być konieczne dość często. Im częściej będziesz odpowiednio 

interweniował, tym szybciej zauważysz zmiany w swym zachowaniu. Twoja podświadomość zostanie 
całkowicie   przeprogramowana.   Większość   szkodliwych   lub   patologicznych   zachowań   w 
społeczeństwie powodowanych jest poczuciem zagrożenia, strachem dotyczącym przeróżnych sfer i 
kwestii – lista ludzkich lęków jest praktycznie nieskończona.

Kiedy   nauczysz   się   przetwarzać   swój   strach   i   przekształcać   go,   potencjał   twego   stawania   się 

będzie naprawdę nieograniczony!

Emocjonalnych   wzorców   z   trzeciej   gęstości   nie   można   przenieść   w   niezmienionej   formie   do 

rzeczywistości 4G. (To tak, jakbyś próbował biec przez hali lotniska objuczony ciężkimi bagażami.) 
Jeśli więc odczuwasz jakieś napięcia lub tarcia wynikające z przechodzenia do czwartej gęstości, 
dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że próbujesz wnieść do niej coś, co może istnieć tylko w 3G – 
pewien aspekt rozdzielenia. Strach i osądy stanowią

emocjonalne wzorce reprezentujące energię podziału, która zaprzecza jakiejś cząstce ciebie.
To, czego najbardziej się boisz, paradoksalnie jest również tym, czego najbardziej pragniesz!

background image

Wszystkie twe lęki muszą w końcu zostać zintegrowane i uleczone. Załóżmy, że cierpisz na manię 

prześladowczą   i   to   czego   najbardziej   pragniesz   jest   jednocześnie   tym,   czego   najbardziej   się 
obawiasz. Załóżmy, że twe największe pragnienie to prawdziwa wolność i całkowita odpowiedzialność 
za swoje życie i że twoja paranoja usiłuje ci to przekazać, uświadomić. Ty jednak wciąż tworzysz 
wokół siebie aurę zagrożenia; wydaje ci się, że coś gdzieś na ciebie czyha. Mania prześladowcza nie 
pozwala ci wziąć za siebie odpowiedzialności; sprawia, że prawo do stanowienia o tobie przekazujesz 
jakiemuś czynnikowi zewnętrznemu.

Strach będzie ci towarzyszyć stale, dopóki nie przebijesz się przez niego i nie zmierzysz z tym, co 

naprawdę   cię   przeraża   i   czym   naprawdę   chciałbyś   się   stać.   Analiza   prześladującego   cię   lęku 
udowodniłaby   ci,   że   stanowi   on   przeciwieństwo   tego,   do   czego   naprawdę   dążysz   –   pełnej 
niezależności. Lęk zawsze jest drogowskazem pomagającym znaleźć drogę do celu.

Postaraj  się  zaufać  swemu   sercu;   naucz  się   w  pełni  wyrażać   to,   kim   jesteś,   kierując  się  jego 

głosem.   Gdyby   wszyscy   mieszkańcy   Ziemi   wyrażali   siebie   w   ten   sposób,   wasza   planeta   byłaby 
zupełnie  inna,  ponieważ  ludzie   szanowaliby  swą   prawdziwą   jaźń,  a  to  z  kolei  zmuszałoby  ich  do 
respektowania prawdziwej jaźni swych bliźnich.

Jeśli to, w jaki sposób wyobrażasz siebie, nie płynie z głębi serca, to w pewnym sensie żyjesz w 

zakłamaniu. Na swą prawdziwą twarz zakładasz maskę i to ją pokazujesz innym ludziom, zresztą 
również zamaskowanym. Wasze prawdziwe jaźnie w ogóle nie mają ze sobą styczności. Ukrywanie 
swych   twarzy   budzi   w   was   złudne   przeświadczenie,   iż   jesteście   od   siebie   całkowicie   rozdzieleni. 
Prawdziwa   ludzka   jaźń   jest   z   natury   dobra,   kochająca   i   niezdolna   do   umyślnego   krzywdzenia 
kogokolwiek.   Jedynie   maska   (wytwór   ego)   może   dać   się   zwieść   lękom   i   uciekać   się   do   różnych 
manipulacji   siejąc   wokół   zamęt.   Kiedy   dowodzenie   w   społeczeństwie   przejmują   maski,   powstaje 
chaos, który prowadzi do społecznego rozbicia.

Ludzie często snują fantazje na temat tego, o czym marzą. Mogą one dotyczyć sfery erotycznej, 

romantycznej miłości lub życiowego sukcesu. Istnieje też odwrotna strona takiego fantazjowania; są 
nią fantazje negatywne, związane z sytuacjami budzącymi lek, z których jednak również wyciągnąć 
można wiele pożytku.
Uwalnianie lęku przez fantazjowanie negatywne 

Dzięki   fantazjom   negatywnym   możecie   w   całkiem   niegroźny   sposób   przetwarzać   energię 

trawiącego   was   wewnętrznego   konfliktu   bądź  lęku.   Natomiast   pozytywne   fantazje   pozwalają   wam 
zobrazować swe pragnienia, potrzeby i nadzieje. Oba te aspekty fantazjowania pełnią ważną rolę w 
zachowaniu równowagi.

Załóżmy,   że   boisz   się,   iż   opuści   cię   towarzysz   (towarzyszka)   życia.   Strach   zaczyna   tworzyć 

scenariusze stanowiące nieświadome fantazje negatywne. Ty przenosisz je na scenę swych myśli i 
emocji, a następnie reagujesz tak, jakby już zostały odegrane w fizycznej rzeczywistości. Tego typu 
fantazje są zmorą wielu ludzi. Niektórym wydaje się wręcz, że już nigdy nie wyrwą się ze swej błędnej 
spirali czarnych myśli.

Tymczasem istnieje pewna bardzo prosta metoda pozwalająca uporać się ze swymi obawami. Na 

pierwszy rzut oka wydaje się ona nielogiczna i niebezpieczna, a jednak skutecznie pomaga wyrwać 
się z błędnego koła destrukcyjnych emocji. Metoda ta to świadome fantazjowanie negatywne.

Pamiętaj,  że   ciągłe   zamartwianie   się  dostarcza   energii  tej  ewentualności,   którą  się  niepokoisz. 

Kiedy zaczynasz odczuwać lęk, za jego pojawienie się winisz siebie i starasz się go w sobie zdusić. 
Unikasz bezpośredniej konfrontacji, dlatego kryjąca się za nim energia pozostaje po prostu stłumiona. 
Jedynym   sposobem   na   uwolnienie   tej   energii,   przerwanie   ciągu   negatywnych   myśli   i   obaw   oraz 
powrót do stanu równowagi jest stawienie czoła swym tak zwanym demonom.

Ludzie   zazwyczaj   oddają   się   fantazjom   negatywnym   podczas   marzeń   sennych,   kiedy   ich 

świadome umysły nie mogą ich kontrolować. Jeśli komuś śnią się ciągle jakieś akty przemocy albo 
rozwód, być może jego obawy w końcu rzeczywiście się spełnią, z reguły jednak takie sny stanowią 
naturalny   proces   fantazjowania   negatywnego,   który   pozwala   zmierzyć   się   ze   swym   problemem   i 
uwolnić związaną z nim energię. Jeśli unikasz konfrontacji ze swymi lękami na jawie, możesz być 
pewien, że coraz częściej będą cię one nawiedzać we śnie, ponieważ ich energia musi być w jakiś 
sposób   wyładowana.   Nocne   fantazjowanie   wymyka   się   spod   kontroli   ego,   lecz   świadome 
wykorzystanie podobnego procesu na jawie uwalnia tłumione emocje w sposób bardziej bezpośredni.

Ludzie   lękają   się   fantazji   negatywnych;   obawiają   się,   że   wyobrażając   sobie   różne   negatywne 

doświadczenia   jednocześnie   powołują   je   do   życia.   Nie   na   tym   jednak   polega   proces   tworzenia 

background image

rzeczywistości. Stwarzasz jedynie te okoliczności, którym przekazujesz największą ilość energii. To 
raczej   tłumienie   lęku,   któremu   poświęcasz   tyle   energii,   będzie   przywoływać   to,   czego   się   boisz. 
Natomiast   dając   upust   tłumionej   energii   za   pomocą   techniki   fantazji   negatywnych,   zapobiegasz 
realizowaniu przez nią przerażającego cię scenariusza.

Wyobraź sobie, że dzwoni do ciebie urzędnik z banku, który udzielił ci kredytu hipotecznego, i 

oznajmia, że jesteś mu winien pokaźną sumę pieniędzy. Chociaż wiesz, że musiała zajść pomyłka, 
odłożywszy słuchawkę, zaczynasz gorączkowo rozmyślać, jak mógłbyś wyjaśnić tę sytuację. Twoje 
emocje rosną, podczas gdy układasz w głowie dokładny plan sprostowania pomyłki. W tym momencie 
przejmują   nad   tobą   kontrolę   fantazje   negatywne.   Zaczynasz   się   martwić,   że   zabiorą   ci   dom   i 
wyobrażasz   sobie   cały   szereg   równie   przesadzonych   sytuacji.   Nie   starasz   się   kierować   swymi 
fantazjami obracając je na własną korzyść. Pozwalasz, by to one zawładnęły tobą.

Każdego wieczora znajdź trochę czasu na zastanowienie się, jakich w ciągu dnia doświadczyłeś 

lęków i zastosuj technikę fantazjowania negatywnego, która pomogłaby ci się od nich uwolnić. Jeśli w 
ten sposób popracujesz trochę nad sobą, zmniejszysz ilość nieświadomych fantazji negatywnych i 
obaw nękających cię na jawie.

Pamiętaj,   że   fantazjowanie   negatywne   nie   ściągnie   na   ciebie   negatywnych   doświadczeń,   ale 

uwolni   cię   z   kleszczy   lęku.   Przestaniesz   reagować   na   różne   sytuacje   życiowe   z   pozycji   z   góry 
skazanej na przegraną, na której sam siebie postawiłeś. Będziesz mógł właściwie  odpowiadać na 
wyzwania, a właśnie na tym polega odpowiedzialność.

Kiedy poczujesz się naprawdę niezależny i przestaniesz uważać się za czyjąś ofiarę, wszystkie 

odczuwane   przez   ciebie   emocje   będą   twoje   i   tylko   twoje.   Nikt   nie   będzie   miał   wpływu   na   to,   co 
czujesz. Ludzie wyuczyli się zachowań polegających na obwinianiu innych i stawianiu siebie w roli 
ofiary, mających chronić ich przed rzekomym atakiem. Kiedy zaczniecie wchodzić w takie relacje, w 
których   nie   będziecie   się   wciąż   doszukiwać   uraz   i   intryg,   i   całkowicie   poświęcicie   się   własnemu 
rozwojowi, wasze życie na Ziemi ulegnie przemianie. Zaczniecie dostrzegać w sobie nawzajem istoty, 
jakimi naprawdę jesteście i przekonacie się, że nie macie się czego bać.
Budowanie prawdziwej intymności 

Być może czytając powyższe stwierdzenia pomyślałeś sobie, że jeśli każdy byłby przez cały czas 

szczery i mówił tylko prawdę, porozpadałyby się wszystkie związki. Tymczasem prawda płynąca z 
głębi serca nie prowadzi do załamania relacji międzyludzkich. Dotąd w stosunku do innych używaliście 
“prawdy" jako pewnego rodzaju broni, narzędzia zemsty lub sposobu dowiedzenia swoich racji. Taki 
rodzaj prawdy to tylko poza. Istnieje możliwość zastąpienia starych, nieharmonijnych relacji nowymi, 
zbudowanymi na trwałym fundamencie prawdziwej, serdecznej szczerości.

Oznacza   to,   że   ludzie   muszą   dojrzeć   do   tego,   by  nawiązywać   między   sobą   zdrowe   i   w   pełni 

odpowiedzialne   kontakty.   Wszystko   zależy   wyłącznie   od   was.   Chcecie   do   końca   życia   tkwić   w 
związkach podtrzymywanych jedynie przez różnego rodzaju pozy? To fakt, są one dość bezpieczne, 
więc   taka   perspektywa   może   wydawać   się   całkiem   kusząca.   Z   drugiej   jednak   strony   –   bardzo 
ograniczają.   Może  warto   by  więc  wybrać  relacje  opierające   się  na  trwałych   podstawach   prawdy  i 
zaufania?

Nie   oczekuj,   że   będzie   ci   się   dobrze   żyło   w   czwartej   gęstości,   jeśli   przejawiasz   jakiekolwiek 

problemy z nawiązywaniem czy podtrzymywaniem intymnych związków. Oddzielenie, tajemniczość, 
obcość – to cechy właściwe trzeciej gęstości. Możesz czasowo korzystać z tej strefy bezpieczeństwa, 
jaką wydaje ci się 3G, ale jeśli nie chcesz hamować swej ewolucji, musisz w końcu pozwolić sobie na 
prawdziwą bliskość z innymi, bowiem podstawową cechą czwartej gęstości jest integracja.

Wasze   społeczeństwo   kiedyś   do   tego   dojrzeje   i   zaakceptuje   intymność   wolną   od   wszelkich 

tajemnic i sekretów. A skoro nie będzie tajemnic, nie będzie również kłamstw. Pozbawieni kłamstw 
staniecie się całkowicie odsłonięci, narażeni na możliwość zranienia.

Bardzo ważne jest, abyście uzmysłowili sobie, jakie cechy należą do zestawu trzeciej gęstości, a 

jakie   do   czwartej.   Jeśli   w   dowolnej   sferze   swego   życia   decydujesz   się   na   coś,   co   wiąże   się   z 
rozbiciem, tajnością i manipulacjami, to znaczy, że wybrałeś zestaw 3G. Nie ma w tym nic złego, 
musisz jednak zdawać sobie sprawę z konsekwencji swego wyboru.

W związku dwojga ludzi może się zdarzyć tak, że jeden z partnerów pragnie iść naprzód, podczas 

gdy drugi boi się i nie dąży do rozwoju. Kiedy pierwszy zaczyna głosić podpowiadaną mu przez serce 
prawdę, drugi może odczuwać przykrość i przygnębienie. Jeśli znajdujesz się w takiej sytuacji, musisz 
zapytać sam siebie, co jest ważniejsze:  twój związek (być może oparty na kłamstwie), czy pełne, 

background image

płynące z serca wyrażanie swej prawdziwej jaźni. Dla niektórych ważniejszy okazuje się związek, 
choćby taki, którego podstawą  jest kłamstwo.  Jeśli ty również zdecydujesz się podtrzymywać taki 
związek, pamiętaj, że dokonałeś świadomego wyboru i musisz się liczyć z jego konsekwencjami. Czy 
jesteś gotów je zaakceptować? Weź pod uwagę fakt, że wybór ograniczający twą rzeczywistość okaże 
się nieodpowiedni, jeśli zechcesz pójść ścieżką osobistego rozwoju. Możesz wyrzec się świadomości 
swego wyboru i przyjąć postawę nieświadomą, aby w ten sposób uniknąć konieczności życiowych 
zmian, ale zapłacisz za to wysoką cenę. Zanim więc podejmiesz decyzję, dobrze się zastanów.

Inny aspekt szczerości w ludzkich relacjach dotyczy kwestii “wspierania" partnera, czyli sytuacji, w 

której ukrywasz przed nim prawdę, która mogłaby przyczynić się do ogromnego skoku w jego rozwoju, 
ponieważ chcesz zaoszczędzić mu bólu. Jedyną osobą, której w ten sposób oszczędzasz bólu, jesteś 
ty sam! Wydaje ci się, że lepiej jest zachować milczenie, gdyż dzięki temu unikasz ryzyka odrzucenia i 
związanych   z   nim   przykrości.   Takim   zachowaniem   działasz   jednak   przeciwko   sobie,   pozbawiając 
ukochaną osobę możliwości duchowego rozwoju.

Niech za przykład posłuży nam taka nieco zabawna sytuacja: na ulicy widzisz kobietę, która przed 

chwilą wyszła z toalety całkowicie nieświadoma tego, że ma podwiniętą z tyłu spódnicę. Sądzisz, że 
wypada zwrócić jej uwagę? Niektórzy ludzie pewnie by się nie zawahali, ale większość na pewno 
odczuwałoby   pewne   opory.   Jeśli   powiesz   jej   o   zadartej   spódnicy,   prawdopodobnie   będzie 
zawstydzona. Nie chcesz, aby poczuła zmieszanie, ponieważ to ty byłbyś jego sprawcą. Pozwalasz 
więc, aby poszła dalej o niczym nie wiedząc. Rozum i emocje działają w bardzo ciekawy sposób! 
Przekonujesz siebie, że oszczędziłeś tej kobiecie wstydu, ale tak naprawdę starasz się ochronić siebie 
przed własnymi emocjami.

Nie   musi   wcale   tak   być.   Środowisko   trzeciej   gęstości   może   akceptować   brak   szczerości,   w 

czwartej gęstości to całkowicie  niemożliwe.  W 4G nie ma miejsca na przemilczenia i sekrety. Nie 
przystają one do tej rzeczywistości i nie da się ich tam przenieść.

Dokonując   jakichkolwiek   wyborów   i   decydując   o   drodze   swego   rozwoju,   pamiętaj   o   zasadzie 

transakcji wiązanej. Nie ma wyborów lepszych ani gorszych. Powinieneś jednak uświadomić sobie, z 
czym wiąże się dana decyzja i wziąć za wszystko pełną odpowiedzialność.

W   miarę   twego   przechodzenia   w   czwartą   gęstość,   zwiększać   się   będą   twoje   zdolności 

telepatyczne. Jeśli pozwolisz sobie na otwarcie i podejmiesz ryzyko  zranienia, przekonasz się, że 
właściwie   nie   masz   nic   do   ukrycia,   ponieważ   wszyscy   ludzie   stanowią   część   tej   samej   całości. 
Stwierdzisz   też,   że   nie   ma   potrzeby   sondowania   innych.   Ta   powszechna   intymność   pozwoli   na 
całkowite wzajemne zaufanie.

Jednym z najważniejszych  zadań, jakie stoją przed ludzkością na drodze prowadzącej do tych 

zmian, jest nawiązanie kontaktu ze swymi emocjami. Nauczyliście się bardzo zręcznie je ukrywać.

Ludzie   obawiają   się,   że   jeśli   pozwolą   sobie   na   emocje,   na   zawsze   pogrążą   się   w   chaosie. 

Wszechogarniające i chaotyczne są jednak tylko te emocje, które zostały stłumione. Jeśli nosisz w 
sobie głęboko skrywane uczucia, nie możesz odczuwać nic nowego, teraźniejszego. Chaotyczne są 
emocje nagromadzone za zaporą, gotujące się do tego, by ją przerwać i ujawnić się z pewną mocą. 
Kiedy nauczysz się uwalniać tłumione od dawna uczucia i otwierać się na to, co czujesz w danej 
chwili, fale emocji zaczną przepływać przez ciebie w całkiem inny sposób. Ich wyrażanie nie będzie 
przykre ani bolesne, lecz naturalne i płynne.
Integracja obu biegunów 

Rozpoczęliście   proces   jednoczenia   świadomości,   nieświadomości   i   podświadomości   w   jeden 

żyjący, oddychający, holistyczny byt połączony ze wszystkimi poziomami egzystencji. Pamiętajcie, że 
integracja oznacza skupianie wszystkich części składowych w jedną całość – zawierającą w sobie 
zarówno yin i yang – w celu osiągnięcia prawdziwej boskości.

Wyrażając światło i miłość, a wypierając się swej “ciemnej strony", prezentujesz jednowymiarowy, 

niepełny   obraz   siebie.   Dopóki   istnieje   negatywny   aspekt   natury   ludzkiej,   musicie   się   do   niego 
przyznawać i integrować go, zamiast odrzucać i ignorować.

Przypomnij sobie przytaczany wcześniej przykład baterii z jej dwoma biegunami. Aby wzbudzić 

przepływ energii, każdy człowiek, podobnie jak bateria, musi posiadać oba ładunki; dodatni i ujemny. 
Osiągnięcie równowagi i harmonii jest możliwe tylko wtedy, kiedy jednocześnie działają połączone ze 
sobą przeciwne bieguny. Ludziom określenia “pozytywny" (dodatni) i “negatywny" (ujemny) kojarzą się 
z pewnymi, ogólnie przyjętymi znaczeniami. Używacie ich do definiowania dobra i zła, choć opisują 
one nie tyle istotę samego wszechświata, co sposób jego postrzegania przez człowieka.

background image

Osądzanie nie jest zjawiskiem powszechnym we wszechświecie. Dobro i zło to kategorie, które nie 

istnieją poza tym, co sam tworzysz i co postrzegasz przez pryzmat własnych doświadczeń. Energia 
kosmiczna  prowadzi cię przez życie  i  zapewnia  możliwość  zdobywania  wiedzy.  To, czy  zechcesz 
podjąć naukę, czy nie, zależy od ciebie.

Emocje to energia wprawiona w ruch. Stłumione emocje to energia, którą pozbawiono możliwości 

ujścia na zewnątrz. Z biegunowej natury wszechświata wynika, że warunkiem osiągnięcia i rozwoju 
jest swobodny przepływ emocji w bezpiecznym, pozbawionym osądów środowisku. Dzięki temu ludzie 
uczą   się   odpowiednio   siebie   cenić,   odzyskując   przez   to   siłę   zarówno   jako   istoty   duchowe   jak   i 
materialne. Nagromadzone emocje, które nie zostały w zdrowy sposób wyrażone, wysysają z ciebie 
twą   własną   moc  samostanowienia   i  sprawiają,   że   w   końcu   inni  ludzie   zaczynają   ci   się   wydawać 
głównym jej źródłem.
Odzyskiwanie samowładności 

Wielu z was słyszało już nie raz hasło: “Bądź panem samego siebie". Co to właściwie znaczy? Aby 

dokładnie to zrozumieć, odwołajmy się do analogii zawartej w następującym przykładzie.

Mary i Joe są małżeństwem mieszkającym w dzielnicy, gdzie często zdarzają się włamania. Mary 

czuje  się  zagrożona  i  postanawia  działać.  Pewnego  dnia  kupuje  śliczny,  ozdabiany  perłami,  mały 
pistolet i jak najszybciej chce się nauczyć nim posługiwać. Po powrocie do domu mówi do męża: 
“Zobacz, co sobie kupiłam! Nauczę się strzelać i poczuję się bezpieczniej". W tym momencie osobista 
władza Mary znajduje się w jej rękach, ponieważ mimo odczuwanego przed bronią (“władzą") lęku, 
jest ona zdecydowana nauczyć się rozsądnie jej używać i przejąć pełną odpowiedzialność za siebie.

Jednak   Joe   niespodziewanie   wyraża   dezaprobatę:   “Jesteś   pewna,   że   wiesz,   jak   się   z   tym 

obchodzić?  Kiedy  ostatnim   razem  próbowałaś  strzelać,   nie   mogłaś  trafić  nawet  w  ścianę  stodoły. 
Wydaje mi się, że nie powinnaś mieć broni". Joe obawia się utraty lub umniejszenia własnej siły, 
dlatego   stara   się   ponownie   wzbudzić   w   Mary   jej   dawne   poczucie   bezsilności.   Woli   żonę 
ubezwłasnowolnioną, przy której czuje pełnię władzy, niż żonę zamierzającą swą władzę sprawować 
samodzielnie.

Mary,   zniechęcona   brakiem   entuzjazmu   ze   strony   męża,   powraca   do   starych,   pełnych   lęku 

wzorców i zaczyna się wahać: “Może rzeczywiście popełniłam błąd. Nie potrafię nauczyć się strzelać. 
Mogłabym przypadkowo postrzelić Joe". Zaczyna wątpić we własne możliwości i zastanawiać się, jak 
wybrnąć z tej sytuacji. Zwraca się do męża: “A może ty weźmiesz ten pistolet? Schowamy go w 
szufladzie,   a   jak   ktoś   się   tu   włamie,   ty   go   użyjesz   zamiast   mnie".   Zamiast   więc   odpowiedzialnie 
korzystać   z   własnej   mocy   decydowania   o   sobie,   Mary   przekazuje   ją   drugiej   osobie,   aby   to   ona 
obroniła ją w sytuacji zagrożenia.

Dni mijają, a Mary codziennie otwiera szufladę, by upewnić się, że broń leży na swoim miejscu. 

Przekonuje samą siebie, że skoro wie, gdzie leży jej “moc", nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo, 
nawet jeśli to nie ona ponosi za to odpowiedzialność. Pewnego dnia pistolet znika. Mary zaczyna się 
martwić: “Nie ma go! Joe musiał go przede mną ukryć! Jeśli będę go kiedyś potrzebować, nie znajdę 
go! A może Joe chce mnie zabić, gdy będę spała?!".

Z historii tej wypływa morał: kiedy dajesz się ubezwłasnowolnić zrzekając się odpowiedzialności za 

siebie, przestajesz mieć wpływ na proces tworzenia swego życia. Mary, manipulowana przez swego 
męża, przestaje ufać własnej mocy i przekazuje mu ją (dzięki czemu Joe czuje się silniejszy). W końcu 
Mary nie wie nawet, gdzie ta moc się podziała. Traci ją z oczu, a jednocześnie obawia się konfrontacji 
z Joe. Zwrócenie się do niego z prośbą o zwrot jej władzy samostanowienia jest dla niej poniżające i 
budzi lęk, więc Mary całe dnie i noce zastanawia się, gdzie może się ta władza znajdować, nie zdając 
sobie sprawy z tego, że to nie zniknięcie pistoletu spędza jej sen z powiek, lecz własne poczucie 
bezsilności.

Nie bez powodu przytoczony przykład dotyczy broni. W waszym społeczeństwie powszechne są 

problemy związane z demonstrowaniem siły, a szczególnie z posiadaniem broni. Chociaż zadaniem 
tej historii z pistoletem miało być ukazanie dynamiki osobowości, zauważcie, że broń pełni w waszej 
kulturze rolę silnie ugruntowanego symbolu. Jest ona otoczona aurą lęku, dzięki czemu może służyć 
jako nośnik ważnego przesłania.

Od dziewczynek często wymaga się, by oddawały “broń" swoim tatusiom. Później, już jako dorosłe 

kobiety, z przyzwyczajenia przekazują one swą władzę w ręce braci i mężów. Mężczyzn natomiast 
utrwala   się   w   przekonaniu,   iż   broń   może   być   bezpieczna   jedynie   w   ich   posiadaniu.   Te 
nieuświadamiane  przesądy przekazywane  są  z pokolenia  na  pokolenie.  Celem  feministek  nie  jest 
przejęcie władzy nad mężczyznami, lecz odebranie własnej “broni", z której kobiety rezygnowały przez 

background image

wiele   stuleci   męskiej   dominacji.   Kobiety   chcą   po   prostu   stać   się   pełnoprawnymi   dysponentami 
należnej im władzy.

ODZYSKIWANIE WŁADZY SAMOSTANOWIENIA

(ćwiczenie)

Przypomnij   sobie   wszystkich   ludzi,   którzy   mieli   wpływ   na   twoje   życie.   Wypisz   nazwiska   osób, 

którym  oddałeś władzę.   Kim  są  ludzie,  którym   powierzyłeś  własne  bezpieczeństwo?  Mogą  to być 
dawni   partnerzy   lub   partnerki,   rodzice,   nauczyciele,   przedstawiciele   rządu   lub   kościoła.   Kiedy   ich 
zidentyfikujesz,   zastanów   się,   co   było   główną   przyczyną   twego   ubezwłasnowolnienia.   Zapisz 
dokładnie i szczerze wszystko, co jesteś w stanie na ten temat sobie przypomnieć.

*     *     * 

Wielu ludzi daje się “rozbroić" różnego rodzaju instytucjom: rządowi, kościołowi, szkole. W zamian 

zyskują ochronę przed swymi lękami i uczuciem nieporadności. Rezygnując w ten sposób z władzy, 
nigdy nie nauczysz się brać za siebie odpowiedzialności. Możliwe, że powyższe ćwiczenie wywołało w 
tobie uczucie  zwątpienia we  własne  możliwości.  Jeśli tak, to wspaniale! Stanowi  to pierwszy  krok 
prowadzący   do   uwierzenia   w   siebie,   pełnej   suwerenności   i   emocjonalnej   siły.   Żeby   to   wszystko 
osiągnąć,   musisz   bowiem   powrócić   do   dawnych   wątpliwości,   które   sprawiły,   że   zrezygnowałeś   z 
osobistej władzy.

Kiedy już wiesz, kto przejął twoją moc (metaforyczną) i gdzie ją ulokował, możesz podjąć dowolne 

kroki niezbędne do jej odzyskania. Możesz na przykład odmienić lub zerwać nieudany związek, albo 
porzucić   pracę   dla   bezwzględnego   szefa   i   rozpocząć   działalność   na   własny   rachunek.   Nie   ma 
znaczenia, jakie działanie uznasz za najważniejsze. Twym głównym celem jest przejęcie inicjatywy, 
abyś znowu sam mógł o sobie decydować.

Hasło “Bądź panem samego siebie" oznacza, że musisz stanąć oko w oko ze  swymi lękami i 

ujarzmić je. Kiedy już nimi zawładniesz, znów poczujesz się panem siebie i swego przeznaczenia.

Powróćmy do przykładowej historii z pistoletem. Kiedy Mary zaczyna zdawać sobie sprawę ze swej 

skłonności do wyrzekania się swej władzy nad sobą, gotowa jest się w końcu o swe prawa upomnieć. 
Pewnego dnia zwraca się do męża: “Pamiętasz ten pistolet, który ci dałam kilka lat temu? Masz go 
jeszcze?". “Tak – odpowiada Joe – jasne, że go mam. Przez cały ten czas przechowywałem go dla 
ciebie. Czekałem, aż nauczysz się w końcu nim posługiwać". Mary zaczyna przypominać sobie, komu 
oddała swą władzę i dlaczego. “Więc gdzie on jest?" – pyta. “Schowałem go w górnej szufladzie, pod 
skarpetami" – słyszy w odpowiedzi i nareszcie wie, gdzie go może znaleźć.

Teraz do niej należy przejęcie inicjatywy. Kiedy tylko zdecyduje, co zrobić z pistoletem, może wyjąć 

go   z  szuflady.   Bardzo   możliwe,  że   postanowi   się  go   pozbyć.  Będzie   to   całkiem   słuszna  decyzja, 
szczególnie jeśli Mary jasno określi kierujące nią pobudki. (Jeśli podejmie tę decyzję powodowana 
strachem,   znów   znajdzie   się   w   punkcie   wyjścia.)   W   naszym   przykładzie   wybiera   ona   jednak 
rozwiązanie, które przepełni ją większą siłą.

Mary zaczyna dostrzegać w pistolecie symbol swej władzy. Pełna zapału zapisuje się na lekcje 

strzelania i wkrótce staje się wyborowym strzelcem. Jest teraz tak pewna swych możliwości sprostania 
nowemu   wyzwaniu,   że   pistolet   przestaje   jej   być   potrzebny.   W   pewnym   sensie   Mary   traci 
zainteresowanie bronią, ponieważ doskonale potrafi się nią posługiwać; nowa umiejętność stała się 
częścią jej samej. Zmierzyła się z tym, czego się bała, a ponieważ teraz, odzyskawszy władzę, czuje 
się bezpieczna, nie potrzebuje już pistoletu. Już się nie boi. Jeśli postanowi pozbyć się broni, zrobi to 
nie ze strachu, lecz z poczucia pewności siebie.

Z historii tej wyłania się pewna bardzo prosta prawda. Jesteście w trakcie jednej z najważniejszych 

lekcji w swym życiu. Podczas duchowych poszukiwań na drodze do 4G musicie przejść następujące 
etapy:

 

Określenie,

 

komu

 

przekazaliście

 

swą

 

władzę.

 

Określenie,

 

dlaczego

 

się

 

jej

 

zrzekliście.

 

Upomnienie

 

się

 

o

 

nią.

– Nauka posługiwania się nią bez lęku.

Różnego  rodzaju  warsztaty umacniające  poczucie  osobistej  władzy,  w których  niektórzy  z was 

decydują się uczestniczyć, nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, jeśli najpierw nie odkryjecie, gdzie 
wasza  władza  się znajduje, jak ją odzyskać i co to naprawdę dla was oznacza.  A bardzo  często 
oznacza to ogromne życiowe zmiany. Zanim więc zapiszesz się na kolejną serię zajęć, raz jeszcze 

background image

prześledź   swe   dotychczasowe   kroki.   Odszukaj   miejsce,   w   którym   złożyłeś   swą   moc.   Powróć   do 
uczucia   zwątpienia   w   swe   siły   i   związanego   z   nim   lęku.   Naucz   się   posługiwać   tym   niezwykle 
użytecznym narzędziem, nawet jeśli się go boisz, a wkrótce nabierzesz wprawy. Strach i poczucie 
zagrożenia ustąpią miejsca zaufaniu we własne siły.

Jeśli   uda   ci   się   zwalczyć   strach   przed   własną   mocą   samostanowienia,   przestaniesz   być 

niewolnikiem   emocji.   Twoje   ego   nie   będzie   już   musiało   tworzyć   rozbudowanych   scenariuszy,   by 
chronić cię przed lękiem, ani marnować olbrzymich ilości energii na ciągłe odbudowywanie systemów 
obronnych.   Zaoszczędzona   w   ten   sposób   energia   może   zostać   wykorzystana   na   rekonstrukcję 
poczucia władzy.

Do   ciebie   należy   pierwszy   krok   ku   konfrontacji   ze   swymi   lękami,   zarówno   zewnętrznymi   jak   i 

wewnętrznymi. Kluczem do niej jest wzięcie na siebie odpowiedzialności za swe życie i za to, kim 
jesteś.   Traktowanie   swego   osobistego   rozwoju   jako   celu   nadrzędnego   nie   jest   wcale   przejawem 
egoizmu. Pamiętaj, że świat zmieni się dopiero wtedy, kiedy ty się zmienisz!

Służ pomocą swym bliskim. Bądź gotów wspólnie z nimi płakać, śmiać się i uzdrawiać. Wychodź 

im   naprzeciw,   tak   jak   od   innych   oczekujesz,   aby   wyciągali   pomocną   dłoń   ku   tobie.   Kiedy   twym 
największym priorytetem stanie się własne uzdrowienie, będziesz jednocześnie uzdrawiał całą Ziemię.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

7. UZDRAWIANIE PRZEZ INTEGRACJĘ

Uzdrawianie   fizyczne,   emocjonalne   i   duchowe   są   ze   sobą   ściśle   powiązane   i   nie   stanowią 

oddzielnych   procesów.   Na   kwestie   uzdrawiania   należy   spojrzeć   z   perspektywy   całościowego 
hologramu. Ponieważ jesteś bytem holistycznym, każdy z aspektów twej istoty ma wpływ na jej całość.

Współzależność   między   twą   sferą   umysłową   a   emocjonalną   najłatwiej   będzie   wyjaśnić   przy 

pomocy przykładowej historii, ukazującej dynamikę ludzkiej psychiki. Przyjmijmy, że jej bohaterka ma 
na imię Susan.

Uzdrawianie mentalne i emocjonalne
Susan   panicznie   boi   się   jazdy   samochodem.   Za   każdym   razem,   gdy   wsiada   do   samochodu, 

ogarnia ją przerażenie. Zwraca się więc do hipnoterapeuty z prośbą o pomoc w przypomnieniu sobie 
pewnych szczegółów ze swych wcześniejszych inkarnacji. Odkrywszy, że podczas jednej z nich, na 
początku XIX w., zginęła w wypadku, jaki miał miejsce podczas jazdy powozem, zaczyna rozumieć 
związek między tamtą śmiercią a obecnym lękiem przed samochodami.

Czas mija, lecz Susan nie przestaje się bać, bowiem nie przeniosła zrozumienia swego strachu ze 

sfery intelektualnej na emocjonalną. Wydawało jej się, że znalazła odpowiedź, i wciąż zastanawia się, 
dlaczego nie doznała uleczenia.

Po   pewnym   czasie   Susan   zaczynają   dokuczać   wrzody   żołądka.   Każda   myśl   o   jeździe 

samochodem wywołuje u niej silne napady bólu. Ponieważ rozumowe poznanie problemu wciąż nie 
zostało przeniesione do sfery emocji, gdzie mogłoby mieć miejsce uleczenie, część jej osobowości 
nadal stara się chronić ją przed jej strachem. Jednak ciało musi w końcu uwolnić nagromadzoną 
energię   lęku.   Może   to   zrobić   na   wiele   różnych   sposobów.   Należą   do   nich   objawy   fizyczne 
(przyjmujące postać wielu różnych chorób), które wystąpiły również w przypadku Susan.

Symptomy   chorobowe   zawsze   świadczą   o   istnieniu   ukrytych   zaburzeń   innego   rodzaju.   Ich 

zadaniem jest spalanie energii, która nie została emocjonalnie przetworzona. Kiedy Susan przeniesie 
swe intelektualne zrozumienie na płaszczyznę emocji, zaakceptuje je i przystąpi do jego uzdrawiania, 
będzie   mogła   zmienić   swe   fizyczne   objawy,   rozpoczynając   w   ten   sposób   proces   rzeczywistego 
leczenia.

Zrozumienie   emocjonalne   stanowi   wiedzę   wewnętrzną,   nie   zdominowaną   przez   ego   ani   przez 

intelekt.   Próby   poznania   jej   za   pomocą   umysłu   nie   przyniosą   więc   zadowalających   rezultatów. 
Poznanie emocjonalne jest bardziej odczuwane niż rozumiane. Można je opisać jako nagłe olśnienie, 
któremu towarzyszą  zwykle takie objawy jak dreszcze, gęsia skórka, łzy, a czasem także uczucie 
pokory. Kiedy raz go doznasz, zmuszony jesteś zrzucić zbroję ochronną i otworzyć się emocjonalnie i 
umysłowo na możliwość uzdrowienia. Zaprzestanie działań obronnych może spowodować większy 
napór emocjonalnego bólu, jest to jednak bardzo ważny, niezbędny wręcz element twego uzdrowienia.

Poznanie emocjonalne jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia procesu leczenia fizycznego; 

sam intelekt nie mógłby sobie z tym poradzić. Połączenie intelektualnego zrozumienia z poznaniem 
emocjonalnym może zmienić wzorzec, w jaki uwikłała się Susan.

Sfera emocjonalna nie przetwarza danych w sposób linearny. W trzeciej gęstości jest to zadanie 

umysłu. Emocje działają na zasadzie hologramu. Dlatego mogą one ulegać wpływom doświadczeń 
innych aspektów duszy, doznanych w innych wcieleniach i wymiarach.

Susan rozumie, że jej lęk przed samochodami ma swoje źródło w wydarzeniach z początków XIX 

w.,   ale   nie   pomaga   jej   to   pokonać   strachu.   Musi   ona   raz   jeszcze   doświadczyć   głębi   emocji 
towarzyszących tamtemu wypadkowi i uwolnić je. Wiara w reinkarnację nie jest do tego konieczna. 
Sfera nieświadomości (gdzie na psychikę oddziałują archetypy i metafory) potrzebuje jedynie jakiejś 
historyjki   opisującej   przebieg   wypadku,   gdyż   to   właśnie   ona   niesie   ze   sobą   tak   silny   ładunek 
emocjonalny.

Susan   ponownie   poddaje   się   więc   hipnozie,   powraca   świadomością   do   życia,   jakie   wiodła   w 

pierwszej dekadzie XIX w.  i raz jeszcze  doznaje przeżywanych wówczas emocji. Jeśli tym razem 
zdecydowanie podda się terapii i uda jej się w tym wytrwać, osiągnie w końcu poznanie emocjonalne, 
które pozwoli jej spojrzeć na swój lęk w sposób holograficzny. Zrozumienie to znajdzie odbicie w jej 
sferze emocjonalnej i pobudzi proces uzdrawiania.

background image

Dzięki takiej terapii Susan może spotkać się z osobą, którą była podczas nieszczęsnej przejażdżki 

powozem.   Oznacza   to,   że   na   pewien   czas   znów   staje   się   dawną   Susan,   doznaje   poznania 
skrywającego się w najgłębszych zakamarkach jej duszy i dowiaduje się, dlaczego za jedno ze swych 
życiowych   doświadczeń   wybrała   wówczas   wypadek.   Widzi   swą   własną   rzeczywistość   w   sposób 
wielowymiarowy,   holograficzny,   i   w   pełni   ją   akceptuje,   umożliwiając   sobie   w   ten   sposób   pełne 
uleczenie.

Osoby wyznające filozofię New Age często nie potrafią ukoić swego bólu, ponieważ ukrywają go 

pod   przykrywką   miłości,   światła   i   dobroci.   Taka   taktyka   nie   może   doprowadzić   do   prawdziwego 
uleczenia.   Ludzie   ci   nie   pozwalają   sobie   na   odstępstwo   od   zasady   “miłości   i   światła",   ponieważ 
intelektualnie   “wyczuwają"   w   niej   słuszną   i   sensowną   drogę.   Wygodniej   jest   im   wierzyć   (choć, 
oczywiście, nie mają racji), że uleczenie jest możliwe bez bolesnych doznań, więc swe zranione serce 
starannie skrywają za fasadą radości.

A   co   z   potrzebami   ich   sfery   emocjonalnej?   Co   ze   skrzywdzonym   dzieckiem?   Co   z   tłumionym 

bólem, który chce wyłonić się z cienia i zostać zauważony, pokochany i uwolniony? Bólu nie można 
uleczyć   intelektualną   akceptacją   wybranej  doktryny  lub  religii,  rozumianej  jedynie   powierzchownie. 
Dogmaty   i   doktryny   promują   akceptację   intelektualną   kosztem   objawienia   emocjonalnego   i 
duchowego.

Kiedy Susan dostrzeże przepaść pomiędzy wyznawaną przez siebie filozofią światła i miłości a 

swym wewnętrznym bólem, stanie u progu potężnej, wyzwalającej przemiany. Kiedy zanurzy się po 
szyję   w   swych   emocjach   i   uwolni   tak   długo   tłumioną,   nie   przetworzoną   energię,   zrozumie   ideę 
powszechnej   miłości,   obejmującą   całość   ludzkiego   doświadczenia,   nie   wyłączając   jego 
najciemniejszej strony.

Filozofia   światła   i   miłości   sama   w   sobie   nie   jest   zła;   jest   jedynie   źle   rozumiana,   błędnie 

interpretowana   jako   doktryna   odrzucająca   mrok   i   ból.   Jedynie   całościowe   spojrzenie   na   ludzkie 
doświadczenie – na jego blaski i cienie – może zaowocować prawdziwą, czystą miłością, która płynie 
nie ze zranionego, lecz uleczonego serca.

Jesteście żywymi okruchami stworzenia. Macie prawo rozwijać się i integrować wszystkie aspekty 

swej istoty. Temu właśnie służy obecna podróż waszego ducha. Jeśli odczuwacie emocjonalny ból, 
niewątpliwie oznacza on, że nie akceptujecie prawdy o sobie lub swej rzeczywistości i wykorzystujecie 
intelekt jako tarczę odgradzającą was od swych emocji.

Niektórzy ludzie nigdy nie odczuwają bólu, ponieważ ich emocje są bardzo dobrze strzeżone przez 

ego – mistrza samo-samooszukiwania, powtarzającego z przekonaniem: “Nie czuję żadnego bólu; jest 
mi całkiem dobrze". Nie dawaj wiary tym zapewnieniom, że nie masz ran, które należałoby uleczyć; 
świadczą one jedynie o tym, że emocjonalne objawienie jest starannie maskowane.

W trzeciej gęstości rozum pełni rolę woźnicy dzierżącego wodze wewnętrznych procesów ludzkiej 

psychiki. To on tobą kieruje, ostrzegając o przeszkodach pojawiających się na twojej drodze, podczas 
gdy sfera emocjonalna jedzie sobie wygodnie w przytulnym powozie, przekonana, że woźnica wie, co 
robi. Całkowicie zdana na jego łaskę, nie wygląda przez okno, nie patrzy, co się wokół dzieje. Swe 
bezpieczeństwo i prawo podejmowania decyzji powierza rozumowi. Dopiero gdy sfera ta (część twojej 
istoty, która może pozwolić sobie na złożenie broni i ryzyko odniesienia ran, a przez to przygotowana 
do podjęcia kuracji) wyjrzy w końcu przez okno powozu i zacznie obserwować, rozpocznie się proces 
uzdrawiania.
Osiągnięcie niezależności na Ziemi 

Osiągnięcie niezależności oznacza przejęcie całkowitej emocjonalnej odpowiedzialności za swe 

uleczenie  i  transformację   na   wszystkich  poziomach.  Ponieważ   jesteś  istotą   wciąż  rozwijającą  się, 
zawsze masz szansę pokochać siebie trochę mocniej niż dotąd. Nie istnieje żadna określona granica, 
której  nie  mógłbyś  przekroczyć  rozwijając  się i coraz  mocniej siebie  kochając.  Miłość i rozwój  są 
wyrazem   twej   duchowej   ekspansji,   przybliżającej   cię   do   stanu   prawdziwego   pokoju,   uleczenia   i 
suwerenności – efektów ubocznych niczym nie zakłócanego samopoznania.

Ludzie zaczną szanować niezależność innych dopiero wtedy, gdy uszanują samych siebie i własną 

niezależność. W przeciwnym  razie ich jaźń zawsze  będzie  kolebką konfliktu. Jeśli wszyscy ludzie 
zaczęliby  wyrażać   szacunek  i  miłość  do  samych   siebie,   z  dnia  na  dzień   przeistoczyłaby  się   cała 
planeta.

Mieszkańcy Ziemi doświadczają konfliktu wynikającego z biegunowości nie dlatego, że byli “źli" lub 

nieposłuszni i zostali “strąceni z nieba". Jesteście częścią większego planu, planu uzdrowienia na 

background image

poziomie galaktycznym. Jeśli ktoś jest alkoholikiem, to bardzo prawdopodobne, że z takim samym 
problemem   borykał   się   wcześniej   któryś   z   członków   jego   rodziny.   Takie   zaburzone   wzorce 
przenoszone są bowiem z pokolenia na pokolenie.

Wszystko to, w ostatecznym rozrachunku, służy wzrostowi, duchowej ekspansji i uzdrowieniu całej 

galaktycznej   rodziny.   Proces,   który   właśnie   przechodzicie   na   Ziemi,   jest   prawdziwie   cudowną 
metamorfozą. Wasi przodkowie już wcześniej próbowali swe zaburzeniowe nawyki poddawać leczeniu 
w   wielu   różnych   systemach   planetarnych,   ale   nigdy   im   się   to   nie   udawało.   Wy   stanowicie   ich 
przedłużenie   i   dlatego   nauki,   których   oni   nie   zdołali   przyswoić,   przechodzą   na   was.   Kiedy 
wyciągniecie  z  nich odpowiednie wnioski i  przejmiecie  odpowiedzialność za  uzdrowienie,  zarówno 
indywidualne jak i całej planety, osiągniecie suwerenność, której nie doświadczyli wasi pozaziemscy 
protoplasci.

Fizyczna   rzeczywistość   ziemska   przypomina   gabinet   luster,   tak   jakby   ogromna   ilość   odbitych 

obrazów   miała   łagodzić   szok   wywołany   nagłym   przejściem   z   naturalnej   postaci   bezcielesności   w 
materialną   rzeczywistość   3G   i  narzucany  przez  nią,   a   wstrząsający  dla   ducha,   stan   fragmentacji. 
Kiedy pojawiliście się tu po raz pierwszy, Ziemia przypominała pusty pokój. Znajdowało się w nim 
jedno   wielkie   lustro,   w   którym   dokładnie   się   przejrzeliście.   Wasze   odbicie   sprawiło   wam   jednak 
ogromny ból, ponieważ nosiło piętno całego ludzkiego doświadczenia.

Zobaczyliście w nim samooskarżenie, nienawiść do samych siebie, wstyd i poczucie winy. Obraz 

ten był dla was tak bolesny, że roztrzaskaliście lustro na kawałki. Teraz wszystkie fragmenty rozbitej 
tafli odbijają światło pod wieloma przeróżnymi kątami. Przeglądając się w nich nie wiecie, czy to, co 
widzicie   jest   rzeczywistym   obrazem,   czy   też   wielokrotnie   odbitym   wizerunkiem   zabłąkanym   w 
labiryncie luster.

Zamieszkujecie   rzeczywistość,   w   której  mieszają   się   odbicia   prawdziwe   i   zniekształcone   przez 

mechanizmy   obronne   ego.   Mechanizmy   te   mogą   odciągać   waszą   uwagę   od   tego,   kim   naprawdę 
jesteście. Waszym zadaniem jest rozpoznanie swego prawdziwego odbicia, a to wymaga ciągłego i 
szczerego poznawania istoty swej duszy. Niektóre wasze lustrzane wizerunki noszą piętno wstydu i 
cierpienia,   podczas   gdy   inne   odzwierciedlają   urzekające   piękno.   Trudno   jest   wam   zaakceptować 
jednocześnie istniejące w was ból i piękno. Wasze główne zadanie w tym gabinecie luster polega na 
odnalezieniu   rzeczywistego   odbicia,   kim   naprawdę   jesteście.   Gdy   je   odnajdziecie,   zrzucicie 
dotychczasowe maski i zaczniecie poznawać głębszy sens miłości własnej.

OBDARZANIE SWYCH ODBIĆ MIŁOŚCIĄ

(ćwiczenie medytacyjne)

Wprowadź   się   w   stan   spokojnej   medytacji.   Wyobraź   sobie,   że   idziesz   długim   korytarzem,   na 

którego końcu napotykasz zamknięte drzwi. Otwórz je i wejdź do ukrytego za nimi pokoju, w którym 
znajduje się pięknie zdobione

lustro. Podejdź do niego i spójrz na swe pełnowymiarowe odbicie, takie, jakie widujesz na co dzień. 

Nie pomijając nawet najbardziej intymnych miejsc, przyjrzyj się najdrobniejszym szczegółom odbijanej 
postaci, tak jakbyś nigdy przedtem jej nie widział.

Następnie obserwuj, jak obraz w lustrze się przeistacza. Świadomie zmień swe zwykłe odbicie w 

“paskudę". Jeśli, na przykład, obawiasz się nadwagi, stwórz obraz prawdziwego grubasa. Jeśli nie 
podoba ci się twój nos, obdarz swój lustrzany wizerunek nochalem jeszcze brzydszym, niż jest on w 
twoim   przekonaniu.   Jednym   słowem,   stwórz   groteskowy,   karykaturalny   obraz   zwykłego   siebie. 
Pamiętaj, że to ty decydujesz o tym, co widzisz. Spójrz stojącej naprzeciw ciebie postaci prosto w 
oczy, bez strachu czy wstrętu, i zwróć uwagę na to, co w tej chwili czujesz. Przyjrzyj się jej bardzo 
dokładnie. Przyznaj się do uczuć, jakie w tobie budzi; nie staraj się ich ukryć.

Spójrz   w   jej   pełne   łez   oczy.   Pamiętaj,   jak   bardzo   czuje   się   teraz   nieszczęśliwa,   bezbronna, 

odsłonięta   i   obnażona.   Rozpaczliwie   pragnie   być   kochana,   szuka   więc   u   ciebie   akceptacji   i 
bezwarunkowej miłości. Jej oczy świecą blaskiem twej zintegrowanej jaźni, twej boskiej natury kryjącej 
się za ścianą bólu. Odszukaj w tym blasku swą prawdziwą jaźń. Obdarz ją miłością. Wyciągnij ręce i 
dotknij  odbijającej  się   w  lustrze   postaci.  Kochaj  ją  bardziej,   niż  dotychczas  kochałeś  którąkolwiek 
cząstkę siebie.

Obserwuj, jak w odpowiedzi na okazane mu uczucie, odbicie zaczyna się zmieniać. Chłonie ono 

twą   miłość   jak   gąbka   i   stopniowo   przeistacza   się   w   ciebie   takiego,   jakim   zawsze   chciałeś   być. 
Poczekaj,   aż   proces   ten   dobiegnie   końca,   a   potem   cofnij   się   trochę   i   obserwuj   dalsze   zmiany 
zachodzące   w   twym   odbiciu.   Nabiera   ono   coraz   wyraźniej-szych   oznak   życia   i   spełnienia;   swą 

background image

innością nie budzi jednak w tobie uczucia lęku. Jest teraz trochę bardziej radosne, kochające, ufne i 
zintegrowane niż poprzednio. Jego oczy świecą bardzo ciepłym, przyjaznym blaskiem. Odpowiedz mu 
tym samym. W tym momencie wasze drogi się połączą. Ty i twe odbicie staniecie się jednym. Trwaj w 
tak kojącej, uświęconej przestrzeni, aż poczujesz, że proces ten się dopełnił.

*     *     * 

Wspomaganie problemu 

Przyjrzyjmy   się   pewnej   fikcyjnej   postaci   –   mężczyźnie   imieniem   Harry,   który   rozpoczął   życie 

ziemskie,  aby  zgłębić  tajemnicę swej  mocy samostanowienia.  Taka  była  decyzja  jego  dążącej do 
rozwoju duszy. Jej cielesna postać – Harry – po pewnym czasie popada w alkoholizm. Poddaje się 
nałogowi,   aby,   na   poziomie   duchowym,   osiągnąć   zamierzony   cel   i   poznać   siłę   swej   władzy.   Na 
poziomie świadomości Harry nie zdaje sobie jednak sprawy z założeń większego planu, więc nałóg 
jest dla niego poważnym problemem, życiowym wyzwaniem.

Ludzie   zwykli   odrzucać   to,   co   najlepiej   służy   ich   uleczeniu,   między   innymi   wypierają   się 

rzeczywistego   odbicia   tego,   kim   są.   Proponowane   wcześniej   ćwiczenie   pozwala   wam   zobaczyć 
zarówno swe prawdziwe odbicia, jak i te zniekształcone.

Żona i dzieci Harry'ego nie chcą zranić jego uczuć. Nigdy więc nie robią mu wymówek, nie dają do 

zrozumienia, że jego zachowanie jest niewłaściwe i sprawia im ból. Nie starają się mu wytłumaczyć, 
że  ich zdaniem ucieka sam przed sobą i nie proponują mu pomocy w odnalezieniu prawdziwego 
odbicia.   Po   prostu   zachowują   się   tak,   jakby   wszystko   było   w   jak   najlepszym   porządku,   jakby 
alkoholizm był jednym ze zwykłych elementów normalnego życia.

Załóżmy, że pewnego wieczora Harry, prowadząc po pijanemu, rozbija samochód. Jego matka 

martwi   się:   “Ojej!   Teraz   Harry   nie   ma   czym   jeździć   i   może   stracić   pracę.   Dam   mu   pieniądze   na 
naprawę samochodu, żeby mógł nadal pracować i utrzymywać rodzinę".

Na pierwszy rzut oka taka reakcja wygląda na przejaw miłości, lecz matka Harry'ego pomaga mu 

jedynie   uniknąć   konsekwencji   własnych   czynów.   Stara   się   ona   przejąć   odpowiedzialność   za 
rzeczywistość syna, choć jedyną odpowiednią do tego osobą jest sam Harry. Finansując naprawę 
samochodu matka zezwala mu na dalsze nieodpowiedzialne zachowania. Zapewne jeszcze nie raz 
pożyczy   mu  pieniądze,   pomoże   wybrnąć  z  niejednego  nieszczęścia.   Harry  będzie  pogrążał  się  w 
nałogu,   ponieważ   nikt   nie   zechce   sprawić,   by   zaczął   sam   odpowiadać   za   konsekwencje   swych 
czynów.

Taka   forma   działania   nazywana   jest   wspomaganiem.   Rodzina   Harry'ego   wspomaga   go   w 

kontynuowaniu wzorca, przez co on sam nigdy w pełni nie doświadczy skutków własnych poczynań. 
Jeśli rzeczywiście celem jego wcielenia było poznanie mocy decydowania o sobie, jak osiągnie ten 
cel, skoro nie ma możliwości przejęcia odpowiedzialności za siebie i swe zachowanie? Przejawem 
prawdziwej miłości ze strony rodziny Harry'ego byłoby raczej działanie ukazujące mu jego rzeczywiste 
odbicie.  Gdyby zobaczył   pełny  obraz  prawdziwego   siebie,  mógłby  świadomie  decydować  o  swym 
życiu. Zaowocowałoby to ogromnym skokiem w jego rozwoju. Jego bliscy nie są jednak skłonni do 
podjęcia takiej współpracy tłumacząc się tym, że nie chcą ranić jego uczuć.

W społeczeństwie ludzkim wzorzec wspomagania jest bardzo głęboko zakorzeniony. Tkwi on, w 

pewnym stopniu, w każdym człowieku i może się przejawiać w formie jaskrawej, tak jak w naszym 
przykładzie, lub dużo bardziej zawoalowanej. Czy zdarzyło ci się kiedyś przebywać w towarzystwie 
bliskich ci osób, bez końca rozwodzących się na temat swych życiowych problemów, które wcale nie 
stanowiły głównego źródła ich bólu. Wysłuchiwałeś ich narzekań, ze zrozumieniem kiwając głową, 
lecz nie zdobyłeś się na to, by powiedzieć: “Wiesz, jak bardzo cię kocham i szanuję, ale wydaje mi się, 
że   źródłem   twego   cierpienia   jest   raczej...   (uzupełnij   zależnie   od   okoliczności).   Twój   ból   nie   jest 
wynikiem tego, że ten czy ów wbił ci nóż w plecy; cierpisz, bo nie podoba ci się rzeczywistość, którą 
sam stworzyłeś podejmowanymi przez siebie decyzjami i działaniami. Dobrze się sobie przyjrzyj".

Harry nie ma możliwości poznania swego bólu i brzydoty (które stanowią ważną część jego istoty), 

ponieważ   jego   otoczenie   dokłada   wszelkich   starań,   by   go   przed   tym   uchronić.   Lecz   aby   mogło 
nastąpić  uleczenie,  konieczne   jest   ujrzenie  wypartych  rysów  swego   oblicza.   Dlaczego  więc   bliscy 
Harry'ego nie przerwą tego procesu? Prawdopodobnie dlatego, że widok człowieka pogrążającego się 
w nałogu przypomina im o poczuciu własnej bezsilności. I błędne koło kręci się dalej.

Postaraj się codziennie zwracać uwagę na swe zachowania, które mogą mieć cechy wspomagania 

negatywnego wzorca. Rejestruj sytuacje, w których, nie chcąc ranić drugiej osoby, zatajasz coś przed 
nią, choć szczera, z serca płynąca prawda mogłaby wyjść jej na dobre. Przestając udawać i mówiąc 
to, co należy jasno powiedzieć, z prawdziwą  miłością i troską o tę osobę, stymulujesz jej rozwój, 

background image

pobudzasz do podjęcia odpowiedzialnego działania. Odsłaniając lustro, w którym może ona ujrzeć 
swe odbicie, a dzięki temu czynić odpowiednie zmiany, stajesz się współtwórcą jej rozwoju.

Wzorce   wspomagające   problemy   nie   ograniczają   się   do   kręgów   rodzinnych   i   stosunków 

międzyludzkich. Istnieją one również na poziomie społeczeństw i realizacji międzynarodowych. Kiedy 
w jakimś kraju panuje głód, a jego mieszkańcy nie mogą sami sobie z nim poradzić, inne państwa 
mają   kilka   możliwości   udzielenia   pomocy.   Jedną   z   nich   jest   wysłanie   głodującym   transportu   z 
żywnością, co jednak tylko chwilowo poprawi ich sytuację. Uzyskane zapasy szybko się wyczerpią i 
znów zapanuje głód. Takie działanie jest więc formą wspomagania problemu, ponieważ nie pozwala 
tym ludziom przekonać się, iż stając się panami samych siebie, są w stanie sami poradzić sobie z 
nękającym   ich   kraj   głodem.   Zamiast   proponować   tymczasowe   rozwiązanie   problemu,   lepiej   więc 
zorganizować  zespoły  specjalistów,   którzy  nauczą   ich,   jak  zwiększyć   produkcję   żywności.  Ideę   tę 
doskonale ilustruje pewne stare przysłowie: “Jeśli dasz głodnemu rybę, będzie miat jedzenie na jeden 
dzień. Jeśli nauczysz go łowić, będzie miał co jeść przez całe życie".

Ludzie bardzo często udzielają innym pomocy właśnie przez wspomaganie wzorca, proponując 

jedynie   tymczasowe   jego   złagodzenie.   Działanie   takie,   z   jednej   strony   pozbawia   dawcę   sporych 
zasobów energii, a z drugiej sprawia, że osoba wspomagana, zamiast dążyć do odzyskania pełni swej 
władzy,   całkowicie   uzależnia   się   od   doraźnej   pomocy   ze   strony   innych   ludzi.   Czyż   więc,   poza 
szczególnymi sytuacjami, zwłaszcza w nagłych przypadkach, taka forma pomocy jest rzeczywiście 
najlepsza?

Przyglądając się różnym krajom świata borykającym się z problemami, w każdym z nich znajdziesz 

przynajmniej jeden przykład wspomagania. Większość ludzi wybiera tę formę pomocy, by pozbyć się 
poczucia własnej bezsilności. Wspomagając mają świadomość działania, “naprawiają" daną sytuację 
najprostszymi dostępnymi środkami, choć jest to naprawa prowizoryczna.

Rozwiązanie doraźne omija ważką kwestię konieczności decydowania o sobie, czy to na poziomie 

jednostkowym czy całej społeczności. Do tej pory niewiele osób zapragnęło przyjąć odpowiedzialność 
za swoją rzeczywistość, a to ze względu na wzajemne uwikłanie ludzi, które nie pozwala im dostrzec 
wyraźnej drogi wiodącej do samo-władności. Macie jednak i siły i zdolności ku temu, aby pomagać 
sobie nawzajem w sposób, który wam służy.

PRZERYWANIE WSPOMAGAJĄCEGO CYKLU

(ćwiczenie)

W celu zdemaskowania i analizy przejawów wspomagania, którego zdarza ci się w swym życiu 

udzielać, warto zaprowadzić specjalny dziennik. Wieczorami, kładąc się spać, opisuj w nim sytuacje 
mijającego   dnia,   w  których   wspierałeś  czyjś   problem.  Rejestruj  wszystkie   przypadki  ukrycia   przed 
drugą osobą swych opinii, swej prawdziwej jaźni. Staraj się zachować przy tym pełen obiektywizm. 
Odnotowuj   również   te   sytuacje,   w   których   podejmowałeś   szczere,   uczciwe   działanie   i   z   miłością 
głosiłeś swą prawdę. Pamiętaj, że kierując się prawdziwą, czystą miłością możesz pomagać innym w 
odkrywaniu swego pełnego odbicia, a to dar niezwykle cenny.

*     *     * 

Zrozumienie tego nakłada na ciebie wielką odpowiedzialność. Zanim zaczniesz wygłaszać swe 

opinie, musisz trafnie ocenić czystość własnych intencji i mieć absolutną pewność, że to, co chcesz 
powiedzieć, wypływać będzie z miłości, a nie z chęci zmiany postępowania twego rozmówcy. Głosząc 
swą   prawdę,   nie   możesz   kierować   się   pragnieniem   odegrania   się   na   nim,   poniżenia   go   lub   też 
udowodnienia własnej wyższości. Nie możesz też przywiązywać wagi do tego, czy twe opinie zostaną 
ostatecznie   przyjęte   czy   odrzucone.   Musisz   zachować   pełną   niezależność,   a   jednocześnie 
powstrzymać się od zmuszania drugiej osoby do oglądania prezentowanego przez ciebie wizerunku. 
Postaw sobie pytanie: “Na czym bardziej mi zależy: na uleczeniu tej osoby, czy raczej na tym, aby 
przyznała mi rację?". Musisz też liczyć się z tym, że możesz jednak nie mieć racji. Bez względu na to, 
czy   masz   słuszność   czy   też   nie,   twe   słowa   uruchamiają   reakcję   łańcuchową   prowadzącą   do 
uleczenia, pod warunkiem jednak, że obie strony prowadzą dialog dobrowolnie i z entuzjazmem. Jeśli 
uda ci się opanować wszystkie te umiejętności zachowując przy tym skromność i pokorę, znajdziesz 
się   w   posiadaniu   jednego   z   najtrudniejszych   w   obsłudze   narzędzi   wykuwanych   przez   ludzkie 
doświadczenie.

W   miarę   nabierania   wprawy   w   posługiwaniu   się   nim,   porzucać   będziesz   swą   dotychczasową 

postawę   obronną.   Nauczysz   się   słuchać   i   mówić   bez   poczucia   zagrożenia.   Sztuka   władania   tym 
narzędziem wymaga wyrzeczenia się ego i skupienia całej uwagi na sercu.

background image

Prawdziwe partnerstwo 

Prawdziwie partnerski związek to taki, w którym obie strony mogą słuchać nie przybierając postawy 

obronnej i mówić nie obawiając się odwetu. Do tego konieczne jest wzajemne zaufanie, pewność, że 
składając broń nie narażają się na atak partnera. Wymaga to od nich gotowości do wstrzymania ognia 
z własnych dział, bez względu na okoliczności, i szczerej oceny prawdziwych  motywów działania. 
Wszystko to, w miarę rozwoju zbiorowej świadomości na waszej planecie, przychodzić wam będzie z 
coraz większą łatwością.

Mając do czynienia z osobą, do której nie docierają twe słowa, posługuj się innym, zrozumiałym dla 

niej, językiem – językiem czynów. Czyny przemawiają do sfery nieświadomości. Zamiast mówić, na 
przykład, “Pijesz za dużo alkoholu", okazuj swym postępowaniem, że nie masz zamiaru tolerować 
dłużej   tego   rodzaju   zachowań.   Możesz   też   demonstrować   pozytywne   wzorce,   jakie   chciałbyś 
zaszczepić bliskiej ci osobie, uważając jednak, by nie utracić przy tym własnej niezależności. Jedynie 
podejmując szczere działania osiągniesz wewnętrzny spokój, nawet jeśli twój partner nie zechce się 
zmienić. Jeśli w swym życiu nie zawsze jesteś szczery wobec samego siebie i postępujesz wbrew 
sobie, nie możesz żyć w szczerej zgodzie z innymi.

Odzyskanie   osobistej   niezależności   prowadzi   do   zmiany   rzeczywistości.   Jeśli   żona   Harry'ego 

upomni się o swe prawo samostanowienia powodowana złością lub żądzą zemsty, nic nie wskóra. 
Musi to zrobić z przekonania o konieczności uwolnienia siebie, a nie z chęci zmiany postępowania 
męża. Ta kwestia dotyczy jej samej.

Kiedy uda się odzyskać swą władzę, wyraźnie zmienią się jej wzorce emocjonalne. Jeśli natomiast 

da  się  wciągnąć  w pułapkę  ego  i na  wewnętrznych  poziomach  nadal  będzie   bezwolna,  wszystko 
pozostanie po staremu. Odzyskanie przez nią pełnej suwerenności sprawi, że (1) Harry się zmieni, 
albo   (2)   ona   sama   zmieni   się   na   tyle,   by   móc   odejść,   albo   też   (3)   nałóg   męża   przestanie   jej 
przeszkadzać.

Wszyscy ludzie (nie wykluczając wspomagających) zostali obsadzeni w przypisanych im rolach po 

to, by uzdrawiać przede wszystkim siebie, a nie innych. Tak naprawdę nie można uleczyć nikogo poza 
samym   sobą.   Dlatego   właśnie   uzdrawianie   na   poziomie   indywidualnym   ma   tak   przełomowe 
znaczenie.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

8. ZMIEŃ SIEBIE A ZMIENISZ SWOJĄ RZECZYWISTOŚĆ

\V   swej   pierwotnej,   naturalnej   postaci,   przed   zanurzeniem   się   w   świecie   doświadczenia 

fizykalnego, istniałeś jako niefizykalne pole świadomości. W tamtym stanie nie musiałeś się martwić 
tym,   jak   wytwarzać   swoją   rzeczywistość,   gdyż   wszystko,   co   pomyślałeś,   od   razu   stawało   się 
rzeczywistością.   W   swej   naturalnej,   niefizykalnej   postaci   nie   doświadczasz   takiego   opóźnienia 
czasowego jak tu na Ziemi. Stwarzanie dokonuje się natychmiast.

Taki   sam   mechanizm   stwórczy   działa   również   w   stanie   fizykalnym,   ale   złudzenie   czasu   i 

przestrzeni sprawia, że występuje opóźnienie.
Tworzenie własnej rzeczywistości 

Tworzenie swojej rzeczywistości to w gruncie rzeczy proces jednoetapowy. Można go po prostu 

określić jako stań się tym. Bądź ideą, którą chcesz powołać do istnienia, w dowolny możliwy sposób.

Wystarcza   tak   naprawdę   tylko   ten   jeden   etap   do   stworzenia   nowej   rzeczywistości.   Ale   gwoli 

jasności i obrazowości podzielimy ten proces na sześć etapów składowych, abyś mógł dokładniej 
zapoznać się z każdym jego aspektem.

Pomyśl o tym, co chciałbyś stworzyć w swoim życiu. Lecz nie skupiaj się na rzeczach czy osobach 

(samochodzie,   domu   czy   partnerze).   Kiedy   pojawiają   się   w   twoim   życiu,   stanowią   w   istocie 
przedłużenie   stanów   bycia.   Zatem,   wybierz   jakiś   stan   bycia.   Taki   stan   wewnętrzny,   objawiony   w 
obrębie   fizykalności,   przyniesie   ci   upragnioną   przez   ego   rzecz.   Na   przykład,   ruchliwość   może 
zaowocować samochodem albo pozytywnymi cechami charakteru. Jeśli postanowisz okazywać więcej 
miłości,   możesz,   oprócz   innych   korzystnych   doświadczeń,   zyskać   też   partnera.   Nie   sposób   tak 
naprawdę powołać do istnienia czegoś bez uprzedniego wytworzenia stanu bycia, w jakim to może 
zaistnieć.

O rzeczywistym wyniku zawsze przesądzają emocje kierujące chęcią stworzenia danej sytuacji. 

Może to obrócić się przeciwko tobie, jeśli nie jesteś świadomy powodującego tobą ukrytego uczucia. 
Jeśli, dajmy na to, pragniesz związku z drugą osobą, gdyż w głębi duszy lękasz się być sam, wówczas 
ciągle będziesz wytwarzał stan samotności. Emocja będąca główną sprężyną twego działania (w tym 
przypadku lęk przed samotnością) w gruncie rzeczy jeszcze bardziej zasila energią rzeczywistość, w 
której jesteś sam. Uczucia mają większą moc od słów.

Co   więcej,   nie   możesz   stworzenia   pożądanej   rzeczywistości   uzależniać   od   drugiej   osoby.   Nie 

można,   na   przykład,   urzeczywistniać   sytuacji,   w  której  ta   a  nie   żadna   inna   osoba   ma   być  twoim 
partnerem, bez jednoczesnego narażania na szwank własnej uczciwości. W takim przypadku bowiem 
twoje   pragnienie   nie   jest   czyste.   Stwarzanie   rzeczywistości   (stanu   bycia,   a   nie   rzeczy)   należy 
wyłącznie do ciebie. Jeśli twoje pragnienie może zostać zaspokojone tylko przez działania podjęte 
przez drugą osobę, wówczas folgujesz swojemu ego.

ĆWICZENIE JASNEGO OGLĄDU WŁASNYCH PRAGNIEŃ

(ćwiczenie pisemne)

Zapisz stan bycia, jaki chciałbyś w sobie wytworzyć. Dodaj do tego warunki życiowe czy rzeczy, 

jakie mógłby ten stan przynieść ci w rzeczywistości fizykalnej. Zapisanie tego na papierze sprzyja 
osadzeniu twoich myśli w fizykalności i niczym magnes ma moc przyciągania twych pragnień. Oto 
przykład takiego wykonanego ćwiczenia:

Pragnę wytworzyć w sobie zdolność większego okazywania miłości. Gdybym miał w sobie więcej 

miłości, w moim życiu mogłyby pojawić się następujące rzeczy:

 

zdrowe

 

poczucie

 

własnej

 

wartości,

 

partner

 

życiowy,

 

praca,

 

za

 

którą

 

jestem

 

doceniany,

– przyjaciele, którzy mnie kochają.

Pomyśl i spróbuj poczuć, co te budujące wartości wniosłyby do twego życia.

*     *     * 

Etap 1: Postępuj niby naprawdę 

background image

Pierwszy krok to postępowanie niby naprawdę. Innymi słowy, udajemy na poważnie! Jeśli chodzi o 

to,   w   jakich   kategoriach   wszechświat   postrzega   twoje   czyny,   to   nie   ma   istotnej   różnicy   między 
udawaniem swojej rzeczywistości a prawdziwym jej stwarzaniem. Dzięki udawaniu możesz poczuć, 
jak to jest w twej upragnionej rzeczywistości. Gdy zaczniesz rozumieć, jakie to uczucie, będziesz miał 
już ponad połowę drogi do niej za sobą.

Kiedy  już  wiesz,  jak byś  się czuł w swej  wybranej rzeczywistości,  zacznij  postępować tak, jak 

gdyby   istniała   naprawdę,   coraz   częściej   i   z   większym   zapałem.   W   którym   momencie   kończy   się 
udawanie i zaczyna “prawdziwa" rzeczywistość? Tego nie da się określić. Lepiej nie próbować, bo 
można to przypłacić bólem głowy! Zresztą to nie ma znaczenia. Udawanie upragnionej rzeczywistości 
to coś na kształt treningu, dzięki któremu uczysz się być świadomym twórcą.

Powiedzmy, że pragniesz odnieść sukces w życiu. Musisz dokładnie się zastanowić, co oznacza 

dla ciebie pojęcie sukcesu. Kiedy już wiesz, zacznij udawać, że wszystko znakomicie ci wychodzi. 
Wymaga to poświęcenia oraz zaangażowania twej lubującej się w zabawach jaźni.

Będziesz musiał uciszać głos nastawionego negatywnie ego, mówiący ci, że nic się nie udaje. Być 

może nosisz w sobie wzorzec, polegający na ciągłym umacnianiu w sobie przekonania, że jesteś 
nieudacznikiem. Być może gustujesz we własnych dramatach i obnoszeniu się ze swymi porażkami 
przed   innymi.   Ale   wystrzegaj   się   negatywnych   myśli,   ponieważ   w   rzeczywistości   objawisz   ideę 
sukcesu w wydaniu negatywnym – przez ciągłe odnoszenie “sukcesu" w nieudacznictwie!

Załóżmy,   że   twym   ostatecznym   celem   (w   ramach   fizykalnego   urzeczywistniania)   jest   praca 

redaktora w wydawnictwie. Ale obecnie mieszkasz w mieście, gdzie nie ma żadnych wydawnictw. 
Zamiast tego smażysz naleśniki w restauracji. Masz jednak wybór. Możesz smażyć naleśniki z obolałą 
miną i narzekać na swój los, skarżyć się, że nigdy nie zostaniesz redaktorem, albo możesz włożyć w 
to całą swoją energię i stać się specjalistą od smażenia naleśników! Wówczas będziesz uosabiat ideę 
sukcesu.

Jako niedościgły fachowiec od naleśników, będziesz postępował jak zwycięzca, a w ślad za tym 

pójdzie każdy aspekt twego życia. Ponieważ niesiesz ze sobą przez życie ideę i energię sukcesu, 
odniesiesz   w   końcu   powodzenie   we   wszystkim,   za   co   się   zabierzesz.   To   takie   proste!   Przyjęcie 
postawy zwycięzcy oznacza tu świadomość, że smażenie naleśników nie jest twoim przeznaczeniem, 
ale w tej chwili pomaga ci to w pracy nad sobą, przed wkroczeniem w następną fazę twej świetlanej 
kariery. Postrzeganie i postawa są kluczami do tworzenia upragnionej rzeczywistości.

Przekonasz się, że niebawem przestaniesz udawać, gdyż uwolnisz rzeczywistą energię wartości, 

do której dążysz. Wtedy udawanie przechodzi w stawanie się.

WSPOMAGANIE WIZJI

(ćwiczenie medytacyjne)

Zamknij oczy na krótką chwilę i odpręż się. Pomyśl o celu, jaki sobie postawiłeś. Wyobraź sobie, że 

zachowujesz się, pod względem emocjonalnym i energetycznym, tak, jakby to, co sobie upatrzyłeś, 
już   znalazło   się   w   twoim   życiu.   Jeśli   sprzedajesz   samochody,   zobacz,   jak   rozpiera   cię   energia 
sukcesu.

Kiedy wzniesiesz się na sam szczyt tej emocji, połóż prawą rękę na tym obszarze swego ciała, 

gdzie   intuicyjnie   wyczuwasz   swój   ośrodek   lęku.   Następnie   połóż   lewą   rękę   tam,   gdzie   intuicyjnie 
wyczuwasz   swój   ośrodek   mocy   i   zasilania.   Przenieś   tę   moc   na   wizję,   którą   masz   przed   oczami 
wyobraźni. Poczuj, jak wszystkie twe obecne lęki zostają uleczone i zastąpione mocą.

Patrz,   jak   twoja   wizja   i   twój   cel   nabierają   wyrazistości.   Powtarzaj   to   jak   najczęściej.   Ćwicząc 

zauważysz, że twój cel i wizja z wolna się zmieniają.

*     *     * 

Ważne jest, aby nie przeszkadzać samemu sobie. Oznacza to, że należy pozwolić, aby naturalny 

proces biegł swoim  torem, i powstrzymać się przed wydawaniem sądów – na przykład,  że twoim 
zdaniem,   zmierza   nie   tam,   gdzie   powinien.   Nie   wysuwaj   pod   adresem   wszechświata   próśb 
obwarowanych warunkami, ponieważ wszechświat nie zna warunków.
Etap 2: Bądź bezwarunkowy 

Wiele osób poprzestaje na żądaniu: “Chcę to po swojemu albo wcale!". To dyktuje ego, roszczenie 

takie nie jest wyrazem całej, zjednoczonej jaźni. Wszechświat jest miejscem wolnym od warunków. 
Jeśli będziesz próbował stawiać mu warunki, w odpowiedzi stworzy ci rzeczywistość uwarunkowaną, 

background image

którą niezwykle ciężko będzie przekształcać.

Z tego głównie powodu ludzie uważają, że tworzenie przechodzi im z takim trudem. Jeśli prosisz 

wszechświat o coś i zaznaczasz, że “musi to się spełnić w taki sposób", wprowadzasz zamęt. Takie 
żądanie płynie z ego, zaś wszechświat rozumie jedynie mowę scalonej duszy. Życzeń ego nie da się 
wyrazić w sposób jasny poza obrębem ludzkiej rzeczywistości. Dlatego wydaje się, że twoje starania 
są próżne.

Bycie bezwarunkowym oznacza dopuszczenie, że wszechświat spełni pragnienie w sposób, jaki 

uzna   ze   swej   szerszej   perspektywy   za   najbardziej   stosowny.   Czy   wyrzuciłbyś   darmowe 
jednocentówki, ponieważ są zbyt drobne, a przy tym chętnie przyjął pięciocentówki? Pięciocentówka 
może ci się trafić raz na dzień, za to darmowe jednocentówki w sumie mogą ci przynieść dziesięć 
dolarów dziennie. Nigdy nie dowiesz się, ile możesz zyskać, chyba że przyjmiesz też jednocentówki i 
dostrzeżesz w nich zamiast oznaki niedoboru przejaw obfitości.

Bycie bezwarunkowym oznacza ufność w to, że cokolwiek spotyka cię na danym etapie życia, ma 

swój powód, swój cel. Nie chodzi jednak o to, abyś godził się z tym na całe życie. Znaczy to po prostu, 
że   w   obecnej  chwili   stanowi   to   dla   ciebie   najodpowiedniejsze   doświadczenie.   W   następnej  chwili 
wszystko może ulec zmianie. Ale jeśli przerwiesz proces odrzucając to, co ci przypadło w udziale, w 
końcu odetniesz się na dobre od doświadczenia otrzymywania i zostaniesz z niczym.

Ludzie zakładają też błędnie, że wola wszechświata (zestrojonego z ich wyższą jaźnią) oraz wola 

ich 'ego popadają ze sobą w konflikt. Sądzą, że zaparcie się własnej indywidualnej woli na rzecz 
wyższej równa się wyzbyciu wszelkiej władzy, w związku z tym nie jest pożądanym stanem bycia. 
Jednakże wola wszechświata (twej wyższej jaźni) i wola twojego ego są ze sobą w zgodzie, kiedy 
panuje w tobie naturalna równowaga. Jeśli dostrzegasz konflikt, sprawia to twoje pełne obaw ego. Nie 
myl wybryków ego z twoim prawdziwym stanem istnienia.

Kiedy   ustanowisz   właściwą   relację   ze   swoim   ego   i   pomożesz   mu   uporać   się   z   jego   lękiem, 

zauważysz,   że   w   rzeczywistości   nie   ma   rozdźwięku   między   twą   wyższą   wolą   a   wolą   twego 
świadomego “ja". Zaczynają się ze sobą stapiać w zdrowym poczuciu mocy.

ODCZUWANIE NIEWYCZERPANEJ OBFITOŚCI

(ćwiczenie medytacyjne)

Zamknij oczy i postaw przed oczami swojej wyobraźni cel, który uprzednio określiłeś. Staraj się 

zachować otwartość względem sposobu, w jaki chcesz, aby się spełnił.

Popatrz,   jak   twój   umysł   zapełniają   nowe   twórcze,   śmiałe   pomysły,   które   będą   sposobami   na 

spełnienie twojego pragnienia.

Powiedzmy, że chcesz mieć wszystkiego w bród. Początkowo może wydawać ci się, że do tego 

potrzeba   mnóstwo   pieniędzy.   Uwolnij   się   od   tej   myśli.   Ponieważ   nie   obwarowujesz   swego   celu 
żadnymi   warunkami,   przyjrzyj   się,   co   może   ci   zaoferować   wszechświat.   Widzisz   nagle,   jak 
otrzymujesz bilety na darmowe przeloty samolotem i zaproszenia od przyjaciół w dalekich stronach. 
Sąsiedzi przynoszą ci jedzenie, i tak dalej. Im więcej dajesz z siebie, tym więcej dostajesz w zamian. 
Można mieć wszystkiego w bród bez przepływu gotówki. Niech wyobraźnia objawia ci, jak możesz 
zapewnić sobie obfitość bez żadnych warunków; nie dopuszczaj do głosu ego, które zawsze będzie 
przeciwnego zdania. Poczuj, jak z tego płynie moc dla ciebie. Po skończeniu otwórz oczy.

*     *     * 

Etap 3: “Wszystkie twe siły w jedno ogniska" 

W tej fazie chodzi o potwierdzenie, że w procesie uczestniczy cała twoja rzeczywistość, każdy jej 

aspekt. Twoja świadomość przypomina wir,  wsysa  i przetwarza  inne. Twój cel zajmuje miejsce w 
samym środku wiru. Oznacza to, że wszystko, co wciągasz do swojego życia – bez wyjątku – ma 
odniesienie do tego celu, zasila jedno, jedyne ognisko.

Na przykład, pragniesz odnieść sukces. Pochłania cię praca nad sukcesem, a tu nagle łapie cię 

grypa. Leżysz w łóżku przez trzy dni, a praca stoi w miejscu. “Dlaczego coś takiego przeszkodziło mi 
w realizacji mego zadania?", możesz pomyśleć. Zrozum jednak, że zachorowanie na grypę nie jest 
przeszkodą, lecz składową ogniska i nurtu twojego procesu. Zasila to, na czym ogniskuje się twoja 
rzeczywistość. Gdzieś w głębi ciebie dzieje się coś, co wymaga, abyś poleżał trochę w łóżku.

Każdy   aspekt   twej   rzeczywistości   wspomaga   ów   punkt   skupienia,   niezależnie   od   tego,   czy 

wierzysz w to czy nie! Dobrze, abyś zdał sobie z tego sprawę i przestał zadręczać się za stworzenie 

background image

czegoś tak “negatywnego". Nic nie przechodzi z zewnątrz. Ognisko zawsze jest zasilane. Możesz nie 
być świadomy, jak czy dlaczego dzieją się pewne rzeczy w twoim życiu, ale to nic nie szkodzi. Gdybyś 
rozumiał wszystko, co składa się na twoją rzeczywistość, za bardzo byś był zajęty zastanawianiem się 
nad tym i nie miał czasu na samo życie! Ważniejsze niż wiedza jest życie.

OGLĄDANIE ZASILANIA

(ćwiczenie medytacyjne)

Poniższe   ćwiczenie   ma   ci   pomóc   w   zmianie   postrzegania   tych   wypadków   przychodzących   “z 

zewnątrz".

Zajmij wygodną pozycję i zamknij oczy. W rzeczywistości, jaką starasz się obecnie wytworzyć, 

odszukaj zdarzenie, które wydawało się przeszkodą na twej drodze. (Jeśli było więcej, wybierz jedno.) 
Wychodząc   z   założenia,   że   wszelkie   doświadczenia   wspomagają   ognisko,   przyjrzyj   się   temu 
przykładowi “zakłócenia". Czy widzisz, w jaki sposób wiąże się z twym doświadczeniem? Jaką rolę 
może odgrywać w urzeczywistnieniu twojego celu? Nie potrzebujesz dociekać prawdziwej przyczyny 
zaistniałego zdarzenia, rozważaj swobodnie możliwe powody i poczuj wsparcie, jakiego może właśnie 
udzielać ci wszechświat. Przekonaj się, czy potrafisz odczuć, że to zdarzenie istotnie zasiliło ognisko.

*     *     * 

Etap 4: Pozwalaj i ufaj 

Komuś   może   wydać   się,   że   to   jest   równoznaczne   z   biernością   i   dlatego   może   się   przed   tym 

wzbraniać. Można pomyśleć, że przez pozwalanie i ufanie niczego się nie robi. Ale w rzeczywistości 
dokonuje się czegoś potężniejszego aniżeli przez “próbowanie".

Dzięki temu etapowi przestaniesz próbować i wreszcie “będziesz", gdyż nie można jednocześnie 

“próbować" i “być". Próbowanie sugeruje wewnętrzny opór przed wynikiem, więc jeśli zorientujesz się, 
że znów próbujesz coś zrobić, zadaj sobie pytanie, dlaczego bronisz się przed wynikiem. Może kryje 
się w tobie lęk albo obrałeś nie sprzyjającą porę.

Próbowanie to nie to samo co działanie. Działanie jest bliskie byciu. Jeśli czymś jesteś, działanie 

przychodzi   automatycznie.   Próbowanie   czasami   stanowi   wymówkę   od   działania.   Ćwicząc   się   w 
pozwalaniu   i   ufaniu,   musisz   zaprzestać   próbowania.   Ten   etap   wymaga   od   ciebie   dokładnego 
rozpoznania, czego twojej rzeczywistości w danej chwili potrzeba.

Ufność nie równa się zakładaniu, że wszechświat da ci to, czego chcesz i wtedy, kiedy chcesz. To 

są pragnienia uwarunkowane. Ufność oznacza, że w głębi serca wiesz, iż cokolwiek ci się przydarza, 
jest   konieczne,   i   wyciągasz   naukę   z   każdego   z   takich   doświadczeń.   Pokładaj   swe   zaufanie   w 
przebiegu, a nie w uwidocznionym rezultacie. Jeśli liczysz wyłącznie na upragniony wynik, następuje 
rozczarowanie, gdyż nadzieja może prowadzić do rozpaczy. To może dać początek nie kończącemu 
się   pasmu   rozczarowań   i   obalić   twoją   wiarę   w   cały   proces.   Sukcesu   nie   wolno   utożsamiać   z 
osiągnięciem namacalnego wyniku.

Kiedy byłeś mały, naturalną koleją rzeczy ufałeś swojej matce. Lecz w pewnym momencie matka 

zawiodła cię, ponieważ nie dała ci upragnionego lizaka. Niebawem, kiedy twe pragnienia się nasiliły, a 
matka nie za każdym razem je zaspokajała, przestałeś jej ufać.

Tak naprawdę, jej zadanie nie polegało na folgowaniu twoim zachciankom, lecz na zapewnieniu ci 

podstawowych   wartości   wewnętrznych,   takich   jak  miłość,   poczucie   bezpieczeństwa,   opieka,   a   nie 
zewnętrznych   “cacek".   To   samo   dotyczy   twojej   rzeczywistości.   Zaufaj   swej   rzeczywistości,   która 
obdarza cię tym, czego naprawdę potrzebujesz w swojej istocie, a więc opieką, miłością, radością. 
Cechy te gotowe są lada chwila w tobie się ujawnić. Najpierw bowiem musisz nauczyć się obdarzać 
nimi innych, aby móc je otrzymać samemu.

Postawę pozwolenia dobrze oddaje następująca analogia: Płyniesz w dół rzeki kajakiem, wiosła 

trzymasz w pogotowiu tuż nad powierzchnią wody. Prąd ładnie niesie cię w dół rzeki, więc nie ma 
potrzeby korzystania z wioseł. Jednak raz na jakiś czas zanurzasz wiosło w wodzie, aby nieznacznie 
zmienić   kurs   i   ominąć   niebezpieczną   skałę.   Gdybyś   nie   poddał   się   naturalnemu   biegowi   rzeki, 
wiosłowałbyś dziko starając się ją ujarzmić. Koniec końców kręciłbyś się w kółko i stracił z oczu brzeg.

Poniżej   podane   jest   ćwiczenie,   które   wspomaga   proces   zestrajania   się   z   naturalnym   nurtem 

wszechświata.

DAJ SIĘ PONIEŚĆ NURTOWI

background image

(ćwiczenie medytacyjne)

Kiedy   się   wyciszysz   wewnętrznie,   zapytaj   siebie   szczerze,   czy   jesteś   gotów   zaniechać   prób   i 

podjąć działanie. Rozważaj swobodnie tę myśl. Zobacz, jakiego rodzaju energię emocjonalną ona 
wytwarza.   Co   dla   ciebie   oznacza   zaprzestanie   prób?   Wyobraź   sobie,   że   przestałeś   “próbować" 
osiągnąć   swój   cel.   Jednocześnie   połóż   ręce   tak   jak   przy   poprzednim   ćwiczeniu   (prawą   rękę   na 
ośrodku   strachu   a   lewą   na   ośrodku   siły).   Ujrzyj   swoją   rzeczywistość   w   miarę,   jak   przestajesz 
próbować i zarazem zasilasz się energią, której przepływem przez twoje ciało kierujesz.

A teraz szybko rozprowadzaj energię po swoim ciele, poczuj moc płynącą ze zdania się na nurt, z 

postawy pozwalania i ufania. Przekonaj się, że zaniechanie prób nie oznacza wyrzeczenia się celu. W 
rzeczywistości przybliża go do ciebie. Poczuj przypływ sil w sobie.

*     *     * 

Etap 5: Bądź cierpliwy 

Znasz może powiedzenie: “Biegu rzeki nie da się przyspieszyć". Bez względu na to, jak mocno 

będziesz wiosłować, nie wpłyniesz na bieg rzeki, co najwyżej wywrócisz się lub wpadniesz w wir. 
Próbując   przyspieszyć   bieg   zdarzeń   możesz   jedynie   przysporzyć   sobie   kłopotów.   Cierpliwość 
wystawia człowieka na ciężką próbę, ponieważ w swym naturalnym stanie istnienia nie doświadcza on 
opóźnienia między myślą a urzeczywistnieniem. Nie przywykłeś czekać, aż wszechświat się dostosuje 
do twego życzenia! Jeśli to pojmiesz, oszczędzisz sobie w obecnym życiu w świecie fizykalnym wielu 
przykrości.

Zastanów się, z czym kojarzy ci się cierpliwość. Zobacz, jakie lęki i frustracje w tobie wywołuje.
Jeśli wstawisz ciasto do piekarnika, musisz zaczekać, aż się upiecze. Jeśli będziesz co chwila 

zaglądał do środka, nie przyspieszysz  tego procesu. To samo odnosi  się  do twego  stawania  się. 
Dojrzewają w głębi ciebie siły, których ego nie dostrzega.

Dopóki te procesy się nie dopełnią, niczego w swej rzeczywistości nie zmienisz. Unieważniając je 

przedłużasz swą własną ewolucję. Z kolei postawa cierpliwości sprzyja twemu stawaniu się. Ważne 
jest, aby to zrozumieć, uhonorować i ufać, że wszystko jest jak trzeba. Ćwicząc się w cierpliwości, 
oddawaj się zabawie i zajęciom, które wnoszą do twego życia radość i miłość. Ta energia w istocie 
stanowi   cudowny   piekarnik,   w   którym   dojrzewa   to,   co   urzeczywistniasz,   zanim   będzie   gotowe   w 
odpowiednim czasie ujrzeć światło dzienne.

W okresie wyczekiwania dzieje się coś pięknego i zarazem głębokiego. Jeśli zakłócisz ten okres, 

odbije się to na wyniku końcowym. Jeśli wstawiłeś do piekarnika suflet, na pewno opadnie, gdy bez 
przerwy   będziesz   otwierał   i   zatrzaskiwał   drzwiczki!   Jeśli   jednak   będziesz   stał   przy   piekarniku   i 
przyglądał się całe dwadzieścia minut, jak piecze się ciasto, zobaczysz,  że z wolna podnosi się i 
zmienia barwę. Jeśli nie potrafisz cierpliwie czekać, umknie ci piękno tego przeistoczenia.

Cierpliwość,   wyczekiwanie,   bezruch   to   pojęcia   od   dawna   uznane   przez   mistykę   Wschodu. 

Przedstawiają one stan istnienia raczej niż pustkę. Dla świata Zachodu czekanie to próżnia i stąd 
właśnie bierze się napięcie i stres.

PRZEKSZTAŁCANIE NIECIERPLIWOŚCI

(ćwiczenie medytacyjne)

Wycisz  się  wewnętrznie.   Wyobraź  sobie,  że   siedzisz  na  brzegu   pięknego   stawu.   Wokół  ciebie 

zieleni się trawa, nad głową rozciąga się błękitne niebo i śpiewają ptaki. Spójrz na taflę wody i zobacz, 
jak ze stawu wyrasta  maleńki pęd. Skup na nim całą swą uwagę  tak, aby ten pęd znalazł  się w 
centrum całej twej rzeczywistości i twej percepcji. Patrz, jak rośnie powoli, niemal niedostrzegalnie. 
Właśnie nie widzisz, jak się przesuwa, ale wyczuwasz jego wzrost, jak gdybyś dostroił się do procesu 
jego stawania się. Patrz, jak tworzy się pąk, z początku wielkości główki szpilki. Piękno tego zjawiska 
urzeka cię.

Nie przyszłoby ci do głowy, aby szarpać za maleńki pęd i w ten sposób przyspieszyć jego wzrost. 

Zamiast tego siedzisz cierpliwie i przyglądasz się, jak się rozwija. Pąk rozrasta się, a ty, zachwycony, 
obserwujesz ów cud. Nie ma w tej chwili rzeczy ważniejszej. Wyobraź sobie, że dostrzegasz białą 
plamę u szczytu pąku, gdy ten wolniutko zaczyna się rozchylać. Poczuj zachwyt na myśl, że choć nie 
widzisz, jak pęd rośnie, spostrzegasz jego przemianę. To niemal tak, jakbyś ty zmieniał się na tyle, 
aby dostrzec ów cud.

Pąk   powiększa   się   i   biała   plamka   zaczyna   wystawiać   nad   koniuszek   pąka.   Widzisz,   jak   pąk 

background image

nabrzmiewa i wydłużają się białe płatki. Masz wrażenie, jakby zmiany dokonujące się w tym swój 
udział czy proces ten przebiega niezależnie od ciebie. To nie ma znaczenia, gdyż twa świadomość 
zmienia się w takim samym tempie, jak dojrzewa pąk.

Teraz widzisz, jak rozchylają się liście. Pąk wciąż jest drobny. Gdy mu się przyglądasz, rośnie i już 

wiesz, że to kwiat lotosu. Zaczynają się rozwijać płatki. Patrz, jak rozkwita i osiąga swą pełnię jako 
kwiat   lotosu.   Nie   spiesz   się.   Nie   poganiaj   zjawiska.   Przeznacz   na   to   tyle   czasu,   ile   potrzeba   na 
doświadczenie tego niezwykłego wydarzenia.

Kiedy   twój   kwiat   osiągnął   szczyt   swego   istnienia,   swój   najwyższy   potencjał   życiowy,   przerwij 

ćwiczenie i stań się tożsamy z nim. W tym ćwiczeniu twa świadomość i twoje doświadczenie stały się 
jednym,   podobnie   jak   ma   to   miejsce,   gdy   wytwarzasz   swoją   rzeczywistość.   Twoja   świadomość 
zawsze  zjedna się z tym, co urzeczywistniasz. W ten sposób zostaje wyrażona jedna idea, jeden 
zamysł.   Teraz   weź   ten   kwiat   i   umieść   go   wewnątrz   swego   serca.   Ilekroć   ogarniać   cię   będzie 
zniecierpliwienie, wspomnij to doświadczenie. Nie ma czegoś takiego jak zmarnowany czas.

*     *     * 

Wszystko, czego zaznajesz, stworzyłeś z własnego wyboru. Nie powołało tego do istnienia twoje 

ego, ale twa całkowita istota, która obejmuje też twą wyższą jaźń. Twoje wybory płyną z poziomu jaźni 
wykraczającego daleko poza twe świadome “ja" i jego pojęcie rzeczywistości.
Etap 6: Chwal rzeczywistość i przejdź do swych wyższych celów 

W   miarę   jak   pokonujesz   te   kolejne   etapy   stwarzania   swej   rzeczywistości,   słabnie   nieodparta 

potrzeba   ego   sprawowania   kontroli,   a   twe   cele   coraz   wyraźniej   zestrajają   się   z   celem   boskim. 
Zauważasz, że twoja wola i wola boska to jedno i to samo. Im mocniej ufasz i pozwalasz, im mocniej 
wyrażasz to, czym pragniesz się stać, tym bardziej utożsamiasz się z boskim celem. Inaczej być nie 
może.

Jeśli odnosisz wrażenie, że zwlekasz z dojściem do celu, to niechybna oznaka, że musisz jeszcze 

nad  sobą popracować.  Wsłuchaj się  w wyraźne  sygnały,  jakie  śle ci twoja   rzeczywistość.  Udręka 
pojawia   się   tylko   wtedy,   gdy   sam   osądzasz   siebie   jako   nieudacznika,   ponieważ   tempo 
urzeczywistniania wydaje  się  twojemu ego zbyt  powolne. Jeśli  włożysz w to swą  energię  i serce, 
doświadczysz   w   sobie   głębokiego   spokoju   i   przestaniesz   zamartwiać   się   w   swą   zdolność   do 
urzeczywistniania. Rozpłyną się rozterki i frustracje, gdy poczujesz swą moc i więź ze wszechświatem. 
Trzeba tylko, abyś wykonał pierwszy krok i kroczył tą drogą stawiając za każdym razem, pomimo 
przeszkód, mały krok do przodu. Uwierz w swe boskie przewodnictwo. Przede wszystkim uwierz w 
siebie.

STAWIANIE NA SWOIM

(ćwiczenie medytacyjne)

Wyobraź sobie wokół siebie wir energii. Ty jesteś jego ogniskiem. Postaw sobie jakiś cel, niech to 

będzie raczej stan bycia niż fizyczna manifestacja, i wprowadź ten cel w sam środek otaczającego cię 
wiru. Połącz się emocjonalnie z tym celem. Jakie to uczucie być ideą, którą pragniesz wyrażać? W 
ognisku tego wiru poczuj płonące z tego uczucie i energię.

Pomyśl, jak dobrze byłoby być w pełni sobą, swą całkowitą istotą. Ufaj, że wiesz, jakie to doznanie. 

Zatrzymaj je, pozwól mu urosnąć, uwalniając się od uwarunkowań. Poczuj, jak zalewa cię światło – 
energia bijąca z twojego wszechświata. Przedstawia ono wszelkie możliwe sposoby, w jakich może 
się objawić twoja rzeczywistość. Niech światło to przeniknie do twego wiru, zasili go.

Energia twego wiru staje się potężniejsza, ponieważ ty dopuszczasz do niego wszystko, co ma do 

zaoferowania wszechświat.

Wir przyspiesza. Wszystko, co dostaje się w zasięg jego energii, wspomaga ciebie – nawet te 

rzeczy, z którymi nie czujesz się związany. Poczuj, jak te nowe rzeczy wpadają w twój wir; wiedz, że w 
jakiś sposób są częścią ciebie i tu jest ich miejsce. Przebywając w samym środku energii wiru, oddaj 
się jej, zapadnij w nią niczym szmaciana lalka, niech ona cię podtrzyma. Zaufaj, pozwól, aby wir cię 
objął, przygarnął. Odpręż się całkowicie, poczuj, jak unosisz się “na powierzchni". Możesz zdać się 
zupełnie   na   wir,   ufając,   że   jesteś   bezpieczny   w   tym   środowisku,   które   dla   siebie   stworzyłeś.   W 
objęciach tej energii, przystań na chwilę.

Odnosisz wrażenie, że kryjesz w sobie oazę spokoju, a wokół ciebie szaleje burza. Niech ten cichy 

zakątek wewnątrz ciebie pozostanie w bezruchu, ty zaś przyjrzyj się energii wirującej wokół. Wniknij w 

background image

tę   energię   myślą,   niech   jej   złożoność   cię   wzbogaci.   Przekonaj   się,   że   nie   ma   pustki,   nie   ma 
zmarnowanego czasu, wszystko to świadoma energia.

Doświadczając   tego,   podziękuj   sobie,   chwal   wir   i   obdarz   go   miłością.   Niech   przepełni   cię 

wdzięczność   za   wsparcie,   jakiego   zewsząd   doznajesz   i   prześlij   to   poczucie   wdzięczności   wirowi, 
Bogu, Wszystkiego, Co Jest.

Teraz uwolnij się od potrzeby wytwarzania wiru. Początkowo może się on chwiać czy zwolnić, ale 

nadal wiruje. Poczuj, jak wir odsuwa się od twego ciała. Lecz wciąż pozostajesz jego środkiem, wciąż 
go   odczuwasz.   Niech   rozejdzie   się   na   zewnątrz,   w   świat   fizykalny,   i   tam   rozpocznie   proces 
urzeczywistniania.

Niech ta rozłąka nie będzie dla ciebie przykra, gdyż przyciągniesz do siebie następny wir. Patrz, 

jak ten pierwotny wir odsuwa się i rozprasza. To, że go nie dostrzegasz, nie oznacza, że przestał 
istnieć. Ten wir to twój wytwór, poczęty z twego wnętrza. Teraz przeniósł się do świata fizykalnego, 
aby tam dopełnić dzieła, które ty zapoczątkowałeś. Niech wykona swoje zadanie.

Wyślij promień złotego światła z ośrodka na czubku głowy, przez wszystkie kolejne czakry energii 

wzdłuż twego ciała i przez czakrę u podstawy twego kręgosłupa niech wniknie ono w Ziemię. Poczuj, 
jak ten promień zapuszcza się w samo jądro Ziemi, aby mocno cię w niej osadzić.

*     *     * 

Nieustanne kształtowanie własnego przeznaczenia 

Dziedzina fizykalności kryje dla ciebie największe wyzwania. Najtrudniejsze wyzwania przynoszą 

najpiękniejsze   owoce.   Choć   istnieje   przeznaczenie,   nie   jest   niczym   więcej   jak   prawdopodobnym 
kierunkiem, w jakim potoczy się twoje życie,  ponieważ masz wolną wolę i zawsze  możesz nadać 
swojemu   życiu   taki   kierunek,   jaki   uznasz   za   właściwy   w   danej   chwili.   W   każdej   chwili   możesz 
urzeczywistnić to, czego pragniesz.

To, co w głębi duszy możesz odczuwać jako swe przeznaczenie, zazwyczaj stanowi twój wybór 

dokonany jeszcze przed narodzinami, coś, co wybrałeś jako przewodni wątek twego obecnego życia. 
Krocząc   drogą   swego   życia,   napotykasz   na   wiele   sposobności   utwierdzenia   tego   wyboru   (tak 
zwanego przeznaczenia) albo odrzucenia obranego kursu całkowicie. Choć złudzenie rzeczywistości 
fizykalnej mówi co innego, jesteś zawsze twórcą swojej rzeczywistości, którą powołujesz do istnienia 
swymi   wyborami.   Wciąż   na   nowo   tworzysz   swoje   przeznaczenie,   każdą   myślą   i   uczuciem. 
Przekonania są owocem twych przemyśleń i doświadczeń. Stanowią podstawę twej rzeczywistości. 
Gdy uzdrowisz swe  myśli i uczucia,  przekonania z czynników krępujących  zmienią się w potężne 
narzędzia urzeczywistniania.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

9. JAK MIEĆ WSZYSTKIEGO POD DOSTATKIEM I BYĆ PRAWDZIWIE WOLNYM

Twoja   zdolność  do   urzeczywistniania   obfitości   jest   wprost   proporcjonalna   do   twej   umiejętności 

wytwarzania przestrzeni wokół siebie. A za tym kryje się energia. Wyobraź sobie, że stoisz w samym 
środku   swej   rzeczywistości,   która   otacza   cię   niczym   koło.   Niech   to   koło   będzie   przedstawieniem 
przestrzeni,   którą   stwarzasz,   aby  pomieścić   to,   co   powołujesz  do   istnienia.   Niektórzy   mają   wokół 
siebie   ogromną   przestrzeń,   inni   znikomą.   Wielkość   tej   przestrzeni   świadczy   o   tym,   ile   obfitości 
dopuszczasz   do   swego   życia.   Rzecz   jasna,   obfitość   nie   ogranicza   się   wyłącznie   do   pieniędzy, 
obejmuje też miłość, radość i poczucie, że masz to, czego ci trzeba.

Twoja przestrzeń automatycznie się kurczy, gdy twe pojęcia są zawężone. Mogą one dotyczyć 

poczucia własnej wartości, atrakcyjności, godności czy zaradności. Mogą być nabyte czy wpojone. 
Wskutek twych własnych ciasnych poglądów na temat samego siebie zacieśniasz przestrzeń wokół 
siebie. Tkwiąc w tych ciasnych ramach, masz wrażenie, że ciągle musisz walczyć o to, co masz, że 
nigdy ci nie starcza.

Mistrzowie   uczący,   jak  osiągnąć   obfitość,   w   istocie   pokazują,   w   jaki  sposób   rozszerzyć   wokół 

siebie   przestrzeń.   Gdy   twa   przestrzeń   rozrasta   się,   sprawiła   to   zmiana   zapatrywań.   W   rezultacie 
otwierasz się, przestają cię krępować ciasne ramy. Wtedy dopuszczasz do siebie więcej źródłowej 
energii wszechświata.

Kiedy z pomocą energii powiększasz swą przestrzeń, należy ją czymś wypełnić, w przeciwnym 

wypadku   znów   da   o   sobie   znać   twa   skłonność   do   zacieśniania.   Kiedy   oddajesz   się   medytacji   i 
wyobrazisz sobie tę przestrzeń jako coś realnego, możesz skierować do niej światło, barwy i idee, 
które odpowiadają temu, co zamierzasz stworzyć. Oczami wyobraźni ujrzyj przestronny pokój, nadaj 
mu taki wystrój, aby sprawiał wrażenie nieograniczonego. Ogłoś przed samym sobą: “Ta przestrzeń 
służy mojemu rozwojowi" albo “Ta przestrzeń oddaje mą rosnącą obfitość". W ten sposób możesz 
rozszerzać granice tej przestrzeni, aby nigdy nie zasklepiła się w sobie.

Jeśli tej przestrzeni nie wypełnisz, skurczy się ponownie. Osnową fizykalnej rzeczywistości są te 

dość abstrakcyjne pojęcia rodzące się w duszy. Oparte na twych przekonaniach, przybierają kształt w 
rzeczywistości fizykalnej jako wiodące wyznaczniki twego życia.

Obfitość   równa   się   ilości   rosnącej   przestrzeni,   jaką   sobie   przydzielasz.   Z   kolei   wyznawanie 

ograniczoności ją zacieśnia.

Gdy   zajmujesz   się   pracą   nad   sobą,   warto   stworzyć   sobie   w   myślach   świat   symboli   i   metafor 

obrazujący to, czego starasz się doświadczyć. W ten sposób ego nie będzie się czuło zagrożone, 
gdyż jego uwaga zostanie odwrócona od istoty rzeczy. Osłabnie mechanizm obronny ego, który został 
wzniesiony   w   celu   uchronienia   cię   przed   nowymi   ideami   i   dalszym   rozwojem.   Kiedy   nabierzesz 
biegłości   w   uniwersalnej   mowie   metafory   i   archetypów,   wymiana   informacji   między   tobą   a 
wszechświatem przebiegać będzie znacznie sprawniej.

Oto technika, kora stosowana regularnie, pozwoli ci naprawdę odczuć większą nieograniczoność i 

swobodę w obrębie twej własnej przestrzeni. Pomoże ci też w urzeczywistnianiu i zharmonizowaniu 
się z biegiem rzeczy we wszechświecie.

STWARZANIE PRZESTRZENI DLA ZAISTNIENIA OBFITOŚCI

(ćwiczenie medytacyjne)

Za pomocą dowolnej techniki medytacyjnej wprowadź się w stan wyciszenia. Kiedy wyciszysz się 

wewnętrznie, wyobraź sobie przestronny pokój. Jego ściany pomalowane są na biało, przez otwarte 
okna do pokoju napływa ciepły, ożywczy powiew wiatru. Pokój nie jest umeblowany. Choć ogołocony, 
pokój emanuje atmosferą bezpieczeństwa. Wyobraź sobie, że ten pokój zaczyna wypełniać zielona 
musująca energia.

Można   tę   energię   nazwać   Zieloną   Elektromagnetyczną   Energią   Potencjału.   ZEEP   potrafi 

rozpychać ściany tego pokoju, jeśli całą swą istotą wyrazisz na to zgodę. Poczuj, jak rozszerza te 
ściany.

Zwróć uwagę na to, czy powiększanie pokoju przychodzi ci łatwo czy też z trudnością. To da ci 

rozeznanie   w   zakresie   twego   wewnętrznego   oporu.   Rozszerzaj   ściany   i   napełniaj   pokój   ZEEP. 

background image

Przerwij wtedy, gdy intuicyjnie wyczujesz, że pokój został wypełniony dostatecznie.

*     *     * 

Ta zielona energia przedstawia naturalną energię wszechświata, z której mają prawo korzystać 

wszystkie istoty. Nie ma na nią limitu, nie jest racjonowana po trochu. Nie ma powodu więc, aby ją 
oszczędzać. Możesz jej otrzymać tyle, ile potrzebujesz, ilekroć zajdzie konieczność.

Jeśli wydaje ci się, że natrafiasz na opór lub że energia jest na wyczerpaniu, musisz wiedzieć, że 

płynie to wyłącznie z ciebie. Oznacza to, że czeka cię jeszcze praca nad sobą w takich dziedzinach, 
jak poczucie własnej wartości, miłość własna i godność.

Najlepiej wykonywać to ćwiczenie codziennie, aby zapoznać się z tym pokojem, ponieważ oddaje 

on naprawdę twe przekonania i twój potencjał. Z czasem dostrzeżesz relację zachodzącą między nim 
a twym zewnętrznym życiem. Bardziej zharmonizujesz się też z zieloną energią i nabierzesz większej 
wprawy w posługiwaniu się nią w życiu. Kiedy już się z nią zupełnie utożsamisz, to znaczy, że zdołałeś 
przezwyciężyć swe ciasne poglądy i stałeś się w większym stopniu świadomym twórcą.

Wykorzystanie do tego celu zielonej elektromagnetycznej energii potencjału jest konieczne, gdyż 

pokój musi być wypełniony, w przeciwnym razie ściany znów się zejdą. Światło jest składnikiem twej 
duszy i twego ciała, dlatego musi ono aktywnie uczestniczyć w twych twórczych pracach. Brak światła 
powoduje zacieśnienie, więc im więcej światła zmieścisz w tym pokoju, tym bardziej się rozwiniesz.

Gdy poczujesz w sobie światło, budzi się twa duchowa istota. Zieleń to płodna energia tworzenia. 

Zestrojona jest z biciem twego serca. Zielone światło skupia twe twórcze zamysły. Rozumie to twa 
nieświadomość, ponieważ obeznana jest z symboliką i mową archetypów.

Przekonania i poglądy nie są wyłącznie sprawą twego umysłu świadomego. W gruncie rzeczy, to 

zapatrywania, których umysł nie jest świadomy, wpływają na twe życie w o wiele większym stopniu, 
niż skłonny jesteś przyznać. Dlatego trzeba jednocześnie zająć się poglądami i przekonaniami na 
poziomie   podświadomości.  Istnieje  wiele   metod  pracy  z  podświadomością.  Niektóre  są  od  dawna 
uznane,   jak   terapia   Gestalt,   inne   określane   są   jako   “alternatywne",   na   przykład   hipnoterapia   czy 
rebirthing. Wybierz to, co w stosunku do ciebie najlepiej skutkuje i najbardziej ci odpowiada.

Osądzanie   własnych   postępów   należy   do   najbardziej   szkodliwych   zajęć,   jakim   możesz   się 

oddawać. Przerywa przepływ energii i zacieśnia twą przestrzeń, uniemożliwiając wykorzystanie ZEEP 
w całej jej pełni.

Osądzanie to mechanizm obronny, który wstrzymuje twój rozwój.
Mechanizmy   obronne   utrudniają   wykrycie   poglądów,   które   cię   ograniczają.   Najbardziej 

zdradzieckimi ich postaciami są osądzanie i poczucie winy. Z każdą warstwą przekonań, które cię 
krępują, występuje warstwa ochronna. Tylko wtedy gdy stawisz czoło tym zaporom, ujrzeć w całej 
jaskrawości swe poglądy i zapatrywania.

Ten  układ  poglądów i  strzegących  ich   mechanizmów  obronnych   przypomina  cebulę.   Najłatwiej 

usunąć zewnętrzne warstwy, ponieważ z reguły jesteś ich bardziej świadomy. Mogą one obejmować 
wspomnienia   z   przeszłego   życia,   z   dzieciństwa,   albo   wstydliwe   postępki   i   nauki,   jakie   z   nich 
wyciągnąłeś.

Ćwiczenie obfitości możesz wykonywać za każdym razem, gdy wypisujesz czek, na przykład, aby 

opłacić rachunki. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w swej przestrzeni naładowanej ZEEP. Zamknij 
oczy i wyobraź sobie, że przenika cię ta zielona energia. Niech spłynie po twoim ramieniu i po piórze 
na czek. Poczuj, jak czek, pióro, twoje pieniądze i ty stajecie się jednością. Bądź nią. Wypisz czek z 
całą energią   obfitości,  jaką  możesz przywołać.  Włóż czek  do  koperty,  zaklej ją.  Przylep  znaczek. 
Odłóż ją i przestań się przejmować.

Przestań się martwić tym, że masz za mało. Poślij kopertę w świat bezwarunkowo. Idąc w świat, 

pomnoży twoją przestrzeń. Jej energia do ciebie powróci. Naładowałeś nią czek i to, co za nim się 
kryje. Niesie ze sobą wibrację twego podpisu i energia w końcu wróci tam, skąd wyszła.
Niezależność finansowa 

Ważne jest, aby ludzie nauczyli się być samowystarczalni pod każdym możliwym względem. Nie 

chodzi   tu   o   to,   aby   uchronić   się   przed   światowymi   klęskami   czy   skorumpowanym   rządem. 
Samowystarczalność,   o   ile   nie   jest   podyktowana   lękiem,   może   zaowocować   wewnętrzną   mocą. 
Samowystarczalność na głębszym poziomie może przynieść suwerenność duchową – poczucie, że 
sam jesteś źródłem swojej mocy.

background image

Im   bardziej   stajesz   się   samowystarczalny,   przestajesz   obciążać   infrastrukturę   i   instytucje,   od 

których zależna jest większość ludzi – na przykład, zaopatrzenie w żywność. Gdy stajesz się bardziej 
samodzielny,   społeczne   przemiany   tracą   na   swej   dramatyczności.   Im   bardziej   zależny   jesteś   od 
systemu, tym więcej, ze strachu, z niego czerpiesz, i system się wyczerpuje. W takiej sytuacji system 
nie może się przekształcić, gdyż ma na utrzymaniu za dużo ludzi.

Gdybyś pragnął zachować majątek w czasach społecznego zamętu, najlepiej zainwestuj go w coś 

trwałego – ziemię, nieruchomości, złoto, srebro czy inne wymierne dobra, które można wymienić w 
nagłych wypadkach. Otrzymasz wtedy coś namacalnego w zamian za swe bogactwa. Dzięki temu twój 
majątek może przetrwać gospodarcze zaburzenia.

Na przestrzeni dziejów pojęcie wartości uległo wypaczeniu z powodu rosnącego zadłużenia. W 

dowolny   sposób   ustalano   wartość   wedle   życzenia   możnych   tego   świata.   Wartość  jednego   dolara 
zawiera się wyłącznie w ilości chleba, jaki można za niego kupić, a to może zmienić się w jednej 
chwili. Innymi słowy, nie doświadczyliście w swoim życiu tego, co znaczy wartość stała.

Nie poznaliście też własnej wartości – i tym samym swego bogactwa – ponieważ wasze pieniądze 

to   tylko   papier.   Stoją   za   nim   jedynie   puste   obietnice.   Zapomnieliście   prawdziwą   naturę   wartości. 
Prawdziwą wartość ma to, czego można użyć w niezawisłym stanie istnienia, niezależnie od umownej 
wartości nadane/ mu przez innych. Do takich namacalnych dóbr należy ziemia, najcenniejsza z nich, 
gdyż stanowi podstawę istnienia. Wartość stanowią też metale, które można wymienić, odzież, woda, 
narzędzia,   zdolność   wytwarzania   zasobów   żywnościowych,   cokolwiek   służy   podtrzymaniu 
suwerennego stanu istnienia.

Kiedy   lokujesz   swe   bogactwa   w   wymiernych   dobrach,   które   sprzyjają   samowystarczalności, 

nabierasz   poczucia   własnej   wartości.   Następuje   w   tobie   wewnętrzna   przemiana.   Wyzbywasz   się 
uzależnienia od systemu.

Naucz się być mniej uzależnionym od małżonka, partnera, rodziców, rządu, gospodarki. Stając się 

bardziej   samodzielnym,   zmniejszasz  obciążenie   systemu.   Jeśli  słabnie   nacisk,   przekształcenie   się 
systemu może dokonać się w mniej drastyczny sposób. To przyniesie korzyść obu stronom. Pozwoli ci 
poznać siebie i swoje możliwości na poziomie daleko wykraczającym poza sam intelekt. Pociąga to za 
sobą subtelną lecz potężną przemianę wewnętrzną – z zależności do samowładności. Zmierzając ku 
niej, dostrzeżesz w sobie cudowne zmiany, które znajdą później odbicie w świecie.

To tylko sugestie. Kieruj się własną intuicją. Jeśli ze strachu jeszcze bardziej uzależnisz się od 

systemu, z pewnością zaznasz chaosu. System nie jest w stanie udźwignąć takiego ciężaru. Załamie 
się. Coś podobnego zdarzyło się w Rosji. Rząd nie ma zastępować wam rodziców. Jego zadaniem 
jest chronić i pomagać, ale w końcowym rozrachunku władza należy do was. Zrzekając się jej na 
rzecz rządu, zdając się na jego opiekę, zaprzepaściłeś swoją moc i stworzyłeś pożywkę dla korupcji.

Starożytne teksty, na przykład Biblia, ostrzegają przed złem, jakim jest lichwa. Mówią, że jest ona 

początkowym   ogniwem   łańcucha,   który  prowadzi   do   zniszczenia.   Jest   w   tym   prawda,   gdyż   kiedy 
pożyczanie na procent się rozpowszechniło, przestało się liczyć dobro jednostki. Więc jeśli możesz, 
nie zaciągaj pożyczek  na procent. Jeśli musisz,  dobrze  się zastanów.   Cały proces oparty jest na 
fikcyjnym   pojęciu   bogactwa   i  w   gruncie   rzeczy   przypomina   hazard.   Wprowadza   zakłócenia.   Choć 
wydaje się korzystny dla ciebie, zmusza cię, abyś więcej pracował i odbiera ci czas przeznaczony na 
rozkoszowanie się owocami wolności.

W systemie opartym na indywidualnej odpowiedzialności korupcja jest niemożliwa. Korupcji ulegają 

systemy,  które  nie   sprzyjają   wolności  jednostki  i  mają   zależność  wpisaną   w  samą  swą   strukturę. 
Dlatego   niemal   każdy   rząd   w   dziejach   dopuszczał   się   nadużyć.   Rządy   przerodziły   się   w   twory 
pozbawiające   ludzi   samowładności   i   odpowiedzialności.   Gdy   to   się   stanie,   rząd   i   społeczeństwo 
wikłają się we wzajemne uzależnienie i tracą wolność i zdolność do dalszego rozwoju.

Taki układ oparty na współzależności prowadzi do rozprzężenia i upadku, chyba że u podstaw 

rozpocznie się ewolucja, począwszy od poziomu jednostkowego. Taka ewolucja u podstaw właśnie 
ma   miejsce.   Nie   wiadomo   jednak,   czy   doprowadzi   do   przekształcenia   przed   upadkiem   samego 
systemu.

Bogactwo   ma   znaczenie   tylko   wtedy,   gdy   odczuwasz   niedostatek.   To   zjawisko   biegunowe.   W 

swym prawdziwym stanie doświadczasz nieskończonej obfitości.

Większość ludzi nie odnalazła jeszcze swej drogi do tego stanu i nie korzysta z jego dobrodziejstw. 

Załóżmy,   że   mógłbyś   mieć  wszystko,   co  chcesz,   na  zawołanie.   Jak określić  wówczas   bogactwo? 
Pojecie bogactwa znika, ponieważ jego miarą jest niedostatek. Bogactwo to przeliczenie tego, co ty 

background image

masz, w stosunku do tego, co ma drugi – lub czego nie ma.

Niektóre społeczności pozaziemskie, na przykład Plejadianie, wykształciły system równej wartości, 

który jest odbiciem ich przekonań na temat obfitości oraz panującej tam wolności.

Wbrew  pozorom,   system   taki możliwy  jest  wyłącznie   dzięki  ogromnej  duchowej   i  emocjonalnej 

ewolucji. Gwoli ilustracji, jeśli potrzebujesz tam jedzenia, po prostu wchodzisz do sklepu, bierzesz 
żywność i wychodzisz. Gdy ktoś zamawia u ciebie usługę, wykonujesz ją bez zapłaty. System ten 
odzwierciedla stabilne pojęcie bogactwa, wolne od stale zmieniających się, umownych wartości.

Ich gospodarka tworzy jedną całość. Poddając krytyce tego rodzaju układ, można zapytać, kto 

sprząta śmieci albo wykonuje inne nieprzyjemne zadania. Ale w społeczeństwie, gdzie promuje się, a 
nie tłumi, twórczą swobodę, spotkać można wielu wynalazców, którzy szukają rozwiązań dla każdego 
problemu, ze sprzątaniem śmieci włącznie.

Nikt tam nie “chomikuje" zysków i nie “trzyma ręki" na przełomowych odkryciach, więc zarówno 

interesy społeczeństwa jak i jednostki są respektowane. Duch społeczeństwa wyraża się przez ciągłe 
osiągnięcia i swobodę twórczą, a nie przez gromadzenie zysków. To właśnie jest oznaką zdrowego, 
holistycznego tworu. Gdy pojawia się potrzeba, zawsze znajduje się ktoś, aby jej zarazić. Może to dla 
was   brzmieć   raczej   egzotycznie,   ale   popatrzcie   na   własnych   entuzjastów,   którzy   chcą   lansować 
alternatywne źródła zasilania, ale którym stają na przeszkodzie interesy wielkiego kapitału.

Zanim przejdziecie na plejadiański system równej wartości czy własną wersję równego podziału 

dóbr,   musi   nastąpić   głęboka   wewnętrzna   przemiana.   Komunizm   był   przedwczesną   próbą 
wprowadzenia takiego  systemu. Podobnie jest z kapitalizmem. Prawdziwy  system równej wartości 
służący   społeczeństwu   odbędzie   się   bez   ucisku,   ograniczeń,   sztywnych   zasad.   Waszemu 
społeczeństwu   doskwiera   już   stara   gra   w   bogaczy   i   biedaków,   powoli   skłaniacie   się   ku   ideom 
wyrażającym indywidualną odpowiedzialność, tak więc niebawem, w odpowiednim czasie, pojawi się 
zapowiedź przyszłego systemu równej wartości.

Wolność zaczyna   się   na  poziomie  jednostkowym.  To  coś,   co   nosicie   głęboko   w  duszy,   a  gdy 

znajdzie wyraz w waszym życiu, nic nie powstrzyma jej ducha. Ale nie wolno zapominać, że wolność i 
równość to atrybuty duchowe. Kiedy je uznacie za swoje, musicie stale je wdrażać, w przeciwnym 
wypadku coraz głębiej pogrążać się będziecie w kręgu zależności i nieprawości.

Jeśli weźmiesz za siebie odpowiedzialność i sprzymierzysz się z innymi, którzy dokonują takiego 

samego wyboru, nigdy niczego ci nie zabraknie. To zupełnie inny sposób na życie. Słowa nie są w 
stanie oddać znaczenia wolności, gdyż w takich kwestiach słowa zawsze zawodzą. Pamiętajcie, że 
zniewolenie dotyczy serca i umysłu.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

10. WYZBYWANIE SIĘ KONFLIKTU I KONTROLI

Teraz kiedy dokonuje się skok ewolucyjny,  należy stawić czoło własnym lękom. Dojrzyj w nich 

wyzwanie dla siebie, ponieważ dzięki nim twój rozwój będzie następował w przyspieszonym tempie. 
Twój  strach,  niczym  kotwica,   odcina   cię   od  przepływu   świadomości  zbiorowej.   Kiedy  postanowisz 
podnieść kotwicę i dać się ponieść nurtowi, z początku możesz odczuwać lęk, ale szybko się z nim 
uporasz i zaczniesz urzeczywistniać wszystko to, co chcesz powołać do istnienia w swym życiu.

Stawianie czoła lękom
Wcześniej   była   mowa   o   tym,   że   twe   największe   obawy   zawsze   wiążą   się   z   najgłębszymi 

pragnieniami.  To  jak  awers  i rewers.  Aby  urzeczywistnić   swe   pragnienia,   musisz  pokonać strach. 
Możesz zaprzeczać jego istnieniu i wtedy nigdy się z nim uporasz, albo też możesz otwarcie się z nim 
zmierzyć niczym wojownik na duchowej ścieżce, którym możesz się stać. To cię umocni i zaowocuje 
niebywałym duchowym rozwojem.

Odnajdź w sobie wojownika na duchowej ścieżce. Ta cząstka ciebie jest naprawdę potężna. Nie 

tylko nie odwracaj się od lęków, gdy wystąpią, ale świadomie je przywołuj. Aby je przywołać, musisz 
być gotów się odsłonić i oświadczyć wszechświatowi: “Już dojrzałem do tego, aby tworzyć to, czego 
pragnę w swym życiu. Już dojrzałem do tego, aby strach przestał rządzić moim przeznaczeniem".

Kiedy stawisz czoło lękom, włączysz się w nurt powszechnej świadomości. Nie będziesz w stanie 

oprzeć się jego porywowi  i pomkniesz na fali. Będziesz czuł za sobą wsparcie i miłość zbiorowej 
świadomości, gdy staniesz oko w oko ze swym strachem. Jeśli jednak dalej będziesz się go wypierał (i 
nie zmierzysz się z nim wprost), prawdopodobnie nigdy nie objawisz w pełni swego potencjału.

Końcowi tysiąclecia towarzyszą potężne wyładowania energii. Dlatego też mistykom, mędrcom i 

prorokom nie udało się wybiec zbyt daleko poza ów czas przełomu. Ale wbrew temu, co głoszą czy 
głosili niektórzy, nie jest to koniec, lecz początek.

To jutrzenka nowej ery. To sposobność, abyś stał się osobą, jaką pragniesz być, i uczynił ten świat 

światem światłości. Uznaj kryjącą się w tobie moc kształtowania rzeczywistości. To, że przemiana nie 
zachodzi z dnia na dzień, nie oznacza bynajmniej, że nie postępuje.

Ufność   i   przyzwolenie   –   w   połączeniu   z   chęcią   stawienia   czoła   lękom   –   wprowadzą   cię   bez 

wstrząsów w nowe millenium.

Strach często przybiera określoną postać w obrębie ego i będzie odgrywał najróżniejsze role, aby 

tylko utrzymać

cię w swojej władzy. Przejawia się w twojej świadomości, ale również w zewnętrznym świecie jako 

“dzielona   paranoja".   Na   przykład,   dużo   energii   kieruje   się   obecnie   w   propagandę   wroga   wobec 
pozaziemskich istot, którym przypisuje się moc zniewalania umysłów ludzkich. To zupełnie mija się z 
prawdą. Władzę ma nad tobą ten, kto potrafi zasiać w tobie lęk.

Przybysze z kosmosu są teraz modnym straszakiem. Ale to tylko uzewnętrznienie tego, co dzieje 

się wewnątrz każdego z was. Macie również własnego ukrytego potwora – Pana Stracha. Panuje 
powszechne złudzenie, że zagrożenie z zewnątrz (na przykład, w postaci krwiożerczych kosmitów) 
jest bardziej niebezpieczne od wewnętrznego. Skupiacie się na rzeczywistości zewnętrznej, pomijacie 
rzeczywistość wewnętrzną. Ale to ona wytwarza  i podtrzymuje złudzenie dotyczące rzeczywistości 
zewnętrznej.

Lęk przydaje się, gdy ma cię uderzyć ciężarówka. On sprawia, że przyspieszasz czy uskakujesz. 

Kiedy Pan Strach spostrzegł, jaką ma nad tobą władzę w takich sytuacjach, postanowił pomnożyć 
swoją wartość i utrzymywać w tobie poczucie zagrożenia, być twym bożyszczem jako mechanizm 
ostrzegawczy. W ten sposób uczynił siebie niezbędnym. Ale na tym polega jego fortel, abyś ani na 
chwilę nie zwątpił w wartość strachu. Twoje ego uważa, bezpodstawnie zresztą, że jeśli się nie boisz, 
nie zależy ci na własnym przetrwaniu. A to przekonanie trudno zwalczyć – nic dziwnego więc, że 
większość ludzi ciągle  jest w strachu! Ale  co takiego stanie się, gdy przestaniesz  dbać  o  to, czy 
przeżyjesz?   Ego   sądzi,   że   wówczas   nie   minie   cię   śmierć   i   w   ten   sposób   ego   przestanie   istnieć. 
Najbardziej ze wszystkiego ego boi się unicestwienia.

Przewartościowanie   własnych   lęków   pociąga   za   sobą   przewartościowanie   kwestii   przetrwania. 

Musisz ustanowić   taki związek  między strachem  a przeżyciem,  aby ego  nie  czuło  się  zagrożone. 

background image

Oznacza to, że musisz przyznać jakąś wartość Panu Strachowi, chociażby po to, aby go ugłaskać. 
Pan Strach razem z ego mogą odetchnąć z ulgą, a ty zajmiesz się swym życiem wolny od jarzma 
lęków, nad którymi nie panujesz.
Rozwiązywanie konfliktów 

Źródłem   wszelkich   konfliktów   na   Ziemi   jest   strach.   Wasze   pojęcie   konfliktu   zakłada   zarówno 

zwycięzcę jak i zwyciężonego. Ścieraniu się skłóconych stron zawsze towarzyszy mniej lub bardziej 
subtelna manipulacja. Czasami nawet gdy sporna kwestia wydaje się rozwiązana, konflikt trwa nadal.

Weźmy   na   przykład   dwójkę   dzieci   bijących   się   o   cukierka.   Zadają   sobie   ciosy,   szarpią   się. 

Wreszcie   jedno   bierze   górę   i   zagarnia   cukierek.   Mamy   tu   wyraźnie   zwycięzcę   i   pokonanego. 
Zwyciężone dziecko teraz podnosi się i mówi: “I tak go nie chciałem. Od cukierków robią się dziury w 
zębach". Aby osłodzić sobie gorycz porażki, dziecko to stłumiło w sobie ból i poczucie przegranej. 
Próbuje oszukać samo siebie, aby uwolnić się od bólu porażki, ale energia zostaje zmagazynowana 
wewnątrz.

Rywalizacja i konflikt tak naprawdę nie zostają rozwiązane, ale zmienia się tylko postać. Jedynym 

sposobem na osiągnięcie równowagi jest wyzbycie się potrzeby dominacji, a nie przydawanie sobie 
kosztem innych.

Rozważmy teraz, jak dalej mógłby potoczyć się ów konflikt. Kiedy jedno z dzieci zdobywa cukierka, 

chełpi się zwycięstwem, zaś drugie zanosi się płaczem. W obu wzbierają emocje. I wtedy zwycięzca 
oświadcza: “Nie ma sprawy, podzielę się z tobą tym cukierkiem". Przegrany, aby dopiec zwycięzcy, 
ma ochotę krzyknąć: “Wypchaj się nim!". Ale zamiast tego otwiera swe serce i przyjmuje dar. To 
całkiem   naturalny   ludzki   odruch,   wolny   od   wyuczonej   manipulacji   i   strachu,   nękających 
społeczeństwo.

Gdy nagrodą dzielicie się z serca, a nie z potrzeby dalszej manipulacji, następuje uzdrowienie. 

Przywrócona zostaje równowaga. Stanowi to przykład konstruktywnego przecinania cyklów konfliktu. 
Sam z siebie pojedynczy konflikt nie trwałby długo, ale można jego energię uzdrowić, zrównoważyć, 
dzieląc   się   jak   w   powyżej   przedstawionym   przykładzie.   Cykle   konfliktu   przestaną   być   powielane, 
strach i złość zostaną uleczone i społeczeństwo osiągnie równowagę.

Spójrzmy na powyższy przykład z innej strony. Kiedy dzieci biją się o cukierka, do pokoju wkracza 

matka, łaje je czy nawet daje im klapsa. Każe im się pogodzić i pocałować, potem dzieli cukierka na 
pół. Gdyby to się wydarzyło, nie nastąpiłoby naturalne uzdrowienie konfliktu. Dzieci chowałyby w sobie 
urazę,   ponieważ   ich   potrzeba   wypracowania   rozwiązania   nie   doczekała   się   zaspokojenia.   Zostało 
zamiast tego wprowadzone przymusowe rozwiązanie. Jego pokłosiem zawsze będzie uraza i złość.

Scenariusz   ten   można   odnieść   do   współczesnych   protokołów   politycznych   na   Ziemi.   Wasze 

regulacje umożliwiają osobie u władzy wymuszenie porozumienia na stronach będących w samym 
środku ewolucyjnego procesu. Rozwiązanie na siłę udaremnia tę ewolucję i osłabia uczestniczące w 
niej jednostki.

Wymuszone rozwiązanie uniemożliwia ewolucję naturalną. Dlatego zakaz używania broni, zakaz 

aborcji i wszelkie inne rozporządzenia zaledwie ocierają się o istotę problemu. Prawa udaremniają 
ewolucję, gdyż nie pozwalają ludziom dostrzec konsekwencji własnych czynów w sposób istotny dla 
nich samych. Życie nauczy cię tego, co powinieneś wiedzieć, o ile na to pozwolisz. Nie można komuś 
siłą   niczego   wpoić.   To   niemożliwe.   Jedynym   plonem,   jaki   to   wyda,   będzie   kontrola,   manipulacja, 
uwiecznianie cyklów konfliktu.
Zespół ofiary, ego i dusza 

Wprowadźmy na początku rozróżnienie dwóch rodzajów zespołu ofiary – w odniesieniu do duszy i 

do ego. Zespół ofiary kojarzony z ego polega na utożsamieniu się jednostki z ofiarą. Osoby takie w 
sposób zgubny skupiają się na sobie i niezdolne są do intymnych związków, gdyż muszą pochłaniać 
energię. Kontakty z nimi kosztują wiele energii, która idzie na podtrzymanie przekonania takiej osoby, 
iż jest ofiarą.

Odgrywana  przez  ego  rola  ofiary może  być porównana  do  zasysającej energię   czarnej  dziury. 

Odczuwa nieustanną potrzebę umacniania swej tożsamości ofiary, aby wciąż zapadać się w siebie. 
Osoby   stykające   się   z  “ofiarami"   często   czują,   jak  ubywa   im   energii,   gdyż   dla   przetrwania   ofiary 
zmuszone   są   zasysać   cudzą   energię.   Łatwo   rozpoznać   ofiary   po   tym,   że   wymęczają   swych 
rozmówców.

Jeśli chodzi o duszę, bycie ofiarą przedstawia się inaczej. Z kosmologicznej perspektywy, kiedy 

background image

odłączyliście   się   od   Źródła   wszelkiego   życia,   wielu   z   was   zaznało   uczucia   porzucenia,   strachu, 
gniewu.   Nie   przebywaliście   w   ciałach   fizycznych,   gdy   nastąpiło   oddzielenie,   dlatego   też   emocje 
odbiegały od ich ludzkich odpowiedników. W stanie niefizykalnym uczucia nie podlegają osądowi; po 
prostu przenikają ciebie i są wydalane. Ale pozostawiają swój odcisk, dzięki czemu możesz później je 
rozpoznać. Emocji się nie gromadzi, lecz doświadcza i następnie je uwalnia.

Gdy rozpoczęliście inkarnację na szeroką skalę (szczególnie w mocno spolaryzowanych światach 

układu Oriona), potrzebne było objawienie w fizykalnej rzeczywistości uczuć, jakie odcisnęły się na 
tobie,   gdy   przebywałeś   w   niefizykalnym   stanie.   Konieczne   to   bywa   przy   tworzeniu   tożsamości 
fizycznej. Gdy przystępują do tworzenia ludzkiej emocjonalnej podstawy, dusze często chwytają się 
jakiegoś ulotnego uczucia, które przez nie przeszło, i używają go jako kamienia węgielnego, na którym 
wznoszą swą ludzką tożsamość i doświadczenie. Niektóre wybierają radość, miłość czy współczucie, 
inne z kolei cierpienie, lęk, osamotnienie.

Z początku wzorce te nie są zbyt silne, nie wiążą. Dopiero z upływem kolejnych żywotów, w trakcie 

których   odgrywasz   ten   sam   wzorzec,   zaczynasz   błędnie   dostrzegać   w   nim   własną   tożsamość 
duchową.   Kiedy   już   zapomnisz,   że   sam   jesteś   twórcą   swej   rzeczywistości,   powtarzasz   stare 
schematy, ponieważ są znajome. Niektórzy nazywają to indywidualną karmą – skutkiem, który sam 
stworzył swą przyczynę. Zaczynasz wierzyć, że te stare wzorce to twórcze formuły, podczas gdy są po 
prostu wypaczonym wspomnieniem prawdziwej tożsamości. Możesz położyć temu kres tylko wtedy, 
gdy uświadomisz sobie, że sam to sobie narzuciłeś.
Druga strona medalu 

Osoby, u których dochodzi do głosu zespół ofiary na poziomie duszy, nie użalają się nad sobą. 

Raczej w przesadny sposób litują się nad innymi. Biorą na siebie zbyt  dużą odpowiedzialność za 
każdego, z kim się stykają, w ramach złagodzenia bolesnych doświadczeń, jakich zaznały (bądź były 
świadkiem) w tym czy w przeszłym życiu. Mogą wierzyć, że potrafią tworzyć własną rzeczywistość, ale 
przypisują sobie również moc tworzenia twojej!

Przyciągają   do   siebie   jednostki   odgrywające   ofiary.   Przeważnie   zajęte   są   naprawianiem   życia 

innych i odwracają swą uwagę od siebie. Nie chcą dostrzec w sobie głęboko zakorzenionych uczuć 
ofiary. W ten sposób cykl zostaje powielany, aż wymyka się spod kontroli. Takie osoby stają się z 
reguły męczennikami.

Jeśli porównać rozwój do warstw cebuli, to ewolucja polega na zrzucaniu kolejnych warstw. Zespół 

ofiary na poziomie ego jest jedną z pierwszych. Kiedy oderwiesz tę warstwę – zwłaszcza jeśli nie 
nastąpiło pełne jej uleczenie – ukazać się może zespół ofiary na poziomie duszy, głęboka rana, która 
jeśli jej nie wyleczysz, przyhamuje twój rozwój.

Uraz tego rodzaju wymaga całkowitego wewnętrznego przyzwolenia na zranienie. Gdy nad tym 

popracujesz,   zaczniesz   uświadamiać   sobie   współzależność   istniejącą   między   wszystkimi   ludźmi. 
Nigdy nie jesteś pozostawiony samemu sobie. To cofnie cię do czasu bytowania niefizykalnego, kiedy 
to wziąłeś na siebie bycie ofiarą jako narzędzie pomocne przy wypełnianiu zadania, z myślą o którym 
dokonałeś inkarnacji. Przypomnienie to doda ci otuchy podczas leczenia rany na poziomie duszy. 
Zrozumiesz wówczas, że tak naprawdę nie można pomóc drugiemu utwierdzając go w przekonaniu, 
że jest ofiarą. Dopiero wtedy rozpocznie się uzdrawianie.
Leczenie zespołu ofiary 

Aby wyleczyć się z tego samemu, najpierw musisz uznać swoje wzorce cierpiętnictwa. Oznacza to 

przyjęcie  ich do  wiadomości bez  osądzania. Początkowo  wymaga  to ciągłego  śledzenia własnych 
uczuć i zachowań. Będziesz musiał zdobyć się na bezwzględną szczerość wobec samego siebie. 
Warto prowadzić zapiski w pamiętniku. Nie chodzi o to, aby karać się za takie postępowanie, lecz 
dokładnie   je   rozpoznać,   a   uczucia   będące   jego   przyczyną   (na   przykład,   lęk   przed   samotnością   i 
porzuceniem) przenieść na nowo odkryte poczucie więzi z wszelkim życiem i całkowitej podatności na 
zranienie.

Zwróć baczną uwagę na stosunki łączące cię z innymi osobami. Nie pozwól sobie na odgrywanie 

roli ofiary czy męczennika. Co więcej, nie przyczyniaj się do umacniania osób z twego otoczenia w ich 
cierpiętnictwie. Nie przekazuj im swej energii, kiedy usiłują zasilić swe poczucie bezradności. Postaw 
sprawę jasno albo po prostu odejdź.

Wybory, jakich dokonujesz,  aby zmienić  swe  postępowanie  (a tym samym,  stan  emocjonalny), 

wpłyną  również   na   twe   pole   elektromagnetyczne.   Nie   wolno   przy  tym   kierować  się   kaprysem;   za 
każdym   wyborem   musi   kryć   się   uczucie,   gotowość   do   poświęcenia.   Jeśli   pragniesz   głębokiej 

background image

wewnętrznej przemiany, musisz wniknąć do środka, doświadczyć w sobie uczucia wiążącego się z 
tym, pozwolić uwolnionej przy tym energii pobudzić duszę do wyboru.
Ewolucja emocjonalna a przemoc 

Widoczna   obecnie   przemoc   jest   oznaką   ozdrowieńczego   przesilenia   na   Ziemi.   Uwalnia   się 

masowo długo tłumiona energia. Nie jest to zjawisko trwałe czy oznaka zepsucia społeczeństwa. Jak 
w   przypadku   każdego   ozdrowieńczego   przesilenia,   stanowi   to   upust   ciemności,   który  ma  na   celu 
doprowadzenie do równowagi.

W   miarę   uzdrawiania   się   świata   i   przechodzenia   w   rzeczywistość   czwartej   gęstości,   przemoc 

będzie zanikać, gdyż nie będzie potrzeby jej objawiania.

Ale   gwałtowne   obrazy   nadal   będą   pojawiać   się   w   snach   podczas   przechodzenia   w   czwartą 

gęstość, jako mechanizm  wspomagający  proces wzrostu   jaźni.  Zachowają  swą   przydatność,  gdyż 
odwołują się do głębokich pokładów twej istoty. Ukrytymi tam lękami należy się zająć, uleczyć je, a 
pomoc trafia do nich, z tą samą siłą, jaką one same wytwarzają.

Przemoc jest w stanie rozbroić ładunek emocjonalny, jaki kryją w sobie te głęboko zakorzenione 

lęki. W chwili gdy zostanie on rozproszony, tobie przybywa energii. Wtedy zaczyna się integracja i 
odtąd nie wolno ci ustawać w dziele uzdrawiania i integracji.

Ludzie nadal nie umieją sobie radzić z własnymi emocjami – albo po prostu ich unikają ze strachu. 

Przemoc to ostatnia deska ratunku, wynik ciągłego uchylania się od wyzwania integracji. Osoba z tego 
rodzaju blokadą albo posunie się do przemocy, albo się na nią wystawi. Jeśli jesteś sprawcą, podczas 
aktu   przemocy   energia   na   krótko   się   rozprasza,   ale   ponownie   się   zbiera,   i   trzeba   ją   przyswoić. 
Oznacza to, że trzeba ją uznać i szukać uzdrowienia. Bez uleczenia cykl będzie się powtarzał.

Jeśli   skupiła   się   na   tobie   przemoc,   doszło   do   uwolnienia   energii   w   głębokich   pierwotnych 

pokładach twojej istoty. Tą energią trzeba się zająć, uznać ją. Oznacza to, że ten akt gwałtu na jaźni 
musi być wykorzystany do jej zgłębienia. Jeśli nie stanie się narzędziem w procesie rozwoju i energia 
nie zostanie przetworzona i uzdrowiona, zjawisko może się powtórzyć.

Można posługiwać się przemocą świadomie – w medytacji i wizualizacji – aby upuścić tłumioną w 

podświadomości   energię.   Wiedziały   o   tym   ludy   pierwotne   i   swoim   wizjonerskim   doznaniom   nie 
narzucały żadnych ograniczeń. Używając obrazów przemocy w trakcie medytacji, pamiętaj, że nie są 
one celem samym  w sobie, lecz stanowią  archetyp pomocny w dziele  uzdrawiania.  Nie wolno jej 
kierować na żadną konkretną osobę, ale na ten obszar jaźni, który należy przetworzyć.

Do ciebie należy odszukanie w sobie i stawienie czoła własnej ciemnej stronie. Można to uczynić 

na wiele sposobów. Możesz ją obłaskawić i zachęcić do odsłonięcia wrażliwych punktów, albo możesz 
stoczyć  z  nią  walkę.  Dobór   metody  zależy  od  sytuacji.   Jeśli  regularnie  stajesz w  szranki   ze   swą 
mroczną   połową   i   z   potyczek   tych   wynosisz   lecznicze   nauki,   nie   potrzebujesz   posuwać   się   do 
przemocy w zewnętrznym świecie.

Sny przemawiają do nieświadomości za pośrednictwem archetypowych obrazów. Jeśli uchylasz 

się od stawienia czoła ciemności wkraczającej w twoje życie, będzie próbował zrobić to za ciebie twój 
śniący   umysł.   Potrafi   być   niezwykle   twórczy   –   możesz   siekać   na   kawałki   potwory,   toczyć   bitwy, 
walczyć ze złymi duchami i tak dalej. W ostatecznym rozrachunku jednak przekazujesz samemu sobie 
wiadomość i próbujesz przywrócić równowagę.

TWORZENIE POSTACI

(ćwiczenie pisemne)

Swoje uzdrawianie zacznij od wykonania następującego zadania: Stwórz w myślach postaci, które 

wystąpią   w  twoim   własnym   przedstawieniu   w  twojej   głowie.   Niech   będą   uosobieniem   cech   twojej 
osobowości. Nadaj im imiona, rysy twarzy. Wyobraź sobie ich wygląd. Możesz je narysować, jeśli 
chcesz.   Opisz   ich   niepowtarzalne   charaktery.   Obsada   do   twej   sztuki   może   składać   się   z   takich 
postaci, jak Pan Strach, Kostucha, Zaniedbane Dziecko, Despota, Niegrzeczny Chłopiec, Niegrzeczna 
Dziewczynka, Grzeczny Chłopiec, Grzeczna Dziewczynka, Ofiara, Męczennik i tak dalej.

Niech te postaci ożyją w tobie, w marzeniach na jawie, w dialogach z samym sobą. Gdy się z nimi 

zapoznasz, zaczną ukazywać ci się w snach w przeróżnych przebraniach. Ujrzysz je na jawie, gdy 
będziesz czuł się zmęczony, zestresowany, zagrożony. Jeśli się z nimi zaprzyjaźnisz, uzyskasz wgląd 
w swoją  jaźń. Aspekty te staną się dla ciebie uchwytne i dzięki temu łatwiej ci będzie  się z nimi 
zmierzyć.

background image

*     *     * 

W swych wizualizacjach nie wiąż gwałtownych wyobrażeń z konkretnymi osobami, gdyż to zwiąże 

cię z nimi i przez to z samą emocją. Masz w sobie wszystko, czego potrzeba do rozproszenia przykrej 
energii, zasoby archetypowych obrazów. Użyj po prostu wyobraźni.
Złość naturalna a złość niewłaściwa 

Istnieje złość naturalna i złość niewłaściwa. Jeśli nęka cię ta ostatnia, powinieneś poszukać sobie 

jakiejś formy terapii, aby wyzbyć się tłumionych w sobie emocji.

Są metody wyładowywania złości w sposób nieszkodliwy. Powiedzmy, że jedziesz autostradą w 

Los   Angeles.   Nagle   ktoś   zajeżdża   ci   drogę,   stwarzając   bardzo   niebezpieczną   sytuację.   Możesz 
zareagować   różnie.   Powszechną   reakcją   jest   naubliżanie   kierowcy,   wygrażanie   mu   albo   nawet 
stuknięcie w tył samochodu. Skupia się wówczas wiązka energii wymierzona w tę osobę. Ponieważ 
wszechświat   ma   właściwości   odbijające,   energia,   jaką   wydzielasz,   do   ciebie   powraca.   Toteż 
wypuszczona wtedy przez ciebie wiązka energii w końcu trafi do ciebie. Cykl akcji i reakcji nie ma 
końca.

Załóżmy teraz, że zamiast skupiać energię w taką zbitą wiązkę, wyładowujesz złość w sposób, 

który   zarazem   ją   rozprasza   –   możesz   walnąć   w   kierownicę,   wrzasnąć   albo   oddychać   ciężko. 
Uwalniasz energię, ale nie kierujesz jej pod niczyim adresem. Pamiętasz, że inni są jedynie twoim 
odbiciem. Jeśli uczynisz to w taki właśnie sposób, energia nie powróci do ciebie w postaci zbitej, 
uciążliwej wiązki; zamiast tego wchłoniesz swą nieukierunkowaną złość.

Nie zapominaj o tym, że nieustannie współtworzysz własną rzeczywistość pospołu z tym, z którym 

właśnie wchodzisz w interakcję, i że twoje reakcje są wyłącznie kwestią twego wyboru. Ponieważ 
każdy czegoś ciebie uczy, możesz wiele skorzystać u tych, którzy wywołują w tobie złość. To, czego 
się dzięki temu nauczysz, pomoże ci stać się zdrowszą osobą, zwiększy twą moc.

Osoby budzące twój gniew to odgromnik, na którym skupia się złość wzbierająca w głębi ciebie. 

Gdy tracisz panowanie nad sobą, ilekroć sąsiad kosi trawnik czy spóźnia się listonosz, to niechybna 
oznaka, że choć są przedmiotem twego gniewu, nie są jego przyczyną.

Złość w gruncie rzeczy sprowadza się do złości na samego siebie (nawet jeśli przejawia się jako 

gniew   na   Boga).   Może   w   ten   sposób   dochodzić   do   głosu   przeświadczenie,   że   czegoś   ci   brak   – 
pieniędzy, władzy, co sprawia, że nie panujesz nad swoim życiem. Możesz się złościć na siebie, bo 
pozwoliłeś się komuś skrzywdzić. Głęboko pod wytworami ego, poczuciem winy, wstydu, krzywdy, 
ogniskiem gniewu może być sama dusza. Jeśli odrzucisz te konstrukty, może się okazać, że twoja 
wyższa jaźń złości się na siebie z powodu rzeczywistości, jaką powołała do istnienia!

Od tego miejsca zaczyna się przeistoczenie. Kiedy uświadamiasz sobie, że ściągasz na siebie 

swoje   doświadczenia,  jesteś gotów do  podjęcia   odpowiedniego  działania  –  i  przestajesz  obwiniać 
innych.   Ze   złością   można   uporać   się   bardzo   szybko,   jeśli   potrafi   się   ją   wyładować   w   sposób 
nieukierunkowany.

W świecie fizykalnym złość uwalniana jest przez ośrodki energii w dolnej połowie ciała. Ci, którzy 

chowają w sobie złość i urazę, na ogół mają problemy z układem trawiennym albo z rozrodem. Tam 
przechowywana jest tłumiona energia. Znakomitym pochłaniaczem energii może stać się Ziemia, jeśli 
jej na to pozwolisz. Złość należy kierować przez dolne czakry energii do Ziemi. Ziemia przetwarza tę 
energię i ponownie wprowadza ją do obiegu, w sposób, który nikomu nie szkodzi.

Równie ważne dla duchowego rozwoju są działania podejmowane wobec innych ludzi. Prawdziwa 

ewolucja   polega   na   umiejętnym   zrównoważeniu   rzeczywistości   fizykalnej.   Odczuwanie   i 
wyładowywanie zdrowych emocji musi odbywać się ręka w rękę z obranymi dążeniami duchowymi, na 
przykład z ćwiczeniami medytacji czy jogi.

Pamiętaj, że z własnego wyboru jesteś w fizykalnym świecie, tarzanie się w błocie czy uprawianie 

seksu nie ujmuje ci duchowości!

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

11. INTYMNOŚĆ I ŚWIĘTE OBCOWANIE

Pojęcie świętego obcowania używane jest w ezoterycznej tradycji od tysięcy lat. Przypisuje mu się 

kilka   różnych   znaczeń.   Może   ono   odnosić  się  do  świętego   związku   kobiety  z mężczyzną,   lub   do 
zjednoczenia  w  obrębie  jednej osoby pierwiastka  męskiego  i  kobiecego.  Różnica  między świętym 
obcowaniem   a   małżeństwem   tradycyjnym   polega   na   uświadomieniu   sobie   przez   partnerów,   iż 
stanowią   nawzajem   swoje   własne   odbicie   i   są   sprzymierzeńcami   na   drodze   swego   obopólnego 
rozwoju. Dostrzegają swój własny wizerunek w oczach drugiego. Święte obcowanie to związek, w 
którym boskość uwidacznia się za pośrednictwem duszy drugiego i jaźń dostrzega w niej swe wiosnę 
odbicie.

Termin ten może też oznaczać unię świadomości zmysłowej z wyższą jaźnią. Na płaszczyźnie 

fizykalnej stanowi  ona  ostateczny cel  wszystkich  twoich  dążeń. Kiedy łączysz  się ze   swą  wyższą 
jaźnią i urzeczywistniasz ją w świecie fizykalnym, wówczas ma miejsce święte obcowanie. Może pod 
tym pojęciem kryć się również twoja podróż, której celem jest złączenie się ponowne z Bogiem. Święte 
obcowanie   to   zjednoczenie   się   z   boskim   wymiarem   jaźni.   Ludzie   zawsze   czegoś   poszukują. 
Przeważnie   jest   to   partner,   z  którym   wspólnie   mogą   zaznać   radości   płynącej   z   człowieczeństwa. 
Bliskość z drugą osobą to sposób na doświadczenie świętego obcowania wewnątrz siebie. W dalszej 
części zajmiemy się przede wszystkim zintegrowaniem i zjednoczeniem męskich i kobiecych energii 
wewnątrz każdego człowieka.

Należy jednak pamiętać, że z konieczności będziemy posługiwać się uogólnieniami i pojęciami 

spolaryzowanymi.   Nie   wolno   zapominać,   że   każdy   rodzaj   zawiera   w   sobie   cechy   obu   i   w   miarę 
postępowania ewolucji na Ziemi, tak wyraziste niegdyś rozgraniczenia obu płci będą się zacierać.
Męskie i żeńskie energie 

Na początek przyjrzyjmy się ludzkiemu polu energii i przepływowi obu postaci energii. W ludzkim 

ciele występuje siedem podstawowych ośrodków energii zwanych czakrami. Na wyższych poziomach 
duchowych istnieją jeszcze inne, ale na razie ograniczymy się do ośrodków związanych z płaszczyzną 
fizykalną.

Pierwsza   czakra,   mieszcząca   się   u   nasady   kręgosłupa,   odpowiada   barwie   czerwonej.   Jej 

zadaniem są podstawowe potrzeby życiowe i zakotwiczenie na płaszczyźnie ziemskiej. Druga czakra, 
poniżej pępka, odpowiadająca kolorowi pomarańczowemu, stanowi ośrodek emocjonalny ciała oraz 
ośrodek seksualności. Czakra związana ze splotem słonecznym ma przyporządkowaną barwę żółtą i 
rządzi działaniem i urzeczywistnianiem na płaszczyźnie fizykalnej. Czakra serca odpowiada zieleni i 
odpowiada   za   obdarzanie   miłością   osobistą   i   uniwersalną   oraz   jej   przyjmowanie.   Czakra   gardła 
związana   jest   z   niebieskim   i   zawiaduje   zdolnością   komunikowania.   Czakra   trzeciego   oka   ma 
przyporządkowaną barwę indygo i rządzi intuicją i tak zwanym szóstym zmysłem. Wreszcie czakra 
koronna na czubku głowy, odpowiadająca fioletowi, wyraża twoją więź z Bogiem i wszechświatem, 
którego stanowi część.

Pewne czakry przedstawiają energię męską, a inne żeńską. Napływ energii do wewnątrz oddaje 

zasadę   żeńską,   ponieważ   energia   kobieca   jest   przyjmująca.   Kiedy   energia   uchodzi   na   zewnątrz, 
oddaje zasadę męską, ponieważ energia męska związana jest z działaniem. Każda czakra przetwarza 
energię inaczej. Trzy z nich nie są zdominowane ani przez energię męską, ani żeńską i skupiają w 
sobie obie. Są to czakry nasady kręgosłupa, serca i koronna.

Wybitnie żeńskimi czakrami są druga czakra i czakra trzeciego oka. Zaś czakry zdecydowanie 

męskie   to   czakra   splotu   słonecznego   i  gardła.   (Wynika   to  jednak  głównie   z  kierunków  przepływu 
energii, więc nie należy zanadto przywiązywać się do tych określeń.) Mężczyźni i kobiety posiadają 
czakry obu rodzajów energii, ale energia krąży w ich ciałach inaczej.

Uczucie to energia wprawiona w ruch. Ponieważ mężczyźni i kobiety różnie są ukształtowani pod 

względem emocjonalnym, inny jest w nich obieg energii. Mają oni tak różne potrzeby i odmienne pola 
energii,   że   czasami   mówi   się   w   przenośni,   iż   pochodzą   z   innych   planet.   Często   wydaje   się,   że 
zrozumienie   płci  przeciwnej   jest  wręcz  niemożliwe.   Jednym  z  powodów  takiego  stanu   rzeczy  jest 
zróżnicowanie przepływu energii.

U   kobiet   żeńskie   czakry   energii,   druga   i   trzeciego   oka,   są   ze   sobą   połączone.   Druga   czakra 

reprezentuje obszar łona, gdzie kobieta pobiera energię. To siedlisko kobiecych emocji; w czasie ciąży 

background image

i w określonych dniach miesiąca uczucia kobiety nasilają się. Każda czakra ma swoje potrzeby czy 
pragnienia, które muszą być zaspokojone dla zachowania równowagi.

Druga   czakra  u   kobiet   nieustannie   łaknie   miłości   i  uczucia.   Kobiety  rozumieją   swe   wzajemne 

potrzeby, dlatego zasilają się nawzajem energią, kiedy się spotykają. Mężczyźni z kolei na ogół nie 
potrafią przekazać kobiecie pożądanej energii. Z powodu zróżnicowania potrzeb mężczyzny i kobiety, 
mężczyźni często mają mylne pojęcie o tym, jak zaspokoić potrzeby kobiety. Stąd bierze się konflikt.

Czakra trzeciego oka również wchłania energię i stąd zapewne przekonanie, że u kobiet intuicja 

jest silniej rozwinięta niż u mężczyzn. Kobiety bez przerwy zbierają dane ze swojego otoczenia, ale 
nie tylko  za pośrednictwem  oczu. Często odbywa  się to intuicyjnie.  Kobieta z natury jest bardziej 
wrażliwa na uczucia innych. Dzięki połączeniu między drugą czakra (uczucia) i trzecim okiem (intuicja) 
kobieta dostraja się do emocji innych osób. To ważne, ponieważ przy wychowywaniu dzieci muszą 
one być wyczulone na emocjonalne potrzeby podopiecznych. Mężczyznom trudno nieraz zrozumieć 
emocjonalność słabej płci, ale uczucia dla kobiety są jak okno na świat. Dlatego kobieta reaguje na 
określony rodzaj miłości, nazywany miłością romantyczną.

Ponieważ mężczyźni i kobiety mają w sobie oba rodzaje energii, to, co mówi się tu o kobietach, 

dotyczy także żeńskiego aspektu u mężczyzn. Jeśli jednak mężczyzna oderwany jest od swej energii 
kobiecej, omawiany tu proces wyda mu się niezrozumiały. W każdym mężczyźnie występuje żeński 
przepływ   energii   jako   drugorzędny   obieg,   lecz   u   niektórych   mężczyzn   może   on   wysunąć   się   na 
pierwszy plan.

Czakra   splotu   słonecznego,   zdecydowanie   męska,   to   czakra   działania   i   urzeczywistnienia. 

Dlatego mężczyźni przeważnie nastawieni są na czyny.  Historia, która odnotowuje czyny,  stanowi 
zapis głównie męskich dokonań, działań płynących z czakry splotu słonecznego.

Według rozpowszechnionych stereotypowych wyobrażeń kobiety cenią romantyczność, podczas 

gdy mężczyznom chodzi o seks. W gruncie rzeczy jednak chodzi o to, że odmienne są ich energie: 
kobiety skupione są na uczuciu, mężczyźni na czynach. Uczucie przekłada się na romantyczność. 
Działanie zaś to sam akt seksualny (lub dążenie do niego). Zarówno mężczyźni jak i kobiety szukają 
spełnienia,   ale   na   różne   sposoby.   Nie   jest   to   ani   dobre   ani   złe;   stanowi   to   po   prostu   odbicie 
zróżnicowania   energii   w   męskich   i   kobiecych   ciałach.   Kobieta   lub   mężczyzna   mogą   odgrywać 
scenariusz   z   przewagą   pierwiastka   męskiego   lub   żeńskiego,   zależeć   to   będzie   od   czynników 
indywidualnych.

Czakra gardła, druga czakra wybitnie męska, odpowiada za komunikowanie (wypływ energii na 

zewnątrz), podobnie jak splot słoneczny przejawia się na zewnątrz przez działanie. Mężczyźni na ogół 
lepiej sobie radzą z przekazywaniem treści intelektualnych niż z dużym ładunkiem emocjonalnym. (Nie 
zapominajmy, że cechy te mogą zaznaczać się u obu płci.)

Wszystkie istoty odczuwają podstawową potrzebę przekazywania miłości. Sposób komunikowania 

miłości zależy od tego, jak energia przepływa przez czakry. Mężczyźni (lub osoby o silnie zaznaczonej 
męskiej   energii)   przejawiają   miłość   w   postaci   działania,   a   nie   uczucia.   W   związkach   intymnych 
mężczyźni z reguły okazują miłość przez seks jak również inne czynności wykonywane dla ukochanej. 
To leży w ich naturze. To właśnie jest podłożem nieporozumień. Kobietom nie wystarcza sam seks, 
potrzeba im spełnienia uczuciowego. Jeśli im się tego nie zapewnia, czują się urażone. Nie rozumieją, 
że w gruncie rzeczy otrzymują miłość przez cały czas. Nie potrafią rozszyfrować otoczki, za którą jest 
ukryta. Jeśli to nie zostanie dokładnie wyjaśnione, związkowi grozi rozpad.

Kiedy się wie, na czym polegają męskie i kobiece potrzeby, łatwiej osiągnąć porozumienie i dzielić 

się nawzajem miłością. W każdym jest pierwiastek kobiecy i męski i trzeba nauczyć się harmonizować 
ich potrzeby.

Trzy czakry przetwarzają oba rodzaje energii na równi. (To uogólnienie, gdyż występują różnice 

indywidualne.) Czakra serca: Zarówno kobiety i mężczyźni łakną energii tej czakry w postaci miłości. 
Czakra   nasady:  Obie   płcie   wykazują   podstawową   potrzebę   seksu,   rozrodu   i   zakotwiczenia   na 
płaszczyźnie   fizykalnej.  Czakra   koronna:  Tu   główną   potrzebą   jest   dążenie   do   zjednoczenia   na 
wyższym   poziomie.   W   idealnym   związku   partnerzy   mają   wspólne   podstawowe   potrzeby.   Poza 
miłością, seksem, prokreacją, pragną unii na wyższej płaszczyźnie. Na tym polega święte obcowanie.
Dążenie do zjednoczenia na wyższym poziomie 

Z perspektywy duszy ludzie pragną ponownie złączyć się z Bogiem. Jako że każda osoba stanowi 

odbicie Boga, jednym ze sposobów na osiągnięcie unii z Bogiem jest związek z drugim człowiekiem.

Dotyczy   to   również   stosunków   nie   ukierunkowanych   na   seks.   Powiedzmy,   że   masz   bliskiego 

background image

przyjaciela zarówno wśród jednej płci jak i drugiej. Pragniecie wspólnie dzielić się miłością; jeśli jest to 
związek,   w   którym   nie   chodzi   o   seks,   płaszczyzną   zjednoczenia   będzie   potrzeba   wspólnego 
tworzenia.

W przyjaźni energia osiąga największe natężenie, kiedy obie strony mają nowe pomysły i podnieca 

je myśl o wspólnym wprowadzaniu ich w życie. Jest to przykład wykorzystania energii czakry nasady. 
Wyższym celem stosunków łączących cię z przyjacielem czy przyjaciółką jest zawsze więź z Bogiem. 
Kochając się nawzajem, uczycie się widzieć siebie w swoim partnerze. Kiedy już potrafisz dostrzec w 
innych samego siebie, wkraczasz na drogę wiodącą do zjednoczenia z Bogiem.

Od   niepamiętnych   czasów   usiłowano   zdefiniować   miłość.   W   idealnej   postaci,   miłość   oznacza 

dostrzeganie   w   drugim   samego   siebie   i   pokochanie   siebie   przez   to,   co   widzimy   w   drugim.   W 
ostatecznym rozrachunku, miłość nie ma nic wspólnego z drugim, liczysz się ty sam. Jeśli poświęcasz 
się  partnerowi  kosztem  własnego   rodzaju,   to  nie  jest   to  prawdziwa   miłość.  Kiedy  starasz  się  być 
naprawdę sobą, w większym stopniu możesz obdarowywać miłością innych.

Ludzie szufladkują miłość. Dzielą ją na miłość erotyczną, miłość pozbawioną wymiaru erotycznego, 

miłość między rodzicami i dziećmi i miłość między rodzeństwem. Ale miłość jest tylko jedna! W gruncie 
rzeczy,  miłość to częstotliwość, na której stajesz się całkowicie bezbronny i podatny na zranienie. 
Kiedy potrafisz zupełnie się odsłonić przed drugim człowiekiem, obnażyć się, dajesz mu największy 
możliwy dar – takim, jakim jesteś naprawdę, bez żadnych barier.

Nie ma znaczenia, czy miłość ma zabarwienie erotyczne czy nie. Twoja otwartość na zranienie w 

obecności drugiego, bycie prawdziwym sobą wobec niego, stanowi akt miłości. Możesz to osiągnąć z 
każdym – kochankiem, przyjacielem, członkiem rodziny czy człowiekiem spotkanym na ulicy. Miłość 
wymyka się definicjom, a przy tym, o ironio, wszystko w waszym świecie wynika z miłości.

Wspomniana   wcześniej   częstotliwość   miłości   to   przejaw   uniwersalnego   języka   geometrii. 

Zawierasz w sobie częstotliwość spirali złotego środka i sam jesteś w niej zawarty. To serce kosmosu 
– spajające wszystko ogniwo. Choćbyś nie wiem jak bardzo zaprzeczał miłości, nie możesz wyrzec się 
swego  pochodzenia. Będziesz zawsze  poszukiwał  miłości (nawet  pogrążony  w  ciemności).  Miłość 
poprowadzi cię do domu, miejsca twego przeznaczenia.
Integrowanie pierwiastka żeńskiego i męskiego 

Ponieważ   wasza   planeta   nabiera   przyspieszenia   i   postępuje   ewolucja,   zaczniecie   budzić 

drzemiącego   w   was   mężczyznę   lub   kobietę.   Mężczyźni   wyczuwający   te   przemiany  już  zaczynają 
odkrywać   w   sobie   swój   żeński   pierwiastek.   W   ten   sposób   stają   się   wewnętrznie   bardziej 
zrównoważeni, potrafią lepiej porozumiewać się z kobietami, wyrażać i kochać swą energię żeńską.

Tak samo ma się rzecz z kobietami rozpoznającymi swoją męskość. Dzięki temu łatwiej jest im 

zrozumieć   mężczyzn.   Niektóre   z   nich   uważają   jednak,   że   dochodzenie   do   równowagi   oznacza 
wyrzeczenie się własnych uczuć. Wypierając własne emocje bynajmniej nie wykorzystują w większym 
stopniu swej męskiej energii. Emocji nie da się w ten sposób pozbyć, pogrąża się tylko głębiej w ciele. 
Tłumiona emocja powoduje wewnętrzne zaburzenia i cierpienie. Odkłada się w ciele, tworzy zatory i 
na   koniec   wywołuje   chorobę.   Zdrowe   wyrażanie   uczuć   jest   niezbędne   dla   integracji   męskich   i 
kobiecych energii.

Weźmy na przykład zdrową kobietę coraz pełniej wykorzystującą swą męską energię – kobietę 

odnoszącą   sukcesy  zawodowe.   Wkłada  w  to  wiele   męskiej  energii   i   nie   boi  się   działać   na   rzecz 
podniesienia swego prestiżu. Podejmuje decyzje, planuje i wdraża. Może przy tym zachować swą 
uczuciową kobiecą stronę. Aby nawiązać kontakt ze swą męską energią, kobieta musi podejmować 
więcej słusznych działań w swoim życiu.

W miarę postępowania ewolucji kobiety staną się w większym stopniu ukierunkowane na działanie, 

nadal  jednak  wyrażając  swoje   emocje.   Z kolei  mężczyźni  będą  bardziej  skupiać  się   na   własnych 
uczuciach. Obie płcie ostatecznie spotykają się w połowie drogi, dostrojone do siebie dzięki nowo 
nabytej równowadze wewnętrznej.

Z zewnątrz mogłoby się wydawać, że mężczyźni stają się mięczakami, a kobiety twardzielami. Taki 

ogląd   wynika   z   dawnego   ukształtowania   przypisanych   im   ról,   lecz   wkrótce   zostanie   osiągnięta 
równowaga.

Poniższe ćwiczenie stanowi narzędzie pomocne w dziele integracji męskiej i żeńskiej energii. Bez 

względu na płeć macie w sobie archetypową energię obu rodzajów. Wasza nie ma płci. Kiedy się 
wcielacie, wybieracie męskie lub kobiece ciało, ale obie energie zawsze wam towarzyszą. Prostym 
sposobem na odszukanie w sobie żeńskiego i męskiego pierwiastka jest stworzenie sobie w myślach 

background image

ich wizerunków.

INTEGROWANIE W SOBIE MĘSKOŚCI I KOBIECOŚCI

(ćwiczenie medytacyjne)

Nie lekceważ potęgi płynącej z przedstawionego dalej ćwiczenia. Jeśli jesteś uważny, wiele się o 

sobie dzięki niemu dowiesz, pomoże ci ono też zjednoczyć te dwie wewnętrzne siły. Przeznaczone 
jest dla kobiet i mężczyzn i rozpoczyna się od postaci męskiej.

Zamknij oczy. Wyobraź sobie, że tworzysz człowieka. Budujesz go od podstaw. Oczami duszy 

ujrzyj   doskonały   obraz   samego   siebie   w   wydaniu   męskim.   Jeśli   jesteś   mężczyzną,   może   ciebie 
przypominać,   ale   wprowadź   poprawki,   aby   stał   się   ucieleśnieniem   ideału   –   mężczyzną,   jakim 
pragnąłbyś  być pod względem fizycznym,  emocjonalnym  i duchowym.  Jeśli jesteś kobietą, stwórz 
mężczyznę   atrakcyjnego   dla   ciebie,   ale   pamiętaj,   że   jest   on   częścią   ciebie   i   stanowi   twój   męski 
odpowiednik. Nadaj mu męskie cechy, ale nie przesadzaj z obiegowymi wyobrażeniami męskości. 
Zbuduj   mężczyznę   doskonale   zrównoważonego   pod   każdym   względem.   Kiedy   już   go   sobie 
wyobraziłeś, nadaj mu imię inne od twojego.

Odsuń ten męski wizerunek na chwilę na dalszy plan. Teraz przystąp do tworzenia twej postaci 

kobiecej. Jeśli jesteś kobietą, może przypominać ciebie, ale spraw, aby stała się w większym stopniu 
odbiciem twego ideału pod względem fizycznym, emocjonalnym i duchowym. Jeśli jesteś mężczyzną, 
uczyń tę kobietę atrakcyjną dla ciebie, ale pamiętaj, że stanowi ona cząstkę ciebie. Nadaj jej imię inne 
od twojego, niech stanie się realna.

Wyzbądź się myśli o swych  męskich i kobiecych wizerunkach, ale zapamiętaj imiona, jakie im 

nadałeś. Aby podtrzymać stosunki z nimi, musisz do nich przemawiać. Niech staną się dla ciebie 
realni. Są twymi towarzyszami.

Teraz kiedy zapoznałeś się z tymi postaciami, czas dopełnić dzieła wizualizacji. Przyjmij wygodną 

pozycję, siedzącą lub leżącą. Kiedy będziesz gotów, zamknij oczy i weź kilka głębokich oddechów. 
Wycisz się wewnętrznie swoim ulubionym sposobem.

Wyobraź sobie jaskinię. Z jej wnętrza dobywa się wspaniałe złociste światło. Wewnątrz jaskini jest 

jasno, ale światło nie razi twoich oczu. Idziesz w głąb jaskini, gdzie widać piękne, zdobione lustro. 
Podejdź do niego i dojrzyj w nim swoje odbicie. Zobacz, jak promieniejesz światłem. Przyglądając się 
swemu odbiciu, świadomie przekształcić je w obraz wymarzonego mężczyzny, jaki nosisz w sobie. 
(Nieważne, czy jesteś kobietą czy mężczyzną, staraj się jak najdokładniej odtworzyć swój wewnętrzny 
wizerunek.)   Spójrz   mu   w   oczy.   Porozmawiaj   z   nim.   Może   chcesz   zadać   mu   jakieś   pytania   albo 
dowiedzieć się czegoś od niego. On jest po to, aby ci pomóc. Zapoznaj się z nim bliżej, mów mu po 
imieniu. Sprawdź, czego możesz się od niego nauczyć. Poczuj przepływ miłości między wami.

Teraz lustro przez chwilę jest zamglone. Kiedy się rozjaśnia, widzisz w nim swoje własne odbicie. 

Patrz, jak przechodzi ono w obraz wymarzonej wewnętrznej kobiety. Wypowiedz jej imię. Nawiąż z nią 
kontakt. Porozmawiaj z nią. Jaką mądrość ma ci do przekazania? Poczuj miłość między wami.

Lustro znów pokrywa się mgiełką. Kiedy mgiełka ustępuje, dostrzegasz w lustrze twoje wewnętrzne 

wizerunki kobiety i mężczyzny w tobie, które trzymają się za ręce. Wolną rękę wyciągają poza lustro, 
ku tobie. Są w zwierciadle, a ty stoisz przed nim. Poproś swą  wyższą  jaźń,  aby doradziła  ci, jak 
przystąpić do integracji swoich męskich i żeńskich energii. Puść ich ręce i wyjdź z jaskini.

*     *     * 

Wartość rozłąki 

Oto historia stworzenia opowiedziana inaczej. Kiedyś, dawno temu, była sobie jedna istota zwana 

Bogiem. Bóg był doskonałą jednością. Lecz pomyślał sobie: “Jakie to uczucie stać się wielością? Jakie 
to uczucie nie znać siebie?". Wtedy Bóg postanowił doświadczyć idei odłączenia od siebie. I to dało 
początek rozbiciu.

Ułamki Boga rozpierzchły się na wszystkie strony. Choć oddzielone od całości, ułamki te nadal były 

Bogiem. Ponieważ Bóg jest jednością, ułamki Boga zawsze dążyły do ponownego połączenia się. 
Kiedy uległy rozbiciu i odłączeniu, zapomniały, jak to jest być całą i zintegrowaną istotą.

Te pojedyncze cząstki Boga próbowały zrozumieć swe kłopotliwe położenie. Rozdarte były między 

dwa sprzeczne pojęcia. Z jednej strony mówiły sobie, że Bóg chciał, aby zaznały oddzielenia po to, 
aby lepiej poznały siebie. Dlatego dusze wyodrębnione z Boga wykazywały chęć utrzymywania swej 
separacji i zrozumienia tego stanu istnienia. Uważały,  że muszą zachować odrębność, dopóki nie 

background image

wypełnią   zadania.   W   myśl   tej  drugiej   interpretacji,   skoro   wszystkie   drobiny   Boga   wciąż   były   jego 
częścią, będą zawsze ciążyły ku ponownemu zjednoczeniu. Zakrawało to na paradoks. Jak te drobiny 
mogły poznać wartość separacji przy tak przemożnej, głęboko zakorzenionej chęci złączenia się na 
powrót?

Wszyscy jesteście drobinami Boga. Jest w was pragnienie zachowania odrębności jak i dążenie do 

ponownego zjednoczenia się. We wnętrzach wielu ludzi toczy się więc walka. Ona to dała początek 
temu, co obecnie nazywacie ścieraniem się dobra ze złem lub światłości z mrokiem. Jeśli zagłębicie 
się w siebie, odnajdziecie te zapędy. Potraficie cieszyć się jednością, a zarazem daje wam radość 
bycie oddzielną, niezależną istotą. Dopóki przebywacie w ciele fizycznym, wasze dążenie do jedności 
napotyka   ograniczenia.   Sam   fakt   posiadania   ciała   oznacza,   że   jesteście   tu   po   to,   aby   zaznać 
oddzielenia.

Jak więc pogodzić odrębność z chęcią złączenia się z Bogiem? Osiąga się to za pośrednictwem 

związków. Kiedy dwie cząstki Boga łączą się w związku, naturalne ukierunkowanie jest ku jedności, 
mimo to  zmagacie się z pragnieniem  zaznaczania  swej indywidualności. Polaryzacja  ta (i swoisty 
paradoks) to nieodłączny składnik życia w trzeciej gęstości. Związki umożliwiają zawieszenie toczącej 
się wewnątrz walki. Jednak tylko dzięki sercu pokój może być zachowany.
Tajemnica intymności 

Święte   obcowanie   to   celebracja   ponownego   złączenia   się   z   Bogiem.   Można   to   wyrażać   na 

poziomie wewnętrznej energii lub przez związki z innymi. Tylko jedna rzecz jest do tego naprawdę 
niezbędna: intymność.

Intymność oznacza zniesienie wszelkich barier. Zapory te mogą odgradzać cię od drugiej duszy 

albo od innych cząstek ciebie. Najdalej posunięta intymność to stopienie się z Bogiem w stanie pełni. 
Jesteś przekonany, że teraz jest to niemożliwe ze względu na charakter twej fizycznej egzystencji. Na 
płaszczyźnie fizykalnej stajesz przed wyzwaniem, jakim jest odtworzenie tej pierwotnej boskiej jedni za 
pośrednictwem fizycznych i emocjonalnych ciał.

Intymność może się wyrażać na wiele  sposobów,  na przykład przez emocje. Wielu ludzi łączą 

głębokie uczuciowe stosunki z przyjaciółmi, kochankami, rodziną. Intymność emocjonalna oznacza 
wpuszczenie drugiej osoby do swego wnętrza – swej jasnej i ciemnej strony. Oznacza ukazanie im 
swej prawdziwej jaźni. Dla ludzi może to być wstrząsające przeżycie.

Ten strach można wyrazić przez porównanie z sytuacją, kiedy stajesz zupełnie nagi przed tłumem 

ludzi, którzy bacznie ci się przyglądają. Taką myśl może budzić przerażenie! Równie zatrważająca jest 
dla niektórych ludzi intymność emocjonalna. Paradoks tkwi w tym, że nie możesz być w pełni kochany, 
jeśli cały się nie odsłonić, z wszelkimi swymi ułomnościami. I zawsze będziesz miał tego świadomość.

Innym   przejawem   intymności  jest   miłość   fizyczna.   Seks   może   być   próbą   ustanowienia   boskiej 

więzi. Może zaznałeś kiedyś duchowych przeżyć obcując fizycznie z drugą osobą i miałeś wrażenie, 
jakbyś   zbliżył   się   do   Boga.   Jest   to   podstawowe   założenie   praktyk   tantryzmu,   które   uczą   cię 
odsłaniania  swej   wrażliwej   strony  przed   drugą  osobą,  abyście   razem  mogli dotrzeć  do  Boga.  Akt 
zjednoczenia fizycznego zakłada intymność – i na nic nie zda się oszukiwanie samego siebie czy 
partnera.

Trzeba   mieć   na   uwadze   to,   że   aby   spełnić   Boskie   pragnienie   doświadczenia   odrębności, 

uznaliście,   że   musicie   zachować   swą   separację,   po   to,   aby   doświadczyć   jej   w   całej   pełni. 
Wymyśliliście sposoby na utrzymanie odrębności od siebie nawzajem. Pomysłodawcą i realizatorem 
całego przedsięwzięcia jest ludzkie ego, które od wieków umacnia w was poczucie oddzielności.

Ilekroć słyszysz wewnętrzny głos: “Nie mogę otworzyć się przed tą osobą, nie jestem jej wart" albo 

“Ona mnie nie pokocha" czy “Ona jest mądrzejsza ode mnie", dajesz się wciągnąć w gry ego. To one 
trzymają   cię   na   dystans.   Ego   dopina   swego,   lecz   twoja   dusza   pragnie   zbliżenia.   Stąd   bierze   się 
wewnętrzny konflikt. Chcesz się otworzyć przed innymi, ale nie pozwala ci na to ego.

Za każdym  razem kiedy twoje ego bawi się w odrębność, w twym  polu energetycznym i ciele 

emocjonalnym powstają zatory. To niemal jak mur, który cię otacza ze wszystkich stron. Tworzą go 
wszystkie wątpliwości, jakie masz na swój temat, i wymysły ego, które nie pozwalają ci siebie kochać. 
Kiedy   dwoje   ludzi   chce   ustanowić   związek,   te   mury   muszą   runąć,   dopiero   potem   możliwa   jest 
prawdziwa więź.

Na początku znajomości mury te przejawiają się w postaci lęków i poczucia zagrożenia. Ponieważ 

dla ego  perspektywa  zburzenia  tych  ścian jest  tak przerażająca,  ludzie  na  ogół próbują  budować 
związki bez naruszania tych murów. Nie potrafią zdobyć się na intymność. Gdy bariery są zachowane, 

background image

w związku   rodzą  się konflikty  i nigdy naprawdę  się  nawzajem nie poznajecie. Nie na  tym polega 
intymne obcowanie.

Aby  mogła   zaistnieć  prawdziwa   bliskość,   trzeba   usunąć  bariery,   rozebrać  mur.   Droga   do   tego 

wiedzie   przez   odsłonięcie   własnej   jaźni,   wrażliwości   na   zranienie,   lęków,   niepewności.   Ukaż 
partnerowi swe tajemne pragnienia, swoje zalety, na równi z mroczniejszymi stronami. Nie chowajcie 
się przed sobą nawzajem. Odsłaniając się, rozbijacie dzielący was mur.

Usuwanie   cegieł   z   muru   dla   każdego   będzie   przebiegać   inaczej,   ale   konieczne   do   tego   jest 

wzajemne porozumienie. Musicie wytworzyć wspólnie strefę bezpieczeństwa, w której oboje będziecie 
czuli się swobodnie całkiem obnażeni. Może to być trudne, ale na pewno się opłaca.

Załóżmy, że mężczyzna i kobieta pragną zbudować wspólną intymną przestrzeń. Ze względu na 

odmienność płci różnią się energią, mają inne potrzeby i inaczej je wyrażają. Jak stworzyć razem 
intymną przestrzeń, kiedy ma się wrażenie, jakby rozmawiało się z przybyszem z innej planety? Oto 
kilka idei do rozważenia.
Męskie i kobiece potrzeby 

Przyjrzyjmy   się   najpierw,   w   jaki   sposób   obie   płcie   przetrawiają   swoje   emocje.   Dla   lepszego 

zobrazowania posłużymy się uogólnieniami. Kiedy w kobietach wzbierają uczucia, których nie potrafią 
nazwać, muszą o tym porozmawiać, gdyż to pomaga im je określić. To wywołuje u mężczyzn irytację. 
Od tego często zaczynają się kłótnie, ponieważ podstawowe potrzeby obu stron nie są rozpoznane.

Kiedy   kogoś   przepełniają   uczucia,   a   przetwarza   właśnie   w   sobie   energię   kobiecą,   może   czuć 

potrzebę porozmawiania o tym. Potrzeba mu wtedy jedynie kogoś, kto go wysłucha, a nie doradcy czy 
przewodnika. Jeśli słuchacz ukierunkowany jest na męską energię, może czuć się nieswojo, ponieważ 
jako człowiek czynu będzie chciał rozwiązać zaistniały problem zamiast po prostu być i reagować 
emocjonalnie.

Nie należy jednak zakładać, że osoby z przewagą energii męskiej wykazują taką samą potrzebę 

komunikowania uczuć. Mężczyzna raczej unika słownego wyrażania swych uczuć. Jego emocje nie są 
związane   z  mową.   Osoba   z   męskiej  orientacji   często   chce,   aby   dano   jej  spokój,   i   w   samotności 
przetrawia uczucia na swój własny sposób. Próby nakłonienia jej do zwierzeń mogą tylko pogorszyć 
jej samopoczucie.

Jeśli chcesz pomóc komuś, kto wykazuje męskie cechy osobowości, zapewnij mu ciszę, spokój, 

swobodę. Jest to trudne dla kogoś o kobiecej uczuciowości, ponieważ sprawia wrażenie porzucenia. 
Osoba taka zacznie wątpić w to, czy jest kochana, kiedy partner się odsuwa i pragnie, aby zostawiono 
go w spokoju. Ironia polega na tym, że im więcej przestrzeni i samotności kobieta daje mężczyźnie, 
tym bardziej jest ceniona i kochana!

Prawdziwe zjednoczenie wymaga uznania różnic w męskich i kobiecych potrzebach. Jeśli potrafisz 

uszanować swoich bliskich, będziesz budował solidne i trwałe związki. Zaznasz intymności i jej potęgi.

Nie zapominaj, że każdy ma w sobie męską i żeńską energię. Zapuść się do swego wnętrza, 

rozpoznaj swe potrzeby i nie obawiaj się ich wyrażać. Jeśli zarówno twoja męska jak i kobieca strona 
zostaną   zaspokojone,   może   wyniknąć   z   tego   coś  wspaniałego   –   namiętność.   Może   wiązać   się   z 
seksem,   ale   nie   musi.   Namiętność   nie   związana   z   seksem   może   oznaczać   pasję   życia.   To 
podniecenie   płonące   z   odkrycia   własnego   połączenia   z   wszechświatem.   Wiedzie   do   integracji   i 
najgłębszego świętego obcowania.

Namiętność i jedność nie muszą pociągać za sobą spędzania każdej chwili z kochaną osobą. W 

gruncie rzeczy, kiedy jesteś naprawdę zakochany i pojawia się namiętność, czas spędzony osobno 
może   również   mieć   swe   uroki,   ponieważ   stale   będziesz   wyczuwał   obecność   ukochanej   czy 
ukochanego. Macie tu za zadanie stać się istotami pełnymi – o zrównoważonej męskiej i żeńskiej 
energii. Wasze związki jako istot pełnych będą bardziej udane.

Do   kwestii   monogamii   podchodzi   się   rozmaicie.   Niektórzy   uważają,   że   można   darzyć   miłością 

zmysłową więcej niż jedną osobę naraz. Inni twierdzą, że kochać w ten sposób można tylko jedną 
osobę.   Można   na   to   spojrzeć   jeszcze   inaczej   –   ostatecznym   zjednoczeniem   się   z   Bogiem   jest 
osiągnięcie   intymności,   szczególnie   uczuciowej   intymności.   Oznacza   to   uznanie   drugiej   osoby   za 
cząstkę   siebie.   Ponieważ   i   tak   wszyscy   jesteście   ze   sobą   nawzajem   połączeni,   możecie   zaznać 
emocjonalnej intymności z każdą inną osobą na świecie.

Jaki   wyraz   nadacie   uczuciowej   intymności,   kiedy   ją   już   osiągniecie,   to   zależy   od   was.   Jej 

przedłużeniem może być seksualna intymność, ale nie musi. Związki oparte na intymności prowadzą 

background image

do wyższej jaźni, niezależnie od tego, czy posiadają wymiar erotyczny czy nie.

Ludzie   obawiają   się   prawdziwej   intymności.   Gdyby   nie   strach   przed   nią,   wasze   związki 

wyglądałyby zupełnie inaczej. Wyobraźcie sobie społeczeństwo, w którym każdy czuje się z każdym 
tak   swobodnie   i   blisko,   że   nie   ma   żadnych   tajemnic.   Uległaby   zmianie   struktura   społeczna.   We 
wszelkich kontaktach interpersonalnych panowałyby uczciwość i szczerość.

Indywidualne preferencje i praktyki seksualne nie stają na przeszkodzie duchowemu oświeceniu. 

Nie  istnieje uniwersalna moralność! Wasze pożycie  seksualne  stanowi  odbicie waszego  wnętrza  i 
waszej zdolności do intymności. Seks nie jest sprawą najważniejszą. Chodzi o to, aby żyć uczciwie i 
brać odpowiedzialność za swoje czyny. Niektóre osoby uznane za święte żyją lub żyły w celibacie. 
Jeśli przyjrzeć się bliżej różnym tradycjom duchowym Ziemi, okazuje się, że w kwestii uprawiania 
seksu istnieją ogromne rozbieżności.

W   jednym   z   odłamów   obecnego   chrześcijaństwa   przywódcy   duchowi   zachowują   celibat.   Lecz 

wschodni mistrzowie tantryzmu wstrzemięźliwości płciowej nie przestrzegają. W tej sprawie nie ma 
jednoznacznej odpowiedzi: każdy powinien odnaleźć to, co sprawdza się najlepiej w jego przypadku. 
Co zatem przybliża cię do intymności a tym samym do Boga?

Pamiętaj, że jesteś zarówno istotą duchową jak i istotą fizyczną. Obie mają swe własne potrzeby. 

Nie osiągniesz pełni zaprzeczając jednej z nich. Musisz wypracować między nimi równowagę. Ilekroć 
tłumisz czy wypierasz cząstkę siebie, zbaczasz z drogi ku pełni. Nie zapominaj, że wszystko można 
wypaczyć.   Dla   niektórych   seks   jest   sposobem   na   osiągnięcie   wyższego   stanu   świadomości,   dla 
innych środkiem służącym do zdecydowanie negatywnych celów. Liczą się przede wszystkim twoje 
pobudki oraz dążenie do intymności.

INTEGRACYJNE ĆWICZENIE ODDECHOWE

(ćwiczenie)

Jest   to   starożytna   technika   oddychania   wywodząca   się   z   Lemurii,   gdzie   stosowano   ją   w   celu 

zintegrowania męskich i żeńskich energii. Pomaga również znieść blokady, jakie mogą występować w 
męskim i kobiecym aspekcie twej osoby. Zacznij powoli. Jeśli w tym zasmakujesz i poczujesz, że się 
sprawdza, możesz z czasem ćwiczyć ostrzej, co spotęguje efekty.

Technika ta pozwala oddechowi zestroić się z naturalnym rytmem energii krążącej w twoim ciele. 

Na początku usiądź z wyprostowanymi plecami. Jeśli podczas wykonywania tego ćwiczenia zacznie ci 
szumieć   czy   kręcić   się   w   głowie,   zwolnij   tempo.   Wpływa   ono   na   obieg   energii   w   twoim   ciele.   U 
niektórych zmiana może być subtelna, u innych silna.

Żeńska energia: Najpierw zajmij się energią żeńską. Zatkaj prawą dziurkę od nosa przeciskając ją 

z boku palcem. Rozchyl lekko usta. Oddychaj bardzo powoli i głęboko przez lewą dziurkę. Za każdym 
razem,   gdy  poczujesz,   że   płuca   się   napełniły,   powoli   wydychaj   ustami.   Nie   wydmuchaj  powietrza 
gwałtownie.  Wydychaj  bardzo  łagodnie.  Powtarzaj  te czynności  wdychając  wolno i  łagodnie przez 
lewą dziurkę.

Robiąc to miej przed oczyma obraz kobiecej postaci w lustrze, który stworzyłeś w poprzednim 

ćwiczeniu. To ćwiczenie oddechowe ją rozbudzi. Może się zdarzyć, że “odlecisz" gdzieś myślami. To 
nic złego. Ale spróbuj jak najściślej trzymać się instrukcji. Ćwicz w ten sposób przez około pięć minut, 
a potem przejdź do “rozruchu" męskiej postaci.

Energia męska: Aby ją rozruszać, zatkaj lewą dziurkę od nosa przyciskając ją z boku palcem. 

Wdychaj   ustami   a   wydychaj   nosem   prawą   dziurką.   Niech   wydechy   będą   zdecydowane,   lecz   nie 
gwałtowne. Powtarzaj te czynności i jednocześnie przywołaj w myślach obraz męskiej postaci, jaką 
ujrzałeś w lustrze we wcześniejszym ćwiczeniu. Ćwicz tak mniej więcej przez pięć minut.

Integrowanie pierwiastka męskiego i żeńskiego: Teraz połącz powyższe ćwiczenia. To doprowadzi 

do zjednoczenia kobiety i mężczyzny w tobie. Zacznij od energii żeńskiej. Zatkaj prawą dziurkę od 
nosa.   Zrób   łagodny   wdech   przez   lewą   dziurkę.   Wypuść   powietrze   delikatnie   ustami.   Wciągnij 
powietrze ustami. Zatkaj lewą dziurkę i wypuść powietrze prawą. Powtórz to zaczynając od zatkania 
prawej dziurki. Wykonując to ćwiczenie miej przed oczami wizerunki twojej męskiej i kobiecej postaci. 
Niech podadzą sobie ręce.

Gdy   nabierzesz   wprawy,   pójdzie   ci   to   łatwiej.   Kiedy   to   opanujesz,   możesz   przystąpić   do 

następnego   etapu,   dopełnienia   wizualizacji   z   jednoczesnym   kontynuowaniem   ćwiczenia 
oddechowego.

background image

DOPEŁNIENIE INTEGRACJI

(ćwiczenie medytacyjne)

Wykonując   oddechowe   ćwiczenie   rodem   z   Lemurii,   wycisz   się   wewnętrznie   swym   ulubionym 

sposobem. Wyobraź sobie jaskinię, do której wcześniej wchodziłeś. Skieruj się w głąb jaskini do lustra. 
Spójrz na swe odbicie. Patrząc na nie, świadomie przetwórz swoje odbicie na obraz twej kobiecej 
jaźni. Ujrzyj ją z całą wyrazistością. Z jej serca tryska piękny różowy promień energii, który przenika 
przez lustro i łączy się z  twoją czakrą  serca.  Poczuj,  jak twoje serce otwiera  się na przyjęcie  tej 
energii. Wzbudź w sobie miłość do tej kobiecej istoty w lustrze.

Teraz   postać   kobieca   przesuwa   się   i   dostrzegasz   obok   niej   swoje   odbicie.   Popatrz   na   nie   i 

przetwórz je na wizerunek twej męskiej jaźni. Ujrzyj go z całą wyrazistością. Z serca twej męskiej 
postaci promieniuje piękna zielona energia, która wychodzi z lustra i wnika do czakry twego serca. 
Jesteś złączony ze swym  męskim obrazem zieloną wiązką  energii.  Otwórz serce na jej przyjęcie. 
Wzbudź w sobie miłość do tej męskiej istoty.

Teraz widzisz, jak żeńska postać podchodzi do męskiej i obie stoją tuż obok siebie. Z kobietą 

wewnątrz   ciebie   łączy   cię   różowa   wiązka   energii,   z   mężczyzną   zielona.   Połóż   ręce   na   lustrze. 
Zwierciadło staje się drzwiami do innego wymiaru. Możesz przez nie przejść. Masz wrażenie, jakbyś 
wkraczał do innej rzeczywistości. Znajdziesz się teraz w wewnętrznym świecie mężczyzny i kobiety w 
tobie.

Spójrz na kobietę i przywitaj ją. Wypowiedz jej imię. Ona otwiera ramiona. Nie wzbraniaj się przed 

jej  uściskiem.   Obejmij  ją   również  i  poczuj   jej  mocną   miłość.   Odczuj   w  sobie  jej  obecność.   Teraz 
popatrz na mężczyznę. Przywitaj go, nazwij go po imieniu. On otwiera ramiona. Nie wzbraniaj się 
przed jego uściskiem. Obejmij go również i odwzajemnij jego miłość. Wpuść go do wnętrza. Poczuj w 
sobie jego głęboką miłość.

Dalej wykonuj ćwiczenia oddechowe. Ty, twoje męskie “ja" i kobiece “ja" stapiacie się w jedno. 

Poczuj w sobie ich obecność, ich miłość, siłę, jaką cię obdarzają. Musisz swój związek z mężczyzną i 
kobietą w tobie pielęgnować. Dostrzegaj ich, ślij im miłość. Oni będą wspierać cię podczas twojego 
życia na Ziemi. Poprowadzą cię ku świętemu obcowaniu.

Kiedy uznasz, że komunia się dopełniła, wyjdź na zewnątrz lustra i stań w jaskini. Lecz nawet kiedy 

opuścisz ich rzeczywistość, będziesz silnie wyczuwał obecność swej męskiej i żeńskiej postaci. W 
jaskini nie jesteś sam, znajduje się w niej również cudowna świetlista istota promieniująca jaskrawym 
światłem. To twoja wyższa jaźń. Raduje się ze związku, jaki właśnie uświęciłeś. Ma dla ciebie dar. 
Otwórz ramiona i przyjmij go. Teraz ona wyciąga do ciebie ramiona. Idziesz w jej objęcia. Poczuj 
głęboko w sobie światłość twej wyższej jaźni, ją także bowiem wchłaniasz i jej obecność cię umacnia.

Stoisz teraz w jaskini wypełnionej energią twej męskiej, żeńskiej i wyższej jaźni. Złóż ślubowanie, 

że powrócisz do ziemskiej rzeczywistości, gdzie całą swą mocą będziesz starał się wieść życie istoty 
zintegrowanej.   Odbierz   dar   swej   wyższej   jaźni   i   opuść   jaskinię.   Raduj   się   z   doznanego   właśnie 
intymnego obcowania. Zakończ ćwiczenie oddechowe. Powoli wracaj świadomością do swego pokoju. 
Daj sobie kilka minut na przystosowanie się do rzeczywistości.

*     *     * 

Wykonuj   to   ćwiczenie   tak   często,   jak   możesz,   szczególnie   kiedy   jesteś   spięty   albo   w   stresie. 

Pomoże ci to przywrócić równowagę i uporać się z uczuciami. Kiedy nabierzesz wprawy,  możesz 
oddychać głębiej i mocniej.

Za pierwszym razem przez dwa następne dni możesz odczuwać dziwne wrażenia w swoim ciele, 

ale  nie   przejmuj  się   tym.  Obchodź się   ze   sobą   dobrze   przez  te  dwa   dni.   Pij  dużo   czystej  wody, 
odżywiaj się właściwie i zachowuj spokój. Zawarłeś właśnie dwie potężne znajomości, które nigdy nie 
ustaną. Poprowadzą cię one z powrotem ku pełni.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

12. TWORZENIE UDANYCH ZWIĄZKÓW

Wiele osób odczuwa obecnie pilną potrzebę uporządkowania osobistych spraw, jakie od pewnego 

czasu   dają   im   się   we   znaki.   Mogą   dotyczyć   związków   miłosnych,   rodziny,   przyjaciół   czy   też   ich 
samych.   To   naglące   poczucie   wynika   stąd,   że   przechodzicie   właśnie   z   jednej   wibracyjnej 
rzeczywistości do drugiej. Założenia i zasady rządzące jedną rzeczywistością nie mogą jednak być 
przeniesione do drugiej. Jeśli próbujecie wnieść do rzeczywistości czwartej gęstości (4G) przekonania 
i   przesłanki   wspierające   podział   i   nie   chcecie   zostawić   ich   za   sobą,   będziecie   odczuwać   silne 
wewnętrzne rozdarcie.

Z perspektywy ewolucji, zasady rzeczywistości trzeciej gęstości (3G) oparte na pojęciu odrębności 

były konieczne do ludzkiego rozwoju. Płynęły z nich fundamentalne nauki, dzięki którym ludzie mogli 
wzrastać w związkach. Jednak wraz z przemianą człowieka przeobrazić się musi też charakter jego 
związków.   Dla   lepszego   porównania   obecnych   i   przyszłych   związków,   rozważmy   najpierw 
ustanawiające podziały reguły rzeczywistości 3G.
Zasady rządzące związkami w trzeciej gęstości 

Zatajanie  należy do szeroko  rozpowszechnionych  zwyczajów w 3G. Polega  ono  na ukrywaniu 

informacji przed partnerem lub przed samym sobą. Zasada zatajania nie dotyczy wyłącznie twoich 
stosunków z innymi; odgradza cię ona również od znacznych obszarów twej własnej istoty. Ponieważ 
jest wyrazem odrębności, przykłada się do niej wielką wagę w związkach.

Monogamia podyktowana strachem. Innym przejawem odrębności jest monogamia wynikająca z 

lęku raczej niż z wyboru. Kryje się za tym przeświadczenie, że jeśli uda wam się skłonić kogoś, aby 
oddał się bez reszty wam, to wtedy uchronicie się przed spojrzeniem prawdzie o sobie prosto w oczy. 
Stworzycie   sobie   iluzję   bezpieczeństwa,   oddzieleni   od   świata.   Jednak   bez   możliwości   wzrastania 
związek na ogół okazuje się nieudany czy wręcz zgubny.

Miłość   uwarunkowana.  Miłość   uwarunkowana   jest   niezbędna   dla   utrzymania   związku   w 

rzeczywistości 3G. Oznacza ona to, że będziesz kochał kogoś, o ile on zaspokoi twe potrzeby czy 
pragnienia. Jeśli te warunki nie zostaną spełnione, wówczas z czystym sumieniem możesz przestać 
kochać. Co do pojęcia miłości bezwarunkowej, panuje w rzeczywistości 3G mylne wyobrażenie. W 
obrębie podziału wszystko rozpatruje się z perspektywy odrębności. Dlatego też miłość w 3G jest 
miłością uwarunkowaną.

Oczekiwania. Ludzie na ogół wnoszą do związku własne oczekiwania, które nieświadomie rzutują 

na  osobę partnera.  Nawet  jeśli nie  jest w stanie czy nie chce im sprostać, może  dojść do  próby 
zmuszenia   go   do   ich   spełnienia.   Partner   staje   się   wówczas   narzędziem   do   zaspokajania 
nieuświadamianych potrzeb drugiej osoby.

Manipulacja  nie   musi   być   jawna.   W   typowych   związkach   3G   dochodzi   do   głęboko   ukrytej 

wzajemnej manipulacji, tak że  zostają zaspokojone potrzeby obu stron i obie strony strzeżone są 
przed   własnymi   lękami   i   poczuciem   zagrożenia   czy   braku.   Są   to   na   ogół   odbywające   się   na 
podświadomym poziomie transakcje, które mają na celu wzajemną ochronę.

Potrzeba sprawowania kontroli to kolejna cecha głęboko zakorzeniona w rzeczywistości 3G. Tak 

przejawia się brak wiary w wyższą rzeczywistość – w to, że wszystko dzieje się tak, jak powinno, dla 
wspólnego   dobra.   Ponieważ   nie   pokładasz   zaufania   w   bieg   zdarzeń,   siłą   wtłaczasz   związek   w 
określone ramy.

Ponieważ rzeczywistość czwartej gęstości oparta jest na jedności, nie ma w niej miejsca na cechy 

właściwe związkom w 3G. Związkami w 4G rządzą następujące zasady:
Zasady związków w czwartej gęstości 

Szczerość.  Osoby   tworzące   związek   za   wszelką   cenę   muszą   zdobyć   się   na   szczerość.   Jeśli 

zauważysz,   że   twój   przyjaciel   lub   partner   działa   na   własną   szkodę   lub   naraża   wasz   związek, 
powinieneś mu zwrócić uwagę na to tak, by płynęło to z serca. W 3G takie obserwacje zazwyczaj są 
przemilczane,   aby   nie   urazić   drugiej   osoby   czy   stracić   kontroli   nad   związkiem.   Jeśli   uwagi   te 
skierowane są pod twoim adresem, musisz pamiętać (i wierzyć), że biorą się z serca, i nie reagować 
natychmiastową obroną. Wysłuchanie ich nie oznacza, że musisz się z nimi zgadzać. Wykorzystaj je, 
aby się zagłębić w siebie i doskonalić wewnętrznie.

background image

Zatajanie   jest   często   narzędziem   sprawowania   kontroli.   Kiedy   przyjmie   się   szczerość   jako 

obowiązującą zasadę, rzecz idzie raczej o prawdę bezosobową aniżeli o kontrolę nad osobą. Jeśli 
jednak posługujesz się szczerością w celu manipulacji, wiedz, że nie kierujesz się sercem i twoje 
motywy są nieuczciwe!

Nie sposób przecenić znaczenia szczerości w związkach 4G. Bez niej nie mogłyby istnieć. Jest tak 

ważna.

Szczerość należy zachować również wobec samego siebie. Czasami pewne rzeczy zatajasz przed 

sobą, aby stworzyć sobie iluzję bezpieczeństwa. W rzeczywistości 4G trudno jest utrzymać prawdę w 
tajemnicy przed sobą. Może się zdarzyć, że pewnego ranka obudzisz się i stwierdzisz nagle, że bycie 
z   kimś   już   ci   nie   służy.   Trzeba   ten   wgląd   uszanować.   Nie   wypieraj   go   ze   świadomości.   Jeśli   to 
uczynisz, będziesz trwał w związku, który ostatecznie cię wyczerpie, a nie umocni. Jeśli zlekceważysz 
swój wgląd, w perspektywie długoterminowej nie przysłużysz się też swojemu partnerowi.

Miłość bezwarunkowa. Związki w 3G opierają się na miłości uwarunkowanej, zaś w 4G na miłości 

bezwarunkowej. Każdy może doświadczać coraz więcej miłości bezwarunkowej, ponieważ nie jest 
ona niczym ograniczona. Można ją zdefiniować tylko na podstawie doświadczenia, ale definicje, choć 
użyteczne, jako twory intelektu na poziomie emocjonalnym nie są zbyt głęboko przyswajane.

Miłość bezwarunkowa jest kluczowa dla związków w 4G. Oznacza kochanie kogoś (oraz siebie) 

bez żadnych warunków. (UWAGA: Kochanie kogoś bezwarunkowo nie jest równoznaczne z trwaniem 
w związku, który jest dla ciebie krzywdzący, albo kiedy chcesz dokonać nowego wyboru.) Nawet jeśli 
partner nie zaspokaja twych potrzeb, darzysz go miłością jako aspekt Boga. Jeśli nie sprosta twym 
oczekiwaniom,   kochaj  go  takim,   jakim   jest,   nie  nalegaj,   aby  się   zmienił.  Miłość   bezwarunkowa  to 
doświadczenie chwili teraźniejszej a mimo to wiecznej, podczas gdy miłość uwarunkowana opiera się 
na   wspomnieniach   z   przeszłości   czy   oczekiwaniach   wybiegających   w   przyszłość.   Postaw   sobie 
pytanie: Czy byłbyś w stanie kochać i zaakceptować partnera bez żadnych warunków, gdyby w swoim 
rozwoju nigdy nie miał wyjść poza swój obecny stan istnienia?

Inne błędne przekonanie na temat miłości bezwarunkowej dotyczy granic i poszanowania własnej 

osoby. Kochanie kogoś bez żadnych warunków nie oznacza przyzwolenia na znęcanie się nad tobą. 
Wiąże się z nią również miłość własna i należy podejmować działania na rzecz zachowania miłości i 
szacunku do siebie, nawet jeśli naraża to związek. Jesteś równorzędnym, a nie spisanym na straty 
składnikiem równania.

Kochanie kogoś bezwarunkowo również oznacza odejście od niego z miłością, gdy jego działania 

naruszają   granice   naszej   osoby,   a   nie   z   urazą   i   gniewem.   W   ten   sposób   nie   zaprzepaszczasz 
szczerości,   cennej   jakości   w  4G,   a  jednocześnie   dajesz  możliwość   drugiej  osobie   ujrzenia   samej 
siebie w całej jaskrawości i podjęcia kroków dla ratowania miłości własnej i poczucia swej wartości. 
To, czy partner dostrzeże swoje odbicie czy nie, to nie twoje zmartwienie. Do ciebie należy dbanie o 
siebie i działanie dla swego dobra, co ostatecznie przyczynia się do dobra was wszystkich.

Męczeństwo nie jest cechą związków w 4G!
Kochanie bezwarunkowo oznacza kochanie siebie na równi z drugą osobą i szanowanie własnych 

granic   osobowych.   Jednym   z   rozwiązań   może   być   zmiana   charakteru   związku   (z   miłosnego   na 
przyjacielski, na przykład), kiedy w grę wchodzi dbanie o własne potrzeby, pod warunkiem jednak, że 
postępuje się uczciwie i nie wyrzuca z serca niedawnego partnera.

Całkowite zaufanie to przeciwieństwo potrzeby sprawowania kontroli, rodem z 3G. Rzeczywistość 

4G nie dopuszcza żadnej formy kontroli. W miarę wprowadzania szczerości do stosunków naturalną 
koleją   rzeczy   rośnie   zaufanie.   Jeśli   jednak   trwasz   w   fałszu,   utajaniu   i   miłości   uwarunkowanej, 
nieodłącznie towarzyszy ci nieufność, która mocno osadza cię w rzeczywistości 3G. Stanowi to dla 
wielu trudne wyzwanie. Nie chodzi o to, aby nauczyć się ufać, lecz aby być szczerym i szanować 
siebie. Kiedy tak postępujesz, zaufanie przechodzi naturalnym biegiem rzeczy.

Przyzwalanie stanowi odwrotność manipulowania. Pozwól innym być tym, kim potrzebują być, nie 

wymagaj   od   nich,   aby   się   zmienili.   Tylko   wtedy   ujrzysz,   jacy   są   naprawdę.   Gdy   próbujesz   nimi 
manipulować, nie widzisz ich naprawdę, dostrzegasz w nich tylko to, co tobie potrzebne, a to jedynie 
złudzenie. Taki wypaczony ogląd więzi cię w pętli nieuczciwości wobec samego siebie oraz twego 
związku.

Związki z wyboru.  Są przeciwieństwem monogamii podyktowanej lękiem. Oznacza to, że jeśli 

pragniesz związku opartego na wyłączności, czynisz to z wyboru. Jeśli jednak wolisz utrzymywać 
stosunki   z   kilkoma   kobietami,   to   również   stanowi   twój   świadomy   wybór.   Ludzie   często   zawierają 

background image

związki   bez   uprzedniego   rozeznania,   czego   istotnie   pragną.   W   pewnym   sensie,   biorą,   to   co   im 
przypadnie.   Takie   związki   nie   sprzyjają   miłości   własnej   i   uwieczniają   cykl   miłości   warunkowej,   w 
którym jeden z partnerów spodziewa się, że ten drugi stanie się tym, kogo mu potrzeba.

Związek na miarę 4G wymaga jasnego komunikowania własnych potrzeb i pragnień partnerowi. 

Nie sposób dłużej manipulować prawdą dla osiągnięcia pożądanego celu. Musisz dokonać wyboru i 
bez żadnych warunków się zaangażować.

Nie ma nic złego w monogamii, wielości partnerów ani w żadnej innej formie związku. Wybór jest 

sam w sobie rzeczą naturalną. Nie ma przypisanego do siebie żadnego “znaczenia". Ty wartościujesz, 
nazywając jeden wybór “lepszym" czy “gorszym" od drugiego. Każdy wybór jest właściwy, o ile jest 
świadomy.   Jeśli   nie   dokonujesz   go   świadomie   i   nie   zdajesz   sobie   sprawy   z   własnych   pragnień   i 
potrzeb, nie możesz przyjąć odpowiedzialności za swój wkład w związek. Wówczas skazany jesteś na 
odgrywanie roli ofiary. Jeśli twym świadomym postanowieniem jest związek na miarę 4G, nie możesz 
dłużej uznawać zasad obowiązujących dla 3G.

Nie musisz tak od razu się przestawiać na nowe wartości. To przyjdzie z czasem. Lecz teraz w 

okresie   przejściowym   między   3G   a   4G,   osaczają   cię   wyzwania,   jakie   stawiają   przed   tobą   obie 
rzeczywistości.   Potrzebne   jest   dokonanie   kilku   wyborów   dotyczących   twojego   udziału   w  obecnym 
związku. W miarę wprawiania się w sztuce świadomego wyboru na rzecz poprawy samego siebie i 
swojego   świata,   naturalną   koleją   rzeczy   zaczniesz   podejmować   postanowienia   umacniające 
paradygmat rzeczywistości 4G.

Jeśli wybierzesz integracyjny model czwartej gęstości i ucieleśnisz go (zamiast tylko próbować), 

przestaniesz   cierpieć   z   powodu   utraty   partnera.   Ku   temu   właśnie   zmierzacie   w   swojej   ewolucji. 
Poczucie   straty,   ból,   właściwe   są   związkowi   3   G,   z   paradygmatem   podziału   i   kontroli.   Mogą   też 
wystąpić, kiedy łudzisz się, że tworzysz związek na miarę 4G i liczysz na jego dobrodziejstwa, ale 
przeżywasz rozczarowanie, ponieważ w istocie nadal tkwisz w 3G.

Życie “na styku" może przysporzyć cierpień, ale daje ci zarazem jedyną w swym rodzaju możliwość 

wglądu w obie rzeczywistości naraz. Z takiej perspektywy możesz dokonać wyboru rozumnego. Nie 
osądzaj swego obecnego położenia. Wykorzystaj je do rozeznania się w obu rzeczywistościach, aby 
twoje wybory wynikały z doświadczenia i odzwierciedlały świadomą i pozytywną ewolucję.
Jak sprostać wymaganiom czwartej gęstości 

Przechodząc   z   perspektywy   3G   do   4G   nie   uchronisz   się   przed   strachem   towarzyszącym 

przekształcaniu   się   związków.   Wkraczasz   na   niezbadany   obszar.   Nie   wiesz,   co   czeka   ciebie   za 
najbliższym wzgórzem. To wiele osób napełnia lękiem. Jeśli naprawdę dążysz do związku na miarę 
4G, pogódź się z tym strachem. Na tym etapie chęć zerwania z kimś tylko wtedy, jeśli jest ktoś, kto 
zapełni   powstałą   pustkę,   oznacza,   że   nadal   tkwisz   w   uzależnieniu.   Ważne   jest   pójście   naprzód 
pomimo strachu. Kiedy znajdziesz się już po drugiej stronie, spostrzeżesz, że twoja tożsamość nie 
zależy od drugiej osoby. Możesz polegać na samym sobie. Z poznania kryjącej się w tobie mocy 
płynie wyzwolenie, jasność, potęga.

Nawet   w   3G   stwarzasz   okoliczności,   które   przypominają   ci,   że   wszyscy   jesteście   ze   sobą 

powiązani.   Często   wychodzi   to   na   jaw   za   pośrednictwem   uwikłania   –   silnego   przywiązania 
emocjonalnego. Jednak idea połączenia w kategoriach 3G jest bardziej szkodliwa niż pożyteczna. 
Uwikłanie to odpowiednik powiązania w 4G, tyle że na poziomie 3G. Jak na to spojrzysz, zależy od 
tego, czy postrzegasz to w kategoriach uzależnienia 3G czy w kategoriach miłości/przyzwolenia 4G.

Kiedy  zaplątałeś się w  związku   z drugą  osobą i cierpisz z tego powodu, zastanów się nad tą 

sytuacją. Weź kilka głębokich oddechów. To zazębienie ma na celu przypomnieć ci, że w ostatecznym 
wymiarze nigdy nie istniejesz w oderwaniu od innych. Odrębność to złudzenie. Choćbyś nie wiadomo 
jak daleko się odsunął, nie odłączysz się od tej osoby.

Zmiany  w   relacjach   osobistych   pojawiły   się   w  latach   sześćdziesiątych,   kiedy  ludzie   odczuli   na 

poziomie emocjonalnym przejście z 3G do 4G. Nie bardzo  jednak wiedzieli, co robić z uwolnioną 
nagle  energią.  Nie rozumieli,  że  można ją  wykorzystać  do naprawy  swych  związków.   Wiele  osób 
opierało się zmianom. Od tego czasu wzrosła znacznie liczba rozwodów z powodu zamieszania, jakie 
wywołała nowa energia i wynikłe stąd próby świadomej ewolucji przez zerwanie z przeszłością.

Rozwód, w swej typowej nieprzyjemnej i dotkliwej postaci, stanowi rozwiązanie 3G. To formalny akt 

oddzielenia się od drugiej osoby dla stworzenia iluzji, iż jest się od niej już całkowicie niezależnym. W 
wydaniu 4G rozwód oznacza uznanie przez obie strony, że związek zmierza w innym kierunku, co 
wymaga podjęcia kroków na rzecz przestawienia się.

background image

W   gruncie   rzeczy   nie   ma   czegoś   takiego   jak   separacja,   ponieważ   nie   można   tak   naprawdę 

oddzielić się od kogoś czy od czegoś. W 4G z łatwością zdobędziesz się na to, aby pozwolić innym 
podążyć drogą, która jest im potrzebna. Nawet jeśli para przestaje wspólnie siebie urzeczywistniać, w 
wymiarze głębszym nie rozłączyła się, gdyż odrębność jest złudna. Para ta po prostu postanawia, że 
nie będzie dalej przejawiać na zewnątrz swego związku, ale partnerzy zachowują szacunek wobec 
wspólnej przeszłości i w swoich sercach nadal żywią do siebie nawzajem bezwarunkową miłość.

Te nowe energie odcisnęły swój ślad na wszystkich. Każdy reaguje na nie tak, jak potrafi. Niektórzy 

wypierają je. Inni się polaryzują. Jeszcze inni poddają się porywowi. Nie da się jednak tego zbyć. 
Stawiać to będzie przed tobą coraz nowe wyzwanie, aż w końcu staniesz twarzą w twarz ze swoim 
niedowartościowaniem i samotnością, i przyznasz przed samym sobą, że związki, do jakich dążyłeś, 
miały   “pokryć"   twoje   braki.   Mniej   zakłóceń   powstanie,   gdy   dasz   się   ponieść   fali.   Opierając   się, 
przysparzasz sobie przykrości i bólu.

Wiele   osób   uważa,   że   wybór   dotyczący   związku,   na   przykład   monogamii,   pożycia   z   kilkoma 

partnerami   czy   rozwodu,   podyktowany   jest   seksem,   ale   to   uproszczenie.   Powierzchowny   osąd 
zdarzenia   często  ma za   zadanie   odwrócić  uwagę  od  przeżywanej   udręki i  stworzyć   wrażenie,  że 
panuje się nad sytuacją. Oto przykład: Jeśli mąż ma romans, żona mogłaby bez trudu wyciągnąć 
wniosek, że mężowi chodziło o seks, zamiast głębiej zastanowić się nad tym, dlaczego czuje się taka 
nieszczęśliwa w tym związku.

Lecz seks jest wyrazem odsłonięcia swej wrażliwej strony. Wiele osób wystrzega się tego, a z 

pewnością nie życzyłoby sobie, aby ich partnerzy odsłaniali się w ten sposób przed innymi! W tym 
wszystkim   nie   chodzi   o   seks.   Zrzucanie   winy   na   pociąg   erotyczny   ma   służyć   za   przykrywkę   dla 
poważniejszego,   utajonego   lęku.   Poglądy   na   seks   panujące   w   waszym   społeczeństwie 
odzwierciedlają zaburzenia na głębszym poziomie i nie mają nic wspólnego z kwestią niewierności.

Ludzie doświadczają zmian w sobie, ale z początku może im się wydawać, że zachodzą one na 

zewnątrz   nich.   Mogą   uznać,   że   coś   dzieje   się   z   ich   związkiem,   ale   tak   nie   jest.   Zauważysz,   że 
subtelne zmiany dokonujące się w tobie i partnerze będą rzutowały na wasz związek. Zmiana zawsze 
będzie   powstawać  w tobie,  ale możesz  nie  zdawać  sobie z niej sprawy,   dopóki jakiś zewnętrzny 
czynnik jej w tobie nie wyzwoli.

Jeśli dasz się ponieść zmianom, na krótko doświadczysz natłoku uczuć. Możesz zacząć uwalniać 

się spod wpływu dotychczasowych przekonań, co odbije się na kształcie twojego związku. Zmiana nie 
oznacza   jednak   jego   kresu   czy   rozwodu.   Zmiana   to   zmiana,   i   tyle.   Jeśli   jesteś   z   kimś,   możesz 
spróbować   pomóc   przebrnąć   mu   przez   okres   zmian,   z   jakim   sam   się   borykasz.   Ufaj,   że   oboje 
kroczycie tą samą ścieżką bez względu na to, co się dzieje albo w jaki sposób przejawiają się zmiany.

Niektórzy   uzależniają   osobiste   spełnienie   od   stanu   swojego   związku.   Jeśli   więc   nie   występują 

żadne konflikty, to w takim razie wszystko gra. Ten stary pogląd może zwieść cię na tyle, że będziesz 
trwał w związku mimo że nie przynosi ci on korzyści. Nie można dłużej przykładać tej miary. Ten 
sztuczny twór daje w rezultacie sztuczne dane, za którymi możesz schować się przed swymi lękami. 
To narzędzie rodem z 3G, ale w rzeczywistości jest inaczej. Przekonasz się, że jeśli będziesz się 
wzbraniał   przed   upomnieniem   się   o   swą   osobistą   moc,   związki   będą   miały   jedynie   na   celu 
usprawiedliwienie twej osoby. W rzeczywistości czwartej gęstości nie może to mieć miejsca, gdyż tam 
kluczem jest szczerość wobec siebie.
Świadomy wybór i zobowiązanie 

Choć   w   związku   świadomy   wybór   jest   tak   ważny,   nie   chodzi   jednak   o   to,   aby   obie   strony 

akceptowały siebie nawzajem pod określonymi warunkami. Oto przykład: Załóżmy, że oświadczasz 
swemu partnerowi: “Chcę, żeby nasz związek był monogamiczny (poligamiczny) i będę z tobą tylko 
wtedy, jeśli na to przystaniesz". Coś tu jest nie tak.

Wybierać można jedynie za siebie, w przeciwnym wypadku dochodzi do kontroli, a to pojęcie z 3G. 

Nie możesz narzucać swych postanowień drugiej osobie. Jeśli wybierasz monogamię, oznacza to, że 
to ty wyrzekasz się kontaktów seksualnych z innymi osobami. Nie możesz wymagać od partnera, aby 
dokonał   takiego   samego   wyboru.   Druga   osoba   musi   mieć   całkowitą   wolność   wyboru,   inaczej   nie 
będzie w pełni sobą w związku. Z drugiej jednak strony, ty możesz postanowić nie wiązać się z osobą, 
której   styl   życia   tobie   nie   odpowiada.   To   co   innego.   Wybierasz   wyłącznie   za   siebie!   Twoje 
postanowienia nie mają nic wspólnego z drugą osobą! Ludzie często tak się zapamiętują kontrolując 
wybory dokonywane  przez  partnera, że  przestają  panować nad własnym  życiem  i wtedy  z reguły 
pojawiają się problemy. Musicie wiedzieć, że naprawdę udany i zdrowy związek może powstać tylko 
dzięki zgodnym i świadomym postanowieniom podejmowanym przez obie strony.

background image

W związkach w 4G zobowiązania w znanej wam z przeszłości postaci nie mogą mieć miejsca. 

Stara   formuła   przyrzeczenia   wyrywa   cię   z  teraźniejszości.   W  związkach   3G  przyrzeczenie   często 
postrzegane było jako jarzmo narzucone przez partnera! Kiedy ludzie podejmują się czegoś w 4G, to 
dlatego, że chcą doskonalić siebie i związek za pomocą zasad 4G. Przyrzeczenie 3G często brzmi 
mniej więcej tak: “Ślubuję, że cię nie opuszczę aż do śmierci". W 4G formuła przyrzeczenia mogłaby 
wyglądać tak: “Przyrzekam, że będę w tym związku wzrastał i widział w nim odbicie mej własnej więzi 
z boskością. Przyrzekam zawsze postępować uczciwie i z szacunkiem".

Stare pojęcie zobowiązania to iluzja rodem z 3G. Daje ci chwilowe poczucie bezpieczeństwa, ale 

czy   sprawy   naprawdę   układają   się   kiedykolwiek   zgodnie   z   twoim   życzeniem?   Ile   osób   składa 
obietnice, których nie dotrzymuje? Przyrzeczenie nie zapewni ci bezpieczeństwa; wzbudza w tobie 
jedynie złudne przekonanie, że jesteś bezpieczny.

Jedyne   prawdziwe   zobowiązania   dotyczą   ego   i   wyższej   jaźni.   Zawarte   między   nimi   umowy 

pozwalają  układać związki tak, aby sprzyjały dalszemu rozwojowi,  uczciwości  i odpowiedzialności. 
Przyrzeczenia te dotyczą was samych, a nie drugiej osoby, i jako takie wyzwalają wewnętrzną siłę. 
Nigdy nie wywołują urazy w stosunku do innych.
Bycie całym sobą 

Jednym z najwspanialszych darów, jaki możesz ofiarować innym, jest bycie w pełni sobą. Oznacza 

to absolutną uczciwość, szacunek i miłość wobec innych, a także nie-obwinianie siebie za odczuwany 
przez nich ból.

Posłużmy się przykładem: Idziesz ulicą i spotykasz przyjaciela. “O, byłeś u fryzjera", zagadujesz 

go. “Ładnie cię obciął". Ale przyjaciel się obraża, bo myśli, że ironizujesz. Jego reakcji nie sposób było 
przewidzieć.   Każdemu   z   was   zdarzyło   się,   że   zostaliście   źle   zrozumiani.   Kierowaliście   się 
życzliwością, nie mieliście złych zamiarów, mimo to trafiliście w czuły punkt.

Co zatem macie zrobić? Przestać rozmawiać z innymi, aby broń Boże nie nadepnąć na odcisk? 

Nie, musicie wyrażać siebie z całą szczerością, bez względu na konsekwencje, za które zresztą nie 
możecie brać odpowiedzialności. Nie sposób przewidzieć reakcji drugiego człowieka, jest on bowiem 
inaczej   zaprogramowany   niż   ty.   Trzeba   stawiać   sprawę   jasno,   bardzo   jasno.   Nie   wolno   jednak 
kierować się żadnym ukrytym motywem. Ludzie często nie zdają sobie sprawy ze swych pobudek, 
takich   jak   chęć   odpłacenia   się   za   zniewagę,   wyrównania   rachunków,   wywyższenia   ego   cudzym 
kosztem   czy   sterowania   cudzym   zachowaniem.   Każdy   człowiek   kiedyś   tego   się   dopuścił.   Jeśli 
potrafisz się do tego przed samym sobą przyznać, zrobisz istotny krok naprzód ku jasnej i uczciwej 
komunikacji – i pokory.

Najlepiej   przysłużysz   się   bliźniemu   będąc   całym   sobą.   Dla   ilustracji   rozpatrzmy   następującą 

sytuację.   Powiedzmy,   że   pewna   kobieta   cierpi   na   lęk   wysokości.   W   swym   obecnym   życiu   musi 
rozwiązać zaszłość z poprzedniego wcielenia, kiedy to rzuciła się w przepaść. Jej mąż spostrzega u 
niej ów lęk i dba o to, aby nigdy nie znalazła się w pobliżu wysoko położonych miejsc. Jak zatem może 
ona zmierzyć się ze swym strachem, skoro jej mąż skutecznie ją przed nimi chroni? Przedłuża to jej 
udrękę.

Pewnego   dnia   może   on   jednak  oświadczyć:   “Wybieram   się   w  podróż  balonem.   Chciałabyś   mi 

towarzyszyć?".   Kobieta   może   przyjąć   zaproszenie,   gdyż   zrozumie,   że   w   ten   sposób   stawi   czoło 
swemu lękowi. Nie byłoby to możliwe, gdyby mąż nie zapewnił jej ku temu sposobności.

Uwikłanie polega na zacieraniu granic między sobą a innymi. Próbujesz chronić innych ludzi, ale w 

rzeczywistości bronisz samego siebie przed ich gniewem, dezaprobatą, brakiem akceptacji. W tym 
przypadku mąż sądzi, że strzeże żonę przed jej własnym strachem. W istocie jednak chroni samego 
siebie przed oglądaniem jej emocjonalnej udręki.

Bądź   w   pełni   sobą,   a   ofiarujesz   innym   najwspanialszy   dar.   Wyzwaniem   dla   ciebie   stanie   się 

przełamanie   własnych   ograniczeń   i   wzięcie   odpowiedzialności   za   swoje   życie,   lęki   i   uczucia. 
Przyczyną twych emocji i reakcji nigdy nie jest ktoś z zewnątrz. Pochodzą zawsze od ciebie. Nie 
możesz   nie   ujawniać   swoich   odczuć   i   myśli   tylko   dlatego,   że   mógłbyś   kogoś   urazić.   Nie   ma 
piękniejszego daru aniżeli wniesienie w związek całego siebie.

Jest   jednak   fundamentalna   różnica   między   rozmyślnym   ranieniem   czyichś   uczuć   a   byciem   po 

prostu takim, jakim się jest. Przykładem rozmyślnego zadawania bólu byłoby zawleczenie kobiety z 
wcześniejszego   przykładu,   cierpiącej   na   lęk   wysokości,   na   skraj   przepaści   i   zmuszenie   jej,   aby 
spojrzała w dół. Ale mąż nie skrzywdzi jej będąc sobą. Jeśli żona postanawia się zadręczać, to sama 
w określony sposób zinterpretowała okoliczności. W sensie emocjonalnym nie ma ofiar.

background image

Jeśli wierzysz, że jedna osoba może zranić drugą na poziomie uczuć, to sam dzielisz ludzi na 

ofiary i prześladowców. Taki pogląd jest w gruncie rzeczy szkodliwy, gdyż zakłada, że ludzie są słabi i 
bezsilni, podczas gdy w rzeczywistości kryją w sobie ogromną moc. W waszym społeczeństwie zbyt 
wielką chwałą otacza się cierpiętnictwo, do tego stopnia, że zupełnie zostało wypaczone pojęcie siły 
jednostki.   Odpowiedzią   na   doznane   krzywdy   nie   jest   proces   sądowy,   lecz   tkwiąca   w   duszy   moc 
dokonywania świadomych i rozumnych wyborów. Dopóki ludzkość bez reszty nie opowie się za samo-
władnością,  znoszenie  razów  będzie   wychwalane   i  nagradzane  a   rzeczywistość   czwartej   gęstości 
coraz dalej będzie się od was odsuwać.

Nie można obchodzić się z drugą osobą niczym z jajkiem. Nie sposób przewidzieć, co może urazić 

partnera. W niewinnym porywie możesz kogoś zaprowadzić na skraj takiej przepaści, nie wiedząc o 
jego lęku wysokości.

Kiedy ukrywasz jakąś cząstkę siebie, narażasz na szwank swoją uczciwość. Jeśli nie wyrażasz 

siebie, to w gruncie rzeczy okłamujesz drugą osobę. Nie mogą pokochać cię takim, jakim naprawdę 
jesteś, bo nie wiedzą, jaki jesteś w rzeczywistości.

Chowanie w sobie prawdziwych uczuć z obawy przed zranieniem drugiego (lub odrzuceniem) to 

właściwość 3G. Nie można takiej postawy przenieść do czwartej gęstości. Ludziom czerpiącym moc z 
siebie nie sprawi bólu uwaga wygłoszona w dobrej wierze i z miłością. Jest tak dlatego, że oni wiedzą, 
iż sami współtworzą wszelkie wypowiadane uwagi. Oni wytwarzają swoją rzeczywistość. Nie mogą 
więc paść ofiarą własnych tworów!

Kiedy   ukrywasz   prawdę,   ona   odkłada   się   w   twych   komórkach.   Zaczyna   wydzielać   toksyny, 

najpierw na poziomie emocjonalnym, a potem objawi się na płaszczyźnie fizycznej. Jeśli nie wyrażasz 
siebie w pełni, musisz gdzieś tę energię w sobie przechowywać. Może ona pożreć cię żywcem. Rak, 
choroby   serca   i   inne   dolegliwości   biorą   się   stąd,   że   sam   siebie   uznałeś   za   niegodnego   bycia 
naprawdę sobą, takim, jakim siebie widzisz.  Im mocniej to tłumisz,  tym bardziej skazujesz się na 
choroby. Wyzwolenie prawdziwego “ja" prowadzi do ekstazy.
Wyrażanie swojej prawdy 

Możesz   poznać   siebie   na   nowo   i   działać   w   oparciu   o   tę   wiedzę.   Najpierw   pomyśl   o   tym,   co 

chciałbyś powiedzieć, na przykład, w sytuacji konfrontacji z drugą osobą. (Wiele osób nie dopuszcza 
do siebie nawet myśli o tym. Wypierają ją ze świadomości.) Zapisz to. Nagraj na taśmę. Poczuj się 
swobodnie   z   samym   sobą.   Naucz   się   wyrażać   siebie   bez   osądzania,   jak   to   miało   miejsce   w 
przeszłości. Jeśli nie pozwolisz sobie na prawdę w myśleniu, z pewnością nie przejdzie ci ona przez 
gardło.

Kiedy wypierasz się części ciebie, odcinasz źródło twórczej energii w sobie. Dzielisz samego siebie 

na to, co w tobie godne i to, co niegodne. To powoduje zakłócenia, które zostaną przeniesione na 
wszystkie twoje związki. Nie można bezkarnie zatajać prawdy nawet o wycinku własnej osoby.

Z   czasem   poznasz   różnicę   między   komunikowaniem   uczciwym,   pełnym   i   zrównoważonym,   a 

takim, w którym dopuszczasz się ataku lub manipulacji. Nabierzesz w tym wprawy, jeśli poćwiczysz. 
Można dochodzić do wyrażania siebie stopniowo. Zanim się wypowiesz, upewnij się jednak, czy masz 
do przekazania treści zrównoważone i zintegrowane czy też powoduje tobą chęć zawładnięcia drugą 
osobą.

Jeśli twój komunikat obliczony jest na wywołanie w drugiej osobie zmiany, wówczas ma miejsce 

manipulacja.   Jeśli   spostrzeżesz,   że   twoje   intencje   nie   są   czyste,   przynajmniej   przyznaj   to   przed 
samym sobą. Wsłuchaj się w swe myśli i uczucia. Twoje związki rozkwitną i przeobrażą się, kiedy 
będziesz umiał komunikować czysto i wyraźnie.

Zanim się odezwiesz, zastanów się, jaki masz w tym cel. Czasem może chodzić o to, aby zmienić 

coś w drugiej osobie. Czasami pobudki są widoczne, innym razem nie. Jeśli nie potrafisz rozpoznać 
swych głębszych motywów a mimo to wyrażasz siebie, nie martw się tym, czy postąpiłeś słusznie. 
Jeśli ich naprawdę nie dostrzegasz, nikogo świadomie nie ranisz, lecz nadal jesteś odpowiedzialny za 
komunikowane przez siebie treści. Jeśli wystąpiłeś przeciwko komuś, dałeś mu bodziec do tego, aby 
zrewidował postawę, z jaką przyjmuje atak. Dzięki jego reakcji nauczysz się, jak wyrażać się jasno i w 
sposób wolny od wszelkiej manipulacji.

Czy to przez atak czy przez czysty przekaz, zapewniasz drugiej osobie możliwość nauczenia się 

czegoś i posunięcia do przodu. Jeśli nie dopuszczają do siebie, że ktoś może na nie napaść, wówczas 
nawet nie poczują się zaatakowane. Jeśli jednak wierzą, że może je coś takiego spotkać i to stanowi 
dla   nich   problem,   wtedy   na   pewno   poczują   się   zaatakowane.   Nie   możesz   brać   na   siebie 

background image

odpowiedzialności za reakcje drugiej osoby.

Nie sposób w każdej chwili mieć rozeznanie w tym, co zrani drugiego, ale jedno zawsze wyrządzi 

krzywdę tobie: obłuda w stosunku do siebie i tych, na których ci zależy. Nie możesz znać wszystkich 
czułych punktów drugiej osoby, więc przestań zamartwiać się ich reakcjami! O wiele więcej dobrego 
przyniesie ci wzięcie odpowiedzialności za siebie i twoją rzeczywistość.

To   może   stać   się   zaczynem   wolności,   stanowi   bowiem   sposób   na   odzyskanie   swej   władzy. 

Zrozum,   że   nadrzędnym   motywem   nigdy   nie   jest   chęć   niszczenia,   lecz   miłość.   Nawet 
najnikczemniejsze   postępki   służą   nauce   miłości.   Takie   jest   fundamentalne   założenie   tworzenia. 
Intencją każdego czynu jest poznanie, czym jest miłość. Wejrzyj w swoją wiarę. Jeśli naprawdę jesteś 
przekonany, że Bóg jest miłością, wówczas każdy czyn musi w ostatecznym wymiarze to potwierdzać. 
Lecz   jeśli   wierzysz,   że   słowa   lub   czyny   ranią   drugiego   człowieka   i   nic   nie   ma   wyższego 
przeznaczenia, tkwi w tobie pogląd, który mówi, że Bóg potrafi być obojętny czy wręcz okrutny.

Nikt   nie   może   wiedzieć,   co   sprawi   tobie   ból.   Powstrzymanie   się   przed   wygłoszeniem   opinii, 

ponieważ mogłaby kogoś urazić, oznacza wzięcie na siebie odpowiedzialności za ich uczucia, a więc 
za ich rozwój. Nie wolno przyjmować odpowiedzialności za cudzy rozwój.

Przechodząc do czwartej gęstości ludzie mogą odczuwać bolesne doznania. To niemal tak samo 

jak   w   przypadku   odmrożenia.   Gdy   odtajesz   i   wraca   ci   czucie   w   nogach,   czujesz   ból.   To   znak. 
Niektórzy   tak   właśnie   posługują   się   bólem   –   aby   przypomnieć   sobie,   że   wciąż   są   zdolni   do 
odczuwania.

Kiedy   w   pełni   oddasz   się   związkom   na   miarę   czwartej   gęstości,   zniknie   cierpienie.   Niektórzy 

sięgając   ku   czwartej   gęstości   nadal  trzymają   się   skrawków   trzeciej,   stąd   ich   udręka   –   to   oznaka 
dokonującej   się   przemiany.   Lecz   jeśli   twoim   udziałem   wciąż   jest   ból,   zmagania,   obłuda,   rozważ 
ponownie   swe   zasady   i   założenia.   Przekonasz   się   zapewne,   że   tkwisz   w   paradygmacie   trzeciej 
gęstości.

Zmiany .nastąpią, gdy zaczniesz rozpoznawać chwile, kiedy działasz w oparciu o zasady trzeciej 

gęstości i usiłujesz je wnieść do związku czwartej gęstości. Spostrzeżenia te zaowocują ogromnymi 
zmianami w twoim życiu. Nie bądź zdziwiony, jeśli przyniosą radość i ekstazę. Rozwój nie musi łączyć 
się z bólem.

Dwudziestolecie między rokiem 1992 a 2012 to okres przełomowy.  Związki broniące się przed 

zmianą  narażone   będą   na  zwiększony  stres.   Z  konieczności  nastąpią   przeobrażenia   w  strukturze 
społecznej, nowa forma rodziny będzie uwzględniać rodziców samotnie wychowujących dzieci oraz 
kwestie   finansowe.   Jednak   nie   te   zewnętrzne   zjawiska   decydują   o   przemianie   związków,   lecz 
wewnętrzne przesilenie waszej energii.

Przejście do czwartej gęstości na pewno się odbędzie. Stanie się to szybciej, gdy ludzie będą 

dokonywać świadomych wyborów na rzecz nowych wartości. Odwlecze się, gdy będą przeciwstawiać 
się fali. Osiągnięta zostanie masa krytyczna, która zainicjuje przepływ na masową skalę.
Zaspokajanie potrzeb 

Ludzie często nadają pojęciu potrzeby wydźwięk negatywny, ale tak nie musi być. Czwarta gęstość 

oznacza   integrację,   trzecia   –   separację.   Ten   ostatni   stan   można   porównać   do   poszczególnych 
składników zupy stojących oddzielnie na stole, zaś ten pierwszy do gotowej już zupy. Kiedy dążysz do 
pełni,   musisz   znać   na   nią   przepis.   Potrzebna   jest   marchew   i   seler.   Jeśli   uznasz   te   składniki   za 
potrzebne, pokroisz je i wrzucisz do garnka. Zupa stanie się wtedy obrazem tego, kim jesteś w stanie 
integracji.

Jeśli nie uznasz swoich potrzeb, nie będziesz wiedział, jakich składników potrzeba, nie będziesz 

umiał ugotować zupy, zaś odgadnięcie przepisu pochłonie mnóstwo energii i wysiłku, i nie obędzie się 
bez  bólu.   Zaspokojenie   zdrowych   potrzeb   jest   ważne   dla   ostatecznej  integracji.   Możesz teraz  nie 
doceniać swoich potrzeb, ale w dłuższej perspektywie są cennym składnikiem twego doświadczenia.

Same w sobie potrzeby są neutralne. To istotny składnik twego emocjonalnego zdrowia. Mają taką 

wartość, jaką ty sam im przypisujesz. Nie można potępiać warzyw leżących na stole. Twoje potrzeby 
są jak te marchewki i seler. Muszą trafić do garnka, gdzie przyczynią się do powstania czegoś nowego 
i cennego. Wszystko ma swój cel, a twoje potrzeby wchodzą w skład potrawy.

Trzeba przeczytać przepis (to znaczy rozpoznać swoje potrzeby), pokroić składniki i ugotować z 

nich zupę. Kiedy już twoje potrzeby zostaną usankcjonowane i trafią do garnka, proces gotowania 
przetworzy je na coś wspaniałego. Jeśli jednak nie pozwolisz im wejść w skład gotowanej potrawy, 

background image

odmówisz im szansy przeobrażenia się.

Czekają cię cudowne przeżycia! W trzeciej gęstości związki mogą dopiec do żywego. Mówi się 

przecież, że jeśli nie zaznasz bólu, nie zaznasz też ekstazy. W czwartej gęstości jest inaczej. Drzemią 
w   tobie   ogromne   zasoby   radości   i   miłości,   które   ujawnią   się,   kiedy   tylko   przestaniesz   oczekiwać 
potwierdzenia   od   drugiej   osoby.   Gdy   wyrzekniesz   się   zależności,   wtedy   naprawdę   rozwiniesz 
skrzydła.

Ogrom   miłości,   do   jakiej   jesteś   zdolny,   nie   mieści   się   w   twych   obecnych   wyobrażeniach. 

Zmierzacie   w   dobrym   kierunku,   a   ci,   którzy   postanowią   przyjąć   idee   czwartej   gęstości   (stawiając 
nieśmiałe kroki lub też prąc do przodu) natychmiast dostrzegą w sobie zmiany.

Odczujesz to wewnątrz siebie. Ustąpi ból, a jego miejsce zajmie radość. Wtedy zaczniesz widzieć 

w oczach ukochanych osób odbicie twej własnej więzi z boskością.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

13. STERUJĄC WŁASNYM ŻYCIEM

Ktoś, kto studiował metafizykę, rozumie, że nie ma czegoś takiego jak przypadkowe zdarzenie. 

Jesteś współtwórcą wszechświata i wszystko, co się dzieje, służy twojej nauce w taki czy inny sposób.

Niektóre zdarzenia są pozornie przypadkowe. Na przykład, przy gotowaniu obiadu możesz rozlać 

wodę. Ten “wypadek" może nie mieć dla ciebie natychmiast rozpoznawalnego znaczenia i możesz nie 
widzieć żadnego związku między nim a twoją rzeczywistością. Nazywasz takie wypadki zdarzeniami 
przypadkowymi. Mogą one mieć dla ciebie wydźwięk pozytywny, negatywny lub obojętny.
Co znaczą przypadkowe zdarzenia 

W   miarę   rozwoju   świadomości   zbiorowej   zmienią   się   zapatrywania   na   tego   rodzaju   wypadki. 

Zajmijmy się na początku negatywnymi zdarzeniami przypadkowymi.

Już od chwili narodzin społeczeństwo uczy cię tłumić uczucia. Kiedy idziesz przez życie, niektóre 

uczucia uzewnętrzniasz, inne nie. Ale nie jest to świadome postanowienie. W wyniku tłumienia emocji 
wzbiera   w   tobie   fala,   której   od   czasu   do   czasu   trzeba   dawać   upust.   Można   to   czynić   na   wiele 
sposobów, jednym z nich jest choroba.

Kiedy spojrzeć na nie z odmiennej perspektywy, nawet rzeczy pozornie błahe nabierają znaczenia. 

Te przypadkowe zdarzenia (jak na przykład, spuszczenie sobie czegoś ciężkiego na nogę) wyzwalają 
emocję. Może nią być złość, lęk czy bezsilność. Uczucia wzbudzone przez przypadkowe zdarzenia to 
ogniwo ogólnego procesu uwalniania energii nagromadzonej w ludzkim ciele i polu energetycznym. 
Dlatego   ważne   jest,   aby   nie   hamować   tych   przypływów   emocji.   Pomagają   one   tobie   przywrócić 
równowagę   na   poziomie   uczuciowym   i   energetycznym   w   pełnym   wyzwań   życiu   na   płaszczyźnie 
fizykalnej.

Niektórzy wywołują ogromną liczbę negatywnych zdarzeń przypadkowych. Wydaje się wtedy, jak 

gdyby ze świata nieświadomości próbowała do ciebie się przebić jakaś wiadomość. Jednostki, które 
uporczywie   sprowadzają   na   siebie   takie   wypadki,   zapewne   tłumią   w   sobie   tyle   emocji   (ponieważ 
zaniedbują   swoją   sferę   uczuciową),   że   te   okresowe   upusty   stają   się   niezbędne   dla   zachowania 
zdrowia  i  stabilności. W takim przypadku te negatywne  zdarzenia  mają ogromną  wartość. Dopóki 
osoby te nie przyjmą do wiadomości tego, co ma im do przekazania wyższa świadomość, będą nękały 
ich te wypadki jako forma nauki i utrzymywania drożności ich emocjonalnej energii.

Ludzie dążą do integracji swych aspektów fizycznych, duchowych, emocjonalnych i umysłowych. 

Przechodzeniu z trzeciej do czwartej gęstości towarzyszy poczucie uwalniania się od starego sposobu 
istnienia. Wiąże się z tym zrozumienie, że to, co dzieje się w twej rzeczywistości, niesie dla ciebie 
określoną naukę. Kiedy pojmiesz głębszy sens swych doświadczeń, pozwolisz im wpłynąć na bieg 
twojej ewolucji. W miarę jak wszyscy stajecie się w pełni sobą, zdarzenia przypadkowe przestają być 
tak potrzebne w rzeczywistości 3G.

W rzeczywistości czwartej gęstości częstotliwość takich zdarzeń znacznie maleje. Przestają być 

niezbędne jako narzędzia nauki, gdyż w tej rzeczywistości o wiele bardziej świadomy jesteś swojej 
duszy i własnej integracji. Tylko w takiej rzeczywistości, w której podajesz w wątpliwość swą moc 
tworzenia, potrzebne są takie manifestacje.

Istnieją   też  pozytywne   zdarzenia   przypadkowe.   Na   przykład,   ktoś   na   ulicy  może   cię   obdarzyć 

promiennym uśmiechem. Może w tym się kryć dla ciebie głębsze znaczenie. Jeśli jednak nie możesz 
się go doszukać, wówczas może to być zwykłe zdarzenie przypadkowe wywołane przez twoją duszę, 
którego celem jest uwolnienie emocji. Niewykluczone, że tego dnia potrzebne ci było poczucie, że 
jesteś kochany, albo zwyczajne doznanie radości. Twoja dusza stwarza tego rodzaju zdarzenia, aby 
zapewnić ci potrzebne doświadczenie emocjonalne.

Ludzkie uczucia to przepustka dla energii duszy, umożliwiają jej wniknięcie do świata fizycznego. 

Dlatego takie ważne dla ludzkiego rozwoju jest wyrażanie uczuć począwszy od chwili narodzin. Im 
bardziej pozwalasz na swobodny przepływ emocji, tym większą kontrolę będzie nad nimi sprawował. 
Będziesz ich panem, a nie niewolnikiem.

Kiedy   przytrafia   ci   się   coś   niespodziewanego,   zrozum,   że   bez   względu   na   swój   charakter, 

pozytywny, negatywny lub obojętny, spełnia istotną rolę w twoim życiu. Nie trzeba zaprzęgać do tego 
swojego intelektu. Ważniejsze jest wyrażenie energii emocjonalnej, jaka w tobie w tej chwili wzbiera.

background image

Można   wyróżnić   dwa   rodzaje   zdarzeń   przypadkowych   czy   losowych   –   informacyjne   i 

doświadczeniowe. W tych pierwszych wiedza dociera do ciebie w postaci symbolicznej, jak to ma 
miejsce,   na   przykład,   przy   rzucie   kostką   lub   stawianiu   tarota.   Stanowi   przekaz   losowy   lecz 
bezpośredni. Od ciebie zależy, czy opanujesz jego symbolikę, aby odczytać przesłanie.

Twory doświadczeniowe to te pozornie przypadkowe zdarzenia, których zadaniem jest umożliwić ci 

doświadczenie emocji bez wnikania w powód. W grę może wchodzić rozbicie czegoś, upuszczenie 
czegoś na nogę. Nawet promienny uśmiech od nieznajomego należy do tej kategorii, niewykluczone 
przy tym, że na poziomie duszy osoba ta jest ci znana. Złość, jaką wywołało w tobie, na przykład, 
stłuczenie   sobie   palca   u   nogi,   była   w   danej   chwili   niezbędna   do   oczyszczenia   twego   ciała 
emocjonalnego. Uczucie to reakcja biochemiczna; wywołujesz w sobie ból, aby wywołać emocjonalny 
– biochemiczny odzew. Innym powodem tego zdarzenia może być chęć duszy nawiązania z tobą 
kontaktu. Być może próbuje ona ci coś przekazać.

W wymiarze istnienia niefizykalnego pojęcie przypadkowości nie istnieje, ponieważ jesteś w pełni 

świadomy tego, iż tworzysz swoją rzeczywistość aż do najdrobniejszego  szczegółu. W tym stanie 
dzbanek z wodą nie spadłby na podłogę, gdybyś ty o tym wcześniej nie zadecydował.

Jest to istotny powód, dla którego ty jako istota świetlista wybrałeś rzeczywistość ograniczenia i 

przejściowej   utraty   pamięci.   Pozwala   ci   na   nowo   odkryć   swą   zdolność   tworzenia   –   coś,   o   czym 
chwilowo zapomniałeś! Na tym polega urok rzeczywistości fizycznej – to prawdziwe  wyzwanie dla 
jaźni i jej zdolności do przypomnienia sobie, pośród chaosu, swojego pochodzenia.

Nie bądź dla siebie zbyt surowy,  jeśli czasem umknie ci znaczenie kryjące się za zdarzeniem. 

Powiedzmy, że rozlałeś wodę. Jeśli nie doszło do wyładowania emocji, oznacza to, że ma to raczej 
związek z symbolicznym znaczeniem wody. Kiedy wycierasz wodę, możesz być zajęty myśleniem o 
dziesięciu różnych rzeczach, ale dusza osiągnęła przynajmniej, że choć częściowo skupiła twą uwagę 
na wodzie.

Nie jest konieczne intelektualne rozszyfrowanie symboliki, ważne, że jesteś obecny w teraźniejszej 

chwili wraz z symbolem, nie uciekasz w przyszłość lub przeszłość. Wyrywasz się z teraźniejszości z 
chwilą, kiedy karcisz się za rozlanie wody albo winisz kogoś innego za to, że postawił dzbanek na 
stole.

Bywa   jednak,   że   zrozumienie   przekazu   jest   niezbędne.   W   takich   chwilach   otrzymasz   wyraźną 

wiadomość pod warunkiem, że jesteś nastawiony na odbiór. Nie sposób jej przeoczyć! Trzeba ufać, że 
to, czego ci potrzeba, zjawia się, i to właśnie wtedy, kiedy tego potrzebujesz – czy to w postaci jawnej 
czy ukrytej.

Ludzie nieraz popadają w obsesję na tle znaczeń przytrafiających im się wypadków. Więcej uwagi 

mogą   poświęcać   temu,   co   miało   miejsce   wczoraj   niż   temu,   co   właśnie   rozgrywa   się   w   ich 
rzeczywistości.   Zawsze   otrzymujesz   to,   czego   ci   trzeba,   wtedy,   kiedy   tego   potrzebujesz.   Twoja 
wyższa  jaźń nieustannie się z tobą komunikuje. Jeśli wiadomość nie trafi do ciebie za pierwszym 
razem, powróci ponownie, i jeszcze raz, do skutku.
Jak rozumieć przeciwności życiowe 

Wszyscy razem współtworzycie życiowe zdarzenia. Wyobraź sobie, że wrzucasz do stawu kamień 

i powstają fale. Kamieniem wywołującym fale w stawie jesteś ty. Kształt fal i siła oddziaływania są 
twoimi tworami. Dlatego wszechświat dopasowuje się do twych wytworów. Jednakże inni ludzie też 
wzbudzają   fale.   Tam,   gdzie   one   na   siebie   zachodzą,   powstaje   współtworzona   przez   was 
rzeczywistość.

Można   na   to   spojrzeć   również   z   innej   strony.   Istnieje   rzeczywistość   współtworzona   przez 

wszystkich. Powiedzmy, że twoja dusza (czy wyższa jaźń) wytyczyła tor, jakim ty podążysz w tym 
konkretnym wcieleniu. Choćby nie wiem co, ty i tak podążysz tym torem. Lecz twoja osobowość czy 
ego może wybrać dowolny sposób poruszania się. Możesz biec, iść, płynąć, pełznąć czy jechać na 
wózku. Możesz posuwać się z trudem lub bez wysiłku. Na tym polega twój wolny wybór.

Tak  dalece   musisz   być   oddany   sprawie   swego   rozwoju,   że   gotów   będziesz   postawić   na   szali 

wszystko, co podtrzymywało iluzję bezpieczeństwa – a więc związki, maskę stworzoną przez siebie na 
użytek innych czy pieczołowicie budowane mechanizmy obronne. Musisz spojrzeć prawdzie o sobie 
prosto w oczy, bez żadnych złudzeń. Z początku twój obraz może wydać ci się odrażający, ponieważ 
tak bardzo przywykłeś do odgradzania się od własnego cierpienia. Jednak kiedy nad tym popracujesz 
i   w   tym   okresie   uzdrawiania   otoczysz   go   miłością,   twój   wizerunek   wypięknieje   ponad   wszelkie 
wyobrażenie.

background image

Możesz unikać prawdy o sobie tylko przez określony czas, choć może to trwać wieki. Te osobiste 

wyzwania mogą niektórym wydawać się ogromnymi głazami wyrastającymi na ich drodze. Ponieważ 
ich powierzchnia jest śliska, boisz się, że nie uda ci się wspiąć.

Na tym polega wyzwanie. Jeśli popatrzysz na ów głaz i stwierdzisz: “Nie dam rady, jest zbyt śliski. I 

nie chcę się pobrudzić", wówczas wyzwanie cię przytłacza. Jeśli jednak ujrzysz w nim dar (i potrafisz 
przewidzieć cuda, jakie czekają cię, kiedy się z nim uporasz), twoje pozytywne podejście cię wyzwala. 
Wyzwania same w sobie nie są iluzją, jedynie energia, jaką z nimi wiążecie, jest złudna. Wyzwanie nie 
jest nacechowane ani dodatnio, ani ujemnie, lecz ty możesz sprawić, że wyda się ograniczeniem, a 
więc czymś negatywnym.

Lecz   na   pewno   warto   przyjąć   wyzwania   i   spojrzeć   na   nie   w   sposób   znoszący   wszelkie 

ograniczenia. Im mniej ograniczeń czujesz, tym bardziej poszerza się twa droga, a głazy, które sam na 
niej postawiłeś, skurczą się. Lecz jeśli twa percepcja jest zawężona, każdy głaz wyda ci się górą.

Poddanie się  nurtowi  życia   zdejmuje  pęta  z  twoich  myśli.  Nie  oznacza  ono  jednak porzucenia 

wszystkiego i zamknięcia się w szafie i tam wyczekiwania nadejścia rzeczywistości. Nie polega też na 
czekaniu na wybawiciela. Chodzi tu przede wszystkim o to, abyś przestał się opierać naturalnemu 
biegowi swego życia. Jeśli prąd niesie cię w dół rzeki życia, lecz ty sterujesz łodzią, powstaje wówczas 
obraz pięknej harmonii ducha i czynu.

Intencja i działanie są nie mniej istotnym członem równania. To równoprawne czynniki, bez których 

nie znalazłbyś oparcia w rzeczywistości fizycznej. Wyrazem intencji byłoby stwierdzenie: “Prąd znosi 
mnie w tę stronę. Poddaję się jego sile, lecz zostanę przy sterze".

Jeśli o niej zapomnisz, będzie cię znosiło, trzęsło łodzią, a ty nie zdobędziesz się na działanie i nie 

poprowadzisz   łodzi   najlepszym   dla   siebie,   najbardziej   statecznym   kursem.   Intencja   i   czyn   to 
nieodłączne elementy poddania się biegowi życia, bez których niemożliwa byłaby integracja ducha i 
ludzkiej rzeczywistości.
Karma 

Wokół tego pojęcia narosło sporo nieporozumień. Niektórzy widzą w niej rodzaj kosmicznej kary, 

dla   innych   zaś   jest   archaicznym   wierzeniem   rodem   ze   Wschodu,   dla   którego   nie   ma   miejsca   w 
nowoczesnym świecie Zachodu. Dla zilustrowania zasady karmy często przytacza się powiedzenie: 
“oko za oko, ząb za ząb". Taka definicja daje poczucie bezpieczeństwa tym, którym nadal potrzebna 
jest wiara w groźnego i karzącego Boga.

Jednak   na   wyższym   poziomie   pojmowania   każda   osoba   jest   odpowiedzialna   za   swoje   czyny. 

Między kolejnymi wcieleniami dusza zawczasu wybiera swe ziemskie przeciwności, aby dzięki nim 
nauczyć się tego, czego jej potrzeba. Nikt nikogo nie karze, niemniej pewne dusze z wyboru same 
wymierzają   sobie  karę.  Aby  zrozumieć  głębsze   znaczenie  karmy,  trzeba  odrzucić  pogląd,  w  myśl 
którego nie ponosi się odpowiedzialności za własne wytwory.

Karma   nie   oznacza,   że   pada   się   ofiarą   prawa   skutku   i   przyczyny.   Posłużmy   się   analogią. 

Powiedzmy, że rozciągasz kawałek gumki. Fizyczne prawo przyczyny i skutku mówi, że kiedy puścisz 
jej koniec, gumka w ciebie strzeli. Jeśli jednak naprężysz gumkę i trzymasz ją, stopniowo zwalniając 
napięcie,   wówczas   podjąłeś   mądrą   decyzję,   ponieważ   wybrałeś   rozwiązanie,   które   sprzyja 
równowadze.   W   pewnym   sensie   mądrość   przekreśla   karmę.   Nie   musisz   bezmyślnie   się   trzymać 
wzorców ustalonych przed twymi narodzinami, nie jesteś przecież marionetką.

Gdy   świadomość   zostaje   wyrażona   za   pośrednictwem   miłości,   staje   się   mądrością.   Mądrość 

równoważy karmę.

Możesz świadomie kierować biegiem swego życia. Masz możliwość użycia swojej świadomości, 

wyrażania jej za pomocą miłości i zdobywania mądrości. To stanowi przeciwwagę dla karmy i nie 
musisz być dłużej ofiarą bezdusznego prawa przyczyny i skutku. W ten sposób się uczysz i nabierasz 
umiejętności dokonywania wyborów uczciwych i odpowiedzialnych.
Działanie pod wpływem impulsu 

Rzeczywistość czwartej gęstości opiera się na pojęciu działania pod wpływem  impulsu, lecz w 

sposób   odpowiedzialny.   To   sprzyja   naturalnemu   biegowi   zajęć   i   płynących   z   nich   nauk.   Kiedy 
opanujesz sztukę życia w czwartej gęstości, przekonasz się że wszystko jest zsynchronizowane z 
twym własnym rytmem przypływów podniecenia. Do tego potrzeba jednak wielkiej ufności. Nie musisz 
natychmiast   tego   opanować.   W   gruncie   rzeczy   prawdziwe   zrozumienie   tego   modelu   oraz   jego 
implikacji może zabrać całe lata.

background image

Przedstawmy   za   to   model,   który   z   czasem   zastąpi   obecny   styl   życia   na   Ziemi.   Umożliwia   on 

czerpanie   głębokich   nauk,   lecz   wiąże   się   z   tym   całkowita   i   bezwarunkowa   odpowiedzialność   za 
samego   siebie.   Nie   można   nikogo   obwiniać   ani   odgrywać   ofiary,   ponieważ   wszystkie   istoty   są 
suwerenne. To jeden z wyznaczników czwartej gęstości. Cierpienie rodzi się, kiedy ludzie nie idą za 
głosem podniety, ponieważ wtedy zaprzeczają temu, co sprawia im radość i napełnia szczęściem. Nie 
wzbraniaj się przed tym, a twoja świadomość rozkwitnie i przyniesie coraz silniejsze poczucie własnej 
mocy.

Wyobraź sobie, że  kiedy  ogarnia cię podniecenie,  przepływa  przez  ciebie siła  życiowa  pełnym 

strumieniem. Jesteś naładowany mocą, jak przystało na boską istotę. Lecz kiedy nie idziesz tam, 
gdzie gna ciebie radosny impuls, dociera do ciebie zaledwie odrobina twej boskiej energii. Energia ta 
ma za  zadanie ożywiać ciebie i podtrzymywać tu na Ziemi. Lecz w takich okolicznościach trudno 
realizować cele, jakie postawiło się sobie w tym życiu.

Naucz się iść za głosem chwili (lecz z odpowiedzialnością) w każdej dziedzinie życia. Pociągnie to 

za sobą przemianę twojej rzeczywistości.

SŁUCHANIE GŁOSU CHWILI

(ćwiczenie)

Przeznacz na to cały dzień. Zajmij się wyłącznie działaniem pod wpływem impulsu. Oznacza to, że 

kiedy  rano   otworzysz   oczy,   zadasz   sobie   pytanie:   “Na   co   mam   teraz   ochotę?   Cóż,   mam   ochotę 
poczytać". Bierzesz książkę i czytasz.

Lecz uwaga: Wielu z was zapewne pomyśli: “Kiedy dojdę do końca rozdziału, pójdę do kuchni i 

napiję się soku". Takie stwierdzenie nie jest wyrazem podążenia za głosem podniety. Jeśli naszła cię 
chęć na sok, po prostu odłóż książkę i idź się napić. Pij, dopóki nie ogarnia cię nagła ochota włączyć 
telewizor czy zrobić cokolwiek innego w przypływie podniecenia. Niczego z góry nie planuj.

Zwracaj baczną uwagę na uczucia pojawiające się w tobie tego dnia. Może rodzić się w tobie 

poczucie winy, możesz poczuć się zagubiony i spanikowany. Jeśli tak będzie, to nie przejmuj się tym. 
Emocje   te   wcale   nie   są   oznaką,   że   ci   się   nie   powiodło   w   tym   ćwiczeniu,   wręcz   przeciwnie.   W 
dzisiejszym   zabieganym   życiu   ludzie   tak  odwykli   od   wsłuchiwania   się   w   głos  swojej  duszy   (która 
często posługuje się podnieceniem jako środkiem komunikacji), że kiedy znów dostrajają się do swej 
duszy, poczucie paniki przyćmiewa całe doświadczenia. Praktykowanie tego ćwiczenia wyczuli cię na 
głos duszy.

Ćwicz przez cały dzień. Staraj się tak bardzo, jak to jest możliwe, być w chwili teraźniejszej. Celem 

nie jest żaden konkretny wynik, lecz samo doświadczenie.

*     *     * 

Aby   przybliżyć   powyższe   ćwiczenie,   załóżmy,   że   masz   ochotę   pojechać   nad   morze.   Niech   ta 

wycieczka   będzie   okazją   do  przeprowadzenia   doświadczenia.   Przygotuj   się   do  wyprawy,   spakuj   i 
pójdź na dworzec. Być może pociąg odjeżdża dopiero za godzinę, ale nie przywiązuj wagi do tego, 
kiedy powinieneś wyjechać, i nie zakładaj, jak bardzo będziesz się nudził czekając. Żyj chwilą obecną. 
Zdaj się na zew tego, co jest dostępne dla ciebie w danej chwili.

Ponieważ   do  odjazdu  pociągu  jest   godzina,  trzeba   znaleźć   sobie  zajęcie.   Dokąd   cię  prowadzi 

impuls? Może chcesz poczytać książkę, którą zabrałeś. Kiedy opadnie w tobie podniecenie, znajdzie 
się coś innego, co cię porwie. Może pochłonie cię obserwowanie pasażerów wysiadających z pociągu, 
który właśnie przyjechał. Kiedy postanawiasz wybrać się nad morze, nie przywiązuj wagi do samego 
celu, gdyż to wyrwie cię z chwili teraźniejszej. Decyzja ta to po prostu obranie kierunku na dany dzień. 
Nie chodzi o dotarcie nad morze, lecz doświadczenia powstające w drodze.

Trzeba  jednak  uściślić tu  pojęcie odpowiedzialnego podążania za  głosem podniety.  Prawdziwe 

podniecenie duszy nigdy nie pociąga za sobą przymusu czy wywierania nacisku na inną osobę. Bycie 
jednostką indywidualną oznacza, że wszelkie zobowiązania wciąż są honorowane.

Może najść was pokusa wykorzystania idei działania pod wpływem impulsu do usprawiedliwienia 

nierozważnych postępków. Dlatego też jest to trudne zadanie i sprawdza się tylko w odniesieniu do 
jednostek odpowiedzialnych, które przezwyciężyły swoje ego. Czwarta gęstość to nie kraina wolności 
bez   żadnej   odpowiedzialności.   W   gruncie   rzeczy   istnienie   tam   zakłada   zwielokrotnioną 
odpowiedzialność – za swoje czyny, intencje i oddziaływanie na innych. Czwarta gęstość wymaga od 
ludzi jako gatunku dojrzałości.

background image

Gdyby  wszyscy   członkowie   społeczeństwa   mieli   swobodę   oddawania   się   temu,   co   ich   właśnie 

pociąga, czy cały system by się nie załamał? Jeśli usunie się przeszkody, wszystko samo wraca do 
równowagi. Zakłócenia powstają wtedy, gdy narzuca się warunki sprzeczne z naturą rzeczy. Ponieważ 
każdy przynależy do większej zrównoważonej całości, podniecenie poszczególnych osób splata się w 
harmonijną jedność. Przekonacie się, że wszystko potoczy się jak należy.

W każdym tkwi boska iskra. Z niej płynie moc, która pozwala wam zaistnieć jako wolne, niezawisłe 

byty i posuwać się naprzód w radości i ekstazie. Zmiany, które nastąpią, nie przytłoczą was. Sami 
postawiliście sobie wyzwania, aby wzrastać i poznawać siebie. Jesteście władni zmierzyć się z nimi i 
stać się naprawdę sobą – istotami światła i miłości, powiązanymi z całym stworzeniem.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

14. DĄŻENIE DO PEŁNI

Istoty ludzkie wcielają się po to, aby dusza mogła czerpać nauki z doświadczeń na płaszczyźnie 

fizykalnej.   Jednakże   dusza   inaczej   uczy   się   niż   ego.   Dusza   i   ego   z   konieczności   odmiennie 
postrzegają egzystencję.

Dusza  ma ogląd całościowy.  Wie, dokąd dojdziesz,  jeśli skręcisz w lewo.  Jeśli zaś skręcisz w 

prawo, znajdziesz się w zupełnie innym miejscu. Dzięki tej szerszej perspektywie dusza nie może 
doznawać uczuć z taką samą intensywnością jak ty w rzeczywistości fizycznej.

Na płaszczyźnie fizykalnej emocja jest o wiele mocniej spolaryzowana. Każda istnieje we własnym 

zamkniętym obrębie. Kiedy jesteś szczęśliwy, nie jesteś smutny. Kiedy prawdziwie kochasz, nie boisz 
się. Nie możesz doświadczać obu biegunów danego uczucia naraz.

Między   duszą   a   jej   fizycznym   odpowiednikiem   istnieje   naturalny   przepływ   informacji.   Twoje 

doświadczenie   na   płaszczyźnie   fizykalnej   przekazywane   jest   duszy   za   pośrednictwem   mowy 
archetypów,   jaką   posługuje   się   nieświadomość.   Kiedy   dusza   otrzymuje   ów   przekład   ludzkiego 
doświadczenia, ocenia je w kategoriach własnej percepcji i mądrości. Dusza potrafi zrównoważyć jego 
energię, co często jest poza zasięgiem możliwości świadomej osobowości.

Kiedy na poziomie duszy energia zostaje zrównoważona, odesłana jest z powrotem do ciebie. Po 

szczególnie intensywnych przeżyciach emocjonalnych niektórzy z was odczuwają wewnętrzny spokój, 
inni pustkę. Takie wyciszenie towarzyszy komunikatom, jakie odbierasz od swej duszy. Posługuje się 
ona czystą energią. Nie nadaje jej emocjonalnej, symbolicznej czy psychicznej postaci.

W   takich   chwilach   po   prostu   zanurz   się   w   tej   ciszy.   Bądź   gotów   na   przyjęcie   tego,   czym 

wszechświat chce cię obdarzyć. Jeśli zdobędziesz się na emocjonalny dystans, dostrzeżesz natłok 
uczuć spływający po tobie, a nie przepływający przez ciebie. Nauczysz się przyglądać się im tak, 
jakby przesuwały się po ekranie. Są twoje, ale ty się od nich oderwałeś. Wtedy właśnie postrzegasz 
rzeczywistość oczyma duszy.

Dusza   jest   twoim   sprzymierzeńcem,   który   pomaga   ci   syntetyzować   twe   emocjonalne 

doświadczenia. Przetwarza te spolaryzowane czy bolesne doznania, nadając im płynniejszą, bardziej 
zrównoważoną postać, i śle tę energię z powrotem do ciebie.

Kiedy   ją   odbierzesz,   od   ciebie   zależy,   czy   ponownie   wprowadzisz   ją   do   szaleńczego, 

spolaryzowanego   obiegu   emocji.   Jeśli   się   na   to   zdecydujesz,   umocnisz   ten   cykl.   Możesz   jednak 
wykorzystując   wyżej   opisany  stan   wewnętrznej   ciszy,   zintegrować   emocję   przez   nabranie   do   niej 
dystansu,   uznanie   jej,   wyciągnięcie   nauki   i   pójście   naprzód.   W   ten   sposób   nauczysz   się   lepiej 
porozumiewać się z duszą. Medytacja jest cenna dlatego, że wspomaga powyższy proces. Ale są też 
inne sposoby. Wszelka forma refleksji nad sobą spełnia to zadanie.
Cykle emocjonalne 

Powiedzmy,   że   miałeś   wypadek   samochodowy,   doświadczenie   o   ogromnym   ładunku 

emocjonalnym.   Twoje   ego   będzie   czuło   gniew,   frustrację,   bezsilność.   Ważne  jest,   aby  wyrazić   te 
uczucia. Emocje te przekazywane są duszy, która je przetwarza.

Dusza nie pojmuje spolaryzowanych, intensywnych ludzkich uczuć. Musi przełożyć je na język, 

który zna – mowę metafory, symboliki i archetypów. Wyciąga naukę z doświadczenia w tej postaci i 
zaczyna przesyłać ci mądrość wspomagającą proces zdrowienia.

Kiedy dusza komunikuje się z tobą, odczuwasz w środku naturalny spokój. Masz wówczas okazję 

spojrzeć na sytuację oczyma duszy. Kryje się w tym ogromna moc, zdolna przeobrazić rzeczywistość 
przemieniając twoje emocje i percepcję. Jeśli ją wykorzystasz, sytuacja ulegnie zmianie. Lecz jeśli 
postanowisz   bez   końca   wprawiać   w   ruch   spolaryzowane   emocje,   uwikłasz   się   w   uporczywie 
powtarzający   się   schemat.   Zapewne   dostrzegłeś   u   któregoś   ze   swych   przyjaciół   taki   uporczywy 
schemat emocjonalny, którego nie potrafi przełamać.

Aby przerwać ten cykl i porozumieć się wprost ze swą duszą, musisz zaczekać na nadejście tej 

wewnętrznej   ciszy.   Napawaj   się   nią.   Nastrój   się   na   częstotliwość   duszy,   nabierając   dystansu   do 
sytuacji.   Jeśli   pozostaniesz   na   tym   zintegrowanym   poziomie,   wówczas   lżej   przechodzić   będziesz 
emocjonalne   burze.   Nauki   nie   będą   tak   bolesne,   ponieważ   uczysz   się   szybciej   i   podejmujesz 

background image

stosowne działania.

Ważne jest, aby wyrażać uczucia w chwili, gdy powstają. Niektórzy dają upust intensywnej emocji 

(na przykład, złości),  lecz potem zakłócają naturalny  przebieg procesu uleczania.  Dusza  wchłania 
złość, aby ją przetworzyć, i nadchodzi okres wyciszenia, ale cykl nie zostaje przerwany, ponieważ ma 
miejsce jedna z dwóch rzeczy.

Przywiązanie do emocji. Polega to na tym, że jednostka ignoruje wewnętrzną ciszę i podtrzymuje 

w sobie złość, ponieważ chce dowieść, że ma rację, że jest pokrzywdzona. To wstrzymuje proces 
uleczania, dlatego taka osoba nigdy nie przechodzi do następnego etapu wyrażania emocji. W gruncie 
rzeczy   postępowanie   takie   prowadzi   do   powstawania   kolejnych   emocji,   gdyż   cykl   nie   zostaje 
zakończony.

Powtórny obieg emocji. Wygląda to tak, że jednostka czeka, aż powróci cykl i ponownie puszcza 

w   ruch   swą   złość.   Zamiast   wykorzystać   wewnętrzne   wyciszenie,   aby   przejść   na   wyższy   poziom 
odczuwania złości, po prostu rozpoczynają drugą rundę, ponieważ to tylko przychodzi jej na myśl. Są 
takie osoby, które nieustannie wywołują takie same cykle emocjonalne i nie wiedzą, jak się wyzwolić 
spod ich władzy.

Obie te postawy są ze sobą powiązane i świadczą o postanowieniu zaniechania ewolucji, z którego 

osoba   może   nie   zdawać   sobie   do   końca   sprawy.   Ewolucja   nie   jest   dziełem   przypadku,   lecz 
świadomego   wyboru.   Jeśli   spostrzeżesz,   że   jesteś   uwikłany   w   jakiś   powtarzający   się   bez   końca 
emocjonalny schemat, przyjmij do wiadomości, że dzieje się tak, ponieważ jeszcze nie postanowiłeś 
wznieść się ponad niego. Nie ma w tym nic złego, ponieważ jest on równie cennym źródłem nauki jak 
każdy inny wybór. Kiedy wreszcie znuży cię ta gra, dokonasz innego wyboru. Ty jesteś panem swojej 
ewolucji, nikt inny.

Jako istota fizyczna przyszedłeś na ten świat z iluzją podziału, aby móc na nowo poznać całość i z 

powrotem się zjednoczyć. Jednakże bez przetwarzania emocji w wyżej opisany sposób, aspekty jaźni 
pozostaną oderwane od całości i będzie postępowało rozbicie osobowości.

Obecnie   w   ludzkiej   osobowości   dominuje   ego.   Dopóki   ego   będzie   ustanawiać   rzeczywistość, 

ludzkie doświadczenie będzie zawężone. Integracja wymaga zespolenia wszystkich aspektów jaźni – 
jawnych i ukrytych, mrocznych i jasnych – w jeden zdrowy organizm.

Ego negatywne to aspekt osobowości, który wysunął się na pierwszy plan i wymknął spod kontroli. 

To ono zawęża percepcję jedynie do zjawisk fizycznych. Stosuje również wyszukane wybiegi, aby 
uchronić się od ewolucji, gdyż boi się własnego unicestwienia. Jest też sprawcą chaosu i zamętu w 
życiu wielu ludzi, którym potrzeba uzdrowienia.
Fasady a prawdziwa jaźń 

Wyobraźcie sobie cebulę, która składa się z dwóch zasadniczych warstw. Przede wszystkim, jest 

jądro,   które   oznacza   prawdziwą   jaźń.   Następnie   widzimy   zewnętrzną   powłokę,   która   odpowiada 
fasadzie – iluzji budowanej przez ego po to, aby przedstawić światu konkretny wizerunek. Ludzie 
często przez całe życie  wznoszą  fasady, aby odgrodzić się od swej prawdziwej  istoty.  Fasada to 
imitacja   frontowej   elewacji   budynku,   jaką   spotkać   można   na   przykład   na   planie   filmowym.   Kiedy 
spojrzysz na nią z boku, widzisz, że ma tylko piętnaście centymetrów grubości. Pod pewnym kątem 
wygląda przekonywająco, ale w rzeczywistości brak jej substancji. Warto postawić sobie pytanie, w 
jakim miejscu wznoszą się fasady w waszej osobowości.

Dorastacie w świecie,  w którym  łatwiej  postępować  zgodnie z fasadą  niż  z prawdziwym  sobą. 

Narzuca to społeczeństwo, a ludzie pogodzili się z tym, bo to się przydaje. Jednak tę zewnętrzną 
powłokę   nieustannie   bombarduje   energia   w   postaci   życiowych   wyzwań.   Mnóstwo   czasu   i   wysiłku 
pochłania   ci   utrzymywanie   tej   fasady   w   nienaruszonym   stanie.   Pod   naporem   energii   zewnętrzna 
powłoka rozpada się, przez co wciąż masz pełne ręce roboty odnawiając ją.

Kiedy   twoja   rzeczywistość   przeobraża   się   i   nabiera   tempa,   podobnie   ulega   przyspieszeniu 

bombardująca fasadę energia. Utrzymanie jej w nienaruszonym stanie kosztuje teraz jeszcze więcej 
twojej energii. Jeśli przykładasz dużą wagę do zachowania sztywnej fasady, jej odnawianie będzie 
pochłaniać wszystkie twoje siły.

Natomiast jeśli poddasz się tej naturalnej energii transformacji, ta wzmożona energia pomoże ci 

zerwać fasadę i odsłonić prawdziwą  jaźń. Dla wielu  perspektywa  ta może być przerażająca, gdyż 
nauczyli się bać swojej prawdziwej jaźni i całą swą moc złożyli w fasadzie. Jest to jednak niezbędny 
etap na drodze do rozbudzenia swego pełnego potencjału.

background image

Przyda ci się ustalenie, gdzie umiejscowione są twe fasady. W co wkładasz mnóstwo energii? W 

ukazywanie “miłej" osobowości czy “duchowo oświeconej" istoty? Musisz odróżnić to, co stanowi w 
tobie fasadę – wzniesioną, aby odgrodzić  się od widoku tych obszarów w tobie, które budzą twą 
odrazę lub strach. To trudne, ale wykonalne. I wymaga bezwzględnej szczerości.

Drogowskazami   ku   prawdziwej   jaźni   są   spontaniczność   i   podniecenie.   Poddawanie   siebie 

drobiazgowej analizie to niechybna oznaka przejawu fasady. Może przyszedł ci kiedyś świetny pomysł 
na   zrobienie   interesu,   na   przykład.   Przez   dziesięć   minut   przepełniało   cię   podniecenie.   Potem 
usłyszałeś   w   sobie   głosik   mówiący:   “Nie   dasz   rady,   stracisz   tylko   pieniądze"   albo   “Nie   zdołasz 
doprowadzić  tego  do końca". Ego buduje fasady, aby  pokryć własne  lęki. Nie mają one żadnego 
oparcia w rzeczywistości. Jeśli potrafisz dostrzec swą prawdziwą pasję w życiu, coś, co wzbudza w 
tobie dreszcz podniecenia, przybliżasz się do prawdziwej jaźni – jądra cebuli.

Nie   oznacza   to   jednak,   że   każdy   spontanicznie   pojawiający   się   pomysł   natychmiast   należy 

wprowadzać   w   życie.   W   miarę   zacieśniania   się   twego   związku   z   prawdziwą   jaźnią,   nabierzesz 
rozeznania w tym, co należy obrócić w czyn, a czym po prostu radować się w danej chwili. Zaufaj. Nie 
obawiaj się poczuć w sobie pasji, porywu. To potężny instrument, pomocny w rozbijaniu fasady.

Wykorzystaj tę wiedzę, aby lepiej poznać własne życie i wybory. Zadaj sobie następujące pytanie: 

“Czy   jestem   z   tobą   osobą,   ponieważ   to   mnie   ekscytuje?   Czy   ten   związek   wpływa   na   mnie 
dobroczynnie?". Jeśli odpowiedź brzmi “Tak", to odnalazłeś więź z prawdziwą jaźnią. Jeśli odpowiedź 
jest   zdecydowanie   przecząca,   powinieneś   poważnie   zastanowić   się   nad   tym,   dlaczego   celowo 
wyrządzasz sobie krzywdę przez wzgląd na fasadę.

Pieniądze   to   atrybut   fasady,   lecz   prawdziwa   obfitość   jest   atrybutem   duszy.   Obfitość   zawsze 

przynależy do ciebie jako istoty twórczej. Pieniądze to fasada, którą wznosisz, aby stworzyć sobie 
ładny   wizerunek   dostatku.   To   płaska   atrapa,   która   odwodzi   cię   od   wiary   we   własną   zdolność 
stwarzania obfitości.

Najprostszym   sposobem   na   poznanie   fasady   jest   prowadzenie   zapisków.   Oto   proponowane 

ćwiczenie, które ci w tym pomoże.

ODKRYWANIE FASAD

(ćwiczenie pisemne)

Obnaż swoją duszę. Zapisz każde wyobrażenie na swój temat. Jeśli prowadzisz dziennik, powróć 

do  zapisków  z czasów  niedawno  przebytej  choroby.   Postaraj  się  zrozumieć,   co   się   wtedy  z tobą 
działo. Przekonasz się zapewne, że wkładałeś w tym okresie mnóstwo energii w zachowanie fasad. Z 
niektórych własnych wizerunków możesz być dumny, ale one są równie krępujące wbrew temu, co 
możesz pomyśleć.

Oto   zestawienie   kilku   rozpowszechnionych   fasad,   od   których   nie   są   wolne   nawet   najzdrowsze 

jednostki. Z ich pomocą odkryj własne.
– Nic nie jest w stanie mnie dotknąć.
– Mój związek jest idealny!
– Świetnie mi się powodzi.
– Jestem osobą uduchowioną. 

Zapisz wszystkie, jakie przyjdą ci do głowy. Wiedz, że nikt lepiej od ciebie nie zna twej prawdziwej 

jaźni.   Jeśli   twe   pragnienie   zmiany   i   rozwoju   jest   szczere   i   silniejsze   niż   twój   lęk   przed   zmianą, 
wówczas   zdołasz   dokonać   w   sobie   ogromnych   przeobrażeń,   które   przyczynią   się   do   twego 
uzdrowienia.

*     *     * 

Ironia   polega   na   tym,   że   fasady   te   często   odzwierciedlają   najwyższe   aspiracje   ludzi.   W 

ostatecznym wymiarze fasady te są miarą twoich możliwości. Ale przywłaszcza je sobie ego i z ich 
pomocą cię osłabia. Zrozumienie zagrywek ego i wyzwolenie wewnętrznej mocy pozwala przetworzyć 
te   wyobrażenia   z   płaskich   atrap   w   pełnowymiarowe   podstawy,   na   których   możesz   oprzeć   swą 
ewolucję. Do tego potrzeba tylko jednego – wiary.
Nadzieja a wiara 

Jeśli rzucasz się w wir pomysłu, który cię podnieca, siła rozpędu zbiorowej świadomości – i twej 

własnej duszy – nie pozwoli ci upaść. Trzeba jednak zawierzyć. Zawierzenie różni się od nadziei. 
Nadzieję masz wtedy, gdy skaczesz do basenu z zamkniętymi oczami myśląc: “Mam nadzieję, że w 

background image

basenie   jest   woda".   Nadzieja   i   wiara   to  dwie   różne   rzeczy.   Nadzieja   dochodzi   do   głosu,   gdy  tak 
naprawdę nie wierzysz w swoje możliwości.

Zawierzenie   jest   wtedy,   kiedy   wiesz,   że   podniecenie   poniesie   cię   tam,   gdzie   potrzebujesz   się 

znaleźć, i obojętnie, jaki będzie wynik, jest tobie przeznaczony i przyczyni się do dalszego rozwoju.

Powiedzmy, że odczuwasz potrzebę pójścia całą naprzód, ale obawiasz się, że nie masz w sobie 

dość   wiary,   aby   łagodnie   potem   wyhamować.   Zamiast   zdawać   się   na   nadzieję,   popracuj   nad 
zasadniczymi   kwestiami,   które  stoją   na  przeszkodzie   twojej  wierze.   Gdy zrobisz użytek  ze  swych 
wewnętrznych zasobów, uwierzysz w siebie i uwolnisz się od lęku.

Wszystkie działania podejmowane z wiarą przynoszą pożądany skutek. Lecz kiedy powoduje tobą 

nadzieja,   mogą   pojawić   się   trudności   i   frustracja.   Na   każdym   z   was   spoczywa   odpowiedzialność 
pokochania siebie i usunięcia przeszkód w postrzeganiu własnej wartości. Bez tego urzeczywistnianie 
będzie przebiegać wolniej i oporniej. Ludzie mają własne sposoby pracy nad swą osobowością i każdy 
w ostatecznym rozrachunku musi być swoim lekarzem. Niemniej, oto kilka pomocnych sugestii.

Rozpoznaj dokładnie system przekonań panujących w twoim społeczeństwie. Wielu dorosłych nosi 

w sobie wpojone im przez rodziców poglądy,  które obracają w niwecz wszelkie próby osiągnięcia 
przez   nich   duchowej   doskonałości.   Wśród   nich   mogą   trafić   się   następujące   przekonania 
(przekazywane z pokolenia na pokolenie):

O   Sukces   musi   być   okupiony   ciężką   pracą   i   cierpieniem.   O   Za   bogactwo   i   szczęście   trzeba 

zapłacić wysoką cenę. O Zasługujesz tylko na odrobinę szczęścia. O Miłość rani.

Oto   przykłady   starego   oprogramowania   wtłoczonego   do   wewnętrznego   komputera   zwanego 

podświadomością. Takie poglądy czy programy kierują twoim życiem, nie pozwalają ci doświadczyć 
osobistego   szczęścia,   ponieważ   bez   twojej   wiedzy   cię   ograniczają.   Naucz   się   odkrywać   w   sobie 
operujące w podświadomości programy. Wtedy będziesz mógł je zmienić.

Właściwie nigdy nie jesteś przegrany. To ego postrzega wszystko w kategoriach sukcesu i porażki. 

Z   punktu   widzenia   duszy,   cokolwiek   urzeczywistnisz,   jest   właściwe,   ponieważ   dostarcza   ci 
odpowiedniej nauki.

Zawsze otrzymujesz to, co dajesz z siebie. Jeśli zawierzysz, to, co powołasz do istnienia, będzie 

odzwierciedlać twoją wiarę w siebie. Jeśli działasz z nadzieją, to, co powołasz do istnienia, będzie 
odzwierciedlać zwątpienie nieodłączne od nadziei.

Nie  możesz zmusić siebie do  wiary.  Pojawia   się  wtedy,  gdy uporałeś się z pojęciem  nadziei i 

spojrzałeś   w   głąb   siebie.   Wiara   to   uboczny   skutek   samowiedzy.   Dlaczego   musisz   pójść   drogą 
samopoznania, nim będziesz mógł zawierzyć. Tego nie da się obejść.

Trzeba też zrozumieć, że zawierzenie nie oznacza złożenia swego losu w cudze ręce albo w ręce 

Boga, na przykład, kiedy mówi: “Bóg sprawi to dla mnie". Ludzie przeważnie mylą pojęcie woli boskiej 
z   indywidualną.   Z   perspektywy   ego   są   to   dwie   różne   rzeczy.   Pojęcie   woli   boskiej   zagraża   ego, 
ponieważ ego przewiduje  utratę swojej władzy.  Jednak kiedy dokona się integracja, wola  boska i 
indywidualna staną się jednym i tym samym.

background image

Wstecz / Spis treści / Dalej

15. DUCHOWA AUTONOMIA

Duchowa   autonomia   to   samowładność   wynikająca   z   mądrości,   którą   zyskuje   się   prawdziwie 

pojmując   swoją   więź   z   wszechświatem.   Towarzyszy   jej   poczucie   wolności,   będące   skutkiem 
emocjonalnego   oczyszczenia.   Całkowita   autonomia   duchowa   pojawia   się,   kiedy   zostanie 
przezwyciężona   występująca   na   poziomie   ego   potrzeba   obwiniania   i   manipulacji,   i   jaźń   dozna 
wewnętrznego objawienia, dzięki czemu uzmysłowi sobie swą rolę jako wyłącznego twórcy własnej 
rzeczywistości. W tym stanie nie da się już odwlec urzeczywistniania i wreszcie uznana zostaje w całej 
pełni odpowiedzialność za własne czyny i wybory.

W dalszych rozważaniach posługujemy się pewnymi terminami, które teraz zostaną przybliżone. 

Stanowią one ilustrację zasady duchowej autonomii.

Przywilej:   Przywilej   to   formalne   pozwolenie   udzielone   przez   władze   osobie,   która   odtąd   może 

cieszyć się statusem zastrzeżonym dla osób w ten sposób wyróżnionych. Może też upoważniać do 
działania,   które   w   przeciwnym   razie   zostałoby   przez   władze   określone   jako   “bezprawne".   Często 
zyskując przywilej trzeba zrzec się naturalnego prawa. Na przykład, każdy człowiek ma prawo wiązać 
się   z   miłości   z   drugą   osobą.   Jednak   w   myśl   prawa   ustanowionego   przez   ludzi,   trzeba   uzyskać 
formalne pozwolenie – przywilej – na zawarcie małżeństwa od “prawowitych władz".

Prawo: Prawo stanowi wyraz naturalnego stanu istnienia, uznanego lub nie, właściwego wszystkim 

ludziom. Na przykład, prawo do zakochania się to rzecz oczywista, ale niekoniecznie zatwierdzona 
przez   władze.   Prawa   mogą   być   również   przedłużeniem   prawa   powszechnego.   Prawa   zostają 
zniesione,   gdy   zamienia   się   je   na   przywileje,   ponieważ   w   takiej   sytuacji   nadzoruje   je   władza 
ustanowiona   przez   ludzi   (na   przykład,   kiedy   przez   ceremonię   małżeństwa   zawiera   się   umowę   z 
państwem). Gdy miejsce praw naturalnych zastępują przywileje udzielane przez czynnik zewnętrzny, 
ludzie tracą autonomię – stają się poddanymi władzy, która nadała im przywilej. Tak więc przestają 
być za siebie odpowiedzialni.

Prawo   stanowione:  Prawo   stanowione   to   twór   ludzki   kontrolujący,   karzący   i   nagradzający 

jednostki, które wyrzekły się swych praw naturalnych w zamian za przywileje. Sprawia, że ludzie stają 
się zależni od władzy, nie sprzyja odpowiedzialności osobistej.

Prawo   zwyczajowe:  Duch   prawa   zwyczajowego   odzwierciedla   pojęcie   praw   naturalnych   i 

osobistej odpowiedzialności. Konstytucja Stanów Zjednoczonych te wartości uznaje za przyrodzone 
ludziom. Dopiero w obecnym stuleciu prawo zwyczajowe systematycznie wypierane jest przez prawo 
stanowione.   Prawo   zwyczajowe   stanowi   próbę   ochrony  praw  naturalnych,   zachęca   do   osobistego 
rozwoju i indywidualnej odpowiedzialności oraz wyraża powszechne prawo na Ziemi.

Autonomia: Autonomia oznacza przyjęcie na siebie całkowitej odpowiedzialności za swoje życie i 

postępowanie, a także za to, jak te wybory wpływają na otoczenie.

Zobaczcie, co dzieje się obecnie na świecie. Występuje głęboki rozdźwięk między deklarowaną 

filozofią a podejmowanym działaniem. Sprzeczność ta wywołuje ogromne zaburzenie na planecie i 
powoduje   zamieszanie   wśród   jej   mieszkańców.   Nawet   jeśli   głosicie   duchową   i   emocjonalną 
autonomię, to w gruncie rzeczy uwieczniacie jej przeciwieństwo. Budzi to rosnące niezadowolenie w 
sercach i umysłach prawych jednostek.

Przyjrzyjmy   się   teraz,   jak   bardzo   ugruntowane   kulturowo   jest   to   poczucie   zawisłości   i   z   jak 

zamierzchłych czasów wywodzi się ta postawa. W przekonaniu licznych osób instytucje oświatowe, 
polityczne czy religijne stanowią opokę egzystencji na płaszczyźnie fizykalnej. Wielu ludzi pochlebnie 
wyraża   się   o   konstytucji   Stanów   Zjednoczonych   jako   strażniczce   wolności.   Jednak   od   roku   1776 
zdarzyły się rzeczy, które stopniowo doprowadziły do tego, że wbrew przekonaniu ogółu obywateli 
postępuje ograniczanie wolności.

Ludzi   zniewalają   rozmaite   utajone   kompromisy.   Na   przykład,   społeczeństwo   wpoiło   ci,   że 

małżeństwo   jest   jedyną   społecznie   i   prawnie   usankcjonowaną   formą   miłosnego   związku.   Jeśli 
podzielasz taki punkt  widzenia,  przyjmujesz tym samym, że  cieszysz się pewnymi przywilejami w 
stosunku do tych, którzy nie zawarli małżeńskiej umowy.

Kiedy zawierasz małżeństwo, w grę wchodzą również inne sprawy poza samym związkiem. Kiedy 

podpisujesz jakikolwiek dokument wydany przez władze, wyrzekasz się pewnych praw. Choć głośno 

background image

się o tym nie mówi, w niektórych stanach podpisując umowę małżeńską tracisz prawo do wychowania 
swych   dzieci   wedle   swego   uznania   czy   duchowego   rozwoju.   Dzieci   w   jakimś   sensie   zostają 
powierzone  pieczy  państwa.  W  zależności  od obowiązujących  aktualnie  praw  państwo  wpływa  na 
rozwój twoich dzieci.

Trzeba jednak pamiętać, że nikt rozmyślnie nie dybie na twą samowładność. To wasze głęboko 

zakorzenione   przekonania,   powielane   od   tysięcy   lat,   spowodowały   wykształcenie   się   ukrytych 
mechanizmów utrzymujących was w poczuciu bezsilności. To wy sami lekką ręką oddaliście władzę, 
nikt jej wam  nie  ukradł. Kiedy powierzy się władzę   instytucji rządzącej,  ta rośnie w siłę i  nabiera 
rozpędu, niczym kula śniegowa wchłaniając wszystko, co stoi jej na drodze.

Pierwotnie   zadaniem   rządu   było   służyć   i   chronić.   Odłączenie   się   kolonii   od   Anglii   było   aktem 

wyzwolenia się spod tyranii. Chodziło o powołanie do istnienia narodu złożonego z jednostek wolnych 
i   stanowiących   o   sobie.   Czy   zatem   Ameryka   zainicjowała   teraz   cykl   zależności,   walk   o   władzę   i 
nierówność?

Kiedy oddajesz swą władzę w ręce innej osoby czy instytucji, tracisz swą niezawisłość. Prawo 

stanowione zakłada, że zawsze ktoś jest ofiarą, stroną pokrzywdzoną. Stoi bowiem na stanowisku, że 
tylko jedna strona ponosi odpowiedzialność za zdarzenie z udziałem innych osób. Panujący system 
umacnia przekonanie, że tylko jedna strona stająca przed sądem zawiniła. Gdy zawsze jest na kogo 
zrzucić winę (każdy bierze własną niewinność za pewnik), musi istnieć sposób karania “winowajców". 
W   ten   chytry   sposób   uwieczniana   jest   postawa   ofiary,   co   utwierdza   podział   na   prześladowców   i 
prześladowanych.

Reklamy towarzystw ubezpieczeniowych często pokazują ludzi, którzy zawczasu wykupili polisę, 

mówiących:  “To  nie była  moja  wina.  Czyż  nie należy mi się  teraz coś za   moje  cierpienia?".  Taki 
system   nagradza   ofiary!   Jeśli   to   prawda,   to   w   takim   razie   czy   ludzie   naprawdę   chcą   zerwać   z 
cierpiętnictwem? Kiedy jesteś ofiarą, nie potrzebujesz o sobie decydować. To dość kuszące dla wielu 
osób.

Ludzie nie lubią nagłych zmian. To zbyt duży szok. Lecz większość nawet nie zdaje sobie sprawy, 

że uwiecznia cykl lęku, braku odpowiedzialności, obwiniania i cierpiętnictwa. Wyobraźcie sobie, jak 
jeździłoby   się   po   waszych   drogach,   gdyby   każdy   bez   wyjątku   wiedział,   że   jest   twórcą   własnej 
rzeczywistości. Co by się działo, gdyby każdy miał świadomość, że wszystko, co mu się przytrafia, jest 
jego własnym dziełem służącym określonemu celowi? Czy uznałby tę rzeczywistość za swoją? Czy 
nabrałby odpowiedzialności?

Jeśli wierzysz, że stwarzasz swoją rzeczywistość, i przejedziesz kogoś samochodem, weźmiesz za 

to odpowiedzialność na siebie. Nawet gdyby ktoś uderzył w twój samochód od tyłu,  uznałbyś,  że 
widocznie   to   na   siebie   z   jakiegoś   powodu   sprowadziłeś.   Kiedy   przestaniecie   się   czuć   ofiarami, 
będziecie mogli nieść sobie nawzajem pomoc.

Gdyby poglądy takie wyznawało całe społeczeństwo, nie byłoby ofiar, wszyscy poczuwaliby się do 

odpowiedzialności za  to, co przydarzyło   się  jego  członkom. Ludzie  zmierzają  w  tym kierunku, ale 
ponieważ   nie   przejrzeliście   jeszcze   pułapki,   jaką   sobie   zgotowaliście,   wygląda   to   tak,   jakbyście 
dreptali   w   kółko   w   kieracie.   Kiedy   pojmiecie   w   całej   rozciągłości   układ   panujący   w   waszym 
społeczeństwie, będziecie mogli działać na rzecz jego zmiany.

Niektórzy już do tego przystąpili. Jednakże pewne rzeczy, które usiłujecie zmienić, jeszcze głębiej 

was   pogrążają.   Powiedzmy,   że   ktoś   wczytał   się   w   Konstytucję   i   dostrzegł   rozbieżności   między 
zakładanym stanem a tym, co dzieje się obecnie. Osoba ta skłonna jest widzieć w “nas" ofiary, a w 
“nich" winowajców. Rodzi się w niej gniew. Ponieważ nie zagłębia się w przyczynę swojej złości – 
własne przywiązanie do cierpiętnictwa i nieświadomie wyrzeczenie się swej władzy – przenosi to na 
system. Postanawia się zbuntować.

Załóżmy, że osoba ta łamie przepisy wymagające od kierowcy posiadanie prawa jazdy, dowodu 

rejestracyjnego i ubezpieczenia. Chce narobić szumu. Jednak w ten sposób wywoła opór i puści w 
ruch   machinę,   z   której   chciał   się   wyrwać.   Nie   wyswobodzi   się,   lecz   ugrzęźnie.   Nawet   jeśli   jego 
postępowanie może być jakoś uzasadnione, to jednak nigdy nie spojrzał prawdzie w oczy i nie ujrzał 
prawdziwej przyczyny swego gniewu – czyli utraty autonomii. Komu innemu przypisuje winę, a nie 
można być samowładnym i jednocześnie obwiniać innych.

Trzeba  jednak  pewną rzecz  wyjaśnić. Zaniechanie szukania winnych   na zewnątrz nie oznacza 

obwiniania tym samym siebie. Nikogo nie należy winić. Choć każdy tworzy własną rzeczywistość, nikt 
nie ponosi winy.  Wina odbiera  wolność, zniewala.  Przejście  na wyższy  etap  wymaga  całkowitego 

background image

odrzucenia pojęcia winy, bez względu na to, kto jest jej celem.

Są tacy, którzy uważają, że postępują słusznie, kiedy powodowani złością występują przeciwko 

niesprawiedliwemu systemowi. Lecz złość nie usunie wad mechanizmu społeczeństwa. Nie przełamie 
go, lecz tylko umocni. Jak więc przełamać ów mechanizm? Na początek warto się z nim zapoznać, 
zrozumieć, jak doszło do jego powstania i co utrzymuje go przy życiu. Trzeba uporać się z wszelką 
złością,   cierpiętnictwem   i   męczeństwem,   dochodzącym   do   głosu   w   twoim   życiu.   Zdobądź   się   na 
szczerość wobec siebie i zajmij się tymi obszarami swego życia, gdzie czujesz się bezsilny.

Ludzie zaczynają słuchać wyraźnego głosu swego sumienia (a nie złości) i przezwyciężać swoje 

emocjonalne   cierpiętnictwo.   Zaczynają   poznawać   mechanizm,   który   pragną   zmienić.   Kiedy 
uświadomią   sobie,   że   w   ich   gestii   jest   przebudowa   słabego   czy   wadliwego   systemu,   muszą 
postępować z uczciwością.

Bez poczucia   złości  czy  winy,   mechanizm   da   się  zmienić.   Nie   w  tym  rzecz,   że   to  system   cię 

zniewala,   lecz   że   ty   na   to   pozwoliłeś.   Kiedy   zaczniesz   rozumieć,   skąd   się   to   wzięło   i   dlaczego 
zapomniałeś, że ty sam wprawiłeś ten mechanizm w ruch, prawdziwa samowładność jest tuż, tuż. 
Niebawem   będziesz   mógł   ujrzeć   wszystko   w   jeszcze   szerszej   perspektywie   i   dostrzec   piękno 
współtworzonego przez wszystkich obrazu.
Samowładność a strach 

Jeśli   to   ty   tworzysz   swoją   rzeczywistość,   wynika   stąd,   że   cokolwiek   się   zdarzy,   jest   twoim 

wytworem – nawet to, że zostałeś obrabowany! Wielu ludzi przywiązuje ogromną wagę do zamka, 
który  jest   przecież  tylko  kawałkiem   metalu.   Czy   to   oznacza,   że   jeśli  chcesz  uporać się   ze   swym 
lękiem, musisz  przestać zamykać  drzwi  na  klucz?  Nie. Najpierw  musisz przetworzyć  swą  energię 
wewnętrzną,   zanim   przystąpisz   do   działania   na   zewnątrz.   To,   co   wewnątrz,   zawsze   rzutuje   na 
zewnątrz. Jeśli nie uporasz się z tym, co jest w środku ciebie, działanie nie przyniesie oczekiwanych 
wyników i możesz znów stać się ofiarą.

Jeśli zabierzesz się najpierw za własny lęk, pewnego dnia może dokona się w tobie przemiana i 

zrozumiesz, że nie potrzebujesz już zamykać drzwi na klucz. Taki przełom nie może jednak mieć 
miejsca, kiedy przystąpisz najpierw do zmiany warunków zewnętrznych.

Wiedz, że ludzie bardzo zręcznie przenoszą swe uczucia. Gdyby nagie przestali używać zamka w 

drzwiach, nieuleczony strach przed wtargnięciem objawiłby się w jakiejś innej dziedzinie życia. Jeśli 
spróbują zwalczać strach środkami mechanicznymi, na przykład, przez ulepszenie swego systemu 
zabezpieczeń,  przeniosą go  na inny obszar.  Strach  pod różnymi  postaciami  będzie  stale  obecny, 
dopóki nie uleczona zostanie wewnętrzna dynamika.

Spróbuj dostrzec w swym codziennym życiu chwile, kiedy nie jesteś w pełni odpowiedzialny za swą 

rzeczywistość.   Postaraj się  umiejscowić  obszary,  w których  czujesz się  zagrożony.   Jeśli będziesz 
wobec siebie szczery, z pewnością zauważysz to wielokrotnie w ciągu dnia. Przeważnie bierze się to z 
nieuświadamianych sobie wzorców. Są jednostki, które wkładają mnóstwo energii w podtrzymanie w 
sobie zespołu ofiary. Może być im trudno przyswoić sobie te pojęcia, gdyż godzą one w ich poczucie 
bezpieczeństwa, jakie daje im bycie ofiarą.

Musisz mieć jasność co  do skutków,  kiedy nagradzasz  siebie  za  cierpienie, ból  czy cokolwiek 

innego, co ci nie służy. Firmy ubezpieczeniowe gotowe są pokryć koszty twojego leczenia, jeśli nie 
ponosisz winy za zaistniały stan! W ten sposób objawiają się obezwładniające poglądy rządzące po 
kryjomu waszym społeczeństwem.

Lecz w waszym świecie te obezwładniające mechanizmy istnieją i ludzie zmagają się z nimi chcąc 

je zmienić. Jednak przeciwnika nie widać dobrze. Trzeba więc teraz w zamęcie zacząć dostrzegać 
mgliste zarysy własnych zniewalających przekonań. To demony, które sami zbudziliście. Warstwa po 
warstwie zaczniecie odrzucać stare struktury, wyzwalając potężne zmiany. Czasem może się wam 
wydać, że jesteście u kresu, lecz zaraz ukaże się pięć następnych warstw.  Wpojono wam i sami 
wmówiliście sobie, że potrzebujecie opieki, ochrony, przewodnictwa dla swojego dobra. Lecz ewolucja 
wymaga, abyście jako gatunek osiągnęli dojrzałość i stali się za siebie odpowiedzialni raz na zawsze.

Panuje opinia, że trzeba was chronić przed wami samymi, ponieważ sami nie jesteście do tego 

zdolni.   Na   przykład,   prawo   każe   wam   zakładać   kask,   kiedy   jedziecie   motocyklem.   Ludzie   to 
pochwalają i domagają się nawet ustanowienia dalszych nakazów i zakazów! Wasz strach powraca do 
was utrzymując was w przekonaniu, że jesteście jedynie bezradnymi ofiarami.
Ojcowie – założyciele 

background image

Wszystkie te zabiegi popierane przez społeczeństwo utrudniają wam zrozumienie, na czym polega 

samowładność. Oznacza ona przyjęcie całkowitej odpowiedzialności za siebie, za swoją społeczność i 
za całą planetę. Nie można jej zadekretować, przychodzi ona dzięki prawdziwej trosce i miłości do 
siebie i do innych.

Między wolnomularzami, ojcami-założycielami narodu amerykańskiego i waszymi pozaziemskimi 

przodkami   pochodzącymi   z   Syriusza   istnieje   wyraźna   paralela.   W   zamierzchłych   czasach   o 
panowanie nad Ziemią walczyły dwie pokrewne wam genetycznie rasy – z gwiazdozbioru Syriusza 
oraz z gwiazdozbioru Lutni. W starożytnych kulturach odpowiadają im symbole lwa/kota (Lutnia) oraz 
węża (Syriusz). Ograniczymy się tu do rzeczy najistotniejszych dla naszych obecnych rozważań.

Otóż   kiedy   rasa   z   Syriusza   wyzwoliła   was   od   przybyszów   z   gwiazdozbioru   Lutni,   przyjęła   na 

samym początku, że potrzebujecie pomocy z zewnątrz. Już na samym początku więc narzucono wam 
poczucie nierówności i postawę ofiary. Mimo to inżynierowie genetyczni z Syriusza zaszczepili wam 
określone kody genetyczne, które przez długi czas pozostawały w uśpieniu. Obecnie u wielu ludzi 
zaczynają dochodzić do głosu.

Podobnie   postąpili   ojcowie-założyciele   narodu   amerykańskiego.   Choć   nie   widać   tego   przy 

powierzchownym   oglądzie,   Konstytucję   ułożono   w   określony   sposób,   który   nadał   jej 
wielowymiarowość. Jeśli zawodzi wskutek niegodziwych machinacji rozmaitych struktur władzy albo 
zostaje   wypaczona,   w   końcu   przestanie   obracać   się   przeciwko   wam   i   zacznie   sprzyjać   waszej 
autonomii.

Już dziś widać pierwsze oznaki. Im ciaśniej zaciska się postronek, tym głośniej lud Ameryki woła 

“Wolność!". Duchowe założenia Konstytucji zapisane są w komórkach każdej istoty, która decyduje się 
przyjść na świat jako członek amerykańskiego społeczeństwa. Jeśli ukryte działania rządu zaczną 
godzić w owe zasady, odczują to na poziomie komórkowym wszyscy obywatele i wystąpią przeciw 
siłom ciemności.

Im   bardziej   wzmagał   się   będzie   ucisk,   tym   silniejszy   da   to   bodziec   ludziom   do   własnych 

poszukiwań. Dzięki temu poznają swoje prawa (nie przywileje) i zaczną z nich korzystać. Wolność 
osiąga się nie przez obalenie przywilejów, lecz przez korzystanie z praw.

Swe obecne zachowanie odziedziczyliście po swych pozaziemskich przodkach, którzy wtedy nie 

potrafili jeszcze w oświecony sposób radzić sobie ze swoimi wyzwaniami. Od nich przejęliście, na 
przykład, pogląd, że rządzi ten, kto jest najsilniejszy.  Nauczyliście  się też, że  zawsze  jest ofiara i 
napastnik. Do dziś w waszej zbiorowej świadomości pokutuje przekonanie, że ta planeta nie należy do 
was. Zaszczepiono to wam eony temu. Ono właśnie tak opóźnia wypracowanie przez was wspólnego 
globalnego stanowiska w sprawach społeczeństwa i środowiska.

Wciąż nie wierzycie, że na równych prawach współtworzycie ten świat. Nie wiecie, na czym polega 

samowładność. Próbując to poznać wzniecacie tylko chaos. Lecz prędzej czy później to pojmiecie. 
Wśród ludzi przychodzących obecnie na świat znaleźć może liczne wcielenia waszych pozaziemskich 
przodków nadal próbujących to zrozumieć!

Macie prawo jako gatunek nawiązywać kontakty z galaktycznymi sąsiadami. Macie również prawo 

znać swoje dziedzictwo i zgłębiać wszystkie poziomy świadomości i rzeczywistości. Jednak jeśli nie 
jesteście   samowładni,   nie   możecie   się   z   nimi   połączyć.   Czas,   aby   mieszkańcy   Ziemi   dokonali 
ewolucyjnego skoku.

Perspektywa   skoku   może   wydawać   się   przytłaczająca,   więc   najlepiej   zacząć   od   siebie.   Gdy 

poszczególni ludzie dokonają kroku naprzód, powstanie całość większa aniżeli suma pojedynczych 
elementów. To zależy od was.

background image

Wstecz / Spis treści

16. DROGA SERCA

Do   czwartej   gęstości   droga   prowadzi   przez   serce.   Tylko   w   ten   sposób   może   się   dokonać 

połączenie wszystkich aspektów jaźni w jedno. Trzeba pokochać wszelkie oblicza stworzenia, w tym 
również ciemność, jaką w sobie kryjecie, inaczej integracja nie będzie możliwa. Kroczenie tą drogą 
wymaga odważnego spojrzenia w głąb jaźni. Oznacza też odsłonięcie swych wrażliwych stron przed 
oczami i sercami innych.

W licznych świętych pismach mowa jest o tym, że otworzenie swego serca to kluczowy składnik 

emocjonalnej i duchowej ewolucji. Choć tak jest istotnie, koncepcja ta może wydać się niejasna i 
trudna do przełożenia na codzienną rzeczywistość.

Trzeba zrozumieć, że serca nie da się otworzyć za pomocą umysłu czy woli. Wy, współcześni 

ludzie, przywykliście do działania wyłącznie w oparciu o intelekt. Otwieranie swojego serca to nie tyle 
czynność,   co   stan.   Rzeczywistość   wytworzona   przez   umysł   pozbawiona   jest   prawdziwej   treści 
uczuciowej i jej przetrwanie zależy od umysłu, a nie uczucia. Ludzie często wmawiają sobie, że ich 
związki   są   pełne   uczucia,   podczas   gdy   tak   naprawdę   ich   treścią   są   fantazje   umysłu.   Gdy 
rzeczywistość i doświadczenie popłyną wprost z serca, ulegną zmianie wszystkie aspekty życia. Kiedy 
rzeczywistość jest wytworem wyłącznie umysłu, odczuwasz niedosyt, który każe ci poszukiwać miłości 
i   intymności,   aby   ją   dopełnić.   Kiedy   rzeczywistość   powstaje   z   serca,   miłość   i   intymność   są   jej 
tworzywem.

Nie da się urzeczywistnić stanu istnienia z pomocą samego umysłu. Można za to dobrać dla jaźni 

takie środowisko, dla którego przetrwania niezbędne stanie się otwarcie serca. Dzięki temu świadomy 
umysł   zostanie   pominięty   a   przez   całe   doświadczenie   przeprowadzą   ciebie   głębsze   procesy 
zachodzące wewnątrz jaźni.

Oto   bardzo   proste   ćwiczenie,   które   pomoże   ci  w  otwieraniu   serca.   Podzielone   zostało   na   trzy 

etapy. Nie musisz wykonywać wszystkich, niemniej zostały tu przedstawione na użytek tych, którzy 
pragną odnieść tę naukę do najgłębszych aspektów swego życia. Zasady każdego z nich objaśnione 
są po przedstawieniu sposobu postępowania.

OTWIERANIE SERCA

(ćwiczenie)

Etap   pierwszy:   Dostrzeganie   piękna.  Wybierz  zaciszne   miejsce   i   usiądź   wygodnie.   Do   tego 

ćwiczenia   potrzeba  dwóch   uczestników.   Na  partnera  można  wybrać  sobie  roślinę  doniczkową   lub 
kryształ (ulubione zwierzę czy cokolwiek poruszającego się nie nadaje się, gdyż rozprasza uwagę). 
Zacznij wpatrywać się w swojego “partnera".

Ważne jest rytmiczne i głębokie oddychanie. Rozmyślnie staraj się dopatrzeć piękna w partnerze. 

Kiedy znajdziesz w nim piękno, nie rozstawaj się z tym doznaniem. Twoje serce zaczyna się otwierać. 
Doszukaj   się   jeszcze   więcej   piękna.   Kiedy   już   nauczysz   się   odnajdywać   piękno,   będziesz   umiał 
dostrzegać jego coraz więcej.

*     *     * 

Każdy posiada w sobie zdolność podziwiania piękna. W gruncie rzeczy, to wasza przyrodzona 

zdolność.   Dzięki   temu   łączysz   się   z   wszechświatem,   który   pozornie   jest   w   stanie   chaosu.   Gdy 
odmawiasz sobie doświadczania piękna, twe serce się zamyka.

Do podziwiania piękna nie jest potrzebny umysł. Umysł nie czuje się zagrożony pragnieniem duszy 

podziwiania   zachodu   słońca   i   nie   musi   rozumieć   mechanizmu   powstawania   piękna.   Postrzeganie 
piękna to jeden z nielicznych przypadków, kiedy to ego dopuszcza do zaistnienia transcendentalnego 
doznania bez żadnej ingerencji. Twoja zdolność podziwiania piękna to więź łącząca cię z Bogiem. Nie 
trzeba specjalnie się szkolić w docenianiu piękna. Nawet niemowlęta są na nie wrażliwe. Widać to na 
ich twarzach, gdy wpatrują się w lśniący przedmiot czy wirującą zabawkę. Oddawanie się kontemplacji 
piękna to ważny czynnik duchowej ewolucji. Krzepi duszę, ponadto uczy cię dostrzegać piękno w 
sobie, gdyż w ostatecznym rozrachunku wszystko, na co kierujesz swój wzrok, jest twoim odbiciem.

Oddając się kontemplacji piękna w swym roślinnym partnerze, otwierasz zarazem swoje serce. 

Podziwianie piękna jest równoznaczne z odczuwaniem miłości. Ćwicząc z rośliną, nie wywierasz na 

background image

siebie nacisku, nie myślisz:  “Teraz muszę otworzyć swoje serce". Doświadczenie to obejdzie twój 
umysł i wewnętrznego sędziego.

Praktykując to – i przenosząc na inne dziedziny swego życia, w których natrafiasz na piękno lub się 

go   dopatrujesz   –   możesz   nawet   osiągać   stan   graniczący   z   ekstazą,   o   wzrastającym   natężeniu. 
Zapoczątkowuje  to proces leczenia starych  ran dzięki doświadczeniu głębokiej miłości. Nie trzeba 
osądzać ani rozkładać na czynniki pierwsze  tego doświadczenia, aby mogło nastąpić wewnętrzne 
przeobrażenie.

Etap drugi: Dopatrywanie się piękna w innym i w sobie. Do tego potrzebny jest drugi człowiek, 

osoba,   z  którą   jesteś  gotów   emocjonalnie   czy   intymnie   się   zbliżyć.   Usiądźcie   naprzeciwko   siebie 
zwróceni do siebie twarzami. Spójrzcie sobie w oczy i oddychajcie głęboko i rytmicznie. Doszukaj się 
czegoś pięknego w tej osobie, cechę fizyczną lub osobowościową.

Podziwiaj   ją.   Poczujesz   przypływ   uczucia.   Nie   przerywaj.   Dostrzeż   jeszcze   więcej   piękna   w 

partnerze. Zapuść się głębiej. Pozwól uczuciom objawić się w całej okazałości. Może się zdarzyć, że 
odczujesz lęk, skrępowanie, wstyd, wszelkie swoje braki, zaczniesz się osądzać. Jeśli wystąpią takie 
doznania, ważne jest utrzymanie głębokich oddechów i nieprzerwane podziwianie piękna w partnerze.

*     *     * 

Jeśli   przerwiesz   ćwiczenie   z   powodu   tych   przykrych   odczuć,   zamknij   swoje   serce.   Lecz 

nieprzerwane   rytmiczne   oddychanie   i   skupienie   się   na   pięknie   drugiej   osoby  pomoże   ci   w   końcu 
uwolnić się od tych negatywnych emocji i doświadczyć głębokiego uleczenia. W przypadku gdy twego 
partnera opadną te niepożądane i przykre uczucia, należy zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa.

Jest to ćwiczenie o niezwykłej wręcz mocy i trudno odnieść w nim powodzenie, a to ze względu na 

często   spotykane   u   ludzi   poczucie   zagrożenia.   Jeśli   jednak   przykładasz   wagę   do   kwestii   swojej 
ewolucji   oraz   emocjonalnego   i   duchowego   uzdrowienia,   wówczas   odnajdziesz   w   sobie   wszelkie 
niezbędne do osiągnięcia tego środki. Jeśli nieprzerwanie  skupiać się będziesz na pięknie drugiej 
osoby i nie zdusisz w sobie tych przykrych doznań, w końcu cię opuszczą.

Ćwiczenie to wprawi cię w stan niezwykłej wrażliwości na zranienie, nad którym umysł nie ma 

żadnej władzy. Lecz jeśli wytrwale dopatrywać się będziesz piękna w partnerze i zachowasz rytmiczny 
i głęboki oddech, zdołasz uporać się z emocjonalnymi blokami bez wgłębienia się w okoliczności ich 
powstania.  Ważne,  aby  pamiętać,   że   do  uleczenia   emocji  nie   jest  konieczne   ich  zrozumienie.  To 
błędne   założenie   występuje   w   wielu   programach   autoterapii.   Ale   trzeba   się   zanurzyć   w   pięknie   i 
dopuścić do odsłonięcia swej wrażliwej strony.

Ćwiczeniu   towarzyszy   jeszcze   jeden   uboczny   skutek.   Doceniając   piękno   drugiego,   pośrednio 

zaczynasz dostrzegać urodę własną. Wielu osobom wydaje się niebezpieczną rzeczą i przejawem 
samolubstwa   zauważanie   piękna   w   samym   sobie   i   osobowość   nierzadko   sama   utrudnia   proces 
docenienia własnej wartości. Lecz ucząc się podziwiać piękno w innym, automatycznie wytwarzasz 
energię   samouznania,   ponieważ  wyższa  jaźń   wie,   że   wszelkie   życie   wywodzi  się   z  tego   samego 
źródła.   Ta   ukryta   jaźń   rozumie,   że   dawanie   miłości   i   docenianie   piękna   na   zewnątrz   równa   się 
widzeniu go wewnątrz siebie.

Do tego ćwiczenia konieczny jest partner, ponieważ największy lęk budzi w ludziach obnażenie się, 

odsłonięcie,   bezbronność.   Za   pomocą   tego   ćwiczenia   stawiacie   czoło   temu   potężnemu   lękowi,   w 
sposób wolny od zagrożenia. Stając z nim twarzą w twarz, wyzwalacie zarazem moc transformacji. 
Jeśli przyświeca wam miłość i poczucie piękna, strach szybko przekształca się w samopoznanie i 
błyskawiczne uleczenie.

Etap trzeci: Pogłębianie intymności. To ćwiczenie zbliżone jest do praktyk tantrycznych. Musisz 

wybrać do niego partnera, z którym łączy cię więź emocjonalna i erotyczna. Sama więź erotyczna nie 
spełnia   wymogów   tego   etapu.   Usiądźcie   naprzeciwko   siebie   wygodnie   i   wykonajcie   etap   drugi   w 
sposób opisany powyżej. We właściwym momencie zacznijcie się kochać zwróceni do siebie twarzą, 
najlepiej w pozycji siedzącej. W tym ćwiczeniu nie tyle chodzi o doznanie przyjemności co nasilenie 
intymności. Dlatego ruchy należy ograniczyć do minimum. Wpatrujcie się nawzajem w swoje oczy i 
oddychajcie głęboko. Zacznij dostrzegać piękno w partnerze. Niech pod jego wpływem otworzy się 
twoje serce. Zapuść się głęboko wzrokiem w oczy partnera, dostrzegając za każdym razem więcej 
piękna. Z każdym wdechem ślij energię od nasady kręgosłupa przez kolejne czakry w górę. Z każdym 
wdechem dziel swą miłość z partnerem za pośrednictwem serca.

*     *     * 

To ćwiczenie ma wiele wymiarów, ponieważ wymiana miłości drogą zbliżenia erotycznego potrafi 

background image

uwolnić ducha z okowów miejsca i czasu. Przy wykonywaniu tego ćwiczenia możesz mieć wrażenie, 
że dochodzisz do drzwi lub zapory. Jeśli zachowasz głęboki oddech, wpatrując się w oczy partnera i 
przesyłając energię po kręgosłupie, w końcu pokonasz tę bramę. Po drugiej stronie odsłonią się przed 
tobą liczne nowe doznania i spostrzeżenia. Możesz połączyć się ze swymi wcześniejszymi żywotami. 
Może ci się wydać, że przemierzasz kosmos. Mogą docierać do ciebie przekazy i mądrość z wyższych 
dziedzin   duchowych.   Często   zdarza   się,   że   w   chwilach   skrajnej   wrażliwości   na   zranienie   jaźń 
dostępuje głębokiego wglądu.

Słowo przestrogi w związku z powyższym ćwiczeniem: nie należy przystępować do niego zupełnie 

beztrosko. Jeśli w twoim związku występują jakieś nie rozwiązane problemy, tarcia wynikające z walki 
o dominację czy zakłócenia równowagi, jeśli nie panuje między wami całkowite zaufanie i poczucie 
bezpieczeństwa, ćwiczenie wszystko to spotęguje. Wszelkie sekrety zostaną ujawnione.

Trzeba przystępować do tego ćwiczenia ze świadomością, że służy ono pogłębianiu intymności 

oraz zjednoczeniu wewnętrznych i zewnętrznych męskich i kobiecych aspektów jaźni. Nie naprawi ono 
związku nieudanego. W gruncie rzeczy nawet, doświadczenie pokazuje, że tego rodzaju nasilenie 
intymności   rozbija   związki,   które   opierały   się   na   niezdrowych   podstawach.   Przeznaczone   jest 
wyłącznie dla par zaawansowanych w rozwoju, dla których osobista ewolucja jest ważniejsza aniżeli 
podtrzymywanie   rozpadającego   się   związku.   Ćwiczenie   to   albo   was   nieskończenie   zbliży,   albo 
ostatecznie rozdzieli.

Przedstawione powyżej ćwiczenia mają za zadanie pomóc wam otworzyć serce i uwolnić zawartą 

w nim energię, aby przeniknęła całe wasze życie. Jednakże nie zdołacie otworzyć swego serca na 
innych czy na świat, dopóki nie nauczycie się wybaczać i kochać siebie. Te ćwiczenia wam w tym 
pomogą. Niemniej, o czym była już mowa, może najpierw nastąpić uwolnienie emocjonalnych toksyn. 
W takim przypadku nie traćcie otuchy, lecz idźcie dalej. To część ozdrowieńczego procesu.
Nowy świat przepełniony jest miłością 

Wydaje się wam, że walczycie o przetrwanie tego świata. Wydaje się wam, że zmagacie się ze 

swym codziennym życiem. W rzeczywistości dzieje się coś zupełnie innego.

Ludzkie istoty są jak piękne motyle, które ledwo wystawiły główki poza kokon. W miarę jak planeta 

przechodzi w czwartą gęstość, każdy motyl z osobna może czuć się zagubiony, ponieważ przebywa w 
nowym ciele Nagle jednak ujrzy nowy świat! Opanuje rządzące nim reguły, ponieważ stare stracą w 
nim zastosowanie.

Nie sądź, że poczucie zagubienia wynika stąd, że postępujesz niewłaściwie. Za każdym razem 

kiedy je odczujesz, przyjmij do swego serca obraz pięknego motyla.

Nowa   rzeczywistość,   którą   symbolizuje   nadchodzące   milenium,   polega   na   życiu   w   pełni 

świadomym. Niesie ze sobą radość i łzy i wspólnotę. Lecz nie możecie być razem, dopóki każdy z was 
nie osiągnie pełni jako jednostka.

Nie zapomnij o rozpostarciu skrzydeł. Kiedy je rozłożysz, odkryjesz, że naprawdę potrafisz latać!